<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items?output=omeka-xml&amp;page=9&amp;sort_field=added" accessDate="2026-09-27T13:53:36+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>9</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>4499</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="6260" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6240">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/05c2c11ec40cd0dfc8c2ee842892f09f.pdf</src>
        <authentication>441c042789c1a958c0496f4ea6dae919</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74544">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6245</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74545">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74546">
                <text>2006</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74547">
                <text>antropologia wizualna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74548">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5822</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74549">
                <text>Obraz - ciało - obraz / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2006 t.60 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74550">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2006 t.60 z.1, s.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74551">
                <text>Michera, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74552">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74553">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74554">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74555">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74556">
                <text>002 Michera.ps - 5/29/2006 4:40 PM

WOJCIECH MICHERA

rze „Kontekstów”, trzecim już z cyklu poświęconego an­
tropologii obrazu. Część tekstów zajmuje się więc ludzkim
„ciałem-jako-obrazem”, rozmaitymi sposobami jego poka­
zywania i patrzenia na nie - zwłaszcza na ciało martwe
(poległe na greckim polu walki, poddawane renesansowej
dysekcji, preparowane przez anatomów epoki klasycyzmu,
demonstrowane na XIX-wiecznych publicznych poka­
zach). W innych pracach omawiany jest artystyczny „obraz-jako-ciało”: w jego powiązaniu z kategorią grzechu,
pokusy, zła, potworności, erotyki, pożądania, śmiechu.
W osobnej niejako płaszczyźnie - czasem w związku, cza­
sem niezależnie od problematyki „ciała” - omawiane są
inne zagadnienia związane z antropologią obrazu, jego
teorią i historią, takie między innymi, jak: społeczne me­
chanizmy tworzenia reprezentacji ikonograficznej (na
zróżnicowanych przykładach: greckich waz, renesansowej
kultury druku, nowożytnego dowcipu rysunkowego,
topografii miasta i wystawy muzealnej), przydatność mo­
deli psychoanalitycznych w opisie mechanizmu ekfrazy
oraz żartu rysunkowego, znaczenie kategorii mimesis
w greckiej teorii i praktyce społecznej, psychologiczno-filozoficzny fundament reprezentacji mentalnej.
N ie wymieniam tu autorów poszczególnych arty­
kułów - wierzę, że czytelnik sam ich pozna podczas
lektury. Pragnę jednak powiedzieć, że większość za­
mieszczonych tu tekstów napisana została specjalnie
do tego numeru „Kontekstów” - są one odpowiedzią
na nasze zaproszenie sprzed kilkunastu miesięcy. Dwie
prace publikowane były już wcześniej (François Lissarrague, Jaś Elsner), ale również ich wybór dokonany zo­
stał przy aktywnym udziale autorów.
M am nadzieję, że antropologiczna problematyka
obrazu i kultury wizualnej, która wpełniła trzy ostatnie
numery naszego pisma, znajdzie w Kontekstach - przy
akceptacji czytelników - stałe schronienie.1

Obraz - ciało - obraz

C

iało pozostaje w tajemniczym związku z języ­
kiem: język bierze się z ciała, by je następnie
denaturalizować, zamieniając w znaczące m e­
dium. Uformowane z członków corpus jawi się jako
księga, korpus tekstów, albo obraz. Jak naucza jednak
Platon, pismo - dokładnie tak samo jak obraz m alar­
ski - to zaledwie martwa zewnętrzność prawdziwego,
żywego znaczenia; także ciało (soma), jako znak (sem a), jest dla duszy niczym grobowiec (sema). By za­
chować ciało (zachować w wymiarze semiotycznym) trzeba je zatem pochować. Ciało znaczy (semainei) tylko unieruchomione: martwe lub śmierć zapowiada­
jące. Śmierć bowiem (zjawiająca się w ciele) jest - od
Grzechu Prarodziców; albo, w kategoriach helleń­
skich, od kryzysu w Mekonie - nieusuwalnym warun­
kiem poznania, zasadą hermeneutyki, swoistym „ope­
ratorem logicznym”: wszelki sens ujawnia się przez nią
zapośredniczony, w dokonanym przez nią przekształ­
ceniu. Dlatego - jak pisze św. Jan Chryzostom (w H o­
milii na przeniesienie szczątków męczenników) - A dam
musiał przeżyć śmierć swego syna Abla, by widząc
(a także czując) jego martwe, rozkładające się ciało, roz­
poznać - jeszcze za życia - swój własny, nieuchronny
los, który wszak spełnić się miał dopiero w przyszłości.
Zycie śmiertelników przejawia się w spektaklu,
w którym wzrok zatrzymać się może tylko na tym, co
nieprzeźroczyste, co jest śmiertelnym ciałem, ciałemnagrobkiem, żałobnym portretem lub inskrypcją, dom a­
gającą się objaśnienia (hermeneuein), a przez to budzącą
niepokój i pragnienia. Nieprzeźroczystość ciała wodzi
na pokuszenie, skłaniając do semiologicznego grzechu zachęca do naruszenia ustabilizowanej relacji między
znaczącym i znaczonym: do erotycznego zatrzymania
oczu na samym ciele, albo - do świętokradczego zerwa­
nia pieczęci i otwarcia grobu, w nadziei odnalezienia
w jego wnętrzu ukrytej przed wzrokiem prawdy.
Prawdziwym jednak skandalem - rzeczywistym im­
pasem semiotycznym - jest dopiero stwierdzenie, że
grób jest pusty; i że w jego ciemnym wnętrzu - które
nie mieści żadnego rytuału - poszukiwania się jeszcze
nie kończą (dlatego Roland Barthes - spoglądając na
problem niejako z drugiej strony - może napisać, że fo­
tografia, jako znak zepsuty, „ma w sobie coś wspólnego
ze Zmartwychwstaniem”).

Przypisy
1

Za ogromną pomoc, z której bezlitośnie korzystałem przygoto­
wując część materiałów do tego i poprzednich numerów „Kon­
tekstów”, pragnę serdecznie podziękować Stéphanie Cuvilliez
oraz Annie Dudzińskiej-Facca.

*
Tem at złożonych, trójstronnych związków między ob­
razem i ciałem oraz spojrzeniem dominuje w tym nume­
2

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6261" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6241">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/86d07db51fce35e52776bef5e2f5090c.pdf</src>
        <authentication>e737893f3a24d40ad2e76761dd1fc5a2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74557">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6208</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74558">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74559">
                <text>2011</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74560">
                <text>kronika</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74561">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5792</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74562">
                <text>Kronika / LUD 2011 t.95</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74563">
                <text>LUD 2011 t.95 s.375-436</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74564">
                <text>PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74565">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74566">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74567">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74568">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74569">
                <text>Lud, t. 95,2011

VI. K R O N IK A

87. W ALNE ZG RO M A D ZEN IE DELEGATÓW PO LSKIEG O
TOW ARZYSTW A LUDOZNA W CZEGO , OPOLE, 23 W RZEŚN IA 2011

Porządek obrad objął dwadzieścia sześć punktów. Przybyłych delegatów oraz
członków PTL przywitał prezes Zarządu Głównego, prof. Michał Buchowski, który
na przewodniczącego obrad zaproponował prof. Zbigniewa Jasiewicza, a na sekreta­
rza dr Katarzynę Majbrodę. Zebrani w jawnym głosowaniu jednogłośnie opowiedzieli
się za zaproponowanymi kandydaturami. Zgodnie z tradycją WZD PTL, minutą ciszy
uczczono pamięć zmarłych członków PTL: Ireny Bajerowej, Janiny Ulanowskiej, Ma­
rii Jordan, Jana Krzysztofowicza, Adama Mucka, Jana Władysława Rączki, Zofia Su­
likowskiej-Zegan, Jana Szymika (z Oddziału w Krakowie), Marii Paradowskiej, Zofii
Staszczak (z Oddziału w Poznaniu), Zofii Janczewskiej (z Oddziału w Toruniu).
Następnie prof. Michał Buchowski podziękował prezesowi Oddziału PTL w To­
runiu, mgr. Arturowi Trapszycowi, za zorganizowanie ubiegłorocznego 86. WZD PTL
i sesji naukowej „Za miedzę, za morze, w zaświaty... Kulturowe wymiary podróżo­
wania”, wręczając mu okolicznościowy dyplom. Odczytał również podziękowania
dla prof. Bronisławy Kopczyński ej-Jaworski ej za długoletnie kierowanie pracami
Ośrodka Dokumentacji i Informacji Etnograficznej w Łodzi. Następnie zwrócił się
do dr. Janusza Kamockiego, dziękując mu za wieloletnie kierowanie redakcją „Ar­
chiwum Etnograficznego”. Odczytano także list gratulacyjny dla dr. Krzysztofa Wol­
skiego - seniora Oddziału PTL w Krakowie. Głos zabrali goście z Czech i Słowacji:
Zuzana Beńuśkova, przedstawicielka Narodopisne spolocnosfi Slovenska oraz Da­
niel Drapała, prezes Ceske narodopisne spolecnosti. Prof. Buchowski poinformował
zgromadzonych o uczestnictwie wiceprezes ZG PTL, dr Małgorzaty Michalskiej,
w Walnym Zgromadzeniu Ceske narodopisne spolecnosti. Zapoznała ona zebranych
z działalnością bratniego towarzystwa. Następnie prof. Jasiewicz odczytał Regula­
min 87. WZD, który delegaci przyjęli jednogłośnie.
Przystąpiono do wyboru Komisji Mandatowej, do której zaproszono mgr Paulinę Suchecką, dr. Janusza Kamockiego oraz dr Urszulę Wróblewską; przedstawio­
ne kandydatury przyjęto jednogłośnie, przewodniczącą została mgr Suchecka. Na
członków Komisji Skrutacyjnej zaproponowano dr Irenę Kotowicz-Borowy, mgr
Krystynę Reinfuss-Janusz oraz mgr Magdalenę Dolińską; w jawnym głosowa­
niu za tymi kandydaturami opowiedziało się 39 osób, trzy osoby wstrzymały się
od głosu, nie było głosów przeciw. Przewodniczącą została dr Kotowicz-Borowy.
Wybrano także Komisję Wnioskową w składzie: dr Damian Kasprzyk, dr Tomasz
Siemiński oraz dr Artur Gaweł, jej skład przyjęto jednogłośnie, a przewodniczącym
został dr Kasprzyk. Komisja Mandatowa rozdała delegatom mandaty. Przewodni­

�376

Kronika

cząca Komisji, mgr Suchecka ogłosiła, że na sali znajduje się 42 delegatów spośród
49 uprawnionych do głosowania, tym samym potwierdzono, iż Walne Zgromadze­
nie Delegatów jest uprawnione do podejmowania uchwał. Przystąpiono do jawnego
głosowania nad przyjęciem protokołu z 86. WZD, które odbyło się 24 września 2010
roku w Toruniu. Za przyjęciem wniosku opowiedzieli się wszyscy obecni.
W kolejnym punkcie obrad dr Jerzy Adamczewski (sekretarz generalny) przed­
stawił sprawozdanie z działalności Zarządu Głównego. W dyskusji nad nim głos za­
brała prof. Teresa Smolińska, wyrażając swoje uznanie dla tych działań. Sprawozda­
nie zostało przyjęte jednogłośnie w jawnym głosowaniu. Sprawozdanie skarbnika,
dr Anny Weroniki Brzezińskiej, z działalności finansowej Zarządu Głównego także
przyjęto w jawnym głosowaniu: 41 osób było „za”, jedna osoba wstrzymała się od
głosu. Dalej wysłuchano sprawozdania Sądu Koleżeńskiego przedstawionego przez
dr. Janusza Kamockiego, które przyjęto jednogłośnie. Po wysłuchaniu sprawozda­
nia Głównej Komisji Rewizyjnej za jego przyjęciem głosowało 37 osób, natomiast
pięć wstrzymało się od głosu. Następnie Główna Komisja Rewizyjna sformułowa­
ła wniosek o udzielenie absolutorium ustępującemu Zarządowi Głównemu PTL. Za
przyjęciem tego wniosku opowiedziało się 36 osób, sześciu delegatów wstrzymało
się od głosu.
W sprawie przewidzianej porządkiem obrad, to jest prezentacji sprawozdań poszcze­
gólnych oddziałów PTL, głos zabrał prof. Buchowski, zgłaszając wniosek o pominięcie
tego punktu, ze względu na dostępność sprawozdań na stronie internetowej PTL.
W kolejnej części WZD PTL, przewodniczący obrad podziękował ustępującemu
ZG PTL oraz prezesowi prof. Michałowi Buchowskiemu, który mimo zaangażowa­
nia w pracę naukową oraz liczne pełnione funkcje znajduje czas na działalność w Pol­
skim Towarzystwie Ludoznawczym. Poprosił zebranych delegatów o zgłaszanie kan­
dydatów do nowego Zarządu Głównego. Odczytano list nieobecnego podczas obrad
prof. Zygmunta Kłodnickiego, który zgodził się kandydować do Zarządu Główne­
go. Po ustaleniu listy kandydatów przystąpiono do tajnego głosowania, w wyniku
którego zaproponowane osoby otrzymały następującą liczbę głosów: prof. Michał
Buchowski - 40, prof. Grażyna Ewa Karpińska - 40, prof. Jan Adamowski - 39,
dr Magdalena Rostworowska - 39, prof. Teresa Smolińska - 38, dr Hubert Czachow­
ski - 38, dr Anna Weronika Brzezińska - 38, dr Jerzy Adamczewski - 37, dr Małgo­
rzata Michalska - 37, prof. Dorota Simonides - 34, dr Anna Nadolska-Styczyńska
- 34, dr Michał Mokrzan - 34, dr Katarzyna Barańska - 27, prof. Waldemar Kuligowski - 27, prof. Zygmunt Kłodnicki - 18, dr Agata Strządała - 16.
Zarząd Główny PTL ukonstytuował się ostatecznie w następującym składzie:
prezes - prof. M. Buchowski, wiceprezesi - prof. G.E. Karpińska, dr M. Michalska,
prof. T. Smolińska, sekretarz generalny - dr J. Adamczewski, zastępca sekretarza
generalnego - dr M. Mokrzan, skarbnik - dr A. W. Brzezińska, zastępca skarbnika
- dr M. Rostworowska. Członkowie ZG: prof. J. Adamowski, dr H. Czachowski,
prof. D. Simonides, dr A. Nadolska-Styczyńska; zastępcy członków ZG: dr K. Barań­
ska, prof. W. Kuligowski.
Po ustaleniu listy kandydatów do Głównej Komisji Rewizyjnej przystąpiono do
tajnego głosowania; zaproponowane osoby otrzymały następującą liczbę głosów:

�Kronika

377

mgr Małgorzata Oleszkiewicz - 39, dr Damian Kasprzyk - 35, mgr Artur Trapszyc
- 34, mgr Zbigniew Toroński - 31, dr Magdalena Kwiecińska - 28, mgr Elżbieta
Filip - 25. Główna Komisja Rewizyjna ukonstytuowała się w następującym skła­
dzie: przewodnicząca - mgr M. Oleszkiewicz, sekretarz - dr D. Kasprzyk, członek mgr A. Trapszyc, zastępcy członków - dr M. Kwiecińska, mgr Z. Toroński.
Część wyborczą WZD PTL zamknął wybór Sądu Koleżeńskiego. Osoby zapropo­
nowane do jego składu otrzymały następującą liczbę głosów: dr Artur Gaweł - 36, mgr
Maciej Kwaśkiewicz - 36, dr Kinga Czerwińska - 33, mgr Teofila Latoś - 32, dr Mateusz
Szubert - 30, dr Katarzyna Majbroda - 25. Sąd Koleżeński ukonstytuował się w nastę­
pującym składzie: przewodniczący - dr A. Gaweł, sekretarz - dr K. Czerwińska, członek
- mgr M. Kwaśkiewicz, zastępcy członków - dr M. Szubert oraz mgr T. Latoś.
Delegaci jednogłośnie podjęli uchwałę o wyborze władz.
W kolejnym punkcie programu obrad przewodniczący poprosił zebranych o zgła­
szanie wniosków. Głos zabrała dr Kotowicz-Borowy, poruszając kwestię braku ak­
tywności Oddziału PTL Warszawa. Zaproponowała, aby połączyć go z Północno-Mazowieckim Oddziałem PTL w Ciechanowie. Do dyskusji włączyła się dr Michalska,
proponując restytucję warszawskiego Oddziału PTL poprzez zintensyfikowanie jego
kontaktów z warszawskim środowiskiem akademickim, a zwłaszcza przez nawiąza­
nie współpracy z Instytutem Etnologii i Antropologii Kulturowej UW. Głos w sprawie
uaktywnienia Oddziału PTL w Warszawie, bez konieczności łączenia go z Oddziałem
Północno-Mazowieckim, zabrał także prof. Adamowski, reprezentujący Odział PTL
w Lublinie.
W dalszej części obrad dr Damian Kasprzyk, przewodniczący Komisji Wniosko­
wej, przedstawił dwa wnioski dr. Janusza Kamockiego. W pierwszym wnioskowa­
no o wyznaczenie przez Zarząd Główny osoby odpowiedzialnej za utrzymywanie
kontaktów z Polakami mieszkającymi poza granicami kraju, w drugim o nawiązanie
przez PTL kontaktów ze Światową Radą Badań nad Polonią. Trzeci z wniosków,
autorstwa prof. Jasiewicza, dotyczył potrzeby stworzenia tak zwanej platformy po­
rozumienia - formy kontaktu, która umożliwiłaby członkom PTL wymianę refleksji
i doświadczeń związanych z działalnością w poszczególnych oddziałach. Wniosek
o zbliżonej treści i podobnej intencji złożyła także dr Rostworowska. Następnie
przewodniczący Komisji Wnioskowej odczytał list napisany przez nieobecną na ob­
radach prof. Kopczyńską-Jaworską, która życząc uczestnikom zjazdu pomyślnych
obrad, wnioskowała o to, by honorowi członkowie PTL otrzymywali bezpośrednio
z biura ZG PTL (a nie, jak dotychczas, z oddziałów) informacje dotyczące kolejnych
WZD PTL, a także powiadomienia o aktualnych wydarzeniach, organizowanych
konferencjach oraz wszelkich podejmowanych przez PTL inicjatywach.
Po wysłuchaniu zgłoszonych wniosków przystąpiono do dyskusji, podczas której
zebrani zgłaszali swoje uwagi i komentarze. Głos zabrał dr Kamocki, argumentując
za przyjęciem sformułowanych przez siebie wniosków. Przewodniczący obrad
stwierdził konieczność bardziej szczegółowego określenia zakresu obu przedstawio­
nych wniosków i związania ich z charakterem działalności PTL. Zaproponował na­
stępującą treść wniosku: „wnioskuję, by ZG PTL wyznaczył osobę odpowiedzialną
za kontakty w badaniach nad kulturą ludową środowisk polonijnych”. Do dyskusji

�378

Kronika

włączył się prof. Buchowski, przypominając, że przedstawiciele Polonii przynależą
do różnych organizacji w kraju i za granicą, które zapewniają im stały kontakt z kul­
turą polską Podkreślił także, że kontakty z Polonią nie wpisują się w kluczowe cele,
jakie wyznacza sobie PTL, a zjawisk, nad którymi podejmuje się w ramach PTL dys­
kusję, jest wiele, a jednak nie skutkuje to powoływaniem osób odpowiedzialnych za
kontakty z różnymi instytucjami czy też organizacjami. Dr Michalska przypomniała
zebranym, iż współpraca z Polakami mieszkającymi poza krajem wpisana jest w sta­
tut PTL. Ostatecznie wnioski zgłoszone przez dr. Kamockiego odrzucono. W jaw­
nym głosowaniu za wnioskiem prof. Jasiewicza, dotyczącym stworzenia „platformy
porozumienia”, opowiedziało się 28 osób, dwie były przeciwne, 12 osób wstrzymało
się odgłosu; wniosek prof. Kopczyńskiej-Jaworski ej przyjęto jednogłośnie.
Po zakończeniu części poświęconej sprawom wnioskowym, dr Anna W. Brze­
zińska w imieniu Oddziału PTL w Poznaniu, a także współorganizatorów: Instytutu
Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM, Centrum Badań Migracyjnych UAM,
Instytutu Oskara Kolberga w Poznaniu oraz Muzeum Etnograficznego - Oddział
Muzeum Narodowego w Poznaniu zaprosiła zebranych na kolejny WZD PTL do Po­
znania. Proponowany termin zjazdu to 20-23 września 2012 roku, towarzyszyć mu bę­
dzie konferencja naukowa „Europa regionów - perspektywy badawcze i edukacyjne”.
Sekretarzem konferencji został prof. UAM, dr hab. Jacek Schmidt. Po komunikacie
dr Brzezińskiej podjęto dyskusję na temat miejsca obrad WZD PTL w 2013 roku. Na
miejsce zjazdu i towarzyszącej mu konferencji naukowej zaproponowano wstępnie
Zieloną Górę, podkreślając pograniczność etniczno-kulturowąziemi lubuskiej. Kandy­
datem do zorganizowania WZD PTL w 2014 roku jest Oddział PTL w Lublinie.
Przewodniczący obrad, prof. Zbigniew Jasiewicz pogratulował członkom nowo
wybranego Zarządu Głównego PTL, a także osobom współtworzącym Główną Ko­
misję Rewizyjną oraz Sąd Koleżeński. Dziękując delegatom i wszystkim zebranym
za uczestnictwo, ogłosił koniec 87. Walnego Zgromadzenia Delegatów PTL. Po
oficjalnym zamknięciu obrad głos zabrał prezes Zarządu Głównego, prof. Michał
Buchowski, dziękując zebranym za uczestnictwo w Walnym Zgromadzeniu. Podkre­
ślając pracę i zaangażowanie członków ZG PTL na rzecz sprawnego funkcjonowania
i umacniania pozycji Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, prezes przypomniał
długoletnią historię i tradycję tej szacownej instytucji, jednocześnie kreśląc perspek­
tywy jej dalszego rozwoju. Prof. Buchowski podkreślił, że kwestią priorytetową dla
działalności PTL jest powołanie sekcji, które łączyłyby przedstawicieli różnych od­
działów zainteresowanych określonymi problemami i zjawiskami społeczno-kulturo­
wymi. Konsekwencją powołania wspomnianych sekcji w ramach PTL byłaby zmia­
na charakteru konferencji towarzyszących WZD, które przybrałyby postać dyskusji
panelowych organizowanych jednocześnie w ramach kilku bloków tematycznych,
co zdynamizowałoby przebieg zjazdów, zapewniając im niekwestionowaną wartość
poznawczą; w szerszej zaś perspektywie ich powstanie wzmocniłoby naukową i po­
pularyzatorską działalność Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego.

sekretarz obrad - dr Katarzyna Maj broda
przewodniczący obrad - prof. dr hab. Zbigniew Jasiewicz

�Kronika

379

SPRAW OZDANIE Z D ZIA ŁA LN O ŚCI ZA RZĄ D U GŁÓW NEGO
PO LSK IEG O TOW ARZYSTW A LUDOZNA W CZEGO ZA OKRES
OD W RZEŚN IA 2010 DO SIERPNIA 2011

Sprawozdanie obejmuje następujące części:
1. Dane ogólne;
2. Realizacja wniosków z 86. WZD w Toruniu;
3. Działalność Zarządu Głównego;
4. Finanse;
5. Działalność wydawnicza;
6. Funkcjonowanie Biblioteki Naukowej im. J. Czekanowskiego;
7. Prace Archiwum Naukowego;
8. Oddziały Towarzystwa;
9. Ośrodek Dokumentacji i Informacji Etnograficznej.

Dane ogólne
24 września 2010 roku w Toruniu odbyło się 86. Walne Zgromadzenie Delega­
tów Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, któremu towarzyszyła konferencja
naukowa „Za miedzę, za morze, w zaświaty... Kulturowe wymiary podróżowania”.
Protokół z 86. WZD został opublikowany w „Ludzie” 94: 2010, s. 473-476. W okre­
sie sprawozdawczym Zarząd Główny, Prezydium i pozostałe organy PTL pracowały
w niezmienionych składach, które ukonstytuowały się w trakcie 84. Walnego Zgro­
madzenia Delegatów PTL w Krakowie w 2008 roku.
Zarząd Główny PTL działał w następującym składzie: prezes - prof. dr hab.
Michał Buchowski, wiceprezesi - dr Małgorzata Michalska, prof. dr hab. Teresa
Smolińska, dr hab. prof. UL Grażyna Ewa Karpińska, sekretarz generalny - dr Jerzy
Adamczewski, zastępca sekretarza generalnego - dr Hubert Czachowski, skarbnik
- dr Anna Weronika Brzezińska, zastępca skarbnika - dr Magdalena Rostworowska, członkowie ZG: prof. dr hab. Jan Adamowski, prof. dr hab. Dorota Simonides,
dr Andrzej Stawarz, mgr Zbigniew Toroński.
Główną Komisję Rewizyjną tworzyli: przewodnicząca - mgr Małgorzata Oleszkiewicz, sekretarz - dr Anna Nadolska-Styczyńska, członek - mgr Elżbieta Jawor­
ska, a Sąd Koleżeński: przewodniczący - dr Janusz Kamocki, sekretarz - mgr Mał­
gorzata Orlewicz, członek - mgr Teofila Latoś.
W biurze działającym przy Zarządzie Głównym zatrudnione są następujące osoby:
1.
Mgr Paulina Suchecka na 3/4 etatu - dyrektor biura, która dodatkowo odpo­
wiada za archiwum, sprawy wydawnicze i członkowskie. Pełni dyżury w czytelni:
poniedziałek, wtorek, środa w godz. 16-20 i dwie soboty w miesiącu w godz. 9-13.

�380

Kronika

2. Pani Bożena Wrońska na pełnym etacie - obsługuje magazyn wydawnictw,
prowadzi wysyłkę publikacji, ekspedycję korespondencji, a także obsługę czytelni­
ków, zakupy na potrzeby biura itd.
3. Mgr Aleksandra Michałowska - od 1 października 2009 roku jest na pięciolet­
nim urlopie bezpłatnym, bowiem obecnie jest zatrudniona na pełnym etacie w Bi­
bliotece Uniwersyteckiej, ale dalej świadczy pracę na rzecz Biblioteki PTL.
4. Pani Agata Sikora na 1/2 etatu - główna księgowa Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego.
Wszystkie panie otrzymały w 2010 roku nagrodę roczną w ustawowej wysokości
8,5% rocznych dochodów.
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze posiada stronę internetową www.ptl.info.pl,
którą przygotował i za którą jest odpowiedzialny zastępca sekretarza generalnego dr Hubert Czachowski. Portal redagują: Hubert Czachowski, Olga Kwiatkowska i Ja­
kub Kopczyński. W zamierzeniach jest również utworzenie Newslettera - elektronicz­
nej formy biuletynu rozsyłanego za pomocą poczty elektronicznej, gdzie internauci
będą mogli zapoznać się z najnowszymi wydarzeniami i informacjami o Polskim
Towarzystwie Ludoznawczym. Adres poczty internetowej: ptl@ptl.info.pl.

Realizacja wniosków z 86. WZD
W trakcie 86. WZD Komisja Wnioskowa przedstawiła wniosek, aby minimalna
roczna składka członkowska wynosiła 30 zł. Większością głosów został on przyjęty.
Decyzję tę opublikowano w protokole z 86. WZD w „Ludzie” 94: 2010, s. 473-476.

Działalność Zarządu Głównego
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze zostało rekomendowane przez Sekretariat do
spraw niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO jako organizacja poza­
rządowa akredytowana przy Międzynarodowym Komitecie do Spraw Niematerial­
nego Dziedzictwa Kulturowego i w listopadzie 2010 roku, w Nairobi (Kenia), PTL
zostało oficjalnie zatwierdzone jako organizacja ekspercka w zakresie niematerialne­
go dziedzictwa kulturowego.
23 i 24 sierpnia 2010 roku miało miejsce kolejne spotkanie World Council of An­
thropological Associations (Światowa Rada Stowarzyszeń Antropologicznych), któ­
rego Polskie Towarzystwo Ludoznawcze od dwóch lat jest członkiem, jako jedyne
towarzystwo z Polski. W spotkaniu wzięło udział ponad 25 przedstawicieli organiza­
cji z całego świata, od Japonii po Brazylię. Polskę, Polskie Towarzystwo Ludoznaw­
cze i jednocześnie Europejskie Stowarzyszenie Antropologów Społecznych (EASA)
reprezentował prezes, prof. Michał Buchowski. Spotkanie towarzyszyło konferencji
EASA w Maynooth w Irlandii. WCAA jest siecią krajowych i międzynarodowych
stowarzyszeń, która ma na celu koordynowanie i promowanie na całym świecie
współpracy w dziedzinie antropologii. Rada chce promować etnologię i antropologię

�Kronika

381

oraz badania etnograficzne. Ma również na celu propagowanie wielości i różnorod­
ności antropologii, jej wariantów i stylów narodowych włączonych w kosmopoli­
tyczną dyscyplinę. W CAAma swój Zarząd, którego przewodniczącym jest obecnie
Thomas Reuter z Uniwersytetu Melbourne w Australii. Na wiceprzewodniczącego
został wybrany przedstawiciel PTL - prezes M. Buchowski.
Prof. M. Buchowski jest również członkiem Rady Towarzystw Naukowych przy
Prezydium Polskiej Akademii Nauk, której przewodniczy dr hab. inż. Zbigniew Kru­
szewski, prof. SWPW w Płocku.
Sfinalizowana została sprawa zatwierdzenia nowego statutu Polskiego Towarzy­
stwa Ludoznawczego. 11 stycznia 2011 roku decyzją Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Fabrycznej VI Wydział Gospodarczy KRS zarejestrował nowy statut Polskiego
Towarzystwa Ludoznawczego.
Od 1 października 2009 roku obowiązują dwie nowe umowy z Uniwersytetem
Wrocławskim, które regulują funkcjonowanie Polskiego Towarzystwa Ludoznaw­
czego w powiązaniu z tą wyższą uczelnią. Jedna umowa, podpisana na okres pięciu
lat, dotyczy użyczenia zbiorów bibliotecznych. Druga, również pięcioletnia, traktuje
0 użytkowaniu lokalu przez PTL i zobowiązuje do płacenia kosztów mediów propor­
cjonalnie do udziału procentowego powierzchni biura w stosunku do całości zajmo­
wanego lokalu. Płacimy również czynsz za biura, a wynegocjowana stawka to 20 zł
za metr kwadratowy, czyli 341,60 zł.
W okresie sprawozdawczym Zarząd Główny spotkał się na dwóch posiedzeniach,
11 stycznia oraz 12 kwietnia 2011 roku. Odbyły się one w siedzibie PTL we Wrocła­
wiu przy ul. Szczytnickiej 11. Najważniejsze tematy, które poruszono, to: sytuacja
Ośrodka Dokumentacji i Informacji Etnograficznej w Łodzi, ustalenia dotyczące
przeprowadzenia inwentaryzacji magazynu wydawnictw i sporządzenia inwentarza
pozostałych środków trwałych PTL poprzez wykonanie spisu z natury, co zaleciła
Główna Komisja Rewizyjna, sprawy wydawnicze (m.in. zmiana procedur dofinan­
sowania przez MNiSW, uchybienia wydawnicze), organizacja 87. WZD w Opolu
1 towarzyszącej mu konferencji naukowej, sprawy członkowskie (przyjęcie nowych
członków, niepokojąca sytuac ja w warszawskim oddziale PTL).
10 czerwca 2011 roku odbyło się wyjazdowe posiedzenie Zarządu Głównego
z kadrą Ośrodka Dokumentacji i Informacji Etnograficznej PTL w Łodzi (ODilE)
w siedzibie Instytutu Etnologii i Antropologii UL. W spotkaniu udział wzięli przed­
stawiciele ZG PTL: prof. Grażyna Ewa Karpińska - wiceprezes, dr Małgorzata Mi­
chalska - wiceprezes, dr Anna Weronika Brzezińska - skarbnik, dr Hubert Czachow­
ski - zastępca sekretarza generalnego; przedstawiciele ODilE PTL w Łodzi: prof.
Bronisława Kopczyńska-Jaworska - kierownik, dr Inga Kuźma, mgr Małgorzata
Wilbik, mgr Maria Łęgocka oraz prof. Władysław Baranowski - dyrektor Instytu­
tu Etnologii i Antropologii Kulturowej UL. W rezultacie dyskusji między innymi
zaktualizowano obowiązujący Regulamin Prac Ośrodka, w którym zaproponowano
powołanie ciała doradczo-merytorycznego dla ODilE, złożonego z trzech osób: de­
legata Zarządu Głównego PTL, członka zarządu lokalnego oddziału PTL oraz osoby
wskazanej przez dyrekcję IEiAK UL. Ponadto przedyskutowano możliwości tech­
niczno-prawne umieszczenia strony www i katalogu on-line „Bibliografii Etnografii

�382

Kronika

Polskiej w Internecie” na stronach internetowych Towarzystwa. Ze względu na po­
trzebę częstszych kontaktów kierownictwa ODilE z ZG PTL postanowiono, aby kie­
rownik Ośrodka miał prawo uczestniczyć w ZG PTL, a co najmniej raz w roku przed
Walnym Zjazdem Delegatów brał udział w posiedzeniu Zarządu Głównego.
W skład komisji inwentaryzacyjnej magazynu wydawnictw weszli członkowie wro­
cławskiego oddziału PTL - Michał Mokrzan jako przewodniczący komisji oraz Kata­
rzyna Majbroda i Justyna Starczewska-Licznerska. Poprzednia inwentaryzacja miała
miejsce w 2003 roku. Inwentaryzacja wykazała nadwyżki w wysokości 11.292,50 zł,
które powstały najczęściej poprzez nieuwzględnienie w kartotekach tak zwanych nad­
bitek drukarskich powyżej zamówionego nakładu. Aby tego uniknąć w przyszłości,
postanowiono wpisywać do kartotek wyłącznie nakład faktycznie dostarczony z dru­
kami, czyli nakład właściwy oraz nadbitki. Stwierdzono również niedobory na kwotę
4.328,50 zł, co stanowi niecały 1% całego stanu magazynowego. Powstały one naj­
prawdopodobniej podczas wielokrotnego przenoszenia magazynu, zanim znalazł się
on na ulicy Szczytnickicj. Zarząd Główny uznał te braki za niezawinione. Dla uniknię­
cia takiej sytuacji w przyszłości, inwentaryzacja odbywać się będzie w cyklu dwulet­
nim. W trakcie weryfikacji zostały spisane również egzemplarze uszkodzone o łącznej
wartości 4.151,50 zł. W sprawie tak zwanych kominów, które zawyżają realną wartość
magazynową, a nie rokują sprzedaży, dokonano oszacowania według kryterium roku
wydania: do 1980 roku pozostawia się maksimum 50 egzemplarzy, po 1980 do 2004
roku - po maksimum 100 egzemplarzy, po 2004 roku - w pełnej liczbie.

Finanse
Informacje zawarte w tej części sprawozdania dotyczą całego roku 2010 i pierw­
szych sześciu miesięcy roku 2011. Najważniejsze pozycje wśród wpływów to dota­
cja celowa Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz dochody ze sprzedaży
wydawnictw.
Na rok 2010 Polskie Towarzystwo Ludoznawcze Zarząd Główny otrzymało dofi­
nansowanie z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w wysokości 202.994,00
zł, co stanowi 52,75% kosztów realizacji wszystkich zadań. Drastycznie zostało ob­
niżone dofinansowanie wymiany wydawnictw. Dotacją objęte zostały następujące
zadania:
1. Konferencja naukowa „Za miedzę, za morze, w zaświaty... Kulturowe wymia­
ry podróżowania” towarzysząca 86. WZD w Toruniu - 10.000,00 zł;
2. Upowszechnienie i promocja osiągnięć nauki polskiej - kontynuacja na rok
2010. Opracowanie selektywnej bibliografii polskiej za 2009 rok do bibliografii mię­
dzynarodowych - Internationale Volkskundliche Bibliographie i International Biblio­
graphy o f the Social Sciences - 8.350,00 zł;
3. Tworzenie i użytkowanie bibliograficznych baz danych - kontynuacja na rok
2010. Gromadzenie informacji na nośnikach komputerowych, kwerenda bibliotecz­
na, klasyfikacja i zapis w bazie danych bibliograficznych za 2009 rok do bieżącej
bibliografii etnografii polskiej - 21.350,00 zł;

�Kronika

383

4. Udostępnianie księgozbioru i informacja biblioteczna - 18.900,00 zł;
5. Gromadzenie zbiorów - uzupełnianie zasobów bibliotecznych - 8.000,00 zł;
6. Komputeryzacja zbiorów bibliotecznych - 7.444,00 zł;
7. Konserwacja zbiorów bibliotecznych - 5.450,00 zł;
8. Opracowanie zbiorów bibliotecznych - 5.450,00 zł;
9. Wymiana wydawnictw Biblioteki im. Jana Czekanowskiego z instytucjami za­
granicznymi i krajowymi - 5.500,00 zł;
10. Gromadzenie zbiorów muzealnych - 1.900,00 zł;
11. Opracowywanie zbiorów archiwalnych - 3.100,00 zł.
Działalność wydawniczą objęło dofinansowanie w wysokości 97.000,00 zł na na­
stępujące pozycje:
„Lud” 94: 2010 - 25.200,00 zł;
„Literatura Ludowa” 2010: 1-6 - 24.000,00 zł
„Łódzkie Studia Etnograficzne” 49, Etyczne problemy badań antropologicznych
- 7.200,00 zł;
„Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego” 9: 1, Zwyczaje, obrzędy
i wierzenia związane z narodzinami i wychowaniem dziecka - 10.000,00 zł;
„Archiwum Etnograficzne” 50, praca zbiorowa, Etnografowie i ludoznawcy pol­
scy. Sylwetki, szkice biograficzne 3 - 11.250,00 zł;
„Archiwum Etnograficzne” 51, Bożena Lewandowska, Wesele orawskie dawniej
i dziś - 3.600,00 zł;
„Biblioteka Literatury Ludowej” 8, Luiza Podziewska, Ludowe opowiadania ko­
miczne. Poetyka i antropologia - 5.400,00 zł;
„Prace Etnologiczne” 22, Katarzyna Mirgos, Mit Mari. Jego źródła i miejsce
w kulturze Basków - 7.200,00 zł;
„Prace Etnologiczne” 23, praca zbiorowa, Nowe języki. Studia z zakresu kreolizacji języków i kultur - 3.150,00 zł.
Sprzedaż wydawnictw przyniosła dochód w wysokości 35.663,35 zł. Koszty
w 2010 roku wyniosły 310.612,11 zł. Per saldo w roku 2010 zaistniała minusowa
różnica bilansowa - 21.831,44 zł. Powyższa sytuacja wynikła przede wszystkim
z konieczności zaangażowania własnych środków w realizację zadań dofinansowa­
nych przez MNiSW - finansowe środki własne to ponad 30 tys. zł. Ponadto w 2010
roku z powodu niższej niż w latach wcześniejszych dotacji na utrzymanie biblio­
teki i archiwum PTL niemożliwe było pokrycie całości wydatków osobowych. Od
2010 roku Zarząd Główny ponosi opłaty eksploatacyjne oraz czynszowe za pomiesz­
czenie biurowe (5.271,42 zł). Ponoszone są także pewne koszty na rzecz Zarządu
Głównego, to jest koszty delegacyjne, organizacji posiedzeń, korespondencyjne
czy inne związane z funkcjonowaniem Biura. Przy ujemnym wyniku finansowym
Zarząd Główny był wypłacalny i miał płynność finansową na działalność w 2011
roku. Został sporządzony bilans oraz rachunek zysków i strat za rok 2010, które to
wraz z deklaracją CIT-8 przekazano do właściwego względem siedziby PTL Urzędu
Skarbowego. Bilans, jednogłośnie zatwierdzony uchwałą na posiedzeniu ZG, został
złożony wraz ze stosownymi dokumentami w Urzędzie Skarbowym w ustawowym
terminie do 30 czerwca 2010 roku.

�384

Kronika

Natomiast na 2011 rok Polskie Towarzystwo Ludoznawcze otrzymało dofinan­
sowanie z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w wysokości 200.860,00 zł.
W tym na wydawnictwa:
„Lud” 95: 2011 -21.500,00 zł;
„Literatura Ludowa” 2011: 1-6 - 21.000,00 zł;
„Łódzkie Studia Etnograficzne” 50, Wokół społeczności wiejskiej. Etnogra­
fia Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej (red. naukowa A. Nadolska-Styczyńska,
G.E. Karpińska) - 7.200,00 zł;
„Biblioteka Literatury Ludowej” 9, Nowe konteksty badań folklorystycznych (red.
naukowa J. Hajduk-Nijakowska, T. Smolińska) - 5.640,00 zł;
„Biblioteka Zesłańca” 24, Eugeniusz Niebelski, Tunka na Syberii. Księża zesłań­
cy 1863 roku - 9.600,00 zł;
„Biblioteka Zesłańca” 25, Teresa Frącek, Zesłaniec nad brzegami Wołgi 9.600,00 zł;
„Biblioteka Popularnonaukowa” 15, Tubylcy własnego świata (red. naukowa
W. Kuligowski) - 4.500,00 zł;
„Biblioteka Popularnonaukowa” 16, M. Szubert, Żyjąc w cieniu śmierci
(red. naukowa T. Smolińska) - 6.000,00 zł;
„Archiwum Etnograficzne” 2, Polacy poza granicami kraju (red. naukowa
M. Michalska) 11.400,00 zł;
„Dziedzictwo Kulturowe” 5, M. Bisek-Grąz, Dziedzictwo kulturowe Wałbrzyskie­
go (red. naukowa T. Smolińska) - 9.000,00 zł;
„Prace Etnologiczne” 24, Rafał Beszterda, Bracia morawscy a kultury himalaj­
skie (red. naukowa Z. Jasiewicz lub R. Vorbrich) - 12.600,00 zł;
oraz na działalność biblioteki i archiwum, w tym:
Biblioteka:
1. Wymiana wydawnictw z instytucjami zagranicznymi i krajowymi - 8.600,00 zł;
2. Udostępnianie księgozbioru i informacja biblioteczna - 18.200,00 zł;
3. Gromadzenie zbiorów - uzupełnienie zbiorów bibliotecznych - 8.500,00 zł;
4. Konserwacja zbiorów bibliotecznych - 3.000,00 zł;
5. Opracowanie zbiorów bibliotecznych - 3.500,00 zł;
6. Komputeryzacja zbiorów bibliotecznych - 4.450,00 zł;
Archiwum:
1. Konserwacja zbiorów archiwalnych - 1.950,00 zł;
2. Opracowanie zbiorów archiwalnych - 2.400,00 zł;
3. Gromadzenie zbiorów archiwalnych - 1.200,00 zł.
Ponadto MNiSW przyznało dofinansowanie na konferencję naukową „Tradycyjna
obrzędowość w kulturze współczesnej”, towarzyszącą WZD w Opolu - 10.000,00 zł
oraz na:

�Kronika

385

1. Tworzenie i użytkowanie bibliograficznych baz danych - kontynuacja na rok
2011 - gromadzenie informacji na nośnikach komputerowych, kwerenda bibliotecz­
na, klasyfikacja i zapis w bazie danych bibliograficznych za rok 2010 do bieżącej
bibliografii etnografii polskiej oraz uzupełnienie brakujących not bibliograficznych
z lat poprzednich - 10.500,00 zł;
2. Upowszechnianie i promocja osiągnięć nauki polskiej - kontynuacja za 2010
rok do bibliografii międzynarodowej International Bibliography o f the Social Scien­
ces - 7.520,00 zł;
3. Modernizacja strony internetowej „Bibliografii Etnografii Polskiej” dla potrzeb
prezentacji międzynarodowej w celu upowszechniania osiągnięć nauki polskiej 3.000,00 zł.
W pierwszym półroczu 2011 roku uzyskano dochód ze sprzedaży wydawnictw
w wysokości 16.633,32 zł. Koszty wyniosły 73.588,84 zł.

Działalność wydawnicza
Przewodniczącym Rady Wydawniczej jest prezes prof. Michał Buchowski.
W okresie sprawozdawczym odbyło się jedno posiedzenie Rady Wydawniczej,
12 kwietnia 2011 roku. W posiedzeniu uczestniczyli redaktorzy poszczególnych
czasopism i serii wydawniczych PTL, członkowie ZG PTL, przewodnicząca GKR,
dyrektor biura i główna księgowa Towarzystwa. Zgodnie z planem wydawniczym,
w 2010 roku ukazały się następujące czasopisma i książki:
A. Periodyki:
„Lud” 94: 2010;
„Literatura Ludowa” 49: 2010;
„Łódzkie Studia Etnograficzne” 49, praca zbiorowa, Etyczne problemy badań an­
tropologicznych;
B. Serie wydawnicze:
„Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego” 9: 1, Zwyczaje, obrzędy
i wierzenia związane z narodzinami i wychowaniem dziecka;
„Prace Etnologiczne” 22, Katarzyna Mirgos, Mit Mari. Jego źródła i miejsce
w kulturze Basków,
„Archiwum Etnograficzne” 50, praca zbiorowa, Etnografowie i ludoznawcy pol­
scy. Sylwetki, szkice biograficzne 3;
„Archiwum Etnograficzne” 51, Bożena Lewandowska, Wesele orawskie dawniej
i dziś\
„Biblioteka Literatury Ludowej” 8, Luiza Podziewska, Ludowe opowiadania ko­
miczne. Poetyka i antropologia.

�386

Kronika

Zadania wydawnicze na rok 2011 to:
„Lud” 95:2011;
„Literatura Ludowa” 50: 2011;
„Łódzkie Studia Etnograficzne” 50, Wokół społeczności wiejskiej. Etnogra­
fia Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej (red. naukowa A. Nadolska-Styczyńska,
G.E. Karpińska);
„Biblioteka Literatury Ludowej” 9, Nowe konteksty badań folklorystycznych (red.
naukowa J. Hajduk-Nijakowska, T. Smolińska);
„Biblioteka Zesłańca” 24, Eugeniusz Niebelski, Tunka na Syberii. Księża zesłań­

cy 1863 roku;
„Biblioteka Zesłańca” 25, Teresa Frącek, Zesłaniec nad brzegami Wołgi;
„Biblioteka Popularnonaukowa” 15, Tubylcy własnego świata (red. naukowa
W. Kuligowski);
„Biblioteka Popularnonaukowa” 16, M. Szubert, Żyjąc w cieniu śmierci
(red. naukowa T. Smolińska);
„Archiwum Etnograficzne” 52, Polacy poza granicami kraju (red. naukowa
M. Michalska);
„Dziedzictwo Kulturowe” 5, M. Bisek-Grąz, Dziedzictwo kulturowe Wałbrzyskie­
go (red. naukowa T. Smolińska);
„Prace Etnologiczne” 24, Rafał Beszterda, Bracia morawscy a kultury himalaj­
skie (red. naukowa Z. Jasiewicz lub R. Vorbrich).
W trakcie posiedzenia Rady zgłoszono następujące propozycje wydawnicze do
realizacji na rok 2012:
„Lud” 96 i „Literatura Ludowa” 51;
„Łódzkie Studia Etnograficzne” 51, praca zbiorowa, Antropolog w mieście i o mie­
ście (red. naukowa G.E. Karpińska);
„Archiwum Etnograficzne”, Za miedzę, za morze, w zaświaty... Kulturowe wymia­
ry podróżowania z materiałami (20 art.) z międzynarodowej konferencji naukowej
w Toruniu w 2010 roku (red. naukowa W. Olszewski i V. Wróblewska);
„Prace Etnologiczne”, tom z materiałami konferencji w Poznaniu organizowanej
przez Komitet Nauk Etnologicznych PAN i IEiAK UAM „Rozwój a kultura”, pod
red. Ryszarda Vorbricha;
„Prace Etnologiczne”, Kultura na pilota. Medialne wymiary rzeczywistości spo­
łecznej, (red. naukowa W. Kuligowski, M. Hermanowski);
„Prace Etnologiczne”, Jacek Splisgart, Obrzędowość rodzinna w Japonii (red. na­
ukowa R. Vorbrich);
„Biblioteka Literatury Ludowej”, Ryszard Bieńkowski, Cerowanie dziurawym
parasolem deszczu (red. naukowa M. Jakitowicz);
„Prace i Materiały Etnograficzne”, Andrzej Stachowiak, Wyznania na Łemkowszczyżnie (red. naukowa A. Brencz);
„Prace i Materiały Etnograficzne”, Natalia Maksymowicz, Podwójny wzór kultu­
rowy na Podhalu (red. naukowa A. Brencz);

�Kronika

387

„Archiwum Etnograficzne”, Mateusz Gralewski, Kaukaz. Wspomnienia z dwu­
nastoletniej niewoli (opracowanie Przemysław Adamczewski, Timirlan Ajtberow);
„Prace i Materiały Etnograficzne”, Aleksandra Winiarska-Marciniak, Mit „Soli­
darności”. O narracjach i dyskursach czasu polskich przemian (red. naukowa
G.E. Karpińska);
„Biblioteka Popularnonaukowa”, Bożena Kaczmarczyk, Tradycyjne oraz współ­
czesne gry i zabawy dziecięce (red. naukowa T. Smolińska);
„Biblioteka Zesłańca”, Stefania Skowron-Markowska, Z Oyfordu na Syberię.
Dziedzictwo naukowe Marii Antoniny Czaplickiej (red. naukowa F. Rosiński);
„Biblioteka Zesłańca”, Polacy w guberni archangielskiej. XIX i X X wiek (red.
naukowa Antoni Kuczyński, Mirosław Marczyk);
„Biblioteka Zesłańca”, Adolf Januszkiewicz, Listy i dziennik ze stepów kirgiskich,
w opracowaniu Haliny Gerber (red. naukowa Antoni Kuczyński).
Składy redakcji serii wydawniczych i czasopism sąnastępujące:
1. „Lud” : zespół redakcyjny: redaktor naczelny - dr hab. prof. UAM Danuta Penkala-Gawęcka, zastępca redaktora naczelnego - dr Jacek Bednarski, sekretarz redak­
cji - dr Natalia Bloch, redaktor - mgr Roman Bąk. Rada redakcyjna: prof. dr hab.
Michał Buchowski, prof. dr hab. Zbigniew Jasiewicz, dr hab. prof. UŁ Katarzyna
Kaniowska, prof. dr hab. Lech Mróz, prof. dr hab. Aleksander Posem-Zieliński, prof.
dr hab. Czesław Robotycki;
2. „Atlas Polskich Strojów Ludowych”: redaktor naczelny - dr Anna Weronika
Brzezińska, zastępca redaktora naczelnego - dr Justyna Słomska-Nowak, sekretarz
redakcji - dr Mariola Tymochowicz;
3. „Dziedzictwo Kulturowe” : redaktor naczelny - prof. dr hab. Teresa Smolińska
oraz prof. dr hab. Jan Adamowski, prof. dr hab. Michał Buchowski, prof. dr hab.
Zygmunt Kłodnicki, prof. dr hab. Violetta Krawczyk-Wasilewska, mgr Ewa Repsch;
4. „Biblioteka Zesłańca”: redaktor naczelny - dr hab. prof. UWr Antoni Kuczyń­
ski oraz prof. dr hab. Wiesław Caban, dr Adolf Juzwenko, prof. dr hab. Zbigniew
Wójcik, prof. dr hab. Wojciech Wrzesiński;
5. „Biblioteka Popularnonaukowa” : redaktor naczelny - dr hab. prof. UAM Wal­
demar Kuligowski oraz mgr Olga Dyba, dr Magdalena Kwiecińska;
6. „Łódzkie Studia Etnograficzne”: zespół redakcyjny: redaktor naczelny - dr hab.
prof. UŁ Grażyna Ewa Karpińska, sekretarz redakcji - mgr Małgorzata Chelińska,
zastępca sekretarza - mgr Aleksandra Krupa. Komitet redakcyjny: dr hab. prof. UŁ
Katarzyna Kaniowska, prof. dr hab. Bronisława Kopczyńska-Jaworska, prof. dr hab.
Piotr Kowalski, dr hab. prof. UŁ Ewa Nowina-Sroczyńska, dr Katarzyna Orszulak-Dudkowska, dr hab. prof. UJ Jan Swięch, prof. dr hab. Andrzej P. Wejland;
7. „Archiwum Etnograficzne” : kandydatura prof. Jana Adamowski ego na redak­
tora naczelnego musi zostać zatwierdzona przez WZD w Opolu;
8. „Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego”: redaktor naczelny - prof.
dr hab. Zygmunt Kłodnicki oraz prof. dr hab. Andrzej Brencz, prof. dr hab. Michał

�388

Kronika

Buchowski, prof. dr hab. Jerzy Czajkowski, prof. dr hab. Mirosława Drozd-Piasecka,
dr Barbara Falińska, prof. dr hab. Wanda Paprocka, prof. dr hab. Marian Pokropek,
prof. dr hab. Anna Szyfer;
9. „Prace i Materiały Etnograficzne”: redaktor naczelny - prof. dr hab. Andrzej
Brencz oraz dr Hubert Czachowski, dr Małgorzata Michalska;
10. „Prace Etnologiczne” : redaktor naczelny-dr hab. prof. UAM Ryszard Vorbrich
oraz dr Przemysław Hinca;
11. „Literatura Ludowa”: redaktor naczelny - prof. dr hab. Jolanta Ługowska,
sekretarz redakcji - Maria Bożena Kuczyńska oraz prof. dr hab. Jerzy Bartmiński,
prof. dr hab. Jerzy Jastrzębski, prof. dr hab. Piotr Kowalski, dr hab. prof. UWr Antoni
Kuczyński, prof. dr hab. Dorota Simonides, prof. dr hab. Roch Sulima, prof. dr hab.
Ryszard Waksmund;
12. „Biblioteka Literatury Ludowej”: redaktor naczelny - prof. dr hab. Jolanta
Ługowska oraz prof. dr hab. Jan Adamowski, prof. dr hab. Jerzy Bartmiński, prof.
dr hab. Maria Jakitowicz, prof. dr hab. Krystyna Kossakowska-Jarosz, prof. dr hab.
Piotr Kowalski, prof. dr hab. Roch Sulima.
Podjęto decyzję o płaceniu za recenzje wydawnicze. Ustalone wynagrodzenie to
400,00 zł brutto. Koszty recenzji nie są rozliczane przez MNiSW, a wyłącznie ze
środków PTL. Dr A. W. Brzezińska przygotowała formularz recenzji, który będzie
wykorzystywany przez recenzentów do opiniowania prac przygotowywanych do
druku w Polskim Towarzystwie Ludoznawczym.
Nastąpiła zmiana statusu „Łódzkich Studiów Etnograficznych” z serii na czaso­
pismo naukowe. Wynika to z wprowadzonej przez Ministerstwo Nauki i Szkolnic­
twa Wyższego parametryzacji jednostek naukowych, a szczególnie parametryzacji
czasopism, co związane jest z oceną naukowej działalności wydawniczej. Zespołowi
redakcyjnemu przewodniczyć będzie prof. G.E. Karpińska.
W związku ze zmianą procedur przyznawania dofinansowania przez Minister­
stwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, termin składania wniosków na realizację zadań
w 2012 roku uległ znacznemu przyspieszeniu, to jest do 30 września 2011 roku.
Dlatego też recenzje („papierowe” oraz w wersji elektronicznej) oraz teksty do pu­
blikacji (w wersji elektronicznej) muszą być składane w biurze do końca czerwca.
Dostarczona praca musi być zapisana w PDF w jednym pliku. Dotyczy to również
prac zbiorowych.

Biblioteka Naukowa im. J. Czekanowskiego
Bibliotekę prowadzą, pod nadzorem mgr Pauliny Sucheckiej, mgr Aleksandra
Michałowska od strony merytorycznej (od 1 października 2009 r. zatrudniona na
etacie Biblioteki Uniwersytetu Wrocławskiego) i Bożena Wrońska od strony tech­
nicznej. Biblioteka jest czynna codziennie w godz. od 9.00, w poniedziałki, wtorki,
środy do 20.00, w pozostałe dni do 13.00 (z wyjątkiem piątków). Biblioteka jest
obecnie włączona w struktury Biblioteki Uniwersyteckiej i umieszczona w systemie

�Kronika

389

informacyjnym w gronie Bibliotek Zakładowych Uniwersytetu Wrocławskiego, co
skutkuje fachową opieką nad zbiorami.
W celu umożliwienia korzystania z księgozbioru studentom studiów zaocznych
biblioteka jest czynna również w dwie soboty w miesiącu. Szczegółowy harmono­
gram znajduje się na stronie internetowej PTL. W czytelni biblioteki zbiory są udo­
stępniane wszystkim zainteresowanym. Korzystają z nich przede wszystkim studenci
etnologii, archeologii, kulturoznawstwa, historii sztuki, historii, filologii słowiań­
skiej, filologii polskiej, pracownicy muzeów i innych placówek kultury, nauczyciele.
Na zewnątrz, zgodnie z regulaminem Biblioteki PTL, książki mogą wypożyczyć stu­
denci etnologii oraz członkowie PTL.
Stan zasobów biblioteki na 31 grudnia 2010 roku wynosił 44.068 woluminów
(w tym: 22.132 woluminów druków zwartych, 20.435 woluminów czasopism, 1.511
wydawnictw kartograficznych), których ogólna wartość wynosiła 313.186,09 zł.
W roku 2010 wpłynęło 440 woluminów, w tym: 280 woluminów druków zwartych
i 160 woluminów czasopism. Do zbiorów zakupiono 207 woluminów dzieł zwartych
oraz 26 woluminów czasopism. Otrzymano również 34 egzemplarze darów i 18 wo­
luminów wydawnictw własnych. W ramach wymiany wpłynęło 107 woluminów od
instytucji zagranicznych i 48 od instytucji krajowych. W zamian wysłano 311 wolu­
minów za granicę i 91 woluminów do instytucji krajowych.
W 2010 roku z zasobów biblioteki skorzystało 418 osób. Byli to przede wszyst­
kim studenci uczelni wrocławskich i innych, członkowie PTL, pracownicy naukowi
oraz inne osoby zainteresowane problematyką etnograficzną. W bibliotece udostęp­
niono 2.343 woluminów, w tym 1.836 egzemplarzy druków zwartych (na miejscu
1.613, wypożyczenia 223), 738 czasopism (na miejscu 730, wypożyczenia 8).
Stan na 30 czerwca 2011 roku wyniósł 43.808 woluminów, od początku roku
wpłynęło 199 woluminów, co zostało odnotowane w rejestrze nabytków. W ramach
wymiany zagranicznej przybyły 52 woluminy (czasopism), z wymiany krajowej 32 (czasopisma 17, zwarte 15); dary - 17 woluminów, wydawnictwa własne - 4 wo­
luminy, zakupy - 94 woluminy. Od początku roku do 1 lipca 2011 roku z biblioteki
skorzystało 315 osób. Udostępniono 1.213 woluminów, w tym 754 druków zwartych
(572 na miejscu, wypożyczenia 182), 459 czasopism (451 na miejscu, 8 wypoży­
czeń).
W wyniku przeprowadzonego w roku 2009 skontrum, zadecydowano o wyco­
faniu ze stanu braków: 459 jednostek inwentarzowych ze zbiorów kartograficznych
(realizacja zalecenia GKR). Powyższe pozycje zostały wpisane do rejestru ubytków.
Konserwacja zbiorów: poddano konserwacji i oprawiono tomy czasopism i serii
„Folk-Lore. A Quarterly Review of Mytli, Tradition...”, London 1898-1939, „Jahr­
buch des Bukowiner Landes-Museum”, Cemiovitz 1893-1908, „Srpski Etnografski
Zbomik” 1894-1926 oraz kilkanaście tytułów dzieł zwartych. Łącznie oprawiono
85 woluminów.
Komputeryzacja zbiorów: zgodnie z planem sporządzono zapis publikacji zagra­
nicznych, które otrzymano w latach 1993-2008. W 2010 roku wprowadzono do kom­
puterowego katalogu dzieła zwarte pozyskane w latach 1993-1995.

�390

Kronika

Biblioteka pozyskuje księgozbiór drogą wymiany, zakupów, darów i wydawnictw
własnych PTL. Są to najnowsze i najbardziej wartościowe (a czasem kupowane
w antykwariatach), wyselekcjonowane pod kątem profilu zbiorów biblioteki, publika­
cje z dziedziny etnologii, antropologii kulturowej, folklorystyki i nauk pokrewnych.
Na bieżąco była prowadzona dokumentacja biblioteczna i finansowa (rejestr przy­
bytków, inwentarze, ewidencja ilościowo-wartościowa). Wszystkie woluminy zosta­
ły skatalogowane, sklasyfikowane do działów (zgodnie z klasyfikacją przedmiotową
w działowym układzie zbiorów Biblioteki PTL), a karty katalogowe włączone do
katalogów: alfabetycznego, czasopism, etnogeograficznego, działowego i topogra­
ficznego. Prowadzono selekcję książek wpływających z darów, sporządzano wyka­
zy darów, wyceniano tytuły z wymiany. Systematycznie uzupełniano i wymieniano
oznakowanie obwolut książek.
Prowadzona jest pełna dokumentacja dotycząca wymiany (bieżąca ewidencja
wpływających tytułów, sporządzanie wykazów wewnętrznych wpływaj ących książek
i czasopism, prowadzenie kart wymiany dla każdej instytucji, prowadzenie bieżącej
korespondencji z kontrahentami - wysyłanie monitów i potwierdzeń otrzymanych
książek). Wszystkie otrzymane tą drogą publikacje są zewidencjonowane i włączone
do ogólnie dostępnych katalogów. Przygotowano wykazy i wyekspediowano książki
do naszych partnerów wymiany.
Publikacje PTL promują polską kulturę tradycyjną oraz świadczą o profilach ba­
dań krajowych etnologów. Stałą wymianę wydawnictw Polskie Towarzystwo Ludo­
znawcze prowadzi ze 131 instytucjami zagranicznymi i 41 krajowymi. Są to instytu­
cje kulturalne i naukowe, przede wszystkim biblioteki uniwersyteckie, towarzystwa
naukowe i muzea. Część kontaktów sięga przełomu XIX i XX wieku. Adresy partne­
rów wymiany są umieszczone na stronie internetowej PTL. Wykaz tytułów otrzyma­
nych drogą wymiany jest przekazywany corocznie do Centralnego Katalogu Zagra­
nicznych Wydawnictw w Bibliotece Narodowej, dzięki temu informacja o zbiorach
dociera do zainteresowanych w całym kraju.

Archiwum Naukowe
Archiwum prowadzi Paulina Suchecka. Na bieżąco gromadzone są dokumenty
dotyczące historii Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, rękopisy niepublikowa­
nych tekstów z zakresu etnologii i folklorystyki.
W okresie sprawozdawczym zbiory archiwum PTL zostały powiększone o kolej­
ne wspomnienia sybirackie (11 nowych tek) oraz o dokumentację naukową i wydaw­
niczą Zarządu Głównego PTL i oddziałów terenowych. Archiwizowane są szczegó­
łowe sprawozdania, jakie oddziały składają co roku ze swej działalności naukowej
i popularyzatorskiej. Pozyskiwane zbiory są udostępniane w czytelni PTL podczas
codziennych dyżurów. Korzystają z nich przede wszystkim pracownicy naukowi
Uniwersytetu Wrocławskiego oraz innych placówek naukowych z kraju i zagranicy.
Zbiory są wykorzystywane do opracowywania publikacji, między innymi słownika
Etnografowie i ludoznawcy polscy (tom 3. wydany w 2010 r.) oraz książek z serii

�Kronika

391

„Biblioteka Zesłańca” (przygotowano do wydania w 2011 r. dwa kolejne tomy). Gro­
madzone w Archiwum PTL zbiory są także źródłem do merytorycznego przygoto­
wania wystaw muzealnych (np. wystawa w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu
„Zastaw więcierz, wódź niewodem... Rybołówstwo drzewiej”). W pierwszym półro­
czu 2011 roku ze zbiorów skorzystało 10 osób, udostępniono 110 teczek.

Oddziały Towarzystwa
W okresie sprawozdawczym przyjęto 32 nowych członków: Oddział Poznań
- 7 osób, Oddział Północno-Mazowiecki - 5, Oddział Kraków - 4, Oddział Wro­
cław - 4, Oddział Łódź - 3, Oddział Gdańsk - 2, Oddział Lublin - 2, Oddział Opole
- 2, Oddział Toruń - 2, Oddział Opoczno - 1.

Ośrodek Dokumentacji i Informacji Etnograficznej
W okresie sprawozdawczym w ramach corocznych grantów z Ministerstwa
Nauki i Szkolnictwa Wyższego w Ośrodku przygotowano wybory do dwóch mię­
dzynarodowych bibliografii: Internationale Volkskundlische Bibliographie i Inter­
national Bibliography o f the Social Sciences. Przygotowano na nośnikach kom­
puterowych 214 not bibliograficznych etnografii polskiej za 2009 rok do IVB oraz
310 not do IBSS. W wyniku tych prac ukazują się noty bibliograficzne o polskich
wydawnictwach w drukowanych, międzynarodowych rocznikach bibliograficznych
oraz w prowadzonej przez IBSS bazie on-line dostępnej na subskrybowanej stronie
internetowej.
Drugim podstawowym zadaniem wykonywanym w ODilE są prace związane
z bieżącą bibliografią etnografii polskiej w Internecie. Zapisano w komputerowej ba­
zie danych i wprowadzono do katalogu on-line łącznie 1125 not bibliograficznych.
Bibliografia internetowa: „Bibliografia etnografii polskiej w Internecie” udostępnia­
na na stronie http://bep.uni.lodz.pl zawiera (dane z końca czerwca 2011 r.) ogółem
27.474 noty bibliograficzne, w tym: 4.532 noty za lata 1926-1939, 8.007 not za lata
1986-2000, 5.170 not za lata 2001-2003, 8.603 noty za lata 2004-2009 oraz 307 not
za rok 2010.
Na prace ODilE uzyskano dofinansowanie z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa
Wyższego:
2010 rok - tworzenie i użytkowanie bibliograficznych baz danych, kontynuacja
na rok 2010. Gromadzenie informacji na nośnikach komputerowych, kwerenda
biblioteczna, klasyfikacja i zapis w bazie danych bibliograficznych za 2009 rok do
bieżącej bibliografii etnografii polskiej - 21.350,00 zł; upowszechnianie i promo­
cja osiągnięć nauki polskiej - kontynuacja na rok 2010. Opracowanie selektywnej
bibliografii polskiej za rok 2009 do bibliografii międzynarodowych - Internationale
Volkskundliche Bibliographie i International Bibliography o f the Social Sciences 8.350,00 zł;

�Kronika

392

2011 rok - tworzenie i użytkowanie bibliograficznych baz danych, kontynuacja
na rok 2011. Gromadzenie informacji na nośnikach komputerowych, kwerenda bi­
blioteczna, klasyfikacja i zapis w bazie danych bibliograficznych za rok 2010 do bie­
żącej bibliografii etnografii polskiej oraz uzupełnienie brakujących not bibliograficz­
nych z lat poprzednich - 10.500,00 zł; upowszechnianie i promocja osiągnięć nauki
polskiej - kontynuacja za 2010 rok do bibliografii międzynarodowej International
Bibliography o f the Social Sciences - 7.520,00 zł oraz modernizacja strony inter­
netowej „Bibliografii Etnografii Polskiej” dla potrzeb prezentacji międzynarodowej
w celu upowszechniania osiągnięć nauki polskiej - 3.000,00 zł.

Sekretarz generalny
Jerzy Adamczewski

D O RO BEK OŚRO D K A DOKU M ENTA CJI I IN FO RM A CJI
ETN O G RA FIC ZN EJ PO LSKIEG O TOW ARZYSTW A
LU DOZNAW CZEGO

Ośrodek Dokumentacji i Informacji Etnograficznej PTL został powołany na
wniosek prof. Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej przez Zarząd Główny PTL w 1968
roku. Ze względu na kierującą jego pracami, został usytuowany w Łodzi, przy Kate­
drze Etnologii Uniwersytetu Łódzkiego (od 1972 r. pracami kierowała prof. Broni­
sława Kopczyńska-Jaworska). Zgodnie z intencjami założycielki, zakres działalno­
ści ODilE miał obejmować szeroko pojętą dokumentację krajowego i zagranicznego
ruchu naukowego, jak również aktywności kulturalnej w zakresie kultury ludowej,
w tym w pierwszym rzędzie sztuki ludowej i folkloru.
ODilE rozpoczął pracę w oparciu o dotację specjalną uzyskaną z Wydziału I PAN
oraz środki przekazywane Polskiemu Towarzystwu Ludoznawczemu przez PAN na
działalność statutową. Sumy te podlegały stałym wahaniom w zależności od zmian
w sposobach finansowania nauki i kultury przez państwo oraz od pozyskiwanych dla
Ośrodka i całego Towarzystwa dotacji specjalnych.
Prace z funduszy specjalnych były wykonywane na zlecenia przez specjalistów-etnografów, będących członkami PTL. W zależności od możliwości finansowych
Towarzystwa zatrudniano w Ośrodku stałych pracowników, od jednego na 1/2 etatu
w 1968 roku do dwóch pełnych etatów do końca lat 80.
Wraz z cofnięciem przez PAN stałych, corocznych dotacji dla towarzystw nauko­
wych, przeznaczanych na cele statutowe, zatrudnianie pracowników w ODilE z roku
na rok ulegało stałemu ograniczaniu. Aby wieloletnim współpracownikom zapewnić
choćby ciągłość pracy, zatrudnienie pod koniec lat 90. wynosiło 2/5, a nawet 1/3 peł­
nego etatu (w 1973 r. pracownicy ODilE i Instytutu im. O. Kolberga otrzymali status
pracowników naukowych), co nie zapewniało pracownikom nawet opieki lekarskiej.

�Kronika

393

Z tego powodu ostatnie pracownice odeszły z zatrudnienia etatowego w czerwcu
1998 roku. Mgr Maria Niewiadomska-Rudnicka zrezygnowała całkowicie ze współ­
pracy, druga - mgr Małgorzata Wilbik pomaga w pracach ODilE do dziś. Przez cały
czas środki na pokrycie kosztów działalności Ośrodka były uzupełniane różnymi co
do wielkości i niecorocznie pozyskiwanymi dotacjami.
Należy nadmienić, że po stałym uruchomieniu w Łodzi studiów etnograficznych
w 1972 roku, w latach następnych Ośrodek korzystał z pomocy (10 dni pracy w roku
akademickim) około 10-osobowej grupy studentów, którzy zaliczali w Ośrodku
praktykę instytucjonalną. Niestety w nowych, oszczędnościowych programach na­
uczania praktyka ta została zlikwidowana i nawet na tę niewielką pomoc Ośrodek
nie może liczyć.
Przez pierwsze kilka lat po likwidacji zatrudnienia etatowego w Ośrodku organi­
zowano dyżury (2 godz. w tygodniu) na zasadzie pracy społecznej byłej pracownicy
Ośrodka oraz pomocy pracownicy archiwum naukowego, wyznaczonej przez dyrek­
tora Instytutu. Od czasu przeniesienia pokoju Ośrodka z drugiego piętra Instytutu na
parter, w pobliże biblioteki i archiwum Instytutu, raz w tygodniu dwugodzinny dyżur
pełniła w nim pracownica archiwum Instytutu, a po uzgodnieniu telefonicznym, in­
formacji udzielała na miejscu kierowniczka ODilE. Niestety, w ramach oszczędno­
ści, w roku akademickim 2009/2010 ograniczono w bibliotece Instytutu liczbę pra­
cowników i archiwistka instytutowa pełni dyżury w bibliotece. W Ośrodku pomaga
kierowniczce ODilE dorywczo, w razie istotnej potrzeby.
Przedstawione okoliczności spowodowały, że cały okres działalności Ośrodka
podzielić można na kilka podstawowych okresów różniących się intensywnością
działań, efektami i charakterem pozyskiwanych rezultatów.

Zapoczątkowanie prac Ośrodka
Początek prac Ośrodka przypadł na lata sześćdziesiąte XX wieku, w którym to okre­
sie Katedra Etnografii UŁ nie prowadziła pracy dydaktycznej. Sytuacja ta pozwoliła
na poświęcenie Ośrodkowi szczególnej uwagi. Zgodnie z przyjętym planem działania
należało zacząć gromadzić potrzebne dane, z czym wiązały się podstawowe problemy
techniczne, jak również sprawa ustalenia zakresu zbieranych informacji oraz techniki
ich archiwizowania. Główny problem archiwum stanowił sposób pozyskiwania da­
nych, ich kolekcjonowania, podziału i wreszcie odszukiwania w zbiorze archiwalnym.

Organizacja bazy dokumentacyjnej
W latach 60. i 70. zarówno muzea, jak i inne instytucje i placówki naukowe gro­
madziły informacje systemem kartotekowym. Dyskusja koncentrowała się wokół
kwestii wyboru najlepszych systemów wyszukiwawczych, z czym łączył się pod­
stawowy problem wypracowania systemu klasyfikacji danych, związany nierozłącz­
nie z zakresem przedmiotowym dyscypliny, wyodrębnieniem jej dziedzin i stoso­
wanymi pojęciami. W znanych nam placówkach europejskich panowała ogromna

�394

Kronika

różnorodność systemów klasyfikacyjnych. Rozpoczęliśmy więc prace nad zasadami
tworzenia klasyfikacji, co na gruncie etnologii nie było rzeczą prostą ze względu na
zainteresowanie naszej dyscypliny nie tylko człowiekiem i jego zachowaniami, ale
także światem wytworów materialnych i niematerialnych jego działalności. Do waż­
niejszych prac z tego okresu należały:
w 1970 roku udział pracowniczek Ośrodka w seminariach Ośrodka Informacji
Naukowej PAN oraz zapoznanie się z pracami o systemach klasyfikacji i zasadach
budowania tezaurusów dyscyplinarnych;
w 1971 roku przygotowanie trzech artykułów o potrzebach dokumentacji osią­
gnięć naszej dyscypliny;
w 1973 roku udział w pracach sekcji dokumentacji MUNAiE w Chicago;
w 1978 roku przejęcie kierownictwa sekcji ds. dokumentacji i informacji KNE
PAN, udział w dyskusjach redakcyjnych „Demosu”;
w 1980 roku organizacja konferencji KNE PAN;
w 1983 roku udział pracownic w kursie OIN PAN;
w 1984 roku referat o stosowanej klasyfikacji na kongresie SIEF w Wiedniu;
w 1987 roku udział w opracowaniu hasła do „Słownika etnolingwistycznego” pod
redakcjąprof. J. Bartmińskiego;
w 1989 roku współorganizacja w Toruniu konferencji poświęconej dokumentacji
muzealnej;
w 1990 roku powielenie opracowanego przez ODilE Słownika kultury material­
nej (rozprowadzanego przez PTL).

Kartoteki dokumentacyjne
Od początku działalności nawiązano kontakty z Ośrodkiem Informacji Naukowej
PAN, Biblioteką Narodową oraz Centrum Informacji Naukowej, Technicznej i Eko­
nomicznej (CINTE), prowadzącymi szkolenia i publikującymi literaturę przedmiotu
oraz służącymi fachowym poradnictwem.
Pierwsze prace w Ośrodku polegały na założeniu kartotek informujących o pro­
wadzonych w kraju i za granicą pracach badawczych, muzeach etnograficznych, in­
stytucjach naukowych, zespołach folklorystycznych i ich pracownikach, twórcach
ludowych itp. Wymagały dotarcia do istniejących źródeł informacji oraz przyjęcia
współczesnych sposobów ich przechowywania i wyszukiwania.
W założeniach powołania Ośrodka planowano, że stanie się on centralną, ogólno­
polską instytucją udzielającą informacji pomocnych w szeroko pojętej działalności
kulturalnej. Jednak już po pierwszych latach działalności przekonano się, że pomimo
wysiłków, wiedza o istnieniu Ośrodka i jego możliwościach nie docierała do szero­
kiego kręgu społecznego. Mimo że Ośrodek zgromadził szereg kartotek dokumen­
tujących życie naukowe w dziedzinie etnografii oraz działalność zespołów folklory­
stycznych, rzemieślników i twórców ludowych, po informacje o nich zainteresowani
zwracali się przede wszystkim do regionalnych i większych muzeów etnograficz­
nych. Z tego powodu już w początku lat 70. zamknięto kartoteki folklorystyczne,

�Kronika

395

ograniczając się do zbierania wiadomości o ruchu naukowym oraz informacji biblio­
graficznych.
Działania związane z prowadzeniem kartotek dokumentacyjnych:
19671990 - przygotowanie i publikacja informacji o polskim ruchu naukowym
w dziedzinie etnografii w kolejnych rocznikach „Ludu” (t. 54 do 73);
1957-1982 - doktoraty i habilitacje z etnografii i etnologii;
1968- 1970 - prace badawcze prowadzone przez etnografów;
1969- 1973 - festiwale, „dni”, konkursy folklorystyczne;
1970- 1977 - magisteria z etnografii;
1970- 1986 - etnograficzne wystawy czasowe;
1971- 1988 - konferencje naukowe o tematyce etnograficznej;
1975-1977 - polskie etnograficzne wystawy za granicą.

Prace bibliograficzne
W chwili powołania Ośrodka, PTL przekazał mu notatki z bieżącej bibliografii
etnografii polskiej gromadzone przez Bolesława Gawina i do 1960 roku publikowane
w „Ludzie”. Stały się one zaczątkiem bibliografii kontynuowanej przez następne lata
w Ośrodku. Dane bibliograficzne gromadzono na kartkach katalogowych, wypisując
dane z wykazu publikacji zwartych i przeglądu zawartości czasopism publikowanych
przez Bibliotekę Narodową. Uzyskane informacje weryfikowano i uzupełniano prze­
glądając roczniki i tygodniki czasopism zamieszczających artykuły interesujące etno­
grafa. Następnie kartki porządkowano zgodnie z przyjętym układem przygotowanych
do druku bibliografii, obejmujących kolejne pięciolecia. Po sporządzeniu maszynopi­
su bibliografii, na podstawie szczotki druku sporządzano indeksy - etnogeograficzny
i osobowy. Przygotowanie jednego tomu bibliografii zajmowało kilka lat.
Pracę uprościło i zintensyfikowało udostępnienie Ośrodkowi przez Katedrę Etno­
grafii UL w roku 1989 komputera, a następnie przystosowanie programu CDS ISIS
do tworzenia komputerowej bazy opisów prac etnograficznych. Dzięki temu proces
klasyfikacji i wydruku dokonywał się automatycznie. Dodatkowej pracy wymagało
wprowadzenie obszerniejszych opisów oraz słów kluczowych oddających zawartość
treściową publikacji.
Główną troską Ośrodka było zapewnienie ciągłości prac i wystarczających
środków na weryfikację biblioteczną, dość pracochłonny wpis poszczególnych not
do komputera oraz znalezienie środków na druk kolejnych bibliografii. Ponieważ
ostatecznie Ośrodkowi odmówiono środków na publikację bibliografii za lata 1990­
-2000, w oparciu o grant przyznany w wyniku starań prof. B. Kopczyński ej-Jawor­
skiej wprowadzono bazę bibliograficzną do Internetu.
Główne dokonania bibliograficzne:
1982 - publikacja bibliografii za lata 1961-1969, cz. 1;
1983 - publikacja bibliografii za lata 1961-1969, cz. 2;
1986- publikacja bibliografii zawartości „Literatury Ludowej” za lata 1957­
-1985;

�396

Kronika

1988 - publikacja bibliografii zawartości „Ludu” załata 1895-1985;
1989 - publikacja bibliografii za lata 1976-1985, udostępnienie komputera PC,
adaptacja programu CDS ISIS;
1991 - początek gromadzenia materiałów bibliograficznych z lat 1986-2000;
1993 - publikacja bibliografii załata 1926-1933;
1996 - publikacja bibliografii za lata 1934-1939 oraz za lata 1986-1990;
2004 - opracowanie struktury bazy internetowej, wprowadzenie słów wyszuki­
wawczych, wprowadzenie do bazy danych z 2001 roku;
2005 - uzupełnianie bazy danymi z lat 2002-2003;
2006 - uzupełnianie bazy danymi z lat 2004-2006;
2007 - w styczniu - udostępnienie bazy w Internecie.

Wybory bibliograficzne dla bibliografii zagranicznych
Polskie środowisko etnograficzne utrzymywało współpracę z redakcją między­
narodowego czasopisma abstraktów etnologicznych i folklorystycznych „Demos”
(redakcja w Dreźnie, NRD). Między innymi, z ramienia PTL w pracach redakcyj­
nych uczestniczył dr Stanisław Błaszczyk, a z IHKM PAN prof. Anna Kutrzeba-Pojnarowa. W latach 70. przekazano zadanie gromadzenia abstraktów, korektę tłu­
maczeń i korespondencję Ośrodkowi. Średnio wysyłano rocznie około trzydziestu
abstraktów (przygotowywano je w języku polskim, tłumaczone były w Dreźnie). Dla
potrzeb klasyfikacji opracowano niemiecko-polski słownik słów kluczowych. Waż­
nym zadaniem było opracowanie tablic hierarchiczno-tematycznych słownika słów
kluczowych stosowanych w analizie treści pozycji przedstawianych w abstraktach.
Współpraca z „Demosem” :
1980 - ankieta muzealna i sporządzenie charakterystyki polskich muzeów do
„muzealnego” zeszytu „Demosu”;
do 2002 roku udział w zebraniach redakcyjnych „Demosu” : Drezno, Lubiana,
Berlin Wschodni, Błażejewko koło Poznania, Drezno, RFN.
Po zjednoczeniu Niemiec „Demos” przedstawiający prace tak zwanych demoludów i ZSRR, przestał się ukazywać.
Bibliografia IVB
W oparciu o przygotowywaną bibliografię bieżącą w Ośrodku opracowywano
od roku 1977 wybory do Internationale Volkskundliche Bibliographie, wydawanej
najpierw w Szwajcarii, potem w Niemczech Zachodnich, a następnie w Bremie. Po
wyzwoleniu krajów bloku sowieckiego redakcję przeniesiono do Tallina w Estonii.
Pracownicy Ośrodka brali udział w kolejnych zebraniach redakcyjnych IVB - 1990
Brema, RFN; 1991 Burgerland, Austria; 1992 Zurych, Szwajcaria; 1994 kongres
SIEF, Wiedeń, Austria. W zebraniu w 2004 roku nie wzięliśmy udziału ze względu
na brak środków. Przesłaliśmy tylko referat opublikowany w „Ludzie” 89, 2005.

�Kronika

397

Bibliografia UNESCO
W 1971 roku ODilE podjął się redakcji wyborów bibliograficznych dla Section
International de Documentation et Information UNESCO, redagującej w Paryżu mię­
dzy innymi Social Science Bibliography/Anthropology. Redakcja ta z czasem prze­
niosła się do London School of Economics, gdzie oprócz corocznego tomu bibliogra­
fii w wersji książkowej zaczęto wydawać bibliografię na CD, a następnie udostępniać
ją w Internecie. Z redakcją International Bibliography o f the Social Sciences Ośro­
dek współpracuje do dziś. Należy zaznaczyć, że po roku 2000 Ośrodek dwukrotnie
nie dostawał na ten cel rocznych dotacji! W pierwszym roku Ośrodkowi przyszły
z pomocą uniwersyteckie ośrodki etnologiczne, opodatkowując się dobrowolnie na
rzecz przygotowania bibliografii, w drugim Ośrodek otrzymał jednorazową dotację
z Redakcji IBSS, która nie chciała zrezygnować z naszej współpracy.

Kartoteki osobowe
W 1996 roku sporządzono w Ośrodku dublety kart członkowskich PTL. Zapro­
wadzono ewidencję zmarłych. Rozpisano ankietę osobową wśród pracujących w za­
wodzie absolwentów etnografii.
W 1986 roku na zlecenie KNE PAN pozyskano dane statystyczne z GUS z akcji
„Magister” i uzupełniono kartoteki. Sporządzono dla KNE PAN analizę zatrudnienia
absolwentów etnografii. Oprócz kartoteki założono teczki osobowe z danymi pozy­
skiwanymi w ramach różnych działań Ośrodka.
Po śmierci dr. Jana P. Dekowskiego, w 1988 roku Ośrodek zabezpieczył komple­
towane przez niego materiały do „Słownika zasłużonych etnografów”, który projek­
tował. W 1990 roku, decyzją ZG PTL, przejęła je dr Anna Kowalska-Lewicka.

Amerykański słownik antropologów
W 1988 roku na zamówienie uniwersytetu w Chicago sporządzono 67 biogramów
wybitnych badaczy polskich na polu etnologii, zmarłych przed rokiem 1920. Ze wzglę­
du na rozmiary publikacji tylko trzydzieści z nich redakcja umieściła w International
Dictionary o f Anthropologists, New York-London: Garland Publications 1991.

Sekcja korespondentów terenowych PTL
W 1975 roku, w planie tematu węzłowego (temat 11.1 .IV) została powołana w ra­
mach PTL Sekcja, której celem miało być zorganizowanie siatki korespondentów,
mających odpowiadać na przesłane ankiety. Kierownictwo merytoryczne Sekcji ob­
jęła mgr Zofia Neymanowa z Sieradza, natomiast stronę administracyjnąpowierzono
Ośrodkowi. Poza sprawami finansowymi Ośrodek zajmował się powielaniem, wysy­
łaniem i ewidencjonowaniem ankiet oraz organizowaniem zjazdów korespondentów.

�398

Kronika

W 1980 roku przekazano Ośrodkowi kierownictwo Sekcji. Z powodu braku środków
finansowych Sekcja decyzją Zarządu Głównego PTL zawiesiła działalność w 1987
roku. Pracowała 12 lat i skupiała od 89 korespondentów na początku, do 137 pod
koniec działalności. Archiwum Sekcji zostało przekazane do archiwum PTL we Wro­
cławiu. Odbyły się cztery zjazdy korespondentów: w roku 1976 w Łodzi, w 1977
w Uniejowie, w 1978 w Kaliszu, w 1984 w Łodzi.

Bibliograficzna baza internetowa
Jak wspomniano, materiały do ostatniego tomu drukowanej bibliografii, obejmu­
jące lata 1986-1990, wprowadzano już do bazy komputerowej programu CDS ISIS
przystosowanej do przygotowywania bibliografii przeznaczonej do druku. Podobnie
wyglądały zapisy obejmujące lata 1990-2000, z tym że częściowo były one niekom­
pletne, gdyż w latach tych Ośrodek nie posiadał już stałych pracowników.
W momencie opracowywania wersji internetowej bazy, opis bibliograficzny roz­
budowano, w związku z czym przekazana do Internetu baza ze wspomnianych lat
wymaga niestety pewnych uzupełnień.

Redakcje i inne prace organizacyjne
Oprócz jedenastu tomów różnego rodzaju bibliografii bieżących i retrospektyw­
nych, Ośrodek zredagował i przygotował do druku dla Ministerstwa Kultury i Sztuki
informatory o ośrodkach ginących umiejętności rzemieślniczych w latach 90. XX
wieku. Ponadto organizował liczne konferencje i seminaria dotyczące problemów
dokumentacji etnograficznej, w tym konferencję poświęconą współczesnym proble­
mom wsi przygotowaną razem z Radą Krajową Towarzystw Regionalnych i Uni­
wersytetem Łódzkim w 1997 roku (referaty drukowane w „Łódzkich Studiach Et­
nograficznych” 37: 1998). Ponadto Ośrodek zorganizował w 1968 roku na terenie
łódzkiego Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego wystawę połączoną z poka­
zem produkcji tkanin dwuosnowowych. Wystawa była włączona do programu Mię­
dzynarodowego Triennale Tkaniny zorganizowanego przez Muzeum Włókiennictwa
w Łodzi. Odnośnie do prac organizacyjno-redakcyjnych należy także wspomnieć
o zgromadzeniu i przetłumaczeniu w latach 1982-1983 artykułów do „polskiego”
zeszytu czasopisma „Objets et Mondes” 24: 3-4, 1967, wydawanego przez Musée de
1’Homme w Paryżu.

Baza źródłowa Ośrodka
Na zakończenie powyższych informacji warto jeszcze dodać, że w wyniku pro­
wadzonych prac, oprócz dokumentów administracyjnych, Ośrodek posiada materiały
dokumentujące niektóre etnograficzne konferencje międzynarodowe i krajowe oraz
wystawy etnograficzne, bogate materiały do prac klasyfikacyjnych i słownikowych,

�Kronika

399

materiały dotyczące historii i przeglądów filmów etnograficznych, prac związanych
z wprowadzeniem do programów szkolnych elementów wiedzy etnograficznej (dzie­
dzictwo regionalne) czy akcji opieki nad twórczością i sztuką ludową, wreszcie dane
biograficzne o etnografach czy materiały słownikowe. Można je, moim zdaniem, wy­
korzystać w opracowaniach dotyczących historii naszej dyscypliny.

Bronisława Kopczyńska-Jaworska

PO SIED ZEN IE PLENARNE
K O M ITETU N A U K ETN O LO G ICZN Y C H PAN,
CIESZYN, 14 M A JA 2010

Posiedzenie odbyło się w siedzibie Wydziału Etnologii i Nauk o Edukacji Uni­
wersytetu Śląskiego w Cieszynie. Rozpoczęła je dziekan Wydziału, prof. dr hab.
Halina Rusek, witając członków Komitetu. Obrady poprowadził, według wcześniej
przyjętego porządku, przewodniczący Komitetu, prof. Aleksander Posem-Zieliński.
Podziękował władzom dziekańskim i dyrekcji Instytutu Etnologii i Antropologii Kul­
turowej UŚ za zaproszenie KNE, a następnie usprawiedliwił nieobecnych członków
Komitetu: Michała Buchowskiego, Jolantę Kowalską, Piotra Kowalskiego, Sławoja
Szynkiewicza, Elżbietę Tarkowską, Jerzego S. Wasilewskiego i Henryka Zimonia.
Posiedzenie było poświęcone trzem zespołom zagadnień: prezentacji komunika­
tów, wypracowaniu stanowiska Komitetu na temat stanu nauk etnologicznych, nie­
zbędnego do syntetycznej oceny polskiej humanistyki w ramach zadania Zespołu
Ekspercko-Integracyjnego Nauk o Kulturze i Sztuce PAN, oraz prezentacji wnio­
sków wynikających z przeprowadzonej ekspertyzy „Ocena systemu i praktyki kształ­
cenia etnologicznego (antropologicznego) na polskich wyższych uczelniach w latach
2004-2009”.
W ramach komunikatów, przewodniczący poinformował zebranych o sytuacji
w PAN, o pracach nad nową ustawą o PAN, szczególnie o dalszym statusie komi­
tetów, a także o reformie nauki i ustawie o tytułach naukowych. Prof. Posem-Zie­
liński przedstawił też założenia organizowanej przez Komitet konferencji „Rozwój
a kultura”. Następnie prof. Lech Mróz omówił przygotowania do jubileuszu 75-lecia
Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UW i połączonych z tymi obchodami
przedsięwzięć: konferencji „Antropologia sąsiedzka”, wystawy „Etnologia warszaw­
ska po 75 latach” i studenckiej wystawy w Państwowym Muzeum Etnograficznym.
Z kolei prof. Władysław Baranowski poinformował o konferencji „Antropologia
miasta” w Łodzi, a prof. Katarzyna Kaniowska o konferencjach studenckich: „Etycz­
ne problemy badań terenowych” i „Jakiej antropologii oczekujemy”. W nawiązaniu
do tej ostatniej informacji, prof. Posem-Zieliński wspomniał o podobnej sesji orga­

�400

Kronika

nizowanej niegdyś przez archeologów i zaproponował, aby w przyszłości zaplanować
konferencję traktującą o tym, czego inne dyscypliny oczekują od nas. Następnie poru­
szono kwestię wydawnictw: prof. Ryszard Vorbrich apelował o składanie materiałów
do serii PTL „Prace Etnologiczne”, a prof. Danuta Penkala-Gawęcka poinformowała
0 powołaniu dr Natalii Bloch na nowego sekretarza „Ludu” oraz o dotacji (25.000 zł)
otrzymanej na kolejny, 94. tom tego czasopisma (dziesięć arkuszy w tym tomie stano­
wić mają materiały z konferencji Komitetu na temat globalizacji). W dyskusji rozwa­
żano kwestię, czy poszczególne tomy „Ludu” mogą być tematyczne oraz techniczne
problemy związane z recenzowaniem artykułów nadsyłanych do redakcji „Ludu”.
Podejmując drugie, przewidziane porządkiem obrad, zagadnienie, przewodniczą­
cy Komitetu podkreślił konieczność wypracowania stanowiska Komitetu na temat
stanu nauk etnologicznych. Poinformował, że istnieje projekt opublikowania zgro­
madzonych materiałów całego Zespołu Ekspercko-Integracyjnego Nauk o Kulturze
1 Sztuce PAN. Zwrócił uwagę, że taka publikacja będzie traktowana jako wizytówka
nauk humanistycznych. Dla nauk etnologicznych zarezerwowano około ośmiu stron
tekstu. Przewodniczący dodał, że nieco zmodyfikował - w stosunku do pierwowzoru
- ankietę, którą rozesłał w celu pozyskania danych. Tekst, który zamierza przygoto­
wać w oparciu o otrzymane materiały, będzie traktował o stanie badań w etnologii.
Przedstawił 9-punktowy konspekt tego opracowania:
1. ewolucja od etnografii do antropologii. Sytuac ja strukturalna, miejsce etnologii
w zespole nauk. Zakres przedmiotowy badań (terytorialny, merytoryczny, refleksja
teoretyczna a badania empiryczne), badania jakościowe - przesuwanie się przed­
miotu zainteresowań od „tradycyjnej” kultury wsi do nowych obszarów, na przykład
miasta czy Internetu;
2. związki interdyscyplinarne - etnologia i antropologia jako nauki społeczne
i humanistyczne, związki z muzealnictwem, religią, sztuką, historią, literaturą, antropologizacja nauk pokrewnych (banalizacja, ale też rozszerzenie współpracy): re­
fleksja antropologiczna i zapożyczanie metod etnologicznych przez inne dyscypliny,
ambiwalentne relacje między kulturoznawstwem a antropologią kulturową;
3. kulturotwórcza rola etnologii (ochrona materialnego i niematerialnego dzie­
dzictwa, rozbudzanie tożsamości narodowej, edukacja regionalna, ochrona pamięci
kulturowej);
4. najważniejsze osiągnięcia poszczególnych ośrodków w zakresie badań w ostat­
nich pięciu latach (nad Poloniąi Polakami w innych krajach, transformacją od 1989 r.,
życiem codziennym, antropologią miasta, problemami regionalnymi, uchodźcami
w Polsce);
5. popularyzacja wiedzy (ochrona dziedzictwa w muzeach, ekspertyzy, wystawy,
publikacje antropologiczne w przekładach, szkoły letnie, konferencje interdyscypli­
narne, udział w mediach, ścieżki edukacji regionalnej, edukacja etnologiczna dla in­
nych kierunków, współpraca z instytucjami samorządowymi, muzealnymi);
6. analizowane i pożądane kierunki badań (studia nad nową Europą, migracjami,
uprzedzeniami, antropologia polityczna, antropologia rozwoju, antropologia stoso­
wana, antropologia biznesu, zarządzania, antropologia edukacji, antropologia tury­
styki);

�Kronika

401

7. przeszkody i bariery rozwoju: finansowe, organizacyjne (słaby udział w więk­
szych grantach i publikacjach z „pierwszej linii”);
8. środki na realizację badań (granty: promotorskie, indywidualne, krajowe);
9. formy współpracy z zagranicą (zbyt mało konferencji międzynarodowych or­
ganizowanych w kraju, słaba obecność na konferencjach zagranicznych, mało pro­
jektów zagranicznych).
W konkluzji prof. Posem-Zieliński stwierdził, że po przygotowaniu opracowania
zostanie ono rozesłane członkom Komitetu.
W ostatniej części posiedzenia zespół ekspertów wyłoniony przez Komitet,
w składzie: prof. prof. Aleksander Posem-Zieliński, Zygmunt Kłodnicki, Lech Mróz,
Ewa Nowina-Sroczyńska i Czesław Robotycki, zaprezentował swoje wnioski wyni­
kające z przeprowadzonej ekspertyzy na temat praktyki kształcenia etnologicznego,
po czym nastąpiła dyskusja. W ramach wolnych głosów i wniosków, prof. Kaniowska
wystąpiła z inicjatywą, aby kolejne posiedzenie Komitetu poświęcić kwestii kształ­
cenia na poziomie doktoranckim i zaproponowała, że przygotuje materiał wprowa­
dzający do dyskusji; stąd prośba do zebranych o dostarczenie odpowiednich danych
na ten temat, jeżeli podjęta będzie ta problematyka.
Prof. Lech Mróz dodał, że jednym z tematów do dyskusji powinna być też kwe­
stia powstawania nowych ośrodków etnologicznych, a prof. Zbigniew Jasiewicz pod­
kreślił, że trzeba się zastanowić, jak tym nowym ośrodkom pomóc.
Zamykając zebranie przewodniczący obiecał, że najbliższe posiedzenie będzie
poświęcone sygnalizowanym wyżej zagadnieniom.

Ryszard Yorbrich

PO SIED ZEN IE PLENARNE
K O M ITETU N A U K ETN O LO G ICZN Y C H PAN,
PO ZNA Ń, 21 PAŹDZIERNIKA 2010

Posiedzenie odbyło się w siedzibie Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej
UAM w Poznaniu. Otworzył je przewodniczący KNE, prof. Aleksander Posem-Zie­
liński, usprawiedliwiając nieobecnych członków Komitetu: prof. prof. Czesława Robotyckiego, Jana Swięcha, Elżbietę Tarkowską, Jerzego S. Wasilewskiego i Henryka
Zimonia, następnie poprowadził je według wcześniej przyjętego porządku.
Posiedzenie zostało podzielone na trzy części. Pierwszą poświęcono aktualnym
problemom środowiska, w tym komunikatom, sprawom bieżącym Komitetu, infor­
macji o sytuacji w PAN, Wydziale I PAN i w innych ośrodkach organizacji nauki, na
tle reformy nauki, oraz sprawozdaniu z przebiegu Interkongresu Międzynarodowej
Unii Nauk Antropologicznych i Etnologicznych w Turcji.

�402

Kronika

W ramach komunikatów przekazano informacje o zakończonych i będących
w toku habilitacjach (J. Kajfosza, D. Demskiego, K. Marciniak, M. Trojana, D. Czai)
oraz o wszczętych procedurach profesorskich (J. Tokarskiej-Bakir, A. Wieczorkie­
wicz, I. Kabzińskiej). Następnie prof. Ryszard Vorbrich omówił program konferencji
„Rozwój a kultura” organizowanej przez KNE w Ośrodku Konferencyjnym w Będlewie koło Poznania.
Powiadomiono zebranych o zaszczytnych funkcjach i wyróżnieniach członków
Komitetu: prof. Michała Buchowskiego, który został wiceprzewodniczącym World
Council of Anthropological Associations, prof. Doroty Simonides, która została
nagrodzona „Śląskim Szmaragdem”, prof. Aleksandra Posema-Zielińskiego, który
został członkiem Polskiej Akademii Umiejętności, a także o jubileuszach człon­
ków Komitetu: prof. prof. Henryka Zimonia, Zygmunta Kłodnickiego i Bronisławy
Kopczyńskiej-Jaworskiej.
Następnie omówiono przebieg naboru na studia w poszczególnych ośrodkach et­
nologicznych. I tak, w Toruniu przyjęto 60 osób na pierwszy stopień studiów oraz
36 na drugi stopień (W. Olszewski); w Gdańsku 60 na pierwszy stopień (W. Bęben);
w Poznaniu 70 (pierwszy) i 36 (drugi); w Łodzi 96 (pierwszy) i 28 (drugi), maleje za­
interesowanie studiami wieczorowymi (W. Baranowski); w Warszawie 45 (pierwszy)
i 29 (drugi), na niestacjonarne 39 (pierwszy) (L. Mróz); w Cieszynie 75 (pierwszy)
i 25 (drugi), nie ma studiów niestacjonarnych i doktoranckich (Z. Kłodnicki); we
Wrocławiu około 40 osób na studia dzienne, prowadzenie zaocznych nie opłaca się
(A. Paluch).
Poinformowano także o kategoriach (pierwszej i drugiej) przyznanych poszczegól­
nym placówkom etnologicznym po ocenie parametrycznej. W dyskusji poruszano mię­
dzy innymi to, że nowa ocena parametryczna nie jest korzystna dla nauk humanistycz­
nych, podobnie jak preferowanie publikacji w języku angielskim, postulowano także
potrzebę zmiany „filozofii punktowania” publikacji. Podniesiono także problem stu­
diów doktoranckich, czyli studiów trzeciego stopnia na etnologii. Studia takie funkcjo­
nują w kilku ośrodkach. Na UMK sąto studia wydziałowe, a doktoranci mają stypendia
rotacyjne (W. Olszewski); naUAM przyjęto dwie osoby, ogółem jest 12-13 doktoran­
tów, powołano też studia zaoczne płatne (1.500 zł za semestr) (M. Buchowski); na UŁ
na studiach wydziałowych studiuje 19 osób, istnieje tendencja do przyjmowania jak
największej liczby kandydatów (W. Baranowski); na UW na studiach wydziałowych
jest 12 osób, brak stypendium na pierwszym roku i brak pracy po studiach nie zachę­
ca do ich podejmowania (L. Mróz); w Instytucie Archeologii i Etnologii PAN nabór
kandydatów trwa od dwóch lat, a studia są płatne. W dyskusji prof. Posem-Zieliński
podkreślił, że korzystne jest kształcenie nowych kadr, ale problemem pozostają dla
instytutów koszty, które generują doktoranci i to, kto je ma pokrywać.
Kolejną kwestią, o której informowano były granty. Stwierdzono, że do granto­
wej komisji archeologiczno-etnologicznej trafiają także wnioski z innych dyscyplin,
mające walor etnologiczno-antropologiczny, co powoduje zagęszczenie puli granto­
wej i konkurencję dla naszych wniosków. W dyskusji wspomniano o sprawie lokalu
dla komisji grantowej (R. Vorbrich) oraz powiadomiono o przyznaniu trzech grantów
Instytutowi im. O. Kolberga.

�Kronika

403

Na zakończenie przekazano komunikaty o interesujących konferencjach: dedy­
kowanej P. Szackiemu - w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie;
poświęconej C. Levi-Straussowi; na temat antropologii miasta - w Łodzi; konferen­
cji PTL „Antropologia podróżowania” - w Toruniu; „Obcy w karykaturze” - w War­
szawie; Szkole letniej połączonej z jubileuszem Instytutu Etnologii i Antropologii
Kulturowej UW.
Z bieżących spraw Komitetu omówiono przede wszystkim kwestię wydawnictw.
Poinformowano o wydaniu pierwszego tomu materiałów z konferencji „Antropolo­
gia polityki i polityka w antropologii” (red. M. Drozd-Piasecka i A. Posem-Zieliński,
Warszawa 2010) oraz o stanie prac redakcyjnych nad drugim tomem materiałów z tej
konferencji. Ponadto przekazano informację o ukazaniu się materiałów z konferencji
Komitetu na temat globalizacji w 94. tomie „Ludu” (czasopismo otrzymało środki
na dodatkowe siedem arkuszy). W dyskusji mówiono o tym, że zaprojektowanie ko­
lejnego tomu tematycznego „Ludu” nie jest łatwe, bo nadsyłane teksty nie spełniają
stawianych wymogów. Zasygnalizowano też, że na UJ powstała praca licencjacka na
temat „Ludu”.
Prof. Danuta Penkala-Gawęcka poinformowała o projektowanej konferencji Ko­
mitetu poświęconej zagadnieniom z zakresu antropologii medycznej, która odbędzie
się w Będlewie w 2011 roku. Będzie to druga konferencja Komitetu, bo wcześniej,
także w Będlewie, odbędzie się sesja międzynarodowa organizowana przez Komisję
do Badania Wschodu KNE i Katedrę Etnologii i Antropologii Kulturowej UMK.
Przechodząc do kolejnego punktu programu, przewodniczący przedstawił krótko
aktualną sytuację w PAN i stwierdził, że Komitet winien funkcjonować według do­
tychczasowych zasad do 31 grudnia, czyli do przyjęcia nowych procedur i urucho­
mienia wyborów. Stąd nie ma jasności, czy będzie mogło odbyć się przyszłoroczne,
wiosenne posiedzenie plenarne Komitetu, planowane w Gdańsku w Zakładzie Etno­
logii. Przewodniczący dodał, że w projekcie nowej ustawy o PAN wstrzymano próby
ograniczenia liczby komitetów - mają one pełnić funkcje eksperckie, pozostawiono
oddziały, będzie funkcjonował dawny podział członków PAN, ale dodatkowo zo­
stanie wprowadzone rozgraniczenie na członków-seniorów i członków, przy czym
funkcje w PAN będą mogli sprawować tylko członkowie „juniorzy”. Projektuje się
także wprowadzenie rad kuratorów dla instytutów, nie rozstrzygnięto jednak, kto bę­
dzie wchodził w ich skład. Nowością jest utworzenie Akademii Młodych, składającej
się z naukowców do 38. roku życia, wybieranych na jedną kadencję. Wprowadzono
zmiany organizacyjne: z Zakładu Archeologii Śródziemnomorskiej i Zakładu Kra­
jów Pozaeuropejskich utworzono Instytut Kultur Śródziemnomorskich i Oriental­
nych PAN.
Przewodniczący poinformował także, że zostanie wybrany nowy skład Centralnej
Komisji na lata 2011-2012, ale zasady jej działania w tym okresie będą takie, jak
dotychczas.
Następnie prof. Posem-Zieliński złożył sprawozdanie z Interkongresu Między­
narodowej Unii Nauk Antropologicznych i Etnologicznych (IUAES) w Beka w Tur­
cji, zatytułowanego „Na rozdrożu cywilizacji”, podczas którego wygłosił referat.
Ze względu na wysoki koszt, liczba uczestników była ograniczona. Referaty wygła­

�404

Kronika

szano w kilku sesjach, ale poziom prezentacji był dość niski. Przeważała tematyka
Bliskiego Wschodu - problemy globalizacji, migracji. Referaty dotyczyły głównie
etniczności, globalizacji, praw człowieka i tubylczości. Można było zauważyć, że
mniejszym zainteresowaniem cieszą się gender studies, studia etnohistoryczne czy
z problematyki ekologicznej. Następny interkongres jest planowany w 2011 roku
w Perth w Australii, a pełny kongres Unii w 2012 roku w Manchesterze w Wielkiej
Brytanii. Natomiast kongres SIEF odbędzie się w 2011 roku w Lizbonie.
W części drugiej posiedzenia odbyły się prezentacje przebiegu i rezultatów dwóch
przedsięwzięć badawczych. Prof. Zbigniew Jasiewicz wprowadził zebranych w szcze­
góły projektu „Początki polskiej etnologii i antropologii kulturowej (od końca XVIII w.
do 1918 r.)”, realizowanego w ramach grantu KBN. Podał kilka powodów zajęcia się
tym tematem: rozwój poszczególnych ośrodków etnologicznych i tworzenie się no­
wych, rozwój instytucjonalny etnologii, zwiększenie liczby studentów na tym kierun­
ku, konieczność popularyzacji wiedzy o podstawach etnologii i antropologii kulturo­
wej, globalizacja nauki i poszukiwanie miejsca dla naszej dyscypliny. Dodatkowym
motywem było to, że sam wykładał historię etnologii. Sieci poszukiwań zostały szero­
ko zarzucone w kilku kierunkach: objęły między innymi analizę zjawisk etnicznych,
opisy i interpretację kultur i ludów pozaeuropejskich, przedstawienie rozwoju kultury
ludowej czy próby ukazania innych niż lud warstw narodu. Dwa wątki szczególnie
zafascynowały prof. Jasiewicza: początek ośrodka wileńskiego oraz rola kobiet w et­
nologii polskiej. Rezultatem prac będzie monografia zgłoszona do publikacji w ramach
serii „Prace KNE PAN”. Dziękując prelegentowi, przewodniczący wyraził nadzieję,
że Komitet otrzyma środki na publikację tego tomu.
Z kolei o Centrum Badań Migracyjnych UAM mówił dr hab. Jacek Schmidt, któ­
ry wymieniając powody jego powstania wskazał między innymi na tradycje poznań­
skie w zakresie badań migracji (chociaż podkreślił, że prym w tym względzie wiodą
Warszawa i Kraków) i brak takiego ośrodka badawczego w Poznaniu. Utworzenie tej
placówki jest próbą zintegrowania środowiska badaczy z zachodnich rejonów Polski,
zajmujących się migracjami. Centrum jest placówką ogólnouniwersytecką z siedzibą
w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM, skupia 30 członków z pięciu
wydziałów UAM i sześciu różnych dyscyplin, ale także osoby z zewnątrz. W skład
rady programowej wchodzą profesorowie: Aleksander Posem-Zieliński, Michał
Buchowski, Werner Schiffauer i Jan Sandorski. Cele Centrum to: 1. integracja roz­
proszonych działań, wymiana doświadczeń, aplikacja o fundusze; 2. informacyjny,
założenie strony internetowej, wymiana informacji o konferencjach, założenie subbiblioteki; 3. badawczy - prace badawcze będzie prowadził zespół (także obcokra­
jowcy z Włoch, Niemiec i USA) z dużym doświadczeniem, również w pozyskiwa­
niu grantów indywidualnych, ale priorytetem będą granty zespołowe. Dr hab. Jacek
Schmidt mówił o zrealizowanych pracach, wdrożonych projektach, zainteresowaniu
władz samorządowych badaniami, o zajęciach dydaktycznych, a także o planach
utworzenia filii Centrum we Frankfurcie nad Odrą.
W ramach trzeciej części zebrania (wolne głosy i wnioski), głos zabrała prof.
Katarzyna Kaniowska, która zastanawiała się, czy nie byłoby zasadne omówić na
następnym posiedzeniu Komitetu zagadnień studiów doktoranckich. Zaznaczyła, że

�Kronika

405

wie, iż nasze środowisko doktorantów oczekuje wsparcia i pomocy w tym zakresie.
Na takie spotkanie należałoby przygotować wystąpienia na temat studiów doktoran­
ckich, które byłyby podstawą do dyskusji.
Zamykając posiedzenie, przewodniczący zasugerował, aby - ze względu na koń­
czącą się kadencję KNE - do tematu studiów doktoranckich powrócić po wyborach,
na początku nowej kadencji.

Ryszard Vorbrich

K O N FEREN CJA „ETHICS, HEALTH CARE A N D A N TH R O PO LO G Y ”,
A M STERD A M , 10 G RU D N IA 2010

Konferencję zorganizowała redakcja holenderskiego czasopisma poświęconego spo­
łecznym i kulturowym aspektom zdrowia, choroby oraz ochrony zdrowia „Medische
Antropologie”, ukazującego się od 1989 roku. Jego redaktorem naczelnym jest jeden
z najbardziej znanych antropologów medycznych w Europie, profesor Sjaak van der Geest.
Spotkanie miało charakter interdyscyplinarny. Brali w nim udział antropolodzy,
filozofowie, etycy oraz przedstawiciele biomedycyny (niektórzy również z przygo­
towaniem antropologicznym), przede wszystkim z Holandii, ale również z Niemiec
i Bangladeszu. Teksty wszystkich prezentacji były dostępne uczestnikom przed spo­
tkaniem; referenci krótko streszczali swoje prace, a następnie szczegółowo je dysku­
towano. Po uwzględnieniu uwag i komentarzy artykuły zostaną opublikowane w ko­
lejnym numerze „Medische Antropologie”.
Wyodrębniono trzy tematyczne panele: etyka ochrony zdrowia - perspektywa
medyczna i etyczna, etyka ochrony zdrowia - perspektywa antropologiczna, etyka
w badaniach antropologii medycznej.
W ramach dwóch paneli poświęconych etyce służby zdrowia prezentowano przede
wszystkim wyniki badań prowadzonych w Europie. Antropolożka z Norwegii, El­
len Kristvik (Akershus University Hospital, Lorenskog), podjęła kwestię wyrażania
przez pacjenta zgody na terapię. W społeczeństwie zachodnim bardzo dużą wagę
przypisuje się autonomii człowieka oraz możliwości decydowania o samym sobie.
W kontekście ochrony zdrowia niesie to ze sobą zagrożenie, że lekarze zbyt często
oddają decyzję o dalszym postępowaniu pacjentowi, który nie posiada przecież wie­
dzy i doświadczenia lekarskiego. Elleke Landeweer, filozofka z EMGO Institute for
Health and Care Research w Uniwersytecie Medycznym w Amsterdamie, omówiła
zagadnienia przymusu stosowanego wobec pacjentów oddziałów psychiatrycznych,
z uwagi na bezpieczeństwo personelu, oraz związane z tym dylematy moralne. Janus
Oomen, lekarz z wykształceniem antropologicznym, skupił się na problemie błędów
lekarskich, starając się wyróżnić rodzaje krzywd wyrządzonych przez lekarzy: nie­
zamierzone, nieuniknione oraz takie, których można było uniknąć. Omawiano także

�406

Kronika

problemy etyczne pojawiające się przy sprawowaniu opieki nad nastoletnimi matkami
oraz związane z programami prewencji upadków wśród osób starszych. Opisano toczą­
cą się obecnie w Holandii publiczną dyskusję wokół etycznie istotnych tematów sztucz­
nego zapłodnienia oraz eutanazji. Podjęto również temat zarządzania służbą zdrowia,
wskazując na konieczność ciągłego balansowania między dobrem pacjenta a interesem
placówki. Freerk Heule, emerytowany lekarz i antropolog, omówił działania fundacji
pomagających realizować marzenia terminalnie chorych dzieci, które określa jako in­
stytucjonalizację społecznej potrzeby rekompensaty. Klaartje Klaver z Uniwersytetu
w Tilburgu zajęła się kwestiami teoretycznymi i, posługując się koncepcją habitusu
Pierre’a Bourdieu, zaprezentowała dane z badań nad opieką szpitalną w Holandii.
W tej grupie tylko dwie prezentacje odnosiły się do badań spoza zachodniego
kręgu kulturowego. Jedna z nich pokazywała, na przykładzie leczenia gruźlicy w In­
diach, nieadekwatność standaryzacji terapii leczniczych wypracowanych na gruncie
euroamerykańskiej biomedycyny. Natomiast Lianne Holten, położna i antropolożka,
która pracowała i prowadziła badania w Mali, wskazała, że w krajach, gdzie roz­
winięta jest medycyna tradycyjna, wysiłki czynione na rzecz jej zastąpienia przez
biomedycynę są skazane na niepowodzenie. Jej zdaniem, dla dobra pacjentów ko­
nieczny jest dialog między różnymi medycynami i ich integracja.
Wystąpienia dotyczące etyki badań z zakresu antropologii medycznej zwracały
uwagę na konieczność prowadzenia stałej refleksji nad działaniami badacza. W inte­
resujący sposób ukazano, że kodeksy etyczne stworzone w Europie i Stanach Zjed­
noczonych nie sprawdzają się w innych kontekstach kulturowych, co podważa zasad­
ność oceniania projektów badawczych przez komitety etyczne. Sjaak van der Geest
zaapelował do etyków o większe zaufanie do antropologów, którzy znając kulturowe
i społeczne uwarunkowania miejsca, w którym prowadzą badania, są najbardziej
kompetentni do oceny etyczności swoich działań. W kolejnych prezentacjach stawia­
no również pytanie: „czy kodeksy etyczne mogą podróżować?”. Na koniec zabrała
głos specjalistka zdrowia publicznego, Prisca Zwanikken, z komitetu Royal Tropical
Institute w Amsterdamie zajmującego się analizą projektów antropologicznych pod
względem ich etyczności. Rozważa on wprowadzenie w przyszłości procedur zasię­
gania opinii „lokalnych autorytetów”, w celu dostosowania stawianych badaczowi
wymagań etycznych do miejscowych uwarunkowań.
Interdyscyplinarne seminaria, podczas których spotykają się reprezentanci róż­
nych perspektyw badawczych i naukowych, mają dużą wartość dla antropologów,
gdyż ukazują nam inne punkty widzenia, a to umożliwia pogłębienie naszego inter­
pretowania rzeczywistości. Szczególnie znaczenie ma uwrażliwienie antropologów
na etyczne aspekty naszych badań w obrębie systemów ochrony zdrowia i opieki
medycznej. Z drugiej strony, etycy oraz lekarze, zapoznając się z wynikami badań
antropologicznych prowadzonych w społecznościach pozaeuropejskich, mogą ła­
twiej zauważać kulturowe uwarunkowanie potrzeb zdrowotnych oraz weryfikować
założenia swoich dyscyplin dotyczące uniwersalności zasad moralnych.

Anna Helena Wądołowska

�Kronika

407

KO N FEREN CJA
„RO ZW ÓJ A KULTURA. PER SPEK TY W Y POZNAW CZE
I PR A K TY CZN E” , BĘDLEW O , 21-23 PAŹDZIERNIKA 2010

Zagadnienia rozwoju i postępu należą do wiodących w światowej antropologii,
zwłaszcza w ujęciu postkolonialnym. Polska - po włączeniu w struktury unijne zasiliła grono państw świadczących pomoc rozwojową krajom uważanym za mniej
uprzywilejowane. Tym bardziej działania podejmowane w zakresie polityki rozwo­
jowej powinny stać się przedmiotem namysłu i debaty z udziałem nie tylko antro­
pologów, ale i badaczy z innych dyscyplin. Temu celowi służyła trzecia już z cyklu
będlewskich konferencji. W organizacji tego przedsięwzięcia siły połączyły trzy
ośrodki etnologiczne: Komitet Nauk Etnologicznych Polskiej Akademii Nauk, Insty­
tut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza oraz
Zakład Etnologii Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk w Pozna­
niu1. Konferencja miała charakter interdyscyplinarny i zgromadziła, oprócz antro­
pologów - socjologów, politologów, prawników, filozofów, historyków, geografów
i misjologów, wśród których byli również praktycy w zakresie pomocy rozwojowej.
Wygłosili oni łącznie ponad 30 referatów.
Pierwsza sesja plenarna, otwierająca konferencję, nosiła tytuł „Perspektywy
rozwoju w ujęciu historycznym i antropologicznym”. W tej części obrad wystąpiło
trzech prelegentów. Wątkiem przewodnim referatów był problem samego pojęcia
rozwoju, tak w perspektywie historycznej, jak i antropologicznej. Karol Piasecki
dokonał analizy zagadnienia rozwoju, łącząc ujęcia adaptacji biologicznej i kultu­
rowej. Argumentował, że główny problem badawczy tkwi w zbyt wąskim rozumie­
niu niezwykle istotnego komponentu definicji rozwoju, jakim jest pojęcie adaptacji
biokulturowej. Prelegent rozważał zależności pomiędzy wzrostem a zmniejszaniem
się poziomu skomplikowania systemów biokulturowych i wskazywał na różne kon­
sekwencje tych procesów, w tym poznawcze. Referat Ryszarda Vorbricha dotyczył
zagadnienia rozwoju w kontekście globalizacji i zmian społeczno-kulturowych we
współczesnej Afryce. Od wielu lat ważnym pojęciem jest tu „agent kontaktu”, który
we współczesnej formie jest przedstawiany jako „agent rozwoju”. Prelegent zdefi­
niował go jako osobę, która partycypuje w dwóch (lub więcej) kulturach i z racji
swej kluczowej pozycji w strukturach społecznych, politycznych czy ekonomicz­
nych, odgrywa istotną rolę w procesie rozwoju grupy i regionu, głównie jako po­
średnik w transferze idei, dóbr materialnych i technologii. W ostatnim referacie w tej
sesji, przygotowanym przez Helenę Patzer i Agatę Hummel, analizie zostały poddane
powiązania pomiędzy antropologią a rozwojem społecznym. Autorki argumentowa­
ły, iż antropologia jako dyscyplina nauki zaangażowana była od samego początku
1Te trzy ośrodki organizują corocznie konferencję w Będlewie koło Poznania, od 2008 r. Wcześniej
miały miejsce dwa takie spotkania: „Komunikacja i dialog kultur” (13-15.06.2008 r.) oraz „Antropolo­
gia polityki i polityka w antropologii” (18-20.05.2009 r.).

�408

Kronika

swego istnienia - w sposób mniej lub bardziej świadomy - w rozwój i sprawowanie
władzy, tak w kontekście kolonialnym, jak i postkolonialnym. Dziś, by nie powielać
błędów przeszłości, systematycznie i kompleksowo buduje ona nową subdyscyplinę
- antropologię rozwoju, zainteresowaną takimi zagadnieniami, jak zrównoważony
postęp, kolonializm oraz neokolonializm, imperializm (w tym kulturowy), Trzeci
Świat oraz relacje Północ - Południe.
Dyskusja w drugiej sesji plenarnej, zatytułowanej „Perspektywy rozwoju w uję­
ciu filozoficznym, prawnym i misjologicznym”, koncentrowała się wokół relacji
obcy - tubylec i dotyczyła wystąpień trzech prelegentów. W wygłoszonych refera­
tach Jarosław Różański i Wojciech Bęben zwrócili uwagę na sposób prowadzenia
ewangelizacji, zadając pytanie, czy winna nią kierować zasada inkulturacji czy też
inkorporacji. Ta pierwsza rozumiana jest jako swoiste prawo (a nie ustępstwo ze
strony Kościoła) kultury do uszanowania jej wartości i promowanego stylu życia,
jeśli nie są one sprzeczne z Ewangelią. Jej podstawowym mankamentem wydaje się
fakt, że to obcy przeprowadza swoistą selekcję kultury tubylczej, nie do końca ją
rozumiejąc. Powinien to raczej robić człowiek wychowany w danej kulturze, który
potrafiłby dokonać trafnej jej interpretacji. Inkorporacja zaś dotyczy całości kultury,
co może być trudne do zaakceptowania przez Kościół, jako że nie wszystkie elemen­
ty tubylcze są zgodne z jego naukami (na przykład poligynię można przemilczeć,
ale zabijanie bliźniąt już nie). Drugi wątek dyskusji dotyczył kwestii praw ludności
tubylczej w kontekście świadczonej jej pomocy. Zwracano uwagę, że definicje praw­
ne są oderwane od złożonej i pełnej niuansów rzeczywistości. Trudno więc w tej
sytuacji stworzyć uniwersalnie dobre prawo, które można by stosować w praktyce.
Jako przykład prelegent - Aleksander Posem-Zieliński - wskazał sytuację Mapuchów z Chile. Mieszkając na swoich terenach, definiowani są jako tubylcy i z tego
tytułu przysługuje im prawo do pomocy. Kiedy jednak migrują za pracą do dużych
miast, tracą status tubylca.
Wątkiem przewodnim trzeciej sesji plenarnej - „Rozwój w doświadczeniach Ja­
ponii” - były przemiany japońskiej gospodarki oraz bezpośrednio z nimi związane
zmiany społeczne i kulturowe, które przybliżyło słuchaczom dwoje gości z Japonii.
Mayumi Sekizawa z National Museum of Japanese History w Tokio nakreśliła obraz
skutków nagłego rozwoju ekonomicznego po II wojnie światowej, ze szczególnym
uwzględnieniem przemian z lat 50. XX wieku. Doprowadziły one do gwałtowne­
go spadku produkcji rolnej, zaniku społeczności typu wiejskiego w niektórych re­
gionach, a zarazem do rozwoju osad typu miejskiego i wzrostu liczby robotników
w ośrodkach wielkoprzemysłowych. Jedną z przemian, dobitnie zaakcentowanych
przez Sekizawę, było pojawienia się nowego modelu rodziny - nielicznej, miesz­
kającej z dala od żyjących przodków oraz towarzyszące temu zjawiska alienacji,
niskiej samooceny i problemy osobowościowe. Z kolei Takanori Shintani z Kokogakuin University w Tokio skupił się na przemianach dokonujących się w zakresie
tradycyjnych upraw ryżu. Zwrócił uwagę na fakt, iż proces mechanizacji prac rol­
nych doprowadził do zintensyfikowania kultur rolnych, ale równocześnie do indy­
widualizacji rolnictwa. Wraz z wprowadzeniem na szeroką skalę maszyn, utraciły
rację bytu działania wspólnotowe i rytuały religijno-magiczne mające dotąd istotne

�Kronika

409

znaczenie scalające społeczności wiejskie. Pojawiły się ponadto nieznane wcześniej
problemy związane z dziedziczeniem areałów rolnych, masowymi migracjami do
miast i ośrodków przemysłowych, starzeniem się społeczeństwa oraz przerwaniem
więzi międzypokoleniowych. Wieńczące sesję wystąpienie Jacka Splisgarta stanowi­
ło uzupełnienie dwóch poprzednich referatów. Nakreślił on tło przemian japońskiej
gospodarki od połowy XIX wieku do dziś - „otwarcie się” Japonii na idee, nowinki
techniczne, a co za nimi idzie wpływy Zachodu. Jednakże zarówno ideologie, jak
i technologie zostały w znacznym stopniu przetworzone na rodzimym gruncie i pod­
dane wnikliwej refleksji. Kanwą dla rozważań referenta stał się model rodziny japoń­
skiej przekształcający się z rodziny wielopokoleniowej w nuklearną, z ograniczoną
liczbą potomstwa. Tematyka podjęta przez referentów została przyjęta z zaintereso­
waniem przez uczestników konferencji, czego wyrazem była ożywiona dyskusja.
Dalsze obrady miały miejsce już w sekcjach. Dwuczęściowa sekcja „Problemy
rozwoju w Afryce i Azji” zgromadziła aż siedmiu prelegentów, którzy podjęli zagad­
nienie rozwoju na przykładzie projektów realizowanych w państwach afrykańskich
(w Nigerii, Kongo, Tanzanii oraz w Kraju Dogonów w Mali) i azjatyckich (w diaspo­
rze tybetańskiej w Indiach oraz w Tadżykistanie). Wszystkie te wystąpienia łączyła
osoba beneficjenta pomocy rozwojowej - zwykle postrzeganego przez instytucje po­
mocowe w kategoriach podporządkowania - traktowanego tu jako sprawczy pod­
miot. Krzysztof Trzciński zwrócił uwagę na istnienie lokalnych koncepcji rozwoju,
dostosowanych do rzeczywistości i potrzeb tych, których nazywa się beneficjentami.
Uczynił to na przykładzie nigeryjskiego myśliciela politycznego i społecznego Claude’a Ake i jego koncepcji rozwoju powiązanego z demokracją, na przykładzie utopii
agrarnej. Koncepcja ta zakładała między innymi realizowanie projektów krótkoter­
minowych na poziomie wsi, decyzyjność samych beneficjentów oraz uniezależnienie
od pomocy zewnętrznej. Jacek Łapott poruszył kwestię zmiany kulturowej wywoła­
nej rozwojem turystyki, i podejmowanych przez niektórych Dogonów prób oporu
wobec niej. Natomiast Lucyna Tumanowicz ukazała sprawczość dzieci ulicy z tanzańskiej metropolii, które stosują szereg strategii mających na celu zawłaszczenie
przestrzeni i generowanie dochodu - w tym ujęciu dziecko jawi się jako równy do­
rosłym żywiciel rodziny. Rafał Beszterda przedstawił działania podejmowane przez
mieszkańców Kinnauru z północnych Indii w obliczu projektu budowy hydroele­
ktrowni w ich regionie, które świadczą o świadomym i umiejętnym wykorzystywaniu
pomocy państwa, na przykład poprzez uzyskiwanie rekompensat za zniszczoną przez
niefortunną realizację projektu rozwojowego drogę, co uniemożliwiało transport ja­
błek na sprzedaż. Natalia Bloch zwróciła uwagę, że pomoc rozwojowa świadczona
grupom postrzeganym jako nieuprzywilejowane - jak na przykład uchodźcy tybetań­
scy w Indiach - może prowadzić do zmiany relacji zależności w kontaktach z lokalną
ludnością. Dochodzi do sytuacji, gdy goście i gospodarze zamieniają się miejscami,
co z kolei stanowi źródło napięć i potencjalnych konfliktów. Anna Cieślewska omó­
wiła współwystępowanie różnych form samorządności na przykładzie organizacji
wioskowych w okręgu szarabadzkim w Tadżykistanie, zarówno tych nowoczesnych,
mających być agentami rozwoju demokracji, jak i tradycyjnych, od dawna istnieją­
cych na tym obszarze. Z kolei Andrzej Nowak, zadając przewrotne pytanie: „Czy

�410

Kronika

Kongo istnieje?”, zwrócił uwagę na potrzebę historyczno-systemowego ujmowania
kultur i ich rozwoju, czyli konieczność kontekstualizowania kategorii rozwoju.
Kolejna, dwuczęściowa sekcja „Problemy rozwoju w Ameryce Łacińskiej” prze­
niosła uczestników konferencji na inny obszar globu. Wystąpienia w jej ramach doty­
czyły trzech głównych kwestii. Pierwsza poruszała zagadnienie programów rozwojo­
wych kierowanych do krajów tego regionu. Marika Kosiel pokazała, jak istotną rolę
w tworzonych aktualnie przez Unię Europejską projektach, adresowanych do kra­
jów regionu Karaibów, Pacyfiku, Ameryki Łacińskiej oraz Afryki, odgrywają unijne
doświadczenia zdobyte w trakcie realizacji wcześniejszych kluczowych projektów:
Wewnętrznej Polityki Spójności oraz Polityki Sąsiedztwa. Aleksander Posem-Zieliński przedstawił zakres oraz sposoby aplikowania różnego rodzaju pomocy (tej stricte
materialnej oraz tej nakierowanej na zachowanie własnego dziedzictwa kulturowo-religijnego) przez agendy UE na obszarze Ameryki Łacińskiej. Istotną częścią jego
wystąpienia była również analiza słabych punktów, jakie ujawniły się w trakcie reali­
zacji programów pomocowych, a które po części wynikały z ignorancji darczyńców
wobec obcej kultury. Dzięki referatowi Magdaleny Śniadecki ej-Kotarskiej można
było zapoznać się z problematyką projektów rozwojowych realizowanych wśród
kobiet indiańskich w Boliwii. Drugi motyw przewodni dotyczył recepcji tychże
programów rozwojowych przez ludzi, do których są one adresowane oraz wpływu,
jaki mają na nią tubylcze obrazy świata. Mariusz Kański przybliżył tubylczą wizję
„dobrego życia” Indian E ’ńepa z Wenezueli, która leży u podstaw ich sposobu odbio­
ru programów rozwojowych. Kontynuując ten wątek, Tarzycjusz Buliński pokazał,
jak bardzo wątpliwe jest przypisywanie potencjału rozwojowego szkole państwowej
działającej wśród Indian E ’ńepa. Zestawiając oficjalne cele programu edukacji dwukulturowej z praktyką tubylczą, zaprezentował szkołę jako instytucję zindianizowaną
i wykorzystywaną przez Indian do osiągania swoich własnych celów. Z kolei Mag­
dalena Krysińska-Kałużna ukazała, jak dyskurs rozwoju i programów rozwojowych
zostaje zawłaszczony i wykorzystany przez przedstawicieli kultury dominującej
w Peru, i jakie przynosi to konsekwencje dla grup zdominowanych. Wreszcie trze­
ci wątek dotykał kwestii wpływu problematyki rozwojowej na koncepcje i praktyki
badawcze dyscyplin naukowych. Bogumiła Lisocka-Jaegermann nakreśliła proces
zmiany w praktyce terenowej geografów, którzy pod wpływem indywidualnych do­
świadczeń pozagabinetowych uwrażliwili się na żywy kontekst kulturowy. Dlate­
go też antropologia oraz tak zwana polityka miejsca stały się istotnym elementem
„nowej” geografii kultury. Referat Łukasza Kaczmarka, zamykający sesję, przeniósł
jej uczestników w krainę odległą zarówno w czasie, jak i przestrzeni, omawiając
badania terenowe Józefa Obrębskiego przeprowadzone na wyspach Fidżi i Jamajce
w połowie XX wieku. Osnową antropologicznej analizy zaprezentowanej przez auto­
ra stało się porównanie dwóch modeli rozwoju obu tych byłych kolonii brytyjskich.
Drugi dzień konferencji wypełniły obrady w dwóch sekcjach i końcowa sesja
plenarna. W ramach sekcji „Teoretyczne i praktyczne problemy rozwoju” podjęto
między innymi zagadnienie relacji na linii płeć kulturowa - rozwój. Monika Bobako
przedstawiła ujęcia teoretyczne, w których kategoria gender stanowi narzędzie anali­
zy skutków procesów modernizacji. Ambiwalentny wymiar tychże skutków, według

�Kronika

411

prelegentki, polega na tym, iż z jednej strony mamy do czynienia z odrzuceniem tych
form organizacji życia społecznego, politycznego i ekonomicznego, które niejako
degradowały pozycję kobiet w społeczeństwie, a z drugiej z powstawaniem nowych,
będących niczym innym, jak utrwaleniem wzorców patriarchalnych w ich nowej,
„specyficznie nowoczesnej” formie. Krytyka procesów modernizacji z perspektywy
genderowej słusznie zatem dowodzi niewłaściwości bezrefleksyjnego oceniania ich
skutków tylko w kategoriach „rozwoju”, jednocześnie jednak niesie ze sobą ryzyko
romantyzowania przednowoczesnych relacji społecznych. Z kolei Karol Masłow­
ski uzasadniał, iż skuteczność działań pomocowych jest zależna od mechanizmów
regulujących stopień pożądania zmian społecznych. Przyjęcie za miernik rozwoju
tych mechanizmów pozwala na sformułowanie uniwersalnej koncepcji rozwoju jako
tych zmian w społeczeństwie, które są uznawane za „dobre”, „pożądane”. Natomiast
Małgorzata Owczarska, w studium przypadku wolontariuszy organizacji studenckiej
AIESEC, poruszyła problematykę rozwoju w kontekście międzynarodowej polity­
ki pomocy rozwojowej, wykazując rozbieżność pomiędzy jej przesłaniem (m.in.
uwrażliwienie młodzieży na problemy globalne) a realizacją w praktyce przez orga­
nizacje pozarządowe (przekształcenie wolontariatu w formę turystyki). Wspólnym
mianownikiem podsumowującym tę część konferencji było dokonanie krytycznej
analizy pojęcia „rozwoju” z wykorzystaniem wachlarza różnorodnych ujęć epistemologicznych.
Wystąpienia w sekcji „Problemy rozwoju w krajach postkomunistycznych” obra­
zowały kulturowe uwarunkowania i implikacje rozwoju gospodarczego, ich związki
z tożsamością i pamięcią oraz ich wpływ na relacje międzyetniczne/międzykulturowe. W omówionych społecznościach lokalnych Bułgarii (Anna Kijewska), Polski
(Maria Godyń) i polsko-niemieckiego pogranicza kulturowego (Paweł Ładykowski
i Łukasz Kaczmarek), transformacja związana z upadkiem „żelaznej kurtyny” i li­
kwidacją bloku wschodniego uruchomiła wzajemnie powiązane procesy gospodar­
cze i kulturowo-społeczne bądź ujawniła ich trwanie i dynamikę. Do takich zjawisk
należy rewitalizacja życia religijnego w Bułgarii i związane z nią manifestacje etniczności czy odtwarzanie się międzykulturowych, „naturalnych” relacji pogranicza
polsko-niemieckiego. Kwestia traumy poprzesiedleńczej mieszkańców wsi Manio­
wy, którą zlikwidowano na skutek decyzji administracyjnej (pod budowę zbiornika
wodnego), stanowiła istotny przyczynek do dyskusji nad relacjami pomiędzy pań­
stwem a wspólnotami lokalnymi oraz do refleksji nad rolą pamięci w kulturze mi­
grantów. Istotną cechą wspólną wystąpień w tej sekcji oraz ich niekwestionowaną
wartością był fakt, iż powstały one w oparciu o badania terenowe.
Konferencję zwieńczyła sesja plenarna podsumowująca obrady w poszczegól­
nych sekcjach. Sławoj Szynkiewicz podkreślił trudność połączenia wątków poru­
szanych w referatach w ramach sekcji dotyczącej tak różnych obszarów, jak Azja
i Afryka. Jako jej główny motyw wskazał problematykę negatywnych aspektów pro­
gramów rozwojowych oraz ich skutków ubocznych, niezaplanowanych przez twór­
ców. Obrady sekcji dotyczącej Ameryki Łacińskiej podsumował Karol Piasecki, we­
dług którego z poszczególnych wystąpień wyłaniał się spójny obraz walki o kształt
programów rozwojowych, jaką w tym regionie toczą ze sobą społeczności indiańskie

�412

Kronika

i postkolonialne społeczności metyskie. Przejawy tej właśnie walki uczestnicy kon­
ferencji mogli śledzić w referatach dotyczących różnych grup i rozmaitej problema­
tyki, począwszy od emancypacji kobiet w wielomilionowym społeczeństwie Boliwii,
a na niewielkich grupach w Amazonii skończywszy. Z kolei obrady sekcji dotyczącej
teoretycznych i praktycznych aspektów rozwoju zsyntetyzował Wojciech Olszewski.
Poszczególne referaty, niezależnie od ich zróżnicowania, łączyły elementy ideali­
styczne przewijające się w postulatach ich autorów i dotyczące koncepcji „dobrej”
zmiany czy też propagowania feminizmu w krajach afrykańskich. Wreszcie proble­
matykę ostatniej sekcji dotyczącej krajów postkomunistycznych zreferowała Iwona
Kabzińska. Podkreśliła, że wszystkie referaty były oparte na własnych badaniach
terenowych i łączyło je ukazanie stosunku zwykłego człowieka do wielkich zmian
przychodzących z zewnątrz. Jej uwagę zwrócił też fakt, iż w niewielkim stopniu
obecne w nich było „antropologiczne zadziwienie”.
Całość obrad podsumował pomysłodawca konferencji, Ryszard Vorbrich, który
wskazał na kilka jej wiodących wątków. Zwrócił uwagę, że w centrum rozważań nie­
odmiennie plasowały się takie kategorie, jak „rozwój”, „postęp” i „ewolucja”, które
poddane zostały krytycznemu oglądowi. Jego efektem było poszukiwanie nowych
kategorii, jak na przykład „agent rozwoju”. Opisał dwie podstawowe drogi aksjolo­
giczne, którymi może podążać refleksja antropologiczna nad rozwojem: antropologię
rozwoju i antropologię rozwojową. Podkreślił interdyscyplinarność konferencji, któ­
ra przyniosła bogactwo podejść do dyskutowanych kwestii. Współistnienie w obra­
dach ujęć antropologicznych, socjologicznych, politologicznych, prawniczych, filo­
zoficznych, geograficznych i misjologicznych pokazało, jak istotna jest konfrontacja
podejść przedstawicieli rozmaitych dyscyplin naukowych. Zwracając na to uwagę,
jednocześnie ubolewał, że w spotkaniu zabrakło ekonomistów, których głosy wnio­
słyby wiele do rozważań nad rozwojem. Wyraził na koniec nadzieję, że tradycja in­
terdyscyplinarnych spotkań w Będlewie będzie kontynuowana.

Natalia Bloch, Tarzycjusz Baliński2

2 Opracowanie na podstawie sprawozdań Rafała Beszterdy, Natalii Bloch, Lucjana Buchalika,
Tarzycjusza Bulińskiego, Łukasza Kaczmarka, Mariusza Kańskiego, Pawła Ładykowskiego i Lucyny
Tumanowicz.

�Kronika

413

K O N FEREN CJA „ZDROW IE, CH OROBA I LECZEN IE
W PERSPEK TY W IE IN TER D Y SCY PLIN A RN EJ”,
BĘDLEW O , 9-10 CZERW CA 2011

Konferencja zorganizowana przez Komitet Nauk Etnologicznych PAN oraz In­
stytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM, a poświęcona dyskusji nad istot­
nymi problemami zdrowia, choroby i medycyny, odbywała się w tym roku w gronie
prawdziwie interdyscyplinarnym. Zaproszenie przyjęło blisko sześćdziesięciu ba­
daczy, reprezentantów socjologii i historii medycyny, psychologii, filozofii, litera­
turoznawstwa, medycyny, farmacji, botaniki, antropologii fizycznej oraz antropolo­
gii kulturowej. Obrady otwierały dwa referaty prezentujące polską oraz zachodnią
antropologię medyczną. Danuta Penkala-Gawęcka (IEiAK UAM) wskazała na jej
źródła, kierunki w polskich badaniach oraz związki z innymi naukami, podkreślając
interdyscyplinarny charakter badań wynikający z jej ksztahowania się na pograniczu
różnych nauk. Zwróciła też uwagę na inspiracje zagraniczne, odwołania do koncep­
cji Arthura Kleinmana, Charlesa Leslie czy Allana Younga. Zachodnią antropologię
medyczną reprezentował Sjaak van der Geest (Medical Anthropology and Sociology
Unit, University of Amsterdam), który ukazał społeczno-kulturowe uwarunkowania
efektywności leków w biomedycynie. Ich zmienne znaczenie i skuteczność zależne
sąod poziomu zaufania do lekarza i przepisywanej kuracji, co ma swoje strony dobre
(efekt placebo) i złe (zastosowanie niezgodne z przeznaczeniem i związane z tym
efekty uboczne). Rolą antropologa staje się działanie dla dobra publicznego - po­
znanie lokalnego sposobu percepcji biomedycyny oraz ścisła współpraca z lekarzem,
który dzięki temu ma być lepiej przygotowany do kontaktów z pacjentem.
Dalsze obrady toczyły się w czternastu sesjach, a dzięki zestawieniu referatów
zależnie od problemu, nie zaś podejścia badawczego, stworzono szerokie pole do
dyskusji. Zdrowie, choroba i leczenie - ta klasyczna triada kluczowych w antropo­
logii medycznej zagadnień znalazła odzwierciedlenie w strukturze konferencji. Naj­
więcej mówiono o sposobach dbania o zdrowie, zapobiegania jego utracie i przywra­
cania go. Czy jest to wyrazem globalnej tendencji postępującej medykalizacji, która
znajduje oddźwięk w podejmowanej przez badaczy tematyce, czy może zwrotem ku
zaangażowanej antropologii medycznej i - szerzej - zaangażowanej nauce skupionej
na poszukiwaniu oraz ocenie metod i środków służących szeroko pojętemu dobrostanowi? Referenci na ogół chętniej stosowali pojęcie zdrowia niż choroby. Można
więc powiedzieć, że zaczynamy widzieć szklankę raczej w połowie pełną niźli w po­
łowie pustą. Zmniejsza się też fascynacja egzotyką „niezwykłych” syndromów cho­
robowych i terapii, na rzecz zainteresowania problemami wyłaniającymi się na styku
elementów dynamicznie kształtujących heterogeniczny, bogaty pluralizm medyczny
dzisiejszego świata.
Powyższy wątek pojawiał się w kilku panelach. W pierwszej grupie sytuowali
się badacze poruszający kwestię spotkania medycyny pochodzenia nie-rdzennego
(głównie biomedycyny) z tradycyjną w kulturach pozaeuropejskich. Współistnienie

�414

Kronika

tradycyjnej medycyny japońskiej z zachodnią przedstawiła Iwona Arabas (Insty­
tut Historii Nauki PAN i Muzeum Farmacji, Warszawa). Obserwowany w Buriacji
konflikt dwóch światów - współczesnej medycyny tybetańskiej, związanej z kultu­
rą miejską, pismem i buddyzmem, oraz mongolskiej, związanej z kulturą wiejską,
tradycją ustną i szamanizmem, ukazała Veronika Belyaeva-Saczuk (KEiAK US).
Z kolei Tarzycjusz Buliński (IEiAK UAM) zaprezentował obraz biomedycyny, jaki
mają Indianie Yanomami i w tym świetle zinterpretował problemy państwowej służ­
by zdrowia obszaru Amazonii.
Druga grupa wystąpień dotyczyła głównie pluralizmu medycznego w Polsce zjawiska heterogenicznego, złożonego i zmiennego. Zdaje się, że przed nami rysuje
się fascynujące pole badawcze, warte dalszej eksploracji. Małgorzata Gdok-Klafkowska (KEiAK US) omówiła próbę połączenia koncepcji Wschodu i Zachodu za­
wartą w Agni Jodze - systemie filozoficzno-religijnym autorstwa Mikołaja i Heleny
Rerichów, powołanym do życia na użytek człowieka Zachodu. Tomasz Szymoszyn
(IAiE PAN, Warszawa) opisał proces upowszechniania tradycyjnej medycyny ty­
betańskiej oraz przeobrażenia, jakim ulegała ona w trakcie dostosowywania do
polskich realiów i potrzeb lokalnego odbiorcy. Socjologiczną analizę zjawiska
„niekonwencjonalnej psychoterapii” Anatolij a Kaszpirowskiego zaprezentował Wło­
dzimierz Piątkowski (Zakład Socjologii Medycyny i Rodziny UMCS, Samodzielna
Pracownia Socjologii Medycyny, UM w Lublinie), natomiast Michał Kocikowski
(Instytut Kultury Polskiej UW) - antropologiczne studium ruchu odnowy charyz­
matycznej. Zwracano uwagę na trudności czy wręcz niemożliwość jednoznacznej
klasyfikacji całej gamy praktyk leczniczych, a także na napięcia między biomedy­
cyną i różnymi dziedzinami leczenia niekonwencjonalnego, ale i przejawy współ­
pracy.
Interesująco prezentowały się badania łączące nurt historii i socjologii nauki. Uży­
cie perspektywy diachronicznej pozwoliło na wykazanie czasowej zmienności para­
dygmatów biomedycznych, a w konsekwencji też praktyk prozdrowotnych i leczni­
czych. Referenci prezentowali w tym ujęciu niemiecką medycynę okresu romantyzmu
(B. Płonka-Syroka, Zakład Humanistycznych Nauk Wydziału Farmaceutycznego AM,
Wrocław) i homeopatię, czy raczej dawne i dzisiejsze homeopatie (J. Jeszke, Wy­
dział Pedagogiczno-Artystyczny UAM) oraz zasady prawidłowego żywienia w kilku
epokach - „właściwa” dieta pełniła zawsze funkcję samoregulacyjną poprzez dosto­
sowanie potrzeb do istniejących możliwości, wynikających z sytuacji społeczno-eko­
nomicznej i ekologicznej (J. Laskowska-Otwinowska, Uniwersytet Kardynała Stefana
Wyszyńskiego, Państwowe Muzeum Etnograficzne, Warszawa). Przeanalizowano tak­
że leki i terapie Rzeczpospolitej szlacheckiej XVII i XVIII wieku - zgodne z doktryną
humoralną, ale w kwestii skuteczności oceniane na podstawie odczuć pacjenta, co pro­
wadziło do zacierania granic między praktyką specjalistów a domową sferą leczenia
(J. Węglorz, IH UWr). Próba weryfikacji owej skuteczności dowiodła, że najwyższą
miały nie leki zalecane na podstawie diagnozy zgodnej z doktryną humoralną, ale sto­
sowane w oparciu o potwierdzoną wcześniej empirycznie skuteczność działania. Dziś
metody tego okresu zostałyby raczej uznane za komplementarne względem biome­
dycznych (D. Raj, Katedra Farmakognozji AM, Wrocław). Referenci pokazali, że na

�Kronika

415

pluralizm medyczny można spojrzeć nie tylko tu i teraz, ale także biorąc pod uwagę
głębię historyczną i transkulturowy proces przepływu idei.
Pojęcie zdrowia pojawiało się podczas konferencji w kilku ujęciach. W kontek­
ście kosmologii społeczeństw pozaeuropejskich prezentowane było w klasycznym
rozumieniu jako przeciwwaga dla choroby. Koncepcje zdrowia i choroby w dżajnizmie - indyjskim systemie filozoficzno-religijnym, który w odniesieniu do zdrowia
i leczenia prezentuje się na tle innych tamtejszych systemów jako najbardziej kon­
sekwentny, omówił Piotr Klafkowski (KEiAK US). Mariusz Kański (IEiAK UAM)
pokazał natomiast pojmowanie dobrostanu wśród Indian E ’nepa z Amazonii wenezu­
elskiej, łączone z pojęciem osoby i anty-osoby, zdrowia i choroby, a także powiązane
z konstruowaniem człowieczeństwa i pokrewieństwa.
Istoty tego, czym jest zdrowie, poszukiwano intensywnie podczas specjalnej sesji
warsztatowej, prowadzonej wspólnie przez Danutę Penkalę-Gawęcką i Włodzimie­
rza Piątkowskiego. Młodzi reprezentanci różnych dyscyplin przedyskutowali różne
nie-fizyczne jego wymiary. Problemy zdrowia społecznego w perspektywie makroi mikrospołecznej oraz kłopoty z mierzeniem jego poziomu (m.in. subiektywny cha­
rakter) omówiła Katarzyna Walentynowicz-Moryl (Instytut Socjologii, Uniwersytet
Zielonogórski). Znaczenia wymiaru psychicznego dowodziła Katarzyna Chlewińska
(IEiAK UAM), pokazując, jak interwencja kryzysowa (oddolna, niezinstytucjonalizowana, oparta na wczesnym reagowaniu i wsparciu) służy wzmacnianiu zdro­
wia. Współcześnie upowszechnia się takie właśnie pozytywne traktowanie zdrowia
w perspektywie salutogenicznej. Mateusz Glinowiecki (Instytut Stosowanych Nauk
Społecznych UW) ukazał to przez pryzmat historii socjologii, a w ujęciu antropolo­
gicznym Natalia Weimann (Poznań), która w kontekście promocji zdrowia mówiła
o rosnącej popularności takich trendów, jak well-being i slow movement, jako reakcji
na ugruntowane koncepcje dobrostanu. Podczas innych spotkań panelowych dysku­
towano też o niektórych szczególnych aspektach zdrowia - głównie w odniesieniu
do kobiet. Anna H. Wądołowska (Szkoła Nauk Społecznych IFiS PAN, Warszawa)
omówiła dynamicznie rozwijające się w antropologii medycznej studia nad zdro­
wiem reprodukcyjnym, na tle badań nad tymi zagadnieniami w innych naukach spo­
łecznych oraz w naukach przyrodniczych. Przedstawiono także pojęcie urody na tle
różnych wizji kobiecości, wskazując, że może być ono także traktowane jako „prze­
dłużenie” zdrowia (E. Kostrzewska, IH UŁ).
W dyskusjach pewne kontrowersje budził natomiast problem edukacji zdrowot­
nej. Socjolodzy wykazują dysonans pomiędzy racjonalnością medyczną a potocz­
nym pojmowaniem zdrowego stylu życia, stąd specyfika postaw Polaków wobec
zdrowia rysuje się mało optymistycznie (E. Korzeniowska, Krajowe Centrum Pro­
mocji Zdrowia w Miejscu Pracy, Instytut Medycyny Pracy, Łódź, i K. Puchalski,
SWPS, Warszawa, Instytut Medycyny Pracy, Łódź). Jak zauważył Krzysztof Puchal­
ski, metody sondażowe nastręczają jednak wielu trudności w ocenie stopnia i zakresu
dbałości o zdrowie, zatem niezbędne jest włączenie perspektywy antropologicznej,
pokazującej kontekst obserwowanych zjawisk. Badania tego typu prowadzone są
obecnie w środowiskach migracyjnych. Prowadząje: Maria Węgrzynowska (School
of Nursing, Dublin City University, Irlandia) wśród Polek, które wyjechały z kraju

�416

Kronika

do Irlandii, oraz Izabella Main (IEiAK UAM) wśród migrantek z Polski w Katalonii
(Barcelona) i Wielkiej Brytanii (Londyn). Badania te wykazały znaczną różnorod­
ność strategii zdrowotnych. Nowe środowisko, inna organizacja życia i obcy język
skłaniają Polki do trzymania się sposobów leczenia i utrzymania zdrowia opartych na
medium rodzimego języka (fora internetowe, telefoniczne porady polskich lekarzy).
Mimo że w Irlandii poruszają się one dosyć swobodnie pomiędzy polską a irlandzką
biomedycyną, to jednak zawsze chętnie uprawiają tak zwaną turystykę zdrowotną do
kraju pochodzenia.
Bez wątpienia pojęcie zdrowia ewoluuje i poszerza swoje granice, nie odbierając
jednocześnie pola chorobie. Proces medykalizacji dotyczy chociażby kwestii uro­
dy, napędzając przemysł kosmetyczny. W coraz większym stopniu ulegają mu stany
naturalne, zmienia się zakres tego, co uznajemy za normę. Halina Bogusz (Katedra
Historii Nauk Medycznych UM, Poznań) przedyskutowała problemy medykalizacji
w odniesieniu do opieki paliatywnej, podkreślając, że w II połowie XX wieku umie­
rający na oddziale pacjent był symbolem medycznej porażki, natomiast dziś medy­
cyna przyjęła kierunek redukcjonistyczny w odniesieniu do śmierci. Równocześnie
jednak coraz silniej medykalizowany jest okres przekwitania - już nie tylko łatwej
do uchwycenia u kobiet menopauzy, ale i tak zwanej andropauzy u mężczyzn. W uję­
ciu biokulturowym pokazały to Maria Kaczmarek i Magdalena Skrzypczak (Instytut
Antropologii UAM). Menopauza jawi się jako kompleks zjawisk o wielu wymia­
rach (biologiczny, medyczny, demograficzny, społeczny, kulturowy, historyczny). Na
przykład, jak wykazują badania, prawie dziewięćdziesiąt procent kobiet w Polsce
doświadcza uderzeń gorąca, podczas gdy w Japonii tylko kilka procent. Andropauza ma natomiast nie tyle podbudowę biologiczną, gdyż brak wyraźnego momentu
utraty zdolności reprodukcyjnej, co znaczenie społeczne i medialne. Stopniowy spa­
dek sprawności seksualnej łączy się ze zmianami sytuacji społecznej i skutkuje tak
zwanym kryzysem wieku średniego. Nasilającą się medykalizację i jej społeczne
konsekwencje umieszczono też w kontekście konfliktu pomiędzy doświadczeniem
ciała i aspektem performatywnym tożsamości budowanej w oparciu o przekaz kul­
tury popularnej (M. Bieńko, Instytut Stosowanych Nauk Społecznych UW). Od nie­
co innej strony medykalizację porodu ukazała Antonina Doroszewska (Zakład Dy­
daktyki Ginekologiczno-Położniczej, WUM), kładąc nacisk na zmianę ról lekarza
i pielęgniarki. Można tu nadmienić, że w innym ujęciu literacki obraz lekarza, jego
zmiany oraz oddziaływanie na wzorce społeczne analizowała Edyta Rudolf (Zakład
Humanistycznych Nauk Wydziału Farmaceutycznego AM, Wrocław).
Rozważania nad chorobą dotyczyły różnych zagadnień, ogólnych i szczegóło­
wych. Marcin Moskalewicz (Katedra Historii Nauk Medycznych UM, Poznań) za­
stanawiał się, czy istnieje choroba jako taka. Zauważył, że ma ona charakter totalny
i dualistyczny oraz różne, wzajemnie nieporównywalne wymiary. W perspektywie
fenomenologii hermeneutycznej zdefiniował ją jako stan dotykający całości struktury
„bycia-w-świecie” jednostki, wypaczający tak zwany czas autentyczny, zaburzający
narrację ciągłości. Zajmowano się także chorobą (zwłaszcza psychiczną) w kontek­
ście relacji władzy (M. Wróblewski, IF UMK). Z kolei przeprowadzona przez Ka­
tarzynę Kubat (IEiAK UJ) analiza dyskursu jadło wstrętu psychicznego przez pryz-

�Kronika

417

mat jego modeli z podręczników psychiatrii wykazała, że zaburzenia odżywiania to
zależny od warunków społeczno-ekonomicznych i światopoglądowych element kul­
tury popularnej. W podobnym świetle przedstawiono melancholię, wiązaną w XVIII
wieku z wysokim poziomem wykształcenia, ale zgodnie z doktryną humoralną także
z nadmiarem płynu melancholicznego nagromadzonego w śledzionie (E. Nowosiel­
ska, IH UW). Natomiast, jak uzasadniała Anna Pietrzyk (IEiAK UŁ), świńska grypa
w tekstach folkloru internetowego realizuje mitologiczny model zarazy rodem ze
średniowiecza, niczym budząca ówcześnie postrach dżuma. W kontekście chorób
pojawiło się też zagadnienie uzależnień - te substancjalne i niesubstancjalne należą
łącznie do głównych problemów zdrowotnych przełomu XIX i XX wieku. Leczenie
uzależnienia alkoholowego rozpatrywał Andrzej Stachowiak (Poznań), wskazując na
pojęcie „zdrowienia”, ściśle wiązanego z konwersją osobowości.
W rozważaniach przewijał się również wątek stresu, presji, pod jaką żyjemy w dzi­
siejszych czasach, pojawiając się w kontekście farmakologicznego radzenia sobie z tym
problemem wśród kobiet na Zachodzie (S. van der Geest) oraz interwencji kryzysowej
(K. Chlewińska) czy wzrastającej roli psychologa na oddziałach szpitalnych (A. Pa­
tyk i J. Stacherzak-Raczkowska, Zakład Humanistycznych Nauk Wydziału Farmaceu­
tycznego AM, Wrocław). Małgorzata Wosińska (IEiAK UAM) przedstawiła wyniki
swoich badań nad zróżnicowanymi sposobami radzenia sobie ze stresem pourazowym,
traumą ludobójstwa w Rwandzie. Ogólniej stresem w perspektywie antropologii me­
dycznej zajęła się Małgorzata A. Charyton (IEiAK UAM), wykazując mnogość jego
konceptualizacji we współczesnym świecie oraz ujawnianie się tego stanu w opisach
wielu chorób i syndromów chorobowych kulturowo związanych.
Wiele mówiono o wzroście podmiotowości i poczucia sprawczości. W II połowie
XX wieku pacjent zaczął stawać się nauczycielem dla personelu medycznego, niczym
rozmówca dla etnologa. Poruszono również problem emancypacji kobiet, których
uroda odtąd w mniejszym stopniu miała być towarem wymienianym na utrzymanie
i poczucie bezpieczeństwa, a na znaczeniu zyskiwały indywidualne odczucia, podo­
banie się samej sobie. Natomiast Anna Witeska-Młynarczyk (IEiAK UAM) zajęła się
fenomenem porodów domowych, jako swego rodzaju przeciwwagi dla medykalizacji,
pokazując ich znaczenie dla upodmiotowienia matki i ojca oraz emancypacji położ­
nej pomagającej przy porodzie. Sprawczość wyraża się jednak najdobitniej w etosie
działania, akcji, obecnym w środowisku amazonek. Hubert Wierciński (IEiAK UW),
przedstawiając opowieści o pokonanej chorobie nowotworowej kobiet, ukazał, jak
uprzedmiotowienie ciała podczas terapii (odarcie z seksualności, odjęcie atrybutów
kobiecości) staje się motorem zmian, prowadzi do całkowitego przewartościowania
życia.
Zajmująca analiza dyskursu zwolenników medycyny alternatywnej w Polsce
zwróciła uwagę na fenomen legitymizowania własnego stanowiska w debacie pu­
blicznej poprzez zastosowanie strategii mówienia „w imieniu natury”. Andrzej No­
wak (IF UAM) pokazał, że zagadnienia związane ze zdrowiem, chorobą i leczeniem
stanowią jedno z głównych pól społecznych, w których toczy się konflikt o ksztah
nowoczesności. W dyskusjach zwracano uwagę na konieczność sytuowania badań
nad pluralizmem medycznym w szerszym kontekście politycznym i społecznym, ze

�418

Kronika

szczególnym uwzględnieniem roli państwa neoliberalnego w kształtowaniu reżimów
zdrowia i choroby.
Podczas zamykającej obrady sesji plenarnej w stronę organizatorów kierowano
wyrazy ogromnej wdzięczności oraz gratulacje. Z entuzjazmem podkreślano zasad­
ność i potrzebę interdyscyplinarnych czy transdyscyplinamych studiów nad zdro­
wiem, chorobą i leczeniem. Tę rodzimą perspektywę dopełnił Sjaak van der Geest,
zwracając uwagę na niedokończony jeszcze w polskiej antropologii proces home­
-coming, ale i na potrzebę pokazania światu dokonań naszej nauki. Uczestnicy zgod­
nie wyrażali nadzieję, że spotkanie to wybitnie przyczyni się do zacieśniania współ­
pracy między przedstawicielami różnych nauk - badaczami problematyki zdrowot­
nej i medycznej.
Małgorzata Anna Charyton1
1 Na podstawie opracowań Tarzycjusza Bulińskiego, Katarzyny Chlewińskiej, Anny H. Wądołow­
skiej, Natalii Weimann i Anny Witeskiej-Młynarczyk.

KO N FEREN CJA
„SZTU KA AFRYKI W K O LEK CJA C H I BA D A N IA C H PO LSK IC H ”,
SZCZECIN, 15-17 LISTOPADA 2010

Ogólnopolska konferencja naukowa „Sztuka Afryki w kolekcjach i badaniach
polskich” została zorganizowana przez Muzeum Narodowe w Szczecinie we współ­
pracy z Katedrą Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Szczecińskiego,
Polskim Stowarzyszeniem Sztuki Orientu oraz Stowarzyszeniem Historyków Sztuki,
Oddział w Szczecinie.
Muzeum Narodowe w Szczecinie od lat 50. gromadzi zbiory afrykańskie, po­
zyskując je głównie w wyniku prowadzenia własnych badań terenowych w Afry­
ce. W Muzeum są prezentowane stałe ekspozycje afrykańskie, wśród których waż­
ne miejsce zajmuje sztuka. Zbiory te wciąż wymagają szczegółowego opracowania
i konferencja o sztuce Afryki w zamyśle organizatorów miała być okazją do wymia­
ny doświadczeń i usystematyzowania dotychczasowej wiedzy.
Organizatorzy konferencji postanowili potraktować pojęcie „sztuka Afryki” bar­
dzo szeroko, jako sztukę kontynentu afrykańskiego, i przedstawić tę tematykę chro­
nologicznie, poczynając od czasów prahistorycznych poprzez cywilizacje starożytne
rozkwitające na północy kontynentu, wpływy wielkich religii monoteistycznych,
jak chrześcijaństwo i islam, po zjawiska dawnej i współczesnej twórczości w kultu­
rach tradycyjnych subsaharyjskiej Afryki. W programie znalazło się również miej­
sce na przedstawienie różnych opinii na temat eksponowania zbiorów afrykańskich
w warunkach muzealnych oraz problemów dotyczących inspiracji sztuką afrykańską
w twórczości Zachodu. Organizatorom zależało na analizie rozmaitych form manife­

�Kronika

419

stacji artystycznej na terenie Afiyki - od sztuk plastycznych, przez architekturę, rze­
miosło tradycyjne, do nowych mediów używanych przez artystów współczesnych.
Do udziału w konferencji zaproszono badaczy zajmujących się sztuką afrykań­
ską z perspektywy wielu nauk i specjalności: antropologii, archeologii, architektury,
egiptologii, etiopistyki, etnologii, historii, historii sztuki, językoznawstwa, muzeal­
nictwa, orientalistyki. Reprezentowali oni uniwersytety: im. Adama Mickiewicza
(UAM), Jagielloński (UJ), Warszawski (UW), Warmińsko-Mazurski (UWM), Mi­
kołaja Kopernika (UMK), Szczeciński (US), Śląski (UŚ), Łódzki (UŁ), Humanistyczno-Przyrodniczy Jana Kochanowskiego (UHP); Polską Akademię Nauk (PAN);
muzea: Narodowe w Szczecinie (MNS), w Poznaniu (MNP), Archeologiczne w Po­
znaniu (MAP) i w Gdańsku (MAG), Okręgowe w Toruniu (MOT), Miejskie w Żo­
rach (MMŻ) oraz Stowarzyszenie Historyków Sztuki (SHS).
W ciągu trzech dni wygłoszono 39 referatów, które zostały uporządkowane
w sześć bloków tematycznych.
Pierwszy blok - „Sztuka Afiyki w pradziejach” - poprowadził dr Stefan Jakobiel­
ski (PAN). Wygłoszone referaty poświęcono głównie sztuce naskalnej. Jako wstęp
posłużyło wystąpienie „Afrykańska sztuka naskalna w polskich doświadczeniach ba­
dawczych” przygotowane przez trzech autorów: dr. hab. Andrzeja Rozwadowskiego
(UAM), mgr Ewę Kuciewicz (UJ) oraz mgr. Pawła Polkowskiego (MAP), przedsta­
wiające polskie osiągnięcia w poznawaniu afrykańskiej sztuki naskalnej w perspek­
tywie historycznej. Każdy kolejny referat nawiązywał do pierwszego, odwołując się
do przywołanych wcześniej stanowisk. Większość wystąpień dotyczyła interpretacji
lytów naskalnych. Dr Mateusz Wierciński (UHP) w referacie „Motywy inicjacyjno-kosmologiczne w sztuce naskalnej Południowej Afryki” dokonał ciekawej pró­
by interpretacji rytów naskalnych w oparciu o badania nad religią i obrzędowością
Buszmenów. O niezwykłym przedsięwzięciu ratowania rytów naskalnych z rejonu
IV katarakty Nilu mówił mgr Henryk Paner (MAG). Wycinanie bloków skalnych od­
bywa się tam w związku z budową tamy na Nilu i spodziewanym zalaniem badanych
przez archeologów obszarów Pustyni Nubijskiej.
Kolejny blok tematyczny - „Sztuka Afryki Północnej w starożytności” - popro­
wadził prof. Włodzimierz Godlewski (UW). Wygłoszone referaty zostały przygoto­
wane w oparciu o polskie badania prowadzone w Egipcie (stanowisko Tell el-Farcha)
i Libii (Ptolemais) oraz kolekcje z Afryki Północnej znajdujące się w polskich muze­
ach lub gromadzone przez polskich kolekcjonerów, archeologów-amatorów. Takim
był na przykład Michał Tyszkiewicz, którego sylwetkę oraz działalność przybliżyła
dr Cecylia Gałczyńska (SHS) w referacie „Kolekcja zabytków egipskich Michała
Tyszkiewicza (1828-1897). Polski przyczynek do dziewiętnastowiecznych wykopa­
lisk nad Nilem”.
Blok „Sztuka Afryki - I tys. n.e. - XIX w.” poprowadził prof. Michał Tymow­
ski (UW), który wygłosił referat wprowadzający „Sztuka Afryki przedkolonialnej
jako przedmiot rozważań historyka”. Zwrócił w nim uwagę na znaczenie dzieł sztu­
ki w badaniach nad przeszłością Afiyki. Stanowią one nieocenione źródła do ba­
dań, między innymi nad strukturami społecznymi, funkcjami władców, ceremonia­
łem dworskim, kontaktami między społeczeństwami afiykańskimi. Prof. Tymowski

�420

Kronika

poruszył też problem datowana dzieł sztuki afrykańskiej. Do tego tematu nawiązał
dr Stefan Jakobielski (PAN) w wystąpieniu „Malowidła z Faras. Pół wieku po od­
kryciu”, w którym podjął się próby nowego datowania poszczególnych malowideł.
Podobnie, wyniki badań termoluminescencyjnych - metody umożliwiającej datowa­
nie obiektów znajdujących się w polskich kolekcjach muzealnych - przedstawił mgr
Sławomir Szafrański (MNS) w referacie „Terakoty z Mali”. Próbę datowania, tym
razem na podstawie szczegółowej analogii wielu podobnych obiektów znajdujących
się w muzeach europejskich, podjęła również mgr Marta Tobota (MNS) (na przykła­
dzie brązowej głowy Królowej Matki z Królestwa Beninu ze zbiorów Muzeum Na­
rodowego w Szczecinie). Pozostałe referaty dotyczyły między innymi architektury
kameruńskich i nigeryjskich dworów monarszych (dr Krzysztof Trzciński, UW) oraz
uszeregowania pewnych emblematycznych cech ikon koptyjskich (dr Marta Woź­
niak, UŁ).
Kolejny blok zatytułowano „Sztuka tradycyjna ludów Afryki od XIX wieku”.
Poprowadził go i przygotował referat wstępny („Od fetysza do dzieła sztuki. Dekontekstualizacja przedmiotu rytualnego”) ks. prof. Jacek J. Pawlik (UWM). Poru­
szył między innymi problem statusu obiektów sakralnych, pochodzących z kultur
tradycyjnych, we współczesnym muzeum europejskim i ich klasyfikacji jako obiek­
tów estetycznych. Zastanawiał się nad tym, czy istnieją jednoznaczne kryteria po­
zwalające zaliczyć określony obiekt do kategorii dzieła sztuki, i kto jest najbardziej
odpowiednią do tego osobą: etnolog czy historyk sztuki. W pozostałych referatach
scharakteryzowano zbiory afrykańskie w wybranych muzeach: Muzeum Etnogra­
ficznym w Poznaniu (mgr Justyna Kowalińska), Muzeum Okręgowym w Toruniu
(mgr MagdalenaNierzwicka) oraz Muzeum Uniwersyteckim w Toruniu (Małgorzata
Baka-Theis i mgr Sławomir Majoch). Przedstawiono także sztukę niektórych ludów:
Kurumbów (dr Lucjan Buchalik, mgr Katarzyna Podyma - oboje z MMŻ), Bamana
(mgr Ewa Prądzyńska, MNS), Tuaregów (dr Adam Rybiński, UW). Innym rodzajem
twórczości zajęła się dr Anita Bednarz (Union Internationale de la Marionnette, Fran­
cja), która w referacie „Eclairage sur la naissance et l ’évolution du théâtre en Afrique
de l’Ouest” podjęła się analizy źródeł teatru i kierunków jego rozwoju w Afryce Za­
chodniej.
Piąty blok tematyczny - „Inspiracja sztuką afrykańską i obrazy Afryki w twór­
czości Zachodu” - poprowadził prof. Maciej Ząbek (US, UW), który rozpoczął go
wystąpieniem „Ci fascynujący barbarzyńcy. Portrety Afrykanów w XIX-wiecznej
ilustracji europejskiej”. Omówił Afrykę i jej mieszkańców widzianych oczami euro­
pejskich podróżników, pokazując bogaty materiał ilustracyjny pochodzący z dwóch
bardzo rzadkich publikacji: Le tour du monde pod red. Eduarda Chartonaz 1889 roku
i czasopisma „Misye Katolickie” z 1908 roku. Analizą ilustracji - w tym przypad­
ku fotografii, zajęła się również dr Hanna Rubinkowska-Anioł (UW) w wystąpieniu
„Fotografia w książkach etiopskich ze zbiorów biblioteki Katedry Języków i Kultur
Afryki Uniwersytetu Warszawskiego”. Tu mogliśmy się przyjrzeć Afryce oczami jej
mieszkańców, którzy jako środek artystycznego wyrazu wybrali fotografię. Inny ro­
dzaj aktywności artystycznej Afrykanów przedstawiła mgr Miłosława Stępień (UW).
W referacie „Festiwale filmowe jako miejsce ekspozycji współczesnej afrykańskiej

�Kronika

421

sztuki audiowizualnej” zwróciła uwagę na trudności, jakie napotyka europejski widz,
oglądając filmy powstające w zupełnie innej estetyce. Według prelegentki filmy te
wymagają odpowiedniego komentarza, bez niego bowiem stają się często narzę­
dziem prowadzącym do uogólnień i stereotypów o kontynencie afrykańskim oraz
utrwalają negatywny wizerunek Afryki.
Ostatniego dnia konferencji odbył się blok zatytułowany „Współczesna sztuka
Afryki - studia nad estetyką afrykańską”, który poprowadziła dr Małgorzata Kądzie­
la (US). Nie mogło w tym bloku zabraknąć referatu o malarstwie Tingatinga, chyba
najbardziej rozpoznawalnej współczesnej sztuki afrykańskiej. Podjął się tego zadania
kolekcjoner i miłośnik tej twórczości, mgr Krzysztof Dubiński (Wyższa Szkoła Za­
rządzania Personelem w Warszawie). Dwa kolejne wystąpienia traktowały o współ­
czesnej sztuce i jej twórcach - absolwentach kierunków artystycznych uczelni wyż­
szych w Ghanie (mgr Urszula Duda, UW, „Sztuka Ghany XX w. Epoka przemian czy
błędnych interpretacji?” i mgr Marta Ryborz, MMŻ, „Sztuka współczesna tworzona
w Akrze - jak zdaniem artystów odbiera się ich prace na gruncie lokalnym”). O spe­
cyfice filmów hausańskich, jednej z prężniej rozwijających się współcześnie kine­
matografii, opowiadała dr Izabela Will (UW). Zwróciła uwagę na ich specyficzną
estetykę: sekwencje taneczno-muzyczne, długie mowy wygłaszane przez bohaterów,
często nieakceptowane przez widzów spoza hausańskiego kręgu kulturowego. Inte­
resujący referat przedstawiła mgr Hanna Schreiber (UW), która zatytułowała swoje
wystąpienie „Miejsce sztuki afrykańskiej w koncepcji «sztuki prymitywnej»: między
etnologią a estetyką (od XIX do początku XXI wieku)”. Wiele miejsca poświęciła
koncepcji „sztuki prymitywnej” oraz odwiecznemu sporowi, jaki toczą antropolo­
dzy i historycy sztuki o pojmowanie sztuki ludów pozaeuropejskich. Antropolodzy
zarzucają historykom sztuki, że swoje badania nad sztuką afrykańską ograniczają do
formy dzieła, nie interesując się społeczeństwem, z którego ono pochodzi. Prelegent­
ka poruszyła też problem autentyczności dzieła sztuki afrykańskiej oraz zwróciła
uwagę na kwestię jej anonimowości - wartość często zależy od nazwiska kolekcjo­
nera, a twórca w ogóle się nie liczy.
Te wątpliwości były też podstawą dyskusji, które ze względu na brak czasu toczy­
ły się głównie w kuluarach.
Konferencja „Sztuka Afryki w kolekcjach i badaniach polskich” była pierwszym
w Polsce spotkaniem poświęconym w całości sztuce Afryki. Zgromadziła wielu pre­
legentów i słuchaczy. Godny podkreślenia jest fakt, że większość referatów przygoto­
wano w oparciu o własne badania terenowe. Choć wygłoszono prawie 40 referatów,
sygnalizowały one jedynie pewne problemy związane z badaniami nad sztuką Afry­
ki. To pokazuje, jak bardzo potrzebne są takie spotkania i wymiana doświadczeń.
Z licznych prowadzonych w kuluarach dyskusji narodził się pomysł, aby częściej
organizować konferencje poświęcone sztuce Afryki, skupiając się na konkretnych
aspektach tej tematyki.

Ewa Prądzyńska

�422

Kronika

PR O JEK TY N A U K O W E I ED U K A CY JN E W M U ZEA CH
M ARTYROLO GICZN YCH.
N A PR ZY K ŁA D ZIE PR O JEK TU „SZTU TOW O CZY STUTTHOF?
OSW AJANIE K R A JO BRA ZU K U LTU ROW EG O”,
M U ZEU M M ARTYROLO GICZN E W ŻA BIK O W IE, 4 M A R CA 2011
W Muzeum Martyrologicznym w Żabikowie zorganizowano seminarium poru­
szające problematykę podejmowania działań naukowych i edukacyjnych dotyczą­
cych Zagłady Spotkanie to było jednocześnie okazją do podsumowania dokonań
badawczych grupy studentów, doktorantów i pracowników naukowych zaangażowa­
nych w realizację interdyscyplinarnego projektu „Sztutowo czy Stutthof. Oswajanie
krajobrazu kulturowego”. Został on podjęty przez Instytut Etnologii i Antropologii
Kulturowej oraz Instytut Prahistorii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Pozna­
niu, a jego ewaluacja dała impuls do rozważenia potrzeby organizowania podobnych
działań badawczych, rozpowszechniania wyników oraz ich pożytku dla instytucji
państwowych związanych z wystawiennictwem pozostałości Holocaustu i upamięt­
nianiem martyrologii na terenie całej Polski.
Głównym punktem konferencji było zaprezentowanie wyników badań tereno­
wych prowadzonych w gminie Sztutowo na przełomie kwietnia i maja 2010 roku.
Prezentacja obejmowała: 1. interpretację wywiadów biograficznych i kwestionariu­
szowych prowadzonych z mieszkańcami terenów okołoobozowych, ze szczególnym
uwzględnieniem sposobów oswajania się mieszkańców Sztutowa i okolic z prze­
strzenią poobozową; 2. pokazanie kierunku regionalnej polityki, rozwoju i promocji
gminy w kontekście działalności Muzeum Stutthof; 3. analizę ankiet prowadzonych
wśród osób zwiedzająch Muzeum Stutthof - problem postrzegania gminy przez
turystów; 4. rekonstrukcję przestrzeni byłego obozu poprzez zastosowanie niein­
wazyjnych metod archeologicznych, nienaruszających dziedzictwa KL Stutthof;
5. sporządzenie wizualizacji obozu Stutthof z punktu widzenia więźnia i porówna­
nie z dzisiejszą topografią widzianą oczyma zwiedzającego; 6. omówienie zagrożeń
materialnego dziedzictwa archeologicznego na terenie byłego obozu, który nie został
włączony w przestrzeń muzealną.
Seminarium podzielono na dwa panele. Pierwszy z nich, zaraz po oficjalnym roz­
poczęciu obrad i powitaniu gości, rozpoczął referat „Założenia projektu Sztutowo
czy Stutthof? Oswajanie krajobrazu kulturowego” wygłoszony przez dr Annę Wero­
nikę Brzezińską oraz mgr Małgorzatę Wosińską, obie z IEiAK UAM. W wystąpieniu
„Zastosowanie GIS w badaniach nad przestrzenią byłego obozu koncentracyjnego
Stutthof’ Daria Ratajczak (IP UAM) przestawiła wizualizację przestrzeni obozowej
będącą wynikiem nieinwazyjnych badań prowadzonych przez archeologów na terenie
muzeum. Następnie kierownik działu oświatowego Muzeum Stutthof w Sztutowie,
Marcin Owsiński, w wystąpieniu: „Co wy tam właściwie robicie w tym Muzeum?”,
ukazał działalność edukacyjną i zaangażowanie pracowników muzeum w rozwijanie
kształcenia o Zagładzie. W kolejnym - „Turyści w Muzeum Stutthof’ - Kornelia

�Kronika

423

Kajda (IEiAK UAM, IP UAM) przedstawiła recepcję muzeum przez zwiedzają­
cych w kontekście współczesnej tanatoturystyki. Sesję zakończył referat Pawła Wity
(IEiAK UAM), „Lokalny kontekst funkcjonowania KL Stutthof i Muzeum Stutthof
poruszający kwestie rozwoju gminy i budowania jej wizerunku w oparciu o Muzeum
Stutthof.
Drugą sesję otworzył Mikołaj Smykowski (IEiAK UAM) wystąpieniem „Recy­
kling postobozowy. Nowe «u-życie» przedmiotów ocalonych z Zagłady”, w którym
zajął się różnymi sposobami wykorzystywania przedmiotów pozyskanych z KL
Stutthof przez ludność lokalną. Tematykę materialności Zagłady kontynuowali mgr
Marcin Michalski (IP UAM) i mgr Maksymilian Frąckowiak (IP UAM) w refera­
cie „Zjawisko «poszukiwaczy skarbów» w kontekście ochrony dziedzictwa byłego
obozu KL Stutthof’ prezentującym współczesne praktyki niszczenia dziedzictwa
archeologicznego wokół Muzeum Stutthof. Następnie mgr Małgorzata Wosińska
przedstawiła efekt działań badawczych w ramach „Projekt soundscape w KL Stutt­
h o f’, który miał na celu uchwycenie poszczególnych elementów krajobrazu dźwię­
kowego obecnego muzeum i pokazanie ich wpływu na odbiór ekspozycji przez zwie­
dzających. Tomasz Michalik (Instytut Prahistorii UAM, Instytut Psychologii UAM)
w prezentacji: „Piękny obóz. Stutthof - myślenie w kategoriach estetyki” rozważał
kwestie estetyzacji przestrzeni naznaczonej Holocaustem. Na zakończenie konferen­
cji, kierowniczka działu pedagogicznego Muzeum Martyrologicznego w Żabikowie
w wystąpieniu „Projekty realizowane przez Muzeum Martyrologiczne w Żabikowie”
dokonała podsumowania dotychczasowej działalności edukacyjnej placówki, w któ­
rej odbywało się seminarium.
Równolegle odbył się wernisaż wystawy dokumentującej prace terenowe badaczy
zaangażowanych w projekt „Sztutowo czy Stutthof? Oswajanie krajobrazu kulturo­
wego”. Pieczę nad wystawą sprawowali jej twórcy - Agnieszka Skowron i Mateusz
Nowak, studenci IEiAK UAM.
Seminarium w Żabikowie pokazało, na jakie problemy natykamy się w nauko­
wym ujmowaniu Zagłady, jak o niej mówić i jak prezentować wyniki badań w prze­
strzeniach byłych obozów koncentracyjnych. Różnorodność tematyczna wystąpień
stała się inspiracjądo długich dyskusji, zarówno w sali obrad, jak i w kuluarach, gdzie
nawiązano nowe kontakty sprzyjające kontynuacji badań w podobnych placówkach.
Konferencja, nie tylko w przekonaniu jej organizatorów, ale przede wszystkim gości
i słuchaczy, udowodniła, że warto podejmować współpracę z muzeami martyrologicznymi w celu pogłębiania refleksji o Holocauście i wzbogacania dotychczaso­
wych sposobów jego upamiętniania. Projekty badawcze i edukacyjne są obopólną
korzyścią zarówno dla środowisk uniwersyteckich, jak i muzealniczych, warto więc
we wzajemnym porozumieniu podejmować jak najwięcej działań tego typu.

Mikołaj Smykowski

�424

Kronika

OD KUJAW DO BAŁTY KU. TAJEM NICE CO DZIEN NO ŚCI
KULTURY LU DOW EJ. NOW A, STAŁA EK SPO ZY CJA W M UZEUM
ETN O G RA FIC ZN Y M W TO RUN IU

W 2009 roku Muzeum Etnograficzne w Toruniu obchodziło pięćdziesiąte uro­
dziny. Pracownicy Muzeum uświetnili ten jubileusz, przygotowując z wielką sta­
rannością i wnikliwością nową, stałą wystawę opowiadającą o życiu codziennym
mieszkańców wsi i małych miasteczek następujących regionów etnograficznych
przylegających do dolnego biegu Wisły: Kujaw, ziemi chełmińskiej, ziemi dobrzyń­
skiej, Kaszub, Borów Tucholskich, Kociewia, Pałuk, Krajny, Żuław i Powiśla. Auto­
rzy wystawy nie ograniczyli się tylko do pokazania kultury ludowej zamieszkuj ących
te tereny Polaków i katolików, nie potraktowali ich w izolacji w stosunku do innych
warstw społecznych, grup religijnych i etnograficznych. Względy geograficzne, hi­
storyczne, polityczne, gospodarcze, prawne i kulturowe, a także ramy czasowe na­
rzucone ekspozycji (połowa XIX w. - połowa XX w.) wręcz zmusiły do wyjścia
poza granice objętych wystawą regionów po to, by pokazać pograniczność kultury
ludowej ulegającej wpływom płynącym z sąsiedniego Pomorza, Wielkopolski i Ma­
zowsza, wpływom kultury mieszczańskiej i szlacheckiej, oraz po to, by nakreślić
obraz polskiej kultury ludowej nie będącej obojętną wobec kiedyś licznie żyjących
na tych terenach Niemców, Żydów, menonitów i ewangelików, poddającej się re­
gułom masowego rynku czy tym wyznaczanym przez władze PRL. W muzealnych
salach zobaczymy różne światy kulturowe występujące na obszarze „od Kujaw do
Bałtyku”, łączące na różne sposoby, często w wyniku świadomie podejmowanych
działań, elementy różnego pochodzenia. Oglądamy tu reprezentację przeszłego sta­
nu kultury, która nigdy przecież nie stanowiła jednorodnej rzeczywistości, lecz była
twórczą kombinacją złożoną z rozmaitych tradycji i wyobrażeń, ideologii i kodów
kulturowych. Widzimy, jak zacierały się bariery kulturowe, jak wyróżniały się pewne
elementy, obserwujemy też, jak różne zjawiska kultury zyskiwały nowy wymiar. Jest
to jeden z wielu poważnych atutów toruńskiej wystawy, spełniający jej dydaktycz­
ne zadanie w zakresie edukacji regionalnej: wystawa pokazuje specyfikę kulturową
konkretnego obszaru w określonym czasie, co może ułatwiać mieszkańcom dotarcie
do własnych korzeni, równocześnie zwracając uwagę na istnienie przemieszczają­
cych się globalnie form kultury.
Od ponad dekady zachodnią, a od kilku lat polską humanistykę ożywia ponowne
zainteresowanie rzeczami oraz dyskusje etnografów-muzealników i badaczy akade­
mickich o nowym podejściu do przedmiotów, sposobie badania rzeczy i formułowa­
nia pytań badawczych. Sposób widzenia i poznawania rzeczy i poprzez rzeczy ostat­
nimi czasy przeszedł przemianę, wykształcił nowy sens pojęcia kultury materialnej.
W obrębie antropologii kulturowej powstała nowa subdyscyplina - antropologia
rzeczy, która odchodzi od starego paradygmatu i nie bada przedmiotów jako świa­
dectw materialnych lub jako materialnych kolekcji, lecz widzi je w ścisłym związku
z człowiekiem (zob. Kwiatkowska, Kola 2006: 128, 143) i jest nastawiona na bada­

�Kronika

425

nie społecznego i kulturowego życia przedmiotów. Wśród kilku tendencji wspiera­
jących powrót do zainteresowania rzeczami, podkreślę te, które głoszą, że wszystkie
przedmioty są w jakimś sensie aktorami społecznymi, ponieważ „wykraczają poza
ludzkie działanie i służą do przekazywania znaczeń miedzy ludźmi” (Dant 2007: 25),
również „mają możliwości komunikacyjne” (Edensor 2004: 139). Tim Dant zwraca
uwagę na to, że proces kulturowy przystosowywania rzeczy polega na różnorod­
nych interakcjach między ludźmi a przedmiotami, jak na przykład patrzenie na nie,
dotykanie, mówienie o nich, używanie, a nawet przechowywanie czy przetwarzanie
i konserwowanie. Te interakcje z rzeczami mają charakter społeczny w tym sensie pisze Dant - że „uczymy się ich i dzielimy się nimi w obrębie kultury. Przedmioty
materialne są fizycznymi wytworami kultur, lecz również wytworami społecznymi
w taki sposób, że stają się elementami ustalonego porządku, codziennych zwyczajów
i sposobów życia” (Dant 2007: 25-26; zob. też Edensor 2004: 138).
Nowa wystawa w Muzeum Etnograficznym w Toruniu wpisuje się w nowy spo­
sób myślenia o przedmiotach. Jej autorzy postawili sobie za cel opowiedzieć o życiu
ludzi i ich codzienności poprzez rzeczy (Czachowski, Łopatyńska, red., 2010: 7).
Dokonali tego, oddając głos rzeczom. Oddanie głosu artefaktom okazało się zabie­
giem udanym: przywraca rangę i blask rzeczom, zmusza bowiem chodzącego po
wystawie do zmiany myślenia o przedmiotach - nie są one tutaj jedynie produk­
tami czy towarami, nie są też obiektami muzealnymi sprowadzonymi do fizycz­
nego pokazania konkretnych rzeczy, lecz również równoprawnymi podmiotami,
rzeczami posiadającymi znaczenie, będącymi nośnikami rozmaitych przekonań,
wartości, wierzeń oraz będącymi istotną częścią życia człowieka. Autorzy wystawy
umiejętnie pokazali, że kultura rozprzestrzenia się dzięki konkretyzacji w rzeczach,
a więc w manifestacjach symbolicznych. W jaki sposób rzeczy są nośnikami nie­
materialnych treści kultury, jak technologia wyznacza obszar jej rozumienia, jakie
były w latach 1850-1950 nowe ścieżki rozprzestrzeniania się kolejnych przedmio­
tów? Dowiadujemy się o tym, oglądając na przykład różne formy osadnicze, kształty
i wielkości zagród, gdy czytamy reklamy zakładów ubezpieczających budynki, zwie­
rzęta i zasiewy od pożarów, powodzi i kradzieży, gdy patrzymy na tabliczki z na­
zwami towarzystw ubezpieczeniowych umieszczane na ścianach domów czy czyta­
my reklamy maszyn rolniczych, octu, Pomorskiej Fabryki Makaronu, Pomorskiego
Browaru, gdy patrzymy na sprzęty i przedmioty stojące i wiszące w zrekonstruowa­
nych wnętrzach klasy szkolnej, sklepu czy zakładu fryzjerskiego, służące do higieny
osobistej, używane w lecznictwie, w pracach domowych, na polu czy przy hodowli
pszczół, rzeczy konieczne do spełnienia wielu rytuałów, pamiątki chrztu, I Komunii
czy z wojska. Wszystkie przedmioty na wystawie zostały umieszczone w zrekonstru­
owanych kontekstach odpowiednio poszerzonych o fotografie, nagrania magnetofo­
nowe, prezentacje multimedialne i filmy dokumentalne, co pomaga rzeczy „ożywić”
i zrozumieć.
Ramą kompozycyjną wystawy, narzędziem służącym do rekonstrukcji kul­
tury ludowej, jest kategoria codzienności. Rekonstrukcja kultury ludowej „od
Kujaw do Bałtyku” poprzez codzienność nadała wystawie charakter uniwersal­
ny, taką jej funkcję wymusza bowiem tematyka zwyczajnej, codziennej egzysten­

�426

Kronika

cji i jej najdrobniejszych, pozornie nic nie znaczących elementów i przejawów.
Zaznaczę, że uniwersalność owa nie kłóci się w żaden sposób z tym, że wysta­
wa ta jest etnograficzną wizytówką regionu, którą to cechę podkreśliłam na po­
czątku - jest to bowiem paradoksalność pozorna, o czym nie trzeba przekonywać
antropologów.
Małgorzata Bogunia-Borowska, wypowiadając się na temat codzienności i jej
społecznych kontekstów, napisała:
Badanie różnych aspektów życia codziennego można porównać do malarstwa im­
presjonistycznego, w którym pojedyncze pociągnięcia pędzla i farby nałożone na
płótno oglądane z bliska tworzą mieszaninę barw i kolorów, a nie żaden całościo­
wy obraz. Wystarczy jednak znaleźć nieco inną perspektywę, spojrzeć z dystansu
na ową mieszaninę impresjonistycznych kolorowych kropek, a wyłoni się z nich
wyrazisty, pełen treści obraz (Bogunia-Borowska 2009: 8).
Czy taki „wyrazisty i pełen treści” obraz codzienności kultury ludowej udało się
złożyć autorom toruńskiej wystawy?
We wstępie do katalogu wystawy jej autorzy podkreślają, że przez życie codzien­
ne rozumieją zarówno czas pracy, jak i czas święta, a obiekty na wystawie prezento­
wane są tak, by ilustrowały codzienność ludzi: „co jedli, w co się ubierali, jak dbali
o higienę, jak praktykowali i spędzali wolny czas, jak świętowali i w co wierzyli”
(Czachowski, Łopatyńska 2010: 9). Objęli zainteresowaniem wiele rodzajów aktyw­
ności człowieka: takie rutynowe działania, jakimi są prace w domu i gospodarstwie,
konsumpcja czy higiena, jak również praktyki religijne, magiczne czy symboliczne,
działalność w kręgu rodzinnym i sąsiedzkim oraz w przestrzeni publicznej (w straży
pożarnej, samorządzie wiejskim, wojsku, w zespołach śpiewaczych, towarzystwach
gimnastycznych, w szkole). Scenariusz wystawy nakazuje wręcz nie tracić z pola
uwagi tego, że codzienność zawsze jest uwarunkowana społecznie, że życie jednej
grupy mieści w sobie elementy i praktyki wielu innych grup społecznych.
Codzienność została przedstawiona poprzez rzeczy - te używane na co dzień,
które ludzie gromadzili, którymi się otaczali, które eksponowali i które chowali jak
skarby w szufladzie lub skrzyni, które miały dla nich znaczenie i do których mieli
określony stosunek. Pokazano również rzeczy we wzajemnym powiązaniu i w po­
wiązaniu z człowiekiem. Innymi słowy, na wystawie oglądamy codzienność kultu­
ry ludowej poprzez przedmioty, które nadawały jej konkretny wymiar uczestnicząc
w konkretnych sytuacjach. Rzeczy stanowią w tym przypadku soczewkę, poprzez
którą patrzymy na wielopoziomowy, wielowarstwowy codzienny świat ludzi (tę me­
taforę powtarzam za Piotrem Sztom pką- Sztompka 2008: 31) wraz z jego wymia­
rem świadomościowym, symbolicznym i aksjologicznym. I tak oto w sposób udany
połączono w muzeum toruńskim perspektywę teoretyczno-metodologiczną, jaką jest
nowy sposób patrzenia na rzeczy i codzienność, z praktyką wystawienniczą.
Autorzy wystawy tworzą narrację o rzeczach w użyciu: we wsi przyglądamy się
nie tylko budynkom i zagrodom, lecz ponadto na fotografiach widzimy fachowców
przy stawianiu obory i chlewu, ludzi pracujących na polu (przy wykopkach, ogławia-

�Kronika

427

m

Fot. 1. Wykorzystanie strych ulca w trakcie wypełniania gliną fonny do cegieł. Zalesie, Bory
Tucholskie. Fot. Roderyk Lange 1960 (Muzeum Etnograficzne w Toruniu)..

Fot. 2. Zakład fryzjerski Kuźmińskich z Golubia z okresu międzywojennego. Fragment
ekspozycji. Fot. G.E. Karpińska 2010.

�428

Kronika

niu buraków cukrowych, siewie z płachty i z kosza, koszeniu kosą, podczas odpo­
czynku), oglądamy narzędzia pracy i sposoby ich używania, widzimy, jak na tę oko­
liczność się ubrali; zaglądając w domu do spiżami i kredensu, widzimy, jakie rzeczy
tam przechowywano i używano w kuchni. Podobną wiedzę zdobywamy, oglądając
film o wypieku chleba metodą tradycyjną, patrzymy na stroje nakładane na określo­
ne okazje i na materialne atrybuty takim okazjom przynależne, na meble uznawa­
ne za ładne, na dzieci bawiące się zabawkami, zapoznajemy się z narzędziami i za­
klęciami, którymi posługiwał się znachor (instruktażu dostarczają fragmenty filmu
z 1968 r. Znachor z Radziejowa). Gdy oglądamy artefakty używane w obrzędowości
rodzinnej zatrzymane na zdjęciach, pamiątki komunijne i z chrztu, możemy posłu­
chać kołysanek z Kujaw, pieśni oczepinowych z Pałuk i Kujaw, pieśni pustonocnych
z Kaszub, a w specjalnie na ten cel przygotowanym pomieszczeniu usłyszymy opo­
wieści ludowe O Jasiu, który nie bał się strachu (ziemia chełmińska), O stolemach
(Kaszuby), O czarnoksiężniku i trzech dziewicach (Kujawy), również o tym, jak Pan
Jezus dla świętego Piotra zmienia prąd rzeki (ziemia chełmińska). Mamy możliwość
oglądać książeczki do nabożeństwa dla katolików, również luterańską Biblię, kropielniczki wieszane przy drzwiach, szafę-ołtarzyk Tajemnice Różańca, którą jeden
z gospodarzy na Pałukach zrobił zgodnie z otrzymanym we śnie nakazem; będziemy
mogli stąpać po wzorach ułożonych z piasku. Zakład fryzjerski, sklep i szkoła z wy­
posażeniem zapraszają do przestąpienia ich progów, oglądania, dotykania różnych
przedmiotów, do zaglądania „w kąty”.
A gdzie tkwi tytułowa tajemnica codzienności kultury ludowej? Janusz Barań­
ski przywołuje Henri Lefebvre’a, francuskiego badacza codzienności, który wymie­
niając sprzeczne cechy codzienności, podkreśla wynikającą z tej sprzeczności jej
tajemnicę i bezradność, jaką często wobec tajemnicy okazujemy: „Codzienność to
najbardziej powszechny i najbardziej wyjątkowy stan, najbardziej społeczny i naj­
bardziej zindywidualizowany, najbardziej oczywisty i najbardziej ukryty” (Barański
2007: 26). Komentując słowa Lefebvre’a, Barański pisze, że ten dualny charakter
codzienności wyrażają również rzeczy, pełniąc funkcję „elementów szerszego kodu
kulturowego”, „funkcję mediacyjną w ściśle antropologicznym znaczeniu” (Ba­
rański 2007: 27). Funkcji tych na co dzień nie dostrzegamy, ponieważ naszą uwa­
gę stępia pozorna oczywistość rzeczy wynikająca z bliskiej koegzystencji z nimi.
Owa oczywistość pryska, gdy rzecz znajdzie się w gablocie muzealnej lub pojawi
się w dziwnym kontekście - wtedy zauważamy, że jest ona wyróżniającym się ele­
mentem kultury i częścią naszego życia, podobnie jak ludzie, z którymi obcujemy
(Dant 2007: 27).
Tajemnica, by została dostrzeżona, musi mieć tło, jakim jest zwyczajność, norma,
konwencja. Tajemnicą jest na wystawie to, co dla etnografii zawsze było najważ­
niejsze: to, co można dostrzec w codziennych przedmiotach pełniących zwyczajną
funkcję (garnku, emaliowanej misce umieszczonej w metalowym stojaku, wózku
dziecinnym, maszynie do szycia, wiatrowskazie, kaflu z pieca), oraz w przekształ­
caniu potocznego w niezwykłe, wyróżniające się, czasami dziwne, unaoczniające
doniosłość sytuacji usankcjonowaną znaczeniami, które rzecz niesie (pocztówka
z życzeniami na święta, skrzynia wianna, świąteczne nakrycia głowy, papierowe

�Kronika

429

kwiaty w formie bukietów lub girland, wzory sypane piaskiem). Autorzy wystawy
odkrywają przed nami ukrytą wiedzę narracyjną zawartą w zwyczajnych rzeczach.
Wiadomo, że każda wystawa jest twórczym aktem kreacji jakiegoś fragmentu
rzeczywistości za pomocą obiektów muzealnych, w specjalnie przygotowanej sce­
nografii. Realizatorzy wystawy „Tajemnice codzienności. Kultura ludowa i jej po­
granicza od Kujaw do Bałtyku (1850-1950)” wyeksponowali w sposób nowoczesny
prawie 1400 obiektów ze zbiorów muzeum, wkomponowując je w różne aranżacje
scenograficzne i bogatą ikonografię. Części z nich nadano indywidualną wartość:
zwiedzający może przekroczyć próg szkoły i usiąść w szkolnej ławce, wejść do skle­
pu kolonialnego i stanąć przed sklepową ladą, odwiedzić zakład fryzjerski i zasiąść
w fotelu ustawionym przed konsolą z rozłożonymi szczotkami, grzebieniami, no­
życzkami i innymi fryzjerskimi akcesoriami; jeśli zechce, może posłuchać nagranych
w terenie kołysanek lub opowieści - wystarczy założyć na uszy słuchawki, może też
obejrzeć prezentacje multimedialne i fragmenty filmów. Dzięki tym prostym zabie­
gom wystawa angażuje i pobudza poznawczo, stymuluje zaangażowanie i ciekawość
zwiedzającego.
Dobry pomysł, rzetelność merytoryczna, ciekawa kompozycja i kształt plastyczny
to właściwości toruńskiej wystawy, dzięki którym nie jest ona stereotypowym poka­
zem obiektów wybranych ze zbiorów muzealnych. Wspomaga jąefektownie wydany
katalog liczący 231 stron, z niezwykłym materiałem ilustracyjnym (Czachowski, Ło­
patyńska, red., 2010). Ów katalog stymuluje doznania intelektualne i emocjonalne,
jest zaproszeniem do obejrzenia ekspozycji i jednocześnie jej dopełnieniem.

Grażyna Ewa Karpińska

LITERATURA
Barański J.
2007
Świat rzeczy. Zarys antropologiczny, Kraków: Wydawnictwo UJ.
Bogunia-Borowska M.
2009
Codzienność i społeczne konteksty życia codziennego, w: M. Bogunia-Borowska (red.), Barwy codzienności. Analiza socjologiczna, Warszawa:
Wydawnictwo Naukowe Scholar, s. 7-25.
Czachowski H., Łopatyńska H.M.
2010
Wstęp, w: H. Czachowski, H.M. Łopatyńska (red.), Tajemnice codzienności.
Kultura ludowa ijej pogranicza od Kujaw do Bałtyku (1850-1950), Toruń,
Muzeum Etnograficzne, s. 9-10.
Czachowski H., Łopatyńska H.M. (red.)
2010
Tajemnice codzienności. Kultura ludowa i jej pogranicza od Kujaw do
Bałtyku (1850-1950), Toruń: Muzeum Etnograficzne.
Dant T.
2007
Kultura materialna w rzeczywistości społecznej. Wartości, działania,
style życia, przeł. J. Barański, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu
Jagiellońskiego.

�Kronika

430
Edensor T.
2004

Tożsamość narodowa, kulturapopularna i życie codzienne, przeł. A. Sadza,
Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Kwiatkowska O., Kola A.
2006
O przywróceniu zachwianej równowagi w refleksji antropologicznej. Głos
podwójny w sprawie przedmiotów, w: M. Brocki, K. Górny, W. Kuligowski (red.), Kultura profesjonalna etnologów w Polsce. Wrocław: Katedra
Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Wrocławskiego, s. 127­
-146.
Sztompka P.
2008
Zycie codzienne - temat najnowszej socjologii, w: P. Sztompka, M. Bogunia-Borowska (red.), Socjologia codzienności, Kraków: Znak, s. 15-52.

SETNA RO CZN IC A U R O D ZIN PR O FESO R A
RO M A N A REIN FUSSA

W 2010 roku obchodzono setną rocznicę urodzin Romana Reinfussa (1910­
-1998), niestrudzonego badacza kultury tradycyjnej, niekwestionowanego autorytetu
w dziedzinie sztuki ludowej, autora wielu opracowań naukowych z zakresu kultury
materialnej i sztuki ludowej, dotyczących między innymi budownictwa drewniane­
go, kowalstwa, garncarstwa, meblarstwa, rzeźby kamiennej i malarstwa. Profesor
był organizatorem muzeów na wolnym powietrzu, pomysłodawcą i koordynatorem
licznych projektów etnograficznych. Jego zainteresowania badawczo-naukowe kon­
centrowały się wokół takich zagadnień, jak problemy wyznaczników granic etnicz­
nych, kultura Łemków, Bojków i Hucułów, kultura ludowa Lubelszczyzny, polska
sztuka ludowa i artystyczne rzemiosła ludowe. Pracował w Muzeum Etnograficznym
w Krakowie, prowadził Katedrę Etnografii na Uniwersytecie Wrocławskim i na Uni­
wersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, aktywnie uczestniczył w pracach
Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, przez czterdzieści lat kiero­
wał Pracownią Dokumentacji Polskiej Sztuki Ludowej. Prowadził także działalność
redakcyjną, współpracując z wieloma czasopismami. Jako człowiek o ogromnym
dorobku naukowym był często zapraszany do przewodniczenia w różnych komite­
tach, radach programowych, komisjach konkursowych i festiwalowych. Prywatnie
znany jako „dusza towarzystwa”, gawędziarz z dużym poczuciem humoru, zawsze
życzliwy i szczery. Opracowana i opublikowana na łamach „Ludu” bibliografia Ro­
mana Reinfussa zawiera 268 pozycji liczących się w literaturze przedmiotu w skali
europejskiej (Cieśla-Reinfussowa 1980: 54-64). Profesor pozostawił po sobie impo­
nujące archiwum obejmujące ponad 95 tysięcy pozycji inwentarzowych - rysunków

�Kronika

431

i opisów, a także zbiór około 80 tysięcy fotografii oraz całe grono wykształconych
etnografów - uczniów kontynuujących jego dzieło (Fryś-Pietraszkowa 1997: 37-38,
2002: 249-253; Cieśla-Reinfussowa 1980: 54-64).
Jubileusz urodzin Profesora stał się okazją do zorganizowania kilku przedsię­
wzięć mających na celu przypomnienie jego dokonań.
27 maja 2010 roku (w rocznicę urodzin Profesora) w Oddziale Budownictwa Lu­
dowego w Szymbarku odbyło się uroczyste poświęcenie pomnika przedstawiającego
postać badacza siedzącego na kamiennej ławeczce. Odsłonięcia pomnika dokona­
ły obecne na uroczystości córki Profesora - Krystyna Reinfuss-Janusz i Magdalena
Reinfus s-Kny chał ska.
Zaproszeni goście wzięli także udział w konferencji naukowej, podczas której
zaprezentowano referaty poświęcone wybranym zagadnieniom bogatej działalności
naukowej tego wybitnego etnografa. Obrady rozpoczęło wystąpienie Krystyny Rein­
fuss-Janusz, która wspominając postać ojca, zwróciła uwagę na jego związki z Mało­
polską, a szczególnie z Gorlicami. Jej wspomnienie wzbogaciła prezentacja fotografii
z archiwum rodzinnego.
Kolejne wspomnienie, zatytułowane „Roman Reinfuss - Gorliczanin z zamiło­
wania”, przedstawił przyjaciel rodziny Reinfussów - Jerzy Krzywicki, prezentując
przy okazji rysowane przez samego badacza karykatury, komiksy oraz okoliczno­
ściowe wierszyki, będące dowodem wielkiego poczucia humoru Profesora.
Całokształt pracy badawczej, naukowej i wydawniczej Romana Reinfussa i jego
wpływ na rozwój badań etnograficznych w Polsce omówił prof. Jerzy Czajkowski.
Z kolei Hubert Ossadnik, kustosz w Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku,
zaprezentował i opisał kolekcje zdjęć profesora Reinfussa znajdujące się w zbiorach
tego skansenu.
Następne dwa wystąpienia - Eweliny L. Pierzyńskiej-Jelskiej i Bogumiły Szurowej - dotyczyły muzealnictwa skansenowskiego, zagadnienia, które w pracy Profe­
sora zajmowało wyjątkowo ważne miejsce. Należy dodać, że Roman Reinfuss był
zaangażowany w organizację Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, Muzeum
Wsi Kieleckiej w Tokami oraz Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie. Przez wiele lat
był konsultantem podczas powstawania i rozbudowywania tych placówek muzeal­
nych, uczestniczył w posiedzeniach rad muzealnych, był członkiem Zespołu Do­
radców ds. Parków Etnograficznych i Budownictwa Drewnianego w Ministerstwie
Kultury i Sztuki.
Ostatni referat zaprezentował Tadeusz Łopatkiewicz, omawiając pionierskie ba­
dania Reinfussa nad kamienną rzeźbą ludową oraz działalność kontynuatorów tej
dziedziny sztuki ludowej.
Wszystkie wystąpienia zostały opublikowane w wydawnictwie pokonferencyjnym Profesor Roman Reinfuss, badacz historii i kultury ludowej - w setną rocznicą
urodzin, wzbogaconym licznymi fotografiami archiwalnymi oraz relacją z obchodów
urodzin profesora (Niemczyńska-Szurek, red., 2010).
Należy także zaznaczyć, że podczas uroczystości Ośrodkowi Budownictwa Lu­
dowego w Szymbarku nadano imię Profesora Romana Reinfussa oraz zmieniono
nazwę oddziału na Skansen Wsi Pogórzańskiej.

�432

Kronika

Seminarium naukowe poświęcone pamięci Profesora zostało także zorganizo­
wane na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Przez wiele lat był
on związany z tym miastem, między innymi jako profesor UMCS, przewodniczą­
cy Rady Naukowej Stowarzyszenia Twórców Ludowych oraz organizator Muzeum
Wsi Lubelskiej. Pomysłodawcą i inicjatorem spotkania był prof. Jan Adamowski.
W przygotowanie konferencji, obok Zakładu Kultury Polskiej Instytutu Kulturoznawstwa Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, włączył się Lubelski Oddział
Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego i Stowarzyszenie Twórców Ludowych.
Zorganizowane seminarium miało na celu, z jednej strony, uczczenie setnej rocz­
nicy urodzin Profesora, z drugiej zaś zaprezentowanie jego dorobku oraz ukazanie
roli, jaką odegrał w życiu kulturalnym i naukowym UMCS, Lublina i Lubelszczyzny,
jak również całej Polski. Innym motywem zorganizowania seminarium stało się re­
aktywowanie na UMCS etnologii jako samodzielnego kierunku studiów.
W spotkaniu na lubelskiej uczelni uczestniczyli między innymi córka Profesora
- Krystyna Reinfuss-Janusz, „lubelskie dzieci”, czyli jego wychowankowie, przed­
stawiciele instytucji kultury, pracownicy naukowi, studenci oraz zaproszeni goście.
Seminarium rozpoczęło okolicznościowe wystąpienie prorektora UMCS - prof.
Ryszarda Szczygła, który pamiętał Romana Reinfussa jeszcze z okresu swoich stu­
diów. Przedstawił wieloaspektowy obraz tego zasłużonego dla UMCS wykładowcy.
Następnie Krystyna Reinfuss-Janusz w wystąpieniu: „Roman Reinfuss - mój ojciec”
przybliżyła zebranym, w sposób ciepły i nierzadko żartobliwy, postać Profesora oraz
lubelskie epizody z jego bogatej biografii. Jej wspomnienia wzbogaciła prezentacja
fotografii i pamiątek rodzinnych. Aleksander Błachowski przedstawił z kolei wkład
Profesora w badania nad sztuką ludową, a Janusz Kamocki w referacie: „Trudne cza­
sy. Roman Reinfuss jako opiekun zbiorów muzealnych w czasie II wojny światowej”
omówił mało znany, ale niezwykle znaczący dla całej kultury polskiej epizod z życia
Profesora, dotyczący heroicznej ochrony w okresie II wojny światowej narodowych
pamiątek zgromadzonych na krakowskim Wawelu.
W drugiej części seminarium omówiono działalność i inicjatywy Profesora reali­
zowane w środowisku lubelskim.
Roman Reinfuss w latach 1969-1993 pełnił funkcję przewodniczącego Rady
Naukowej w Stowarzyszeniu Twórców Ludowych. Był inicjatorem i koordynato­
rem powstania tej organizacji, ciesząc się uznaniem i autorytetem wśród twórców
ludowych. O roli, jaką odegrał Profesor w historii tej instytucji, mówili prof. Jan
Adamowski i Katarzyna Kraczoń w referacie „Co STL zawdzięcza prof. Romanowi
Reinfussowi”. W kolejnym wystąpieniu Grzegorz Miliszkiewicz, pracownik lubel­
skiego skansenu, omówił wkład Reinfussa w organizację Muzeum Wsi Lubelskiej.
Zaprezentowane zapiski i uwagi Profesora odnoszące się do organizacji przestrzen­
nej skansenu i ekspozycji muzealnych świadczą o jego profesjonalizmie i ogrom­
nej wiedzy w tej dziedzinie. Ostatni referat dotyczył działalności Romana Reinfussa
jako profesora UMCS, pełniącego w latach 1957-1967 funkcję kierownika Katedry
Etnografii i Etnologii. Jego dokonania i spuściznę, która obecnie znajduje się w In­
stytucie Kulturoznawstwa, zaprezentowali prof. Jan Adamowski oraz dr Marta Wój­
cicka. Wystąpieniu towarzyszył pokaz niepublikowanych dotąd fotografii z badań

�Kronika

433

terenowych Profesora i jego studentów. Warto podkreślić, że w tym okresie Roman
Reinfuss wykształcił grono świetnych specjalistów: sześciu doktorów i trzynastu
magistrów etnografii. Wraz z nimi prowadził badania terenowe, w tym na obszarze
Lubelszczyzny i Łemkowszczyzny, oraz opracowywał między innymi monografię
kultury ludowej Lubelszczyzny.
Spotkanie zakończyły wspomnienia współpracowników Profesora i jego uczniów.
O swoim mistrzu i przyjacielu opowiadali prof. Jan Gurba, Danuta Powiłańska-Mazur oraz Maria Grybel-Meksuła.
Zaprezentowane podczas uroczystości referaty, liczne wspomnienia i fotografie
nie tylko przybliżyły postać, bogatą działalność i ogromny dorobek naukowy Roma­
na Reinfussa, ale były także hołdem złożonym wielkiemu badaczowi i miłośnikowi
kultury ludowej.

Katarzyna Kraczoń

LITERATURA
Cieśla-Reinfussowa Z.
1980
Bibliografia prac Romana Reinfussa, „Lud” 64, s. 54-64.
Fryś-Pietraszkowa E.
1997
Prof. Roman Reinfuss, „Twórczość Ludowa” 35: 2, s. 37-38.
2002
Roman Marian Reinfuss (1910-1998), w: E. Fryś-Pietraszkowa, A. Kowalska-Lewicka, A. Spiss (red.), Etnografowie i ludoznawcy polscy. Sylwetki,
szkice biograficzne, t. 1, Kraków: Wydawnictwo Naukowe DWN, Oddział
Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, s. 249-253.
Niemczyńska-Szurek A. (red.)
2010
Profesor Roman Reinfuss, badacz historii i kultury ludowej - w setną
rocznicą urodzin, Szymbark: Muzeum Dwory Karwacjanów i Gładyszów
w Gorlicach.

URO CZY STO ŚĆ N A D A N IA IM IEN IA JĘD R ZEJA CIERNIAKA
PU BLICZN EM U GIM N A ZJU M W ZA BO RO W IE KOŁO BRZESK A,
27 K W IETN IA 2011
Uroczystość odbyła się w rodzinnej, umiłowanej wsi Jędrzeja Ciemiaka, gdzie
nadal żyje jego bliska rodzina, a pamięć o „Krzesnym”, jak go zwano, jest wciąż
żywa wśród mieszkańców.
Jędrzej Ciemiak był wybitnym działaczem społeczno-oświatowym, autorem i inscenizatorem widowisk ludowych, miłośnikiem i krzewicielem polskiego folkloru,
pisarzem, redaktorem, twórcą oryginalnej koncepcji „teatru ludowego”, założycie­

�434

Kronika

lem i prezesem Instytutu Teatrów Ludowych. Urodził się w 1886 roku w chłopskiej
rodzinie. Choć dla dalszego kształcenia się opuścił Zaborów i mieszkał potem przez
długie lata w Warszawie, nigdy jednak nie zapominał o swej rodzinnej wiosce. Pra­
cował jako profesor gimnazjalny, następnie w Ministerstwie Wyznań Religijnych
i Oświecenia Publicznego piastował stanowisko wizytatora oświaty pozaszkolnej ze
specjalnością w dziedzinie teatrów ludowych i uniwersytetów ludowych. Jeśli tylko
czas pozwalał, przyjeżdżał do Zaborowa, z przyjemnością słuchał miejscowych pio­
senek, a w czasie pasterki kolęd, szczególnie tych najstarszych, śpiewanych w miej­
scowym kościele. Zawsze napominał młodzież, aby nie zapominała Zaborowskiej
nuty. O tym do dziś wspominają starsi mieszkańcy. „To było święto, jak Krzesny
odwiedzał wieś”, powiadają. On sam, wiele podróżując po Polsce jako wizytator,
z nieodstępnymi skrzypkami, często wygrywał krakowskie, Zaborowskie melodie,
a miejscową kapelę prezentował w rozgłośniach radiowych.
Marzył o Domu Ludowym w rodzinnej wsi, w którym skupiałoby się życie spo­
łeczne i kulturalne. Udało się to zrealizować w 1934 roku. Ciemiak był współpra­
cownikiem i doradcą Komitetu Budowy, opracował statut Domu. Z myślą o miesz­
kańcach napisał monografię Wieś Zaborów i Zaborowski Dom Ludowy (Warszawa
1936). Dom Ludowy służy mieszkańcom po dzień dzisiejszy, a stosowne tablice upa­
miętniają fundatorów i inicjatora. Niestety, nie ma już Izby Pamięci jemu poświęco­
nej, ale myśli się o znalezieniu na nią nowego lokalu.
Uroczysty dzień rozpoczął się mszą św. w kościele parafialnym, w czasie któ­
rej odbyło się poświęcenie sztandaru szkoły. W imponującej szkolnej hali sportowej
zgromadzeni goście i przedstawiciele rodziny Jędrzeja Ciemiaka zostali powitani
przez dyrektorkę gimnazjum, mgr Joannę Ozorkę-Krawczyk. Nastąpiło nadanie imie­
nia, prawa posiadania i wręczenie sztandaru szkoły, ślubowanie uczniów. Wystąpili
też z okazjonalnymi przemowami zaproszeni goście, między innymi przewodniczący
Rady Gminy Szczurowa Kazimierz Tyrcha, wójt gminy Marian Zalewski, wizytator
Andrzej Szlanta z Delegatury Kuratorium Krakowskiego w Tarnowie, Anna Spiss,
redaktor słownika biograficznego Etnografowie i ludoznawcy polscy, wydawanego
przez Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, którego 3. tom (2010) wręczyła dyrek­
torce szkoły. Znajduje się tam biogram Jędrzeja Ciemiaka, autorstwa Aleksandry
Jacher-Tyszkowej. Najbardziej osobisty akcent wniosła jedyna żyjąca córka „Krzesnego”, Zofia Ciemiakówna, historyk sztuki, długoletni kustosz Muzeum Narodowe­
go w Krakowie. Mówiła wzruszająco o Ciemiaku jako głowie rodziny, ojcu trzech
córek, nauczycielu, propagatorze polskiego folkloru, wreszcie jako Polaku-patriocie.
Na początku okupacji hitlerowskiej miał szansę opuścić kraj wraz z rodziną rządo­
wym samolotem - wspominała - ale uważał, że jego moralnym obowiązkiem j est zo­
stać i działać w okupowanej Polsce. W czasie okupacji hitlerowskiej Ciemiak został
prezesem tajnego Ludowego Instytutu Oświaty i Kultury, utworzonego w 1940 roku,
i członkiem Komisji Oświatowej Stronnictwa Ludowego. Kiedy uczył w szkole po­
wszechnej na Targówku w Warszawie, zaangażował się w tajne nauczanie języka
polskiego i historii. Aresztowany 22 kwietnia 1941 roku i uwięziony na Pawiaku,
zginął rozstrzelany 2 marca 1942 roku w zbiorowej egzekucji. Ma symboliczny grób
na cmentarzu w Palmirach.

�Kronika

435

Fot. 1. Uroczystość nadania imienia Jędrzeja Ciemiaka gimnazjum w Zaborowie.
Przemawia Zofia Cierniakówna. Fot. Piotr Krawczyk.

Fot. 2. Zofia Cierniakówna przemawia na uroczystości nadania imienia Jędrzeja Cierniaka
gimnazjum w Zaborowie. Fot. Piotr Krawczyk.

�436

Kronika

Bogaty program artystyczny został bardzo staranie przygotowany i przedstawio­
ny przez przejętą uroczystą chwilą młodzież szkolną Uczennice i uczniowie pre­
zentowali fragmenty utworów, widowisk Ciemiaka na tle „wiejskich”, domorosłych
dekoracji, były żwawe tańce w krakowskich strojach, przyśpiewki. Duże zaintere­
sowanie wzbudził amatorski film zmontowany z wywiadów udzielanych uczniom
przez krewnych Ciemiaka i niektórych mieszkańców wsi. Przejmujący wiersz Cierniaka A kiedy umrę... przeczytał wzruszony ks. Maciej Fleszar z miejscowej para­
fii. Potem nastąpiło uroczyste odsłonięcie i poświęcenie pamiątkowej tablicy w holu
szkoły, ufundowanej przez Marię i Władysława oraz Marzenę i Józefa Wojnickich
z Zaborowa, nad którą zawisł portret Ciemiaka namalowany przez wspomnianego
księdza. Można było też obejrzeć planszową wystawę autorstwa Karoliny Sikory
poświęconą życiu patrona, wypożyczoną z Muzeum Polskiego Ruchu Ludowego
w Warszawie. Piękną, starannie zorganizowaną uroczystość nadania imienia Jędrzeja
Ciemiaka drugiej szkole w Polsce (pierwsza to wspomniana szkoła na Targówku,
obecnie nr 114, gdzie uczył) zakończył obiad przygotowany przez miejscowe gospo­
dynie, podany w sali widowiskowej Domu Ludowego.
Zaproszeni goście, uczestnicząc w tak bogatym programie przy szczelnie wypeł­
nionej wielkiej sali, a także w trakcie rozmów z mieszkańcami, przekonali się, że pa­
mięć o Jędrzeju Ciemiaku jest kultywowana we wsi i w okolicy. Można mieć zatem
nadzieję, że poprzez zapoznanie się z bogatą działalnością patrona uczniowie będą
tym bardziej odczuwać dumę z przynależności do społeczności lokalnej, a współtwo­
rząc wizerunek własnej szkoły, będą ją promować w miejscowym środowisku.
Autorkę utwierdza w tym refleksja, jaką podzieliła się z nią nauczycielka gim­
nazjum i współorganizatorka uroczystości, mgr Teodozja Turaczy, a mianowicie
uczniowie spontanicznie zaproponowali, iż chcieliby raz w roku organizować dzień
poświęcony swemu patronowi, na przykład konkurs wiedzy na temat jego życia
i twórczości, śpiewać, tańczyć krakowiaki, kultywować tym samym tradycyjny folk­
lor lokalny, tak jak tego pragnął ich patron.

Anna Spiss

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6262" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6242">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/24f746fa0dd238f1cb79d52757883381.pdf</src>
        <authentication>f77a13c499c68a4e17d1b651de392885</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74570">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6209</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74571">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74572">
                <text>2011</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74573">
                <text>Glanowska, Janina (1934-2011)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74574">
                <text>Jordan, Maria (1922-2011)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74575">
                <text>Krzysztofowicz, Jan Klemens (1921-2010)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74576">
                <text>Mucek, Adam (1932-2010)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74577">
                <text>Paradowska, Maria (1932-2011)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74578">
                <text>Rączka, Władysław (1928-2011)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74579">
                <text>Solecka, Wanda (1923-2101)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74580">
                <text>Staszczak, Zofia (1928-2011)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74581">
                <text>Sulikowska-Zegan, Zofia (1923-2011)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74582">
                <text>Szymik, Jan (1930-2011)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74583">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5793</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74584">
                <text>In memoriam/ LUD 2011 t.95</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74585">
                <text>LUD 2011 t.95 s.437-458</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74586">
                <text>Reinfuss-Janusz, Krystyna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74587">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74588">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74589">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74590">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74591">
                <text>Lud, t. 95,2011

V II. IN \ I i : \ I O R I A \ I

JA N IN A G LANO W SKA
(1934-2011)
Urodziła się 1 maja 1934 roku w Krakowie. Ukończyła filologię romańską na Uni­
wersytecie Jagiellońskim oraz studia pedagogiczne w Wyższej Szkole Pedagogicz­
nej. Była wieloletnim pracownikiem do spraw sztuki ludowej i folkloru w Wydziale
Kultury Urzędu Wojewódzkiego i Urzędu Miasta Krakowa, członkinią Krakowskie­
go Oddziału Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego. Przez wiele lat organizowała
konkursy (m.in. „Malowana Chata w Zalipiu”) i festiwale folkloru (m.in. Między­
narodowy Festiwal w Zakopanem „Jesień Tatrzańska”). Za pracę na rzecz rozwo­
ju sztuki ludowej i folkloru została odznaczona w 1999 roku Medalem im. Oskara
Kolberga. Zmarła 1 czerwca 2011 roku, została pochowana na cmentarzu w Przegini
koło Krakowa.

Krystyna Reinfuss-Janusz

M A R IA JORDA N
(1922-2011)
Prof. dr hab. Maria Jordan urodziła się 9 sierpnia 1922 roku w Stanisławowie,
w rodzinie inteligenckiej. Od 1945 roku mieszkała w Krakowie. Ukończyła farmację
na Uniwersytecie Jagiellońskim, a następnie studiowała tam biologię. Swoją karierę
naukową rozpoczęła w Zakładzie Biologii i Embriologii UJ, a od 1955 roku aż do
emerytury w 1988 roku pracowała w Zakładzie Zoologii Doświadczalnej Polskiej
Akademii Nauk. Jej praca doktorska dotyczyła zagadnień farmacji, natomiast ha­
bilitacyjna (w 1966 r.) omawiała zagadnienia związane z biologią. Tytuł profesora
uzyskała w 1976 roku. Przez wiele lat pełniła funkcję redaktora naczelnego kwar­
talnika naukowego „Folia Biologica” wydawanego w Krakowie. Prof. Maria Jor­
dan prowadziła badania dotyczące regeneracji systemu nerwowego u płazów (była
przedstawicielką „krakowskiej szkoły regeneracyjnej”), kariologii i kariosystematyki ssaków, z człowiekiem włącznie, oraz badała wpływ pestycydów na środowisko.

�Iii memoriam

438

Uczestniczyła także w badaniach toksyczności frakcji pyłów przemysłowych ze Ślą­
ska, wód opadowych i śniegu z Beskidu Śląskiego. Należała do Koła Stanisławowian
Towarzystwa Miłośników Lwowa w Krakowie. Od 1980 roku była członkiem Koła
Zainteresowań Kulturą Ormian przy Krakowskim Oddziale Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego. Aktywnie działała w czasie pierwszej „Solidarności” i w stanie wo­
jennym. Zmarła 1 czerwca 2011 roku, została pochowana na Cmentarzu Salwator­
skim w Krakowie.

Krystyna Reinfuss-Janusz

KLEM ENS JAN K RZY SZTO FO W ICZ
(1921-2010)
Urodził się we Lwowie 16 czerwca 1921 roku jako
syn Jana i Zofii z domu Torosiewicz. Pochodził z zie­
miańskiego rodu spolszczonych Ormian, tak zwanych
„białych” Krzysztofowiczów herbu Donabied. Od
1933 roku uczęszczał do IV Gimnazjum o profilu kla­
sycznym im. Jana Długosza we Lwowie. W 1939 roku
zdał maturę w VII Gimnazjum.
Wybuch II wojny światowej zastał go w rodzin­
nym Artasowie. W grudniu 1939 roku opuścił Lwów
i przedostał się do Generalnego Gubernatorstwa. Do
1941 roku pracował w majątkach w Mycowie (powiat
hrubieszowski) oraz Posadowię (powiat Tomaszów
Lubelski). Od 1943 do czerwca 1944 roku działał
w plutonie (jako jeden z jego organizatorów) zwiadu konnego Armii Krajowej (za­
przysiężony w marcu 1942 r., przyjął pseudonim „Kania”) w regionie Tomaszowa
Lubelskiego.
Po wojnie przeniósł się do Krakowa, często zmieniał miejsce zatrudnienia. Pra­
cował między innymi jako zarządca majątku w Biskupicach Nyskich, reorganizator
dawnych gospodarstw rolnych w Czechnicy koło Wrocławia oraz kierownik zespołu
majątków kopalń w okręgu Bytom w Bytomskim Zjednoczeniu Przemysłu Węglo­
wego. W latach 1955-1959 studiował zaocznie zootechnikę w Wyższej Szkole Rolni­
czej w Krakowie. W 1956 roku został zatrudniony w Okręgowym Przedsiębiorstwie
Tuczu Przemysłowego w Krakowie-Bieżanowie, potem w Szaflarach na Podhalu,
a następnie w Zakładach Mięsnych w Krakowie, gdzie włączył się w działalność
ruchu „Solidarność”. Został wybrany delegatem na pierwszy zjazd „Solidarności”
w Małopolsce.
W 1983 roku przeszedł na emeryturę. Należał do Towarzystwa Przyjaźni Polsko­
-Greckiej, Polsko-Hiszpańskiej i Polsko-Portugalskiej. Od powstania w 1980 roku
Koła Zainteresowań Kulturą Ormian przy Krakowskim Oddziale Polskiego Towa­
rzystwa Ludoznawczego należał do n aj aktywu iej szyć h j ego członków. Był jednym

�In memoriam

439

z organizatorów pierwszego zjazdu polskich Ormian, który odbył się w Krakowie
wiosną 1981 roku; w latach 1988-1990 sprawował funkcję prezesa KZKO. Jako
przedstawiciel Koła uczestniczył w zjazdach delegatów PTL, należał również do za­
łożycieli Ormiańskiego Towarzystwa Kulturalnego.
W 1960 roku ożenił się z Anną z Nowakowskich, historyczką sztuki (1926-1972).
W 1976 został uznany za kombatanta, a w 1984 roku odznaczony Krzyżem Armii
Krajowej. Zmarł w Krakowie 21 sierpnia 2010 roku, jest pochowany na Cmentarzu
Rakowickim. W pamięci bliskich i przyjaciół pozostał jako człowiek dobry, łagodny,
który nigdy nie mówił źle o bliźnich, wiemy w przyjaźniach, życzliwy i pomocny.
Byl mądrym patriotą. Kochał Lwów, do którego nigdy nic powrócił.

Magdalena Kwiecińska

A D A M M UCEK
(1932-2010)
Urodził się 25 listopada 1932 roku w Stanisławowie. Był magistrem biologii, na­
uczycielem w Liceum Ogólnokształcącym w Skawinie. Interesował się historią i et­
nografią Armenii. Należał do Koła Zainteresowań Kulturą Ormian, działającego przy
Krakowskim Oddziale Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, był współorganiza­
torem Ormiańskiego Towarzystwa Kulturalnego. Przez dwie kadencje pełnił funkcję
skarbnika. Został pochowany 21 sierpnia 2010 roku na cmentarzu w Skawinie.

Kiystyna Reinfuss-Janusz

M A R IA PARADOW SKA
(1932-2011)
Profesor Maria Paradowska, z domu Szenic, dla
przyjaciół i bliskich po prostu „pani M aryna”, przez
całe swe naukowe życie była związana z poznańską
Pracownią Etnograficzną, która najpierw funkcjo­
nowała w ramach Instytutu Historii Kultury Mate­
rialnej PAN, a po zmianie nazwy tej placówki była
częścią Instytutu Archeologii i Etnologii PAN. To
właśnie w tej niewielkiej pracowni, powołanej do
życia przez prof. Marię Frankowską, przez lat wiele
dzieliłem troski i radości „etnograficznej” przygody
życia wraz z późniejszą profesor - M arią Paradow­
ską. Dzieje tej placówki badawczej splotły się bar-

�440

In memoriam

dzo mocno z prof. Paradowską, która przepracowała w niej blisko czterdzieści
lat (1963-2003), przechodząc tam przez wszystkie szczeble zawodowej kariery
od magistra i asystenta aż do profesora zwyczajnego (1994) i kierownika pracow­
ni (1993-2003). Trudno się zatem dziwić, że prof. Paradowska utożsamiała się
w pełni z tą placówką i zawsze zabiegała o jej rozwój.
Trzeba tu wspomnieć, że współtworzyła tam Ona niepowtarzalną atmosferę
koleżeńskiej współpracy, opartej na bliskich więzach przyjaźni i zaufania, i to
mimo znacznej różnicy wieku, jaka przecież dzieliła j ą od swych młodszych ko­
leżanek i kolegów. Ten specyficzny klimat pracowni, w znacznej mierze współ­
tworzony przez panią Marynę, przyciągał do tej placówki (mieszczącej się wów­
czas przy ul. Zwierzynieckiej) wielu etnologów, archeologów i innych badaczy,
którzy odwiedzając tam tą siedzibę znajdowali zawsze Jej życzliwe zaintereso­
wanie, wsparcie oraz możliwość przedyskutowania z N ią swych naukowych
i „życiowych” problemów. Także i moja droga zawodowa na lat wiele związana
była ściśle z Pracownią, a więc i z prof. Paradowską, która zarówno dla mnie
(jak i dla mojej małżonki - Mirosławy, również tam zatrudnionej) była nie tylko
starszą koleżanką, ale przyjacielem i powiernikiem naszych codziennych radości
i kłopotów. Razem organizowaliśmy konferencje i sympozja, wspólnie zabiegali­
śmy o kształt i wyposażenie Pracowni, rozbudowywaliśmy jej bibliotekę, wespół
przeżywaliśmy trudne, a jednocześnie ekscytujące czasy „pierwszej Solidarno­
ści”, a przede wszystkim wspólnie przedyskutowaliśmy niezliczoną ilość godzin
o naszych naukowych planach, projektach i możliwościach ich realizacji.
W samym Poznaniu, prof. Maria Paradowska była osobą wyjątkowo dobrze
znaną, popularną, szanowaną i podziwianą, przede wszystkim dzięki Jej wiel­
kiemu zaangażowaniu w tworzenie i kierowanie społeczno-kulturowym ruchem
Bambrów, to jest poznaniaków o historycznych korzeniach sięgających połu­
dniowych Niemiec (okolic Bambergu), których przodkowie przybyli do wsi po­
łożonych wokół stolicy Wielkopolski jeszcze w XVIII wieku, zachowując przez
stulecia swą subkulturową specyfikę i odrębną tożsamość. W nowych, demokra­
tycznych warunkach III RP, prof. Paradowska rzuciła pomysł utworzenia orga­
nizacji, która zrzeszałaby potomków osadników z Bambergu (1993). Po kilku
kolejnych latach sama stanęła na czele powołanego przy swym udziale Towarzy­
stwa Bambrów Poznańskich (1996), któremu przewodziła z wielkim powodze­
niem nieprzerwanie przez długi czas.
W tym okresie nie ograniczała się do badań nad dziejami i kulturą tego środo­
wiska, ale wzmacniała wydatnie jego rangę i znaczenie w Poznaniu, przyczynia­
jąc się do rewitalizacji pamięci o kulturotwórczej roli Bambrów oraz odbudowy
prestiżu ich dzisiejszych potomków. Jej aktywność i sukcesy osiągnięte na tym
polu sprawiły, iż prof. Paradowska wkroczyła, i to już w bardzo zaawansowanym
wieku, w sferę działalności samorządowej, zasiadając (z rekomendacji Platfor­
my Obywatelskiej) w latach 2003-2010 w Sejmiku Wojewódzkim, angażując się
tam przede wszystkim w bieżące, ważne sprawy kultury miasta i regionu. Mimo

�In memoriam

441

coraz słabszego zdrowia i częstych pobytów w szpitalach nie ustawała w ostat­
nich latach w swej niespożytej aktywności, nadal starając się pisać, publikować,
wspierać bamberskie inicjatywy i pracować na rzecz swego ukochanego Pozna­
nia, z którym związana była przez całe życie.
W uznaniu Jej dokonań została odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem
Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, medalem „Ad Perpetuam Rei Memo­
riam”, a także tytułem „Zasłużonego Działacza Kultury” i wyborem „Kobiety roku
2005” przez Business and Professional Women Club. W 2009 roku jako prezeska
Towarzystwa Bambrów Poznańskich odebrała również prestiżową Europejską N a­
grodę Obywatelską Parlamentu Europejskiego przyznaną Jej za szczególną działal­
ność na rzecz zbliżenia narodów polskiego i niemieckiego.
Prof. Maria Paradowska pozostanie jednak w mojej pamięci jako osoba nie­
zwykle silnie zrośnięta ze wspomnianą już wyżej Pracownią i prowadzonymi tam
ambitnymi poczynaniami, takimi choćby jak ogólnopolskie seminaria amerykanistyczne, zwoływane w latach 60. i 70. z inicjatywy kierującej tą placówką prof.
Marii Frankowskiej. Gromadziły one wówczas wszystkich tych, którzy niezależnie
od reprezentowanej dyscypliny interesowali się kulturami i społeczeństwami No­
wego Świata. W latach 90., kiedy kierownictwo pracowni spoczęło w rękach prof.
Paradowskiej, wniosła Ona znaczny wkład w rozwój tej placówki, skupiając wokół
siebie zespół młodych badaczy, zajmujących się już innymi problemami badawczy­
mi, związanymi z dziejami i kulturą Bambrów, religijnością ludową Wielkopolski
oraz studiami azjatyckimi. W tym też czasie sporo wysiłku włożyła prof. Paradow­
ska w prace edytorskie, redagując przez kilka lat (2000-2006) ważne anglojęzyczne
pismo polskich etnologów, jakim była i jest nadal „Ethnologia Polona”.
Profesor Maria Paradowska, z wykształcenia etnografka i etnolożka, a z za­
miłowania profesjonalnego - etnohistoryczka, niezwykle sprawnie łączyła absor­
bujące obowiązki rodzinne z działalnością organizacyjną społeczną i badawczą
oraz, co istotne, z godną pozazdroszczenia sprawnością pisarską. Należała do
tych osób, które same wyznaczały sobie coraz bardziej ambitne zadania, a na­
stępnie z dużą konsekwencją i determinacją je realizowały. Stąd też Jej publiko­
wany dorobek (ponad 200 artykułów i 16 książek) jest bardzo obfity i różnorodny
zarówno pod względem treści, jak i formy, od naukowych monografii i szkiców
do popularyzacyjnych opracowań i przewodników. W gruncie rzeczy, naukowe
zainteresowania prof. Paradowskiej zostały ukształtowane przez Jej poznańskich
mistrzów. Jednym z nich był profesor Józef Burszta, który ewidentnie skierował
Jej uwagę na dzieje i kulturę Bambrów. Znaczny wpływ na profil Jej prac na­
ukowych wywarła również profesor Maria Frankowska, która z kolei skłoniła
Ją do zajęcia się dziejami polskiego podróżnictwa, i to rozpatrywanymi przede
wszystkim z punktu widzenia roli dawnych obieżyświatów w etnograficznym do­
kumentowaniu odległych ludów i kultur.
W tym zakresie profesor Maria Paradowska, jak mało kto z naszego środowi­
ska, wniosła znaczny wkład w „przywracanie pamięci” o dokonaniach polskich

�442

In memoriam

wędrowców po „egzotycznych” krajach, zwracając znaczną uwagę na ich etnogra­
ficzne fascynacje i treściowe walory opisów zamorskich lądów i zamieszkałych
tam ludów umieszczonych na kartach pamiętników, relacji i raportów z podróży.
Niestety, samej profesor Paradowskiej nie było dane podróżować po bezkresnych
przestrzeniach Azji, Oceanii czy Ameryki Łacińskiej, ale za to mogła bez przeszkód
podążać szlakami swych bohaterów, poczynając od admirała Krzysztofa Arciszew­
skiego i jego brazylijskiej przygody wojennej, a skończywszy na geologu Józefie
Zwierzyckim penetrującym wnętrza Nowej Gwinei. W istocie, wraz z nimi, cofając
się w czasie, przemierzała dalekie kraje i poprzez ich podróżnicze doświadczenia
poznawała specyfikę świata zamorskich kultur. Pierwszym większym studium po­
święconym tym zagadnieniom była już Jej praca doktorska obroniona w 1969 roku
(opublikowana w 1977 r.), poświęcona XIX-wiecznym relacjom polskich podróż­
ników po Iraku, która skierowała Jej uwagę na znaczenie tego rodzaju dokumen­
tów historycznych dla dzisiejszych studiów etnologicznych.
Jej dalsza intelektualna „wędrówka” szlakami polskich podróżników zaniosła
Ją jednak, i to na dłuższy czas, do Ameryki Łacińskiej. Ten kierunek zaintere­
sowań był bowiem zgodny z ówczesnym amerykanistycznym profilem poznań­
skiej Pracowni. Stąd też w centrum studiów etnohistorycznych prof. Paradow­
skiej znalazły się wszystkie główne postacie z dziejów polskiego podróżnictwa
po krajach Ameryki Południowej i Środkowej. W swych licznych na ten temat
publikowanych artykułach i książkach zwracała baczną uwagę między innymi
na doniosłą rolę pisarstwa Ignacego Domeyki w poznawaniu rdzennej ludno­
ści południa dzisiejszego Chile (tj. Mapuczy), na wkład Józefa Siemiradzkiego
w badania nad kulturą mieszkańców krajów andyjskich, czy też na rzetelność
raportów Mieczysława Lepeckiego o peruwiańskiej Amazonii. W swych pracach
poświęconych podróżnikom, emigrantom, misjonarzom i naukowcom zwracała
szczególną uwagę na zawarte w ich relacjach i doniesieniach treści o charakte­
rze etnograficznym, a więc na takie elementy owych nieprofesjonalnych opisów,
które ukazywały miejscową specyfikę obyczajową charakteryzowały stosunki
etniczne i przedstawiały charakter tubylczego społeczeństwa.
Tego rodzaju profil Jej badań był podyktowany, jak sądzę, dwoma założenia­
mi, a mianowicie, poszukiwaniem w tych relacjach takich wyjątkowych i war­
tościowych fragmentów, które faktycznie powiększały wiedzę Polaków o za­
morskich krajach i dostarczały cennych lub pożytecznych informacji. Po drugie,
ważnym celem Jej dociekań były studia nad sposobami, w jakie owi podróżnicy,
przede wszystkim z wieku XIX, spoglądali na inne, pozaeuropejskie kultury. In­
teresowało Ją to, jak postrzegali „egzotyczne” ludy, jakie przypisywali im ste­
reotypowe cechy, jak na kartach swych relacji przedstawiali odmienne obyczaje
i rytuały, na jakie osobliwości zwracali szczególną uwagę oraz w jaki sposób
prowadzili narrację, poddając się bezwiednie klimatowi swej epoki.
Tego rodzaju zagadnienia pojawiły się także w rozprawie habilitacyjnej M a­
rii Paradowskiej (z r. 1977), w której obok analizy treści podróżniczych relacji

�In memoriam

443

znalazły się również obszerne rozważania na temat geograficzno-etnograficznej
zawartości całego polskiego piśmiennictwa wieku XIX, w tym ówczesnych pod­
ręczników szkolnych, gazet, encyklopedii, kalendarzy i pamiętników. W ten spo­
sób powstało interesujące studium na temat dawnego „obrazu Indianina” w pol­
skim piśmiennictwie doby rozbiorowej. Niestety, praca ta nie przybrała nigdy
kształtu monograficznej książki, i to bynajmniej nie z winy Autorki, a wyjątko­
wo trudnych czasów, w jakich przyszło jej pracować. Zawarte w tej rozprawie
ustalenia zostały opublikowane jedynie w obszernych fragmentach w postaci
dwóch artykułów zamieszczonych w „Etnografii Polskiej” w burzliwych latach
1981-1982. Wielka szkoda, iż tak się właśnie stało, bowiem w całym amerykanistycznym dorobku prof. Paradowskiej to mało znane studium etnohistoryczne
dotykające ważnych kwestii stereotypizacji i postrzegania „obcego” uważam za
szczególnie wartościowe i, mimo upływu lat, niewątpliwie nadal przydatne.
W ostatniej fazie swych zainteresowań relacjami podróżniczymi, prof. M a­
ria Paradowska skoncentrowała swą uwagę na tych wędrowcach po dalekich
krajach, których wydała ziemia wielkopolska. Intensywnie zbierała materiały
do planowanego dzieła, które w całości byłoby poświęcone „Wielkopolanom
na szlakach świata”. Miała zamiar przedstawić w nim galerię postaci podróż­
ników, poczynając od najstarszych wędrowców z czasów XVI i XVII wieku,
a kończąc na organizatorach naukowych ekspedycji realizowanych już w końcu
XX wieku. Zapowiedzią tego ambitnego i wielce oczekiwanego projektu była
nawet okolicznościowa wystawa poświęcona tym podróżnikom zorganizowana
przez Bibliotekę Raczyńskich w Poznaniu, przy wydatnej, intelektualnej pomocy
prof. Paradowskiej. Jednakowoż dalszy bieg wydarzeń, a przede wszystkim Jej
niezwykle silne zaangażowanie w sprawy „bamberskie” spowodowały odłożenie
zaawansowanych już w gruncie rzeczy prac na bardziej sprzyjający moment, na
który to, ze względu na pogarszający się stan Jej zdrowia, zabrakło już nieste­
ty czasu. Jak się jednak okazuje, w archiwum naukowym pozostawionym przez
prof. Paradowską spoczywa niemal gotowy tekst wspomnianego dzieła, które
- j a k wierzę - po niezbędnych edytorskich pracach ujrzy pewnego dnia światło
dzienne, docierając w końcu do czytelników.
Obok studiów nad polskimi podróżnikami oraz nad dziejami poznańskich
Bambrów, w twórczości naukowej prof. Marii Paradowskiej znajdujemy jesz­
cze jeden obszar zainteresowań, a mianowicie badania związane z historią reli­
gii i Kościoła. Nie znajdowały się one w głównym nurcie Jej badań, ale mimo
tego zaznaczyły się trwale dwoma książkami. Jedna z nich to obszerna biografia
wielkopolskiego duchownego - księdza Ignacego Posadzego, współzałożycie­
la Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, a więc zgromadzenia,
które zostało powołane w celu prowadzenia opieki duszpasterskiej w polskich
skupiskach diasporowych i emigracyjnych. Podjęcie się tego zadania nie było
w żadnej mierze przypadkiem, bowiem prof. Paradowska utrzymywała w latach
80. i 90. bliskie kontakty i więzi współpracy naukowej oraz dydaktycznej z tym

�444

In memoriam

poznańskim zgromadzeniem działającym intensywnie na całym świecie, od Bra­
zylii i USA poczynając, a na Kazachstanie i Nowej Zelandii kończąc.
W latach 1996-1998 prof. Maria Paradowska włączyła się z kolei w wielki
projekt badawczy związany z obchodami upamiętniającymi początki państwo­
wości, chrzest Polski i działalność m isyjną św. Wojciecha. Obok realizujących to
wielkie zadanie badawcze archeologów i historyków, prof. Paradowska wraz ze
swym zespołem przez lat kilka koordynowała podprojekt typowo etnograficzny,
poświęcony miejscom kultu św. Wojciecha na naszych ziemiach i formom obec­
ności tego patrona Polski w ludowej religijności lokalnej. Plonem tych prac, obok
bogatej dokumentacji oraz obszernej rozprawy doktorskiej (pióra A. Urbańskiej-Szymoszyn), napisanej pod kierunkiem prof. Paradowskiej, stała się także Jej
kolejna publikacja książkowa.
Nie ulega jednak wątpliwości, że do najbardziej znanych stron działalności
naukowej prof. Marii Paradowskiej należały Jej studia etnohistoryczne poświę­
cone Bambrom. Rozpoczęła je jeszcze na etapie pracy magisterskiej napisanej
pod kierunkiem prof. J. Burszty i obronionej eksternistycznie na Uniwersytecie
im. Adama Mickiewicza dopiero w roku 1960. Tak więc swe studia etnograficz­
ne zamknęła prof. Paradowska dopiero po siedmiu latach od czasu ukończenia
przez nią studium historii kultury materialnej na tejże uczelni (w r. 1953), a więc
w okresie, kiedy to etnologia jako samodzielna nauka została uznana za „burżuazyjną” dyscyplinę i tym samym wykreślona z programu akademickiego kształ­
cenia. Po wielu latach, już jako w pełni uformowana badaczka, prof. Paradowska
powróciła do „bamberskiej” tematyki i, stopniowo, coraz głębiej zaczęła wnikać
w dzieje tej specyficznej grupy poznaniaków, która tak wiele oryginalnego kolo­
rytu wniosła do kultury, religijności i obyczajowości mieszkańców stolicy Wiel­
kopolski. W tym celu systematycznie nawiązywała bliższe kontakty z potomkami
Bambrów, interesując się szczególnie losami i koligacjami rodzin wywodzącymi
się z tej grupy. W ten sposób pozyskiwane materiały poszerzały wydatnie bazę
źródłową, pozwalając Jej na nowo opracować monografię poświęconą dziejom
i kulturze Bambrów. Książka ta doczekała się kilku kolejnych wydań (w tym
jednego niemieckiego), i co warte podkreślenia, nadal cieszy się dużym zainte­
resowaniem czytelników, co sprawia, że stale jest dodrukowywana, wchodząc na
dobre do kanonu tak zwanych „poznanianów”.
Bardzo bliskie kontakty prof. Marii Paradowskiej ze środowiskiem pozna­
niaków o bamberskich korzeniach sprawiły, iż stanęła ona na czele Towarzystwa
Bambrów. Jego członkowie, niezwykle wysoko ceniąc dotychczasowy wkład
prof. Paradowskiej w poznawanie bamberskiej przeszłości, złożyli na Jej ręce
kierowanie tą organizacją, choć doskonale wiedzieli, iż nie miała ona rodzinnych
związków z tą grupą poznaniaków. Od tego momentu, prof. Paradowska nolens
volens stała się nie tylko znanym naukowcem poznańskim, ale przede wszyst­
kim wybitnym działaczem i społecznikiem regionalnym aktywizującym i roz­
wijającym różnorodne inicjatywy organizacyjne i kulturalne. W tym więc sensie

�In memoriam

445

rzec można, iż przebyła Ona znaczącą (dla wielu etnologicznych karier) drogę
od akademickich studiów gabinetowych do aktywności o cechach aplikacyjnych,
występując jako ekspertka, animatorka i działaczka samorządowa, wykorzystu­
jąca swe umiejętności i wiedzę na rzecz wcześniej badanej społeczności. Na tym
polu zdobyła Ona w Poznaniu znaczną popularność, uznanie, szacunek i podziw.
W dużej mierze dzięki prof. Marii Paradowskiej poznańscy Bambrzy ponownie
wpisali się w główny nurt dziejów miasta, stając się ze społeczności prawie „nie­
widzialnej” i nierzadko traktowanej lekceważąco, ważnym elementem miejskiej
symboliki i dziedzictwa kulturowego, z dum ą manifestowanym w trakcie wielu
lokalnych uroczystości, świąt, obchodów i kiermaszów. Co ważne, prof. Para­
dowska doprowadziła także do nawiązania partnerskich i naukowych kontaktów
między Poznaniem a Bambergiem, z którego okolic przybyli przed wiekami na
wielkopolską ziemię nowi wiejscy osadnicy.
Wreszcie - co szczególnie ważne - wystąpiła z projektem budowy Muzeum
Bambrów Poznańskich, które gromadziłoby dokumenty i artefakty przechowy­
wane dotychczas w rodzinnych zasobach potomków bamberskich rodzin. Nie
zważając na administracyjne przeszkody, szczupłe środki finansowe i scepty­
cyzm wielu osób co do możliwości realizacji tego przedsięwzięcia, doprowadziła
z niebywałą determinacją do budowy i powstania muzeum. Nigdy nie zapomnę
dnia uroczystego otwarcia tej placówki (2003 r.), kiedy to prof. M. Paradowska
oprowadzała swych przyjaciół i gości po salach wystawowych nowego pawilonu
wyrosłego w parku przy Muzeum Etnograficznym. Wówczas to z niekłamaną
satysfakcją i entuzjazmem objaśniała dzieje przybycia Bambrów do Poznania,
opowiadała barwnie o ich dawnych obyczajach i fachowo komentowała wysta­
wione zbiory eksponatów ukazujące ich dawną kulturę życia codziennego. Był
to przecież dzień, w którym Jej wielkie marzenie wreszcie się zmaterializowało,
wzbogacając sieć poznańskich muzeów o jeszcze jedną placówkę, tematycznie
mocno powiązaną z dziejami Poznania i wielokulturową historią jego mieszkań­
ców.
Prof. Maria Paradowska była niewątpliwie pasjonatką; zawsze angażowała
się niezwykle silnie w sprawy, które uznawała za ważne i słuszne, była czło­
wiekiem niezwykle oddanym rodzinie, pomocnym i lojalnym wobec przyjaciół,
angażującym się społecznie, i to także w trudnych latach pierwszej „Solidarno­
ści” i stanu wojennego; była silną osobowością, uparcie dążącą mimo przeszkód
do celu. Pamiętamy Ją jednak także jako pogodnego towarzysza wielu spotkań
w gronie etnografów i osób związanych z tym środowiskiem. Całe Jej życie było
wypełnione pracą naukową oraz działalnością społeczną na rzecz poznańskiej
etnografii, środowiska Bambrów i mieszkańców Poznania. Taką Ją będziemy
wspominać, a Jej wkład zachowamy w naszej wdzięcznej pamięci.

Aleksander Posern-Zieliński

�In memoriam

446
Wybrane prace Marii Paradowskiej
1973

Polskie relacje o Iraku w wieku XIX jako źródło etnograficzne, Poznań:

1975

Bambrzy. Mieszkańcy dawnych wsi miasta Poznania, Warszawa-Poznań:

PWN.

1977
1979

PWN; wyd. 2. poprawione i uzupełnione, Poznań: Media Rodzina of
Poznań 1995; wyd. 3., Poznań: Media Rodzina of Poznań 1998; tłum. nie­
mieckie Die Bamberger im Posener Land. Geschichte und Kultur einer
deutschen Einwanderung (ab 1719) im Wandel der Zeit, Bamberg: Bayeri­
sche Verlagsanstalt 1994.
Polacy wAmeryce Południowej, Wrocław: ZakładNarodowy im. Ossolińskich.

Siadami Indian. Antologiapolskich relacji o Indianach Ameryki Południowej,

Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich.
1981-1982 Obraz Indian Ameryki Południowej w Polsce wXIXwieku, cz. 1, „Etnogra­
fia Polska” 25: 1, s. 47-120; cz. 2, „Etnografia Polska” 26: 1, s. 13-78.
1984
Podróżnicy i emigranci. Szkice z dziejówpolskiego wychodźstwa w Ameryce
Południowej, Warszawa: Interpress.
1985
Polacy w Meksyku i Ameryce Środkowej, Wrocław: Zakład Narodowy im.
Ossolińskich.
1987
Przyjmij laur zwycięski, Katowice: Wydawnictwo Śląsk.
1989
Wśród Indian i Metysów. Antologia polskich relacji o mieszkańcach Me­
ksyku i Ameryki Środkowej, Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich.
1992
Wkład Polaków w rozwój cywilizacyjno-kulturowy Ameryki Łacińskiej,
Warszawa: Wydawnictwo „Warsawa”.
1998
Wszystko dla Boga i Polonii. Zycie i dzieło ks. Ignacego Posadzego,
Poznań: „Hlondianum”.
2000
...I szedł przez pola, łąki, lasy. Święty Wojciech w tradycji ludowej, Poznań:
Wydawnictwo „W drodze”.
2001
KrzysztofArciszewski. Admirał wojsk holenderskich w Brazylii, Warszawa-Wrocław: DTSK Silesia.
2002
Poznań. Zabytki bamberskie. Przewodnik, Poznań: Wydawnictwo Miejskie;
wyd. 2„ Poznań: Wydawnictwo Miejskie 2008.

�In memoriam

447

W ŁAD YSŁAW RĄ CZK A
(1928-2011)
Prof, dr hab., inż. arch. Jan Władysław Rączka urodził się 18 sierpnia 1928 roku
w Krakowie. Ukończył studia wyższe - Wydziały Politechniczne Akademii Górni­
czo-Hutniczej w Krakowie. Był architektem. Pracę zawodowąrozpoczął w 1945 roku
jako wychowawca w Zakładzie Leczniczym Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie-Witkowicach. Po ukończeniu studiów pracował w Naftobudowie, w latach 50.
i 60. jako projektant i kierownik robót budowlano-montażowych rafinerii w Trzebini,
Czechowicach, Niegłowicach koło Jasła, Jedliczu, Glinniku Mariampolskim, a także
w „Bipronafcie”. Stopień doktora nauk technicznych uzyskał na Wydziale Architek­
tury Politechniki Krakowskiej w 1978 roku. Na Politechnice Krakowskiej pracował
aż do przejścia na emeryturę, kierował Zakładem, a następnie był dyrektorem Insty­
tutu Architektury i Planowania Wsi Wydziału Architektury. Był koordynatorem i kie­
rownikiem ogólnopolskiego resortowego problemu badawczego MR 16 dotyczącego
architektury i urbanistyki w aspekcie rewaloryzacji zespołów zabytkowych. W 1976
roku na Walnym Zjeździe Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego przedstawił refe­
rat dotyczący drewnianego budownictwa w granicach Krakowa. W 1993 roku został
wybrany na przewodniczącego Sekcji Urbanistyki Krajobrazu Komisji Urbanistyki
i Architektury Polskiej Akademii Nauk w Krakowie. Był mianowanym członkiem
Wydziału Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa, a także przewod­
niczącym Komisji Rewaloryzacji Zabytków Krakowa (w 1994 r.). Należał do licz­
nych organizacji, między innymi European Council for the Village and Small Town
(ECOVAST), w której był członkiem zarządu i przewodniczącym Sekcji Polskiej,
Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego (od 1978 r.), Komisji Naukowo-Problemowej „Kraków 2000”, Towarzystwa Miłośników Historii Zabytków Krakowa (prze­
wodniczył Komisji Konserwatorskiej), Krakowskiego Towarzystwa Fotograficzne­
go, w którym pełnił funkcję wiceprezesa do spraw artystycznych.
W czasie pracy na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej opublikował
ponad 200 prac naukowych. Jan Władysław Rączka pasjonował się fotografią, która
nieodłącznie towarzyszy zawodowi architekta. Prezentował swoje zdjęcia na indywi­
dualnych oraz międzynarodowych wystawach fotograficznych. Ostatnia jego indy­
widualna wystawa - „Requiem dla szałasu. Jan Władysław Rączka. Nieobiektywnie.
Fotografie”, miała miejsce w Muzeum Etnograficznym w Krakowie w 2009 roku.
Prof, dr hab. Jan Władysław Rączka był laureatem wielu nagród indywidualnych
i zespołowych nadanych przez rektora PK oraz ministra edukacji narodowej, od­
znaczony został Złotym Krzyżem Zasługi i Honorową Odznaką Politechniki Kra­
kowskiej. Zmarł 30 lipca 2011 roku, został pochowany na Cmentarzu Rakowickim
w Krakowie.

Krystyna Reinfuss-Janusz

�In memoriam

448
W ANDA SOLECK A
(1923-2010)

19 grudnia 2010 roku zmarła Wanda Solecka
z d. Surma, członek Polskiego Towarzystwa Ludo­
znawczego, Oddział w Opocznie. Urodziła się 9 lute­
go 1923 roku w Opocznie jako córka Jana i Marianny.
Miała trzech braci - Kazimierza, Zygmunta i Mariana.
W okresie okupacji rodzina była silnie związana z Ar­
mią Krajową. Wanda od maja 1944 roku do stycznia
1945 roku była sanitariuszką i łączniczką 3 komp.
„Henryka” 25 pp AK. Po utworzeniu w 1989 roku
w Opocznie koła Światowego Związku Żołnierzy AK
weszła do jego zarządu, zajmowała się sprawami księ­
gowymi. Była również członkinią Koła Miłośników
Folkloru Opoczyńskiego.
Wanda Solecka została pochowana na cmentarzu w Opocznie przy ul. Granicznej
w grobie rodzinnym. Pogrzeb odbył się 22 grudnia 2010 roku.

Tomasz Łuczkowski

ZOFIA STASZCZAK
(1928-2011)
Urodziła się 26 stycznia 1928 roku w Bychawie
jako druga córka Władysława i Stanisławy z Bucz­
ków. Studia ukończyła w 1952 roku na Uniwersyte­
cie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, uzyskując
dyplom magistra w zakresie etnografii z etnologią.
Została zatrudniona jako pracownik naukowy Pol­
skiego Towarzystwa Ludoznawczego w Poznaniu,
biorąc udział w pracach organizacyjno-naukowych
Polskiego atlasu etnograficznego. W latach 1954­
-1956 pracowała jako starszy asystent Zakładu Et­
nografii Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN
we Wrocławiu, gdzie kontynuowała prace nad PAE,
organizując przygotowanie jego Zeszytu próbnego
i prowadząc badania terenowe na Lubclszczyźnie.
W 1956 roku Zofia Staszczak została starszym asystentem w Katedrze Et­
nografii Ogólnej Uniwersytetu Wrocławskiego. W 1959 roku uzyskała stopień
doktora nauk humanistycznych na podstawie pracy o budownictwie chłopskim

�In memoriam

449

w województwie lubelskim, a w 1960 roku objęła etat adiunkta. Uczestniczy­
ła w dalszych pracach nad PAE, przygotowując kartogramy do 1. i 2. zeszytu.
W 1967 roku została przeniesiona służbowo na stanowisko adiunkta naukowo­
-badawczego do Pracowni Socjologicznej Instytutu Śląskiego w Opolu, a w 1968
roku znów do Uniwersytetu Wrocławskiego, do Katedry Etnografii Polski na etat
starszego wykładowcy. W 1974 roku podjęła pracę w Katedrze Etnografii (póź­
niej Instytucie Etnologii) Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu na
stanowisku adiunkta. W 1978 roku uzyskała tu stopień doktora habilitowanego
na podstawie rozprawy o pograniczu polsko-niemieckim jako pograniczu etno­
graficznym, która w oparciu o niemieckie źródła dokumentowała słowiańskie
dziedzictwo kulturowe tych ziem. Rok później otrzymała stanowisko docenta, na
którym pozostała do przejścia na wcześniejszą emeryturę w 1985 roku.
Jej zainteresowania naukowe koncentrowały się na zagadnieniach tradycyj­
nego budownictwa, rolnictwa i obrzędowości, procesach adaptacji i integracji
kulturowej mieszkańców ziem zachodnich i etnografii Europy. W uznaniu osią­
gnięć naukowych otrzymała kilkakrotnie resortowe nagrody ministra oraz rekto­
ra UAM. Dorobek naukowy Zofii Staszczak liczy 101 pozycji bibliograficznych.
Jej prace budziły zawsze zainteresowanie naukowe, nie tylko w kraju, czego do­
wodem jest ponad 25 opublikowanych recenzji i omówień.
W czasie pracy na Uniwersytecie Wrocławskim i na UAM doc. Zofia Stasz­
czak prowadziła wykłady kursowe z etnografii Europy, etnografii Polski, etno­
grafii Słowian, wstępu do etnografii, kartografii etnograficznej oraz wykłady
monograficzne. Wypromowała 14 magistrów. Jej zajęcia dydaktyczne były sta­
rannie przygotowane i inspirujące. Przez wiele lat pełniła również funkcję opie­
kuna roku, angażując się w nią całym sercem. Swoje obowiązki pedagogiczne
pojmowała - jak trafńie określił to Ludwik Stomma - w sposób macierzyński, ale
utrzymujący określone wymagania1. Wyrazem uznania dla Jej pracy dydaktycz­
no-wychowawczej były nagrody: rektora Uniwersytetu Wrocławskiego i rektora
UAM. Była recenzentem dwóch prac doktorskich i jednej habilitacyjnej.
W latach 1980-1985 doc. Zofia Staszczak wraz z kierowanym przez siebie
zespołem przygotowała Słownik etnologiczny. Terminy ogólne. Kierowała Pra­
cownią Słownika Etnologicznego, powołaną przez rektora UAM przy Instytucie
Etnologii. Jako inicjatorka i redaktorka pierwszego tego typu przedsięwzięcia
w etnologii polskiej skupiła 25 specjalistów spośród pracowników macierzystego
Instytutu i innych instytucji naukowych w kraju. Słownik zestawiał i wyjaśniał
podstawowe terminy ogólnoteoretyczne w etnologii, antropologii kulturowej
i społecznej. Zofia Staszczak uważała, iż jego opracowanie udało się dlatego,
że doszło do „szczęśliwego spotkania inicjatywy młodszych pracowników na­
ukowych z doświadczeniem starszej kadry naukowej”. Największą nagrodą za

L. Stomma, Mój panteon, „Polityka” 2011: 28.

�In memoriam

450

trud włożony w przygotowanie tego dzieła była dla Niej świadomość częstego
cytowania i zaczytywania egzemplarzy Słownika w bibliotekach.
Zofia Staszczak należała do szeregu stowarzyszeń naukowych, między inny­
mi: Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego (od 1955 r.), w którym była człon­
kiem Zarządu Głównego w latach 1958-1961 i 1964-1967 oraz sekretarzem
i wiceprezesem Oddziału we Wrocławiu w latach 1955-1957, a także Komisji
Etnograficznej Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk (1975-1990), której
sekretarzem była w latach 1975-1976.
Została odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi (1974 r.), Medalem Komisji
Edukacji Narodowej (1983), Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski
(1984) i Medalem Rodła (1989), z którego była najbardziej dumna.
Była człowiekiem prawym, rzetelnym, życzliwym ludziom, wrażliwym na
krzywdę, wiernym w przyjaźni, z poczuciem humoru, była też znakomitą go­
spodynią i ogrodniczką. W 1965 roku zawarła związek małżeński z prof. dr. hab.
Krzysztofem Kwaśniewskim, socjologiem i etnologiem. Zmarła 17 maja 2011
roku w Poznaniu, została pochowana na Cmentarzu Junikowskim.

Irena Kabat

Wybrane prace Zofii Staszczak
1958

(wspólnie z J. Gajkiem), Mapy: 1, 9, 12, 13, w: J. Gajek (red.), Polski atlas
etnograficzny. Zeszyt próbny, Wrocław: Wydawnictwo Polskiej Akademii
Nauk.

1960

Uwagi o zeszycie próbnym Polskiego atlasu etnograficznego, „Lud” 45,
s. 494-516.

1961

Rozplanowanie wnętrza chałupy chłopskiej na obszarze województwa lubel­
skiego w XIX i XX w, w: O. Gajkowa (red.), Lubelskie, Prace i Materiały
Etnograficzne 18: 1, Wrocław: Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, s. 303­
-359.

1963a

Budownictwo chłopskie w województwie lubelskim (w XIX i XX wieku),
Prace i Materiały Etnograficzne 24, Wrocław: Polskie Towarzystwo
Ludoznawcze.

1963b

Kształtowanie się współczesnej kultury ludowej na Ziemiach Zachodnich
na przykładzie dwu wsi powiatu kłodzkiego, Zeszyty Etnograficzne 1,

1964a

Śląska forma obrzędu Marzanny i gaiku na tle porównawczym, Komuni­

Wrocław: Muzeum Etnograficzne, s. 9-79.

1964b
1965

katy, Seria monograficzna 54, Opole: Instytut Śląski w Opolu.
(wspólnie z J. Gajkiem), Mapy: 31, 32, 33, 34, w: J. Gajek (red.), Polski
atlas etnograficzny 1, Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.
(wspólnie z J. Gajkiem), Mapy: 70, 71, 72, 73, 74, w: J. Gajek (red.), Polski
atlas etnograficzny 2, Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.

�In memoriam

1969

451
Opowojennych badaniach socjologicznych Opolszczyzny, „Opolskie Rocz­
niki Ekonomiczne” 2, s. 305-322.

1970

Niektóre nawiązania słowiańskie w tradycyjnej kulturze ludowej Śląska
w świetle danych Atlas der deutschen Volkskunde, w: A. Nasz (red.), Wieś
dolnośląska, Prace i Materiały Etnograficzne 20, Wrocław: Polskie Towa­

1973

Einige slavische Gemeinsamkeiten in der traditionellen Volkskultur Schle­
siens anhand der Angaben des „Atlas der deutschen Volkskunde”, „Ethno-

rzystwo Ludoznawcze, s. 233-264.

logia Slavica” 4, s. 43-65.

1977

Opowojennej leksykografii etnograficznej, „Lud” 58, s. 131-148.
Etnograficzneprzesłanki wyznaczaniapogranicz etnicznych (naprzykładzie
polsko-niemieckiego pogranicza kulturowego), „Lud” 59, s. 63-74.
Zur etnographischen Interpretation der Bräuche, „Ethnologia Slavica” 7,

1978a
1978b

Kultura ludowa a etnografia Belgii, „Lud” 62, s. 13-34.
Pogranicze polsko-niemieckie jako pogranicze etnograficzne, Seria Etno­

1974
1975

s. 153-160.

grafia 8, Poznań: Wydawnictwo Naukowe UAM.
1978c

1979a
1979b
1981

1982a

Tendencje przemian obyczajowości rodzinnej w śląskiej wsi robotniczej,
w: Z. Jasiewicz, B. Linette, Z. Staszczak (red.), Tradycja i przemiana. Stu­
dia nad dziejami i współczesną kulturą ludową, Seria Etnografia 9, Poznań:
Wydawnictwo Naukowe UAM, s. 245-257.
Stan przygotowania Etnologicznego Atlasu Europy, „Lud” 63, s. 219-234.

Z metodyki wyznaczania pogranicz kulturowych (na przykładzie pograni­
cza polsko-niemieckiego), „EtnografiaPolska” 23: 2, s. 117-126.
Czaplicka Maria, Czekanowski Jan, Krzyżanowski Julian, Malinowski Broni­
sław, Nitsch Kazimierz, Schebesta Paweł, w: K. Kwaśniewski, L. Trzecia­
kowski (red.), Polacy w historii i kulturze krajów Europy Zachodniej. Słownik
biograficzny, Poznań: Instytut Zachodni.
Obrzędowość rodzinnajako wyraz przemian obyczajowości wsi, „Lud” 66,
s. 101-112.

1982b

Porodićni ritual kao izrazpromena obićaja na selu, w: P. Vlahovic (red.),
Promene u tradicionalnom porodićnom zivotu u Srbiji i Poljskoj, Posebna

1985a

Novéjsi skoumâni cyklu rodinnych obradà v Polsku, w: V. Frolec (red.),
Cas zivota. Rodinné a spolecenské svâtky v zivotè clovéka, Bmo: Naklada-

izdanja kniga 25, Belgrad: Sanu, s. 25-34.

telski Blok, Lidovâ kultura a soucasnost, s. 53-59.
1985b

Obrzęd a obyczaj w rodzinach wiejskich Wielkopolski, Biblioteka „Kroniki
Wielkopolski”, Warszawa, Poznań: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.

1986

Zur Methodik der Darstellung von ethnographischen Grenzgebieten und
das polnisch-deutsche Grenzgebiet, „Ethnologia Slavica” 15 (1983),

1987a

Amalgamacja, Antropogeografia, Asymilacja kulturowa, Cecha kulturowa,
Ceremonia, Dezintegracja kulturowa, Dyfuzjonizm, Dysharmonia kul­
turowa, Fuzja kulturowa, Izolacja kulturowa, Kompleks kulturowy, Krąg
kulturowy, Kultura adaptacyjna, Kultura duchowa, Kultura materialna,
Kultura postfiguratywna, Kultura społeczna, Metoda etnogeograficzna,

s. 7-18.

�In memoriam

452

Obrzęd, Obszar kulturowy, Ryt, Rytuał, Symbioza kultur, Szkoła kulturowo-historyczna, Szok kulturowy, Transkulturacja, Wzór kulturowy,
w: Z. Staszczak (red.), Słownik etnologiczny. Terminy ogólne, Warszawa,
1987b
1989

2002

Poznań: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.
(red.), Słownik etnologiczny. Terminy ogólne, Warszawa, Poznań:
Państwowe Wydawnictwo Naukowe.
Pogranicze etnograficzne a problemy pograniczy etnicznych, w: L. Dzięgiel,
A. Zambrzycka-Kunachowicz (red.), Problemy metodologiczne etnografii,
Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, s. 27-37.
Wielkopolskieprzemawianie obrzędowe, Wielkopolskie Zeszyty Folkloru 1,
Poznań: Wydawnictwo WBP

WSPOMNIENIA O ZOFII STASZCZAK

Zosia
Poznałam Zosię Staszczak, panią docent Zofię Staszczak w 1953 roku. Spo­
tkałyśmy się we Wrocławiu na posiedzeniu Zespołu Redakcyjnego Polskiego
atlasu etnograficznego. Obie zajmowałyśmy się stroną organizacyjną spotkania,
miałyśmy szczęście przysłuchiwać się dyskusjom autorytetów: Jana Czekanowskiego, Kazimierza Nitscha. Młodsze pokolenie profesorów reprezentowali Wi­
told Dynowski, Józef Gajek, Kazimiera Zawistowicz-Adamska, Jadwiga Klima­
szewska (w zastępstwie nieobecnego K. Moszyńskiego), A dolf Nasz. Zosia była
praw ą ręką Gajka, ja sekretarzowałam profesorowi Dynowskiemu. Z jednej stro­
ny, byłyśmy zaszczycone możliwością towarzyszenia tak zacnemu gronu, z dru­
giej - dość poważnie traktowałyśmy toczące się między nimi spory.
Dla Zosi Atlas był bardzo bliskim przedsięwzięciem, w którego znaczenie
głęboko wierzyła i włożyła w jego realizację niezmiernie wiele energii. Idei atla­
sowej pozostała wierna do końca. Nadała swojej pracy głęboki sens. Dla niej
to nie był tylko inwentarz polskiej kultury ludowej przełomu XIX i XX wieku,
źródło do wykorzystania przez bliżej nieokreślone pokolenia. To był zbiór infor­
macji o przenikaniu elementów kultury od jednej grupy etnicznej lub społeczno­
ści do drugiej, o mobilności ludności, w tym o ruchach osadniczych. Dała temu
wyraz w swej do dziś ważnej pracy o pograniczu polsko-niemieckim, Pogranicze
polsko-niemieckie jako pogranicze etnograficzne (1978).
Miała wielkie poczucie odpowiedzialności za środowisko, za studentów. To
właśnie, wraz z potrzebą stałego porządkowania i doskonalenia warsztatu na­
ukowego, skłoniło j ą do podjęcia bardzo wyczerpującego zadania opracowania
Słownika etnologicznego (1987), słownika będącego w ielką pom ocą dla nas
wszystkich do dziś, i to pomimo kolejnych fal rewolucji metodologicznych prze­
taczających się przez antropologię i etnologię.

�In memoriam

453

Była świadkiem pierwszych, restytuujących etnologię i etnografię na polskich
uniwersytetach starań. W etnografii, tak jak i w całej Polsce, wszystko zaczęło
się w Lublinie. Tam studiowała na UMCS psychologię z filozofią. Po, jak to sama
określiła w liście do mnie, „uśpieniu” tych dwóch dyscyplin na UMCS, studenci
zostali rozdzieleni pomiędzy antropologię fizycznąi etnografię, którąpowierzono
świeżo habilitowanemu na KUL i mianowanemu profesorowi Józefowi Gajkowi.
W tym „lubelskim” okresie Zosia ma szansę na rozmowy z repatriowanymi,
głównie ze Lwowa, profesorami: Janem Czekanowskim, Tadeuszem M ilew­
skim (który właśnie publikował Zarys językoznawstwa ogólnego, późniejszy
podstawowy podręcznik także dla studentów etnografii), Władysławem Tatar­
kiewiczem, Narcyzem Łubnickim, Stefanem Harasskiem, Juliuszem Kleinerem
- najświatlejszą grupą elity umysłowej w Polsce. Jest też świadkiem ważnych
wydarzeń związanych z przewożeniem ze Lwowa archiwum PTL, co się wiązało
nierzadko z osobistymi wyrzeczeniami. Wspominała mi w liście, że rozmawiała
z synem Adama Fischera, który musiał zrezygnować z limitu przyznanego na
przywóz osobistego bagażu, aby przywieźć ze Lwowa nie tylko wspomniane ar­
chiwum, ale także kartoteki 250 ośrodków etnologicznych w Europie prowadzą­
cych naukową wymianę czasopism i publikacji z PTL. Okazała się ona bezcenna
w czasach ograniczeń dewizowych w PRL. Podobne ofiary na rzecz ocalenia
archiwum osobistego Stanisława Poniatowskiego (w czasie wojny więźnia obozu
koncentracyjnego) poniosły jego siostry.
Była więc Zosia „Świadkiem uczestniczącym” w ważnych wydarzeniach na
scenie etnograficznej. Poznała w swym życiu różne ośrodki etnograficzne w Pol­
sce. Mimo że nie pełniła kierowniczych stanowisk, znała nasze środowisko jak
nikt inny, była naszą „dobrą duszą”, zawsze pogodną i obdarzoną niezwykłym
poczuciem humoru, w ierną w przyjaźni, życzliwą dla wszystkich, nawet tych,
którzy ranili jej wrażliwość.
Nie zdążyłam omówić z N ią tak wielu spraw!

Zofia Sokolewicz

Od opiekunki naukowej, przez kumę do siostry
Październik 1959 roku. Duśana Drljaćę, kustosza Muzeum Krajowego (Zemaljski muzej) w Sarajewie, stypendystę rządu polskiego, skierowano do Wro­
cławia, gdzie właśnie rozpoczynały się badania terenowe dotyczące budownictwa
ludowego do Polskiego atlasu etnograficznego. Stażysta oczekiwał, w związku
z wybranym tematem: „Elementy słowiańskie w budownictwie ludowym Jugo­
sławii i Polski”, że znajdzie się u prof. Kazimierza Moszyńskiego w Krakowie.
Śmierć profesora to uniemożliwiła, został więc odesłany do Katedry Etnografii
Uniwersytetu Wrocławskiego, którą kierował prof. Józef Gajek.

�454

In memoriam

Prawdziwą instytucją, alfą i om egą wszystkiego, co działo się w tym czasie
we wrocławskiej Katedrze, była pani adiunkt Zofia Staszczak.
Czekała na mnie o północy na dworcu wrocławskim głównym, umieściła
tymczasowo w przydworcowym hotelu i nazajutrz zabrała taksówką do Katedry,
wskazując po drodze bar mleczny, gdzie miałem jadać śniadania. Moja opiekun­
ka (póki nie upoważniła mnie nazywać Ją Siostrą) przygotowała mi bardzo am­
bitny i głęboko przemyślany plan zajęć, informując jednocześnie o obowiązku
sześciodniowego tygodnia pracy, od godziny ósmej do siedemnastej z przerwą
obiadową, i wygospodarowała mi biurko z widokiem na plac Nankiera. Poinfor­
mowała mnie też, że trzy razy w tygodniu będę uczyć się indywidualnie języka
polskiego u rusycystki z Uniwersytetu. W grudniu załatwiła mi dwutygodniowy
pobyt w okresie Bożego Narodzenia w Maciejowcu na Dolnym Śląsku, gdzie
w „nowym” polskim środowisku nabrałem odwagi mówienia po polsku.
Nadzwyczaj pracowita, umiała na współpracujących przenieść własny entu­
zjazm, zmuszając ich nieraz do poważnych wysiłków. Oczekiwała widocznie,
aby się i jej podopieczny, przy udziale kolegów, „udał”. Cieszyła się niezmiernie
z sukcesów drugich, co przyznajmy, nie jest tak częstym zjawiskiem. Ogarnia
mnie coraz większy smutek, stwierdzam bowiem, że o Człowieku, o Zofii Stasz­
czak piszę w czasie przeszłym.
Pani Zofia Staszczak była osobą błyskotliwą, rezolutną w podejmowaniu de­
cyzji merytorycznych, delikatną w sprawdzaniu stopnia wykonania zadań, dużo
„lepszą” od jej przełożonych.
Z nowym rokiem pani adiunkt nałożyła podopiecznemu nowe obowiąz­
ki: przygotowanie cyklu wykładów dla studentów „Zarys stanu badań etnolo­
gicznych w Jugosławii”, tygodniowe pobyty naukowe w Krakowie, Toruniu
oraz Warszawie, dziesięciodniowe badania terenowe budownictwa ludowego
w Bieszczadach i tygodniowy rekonesans wśród repatriantów z Bośni w Bole­
sławcu. Uczestniczyłem też aktywnie w sobotnich seminariach magisterskich.
Jak widać, edukacji i badań terenowych nie brakowało.
Drugoplanowa aktywność stażysty doprowadziła pod koniec sierpnia 1960
roku do zawarcia związku małżeńskiego z wrocławianką m gr Hanną Chełchowską, małżeństwa trwającego niebagatelnych 51 lat. Świadkiem na ślubie cywil­
nym był adiunkt Krzysztof Kwaśniewski, prawdziwy autorytet wśród młodych
etnografów w Pracowni Kartograficznej PAE. Zofia, wychodząc nieco później za
niego za mąż, stała się więc naszą „kumą”.
Z kum ą Zofią Staszczak utrzymywaliśmy, wraz z małżonką, szczerą przyjaźń,
zwłaszcza od czasu, kiedy zezwoliła mi nazywać siebie Siostrą. Darzyła mnie
sympatią, poznawszy doskonale wszystkie moje wady, była zawsze gotowa do
udzielenia pomocy („I co? Siadamy, już piszemy!”). Robiła to nieraz kosztem
swoich, doskonałych osiągnięć naukowych. Niezwykle uczynna w sferze nauko­
wej, była i w życiu prywatnym istną dobrodziejką, czego Jej nigdy nie zapomną
polskie dzieci z Serbii, które podczas bombardowania Belgradu w 1999 roku

�In memoriam

455

spędziły trzy miesiące w Poznańskiem. Niezmiernie czuła na ludzką niedolę,
nadzwyczaj gościnna, doskonała gospodyni.
Siostra Zofia Staszczak była wesoła, lubiła się śmiać. Zadzwoniła do mnie
przed W ielkanocą 2011 roku. Rozmawialiśmy o różnych sprawach, i dość długo.
Nie mogłem pomyśleć, że szykuje się do... odejścia. Nawet żartowała: „Stoję
na dworcu przed pół wiekiem, a z wagonu wysiada elegant z dwiema dużymi
walizkami i podłużną parasolką, ubrany według włoskiego żumala, który okazał
się wymagającym: a to, że nie chce mieszkać w akademiku, lecz gdzie indziej;
sam sobie doskonale radzi, jeździ po Polsce...”. Właśnie ten i taki miał szczęście,
że polską etnografię i kraj poznawał z Jej pom ocą i poprzez Jej niezwykłą oso­
bowość. Ze łzą w oku Ją wspominam i pozostaję z myślą: dobrze, żeśmy Ją taką
mieli.

Dusan Drljaca
profesor emerytowany, Etnografski institut, Srpska akademija nauka
i umetnosti, Belgrad

Opiekun spolegliwy, nauczycielka życia, matka intelektualna
„Opiekun wtedy jest spolegliwy, kiedy można słusznie zaufać jego opiece, że
nie zawiedzie, że zrobi wszystko, co do niego należy, że dotrzyma placu w niebez­
pieczeństwie i w ogóle będzie pewnym oparciem w trudnych okolicznościach”.
Tym cytatem myśli profesora Tadeusza Kotarbińskiego pragnę rozpocząć moje
wspomnienie o Pani Docent Zofii Staszczak.
Opiekun spolegliwy w wydaniu Pani Docent - wydaniu luksusowym, pełnym
elegancji i wdzięku - to człowiek przede wszystkim dobry, skory do pomocy
i chętnie jej udzielający. To także osoba wrażliwa i czuła na problemy drugiego
człowieka, osoba odpowiedzialna za poczynania swoich podopiecznych, choć
nie narzucająca im na siłę swoich poglądów. Takim właśnie opiekunem spolegli­
wym była Pani Docent dla nas, studentów etnografii na Uniwersytecie im. Adama
Mickiewicza w Poznaniu w latach 1973-1978. Mogliśmy liczyć na pomoc Pani
Docent w każdej sytuacji: kiedy nie rozumieliśmy skomplikowanego pojęcia
naukowego lub kiedy zmagaliśmy się z referatem na temat skąpo opracowany
w literaturze przedmiotu, ale także wtedy, kiedy mieliśmy kłopoty romantyczne,
zdrowotne, rodzinne lub polityczne.
Pani Docent była także świetnym pedagogiem: erudycyjnym wykładowcą
i wymagającym nauczycielem akademickim. Z dezaprobatą spoglądała na ka­
wiarnianych intelektualistów, którym potrafiła postawić dwóję, jeśli nie byli
solidnie przygotowani do egzaminu i myśleli, że uda im się oczarować Panią
Docent pustą gadaniną. Tym, którzy się dobrze spisali, mówiła: „Tak trzymać!”.
W czasach, kiedy podróże poza granice Polski były luksusem i przywilejem nie­
osiągalnym dla większości studentów, Pani Docent starała się nam przybliżyć

�456

In memoriam

kultury europejskie - w ich wydaniu historycznym i współczesnym - nie tylko
poprzez solidne wykłady, świetnie umocowane w literaturze przedmiotu, ale tak­
że poprzez środki audiowizualne oraz... przysmaki kulinarne. Zakończenie zajęć
z etnologii Europy świętowaliśmy ucztą, na którą składały się tradycyjne potra­
wy europejskie. Najbardziej przypadła nam do gustu kawa po irlandzku!
Na wykładach z etnologii Europy uczyła nas Pani Docent także zasad wy­
pracowania solidnego warsztatu naukowego. Słowo „warsztat” w wydaniu Pani
Docent to był rzeczownik zawsze wymawiany dużymi literami. Przykładała do
niego dużą wartość, ceniła solidność naukową, wdrażała nas w reguły zapisu
bibliograficznego i różne style przypisów. Uczyła szacunku dla dorobku nauko­
wego innych i ostrzegała przed popełnianiem plagiatów. Interesowały Panią Do­
cent także praktyczne wymiary warsztatu naukowego: o jakiej porze naukowcy
i pisarze są najbardziej twórczy; czy tworzą teksty popijając herbatę, czy kawę,
a może delektując się kieliszkiem wina lub koniaku; starszych wiekiem podpytywała czy zaakceptowali komputer, czy nadal piszą piórem lub ołówkiem na
kartkach papieru.
Niektóre z nas miały okazję i zaszczyt współpracować z Panią Docent po
ukończeniu studiów - jako świeżo upieczone asystentki w ówczesnej Katedrze
Etnografii czy jako „słowniczki”, czyli członkinie zespołu przygotowującego
pod redakcją Pani Docent Słownik etnologiczny. Terminy ogólne (1987) - i tym
samym kontynuować naszą edukację: naukową i życiową. Zespół słownikowy
i grono autorów dobierała Pani Docent starannie. Możliwość współpracy z Panią
Docent to był nie tylko zaszczyt i wyróżnienie, ale także lekcja na przyszłość.
Dziś, jako starsza pani z siwym włosem, zawiadująca różnorodnymi zespoła­
mi badawczymi i sprawująca pieczę nad młodymi asystentami w Georgetown,
często wspominam zasady budowania zespołu badawczego, którymi kierowała
się Pani Docent i staram się je wdrożyć za Atlantykiem. Jeśli uda mi się projekt
badawczy, słyszę przysłowiowe sformułowanie Pani Docent: „Tak trzymać!”.
Przyjaźń z Panią Docent Staszczak przetrwała m oją prawie trzydziestoletnią
emigrację. Powroty do Poznania zawsze rozpoczynałam od wizyty w domu Pani
Docent i Pana Profesora Kwaśniewskiego. Wizyta w domu Profesorostwa Kwaś­
niewskich była zawsze ucztą duchową, intelektualną i kulinarną. Często żarto­
wałam, że te odwiedziny to egzamin; egzamin, z którego wychodzi się z dobrą
oceną, ale także ze wskazówkami, co jeszcze trzeba poznać, czego trzeba się
nauczyć i co zmienić we własnym zachowaniu. Była Pani Docent prawdziwą
nauczycielką życia i intelektualną matką.
Kiedy pojawiłam się na pogrzebie Pani Docent, wiele osób okazało spo­
re zdziwienie, że przyleciałam zza oceanu wyłącznie po to, aby uczestniczyć
w ostatnim pożegnaniu. Ja byłam zdziwiona ich zdziwieniem. Nie było innej al­
ternatywy! Ten mały gest nigdy nie będzie odpowiednim podziękowaniem za bo­
gactwa, jakim i obdarzała mnie nieustannie Pani Docent. Z materialnych rzeczy
pozostały mi po Niej tylko naszyjniki z bursztynów, agatów i perełek - noszę je

�In memoriam

457

często, szczególnie w dni pełne wyzwań naukowych - natomiast dobra duchowe,
którymi mnie obdarzyła tak szczodrze, pozostaną na zawsze moim największym
skarbem. Dziękuję, Pani Docent!

Elżbieta M. Goździak
Uniwersytet Georgetown w Waszyngtonie, USA

ZO FIA SU LIK O W SK A -ZEG A N
(1923-2011)
Urodziła się 10 lipca 1923 roku w Krakowie, była wnuczką założyciela Muzeum
Etnograficznego w Krakowie Seweryna Udzieli. W czasie II wojny światowej łącz­
niczka Szarych Szeregów Armii Krajowej. Ukończyła Studium Wychowania Fi­
zycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego i Wyższą Szkołę Wychowania Fizycznego
w Krakowie. Była pracownikiem służby zdrowia oraz opieki i pomocy społecznej,
zajmowała się rehabilitacją leczniczo-ruchową. Jako pierwsza prowadziła rehabi­
litację ruchową w polskiej psychiatrii, w szczególności dziecięcej, między innymi
w Szpitalu Specjalistycznym im. J. Babińskiego i Wojewódzkiej Przychodni Zdrowia
Psychicznego w Krakowie. Jako inspektor do spraw rehabilitacji Wojewódzkiego Ze­
społu Pomocy Społecznej organizowała specjalistyczne gabinety w domach pomocy
społecznej. Zofia Sulikowska-Zegan działała w wielu stowarzyszeniach naukowych
i społecznych; była współzałożycielką i wieloletnią przewodniczącą Zarządu Głów­
nego Sekcji Magistrów Wychowania Fizycznego w Poradni Rehabilitacji Polskie­
go Towarzystwa Walki z Kalectwem. Należała do Polskiego Związku Fizjoterapii,
Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, Polskiego Towarzystwa Rehabilitacji, Pol­
skiego Towarzystwa Ludoznawczego (od 1999 r.). Za wybitne osiągnięcia w pracy
zawodowej Zofia Sulikowska-Zegan została odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi,
odznaką „Za Pracę dla Miasta Krakowa” oraz odznaczeniami resortowymi. Zmarła
19 maja 2011 roku, została pochowana na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Krystyna Reinfuss-Janusz

JA N SZYM IK
(1930-2011)
Urodził się 26 kwietnia 1930 roku we Frysztacie, gdzie uczęszczał do polskiej
szkoły ludowej, a następnie wydziałowej. Maturę zdał w liceum w Milanówku. Stu­
diował na Wydziale Fitotechnicznym Wyższej Szkoły Rolniczej w Nitrze; ukończył
Wydział Pedagogiczny Uniwersytetu Palackiego w Ołomuńcu. Ponad trzydzieści

�458

In memoriam

lat pracował jako pedagog w szkolnictwie rolniczym w Czeskim Cieszynie. Był
członkiem Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego (PZKO), jednym z założy­
cieli i wieloletnim wiceprezesem Sekcji Folklorystycznej przy Zarządzie Głównym
PZKO, a następnie prezesem Sekcji Ludoznawczej, członkiem Sekcji Literacko-Artystycznej i Sekcji Historii Regionu, pracował między innymi w Komisji Szkol­
nej, Komisji Kultury i Nauki oraz Komisji Wydawniczej ZG PZKO. W latach
1968-1969 prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej w Cze­
chosłowacji. Był członkiem Oddziału Krakowskiego Polskiego Towarzystwa Ludo­
znawczego i Grupy Literackiej’63 przy Hucie Trzyniec. Publicysta, prozaik, poeta
i eseista. Zajmował się w szczególności etnografią, nie stronił również od historii
regionu. Wygłaszał liczne referaty zarówno w miejscowych kołach PZKO, jak rów­
nież w polskich szkołach na Zaolziu oraz podczas różnych imprez po polskiej stronie
Śląska Cieszyńskiego. Publikował między innymi w „Zwrocie”, „Kalendarzu Ślą­
skim”, „Kalendarzu Skoczowskim”, „Głosie Ludu”, „Głosie Ziemi Cieszyńskiej”,
„Biuletynie Ludoznawczym” (około 55 artykułów, opowiadań gwarowych, prezenta­
cji sylwetek regionalnych badaczy kultury ludowej), w kilku jednodniówkach Sekcji
Folklorystycznej. Redagował lub współredagował piętnaście numerów „Biuletynu
Ludoznawczego” oraz kilka „Zeszytów Ludoznawczych”, które stanowią ciekawą
dokumentację i źródło wiedzy na temat kultury ludowej oraz folkloru Śląska Cie­
szyńskiego. Był autorem licznych artykułów etnograficznych poświęconych lecznic­
twu ludowemu, ziołolecznictwu, prognostyce ludowej oraz zwyczajom i obrzędom
dorocznym na Śląsku Cieszyńskim. Wśród jego publikacji należy wymienić: A gdy

będzie Słońce i deszcz (ludowe prognostyki pogody na Śląsku Cieszyńskim), Cieszyń­
ska plastyka ludowa na Śląsku Cieszyńskim, Cieszyńskieformy do masła (współautor
Antoni Szpyrc), Doroczne zwyczaje i obrzędy na Śląsku Cieszyńskim. Był współauto­
rem pierwszej, dwutomowej monografii poświęconej kulturze ludowej czeskiej czę­
ści Śląska Cieszyńskiego - Płyniesz Olzo (publikował pod nazwiskiem Wanda Szy­
mik). Te i inne prace są nie tylko zapisem, dokumentacją kultury i tradycji regionu,
ale także inspiracją do działań zmierzających do podtrzymywania dziedzictwa kultu­
rowego oraz umacniania tożsamości kulturowej mieszkańców Śląska Cieszyńskiego.
Jan Szymik posiadał wszystkie odznaczenia PZKO. Był również wyróżniony
przez Instytut Bałtycki w Gdańsku medalem „In mare via Tua”, przez ministra kul­
tury i sztuki RP odznaką „Zasłużony dla kultury polskiej”, a przez Civitas Christiana
uhonorowany Śląską Nagrodą im. Juliusza Ligonia. W 2007 roku został laureatem
Nagrody im. Karola Miarki. Zmarł 22 lipca 2011 roku.
Krystyna Reinfuss-Janusz

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6263" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6243">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4214584f9e4a6d93a81ea2e4d86fa957.pdf</src>
        <authentication>c40042077f83f2b3151a65a781ef5a12</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74592">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6212</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74593">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74594">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74595">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty - czasopismo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74596">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5794</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74597">
                <text>Spis treści/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2005 t.59 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74598">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty t.59 z.2, s.2-3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74599">
                <text>IS PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74600">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74601">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74602">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74603">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74604">
                <text>Polska Sztuka Ludowa

KONTEKSTY
• A N T R O P O L O G I A KULTURY • ETNOGRAFIA • S Z T U K A *
2005 rok L X nr 2 (269). Indeks 369403. ISSN 1230-6142. Cena 15 zł
I N S T Y T U T SZTUKI POLSKIEJ A K A D E M I I N A U K , F U N D A C J A KULTURY, STOWARZYSZENIE LIBER PRO A R T E

S P I S
ZBIGNIEW BENEDYKTOWICZ

T R E Ś C I

Zagadka człowieka - antropologia teatru

3

GEORGIJ IWANOWICZ GURDŻIJEW
Blok materiałów pod redakcją Grzegorza Ziółkowskiego, konsultacja
Tilo Ulbricht, współpraca James Moore.
Redakcja przekładów Grzegorz Ziółkowski
PETER B R O O K

Wstęp

7

Recepcja
GRZEGORZ ZIÓŁKOWSKI

Recepcja nauczania Georgija Iwanowicza

Gurdżijewa
8

w Polsce

W stronę esencji
Wprowadzenie: W stronę esencji"
PETER B R O O K

Ziółkowski.......................

Przełożył Grzegorz

Grając rolę w życiu
PETER B R O O K

Ziółkowski.......................

Przełożył Grzegorz

Człowiek zagadka. Wystąpienie we Wrocławiu w listopadzie 2001 roku
JAMES

MOORE

Przełożyła Julia

Paprotna......................

W stronę esencji
LAURENCE

ROSENTHAL

Przełożyli członkowie

polskiej grupy gurdżijewowskiej

The Gurdjieff Society w
TILO

ULBRICHT

podlegającej

Londynie......................

Wprowadzenie do nauczania o wielkich prawach
Przełożyli członkowie

polskiej grupy gurdżijewowskiej

The Gurdjieff Society w

podlegającej

Londynie......................

Nauczanie
T H O M A S DE

HARTMANN

Nasze życie z panem Gurdżijewem (fragment)
Przełożył Andrzej

P I O T R D.

USPIENSKI

22

Wojtasik........................

Fragmenty nieznanego nauczania. W poszukiwaniu cudownego (fragment)
24

Przełożyła Magda Złotowska
JEANNE DE S A L Z M A N N

Pierwsza inicjacja

M I C H E L DE S A L Z M A N N

Widzenie: niewyczerpane źródło wewnętrznej

Przełożył Grzegorz

Przełożyli członkowie

Ziółkowski.......................
polskiej grupy gurdżijewowskiej

The Gurdjieff Society w
HENRI

TRACOL

Londynie.....................

MOORE

27

„Pamiętanie samego siebie"
Przełożyła Magda Hasiuk-Świerzbińska

JAMES

wolności

podlegającej

....................

31

Omawiane objawienie
Przełożył Michał Jezierski.......................

1

34

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6264" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6244">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/abcaa326ba806686367080a02c98123d.pdf</src>
        <authentication>6eedfe3c949c0dc1dbf3ca4e4d1ae2d9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74605">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6214</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74606">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74607">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74608">
                <text>antropologia wizualna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74609">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5795</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74610">
                <text>Spis treści / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2005 t.59 z.3</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74611">
                <text>Antropologia obrazu</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74612">
                <text>Speculum mundi - antropologia widzenia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74613">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty t.59 z.3, s.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74614">
                <text>Benedyktowicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74615">
                <text>Michera, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74616">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74617">
                <text>IS PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74618">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74619">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74620">
                <text>00_spis_tresci.ps - 2/15/2006 10:09 AM

Polska Sztuka Ludowa

KONTEKSTY
F A N T R O P O L O G IA KULTURY F E T N O G R A F IA F SZ T U K A
2005 rok LIX nr 3 (270). Indeks 369403. ISSN 1230-6142. Cena 15 zł
INSTYTUT SZTUKI POLSKIEJ AKADEMII NAUK, STOWARZYSZENIE LIBER PRO ARTE

S P I S

T R E Ś C I

ZBIGNIEW BENEDYKTOW ICZ

Antropologia obrazu................................................................

2

W OJCIECH M ICHERA

Speculum mundi - antropologia widzenia ...........................

3

FRANÇOISE FRONTISI-DUCROUX

Oko, wzrok, spojrzenie - kilka greckich przedstawień.
Przełożył Wojciech Michera ...........................................................

M AURO M ENICHETTI

5

Lustro, odbicie i świat Dionisosa.
Przełożył Wojciech Michera, współpraca Anna Dudzińska-Facca.......

12

KRYSTYNA BA RTO L

Korespondencja sztuk. Simonides i inni..............................

23

W IESŁAW JUSZCZAK

Ekfraza imaginacyjna: eidolon Heleny..................................

27

KATARZYNA PIETRUCZUK

Ślepiec i widz - Edyp w Kolonos Sofoklesa...........................

37

JÉRÔME BA SCH ET

Inwencyjność i seryjność średniowiecznych przedstawień
wizualnych. W kierunku poszerzonej metody badania
ikonografii.
Przełożył Jan Mackiewicz................................................................

KORNELIA BINICEWICZ

M ARTA STEINER

49

Najlepszy obraz świata. Ekfrazy Zmartwychwstania
Piera della Francesca...............................................................

71

Opera z pachnącego portu.....................................................

91

Noty o autorach......................................................................

135

Summaries................................................................................

136

Contents....................................................................................

139

1

�00_spis_tresci.ps - 2/15/2006 10:09 AM

ZBIGNIEW

Tylko ktoś wątpiący mógłby zapytać, czy to po­
trzebne i czy to nie nadużycie: tworzenie jeszcze jednej
antropologii genitivu — (obok tak już wielu licznych,
innych, jak „antropologia fotografii”, „antropologia fil­
mu”, „antropologia teatru”, „antropologia życia”, „an­
tropologia śmierci”, „antropologia pamięci” itd. itd.) „antropologii obrazu” , gdyby nie spostrzegł, że to
umiłowanie do genitvu jest nie tylko przyrodzoną ce­
chą antropologii kultury, ale ma swoje głębsze uzasad­
nienie. Obraz i pamięć. Obraz i społeczeństwo. Obraz
i historia. Obraz i polityka. Obraz i poezja. Obraz i li­
teratura. Obraz i inne sztuki. Jedność sztuk. To zaled­
wie początek haseł i wątków, które pojawiają się
w tym, i pojawią w następnych numerach. Dlatego
z zebranych tu tekstów autorstwa, w przeważającej
mierze nie antropologów przecież, wypisuję fragmenty
najbardziej mnie przekonywujące. Fragmenty dla an­
tropologa, ale nie tylko dla antropologa niezwykle po­
uczające. Dla każdego, kto poważnie dzisiaj zadaje so­
bie wspomniane pytania: „Ale czy potrafimy widzieć?
I co tak naprawdę widzimy?” Są to zaledwie wybrane
przykłady, wyrwane czasem z dłuższego precyzyjnego
i subtelnego wywodu i z różnych odległych od siebie
kontekstów i horyzontów czasowych. Z pewnością ta­
kich podobnych cennych miejsc, czasem z inaczej po­
łożonymi akcentami, Czytelnik odnajdzie dla siebie
w zebranych tu tekstach o wiele więcej (Wszystkie
podkreślenia moje.):

BENEDYKTOWICZ

Antropologia obrazu

stronę antropologii obrazu tak mógłby nazy­
wać się ten i kilka kolejnych, przygotowa­
nych już do druku numerów „Kontekstów”.
Żyjemy w epoce potęgi obrazu. Doświadczamy tego
niemal na co dzień. Żyjemy, jak powiadają niektórzy,
na końcu „galaktyki Gutenberga”. W kulturze obrazu,
zdominowanej przez obraz. W epoce telewizji, fotogra­
fii, filmu, reklam, „nowych mediów” i nowych techno­
logii tworzenia obrazów, we wszechogarniającej nas
obecności obrazów. Ale czy potrafimy widzieć? I co,
tak naprawdę widzimy?
Znamiennym może być wzięcie i atrakcyjność, ale
i też potrzeba takich książek, żeby poprzestać na przy­
kładach tylko tych, jakie pojawiły się ostatnio na na­
szym rynku, jak: Szkoła patrzenia Tadeusza Boruty
(2003), czy Jak czytać malarstwo. (Rozwiązywanie zaga­
dek, rozumienie i smakowanie dzieł dawnych mistrzów)
Patricka de Ryncka (wyd. oryg. 2004, przekład polski
2005).
Wokół zebranych przez Wojciecha Micherę i za­
mówionych u autorów tekstów (patrz obok), w najbliż­
szych zeszytach ów leit motiv antropologii obrazu
i związanych z nią, i z obrazami pytań będzie nam sta­
le towarzyszył. Współczesna refleksja nad obrazem jest
obszarem niezwykle bogatym, interesującym. Obok
pojawiających się w tym zeszycie autorów wystarczy
wymienić nazwiska takich badaczy jak Hans Belting,
Georges Didi-Huberman, David Freedberg, żeby
uznać iż jest to bodaj jeden z najbardziej żywych nur­
tów we współczesnej humanistyce. Warto w tym miej­
scu przypomnieć, że u nas, na łamach „Kontekstów”
ów nurt nowej refleksji nad obrazem zapoczątkował
tekst Marii Poprzęckiej Obraz pod powiekami (odwołu­
jącej się zresztą do wspomnianych przed chwilą auto­
rów), jaki zamieściliśmy w numerze o antropologii pa­
mięci [por. „Konteksty” nr 1-2/2003]. I mógłby być
najlepszym wprowadzeniem do tego numeru, gdyby
nie ukazał się wcześniej.
Można zatem powiedzieć, że po dwóch ostatnich,
teatralnych, poświęconych antropologii teatru zeszy­
tach, od dominującej w nich nośnej metafory Theatrum
mundi, przechodzimy do nie mniej jak widać mocnej Speculum mundi (patrz obok).

W

„Otóż moim zdaniem ‘sceny rodzajowe’, które
przedstawiałyby greckie życie codzienne niczym foto­
grafia, w ogóle nie istnieją. Jak doskonale wiadomo,
każdy obraz powstaje w wyniku doboru motywów czerpanych z szeroko pojętej tradycji kulturowej
i z rzeczywistości - mających mniej lub bardziej złożo­
ne znaczenie symboliczne. Dlatego też obraz jest za­

wsze selekcją i symboliczną rekonstrukcją rzeczywi­
stości.” (Mauro Menichetti)
„W konsekwencji, celem badania jest mniej ustale­
nie sensu obrazu niż pokazanie, jak przedstawienie

uchyla się od niego, aby wciągnąć widza w niekoń­
czące się poszukiwanie. Nie chodzi już zatem o roz­
wiązanie zagadki obrazów, lecz o myślenie o miste­
rium i fascynacji jako o integralnej części funkcjo­
nowania obrazu.” (Jérome Baschet)
„W historii duchowej kultury rzadko spotykamy
rzeczy nowe. Wszystko już kiedyś było, wszystko się
nieustannie powtarza. Tak samo jak, z pozoru ‘wyna­
leziony’ przez romantyzm, portret d’artiste maudit.

Przykłady, jakich dostarcza nam grecka myśl
o sztuce, co najmniej od początków okresu archa­
icznego, odnajdujemy w każdym czasie, z teraźniej­
szym włącznie.” (Wiesław Juszczak)

2

�00_spis_tresci.ps - 2/15/2006 10:09 AM

WOJCIECH MICHERA

A

ntropologia kultury to również antropologia
kultury wizualnej, z kluczowym dla niej poję­
ciem „obrazu”. Pojęciem, powiedzmy od razu,
szalenie wieloznacznym: symptomatyczna jest nadobfitość słów (rzeczowników, przymiotników, czasowni­
ków), które w każdym języku służą do opisania róż­
nych aspektów wizualności; a także to, że nazywamy
obrazem zjawiska bardzo się od siebie różniące (gra­
ficzne, optyczne, perceptualne, mentalne, werbalne by przywołać schemat W. J. T. Mitchella). Czym za­
tem jest obraz? Najogólniej można powiedzieć, cytując
swobodnie Platona z Sofisty, że jest on sposobem ist­
nienia tego, czego nie ma. Według zaś Blanchota
(Spojrzenie Orfeusza): „Na pierwszy rzut oka obraz nie
przypomina trupa, ale być może obcość nieboszczyka
jest obcością obrazu”. Każdy bowiem obraz wikła się
z konieczności w dyskurs - lub też sam dyskurs ten wi­
kła, zaplata i prowokuje - dotyczący niepewnej relacji
między istnieniem „realnym” i „pozorem”.
Pod wpływem tradycyjnej historii sztuki, estetyki,
a także teologii, zapomina się często, że „obraz” jest
kategorią kultury, a zatem - że treść tego pojęcia jest
zmienna, konstruowana w konkretnym dyskursie kul­
turowym; w dyskursie, którego on sam, obraz, jest czę­
ścią. (To szczególne zapętlenie logiczne ładnie ilustru­
je scena z Iliady 3.125-128, w której po raz pierwszy
spotykamy Helenę: splata ona na krosnach figuralną
scenę przedstawiającą aktualne, dziejące się pod mu­
rami Troi wydarzenia - będące właśnie treścią Home­
rowego eposu, którego przecież i ona sama jest czę­
ścią). Żaden obraz nie istnieje poza kulturą, poza kon­
kretnym splotem jej ideologicznych i politycznych
znaczeń. Żaden więc obraz - bez względu na to, czy
określimy go jako „ikonę”, „idola”, „symulakr” - poza
tym kontekstem nie jest ani mniej, ani bardziej praw­
dziwy, właściwy, fortunny.
Mogłoby się jednak wydawać, że w obrazie wizual­
nym - który przedstawia ‘coś’ za pomocą ‘jakiegoś’ me­
dium - najmniej problematyczna (uwarunkowana kul­
turowo) jest sama jego percepcja. „Na-ocznośc” prze­
cież stanowi pierwsze kryterium oczy-wistości: wątpić
o czymś mogę jedynie do chwili, gdy nie ujrzę na wła­
sne oczy. Nisi videro non credam: spojrzenie wątpiące­
go Apostoła, tak jak jego wskazujący palec, jest w pojęciach semiotyki Peirce’a - znakiem o wartości
‘indeksu’, śladem samej rzeczy. Bo „widzieć jakąś rzecz
- przekonywał Platon - to widzieć rzecz, która jest”
(Teaitet 199e). Lecz przecież i spojrzenia bywają różne,
zaangażowane i nieprzeźroczyste - mogą być męskie,
kobiece, pożądliwe, turysty, podglądacza, flaneura,
mogą wyrażać lęk, dominację, nostalgię, itd.
O nieproblematycznej czystości perceptualnej
trudno mówić nawet wtedy, gdy patrzymy na obraz
malarski (lub oglądamy film): i tu wzrok nie jest obo­
jętnym, bezpiecznym, zewnętrznym wobec oglądanego
obiektu narzędziem poznania. Jak w wypadku per­
spektywy centralnej w malarstwie - traktowanej dłu-

Speculum mundi
- antropologia
widzenia

go jako zobiektywizowany sposób „naturalnego” od­
wzorowywania przestrzeni, w istocie zaś będącej (co
wykazał m. in. Hubert Damisch) modelem konceptu­
alnym i kulturową „maszyną widzenia”. Odkrycie spo­
sobów konstruowania spojrzeń (wewnętrznych i ze­
wnętrznych), „polityki widzenia” (Norman Bryson),
jest stawką w interpretacji konkretnego dzieła.
W szerszym zaś znaczeniu, uświadomienie sobie problematyczności samego spojrzenia (do czego przyczy­
niły się m. in. prace Foucaulta i Lacana), wyznacza
„zwrot”, jaki stosunkowo niedawno dokonał się w ba­
daniach nad obrazem i kulturą wizualną.
Spojrzenie jest gestem kulturowym i obiektem.
Także spojrzenie Innego - to, które dotyka mnie od
zewnątrz. Jak pisał Jacques Lacan (w Les quatre con­
cepts..): „jesteśmy istotami, na które się patrzy, w wi­
dowisku świata. To, czemu zawdzięczamy świado­
mość, jednocześnie czyni z nas speculum mundi.”
A także: „Od pierwszej chwili widzimy, że w dialektyce oka i spojrzenia nie ma spotkania, lecz u samej pod­
stawy - kuszenie”.
*
O oku i spojrzeniu - oraz pokusie - pisze w pierw­
szym tekście tego numeru „Kontekstów” prof.
Françoise Frontisi-Ducroux z Paryża. Bardzo cieszymy
się, że ta wybitna znawczyni greckiej ikonografii,
a także autorka ważnych książek na temat ‘tożsamo­
ści’, ‘twarzy’ i ‘lustra’ w kulturze greckiej (zob. notę
o autorce na końcu numeru), odpowiedziała swoim
artykułem na zaproszenie redakcji. Françoise Frontisi
pokazuje zatem zaskakującą ambiwalencję i ekwiwa­
lencję ‘patrzenia’ i ‘bycia widzianym’ w kulturze grec­
kiej: w koncepcjach optyczno-fizjologicznych, w nar­
racjach mitycznych, poetyckich, w języku. Oko i spoj­
rzenie metaforyzowane są jako „lampa” i „zwiercia­
dło”, czyli projektor i receptor promieni świetlnych
(niebezpiecznych i prowokujących erotycznie), co
tworzy strukturę konceptualną określającą grecką
praktykę społeczną.
Temat lustra - jako szczególnej kategorii kultury,
będącej niejako „obrazem obrazu’ - powraca w artyku­
le, jaki napisał dla nas prof. Mauro Menichetti z Uni-

3

�00_spis_tresci.ps

- 2/15/2006 10:09 AM

Wojciech Michera • SPECULUM MUNDI - ANTROPOLOGIA WIDZENIA

wersytetu w Salerno. Dzięki subtelnej analizie ikono­
graficznej dwóch waz z regionu Wielkiej Grecji ujaw­
nia on symboliczne kody, odnoszące się do społeczne­
go wizerunku kobiety.
Prof. Krystyna Bartol pisze następnie o związku po­
ezji i malarstwa w greckiej refleksji nad sztuką. Rozwa­
żania na temat szczególnej ekfrazy, tajemniczego eidolon Heleny, przedstawia prof. Wiesław Juszczak. Kata­
rzyna Pietruczuk bardzo wnikliwie analizuje sytuację
sceniczną w dramacie Sofoklesa Edyp w Kolonos - re­
lację między tym, co „widzi” publiczność, i tym, co śle­
py bohater na scenie poznaje dzięki ustnej narracji.
Kornelia Binicewicz przedstawia sposoby pisania o ob­
razach Piero della Francesca. Zamieszczamy również
artykuł Jérôme Bascheta, świetnego francuskiego mediewisty, na temat ikonografii średniowiecznej.
W ten sposób cykl tematyczny O BRAZ- OKO- SPOJRZENIE,
poświęcony antropologii widzenia i historii obrazu: bę­
dzie powracał - mniej lub bardziej obfitym nurtem w następnych numerach „Kontekstów”. W numerze
4/2005 znajdzie się m. in. artykuł prof. Judith Okely
z Uniwersytetu w Hull, prezentujący jej badania nad
‘patrzeniem’ i ‘widzeniem’ krajobrazu w Normandii.
Teksty naszych kolegów o krajobrazach (Wiesław

Szpilka, Chodząc w Tatry; Tomasz Szerszeń, Warszawa
zniszczona, Paris n’existe plus: obrazy miasta w ruinie).
Studium Stanisława Fijałkowskiego, Kilka problemów
budowy obrazu w pismach Władysława Strzemińskiego.
W całości problematyce ‘patrzenia’ i ‘widzenia’ po­
święcamy numer 1/2006: większość artykułów napisa­
na została z myślą o naszym monograficznym cyklu,
przez takich m. in. autorów, jak Cynthia Klestinec
(Vesalius i kultura druku), Katarzyna Murawska-Muthesius (Cartoon-Work), Yannis Papadopoulos (Dzikie
zwierzęta-teatr-bogowie), Jonathan Simon (Anatom,
ciało i publiczność. Honoré Fragonard i Gunther von H a­
gens), Anna Wieczorkiewicz (Historia spojrzenia na Ju ­
lię Pastranę), Szymon Wróbel (Czarowanie reprezenta­
cji), Łukasz Zaremba (Wenecja-Kinszasa. Niewidzialne
miasta), Wojciech Michera (Bestia wizualna). Znajdą
się tam też przekłady tekstów Jasia Elsnera z Oxfordu
(Patrzeć i mówić: ekfraza w ujęciu psychoanalitycznym)
oraz François Lissarrague z Centre Louis Gernet w Pa­
ryżu (Imagerie des Grecs ou Grèce des imagiers?). To tyl­
ko sygnały zapowiadające niektóre z tekstów o obra­
zach, z jakimi spotkamy się w następnych numerach.

Andreas Alciatus, Emblemata - Narcyz

4

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6265" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6245">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/78627f5bdc52c27789cd1c8e9a153557.pdf</src>
        <authentication>094a84d6de750c8715b45daa55e2f212</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74621">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3879</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74622">
                <text>1949</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74623">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3635</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74624">
                <text>Dział informacyjny / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty1949 t.3 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74625">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1949 t.3 z.1- 2; s.63-64</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74626">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74627">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74628">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74629">
                <text>S P R A W O Z D A N I E Z D Z I A Ł A L N O Ś CI P A Ń S T W O W E G O I N S T Y T U T U
B A D A N I A
S Z T U K I
L U D O W E J
ZA
R O K
1 9 4 8.
(s к i ot)
Sekcja budownictwa początkowo zorganizowana zo­
stała w oparciu o Zakład Architektury Polskiej Poli­
techniki Warszawskiej, ze względu jednak na trudno­
ści w obsadzie kierownika sekcji przestała
działać
w kwietniu, a w maju została reaktywowana w K r a ­
kowie pod kierunkiem dr. Romana Reinfussa (asy­
stent: Zofia Kurkowa). Z braku funduszów przepro­
wadzono jedynie próbne inwentaryzacje w Kaszow'e
koło Krakowa i пч Orawie. Dotychczasowe poczyna­
nia reaktywowanej Sekcji Budownictwa stwierdziły,
że może ona rozwinąć efektywną działalność.
Sekcja literatury — (Kierownik prof. dr. Julian K r z y żnowski, asystent Jan Sadownik).
Kierownik przygotowywał materiały do rekon­
strukcji 3-go tomu swej „Bajki ludowej w układzie
systematycznym" oraz kończy! druk
tomu
2-go.
Czynności te utrudniał
mu brak specjalnej biblio­
tek korzystał natomiast z biblioteki podręcznej, która
wobec rzadkości źródeł bajkowych w naszych zbiorach
publicznych, takich nawet jak komplet „Ludu" K o l ­
berga, staje się powoli jedynym warsztatem pracy
folklorystycznej na terenie Warszawy.
Biblioteka ta, skoro się ją wspomniało, złożona
z nabytych przez Instytut t o m ó w Kolberga, z depo­
z y t ó w Korbutianum i książek kierownika, licząca
ok. 400 tomów, obsługiwała nietylko personel S^kcii,
ale również pracowników z poza niej, studentów U. W.,
autora „Klechd polskich" St. Dzikowskiego, komisję
konkursu bajkowego w M. K . i S. i in.
Asystent Sekcji J . Sadownik zajmował się od po­
ł o w y roku doprowadzeniem do porządku kartoteki
pieśni ludowej ze zbiorów prof. Bystronia. Porządko­
wanie to polegało na sprawdzaniu każdego zapisu
z jego źródłem i systematyzowaniu pozycji spraw­
dzonych, tak by z biegiem czasu dojść do dokładnego
indeksu, obejmującego wszystkie drukowane zbiory
pieśni polskich. W czasie tym Asystent Sadownik
sporządził 2000 nowych kart, uzyskanych drogą daru.
W półroczu pierwszym asystent Z. Kamykowski
zajęty był fotografowaniem tekstów literatur ludo­
wych, zachowanych w rękopisach i unikatach. Spo­
rządził mianowicie podobiznę „Legendy o Madeju'
M. Chodźki, kilku zbiorków kolędowych pochodzenia
klasztornego z okolic Krakowa (Siemiątki, Kalwaria
Zebrzydowska i in.), oraz ogromnej
kantyczki
z X V I I i X V I I I , udostępnionej przez prof. A. Chybińskiego. W rezultacie tej pracy Sekcja posiada 740
zdjęć fotograficznych, które w przyszłości winny stać
się podstawą krytycznego wydania naszych kolęd i pa­
storałek.
,
W związku z wymienionymi pracami pojawiły się
w druku
następujące studia kierowniku sekcji:
1. Polska bajka ludowa w układzie systematycz­
nym TNW, W-wa 1948, str. 220.
2. Morfologia bajki, L u d . 1948.
3. Baśń w teatrze (Wstęp do A. Buterlewicz,
Teatr z baśni).
4. O poznanie
literatury ludowej,
PSztL
1,
str. 11—15.
Sekcja malarstwa i rzeźby: (Kierownik Dyr. dr.
Józef Grabowski, asystent — M. Osiecka).
Sfotografowano i opracowano eksponaty z zakresu
tkaniny, ceramiki, rzeźby i sprzętu zdobionego wysta­
wy w Olsztynie — „Sztuka ludowa Mazur i Warmii".
Wyniki opublikowano w Nr 4—5 rok 1948 P, Szt. L .
Sfotografowano i opracowano eksponaty wystawy
w Krakowie — „Sztuka ludowa w Polsce". Wyniki
opublikowano w Nr 6 — 7 — 8 Polskiej Sztuki Ludo­
wej.
Sfotografowano dla celów archiwalnych Instytutu
eksponaty wystaw: sztuki ludowej woj. rzeszowskie­
go w Łańcucie, sztuki ludowej woj. kieleckiego w K i e l ­
cach, wycinanki kuroiowskiej w Kadzidle oraz ekspo­
naty z konkursu na malowanki dąbrowskie w Zalipiu.
Prace sekcji zostały zahamowane w listopadzie skut­
kiem ustąpienia z Instytutu dyr. dr. J . Grabowskiego.

Sekcja muzyki (Kierownik — mgr. Marian Sobie­
ski, asystent — mgr. Jadwiga Sobieska).
Ogromną ilość czasu i energii pochłania konstruo­
wanie, konserwacja i wymiana zużytych części apa­
ratów
fonograficznych,
akumulatorów i aparatów
pomocniczych.
W roku sprawozdawczym Sekcja sfinalizowała kon­
strukcję aparatu sprężynowego do nagrywań w tere­
nie według planów własnych. Pod koniec 1948 zakup ono aparat synchroniczny do nagrywań oraz aparat
synchroniczny do przegrywali.
W* zakresie prac przygotowawczo - naukowych pro­
wadzi się katalog w y k o n a w c ó w ludowych,
okolic
i miejscowości Rodnych uwagi oraz informatorów te­
renowych, katalog alfabetyczny dudziarzy i koźlarzy
wielkopolskich, księgę nagrań i alfabetyczny kataloR
nagrań. Dla celów oneniacyjnych Sekcja gromadzi też
zapisy melodii ze słuchu, których posiada przeszło
200. Zakuoiono 19 tomów do podręcznej biblioteki.
Z w ł a ś c i w y c h prac naukowych Sekcja
dokonała
z muzyki i śpiewu ludowego 448 nagrań na płytach
decelitowych, podnosząc stan zbiorów z pozycji 569 do
1015.
Wszystkie nagrania pochodzą z terenu Wielkopolski,
co jest wymownym świadectwem jai&lt; hamująco na
geograficzny zakres pracy Sekcji w p ł y w a brak odpo­
wiedniego środka lokomocji.
O pracach terenowych przeprowadzanych w jesieni
obszerniejsze
sprawozdanie
opublikowane
zostało
w Nr 9 — 10 Polskiej Sztuki Ludowej str. 58 i 59.
W roku 1948 pracownicy Sekcji opublikowali 8 prac
oraz przygotowali 3 prace dla Centrali Instytutu, I n ­
ternational u oik Music council i Min. Kultury i Sztu­
ki, wygłosili 6 referatów w różnych instytucjach, go­
ścili wycieczkę muzykologów czechosłowackich, któ­
rym udzielili pisemnych materiałów informacyjnych,
oraz zapoczątkowali siaią w y m i a n ę materiałów паикоwych. W roku 1948 Sekcja służyła materiałami i pora­
dami instytucjom, profesorom, nauczycielom, pracow­
nikom o ś w i a t o w y m i innym osobom. Obaj pracow­
nicy Sekcji otrzymali w roku sprawozdawczym nomi­
nacje na Członków Komisji Muzykologicznej Polskiej
Akademii Umiejętności oraz członków koresponden­
tów International Folk Music Council.
Sekcja tańca. (Kierownik — mgr. Tadeusz Zygler).
W zakresie prac przygotowawczo naukowych zapro­
wadzono:
1. kartotekę informatorów terenowych.
2. opracowano instrukcję dla informatorów tere­
nowych,
3. kartotekę bibliografii tańca,
4. zakupiono aparat filmowy'16 mm.
Zakupiono dla wewnętrznego użytku-Instytutu pra­
cę A. Glapy i A. Kowalskiego — zbiór 41 tańców
wielkopolskich, zanotowanych w terenie w czasie od
1945 do 1948 roku. W sezonie jesiennym przeprowa­
dzono w terenie dalsze badania nad tańcami wielko­
polskimi (A. Glapa i A. Kowalski) w wyniku czego
zanotowano dalszych 16 tańców. Ogółem Sekcja po­
siada dokładny opis 57 tańców wielkopolskich. Opu­
blikowano 6 artykułów w fachowej prasie krajowej
oraz jeden w Tanecznich Listach (Czechosłowacja).
W czasie podróży kierownika Sekcji w maju do P r a ­
gi Festiwal Tańca i Pieśni Ludowej Słowiańskiej zo­
stał nawiązany ścisły kontakt z wydziałem tanecznym
Konserwatorium w Pradze oraz badaczami folkloru.
Sekcja zdobnictwa (Kierownik — dr. Roman Reinfuss, asystent — Zdzisław Szewczyk).
Prace Sekcji szły w trzech głównych kierunkach:
1. B a d a w c z e p r a c e t e r e n o w e w okresie
sprawozdawczym prowadzone były głównie na terenie
Małopolski zachodniej w krakowskim i koło Tarnowa
oraz na terenie góralszczyzny (Gorce, Podhale, okolice
Szczawnicy, Orawa, rozpoczęto też pierwsze poszuki­
wania w sądeczyźnie). Przyczyną tego ograniczenia
terytorialnego były trudności finansowe nie pozwala­
jące pokrywać kosztów dłuższych przejazdów kolejo­
wych.
;

�Nie mniej, wykorzystując nadarzające się okazje,
uda!o się roszerzyć badania i na inna okolica Polski.
Dzięki bliskiemu kontaktowi Sekcji z Zakładem Etno­
logii Uniwersytetu Wrocławskiego,
przeprowadzono
kopiowanie względnie fotografowanie obiektów zdob­
nictwa ludowego w muzeach w Karpaczu. Niemczy,
Jeleniej Górze, Wrocławiu i Brzegu.
Ponadto przekop'' owano okazy meblarstwa ludowe­
go w muzeum w Szczecinie. Prowadzono badania na
Kurpiach, w Częstochowskim, na Lubelszczyźnie (po­
wiat biłgorajski i tomaszowski).
Przekopiowano też. zabytki ludowego zdobnictwa
w muzeum lubelskim i w Zamościu.
Na prośbę Departamentu Twórczości Ministerstwa
Kultury i Sztuki przeprowadzano w kwietniu 1948 ba­
dania malarstwa ściennego na Powiślu Dąbrowskim.
Wyniki tych badań stały się podstawą do urządzenia
tam przez Ministerstwo konkursu na najpiękniej ma­
lowaną izbę. Szereg plansz wykonanych przez pracow­
ników Sekcji zostało nabyte do zbiorów P a ń s t w o w e g o
Muzeum Kultur Ludowych w Warszawie skąd zostały
i w ę r m i e wypożyczone na w y s t a w ę do Moskwv.
W krakowskim odkryte zostały trzy ośrodki pro­
dukujące nieznane dotychczas typy skrzyń,
zostało
przebadane meblarstwo ludowe Gorców, zebrane
bardzo bogate materiały do kowalstwa artystycznego
w Małopolsce. Poczyniono też pierwsze kroki umożliwiającf rozpoczęcie systematycznych poszukiwań te­
renowych na obszarach wschodniej i północnej Polski.
W cyfrach dorobek Sekcji przedstawia się następująco:
198 plansz okuć na wozach
z 49 miejscowości
435
.,
skrzyń
z 96
' .,
100
,,
innych mebli
z 10
83
.,
parzenic góralskich
z 21
441
,.
ubiorów
z 8
5
„
wnętrz
z 1
54 próbki tkanin i kopie
z 8
47
zл 2^
11 kopie
Kopie druków
QiUKuw na
na tkaninach
иь-аиишеи
,,
W dniu 31 grudnia 1948 zbiory Sekcji Zdobnictwa
po włączeniu materiałów dostarczonych przez Dr. Gładysza (685 poz.) liczą 2443 pozycje.
2. O p r a c o w a n i e
materiałów.
Opracowywanie polega na kartografowaniu bada­
nych zjawisk i przeprowadzaniu ich
systematyki.
W r. 1948 opracowano podział typologiczny skrzyń
krakowskich, który stanie się bazą wyjściową do
analogicznego opracowania obejmującego
skrzynie
całej Polski.
W ciągu r. 1948 opublikowano z materiałów Sekcji
5 artykułów.
3. U d o s t ę p n i a n i e
m a t e r i a ł ó w .
W kwietniu 1948 r. w związku z odbywającym się
w Krakowie Walnym Zjazdem Polskiego Tow. Ludo­
znawczego, w pomieszczeniach przyległych do sali po­
siedzeń, urządzono w y s t a w ę materiałów Sekcji, którą
zwiedzili wszyscy uczestnicy zjazdu a ponadto sporo
młodzieży szkolnej. Materiały sekcji używane były
do ilustrowan'a odczytów publicznych organizowanych
przez Oddział Krakowski Polskiego Tow. Ludoznaw­
czego i w czasie w y k ł a d ó w o sztuce ludowej w Wyższej
Szkole Sztuk Plastycznych a także Wyższej Szkole
Nauk Społecznych.
Na zamówienie Departamentu Twórczości przy Mi­
nisterstwie Kultury i Sztuki z materiałów Sekcji wy­
konanych zostało 20 kopii skrzyń malowanych jako
materiał dla przyszłych wystaw.
Sekcja
wydawnicza
(Kierownik mgr. Barbara
Suchodolska), powstała dn. 15 października 1947 r.
Po
uzyskaniu zezwolenia na
druk
miesięcznika
„Polskiej Sztuki Ludowej'' i uzyskaniu przydziału na
papier i karton na okładkę, sekcja wydała na bezdrzewnym papierze I I I klasy w okładce z. kartonu
również bezdrzewnego I I I klasy, w obwolucie z tonofanu, podwójny egzemplarz czasopisma liczący 64 stro­
ny za miesiące: listopad — grudzień 1947 r.
W roku 1948 zostały wydane 3 pojedyncze numery
po 32 strony w miesiącach — styczeń, luty, marzec —
2 podwójno: kwiecień — maj. wrzesień — październik,
potrójny: czerwiec — lipiec — sierpień.
Dwa zeszyty mają charakter monograficzny — kwie­
cień — maj są omówieniem wystawy olsztyńskiej, zaś
potrójny: czerwiec — lipiec — sierpień jest poświęco­
ny wystawie sztuki ludowej w Krakowie.

Nakład pisma wahał się od 2.000 egzemplarzy do
2.900 z wyjątkiem numeru poświęconego wystawie
w Krakowie, który wydano w nakładzie 4.850 egzemp­
larzy.
Ogółem wydano w roku 1947-48 za 12 miesięcy po­
jedynczych zeszytów 36.850.
Pismo jest rozprowadzane po całej Polsce. Za gra­
nicę pismo jest wysyłane do Czechosłowacji, Węgier,
Szwecji, Francji, Anglii i Ameryki w charakterze
egzemplarzy wymiennych.
Na Kongresie Intelektualistów we Wrocławiu zo­
stały wręczone uczestnikom po 2 numery Polskiej
Sztuki Ludowej Nr 4 — 5 i 6 — 7 — 8.
Archiwum i biblioteka. (Kierownik mgr. Władysława
Kolago).
Na archiwum składają się: 1) plansze wielobarwne,
2) zbiór zdjęć fotograficznych wraz z opisami. 3) 10
teczek kopii ornamentów obrazów ludowych na szkle,
oraz 4) zapoczątkowany zbiór tkanin ludowych. Plan­
sze obejmują głównie nadokienniki z powiatu OstrówMazowiecka i Ostrołęka. Zbiory fotograficzne powsta­
ły ze zdjęć dokonanych podczas badań terenowych po­
szczególnych sekcji.
Zbiory te są inwentaryzowane
i wkrótce będą katalogowane.
W książce inwentarzowej odbitek zainwentaryzowano ogółem 1.300 fotografii, zaopatrując je opisami.
250 pozycji dotyczy zakresu zdobnictwa, 310 rzeźby,
460 malarstwa, 40 grafiki, i 240 budownictwa ludowe­
go. Prócz książki inwentarzowej fotografi, archiwum
prowadzi książkę klisz, gdzie do dnia 31 grudnia 1948 r.
zainwentaryzowano 400 pozycji.
Kopie ornamentów obrazów na szkle pochodzą ze
wszystkich prawie muzeów w Polsce, posiadających
takie obrazy. Prócz archiwum w centrali dwie sekcje
posiadają swoje archiwa odrębne: zdobnictwa w K r a ­
kowie i muzyki w Poznaniu.
W roku ubiegłym archiwum dostarczyło 84 fotogra­
fie o formacie pocztówki do katalogu Wystawy Pol­
skiej Sztuki Ludowej w Paryżu.
Na Kongres Intelektualistów we Wrocławiu wyko­
nano z 5 klisz 3.000 odbitek.
Dla
Departa­
mentu Plastyki Ministerstwa dostarczono 100 zdjęć
wycinanek i 10 odbitek haftów kurpiowkich. Wreszcie
do opracowania katalogu na Wystawę Wycinanki Pol­
skiej do Pragi dostarczono 80 zdjęć.
Zbiór tkanin, posiadanych przez Instytut obejmuje
próbki kurpiowskie z terenu puszczy Zielonej (okolice
Myszyńca i Kadzidła) i puszczy Białej (między Seroc­
kiem a Ostrołęką Mazowiecką) — liczy 609 sztuk.
Mniej tkanin bo 103 sztuki jest z pow. Opoczyńskiego
i Rawskiego.
Biblioteka składa się z 75 tomów książek i kilku
czasopism. Biblioteka służy przede wszyskim pracow­
nikom Instytutu, a poza tym osobom współpracują­
cym. W roku 1948 z biblioteki skorzystało dwadzieścia
dwie osoby.
Sekcje fotograficzne. (Kierownik Stefan Deptuszewski).
W dniu 1 października 1947 г., pracownia posia­
dała 60 tuz. płyt i 700 szt. papieru fotograficznego,
W okresie sprawozdawczym zakupiono materia­
łów fotograficznych za sumę 320.480 zł, zużyto na wy­
konania prac laboratoryjnych 1 wydano dla Sekcyi
za s u m ę 231.580 zł. Stan obecny przedstawia war­
tość 188.838 zł. Sprzętu i urządzeń dla Pracowni za­
kupiono za sumę 718.190 zł. Zdjęć w terenie wykonano
1155 szt., na miejscu 283.
Pracownia w okresie sprawozdawczym wykonała
2,965 odbitek lub powiększeń, które zostały wykorzy­
stane do wydawnictwa i znajdują się w archiwum.
Pobyt w terenie w związku z wykonaniem prac
fotograficznych zleconych wynosi 80 dni, w związku
z zakupem materiałów fotograficznych i sprzętu wy­
nosi 14 dni, razem 94 dni.
W roku sprawozdawczym Instytut rozporządzał
budżetem administracyjnym 6.000.000 zł, kredytem do­
datkowym na wydawnictwa — 2.000.000 zł oraz bud­
żetem inwestycyjnym — 2.000.000 zł.
Ogółem więc 10.000.000 zł.
Z tego wydatkowano na wydawnictwo zł 5.500.000,
na zakup aut półcieżarowych. nrzvstosowanvch
do
wyjazdów ekip badawczych w teren — 1.200.000 zł,
na aparaty badawcze 800.000 zł. Na badania i wydatki
rzeczowe 2.500.000 zł.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6266" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6246">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c4b75622a8968de2a398df5c4ac799da.pdf</src>
        <authentication>c25d7d958f5b59d45b7eeb8df19873d2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74630">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3548</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74631">
                <text>1989</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74632">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3325</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74633">
                <text>Cmentarze żydowskie w Polsce: nagrobki i epitafia / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1989 t.43 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74634">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1989 t.43 z.1-2, s.27-44</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74635">
                <text>Krajewska, Monika</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74636">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74637">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74638">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74639">
                <text>Monika Krajewska

CMENTARZE ŻYDOWSKIE W POLSCE: NAGROBKI I EPITAFIA

Dzieje cmentarzy żydowskich w Polsce zaczynają się wraz
z początkiem osadnictwa żydowskiego, a kończą w zasadzie wraz
z wojenną zagładą społeczności Żydów polskich. Po wojnie więk­
szość cmentarzy pozostaje nieczynna. Na niektórych z rzadka
odbywają się pogrzeby, a pomniki, które powstają, nie mają już cech
tradycyjnych nagrobków żydowskich.
•Podczas I I wojny światowej cmentarze, podobnie jak całe
dziedzictwo kultury Żydów, objęte były planem zniszczenia; wiele
z nich Niemcy zlikwidowali, inne ocalały częściowo, niektóre
przetrwały nienaruszone. Po wojnie pozbawione naturalnych opie­
kunów — rodziny zmarłych — pozostały na łasce ludzi i przyrody.
W wielu miejscowościach stopniowo przerzedzały się i znikały,
i nadal znikają, jako łatwo dostępne źródło materiału budowlanego
i tereny najbardziej niczyje. W kilkunastu miejscowościach zebrano
zniszczone w czasie wojny nagrobki, tworząc z nich różnego rodzaju
pomniki i lapidaria. Gdzie indziej — pomniki użyte przez Niemców
do budowy dróg tkwią w nich do dzisiaj.
Choć w porównianiu z przedwojennym stanem dziedzictwo
żydowskiej sztuki nagrobnej zostało niesłychanie zubożone i ocalało
we fragmentach, nadal jeszcze przedstawia bogaty materiał dla
badaczy sztuki, epigrafiki i historii. Co więcej, cmentarze przetrwały
często tam, gdzie zostały zniszczone synagogi, gdzie cenne przed­
mioty obrzędowe i cały dorobek materialny uległ rozproszeniu wraz
z zagładą dzielnic żydowskich, jednym słowem — gdzie nie pozostał
1

już ślad po Żydach. Dlatego ocalałe cmentarze i ich fragmenty są
dziś najbardziej autentycznym świadectwem wielowiekowego byto­
wania Żydów na ziemiach polskich (ił. 1).
Cmentarze powstawały wszędzie tam, gdzie były gminy żydows­
kie, choć czasem przez dłuższy czas korzystano z cmentarzy w innej
miejscowości. Cmentarz jest niezbędnym elementem życia gminy
przestrzegającej ortodoksyjnych zasad religii mojżeszowej — obok
synagogi, mykwy (łaźni rytualnej) i szkoły religijnej. Pogrzebanie
zwłok jest spełnieniem nakazu religijnego , aktem miłosierdzia
najwyższej próby, bo bez możliwości rewanżu. Odwiedzanie grobów
świadczy o pobożności i szacunku dla przodków (kewer awot
— groby ojców) i praktykowane jest zwłaszcza w okresie poprzedza­
jącym Dzień Pojednania. Obyczaj kładzenia na nagrobku kartki
wotywnej, zwanej kwitł (l.mn. kwitlech), wynikał z rozpowszechnio­
nego w niektórych odłamach judaizmu wierzenia o możliwości
wstawiennictwa znanych ze świątobliwości zmarłych, u Boga —
w sprawie żyjących. Do tradycji wywodzącej się z grobów znaczo­
nych kopcami należy pozostawianie kamyka na nagrobku. Na
cmentarzu nie wolno nosić tałesu ani tefilim, ani posługiwać się
zwojem Tory, aby nie zawstydzać zmarłych, którzy już nie mogą
tego robić. Z przepisów religijnych wynika obowiązek czci dla
cmentarzy. Nie wolno wykorzystywać ziemi ani trawy — toteż
cmentarze łatwo zarastały.
Sam obyczaj stawiania nagrobka, podobnie jak zwyczaje związa2

3

4

5

27

�Bałaban i A. Maliniak. Szczególnie ważne są dla nas badania A.
Levy'ego, który jako rabin wojskowy w czasie I wojny światowej
zebrał w Polsce i na Litwie materiał z około 50 cmentarzy
i przedstawił go zwracając szczególną uwagę na symbolikę płasko­
rzeźb.
Nie ulega wątpliwości, że rzeźba nagrobna, zwłaszcza ta, która
rozkwitła w X V I — X I X wieku w Europie Wschodniej i Środkowej,
jest jedną z najciekawszych dziedzin sztuki żydowskiej , i właśnie
o niej można mówić w kontekście ludowości. Na ten charakter sztuki
nagrobnej zwraca uwagę Diamant, widząc w niej przejaw żydows­
kiego baroku wykształconego pod widocznym wpływem polskiego
baroku w okresie, kiedy w Europie styl ten już przemijał.
Z współczesnych nam dostrzegał to zjawisko A. Kanof. Pisał:
„Zapotrzebowanie na nagrobki cmentarne stwarzało stałe ujście dla
rzeźbiarskich zdolności miejscowych kamieniarzy i w gruncie rzeczy
rzeźba nagrobna była jedną z pierwszych form żydowskiej sztuki
ludowej, które zwróciły uwagę historyków" . Levy podkreśla
bogactwo treści i fantazję nagrobków żydowskich w Europie
Wschodniej jako przeciwieństwo „luksusowych lecz ubogich w idee"
nagrobków Żydów w Europie Zachodniej. Wtóruje mu S. Kayse'r
pisząc, że właśnie w Polsce, Rosji, a zwłaszcza w niektórych
częściach Rumunii „rozwinęła się typowo ludowa sztuka, której
sprzyjały bardziej abstrakcyjne tendencje leżące u podstaw żydows­
kiej sztuki obrzędowej tego obszaru, podczas gdy na Zachodzie,
ceniąc bardziej wartości ornamentacyjne, polegano raczej na facho­
wym rzemiośle"; stąd właśnie cmentarze w Europie Wschodniej
„zawierają ogromne bogactwo płaskorzeźb, na których ornament
łączy się misternie z hebrajską inskrypcją." Trafną charakterysty­
kę nagrobków dał D. Dawidowicz, pisząc, że cechuje je „dążenie do
oryginalności połączone z naciskiem na tradycję. Tu anonimowi
rzemieślnicy żydowscy zdołali, może bardziej niż w innych dziedzi­
nach sztuki, osiągnąć własny styl. Niewiele jest dziedzin sztuki
żydowskiej, odznaczających się takim bogactwem dekoracji i taką
różnorodnością symboli jak sztuka nagrobna."
Niewątpliwie duchowym podłożem dla rozwoju ludowej sztuki
żydowskiej w Europie Wschodniej stał się chasydyzm — mistyczno-ludowy ruch religijny zapoczątkowany w X V I I I w. na Ukrainie,
przeciwstawiający prostą, emocjonalną wiarę ludu suchej uczoności
rabinów. „Chasydyzm wskrzesił (...) radość życia i obudził upodo­
banie do rodzimego ornamentu. I tak na kamieniach nagrobnych
tego okresu znajdujemy charakterystyczne cechy stylu barokowego,
przekształcone dzięki samodzielnym formom regionalnym, które
stały się źródłem inspiracji dla kolejnych generacji artystów" — pisał
znakomity malarz Jankiel Adler. Cechy tej sztuki to, według
19

20

21

22

23

24

25

ne z wieloma innymi dziedzinami życia, był przedmiotem kontro­
wersyjnych opinii u autorytetów religijnych. Według Szymona ben
Gamaliela ( I I w.), „nie wznosi się pomników prawym, bo ich słowa
są ich pomnikami" . Jego pogląd przyjmuje Majmonides ( X I I w.),
jednak Salomon ben Abraham Ardet ( X I I I w.) uważa nagrobek za
oznakę czci dla zmarłego, a Izaak Luria (XVI w.) — nawet za pomoc
w „doskonaleniu duszy" zmarłego. Obecnie postawienie nagrobka
traktuje się jako powinność religijną , a odsłonięcie go — tuż przed
pierwszą rocznicą śmierci — czczone jest skromną ceremonią.
6

7

8

26

9

Cmentarz zwany jest po hebrajsku bet kwarot — dom mogił, bet
chaim — dom życia, bet olam — dom wieczności; w jidysz—a hajlike
ort — święte miejsce i a gute ort — dobre miejsce. Niektóre nazwy,
pozornie paradoksalne, mają jednak uzasadnienie religijne. Jest nim
wiara w życie wieczne, wiara odzwierciedlona w symbolice płasko­
rzeźb nagrobnych. Nazwy te „bynajmniej nie dziwią tego, kto zna
Biblię i wie, że zmarli powracają do ojców i do Boga, który jest
zawsze Bogiem życia, Bogiem żywych, a nie umarłych." Nie są one
„eufemizmem, wyrażeniem, które omawia, osłania, gdyż pragnie
ominąć wypowiedzenie czegoś boleśnie przykrego", lecz znamionują
„głęboką wiarę w życie, życie, które nigdy przez śmierć zwyciężone
być nie p o w i n n o " ^ modlitwie za zmarłych powtarza się prośbę
0 „związanie duszy w węzeł życia wiecznego", wyrażoną też
w zakończeniu każdego epitafium. Według Talmudu zaś „sprawied­
liwi zwani są żywymi nawet po śmierci" .
Jak już wspomniałam w Europie Wschodniej cmentarzy syste­
matycznie nie badano, bowiem gdy istniały przeważała ich funkcja
użytkowa i mało kto zdawał sobie sprawę z ich wartości artystycznej.
Dziś zaś, kiedy budzą zainteresowanie historyków sztuki pozostały
z nich tylko szczątki. Jedynie kilka najciekawszych pod względem
historycznym doczekało się odrębnych opracowań, bądź obszerniej­
szych opisów: warszawski przy ul. Gęsiej (obecnie przy Okopo­
wej) ,nie istniejący już stary cmentarz w Ł o d z i , cmentarz Remu
w Krakowie , stary cmentarz w Lublinie , cmentarz lwowski
1 wileński . Stroną plastyczną tych zabytków zajęli się tylko M .
10

1 1

12

13

14

15

18

28

16

17

I I . 1. Szydłowiec, kwatera mężczyzn, nagrobki z przełomu X I X i X X
w.; il. 2. Jerozolima, tzw. grobowiec Absaloma, ok. I wieku p.n.e.; i l .
3. Pozioma płyta, typowa dla Żydów sefardyjskich. Nagrobek z 1924
r. Londyn; i l . 4. „Płaczący anioł" — rzeźba Abrahama Ostrzegi na
grobie adwokata Hochgemein-Homańskiego, świadcząca o prze­
strzeganiu zakazu przedstawiania twarzy. Warszawa 1930

�Kampfa, „płaskość, prostota, także wykorzystywanie kaligrafii
hebrajskiej, przy czym geometryczny charakter liter hebrajskich i ich
pionowe oraz poziome linie podstawowe zostają zachowane."
Świetną charakterystykę istoty tego stylu dał dramaturg, pisarz
i krytyk literacki Jecheskel Dobruszyn: „...żydowski lew, pantera czy
byk są charakterystyczne nie dzięki budowie ciała, naturalistycznemu wyglądowi czy swym fizycznym, materialnym cechom, są przede
wszystkim tworami ducha, symbolami i abstrakcjami. Nie przyby­
wają z lasu czy pola, pochodzą z baśni i żydowskiego folkloru
kabalistycznego. Są to uświęcone zwierzęta Kabały, legendarne lwy
i pantery z tronu Salomona: stworzenia i gołębie ze sfer niebiańs­
kich."
Po hebrajsku nagrobek nazywa się maa?&gt;ra. Obycząj wznosze­
nia nagrobków sięga starożytności, ale nie stał się normą religijną
w judaizmie aż do średniowiecza. Początkowo kamień kładziony
na mogile nie był pretekstem do dekoracji, lecz służył oznaczeniu
i zabezpieczeniu miejsca spoczynku zwłok, by ustrzec je przed
zbeszczeszczeniem. Był też znakiem dla kohenów (kapłanów), by nie
przebywali w pobliżu zwłok w myśl zakazu religijnego: „I rzekł Pan
do Mojżesza: Przemów do kapłanów, synów Aarona, i powiedz im:
Niech się nikt z nich nie zanieczyści z powodu zmarłego z jego ludu"
(Kpł. 21:1). Najstarszy nagrobek opisany w Biblii to pomnik (w
oryginale: macewa), który Jakub postawił na grobie Racheli.
Wielokrotnie mówi się w Biblii o znakowaniu kamieniem lub
kopcem miejsc pochówku: (np. Joz. 7:26, 8:29,10:27; I I K r i . 23:17);
kamień wznoszono też na miejscu objawienia Bożego (Rdz 28:17),
zawarcia przymierza (Rdz.
31:45—52) lub innych ważnych
wydarzeń (np. Joz. 4:3—9, 24:26).
W starożytności chowano w Palestynie zwłoki w pieczarach
wykutych w skale (np. groby Sanhedrynu i Królów w Jerozolimie
z I — I I w.), a w podziemnych nekropoliach Bet Guvrin i Bet Szearim
(od I I I w.) występują dekoracje plastyczne, podobnie jak na
sarokofagach i ossuariach z tego okresu. Wpływy hellenistyczne
zaznaczyły się na ozdobnych grobowcach wykutych w litej skale
—tzw. grobach Absaloma i Zachariasza w dolinie Kidron w Jerozo­
limie z I I — I w. p.n.e.
Kamiennych płyt nagrobnych z napisami zaczęto używać w Pale­
stynie w I I w.; z tego okresu pochodzą tannaickie groby w Jaffie.
W rzymskich katakumbach okresu klasycznego (Vigna Randanini, Via Nomentana, Villa Torlonia, Monteverde) znajdują się też
groby żydowskie, na których występują religijne symbole żydows­
kie, takie jak menora — świecznik siedmioramienny, lampa oliwna,
szofar — róg używany w Nowy Rok, czy etrog i lulaw — roślinne
atrybuty święta Sukkot. Współistnieją z nimi motywy z mitologii
rzymskiej, jak Wiktoria koronująca nagiego młodzieńca czy Fortu­
na z rogiem obfitości. Symbole te rzeźbiono na płytach lub
malowano na ścianę katakumb. Przetrwały do dziś.
Nagrobki, o formie płyty, pochodzące z czasów rzymskich,
odnaleziono w wielu miejscach basenu Morza Śródziemnego — na
terenie obecnych Włoch, Grecji, Hiszpanii, Egiptu i Azji Mniej­
szej. O późniejszych z wieków I V — V I niczego prawie nie
wiemy, a niewiele więcej o pochodzących z następnych stuleci.
W . średniowieczu stawiano prostą płytę pokrytą samym
tylko epitafium, czasem w reliefowym obramowaniu, prosto­
kątną lub półokrągłą u góry. Świadczą o tym nagrobki odkopane
przed wojną m. in. w Moguncji, Spirze, Erfurcie i Kolonii, odna­
lezione we Wrocławiu ( X I — X I I I w.), oraz z cmentarzy w Wormacji
(XI w.) i Frankfurtu nad Menem ( X I I I w.) Przejście od prostej
pionowej płyty do wyszukanych form architektonicznych (m. in.
wysokich nagrobków typu sarkofagowego) , można prześledzić
na cmentarzu w Pradze — najstarszym zachowanym cmentarzu
żydowskim w Europie Środkowej, gdzie grzebano od I połowy X V
do X V I I I w.
W okresie renesansu u Żydów sefardyjskich wykształciła się
pozioma forma nagrobka, która utrzymała się w gminach sefardyjs­
kich m.in. w Europie i w Izraelu po dziś dzień (il. 3). Najbardziej
okazałe ich przykłady znajdujemy na cmentarzu w Altonie ( X V I I w.)
i w Ouderkerk pod Amsterdamem (XVII w.), gdzie poziome płyty
lub nagrobki typu sarkofagowego pokrywa bogata dekoracja
przedstawiająca sceny biblijne, rodzajowe i historyczne; łączy ona
27

28

29

30

31

32

33

34

35

tematy żydowskie z motywami charakterystycznymi dla sztuki
europejskiej.
Wśród Żydów aszkenazyjskich — a więc także
polskich
— utrzymał się średniowieczny kanon pionowej płyty, wzbogacony
z biegiem czasu różnorodnymi elementami, tak w dekoracji, jak
i architekturze i programie ideowym. Wyraźny zestaw symboli i styl
zdobniczy, czerpiący w dużej mierze z baroku, a później z klasycyz­
mu, wykształcił się w X V I I i X V I I I w. i był związany z innymi
gałęziami żydowskiej sztuki — szczególnie ze snycerską i malarską
dekoracją wspaniałych drewnianych synagog, która też ma charak­
ter sztuki ludowej. Ten styl przetrwał prawie bez zmian na cmenta­
rzach w Polsce do początków X X w„ a w tradycyjnych społecznoś­
ciach mniejszych miast i miasteczek — aż do ich wojennej zagłady.
W końcu X I X w. i w X X w. na wielkomiejskich cmentarzach
żydowskich, takich jak w Warszawie, Łodzi i Wrocławiu, powstały
pomniki o motywach stylowych i symbolicznych zaczerpniętych
z cmentarzy chrześcijańskich, np. obeliski, kolumny z urną lub
draperią, rzeźbione sarkofagi (il. 5) monumentalne grobowce naśla­
dujące formę portyku, portalu, panteonu lub ołtarza, kaplice
cmentarne o cechach neogotyku, realistyczne rzeźby drzew o odcię­
tych gałęziach. W tym też czasie powstały specyficzne dla cmentarzy
żydowskich grobowce w „stylu biblijnym", który wyróżnia się
świadomym nawiązywaniem do form architektury Palestyny i Egip­
tu. Także popularność motywów mauretańskich w ornamentyce
wynika być może z dążenia do „orientalnych" skojarzeń. Istnieje
więc ogromna różnorodność form, stylów i źródeł inspiracji, a rów­
nocześnie... zupełna dowolność w ich łączeniu.
Tradycyjne nagrobki, produkowane masowo, stają się w tym
czasie, zwłaszcza w dużych miastach, szablonowe i pozbawione
wyrazu.
W X X w. na cmentarzu warszawskim a w mniejszym stopniu
i łódzkim pojawia się pełnoplastyczna rzeźba w duchu kubizmu,
ekspresjonizmu i secesji. Najcenniejsze dzieła — postaci ludzi
29

�-

II. 5. Nagrobki odbiegające od tradycji: sarkofag na grobie kupca Wilhelma Landaua. Warszawa 1889.
i aniołów z zasłoniętymi twarzami — wyszły spod dłuta Abrahama
Ostrzegi (ił. 4). Wszystko to odnosi się jednak — podkreślmy to raz
jeszcze — do dużych miast, a właściwie nawet tylko do tej części
cmentarzy, na których chowano najzamożniejszą i najbardziej
zasymilowaną część żydowskiej społeczności.
Jednak tematem niniejszego studium nie będą pomniki o cechach
stylowych zbliżonych do występujących na cmentarzach innych
wyznań, chociaż i one zasługują na uwagę historyków sztuki, lecz
pomniki o specyficznie żydowskim charakterze, tradycyjne, to
znaczy takie, którymi upamiętniała swoich zmarłych społeczność
żydowska w Polsce od średniowiecza po wiek X X .
Nie powstała jeszcze — o ile autorce wiadomo — typologia
nagrobków żydowskich w Polsce, podobnie jak nie podjęto analizy
ich cech architektonicznych czy stylowych na skalę szerszą niż zakres
jednego lub kilku cmentarzy. W sposób bardzo prowizoryczny
można wyróżnić trzy typy tradycyjnych nagrobków:
1. M a c e w a — typ najbardziej rozpowszechniony, a na wielu
obszarach jedyny (il. 1, 11, 12, 30 i in.). Jest to pionowa płyta
kamienna różnej wysokości, najczęściej od 75 cm do 150 cm,
zakończona prostokątnie, trójkątnie lub łukowato, a czasem w bar­
dziej oryginalny sposób. Pokrywają inskrypcja w jęzku hebrajskim,
zazwyczaj ograniczona z obu boków półkolumnami, pilastrami,
lizenami lub bordiurą. W przyczółku nad epitafium (czasem także
pod nim) umieszczona jest zazwyczaj dekoracja plastyczna o rycie
wklęsłym lub wypukłym, niekiedy rozbudowana do wielu pięter
i przytłaczająca samo epitafium. Płyta osadzona jest wprost w ziemi
lub na cokole, często podparta z tyłu podłużnym blokiem kamien­
nym o przekroju prostokąta, trapezu albo półkola.
Macewy bywały malowane, ale trudno powiedzieć, jak często,
ponieważ ślady polichromii zachowały się tylko gdzieniegdzie (np.
Lublin, Kazimierz nad Wisłą, Szydłowiec, Ożarów, Warszawa
i inne), a materiał archiwalny jest jeszcze skąpszy. Używano farby
czerwonej, zielonej, żółtej, niebieskiej i pomarańczowej, a także
czarnej, białej, srebrnej i złotej. Jak zauważył Diamant, kolorystyka
była brana pod uwagę już przy rzeźbiarskim opracowywaniu
nagrobka.
Oprócz kamiennych stawiano też macewy drewniane — i znów
trudno powiedzieć, jak bardzo były rozpowszechnione, bo nie
przetrwały wojny i zachowały się tylko na fotografiach (jak np. ze
Złoczowa w okolicach Lwowa). Wiadomo, że na cmentarzu warsza­
wskim jeszcze na początku X X w. stały nagrobki z dębowego
drewna, i to zarówno w kwaterach, gdzie chowano Żydów ortodok­
3 6

37

30

38

syjnych, jak i zasymilowanych. Nagrobki drewniane obejmowały
cały wachlarz form od prostej deski do starannie opracowanej
tablicy, z dekoracjami plastycznymi bliźniaczo podobnymi do tych,
którymi zdobiono pomniki kamienne. Obydwa typy nagrobków
mogły być zrobione prze tę samą o s o b ę .
W X I X w. pojawiły się macewy żeliwne (Warszawa, Międzyrzec,
Radomsko), o kompozycji epitafium i dekoracji nad nim podobnej
jak w macewach kamiennych, z tą różnicą, że często wykorzystywa­
no możliwości, jakie daje ten materiał, by stworzyć bardziej ozdobną
linię zwieńczenia. Litery są tu z reguły wypukłe (il. 8).
Jakkolwiek podstawowy schemat kompozycji macewy pozostał
ten sam, charakter dekoracji plastycznej, krój liter epitafium i po­
ziom artystyczny wykazują duże różnice, zależnie od miejsca i czasu
powstania. Najstarsza istniejąca obecnie na ziemiach polskich
macewa odkryta w 1917 r. we Wrocławiu i niedawno umieszczona
na tamtejszym cmentarzu pochodzi z r. 1203 i ma wygląd typowy dla
opisanych wyżej średniowiecznych nagrobków: jest to prostokątna
płyta bez ornamentów, z umieszczonym w prostym obramieniu
epitafium, upamiętniającym Dawida, syna Szaloma. Podobnie
wygląda fragment odkrytego niedawno w Świdnicy nagrobka z 1362
r. Najstarszy zachowany na swoim miejscu nagrobek żydowski
w Polsce stoi w Lublinie, na grobie Jakuba Kopelmana, zmarłego
w 1541 r. Ten i inne lubelskie nagrobki z X V I w. należą do
najskromniejszych macew z epitafium okolonym ramą (il. 6) lub
nawet bez niej, jak np. na grobie zmarłego w 1558 r. rabina Szaloma
Szachny. W Lesku podobne macewy pochodzą z pierwszych lat
X V I I w., a gdzieniegdzie pojawiają się jeszcze później, aż po wiek
X I X (Nowy Wiśnicz). Na cmentarzu Remu w Krakowie, drugim
najstarszym z zachowanych cmentarzy żydowskich w Polsce, X V I -wieczne macewy mają już przeważnie epitafium o nieco bogatszej
oprawie w formie gzymsu czy arkady, wzorowanej na renesanso­
wych portalach. Wersety epitafium umieszczone są w zagłębieniach,
a wypukłe, starannie opracowane litery stanowią zasadniczy element
dekoracji. Taką właśnie inskrypcję, ograniczoną dwoma pilastrami
przechodzącymi w łuk archiwolty, ma oryginalny, zachowany
nagrobek słynnego rabina Mosze Isserlesa, zwanego Remu, zmarłe­
go w 1572 r. (il. 7). Charakterystyczne jest to, że dostawiona znacznie
później macewa na grobie Remu ma znacznie prymitywniejsze
liternictwo (tekst epitafium jest ten sam), ale za to inskrypcję wieńczy
obfita barokowa dekoracja o treści symbolicznej, a ograniczają
z obu boków półkolumny oplecione winoroślą. Podobnie bogato
zdobione są inne macewy z X V I I I i X I X w.
39

�H 6 Najstarsza macewa na cmentarzu w Lublinie z 1541 r. na grobie Jaakowa Kopelmana. Typowa dla tego okresu pionowa płyta
z epitafium o prostym oprofilowaniu na obrzeżu (tekst tłum. — 2); il. 7. Płyta na grobie rabina Mosze Isserlesa, zwanego Remu, zm. 1572 r.
Cmentarz Remu w Krakowie (tłum. — 4); il. 8. Żeliwna macewa na grobie Samuela Poznera. Warszawa 1880; il. 9. Przykład płaskorzeźby
dostosowanej do pierwotnego kształtu kamienia. Lesko 1920

31

�Odbiegają od tego nagrobki z terenów ubogich w kamień
i tradycje jego obróbki.W północno-wschodniej Polsce używano
głazów narzutowych, ociosanych w kształt przypominający nieforemną macewę (Krynki, Tykocin) lub nie ociosanych (Tykocin, Orla,
cmentarz na Rybakach w Łomży), z prymitywnie wyrytym napisem
i bez ornamentów. Jeśli występuje jakaś dekoracja plastyczna, jest to
pojedynczy symbol wyryty w najprostrzy sposób (il. 13).
Macewy o nietypowym kształcie, wynikającym z formy użytego
kamienia, można spotkać też sporadycznie w innych okolicach (np.
w Lesku — niesymetryczne lub bardzo wydłużone w pionie);
dostosowanie płaskorzeźby do „zastanego" kształtu kamienia daje
dodatkowy, oryginalny efekt plastyczny (il. 9)
2. Nagrobki t y p u s a r k o f a g o w e g o . Bogaty zespół takich
nagrobków o różnych wariantach architektonicznych i stylowych
można znaleźć na cmentarzu Remu w Krakowie, zresztą dzięki jego
powojennej rekonstrukcji (il. 10). Prawdopodobnie istniały one
w jeszcze innych miejscach w Polsce, bowiem o sarkofagach „na
wzór praski", widzianych w Opatowie, wspomina Bałaban.
Porównanie odnosi się oczywiście do XV-wiecznego cmentarza
w Pradze. Warto tu dodać, że analiza nagrobków z cmentarzy
praskiego oraz wiedeńskiego doprowadziła badaczkę sztuki żydows­
kiej, Rachel Wischnitzer, do wniosku, że forma macewy wyłoniła się
na skutek ewolucji sarkofagu poprzez przekształcenie jego tylnej
ściany. Teza ta jednak nie została powszechnie przyjęta.
Nagrobki sarkofagowe w Krakowie mają wiele odmian. Tumba
jest często dwuczęściowa, składa się z prostokątnej skrzyni i przykry­
wającej ją półkolumny lub piramidy, dwu- lub czterospadowej,
Górna część miewa ściany o dużym nachyleniu i bywa bardzo
wysoka. Ściany pokryte są inskrypcjami i dekoracją. Ponadto do
przedniej, a czasem także tylnej ściany dostawiona jest wysoka płyta,
również pokryta inskrypcją. Taki jest nagrobek Mordechaja Saby,
rektora krakowskiej uczelni talmudycznej, który zmarł w 1576 r.:
wysoka, dwuspadowa tumba z pionową płytą z przodu i z tyłu
— i wszystko pokryte inskrypcjami hebrajskimi bez żadnej dekoracji
plastycznej.
3. Ohe 1 — (po hebrajsku — namiot) prosty budynek murowany,
dawniej też drewniany, z drzwiami i jednym lub dwoma okienkami
(il. 14). Otacza on jeden lub więcej grobów, oznaczonych wmurowa­
nymi w ścianę tablicami lub wolnostojącymi macewami. Jego
prototypem jest drewniany daszek na słupach, wznoszony nad
nagrobkiem dla jego ochrony. Ohel pozbawiony jest zazwyczaj
jakiejkolwiek dekoracji plastycznej, a umieszczona nad wejściem
tabliczka — o ile w ogóle istnieje — zawiera jedynie podstawowe
dane: tylko wyjątkowo tekst jest ozdobny i poetycki (np. jeden
z oheli w Warszawie).
4 0

41

42

32

Ohele wznoszono zazwyczaj na grobach słynnych rabinów ora
cadyków — duchowych mistrzów chasydyzmu; znajdują się
także nagrobki ich rodzin. Są one nadal odwiedzane — a czasei
remontowane lub na nowo wznoszone — przez kontynuatorów
polskich dynastii chasydzkich, mieszkających w Stanach Zjednoczo
nych i Izraelu; śladem ich wizyt są kwitle — kartki wotywne, na któri
robiono specjalne otwory w ohelach. W Polsce ohele znajdują s
m.m. w Warszawie, Leżajsku, Bobowej, Nowym Sączu, Sieniawie
Skierniewicach, Radomsku, Chrzanowie, Trzebini, Rymanowii
i wielu innych miejscowościach.
Trzeba jeszcze raz podkreślić, że powyższy podział jest prowizo­
ryczny, wyodrębnione typy nagrobków zachodzą bowiem na siebie.
W ohelu może stać typowa macewa, płynna jest granica miedz
macewą a sarkofagiem, bo przednia i/lub tylna ściana sarkofag
może powiększyć się i przyjmować na siebie najważniejsze elementy:
inskrypcję i ornament, a skrzynia sarkofagu — maleć i trac^
ozdoby, aż stanie się ledwie widoczną nad ziemią poziomą kolumną
podtrzymującą macewę.
Znane są również inne formy nagrobków. W czasie swoich
wędrówek po Europie Wschodniej Levy zwrócił uwagę m.in. na
niskie murowane lub drewniane budynki z wbudowaną z przodu
płytą z epitafium, widoczną z zewnątrz i czasem chronioną drzwicz­
kami. Sfotografował on takie groby w Słonimiu i Kobryniu. Jak
wynika ze znanych fotografii Jana Bułhaka, także w Wilnie było ich
bardzo dużo. Obmurowane pionowe płyty były w Białymstoku.
Fotografie z okresu I wojny światowej przedstawiają nagrobki
w formie podłużnych drewnianych budek na cmentarzu w Stolinie.
Levy odnotował też ciekawe przypadki wykorzystania w roli
pomnika nagrobnego różnych materiałów, takich, które były dostę­
pne dla niezamożnych: pnia ściętego drzewa, pala wkopanego
w ziemię z blaszaną lub kamienną tablicą, części kamienia młyńskie­
go.
Opisując cmentarz w Kazimierzu nad Wisłą, Bałaban wspomina
pomniki z początku X I X w., które „wprawiono do muru w oddziel­
nych niszach" a mówiąc o pięknym, założonym w X V w. cmentarzu
we Lwowie, na którym sam zinwentaryzował wiele nagrobków,
określa niektóre pomniki jako „wielkie jak ściany". Na cmentarzu
poznańskim widział zaś — przeniesione ze starszego cmentarza
— „nagrobki małe, t r ó j k ą t n e " . Mogły istnieć jeszcze inne typy
nagrobków, które zostały zniszczone w czasie wojny.
Charakterystyka form nagrobków, ich cech architektonicznych
i rzeźbiarskich — to jedno z możliwych spojrzeń na cmentarze
żydowskie. Inne podejście wiedzie do analizy symboliki płaskorzeźb,
gdzie oprócz wiedzy historyka sztuki potrzebna jest już lepsza
znajomość tradycji i religji żydowskiej. Trzecie pole badań to
43

44

45

�z! i

i
4 44* '

l-r-l; j . ; i J

12

14

II. 11. Nagrobek Jehudy Leiba, syn Azriela. Warszawa 1822. Lwy
nawiązują do imienia zmarłego. Na księdze cytat z Biblii, litery Pe
Nun (skrót słów „Tu spoczywa") otwierają epitafium. Ligatury liter
Alef i Lamed w czwartym i szóstym rzędzie oraz liter Lamed, Pe
i Kof w ostatnim rzędzie są ozdobnie zakończone. W całym tekście
liczne skróty oznaczone „lilijką". W przedostatnim i ostatnim
wierszu sentencja dająca po podsumowaniu wartości liczbowych
liter rok śmierci (tłum. — 8); il. 12. Akrostych w epitafium: pierwsze
(z prawej) litery wierszy, wyróżnione wielkością, tworzą imiona
zmarłego. Nagrobek Beniamina Zeewa Wolfa. Bieruń Stary 1832
(tłum. 14); il. 13. Często spotykany w pn.-wsch. Polsce typ nagrobka
z kamienia polnego, o prymitywnym liternictwie i rysunku reliefu
Tykocin; i l . 14. Ohel na grobie rabina Chaima Herca Halperna
Białystok 1922
33

�II. 15. Owce w wodopoju. Nagrobek z 1 poł. X I X w.
hebrajskie napisy nagrobne, które godne są uwagi zarówno ze
względu na swoją treść i stylistykę jak i opracowanie plastyczne.
Epitafia
Interpretacja symboliki płaskorzeźb na nagrobkach, rozstrzyga­
nie pytania, czy twórca użył przypadkowo tego, a nie innego
motywu, sięgając po prostu do ustalonego repertuaru przedstawień,
czy też wywiódł obraz z faktów związanych z osobą i życiem
zmarłego nie jest możliwe bez znajomości treści epitafium. I rzeczy­
wiście — inskrypcja nagrobna zbliża nas do odcyfrowania języka
płaskorzeźb. Zbliża, ale niezmiernie rzadko daje rozstrzygającą
odpowiedź, bowiem tradycyjne epitafium hebrajskie — tzn. takie,
które umieszczano na grobach religijnych Żydów, przynajmniej od
X V I w. aż do czasu wojennej zagłady — to zazwyczaj tekst
stereotypowy, zrytualizowany, wręcz frazes. Nie bez racji Schiper
określił XVIII-wieczne epitafia jako „przeładowane epitetami i prze­
nośniami, i często przez to niezrozumiałe" , a Dawidson pisał, że
Jest rzeczą wiadomą, że epitafia hebrajskie są przeważnie zbiorem
przesadnych frazesów, nic wspólnego ze zmarłą osobą nie mających,
lecz będących swego rodzaju ozdobą barokową, splecioną z wieńca
stów i z d a ń " . Podobnie Bałaban obrazowo określa je jako
„napuszyste" , a gdzie indziej jako pisane „stylem książkowym,
niecodziennym" i podpiera ten zarzut cytatem: „chwała wieku,
szklanka mannny, kosz książek, nasz nauczyciel, o którego duszę
walczą aniołowie niebiescy z ziemianami" . Takie przykłady
można przywoływać w nieskończoność, a styl, którym posługiwali
się autorzy inskrypcji — czasem początkujący poeci — określano
jako melica, co oznacza styl o biblijnej lub talmudycznej frazie.
Lektura hebrajskich epitafiów na cmentarzach żydowskich,
które przetrwały w Polsce, potwierdza te określenia, choć inaczej
patrzymy dziś na to, co kiedyś ganiono jako mało nowoczesne.
Typowe jest rozbudowane epitafium o długości 10—20 wierszy,
wypełnione epitetami pochwalnymi, alegoriami i metaforami obrazującmi cnoty zmarłego oraz żal osieroconej gminy czy rodziny.
Zawiera ono często wersety z modlitw, cytaty z Biblii, zwłaszcza
z Psalmów, i z innych dzieł religijnych, np. z Przypowieści Ojców
(Pirke Awot), będących częścią Talmudu. Jednakże bogactwo
źródeł religijnych, z których czerpali autorzy epitafiów, pozwalało
na tworzenie tekstów bardzo się od siebie różniących, choć podob­
nych w ogólnej wymowie. Bywa więc. tak, że np. dziesięć dowolnie
wybranych sąsiadujących ze sobą nagrobków ma teksty niemal
zupełnie inne; kiedy indziej podobna grupa macew będzie miała
inskrypcje prawie indentyczne, różniące się tylko personaliami
zmarłego. Dają więc one informacje nie tyle o jego życiu i śmierci, co
o tym, jakie cechy uchodziły w społeczności żydowskiej za najbar­
dziej godne pochwały, a więc i uwiecznienia w kamieniu. Jak pisze
Anna Kamieńska: „Takie są konwencje nagrobkowych napisów,
jakby umierali tylko dobrzy i p r a w i " .
Jakie były te cechy, nakazane przez Pismo i tradycję, a upamiętone w epitafiach? A więc zacność, prawość, bogobojność (dosłow­
nie „bojaźń Boga" lub „bojaźń niebios"), gorliwość w spełnianiu
46

47

48

49

50

51

52

53

34

przykazań, uczoność (chodzi oczywiście o znajomość pism religij­
nych) i zasługi w przekazywaniu tej wiedzy potomnym, hojność
(wyrażająca się w dobrocznności dla gminy), miłosierdzie, sprawied­
liwość, Typowym początkiem epitafium mężczyzny jest isz tam
we-jaszar, co może być tłumaczone jako „mąż zacny i prawy", bądź
też inaczej, ponieważ zakres znaczeniowy tych słów jest szeroki: tam
oznacza również prostotę, prostolinijność. Inskrypcja na grobie
kobiety często zaczyna się od słów isza haszuwa we-hacnua — „ko­
bieta poważana i cnotliwa".
Pochwały dotyczą nie tylko zmarłego, ale nierzadko jego przod­
ków, np. „Jaakow syn sławnego mędrca Awrahama z Opoczna"
(patrz tłumaczenie 7)*, a w wypadku kobiet — małżonka. Dla
dodania powagi swej ocenie twórca epitafium powoływał się na
autorytet społeczności, podkreślając, że zmarły był „poważany",
„szanowany", a „imię jego było sławione w bramach" .0 tym, jak
trwały był repertuar panegirycznych zwrotów może świadczyć fakt,
że prawie ten sam ich zestaw można odnaleźć na X I X - , a nawet
XX-wiecznych nagrobkach w Warszawie, Łodzi, galicyjskim mias­
teczku, co na XVI-wiecznych nagrobkach w Pradze A czego konkretnego możemy dowiedzieć się o zmarłym? Na
większości cmentarzy niezmiernie rzadko podawany jest jego wiek,
ale czasem spotyka się określenia takie, jak zaken lub jaszisz — stary,
jeled— chłopiec, bachur — młodzieniec, awrech — młody człowiek,
jalda — dziewczynka, betula — panna, narzeczona, kala — panna
młoda, almana — wdowa. Rządziły tu obyczaje lokalne, bo np.
nagrobkach w Pyskowicach k. Katowic często podany jest rok
urodzenia oraz data śmierci i pogrzebu, który następował zazwyczaj
dzień po śmierci. Najczęściej dopiero pod koniec epitafium określo­
na jest tożsamość: imię i imię ojca, a u kobiet czasem też imię męża.
Wyjątkowo podawano też dalszych przodków (il. 54). Po imieniu
ojca dodane jest lewi lub kohen, jeśli zmarły należał do potomków
pokolenia Lewiego lub do pokolenia kapłańskiego, wywodzącego
się od arcykapłana Aarona (np. tłum. 2 i 16).
Bardziej skomplikowana jest sprawa z nazwiskami. Dopiero
w X I X w. stały się one obowiązkowe dla wszystkich Żydów. Rzadko
jednak można je znaleźć na tych nagrobkach, które interesują nas
jako przykłady symboliki i sztuki żydowskiej. W niektórych miejsco­
wościach zdarza się, że na żadnym z zachowanych nagrobków nie
ma ani jednego nazwiska. Spotykamy je natomiat w wielkomiejskich
gminach na nagrobkach X I X - i z reguły na XX-wiecznych. W zasa­
dzie pojawiają się one w połowie X I X w„ ale, jak pisał z nutą
wyrzutu Bałaban „to dzieje się tylko w wielkich miastach i u rodzin
bardziej postępowych, zacofani i mieszkańcy miast prowincjonal­
nych nadal nie troszczą się o nazwiska i wypisują tylko imię zmarłego
i imię jego ojca" . Wspomniał on też o umieszczeniu „przez
pobożnych" nazwiska z tyłu nagrobka, ale spotyka się to stosunko­
wo rzadko.
Czasem po imieniu ojca lub męża podawano miejsce jego
54

55

56

* Powołuję się na tłumaczenia zamieszczone na ss. 60—62 w art.
S. Krajewskiego. Dalej podaję tylko skrót: tłum.

�sekwencja liter-cyfr tworzy słowo lub wyrażenie, dzięki czemu data
pochodzenia, np. „Mirel, wdowa po zmarłym Dawidzie, lewicie
może być zakodowana w tekście (tłum. 8, il. 11). Przykład pomysło­
z Litwy" (Warszawa, 1848) lub „Aaron Kolber syn Michaela ze
wości autorów epitafiów to data 5620 (=1860) zaszyfrowana
Żmigrodu" (Katowice, 1930 r.). Czasem dowiadujemy się, że zmarły
w słowie keter — korona (Pyskowice, Warszawa). Podobne zabiegi
pochodził „ze świętej gminy..." — tu następuje nazwa miejscowości,
stosowano już w X V w. w Pradze, czego dowodem jest data w słowie
(tłum. 7 i 17).
cedaka — sprawiedliwość, dobroczynność (1439 r ) . T a k a sztuka
Warto dodać, że imię, imię ojca, fakt przynależności do rodu
wymagała przeważnie przestawienia cyfr-liter dających w sumie
kohenów lub lewitów, a także data, stanowiły treść inskrypcji na
datę, co daje pewne pojęcie o trudnościach, z jakimi boryka się
średniowiecznych nagrobkach żydowskich (Wormacja, Frankfurt,
badacz epitafiów. Mało tego: litery składające się na datę (podobnie
Praga), a imię i imię ojca — na starożytnych nagrobkach i ossuariach
jak na imię) mogą być rozsiane po wersecie lub nawet całym
w Palestynie i Rzymie ( I I — I V w . ) .
epitafium i tylko kropki albo „ptaszki" nad nimi — czasem ledwo
Zawsze obecnym elementem epitafium jest data śmierci, umiesz­
widoczne — podpowiadają, które z nich należy wyłowić i podsumo­
czana zazwyczaj na końcu. Składa się na nią dzień, miesiąc i rok,
wać. Te zabiegi są głęboko osadzone w tradycji żydowskiej,"
oczywiście według kalendarza żydowskiego, w którym miesiące są
szczególnie w wiedzy kabalistycznej, która zbieżnościom liczboksiężycowe, a lata liczone od stworzenia świata. Czasem poprze­
wo-znaczeniowym przypisuje wielką rolę.
dza je dzień tygodnia (po hebrajsku: „dzień pierwszy" itd.), przy
W dacie tysiące zazwyczaj opuszczano, umieszczając po niej
czym sobota jest określana jako szabat kodesz — święta sobota,
a piątek jako erew szabat — wigilia soboty. Dzień miesiąca też bywa zamiast tego wyrażenie li-prat katan — według małej rachuby,
podany opisowo, np. erew rosz chodesz — wigilia nowego miesiąca. skrócone do liter LPK (patrz T/3)* często połączonych w ozdobną
ligaturę (il. 11, 21).
Występują też nazwy świąt (il. 57). Gdzieniegdzie podawano też datę
pogrzebu.
Na tradycyjnych nagrobkach, którymi się zajmujemy, rok
* Ze względu na trudności techniczne związane z drukiem, na
podany jest w formie właściwej językowi hebrajskiemu, tzn. za
końcu artykułu podajemy tablicę z literami hebrajskimi, w tekście
powołując się tylko na właściwy numer przykładu — np. T / l .
pomocą liter, które zarazem mają wartość liczbową. Czasem ta
59

57

58

II 16 Nagrobek Miriam przedstawia werset biblijny, mówiący o Miriam grającej na bębnie. Warszawa; il. 17. Nagrobek Dawida; do imienia
nawiązuj!werset z psalmu Dawida (Dawid grał na harfie). Warszawa 1826; il. 18. Inskrypcja wkomponowana w relief, przedstawiający misę
i dzban lewitów dwie gałęzie palmowe i koronę. Nad naczyniami: „Oto służba lewitów", pod koroną: „Korona Tory", w łuku — zwrot „Tu
spoczywa" Nagrobek Efraima lewity. Sieniawa, poł. X I X w. (?); il. 19. Fragm. manuskryptu z X I V w. „Machsor Lipsiae"

35

�Na nagrobkach pojawiają się dane dotyczące zajęcia i funkcji
pełnionych w gminie, np. mohel—dokonujący obrzezania chłopców
na znak przymierza Izraela z Bogiem, sofer — kopista świętych
tekstów Tory, mezuzy i tefllim, dajan — sędzia, aw bet din
- przewodniczący sądu rabinackiego, sztadlan — przedstawiciel
gminy żydowskiej wobec władz miejscowych, szamasz — dozorca
synagogi itp. (tłum. 14, 17). Nie są to jednak nigdy zwykłe zawody,
wyjątek stanowi tu zawód lekarz — rofe. Spotkać można zaszczytny
tytuł gaon oznaczający w Babilonii rektora szkoły talmudycznej,
a potem wybitnego uczonego i autorytet w dziedzinie religijnej
(tłum. 2, 5, 6, 17).
Uderzający jest egalitaryzm epitafiów, który zresztą wprowadza
w błąd co do rzeczywistej rangi zmarłego, Może to wyraz równości
wobec śmierci, która zaciera granice między mędrcem a prostacz­
kiem, bogaczem i biedakiem? Ale jest też przyczyna bardziej
prozaiczna: nawyk stosowania tytułów — w zasadzie przysługują­

cych rabinom, czyli autorytetom w sprawach prawa religijnego — do
właściwie wszystkich zmarłych. Bałaban jako jedyne wiarygodne
wymienia tytuły chawer (dosł. towarzysz; tradycyjny tytuł uczonego),
morenu (dosł. nasz nauczyciel; tytuł osoby o kwalifikacjach rabina lub
uczonego) i kadosz (dosł. święty; tak określano męczenników, którzy
oddali życie za wiarę). Jednakże tytuł morenu [we-] haraw (MW,
T/4, M W H , T/5) poprzedza nazwisko na wielkiej liczbie nagrobków,
a na niektórych cmentarzach jest on regułą — nie może więc być brany
dosłownie. Zapewne więcej wspólnego z rzeczywistością ma tytuł
morenu we-haraw rabi (MWHRR, T/6) — nasz nauczyciel pan rabin.
Te tytuły i ich kombinacje są zawsze skracane do pierwszych liter, co
dodatkowo utrudnia ich interpretację.
Chociaż w judaizmie nie ma jednej, precyzyjnej doktryny
dotyczącej losów duszy po śmierci ciała, uważa się, że dusza jest
nieśmiertelna i żyje nadal w olam ha-ba — przyszłym świecie.
Życzenia dotyczące życia pośmiertnego i odpoczynku duszy, a także
60

II. 20. Litery wypukłe, ozdobione kółkami w poł. wys., poziome kreski wyolbrzymione, pionowe zredukowane. Nagrobek Jehudy s.
Eliakuma Gecla. Mikołów 1731 (?); il. 21. Liternictwo wypukłe, litera Lamed ma kształt głowy ptaka. Nagrobek Riwy c. Icchaka. Przytyk 1824;

V
IJl,
iii

II. 22. Litery wklęsłe, ozdobione kropkami, skróty znaczone arabes­
ką. Nagrobek Szmelke s. Aarona. Warszawa 1817; i l . 23. Litery
przypominają iluminowane manuskrypty. Litery wypukłe, ozdobio­
ne kropkami w poł. wys. Skróty i daty oznaczone „v". Nagrobek
Sary. Tarnów 1799

�II. 24. Litera Lamed o zakończeniu w kształcie głowy ptaka
dziobiącego liść. Lublin 1817

prośby o orędowanie za żywymi często pojawiają się w inskrypcjach
nagrobnych i należą do ich najciekawszych elementów, choć i one
uległy skonwencjonalizowaniu, i to do tego stopnia, że stosuje się
tylko ich skróty. Najczęstsze to T/7 „niech jego (jej) dusza będzie
w ogrodzie Eden (tzn. w raju)", T/8 „niech spoczywa w pokoju".
Powszechny w Polsce, a zarazem bardzo dawny, bo występujący już
na wczesnośredniowiecznych nagrobkach żydowskich jest zwrot
T/9 „niech jego pamięć będzie błogosławiona" lub „błogosławionej
pamięci", czy T/10 „niech pamięć sprawiedliwego będzie błogosła­
wiona". Zwrotu tego używano prawie zawsze po imieniu wcześniej
zmarłego ojca lub małżonka (np. tłum 17). Natomiast zwrot T/11
„oby jego światło świeciło nadal" — oznacza, że wspomniany
w epitafium ojciec zmarłego jeszcze żyje (tłum. 7, 15).
Zwrotów dotyczących śmierci i życia pośmiertnego jest bardzo
wiele, niektóre z nich to: „niech jego dusza dostąpi żywota wieczne­
go", „został zabrany do wysokości", „został przyłączony do swego
ludu" lub „do swoich przodków", „dusza jego wstąpiła do niebios",
„odszedł do miejsca pokoju" lub „miejsca prawdy", „miejsca
odpoczynku". Najważniejszy jest jednak zwrot, który stał się
nieodmiennym zakończeniem każdego epitafium i często pozostał
jedynym hebrajskim elementem odległych już od żydowskiej tradycji
epitafiów w innych językach — tichje niszmato crura bi-crorha-chajim występujący w postaci skrótu T/2. Werset ten ma swe
źródło w I Księdze Samuela , występuje też w liturgii — w modlit­
wie Izkor zmawianej w synagodze za umarłych, której część
stanowi słynna pieśń El Małe Rochami (Boże pełen miłosierdzia)
oraz podczas pogrzebu *. Metafora ta pozwala na różne tłumacze­
nia, bardziej i mniej dosłowne. Niektóre z nich to: „Oby jego/jej
dusza miała udział w życiu wiecznym" , „Niechaj dusza jego
włączona będzie do grona żyjących" „Niechaj dusza jego przyjęta
zostanie w grono żyjących" , „Niech dusza (...) otoczy się
obleczeniem życia w Bogu" lub „Niech jego dusza będzie związana
w węzeł życia wiecznego" — ta ostatnia wersja jest najbardziej
dosłowna i najbliższa powszechnie przyjętym angielskim i niemiec­
kim tłumaczeniom. Omawiany werset występował na nagrobkach
już w starożytności a rozpowszechnił się w średniowieczu (Wormac­
ja — od 1162 r„ Frankfurt n. Menem — powszechnie używane od
1347 r„ Wiedeń, Znojmo w Czechach, Budapeszt). Znany też był
w gminach sefardyjskich, skądinąd różniących się tradycją. Wy­
stępuje też na nagrobkach XVI-wiecznych w Lublinie i Krakowie,
le —według rozeznania autorki — nie jest tam regułą; trudno
określić to z pewnością, ze względu na powojenną rekonstrukcję
nagrobków w Krakowie, a zapadanie się w ziemię tych w Lublinie.
Czasem po skrócie T/2 następuje słowo amen, pieczętujące jakby
prośbę o życie wieczne, jak np. na nagrobku z 1613 r. na cmentarzu
Remu w Krakowie. Oprócz tego na wielu nagrobkach tego cmenta­
rza występuje słowo amen wydrapane kursywą hebrajską w zastyga
jącym cemencie, zapewne przy rekonstrukcji, niesłusznie brane przez
niektórych za znak kamieniarski. Okoliczności powstania tych
napisów nie są autorce znane.
61

62

63

6

65

66

6 7

68

69

a

Słowo amen, tak jak i podobnie używane słowo seta, czasem
trzykrotnie powtórzone, było częstym zakończenem epitafium w
Środkowej i Zachodniej Europie w dobie średniowiecza i pojawiało
się czasem aż do X V I I I wieku. W Polsce można je spotkać
w Krakowie i Lublinie, a także na jednym z najstarszych znanych
nam nagrobków żydowskich w Polsce — wrocławskiej macewie
z 1345 r„ gdzie słowo sela występuje dwa razy.
Skoro pojawił się już problem skrótów w epitafiach, warto
dodać, że te, które wymieniono wyżej, nie wyczerpują bynajmniej ich
repertuaru. Np. wyrażenie ire Elokim lub ire Adonaj — bogobojny
— skracane jest na najrozmaitsze sposoby. Skrótem jest początek
każdego prawie epitafium — litery T / l od po nitman — tu
pochowany, po nikbar — tu pogrzebany, lub po nignaz — tu ukryty,
czasem zastąpione przez litery T/12 od po tamun — tu pochowany .
Skrót ten bardzo często wkomponowany jest w ornament nad
epitafium (il. 8, 28, 41, 45, 55, i in.). Litery T/13 to skrót od ben reb
— syn pana, lub bat reb — córka pana, poprzedzający patronimicum. Rzadsze są skróty odnoszące się do rodów: T/14 od kohen
we-cedek—kapłan i sprawiedliwy oraz T/15 segan lewiim — pokole­
nie lewitów; z tych skrótów zresztą powstały popularne nazwiska
Kac i Segal. Trzeba przyznać, że nagromadzenie skrótów w i tak już
skrótowej — bo pozbawionej samogłosek — inskrypcji hebrajskiej
stanowi istną łamigłówkę i ... pułapkę dla ich badacza.
W X V I I I wieku w hebrajskich inskrypcjach nagrobnych stają się
modne różne figury stylistyczne; moda ta kwitnie w X I X wieku
i utrzymuje się do końca trwania kultury żydowskiej w Polsce, choć
w X X wieku, gdy nagrobki stają się szablonową „masówką",
ubożeją też epitafia. Wśród tych figur popularne są akrostychy,
w których pierwsze (oczywiście od prawej strony) litery kolejnych
wersetów tworzą imię zmarłego, czasem z dodatkiem kohen, lewita
lub z nazwiskiem. Litery te twórca nagrobka przeważnie wyróżniał
wielkością, kropką lub ptaszkiem nad literą, a czasem w bardziej
oryginalny sposób, np. umieszczając je w obwódkach (Chęciny,
Sosnowiec-Modrzejów) lub w pionowym zagłębionym pasie (Inowłódz). Typowy jest nagrobek z Bierunia Starego z 1829 roku, gdzie
pierwsze litery, większe od pozostałych, tworzą imiona zmarłego
Beniamin Zeew Wolf, powtórzone ponadto w treści inskrypcji (tłum.
14, i l . 12). Na warszawskim cmentarzu takie inskrypcje są bardzo
często spotykane.
Innym środkiem chętnie używanym w X I X i X X wieku są rymy,
wzorowane na poematach liturgicznych zwanych pijut. Czasem ta
sama sylaba (najczęściej im — końcówka liczby mnogiej) kończy
wszystkie wersety inskrypcji (tłum. 16 i 17).
Niezliczone przenośnie i epitety, które można znaleźć na nagrob­
kach żydowskich w Polsce, mogłyby — i powinny — stanowić
przedmiot osobnych badań literackich. Metafory takie jak: „kroczył
ścieżkami Tory", „jego świeca w nocy nie gasła", „wyciągał dłonie
do biedaków", „był ozdobą swego ludu" lub „pokolenia", „pasterz
ludu Izraela", „szedł prostą drogą przez całe swe życie", „światło
diaspory" można by mnożyć w nieskończoność. Nietrudno zauwa70

71

17

�X.
V nr

II. 25. Jedna z wyjątkowych macew z postacią ludzką (ale od tyłu), ponadto trzoda owiec, studnia, dom. Warszawa 1824; i l . 26. Dłonie
z nożem do obrzezywania, na nagrobku wykonującego tę czynność rabina Jaakowa Cwi Witelsona. Po bokach zwój Tory z gwiazdą Dawid
i szofar — róg do trąbienia w Nowy Rok. Warszawa 1924.
żyć, że w prawie wszystkich tych zwrotach pobrzmiewają echa
biblijne i rabiniczne, a wiele jest dosłownymi cytatami z Biblii,
Talmudu i tekstów litugicznych (np. tłum. 10, i l . 35). Autorzy
doskonałego studium o cmentarzu żydowskim w Pradze ,obejmującego 170 nagrobków z X V i X V I wieku, wymieniają ponad 300
różnych wersetów zaczerpniętych z Biblii, w tym najczęściej z Księgi
Rodzaju, Księgi Samuela, Hioba, Jeremiasza, Izajasza, z Psalmów,
Trenów Jeremiasza i Przypowieści Salomona. Choć brak jest
jakiejkolwiek podobnej analizy dotyczącej Polski, lektura wybra­
nych epitafiów, w większości XIX-wiecznych, z różnych okolic, daje
wrażenie podobnego bogactwa. Oto kilka przykładów: „I umarł (...)
sędziwy i syty dni, i został przyłączony do przodków swoich" (Rdz.
25:8), „był mężem sprawiedliwym, nieskazitelnym wśród swego
pokolenia" (Rdz. 6:9), „mąż, który boi się Pana" (Ps 112:1), „niech
łaska twoja będzie pociechą moją" (Ps 119:76), „który boi się Pana,
który kroczy jego drogami" (Ps 128:1), „kto ma czyste dłonie
i niewinne serce" (Ps 24:4). Pochwałę kobiety czerpano najczęściej ze
znanego fragmentu Przypowieści Salomona: „dzielna kobieta (...) jej
wartość przewyższa perły" (31:10), „Wyświadcza (...) dobro (...) po
wszystkie dni swego życia" (31:12), „jej lampa w nocy nie gaśnie"
(31:18), „otwiera swoją dłoń przed ubogim, a do biedaka wyciąga
ręce" (31:20), „mąż jej jest w bramach szanowany" (31:23), „bogo­
bojna żona jest godna chwyły" (31:30)—wersety te występują często
na nagrobkach. Rozpacz bliskich opisywał autor epitafium słowami
z Trenów Jeremiasza: „nie ma, kto by je pocieszył" i „Wejrzyj, Panie,
na moją niedolę" (1:9), „Dlatego płaczę, moje oko, moje oko zalewa
się łzami" (1:16), „Ustała radość naszego serca (...) spadła korona
z naszej głowy, (...) Dlatego chore jest nasze serce, dlatego zaćmione
są nasze oczy (5:15—17).
Biblijny Laban, zawierając przymierze z Jakubem, mówi: „Ten
oto kopiec i ten pomnik (hebr.: macewa) będą świadkami..." (Rdz.
31:51—52). Werset ten otwiera epitafium na XII-wiecznym nagrob­
ku we Frankfurcie, XVI-wiecznym — w Pradze; w Polsce autorka
spotkała go m.in. na XVI-wiecznym nagrobku w Lublinie i X I X 72

-wiecznych macewach z Kazimierza nad Wisłą, Sieniawy, Bledz
i Łosic, co znów każe pamiętać o ciągłości żydowskiej tradyc
czerpiącej z tych samych źródeł w różnych krajach i epokach.
Pretekstem do wersetu biblijnego może być imię zmarłego
— imię patriarchy, „matki ludu Izraela", króla lub proroka. Wśród i
wielu przykładów znanych autorce z polskich cmentarzy są następu­
jące: „Abraham zestarzał się i posunął się w latach" (Rdz. 24:1),
a potem „umarł (...)sędziwy i syty dni, i został przyłączony doi
przodków swoich" (Rdz. 25:8), „I wyszedł Izaak (...) na pole" (Rdz.
24:63; tłum 13), „Izaak (...) umarł, i został przyłączony do przodków
swoich sędziwy i syty d n i " (Rdz. 35:29), „Mojżesz był pasterzem" I
(Wj. 3:1), „Gdzie jest Sara? (...) W tym oto namiocie" (Rdz. 18:9). Te
dwa ostatnie wersety zostały na warszawskim cmentarzu zilustrowa­
ne płaskorzeźbami: na nagrobku Mojżesza obok tego wersetu
widnieje trzoda owiec (il. 15), a cytat o Sarze wyryty jest na domku
z otwartymi na oścież drzwiami. Także błogosławieństwo udzielon
przez Jakuba jego synom — protoplastom dwunastu plemio
Izraela — inspirowało zarówno twórców paskorzeźb, jak i autorów
inskrypcji, którzy cytowali takie np. wersety: „Szczenię lwie, Juda",
„Juda — ciebie będą sławić bracia twoi" (Rdz. 49:8—9), lu
„Naftali — smukła łania" (Rdz. 49:21). Źródłem cytatów nawiązu­
jących do imion zmarłych stały się też przedśmiertne słowa Mojżesza
do plemion Izraela (Tłum. 8; i l . 11).
Sztuką bardziej wyrafinowaną od dobierania wersetów biblij­
nych było ich parafrazowanie. Na starym, już nie istniejącym
cmentarzu w Łodzi autor epitafium sięgnął po werset „Nic tu
innego, tylko dom Boży" ze słynnej wizji Jakuba (Rdz. 28:17)
i przekształcił go w „Nic tu innego, tylko dom wieczności" ,
nawiązując do faktu, że jedna z hebrajskich nazw cmentarza brzmi
właśnie bet olam — dom wieczności.
Bardzo ciekawe parafrazy można znaleźć na cmentarzu w War­
szawie. Oto dwa przykłady inskrypcji, w których wykorzystano
zbieżność imion zmarłych i postaci biblijnych, w obu płaskorzeźba
jest ilustracją treści, i w obu tematem tej płaskorzeźby są instrumenty
:

73

II. 27. Dłoń trzymająca pióro, nagrobek sofera, kopisty świętych
tekstów. Warszawa, 1 poł. X I X w.; il. 28. Dłoń lejąca wodę z dzbana
— na nagrobku lewity, po bokach relief litery Pe Nun (skrót słów
„Tu spoczywa"). Warszawa

1 tf€'S
38

�muzyczne — motyw skądinąd rzadki. Pierwszy: w Księdze Wyjścia
(15:20) opisane jest, jak prorokini Miriam, siostra Aarona, prowa­
dząc za sobą wszystkie kobiety, sławi tańcem i śpiewem szczęśliwe
przejście Żydów przez Morze Czerwone. Na warszawskim nagrobku
Miriam, płaskorzeźbę przedstawiającą trąby, bębny, flety i skrzypce
okala wstęga, na której umieszczono odpowiedni werset: „I wzięła
Miriam bęben w swoje dłonie", ale słowo tof— bęben zastąpiono
słowem tow — dobro. Jego sens więc jest: „Miriam zabrała ze sobą
dobro" . Relief odnosi się od pierwotnego sensu, może po to by
ułatwić skojarzenie? Niestety, duża część epitafium pogrążona jest
w ziemi i nie można odczytać daty, zapewne jest to jednak nagrobek
z X I X wieku, możliwe, że z jego pierwszej połowy (il. 16).
Na nagrobku Dawida syna Jeremiasza, zmarłego w 1826 roku,
instumenty muzyczne wyrzeźbione są z większą biegłością. Tu
również są one plastyczną ilustracją imienia zmarłego, a zarazem
komentarzem do wyrytego nad nim wersetu, który i w tym wypadku
jest trawestacją tekstu biblijnego. Słowa newe! we-kinor — cytra
i harfa (Ps 150:3) zamienione zostały na podobnie brzmiące ewel
kinorenu — żałoba naszych harf, przez co uzyskano tekst: „Czy
nasze harfy zmieniły się w żałobę, bo umarł Dawid, radość naszego
serca". Zmarłym był Dawid, a biblijny Dawid, jak wiadomo, grą na
harfie odpędzał przygnębienie króla Saula. W centrum reliefu
widnieje instrument o wyglądzie liry, po prawej — piszczałki, po
lewej — trąbka. Lira ma zakończenia w formie orlich głów,
zwieńczona jest koroną, a pod strunami — dziś już nie istniejącymi,
a zrobionymi zapewne z drutu — umieszczono inicjały pierwszych
słów epitafium: tu spoczywa (il. 17).
Wiele mówi porównanie tego przedstawienia z nagrobkiem
Dawida de Rocha w Amsterdamie, gdzie mistrzowsko wyobrażona
jest postać króla Dawida grającego na harfie — również jako aluzja
do imienia, ale wykorzystująca właściwą żydom sefardyjskim swo­
bodę w przedstawianiu postaci ludzkich.
74

Przykładem zastosowania gry słów jest opisany prze Levy'ego nagrobek ze Słonimia, na którym w epitafium wyryto
werset z Trenów Jeremiasza „I pomnożył (Pan) u córki Judzkiej
smutek i narzekanie" (Lm 2:5). Ostatnie słowo może być dwojako
odczytane: jako anija — lament, narzekanie lub jako onija — okręt.
Skorzystał z tego artysta, umieszczając pod tym wersetem wizerunek
łodzi ze złamanym masztem.
Gdy oglądamy dekoracje plastyczne na tradycyjnych nagrob­
kach żydowskich, umieszczone zazwyczaj w przyczółku macewy,
możemy często zauważyć wplecione w płaskorzeźbę fragmenty
inskrypcji. To pole, na którym spotyka się badacz epitafiów
z badaczem plastyki nagrobnej, pozostało chyba dotąd nie zauważo­
ne, co zresztą nie dziwi gdy zważymy, jak mało jest prac poświęco­
nych żydowskiej rzeźbie sepulkralnej i wykraczających poza najstar­
sze cmentarze europejskie. Napisy (pominąwszy te, które są po
prostu częścią epitafium i zawierają np. dane zmarłego) mogą być
interesujące ze względu na to, że widzimy dzięki nim, co twórca
nagrobka chciał szczególnie zaakcentować, a nawet — czym się
kierował, wybierając ten a nie inny motyw plastyczny. Takie
„podpisywanie ilustracji" przywodzi na myśl prace twórców ludo­
wych — a takimi wszak byli anonimowi dziś żydowscy kamieniarze
(il. 11, 18, 32, 49, 60).
Poniższy zestaw napisów umieszczonych na płaskorzeźbach,
gromadzący przykłady z różnych stron Polski, nie zawiera komenta­
rzy i możliwych wariantów tłumaczeń podanych inskrypcji. Zarów­
no przekłady, jak opisy płaskorzeźb są mało precyzyjne. Może on
jednak stanowić punkt wyjścia do dalszych badań.
75

Księgi
Sidur (modlitewnik) — na okładce książki (Warszawa, Łomża —
nowy cmentarz, Łowicz)

II. 29. Zwój Tory w Arce, tablice Dekalogu, księgi, korona Tory, lwy, skarbonka (dobroczynność). Ożarów X I X / X X w. (?); i l . 30. Jeleń
odnosi się do imienia zmarłego Cwi Hirsz, błogosławiące dłonie — do pochodzenia z rodu kohenów, księgi — do uczoności, korona — to
korona Tory i „korona kapłaństwa", o czym mówią umieszczone po bokach litery. Warszawa 1836

»
39

�11.31. Lew trzymający w objęciach zwój Tory. Warszawa; ił. 32. Unikalny relief ilustrujący werset Talmudu o „trzech koronach".
Błogosławione dłonie podpisane są „korona kapłaństwa", księgi — „Korona Tory", korona — „korona dobrego imienia". Łódź 1890 (?)
Sefer thilim (Księga Psalmów) — na okładce książki (Inowłódz,
Radomsko, Łowicz), na otwartej książce (Piotrków, Żelechów,
Szydłowiec)
*
Misznajot (zbiór praw rabinicznych) - - na grzbietach ksiąg (Łowicz)
Talmud Bawli (Talmud Babiloński) - na otwartej książce (Łowicz)
Midrasz (komentarze biblijne) — i a grzbiecie książki (Maków
Mazowiecki)
Korban Mincha (modlitewnik) — na otwartej książce (Szydłowiec),
na okładce książki (Grodzisk Mazowiecki, Warszawa-Bródno)
Księga miłosierdzia — na książce trzymanej przez lwy (Kraków,
nowy cmentarz)
Tytuły 4 części kodeksu prawa rabinicznego — na grzbietach ksiąg
(Warszawa)

19

„Znak" (hebr.: cijun )— na dłoni z dzbanem (Białystok)
„Znak dla duszy" — koło gryfów, lwów, ksiąg, korony (Lesko), |
tarczy trzymanej przez lwy (Warszawa)
„Znak grobu" — pod skarbonką i świecznikiem, pod świecznikien
zapalanym przez dłoń ze świecą (Mińsk Mazowiecki)
„Znak dla wiecznej pamięci" — w ornamencie roślinnym (Kraków, §
cmentarz Remu)
„Pomnik na grobie" — na tarczy trzymanej przez lwy lub w orna-|
mencie roślinnym (Warszawa)
„Drzewo p ł a c z u " — na drzewie lub koło drzewa (Warszawa, §
Maków Mazowiecki, Grodzisk Mazowiecki, Sopot)
„Śmierć" — u podstawy uskrzydlonej klepsydry (Warszawa, il. 49) i
„Nikt nie ma mocy nad dniem śmierci" — na otwartej księdze
(Łowicz)
„Spadła korona z naszej g ł o w y " — na wstędze pod przewróconą
koroną (Inowłódz)
„Boże" — jako początek modlitwy „Boże pełen miłosierdzia"!
— w medalionie (Mszczonów)
„Pan miłosierdzia" — koło świec (Piwniczna), samo (Grybów)
Skrót zwrotu „Niech jego/jej dusza będzie związana w węzeł życia" i
—wkomponowany w świecznik nad epitafium (Żyrardów),
w ornament z dwóch przeplecionych węży pod epitafium (Wieli­
czka), między dwoma lwami nad epitafium (Grybów),
nagrobku będącym elementem płaskorzeźby (Warszawa)
Skrót rozpoczynających epitafium słów „tu spoczywa" T / l lub T/12
jest niezmiernie często wkomponowany w płaskorzeźbę
epitafium i umieszczany na różnych jej elementach, np. naj
kartuszach, tarczach, rozetach, otwartych księgach (Warszawa),
błogosławiących dłoniach (Mszczonów), w gwieździe Dawida
(Łódź), na nagrobku podtrzymywanym przez lwa (Olkusz) itp.
80

81

Korony
76

„Korona Tory, korona dobrego imienia, korona k a p ł a ń s t w a "
— odpowiednio przy: księgach, koronie, dłoniach w geście
błogosławieństwa kapłańskiego (Łódź, i l . 32)
„Korona Tory" — na wstędze nad lub pod koroną (Szydłowiec,
Sieniawa, Łódź), nad otwartą szafą ze zwojami Tory (Tarnów,
Ożarów—il. 29, Zduńska Wola), nad rozwiniętym zwojem Tory
(Łodź), nad księgozbiorem (Szydłowiec)
„Korona dobrego imienia" — na koronie (Piotrków, Jarosław), na
wstędze przy koronie (Żabno, Sokołów Małopolski, Lesko), na
kartuszu (Tarnów), nad szafą ze zwojem Tory (Sieniawa)
„Korona kapłaństwa" — koło korony, nad dłońmi w geście
błogosławieństwa (Lesko), pod dłońmi (Sieniawa)
„Korona Tory i korona kapłaństwa" — nad księgami, koroną
i dłońmi w geście błogosławieństwa (Warszawa, il. 30)
„Korona kapłaństwa i korona dobrego imienia" — na wstędze
wokół dłoni w geście błogosławieństwa i korony (Tarnów)
Lewici

82

:

Inne

„Lewita" — na dzbanie do polewania dłoni (Ożarów)
„Pokolenie lewitów" — na dzbanie (Ostrowiec Świętokrzyski)
„Z domu (rodu) lewitów" — koło naczyń lewitów (Warszawa)
„ D o m (ród) lewitów" — na domku (Lesko)
„Oto służba lewitów" — nad dzbanem i misą (Sieniawa, il. 18)
„Oto nauka lewitów" — nad księgami i dzbanem (Warszawa)

83

77

„Otwiera swoją dłoń przed ubogim, a do biedaka wyciąga r ę c e "
— na skarbonce lub koło skarbonki (Warszawa), początek tego
wersetu (Warszawa, Zduńska Wola)
„Datki na biedaków" (Łowicz)
„Dar w ukryciu dany uśmierza gniew" — na skarbonce, powyżej:
„Rozdzielał i dawał biedakom" (Mszczonów)
„Datki na Ziemię Izraela" — na skarbonce (Warszawa)
78

„Wieczne światło" — koło wiszącego kaganka (Warszawa)
„Przykazanie jest pochodnią, a nauka światłem" — na rozwinię­
tym zwoju Tory, trzymanym przez dwa lwy (Kraków, nowy
cmentarz)
Na płaskorzeźbie przedstawiającej trzy budowle: lewa podpisana
„grób Dawida", a prawa „Ściana (Płaczu)" (Szydłowiec, il. 60)
„Grób Dawida" — na płaskorzeźbie przedstawiającej budowlę
(Starachowice)
„Wieża Dawida" — na płaskorzeźbie przedstawiającej budowlę
(Szydłowiec)
„Dom (ród) Dawida" — w wieńcu (Warszawa)
„Krzesło Eliasza sławnej pamięci" — w dole nagrobka, na rzeźbie
podwójnego krzesła używanego do ceremonii obrzezania (War­
szawa, na nagrobku mohela)
„Nad rzekami Babilonu — tam siedzieliśmy i płakaliśmy
84

Dobroczynność

40

Śmierć, nagrobek, rozpacz

85

�wspomnienie Syjonu" — nad panoramą miasta w dole nagrob­
ka (Warszawa, il. 59)
„Jeśli zapomnę cię, Jeruzalem, niech uschnie prawica moja!"
— koło dłoni wpisanej W gwiazdę Dawida.
Do tych przykładów dodać należy już uprzednio omówione cytaty
biblijne i ich parafrazy na nagrobkach Mojżesza, Sary, Dawida
i Miriam z Warszawy.
Przyjrzyjmy się teraz epitafiom hebrajskim od innej strony. Jest
w nich coś, co sprawia, że przykuwają uwagę osób nie znających liter
hebrajskich: jest to ich forma plastyczna. Kwadratowe pismo
hebrajskie, które wykształciło się w I V — I I wieku p.n.e. i dało
później początek różnym stylom kaligrafii, niesie w sobie wielkie
możliwości ornamentacyjne. Nie zaniedbywali tych możliwości
twórcy średniowiecznych iluminowanych manuskryptów (il. 19),
późniejsi autorzy ketub — kontraktów małżeńskich, drukarze
modlitewników świątecznych, złotnicy wykonujący naczynia liturgi­
czne i mistrzowie haftów, które przetrwały na aksamitnych sukien­
kach na rodały i zasłonach na szafę, w której przechowuje się święte
zwoje Tory w synagodze. Tradycję tę rozwijali snycerze i twórcy
pięknych polichromii synagogalnych, gdzie inskrypcje przeplatały
się z ornamentem, jak np. w drewnianych bóżnicach w Gwoźdźcu
i Chodorowie. Ich dziełom, jak też misternym a zarazem naiwnym
wycinankom, którymi Żydzi polscy ozdabiali swe domy na niektóre
święta, najbliższa jest sztuka anonimowych artystów-kamieniarzy,
w tym także sztuka artystycznego wykorzystania litery. W wielu
przypadkach twórcy nagrobków osiągnięli kunszt doprawdy równy
średniowiecznym mistrzom iluminacji, choć można chyba wyklu­
czyć przypuszczenie, że ludowi kamieniarze z małych miasteczek
Galicji i Mołdawii czerpali z nich natchnienie bezpośrednio.
Sposób stylizacji liter zachował ciągłość dzięki wspomnianym
dziedzinom sztuki sakralnej; możliwe też, że niektórzy kamieniarze
zajmowali się jednocześnie innymi rzemiosłami. Można też od­
nieść wrażenie, że artyści-kamieniarze wykorzystywali — świadomie
czy nieświadomie? — dla potrzeb kaligrafii możliwości ekspresji,
które daje właśnie kamień, np. efekt światłocieni wywołany umiejęt­
nym manipulowaniem wklęsłością i wypukłością.
Analiza liternictwa epitafiów hebrajskich w Polsce to wielki,
oddzielny temat — dotąd zresztą nie poruszany — warto więc
choćby wspomnieć o kilku spostrzeżeniach, które nasuwają się przy
ich oglądaniu.
W różnych miejscach i w różnym czasie spotyka się liternictwo
mniej lub bardziej artystyczne. Są cmentarze, na których prawie
każdy nagrobek to majstersztyk kaligrafii, i takie, gdzie wszystkie
epitafia mają identyczne liternictwo, oparte na najbardziej rozpo­
wszechnionej czcionce drukarskiej, bez żadnych ozdób. Czasem
najstarszą część cmentarza łatwo wytropić, jeszcze przed odczyta­
niem dat, dzięki oryginalniejszej kaligrafii. Ogólnie można powie­
dzieć, że przykłady najciekawszego liternictwa (ale obok banalnego
i niezdarnego) można znaleźć na X V I - i XVII-wiecznych nagrob­
kach w Krakowie i Lublinie oraz na późniejszych — w Chęcinach,
Tarnowie, Szydłowcu, Mikołowie, Wielowsi, Będzinie, Sieniawie,
Lubaczowie, Nowym Wiśniczu, Brzesku, Przytyku, Mszczonowie,
Piotrkowie i Warszawie.
Co stanowi o artyzmie napisów rytych na nagrobkach? Cechy
bardzo różne, np. zastosowanie wypukłych liter uzyskanych przez
wydrążenie tła — w Warszawie technika ta zaowocowała przepięk­
nymi dziełami w I połowie X I X wieku, po czym zanikła (il. 7, 12, 18,
20, 21, 24) Inna cecha to ozdabianie liter kółkami, rombami lub
innymi przerywnikami w połowie ich wysokości — identycznie jak
w średniowiecznych rękopisach (Tarnów, Mikołów, Kraków, War­
szawa, Lublin; i l . 19, 20), wyolbrzymienie kwadratowości czy
„kanciastości" litery (Wielowieś i inne), powiększenie kontrastu
między bardzo grubymi kreskami poziomymi a bardzo cienkimi
kreskami pionowymi w literach (il. 20, 23, 49) lub — na odwrót
— zatarcie tego kontrastu dla uzyskania litery „miękkiej", opływo­
wej (il. 21, 22). Niektóre litery są tradycyjnie bardziej „podatne" na
zdobienie, zwłaszcza litera lamedT/16, której górna część przekszta­
łca się w liść, strzałę, arabeskę albo w głowę gryfa lub ptaka.
Nagrobki, na których te ptaki-litery z różnych miejsc epitafium
stykają się dzióbkami, to istny popis fantazji artysty (Przytyk.
86

87

88

89

90

Mszczonów, Warszawa; il. 21). Dodatkową ozdobę, najczęściej jak
gdyby roślinną, otrzymywały też czasem litery kofi jud T/17 — choć
rzadziej niż lamed.
Na niektórych nagrobkach, w tym XVI-wiecznych, można
spotkać inne elementy dekoracyjne w tekście — rośliny, rozety,
a nawet ptaszki jako przerywniki między zdaniami (Kraków,
Lublin, Warszawa; il. 22).
Przejawem twórczego podejścia do litery jest tworzenie ligatur,
to znaczy łączenie dwu lub więcej liter w jeden znak graficzny.
Powszechna na nagrobkach jest tylko jedna z nich: T/18 — połącze­
nie liter lamed, pe i kof, omówionego wyżej skrótu występującego po
dacie (il. 11, 21). Często łączono też w jeden znak T/19 litery alef
i lamed, zwłaszcza w zakończeniach słowa Izrael, wielu imion oraz
na początku słowa Elochim — Bóg. Dwa razy autorka napotkała
ligaturę T/20 — połączenie liter pe i tet, raz w skrócie od słów po
tamun — tu spoczywa, a raz w słowie nyftar — zmarł; dwa razy
spotkała złączone w jeden znak T/21 litery pe i nun, od słów po
nytman — tu pochowany (Lublin, Warszawa). Zarówno ligatury,
jak wieńczenie litery lamed ptasią głową spotykamy też w innych
dziełach sztuki żydowskiej, np. w haftach i polichromii synagog
(Tykocin).
Sposób, w jaki łączono litery, wydłużano je dla dopełnienia
wersetu, a także umiejętność skrótów i przeniesień dowodzą, że
twórcami epitafiów byli kamieniarze-Żydzi. Nawet błędy gramaty­
czne i ortograficzne nie są takie, jakie mógłby zrobić ktoś, kto nie
rozumie tekstu. Niekiedy towarzyszą wykwintnie kaligrafowanym
inskrypcjom nieporadne, naiwne płaskorzeźby, dzieło rąk ludowych
kamieniarzy. Jest to konsekwencją faktu, że wśród Żydów nie było
analfabetów i nawet wśród prostego ludu znajomość pism religij­
nych była powszechna.
Pisząc o nagrobkach Żydów rumuńskich Diamant przedstawia
dowody świadczące o tym, że kamieniarz rozumie tekst, wie, gdzie
można skracać słowa i zdania. „Decydującą oznaką jest samodzielne
opracowanie artystyczne hebrajskiego alfabetu. Tam, gdzie całe
rzemiosło jest bardzo prymitywne, można wykluczyć, żeby nieżydowski kamieniarz tak opanował hebrajski alfabet, żeby litery T/22
(szin) i T/23 (alef) miały na jednym kamieniu różne kształty, ale
jednak właściwe tym literom. (...) Wydawało się dziełem miłym
Bogu, by litery kształtować wciąż na nowo. I ta różnorodność
kształtów przy zachowaniu charakterystycznych cech wskazuje, że
było to dzieło wierzących i piśmiennych Ż y d ó w " .
Dziś komuś przyzwyczajonemu do czytelnego języka epitafiów
chrześcijańskich —wszystko jedno, czy pisanych po polsku, niemie­
cku czy łacinie — niełatwo wyobrazić sobie trudności, na jakie
napotyka badacz epitafiów hebrajskich. Dobra znajomość języka
nie wystarcza; do odczytywania, a zwłaszcza tłumaczenia, potrzebna
jest nie tylko znajmość Biblii i modlitw, ale często też literatury
rabinicznej, i to znajomość naprawdę doskonała, skoro w przeczyta­
nych wersetach trzeba rozpoznać „z pamięci" ich pierwowzór.
Żydowskie inskrypcje nagrobne w Polsce czekają dopiero na swego
badacza, ale już nawet z powyższych pobieżnych uwag widać, że
odzwierciedla się w nich bogaty dorobek piśmienniczy judaizmu
i wiara w wagę i trwałość słowa.
91

II. 33. Dłoń wrzucająca monetę do skarbonki oznacza dobroczyn­
ność. Warszawa

41

�PRZYPISY
1

Brak jest danych co do powojennego stanu cmentarzy żydows­
kich i strat wojennych. Przedwojenne księgi Bractw Pogrzebowych,
rejestrujących pochówki, zostały zniszczone wraz z zagładą gett, po
wojnie nie prowadzono systematycznych badań. Dopiero w ostat­
nich latach podjęto inwentaryzację niektórych cmentarzy żydows­
kich (w Polsce centralnej pionierem tych działań był Adam Penkal¬
la). Najwięcej danych zawiera wykaz sporządzony w roku 1981
przez Urząd do Spraw Wyznań, są one jednak często nieścisłe.
Aktualny, dokładny rejestr istniejących cmentarzy lub miejsc pamię­
ci jest przygotowywany przez Społeczny Komitet Opieki nad
Cmentarzami i Zabytkami Kultury Żydowskiej w Polsce
W latach 1974—86 odwiedziłam wraz z mężem 102 cmentarze.
Zebrane na nich dane i materiał fotograficzny są podstawą nieniejszego opracowania. Brałam też pod uwagę, choć w znacznie
mniejszym stopniu, fotografie z różnych publikacji oraz archiwów
publicznych i prywatnych, zwłaszcza z archiwum p. Jana Jagielskie­
go, oraz fotografie nadesłane mi przez inne osoby. Wszystkim tym,
którzy udostępnili mi swoje zbiory — serdecznie dziękuję.
Za pomoc i cenne uwagi krytyczne dziękuję Janowi Jagielskiemu
i Stanisławowi Krajewskiemu, który jest ponadto współautorem
fotografii.
Nakaz dotyczy nawet zwłok zbrodniarzy (Pwt 21:22—23). Tu
i niżej skróty ksiąg Biblii podane są według Biblii Tysiąclecia; cytaty
zaś podaję w przekładzie Biblii Brytyjskiego i Zagranicznego
Towarzystwa Biblijnego, W-wa 1976
L. Trepp, 77«? Complete Book of Jewish Observance, New York
1980
Hasło Kladbiszcze, (w:) Jewriejskaja Enciklopiedija, t. X, patrz:
Szulchaln Aruch, Jore Dea 367:2 (za Encyclopaedia Judaica, Jerozoli­
ma 1972).
Szulchan Aruch, Jore Dea 364:1 (za Encyclopaedia Judaica).
Talmud Jerozolimski, Schek. 2:7,47a, Genesis Rabba 82:10 (za
Encyclopaedia Judaica).
2

3

4

5

6

7

D. Dawidowicz,hasło Tombs and tombstones, (v/:) Encyclopa­
edia Judaica.
Gates ofMizvah, red. S. Maslin, New York 1979
Od strony obyczajowości ludowej interesująco opisuje tę
chwilę Lilientalowa: „Najprzyjemniejszą zaś dla niego (tzn. zmarłe­
go — M . K.) zasługą jest otrzymanie pomnika (...) którego inni
zmarli winszują mu zwykłym na ziemi, radosnym okrzykiem
mazeltow"; R. Lilientalowa, Święta żydowskie w teraźniejszości
i przeszłości, Kraków 1914. Inny autor powołuje się na tradycję,
według której dopiero postawienie nagrobka uwalnia duszę od
tułaczki między światami ziemskim a „przyszłym", a zaniedbanie
tego przez rodzinę pozbawia ją życia wiecznego; D. Goldstein
Jewish Mythology, Twickenham 1987.
A. Kamieńska, Wstęp (w:) M . Krajewska, Czas kamieni,
Warszawa 1982
M . Wanwild, Sztuka na cmentarzu żydowskim, (w:) Abraham
Ostrzega, pomniki i nagrobki, b. m„ b.d.
Talmud Babiloński, Ber. 18a (za: L. Trepp, op. cit.).
L. Przysuskier, Cmentarze żydowskie w Warszawie. Przewod­
nik ilustrowany, Warszawa 1936; I . Schiper, Cmentarze żydowskie
w Warszawie, Warszawa 1938
Stary cmentarz żydowski w Łodzi. Dzieje i zabytki, praca
zbiorowa, Łódź 1938
M . Bałaban, Przewodnik po żydowskich zabytkach Krakowa,
Kraków 1935; O. Mahler, Przewodnik po zabytkach żydowskich
Krakowa, Kraków 1931
Sz. B. Nisenbaum, Jewriejskije nagrobnyje pamiatniki goroda
Lublina (XVI— XIX w.), „Jewriejskaja Starina", Petersburg 1913;
M . Bałaban, Ghetto lubelskie, „Studia historyczne",Warszawa 1922;
tenże, Die Judenstadt von Lublin, Berlin 1919; tenże, Odbitki
fotograficzne pamiątek starego cmentarza w Lublinie, „Jewriejskaja
Starina", Petersburg 1913
M . Bałaban, Dzielnica żydowska. Jej dzieje i zabytki, Lwów 1909
8

9

1 0

1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

1 6

1 7

36

II 34 Świecznik siedmioramienny Lesko pocz. X X w. (?); il. 35. Lew i jeleń „ilustrujące" werset z Talmudu „rączy jak jeleń, silny jak lew".
Fnitafmm umieszczone na tablicy imitującej rozwinięty zwój trzymany od góry w dłoni. Warszawa 1827 (tłum.— 10); i l . 36. „Ludowy"
werunek lwa na nagrobku w Lubaczowie lata 80 X I X w.; il. 37. Lew rozpaczający pod złamanym drzewem, symbol śmierci. Sandomierz 1932

42

�1 8

I . Klauzner, Dzieje starego cmentarza żydowskiego w Wilnie,
Wilno 1935
A. Levy, Jüdische Grabmalkunst in Osteuropa, Berlin 1923.
Poza Polską, sztukę i symbolikę nagrobków badała R. Bernstein-Wischnitzer (Alte Friedhofkunst, „Der Jude", nr 2, 1917—18
i inni autorzy niemieccy. Bardzo ciekawe spojrzenie na symbolikę
rzeźby nagrobnej i jej ludowy charakter przedstawił M . Diamant
w swej pracy o cmentarzach w Mołdawii i Bukowinie (Jüdische
Volkskunst, Wiedeń 1938, przedruk w „Kunst und Stein", vol 6—7,
1961—62). Publikowano fotografie nagrobków; jedną ze swych prac
zilustrował Bałaban rycinami przedstawiającymi motywy zwierzęce
na nagrobkach (Die Judenstadt von Lublin, op. cit.), a unikalny zbiór
linorytów odtwarzających płaskorzeźby nagrobne z Wołynia jest
owocem pracy M . Malkina i Sz. Judowina, którzy badali ludową
kulturę żydowską (Jidiszer Folksornamenten, w jidysz, Witebsk
1920). Jak dotąd praca A. Levy'ego najszerzej przedstawia żydows­
ką symbolikę nagrobną w Polsce (op. cit.). Próbę takiego całościo­
wego opisu podjęła autorka niniejszego oracowania m. in. w artyku­
łach Cmentarze żydowskie — mowa kamieni, „Znak" nr 339/340,
1983- Symbolika nagrobków żydowskich
Kalendarz żydowski"
1
9
8
4
_
—1985, Warszawa 1984; Kamienny ślad, „Projekt" nr 1 (46), 1982
oraz Czas kamieni, op. cit., gdzie znajduje się najbogatszy materiał
fotograficzny i graficzny.
Dostrzegali to jej pierwsi badacze. Wśród wytworów sztuki
żydowskiej Bałaban na jednym z pierwszych miejsc wymienia
„Pomniki cmentarne, o ile nie są ślepym naśladownictwem współ­
czesnych kierunków w sztuce" (Zabytki historyczne Żydów w Polsce,
Warszawa 1929). Na znaczenie symboliczne płaskorzeźb zwrócił
uwagę G. Loukomsky: „Choćby tylko pod względem symbolicznej
treści przedstawień rzeźbiarskich pomniki te są arcydziełami o wiel­
kiej oryginalności" (Jewish Art in European Synagogues, London
1947). M . Goldstein, znawca i zbieracz sztuki żydowskiej, tak
uzasadniał swój apel o podjęcie konserwacji i inwentaryzacji cmen­
tarzy: „Historykom i miłośnikom sztuki wiadomo, ile skarbów
mieszczą owe żydowskie płyty grobowe (...) Zawarte na płytach
rzeźby i napisy stanowią dowód odrębnej żydowskiej sztuki ludowej,
1 9

2 0

przedstawiającej dla artysty źródło porównań i naśladownictw.
Zyska na tym sztuka żydowska i ludoznawstwo" (O potrzebie
konserwacji i inwentaryzacji cmentarzy żydowskich, „Chwila" 1922).
Diamant, op. cit.
A. Kanof, Jewish Ceremonial Art and Religious Observance,
New York, b. d.
A. Levy, op. cit.
S. Kayser, Jewish Ceremonial Art, Philadelphia 1955
Dawidowicz, Tombs and Tombstones, op. cit.
J. Adler, Der wegfun idiszen kinstler (jidysz), Paris 1937, za:
N . Guralnik, Jankiel Adler, europejski artysta w poszukiwaniu stylu
żydowskiego, (w:) Jankiel Adler, Kolonia 1985
A. Kampf, Jewish Experience in the Art of the Twentieth
Century, S. Hadley, Mass. 1984, za: Guralnik, op. cit.
J. Dobruszyn, Kunstprimitifundkunst-buchfirkinder (jidysz),
1919, (w:) Gedenkenganag Gidysz), Kijów 1922, za: Guralnik, op. cit.
Macewa po hebrajsku oznacza pomnik, a więc każdy nagro­
bek, jednak w języku polskim przyjmujemy to słowo w węższym
znaczeniu, dla określenia najbardziej typowego żydowskiego nagro­
bka.
Gates ofMitzvah, op. cit.
„A Jakub postawił na jej grobie pomnik. Pomnik ten jest na
grobie Racheli po dziś dzień" (Rdz. 35:20).
Rozwój formy starożytnego nagrobka żydowskiego został
opisany szczegółowo w pracy O. Muneles, M . Vilimkova, Stary
zidovsky hrbitov v Praze, Praga 1955; por. też M . Kaniel, Judaism
(The Art of World Religions), Poole, 1979
A. Trzciński, Formy nagrobkowe na cmentarzach żydowskich
w Polsce, „Kalendarz żydowski 1984—1985", op. cit.
Używam tu określenia „nagrobek typu sarkofagowego",
ponieważ nie jest to sarkofag w ścisłym sensie — zwłoki spoczywają
w ziemi. Tego terminu używa K. Radwański (Odkrycie renesanso­
wych i barokowych nagrobków żydowskich na cmentarzu Remuch
w Krakowie, „Biuletyn Krakowski" t. I I , 1960) oraz I . Rejduch-Samkowa, która wyróżnia w nich tumbę i płytę (450 lat cmentarza
Remu w Krakowie, „Spotkania z Zabytkami" nr 1/1984). Wcześniej
2 1

2 2

2 3

2 4
2 5

2 6

2 7

2 8

2 9

3 0

3 1

3 2

3 3

3 4

40

41

. 38. Lew „w roli" lewity obmywającego dłonie kapłanom. Lew kojarzy się też z drugim imieniem zmarłego — Jehudą. Warszawa 1871; il.
). „Ludowy" wizerunek lwa na nagrobku w Lubaczowie, lata 80 X I X w.; il. 40. Ptak gaszący dziobem świecę (śmierć), gryf, puszka ofiarna
iobroczynność), korona i strzała. Radomsko 1867; il. 41. Jeleń nawiązujący do imienia zmarłego Cwi Hirsz, przed nim nagrobek ze skrótem
słów „Tu spoczywa". Warszawa 1841
43

�6 4

I . D. Eisenstein, Mourner's Manual, New York 1929, tłum.
M . K. „Aniołowie pokoju przyjdą cię powitać, twa dusza będzie
związana w węzeł życia wiecznego, poprzedzą cię twe miłosierne
uczynki i zabierze cię chwała Pana".
Bałaban, Ghetto lubelskie, op. cit.
M . Goldstein, K. Dresdner, Kultura i sztuka ludu żydowskiego
na ziemiach polskich, Lwów 1935
Mahler, op. cit.
J. Stryjkowski, Król Dawid żyje, Poznań 1984
L . A . Vega, Het Beth Haim van Ouderkerk, Amsterdam 1975
Schreiber, op. cit.
Na nagrobkach sefardyjskich m.in. w Hiszpanii, na Bałka­
nach i na Wyspach Karaibskich, nad epitafium często umieszczany
jest skrót słów macewat kwurat — pomnik na grobie (spotykany też
w Polsce) lub cijun macewat kwurat — znak pomnik na grobie (m.in.
Z. Efron, D. Kećkemet, Zidovsko groblje u Splitu, Split 1973
Muneles, Vilimkova, op. cit.
Dawidson, op. cit.
Por. też Levy, op. cit.
Levy, op. cit.
P i r k e A w o t 4:17
Przp. 31:20
Przp. 21:14. Wg Majmonidesa najwyższą formą dobroczyn­
ności jest ta, którą się daje w ukryciu (Miszne Tora, Matanot Anijim
10:8—14).
Cijun użyto w sensie „pomnik na grobie" w I I K r i 23:17 i Ez
39:15
Rdz 35:8
Koh. 8:9
Lm 5:15—17
Tak nazywa się światło, palące się stale w synagodze przy
świętej Arce.
Przp. 6:23
Tak określa się w liturgii proroka Eliasza. Podwójne krzesło
używane przy ceremonii obrzezania zwane jest krzesłem Eliasza,
Ps 137:1. Być może pomysł tego przedstawienia został
zaczerpnięty z sąsiedniego grobowca Berka Sonnenberga, dłuta
artysty Dawida Friedlandera, gdzie cytat ten widnieje nad przeboga­
tą sceną przedstawiającą m.in. wieżę Babel, rzekę i instrumenty
muzyczne na drzewach.
Ps 137:5
Tak też sądzi Diamant, który w swej pracy (op. cit.) opartej
głównie na materiale z Czerniowców zawarł ciekawe uwagi na temat
liternictwa nagrobków. Wiele jego spostrzeżeń znajduje potwierdze­
nie w Polsce.
M . Bałaban, O żydowskiej sztuce cmentarnej słów kilka, (w:)
Abraham Ostrzega, Pomniki i nagrobki, b. m. i b. d. por. też
Diamant, op. cit.
Niektórzy autorzy wspominają jedynie o artyzmie inskrypcji
nagrobnych, np. Goldstein, Dresdner, op. cit. i Kayser, op. cit.
Diamant. op. cii.
6 5

6 6

6 1
6 8

6 9
7 0
7 1

7 2

II. 42. Owce u wodopoju, wychodzące z domu. Warszawa, 2 poł.
X I X w. (frottage z reliefu)

7 3

7 4
7 5

o sarkofagach w tym kontekście pisali R. Wischnitzer, A. Levy i M .
Bałaban. A . Trzciński określa ten typ nagrobka jako „skrzyniowo-tablicowy" (op. cit.), ma on jednak na myśli formę bliską
tradycyjnej macewie: „wysoki kamień łukowato zakończony, przy­
stawiony do kamienia w postaci podłużnej skrzynki".
Żydzi sefardyjscy — Żydzi, którzy po wygnaniu w X V w.
z Pówyspu Iberyjskiego osiedlili się w różnych krajach, zwłaszcza
w Holandii i w krajach śródziemnomorskich.
Por. przypis 29
Diamant, op. cit. Ostatnio rekonstrukcją i interpretacją
polichromii macew zajmuje się A . Trzciński.
H . Faryna, P. Paszkiewicz, Warszawskie cmentarze żydows­
kie, „Kronika Warszawy" nr 2/58, 1984. O nagrobkach drewnia­
nych z X I X w. w Czechach jest wzmianka w The Precious Legacy,
red. D . Altshuler, New York 1983
Na podstawie rozmowy nagranej z p. Symche Wajsem.
Patrz przypis 34
' Bałaban, Zabytki historyczne
op. cit.
Bernstein-Wischnitzcr, op. cit.
Levy, op. cit.
Levy, op. cit.
Bałaban, Zabytki historyczne
op. cit.
Mowa tu będzie tylko o epitafiach w języku hebrajskim,
umieszczanych na tradycyjnych nagrobkach żydowskich — mace­
wach. Na straży tego obyczaju stał tradycjonalizm większości gmin,
zwłaszcza w małych miasteczkach, a także władze religijne, które
miały pieczę także nad sprawami śmierci i pogrzebu. Np. w Warsza­
wie dopiero w połowie X I X w. zezwoliły one, pod naciskiem
postępowców, na umieszczenie napisu w języku polskim — oprócz
hebrajskiego (na grobie Antoniego Eisenbauma z 1855 r.). Później
napisy polsko-hebrajskie pojawiały się częściej; wyjątkowo występu­
ją inskrypcje w języku jidysz, niemieckim i rosyjskim.
I . Sziper, Sztuka plastyczna u Żydów w dawnej Rzeczypospoli­
tej, (w:) Żydzi w Polsce Odrodzonej, praca zbiorowa, 1.1, Warszawa,
[1933—34].
C. Dawidson, Epitafia, (w:) Stary cmentarz żydowski w Łodzi,
Łódź 1938
Bałaban, Dzielnica żydowska
op. cit.
Bałaban, Zabytki historyczne
op. cit.
Dawidson, op. cit.
Odbiegają od tego nagrobki z obszarów, gdzie ubóstwo
kamienia i konieczność korzystania z kamieni polnych zubożyły
także i epitafia, oraz nagrobki ludzi zasymilowanych lub mniej
tradycyjnych.
Kamieńska, op. cit.
Por. Przp. 31:23
Muneles, Vilimkova, op. cit.
Bałaban, Zabytki historyczne
op. cit.
Muneles, Vilimkova, op. cit. i inne źródła.
Przy przeliczaniu dat na kalendarz gregoriański należy
pomiętać, że początek roku mija się o kilka miesięcy.
Muneles, Vilimkova, op. cit.
Bałaban, Dzielnica żydowska
op. cit.
Kamień z Tortosy, potem Wormacja, Wiedeń, Frankfurt,
Budapeszt, Praga, cyt. za: A . Schreiber, Jewish Inscriptions in
Hungary, Budapeszt-Leiden 1983; Muneles, Vilimkova, op. cit.
W I Księdze Samuela Abigail mówi do Dawida: „A jeśli
powstanie ktoś, aby cię prześladować i nastawać na twoje życie, to
niechaj życie mojego pana będzie przechowane w wiązance u Pana,
Boga twego" ( I Sm. 25:29).
Werset „A kiedy nadejdzie nasz koniec i odejdziemy z tego
świata, bądź z nami i niech dusze nasze będą związane w węzeł życia
z duszami sprawiedliwych, które są z T o b ą " powtarza się w modlit­
wie Izkor w różnych wariantach; w El Male Rachamim wobec
„naszych zmarłych, którzy odeszli do wieczności" wyrażone jest
życzenie, „żeby dusze ich były związane w węzeł życia wiecznego".
Sabbath and Festival Prayer Book, Rabbinical Assembly of America, II. 43. Ptaki i świecznik - typowe motywy na nagrobku kobiety.
Sieniawa 1856
1959, Tłum. M . K .
7 6

7 7

7 8

3 5

7 9

8 0

3 6

8 1

3 7

8 2

8 3

3 8

8 4
8 5

3 9

8 6

4 0
4

4 2

4 3
4 4

4 5

4 6

8 7

8 8

8 9

9 0

0 1

4 7

4 8

4 9

5 0
5 1

5 2

5 3

5 4
5 5

5 6
5 7

5 8

5 9

6 0
6 1

6 2

6 3

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6267" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6247">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a67f81c1fa52b1945e1c4d8943d80112.pdf</src>
        <authentication>eee14b672ce38cee8637eeacf8ac9e29</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74640">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3881</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74641">
                <text>1949</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74642">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3636</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74643">
                <text>Strony tytułowe i spis treści / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1949 t.3 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74644">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1949 t.3 z.3 -4 ; s.65-66</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74645">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74646">
                <text>Państwowy Instytut Badania Sztuki Ludowej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74647">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74648">
                <text>ROK

IH

MARZEC-KWIECIEŃ

1949

NR

3-4

�Redaguje
zespól
kierowników
Sekcji
Państwowego
Instytutu
Badania
Sztuki
Ludowej
Redaktor Naczelny Tadeusz Zygler * Wydawca Państwowy Instytut Badania Sztuki Ludowej
* Sekretarz Redakcji okładka i układ graficzny Barbara Suchodolska
* klisze
Państwowe
Warszawskie
Zakłady
Graficzne
*
tłoczono w drukarni Ministerstwa
Sprawiedłiwości
w Warszawie
pod kierunkiem
Tadeusza
Galewskiego
*
Redakcja
i
Administracja
Państwowy
Instytut Badania Sztuki Ludowej
— Warszawa, Krakowskie Przedmieście 15.

�M A R Z E C - K W I E CIEŃ

1949

NR

3-4

�POLSKA SZTUKA LUDOWA
Miesięcznik,

Organ

Państwowego

Instytutu

Badania

Sztuki

Ludowej

ПОЛЬСКОЕ НАРОДНОЕ
ИСКУССТВО
Ежемесячный
журнал

L'ART

POPULAIRE

В e v u e

P O L I S H

mensuelle

P E A S A N T

M o n t h l y

T

R

O

Witold

P

R

Seweryn

S

— H i s t o r u c y z m ш sztuce l u d o m e j cz. I V .

A

C

Tadeusz

—

O

W

A

N

Czechosłowacka

Sztuka

cz.

Modzelewska

I . Szczyt.

I
Wanda

Milan

ludomej.

Reinfuss

Gaspar

Żakowska

N

F

O

Roman

— Parę

R

Maria

M

uujag

— Bratyslama.

— Wełniane

M A R Z E C

-

A

C

Y

J

N

o przemlekaniu
O słomackiej

Y
na

sztuce
Słupi

Z piśmiennictma. Z Kro­

niki Sekcji zdobnictma i budouinictuia

III

Ludouja

Warszamie).

— B l u z k a haftouiana ze

Starej. L u d o u i a r z e ź b a ś i u i e c k a .

ROK

ш

A

góralskie.

D Z I A Ł

tiulu.

I

M a r i a — Z d o b i e n i e r z e ź b ą ш d r e u m i e chaty k u r ­

piowskiej
torby

С

T E O R E T Y C Z N E

(na tle i r u s t a m u ш M u z e u m N a r o d o m y m
Żywirska

A R T

r e v u e

E

A R T Y K U Ł Y
Dynowski

POLONAIS

P. I . B. S. L.

K W I E C I E Ń

1949

Nr 3 — 4

�Rye.

1.

Polichromowany

piec.

Słowacja

wg.

Vaclavika.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6268" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6248">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0493dbd9a394a5f03f15be3170fb50f8.pdf</src>
        <authentication>decfa4f24097521d90d9aa5dd9b900f0</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74649">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3551</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74650">
                <text>1989</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74651">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3328</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74652">
                <text>Polichromia nagrobków na cmentarzach żydowskich w Polsce południowo-wschodniej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1989 t.43 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74653">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1989 t.43 z.1-2, s.63-64</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74654">
                <text>Trzciński, Andrzej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74655">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74656">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74657">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74658">
                <text>Andrzej Trzciński

POLICHROMIA NAGROBKÓW NA CMENTARZACH ŻYDOWSKICH
W POLSCE POŁUDNIOWO-WSCHODNIEJ

I

W świadomości powszechnej obraz żydowskiego cmentarza nie
kojarzy się z barwnością, a przecież większość nagrobków, zwłasz­
cza na cmentarzach w małych miasteczkach (od Niemiec aż po
Ukrainę) była polichromowana. Świadczą o tym stare fotografie
oraz zachwyty w książkach i publikowanych wspomnieniach. Nie­
stety są to przekazy bardzo ogólnikowe i zbliżone do siebie.
Przytoczę jeden: „Nagrobki niejednokrotnie bywają malowane.
Zazwyczaj występują takie kolory jak: czerwień, błękit, złoto,
srebro" . Niemożliwe jest już uchwycenie początków tego zwyczaju
i prześledzenie jego rozwoju, możemy jedynie, badając zachowane
nagrobki zwłaszcza te, na których zachowały się ślady farby,
odtworzyć ich kolorystykę w okresie poprzedzającym Holocaust.
Prezentowana próba opracowana została na podstawie badań
prowadzonych na 18 cmentarzach z obszaru połd.-wsch. Polski. Na
niektórych zachowało się sporo nagrobków, pozwalających na
rekonstrukcję kolorystyki, a co za tym idzie uchwycenie pewnych
lokalnych tendencji (Biłgoraj, Józefów Biłgorajski, Tarnogród,
Szczebrzeszyn, Sieniawa, Sokołów Małopolski). Na innych cmenta­
rzach przetrwały ślady farby tylko na pojedynczych macewach bądź
jedynie na pewnych partiach kamienia (Lublin, Lubartów, Kock,
Kazimierz Dolny, Frampol, Błażowa, Bircza, Twierdza, Lesko,
Baligród, Ustrzyki Dolne, Lutowiska). Większość informacji odnosi
się do pierwszych czterech dekad X X w. Wyjątek stanowi stary
kirkut w Lublinie, na którym nagrobki są niewątpliwie najstarsze
jakie znamy z zachowanymi śladami polichromii. Pochodzą one z poł.
XVI w. Farba na nich przetrwała głównie w zagłębieniach i liniach
rytu. Nie wykluczone, że jest to pierwotna warstwa farby, z czasu
wykonania nagrobków. Te najstarsze nagrobki są prostokątnymi
płytami kamiennymi, bez ozdób, z wyżłobionym na całej powierzchni
tekstem. Płyta z roku 1543 ma tło napisu czarne a tekst w kolorze
karminowym. Na płycie z roku 1558 cały tekst jest w kolorze czarnym.
Na macewie z 1617 roku górna partia tekstu jest w kolorze białym,
a dolne wersy, w których umieszczono tytuły i personalia zmarłego
oraz datowanie, są w kolorze cynobru. Podobnie jest na nagrobku
z 1815 roku. Kilka płyt z 2 poł. X V I I w. oraz z X V I I I w. ma białe tła,
teksty czarne a znaczące partie napisu cynobrowe.
Stary kirkut lubelski ze względu na swój stan zachowania daje
jedynie wyrywkowe informacje o polichromii macew. Informacji
pełniejszych, obejmujących przedział czasowy od poł. X I X w. do 1939
roku i dotyczących środowiska małomiasteczkowego, dostarczają
pozostałe cmentarze. Nagrobki na nich są na ogół identyczne w swej
zasadniczej formie i kompozycji. Wzorują się one na motywie portalu
a ich pełny układ kompozycyjny zawiera: płaszczyznę z tekstem
epitafijnym, ujętą po bokach półkolumienkami bądź pilastrami czy
bordiurą, ponad tym jest zwieńczenie, w którego polu wykute są
przedstawienia symboliczne. Układ ten bywa rozbudowany poprzez
różne motywy ornamentalne lub zredukowany. Konsekwencją tego jest
ilość stosowanych kolorów. Tak np. nagrobki z X I X w. aż do okresu
I wojny światowej mają większy zestaw elementów kompozycyjnych
niż późniejsze a przez to bogatszą polichromię. Nie jest to jednak
regułą, np. w Szczebrzeszynie na kobiecych nagrobkach z przełomu
XIX i XX w. na płaskich polach zwieńczenia i pilastrów, na których nie
ma dodatkowych podziałów, namalowane są różnobarwne ornamenty.
W Lubartowie, na nagrobkach z okresu międzywojennego liczba
elementów kompozycyjnych podziału lica płyt jest bardzo duża, przy
jednoczesnym zastosowaniu wielu kolorów — do dziesięciu na jednym
nagrobku. W innych częściach Polski zachowały się pojedyncze
nagrobki z nie obrobionych głazów narzutowych, na których napis
i proste ornamenty namalowane są na gładkiej powierzchni kamienia.
1

Zestawienie statystyczne kolorystyki poszczególnych elementów
macew, dokonane na podstawie około 180 nagrobków, ujawnia
ogólne prawidłowości a także tendencje specyficzne dla poszczegól­
nych rejonów. Stwierdzić wiec można, że stosowano w jednakim
stopniu czarne litery tekstu epitafijnego na białym tle jak i białe litery
na czarnym tle, bez różnicy u kobiet i mężczyzn. Niekiedy zamiast
białych liter występują srebrne (szczególnie Sokołów Małopolski,
Kazimierz Dolny), sporadycznie złote lub w kolorze ultramaryny.
Na tło epitafium stosowano czasem ultramarynę (głównie Lutowis­
ka, także Sieniawa, Szczebrzeszyn). Litery personaliów, tytułów,
datowania i inne znaczące partie tekstu wyodrębniano innym
kolorem, niekiedy kilkoma. Występują tu różne wartości czerwieni,
żółci, także ugry, błękity, złoto i srebro. Półkolumny czy pilastry
najczęściej malowano ugrami, brązami, żółciami, rzadziej błękitami
czy czerwieniami, ich bazy i głowice często zestawem kolorów
występujących na całym nagrobku. Jeśli napis epitafijny ujęty był
w bordiurę z motywami roślinnymi i zwierzęcymi, występował też
rozszerzony zestaw barw. Zredukowaną formą bordiury było obwiedzenie tekstu płytkim rowkiem. Utworzony przez to pas na
zewnątrz tekstu malowano w kolorze różnym od tła bądź w takim
samym. Centralną częścią zwieńczenia macewy jest pole, najczęściej
półkoliste, w którym umiejscowione są przedstawienia symboliczne.
Obramowanie jego nawiązuje w swej kolorystyce do obramowania
tekstu epitafijnego. Powszechnie stosowanym kolorem tła tego pola
była ultramaryna. Rzadko spotyka się tło białe lub czarne, sporady­
cznie zielone lub srebrne. Kolory symbolicznych wizerunków przed­
miotów, roślin, zwierząt, przedstawianych w tym polu, najczęściej
nawiązują do ich barw lokalnych. Toteż świeczniki na nagrobkach
kobiet były przeważnie malowane farbą srebrną, złotą, złotym
ugrem lub żółcią (ale są także czerwone, a nawet zielone i czarne).
Świece są w zasadzie białe. Dzbany i misy lewitów, wazy przy
stylizowanym drzewie życia oraz korony są żółte, złote, srebrne lub
w kolorze złotego ugru. Szafy z książkami mają kolor nawiązujący
do drewna — brąz, ugier, bordo. Księgi natomiast przedstawiane
były w szerokim zestawie barw. Dłonie kohenów, lewitów czy kobiet
najczęściej bywają białe, rzadziej czarne, żółte, czerwone. Widoczne
rękawy ubrania najczęściej bywają czarne lub białe. Stylizowane '
drzewo życia w wazie bywa w zasadzie zielone. Podobnie złamane
drzewo — całe zielone lub z brązowym czy czarnym pniem. Kolory
lwów i jeleni nawiązują do ich naturalnej maści
barwy złotego
ugru lub ciepłej żółci. Ale spotyka się też na nagrobkach błękitne
lub srebrne jelenie i złote lwy. Większość tych wizerunków to
uproszczone, schematyczne przedstawienia jednostajnie zamalowa­
ne farbą, natrafić jednak można na dobrze wypracowany detal
zróżnicowany kolorystycznie. Wtedy np. wsparty na tylnych ła­
pach lew o maści ciemnożółtego kadmium ma złotą grzywę, dwa
rzędy srebrnych zębów w czerwonych dziąsłach, wywalony czerwo­
ny jęzor, a oprawę oczu i pazury zrobione tak, jakby dopiero wyszedł
od kosmetyczki.
Począwszy od przełomu X I X i X X w. obok nagrobków, na
których występują szersze zestawy kolorów, dają się zauważyć
macewy malowane jednostajnie na czarno z literami białymi,
srebrnymi lub złotymi. Było to być może spowodowane chęcią
upodobnienia macew z betonu i kamienia mniej szlachetnego do płyt
i obelisków z polerowanego czarnego granitu, z malowanymi na
srebrno i złoto napisami. Miały one posmak wystawności i nowocze­
sności. Niewiele ich przetrwało na omawianych tu cmentarzach.
Częściej spotkać można macewy betonowe z wmontowanymi płyta­
mi z czarnego granitu.
63

�Badanie kolorystyki nagrobków ujawniło pewne zasady techno­
logiczne polichromii. W wykonanej przez kamieniarza płycie drobne
ubytki i natłuczenia uzupełniano gipsem lub cementem. Następnie
na całość lica płyty nakładano jako grunt grubą warstwę białej farby.
Pozostawała ona jako kolor tła na tych polach, które miały pozostać
białe. Z kolei nakładano na większe partie lica kolory pośrednie,
które stanowiły tło dla mniejszych elementów. Wreszcie kładziono
warstwy wykończeniowe, wyróżniające mniejsze elementy — litery
napisu, wizerunki symboliczne, ornamenty. Pod farbę złotą i srebrną
kładziono podkład z minii.
Czasem zauważyć można, że fragmenty napisu zawierające
personalia zmarłego, pomalowane wcześniej np. na żółto, przemalowywano później na modniejsze i bardziej reprezentacyjne srebro lub
złoto. Odnawianie polichromii na nagrobkach musiało zapewne
istnieć w tradycji rodziny zmarłego, a także być w zwyczaju gminy
w stosunku do nagrobków jej dawnych koryfeuszy. Świadczą o tym
chociażby kilkakrotne warstwy farby (niekiedy prawie zrównujące
reliefy) na macewach z pocz. X I X w. ale i ślady farby na płytach
z poł. X V I w. (np. w Lublinie). Warto tu przy okazji wspomnieć, że
taryfy opłat pogrzebowych wymieniają „nagrobki malowane" jako
najdroższe w podawanych cennikach nagrobków.
Interesujące byłoby zinterpretowanie znaczenia barw, nie ma
jednak na ten temat jakichkolwiek przekazów. Konsekwente stoso­
wanie na poszczególnych elementach nagrobków takich samych
kolorów wskazuje, że za przekazanym tu zwyczajem kryją się jakieś
dawne treści znaczeniowe. Znaczenia te może przybliżyłoby, z ko­
nieczności jedynie fragmentaryczne, spojrzenie na inne sfery i eleme­
nty kultury żydowskiej, która poza swym rdzeniem religijnym była
kompilacją wpływów wielu epok i środowisk.
Przedstawiony tu materiał dotyczący kolorystyki nagrobków
w południowo-wschodniej Polsce nie może być traktowany jako
reprezentatywny dla całej grupy Żydów aszkenazyjskich. Jednak
pojedyncze przykłady z innych obszarów Polski a także z Ukrainy,
Słowacji, Czech, Bawarii pozwalają na traktowanie tej małej próbki
jako pars pro toto.
W środkowym polu macewy, na którym jest napis, występują
zazwyczaj dwa kolory — biel i czerń. Są to jakby znaki światła
i ciemności, często znaki życia i śmierci (nie tylko w sensie
biologicznym). Biel według tradycji biblijnej była „symbolem cieles­
nej i duchowej czystości jak też światła, była kolorem kapłanów.
Żydostwo diaspory nie wykształciło specjalnych barw liturgicznych,
lecz podczas wielkich świąt, na Rosz Haszana i Jom Kippur,
w niektórych gminach zawieszany był przy Aron Hakodesz biały
parochet. Biała była śmiertelna koszula, w której chowano zmarłe­
go, także tallit był biały (lecz pierwotnie błękitny) z czarnymi lub
błękitnymi prążkami. Czerń, przynajmniej w ostatnich wiekach,
była w kulturze żydowskiej kolorem dominującym, powszechnym
w ubiorze. W dzień rocznicy zburzenia Świątyni Jerozolimskiej
2

3

4

stosowano czarny parochet. Czerń była też kolorem żałoby po I
utracie Syjonu. Wiąże się z tym przeświadczenie, iż „na progu &lt;
każdego mieszkania zamożnego kupca lub nędzarza proletariusza
czarna plama na suficie świadczyła, iż mieszkańcy tego
domu spowici są żałobą po utracie Syjonu." Czarnym ca­
łunem nakrywano zwłoki zmarłego przed pogrzebem, przed odej­
ściem „do krainy cienia, gdzie wszystko jest czarne jak ciemna
noc" (Job 10,22).
Półkolumny lub pilastry flankujące tekst epitafijny (będące
nieodłącznym elementem kompozycyjnym wielu innych wytworów
żydowskiego rzemiosła) kojarzone były z odlanymi ze spiżu kolum­
nami z przedsionka świątyni Salomona. Ich kolory na nagrobkach
—głównie ugry, brązy, żółcie — nawiązują do barwy lokalnej spiżu,
który w symbolice metali oznaczał moc i męstwo.
Kolejnym ważnym elementem macewy jest pole pod łukiem
zwieńczenia. Powszechnie malowane było na kolor ultramaryny.
Błękit był bowiem „kolorem Boga i kolorem przykrycia Namiotu
Zgromadzenia" . Według żydowskich autorów — Filona z Aleksan­
drii i Józefa Flawiusza — był symbolem powietrza, jednego
z czterech podstawowych elementów świata. Cztery żydowskie
barwy kultowe, z jakich zestawione były szaty kapłanów i zasłony
Namiotu Zgromadzenia, zostały później zinterpretowane przez '
Filona właśnie jako symbolizujące elementy materii: biel — ziemia,
purpura — woda, hiacynt — powietrze, szkarłat — ogień.
Do dalszych szczegółów polichromii macew należą wyodębnione
z całości napisu nagrobkowego personalia zmarłego, data śmierci
i ewentualnie tytuły. Najczęściej używano różne rodzaje czerwieni
i żółci obok późniejszych — złota i srebra. Nie jest wykluczone, że
barwa żółta ujmowana była w tym samym znaczeniu co złota.
Według Biblii purpura była kolorem królów i dostojników, symboli­
zowała najwyższe zaszczyty, poważanie, godność lecz także prze­
pych. Również złotu i srebru w symbolice metali przypisywane były
najwyższe cechy: „złoto symbolizuje niebiańskie światło i chwałę
Boga; (...) srebro — niewinność i uświęcenie" . Poza tym były one
oznakami wspaniałości i bogactwa.
Malowane nagrobki miały nie tylko pod względem kompozycji, :
ale i kolorystyki te same cechy, co polichromia bóżnic drewnianych,
co kolorystyka szaf na rodały, zasłon na Aron Hakodesz, płaszczy na
Torę, tablic—mizrachów, wycinanek itp. Stanowiły immanentną
część całej żydowskiej kultury plastycznej, która dzięki pielęgnowa­
niu tradycji zachowała znaczną część cech swego pierwotnego,
orientalnego środowiska kulturowego. Będąc wyrazem dbałości
0 groby przodków zaspokajały jednocześnie potrzeby estetyczne jak
1 potrzebę reprezentacji. Polichromia ożywiała surowość i monotonność płaszczyzny kamienia. Poszczególne kolory różnicowały i uwy­
datniały motywy zdobnicze. Powodowały wzmocnienie czytelności
I
tekstu epitafijnego, a także rozgraniczenie jego poszczególnych
I
partii.
I
5

6

7

8

:

i

9

PRZYPISY
1

5

2

6

M . Diamant, Jüdische Volkskunst, „Kunst und Stein", Bern,
H.J. Freid, Żydzi polscy a Palestyna, [w:] Ziemia Izraela,
No 1, Januar 1962, vol. 7, s. 15
księga zbiorowa, Warszawa 1919, s. 83
M . Schlesinger, op. cit„ s. 229
Wojewódzkie Archiwum Państwowe w Lublinie, RGL, syg.
A I V 1878: 12, karta 26—27 v.
Tamże, (Według Ex. 26, 14; 36,19; 39,34 nakrycie na Namiot
M . Diamant, op. cit., passim; A. Calavas, Hebraica. Fresques Zgromadzenia było '„ze skór baranich barwionych na czerwono",
votives, PL. X L V I I I , Paris (b. r.); H . Frauberger, Über alte Kultusgegen­ natomiast na Skrzynię Świadectwa „sukno z błękitnej purpury"
stande in Synagoge und Haus, Frankfurt am Main 1903, s. 103
— Num. 4,6).
M . Schlesinger, Geschichte des Symbols. Ein Versuch, Berlin
Tamże; s. 308 i 310
1912, s. 229
Tamże, s. 229
,
.
•
- •••&gt;
7

3

4

8

9

�l w i nn »?mł
d^h T&gt;*n i^m

:' BrawinknTiwnTin '
m NTpnpraniHm irnOT j ,'

mu
H Ź m

^r/n rwns nas
'

'w» nabawi

fttp

i

l f łN r m
"TO «10V 13

sn;

'—ik

na-w ji3B - 'sj
Tl ii s j n

Kolorystyka macew, rekonstruowana na podstawie zachowanych śladów polichromii. II. 1. Biłgoraj, 1921: il. 2. Szczebrzeszyn 1930- i l 3
Kazimierz Dolny, ok. 1880; il. 4. Sieniawa, 1848; il. 5. Szczebrzeszyn 1895; il. 6. Sokołów Małopolski, 1933; il. 7. Franpol 1886 il" 8'
Sieniawa, 1886; il. 9. Biłgoraj 1927. Rys. Andrzej Trzciński
'

�Badanie kolorystyki nagrobków ujawniło pewne zasady techno­
logiczne polichromii. W wykonanej przez kamieniarza płycie drobne
ubytki i natłuczenia uzupełniano gipsem lub cementem. Następnie
na całość lica płyty nakładano jako grunt grubą warstwę białej farby.
Pozostawała ona jako kolor tła na tych polach, które miały pozostać
białe. Z kolei nakładano na większe partie lica kolory pośrednie,
które stanowiły tło dla mniejszych elementów. Wreszcie kładziono
warstwy wykończeniowe, wyróżniające mniejsze elementy — litery
napisu, wizerunki symboliczne, ornamenty. Pod farbę złotą i srebrną
kładziono podkład z minii.
Czasem zauważyć można, że fragmenty napisu zawierające
personalia zmarłego, pomalowane wcześniej np. na żółto, przemalowywano później na modniejsze i bardziej reprezentacyjne srebro lub
złoto. Odnawianie polichromii na nagrobkach musiało zapewne
istnieć w tradycji rodziny zmarłego, a także być w zwyczaju gminy
w stosunku do nagrobków jej dawnych koryfeuszy. Świadczą o tym
chociażby kilkakrotne warstwy farby (niekiedy prawie zrównujące
reliefy) na macewach z pocz. X I X w. ale i ślady farby na płytach
z poł. X V I w. (np. w Lublinie). Warto tu przy okazji wspomnieć, że
taryfy opłat pogrzebowych wymieniają „nagrobki malowane" jako
najdroższe w podawanych cennikach nagrobków.
Interesujące byłoby zinterpretowanie znaczenia barw, nie ma
jednak na ten temat jakichkolwiek przekazów. Konsekwente stoso­
wanie na poszczególnych elementach nagrobków takich samych
kolorów wskazuje, że za przekazanym tu zwyczajem kryją się jakieś
dawne treści znaczeniowe. Znaczenia te może przybliżyłoby, z ko­
nieczności jedynie fragmentaryczne, spojrzenie na inne sfery i eleme­
nty kultury żydowskiej, która poza swym rdzeniem religijnym była
kompilacją wpływów wielu epok i środowisk.
Przedstawiony tu materiał dotyczący kolorystyki nagrobków
w południowo-wschodniej Polsce nie może być traktowany jako
reprezentatywny dla całej grupy Żydów aszkenazyjskich. Jednak
pojedyncze przykłady z innych obszarów Polski a także z Ukrainy,
Słowacji, Czech, Bawarii pozwalają na traktowanie tej małej próbki
jako pars pro toto.
W środkowym polu macewy, na którym jest napis, występują
zazwyczaj dwa kolory — biel i czerń. Są to jakby znaki światła
i ciemności, często znaki życia i śmierci (nie tylko w sensie
biologicznym). Biel według tradycji biblijnej była „symbolem cieles­
nej i duchowej czystości jak też światła, była kolorem kapłanów.
Żydostwo diaspory nie wykształciło specjalnych barw liturgicznych,
lecz podczas wielkich świąt, na Rosz Haszana i Jom Kippur,
w niektórych gminach zawieszany był przy Aron Hakodesz biały
parochet. Biała była śmiertelna koszula, w której chowano zmarłe­
go, także tallit był biały (lecz pierwotnie błękitny) z czarnymi lub
błękitnymi prążkami. Czerń, przynajmniej w ostatnich wiekach,
była w kulturze żydowskiej kolorem dominującym, powszechnym
w ubiorze. W dzień rocznicy zburzenia Świątyni Jerozolimskiej
2

3

4

stosowano czarny parochet. Czerń była też kolorem żałoby po
utracie Syjonu. Wiąże się z tym przeświadczenie, iż „na progu
każdego mieszkania zamożnego kupca lub nędzarza proletariusza
czarna plama na suficie świadczyła, iż mieszkańcy tego
domu spowici są żałobą po utracie Syjonu." Czarnym ca­
łunem nakrywano zwłoki zmarłego przed pogrzebem, przed odej­
ściem „do krainy cienia, gdzie wszystko jest czarne jak ciemna
noc" (Job 10,22).
Półkolumny lub pilastry flankujące tekst epitafijny (będące
nieodłącznym elementem kompozycyjnym wielu innych wytworów
żydowskiego rzemiosła) kojarzone były z odlanymi ze spiżu kolumnami z przedsionka świątyni Salomona. Ich kolory na nagrobkach
— głównie ugry, brązy, żółcie — nawiązują do barwy lokalnej spiżu,
który w symbolice metali oznaczał moc i męstwo.
Kolejnym ważnym elementem macewy jest pole pod łukiem
zwieńczenia. Powszechnie malowane było na kolor ultramaryny.
Błękit był bowiem „kolorem Boga i kolorem przykrycia Namiotu
Zgromadzenia" . Według żydowskich autorów — Filona z Aleksan­
drii i Józefa Flawiusza — był symbolem powietrza, jednego
z czterech podstawowych elementów świata. Cztery żydowskie
barwy kultowe, z jakich zestawione były szaty kapłanów i zasłony
Namiotu Zgromadzenia, zostały później zinterpretowane przez
Filona właśnie jako symbolizujące elementy materii: biel — ziemia,
purpura — woda, hiacynt — powietrze, szkarłat — ogień.
Do dalszych szczegółów polichromii macew należą wyodębnione
z całości napisu nagrobkowego personalia zmarłego, data śmierci
i ewentualnie tytuły. Najczęściej używano różne rodzaje czerwieni
i żółci obok późniejszych — złota i srebra. Nie jest wykluczone, że
barwa żółta ujmowana była w tym samym znaczeniu co złota.
Według Biblii purpura była kolorem królów i dostojników, symboli­
zowała najwyższe zaszczyty, poważanie, godność lecz także prze­
pych. Również złotu i srebru w symbolice metali przypisywane były
najwyższe cechy: „złoto symbolizuje niebiańskie światło i chwałę
Boga; (...) srebro — niewinność i uświęcenie'". Poza tym były one
oznakami wspaniałości i bogactwa.
Malowane nagrobki miały nie tylko pod względem kompozycji,
ale i kolorystyki te same cechy, co polichromia bóżnic drewnianych,
co kolorystyka szaf na rodały, zasłon na Aron Hakodesz, płaszczy na
Torę, tablic—mizrachów, wycinanek itp. Stanowiły immanentną
część całej żydowskiej kultury plastycznej, która dzięki pielęgnowa­
niu tradycji zachowała znaczną część cech swego pierwotnego,
orientalnego środowiska kulturowego. Będąc wyrazem dbałości
0 groby przodków zaspokajały jednocześnie potrzeby estetyczne jak
1 potrzebę reprezentacji. Polichromia ożywiała surowość i monotonność płaszczyzny kamienia. Poszczególne kolory różnicowały i uwy­
datniały motywy zdobnicze. Powodowały wzmocnienie czytelności
tekstu epitafijnego, a także rozgraniczenie jego poszczególnych
partii.

1

5

6

i
j
]
|
]
j
1
1
'

7

'

8

PISY
1

5

2

6

M . Diamant, Jüdische Volkskunst, „Kunst und Stein", Bern,
H.J. Freid, Żydzi polscy a Palestyna, [w:] Ziemia Izraela,
No 1, Januar 1962, vol. 7, s. 15
księga zbiorowa, Warszawa 1919, s. 83
M . Schlesinger, op. cit., s. 229
Wojewódzkie Archiwum Państwowe w Lublinie, RGL, syg.
Tamże, (Według Ex. 26,14; 36,19 ; 39,34 nakrycie na Namiot
A I V 1878: 12, karta 26—27 v.
M . Diamant, op. cit., passim; A. Calavas, Hebraica. Fresques Zgromadzenia było '„ze skór baranich barwionych na czerwono",
votives, PL. X L V I I I , Paris (b. r.); H . Frauberger, Über alte Kultusgegen­ natomiast na Skrzynię Świadectwa „sukno z błękitnej purpury"
— Num. 4,6).
stande in Synagoge und Haus, Frankfurt am Main 1903, s. 103
Tamże; s. 308 i 310
M . Schlesinger, Geschichte des Symbols. Ein Versuch, Berlin
1912, s. 229
Tamże, s. 229
7

3

4

J
1

8

9

-

�tlSffl

13

r,m ¡»1 -TO
o^r Tną i^m
r&gt;sa

vjws

.niJU

twiaawa^trrWja
'3

TK?S

i

^ti

&gt;V łnmnjranroji im»wn:

. "moa csn;ni
nionar
ł

'Galion i ^ a &gt;y&gt;&gt;f

Kolorystyka macew, rekonstruowana na podstawie zachowanych śladów polichromii. II. 1. Biłgoraj, 1921; il. 2. Szczebrzeszyn, 1930; il. 3.
Kazimierz Dolny, ok. 1880; il. 4. Sieniawa, 1848; il. 5. Szczebrzeszyn 1895; il. 6. Sokołów Małopolski, 1933; i l . 7. Franpol, 1886; il. 8.
Sieniawa, 1886; il. 9. Biłgoraj 1927. Rys. Andrzej Trzciński

����</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6269" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6249">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/55507eaa7c74c669e8d46d07c53ffa61.pdf</src>
        <authentication>261a5a4fad139f85afbe1b693efa92ac</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74659">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:418</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74660">
                <text>1959</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74661">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:379</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74662">
                <text>Materiały inwentaryzacyjne do budownictwa i architektury ludowej zgromadzone przy Katedrze Architektury i Planowania Wsi Politechniki Warszawskiej / ETNOGRAFIA POLSKA 1959 t.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74663">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1958 t.2, s.404-405</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74664">
                <text>Cywińska, Izabela</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74665">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74666">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74667">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74668">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74669">
                <text>i

'l'
IZABELA

CYWIŃSKA

MATERIAŁY

INWENTARYZACYJNE DO
BUDOWNICTWA
I ARCHITEKTURY LUDOWEJ

zgromadzone p r z y Katedrze A r c h i t e k t u r y i Planowania W s i P o l i t e c h n i k i
Warszawskiej
W Materiałach zgromadzonych p r z y Katedrze A r c h i t e k t u r y i Plano­
w a n i a W s i P o l i t e c h n i k i Warszawskiej z miejscowości rozrzuconych głów­
nie w północnej i środkowej Polsce specjalny nacisk położono na rysunek
i p o m i a r y wyjaśniające formę, konstrukcję, rodzaj b u d u l c a oraz u s y t u o ­
wanie b u d y n k u Największą wartość, ze względu na wieloaspektowe podejście do za­
gadnienia, przedstawiają przedwojenne materiały K a t e d r y A r c h i t e k t u r y
Polskiej P o l i t e c h n i k i Warszawskiej, w których wykreślony w skali w y ­
m i a r o w y rysunek opatrzony jest kwestionariuszem omawiającym zagad­
nienia daleko wykraczające poza dziedzinę t e c h n i k i b u d o w l a n e j , k o n ­
s t r u k c j i i t d . Poza wiadomościami dotyczącymi układu w s i , u s y t u o w a n i a
b u d y n k u i zagrody, pochodzenia materiału budowlanego i wiadomościami
o czasie powstania o b i e k t u zawierają one również informacje dotyczące
składu klasowego w s i . Badania inwentaryzacyjne z tego okresu, p r o w a ­
dzone według jednolitego w z o r u , dawały d l a każdej miejscowości p o m i a r
3 budynków m i e s z k a l n y c h : najstarszego, najpowszechniejszego
i naj­
nowszego, oraz k i l k u zasługujących na specjalną uwagę budynków go­
spodarskich. W w y p a d k u występowania na d a n y m terenie zdobnictwa
zanotowane są także elementy i f o r m y zdobnicze, a w w i e l u w y p a d k a c h
przeprowadzona jest również statystyka typów dachów. Ponadto szeroko
omówiona jest l u d o w a a r c h i t e k t u r a sakralna.
Powojenne badania tejże k a t e d r y , choć mające t y l k o charakter notat,
posiadają również dużą wartość naukową, a to ze względu na i c h szeroki
zakres t e r y t o r i a l n y oraz ogólną orientację w zagadnieniach, z którymi
można spotkać się w terenie. Materiały te, powstałe w w y n i k u prac o cha­
rakterze sondażowym, wymagają dalszego w e r y f i k o w a n i a i rozszerzenia.
Część z t y c h materiałów, określonych nazwą „schematy", przewyższa

�MATERIAŁY

INWENTARYZACYJNE

DO BUDOWNICTWA

LUDOWEGO

40,5

pod względem wartości pozostałe „notaty" ze względu na dużą ilość
obiektów z i n w e n t a r y z o w a n y c h w jednej miejscowości, co pozwala na
ustalenie podstawowego, charakterystycznego dla danego t e r e n u t y p u
b u d o w n i c t w a . Dodatkową zaletą t y c h materiałów jest i c h pochodzenie
w dużej części z t e r e n u Z i e m Zachodnich, a więc z obszarów, w których
zagadnienie b u d o w n i c t w a ludowego w nauce polskiej n i e mogło być
dotychczas uwzględnione. O b i e k t y w t y c h materiałach są w większości
datowane, a ponadto p r z y n a z w i s k u właściciela zaznaczona jest ilość
ziemi, którą on dysponuje. I choć w t y m . w y p a d k u jakość i r o z m i a r
b u d y n k u n i e jest w zasadzie m i e r n i k i e m wzrastających l u b malejących
potrzeb ludności, gdyż obecni mieszkańcy w p r o w a d z i l i się do budynków
już istniejących, t y m n i e m n i e j dane te mogą być przydatne d l a badań
p r o w a d z o n y c h n a d zagadnieniem przystosowywania się różnych w a r s t w
ludności wiejskiej do n o w y c h warunków życia.
Ze względu na-zakres zbliżone do wyżej omówionych p r z e d w o j e n n y c h
materiałów K.A.P. P o l i t e c h n i k i Warszawskiej są obecnie gromadzone
materiały p r z y Katedrze A r c h i t e k t u r y i Planowania W s i . Są to prace
studenckie, pochodzące z l a t powojennych, głównie z t e r e n u Pomorza,
prowadzone według schematu: dom najstarszy, najpowszechniejszy, n a j ­
nowszy. Duże znaczenie posiadają także materiały zebrane w ostatnich
latach przez K.A. i P.W. P o l i t e c h n i k i Warszawskiej, w których główny
nacisk położony jest na b u d o w n i c t w o mieszkaniowe, t y p o w e z p u n k t u
widzenia wymogów higieny.
Duża ilość z i n w e n t a r y z o w a n y c h w jednej w s i obiektów (przeważnie 10)
i każdorazowe i c h datowanie pozwala wyciągnąć pewne w n i o s k i odnośnie
do historycznego r o z w o j u f o r m b u d o w n i c t w a ' i zachodzących zmian.
K o m e n t a r z e m do rysunków i pomiarów jest ankieta-kwestionariusz, o d ­
powiadająca n a p y t a n i a związane z sytuacją zagrody i budynków,, w i e l ­
kością i wyposażeniem pomieszczeń, jakością materiału budowlanego
i , stosunkami r o d z i n n y m i .
Materiały te posiadają dla badań etnograficznych duże znaczenie.
W p r a w d z i e nie zawsze w zdjęciu o b i e k t u uwzględniono daty jego p o ­
wstania, n i e m n i e j j e d n a k p r z y zastosowaniu j e d n o l i t y c h a n k i e t o t r z y ­
mano materiał wyrównany co do poziomu opracowania i zakresu p o r u ­
szanych zagadnień, dający podstawę źródłową do poważnych studiów
porównawczych.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6270" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6250">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/201a52a071b9e3656b3594417375c782.pdf</src>
        <authentication>deb73264fdb16400a5bef6e5dc2ceee5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74670">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2529</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74671">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74672">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2349</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74673">
                <text>Z głową w nogach czyli Propedeutyka Etnografii Zasypiania / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74674">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.3-4, s.164-165</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74675">
                <text>Ciarka, Ryszard</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74676">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74677">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74678">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74679">
                <text>Z głową w nogach
czyli Propedeutyka Etnografii Zasypiania
Ryszard Ciarka
Przez długi czas kładłem się spać wcześnie. Niekiedy, ledwiem
świecę, oczy zamykały mi się tak prędko, że nie zdążyłem
powiedzieć sobie: „zasypiam". I w pół godziny potem myśl, że czas
byłby zasnąć, budziła mnie: chciałem odłożyć książkę,
którą
zdawało mi się, że trzymam jeszcze w ręce, i zgasić światło; nie
przestawałem, śpiąc, zastanawiać się nad tym, сот przeczytał; ale
te refleksje przybierały charakter nieco szczególny; zdawało mi się,
że to ja sam byłem tym, o czym mówiła książka:
kościołem,
kwartetem, rywalizacją Franciszka I z Karolem V. Przeświadczenie
to trwało jeszcze kilka sekund po przebudzeniu; nie raziło mego
rozumu, ale ciążyło mi jak łuski na oczach i nie pozwalało mi
uświadomić sobie, że świeca już. się nie pali. Następnie świadomość
ta zaczynała mi być niezrozumiała, niby po metempsychozie myśl
Z poprzedniego istnienia; treść ksiciżki odrywała się ode mnie.
mogłem wrócić do niej albo nie; natomiast odzyskiwałem wzrok
i czułem się bardzo zdziwiony, ze widzę dokoła siebie ciemność,
słodką i kojącą dla oczu. ale hardziej jeszcze dla ducha, któremu
wydawała się rzeczą bez przyczyny, niezrozumiałą, rzeczą napraw­
dę ciemną.
Zgasił

(Marcel Proust)
Ileż to niesamowitych rzeczy przytrafić się może podczas
zasypiania; kiedy umysł zmęczony codzienną krzątaniną, nie­
przerwanym, ujętym w rygory logiki biegiem myśli, może
nareszcie odpocząć. Ileż to razy stan takiej pozalogicznej
bezmyślności daje nam, aż nadto wyraźnie, dowód istnienia
naszej świadomości, naszego ducha, naszej natury.
Oto leżąc, możemy j u ż nie myśleć, i czuć jednocześnie, że
samo się w nas myśli. Wsłuchując się w ten wewnętrzny proces,
pomruk bardziej niźli monolog, intelektualnego rozluźnienia
i beztroskiej pogoni strzępów myśli, moglibyśmy, gdyby nie
fakt zasypiania, zastanowić się głębiej nad kartezjańskim
credo... to myśli, więc jeszcze jest, ale czy znaczy to, że ja
jeszcze jestem?
Otóż zdarzyło się. że zasypiając nie myślałem, lub konkret­
niej, nie zdawałem sobie sprawy z tego, że myślę. Żona z uwagi
zapewne na to, iż zwykle owo nie myślenie powoduje u mnie
niezbyt miłe dla oka zmiany w fizjonomii twarzy, odezwała się
zaniepokojona, by wyrwać mnie z otępienia i gnuśnej bezmyśl­
ności.
- Masz odwrotnie położoną kołdrę, guziki będą ci przesz­
kadzały.
- Prędzej zasnę - odparłem jeszcze bezmyślnie, a właściwie
to, to „ c o ś " we mnie odparło, czyli to, co jeszcze nie wiedząc, że
myśli myślało. I to jak myślało!
W tym bowiem momencie zaczęło po mojej głowie, w moich
myślach, coś dudnić, zgrzytać, szeleścić, kołatać i napierać.
Widać uwaga żony była celna, bo więcej się nie odezwała, zaś
ja, chcąc nie chcąc musiałem się j u ż zastanowić dlaczego tak
powiedziałem.

164

- Prędzej zasnę.
Podejmując analizę takiego stwierdzenia musiałem niestety
zasypiając myśleć. Biorąc na siebie teraz ten trud, zapewne
ukontentowałem zaniepokojoną żonę, musiałem zagłębić się
w wir rozważań na temat istoty tego, w istocie nieświadomie,
wypowiedzianego zdania. Czułem się osaczony, jakby nagle,
z głębi bezmyślności, wyrwany do odpowiedzi.
Czyż odpowiadając nie byłem w rzeczy samej jednym
z owych nieszczęsnych respondentów, których tak bezlitośnie
morduje etnograf, wybierający w terenie swoją ofiarę by
zasypać ją setkami pytań. Żabinka, Brody. Mikołajów, Różki
- No, babciu, a jak to było z odmieńcem...
Ale nadejść miało jeszcze gorsze piekło, bo oto musiałem
teraz, jako niezmordowany badacz spróbować wyjaśnić uzyska­
ną przed chwilą informację.
Sumując doświadczenie i wytężając wcale nie giętki jeszcze
umysł ustalić mogłem, iż cały problem leży w kołdrze, ściślej
zaś w jej dwóch przeciwnych końcach, które z jednej strony
oferują przymilną nawet miękkość, z drugiej natomiast guzowa­
tość zapięcia. Wyznacza to pewien ustalony rygor słania całego
łóżka; wiadomo - guziki w nogi a miękkość pod brodę.
Pozostaje jednak dalej problem, który chcę rozstrzygnąć:
dlaczego zasłanie odwrotne, z natury mniej wygodne, spowodo­
wać ma szybsze zaśnięcie? Czyli, nie wiedziałem tego jeszcze,
jak nadać sens, głębsze uzasadnienie, bezmyślnej wszak od­
powiedzi.
Najbardziej typowe formy poszewek na k o ł d r y
Na nic w takim przypadku rutynowo nawet pomyślana
redukcja by pokusić się o model, uogólnienie. Nie wszystkie
przecież, kołdry mają guziki, ba, nie wszyscy nawet pod takimi
kołdrami zapadają co wieczór w stan powszechnej jednak
bezmyślności.
Aborygen w chłodną noc może zakopać się w piasku,
Buszmeni przykrywają się matami z trawy. Rygor głowa-nogi
obowiązuje zwykle tam, gdzie ów gnuśny stan tuż przed
zaśnięciem organizowany jest przy dogasającym właśnie ognis­
ku. Ludzie ułożeni promieniście wokół ognia nogi mają
skierowane w stronę żaru aby tym sposobem zapewnić sobie
właściwą temperaturę i miłą atmosferę spoczynku. Pozycja
odwrotna natomiast zalecana jest jako przykładna kara, bądź
jako jedna z mniej wyrafinowanych prób inicjacyjnych.
Czyżby więc moje szybsze zaśnięcie miało być sprawiedliwa
karą, a może i poważną próbą przekroczenia progu jakiegoś
wtajemniczenia?
Dlaczego w takim razie związane to musi być z możliwością
szybszego zaśnięcia?
O ile jednak problem, który próbuję tu rozwikłać nie dotyczy

�kołdry, to zawarty być musi w istocie samego podziału, na dwie
w końcu przeciwstawne strony: z guzikami i bez. czyli głowa-nogi, czyli góra-dół. Tak więc, aby zrozumieć działanie tej
dychotomii, aby dotrzeć do sedna sprawy należy pozbyć się tej
kołdry jako takiej, wziąć j ą w nawias i przyjrzeć się kategorii,
która dzieli wszystko na to i tamto, na tu i tam.
Opozycje przestrzenne wyraźnie odróżniają już dzieci dwu.
dwu i półroczne (jeśli wierzyć psychologom) bez. większych
problemów (i jeśli wierzyć temu, co pisze Yi-Fu Tuan w książce
Przestrzeń i miejsce) odnajdując się w podziale świata na „górę
i d ó ł " , „tu i t a m " , „daleko i blisko", „na i p o d " , „wierzch
i s p ó d " , , , g ł o w a i o g o n " , , , p r z ó d i tył",,,drzwi frontowe i drzwi
od t y ł u " , „guziki z przodu i guziki z t y ł u " , „w domu i na
zewnątrz".
W przypadku kołdry, odnalezionym bez trudu podziałem jest
zamkniętość faktyczna jednej strony i otwartość domniemana,
bo zapięta na guziki, drugiej; i dalej idąc tym tropem, na
stabilność jednej strony i aktywność drugiej, tej zamkniętej ale
tylko dlatego, że jest w istocie otwarta, czyli w jakiś sposób
i przed czymś zabezpieczona.
Faktem jest, że owa, wydawałoby się pozorna, zamkniętość
jednej strony może być słusznie utożsamiana z pojętą tu szeroko
ideą bezpieczeństwa. Wszak powiada się, iżjeśli coś zapięte jest
na ostatni guzik, to znaczy, że jest dobrze przygotowane,
gwarantujące pewność i bezpieczeństwo.
Ale czy równocześnie gwarantować może szybsze zaśnięcie?
Czynności zapinania, zamykania, zawiązywania i opozycyj­
ne do nich rozpinanie, otwieranie czy rozwiązywanie należą do
tej kategorii działań, które niewątpliwie zaliczyć można (jak
pisał kiedyś Ludwik Stomma) do najpowszechniejszych, naj­
bardziej uniwersalnych czynności magicznych wykorzystywa­
nych szczególnie tam. gdzie problem dotyczy czasu i prze­
strzeni. Mają bowiem te działania właściwości tak skracania
czasu oczekiwania lub jego wydłużania, skracania drogi do celu
jak i jej umiejętnego gubienia. Sen zaś z natury swej problemu
tego dotyka w obu przypadkach i jako magiczna odmiana czasu
i jako magiczna odmiana drogi.
Nie trudno jednak zauważyć, że opozycja, która jeszcze
przed chwilą dotyczyła dwóch przeciwstawnych końców kołdry
(a ściślej jej poszewki) zmienia się w opozycję wynikającą
z potencjalnej wartości jaką przypiszemy tylko części zapiętej
(lub nie), tej, powodującej ponoć szybsze zaśnięcie. Tylko więc
z tej jednej strony możemy oddziaływać na otoczenie, zaburzać
równowagę i dokonywać sennych, czasowych i przestrzennych,
manipulacji.

magicznych zdolności a więc i pewnej dozy świadomości
w działaniu a nie bezmyślności.
Jeśli nie możemy przypisać sobie żadnej, świadomej, magicz­
nej manipulacji to wypada poszukać satysfakcjonującej od­
powiedzi nie tylko w kołdrze, ale także w otaczającej nas
rzeczywistości. Nie w przeciwstawnych końcach poszewki i nie
w potencjale magicznym nagromadzonym w miejscu zapięcia.
Już przecież sam fakt odwrócenia, zaburzenia ustalonego
porządku, jest w istocie czynnością magicznie nieobojętną;
symbolicznym gestem sprzeciwu, wynikającym z chęci zamia­
ny otaczającej nas rzeczywistości. Aby bezsenność zmienić
w senność? Tak. Ale jakże często, aby myśl przemienić
w bezmyślność, w chłodną, na pozór logiczną manipulację,
podczas gdy wystarczy odrobina ciepła, nawet odwrotnie
położonej kołdry, aby przekonać się, że pewność naszych sądów
0 otaczającej nas rzeczywistości nie da się zapiąć na ostatni
guzik.
Być może - jak pisze Marcel Proust mistrz zasypiania
1 bezsenności - iż nieruchomość rzeczy dokoła nas narzucona im
jest przez nasza pewność,
że to są te, a nie inne, przez
nieruchomość
naszej myśli w obliczu nich.
Zamiast przypisów
Tylko czasami, to co napisane zostało w przypływie emocji
i reakcji na zapomnianą j u ż atmosferę początku lat osiem­
dziesiątych daje się jeszcze odczytać, ba, nawet dopisać do tego
zakończenie.
Zachętą stał się publikowany obok tekst Adama MarsaJonesa Antropologia strukturalna, który zaproponowałem do
zamieszczenia w „ K o n t e k s t a c h " . P r z y p o m n i a ł y mi się dawne,
studenckie czasy, i wymyślane w kręgu moich znajomych
teksty, referowane ad hoc, często nigdy nie napisane „roz­
prawy", które powstawały w ramach, jak to określaliśmy
wtedy, „Etnografii a b s u r d u " . B y ł o tam, jak sobie przypominam
między innymi „ O symbolicznym i strukturalnym znaczeniu
wywieszenia na gmachu ówczesnego К С PZPR biało-czer­
wonej flagi, która jednoznacznie wskazywała na fakt. iż
użytkownicy tegoż do połowy poddają s i ę . " Jak również: ..O
opozycji i wyższości restauracji nad barami mlecznymi po
zamówieniu u niemiłej pani w kasie talerza plastykowych
literek z tablicy menu, jako jedynej tego dnia dostępnej
potrawy."

Fragment k s i ą ż k i M a r c e l a Prousta

W poszukiwaniu straconego czasu

cytuję według przekładu Tadeusza B o y a - Ż e l e ń s k i e g o , P I W , Warszawa
1974. W y d a n i e trzecie.

Możliwość manipulacji istnieje tylko po stronie zapięcia
Lektury

przywołane:

Z i - F u Tuan,

Powodzenie natomiast naszego zaśnięcia zależałoby w tym
przypadku od właściwej manipulacji zapiętą stroną, od naszych

Warszawa

Przestrzeń i miejsce,

przekład Agnieszka Morwińska. PIW,

1987

Ludwik Stomma,

Słońce rodzi sie 13 grudnia.

L S W . W a r s z a w a 1981

165

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6271" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6251">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/168ad5de5a1c576c7ef9f9fa54b2194f.pdf</src>
        <authentication>915906bb932221a5219e4743d5869a7e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74680">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:409</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74681">
                <text>1959</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74682">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:370</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74683">
                <text>Wieś i miasto w pracach Zakładu Etnografii Uniwersytetu Warszawskiego / ETNOGRAFIA POLSKA 1959 t.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74684">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1958 t.2, s.288-290</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74685">
                <text>Dynowski, Witold</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74686">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74687">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74688">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74689">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74690">
                <text>Prace

WITOLD

Uniwersytetu
Warszawskiego
W.
Dynowskiego

DYNOWSKI

WIES

1

Zakładu Etnografii
pod kierunkiem

I MIASTO W PRACACH ZAKŁADU ETNOGRAFII
UNIWERSYTETU WARSZAWSKIEGO

Zakład E t n o g r a f i i U . W. j a k o stołeczna placówka naukowa z n a t u r y
rzeczy j a k najściślej wiązał i wiąże nadal swą działalność z całokształ­
t e m spraw, które dotyczą organizacji życia naukowego i r u c h u etno­
graficznego w skali państwowej. Stąd żywy udział Zakładu w odbudowie
etnografii polskiej po w o j n i e , w r e f o r m i e etnograficznych studiów u n i ­
w e r s y t e c k i c h i dostosowania i c h do potrzeb bieżących, j a k i w o r g a n i ­
zowaniu centralnej placówki naukowo-badawczej przy P A N . Łączenie
zainteresowań Zakładu E t n o g r a f i i U . W. z ogólnopolskim kręgiem p o ­
trzeb etnograficznych znalazło również swoje odbicie w dydaktycznonaukowej działalności Zakładu. Niezależnie od poszukiwania dróg, które
pozwoliłyby j a k najszybciej nadrobić zaniedbania w zakresie t e m a t y k i
i p r o b l e m a t y k i e t n o g r a f i i ogólnej w pracach Zakładu E t n o g r a f i i U . W.,
w całej pełni w y k o r z y s t a n o akcje szkoleniowe i badawcze pomyślane
w skali znacznie szerszej. Działalność naukową Zakładu połączono więc
przede w s z y s t k i m z coroczną akcją międzyuczelnianych obozów etno­
graficznych oraz z planem badawczym Warszawskiego Zakładu E t n o ­
g r a f i i I H K M P A N . Toteż reprezentowany dziś przez Zakład E t n o ­
g r a f i i U . W. k i e r u n e k badań nie odbiega o d zasadniczej l i n i i działalności
i n n y c h placówek n a u k o w y c h w Polsce i od tego, co reprezentuje w za­
kresie e t n o g r a f i i Polska A k a d e m i a Nauk. W oparciu więc o weryfikację
wcześniejszych opisów etnograficznych i o systematycznie
prowadzone
badania terenowe prace Zakładu dążą do w y d o b y c i a n o w y c h zasobów
źródłowych w celu możliwie pełnego naświetlenia h i s t o r i i r o z w o j u k u l ­
t u r y mas chłopskich. P r z y czym w metodzie pracy obejmuje się spoj­
r z e n i e m badawczym zarówno dającą się w pełni udokumentować prze­
szłość łącznie z zespołem czynników, które przekształciły ją w e współ-

�WIES I MIASTO

289

czesność, j a k również i układy k u l t u r o w e występujące a k t u a l n i e . Stąd
też t e m a t y k a badawcza Zakładu nie ogranicza się wyłącznie do samej
wsi, lecz zahacza również o miasta i miasteczka, odsłaniając sieć powią­
zań i w a r u n k i , które kształtowały zmienne oblicze k u l t u r y w i e j s k i e j .
N a t u r a l n y m zapleczem prac terenowych p r o w a d z o n y c h przez Zakład
E t n o g r a f i i U . W. jest stosunkowo mało zbadany obszar środkowego,
wschodniego i północno-wschodniego Mazowsza. W r a m a c h tego zaplecza
terenowego wybijają się prace prowadzone na obszarze dawnej Puszczy
Zielonej i Białej.
Prace na terenie Puszczy Zielonej, oparte na materiale o b o z o w y m
i i n d y w i d u a l n y c h badaniach studentów Zakładu, dały w efekcie c y k l
r o z p r a w magisterskich. Zostały one poświęcone r o z m a i t y m t e m a t o m :
r o l n i c t w u (we w s i P i a n k i ) , h i s t o r i i b u d o w n i c t w a puszczańskiego na ca­
łym obszarze północnej Kurpiowszczyzny, j a k i w poszczególnych wsiach
(wieś Łyse i osada Kadzidło), z d o b n i c t w u w drzewie, s w o i s t y m f o r m o m
i f u n k c j o m ludowego u b i o r u z okolic Kadzidła oraz szerszemu zagadnie­
n i u — malejącej z p r z y c z y n historycznych r o l i środowiska naturalnego
w życiu w s i k u r p i o w s k i e j .
C y k l prac badawczych prowadzonych przez Zakład E t n o g r a f i i U. W.
na obszarze dawnej Puszczy Zielonej zamyka specjalne s t u d i u m poświę­
cone przeszłości i przyszłości Ostrołęki. W części dotyczącej przeszłości
miasta s t u d i u m zostało pomyślane jako zarys historyczny r o z w o j u p l a n u
i t y p u zabudowy m i e j s k i e j , naświetlony przede w s z y s t k i m od s t r o n y
powiązań Ostrołęki z zapleczem w i e j s k i m . Prace nad etnografią Puszczy
Zielonej, pod tą samą opieką naukową — docenta Zakładu E t n o g r a ­
f i i U . W. d r A n n y K u t r z e b a - P o j n a r o w e j , k o n t y n u u j e obecnie warszaw­
s k i Zakład E t n o g r a f i i P A N ; tymczasowe w y n i k i badań tej placówki
zostały omówione w n i n i e j s z y m tomie „Etnografii P o l s k i e j " . Na wzór
prac t e r e n o w y c h w rejonie dawnej Puszczy Zielonej Zakład E t n o g r a ­
f i i U . W. wprowadził również badania na sąsiednim terenie d a w n y c h
posiadłości biskupów płockich (rejon tzw. Puszczy Białej), zamieszka­
n y m w przeważnej mierze przez drobną szlachtę mazowiecką. J a k dotąd,
poza materiałami z e b r a n y m i przez instruktorów i uczestników między­
uczelnianych obozów etnograficznych, wykończono w postaci prac m a ­
gisterskich k i l k a w y b r a n y c h tematów, co łącznie stanowi p e w i e n wkład
materiałowy do przyszłej m o n o g r a f i i tej części K u r p i o w s z c z y z n y . N i e ­
zależnie od badań prowadzonych na obszarze K u r p i o w s z c z y z n y p r a ­
cownicy i studenci Zakładu E t n o g r a f i i opracowali również szereg t e m a ­
tów etnograficznych z i n n y c h terenów Mazowsza. Między i n n y m i w y ­
konano dla Centralnego Urzędu K o n s e r w a c j i i Ochrony Zabytków s t u d i u m
do h i s t o r i i przestrzennego r o z w o j u Białej Podlaskiej, w którym po­
dobnie j a k w w y p a d k u opracowania h i s t o r i i r o z w o j u przestrzennego
Etnografia Polska I I

19

�WITOLD

290

DYNOWSKI

p l a n u Ostrołęki główny nacisk został położony na udział wiejskiego
zaplecza w dziejach miasta. Wieloaspektowy temat „Wieś i m i a s t o " w i ­
dziany od s t r o n y p r o b l e m a t y k i etnograficznej znalazł swe odbicie także
w pracach k a n d y d a c k i c h i magisterskich, w y k o n y w a n y c h l u b już w y ­
konanych w Zakładzie E t n o g r a f i i U . W. D o t y c h ostatnich należą za­
mieszczone poniżej d w i e r o z p r a w y : W a n d y Paprockiej oraz A l i c j i Ger­
lach, poruszające sprawę oddziaływania miasta na różne zawody rze­
mieślnicze i rolę t y c h zawodów w h i s t o r i i k u l t u r y w s i podwarszawskiej.

BHTOJIbA

JjHHOBCKH

JJEPEBHfl

B HAYHHblX

PABOTAX

H TOPOfl
yHMBEPCHTETA

BAPUIABCKOrO
P e s i o M e

yKa,3HBa.H
iiiaBCKoro
aBTop

Ha

oflHOBpemeHHo

VHHBepcHTeTCKOro
no

napoRHOH

Bonpocax

THE

npHiiijioch

HaynHbie
B

Kanapę

curpaTb

aTHorpaifiHiecKoo

nacTH

Tpy^M,

KOTopwe

CBHsaHHOii

xosHÄcTBa,

aos^ecfBa

KyCTapHOH

Be^yTCH

H HcnyccTBa,

a

B

Taume
B

B

Bap-

ilojibme,

BTOM

ijenTpe

c H a y n H H M H MCCJie,noBaHHHMH

ocoöeHHo

npOMHHIJieHHOCTH

BTHorpaiJniH

«eHTeJibHOCTH B

u l l o j i b u i e 'i*py/ibi DTH cocpeAOTOHHJiHCb Ha

3eMJieaejibHecKoro

MejIKOH

ropoAKax

Witold

onHCWBaeT

upecTbHHCKoro

pa3BHTHeM

Hbix

Kofopyio

n opraHH3aqiiif

npenoa^BaHHH.

KyabType

KpecTbHHCKoro

C

posib,

ymiuepcHTeTa

Bonpocax

MaaoBHH,

Ha

n a Bonpocax

^epeBHHX

H

HCTopwH
OCHOBHMX

cBH3aHHŁix

npOBHHUHOHaJIb-

MasoBHH.

Dynowski
ACTIVITY OF

T H E CHAIR OF ETHNOGRAPHY OF
UNIVERSITY

THE

WARSAW

S u m m a r y
W h e n p o i n t i n g at the p a r t the C h a i r of E t h n o g r a p h y of the W a r s a w U n i v e r ­
s i t y h a s to p l a y i n the o r g a n i z a t i o n of e t h n o g r a p h i c a l a c t i v i t y i n P o l a n d , the
a u t h o r d i s c u s s e s i n the same time the s c i e n t i f i c w o r k s as c a r r i e d out i n t h a t centre.
I n the section connected w i t h the s c i e n t i f i c i n v e s t i g a t i o n s of the people's c u l ­
ture i n P o l a n d these w o r k s w e r e c o n n e c t e d both on the p r o b l e m of the h i s t o r y
of the p e a s a n t a g r i c u l t u r e , w i t h s p e c i a l r e g a r d to the M a z o w s z e region, f u n d a ­
m e n t a l p r o b l e m s of p e a s a n t a r c h i t e c t u r e a n d a r t , a n d on the p r o b l e m s connected
w i t h the d e v e l o p m e n t of s m a l l house h a n d i c r a f t i n the v i l l a g e s a n d p r o v i n c i a l
towns of the M a z o w s z e region.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6272" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6252">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3d8488bccc9d54ad38760fc7eeec1ac6.pdf</src>
        <authentication>521102d2631f89800a5fe009a41b4e5f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74691">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:410</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74692">
                <text>1959</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74693">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:371</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74694">
                <text>Plecionkarstwo na terenach podwarszawskich od końca XIX w. do chwili obecnej / ETNOGRAFIA POLSKA 1959 t.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74695">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1958 t.2, s.291-295</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74696">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74697">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74698">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74699">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74700">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74701">
                <text>WANDA

PAPROCKA

PLECIONKARSTWO NA TERENACH PODWARSZAWSKICH
OD K O Ń C A X I X W. D O C H W I L I O B E C N E J
Zagadnienie r o z w o j u plecionkarstwa na terenach podwarszawskich
wiąże się ściśle ze sprawą oddziaływania ośrodka miejskiego na rze­
mieślniczą produkcję wiejską. Opracowanie tego t e m a t u miało stanowić
wkład do planowej przez Zakład E t n o g r a f i i U n i w e r s y t e t u Warszawskiego
m o n o g r a f i i etnograficznej okolic Warszawy.
W a r u n k i n a t u r a l n e obszarów nadwiślańskich były głównym c z y n n i ­
k i e m , który zadecydował o u t r z y m a n i u się na terenach t e j gałęzi p r o ­
d u k c j i w i e j s k i e j . Natomiast bliskość miasta kształtowała j e j charakter.
M i m o że p r o d u k c j a plecionkarska na o m a w i a n y c h terenach istniała
od bardzo dawna, pracą moją objęłam j e d y n i e okres od końca X I X w.
do c h w i l i obecnej. Ograniczenie się do t a k wąskich r a m czasowych zo­
stało narzucone przez dostępne źródła. P r o d u k c j a plecionkarska nie p o ­
siada p r z y t y m w l i t e r a t u r z e polskiej wyczerpującego opracowania.
Stanowiąc d r o b n y f r a g m e n t k u l t u r y m a t e r i a l n e j w s i jest ona p o t r a k t o ­
wana marginesowo w różnych dawniejszych opisach etnograficznych.
P o d s t a w o w y m więc źródłem wiadomości są w tej c h w i l i współczesne
badania terenowe. Materiał przez nie dostarczony n i e sięga dalej niż
do ostatnich l a t X I X w .
Jeżeli chodzi o zakres t e r y t o r i a l n y mojej pracy, ograniczyłam go do
t y c h terenów, na których produkcja rozwijała się w o p a r c i u o Warszawę
j a k o główny r y n e k z b y t u . Uzależnienie od surowca powoduje, że ośrodki
koszykarskie ciągną się wzdłuż Wisły w górę i w dół r z e k i o d K a r c z e w i a
do Nowego D w o r u . Najważniejsze z n i c h są to na pn.-zach. od W a r ­
szawy: Młociny, Buraków, Łomianki, Łomna. N a pd.-wsch.: S i e k i e r k i ,
Augustówka, Las, Kuligów, N o w a Wieś. Granica wyznaczona przez te
miejscowości nie była j e d n a k stała, ulegała b o w i e m przesunięciom w k i e ­
r u n k u od l u b do Warszawy, w zależności od mniejszego l u b większego
zaopatrzenia r y n k u miejskiego.
W większości wsie te nie odznaczały się dobrą glebą, zwłaszcza t e ­
r e n y ciągnące się na pn.-zach. od Warszawy do Łomianek posiadają zie-

�292

WANDA

PAPROCKA

mię piaszczystą, nieurodzajną. Od Łomianek gleba jest bardziej u r o ­
dzajna, ale n i e w i e l k i e działki nie stworzyły warunków dla u t r z y m a n i a
rodziny. Obszary na pd.-wsch. od Warszawy, ciągnące się na l e w y m
brzegu Wisły do Augustówki, na p r a w y m do Nowej W s i , odznaczają
się złą glebą, przeważnie piaszczysto-gliniastą.
Badania terenowe przeprowadzone były w oparciu o kwestionariusz
obejmujący swoją tematyką nie t y l k o zagadnienia związane ściśle z samą
produkcją, ale zawierający również szereg pytań odnośnie do panujących
na t y c h terenach stosunków gospodarczych i społecznych. Konieczne
było również uwzględnienie szerszego tła porównawczego, ogólnego roz­
w o j u plecionkarstwa w Polsce na t l e warunków gospodarczych i spo­
łecznych i n n y c h ośrodków p r o d u k c y j n y c h . M i m o iż przegląd ośrodków
dokonany jest pobieżnie, w p e w n y m stopniu pozwala na zorientowanie
się, jaką rolę odegrało plecionkarstwo w gospodarce wiejskiej poszczegól­
n y c h regionów Polski.
Na podstawie t y c h wiadomości można stwierdzić, że plecionkarstwo
w t e j f o r m i e , w j a k i e j występuje w ciągu ostatnich kilkudziesięciu l a t
na podwarszawskich terenach nadwiślańskich, n i e jest t y p o w e dla i n ­
n y c h terenów Polski. Przyczyn tego należałoby szukać w mniejszych za­
sobach surowca w stosunku do i n n y c h obszarów Polski i gorszych g a t u n ­
kach w i k l i n y . O wiele silniej rozwinęło się plecionkarstwo w Małopolsce
i Wielkopolsce. S i l n y rozwój koszykarstwa w Małopolsce w o s t a t n i m
stuleciu był związany zapewne również z t r a d y c j a m i h i s t o r y c z n y m i roz­
w o j u przemysłu domowego oraz rzemiosła małomiasteczkowego na t y c h
terenach, ze słabą konkurencją wyrobów fabrycznych oraz z łatwością
uzyskania zbędnej, nie zatrudnionej w przemyśle f a b r y c z n y m siły robo­
czej, natomiast w Wielkopolsce z wysoko zorganizowaną formą gospo­
darki wikliniarskiej.
Natężenie p r o d u k c j i plecionkarskiej na terenach podwarszawskich
kształtowało się niejednakowo w różnych okresach czasu.
Silnie r o z w i j a się ono na przełomie X I X w . zarówno na skutek sy­
t u a c j i ekonomicznej wobec postępującego procesu rozdrobnienia g r u n t u ,
j a k i w s k u t e k zapotrzebowania rozwijającego się przemysłu i h a n d l u .
Plecionkarstwo było zajęciem, którego intratność polegała na możli­
wości z a t r u d n i e n i a dzieci i l u d z i starych oraz prymitywności samego
warsztatu i narzędzi, nie wymagających żadnych większych i n w e s t y c j i .
Zarówno b o w i e m warsztat składający się z dwóch desek w s p a r t y c h
z jednej s t r o n y na nóżkach, j a k żelazo do u b i j a n i a p l e c i o n k i i k l u c z do
prostowania w i t e k były w y k o n y w a n e często przez samych koszykarzy.
Spośród w s i podwarszawskich najlepsze w a r u n k i do r o z w o j u koszy­
k a r s t w a posiadały te, które nie potrzebowały sprowadzać w i k l i n y , ale

�P L E C I O N K A R S T W O NA T E R E N A C H

t

PODWARSZAWSKICH

293

miały j e j pod d o s t a t k i e m na okolicznych kępach. Do n i c h należał B u ¬
raków, Las, Nowa Wieś (do I w o j n y światowej). Natomiast wsie, które
musiały sprowadzać surowiec, to: S i e k i e r k i , Augustówka, Łomianki, Kępa
Kiełpińska. Wiklinę przywożono często z t a k odległych miejscowości,
j a k Czerwińsk i Wyszogród.
Można w przybliżeniu określić, że w w y m i e n i o n y c h wsiach około
5 0 % ludności zajmowało się koszykarstwem (wyjątek stanowiły wsie
Las i Augustówka, gdzie liczba ta dochodziła n i e m a l do 100%).
Każdy z chałupników-koszykarzy nie t y l k o zajmował się w y p l a t a ­
n i e m , ale należał do niego również cały poprzedzający w y p l a t a n i e p r o ­
ces obróbki surowca. Połączenie t y c h dwóch procesów pracy: przygoto­
wania surowca, a następnie przerobu go na gotowy p r o d u k t , jest zresztą
charakterystyczne dla drobnej chałupniczej wytwórczości koszykarskiej
nie t y l k o t y c h okolic.
W badaniach t e r e n o w y c h położono nacisk na odtworzenie c h a r a k t e r y ­
stycznego procesu przygotowania surowca, który rozpoczyna się z chwilą,
k i e d y w i k l i n a gotowa jest do zżęcia, a więc d w a razy do r o k u : bądź
na wiosnę, bądź na jesieni. Zwrócono również uwagę na najczęściej sto­
sowane na terenach podwarszawskich t e c h n i k i , to jest t a k zwany spo­
sób plecenia dubeltowy
oraz garściak (nazwa pochodzi stąd, że zamiast
jednej w i t k i bierze się k i l k a c i e n i u t k i c h w i t e k , które t r z y m a się w gar­
ści). Specjalny rodzaj t e c h n i k i krzyżowej na osnowie żeberkowej sto­
suje się t u t y l k o do plecenia płofków i wierszy r y b a c k i c h .
W początkach omawianego okresu, pod koniec w i e k u X I X do I w o j n y
światowej, produkcja koszykarska obejmowała przede w s z y s t k i m kosze
i k u f r y , które wraz z poważną w t y m czasie masą towarową eksporto­
wane były z Królestwa do Rosji, następnie kosze do b u t e l e k na w i n o ,
kosze na chleb, zw. piekarnikami,
półokrągłe kosze na z i e m n i a k i , kosze
na r y b y , zw. badułami, kosze na węgiel, zw. kanciakami,
i inne.
Z b y t w y p r o d u k o w a n y c h przedmiotów nie nastręczał żadnych t r u d n o ­
ści. I s t n i e l i specjalni pośrednicy zajmujący się zarazem skupem, j a k i d o ­
starczaniem wzorów do p r o d u k c j i . Często również sami koszykarze sprze­
d a w a l i swoje w y r o b y na p o p u l a r n y m w a r s z a w s k i m t a r g o w i s k u Pod
Żelazną Bramą.
Organizacja z b y t u nie uległa zmianie w okresie międzywojennym.
Ciężka sytuacja ekonomiczna w s i podwarszawskich przyczyniła się do
u t r z y m a n i a r o l i plecionkarstwa j a k o niezastąpionego źródła dodatkowego
dochodu dla małorolnych i czasem jedynego źródła dochodu d l a bezrol­
n y c h chłopów w s i nadwiślańskich.
Dane statystyczne z tego okresu ilustrują stan osób z a t r u d n i o n y c h
w koszykarstwie i wielkość samej p r o d u k c j i w i k l i n i a r s k i e j . Według t y c h

�294

WANDA

PAPROCKA

materiałów na terenie całej Polski w 1931 r. ogólna liczba koszykarzychałupników wynosiła 17 tysięcy, z tego 2 8 , 5 % s t a n o w i l i pracownicy
młodociani. Plantacje w i k l i n o w e dawały rocznie 24 000 wagonów s u ­
rowca, z których 4000 szło na potrzeby w s i , reszta n a eksport. W w o ­
jewództwie w a r s z a w s k i m obszar pól w i k l i n o w y c h , w g a n k i e t y z 1921 r.,
wynosił 2503 ha (5,8%). P o w i a t warszawski posiadał 22 kępy w i k l i n y
dzikiej i kępę w i k l i n y szlachetnej. L i c z b y te dają pewne wyobrażenie
0 rozmiarach p r o d u k c j i w i k l i n i a r s k i e j .
W zakresie samej p r o d u k c j i w stosunku do okresu poprzedniego wzbo­
gacił się j e d y n i e asortyment p r o d u k o w a n y c h przedmiotów. Rozwijała się
p r o d u k c j a m e b l i koszykarskich, t z w . tarasowych,
zarzucona zostaje nato­
miast p r o d u k c j a koszy do w i n a i specjalnych kufrów do przewozu t o ­
warów. Wiązało się to z r o z w o j e m przemysłu i bardziej nowoczesnymi
środkami t r a n s p o r t u .
P o m i m o że inne ośrodki koszykarskie na terenie Polski w okresie
międzywojennym ulegały silnie procesom k a p i t a l i z a c j i , tworząc w i e l k i e
warsztaty, na terenach podwarszawskich rozwijała się nadal produkcja
reprezentowana przez d r o b n y c h majstrów i chałupników.
Okres w o j e n n y przyniósł koszykarstwu ogromne s t r a t y . O k u p a n t p r o ­
wadząc rabunkową gospodarkę niszczył zarówno n a t u r a l n e kępy w i k l i n y ,
j a k i plantację. Również w stosunku do samych koszykarzy stosowano
presje, zmuszając i c h do pracy w ramach gospodarki wojennej. W t y c h
w a r u n k a c h nie mogło być m o w y o j a k i m k o l w i e k r o z w o j u plecionkarstwa.
Zarówno b r a k surowca, który znajdował się w rękach Niemców, j a k
1 zmniejszenie chłonności r y n k u z b y t u , Warszawy, czyniło produkcję
plecionkarską nieopłacalną.
Okres powojenny, w którym dokonały się zasadnicze zmiany za­
równo w stosunkach ekonomicznych, j a k i społecznych, w pierwszej
swej fazie miał j a k najbardziej u j e m n y wpływ na rozwój p r o d u k c j i
plecionkarskiej. Gwałtowny odpływ ludności do Warszawy, większa i n ­
tratność pracy w mieście przyczyniły się do wyraźnego z a n i k u tej ga­
łęzi twórczości w i e j s k i e j . Zahamowanie tego procesu stało się zagadnie­
n i e m palącym. Zaczęto zakładać spółdzielnie i skupiać w i c h ramach
pozostałych koszykarzy. Jednakże spółdzielnie nie zawsze potrafią po­
dołać nałożonemu na nie zadaniu. P r z y c z y n należy szukać w złym s u ­
r o w c u , nieodpowiednio p r z y g o t o w a n y m do p r o d u k c j i , n i s k i c h płacach
oraz prymitywności narzuconych chałupnikom podwarszawskim wzorów
wyrobów, nie znajdujących w s k u t e k tego z b y t u .
Miasto j a k o r y n e k z b y t u oddziaływało dodatnio na rozwój plecion­
k a r s t w a , narzuciło jednakże do p r o d u k c j i w z o r y pozbawione wartości
a r t y s t y c z n y c h . Te wartości związane w n i e j e d n y m w y p a d k u z c e n n y m i

�•i

« I

I
I

-PLECIONKARSTWO NA TERENACH PODWARSZAWSKICH

295

t r a d y c j a m i twórczości ludowej dawniejszych
okresów h i s t o r y c z n y c h
utrzymały się w i n n y c h ośrodkach plecionkarskich w Polsce. Należałoby
się zastanowić, czy również i spółdzielnie nie p o w i n n y sięgnąć d o n i e ­
których t r a d y c j i i powrócić do starych wzorów p r o d u k c y j n y c h , prze­
stawiając produkcję na artystyczną. Nasza p r o d u k c j a plecionkarska po­
w i n n a być poszukiwana na r y n k a c h zagranicznych, dostarczając n a m
dewiz i propagując piękno polskiej twórczości l u d o w e j .

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6273" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6253">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ee395c9fcdcea78a29fb987b9cbfdd72.pdf</src>
        <authentication>2ce527828975d8726af2ac0a160e531d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74702">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:222</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74703">
                <text>1963</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74704">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:194</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74705">
                <text>Spis treści / LUD 1962 t.48</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74706">
                <text>LUD 1962 t.48, s.5-8</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74707">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74708">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74709">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74710">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74711">
                <text>u

L

D

ORGAN POLSKIEGO TOWARZYSTWA
LUDOZNA WCZEGO
ORGANE DE LA SOCIETE
ZAŁOŻONY
OGÓLNEGO

POLONAISE

D'ETHNOLOGIE

W ROKU 1895

ZB IORU TOM
ZA ROK 1962

XLVIIl

WYDANE
Z ZASIŁKU
POLSKIEJ AKADEMII NAUK

PL

WROCIJAW

POLSKIE

TOWARZYSTWO
W R O C Ł AW

LUDOZNAWCZE
1963

�L-

';'&gt;J

WYDA WNICTWA POLSKIEGO TOWARZYSTWA

LUDOZNAWCZEGO

LUD
Tom
Tom
Tom
Tom
Tom

XXXIX za lata 1948-1951 pod red. J. Gajka i T. Seweryna
XL
Indeks 39 tomów, pod red. J. Gajka .
XLI
za rok 1954
XLII
za rok 1955 (ku czci Oskara Kolberga)
XLIII
za rok 1956
Suplement: H. Bittner-Szewczykowa
- Materiały do bibliografii etnografii polskiej
Tom XLIV za rok 1957 .
Suplement: J. Gajek, Kwestionariusz
do badań nad budownictwem
wiejskim
Tom XLV - za rok 1958/59
Tom XLVI
za rok 1960
Tom XLVII
za rok 1961

PRACE

87.87.140.130.75.55.85.10.88.8B.85.-

TT

I MA TERIAŁ Y ETNOGRAFICZNE

Tom VIII/IX Prace zbiorowe, pod red. J. Gajka I K. Zawistowicz-Adamskiej,
Łódź, Lublin 1950.'51 (wyczerpany) .
Tom X cz. I pod red. K. Moszyńsklego, Kraków 1955 .
cz. II pod red. K. Dobrowolsk'ego, Kraków 1957 •
Tom XI Marian Szulc, Fotografia na usługach etno gr. (wyczerpany)
Tom XII Antonina Wozaczyńska, Strulttura pieśni kurpiowskich,
pod red.
J. Gajka i T. Strumilly, Wrocław 1956 (wyczerpany) .
Tom XIII Prace zbiorowe. Tom łódzki pod red. K. Zawistowicz-Adamskiej,
Wrocław 1959
Tom XIV prace zbiorowe. Sląsk Cieszyński, pod red. M. Suboczowej, Katowice-Cieszyn
1959 (wyczerpany)
Tom XV St. Wallis i J. Ondrusz, przysłowia śląskie pod red. SI. Bąka
i M. Suboczowej, Wrocław 1961, 2 vol. .
Tom XVI Prace zbiorowe. Tem szczeciński pod red. J. Gajka i Z. Jankowskiego. Szczecin 1959 (wyczerpany)
Tom XVII W. Łęga, Ziemia Chełmiilska pod red. J. Gajka i M. Znamierowskiej-PrUfferowej,
Wrocław
1961
Tom XVIII Prace zbiorowe. Tom lubelski pod red. O. Gajkowej
Tom XVIII, część II - Anna Czekanowska: "Pieśni Biłgorajskie"
Tom XIX - Praoe zbiorowe
Olsztyńskie
'I'om XXII - Konferencja
Pomorzoznawcza
w Szczecinie

PRACE

•._..:..~

,_ •.~.

120.25.-45.-

4. Uprawa
wg K.

17.-·
68.-

Strona

224, legenda

XLVII

20.-72.46.32.45.15.-

.'

LUDU.

do mapy

7.

Winno

i tradycje
uprawy
Kwaśniewskiego

ln\l

4.

394, lege~da

2. chałup
wąskofrontowych,
3. pomieszczeń
gospodarskich
pod jednym dachem z domem mieszkalnym z biegnącym przeważnie przez
środek wzdłuż osi dłuższej przejSClem (korytarzem).
Wg. K. Kwaśniewskiego.

78.-

37.14.45.-45.-

do tomu

Strona

16.-

4.50

Errata

Jest:

ETNOLOGICZNE

Tom II Witold Klinger, Wschodnio-europejskie
rusałki i pokrewne postaci
demonologii ludowej, a tradycja grecko-rzymska, Lublin-Kraków
1950 .
Tom III Marian Plezia, Greckie i łacińskie źródła do najstarszych dziejów
Słowian cz. I (do VIII wieku), Poznań-Kraków
1952 .
Tom IV Edward Karwot - Katalog magii Rudolfa (wyczerpany) .
Tem V R. H. Nocoń - Dzieje, kultura i upadek Inków (wyczerpany)
Tem VI J. Czekanowski, W głąb lasów Aruwimi
'1'om VII Ch. Vakarelski, Etnografia Bułgarii (w druku) .

••••••
ł•1i:st
•••
••••
,liMi"'~
•••"'••••
•··•••
· •••
_..-_-....:.-

cena
zł

być:

Uprawa i tradycje
uprawy
wg K. Kwaśniewskiego.
do mapy

bru

4.

2. pomieszczeń
gospodarskich
pod
jednym
dachem
z domem mieszkalnym, z przejściem
(korytarzem)
biegnącym przeważnie przez środek,
wzdłuż osi dłuższej domu. Wg K.
Kwaśniewskiego.
3. chałup wąsko··
frontowych.
Wg K. Kwaśniewskiego.

�V KONGRESOWI

SLAWISTYCZNEMU
w Sofii

poświęca XLVIII
REDAKCJA
POLSKIEGO

tom LUDU
I ZARZĄD

TOWARZYSTWA

LUDOZNAWCZEGO

�u

L

D

ORGAN POLSKIEGO TOWARZYSTWA
LUDOZNA WCZEGO
ORGANE DE LA SOCIETE
ZAŁOŻONY

POLONAISE
W ROKU

D'ETHNOLOGIE

1895

O G Ó L N E G O Z B lOR U T O M XLVIII
ZA ROK 1962
WYDANE
POLSKIEJ

Z ZASIŁKU
AKADEMII NAUK

PL

WROCJ:,AW

POLSKIE

TOWARZYSTWO
W R O C Ł A W

• I

LUDOZNAWCZE
1963

�KOMITET

REDAKCYJNY

SPIS RZECZY

K. ZAWISTOWICZ-ADAMSKA
w. ANTONlEWrCZ,
J. CZEKANOWSKI,
J. GAJEK, A. L. GODLEWSKI,
M. ZNAY1IEROWSKA-PRUFFEROWA

1. Rozprawy
J oach im M a i -

,
REDAKTOR

J Ó Z E E-'I"G ",A J E K
,.'&lt;,

, :':(-'t!

.i...~;t,\

.l-·"j..rw

.11 /I'

, . .:

013

Yom tJbergang

zur imperialistischen

-pomorskie.
.
A g n i e s z k a D o b r o w o l s k a - Z badań nad kulturą materialną Pomorza
Zachodniego.
'W a l t r a u d Woe 11 e r - Sozialer Protest in den Volksmarchens
Mecklenburgs
und Pommerns
Jar o m i r J e c h _ Wpływy inter-etniczne
na prozę ludową na
Ziemiach
Odzyskanych
R Y s z a r d Kuk i er - Pochodzenie etniczne i specyfika etnograficzna ludności powiatu Miastko w latach 1945-1960
II. P o s z u k i wan

Obwolutę
Z.

J ózef Gaj ek -

wykonał

Klimczyk

III.

Dzwonniczka

1961,

_

TOWARZYSTWO
REDAKCJA,

_._---

LUDOZNAWCZE
WROCŁAW, NANKERA

WROCŁAW
4

1963

.•..
Naklad 1800 egz. Obj. ark. wyd. 48,25. Ark. druk. 43,25+2 wkl. Papier ilu,tr.
IlJ kl. 100 g 70 X lCO. Oddano do' skladania w styczniu 1963 r. podpi.aoo
do druku w sierpniu 1963 r. Druk ukończono we wrześniu 1963 r.
Cena zł 85.-

Nr zam. 1011163

S-7

(Anastazja

9
19
257
277

299
321
367
337
39!J

ia

do odganiania

445

burz gradowych

SP r aw ozd a n ia i r ecen zj e

J ó z e f G a j e k - podsumowanie
tez Międzynarodowej
cji Pomorzowawczej
.
SOWIETSKAJA
ETNOGRAFIJ A A. N. ZSRR, ZO 1, 2
POLSKJE

Polen-Po-

Htik Preussen-Deutschlands
im "Pomorze".
B a r b a r a S z y d ł o w s k a - C e g lowa
- Materialna
kultura luf) o
dowa Drzewian połabskich w świetle poszukiwań słownikowych.
K a z i m i e r z P o l a ń s k i - Stan badań nad językiem połabskim.
R e n a t e W i n t e r _ Slawische Entlehnungen
im niederdeutschen
Wortschatz des ehemaligen Hinterpommerno
J i f i D a m b o r s k Y - Niektóre wspólne cechy językowe hanacko-

Kojdecka)

Konferen451
3, Moskwa

. 474-4c82
485-496
Mo482

SOWIETSKAJA
ETNOGRAFIJA
A. N. ZSRR, z. 2, s. 24-39,
skwa 1961, (Józef Gajek)
RUSSKIJ FOLKLOR, Materiały
i issledowanija,
t. V, IzdaUelstwo
Akademii Nauk SSSR. 1960. (A. Zyga) .
W. M. S i d i e l n i k o w, POETIKA RUSSKOJ NARODNOJ LIRIK1.
posobije dla wuzow. Uczpiedgiz, Moskwa 1959. (A. Zyga) .

496
502

�8
M. ·M. S a kij e w,
TIURSKAJA
I ARABSKAJA
LIEKSYKA
W KABARDINO-CZERKIESKOM
JAZYKlE. (Z. Ciesielski)
.
Vera
Vall i n h e i m o, DAS SPINNEN
IN FINNLAND
UNTER
BESONDERER BERUCKSICHTIGUNG
SCHWEDISCHER
TRADITION, Helsinki
1959. (Halina
Bittner-Szewczykowa)
.
Reinhard
P e e s c h, DIE FISCHERKOMMtl'NEN
AUF RUGEN
UND HIDDENSEE,
Akademie
Verlag, Berlin
1961. (Jadwiga
Kucharska)

R

503

Adam
C h ę t n i k, STROJ KURPIOWSKI
PUSZCZY ZIELONEJ,
Atlas Polskich Strojów Ludowych, cz. IV ,z. 7, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze,
Wrocław 1961. (Kazimierz
Pietkiewicz).
Józef G a je k - VI Kongres Międzynarodowej
Unii Nauk Antropologicznych i Etnologicznych
w Paryżu .
Uchwały powzięte przez Stałą Radę i przedstawione
Kongresowi.
(K. W.) .
Statut Międzynarodowego
Kongresu Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych. (A. L. G.) .
Włodzimierz A n t o n i e w i c z - Zjazd Stałej Rady Międzynarodowej
Unii
Nauk
Antropologicznych
i Etnologicznych
w Pradze
w dniach 2-3-11
sierpnia 1962 r. .
IV. Kro

JOACHDf

(E.

Jeleniewski)

R

A

w

y

r: nirersiWt

(jreijstl:ald

VO.M UBERGAXG
ZUR 1J.łIPERIALISTISCHEN
POLENPOLITII(
PREeS8EN-DEUTSCHLANDS
IJ[ "PO~7J!IORZE".

523

529
542
545

548

56:l
571
578
531
581
590
599
623
632
633

Różne
Streszczenie
w językach angielskim i rosyjskim.
Indeks XLVIII t. Ludu. (O. G.)
Spis tablic, map i rycin .
Spis treści w językach angielskim i rosyjskim

p

::'IIA I

Ernst-Jloritz-Anult.

nik a

Profesor
dr Eugeniusz Frankowski.
(Tadeusz
Dziekoński)
Profesor dr Witold Klinger. (Tadeusz
Wróblewski)
Janusz Świeży. (Henryk
Zwolakiewicz)
.
Jan Edward
Zaremba.
(Waldemar
Babinicz)
.
Sprawozdanie
z Międzynarodowej
Konferencji
PomorzoznawczeJ,
PTL w Szczecinie, 3-6. IV. 1960 r. (Olga Gajkowa)
.
Sprawozdanie
z XXXVII Walnego Zgromadzenia
PTL w Łańcucie
w dniach 28-29 września 1962 r. (piotr Kaleciak)
.
Sprawozdania
z działalności
Oddziałów PTL .
Łańcuckie w książce, prasie i akwarelii. (Eugenia
Czado)
Etnograficzna
sesja naukowa w Poznaniu. (L. M. Szwengrub)
Przedruk
z Katalogu rozpraw doktorskich
i habilitacyjnych
Ministerstwa
Szkolnictwa
Wyższego. 1959-1962

z

506

513

.

o

639
662

685
687

~

Die Geschichte del' deutsch-polnischen Beziehungen gegen
Ende des 19. Jh. hat von bii.rgerlicher Seite in del' jungsten Zeit
eine sehr bezeichnende DarsteUung erfah.ren: In del' vom Gbttingel' Arbeitskreis herausgegebenen Schrift "Deutschlands Ostproblem - Eine Untersnchung del' Beziehungen des deutschen
Volkes zu seinen ostlichen ~achbarn"
heii3t es: "Es gab in
Preui3en niemaIs diskriminierende Mai3nahmen gegen die Polen
auf wirtschaftlichem odeI' rechtlichem Gebiete ... es herrschte
Meinungsfreiheit" und "zunehmender vVohlstand". Die "Assimilierung" der polnischen 13evblkerung ist nach Auffassung der
IIerausgeber fbrmlich von selbst VOl' sich gegangen und saUte
lediglich "durch bestimmte Verwaltungsakte beschleunigt werden"l.
H. Rothfels legte aufs neue die Ansicht dar, Bismarck sei
kein Feind des polnischen Volkes gewesen, sondern habe nur
die Interessen des deutschen Volkes gegenuber den Polen verteidigt und keine "Drang -nach - Osten" - Politik betl'ieben 2. In
derselben Front steht del' amerikanische Historiker H. C. Meyer,
der auf dem X. Internationalen Historikerkongrei3 den deutschen
"Dmng nach Osten" mI' die Zeit von 1860 bis 1914 faktisch
abstritt und fill' die Jahre bis 1890 nul' einen "bedrohlichen Aspekt" der Staatsmison Bismarcks gelten liei33• Diese
drei Beispiele sind typisch; sie zeugen davon, dai3 maBgebliche
btirgerliche Historiker rm:fang und Chamktel' der preuBischdeutschen Polenpolitik entste1lt widergeben. Der ~achwei" dafur

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6274" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6254">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1f37db9bbe14155438c418ac2f9b461a.pdf</src>
        <authentication>11871187b34e9232a496eeeaa4b60684</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74712">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:217</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74713">
                <text>1962</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74714">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:190</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74715">
                <text>Sprawozdania i recenzje / LUD 1961 t.47</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74716">
                <text>LUD 1961 t.47, s.469-595</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74717">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74718">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74719">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74720">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74721">
                <text>·HiS
porcji do ogólnej ilości 336 wsi przebadanych
daje to pewne przybliżeni(~
statyst.yczne. oddające pewien stosunek przestrzenny,
gdyż punkty badane
są równomiernie
rozrzucone na całym obszarze Polski.
19 Por.
np. Encyklopedia
Rolnicza Warszawa 1879, t. V, s. 3.
~o K. !VIo S 7. Y r. s ki:
Polesie wschodnie, Warszawa
1928, s. 51.
21 Por.
K. K w a ś n i e w s ki:
Znaczenie
nazwy "obora". \v: Polski
Atlas Etnograficzny,
zeszyt próbny, Wrocław 1958, mapa 17.
22 Od ,,'obwora"
- por. A. B r u c k n e r: Słownik etymologiczny
języka polskiego, Warszawa
1957, s. 371; S. L i n d e: Słownik języka polskiego Lwów 1854---60, t. III, s. 404; J. Kar ł o w i c z, A. Kry ń s k i,
W. N i e d ż w i e d z k i: Słownik języka polskiego, Warszawa
1904, t. III,
s. 494; por. także H. F r i s c h b i e r: Preussisches
Worterbuch,
Berlin 1883,
t. II, s. 106 i T. Ż e b ro w s k i: Słownik wyrazów technicznych
tyczących
się budownictwa,
Kraków 1883 o zagrodach przy łowieniu ryb s. 18 i 188.
~:: Zagroda pasterska
u Hucułów, tzw. grażda por. Poniatowski
j. w.
s. 238
2~ Por. A. H a b e r l a n d t: Karte
der Hausformen im deutschen Volksgebiet, w: G. B u s c h a n: Illustrierte
Volkerkunde,
Stuttgart
1926 po s. 176.
2; Choć inną
etymologię podaje Bruckner, j. w., s. 279.
26 Także
wyplatany
poziomo chlewik dla świń z kopulastym,
słomianym dachem, bez drzwi (Vjestnik Etnografskog
!VIuzeja v Zagrebu, Zagreb 1936, t. II, s. 301).
27 K.
Kwaśniewski,
j. w.
28 Por.
K. N i t s c h: Mapka narzeczy polskich, Kraków 1919.
29 K. Kwaśniewski,
j. w.
30 K. Kwaśniewski,
j. w.
31 K. Kwaśniewski,
j. w.

SPRAWOZDANIA

SOWIETSKAJA
Z. 3, AN-ZSRR
L in J a oL1Ldowej,

jako

RECENZJE

I

ETNOGRAFIJA
::\loskwa,

1956 r.

H u a : Zagadnienie
narodowościowe
problem badań naukowych

palqcy

w Chińskiej

Republice

etnografów

chińskich.

L i n J a o - H u a podaje przebieg osiedlania się grupy Chań na terenie
Chin, związane z tym migracje ludności miejscowej
oraz charakteryzuje
wpływy i przenikanie
się kultur i języków różnych grup narodowościowych Chin.
Wraz z powstaniem
Chińskiej Republiki Ludowej powstało zagadnienie, które grupy ludności deklarujące
swoją odrębność narodową
należy
uważać za mniejszość narodową, lub naród czy też grupę ludności Chań
zasymilowaną
na terytorium
dawnej mniejszości narodowej. Autor charakteryzuje
ogólnie liczne grupy etniczne Chin, które zgłaszają swoją odrębność kulturową
i językową i na tej zasadzie uważają się za samodzielne grupy narodowościowe,
uprawnione
do reprezentowania
swych interesów we władzach
Chińskiej
Republiki
Ludowej.
L i n J a o - H u a podzielił grupy narodowościowe
autonomii wg wspólnych
im cech na 7 grup:

dążące

do pewnej

1. Grupy narodu Chań, które po zajęciu terytorium
ludności tubylczej
przybrały
nazwę mniejszości
narodowej
zachowując
jednak
odrębność
kulturową.
2. Grupy narodu Chań, które osiedliły się na tym samym terytorium
w różnych okresach czasu co za tym idzie, różniły się w rezultacie obyczajami i językiem.
3. Grupy mniejszości
narodowych,
które w obawie przed uciskiem
nacjonalistycznym
nie deklarowały
swojej odrębności narodowej.
4. Rozproszone wśród ludności Ch ań części grup mniejszości
narodowych, które jednak zachowały świadomość swojej odrębności narodowej.
5. Grupy osiedleńców tej samej narodowości
rozproszone na różnych
terytoriach,
które straciły więż ekonomiczną,
zachowując
wspólny język,
obyczaje i tradycje.
6. Grupy zjednoczone
wspólnotą terytorialną,
mówiące różnymi językami a różnych obyczajach.

�4-71

470
7. Grupy narodowości
mówiących
bliskimi
sobie językami
i o podobnej
przeszłości
historycznej,
które nie mogą porozumieć
się co do
swej wspólnoty narodowej.
W drugiej
części artykułu
Lin .Jao Hua analizuje
mniejszości
narodowe Chin dzieląc je na trzy grupy:
1. Społeczeństwa,
które
zachowały
cechy ustroj u pierwotnego
(np.
Ołuńczynie
osiadli w lasach gór Chinganu);
2. Społeczeństwa
zachowujące
w swym
ustroju
społecznym
cechy
niewolnictwa
(u podnóża gór Daliańszań
w prowincji
Syczuan);
3. Społeczeństwo
feudalne
lub z przeżytkami
feudalizmu
w ustroju
społecznym (Ujgurzy z Sinkiangu).
Autor wskazuje
na konieczność
przeprowadzenia
badań nad przeżytkami
ustroju
społecznego,
celem ich skuteczniejszego
zwalczania,
nie
zapominając
jednak o tym, że Chiny przeżywają
,.przeskok"
z ustrojów
pierwotnego
i feudalnego
do ustroju
socjalistycznego,
a reformy
muszą
być podejmowane
ostrożnie i z głęboką wiedzą o środowisku
społecznym
tej lub innej grupy narodowości.

w. L. R
Andhra

a o:

Uwagi

o życiu

rodzinnym

niektól'ych

obyczajach

Ludu

(TeLu[Ju).

Autor artykułu
jest postępowym
pisarzem
i działaczem
społecznym
stanu Andhra
w Indiach.
Zamieszcza
on w artykule
kilka informacji
o przemianach
w życiu społecznym ludu Andhra, po wyzwoleniu z ucisku
kolonialnego.
Lud Andhra zamieszkuje
tereny stanu Andhra oraz wschodnią
część
stanu
Hajderbad.
W jego ustroju
społecznym
przetrwały
dotąd liczne
przeżytki ustroju patriarchalnego.
Ojciec jest głową rodziny i jej głównym
żywicielem, chociaż jednolita
wielka rodzina zaczyna rozpadać się, szczególnie wśród warstw
uboższych
ludności, która w poszukiwaniu
zarobków odpływa
ze wsi do miast i ośrodków
przemysłowych.
W związku
z tym zmieniła się również sytuacja
kobiet; wyszły one poza zamknięty
krąg
rodzinny
i zaczęły
zdobywać
konieczne
kwalifikacje
zawodowe .
.JednakŻe nadal rodzice decydują
o wyborze mężów dla córek i żon dla
synów.
zniknął
natomiast
zwyczaj
wypłacania
posagu
zięciowi,
jako
warunek
zawarcia
małżeństwa.
Małżeństwo
nadal jest uwsżane
za akt
religijny.
Niechętnie
jest widziane
powtórne
małżeństwo
wdów, ongiś
zupełnie niedopuszczalne.
Członkowie rodziny spędzają wolny od zajęć czas poza domem. Zdaniem autora jest to wpływ dawnych tradycji, wzbraniających
mężczyznom
i kobietom kontaktów
publicznych.
Do dziś mąż i żona unikają rozmÓw
w obecności dzieci, rodziców lub znajomych.
Rao sądzi, że na taki stan
rzeczy wpływa również szczupłość pomieszczeń
mieszkalnych.
Dom średnio-iicznej
rodziny sldada się z pokoju dla gości, sypialni
i kuch'lL

Tradycyjny
dom wielkiej rodziny był budynkiem
kwadratowym,
z podwórzem, brukowanym
lub wykładanym
podłogą. Przy pokojach
mieszkalnych
znajdowały
się przestronne
werandy.
Pokój gościnny
posiadał
niewielki
podest, na którym głowa rodziny przyjmował
gości. Podwórze
gospodarcze,
chlewy i stajnie znajdowały
się na tyłach domu mieszkalnego. Domy mieszkalne
były murowane
z cegieł. Wraz ze znikaniem
wielkiej rodziny traci również swój charakter
ten typ domu mieszkalnego,
dzielony na pomieszczenia
dla małych, samodzielnych
rodzin.
Nowe typy domów są znacznie skromniejsze,
składają
się zazwyczaj
z jednego pokoju, podzielonego na dwie części. Dom jest otoczony werandami z 4 stron. Dach jest kryty trawą lub palmowymi
liśćmi.
Typowym
strojem męskim ludu Andhra jest koszula i tzw. dhoti tkanina
długości ok. 3,52 m., szerokości ok 75 cm., z brzegiem ozdobionym kolorowym szlakiem, którą owija się wokół bioder, końcami do przodu. Dhoti wychodzi stopniowo z użycia, wypierana
przez strój europejski.
Bogatszy i bardziej wyszukany
jest strój kobiecy, na który składają
się:
bluzka z rękawami
do łokcia, z połami zawiązywanymi
z przodu oraz
sary,
długości
ok. 7 m. bogato drapowana,
ponadto
liczne bransolety
i naszyjniki ze złota lub miedzi; talię opasuje złoty pas. Włosy są splatane
w warkocz, bądź upinane w węzeł. Forma stroju jest jednakowa
dla wszystkich
warstw
społecznych,
różnice
zachodzą
w gatunku
materiałów.
z którego są zrobione ubrania i ozdoby. Kobiety Andhra cechuje dbałość
o wygląd zewnętrzny.
W rodzinach,
które zachowują
stare obyczaje, kobiety jedzą osobno,
po mężczyznach.
Zamożniejsze
rodziny używają
srebrnych
talerzy, biedniejsze
podają
potrawy
na liściach
platanu.
Zasadniczym
pokarmem
Andhra
jest: ryż; fasola i owoce; potrawy
są zaprawiane
czerwonym
i czarnym
pieprzem
z domieszką
owoców mango lub cytryny.
Ludność
warstw biedniejszych
jada 2 razy dziennie, zamożniejsi
5 razy. Na przyjęciach gości i w święta sporządza się tradycyjne
potrawy słodkie z fasoli,
rozgotowanych
ziaren pszenicy i ryżu.
W drugiej części artykułu
Rao zamieszcza krótkie informacje
o tradycyjnych zabawach młodzieży. Autor wymienia 3 dniowe święto uro~z~ju,
sankranti
obchodzone
'N styczniu,
po grudniowych
żniwach, oraz SWlętO
Nowego Roku obchodzone w marcu lub kwietniu.
Wyzwolenie
z ucisku
kolonialnego
rozbudziło
w ludności. Andhra
świadomość
narodową,
mimo, że hamującym
czynnikiem
szybkiego
Jej
rozwoju jest niski poziom oświaty.
IV dziale "Kroniki" znajduje się obszerne sprawozdanie
ze zjazdu etnograficznego
w 1956 1'. W Leningradzie,
zorganizowanego
przez Instytu~
Etnografii

AN ZSRR.

�Sprawozdanie
zawiera krótki przebieg dyskusji nad referatami plenarnymi i sekcyjnymi.
W końcowym
podsumowaniu
obrad przy ogólnej
ocenie rozwoju nauk etnograficznych
w okresie 1951-1956 r. nie pominięto nadal
istniejących
niedociągnięć
w badaniach
naukowych
nad
zagadnieniami
bytu i kultury
socjalistycznej
narodów ZSRR, nad teoretycznymi zagadnieniami
etnogenezy, stwierdzono
nie dostateczne
zainteresowanie zagadnieniami
etnografii
i antropologii
krajów demokracji
ludowej. Wciąż pozostają zaniedbane
zagadnienia
historii religii i jej przeżytków w życiu współczesnych
narodów;
nie zapoczątkowano
prac etnograficznych
w muzeach
krajoznawczych
nie zrealizowano
uchwały
uczestników
zjazdu z 1951 r. o konieczności
zorganizowania
Muzeum
Narodów ZSRR.
Zebrani jednogłośnie podjęli rezolucję, że na najbliższe 5 lat, w planie
prac cały wysiłek powinien być skierowany
na zagadnienia
wynikające
z uchwał
XX Zjazdu
Komunistycznej
Partii
ZSRR tzn. na badania
naukowe
kultury
i bytu narodów ZSRR i narodów kolonialnych;
podniesienie i ożywienie prac orientalistów;
rozwinięcie
i pogłębienie
prac
naukowych
nad zagadnieniami
składu etnicznego i etnicznych właściwości
narodów świata. Zwrócono uwagę na konieczność kompleksowych
badań
nad problemem etnogenezy i historii etnicznej. Dalsze uchwały podkreślają
\vażkość badań naukowych
nad zagadnieniami
społeczeństwa
pierwotnego,
nad historią religii i jej przeżytkami.
Jedna z uchwał zjazdowych dotyczy
konieczności
opracowania
metod współpracy
etnografów
z folklorystami.
Punkty 13-20 rezołucji wskazują na potrzebę rozwijania badań antropologicznych,
na konieczność współpracy
z resortem Ministerstwa
Szkolnictwa Wyższego i Ministerstwa
Oświaty oraz rozszerzenia
i ożywienia
współpracy
z etnografami
zagranicznymi.
W. A. T u g o łuk o w publikuje krótkie sprawozdanie
z wyprawy nad
morze Ochockie i tereny zamieszkałe przez Ewenków i Ewenów, zorganizowanej
przy pomocy Komisji
badań
problemów
Północy.
Tugołukov,,'
zebrał materiały o gospodarce, kulturze i życiu Ewenków na terenie okręgów:
Tuguro-Czumikańskiego
i Ajano-Majkowskiego
Chabarowskiego
kraju, oraz nCl terenie okręgu Ochockiego. W dwu pierwszych
okręgach
przebywa około 2 000 Ewenków, w okręgu Ochockim - około 1 000, osiadłych w kołchozach. Autor informuje, że z dawnych przeżytków zachowała
się tu dość duża swoboda obyczajów młodzieży przed małżeństwem,
pomoc
wzajemna
wśród licznych krewnych,
stosunkowo
podrzędna
pozycja kobiety w rodzinie i częściowo zachowany
lewirat.
Tugołukow
stwierdza.
że wpływy jakuckie
na Ewenków
i Ewenów były tak silne, iż prawie
całkowicie wyparły
język Ewenków,
a niektórzy
z nich uważają siebie
za Jakutów. Znikła również świadomość przynależności
rodo\vej.
Te z
osiedli kołchozowych,
które uprawiają
rybołówstwo,
myślistwo l ub hodowlę renów są dobrze zagospodarowane
i cieszą się zamoż-

nością. Gorzej wiedzie się kołchozom, które na skutek złej polityki gospodarczej, podjęły hodowlę bydła rogatego lub zajmują
się ogrodnictwem
i sadownictwem.
Nie sprzyja tej uprawie ani klimat ani gleba.
Autor
zapowiada
obszerniejszą
pracę
na temat
Ewenków
okręgu
Ochockiego.
W dalszym ciągu "Kroniki" D. S. War d u m i a n zamieszcza krótkie
sprawozdanie
z prac etnograficznych
prowadzonych
w Armenii w ostatnich
dwóch latach.
Wysiłkiem
nie licznej kadry etnografów
Armenii zdołano opracować
i opublikować
w tomie "Narody Kaukazu" z serii "Narody świata" prace:
E. T. K a l' a p e t i a n a "Byt
armeńskich
robotników
do rewolucji
i u; okresIe radzieckim";
B. A. B o l o j a n a i D. S. War d u m i a n a
"Byt chłopstwa
kolclwzowego
Armenii"
oraz A. A w d a ł a "Byt Kurdów";
ponadto pracę pt. "Rodzina i byt rodziny kołchozowego chłopstwa Armenii"
E. T. K a l' a p e t i a n a i
D. S. War d u m i a n a, która ukazała się
w zbiorze "Rodzina i byt rodziny narodów
ZSRR" opracowanym
przez
Imtytut
Etnografii
AN ZSRR.
SOWIETSKAJA
ETNOGRAFIJA
Z. 4, lVloskwa, 1956 r.
:\1. T. L o m o w a:
Wybitny
etnograf
(Z okazji 100-lecia urodzin).

ukraiński

Iwan

Jakowtewicz

Franko

Działalność 1. J. F l' a n k o jako etnografa i folklorysty była oceniana
w okresie przedrewolucyjnym
bądż to z pozycji rewolucyjno-demokrat.ycznych, bądź to - burżuazyjnych.
Pracami jego w okresie porewolucyjnym zajmowali się etnografowie
radzieccy: E. Kiriluk, A. Dieja, N. Matwiejczuk itd. O jego działalności jako folklorysty
pisał M. Woźniak. Jednakże M. T. Lomowa nadmienia, że jest to zaledwo początek poważniejszych badań nad spuścizną naukową tego uczonego.
1. J. Franko urodzony w 1856 r. w Borysławiu,
syn wiejskiego
kowala, łatwo włączył się w rewolucyjny
ruch robotniczy
Galicji, a wychowany pod wpływem Bielińskiego, Czernyszewskiego,
Hercena i Szewczenki nauczył się służyć interesom narodu całą swoją działalnością
naukową.
Zainteresowanie
jego etnografią
tłumaczy
się tym, że uważał ją za
środek służący pogłębieniu znajomości życia klasy robotniczej. I J . Franko
uważał etnografię za samodzielną dyscyplinę naukową wśród nauk o czło\vieku i jego kulturze,
służącą poprawie bytu mas pracujących,
nie zaś
jako cel sam w sobie. Pozostawił
ponad 40 prac z zakresu etnografii,
,zr,reg rccpnzji i wypowiedzi o pracach ukraińskich,
rosyjskich,
polskich
i cZ0skich etnografów.
Prace jego są nowatorskie,
cechuje je śmiałość
we \'.'nioskach i nowe metody badawcze.

�-17..j.
Prace jego ukazywały
się w postępowych
dziennikach
tego czasu
takich, jak "Drug", "Dzwin", "Mołot", "Praca"
itp. Za swą działalność
rewolucyjno-demokratyczną
1. J. Franko był trzykrotnie
uwięziony.
W 1883 r. zorganizował
we Lwowie młodzieżowe kółko etnograficznostatystyczne,
które m. innymi prowadziło
badania
w terenie celem zapoznania
się z życiem i kulturą
ludu. Z niespożytą
energią i uporem
zdobywał konieczną dla prac kółka literaturę,
starając
się przede wszystkim o prace działaczy postępowych.
Zachęcał członków do wygłaszania
i publikowania
referatów
na wybrane
przez siebie tematy.
Starał
się
zgrupować ich wokół najpoczytniejszych
dzienników Galicji: "Naród" oraz
,,2ytie i słowo" przodujących
działaczy
nie tylko Galicji, ale i całej
Ukrainy.
Wciągnął do swych prac M. Kociubinskiego
i Łesię Ukrainkę.
Materiały etnograficzne
kółka ukazywały się również w "Etnograficznym zbirnyku", założonym w 1895 r., w 1899 ponadto zaczął się ukazywać
\ve Lwowie periodyk "Materiały
do ukrainsko-ruskoji
etnologii".
W 1898 r. powstaje przy historyczno-filologicznej
sekcji Towarzystwa
naukowego
im. Szewczenki
we Lwowie komisja etnograficzna,
w której
pracach L J. Franko bierze czynny udział, początkowo jako członek, później,
jako p~zewodniczący. Vlraz z sekretarzem
komisji W. Hnatiukiem
rozwijają
szeroką działalność w terenie.
Wielką wagę przykładał
1. Franko do stworzenia
możliwie wyczerpującej bibliografii prac etnograficznych.
Uważnie śledził nowe wydawnictwa
etnograficzne,
pisał o nich recenzje i uwagi. Obszerniejsze
recenzje jego
ukazały się o pracach:
W. Szuchiewicza,
S. Podolinskiego,
B. Limanowskiego, E. Korytki oraz czeskiego autora F. Rżegorża i in. Cenił wysoce
prace ;.vr. Kociubinskiego.
Był również jednym z założycieli Towarzystwa
Ludoznawczego
w 1894 r. we Lwowie.
W przeciwieństwie
do etnografów
burżuazyjnych,
którzy upewniali
czytelnika
o wielkiej pobożności ludu ukraińskiego,
Franko w podaniach
i legendach
ludowych
stwierdził
wiele cech ateistycznych
i ironiczny
stosunek do duchowieństwa
i życia pozagrobowego.
Do zagadnień
kultury
duchowej
zaliczał
Franko
również
praWd
zwyczajowe,
jako zjawisko rozwoju życia ludu, zależne od historycznych
i ekonomicznych
warunków.
Swoje długoletnie spostrzeżenia
i notatki o kulturze i życiu chłopstwa
galicyjskiego
uzupełnił
materiałem
zebranym
w badaniach
na terenach
powiatów:
stryjskiego,
horodeckiego
a w 1904 r. na terytorium
Bojkowszczyzny.
Równie wnikliwie
badał Franko
byt robotników
Galicji.
Poruszał
ciągle zagadnienia
konieczności podjęcia przez etnografów
badań nad bytem i życiem klasy robotniczej,
sam zaś opublikował
wiele materiałów
i U\vag o życiu robotników
Lwowa, Borysławia
i Drohobycza;
zachęcił

47,)
pisarza S. Kowalewa do wydania drukiem materiałów
z życia robotników
Borysło.wi::l.
Z prac jego o życiu chłopów galicyjskich
należy wspomnieć przede
wszystkim:
"Lisy ta pasowyska".
"Domasznij
promisieł",
"Dobryj zarobok", "Swinska
konstitucija"
i obrazki
z życia robotników:
"Ripnik",
..,Na roboti", "Zadlia praznyka",
"Połujka".
Franko nie pomijał w swej działalności naukowej zagadnień teoretycznych etnografii.
Rozwój i uznanie etnografii
za samodzielną
dyscyplinę
naukową wiąże Franko z rewolucyjną
walką narodu o socjalne i narodowe wyzwolenie.
Zwalczał pogląd etnografów
burżuazyjnych
o pełnej
odrębności narodu ukraińskiego
i jego indywidualiżmie.
Pochodzenie i rozwój kultury każdego narodu starał się badać nie w oderwaniu
od kultury i bytu narodów
sąsiadujących,
lecz w powiązaniu
z nimi.
N. L L e b i e d i e w a i G. S. M a s ł o w a: Rosyjski ubiór
i na początku
XX w., jako materiał
do etnicznej historii
(Na podstawie
historyczno-etnograficznego
Atlasu Rosji).

"UJ

XIX

chłopski
narod1L.

Kartografia
rosyjskiego ubioru przygotowana
w związku z pracami wydawniczymi
historyczno-etnograficznego
Atlasu Rosji, została oparta
na
bogatym materiale, który rÓwnocześnie służył do badań nad zagadnieniami
etnicznymi
narodu rosyjskiego.
Autorki
artykułu
wymieniają
instytucje
naukowe,
współpracujące
z Atlasem, podkreślają
również jego wartość
naukową
i szerokie możliwości badań nad nowymi zagadnieniami.
W drugiej
połowie XIX w. najwięcej
cech tradycyjnych
zachował
ubiór chłopski. Różnice w ubiorze różnych klas społeczeństwa
pogłębiły
się wyrażnie
na pocz. XVIII w. i tak klasa panująca
zaczyna używać
ubiorów
na modłę zachodnioeuropejską.
Piotr I wydał
rozporządzenie
obowiązujące
wszystkich,
prócz duchowieństwa
i chłopów, o noszeniu
ubioru węgierskiego
i niemieckiego.
Każde stanowisko
miało swój ubiór,
jak o tym wspomina 1. T. P o s o s z k o w w pracy Kniga o skudosti i bogatstwie.

W ubiorze mieszczan i kupiectwa
jeszcze długo zachowały się formy
ubioru chłopskiego. Sarafan i kokosznik
noszono w wielu miastach jeszcze
w XIX w., zmiany w ubiorze zaczęły z;,J.chodzić już w okresie prawa pańszczyżnianego.
Po reformie 1861 r. proces zmian w tradycyjnej
odzieży upowszechnił
się. Zasadnicze zmiany zachodzące od drugiej poł. XIX w. w bycie chłop_
stwa, które odbiły się również na formie ubioru, były wynikiem wc;drówki
ze wsi do miast, w poszukiwaniu
zarobku, oraz wynikiem
rozwoju przemysłu i wciągnięcia
chłopów w sferę stosunków
towarowo-pieniężnych.
W użycie wchodzą
materiały
fabryczne,
powstają
nowe formy ubioru,
odpowiadające
modzie miejskiej.

�477

w

końcu XIX w. i w pocz. XX w. przewazaJą
nowe formy odzieży
szczególnie w ośrodkach
przemysłowych,
wokół Moskwy, Petersburga,
na
Uralu. i na południu. ~a północy jednak i środkowym obszarze Rosji zachował się nadal ubiór tradycyjny.
Nowe formy stroju przynosili
ci mieszkańcy
wsi, którzy emigrowali
do pracy w fabrykach
i w miastach. Natomiast emigracja związana nadal
z zajęciami
rolnymi i gospodarczymi
nie wywierała
tak dużego wpływu
na zmianę ubioru, a czasami wręcz przeciwnie
- sprzyjała
zachowaniu
form tradycyjnych.
Chłopi zaangażowani
do pasania owiec na Kaukazie
otrzymywali
jako zapłatę wełnę owczą, którą następnie zużywano na tkaniny domowe.
Ogólnie przyjęty
pogląd, że w XIX w. i na pocz. XX w. z samodziałów sporządzali
ubranie
tylko biedniacy,
a z fabrycznych
ludzie zamożni, nie jest w pełni uzasadniony,
bowiem chociażby w guberni Pskowskiej, gdzie była szeroko rozwinięta
uprawa
lnu, uważano,
że znacznie
wygodniej
jest sprzedawać
len i wzamian kupować
perkal. Mieszkańcy
południowo-wielkoruskich
dzielnic, zamożniejsi
od swoich sąsiadów,
zachowali długo tradycyjny
ubiór z samodziału, gdyż rozporządzali
wielkimi
zapasami surowca.
Wzmożony rozwój stosunków
pieniężnych
pozwalał na zakup tkanin
fabrycznych
nie tylko przez wiejską
burżuazję,
ale i przez sproletaryzowaną część wsi.
Tradycyjny
ubiór ludowy może być podzielony
na trzy zasadnicze
grupy: 1) z sarafanem,
2) z andaraką czyli spódnicą i 3) z poniewą rodzajem zapaski. Najpierw poniewę zastąpił sarafan, a ten z kolei został wyp8rty przez spódnicę i bluzkę lub sukienkę·
Opracowana
przez W. P. S e m i o n o waT i a n - S z a n s k i e g o mapa
najbardziej
rozwiniętych
przemysłowo
okręgów Rosji z 1897 r. potwierdza
pogląd N. 1. Lebiediewej
i G. S. Masłowej. Tam gdzie intensywnie
rozwijały się stosunki towarowo-pieniężne
występuje
ubiór miejski, tam zaś
gdzie te stosunki były słabsze, zachował się ubiór z poniewą, lub wyjątkov;o z sarafanem.
Obszar zasięgu sarafana
w pol. XIX w. był znacznie
większy niż
poniewy. Wprawdzie,
gdzieniegdzie
w tym okresie, sarafan
był zastępo\vany odzieżą miejską,
wciąż jednak
widoczna
jest tendencja
ku jego
dalszemu rozprzestrzenianiu
się na południe, W wypadku gdy pewne formy
sarafana znikały, poj awiały się nowe typy ubioru.
Etnograficzne
i historyczne materiały dowodzą, że sarafan był w XV do
XVII w. powszechnym
ubiorem na Wielkorusi. Nazwa sarafan znana jest
już w XIV w.; co nie wyklucza, że ubiór tego typu mógł być wcześniejszy.
Sarafan pojawił się najwcześniej
na starym terytorium
Nowogrodu, gdzie
zgodnie z materiałami
etnograficznymi,
nie było nawet śladu poniewy ani

ubioru do niej zbliżonego. Sarafan z tego terenu był bez przecięcia,
był
to sarafan
"głuchy",
szuszun,
szuszpan,
sukm(Ln z wełny,
genetycznie
związany
ze starożytnym,
tunikowym
ubiorem
Słowian.
Podobny
typ
sarafanu
znany był również na południu.
Drugi typ sarafanu
ze skośnych
klinów,
rozcięty
z
przodu
bez
zapięcia lub z guzikami - pochodzi od zwierzchniej
odzieży nie zapinanej;
noszony był na terenie
północno-wschodniej
Rosji i właśnie
od tego
typu ubioru pochodzi nazwa sarafan, przejęta
następnie
dla wszystkich
ubiorów
o podobnym
charakterze.
Trzeci typ sarafanu,
prostego
podpasanego - powstał w Moskwie. Czwarty typ, najpóźniejszy
- związany
jest z ubiorem białorusko-ukraińskim
(sajan, andaraka).
Ta forma sarafanu spotykana
początkowo
w zachodnio-rosyjskich
obwodach
w końcu
XIX i na por;z. XX w. rozprzestrzeniła
się również w centralnych
i północnych dziE:lnicach.
Sarafan
był głównym
ubiorem
kobiet środkowego
Powołża
i Podurala, gdzie w końcu XV do XVII w. była naj intensywniejsza
emigracja
oraz na Syberii, której ludność w tym samym mniej więcej czasie skonsolidowała się. Sarafan nosili i staroobrzędowcy,
którzy uchodząc przed prześladowaniem
osiedlali się na Syberii, Ukrainie, na terenach Nadbałtyckich
i Powołża. Od XVIII w. zaliczali oni sarafan
do ubioru obrzędowego.
Można więc wnioskować, że ubiór z sarafanem
pochodzi z okresu powstania i rozwoju rosyjskiego
państwa;
równocześnie
tworzył się ogólnorosyjski ubiór narodowy.
Zarówno Białorusinki,
jak i Ukrainki
nie nosiły sarafanu;
dowodzi
to, że rozpowszechnił
się on w okresie odizolowania
Wielkorusów
od
innych wschodnio~łowiańskich
narodów.
W ciągu kilku wieków sarafan
i związany z nim ubiór nieustannie
zmieniał krój i materiał,
zmieniało
się terytorium
jego rozprzestrzenienia
jak i związana z nim terminologia.
Ubiór z pasiastą
wełnianą
spódnicą
samodziałową
t. zw. andaraką
noszony był w południowych
obwodach
od XVI w. Wełniana
spódnica
mało noszona przez Rusów, popularna
była wśród Białorusinów,
Ukraińców, na terenach
przy bałtyckich,
wśród Polaków i innych narodów Zachodniej
Europy.
Na południe
Rosji przybyła
prawdopodobnie
wraz
z wychodżcami
z pogranicza
Litwy, którzy często przenosili
się z racji
urzędu lub służby wojskowej.
Drugim okręgiem, na terenie którego spotyka się andarakę
jest SmoJeńszczyzna,
lecz i tu nie jest ona zasadniczym
strojem,
przeplata
się
często z ubiorem poniewa; szereg powiatów tej guberni zachowuje wyłącznie poniewę. Smoleńszczyzna.
szczególnie jej zachodnia
część, wchodziła
w skład Księstwa
Litewskiego,
co za tym idzie w skład Królestwa
Polskiego, a więc występowanie
tu ubioru z andaraką
jest wytłumaczalne
więzami białorusko-polsko-litewskimi
w XVI i XVII w.

�Zdaniem autorek, ubiór z wełnianą spódniczką
pojawił się na południowo-wschodnich
terenach
na Dolnym Powołżu
i na Kubaniu
dzięki
przesiedlaniu
się grup ukraińskich.
Ubiór z poniewą jest ubiorem najstarszym.
Nazwa poniewa wymieniona jest już w XI-wiecznych
kronikach.
Jest to ubiór wspólny wszystkim narodom
słowiańskim.
Znany jest obrzęd związany
z pierwszym
włożeniem poniewy przez dziewczynę, co było świadectwem
jej dojrzałości.
Do grupy ubiorów z poniewą należą najbardziej
archaiczne
stroje głowy,
formą przypominające
rogi bydła, czuby ptaków itp., charakterystyczne
zjawisko z okresu pogaństwa.
Poniewa
nie występowała
w strojach
klas panujących,
w XIX w.
była wyłącznie
ubiorem chłopskim
na terenie południowo-wielkoruskich
guberni.
W XIX w. terytorium
jej rozprzestrzenienia
znacznie zawęziło
się. W XVIIIw.
poniewa była jeszcze znana na terenie guberni Władymirskiej
i 1VI0~kiewskiej, w końcu XIX w. zniknęła
nic tylko z tych
terenów,
ale i dalej na południe,
z północnych
okręgów guberni
Riazańskiej
i Kałuskiej.
W omawianym
okresie był to typ ubioru zanikający, chociaż miejscami
utrzymał
się aż do Rewolucji
Październikowej,
CI nawet
można go spotkać dziś jeszcze.
Typ ubioru z poniewą nie był dominującym
strojem w okresie powstania pal1stwa rosyjskiego. Rosjanie osiedlający się na ogromnym terytorium
państwa przynosili z sobą raczej ubiór typu sarafana. Należy przypuszczać,
że ubiór z poniewą dominował
w okresie powstania
starożytnych
narodów wschodnio-słowiańskich.
Ubiór z poniewą można podzielić na dwa typy: 1) poniewa z basenu
Oki, z granatową,
kraciastą,
zapinaną
lub "głuchą" poniewą, 2) poniewa
z basenu górnego Dniepru,
Dzisny i Sejny w formie
płachty.
Są to
okręgi zamieszkiwane
przez naj starsze
plemiona
w~chodniosłowiańskie.
Granica
owych dwćch typów odzieży przebiegała
mniej więcej wzdłuź
Dzisny; równocześnie
jest to granica pomiędzy starożytnymi
Wiatyczami
i Siewierzanami.
Zagadnienie
dlaczego tam do XX w. zachowały się najstarsze typy odzieży wymaga ~pecjalnych badań. Być może sprzyjał temu
konserwatywny
układ społeczny i pewna izolacja tych dzielnic w okresie feudalnym
i w okresie pańszczyźnianym.
Podstawową
częścią każdego
z wyżej wymienionych
typów ubioru
była koszula. Do ubioru z sarafanem
należała koszula z prostymi połami
uszyta poprzecznie. Ubiór z andaraką
miał koszulę z wywijanym
kołnierzem, charakterystyczną
również dla Białorusinów.
W skład ubioru z poniewą wchodziła
koszu~a ze skośnymi połami lecz przy poniewie-płachcie km,zula raczej byla z prostymi
polami. podobna do ukraińskiej
soroczki.
Kartografia
ubiorów głowy pozwala określić ich powiązanie
z oma\danymi
typami ubiorów oraz wyjaśnia teren ich zasięgu. Jednym z naj-

starszych
był ręcznikowaty
ubi:'&gt;r, charakterystyczny
dla Smoleńszczyzny
i zachodnich
okręgów Orłowskiej
guberni; występowanie
innych licznych
elementów
odzieży wspólnej dla Białorusinów
i Ukraińców
wskazuje
na
to, że ludność tego terytorium
jest pokrewna
naj starszym
grupom ludności, która weszła w skład Rosjan, Ukraitlców i Białorusinów.
Po.wszechnym u~iorem głowy była kiczka i jej wiele odmian. W artykule Jest 6. rysunkow
obrazujących
ten typ ubioru głowy, ubiór mniej
znany na połnocnym i południowym
wschodzie, na skutek tego, że na tych
terenach
ludność rosyjska
zorganizowała
się później niż w dzielnicach
centralnych.
Ubiór ten również rzadko występuje
na północnym
zachodzie, gdzie prawdopodobnie
dość wcześnie pojawiły się kokoszniki,
które
zupełnie wyraźnie są powiązane z ubiorem głowy zwanym soroką.
Jeden z rodzajów kiczki to "raga", charakterystyczny
ubiór kobiet z basenu Oki i na południe
gdzie przeważał
ubiór żeński typu poniew3.
(dzi::Jnice: Riazańska, Tulska, Kału~ka, Orłowska i in.). Odmiany w for"ie
kopyta
lub łopaty
ludność
nazywała
ong.iś ,rogatymi".
Obszarem,
na
którym
najczęściej
występowały
te formy
były gubernie
Ołoniecka,
Archangielska
i częściowo
Wołogodzka.
"Kiczka"
była strojem
głowy
chłopskim,
w mieście noszono ją bardzo rzadko, natomiast
"kokoszniki"
były w miastach
popularne,
K.okoszniki na wsi uważane były za ubiór
odświętny, w niektórych
zaś miejscowościach
używane były tylko do ślubu. Kokoszniki szyli specjaliści \V miastach, w dużych wsiach lub klasztorach. Sorokę umiała ~zyć każda chłopka.
Kokosznik był ubiorem w pełni obejmującym
głowę, twardym, bogato
zd~bionym,
Przegląd
zbiorów
muzealnych
wyraźnie
wskazuje
na jego
zWIązek z kiczką-soroką.
Ubiór ten rozpowszechniony
był na 4 obszarach:
1. na obszarze północno-zachodnim
- wyraźnie powiązany z formą soroki,
obejmował
ziemię Nowogrodzką
i dzielnice
silnych wpływów
Nowogorodu, dzielnice Pskowa i Twieru, 2. na terenach obwodów; Władymirskiego
Kostromskiego,
Niżgorodzkiego,
Jarosławskiego
i Moskiewskiego
oraz
w okręgach
przyległych
do tych obwodów, Są to tereny starej' Władymirsko-suzdalskiej
Rusi, 3. na terenie południowo-zachodnim
z centru:n
w Kurskim
obwodzie, gdzie noszono szczególny rodzaj kokosznika
t. zw.
dwugrzebieniasty
lub siodłowaty,
spotykany
rÓwnież w zachodniej
części
Orłowskiej
guberni,
w powiecie Bogoduchowskim
guberni
Charkowskiej
i 4. na terytorium
obejmującym
obwody: Riazański,
Tombowski
i Woroneski oraz dzielnice wysunięte
bardziej na zachód. Dla tego obszaru był
charakterystyczny
kokosznik
nazwany
odnodwoTczeskim
noszony przede
w~zystkim przez ludność urzędniczą
i wojskową
XVI i XVII w. Ubiór
tr.n jest zbliżony do nowogrodzkiej
kiczki,
wyróżniającej
się mnogością
t. zw. ,.uszu", to jest części ubioru glowy opadające po bokach. Ta forma
ubioru głowy Wielkorusów,
związana jest z ubiorem typu sarafana.
Ciekawe. że obsza;':'- występowania
różnych typ:'&gt;w kokosznika w dużym stop-

�480
niu odpowiadają
granicom
księstw feudalnych.
Zarówno Psków, Nowogorod. Twier,
Władymir,
Suzdal,
Kostroma,
Halicz,
Biełoziersk
były
ongiś ośrodkami księstw feudalnych.
Prócz szeroko rozpowszechnionych
ubiorów głowy typu: kiczka, soroka
i kokosznik istniały formy ubiorów głowy charakterystyczne
dla mniejszych okręgów. np. Permski i Wiatski. Na terenie Wołogodzkiego i Niżgorodzkiego obwodu znany był odmienny typ samszury - podobny nieco
do kiczki. Na południowym
wschodzie, jako strój głowy kobiecej noszony
był kołpak, przypuszczalnie
dońskie kozaczki przejęły go od Turków.
W trakcie kartografowania
różnych elementów
ubioru wyraźnie zarysowały się trzy obszary etnograficzne:
1) dnieprowski,
którego mieszkańcy są bliscy Ukraińcom
i Białorusinom,
2) obszar Oki, ludność tych
terenów zachowała zasadnicze cechy, starej wschodnio-słowiańskiej
kultury
tworząc równocześnie
formy jej tylko właściwe i 3) obszar i1meński lub
nowgorodzki, którego mieszkańcy zachowali wiele naj starszych elementów
ubioru \vspólnych wschodnim
Słowianom,
przede wszystkim
zaś Białorusinom.
Metodą kartografowania
zdołano wyjaśnić
powstanie
wspólnego dla
Wielkorusów
narodowego
ubioru,
obejmującego
rozległe
terytorium
z ośrodkiem na terenach północno-wschodniej
Rusi, ponad to wyodrębniono
specyfikę
ubioru ludności obszarów południowo-wschodnich
i północno-wschodnich
rubieży. Odrębność w ubiorze tych grup tłumaczy się historyczno-kulturalnymi
stosunkami
Rosjan
z innymi
narodami
oraz w pewnej mierze ilością różnojęzycznych
komponentów
w ich składzie.
W pierwszym rzędzie powstaje zagadnienie
stosunku Słowian do plemion "czudzkich";
Nazwą tą autorki obejmują
ludność fińską, zamieszkującą leśne obszary Wschodniej
Europy, częściowo zasymilowaną
przez
Słowian w XI w., a być może nawet wcześniej. Etnograficzne
materiały
z XIX w. i pierwszego ćwierćwiecza XX w. świadczą o wspólnych cechach
ubioru lłosjan i narodów Powołża. Zjawisko to nie zawsze można tłumaczyć jedynie wpływem jednego narodu na drugi, chociaż należy z nim
się liczyć.
Ubiory w formie tuniki, strój głowy w formie łopaty i "jednorogi"
są wspólne dla Rosjan i ludów czudzkich; być moż.e jednak powstały one
równocześnie zarówno u jednych jak i drugich. Rogata forma ubioru głowy jest formą starożytną.
W pewnym stopniu występuje
ona w ubiorze
głowy Białorusinów
i Ukraińców
stosunkowo
jednak
słabo wyrażona,
najczęściej w formie pęczka lnu podłożonego pod ręcznik noszony na głowie. Rozwój ubioru głowy w formie kiczki nie jest pochodzenia
starosłowiańskiego
jest raczej zjawiskiem
póżniejszym,
z okresu ścisłych powiązań Słowian z wschodnimi Finami.

481
Autorki
wymieniają
szereg form i ozdób ubioru glowy wspólnych
Rosjanom i plemionom czudzkim, jako zjawisko świadczące o asymilacji
tych ostatnich
przez ludność
rosyjską.
Cytują
one liczne porównania
innych części ubioru świadczące o wzajemnych
wpływach rusko-czudzkich.
Podkreślają
też, że ograniczyły się do zagadnienia
wzajemnych
wpływów
fińsko-ruskich;
wśród innych grup ludności proces asymilacji
zachodził
w okresach wcześniejszych,
świadczą o tym badania nad ubiorem i ornamentyką ozdób.
Hen

I'

i

Vallo

i s:

Aktua rna

sytuacja

antropologii

i

etnografii

we Francji.

Artykuł jest powtórzeniem
referatu H. Vallois, który został wygłoszony na zjeździe etnografów w Leningradzie
w 1956 r.
Do drugiej wojny światowej
zarówno antropologia
j ak i etnografia
nie istniały w programach
wykładów francuskich
uniwersytetów.
Badania
antropologiczne
i etnograficzne
przed II wojną światową
prowadzone
były w dwóch ośrodkach:
1) przy
Katedrze
antropologii
w Muzeum nauk przyrodniczych;
a kierownik
katedry był równocześnie
dyrektorem
Muzeum etnograficznego
w Trocadero i 2) w zakładzie antropologii fizycznej. Prócz tego istniały dwie organizacje
naukowe specjalistyczne: 1) Antropologiczna
szkoła z 8 katedrami,
na których wykładano
antropologię,
etnografię
i archeologię
oraz
2) Instytut
paleontologii
człowieka, w zakres którego wchodziły badania nad człowiekiem
kopalnym.
Po 1938 r. sytuacja
zmieniła się powstało bowiem Muzeum Człowieka, Musee de l'Homme.
lVIuzeum to powstało w oparciu o Katedrę
antropologii
przy Muzeum nauk przyrodniczych,
o Muzeum etnograficzne
w Trocadero, przy którym znajdowały
się kolekcje, laboratorium
antropologii fizycznej
Broca oraz Paryskiego
Towarzystwa
Ant:-opologicznego. Zorganizowano
11 pracowni
zajmujących
się antropologią,. paleont~.logią i etnografią
Europy,
Azji, "czarnej"
Afryki,
Ameryki,
Oceanu,
ludów Arktvki
Północnej
"białej"
Afryki i Bliskiego Wschodu. Nadto
istnieją
pra~o~nie
technologii,
etnografii
muzykologicznej
i kinografii
ctnogrRficznej.
Muzeum d:,;sponuje dużymi zbiorami o wielkiej wartości
naukowej;
tu mają siedzibę Towarzystwa
naukowe antropologiczne,
afrykanistyczne,
amerykanistyczne
i ludów Oceanii.
.
''''-ykłady z wkresu
etnografii
i antropologii,
poza Sorboną, podjęły
równieź Uniwersytety
w Lyonie, Bordeaux, Rennes i Algerze.
Centre Nationale
des Recherches
Scientifiques
zreorganizowano
całkowicie w 1944 r. powolano Sekcję antropologii,
etnografii
i archeologii.
Do zadań Sekcji należy:
1) organizowanie
i finansowanie
ekspedycji;
2) pomoc \V zakresie aparatury
i personelu technicznego;
31 -

..Lud".

t. XLVII

�482
3) utrzymywanie
badawczą.

kadry

pracowników,

zajmujących

się pracą

naukowo-

Zatrudniono
70 uczonych, w tej liczbie 20 pracowników
nauki zatrudnionych
w Musee de I'Homme,
10-ciu w Instytucie
paleontologii
człowieka, pozostaii pracują bądź w uniwersytetach
bądź poza granicami
Francji.
Prace antropologów
i etnografów
ukazują się w 7-miu periodykach:
"Antropologia",
"Biuletyny
i notatki
Towarzystwa
antropologicznego",
"Prace Instytutu
Etnografii",
"Prace Towarzystwa
afrykanistów",
"Prace
Towarzystwa
amerykanistów",
"Prace Towarzystwa
oceanistów", "Archiwa
Instytutu
paleontologii
człowieka". Niektóre z nich poruszają zagadnienie
powszechnej
antropologii
fizycznej.
Przedyskutowano
na łamach
pism
szereg zagadnień
technicznych
oraz zagadnień
standaryzacji
dla przyszłego międzynarodowego
porozumienia.
Przeprowadzono
wnikliwe
badania nad zagadnieniem
etnogenezy,
przy czym wzięto pod uwagę materiały o pochodzeniu ras i dla tego celu wypróbowano
materiały
antropologii fizj ologicznej.
Prowadzono
również
badania
nad narodami
południowo-wschodniej
Azji i "czarnej" Afryki. Ekspedycja antropologiczna
na terenie Zachodniej
Afryki przeprowadziła
w ciągu 3 lat badania
12000 Murzynów.
We Francji podjęto pracę nad wszystkimi zbiorami czaszek i szkieletów z neolitu oraz wszczęto, zaniedbane
od 60-u lat, badania nad ludnością współczesną Francji.
Etnograficzne
badania
polegały przede wszystkim
na pracach
licznych ekspedycji;
większość ich działała w Afryce i Ameryce Łacińskiej.
8 ekspedycji pracowało w Sudanie; prowadziły tam badania etnograficzne
ze specjalnym
uwzględnieniem
ustroju spolecznego i języka Dahomejów.
Ekspedycje z lat 1955 i 1956 objęły' swoimi badaniami Guatemalę, Meksyk,
Ziemię Ognistą, Nową Gwineę, Arabię, Tybet, Sudan, Brzeg Kości Słoniowej, jezioro Czad, Kamerun, Kongo Belgijskie i Francuskie.
Prace ekspedycji przyniosły
Muzeum
Człowieka
ponad
200 nowych
eksponatów,
opublikowano
wyniki badań oraz opracowano monografie o ludach Afryki.
Również w zakresie etnografii zorganizowano
szereg stałych placówek
poza Francją,
jak Instytut
w Dakarcie,
z 5-ciu pracownikami,
którzy
pracują
w Sudanie, Kamerunie
i na Brzegu Kości Słoniowej;
Instytut
w Brazzaville liczy 3 etnografów,
w tym l muzykologa;
Instytut w Tanarive na Madagaskarze
i w Numei (Nowa Kaledonia).
W dziale: "Materiały
i issliedowanija
po
zarubieżnych stran" należy wspomnieć o artykule

etnografii
i antropologii
Kustaa V i l k u n a "Badania
etnograficzne
przemysłu
łososiowego
w Finlandii",
poświęconym
historii, sposobom, i narzędziom połowu łososi; Przemysł ten \V Finlandii
\vy\vodzi się z zamierzchłych
czasów, a niektóre
jego sposoby połowu
przetrv,;aly z czasów okresu kamienia.

S o l c h e j m a, pt. Badania nad rozwojem form norwezawiera przegląd prac norweskiego I~stytutu badań porównawczych
nad zjawiskami kulturowymi
od 1928-195::&gt; r.. ~nsty:ut
k
.nął badania torenowe za pomocą ankiet i ekspedycJ I, ktore
szero o rozwl
~
.. . b t
hłop
. sły bogaty materiał
dotyczący zwyczajów, tradycJI I y U C
przymo
. ł....
_
skiego Norwegii. Instytut opublikował
trzy tomy matena 0\\. pI.erwszy .
poświęcony badaniom filologicznym o nazwach ~et~rów, czyli let~lch z~gro~
w dolinach górskich; drugi tom zawiera obraz zycm chłopstwa 1 poezję lu
dową; trzeci tom podaje szczegółowo ~pis. go~podarcz~go rozw~Ju form go:
d k' seterów W opracowaniu
znajdUJą SIę matenały
dotyczące gospo
spo ar l
.
h"
kich
darki t. zw. gordów, czyli miejsc stałego zamieszkania c ropow norwes
,
wsi, tzw. greund oraz historii miast.
"
W
Trzecim z kolei artykułem
jest odczyt. N. A. B UII n o wal
A t kuł Swale

skiej

::Pólnoty

chłopskiej

T

'J.

Wstępne

omówienie

badań

nad

piśmiennictwem

•

wyspy

..
.
t d "f',
Leninto referat wygłoszony na zJezdzle e no",r.," o"': w
. w 1956 r ., w którym autorzy wymieniają
muzea posIadaJące ekspogra d Zje
.
.
naty z pismem hieroglifowanym"
odkryte na .wyspie .. Nie W~kl~CZaJ.ą o~
wpływu peruwiańskich
hieroglifow
na archaIczne
pIsmo wy spy WIelka

K n o r o z o w a,
lVielkanocnej.
Jest

nocnej.
.
..
d"
.
P raca N . R ., G U s i e we J' Ornament
tka.nin mdYJsktch po aJe tkrozne
.
sposoby farbowania
i drukowania
tkanin
w Indiach.
~YSU~~k
anm
indyjskich
jest wielce różnorodny,
od geometryc~~ego,.
I ros.mneg~
do
wielopostaciowych
kompozycji z ludźmi, zwierzętamI I ~rchltekturą. G:usle~:
omawia znaczenie tkanin archaicznych
o wzorze fl~u~alnym, ~tor~ d
większości Hindusów
były rodzajem
księgi dostępneJ. I zrozumlał:J
dla
wszystkich.
Podaje ona charakterystyczne
cechy tkamn z poszczegolnych
dzielnic Indii.
"
n."
Druga część artykułu
Gusiewej poświę~on~ Jest haftom l ap l mCJ!.
Wiele miejsca zajmuje opis słynnych k aszmlrs k Ich szali oraz opis haftów
dywanowych
i na wojłoku.
.
..
.
J. D. L e b i e d i e w: Fu-Nan
i poczqtki
hlStOT/.l Kambodz!J.
Ar.tYkuł
Lebiediewa
jest zarysem historii archaicznego
państwa Fu-Nan, sąs~adującego z Indiami
i Chinami, podlegającego
wpły,,:,om ..ob~ przemoznY~h
. d'
Lebiediew kończy artykuł przeglądem
hIs toru pIerwszych w esąsla ow.
..
h' t . K
bodży
ków Kambodży, i wysuwa do dyskusji zagadmeme, czy IS o~la
am.
jest dalszym ciągiem historii państwa
Fu-Nan, czy stanowIła ona Jedno
z księstw suwerennych
Fu-Nanu we władaniu krewnych
ces~rzy ~u-Nan,
czy też była samodzielnym
państwem podbitym przez :-rładcow wlę~szego
j silniejszego
państwa,
jakim
był w pierwszych
WIekach naszej ery
Fu-Nan.
d l d'
sp
Zdaniem Lebiediewa
kultura
Fu-Nan
była zbliżona
o u ow Wy.
nieJszym stopmu
Oceanii, z wiekov,Tymi wpływami kulturowym: . I n d"u,. w
chińskimi, mimo że kontakty z Chinami musiały byc dosc częste, o czy m

n:.

,

�485

484
wspominają
kroniki
chińskie
oraz
cesarzy Fu-Nanu
władcom Chin.

świadectwa

o płaceniu

daniny

przez

W dziale dyskusji
G. F. D i e b i e c zamieszcza
artykuł
polemiczny
p. t. O zasadach klasyfikacji
ras ludzkich
na tle artykułu W. W. B u n a k a
Rasy ludzkie
i drogi ich kształtowania
się (Nr 1 "Sowietskoj
etnografii").
G. F. Diebiec podkreśla
znaczenie
prac nad klasyfikacją
ras człowieka
mimo, że wszelki schematyzm
zaciera rzeczywiste
związki zjawisk, jednakże jako środek poznania naukowego
jest nieodzowny.
Antropologowie
radzieccy opracowali w ciągu dziesięciu ostatnich lat 3 schematy. W zasadzie nie ma między nimi różnic istotnych; wszystkie są oparte na zasadzie
genealogii
nie zaś wyłącznie
na wynikach
badań morfologicznych.
Rasy
i typy antropologiczne
łączono nie wg podobieństwa,
lecz pochodzenia.
Innymi słowy, ustalenie stopnia podobieńst\va jest podstawą, chociaż nie jedynym sposobem określenia
stopnia pokrewieństwa,
co rzecz jasna nie wyklucza kryteriów
morfologicznych.
Zagadnieniem
dyskusyjnym
w pracy Bunaka jest zagadnienie o związkach ras człowieka
współczesnego
z rasami
neandertalskimi.
Z kolei
podważa autor twierdzenie
Bunaka na temat metodologii badań i dyskutuje schemat
klasyfikacji
ras, na którym
Bunak
oparł
swoją
pracę
(szczególnie dużo jego zastrzeżeń
budzi "pień" europoidalny).
Podsumowując
Diebiec stwierdza,
że w części teoretycznej
pracy
Bunaka znajduje się szereg istotnych niedociągnięć
i sprzeczności.
Także układ schematu klasyfikacyjnego
ras ludzldch budzi zastrzeżenie autora gdyż sugeruje jak gdyby niższy stopień pochodzenia
Negrów.
VI części zeszytu
poświęconej
drobnym
notatkom,
Wo I' o b i e w a
pokrótce obrazuje
rozwój zdobnictwa
w drzewie u Czuwaszów.
Rzeżba
była stosowana
przez Czuwaszóv/
na przedmiotach
użytku codziennego
i meblach.
Skromny
początkowo
rysunek
geometryczny
wzbogaca
się
~topniowo o ornament
roślinny
i przybiera
formy reliefu
lub rzeźby
nakładanej
na futryny i ramy okienne. Rzeżba w drzewie na przedmiotach
użytku codziennego zniknęła zupełnie, natomiast domy mieszkalne Czuwaszów są nadal bogato nią pokrywane.
Waj n s z t e j n w artykule
swym podkreśla, że Tuwińcy są jedynym
ludem Południowej
Syberii, który do dziś zachował znajomość najstarszych
form odlewu metali; rzemioslo to uprawiali
Tuwińcy juź przed 2-ma tysiącami lat p. n. e. Artykuł jest ilustrowany
oraz zaopatrzony
w biblio_
grafię·
W związku z opracowaniem
AttaSl~ Srodkowej
Azji
i Kazachstanu.
S. P. R u s i a j k i n a daje opis zbiorów muzealnych,
z których korzystano
przy opracowywaniu
obrazu życia gospodarczego, kultury i bytu Uzbeków,
Tadżyków,
Turkmenów,
Kirgizów i Karakałpaków.
Nadto autorka wskazuje na szereg braków w zbiorach muzealnych.

Poszukiwania
P. 1. K a I' a l k i n a zaprowadziły
autora
do Krasnojarska, gdzie z miejscowego
archiwum
doniesiono
mu o is~nieniu doś~
dużej ilości rękopisów G. 1. Spaskiego: notatek, korespondenCJI z uczonymI
rosyjskimi i zagranicznymi,
zajmującymi
się historią, archeologią i filologią
ludów Svberii, Nadczarnomorza.
Ponadto znajdują
się tam również rękopisy dzieł przekazanych
Spaskiemu
do recenzji
lub druk~.
~daniem
Karalkina
odnalezione dokumenty
stanowią cenne żrodła do hlstorn etnografii i języka ludów Syberii.

SO\VlETSKA,JA ETKOGRAFIJA
Z. 1, ;\loskwa, 1959 r.
S. G. K l i a s z t o

I'

n y j, Sogdyjczycy

z Siedmiorzecza

S. G. Kliasztornyj
podkreśla,
że dla każdego z badaczy etnogenezy
licznych
i różnorodnych
narodów
Środkowej
Azji, ważnym problemem
staje się oświetlenie
stosunków
tiursko sogdyjskich
w VI. i . VII w.
Problem niesłYchanie
trudny z uwagi na brak dostatecznych
zrodel. To
też naukowc;
raz po raz wracają
do lapidarnych
run starotiurskich,
szczególnie
zaś, do dokumentu
poświęconego
pamięci Kiul- Tegina, zawierającego
opis poselstw, które przybyły
na jego pogrzeb.
S. G. Kliasztornyj
polemizuje z wielu komentatorami
tego dokumentu,
i stawia
hipotezę:
1) w pierwszej
polowie
VIII w. w Siedmiorzeczu
istniała terytorialna
federacja
miast sogdyjskich,
której nominalna,
pozorna zależność od zachodnio-tiurskich
Kahanów maskowała
stały wpłY~'"
na polityczne
stosunki
wschodniej
części Środkowej
Azji; 2) w trakcIe
badań nad etnogenezą
narodu kirgizkiego
należy mieć na uwadze ~łu_
gotrwałe
istnienie na terytorium
Siedmiorzecza
sogdyjskiej
masy etl1lc~nej, która została
zasymilowana
przez miejscową
ludność
pochodzema
tiurskiego. Artykuł zaopatrzony jest w liczne przypisy.
A. W. S m o l i a k
Przyamurza

i

Niektóre

zagadnienia

starożytnej

historii

narodów

Przymorza.

A. W. S m o I i a k podkreśla, że dla historii ludów Dalekiego W~chod.U
granicach
Związku
Radzieckiego
niezmiernie
ważne jest rozw.lązame
zagadnienia etnogenezy ludów osiadłych na terytorium
Przyamurza
l Przy\V

morza.
d l'
Pierwsze
systematyczne
badania
nad historią
mieszkańcó.w
o my
rzeki Amur i terenów
Przymorza
zostały podjęte przez archImandrytę
Palladiusza
w drugiej połowie XIX W., kontynuowane
następnie
przez
F. Bussego.

�487

48/;
W oparciu o chińskie zródła pisane powstał ogólnie przyjęty obraz
plemion osiadłych
na terenach
dawnej
Mandżurii
w głębokiej
starożytności, a więc przed w. III n. e. były to plemiona:
Suszeń, między
IV a V wiekiem n. e. Hou, od V-IX wieku Moche; w X w. powstaje
na tym terytorium
państwo Bochaj, w XII-XIII
wieku - państwo Cziń
(Dżurdżeniów).
W ślad za F. B u s s e m większość uczonych zachodnioeuropejskich
i radzieckich
orientalistów
przyjmuje
pogląd, że są to plemiona z których wywodzą się Mandżurowie.
A. W. Smoliak uważa jednak, że pogląd taki, nie poparty dostatecznym
materiałem
faktograficznym,
zbyt łatwo rozwiązuje
b. złożony, zdaniem
jego, problem etnogenezy przodków Mandżurów. Nie zostały dotąd bowiem
wyjaśnione zagadnienia ich kształtowania
sil!;, ani też granice ich osiedlania się. Komentuje wzmianki z kronik chińskich o terytoriach
zamieszkania poszczególnych plemion oraz poddaje krytyce poglądy A. P. Okładnikowa, autora dzieła "U źródeł kultury
narodów
Dalekiego
Wschodu".
Zdaniem A. W. Smoliaka, konieczny jest dalszy wysiłek archeologów,
przy współpracy etnografów
i językoznawców,
nad zdobyciem źródeł wyjaśniRjących etnogenezę ludności Przyamurza
i Przymorza.
A. B. L e t n i e w:
wsi

Północnej

Zagadnienie

stosunków

socjalnych

we współczesnej

Rodezji.

A. B. L e t n i e w traktuje swoją pracę jako próbę naśvvietlenia Lvorzących się nowych stosunków społecznych we wsi Północnej Rodezji na
przykładzie
plemion, które zostały objęte ogólną nazwą Bemba (Luunda.
Twa, Unga, Ngumbu i in.), osiadłych na terenach Płn. Rodezji, błotnistych,
przeciętych rzekami Czambezi i Luapula.
Bemba są to rolnicy o pierwotnych
niemal narzędziach pracy. Zajmują
się głównie uprawą prosa, manioku, ryżu, batatów i tykwy. Po wyeksploatowaniu
uprawianej
przez siebie ziemi przenoszą się na nowe tereny.
Rybołówstwo jest obok rolnictwa głównym zajęciem Bemba, u niektórych
plemion stanowi ono poważne źródło dochodu. Osiedlają się przeważnie
na pograniczu błot, brzegach jezior i rzek.
Bemba zachowali
do dziś wiele zwyczajów z okresu matriarchatu,
jednakże przeżytki ustroju rodowego występują w formie mocno zmienionej, a ród nie jest już dziś wspólnotą ekonomiczną.
Odpływ mieszkańców
wsi do ośrodków przemysłowych
ma dwojaki
wpływ na stosunki. osłabia je, z drugiej zaś strony, sprzyja zachowaniu
pozostałości matriarchatu,
bowiem rola kobiety w domu, z którego dorośli
mężczyźni wywędrowali
na zarobki, jest dominująca.
Wskutek tej specy_
ficznej sytuacji wśród Bemba ród matriarchalny
nie został w pełni zastąpiony przez ustrój patriarchalny.
Splot wewnętrznych
i zewnętrznych
sprzeczności utrudnia analizę stosunków społecznych i organizacji rodowoplemiennej Bemba.

Etnograf
angielski
A. 1. R i c h a r d s podaje, że wódz uważa za
swoją własność zarówno ziemię jak i siłę roboczą, ludzi oraz wytworzone
przez lIich produkty
rolnicze. Wprawdzie wódz nie może sprzedać ziemi
i formalnie nie jest jej właścicielem
jednakże w praktyce
chłop uprawiający ziemię jest w pełni zależny od wodza i uważa siebie za poddanego. Bez zezwolenia wodza nie może osiedlić się we wsi i uważać
się za pełnoprawnego
członka wspólnoty.
Członkowie wspólnoty winni oddawać wodzowi szereg usług i świadczeń materialnych
w naturze lub, jak ostatnio, w pieniądz3ch.
Danina
zbierana przez starszyznę
każdej wsi, przeznaczona
jest na utrzymanie
wodza i jego świty. Wódz również udziela zezwolenia na założenie nowej
wsi, po przedłożeniu
przez starszyznę spisu 15 podatni~ów,
którzy zobo~
wiązują się uznawać jego władzę i służyć mu. powstaje obraz feudalnej
daniny i feudalnych stosunków. Zarówno danina w naturze jak i w pracy
występuje
tu w formie bardzo specyficznej,
patriar~halnej,
zgo~nie .ze
starym obyczajem, jako "pomoc" oddana wodzowi. Wodz występuJe WIęC
jako reprezentant
stosunków patriarchalno-feudalnych.
Poglądy etnografów
amerykańskich
na feudalizm w Afryce są zasa~~
niczo różne od poglądów A. B. Letniewa. Zdaniem ich nieustalona wysokosc
podatku, nieustanna
wędrówka
Bemba z miejsca na miejsce, bogactwo
ziemi uprawnej
budzą wątpliwości
uczonych zachodnio-europejskich,
czy
należy daninę składaną wodzowi uważać za dzierżawę. Uważają o~i daninę
za element" w systemie stosunków współzależności
poddanego l wodza.
Zal~żność od wodza, polega na tym, że chłop godzi się na uznanie poli~Yc~nej władzy wodza, w zamian za to, ten zapewnia mu prawo upraWlal1la
ziemi. Zależność zaś wodza od poddanego polega na konieczności
p~siadania
siły roboczej dla uprawy jego roli i środków na utrzymal1le
świty.
.
Stosunki towarowo-pieniężne
we wsi rodezyjskiej
powstały
dople~o
w XX wieku, wraz z organizacją
kopalni miedzi. Rozwój. ich .sprz~Ja
wzbogaceniu się przedstawicieli
górnej warstwy rodowo-plemlenneJ,
kto~a
równocześnie
ma możność nakładania
daniny pieniężnej
i powiększal1la
swych gospodarstw
rolnych. Typowym przykładem
takiego stanu rzeczy
jest udział wodzów w przemyśle solnym i rybnym.
Wzrastający
szybko stan posiadania wodzów i górn:j warstwy ~hłoPstwa rodezyjskiego
odciął ich szybko od reszty wspolnoty
pl~mlenno-rodowej. Stosunki kapitalistyczne
rozwijają się szybko tam gdzle sprzyjają temu warunki,
pozwalające
na uprawę kultur wysokodoCho?owyCh
na eksport. Płn. Rodezja pozostaje daleko w tyle w tym. zakresl~ poza
Brzegiem Kości Słoniowej,
Senegalem,
Ugandą
i Tangal1lką.
Zamteresowanie i pierwsze poczynania
w zakresie
uprawy
~awy, ka~ao, bawełny itd. przyniosą
niewątpliwie
rezultaty,
ale dopl~ro po kllku latach. To też wytwórczość
towarowa
gospodarstw
plemiOn grupy Bemba

�',

11

1
,
jest niewielka.
Przemysł
solny, związany z ciężką wyczerpującą
pracą
przynosi niewielki
dochód wytwórcy.
W szczęśliwych
warunkach
znajdują się rybacy, osiadli na brzegach rzek Luapuli
i Czambezi oraz na
wybrzeżach jezior. Łatwiej jest im obrócić wytwórczość
ich gospodarstwa
\V towar
niż rolnikowi
uprawiającemu
proso. Prócz wymiany towarowej
większość
połowów jest sprzedawana
za pieniądze.
Stosunkowo
łatwy
zbyt połowów i ich obfitość przyciągają
uwagę plemion, które dotychczas
,lie zajmowały
się rybołówstwem.
Rozwój przemysłu
rybnego jest coraz
bardziej intensywny.
Utrzymujące
się zwyczaje rodowe podziału połowów a przynajmniej
oddania ich części biednym krewnym
budzą niezadowolenie
wśród bogatych rybaków; to też w okresie połowów starają się oni przenieść jak
naj dalej od swych osiedli. Starszyzna wsi zakazuje młodym rybakom zbytniego oddalania
się od wsi i zaniedbywania
spraw domowych. Zdaniem
A. B. Letniewa jest to przejaw antagonizmu
między rodową, kolektywn:l
władzą a indywidualnymi
dążeniami
do wzbogacenia
się.
Innym elementem
rozsadzającym
dawne stosunki
społeczne wsi rodezyjskiej
są wychodźcy,
którzy po zaoszczędzeniu
pewnych
s um, zdobytych ciężką pracą w kopalniach
miedzi powracają
na wieś, by zorganizować własne, gospodarstwo.
Z reguły popadają oni w konflikt z przedstawicielami
górnej warstwy
rodowo-plemiennej.
Nowe dla afrykańskiej
wsi stosunki
kapitalistyczne
utrwalają
się
w uporczywej walce ze starymi. Walka kapitalistycznych
elementów przeciwko tendencjom
utrzymania
ustroju rodowego przybiera
czasami bardzo
ostre formy.
Rozwój rybołówstwa
wpłynął również na wygląd osiedli i domostw
plemion Bemba. Osiedla przeniesiono z lasów na brzegi błot i rzeki Luapuli, wzrosła
również
ilość osiedli i zmienia
się gęstość zaludnienia
tego terenu. Dziś przez wieś przebiega autostrada,
domy są blisko siebie
ustawione,
nie istnieje
centrum
tak
charakterystyczne
dla starych
osiedli, wokół którego skupiały się chatki z bitej gliny, kryte słomianym,
stożkowatym
dachem. Domy w nowych osiedlach są murowane, lub z bitej
gliny.
M. W. Raj

t, Somalijczycy

Mniej więcej pół wieku wstecz, Somalijczycy
zostali podzieleni
na
cztery kolonie: francuską,
włoską, angielską,
Somali i Kenię, część zaś
pozostała w granicach Etiopii. Ogólna liczba Somalijczyków
wynosi około
3 mln. osób; stanowią oni 97 0J0 ludności zamieszkałej
na terenach
północno-wschodniej
Afryki.
Na północ i północny zachód od francuskiego
Somali graniczą z nimi,
zbliżeni
językiem
i kulturą
Danakijczycy,
na południe,
na terenach
dawnej
kolonii
włoskiej
zamieszkują
ludy Bantu:
Wagosza,
Waboni

f

j

-ł-SH
i Amarani.
Inne narody, jak Arabowie, Hindusi i Europejczycy
stanowią
stosunkowo nieduży procent ludności osiadłej na terenach Somali. Włosi,
Francuzi, Anglicy i Grecy są przeważnie
zatrudnieni
w administracji
kolonialnej
lub są posiadaczami
plantacji
i niewielkich
przedsiębiorstw
handlowych.
Somali rozciąga się na płaszczyźnie,
która jest częścią etiopskiego
płaskowzgórza.
Klimat jest na ogół suchy i gorący, ziemia pokryta
na
pół pustynną
roślinnością.
Nawodnienie
Som?Ji jest raczej skąpe; są to
małe rzeczki, których źródła w okresie letnim wysychają.
Na południu
Somali jest znacznie
lepiej, rzeki Bebi-Szebeli,
Dawa-Parma,
Ganak-Dorija i Bebi Dżistro przecinają
teren, przy czym 3 ostatnie łączą się
w rzekę Dżubu wpadającą
do Oceanu Indyjskiego.
Głównym
bogactwem
naturalnym
północnej
Somali są drzewa
żywiczne, dające mirrę i kadzidło, podstawowy
przedmiot handlu z krajami
śródziemnomorskimi
i Indiami.
W głąb i na poł udnie roślinność jest znacznie bogatsza, rosną tam cedry
i palmy. Wybrzeża rzeki Dżuby otoczone są gęstymi lasami.
Do drugiej wojny światowej
nie było badań nad historią
Somali.
Skromne zbiory archeologiczne
składały się z przedmiotów
zbieranych
na
powierzchni
ziemi. Materiałami
tymi zajmował
się J. D. C l ark,
który
swoje znaleziska
opracował
i opublikował
w książce "The prehistoric
Cllltures of the Horn of Africa
(Cambridge, 1954).
Znaleziska kamiennych
narzędzi i kości ludzkich typu neandertalczyka
świadczą,
że półwysep
Somalijski
był zamieszkały
od zamierzchłych
czasów. Ceramiczne znaleziska są z różnych okresów; wykopaliska
z okresu późnego paleolitu
i mezolitu reprezentują
kultury
miejscowe:
somalijski magosian,
chargejsan,
wilton i doin. Obie kultury
ostatnie
naJeży odnieść do początków
neolitu, bowiem obok krzemiennych
narzędzi
występują
znaleziska ceramiki.
W wielu pieczarach
płaskowzgórza
Somalijskiego
zostały
odkryte
malowidła
na skale wykonane
ochrą lub wysiekane
ostrym kamieniem;
w rysunkach
występują
najczęściej
zwierzęta
rogate typu zebu i wielbłądy. Okres pochodzenia
rysunków
nie został określony,
są one niewątpliwie
z okresu mezolitu. Wg Clark'a rysunki te powstały w pierwszych wiekach n.e.
Odkryto
również
pozostałości
urządzeń
nawadniających,
świadczące
o znajomości techniki teras owej uprav·:y roli. Okres pochodzenia urządzen
irygacyjnych
jest dotychczas nie zbadany, nieznane są równieź przyczyny
jego poniechania.
Wzdłuż wybrzeży
półwyspu
odkryto
liczne ślady dawnych
osiedli,
wsi i miast. \\Tg A. T. CurIe są to zabytki z XIV -XVI
w. osiedli i miast
muzułmaliskich
sultanatów.
Powojenne
prace datują je na wcześniejsze
wieki z okresu paJistwa Aksumskiego.

�-wo
.S~ma!ia znana była już w III w. p.n.e. zarówno Egipcjanom,
jak
FemcJanom, Grekom i. Rzymianom. Staroegipskie
dokumenty
wspominają
o :,yprawac~
~o "kraJu Punt". Polożenie geograficzne
Punt jest do dziś
dma zagadmemem
spornym. Jedni umiejscowiają
je na całym wybrzeżu
~zerwo~ego D Morza, Bab-el-Mandeb
i zatoką
Adeńską.
Inni uważają,
ze kral~a
,unt
znajdowała
się bardziej
na południe,
na wybrzeżach
,",:scho~mc.h Oceanu Indyjskiego,
mniej więcej w okolicach jeziora ZanzIbar, .mm są skłon~i uważać wybrzeża somalijskie za Punt; niewątpliwie
Somaha pokrywa SIę z dawnym terytorium
państwa Punt.
\V okresie Nowego cesarstwa,
w okresie panowania
faraonów XVIII
i .XIX dynastii stosunki handlowe Egiptu z Puntem były bardzo ożywione.
Ciekawym dokumentem
tego okresu są reliefy świątyni Dejr-el-Bachari
przedstawiające
życie mieszkańców
Punt i ich spotkanie z uczestnikami
wypraw morskich Egiptu.
Ożywiony handel z Hindusami,
Persami a przede wszystkim z Ara_
bami Południowej
Arabii, z mieszkańcami
afrykańskich
wybrzeży Morza
C~er.won.ego. miał miejsce na długo przed pojawieniem
się islamu. Szczegolme ozywlOne były stosunki handlowe w okresie państwa Aksumskiego.
Od VII w. Arabowie zaczęli masowo osiedlać się na półwyspie Somali.
Powstawały
miasta i nowe osiedla. Islam zaczął rozpowszechniać
się szero~o .. W XII-;-,XVI w. powstały tu dość duże sułtanaty,
nazywane przez
~hopow. "Kat '. przez Arabów
"sułtany".
Ludność
ich zajmowała
SIę roll1lctwem l hodowlą wielbłądów, owiec i kóz. W miastach rozkwitły
rzemiosła
i handel. Sułtanaty
prowadziły
ożywiony handel z Egiptem
Arabią, Persją i Chinami; początkowo były one podporządkowane
Etiopii;
"': XIII do XVI w. wszczęły walki z negusami Etiopii, celem wyzwolenia
SIę spod ich władzy.
Większość uczonych zachodnioeuropejskich
uważa, że do X - XI w.
SOmalijczycy zamieszkiwali
na terenach
północnych
półwyspu
Somalijskiego,. w dzisiejszej Somali Brytyjskiej.
Zdaniem ich były to plemiona
Galla l narody mówiące językiem Bantu. Zgodnie zaś z arabskimi
geografami w XII i XIII w. Somalijczycy
zajmowali
już większość terytorium współczesnej Somali. Wydaje się. że w wiekach XII-XVI
na terytorium Somali mieszkały te ludy, które do dziś stanowią trzon jej mieszkańców. Wielowiekowe stosunki z Arabami nie pozostały bez wpływu na
~OmalijczYków, jednakże przeważająca
większość zachowała zarówno swój
Język. kulturę jak i obyczaje.
W końcu XV i na pocz. XVI w. szereg miast na wybrzeżach somC'lijskich
Oceanu
Indyjskiego
zostało podbitych
przez Portugalczyków.
Równocześnie
na wybrzeżach
afrykańskich
Morza Czerwonego
i zatoki
Adeńskiej
umocnili się osmańscy Turkowie.
którzy wystąpili
przeciwko
Etiopii. Naturalnym
ich sprzymierzeńcem
okazały się sułtanaty
somalijskie. Wojna zakończyła się porażką Turków. a muzułmańskie
państewka

,

i(

I

491
rozpadły się na drobne emiraty, niezwiązane
ze sobą. W XVII w. sułtani Maskata wyparli
Portugalczyków
z somalijskich
wybrzeży Oceanu
Indyjskiego
a w pol. XIX w. tę część Somali uzależniono od sułtanów
Zanzibaru. Natomiast północne wybrzeża Somali w XIX w. znajdowały się
w nominalnej zależności od wasali Turcji i Egiptu.
Wraz z otwarciem Kanału Sueskiego znaczenie strategiczne i handlowe
półwyspu
wydatnie
wzrosło. Francuzi
byli pierwszymi,
którzy ocenili
powstałą sytuację i w konsekwencji
zręcznej polityki w 1896 r. zostali
posiadaczami
kolonii somalijskiej
pod nazwą "Francuski
Brzeg Somali".
Niemniej
szybko zakrzątnęła
się również Anglia, przeprowadzając
szereg układów z wodzami somalijskimi
o uznanie ich protektoratu
i tak
w 18a7 r. stali się posiadaczami portów Zeila, Berbera i Bułchar. Oficjalnie powiadomili
inne państwa o protektoracie
nad wybrzeżem somalijskim od Dżibuli do Bender-Ziada.
Prawie jednocześnie
Włochy wszczęły starania
i negocjacje z sułtanami Obbii o dzierżawę portów Benadira, którą uzyskali na okres 50 lat
a w następstwie
wykupili je na własność. W 1908 r. stworzyli oficjalną
kolonię "Włoską Somali".
Somalijczycy,
którzy
zawsze cierpieli
na brak
ziemi, w okresie
włoskiego panowania,
popadli w zupełną nędzę, gdyż ziemię uprawną
odebrano im.
Kolonizatorzy
zainteresowani
położeniem
strategicznym
Somali inwestowali kapituły w rozbudowie portów, natomiast
nie interesowali
się
zupełnie rozwojem przemysłu. To też rolnictwo jest tu na bardzo niskim
poziomie. Towarem
eksportowanym
są banany,
futra, skóry oraz bawełna.
Głównym zajęciem Somalijczyków
jest hodowla, czasami połączona
z uprawą roli. Najbardziej
cenionym zwierzęciem
w gospodarstwie
jest
wielbłąd i koń. Ilość posiadanych
wielbłądów
klasyfikuje
Somalijczyka
do jednej z warstw gminy wiejskiej. Hodowcy prowadzą żywot na pół
koczowniczy.
W poszukiwaniu
pastwisk
wyrufzają
całymi wsiami
na
wędrówkę
w ustalonym
niezmiennie
porządku:
dzieci z kilku dorosłymi
prowadzą stada owiec i kóz, za nimi młodzież z wielbłądami,
karawanę
zamykają
kobiety prowadząc
wielbłądy objuczone dobytkiem
domowym.
Po rozbiciu namiotów, mężczyźni i młodzież z wielbłądami
szukają dalszych pastwisk,
kobiety pozostają przy namiotach
z owcami i kozami.
Zgodnie ze starym
zwyczajem wielbłądy
doją tylko mężczyźni, krowy
młodzież, owce i kozy doją kobiety i dziewczęta.
Koczownicy żywią się głównie mlekiem i jego produktami,
z produktów rolniczych spożywają przede wszystkim kukurydzę, proso i bób.
Rolnictwo
jest kultywowane
przeważnie
na południu
Somali; zie_
mia jest uprawiana
motyką; (ostatnio zaczęto stosować pługi) zasiewów
dokonują po okresie deszczowym, uprawia się głównie: kukurydzę,
proso,

�!'łodkie kartofle, maniok, bób, popaję, banany, sezam i bawełnę;
w niektórych
miejscowościach
uprawiają
ryż. Osiadli rolnicy sieją i zbierają
proso dwa razy w roku. Z mąki i kukurydzy
wypieka się placuszki, z kukurydzy, bobu i prosa sporządza się różnego rodzaju kasze, ponadto ulubionym przysmakiem
Somalijczyków
są ziarna kawy smażone w maśle.
Wzdłuż rzek i na wybrzeżach
zatoki Adeńskiej
ludność zajmuje się
rybołówstwem.
Połowy są natychmiast
solone, Suszone na słońcu i zakopywane na jeden dzień w gorącym piasku. Ludność pól nocnych i półIlocno wschodnich
części Somali po dziś dzień zajmuje
się zbieraniem
aromatycznych
smół.
lVIyślistwo miało
swego
czasu
niepoślednie
znaczenie.
W okresie
suszy zajmują się polowaniem
na gazele, antylopy
itp., przy użyciu łuków, strzał i kopii.
Na całym wybrzeżu somalijskim,
szczególnie na południu, dość szeroko
jest rozpowszechnione
garncarstwo.
Naczynia są toczone z drzewa.
Ubiór kobiet somalijskich
jest sporządzany
z delikatnej,
jednokolorowej przeważnie
tkaniny;
składa się nań długa i szeroka spódnica oraz
duży kawałek tkaniny, którym owija górną część ciała spinając na prawym ramieniu.
Żony szejków i duchownych
muzułmańskich
odróżniały
się kolorową kamizelką
i pończochami.
Strój ten w miastach
stopniowo
zanika. Ubiór męski składał się z dwóch kawałków
tkaniny, jeden owinięty wokół bioder
w postaci
spódniczki,
drugi narzucany
na plecy.
Okryciem głowy mężczyzn, głównie wyznania muzułmańskiego,
jest czapeczka kOfija na to zaś przychodzi tzw. czaima. Zwykłym obuwiem są skórzane
sandały.
Mieszkania
Somalijczyków
koczowniczych
i osiadłych różnią się zasadniczo.
Aggal
lub gurigi
koczownika
jest przewiewnym,
owalnym
karkasem
pokrytym
grubą warstwą
suszonej trawy,
na którą narzuca
się skóry. Wewnątrz,
po obu stronach
wejścia,
znajdują
się legowiska
do spania.
Aggaly
bywają
ustawione
obok siebie
tak, że wewnątrz
ich powstaje
zagroda
dla bydła. Mondullo
jest siedzibą
Somalijczyków
osiadłych; forma jego jest zazwyczaj okrągła, o stożkowatym
słomianym
dachu. Plecione
ściany są pokryte
gliną; nie posiadaj ą ani okien ani
otworu
dymnego,
wewnątrz
lekka
przegroda
dzie~i pomieszczenie
na
część męską i kobiecą.
jest typem domu miejskiego,
czworokątnego
o dachu płaskim
lub dwuspadowym;
ściany są tu plecione i pokryte gliną; dom posiada
wewnątrz
kilka pomieszczeń.
Arisz

Somalijczycy
żyją w małych rodzinach.
Jeżeli Somalijczyk
ma kilka
żon, zgodnie
z obyczajem
muzułmańskim,
każda
z żon zamieszkuje
w Osobnym domu i posiada na swój użytek parę sztuk bydła. Wielożeństwo spotyka się raczej wśród zamożniejszych
warstw społeczeństwa.

Somalijczycy
są narodem pogodnym, pełnym ra~ości życia, lubiącym
. 'nl' l' tańce'
to też mają piękny folklor, zamkmęty
w pełnych mąpIes,
'.
l" k
drości bajkach
i przypowieściach,
a i wspołczesna
hteratura
soma lJS a
wywodzi się z folkloru.
W. E.

G u s i e w:

słowiańskiej

twórczości

IV

Międzynarodowy

ludowej

(1-10

Zjazd

wrzesień

Slawistów.

Podsekcja

1958 r.).

Głównym tematem obrad zjazdowych
była historia języków, literatur
i folkloru narodów słowiańskich.
..,
W posiedzeniach
Podsekcji
twórczości
ludowej
wZlęł,o udział. ponad
200 osób, przedstawicieli
17 krajów; wygłoszono 11 referatow,
7 z mch zostało opracowanych
przez gości zagranicznych.
.
.
Przedmiotem
obrad był epos bohaterski.
Żywą dysk~SJę wywołały
referaty
W. M. Żirmunskiego,
C. Romanskoj- Wranskoj
l M. Br~un~,
W. J. Proppa,
Stender
Petersona
i S. Pirkowa-Jakobsona.
Wystąp~eme
S. Pirkowa-Jakobsona
dyskutowane
było szeroko przez S. ~. Tokanewa
i K. W. Czistowa. Jednym z bardziej interesujących
referatow
był referat A. Melichercika
z Bratysławy *.
. . '.
W podsumowaniu
Gusiew podkreśla, że obrady były owocne w wymkl,
wystąpiono
z wnioskiem,
ażeby w obradach V Międzynaro~owego
Zjazdu
Slawistów
zorganizować
udział szerszego grona folklorystow,
~ progr~m
obrad rozszerzyć na szereg aktualnych
zagadnień
folklorystyki
n~rodow
słowiańskich
i różne rodzaje poezji ludowej, jak bajki, poezja hryczna
i folklor robotniczy.
.
. .
Podsekcja
wystąpiła
ponadto z wnioskami
stworzel1la. fOI~IOryst: c~nego pisma międzynarodowego
i wymiany
pomiędzy .kraJam~ SłOWl~~~
skirni
ekspedycji
terenowych,
powołanie
WszechzwIązkowej
KomlSJ~
K oor- d ynuJaceJ
.
. Badanl'a przy AN ZSRR , o uporządkowanie
folkloryst:-czneJ
. l .
terminologii
i opracowanie
międzynarodowego
słownika .te~mll10 ?glcznego.
W dziale "Krytyki
i bibliografii"
N. Buti~ow, R. K~nzałow l J. Knorozow opublikowali
surową
krytykę
książkI norwesluego
auto~a Thor
H e y e r d a h l'a pt. Aku-Aku
(Oslo, 1957 r.), opracowaną
w opa~clU ,~, wy.
.. z lat 1955-56
zorganizowanej
na WyspIe \\ ,~lkakopahska
e k-spe d YCJl
"
nocnej.

h d
poglądów autora na zagadnienie
poc o zeJ'est rozwinięciem
Praca ta
.
..
. o dwóch
nia kultur v wysp wschodniej
PohnezJl, sformułowanych
w Jeg
Oceanie
Spokojwcześniejszych
dziełach p.t ".A mery k a ńscy Indianie

;'a

nym"

i "Podroż

na Kon-tiki.

------'
ł
35 referatów
dotyczących
językoznawstwa.
• Z PolskI
zg oszono
. S l
., k'ego
J Czekanowskiego
początkami
Slowian
(ref. T. Lehlap awms
'.
'.'
..
Z pol8kich
go. Si. Responda
i J. Gajkn)
i literatUl"OZn8\\st"n.
Patlz.
teistycznych
2 tomy.
P.W.N.
warszawa
1958.

badań
nad
. .T. Otrębskl'2studiów
s/&lt;I-

�4!H
Prace Instytutu
ukazują si~ w dwóch seriach wydawniczych:
1) "EastAfrican
Studies",
zawierające
prace
etnograficzne
i ekonomiczne
oraz
2) "Linguistic
Studies" - prace językoznawcze.
Instytut
opublikował
szereg monografii
poświęconych
ludom Ugandy
jak np. praca angielskiego
etnografa
S. W. Southall,
badacza społecznej
organizacji Ałur na terenach Ugandy i pogranicza Konga Belgijskiego.
Etnograf
amerykański
E. H. W i n t e rwydał
2 prace
o plemieniu
Bwamba,
zamieszkującym
górzyste połacie Ugandy i pogranicze
Konga
Belgijskiego.
W obu pracach
jego poruszone
sa zagadnienia
u~troj u
społecznego i formy małżeństwa
oraz zagadnienia
ekonomiczne.
Praca
L. A. F a 11 e r s'a pt. "Bantu
Bureaucracy"
poświęcona
jest
zagadnieniom
politycznej
roli feudałów
i miejscowych
wodzów w kraju
Busoga. Autor szczegółowo
omawia strukturę
społeczeństwa
i charakter
stosunków
społecznych
nacechowanych
pozostałościami
okresu feudalnego.
Toż samo zagadnienie
porusza praca socjologa angielskiego
H. C o r y:

Hipotezę T.. Heyerdahl'a
o pochodzeniu
cywilizacji
na Wyspie Wielkanocnej
pokrotce
mozna sprowadzić
do twierdzenia
że starożytna
_
'1'
.
M k
Ś·
'
cy
lZ~CJa
e :yku,
rodkoweJ
AmC'ryki i okręgu And pochodzi od taJemmcz~go,
meznanego
l udu rasy
białej,
którego
resztki
przepłynęły
Ocean Spokojny by osiedlić się na wyspach wschodniej
Polinezji.
Autorz~ polemizują
z zasadniczymi
tezami autora, powołując się na
prace w~blt~YCh zn~wców zagadnienia
etnogenezy
ludów Polinezji i kultury Inkow l Aztekow takich jak W. Ellis, R. Heine. Geldern
J. Haekel
E. D. lVIerill, H. Kahler, W. W. Bunak, S. A. Tokariew
P. H' A Sn th'
S E ,,"
'
"
ea,
..
n&amp;1ert, A. Metraux,
H. D. Disselhof,
K. Giinther,
T. Janssen
l J. M. Brown.

:VI

. Artykuł ~amYka się uwagami, że być może badania ekspedycji
przymos; nowy. 1 cenny m.at.eriał dla historii kultury
Wyspy Wielkanocnej,
dot} chczas Jednak wymkl prac nie zostały opublikowane.
Sporadyczne
kontakty
pomiędzy
Ameryką
a Polinezją
istniały
napewno, o czym było wiadomo wcześniej, nim ukazała się praca T. Heyerdahl'a.
Charakter
:ych związków,
jak też zagadnienie
podróży
Inków
przez Ocean Spokojny
do Ameryki
wymaga
dalszych badań.

The Indigenous
tical

J.

T a ł a n o w a:

:v

Narody

Prace
Afryki.

Wschodnio-Afrykańskiego

Instytutu

Nauk

związku
z sytuacją
polityczną
i zmianami
społeczno-ekonomiczn~ml .w . Afryce powstała
potrzeba
reorganizacji
badań naukowych
nad
histoną l współczesnością
tej części świata w kierunku
rozszerzenia
pro?lemów, sku?i nia uwagi na zjawiskach
nowych, spowodowanych
rozwojem stosunkow
kapitalistycznych.
W 1948 r. etnograf
angielski
W. S t a n n e r zorganizował
Instytut
';sc.hodnio_AfrYkański
nauk społecznych
(The East-African
Institut
of
Social Researsches),
od 1956 r. pod kierownictwem
D. Richards'a,
zaś od
1956 r. - .L. A. Fall~rs'a. Instytut jest od czasu do czasu dotowany przez
UNESCO .1 amerykanską
korporację
Carnega. W ramach Instytutu
działaJą s~~~Je: ant~~pologiczna,
socjologiczna,
lingwistyczna,
psychologii,
ekonomll 1.geogr~fll .. Instytut liczy 10 pracowników,
poza tym udział w jego
pr.acach .blOrą hczm naukowcy
angielscy
i amerykańscy
oraz działacze
ml~JSCOWl. Instytut
ściśle współpracuje
z Kolonialnym
instytutem
bad~~ społecznych przy Ministerstwie
Kolonii w Londynie; współdziała
rówmez z Inst~tutem
badań społecznych
krajów południowej
Sahary, Instytutem badan naukowych
Środkowej
Afryki oraz z uniwersytetami
Anglii
i USA.
-

System

Of the

Sukuma

and

Proposals

for

Polli-

Instytut
podjął badania
nad ludnością
miasta Dżindża, które staje
się wielkim
ośrodkiem
przemysłowym
Wschodniej
prowincji,
w skład
której wchodzi kraj Busoga.
W 1956 r. Instytut
wydał
zbiór prac,
poświęconych
zagadnieniu
przyszłości proletariatu
rolniczego - tzn. imigrantom - bezrolnym w Ugandzie. Zbiór ukazał się pod redakcją
A. I. R i c h a r d s'a zatytułowany:
.,Economic
Development
and Tribal
Change"
(A Study of Immigrant
Labour
in Buganda).
Materiały
zawarte
w pracach
tego zbioru przekraczają
zagadnienia
immigracji
i pozwalają
szerzej prześledzić
układ
stosunków
kapitalistycznych
w gospodarce
rolniczej Ugandy. Temuż zagadnieniu
poświęcił swą pracę miejscowy
ekonomista
A. B. JVI u k way a

,!wierd~eni~
T .. Heyerdahl'a
o tym, że jakiś lud w całości lub jego
częsc przesledhła
Się z Ameryki
na wyspy Polinezyjskie
jest całkowicie
bezpodstawną
hipotezą, niepopartą
żadnym dokumentem.

Spolcc.znych,

Pollitical

Reform.

Land

)

Tenure

in

Buganda.

Instytut
pracuje wg sześcioletniego
planu badań, w którym pierwsze
miejsce zajmują
badania nad ludami Bant.u, a więc w Ugandzie: Baganda, Basoga, Batoro, Banaro, Bwamba, Bagisza, w TangC'.nice: Bacha i Bazinza. W drugiej kolejności będą podjęte badania Bantu Kenii: grupy Kawirondo, Tiriki, Wanga i w Tanganice:
Dżagga, Irakw, Barawan,
Aczoli,
Lugbara, Lango i Niloto w Kenii.
Dział "Krytyki
i bibliografii"
zamyka się oceną Nowej serii Zbioru
etnografii
Oceanii, t. XXXVIII (M., 1957, 252 str.), wydanego przez Instytut Etnografii
AN ZSRR. Przegląd
4 prac
zamieszczonych
w Zbiorze
daje D. D. T u m ark i n. Pierwsza recenzja artykułu
A. 1. B u l i n o w &lt;1,
~,laoTyjskie wojny (1843-1872 r.) poświęconego
wielolet.niej walce zbrojnej
autochtonów
Nowej Zelandii z kolonizatorami
angielskimi.
Artykuł N. A. B u l i n o w a mówi o historycznym
roz\Veju Maorys-Jw
od czasó\v ich osiedlenia
się w Nowej Zelandii do chwili obecnej, przy

�..HHi

497

czym najwięcej uwagi poświęca autor zagadnieniu
kształtowania
się narodowości maoryjskiej.
Cenne jest w pracy Butinowa zestawienie
materiałów etnograficznych.
Pewne zc'.strzeżenia budzi periodyzacja
historii
r'Iaorysów.
TvIaorysi stanowią samodzielną
całość etniczną; zachowały się wśród
nich pozostałości ustroju plemiennego oraz przeżytki, które są czynnikiem
hamującym rozwój życia społecznego. Maorysi mają swoją bogatą kulturę.
Następny
artykuł
W. M. B a c h t y poświęcony
jest zagadnieniu
sił wytwórczych
Papuasów zatoki Astrolabe.
Artykuł
E. M. M e l e t i n s k o w o, mówi o mitologii i legendarnym
eposie Melanezji,
przy czym za podstawę
swych rozważań
Meletinskij
przyjąl folklor Gunantuna,
zamieszkałych
na północno-wschodnim
wybrzeżu półwyspu Gazel (Nowa Brytania) i na najbliższej wyspie Buatom.
Ta część pracy Mcletinskowo,
która analizuje
bajki i opowiadania
jest najbardziej
cenna, zdaniem Tumarkina,
bowiem przedstawia
proces
rozpadu rodu matriarchalnego,
a tym samym upadek w ogóle ustroju
rodowego. Meletinskij
rezultaty
swych badań nad folklorem Gunantuna
skłonny jest rozciągnąć na folklor całej Melanezji; takie szerokie uogólnienie wydaje się Tumarkinowi
zbyt ryzykowne.

SOWIETSKAJA

nienia roli wodzów. Na przykładzie niepodległej
Ghany można stwierdzić
jak wielkie są jeszcze ich wpływy.
Na przeszkodzie w stworzeniu jednolitego narodowego frontu Afryki
stoi również
separatyzm
religijny.
Każda kolonia pokryta
jest siecią
misji religijnych reprezentujących
różne wyznania, wzajemnie zwalczające
się i ubiegające się o wpływy polityczne.
Obok licznych misji europejskich
działają w Afryce chrześcijańskie
sekty miejscowe,
rozszerza
się również
muzułmanizm
tak dalece, że
wyznawcy
islamu tworzą partie
polityczne
jak najbardziej
reakcyjne.
Równocześnie żywe są jeszcze stare kulty i wierzenia afrykańskie.
Zagadnienie
walki z s&lt;!paratyzmem religijnym jest zadaniem niewątpliwie trudniejszym
niż walka z instytucjami
tradycyjnymi.
Nic w tym
kierunku
nie zdziałali
i nie mogli zdziałać historycy
i etnografowie
europejscy
i amerykańscy,
nic też w tym zakresie nie uczynili uczeni
radzieccy - poza jedyną pracą B. L Szariewskiej.
Przed uczonymi stoi więc zadanie pomocy w naświetleniu
drażliwej
sprawy granic; konieczne staje się opracowanie szczegółowej mapy etnicznej
kontynentu afrykańskiego,
przeprowadzenie
badań nad zasadniczymi masami etnicznymi, nad stopniem ich konsolidacji,
granicami
osiedlenia słowem - nad etnicznym składem każdego państwa lub kolonii oraz wielkich okręgów etnograficznych.

ETNOGRAFIJA

Z. 2, :Vloskwa, 1959 r.
1. 1. P o t i e c h i n,

a

zadaniach

afrykanistyki

Narodów

L. P. P o t a p o w,
11.'

zwi,!zkll

W marcu 1958 r. zrodziła się koncepcja zorganizowania
Konferencji
wszystkich narodów Afryki.
Konferencja
odbyła się \" dniach 5 - 13 XII 1958 r. w Akrze i stala
się zdarzeniem o wielkim znaczeniu historycznym
nie tylko dla narodó\v
Afryki.
Wprowadzenie
w czyn postanowień
Konferencji
jest sprawą
niezmiernie trudną i tu zaczyna się rola afrykanistów,
szczególnie etnografów, od których można i należy oczekiwać pomocy w opracowaniu
problemu tradycyjnej
kultury, miejsca i jej roli w życiu współczesnym
narodów Afryki.
Zachodnioeuropejscy
i amerykańscy
etnografowie
dokonali olbrzymiej
pracy w zakresie- badali afrykańskich
instytucji tradyc\-jnych
i opublikowali sporą ilość prac, właściwą jednak ccenę trad~'cyjnych
instytucji, ich
roli w życiu narodów Afryki. dają etnografowie
radzieccy \V pracach
opublikowanych
w monografii "Narody Afryki". Potiechin zwraca uwagę
na konieczność szerszego rozwinięcia badań nad feudalizmem
w krajach
Afryki, szczególnie na południe od Sahary. Wiąże się z tym problem zag~ld-

wczesnych

form

rodziny

religijnych

wyobrażeń.

z l{':Jn;cTcncjq

Afryki.

Z historii

Pierwsza część artykułu
Potapowa poświęcona
jest kultowi łabędzia
wśród plemion syberyjskich.
Kult ten trwał jeszcze do niedawna a starzy
ludzie pamiętają go dziś.
Kult łabędzia przybierał różne formy; pewne z nich świadczą o totemicznym pochodzeniu
tego kultu. Tunguzi uważali łabędzie i orła za
bóstwa opiekuńcze
myśliwych.
Wśród Selkupów,
Buriatów
i Jakutów
łabędź nosi wyraźne
cechy totemu, a pewne rody wywodzą od niego
swój
rodowód.
W pomieszczeniach
przeznaczonych
pamięci
przodków znajdowały
się wyobrażenia
łabędzia;
przeloty łabędzi na wiosnę
były witane uroczyście. Zabijanie łabędzia było zabronione, jeżeli jednak
przez przypadek
łabędż został zabity zdejmowano
z niego ostrożnie
skórę, suszono i wraz z kościami przechowywano,
jako idole; nie było
na tomiast zakazu zj adania mięsa łabędziego.
Sąsiedzi Selkupów - Ketowie uważali łabędzia za ulubionego ptaka
dobrej
bogini Tomam
i pramatkę
ich plemienia.
Zagadnienie
kultu
łabędzia wśród Buriatów i Jakutów zostało dość szczegółowo opracowane.
Kult łabędzia rozpowszechniony
był też w starożytności
wśród niektórych plemion ałtajskich,
o czym pisał M. P. G r i a z n o w na podsta3:0 -

"Lud",

t. XLVII

�499

·198
wie wykopalisk
archeologicznych
z kurhanów
Górnego Altaju. Potwierdzają to również kroniki
chińskie.
Wśród współczesnych
mieszkańców
Ałtaju istnieje nadal zakaz zabijania łabędzia, wywodzący się z przeświadczenia, że łabędź był ongiś człowiekiem.
W części drugiej L. Potapow omawia szczegółowo zwyczaje Chakasów związane
z łabędziem
zabitym,
składanym
w darze najbliższemu
~ąsiadowi lub najbogatszemu
mieszkańcowi
okolicy.
W zasadzie zabicie łabędzia uważane było wśród większości plemion
syberyjskich
za przestępstwo
sprowadzające
na zabójcę nieszczęście. Rewanż za zabitego łabędzia był obowiązujący
i nikt nie uchylał się przcd
tym. Obdarowany
obdarowywał
z kolei swoich przyjaciół
lub sąsiadóv,
i z kolei otrzymywał
od nich dar. Bywało, że zabity łabędż wędrował
z rąk do rąk aż do pełnego rozkładu.
Najbogatsi
członkowie
plemion
pozwalali
sobie na inne rozwiązanie,
a mianowicie
zdejmowali
skórę
i wyjmowali
kości, które zachowywali jako idole, a z mięsa przygotow,; .. :l.;
ucztc; dla krewnych i przyjaciół.
W trzeciej części Potapow analizuje pochodzenie tego zwyczaju.
Ceremonia
przygotowawcza
do wizyty z zabitym
łabędziem
nosila
nazwę "odprawienie
w gości", po chakasku
torgin.
Termin ten oznacza t
wizytę u krewnych
ze strony macierzystej
lub wizytę u krewnych
żony,
zawsze z własnym winem i w jakimś celu, czy to z prośbą a usługę czy
też a podarek. Torgin jest starą nazwą w językach mongolskich i tiu;-kskich z okresu matriarchatu.
Znaczenie jego przetrwało
zarówno w języku
Chakasów, jak u Ałtajczyków
i Teleutów. Zdaniem Potapowa, w okresie
matriarchatu
oznaczało ono wizytę li brata matki, celem starań o jego
córkę, była to bowiem w owym czasie obowiązująca
forma małżeństwa.
Łabędż odgrywał przy tym rolę totemu, naj starszego przodka i opiekuna
rodu, strażnika tradycji. Jest wielce prawdopodobne,
że łabędzia zabijano
ce:owo, jadąc z oświadczynami.
W okresie tym nie otrzymywano
wzamian
za łabędzie ani darów ani opłaty. Z biegiem czasu nastąpiła zmiana w obyczajach i w miejsce córki, brat matki ofiarowywał
konia, lub krowę.
Można przypuszczać,
że obyczaj ten był właśchvy tylko tym rodom,
które wywodziły
swój rodowód od łabędzia. Póżniej, po przemieszaniu
się rodów zwyczaj wożenia łabędzia w "gości" stał się dość powszechny
wśród Chakasów.
Obyczaj ten w tej formie zniknął właściwie już w XIX w., pozostały tylko wzmianki w starych legendach i opowiadaniach.
Potapow
kończy artykuł
twierdzeniem,
że istniejący
do niedawna
obyczaj Chakasów przywożenia
w gości zabitego łabędzia pochodzi z zamierzchłych
czasów, z okresu, matriarchatu,
związany był ze specyficzną
formą małżeństwa
tego okresu, i totemicznych
wyobrażeń
dalekich historycznych przodków współczesnych Chakasów i Altajczyków.

W.

1. K a c z n i c w,

Ludność

Cejlonu

:'Jicpodległe państwo Cejlonu zajmuje obszar 65,6 tys. km2., zamieszkały przez 8,9 mln. ludności.
Położenie
geograficzne
Cejlonu określa
skład etniczny jego mieszkańców. Najstarszą
i dziś już bardzo nieliczną grupą są Weddowie wywodzący się z Południowych
Indii, chociaż reprezentują
typ antropologiczny zbliżony do Bhilów Indii Środkowych.
Zgodnie z podaniem,
w pierwszym
tysiącleciu
p. n. e. istniało na
wyspie państwo Lala, założone przez wychodżców z Indii, którzy nazwali
siebie Syngalez, co oznacza "z lwiego rodu". Syngalezi stanowią
zasadniczą ludność Cejlonu.
W pierwszych
wiekach n. e. na Cejlonie istniały 3 niewolnicze państwa. Napotężniejszym
z nich była Radżaratta
ze stolicą Anuradhapuraja.
W III w. p. n. e. przeniknął tu buddyzm.
Poczynając od VIII w. do drugiej połowy XIII w. Cejlon był terenem
najazdów
państw
południowo
indyjskich
i wewnętrznych
walk książąt
[eudalnych.
W rezultacie
nastąpił upadek ekonomiczny
a sławne miasta
Anuradhapuraja
i Polunnaraja
obróciły się w ruiny. Ośrodek cywilizacji
przesunął się na górzyste tereny wyspy. Główną rolę odgrywały
tu dwa
państwa:
Kandyjskie
ze stolicą Kandy
i Kotte zajmujące
południowo
zachodnie wybrzeże. Na północy wyspy usadowiło się państwo Dżafna,
którego ludność składała
się z Tamilów.
W XVI w. pojawili się na wyspie pierwsi Europejczycy.
W 1517 r.
?ortugalczycy
zagarnęli Kolombo, czyli państwo Kotte. W 1602 r. Holendrzy zajęli południowe
wybrzeże z portem Galla.
Bogactwo
naturalne
Cejlonu i ważne położenie strategiczne
wyspy
przyciągały
uwagę i innych państw zachodnich. W 1815 r. Anglicy osiągnęli ostatnią część Cejlonu - Kandy.
W drugiej części artykułu
K o c z n i e w naświetla skład ludnościowy
i stosunki społeczne.
Największą
grupę ludności
Cejlonu stanowią
Syngalezi
(5,6 mln.),
zamieszkali
na zachodnich
i południowo zachodnich
górzystych
terenach
wyspy. Syngalezi
dzielą się na dwie grupy:
Kandyjców,
którzy
zachow-ali najwięcej
cech tradycyjnych
bytu i kultury
oraz Syngalezów
z wybrzeży i gór.
Drugą
z kolei
liczebnie
grupą
ludności
Cejlonu
są Tamilowie
(1,9 mln.). Tamilowie są podzieleni na cejlońskich i indyjskich. Tamilowie
indyjscy przybyli na wyspę do pracy na plantacjach
angielskich, w połowie
XIX w.
Cejlońscy Tamilowie
nie współżyją
ze swoimi pobratymcami
indyjskimi
mimo, że językiem,
kulturą
i religią prawie nie różnią się.
Poza tymi dwiema
zasadniczymi
grupami
ludności na wyspie zamieszkują
Maurowie,
Biurgerowie,
Malajczycy,
Patanowie,
Bełudżowie
i niewielka
liczba Europejczyków.

�500
501
.
Oficjalnym językiem Cejlonu jest język synegalezki, należący do grupy
Języków indoeuropejskich,
bliski językom północno-indyjskim.
Inne grupy
ludnościowe posługują się językiem właściwym swojej grupie. Byddyzm
Jest religią większości
Syngalezów,
Tamilowie
wyznają
hinduizm
obrządku szyitskiego. Liczni są muzułmanie
i chrześcijanie.
W porównaniu
z innymi krajami Południowej
i Południowo Wschodniej Azji na Cejlonie jest stosunkowo wysoki procent mieszkańców
piśmiennych.
Nauczanie w szkołach podstawowych
odbywa się w języku
synegalezkim lub tamilskim.
. D.o dziś. ~trzymuje się na Cejlonie podział kastowy, różny u Syngale~ow l TamIlow. Syngalezi dzielą się na około 20 kast. Niedopuszczalny
Jest nadal wspólny stół i małżeństwo pomiędzy członkami różnych kast.
Najliczniejszą
kastą wśród Synegalezów
są rolnicy, przeważnie
osiadli
w okręgu Kandy. Dzielą się oni na 9 grup, których nazwy pochodzą od
wydzierżawianej
ongiś ziemi lub funkcji spełnianych na dworze cesarskim
i przy świątyniach.
Drugą z kolei kastą są rybacy. Dalej idą kasty poszczególnych rzemiósł lub usług oddawanych wyższym w hierarchii kastom.
Na naj niższym szczeblu społecznym znajduje
się kasta zwana rodii _
nieczysty, której pochodzenie jest dotąd niewyjaśnione.
Położenie socjalne
członków tej kasty było dotąd przerażające,
byli oni pozbawieni wszelkich
praw do mieszkania
w normalnych
domach, do korzystania
ze studni
publicznych, do uprawy roli; kobiety tej kasty nie miały prawa okrywać
ubraniem
górnej części ciała. Sytuacja
rodii po II wojnie światowej
zmieniła się nieco na lepsze, zajmują oni jednak nadal ostatni szczebel
w hierarchii
społecznej. Rodii mają wśród siebie wielu rzemieślników
artystów w wyplataniu
mat i koszyków z włókna palmowego.
.
Cechą charakterystyczną
w gospodarce
Cejlonu jest współistnienie
kapitalistycznej
gospodarki
plantatorskiej
i drobnego gospodarstwa.
Na
6,5 mln. ha ziemi Cejlonu uprawna
ziemia wynosi 1,3 mln. ha z czego
2/3 są to plantacje. Główną kulturą uprawianą
jest herbata. Cejlon zajm~je drugie miejsce w świecie, po Indiach, w eksporcie herbaty, czwarte
zas w przemyśle kauczukowym.
Trzecie miejsce w gospodarce
plantatorskiej
zajmuje palma kokosowauprawiana
przeważnie
w małych gospodarstwach
rolnych. Przetwórstwo owoców i włókna palmy kokosowej oddaje nieocenione korzyści
drobnym gospodarzom.
Prócz tych kultur uprawnych, hoduje się na Cejlonie rodzynki, cytryny, kakao, kardamon, czarny pieprz, tytoń, goździki, ananasy itd. Ok. 1/3
ziemi uprawnej
jest przeznaczona
pod zasiewy ryżu. Zbiory ryżu mają
miejsce dwa razy do roku w tzw. dużym i małym sezonie. Prócz ryżu
uprawia się na wyspie proso, kukurydzę,
sorgo i inne strączkowe
kultury oraz hoduje się drzewa owocowe, których
owoce w wyżywieniu
mieszkańców Cejlonu odgrywają niepoślednią rolę.

Uprawa roli jest prymitywna,
najczęściej za pomocą sochy lub nawet
motyki, po uprzednim oczyszczeniu pola z zarośli przez spalenie. Chłopi
najczęściej dzierżawią ziemię.
Ryż, z ostrymi przyprawami,
jest zasadniczym pokarmem Syngalezów.
Obok tego spożywają
oni mleko kokosowe,
banany,
mango, ananasy
i inne owoce. Rybołówstwo
i hodowla bydła nie odgrywają
dużej roli
w życiu gospodarczym
Syngalezów, jedynie Maurzy i Afgańczycy przykładają wagę do potraw mięsnych.
K (l c z n i e w daje krótki przegląd kultury materialnej ludności Cejlonu.
Mimo przemian życia społecznego, zachowała
się, jako niższa jednostka
administracyjna
- gmina wiejska. Zgodnie z tradycją, życiem jej kieruje
wiejska rada, która rozstrzyga lokalne spory, czuwa nad naprawą
różnych urządzeń, przede wszystkim nawadniających
pola.
Domy Syngalezów
są zbudowane
z bambusu,
kryte
palmowymi
liśćmi lub słomą; ściany są oblepione gliną. Domy są zazwyczaj jednopiętrowe z dwuspadowym
dachem. Celem łatwiejszego dopływu świeżego
powietrza
ściany często nie dochodzą do dachu; w takich wypadkach
dach wspiera
się na słupach
narożnych.
Dom otoczony jest szeroką
werandą,
do wnętrza
prowadzi szerokie wejście bez drzwi, zakrywane
na noc zasłoną, bogata zaś przyroda tropikalna
kryje dom przed obcymi.
Wsie cejlońskie są bardzo malownicze.
Urządzenie
wnętrza
jest bardzo
skromne;
składa
się nań kilka
taburetów o trzech nóżkach, ławeczek i kulumbasów
to jest ociosanych
niskich bierwion, jako siedzenie dla młodszych członków rodziny. Jedynie
głowa domu posiada łóżko z twardym,
materacem,
pozostali członkowie
rodziny śpią na podłodze, podścielając czasami cienkie, pikowane kołdry,
którymi
równocześnie
przykrywają
się. Pomieszczenie
jest oświetlone
lampką napełnioną
olejem kokosowym, do którego wkłada się knot ze
skręconej waty. Lampki bywają wykute z brązu, pokryte pięknym orna_
mentem stanowią one nieraz prawdziwe
dzieła sztuki.
Na ozdobnych półkach leżą naczynia gliniane pięknej roboty. Naczynia do gotowania
potraw mają specjalne
dno. Jedzenie gotuje się
na ogniskach
poza domem. Używane
są również
przenośne
gliniane
piecyki.
Narodowym
strojem
Syngalezów
jest sarong i długa, zapięta
na
głucho, ze stojącym kołnierzem
kurtka.
Sarong jest to długi kawałek
tkaniny, którym owija się dolną część ciała. Tradycyjnym
kolorem stroju
Syngalezów
jest kolor biały. Syngalezi z wybrzeży
noszą pod kurtką
europejską
koszulę. Tamilowie noszą indyjskie dhoti - jest to kawałek
tkaniny
okręcony wokół bioder z jednym końcem przeciągniętem
pomiędzy nogami. Buddyjscy kapłani wyróżniają
się żółtą togą, sandałami
i do czysta wygoloną głową.

�,J(j~

Wed dowie rolnicy zamieszkują
wsie, liczące kilka chatek. Uprawiają
proste kultury, którymi po zasiewie nikt się nie zajmuje, aż do zbiorów.
Czas wolny pomiędzy
zasiewem
a zbiorami
zużywają
na polowanie
i zbieranie
płodów leśnych. Niektóre wsie weddyjskie
zostały zasymilo-

noszą rówl1lez sarong z krótką bluzeczką . M'lesz k an k'I wy. Syngalezki
l
b rzezy
ą Jaskrawą
szeroką spódnicę, zamiast saronga.
KobIety noszą, mnóstwo ozdób: pierścienie,
naszyjniki,
kolczyki, bransolety, brosze I kosciane szpile we włosach.
mężczyźni ' jak i kobiety zWIJaJą
...
ł
N Zarówno
b'
wosy
w grecki węzeł
a wy rzezu do uczesania uźywa się Z-ch grzebieni'
. d
..
\~łosy n~d czo~em drugim przytrzymuje
się kok: hr:~i~~~:t:ZY:~~~
CIane, n:lsterneJ roboty. Tamilki noszą włosy rozpuszczone na l
ąh
Zarowno
mał' . t
. k
P ecac .
.
zens wo, Ja
rozwód są sprawą
u Tamilów
nie k
plIkowaną.
Rozwody są jednak
rzadkie ' gdyz' mał' zens
. t wa zawiera
. s 0n:l
Się
z wo nego
wyboru.
Chłopiec
przychodzi
do wybrane'
d'
z od "
.
d b
.
J
zlewczyny
Zlezą l. oz o a.ml w podarku, Wesele trwa kilka dni. Przed małżeń~twem kOl1leczne Jest zaciągnięcie
porady astrologa
czy g . d
JaJą związkowi. Małżeństwo
diga oznacza'e
.'
b'
~Iaz y sprzy..
d"
' z mąz za lera zonę z domu
JeJ. 1'0 ZICOW do domu świekra,
małżeństwo
bini
. .
oSiedla się na ziemi lub w domu teścia.
gdy małzensLvo

'::0

wane przez Tamilów.
Leśni Wed dowie mieszkają w pieczarach
lub schronach pod skałami.
Weddowie, którzy przeszli na uprawę roli nie posiadają stałych budynków;
zami2szkiwac
szałasy.
Weddowie polują na zwierzęta
za pomocą łuków i strzał, którymi
posługują
się z wielką precyzją.
Dopiero od niedawna
Weddowie
używają żelaznych
grotów. Groty i topory są to chyba jedyne metalowe
przedmioty
w użyciu Weddów, które nabywają
u handlarzy
drogą wymiany towarów. Wszystkie inne przedmioty wyrabiają sami, przede wszystkim zaś bardzo prymitywne,
lepione naczynia gliniane. Ogień niecą Weddowie za pomocą tarcia dwóch kawałków drzewa.
strojem Weddów - męźczyzn jest krótki kawałek bawełnianej
tkaniny
przesuniętej
pomiędzy
nogami i przymocowanej
u pasa sznurkiem
lub
tasiemką. Kobiety noszą coś w rodzaju krótkiego
sarongu. Górna część

1.01&lt;\

Syn~alezi
są łagodni
i pełni szacunku
dla żon. Brutalni
mężowie
podlegaJą
powszechnemu
bojkotowi.
Dzieci odnoszą
Sl'ę do rod'
.
z
'elk
'ł"
.
ZICOW
WI .ą mi OSClą. Urodzmy dziecka są wielkim
uroczystvm
zda
.
w rodzmie
i w t.
dk
rzenlem
. ' .
ym wypa
u horoskop astrologa jest konieczny i służy
na całe zycie.
'" :eremoniał
pogrz.ebowy jest nieskomplikowany
; duchowny
odczytuje
...odntwy u we.zgłowla Z~arłego. Zmarłych
chowają w ogrodach, lasach
lub około drogi; na groble układa się kamień czasami z napisami.
Po~rzeby duchownych
lub osób wybitnych
są znacznie
uroczystsze.
Ciała
I~h są spa~~ne na stosie, żałobnicy są przyodziani
w żałobny ciemno-szafirowy stroJ. Po spaleniu
ciała obecni są częstowani
palmowym
.
i lepioszkami z ryżu.
wmem

ei,.]a pozostaje odkryta.
Weddowie dzielą się na rody i chociaż niektóre z nich nie pamiętają już
swej nazwy, zachowują
nadal świadomość
swej odrębności
i samodzielności. Większość
grup surowO przestrzega
egzogamii.
Wśród Weddów
zachowało się wiele przeżytków
matriarchatu.
Rodzina składa się z rodziców i dzieci, w tym córki wraz z ich mężami. Żonaty syn rzadko pozostaje z rodzicami.
Małżeństwa
są zawierane
wcześnie. Kobiety weddyjskie cieszą się tymi samymi prawami co mężczyźni. Wspólnota składa
się z dwóch do pięciu rodzin; wszystkie rodziny wspólnoty posiadają prawo do terenów
łowieckich,
połowów ryb, korzystania
z pieczar.
Wed dowie żyją raczej w małych zespołach;
mają swoje wierzenia
a szamani odgrywają
powaźllą rolę. Pewien wpływ na ich wierzenia wyvvarł teź buddyzm. Wed dowie sztukę znają z rysunku na skałach przeważ-

'J

Wśród

Syngalezów

rozpowszechnione

są

wI'erzenl'a

animistycznc.

Wierzą on~, ż: z~emia prócz !udzi i zwierząt jest zasiedlona przez duchy,
zdolne wClelac Się w drzewa, domy i ludzi. Duchy dzielą się na dobre
l złe.
~ duchami .złymi mogą walczyć szamani;
na skutek obcowania
szaman~w ze złymi duchami
stosunek społeczeństwa
do nich jest nieco
pogardlIwy.
Wypędzenie złego ducha jest ceremoniałem
długim i skomphkowa.nym.
Towa.rzyszą
mu
rytualne
tańce
toil,
szaman
i jego
pomOCl1lcy przywdziewają
dziwaczne
kostiumy
maski. Obyczaje te są
bardzo stare.
Ostatnia część artykułu
K o c z n i e w a jest poświęcona Weddom najstarszeJ ludności Cejlonu. Weddowie dzielą się na dwie grupy, rolnikÓw za;11l~SzkalYCh .na wybrzeżach
wyspy i ludzi leśnych lub górali, którzy
~.raw~e w. pelm zachowali formy życia swoich przodków, zajmują się my.-JJSl\, em I pro\\'adzą
koczownicze
życie.

nie o tematyce
myśliwskiej.
\V Kronice W. A. A l e k s a n d r o w zamieszcza
przegląd prac Instytutu Etnografii AN ZSRR. Instytut największy
nacisk położył na badania
no.d problemem
etnicznym
i etniczną specyfiką narodów świata. W tym
zakresie opublikowano pierwszą część tomu "Narody Ameryki" (redaktorzy:
A. W. E::mow, s. A. Tokariew). W druku znajduje się również tom "Narody Indostanu"
(Indie, Pakistan,
Nepal i Cejlon, redaktorzy
tomu: A. M.
Diakow, N. R. Gusiewa, M. K. Kudrjawiec)
oraz zakończono prace nad
tomem "Narody Kaukazu";
kontynuowane
są prace nad tomami "Narody
$rodkowej
Azji" i "Narody
Wschodniej
Azji", "Narody
Poludniowo_Wschodniej Azji", "Narody Środkowej i południowo-Wschodniej
Europy".

b

.•

�303

504

Poza wymienionymi
pracami Instytutu
i organizowanymi
przez niego
bezpośrednio
ekspedycjami,
pracownicy
uczestniczyli
w ekspedycjach
organizowanych
przez instytuty naukowe Republik Związku Radzieckiego.
Filologowie afrykaniści
pod kierunkiem
D. A. Olderogge przygotowali
do druku pierwszy tom żródeł arabskich od VII do X w. do historii i geografii Afryki oraz pierwszą część słownika Suahili.
Instytut
nawiązuje
coraz żywszą współpracę
z krajami
zagranicznymi i uczestniczy w międzynarodowych
zjazdach.

Poszczególne zagadnienia
znalazły mleJsce w trzech tomach wydanych
pod redakcją M. O. K o s w i e n a - Zbiór Kaukaski, L L P o t i e c h i n aZbiór Afrykański, N. A. K i s l i a k o w a i A. L P e r s z i c a - Zbiór Bliskiej
Azji, ponadto wydano podstawowe
dzieło W. N. B i e l i c e r a Zarys etnografii narodów
Komi w XIX
i pocz. XX w. i mapę narodów
Afryki
opra(:()waną nowymi metodami, obrazującą
gęstość zaludnienia,
etniczny skład,
i polityczne granice poszczególnych krajów.
Drugim z kolei centralnym
problemem
prac Instytutu
jest problem
"Socjalistyczna
kultura
i byt narodów ZSRR".
Instytut Etnografii AN ZSRR zajmuje się też zagadnieniami
związanymi
z praktyką
budownictwa
socjalizmu
i ma za sobą poważne osiągnięcia.
Jednym z nich jest praca: Wieś Wiriatino
w przeszłości
i współczesności
(red. P. L K u s z n i e r. Drugim dziełem jest Byt kołchoźników
kirgizkich
osiedli Darhan
i Ciczkan
(red. S. M. A b r a m z o n). Obie prace stanowią
część serii "Kultura i byt tadżyckiego
chłopstwa kołchozowego".
Pod kierownictwem
W. J. Krupiańskiej
kontynuuje
się gromadzenie
materiału
do
monografii
"Kultura
i byt robotników
rosyjskich
na Uralu".
Angarski
zespół ekspedycji etnograficznej
L. M. Saburowa
zakończył badania terenowe okręgów dzielnicy Irkuckiej.
Zespół Dalekiej
Północy, pod kierunkiem
B. O. Dołgih, opracował
zbiór poświęcony zagadnieniom
rekonstrukcji
gospodarstwa
i bytu narodów
Syberii;
z prac indywidualnych
ukazała
się praca L S. G u r w i c z a
i K. G. K u z a k o w a, Koriacki
okręg narodowy.
Mimo wysiłków i 5tarań Instytutu
nad przyśpieszeniem
badań naukowych nad współczesnością,
wciąż należy je uważać za niedostateczne,
szczególnie na Dalekiej Północy.
Wśród publikacji
Instytutu
należy wymienić dwa tomy (II i III) prac
Chorezmijskiej
ekspedycji
archeologiczno-etnograficznej.
Tom II zawiera
wszechstronny
obraz życia Uzbeków i Karakałpaków.
Tom III zawiera
prace historyczno-etnograficzne
o Karakałpakach
(od XVIII w. do pocz.
XIX w., tzn. od okresu ich osiedlenia się na nizinach Amu Darii do dni
dzisiejszych).
Chorezmijska
ekspedycja
pod kierunkiem
S. P. Tołstowa kontynuowała w 1958 r. swe prace wykopaliskowe
i etnograficzne,
przy czym na
lewym wybrzeżu
Chorezmu
odkryto kilka większych
zabytków
antycznych i stare urządzenia
irygacyjne.
Etnografowie
ustalili etniczny skład
ludności wysp morza Aralskiego.
Zespół antropologiczny
Instytutu
kontynuował
prace nad problemem
pochodzenia
człowieka
i ludzkich
ras; przygotowano
do atlasu rekonstrukcję
typów
antropologicznych
starożytnej
ludności
na terytorium
ZSRR -- rozdział "Neolit". Wydano drukiem jedno z dzieł podstawowych,
pracę M. G. L e w i n a, Etniczna
antropologia
i problem
etnogenezy
narodów

Dalekiego

Kilka

Instytutu

zostało

:vI. O. K o s w i e n a, Zarys kultury
kanistów w "Presence
Africaine".

opublikowanych
pierwotnej

w

za

granicą,

jak

Japonii

i prace

afry-

W dziale "Krytyki
i bibliografii"
A. Perszic
zamieszcza
recenzję
wznowionej
książki M. O. Koswiena,
Zarys
historii
kultury
pierwotnej.
Ocena pracy Koswiena jest wysoka, Perszic ma jednak zastrzeżenia
co do niektórych
zagadnień, zbyt ostrożnie przez autora potraktowanych,
jak pominięcie
ważnego, faktu, że przejście od matriarchatu
do patriarchatu było wyrazem
nie rozkwitu
ustroju
rodowego,
a jego rozpadu,
że okres wojennej
demokracji
był nie początkiem
lecz ostatnim etapem
tego rozkładu.
Uchylił się również M. O. Koswien od wiążącej wypowiedzi o charakterze związków małżeńskich
w pierwotnym
stadzie ludzkim, mimo szerokiej
dyskusji
na ten temat
A. M. Zołotariewa,
S. A. Tokariewa,
D. A. Olderogge i D. D. Tumarkina.
Najbardziej
szczegółowe i bogate w materiały
są rozdziały mówiące
o okresie ustroju rodowego. Poruszone są w nich zagadnienia
historii narzędzi pracy, pierwotne
rolnictwo
i hodowla oraz historia
pochodzenia
odzieży.
Jednym
z najbardziej
interesujących
rozdziałów
książki,
jest rozdział o ustroju rodowym, szczególnie zaś w okresie matriarchatu,
bowiem
jest to problem zasadniczych
zainteresowań
naukowych
Koswiena.
Jednakże i tu recenzent
widzi konieczność
dalszych
badań
nad okresem
najwyższej formy matriarchatu,
jak zresztą podobnie i patriarchatu,
które
zapowiadają
upadek
pierwotnej
demokracji
i początek
społeczeństwa
klasowego.
Krótko też zostaly
wspólnoty
pierwotnej.
Książka zaopatrzona

potraktowane
jest

przez

doskonałymi

autora

ilustracjami

zagadnienia

rozkładu

i bibliografią.

Dział "Krytyki i bibliografii"
zawiera recenzję L L Gohmana z pracy
P. B Y s t r o w a,
Przeszłość,
teraźniejszość
i przyszłość
człowieka,
Książka
z bardzo
obszernym
wstępem,
szczegółowo
omawia
ewolucję
w oparciu o liczne przykłady.
Autor polemizuje
z pewnymi tezami DarA.

Wschodu.

'l'

prac

t

�wina i innych uczonych
zachodnioeuropejskich.
Książka
dzieli się na
eWlc, nierównc
obJętością
i znaczeniem,
części. Druga część, obliczona
na szeroki ogół czytelników
ma charakter
popułaryzacyjny.
Recenzja
W. K. Sokołowej
omawia
pośmiertne
wydanie
pracy
:VI. K. A z a d o w s k i e g o, Historia
rosyjskiej
foLkLorystyki,
która ukazała się pod redakcją E. W. Pomierancowej
(w 1958 r.). Praca nosi charakter podsumowania
wieloletnich
jego badań naukowych.
Przedmiotem
badań
Azadowskiego
były nie tylko prace naukowe
o folklorze,
zajmował
się on również wypowiedziami
pisarzy, publicystów, historyków.
Folklorystykę
pojmował Azadowski jako odrębną gałęż
nauki, ściśle jednak związaną z etnografią
i literaturoznawstwem.
Jego dzieło opracowane
jest w oparciu
o historię
społeczno-politycznych
walk i daje wyraz poglądom
ideowym panującym
w danym
okresie. Największą
jej wartością
jest nowe oświetlenie
całego procesu
rozwoju folklorystyki
rosyjskiej.
Książka jest zaopatrzona
wstępem W. M. Żirmunskiego,
który mimo
skromnego tytułu "Zarys bibliograficzny"
j est pełną charakterystyką
działalności naukowej Azadowskiego i oceną opublikowanej
pracy.
Recenzja
Riazańskiego

N. I. L e b i e d i e w e j jest poświęcona
zbiorowej
pracy
państwowego
instytutu
pedagogicznego
pt. Riazańska
wieś
](orabIino.
Seria "Naukowe
zapiski Riazańskiego
Instytutu
pedagogicznego", t. XVIII, Riazań, 1957 r.
Książka omawia historię, ekonomikę, byt, kulturę
i sylwetki mieszkańców wsi Korablino.
Mimo wielu zasadniczych
braków i błędów, sama inicjatywa
podjęcia
badań nad współczesnością
wsi rosyjskiej jest zjawiskiem
cennym i godnym poparcia i zainteresowania.
Tu też znajduje się recenzja 1. W. Własowa książki W. W. P i m i en o w a i E. M. E P s z t e j n a "Rosyjscy
badacze KareW
(XVIII w.)", wyd &lt;\l1ej w Pietrozawodsku
\,v 1958 r.
Książka poświęcona
jest sylwetkom
badaczy Karelii XVIII w., zaopatrzona w spis literatury
i żródeł archiwalnych
oraz mapę Ołonieckiego
powiatu.
Znaczenie książki polega na wydobyciu nieznanych lub mało znanych
żródeł, z których mogą korzystać zarówno etnografowie,
jak historycy.
Pomniejsza
jej wartość
naukową
opisowy charakter
badań i brak
analiz uogólniających.
Zastrzeżenia
I. W. Własowa budzi podział mieszkańców Karelii
na trzy typy: "pomorski",
"swirskooneżski"
i "karelskoprz~'ładożski", nie poparty dostatecznie
przekonywając~'m
materiałem.
Dział "Krytyki
i bibliografii"
zamyka
recenzja
1. S. Wdowina olbrzymiej
bibliograficznej
prac~' Romana Jacobsona,
Gerty Hliffl- Worth,

John'a

się w 1957 r. pt. PaLeosiberian
PeopLes
(Hraf press, New Haven).
Książka składa się z 5-ciu rozdziałów wstępu i suplementu.
Rozdziały
noszą następujące
tytuły:
Źródła badań bibliograficznych,
R. 1. Prace
zawierające
ogólne informacje
o wszystkich
lub niektórych
narodach
paleozjatyckich,
R. 2, Giliakowie,
R. 3, Grupa czukocka
(Czukcze, Koriacy, Kamczadale),
R. 4, Jukagirska
(Jukagirzy,
Czuwańcy,
Omocy).
R. 5, Jenisejska
(Ketowie, Kottowie,
Assanowie,
Arinowie).
W każdym
rozdziale wydzielone
są grupy "anonimowych
i zespołowych
prac" oraz
:~;q: llblikowane
źródła archiwalne.
Bibliografia
obejmuje około 1 tys. tytułów książek, artykułów
i rękopisów z zakresu
historii etnografii,
archeologii,
antropologii,
ekonomii,
geografii i języków paleozjatyckich
narodów.
Bardzo wyczerpująco
i szczegółowo zostały opracowane
pozycje z terenu Związku
Radzieckiego,
natomiast
informacje
o materiałach
z obszaru USA nie zawsze są pełne.
Bibliografia
kończy się krótką
rozprawą
R. Jacobsona
o językaCh
i narodach
paleoazjatyckich.
Wdowin
podważa
twierdzenie
Jacobsona
o językach paleoazjatyckich,
jako zajmujących
pośrednie miejsce między
uralo-ałtajskimi
i północno-amerykańskimi
językami,
szczególnie
wątpliwe jest duże podobieństwo
języków uralskich
z językami grup jukagirskich i czukockich.
Zdaniem
Wdowi na błędem jest również dzielenie języka Czukczów
na dwa dialekty:
dialekt Czukczów osiadłych i Czukczów koczowników.
Błędne są również opisy zasadniczych
zajęć Czukczów, nie uwzględ·
nił on bowiem w swej rozprawie przemian życia społecznego jakie zaszły
wśród małych narodów Północy w okresie władzy radzieckiej.
A przecież miał do swej dyspozycji
wydane
"Narody
Syberii",
które zreszta
wymienia w bibliografii.
Wdowin kończy recenzję uwagą, że wydanie
bibliografii
jest wielkim osiągnięciem
naukowym,
wymaga jednak dalszych uzupełnień
i poprawek.
and

Fred

Beebe,

Languages,

która

ukazała

a bibLiographicaL

guide,

"SOWIETSKAJA
ETNOGRAFIJA",
Z. 3, Moskwa, 1959 r.
Zeszyt 3-ci rozpoczyna 5ię omówieniem
7-letniego planu badań naukowych Instytutu
Etnografii
AN ZSRR im N. N. lVIikłucho - Makłaja.
Prace Instytutu
Etnografii
będą w tym okresie rozwijane
w trzech
głównych
kierunkach:
1) Badanie
procesów
przemian
socjalnobytowego
i kulturalnego
systemu narodów ZSRR w okresie przejścia od socjalizmu
do komunizmu;
2) Kształtowanie
się narodowości
i problemy
narodowościowe; 3) Pochodzenie człowieka i ras ludzkich oraz zagadnienia
historii społeczeństwa
pierwotnego.

�509

;:;08
Na dalszych stronicach
tego wstępu jest krótkie podsumowanie
dotychczasowych
osiągnięć i zadania na najbliższy
okres.
Artykuł kończy się omówieniem planu badań terenowych
i ekspedycji
kompleksowych
ściśle związanych z problemami
badań.

w

L. G u m i l i e w, Suwerenno-hierarchiczny
VI-VIII w. (Z zagadnień
o wczesnych

system

formach

u Tiurków

państwowości).

Na przykładzie
panowania
tiurskiej
dynastii
Aszina, której historia
jest ściśle związana z historią powstania
imperium,
Gumiliew
wyjaśnia
przyczyny
dla których
zrodził się system dziedziczności,
zwany po rosyjsku "udieLno-Liestwicznaja
sistiema",
system znany również z historii
Rusi Kijowskiej
(Liestwica
skórzane liczydła, supełkowaty
rzemyk, na
którym liczono ilość pokłonów wykonanych
w czasie modlitwy, przebierając supełkami na rzemyku).
System
udieLno-Hestwicznyj
rozszerzał
krąg
osób spokrewnionych
z tronem,
uprawnionych
do objęcia władzy wg hierarchii
następstwa,
a więc młodszy brat dziedziczył po starszym, stryj po bratanku.
Pretendenci do tronu otrzymywali
tzw. "udziały", czyli pod ich pełnym zarządem
znajdowały
się podbite dzielnice. System ten miał utrzymywać
w wierności i lojalności
dla tronu.
Istotnie, jeżeli chodzi o imperium
tiurskie, system ten zapewnił mu
200 lat potęgi i panowania.
Gumiliew
omawia poglądy innych badaczy na losy dynastii Aszina
i działanie
systemu
"udielno-liestwicznego",
oraz systemy
dziedziczenia
u narodów związanych
z Tiurkami,
jak: Ujgurzy, Kirgizi, Karahamdowie
i Osmanowie.
Artykuł
kończy się tłumaczeniem
nazw pewnych
tytułów
tiurskich
tego systemu i podsumowaniem
zamkniętym
w trzech tezach Gumiliewa:
1) Udielno-liestwiczny
system był czysto administracyjnym
wytworem,
zupełnie niezwiązanym
z przeżytkami
ustroju rodowego. Jego celem było
utrzymanie
całości wielkiego
i różnoplemiennego
państwa;
2) Udzielnohierarchiczny
system był związany
z chańskim
rodem Aszina i upadł
wraz z nim; występuje już jako przeżytek; 3) Podbite przez starożytnych
Tiurków
narody: ujgurski,
kirgiski i kidanowski
nie posiadały w swym
władaniu
rozległych
terytoriów,
nie miały też potrzeby
przyswajania
sobie suwerenno-hierarchicznego
systemu.
L.

A.

weseLe

P

11 S

z kar

chłopskie

i e wa, M. N. S z m i e l e w a, Współczesne
rosyjskie
(Wg. materiałów
ekspedycji
w okręgu Kalininowskim
w latach 1956-1958).

Jest to przegląd
starych
obrzędów
weselnych,
które przetrwały
do
dziś w swej pierwotnej
lub nieco zmienionej
formie w uroczystościach
weselnych wsi okręgu Kalininowskiego.

Przegląd ten został dokonany w celu wykazania,
jak złożone są procesy kształtowania
się współczesnych
obyczajów w społeczeństwie
kołchozowym.
Obrzęd
weselny
składał
się ongiś z trzech
cyklów
uroczystości:
przedweselnych,
weselnych i poweselnych. Każdy z tych cykli składał się
z szeregu obrzędów,
którym towarzyszyły
pieśni.
. Z dawnych
obrzędów
utrzymało
się tzw. "swatostwo",
rodzaj wyWiadu przeprowadzanego
przez krewnych.
Jeżeli swaty kończyły się pomyślnie, rodzina narzeczonej przesyłała młodemu "zakład" w postaci futra,
butów, lub szala. Dziś instytucja
swatów zniknęła.
W niektórych
wsiach zachował się również
stary zwyczaj oględzin
domu narzeczonego,
którego rodzice starają
się zaprezentować
bogactwo
swojej zagrody. Dziś zwyczaj ten ma charakter
czysto tradycyjny
a uroczystość oględzin kończy się wesołym poczęstunkiem.
Zniknęły także stare obrzędy, jak bogomoLie, rukobitie
i zapój. Bogomolie polegało na wspólnych modłach. Po modlitwach
panna nie mogła
wychodzić z domu. W tym czasie zajmowała
się wraz z przyjaciółkami
szyciem wyprawy.
Narzeczony
przychodził
z podarkami
na tzw. pobywaszki.

Znikły również obrzędy otbiwanie
zor i diewisznik,
były to płacze
z zawodzeniem
nad rychłą utratą
dziewictwa.
Przed dziewiczym
wieczorem był zwyczaj mycia panny; musiało się ono odbywać u sąsiadów
aby zapewnić szczęśliwe pożycie w małżeństwie.
Wodę na kąpiel przynosiły dziewczęta z różnych studni wiejskich.
Ten sam zwyczaj obowiązywał pana młodego.
Zwyczaje te były organizowane
w wigilię ślubu znane i u nas
"dziewiczy wieczór" i "kawalerski
wieczór". Przyjaciólki
przynosiły
młodej przybraną
choinkę lub brzózkę, ona zaś darowywała
im wstążki.
Do dziś utrzymał
się zwyczaj obdarowywania
panny młodej choinką lub
brzózką, którą następnie zawiesza się na domu państwa młodych z towarzyszeniem pieśni SuLiko, w miejsce zapomnianej
a właściwej temu obrzędowi pieśni dawnej.
Najwięcej
starych
obrzędów
zachowało
się w ceremoniach
samego
ślubu i wesela, jak wykup posagu lub miejsca koło panny młodej, zagradzanie
drogi państwu
młodym, obdarowywanie
panny młodej, niskie
obrzędowe pokłony, zamiatanie
podłogi i przynoszenie
wody przez pannę
młodą po nocy poślubnej.
Wszystkie
te obrzędy
noszą dziś charakter
wesołej zabawy.
Utrzymał
się również
zwyczaj
obsypywania
młodych
ziarnem, smażenie jajecznicy i pieczenie weselnego pieroga przez swatkę,
bicie garnków
itp. Zwyczaje te straciły dawne swoje symboliczne
znaczenie.
Wesela organizowano
przeważnie zimą, obecnie pora roku nie odgrywa
większego znaczenia.

�:510
Wesela są wystawne;
z tradycyjnych
dań zachowała
się studzienina,
SEr własnej
roboty, pierog z twarogiem,
kisiel, bliny i ołatki. Na wesele zapraszano
tylko krewnych
bliższych, dziś uczestniczą
w nim przyjaciele i przedstawiciele
zarządu kołchozu.
Autorki
podają dość szczegółowy opis jednego wesela we wsi kołchozowej, w którym
uczestniczyły,
cytują rówmez
plesm towarzyszące
niektórym
obrzędom.
Pan
młody
zajechał
po narzeczoną
osobowym
autem kołchozowym. Wszedłszy do domu wykupił miejsce za stołem obok
panny młodej, po czym nastąpił poczĘ'stunek winem. W tym czasie kobiety
śpiewały liryczne piosenki a zebrani kołchoźnicy
słuchali uważnie, niewiasty zaś i panna
młoda płakały.
J\!Iatka udzieliła
błogosławieństwa,
po czym młodzi udali się dróżką wysłaną chodnikami
do auta. W drodze
musiało się ono wielokrotnie
zatrzymywać
się i składać wykup za otworzenie drogi. Po rejestracji
małźeństwa
w urzędzie, młodzi musieli objechać nie tylko własną wieś, ale i okoliczne.
Tymczasem goście z domu młodej śpieszyli do domu młodego, dziewczęta zaś wiozły pościel i inne przedmioty,
które krewni młodego musieli wykupić. Rodzice pana młodego witali nowoźeńców u wrót zagrody;
matka obsypywała
młodą parę ziarnem, które oni starali się uchwycić.
Po czym nastąpiło weselne przyjęcie, tzw. pir. Po uczcie goście przenosili się ponownie
do domu panny młodej, by wieczorem
wrócić znów
do zagrody młodożeńca
na słanie pościeli dla młodej pary.
Następnego dnia przybywały kobiety z domu młodej; tańcząc biły garnki i poszukiwały
młodcj. Za nimi szły swaty; swatka z jajecznicą i pierogiem ozdobionym drobną monetą. Jeden z gości starał się skraść jajecznicę
i uciec, młodzi zaś byli zmuszeni ją wykupić. Na pierogu goście składają
pieniądze,
nazywa
się to sierebriat
niewiestu.
Prócz pieniędzy
przyjął
się obecnie
zwyczaj
składania
naczyń,
podarków
itd. W niektórych
okręgach praktykuje
się zwyczaj składania na pierog wesołych podarków:
lalki, smoczka itp. Po tej ceremonii młoda małżonka
wręcza podarunki
rodzinie pana młodego.
Z cyklu zwyczajów poweselnych
zachowały się tzw. otwodiny,
przyjęcia w ciągu roku małżeństwa,
organizowane
kolejno przez krewnych.
Są to przyj ęcia trwaj ące nieraz po parę dni, urozmaicone
różnymi grami
i zabawnymi
scenkami z życia.
W niektórych
wsiach zachował się obrzęd magiczny: wciągania młodej żony w czasie żniw do rzeki a przynajmniej
oblanie jej wodą.
'Współczesne
obrzędy
weselne
są znane
\ve wszystkich
okręgach
badanych
przez autorki, z małymi odchyleniami
lokalnymi.
W pełni zachowują się one we wsiach okręgu Wiesiegońskiego
i Sandowskiego.
Natomiast w okręgu Bożeckim ludzie 70-letni już nie pamiętają
starych
obrzędów
weselnych,
ceremoniał
zaś weselny jest tu bardzo skrócony
i prosty.

i-; 11
Stare pieśni weselne są śpiewane
przez starsze niewiasty
z własnej
inicjatywy,
rzadko zdarza się by je proszono o śpiew za niewielką opłatą.
Tm dalej od ośrodka kołchozowego, tym uporczywiej
utrzymują
się stare
pieśni obrzędowe, weselne, zresztą niektóre z nich wzruszają liryką i melodią. Nie przestrzegano
rygorystycznie
dawniej a dziś tymbardziej
kolejności pieśni
obrzędowych.
Liczba pieśni weselnych
maleje,
gdyż idą
one coraz bardziej w zapomnienie.
Niektóre
z pieśni
radzieckich
zaczynają
wchodzić
do repertuaru
pieśni weselnych.
Zdaniem
autorek
utrzymywanie
się a nawet ożywienie
się starych
obrzędów we współczesnym
ceremoniale weselnym należy tłumaczyć tym,
że nie ukształtowały
się dotąd ostatecznie
nowe zwyczaje
rodzinne,
a szczególnie weselne, brak również nowych pieśni weselnych. Próbą nowych zwyczajów jest tzw. "wesele komsomolskie".
W.

A.

Artykuł

lVI a r t y n o w, Warunki

zamieszczony

w dziele

życia Afrykańczyków
"Narody Świata".

Konga

Belgijskiego.

Przekonanie
państw zachodnich o idyllicznych
stosunkach
panującycL
w Kongo Belgijskim
pomiędzy kolonizatorami
i ludnością autochtoniczną
runęły w 1959 r., w chwili wystąpienia
tej ostatniej z żądaniami
niezależności.
Kongo liczy ponad 13 mln. mieszkańców
z czego ok. 75°" ludności
zamieszkuje tereny rolnicze. Większość ludności wiejskiej żyje w wielkich
patriarchalnych
rodzinach,
zjednoczonych
we wspólnotach
i plemionach.
Warunki życiowe w kolonii belgijskiej
muszą być trudne skoro ludność autochtoniczna
wymiera:
w 1884 r. na terytorium
Konga zamieszkiwało 30 mln. Afrykańczyków,
na początku XIX W. już tylko 19 mln.,
a w 1914 r. - 15 mln.
Najcięższy jest los rolników, którzy prymitywnymi
narzędziami
uprawy, zdobywają pokarm potrzebny do utrzymania
rodziny.
Drobni rolnicy
afrykańscy
dostarczają
przemysłowi
bawełny,
produktów palmy kokosowej, co stanowi ok. 50 Ofo ogólnej produkcji
rolniczej Konga. W 1952 r. 1 kg. bawełny oceniany na 15 fr. belg. z czego
rolnik otrzymywał
4 fI. belg.; przeciętnie
rolnik może wyprodukować
około 200 kg, za które otrzymuje
800 fr., z tej sumy potrąca
się 10 Ofo
podatku, ponadto uiszcza się pewne opłaty na utrzymanie
władz miejscowych, naprawę
dróg itp. Pozostała skromna suma jest dochodem rolnika
i jego rodziny.
Ostatnio
administracja
kolonialna,
przystąpiła
do organizacji
spółdzielni rolniczych
tj. indywidualnych
ferm pod zarządem
państwowym.
Jest to likwidacja
gospodarki
naturalnej
i początek gospodarki
kapitalistycznej, rolnik zaś upodabnia się do farmera.

�fJ12
Cytowane
przez Martynowa
cyfry ilustrujące
duktów żywnościowych
oraz czynsze mieszkaniowe
że sytuacja
materialna
robotników
jest ciężka.

513
zarobki
i ceny prowskazują
wymownie,

D~iał Kroniki rozpoczyna się sprawozdaniem
A. A s t a c h o waz
Ogól:lO-z\'llą~kowego Zjazdu folklorystów,
w 1958 r. w Leningradzie.
Organizatorem Zjazdu był Instytut Literatury
Rosyjskiej AN ZSRR.
Obrady
Zjazdu dotyczyły
trzech zasadniczych
problemów:
1) Problem teoretyczny
folkloru - referował
W. E. Gusiew, 2) Problem badań
histori.i folkloru rosyjskiego - B. N. Putilow, 3) Porównawczo-historyczne
badama folkloru - W. M. Zirmunskij.
Gusiew w swym referacie,
po przeprowadzeniu
analizy pojęcia lud
dochodzi do określenia
na czym zasadza się "ludowość"
w twórczośc{
folklorystycznej.
Jego zdaniem
są to wyrażone
w różnych
formach
w określonym okresie czasu istotne zainteresowania
mas ludowych.
'
. . Gusiew stwierdza,
że naj istotniejszą
cechą twórczości
ludowej
jest
Jej Poc~odzenie kolektywne.
Ulega ona zmianom zależnie od epoki w której
powstaje.
Istota
samego
procesu
twórczości
kolektywnej
zawiera
się
w językowej
wspólnocie.
Folklor
jako sztuka,
zdaniem
Gusiewa,
jest
"syntetyczny",
stanowi nierozdzielną
całość słownych, rytmicznych
i inn~ch środków. wyrazu
dla różnych form i rodzajów
twórczości,
jednoklerunkowe
WlęC badania
nad folklorem,
bądź to przez językoznawców
bądź też przez muzykologów
lub historyków
sztuki jest zbędne i Chybi;
celu.
Do liczby najważniejszych
zagadnień
teoretycznych
folkloru
zalicza
Gusiew problem artystycznych
metod i stylów, podkreśla też różnice między
metodą a stylem, "żanrem"
a rodzajem.
. B: N. Putilow ograniczył swój referat do zagadnienia
historii gatunkow l problemu wspóczesnej
twórczości ludowej. Zgodnie z wyrażonymi
przez Gusiewa poglądami, źe historia folkloru nie ogranicza się do historii
poszczególnych
gatunków.
Putilow
określa
gatunek,
jako
historyczną
formę artystyczną,
za pomocą której realizuje
się różne rodzaje i style
twórczości
ludowej;
wyraża
on równocześnie
artystyczny
stosunek
do
rzeczywistości.
W zakresie
problemu
badań
nad współczesną
twórczością
ludową
Putiłow
nie zdołał
wysunąć
nowych
koncepcji,
stwierdzając,
że od
1953-1954
r. nie posunięto się w tym zakresie naprzód, z braku materiałów i nie sprecyzowanych
metod pracy terenowej.
·W. M. Żirmunski
wyraża w swym referacie pogląd, że badania porównawcze nad podobieństwami
i różnicami zjawisk są elementem
koniecznym w badaniaCh historycznych.
Podkreśla przy tym, że badania porównawcze metodą marksistowską
nie mają nic wspólnego
z burżuazyjną
komparatystyką.

Badania
porównawcze
mają na celu wYJasmenie:
1) pokrewieństwa
lub pochodzenia
zjawisk
i późniejsze
historyczne
różnice
(porównania
historyczno-genetyczne),
2) proces powstawania
podobieństw
na skutek
podobieństwa
rozwoju
społecznego
(porównania
historyczn'o-typologiczne),
3) międzynarodowe
wzajemne
wpływy kulturalne,
uzasadnione
historycznym sąsiedztwem
narodów.
Zasadnicze tezy referatów
zostały przez większość zebranych przyjęte,
cały zaś ciężar wystąpień
skierowany
został na zagadnienia
współczesnej
twórczości ludowej i przyszłe losy folkloru tradycyjnego.
Zjazd zakończył
się rezolucją
zebranych,
skierowaną
do Prezydium
AN ZSRR o zorganizowanie
operatywnego
organu
wydawniczego
dla
zagadnień folklorystycznych,
o opublikowanie
zbiorów materiałów
folklorystycznych, o opracowanie
metodologii zapisów przy zbieraniu i publiko_
waniu materiałów
twórczości ludowej.
P. Boriskowskij,
L. Ławrow, A.Okładnikow
i L. Potapow podają krótką
historię
działalności
naukowej
i charakterystykę
zmarłego
5 listopada
1958 r.
S i e r g i e j a N i koł a j e w i c z a Z a m i a t n i n a, starszego
pracownika
nauki Instytutu
Etnografii
AN ZSRR, kierownika
oddziału
archeologicznego
w Muzeum antropologii i etnografii.
A. P. Smirnow:
dów Korni,

XIX

kłucho-Makłaja
392 str., 150 ił.

recenzja pracy W. N. B i e l i c e r, Zarys etnografii
narodo pocz. XX w. Prace Instytutu
Etnografii im N. N. MiAkademii
Nauk ZSRR, Nowa Seria, t. XLI, M., 1958,

Praca ta jest oparta na szerszej bazie, autorka wykorzystała
bowiem
stare i nowe źródła
archiwalne,
muzealne,
literackie
i etnograficzne
materialy
oraz swoje własne
spostrzeżenia
z prac terenowych,
przy
zastosowaniu
metod badawczych
marksistowsko-leninowskich.
Praca składa się z krótkiego wstępu, określającego
założenia badawcze,
z czterech rozdziałów, zatytułowanych:
"Ogólne wiadomości
historyczne
o ludach
Komi", "Zajęcia
gospodarcze",
"Kultura
materialna"
i "Byt
rodzinny i Jmltura duchowa", oraz zakończenia, w którym Bielicer wysuwa
wnioski
uogólniające.
Książka
jest zaopatrzona
w wykaz podstawowej
literatury
o ludach Komi, słowniczek niektórych
określeń w języku Komi
i spis ilustracji.
Smirnow
uważa, że dla czytelnika
jednak
byłby pożądany
osobny
rozdział historiograficzny.
Tym bardziej, że ostatni przegląd i ocena literatury o ludach Komi były dokonane
w końcu wieku ubiegłego przez
1. N. Smirnowa.
Od tego czasu ukazało się wiele nowych prac i źródeł,
zmieniła się równi ż metodologia
badań. Nie można pomijać problemu
Biarmii,
bezpośrednio
związanej
z historią
ludów Komi, w związku
z tym konieczna
jest analiza starych
legend
norweskich;
nieobojętny
3J -

.. Lud".

t. XLVIl

�jest również
mentów.

dla historii

Komi żywot

św. Stefana

i szereg

innych

doku-

Pomijając
pewne nieścisłości w określeniu
gospodarki
plemion ananińskiej kultury, podstawę
której stanowiła
hodowla i rolnictwo
mot ykowe. a nie myślistwo
i rybołówstwo,
reszta
rozdziału
o gospodarce
Korni jest Ila poziomie osiągmęć współczesnej
nauki. Zastrzeżenia
Smirnowa budzi etniczna interpretacja
niektórych
zabytków archeologicznych.
Smirnow uważa, że Bielicer zbyt śmiało rozstrzyga zagadnienie
terytorium
powstania
języka
ludów
ugrofińskich;
zdaniem
jego jest to
problem wymagający
dalszych badań i to nie etnograficznych,
lecz językoznawczych. Natomiast podkreśla
on dobrze i głęboko opracowane
zagadnienie kultury starożytnych
Korni oraz proces kształtowania
się feudalizmu pod wpływem
Rosjan. Zasadnicze
momenty
historycznego
rozwoju
XV-XIX
w. opracowane dostatecznie, by rozumieć historię kultury ludów
Komi.
Rozdział poświęcony gospodarce ludów Komi opracowany
jest poczynając od okr su wczesnego żelaza. Bielicer, popełnia w nim jednak błąd.
przypisując
rozwój
hodowli
c,kresowi poananińskiemu
tzn. pierwszym
wiekom n. e.; praca A. W. Z.b r u j e w e j uzasadnia
dostatecznie
tezę
o rozwoju hodowli już w okresie ananińskim.
Inne okresy rozwoju gospodarki plemion Komi nie nasuwają
zastrzeżeń.
Cennym materiałem
jest opis zajęć domowych, rzemiosła i przemysłu.
Autorka dokonuje szczegółowej analizy typÓW osiedli, pomieszczeń mieszkalnych, motywów
dekoracyjnych
budownictwa
i obrzędów związanych
z budową domu. Skrupulatna
analiza historii odzieży ludowej, przedmiot
wielu poprzednich
opracowań Bielicer, pozwala na rozstrzygnięcie
szeregu
historyczno-kulturalnych
zagadnień.
Praca Bielicer jest niewątpliwie
cennym wkładem
ZSRR i jednym z poważniejszych
osiągnięć etnografii
N. N. Stiepanow
się

kształtowanie

-

recenzja

narodowości

pracy

L, P.

chakaskiej,

do historii narodów
radzieckiej.

P o t a p o wa, Pochodzenie
Abakan,
1957 r., 307 str.

Wydanie książki Potapowa
jest związane z 250-leciem zjednoczenia
Chakasji z Rosją, Książka dzieli się na dwie części: I. "Ludność Minusińskiej Kotliny w XVII w," i II. "Kształtowanie
się współczesnej narodowości chakaskiej w XVIII i XIX w." Zagadnieniom
tym autor poświęcił
pracę z 1952 r. wydaną również w Abakanie
pt. Krótki
zarys historii
i etnografii
Chakasów
(XVII-XIX
w.), w której starał się dać ogólny
obraz ustroju społecznego, kultury i bytu ludności chakaskiej,
W ostatnio wydanej monografii
autor skupia uwagę na zagadnieniu
pochodzenia
i kształtowania
się ludności
chakaskiej
na szerokim
tle
życia politycznpgo
Poludniowej
Syberii w XVII W., w przeddzieti
jej

. k'Ie go . Feudalne
rozdrobnienie,
eksploaw skład państwa rosYJs
I'
,,
"vlączenia
. "
feudalną
warstwę
rządzącą, za eznosc
tacja jenisejskich
Klrglzow przez.
bl'"
Chakasów
do Rosjan,
' D'
g ów sprzYjały
z Izemu
od Oiratów
I
zun ar
. ł
. feudałowie
kirgiscy zaintereso•
k l' opieki Zrozumla e ze
, h
u których szu a I
' ~
,
y bronili zaciekle SWOIC
.
dotychczasowego
stanu rzecz ,
wam , utrzymamem
,"
.. i występowali
zbrojnie przecIwko RosJI,
zJ'ednoczenia
POZYCJI,
wowi
pominięcie
problemu
.
Stiepanow
zarzuca
Potapo
t go sam problem przyłączema
z Rosją całej Syberii, bowl,em wyma~a ,e może być oświetlony wszech... I w takIm tylko UJęCIU
Cl,akasó\v do R OSJI,
stronnie.
. t eres owanl'e historyków
i etno. .
tpliwie zam
Monografia
wzbudzI mew,ą
tl' , Minusińskiej
rozstrzygały
się
bowIem w Ko Ime
kI'
grafów oraz tur a agaw,
"b"
achodziły poważne procesy
,
. narodowoscl
Sy eru, z
h
losy wielu plemlOn I
ł
óżnorodnych
grup etnicznyc
etnograficzne,
skompli~ow~ne
pr:;~kr:e;:r:dowości
odbywało się w stoz północy, Kształtowame
SIę. cha"
~ bowiem protektorat
Rosji ukro~unkowo sprzyjających
okohcz.n~sclac.,
l'
J'ednak sądzić że były to
h'
'g ableze' me na ezy
"
cił miejscową anarc lę I r ., l'
d"
stracji
rosyjskiej
umieli rowstosunki idylliczne,
przed~taw~cI,e e a ,m~~1 iero Rewolucja
Pażdziernikonież eksploatować
ludnośc mIeJscową,
p
"ł
adniczo ten stan rzeczy,
wa zmlem a zas
..,
ka kojbalskiego
i języka moK "k
kończy się słowmczkaml
Języ
t a
,SląZ . a.
i w 1806 r. przez członka S. P. B, Towarzys w
torsklego, opracowan~m..
'ztuki
_ Grigoria Spasskiego.
mi!ośn'ików nauki, plsmlenmctwa
I s
Jakowlewej,
Małe narodowości
. Ch barowsk
1957 r. str, 77..
a
,
Przya:nurza
po
dzieckich
narodach
Dalekiego
Wschodu,
Literatura
naukowa
o ra
. t niezwykle uboga. Poza pracą
,"
,
odach Przyamurza
Jes
szczegolme zas o nar
.
.
Ulczach nic ponadto nie uka,
N
. ach i A ZołotaneweJ
o
. .
I. Łopatma o anaJc
'
l"
budzi zainteresowanie,
choclaz
"
t .
E W Jakow eweJ wz
..
zało SIę· To ez p~aca, '. ,',
'ci oraz nie sprawdzonych
informaCJI.
dużo \v niej błędow l mescIslos
d'
'ci' Małe narodowości Przya,
d' l" 'ę na trzy zasa mcze częs ,
Ksiązka
zle I SI
"' S . l' tycznej
Przejście
małych
'd'
"kowej RewolucjI
oCJa IS,
,
murza do Paz zlerm
.'
. h Ino-rodowego ku socjalizmowI
narodowości Przyamurza od ustroju patnalc
a . .
, '
a w okresie socJahzmu.
:'.'121c narodowoscI
Przyamurz,
.'
że nadmierna
archaizacja
Praca
Jakowlewej
pozostawIa
wrazeme,
. la J'askrawiej uwypuklić
.
b"t
ludności Przyamurza
mla
przedrewolucYjnego
'j u
..
nie usprawiedliwia
jednak
osi"o'nięcia współczesne.
TendenCja teJ pracy
ł ' "
ąb
.
I
I dności Przyamurza
w przesz OSCI.
nieznajomości bytu I ku tury u
.'
'ci mówiącej o przejściu
Wartość książki zawarta jest w drugIeJ ~~::c~alno-rOdOWegO
ku 50malych narodów Przyamurza
od ustroju pa n
cjalizmowi.
A. W. Smoliak

.
recenzja
l

pracy

.,
rewo uCJ!

E,.

W

.

socjaltstyczne).

�516

517
, Mimo licz~ych ~łędów i zasadniczych
braków, praca Jakowlewej
da' e
og~lny o~ra: zY.Cla l ~rzemian spo!ecznych w życiu narodów przyamur~a
oruZ \:,yslłkow l rlązen ze strony władz, celem zapewnienia
dalszep'o I'ch
rOZWOJu.
~
G. I M. Was i l i e w i c z - recenzja tomu ,,-Naukowe zapis. k'I PaństwoA ego
nstytutu Pcdagogicznego
im. A. L Hercena", t. 132, wyd. Fakultet
?\farodów Dalekiej Północy, L., 1957 r., 277 str.
,,

. ,Recenzowany
tom zawiera 3 artykuły
poświęcone budownictwu
socJ~hstyczne,mu na terenach Dalekiej Północy w związku z 25-leciem istnie~lat okręgow narodowych,
3 artykuły
dotyczące poszczególnych
zagadnień
11~ or:czhnych,
2 prace o folklorze i 4 prace zawierające
materia!y
aj ac
narodów Dalekiej Północy.
Artykuł N. ~. S t i e p a n o wa i N. M. K o w i a z i n a
25-lecie narodowych okręgow Dalekiej Północy" jest krótko
".
n
d'
P 'ł
Im zarysem historycznym
aro Owonocy
w okresie przedrewolucyjnym.

°

~rtYkUł Nanaja S. N.
n i n k o noszący tytuł "Radzieckie budownictwo
Nanajski~"
daje wszechstronny
obraz życia socjalistycznego
l
u ura neg~ NanaJow oraz ich udział w pierwszej wojnie światowe'
"Budowmctwo
socjalistyczne
w Jamale"
t
t
J..
l'
L W·
ema
opracowany
Jest
Pl zez
. '. . C h o m I c z na materiale
zebranym
przez nią w trakcie
e ,spedYCJI w 1953 r.

:vk °lt ręg~

A. N. B a ł ~.n d i n pisze ,,0 pochodzeniu
teza o etymologu tego etnonimu.

nazwy

Manii",

jest to nowa

. A,rtykuł E: P. L e b i e d e w e j pt. "Osiedla
mandżurskich
wl,onc,~ XVI I pocz. XVII w." jest przekładem części mandżurskiego
642 roaow.

rodów
spisu

°

Artykuł pt. "Władimir
Atłasow" opracowany
przez I I
k
podaje
h
l'
.
..
g l' Y z o
. c rono oglczme okresy działalności Atłasowa i jego historyczne znaczeme.
"E. ~'. N.o w o ~ o l' o d o w a poświęca swój artykuł źródłom ludowym
h\ orczosCI hteracklej
pisarza jakuckiego
Erilika Eristina,
Artykul
Z N K u P l' J' a n o
.
t
Ch
e"
.. .
w e J p."
arakterystyka
niemieckiego
posu. oparta Jest na osobistych zapiskach autorki z lat 1948-1949
.
materiałach
A M S
b k
.
, I na
.
'.
zczer a owej z 1946 r. oraz na zapiskach M A K _
stnena.
.
.
a
Ostat~ie
cz~ery artykuły:
W. J. Cincius
"Bajki
Negidalczyków"
A. P. PutmceweJ "Nanajskie bajki", M. G. WoskoboJ'nikoweJ'
Ewenk" k"
bajki" i A N Ż k"
"
IJS Ie
.
..
.. u owej "Wzory bajek Koriaków Penzeńskiego
obWOdu"
da.lą rozwlązame
zagadek i ocenę form artystycznych
Wa
.l .
.
podkre 'l
k'
,
.
Sl I e w l c Z
.
s a
o~lecznosć wyjaśnienia
terminu
"zagadka",
w poszczególnych
t) tulach bOWiem raz jest mowa o baJ'kach in
,
nym razem o zagadkach.

W. A. Tugołukow
Ewenków
wotnych

w

ujęciu

wierzeń,

-

recenzja

pracy

historyczno-genetycznym

Wydawnictwo

A. F. A n i s i m o w a pt. Religia
problemu

pochodzenia

pier-

AN ZSRR, L., 1958 r., str. 233.

Praca A. F. A n i s i m o w a jest jak gdyby dalszym ciągiem wydanej
w 1936 r. książki o rodowym społeczeństwie
Ewenków.
Książka zaopatrzona
wstępem autora, dzieli się na sześć rozdziałów.
Treścią zasadniczą
pracy Anisimowa
jest geneza i ewolucja religijnych
wyobrażeń Ewenków poczynając od okresu ustroju matriarchalno-rodowego
do okresu poprzedzającego
radziecką
kolektywizację
Ewenków.
Schemat
książki jest następujący:
wierzenia
totemiczne
(okres wczesnorodowego
ustroju matriarchalnego);
kult przyrody i żywiołów "ze smutnym wyobrażeniem bóstw" (okres rozwiniętego matriarchatu);
politeizm (okres patriarchalno-rodowego
społeczeństwa).
Praca Anisimowa jest oparta na założeniu, uznanym dziś przez wielu
etnograiów radzieckich, że ustrój rodowy - matriarchalny
i ustrój rodowy
patriarchalny
są różnymi etapami społeczeństwa
pierwotnego
w zakresie
socjalno-ekonomicznych
warunków, przy czym patriarchalno-rodowy
ustrój
jest etapem przejściowym
ku społeczeństwu
klasowemu.
Metoda pracy
Anisimowa jest w dużym stopniu dedukcyjna,
a materiały
faktograficzne
służą do uzasadnienia
z góry powziętego stanowiska.
Szerokie uogólnienia
historyczne,
nie poparte
źródłami
lub słabo uzasadnione
pozostawiają
u czytelnika uczucia niezadowolenia.
Tugołukow, który ma wiele zastrzeżeń co do rozwiązania przez Anisimowa poszczególnych
zagadnień, kończy recenzję uwagą, że w pracy tej
znalazł odbicie obraz skonstruowany
przez autora, a nie faktyczny, obiektywny stan rzeczy. Zdaniem Tugołukowa
wypływa to z tego, że autor
oparł się wyłącznie
na materiałach
folklorystycznych
zebranych
przez
siebie, pominął natomiast
źródła archiwalne
i literaturę.
Mimo to, książka jest pożyteczna ze względu na stosunkowo
dobrze
zobrazowane zagadnienie powstania i rozwoju różnorakich
wierzeń animistycznych.
Książka
jest napisana
ciężkim
stylem,
przeładowana
terminologią
specjalistyczną,
czyta się ją z trudem.
L. L Ł a \V r o w - ocena Kaukaskiego,
etnograficznego
zbioru, II. Prace
Tmtytutu Etnografii
im. N. N. Mikłucho-Makłaja,
Nowa seria, t. XLVI,
M., 1958 r., str. 275.
Wydany trzy lata temu pierwszy tom zbioru spotkał się z niezmiernie
żywym zainteresowaniem.
Należy przypuszczać,
że i drugi tom będzie
cieszył się popularnością
wśród czytelników, Ł. L Ławrow wyraża żal, że
nakład został zmniejszony o 200 egzemplarzy
w stosunku do tomu I-ego.
Tom II rozpoczyna
się artykułem
rodowitej
Kumyczki
S. SZ. G ad ~ i e \V o j, pt. "Kajakentscy
Kumycy".

�519

518
Drugim
gejskie

Jest
\'1

z kolei artykułem

plemiona

w

końcu

to b8.rdzo dobra i
Adydze.
Zbiór
zamyka
praca

jest praca
XVIIIw.

ścisla

pierwszej

charakterystyka

badań

Kaukazu

O.

w s k i e g o Ady-

potowy

stosunków

K osw ien a

XX

wieku.

społecznych

do historii
jest to druga część
tej pracy. Pierwsza
została wydana
w "Kaukaskim
etnograficznym
zbiorze", I, M., 1955 r. Dzieło jest zakrojone
na szeroką skalę, Lawrow
powstrzymuje
się od oceny tej części pracy.
Całość jest pożytecznym
materiałem
dla naukowców
i interesującą
lekturą dla szerszego ogółu czytelników.
W dziale "Krytyki i bibliografii"
J. Żurawlew
zamieszcza informację
o v·,,-ydawnictwach poświęconych
Tybetowi i Tybetańczykom,
a więc o albumach: "Tybet", wydanym w Chinach w 1954 r., "Put w Lhasu" opracowany przez 2 czeskich kinooperatorów,
"Tybet" - P. F. Mele wyd. w 1957 r.
książka Imre P a t k o i Miklós R e w, Tybet, 1957 r. Budapeszt, interesując;
szczególnie etnografów,
album E. S i a o i H. H a u s e r Tybet Lipsk.
1957 r. Nieco odmiennego
typu od poprzednich
jest album opracowany
przez L. J i s l, V. S i s i J. Van i s: Tybetańska
sztuka i Liu I-sy Sztuka
b1~dd.yjska Tybetu,
wyd. w Pekinie w 1957 r.
Z literatury
naukowej
o Tybecie, bardzo zresztą skąpej, Żurawlew
wymienia książkę Hans'a
S t u b e l, The Mewu Fantzu. A Tibetan tribe
of Kansu, wyd. New Haren (1958 r.) mającą zresztą całkowicie opisowy
r:harakter, ale cenną dla etnografów.
T. f. Aristowa
podaje notatki
bibliograficzne
nowych wydawnictw
o Iranie, które ukazały się w języku perskim.
Dział krytyki kończy się recenzją L. Fajnberga książki Diamond Je nn.e s s, Dawn in Arctic, Alaska, wybitnego etnografa kanadyjskiego,
o jego
pIerwszej ekspedycji na Alaskę w 1913 r. Książka zawiera bogaty materiał
etnograficzny
traktujący
o gospodarce,
mieszkaniach,
odzieży, pokarmach
obyczajach Eskimosów. Autor, poza materiałem
faktograficznym,
daje szereg głębokich uogólnień. Praca Jennes jest nie tylko dorobkiem naukowym
autora, ale
wkładem
w dzieło obrony pokoju na terenie międzynarodowym.
etnograficznych

M.

M. W. P o kro
-

w nauce

rosyjskiej

Materiały

-

SOWIETSKAJA
ETNOGRAFIJA
Z. 6, Moskwa, 1959 r.
artykuł
Komitetu
redakcyjnegtJ
Zeszyt szósty rozpoczyna
wstępny
etnografii"
poświęcony
75-leciu
"F. Engels
i problemy
współczesnej
rodziny,
wlasnośc:
wyjścia w świat książki F. E n g e l s a, O pochodzeniu
prywatnej

i państwa.

Autorzy
artykułu
dokonują
przeglądu
prac
gów radzieckich
w świetle teorii zawartych
w

etn'ografów
i archeolodziele Engelsa;
zgodnie

z. naczelną zasadą marksistowską,
głoszącą: "Nasza teoria jest teorią rozwoju a nie dogmatem,
który należy przyjąć i mechanicznie
powtarzać"
(l\.. Marks i F. Engels, Socz. t. XXVII, str. 614).
Artykuł
kończy się ogólnymi wytycznymi:
Szerokie pole działalności
radzieckiej
nauki obejmuje szereg problemów
prehistorii,
w ogólnej formie genialnie zestawionych
przez Marksa i Engelsa, wymagających
jednak
nadal opracowania
szczegółowego. W literaturze
wydanej po Engelsie niedostatecznie
pozostają opracowane zagadnienia
kształtowania
się własności,
rodziny patriarchalnej,
niewolnictwa
patriarchalnego,
przejścia
od zwiąków rodowych
do terytorialnych,
procesy przemian
organów demokracji
wojskowej w organa władzy państwowej.
Szczególnej uwagi wymaga zagadnienie,
zaledwo dotknięte
przez Engelsa na skutek braku materiałów
żródłowych: znaczenie męskich związków i tajnych stowarzyszeń
w umoc_
nieniu wczesno klasowych stosunków, oraz problem powstania prawa obyczajowego. W końcu, w problemie pochodzenia
religii, zasadniczo opracowanej w zakresie oceny wszelkiego rodzaj u teorii o starożytności
religijnego światopoglądu
i pierwotnego
monoteizmu,
pozostają
niedostatecznie
opracowane zagadnienia
historycznego
układu stosunków najwcześniejszych
form religijnego
światopoglądu
animizmu,
totemizmu
i magii.
G. F. C h r u s t o w,
c::eńsf,wie

pierwotnym

Do zagadnienia

(O charakterze

o stosunkach

wtasności

ziemi

wtasności

w społe-

u Australijczyków).

Artykuł
G. F. Chrustowa
jest polemiką
z poglądami
uczonych
zachodnich na zagadnienie indywidualnej
własności u plemion australijskich.
Przytłaczająca
większość przedstawicieli
nauki świata zachodniego,
cytowanych przez Chrustowa,
dąży do utwierdzenia
poglądu o indywidualnej
własności ziemi wśród autochtonów
Australii, mimo, że w ich monografiach
opisane są równocześnie
formy kolektywnego
władania
ziemią na określonym terytorium
przez całe plemię.
Chrustow wnioskuje
o istnieniu obu form, z których własność indywidualna jest formą li tylko nominalną, druga zaś - kolektywnego
korzystania z ziemi jest rzeczywistym
prawem panującym.
Zdaniem Chrustowa
indywidualna
własność ziemi ma swój początek
w sferze pojęć ideowych, nie zaś praw materialnych,
zrodzonych
z totemu, kultu przodków, przywiązania
do miejsc urodzenia itp.
Uzasadnienie
o faktycznie istniejących
stosunkach własności kolektywnej ziemi u Australijczyków,
Chrustowopiera
na analizie pojęcia własności ziemi, stwierdzając,
że własność ziemska w wąskim pojęciu ekonomicznym powstaje w momencie włączenia gleby w proces wytwórczości.
Ziemia jest pojęciem ekonomicznym
szerszym, gdyż obejmuje płody i zwierzęta na jej powierzchni,
które stanowią poszczególne elementy wytwórczości społeczeństwa
na danym etapie ich rozwoju.

�320
Analizując
prawa rządzące u austrajijskich
plemion autor stwierdza
że nie jest u nich przestępstwem
przekroczenie
granic danego terytorium:
jest natomiast przestępstwem
cel w jakim się je przekracza, tzn. polowanie na zwierzęta, lub zbieranie płodów ziemi. A więc ochrona terytorium
przed innymi plemionami
nie wynika z prawa własności do ziemi lecz
z ochrony obiektów na niej znajdujących
się i stanowiących
istotny ;rzedmiot posiadania.
Bezpośrednim
dowodem wspólnoty
wytwórczej
w granicach
danego
terytorium
i plemion jest podział produktów
myślistwa
indywidualnego.
Chrustowobala
w pełni teorię o własności indywidualnej
ziemi wśród
społeczeństwa
na tym etapie rozwoju, na jakim znajdują
się plemiona
australijskie.
A. 1. P i e

r s z i c,

O kolektywnej

własności

bydła

u koczowników

hodowców.

W ramach problemu pierwotnej
własności, jednym z zagadnień naj.
mniej zbadanych jest zagadnienie wczesnych form własności stad, równocześnie zaś ma ono doniosłe znaczenie dla pełnego rozwiązania
i ogólnego obrazu ekonomicznego ustroju społeczeństw pierwotnych.
Na podstawie, skąpych materiałów
etnograficznych,
wziętych z publikacji A. Musil i H. R. P. Dickson'a, A. 1. Pierszic postuluje współistnienie
obu form własności: społecznej i indywidualnej.
Skromne te informacje
znajdują
potwierdzenie
w poglądach
Engelsa
na problem
powstania
i rozwoju form własności pierwotnej.
Zagadnienia
poruszone przez Pierszica wymagają
dalszych badań naukowych
nie tylko na terenie Arabii,
ale i w Afryce, Środkowej
Azji, i na Kaukazie.
N. N. C z e b o k s a r o w, Zasadnicze

etapy

rozwoju

etnografii

w Chi-

nach.

Czeboksarow rozpoczyna artykuł przeglądem stanu prac i materiałów
etnograficznych
w Chinach, poczynając od okresu feudalnego;
wprawdzie
\v owym okresie nie istniała etnografia, jako samodzielna dyscyplina, jednakże materiały
dotyczące kultury i bytu narodów Środkowego państwa
i krajów sąsiednich, pochodzenia ludności, jej liczebności oraz składu, gromadziły się i nawet były systematyzowane
już od XVI w.
Po pierwszej
tzw. "opiumowej"
wojnie w latach 1839-1842, kiedy
to nastąpił głęboki kryzys chińskiego feudalizmu, rozpoczęły się stopniowe
podboje Chin przez mocarstwa
imperialistyczne
osiągając najwyższe nasilenie w końcu XIX w. Chiny stały się państwem na pół feudalnym
na pół kolonialnym,
ekonomicznie
zacofanym i politycznie słabym.
Spośród inteligencji,
wywodzącej
się z bardzo różnych warstw ludności, zaczęła wyłaniać się grupa rewolucyjno-demokratyczna,
na czele,
z cenionym przez Lenina, Sun-Jut-sen.
Inteligencja
przejmowała
wiele

różnorodnych
koncepcji
filozoficznych,
politycznych
i społecznych
zachodnioeuropejskich,
przede wszystkim zaś amerykańskich,
jednakże tematem ich zainteresowań
i twórczości był byt, ciężkie życie rolników
i biedoty miejskiej.
Nie są to naturalnie
wyniki badań ściśle etnograficznych, jednakże materiał zawarty w powieściach i opowiadaniach
jest
skarbnicą
wiadomości
dla etnografów.
Szczególnie powinna
etnografów
interesować
książka Lu E pt. Podróż Lao Czan, wyd. w przekładzie
(~\loskwa 1958 r.).
Po powstaniu
4 maja 1919 r. ożywiło się ogromnie zainteresowanie
bytem, kulturą, szczególnie zaś poetycką twórczością ludową. W jednym
z najbardziej
poważnych
ośrodków naukowych,
jakim był Uniwersytet
Pekiński działał i wykładał
jeden z pierwszych
chińskich antropologów
i etnografów - prof. Caj Juań-pej.
Nie mógł niestety rozwinąć szerszej
działalności
na polu etnografii.
Zdołano jedynie powołać do życia "Towarzystwo badań obyczajów".
Najwybitniejszy
pisarz współczesny Lu Sun wiele prac poświęcił kul·
turze chińskiej, a przede wszystkim poezji ludowej, wśród nich w pierwszym rzędzie: "Krótka
historia chińskiej
artystycznej
prozy" oraz cykl
wykładów
"Historyczna
ewolucja chińskiej
prozy artystycznej
(1924 r.).
W latach dwudziestych
niektóre
uniwersytety
podjęły prace etnograficzne, i tak np. przy Uniwersytecie
Cinchua w Pekinie otwarto dwa
fakultety
socjologiczny
i antropologiczny.
Pierwszy z nich zajmował
się wyłącznie
badaniami
Chió'czyków,
drugi
mniejszości
narodowych. Podział typowy dla etnografii
burżuazyjnej,
przy zastosowaniu
metodologii nauk społecznych, badaó' dla pierwszej grupy -- a nauk biologicznych dla grupy drugiej.
Ponadto istniały fakultety
antropologii
przy Uniwersytecie
im. Suń
Jut-sena
w Huańczou i przy Katolickim
Uniwersytecie
Fużeń w Pekinie; prace obu fakultetów ograniczały się do badań kultury i bytu mniejszości narodowych.
Fakultetów
socjologii było znacznie więcej, istniały one niemal przy
każdym uniwersytecie,
ponadto przy instytucjach
misjonarskich
o charakterze wyższych uczelni. Prace tych fakultetów
pozostawały pod wpływem "funkcjonalizmu"
zachodnioeuropejskiego.
Wpływom tym ulegał najwybitniejszy
współczesny
etnograf Liń Yueh-hwa,
autor wielu cennych prac etnograficznych.
W trakcie reżymu Kuomintangowskiego
centralną instytucją
naukową
była Chińska Akademia,
w skład której wchodził Instytut
badań spolecznych, kierowany przez prof. Tao Men-che oraz Instytut historii i filologii z czterema
wydziałami:
historycznym,
językoznawczym,
archeologicznym
i antropologicznym.
Przy wydziale
antropologii
działał
oddZIał etnografii.
W wymienionych
instytutach
panował wpływ, modnych
w tym czasie w USA, teorii filozoficznego pragmatyzmu.

�523
Po wyzwoleniu
początkowo
części terytorium
chińskiego,
zarówno
Komunistyczna
Partia Chin, jak czynniki rządowe, położyły główny nacisk na rozwiązanie
drażliwych
zagadnień teoretycznych
i praktycznych
licznych mniejszości narodowych
na terenie Chin.
Prace etnograficzne
podjęte w wyzwolonych
okręgach przygotowały
nową linię badań w tym zakresie. Wyraz tego znajdujemy
w dziełach
Ho Mo-żo i Fan Wen-lama O starożytnej
historii Chin. Nie są to dzieła
bezpośrednio etnograficzne,
dają jednak wiele materiałów
do wyjaśnienia
etnogenezy i etnicznej historii Chin.
Wraz z powstaniem w 1949 r. Chińskiej Republiki Ludowej powołano
trzy Komisje rządowe: północno-wschodnią,
środkowo-południową,
i po_
łudniowo.zachodnią
celem opracowania
etnicznego składu ludności, stanu
gospodarki,
ustroju społecznego, kultury
i bytu rozlicznych narodowości
na terytorium Chin. W skład Komisji weszli również etnografowie. W latach
1951-52 prace Komisji zostały opublikowane,
zawierają
one cenny materiał etnograficzny.
W 1950 r. Państwowa
Rada Administracyjna
podjęła uchwałę o konieczności wykształcenia
kadry pracowników
rekrutujących
się z mniejszości narodowych,
równocześnie
powołano do życia Centralną
Akade·.
mię Mniejszości Narodowych w Pekinie. W 1952 r. przy Akademii powstał
oddział prac etnograficznych,
który skupiał większość chińskich etnografów,
do chwili powołania Wydziału historycznego w 1956 r.
Prace wydziału były publikowane
w serii "Badania zagadnień narodowościowych w Chinach", która poczęła ukazywać się od 1955 r. Ponadto ukazało się wiele zbiorów nieperiodycznych.
W latach 1954---1958
ukazywał się również "Dziennik tłumaczeń
o zagadnieniach
narodowościowych".
Prócz Centralnej Akademii zorganizowano
7 instytutów prowincjonałnych o tym samym profilu co Akademia Centralna.
Prace etnograficzne
były rozwijane i publikowane również przez pracowników
Komitetów prowincjonalnych.
Należy również wspomnieć o pracach muzeów i towarzystw
naukowych, wśród których
żywą działalnością
wyróżniają
się Towarzystwo
Muzułmańskie
i Towarzystwo
Buddystów.
C z e b o k s a r o w podkreśla, że w tym czasie prawie nie istniały badania etnograficzne
nad ludnością chińską, cały niemal wysiłek był skiero\vany na mniejszości narodowe. Niezależnie od opracowań etnograficznych
bardzo rzadkich i sporadycznych, w muzeach gromadził się bogaty materiał
a w literaturze
pięknej znalazło swoje odbicie wiele zagadnień wziętych
z życia i twórczości ludności chińskiej.
Rozdział 5 artykułu
poświęca Czeboksarow przebiegowi reformy rolnej IV Chinach na tle pięcioletniego planu rozwoju gospodarki narodowej.

Przemiany
społeczne i rozwój ekonomiczny
kraju wymagały
WCląZ
rozszerzania i v/ciągania naukowej kadry etnograficznej
do badań terenowych. Z inicjatywy
Komisji do spraw narodowościowych
przy Stałym
Ogólnochińskim Komitecie i Akademii Nauk ChRL zorganizowano 8 ekspedyc,ii terenowych
z udziałem 20 etnografów.
W latach 1956-1957 znacznie ożywiły się stosunki naukowe pomiędzy
etnografami
Chin i Związku Radzieckiego. W roku 1957 wśród pracowników zajmujących
się zagadnieniami
narodowościowymi
doszło do starć
z reprez"ntatami
szkoły funkcjonalnej.
Wszystkie ich prace zostały poddane ostrej krytyce.
Lata 1958 i 1959 były w życiu ekonomicznym, politycznym i naukowym
wieikim skokiem naprzód.
Udział etnografów
w tym pomyślnym ogólnym rozwoju Chin Ludowych miał swoje poważne miejsce. W 1958 r. został powołany przy Akademii Nauk nowy Instytut naukowy badań narodowości z trzema wydziałami: badań narodowościowych,
historii i etnografii. W tymże roku miała
miejsce trzecia konferencja podsumowująca
wyniki prac ekspedycji w żywej dyskusji krytycznej
i samokrytycznej.
Szczególnie ostre dyskusje toczyły się nad zagadnieniami
metodologii
prac etnograficznych.
Na tej
konferencji
został ustalony
i przyjęty
plan prac na lata 1958-1959.
W 1958 r. zaczął ukazywać się periodyk Instytutu
"Minzu Yanjia", którego zadaniem jest propaganda
narodowościowej
polityki Komunistycznej
Partii Chin i władzy ludowej, opracowanie
zagadnień narodowościowych
na podstawie metodołogii marksistowsko-łeninowskiej,
publikowanie
oryginalnych i tłumaczonych
prac dotyczących zagadnień etnografii.
Dobiega
końca
opracowanie
materiałów
50-tomowej
serii
"Zarys
etnografii i historii narodów Chin" - ogromna praca i wielkie osiągnięcie
etno,:rafów
chińskich.
Dział Kroniki rozpoczyna się sprawozdaniem
W. G r i e ł o w a i O.
Kor b e z Sesji poświęconej osiągnięciom i perspektywom
badań ekspedycyjnych archeologów i etnografów.
W sierpniu 1959 r. Wydział nauk historycznych
AN ZSRR oraz plenum Instytutu
historii kultury
materialnej
i Rada naukowa
Instytutu
etnografii zorganizowały sesję poświęconą dotychczasowym
wynikom prac
ekspedycji terenowych i dyskusji nad 7-letnim planem badań naukowych.
S. P. T o ł s t o w, dyrektor Instytutu Etnografii określił zadania radzieckiej etnografii, grupując je w trzech punktach:
1. badania etnograficzne
nad współczesnością, 2. zagadnienia związane z problemem narodowościowym, 3. problemy związane z genetyką - przede wszystkim zagadnienia
historii społeczeństwa
pierwotnego.
Na Radzie naukowej 1. E. K r u p i a n s k a j a wystąpiła z referatem
,.Badania bytu robotniczego. Wyniki i perspektywy".

�52;")
Tiurkowie nie zawsze uważali siebie za członków narodowości uzbeckiej, Uzbecy zaś nie zawsze włączali ich w swój skład. W rezultacie zwyczaj używania
przez ludność miejscową
nazwy "Uzbecy" w odniesieniu
tylko do plemion desztikipczackiego
pochodzenia,
nazwy nie obejmującej
ogółu ludności
uzbeckiej
oraz brak zainteresowania
dla tego zjawiska
przez naukowców,
doprowadziło
do powstania
wątpliwości
w literaturze
historyczno-etnograficznej,
czy Tiurkowie
należą do narodu
uzbeckiego,
czy też stanowią narodowość odrębną.
Wspólnota językowa, podobne obyczaje i tryb życia dowodzą o niewątpliwej
przynależności
obu grup plemion napół koczowniczych
do narodowości uzbeckiej. Istniejące różnice wśród nich są raczej o charakterze
lokalnym, \V zależności, jak daleko znajdują się miejsca ich zamieszkania
od ośrodków
miejskich
i innych większych
osiedli. Różnice te szybko
zacierają
się wskutek
przeobrażeń,
jakie zachodzą w ich życiu współczesnym.

&lt;::
T. A. Ż ~ a n k.o. i B. Ch. Kar a m y s z e \V a złożyli sprawozdanie
z prac
~rodkowoazJatyckleJ
ekspedycji
oraz ze stanu przygotowań
materiałó
do atlasu Środkowej
Azji i Kazachstanu.
L. P. Potapow
poinformow~
o postęp~ch
?rac Tuwińs~iej
kompleksowej
ekspedycji
archeologiczno-:tnograflczneJ •
M. G. Lewm złożył sprawozdanie
z wykopalisk
na terenie
T
Czukczy, N ~ N. Czeboksarow
zaś podsumował
wyniki badań terenowych
w latach 19;)7-1958 w Chińskiej Republice Ludowej.

C!'

kaskiego

S. Czitaja wygłosił referat
atlasu etnograficznego".

pt. "Cel, zasady

Ref~raty były niezwykle żywo dyskutowane,
r~so~ama
oka~an? zagadnieniu
ustosunkowania
zjawisk w zyClU I kulturze
współczesnej.

i metody

układu

Kau-

szczególnie wiele zaintesię do tradycjonalnych

SOWIETSKAJA
ETNOGRAFlJA
Z. 1, Moskwa, 1960 r.
B. Ch. Kar a m y s z e wa;
Etnograficzna
(Historyczno-etnograficzne
dane).

grupa

"Tiurków"

Cz. M. T a k s a m i: Współczesne

w składzie

osiedla

i mieszkania

Niwków.

Uzbeków

" ~aród .uzbecki można podzielić na dwie grupy etniczne, zasadniczo
:ozn~ące S.lę między sobą: 1. grupę stanowi
ludność
osiadła,
rolnicza
I
ml~szkancy .,~~ast, nie posiadający
podziału
plemiennego,
popularnie
z:vam "s~rtaml
I grupę
2-gą, do której zalicza się ludność napółkoczowmczą, ktora zachowała podział plemienny
i częstokroć używa nazw plenllennych.
B. C~. Karamyszewa
poświęca swój artykuł tej drugiej grupie.
PlemIOna koczownicze
dzieli Karamyszewa
również na dwie grupy.
Do grupy liczniejszej
należą plemiona, które wywodzą się od Uzbeków
z okresu
des~tikipczackiego:
Mangut,
Kungrat,
Ming, Saraj,
Katagan,
NaJman, Lokaj, Durman, Kanagas, Kauczin i inni.
Nazwa ,,~~becy" stosowana ongiś przez ludność Azji Środkowej i bardzo . c~ęsto d~ls przez mieszkańców
Uzbekistanu
i Tadżykistanu
obejmuje
własme plemIOna desztikipczackiego
pochodzenia.
. D~ugą. grupę plemion stanowią
potomkowie
historycznych
plemion
hursklch
I mongolskich,
które przywędrowały
do Środkowej
Azji przed
Uzbekam.i .deszt.ikipczackimi.
Większość tych plemion zasymilowała
się
z ludami IranoJęzykowymi
międzyrzecza
Amu-Darii
i Syr-Darii
zwane
:\Tawerannachr,
przekazując
im swój język tiurski, weszła w skład narodo~oŚCi u~beckiej.
Nieznaczna
tylko część plemion zachowała
swoje
nazwy plemienne,
są to: Karłukowie,
Tiurkowie,
Barłasowie
Kalta-tai
Busa-bazari
i Mugułowie. Za wyjątkiem
Mugułów i częŚCiow; Karłuków'
pozostale ~lemiona tej grupy są objęte ogólną nazwą "Tiurków"
prze;
ludnosc mIejSCową i w literatUrze.

--

"

Autor poprzedza
właściwy
temat swego artykułu
krótkim
obrazem
osiedli i domów Niwków z okresu przed Rewolucją Październikową.
Z dawien dawna osiadli na wybrzeżach
dolnego biegu rzeki Amur
i wybrzeżach
zatoki Amurskiej
Niwkowie żyli i mieszkali w niezwykle
prymitywnych
warunkach.
Osiedla ich były dwojakiego rodzaju - letnie
i zimowe. W okresie wiosny, lata i póżną jesienią zamieszkiwali
w pobliżu łowisk rybnych,
bowiem
rybołówstwo
było podstawą
ich życia
i zarobków. Do osiedli zimowych, rozrzuconych
najczęściej w lesie, wracali późną jesienią.
Dom zimowy była to zazwyczaj napół ziemianka
bez okien i pieca,
wgłębiona w ziemię 90 cm. - 1.10 cm.; zewnątrz miała formę półkolistą
przypominającą
pagórek ziemi, wewnątrz
natomiast
pomieszczenie
miało
kształt
czworokąta.
Cztery słupy wspierały
ściany jamy, między nimi
ustawiano
obok siebie szczelnie żerdzie, zgięte ku środkowi
w swojej
górnej części, lecz nie krzyżujące się, formując w ten sposób kwadratowy
otwór, pozostawiony
dla ujścia dymu i dopływu światła.
Zerdzie były
na zewnątrz obłożone suchą trawą, sitowiem lub darniną i zasypane po
wierzchu ziemią. Zejście do pomieszczenia
prowadziło po kłodzie z wrębami w miejsce stopni lub po stopniach ubitych z ziemi. W środku pomieszczenia znajdowało
się ognisko w kształcie kwadratowej
ramy wypełnionej ziemią. Wzdłuż ścian biegły legowiska zbite z desek.
Mieszkania
naziemne
z reguły jednoizbowe
były dość powszechne.
Dom miał niskie ściany i masywny
dach w formie dwuspadowej.
Ten
typ domu był czworokątny,
często kwadratowy.
Ściany były z cienkich
bierwion, których końce wchodziły \V czopy belek pionowych. Dwuspado-

�52G
wy dach z jodłowych krokwi, pokryty był trzciną lub trawą umocowaną
po wierzchu żerdziami, spoczywał na wiązarowej belce i zrębach. Dom posia.dał jedne drzwi w ścianie długiej i najczęściej
siedem okien, zaciągmętych rybią skórą lub papierem
chińskim. Legowiska - ławy biegły
wokół czterech ścian wnętrza,
ogrzewanego
dwoma ogniskami. Pośrodku
domu znajdował
się kwadratowy
pomost z desek, na którym zimą karmiono psy.
Podobne domy i napół ziemianki były powszechne również u Nanajców, Ulczów, Negidalczyków
i u niektórych ludów grupy Ewenków z wybrzeża Ochockiego.
Osiedlający się Rosjanie na terenach dolnego biegu Amuru wprowadzili
budownictwo
zrębowe, przyjęte przez Niwków. Wraz z rozpoczynającym
się rozkładem
wielkiej
rodziny
patriarchalnej,
obok wielkich
domów
mieszkalnych
rozpoczęto budować pomieszczenia dla małych rodzin kilkuosobowych.
Letnie mieszkania
Niwków były stawiane
bądź to bezpośrednio
na
ziemi, bądź to na palach ponad poziom ziemi. Budynki te miały dach
dwuspadowy,
pokryty trzciną, do drzwi prowadziła
prymitywna
drabina
(kłoda z wrębami w miejsce stopni). Tak jak w domach zimowych wokół
ścian biegły nary, ognisko znajdowało
się w środku pomieszczenia.
Do
dziś utrzymały się pomieszczenia letnie, używane w czasie połowów w postaci kopulastych
lub dwuspadowych
szałasów.
Dla kobiet
rodzących
budowano specjalne szałasy dwuspadowe lub stożkowate.
Z pomieszczeń gospodarczych
należy wymienić stodoły wzniesione na
palach i spichrze na żywność i suszenie ryb. W czasach starszych budo_
wano domki dla oswojonych
niedźwiedzi
i rodowo-obrzędowe
kapliczki.
Schrony dla psów w postaci szałasów utrzymały
się do dziś. Zarówno
domy mieszkalne, jak budynki gospodarcze nie były z zasady ogrodzone.
Prócz domów mieszkalnych
w ośrodkach
kołchozowych
znajdują
się
magazyny, spichrze, kużnie, warsztaty
remontowe,
sklepy, łaźnie, piekarnie, stajnie itp. Budynki te wznoszone są w pobliżu wybrzeży.
Kołchozy są również ośrodkami kultury i oświaty. Każdy z nich ma
swoją szkołę, przychodnię
lekarską,
klub lub czytelnię i dom kultury.
Kołchozowe osiedla są zelektryfikowane
i zradiofonizowane.
Obok rybołówstwa,
Niwkowie zaczęli zajmować się hodowlą i ogrodnictwem na działkach
przyzagrodowych.
W budownictwie
zaszły wyrażne zmiany na lepsze. Zrębowe domy są
wzniesione na podbudówce
z grubych bierwion wysokości 26 30 cm.
D0m składa się z 17 - 19 wieńców, ściany wewnątrz są gładko obciosane.
Kąty wieńców są zwieńczone w tzw. "łapę", lub "czaszkę". Współczesne
domy posiadają
drewnianą
podłogę, pod którą
znajduje
się piwnica.
Konstrukcja
domu i dachu jest konstrukcją
nie różniącą się od ogólnie
przyjętych form budownictwa
drewnianego.

Dla ochrony domu przed zimnem i wilgocią na wysokości mniej więcej dwóch, trzech wieńców, w odstępie 30---40 cm. od ściany biegnie wokół
domu tzw. "zawalinka" - przyzba w rodzaju ramy napełnionej ziemią.
Solidnej konstrukcji
dachy pokryte są dranicami,
papą itp. Fronton
domu jest poszyty pionowymi deskami. Dom zazwyczaj posiada 4 jednoskrzydłowe
okna. Ściany wewnątrz
i zewnątrz są oblepione gliną i bielone. Podłogi, futryny
drzwi i okien pokryte są farbą olejną. Popularne
stały się również budynki z sienią, jako miejscem na skład zapasów na
zimę i sprzętu go~podarczego.
Domy są zaopatrzone
w piece ruskie i płyty kuchenne,
oświetlone
elektrycznością
lub lampą naftową. Meble są raczej fabryczne,
niektóre
przedmioty, jak taborety i stoły są czasami wykonywane
przez Niwków.
Kobiety niezwykle dbają o estetykę i czystość wnętrza. Jednoizbowe
wnętrze najczęściej
jest podzielone na dwie części przepierzeniem
z desek - w ten sposób powstają dwa pomieszczenia.
Jeżeli nie ma przepierzenia, piec jest ustawiony
w takim odstępie od ściany ażeby tworzyć
kącik na kuchenne sprzęty i zajęcia gospodarcze.
Ten typ mieszkania jest dziś powszechny nie tylko wśród Niwków ale
wśród mieszkańców
innych narodowości
tam osiadłych.

.1'

l

I

.•

Dyrekcja
i katedra
historii Krasnodarskiego
Instytutu
Pedagogicznego zamieszcza
notatkę
poświęconą
pamięci
zmarłego
dnia 22 lipca
1959 r. Michaiła Władimirowicza
P o kro w s k i e g o, doktora nauk historycznych, kierownika
katedry historii Krasnodarskiego
Państwowego
Instytutu Pedagogicznego.
Pokrowski miał za sobą ponad 30 lat pracy naukowej i dydaktycznej
w chwili śmierci. Był uzdolnionym
i głębokim
badaczem
naukowym;
większość swych prac poświęcił
problemowi
historii narodu Adygejskiego.
M. W. Pokrowski
urodził się w 1897 r. w wiosce Ardon na terenie
obecnej Północno-Osetyńskiej
ASRR; po ukończeniu
Instytutu
Krasnodarskiego
pracował
w wielu państwowych
instytucjach,
by w końcu
od 1928 r. zdecydowanie
przerzucić
się na pracę naukowo-badawczą,
włączając
się do ekspedycji
archeologicznych
na Kaukazie,
organizowanych przez AN ZSRR. Od 1941 r. był kierownikiem
katedry historii przy
Instytucie.
Z prac jego należy wymienić
przede wszystkim
pracę doktorską
"Zarys
społeczno-ekonomicznej
historii
plemion
adygejskich
w końcu
XVIII w. i pierwszej połowy XIX w." oraz "Rosyjsko-adygejskie
stosunki
handlowe"
i "Wojenne działania w Noworosyjsku
i na Tamańskim
póL
wyspie w czasie Wojny Krymskiej
w latach 1853-1856".
W dziale "Krytyki i bibliografii"
G. Masłowa zamieszcza ocenę pracy
1. E. T u g u t o w a, Materialna kultura Buriatów, wydana przez Syb2ryjski
wydział AN ZSRR v\' Ułan- Dde (1958 r.).

�529
Książka 1. E. Tugutowa jest pierwszą pracą pOswlęconą historycznoetnograficznym
badaniom kołchozowego ułusu Buriatów.
Książka składa się z ośmiu rozdziałów:
1. Socjalistyczna
przebudowa
wiejskiego
gospodarstwa,
2. Zmiany w narzędziach
pracy, 3. Rzemiosło,
4. Domy i osiedła, 5. Ubiór, 6. Pokarm, 7. Rodzinno-małżeńskie
stosunki:
Obrzędy
weselne,
8, Pogrzeby,
po czym następuje
zakończenie
i spis
żródeł i literatury.
Praca jest oparta na bogatym i naj nowszym materiale
faktograficznym. Ponadto sumiennie opracowane
jest zagadnienie
wpływu Rosjan na
różne strony kultury
materialnej
Buriatów.
Książka jest napisana
prostym, żywym językiem.
Masłowa kończy recenzję uwagą pod adresem
wydawców
o zbyt małym nakładzie
tej interesującej
książki, zarzuca
skąpe ilustracje,
niestarannie
wykonane.
Spośród wielu recenzji
działu "Krytyki
i bibliografii"
należy wymienić recenzję N. A. Kisliakowa
(str. 162-168) o książce Bazylego N ik i t i n a pt. Les Kurdes. Etudes sociologiques
et historiques
z przedmową
Louis Massignon, wydaną w Paryżu w 1956 r. Dzieło ma 15 map i 12
plansz.
B. N i k i t i n w chwili wybuchu pierwszej wojny światowej był konsulem rosyjskim
w Iranie,
obecnie mieszka
w Paryżu;
jest on jednym z najwybitniejszych
specjalistów w zakresie historii i etnografii Kurdów. Recenzowana praca jest dorobkiem naukowym całego jego życia. Autor
na podstawie
swoich bezpośrednich
obserwacji
i literatury
daje szeroki
i wielostronny
przegląd historii, etnografii, folkloru i literatury
Kurdów,
analizuje
sytuację
tego rozdrobnionego
i rozsypanego
po wielu krajach
narodu, czyni swoje przypuszczenia
co do dalszego ich losu.
Kisliakow interesuje
się w tej książce tylko rozdziałami
dotyczącymi
etnografii
Kurdów
i dość szczegółowo
je analizuje;
recenzję
kończy
uwagą, że jest to wielka monografia o naj bogatszym materiale do historii,
etnografii,
literatury
i folkloru Kurdów.
"SOWIETSKAJA
ETNOGRAFIJA"
Z. 2, 1960 r., Moskwa
Zeszyt drugi "Sowieckiej
Etnografii"
z 1960 r. rozpoczyna się artykułem okolicznościowym
Redakcji czasopisma: "Zwycięstwo
idei leninowskich z okazji rocznicy 90-lecia urodzin W. 1. Lenina" (22 kwietnia 1960 r.).
T. A. Z d a n k o:
etapie

historycznym.

kOlcej

Azji

na drodze

Leninowska
(Problem

polityka

rozwoju

narodowościowa

socjalistycznych

na

narodowości

nowym
Srod-

do komunizmu).

Teoretyczne założenia w zakresie problemu
poświęcony
był XXI Zjazd KPZR, \vymagają

narodowościowego,
którym
opracowania
szeregu za-

sadniczych zagadnień w ramach nauk filozoficznych,
historycznych,
etnograficznych,
ekonomicznych,
prawniczych.
W liczbie zadań etnografii
radzieckiej
najpoważniejszym
problemem
badań naukowych
jest konsolidacja
narodowości
socjalistycznych
i ściśle
z nią związane
zagadnienie
o drogach
rozwoju
małych
narodowości
i grup etnograficznych
w okresie budowy społeczeństwa
komunistycznego.
Wśród różnorodnych
narodowości
Związku Radzieckiego
najtrudniejszym elementem badań etnograficznych
są ludy Środkowej Azji; zagadnienia narodowościowe
szczególnie były tam drażliwe
zarówno przed Rewolucją Październikową,
jak i w pierwszym
okresie po niej.
Podstawowe
narodowości
Środkowej
Azji ukształtowały
się drogą
zawiłych migracji i dyfuzji trwających
tysiąc lat.
W skład Uzbeków, Tadżyków,
Turkmenów,
Kirgizów
i Karakałpaków weszły różne plemiona i narodowości z okresu starożytności i średniowiecza, zachowując niektóre cechy etnograficzne,
wyniesione z tych okresów i stare nazwy etniczne, których używały aż do czasu Wielkiej Rewolucji Pażdziernikowej.
Warunki
historyczne
nie sprzyjały
konsolidacji
ludów
Środkowej
Azji; podbite przez Rosję carską w drugiej połowie XIX w. chanaty: Bucharski, Chiwiński i Kokandzki były ekonomicznie i w rozwoju społecznym
ogromnie zacofane. Poszczególne narodowości
rozsypane po różnych chanatach przechodziły
drogą podbojów z jednego do drugiego; praktykowane też były masowe przesiedlania
miast, kiszłaków i całych okręgów.
Panujące
stosunki
feudalne
przeplatały
się z przeżytkami
ustroju
patriarc hal no- rodowego.
Mimo tak niesprzyjających
warunków
dla konsolidacji,
zaczynał się
'""śród ludów Środkowej
Azji kształtować
wspólny język, byt i kultura
dzisiejszych
narodowości.
W świadomości
rozlicznych
grup i podgrup
rodowo-plemiennych
Turkmenów,
Kirgizów
i Karakałpaków
przetrwały
pojęcia o wspólnocie pochodzenia.
W zawojowanych
przez Rosję carską chanatach
mimo niewielkich
zmian jakie zaszły w życiu i bycie poszczególnych ludów Środkowej Azji,
zaczęły się jednakże kształtować formy przyszłych narodowości burżuazyjnych, proces zresztą
niezakończony,
aż do Rewolucji
Pażdziernikowej.
W tym okresie skład etniczny poszczególnych
ludów pozostał bez zmian.
Po Wielkiej
Rewolucji
Pażdziernikowej
została
powołana
Komisja
do spraw narodowościowych
ludów Azji Środkowej,
która pod przewodnictwem W. W. Kujbyszewa
i M. W. Frunze oraz pod osobistym wglądem W. 1. Lenina objęla swym działaniem
tereny dawnych
chanatów
Bucharskiego i Chiwińskiego oraz Turkmeńską
SRR.
Proces konsolidacji
ludów Azji Środkowej
toczy się dalej. Świadectwem tego są przeprowadzane
co pewien czas spisy ludności. Analiza ich
wykazuje
znikanie małych grup etnograficznych.
H -

..Lud".

t. XLVII

�531
Szereg ekspedycji
kompleksowych
obejmuje
swoimi szczegółowymi
badaniami
nie tylko zasadnicze grupy mieszkańców
Środkowej
Azji lecz
również małe grupy etnograficzne.
Pamiro-Fergańska
ekspedycja
zakończyła
badania
nad ludnością
doliny Fergańskiej.
Ukazały
się prace monograficzne
S. 1. Inogamowa,
J. P. Winnikowa
i L. S. Tołstowej.
Chorezmijska
ekspedycja
wydała
szereg publikacji
o ludności osiadłej na nizinach Amu Darii.
Na terenach
Czardżouskiego
obwodu działa ekspedycycja
Środkowoazjatycka zorganizowana
przez Instytut Etnografii
AN ZSRR przy współpracy etnografów
Republik:
Uzbeckiej,
Kazachstańskiej
i Tadżykistańskiej.
Zdanko zwraca uwagę na doskonałą pracę etnografa
uzbekistańskiego,
O. A. Suchariewej,
nad składem etnicznym ludności miast dawnego chanatu Bucharskiego.
Zdaniem jego dalsze prace ekspedycji
powinny być
skierowane na trzy zasadnicze problemy: 1. Badania nad procesami konsolidacji wewnętrznej
każdego ludu, na skutek zacierania się podziału rodowo-plemiennego
i jego pomniejszającego
się stopniowo znaczenia. 2. Badania nad procesami jednoczenia się małych grup narodowościowych
z dużą
narodowością; 3. Badania, związane z współczesnym etapem historycznymprzejścia do komunizmu
- nad procesem zbliżania się ku sobie narodo··
wości socjalistycznych
ZSRR, na bazie rozwoju ich współpracy
i przyjażni.
Zdanko
kończy artykuł
uwagą o potrzebie
rozwinięcia
badań nad
wzajemnymi
stosunkami
narodów Środkowej Azji i rozwiJaJącymi się stosunkami
międzynarodowymi.
Jest to jego zdaniem problem
w okresie
budowy komunizmu o dużym znaczeniu.
"SOWIETSKAJA
ETNOGRAFIJA"
Z. 2, lVIoswa, 1960 r.
W. A. A l e k s a n d r o w:
Rosyjskie
budownictwo
Wschodniej
Syberii w XVII do pocz. XVIII wieku.

mieszkaniowe

we

Materiały
o najwcześniejszym
budownictwie
osiedleńców
rosyjskich
na Syberii są niezmiernie rzadkie. W zasadzie są to tylko dwa dokumenty:
spis wsi klasztornych
z 1679 r. i spis oberż z 1704 r. m. Jenisejska, ponadto
poszczególne dokumenty
z powiatów Jenisejskiego
i Mangazejskiego,
rozrzucone po różnych archiwach.
Spis zabudowań
wsi klasztornych
uwzględnia
tylko mieszkańców
i budynki
bezpośrednio
związane z klasztorem.
Spis oberż jest bardziej
szczegółowy, sporządzony na rozkaz cara Piotra 1. Jest to cenny dokument,
gdyż podaje rozmiary
budynków
i obejścia, opisuje typy domów i budynków gospodarskich.
Natomiast pomija zupełnie układ wewnętrzny
budynków.

i

Na podstawie
obu SpiSOW Aleksandrow
stwierdza,
że w tym okresie
nie było zasadniczych
różnic między budownictwem
wiejskim i miejskim.
Osiedleńcy rosyjscy na Syberii przynieśli
z sobą rodzime wzory budownictwa
i zasady konstrukcji,
natomiast
miejscowe
warunki
tzn. bogactwo budulca i nieliczenie się z obszarem ziemi oraz surowy klimat wywarły swój wpływ na wygląd i rozkład budynków. Średnio obszar zajmowany pod budynki jednej zagrody wynosił ok. 100 m~. Działka budowlana miała zazwyczaj
kształt prostokątą,
jej krótszy bok przylegał
do
ulicy. Dom frontem wychodził na ulicę, za domem rozciągał się ogród.
W okręgu Jenisejskim w XVII w. dość szerolko były rozpowszechnione
trzyizbowe
budynki
(izba mieszkalna,
sień, komora), coprawda
komora
\V XVII
w. nie była pomieszczeniem
mieszkalnym;
chociaż gdzie niegdzie
zaczęto ją ogrzewać, celem wykorzystania
na pomieszczenie
mieszkalne.
Budynki okręgu Jenisejskiego
wyróżniały się dużymi rozmiarami;
długość domu trzyizbowego sięgała nieraz 18-19 m. Izby mieszkalne w mieście były mniej więcej 6,2X6,2 m., na wsi rozmiary
izb były podobne.
a nieraz i większe. W obejściu zagrody znajdowały
się często inne budynki mieszkalne,
które podnajmowano.
Rozmiary sieni i komory zazwyczaj odpowiadały
rozmiarom izby mieszkalnej.
Trzyizbowe budynki mieszkalne
były wznoszone na tzw. "podkleciu"
(pcmieszczenie
dolne, rodzaj nisko położonego parteru);
gdy podkleć stawała się pomieszczeniem
mieszkalnym,
dom przybierał
wygląd budynku
dwupiętrowego.
Pomieszczenia
gospodarcze umieszczano bardzo często pod budynkami
mieszkalnymi,
pod sienią lub komorą. Oddzielnie stawiano tzw. sienniki
(pomieszczenie na siano); gdy chlew miał odrębny budynek, siennik znajdował się nad nim. W zagrodach wiejskich budynki gospodarcze były stawiane odrębnie.
Prawie każda zagroda wiejska i dom miejski posiadał własną łażnię
w odrębnym budynku, jednoizbową
lub z sienią. Prócz tego każde niemal
obejście posiadało piekarnię,
czy to w obrębie zagrody czy to naprzeciw
domu z drugiej strony ulicy, tak, jak i łażnię·
Podwórko było ogrodzone płotem z dwuskrzydłowymi
wrotami, ogro_
dy otaczał częstokół.
W okręgu Jenisejskim
była duża ilość młynów wodnych,
a wewnętrznym rozkładzie budynku mieszkalnego nie ma właściwie
żadnych
informacji,
poza jedyną
wzmianką
o tzw. kaziance;
było to
przepierzenie
z desek w sieni lub izbie, z drzwiami.
Wszystkie budynki były zrębowe lub słupowe. Słupowa technika budownictwa była stosowana raczej w budynkach
gospodarczych.
Sień była
przybudowana
do izby razem z komorą. Sień i komora najczęściej
nie
posiadały sufitu. Podłogi były wyłożone tarcicą. Wszystkie budynki pokrywano dranicą, rzadziej słomą.

�533
We wzmiankowanych
na wstępie spisach znajduje się dość szczegółowy
opis okien, których w budynku mieszkalnym
znajdowało
się od 5 do 8.
W ogrzewanych pod kleciach również umieszczano okna. W okna wprawiano mikę, w którą ten teren obfitował.
Podobne
typy budynków
były charakterystyczne
dla całego kraju
Jenisejskiego,
nawet w mieście Mangasie nad rzeką Taz, mimo braku
lasów, budynki były trzyizbowe.
Cechą charakterystyczną
wszystkich
budynków
był tzw. most, tzn.
wzniesienie
z bierwion ułożonych w dwa trzy rzędy, służące, jako fundament domów mieszkalnych
na błotnistych,
nisko położonych gruntach.
Budownictwo
kraju Mangazejsko-Turuchańskiego
było mniejsze rozmiarami od budownictwa
kraju Jenisejskiego, zawsze jednak przynajmniej
dwuizbowe.
Charakterystyczne
dla tego terenu
było kryte
podwórze
wiąi,ące w jedną całość budynki mieszkalne
i gospodarcze;
służyło one
równocześnie jako schronisko dla bydła w czasie ostrych zim.

nina

G. W. S z i P u n o w a, Szt1!ka ludowa
i hafty).

Komi (Tkaniny

wzorzyste,

dzia-

Artykuł Szipunowej
jest oparty na materiałach
zebranych
przez ni4
w latach
1928-1931
oraz na zbiorach
krajoznawczego
muzeum miasta
Syktywkar
w Komi ASRR i ostatnich jej pracach w terenie. Jest to dosĆ'
szczegółowy
opis stroju głowy, koszul kobiecych,
ręczników,
pończoch,
rękawiczek i pasów tkanych lub wyszywanych
z końcu XIX w. i na pocz.
XX. Barwne nici do tkanin i haftów były farbowane
w domu przez Komiaczki przy zastosowaniu
farb kupnych
lub roślinnych,
wyrabianych
domowym sposobem. Jako barwniki
naturalne
używano kwiatu przytulii
dla koloru czerwonego, natomiast sok z korzenia tej rośliny daje piękny
żółty kolor. Kwiatów i liści janowca używano dla koloru żółtego, dla kolonI
zielonego używano liści brzozowych. Kolor pomarańczowy
lub czerwonożółty wydobywano
z tzw. brodatych
porostów na pniach brzozy, sosny
lub jodły. Dla wydobycia barwy czarnej używano szczawiu, który zbierano
w okresie kwitnienia, lub "błotnej rudy" wraz z korą olchową oraz indygo
i granatowy
sandał (ekstrakt
czerwonego drzewa); te ostatnie barwniki,
były kupowane, podobnie jak indygo-karmin,
który preparowano
z przemieszką koperwasowego
oleju. Widłaki przygotowywane
w specjalny sposób
były używane, jako barwnik
granatowy.
Barwniki
roślinne dawały najbardziej trwałe kolory, wymagały jednak dużo inicjatywy i pomysłowości.
a poza tym proces ich przygotowywania
był skomplikowany.
Wymienione
barwniki
stosowane
były przy farbowaniu
nici wełnianych.
Nici lniane
i konopne były barwione wywarem z huby brzozowej tzw. kap. Wejście
do uLytku farb anilinow~'ch wyparło barwniki
roślinne, szczególnie przy
farbowaniu
lnu.

Poza strojem głowy, koszulami kobiecymi, pasami męskimi i kobiecymi,
rękawiczkami
i pończochami, reszta części ubioru nie była niczym ozdobiona.
Strój kobiecy zachował dłużej swoją etniczną specyfikę; podstawową
jego częścią była koszula z długimi rękawami,
zwęzaJącymi
się przy
dłoniach. Koszula składała się z dwóch części, górnej z cienkiego, białego
płótna i dolnej z grubszego płótna. Wykrój szyi ściągnięty był wąską lamówką, zapiętą na guzik. Na koszulę wkładano sarafan, który miał kilka
odmian, naj starszą z nich był tzw. "szu:;zun" z białego płótna z drukowanym wzorem granatowym.
Na sarafan wkładano fartuch, zebrany w wąską
lamówkę na wysokości piersi, związany na plecach. Sarafany
i fartuchy
były najczęściej z tkanin fabrycznych.
Pasy z długimi, bogatymi
frędzlami
były zawiązywane
na lewym
boku. Latem i zimą Komiacy nosili kolorowe wełniane pończochy z jaskrawymi wzorami. Latem zarówno kobiety jak mężczyżni nosili rodzaj półbucików z szerokimi, płaskimi noskami, ze sznurowadłami
z wełny, czarnego lub brązowego koloru; zimą używane były powszechnie walonki.
Dziewczęta nosiły na głowie opaskę, ozdobioną z przodu wzorem tkackim lub aplikacją,
z tyłu spadały na plecy długie wstążki, przy głowie
przewiązane
w kokardę.
Młode kobiety nosiły opaskę ze zwiniętej chustki, której końce wiązały
z tyłu. W niektórych
okręgach noszono sorokę, podjętą nieco wyżej nad
czołem i płasko opadającą
na plecy, lub chusteczkę
kumaczową,
której
końce zawiązywano
nad czołem.
Plecy kobiecej koszuli były ozdobione pasem (naplecznik) z tkanym
czerwonymi nićmi wzorem, to samo naszycie obiegało wykrój szyi i rozcięcie z przodu; ozdobione nimi były także rękawy. Dół koszuli nie był
obszyty w zasadzie nigdy wzorem tkanym, za wyjątkiem
koszuli darowanej teściowej
przez synową. Tkany wzór "napleczników"
był podobny
do wzorów, którymi
ozdabiano
ręczniki.
Krój koszuli Komiaków
był
identyczny z wykrojem
koszul ludności rosyjskiej.
Pasy, rękawice
i pończochy wykonane
prymitywną
techniką
odznaczały się natomiast
pięknym rysunkiem
zdobniczym.
Pasy były noszone
przez dorosłych i dzieci; (dl. 120 cm, 220 cm, szer. 1,5 cm, - 5 cm).
Zasadnicze wzory używane przy tkanych pasach były to romby, krzyże, kropki, orna met w kształcie litery II proste i ostre kąty. Kompozycja
wzoru oparta była na motywie centralnym
i motywach
uzupełniających.
Linii okrągłych
we wzorach na pasy nie stosowano. G. \V. Szipunowa
szczegółowo opisuje technikę tkania i wiązania pasów.
Wzory wykonywane
na rękawiczkach
i pończochach
były podobne.
Najczęściej
spotykanymi
ornamentami
tych
części ubioru
Komiaków
były: kwadraty,
romby, trójkąty, grzebyki, siatki, krzyże, ostrokąty, linie
proste, faliste
i zębate.
Wielkie figury
romboidalne
lub kwadratowe

�53;&gt;
otoczone były ornamentem
grzebykowym.
W środku kwadratowych
motywów umieszczono
jeden lub cztery kwadraciki,
w romboidalnych
podobnie - romby. Linia zębata lub prosta łączyła i dzieliła różnorodne
ornamenty.
Autorka dzieli rękawice wg wzorów zastosowanych
na nich na 4 grupy. Pończochy miały podobny ornament,
jak rękawice.
Z kolei autorka
omawia wzory tkane czerwoną nicią na ręcznikach
płóciennych i kobiecych koszulach, chusteczkach
z płótna i męskich pasach
tkanych.
Rysunek
ornamentu
jest zawsze geometryczny.
Ręczniki jako
zasadnicza część składowa posagu były ozdabiane naj bogaciej.
Utrzymały się one do dziś, jednakże do ornamentu
zdobniczego weszły
nowe elementy, jak np. stylizowana
postać ludzka, zwierzęca itp.
Ręczniki i pasy miały swoje poczesne miejsce w trakcie obrzędów
weselnych; panna młoda obdarowywała
nimi pana młodego i jego krewnych. Ceremoniał
darowywania
pasów uwzględniał
hierarchię
rozdawania
darów:
najlepszy
przekazywano
panu młodemu,
po czym otrzymywał
chrzestny
ojciec pana młodego i ojciec rodzony. Przygotowywano
też
większą ilość pasów na tzw. "wiązanie pasami podarków".

nego

S. B. R o ż d z i e s t w i e n s k a j a, Zagadnienie
(Tace kute wyrobu ludowego Dolnego Tagiłu).

przemysłu

N. N. Czeboksarowowi
na określenie zasadniczych
linii rozwoj u gospodarczo-kulturalnych
związków narodów Nadbałtyckich
we wczesnych okresach ich historii oraz na określenie
charakteru
tych związków.
Na podstawie
materiałów
wykopaliskowych
można postulować,
że
już w okresie mezolitu
na ziemiach
Wschodniej
Europy rozpoczął się
ruch osiedleńczy, poczynający
się od terenów Północnej Polski i prawdopodobnie
Białorusi.
Wykopaliska
większej
części Litwy
oraz terenu
obecl:ego obwodu Kaliningradzkiego
z tego okresu są typu kultury
świderskiej, tak charakterystycznej
dla terenów Polski.
Odkrywki
kultury
świderskiej
należy
przypisać
grupom
ludności
koczowniczej lub napół koczowniczej, myśliwych i rybaków. Można przypuszczać, że były to grupy związane
z grupami
póżno-paleolitycznymi
z terenów Wschodniej Europy, posługującymi
się językiem paleoeuropejskim.
Prócz zabytków kultury świderskiej
na terenach Estonii, Łotwy i Litwy oraz obwodu Kaliningradzkiego
odkryto
zabytki z okresu mezolitu.
Najbogatsze
w zabytki
tego okresu jest stanowisko
archeologiczne
na
torfowiskach
Kynda.
\"l
drugiej połowie III wieku p.n.e. niemal na cały teren Wschodniej
Przybałtyki
napłynęły
nowe fale plemion fińskich, które wchłonęły
nieliczną miejscową ludność - potomków plemion z okresu mezolitu kultury
kyndajskiej.
Ceramika,
kamienne
narzędzia
i inne przedmioty
z tego
okresu świadczą o ścisłych związkach
gospodarczo-kulturalnych
plemion
przybaltyckich
z. plemionami osiadłymi na tererJach polożony&lt;:h na wschóct
i południe od Estonii, Łotwy i Litwy.
W końcu III w. i na pocz. II w. na ogół jednolita kultura zwana przez
autora kulturą ceramiki jamowo-grzebykowej
zaczęła się różnicować, tworZ;IC kilka wariantów,
odpowiadających
tworzącym się w tym czasie fińskim grupom plemiennym. Dwie najwyrażniej
różniące się grupy zabytków
z tego okresu to grupa zachodnia zabytków Kuczeme i grup) wschodnia,
obejmująca
teren południowo-wschodniej
Estonii i północno-wschodniej
Łotwy. Być może już w tym czasie zaczęły powstawać
zalążki dzielnic
historyczno-etnograficznych.
Skromne
dane mówią również
o związkach
północnej
Zstonii
ze
Szwecją i wyspą Gotland.
Minimalna
ilość zabytków
archeologicznych
typu kultury
ceramiki
jamowo-grzebykowej
na Litwie
i w Północnej
Polsce pozwala
przypuszczać, że ludność "bałtycko-fińska"
została zasymilowana
przez ludność basenu Niemna i Wisły - przodków Słowian i Celtolitwinów.
Autor zwraca U\vagę na hipotezę Tadeusza Lehra-S p ł a w i ń s k i e g o
o przetrwaniu
w językach słowiańskich i bałtyckich bardzo starych fińskich
zapożyczeń, czego absolutnie
nie ma w innych językach grupy indoeuropejskiej.

artystycz-

Ekspedycja Instytutu
Etnografii AN ZSRR prowadziła
na terenie Dolnego Tagiłu w latach 1956-1958 obok badań nad kulturą i bytem robotników prace nad kulturą i bytem chałupników,
ściśle związanych
z klasą
robotniczą .. Drogą ankietową
zebrano materiał pozwalający
na zajęcie się
zagadnieniem
przemysłu
artystycznego,
uprawianegc
przez ludność tego
terenu przed Rewolucją
i do chwili olbecnej.

SOWIETSKAJA
ETNOGRAFIJA
Z. 3, lVIoskwa, 1960 r.
N. N. C z e b a k s a r o w, O dawnych
kach

ludów

gospodarczo-kultura!1tych

zwiqz-

Nadbałtyckich.

Zagadnienie
etnogenezy
i historii
etnicznej
Litwinów,
Łotyszów
Estończyków
są przedmiotem
szczególnego
zainteresowania
uczonych
radzieckich.
Wśród wielu prac poświęconych
temu problemowi
należy
wymienić prace Ch. A. Moora, A. K. Wassara, N. N. Guriny, P. Z. Kulikauskasa,
A. Z. Tautawicziusa,
1\1. Ch. Szmidechelm,
E. D. Sznore,
eT. Jabłonskilie-Rimantienie,
L. J. Janitasa.
1\TatE'rirtł~' zawarte w pracach tych autorów oraz porównawcze
zestawienie ich z materiałami
dawn~'ch badaczy
tego problemu
pozwoliło

tz

�;")37
Tak więc w I wieku p. n. e. powstała nie tylko grupa wschodnio-bałtycka
ale i podgrupy:
południowo-wschodnia
(auksztajsko-łatgalska),
południowo-zachodnia
(żemajsko-kurska),
i północna
(estońsko-liwska).
-:\!apewne w tym okresie
formowały
się również
i dialekty
języka
litewskiego,
łotewskiego,
liwskiego
północno-estońskiego
południowo- stońskiego.
Kontakty
gospodarcze
i związki kulturowe
ludności Przybałtyki
tego
okresu naj żywsze były z plemionami zamieszkującymi
baseny rzek Dniepru
i Wisły. Grupa południowo-wschodnia
kontaktowała
się z wschodnimi
Słowianami,
zamieszkałymi
na południe od Prypeci, na terenach Kijowszczyzny
i Wołynia.
Południowozachodnie
grupy
ludności
Przybałtyki
w okresie wczesnego żelaza miały ożywione stosunki gospodarczo-kulturalne z zachodnio słowiańskimi
plemi{ll1ami kultury łużyckiej i z bezpośrednimi
ich sąsiadami
z nizin Wisły tzw. Bałtami.
Nie wykluczone
nawet, że zachodni Słowianie
byli w kontakcie
z plemionami
fińskimi
daleko głębiej siedzącymi. Ceramikę łużycką spotyka się bowiem i na terenie
Estonii,
Finlandii,
a
nawet
w
środkowej
Szwecji.
Zdaniem
Ch. A. M o o r' a, przodkowie
Liwów i Estończyków
przejęli od plemion
łużyckich formy brązowych
narzędzi, sposoby wylewania
brązu, uprawę
rolną, typ radła i jarzma oraz sposoby obróbki lnu.
W I wieku n. e. w życiu gospodarczym i w zakresie kultury rozpoczyna się dla plemion Wschodniego Balticum nowy okres historyczny.
Uprawa roli staje się głównym zajęciem Bałtów i plemion fińskich,
obok tego niepoślednią
rolę odgrywa
hodowla.
Przybywa
znajomość
obróbki żelaza, brązu. Rozwija się wielka rodzina i patriarchalna
wspólnota. Następuje
wyraźny
podział plemion.
Zachodzą
również
zmiany w stosunkach
z plemionami
sąsiednimi.
Najpoważniejsze
znaczenie miały związki z zachodnimi
Słowianami
Powiśla, dla wschodnich
zaś - z wschodnimi
Słowianami
Podnieprza,
dla
plemion bałtofińskich
z plemonami
Skandynawii.
Stosunki te stopniowo
zacieśniają
się, by w końcu nabrać decydującego
znaczenia dla ogólnego
ich rozwoju gospodarczo-kulturalnego
i ich etnicznej historii.
Z plemion wschodniosłowiańskich
należy wymienić Krzywiczan, którzy
docierali do Dźwiny i rzeki Wielkiej, przychodząc gdzieś od źródeł Niemna,
a być może i zachodniego Bugu. Wpływy wschodnich
Słowian na całym
terytorium
nadbałtyckim
są niewątpliwe,
świadczą o tym źródła archeologiczne, historyczno-etnograficzne
i lingwistyczne.
W końcu I tysiąclecia i na pocz. II n. e. w rezultacie długiego procesu
wzajemnych
wpływów Letto-Litwinów
i Liwo-Estończyków
z wschodniosłowiańskimi
sąsiadami
powstała
uderzająca
bliskość wielu elementów
materialnej
kultury tych narodów, która daje się zauważyć i w okresach
o wiele późniejszych. Jednym z takich przykładów jest chociażby dwuzęb-

na socha z IX-XII
w., lub niektóre typy bron i sierpów z zębatym
ostrzem.
W końcu I tysiąclecia n. e. na wschód i południe od terytorium dzisiejszej Radzieckiej
Przy bałtyk i rozpoczął się proces etnicznej
konsolidacji
wschodniosłowiańskich
grup plemiennych
i rozwój stosunków feudalnych
starorosyjskiej
ludności, która w rezultacie
tworzy państwo
Kijowskie
z wielkimi' wpływami
na narody Wschodniej Europy, w tej liczbie i na
kształtujące
się narody litewski, łotewski, liwski i estoński. Powstanie
Rusi Kijowskiej i proces formowania się stosunków feudalnych
u narodów
Przybaltyckich
jest przyśpieszony. Zrozumiałe, że wpływy Rusi Kijowskiej
naj żywsze były na jej południowo-wschodnich
terenach, mniej intensywne
na terenach
zachodnich,
ograniczone
raczej do stosunków
handlowych
lub lennych. Proces kształtowania
się trzech podgrup ludności w trzy
naro:ly został zakończony między IX a XII w., ale głębokie więzi kulturowe i gospodarcze przetrwały
i trwają nadal.

SOWIETSKAJA
ETNOGRAFIJA
Z. 4, Moskwa, 1960 r.
Przytłaczająca
większość artykułów
tego tomu porusza zagadnienia
teoretyczne folkloru i stan badań nad ustną twórczością ludową poszczególnych narodów ZSRR i Chin Ludowych.
Z artykułów,
które mogłyby interesować
etnografów
należy wymienić
artykuł E. A. A l e k s i e n k i Kult niedźwiedzia
u Ketów. Kult niedźwiedzia rozpowszechniony
głównie
wśród myśliwych
Północnej
Azji jest
kultem wywodzącym
się z bardzo zamierzchłych
czasów; do dziś utrzymały się wśród myśliwych Ketów niektóre przeżytki związane z kultem
niedźwiedzia; upolowanie niedźwiedzia nadal jest u nich uważane za wielkie wydarzenie,
jest także świadectwem
odwagi, zręczności i wytrwałości
myśliwego.
Ketowie uważali niedźwiedzia
za króla zwierząt, wierzyli głęboko, że
posiada on duszę. Sama nazwa niedźwiedzia
w języku Ketów - kyp lub
bat - oznacza wujek lub dziadek, dowodzi, że uważali go za stworzenie
pokrewne człowiekowi. Inne nazwy niedźwiedzia,
jak np. koj lub kajgus
również
są związane
z nazwami
właściwymi
człowiekowi.
W trakcie
sądów miejscowych,
jeśli oskarżony
zdołał zjeść kawałek
skóry niedżwiedziej lub przysięgał na ząb niedźwiedzia
całując go i gryząc, bywał
uniewinniony.
Ketowie lubili wychowywać
małe niedźwiedziątka,
karmili je i ozdabiali naszyjnikami
i obrączkami
z miedzi. Towarzyszyły
one im przy
wizytach składanych
krewnym i sąsiadom. Po trzech latach wypuszczano
je w tajgę, nie zdejmując obrączki i uprzedzając
sąsiadów, że "syn" lub

�539
..córka" wróciły do tajgi, ażeby na nie nie polowano. Oswojone niedżwiedzie wracały czasami z tajgi na krótki pobyt do swoich dawnych wychowawców, szczególnie gdy były chore i potrzebowały
opieki.
Polowan0 na niedźwiedzia
zazwyczaj w październiku.
Myśliwy, który
wytropił
legowisko
niedżwiedzia
wracał
do czumy, zwoływał
sąsiadów
i zapowiadał,
że można iść nazajutrz
w gościnę do niedźwiedzia.
Słowo
,.polowanie"
nigdy nie było używane przy tej okoliczności.
Na polowanie
każdy
z myśliwych
szedł osobno. Rozpalano
wokół legowiska
ogień
i płonącymi
źagwiami
starano
się wypłoszyć
niedźwiedzia
z barłogu,
przemawiając
do niego słowami zachęty i perswazji.
Najczęściej
jednak
zabijano niedźwiedzia
w legowisku, zamykając
otwór wejściowy i rozwalając górną część barłogu. Zwyczaj nakazywał odzierać ze skóry i patroszyć
niedźwiedzia
poza legowiskiem
przy ognisku,
gdyż legenda
głosiła, źe
gdy niedźwiecź
widzi swoje legowisko oźywa. Przed zdarciem
skóry
odrąbywano przednią prawą łapę - zwyczaj ten wiąże się z jedną ze starych
legend keckich; odrąbaną
łapę przechowywano,
jako talizman. Po zabiciu
niedźwiedzia,
odrąbana
łapa porzucona
trzykrotnie
przez przedstawicieli
rodów lub grup plemiennych
wskazywała,
którego ze zmarłych krewnych
dusza przebywa w niedźwiedziu.
Krewni zmarłego musieli gościć tę duszę
tzn. powstrzymywali
się w określonym okresie czasu od polowania i innych
zajęć.
Mięso niedźwiedzia
odzielano starannie
od kości, których
nie wolno
było rąbać. Wnętrzności
zakopywano
w miejscu polowania, starannie
przy
tym pilnowano,
żeby ich nie porwały
psy, nie dopuszczano
również by
psy lizały krew. Bardzo często w miejscu zabicia niedźwiedzia
ustawiano
słupek, na którym wszyscy obecni wyrzynali swój znak rodowy.
Dzień święta z okazji zabicia niedźwiedzia
składał się z trzech ceremonii: 1. gotowania
mięsa i podziału wśród zaproszonych
w domu "gospodarza" niedźwiedzia,
2. przygotowanie
wizerunku
niedźwiedzia
i 3. goszczenie "duszy" niedźwiedzia,
ceremoniał
o znaczeniu
magicznym,
zabezpieczającym
powodzenie
w polowaniu
i dobrobyt.
Mięso niedźwiedzie
gotowali tylko mężczyźni i tylko w jednym i tym
samym kotle. Głowa była przeznaczona
wyłącznie
dla mężczyzn; kaźdy
z nich musiał tknąć ją chociaż palcem i posmarować
sobie wargi. Każdy
z gości otrzymywał
porcję mięsa do domu; resztę zatrzymywali
gospodarze
dla swoich.
Zwyczaj
obdarowywania
mięsem
niedźwiedzim
krewnych
utrzymał
się do dziś.
Goszczenie "duszy" niedźwiedzia
zaczynało się od wielkich porządków
w czumie, następnie zaś gospodarz przygotowywał
wizerunek
niedźwiedzia
na starannie
oczyszczonej
korze brzozowej w formie owalnej, przykrytej
drugim kawałkiem kory. Z kolei sporządzał skrzyneczkę
otwartą z wierzchu
i z przodu, w którą wkładano wizerunek.
głową ku otwartej
części skrzy-

ncczki; wokół skrzyneczki
zaś rozkładano
rozne CZęSCl niedźwiedzia.
Do
skrzyneczki wkładano zgiętą w pałąk gałązkę cedrową, oczyszczoną z kory,
u dołu pałączka przywiązywano
kawałeczek
rybiego kleju, po bokach zaś
przymccwywano
7 cieniutkich
pałeczek;
miało to być wyobrażenie
niedźwiedzich
żeber; ponadto
przyczepiano
kawałeczek
języka niedźwiedzia
i małe kawałeczki
miedzi.
Całość była symbolem
czegoś wiąźącego
poszczególne
części ciała. Miedź i klej, zdaniem
Ketów, miały ściągać
niedźwiedzia
do ludzi. Przez cały okres święta skrzyneczka
z wizerunkiem
niedźwiedzia
pozostawała
na honorowym
miejscu, na noc przykrywano
ją
białą szmatką.
Gdy goście byli zebrani,
gospodarz
siedząc obok skrzyneczki
opoviiadał z najdrobniejszymi
szczegółami
historię upolowania
niedźwiedzia;
przed nim znajdowało się urządzenie do gotowania kleju vV' formie pałeczki,
na której
rozwidlonym
końcu umocowany
był lejek z kory brzozowej
do którego wkładano oczy niedźwiedzia;
prócz tego przygotowywano
cedrową palmę i gdy opowiadanie dochodziło do momentu zabicia niedźwiedzia,
gospodarz łamał palmę i z okrzykiem podskakiwal
k:zduszając
lejek wraz
z ocziłmi. Następnie lejek tzw. chittyn wraz z palemką wrzucano do ogniska. Po tej ceremonii
gospodarz wkładał
maskę ze skóry nosowej niedźwiedzia i starał się raśladować
go rykiem i ruchami. Po gospodarzu wszyscy zebrani
mężczyźni
powtarzali
tę scenkę. Po czym maskę nazywaną
,.mordeczką"
kładli ponownie
przed skrzyneczką,
przy której ustawiano
również stolik. W końcu zaczynała się uczta, i losowanie za pomocą łapy
niedźwiedzia,
kto będzie dojadał pozostałe po niedźwiedziu
potrawy.
Ten
na kogo padł los będzie mial - w przekonaniu
Ketów - szczęście w polowaniu.
Do skrzyneczki,
w miejsce wizerunku
niedźwiedzia,
wkładano
czasami
czaszkę niedźwiedzia
wraz z dolną szczęką.
W końcu wizerunek
niedźwiedzia
wywoź ono uroczyście w tajgę, okadzając dymem z cedrowego igliwia, obnosząc kilkakrotnie
wokół ogniska.
W tajdze,
wyrąbywano
w pniu młodego cedra wgłębienie,
w którym
umieszczano
deseczkę. Podobnie
postępowano
z czaszką i dolną szczęką
niedźwiedzia.
Wszystkie
kości niedźwiedzia
pozostałe po uczcie i mięsie
podarowanym
sąsiadom, zbierano starannie
i składano u gospodarza uczty,
który owijał je w korę brzozy lub płótno i grzebał bądź w ziemi bądź
,', dziupli cedrowej.
Ketowie wierzyli; że gdy brzoza z wizerunkiem
niedźwiedzia
spróchniała i w końcu osuwała się z pnia na ziemię, niedźwiedź
odradzał
się
i rozpoczynał
życie na nowo.
Podobne zwyczaje są znane i wśród innych ludów ż~'jących przeważnie
l
myślistwa.
Jest to niewątpliwie
kult związany
z ustrojem
rodowym.
Charakterystyczne,
że do kuł tu niedźwiedzia
włączono również kult ognia
i drzeWil.

�I

:)-10
Podobieństwo
poszczególnych obrzędów tego kultu u Ketów i innych
ludów Syberii dowodzi o szerokim rozprzestrzenieniu
kultury myśliwskiej.
Podobne obrzędy występują
u Chantów i Mansów; należałoby więc wyJaśnić związki etniczne i kulturalne
tych ludów z Ketami.
SOWIETSKAJA
ETNOGRAFIJA
Z. 4, Moskwa, 1960 r.
Z. 1. W ł a s o w a,
(Syberyjskie
materiały).

Etnograficzne

zainteresowania

W. G. Korolienko

W. G. Korolienko jest uważany, po 1. A. Chudiakowie,
za jednego
z pierwszych zbieraczy i badaczy ludowej poezji Jakutów, poza tym zainteresowania jego obejmowały
znacznie szerszy krąg zagadnień dotyczących
zarówno całego kraju, jak i jego kultury.
Etnograficzne
zainteresowania
W. G. Korolienko znalazły swój wyraz
w jego pracy redakcyjnej
n'1d czasopismem "Ruskije bogatstwa".
Korolienko
pozostawił
wiele notatek
z informacjami
o Tunguzach,
Czukczach i Jukagirach.
Zebrane przez niego z różnych źródeł materiały dowodzą o jego szerokich i różnorodnych zainteresowaniach
przeszłością, Syberii oraz o wszechstronnych badaniach tego kraju.
Korolienko, jako odpowiedzialny
redaktor "Rus skowo bogatstwa" rozwijał niezmiernie żywą działalność, nie pozostawiając
bez echa lub oceny
żadnej nowej pozycji wydawniczej
z zakresu folkloru ,etnografii i archeologii.
P. W. Szejn, recenzując zbiór pieśni Korolienki, podkreślił jego wielki
wkład w dzieło badań nad bytem i życiem ludu.
Anastazja

S. W. K i s j e I e w, KRATKIJ OCZERK DREVNIEJ ISTORII
SOW, Chakgiz - Abakan, 1951, ss. 90.

Kojdecka

CHAKA-

Dzieje Chakasów
to jest nadjenisejskich
Kirgizów
stanowią
jeden
z ważniejszych
rozdziałów w historii kultur środkowo-azjatyckich.
Kultura tego bowiem właśnie ludu osiągnęla w swoim czasie zadziwiająco
wysoki poziom. W końcowych stuleciach pierwszego tysiąclecia n. e. promieniowała ona swoimi wpływami na terytoria ludów ościennych, udzielając im niemało ze swoich osiągnięć. Swiadczą o tym stosunkowo liczne
ale jednak fragmentaryczne
wzmianki na ten temat w kronikach chińskich.
Natomiast
pełniejszy obraz dają wykopaliska
archeologiczne
z ostatnich
dziesiątków
lat. Jest obraz ten dla nas tym bardziej
interesujący,
że
w ówczesnej kulturze ludu Kirgizów znajdujemy
wiele cech europeidalnych.

1

Kisjelew przedstawia
zarys historii kultury Chakasów wprowadzając
czytelnika
od razu w meritum
problematyki
archeologicznej,
a więc
w sprawę pierwotnego zaludnienia doliny Chakasko-Minusinskiej
w środkowym biegu Jenisseja.
Obszar ten, na którym od III do XI w. n.e.
kwitła
wspaniale
kultura
Kirgizów,
był zamieszkały
już od środkowego paleolitu
a niektóre
składniki
tamtejszych
kultur
neolityc:.:nych
i późniejszych weszły do omawianej kultury Chakasów (Kirgizów), świadcząc tym samym o nieprzerwanej
ciągłości zaludnienia
na tym obszarze.
Dzieje tamtejszych
przedhistorycznych
społeczeństw
z okresu przed
etnicznym uformowaniem
się ludu Kirgizów, autor przedstawia
w pien\'szym rozdziale
pracy,
zatytułowanym
"Ustrój
wspólnoty
pierwotnej".
Słabą stroną rozdziału jest chyba to, że autor interpretuje
liczne i ciekawe
znaleziska archeologiczne z tego obszaru, w myśl sztywnego, dogmatycznego
schematu,
obowiązującego
w okresie
t. zw. stalinizmu.
Stosuje także
modną w owym czasie periodyzację
Morgana Engelsa, skorygowaną
przez S. P. Tołstowa w 1948 r. Zgodnie z tym schematem Kisjelew na
paleolityczne materiały wykopaliskowe
rzutuje obraz pierwotnego ludzkiego stada, w którym zrazu obowiązuje
seksualna
promiscuitas,
którego
gromadnym zajęciem jest łowiectwo a pierwocinami
religji - kult zwierząt, właściwy ludom na tym etapie rozwoju. Dalszy rozwój tamtejszych
społeczeństw,
zdaniem
autora,
przebiega
również zgodnie z ustalonym
schematem
wspomnianej
periodyzacji.
Poprzez małżeństwo
grupowe dochodzi zatem do powstania
wspólnoty
pierwotnej,
matriarchalnej,
pod
koniec paleolitu. Wyraźny podział pracy na męskie i kobiece zajęcia widzi
autor w zróżnicowaniu
form kamiennych
skrobaczy (trójkątne - męskie.
owalne żeńskie). O występowaniu
matriarchatu
mają, jego zdaniem,
świadczyć gliniane figurki kultowe, przedstawiające
postacie żeńskie .. Przejście od zajęć łowieckich i rybackich, do hodowli zwierząt i rolnictwa dokonało się na opisywanym obszarze, zdaniem autora, już w neolicie, a utrwaliło się ostatecznie w okresie brązu. W tym ostatnim Kisjelew wydziela trzy
fazy: afanasjewską,
andronowską
i karasuską.
W każdej zachodziły konkretne zmiany ustrojowe
i gospodarcze. Na VIII-VII
stulecia p. n. e.
datuje
autor oswojenie
i zapoczątkowanie
użycia pod wierzch
konia.
Zbiega się to chronologicznie z początkiem stosowania żelaza do produkcj i
narzędzi
i broni. \V tymże samym okresie brązu wynaleziona
została
kibitka o zaprzęgu z wołów. Wielość ruchów etnicznych na przestrzeni od
czarnomorskiego
basenu po Chiny sprzyjała
w owym czasie szybkiemu
rozprzestrzenianiu
się tych wynalazków.
Tym tłumaczy się zadziwiające
ujednolicenie
wielu form kulturowych
na dużych obszarach Azji w t. zw.
okresie scytyjskim
(VII-III
w. p. n. e.). W tym okresie w dolinie Chakasko-Minusinskiej
dochodzi do upowszechnienia
się kopieniaczych
forrr.
uprawy
ziemi przy stosowaniu
sztucznego
nawodnienia.
Rozwija
się
tutaj także transport
konny: dokonuje się daleko posunięta specjalizacja

�543
w zakresie obróbki metali, mianowIcIe w technice obróbki miedzi, brązu
i żelaza. Z metali tych specjaliści
produkują
naczynia,
broń, części
uprzęży, narzędzia pracy i ozdoby. Liczne piramidalne
kurhany
świadczą
o rozwoj u ustroju rodowo-plemiennego.
W tej też epoce rozwinęły się specyficzne cechy kulturowe doliny jenisejskiej
i Ałtaju. Na wyżynnym Ałtaju
powstała osobna kultura, nazwana Majemirską,
którą cechowały silniejsze
związki ze scytyjskim
zachodem a natomiast
słabszy rodzimy tradycjonalizm. To zapoczątkowało
kulturowe
zróżnicowanie,
które stało się podstawą przyszłego podziału kulturowego
ludów tego obszaru na dwie grupy
~tniczne: tiursko-ałtajską
i kirgiską.
W trzech ostatnich stuleciach p. n. e. zaszły historyczne procesy, które
zaciążyły nad dalszymi dziejami wielu ludów Środkowej
Azji, a m. i.
ludów nadjenisejskich.
Od strony wschodniej
rozpoczyna
się ekspansja
Chin, sięgająca
daleko w głąb Azji, połączona z zakładaniem
szlaków
handlowych.
Od Azji Przedniej
wychodzi w kierunku
Środkowej
Azji
uderzenie macedońskie,
które niesie w głąb Azji sporo kulturowych
elementów helleńskich. W centrum Azji powstaje olbrzymi związek wojenny
Hunów. Spełnili oni osobliwą misję kulturową,
roznosząc po całej Azji
elementy
kulturowe
przejmowane
od Chińczyków
na wschodzie
a od
zhelenizowanych
ludów na południowym
zachodzie. Z tego też okresu pochodzą liczne elementy mongoloidalne,
które przeniknęły
na obszar jenisejski i zabarwiły
nowowytworzony
fizyczny typ Chakasów,
który zachował się po czasy współczesne.
Rozdział drugi zawiera charakterystykę
(Kirgizów). Okres ten jest poświadczony

dawnego państwa
Chakasów
przez źródła pisane. Są nimi

wzmianki
dziejopisów
chińskich
i runiczne
napisy nagrobkowe,
umieszczane na kamiennych płytach, stawianych na grobach rodowych władyków
kirgiskich
z tego okresu. Ze żródeł chińskich
wynika, że na powstanie
etniki kirgiskiej
złożyły się składniki
różnorodne,
z których
najważniejsze są dwa: 1. Jenisejsko-ałtajski
substrat ludów, nazywanych
przez
kronikarzy
chińskich
"din-lin".
Wykazywał
on wiele cech fizycznych
europejskich
(jasną skórę. niebieskie
oczy, jasne oczy). 2. Substrat
ałtajskich ludów tureckich, które przez kronikarzy
chińskich były określane
mianem "gian-guny"
(32). Wśród Kirgizów istnieje legenda o pochodzeniu
Kirgizów i Turków od wspólnego przodka imieniem Niszid. Język wspomnianych napisów nagrobnych
z nad Jenisseju w osnowie swojej pochodzi
z języka ałtajskiego nazwanego orchońskim.
Sojusz plemion kirgiskich
doprowadził
do wspaniałego
rozkwitu
ich
państwa w pierwszym tysiącleciu n. e., a szczególnie między VI a IX w.
n. e. Dopiero konflikty wojenne z Dżyngis-chanem
i jego następcami
doprowadziły
do rozbicia
ich państwa.
Ostatecznego
zniszczenia
dokonał
Kubłaj-chan.
który w 1293 r. roz·kazał przesiedlić znaczną część Kirgizów

do Mandżurii, \\7 okolice Ha-Jań. Od tego momentu nastąpił rozpad
zamieranie funkcjonalnego
zespołu, jaki stworzyła kultura tego ludu.
Zdaniem Kisjelewa zasadniczy zrąb tej kultury ukształtował się \V oparciu o rodzime podłoże kulturowe
w kotlinie Chakasko-Minusinskiej
(s. 39).
Jej gospodarczą podstawą było rolnictwo i przyzagrodowa
hodowla bydła,
jak również pasterstwo stepowe. Wczesnośredniowieczne
znaleziska archeologiczne poświadczają
tu znajomość i stosowanie
pługa do orania roli,
stosowanie sztucznego nawadniania
pól, uprawę prosa, jęczmienia, pszenicy
i tzw. himalajskiego
jęczmienia.
Hodowano
konie, krowy, woły, owce
i wielbłądy.
Używano żaren do przemiału
zboża. Ich średnia
zdolność
dziennego przemiału musiała sięgać ok. 50 kg. Świadczą o tym wymiary
owych żaren oraz eksperymentalne
badania
autora.
Pośrednio
dowodzi
to stosunkowo dużej wydajności tamtejszego rolnictwa. Ta sytuacja pozwala wnioskować, że zarazem musiało tam istnieć daleko posunięte zróżnicowanie i specjalizacja
rzemiosła. Tak było w rzeczywistości,
a dowodem
są odkopane ślady działalności
rzemieślniczej.
Do wysokiego kunsztu doszła technika
obróbki żelaza, a także i innych metali (srebra, miedzi
i brązu). Autor sądzi, że artystycznymi
wyrobami z miedzi, srebra i brązu
zajmowali się specjaliści jubilerzy. Jakość jak również duże zróżnicowanie artystycznych
form ceramiki glazurowanej
dowodzi wysokiego stopnia
w rozwoju garncarstwa.
Tak samo jakość i rozmaitość form broni, narzędzi rolniczych i itd., uprzęży, odzieży itd. nie pozwala wątpić o tym,
że poziom rzemiosła wytwarzającego
takie przedmioty musiał być wysoki.
Artystyczne
rzemiosła
utrzymywały
się w rodach, przechodząc
z ojca
na syna. Świadczą o tym niektóre napisy nagrobne. Kisjelew sądzi, że
już wtedy istniały tu zalą:bki przyszłych cechów rzemieślniczych.
Bogatej
produkcji rzemieślniczej
odpowiadały
liczne kontakty handlowe. Do kraju
Kirgizów docierali kupcy chińscy, arabscy, tybetańscy,
tocharyjscy
i in.
Ustrój był w pewnym sensie oligarchiczny.
Na czele społeczeństwa
stała rodowa, zamożna arystokracja,
właściciele
niezliczonych
stad bydła
i licznych niewolników.
Ale równocześnie lud ten był jeszcze uzależniony
od rodowych władyków póżniejszych,
"biegów", "kaganów"
i "badurów".
Tak, że w sumie nie można tu jeszcze mówić o narodzie rządzonym
przez władców.
Jest to raczej zjednoczenie
grup rodowo-plemiennych,
w którym podstawową
jednostką społeczno-organizacyjną
był ród - "el".
Wspomniane poprzednio pismo runiczne pochodzenia tiurskiego ulegało
przekształceniu
w końcowych
dziesięcioleciach
VIII w. przy udziale
elementów
pisma chorezmijskiego,
które - jak wiadomo - wyrosło na
wzorach
aramejskich.
(s. 69). Tym niemniej
Kisjelew
przypuszcza,
że
u Kirgizów
istniał rodzimy system znaków
runicznych,
o czym mają
świadczyć najstarsze
z napisów nagrobnych.
Pierwotną
religią Kirgizów
był system wierzeń właściwych
szamanizmowi.
Szczególny akcent kul-

�545
towy dotyczył ognia. Z czasem dotarły tam wpływy buddyzmu, a pozmeJ
islamu. Twórczość artystyczna
w zakresie plastyki również reprezentowała
wysoki poziom, co poświadczyły
znaleziska w grobach kirgiskich.
Po rozgromieniu
państwa
Kirgizów przez Dżyngizydów,
wiadomości
o Kirgizach
stały się nikłe i rzadkie, zwłaszcza
w XIV do XVI w.
Dopiero wzmianki napotykane
w aktach syberyjskich
i moskiewskich
od
XVII w. pozwalają śledzić ich dalszą historię. Wynika z nich, że Kirgizi
ulegli recesji kulturowej.
Zatraciwszy
wiele z elementów
swej dawnej
kultury, w dużej części przeszli z powrotem do zajęć łowieckich. Jedynie
w dorzeczu
środkowego
Jeniseju
wśród
tamtejszych
Kirgizów
nadal
zachowały
się tradycje
świetnej
sztuki kowalskiej,
i nadal kowalstwo
odgrywało
ważną rolę w tamtejszym
regionie. Nałeży się spodziewać
dałszych badań, które rzucą więcej światła
na dzieje i kulturę
tego
interesującego
ludu.
Praca S. W. Kisjelewa
należy do publikacji,
które przynoszą
nieznane, niekiedy wręcz sensacyjne szczegóły o kulturze ludów Azji Srodlwwej. W perspektywie
r,istorycznej
widać, że dyfuzja niektórych
elementów
kulturowych
takich,
jak pług, żarna,
uprząż końska,
telega
stcpowa i in., mogła odbywać się innymi drogami, niż to na ogół bywa
przyjmowane
w dyfuzjonistycznych
teoriach współczesnych
szkół europejskich. Praca jest niestety napisana trochę chaotycznie,
co umniejsza
jej odkrywcze wałory. Jest też wydrukowana
w wyjątkowo słabej formie
graficznej, wyra żnie kolidującej
z jej bądź co bądź cenną treścią.
T.

Dusan

Wróblewski

Drljaca

ZARYS STANU BADAŃ ETNOLOGICZNYCH

W JUGOSŁAWII

Aczkolwiek już prace pisarzy klasycznych zawierają sporo materiałów
dotyczących różnych narodów l, etnologia jest uważana za młodą naukę.
W Jugosławii, podobnie jak w innych krajach
europejskich,
bardzo
skąpe są źródła etnologiczne
dotyczące
średniowiecza 2. Począwszy
od
XVI w. zarówno nasi jak i obcy pisarze, kronikarze, podróżnicy i historycy: P. Hektorowić
(XVI w.) ;', L Valvasor (XVII w.)4, A. Kacić-Miośić"
i ks. A. Fortis (obaj z XVIII w.) 6 dają w swoich pracach sporo materiałów o życiu Słowian Południowych.
Systematyczne
zbieranie
i opracowanie
materiałów
dotyczących
życia narodu rozpoczyna
się dopiero w pierwszej
połowie XIX w. Fakt
ten wiąże się z imieniem
V u k a Kar a d ż i ć a (1787-1864), który jako
inicjator tej pracy zarówno u Chorwatów jak i Serbów, wpływał też na
&lt;:;łowel;ców i inne narody bałkańskie '. Mimo iż Karadżić, a w Chorwacji
Vrhovac R jednocześnie
rozpoczęli działalność.
w czasie kiedy etnologia

zaczyna się rozwijać jako odrębna nauka, wyniki ich prac nie są jednakowe. Karadżić od razu mógł przystąpić
do wydania pierwszego tomu
pieśni ludowych (r. 1814); natomiast wiele czasu minęło zanim do podobnych rezultatów
doszło w Słowenii (r. 1839), dzięki Polakowi Emilowi
Korytce, a w Chorwacji jeszcze później (r. 1846).
Praca etnograficzna
Karadżića przypada na pierwszą połowę XIX w.,
zaś w drugiej połowie działają jego następcy, których wyniki prac nie są
tak znaczne. Już za życia Vuka rozpoczyna się zarówno wśród Serbów
jak i Chorwatów
organizowanie
towarzystw
naukowych
i instytucji
(muzea), które odtąd będą pomagały w pracach dotyczących bytu i kultury
narodu. Z końcem XIX w. przejmują
te prace takie instytucje
jak Jugosłowiańska
Akademia Nauki i Sztuki w Zagrzebiu, Serbska Akademi3
Królewska (obecnie Serbska Akademia Nauk i Umiętności) w Belgradzie,
Muzeum Krajowe w Sarajewie.
Pozostawiają
one jednak wolną rękę tak indywidualnej,
jak i kolektywnej
pracy innych instytucji;
specjalnie
zaznacza się działalność różnych czasopism 9. Budzenie się zainteresowania
bytem i kulturą
narodu, powstawanie
pierwszych
muzeów narodowych
jest historycznie uwarunkowane
walką Południowych
Słowian o odrębność
narodową 10. Natomiast, wydaje się rzeczą zrozumiałą, że etnologia jugosłowiańska musiała przejść przez dłuźszy etap indywidualnego
zbieractwa,
pasjonującego amatorstwa, po to, aby po założeniu wymienionych instytucji
(które w ramach swojej pracy poświęcają
wiele uwagi również naszej
nauce) oraz po założeniu instytucji ściśle etnołogicznych, towarzystw i czasopism, praca ta uzyskała charakter
bardziej systematyczny.
Koniec XIX i początek XX w. eharakteryzuje
się w Jugosławii założeniem oddziałów
etnograficznych
w akademiach
Zagrzebia
i Belgradu,
wyodrębnieniem
się pierwszych
muzeów etnograficznych
z muzeów narodowych, założeniem pierwszej na południowym
wschodzie katedry etnologii na Uniwersytecie
Belgradzkim,
pojawieniem
się periodyków
etno_
logicznych, zainteresowaniem
ze strony muzeów i instytutów
zagranicznych 11 naszymi materiałami
etnologicznymi
oraz studiami zagranicznych
badaczy nad naszymi problemami
etnograficznymi 12.
Po pierwszej wojnie światowej rozpoczęły się wykłady na wszystkich
uniwersytetach
w kraju i w związku z tym zjawiła się znaczna ilość
etnologów.
Wprowadzono
również etnologię
jako przedmiot
nauczania
w gimnazjach. Przy tej całej pracy brakło koordynacji; nie równomierny był
też rozwój nauki na pewnych obszarach
Jugosławii,
co· stworzyło konieczność założenia towarzystwa
ludoznawczego. Jednak dwukrotne
próby
założenia towarzystwa
nie powiodły się (r. 1926 i 1931 r.).
Warunki
polityczne
przedwojennej
Jugosławii,
negowanie
jednych
i faworyzowanie
innych narodów, nie stanowiły· sprzyjającej
atmosfery
dla rozwoju jugosłowiańskiej
etnologii. Dodajmy, że różne instytucje etnologiczne szły na rękę takiemu
stanowi rzeczy 13. Instytucje
prowadzące
35 -

"Lud",

t. XLVII

�547
badania nad bytem i kulturą
narodu przejawiały
działalność
wydawniczą w zakresie kwestionariuszy
i podręczników
zawierających
wskazówki
do pracy badawczej. Dzięki temu zebrano dużą ilość materiałów. Szczególnie działalność
wydawnicza
lat trzydziestych
bież. stulecia
przybiera
na sile, drukowano
bowiem przede wszystkim
materiały
zebrane
poprzednio. W okresie póżniejszym
akcja zbierania materiałów
nie dotrzymywała kroku pracy wydawniczej.
Często tworzeniem
podstaw
i zakładaniem
fundamentów
etnologii
zajmował
się jeden człowiek, jedna wybitna
indywidualność
l'. Także
antropogeograficzna
szkoła
C v i j i c i a, niewątpliwie
wywarła
znaczny
wpływ na jugosłowiańską,
a ściślej - na serbską etnologię. Reprezentanci
tej szkoły
uznali
decydujący
wpływ
środowiska
geograficznego
na
rozwój narodu i jego kulturę. Etnologia jugosłowiańska
przyjęła również
zasady szkoły e w o l u c j o n i s t y c z n e j. Kierunek
zaś h i s t o r y zm u s c h e m a t y c z n e g o, który w okresie imperializmu
dominuje nad
szkołą ewolucjonistyczną,
p0pularyzuje
się również i w Jugosławii z czego
wynika, że i ahistoryzm a częściowo i formalizm miały miejsce w jugosłowiańskiej etnologii 15.
Kończąc część wstępną
mego artykułu
podaję jednocześnie,
że rozwojem
etnologii
zajmowali
się niemal
wszyscy
czołowi
etnologowie:
T. Djordjević,
J. Erdeljanović,
B. Drobnjaković,
M. Gavazzi, M. Filipović, V. Novak, Ś. Kulisić, B. Rusić, J. Vukmanović i różni obcy badacze 16.

Zestawienie

chronologiczne

instytUCJ'l'

nie działalność
Rok założenia

Instytucje*
Katedry

1888

M~'

Sarajewo

1894

1896

Belgrad
względnie
1906

1913

Split

1919

Zagrzeb

Organizacja
poszczególnych

powojennej
pracy
republikach

etnograficznej
jugosłowiańskich

Po drugiej wojnie światowej publikuje
się materiały
przeważnie
zebrane wcześniej. W okresie tym odczuwa się już potrzebę ukazania ogól_
niejszych metodologicznych
opracowań oraz zestawienia
bibliografii.
Serbia
Najstarsza
katedra
w Jugosławii
to Seminarium
Etnologiczne
Uniwersytetu
Belgradzkiego.
Straciła ona podczas wojny obu swoich profesorów: dr T. Djordjevicia
i dr J. Erdeljanovicia.
Zreorganizowane
po II
wojnie światowej,
z prof. dr B. Drobnjakoviciem
na czele i niezbędną
ilością kadry naukowej oraz znacznie wzbogaconą biblioteką, Seminarium
Etnologiczne
przygotowało
instytucjom
etnologicznym
czterech
naszych
republik znaczną ilość specjalistów.
Założony przed blisko siedemdziesięciu
laty jako Sekcja Etnograficzna,
wielokrotnie
reorganizowany,
Instytut
Etnograficzny
SANU, począwszy

za narodni
żivot
Slavena (Zgb.)

obicaje

Zagrzeb

1926

1951

zbornik

Lubljana

1923

1930

muzeja

Skopje

I

w

obec-

Czasopisma

Glasnik Zemaljskog
u Sarajevu

Zbornik
Jużnih
Belgrad

1924

rozwijających

Srpski etnografski
(Belgrad)

1901

1921

t l .
e no oglcznych
w Jugosławii

Skopje

Lubljana

"Etnoloska biblioteka" - Zgb.
"Etnolog" - Lubljana
Glasnik Etnografskog muzeja
Belgrad

Banjaluka
Zadar
Cetinje

1952

Glasnik Etnografskog
Belgrad

1£56

Glasnik instituta
za slovensko
rodopisje,
Ljubljana

1959

Etnoloski

pregled,

instituta

SAN,
na-

Belgrad

• W zestawieniu
powyższym nie uwzględniono
instytutów.
Brakowało
mi do tego szczegółowych
danych. Oprócz instytutów
Serbskiej
i Chorwackiej Akademii Nauk, założonych na schyłku XIX w., większość pozostałych założono po drugiej wojnie światowej.

�549

548
od 1958 r. posiada następujące
sekcje: a) etnologiczną, b) antropologiczną,
c) folklorystyczną,
d) socjologiczną oraz e) sekcję budownictwa
ludowego.
Kontynuując,
i w znacznej
mierze rozszerzając
dzieło Cvijića, Instytut
Etnograficzny
SANU prowadził
najdłuższe
badania
w zakresie etnologii.
Według mapy sporządzonej w ostatnich latach w Instytucie przeszło 1/3 terytorium FNRJ zbadano pod względem antropogeograficznym
i opublikowano te materiały.
Sekcja socjologiczna
postawiła sobie za zadanie badanie
ekonomiczno-socjologiczne
bytu i obyczajów narodu, w związku z industrializacją i urbanizacją
wsi. Oprócz tego jednym z ważniejszych
zadań tego
instytutu
jest organizacja
pracy nad realizacją
jugosłowiańskiego
atlasu
etnologicznego.
Dość szeroko zakrojoną
akcję prowadził
Instytut
Wsi SANU, który
dziś już nie istnieje,
bowiem
zadania
jego przejął
Oddział
Badania
Wsi Instytutu
Nauk Społecznych.
Duże znaczenie dla etnologii jugosłowiańskiej
ma akcja Maticy Serbskiej w Nowym Sadzie nastawiona
na problematykę
przystosowania
się
ludności przesiedlonej
po wojnie do Vojvodiny.
Muzeum Etnograficzne
w Belgradzie,
podobnie jak większość
założonych po wojnie muzeów, prowadzi wszechstronną
działalność naukową;
wydatnie
zwiększają
się zbiory (stałe i okresowe wystawy)
oraz ogłasza się drukiem zebrane materiały.
Muzeum Vojvodiny w Nowym Sadzie jest inicjatorem
badań kompleksowych (wyniki których są już drukowane) nastawiając
się przede wszystkim na badanie Hera - dawniejszej
ludności Banatu.
Pozostałe muzea w Serbii, mimo że często obsada personalna
sprowadza się do jednego fachowca - etnologa, prowadzą badania z zakresu
kultury
materialnej.
Niektóre
z nich posiadają
własne
wydawnictwa
w których publikują
zebrane materiały.
Oprócz pracy naukowej
muzea
prowadzą działalność oświatową;
w akcji ochrony zabytków współpracują
z instytucjami
konserwatorskimi.
Działalność wydawnicza
znajduje swój wyraz przede wszystkim w kontynuacji
starych
wydawnictw
jak: "Srpski
etnografski
zbornik" 17 pod
redakcją
B. Drobnjakovicia
oraz "Glasnik
Etnografskog
muzeja u Beogradu" 18 pod redakcją
M. Vlahovicia.
powołano
również nowe tytuły
wydawnicze,
a mianowicie:
"Glasnik
Etnografskog
instituta
SANU" lO
i czasopisma poszczególnych
muzeów 20 oraz rÓżne większe 21, bardziej reprezentatywne
publikacje 22. Poza tym pracownicy
Seminarium
Etnol~gicznego drukują
swoje prace w "Zborniku
Filozofskog
fakulteta
Umverziteta
u Beogradu" 23.
Chorwacja
Zreorganizowany
po drugiej wojnie światowej
Zakład Etnologii (Katedra Etnologii Ogólnej oraz Katedra
Etnologii Jugosławii)
w Zagrzebiu

\V
dalszym ciągu kontynuuje
pracę dydaktyczną,
wprowadzając
m. in.
do programu
nauczania
zasady kartografii
etnologicznej.
Kierownikiem
Zakładu jest prof. dr M. Gavazzi. Zakład ten w porównaniu
z belgradzkim nie prowadził tak dużcj akcji dydaktycznej,
ze względu na nieliczny
personel, co spowodowało
mniejszą ilość studentów
kończących etnologię
w Zagrzebiu.
W 1953 r. Sekcja Etnograficzna
Jugosłowiańskiej
Akademii
Nauki
i Sztuki w Zagrzebiu przerodziła się w Instytut Etnograficzny
obejmujący
4 sekcje: a) Etnologiczną,
b) Etnograficzną,
c) Folkloru Muzycznego oraz
d) Antropogeograficzną.
Zaczęte pod koniec ubiegłego wieku pod kierownictwem A. R a d i c i a, prace nad monograficznymi
opracowaniami
nie
ograniczyły się tylko do antropogeografii.
Mimo. że nie prowadzono ich na
t.ak szeroką skalę, jak w Belgradzie, dla etnologii są one bardzo wartościowe.
Na ogólną ilość siedmiu muzeów, które przejawiają
działalność
na
terenie Jugosławii,
trzy przypadają
na Chorwację 24. Muzeum Etnograficzne w Zagrzebiu,
obok działalności
kulturalno-oświatowej,
prowadzi
badania
terenowe
na obszarze całej Chorwacji
(zespołowo-kompleksowe
i indywidualne) 25. Pozostałe
dwa etnograficzne
muzea chorwackie,
ze
względu na szczupłość kadry oraz niedostateczne
środki finansowe, ograniczają się do badań na obszarze mniejszym,
a mianowicie
Srodkowego
Wybrzeża oraz wysp przybrzeżnych.
Nieodpowiednie
warunki
w zakresie
ekspozycji, gromadzenia
zbiorów itp. utrudniają
realizację akcji naukowo-badawczej, podejmowanej
przez absolwentów
etnologii, jako pracowników
muzealnych w Chorwacji i pozostałych republikach.
Częściowo rozwiązują
wprawdzie
ten problem nowoorganizujące
się muzea regionalne
z działami etnograficznymi
prowadzonymi
przez fachowców. Muzea chorwackie,
szczególnie mieszczące się w miejscowościach
turystycznych
(muzea etnograficzne w Splicie, Zadarze, dział etnograficzny
w Dubrowniku),
cieszą
się wciąż wzrastającą
frekwencją.
Od 1949 r. rozpoczęto w Zagrzebiu
dalszą kontynuację
czasopisma
"Zborni.k
za na rodni
żivot
i obićaje
Jużnih
Slavena" 26 pod redakcją
profesorów
dr D. Boranicia i dr M. Gavazziego. Od 1951 r. redaktorem
tego czasopisma jest prof. dr M. Gavazzi. Oprócz tego czasopisma, Jugosłowiańska
Akademia
Nauki i Sztuki opublikowała
dwutomową
pracę
M. M u r k i o poezji ludowej (przygotowaną
jeszcze przed drugą wojną
światową).
Pracownicy
Katedry
w Zagrzebiu
publikują
swoje prace na
lamach "Zbornika
Filozofskog fakulteta
Sveućilista
u Zagrebu" 27. Zakład
Uniwersytetu
Zagrzebskiego
po kilkunastoletniej
przerwie wznowił edycję
pt. "Izdanja
Etnoloskog
seminara
Sveucilista
u Zagrebu" 28. W Muzeum
Etnograficznym
w Zagrzebiu dotychczas nie udało się wznowić czasopisma
przedwojennego,
w zamian za co wydrukowano
przewodnik muzealny "Tumac izlożbene gradje u Etnografskom
muzeju u Zagrebu" 29.

�;:;50

551

Pozostałe muzea etnograficzne, wzgl. etnograficzne działy muzeów regionalnych, publikują przewodniki muzealne, prace o charakterze turystyczno-krajoznawczym
30, a o ile na ich terenach
istnieją roczniki muzealne
etnologowie zamieszczają tam swoje artykuły specjalistyczne 31. Podsumowując dane o wydawnictwach
w Chorwacji stwierdzamy, że ilość ich jest
niewystarczająca
dla placówek etnograficznych.

Słowenia
Katedra Etnografii w Lublianie, nie przejawiająca
żadnej działalności
w czasie wojny, zreorganizowana
po wyzwoleniu
a kierowana
obecnie
przez docenta dr V. Novaka (ale bez dostatecznej
kadry) przygotowała
w okresie powojennym kilkudziesięciu
fachowców, prawie wyłącznie specjalistów z zakresu etnologii Słowenii.
Na obszarze Słowenii, w Lublianie, prowadzą działalność dwa instytuty:
Instytut
Ludoznawstwa
Słowenii
oraz Instytut
Muzyczno-Ludoznawczy. Instytut Ludoznawstwa
Słowenii posiada dwa działy: a) literatury ludowej i b) dział obyczajów i zabaw. Działalność tego instytutu
przejawia się w badaniach nad zagadnieniami z zakresu folkloru ludowego,
natomiast kultura materialna jest przedmiotem badań słoweńskich muzeów
regionalnych.
Podobną
tematycznie
działalność
prowadzi
Instytut
Muzyczno-Ludozn'1Wczy, który jednak szczególny nacisk kładzie na badania
nad kulturą muzyczną.
Inicjatywę
badań
zespołowo-kompleksowych,
zapoczątkowaną
przez
Muzeum Etnograficzne
w Lublianie
w r. 1954, podjęły istniejące
już
w tym okresie muzea regionalne. Tą metodą badawczą posługują się także,
powstające
w następnych
latach, działy etnograficzne
muzeów regionalnych (np. w Mariborze i Celiu). Tego rodzaju badaniami
objęto początkowo tylko przybrzeżne
obszary Słowenii (Istra, Doleńska) a ostatnio
obszary górskie (Pohorje). Nie mniej ważną rolę spełniają muzea w propagowaniu kultury ludowej, urządzając okresowe wystawy, poświęcone nie
tylko zagadnieniom
Słowenii, lecz także kulturze ludowej krajów egzotycznych.
Działalność wydawnicza
jest słabiej rozwinięta
niż w Serbii, Chorwacji a nawet w Bośni i Hercegowinie. W r. 1948 reaktywowano
czasopismo Muzeum Etnograficznego
w Lublianie
pt. "S!ovenski
etnograf",
którego w okresie powojennym wydano 13 roczników. Z nowych wydawnictw wymienić należy kwartalnik
pt. "Glasnik
Instituta
sa s!ovensko
narodopisje",
którego pierwszy numer ukazał się w r. 1956. Na treść wymienionego kwartalnika
składają się małe artykuły, kwestionariusze
oraz
dział zawierający
korespondencję
z informatorami.

Bośnia

i Hercegowina

Na uniwersytecie
w Sarajewie
brak odrębnego kierunku
etnologii.
Prof. S. Kulisić przeprowadzał
od 1950 r. wykłady z etnologii, jako nauki
pomocniczej, przy katedrze geografii. Miejsce prof. Kulisicia zajął w r. 1955,
prof. dr M. Filipović. W związku z powiększeniem personelu wspomf\ianej katedry zaistniały ostatnio realne możliwości wyodrębnienia
etnologii
jako studium kierunkowego.
Instytut
Badań Folkloru w Sarajewie,
który odegrał doniosłą rolę
w badaniach
zespołowo-kompleksowych
zgromadził bowiem bogate materiały, uległ reorganizacji,
ponieważ całokształt
prac, łącznie z personelem przejęło Muzeum w Sarajewie.
Na podkreślenie
zasługuje działalność
Instytutu
przed jego likwidacją
zwłaszcza
przy gromadzeniu
obfitych zbiorów muzealnych. Instytut do Spraw Bałkańskich,
istniejący
przy Towarzystwie Naukowym w Sarajewie, z jednoosobową obsadą (dyrektor), ogranicza swoją działalność do badań z zakresu językoznawstwa
porównawczego.
Ze względu na zmianę obsady personalnej 32, obecnie
zainteresowania
Instytutu
sprowadzają
się do badań etnograficznych.
Muzeum Bośni i Hercegowiny w Sarajewie, wzbogacone przez zbiory,
personel i działalność byłego instytutu do spraw folklorystyki,
zatrudnia
obecnie dwunastu
pracowników
naukowych.
Nadmienić należy, że jest
to jedna z nielicznych
pł'acówek w Jugosławii
posiadająca
tak liczną
obsadę personalną. Poszczególni pracownicy naukowi tej placówki specjalizują się w określonych
działach etnologii, folkloru i językoznawstwa.
Z prac badawczo-naukowych
Muzeum w Sarajewie wymienić należy prowadzone, przez zespół pracowników Działu Etnograficznego, badania kompleksowo-zespołowe
na obszarze Neum-Kleka, Livańsko Pole oraz Imliany.
JVluzeum w Sarajewie, mimo że dopiero rozpoczyna organizować ekspozycje okresowe,
cieszy się dużą
frekwencją,
szczególnie
młodzieży
szkolnej. W innych placówkach muzealnych w republice, w działach etnografii, zatrudnia
się po jednym pracowniku
naukowym.
Proporcjonalnie
do obsady działalność tych muzeów jest dużo skromniejsza. Jedno z przedwojennych muzeów etnograficznych
(w Banialuce), w okresie powojennym
poszerzyło swój zakres tematyczny
przez utworzenie
nowych działów.
W chwili obecnej muzeum to posiada bardzo bogate zbiory strojów ludowych. Poza te m, przejawia
ono ożywioną działalność w zakresie stałych
i okresowych wystaw etnograficznych
oraz w zakresie badań terenowych
nie tylko z dziedziny kultury materialnej,
ale także i muzykologii.
Najstarszym
wydawnictwem
a charakterze
rocznika w Bośni i Hercegowinie jest "Glasnik Zemaljskog muzeja u Sarajevu".
W nowej serii
został on wskrzeszony w 1946 r. jako wydawnictwo,
początkowo jednotomowe, zamieszczające m. in. artykuły etnograficzne.
Od r. 1953 "Glasnik. .." ukazywał się w dwóch tomach, z czego drugi tom był poświęcony
historii i etnografii. W 1959 r. ten drugi tom przeradza się w wydawnictwo

�5G2
wyłącznie etnograficzne
o nazwie "Etnologia".
Ostatni numer "Etnologii"
Muzeum w Sarajewie
zawiera
pierwsze wyniki badań zespołowo-kompleksowych.
Należy jeszcze zaznaczyć, że w tym czasopiśmie ukazały się,
w okresie powojennym,
dwie bibliografie
etnograficzne :l:l. Począwszy od
1951-19.55 r. wychodziło
w Sarajewie
czasopismo
Instytutu
do Badań
Folkloru :14, którego treść stanowił głównie folklor. Trzecim wreszcie czasopismem, ukazującym
się w Tuzli nakładem
Muzeum Krajowego
jest
"CIanci
i gradja
za kulturnu
istoriju
Istocne
Bosne":I5 zawierający
m. in. artykuły
o tematyce
etnograficznej.
Wśród periodyków
wymienit:
należy jeszcze publikacje
Urzędu
Ochrony
Zabytków
w Sarajewie :I'"
w których znależć możemy artykuły
poświęcone ochronie i konserwacji
reliktów starego budownictwa
ludowego. Z innych wydawnictw,
już nic
o charakterze
periodyków,
na czoło wysuwa się "Słownik Turcyzmów:l7
(wydawnictwo
byłego Instytutu
do Badań Folkloru w Sarajewie),
dwa
zbiory melodii i pieśni ludowych z obszaru Krainy Bośni '18 (wyd. Muzeum
Narodowego w Banialuce), oraz dwie mniejsze publikacje
(wydane przez
muzea w Mostarze 89 i w Trawniku) 40.
Macedonia
Katedra
etnologii na Uniwersytecie
w Skopju, pod kierownictwem
prof. dr B. Rusicia, p~owadzi intensywną działalność pedagogiczną w języku
macedońskim;
przygotowuje
młode kadry wyłącznie
do instytucji
znajdujących się na terenie tej republiki.
W 1950 r. założono w Skopju Instytut Folkloru, posiadający
3 działy:
a) Tkactwa (względnie wytworów włókienniczych),
b) Zwyczajów, obrzędów
i muzyki ludowej, oraz c) Choreografii.
Instytut ten bada byt i obyczaje
na terenie Macedonii.
Muzeum Etnologiczne
w Skopju powstało
w 1949 r. dzięki rozbudowie i wydzieleniu
się Działu Etnograficznego
z Muzeum Narodowego.
Działalność
tego muzeum,
podobnie
jak i działalność
etnograficznych
oddziałów
w muzeach
narodowych,
założonych
po wojnie
(Muzeum
Miejskie w Skopju, muzea w Ochrydzie i Velesu Tytowim i in.), przejawia
się w akcji gromadzenia i przystosowania
do potrzeb muzealnych - ebpn
natów kultury materialnej.
Etnograficzna
działalność
wydawnicza
w Macedonii
jest rozwinięta
bardzo słabo. Muzeum Etnograficzne
w Skopju, podobnie jak i Instytut
Folkloru, żadnego czasopisma nie posiadają a naukowcy z tych placówek
drukują
swe prace w "Glasniku
Muzejskog
drustva" H (pracowników
muzealnych),
w czasopiśmie
Fakultetu
Filozoficznego
w Skopju 4~ wzg.
w czas=pismach ukazujących
się w innych republikach.
Od czasu do czasu,
ukazują
się także w Macedonii
niewielkie
wydawnictwa
książkowe ".
Wydaje się. że założenie przynajmniej
jednego czasopisma, periodyku
na

terenie Macedonii, podziałało by mobilizująco
na młodych pracowników
tej republiki, a naukowcom innych regionów kraju pozwoliło by na lepsze
poznanie życia i twórczości Macedończyków.
Czarnogórze
Czarnogórze nie posiada uniwersytetu,
nie ma więc wychowanych przez
siebie kadr
etnologicznych
i zmuszone
jest zatrudniać
pracowników
wykształconych
w innych republikach.
Założony po wojnie w Cetyniu Instytut Historii, posiada Sekcję Etnograficzną,
której zadaniem
jest prowadzenie
badań etnograficznych
na
terenie
Czarnogórza.
Główną
problematyką
badawczą
Muzeum
Etnograficznego w Cetyniu stanowią badania nad kulturą materialną, a w szczególności nad kwestią stroju ludowego toteż większość zbiorów tego muzeum
to eksponaty
z zakresu
stroju. Całkowita
zmiana
ekspozycji
wystawy
w okresie powojennym
polegała na znacznym unowocześnieniu
jej w sto_
sunku do istniejącej
poprzednio,
ale wymagała
kilku lat intensywnej
pracy. W nowopowstających
muzeach regionalnych
Czarnogórza,
których
ilość ciągle wzrasta, dają się ostatnio zauważyć tendencje
do tworzenia
działów etnograficznych.
W Czarnogórzu
nie ukazują się żadne publikacje
z zakresu etnologii.
Artykuiy etnograficzne
dotyczące tej republiki są drukowane
w czasopismach pokrewnych
dyscyplin 44, w czasopismach
o charakterze
kulturalnym 45, względnie pracownicy Muzeum Etnograficznego
drukują swe artykuły w wydawnictwach
innych republik.
II
Charakterystyka

pracy

badawczej

problematyka

etnologiczna
Rozdział ten będzie próbą przedstawienia
głównych cech wspólnych
dla prac etnologicznych
w poszczególnych
republikach
oraz próbą uwypuklenia problematyki
etnologicznej.
Jak już zaznaczono poprzednio, prace dydaktyczne
z zakresu etnologii
pro\ •..•
adzą katedry
we wszystkich
jugosłowiańskich
ośrodkach
uniwersyteckich. Z pięciu istniejących
w naszym kraju uniwersytetów,
trzy posiad8ją katedry
etnologii (Belgrad, Zagrzeb, Lubliana),
w pozostałych
zaś
dwóch etnologia jest przedmiotem
wykładanym
na katedrach
geografii
lSkopje, Sarajewo).
Na podkreślenie
zasługuje fakt, że programy
uczelni
oraz sposób przygotowania
młodej kadry były różne na poszczególnych
uniwersytetach.
W ostatnich latach dają się jednak zauważyć tendencje
do ujednolicenia
metod nauczania,
w związku z czym przeprowadza
się
m. i. okresową wymianę pracowników
naukowych - głównie profesorów między poszczególnymi
uczelniami.
Specyficzna
sytuacja zachodzi między

�555
ilością studentów
kończących
etnologię a realnymi
możliwościami
ich
zatrudnienia.
Wydaje się, że problem ten można by rozwiązać dwojako:
a) ograniczyć ilość miejsc na uniwersytetach,
a tym samym ograniczyć
rolę etnologa do pracownika
badawczo-naukowego
(katedry,
instytuty,
muzea) oraz b) dążyć do zatrudnienia
etnografów w szkolnictwie, wydziałach oświaty itp. Ta druga możliwość jest tym bardziej realna, że wykłady z etnologii w szkolnictwie średnim mają już swoją tradycję. Ze względu
bowiem na przeprowadzanie
akcji zbieracko-ankietowych,
wydaje się jak
najbardziej
słuszne wprowadzenie
etnologii do liceów pedagogicznych.
Dużym ułatwieniem
w tym zakresie są przygotowane
odpowiednie podręczniki a mianowicie B. D r o b n jak o v i c i a oraz V. N o v aka.
Z innych postulatów zmierzających
do podniesienia kwalifikacji
młodej kadry
etnologicznej,
można by zalecać utworzenie
przy istniejących
katedrach
specjalnego konwersatorium
oraz seminariów
doktoranckich.
Uwzględniając
całokształt powojennej działalności instytutów
i sekcji
etnologicznych oraz folklorystycznych
(łącznie dwanaście instytucji) należy
stwierdzić ogromną ilość indywidualnie
zebranych antropogeograficzno
etnologicznych opisów materiałowych.
Materiały te, zbierane przez okres
siedemdziesięcioletni,
przez różnych badaczy i według różnych kwestionariuszy nie zawsze są porównywalne
i stąd wydaje się że nie mogą stanowić
podstawy nawet atlasu antropogeograficznego.
Niemniej przedstawiają
one
poważną bazę materiałową
z którą należy się liczyć przy uwzględnianiu
dynamiki
poszczególnych
zjawisk, na co między innymi kładzie nacisk
Jugosłowiański Atlas Etnologiczny (EAJ) nad którym
już rozpoczęto
pierwsze prace. Wymienione
instytuty,
w ostatnich
latach, zapoczątkowały na terenie Jugosławii
specyficzny rodzaj badań, które można by
nazwać etnosocjologicznymi.
Należy podkreślić, że nowozałożone instytuty
nie zawsze mają możliwości prowadzenia
własnych wydawnictw,
wobec
czego wysiłki swoje kierują głównie na gromadzenie
materiałów
i ich
c p~;;cowanie archiwalne.
Mówiąc o jugosłowiańskiej
muzeologii, zwraca uwagę znaczny wzrost
liczby muzeów z działami etnograficznymi
i utworzenie trzech specjalnych
muzeów etnologicznych
(w Cetyniu, Zadarze i Skopju). Przy tworzeniu
tych instytucji
często napotykano
na duże trudności
(względy kadrowe,
finansowe itp.). Nie mniej trudności te zostały pokonane przy dużym jednakże wkładzie pracy i zapału, toteż w chwili obecnej kilka z tych muzeów
wydaje nawet własne czasopisma naukowe. Stały wzrost wykształconych.
młodych pracowników
muzealnych
nie pozostał bez wpływu na skład
i poziom fachowy personelu naukowego. W związku z tym muzeom przypadło w udziale inicjowanie kompleksowych
badań zespołowych z zakresu
kultury ludowej. Około dziesięciu lat trwają już starania
o utworzenie
Skansenu, podejmowane
przede wszystkim przez tych etnologów, którzy
mieli sposobność bezpośrednio zapoznać się ze skansenami skandynawski-

mi. Utworzenie Skansenu było by pożądane zarówno ze względu na jego
znaczenie naukowe, jak i popularyzatorsko-dydaktyczne.
W obecnym stanie wydaje się słuszne utworzenie jakiegoś muzeum pomyślanego szerzej
a gromadzącego
materiał z całej Jugosławii,
a nawet z półwyspu Bałkańskiego. Postulat ten znajduje uzasadnienie
tym bardziej, że niektóre
z naszych muzeów mają po temu warunki,
posiadają
bowiem pewien
zasób eksponatów z całego terenu państwa oraz krajów ościennych.
Z przytoczonego powyżej przeglądu etnologicznej działalności wydawniczej .Jugosławii wynika, że nie jest ona skąpa, jakkolwiek można mieć zastrzeżenia co do równomierności
nasycenia terenu regionalnymi
wydawnictwami etnologicznymi
(np. w Macedonii i Czarnogórzu,
gdzie działa
kilka instytucji etnologicznych,
nie ma ani jednego naukowego czasopisma). Wobec tak licznych wydawnictw
i dość rozproszonego
materiału,
jak najbardziej
słusznym wydawało się stworzenie centralnego
czasopisma o charakterze
metodologicznym.
Taki centralny organ w którym zamieszczano by artykuły metodologiczne oraz analizujące i podsumowujące
dotychczasowe wyniki, przyczynił by się niewątpliwie
do koordynacji prac
etnologicznych w Jugosławii. W czasopismach etnologicznych, w ostatnich
latach, zamieszczane
są opracowania
monograficzne,
stanowiące
rezultat
zespołowych
badań
terenowych,
prowadzonych
przez okres dwu- lub
trzyletni. Poza tym na treść czasopism etnologicznych składają się bibliografie, tak bieżące jak i tematyczne, natomiast w dalszym ciągu odczuwa
się brak bibliografii
ogólnej np. za okres powojenny. Podkreślić
należy,
że na łamach wydawnictw
etnologicznych
publikuje
się referaty wygłaszane na kongresach
Związku Folklorystów
Jugosławii
(patrz L Kałojewa w SE).
Dość licznie organizowane
konferencje
naukowe 46 pozwalają pracownikom poszczególnych ośrodków na wymianę swoich poglądów i wyników.
Mirno to odczuwa się brak sympozjum naukowego, poświęconego wybranym zagadnieniom, na którym aktualne problemy mogły by być dokładnie
przedyskutowane.
Niewątpliwie
tego rodzaju zebrania ułatwiły by pracę
młodym kadrom, podnosząc jednocześnie ich poziom naukowy.
Trzecia przedwojenna
próba utworzenia
T o war z y s t w a E t n o log i c z n e g o zakończyła się zorganizowaniem
dwóch ośrodków towarzystwa (na południu i północy kraju 47), założeniem czasopisma w Skopju
i wypracowaniem
pewnych podstaw organizacyjnych,
które to rezultaty
zniszczyła druga wojna światowa.
Tymbardziej
w r. 1957 przystąpiono
z zapałem do zorganizowania
towarzystwa,
które stanowi dziś platformę
porozumienia wszystkich samodzielnych pracowników naukowych. Do chwili
obecnej Towarzystwo odbyło trzy walne zgromadzenia oraz kilka posiedzeń.
Organizacja
etnologii w Jugosławii,
omówiona wyżej, narzuciła
niejako
potrzebę utworzenia Towarzystwa Etnologicznego, które w zakresie swojej
działalności uwzględnia przede wszystkim: 1) Koordynację zakresu wykła-

�5;:&gt;6
dów na pcszczególnych
katedrach
oraz poprawę możliwości zatrudnienia
pracowników
po ukończeniu
studiów; 2) Prace wstępne i przygotowywawcze
do opracowania
i wydania
Atlasu
Etnologicznego
Jugosławii
(EAJ', a w związku z tym, zorganizowanie
specjalnych archiwów naukowych; 3) Założenie ogólnego muzeum jugosłowiańskiego;
4) Wydawanie
czasopisma centralnego,
opracowanie
podręczników
etnologicznych
i rzeczowych bibliografii oraz 5) Organizowanie
sympozjów naukowych. Realizując swoje założenia Towarzystwo przeprowadziło
rewizję dotychczasowego stanu i opracowało postulaty kształcenia kadry etnologicznej;
podjęło
uchwałę by w ramach Muzeum Vojvodiny w Nowym Sadzie podjąć próbę
utworzenia
poglądowego
archiwum
naukowego;
opublikowało
pierwszy
numer czasopisma
centralnego
"Etnoloski
pregled" 48, wydało
w formie
broszury dwie pozycje "Etnoloska biblioteka" 49 i kilka numerów "Biuletynu"; zorganizowało wreszcie dwa sympozja poświęcone badaniom garncarstwa ludowego oraz zadrudze.
Sprawa
powołania
J u g osł ow ia ń sk iego At l a s u E t n o l o g i c z n e g o była przedmiotem
nie jednej konferencji.
Jednakże dopiero
w 1958 r. powołano Komisję do Spraw Atlasu, na czele z prof. dr B. Bratanićem, która po uwzględnieniu
dorobku polskiego i innych atlasów Europy, oraz wyników prac kartograficznych
Katedry w Zagrzebiu, wypracowała specyficzną,
przystosowaną
do miejscowych
warunków,
koncepcję
Atlasu. Jak podaje wymieniona Komisja 50, Atlas obejmie całe terytorium
Jugosławii; wytypowano 758 areałów liczących 400 km 2 (20 km X 20 km).
Do wymienionej
liczby areałów
należy dodać terytoria
przygraniczne
(Włoch, Austrii, Grecji, Węgier, Rumunii), etnicznie związane z terytorium
Jugosławii. Tym samym liczba areałów zwiększa się do 900. Przy zaplanowanych 900 areałach, przy naj mniejszym eksploatowaniu
punktów, jedna
wieś będzie reprezentowała
100 km2, czyli 4 wsi na 400 km2 z przeciętną odległością punktów
co 10 km (3032 punktów
na cały obszar
Jugosławii
czyli 3600 z przygranicznymi
obszarami).
Bardziej korzystne
jest większe zagęszczenie punktów atlasowych, zaś optymalne zagęszczenie
.fugosławii; wytypowano 758 areałów liczących po 400 km2 (20 km X 20 km).
czyli 16 wsi na 400 km 2; tym samym przeciętna odległość zmniejsza się
do 5 km, czyli liczba ogólna punktów wzrośnie do 12128 względnie 14400.
Komisja uważa sieć optymalną
za właściwą, do której realizacji
należy
zmierzać.
Dla zorganizowania
bazy żródłowej Komisja przewiduje
dobór eksploratoróworaz
zorganizowanie
sieci stałych korespondentów;
literaturę
i inne żródła wykorzystano
dodatkowo. Przez wykwalifikowanych
etnologów
opracowanych
było by 900 stałych punktów (w ilości 300 X 3 = 900). Dodatkowa sieć, obejmująca
3600 względnie 6600 (maksymalne
zagęszczenie)
punktów również eksploatowana
była by przez tych samych etnologów
(31)0 X 12 lub 300 X 22). Sieć korespondentów
obejmowała
by 2500

557
względnie 4000 (maksymalne
zagęszczenie)
punktów.
Na eksploratorów
terenowych
przewiduje
się, oprócz magistrów
etnologii, studentów
starszych lat studiów, natomiast korespondenci
rekrutowali
by się z warstw
nauczycielskich
oraz ludności wiejskiej.
Akcję doboru stałych badaczy
terenowych, jak i korespondentów,
poprzedzą pewne wyjaśnienia
i szk~lenia, tak aby podjęte przez nich zobowiązania były realizowane jak naJbardziej sumiennie i dobrowolnie.
W związku z zaplanowaną
siecią i doborem pracowników
terenowych,
przygotowuje się ma~ę podkładową stałej sieci w skali l : l 000 000 (na podstawie międzynarodowej
mapy Europy oraz mapy Jugosławii
w skali
l : 500000). Na mapę podkładową w drugiej fazie narzucone zostaną zaplanowane are:łły. Mapa ta znajdzie nawiązanie do istniejących już skartowań
europejskich. Do wyboru wsi reprezentujących
zaplanowane
areały przewiduje się powołanie komisji specjalistów dla poszczególnych regionów. Oczywiście, stała sieć będzie ulegała pewnym zmianom, zależnie np. od tematyki
kwestionari usza.
Przygotowuje
się różne znormalizowane
formularze
np. kartoteki,
karty materiałowe,
katalogi itp. Opracowano
odezwy, które wysłano do
poszczególnych ośrodków celem zebrania deklaracji
instytucji naukowych
do współpracy
z Atlasem.
Ogłoszono drukiem
Kwestionariusz
Próbny
uwzględniający
postulaty
metodyczne
z zakresu europejskiej
kartografii
entograficznej.
Kwestionariusz
ten, według
którego
przeprowadza
się
próbne badania
w terenie, obejmuje
2 zagadnienia
z zakresu kultury
materialnej
(jarzma i młocka) oraz 3 z zakresu kultury duchowej i społecznej (narady wiejskie, ognie doroczne oraz obchody z maskami).
Najbliższe plany Atlasu przewidują
m. in. zebranie materiału
bibliograficznego,
przeprowadzenie
kwerendy
w archiwach
i muzeach
oraz
opracowanie
tych materiałów
pod kątem potrzeb Atlasu. Prace przygotowawcze, według przewidywań
Komisji, zajmą około dwóch lat. Po szcze_
gółowym zrealizowaniu
wstępnych założeń, przy równoczesnej akcji uderzeniowej, wydaje się możliwe przebadanie
kilku problemów w dość krótkim terminie (około pięciu lat). Zdaniem Komisji, w wypadku przebiegania
akcji planowo,
przy równoczesnym
gromadzeniu
materiałów
z innych
żródeł, do wydawania
pierwszych
zeszytów Atlasu będzie można przystąpić za około 10 lat.
W ten sposób Jugosłowiańskie
Towarzystwo Etnologiczne realizuje zadania, które uwarunkowały
jego powstanie a zostały sformułowane
m. in.
przez V. N o v a k a: "Dbać o teraźniejszy poziom teoretyczny, metodyczny
i organizacyjny
etnologii; wyznaczyć odpowiednie miejsce w nauce dor~bkowi z okresu poprzedniego,
koordynować
prace etnologiczne w kraJU:
inicjować
badania
na większą skalę jak np. atlasowe,
przeprowadzać
i podbudowywać
te prace, oraz publikować ich wyniki" 51.

�558

559
PRZYPISY

II e r o d o t (V wiek p.n.e.), Konstanty
P o r f i r o g e n e t a "Administrando Imperio" (X w.).
2 Dusanov
Za konik.
3 Ribanje
i ribrasko prigovaranje, 1568.
4 Die Ehre
der Herzogthums Krain, 1689.
&amp; Razgovor
ugodni naroda slovinskog, 1756.
6 Viaggio in Dalmazia,
1774.
1

, M. S. F i l i p o v i ć, Povodom osnivanja Etnolokog drustva Jugoslavije, Prilog Biltenu br. 3, Beograd 1958, s. 1 (powielone).
8 Biskup
M. Vrhovac, 1813.
9 M. S. Filipović,
j. w.
10 Idejna
i teoriska
osnova u razvitku nasih etnografskih
muzeja,
Zbornik
Etnografskog
muzeja
u Beogradu
1901-1951,
Beograd
1953,
s. 27-30.
.11 Duża
ilość eksponatów
w muzeach Wiednia i Budapesztu;
wyd.
"Wlssenschaftliche
Mitteilungen aus Bosnien und der Herzegowina' instytuty we Wiedniu.
'
12 K. Jirecek,
R. Meringer, M. i A. Haberlandt, E. Schneeweiss
J. Polivka, S. Ciszewski, P. Rowiński.
'
13 Muzea w Skopju,
Sarajewie, Zagrzebiu oraz Lubljanie.
1~ V. ~aradżic,
J. Cvijić, A. Radzić, V. Jagić, S. Novaković, V. Bogisić,
F. MlkloSlC, M. Murko, T. Djordjewić, J. Erdeljanowić, B. DrobnjakoviĆ.
15 S. Kulisić,
j. w., s. 29.
16 S.
C i s z e w s k i, Folklorystyka
Chorwacko-Serbska,
Wisła t. V
(1891), s. 871-902, t. VI (1892), s. 18-53; T. R. D jor d j e v i ć, Etnoloska
nauka u Jużnih Slovena, "Nas narodni żivot" knj. I 1926; E. Schneeweiss
Die ~ugoslawische VOlkskunde in der Jahren 1914-1924, "Zeitschrift fii~
Slawlsc~~
Philologie
III, Berlin
1926, B. D r o b n jak o v i ć, Srpska
etnografiJ a od Vuka Karadżića
do danas, "Muzeji" I, Beograd 1948,
s. 27-39; S. Kulisić, j. w.; J. V u k m a n o v i ć, Pregled etnoloskog rada
o Crnoj Gori, "Zbornik Etnografskog
muzeja u Beogradu"
1901-1951,
s. 352-361; M. R. Barjaktarović,
D-r Tihomir R. Djordjević i njegov rad
"Glasnik
Etnografskog
muzeja u Beogradu",
knj. XVI, Beograd 1953:
s. 256-261; P. S. Vlahović, D-r Jovan Erdeljanović, "Glasnik Etnografskog
muzeja u Beogradu" knj. XVI, Beograd 1953, s. 262-266; 1. A. K a l oj e va, Etnograficzeskaja
robota w Federativnoj
Narodnoj
Respublike
Jugosławii (Issledowania serbskich etnografów), "Sovjetskaja
Etnografija",
1956 (1), s. 122-130; I. A. K a l o j e v a, Chorwatia, "Sowjetskaja
Etnografija", 1957 (1), s. 172-177; F. S a r f, Del0 Etnografskega muzeja v LublJani od 1. januaria
1954 do 31. decembra
1956, "Slovenski Etnograf"
1. X, Lubljana 1957, s. 201-211; B. D r o b n jak o v i Ć, Na pocetku druge
decenije rada Etnografskog instituta, "G lasnik Etnografskog instituta VII,

I

Beogard 1958, s. 1-3; M. S. Filipović, j. w.; M. S. F i l i P o v i Ć, Posle
prve redovne skupstine
EDJ, "Bilten" Etnoloskog drustva
Jugoslavije,
g. II br. 2, Beograd 1959, s. 1-3; V. N Ov ak, Raziskavanje
ljudskega
żivljenda
pri Slovencih,
"Slovenska
ljudska
kultura",
Lubljana
1960,
s. 7-10; B. D r o b n jak o v i Ć, Etnoloska nauka kod Jugoslovena, "Etnologija naroda Jugoslavije", I deo, Beograd 1960, s. 9-28.
Pragnę zwrócić uwagę czytelnikowi na dwie prace prof. M. G a v a zz i e g o, dotyczące rozwoju i stanu badań etnologii w Jugosławii: Razvoj
i stanie etnografij e u Jugoslaviji, Lud Słowiański L. i II/l Kraków 1930,
1931; Ludoznawstwo
Jugosławii 1939-1947, Lud t. 37, 1947, s. 426-438.
17 Belgrad,
1948.
18 Belgrad,
1953.
t9
Belgrad, 1952.
20 Glasnik
Muzeja Kosova i Metohije, Pristina 1955.
21 "Zbornik
Etnografskog
muzeja
u Beogradu
1901-1951",
Beograd 1953 r. oraz Bantaske Here, "Zbornik etnografskich
radova Vojvodjanskog muzeja", posebna izdanja, Novi Sad 1958.
22 Nakładem
czasopisma "Jugoslavija".
23 "Zbornik
Filozofskog fakulteta
Beogradskog
univerziteta",
knj. I,
Beograd 1948.
24 W Zagrzebiu,
Splicie i Zadarze.
25 Medjumurje.
26 Zbornik
za narodni żivot i obicaje Jużnih Slavena, knj. 33, Zagreb 1949.
27 "Zbornik
Filozofskog fakulteta
Sveucilista u Zagrebu", knj. I, Zagrzeb 1951.
29 V. H u z jak,
Juraj Z e ł e n i, Etnoloski seminar Filozofskog fakulteta
Nr 2, Zagrzeb 1957.
29 M. G u s i ć, Tumac
izlożene gradje, Etnografski muzej u Zagrebu,
Zagrzeb 1957.
30 Split,
Zadar, Dubrovnik.
31 "Osjecki
zbornik" IV, 1954 i d.
32 Na tym stanowisku
znajduje się również prof. dr M. FilipoviĆ.
33 M.
L o p a c, Bibliografski
podaci etnografsko-folklornih
radova
o Bosni i Hercegovini, Glasnik Zemaljskog muzeja u Sarajevu, sv. VI,
1951 oraz sv. VII, Sarajevo 1952.
1951 oraz sv. VII, Sarajevo 195~ M. Lopac, Bibliografija
radova o nosnji.
34 Bilten
Instituta za Proucavanje Folklora u Sarajevu, Sarajevo 1951.
35 "CIanci
i gradja za kulturnu istoriju istocne Bosne", knj. I, Tuzla
1957.
36 "Nase
starine", GodiSnjak Zemaljskog
zavoda za zastitu spomenika kulture i prirodnih rijetkosti NR BiH, sv. I, II, III, Sarajevo 1952,
1954, 1956.

�661

560
3.

A. S k a l j i ć, Turcizmi

u narodnom

Bcsne i Hercegovine, I i n Sarajevo 1956.
3' V. M i lo li e v i ć, Narodne melodije

govoru
Bosanske

i narodnom
....
KraJme,

predanju

knJ. I l

n,

Banjaluka.
...
M t
10-7
:19 S. Raj
k o v i ć, Loncarstvo u Donjim DobrkovlClma,
os ar . ~O .
40
Zbornik Zavicajnog muzeja u Travniku".
g. I, sv. I, Travmk 1959.
4l
K". d'
Vesnl'k ., obecnie
Glasnik Drustva muzejsko-konzervatorsIe ys "
." ,n
,
.
..
ki;l radnika Makedonije", którego ostatni IX numer POs";lęcony etnologu.
42 Zbornik
Filozofskog fakulteta Univerziteta
u SkoPlU.
4l
.Kukata v Makedonija",
Skopje 1953.
44 Czasopismo
poświęcone zagadnieniom
historycznym
"Zapisi".
.,Stvaranje".
Kongresy muzeologów
(co dwa lata), coroczne kOngr~sy folklorystów, coroczne zjazdy Jugosłowiańskiego
Towarzystwa Etnolo~lcznegO (~DJ)
i wiele innych konferencji,
(np. międzynarodowe
konferencJe etnolol1czne
4.,

4B

krajów alpejskich).
•• 1939 r. w Skopju i Lubljanie.
48 "EtnoloEki
pregled" I, Beograd 1959.
.,
"
49 B
S ker l j Antropologija
i etnologij a, "Etnolośka
blbhoteka
I,
1958 M.' G a v a z ~ i, Sudbina stare slovenske bastine u Jużnih Slavena,

°

Etnoloska biblioteka" II, 1959.
50 B
B r a t a n i ć,
radu, na EAJ, "Bilten" EDJ, g. II br. 2, Beograd
1959 or~z B. B r a t a n i ć, Etnolośki atlas Jugoslavije,
"Etnolośki preg-

"

led" I, Beogard 1959, s. 9-18.
51 V.
N o v a k, Etnololiko
l. XI, Lubljana

drustvo

Jugoslavije,

"Slovenski

etnograf"

1958, s. 212.

V i l k o No v a k SLOVENSKA LJUDSKA KULTUR~, Lubliana
16°, s. 272 +50, streszczenia w jęz. franc., 11. 92.

1960,

Praca ta stanowiąca
podręcznik
słoweńskiej
kultury
ludowej, posiada (nie lic;ąc rozdziałów wstępnych i bibliografii) 23 roz~zi.ałY, z czeg
12 traktuje o kulturze materialnej
a 11 o kulturze duchowe] l społeczne]:
Rozdziały wstępne
to:
kulturze
ludowej,
Bada.nie kul:ur~
ludowe]
u Słoweńców, Elementy słoweńskiej kultury ludo",:e], Słowe~skle obsz:3.rY
etniczne. Kultura materialna
ujęta została w rozdzlałach:
Zbleractwo, Łowiectwo,
Rybołówstwo,
Uprawa
roli, Hodowla,
pszczelarstwo,
Chałupnictwo na potrzeby użytkownika
i rzemiosło ludowe, I'~andel, ~ranspo~t
i komunikacja,
Budownictwo,
Stroje, pożywienie, ta częśc pracy Jest na]-

°

?

więksZCl i obejmuje :l l; całości.
.'
Kulturę duchową i społeczną podzielił autor na roz~zla.łY.: .zwycza]e,
Zabawy, Widowiska
ludowe, Tańce ludowe, Muzyka l plesm ludowe,
Język, Opowiadania
ludowe, Sztuka
plastyczna,
poda?ia
ludowe
oraz
Medycyna ludowa. Bibliografia
zestawiona została na koncu pracy.

Układ całego podręcznika
nie nawiązuje do układu żadnej z polskich
prac tego typu (J. Bystroń, A. Fischer, K. Moszyński, S. Poniatowski).
Badania słoweńskiej kultury ludowej zaczęto pod koniec XVII wieku.
Pierwszą pracą zawierającą
niektóre dane dotyczące strojów i zwyczajów
ludowych JESt książka L Val vas o r a, Die Ehre der Herzogthums
Crain.
V. Novak zaczynając od Valvasora wymienia nazwiska i tytuły prac badaczy zajmujących
się kulturą ludową Słowenii. Jako pierwszy regularny
periodyk etnograficzny
autor wymienia "Casopis za zgodovino in narodopisje" ukazujący
się od 1904 r. do II wojny światowej
w Mariborze.
Równocześnie Muzeum Etnograficzne
w Lubljanie w 1926 r. zaczyna drukować czasopismo "Etnolog" wychodzące
do 1944 r. a które od 1948 r.
ukazuje się pod nazwą "Slovenski etnograf". Pojawienie się tego rodzaju
czasopisma umożliwiło Rajko L o ż a l' o v i wydrukowanie
pierwszej części
podręcznika
"Narodopisje
Slovencev",
którego
drugą
część wydano
w 1952 r. Na treść tego podręcznika
składają się artykuły różnych autorów, co wpłynęło na jakość opracowania
poszczególnych rozdziałów .
Na zakończenie
bardzo krótkiego
opisu stanu badań V. Novak do~
konuje przeglądu zainteresowań
etnografów-badaczy
kultury ludowej Słowenii,
którzy
działalność
swoją
zogniskowali
wokół
Muzeum
Etnograficznego, Instytutu Badań Etnograficznych
Słoweńskiej Akademii Nauk
i Umiejętności
oraz Instytutu
Muzyczno-Folklorystycznego
w Lublianie.
W całokształcie
s ł o weń s k i e j k u l t u l' Y 1 u d o w e j oprócz
elementów starosłowiańskich,
których pewna część jest pochodzenia indoeuropejskiego, autor widzi wpływy alpejskie, śródziemnomorskie
i panońskie. Prócz tego zwraca uwagę na wpływy szlachty, miasta i kościoła.
Do elementów starosłowiańskich
zalicza autor m. in. z budownictwa
dom mieszkalny i jego części, chlew, gumno; z rolnictwa - części pługa,
cep, składanie snopów w kopice oraz siana w stogi; sposoby i narzędzia
łowieckie, sieci; bartnictwo;
z pożywienia - potrawy z kaszy jaglanej;
z chałupnictwa
i rzemiosła - tkactwo i garncarstwo;
ze stroju - koszulę lnianą, onuce; z transportu
i komunikacji
jarzmo słowiańskie.
W rozdziale "Obszary etniczne" V. Novak dokonuje podziału Słowenii na
4 obszary etniczne a mianowicie:
obszar alpejski, śródziemnomorski,
panoński i środkowo-słoweński.
Wydaje się trafniejsze
zatytułowanie
tego
rozdziału jako "Obszary kulturowe
Słowenii", tak jak autor zrobił to
w tekście gdyż do podziału Słowenii na obszary etniczne jest tu trochę
za mało istotnego materiału. Należy też zaznaczyć, że ponieważ w rozdziale
tym autor powołuje się na materiał zawarty w dalszych partiach pracy
i operuje fachową
terminologią
dotyczącą tego materiału,
może lepiej
by było rozdział ten umieścić na końcu podręcznika.
Mogła by ulec również zmianom kolejność omawiania
poszczególnych
obszarów etnicznych:
obszar środkowo- słoweński, który mieści się między pozostałymi, należało
omówić na ostatnim miejscu.
36 -

"Lud".

t. XLVII

�;')63

;)62
Bibliografię, jak już zaznaczono, zestawił autor na końcu podręcznika
w układzie tematycznym,
a w obrębie poszczególnych tematów - chronologicznie. Obejmuje ona około 60 pozycji co stanowi prawie cały, najbar~
dziej istotny, dorobek etnografii Słowenii.
Praca V. N o v a k a posiada bardzo dużo dobrych ilustracji, zwłaszcza
tych,
które
wykonał
sam
autor;
było by pożyteczne
umieszczenie
większej ilości rysunków,
stanowiących
tyłko 1/10 wszystkich
ilustracji,
zwłaszcza jeśli chodzi o obiekty budownictwa
ludowego. Niestety praca
nie posiada ani jednej mapy. Jeżeli nie było możliwości wykonania
map
etnograficznych
to należało dołączyć mapę geograficzną, historyczną
i językową.
Autor zaznacza, że ponieważ praca została napisana
na podstawie
różnorodnych
źródeł, mimo osobistej kontroli w terenie, mogło to spowodować rozbicie jednolitego i pełnego opracowania
wszystkich rozdziałów.
Dodatkową pozytywną cechą tego opracowania
jest podawanie, przy rozdziałach dotyczących
kultury
materialnej,
zwyczajów związanych
z poszczególnymi działami kultury, jak np. przy zbieractwie
i uprawie roli.
Polski etnograf czytając pracę V. Novaka nie mOże nie zauważyć
w kulturze ludowej Słowenii, oprócz wymienionych
już elementów ogólnosłowiańskich,
elementów wspólnych z kulturą Słowian Zachodnich (zwłaszcza Polsld) nie tylko jeśli chodzi o funkcję i formę ale i nazwę (np.:
razgoni
_ orka w zagony, cep i jego części, kopice,
ostrvi
ostrwie,
dożenek _ dożynki, podval podwalina, podstenij
podcień, ulj - ul
etc.). Trzeba zaznaczyć, że największe nasilenie występowania
elementów
wspólnych ze Słowianami
Zachodnimi można zaobserwować
na terenach
pólnocno- wschodnich.
Interesująca
praca V. Novaka może być
etnografom jako przejrzysty
i rzetelny wykład
dowej.

D. Drljaca

B o r i v o j e D r o b n jak
VIJE.

bardzo przydatna
polskim
o słoweńskiej kulturze lu-

Belgrad

ovi

Ć,

ETNOLOGIJA

i T. Skarżyński

NARaDA

JUGOSLA-

1960 8° s. 261, ił. 57.

We wstępie autor, który w ciągu 10-ciu lat zajmował
stanowisko
kierownika Katedry Etnologii Uniwersytetu
Belgradzkiego
oraz był pierwszym prezesem Towarzystwa
Ludoznawczego
Jugosławii (E. D. J.) zaznacza, że niewiele jest podręczników
etnologii Jugosławii.
Dotychczas wydane (H. S c h u r t z a Etnologia;
J. E r d e I j a n o v i ć a Osnove etnologt!e;
skrypty wykładów M. B a r jak t a r o v i ć a) dotyczyły prze~e WSZystkl~
etnologii ogólnej uwzględniając
w nicznacznej mierze etnologlę Jugosławn.
?odręcznik
J. Erdeljanovića,
był do II wojny światowej
obowiązującym
podręcznikiem
etnologii
wykładanej
w H-tych
klasach
gimnazjalnych.

Nie wymienił
tu autor
etnologii jugosłowiańskiej

opracowań
nie uwzględniających
całokształtu
(M. G a v a z z i, Pregled etnografije
Hrvata
oraz
Godina dana hrvatskih
narodnih
obicaja;
R. L o żar, B. O r e l, Narodopisje Slovencev
I i II). Kończąc uwagi wstępne autor podkreśla,
że praca
przeznaczona
jest dla wszystkich, którzy słuchają lub słuchali wykładów
etnologii, oraz może być przydatna
chcącym zapoznać się z etnologią
Jugosławii. Układ .pracy B. D r o b n jak o v i ć a jest następujący:
po krótIGm v,·stęple rozdzlały - I Etnologia w Jugosławii, II Terytorium dzisiejszej
Jugosławii i jego mieszkańcy przed przybyciem Słowian na Płw. Bałkański, III Starożytni Słowianie, IV Wyjście Słowian z prakolebki
oraz osiedlenie się w Panonii i na Płw. Bałkańskim,
V Granice Jugosławii
stan
ilościowy i skład narodowościowy
Jugosłowian,
VI Etniczna
prz~szłość
Jugosławii,
VII Nazwy etniczne, VIII Cechy antropologiczne,
IX Sposoby porozumiewania
się i pisania, X Zwyczaje, XI Krsna slava, XII Wierzenia oraz wróżby. Mówiąc o układzie należy zaznaczyć, że może szczęśliwiej byłoby za rozdziałem
IV omówić etniczną przeszłość Jugosławii
oraz pochodzenie
nazw etnicznych
a następnie,
przechodząc
do czasów
stosunkowo
współczesnych,
omówić granice, stan ilościowy, skład narodowościowy, cechy antropologiczne oraz sposoby porozumiewania
się i pisania.
W obrębie naj obszerniejszego
rozdziału X "Zwyczaje"
(stanowi prze_
szło 113 całości pracy) autor zastosował taki sam układ jak A. F i s c h er
w III części swojej pracy Polacy *, z tą jedynie różnicą, że B. Drobnjakbvić
zaczyna rozdział od opisu życia towarzyskiego.
Oddzielny rozdział autor
poświęcił tzw. krsnej slavie czyli znanemu Słowianom Południowym
zwycz.ajowi czczenia patrona rodziny. W ostatnim rozdziale Drobnjaković
omówlł za.gadnienia związane z kulturą duchową, której całość wraz z kulturą
materIalną
miał zamiar przedstawić
w II części swojej pracy. Niestety
nagła śmierć nie pozwoliła mu zrealizować tych zamierzeń.
W pierwszym
rozdziale
autor
daje
historyczny
przegląd
stanu
etnologii w Jugosławii,
jednak bez odrębnego
potraktowania
macedońskiego i bośniackiego dorobku powojennego.
Na treść rozdziału drugiego
składa się omówienie formacji geologicznych
i wykopalisk
archeologicznych oraz opis cech kulturowych
Ilirów, Traków, Greków, Celtów i Rzymian zamieszkujących
kiedyś płw. Bałkański.
Może bardziej
przydatna
dla etnografów była by analiza wpływów tych ludów na kulturę Słowian
Południowych. W trzecim rozdziale mówiąc o prakolebce Słowian Drobnjaković przyjmuje stanowisko Safai'ika i Niederlego do którego w naszych
czasach dowody dostarczył Udalcow i twierdzi, że znajdowała się ona między Odrą a górną Wołgą oraz Bałtykiem
a Karpatami.
Następnie autor
dokonuje dokładnego przeglądu życia starożytnych
Słowian wg. Nieder~ A. F i s c h e r,
szawa 1934.

Etnografia

słowiańska

z. 3, Polacy,

Lwów-War-

�;565

56,1
lego. Podobne
streszczenia
poglądów
poszczególnych
autorów
znalazły
miejsce w dalszych rozdziałach
pracy prof. Drobnjakovića.
roz.dzial.e
czwartym
autor zwraca uwagę na dowody świadczące o oSIedlemu SIę
Słowian na płw. Bałkańskim
jeszcze przed VII wiekiem. Następnie podaje podział plemienny
Słowian Południowych
po przybyciu
na płw.
Bałkańskim
oraz na podstawie
danych archeologicznych
i pierwszych
źródeł pisanych, 'omawia ich tryb życia. Omawiając
w rozdziale piątym,
granice i stan ludnościowy
Jugosławii
autor nie m~gł ni.estety uzyskać
naj nowszych danych liczbowych i posłużył się matenałami
z. 1953 r. ~a
treść rozdziału
VI, który
bezpośrednio
łączy się z drugIm, trzecIm
i czwartym, składają się dalsze dzieje narodów jugosłowia~skich
aż do
czasów współczesnych. Omawiając w rozdziale VII nazwy etmczne D:obnjaković zaznacza, że naj starszym, bo zanotowanym
w r. 822 etnommem
jest. nazwa Serb, choć istnieją dane że etnonim :en mógł być. znany
już w VII wieku. Przeglądu
poszczególnych
typow antropoIO~ICZnY.~h
autor dokonuje
w rozdziale ósmym, na podstawie
prac Erdel)anovlca
i Denikera. Nal~żało spodziewać się, że omawiając w rozdziale dziewiątym
sposoby porozumiewania
się i pisania, autor dokona przeglądu języków
jugosłowiańskich
względnie dialektów i gwar. Tymczasem przede wszystkim zwraca on uwagę na języki zawodowe i tajne oraz inne sposoby porozumienia
się. Sprawa przedstawia
się lepiej, jeśli chodzi o pisownię,
bo podane zostały okresy w których wprowadzono
cyrylicę i pismo ła-

v:'

cińskie.
Autorowi należą się słowa uznania za bardzo obfite opracowanie
zwyczajów. Niemniej trzeba zaznaczyć, że podział ich dokonan.y został ?ie
bardzo szczęśliwie. Za zwyczaje towarzyskie
np. autor uwaza te, ktore
nie dotyczą organizacji państwowej
i ustaw kościelnych. szczegó~ne tru~ności przy opracowaniu
tego zagadnienia
sprawiało
autorowI
to, ze
często ten sam zwyczaj występuje
w bardzo odmiennych
postaciach
na różnych obszarach Jugosławii.
Toteż dlatego, opierając
się na relacjach poszczególnych badaczy daje dokładne opisy poszczególnych odmian
zwyczajów, co nie mogło go uchronić od powtarzania
tych samych elementów. Autor w tekście podaje nazwisko badacza i rok wydania pracy,
niejednokrotnie
umieszcza dokładny wypis w przypisie. Przy poszczeg?L
nych zagadnieniach
podana została obfita terminologia .. Wyr~zy rd~emopochodne winny znajdować
się obok siebie np. termmologla
~wIąza~a
ze swataniem lub kobietą ciężarną: prosevina i prosiba, bremena l bred]a.
Bardzo cenne jest podawanie
przez Drobnjakovića
etymologii nazw poszczególnych elementów zwyczajów. Autor zwraca często u;:agę na .sł~wiańskie pochodzenie zwyczajów dokumentując
to podawamem
słowlanskich terenów na których zwyczaje te do dziś występują. Również dodatnim walorem tej pracy jest chronologizowanie
poszczególnych zwyczajów
(czas pojawiania
się ew. zaniku).

Podsumowując
w rozdziale jedenastym
zdania poszczególnych
autorów w związku z wymienionym
zwyczajem krsna slava autor posługuje
się nie zawsze uzasadnioną naukowo terminologią
(np. na str. 247 zamiast
Czarnogórcy pisze katoliccy Serbowie).
Ogólnie biorąc odnosi się wrażenie, że Drobnjaković
ze względu na
jakość żródeł którymi dysponował
nie mógł wydobyć naj istotniejszych
poglądów, to też przytacza jedynie niezbędne fakty, a w przypisach daje
dokładniejszy
wypis z materiału.
Takie ujęcie doprowadziło
do materiałowego charakteru
tego podręcznika.
Bogata bibliografia
(około 300 pozycji) podana została przy poszczególnych rozdziałach. Niestety nie została uporządkowana
ani w układzie
alfabetycznym
ani chronologicznym.
Zastosowanie
któregoś z tych układów uchroniłoby autora od powtarzania tych samych nazwisk w kilku różnych miejscach a dla czytelnika materiał ten byłby bardziej przejrzysty.
Bibliografia
do rozdziału "Zwyczaje" zawiera połowę wszystkich
pozycji
i zestawiona została w poszczególnych podrozdziałach.
Praca ta, prawdopodobnie
ze względów finansowych,
posiada mało
ilustracji. Na ogólną liczbę 47 ilustracji jest tylko 6 rysunków. Większą
część stanowią fotografie
wzgl. reprodukcje
z archiwów
Muzeum Belgradzkiego, Katedry Etnologii oraz Instytutu
Etnograficznego
w Belgradzie. Pozostałe pochodzą z dzieł już publikowanych.
Brak jakichkolwiek
map.
Praca prof. B. D r o b n jak o V i ć a Etnologija narada Jugoslavije jako
pierwszy podręcznik
etnologii
j u g o s ł o w i a ń s k i e j, mimo pewnych
niedociągnięć, jest wartościową pozycją w słowiańskiej etnologii.
D. Drljaca

Marian
OBRZĘDY

i T. Skarżyński

Gotkiewicz
I WIERZENIA

LUDU RUMUŃSKIEGO
BUKOWINIE.

W POŁUDNIOWEJ

W czwartym dziesiątku lat ubiegłego wieku powstały w górach poludniowej Bukowiny w pobliżu Kaczyki (Cacica), słynącej z kopalń soli,
trzy polskie wioski istniejące po dzień dzisiejszy. Są to: Nowy Sołoniec,
Plesz i Pojana Mikuli (Poiana Micului). Do wiosek tych napłynęła ludność z różnych ośrodków polskich na Bukowinie, takich jak np. Stara
Huta lub Terebleszty, do których przybyła ok. r. 1803 z okręgu Czadeckiego (żupa trenczyńska
na Górnych Węgrzech) graniczącego ze Śląskiem
Cieszyńskim.
Nasza etnograficzna
wysepka złożona z tych trzech osad, licząca dzisi&lt;1j ok. 1700 głów, skurczyła się po ostatniej wojnie wskutek repatriacji
znacznej liczby jej mieszkańców do Polski i jest dzisiaj otoczona zewsząd
żywiołem rumuńskim,
który poczyna do niej stopniowo przenikać, co nie

�567

566
pozostaje
bez wpływu na gwarę
zwyczaje naszych nowosołonieckich
górali.
O rumuńskich
zapożyczeniach
słownikowych
w pasterskiej
terminologii Pojany Mikuli wspominałem
już przed 22 laty w artykule
"Wołoską percią" drukowanym
w nr 2. "Ziemi" za miesiąc luty 1939 r. Teraz

wołoskim dochowały się na Podhalu i w Karpatach
Zachodnich
i musiały być dawniej o wiele wyrażniejsze
ale wpływy kościoła rzymsko-katolickiego a na Spiszu i Orawie w pierwszej połowie XVII wieku częściowo także kościoła ewangelickiego,
zdołały je wyrażnie zniwelować.
Nie wdając się w analizę tych obrzędów i wierzeń dochowanych
tak
wyrażnie w górach Bukowiny przedstawię
je opierając
się na artykułach, a także na kilku listach słanych do mnie przez ks. misjonarza
Henryka
Wochowskiego.
działającego
w latach
1903-1939 w Kaczyce.
~rtyk~łY ~e z relacjami o polskich góralach N. Sołońca, PIeszy i Pojany,
Ja~ rowmeż o grecko-orientalnych
Rumunach
tamtych
okolic były zamIeszczane na łamach "Roczników Obydwóch Zgromadzeń
św. Wincentego a Paulo" wychodzących
w Krakowie.

Z polskiej
Typ

wieśniaka
rumuńskiego
z okolic Solki
na Bukowinie.
Fot. autor 1937 r.

chciałbym napisać o ciekawych zwyczajach ludności rumuńskiej
mieszkającej w Monastrirea
Humorului
i paru innych wsiach
sąsiadujących
z Nowym Solońcem i Pojaną, w której w ostatnim 15-leciu wiele rodzin
rumuńskich
między naszymi góralami osiadło. Zwyczaje te są związane
z wyznaniem
prawosławnym
wyznawanym
przez
Rumunów
i
jak to zobaczymy - są one mieszaniną jego rytuału z wierzeniami
pogailskimi. SIady niektórych
tych wierzeń przyniesionych
z osadnictwem

wsi PIeszy (Bukowina).
1937 T.

Fot. autor

Zacznijmy
od stroju. A więc u bukowińskich
Rumunów
mężczyzm
noszą białą aż do kolan sięgającą koszulę, o rękawach szerokich i wypuszczają ją na spodnie lniane, zimą zaś na spodnie szyte z sukna wełnianego. Przepasują
się rzemieniem lub pasem brunatnym.
Szyję okrywają
czarną chustą jedwabną. Latem i zimą chodzą w krypcach bardzo lekko
i zgrabnie i rzadko się zdarza, by któryś na lodzie się poślizgnął. Chodzą
też w postołach z niemieckiego zwanych hilcze (Holzschuh), których do
domu ani do kościoła nie wnoszą, lecz zostawiają je na dworze, by nie
zabłocić podłogi.

�568
W zimie noszą serdaki i długie kożuchy (cojac), a w lecie szerokie,
brunatne
bundy (suman), podczas deszczu jasne płaszcze (mante). Głowę
nakrywają
czarnym
kapeluszem
(palerie), ozdobnym
szerokim
sznurem.
W jesieni i w zimie nakrycie
głowy stanowi
czarna czapka barania
(cusma).
Rumunki
używają
trojakich
koszul. Do pracy
używają
zwykłych
"camesei".
Wychodząc
przywdziewają
"camesei cu pui" t. zn. koszule
z wyszywanymi
na piersiach i rękawach
kwiatami.
Na święta stroją się
w ozdobne suknie. Noszą oryginalne
spódnice
(cabrinta).
Jest to płat
sukna o wymiarach
2 m X 1 m ozdobiony wpoprzek kolorową tkaniną.
Owijają
się nimi w biodrach
opasują się pasem. W zimie noszą kamaszki, serdaki (keptar), głowę zaś owijają białym ręcznikiem
(stergar).
Mężatki plotą włosy w jeden lub dwa warkocze,
okręcają
je na głowie i przykrywają
rodzajem
czerwonego
fezu. Niezamężne
noszą
jeden warkocz
ze wstążkami
(cradi), małe dziewczęta
noszą 2 warkocze. Po śmierci kogoś z rodziny panny chodzą przez 6 tygodni z rozpuszczonymi włosami. Szyję ozdabiają sznurem korali.
Na Bukowinie
ludność
rumuńska
jest bardzo zabobonna.
Gdy się
dziecko urodzi, przychodzą
do niego przez 3 dni wróżki-boginie
(urditele) i układają jego przyszłe lata. Przez te 3 dni powinno się palić w piecu izby, która musi być nocami oświetlona
przy szczelnie zamkniętych
oknach, ażeby czarownice
nie pozbawiły
dziecka snu. Wodę, w której
dziecko kąpano, wlewa się pod największe
drzewo, ażeby jeszcze lepiej
rosło. Do dalszych kąpieli dodaje się pachnące zioła.
Gdy matka
pierwszy
raz po porodzie
wychodzi
z domu, kładzie
wp op rzek progu miotłę, co jest apotropaionem
przed złymi duchami. Gdy
dziecko jest chore, wzywa
się popa, aby odprawiał
modlitwy,
albo
zmienia się chrzestne
imię dziecka na nazwę rośliny lub zwierzęcia.
np. nadaje się mu nazwę gażdzik (garafite) albo niedżwiedż (ursu!) itp.
Przy ślubie małżonkowie
obchodzą
trzykrotnie
stół, a drużbowie
obrzucają
ich podczas tego orzechami lub cukierkami.
Wychodząc z cerkwi do domu panny młodej, łamią okrągły kołacz na kawałki
i rzucają
je na cztery strony świata z życzeniami dobrego powodzenia. W każdym
nowym domu zamieszkuje
wąż, jako duch opiekuńczy.
Należy go szanować.
Kiedy ktoś umrze, to po wyniesieniu
trumny otwiera się okno, by
dusza mogła wyjść bez przeszkód, zresztą na wszelki wypadek w trumnie
od strony głowy robi się z boku otworek, by dusza mogła ulecieć, zanim
wpuszczą ciało do grobu. Pogrzeby odbywają się bardzo uroczyście, zwłaszcza jeżeli umrze bogatszy gospodarz i są bardzo kosztowne. Nieboszczykowi dają do ręki krzyż woskowy i kładą pieniądz pod język, następnie
kładą go do trumny
pomalowanej
na niebiesko.
Na cmentarz
wiozą
go niskimi saniami,
nawet w lecie, gdy jest błoto, ażeby zmarły nie

,j6!)

trz'lsł się po drodze. Przed popem niosą choinkę obwieszoną okrągłymi
plackami czyli placintami
a także cukierkami
i kawałkami
cukru. Niosą
także stół suto zastawiony.
Na nim u czterech rogów są umieszczone patyki z nadzianymi
na nich cytrynami,
figami i kołaczami. Wszystko to
staje się własnością popa. Wołom też nadziewają
na rogi placki. Nawet
z obu boków trumny zwisają na sznurkach
"placinta"!
Na każdym mostku, choćby najmniejszym
kondukt pogrzebowy
musi się zatrzymać.
Na
mostek kładzie się ładny kolorowy ręcznik, przez który dopiero woły
z trumną
przechodzą.
Stoi to w związku
z tym, że ręcznik
stanowi
pomost przy przejściu
duszy przez rzekę w drodze do raju. Monety
natomiast
służą jako opłata przy powietrznych
szlabanach
diabelskich,
krzyż potrzebny jest do podniesienia
szlabanu (sielp).
Im więcej po drodze na cmentarz rowów czy mostków, tym więcej
potrzeba
ręczników,
które stają się własnością
popa. Płaczki wynajęte
z rozpuszczonymi
włosami
głośno zawodzą,
fletniści
dmą w długie
3-metrowe
trąbity
a u każdego instrumentu
są zawieszone placki i kawały płótna. Sam jadąc wozem z Pojany
Micului do Gurahumorului
w roku 1938, taki ceremoniał
obserwowałem.
Po pogrzebie odbywa się
w domu nieboszczyka
rodzaj stypy czyli "prażnik",
na którym kto żyw
raczy się mięsiwem, ciastami, miodem i winem.
Dzisiaj zapewne
w miarę postępu oświaty, pogrzeby i prażniki
są
znacznie skromniejsze.
Na Sylwestra dziewczęta roztapiają ołów i wlewają do wody a z ulanych figur wnioskują jakiego będą miały męża. Innym sposobem zdobycia
tej tajemnicy
jest następujący
zabieg: dziewczyna
wychodzi wieczorem
z zawiązanymi oczyma do płotu i liczy do dziewiątej belki w płocie; jaka
jest ta belka, taki będzie przyszły małżonek. Podobnie wróżą sobie także
polskie dziewczęta w Nowym Sołońcu, ale to jest zwyczaj przywieziony
przez ich prababki
z Czadcy *.
W nocy na Nowy Rok otwiera się niebo, a bydło rozmawia z sobą,
można je nawet rozumieć, choć nikt nie waży się go podsłuchiwać,
bo by
w tym roku umarł.
W wigilię Bożego Narodzenia
i Jordanu
zachowują
ścisły post. Zanim zasiądą w tym dniu do postnego obiadu, rozsypuje gospodarz fasolę,
aby mu się szczęściło w hodowli bydła. W dzień Jordana rzuca z łyżki
pszenicę z miodem do sufitu, aby zebrać dużo miodu.
Chcąc być zdrowym, należy się kąpać od niedzieli palmowej do Wielkanocy. W Wielki Piątek
kobiety wstrzymują
się od wszelkich
robót.
W letnie skwarne południe zażywają Rumuni spoczynku pod gołym niebem na polu. ,Jest to pora, kiedy włóczą się po świecie Savatiny, żeńskie
" Porównaj: lVIarian G o t k i e w i c z:
Andrzeja. "Ziemia", Pażdziernik-Listopad

Wróżby dziewcząt w wigilię św.
1948, t. XXVII, nr 10-11.

�571

570
złe duchy \vściekłość przynoszące, a także ich siostrzyce Margaiiny,
duchy denerwujące.
Św. Jerzy - patron wiosny - otoczony jest nimbem symbolicznego
kultu i zwyczajów. W dniu tego świętego kładzie się wieczorem na słupach płotów i bram pęki traw z zatkniętymi
rózgami wierzbowymi
na
obronę przed czarownicami.
W sobotnie wieczory przed Zielonymi Świętami biegają Rusalii (żeńskie złe duchy), które psują ludziom humor i odbierają
apetyt. Ludzie
chronią się przed ich wpływami, kładąc sobie na piersi piołun.
Rumuni obchodzą wiele świąt, wstrzymują
się od pracy i chętnie
świętują.
Dnie 14 czerwca i 6 lipca są dla nich świętami
narodowymi
Sant
Jana (Jana Nowego). W dniach tych przybywają
liczne pielgrzymki
do
Suczawy z całej Bukowiny,
gdyż w tym mieście spoczywają
prochy
św. Jana Suczawskiego od czasów Aleksandra Dobrego (1401-1433). W wigilię tego święta wiją wieńce z polnych kwiatów (tzw. sandene) i kładą
je na wschodniej
stronie dachu.
W lecie wstrzymują
się od pracy na św. Foka (4 sierpnia) z obawy
przed piorunem. Nie pracują również w dniu św. Maryna (Morena) tj. 29
lipca, aby się ich dzieci nie potopiły a w dniu św. Palie i (2 sierpnia),
żeby owce nie chorowały.
Na Podwyższenie
św. Krzyża zbierają zioła lekarskie
(26 września).
We wigilię św. Andrzeja smarują drzwi czosnkiem, żeby odpędzić strzygi
(Strigiele) i wilki. Św. Mikołaj opiekuje się sierotami, daje posag biednym dziewczętom.
Tyle na podstawie korespondencji
z Kaczyki opublikowanej
w r. 1903
uzupełnionej niektórymi szczegółami z listu ks. H. Wochowskiego zamieszczonego we wspomnianym
wydawnictwie
z r. 1937.
Autor tego listu podkreśla
przywiązanie
rumuńskiego
ludu do zewnętrznych ceremonii. Jak podaje, u Rumunów grecko-orientalnego
obrządku "Sanctissimum
raz na rok konsekrowane
umaczają we krwi Pana Jezusa, bo konsekracja
ich jest ważna, potem je suszą i tę zasuszoną tzw.
"proskurę"
przechowują
dla chorych w bocznym ołtarzu czy kapliczce,
mniej gorliwi zaś nawet w domu dla swej wygody, gdy cerkiew jest daleko. Do chorego to zasuszone Sanctissimum
w winie umaczają - i to
jest komunia św. pod 2-ma postaciami
... Z olejami św. dwóch księży
koniecznie być musi, no i doskał czyli dyak z kadzielnicą,
a ponieważ
drugiego księdza z następnej
parafii sprowadzić
jest z kosztami połączone, to też wielu bez pociechy tego sakramentu
z tego świata schodzi" *-

*
ska",

J. T. L.: Północno
1855, t. IV.

wschodnie

osady wołoskie.

"Biblioteka

Warszaw-

Wiara u nich połączona jest z fatalizmem.
Początkowo próbowali zamawiać u księży katolickich
na intencję "pentui dusmani" za nieprzyjaciół, aby pomarli. Póżniej na skutek perswazji, że się tak nie godzi, przestali prosić o taką przysługę.
Niejednego z wyżej opisanych wierzeń i zwyczajów doszukać się można u naszego ludu. Niektóre z nich powstały w epoce poprzedzającej
chrześcijaństwo,
inne mogły przyjść do nas z gromadami Wołochów w najwcześniejszym
okresie ich napływu
do nas (XIV-XV
w), kierującego
się - jak wiadomo - nie tylko w Karpaty Zachodnie, ale i na nasze ziemie niżowe, np. w okolice Bełza, Huczwy, Wieprza i inne **.
L'ETHNOG RAPHIE
L'Ethnographie,
tom 52 Nowej Serii, 1957 R. Organ Towarzystwa
Etnograficznego
w Paryżu (Societe d'Ethnographie
de Paris), Paris 1958.
Treść tomu została pomieszczona
w 4 działach:
Historia
etniczna,
etnografia,
etnologia i lingwistyka.
Na ostatnich
dwu stronach
została
dołączona krótka kronika o życiu i działalności Towarzystwa.
Historii etnicznej
dotyczy artykuł
J. L. B a u d e t' a pt. Zatopiony
kontynent
w południowej
części Morza Północnego
(Le continent immerge
de Ja region sud de la Mer du Nord).
Już w XVII w. szwedzki lekarz-botanik,
nazwiskiem
R u d b e c k,
wysunął hipotezę, że Szwecja jest praojczyzną
kultur starożytnych
Europy, a także pierwotnym
olimpem bóstw świata klasycznego. Ona też, wg
Rudbecka,
miała być legendarną
Atlantydą
Platona.
Do koncepcji
tej
nawiązuje
obecnie francuski
archeolog J. L. B a u d e t, przedstawiając
w sposób ostrożny a jednak dobrze uzasadniony tezę, że na południowym
obszarze obecnego Morza Północnego jeszcze w ostatnim okresie przedlodowcowym, w epoce borealnej, istniał zaludniony kontynent.
Poza dowodami hydro-geologicznej
natury, autor powołuje się na dość już liczne
znaleziska
archeologiczne
w postaci narzędzi kościanych
i kamiennych,
które bądż wyłowiono z dna morskiego, bądź odkryto na piaszczystych
ławicach
Ower, Leman i Dogres, a także w innych miejscach.
Wiele
wątpliwości oczekuje tu jeszcze na rozstrzygnięcie,
jednak, zdaniem autora,
należy się poważnie liczyć z tym, że ów, zatopiony
przez topniejący
lodowiec, kontynent
mógł być etnicznym centrum, z którego, pod presją
postępującego
zalewu oraz zmieniającego
się klimatu, wychodziły etniczne
migracje w głąb kontynentu
Europy.
Artykuł posiada niewątpliwie
wartości odkrywcze ale zapewne będzie
jeszcze przedmiotem
krytyk
i dyskusji, które ostatecznie
utwierdzą
lub

** Patrz też: R. G a n s i n i e c, Eucharystia
ludu.

LUD, t. XLIV,

s. 75-117.

(Przyp.

\V

Red.).

wierzeniach

i praktykach

�-"":")

;) 1-

odrzucą tę tezę. Autor, posługując
się widocznie żródłami niemieckimi,
nie z·...,rócił przy tym uwagi na to, że prawidłowe
nazwy rzek polskich.
przez niego przytaczane,
brzmią Wisła, Warta a nie - Weichse!, Warthe.
Sześć następnych artykułów zawiera tematykę etnograficzną.
H. E. Deł
1\1e d i c o: Życie rodzinne Żydów (La vie familialles
des Hebreux). Jest
to ciąg dalszy serii artykułów
pod tym samym tytułem opublikowanych
w poprzednich tomach "Etnografii". Autor zakłada, że najbardziej
archaiczne cechy etnograficzne
danego ludu zachowują się w jego wierzeniach,
zwyczajach
i postawach
związanych
z narodzeniem
dziecka, z formami
zawieranych
małżeństw i z obrządkami
związanymi ze śmiercią. W omawianej tu części jego rozprawy przedstawia
on etnograficzną
analizę żydowskiego rytuału
pogrzebowego.
Podstawowym
żródłem materiałowym
są dla niego teksty Starego Testamentu.
Interesujące
są rezultaty
tej
analizy. Ważniejsze wnioski dają się sformułować następująco:
Żydzi zrazu, u początku swojej historii, nie posiadali wyraźnych wierzeń o życiu pozagrobowym
duszy. Wobec śmierci zachowywali
postawę
obojętną. Zwłoki umarłych wrzucali do skalnych parowów. Umierających
ziomków sadowili na skraju urwiska parowu, poprzednio zdjąwszy z nich
odzież. Pierwsze obrządki i bardziej uroczyste praktyki pogrzebowe pojawiły się u nich stosunkowo
póżno. Zostały one przez Żydów przejęte
najpierw od Hetytów z Małej Azji, następnie od Kananejczyków
i innych
ludów, na które nawarstwili
się Żydzi w Palestynie.
Do tej kategorii
należy m. in. zwyczaj składania zwłok w grotach skalnych, a także grzebanie zwłok w ziemi. Zapożyczyli też takie szczegóły obrządku pogrzebowego jak, spowijanie
zwłok w chusty, balsamowanie
ich lub conajmniej namaszczanie olejami, składanie ciał do drewnianych
trumien, grzebanie znaczniejszych
osobistości pod progami bram miejskich itp.
Kończąc niniejszym
artykułem
cykl studiów
nad etnograficznymi
cechami w zwyczajach i obrzędach związanych z życiem rodzinnym Żydów, autor sumuje dotychczasowe
wnioski w tezie, która rewolucjonizuje
dotychczasowy
pogląd na etnogenezę Żydów i genezę ich kultury.
Cały szereg składników
w kulturze Żydów, wg Deł Medico, pochodzi
z obszaru Małej Azji, konkretnie
od Hetytów. A więc nie z Egiptu, i nie
od Beduinów, jak to na ogół dotąd przyjmowano.
Antropologiczne
cechy
najdawniejszej
fali żydowskiej,
jaka znalazła się w dorzeczu Jordanu
nie są semickie. Nie byli oni zatem Semitami, ani nie mówili semickim
językiem. Prymitywizm
i wielka surowość ich naj dawniejszych
obyczajów
jak również te cechy, z jakimi przybyli do Pałestyny, można jedynie wyjaśnić hipotezą, że żyli oni przez bardzo długi czas jako lud niewolniczy,
zrazu zepchnięty zupełnie na peryferie którejś małoazjatyckiej
cywilizazcji.
Niezwykły kompleks niższości, przebijający
stale na stronach ich kronik
pisanych, hipotezę tę zdajc się zupełnie potwierdzać.
Z wielkim trudem
przyswajali
sobie kulturowe
dobra i osiągnięcia, jakie zastali na biblij-

I

f

nych, nowozdobytych
terytoriach, gdyż do ich przyjęcia nie byli odpowiednio przygotowani.
Artykuł DeI Medic'o reprezentuje
wysoką klasę w metodzie naukowej interpretacji
etnograficznej
tekstów znanych chrześcijańskiemu
światu
jako Pismo Święte.
M. B o u t e i 11 er:
Prawo własności
i posiadania
w społeczeństwach
(Droit possesif et propriete dans les societes exotiques).
Ewolucja pojęć, których rezultatem
jest aktualne pojmowanie prawa
własności,
jest na ogół mało znana. W społeczeństwach
pierwotnych
istnieje raczej pojęcie sposobu użytkowania
dóbr niż pojęcie własności.
Dobra te są natomiast dwojakie: społeczne tj. kolektywne
i indywidualne,
osobnicze. Do pierwszych
należą: lasy, wody, pola, zwierzyna,
trzody.
niektóre formy domów, przedmioty kultowe itp. Do drugich - przedmioty
osobistego użytkowania,
jak odzież, broń, drobne sieci, czasem ozdoby,
garnki, narzędzia pracy, indywidualnej
itp. Przedmioty tej kategorii grupują się ze swej strony w dwa zespoły: narzędzia męskiej pracy i narzędzia
pracy kobiecej. Noszą zatem cechy początkowego
podziału pracy według
płci. Dobra społeczne należą do ludzkiej grupy, która jest zrazu zorganizowana na zasadzie więzi rodowych, pa tri- lub matrilinearnych.
Dyspozytorem dóbr kolektywnych
staje się z czasem głowa rodu. Sposoby
dziedziczenia
udziałów,
składających
się na ogół dóbr rodu, są różne
w zależności od rodzaju rodu oraz stopnia ewolucji pojęcia własności
indywidualnej
w danej grupie. Wzrost świadomości o wartości pracy i wysiłku indywidualnego
prowadzi do kryzysu w organizacji rodowej. Jednostka wyłamuje się z tradycyjnego porządku z chwilą, kiedy osobisty interes zaczyna stawiać
ponad interes kolektywny.
Nie dzieje się to bez
oporów ze strony dawnego kolektywu.
Mimo to ostatecznie
dochodzi do
osłabienia
a póżniej do pełnego rozbicia więzi rodowych. Autor stawia
tezę, że ~ każdym społeczeństwie
ewolucja pojęcia własności prowadzi
do etapów przejściowych,
kryzysowych,
które są nacechowane
brakiem
społecznej równowagi.. Wywody ilustruje autor niezmiernie interesującym
materiałem
faktograficznym.
Razi nieco brak metody w ujęciu całego
zagadnienia.
egzotycznych

V u k a n o v i c: Leczenie obłąkanych
w klasztorach
po(Traitement
des alienes dans łes monasteres
chez
les Slaves du Sud).
Słowianie Bałkańscy,
podobnie jak wiele innych ludów, tłumaczyli
objawy choroby umysłowej
opanowaniem
nieszczęsnego
osobnika prz~z
złego ducha, któremu udało się dostać do organizmu
chorego. Leczeme
polegało zatem na podejmowaniu
prób wypędzenia
go modłami, egzor-.
cyzmami oraz innymi pomocniczymi środkami, niekiedy badzo okrutnymi
Tatomir

P.

łudniowo-słowiańskich.

�574
dla pacjenta.
Moc uzdrawiania
obłąkanych
przypisywano
niektórym
świątobliwym
osobom lub miejscom. Święci: Nikita, Andon, Wasyl, Sawa,
Teodor. i inni patronowali zabiegom leczniczym. Miejscami do których na
leczenie przywożono chorych-obłąkanych
- były przede wszystkim klasztory, rzadziej kościoły. Jako szczególnie sławne wymienia autor klasztory:
św. .Jana Wladimira
w Albanii, św. Nauma w !Vlacedonii a obok nich
także klasztory
w Milesevo, Hopowo, Bezdin, Fruska
Gara, Gornjik,
Studenica.
Wszelako
naj sławniejszy
z uzdrowień
chorych-obłąkanych
był klasztor w Lesnovo w (Macedonii) i w Devil': (w praw. Metohiji).
W klasztorach tych były urządzone specjalne cele dla obłąkanych. Okowy
żelazne, słomiana mata lub barłóg oraz drewniane dyby należały do zwyczajnego wyposażenia
celi. Po zakuciu chorego w okowy i po dodatkowym unieruchomieniu
jego nóg w dybach, nad głową jego odprawiano
egzorcyzmy. Nierzadko
biczowano wiciami, polewano zimną wodą, głodzono długim postem itp. Praktyki
te, w przekonaniu
leczących, miały
skłonić złego ducha do opuszczenia ciała, którym zawładnął. Do początku
bieżącego stulecia praktyki
te utrzymały
się w niektórych
bałkańskich
klasztorach. Niemało istnieje w Jugosławii ikonograficznych
dokumentów,
na których
zostały
utrwalone
charakterystyczne
sceny tej osobliwej
terapii. Znaleźć w niej można sporo cech niezmiernie
archaicznych.
Artykuł napisany jest zwięźle, poprawnie
i zawiera cenny materiał
porównawczy.
J. G l' e l i e r: Kurara Indian Piaroa (Les Indianes Piaroa et Ie curare).
Autor, francuskI etnograf, znany z badań ludów indiańskich
w dorzeczu Orinoko (1950-1953),
opisuje precyzyjnie
sposób produkowania
kurary
przez tamtejszych
specjalistów,
Indian z ludu Piaroa. Kurara
produkowana
przez Piaroa, nazywana z hiszpańska "CurareFuerte",
odznacza się szczególnie szybkim działaniem trucizny, a równocześnie zdolnością do utrzymywania
swojej mocy przez długie lata. Magazynowana
w miniaturowych
kalebasach, stała się środkiem płatniczym i przedmiotem
wymiany handlowej w promieniu do ok. 500 km. od terytorium Piaroa. Za
kurarę Indianie Piaroa otrzymują
m. i. tuby trzciny z gatunku Arundinaria do swoich dmuchawek.
Trzcina ta rośnie na bardzo oddalonym
terytorium
Indian Guarahibo, którzy ją dostarczają
Indianom Makiritare,
ci wyrabiają z niej dmuchawki, których jednak sami nie używają (posługują się łukiem) lecz sprzedają Indianom Piaroa za owe kalebasy z kurarą· Piaroa znają uźycie łuku do łowów, ale go nie używają. Zagadkę tę,
zdaniem autora wyjaśnia fakt istnienia u nich "tabu krwi". Zakaz dotykania krwi jest u nich tak rygorystycznie
przestrzegany,
że w polowaniu
na zwierzynę leśną nie posługują
się lukiem, którego skuteczność jest,
jak wiadomo znaczniejsza niż dmuchawki. Istnieje dla nich jednak możliwość przelania
wzgl. wylania krwi, jeżeli spływa ona z bieźącą wodą.

Zwierzynę
i ryby
strzałą z łuku.

w

wodzie

można

więc

zabić

oszczepem,

ością

czy

A. L. 1\1 e l' c i e r: Rośliny w folklorze i etnografii (Les vegetaux dans Ie
folklore et l'ethnographie).
Jest to dalszy ciąg serii artykułów o roślinach w ludowych praktykach
i wierzeniach.
Poprzednie,
publikowane
były w dawniejszych
tomach
"Etnografii". W bieżącym odcinku autor grupuje materiały folklorystyczne
odnoszące się do orientalnych
przypraw
korzennych
i do ich macierzystych roślin. Zwraca on uwagę na fakt, że te przyprawy
dostawały się
od \vczesnego średniowiecza
nie tylko na stoły bogaczy i wielmożów ale
także do medycyny ludowej. Pod tym kątem omawia zatem różne odmiany
pieprzu (Piper), cynamonu (Laurus Cinnamonium
L.), muszkatowiec
(Myristica), godździki (Rodz. Myrtaces), imbir (Zingiber), cytrwię (Curcuma
domestica).
M a l' c A n d l' e: Skorupiaki
w legendach
starożytnych
i współczes(Les crustaces dans les legendes anciennes et acttuelles).
Autor porusza zagadnienie
w etnologii mało spopularyzowane,
mianowicie ludowej
wiedzy o niektórych
skorupiakach.
Skorupiaki
nierzadko odgrywają dużą rolę w pożywieniu nadmorskich
ludów. Znaczenie
ich odzwierciedla się w ludowych wierzeniach i mitach. Autor wprowadza
czytelnika w tytułowe zagadnienie
poprzez ciekawą interepretację
mitu
a Afrodyte, narodzonej z piany morskiej, wykazując, że mit ten powstał
w związku z występowaniem
na nadmorskich
wybrzeżach Grecj i, w pobliżu dawnych świątyń Afrodyty w Larnaka i w Paphos, dużych ławic
ikry kraba z rodziny Pilumnus Hirtellus L. Te właśnie ławice ikry nadają
przybrzeżnej
pianie niezwykły blask, który stał się ważnym motywem
tego mitu. Inny krab, źyjący masowo w mulistym dnie Eufratu i Tygrysu,
zwany przez Babilończyków
"pracownik łoźyska rzeki" (Nagar - assura),
dał na ok. 2100 lat p. n. e. początek zodiakalnemu
znakowi "raka" (Cancer). Wizerunki karbów, krewetek, homarów, langust i innych skorupiaków
umieszczali na monetach
Fenicjanie
i Grecy. W hieroglifach
egipskich
znalazł się także m. in. znak polipa i kraba. Liczne są przykłady stosowania skorupiaków
w medycynie starożytnej
i średniowiecznej,
szczególnie
u ludów Basenu Śródziemnomorskiego.
Fantastyczne
wierzenia
a niektórych
skorupiakach
morskich
utrzymywały
się do połowy XIX w.
Spośród skorupiaków
niektóre, np. Cicada marina u Greków, a rozmaite
gatunki kraba i krewetki
u ludów Oceanii, zostały otoczone zakazami
tabu lub kultem totemicznym.
Po dni współczesne przedstawiciele
skorupiaków figurują w wielu emblematach
miejskich Włoch, Francji, Hiszpanji, Anglii ii., a także w rodowych znakach heraldycznych.
nych.

�577

fi76
Artykl1ł zawiera
sporo
jest raczej nieco chaotycznie.

etnograficznych

ciekawostek,

choć

P. B.

napisany

G. We l t er:
Animizm,
panteizm
i pandynamizm
(Animisme, Panthedsme et Pandynamismei.
Artykuł
ten wraz z dwu następnymi
wypełnia
dział etnologiczny.
Wszystkie trzy omawiają problematykę
pierwotnego
myślenia. Wg. Weltera podstawą myślenia i wierzeń ludów pierwotnych
jest a n i m i z m,
tj. idea, że każde ciało, żywe i nieożywione składa się z materii i czegoś, co w przybliżeniu
można by nazwać duchem wzgl. duszą. Oba
te terminy
nie są jednak
adekwatne
z istotą pojęcia, które mają tu
wyrażać. Prawdopodobnie
bliższe byłoby tu pojęcie greckie "dynamis",
które oznaczało "magiczną
siłę" albo "moc danej rzeczy lub postaci".
Owa "moc",
wg wierzeIi. pierwotnego
człowieka,
jest
równocześnie
tożsama z materią
ale zarazem może się eksterioryzować
poza bryłę
materii, z którą jest związana, wykazując
przez to jakąś niezrozumiałą
dla nas niezależność.
Obok tego pojęcia, znanego także pod terminem
melanezyjskim
"mana", pierwotną jest również koncepcja świata, przenikniętego pandynamizmem,
który czyni wszystkie
jego składniki
równo_
rzędnymi co do znaczenia. Nie ma w nim jakiejś uporządkowanej
hierarchii, a i człowiek nie odczuwa w nim uprzywilejowania.
W otaczającym
go świecie, jakgdyby mglistym i chaotycznym, zewsząd grozi mu niebezpieczeństwo;
jest jakby narażony na strzały istot bliżej mu nieznanych.
Sam jednak nie jest bezbronny. Posiada bowiem własną "moc", ową wspomnianą "mana". Bronią na przeciwności
i niebezpieczeństwa
jest rytuał
magiczny.
Koncepcja świata dynamicznego jest w konsekwencji
podstawą kultu
dla tych elementów świata, w których owa "moc" przejawia się najsilniej,
a zatem dla słońca, księżyca i poszczególnych planet; dla zwierząt wielkich lub szczególnie groźnych;
dla roślin o szczególnych
cechach (np.
dąb, mandragora iLl. Konsekwencją
animizmu są, także, zdaniem Welter'a,
wierzenia,
że narodzenie
dziecka nie musi być jedynie konsekwencją
cielesnego stosunku kobiety z mężczyzną, ale, że kobieta może dziecko
począć również
w rezultacie
działania
owych "mocy"
zewnętrznych,
magicznych.
Inną, niemniej ważką, konsekwencją
animizmu jest wiara
w istnienie pozagrobowe. Te najbardziej archaiczne wątki animizmu mają
żywot zdumiewająco trwały. Utrzymują się nadal w niektórych współczesnych światopoglądach.
Co jednak dziwniejsze to chyba to, że także idea
o jedności ducha i materii została wywołana z przeszłości i potwierdzona
przez nowoczesną naukę.
Artykuł Welter'a przynosi interesujące
i cenne podsumowanie
aktualnego dorobku etnologii na temat pierwotnego myślenia, podstawy praktyk
magicz:lych i religijnego kultu.

P e u c h n a n t: Rola fetyszyzmu
w rozwoju
społeczeństw
(Le role du fetichisme dans Ie developpement
des societes primitives).

pierwotnych

O politeizmie twierdzi się, że w okresie kiedy był powszechny, bogiem mogło być wszystko prócz właśnie Boga. Politeizm wszakże wg.
autora,
był produktem
wcześniejszego
okresu
fetyszyzmu.
Istotą
fetyszyzmu jest wiara, że każdy przedmiot
z otaczającego
świata jest
obdarzony
własnym
życiem i możliwością
samodzielnego
działania.
Na
tym etapie rozwoju
koncepcji
świata
nie istnieją
jeszcze wielorakie
bóstwa
mórz, ziemi, gór, lasów itp. Dopiero
na następnym
etapie,
kiedy człowiek ową magiczną
moc rzeczy i ciał wyodrębnia
i nadaje jej byt oddzielny, samodzielny,
wtedy powstają
duchy i bóstwa.
Zrazu każdy ród wzgl. rodzina ma mnogą liczbę swoich bogów lub
duchów. W historii można śledzić, jak te mnogie bóstwa podlegają zmianom
w miarę jak rody łączą się w plemiona, w ludy albo narody. Umysł
ludzki coraz to bardziej
abstrahuje
je od rzeczywistości,
przenosi na
wyimaginowany
olimp, centralizuje
i wreszcie podporządkowuje
jednemu
naczelnemu bóstwu. Tak dochodzi do monoteistycznej
koncepcji religijnej.
Podstawą wyjścia musiała jednak być religia w formie fetyszyzmu.
Autor zapowiada
dalszy ciąg rozpraw. Recenzowana
część zawiera
cenne podsumowanie
aktualnych
poglądów na rolę fetyszyzmu w procesie
rozwj iania religii.
J.

i

J
r'

B e l i n - M i 11 e r o n: Etnologia
a psychologia
wiedzy
(Ethnologie et psychologie de la connaissance).

Autor wiele ze swoich poprzednich
prac poświęcił
zagadnieniom
kształtowania
się światopoglądu
ludów pierwotnych
jak i cywilizowanych. W recenzowanym
artykule,
podobnie jak w niektórych
poprzednich, dowodzi, tezy, że w psychice ludzkiej
istnieją głęboko zakorzenione refleksje,
odbite ze świata
roślinnego.
Wielotysiącletnia
współzależność rośliny i człowieka
pozostawiła
trwałe
ślady nie tylko na
szlakach
migracji
ludów,
jak
tego
dowodzą
badania
etnobotaników, ale także w umysłowości ludzkiej, w pojęciach i wyobrażeniach,
przenoszonych
ze świata roślin na grunt stosunków społecznych, kultowych i in. Autor wskazuje
m. in. na zasięg, ogrom i różnorodność
symboliki roślinnej w aktach prawnych, zwłaszcza w formach przekazywania własności i władzy, w postaciach organizacyjnych
- społecznych,
w rytuale religijnym itp. Dochodzi tą drogą do wniosku, że w psychice
ludzkiej ukształtował
się swoisty kompleks roślinny, przez tysiąclecia sygnalizowany
i uze\vnętrzniany
poprzez wspomnianą
symbolikę roślinną·
Głębsza analiza tego kompleksu, zdaniem autora, dała by poznanie jedne_
go z podstawowych
schematów
duszy ludzkiej. Rozwiązanie tego komp:eksu ułatwiłoby dalszy postęp myśli ludzkiej.
3i -

..Lud",

t. XLVII

�3i8

579

Materiały dowodowe przytaczane
przez autora są bardzo interesujące,
jakkolwiek
treść wywodów
jest raczej
zawiła i niedopracowana
pod
względem stylistycznym.
J. D e z: Przyczynek
do poznania
gramatyki
malgaskiej
(Contribution ił l'etude de la grammaire
malgache).
Jest to rozprawa
językoznawcza,
w której tematem
przewodnim
są
rozważania
nad logiką "biernika"
w języku Malgaszów.
Ta.deusz

Wróblewski

G. B r a s s e u r, G. S a von n e t: Carte Ethno-Demographique.
Cartes
Ethno-Demographiques
de l'Afrique
Occidentale.
Feuilles N° 2. Institut
Franc;ais d'Afrique Noire, Dakar 1960, s. 36, 2 tabl. 4 mapy.
Mapa jest rezultatem
prac sekcji geograficznej
Instytutu
Franc;ais
d'Afrique
Noire i przedstawia
wycinek
zamknięty
12° i 8° szerokości
zachodniej
i 17° długości północnej. Obejmuje ona obszar plemion prze\vażnie osiadłych z Sudanu zachodniego, górnej Gwinei, wschodniego Sierra
Leone i prawie całej Liberii. Część tekstowa omawia we wstępie środowisko geograficzne,
historię obszaru (z dwiema interesującymi
mapkami
w tekście, przedstawiającymi
rozwój dawnych państw tubylczych i ważniejsze migracje) oraz przedstawia
źródła i dokumentację
map. Następnie
omówione ~ą bliżej wyróżnione
na mapie grupy etniczne: w tej części
tekstu autorowie podają także rozwiązania, przyjęte w związku z ogólnymi
problemami
kartograficznej
prezentacji
danych i dają szczegółowe komentarze do mapy. Trzecia
część opracowania
tekstowego
poświęcona
jest
problemom demograficznym.
Jest to właściwie
jedna mapa, przedstawiona
w dwóch arkuszach
i dwóch wersjach.
Źródłami
do jej sporządzenia
były dane statystyczno
demograficzne
z archiwów
władz
administracyjnych,
konfrontowane
z informacjami
zebranymi
wśród znającego teren personelu
administracyjnego
oraz uzupełnione
badaniami
penetracyjnymi
i sondażowymi.
Wersja demograficzna
mapy przedstawia
gęstość zaludnienia,
zachowując tylko dwa kolory na rozróżnienie
ludności osiadłej i koczowniczej.
Wersja etnograficzna
opracowana
jest metodą punktową. Kolory oznaczają
grupy:
1) mauretańską
i Tuaregów,
2) ludy Ful, 3) ludy sudańskie,
4) ludy paleonigryckie.
Poszczególne
plemiona
wyróżniono
rozmaitymi
sygnaturami,
z których każda oznacza pewną ilość ludności (ilość oznaczoną liczbą na znaku, zaś w wypadku
większych
skupisk ludności jeden znak oznacza 500 mieszkańców).
Za kryterium
wyodrębnienia
danej grupy przyjęto "cały kompleks
zjawisk wynikających
z materialnych
warunków
bytu, rodzaju
siedzib.
ubiorów, zespołu zwyczajów,
wierzeń i ze względnej
wspólnoty
językowej" choć niekiedy, w braku systematycznych
opracowań
autorowie zmu_
szeni byli zaznaczyć,
że dana grupa może być wyodrębniona
głównie

w oparciu a poczucie przynależności
jej członków. W wypadku, gdy dwa
odłamy tej samej grupy, pod wpływem
odmiennego
środowiska
geograficznego i wpływu
sąsiadujących
grup różnią się niektórymi
cechami
kultury - są one mimo tego oznaczane taką samą sygnaturą,
a bliższe
wyjaśnienia
przerzucono
do tekstu. Przynależność
etniczną rodziny określano według przynależności
głowy rodziny, chyba że wchodziła
w grę
wielka rodzina,
lub wyraźne
wyodrębnienie
warstwy
służebnej
obcego
pochodzenia.
Największe
trudności
nastręczało
uchwycenie
grup koczowniczych. Liczby, uzyskane
w oparciu o niekompletne
dane władz skarbowych musiano
uzupełniać
szacunkowo
poprzez
badania
sondażowe.
Starano się oznaczyć linearnie
szlaki wędrówek
i określić miejsca dłuższego pobytu
zwłaszcza
warstw
służebnych,
które choć coraz mniej
różniące się od warstwy
panującej
antropologicznie,
różnią się od niej
przeważnie
trybem
życia:
warstwa
panująca
jest zwykle
pasterska,
a służebna - zajmuje się przez dłuższe okresy roku rolnictwem
i pędzi
życie na pół osiadłe. Na tablicy z legendą do map podano ciekawe zestawienie
tabelaryczne
plemion
koczowniczych
i podległych
im plemion
służebnych.
W sumie mapa daje ciekawe i na pewno o wiele precyzYJmeJsze od
dotychczasowych
ujęcie struktury
etnicznej dość znacznego obszaru Afryki.
Z jednej strony opracowujący
znajdowali
się jeszcze w szczęśliwym
położeniu, mogąc się opierać bezpośrednio
na silnym poczuciu odrębności
plemiennej
- z drugiej jednak szkoda, że już obecnie, zanim niwelacja
kulturowa
nie zatoczy większych
kręgów także i w tych krajach,
nie
podjęto starań w kierunku
nagromadzenia
przynajmniej
zasadniczych
danych o inwentarzu
kulturowym,
jako podstaw do generalniejszych
może
kryteriów podziału.
Krzysztof

Kwaśniewski

D i o g o G o m e s: De la premiere decouverte de la Guinee (De prima
inventione
Guinee) wyd., Th. Monad, R. Mauny i G. Duval. Centro de
Estudes da Guine Portuguesa.
Bissau 1959, s. 89, map 2.
Wydanie naj starszego opisu odkryć portugalskich
na zachodnich
wybrzeżach Afryki w XV wieku, jest obecnie specjalnie
cenne, gdy z dnia
na dzień wzrasta szerokie zainteresowanie
afrykańskimi
ludami, kolorowymi, ich życiem, tradycją i historią. Tym cennym źródłem historycznym
jest opis Diogo Gomesa, wydany staraniem
Instytutu
Badań nad Gwineą
Portugalską
w Bissau.
Opis Gomesa znajduje się w manuspkrypcie
"VALENTIN FERNANDES"
(Codex hispanicus 27 w Bayerische Staatsbibliotek),
w Monachium. Tekst
łaciński
(oryginalny),
napisany
portugalsko-hiszpańską
łaciną
średniowieczną był po raz pierwszy publikowany
przez J. A. Schmellera w r. 1847,
z częściowym przekładem
na język angielski znalazł się w pracy R. M a-

�581
580
jor
"Life of Prince Henry of Portugal" wydanej w roku 1l!63. Dzieło to
wraz z tekstem
Gomesa zostało przetłumaczone
na język portugalski
w roku 1878 przez J. A. Fern~ira Brandao. Następnie
E. A. de Bettencourt opierając się na kopii manuskryptu
Valentin Fernandes
znajdującego się w Bibliotece Narodowej
w Lizbonie wykorzystał
opis w swym
dziele "Descobrimentos,
querras
e conquistas
dos Portugueses
em terras
do ultramar nos seculos XV e XVI". Pierwszy przekład całości na język
portugalski
relacji Gomesa dał w roku 1900 G. Pereira,
przekład
ten
poddał krytyce i opatrzył znakomitymi przypiskami
V. Magalhćies Godinho
w r. 1945. W latach 40-tych i 50-tych obecnego wieku tekst opisu Gomesa wzbudził zainteresowanie
wielu badaczy szukających
w nim najstarszych żródeł do opisów krajów zachodnich wybrzeży Afryki, oraz Wysp
Kanaryjskich,
Zielonego Przylądka,
Madery
i Azorów. Dokładne
opisy
Mauretanii,
Gwinei, Ghany, Mali, Nigerii, podające nie tylko dane o krajach leżących w pobliżu morza, ale zawierające
szczegóły o miastach
leżących w głębi lądu jak np. Timbuktu,
podnoszą wartość historyczną
pracy Gomesa.
Diogo Gomes urodził się w Portugalii około roku 1402 i był przez wiele
lat na służbie księcia Henryka Żeglarza. Brał udział w licznych wyprawach portugalskich
do krajów Afryki, i wiele nowych odkryć znanych
mu było z autopsji. W roku 1459 Gomes został almoxarifem
w Sintrze.
W tym czasie brał udział w swojej trzeciej wielkiej wyprawie do Gwinei
(1459-1460), która się zbiegła z datą śmierci Henryka
Żeglarza.
(1460).
Póżniej odbywał
Gomes kilkakrotne
wyprawy
do Afryki,
głównie na
Maderę. Nie jest znana dokładna data śmierci Gomesa, lecz nastąpiło to
prawdopodobnie
u schyłku roku 1502.
Ostatnie dwujęzyczne wydanie opisu odkrycia Gwinei jest niezmiernie
cennym żródłem nie tylko dla historyka
krajów afrykańskich,
historyka
odkryć geograficznych
ale również historyka geografii i kartografii
a także etnografa
i antropologa.
Duży materiał
faktyczny
i wszechstronność
obserwacji
Gomesa
podnoszą
wartość
tego cennego
średniowiecznego
żródła. Sposób wydania
w języku francuskim
i łacińskim
udostępnia
dzieło Gomesa międzynarodowemu
czytelnictwu
fachowemu.
Krzysztof

KULTURA LUDOWA
Pod redakcją
Józefa Burszty,

WoLski

WIELKOPOLSKI
t. I, poznań 1960, s. 743.

Wielkopolska
należy do części naszego kraju najsłabiej
zbadanych
pod względem etnograficznym.
Przodująca
ekonomicznie dzielnica Rzec:ypospolitej
Polskiej
stawała
się następnie
"Hinterlandem"
Rzeszy Niemieckiej. Zmienne wypadki historyczne sprawiły, że zarówno szybki rozwój gospodarczy
jak ucisk germanizacyjny
zniszczyły wiele zabytków

tak duchowej, jak i materialnej
kultury ludowej. Przedmowa
redaktora
na wstępie omawianego wydawnictwa
informuje
o najważniejszych
opracowaniach kultury wsi wielkopolskiej
i o fragmentarycznych,
często przerywanych, kolejnych okresach badań etanograficznych.
Pierwszy tom wydawnictwa
"Kultura
ludowa Wielkopolski"
stanowi
zbiorową pracę 13-tu autorów związanych po części z Katedrą Etnografii
Uniwersytetu
Poznańskiego.
Przeważna
część autorów
to pracownicy
naukowi,
od dawna
związani
wieloma
pracami
publikowanymi
z tematyką
kultury
wsi wielkopolskiej,
czy też historią
różnych
dziedzin
nowożytnej
kultury
materialnej.
Przygotowują
oni monograficzne
opracowania zasadniczych zagadnień i Atlas kultury ludowej Wielkopolski. Omawiane jednak wydawnictwo
to szereg artykułów,
o charakterze
w mniejszym lub większym
stopniu
p o p u l a r n o - n a u k o w y m, dotyczących
różnych dziedzin kultury
materialnej
wsi wielkopolskiej.
Projektuje
się
następne tomy o podobnym
charakterze.
Umożliwia to szybsze podanie
w bardziej przystępnej
formie najważniejszych
wyników badań szczegółowych poszczególnych
autorów.
Wydawnictwo
rozpoczyna zarys geograficzno-historyczny
L. G o m o 1c a o charakterze
informacyjnym.
Wyniki nowych poszukiwań
otwiera
artykuł
J. B u r s z t y Osadnictwo
i kształty
wsi.
Ogólne wiadomości
z dziedziny osadnictwa
autor podał w swej wcześniejszej
pracy 1. Tu zestawia
on naj ogólniejsze
wyniki badań nad planami
gruntowymi
wsi
wielkopolskich
i innymi żródłami
archiwalnymi.
Autor rozpoczyna
od
układu
gruntów
wsi średniowiecznych,
przedstawiając
następnie
typy
wsi okresu folwarczno-pańszczyźnianego,
nowożytne
wsie kolonizacyjne
i wytwarzanie
się dzisiejszego oblicza wsi wielkopolskiej.
W wyniku tych
dociekań wyróżniono kilka różnych typów rozplanowania
wsi i sposobów
ich zabudowy,
charakterystycznych
dla kolejnych
okresów osadniczych.
Tak więc okres średniowiecznej
kolonizacji
czynszowej
pozostawił
ulicówki, owalnice i wsie łanów leśnych, następny okres - oddzielne osiedla
folwarczne i osady przemysłowe.
Wreszcie w okresie nowożytnej
kolonizacji budowano
regularne
rzędówki bagienne, wąskie ulicówki i osiedla
rozproszone. Autor wydziela następnie trzy regiony Wielkopolski, w których dominują inne ty!:'y zabudowy wsi. Tak więc duże skupione wsie
pochodzenia
średniowiecznego
zachowały
bogatą i żywą tradycję
kulturową. Wsie o osadnictwie rozproszonym mają mniej elementów tradycyjnej
kultury
ludowej,
a regiony
dotknięte
przestrzennymi
reformami
XIX
i XX w. są pod względem kultury ludowej prawie całkowicie wyjałowione.
Artykuł Bursztyoparty
na studiach porównawczych
nad paru tysiącami
planów wsi wielkopolskich
i dwuletnimi
badaniami
terenowymi
nie tylko
zasługuje
na uwagę, ale na rozwinięcie
tej tematyki
w osobnej pracy.
Sprawy chłopskiego budownictwa
w Wielkopolsce zostały dość powierzchownie poruszone w dwóch artykułach.
J. B u r s z t a w omawianym stu-

�582
dium przedstawił trochę danych co do zabudowy wsi folwarcznych
i folwarków do końca XVIII w. T. W rób l e w s k i zajmuje się budownictwem wiejskim i różnymi typami chałup w artykule Dom i zagroda, stwierdzając, że Wielkopolska
była od dawna obszarem
strefy przejściowej
i trudno wyróżnić na jej terenie jakieś specyficzne formy budownictwa
drewnianego. Bardziej charakterystyczny
dla omawianego regionu jest regularny i jednostajny
układ samej zagrody. Uzupełnienie tego omówienia
stanowią artykuły J. D y d o w i c z o w e j o wnętrzu chałupy i A. W o jc i e c h o w s k i e j o naczyniach
i narzędziach
domowych.
Cennym wkładem jest artykuł J. T o p o l s k i e g o o kulturze rolniczej
Wielkopolski,
szczególnie w części o charakterystycznych
dla tego regionu narzędziach uprawy roli: pługach koleśnych z dwiema rękojeściami,
czy najczęściej bezkoleśnych radłach. Uprawę ziemi, siew, sprzęt i młockę
autor omawia także przede wszystkim z punktu widzenia używanych do
tego celu narzędzi. Sprawa hodowli zwierząt gospodarskich
została dość
pobieżnie potraktowana.
Obszerne
omówienie
S. C h m i e low s k i e g (\
poświęcone zostało rybołówstwu,
przede wszystkim zaś znanemu w Wielkopolsce sprz~~towi rybackiemu.
Pięć dalszych artykułów poświęcono różnym rodzajom rzemiosła wiejskiego. Z przetwórstwa
płodów rolnych zajęto się jedynie młynarstwem
(Cz. Ł u c z a k) przede wszystkim od jego strony technicznej.
Omówiono
więc rodzaje i rozmieszczenie
wielkopolskich
żaren, stęp, młynów zwierzęcych, wodnych i wiatraków.
Specyfiką Wielkopolski
była stępa wiatrakowa.
S. B ł a s z c z y k przedstawił
ginące garncarstwo
wielkopolskie
podkreślając
rodzimość dawnych form ceramiki. Do słabszych artykułów
należą opracowania
Z. J a s i e w i c z a o kowalstwie
i O. P o d l e ws k i e g o o plecionkarstwie
wiejskim.
Artykuł
W. S o b i s i a k a o przemyśle włókienniczym
nosi tytuł nie
odpowiadający
jego treści, gdyż chodzi wyrażnie o włókiennictwo
uprawiane przez rzemieślników
wiejskich,
a więc płóciennictwo
i sukiennictwo. Autor przy omówieniu
zagadnień
surowcowych
podaje tabele
chlopskiej uprawy lnu i konopi w województwie
poznańskim, uzyskanych
w GUS. Warto tu wspomnieć, że uprawa konopi koncentrowała
się w po_
łudniowych
i wschodnich
regionach kraju i była w ciągu XIX w. stale
wypierana
przez uprawę lnu 2. Autor daje dość ogólnikowy
i pobieżny
zarys przeróbki surowca, wyrobu przędzy i tkanin. Wydaje się, że doskonały, zwięzły opis prostych narzędzi obróbki lnu i I&lt;;onopi został napisany
póżniej 3. Ważne są natomiast uzupełnienia
opisu o materiał etnograficzny
z XIX w. Zastrzeżenia
wzbudza wzmianka
autora o folowaniu
płótna
wygładzonymi
stęporami
(nie stępami) 4. Autor podaje tylko wzmiankę
o myciu płócien w foluszu z podręcznika
Ostrowskiego
z 1788 r., który
ją czerpie z Wielkiej Encyklopedii Francuskiej, nie zaś z praktyki manufakturowej.
Używano do tego celu zaokrąglonych
stęporów w płócien-

583
nictwie śląskim w XVIII w.5, osobny folusz do mycia płócien pracował
także w manufakturze
grodzieńskiej.
Sobisiak daje jedynie opis folusza
sukienniczego i nie podaje żadnych materiałów co do mycia płócien w foluszach w płóciennictwie
wiejskim w Wielkopolsce. Wzmiankę tę należało
umieścić przed opisem bielenia płócien. Omawiane
sposoby mycia płócien w foluszach oczyszczały płótna surowe ze szlichty tkackiej
i zanieczyszczeń przędzy, dopiero później poddawano je zabiegom bielarskim.
Wydaje się, że wzmianka o myciu płócien surowych w foluszach w zestawieniu
z folowaniem sukien jest w ogóle zbyteczna. Zabieg ten był
znany w płóciennictwie
manufakturowym
XVIII w., może także znano
go w płóciennictwie
wiejskim następnego
stulecia, jednakże
w jednym
i drugim wypadku nie praktykowano
go bardziej powszechnie ze względu
na trudności uzyskania osobnych stęporów i stępy w foluszach sukienniczych. Mycie płócien kijankami czy nawet cepami w rzekach zastępowało
mechanIczne ich oczyszczanie. Poza tymi drobnymi zastrzeżeniami
artykuł
Sobisiaka wnosi wiele danych o ginącym włókiennictwie
wielkopolskim.
Dwa ostatnie
artykuły
zajmują
się jednym z zagadnień
konsumpcyjnych ubiorem chłopskim
i plastyką
ludową. Zagadnienie
ubioru
chłopów wielkopolskich
opracował
A. G l a p a, autor trzech
zeszytów
Atlasu Polskich Strojów
Ludowych
z regionu wielkopolskiego.
Bogaty
materiał
ilustracyjny
do tego artykułu
został niestety
przez redakcję
techniczną H. Andersa rozrzucony w barwnych tabelach po całym tomie,
wielkość ilustracji
dwubarwnych
nie zawsze jest dobrze skomponowana
i powiązana z tekstem. Artykuł Glapy wyróżnia się rozległością wykorzystanych żródeł i syntetycznym
ujęciem zagadnienia pomiędzy opracowaniami omawianego wydawnictwa.
Daje on ogólną charakterystykę
wielkopolskiej odzieży ludowej od XII do XVIII wieku, następnie zaś szczegółowy
opis ubiorów noszonych w 26 powiatach w II połowie XIX w. Na szczególną uwagę zasługuje próba regionalizacji
ubiorów w Wielkopolsce według
7 zasadniczych
typów.
Zastrzeżenie
wzbudza
hipoteza
autora
(str. 500), że obcisłe bluzy z XII wieku były wykonane techniką
dziewiarską.
Odnaleziono
wprawdzie
pewne
ślaC:y narzędzi
i wytworów
dziewiarskich
na ziemiach słowiańskich w tym okresie. Wydaje się jednak,
że chodziło co najwyżej o wyrób prostym szydełkiem pończoch czy rękawic. Były to na Zachodzie wyroby bardzo drogie, rozpowszechniły
się
one dopiero w XVI w., wcześniej zaś z dzianiny sporządzano tylko drobne
dodatki do odzieży i sukienki dla małych dzieci. Zarazem zaś umiano
w tym okresie sporządzać z grubego sukna, tak obcisłe nogawice, zastępujące dziane pończochy, jak okrycia górnej części ciała.
Na zakończenie
wspomnieć należy o omówieniu
wielkopolskiej
plastyki ludowej przez S. B ł a s z c z y k a. Przedstawia
on zdobnictwo przed_
miotów codziennego
użytku,
ornamentykę
tkacką
i hafty,
drzeworyt,
malarstwo
i rzeżbę.

�584
Z omówienia tego wynika, że poziom poszczególnych artykułów
wydawnictwa
"Kultura ludowa Wielkopolski" jest bardzo niejednolity.
Niektóre z nich to studia znanych badaczy tego terenu oparte na znacznym
materiale
etnograficznym
i studiach
historycznych.
Inni badacze poszli
za pierwotnymi, jak się zdaje, sugestiami redakcyjnymi
i stworzyli opracowania o charakterze
zbyt popularnym
(np. artykuł Sobisiaka i in.). Inni
wreszcie oparli swe artykuły jedynie na materiale uzyskanym ze współcześnie prowadzonych
badań terenowych,
które na terenie Wielkopolski
nie przynoszą już podstawowego
materiału
do żadnej prawie dziedziny
chłopskiej kultury materialnej
i na literaturze.
Pewnych niejednolitości
nie można uniknąć w żadnej pracy zbiorowej, jednakże
należy dążyć
do jak najlepszego ustalenia z autorami charakteru
ich opracowań w dalszych tomach projektowanego
wydawnictwa.
Jako postulat wydawniczy
należałoby zgłosić lepsze powiązanie materiałów
z mapami miejscowości
przebadanych,
a dalej ilustracji, nawet tabel barwnych, z tekstem autorskim. W omawianym
tomie wydawnictwo
utrudniło
czytelnikowi
korzystanie z tabel barwnych przez rozrzucenie ich po całym tomie, inne ilustracje w dość dowolny sposób powiązano z tekstem.
Irena

Turnau

1 J.
B u r s z t a, Od osady słowiańskiej do wsi współczesnej. Otworzeniu się krajobrazu
osadniczego i rozplanowań
wsi, Wrocław 1958, PTL.
2 I. T u r n a u, Zmiany
w polskiej technologii włókienniczej XVIII w.,
oraz artykuł: Przemieszczanie
się upraw lnu i konopi na terenie środkowej J~olski w XIX w. Prace złożone do druku.
3 W.
S o b i s i a k, Z badań nad narzędziami
obróbki lnu i konopi
w XVI-XVIII
wieku, "Kwartalnik
HKM", r. VIII, 1960, nr 1. Nieporozumieniem wydaje się w tym artykule wzmianka o szlichtowaniu
czyli moczeniu w kleju tkackim, jako zabiegu wstępnym do bielenia płócien surowych - s. 71. Szlichtowano osnowę dla ułatwienia tkania, płótna surowe
starano się raczej oczyścić z kleju tkackiego przed bieleniem.
4 Kultura
ludowa Wielkopolski, Poznań 1960, s. 400.
5 T.
Ł a d o gór s k i, Generalne
tabele statystyczne
Śląska 1787 r.,
Wrocław 1954, s. 165, 270-292;
"Monitor Różnych Ciekawości", 1795, t. II,
s. 364-366.

Walerian S o b i s i a k, ROZWOJ LATYFUNDIUM BISKUPSTWA POZNAŃSKIEGO OD XVI DO XVIII WIEKU. Poznań 1960. Wyd. Polskie Towarzystwo Historyczne, Oddział w Poznaniu, stron 122, tabel 27, l-na mapa.
streszczenie w języku angielskim i niemieckim.
Praca Waleriana
Sobisiaka jest uzupełnieniem
szeregu wydanych po
wojnie studiów nad uposażeniami
i stanem dóbr kościelnych
w Wielkopolsce. Od roku 1953 wyszedł także szereg prac J. To p o l s k i e g o

omawiający
stosunki
społeczno-gospodarcze
w dobrach
arcybiskupstwa
gnieźnieńskiego
w okresie
XVI-XVIII
wieku.
Praca
Sobisiaka
uzupełnia dotychczasowe
wiadomości
uprzystępnione
nauce polskiej przez:
E. D ł u g o p o l s k i e g o. "Inwentarz
dóbr i dochodów biskupów poznańskich, rok 1564" Kraków 1939; J. N o wac k i e g o "Księga uposażenia
diecezji poznańskiej
z roku 1510", Poznań
1950; A. M o ś c i c k i e g o
"Uwarstwienie ludności wiejskiej w dobrach kapituły poznańskiej w pierw_
szej połowie XVI wieku" Lwów 1932; T. C z woj d raka
i Z. Z a k a
"Przemysł propinacyjny
i karczmarstwo
w dobrach biskupa poznańskiego
w XVII i XVIII wieku" Poznań 1956 - oraz stanowi dalszy ciąg opracowań autora, który w roku 1954 wydał w t. XLI, Ludu "Zabudowania
i inwentarz
ruchomy (martwy) w gospodarstwach
dworskich biskupstwa
poznańskiego w XVII-XVIII
wieku w świetle materiału źródłowego".
Obecna praca W. Sobisiaka
jest uzupełnieniem
dawnych
studió\v.
prowadzonych
na
Seminarium
Historii
Gospodarczej
Uniwersytetu
Poznańskiego pod kierownictwem
prof. J. Rutkowskiego oraz prof. J. Deresiewicza.
Jako podstawa
źródłowa pracy zostały wykorzystane
archiwalia znajdujące
się w Archiwum
Archidiecezjalnym
w Poznaniu. Nie
częste korzystanie
z tych zasobów przez dotychczasowych
badaczy czyni
ostatnią pracę W. Sobisiaka tym cenniejszą
w ogólnopolskim
dorobku
naukowym, zaś wnioski i sformułowania
mogą być podstawą dla badań
porównawczych
podobnych
zagadnień
z innych terenów
Polski.
Jako
specjalnie cenną rzecz w pracy podkreślić należy to, że autor w badaniach swoich nie rozdzielił dóbr tzw. stołu biskupiego, od dóbr kapituły
poznańskiej, lecz potraktował je słusznie jako latyfundium katedry poznańskiej.
Poczynione w ciągu XVI-XVIII
wieku i zapisane obserwacje, pozwoliły autorowi stwierdzić, że rozwój dóbr duchownych biskupstwa poznańskiego nie szedł w kierunku
powiększania
się i rozprzestrzeniania
lecz
wewnętrznej organizacji i konsolidacji gospodarczej. Stąd też z 34 osad założonych w ciągu 300 lat aż 29 lokowanych
w XVIII wieku
wykazuje wyraźnie odbudowę gospodarczą po latach zastoju drugiej połowy
XVII i początków XVIII wieku. Liczne wsie czynszowe (25 "olęderskich")
wskazują na postęp gospodarczy w obrębie dóbr duchownych. Zastosowane
tu nowe formy oczynszowania
chłopów wpływały
silnie na późniejsze
kształtowanie
się osobowości chłopa wielkopolskiego,
co zapewne podkreślone będzie w innych licznych zamierzonych pracach W. Sobisiaka.
Dobra kapituły poznańskiej i biskupstwa
zajmowały przestrzeń około
1 100 łanów i sołeckiej
300 łanów.
Stosunkowo
niewielką
przestrzeń
w dobrach
biskupstwa
zajmowały
lasy odpowiadając
powierzchniowo
3900 łanów ziemi uprawnej,
w tym chłopskiej 2500 łanów, folwarcznej
około 850 łanom. Ciekawe byłoby porównanie
układu
przestrzennego

�586

587

wYk~rzystania
użytków rolnych latyfundium
katedry
poznańskiej,
z innymI podobnymi
latyfundiami
na terenie Rzeczypospolitej
szlacheckiej.
. Stosunk~wo .dużą rolę w latyfundium
biskupstwa
poznańskiego
grały
mIasta, a mektore z nich dochodziły do poważnego znaczenia jak np.:
Buk, Pszczew, Słupca czy Dolsk lub Krobia. Wszystkie te miasta okres
swego rozkwitu zakończyły w połowie wieku XVII, w wiek XVIII wchodząc w stanie zupełnej ruiny. Z upadku gospodarczego
miasta te nie
podniosły się nawet w drugiej połowie XVIII wieku, w przeciwieństwie
do wsi w dobrach biskupich.
Precy.zja opracowania,
przejrzysty
układ treści i tabel, pozwalają na
korzys:ame z ~racy nawet słabiej przygotowanemu
czytelnikowi.
Sposób
podama matenału
czyni rozprawę
niezmiernie
przydatną
do badań dla
etnografa i historyka kultury materialnej.
Żałować by jedynie tylko wy.
p~dało, że ~utor. nie umieścił w swej publikacji
rozdziału omawiającegc
meco szerzej etmczny skład ludności tak dużego latyfundium.
Pozwoliłoby
to bowiem, na wyciągnięcie wniosków na temat powiązań charakteru
gospodarczego pewnych typÓW wsi, z etnicznym obliczem zamieszkującej
je
ludności.
KrzysztOf

WoLski

TARCE I ZABAWY WIELKOPOLSKIE.
Biblioteka Popularna
P.T.L.
t. III. Pod tym tytułem nakładem Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego
we Wrocławiu wyszedł w roku 1961 pod red. K. Zawistowicz-Adarnskiej
zbiór tańców ludowych, którego autorami
są Adam
G I a p a i Alfon~
Kowalski*
W przedmowie A. Glapa uzasadnia konieczność tej publikacji zapotrzebowaniem na materiały taneczne przez amatorskie zespoły artystyczne. Następnie charakteryzuje
niektóre formy taneczne ze stanowiska historycznego.
Układ zbioru oparto na cyklu tanecznym zaobserwowanym
w powiecie
gostyńskim. Autor wymienia zbieraczy tańców ludowych. Jako metody zapisu ._- wymienia alfabet Stefana T o t h a i system L a b a n a - K n u s t a.
Planuje w przyszłości opublikowanie
zbioru według metody Labana-Knu-

. * Redakcja tylko częściowo zgadza się z uwagami recenzenta, jeśli cho~ZI o system zapisu Labana-Knusta.
Jest rzeczą bowiem jasną, że system ten
Jest niekomunikatywny,
jeśli chodzi o popularyzację
tańca, trudny dla
etnografa nie specjalizującego
się w tej dziedzinie. Natomiast opis wykona~y tą czy inną podobną metodą, zawiera tak ujęte elementy, że praca
nad systematyką
tańców, zyskuje na ścisłości naukowej. Opis taki eliminu~e emocjonalny stosunek badacza, gwarantuje
obiektywność
w oparciu
o Jasno określone kryteria.
(Przyp. Red.).

sta, (choć sam stwierdza, że w kraju jest całkowity brak znajomości zapisu
według tej metody). Uważając system Labana-Knusta
za najlepszy, zaleca
naj szybsze jego upowszechnienie.
Mając na uwadze ten cel, autorzy zamieszczają na ostatnich stronicach książki kinetogramy
tańców ludowych
wielkopolskich,
wykonane
przez Roderyka
L a n g e w Muzeum Etnograficznym w Toruniu. Na samym końcu książki zamieszczono wykaz literatury, dotyczącej tańców, oraz wykaz ważniejszych informatorów. Książka ozdobiona jest licznymi rysunkami
rzeczowymi., barwnymi
planszami
i fotografiami.
Metoda zapisów choreograficznych
budzi jednak wiele zastrzeżeń. Celem dokładniejszego
zapoznania się z tą metodą i jej usterkami
zamieszczam poniżej omówienie pierwszego numeru.
L
Opisał

WIWAT

Adam

GIap a

Taniec ten ujęto także w transkrypcji
systemem Labana-Knusta.
Podano dokumentację,
tempo muzyki, zapis melodii i tekstu śpiewnego.
Opis tańca składa się z dziewięciu części: 1) Postawa wyjściowa, 2)
Zaproszenie, 3) Wykonanie tańca, 4) Koło, 5) W środku koła, 6) Wyrzuty
nóg, 7) Koło, 8) Zakończenie
i 9) Uwaga. Omówię kolejno te części:
Postawa wyjściowa.
Treść opisowa nie zgadza się z tematem. Z opisu
dowiadujemy
się o sytuacji i o akcji wyjściowej, a więc że '" Bawiący się
siedzą ... Jedna z tancerek wychodzi przed orkiestrę siedzącą na stole ...
Zwrócona tyłem '" śpiewa ... wymachując
... itd. "Postawa
wyjściowa"
byłaby wtedy, gdyby podano, że tancerka stoi np. w małym rozkroku (jak
widać na obrazku), lewą ręką podpiera bok, prawą rękę unosi w górę,
pozostałe pary siedzą na krzesłach koło ścian '"
Zaproszenie.
Tutaj autor w dalszym ciągu opisuje akcję: Po prześpiewaniu zwrotki orkiestra zaczyna grać ... Tancerka śpiewa ... odwra&lt;.:a
się (?! - czy nie "zwraca się") twarzą do zebranych ... porusza '" i całą postacią zaprasza obecnych do tańca (co to za zaproszenie "całą postacią"). Skoro tancerka zaprasza, jest więc wodzirejem. Z tego względu tę
część opisu należało zatytułować
"wystąpienie
wodzireja",
a nie "zaproszenie".
Wykonanie
tańca. W tej części opisu po oznaczeniu ilości taktów 1-4
podano, że jeden z tancerzy, wodzirej, woła głośno "wiwat", staje ze swoją
partnerką
na środku izby i zaczyna tańczyć w kółeczko (nie podano jak).
Trzyma tancerkę ... Tancerka podobnie trzyma partnera ... Na tym kończy
się opis "wykonania
tańca". To przecież nie jest "wykonanie tańca", lecz
dalszy ciąg poprzedniej
części, wprowadzający
drugą osobę wodzireja.
Z części opisu, zatytułowanego
"Zaproszenie",
dowiadujemy
się, że po
prześpiewaniu
zwrotki orkiestra zaczyna grać spiewaną melodię, a następnie -- że tancerka śpiewa drugą zwrotkę ... przestępuje
z nogi na nogę,

_1-

�.'i88
w miejscu .. porusza chusteczką i spódniczką '" Nie podano, w jakim czasie się to odbywa, w ilu taktach muzyki. W części opisu, zatytułowanej
"Wykonanie tańca" oznaczono takty 1-4 i podano, że wodzirej zaczyna
tańczyć w kółeczko (nie podano jak).
Kolo. W poprzedniej
części opisano akcję, odbywającą
się w czasie
taktów 1-4. W części zatytułowanej
"Koło" podano takty 1-4 z wyjaśnieniem, że jest to powtórka (należy się domyśleć, że pierwszego czterotaktu)
i opisano dalszą akcję. Opis akcji tego czterotaktu
zakończono zdaniem
"Z końcem zdania muzycznego (tzn. czterotaktu)
lub zwrotki - (? - czy
zwrotka zawiera się w czterotakcie?)
zatrzymują
się w celu dokonania
zmiany figury tańca". Tu jest błąd, gdyż zatrzymują się w celu dokonania
zmiany ... nie "figury tańca", lecz "kierunku ruchu". O tym błędzie przekonujemy się także, gdy czytamy dalszy ciąg - Takt 5-8: Pary posuwają się w kole w odwrotnym
kierunku.
W części zatytułowanej
"Wykonanie tańca" opisano wykonanie ruchowe
pierwszego czterotaktu
zwrotki. Znów widzimy, że zatytułowanie
nie jest
właściwe, gdyż w tej części opisano wykonanie ruchowe tylko do pierwszego czterotaktu muzyki, zatem tytuł winien brzmieć "Wykonanie ruchowe
pierwszego czterotaktu",
a nie "Wykonanie tańca". Gdyby opisano w tej
części jeszcze j drugi czterotakt
muzyczny wtedy można by zatytułować
"Wykonanie
ruchowe jednej zwrotki". W opisie A. Glapy zwrotka muzyczna została rozerwana na część zatytułowaną
"Wykonanie tańca" i część
zatytułowaną
"Koło". To "koło" - jak widać z dalszego opisu - ma jeszcze
dalszą akcję, gdyż odbywa się jeszcze w ciągu drugiej zwrotki muzycznej
i jeszcze w ciągu taktów 1-4 (?).
W środku kola. W tej części autor opisuje wykonanie ruchowe wodzireja i jego partnerki,
odbywające się w środku koła.
Wyrzuty
nóg. Znów niewłaściwy
tytuł, gdyż według opisu odbywa 'się
dalszy ciąg wykonania,
jakie urwane zostało pod koniec części zatytułowanej "Koło", gdzie określono wykonanie ruchowe dla taktów 1--4.W części zatytułowanej
"Wyrzuty nóg" podano takty 1-4 (nie podano, że jest
to powtórzenie pierwszego czterotaktu),
a następnie, że ... Jednym z następnych ruchów koła jest maksymalne
zbliżenie tańczących tak, że stają
oni jeden tuż przy drugim. Tu także błąd, gdyż "maksymalne
ściśnienie"
nie jest akcją, odbywającą
się w czasie określonym ilością taktów 1-4,
lecz sytuacją, której nie można określać pojęciem czasowym. Następnie
po oznaczeniu taktów dowiadujemy
się, że '" "Wyrzucają
wyprostowane
nogi do środka" (!) - Co się stanie przy takim ruchu? - Wszyscy usiądą
na podłodze, uderzając
się mocno, ewentualnie
ponosząc jakąś kontuzję.
Nie cia się wyrzucać obydwu nóg, lecz tylko jedną nogę. Zamiast "przednia
część stopy" można powiedzieć "palce u nogi". Następna część opisu nie
trzyma się tematu podanego w tytule, gdyż poszerzenie koła i przytupy, to
nic są "wyrzuty nóg".

_.-

589
Kolo. Ze względu na to, że tytuł taki już poprzednio
występuje, czytelnikowi wydaje się, że i wykonanie ruchowe będzie tu takie same. Tymczasem dowiadujemy
się, że ... Taniec powtarza się '" Tempo tańca się
stale potęguje .., itp. Znów treść niezgodna z tematem.
Zakończenie
-- bez zastrzeżeń.
Uwaga. Podano tu, że piękno tańca polega na fantazji,
żywiołowości
i równych przytupywaniach.
Wątpię, czy jest to trafne zestawienie
pojęć. Co też mogą mieć wspólnego równe przytupy z pięknem tańca. Taniec
może być piękny także i przy nierównych
przytupach.
Pojęcia takie jak
"fantazja", "żywiołowość" itp. używane już były przez wielu innych autorów, opisujących tańce. Autorzy ci nie zdawali sobie sprawy, że układanie
zdań z wysilaniem
się na górnolotność
wprowadza
gołosłowność, która
osłabia wartość opisu choreograficznego.
Zapytajmy,
co można rozumieć
pod pojęciem "taniec żywiołowy". Wobec tego czy może być także taniec
niE'Żywiołowy?
.Jak z powyższego wynika, opis choreograficzny
pierwszego
numeru
w zbiorze jest nieporadny. Na podstawie takiego opisu czytelnikowi trudno
będzie zdobyć wyobrażenie o tańcu. Czy system Labana-Knusta
pomoże tu
coś, skoro jego znawcami są tylko pracownicy
Muzeum Etnograficznego
w Toruniu i nikt więcej? Nawet autorzy omawianego zbioru, którzy ten
system zachwalają, sami go nie znają, skoro dwa kinetogramy zlecili wykonać jedynemu znawcy R. Langemu. System Labana-Knusta
pozostanie dla
ogółu "chi6szczyzną".
Wszakże "chińszczyzna"
także może być komunikatywną, lecz zapytajmy jakim kosztem. Zatem wypada raczej zgłębić metodę
słownego zapisu choreograficznego.
Do takiego
przekonania
doszedłem
w ciągu własnej wieloletniej
praktyki zbierania tańców ludowych. Zapis
tallca może być komunikatywny
tylko wtedy, gdy nie będzie wymagał
sp€:cjalnych studiów przygotowawczych
i gdy w prostych słowach i zwięzłym zapisie będzie mógł wywołać wyobrażenia ruchowe. Zadne ujęcie graficzne nie potrafi w tak łatwy sposób dać wyobrażenia
ruchu jak właśnie
opis słowny. Jeżeli chodzi o komunikatywność
międzynarodową,
to łatwiej
wykonać tłumaczenie, aniżeli trudzić się nad opanowaniem
jakiegoś systemu np. Labana-Knusta.
Przystępując
do wykonania słownego zapisu choreograficznego,
musimy
sobie na początku uprzytomnić, czy opis danego tańca będzie krótki, czy też
długi. Najkrótsze
opisy są przy tańcach
jednoczęściowych.
Z długiego
opisu, takiego jak np, tańca "Wiwat" można wnioskować, że taniec jest
złożony, tzn. że składa się z wielu części. Musimy więc ustalić ilości części
składowych i uzgodnić te części z muzyką. Oznaczamy części składowe:
część I, część II, część III itd. Możemy wprowadzić takie określenie: fig. l,
fIg. 2, fig. 3 itd. W tańcu złożonym akcja ruchowa
jest zmienna, lecz
km:da część stanowi jedną zamkniętą całość, zawartą w danym rozmiarze
ut\';oru muzycznego.

�;,)90

591
Ryc. 5 - owal o osi położonej poziomo. Oś tego owalu winna być dłuższa
od średnicy kola ryc. 4. Na stronicy 15, oraz na kinetogramie
długość
osi owalu równa się długości średnicy
koła, co wobec opisu słownego
stanowi błąd.
W tym czasie, gdy koło się spłaszcza, zmniejsza się przestrzeń
środw koło - takie jak na początku. W czasie drugiego czterotaktu
melodii
kolo przekształca
się na owal, którego oś przecina się z osią poprzednio
wykonanego
owalu pod kątem 90°.

Przed przystąpieniem
do opisywania
poszczególnych
figur (części) tanecznych opracowujemy
część wstępną, w której opisujemy sytuację (a nie
postawę) wyjścicwą, określamy ilość wykonawców i opisujemy ich postawę,
tj. ułożenie nóg, rąk itp. Taniec "wiwat" winien być ujęty w opisie jako
taniec zlożony. Dla przykładu
podaję taki opis.

Wykonuje
miejsca wokół
jów.

WIWAT
opis tańca
dowolna ilość par. Na początku
pary zajmują
siedzące
ścian. W zabawie występuje
jedna para w roli wodzire-

Fig. 1. Partnerka
wodzireja
staje przed kapelą 1 i śpiewa pierwszą
zwrotkę "Oj, do dnia, do dnia", unosząc chusteczkę prawą ręką w górze,
a lewą ręką porusza fartuszkiem
lub spódniczką, której fałdy się rozszerzają. Po prześpiewaniu
pierwszej zwrotki kapela podejmuje
jej melodię
i towarzyszy
jej w czasie śpiewu drugiej Zwrotki. Zwróciwszy się twarzą
do zebranych,
śpiewa drugą Zwrotkę "A co mi nada kieliszek jeden".
W czasie śpiewu drugiej zwrotki przestępuje
w miejscu z nogi na nogę,
poruszając chusteczką i spódniczką jak poprzednio.
Fig. 2. Z rozpoczęciem
pierwszego
czterotaktu
muzyki wodzirej, zawolawszy głośno "wiwat", przystępuje
do stojącej na przodzie partnerki,
ujmuje ją prawą ręką w pasie "na krzyżach"
i zaczyna tańczyć w kółeczko. W ciągu czterech taktów muzyki biegają wzdłuż koła, względnie
na wolnej środkowej przestrzeni '" (czy obracają się, a jeżeli tak, to jakim
krokiem). Wodzirej w lewej wzniesionej
ręce trzyma butelkę z gorzałką,
chusteczkę lub kwiaty. Oboje zwróceni są twarzami
w jednym kierunku.
Tancerka
swobodnie prawą ręką rusza chusteczką.
Z chwilą rozpoczęcia przez kapelę powtórki pierwszego
czterotaktu,
siedzące pod ścianami pary wstają, łączą się ramionami
(jak?), względnie
na znak wodzireja
tworzą koszyczek 2. W ten sposób utworzone
kółko
w czasie powtórzonego
pierwszego czterotaktu
obraca się w jednym kierunku, a w czasie drugiego czterotaktu
w przeciwnym
(odwrotnym)
kierunku.
Ryc. 4 - koło par
Fig. 3. W czasie pierwszego czterotaktu
muzyki koło otaczające parę
wodzireja przekształca się w owal w ten sposób, że grupy par z dwu przeciwnych stron zbliżają się do siebie (jakim krokiem?),
a pozostałe inne
pary oddalają się od siebie.
1 Wzmiankę
o tym, że kapela (a nie orkiestra)
siedzi na stole lub
żarnach,
podaje się we v.iiadomościach
wstępnych
z tego względu, że
przypuszczalnie
dotyczy ona wszystkich tańców, a nie tylko "wiwata".
2 \I,'e wstGpnym
objaśnieniu
opisać sposób wykonania
koszyczka.

Ryc. 6 -

owal o osi położonej pionowo. Uwaga ta sama jak przy
powyższym owalu.
W tym czasie, gdy koło się spłaszcza, zmniejsza się przestrzeń
środkowa. Wobec tego tailcząca para w środku koła zmuszona jest zbliżyć się,
co nas~ępuje wtedy, gdy zwrócą się twarzami
do siebie. Z chwilą rozszerzania się owalu ponownie oddalają się od siebie jak na początku.
Ryc. 7 i 8.

l

'./

Wodzirej w trakcie tat'lca pokrzykuje,
np. wola "oj się świeci", a ktoś
z koła odpowiada "oj, jaśnieje" lub "a pod ścianą", "a z kochaną - ju ha!"
Fig. 4. Tworzą koło maksymalnie
ścieśnione, w którym tańczący stoją
jeden przy drugim. W pierwszym czterotakrie
muzyki wykonują
... (wyszczególnić co). W czasie powtórzonego
czterotaktu
wyrzucają
(prawą lub
lewą) nogę wyprostowaną
do środka i przybijają
palcami nogi o podłogę
(prawdopodobnie
w rytmie
miarowym).
W czasie drugiego
czterotaktu
muzyki poszerzają
koło i stojąc w miejscu, przytupują
równo dwa lub
trzy razy (?).
Taniec powtarza
się dowolną ilość razy z wyminięciem
fig. 1. Pod
koniec tempo muzyki i tańca zostaje przyśpieszone.
Dawniej pod koniec
tańca tak szybko tańczono, że aż się weselnicy przewracali.
Dzisiaj tańczy
się przy końcu bardzo szybko, ale z umiarem. Taniec kończy się, kiedy
tancerz środkowej pary da orkiestrze znak ręką. Zwykle bywa to w momencie, kiedy otaczający
tancerze tworzą regularne,
możliwie najobszerniejsze koło. Kończąc taniec, pary chodzą dokoła izby lub siadają, wodzirej
ze swą partnerką
chodzi z gorzałką od pary do pary i częstuje wódką·
Zwinny wodzirej częstuje podczas tańca.
Przytaczając
powyższy przykład, mam na celu zwrócić uwagę na metody slownych opisów choreograficznych.
W opisach A. Glapy i A. Kowalskiego zastosowana
jest metoda opisywania
ruchów tanecznych,
występujących
w taktach muzycznych (np. nry 9, 13, 14 i inne) lub w nutowych wartościach
rytmicznych
(np. nry 13, 15, 16 i inne). Przytoczony
powyższy opis nie zajmuje się cząstkowymi ruchami, zawartymi w takcie,
czy też w wartościach
nutowych, lecz ujmuje całość obrazu ruchowego.
Według takiego ujęcia widzimy, że taniec "Wiwat" składa się z czterech
części, z czego część I (fig. 1) jest niepowtarzalna,
a dalsze części (fig. 2,
3 i 4) powtarzają
się w całości. Metoda całościowa odznacza się lepszą ko-

�592
munikatywnością.
Łatwiej bowiem poznać i zapamiętać
cztery całościowe
obrazy ruchowe, aniżeli niezliczoną ilość ruchów cząstkowych.
Nie wszystkie numery tańców wielkopolskich
opracowane
są według
metody opisywania ruchów cząstkowych. Wiele numerów (np. 1-5 i wiele
innych) opisano bezwiednie i nie konsekwentnie
metodą całościową, gdzie
określono wykonanie
ruchowe według dłuższych części melodycznych
czterotaktów
i ośmiotaktów. Opracowania
te jednak nie dają wyobrażenia,
z ilu części składa się dany taniec. Taniec - 2. Wiwat - składa się z następujących
części:
Fig. 1. W ciągu całości melodii pary biegną jedna
za drugą, posuwając się po linii koła w kierunku przeciwnym ruchowi wskazówek zegara.
Bieg rozpoczynają
nogami zewnętrznymi.
Fig. 2. V·j dwu czterotaktach
odbywają się dwa obroty przy haczykowym chwycie ramion: pierwszy obrót - z własną tancerką w prawo przy
zahaczeniu prawych ramion, drugi obrót - z tancerką
poprzedniej
pary
w lewo przy zahaczeniu lewych ramion. Wykonanie fig. 2 daje pierwszą
zmianę tancerki.
Uwaga: A. Kowalski,
opisując tę figurę, podaje:
'" W ten sposób
zmieniając
tancerki
posuwa się do przodu (tzn. tancerz),
aż wróci do
swej partnerki
... Nie podaje, że melodia ma się powtarzać
tyle razy, ile
jest par, które to powtórzenia
są konieczne do wykonania
tańca z innymi
tancerkami.
Fig. 3. Tak samo jak fig. 1.
Fig. 4. Łącząc się chwytem
rąk jak ryc. 10, tworzą koło i koszyk.
W ciągu całej melodii koło posuwa się bokiem - w prawo, a przy powtórzeniu
melodii w lewo. Przy zmianie
kierunku
ruchu
przytupują
w miejscu dwa lub trzy razy.
Fig. 5. W ciągu całości melodii, połączeni
chwytem jak poprzednio
\V
koszyczek, wykonują
z podskoku
wyrzuty
jednej i drugiej nogi na
zmianę do przodu, co odbywa się w ruchu miarowym.
Fi.g. 7. Tancerze łączą się w dwójki, ustawiają
się w środku sali, zahaczają nogi przy odpowiednim
układzie ramion jak na ryc. 11 i w ciągu
całej melodii obracają się w podskokach - w lewo, a przy powtórzeniu
melodii po zmianie połączenia nóg i ramion - w prawo. W tym samym
czasie tancerki, połączone w dwójki, obracają się w prawo i w lewo przy
haczykowym
polączeniu ramion prawych względnie lewych.
Fig. 8. Tak samo jak fig. 1.
Fig. 9. Tak san'o jak fig. 2.
Spośród pięciu odmian "Wiwatów" - trzy mają muzykę trójmiarową.
a dwa - dwumiarową.
Nie wiadomo tylko, dlaczego jedna melodia dwumiarowa
wyrażona
jest w rytmie dwuósemkowym,
a druga w rytmie
dwućwierciowym
(patrz nr 3 i 4). Dwojaki sposób wyrażania
rytmu zaS~(lso\\'ano także przy odmianach
przodku (nry 6 i 7 -- 8). chodzonego

;')93
(nry 9 i 10) i innych. Takiej zmiennosCl nie należy często stosować, gdyż
wystarczy oznaczenie tempa. W niektórych
tańcach początkowe części gra
i tańczy się wolniej, a w końcowych częściach szybciej przy jednej i tej
samej melodii. Czy wobec tego daną melodię będziemy wyrażać w podwójnym zapisie: dwućwierciowym
i dwuósemkowym
względnie trzyćwierciowym i trzyósemkowym?
Albo inny jeszcze wzgląd. Jeżeli np. w Szamotułach śpiewają względnie tańczą jakąś melodię wolniej, a w powiecie
gostyńskim - tę samą melodię szybciej, to czy tę melodię wyrażać będziemy w dwojakim zapisie? - Chyba nie.
Przeanalizowanie
wszystkich
numerów
zbioru wymagałoby
dłuższego
czasu. Z pobieżnego
przeglądu
można jednak
stwierdzić,
że materiały
choreograficzne
są ciekawe
i wartościowe.
Wydaje mi się jednak,
Żt~
zbiór jest za ubogi w stosunku do wielkości obszaru regionu wielkopolskiego. Zbiorem objęto 16 powiatów i 25 miejscowości, a od 48 wykonawców zapisano zaledwie 73 tańców, a więc stanowczo za mało. Najwięcej
zapisano w dwu miejscowościach:
Goluchowie pow. Jarocin - 7 tańców
i Przyprostyni
pow. Nowy Tomyśl 10 tańców. Po sześć tańców zapisano w dwu miejscowościach,
po 5 tańców - w 1 miejscowości, po 4 tańce - w 2 miejscowościach,
po 3 tańce - w 2 miejscowościach,
po 2 tańCe -- w 2 miejscowościach,
a po jednym tańcu - aż w 13 miejscowościach.
.Test rzeczą niemożliwą,
aby mogła istnieć jakaś miejscowość,
w której
znano by tylko jeden taniec. W roku 1959 poszukiwałem
pieśni i tańców
ludowych w miejscowości
Wymyślacz koło Lublińca na Górnym Sląsku.
Natrafiłem
tam na informatora,
pochodzącego z miejscowości
Biała pow.
Czarnków, wojew. poznańskie, nazwiskiem
Radziej Jan, ur. 8. V. 1899 r.
w Białej. Jan Radziej razem ze swą żoną Benigną, ur. 20. VII. 1900 r.
w Białej, zamieszkiwał
do 28 roku życia w Białej, a od 29 roku życia
w Wymyślaczu. U Jana Radzieja zapisałem 8 tańców, pochodzących z Bialej pow. Czarnków i zanotowałem,
że tańczono tam jeszcze: "Uciekła mi
~rzepióreczka"
- walczyk, "Jeszcze roz za czeski", "Zasiali górale", "żyda"
l "goląbka". Pracując przez wiele lat nad zbiorem śląskich tańców ludowych, napotykałem
informatorów,
którzy znali po kilkanaście
a nawet
po kilkadziesiąt
tańców. Byli też i tacy, którzy znali okolo 100 tańców.
A ,"",:ięc zbiór od jednego tylko informatora
przewyższałby
liczbą zbiór
tancow regionu wielkopolskiego.
Tańce i zabawy Wielkopolskie A. Glapy i A. Kowalskiego zasługują na
specjalną
uwagę· Jest to pierwsza
tego rodzaju
publikacja
w naszym
kraju. Zrobiono u nas gruntowną
pracę w zakresie zbierania pieśni ludowych, lecz niestety zmarnowano
okazję do zajęcia się całokształtem
folkloru muzycznego. Zapisywano same tylko pieśni, lecz nie uzupełniono ich
wzmiankami,
określającymi
ich funkcję zabawową.
Po zbiorze tańców wielkopolskich
winna się ukazać publikacja
dotycząca śląskich
tańców ludowych,
która już długo czeka na wydanie.
:l:l -

..Lud".

t. XLVII

�595

594
W przygotowaniu
jest także obfity zbiór tańców żywieckich. W ten sposób byłyby opracowane regiony południowo zachodnie i część zachodnich.
A gdzie reszta? Czy nie znalazłoby się kilku jeszcze pracowników,
którzy
zajęli by się zaniedbanymi
regionami? Nasz kraj słynie z takich tańców
jak krakowiak, kujawiak, oberek, mazur i polonez. A czy mamy żródłową
rejestrację

tych

sławnych

tańców?
Jan

T o war

Tacina

z y s t woN
a u k o w e P ł o c k i e 1820-1830--1907-1957.
Szkice i Materiały. Płock 1957 r., s. 235
ilustracje.

+

Wydawnictwo zostało opublikowane z okazji 137 rocznicy założenia i 50
roczno wznowienia działalności Towarzystwa Naukowego Płockiego. Zasługuje ono na uwagę ze względu na to, że dotyczy działalności instytucji naukowej o profilu wyraźnie regionalnym a przede wszystkim dlatego, źe informuje o zbiorach placówek muzealnych, bibliotecznych i archiwalnych na terenie miasta Płocka, które mają wartość nie tylko dla badania kultury regionu, ale i całej Polski. Publikację "Towarzystwo Naukowe Płockie" moźna podzielić na dwie części. Na pierwszą składają
się artykuły,
omawiające
znaczenie
podwójnego
jubileuszu,
zarys dziejów Towarzystwa,
biografię jego zasłuźonych
członków (A. i M. Macieszów, A. i Z. Grabowskich, A. Zalewskiego,
W. Skierkowskiego
i innych), kształtowanie
się zagadnień
statutowo-programowych
oraz związek
działalności
Towarzystwa
z aktualnymi
potrzebami
regionu. Wczesne, precyzyjne
określenie potrzeb regionu i zadań ruchu regionalnego,
przyczyniło
się do
rozwoJu Towarzystwa,
sformułowania
właściwych
założeń programowych
i sposobów ich realizacji.
Szczególny nacisk kładziono
na opracowania naukowe
całokształtu
kultury
regionu, zabezpieczanie
i gromadzenie zbiorów muzealnych a przez uwzględnianie
aktualnych
potrzeb regionu, na czynny udział w tworzeniu
jego kultury.
Skala zainteresowań
członków Towarzystwa
była szeroka, (etnografia, historia, ekonomia, prawo, medycyna, antropologia
itp.). Wysoki poziom naukowy prac i artykułów, oraz ich duża liczba stanowią trwały dorobek Towarzystwa dla regionu i nauki polskiej. Dlatego też, pełny wykaz tych pozycji znajdujący się na S. 126-166 zasługuje na uwagę· Z pozycji interesujących
etnografa znajdziemy tam - WI. S k i er k o w s k i e g o "Puszczę Kurpiowską w pieśni" - M. K a c p r z a k a "Wieś Płocka", "Atlas statystyczny Królestwa polskiego, - A. M a c i e s z y "Fotografia ziemi Dobrzyńskiej" i inne Artykuły
popularno-naukowe,
naukowe
i publicystyczne
członków
Towarzystwa
zawierają też czasopisma "Roczniki", "Notatki Płockie" (organ Towarzystwa
:Naukowego Płockiego), "Życie Mazowsza",
"Ziemia",
"Głos Mazowiecki", "Głos Płocki", "Echo Płockie", oraz inne. Część druga
tomu, omawia zbiory, muzealne, biblioteczne i archiwalne
ziemi płockiej

i ich dzieje. M ~ z e u m M a z o w s z a P ł o c k i e g o utworzone
przez
Tow. Nauk. Płockle w roku 1907 a w roku 1949 upaństwowione
t
.
'l'
' sanOWI
f I lę Muzeum Narodowego w Warszawie. Posiada ono - ze zbiorów etnografi~znych - stroje ludowe, wyroby rzemiosła ludowego, (ceramika płocka,
ob:.a I.me~le). ,Mu.zeum posi.adało przed wojną także dział egzotyki - zbiory
chl~skle, JaponskIe st~nowlące dary mieszkańców
ziemi płockiej przebywaJących na ,:,s.ch?dZle. M u z e u m D i e c e z j a l n e - utworzone przez
ks. A. NOWOWIeJskIego na początku XX w. zawiera eksponaty archeologiczne (ceramika, wyroby z żelaza, miedzi i brązu), z zakresu historii
bazyliki katedralnej,
sztuki, (galeria obrazów) wyrobów rzemiosła art ys:ycz~e~o, (str?je, ha.ftY, tkaniny,
kordybany)
i inne. Znajdują
się tu
r~",,:mez maten~ły z mwetaryzacji
zabytków sztuki z całej diecezji płockleJ. Przed wOJną znajdowała
się tu kolekcja pasów polskich i starodruków. B i b l i o t e k a i m. Z i e l i ń s k i c h utworzona w r. 1907 przez
Towarzystwo Naukowe Płockie, zawiera Polonica z XVI, XVII, XVIIIw.
z zakresu historii, prawa, literatury, filozofii i inne. XIX i XX wiek szczególnie bogato reprezentowany
jest przez zbiory rosyjskie. W posiadaniu
B~blioteki znajdują
się komplety
wydawnictw
Akademii
Umiejętności,
G,ownego Urzędu statystycznego,
Instytutu Bałtyckiego, Ministerstwa Rol~i:twa,. Pol~~iego Towarzystwa
Ludoznawczego,
Muzeum Tatrzańskiego
I Śl~s~lego I mne. Na uwagę zasługują rzadkie pozycje jak C r e s c e n t y n a
"KSIęgI o gospodarstwie"
(1549), Spiczyńskiego ,,0 ziołach tutecznych
i zamorskich"
(1542), M i e c h o w i t y "Cronica Polonorum"
(1521), oraz
7,5 tys. nie opracowanych
jeszcze starodruków
w językach:
łacińskim,
francuskim,
niemieckim
i innych. Archiwum
P a ń s t wow e w P ł o c ku - od 1953 roku, działające jako Oddział Terenowy Archiwum miasta
stołecznego 'Warszawy i woj. warszawskiego
posiada ciekawe zespoły akt:
a) urzędowych,
z których zasługują na uwagę akta notarialne
i księgi
hipoteczne, jako źródło do badania stosunków społecznych i gospodarczych
~ lat 1809-1827, uwzględniające
sprawy spadkowe, obrót ziemią, dotyczące
mtercyz, testamentów
itp. b) miejskich c) powiatowych
d) gromadzkich
e) szkolnych i różnych instytucji, stowarzyszeń, oraz związków. A r c h i :'" u m D i e c e z j a l n e powstało w r. 1926 zawiera
zbiory dyplomów
I przywilejów kościelnych od XIII do XVII w. księgi metrykalne, fragmen_
ty lustracji dóbr biskupich i kapitulnych
z XVII w. Wieloletnia i owocna
do dziś kontynuowana
działalność
Towarzystwa
Naukowego
Płockiego
Jest przykladem
wzorowej organizacji
ruchu naukowego i regionalnego.
Wobec tak często spotykanego w niektórych
okolicach braku zainteresowan,j~ i br~ku pietyzmu dla historycznych
i kulturowych
zabytków przeszłoscl a me rzadko braku zrozumienia ich roli dla współczesnej polityki
społeczno-kulturalnej
,należy życzyć jak najlepszego rozwoju temu towarzystwu regionalnemu.
Kazimierz

Pudło

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6275" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6255">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e357abb0380e1bbc5822bb5427e96915.pdf</src>
        <authentication>969ad0e761045143180de067e2d24bcf</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74722">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:218</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74723">
                <text>1962</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74724">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:191</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74725">
                <text>Muzea / LUD 1961 t.47</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74726">
                <text>LUD 1961 t.47, s.596-604</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74727">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74728">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74729">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74730">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74731">
                <text>597

u

M

WIELKOPOLSKA
WYSTAWA

z

SZTUKA

E

A

z postacią Chrystusa
Frasobliwego z Ołoboku pow . Ostrów , wykona ny przez
..
.
Pawła . Brylmsklego w 1840 r. Krzyż przydrożny z Drobnicza , pow . L eszno
z k onca XVIII w., kapliczka słupowa z Grabonoga,
pow. Gostyń także
wYk~nana w. końcu XVIII w. i największy pomnik kulttowy na wystawie,
krzyz FrancIszka
Nowaka z Sobiałkowa
pow. Rawicz z 1855 r. Krzyż

LUDOWA

W MUZEUM NARODOWYM W POZNANIU,
CZERWIEC--LlPIEC
1961

Mało znana sztuka ludowa Wielkopolski
u schyłku swego istnienia,
niemal w ostatniej chwili istniejących
możliwości rejestrowania
jej przejawów doczekała się w ostatnich latach opracowania
i publikacji
o charakterze
inwentaryzacyjnym
i naukowym,
w bieżącym zaś roku zorganizowania pięknej wystawy, która jest podsumowaniem
dotychczasowych
badań i wyników. Przynosi ona też nowe treści, które uwidoczniają
się
w licznych eksponatach.
Te odkrywcze elementy w wielkim stopniu poszerzają zakres naszej wiedzy i dobrze podkreślają
specyfikę
i monumentalność
wielkopolskiej
sztuki ludowej,
które to cechy szczególnie
uwidoczniają się w okazałej rzeźbie słupowej i malarstwie
feretronowym.
Najwyższe osiągnięcia tego działu sztuki ludowej przypadają
na drugą połowę XVIII w. i pierwszą połowę XIX w. Z tej też racji wystawa i ilustrujące ją okazy mają wybitnie wyraz historyczny, związany z tematyką
religijną i formami pracy opartej na technikach
dziś już w zasadzie nie
stosowanych,
a stano\viących
rzadko zainteresowanie
nielicznych
jednostek (ceramika, haft, tkactwo). Z całości jednak eksponatów
po bliższym
zapoznaniu
się z nimi i analizie biją treści społeczne będące wyrazem
twardej chłopskiej rzeczywistości.
Wystawa zorganizowana
w wielkim hallu Muzeum Narodowego już
na pierwszy rzut oka zachwyca
widza i w godny sposób reprezentuje
kulturę chłopską Wielkopolski. Kilkumetrowe
rzeźby słupowe i rozłożona
u stóp ich ceramika,
niezwykłe
eksponaty
przywołują
przed oczy odległe czasy słowiańskie, kiedy stawiano na rozstajach
dróg, w gontynach
słupowe posągi Światowida,
a do ziemi składano
zwłoki w postaci popiołów w urnach, obstawionych
liczną ceramiką
z potrawami.
Te czasy
kultu Światowida,
w wersji chrześcijańskiej,
i nawiązanie
do dawnych
form pochówkowych
w całości wystawy wybijają
się na plan pierwszy
i swą archaicznością
wywołują nastrój powagi. Eksponaty łączą elementy
artystyczne
niedalekiej
przeszłości z odległymi czasami.
Zniszczone częściowo zębem czasu rzeźby po odrestaurowaniu
postawiono na spokojnych,
zielonych postumentach.
Spośród szeregu innych.
swoimi rozmiarami,
jak i formalnymi
rozwiązaniami
wyróżniają
się: słup

Fragment

wystawy.

Fot.

Maćkowiak.

�598
z Drobnicza
jest ciekawym
przykładem
podporządkowania
szczegółów
rzeźby surowcowi,
w tym wypadku
dwom graniastosłupom
drewna.
W belce poprzecznej krzyża, nieznany rzeźbiarz z okolic Leszna, wyrzeźbił
głowę i ręce Chrystusa. Brak proporcji w wielkości głowy do pozostałych
części ciała, jak i oryginalny zestaw bloków zaskakuje widza i ilustruje
dobrze trudności
i umiejętności
chłopskiego
świątkarza,
który pragnąc
w naj prostszy sposób osiągnąć zamierzony efekt ze względu na ograniczone wymiary bloków surowca, uzyskał go tylko w części.
Pisząc o rzeźbach słupowych i krzyżach przydrożnych
nie można po_
minąć też faktu, że w XIX w. w wielu wypadkach
były one stawiane
z okazji uwłaszczenia chłopów, należy więc je traktować
nie tylko jako
obiekty i dokumenty kultowe ale pomniki zrzucenia niewoli poddaństwa,
narodzin chłopskiej świadomości klasowej, na co słusznie zwraca uwagę
Stanislaw
B ł a s z c z y k w swym artykule "Zwierciadło życia wsi".
Również zaznaczenia
godnym jest zjawisko, że przydrożne
pomniki
kultowe w okresie zaboru w Wielkopolsce stanowiły
publiczne obiekty
manifestacji
polskiej narodowości, podobnie jak ubiór chłopski.
Z kilku eksponatów
przedstawiających
Chrystusa Frasobliwego,
obok
klasycznych dzieł ludowych reprezentujących
w pełni w swych rozwiązaniach inność kultury ludowej w całym zestawie cech formalnych,
pokazano również okaz, który w całokształcie ujęcia odróżnia się od typowych przedstawień
plastycznych
tego rodzaju. Jest nim Chrystus Frasobliwy
z nieokreślonej
bliżej miejscowości
w Wielkopolsce.
Szeroki
kształt
twarzy,
wysuwające
się silnie kości policzkowe,
obręczowato
założony zawój na biodrach
i rękach oraz frontalny
układ głowy ze
spojrzeniem przed siebie nadają postaci wyraz świeckości i przedstawiają
raczej pogodnego zwycięzcę. Dobre wkomponowanie
postaci w klocek
drewna
i odmienność
rozwiązania
treści literackiej
mówią o nieprzeciętnym rzeźbiarzu pracującym zdala od ośrodków kultury, i nie mającym
żadnych wzorów i przykładów. Pełnym ludowych form jest też Chrystus
Frasobliwy
posiadający
resztki polichromii,
spośród którego okrągłych
ramion i pIec wysuwa się silnie do przodu głowa z oczami pełnymi
wyrazu bólu. Podobnych okazów jest więcej. Na tle tych rzeżb brakiem cech
ludowych wyróżnia się piękna rzeźba Chrystusa Frasobliwego
siedzącego
na fotelu posiadającym
oparcie o wyraźnych
kształtach
wyrabianych
w starożytności. Sko!TIponowanie całej postaci, umiarkowane pochylenie głowy, smutny a dostojny wyraz twarzy, pełen logiki kompozycyjnej
układ
rąk, odmienny ubiór w postaci długiej tuniki jak i śmiałe, z rozmachem
wykonane cięcia drewna wskazują, że autorem tej rzeźby nie jest wiejski świątkarz,
lecz twórca
o wielkiej
wiedzy fachowej
i dyscyplinie
wewnętrznej.
Śmiało możemy powiedzieć, że rzeźba jest dziełem rzeźbiarza profesjonalnego
i to z niezbyt odległych czasów. - Nie zawsze ludowe treści wykonują
ludowi twórcy. Współczesnym
przykładem
moźe

599
być art. rzeżbiarz Czesław Woźniak, który jest autorem krzyża przydrożnego w Poznaniu postawionego
przy uJ. Dąbrowskiego
na Jeżycach
(jak i rzeźbiarskich
ozdób mebli o tematyce ludowej znajdujących
się
w Belwederze
w Warszawie).
'Vystawienie
wspomnianego
Chrystusa
Frasobli\vego wśród ludowych rzeźb jest pomyłką.
Na wystawie widzimy przykłady rzeżby polichromowanej.
Najlepszym
tego rodzaju okazem jest rzeżba przedstawiająca
św. Annę Samo trzecią
w wykonaniu P. Brylińskiego z około 1850 r. Pochodzi ona z Masanowa
pow. Ostrów. Zwarta
kompozycja,
delikatna
kolorystyka
przedstawiają
i na tym okazie nieprzeciętne
zdolności Brylińskiego, który niewątpliwie
należy do największych
świątkarzy
w Wielkopolsce.
Również
godną
uwagi wśród eksponatów o treści religijnej jest postać Chrystusa ukrzyżowanego z Obry Nowej pow. Krotoszyn.
Rzeźba ta wyrazem twarzy,
rytmem
zaznaczonych
żeber oraz opaską biodrową
ułożoną w drobne
motywy i zagięcia, stawia ten egzemplarz w odrębnej kategorii rozważań plastycznych.
Rzeżba o tematyce świeckiej reprezentowana
jest tylko w kilku okazach, wykonanych przez współczesnych twórców, na których dziełach widać już kontakty
z szerokim światem. Rzeźbami tymi to "Proletariusz"
Marka Fijałkowskiego
z Rogoźna oraz "Pałuczanka"
i "Topielica" Marii
Prillowej
z Kcyni. Te kilkucentymetrowej
wielkości rzeźby, mimo odmienności materiału
(drewno, glina) i tematyki posiadają wspólną cechę,
wielką dynamikę oraz szereg trafnych uproszczeń konstrukcyjnych
i akcentów szczegółów, które mówią o świadomości kształtowania
bryły.
Skromna
ilość eksponatów
o tematyce
świeckiej wydaje się zrozumiała, poni,"waż w Wielkopolsce już od wielu lat treści ludowe w poważnej mierze zanikły albo weszły do "kultury ogólnonarodowej
a z nimi i tematyka świecka, która reprezentuje
postępowy nurt współczesnej
rzeźby
chłopskiej.
Ogólem na wystawie reprezentuje
rzeźbę 55 eksponatów. 27 eksponatów reprezentuje
malarstwo ludowe. Wśród wystawionych
okazów wybija
się wielkich rozmiarów feretron, obrazy malowane na płótnie, na szkle,
drzewie i blasze. Obrazy te są w przybliźonych
formatach 40X50, 60, 70.
Ilustrują zestaw rozwiązań kolorystycznych od jaskrawych: zielono-czerwonych (cynobrowych) poprzez kolory pastelowe, różowe, seledynowe, niebieskie do ciemnych, czarnobrązowych
przypominających
historyczne dzieła
klasyków. Wymienione zestawy kolorystyczne, linearne opracowania i wykończenia ilustrują rozwój i stopniowy zanik typowych form tradycyjnego
malarstwa
ludowego w Wielkopolsce. W ostatnim okresie było ono wypierane
przez reprodukcje
dzieł klasyków
renesansu
i ich naśladownictwa o treści kultowej.
Gwałtownie
zaczęło ono zanikać w drugiej
połowie XIX w., nieco wcześniej niż w innych regionach kraju a to ze
względu na silniejsze kontakty Wielkiego Księstwa Poznańskiego
z cen-

�600
trami tego przemysłu
leżącymi na zachodzie. Pokazanie
więc pięknych
dzieł ochwe.Śników
skulskich,
począwszy
od okazałego
feretronu
po
wątpliwej już wartości obraz bamberski
Chrystusa
ukrzyżowanego
z dominującą
pozłotą,
daje możliwie
pełny
przykład
rozwoju
malowidła
ludowego w XIX i na początku
XX wieku. Niezwykłym
dziełem . udowego malarstwa
jest feretron
z Kłodawy, pow. Koło. Celowym więc
jest podanie kilku szczegółów o nim. Na feretronie
jest przedstawiona
Matka
Boska Karmiąca.
"Ochweśnik"
umieścił
ją pod baldachimem,
którego lewa część, w większym stopniu widoczna, jest granatowa a druga
połowa cynobrowa. Matka Boska ma głowę owiniętą w ludową pstruchE;
o typowym zestawie barw stosowanych
w Wielkopolsce,
rąbek szat stanowi tkanina z motywami winogron. Delikatna kolorystyka
twarzy, wdzięk
kompozycji ma wiele czaru i każe wysoko ocenić ludowego artystę.
Malarstwo
świeckie
ilustrują
dwa obrazy przedstawiające
chłopską
rodzinę wielkopolską z połowy XIX w. i jedna praca współczesnego autora.
Obrazy przedstawiające
rodzinę chłopską są rozwinięciem
barwnym
rysunku K. K i e l i s i ń s k i e g o z okresu jego pobytu na zamku w Kórniku
w połowie XIX w. Kielisiński znany z wielokrotnych
reprodukcji
dawnych
i współczesnych, w pracy nawiązał nie do fragmentu
obrazu Knora, jak to
sugeruje Stanisław
Błaszczyk, lecz do starszego pierwowzoru
jakim jest
kmieć wielkopolski
z żoną umieszczony w pracy K. W. Wójcickiego według litografii Bułakowskiego
z 1826 r. Zupełnie odmienny charakter
reprezentuje
dwupłaszczyznowo
potraktowany
miotlarz Hieronima
Karpińskiego z Damasławka,
pow. Wągrowiec, który ekspresją
ruchu i mimiką
twarzy
przypomina
sudecko-niemieckie
rozwiązania
plastyczne.
Szkoda,
że organizatorzy
wystawy
nie pokazali więcej jego prac.
Jak widzimy w malarstwie
ludowym również przeważa tematyka
n~ligijna związana
z cierpieniem
i wołaniem
chłopa o łaskawość
nieba
w ciężkim trudzie dnia powszedniego w okresie pańszczyzny.
Omówione dwa działy: rzeźba i malarstwo
wypełniają
cały hall wystawy wraz z ścianą wschodnią i zachodnią. Gabloty zaś ustawione wzdłuż
ściany południowej
i północnej przeznaczono głównie na ekspozycje haftu
i tkanin. W nich umieszczono wszystkie te okazy, które w pełni reprezentują najwyższe wartości tych dziedzin sztuki. Ilościowy umiar eksponatów, estetyczny
ich układ, kontrastujące
przyjemne
tło w wybitny
sposób podnoszą wartość wizualną pokazanych
dzieł sztuki i zapraszają
widza do bliższego obejrzenia. Okazy białego haftu na przemian z tkaninami o przewadze kolorów czerwonego, granatowego
i zielonego w przyjemnym dla oka rytmie wypełniają
płaszczyzny szklanych gablot. Wśród
cennych okazów złotolitych czepków zobaczyć można liczne egzemplarze
haftu białego na tiulu z powiatu sulechowskiego,
międzyrzeckiego,
szamotuiskiego i z prawie nieznanych
nikomu okolic Wrześni i Kalisza. Zwrócenie uwagi na tereny mniej znane ogółowi jest dodatkową
wartością

601
wystawy i piękną zasługą organizatorów,
którzy napewno wiele wysiłku
musieli włożyć by możliwie równomiernie
pokazać wszystkie podregiony
Wielkopolski. Ten staranny
dobór widać też w wystawionych
tkaninach:
płachtach,
pstruchach,
kołderkach,
derach, wśród których
nie zabrakło
tkanin z tak mało znanych powiatów jak wolsztyńskiego
i leszczyńskiego.
Wystawienie pięknego okazu zapaski naramiennej
z powiatu leszczyńskiego
jest nie tylko dokumentem
pięknego tkactwa tych okolic, ale także przypomina te czasy, głównie w XIX wieku, kiedy właśnie ta część ubioru
była zasadniczym
znamieniem
w odzieży odróżniającym
kobiety polskie
od Niemek; kiedy to strojem ludowym podkreślano
swoją przynależność
narodową
i manifestowano
swój patriotyzm.
Przypomnienie
tej narodowo-pedagogicznej
roli odzieży naszych matek i babek jest jak najbardziej
na czasie. Niewiele osób z młodszego pokolenia wie, że i takimi "drobiazgami" można i trzeba było walczyć o zachowanie swojej narodowości
w okresie rozbiorów.
czyń
niu
inne
regu

Ujemną stroną wystawy wielkopolskiej,
to brak nazwiska wykonawi lat wykonania eksponatów.
Przykrym zjawiskiem jest że w Poznałaskawsze
spojrzenia padają na rzeżbę, malarstwo
i grafikę, niż na
działy sztuki ludov-·ej. Przecież nie trzeba udawadniać,
że w szeokazach haftu i tkactwa niekiedy lepiej się uwidacznia
zmysł art y-

Ceramika

wielkopolska.

Fot. lVIaćkowiak.

�602
styczny chłopek niż w pozostałych dziedzinach sztuki. Dlaczego więc podobnie jak Brylińskich, Nowaków, Majchrzaków,
Dudków, Twardowskich,
Fijałkowskich,
Prillowych
nie mamy znać wybitnych
naszych hafciarek
i tkaczek? Szczycimy się ich pracami.
Ciekawi więc jesteśmy jak się
nazywają,
kiedy swoje prace wykonały.
Przecież w tej dziedzinie już
badania zapoczątkowano,
ścieżki są wydeptane.
Można więc teraz już
łatwiej
podjęte
prace kontynuować,
wyniki
popularyzować.
Najlepszą
okazją do popularyzacji
są wystawy. Sądzimy, że na przyszłej wystawie
tych uchybień nie będzie. Dobrze byłoby w przyszłości zwrócić większą
uwagę na czystość eksponatów
reprezentujących
biały haft.
Ostatni dział wystawy to ceramika.
Reprezentuje
ją 81 okazów,
które w większości pokazane
są na środku hallu, na niskim podium.
Obok misek, donic, mlostków, garnków o tradycyjnych
kształtach widzimy
tam również dwojaki i trojaki typowe naczynia z okresu pańszczyźnianego, w których noszono w pole posiłki. Jedyny egzemplarz trojaka z datą
1918 roku jest ostatnią formą rozwojową naczyń glinianych służących do
noszenia posiłków poza dom. Pokazanie siwaków w Poznaniu jest swego
rodzaju rewelacją
i jeszcze jednym
dowodem potwierdzającym
istnienienie na terenie
całego kraju
niektórych
form wspólnych,
które ze
względu na nierównomierny
rozwój poszczególnych krain i różne kontakty
z większymi centrami w jednych ośrodkach prędzej zanikły a w innych
później. Wśród okazów ceramiki swego rodzaju unikatem jest kafel kościański z XV w. z wyobrażeniem
sceny z bajki o gąskach i lisie. Ciekawymi teź eksponatami
są postacie modlących
się Zydów wykonane
z gliny przez Józefa Pierczyńskiego
w latach 1918-1937. Są one wystawione w postaci przerywników
w gablotach pomiędzy okazami haftów
i tkanin.
Pewnym brakiem w całym przeglądzie
dzieł sztuki jest pominięcie
rzeżby i zdobnictwa tak bogato i oryginalnie uwidaczniającego
się w in_
strumentach
ludowych. Ciekawe główki dud. kozłów oraz dymki proszą
się o pokazanie i zainteresowanie
nimi społeczeństwa,
nie mówiąc juz
o wielkiej mierze podniesienia
atrakcyjności
wystawy przez pokazywanie
tych stosunkowo rzadko spotykanych
instrumentów.
Ogółem oceniając całą wystawę trzeba stwierdzić, mimo jej drobnych uchybień,
że robi ona bardzo korzystne
wrażenie,
jest imprezą
udaną i nowymi eksponatami
zdobytymi w terenie budzi podziw nawet
u dobrze zorientowanego
w możliwościach
ekspozycyjnych
etnografa.
Szkoda, że Dyrekcja Muzeum nie wydała katalogu wystawy. który przecież nie jest tylko przewodnikiem
ułatwiającym
obejrzenie, ale trwałym
śladem kwitującym
istnienie wystawy i pokazującym
wysiłek ludzi. Brak
fotografii poszczególnych eksponatów i ich zespołów jest też uchybieniem.
Ustcrki te są tym nieprzyjemniejsze,
że wystawa jest pierwszą po 1945 r.

()O3
Trzeba zaznaczyć, że Wystawa Wielkopolskiej
Sztuki Ludowej została zorganizowana przez Dział Etnografic;;ny Muzeum Narodowego w Poznaniu w ramach Wielkopolskiego Festiwalu Kultury. Scenariusz opracował
mgr Stanisław B ł a s z c z y k, oprawę plastyczną przygotował Józef Skoracki. Pokazane eksponaty w przeważającej
większości są własnością Muzeum
Narodowego w Poznaniu. Szereg z nich wypoźyczono z innych muzeów.
kościołów itp. Ogólem na wystawie pokazano 240 eksponatów.
Wystawa
po zamknięciu jej w Poznaniu została przewieziona do Koszalina i Lublina.
Adam

MUZEUM

W LAHORE

Gtapa

(PAKISTAN)

Muzeum w Lahore jest największym,
naj starszym
i naj bogatszym
muzeum w Pakistanie.
Dzięki też temu z natury rzeczy uprzywilejowanemu stanowisku,
spełnia
rolę placówki
macierzystej
i prawie
nadrzędnej w stosunku do innych muzeów Pakistanu.
Może też tylko ono
jedyne przypomina
niektóre stare muzea europejskie.
Muzeum w Lahore jest instytucją
poważną
wiekiem.
Zbiory zaczęto gromadzić w roku 1864 'w ramach
pokazu zabytków
sztuki na
Indyjskiej
Wystawie
Przemysłowej
w Lahore. W roku 1890 muzeum
otrzymuje statut, a książę Walii, Albert Wiktor kładzie kamień węgielny
pod obecny gmach, zaś w roku 1894 do nowego budynku zostają wprowadzone zbiory.
Duży, z czerwonej cegły, gmach Muzeum w Lahore wzniesiony jest
w eklektycznym
stylu indyjskim. Stanowi jednak doskonałe pendant do
podobnego stylowo gmachu Punjab University,
mieszczącego się wprost
J'.IIuzeum, po przeciwnej
stronie Mali Road. Liczne miri (altanki), wnęki
i wykusze, kolumienki
i koronkowe
ozdoby czynią gmach okazalszym,
lecz nie zawsze urodziwszym.
Wnętrze posiada 22 sale. Sal wystawowych 8, (na wystawy stałe), 2 sale wystaw czasowych, 2 duże hale, 6 sal
magazynowych,
w 4 salkach mieszczą się biura muzealne i zbiory biblioteczne (biblioteka muzealna liczy 5000 woluminów).
Odpowiednio
do wielkości Muzeum i zbiorów liczny jest personel,
składający się z 33 osób. Niestety obsadę naukową stanowią tylko dyrektor dr Malik Shamsuddin i asystent Nisal Husain. Na pozostałą resztę
skład;ją
się: 5 urzędników,
18 wspaniale
umundurowanych
woźnych,
dozorujących bezpieczeństwa
zbiorów i 8 osób "służby" - zamiataczy.
Zbiory Muzeum w LallOre można podzielić na kilka działów: l) rzeżby
kultury Gandhara,
2) Zbiory zabytków Kultury Doliny Indusu (Harappa
i Mohenjo-Daro),
3) Kolekcja rzeźb indyjskich
(Hindu, bramanistyczne),
4) Galeria tybetańska
i centralno-azjatycka,
5) Kolekcja obrazów szkół
Hindu z epoki Mogołów, 6) Tkaniny (dywany, kilimy, tkaniny
ludowe,
stroje), 7) Rzemiosło artystyczne
(tu między innymi znajduje się bogata

�H04
kolekcja ceramiki z ;\~ultanu), 8) Zbiór broni i miscellaneów.
Jako zbiory
osobno wydzielone
i nie pokazywane
w ekspozycji
stałej wyróżnić należy dwa działy: l) Numizmatyczny
(zawierający
bardzo bogatą kolekcję
monet grecko-orientalnych,
indyjskich,
perskich,
partyjskich,
kufickich
a także nowszych z terenu Indii), 2) Kolekcje wydzielone
(np. niewielki
zbiór grafiki). Jako zupełnie osobny dział występuje
biblioteka muzealna,
zawierająca
bogatą fachową
literaturę.
Jak widać z powyższego zestawienia
Muzeum w Lahore jest typowym
muzeum
wielodziałowym.
Ta wielodziałowość
zaznacza
się nie tylko
\V zbiorach
ale też i w ekspozycji. Starano się tutaj powydzielać poszczególne działy, choć ze względu na wielkość sal, rozdzielenie okazało się niemożliwym, tak, że np. rzemiosło jest eksponowane
w pomieszaniu z przedmiotami z innych działów. Ciekawie jest przedstawione
życie, stany, zajęcia a nawet pozy modlitewne
(muzułmańskie)
w bogatej kolekcji figurek
gipsowych
(malowanych).
Brak tu natomiast
materiałów
ilustrujących
kulturę materialną
kraju, o ile ona nie jest w jakikolwiek
sposób powiązana ze sztuką. Brak np. prostej formy topora, lecz oglądnąć można
bogaty zbiór toporów pięknie zdobionych.

K

o

R

WSPOMNIENIE

N

I

O ETNOGRAFIE
POMORSKIM
WŁADYSŁA WIE ŁĘDZE.

K

A

KS. DOKTORZE

Brak tu często dokładniejszych
metryk przedmiotów,
co zresztą trafia się również w wielu starych
muzeach
europejskich.
Wiele zbiorów
pochodzi bowiem z darów i prywatnych
kolekcji, w których zbieraczom
zależało na samym oryginalnym
eksponacie,
a nie interesowała
ich proweniencja przedmiotów.
Na eksponatach
jednak, jeżeli nie miejscowość, to
przynajmniej
teren pochodzenia
jest określony.
Muzeum w Lahore rozporządza swym dawnym zestawem sprzętu pomocnicznego, ma duże ozdobne gabloty, olbrzymie szafy i oszklone stojaki.
Trzeba przyznać, że całość aż promieniuje
wiktoriańską
monumentalnością
i czcigodnością.
Pełno tu codziennie zwiedzających,
młodzieży, studentów
i ludzi z miasta i ze wsi (muzeum jest zamknięte tylko w piątek). Podziwiają głównie zbiór dawnej broni i kolekcję
miniatur
z czasu Mogołów. Galeria jest otwarta codziennie od 10-17.
Muzeum w Lahore posiada też swoje fachowe
wydawnictwo
"Museums Journal
of Pakistan".
Krzysztof

WoLski
Ks.

dr

Władysław
Łęg a. Portret
Wiastimil Hofman 1960 r.

wyk.

W Sopocie, dnia 2 sierpnia 1960 roku, zakończył swój żywot, ceniony
archeolog, historyk
kultury
i etnograf
pomorski
ks. dr WładYSłaWo Jan
L ę g a. Zmarły był synem ziemi pomorskiej, urodzonym 4 cze~wca 1~89 r.
w Miranach, pow. sztumski (Dolne Powiśle), jako syn naUCZYCle~a,plelęgnującego \vespół z małżonką
swoją tradycje
narodowe.
polskle. Szkołę

_.-

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6276" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6256">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/71748b68517e1a888557b8a8dd1fec8f.pdf</src>
        <authentication>d031e8186c8993fb789bd31bb15a4f64</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74732">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:219</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74733">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:192</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74734">
                <text>Kronika / LUD 1961 t.47</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74735">
                <text>LUD 1961 t.47, s.605-642</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74736">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74737">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74738">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74739">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74740">
                <text>H04
kolekcja ceramiki z ;\~ultanu), 8) Zbiór broni i miscellaneów.
Jako zbiory
osobno wydzielone
i nie pokazywane
w ekspozycji
stałej wyróżnić należy dwa działy: l) Numizmatyczny
(zawierający
bardzo bogatą kolekcję
monet grecko-orientalnych,
indyjskich,
perskich,
partyjskich,
kufickich
a także nowszych z terenu Indii), 2) Kolekcje wydzielone
(np. niewielki
zbiór grafiki). Jako zupełnie osobny dział występuje
biblioteka muzealna,
zawierająca
bogatą fachową
literaturę.
Jak widać z powyższego zestawienia
Muzeum w Lahore jest typowym
muzeum
wielodziałowym.
Ta wielodziałowość
zaznacza
się nie tylko
\V zbiorach
ale też i w ekspozycji. Starano się tutaj powydzielać poszczególne działy, choć ze względu na wielkość sal, rozdzielenie okazało się niemożliwym, tak, że np. rzemiosło jest eksponowane
w pomieszaniu z przedmiotami z innych działów. Ciekawie jest przedstawione
życie, stany, zajęcia a nawet pozy modlitewne
(muzułmańskie)
w bogatej kolekcji figurek
gipsowych
(malowanych).
Brak tu natomiast
materiałów
ilustrujących
kulturę materialną
kraju, o ile ona nie jest w jakikolwiek
sposób powiązana ze sztuką. Brak np. prostej formy topora, lecz oglądnąć można
bogaty zbiór toporów pięknie zdobionych.

K

o

R

WSPOMNIENIE

N

I

O ETNOGRAFIE
POMORSKIM
WŁADYSŁA WIE ŁĘDZE.

K

A

KS. DOKTORZE

Brak tu często dokładniejszych
metryk przedmiotów,
co zresztą trafia się również w wielu starych
muzeach
europejskich.
Wiele zbiorów
pochodzi bowiem z darów i prywatnych
kolekcji, w których zbieraczom
zależało na samym oryginalnym
eksponacie,
a nie interesowała
ich proweniencja przedmiotów.
Na eksponatach
jednak, jeżeli nie miejscowość, to
przynajmniej
teren pochodzenia
jest określony.
Muzeum w Lahore rozporządza swym dawnym zestawem sprzętu pomocnicznego, ma duże ozdobne gabloty, olbrzymie szafy i oszklone stojaki.
Trzeba przyznać, że całość aż promieniuje
wiktoriańską
monumentalnością
i czcigodnością.
Pełno tu codziennie zwiedzających,
młodzieży, studentów
i ludzi z miasta i ze wsi (muzeum jest zamknięte tylko w piątek). Podziwiają głównie zbiór dawnej broni i kolekcję
miniatur
z czasu Mogołów. Galeria jest otwarta codziennie od 10-17.
Muzeum w Lahore posiada też swoje fachowe
wydawnictwo
"Museums Journal
of Pakistan".
Krzysztof

WoLski
Ks.

dr

Władysław
Łęg a. Portret
Wiastimil Hofman 1960 r.

wyk.

W Sopocie, dnia 2 sierpnia 1960 roku, zakończył swój żywot, ceniony
archeolog, historyk
kultury
i etnograf
pomorski
ks. dr WładYSłaWo Jan
L ę g a. Zmarły był synem ziemi pomorskiej, urodzonym 4 cze~wca 1~89 r.
w Miranach, pow. sztumski (Dolne Powiśle), jako syn naUCZYCle~a,plelęgnującego \vespół z małżonką
swoją tradycje
narodowe.
polskle. Szkołę

_.-

�GOG
średnią ukończył w Rogoźnie Wielkopolskim,
tam teź działał w tajnej
organizacji,
w kółku filomatów.
Studia teologiczne
odbył w Pelplinie,
ukor1czył je w 1914 roku 1.
Rozbudzone za lat chłopięcych przez ojca zainteresowania
do folkloru
i kultury ludowej, wzmogły się i przeszły w zamiłowanie podczas studiów
seminaryjnych 2. To teź kiedy objął wikariaty
w Szczuce (1914-1916)
i Grucznie (1916-1918) na Kociewiu, rozpoczął gromadzenie
na większą
skalę materiałów etnograficznych
z zakresu kultury technicznej, społecznej
i duchowej
miejscowego
ludu.
Oprócz zajęć zawodowych
i naukowych
zajmował
się Władysław
Łęg a równieź pracą społeczną i polityczną, współpracował
w r. 1920 czynnie z Komitetem Plebiscytowym
w Sztumie i agitował po wsiach polskich
za powrotem Dolnego Powiśla do Macierzy.
Objąwszy po uzyskaniu niepodległości
Polski funkcję kapelana
wojskowego w Grudziądzu (1919-1939), zabrał się z duźym zapałem do dalszego zbierania materiałów
etnograficznych
z Dolnego Powiśla, okolic Świecia i Ziemi Chełmińskiej
i kontynuował
badania zapoczątkowane
juź podczas I wojny światowej. Prócz badań przeprowadzanych
w licznych wsiach
osobiście, posługiwał się takźe ankietami kierowanymi
do instytucji i osób
prywatnych.
W latach dwudziestych
zapisał się na Uniwersytet
Poznański;
studiował etnografię u prof. J. SI. Bystronia i archeologię u prof. J. Kostrzewskiego. W r. 1928 uzyskał doktorat z zakresu archeologii na podstawie obszerneJ i cennej pracy pt. Kultura
Pomorza we wczesnym
średniowieczu
w świetle wykopalisk.
Praca ta ukazała się w druku w 1930 roku nakładem
Towarzystwa
Naukowego
w Toruniu
(672 strony) i stanowi po dzień
dzisiejszy fundamentalne
źródło badań nad wczesnofeudalnymi
dziejami
Pomorza 3. Sam autor wyraził się a niej, źe była najbardziej
"czasoźerną"
pracą w jego źyciu; pochlebnie ocenili ją K. Nitsch, M. Rudnicki i S. Tymieniecki.
Ks. dr Wł. Łęga był równieź organizatorem
źycia naukowego. W Grudziądzu objął funkcję honorowego kustosza Muzeum Miejskiego i Biblioteki. Powiększył skrzętnie zasoby tamtejszych
zbiorów muzealnych i przyczyniał się do nowych odkryć archeologicznych.
Poświęcał
teź sporo
czasu na wygłaszanie referatów
w Towarzystwie
Naukowym w Toruniu,
do Zarządu którego naleźał od r. 1923. Od r. 1925 do września 1939 prowadził redakcję kwartalnika
"Zapiski Towarzystwa
Naukowego w Toru_
niu". Był równieź członkiem Komisji Archeologicznej
Instytutu
Bałtyckiego mieszczącego się w Toruniu, gdzie wydał w 1933 roku swoją pierwszą obszerniejszą
pracę etnograficzną
pl. Ziemia
Malborska
Kultura
Ludowa,
niezmiernie
ważną
z tego powodu,
1Z
stanowi
dotychczas
w literaturze
fachowej jedyne studium obejmujące polską kulturę chłopską prawobrzeżnego
Dolnego Powiśla 4. Wartość tej pracy powiększa obfi-

607
tość materiału
ilustracyjnego
uzupełniającego
teksty opisowe. Wymieniona
pozycja stanowi do dziś niezbędne źródło informacyjne
dotyczące polskiej
grupy etnicznej na ongiś silnie zgermanizowanym
terenie pomorskim.
W 1936 roku opublikował
artykuł
pl. Działalność
Instytutu
Bałtyckiego w zakresie
etnografii,
charakteryzujący
dorobek badawczy w tym
zakresie po I wojnie światowej.
Na podstawie
gromadzonych
pieczołowicie
materiałów
terenowych
i archiwalnych
zaczęły się mnożyć w okresie międzywojennym
prace
archeologiczne
materiałowo-analityczne,
dotyczące
kultury
"łużyckiej",
epoki brązowej i wczesnożelaznej
Pomorza 5.
Podczas drugiej wojny światowej dotarł ks. dr Wł. Łęga w szeregach
swej jednostki wojskowej do Lwowa, gdzie ostatecznie spędził lata okupacji. Tamże strawił sporo czasu w bibliotekach na studiowaniu
dokumentów pomorskich, które mu udostępniał
prof. Franciszek Bujak.
Po wojnie osiedlił się znów na umiłowanym
przez siebie Pomorzu IV Sopocie, i przystąpił
bezzwłocznie do dalszych studiów pomorzaznawczych. Owocem tego były kolejne, obszarne prace historyczne
pt. Obraz
gospodarczy
Pomorza
Gdańskiego
w XII i XIIIw.
(1949) oraz Społeczeństwo i państwo gdańsko-pomorskie
w XII i XIIIw.
(1956). Obie prace
oparte na źródłach archiwalnych,
wykopaliskowych
i językowych zawierają sporo wiadomości
etnograficznych
i udowadniają
skutecznie
słowiań.skość Pomorza Gdańskiego.
W okresie tym nie stronił też od pracy organizacyjnej
w towarzystwach naukowych. Od 1953 r. należał do Komisji Archeologicznej
Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauki i Sztuki, które przetworzyło się później w Gdańskie Towarzystwo
Naukowe. Pełnił też funkcję prezesa Oddziału Gdańskiego Polskiego Towarzystwa
Archeologicznego
(od 1953 r.),
którego był współzałożycielem.
Był też członkiem Oddziału Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego
w Gdańsku, utworzonego
w r. 1958. W tym
czasie opracował publikację
folklorystyczną
pl. Legendy Pomorza wydaną w Gdyni w 1958 r.
Z kolei napisał
drugą większą
pracę etnograficzną
noszącą tytuł
Okolice
SWledu
Materialy
etnograficzne,
a wydaną przez Gdańskie
Towarzystwo
Naukowe w roku 1960. Jej ukazania się z druku autor już
się nie doczekał. Praca odnosi się do skrawka terenu Pomorza Wschodniego, dotychczas prawie nie zbadanego Kociewia. Jest ona tym ważniejsza, że
opisywany obszar stanowi teren przejściowy
między grupami kujawskimi
i kaszubskimi, a badania autora rzucają sporo światła na ustalenie granic
między Kociewiakami
i Borowiakami
Tucholskimi 6.
Nieco rychlej opracował WI. Łęga trzecie obszerniejsze studium etnograficzne zatytułowane
Ziemia Chełmińska
Materiały
Etnograficzne,
oddane do druku w Polskim Towarzystwie
Ludoznawczym
we Wrocławiu.
Układem swoim jest ona zbliżona do obu poprzednio wymienionych,
tak

�609

6U~
::l. ;\laterialy
do paleoetnografii
ziem polskich
(maszynopis
druku w Gdańskim Towarzystwie
Naukowym).
10. Obrazki z Powiśla i Warmii (w druku),

samo dostatnio ilustrowana
i dotycząca terenów Pomorza z których brak
ogólnego ujęcia calokształtu
kultury
ludowej. Praca ta zawiera głównie
wyniki badań przeprowadzonych
przez autora w latach 1934--1937.
Czwartą, wyjątkowo
obszerną pracę etnograficzno-archeologiczną
napisaną tuż przed śmiercią
stanowią
Materiały
do paleoetnografii
ziem
polskich.
Zawiera
ona materiały
porównawcze
kultur
archeologicznych
i wczesnośredniowiecznych
z tradycyjną
kulturą ludową nowszych czasów.
Jej maszynopis przekazał autor do recenzji i druku Gdańskiemu
Towarzystwu Naukowemu.
Wszystkie większe prace etnograficzne
Wł. f~ ę g i znamionuje podobny
charakter
monograficzny.
We wstępie daje autor obszerniejszy
rys geograficzny,
historyczny,
demograficzny
i lingwistyczny.
Oprócz mniej lub
więcej szczegółowych
opisów całokształtu
kultury
omawianego
obszaru,
stara się on na podstawie porównań gwarowych
nakreślić zasięgi etniczne
danych
grup,
Częstokroć
nawiązuje
do wytworów
kulturowych
grup
sąsiednich lub też sięga do porównań
z kulturą ludową całego Pomorza
Wschodniego, Ziemi Chełmińskiej,
Warmii i Mazur. Lubuje się w przytaczaniu zapisków archiwalnych,
poświadczających
ciągłość istnienia pewnych wytworów
kultury
na przestrzeni
dziejów. Chętnie mapuje różne
zjawiska
i zestawienia
dane statystyczne,
na podstawie,
których
można
wnioskować o istnieniu, zmianach i rozwoju lub upadku zjawisk kulturowych w danym okresie.
Zmarły był uczonym powszechnie szanowanym. Skromny i małomówny,
poświęcał oprócz zajęć zawodowych, systematycznie
po kilka godzin dziennie pracy naukowej.
Prowadził regularny
tryb życia, zachował krzepkośt
fizyczną i żywotność umysłową do ostatnich niemal dni swego żywota. Stale
podkreślał potrzebę szerszych, aniżeli dotychczas badań nad złożoną wielce
kuiturą Pomorza. Za jego pracowity wkład nad badaniem kultury pomo;'skiej należy mu się serdeczne i wdzięczne wspomnienie.
Longin

oddany

do

l Por.
ks. Zygmunt P a w ł o w i c z, Śp. Ks. Prałat dr Władysław Łęga.
l\liesięcznik
Diecezjalny
Gdański, R. IV, lipiec sierpień 1960, s. 397.
, Por. Jan Z u b r z y c a, Wierny Pomorzu, "Pomorania"
rozmawia z ks.
dr Władysławem
Łęgą. "Kaszebe R. IV, Nr 2 (57), Gdańsk 1960.
Por. Andrzej
Z b i e r s k i, Pracowity żywot uczonego. Dziennik Bałtycki "Rejsy", R. XVI, Nr 38, Gdańsk 1960.
? Por. Longin
M a l i c k i, Publicystyczna
działalność etnograficzna
ks.
dra Władysława
Łęgi. "Kaszebe" R. IV, Nr 4 (59), Gdańsk 1960.
; Por. Leon Łuk a, Pamięci zasłużonego badacza Pomorza. Z Odchłani
wieków, R. XXVI, Z. 4, Wrocław 1960. Tenże sporządził bibliografię
prac
archeologicznych
Wł. Łęgi, liczącą 51 pozycji.
o Por. Longin M a l i c k i, Okolice Świecia (recenzja). "Kaszebe", R. IV.
Nr 23, Gdańsk 1960.
;j

Dr JANINA
(Wspomnienie

KRAJEWSKA
pośmiertne)

Malicki

Zestawienie
najważniejszych
prac etnogr. ks. dr Władysława
Łęg i :
L Z opowiadań ludu polskiego w Grucznie. "Gryf", R. 6, nr 4--7.
2. Ziemia Malborska.
Kultura
Ludowa. Toruń 1933 (stron 256).
3. Działalność
Instytutu
Bałtyckiego
w zakresie badań etnograficznych.
Toruń 1936. (Nadbitka z tomu XX V Pamiętnika
Instytutu
Bałtyckiego,
s. 102-112).
3. Grudziądz, dzieje i kultura.
Grudziądz
1950 (stron 67).
5. Legendy Pomorza. Gdynia 1958 (stron 198).
6. Okolice Świecia. Materiały Etnograficzne.
Gdańsk 1960 (stron 338).
7. Etnografia
Okolic Grudziądza.
Rocznik Grudziądzki.
Grudziądz
1960
(s. 267-275).
3. Ziemia Chelmil'lsk8. Prace i '\I8.terialy Etnograficzne,
t. XVII. \Vroclaw
1961 (stron 494)

Dr Janina Krajewska
Fot. E. Frankowski
.Janina Kra j e w s k a niejeden raz zapewne pisała curriculum
vitae,
czyli życiorys. Oto jeden z ostatnich jaki pozostawiła
u mnie w związku
z akcją "zdobywania"
dla niej emerytury.
Akcja ta nie została uwieńczona
3) -

T4

"Lud",

t. XLVII

�611

610
powodzeniem.
Trudną sprawę stabilizacji
dr .l. Krajewskiej
definitywnie
rozwiązała jej śmierć. Zyciorys ten przytaczam
in extenso.
. .
Urodziłam się 4. XI. 1901 r. w Łodzi, z rodziców: Anny z Paszczynsklch
i B;~nisława
Krajewskich.
Ukończyłam
8-k1. gimnazjum
Realne Zeńskie
Lucyny Siennickiej
w Łodzi. Studia wyższe odbyłam na Uniwersytecie
Warszawskim,
studiując etnografię i archeologię· W okresie studium otrzymałam jednorazowe
stypendium
naukowe im. Hassewicza
Wydziału Humanistycznego.
Dyplom doktorski
z zakresu etnografii,
jako przedmiotu
głównego i archeologii, jako przedmiotu
pobocznego, uzyskałam
na Uniwersytecie Poznańskim
u Prof. dr E. Frankowskiego
(w tym czasie Uniw.
\\iarszawski nie posiadał odpowiedniej katedry), u którego byłam prz('z rok
asystentką t.j. do ukończenia studiów.
Praktykę muzeałną odbyłam w Muzeum Etnograficznym
w Warszawie.
Następnie
pracowałam
w Miejskim
Muzeum
Etnograficznym
w Łodzi
na pracach zleconych. W 1932 r. przenoszę się do Gdyni, gdzie organizuję
Muzeum Miejskie z działami:
etnograficznym,
archeologicznym
i historii
rozwoju Gdyni. W Muzeum tym pracuję
na stanowisku
Kierownika
od
1. IV. 1934 r. do zajęcia Gdyni przez Niemców.
Z Gdyni zostałam wysiedlona w listopadzie 1939 r., więc zamieszkałam
w Łodzi, gdzie byłam wyrzucona powtórnie z mieszkania plzez Niemców,
~dałam się po tych represjach
w kwietniu 1940 r. do Warszawy. Po powstaniu. warszawskim
zamies:okałam początkowo pod Jeżowem a następnie
na podhalu.
Po wojnie od 20. IV. 1945 r. do 30. XI. 1954 r. pracowałam
w Muzeum
Etnograficznym
w Łodzi na stanowisku
Dyrektora.
Ze stanowiska
tego
zostałam zwolniona przez Centralny
Zarząd Muzeów i Ochrony Zabytków
Ministerstwa
Kultury
i Sztuki.
W 1948 r. przez jeden semestr
prowadziłam
wykłady
i ćwiczenia
w Wyższej Szkole Gospodarstwa
Wiejskiego z zakresu etnografii. Przerwa
nastąpiła z powodu zmiany kierunku
studiów Uczelni.
..
W 1950/51 r. prowadziłam
wykłady i ćwiczenia z zakresu muzeologu
na Uniwersytecie
Łódzkim.
W roku 1957 pobierałam stypendium z PAN w kwocie zł. 600 miesięcznie, \V 1958 r. w kwocie 650 zł miesięcznie (dopisane ręcznie) z Działu 1.
Etatu w IHKM nie otrzymałam pomimo starań w Instytucie i u Prezesa
PAi'J. Należę do Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego, jak również jestem
członkiem
połskiego
Towarzystwa
Religioznawczego
(również członkiem
Zarządu), od 1958 do S. A. i W. Obecnie rozpoczęłam pisać cykl artykułÓW
do "Argumentów",
także w przygotowaniu
do Euhemera.
(-)
Odczytując
choć znałyśmy

Dr Janina

Krajewska"

te krótkie i suche dane, uprzytomniłam
sobie dopiero, że
się od 1925 r., mało nawzajem wiedziałyśmy
osobie.
Nie

przekraczałyśmy
granicy "koleżanek ze studiów". Zrazu dzieliła nas rÓżnica
lat i studiów, póżniej rozdzieliło nas życie, choć spotykałyśmy
się nadal.
ROZmOwy. ~otYCZYłY .najczęś~iej takiego czy innego zagadnienia
z naszej
specJalnosCl, muzealmctwa,
hteratury
naukowej, krajoznawstwa
i to chyba
wszystko.
Rozmów
intymniejszych
nie prowadziłyśmy,
nie były nam
potrzebne. D.latego .p~łna charakterystyka
osobowości Krajewskiej,
głębsza
oce~a Jej dZlałalnoscl p~~ekracza właściwie moje możliwości. Do życiorysu,
JakI pozostawIła dorzuclC mogę tylko kilka szczegółów.
~Ioze się mylę, ałe nawet naj bliższa rodzina, nawet matka, którą Janin[l Kr;jJe\~ska
bardzo kochała, nie zdawała sobie w pełni sprawy z dra,rr.atu Jej zycia. Zaczął się on we wczesnym dzieciństwie po przebyciu ospy.
Ktora to choroba zostawiła trwałe ślady. Był to temat starannie
omijany
przez ~as. Znaki po ospie, to nie kalectwo, ale skaza zwłaszcza dla kobiety
młodej: obdarzonej
żywym temperamentem.
Raz tylko, niedługo
przed
Sll11erC1ą, kIedy po raz ostatni przebywała
u mnie kilka tygodni, wspom11Iała o tym. Na tym tle od wczesnej młodości kształtował
się u Krajewsklej kompleks urazów. Może gdyby, ktoś zadał sobie trud zwalczenia ich
nie byłyby tak bardzo zaciążyły nad całokształtem
jej życia.
.
. W tym czasie, kiedy poznałam dr Janinę Krajewską,
była już od lat
slUchaczką sinologii u Bogdana Rychtera, czy Richtera na Uniwersytecie
Warszawskim.
Pracowita, energiczna, żywa, pochłonięta studiami, nie brała
czynnego udziału w życiu społecznym. Nie stanowiła zresztą w tym względzie wyjątku. Zyciu towarzyskiemu
udzielała się z umiarem. Była raczej
zamknięta
w sobie, już wtedy nie ufała zbytnio ludziom, nie wierzyła
w ich życzliwość. W r. 1926, czy 1927, z powodów, których
dzisiaj już
nie przypominam
sobie, Krajewska
przerzuciła
się na etnografię
polską.
Pod kierunkiem
pro£. E. Frankowskiego
zaczęła zbierać materiały do pracy
doktorskiej pt. "Mleko w wierzeniach
i obrzędach ludu polskiego". Jednocześnie chodziła na seminarium
z archeologii polskiej i tu napisała pracę
pl..

Zabytki

opatowskiego.

z

cmentarzyska

Praca

popielnicowego

ta drukowana

była

w

Nietulisku

w Światowidzie.

Dużym,

pow.

T. XIII.

TNW.

1929.
Vlraz z E. Frankowskim
przeniosła się do Poznania, gdzie przez rok
pełniła obowiązki asystentki. Tam też zrobiła doktorat na podstawie wyżej
wymienionej pracy, jako przedmiot poboczny mając archeologię. Po doktoracie wyjechała
Krajewska
do Łodzi, gdzie przez pewien czas pracowała
w tamtejszym
świeżo powstałym Muzeum. Prowadziła
wtedy kilkakrotnie
badania terenowe na cmentarzyskach
łużyckich \V Sierpowie, Błoniu i Zabokrzekach. Materiał ten został póżniej opublikowany,
jak wynika z bibliografii. Dołączyła ją do wyżej wspomnianego
życiorysu doprowadzając
do
roku 1953. Te prace materiałowe
są rzeczowe i zupełnie nie odbiegają
od innych prac tego typu publikowanych
przed wojną.

�612

613

Monografia
stanowiąca
pracę
doktorską
nie została
opublikowana,
mimo że wielokrotnie
wracała na warsztat autorski. Dr Krajewska
mając
raczej umysłowość
analityczną
nie zdołała tego szerokiego
zagadnienia
ująć syntecznie. Umiała jednak szperać i na pewno znalazła wiele ciekawego materiału.
W pracę tę włożyła bardzo wiele energii, po~więc.en~a
i czasu. Nie jestem etnografem,
nie znam bliżej tej roboty, wydaje mi Się
jednak że wartoby ją było opublikować,
choćby na ?~wi:la~zu, j.ako zbi~r
materiału,
dziś napewno
już unikatowego.
TrudnoscI,
Jakle wiązały Się
z tą pracą wielokrotnie
jak mówiłam, przedstawianą
i wielokrotnie
poprawianą,
stały
się podstawą
jeszcze
jednego
głębokiego
urazu,
toteż
nieraz z goryczą mówiła, że jej zawsze ktoś staje na drodze, że ktoś jej
zawsze podkłada kłody pod nogi.
W kwietniu 1934 r. objęła dr J. Krajewska
kierownictwo
nowopowstałego Muzeum Miejskiego w Gdyni z działami: etnograficznym,
archeologicznym i historii rozwoju miasta Gdyni. W Muzeum tym pełniła zrazu wszystkie funkcje od kierownika
do woźnego włącznie, gdyż o etaty nie było
wtedy łatwo. Był to chyba najlepszy, najjaśniejszy
i najpełniejszy
okres jej
życia. Pełna zapału biegała po niewielkich,
ale ze smakiem urzą~zon~ch
salkach Muzeum, ustawicznie
zmieniając i udoskonalając
ekspozYCJ~ Zbl.Orów które rosły dzięki jej osobistym
wysiłkom.
Nadmiar
ObOWlązkow
wyz~valał w niej nowe zapasy energii. Jeździła w teren
poszukiwani.u
eksponatów
etnograficznych,
prowadziła
badania
wykopa!ISkowe.
?pubhkowała w tym czasie kilka prac, wyjeżdżała
kilkakrotme
zagramcę·
np.
do Szwecji. Nie była to zresztą jej pierwsza
podróż zagranicę,
gdyż
już w czasie studiów była w Czechosłowacji
i Austrii. Jej też wy~ączną
zasługą był fakt, że Muzeum Gdyńskie wysuwało się na cz~~o ~rowl~c~Onalnych muzeów, jako wzór nowoczesnej, naukowej ekspozyCJI, n:e. mOWląc
już o tym iż było dokumentem
polskości tego regionu.
tyC~ JeJ .z~słU~,
jakie położyła dla muzealnictwa
polskiego n~e powinno. Sl~ am ummeJsza.c,
ani pomijać milczeniem.
W tym też okreSie swego zycla była znaczme
spokojniejsza
i pogodniejsza,
niż w czasie studiów.
.,
Niestety wybuch II-ej wojny światowej pociągnął z~ sobą. zmszczeme
Muzeum Gdyńskiego. Krajewska
wraz z rodziną przemosła Się do Warszawy, gdzie przebywała
aż do wybuchu powste.nia. Zniosła dobrze t~udny
okres okupacji, pracując czas jakiś jako urzędniczka
w prywatnym
bmrze.
Odsunięta
od swego właściwego warsztatu
pracy dużo czytała, kontaktowała się również z E. Frankowskim.
St. Poniatowskim,
aż do czasu aresztowania tego ostatniego. W tym czasie widywałam ją stale..
.
Już w kwietniu 1945 r. objęła stanowisko Dyrektora Łodzklego Muzeum
Etnograficznego
i na tym stanowisku pozostawała
przez lat 9, do mom~ntu zwolnienia jej przez Centralny
Zarząd Muzeów i Ochrony Za?ytkow
Ministerstwa
Kultury
i Sztuki (pismem z dn. 10 sierpnia 1954). Pler:vsze
lata pracy dr Krajewskiej
na nowej placówce były b. płodne. Rozwlllęła

v:

!

kilka działów zupełnie nowych w Muzeum, prowadziła
badania terenowe.
Urządziła wystawę objazdową, zainicjowała
wydawnictwo,
nakręciła
dwa,
czy trzy zupełnie ciekawie zrobione filmy dokumentarne
(z zakresu garncarstwa - jeden, drugi bodaj z zakresu tkactwa); współpracowała
ponadto
czynnie z Polskim Towarzystwem
Ludoznawczym
i przez pewien czas była
członkiem Zarządu Głównego.
Od momentu
zwolnienia
zaczyna się dla Krajewskiej
istna "Droga
Kalwarii" zakończona niespodzianie
chorobą i śmiercią w dniu 11 listopada
1960 r. Wprawdzie
z listu K. Jażdżewskiego,
który pisał do jej rodziny,
a który odnalazłam
w jej papierach
widać, że proponowano
jej posadę
kierownika Muzeum w Lublinie, a ona jej przyjąć nie chciała. Nie zmienia
to jednak faktu iż przez lata tułała się po urzędach, po gabinetach
dyrektorskich
Łodzi i Warszawy,
pozbawiona
warsztatu
pracy. Nie znalazło
się nawet zabezpieczenie
emerytalne,
któreby jakoś unormowało
jej życie.
Jest to bolesny, a trudny do zrozumienia
fakt, że pracownik,
który
przez długie lata był uznany za wykwalifikowaną
siłę, który przez długie
lata pracował twórczo i owocnie, nagle stał się niepotrzebny.
Nie pomogło dwuletnie stypendium, jakie dr J. Krajewska otrzymywała
z Wydziału Nauk Społecznych PAN. Nie pomogły zaliczki na opracowanie
zeszytów do "Atlasu Polskich strojów Ludowych".
Jeden z tych zeszytów
wyszedł z druku, drugiego nie zdążyła skończyć. Nie pomogło sporadyczne
drukowanie
artykułów
religioznawczych
w "Argumentach",
które spotkały
się z uznaniem
czytelników.
Gehenna
rosła, pogłębiała
się i stopniowo
przeobrażała
się w nędzę tym smutniejszą,
że starannie
ukrywaną.
Narastał coraz mocniejszy żal do losu, że tak została pokrzywdzona.
Narastały
też urazy psychiczne.
Zmarła w zupełnym osamotnieniu,
tak jak żyła w latach ostatnich.
Może teraz, gdy minęła pierwsza
rocznica jej śmierci udałoby
się
zebrać fundusz, który stałby się podstawą
stypendium
Jej imienia dla
słuchacza
etnografii
polskiej
znajdującego
się w szczególnie
ciężkich
warunkach
bytowania.
Byłby to choć skromny dowód pośmiertnego
uznania jej zasług dla kultury polskiej.
Janina

Rosen-Przeworska

BIBLIOGRAFIA
prac

dr

J a n i n y Kra

j e w s k i ej:

Boże Narodzenie u ludu polskiego. "Bluszcz", Nr 52. 1926.
Zapusty u ludu polskiego. "Bluszcz" Nr 9. 1927.
Wielkanoc u ludu polskiego. "Kobieta Współczesna". Ilustrowany
Społeczno-Literacki.
Kr 3. 1927.

Tygodnik

�614

615

Zwyczaje Swiętojańskie
u ludu polskiego.
nik Społeczno-Literacki.
Nr 13. 1927.
Konik Zwierzyniecki.
łeczno-Literacki.

"Kobieta

"Kobieta Współczesna".
Nr 3. 1927.

Współczesna"

Ilustrowany

Tygod-

Tygodnik

Kult

zwierząt i ptaków w Chinach. "Sztuka i Praca". Dwutygodnik
~więcony sprawom sztuki i kultury. Zeszyt 10-12. T. T. 1928.
h1aski zapustne w Polsce. Dziennik Poznański.
1930.

Spo-

Notatki: Dmuchacz i Pobrząkacz.
tyckiego. 1937.

"Jantar"

-

Wydawnictwo

Miscellanea:
Blaser und Schellenstock.
"Acta Ethnologica"
1938. Uwaga. powtórzone notatki z Jantaru.
Kropielnice
na Kaszubach
z końca XIX.
organ Instytutu
Bałtyckiego.
1938.
Dr

i początku

Sierpów,

Bał-

w Stockholmie.

XX

wieku.

"Jantar"

.T. Krajewska
przedstawiła
własną
pracę pt. Ceramika
kaszubska
z w. xrx. i początku w. XX. Odbicie ze sprawozdań
Polskiej Akademii
Umiejętności.
Tom LII (1951, nr 2, str. 149). 1951.

Katalog Gamcarstwa
Ludowego woj. rzeszowskiego. Wydawnictwo Muzeum
Etnograficznego
w Łodzi. Str. 81. Ilustr. 128. Tab. 4. Prace i Materiały.
Wydawnictwo
FIL. 1952.
Plecionki
ze słomy. Z inwentarzy
muzealnych
(Muzeum Etnograficzne
w Łodzi). Prace i Materiały.
\\'ydawnictwo
PTL. 1951.
Strój opoczyński. Atlas Polskich StroJów Ludowych.
Wydawnictwo
PTL.
1~56.
Hafty opoczyńskie.
kowane.

W monografii

pow. opoczyńskiego

Ceramika
Kaszubska
z końca XIX. i początku
\\' Polskiej Sztuce Ludowej. 1958.
Monografia: Mleko w wierzeniach
i w obrzędach
JJlikowana.

XX.
ludu

dla

prs.

Nie publi-

wieku.
polskiego.

XXXV

WALNEGO
z dnia

ZGROMADZENIA
POLSKIEGO
TOWARZYSTWA
LUDOZNAWCZEGO
2. września 1960 r. VI Szczecinie (Zamek).

Przewodniczy:

Błonie

Instytutu

z

po-

Lc,gendy wigilijne w Polsce. "Głos Robotniczy", organ PPR w Łodzi. 1945.
Nigdy do zgube nie przyjdą Kaszube. "Ziemia", organ Tow. Kraj.-Tur.
1956.
Zabytki z cmentarzyska
popielnicowego
w Nietulisku
Dużym, pow. opatowskiego. "Swiatowid",
T. XIII. Towarzystwo
Naukowe Warszawskie.
1929.
Cmentarzyska
łużyckie z epoki bronzl.: w pow. łęczyckim:
i Zabokrzeki. Wiadomości Ludoznawcze.
1932.

Sprawozdanie

W druku
Nie pu-

Recenzja pracy B. Stelmachowsklej
pt. "Sztulw Ludowa na Kaszubach".
"Jantar"
Wydawnictwo
Instytutu
Bałtyckiego.
1937.
Przewodnik
po Wystawie Objazdowej
Muzeum Etnograficznego
\v Łodzi
pt. "Naczynie 'v Kulturach
Ludowych".
Wydawnictwo
:\luzeum ',::tnograficznego w Łodzi. 1952.

Prof. dr Tadeusz Seweryn - Prezes PTL oraz
Prof. dr Kazimiera
Zawistowicz-Adamska
V-Prezes PTL,
protokołuje
Zenon Jankowski
i Teresa Kulik (na podstawie protokółu ramowego i zapisu magnetofonowego).
Porządek

obrad:

!. Uroczystości

Jubileuszowe
z okazji XV-lecia
LXV-lecia
Towarzystwa
- godz. 11,30.
Otwarcie XXXV WZ. Przemówienie
inauguracyjne.
Powołanie
Prezydium.
Uchwalenie
porządku
obrad.
Referat:
"Polskie Towarzystwo Ludoznawcze w latach 1945-1960" prof. dr Tadeusz S e w e l' y n.
Wręczenie
odznaczeń
i nagród
zasłużonym
działaczom
i członkom
Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego.
Przemówienia
gości, przedstawicieli
władz i towarzystw
naukowych.

II. C z ę

Ś Ć

o

l'

g an iza cyj na -

godzina

17-ta.

Zagajenie, wybór komisji wnioskowej.
Odczytanie
i przyjęcie
protokołu
z XXXIV
Walnego Zgromadzenia,
odbytego w roku 1959 w Olsztynie.
Referat "Prace Polskiego Tow. Ludoznawczego
w tatach 1960-1961"
Prof. dr Józef G a j e k.
Sprawozdanie
Głównej
Komisji
Rewizyjnej
poseł na Sejm PRL
Łukasz
K u m o r, przewodniczący
Komisji
Rewizyjnej.
Dyskusja.
Zatwierdzenie
preliminarza
i planu na rok 1960 i 1961.
Poprawki
do Statutu PTL - prof. dr Fr. Wok l' o j.
Wnioski i uchwały.
Zamknięcie XXXV Walnego Zgromadzenia.
W imieniu Komitetu
Organizacyjnego
XXXV Walnego Zgromadzenia
:\1iędzynarodowej
Konferencji
Pomorzoznawczej
zagaił obrady dyr. Stanisław B a d o ń, prezes Oddziału Szczecińskiego
PTL. Powita wszy przybyłych uczestników,
gości oraz przedstawicieli
władz, poprosił o przewodnictwo Prezesa PTL, prof. dr Tadeusza Seweryna, który dokonał oficjalnego otwarcia Walnego Zgromadzenia.
Do Prezydium
weszli:

�616
Przedstawiciel
PAN prof. dr Kazimierz
M a j e w s k i. Sekretarz
PW PZPR w Szczecinie: Stanisław
S i e w i e l' s k i. Sekretarz
KW ZSL
w Szczecinie Julian
Ł a w i ń s k i. Kierownik
Wydz. Kultury PWRN red.
.Jerzy Kry g i e r. Sekretarz
Rady Naczelnej
TRZZ dr Czesław
P i l ie h o w s k i. V-Prezes
Zarządu
Wojewódzkiego
TRZZ w Szczecinie mgr
Władysław
F i l i p o w i a k. Dyrektor
Instytutu
Zachodniego,
Prof. dr
Gerard L a b u d a.
Przedstawiciele
gości zagranicznych:
Prof. dr Christo Va kar e l s k i Bułgaria. Prof. dr Dymitr Kra n d ż a lo w - Czechosłowacja. Mgr Duszan
D l' l j a c z a Jugosławia.
Prof. dr Gunther
H e i d o l' n NRD. Prof.
dr Wiktor F a l k e n h a n - Berlin Zachodni.
Członkowie Polskiej Akademii Nauk: prof. dr Włodzimierz
A n t o n i ew i c z, prof. dr Jan C z e k a n o w s k i, prof. dr Witold D o l' O S Z e w s k i,
prof. dr Julian K l' z Y ż a n o w s k i, prof. dr Tadeusz L e h l' - S P ł a w i ński.
Członkowie Prezydium
i Zarządu Głównego PTL: prof. dr Kazimiera
Zawistowicz - A d a m s k a, prof. dr Józef G a j e k, prof. dr Józef B u 1'S z t a, dr Bolesław
G a l' y g a, prof. dr Maria Znamierowska - P l' li f f er o w a, dr Tadeusz
W l' Ó b l e w s k i, przewodniczący
Oddziału Zach. Pomorskiego PTL: Dyr. Stanisław
B a d o ń.
Po powołaniu Prezydium, przewodnictwo
obrad objęła prof. dr Kazimiera Zawistowicz-Adamska.
Porządek obrad został przyjęty jednomyślnie.
Referat inauguracyjny
"Polskie Towarzystwo
Ludoznawcze w latach 1945-1960" wygłosił Prezes PTL prof. dr Tadeusz Seweryn. Referat przerywano i zakończono
burzliwymi
oklaskami.
Jednocześnie
przyjęto
uchwałę
o nadaniu odznak pamiątkowych
i dyplomów honorowych
następującym
zasłużonym
członkom PTL, za nieprzerwaną
pracę w latach 1945-1960.
Odznaki otrzymali:
Prof. dr K. Zawistowicz-Adamska,
Prof. dr Jan Czekanowski, Prof. dr Kazimierz Dobrowolski,
dr Tadeusz Delimat, Prof. dr
Józef Gajek, dr Olga Gajkowa,
mgr Bolesław Kuźmicz, mgr Kazimierz
Pietkiewicz,
prof. dr Maria Znamierowska-Prufferowa,
prof. dr Tadeusz
Seweryn, mgr Maria Suboczowa, prof. dr Franciszek Wokrój, Prof. Tadeusz
ZygleI'. Wręczanie odznak i dyplomów każdorazowo przerywane
było burzliwymi oklaskami.
W imieniu odznaczonych
zabrał głos Prof. dr Józef Gajek. Następnie
na wniosek dr Józefa Gajka zebrani przyjęli
jednomyślnie
burzliwymi
oklaskami
następującą
uchwałę:
W związku z obchodem uroczystości
LXV -lecia i XV -lecia Polskiego
Towarzystwa
Ludoznawczego
w Polsce Ludowej Zarząd Główny postanowił na zebraniu plenarnym
w dniu 2. VI. 1960. z okazji XXXV WZ

617
w Szczecinie,
nadać swojemu
Seniorowi
P a n u P l' o f e s o l' o w i dr
J a n o w i C z e k a n o w s k i e m u - członkowi Prezydium
PTL w latach
1913-1960 .
tytuł CZŁONKA HONOROWEGO.
Prof. Zawistowicz-Adamska
podała do wiadomości uchwałę o przyznaniu przez Zarząd Główny nagród pracownikom
PTL: Jankowskiemu,
Kuźmiczowi oraz Gajewskiemu.
Prof. T. Seweryn podał do wiadomości,
iż
w 1960 r. władze państwowe
przyznały
nagrody naukowe
następującym
członkom PTL: Prof. dr K. Zawistowicz-Adamskiej,
Prof. dr M. Znamierowskiej-Prlifferowej,
mgr Neumanowej
z Sieradza, mgr Bogusławowi Kowalecowi z Łodzi oraz mgr Henrykowi
Dworakiewiczowi.
Zebrani oklaskami przyjęli
powyźsze do wiadomości.
W dalszym punkcie
obrad przemówienia
okolicznościowe
wygłosili:
prof. dr Christo Vakarelski
w imieniu etnografów
Bułgarii,
Duszan
Drljacza - w imieniu etnografów Jugosławii, prof. dr Dymitr Krandżalow
w imieniu etnografów
Czechosłowacji,
rektor prof. dr GUnther Heidorn
w imieniu nauki Niemieckiej
Republiki
Demokratycznej
i Uniwersytetu
w Rostocku, prof. dr Kazimierz
Majewski
w imieniu Polskiej Akademii
Nauk, prof. dr Gerhard Labuda w imieniu wszystkich instytutów
naukowych, działających
na Ziemiach Zachodnich i Północnych, dr Czesław Pilichowski w imieniu Rady Naczelnej TRZZ, Wacław Fijałkowski
w imieniu TRZZ w Koszalinie
oraz przedstawiciele
Towarzystw
Naukowych
w Gdańsku i Toruniu.
Następnie
odczytano
nadesłane
listy i telegramy
gratulacyjne,
od
Tadeusza
Galiń~kiego
Ministra
Kultury
i Sztuki i Wacława
Tułodzieckiego - Ministra Oświaty, od Prof. dr H. Jabłońskiego,
Sekretarza
Naukowego
Polskiej Akademii
Nauk, Prof. dr W. Henzla Dyrektora
Instytutu
Historii Kultury Materialnej
PAN, Prof. dr K. Wyki Dyrektora
Instytutu
Badań Literackich,
prof. dr A. Gieysztora, prof. dr S. Grzybowskiego - Rektora Uniwersytetu
Jagiellońskiego.
Na tym uroczystości jubileuszowe
- o godz. 14,30 zostały zamknięte.
Po zakończeniu
większość zebranych
wzięła udział w otwarciu
wystawy sztuki ludowej Pomorza Zachodniego, zorganizowanej
przez Wydział
Kultury Prez. WRN w Szczecinie, Oddział Zachodnio-Pomorski
PTL i Zarząd Wojewódzki Związku Młodzieży Wiejskiej w Szczecinie.
Cz. II. ORGANIZACYJNA
W obradach popołudniowych
uczczono pamięć zmarłych członków PTL:
Ks. dr Władysława
Łęgi, prof. Leona Halbana i prof. Leopolda Węgrzynowicza. Na wniosek dr L. Malickiego dokonano wyboru komisji wnioskowej w składzie: prof. Burszta, mgr Pietkiewicz,
mgr Suboczowa.
Na wniosek prof. dr J. Gajka dokonano wyboru komisji regulaminowej w składzie: dr Kwaśniewski,
mgr Jankowski,
mgr Kamocki.

�618
Na wniosek mgra P. Kaleciaka
dokonano wyboru komisji skrutaeyjnej
w składzie: mgr Kużmicz, mgr Swirko, mgr Ciesielski, poczem dr Olga
Gajkowa odczytała protokół z XXXIV Zjadu w Olsztynie. Został on przyjęty Jednomyślnie.
Referat Prace PT L w latach 1960 i 1961 wygłosił Sekretarz Generalny
PTL, prof. dr Józef G a j e k.
Sprawozdanie
Komisji Rewizyjnej przedstawił
Przewodniczący
K. R.poseł na Sejm PRL - Łukasz K u m o r.
W dalszym ciągu obrad złożyły spra wozdanie ze swej działalno,,;ci
Oddziały PTL: Białostocki, Gdański, Katowicki, Kielecki, Krakowski,
Limanowski, Lubelski, Łódzki, Olsztyński, Opolski, Poznański, Toruński, Zakopiański.
Preliminarz
na rok 1960 i 1961 przedstawił
skarbnik
PTL dr T. Wróblewski. Preliminarz
na rok 1961 przewiduje:
subwencję PAN l 500000 zł
oraz dochody inne 350000 zł. Rozchody obejmują
kwotę l 114000 zł na
produkcję wydawniczą, oraz prace naukowe i popularyzacyjne.
Preliminarz
nie obejmuje
subwencji
i wydatków
związanych
z reedycją
Kolberga.
Preliminarz
budżetowy na 1960 i 1961 r. został przyjęty w głosowaniu jednomyślnie. W dyskusji nad planem pracy i preliminarzem
zabierali głos:
prof. Wokroj, prof. Prlifferowa
- w sprawie dotowania
Oddziałów przez
Zarząd Główny, mgr A. Dobrowolska
(w sprawie finansowania
Oddziałów
przez Wojewódzkie Rady Narodowe), prof. Gajek w sprawie badań terenowych, prowadzonych
przez PTL, dr A. Dobrowolska
w sprawie decentralizacji pracy PTL, dyr. W. Babinicz o polityce kulturalnej
PTL, o konieczności szerszej dyskusji na Walnych Zgromadzeniach,
o uproszczeniu
i ograniczeniu
sprawozdawczości,
o sprawie decentralizacji
pracy Oddziałów, o konieczności współpracy
z Komitetem Kultury Współczesnej
PAN,
o konieczności
dotowania
Oddziałów,
Jan Zaremba
o sprawozdaniu
Komisji rewizyjnej.
Prof. dr Gajek odpowiadając
dyskutantom
zgadza się
co do konieczności
decentralizacji,
dotowania
oddziałów
i konieczności
lepszej organizacji
Walnych
Zgromadzeń.

Poprawki.
Poprawki do Statutu zreferował prof. dr F. Wok I' o j, członek Komisji
Statutowej.
Poprawki
i uzupełnienia
proponowane
przez Komisję Statutową PTL dokonane w dniach 23-30. V. 1960 r. na XXXV Walne Zgromadzenie w Szczecinie:
par. 1. Towarzystwo...
(zamiast pierwsze słowo "Stowarzyszenie").
par. 5. Towarzystwo
może posiadać
własną
odznakę
organizacyjną
po
slowie lub" Oddział w (... w ostat. ustępie).
par. 7. pt. c) wiedzy O konieczności
ochrony
i konserwacji
zabytków
etnograficznych
(po słowie pierwszym
"rozpowszechniania")
a dalej ,.i popularyzowanie
zebranych
.

par.

7. pkt. g) organizowanie
wystaw stałych lub objazdowych
etnograficznych (w ust. ostatnim po słowie, organizacjach
społecznych").
par. 9. ust. 2-gi Oddziału T-wa (po słowie: do ... Oddz. T-wa ust. 3-ci:
Oddziału i Zarząd Główny (po słowach: zatwierdza
Zarząd). ust.
4-ty dodatkowy: po dotychczasowym
ostatnim "deklaracje"
(dodać)
Członkami Towarzystwa
mogą być obywatele
państw obcych, za
zgodą Zarządu
Głównego.
par. 11. ust. l-szy: i Zarząd Główny (po słowie: Zarz. Oddziału).
par. 22. względnie lub w razie ich nieobecności inna osoba wybrana przez
Walne Zgromadzenie
(po słowach: przez Zarząd Główny).
par. 23. pkt. f) i ich odwołań do orzeczeń Sądu Koleżeńskiego
(po słowach w wierszu drugim: wniosków członków).
par. 29. - 18 członków i 3 zastępców ... (po słowach wiersz 1-szy "sekretarza generalnego").
par. 33. pkt. c) (powoływanie)
zamiast "mianowanie".
pin. 33. pkt. c) wiersz
2-gi przyjmowanie
(przed słowem "skreślenie").
par. 36. ust. 2-gi: wiersz 2-gi: Przewodniczący
Komisji Rewizyjnej
ma
prawo brania
udziału w posiedzeniach
Zarządu
Gł. bez prawa
głosowania (po słowach "i sekretarza").
par. 37. ust. l-szy: całokształtu
działalności
Zarządu
Głównego (po słowach: "należy kontrola").
pkt a) kontrola stanu agend Towarzystwa jak sekretariat,
biblioteka,
redakcji wydawnictw,
archiwum,
magazyn ... (pO słowach "dokumentów
rachunkowych
Towarzystwa").
par. 53. zgodnie z obowiązującymi
przepisami
(po słowach "prowadzi księgowość").
W dyskusji nad poprawkami
głos zabrali: dyr. W. Babinicz, proponuje
przegłosowanie poprawek en bloc, mgr B. Kużmicz, proponuje zdjęcie z porządku obrad pkt. poprawek
ze względów formalnych,
motywując
swój
wniosek tym, że poprawki
nie zostały na czas rozesłane. Z kolei Sekretarz Generalny
i członkowie Prezydium
stwierdzają,
iż nie odpowiada to
rzeczywistości,
gdyż poprawki statutowe
zostały powielone i rozesłane do
wszystkich
Oddziałów
PTL, na co Zarząd ma dowód w postaci pisma
mgr Kużmicza, zawierającego
wiadomość o otrzymaniu
przez niego przesyłki z poprawkami
i przekazaniu
jej oddziałowi
Warszawskiemu.
Mgr
Jankowski
odczytał fragment
wymienionego
pisma mgr Kuźmicza. Wobec
tego stanu rzeczy Przewodnicząca
prof. Adamska
podaje poprawki
statutowe pod głosowanie, Poprawki zostały przyjęte w całości przy l głosie
przeciw i 2 głosach wstrzymujących
się. Komisja wnioskowa przedstawiła
następujące
wnioski:
1. Traktowanie
sprawy reedycji dziel Kolberga jako pierwszoplanowej,
2. o zwołanie w najbliższych latach WZ w Opolu,
3, o powołanie Oddziału PTL w Łańcucie,
4. () powalanie Oddziału PTL w Radomiu,

�620

621

5. o pozostawienie
na Walnym Zgromadzeniu
przynajmniej
pół dnia na
dyskusję nad całokształtem
prac PTL,
6. o konieczności zwoływania Walnego Zgromadzenia
w połowie września,
7. o finansowanie w pierwszym rzędzie badań prowadzonych
przez Oddziały, (które znajdą wyraz w publikacjach),
8. o rozsyłanie Oddziałom wykazu nabytków biblioteki PTL,
9. o zwołanie następnych
Walnych Zgromadzeń
po Białymstoku
w Łańcucie, w Kielcach, Mszanie Dolnej i Opolu.
Na wniosek prof. Seweryna przyznano mgr Z. Jankowskiemu
odznakę
i dyplom honorowy za pracę nad zorganizowaniem
XXXV Walnego Zgromadzenia
i Międzynarodowej
Konferencji
Pomorzoznawczej
w 1960 r.
w Szczecinie. Uchwalono
również
wysłać specjalne
podziękowanie
dla
członków Komitetu
Organizacyjnego
XXXV
Walnego Zgromadzenia.
Postanowiono wysłać specjalne telegramy do Rady Państwa, Rady Ministrów, Prezydium PAN, Przewodniczącego
'VRN w Szczecinie i Koszalinie.
O godzinie 20,00 prof. dr Tadeusz Seweryn zamknął
XXXV
Walne
Zgromadzenie.
Zenon

Protokółowali:
i Teresa

Jankowski

KuLik

LISTA UCZESTNIKOW XXXV WALNEGO ZGROMADZENIA POLSKIEGO
TOWARZYSTWA LUDOZNAWCZEGO
I MIĘDZYNARODOWEJ
KONFERENCJI
POMORZOZNAWCZEJ.
Kazimierz
Adamczyk,
Kazimiera
Zawistowicz-Adamska
Włodzimierz
Antoniewicz,
Kalina
Antonowicz,
Anna Apanowicz,
Altks~nder
Arendt,
Witold Armon,
Helena
Babinicz,
Waldemar
Babinicz,
Leon Bobiński,
Stanisław
Badoń, Władysław
Balicki, Anna Basara,
Jan Basara,
Willi
Bastian
(NRD), Zdzisław
Batorowicz,
Henryk
Batowski,
Barbara
Bazielich, Barbara
Bazińska,
Roman Bielański,
Wiesław Bieńkowski,
Stanisław
Blaszczyk,
Józefa
Bednarowska,
Janusz
BohdanoWiCz, Wanda
Brajerska,
Jan Brankart
(NRD), Benon Branberk,
Eugeniusz
Buczak,
Roman Buczak, Maria Lachowska-Bujak,
Józef Burszta, Maria Brzeska,
Maria
Cabalska,
Barbara
Szydłowska-Ceglowa,
Bożena
Chmielewska,
Halina Chmielewska,
Stanisław
Chmielewski,
Helena Chojnacka,
Kazimiera
Chojnacka,
Irena
ChruściE'lowa,
Zofia
Chrzanowska,
Józef
Chrzaszczyński,
Irena
Chulecka,
Józef
Chudek,
Zygmunt
Ciesielski,
Eugeniusz Cnotliwy, Maria Czapkiewicz, Ewa Czarnecka, Alina Czarnecka,
Bchdan Czarnecki, Anna Czekanowska, Jan CzekanowsKi, Janina Cygańska,
Wanda Dąbrowska, Maria Dębińska, Tadeusz Delimat, Stefan Deptuszewski,
Janusz
Deresiewicz,
Agnieszka
Dobrowolska,
Aleksandra
Dobrowolska,
Stanisław
Dominiczak,
Bogdan Dopierała, Witold Doroszewski,
Bogusław
Drewniak, Duszan Drliacza (Jugosławia), Wanda Drozdowska, Józefa DudkiewiCz, Zygmunt Dulczewski,
Janina Dydowiczowa,
Wiktor Falkenhanh
(Berlin), Adelaida Falkowska,
Joahim Falkowski, Wanda Feldman, Wiktor

Fenrych, Gracjan Fijałkowski,
Władysław Filipowiak, Ryszard Fitz, Feiiks
Fornalczyk, Bogdan Frankiewicz,
Maria Fryczowa, Józef Gajek, Olga Gajkowa, Stanisław Gajewski, Władysław Garczyński, Władysław Jeż-Jarecki,
Bolesław Garyga, Halina Goszczyńska, Antoni Gietek, Janina Gliszczyńska,
Marian Gondzik, Wanda Gondzik, Jerzy Grocholski,
Paweł Groth, Józef
Guranowski,
Lutosława Hajnówna, Doris Hammer (NRD), Alicja Hamling,
Feliks Haska, Kwiryna Handke, Gunther Heidorn (NRD), Tamara Heidorn
(NRD), Zbigniew Heliński, Fiedhelm Hinze (NRD), Charlotte Hirsch (NRD),
Roman
Hirsch,
Kazimierz
Hohenauer,
Alicja
Fucikowa-Hola
(CSRS),
Bohdan Horbaczewski,
Maria Hudymowa, Antoni Huebner, Jadwiga Huebner, Janina Huppenthalowa,
S. N. Ivanow (ZSRR), Anna Jachnina,
Bernard Janik, Hanna Białęcka-Jankowska,
Jan Jankowski,
Władysław Janlwwski, Zenon Jankowski, Henryk Janocha, Zbigniew Jasiewicz, Bronisława
Jaworska,
Barbara Jasińska, Aleksander
Jaźwiński, Jaromir Jech (CSRS),
Maria Jeżowa, Alicja Gerlach-Josewicz,
Konstanty
Judenko, Józef Jurek,
Witalis Jurkiewicz,
Zdzisław E:aczmarczyk, Tadeusz Kaczmarek,
Johannes
Kalisch (NRD), Ireneusz Gwido-Kamiński,
Janina Kamińska,
Janusz Kamocki, Helena Kapełuś, Helena Karpińska,
Jan Kedrowski, Henryka Klechówna, Krystyna Klęsk, Jan Tadeusz Klik, Franciszek
Klonowski, Anna
Kluba, Henryk Knie, Jan Kocik, Jadwiga Komorowska,
Janina Kościów,
Józef Kostrzewski,
Władysław Kowalenko, Józef Kozłowski, Tadeusz Kraszewski,
Dymitr
Krandżalov
(CSRS), Henryka
Królikowska,
Manfred
Kruger (NRD), Mieczysław Krzosa, Jerzy Krygier, Marian Krzyślak. Julian
Krzyżanowski,
Stanisław Krzywicki, Kazimierz Kubik, Jadwiga Kucharska,
Ryszard Kukier, Teresa Kulik, Łukasz Kumol', Anna Zambrzycka-Kunachowicz, Antoni Kunysz, Ludwik Kunz (CSRS), Władysław Kupiszewski,
Władysław Kuraszkiewicz,
Bolesław Kuźmicz, Janina Kuźmicz, Władysław
Kwaśniewicz,
Maria
Trawińska-Kwaśniewska,
Krzysztof
Kwaśniewski,
Andrzej
Kwilecki,
Izabella
Ułaszyn-Kwilecka,
Stefan Kwilecki,
Gerard
Labuda, Mikołaj Latuch, Irena Lech, Andrzej Lechnicki, Lech Leciejewicz,
Henryk
Lesiński,
Władysław
Lewandowski,
Anna
Kowalska-Lewicka,
Janina
Lorenc, Eva Lesesova
(CSRS), Ludwik
Lesos (CSRS), Tadeusz
Łastowiecki,
Teresa Łaszczewska,
Julian Ławiński,
Irena Łopuszańska,
Bolesław Łopuszański, Witold Łukasiewicz, Joachim Mai (NRD), Józef Majchrzak, Kazimierz Majewski, Edmund Makowski, Stanisław Malessa, Longin
Malicki, Przemysław
Małek, Kazimierz
Maniszewski,
Krystyna
Marczak,
Feliks Markowski, Michał Maśliński, Krystyna Mazurkiewicz,
Jerzy Meissner Wacław Michałowski,
Barbara Michejda, Stanisław Mielczewski, Ryszard Miernik, Krystyna Mierzejewska,
Józef Mikołajtys, Wacław Maskowski, Zdzisław lVIitkiewicz, Wanda Mitzner. Józef Mossakowski, Józef Mozelowski, Olga Mulkiewicz, Wojciech Myślenicki, Kazimierz Myśliński, Teresa
Siudowska-Myzyk,
Eliza Naumowicz,
Władysław Negrey, Romualda
Niekrasz, Czesław Niemyski, Halina Nowosad, Jerzy Olczak, Halina Olędzka,
Feliks Oleszczuk, Aleksander Oleszczuk, Janusz Optołowicz, Marian Ornat-

�622
kiewicz, Richard H. Osborne (Wielka Brytania), Krzysztofa Ostrowska, Franciszek Paprocki, Jerzy Pałyskiewicz, Leon Pawlak, Reinhard Petsch (NRD),
Bogusław Pękal, ,Janina Petera, Wacław Petsch, Marian Pieci ukiewicz,
Kazimierz Pietkiewicz, Ewa Fryś- Pietraszek,
Czesław Pilichowski,
Maria
Piłat, Elżbieta Piotrowska, Zbigniew Piotrowski, Czesław Piskorski, Zbigni'2W Piskorski, Stefan Pobocki, Zofia Poczobut, Józef Pogóreczny, Zofia
Podkowińska,
Marian Pokropek, Maria Polakiewicz,
Kazimierz Polański,
Wanda Pomianowska,
Kazimiera Pomianowska,
Anna Poniatowska,
Jerzy
Poradowski, Klara Prillowa, Zygmunt Prószyński,
Maria Znamierowska Priifferowa, Danuta Ptaszyńska, Kazimierz Pudło, Michał Pułaski,
Maria
Pypciuk, Janina Rosen-Przeworska,
Harald Raab (NRD), Zbigniew Radecki,
Jan Rombski, Andrzej Roplewski, Magdalena Rostworowska,
Ludwik Rostworowski, Urszula Rotuska, Jan Rotuski, Wolfgang Rudolph (NRD),
Ewa
Kamińska - Przetelska, Bolesław Sadaj, Marian Sadaj, Jan Sadownik,
Maria
Salingova
(CSRS), Evald Schuldt
(NRD), Stanisław
Schwann,
Elżbieta
Senenko, Tadeusz Seweryn, Andrzej Siciński, Stanisław
Siewierski, Marian
Sikora, Kazimierz
Siuchniński,
Władysław
Siwek, Tomasz Skarżyński,
Przemysław Smol arek, Lucja Smędzik, Alojzy Smykowski,
Walerian Sobisiak, Leonard Sobierayski,
Wojciech Sokołowicz, Maria Kwapiszowa-Solecka, Janusz Sowiński, Zofia Lehr-Spławińska,
Tadeusz Lehr-Spławiński,
Stanisław Steczkowski, Jan Stelmacz, Donald Steyer,
Roman Stopa, Maria
Stopowa, Maria Suboczowa, Zygmunt Sułowski, Bernard
Sychta, Włodzimierz Szafrański,
Janina Szumanowa,
Jerzy Szwejk, Jerzy Szydłowski,
Sławoj Szynkiewicz, Kazimierz Slaski, Ewa Śledzińska,
Wacław Śledzi!'lski, Wojciech Smigielski, Stefan Świerzewski, .Janusz
Świeży, Dobrosława
Swirko, Stanisław
Świrko, Władysław Świrski, Bruno Taydelt, Karolina
Taydelt, Jerzy Topolski, Bogumiła Traczyk, Kazimiera Tymieniecka, Wanda
Tymieniecka, Kazimierz Tymieniecki, Aleksandra
Tyszkowa, Barbara Urbańska, Anna Vakarelska (Bułgaria), Christo Vakarelski (Bułgaria),
Bogdan
Wachowiak, Adam Wanke, Czesław Wawrzyniak, Stanisława
'Weiss, Stefan
Wesołowski, Maria Wiercińska, Tadeusz Wieczorowski, Alfred
Wielopolski,
Bogdan Wierzbicki, Herbert Wilczewski, Renate Winter (NRD),
Jerzy Wiśniewski, Tadeusz Prus- Wiśniowski, Andrzej Wituszyński,
Anna Lyszcz..Wirpszowa, Waltraut
Woellcr (NRD), Aleksandra
WOjciechowska, Jerzy
Wojtasik, Franciszek Wokroj, Maria Danuta Wołągiewicz,
Ryszard Wołągiewicz, Edward
Wołoszyn, Janina
Wołyńska,
Maria Wożniak, Antoni
Wróbel, Zdzisław Wróbel, Jadwiga Wróblewska, Tadeusz
Wróblewski, Helena Wróblewska, Krystyna Wunsch, Zdzisław Wunsch, Maria
Zaborowska,
Jan Zaciura, Ludwik Żabrocki, Barbara Zagórna,
Stanisława
Zajchowska,
Jerzy Zajdel, Ludmiła Zajdel, Danuta Rymsza-Zalewska,
Jan A. Zaręba,
Eugeniusz Zawadzki,
Helena Zduńska,
Jadwiga
Pałkowska -Zieni ukowa,
Antoni Zwolak, Irena Zybert, Stefan Żółkiewski,
Kazimierz
Żurowski,
;\Iaria Żywirs1{a.

G23

-

-

'L

...,.
,..:

~
,~

...,.

_.

x
...,.
...,

,-':",
.,

-'

'7-1

~.

...,.

~

l::

i":'

...,.

,-:::

':",

.,

.:,.

..
"f.

--"J_

~
;..,

;..

.

e:
1,":_
e;,

-

E

'L

a

:=:

,:;.

,'1;

~

e-&lt;

:::

~

~~~
.....,

~

~

~
"~
~

}~

Y:
.....,

-

'C
TJ

;::;

;::

~

:=:

;...-;

.•A

I

I

I

(

;::

,:,.
''L.

::"

;..,

.

;,.;

."'i

~~
::;;
oc
;:;

";...-;
;::

:;....

;...-~

"f.

~'"

I
I

..

~

"

~
~

.~

'"

;:;;

~

"f.

"
::&gt;-;

"-&gt;:

-

..-&gt; ..-~

~
".-,
,....,

:::

-="

'-.
:=:
c-:

-='-. 7

.,

~L

~;.

.,

:::

-='-.

.,
.,

:-:

:..--~

."i

t:

,~

~

~
~

:::

;..-

'/.

§:

-

:::

.","-

:::

~

~

.

S

x
."'"i

"L

."'~i

-

~

'--.

~
~

Q;;'

:;'J

"
-~

:::
:-;:

TJ

~
M

~

- ;::;g

?

~
;-:::

g

t:f)

~

M

-

'-O
~'

t::

...,.
"'l

'~

."'..:;i
Q

~
~

"

;

be
;..,
Q;l

0';::;

.[. ~

'a"

&gt;~

;.

;..

" "1

"

-

~
~
:..
~
::;:

"&gt;.

&gt;
•..•..

'"

;..,

~
~

&gt;
•..•..

c::
"

Z

&lt;
;:...,
"-

:..

-

-'=
~
~
-:o ."'i

Z

&lt; ~
::...

~
'~ x:&gt;;
"-

"
.:::- &gt;
.."f.

:-;

"-

.'~

"-

'"

~-

.....,

~
~
~
~'"

;..,

."''Li

�624
B I L _\ X S Polskiego

Towarzystwa

Ludoznaw·

625

Aktywa
czego we \Yroeławiu
T r e

L.p.

-'--

_

.. -."'"

_ ..

i

Sum,
.
,.Je'd nos tk' owe!I

ć

-_._._-----

Banki

- Zarząuu
Głównego
- Odclziałów PTL

5258S,S5
54642,01

2

Kasy

Zarządu
Głównego
Oduzialów

;"),12
18 H)4,15

3

Rozliczenie

4

Sumy

5

Dłużnicy

wydawnictw

w toku
Komitetu

l-'TL
Kolberg.

-

429007,19
13 727.06
45968,80 ,
67,20;

współpracownicy
instytucje
państwowe
odbiorcy wyuawnictw
rozrachunki
publiczno-prawne

7

Materiały

8

Gotowe wydawnictwa
w magazynie
własnym
gotowe wyuaw. w innych magazynach

10

rozliczenia

Środki

w magazynie
w przerobie

podstawowe

Biblioteki

1959 r.

!

I

L.p'j

T r e

Sumy
zbiorcze

I

107240,85

"Wierzyciele

--

18199,27

343288,20

Sumy
jednostkowel

Ś Ć

i
i
I

współpracownicy
instytucje
pailstwowe
odbiorcy wydawnicb'rozrachunki
publicznoprawne

27444,68
23684,80
3600,17204,03
71933,51

2

Inne

rozliczenia

3

Fundusze

w środkach

podstawowych

4

Fundusze

w środkach

obrotowych

15462,54
569764,45
3162415,49

489770,25
41014,70

Inne

i

31 grudnia

Pasywa

._-j

3562,52

do rozliczenia

6

9

215890,26
127,397,94

na dzieil

Sumy
zbiorcze

72837,71
93433,3;)

własnym

166271,06

i

1994066,05
87318,63

2081384,68:

080,63
4508,50

94080,63

[)Q

- Zarządu Głównego
- Oddziałów

454936,53
20238,79

Zarządu Głównego
Oddziałó,,-

475175.32
:~S19 .375,99

StanislalC
'''rocław.

dni~l :31. 1. 19;39

Razem

Gajewski

pasywa

3819 '-i7:i,99

Księgow,\1'.

( -)

Dl' T((de~~s;:; Tr I'óblewski
Skarbnik

40 -

..Lud",

t. XLVII

�627

626
Sprawozdanie
Z XXXVI WALNEGO ZGROMADZENIA
LUDOZNAWCZEGO
W BIAŁYMSTOKU,

POLSKIEGO
TOWARZYSTWA
W DNIACH 1.5. i 16. IX. 1961 r.

Obecni na sali członkowie
Towarzystwa
w liczbie 124 osób. Ponadto
na Zjazd przybyli przedstawiciel
Ministerstwa
Kultury i Sztuki - dr Kazimierz Pietkiewicz,
przedstawiciele
Wydziału I P.AN. prof. dr Stanisław
Arnold i mgr Jerzy Sokolewicz, przedstawicielka
IHKM - doc. dr Janina
Przeworska,
przedstawiciel
WRN inż. Jerzy Popko, kierownik
Wydz.
Kultury
WRN w Białymstoku
Ob. Fr. Stoczkowski,
kierownik
Wydz.
Kultury
MRN w Białymstoku
Ob. Jerzy Łupiński, przedstawiciel
KW
ZSL Ob. Jan Czapla.
Nieobecność
swą usprawiedliwili:
prof. dr W. Antoniewicz,
prof. dr
R. Reinfuss, dr B. Garyga, prof. dr K. Adamska, prof. dr K. Dobrowolski,
prof. dr J. Krzyżanowski.
Sesję naukową otworzył prof. dr Jan C z e k a n o w s k i, witając obecnych na sali przedstawicieli
organizacji
politycznych,
władz miejscowych
i delegatów P AN oraz wSl:ystkich członków i gości.
Do prezydium przewodniczący
zaprosił: inż. Czaplę, ob. Stoczkowskiego,
Popkę, prof. dr S. Arnolda, posła A Jażwińskiego,
dr Pietkiewicza,
prof.
dr W. Doroszewskiego,
prof. dr J. Gajka, prof. dr J. Bursztę.
Obecni oklaskami przywitali
prezydium. Jako protokólantów
powołano:
mgr M. Suboczową, dr T. Delimata, mgr Z. Ciesielskiego i Ob. Zofię Ujdę.
Proponowany
program
sesji naukowej,
p ośw ięcon ej P odlasiu
został przyjęty przez Walne Zgromadzenie
bez poprawek.
Referat inauguracyjny
wygłosił prof. dr J. Czekanowski,
referaty
następne:
mgr Trawińska-Kwaśniewska,
dr K. Kwaśniewski,
mgr J. Damrosz,
prof. dr
W. Doroszewski,
prof. dr Tadeusz Rogalski, mgr L. Szwengrub-Judenko.
Referaty zostały nagrane na taśmę magnetofonową.
Wszystkie referaty na
wniosek przewodniczącego
Sesji będą opublikowane
w osobnym wydawnictwie. W dyskusji nad referatami
zabierali głos: prof. dr J. Czekanowski,
dr O. Gajkowa, Ob. Bazala, doc. Chętnik, prof. Pri.ifferowa, mgr St. Świrko.
Podsumowania
sesji dokonała prof. M. Pri.ifferowa,
podkreślając
ważność
wygłoszonych
referatów
dla posunięcia
wiedzy o regionie białostockim,
którym poza etnografami
interesują się także przedstawiciele
innych dyscyplin naukowych.
Prof. Pri.ifferowa
podkreśliła
również konieczność
dalszych badań w Biastockiem
i to nie tylko w odniesieniu
do tradycyj nej
kultury ludowej, ale również w stosunku do żywej wspólczesności.
Częśc
naukową
Zjazdu zamknięto
o godzinie 15-tej.
Dnia l,j września godz. 17,30.
Otwarcia Walnego Zgromadzenia
dokonał wiceprezes Towarzystwa
prof.
.J. C z e k a n o w s k i, informując,
że ze względu na podnoszone przez niektórych członków Towarzystwa
usterki formalne
towarzyszące
wyborom
do władz Towarzystwa
na XXXIV Walnym Zgromadzeniu
w Olsztynie

Zarząd Główny postanowił
złożyć mandat na ręce Walnego Zgromadzenia
na rok przed upływem
kadencji
z prośbą do zebranych
o przyjęcie
tej
rezygnacji.
Po przyjęciu tego wyjaśnienia
Walne Zgromadzenie
przystąpiło
do wyboru komisji mandatowej,
komisji matki i komisji wnioskowej.
W skład komisji mandatowej
weszli: prof. M. Pri.ifferowa,
dr A Lewicka, mgr M. Suboczowa, mgr Z. Jankowski.
Do komisji matki weszli: prof. J. Czekanowski,
prof. M. Prufferowa,
dr Wróblewski, prof. Wanke, doc. Pojnarowa,
dr Lewicka, mgr W. Jostowa,
dr K. Pietkiewicz,
mgr Szwengrub,
mgr Kaleciak.
W skład komisji
wnioskowej
zostali powolani:
prof. Wanke, prof.
ZygleI', dr Dełimat, mgr Kaleciak.
Na wniosek prof. Gajka powołano też komisję mającą zająć się interpretacją postanowień
statutu dot. wyborów do Zarządu Głównego. Koniecznośc interpretacji
wynikła z faktu, że statut nie formułuje
wyrażnie sposobu przeprowadzenia
tych wyborów, nie wyjaśnia mianowicie
czy Walne
Zgromadzenie
wybiera osobno prezesa a osobno resztę członków, czy też
wybiera Zarząd w składzie 19 członków i 3 zastępców, pozostawiając
im
sprawę wyboru prezesa.
Do komisji tej zostali powołani: prof. Burszta, prof. Wanke, dr Delimat.
Komisji zalecono przekonsultowanie
tej sprawy z Ob. Jerzym Sokolewiczem, magistrem
praw.
Ponadto
dokonano
wyboru
komisji
regulaminowej
w składzie:
mgr
Jankowski,
prof. Pri.ifferowa, dyr. Badoń, mgr Kaleciak, doc. Przeworska.
Zadaniem tej komisji było opracowanie
technicznej
strony przeprowadzania wyborów.
W sprawie programu
obrad zabrał głos prof. Gajek, informując
zebranych
o tym, że Zarząd Główny na posiedzeniu
w dniu 14 września
1961 r. dyskutował
celowość zajmowania
się projektem
poprawek
do statutu. Zarząd wyszedł z założenia,
że dyskusja
nad profilem towarzystw
naukowych,
zwłaszcza subwencjonowanych
przez PAN, zmierzająca
do zasadniczych zmian w ich strukturze
i zadaniach,
czyni zmiany w statucie
w chwili obecnej całkowicie
bezprzedmiotowe.
Prof. Gajek zaproponował
usunięcie
z porządku
obrad dyskusji
nad
poprawkami
do statutu i zastąpienie
jej dyskusją
nad memoriałem
PAN
\\' sprawie towarzystw
naukowych.
Równocześnie
prof. Gajek zaproponował
usunięcie z porządku
dziennego obrad drugiego punktu,
a mianowicie:
"planu pracy Towarzystwa
na rok 1961-1964, uważając,
że Zarząd wybrany
na tym Walnym Zgro~adzeniu
nie będzie
w stanie
w tak krótkim
terminie
przedstawić
sE'nsownego i realnego planu działania
na okres kilkuletni.
Oba wnioski poddane głosowaniu zostały przyjęte. Odczytanie i przyjęcie protokółu z XXXV Walnego Zgromadzenia
zostało przesunięte
na dzień
16 września 1961 r. Na tym posiedzenie w dniu 15. IX. 1961 r. zakończono.

�629
pracownicy etatowi Zarządu Głównego oraz ci, którzy w pracy Towarzystwa nie brali dotąd żadnego udziału .
..:'rof. Wanke jako jednocześnie
członek komisji powołanej
do zinterpretowania
postanowień
statutu
odnośnie do wyborów do Zarządu, poinformował
zebranych,
że statut nie określa ściśle procedury
tych wyborÓw. Można oddzielnie
wybierać
prezesa
i oddzielnie
resztę członków
Zarządu. Można też wybierać cały Zarząd łącznie. Decyzji w tej sprawie
oczekuje się od Walnego Zgromadzenia.
Walne Zgromadzenie
na wniosek
prof. J. Czekanowskiego
przyjęło zasadę dokonania
wyboru całego Zarządu
łącznie.
Za wnioskiem tym głosowało 49 osób, przeciw wnioskowi 33, 5 osób
wstrzymało
się od głosowania.
Obecnie prof. J. Czekanowski przewodnictwo
przekazał prof. T. Zyglerowi. Prof. ZygleI' poprosił mgr Jankowskiego
o odczytanie projektu
regulaminu wyborów, opracowanego
przez komisję regulaminową.
Po odczytaniu projektu
regulaminu
mgr Jankowski
poprosił o głos celem zreferowania
sądu komisji
regulaminowej
co do zasady niewybierania
do
władz Towarzystwa
małżeństw
i płatnych
pracowników
Zarządu
Głównego. Jak poinformował,
część członków komisji regulaminowej
uznała te
zasady za niesłuszne,
natomiast
część opowiedziała
się za ich uznaniem
i wprowadzeniem.
W dyskusji nad projektem
regulaminu
zabrali głos: prof. Wanke, dr
Pomianowska,
mgr Judenko,
prof. Gajek. Prof. Wanke zgłosił wniosek
o usunięcie z regulaminu
punktu mówiącego o wybieralności
do Zarządu
osób nieobecnych
na walnym
zebraniu.
Wniosek przeszedł
większością
głosów, przeciw wnioskowi nie głosował nikt, wstrzymało
się 9 osób.
Dr Pomianowska,
mgr Judenko
i prof. Gajek w swych wypowiedziach stwierdzili,
że komisja regulaminowa
zabierając
głos w sprawie
wprowadzenia
czy niewprowadzenia
do Zarządu
małżeństw
i pracowników etatowych
PTL wkracza w kompetencje
komisji matki. Wypowiedzieli się oni za utrzymaniem
ustaleń komisji matki. Wnioski poddano
pod głosowanie:
Przeciwko wprowadzeniu
do Zarządu małżeństw, wypowiedziało
się 50
osób, za wprowadzeniem
ich 32, od głosowania wstrzymało się 16 członków.
Przeciwko
wprowadzeniu
do Zarządu
płatnych
pracowników
wypowiedziało się 53 osoby, za ich wprowadzeniem
17 osób, od głosowania
wstrzymało
się 25 osób.
W wyniku tego głosowania ustalenia komisji matki pozostały aktualne.
Po wyczerpaniu
dyskusji
nad regulaminem
w głosowaniu
przyjęto
regulamin większością głosów przy 4 wstrzymujących
się i jednym sprzeciwie.
Z kolei przewodniczący
zebrania
odczytał listę kandydatów
do Zarządu przedstawioną
przez komisję matkę (w załączeniu).
Z sali padły

628
16 września 1961 r. - godz. 9-ta.
Walnemu Zgromadzeniu
w dniu 16 września 1961 r. w godzinach przedpołudniowych
przewodniczył
prof. J. C z e k a n o w s k i. W pierwszym
punkcie porządku
dziennego mgr Jankowski
odczytał pr~tokół z XXXV
Walnego zgromadzenia
w Szczecinie. Protokół został przYNty bez poprawek. Sprawozdanie
z działalności Zarządu Głównego za okres 1959-1961 r.
w zakresie organizacyjno-naukowym
i wydawniczym
złożył sekretarz
g~neralny, prof. J. G a je k (Tekst sprawozdania
w zał.ączeniu). s~r~w~zda~w
z prac komitetu kolbergowskiego
złożył mgr J. Majchrzak
w In:le-' 'l m~obecnego prof. J. Krzyżanowskiego.
W związku ze sprawozdame'
k~ml~
tetu kolbergowskiego
prof. Gajek poinformował
zebranych
o powzięte]
decyzji przekazania
redakcji
naukowej
reedycji "Dzieł Wszystkich:'
Kolberga w ręce prof. Burszty i prosił o zaakceptowanie
tej ~ecY~JI przez
Walne Zgromadzenie.
Wniosek został przyjęty.
Sprawoz~a~le.
fmanso",,:e
przedstawił
dr Wróblewski
(bilans za 1960 r.). Sąd kolezenski
\~ czasie
swojej kadencji
nie rozpatrywał
żadnych spraw i nie przedstaWił sprawozdania. Sprawozdanie
Głównej Komisji Rewizyjnej zreferował ~rzewodniczący
tej komisji,
p o s e ł Łuk a s z K u m ~ r. Sprawozdame.
poseł
Kumor zakończył wnioskiem
o udzielenie ustępuJącemu
ZarządowI abso-

v:

lutorium.
..
Po sprawozdaniach
przewodniczący
zarządził
dyskusję.
dYS~USJI
nad sprawozdaniami
zabrali głos: dr Pomianowska,
mgr ŚWlrko, pisarz
ludowy Opolszczyzny, R. Urban, red. J. Pieprzyk. Dr Pomianowska
podkreśliła znaczny rozwój biblioteki
i operatywność
personelu
bibliotecznego.
Mgr Świrko zwrócił uwagę na słabą propagandę wydawnictw
:rowarzystwa
wśród szerszych rzesz społeczeństwa,
m. in. na brak wydawmctw
PTL na
Międzynarodowych
Targach Książki w W-wie. R. Urba~ mó~i~ z entuzjazmem o znaczeniu prac Towarzystwa
Ludoznawczego
I zwroclł uwagę na
konieczność żywszego zainteresowania
się etnografów
Ziemią Opolską. Red.
Pieprzyk zapytywał, czy nie byłoby celowe nawiązanie bliższej współpracy
Towarzystwa
z licznymi towarzystwami
regionalnymi.
Po dyskusji przewodniczący
postawił wniosek o przyjęcie s~rawoz~ania i zarządził głosowanie nad wnioskiem Gł. Komisji Rewizyjnej o udZielenie absolutorium
ustępującemu
Zarządowi.
Za wnioskiem wypowiedziało
się 93 obecnych, od głosowania wstrzymali

się członkowie
Zarządu.
. ..
Z kolei złożyli sprawozdania
przewodniczący
poszczególnych
komiSJI:
przewodnicząca
kom. mandatowej
prof. Priifferowa,
oświadczyła,
że na
sali jest obecnych 115 osób uprawnionych
do głosowania. W imieniu ko ..
misji matki zabrał głos Prof. Wanke, który przedstawił
proponowany
skład
Zarządu, Gl. Komisji Rewizyjnej,
oraz Sądu Koleżeńskiego.
Prof. Wanke
oświadczył również, że komisja matka przy opracowywaniu
ltsty wyborczej, przyjęła zasadę, by do Zarządu Głównego nie wchodzili małżonkOWie,

l,

I
~"

•

t

�631
630

18. Prof. dr Adam Wan k e.
19. Dr Tadeusz W rób l e w s k i.
Zastępcy członków:
Mgr. Piotr K a l e c i a k.
Dr Zofia S t a s z c z a k ó w n a.
Mgr Maria Liii S z wen g rub.
Członkowie Komisji Rewizyjnej:
Mgr Stanisław B a d o ń.
Prof. dr Wojciech H e j n o s Z.
Prof. dr Franciszek
Wok r oj.

.
. listy dodatkowymi
następującymi
nazwiskami:
dr
głosy o uzupe ł meme
.
k
,.
k'
of J Krzyżanowski
doc. Frankowska,
mgr Błaszczy ,
K Kwasmews l, pr . .
,
.
.
M
Bł
k
.
k'
Judenko
mgr Ciesielski, dr JaSleW1CZ. gr.
aszczy
mgr Ku ler, mgr
,
....
.,
. b
go
.
J d k kandydatur
swoich me przYJęh. W lmlemu meo ecne
l mgr
u en o
f
.
t "d
eszy
. owskiego zabral głos mgr Jankowski, re eru]ąc
resc ep
prof K rzyzan
,
•
f K'
ki
nad~słanej
przez profesora.
Z depeszy wynikało, że pro.
rzyzanows
. . kandydaturę
do Zarządu, jeżeli skład Zarządu ulegme zasadprzYJmle
"
b
ch
ader
. ym zmianom. Treść depeszy została przyjęta przez ze rany
n
mcz
. d
ł"
krytycznie. Wniosek o zamknięcie listy przyjęto Je nog osme. .
. .
Z kolei wyłoniła
się kwestia,
czy nowozgłoszone
nazw~ska nalez)
dopisać do listy przedstawionej
przez komisję matkę, czy tez wystarczy
umieścić je na tablicy znajdującej
się w sali ~~rad:. .
._
Zebrani głosowaniem przyjęli tę drugą mozllwosc J~kO znaczme bar
dziej praktyczną
i dopuszczalną.
Następnie
p~ze.wo?mczący z~propon~wał skład komisji skrutacyjnej:
Judenko, Bazlehchowna,
Pomlanowska,
Jostowa, Glapa, Jankowski,
Świrko.
.
. .
Skład kO!I1isji skrutacyjnej
został przyjęty JednomysIm:.
.
Przewodniczący
zarządził zatem wybory poprzedzone ~l.l.kunastomlnu~
tową przerwą, w czasie której wyborcy otrzymali od komlsJl mandatowej
listy

wyborcze.
.
.
Po oddaniu głosu przez uprawnionych
do głosowama cZłon.kow P~~:
przewodniczący
odroczył obrady do godziny 17-te.j. Czło~k,owle kOm~SJI
skrutacyjnej
pozostali na sali w celu opracowama
wymkow wyborowo
16 września 1961 r. - godz. l7-ta.
. ..
Posiedzenie popołudniowe rozpOCzęło się od sprawozdania
komlsJl skrutacyjnej. Do Zarządu polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego
zostali wybrani

Członkowie:
1. Prof. dr Kazimiera
Zawistowicz-A d a m ska.
2. Prof. dr Włodzimierz A n t o n i e w i Cz.
3. Prof. dr Józef B u r s z t a.
4. Prof. dr Jan C z e k a n o w s k i.
5. Dr Tadeusz D e l i m a t.
6. Prof. dr Józef G a je k.
7. Dr Bolesław G a r y g a.
8. Doc. dr Aleksander Lech G o d l e w s k i.
9. Dr Anna Kowalska-L e w i c k a.
10. Dr Bronisława
J a w o r ska.
11. Dr Longin M a l i Ck i.
12. Prof. dr Bolesław O l s z e w i c z.
13. Doc. dr Anna Kutrzeba-P o j n a r o w a.
14. Dr Kazimierz P i e t k i e w i c Z.
15. Prof. dr Maria Znamierowska-P
r i.i. f f e r o w a.
16. Prof. dr Roman R c i n f u s S.
17. Mgr Maria
S u b o c z o w a.

Zastępcy:
Mgr Stamsław B ł a s z c z y k.
Dr Walerian S o b i s i a k.
Od tej chwili przewodniczył obradom prof. Burszta, jako jeden z członnowowybranego
Zarządu.
Prof. B u r s z t a zreferował
treść i dotychczasowe
wyniki dyskusji
toczącej się na temat profilu towarzystw naukowych. Oddziały PTL zobowiązane są przeprowadzić
na ten temat dyskusję w swoich środowiskach
i w najbliższym czasie zgłosić swoje dezyderaty Zarządowi Gł. jako materiał na konferencję
w PAN. Następnie przedstawiono
Walnemu Zgromadzeniu wnioski zgłoszone przez członków do wybranej
uprzednio komisji
wnioskowej.
Wniosek prof. G a j k a o przekazanie
rękopiśmiennych
tek Kolberga
z archiwum
PTL we Wrocławiu do Poznania po szczegółowych
wyjaśnieniach mgr Majchrzaka,
został jednogłośnie przyjęty. Wniosek Oddziału
poznańskiego
dot. planów wydawniczych
PTL, oraz reorganizacji
komitetów redakcyjnych
przyjęto jednogłośnie
jako zalecenie dla Zarządu.
Wniosek Oddziału Zakopiańskiego dot. starań o ostateczne zlokalizowanie skansenu zakopiańskiego
przyjęto jednogłośnie. Wnioski organizacyjne
Oddziału poznańskiego przyjęto jako zalecenie dla nowego Zarządu. Wniosek Oddziału w Łańcucie, został przyjęty przez aklamację.
Wniosek redakcji "Literatury
Ludowej" o nałeżyty kolportaż wydawnictw
PTL przekazano jako zalecenie Zarządowi. Wniosek mgr Jankowskiego
dot. spraw
organizacyjnych
PTL przekazano
do rozpatrzenia
Zarządowi.
Wniosek
dr Pomianowskiej
o zwiększenie personelu biblioteki PTL we Wrocławiu,
został przyjęty
jednomyślnie.
Informacja
Zw. Sp. Przemysłu
Ludowego
i Artystycznego
CPLiA oraz Muzeum Śląskiego w Bytomiu o utworzeniu
regionalnych
izb twórczych
m. in. izby "Kawuloka"
została podana do
wiadomości obecnym.
Przewodniczący
zebrania prof. Burszta podsumował
wyniki Walnego
Zgromadzenia
i dokonał jego zamknięcia
o godz. 19,45.
ków

Protokołowali:
Dr

Tadeusz

Detimat

Mgr

Maria

Suboczowa

�632
633
B il a n s Polskiego

Towarzystwa

Ludoznaw-

Aktywa

czego we \Yrodawin

na aziefl :31. XII.

1961 r.
Pasywa

T r e B

L.p.

l

2

3

4

Banki

Kasa

1140835.09

- Zarządu Głównego
- Komitetu Kolbergowskiego
- Oddziałów PTL

43.03
26.05
20416.65

20482.73

Rozliczenie

Dłużnicy

wydawnictw-w
toku (PTL)
- Komitetu
Kolbergowskiego

418690.39
385441.76

-

227933.66
36029.20
45017.99

współpracownicy
instytucje
państwowe
odbiorcy wydawnictw
rozrachunki
publicznoprawne

6

Inne rozliczenia

7

Materiały

10

II

3

65.-

309045.85

- Oddziały
własnym

Środki podstawowe
Zarz.
Oddziałów

34685.36
202 722.49

Środki

wyrównawcze

5

Fundusze

w środkach

6

Fundusze

w środkach

727585.72

otrzymane
podstawowych
obrotowych

6234.11
1 ;')00.--

676356,(17
4230767.43

2170548.34

Gl.

Zarządu Głównego
Oddziałów

194407.63

2 364 955.97

104603.20
4508.50

109 llI.70

546543.63
20701.64

567240.27
4000.-

przekazane

Aktywa

I

5677745.50
Stanislaw

Razem

Gajewski

Księgowy

;')677 745.50

paspva
Dr

l.

..L

Oddziały

4

2184H.:t:;

35301.27

do wyjaśnienia

i Inne rozrachunki

~3 577.25
11)83.80
12018.22
608560.10

237 407.85

---'--_._-

Razem

Sumy

współpracownicy
instytucje
pallstw.
odbiorc~' wydawnictw
subskrybenei
O. Kolb,
rozrachunki
publiczno.
prawne

Bumy
zbiorcze

41533.97

w magazynie
własnym
~. innych magazynach

wyrównawcze

2

804132.15

-

Sumy
, jednostkowe

Ć

114994.92

w magazynie
w przerobie

Biblioteki

T r e ~

L.p.

\Vierzyciele

do wyjaśnienia

Gotowe wydawnictwa

Środki

i

91447.944 073.01
69315.08

Sumy

!l

Ć

Sumy
zbiorcze

[

- Zarządu Głównego
- Komitetu Kolbergowskiego
- Oddziałów PTL

5

8

[
Sumy
: jednostkowe

&amp;

;

.,

T. Wróblewski
skarbnik

�63;;
6:~1
SPRA WOZDANIE

~.
C

,--:--1

~

I~

l~

-:--1

~
~

..,.
~
L~

~

-

'f;

-"

,-

-.,.,

.:.&lt; ....:

&gt;&lt;
~ ~

;::

:t:

-

~ ..:
;::

o
&lt;C
er:

Q)

'"

.....,

~~

..-

~
~
~
...,~

~

~
~

.~..:
C

N

-::

;....

N

E

;::

...;

A

...;

'"'
o
....•

p:;

..

YO

N

N

lf.I

2i
;:

'o

Ó
~.

~

....-

""

~

YO

&lt;ll

~.

?::

00

~

.~
:Li

tt-

....
~~,

~
~

l~

o:;

'"!'

._-_ ..

___

----_.'._._----- --'._I

;?

Ć

....•
""

o
....•
....•

'5
t-

&lt;'l

&lt;O

-"_ ..__

I

Ó

....

g

.~

te

~
~

.....•
Co
....•

::::!

C"":.

1.0

t-

o

~.

....•
'"'
Ci

;:
.~

..:

;::

~
;..-,

;:

&lt;l)
;::

....
EJ

..
»

...,
N

~

'Q5'
;::

c

~

N

&gt;=-,
::-:::

o:

...,;:

.~
....,

.:2
;:

.::;:: ,.~
,-.
°2 'N~
.:.&lt; -::

~

rg

..

g

;.
N

'""'
::-:::

:.L.

~

~

;: -::~

h

zacja

nauki,

7. Prace organizacyjne .
z planem
przedstawionym
Dział
Wydawniczy:
zgodnie
polskie Towarzystwo
LudoWydz. I Polskiej Akademii Nauk w 1960 r.
największą
ilość wydanych
znawcze osiągnęło w roku sprawozdawczym
arkuszy, a mianowicie:
wydrukowano
w 1961 r. 177.6 arkuszy wyd., (poślizg) 57 arkuszy wyd.,
oraz I tom O. Kolberga 35 arkuszy wyd. Razem 269.6 ark. wydawniczych.
Jest to osiągnięcie
w dziejach
polskiego
Towarzystwa
Ludoznawczego bez precendensu
i jest wynikiem olbrzymiego wysiłku, zważywszy,
że Towarzystwo
prowadzi
swój dział wydawniczy
samodzielnie,
to jest
1.

specjalnych
instytucji
wydawniczych.
w 1961 r. pozycje to:
II,

oraz

"Dzieła

o

~

"O

LUDOZNAW-

"Lud", tom 46,
"Prace i Materiały Etr;ograficzne"
t. XVII i XVIII cz.
"Atlas Polskich Strojów Ludowych"
zeszyt 26 i 27,
"Biblioteka
Popularna",
tom III,
"Łódzkie Studia Etnograficzne"
tom III,
"Archiwum
Etnograficzne"
Nr 23 i 24,
"Literatura
Ludowa" - kwartalnik
R. V. 1-2, 3 i 4-5
Wszystkie" Oskara Kolberga tom I Pieśni Ludu poLskiego.

Z

lf.I

PRAC POLSKIEGO TOWARZYSTWA
CZEGO ZA ROK 1961

Prace Polskiego
Towarzystwa
Ludoznawczego
dzielą się na następujące działy: 1. Dział Wydawniczy, 2. Dział Naukowo-badawczy,
3. Biblioteka
i Archiwum
Naukowe,
4. Wymiana
wydawnictw
własnych,
5. Dział edycji i reedycji "Dzieł Wszystldch"
Oskara Kolberga, 6. Populary-

bez pomocy
Wydane

'N

~

-- _. -

&lt;ll

~
~

.-

)~

r£

~

~
~ "
~
::'- .:.&lt;~...
s.

._---

....

C

l~

.~

.',L'

er:

'"!'

.~

~
~
&gt;.
~

S

2i

-_.
~

""

...;.;.

~

Z CAŁOKSZTAŁTU

S

~
~

~1

l~

.;;

...

::t

~
~
L':

..

h

;:

~

-&lt;

'F--=

N

-

~
:...

...::

·z

-:;.

..

- -

-

'"'

-::

i;;

~
;;

-

:::-

..,.

"'"

'"

Si

.~
" o-,;:

~

o

j

'00

!:&gt;D
O'

er.
.~ ~

:::

~

Obejmują
one rozprawy,
monografie
i prace etnografów
(samodzielnych i pomocniczych pracowników)
oraz innych specjalistów
interesujących się zagadnieniami
kultury ludowej, a także prace i materiały
amatorów i entuzjastów
folkloru, członków Towarzystwa
(lub nieczłonków),
którzy zgłaszają chęć udziału i wykazują
się znacznymi i wartościowymi
wynikami
badań. Wydawnictwa
polskiego
Towarzystwa
Ludoznawczego
pelnią ważną rolę w ruchu naukowym w zakresie etnografii i są ważnym
etapem osiągnięć starszej i młodszej kadry naukowej etnografów.
Są one
też podstawą
wymiany
dzieł własnych
w zamian za dzieła obce drogą
bezdewizową, pozostają więc w ścisłym związku z bogaceniem Biblioteki
Polskiego Tow. Ludoznawczego, stanowiącej
poważny warsztat pracy w tej
dziedzinie nauk. Produkcja
wydawnicza
Towarzystwa
stwarza
też podstawy dla sprzedaży dzieł naukowych,
z której wpływy zasilają budżet
Towarzystwa
przeznaczony
na dalsze prace naukowo-badawcze.

�W roku sprawozdawczym
Zarząd postanowił
pod wpływem
kontroli NIK zmniejszyć
nkktóre
nakłady, co częściowo zostało
konane.

sugestii
już wy-

Należy podkreślić, że dla zrealizowania
planu edycji i reedycji "Dzieł
Wszystkich"
O. Kolberga Zarząd przeprowadził
uchwałę podjętą poprzednio po szczegółowym
omówieniu przez Komitet Kolbergowski
- na
XXXVI Walnym Zgromadzeniu
PTL w Białymstoku
o powierzeniu
funkcji redaktora
naczelnego prof. dr Józefowi B u r s z c i e. Uchwałę zrealizowano.
Pracami
wydawniczymi
PTL kierowali
redaktorzy
poszczególnych
tytułów i serii wydawniczych
oraz Komitety
Redakcyjne;
w roku sprawozdawczym
wysunął
się na plan
pierwszy
Komitet
Kolbergowski,
o czym będzie mowa w osobnym sprawozdaniu
z działu prac nad edycją i reedycją "Dzieł Wszystkich"
O. Kolberga. Tu tylko podkreślić
należy, że inne Komitety
Redakcyjne
nie miały okazji zebrać się w roku
sprawozdawczym,
realizowano
zaś plany dawno powzięte i zatwierdzone
przez Walne Zgromadzenie
i Zarząd,
a także przedstawione
Wydziała.wi I PAN. To niedociągnięcie
wymagające
naprawy w roku 1962, a wymkaJące
również trudności
typu organizacyjnego
przez jakie Towarzystwo w ciągu 1961 r. przeszło, zostanie wyrównane
w przyszłości. Przebudowano
strukturę
działu wydawniczego,
powołano
Radę Wydawnicza
PTL, do której wchodzą poszczególni
redaktorzy
wszystkich
serii i wy~
dawnictw.
Tu też trzeba dodać, że redaktorzy
naczelni pełnili swoje funkcje
honorowo w ramach pracy społecznej, tylko dział Kolbergowski
stanowić
będzie wyjątek.
Redaktorzy
przygotowujący
poszczególne
prace lub tomy zawierające
prace
zbiorowe
do druku
otrzymują
wynagrodzenie
na podstawie
umowy o wykonanie
pracy zleconej, zgodnie z obowiązującymi w tej dziedzinie
przepisami
i ustanowionymi
stawkami
honorariów.
2. D z i a ł N a u k o w o - b a d a w c z y: Analogicznie
jak w latach
poprzednich
Towarzystwo
nie dysponuje
żadnymi naukowymi
etatami dla prowadzenia
stałych
prac badawczych,
naukowych
lub badań
terenowych.
W programie
działania PTL jest on realizowany
w ramach:
a) organizowania
badań terenowych
jako przygotowanie
niektórych
konferencji
lub sesji naukowych
regionalnych,
b) jako przygotowanie
dla opracowania
konkretnych
monografii
lub
prac mających
wejść w planach
wydawniczych
PTL do jednego
z tytułów
wydawniczych
(chodzi tu najczęściej
o badania
nad
strojem
ludowym,
lub współczesnym
stanem
kultury
ludowej,
czy adaptację
ludności na obszarze Ziem Odzyskanych),

637
c) jako konsultowanie
i dyskutowanie
(kwestionariusze
do badań),
d) jako inspirowanie
podjęcia tematyki

problematyki
nowej

etnograficznej,

na sesjach

itp.

W roku 1961 ograniczono
się do prac badawczych
związanych
z konferencją
podlaską
(15. IX. 1961 r.) w Białymstoku.
Przedmiotem
badań
były zagadnienia
gospodarki
oraz osadnictwa
a także folkloru tego obszaru. Wyniki tych badań wejdą do tomu "Prac i Materiałów
Etnograficznych", "Literatury
Ludowej"
- wyszła też już monografia
poświęcona
kurpiowskim
strojom ludowym. Należy podkreślić,
że PTL przez swoje
konferencje
i zebrania
naukowe
organizowane
przez Zarząd
Główny
i poszczególne
Oddziały
Towarzystwa
inspiruje
szereg prac, dyskutuje
i omawia problemy
związane
z współszesnymi
badaniami.
Tematyka
objęła w roku sprawozdawczym
problemy
dynamiki
rozwoju
kultury
ludowej
i kultur
społeczeństw
pierwotnych
w czasach współczesnych.
Towarzystwo
pozostaje
w żywych kontaktach
naukowych
z ośrodkami
badań przez wydanie kwestionariuszy
badawczych
(oraz prac na marginesie badań) we Wrocławiu, Poznaniu, Łodzi, Toruniu, Krakowie
i Warszawie. Interesuje
się również sprawą wydania Polskiego Atlasu Etnograficznego,
który
realizuje
Instytut
Historii
Kultury
Materialnej
PAN
(i w drobnym
zakresie)
pomaga
w realizowaniu.
W ciągu
1961 r.
Towarzystwo
zgłosiło chęć partycypowania
w wydatkach
na druk zeszytów PAE, inicjatywa
bowiem wydania
tego pomnikowego
dzieła wyszła jeszcze w 1945 r. z Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego.
W dziale
tym prowadzi się w dalszym ciągu prace nad bibliografowaniem.
Rezultaty są ogłaszane w wydawnictwach
PTL, jak np. w 46 tomie "Ludu"
ukazała się bibliografia
B. G a w i n a za okres 1956-58 r. Dalsze prace
w toku. Nie zdołano zrealizować
planowanego
tomu indeksu "Gryfu".
3. B i b l i o t e k a: W roku sprawozdawczym
przybyło do Biblioteki
PTL 1077 vol. z wymiany, zakupu i darów. Książki i czasopisma zostały
wpisane do księgi akcesyjnej
pod 823 pozycjami. Wszystkie zostały opracowane tj. wpisane do księgi inwentarzowej
dzieł zwartych
i czasopism,
skatalogowane
i włączone do katalogu działowego i alfabetycznego.
Przygotowano
także kartki
do katalogu
rzeczowego.
Czasopisma
otrzymały
opisy i zostałe włączone do działów. W roku 1961 najważniejszą
rozpoczętą akcją było przepisanie
księgi inwentarzowej
dzieł zwartych
oraz
meliorowanie
katalogu
alfabetycznego.
Wpisano następujące
działy: relignioznawstwo,
Słowianie
Wschodni,
Małorusini,
ZSRR, Słowianie
Południowi;
Słowianie
Zachodni,
Afr~'ka (ogólna), Egipt, Chamici-Berberowie, Sudan, Środkowa,
Bantu. Pigmeje.
Buszmeni.
Ameryka
Środkowa, Anglosaska,
Indiańska,
Łacińska.
Południowa.
Eskimosi.
Europa:
Skandynawia,
Holandia, Belgia, Irlandia.
Anglia. Rumunia.
Węgry. Wło-

�639
chy, Bałkany,
Azja, (ogólna) Koreańczycy,
Japończycy,
Azja Wschodnia,
Semici, Judaika,
Kaukaz,
Paleoazjaci,
Wykorzystanie
biblioteki było następujące:

Azja Przednia,
Australia.

Na rewersy wypożyczyło
161 osób (przeważnie
samodzielni
pracownicy naukowi) 277 vol. W zasadzie Biblioteka
PTL książek nie w~'pożycza. W czytelni PTL korzystało
w ciągu roku 2031 osób. W ciągu
roku 1961 wyszło z druku
opracowanie
"Wykazu
nabytków
Biblioteki
Polskiego
Towarzystwa
Ludoznawczego"
za okres
1956-1959"
w ramach Archiwum
Etnograficznego
Nr 23. W ten sposób PTL opublikowało wszystkie nabyte (drogą wymiany i inną) publikacje od 1945-1959 r.
W opracowaniu
jest wykaz za 1960 i 1961 rok.
Archiwum
Naukowe
Towarzystwa
obejmuje
ponad 1300 pozycji archiwalnych
różnej wartości
naukowej.
W roku 1961 miał być opublikowany wykaz-katalog
zawartości
Archiwum.
W tym celu Zarząd powołał z dniem 1. L 1961 r. osobnego archiwistę,
niestety
nie wywiązał
się on z zadania, ani też nie posunął sprawy uporządkowania
Archiwum
w należyty sposób.
4. W Y m i a n a w y d a w n i c t w w ł a s n y c h. W I kwartale
1961 r.
wysłano
na wymianę
45 tom "Ludu"
do 322 instytucji
naukowych,
w tym do 296 instytucji
zagranicznych.
Towarzystwo
otrzymało
w zamian 523 vol. periodyków
oraz 149 dzieł zwartych,
które weszły do
Biblioteki
PTL. Wysłano również na wymianę
niektóre
zeszyty "Atlasu
Polskich Strojów Ludowych"
i "Literaturę
Ludową".
5. D z i a ł

edy cj i i

l' C

e d y c j i D z i e!

Ws zy s t k ich

Oskara.

Ko!berga

1) W roku 1961 ukończono przepisywanie
rękopiśmiennych
materiałów zawartych
w 64 tekach Oskara Kolberga.
Przeciętnie
zatrudnionych
przy rozpisywaniu
było 16 osób. Przepracowały
one 8115 godzin, (507 godzin na jedną osobę w stosunku rocznym). Przepisano
6955 kart rękopisu
na 39850 arkuszach-formularzach
wg poszczególnych
zagadnień
pod kierunkiem pr::Jf. dr. G aj k a.
Cały materiał
podzielony
jest na rękopisy
a charakterze
słownvm
i słowno-muzycznym.
Stosunek tekstów muzycznych
z melodiami do ~ozostałych tekstów
czysto słownych wyraża się liczbą 43%•
3) Prace wydawnicze.
Po podjęciu decyzji o wydaniu
fotoofsetowym
tomów drukowanych
- stan prac wydawniczych
przt:?dstawia się następujące: Wyszedł z druku tom I Pieśni ludu polskiego
pod red .. JÓzefa
Gajka.
l\'a ukończeniu
w wydawnictwie
Polskie
Wydawnictwo
Muzyczne
tom II "Sandomierskie".
W druku znajdują
się: "Lubelskie",
"Krakowskie".
Redakcyjnie
przygotowany jest I-szy tom korespondencji
O. Kolberga.

3) Po podjętej uchwale Walnego Zgromadzenia
PTL w Białymstoku,
funkcje
redaktora
naczelnego
Dziel
Wszystkich
Oskara
Ko!berga
przejął prof. dr Józef Burszta w Poznaniu.
Przekazanie
całej dokumentacji
nastąpiło w dniu 30. IX. 1961 r. We Wrocławiu pozostawiono
resztę prac
związanych
z pracownią
kolbergowgką,
księgowość
oraz kartotekę
subskrybentów.
Tu też zostanie
przeprowadzony
kolportaż.
6. P o P u I a l' y Z a c j a n a u k i. Zgodnie z celami Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego
wymienionymi
w Statucie
PTL, Towarzystwo
prowadzi akcję popularyzacji
nauki, której podstawą są badania naukowe
i opublikowane
prace etnograficzne.
Formy prowadzenia
popularyzacji
są w poszczególnych
Oddziałach
PTL różne. Można je podzielić na następujące
grupy:
a) wygłaszanie
odczytów (przeważnie
raz w miesiącu na zebraniach
Oddziałów),
oraz na zaproszenie
Domów
Kultury,
organizacji
wiejskich,
młodzieżowych,
robotniczych,
ZHP.
b) organizowanie
zbieractwa
(konkursy,
ankiety,
nagrody),
celem
tego rodzaju pracy jest gromadzenie
archiwum
naukowego,
jako
odbicie współczesnego
stanu wiedzy ludowej
i folkloru
a także
kultury
materialnej
i społecznej.
c) pokazy filmów etnograficznych,
zwłaszcza dotyczących ludów egzotycznych.
d) zbieranie
eksponatów
etnograficznych
i współpraca
z muzeami
etnograficznymi.
e) współpraca
z twórcami
ludowymi,
(plastyka,
literatura
ludowa),
f) konsultacje
z nauczycielstwem
w związku z problemem
"etnografia w programach
nauczania".
g) współpraca
z kołami etnograficznymi
studentów.
h) poradnictwo
w zakresie
pracy świetlicowej,
zespołów artystycznych itp.
i) organizowanie
audycji etnograficznych
i udział w prasie.
Te różne formy popułaryzacji
są stosowane w różnym stopniu przez
Oddziały PTL Zarząd Główny bowiem, ogranicza
się w swej działalności do organizowania
regionalnych
konferencji
naukowych
(Konferencja Podlaska w Białymstoku)
oraz do publikowania
materiałów
z konferencji w postaci odbitek z prac w poszczególnych
tytułach
wydawl~iczych PTL. Oddziały, których jest 19 stosują w swoim programi~
działania różne formy
popularyzacji.
Najlepiej
praca
ta jest postawiona
w Oddziałach:
łódzkim
oraz toruńskim.
Wprowadziły
one taką forme
organizacyjną
- jaką są koła terenowe.
(Łódź - w Tomaszowie
Mazowieckim,
Toruń
w Kcyni,
Olsztyn
w Nowym
Miejcie
Lubawskim).
W Oddziałach
tych istnieje znaczna współpraca
z Domami Kultury,
odpowiednimi
władzami WRN i l\1RN, a także z Wladzami Szkolnymi. Od-

�640
3)

8-9. IX. 61 r. Prezydium
Zarządu
Gl. we Wrocławiu
1:. IX. 61 r. Plenum
Zarządu
Głównego w Białymst~ku
5) b-I6. IX. 61 r XXXVI W l
Z
.
.
_
.
a ne
gromadzenie
w Białymstoku
6)
2;:&gt;. IX. 61 r. Plenum
nowowybranego
Zarządu Gł we Wł"
P
d'
.
roc aWlU
7) 25 X 61
..
r.
rezY!Um
Zarządu
Głównego w Warszawie
'
8) 12. XI. 61 r. Prezydium
Zarządu
Gł w W
.
.
.
arszaWle
9)
30. XI. 61 r. Plenum Zarządu
Głównego we Wrocł~wiu.
10)
12. XII. 61 r. Prezydium
Zarządu
Głównego we Wrocławiu.

dział w Warszawie obok odczytów z zakresu etnografii
o tematyce egzotycznej
(Etnograficzny
aspekt
sytuacji
Konga
Zagadnienia
etnograficzne
Afryki)
nawiązał
współpracę
z etnograficznym
kołem studentów
Uniwersytetu
Warszawskiego,
Oddział
ten współpracuje
z innymi
instytucjami
naukowymi
w zakresie
opracowywania
filmów
etnograficznych. Oddział
w Krakowie
obok problematyki
regionalnej,
krajowej,
wykazał w okresie sprawozdawczym
szczególne zainteresowanie
kulturą
ludową Węgier, Bałkanów,
Jugosławii.
Oprócz tego interesuje
się etnograficznymi
badaniami
nad społeczeństwami
pierwotnymi.
(T. Marszewski - "Górale Assamu w zetknięciu
z cywilizacją
współczesną
na podstawie
wcasnych
badań w roku 1960). Oddział
we Wrocławiu
przeprowadził
odczyty
popularne
na
temat
życia
mieszkańców
Polinezji,
doc. dr A. L. Godlewski na podstawie własnych badań na wyspie Tahiti.
Oddział w Poznaniu
obok programu
odczytów popularnych
współpracuje
z WDK i Wydziałem Kultury
MRN m. in. w zakresie założenia etnograficznego muzeum
w Poznaniu.
Oddział w Lublinie
żywo współpracuje
z Muzeum Lubelskim,
analogicznie
jak Oddział w Opolu, Olsztynie i Zakopanem.
Oddział łódzki w ramach
współpracy
z twórcami
ludowymi
udzielił nagrody Czesławowi Szmeli za osiągnięcia w dziedzinie ceramiki.
Oddział
w Toruniu
zorganizował
konkurs
etnograficzny
dla młodzieży
na zbieractwo
i udzielił nagrody w postaci kompletu
wydawnictw
PTL.
Oceniając wyniki pracy nad popularyzacją
nauki w szczególności
etnografii należy zaznaczyć,
że rok sprawozdawczy
nie sprzyjał
zbytnio
rozwojowi
tej formy pracy. Natomiast
Zarząd Główny nawiązał
korespondencję
z niektórymi
ambasadami
w Warszawie
w celu uzyskania
od
nich popularnych
filmów etnograficznych,
które były lub będą wyświetlane w różnych ośrodkach PTL. Należy zaznaczyć, że placówki do których
zwrócił
się Zarząd
potraktowały
prośbę
bardzo
życzliwie
i nadesłały
przeważnie
kolorowe filmy ilustrujące
życie krajowców
w Afryce, Południowej Ameryce, Nowej Gwinei, na Alasce.
Nie zdołano - mimo, że Zarząd planował - zwołać osobnej konferencji
prezesów
i sekretarzy
Zarządów
Oddziałów
PTL w celu gruntownego
przedyskutowania
problemu
popularyzacji.
Stanęły
temu
na
przeszkodzie
rozmaite
nieprzewidziane
trudności
w związku
z kontrolami i pracami reorganizacyjnymi
w łonie samego Towarzystwa.

4)

Główna
l)

18.
2) 17.
:3) 12.
4) 14.

III.
VI.
IX.
IX.

Komisja
61
61
61
61

W okresie
nadrzędnych:

r.
r.
r.
r.

Rewizyjna:

we Wrocławiu.
we Wrocławiu
we Wrocławi~
w Białymstok~.

sprawozdawczym

odbyły

SI'C
. następujące

kontrole

władz

1) 12. II . .,- 18. III.
61 r. kontrola
inspektorów
NIK
2) 30. X. 61 r. kontrola
na podstawie zarządzenia
pr~kuratol-a
m. Warsz awy A . P·10t rowskiego,
3) II. XII. - 21. XII. 61 r. kontrola U
d
we Wrocławiu.
rzę u Spraw Wewnętrznych
.:\TRN

W związku z :,yże~ wymienionymi
kontrołami
_ stwierdzić
należ\",
że tok prac organizacYJnych
i innych został znacznie wstrząśnięty.
.
'.
N~wy Zarząd wybrany na XXXVI Walnym Zgromadzeniu
w BialvmddOkU l ukonstytuowany
w dniu 25 września 1961 r. rozpoczął swoie p;ace
o problemu
nac 'e1nego
. l'
.
•
,Ja.nr'1
Jest realizowanie
statutowych
cel"'w Towal'zy'stwa.
W związku
z po"
b
c'
wyzszym
wy rano następujące
osoby do
P rezy d·11.i.m:
.
.:

&lt;

Prezes - prof. dr Jan C z e k a n o w s k i
Viceprezesi - prof. dr WI. A n t a n i e w c z
doc. dr A. L. G o d l e w s ki'
prof. dr !\T. Znamierowska_p
r li f f e r o w a,

i

Sekretarz
Generalny
- dr Bolesław G a r y g a,
Zastępca - mgr. Maria S u b o c z o w a
~karbnik .- prof. dr Adam Wan k e. '
Zastępca - dr Tadeusz W rób l e w s k i.

7. P r a c e o r g a n i z a c y j n e. W okresie sprawozdawczym
odbyły
się następujące
zebrania
Zarządu
i Komisji Rewizyjnej.
Należy zaznaczyć, że skład personalny
Zarządu
Głównego był inny do XXXVI Walnego Zgromadzenia
PTL w Białymstoku
tj. do dnia 1. XI. 1961 r.

Oprócz Prezydium
powołano Radę Wydawniczą
PTL w skład której
~\:Cho~zą redaktorzy
P,oszczególnych
serii i tytułów
wydawniczych,
prze\odmczący prof. dr Jozcf Gajek, prof. dr Roman Reinfuss
doc dr Anna
K utrzeba-Pojnarowa
XXXVI W l
Z
.
,.
K
"
.
a ne
gromadzeme
zatwierdziło
również
omlSJę Statutową
oraz Regulaminową.
W roku sprawozdawczym
dzia-

Z e b r a n i a Z a r z ą d u:
l) 25-26. III. 61 Plenum Zarządu Głównego we Wrocławiu.
2) 7-8. VIII. 1961 r. Plenum Zarządu Głównego we Wrocławiu.

'lI -

•••

.. LUd",

t. XLVII

�642
lała równie'; Komisja
Inwentaryzacyjna
\V
skł8dzie:
mgr J. :Yrajchrzak,
Anna Wirpsza, Danuta Tyszkowska,
Cecylia Strzelczyk;
Władysław
Kręcichwost. Została również powołana Komisja Biblioteczno
Archiwalna.
Towarzystwo
posiada
swoją centralę
we Wrocławiu
przy ul. Nankera 4. Towarzystwo
posiada
804 członków
wpisanych
do specjalnej
księgi (po skreśleniu
członków zmarłych
i niepłacących
składek). Posiadają oni legitymację
Towarzystwa
i działają w ramach organizacyjnych
Oddziałów PTL.
Porównując
niniejsze sprawozdanie
z planem przedstawionym
na początku 1961 r. należy stwierdzić,
że zasadniczo plan został zrealizowan:-'
w znacznym
stopniu
(wydawniczy
naukowo-badawczy).
Największym
osiągnięciem
Towarzystwa
jest wydanie 269,6 arkuszy wydawniczych.
Do
osiągnięć
natury
organizacyjnej
należy ogromny
zryw nowowybraaego
Zarządu Głównego PTL w zakresie organizacji
prac Towarzystwa,
zgodnie z założeniami
Statutu
PTL.
O. G.

JAN

ż

ó

R

N

E

KUBARY

A CONTRlBUTlON

TO THE

STUDY

(on the Pacific

OF THE

ANCHORITE

ISLANDS

Ocean)

Summary
On the basis of explorations
which the &lt;,.uthor carried out in the
Archipelago
of the Carolini Islands in 1871-1875 he has presented
the
life of the inhabitants
of above islands
which
were discovered
by
Bougainville
in 1768.
Jan Kubary begins his work with a characteristic
of the flora and
fauna of the isands and then proce des with an anthropological
examination
of the inhabitants
who, he believers, are of lVIelanesian race. According
to him their anatomical
build is mucl', inferior than in the South Polinesians, both as to the development.
of their limbs and the general
dimentions.
After
a thorough
description
of the anthropolocical
features
the
author
quotes
the characteristic
customs
of the population,
Le. the
numerical system and the vocabulary
of the inhabitants
of the Anchorite
and Samoa Islands.
That part of Kubary's
work with the annexed
paradigms of the grammatical
forms of the natives has very great value
even now. The author gives further a fairly detailed survey of the social
organization
on the islands;
he speaks of architecture.
arms, forms of
religious life and of social culture problems.
A great deal of his attention
is devoted to the question of youth education (initiation, taboo, good care
of the hair). To the problems of material culture belong also the descnptions of the Agomesian boats.
A detailed survey of all sorts of tooh; and
arms, as well as of methods to make clothing and prepare food, comes
at the end.
This ethnographic
work (unpublished
up to now) is a valuable
contribution
to the study of the Pacific Ocean primitive
tribes and of
their culture.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6277" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6257">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2ca9455b9487ba0a6487963625dc1c31.pdf</src>
        <authentication>263f56f5112366d23340475ef0ee2937</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74741">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:220</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74742">
                <text>1962</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74743">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:193</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74744">
                <text>Różne / LUD 1961 t.47</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74745">
                <text>LUD 1961 t.47, s.643-705</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74746">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74747">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74748">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74749">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74750">
                <text>642
lała równie'; Komisja
Inwentaryzacyjna
\V
skł8dzie:
mgr J. :Yrajchrzak,
Anna Wirpsza, Danuta Tyszkowska,
Cecylia Strzelczyk;
Władysław
Kręcichwost. Została również powołana Komisja Biblioteczno
Archiwalna.
Towarzystwo
posiada
swoją centralę
we Wrocławiu
przy ul. Nankera 4. Towarzystwo
posiada
804 członków
wpisanych
do specjalnej
księgi (po skreśleniu
członków zmarłych
i niepłacących
składek). Posiadają oni legitymację
Towarzystwa
i działają w ramach organizacyjnych
Oddziałów PTL.
Porównując
niniejsze sprawozdanie
z planem przedstawionym
na początku 1961 r. należy stwierdzić,
że zasadniczo plan został zrealizowan:-'
w znacznym
stopniu
(wydawniczy
naukowo-badawczy).
Największym
osiągnięciem
Towarzystwa
jest wydanie 269,6 arkuszy wydawniczych.
Do
osiągnięć
natury
organizacyjnej
należy ogromny
zryw nowowybraaego
Zarządu Głównego PTL w zakresie organizacji
prac Towarzystwa,
zgodnie z założeniami
Statutu
PTL.
O. G.

JAN

ż

ó

R

N

E

KUBARY

A CONTRlBUTlON

TO THE

STUDY

(on the Pacific

OF THE

ANCHORITE

ISLANDS

Ocean)

Summary
On the basis of explorations
which the &lt;,.uthor carried out in the
Archipelago
of the Carolini Islands in 1871-1875 he has presented
the
life of the inhabitants
of above islands
which
were discovered
by
Bougainville
in 1768.
Jan Kubary begins his work with a characteristic
of the flora and
fauna of the isands and then proce des with an anthropological
examination
of the inhabitants
who, he believers, are of lVIelanesian race. According
to him their anatomical
build is mucl', inferior than in the South Polinesians, both as to the development.
of their limbs and the general
dimentions.
After
a thorough
description
of the anthropolocical
features
the
author
quotes
the characteristic
customs
of the population,
Le. the
numerical system and the vocabulary
of the inhabitants
of the Anchorite
and Samoa Islands.
That part of Kubary's
work with the annexed
paradigms of the grammatical
forms of the natives has very great value
even now. The author gives further a fairly detailed survey of the social
organization
on the islands;
he speaks of architecture.
arms, forms of
religious life and of social culture problems.
A great deal of his attention
is devoted to the question of youth education (initiation, taboo, good care
of the hair). To the problems of material culture belong also the descnptions of the Agomesian boats.
A detailed survey of all sorts of tooh; and
arms, as well as of methods to make clothing and prepare food, comes
at the end.
This ethnographic
work (unpublished
up to now) is a valuable
contribution
to the study of the Pacific Ocean primitive
tribes and of
their culture.

�644

645

RYSZARD

GANSINIEC

LA TONSURE

DANS

LA CIVILISATION

:\1EDITERRA:\EENNE

Resume
Dcpuis l'etude magistrale
de :\1. Wilckcn sur l'Offrande
des cheveux,
nous ne possedons pas de recherches
comprehensives
sur la coupe des
cheveux rituelle. M. Wilcken en ethnographe
traita en premier lieu les
usances des peuplcs primitifs et n'evoqua les coutumes des peup!es anciens
que pour prouver ses propres vues. II y a done une lacune evidente dans
l'histoire
de la civilisation
des peuples anciens que nous essayons de
combIer. Nous preciserons
non seulement les rites et les usages se rapportant a la coupe des cheveux, mais nous mettrons aussi en vue leur
origine et leur fonction, nous determinerons
les motifs ou les emprunts
qui conduisirent
a la genese et a leur maintien durant des sil~cles. Pour
eette raison nous preferons
une exposition
historique
a une synthese
systematique.
D'apres ce plan l':Egypte et les peuples de l'Asie Mineure
forment un groupe politique et ethnographique
uni comme representants
de la civilisation orientale. L'Hellade et Rome constituent
l'autre groupe
qui donnait naissance a la civilisation
occidentale:
nous presenterons
ce
groupe d'une importance
exceptionnelle
pour la connaissance
plus approfondie de l'Occident comme seconde partie de notre etude dans l'annee
suivante de cette Revue.
En Egypte nous rencontrons
la coupe complete de la chevelure et de
la barbe depuis Ie commencement
de l'epoque historique, surtout a la cour
royale: obligatoire
pour les fonctionnaires
et employees royaux elle se
diffuse parmi les differentes
classes de la societe, penetrant
peu a peu
jusqu'a la bourgeoisie. C'etait alors sans doute une innovation relativement
recente: la preuve evidente en est la perruque
obligatoire
et la barbe
postiche des dignitaires
dans des actes officiels et publics. Nous sommes
enclins de voir dans cette innovation un reviremcnt
de la mentalite, une
manifestation
d'un esprit militaire,
discipline,
meme belliqueux.
Cette
explication
n'est pas conforme a la vue COUl'ante qui impute cette innovation a la prevalence
des raisons d'hygiene; nous ne nions pas que ces
raisons plus tard suffisaient amplement pour maintenir cette pratique qui,
du reste, jamais ne fut universelle, puisque les classes inferieures,
p. ex.
les pecheurs et la patres, resterent
fideles au costume des ancetres avec
leur chevelure
et leur barbe. Pour la classe des pretres
et en general
pour Ie persc11l1lo:lde service de temple, la tonsure devint au CaUl'S des
temps un signe distinctif de leur profession, parce qu'ils ]'etendaient,
pour
des raisons de purete absolue et ideale, non seulement aux sourcils, mais
a tous les cheV2UX du corps qu'ils rasaient soigneusement. - En outre,

on pratiquait
en Egypte la coupe des cheveux en signe de deuil, et l'offrande votive de la chevelure lors du recouvrement
de la sante apres une
maladie perilleuse.
II est probable
que plus tard, s'accommodant
a la
pratique
asiatique, les Egyptiens marquaient
les condamnes
aux travaux
forces dans les mines, par la tonsure de la mi-tete.
En Mesopotamie
nous trouvons chez les Sumeriens
des pratiques
tres
analogues aux egyptiennes,
et ce qui est plus, nous en constatons
l'isochronie complete. Aussi a-t-on des longtemps soup&lt;;onne l'origine commune
peremptoirement
de quel centre cette coutume rayonnait. Tout de meme, il
de cette pratique, mais jusqu'a ce jour il nous est impossible d'affirmer
est de beauccup plus vraisemblable
que l'Egypte ait emprunte
cet usage
des Sumeriens que l contraire, a moins qu'on n'admette - comme propose
:VI. Hommel - un troisieme peuple a l'ouest de l' Arabie qui serait Ie vrai
createur de ces pratiques et dont les autres aient imite les coutumes. Les
Sumeriens ont done la tete et la face rasees, mais pour des ceremonies
officielles ils se servent de perruques
et de barbes postiches. Meme les
dieux s'accomodent
a ce ceremoniel
de la co Ul' royale. Mais jamais la
tonsure
ne devint aussi universelle
et populaire
qu'en Egypte et se
maintenait
durant les ages principalement
comme toilette exclusive, et par
la privilegiee,
des souverains
de Babylon.
Cette tradition
dynastique
survecut a tous les changements politiques et cataclysmes jusqu'a l'epoque
perse. - A cote de cette toilette de cour avec ses perruques
et barbes
postiches existaient
des usages populaires,
surtout la tonsure de deui!.
plus tard encore, apres l'evenement
des Assyriens semitiques,
les Babyloniens adopterent
deux formes de tonsure rituelle: l'offrande
votive des
cheveux et l'arrachement
de la chevelure et de la barbe en signe d'infamie
aux vaincus et aux prisonniers de guerre. Cet affront aux malheureux
est
d'une importance
exceptionnelle,
car en definitive
cette coutume
assyrienne crea la tonsure traditionnelle
des esclaves.
Quant aux Hittites,
les sculptures
et peintures
demontrent
l'cxistence
d'une tonsure de mi-tete chez leurs auxiliaires.
Sur les Israelites
nous sommes beaucoup miex informes que sur les
autres Semites grace aux nombreux ecrits d'un temps relativement
vieux:
la circonstance
qui rallie ce peuple comme precurseur
du christianisme
a la theologie d'aujoud'hui,
a plut6t complique l'interpretation
du rituel
q u·eclairci. Les Israelites ont la tonsure de deui! commune avec les autres
Semites, evidemment
com me survivance du primaire arrachement
des chevellX. Aussi Ie nazi rat n'est pas etranger
aux autres. Par contre, Ie costume des pretres et des levites est l'exacte imitation de la tenue des
prctres egyptiens.
Les Arabes possedent des tonsures beaucoup plus variees. Avant tout
:'?US rencontrons
une coiffure nationalc qui, au dire des Anciens, rappelait
Olen !a thesCis hellenique, c. a d. la coupe des frisons au-dessus du front,

�H47

6-W
coupe commune sans doute aussi a d'autres peuplades semitiques. II nous
cst impossible de decider, si cette tonsure est la survivance rudimentaire
d'une coupe de chevelure plus extensive au meme complete (il y en avait
parmi les Arabes, p. ex. les Wahabites qui rasaient la tete entiere) au
l'emprunt
d'un autre clan asiatique se parant d'une demi-chevelure.
En
tout cas, cette frisure etait semblable a la coiffure nationale des peuplades
thraces, bien connue grace aux Abantes et aux Phrygiens habitant Ie sol
asiatique. - Ce que nous savons, du reste, des Arabes, se base sur des
mentions des ecrivains mahometans
et semble commun a taus les Semites.
La tonsure de deui! etait pratiquee parto ut, ainsi que la tonsure votive et
meme Ie nazirat: taus ces usages persistaient
avec une tenacite singuliere
jusqu'a nos jours. Toute une serie de tonsures semble etre empruntee de la
culture greco-romaine:
surtout l'aqiqa (tonsure des jeunes gens, plus tar d
des enfants) derivee de la tonsure des ephebes, la coupe de la chevelure
des esclaves et des prisonniers de guerre avec Ie rite de la manumission,
cnfin la coupe (l'arrachement)
des cheveux en signe d'infamie pour les
adulteres.
JAN
THE

CZEKANOWSIG
PODHALE

REGION

FROM THE
OF VIEW

ANTHROPOLOGICAL

POINT

Summary
The analysis of anthropological
conditions of the Podhale Region in
perspective of the anthropological
structure of the population dwelling in
the southern limitrophe zone of the Vistula Basin leads to the following
conclusions:
On the foothills of the Central Carpathian Mts, just as on the foothills
of the Sudets Mts, an archaic zone has survived consisting of an absolute
:najority of Lapponial element dwelling between the great route of Subcarpathian
loess formations,
connecting the Ukrainian
Steppe with the
inside of Western Europe, in the north and with the wooded Carpathian
slopes below the track
of the meadows
and pasture-grounds
called
poloniny and hale. Using that track the Wallachian shepherds moved from
the interior of the Balkan peninsula, almost up to the Danubian slopes
of the Western Carpathian
Mts.
The archaic zone of an overhelming
majority of Lapponial element
is most probably
a relic ol a formation
testified by the epipaleolithic
discovery from Ofnet in Bavaria.
The inhabitants
of the above mentioned
track
of meadows
and
pasture- grounds have some influence marks of the shepherd Wallachian

population with a considerable touch of Armenian element, comparatively
well preserved in the anthropologic
relics of the East Carpathian
population viz, in the Guzuls which became Slavianized not long ago.
The inhabitants
of Podhale,
although
they udoubted!y
belonged
previously to the anthropologic
shepherd group, prove to be much more
alike the population of the Sandecka Valley.
It proves that the main mass of the population
which settled in
Podhale came from that very direction. This is also in concordance with
the general topographic
configuration.
The population from the foothills
and especially from the Sandecka Valley moved in the mountains along
the valley of the Dunajec River. The more typical mountaineers
(Górale),
both Polish and Russian, in the Carpathian
zone of the Żywiec, Grzybów
and Gorlica Districts have still a marked resemblance to the WalIachians
from the Province of MoraVIa.
The Podhale Region, together with the neighbouring foothills, deserves
a thorough investigation
on a community scale, or still better a parish
scale, because the parishes are the genuine isolation centres of the village
population,
as it has been proved by Krystyna Modrzewska.
A district
scale is too general and effaces the local particularities.
It should be emphasized that the investigations
of Julian Talko-Hryncewicz didn't sufficiently
elucidate the anthropological
conditions of the
Podhale Region and its neighbouring foothills. They give erroneous results
because Talko-Hryncewicz
as an "experienced
anthropologist"
used to
chose "typical" samples, whereas correct results can be obtained only at
random, if one cannot embrace
the whole material
investigated.
His
results proved to be worse when he has dealt with the Gorais, looking
for the Dalmathian
type. As to his investigations
on the inhabitants
of
the foothills, the results are better, because there he didn't much care
about choosing his observation
material.
His other investigations
revealed that he had a special predilection
in choosing beautiful women.
This caused enormous divergencies between the anthropological
picture
of men and woman, like, for instance, in his investigations
in Lithuania.
.rOZEF GAJEK
A STUDY

ON THE

ETHNOGRAPHIC
DIVISION
INTO REGIONS.

OF POLAND

Conclusion
The present
cartograms
leads

attempt
to sum
to the following

up the existing
conclusions:

Polish

ethnographic

�1. Poland is distinctly
differentiated
from the point of view of folk
inventory composition into a number of spatial units, their boundaries
being more or less analogous to the:
a) various ranges of Polish dialects elaborated
by K. Nitsch;
b) administrative
and political frontiers of various periods (since the
13th century till 1918);
c) areas of various
tribes and kindreds
(compare
Sto Arnold and
J. Natanson - Leski);
d) sketch cartogram
by J. St. Bystroń in his Introduction
to Polish
Ethnography
(2 nd edition);
e) ranges of archeological
cultures in Poland (the archeological
ranges
and their confines
have been worked
out by J. Czekanowski,
Ethnographical
delimitation
of Poland in the light of history, 40th
report of the Polish Academy of Sciences and Lettres (1935), no 3,
page 64; K. Moszyński,
Causes of folk culture
differentiation,
Lud IV, page 88 B, fig. 3. A. Nasz in relation to Silesia: op. cit.
page 397, map 8);
f) as well as in accordance
with the late colonization
processes
(North Prussian
Masuria, Kurpie) thus analogous to the route or
the primitive mountain and backwoods deserts.
2. The above mentioned
spatial units are of two kinds; one of them
are the result of exterrior
foreign influences and divide Poland into
zones, belts and smaller areas; their characteristic
feature is a certain
spacial overflow beca use the diffusion of some particular
clements for
centuries penetrated
into the ethnical territory of Poland and enfolded
it in a various degree.
3. The second type of the spatial units is limited; here belong cultural
regions, connected with a geographical
environment
which was, true
enough,
changeable
but definite,
cultural
regions
connected
with
a multisecular
historical tradition. Those units, which have been called
in the present
paper regions or cultural
fact complexes,
arc just
analogous to the ranges of dialects, tribe and kindred territories
and
more recent administrative
and political frontiers, such as the Prussian
annexed territory, or the Province of Podlasie, the latter being an area
belonging to the ancient Jadzwingi
tribe with a layer of Masovian
colonization.
4. The zonal differentiation
of Poland because of a difffusion of spatial
influences is compsed of:
a) ranges of western influences parting Poland along the axis passing
from north - east to south - east.
Three belts can be singled out
in that connection
(sec map) the western
one (Silesia, Great
Poland, Pomerania,
Varmia, Western Little Poland and Masovia),
the middle one: (see map) Masovia, Poland, former East Prussia),

b)

c)

d)

e)

f)

the eastern
belt the least influenced
by the west- (part of the
Lublin Voivodeships,
Rzeszów and Kielce VOivodeships);
the second bundle of ranges lies on the north - eastern borderline
with a relic inventory
preserved
by the backwoods
environment
but having also elements connecting that area with White Russia
Lithuania,
Latvia and even with Estonia and Finland;
,
the third borderline is composed of northern ranges of mountaineer
culture
elements,
with an important
contribution
of Wallachian,
Roumanian,
Hungarian,
Ukrainian
and perhaps even more ancient
Thracian elements carried westward
by the Carpathian
shepherds,
the fourth ethnographic
boundary of foreign influences is the range
confluence of phenomena typical for Bohemia, Southern and Centrai
Germany
and Lusatia, the northern
and eastern
confines of the
mentioned
ethnographic
boundary
being in Silesia;
a special problem is the area of Western Territories
which returned to the Polish State after World War II. (Pomerania,
the
Lubuska
Province,
East Prussia
and Lower Silesia) where
the
material culture left by the German population
and found by the
settling population has also a boundary character;
this phenomenon
is located within the limits of the spatial zones in map No. I;
the southern zone is probably also the results of ancient influences
which were coming from the south; above zone comes to light
within the ranges of foot mortars
and perhaps
distaff bodkins
ought also to be ranked among; yet it request, some additional
typologic and ethnographic
investigation.

S. Beside those spatial units the bdore
mentioned ethnographic
regions
come forward
fairly distinctly
the region of Little Poland and
Silesia (both have analogies in the Ukraine, Great Poland, Province
of Sieradz,
West
Pomerania,
with
the
East-Pomeranian
Baltic
substratum
and with the Masovian
Region).
The spatial conditions
between the regions are illustrated
by the maps from 3 do 8; they
t.hrow also light upon their mutual dependency
and relation.s.
6. In the Liitle Poland Region is worth mentioning
the western
part
of the Rzeszów and Kielce territories
as weD as the southern
part
of the Lublin Voivodeship,
thus to the north of the Highland
Lask boundary; that area free of western and north-eastern
influences
lies south - west from the north - eastern boundary and is a territory
which was in the past in the least degree subject to diffusion and
migration processes. On the after hand, we find here Ukrainian
and
Liltle Poland's cultural equations.
i. In a number
of maps appear analogies
between the north-western
zone (Pomerania,
Kashubia)
and Little Poland, especially
its eastern
part. Similar equation can be perceived between the Podlasic Provinc0

�I

'&gt;

and the Beskid Mts (especially the Zywiec Chain).
It leads to the
presumption
that the Masovia Province
such as we know it today
has a character of a delimiting area, thus of an area which is younger
in the cultural
sence.
8. Finally it ought to be emphasized
that the watersheds
of the Bzura,
Ner and Pilica Warta Rivers, thus the areas of the Sieradz and
Łęczyca Districts
were the gateway
for the influence
of numerous
phenomena coming from the west which is registered
in the maps by
means of a wedge tearing the ranges of the old phenomena
existing
in the Sieradz
and Kalisz Districts
as well as in the Kielce and
Radomsko Territories.
Above wedge turns more or less from the line
Matów - Kunelów to the east, in the direction of Sandomierz
and
Zawichost, crosses the Vistula River and runs into the Rzeszów and
Zamość areas.
The results of the said influence on those territories
is a vanishing
of old forms of cultural
phenomena.
Map. 1. Intensity
of western influence.
2. Crossing of the zone of western influence with the north-eastern
boundary.
3. Main boundary
zones and territories
of cultural
complexes.
4. Silesian
cultural
complex.
.J. Territory
of ranges belonging
to the cultural
complex
Great
Poland - Kujawy.
6. Spatial range of the Sieradz cultural
complex.
7. Spatial
range of the Masovia cultural
complex.
8. Ranges of cultural
complexes
Little Ponad Pomerania.
KRYSTYN A HOFMAN -LI ANDZIS
SOME THADITIONAL
CEREAL CULTURES IN THE POLISH VILLAGE
IN THE LAST DECADE OF THE 19th AND AT THE BEGINNING
OF THE 20th CENTURY.
Summary
The present
article
deals with the cultivation
of some relic and
archaic cereals which survived in. the peasant rural economy until very
,&lt;'cenUy; it is based on ethnographic
field investigations
from the whole
tcrritory
of Poland. With that material
the author's
aim was to make
a cartographical-comparative
analysis
and to draw conclusions
on the
dynamics of the Polish folk culture in the domain of some traditional
cereal cultivation.
Out of various relics the article emphasizes
in th.:first place the mixing of wheat and rye (map No I) and the sowing of
some old sorts of rye, among others a kind of rye called krziea (map
No 2). In this connection the author gives an explanation
of the various

O.)

t

meaning of the expression
"krzyć się" (map No 3) and a survey of old
traditional
sorts of rye cultivation
(map No 4), shows the range of old
traditions
regarding
spring rye cultivation
(map No 5), as well as the
range of spring and winter wheat (map No 6).
On base of results obtained
a centre of most traditional
elements,
connected with cereal cultivation
has been marked out (map No 7). As
an attempt
of a cartographic
interpretation
in tracing limitrophe
zones
of cultures not on base of their ranges but on base of their transition
forms (map No 8) a three-zonal
belt has been drawn showing the range
of elements
connected
with the traditional
cultivation
of cereals but
having
a transitional
character.
A relative
chronology
showing
the
vanishing
of cereal traditional
elements
cultivation
on base of their
limitrophe
range analysis is given in map No 9.

.JERZY GROCHOLSKI
lVIETHODS OF DRYING CORN IN POLISH PEASANT
IN THE 19th AND 20th CENTURIES

FARMS

Summary
The present work is an attempt to analyse, in frames of a systematic
differentiation,
the various methods
of drying corn in Polish peasant
farms in the 19th and 20th centuries
taking into consideration
changes
in time and space connected with the disappearing
or spreading
of the
basic forms. Till recently it was impossible to carry out detailed investigations because the materialon
that problem had a very fragmentary
character.
It was not until the results of territorial
research
work in
338 places of the Polish Ethnographic
Atlas staedy network were elaborated in a carthographic
series (according to uniform questionnaires)
that
the author was able to make a cartographically
- comparative
analysis
of the data from the whole territory
of Poland. In order to examine
the collected materials
in a wider scale he made use (for illustration
purposes) also of some publications
by foreign authors dealing with that
problem in other European countries (Austria, Germany, Czecho-Slovakia,
Italy, Slovenia, Sweden, Ukraina,
\Vhite Ruthenia).
The formal and comparative
analysis of the carthographic
materials
worked out leads to the following conclusions:
I. The various methods of drying corn in Polish
be divided into two main cathegories:
a) drying of mown corn ("na garściach"):
b) drying of sheaves.

peasant

farms

can

�b) Function
The latter cathegory
covers three systematic
groups: I Drying of
single sheaves. II Drying of shocks. III Drying by means of different
wooden devices.
Above groups can also be split into subgroups, types and varieties
according to the way of stacking sheaves (e. g. horizontal, vertical stacking)
:'lnd to their quantity. The oldest traditions
which survived in Poland
mention the following basic methods of drying corn:
a)
b)
c)
d)

drying of
drying of
drying of
drying of
drills (see
e) drying by

mo\vn corn.
single sheaves stacked horizontally or vertically.
shocks horizontally crossed or horizontally parallel.
vertically
circular shocks or shocks set vertically
tables III and IV) and
means of various wooden devices (see table V).

in

At the end of the 19 th century the most extended form of drying
corn in the southern, eastern and central provinces of Poland was the
procedure to dry mown corn or set in horizontal shocks and above all
in horizontally crossed; less often was the corn dried in single sheaves.
Vertical shocks were found mainly in north-western
regions, and less
often in the Carpathian foothills, in the Lublin Region and in the Podlasie
Province.
The range where corn was dried by means of various wooden
devices embraced exclusively mountainous
areas.
During the period between the two World Wars and after the Second
War the custom of drying mown corn (especially winter crops), in horizontal shocks and in single sheaves has been given up (see maps No I
and 3); on the other hand, vertical shocks and especially vertically circular
shocks expanded on a mass scale (see maps 5, 6 and 7).
Above expansion of vertically circular shocks and those set vertically
in drills which began at the end of the 19 th century is connected with
the introduction
of the scythe as the basic tool for mowing (instead of
the traditional
sickle), which accelerated the removing of the crops; the
setting in vertical shocks, requesting
less work and securing a quick
drying proved to be more practical than the previous method of setting
the corn horizontally.
The drying of corn by means of various wooden
devices - now, as before, is met with in the highlands as a particularly
typical example of a form conditioned be geographic and climatic factors
(see map No 9). 3. Corn shocks differ both as for their setting and
function. In that respect the followi:1Z differentiation
of basic shock forms
is noteworthy:
a) The function of vertical shocks is the drying of corn bound in
sheaves, as a rule immediately after having been mo\vn: in vertically circular shocks chiefly winter crops, in shocks set vertically
in drills mainly spring crops.

of horizontal

shocks:

to complete the drying of crops which were exposed for drying in
mown patches and to store in the field crops temporary protected
against rain; horizontally
crossed shocks concern mainly winter
crops, horizontally parallel shocks are arranged mainly for spring
crops (the above is basically a preparation of the crops to be taken
to the barn).
4. The horizontal shocks, being a form connected (as to the manner
of setting the sheaves together and as to their function) with the ricks
or stacks, derive probably from the ancient tradition to keep the crops
in the open air or under a covering; that circumstance may prove that in
the zone of the form discussed, barns appeared comparatively lately.
It is
of interest to note, that shocks of this type survived for the longest time
in South - Eastern
Poland where, according to statistical
data prevail
barns of the smalest cubic capacity on a country scale.
S. Undoubtedly
many a fact suggests that the shocks appeared
in
Poland as a form borowed from Germany
(ancient expansion
ranges,
mainly in south - eastern provinces, some loan - words).
Yet numerouus
Polish names within the limits of expansion ranges, stated according to
oldest traditions kept (e. g. "kopka" vel "kupka", "postawka" vel "słonik",
"kuczka" vel "kucka", "rząd"', "kozioł",,,baba"),
are arguments in favour
of a national provenance of both the vertically - circular shocks and the
shocks set vertically in drills - irrespective
of analogie forms brought
by the German immigrants.
On the other hand, sporadically
the forms
found in Poland of late (20 th century), i. e. shocks set vertically
in
three - and in four - drills are probably of German origin (the threedrills shocks being a Brandenburg
Lużyce variety
and the fourdrills shock a Lower - Silesian one).
6. Among numerous names of crop shocks (see maps No. 4 and 8)
two groups of names are of special interest:
a) names connected with the form of the shocks (e. g. "Krzyż"
Poland, "kriz" Slovakia, Slovenia,
"kreuz", "kreuzhaufe"
Austria, Germany, "crocette" - Italy).
b) names connected with the quantity of sheaves in the crop shocks.
The dialectic terms belonging to the second group like, for instance,
"dziesiątka"
(10 sheaves),
"mendel"
(15 sheaves)
and "półkopek"
(30
sheaves) are relics of the ancient means of counting the crops on the
basic of the sheaf quantity; those were counted by a sixfold - decimal
system (one kopa sixty sheaves equalling four mendeIs or two half _
kopas - "połkopki").
Especially the counting in mendeIs and półkopki
is a classical example of this sixfold-decimal
system.

�G55
7. The basical methods of drying crops stated in Poland (horizontal
shocks, vertical shocks, crops dried by dint of various wooden devices)
are also spread in many other European countries, the expansion ranges
of the different ranges being subject to geographic and climatic conditions.
It is presumed the above forms same into being in Slav, Roman
and German countries quite independently
under the influence of similar
geographic
and climatic conditions.
This might be an explanation
of
the numerous analogies of so spacious a territory
and so differentiated
from the ethnical point of view as the territory of Europe.
As to cultural
peculiarities,
those are seen in the specific forms of the varieties, the
expansion zone of which points to the genetic link with territories
of
some groups or ethnic formations.

JANUSZ
BARNS,

BOHI'A~OWICZ
CALLED SPICHRZE - COMPARED TO OTHER GRANARIES
IN PEASANT FARMS IN POLAND AT THE TURNING
POINT OF THE 19th AND 20th CENTURIES.
Summary

The article under the above title is as a matter of fact the first
attempt in the Polish literature
to make a classification
of peasant barns
based on the principle of a morphologic functional,
temporal and spatial
differentiation.
The problem of barns has been discussed in comparison with other
farm premises serving the same purpose. The examination
of the process
how the barns disapeared and of the development
dynamics of the new
premises for the threshed
corn enabled to explain the reason of the
regression of the barns on the territory
of Poland.
The material basis of the present article were territorial investigations
connected with the P.A.E. (Polish Ethnographic
Atlas), dealing with the
problem of barns, and performed
in 1955. Besides the results of atlas
investigations,
the author made use of the unpublished
materials,
from
ethnographic
archives, philologic and architectonic
institutes;
as to the
literature and results, he quoted them from questionnaires.
When working
at the problem he used the cartographic
and comparative
method.
The
spatial range of the barns was examined on base of their quantitative
differentiation.
The typologie classification
was performed
on base of
systematics by pointing out characteristic
sets of features for the territory
investigated.
When analysing the material of 1860--1960 and basing on literature
and sources before that period one can state that the barns on the territory

of Poland are in full regress. Map No I shows the process of barn disappearance during the last century.
The areas drawn under I mean the
territory \vhere the barns appear in all places, under 2 - territory where
the barns are met with sporadically, under 3 - territories with no barns
but with a live tradition of them, under 4 - territories
with no barns
and no tradition kept but the literature,
mostly historical, gives evidence
that such premises did exist before the period invc3tigated in this article.
The reasons of the disappearance
of barns on the territory of Poland
are most certainly the spreading of new, mare economic premises for
keeping the ~orn, such as (in a chronologic succession): pantries
(map
No 13), pantnes near farm premises (maps No. 15 and No. 16) and garrets
in ~remises and livin~ houses (No. 14). Investigations
of particular objects,
basmg on the analysIs of the whole material, have shown that the barns
fou~d .on the territory of Poland could be divided into several types and
vanetles.
In order to make a typologic differentation
the author based on
a morphologic principle.
Among features which ought to be taken into
consideration,
the following should be quoted first of all: construction
of
walls (map No.3), forms of the roof (map No.4),
kinds of foundation
(map No.5), planning (map No.6)
and size.
When confronting the results of the maps from No. 3 to No.6, one
c~n state tha~ the spatial ranges marked on them point to some regularltles and thiS leads to the eHmination of definite types and varieties
of barns, su~~ing,
so to say, features of the same spatial spreading.
In
order to faclhtate
the problem, those types are given names. according
to their territorial
localization.
1. Type of the Silesian - Spisz Region (map No.8).
The characteristic features of that type are: planning in a shape of a rectangle or
a square, th.e dimentions
being from 3 X 3 to 4 X 5 m; the framework
of the wall IS pasted all over with clay; the foundation laid directly on
earth, on ground\vork Or on corner stones; domeshaped arched framework
for~ing the ceiling of the barn; the building is storeyed, with a lad de;
fnslde and a two or four - shed roof, comparatively
flat, lightly coveringthe framework,
structurally
not connected
with the latter'
from the
genetic point of view the author ranks that type with the rou~d, South European and Slovakian barns.
The range of that type on the territory
of Poland is one of the arguments in favour of the above hypothesis.
IT. The so called Lubelsko Mazowiecki type (map No.8).
The
~haracteristic
features are: planning in a shape of a square with sides'
I~ the limits of 2,5 X 2,5 to 4 X 4 m; timbered
walls; the foundation laid
directly on the earth or on corner stones; one - storeyed construction;
roof of a pyramidal
shape or a four - eaves one, often hanging deeply
down., thatched. The author links genetically above type through South European
barns
called
"ambary"
with
the
Old Slav box - shaped

�6!J(i
granaries
and presumes that type to be the oldest met in Poland.
The
range of that type, embracing areas with the most conservative
buildings,
as well as some results
of archaelogic
investigations,
are the main
arguments
supporting
the hypothesis
of that kind of barns.
III. The Northern
East - European type.
This type splits into two
subtypes: barns with a narrow front wall (map NO.9) and with a wide
front wall (map No. 10). The common features
of the subtypes
are:
planning in a shape of an rectangle, their dimension being 2·'~ 3 mm 4 X 5 m., timbered
walls, foundation
on piles or on corner stones, one
storeyed construction,
roof with two eaves, not hanging down; if the roof
is hanging down, it is sometimes supportec
by pillars.
The features by
which the subtypes differ are: the etrance and the recess are in the
wide front wall or in the narrow wall, the interrior
is planned in line
with these features.
The author thinks that the north-western
European
type dates probably from the XIIth, XIIth century in the Slav regions
where granaries,
called klecie and żytnice are met together with logbarns playing the role of dwelling premises and store - rooms for keeping
garments.
IV. In addition to above mentioned
we sporadically
find in
Poland barns which are morphologically
connected with the Scandinavian
and German granaries
(photos No. 20, 21, 22) are new stone barns which
are basically a further continuation
of the ancient wooden form.
The names of the barns show some connections
with their morphology. Six of them, belonging to different
roots of the language because
of their wide spreading and frequent use, have been described in a more
detailed
way in the present work, viz. "spichrz"
and forms connected,
"swiren" and forms connected, "sypaniec" and words connected, "sułek" "sołek", "lamus" and "komora".
The summing of the results, shown on the map which points the
range of the barn with the results of maps showing the range of the
other means for keeping the corn (maps 13-16), the data from literature
and the genetical
investigations
all that gives the possibility
to reconstruct in a dynamic form the process of coming into being. development
and causes of the gradual disappearance
of the barn on the territory
of
Poland.
It is most certain that the choronologic stages of above process
were as follows:
The most primitive forms of premises for keeping corn, according to
archaeIogy and history of Western Slav territories
were h:)les for the corn,
bins and receptacles
of conic form, called spichrze koszowe.
The geographic ranges of above mentioned
old forms for keeping corn were
mainly conditioned by the geologic and geographic structure
of the area.
The function
of those primitive
"barns"
(spichrze) was exclusively
to
keep the corn.

During the period of early feudalism in the Xth-XIIth
century, due
to changes of the farming forms, the small and unpractical
receptacles
like the before mentioned
holes and conic granaries
proved to be not
spacious enough to keep the whole harvest.
It was, therefore
necessarv
to look for new constructions
which could be a dry and 'convenien"t
depository for storing corn during winter.
The role of such depositories
begin to play small house - like barns (genetically connected with the
box - shaped granaries)
on two or four pillars.
That old form of the
Slav barn called, "żytnica", "sąsiek" (the construction
of which was rather
similar to the "ambar"
log - granary)
developed later into a type of
corn reseptade
whose range still covers the southern and the central eastern part of Slav territories
(the Lublin Region in Poland) and in the
10th-14th
centuries
embraced
probably
the whole
Slav area.
The
function of those house - like small barns called "kleć" and perhaps also
"sołek" was exclusively
to keep corn.
In the 12th-14th centuries due to western and north-western
influences
two kinds of premises
for keeping corn prevailed
in Poland:
log buildings having beside the function
of keeping corn another
fonction,
i. e. to serve as a sleeping room and a store - room for keeping dresses;
in a later period the second kind of premises appears, viz, a cell attached
to the house.
The log - barn, serving
for the three functions
mentioned
above
developed, most probably, from the Slav granary
under the influence of
North - German receptacles
serving for living purposes and for storing
garments.
By such an interpretation
of its genesis that process must have taken
place in the limitrophe
zone of North-German
and Slav territories
if we
take for granted that it happened through the German mediation in the
zone of the eastern German- Slav frontier.
The names "spichrz", "lamus"
which are of German origin, suggest that the second hypothesis is more
probable.
Owing to the expansion of the barn with a triple function the
old granaries
vanished
from the territories
where
the afore,
said
German influence was most strong (Pomerania, GrE~ater Poland) and from
areas where petty gentry manors prevailed.
Yet, the new form of the
barn did not cause the total disappearrance
of the old objects.
The
new gran'lries were adopted only by big land property (petty gentry, free
farmers), whereas minor peasantry
still used the old means of keeping
corn.
The type of triple function barn did not find an application
in the
northern
part of the Province of Małopolska
because of the economic
~tructure of that region.
Yet, under the influence of that building the
42 -

.. Lud".

t. XLVII

�658
old forms of receptacles,
the so called "klecie" (similar to the "ambar"
granary) changed into a transitory
type containing
both old end new
features.
The area specificity of the Silesian Region was the reason why the
new barn did not find application
in such forms as in the remaining
territory of Poland.
Its log- construction after having met the old Silesian
or Slovak type of barn (wattled and pasted all over with clay) changed
into- specially strong log - type dome - shaped barn which became a kind
of fortification
work.
The economic development of the Polish village during the 14th-15V•
centuries caused that the barns of the old type proved to be too small
(just like the previous holes and bins) to meet the requiremens.
In big
farms the question of storing corn had been completely settled by means
of building bigger barns with triple functions to serve as granary, living
room and storage for garments.
As to small farms that role has been
plaid by the pantry, - a new store - room spreading
in Poland under
the German influence.
The application
of that sort of receptacle in the peasant household
had a double action upon the barns existing in Poland:
1. It led almost on the whole territory of the country (except in the
northern part of the Lublin Region and in Silesia) to a gradual vanishing
of the corn receptacles of the "kleć" type, which were up to that time in
general use.
2. It gradually
limited the role of the tree - function recepcles in
big farms.
The before mentioned cell by the house became both a living
and a cloak-room although it did not quite eliminate the existing barn.
In the XV-XVIII
centuries
beside those cells in the complex of
living premises
new corn receptacles
appear
in Central
and Eastern
Poland; they were either annexes to the farm buildings or made a unit
with the house or with the granary called "spichlerz" or "komora".
The cause of their application
was the impoverishment
of big farms
which had previously a barn; another reason explaining their origin was
the tendency to adjust the cell annexed to the house for living purposes.
Premises of that type didn't find a wide use.
Neither did they have
influence upon the elimination
of the basic forms of that period, the
aforenamed
"spichrze"
and "komory".
The two kinds of storages for
threshed crops, the "spichrze" and "komory" are met with almost on the
whole territory
of Poland up to the end of the 17th century, i. e. to
the moment when under the influence of stone constructions
and of the
new forms of granaries garrets in houses, first the "spichrz" and later the
"komora" gradually
vanish, beginning from north and west.

TOMASZ
BARNS

SKARZYNSKI
CALLED STODOŁY IN THE POLISH FOLK
IN THE 19th AND 20th CENTURIES
An ethnographic

analysis

BUILDING

of some of its features.

Summary
The aim of this work is to present in a cartographic
form some problems connected with the shape, function, construction
and dialectic nomenclature
of the building serving in the peasant rural economy for the
storage of non - threshed corn, straw and hay.
The material
base for
the work were field investigations
carried out in 1954 - 60 for the Polish
Ethnographic
Atlas in 336 villages of the permanent
network.
In some
cases the cartograms
were enriched with material taken from literature,
scientific archives and questionnaires.
On base of archaeologic excavations (e. g. the City of Gniezno) we can
state that probably as early as at the beginning of the lVIiddie Ages lhe
Polish population used some special buildings for the storage of the crops.
Yet, the genesis of the barn on the territory of Poland has not been quite
elucidated up to now. In literature prevails the view that above building
is of German origin because of its name ("Stadel" - Polish stodoła).
The differentiation
on the basis of the barn localization
within the
limits of a peasant farm can cast some light upon the origin of that
premise (map No.2).
In the south of the country we meet only clay
threshing
floors contiguous to the living house or to some other farm
buildings; they may as well separate the living house from other farm
buildings. Those threshing floors have been probably one of the most primitive forms of the barn.
One can presume that the so called sąsieki-corn-bins
have been completed
later.
At the present time we find on the territory of the whole country
detached barns with threshing floors and corn - bins.
Map No. 2 shows the range of the polygonal barns on the territories
of Poland and Czecho-Slovakia
being one of the most primitive forms of
detached barns which were perhaps the continuation
of round huts in
a horizontal plan.
The function of the barn wasn't everywhere the same. As it is shown
on map No.3, in the eastern part of Poland that building serves not only
for threshing of the corn On its threshing floor and as a storehouse for
Straw and hay but often plays additionally
the role of a granary.
On the basis of an analysis of map No. 4 we can state that there
is a tendency in the northern regiones to construct country buildings with

�()GO

661

a narrow front wall. The ranges of barns and living houses built in that
way are the proof of it.
There is a hypothesis
in the ethnographic
literature
that the barn
originates from the living house. That opinion is supported by the fact of
meeting in Poland ceilings or constructions
made of perches protecting the
threshing - floors or the corn - bins (central and nart - western
regions.
See map No.5).
Maps No. 6 and 7 are devoted to the dialectic nomenclature
connected
with the barn.
It is of interest
to consider the range of the name
"zapole" (meaning corn-bin), which probably occupied previously a much
larger territory and now has been interpenetrated
by the range of a more
recent and very expanded name of sąsiek (also meaning corn-bin).
SL;ch
names as "sąsiek", "zapole", "strona" may prove that the threshing floor
existed first and the corn-bins
have been adjoined later.
The last group of maps (Nos 8, 9, 10, ll) illustrate
various constructions
of walls and roof models of barns on the territory
of Poland.
It results from those maps that the barns with a framework
construction
with planking is the most popular model found everywhere
in Poland.
Reside that form we meet in the western regions stoned constructions
and barns with wooden walls plastered with clay; in the central provinces
clay constructions
and wooden constructions
with cross-beams
between
the carner pillars; in the south-eastern
part of the country log, wooden
constructions
with cross beams, wattled and built of a combination
of
planks and stone pillars.
The universal form of the roof in the whole
country is the two - slope roof, whereas the four-slope roof has a territorial range almost similar to the log - construction
of the walls (south _
east).
In sum, when speaking of barns, there is a tendency like in the
Jiving - houses to lower the height of the roof and to rise the height
of the walls, the proof being the spreading of the new fashion, i. e. high
barns with a low, two - slope roof.

KAZIMIERZ

PUDŁO

)\;'EAT CATTLE AS DRAUGHT - ANIlVIALS IN PEASANT
IN POLAND IN THE 19th CENTURY AND IN THE FIRST
THE 20th CENTURY

FARMS
PART OF'

Summary
The author of the present work deals with the problem of draught-power in the peasant rural economy within the period of about 100 years
(l860-19~4).
His conceptions
are mainly based on an ethnographic
ma-

terial collected by means of field investigations
carried out in 1953-1954
and concerning
agriculture
and breeding.
Above material
comes from
136 investigation
posts of the Polish Ethnographical
Atlas steady network
and was gathered by dint of a uniform questionnaire.
The principal
draught - animals of the contemporary
peasant
farms
are horses which spread in the Polish villages not long ago, i. e. in the
19th and in the first part of the 20th centuries.
Up to that time the
traditional
draught-power
in Poland was neat cattle, mainly oxen.
Cow~
were used as draught - animals
in Poland
exclusivly
in unfavorable
rural situations, thus in time of war and natural calamity, the exception
being Upper Silesia and a part of Greater Poland where the application
of cows for agricultural
work was a result
of peasant
economical
calculation.
The process of replacing oxen in agricultural
work was a slow one
and its course in Poland was not the same everywhere
(maps l, 3); above
process is not quite finished yet. The main reason of its uneven ~un was
the economic structure
of the Polish territories,
this in turn bemg due
to the economic policy of the usurping
states (the enfranchisement
of
peasant in Polish territories
under German rule was ended in 1865, in the
Austrian annexed sector in 1857 and in the Russian zone in 1880). The
liquidation of the feudal system in the country has considerably accelerated
the decline of the former custom to use cattle for agricultural
work.
The
possibility
of selling with much profit rural and animal products
d~e
to the deveploment of the interior market and capitalistic industry, contnbuted to an intensification
of peasant farming.
Thus, oxen which were
cheap to keep but slow, were changed for horses, more efficient in work.
Yet the horses did but gradually
take over all the previous
rural
functions of the oxen.
At first, they were almost exclusively
used for
communication
with places outside the village (map No.5). For 'that purpose
cattle was also universally
used in Poland, up to the second part of the
19th century as well as during World War I when peasant horses replaced
the shortage in armies marching through the territory
of Poland (map 2
point 2, map 4 point 2). In unfavourable
economical
conditions
(war,
natural calamity) chiefly cows were used for field work.
Yet the most
frequent custom was to harness for agricultural
work a horse with a c.ow
or a horse with an ox (maps l and 4, point 4). The necessity of harnessmg
a couple of animals for rural work was conditioned by the. fact that .up
to the first part of the 20th century the traditional
ploughmg tools, 11ke
the wooden ploughs and hoes were very heavy.
For field work with traditional
ploughing tools neat cattle was us~d
bv preference.
It came from the ]vloldavian steppes or from Ruthema,
a~cording to folk traditions
kept (map No.6),
and was of grey colour;
lowland and highland Polish red coated cattle was also used.

�662

663

Oxen as draught
animals
(they were also reared
for fattening)
survived for long in manors and in big and small peasant farms (the
author does not take into account landless labourers
for whom a horse
\vas often the basis of existance).
Big farms, the same as manors, had
enough pastures to keep oxen for rural work, milky cows and horses for
the needs of a quick communication.
As to small farms in view of smal!
qUClntity ('lf crops available, the keeping of Gl.horse was quite impossible.
Such farmers sold even oxen in winter time because forage was short.
The period between the lwa wars ought to be considered as a phase
when breading uf ncat cattle for draught function has been almost entirely
given up.
After World War II the relic custom of using cattle for
agricultural
work has been stated only in mountainous regions of Souther"
?oland where difficult geographic
conditions hove eliminated
the agricultural exploitation
of the horse (maps l and 3).
The mechanization
and intensification
of agriculture
in Poland during
the latest years is leading to a final liquidation
of the afore mentioned
traditional methods of land cultivation.
The mechanical power being most
efficient supplants the dnwght-power
of the anima Is.

KRZYSZTOF

KWASNIEWSKI

ELEMENTS OF A PEASANT FARM CONNECTED WITH BREEDING
IN POLAND AT THE END OF THE 19th AND IN THE 20th CENTURIES
(AN ETHNOGRAPHICAL
ESSAY)
Summary
The main aim of the present article is an attempt to make a regional
analysis of Poland on the basis of certain data about traditional
folk
customs connected
with breeding.
For this purpose the author
used
cartographical
statistical
data from field ethnographical
investigations
c8rried out in the whole country; he has summed their results taking into
account the specific features of the surroundings,
as far as climate, forage
supplies and intensity
of breeding were concerned.
The article quotes traditions
about leaving the animals alone in the
open air (map 1) and other traditions
of keeping them in the open but
in special enclosures
(map 2, B); emphasis
has been laid on some
interesting traditional
forms of building the farm in a shape of a closed
quadrangle with animals formaly kept inside (map 2, point 1, 2, 3). Relic
forms of keeping cattle and pigs in the living room of the hut (map 3), in the
entrance - passage (map 4), as well as relics concerning
the keeping of
poultr:; in the hut (map 5), have been described next.
All above ethno-

graphic phenomena
have been presented
both in form of maps and in
form of statistical
tables with due regards for correlation
existing in
between those cultural
facts.
A fairly minute attention
has been gi'v'en to the form of special
premises for animals under the same roof in the living house (map 6)
and of its varieties also shown on the map (see drawings of the legend).
Those varieties both from the point of view of their formal features
and from the point of view of their expansion range are, probably, further
links of the evolution.
Cultural parallels between Southern and Northern
Poland are also of great interest.
As the form of premises for animals
under the same roof with the living house is often found in German
folk building, the author gave on map 7 forms which are met with
in Poland and which are most close to the German forms (see plans).
The expansion ranges of those forms don't show any convergency with
the ranges of forms most frequently
found in Poland.
Besides, almost
in the whole country special buildings for animals were known long ago,
and in Central Poland they are met with almost exclusively.
Those
facts are another argument in favour of the hypothesis that the Polish
rural architecture
stands quite apart in spite of contrary opinions existing
in the German ethnography.
The comparison of territories where the most important dialectic terms
for cattle- horse-, pig - and poultry - premises are used exclusively, enabled
the author to define a central zone which proved to be rather similar
to the expansion range of the so called central dialect (map 8).
The results
obtained
suggest
the conception
of a double-track
evolution of the premises for animals in the Polish peasant farms.
In poor
farms the most ancient form was probably to keep animals free, out of
doors and fences or in the living house, if necessary.
As to rich farms animals were probably kept there originally
in special enclosures, and
before all, in the yards of farms built in closed quadrangles.
Certain particularities
shows the traditional
shepherd culture of the
Carpathian
Mts where we can still find the form of keeping sheep in
enclosures; on the other hand, the primitive form (and its varieties) of
premises for animals under the same roof with the living house' is not
found there.
The likeness of certain features described above was the
basis for the isolation of several zones in Poland presenting sets (uneven
as to their intensity)
of traditional
folk culture facts connected with
breeding of animals (map 9).

�KO c,~Y'laHHO

.5łH

O);

113Y4EHl1l1

OTlllEJlhHJ14ECKJ1X

OCTPOBOB

neJlare

Ha OCHOBaHliH c06CTBeHHblX

KapOJlHHCKI1X

Bo

OCTpOBOB onllcan

);yreHBHJleM

B

1768

6bJT

lKHTeJleH

r.

r.

OTWeJlbHIi'leCKHX

06hl'laH

OCTpOBOB-

OKOTOpOM

nonaeT

HIi'leCKHX OCTpOBOB, nocJle '1ero npl1cTynaeT

xapaKTepHcTHKy
K onHcaHlilO

TO'lKI1 3peHH5I, npH'IHCJl5l51 I1X K MeJlaHe3HHCKOH pace.

&lt;jJayHbl

11 &lt;jJJlOpbl OTWeJlb-

lKl1TeJleH C aHTpOnOJlOrH'IeCKOH

B 06weM

CTpOeHlJH TeJla lKliTeJlI1

OTWeJlbHH'IeCKI1X OCTpOBOB OCTaIOTC5InaJleKO n03aLU1 nOJlHHe3HHueB He TOJlbKO C TO'lKI1
3peHH5I pa3BHTH5I CO'lJleHeHI1H, HO 11 06WHX
TIocJle

nonp06Horo

K aHaJlli3Y

xapaKTepHblX

06bl'laeB

lKl1TeJleH OTWerrbHH'IeCKIiX
3Ta

'1aCTb Tpy.ua

&lt;jJOpM ynoM5IHyThlX
BbI'IaHHYlD

.5łHa Ky6apbl,

ueHHOCTh. KpOMe

&lt;jJopMy peJll1rl103HOH

K

HOKOB, T.

e.

aBTOp neJlaeT
OCTpOBax,

lKH3HH 11 np06rreMbl

npHMepbl

nOBonbHO

(06p5ln

0630P

);OJlbWOe

nOCB5lIueHHiI,

0PYllHiI

JlO.uOK. KpOMe
TpYlla

Toro

11 BoopylKeHJoIiI,

npHHaD.JlelKaT
Ky6aphI
a

TaKlKe

nOllp06HO

TaKlKe

cnoc06

'1pe3opra-

BHHMaHHe

Ta6y,

yXOll

3a

OnHCaHJoIiI '1en-

OIIJoICbIBaeT TaKlKe
JoI3rOTOBKH OLleilHHH

ueHHhlM
Bax

BKnaLlOM

Tl1xoro

LlO CJoIXnop

B YCBoeHlie

3THorpa&lt;jJJoI'IeCKHH 0630P

np06neMbI

KynbTypbl

.5łHa Ky6apbl

nepB06blTHblX

ilBnileTC5I

06lUJoIH Ha OCTpO-

OKeaHa.

Ii

TaKHM 06pa30M

60ponbl.

Mepy

reHe311c

reponOTa

C06CTBOB3Jlli
Ha

rAHCJ1HEU
TIOCTPJ1)l{EHJ1.5ł

CPE)lJ13EMHOMOPCK0I1

Ii

nJlyTapxa

BeJllOpOH

Pe3lOMe
BpeMeHH

nblBalOwero

3aMe'laTeJlbHOH

npOilBJleHHe

KaK Hnp.

11 60ponoH.

MeHeM npl13HaKOM

TpYLla

O nOCTpJoIlKeHI1JoI.OTCYTCTBJoIe 3TO

O lKepTBe

Te']

60.lee

BHnhKeH B Ka'leCTBe 3THorpa&lt;jJa JoIMeJlB BHLlY npelKLlC Bccro nepB05blTHble

Bonoc

Toro,

HeT I1C'Iep-

npJoIcKop6HO.

'ITO

HapOJlbl 11TOJlb-

TO'lHhIM

pbl6aKI1
)lilii

6naronapHOCTH

'ITO

OT Ha'laJla

06hl'lail,

B

3a

nOCTpHrail

HM non

npl1TOM

OTHlDllb

rC1J]OBY li

naCTblpH,

oc06eHHO

Mhl

HaxonHM

y

cny'lae

cKopeH

nocne

xpaMa
Toro,

'ITO

npH-

rJl3BHblM

xapaKTepa,

Bce06weH
naBHeH

no-

MO.uOH ~

H113-

npM'IeCKH,

C Te

nOCTpMlKeHMe CTaJlO CO BpeKaK non

BcnenCTBlie

onaCHOH

no

nocTpHlKeHH5I.

nOJlaraTb,

BOHHCTBeHHoro

pa60TaM

BnH5IHl1eM co06palKeToro

H3BeCTHO 6hlno

naHHoro

60ne3HI1.

06eTa,

B &lt;jJopMe

TIoBl1nHMOMY

B KaMeHonOMHilX

06weM

npyry

LWiI

60POilbl.

06bl'lall

TaK Ii wyMepcKoe

onpeneJleHH5I

TeHneHUli51

lJileMeHa
ny6J1H'IHbIX

O'leHb

n03lKe

H KoniIX,

nOXOlKHe Ha

MOlKHO KOHCTaTHpOBaTb nOJlHylD

nepenaJlIi

uepe'lOHI1H

KOHCTaTlipOBaHO

oTKyna

TaKylD

CI1X nop

wyMepaM
Erl1lJTY.

HaneBaJlIi
lKe

no

BblBOnliJlC5I

npl1nHCblBaHH5I

6ynTo-6bl

Hl0XPOHlilD:

nOCTpHlKeHHe HaxonilTCiI

B reHeTH'IeCKOH CB5I31i, onHaKO

cywecTByeT

a

lKHTeJleH lllYMepa

'ITO KaK erHneTCKoe

3ana.uHo-apa6cKHe

lICKyccTBeHHble

6hl

6pOBM 11Bce TeJlO, KpOMe

nOCJle

npl1B01l5lT

OHH .ueHCTBI1Te,1bHO cno-

npH.ueplKMEanHCb

K npHHYLlliTenbHblM

B naHHOM

K npyr

60poLlY,

HaCTOilWl1e npH'IeCKlI

He 51BJlililCb npH'IHHOH

MOJłHO

lKpeUOB H cnYlKl1TeneH

'ITO KaCaeTC5I OKOH'IaTeJlhHOrO
B

6bIJlO

rOJlOBbl.

MecconoTaMHM

KOTOpylD

KOTophle
COUl1aJlb-

lJCKyccTBeHHble 60po.ubl,

npelKHHe

nOCTpHlKeHl1e He 6blno

Bh13nOpOBneHlie

npl1rOBOpeHHblX

MeHeca.

H pacnpo-

nOCTpHlKeHHe

HaM HeH1BeCTeH: 06hl'lHO

nOCTpHlKeHHe li nOCTplilKeHlie

KJleHMlinli

OTHoweHHlD

06pa30M

'1yBCTB BOI1HCKOrO, nalKe

HX cocnOBHiI,

TpaypHoe

06bl~aH.

MOHorpa&lt;jJH H BH.lbKeHa

H 60ponbl

uapCTBOBaHI1i1

H3 &lt;jJaKTa, 'ITO BO BpeM5I o&lt;jJHUHaJlbHbIX BbIeTyn-

HI1H O MneanhHOH '1I1CTOTe,CTaJlH 6pl1Th

no

KYJlbTYPE

3Toro

He Onl1H

KOMnneKC,

anMHHHCTpaUHH,

rHrHeHI1'1eCKHe co06palKeHHiI;

Tpe6HOCTl1 .u1'iCUHnnI1Hbl. BnpO'leM,

'lbICJlli51

Co

CO BpeMeH

)loKa3aTeJlhCTBOM

nOCTplilKeHHiI

coxpaHeHHlD

1\..OTI1BOM6blno

erllneTCKHe,

B

C MaJlOH

HalbJBaeMblH

KyJlbTypHblH

BOJlOC rOJlOBbl

Ha'lHHaeTCiI

HaH60Jlee

3Toro

naBHO ylKe nonaraJlI1,
O);P.5ł)l

TaK

TOMe ApXeOJlOrHH.

OCHOB3HI1H HCTOpH'IeCKHX aHaJlOrHH

B
PbIlllAP)l

ErHneT

BceH BepOilTHOCTH OT KOpOJleBCKOrO nBopa

3TOT 06bl'laH.

HX

OnI1CaTeJlbHO-

HeCMOTp51 Ha TO, 'ITO

'1epe3 npe.uCTaBHTeJleH rocynapcTBeHHOH

CJlOH nepeHilJlI1

B Erl1nTe

11 nl1ll1l1.
Heony6nl1KoBaHHbIH

KOTopail

I1X 11 pa-

cnoc06CTBYlDWlIe

310

OTneJlbHblH

HaweM

OrpaHI1'1I1BaeTCiI
Ha'la,lO

npenCTaBJleHHH

KyJlbTypbl,

nOJlHOe YCTpaHeHlie

no

li

TeppllTopHeH:

COCTaBnillDT

B CJlenylDweM

Bli1Jl

He

CKopee

B

6blJll1 BHa~aJle '1JleHaMI1 KOpOJleBCKOHceMhH; TOJlhKO OT 3THX '1I1HOBHKOB.upyrlie

WBe Knaccbl,
KyJlbTypbI

3TOM

JleHHH KOpOJlh 11'1I1HOBHHKH Ha.ueBaJlI1 napHKH 11 npHKJleHBaJlH

CTpOHTeJlbCTBO, opylKHe,

COUHaJlhHOH KyJlbTypbl.

B

rpe'leCKail

BOCTOKa,

3nOXH,

np06eJl

OH

reHell1C

H CJlOBapb

CHX nop

nonp06HbIH

pe~b

HX

peBOJllOUHOHHCH HOBOCTblO, cJlenyer

rpaMMaTH'IeCKI1X

OCTpOBOB I1MeeT no

onHCblBaeT

BOCnJoITaHHiI MOJlOnelKH

MaTepl1arrbHOH

arOMe3CKHX

pon:a

cHCTeMy

clIcTeMaTlIKY.

Mbl BCTpe'laeM

3TOT 06bl'laH

HMHTHpyil

OTlUeJlbHIi'leCKHX

Toro,

6yneT

HaponHocTeH,

BeKOB. TIo 3TOH npl1'1I1He aBTOp lI16paJl

H

C

Tpyn.

nepexo.uHT

aBTOp

n:.).

np06rreMaM

pa3Horo

'1HcnoBylD

a TaKlKe lJpHBeneHHble

OTWeJlhHH'IeCKI1X

OH nOCB5IWaeT Bonpocy
npl1'1eCKOH 11 T.

11 paCCMaTpHBaeT

npH3HaKoB,

06bilCHillDWlle

3JlJlHHcKail

CTpaHHJlC5I nOTOM

Hble

HX TeJla.

OCTpOBOB H CaMoa.

06HTaTeneH

HH3aUHH lKH3HH Ha

pa3MepoB

OnI1CaHH5I aHTpOnOJlOrH'IeCKHX

HaCTOilWI1H

3THorpa&lt;jJH~ecKoH

npOTOHCTOpH'IeCKOH
Ha'laJlo

He

npeBHI1X

lHa'lI1TeJlbHbIH

HO XO'leT TaKlKe BblilCHlITb

laMKHYToH

nepeHI1MaJlH

B ErHIlTe

r.

BCTynJleHli11 .5łH Ky6aphl

MlIp.

MHorllX

a

3TOT

nOnOJlHileT

Onl1CaHl1eM 06bl'laeB,

n,~aH,

ilBJlileTCiI

Ha APXH-

BpeMeHax

li

B Te'leHl1e

BOCTO'lHbIH

1871-1875

HCCJlenOBaHHH B

aHanOrl1'1eCKI1X 06bl'lailX

CBOI1X BlrJlilnOB.

&lt;jJyHKUHlD, MOTlIBbl,

HCTOpH'IeCKHH
A ll1eH

Pe3lDMe

OTKpbITblX

O npeBHI1X

coxpaHeHHlD

(Ha THXOM OKeaHe)

ABTOP

lHaHI1H

UI10Ha.~bHYlD

BOTIPOCY

06

B nonTBeplKlleHl1e

conOCTaBJleHHeM

KY);APhl

K

ynoMilHy.l

TO,lbKO

I1HHUliaTliBhl,

lllYMepbl

napHKI1

KOHuenUHIO

HeT enliHO3TOT HOBblH

6pHJlI1

H lJpHuenJl5lJlH
B

lI306palKeHlm

�667

660
60rOB.
KaK

Kpo.\le

roro.

B ErHnTc

OHO B TpaiUlUHIO
KyccTBeHHblC

KoponeBCKoro

60PO:Jbl

cywecTBoBaJlll
n03ilHCC,

nOCTpH)KeHHC B WY\ICpc

H OC06CHHO ;KpeUbl

ao

Bpe\llI

06bl'laH;

WCBC!1fOpbl

CKopec

05bIYa~.

BaBHJlOHa

Hapllay

Ila

TaKOH nonY_l~pHOCTbIO

)Toro

3aTO

HOCH,lH napHKH

C 3TH:\! npl1,llBOpHbLM
6bWO TpaypHoe

CCMHTCKHX aCCHpIlHUCB,

BOWJlO
H HC-

pHTya;'lO:\!

nOCTpl1;KeHHe.

BaBI1.l0H~HC

npHCB0I1.1H

nOCTpl1)KCHHlI: npl1HCCCHHe B )KepTBy BO.10C 11Bblneprl1BaHHC

H BO;lOC jn~

npHBcno

H BJlaCTCmlHbl

OC06CHHO nony.lllpHO

uapCTBOBaHHlI

HOByfO &lt;POPMYpllTyanbHoro

peHllC

nBopa

ncpCHnCKOH. 3nOXH.

HaponHblC

BO

He no.lb30Ba.10Cb

HC npH.'lep)KHBa,lHCb

on010pCHHlI

I106C;KneHHbIX

B KOHC'IHOM pny;lbTaTC

H BOCHHon,leHHbIX.

K nOCTpH)KeH~11O KaK BIUIH\lOro

')TO

XllTHlTOB

O

TOHbKO Y BCnO\taraTc,lbHbl.'\

H3pal1JlbTlIt-faX

pC;KHTKa,

Y Hac

ropauo

BOlolHOB 6blJllI

60.lbWC

CKOpCC yCJJO)KHHJ'l11'leM

CTaTHpOBaHO

HanO.10BHH)'

Y 111pallJJbTlIH

CYlllCCTBOBaHHC TpaypHoro

npC.llWCCTBYfOwcro

Ha3blBaCMbLH

H&lt;llHpaT,

CBCllCHIIH. 6J1aronap51

Bbl~CHI1;lH ynoMlIHyTOC

I1MnyJlbCa

HaHCKoro

C6PHTbl

Ha

50-

H3BCCTHbIH, BnpOYeM,

OnCRHHIO Crl1l1eTCKHx
Y

apa60B

HaponHbtM

npl11HaKOM

lIBJlRCTClI JIll

nCpCnBHralll1Cb

30Ha

HaBepHO

ManoH

A3HH

ewe

(Hnp.

.llaJlbH6lwltc

BnpO'lCM,

pynH\lcHTapHblM

6pl1J111BCfO rOlloBy

&lt;POP\lbl

TpaypHoe

11 nOCTpfI)KeHHe

HaWHX

nHcif.

rpeKo-pllMCKoi1:

y

nCpC)KHTKOM

n03JKC) llllll

Mbl

06CT

nOCTpl1)KeHI1R,

Haponar.-l.

nOCTpl1)KCHHR.

rro

06CTy

06SnaHb[

.uOCTOHH

nOllpa;KaHHCM

11 a6aHTbl).

MarOMeTaHCKHM

11 Ha3HpaT:
XpHCHlaHe

HCKOTopble

&lt;POpMbl

npe)Kne

(BbwcprHBaHHe

)T11 uepeMOHH11,

fi OCB060)K,lleHHbIX

BOllOC)

(lll

3a

B

HX

TaKJKe KaK H3Jl-

nocTplllKeHHlI

llOHI'ICCKOif

cKa3aTb,

ropHbLx

(Bara6HTbl

3TI1X neTaJ'leit

rrHCaTeJlllM,

KOTopble

3a
no-

TaK)KC rroTaK

lKe

lIBlIlIlOTClI

npaKTI1Ke

3aHMCTBOBaHHCM

Hl

3J1JlHHCKHX 3&lt;pc6oB),

a TaK)I{e nOCTpl1lKeHHC llITR orro-

rJlaBHa51

06wcii

TltnH'IHblC

ropUbl

f10jlraJlbe,

npHXOjlbl
KaK

AHaJlHl

aHTpOnOJlOrH'ICCKHX

HaCeJlCHHSI py6c)Kcn

yClIOBHH

6acccHHa

rpynnc,

Macca

')TO

,llOJlI1Hbl,

TaK

B rOpbl

H pyccKlle

aHTpOnOJlOrl1YCCKoit
BblBOna\!:

CTpyK-

CXO,[lCTBa

YTO JtMeHHO oTTy,[la

f1011ranbC,

f10,[lrOpCKOe

npO,llBl1raJlaCb

11 fOpJlHUKOrO

K UHTpono-

OT Hce B CMblCJlC 60.ąbwero

KOJ10HH3HpylOlllero

KaK nOllbCKllC

ryUyJlbl.

HCCO\1HCHHOnpHHanJlC)Kanll

KOH&lt;pllrypaUHH.

Ba-

.3J1eMCHTOB )KH-

KaK Harrp.

CBJt,Ll,CTeJlbcTByeT O To~r,

HacellCHHlI,

fpH60BCKoro

lIBJlllJOTClI

MaClUTa6e

'ITO

COOTBCT-

HaCCJleHHC, a

,llOJlHHOit

B

.uyHaitua.

COXpaWIJlHCb

OCO-

bOJJCe

B KapnaTcKoi\:

nOBeTOB O'łCHb 1l0XOlKHMH

HaCTOlllllHMH

CJJHWKOM 0606wafOWl1M
CJleilYCT
lICHHJlH
Hcro

TIOllfOpbSl.

fpHHueBll'l,

H30JlSlUI10HHblMH

MCpHJlOM

rrOn'lepKHyTb,

HallJle)KaWI1M

'ITO

06pa30M

OHH

llafOT

Ha

MopaB-

06bllTb

OH llaJl

aHTponOnOrH'ICCKOM
nOn6HpaJl
ero

H 3aTywcBbIBaeT

xYllWHe

THna".
aHaJlHle

borrec

lIBlISleTClI

nO.ll60pa

no

nOTOM y

TanbKOTIpa-

JKpe6HIO,

ecml

y KOTOpblX

rrony'lJtrrHcb
'ITO

cocen-

JlHua.

OTHOCHTeJlbHO rypaneif,

f1oilropbll,

H

'iTO

"TllnH'IHbIC"

XOPOWI1C pClyJlbTaTbl

HeBbl-

TIollrarrbll

BCJJejlCTBl1e Toro,

TOHbKO HCXOllSl III

lKHTcrreit

HaCeJlCHHlI,

rrOBCTa

TaJlbKI1-fpI1HueBJt'la

OTHoweHHi\:

nO.ll6npaJI

pelyJJbTaTbl

IIC-

TaK KaK

MeCTHblC OTJJI1Yl1l1.

PC3YJlbTaTbl

aHTponorrora"

rrOjlp06HOC

,llepeBCHCKoro

MacwTa6

ItCCJlCnOBaHl1l1 IOlIHaHa

MO)KHO nony'lHTb

ueJJoro.

oKpyraMH

MOnpJKeBcKoit.

I1CKalKeHHble

Ha

B npHXO,llCKOM MaCIDTa6e,

aHTpOnOJlOrl1'1eCKI1X

B KaYCCTBC "OnbITHOrO

Bl1nbHblC PC3YllbTaTbl

3acny)KHBaCT

1111H,elUe Jly'lwe,

nCCJle,llOBaHl1l1 KpHCTHHbl

CJJenOBaHl1l1X Ha

K CJlCllYfOWI1\!

Ha-

3JJCMCHTa, cpaB-

aHTpOnOJlOrHYCCKI1X

OCJlaBlIHI1BWI1XClI,

OTKlIOHlIlOTClI

.llOJlHHbl.

(rypanc),

TaM

y

Hcro

OH MeHee

JlCCJJCnyeMblX.

HCCJlCllOBaHHlI nOKa3aJlH,

KpaCI1BbIX )KCHlllHH.

B nepcneKTHBC

BHC!1bl npHBonHT

:lJ1eMeHTa

3nHnaJlCO,lHTI1'1CCKOH

CJlejlCTBHCM

3Toro,

y

'ITO
Hcro

OH oc06eHHO
nOlly'larrHCb

CTapaTCJlbHO
orpOMHble

MC)KllY aHTpOnOJlOrl1'1CCKI1"'! COCTaBOM MYlKYI1H 11 JKeHWHH, KaK

Typbl

HallllY-

BHnHO BlIHlIHI1C rracTblpcKoro

COBMeCTHO C COCCilHHM TIOjlrOpbCM,

nOKalaJlH

npyrHc

PC3fOMe

no

J1annaHLlOHlla,lbHoro

apMlIHOltnanbHOro

B peJlllKTaX

XOTlI nCpBOlla'laJlbHO

CJlenOBaHHe B rMHRHOM

CTapaTenbHO

nonrA~bECT04KJil3PEHW~AHTP0f10flOrJilJil

nOHH

HI1)Ke
Ba,law-

CKHX BaJlaXOB.

npl1
4EKAHOBCKJiI

H nacT61tw
npHMecblO

He TaK JlapBHO

./lOHCKHBaJlClI "L!HHapCKoro

51H

CKJlOHOM KapnaT

nO.lycTpoBa

nOllTBeplKllcHHoi1

;lyroB

Tonorpa&lt;pH'ICCKOfi

)KHBcUKoro,

Henblll

npCJlI06011emIC.

f1onraJlbll,

6eHHOCTJt H3 CaHlleUKoii

KOTOphlC nCpCHSlJlH TaK)KC
3aKopeHHBwei'icSI

KaprraT,

C HaCCJleHl1CM CUH,lleUKoi\:

30He

3J1C-

CaMbL"I BblCOKI1M TpaKTOM

60JlbWHHCTBa

&lt;popMaUi-Ill,

lHaYHTCJlbHoi1

naCTblpCKOM

HaxllblHyJla

')nl~1

oa.1KaHcKoro

a6COJlfOTHOrO

coxpaHHBwcrocSI

BOCTO'łHblX

)KnTCJlH

H3HyTpH

rop,

J1eCCOB,COCiI.HHllIOWHX CTcnH YKpaHHbl

Ha CCBCpC li necnCTblM

II hale).

CYllCTCKHX

nan,laHnOHlla,lbHOro

KapnaT.

pcnHKT

TpaKTa

HI1TCJlhHO xopowo
TC;lCfi

nJlCMeH Ha TCppl1TOpHH
KpoMc

rrOCTpH)KeHHlI

pa60B,

KaK HaKa3aHIIC

Bccro

o6wepacnopCTpaHeHHoe

CyWCCTBylOT

aqiqa

Jl60M,

06blYaCB ynoMHHafOT

nOCTpH)I{eHH5I

Bcero

npC)KllC

CCMHTOB. TpynHo

60JlbWOrO

BOJlOC 6blJl0

BOCTO'lHble

KyJlhTypbL:

Hall

.llpyrl1x

3aHMCTBOBaHI1CM OT llpyrllx

nOCTpH)KeHHe

nOCTpH)KCHHe HeBOllbHHKOB
30pCHI1R

n

RBnRCTClI TOYHblM

'1aCTb rOJlOBbl

TaKlKe

&lt;ppaKHHcKHX KaK rppHfHifubl

nonp06HoCTH

MHOrO'lHCneHHble

BO,10C

TaKJKC ,llpyrH\l

JlCMH3HPYll C OCTaBWHMHC5I 1I1bPJHHKaMH, 113HapollHblX
CTpHlKeHHe.

KOH-

60;lbWllltCTBa

B OaBapllll.

)I{HTCJlllX

CTByCT

RBJlRCTClI Bbl6pHTaR

BCTpeYaCMall,

)TO

BCTXOMY 3aBcTy:

nOCTpH)KCHlle.

)KpCUOB.

CYWCCTBOBaJlI1 pal,lH'IHbLC

JlHHCKa51 lheseis,

B He\!

EBponbl

(p%niny

CKJlOHU 3anailHl1X

COCTaBJllleT

nOCTpH;KCHl1l1 B Ka'lCCTBC nc-

BbLpbLBaHHR

BHI1MaHI1R &lt;paKT, YTO OIlClIHI1C ;KpCUOB H nCBHTOB

no

J1 nacT5HW

CKHe nacTblpH

TaK;KC KaK Ha npCiIropHH

TpaKTOM nOilKapnaTCKI1X

J1aWCKOro HaCeJJCHHlI co

HO TCOJlOrll

KaK

JJyroB

XOllKOH H3 Ornct

pOllbL.

TaK

fOpHblX

KapnaT,

a6COJlfOTHOrO

C BHyTpCHHCi1 '1aCTbfO 3anallHoi1:

ApXaHYCCKaR

HJlH

KnCH\lCH HlI pa60B.

Y

UeHTpa,lbHblX

apXal1YCCKall 10Ha

MCHTa MClKllY 60,'lbWHM

on010-

npH1HaKa

npCLlropllH

coxpaHH;laCb

TeppHTopHH

fll1TBbl.

nOn6HpaJl

paCXO)l&lt;llCHHlI

HanpHMep,

B

ero

HC-

�669
lO'3E&lt;I&gt;

4.

rAEK

PalJle.leHl1e

1l0JlbWI1

Ha 10Hbl

npeJlCTaB.111eTCll TaKH.'"
MCC~EnOBAHM~

O

3THOrPA&lt;I&gt;MYECKOM
HA

PA'3DE~EHMM

1l0~bWH

aj

10Hb!

PAJ/lOHbJ

OKOH'IaHl1e
HaCTOHUlall
KapTorpaM~bl

I.

nonbiTKa

nOLlblTOlKl1Tb

npl1BOLlI1T

Ilonbwa,

no

cOCTaBy

CTpaHCTBeHHblx

cywecTByl{)wl1e

K cneLlYl{)wl1M
HapOLlHoro

nOllCOB,

)Tflorpaqll1'1ecKl1e

BbIBOLlaM:

I1HBeHTapll,

rpaHI1Ubl

nO.lbCKl1e

KOTOpblX

OT'leTmfBO
B 60JTbWeH

pa3LlenlleTCll

Ha pllLl

11;111MeHbweM

npo-

a)

C

CTeneHI1 ca-

b)

K.

HI1TUJeM

nO_10CaMI1

c)

c

1918

pacnpOCTpaHeHlH1

nOJlbCKIIX

ro-

d)
e)

OT,ueJlbHbIX

C KapTorpaMHblM

C 30HaMI1

pacnpocTpaHeHI1S1

llleHI1H

51. C.

AKa,ueMI1I1

II pOLlOBHX COf030B

Ma3YPcKI1C

BpeMeH

X III

(c

(cpaBHI1

CT.

HaYK

-

BeKa

c)

B Te'leHl1e

Tl1n

60Jlce

KyJlbTyp

cit.

CTp.

J1I01l,

397,

CTp.

B

1l0JlbWe

pa3LleJleHI1e

64;

K.

88 B,

CTp.

3.

pl1c.

pa3Jl1HOCTb,

B HacTolllllei{

TeppHTOpl1llMH

apeaJlbl;
TaK

HMefOT

A.

B OCBe-

Haw

e)

-

KaK

6hlTh

(cp.

npYCCKI1C

nepBOHa'la.nbHbIX

lIBOHHOH

xapaKTcp:

OJlHI1

CTaTbe

6blJll1

Teppl1TOpl111

nOllC (Ma-

~1{)6nI1HCKOrO

BoeBoLlcTBa,

py6C;K-

B JleCHOH

3TY TeppłlTOpHI{)

3JleMeHTOB

pyMbIHCKHM,

.npeBHI1MH
Ha

cpeJle

C 6eJlopyc-

ropCKoM

KynbTypbl

BeHrepCKI1M

11 yKpaHH-

&lt;ppaKHHCKI1MH )JleMCHTaMfl,

3anall;

pa3rpaHH'lHTeJlbHoi{

JlI1HHeM nOCTopOHHHX

llBJleHHrt,

H ~YlKl1uKoa

ceBepO-BOCTO'lHble

11 &lt;I&gt;HHJlllHlIl1eM;

30Hbl

C 60Jlee

pacnpocTpaHeliHlI

repMaHl1l1,

np06JleMy

3eMJlI1,

Tl1nl1'1HblX lIHll

BJlHllHI1H

l.JeXI1I1, I{)lKHOH

KOTOpOM ceBepHblH

COCTaBJllll{)T

BOcTo'IHall

I1MeeT TOlKe py6elKHblH
Ha

nonbCKHMt-l

xapaKTep,

30H

30Ha llBJllleTClI

11fOlKHall

CJlClIyeT

HHTeJlbHbJX

3eMJlI1,

r1PYCCl1l1 11 Hl1lKHllSl

BepOllTHO

YTO cl{)Lla

'3ananHble

BOWJlI1 CHOBa B COCTaB 1l0JlbCKOrO

3eMJlll,

KapTe

fi

Hp

KOTopble

IOlKHblH

nocne

rOCYllapCTBa

BTOPOM

(l1oMopbe,

CI1Jle31111), rJle OCTaBJleHHall

noceneHuaMI1

HO )TO

lIBJleHHe

MaTepHaJlbHall

KaXOLlI1TCH B

KyJlb-

rpaHt-luaX

J;

pe3YJlbTaTOM

CTapbIX BJlflllHI1H,

pacnpOCTpaKeHl-tll

TaKlKe 3a'lJ1CJlI1Tb npllCJlHKI1,

TI1JlO.10rt-l'leCKflX

nOJlbWI1

5.

Ha3BaHbl

3TO

KY_1bTypHble

TOrO

B BenHKOH

pai1oHbl,

Cpe1l0M,

HblM

paM-

BbJpl1COBblBal{)TCll

HJlYWI1X C I{)ra;

HOlKHhJX cTyn;

OJlHaKO

11 3THorpa&lt;pH'leCKI1X

B01MOlKHO,

3TO Tpe6yeT

ewe

1l0JlOJl-

I1CCJleLlOBaHI1M.

CBeT Ha

I1JlHKOMnJleKCaMI1
rOBopOB,

a TaKlKe C 60Jlee

TaKI1MI1
6blJlO

KaK

n0311-

3aXBa'lel1Hble

npelKJle

nOCeJleH'IeCKOrO

reppl1-

3.1e,\1eHT&lt;ł.

ó.

B

nonbwe,

MelKJlY paMOHaMH
B3aHMHyl{)

le\L11I,

KeneUKall

TOpl1ll
Hbl\l

K ceBepy
If

3e\IJlll

li

3eMJle,

(06a

3anallHOM

11 Ma30BeUKHM

Hnnl{)cTpl1pyl{)T

laBHCHMOCTb
paHoHe

KapTbl

r1oIVlOpbe

OT

py6elKa.

3Ta

3

110

c nOMopCKO-BOCTO'l-

8;

OHH 6pOCal{)T

OTTaKlKe

HllMH.
'IaCTb

BoeBOllCTBa,

TeppHTOpl1l1

.1elKl1T K I{)rO-3anaLly

r.'le LlH&lt;P&lt;PY3110HHbleII \HtrpaUl10HHble

3THorpa-

r1pocTpaHCTBeHHb!e

BHI1MaHI111 3anaJlHai;

10lKHaH yaCTb JlI06Jll1HCKOrO

BJlHllHlle\1

paHbwe

I1MCI{)T aHa_~OrHI1 Ha YKpallHe,

paHOHOM).

H CB1I3b MelKlIY

3aCJlYlKl1BaeT

OT ropCKO-,laCCKoro

ceBepO-BOCTO'lHbIM

\leCTHOCTbl{),

CHne3CKl1H

B CepalllKOH
cy6cTpaTO\1

MaJlOnOJlbCKOM

L1,OBOJlbHOlIBCTBeHHO onHcaHHhle

MaJlOnOJlbCKI1i{,

6a_nI1HCKIIM

HoweHHll

npOCTpaHCTBeHHble

pacnpOCTpalleHHll

KOTopoe

Ma30BeUKoro

3TH

paMOHaMH

pOLlOBblX COI{)30B,
rpaHHuaMH,

KpoMe

&lt;p11'leCKHe paliOHbl:

TpaJlHUHei{.

11.111nOLlJlllWbe,

C HaCJlOeHl1eM

TepplHOpl11{)

reorpa&lt;pH'IeCKOH

I1MeHHO C 30HaMI1

H 3e'vlJlllMI1

CBH3blBalOUlHe

naCTblpllMI1

npOCTpaHCTBeHHblX

)TO HeKO-

CpellHl11i

coxpaHHBWI1MCH

C 3cToHl1ei{

OHa Bblpl1COBblBaeTCSI Ha &lt;poHe 30H

nOJlb-

nOllca

BapMI111,

BCJlCLI,CTBHeJlI1&lt;P&lt;PY3111i
OTlIeJlbHblX

OrpaHI1'1CH;

HCTOpH'IeCKoi{

30H

1l0'VlOpbe,

HaXOll11TCll B CJ-tJle3I1H.

OTLleJlbHyl{)

Typa

('laCTb

BJlOJTb

3

BOCTO'lHbIH noSlC Ha1160.1ee

COCTaBJllll{)T

ceBepHble

MOlKCT,

3THorpa&lt;pHyecKoM

Jl106YUlcKall

OXBaTblBaJlI1.

nOllCOB

H AalKe

KapnaTCKHMH

\1I1POBOH BOHHhl

no

3JleMeHTbl,

HeMeUKHM HaCeneHt-leM H nepeHllTall

I1X OTJll1'1I1TeJlbHaSl 'lepTa

HO OnpeAeJleHHoi{

aLlMI1HI1CTpaTI1BHO-nOJlHTH'IeCKHMH

lITBllrOB

'leTBepToH

Ilpl1'lI1Hbl

BJlHlIHHllMH

BHOCOM 3JleMCHTOB BaJlaXCKIIM,

TaK;Ke,

110Jlhwy

BbJ;le.lllI{)TCll

1l0JlbWa,

IlpYCCl1l1);

HHBeHTapeM,

COCTaBJllllOT

ueHTpaJlbHoi{

f)

Teppl1TOpl1fO

&lt;paKTOB, COBnaJlal{)T

TOpl1eM lIpellHl1x

a

BJlHlIHI1M

BoeBoLlcTBa);

pacnpoCTpaHeHl1l1

JlaTBHeH

TYT

(CMOTpl1 KapTy);

BOCTO'lHall

C nepelKHTO'lHbl~1

rpynny

py6elKl1

8);

KapTa

nOSlCbl

MaJlblC

nepeMeH'II1Boi1,

nOJlbCKl1e

-

BHeWHI1X l-lHOpOJlHbIX BJIHllHHM 11 pa311eJllll{)T

OHb!, CB1l3aHHb!e C MHorOBeKOBOM
KOTopble

dl

JlOKJlaLl,e

1l0JlbWl1

a CJTc.nOBaTcnbHO C npOXOlKJlCHl1eM

npOCTpaHCTBeHHblX

HCTOpl1'leCKI1X

)T-

(apxeOJlO-

B ero

MOWI1HbCKH

CTOJleTI1M OHI1 npOHI1KJlI1 B 3THH'IecKylO

CTeneHI1 :)Ty

C XOTll

nJleMellHblMH

3,

Hp

npocTpaHcTBeHHblc

nOJlOCbl li

11 B pa3Jlłt'lHOH

Ilpyccl1ei{

30H

Be.ll1Kall

11 Ma30BHll);

3anaLlHI1MI1

H KeJleUKOe

palLle.llll{)wHe

Ha 10rO-BOCTOK.

(CI1Jlell1l1,

npelKHlIll

HO COlleplKaUlHe

CKHM,

11 JleCHblX nycToWelf.

npOCTpaHCTBeHllall

CB1I3aHIlble

r.

KyJTbTypbl,

lIBJllll{)TCSI pe3YJlbTaTOM

nOllCbl,

npoHI1KHYTblrt

rpeTbl{)

ApHOnbJl

BBeJleHHI1 B nOJlbcKyKl

51. YeKaHOBCKIIM,

3THorpa&lt;pl1'1eCKOe

40, 1935

3eMJlH, Kypne),

BblweynoMllHYTblC

)JleMeHTOB

B ero

TaKlKe C n03L1,HI1MH KOJTOHI13aUl10HHblMH npoueccaMH

rOpCKI1X nycTblpeH

Ha 30Hbl,

bblCTpOHll

pa3pa60TaHHble

K CHJTe3I1H: op.

f) corJlacylOTcll

HI1MI1

pa3HblX

apxeoJlOnt'leCKHX

H I1X rpaHI1Ubl,

HCTOpHH, AOKJlaA

OTHOWeHHI{)

BTOPOIt

cla60

)TO nepeKpeCTOK

AI1&lt;p&lt;pepeHUl1alll1l1 HapoAHoM

3.

nneMeH

Ha6pocKoM

(2 113naHl1e);

TopalI

MaJTaSl no.%wa,

npHHOCI1MhIMI1

HorpaqJl-tl{)

nOJlbCKOM

wy

rpaHlIllaMII

HaTaHcoH-~ecKI1);

113 HliX

'IaCTh MaJloi{1l0.1bWI1

10Bl1ll,

C BalKHblM

rl1'1eCKl1e 30Hbl

2.

3anaJlHall

(nywe),

rOll);

Teppl1TOpl1llMH

1110.

3anallHblH

CI1CH, ~i-tTBOH,

C aLlMI1HI1CTpaTI1BHO-nOJlI1TI1'1ecKI1MII
no

KapTy):

rpynny

LlI1&lt;P&lt;PY31111
npOCTpaHCTBetJHblX

BJlI1HHHrt,

(C\10TpH

Hl&gt;le 3eMJIH,

pa3pa60TaHHblMll

lanaJlHblX

C ceBepO-BocrOKa

Jlpyryl{)

BOpOS;

b)

pacnpoCTpaHeHHll

OCI1, npOXOJllllllei{

P;KewyBcKoe

r ;lacyloTClI:

BCJlellCTBlIe

06pa30M:

P;KeluyBcKoM
T. eCTb Teppl1-

He 06bllTall

OT ceBepa

npOUeCCbJ npOTeKa.lll

lanaLl-

11 llBJllleTCll
B Ha1160.1ce

�671

tiiO
cna60H

CTeneHH.

C 11pyroH

CKl1e Ky.TbTypHble

7.

B

pll11e

Kap T

Kawy6HlI)
nalOT

BblcTynaroT

MaJlOR

HaXOllHM

::ho

Bbl3blBaeT

aHallOrl111

MelKlly

oc06eHHO

KOTopalI

MOnOJl(e

BapTa,

BOCTO'1HOH. TaKHe

B KyJlhTypHOM

nOLl'1epKHYTb,

a CJleLlOBaTeJlbHO Teppl1TOpHlI

B BHLle Km1Ha,

BHcny

Pe3ynbTaToM

30Hb!

£,ypa,

,eMeJlb,

KOTopble

H

,Hae\1

CBOpa'1HBaeT

6blllH

CTapblX

60llee

HI1H

Ha CaH110MePJl(

H 3aMoHcKyro

nHJlHUaBOpO-

Ha KapTax

a TaKJI(e B KeneuKol\

lIanpaBneHHro

B PJI(ewyBcKyro

Mbl

MHTeHCHBHOCTh

3.

rJlaBHhle

4.
5.

CHne3cKHH

CKpeweHHe

30Hbl

30H

npeLlCTaBIITh

.laTh

06JOp

J1 OJliMOH

H,O-

lIBneHHH,

rpaHl1U

BblcTynneHl1l1

)TOro

HI1M, COCTaBrreHa 6bwa
n.leHl1e łneMeHTOB,

MeHee

KynhTyphl
!lblX

30Hbl

l!JOPM Kylll

BJlHlIHHH
H

C ceBepo-BOCTO'1HbIM

TeppHTOpl1H

pacnpocTpaHeHl1l1

KynbTypHblX

KyllbTypHoro

pacnpocTpaHeHl1e
pacnpocTpaHeHl1e

C'lHTaeT

KpOlUl1ThClI

pJl(I1 (KapTa

5),

Hp

BhIlleJleH

XJle60B

4)

Hp

ueJle(KapTa
H pac-

a TaKJI(e lIpOBOH

6hlJl ueHTp Hai160nee

(KapTa

onpeneneHI1H

7).

Hp

noceBHhlX

8 TpeXCBepl1'1ecKall

CBl1JaHHhlX C TpanHUl10HHOH

py6ejj(eH

npenCTaBHTh
KapTa

nonoca,

KynhTypoi1

xpoHonorHro

TpaLlI1UHOH-

B Ka4eCTBe nOnhlTKH
He

lIBneHl1l1, HO Ha OCHOBaHl111npOTeKaHHlI

,1HHHH pacnpOCTpaHeHl1l1

Ha

Kap-

OCHOBaHl1li

nepeXOLlHhlX

yKaJhlBalOWall

lIBJle-

Ha BbICTy-

3J1aKOB, I1MeroWI1X nepexOll-

HC'le3aHI1Sl TpaLlHUI10HHbIX

Ha OCHOBaHIIH aHanH3a

311eMeHTOB

npOXO)ł(neHHl1

rpaHH'l-

9.

Hp

rpOXOJlbCKI1

py6elKoM.

&lt;l&gt;OPMbJ

KOMnneKCOB.

OPOCYWKI1

3EPHOBblX

KPECTbJlHCKI1X

KYJlbTYP

8

X03J1HCTBAX

BemIKonoJlbcKo-KYllB-

B nOJlhCKI1X

XIX

11 XX

BEKAX

Pe3roMe

CcpaLl3Koro

KynhTypHoro

Ma30BeuKoro

ManOnOJlbCKOrO

II

KyJlhTypHoro

nOMOpcKoro

HaCTOllwlIH

KOMnJleKca.
KOMnneKca.

KyJlbTypHblX

KO\1-

TPYLl lIB.rJl1erCl1 nonblrKOH

nl1l!Jl!JepeHuHaUHH

pa3HhlX

11 npOCTpaHCTBe,

TeJlhCKHX

B nOJlbCKOH

)lEPEBHE

3JlAYHblE

HA

nEPEJlOME

AT.laca

KYJlbTYPbl

XIX

11 XX

Tpyne

BEKOB

Pe3roMe
HaCTOllwall

CTaTbll

3na'1HblX

nOCBlIweHa

KYl1bTYP,

OnHCaHl1ro

HeKOTopblX

KaKHC COXpaHHJlI1Cb B KpeCTbllHCKOM

BO BceH Oonhwe.

rpal!JH'leCKO-CpaBHHTeJlbHbIR
nonbCKOH
J,laKOB.

aHaJlHJ

nonblTanClI

npOH3BeCTH KapTO-

Koe-KaKHe

Y\-103aKllro'leHHlI,

KynbTypbl

B 06nacTlt

B031le.1blBaHHlI

•... -o.~--·¥

.

Ky.lbTyp

apxa-

HccrreLlOBaHIHIX,

H CllenaTb

Ka'1eCTBC nepe;KI1TO'1HbIX

II

XOJlIHCTBe 110 HOBeH-

TeppHTOpHaJlbHhIX

I1CXOLlll H3 HI1X aBTOp

HapOllHOH
B

nCpeJl(I1TO'1HbIX

KacarowllHeKOTopblX

pacc!\-taTpHBaeTclI

-,~:{":

JileCb

KaUHH
PblX

nonhWH.

)lllll

MaCWTa6e

-

HHOCTpaHHhlX

aSTopOB,
CTpaHax

l.łexocil0BaKI111,

&lt;l&gt;opManbHblH
OTHOWeHI1H

I)

6blll

cnoco6bl

\lO)KHO

no

3aHIIMarolUHxclI
(ABCTpI111,

non06Horo

3TOMY

pe3YllhTaTOB

aHamn

B

npl1MepOB)

Onl1CaHMeM )TOH

EenopyccHlI,

BO

pa360pa
TOJlhKO
HccnenOBa-

3THorpa&lt;pH'leCKOrO

naHHblX

c06paHHblX

nOJIh-

OCHOB-

Bonpocy.

nH:CTOB) MOJl(HO 6hlJl0

I1CnOJlhJOBaH (B Ka'leCTBe

B HaCTOllweM
co

BceR

OO.%we
TaKJI(e pHn

np06neMbl

repMaHII5I,

B

M TaJll1l1,

Teppl160nee
ny6J1H-

B HeKoroCnOBeHH5I,

lJJBeUl1l1,).

cpaBHIITeJlhHblH

\'laTeplla,lOB,

PaJHble

X&lt;1JlIlicTBax

H

np0l13BeCTI1

CeTKH. OonhcKoro

MaTepl1aJIOB,

B

nepeMeH

11J1H:paCnpOCTpaHeHl1eM

paJpa60TaHHblX

onpOCHhlX

paCCMOTpeHHlI

BeKOB, C y'leTOM

MaTepHaJIOB

nOCTOl1HHoi1

CI1CTeMaTH'leCKOH

KyJlhTHBl1pOBaHHhIX

H XX

Henb311 6hlJIO

xapaKTepa

nyHKTax

XIX

KapTorpal!JH'leCKH-CpaBHHTenbHbIH

eBponei1cKI1X

YKpallHa,

CI1X nop

B paMKax

JJlaKOB,

C HC'le3aHHeM

KapTorpal!Jl1'leCKI1

338

B

Ha nepeJIOMe

OCHOBaHHI1 onHopOLlHblX

npDJI3BeCTll

WilPOKOM

OHa OCHOBaHa Ha )THOrpal!JH'leCKHX,

npOH.JBeLleHHbIX

pa60T

(Ha

TOpHI1

)lo

paCCMOTpeHHlI

npocylUKH

CBlIJaHHblX

&lt;pparMeHTapHoro

CO Bpe!'v1eHI1 nony'leHHlI

TPA)lHllMOHHbIE

cnoc060B

CKIIX KpecThl1HCKI1X XOJlIHCTBax
Bpe\1eHI1

HEKOTOPbIE

TpaLlHUlIOHHblX

aSTOp
-

TypHblX

rO&lt;l&gt;MAH-JlMAHLl3MC

llI1HaMI1KH

się"

KOMnJleKC.

pacnpocTpaHeHl1l1

KPblCTbIHA

eClI

B

nOcpencTBeHHyro

HblX l!JOpM 3THX KynhTyp.

BpeMeH;

noceBOB

peJyJlbTaTOB

Ha KapTe Hp

JnaKOB nblTaeTClI

BcneLlCTBl1e

WHX

"krzyć

3eMnll.

HC'1e3HOSeHHe CTapblX

nneKCOB.

l1'leCKIIX

B CB1I311C TeM

cnOBa

6).

Hp

TonKOBaHHlI

2).

Tpalll111110HHblX COpTOB Pjj(H (KapTa

lIpOBblX

CBl1JaHHblX C noceBOM

Torpal!JH'leCKOrO

HOM xapaKTep.

H 3aBłIXOCT,

(KapTa

1) H CellHl1e CTapbIX COpTOB pjj(l1, Melł&lt;ny

Hp
Hp

JHa'leHHlI

CTaphlX

Tpalll1UHH

Ha OCHOBaHl111nony4eHllhlX

II PalloMOT

pa3Hhle

KynhTyphl

nWeHI1Ubl

(KapTa

KOMnlleKca.

OpocTpaHcTBeHHoe

8.

30Hbl

KyJlhTYPHblH

npOcTpaHcTBeHHoe

7.

3).

II pJl(I1 (KapTa

Kpjj(IIUbl

BJlHlIHHH.

3ana11HbIX

py6eJl(Hble

TeppllTopHlI
CKoro

3anallHblX

C.\teCh nweHHUbl

TaK HaJblBaeMOH

npOCTpaHeHI1Sl CTaphlX

DKI1

1.
2.

6.

Hp

TeppIHOpI1H.

Hłp

pacnpOCTpaHeHHSl

KnllH

lISnlleTClI

KaKyro

ropHoii

lIBlleHHH.
KapTa

Bcero

HblX łne:l&lt;leHTOB,

l{ JleH41lUKOH

H KaJTHWCj&lt;OH 3eMnllX,

BblweCKa,aHHoro

BbICTy-

B )KI1BeUKOH

TaKalI,

I111YWHX C 3anaLla,

K BOCTOKy, no

H TlIHeTClI

npClKne

co06pa3Hbl\1

(nOMopbe,

MOrrOJl(e

Cepall,Koił

lIBlleHHI\,

BblweynoMlIHyTblH

MaTYB-KYHenroB

nepeceKaeT

MallOnOllb-

lKe paBHeHHlI

nOnOCb!, CJlellOBaTerrbHO

'1TO BO)lOpa,LleJlbl

pa3pb!Barolllero

B CepaLl3KOH

CKOH TeppllTopHlIX.
nHHHH

II

,OHOI\

(oc06eHHO

Ma30BHlI,

OTHOWeMHI1.

TaMH BJlH4HHH MHOr04HCJleHHblX
6paJl(eHbl

'1TO

pa3rpaHI1'IHTeJlbHOH

cJleLlyeT

cywecTByrowHX

yKpaHHcKHe

ceBepO-3anallHOH

ropaMH,

npeLlnOJlOJl(eHlle,

H'VIeeT xapaKTep

3aKJII0'1eHHe

,lleCb

npO'lHM

nOJlhWeH,

cerOLlHlI,

B

Mbl

!'vIelKllY n011J1l1Whe!'vl H £eCKl1llCKHMH

uenH).

8.

Il

CTOpOHbl

paBHeHl1l1.

n03BO.ll1eT

aHanl13,
cnenaTh

npocywKH

paJlleill1Th

Ha llBe

06pa60TaHHblX
cneLlyrowllc

JJIaKOBblX

"y,TbTyp

B

KapTorpal!J1I'leCKOM

BblBOllbl:
B

OCHOBHbIe KaTerOpltH:

nonhCKliX

KpeCThllHCKHX

�,. -e,

1)1-

(i.3
aj

npocywKa

"na

TblX KaTeropHH

II

cHonax,

garściach",

coneplKHT

a lKaTaeHHblX

B

cnoc06,leHHH.
H aapbllHToa,
',OHTaJlbHall

T. e. a nOKocax

MJlH BepTHKaJlbHall),
TpanHUl1l1:Vl

ropl110HTaJlbHO

xJle6oB:
HIIII

nepeKpeCTHblX

pa3HblX

UHlIX 6blJla

aj

THKaJlbHble
Ha

paHOHe.

TpH

2)

B

MblX xne60B),
H

3), laTO

nepHOLl

H nocne

npocywKy

06pa30M

KapTbl

Tpyna

npell(Lle,

TaK

THnH'IHbIM
ropaMH

3)
C

'leM

XJle60B

KoneH

KOHUC

npOBHH-

CHonax.

Bep-

paHOHax,

nocpencrBoM

(CMO-

B nOKocax

H

7).

cepna,

PacnpocTpaHeHHe
B KOHue

BblcTynaeT

pa3Hblx

XIX

'ITO n03BOJUlJlO

npocylllKy

npelKHero

THna,

KyJlbTyp

-

:no

Hp

KonHbl

palHlITClI

He' TonbKO

yKnanoM

a)

OKalaJlI1Cb

Cpe.'lH

KonCH:

[([mc

B KonHax

cpa3Y

nocne

xJle6a,

4) foplnOHTaJlbHb!C
CHC'nOB II cjJyHKUHII l'

nOKoca;
B

KonHax
KonHbl,

cKllp11aM

npocylllKa

H lIBJllIeTClI

acpTHKa,lbHO-PllilOBb!X.

HO H

cjJyHKUHefi.

B npHH-

npeHMyulccTBeHHO

npeHMywecTBeHHO

KaK cjJop:Vla, npH6J1HlKCHHall
HJlI1 CTora:VI -

C TO'lKll

comaCHO

XX

TpCXp5IilHall

-

o

nOll13H;JllCb

3aHMCT130BaHHble

KOHCTaTHpOBaHHblC B 30Hax
COXpaHJ113lllHMClI

He3aBHCl1MO
C ,llpyroii

B TIonbllle

TpaLlHUH-

vel "kucka",

npOHCXO)f(,.'leHI1I1 KaK

KOnHb! --

Bccro

pacnpOCTpaHeHl1l1,

HeKOTopblC

"kuczka"

KoneH,

H 'leTblpexpll,Il,Hall

KonHbl

(npe)f(HI1C 30Hbl

HaceneHl1eM.

DO.lhlllC

60;lbllle

BCCH cTpaHb!.

cTapelilllHM

ponHMOM

-

cjJopMa BblcTynaCT.
B TIOJlblllC

aepTI1Ka.lbHble

vel ••słonik",

B.) BblcTynalOWl1e

BapbllHT

)Ta

OT

"rząd",

aepTI1KanbHo:
aHaJlOrJ1'łeCKHX

CTOpOHbl,

BaphllHTb!

BepOllTHO

cnopaml-

BcpTHKanhHO-

repMaHCKoro

6paH11cH6yprCKo-nY)f(HllKOrO

npc&gt;-

npOHCXOlKneHHlI,

HHlKHeCl1ne3CKoro).
H&lt;I1BaHHfl

)f(aTBCHHbIX

KoneH

(CMOTpH

KapTbl

Hp

4

nBC rpynnbI:
CB1I3aHHble C cjJOpMOH KoneH

YKa3blBalOWHe

OTHOClIll(l1eClI

(l5

"mcndel"

3peHHlI

lIpOBble.
yK,lanKH

BepC'lITHO CB1I3aHbl C 11aBHH:VIHTpanll-

Ha

nOilC'IeTa

ypolKall

OC06CHHO

MeHDeJlI1

C'IeT

npl1MeHeHI151

Ha

KonHbl,

WTYK),

apXal1'JCCKOH

OCHOBHblC cnoc06bl

Ha

6

no

XJle60B,

KonHbl,

cyllleHHc

npH'IeM

pacnpOCTpaHeHl1l1

Ilon

HblX,
nb!.

TaK

npl1'łI1Hbl

..Luo".

B

KonHax.

)),l1aneKTJ1'łeCKI1C

"dziesiątka"

cHonoB)

4

-

,llCClITKa

(lO

51BnlllOTClI rrCpe)f(J1TKaMI1

MeHAenll

CHonoa,

llnH

no

2

KOTOpbIX

nYJIKOneKa.

CHCTCMbI.

cylllecTBylOwHe
x.le60B

B OOJlbllle

nocpCllCTaO:Vl

TaKlKe BO '1HOrI1X Dpyrl1X
YKa3blBaeT

(rOpJ130H-

pa3HblX

CTpaHax

Llcpe-

EBpOI1hI,

Ha TO, 'ITO OTneJlbHblC

HC3aBHCI1MO B C.1aBlIHCKI1X, pOMaHCKHX

Bb!CTynneHl1l1

ilHcjJcjJCpCHuHpOBaHHblX

13apbllHToa,

CB5I3b C TepplłTOpHlI~IH

~:, -

TIonbllla.
iepMaHHlI,

51BJllleTClI KJ1aCCI1'leCKHM rrpHMepOM

CXOlKHX reorpacjJH'leCKO-KJ1I1MaHI'leCKHX

l.JTO KaCaeTC5! KynbTypHblX

&lt;jJopMe pllila

KpeCT ABCTpl1l1,

QJOPMbl

rcorpacjJl1'1eCKO-KJ1I1MaTI1'1eCKH:V'll1yCJ10BHlIMH. 3TH IPOpVlbI Bblpa60TaJTHCb,

a,lllllHI1CM

06bllCHeHllC'v1

--

OCHOJ3aHHHKOnH'IeCTBa

11 Ha nynKOJlKH

pacnpOCTpaHeHbl

30H

(30

llleCHlileClITl1pH'lHOH

npocylllKH

aepTHKaJlbHble

pa3MelJleHHe

KaK Hnp.

,lleC5ITKOB, no

BlIHHblX npl1cnOC06J1CHl1ii)

06ycno13neHbI

"krzyż"

KOnl1'1eCTBO CHonoa

CHono B) H "półkopck"

(60

7)

Hnp.

"kreuz-haufe"

K ::lTOH rpynne,

C'II1TaJlH Ha "Konbl"

T,lnbHblC

"kreuz",

./IlTaJlHlI.

,lla13HerO cnoc06a

KaK

qlaK-

-

Ha3aaHl1l1,

cHonoB),

oc06eHHO

XJlC60B, CB1I3aHHblX B CHonbl,
-

'ITO

np013HHUHlIX,

"postawka"

-::- CJTOBaKl1l1, CJIOaCHHlI,

Tep:vmHbI,

60,lee

-

Ha3BaHHlI,

b)

3a-

OCHOBHylO ilHcjJcjJcpeHUHaUHIO

aepTHKaJlbHO-oKpylKHblX

B .\1aClllTa6c

nOJlbCKl1e Ha3BaHHlI,

HCMeUKHM npHlllnblM
13peMeH

rne

coxpaHH,lHCb

CTaTHCTll'leCKI1VI DaHHblM

BepTHKaJlbHO-LlByxpllDHbIX

KaK MOlKHO no,laraTb,

aj QJYHKUHlI BepTHKaJlbHblX

no

113 rep,VlaHHII

ceBepO-3anaDHblX

MHOrO'lHC,leHHb!X

croceHa'

rOpH301fTaJlbHO.

CHonOB,

KonCH:

"kriz"

J

c06HpaHHe

reorpaljJH'IeCKO-K,lHMaTH'IeCKIIMH

:VlOlKHO npOH3BCCTH c ..
lenylOwylO

H

8) C'TJlH'laIOTClI

06CTO-

MeHbllleii

npHcnoc06JlełłHH

TeppHTopHlIX

TaK

'1eThlpexpll11HblH

6)

rne

CBl1neTC.lbCTBYIOT

'1eCKH, OT HenaaH~IX

BepTHKaJlbKO-

yCKOpHTb

yKJlanbIBaeMble

"baba")

HaBeCO:VI, 'ITO MOlKCT CBH,llCTenbCTBO-

THna

cjJaKTOTl 13HywaeT,

vel "kupka",

(POPM, 3a13ne'leHHblX

a oc06eHHO

BeKa;

Tpe6ylOwylo

ilepeBlIHHblX

Ha ropCKHX

KonHbl,

B

)TOrO

Ky6aTYPY

onpelleneHHblX

"kopka",

"kozio!"',

03H-

(CMOTpH KapTbl

ljJOPM KoneH:

0111Mble

lIM(Hnp.

If.lll

Ha lHa'lH-

(oc06eHHO

9).

Hp

3peHIIlI

BOHHbl 3a6pOllJeHO

'ITO KonHbl

011HaKO, MHOrO'lI1CJleHHble

pacnpOCTpaHeHl1l1,

a

He60M

3aHMCTBoaaHII~

IICXOlK,lleHl1l1 (TpexpllDHblii

pa3Hblx

reppHTopHlIMH

06p;no:V1

Ha3BaHHlI).

pll110BblX

11 OonnllCKOM

pllil

B Ka'leCTBe

OKpylKHblX

H oc06eHHO

ceBepO-3ana.LIHbIX

BepTHKaJlbHble

Ha'laJlOCb

cjJOpMbI, 06YCJlOBneHHol1.

KapTy

TO'lKH

B

HCCOMHCHHO

r,laBHblM

H e) npH

V).

KonHax,

XJle60B

KynbTyp

5, 6

Ha 6blCTPYlO
KonHbl

nocpeilCTaOM

H CCH'IaC -

npHMepOM

)I(aTBeHHble

IV),

Ta6;1.

ropHhLMH

npe.LICTaBJTlIIOWHe cjJOpMy,

H n03BonlllowYIO

(CM.

)Toii

KonHbl,

cnoco60M

0pocylllHBaHHe

H

3TOM 3aMeTl1Tb,

J1MeIOWI1X Hal1MeHblllylO

B OO,lblllC

d) B Kon-

UeHTpaJlbHblX

H B OT.LIeJThHbIXCHonax

Hp

lITeJlbCTBO CB1I3aHO C BBe.LIelUleM KOCbilI

TpaTbl

III

B OTneJlbHblX

B

MllpOBOH

pacnpOCTpaHHnHch

(CMOTpH

BepTHKaJlbHble

Il

3na'lHblX

KonHax

H aepTHKaJlbKO-pllnOBblX

npaKTI1'IHbIM

11),

nOD rOJlbl\1

n03.lHe:V1 nOllBneH~111 a:V16apa B 30He

Ha IOrO-BOCTO'lHO.i1 TeppHTopHH,

5)

OCHoaHble

H

npH

aV16apoa,

CTapeHWHM

I

B JilO6nl1HCKOM

npocywKH

OrpaHI1'lHaaJlHCb

B ropH30lHanbHblX

BepTHKaJlbHO-OKpYlKHble

YP0)ł(3l1;

06pa30M

ropM-

H

OOJlbWH

MaccoablM

OKpylKHblX

xne6a

Bccro

2).

Hp

nnOWaLlll

(CM. Ta6Jl.
-

HlnOB

roplnOHTaJlbHO-

Ta6Jl.

O cpaBHHTenbHO

CnenYCT

yKJlanblBaeMblx

KonHax

(CMOTpH

OOLlKapnaTbH,

pacnpOCTpaHeHHlI

ComaCHO

BaTb

npH-

yK,laLlKa

CJle.LIYlowl1e

H ropH30HTaJlbHblX

rnaBHblM

.LIepeallHHblx

(Hnp.,

(CMOTpH -

pelKe cylllHnlf

Ha

a

a IOro-aOCTO'lHbIX

B nOKocax

npHcnoc06neHHI1.

MelKllyBoeHHblH

re.1bHoii

C)

U1111:V1H
xpaHCHI111 XJlC60B

a OTneJlbHblX

a OTLleJlbHblX cHonax,

npHcnoc06J1eHHH

npOCTpaHCTBe

fpaHl1Ubl

Kapra

b)

pacnpOCTpaHeHHOH

KonH!&gt;1 BblcTynaJlH

nepeBlIHHblX

CHonOB

H BepTllKaJlbHO-pllnOBblX

LlepeBlIHHblX

MeHbweM

pa3Hblx

KOHCTaTHpOBaHO

B nOKocax,

XJle60B

BTOp,1l1 H3 ynoMlIHy-

npocywKa

a TaKlKe OT HX KOJlll'leCTBa.

B ropHl0HTaJlbHO-nepeKpeCTHbIX;

a

yKJlaLlKll

BepTHKaJlbHO-napaJlJleJlbHbIX,

npocywKa

J

Bbl.LIeJllleTClI pll.LI nOArpynn,

H ropH30HTaJlbHO-napaJlJleJlbHblX

BeKa HaH60Jlee

a CHonax.

nOMOWH

rpynn

B OOJlbllle,

Hax BepTHKaJlbHo-oKpylKHblX

XIX

npH

a 3aaHCH:VIOCTI1 OT cnoc06a

cjJOpMbl npocywKH

nOMOwH

1I1 -

KonHax,

KalK.LIOH H3 onHcaHHblX

coxpaHflBWHMClI

H aj

TpH CMCTeMaTH'IeCKHX rpynnbl:

t. XLVII

C

TaK

MHOrO'lI1CneHllbIX

3THII'IeCKOH

II

repMaHCKHX

yCJlOBHH, 'lTC'

TO'lKI1

aHa,lorHH

3peHHlI

CTpaHax

:VlOUIO 6bl
Ha

6blTh

npOCTpaH-

TCppHTOpHlIX

EBpO-

OC06CHHOCTeH, TO OHI1 npOllBJllIIOTC51 B cneUHcjJH'IeCKOH

30Hbl pacnpOCTpaHeHI111 KOTOpblX YKa3bl13alOT Ha reHeTll'1eCK)'IO
HCKOTOpblX rrynn

11.111)HII1'JeCKHX

06pa30BaHfIH.

�674

675

jJHYlli

EOr)IAHOBWI

IlblX nOMelUelll1l1X (KapTb! Hp 15 J1 16) li '1eplIaKJl XOll1H:CTBeHHhIX
11;.KlinbIXnOMellleHaii
(HP 14). I1cc.lelIOBaHl1l1 OT)leJlbllblX 06'beKTOB, OCHOBblBallCbHa aHaJll11e Bccro MaTCpJ1a.la,

AMEAPhI,
MHhlX

..

TAK

HA3hIBAEMhIE

TIOMElllEHMJ1
X03jJJ1CTBAX

.lIJIjJ

"SPICHRZE",

XPAHEHlUI

B TIOJIhlliE

HA

3EPHA

HA TIEPE.'lOME

B

XIX

¢OHE

nOKala.rllf,

9TO BbIcTynałOlllHe Ha Teppl1TOpHH TIonbWJ1 aM6apbl

MOlKllOpalilCHI1Th

Ha HecKOJlbKO TllnOB Jl BaphllHTOB. OCHOBOMnJlll np0l11Be)leHHll Tl1IJ1naUl1J1 npl1HlITO

KPECThjJHCKMX

B HaCTOHllleH CTaTbe C911TaTb npJ1HUJlD "'lOp&lt;POJlOrI1geCKOH1111&lt;pcjJepeHllHaUI1I1.
Cpenlf

11 XX BEKOB

npH1HaKOB, KOTopbIe

6bJJ]11 npe;.Klle Bcero

npllHllTbI

BO BHII\laHI1C, cnenyeT

ynoMlI-

HyTb KOHCTpyKUHIOCTeH (Kap Ta Hp 3), &lt;pOpMy KpblWH (KapTa Hp 4), nO.l &lt;pYHllaMcHTa

Pe110Me

(KapTa Hp 5), nJlaHl1poBKY (Hp 6) 11 Be,ll1'1JlHY.
CTaTbll -

aM6apbl

Ha &lt;pOHe HHblX nO'\lellleHI1H lVllI

CKl1XX0111HCTBaXB TIOJlbllle Ha nepeJlOMe XIX
BOi{ nonbiTKOM B nOJlbCKOH JJJnepaType
6apOB,

pyKOBOllllCh KpJlTepHeM

XpaHeHl1l1 1epHa B KpeCTbllH-

COnOCTaBJJllJl pelYJ1bTaTbl KapT OT Hp 3 LlO Hp 6, ,\1O;.KH.0KOHCTaTl1pOBaTb, 9TO

11XX BeKOBlIBJllIeTCll B OCHOBHOMnep-

np0l13BelleHI111 TlmOJlonm

0603Ha'leHHble

KpeCTbllHCKI1XaM-

Mop&lt;pOJlOrl1Jl, &lt;PYHKUI1I111 BpeMeHHOM H npOCTpaH-

CTBeHHOll IlH&lt;p&lt;pepeHUl1aUUH.
TIp06JleMa

aM6apOB

pa36HpaJlaCb

B COnOCTaBJleHI1HC npyrliMI1

X0311HCTBeHHbIMI1

HC'le3aHHH aM6apa,
Ha

MaTepliaJlbHOH
BaHHlI

P.

A.

E.

n03BOJll1JlO IiCCJlellOBaTb npH'II1HbI BblXOlKileHl1l1In

TeppHTopHH

ynoTpe-

HHlI OT 3x 3110 4x 5 MeTpOB; CTeHa cpy6a,
Ka OCHOBaHHll Ha

OCHOBOi{HaCTOlllUeii CTaTbH 6bl.~1I TeppHTOpllaJJbHble

6JleMOH aM6apOB B 1955 r. KpoMe

ATJlaca),

npmnBeileHl1bIe

HCCJleIlO-

rpa&lt;pH'leCKHX, &lt;PIiJlO,~Orli'leCKHX Jl

apXHTeKTOHl1'leCKHX HHCTHTyTOB, a

11 pe3YJlbTaTbI npUBeJl H3 aHKeT. TIpH pa3pa60TKe

np06JleMbI

YJlOlKeHl1allB cpy6,

&lt;pI1'1eCKO-CpaBHIUeJlbHhliiMeTOll. B npocTpaHcTBeHHoM
aM6apoB

y'IJlTbIBaJl

TIlliOJlOrH'IecKyIO KJlaCcu&lt;pHKaUJl!OaM6apoB
npOCTpaHCTBeHHoe

npOllB,leHl1e

mITepaTypy

OTHOllleHJlIl MaTepHaJl,

TIpocTpaHCTBeHHoe

n.

Kaca-

xapaKTepHblX

1860-1960

rOilOs,

KOMnJleKCHblX npJl3HaKOB

OCHOBblBallCbHa HHTeparype

BaTh, 'ITO aM6aphl
KapTa

Ha TepplITOpHIi

Hp 1 npellCTaBJllleT npouecc

Ha'lep'leHHble

KaMHHX; nocTpoJ1Ka

2 -

MUJlll,

Jl He 06HapylKeHo,

TeppHTopHIO,

rne

HO rne

rJlaBHblM 06pa30M

BpeMeHI1 K nepHony,

III.
aM6apbl

3aTpOHYTOMY

ilJlll XpaHeHJoIJl3epHa,

II XpOHOJlOrł19CCKOM
noplllIKe lIBJlllJlłłCb: 'IynaHbI (KapTa Hp

J 3),

pacnpOCTpaHeHllll

JlJlII '1eTblpCXHaBeCHall,

3Toro

BCTpe'laeMbIM B TIonb-

TJlna, OXBaTblBalOllll1e TeppHTopHH c HaJ160Jlee
pelYJlbTaTbI

I1CCJleilOBaHIIMapxco-

paTylolllHMl1 la rJlnOTe10H npOIlCXOlKlIe-

TlIna.

CeBcpHblH

BOCTO'IHO-ellpOneH:CKHij:THn.

OH

pa11IeJllleTClI Ha lIBa

Y3KO&lt;pacanHbIe (Kap Ta Hp 9) I{ lUJ1pOKo&lt;pacalIHble (KapTa 10). 06lUlle

nonTHnOB:

TIOJlhWII cHenyeT J1CKaTbB BBell,eHJ1l1

3KOHOMJ1'1eCKI1X
nOMelllełll1ll

nJlpaMJ1ilaJlhHall

IIMelOlllJle TaM 3TO Ha3BaHHe, CO CTapOCJlaBllHCKJl.Ml1
Jlape'lHblMJl aM6apa-

lIBJllllOTCll OC110BHhIMI{apryMeHTaMll,

MeTpa -

TIPH'IHH JlCge3aHl111aM6apOB Ha TeppllTOpllJl

Kphlwa

CBJl3blBaeT '1epe3 IOJKHO-eBponeiicKHe 3epHO-

HHJl 3Toro

HaCTOlllUell CTaTheH.
B 06J1XOlI HOBhIX, 60Jlce

OlIH03TalKHall;

rJly6oKo

CO CTopOHaMIl B rpaHHl..{ax 2,5x

COJlOMOH. reHeTJ1geCKH 3TOT Tlłn aBTop

norOB

COXpaHI1JlI1CbTpallHIJHH 06

TIOHhlUH lIBJIJlCT-

yKJlallKa OCHOBa}I11lI
Ha 3eMJle l1JlH Ha HayrOJlbHblX

KOHccpBaTlIBHblM CTpOJlTeJlbCTBOM Jl HeKOTopbIe

3 -

IICTOpl1'1eCKall, CBHneTeJlbCTByeT O cy-

TaKHX 06'beKTOB, OTHOClIlUl1XClI
no

Ha Teppl1TOpllJl

MI1, C'Il1Tall, 'ITO 3TOT TJln npHHailJlelKJlT K CTapeHllll1M aM6apaM,

nOBceMeCTHO

BCTpe'laIOTCH cnOpailll'leCKH,

nma

B nOJlb3Y 3TOMrJ1nOTe3bl.

C CI1HbHO BblCTalOWl1MIl HaBeCaMI1, KpblTall

lUe. rpa!lJ1llbl

TeppJlTOpl1l1, TlIe HeT aM6apOB Jl He COXpaHI1JlaCb O HlIX Tpa-

O)lHaKO JlIlTepaTypa,

ruecTBoBaHHH

1 -

noro

aBTOp

HacalKneHHall,

Bble aM6apbl,

TIOJlbIIlH lIBJlllIOTCll perpeCCl1pylOlllHM npoueCCOM.

MecTHocTIł, rll,e aM6apb!

TeppI1TOpHH, r)le XOTlI aM6apoB
HX CYlUeCTBOBaHJlI1,4 -

li I1CTO'l-

MOlKHOKOHCTaTllpO-

IIC'Ie3aHII1IaM6apOB B Te'leHJle nOCJlell,HerO CTOJleTHll.

Ha Hei{ npOBHHIIHJl 0603I1a'laIOT:

BbIcTynalOT aM6apbl,

3TOii 3noxe

pacnpOCTpaHeHlle

TJ1n nOT

IOJKHO-eBponei{cKI1M H CJlOBaI.lKI1M.

TlIll JlI06JlJ1HCKO-Ma30BeuKJ1ii (KapTa }IP 8). XapaKTepHblMJ1 npH:maKaMl1 3TO-

9aCTO apKailHall,

AHaJlJl3HpYll MaTepłłaJl

CaKJleBI1IlHhIM, KpyrJlblM,

2,5 no 4x 4 MeTpOB; CTeHbI B cpy6;

AJlll n.aHHOH: Teppl1TOpl1l1.
HHKax, OTHOClIllIHXClIKO BpeMeHIł, npellruecTBylOlUeMy

3TalKHOCTb, C JleCTHJlueH: BHyTpll

f O TJlna HBHllIOTClI:nHaHJ1pOBKa B cjJopMe KBanpaTa,

npOH3Bell,eHO Ha OCHOBaHl11lCI1CTeMaTJlKH,

Tl1na

113Mepe·

cpaBHHTeJlbHO nJlOCKall, CB060ilHO

KOHCTpyKI.\J10HHO
HeCB1I3aHHallC HI1M; reHenl'leCKJl

Cll, MelKllY npO'll1M, OIlHHM 113 apryMeHToB

HX KOJll1'leCTBeHHYIOilH&lt;p&lt;pepeHIJJlaUHIO.

IlMelOlllero

06JlenJleHHall CHapylKlI CJlOCMfJlHHbl; YKJlan-

lIByx- J1Hj{ 'IeTblpeXHaBeCHall,

npJ1'1I1CJJlIeT K aM6apaM

npJlMeHllJlClI KapTorpa-

npl13HaKaMH 3Toro

I1JlI1KBanpaTa,

COCTaBJllllOlllaii nOTOJIOK aM6apa;

nOCTpOllKJl, KpbllUa

pe3YJlbTaTOB JlCCJleIlOBaHHll, CBH3aHHblXC aTJlaCOM

6bl,111 HalBa-

pa3MeweHHlI.

3eMHe, &lt;pYHilaMeHTe JlJlI1 HayrOJlbHblX KaMHlIX; KynoHoo6pa3HbIM

CBOlI'IaThrH: cpy6,

Hall npo-

Ja-

TlmbI 11 Ba-

JlMelOllllle TaKoe-lKe npo-

3TI1M TlłnaM ilaHbl\f

I. THn CIIHe3CKO-CnJ1lKCKJ1H
(KapTa Hp 8). XapaKTepHbIMIf

aBTOp HCnOJlb30Ba,1 B CBoeM TpYile Heony6JlHKOBaHHbIe MaTepliaJThl H3 apXI1BOB 3THO-

BhIileJlllll

nplllHaKI1,

CyMMJlpyIOIUHX, TaK CKalaTh,

lIBJlllIOTClI: nJlaHllpOBKa B &lt;pOpMCnpllMoyrOJlbHHKa

TIOJlblUH.

(TIOJlbCKOrO 3THorpa&lt;pl1'leCKOro

IOIlIHRCH BhlcTynJleHHll

pbllHTbI aM6apOB,

HHll, B 3aBłłCJl.MOCTI1OT J1X Teppl1TOpHaHhHoro

a C IlPyrOH: CTOpOHbIIlIlHaMI'IKHpa3BHTHll HOBblXnOMellIemrn

nJlll Bb!MOJlOTOrO 3epHa,
6JleHIl1l aM6apa

YKa3bIBalOT Ha HeKOTopble

BbllleJlIITb onpelIeJleHHble

CTpaHCTBeJ1HOepacnpOCTpaHeHl1e . .lIJlll ynpollleHHll

nOMellleHHlIMH, HcnomUlIOllIliMI1 Ty lKe &lt;PYHKIIIiIO.BbllleJleHl1e C OAHOMCTOpOHbI npouecca

Ha HHX npOCTpaHCTBeHHble rpaHI1Ubl

KOHOMepHOCTl1,'ITO n03BOJlHeT, B CBOIO O'lepellb

nnaHllpOBKa
4

&gt;~5

B &lt;POpMe npllMoyrOJlbHlIKa,

MeTpoB, CTeHa B cpy6,

C pa3MepaMIl

nonTlIna:
npl11HaKlI

B npellCJlaX

2x 3

YKJlailKa OCHOBaHJ1l1
Ha CBaJlX HJlH HayrOJlbHblX

KaMHlIX, nOCTpOHKa OilH03TaJKHall 11 ilByxHaBeCHall KpbIllla 6e3 H111111l
IInH lKe C Hl1weil,

KaKJ1MI1

B KO;lnoHKy

'!YJlaHbl npli X0111llcTBeH-

I1ml 6e3

KOJlJIOHKH.TIpI13HaKH, lIJI&lt;p&lt;pepeHll.HpYJOIUJ1eBapbHHTbl:

II HHWJ1HaxonllTCll CO CTOpOHhl &lt;pacalla (IllHpOKO&lt;paCa}lHhIllnm)

s

.....•.

~..

"'""---,'

BXon

IIJlJ1C 60KOBOH CTeHbl

�li 7 7
B XII-XV
(Y1Ko&lt;!JacanHbIH

nm)

Ka

ABTop

IIHTepbepa.

Bep05łTHO

fi

IIrpalOWIIMII

pO,lb

KpO\le

BeKax

II HCMellKII\IH

YTO

CB5ł1aHHblC

B

OCHOBHO"I,

aM6apOB

B

(&lt;!JOT. 20,

xpaHeHH5ł

nO.lbwe

onelICIbl

CO

B cpy6.

-

cnopa.JI1'

CKaHnHHaBCKI1\HI

a TaKJKC HOBblC KaMCHHblC a:Vl6apbl.
nponO:IJKeHlle\1

pa1BHnl~

aM6apOB

YKa3blBal&lt;JT

H1 Ill-IX, npHHan.1CJKaWIIX

IIa

K pa3HblM

ynoTpc6JTeHfI~

a

11 pOllCTBeHHble

"spichrz"
fi

pO)lCTBeHHble

COnOCTalJJleHl1e
OTIIOCilW1IXC5ł
,lpyn1x
a

cnoc060B

TaKJKe

xpaHCHH5ł

flp0l11BeLIeHHble

B )lHHaMI1'leCKOH

IICYe3HOBCHH~ aM6apa

HaH60.nee

i1n&gt;J 3epHa,

;Iapll

nepll0)l

X03~HCTBa.

Mepe, o6yc,10BJleHbl

xpaHCHloIeM
paHHero

IICKaTb

He60.1bWlle

HOBblX

xpaHeHlle

n.l~

B cpy6

pacnpOCTpaHeHHe

lOiKl1YIO

.1106.1I1HCKllti

Óhl rb

60nee

a B

THna

X-XIV

\Ja.leHbKllX
"COJl)K"

oT06paJKeHHe
nOCTCnel1HOrO

no

)TOT

npouecc

XpaHeHI15ł

a:v\6ap

non,

CJlaB5łHCKIlX

&lt;POpMbl

-

3eMej1b,

Koum

5ł;\lbl

koszowe).

&lt;POpM

"a"16apOB"

CBII-

6blJIIl

(spichrze

CTapblX

no

xpaHeHH5ł

BeKOB,

BCJle)lCTIJHe

CKJlaUbl 3epHa,
Bccro

ypoJKa~.

KOTOpblC

C JlapbKO:VI).

Ha

3epHa,

OTHoweHHH

KaKHMl1 6bl:nl

B

CTpoeIIHA.

cyxoe

Hml

'leTblpex

non

CTO,1611Kax.

ewe

.~-

-

ccrOLlH~

HalblBae\lblX

"K.leTb"

e.:JIIHCTBeIlHO xpallCHIIC.\1

110OXBa-

CJlaB51HCKIIX 3e.\1C;lb (B I1o;lbwe

a'16apYIIKOB,

orpaHI1'lIlBa:JaCf&gt;

"COH-

1J,11'I~HHe\!

XpaHI1JT11W 3epHa)

KOTOpblX

-

--

3epHa,

In

TaKOM

'Jero

BbIBO)l,

TOJTKOBaHl111ero
'IaCTlI

B

HIlX

TpOHHylO

nO\1eweHHll

HMelOlllee.

11 K;la.nOBoH

&lt;!JyHKUHlO, B01HI1K no

fJOCTpOeK,

.1lOLleti,

npOHCXO;KneHHiI

Ha

KOTopble

Ha3BaHI111

nO~BepraJlI1Cb

TOJlbKO

npe,llHa3Ha'leHHblX

BblllleOfll1CaHHbrti

xpaHeHI15ł

H "lamus"

HOBall

X0311ticTBax,

HCMeUKoro

aM6apa

OHa

C TPOtiHOH &lt;!JYHKl\J1eHHe HallleJl

npHMeHeHI15ł

B,ll!~Hl1eM

ynOM5łHyToro

TeppHTopHI1

THn,

"K,leTH"

flMelOLUI1H

CTapbIe

CneUH&lt;pH'leCKHi1
TOJKe HOBblH aM6ap
I10JTbWH.

xapaKTCp

nocnenHero,

Ero

BH)l

CTpOeHH5ł CTapble

lOUJl1e HM KOWI{
.x03~HcTBax,

B cpy6,

npll

CHJlbHblX Kynonoo6pa3HbIX

BCTpe'łe

C nlllOM

nOCTpOCK B cpy6

x:re6Hble

11 ~Mbl,

np06Jlc\Ta

nO.%CKoti
ai\16aphl

nepeBHII

CTaporo

CJlHlllKO.\'1 Ma,lbI,

.xpaHeHHlI

3epHa

K.lanOBail

He~lellKO"\
I1pll\leHeHlle
nO.lbIUC

_.

nO\leWeHlle,

XIV-XV
CTa.ll1,

0,1\-

BblcTynaBwlle
B npOMeJKyTo'l-

'ITO H TaM

aM6apa

CTapO-CI1J1e3-

npHH5łJla, nOll BJII1~HHeM
11 np'106peJla

BeKax

TaK;Ke

cnpaBI1TbC5ł

pcweHa

H:VlelOllll1X KaK onHcaHO

HOBoe

B

nllla

'IT06bl

6bLla

OLleJKHbI 11.JKHJlOrO nO~leWeHII5ł,

...•

MaJloH

paifOHa.

KaK Ha OCTaJlbHOH TeppJ1-

nJTeTeHblM J106J1eflJTeHHb1M rJTI1Holl -

J11L"nJW3epHa,

..•..

B TO

MCTO,1\aMI1

6bl.1 npl1YI1HOH TOro,

B TaKHX &lt;popMax

pa3\1epOB,

IICnOJlHilTb

)laHHOro

BHnOH3MeHHnHCb

CJ1JTC3CKOH
Teppl1TOplH1

pOB 60JlbWHX

_._-_.~---_"-_

KpeCTb5łHe),

CTapblMI!

&lt;pOpMbl XpaHl1mllll,

(nOXOJKHe Ha aM6ap),

KOHCTpyKUll5ł

3KOHO:V1l1'lCCKOe pa3BIITlle

leplla.

Ha 3THX

npHMeHCHHe

xapaKTep

nyHKTOB.

'ITO CYlllecTBylOwHe

B

HaWJTa

H HOBblC npH3HaKfl.

HC HaWeJI npl1MeHCHHiI

1-1;111
CJlOBaUKOro -

yKpenneHHblX

lillie

rocnon,CTBOBaJlO

B ceBcpHOH 'łaCTH

HaKO non

fi pH

BJlH~HJ15łM

O)lHaKO,

HeKOTopble

nOJIb10BaTbC5ł

Teppl1TO-

3TI1M

rnc

He Bbl3Bana,

06beKTOB.

nponOJlJKaJlO

npll-

3epHa.
aM6apa

Ha noti.

HC'Ie1JlI1 Ha

a TaKJKe B palloHax,

CTapblX

11J111
-

npoI1CXOJK~eHHij,

nOJTOJKet{HiI cKopeH

(MeJTKOe )lBOp5łHCTBO,

KpeCTbllHCTBO

1l0JlJKCH 6bUT npOHc-

BCJTenCTBHe pacnpOCTpaHeHH5ł

B CB~1J1 C 3KOHOMJ1'1eCKO-X0311ifcTBeHHoi1 CTPYKTypOH

CKoro

i),15ł

B BOCTO'łHOH repMaHCKO-

nO.lbWI1

HblH

BCCn

CJ1aBllHcKHti

nO,lOCbl

XpaHHJlI1111a AJT5ł 3epHa

&lt;jJopMa

I1C'łe3HOBeHl15ł

-

-

BepOllTHa.

BCJlI1Kail DOJlbllla),

nOJlHOrO

MeJlKOe

nocpCllCTBC

60Jlee

CTapble

npouecc

nOrpaHHYHoi1

reorpaqll1'leCKOrO

X03i1łicTBO.

B KpynHblx
KaK

cBoero

(l1oMopbe,

cpenHe-noMew,l1'łbe
TeppHTOpl1~X

He\1eUKOM
"spichrz"

&lt;pyHKulleH

BBH,lIy

nOT

repMaHcKo-c.laB5łHCKoti

'ITO BTOpa5ł rMnOTe3a

CTpOeHH5ł C TpOHHOH

BpeM5ł

fl."leIOWI1H

11 npe6blBaHI111

C.1&lt;IB5łHCKOHnOJloce.

1e'LIII.

(kl~ć)

ll.l~

HI1Ma5ł YTO OH npOHCXO)l11JT npM

YHo6HOC

HO\lI1KII

,,;KI1THlIUd-i.",

CXOJKa5ł C aM6apO.\1

CTOYHylO 'laCTb

II

BeKax Bep05łTHO OXBaTbIBa.1H Bce C.laB~HCKlle

JIOMI!KOB

(~oleklo

6bl

Ha3blBaeMoro

rpaHHUbl

5łMbl It KOlllll,

OKa3aJTIlCb Ma:lbIC

nByx

&lt;POP\!

CB5ł311C 3TI1M, HyJKHO 6bUO

06e3ne'łflJIII

nO\1eU.leHI15łMIl

H1MeHeHI1i1

&lt;pyHKUHIO cnanMlorO

H CCBepo-

CTpoeHHe,

aM6ap,

npl1

CTPYKTypoti

OrpaHH'ł11BaJJaCb

ellle

Bn115łHHC'Iol ceBepo-repMaHCKIIX

OLIeJKLIbl

3epHoBoti

THn

)lJl5ł XpaHeHH51 3epHa,

n03L1H1111nepl·IOIJ. cpy6JleHHblX

H UeHTpaJlbHO-B

patioH).

C(:&gt;YHK1Jl1l13TllX
.\lo",eT

(B

Ha

rCOJlOffl'leCKo-reorpa&lt;pl1yeCKOH

xpaHII.lllwa

B KOHCTPYKUl10HHOM

B.ll1~JIa
TblBaKJT

&lt;!J0P\1,

CIl5ł3aHHble

nOCTpOHKH

Ha JlI1TepaType.

npfl'JfIH

C'lHTaTb,

KapT.

paCl1pOCTpaHeHlIC

3epHa,

BC;le.nCTlJlle 3anaLlHblX

1136e.

Bep05łTHOCTH

TOpHI!

rrOMeweHIUI

&lt;!J0p\1a c.laB~HCKOH)

CCKO\1" (sąsiek),

H

ynoM~HYTblX

X~-Xll

B TC'lel111e 1Wvlb!. TaKI1MIl

(reHenl'leCKII

'OJTa CTapall

Ha

npl1

Cpy6neHHblH

06pa30M:

rrpHMI-ITHBHbIX

II HenpaKTH'leCKHe

KOllCTPYKTl1BHblX

3cpHa

a\16apHKll

K.leTb

pH~X,

3epHa.

&lt;jJco,llaJlW)\la

He .\IOL1H yJKC rO;IHTbC~

"

KOHl1'leCKOH

pacnpocTpaHeHI1~

MCCTOnOJlOJKeHI15ł. &lt;!JYI-lKUl15ł. )TlIX

B

CJIe)lyeT

nOMeweHHH

Ha

1101BOJl~IOT

CJle,llYlOlllHM

qJOpMaMI1

H "komora",

OCHOBbIBa~Cb

I1CCne)lOBaHH5ł,

npOTeKaJl

CTaTbC,

C pe3YJlbTaTaMH

YKa3bIBalOlllllX

13-16),

pacnpo-

11 po,n,CTBeHHblC Ha1BaHI1H:

BblCTynJlCHI15ł aM6apa

Hp

WCCTb

B HaCT05łWei1

"lamus"

B03HHKaHI111, pa1BHTl15ł

11 BMeCTI1JlHWa

IICKJllO'lIITC,lbIIO

I1X WHpOKoro

nO)lp06HO

11 flCTOpl111 n ..15ł 3ananHblx

rpalJlolUbl

-lepl1a, 6b1JlIol, B r.laBHOrl

BcJlenCTBl1e

"solek",

Ha TCppl1TOp1l11 I10JlbWI1,

apxeOJTOn1f1

Mop&lt;jJonorllcH.

"świreń"

-

TaKJKe KapT,
(KapTbl

npouecca

OTHOWeHHI1

HeTCJlbCTBy

liX

3epHa

np1lMI1Tl1BHbIMI1

leorpa&lt;!JHyeCKHC

.,sy/ck"

reHCTltyeCKI1C

&lt;popMe

IJ XpOHOJlOrlol'leCKOM

a

CB5ł1b C IlX

60IIce

Ha1Bal1f15ł;

KapTb!

nlllOJlOrl1l1,

~3blKa

onHcaHbl

Ha3BaJIHH;

pe1YJlbTaTOB

K cro

HeKoTopylO

KOpH~M

CTpaHCHI1i1 H 'lacToro
l'IMeIłHO:

&lt;!JYHKUHI1xpaHeHH5ł

XOlllI Tb B ceBepHoH

Ha1BaHH5ł

.,sypanicc"

KpO.\le

B nO.lbwe,

Lm~ 3epHa: cpy6.1eHHoe

nBa pOLIa nO\1ellleHIIH

IJ..l~ XpaHeHI111 OneJKIJ.bl; B 60.1ee n03nHI111 nepHOLI n051B.l~eTC~ BTOpOH po.n nO:VlellleHHH -

nCpCB~H-

HblX &lt;pOpM.

BeKax pacnpOCTpaH~JOTC5ł

3anaIJ.HblX Bm1~Hfli1.

K,lancil.

nOna,Ja1OTC5ł ewe

OTfrOWeHIIH

21, 22),

5łB:J~IOTC5ł naJIbHetiwH\\

B01HI[;:

BblcTyn.leHlI~

;KI1THHll C a \16apa\f1l

ll,l~

l\olop&lt;!JonOfflYCCKOM

THn

COB\leCTHoro

K,leTei1,

H nOMeweHfli1

ynO\I~HYTbIX

n.laHI1pOll-

BOCTO'lHO-eBponeticKHH

TeppIlTOpH~X

TaK Ha1bIBae.\lbIX

1l0\leWeHHH

3epHoxpaHH.lfllllaMH

B

CCBepHblH

Ha C,laB~HCKIIX

a\16apOB,

;KflJlblX

BblWC

'ICCKI1 aM6apb[,

KOTOpbIC,

CYI1TaeT,

XII-XIII

B

C.laB5łHCKI1X 1epHOBblX

IV.

COOTBeTCTBYIOUJa~, B CB~111 C 3T11:\f1l npII1HaKa.\lIl,

C 3aUayei1.

6,larOllap5ł

Bblwe

a B Ma.lblX

rrpHBeJlO KTOMY,

KaK H npe,llWecTBy-

B

60nbwllx

npflMeHeHl110

aM6a-

TPOHHYlO &lt;pyHKUl-IIO, T. e. xpaX01~HCTBax

ero

KOTOpOC pacnpOCTpaHIl.lOCb

ponb
B

Ha'lana
nO.lblllC

nocpe.nCTBe.
B KPCCTb5łHCKO.\1CTpOIlTe.lbCTBe
a\16apbJ

llBO~Koe

B.111~HHe:

K,lallOBOH

OK'13a.10 Ha cywecTBylO-

�(fiS

679
1.

CKoro

TIp:'IBe"O
paHOHa

"K.leTH",

nO'lTH

Ha BCCHTeppHTopHH

H CH.lelfIH)

KOTopble

(la

HCK;l/{)'leHHC~l

K 1l0CT&lt;.:nCHHO~IYHC'le3HOBaHHIO

BCTpe'ła.lflCb

nOBce~lecnlO

no

CCBepHOH 'łaCHI

XpaHH,JlHLU n:UI

BpeMeHH

nOilB.leHHil

Jh06m1H-

3epHa

K,laUOBbIX

THna
B ~la-

.1bTX X03ilHCTBax,

2,

nOcTeneHHo

OrpaIlH'lH.10

lIalHa'leHl1e

XpaHI1.1HW C TpOHHOli

XO"l5!HCTBaX, K:lallOBail

O.'lelKllbT,

He

B.1H5!H. 0.'lH3KO.

nepeHil.la

oc06eHHO

pO:lb

Ha

;KH.loro

npouccc

¢YHKIIHei1,

BbICTy-

nO~lCLUeHIHI II xpa-

I1C'lC"lHOBaHHil

ca,"'oro

XV-XVIII

nOilB:I5lI0TCil

BCKax,

HapiłJlY

B 1J,eHTpa:lbHOil

eHHbIe

I1ml

HaMI1,

Ha"lblBaCMblMI1

C K:lanOBbIYIH

H BOCTowoa

COCTaBJlillOWHC em1Hoe
"spichlerz"

B KOMn.leKCC

TIO:lbWe

uenoc

B

)lO

CHX flOp

cywecTBylOwl1X

Ha BTOpylO

)l(l1nyKl

He HaX011ilf.
ilBn5lKlTCiI

Ha

KOMHaTY.

aM6apbl

li

nOMcw:eHI1i1MH
TeppHTOpHI1

CTpaHbl

¢OpM

CT05lw:ec

BpeMeHI1,

bOJlee

xpaHeHII51

nOll

XpaHeHl1il

aM6apa

KJlall.OBail,

nOCTcneHHO
HanpaBJlCHI1H.

11 KJ1anoBoi1

BblMonOToro

BilHHHl1eM

3ana11Horo

npl1MCHellfl51

B 1136ax, OHfI oc06eHHoro

fIOJlbWH,

lepHa,

Wl1pOKOrO

x;le6a

60Jlee

flJlH

K3MCHHoro

KaKH M

KJla)lOBOH
:noro

3epna,

ilBJ1i1KllllI1XCH

Tl1na
KaKI1~111

110 KOHlla

XVIII

TIpOllCCC

CHa'laila

BCKa, T. c.

:nOT

C HHM

aM6ap,

no

KapTa

pa"lBHBaeTCH

rYMCH,

Ha

H

Ha

Horo

CTPOl1TEJIbCTBE

B XIX

M XX

Hp

6

H

KapTbI

aHaJll13

HeKOTopblX

npl13HaKoB)

KpOM",

KOTopoe,

TOpI1lO, a ceK'Iac

Pe310Me

Tenepb
1J,e.'b HacToHwea
np06JleMbl,
K,'laTYPOH
ilOToro

CTaTbH

npCllCTaBHTb

xile6a,

COilOMbl

3THOrpa¢H'leCKOrO

11 ceHa.

B KpeCTbilHCKOM
MaTepHaJ1bHOH

6bT!ll1 nonO;lfrCHb[

B nepol11l

MaTepI1aJlOM

'lTO

nepOilTHO

6a30a

1954-1960

ll.nH

ll.JlH XpaHCHI15I Hc06MOonHcblBaeMoH

paCKonOK

ylKC B ncpHOll

Hay'£HblX
(HOp,

paHHero

np06JleMbl

ll.n51COCTaBJlCHI151
TIOJlbCKO-

rO.ll.OB B

336 ,ll,epCBIDIX

ilI1CTOB. B HeKOTopblX

H3 .'lI1TepaTypbl,

OCHOBaHl111apxconOrl1'1eCKHX

CTaTl1pOBaTb,

X03ilHCTBe

HccnCllOBaHI151, np0l13Be)leHHblC

ATJlaCa

CeTKI{ I1CCJ,ell.OBaHI1HHa OCHOBe onpOCHblX

Ha

Q&gt;opMe HeKOTopble

CBH3aHHble C Q&gt;OpMOH, Q&gt;yHKllHew, KOHCTPYKlI,l1CH I{ ll.l1aileKTIł'lCCKOH: HOMeHnOCTpOHKH, CJly)((aweH

51B;15IIOTCH
Teppl1TOpl1anbHblc
ro

B KapTOrpa¢l1'leCKoi1

crry'laHX

nOCToilHHoi1

KapTorpaMMbl

cOpep)((aT

D ropoll.C

rHe3HO)

MO)KI{Q KOH-

nO!lbCKOe

pOMy

LlOCTpoeHbl

TIoCJlCllHilil
TOpl1H

TIOJlbWI1

CJlell.yeT,
cTynalOT

HaCCJle-

'lTO

Ha

n03)((e

11 CTpoeHHaH

3alillMaJlO

nO:lbWil

B

Ha-

11 LJCXOCJlO-

H3 nepBOHa'laJ1bHB,151IOTC5InpOll.O,1-

Bl111HO [13 KapTb[
3cpHa

Ha

Hp

3,

rJlHHHHOM

'1aCTO I1CnOJlH5IeT ew:c ponb

'ITO

Ha ceBepO-3a-

CBo,nKa TeppHTOpl1aJlb-

nmOTe3a,

'lTO

ryMHo

B03HI1KnO

BblcTynJ1CHl1e Ha TeppHTOp1111 IIOilbUlI1
(lleHTpaJIbHble

11 ceBepO-BOCTO'£Hble

Ha3BaHH5I, CBil3aHHb[e

na3BaHI151 "zapole",
KOr)]a

C ryMHoM.

MH-

03HaqalOw:ee

,,3a-

TO 3Ha'llUCJlbHO

60JlbUlYlO

npOHHKHOBeHHeM 60nee
TaKI1e

Ha3BaHI1il

HOBoro,

Teppl{-

Hati60Jlee

3aKpOMOB

CBI1)lI1TeJlbCTBOBaTb o nepB06b[THOCTH

KaK "są-

TOKa, K KOTO-

(sąsieki).

8, 9, 10 I{ II)

HJlJlIOCTpHpyeT

BblcTynJleHHe

B ryMHax.

CKeJlCTHylO KOHCTpyKl(1I1O C 06U1lłBKOH

11r!lllHilHHail

CTpaHbl.

KpoMe

Ha nepeBilHHOM

C nepCK.llanllHaMI1

crpaHbl

n03)((e.

B Y3KI1X CTeHax.

cywecTByeT

TeppHTopHU

113 KOM6HHalllll1

11Jl51BceH TeppllTOpl1lł

KaK

KOHCTPYKlI,l1H CTeH 11 Q&gt;0PM KpblUl

11 nepCBHHHaH

nO~1

nepBOHaqa.'lbHbIX

CTOHw:ce OC06HRKOM,

MOlKeT,

JTOM CBłI)leTeJlbCTBycT

3aKpOMbl

I1MelOlllHe

KOHCTpyKUHH KaMeHHail

lOre

CTpOI1TenbCTBC TCHll.eHl(H5I nocTpolt-

Ha"lBaHI151 "sąsieki".

BceK

In

MOlKHO KOHCTaTHpOBaTb,

TeppHTOpl1aJlbHb[M

KapT (Hp

pa3Hb[X

rYMHa,

Tenepb

4

Hp

B llcpeBeHCKOM

pHaneKTH'lCCKHe

MoryT

6blJll1

rpynna

6blTb

CO,lOMbT I1 ceHa,

pacnpocTpaHeHHe

"strona"

Ha

5).

Hp

pacnpOCTpaHeHHoro

I).

npI1MblKaJOLUl1C

B03HI1Km[

rYMHO.

¢YHKUI1Kl.

n xaT C BXOllaMH

nOBII,nHMOMY,

"zapolc",

rJlflHilHail

apXHBOB fi aHKeT.

cpeilHCBeKOBbil

siek",

'ITO

nO.lbCKI1 .

nJlaHe.

TOKOM II Hall. 3aKopMaMII

npepBaHO

OjlHOH

KpOMC Q&gt;YHKUI1I106MOJIOTa

JlI1TepaTYpc

Hp

3epl1a,

TCppI1TOpl1l1

11 KOTOpbIC,

B033peHI1e nOll.TBeplKll.aeT

TepCCHO npocTpaHcTBenHoe
(3THorpaqm'leCKI1H.

BbICTynacT

B rOpJ130HTaJlbHOM

ryMcH

KapTy

7

no

KpeCTbilHCKoro

OBI1HOB), 51BJlHIOW:I1XC5I
onlloa

Y3KI1X CTeH. 06

3TO

CMOTpll

"stodola"

3aKpOMa~lI1.

fi

(B pone

nO.lbCKI1X

)((C OTll.eJlHKlLUI1C lKl1"OH

nOCTpOCHHbre 1aKpOMbI

BbICTynJ1eHI1C Ha

3aMe'laeTCil

H3 )((ep,nCH Ha)]

KapTbl

BEKAX

'lT0

HCBblMOJlOTOrO 3cpHa,

CO CTOpOHbl

-

Ha

B033pemle,

rY:'\.JHa B npelle.lax

nOCTpOWKC IUH

BCCH CTpaHbI

nocTpoi1Ka

:HHOrpa¢wlecKolt

HaKaTa

HAPO.llHOM

:Ha

pacnpocTpaHeHl1il

pai10Hbl
B nOJIbCKOM

ryMcH

OCHOBaHI1H aHailH3a

KH BXOna

l,

( •.stadcI"

n.1H 06M0J10Ta

He Be3j1e HCnOJlHRJ10 OLlHHaKoBylo

Teppl1TOpl15lX

rY~IHa

rocno.1CTBYCT

HBJlilIOTC5I, BCpOilTHO,

CT05lWl1X OC06HilKOM

xpaHCHHR

nall.HbIX

B

[YMHA

nonaraTb,

LUaJlaweti

BOCTOKe CTpaHbl

TOKy

HalBaHllH

TOKli

X01RHCTBCHHOH

l1ilJ1locTpHpyeT

lKCHl1eM Kpyr.rJblX

aM6apa.

CKAP)J{l1HCKH

LlliHRHbTC

Ha TCppHTOpl1l1

H3 )((I1.110rO)lOMa,
TOMAW

H.ll1

2

.1HTcpaTypc

.10KamnaUHl1

TOKOM nn51 06MonOTa
Hp

lLb[X ¢OpM

Ha

C CCBepo-

TO:lbKO

BaKHH nOJll1rOHa;1bHb1X

110

nOTOM

npl1HuHny

C,lY:.KaWI1~fH ;],151 XpaHCHI1R

np0l1CXO)((11eHHe

CBCT Ha npOI1CXQ;KllCHI1C 'HOW nOCTpOHKll (KapTa

MOlKHO

BpeMil

C rJlHH5IHblM

HOBoro

a

rYMHa,

rYMHO

OCHOBHblMfI

npO,ll.OJl)((aCT Ha6nlOll.aTbCH

MeHee

CTpOI1TCJlbCTBa, a BMeCTe

I1C'lC3aTb.

I1X

aM6ap

BJnI5lHH5I He 11MCIOT,
-

-

nOMe

xpaHcHlI51

HB.'lHeTCH '1Cpll.aK ilOMa,

HaqHHalOT

npl1'lI1H

nOMeWeHI1i1

OCHOBHblX B TOT nepl1011, ¢OpM

KJlanOBblC

nO'1T11 BceH

Korna

cnoc06a

(KJla110Ba5l),

X0351HCTD, I1MeBWHX paHbwe

HC BbIHCHeHO, B

OT X03ilHCTBeHHOW nOCTpOH.KH. OHH

npHCTpo-

nOCTpOHKaMH,

OJlHaKO,

npOI1CXO:.K;]CHI{H, BBHlIy ero

BCTpeYalOTCH

I1m1 ryM-

1IJ111 "komora"

cwe

MO;KeT npOJlI1Tb

"lepHa,

(a\&lt;16ap)

BblcTynneHl1e

,niUl

nnil

nO~leWClll1il

TeH11el1U115lX nepe11eJlKI1 HaXO;J,I1BWeHCiI npl1

HC'le3aHl1e,

COBMeCTHoe

:-K11.1bIX nO;'1ewełllli'i,

npo.:ryKTOB,

llH¢¢CpcllullaUllil
)lBOpa

C X03i1HCTBeHHbJ\&lt;1f1nOCTpOHKaMI1

npl1MeHeHH5I c.le11yeT I1CKaTb B 06e11HeHI1l1 60:lbWHX
l1n1i

KaKI1~111TO oc06eHt{bl~IH

K )((11]10:\-11'nOMy

06beKTa.

B

3e~WHX

OHO HCMellKoro

naKlLUHX B KpynHblx
HH"lHwa

HHC nOJlb30B3.10Cb

Ce!lbCKOXOlilHeTBeHHbIX

MelKll.Y

ll.OCOK 11 KaMeHHblX

Toro,

Ha

M3

Ha Teppl1JTI1X KapT

113 )lOCOK Bbl-

3ana,ll,e

BblcTynaeT

CKeJleTe, B l(CHTpaJlbHOH
yrJlOBblMH

CTOJl60B.

5lB!1ileTCil LlByxcKaTHa51 KpblLlla,

cTon6aMII,

Bce06waH

TIOJlbUlC
nJlCTeHaH

¢opMa

a 'leTblpeXCKaTHa5l

KpblWI1
Kpblwa

�G81
H:-leeT TeppHrOpl1a,lbHOe

paCnpOCTpaHeHHe,

lIlIII eTeH (fOrO-BOCTOK). B 06wei1

nO'lTH TO:-KLleCTBeHHOe
ep)'6Hoi1

KOHCTpyK-

C.10:-KHOCTII,B rY:-1Hax, TUKn&lt;e KaK H B n&lt;I1JlbIXnOCvle-

weHIUIX, C)'WCCTByCT TeHJeHUlUI y.vleHbWeIlJ111 BbICOTbl KpblWII II YBC.ll1'lCHllll BblCOTbl

'leCKOrO X0311HCTBa Bb13Ba.la
np0J13BOLHlTCnbHbIMH B pa60Tc

CTeH, O 'ICCvly6eilJ1Te.lbHO CBI1L1CTe.lbCTBYCT
pacnpOCTpaHCHI'IC HOBoro llB.leHHll, T. CCTb
BblCOKIIX rY'leH

C HH3K0i1 L1ByxcKaTHOH KpblweH.

;lowan}!,

onHaKO,

BO.10B. CHa'la,la
npelle.la\ll1

nepeBHH

XIX

nYLlJ10

nepeHll.lH

poraToro

CKOT

B KALJECTBE

YI1PJDKHblX

X03J1I/J.CTBAX

11 B nEPBOI/J.

B I10JlbWE

nOJlOBI1HE

XX

B XIX

He6naronpH~THblX

l'ICrJOJlb30Baml

6-=KE

n,llI

OLlHaKO, 3anpllranH

BEKA

3KOHOCvlI1'leCKIlXycnoBH~x

ce.ąbcKoX03~ikTBeHHbTx

ABTOp HaCTOllUJ,ero TpYlla 3aHIIMaeTCil BonpOCOM TlIroBoi1 CHJlbl B KpeCTblll-lCKI1X
XO'JllMCTBaxB Te'leHHe OKOllO 100 neT (1860-1954).

Ero

HblM 06pa30M,

co6paHHOM

Ha :HHOrpa&lt;jJH'lecKoM

HblX lICCJIellOBaHHR, np0J13BelleHHblX
0953-1954).3THorpacjJlI'leCKHM
CKHXnyHKTOB CCTH IlollbcKoro
O::IHOpOAHoro onpOCHoro
np06I1eMy

MaTepHaJl

3nlOrpa&lt;jJll'leCKOro

ClInOM cOBpeMeHHblx

BeKe H B nOJIOBHHe XX

TeppllTOpHaJlb-

C 336 nOCTOllHHblX HccnenOBaTCJlbATrraca

H 6bIn nony'leH
MaTeplIaIl

Ha OCHOBaHHH
II pa3pa60TaTb

.nepeBHe cpaBHHTenbHO

HellaBHO, H60

BeKa. TpaAH.llIIOHHOM TllI'OBOH' CIUlOH HawHX 3e-'1eIlb

HCKnlO'll-lTellbHO B HenpellBI1r:\eHHblx

BOllhI. (KopoB

nnll )Tol:! lIenH 6palll1 B nOJlbWe

06CTOllTenbCTBax,

HCKllfO'IeHI1C COCTaBlllIeT BepXHHll

T. C. B ncpHOn
CI11le31I1l li

rLle npHMeHeHI1e KOpOB L11l11cenbCKOX03llH'CTBeHHbIX pa60T

BOHH 11 CTH-

'laCTb

BenJ1KOH'

6bInO

cneLlCT-

3aMCHbl BonOB B cenbCKOX0311ikTBeHHbIX pa60Tax

:-ICllneHHO, C HeOllHHaKoBoit

CHnoil Ha Bceit TepplHopHH

HOCThlO ewe

OCHOBHall npl1'lHHa

rJpouccca

He 3aKOH'leH.

llelKHT B 3KOHOMH'IeCKOHCTpyKType

.10wanbMH

CTpaHbl (KapTbl

npOTeKaJl
1,3)

HCOLlHHaKOBoro npOTeKaHHll

nOJlbCKI1X 3eMeJlb,

3aXBa'leHHOH npYCCHeH 6blll0

ABCTpllll B 1857 rony,

H nOll)Toro

$lBllllfOIllileHClI cllen-

CTBHCM3KOHOMH'leCKOHnOnHTHKl-l 'JaXBaTHH'IeCKHXrOCYLlapCTB(ocB060;.KnelHle
B 'laCHI,

KpeCTbllH

OKOH'leHO B 1865 r., B 'laCTH nOLI BJlaLlbl'leCTBOM

a Jl 'IaCTl-l pyCCKOH B 1880 r.). JhIKBHLIaUl151&lt;jJeOJla.1bHoro yKllalla

B nepeBHe 3Ha'lHTC.lbHO yCKOpH:la npouecc
CKOTa L1.llI 'JeMJlenellb'leCKHX

pa60T.

l-lC'Ie3HOBCHH5T
06bI'laH

B03CvlO;.KHOCTbBblro.aHoH

npHMeHeHJ1ll pora Toro
npollan&lt;H

paCTJneJlb-

HblX II ;.K11BOTflbIX
npOJlyKTOB B CB1l311C pa3BI1HleM BI1YTpeHllero pbIHKa II KanHTam1CTH-

-,~

TeppHTopHH

nO_lhWH

(Kap-

(BOHHbl, CTI1XI1HHbIC6eLlCTBI111)
KOpOBbI (KapTa

napbI

2).

Yawe

Bcero,

,ąowaLlb C KOpOBOi-iJ1Dli 1l0WaLlb

I). He06xoLlHMOCTb 3anpllraHI111 nnlI cenbCKO-

lKl1BOTHblXBbITeKalla

113 Toro,

'ITO Tpanl1Ul10HHO npl1Me-

BeKa naXOTHblC OPYLlHll -

T. e. COXI1H pana,

6blllH

OXOTHee Bcero

KpeCTbllHe npHMeHllllH

L1nll ce;lbCKOX0311HCTBeHHbIXpa60T

UHOHHblMH naXOTHbTMI1 0PYI1J1llMI1 KpynHblH

poraTblit

MOIlJlaBHH H 4epBOHHOH PYCH, O pa3BeLlcHHH KOTOporo
.lHUHH (KapTa

6),

a

laKJKe

TpaAH-

CKOT (cepOM MaCTJ1) 113 CTeneM
COXpaHHlll1Cb HapOLlHble Tpa-

CKOT H3 HH3MeHI-IOCTI1H rop,

nOJlbCKOM paCbT (pbTJKei1:

MaCTII).
BOJlbI B Ka'leCTBe THrOBbIX JKHBOTHbIX(pa3BOlll1nH
\W'IHbTX lKHBOTHbIX)Aonbwe

Bcero

HX TaKlKe B Ka'lCCTBe OTKOp-

COXpaHI11lHCb B nOMeWI1'lbHX ycaLlb6ax,

a B LIe-

B KpyrJHblX II MenKlIX X0311H'CTBaX(aBTOp He npHHHMaeT BO BHHMaHl1e 6e3-

'Je.\lCJlbHbIX KpeCTbllH, nilll

KOTOpbIX 1l0Wallł&gt; 6bI.la

'laCTO OCHOBOH cYl.1\ecTBOBaHJ.lll).

B KpyIlHbIX X031IHCTBax, TaKlKe KaK J1 B nOMCweH'lbHX
Óo.lbll1J1e nacT6Hwa
CTBeHHblX pa60T,

notlHblx

:-KeBOrOTpaHcnopTa.

6bIJ1H LlOCTaTO'lHO

KOpOB BblCOKoro Ka'leCTBa 11 JlOWaLleit jlnll

6bTCTporo,

ry-

nllll MeilKHXKpeCTbHHcKHXX03llllCTB, C MHHJ1MaJlbHbIMlIHlnJ1WKaMI1

3e~l;]ellcJlb'JeCKJ1X nn0l10B
X0311McTBa ll-IMOli

ycajlb6ax

L11l11npOKOpMJIeHHll BOIlOB, I1cnOllb'JblBaeMbIX AJlll CeJIbCKOX0311H:-

-

naJKe

cOl1epJKaTb 1l0WaLlb 6blJlO nonpocTy
H36aBIIlllll1Cb

OT

BOIlOB. He

HeBO'JMOA&lt;HO.TaKHe

11Mell L1,11I HHX JlOCTaTO'lHO

rjJypa;.Ka.

BHeM KpeCTbHHCKoro 3KOHOMH'leCKOrO paC'IeTa).
Ilpouecc

BTOpOH nO.l0BHbl

KpeCTbllHCKliC 1l0Waml

TlllKeJJbl.

peBH~x -

KpecTbllHCKJ1X X0311HCTBllBJlllfOTClI 110-

B nonbcKoit

6bJJ1 pOraTbIM CKOT, rnaBHbIM 06pa30M,

nOllhWH,

c06paH

nyTeM

3eMneLleJII111 H CKOTOBonCTBa

I1HCTa. 3TO n03BO,1HJlO CpaBHliTb

KOTopble pacnpOCTpaHHJlHCb

XHHHblX 6enCTBHH.

np06JleMOH

MeTOAOM )THOrpacjJl1'leCKoit KapTorpa&lt;jJHI1.

OCHOBHOH TllrOBoll
B X1X

MaTepHaJle,
Han

paccYlKj1eHHll: OCHOBaHbI, rnaB-

pa60T

L11l11
ce,'bcKoX0311HcTBeHHblx pa60T

C BonOM (KapTa 2, nKL I J1 KapTa 4, nn.

O'lCllb

no

C006WCI-IHll 3a

iJ,CpeBHI1 npliMeHllJ1l1

CKOTaLl,'11 TllrH nOBce'1eCTHO no

HlleMble L10 nepBOH nOIlOBI1Hbl XX

wanH,

3a npeJe.laMII

2).

4, nn.

X03$lHCTBCHHblXpa60T

ny

co06weHHll

BeKa, a TaK;.Ke BO BpeMll nepBOH ~1I1POBOi1BOHHbJ, Korna

B

)l(I1BOTHbIX

X0311HCTBeHHble &lt;jJyHKUI1H

HCK,lfO'II1Te.lbHO lUlI

nonO.1Hll_111HenOCTaTOK B apMHllX, nepenBHrafOWllXCll

B KPECTb~HCKI1X

BncpBble

Bce yno:-lllH)'Tble

ynoTpe6.l11.111 no'! Hl

(Kap Ta 5). n.lll

Ta 2, rJKT. 2, KapTa
pOrATb11/J.

BO_lbl, 6bL'lH BblTCCHeHbl 60.lee

.lowanbCvlH.

Ile cpa3)'

:rowanei1

'Janpll;.KCHlie J(pynHoro
KA3I1MEP)K

IIHTeHCIHIJi1KaWlfO KpCCTbllHCKI1XX(l'llli1CTB. neWeBble,

B CMblC.le CTOH~lOCTI1 cOLlepn&lt;aHI111, HO _\le;l.leHHble

Cnellyer

C'lI1TaTb, 'ITO B nepHOll MeJKI1YL1ByMllnOCllelllHlMH BOHHar-1I16bInO nO'lTH

COBepIIJCHHO 3a6poWCHO

pa3BellCHHe KpylllłOro

C.le II -'!HPOBOM BOHHbl 11cnonh30BaHHe,
::IeJlb'leCKHX pa60T
nOJlbIIJH,

rne

lleHlle JlOWallll

C060B

(KapTa

poraToro

CKOTa L11l113eMJIe-

reorpa&lt;jJH'leCKHC ycnoBHll

J1CKJlfO'la:1H X0311H'CTBCHHoenpHCvle-

I H 3).

J1 IHlTeHCJ1&lt;jJHKauHllCeJlbCKOrO X03HHCTBa B Te'leHHC noc;leLlHIIX

cnoc06cTByfOT

o6pa60TKI!

CKOla L11l1IHyJKII TlIrH. Ilo·

6bInO KOHcTaTHpoBaHo ellHHCTBeHHOB rOpCKI1X MeCTHOCTllXfQlKHOi1

Tpy.aHble

MexaHH3aUl1ll
,leT B I10nbwe

pora Toro

KaK nepeJKIHOK,

3e'!.1I!.

BblTeCHHeT TllrOBylO

OKOH'IaTe:lbHOH J1HKBllLIalll-l11nHX

MCXaHH'leCKalI CHila, 6y.ay'lll

CI1.1Y ;.KHBOTHbl;';.

ropauo

TparIHUHOHHblX cno60nec

3&lt;jJ&lt;jJeKTHBHOM,

�68~

(;83

KP)J01WTO&lt;1&gt;

KBACbHEBCKVf

ConOCTaB.leHJ1e

TeppHTOpHK

,1eKTJ1'ICCKIJXHa3BaHflK,
3JlEMEHTbl

KPECTb5lHCKOrO

,[lBOPA,

B nOJlbWE.

B KOHUE

CB5I3AHHbIE

11 Kyp onpelle.'TI1JIO lleHTpa,1hHylO

CO CKOTOBO,Ll,CTBOM

Ha3blBae~!oro

XIX 11 B X X B. B.

l..\eHTpa!lbHoro

nOJlY'lCHHhle

3THorpaqH1 'leCKI1K O'lepK

rl1x X03llHcTBax

Ue,'lblO HaCTOllluei:1 CTaTbfl llB.1HeTCH non biTKa perI10Ha;'lbHOrO

nOJIhWI.I,

onflpaHCh

lIa

06bl'laeB,

CBH3aHHhlX CO CKOTOBOnCTBO\1. ,[lITH :noro

HCKOTOpblX .uUHHbIX, KacalOWflXCil TpanIIUJ10HHbIX lIapo.n;HblX

&lt;pH'IeCIWH11CTaTHCTI1'1eCKOilpa1pa60TKoil

aBTOp nOIIhl0BaIICll

LlaHllblX, c06pamlblX
Bceil nOJIbWH,

1I0BaHHll 11 y'lHTblBall

C TO'lKH 3peHHH KmIMaTa,

xapaKTepl1CTI1KY cpenbl

KapTorpa-

BO BpeMll TeppllTOpllaJIb-

IIblX 3THorpacjJH'IeCKlIX pa1BellOK Ha nJIOlllanfl
palKa

pa'wena

nOilblTOJKHB 3T1I HCCJIe3anaCOB &lt;py-

11 HHTeHCI1BHOCTfllKJ1BOTHOBOLlCTBa.

OnHcaHbl

6h1IIJ1. TpaAIUlHOHHbre
(KapTa

TpaL\Hl.\HOHHOil rrocTpof\KI1
HlIKa, BHyTpH KOToporo

npe)].OCTaBIIeHHH JKHBOTHblM naCTflCh

I) H L\epJKaHHlI JKHBOTHbIXno)]. rOJIbIM He60M B cnc-

caMHM nOil rOJIhIM He60M (KapTa
l.\HaJJbHhIX orpallax

06bl'lall

2, B),

06pawalI

TaKJKe BlIlIMaHHe Ha I1HTepecHylO &lt;pOpMy

KpeCThHHCKoro ABopa

B BJ1,!\e 3aMKHyToro

AepJKaJIH paHbWC CKOT (Kap Ta

3aHlIJlClI TaKHl\Hl peJIJ1KTaMH KaK 06bl'laił

2,

nKT.

'1eTblpexyrOJIh-

I, 2, 3).

3aTcM aBTOp

L\epJKaHl1lI CKOTa H CBHHCf\ B JKI1JIOMnOMe-

weHI1H 1136bI (KapTa 3) 11B ceHllX J116bI (KapTa 4), a TaKJKe )lepJKaHf!R J:(oMawHeJ1 nTI1l.(bl
B H36e (KapTa

5). OnJ1CaHHhle 06bI'IaH

łf CTaniCTH'IeCKHX Ta6eJIeli,
OnJ1CaHHbIX KyJlhTypllblX
LJ:OBOJIhHOrroAP06HO

npCJ:(CTaBJIeHhl He TOJJhKO B &lt;popMe KapT,

C y'łeTOM KOppenlll.(Hfl,

BblcTynalOweii:

B 06naCTH

&lt;paKTOB.
6bIJIa

TaKJKe OCBell.(CHa &lt;popMa

)lJJll JKHBOTHblXno.n; O,!\HHM KpOBOM C JKHJIOii:lu60ii:

Cnel.(l1aJJbHblX nOMeweHHii

(KapTa

6)

H H306paJKeHHble

pJ1cyHKax npH 06bllCHeHJ1H KapThI pa3IiOBI1LlHOCTH.3TH pa3HOBH)].Hocnl,
3peHHll J1X &lt;popMaJIhHblX oc06eHlIocTeii:,

LJ:ocToilHbl BHlIMaHJ1.lITaKJKe napallnenbHble

KyllbTypHble

BCPHOii TIOJJblllll. nOCKOJlhKY &lt;popMa rrOMeweHlłH
C JKHJlblM AOMOM BhlcTynaeT

JBOJIIOl.(lIH.

B1aHMOCBH3J1.
łOJKHOH H Ce-

.n;ml JKI1BOTHblXno)]. OLlHOMKpOBJleii

'łaCTO B HapO,!\HOM HeMel(KOM CTpOKTeJIbCTBe, aBTOp

npe)].CTaBKJI Ha OTAcnhHOH KapTe 7 ljlOpMbl, BCTpe'laCMMC B nOIIhWe
6JIHJKeHHblCK HeMeUKHM &lt;popMaM (CM. nJIaHbl).

rpaHlIUM

He YKa3hlBalOT lIa KaKOe-JJJ160 CXOJK)].eHHeC rpaHHuaMfl
BCTpe'łaeMblX Ha Teppl1TOpKll

KpOMe Toro,

Ha

KaK C TO'IKH

TaK li C TO'łKH 3peHI111 rpaHl11..\ HX pacnpOCTpa-

HeHJ1lI llBJIllIOTCH, nOBHAHMOMY, AaJIbHeHWlIMlI 3BeHbllMłf npollcxoAHlllelt

Bcero

HO

BMwe-

J1 HaH60JIee

pacnpOCTpaHeHf!j{
pacnpOCTpaHeHI1ll

npH-

JTIłX &lt;pOpM
&lt;POpM '1all.(C

TIOJlbUlll.

nO'lTJi BO Bceił nOJIbWe

6bWH H3AaBHa J13BeCTHbl oc06ble

nocTpoiłKI1

)].,lH JKHBOTHhIX,a B l.(eHTpaHbHoii: 30Re TIOJlbWI1 OHI1 BbIcTynalOT nO'lTJł 6e3 HCKJIIO'IeHf!j{. 3TH
nonbCKoro

&lt;paKTbl llBJIlllOTCll ewe
HapOllHoro

TeJIhCTBOM, BonpeKH
YKe.

OIIHOM DpeAnOChJJ'1Kolt )1JllI npl13RaHf!j{ oc06eHIIOCTlI

CTpOIHeJIhCTBa no
HeKOTopblM

cpaBHeHHIO C HeMel.(KłI.M HapOLlHOM CTpOll-

yTBepJK)leRlIllM.

BblCKa3bIBaeMblM B HeMellKoil

Ha-

nO~leweHHll

30HY, CXOJKylO c

rOBopa

pC3y.'lhTaTbl

pa3BJ1TI1I1 nOMeweHI1H

r.laBHoM

HCKJIIO'IHTe;lhHOrO BbrcTynneHHll

onpeD,enlllOWflX

(KapTa

Ba)f(HeKWHX lUla-

LI.lll CKOTa, JIOWalleK,
rpaHHlleK

CBflHeK

pacnpocTpaHCHl1ll

TaK

8).

CBI1D,eTenhcTByIOT B no.lb3Y

TeOplll1 O LIByXKOJICKHOM

IlJHI JKI1BOTHhIXB nOJIbCKHX KpeCTbllHCKHXX01HHcTBax. B y60-

caMoK

D,peBHeH cjJop~lOlf 6bL"JO BepOilTHo D,epJKaHl1e JKI1BOTHblXCBO-

60LlHO, BHe nOCTpoeK H orpan,

a B c.1Y'lae HaLl06HOCTI1 -

HblX X01HKCTBax Jlep)f(a.111 JKflBOTHbIX BepoilTHo

B JKI·L10MD,OMC.B 3aJKI1TO'l-

npeJKLlC B Cnelll1aIIbHblX

orpa)].ax,

a oc06eHHO BO LIBopax KpeCThilHCKHXyca)].e6, nOCTpoeHHblX B COMKHyTblii '1eTblpexyroIIhHHK. HeKOTopbIMH
KapnaT,

rlle

06pa30BaJIliCb

oc06eHHOCTllMIi

'1aCTO LlO CflX nop

OTJIH'raeTCll TpaD,Hl..\flOHHall naCThlpCKaH KynbTypa

COXpaHlIJlaCh cjJOpMU )].epJKaHJ111OBell B orpaLIUx,

li He

pa1BI1Thle BHLl0l11MeHeHI1ll npl1MI1TJ1BHolt cjJOpMbl nOMeweHHH JlJIll JKI1-

BOTHblX no.n; OLlHOi1Kpblweii

c JKI1JIblMAOMO:vr. Ha OCHOBaHI1HCXOJlCTBapll)].a OnI1CaH-

HblX npl11HaKOB BblJleneHO

B nOnbWe

HeCKonbKO 30H,

npe)lCTaBHllIODJHX II palHoR

CTeneHI1 Ko:vrnJIeKCbl TpanHUI10HHbIX cjJaKTOBHapO)].HoH KyIIbTypbl, CBHlaHHhIX C JKI1BOTHOBO.n;CTBO\1(KapTa

9).

�IXDEKS

RZECZOWY

T. XLVII

"LUDU". *
B

A

Adoptowanie
postrzyżonego,
5.)
Alfabet Totha, 586
Ambar, spichlerz,
296, 317, 323, 337,
350
Andaraka,

spódnica, 477
Anekumena,
202
Animizm, 18, 51, 576
Antropologia,
7
-- Anachoretczyków,
11
-- cechy Podhala n, 156
-- Polesia, 152
Apotropaion,
568
Aproksymacja
Wankego, 152, 162
Archaiczny
obszar, 225, 227
Areały
kulturowe
Polski, 181
Azoród, ażerod, prze płot y, 267
Atlas etnograficzny
Rosji, 475
kultury
ludowej
w Polsce, 17G,
193

Mały gwar, 287
-- Osterreichische

f.

Volkskund""

166

- Ower svensk Folkkultur,
16R
-- der schweizerischen
Volkskunde.
166

----

Srodkowej
Azji, 484, 524
Volkskunde
voor Nederland,
1'36
Etnograficzny
Polski p. P.A.E.
Der deutschen
VoJkskundc.
16G,
189,

233,

235,

Etnologiczny
Etnograficzny

280,

Badania
etnograficzne
franc. '182
-- -- PAE, 214
-- -- w Finlandii,
482
-- folklor. rosyjskie, 513
naukowe ZSRR, 472
..- norweskie,
483
_. nad specyfiką nar. świata, 503
-- po II wojnie św. 187
Badania
terenowe
P AE, 285, 4'lO
Barwienie
hubą brzozową, 532
Belemnit, 196
Betel do żucia, 31, 45
Bez czarny, 193, 196
Bóstwa lasu, 19
-- opiekul1cze, 20
Brony beleczkowe, 184
_. laskowe, 184, 199
Budownictwo,
166
-- drobnoszlacheckie,
369
-- Wsch. Syberii, 530
Bydlo, 420, 422
nazwy, 416
rogate, 415--439
siwe, 417, 433
trzymanie
pod gol~;m niebem.
440

-- zanik. 417, 423,
Bylica, 193. 200

433

C

281

Jugosławii,
Kaukazu,

431,

554, 55G,
524

Caput

lana.

semitonsHm.
64

glowa

pól ogJ-

�686

t&gt;87

Centra uprawy
roślin, 211, 212
Cepy, 183
- ciężkie,
187, 190
- gązewkowe,
174
- kapicowe,
174, 179, 187
Ceramika
kaszubska,
614
- wielkopolska,
601
Ceremonia
pata kom e, 26
Czaszki ojców, 17
Czółno agomeskie,
28
- kanjeskie,
27
Chałupy
przysłupowe,
189
- wielkopolskie,
582
Chlew, 183, 187
Chłopstwo
kołchozowe,
504, 509
Chodzenie
z gałęzią,
189, 190
Choroby
umysłowe,
573
Chowaniec,
demon,
185
D

Dach czterookapowy,
298
- krokwiowy,
183, 296
- rozściełany,
174
- slegowy, 297
- stodół, 410, 411
Dachu
kształt,
296, 297
Danina,
powolowe,
poradlne,
419
Demony, boginka, mamuna, 184, 185
- domowik,
kraśnię
kobold,
196
- odmieniające
dzieci, 184
- planek,
189
- sibiela,
mamuna,
187
- sporzący,
domownik,
janczir,
180
- inkluz,
chowaniec,
178, 184
Domy Cejlonu,
501
- chłopców,
24
- pod zakazem, 24
- lądowe,
15
Dożynki
żniwne,
wieniec,
ogra bek,
196
Dualizm,
kult. 18
Dudy, koza, 187
Duha, 179, 183

Dyfuzja kulturowa,
181, 202, 544
Dynamika
zjawisk,
441
Dynarski
typ, 160
Dziedziczenia
system, 508
-- tytułu naczelnika,
17
Dzidy, 17-29
E

Elementy łużycko-czeskie,
Epos lVIelanezji, 496
- niemiecki,
516

190

Erntefest,
Erntekirmes,
189, 190
Etniczne
styki, 193
Etnografia
Armenii,
473
- chińska,
469, 470, 520--23
- francuska,
481, 571
- jugosłowiańska,
544-565
- narodów
Korni, 513
- radziecka,
529, 530
- Sowietskaja,
469-540
- Tiurków,
524
Etnograficzne
badania Kaukazu,
517
Etnografowie
Ameryki,
496
Etnologia,
577
- w Jugosławii,
544-560
-- rozwój,
51
Ekspedycja
chorezmijska,
504
- radziecka,
523
Ekspansja
uprawy
zbóż, 212
Etnogeneza
ludów nadamurskich,
485
- środkowej
Azji, 485

F
Fartuch
tylny, 30
Feudalizm
Afryki,
487
Fetyszyzm,
577
Folklorystyka
radziecka,
Fryzura,
26, 61
Fundamenty,
300, 301

Golenie nadczoła,
70
Gospodarstwa
chłopskie,
288, 415,
421
Gotowanie
pożywienia,
31
Góra w stodole, 396
Granica
antropologiczna,
154
Gramatyka
kanjeska,
34
Grażda pasterska,
446, 468
Grupy etniczne
chińskie,
469, 470
Grzebień
kanjeski,
27
Gwiazdy,
plejady,
babki,
sitko,
kurka,
kwoka,
176, 193
H
Hodowla,
165, 430
- bydła u Słowian,
418
- drobiu, 451
- zmiany,
441
Hodowlane
pomieszczenia,
466

455, 458,

Idee kolektywne.
58
Inicjacje,
51
Inkluz, 187
Inwentarz
dóbr biskupstwa,
585
Instytut
badań nad Gwineą, 579
- Bałtycki.
607, 608
- Etnografii
ZSRR, 471
- Franc;ais d'Afrique
Noire, 578
- Historii Kultury
Materialnej,
165
- Wschodniej
Afryki,
494
J

506, 512

Jama zbożowa,
313
Jarzmo kulowe, podgarlicowe,
430
Jęczmień
himalajski,
543

179,

K

Geneza górali
- postrzyżyn,

G
karpackich,
59

150

Kadzie
Kagan,

543

z drzewa,
bieg,

29

badur,

władyka

Kapelusz
z liści, 31
Kapłani
egipscy, 63
- kanjescy,
19
Karre,
taczki, 190
Kartografia
etnograficzna,
165-209
Kartogramy
etnograficzne,
166
Kiczka,
roga, strój głowy. 479
Kierunek
historyczny
\v etnografii,
166
Kijanki,
179
Kij grzechotkowy,
197
Kleć, 366
Klepisko,
sąsiek, zapole, 385
Klon, 196
Kłoda kanjeska,
bobón, 19
- dla przechowywania
zboża, 179
K.oczownicy,
491
- afrykańscy,
578
- hodowcy,
520
Kodeks
Hammurabiego,
67
Kołyska
biegunowa,
189
- koszałkowa,
189
Komitet
Slawistyczny
P AN, 170
Komora, 171, 187, 291, 456
Komunikacja,
166, 425, 429, 433
Konie w gospodarce
chłopskiej,
415,
431
Konstrukcja,
bitka, 403
- łątkowa,
295
- ryglowa,
295
- na sochy i ślemię, 408
-- szachulcowa,
404, 407
- ścian stodoły, 401, 404, 407
Kopa, kupa., koziol, mundeHk, lalka,
262
Kopice, 182, 232
- krzyżowe,
173
- pionowo-rzędowe,
258
- poziome, 173
__
krzyżowe,
232, 239, 243, 245,

kirg,
-

247
rzędowe,

252

�689

688
Kopice trójczwórramienne,
2-1'2.
245
zabezpieczanie, 269, 271
żniwne, 233
Koppelwirtschaft,
kopta.
4'~4, 463
Kopy-stertki,
241
KoszG1ry karpackie, 444, 462
]{óUki,
koły, żerdzie, 239, 265, 267
Krowy jako siła pociągowa, 424, ,123
,Krzyca, krzewica,
ikrzyca,
Seca!'!
cereale,

hybernum

multicaule.

173, 182, 210, 230
Krzyć się, wykruszanie
ziarna. 218
Krzyżak, kopica krzyżowa, 248, ':i S l
Księżyc stary, 200
Kucza, 452
Kuit łabędzia, 497-498
-- niedźwiedzia,
537
- przodków, 18
Kultura Buriatów, 527
-- Chakasów, 541
d'Jchowa, 193, 184
-- F'u-Nan, 483
ludu rumuńskiego.
565-571
_. ludowa słoweńska, 560-56.~
.- śródziemnomorska,
49-149
.- ludowa wielkopolsko-kujavvska,
192, 580
-- l użycka, 179
-- :vIohenjo-Daro, 65
- pierwotna,
505
- puszczańska,
181
- rołnicza, 582
- tracka, 179
-- tradycyjna,
169
I&lt;ur, 194
1&lt;: Llrara Indian, 574
EsztG1lt wsi, 581
Kwestionariusze
etnograficzne.
1fi').
214
L

demon, 196, 200
Lc£end~' Pomorza. 607

Latalciec.

Ludy Nadbałtyckie,
- paleosyberyjskie,
-- tureckie. 542
1\1

naczelnik
anachor.
16
lI1agicyzm, 51, 52
lVIajenie strzech, 184
:\Ialarstwo ludowe, 600
:\Iałżeństwa kanjeskie, 20
- Tainilów, 502
"'lapy etnograficzne,
169, 578
l\lateriały
etnograficzne,
607
- syberyjskie,
540
- z lyka, 30
lVIatriarchat, 541
Mazowizmy
kulturowe,
196, 199
Mendel,
półkopek, kopa, 233, 246.
257
IYIetoda kartograficzna,
417
-- punktowa,
167
l\Tigracje podkarpackie,
150
lVlieszanka żyta, 182
lVIimus dorycki, 83
Młocarnie kieratovve, 174
- motorowe, 174
Mowa Anachoretczyków,
14, 32, 33
34
l\1usee de l'Hommc, 481
Muzeum w Banjaluce, 347
.- Belgradzie, 547
- eetinje, 547
- gdyńskie, 612
Lahore, 603
- Lubljanie, 547
- :\lazowsza Płockiego, 595
- Narodowe w Poznaniu. 596
- Narodów ZSRR, 472
- Sarajewie, 547
Skopju, 547
Trocadero. 481
Warszawie. 610
j'vIagep,

Splicie, 547
Zadarze, 547

534
507

N

Naczelnicy, 14-15, 16, 17
Naczynia drewniane,
27
Namioty Somalijczyków,
492
Narzędzia do orzechów, 29
- włóczne, 175
Nawiązania łużyckie, 189
- czeskosłowackie,
189
- czeskośródziemnomorskie,
191
- południowo-słowiańskie,
185
- słowacko-morawskie,
184
Nazwy księżyca, 189
- niedźwiedzia,
537
Nisza do oświetlania, 189
Nosa dziurawienie,
12, 22
Nosidła, 176
- drążkowe, nosiłki,
koromesla,
szelki,
kluki,
kulki,
176, 183
- nieckowate, pedy, szchani.e,
szuńdy,

Nowy

176

O
-

183, 194-199

koszara,

kopla,

187

Obsydian, 43
Obrzęd oczyszczenia, 71
- postrzyżyn, 49
Obrzędowe golenie, 63
Obrzędy doroczne, 569
- ludowe, 565
-- pochówkowe, 7, 17
-- \veselne, 508--511
-- żniwne, dożynki, okrężne,
189, 199
Ochweśnicy olkuscy, 600
Ofiara włosów, 53, 65, 75
-- zastępcza, 50, 56
Okólnik,
okól,
Ta, zagroda,
.;~ -

.,Lud",

t.

Oseledec,

obora.

445
XLVII

gumno.

184,

kosz',:-

86

Oskoła, pleśniawki, 187
Ostrwie, 234, 239, 265
P

P._Ą.E., 165-209, 211, 214, 235, 285,
440
Pa1eoetnografia,
608
Pasterze wołoscy, 163
Pasterstwo wysokogórskie, 439
Pazdury,

Rok, 200

Obora,

IJ. obrzędy żniwne
Opłakiwanie
zmarłego, 69
Ornament indyjski, 483
Osadnictwo Kurpiów, 200
- małopolskie, 181
- mazowieckie, 180, 181
- -- na Bukowinie, 565
-- niemieckie,
189
-- polskie, 180
-- wiełkopolskie,
195, 581
- wołoskie, 155, 567
Osadnicy, 446
Okrężne,

179

Peruka egipska, 66
Piece piekarskie,
175
Piekarnia,
447
Piwnice wnękowe, 183
- ziemiankowe,
sklepy,
173
Plastyka ludowa, 583
Plemiona wschodniosłowiańskie,
478
Pleśniawki,
skala, zaba, 186, 189
p'/onek, 190, 193
Płóciennictwo,
582
Pług koleśny, 182, 187
Podwaliny,
302
Pogrzeb kanjeski, 20, 21
Pokrzywa za strzechą, 180
Politeizm, 577
Poludnice,
demony, 183, 190
Pomieszczenia dla zwierząt, 440, 453,
- nazwy, 460, 462
Poniewa,
ubiór wielkoruski,
477,478

�690
691
Postoły, hilcze, Holzschuh, 567
Postrzyżyny,
49-149
- błazna, 85, 106, 143
- efebowe, 77
- Egipcjan, Sumerskie, 59
- hańbiące, 82
-- jako kara, 67, 75, 98--103
-- kapłańskie,
71
- mężatek, 93
-- nazarejczyka,
70, 71
- niemowlęcia,
79
- niewolników,
64, 67, 76, 94
- przedślubne,
91
- rozbitków,
89
- Słowian, 54, 117
- stanowe, 62
ślubne, 110
- ślubowane,
90
- śmierci, 103
- trędowatego,
72
- westalek,
107
- wotywne, 77
- wyzwoleńców,
98
zwierząt, 135
- żałobne, 50, 57, 63, 67, 69, 75, 82,
87
Poświęcenie dziecka, 49
Powała nad klepiskiem, 395
Powiązania białorusko- podlasko-śląskie, 191
- łużyckie, 193
'małopolsko-pomorskie,
204
- - ukraińskie,
185
- wielkoruskie,
193
Pożywienie roślinne, 211
Prawo własności, 518, 573
Problematyka
genetyczna,
65, 150,
166
Pros kura, 570
Przechowywanie
ziarna w stodoj~,
393
Przepaska,
ubiór, 30
Przeploty, kozolce, 234, 239, 265, 2G7

Przesuszanie
zboża, 231~283
Przęślice, 183
- iglicowe, 179, 187, 203
- krężolkowe,
łopatkowe,
179
Pszenica, jeżatka, Triticum
compactum, 210, 212
- mieszanka z żytem, 173
-- płoskurnica,
Triticum
dicocum,
210, 212
- samopsza, Triticum
monaco cum,
210, 212
- szpelc, Triticum
spelta, 210, 212
- zwykła, Triticum
vulgare, 212
Pszono, proso, 213
Pyro, pszenica, perz, 213
Polskie Towarzystwo
Ludoznawcze,
165, 615-642
R
Radło ramowate,
174, 182, 195, 199
- rylcowe, 191
Rasy ludzkie, 484
Region etnograficzny,
202-204
- karpacki, 185
- mazowiecki, 197-200
- sieradzki,
193
- wielkopolski,
191-193
Regionalizacja
polski, 165-209, 463,
464
Religia Agomesczyków,
18
- Ewenków, 517
- Kirkizów, 543, 544
- Semitów, 52
Relikt kul turowy, 54
- gospodarki hodowlanej, 443, 448
- trzymania drobiu, 452
Ręcznik w obrzędach pogrzebowych,
567
Rites de passage, obrzędy przejścioKe, 51, 57
Rodziny formy, 497
Rolnictwo,
165
Rolnicy afrykańscy,
511

Rośliny Vi etnografii 575
Rubież etnograficzna,
168, 178, 180,
195, 202
- karpacka, 203
- leśna, 190
- płn.-wschodnia,
165-209
- śląsko-łużycka,
189
Rybołówstwo, 27
Rzeźba ludowa, 598
S
Sarafan,
ubiór wielkoruski,
476
Sąsiek, nazwy, 397, 412
Separatyzm
religijny Afryki, 497
Sibiela, demon, odmieniec,
mamuna,
200
Sieci, sanie, 197
Sień, 450

Sierp
Sitko,

gładki, ząbkowany,
Plejady, 180

174, 537

Słownik anachorecki,
13-14, 35, 36,
Skartowania
etnograficzne
166 157
Skorupiaki
w legendach s~aroż: 575
Smyki,
szlepy, włóki
175 187 19;"
196
'"
Snopki, kuczki,
babki,
263
- kneblowe, 238

toczki,

2-łO,

Societe d'Ethnographie
de Paris, 571
Socha, 179, 199, 537
- na Cejlonie, 501
Sok klonu, 189
Sowietskaja Etnografija,
469
Spichrze, 177, 183, 283-383
- bezpodcieniowe,
327, 3:=;4
-- fundClment, 302
-- geneza, 313, 314, 320
- komory, 349, 354, 360
-- konstrukcja
ścian, 29~
-- koszowy, 312, 320
- lubelsko-mazowiecki,
315, 319
- munwany,
311, 343

- napalowe,
302, 325
- n~zwy, 344
- piętrowe, 305, 340
- podcieniowy, 318, 327, 330
- płn-europejski,
324, 329
- pld-słowiański,
323, 337
- rozplanowanie,
303
- szerokofrontowe,
331, 333, 335
- śląsko-spiskie,
306, 308, 367
wąskofrontowy,
179, 324
- \vieżo\vate, 188
\IT Polsce,
307
- w stodołach,
363
- typy, 290, 326, 332, 342
- zanik, 288, 368, 370
- zrębowy, 314, 340, 334
Społeczeństwa
pierwotne, 519
Stadel, stodoła, 385
Stajnia, 183
Starożytności
niemieckie, 53
Stępa kielichowa,
179
- nożna, 184, 203
- ręczna, 195
Stępor dwuramienny,
179
Stodoły, 183, 189, 383-415
- bite z gliny, 172
- funkcja, 392, 409
- geneza, 384
- grodzona, 403
-- murowana,
405
- pod wspólnym dachem, 387, 388
- poligonalne, 182, 390, 391, 410
_. ryglowo-szachulcowe,
174
- sumikowo-łątkowa,
402
- sześcioboczna, 390
- wąskofrontowa,
394, 395, 412
- wolnostojące, 387, 389
- zasięg, 392
- zrębowe, 173, 402
Stosunki własności, 519
Strefa mai opolsko-mazowiecka,
187
- - śląska, 185
- północna, 193

�093

69~
Strefa rubieżna,
186
- śląska,
187-191
Strefizacja
Polski, 170-174,
Strój Andhara,
471
- bukowiński,
567
- Komi, 533
- Syngalezów,
501
- Weddów, 503
- wielkopolski,
583
Struktura
etniczna
Afryki,
Strychy,
353
Suszenie
"na garściach",
241
Sypańee,

sypka,

Towarzystwo
Naukowe
Ludoznawcze,
Pol.
225-228

579
232,

System Labana-Knusta,
586
- liczenia anachorecki,
12
Szlak połonin, 155
Szle, 184, 199
Sznury z włókien drzewa, 30
Sztuka ludowa Komi, 532
- - Wielkopolski,
596, 603
Ściana koszowa, 391.
- sąsieków, nazwy, 399
-- spichrzy,
294
- z cegły, kamienia,
296
Śparogi,
179
Środowisko
geograficzne,
441
Światopogląd
ludów pierwotnych,
577

T
Tabuń,

zakaz, 57
włosy mężczyzny,

20, 23

Taczki, 190
Tańce i zabawy ludowe, 586-594
Tonsura
klerycka,
mnisza, 72, 96
Towarzystwo
Etnologiczne
Jugosl.
555

im. Szewczenki,
474
Tradycj i przemiany,
223
- wysiewania
żyta, 221
Trakcja
bydlęca, 427
Transport,
166
Trzebież
żarowa
w Karpatach,
Typ papuaski,
10

~13

U
Ubiór głowy, 478, 479, 480
- kobiet kanjeskich,
30
- rosyjski,
475-476
- somalijski,
492
Ucho, 47
- wydłnżanie,
21
Układ gruntów,
581
Uprawa
bru, 211, 212
- mieszanki
żyta i pszenicy,
214
- prosa,
182
_ starych
gatunków
żyta, 220, 224,
225

- tara, 25
- zbóż tradycyjnych,
210--231
Ustrój rodziny
Andhra,
470, 471
W

Świątynia
kanjeska,
19
Świetlica,
447
Święto dojrzałości,
51
św. Jerzy, 570
Świronki
kurpiowskie,
327

Tabu,

615-643

237,

187, 189

Płockie, ją,!
Tow.
L&gt;Jd.

Wesele rosyjskie,
508-511
Wędrówki
pasterskie,
lSI, 163
- podkarpackie,
150
Wiara w południce
(demony), 189
Wiedza ludu, 577
Wielożeństwo,
20
Wierzenia
o człowieku
zabitym,
176
- o krakaniu
kruka, 189
- o latającym
smoku, 190
- o piorunie,
184
- o rusałce,
179
- religijne
Żydów, 572
Wieś polska na Bukowinie,
567
Wieśniak
rumuński,
566

Włosy długie, 53
- kanjesczyków,
22, 23
- poświęcane,
23
- rola, 52
- ucięcie, 71
- zapuszczanie,
60
- siedlisko
siły, 56
Włóki kątowe,
175, 182, 187
Wodą kropienie,
71
Wróżby, 569
Wspólnota
norweska,
483
- słowiańska,
184, 187
Wychowanie
chłopców, 24-25
Wykopaliska
somalijskie,
489
Wyprawa
nad Morze Ochockie
472
Wystawa sztuki, 596-603
'
Wyszka,
TUsztunek,
drągi, 395, 396

Zasieki, zapola, stronie, 179
Zboża mieszanie,
215, 217, 316
- uprawa,
2JO-230
- na garściach,
182
Zespół kaszubski,
196
- kociewsko-malborski,
196
- łemkowski,
184
- mazowiecki,
197-200
- śląski, 188
Zębów barwienie,
lI, p. betel
Ziarna
przechowywanie,
171,
183,

179,

196

Ziemianka
Niwków, 525
Zjazd Slawistów,
493
Zróżnicowanie
kulturowe

Polski,

200-204

Zrównania

małopolsko-pomorskie,

178

Z
Zagroda,
385, 439-469
- wielkopolska,
582
Zakazy agomeskie,
24
Zakład Architektury
Politechniki
Warsza\vskiej,
286
- Etnografii
wrocławskiej,
165, 163
Zaloga,
udzielanie,
419
Zarost krajowców
wysp Anachorites,
11

Zapożyczenia
fińskie, 535
- rumuńskie,
566
Zaprzęg
mieszany,
428
- obrzędowy,
425, 426
Zasięg spichrzy,
393
- zespołu małopolskiego,
182-187,
- - kulturowego,
194
INDEKS
Części

świata:

Afryka,
Afryka

Arabowie,
Egipcjanie,

72, 73
59

Azja,

Związki małopolsko-słowackie,
Zwierząt
trzymanie
samopas,
191,

187
173,

193

Zwyczaje
kanjeskie,
26
-- narodzinowe,
568
- pogrzebowe,
47, 568, 572
- wigilijne,
180, 185
Żarna,
543
Żucie betlu, 11
Życie rodzinne
Żydów, 572
Żyto jare, Seeale eereale, 210,

212,

222

-

lasowe,

-

reż,
214

-

stare,

Żytniea,

p. krzyca

Roggen,

rżany,

rżysko,

213,

proste, 221
sąsiek, 223, 337, 358, 365

ETNOGEOGRAFICZNY.
Australia,
Europa.
ludów i narodów.

Nazwy

Ghana, 580
Gwinea,
578, .579
Hetyci, 68

szczepów,

plemion

�694

695
Mikronezja, 7, 9
Pelau, wyspa, 7
Polinezyjczyczy,
9
Ponape, wyspa, 42
Samoańczycy, 12
Tongańczycy, 12
Nowa Zelandia, 495
Wyspy Wielkanocne 483

Kongo, 495, 511
Mauretania,
580
Nigeria, 580
Rodezja, 486
Somalijczycy, 488-492
Uganda, 495
Azja
Andhra, Indje, 470
Assyryj czycy, 66
Babilonia, 66
Cejlon, 499
Chakasowie płd. Syberia,
Czukcze, 540
Ewenkowie, 472, 517
Izraelici, 68
Jakuci, 540
Jukagirzy,
540
Karelia, 506
Ketowie, 537
Kirgizi, 540-544
Kurdowie, 528
Niwkowie, 525
Pakistan, 603
Przyamurski kraj, 515
Semici, 66
Sumerowie, 66
Syberia, 530
Syngalezi, 499
Tamilowie, 499
Trakowie, 86
Tunguzi, 540
Tuwińcy, 484
Uzbecy, 524
Weddowie, 502
Oceania

514, 540

Polska
165
Białostockie, 449
Bory Tucholskie, 196
Galicja, 224
Górale, 160
Górale karpaccy, 156
Górale ślą~cy, 187
Krajna, 191, 196
Kujawy, 191
Kurpiowszczyzna,
300, 328, 347
Lachy śląskie, 187
Lubelszczyzna, 352
Łęczyckie, 191
Łemkowszczyzna, 347
Malborskie, 195
Małopolska, 449
Mazo\vsze, 197-200
Opolanie, 187
Pałuki, 191
Podgórzanie, 160
podhale, 149-165
podkarpacie,
449
Podlasie, 449
Prusy Wsch., 194
Sieradzkie, 191
Śląsk, 187, 347
Śląsk Dolny, 187
Śląsk Górny, 187, 449
Śląsk Opolski, 309, 457
Tarnów, 223
Wałasi, 156, 187
Warmia, 195
Wielkopolska, 580-584

Słoweńcy, 560-562
Słowianie Zachodni,
- Wschodni, 536
Bałtowie, 536
Hellenowie, 83
Rumuni, 564--571

INDEKS hAZWISK

Europa

i Australia

Agomesczycy, 8
Anachorites, wyspy, 7-49
Archipelag Karolin, 7
Australijczycy,
519
Kanjesczycy, 8
Melanezja, 9

Ziemia Chełmińska, 196, 607
- Kłodzka, 187
- Malborska, 606
Ziemie Zachodnie, 451
Słowianie płd. 175, 180, 210, 544,
560, 562

A

Aleksandrow W. A., 530
Aleksienko E. A., 537
Anisimow A. F., 517
Arnold S., 200
Astachow A., 512
B

Bachman A., 168, 178
Bastian A., 53, 116
Baranowski B., 416
Baudet J. L., 571
Bielicer W. N., 504, 513
Blaszczyk S., 582, 583, 598, 603
Bohdanowicz J., 207, 283-383
Bolojan B. A., 473
Brasseur G., 578
Bruckner A., 213, 229, 400
Bunak W. W., 484
Burgstaller E., 166
Burszta J., 383, 580
Bystroń J. T., 169, 200, 206
Bystrow A. P., 505

175, 536

AUTOROW
D

Debiec G. F., 484
Dełimat T., 635
Dobrowolski K., 168, 187, 206
Dokladal M., 155
Drljaca D., 544--560, 562, 565
Drobnjakowić B., 554, 562
Dydowicz J., 582
E

Eitrem S., 57
Engels F., 518
Erdeljanowić
J., 562
Erixon S., 166
F

Falkowski J., 168
Fischer A., 168, 206, 231, 279, 425,
563
Franko 1. J., 473--475
Frankowska M., 165, 205
Frankowski E., 168, 611
Frazer J. G., 51

C

G

Campbell A., 166
Chmielowski S., 582
Cholewa M., 187
Chrustow G. F., 519
Clark J. D., 489
Czeboksarow N. N., 520, 534
Czekanowski
J., 149-165, 168, 178,
189, 200, 205

Gajek J., 165-210, 214, 233, 279, 383
Gajkowa O., 643
Gansiniec R., 49-149, 571
Gavazzi M., 563
Głapa A., 583, 586, 596
Geiger P., 166
Gennep van H., 57
Goldziher 1., 53

�690

697

Gomes D., 579
Gomolec L., 581
Gostomski A., 235, 279
Gotkiewicz M., 565
Grocholski J., 231-283
Gusiew W. E., 493
Gusiewa N. R., 483
Gumiliew L., 508
Gurwicz L S., 504

Krauss E. S., 54
Kubary J., 7-49
Kusznier P. L, 504
Kwaśniewski
K., 439-469,

578

L

H

Helbok H., 166
Hensel W., 229, 384
Heyerdahl T., 493
Hryncewicz-Talko
J., 149,

~itsch K., 200
~owak V., 279,

157,

164

160,

Lange R., 587
Lebiediew J. D., 483
Lebiediewa
N. L, 475
Lenin W. L, 528
Leski-Natanson
J., 200
Letniew A. B., 486
Lewicka-Kowalska
A. 218
Lewin M. G., 504
Liandis K., 210-231
Lin-Jao-Hua,
469
Lindquist N., 166

I

Inglot

Ł

S., 280
J
E. W., 515

Jakowlewa
Jasicki B., 161
Jasiewicz Z., 582
.Jeleniewski E., 635-648
K

Karadzić V., 544
Karamyszewa
B. Ch., 524
Karapetian E. T., 473
Karłowicz J., 230, 398
Kielisiński K., 600
Kisjelew S. W., 540
Kliasztornyj
S. G., 485
Klimaszewska
J., 168, 207
Kluk K., 213, 218, 229, 256, 279
Koczniew W. L, 499
Kojdecka A., 540
Kostrowicki
J., 280
Kostrzewski
J., 384
Koswien O., 504, 505, 518
Kowalski A., 586
Krajewska
J., 609-614

Ładogórski
T., 584
Ławrow L. L, 517
Lęga W., 389, 605-609
Łuczak Cz., 582
M

Maciejowski
A. W., 54
Mahala H., 208
Mikłucho-lVIakłaj N., 7, 9, 15, 43
Malicki L., 608
lVrartynow W. A., 511
Masłowa G. S., 475
Matuszewska
B., 207
Maurizio A., 211, 229
lVIeertens P. J., 166
Meyer M., 166
lVIeinicke C. E., 7, 43
lVIoszyński K., 165, 178, 193, 202, 210,
284,

383,

Mydlarski

430

J., 150, 164
N

Nasz A., 189, 202, 207
Nikitin B., 528

554,

560

P
Palm H., 285
Peesch B., 166
Pierszic A. L, 520
Podlewski O., 582
Podolak J., 279
Pol W., 187
Poniatowski S., 232, 279, 383, 385
Popiel L., 168, 178
Potapow L. P., 497, 514
Potiechin L. L, 469
Potkański K., 54, 117, 151, 164
Pudlo K., 415-439,
595
Puszkariewa
L. A., 508
Przeworska-Rosen
.J., 613, 615

Suboczowa ;VI., 635
Sulimirski
T., 179
Szipunow G. W., 532
Szmielewa lVI. N., 508
T

Tacina J., 594
Taksami Cz. ;VL, 52.3
Tałanowa J., 494
Tarde G., 170
Tołstow S. P., 523
Topolski J., 232, 279, 582
Tugołukow W. A., 472
Tugutow L E., 527
Turnau L, 584
Tylor E., 51, 115

u
Udziela

S., 187

R

Rajt M. W., 488
Rao W. L., 470
Reinfuss R., 168, 187, 206
Rhamm K., 284
Richards A. r., 487, 495
Rożdiestwienskaja
S. B., 534
Rusiajkin S. P., 484
S
Sahlgren J., 166
Savonnet G., 578
Schier B., 208, 285
Schrader O., 54
Skarżyński
T., 383-415,
Skierkowski
W., 594
Smith W. R., 52
Smoliak A. W., 485
Sobisiak W., 582, 58~
Solchejm S., 483
Sommer L., 56
Stanner W., 494
Staszczak Z., 206
Stieber Z., 398
Strauch H., 7, 43

562,

W

565

Waitz T., 7, 43
Wanke A., 152, 162
Wardumian
D. S., 473
Wasiliewicz G. M., 516
Weiss R., 166
Wieseler F., 49
Wilken G. A., 52
Winter E. H., 495
Własowa Z. L, 540
Wojciechowska
A., 582
Wolski K., 579, 586, 603
Wróblewski T., 279, 544, 57!, 582
Wundt W., 57, 117
V

Valois H., 481
Vawiłow N. J., 211
Vierkandt A., 52
Z

Zaborski B., 168
Zejmo-Zejmis
S., 164
Żdanko T. A., 524, 528

�SPIS
1. Ryc. (1). Kopice
pami.

RYCIN

poziomo-krzyżowe

nakryte

pojedyńczymi

sno-

2. Ryc. (2). Kopiec pionowo-dookolne.
3. Ryc. (3). Kopice pionowo-dookolne
nakryte pojedyńczymi
snopami.
4. Ryc. (4). Kopice pionowo-dookolne
nakryte trzema snopami.
5. Ryc. (3). Fragment ułożenia podwalin na narożnych kamieniach
w spichrzu ze wsi Grabczak, pow. Garwolin, woj. warszawskie.
6. Ryc. (1). Ściana szczytowa spichrza, polepionego gliną z Nowej
Cerkwi.
7. Ryc. (2). Ściana szczytowa starego zrębowego, polepionego gliną,
spichrza ze wsi Dąbrówki
Lubniańskiej.
8. Ryc. (4). Spichrz a charakterystycznym
dla Śląska sklepieniu
zrębu.
9. Ryc. (5). Zrębowy podpiwniczony spichrz, typu "śląsko-spiskiego"
ze wsi Okoły Murów.
10. Ryc. (6). Murowany
podpiwniczony
spichrz typu "śląsko-spiskiego"ze wsi Ligaty Pruszkowskiej.
11. Ryc. (7). Kośca spod miejscowości Grosuplju w Słowenii.
12. Ryc. (8). Kośca -- spod miejscowości
Sticni w Słowenii .
13. Ryc. (9). Spichrz typu ambara
ze skansenu
w Bukareszcie
Rumunia.
14. Ryc. (10). Pocieniowy
zrębowy spichrz typu "lubelsko-mazowieckiego" ze wsi Załucze. .
15. Ryc. (11). Spichrz typu lubelsko-mazowieckiego"
ze wsi Gułów..
16. Ryc. (12). Kurpiowski napalawy spichrz ze wsi Wolkowe. .
17. Ryc. (13). podpiwniczony
spichlerzyk zrębowy. oszalowany zewnątrz deskami, wieś LostÓwka. .
18. Ryc. (14). podcieniowy
spichrz zrębowy ze wsi Dylewo. .
19. Ryc. (15). Podcieniowy spichlerz z gankiem ze wsi Łukowica.
20. Ryc. (16). Dwuwnętrzny spichrz zrębowy ze wsi Zalesie. .
21. Ryc. (17). Szerokofrontowy
podcieniowy spichrz z miejscowości
Bubele.
22. Ryc. (18). Spichrz szerokofrontowy
ze wsi Chodorówka. .
23. Ryc. (19). Ściana Szczytowa wraz z podcieniem w spichrzu ze wsi
Winiary.

232
234
262
275
302
294
295
309
310
311
316
311)
31';
318
319

225
328

330
331

33·1
335
336
339

�700

701

Str.

24.
25.
26.
27.
28.
29.
30.
31.
32.
33.
34.
35.
36.
37.
38.
39.
40.
41.
42.
43.
44.
45.
46.
47.
48.
49.
50.
51.
52.

Ryc. (20). Spichrz piętrowy nad szopą ze wsi Ligota Górna.
Ryc. (21). Spichrz zrębowy usytuowany
nad szopą.
Ryc. (22). Spichrz piętrowy (nad szopą) ze wsi Podobin.
Ryc. (23). Spichlerzyk
murowany
wybudowany
w r. 1957.
Ryc. (24). Budynek spełniający
obecnie funkcję obory oraz pomieszczenie na siano.
Ryc. (25). Spichrz przybudowany
do budynku gospodarczego ..
Ryc. (26). Spichrz typu "śląsko-spiskiego"
o charakterystycznie
sklepionym zrQbie ..
Ryc. (2). Fragment
chałupy z przybudowanym
samym "klepiskiem".
Ryc. (4). Stodoła pod wspólnym dachem z budynkiem
mieszkalnym.
Ryc. (6). Fragment stodoły pod wspólnym dachem z budynkami
gospodarczymi.
Ryc. (9). Stodoła sześcioboczna.
Ryc. (13). Stodoła wąskofrontowa.
Ryc. (14). Fragment stodoły zrębowej.
Ryc. (15). Stodoła sumikowo-łątkowa.
Ryc. (16). Stodoła grodzona.
Ryc. (17). Stodoła murowana.
Ryc. (18). Stodoła gliniana.
Ryc. (19). Stodoła z desek i murowanych filarów.
Ryc. (20). Stodoła ryglowa szalowana.
Ryc. (21). Stodoła szachulcowa.
Ryc. (22). Stodoła z muru pruskiego.
Ryc. (23). Stodoła o dachu dwuspadowym
niskim.
Ryc. (24). Stodoła o dachu czterospadowym.
Ryc. Typ wieśniaka rumuńskiego
z okolic Solki na Bukowinie.
Ryc. Z polskiej wsi PIeszy.
Ryc. Fragment
wystawy
w Poznaniu.
Ryc. Ceramika wielkopolska ..
Ks. dr Władysław Łęga (portret W. Hofmana).
Fot. Dr Janina Krajewska.

WYKAZ
1.
2.
3.
4.
5.
6.

Tablica
Tablica
Tablica
Tablica
Tablica
Tablica

(I).
(II).
(III).
(IV).
(V).
(VI).

340
340
341
343
353
362
367
388
388
38,}

zboża.

308

towe.
13. Tablica (VII). Usytuowanie
w obrębie chałupy komory pełniącej
funkcję
spichrza.
14. Tablica (VIII). "Spichrze-komory"
przybudowane
lub wbudowane
do budynków gospodarczych ..

333

300
313
320

354
360

390

395
402
402

403
405
405
406
403
408
409

411
411
566
567
597
601
605
609

TABLIC

Kopice poziome.
Odmiany kopic poziomych.
Kopice pionowe.
Odmiany kopic pionowo-rzędowych.
Drewniane
urządzenia do przesuszania
Formy zabezpieczania
kopic żniwnych.

Str.

7. Tablica
(I). Formy piętrowych
spichlerzy śląsko-spiskich.
8. Tablica (II). Stopniowy
zanik
sklepionej
konstrukcji
pułapu
w spichrzach śląsko-spiskich.
9. Tablica (III). Hipotetyczne
formy rozwojowe
spichrzy śląsko-spiskich.
10. Tablica (IV). Najstarsze formy naziemnych spichrzy.
11. Tablica
(V). Spichrze płn. wschodnie
europejskie
wąsko-frontowe- podcieniowe.
12. Tablica (VI). Spichrze płn.-wschodnio-europejskie
szeroko-fron-

241
243
251
254
265
269

SPIS

MAP

1. Mapa (1). Nasilenie wpływów zachodnich.
2. Mapa (2). Skrzyżowanie
strefy wpływów
zachodnich
z rubieżą
północno-wschodnią.
3. Mapa (3). Główne strefy rubieżne
terytori:l
zespołów kulturowych.
4. Mapa (4). Śląski zespół kulturowy.
5. Mapa (5). Obszar zasięgów zespołu kulturowego
wielkopolsko-kujawśkiego.
6. Mapa (6). Przestrzenny
zasięg sieradzkiego
zespołu kulturowego.
7. Mapa (7). Przestrzenny
zasięg mazowieckiego zespołu kulturowego.
8. Mapa (8). Zasięgi zespołów: małopolskich
i pomorskich.
9. Mapa (1). Wysiewanie i tradycje wysiewania mieszaniny pszenicy
10.
11.
12.
13.
14.
15.
16.
17.

i żyta.
Mapa (2). Tradycje uprawy krzycy.
Mapa (3). Obszar na którym słowo krzyć się oznacza wykruszanie
się ziarna z kłosa lub rozkrzewianie
zbóż ..
Mapa (4). Tradycje uprawy starych gatunków
żyta.
Mapa (5). Zmiany w tradycji uprawy żyta jarego..
.
.
.
.
Mapa (6). Przemiany w tradycjach
uprawy zbóż ozimych i jarych.
Mapa (7). Obszar
zwartego
występowania
niektórych
starych
upraw i nazw z nimi związanych.
Mapa (8). Zasięgi niektórych
zjawisk przejściowych
związanych
ze starymi uprawami. .
Mapa (9). Najdalsze
północno-zachodnie
zasięgi starych
upraw
i związanych
z nimi nazw.

172
17'1
186
188
192
194
19H

201
2lG
217
219
220
222
223
22!
226
227

�703

702

Str.

Str.

18. lVlapa (2). Zasięgi form przesuszania
zżętych zbóż wig najdawniejszych zachowanych
tradycji. .
19. Mapa (l). Zwarte zasięgi przesuszania
i przygotowania
zżętych
zbóż do zwózki "na garściach", w pojedyńczych snopach i w kopicach poziomych w/g stanu po II wojnie światowej ..
20. Mapa (3). Zanikanie
kopic poziomych i ich niektóre odmiany.
21. Mapa (4). Objętość i nazwy kopic poziomo-krzyżowych.
.
22. Mapa (5). Zasięgi form przesuszania
zżętych zbóż w kopicach
pionowych po II wojnie światowej ..
23. Mapa (6). Rozpowszechnianie
się kopic pionowo-dookolnych
..
24. Mapa (7). Rozpowszechnianie
się kopic pionowo-rzędowych
ich
niektóre odmiany. .
25. Mapa (8). Objętość i nazwy kopic pionowo-dookolnych.
26. Mapa (9). Zasięgi przesuszania zżętych zbóż przy pomocy różnych
urządzen drewnianych
po II wojnie światowej.
27. Mapa (10). Zabezpieczenie
kopic przed deszczem.
28. Mapa (11). Zanikanie
zwyczaju
zabezpieczania
kopic
przed
deszczem.
29. Mapa (4). Różne formy kształtu dachu w spichrzach ..
30. Mapa (5). Różne formy kształtu dachu w spichrzach ..
31. Mapa (6). Niektóre formy konstrukcji
fundamentu
w spichrzach.
32. Mapa (7). Rozplanowanie
wnętrza
w spichrzach.
.
33. Mapa (l). Występowanie
oraz proces zaniku spichrzy, osobnych
budynków służących w zasadzie do przechowywania
wymłóconego
ziarna w gospodarstwach
chłopskich na terenie Polski w okresie
1860-1960.
34. Mapa (2). Komora
i spichrz jako miejsce sypialne.
35. "'lapa (3). Konstrukcje
ścian w spichrzach.
36. !\lapa
(8). Typy spichrzy w Polsce.
37. Mapa
(9). Typy spichrzy w Polsce.
38. l\lJ:apa (10). Typy spichrzy w Polsce.
39. Mapa (lI). Typy spichrzy w Polsce.
40. Mapa (12). Nazwy spichrza, osobnego budynku służącego do przechowywania
ziarna.
41. Mapa (13). Przechowywanie
ziarna w komorze w obrębie chałupy.
42. Mapa (14). Przechowywanie
wymłóconego zboża.
43. Mapa (15). Przechowywanie
wymlóconego zboża.
44. Mapa (16). Przechowywanie
wymłóconego zboża.
45. Mapa
(l). Stodoły znajdujące
się pod wspólnym
Jachem z innymi budynkami.
.
46. Mapa
(2). Występowanie
stodół poligonalnych.
47. Mapa (3). Przechowywanie
ziarna \V obrębie stodoly.

48.
49.
50.
51.
52.
53.
54.
~5.
56.

Mapa
(4). Występowanie
stodół wąskofrontowych.
Mapa
(5). Występowanie
"góry" w stodole ..
Mapa
(6). Nazwy sąsieków.
Mapa
(7). Nazwy ścianek oddzielających
sąsiek od klepiska.
Mapa
(8). Konstrukcja
ścian stodoły.
Mapa (9). Konstrukcja
ścian stodoły.
Mapa (lO). Konstrukcja
ścian stodoły.
Mapa (ll). Dachy stodół.
Mapa
(1). Proces zaniku używania wołów jako zwierząt pociągowych w gospodarstwach
chłopskich w Polsce.
57. Mapa (2). Proces zaniku używania krów jako zwierząt pociągowych w gospodarstwach
chłopskich w polsce ..
58. Mapa (3.) Tradycje
o używaniu
wołów jako zwierząt pociągowych w niektórych
czynnościach gospodarskich
i obrzędowych.
.
59. Mapa (4). Tradycje o używaniu krów jako zwierząt pociągowych
w niektórych
czynnościach
gospodarskich.
60. Mapa (5). Tradycje o hodowli bydła "siwego" ..
61. Mapa (1). Relikty trzymania
zwierząt hodowlanych
samopas, lub
uwiązanych,
na stałe pod gołym niebem.
62. Mapa (2). Trzymanie zwierząt na ogrodzonych pastwiskach
i znaczenia nazwy gwarowej
"okólnik".
63. Mapa (3). Tradycje
i relikty zwyczaju trzymania
w izbie chałupy na stałe, lub w pewnych okolicznościach
- bydła rogatego

237
245
217
253
25(i

253
260
267
271
274
298
299
301
304

i świń.
64. Mapa (4). Tradycje i relikty trzymania w sieni chałupy na stałe,
lub w pewnych okolicznościach
bydła rogatego i świń ..
65. Mapa (5). Tradycje i relikty zwyczaju trzymania
w obrębie chałupy w izbie lub w sieni drobiu, zwłaszcza kur.
66. Mapa (6). Najważniejsze
usytuowanie
pomieszczeń
hodowlanych
pod jednym dachem z domem mieszkalnym..
.
67. Mapa (7). Niektóre formy pomieszczeń hodowlanych
pod jednym

289
291
293
307
226
332
342

dachem z domem mieszkalnym.
68. Mapa (8). Najważniejsze
nazwy

gwarowe

pomieszczeń
dla zwierząt.
69. Mapa (9). Próba regionalizacji
obszaru
skanych wyników badań etnograficznych

344
330
3·56
359
363

chłopskiej,

387
391
39:3

.
!

związanymi

z hodowlą·

używane
.

na określenie

.,
PolskI \V sWI~tle uzynad elementamI zagrody

394
396
397
399
401
404
407
410
423
424
426
429
434
443
445

448
450
452
455
459
462

463

�TABLE OF CONTENTS
I.

Dissertations
str.

Jan

K u b a r y,

A contribution

to

the

study

of the

Anchorite

Islands
.
R y s z a r d G a n s i n i e c, The cutting of the hair in the Mediterranean culture .
J a n C z e k a n o w s k i, The Podhale Region from the anthropological point of view.
J ó z e f G a j e k, A studyon
the ethnographic
division of poland
into regions .
Kry s t y n a H o f m a n' - L i a n d z i s, Some traditional cereal cultures in the Polish village during the 19th and the 20th centuries.
Jer z y G r o c h o l s k i, Methods of drying corn in Polish peasant
farms in the 19th and 20th centuries .
J a n u s z B o h d a n o w i c z, Barns, called spichrze compared to
granaries
in peasant farms in Poland at the turn of the 19th
and 20th centuries .
T o m a s z S kar ż y ń s k i, Barns called stodoły in the Polish folk
building in the 19th and the 20th centuries .
K a z i m i e r z P u d ł o, Neat cattle as draught-animals
in peasant
farms in Poland at the end of the 19th and in the first part of
the 20th centuries .
K r z y s z t o f K w a Ś n i e w s k i, Elements of a peasant farm connected with breeding in Poland at the end of the 19th and in
the 20th centuries .
II.
SOVIET

R ep or t s

ETHNOGRAPHY,

19E9. 1960 (Anastazja

an d

Academy
Kojdecka)

49
149
165
210
231

283
383

415

439

R e v ie w s

of Sciences,

USSR,

Moscow,
469

.

S. W. K i s i e l e w, A short outline of the Chakas ancient
CHAGKIZABAKAN, 1951 (T. Wróblew&gt;.ki)
D u s a n D r I j a ć a. An essay on the state of ethnological
gations in Yugoslavia .
V i l k o N o v a k, Slovenska ljudska
turo) Lubliana 1960 (D. Dr!jaca -

7

history,
540

investi544

kultura (Slovenian
T. Skarży)'Lskż)

Folk Cul560

�706
Str.

B o z i woj

e

D r o b n jak

o v i c,

in South - Bucovina
L'ETHNOGRAPHIE,
vol.
B r a s s e u r,

G,

52, Paris

S a von

of

the

T. Skarżyński)

Belgrad

N~a r i a n

G.

Ethnology

1960 (D. Drljaća,
G O t ki e w i c z, Rites
and

People.

beliefs

of

Yugoslavian

562

.

the

Rumanian

1958 (F, Wróblewski)

n e t,

Folk

565
571

,

Ethno-demographic

map.

D ie g o

G o m e s,

(K. Wolski)
FOLK

On

first

Poland

S o b i s i a k,
during

(K. Wolski)

of

Guinea.

1959),

Bissan

(the

Province

of

Wielkopolska)

580

,
'.fhe

development

16th

the

of the

18th

-

Poznań

centuries,

bishopric

by

Plock

A.

in the Province
Polish
Ethnographic

G l a p a

Lea r n e d

and

materials,

and

A.

s k i (Jan

Tacina),

S o c i e t y 1820 1830, 1907
1957. (K. Pudło)

raHCI1Heu.
raeK.

06pllA

O H3Y'leHHH OTllIenbHH'IeCKIlX OCTpOBOB.

[]OCTpl1lKeHl1l1B CpeAI13eMHOMopCKOl!. KyJIhType.

TIo.nraJIbe

C TO'lKI1 3peHI111 aHTpO[]OJlOrMM.

I1ccJle.noBaHl1lł

paliOHbl..
KphlcThlHa

O 3THorpaqm'leCKOM

, . . , , . , . . . . .
rO&lt;pMaH-JIllaHA3Hc.

The

Folk
tional

Museum

art

of the

Museum
in

Wielkopolska
in

Lahora

Province.

M XX BeKOB. . . . . . . . .

594

JlHYlU

Poznań.

June

(Pakisthn)

(K.

-

in

the

bor.naHOBM'I.

B XIX

AM6apbl

1961 (A. Glapa)
l s k i) .

M XX BeKax .

. . . . . . . .

603

B nOJlbCKOM HaponHOM

. . . ..

li XX BeKOB. . .

.....

. . . . .

KBacHeBcKM.

A

remlmscense
Rev.

dr.

of

Society

in
of

BeKe M B []epBoi1 []OJIOBMłlCXX BeKa.

ethnographer
(Longin

36th General

the

activity

1961. (Olga

of

Gajkowa)

Pomerania,

of

the

Polish

Ethnographic

M. Suboczowa)

and

605
609
615

,

the

II. Or'leTbl

the

.

Rosen-Przeworska)
.
of the Polish
Ethnographic

Assembly

(T. Delimat

total

from

lVIaLicki)

(2. Jankowski)

Szczecin

in Białystok
on

during

Lęga

Polish

Ethnographic

626

.
Society

635

.

in English

and

47th volume

Index

of the

Table

of

Illustrations

Table

of

contents

Russian

(E. JeLen'ewski)

of Lud.

(O/ga

and
in

English

maps
and

Russian

Gajkowa)

COBETCKAJI

3THOrPA&lt;t&gt;J1J1.

1960 (Allacma3b.'1

. . . . . . .

493

C.

B.

c.c.c.P.,

MapbllH

1959,
.

,ll,pJlb~'1a.

469

.

.

.

.

.

..

540

.

04epr&lt; COCT051HJoIlI
3TIIOJIOrl14eCKJoIXMCCJleLI,OBaHI1H
B fOro-

crraBI1I1. ..

T.

MocKBa

..

544

. . . . . . . . . .

B i Jl b KO H o Ba K, CJlOB~HCKall HapOLlHall KyJlbTypa. JIlo6Jl~Ha

(p.
643
685

.

K 11CeJI e B. KpaTKl111 O'lCpK .npeBHei1 I1CTOpl111LllaKaCOB. Lllarl13-A6aKaH,

1951. T. Bp y6:le6CIW
Jl.YllIaH

JolpeueH111H

A Ka,lleMll.Il HaYK

KOllo311J.:a).

1960. p. Pp·1b.'1~G
560

CJ·:apJI~IIlICJ.:II.

fiO)KHBOi1 Llpo6Hb~KOBI14.

11 i s c c l l a n e a
Summary

415

Items.

a j e w s k a,
(Janina
35th
General
Assernbly

the

Society
Account

Polish

Władysław

Dr
J a n i n aKr
Account
of the
Account

the

News

383

3JIeMeHTbI KpeCTb51HCKOrO.nBopa, CBll3aHHbJe co CKO-

TOBonCTBOM B TIOJlbllIe B KOHue X IX H XX BeKOB.
IV.

283

CTpOHTeJlbCTBe B XIX

TIY,llJlo. PoraThlH CKOTB Ka'leCTBe Y[]PlllKHbIXlKMBOTHblXB KpCCThllH-

CKMXX0311HCTBaXB TIOJIhllIC B XIX
KplKHlUTO&lt;P

231

Ha &lt;POHe HHblX nOMellIeH!1H ,IlJlll xpaHeHMlI 3epHa

[yMHa

BeKax.

Ka3Jo1MeplK
596

July

Wo

CKaplKHHCKM.

Ii XX

Na-

210

&lt;t&gt;OpMbl []POCyllIKI1 ClKaTblX 1epHOBblX KyJlbTyp B []OJJbCKIlX

KpeCTb51HCKMXx0311ikTBax

TOMallI
Exhibition

165

. . . . ..

pbI B []OJIbCKolf AepeBHe Ha []epeJlOMe XIX
ElKH rpOXOJlhCKH.

M u s e u m s.

149

TIOJIhlUM Ha

Tpe,lll1l.\110HHble3Jla'lHble KyJlhTy-

B KpeCTbllHCKHXX0311l1CTBaXB TIOJlbllIe Ha []epeJ10Me XIX
III.

,....

pa3AeJ1eHIlIl

7
49

HeKoTophle

586

1957

Plock,

p bl. TIpHJlOlKeHHe K Bonpocy

l.JeKaHoBcKM,

ł03e&lt;p

of Wielkopolska.
The
Society,
vol.
3,

K o wal

Ky6a

PhlllIap.n
JlH

1960,

Poznań,

CTp,

584

AMUSEMENTS
popularna,

elaborated

I. ,ll,oKJla,llbl
JIll

,

DANCES
AND
Biblioteka

Essays

discovery

579
of Greater

latifundia

The

the

1960, (J. Turnau)

V' a l e r i a n

YKA3ATEJIb

578

.

CULTURE

Poznań

TIPE,ll,METHbl1

Dakar

1960 (K. Kwaśniewski)

jJp:lbS'IG

II

rOTKCBH4.

T.

3Tllorpa!~1111 HaponOB ~OrOCJlaBJoIH,6eJlrpan,

CJ.:0P.&gt;/C1II1CJ.:U). .

06P~.'lbl

562

.

11BepoBaHIIlI pyMblHcKoro

lIapona

KomlHC. 3THorpa&lt;pI1~. TO"! 52. naplllK 1959
n'ETHOrPACl&gt;JI
TOM 52, napl1lK 1958 ((/J. B/J.l't!.leflcw)
fi race 3 p II C a Bo H3. '}TIIO-,Jc\10rpaQJH'IeCKall
KapTa. LlaKap
/leach·II).

1960

B f{)iKHOI1 6y565
571
1960.

(K

gaGc-

578

�708
CTp •

.ubero

rOMeC.

HAPO.uHAR

1959 (K.

O nepBOM OTKpblTl1l'1 rBl1HeU. nHccay
KYJlbTYPA

BEJ1J1K0i1

nOJlbllIl1.

1960 (H.

[101HaHb

579

BO.1bC/W) ...
Typ-

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

580

BanepbllH
C06HClIK.
Pa1BHTMe naTH&lt;pYHilHlI rr01HaHcKoro errHCKonCTBa C XVI
no XVIII BeK. TI03HaHb, 1960 r. (K. BO.1bCJ.:U). . . . . . . . . . . . . . .

584

Hay).

BEJU1K0I10JlbCKI1E

TAHUbI

ro 3THorpaqlll'leCKOrO
BanbCKM
Hay'lHOe

(fIli

Taljulla)

nilOl.\KOe

I1l1rPbI.

06weCTBa,
.

.

.

.

TIorrynllpHall

.

.

.

.

.

.

1820-1830,

06wecTBo

bll6nHoTeKa

nO.'lbCKO-

A. rHarra

M A. Ko-

TOM 3, 06pa60TaH

pHaJlbl. I1JlOl.\K 1957 (K. llyÓl1o).

.

.

III.

.

.

.

.

.

.

.

.

1907-1957.
.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

1. Agnieszka

.

586

.

594

.

.

.

.

.

.

.

.

BbICTaBKa B HapOnHOM

RHMBa

OneT

KpaencKa

o XXXV

695

Jleflne

(JJOl/cllll

P03ell-llp:JlCe6opcKa)

I10JlbCKOro

B 6eJlOCTOKe (r.
06
B

06weH

1961 r.

II M.

pel1UMam

.

(Ol1bca

raUK06a).

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

615
626

.

3THorpacPH'IeCKOrO
.

I KUJAWY

OÓweCTBa
.

.

.

.

.

..

-

Strój dolnośląski (Pogórze), 1950 (wyczerpany)
Strój pszczyński, 1954
Strój górali śląskich, 1956 •

1. Maria Zywirska - Strój kurpiowski Puszczy Białej, 1952
2. Jadwiga Swlątkowska - Strój łowicki, 1953
3. Jan Piotr Dekowskl - Strój piotrkowski, 1954
4•• Janusz Swieży Strój podlaski, 1958 •
5. Jan Piotr Dekowski - Strój sieradzki, 1959 •
6. Janina Krajewska - Strój opoczyński, 1956 •
7. Adam Chętnik - strój kurpiowski Puszczy Zlelonej, 1980

OówecTBa

3THorpa&lt;pM'IeCKOrO

Cy60406a).

nellTeJlbHOCTH TIonbcKoro

6j5

COneplKaHHe Ha aHrno1lłcKOM 11 PYCC~O\l lI~bIKaX (J. EJlelle6cJ.:u).

OrnaBneHHe

XLVII

T. Onbra

ra/łKOea

'.

18.50
21.29.25.-

13.50
29.30.-

18.50
25.21.28.28.27.32.-

CZĘSC V MAŁOPOLSKA
1. Roman Reinfuss - strój górali szczawnickich, 1949 (wyczerpany)
Kotula - Strój rzeszowski, 1951 (wyczerpany)
3• .Janusz Swieży - Strój krzczonowski, 1952
4. Edyta Starek Strój spiski, 1954 •
5. Franciszek
Kotula - Strój łańcucki, 1955
6. Sebastian Flizak - Strój zagórzan, 1956 •
7. Barbara
Kaznowska-Jarecka
- Strój bllgorajskl, 1958
8. Janusz Kamocki Strój sandomierski,
1951 •
9. Tadeusz Seweryn Strój krakowiaków wschodnich, 1960
10. J. i lVI. Kamoccy - Strój Swiętokrzyski
.
2. Franciszek

KpaTKoe

22.29.21.-

CZĘSC IV MAZOWSZE I SIERADZKIE

605
609

B WTeTl1łIe (3. fIIIK06CKU).
. . . . . . . . . . . . . . . . .
OneT O XXXVI 06weM
C06paHHh [lOJ1bCKOro 3THorpaq)[{'1eCKOro OÓllleCTBa
OneT

Seweryn

2. Stanisław
Bronicz
3. Longin Malicki -

.

C06paBMH

cena
zł

CZĘSC III SLĄSK

603

.
(fIlIU/la

06weM

-

strój pyrzyckl, 1955
Strój kaszubs1&lt;I, 1959
Strój warmiński,
1960

Glapa
Strój szamotu Iski, 1951 (wyczerpany)
Glapa
Strój dzlerżackl, 1953 •
3. Adam Glapa
strój lubuski, 1956 •
4. Halina Ml1włowska - Strój kujawski, 1953

MY3ee B [l01-

BocnOMHHaHHe O rronbCKOM JTHOrpa(jJe, KceHn3e np BHailllcnaBe
.uP

-

CZĘSC II WIELKOPOLSKA

1. Tadeusz

..

Dobrowolska

2. Bożena Stelmachowska
3. Franciszek
Klonowski

IV. XpoHllKa

.

LUDOWYCH

1. Adam
2. Adam

(I1aKllcTaH) (K. BOl1bCJ.:U). . . . .

.

STROJÓW

3CKM1bI H MaT~-

HaKH. I1IOHb-H10Jlb 1961 (A. rl1ana).

MaJluljKII)..

POLSKICH

CZĘSC I POMORZE I WARMIA

MY1eH

HapO,ll,HOe HCKyCCTBOBenHKo/ł TIonbwłI.
MY3elł n Jlarope

ATLAS

643

635

TIepe'leHb HnJlIOCTpal.\HH M KapT.
npenMeTHblH
YKa3aTeJlb Ha aHrnl1HCYOM II pyCCKOM 1I3bIKax.

LITERATUR.A

I

13.50
16.50
16.50
26.27.26.29.28.32.30.-

LUDOWA

Dwumiesięcznik poświęcony sprawom literatury ludowej, pod red. J. Krzyżanowskiego i S. Swirkl. Zeszyty: podhalański, kielecki, rzeszowski, cieszyński, dolnośląski, górnośląsko-opolski,
kaszubski, warmiński, lubelski, mazurski, podlaski, pomorski,
lubuskl.
Prenumerata
roczna 48.-.
Zamówienia
przyjmuje
Redakcja
Warszawa, Nowy Swiat 72, pokÓj 121 Konto czekowe 1-7-110090 lub Oddziały Ruchu.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6278" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6258">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9ebf5b2dc24193ec3412da03fcd84943.pdf</src>
        <authentication>7ed61eaa678fc921e564ab3a9e552ca0</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74751">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5388</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74752">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74753">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74754">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74755">
                <text>Budlewo / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74756">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.1-2; s.209-212</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74757">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74758">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74759">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74760">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74761">
                <text>ALEKSANDER JACKOWSKI

Budlewo

Myślę ze smutkiem o sztuce ludowej, wykreowali­
śmy taki piękny mit jej doskonałości, więzi z rodzimy­
mi tradycjami, że serce się kraje, kiedy obserwujemy
jak ginie w rodzimym środowisku, pozostawiając po
sobie pamiątki w najlepszym rodzaju, cepeliowskie.
A le proces przemian w kulturze wsi jest nieuchronny
i zrozumiały. Zrozumiałe są też wysiłki, by ten proces
osłabić, zachować co się da z um iejętności przekazy­
wanych w tradycji lokalnej z pokolenia na pokolenie,
zachować pamięć zwyczajów, obrzędów. Żywe są one
jeszcze tam, gdzie istnieją sprzyjające bodźce społecz­
ne i religijne, ambicja środowiska. Nie przypadkiem
strój, obyczaj, folklor najsilniej są zachowane na Pod­
halu, w którym od czasów Chałubińskiego i W itkiew i­
cza szczególnie m ocna jest świadomość odrębności
i wartości swej kultury. Kiedy mnie ktoś zapyta - kim
jesteś? - nie wpadnie mi na myśl powiedzieć Mazowszaninem, czy nawet warszawiakiem. A le góral bez wa­
hania odpowie, i to z dumą, iż jest góralem. Ponieważ
to go wyróżnia. Zrozumiałe jest więc przywiązanie gó­
rali do swej gwary, stroju, nawet wtedy gdy jest on n o­
szony tylko w święta lub w szczególnych okoliczno­
ściach. Strój wciąż jeszcze wyróżnia, określa. Kiedy
w czasie swej wizyty w kraju papież miał przyjechać na
Podhale górale chcieli go powitać w całej gali. N a wie­
le miesięcy wcześniej sprowadzono z Czechosłowacji
białe sukno, krawcy i hafciarki pracowali bez wy­
tchnienia zdobiąc portki parzenicami, a także gorsety
i serdaki. M otywacja patriotyczna wiązała się z religij­
ną. Istniały więc powody by podtrzymać tradycję.
Ważne. Powód taki, związany z ambicjami parafialnej
społeczności, istnieje też w Spicymierzu. Strój regio­
nalny zanikł, ale pozostał zwyczaj sypania kwiatowych
kobierców, po których kroczy procesja. Kobierców,
w których każda rodzina stara się ułożyć najładniejszy
motyw. A m bicja parafii wiąże się z rywalizacją rodzin­
ną. Motyw rywalizacji wsi występuje w procesji z koro­
wodem w ieńców dożynkowych w Krasnobrodzie,
musztrach Straży Grobowych w Gródku czy Radomy­
ślu. Zwyczaje te wyróżniają, stanowią przedmiot dumy,
satysfakcji, podtrzymywanej przyjazdem gości, ogląda­
jących i filmujących imprezy, reportażami w koloro­
wych magazynach.
Rola księdza proboszcza jest w tych sytuacjach nie
do przecenienia, ale jego intencje tylko wtedy są po­
dejmowane przez wiernych, kiedy wiążą się z am bicja­
mi, rywalizacją, dumą lokalną. Tam jednak, gdzie nie

238

ma takich bodźców, a dominuje kultura seriali, telewi­
zyjnej tandety, nawet najbardziej szlachetne inicjaty­
wy kończą się fiaskiem. Po wojnie ksiądz Mieszko
w Kadzidle nie mógł powstrzymać zaniku stroju kur­
piowskiego, choć żądał by pary nowożeńców były tak
odziane, jak dawniej zwyczaj nakazywał. Pół wieku
później minister kultury Zdzisław Podkański ufundo­
wał z własnej kiesy, kostiumy regionalne dla młodej
pary biorącej ślub. Bardzo się martwił, że jego inicjaty­
wy nie podjęto
Nieraz mnie pytają, co robić by nie znikła sztuka
ludowa, jak ją podtrzymywać. Jest, czy jej nie ma? Co
robić? W łaśnie na to pytanie chciałbym odpowiedzieć
relacjonując wydarzenie, które miało miejsce w Budlewie, wsi podlaskiej leżącej między Łapami a Brań­
skiem, w pobliżu Białej Podlaskiej. Tam właśnie znaj­
duje się dom państwa Formanowiczów. Prawdziwy ich
dom, taki z którym się identyfikują. Ukochany,
w pięknej przestrzeni, nieopodal siedziby m atki pani
Anny. To jest jej rodzinne miejsce, ale znalazł w niej
też swą “małą ojczyznę” także pan M aciej, urodzony
we wsi wielkopolskiej. Tu w Budlewie, państwo Formanowiczowie, odpoczywają po całej pracy w O stro­
wie Mazowieckim. Dom, który tam mają, jest by tak
rzec, roboczy. Pan M aciej bowiem tutaj pracuje,
z Ostrowa włada swoimi fabrykami mebli (“Forte”)
w kraju, a także na Ukrainie i w Rosji. Tu leczy ludzi
i kieruje swoją kliniką osteoporozy pani A nna, tu ist­
nieje założona przez nich fundacja AMF, świadcząca
pom oc miejscowej młodzieży. Dzięki fundacji dzieci
z Ostrowa wyjeżdżają na wakacje, grupa potrzebującej
młodzieży dostaje stypendia, ułatwiające naukę (waru­
nek - dobre oceny). Fundacja zaprasza na spotkania
interesujące osoby, np. poetę Ks. Jana Twardowskiego.
Fundacja zamierza stworzyć w Budlewie D om Spokoj­
nej Starości, dla twórców ludowych. W łaśnie ta przy­
czyna stała się zaczątkiem naszej znajomości. Na po­
czątku byłem nieufny, cóż ja mogę mieć wspólnego
z kapitalistami? A le szybko zmieniłem zdanie, zaczą­
łem państwa Formanowiczów cenić jako ludzi mą­
drych, wrażliwych, autentycznych. Są bowiem sobą,
nie ukrywają, że urodzili się na wsi, że to jest miejsce,
które szanują i kochają. Bliska jest im sztuka, daje rze­
czywistą satysfakcję. M ają piękne obrazy (Boznańska,
Ruszczyc), które są im bliskie. Sztukę współczesną re­
prezentuje obraz Zdzisława Beksińskiego. Chodzą do
opery, na koncerty (ulubiony B eethoven). Ale to, co
ujęło mnie szczególnie, kiedy poznałem ich dom, to
brak ludowego chłamu, miernych rzeźb, cepeliow­
skich wyrobów. M ają jednak bardzo przez nich cenio­
nego Rom ana Śledzia. Kilkanaście rzeźb dobrych, kil­
ka znakomitych. To mnie do nich bardzo zbliżyło.
Rzeźby Śledzia stały, gdy przyjechałem do Budlewa na
parapetach okien, na kominku.
Budlewo zachwyciło mnie. Z okien domu - jak
z latarni morskiej - roztaczał się widok na łąki, pola,
las majaczący z dala. Trudno nie poddać się urokowi

�Jacek Olędzki ♦ CICHO I GŁOŚNO

tego miejsca, urodzie każdego szczegółu, pięknu drzew,
krzewów, kwietnych rabatów.
Jesienią 2003 roku otrzymałem zaproszenie:
“ Szanowni Państwo! O d wielu lat moja żona A n ­
na i ja staramy się stworzyć w Budlewie miejsce, które
będzie przypominać pradziadków, dziadków i rodziców
pracujących na roli. M iejsce, które pozwoli nam wró­
cić pamięcią do czasów dzieciństwa, i jeżeli nie czasów
dzieciństwa, to przynajmniej spędzonych tu wakacji,
a naszym dzieciom, wnukom pozwoli poznać często już
zapomniany klimat i charakter domu ich przodków,
pozwoli na chwilę refleksji.
Dziś mamy nadzieję, że przyszła pora przedstawić
efekty tej pracy. Chcemy pokazać zabudowania stare­
go gospodarstwa, w którym cały szereg elementów po­
chodzi z naszych rodzinnych zagród, w tym również
starą kuźnię, w której kowal będzie kuł podkówki na
szczęście. Centralnym punktem będzie otwarcie wy­
stawy pt. Len w naturze i sztuce. Przygotowaliśmy
również drugą wystawę o tematyce blisko związanej
z podlaską wsią. (...) Bardzo się będziemy cieszyć, jeże­
li przyjedziecie Państwo w stroju ludowym, charakte­
rystycznym dla bliskiemu Waszemu sercu, regionu. To
oczywiście pewna trudność, więc może choć elem ent
tego stroju?
Cała impreza odbywać się będzie na wolnym po­
wietrzu i pod namiotami. Prosimy, pam iętajcie pań­
stwo o zabraniu cieplejszego okrycia i parasola.
A nia i M aciej Formanowiczowie”
Uwaga była słuszna, dzień od świtu był okropny,
deszcz, wiatr, co i raz wzmagający się. Zerwał dekora­
cje ze sceny, szarpał płachtą wielkiego namiotu, tak że
siedząc w nim czuliśmy się jak na żaglówce miotanej
wiatrem. O dziwo, mimo tak złej pogody goście przy­
jechali. Blisko 35 0 osób. Z Ostrowa, Białej Podlaskiej,
Warszawy, a nawet z Poznania. Byli też miejscowi,
wszyscy ubrani, jak na ślub, w czarnych garniturach.
Poważni, ale bez żon. N atom iast goście z miasta wyglą­
dali jakby ich przywieziono z planu filmowego. Koloro­
wi, wielu z nich w strojach wypożyczonych z muzeów,
teatrów, zespołów pieśni i tańca a może i własnych, za­
chowanych na pamiątkę. Elita środowiska medyczne­
go stolicy wyglądała zachwycająco. Panie z gracją no­
siły gorsety, wyglądały piękniej niż w miejskich kre­
acjach. Przynajmniej setka przybyłych wystąpiła w lu­
dowych kostiumach, inni nosili kolorowe szarfy, wrę­
czane przy wejściu. Gospodarz, solidnej postury, wy­
glądał fantastycznie w stroju szamotulskim. Nosił go
zawadiacko, przechylając czerwoną “krakuskę” na gło­
wie. Pani A nn a miała oczywiście strój podlaski, ale jej
matka, poważna, wzruszona kobieta, ani myślała się
przebierać. Stroje, których się bardzo obawiałem (ludomania!) wyglądały znakomicie. Widziałem w nich
wyraz serdecznej pamięci, zabawy, a może i sentym en­
tu. To było święto gospodarzy, ich pokłon przeszłości,
tradycji, a przede wszystkim rodzinie. Było pięknie,
serdecznie, tak, że nawet nie przeszkadzała pogoda,

239

ani występy artystów. Grała na “mazowszański” sposób
ludowa kapela. Kulminacją stało się otwarcie skanse­
nu, wystaw. Zebrano się przed wielką stodołą. W niej
znajdowała się najważniejsza wystawa, przedstawiają­
ca proces produkcji lnu. Dźwierze były zamknięte,
lniana szarfa czekała na przecięcie. Nadbiegł ksiądz,
wielkim kropidłem pom achał nad naszymi głowami
i stanął gotów do dalszych działań. Zbliżali się powoli
matka pani Anny w otoczeniu równie jak ona wieko­
wych kobiet. Podszedł ojciec Gospodarza, który przy­
jech ał z rodziną na tę uroczystość - oni, rodzice byli
bohaterami. Wszystko było im dedykowane. To było
wzruszające, łzy, nie tylko mnie pociekły po policz­
kach, gdy matka pani A n i przecięła nożycami wstęgę.
Len był kiedyś rozpowszechniony w Budlewie.
A m bicją pani doktor jest przywrócić jego produkcję,
ale to nie takie proste... zaczęła od pokazania procesu
wyrobu tkanin lnianych. W drugiej stodole czy oborze
wystawiono wełniane i lniane tkaniny dwuosnowowe,
pożyczone ze zbiorów muzealnych. Z satysfakcją za­
uważyłem prace młodych tkaczek z Wasilkówki, które
otrzymały kilka tygodni wcześniej nagrody na konkur­
sie sztuki ludowej w Częstochowie. W kuźni kuto podkówki, w wybudowanym domu oglądaliśmy izby z tra­
dycyjnym wyposażeniem, charakterystyczny ogródek.
Na środku placu, przed gankiem znajdowała się stud­
nia z żurawiem, wspartym o konary żywego drzewa.
Ale dla mnie szczególnie atrakcyjny był świrunek, m a­
ły budynek, w którym urządzono wystawę rzeźb R o ­
mana Śledzia. Ale jak urządzono! Znakomicie oświe­
tlona, profesjonalnie, jak w najlepszych kolekcjach
sztuki, czterdzieści rzeźb ustawionych na brązowych
słupkach takiej wysokości, by każda rzeźba miała swój
właściwy horyzont. Nigdy nie widziałem tak dobrze
eksponowanych rzeźb, w żadnym muzeum. Napatrzyć
się nie mogłem. Śledź, który przyjechał na tę uroczy­
stość był zachwycony. Powiedział mi, że po raz pierw­
szy zobaczył swoje rzeźby właściwie pokazane. O nim
samym nie chcę wiele mówić, dodam tylko, że wciąż
porusza mnie ładunek em ocjonalny jego rzeźb. Pyta­
nia: ludowy? nieludowy? wydają się bezzasadne. To po
prostu znakomity rzeźbiarz., w swoim rodzaju i abso­
lutnie profesjonalny
Opisuję imprezę, ponieważ znajduję w niej to, co
wydaje mi się najważniejsze w stosunku do sztuki lu­
dowej, do ludowej kultury, do tradycji. Jak to w skró­
cie wyrazić? Bardzo prosto: szacunek i pamięć. Szacu­
nek dla przeszłości, dla kultury, z której wyrosła więk­
szość naszego społeczeństwa. Szacunek dla rodziców.
Szacunek dla prac jeszcze dziś powstających, warto­
ściowych, autentycznych. Pamięć tego, czym była
dawna kultura chłopska, obszar jej duchowości, uroda
obrzędów, zwyczajów, świąt.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6279" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6259">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7eb3dfea39129503154afe95b7b35018.pdf</src>
        <authentication>1a79bcfc640e739561f875bf3def4257</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74762">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5380</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74763">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74764">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74765">
                <text>miłość - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74766">
                <text>ogłoszenia matrymonialne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74767">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5000</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74768">
                <text>W poszukiwaniu milości idealnej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74769">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.1-2; s.146-148</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74770">
                <text>Burzyńska-Kamieniecka, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74771">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74772">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74773">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74774">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74775">
                <text>Szukam kogoś
kto przywróci

ANNA

wyjątkowego,

blask smutnym
i kolory szarym

B.

BURZYŃSKA

oczom
(Uniwersytet Wrocławski)

dniom...

Wydawać by się mogło, że dziś - na początku n o ­

W poszukiwaniu
miłości idealnej

wego w i e k u , w dobie rozwoju i n t e r n e t u i i n n y c h me­
diów, nawiązywanie kontaktów między ludźmi za po­
m o c ą zamieszczanych w prasie ogłoszeń należy już do
przeszłości. Wciąż j e d n a k w w i e l u czasopismach poja­
wiają się charakterystyczne k o m u n i k a t y typu Pani po­
zna Pana...;

Poślubię...

czy Szukam

żony...,

O wirtualnym odbiorcy prasowych
ogłoszeń matrymonialnych

nikogo zaś

już nie dziwią regularnie ukazujące się o d pewnego
czasu pisma w całości poświęcone tzw. ogłoszeniom
towarzyskim czy m a t r y m o n i a l n y m . Potrzeba znalezie­
nia życiowego partnera / męża, żony, pragnienie trwa­
łego związku / małżeństwa, c h ę ć założenia rodziny to

p o d uwagę jedynie anonse zredagowane przez kobiety

c z y n n i k i wpływające zwykle na decyzję o zredagowa¬

(Oferty pań), co zawęża prowadzone analizy do rekon¬

n i u odpowiedniego anonsu.

strukcji i opisu obrazu idealnego partnera - mężczy¬

Prasowe ogłoszenia m a t r y m o n i a l n e są specyficzny­

zny, który w c h o d z i w wyobrażony przez a u t o r k i ideal¬

m i tekstami użytkowymi, które "(...) należy traktować

ny związek.

jako pewną zorganizowaną całość, zamkniętą z punk¬

Jeżeli chodzi o strukturę b a d a n y c h ogłoszeń, to

t u widzenia nadawcy, zawierającą względnie stałe ele¬

w analizowanych tekstach dają się wyróżnić trzy sche¬

menty, charakterystyczne dla danego typu wypowiedzi."

1

Maksymalnie kondensując

treść

maty, według których są one k o n s t r u o w a n e .

ogłoszenia,

Najczęściej spotykanym schematem jest wykorzy¬

nadawca stara się wykreować w n i m swój wizerunek,

stanie zwrotu k o n t a k t o w e g o typu Pani pozna Pana... ,

przedstawić postulowane cechy potencjalnego odbior¬

obudowanego e l e m e n t a m i służącymi autoprezentacji

cy oraz wskazać na aspekt i l l o k u c y j n y k o m u n i k a t u .

nadawcy i charakteryzującymi odbiorcę (w 3 os. lp.)

N a podstawie i n f o r m a c j i pochodzących o d autora

wraz z p o d a n i e m i n f o r m a c j i o celu k o n t a k t u , j a k n p . :

anonsu można zatem zrekonstruować obraz przyszłego
partnera,

czyli

wirtualnego odbiorcy

Energiczna,

wpisanego

w tekst ogłoszenia, a także odtworzyć wyobrażenia

bowiązań,

nadawcy na t e m a t c h a r a k t e r u związku, w którym pra¬

aspektowo - jako oparta na uczuciu relacja, związek

mojego życia itp.).

Ja, ładna,

Na

pow.

związku.

związek.
ogłoszeń

oczach,

spo­

finansowo.

Zadzwoń,

jeżeli pragniesz

miły,
stałego

( " K o n t a k t " , marzec 2002)

opis p o s t u l o w a n y c h cech partnera, wprowadzony za¬
i m k i e m ty, a następnie dokonuje się autoprezentacji

towarzyskim

nadawcy, poprzedzonej zaimkiem ja.

" K o n t a k t " w okresie o d lutego do maja 2002 r o k u .

O życzeniowym charakterze w i z e r u n k u idealnego

Szczegółową analizę przeprowadzono natomiast na

partnera świadczy tymczasem trzeci sposób konstru¬

próbie liczącej sto dwadzieścia tekstów, umieszczo¬

warzyskie oraz Inne oferty).

szatynka o piwnych

szczera, raczej domatorka. Ty — 25 / 34,

lacji nadawczo - odbiorczych. N a j p i e r w pojawia się

siąca d w u s t u anonsów, zamieszczonych w ogólnopol¬

owania tekstów ofert występujących w analizowanym

(nie brano p o d

uwagę tekstów z d w u pozostałych r u b r y k - Oferty

-

k i anonsów jest zmiana kolejności sygnalizowania re¬

go związku, przejrzano na potrzeby tej pracy około ty¬

n y c h w rubryce Oferty matrymonialne

formy

Częstym zabiegiem wykorzystywanym przez autor¬

k o n k r e t n y c h wyobrażeń idealnego partnera i idealne¬

matrymonialno -

myśli o ży­

170 cm, zaradny, o dobrym sercu, spokojny,

niezależny

autorów anonsów m a t r y m o n i a l n y c h : miłość to idealny

s k i m miesięczniku

szczupła

kojna, rozsądna,

tak wyobrażany m o d e l idealnej miłości składają się

A b y dotrzeć do zawartych w tekstach

w wieku do 60 lat, który poważnie

go charakteryzując i zachęcając do działania, j a k n p .

więc dwa schematy konceptualizacji tego pojęcia przez
partner i miłość to idealny

-

pośrednio do odbiorcy (ty - 2. os. l p . ) , równocześnie

nalizowanym jako osoba partnera związku (on jest mo­
miłością

wieku

nadawca mówi o sobie w 1 os. l p . (ja) i zwraca się bez¬

pomiędzy osobami różnej płci oraz w znaczeniu spersobyła jedyną

w średnim

Czasami p o j a w i a się m o d y f i k a c j a tej

kreowanego obrazu idealnej miłości, rozumianej d w u -

ją miłością,

sumienna,

ciu. ( " K o n t a k t " , l u t y 2002)

gnie się znaleźć. Jest to równocześnie rekonstrukcja

2

wrażliwa,

pozna pana, uczciwego, o dużej kulturze osobistej, bez zo¬

czasopiśmie, oparty na frazie wyrażającej w a r u n e k je¬

to­

żeli — to, Jeżeli jesteś... (+ charakterystyka cech partne­

A n a l i z o w a n e oferty musia¬

ra), to czekam na ciebie ja (autoprezentacja), n p . :

ły zawierać podstawowe informacje charakteryzujące

Jeśli

nadawcę i odbiorcę, a także wskazywać na cel tekstu.

dokucza

ustabilizowany

Ze względu na ograniczone możliwości czasowe wzięto

121

ci samotność,

życiowo,

wolny,

uczciwy,

w wieku do 55 lat,

jesteś

pragniesz

�Jadwiga Rodowicz • W I Z J A W LUSTRZE

trwałego

związku

uczciwej

domatorki,

— to zadzwoń
155/62,

do 50-letniej,
'Rak\

średnie.

wolnej,

ście i wadze (5%), zadbany (4%), elegancki (3%),

("Kon¬

brą prezencją

t a k t " , kwiecień 2002)

cze określenia - o młodym

Tak ukształtowane k o m u n i k a t y zawierają informa¬

włosach,

zdo-

/ o miłej prezencji (2,5%), a także pojedyn¬

wysportowany,

wyglądzie,

atrakcyjny,

męski, o

ciemnych

efektowny.

cje charakteryzujące nadawcę i opisujące w i r t u a l n e g o

Obrazu idealnego partnera dopełniają informacje

odbiorcę przy p o m o c y o d p o w i e d n i o dobranego zespo¬

0 wykształceniu, a u t o r k i ofert podkreślają, że p o w i n n o

łu cech. I c h posiadanie jest wypełnieniem schematu:

być o n o minimum średnie

Miłość to idealny partner.

prostu -

( 6 % ) , wyższe

A d r e s a t ogłoszenia nie m u s i mieć zbyt wyszukane¬

N a w y k r e o w a n y w tekstach ogłoszeń matrymonial¬
n y c h analizowanych w tej pracy obraz idealnego part¬

go hobby - wystarczą podróże,

nera -

niec, spacery.

mężczyzny składają się elementy

( 5 % ) , albo po

matura.

opisujące

wycieczki,

muzyka,

ta¬

przede wszystkim jego w i e k , stan c y w i l n y i relacje ro¬

Jak więc widać, w tekstach ogłoszeń matrymonial¬

dzinne, cechy charakteru, nałogi, stosunek do dóbr

n y c h redagowanych przez panie, d o c h o d z i do kreacji

m a t e r i a l n y c h , wygląd zewnętrzny, wykształcenie i za¬

obrazu partnera, który jest mężczyzną i d e a l n y m , posia¬

interesowania.

dającym pozytywne cechy charakteru, atrakcyjny wy¬

B i o r ą c p o d uwagę k r y t e r i u m częstości występowa¬

gląd zewnętrzny i znajduje się w dobrej sytuacji mate¬

nia, w świetle analizowanych tekstów idealny partner

rialnej. Jest to wizerunek postulowany, będący od¬

p o w i n i e n mieć konkretną liczbę lat (zwykle podawane

zwierciedleniem marzeń i przejawem tęsknoty za miło¬

były przedziały wiekowe odpowiednie do w i e k u part¬

ścią idealną utożsamianą z doskonałym p a r t n e r e m

n e r k i i informacja ta pojawiła się w 76 na 120 bada­

związku. Jak zauważają H a l i n a i Tadeusz Zgółkowie,

n y c h ogłoszeń, o b o k określeń - wiek stosowny -

w t y m przypadku d o c h o d z i do wirtualizacji obrazu

4/120

i odpowiedni - 2/ 120). Istotne okazują się także infor¬

nadawcy i odbiorcy ogłoszeń, "zarówno cechy własne,

macje o stanie c y w i l n y m i relacjach r o d z i n n y c h od¬

j a k i oczekiwane poddane są zabiegowi ulepszenia,

biorcy. W b a d a n y m materiale przeważają określenia:

melioracji w k i e r u n k u oczekiwań. (... ) Obie postaci

( 1 2 % tekstów) , o b o k nazw

mają przeto status l e k k o odrealniony - właśnie wirtu¬

wolny / stanu wolnego
k o n k r e t n y c h - kawaler

3

( 6 % ) , wdowiec

( 4 % ) , a także

alny, postulatywny, oczekiwany, w y m a r z o n y . "

określenie eufemizujące - prawie wolny ( 3 % ) . Okre¬

4

Jak już wcześniej w s p o m n i a n o , ujawniającemu się

ślanie stanu cywilnego często łączone jest z zobowiąza¬

w ogłoszeniach m a t r y m o n i a l n y c h schematowi

n i a m i r o d z i n n y m i , występują zatem sformułowania -

to idealny partner towarzyszy schemat miłość to idealny

bez zobowiązań

( 6 % ) , bez rodziny, bez dzieci, ale także

i n f o r m a c j a - dziecko nie stanowi

miłość

związek.
A l d o n a Zwierzyńska, porównując definicję

przeszkody.

miłości

Sporo miejsca a u t o r k i anonsów poświęcają przed¬

w p o l s k i c h i angielskich słownikach, wydzieliła pięć

stawieniu postulowanych cech charakteru wirtualnego

podstawowych m o d e l i tego pojęcia, które implikują

odbiorcy, wśród których na p l a n pierwszy wysuwają się

jeszcze cztery i n n e wspólne modele, zgodne " ( . . . ) z co¬

p o d względem f r e k w e n c j i użycia określenia

d z i e n n y m i doświadczeniami o b y d w u społeczeństw".

kulturalny

(17,5%), inteligentny (12,5%), uczciwy (10%), odpowie¬
dzialny (7%), z klasą

(7%), czuły (6%), zaradny

(6%), wierny (3%), opiekuńczy

(3%), nieza¬
myślący o ży­

ciu (2,5%), przedsiębiorczy
wykształcony

(1,6%), z humorem

M o d e l e przedstawione przez autorkę to przede

(6%),

leżny (2,5%), pełen ciepła (2,5%), poważnie

wartościowy

wszystkim:
" 1 . M o d e l uczucia: Miłość jest uczuciem, które od¬
czuwać może jednostka do osoby drugiej, o b i e k t u /

(1,6%),

p r z e d m i o t u l u b samej siebie.(... )

(1,6%), a także - szczery, o dużej moralno¬

ści, spokojny, wyrozumiały,

życzliwy, troskliwy.

2. M o d e l interakcyjny: Miłość zakłada interakcję

Pojawiają

j e d n o s t k i odczuwającej miłość z o b i e k t e m miłości.

się również pojedyncze określenia postulowanych po¬
staw - romantyk, optymista,

3. M o d e l seksualny: Miłość związana jest z pożąda¬

dżentelmen.

n i e m i atrakcyjnością seksualną jednostek odczuwają¬

I s t o t n y m elementem obrazu idealnego partnera

cych miłość, przy czym są to osoby płci o d m i e n n y c h .

okazują się nałogi, a właściwie - i c h b r a k ( 2 2 % ) . Cho¬

4. M o d e l aktywnego zainteresowania: Jednostka

dzi przede wszystkim o palenie papierosów i a l k o h o l .

odczuwająca miłość przejawia swoje uczucia wobec

N i e z w y k l e ważna d l a a u t o r e k anonsów wydaje

obiektu

się także sfera m a t e r i a l n a , a w i ę c oczekują p a r t n e r a
dobrze sytuowanego,
bilizowanego
(7%),

bez problemów

materialnie

z domem lub własnym
( 5 % ) , ze stałym

możnego

z

mieszkaniem

dochodem

zwoje

zainteresowanie

5. M o d e l stopniowego rozwoju: Miłość rozpoczyna
się, jej siła stopniowo wzrasta i osiąga k l i m a k s . " Oczy¬

( 5 % ) , za¬

wiście t r u d n o zaprzeczyć, że każdy z t y c h m o d e l i jest

(3%), z

6

w p e w i e n sposób, chociażby pośrednio, aktualizowany

dobrą

w treści ogłoszeń m a t r y m o n i a l n y c h . Wydaje się jed¬

Wygląd zewnętrzny bywa stosunkowo słabo opisy¬
najczęściej

okazując

usta¬

emeryturą.
wany,

miłości,

1 składając jego dowody.

samochodem

finansowych,

(17,5%),

5

występują określenia:

n a k , że najwyraźniej uwidaczniają się w analizowa¬
n y c h anonsach d w a spośród czterech m o d e l i , impliko¬

przystojny

(8,5%), wysoki (8,5%), informacje o k o n k r e t n y m wzro-

w a n y c h przez opisane wyżej:

122

�• NEKROKRACJA

Ewa Domańska

nie odrzucają wszelkie przejawy "powszedniości", j a k

"6 M o d e l stabilizacji: Miłość prowadzi do małżeń­

n p . skąpi nie dzwonić!;

stwa i prokreacji.
7. M o d e l spełnienia: Miłość jest celem i środkiem
osiągnięcia szczęścia."

oszuści matrymonialni,

rani i w separacji wykluczeni).

stop; ka¬

Jednakże z drugiej strony

w obrębie tych samych tekstów pojawiają się konwen¬

7

Modele stabilizacji i spełnienia są najbardziej w i ­

cjonalne wyrażenia nawiązujące do stereotypowych

doczne w różnego rodzaju deklaracjach dotyczących

wyobrażeń, uosabiających ukochaną osobę z postacią

wyobrażeń przyszłego życia, składanych przez a u t o r k i

bohatera, jednostką wybitną, księciem z bajki, j a k n p .

w poszczególnych ogłoszeniach. Informacje te tworzą

Pozna czułego,

tzw. moc illokucyjną tekstów, czyli określają cel nawią¬

ty książę

zania k o n t a k t u , n p . (poznam pana) w celu założenia

przyjdź do mnie!

chającej

się rodziny; z którym stworzę szczęśliwą

ko­

zadbanego (!) i przystojnego

ukochany,

czekam

na

ciebie

księcia;

każdego

Mój
dnia,

Można by zatem odnieść wrażenie, że oparty na

rodzinę.

wpisanych w teksty analizowanych ofert matrymonial¬

Wśród cech idealnego związku nadawcy anonsów
najczęściej podkreślają jego trwałość i stały charakter,

n y c h schematach konceptualizacyjnych miłość to ide¬

z czym wiążą poczucie bezpieczeństwa, spokoju i szczę¬

alny partner oraz miłość to idealny związek

ścia, n p . :

nej miłości jest bliski pojęciu miłości romantycznej.

(poznam pana), przy którym
i

poczuję

się

m o d e l ideal¬

k i e m u stwierdzeniu przeczy jednak już sam

bezpieczna

zestaw

cech potencjalnego partnera, precyzyjnie wyselekcjo¬

szczęśliwa;
(poznam pana), który da przyjaźń,

miłość,

n o w a n y c h p o d kątem j a k największej

poczucie

użyteczności,

kamuflowanej za p o m o c ą k o n w e n c j o n a l n y c h środków

bezpieczeństwa;

stylistycznych. Czyżby więc tworzony w tego rodzaju

pokocha i odda serce wolnemu, szczodremu w zamian
za oparcie, stabilizację

i poczucie

tekstach obraz w i r t u a l n e g o odbiorcy był jedynie kartą

bezpieczeństwa.

przetargową w skomplikowanej grze w poszukiwanie

Stabilizację i poczucie bezpieczeństwa i m p l i k u j e

idealnej miłości?

również pojawiająca się w analizowanych komunika¬
t a c h metafora domowego ogniska, jak n p . w anonsie:
Ciepło

domowego ogniska stworzy dla odpowiedniego

na na poziomie, z kraju lub zza granicy
W

pa­
Kreacja obrazu idealnej miłości w tekstach

(...).

opisach idealnego związku przedstawianych

ogłoszeń m a t r y m o n i a l n y c h

w badanych ofertach występują także wyrażenia opar¬
te na metaforze miłość jest jednością,
Bądźmy

jak np.:

razem na dobre i na złe;

(Pragnę być w związku), w którym mogłabym

dzielić

radości życia we dwoje;
Sens życia to miłość dwojga bliskich sobie ludzi;
Smutek idzie w parze z samotnością.
nie musi być. Możemy

być

W samotności

Rozejrzyj się. Tak

jednością;

Tylko we dwoje miłość jest źródłem

życia,

mało w życiu jest radości.

się odnajdziemy, może razem

szczęścia;
Może

gdzieś

zostaniemy?

Według Z o l t a n a Kóvecsesa metafora miłość jest jed¬
nością stanowi metaforę centralą dla pojęcia miłości ro¬
mantycznej,

Ta¬

wszak " j e d n o ś ć miłości istnieje ponieważ

osoby zakochane wiążą 'uczucia / afekt (...), entu¬
zjazm, zainteresowanie, zażyłość czy intymność i tęsk¬
nota', które to pojęcia stanowią jądro konceptualne
'miłości r o m a n t y c z n e j ' " .

8

N a podstawie zawartych w tekstach ogłoszeń ma¬
t r y m o n i a l n y c h charakterystyk wirtualnego odbiorcy
i i n f o r m a c j i na t e m a t celu k o n t a k t u można odtworzyć
obraz idealnego partnera, j a k i tworzą a u t o r k i anonsów
oraz zrekonstruować i c h wyobrażenia o

idealnym

związku. Jak w y n i k a z przeprowadzonej analizy, w o b u
wypadkach jest to wizja postulowana, życzeniowa,
a więc nieco odrealniona.
W i r t u a l n e m u odbiorcy z jednej strony przypisuje
się k o n k r e t n e cechy pozytywnie wartościowane ipożądane przez nadawcę, co niewątpliwie świadczy o jego
głębokim pragmatyzmie ( a u t o r k i ogłoszeń zdecydowa-

123

�Jadwiga Rodowicz • W I Z J A W LUSTRZE

Wybrana literatura przedmiotu
Lykke Aresin, Kurt Starke, Leksykon erotyki, hasło: Miłość, kochanie.
Katarzyna Sobstyl, "Porzuć samotność"- illokucyjne aspekty w polskich
ogłoszeniach

towarzysko — matrymonialnych (w) Poradnik Języko-

wy1998 / 6.
Halina i Tadeusz Zgółkowie, Świat wartości w leksyce ogłoszeń towarzy­
skich i matrymonialnych (w) Język a Kultura, t. 13, Językowy obraz
świata i kultura, red. A . Dąbrowska, J. Anusiewicz, Wrocław 2000.
Aldona Zwierzyńska, Wyidealizowane modele kognitywne pojęcia "mi­
łość" i "love" przedstawionego w przysłowiach polskich i angielskich —
porównanie (w) Język a Kultura, t. 8, Podstawy metodologiczne se­
mantyki współczesnej, red. I . Nowakowska - Kempna, Wrocław
1992.
Przypisy:
1

K. Sobstyl: "Porzuć samotność"-

illokucyjne aspekty w polskich

ogłoszeniach towarzysko — matrymonialnych (w) Poradnik Językowy1998/6, s. 20
2

Por. Lykke Aresin, Kurt Starke: Leksykon erotyki, hasło: Miłość,
kochanie, s. 178

3

Dane procentowe wyrażają stosunek liczby tekstów, w których
wystąpiły omawiane cechy, do ogólnej liczby badanych tekstów.

4

Halina i Tadeusz Zgółkowie: Świat wartości w leksyce ogłoszeń to­
warzyskich i matrymonialnych (w) Język a Kultura, t. 13, Języko¬
wy obraz świata i kultura, red. A . Dąbrowska, J. Anusiewicz,
Wrocław 2000 s. 331

5

A . Zwierzyńska: Wyidealizowane modele kognitywne pojęcia "mi¬
łość" i "love" przedstawionego w przysłowiach polskich i angielskich
— porównanie

(w) Język a Kultura, t. 8, Podstawy metodologicz¬

ne semantyki współczesnej, red. I . Nowakowska - Kempna,
Wrocław 1992, s. 95
6

7

Op. cit., s. 94-95
Op. cit., s. 95. Autorka proponuje jeszcze: "8. Model sprawczy:
Miłość jest źródłem wielu czynów popełnianych przez istoty
ludzkie, 9. Model fizjologiczno - psychiczny: Miłość ma wpływ
na funkcjonowanie organizmu i psychiki człowieka, pozytywny
lub negatywny.", op. cit. s. 95

8

Op. cit., s. 94-95

124

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6280" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6260">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/415f0d7e66d759298a576e1e516fdff1.pdf</src>
        <authentication>030d40711219f9db0e07e29917c1edab</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74776">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5382</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74777">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74778">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74779">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74780">
                <text>Eros, polis, obywatel/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74781">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.1-2; s.153-161</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74782">
                <text>Lengauer, Włodzimierz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74783">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74784">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74785">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74786">
                <text>Z

właszcza w tym wieku dziewczynki potrzebują nad­
zoru, bo wtedy mają szczególną skłonność do próbo­
wania przyjemności płciowej, która zaczyna się
w nich budzić. Toteż jeżeli się nie wystrzegają pilnie wszel­
kiej skłonności przewyższającej wymagania stawiane przez
rozwój ciała i nie wstrzymują się całkowicie od rozkoszy
cielesnych, popadają w nałogi, które normalnie będą im
towarzyszyć przez całe życie. W rzeczy samej, młode
dziewczyny, które oddają się zapamiętale rozpuście, stają
się coraz bardziej rozwiązłe, jak zresztą i młodzieńcy, jeśli
nie nadzoruje się ich stosunków z drugą płcią lub obiema.
Ten bardzo ważny tekst Arystotelesa (Historia animalium 581b 11 - 18) dotyczący dojrzewania płciowe­
go młodzieży nie był dotąd, o ile m i wiadomo, anali­
zowany w pracach dotyczących erotyki w kulturze
greckiej, czy w szczególności podejmujących zagadnie¬
nie greckiego homoseksualizmu, a raczej paiderasetia.
Tymczasem nie ulega wątpliwości, że do tego właśnie
miejsca nawiązuje tytuł I I tomu głośnego i fundamen­
talnego, dziś już nieomal klasycznego, dzieła Michela
Foucault, Historia seksualności brzmiący w polskim
przekładzie Użytek z przyjemności ("Pusage du pla¬
isir"). Wśród różnych krytyk, z którymi spotkał się ten
tom ze strony specjalistów o przygotowaniu w zakresie
filologii klasycznej, były głosy, że błędnie zawęża on ja¬
koby erotykę do sfery hedone (przyjemność), podczas
gdy należy ona do skomplikowanej dziedziny określo¬
nych kulturowo instytucji, powiązań, norm i tradycji
społecznych. Ale tytuł poświęconego paiderasteia to¬
mu Foucault należy rozumieć zgodnie z Arystoteleso¬
wą koncepcją aphrodision chresis użytym tu przez Stagirytę i oddanym przez polskiego tłumacza jako "przy¬
jemność płciowa".
Pomijanie tego miejsca u Arystotelesa bierze się za­
pewne z kilku powodów. Nieco mylący jest tytuł pol­
ski (Zoologia) czy powszechnie używany w literaturze
naukowej łaciński tytuł wydań oryginału (Historia animalium - a więc dosłownie "Historia zwierząt" czy też,
zgodnie z pierwotnym, greckim, znaczeniem słowa hi¬
storia, "Badania nad zwierzętami"). Historyk czy an¬
tropolog kultury zajmujący się starożytnością klasycz¬
ną nader rzadko sięga do pism przyrodniczych, w naj¬
lepszym razie zagląda do korpusu hipokratejskiego,
czyli zbioru literatury medycznej. Zapomina się przy
tym często, że ów traktat Arystotelesa znany był w sta¬
rożytności pod greckim tytułem (nieistotne, czy nada¬
nym przez Arystotelesa, czy też raczej przez wydawców
jego spuścizny) Hai peri ta dzoia historiai, co można ro¬
zumieć także jako "badania nad istotami żyjącymi",
a do świata dzoia zaliczał Stagiryta (i nie tylko on) tak
zwierzęta, jak i ludzi. Księgę siódmą Zoologii (z tej to
właśnie księgi pochodzi przytoczony cytat) zaczyna on
od spraw rozwoju człowieka.
Ale jest i inny jeszcze powód kłopotliwego milcze¬
nia znawców na temat tego miejsca. Nie pasuje ono
mianowicie do naszych wyobrażeń o greckim pojmo¬
waniu erotyki, a raczej - zdaniem specjalistów - do
1

2

3

129

WŁODZIMIERZ

LENGAUER

Eros, polis, obywatel

greckiego sposobu myślenia o erotyce, seksualności,
życiu płciowym człowieka.
Jest dziś paradygmatem naukowym we wszystkich
chyba pracach dotyczących tej problematyki stwier­
dzenie, że Grecy o sprawach płci myśleli w kategorii
gender a n i e sexus. Istotnie, uderzające jest już to, że
greka nie ma terminu, który byłby odpowiednikiem
tego łacińskiego wyrazu. Nie ma po prostu słowa grec­
kiego odnoszącego się wyłącznie do płci człowieka czy
zwierząt w sensie biologicznym, jak łaciński wyraz se­
xus, też zresztą dość późno poświadczony i rzadki. Lo­
cus classicus to w tym wypadku miejsce u Cycerona
(De inventione I 35): hominum genus et in sexu consideratur, virile an muliebre. Łacina więc tak do genus virile
jak i do genus muliebre stosuje termin sexus odnoszący
się wyłącznie do płci anatomicznej człowieka. Grek
może zaś powiedzieć tylko genos andron (rodzaj lub ród
mężczyzn) i genos gynaikon (rodzaj lub ród kobiet).
Pozornie można łatwo zaprzeczyć takim wywodom
przywołując greckie wyrazy to thely i to arren (albo ar¬
sen) odnoszące się tak do ludzi, jak i do zwierząt. Istot¬
nie, znaczą one odpowiednio "kobiecość" czy "samiczość" i "męskość" albo "samczość". W obu wypad¬
kach są to przymiotniki rodzaju nijakiego używane
w funkcji rzeczowników i już stąd płynie pewna trud¬
ność w ich przetłumaczeniu a i zrozumieniu. Po pierw¬
sze jednak ich występowanie nie zmienia istoty zagad¬
nienia: braku ogólnego pojęcia oznaczającego płeć
anatomiczną, tak męską, jak i żeńską. Po drugie, od¬
powiadając łacińskim przymiotnikom femininum i masuclinum odnoszą się, gdy mowa o ludziach, do całości
zachowań kobiety i mężczyzny, przede wszystkim zacho¬
wań i ról społecznych, a więc znów do sfery gender ,
gdzie "męskość" i "kobiecość" określone są przez pozy¬
cję i rolę społeczną mężczyzny i kobiety, a nie przez ich
cechy anatomiczne.
Wniosek wyprowadzony z takich analiz przez wie¬
lu badaczy odnosi się także do całej sfery seksualności
ludzkiej. Zachowania Greków w tej dziedzinie (a mo¬
że raczej ich wyobrażenia o tym, jak należy się zacho¬
wać) kształtowane były, zgodnie z takim stanowiskiem
badawczym, jedynie przez pozycję społeczną i odpo¬
wiednio do niej oceniane i klasyfikowane. Kwestionu¬
je się w związku z tym zasadność samego tylko używa4

�Jadwiga Rodowicz • WIZJA W LUSTRZE

nia pojęcia "seksualność", któremu odmawia się
obiektywnego i uniwersalnego znaczenia . Oczywiście
konsekwentnie wskazuje się na błędne jakoby użycie
pojęć "homoseksualizm" i "heteroseksualizm" w od­
niesieniu do erotyki greckiej i także wielu innych kul­
tur . Jest w tym stanowisku sporo racji już choćby z te­
go względu, że te utworzone w drugiej połowie XIX
wieku łacińsko - greckie neologizmy z trudem dają się
stosować czy to do obyczajowości Greków, czy to do
praktyk inicjacyjnych odnotowanych przez etnologów
. A jednak Kenneth Dover, którego klasyczna już dziś
praca spotkała się z takim zarzutem, przekonująco
bronił takiego podejścia w recenzji z książki Haralda
Patzera . Ale i przeciwna strona ma swoje racje, spro¬
wadzające się do stanowiska, że jakoby ani w kulturze
europejskiej przed wiekiem XIX, ani wśród wielu spo¬
łeczeństw tradycyjnych w ogóle nie dostrzegano zjawi¬
ska wyłącznego homoseksualizmu, akceptowano cza¬
sem w mniejszym czy większym stopniu praktyki ho¬
moseksualne lub potępiano je tak samo, jak każde in¬
ne formy niedozwolonej zmysłowości uważane za roz­
wiązłość czy rozpustę (cudzołóstwo, pożycie przedi pozamałżeńskie itp.) . Ponadto grecka paiderasteia
różni się jakoby od homoseksualizmu przede wszyst¬
kim tym, że nigdy nie zakłada pożycia równorzędnych
partnerów, a wyraźnie wyodrębnia aktywnego, starsze­
go partnera (erastes - "kochający") i biernego, młod­
szego chłopca (eromenos - "ukochany"). Zgodnie
z normami obyczajowymi eromenos ma tylko przyjąć
zaloty starszego kochanka i zezwolić na kontakt fizycz¬
ny okazując mu "wdzięczność" czy "łaskę, łaskawość"
(charis).
Z takim stanowiskiem wiąże się ściśle rozumienie
greckie terminu ta aphrodisia oznaczającego najogól¬
niej wszelkie akty seksualne. Gramatycznie jest to
przymiotnik rodzaju nijakiego w liczbie mnogiej, ozna¬
cza wobec tego "sprawy" albo "dzieła" Afrodyty. A k t
miłosny w jego aspekcie fizycznym zwany jest też po
prostu to ergon Aphrodites ("czyn", "praca", "dzieło"
Afrodyty). Czasownik aphrodisiadzo znaczy "spełniać
akt Afrodyty" czyli alt płciowy, a więc "kochać się".
I tu pojawia się pewna trudność. Czasownik aphrodi­
siadzo występuje w stronie czynnej, a nie zwrotnej (jak
polskie "kochać się") i można go używać bez dopełnie¬
nia, podobnie jak innych czasowników oznaczających
czynności dokonywane przez podmiot ("śpię", "jem"
itp.). Cytowany tu wielekroć Halperin (kompetentny
filolog) podkreśla, że aphrodisiadzein (bezokolicznik)
oznacza zawsze czynność kogoś, a nie z kimś.
Takie rozumienie czynności seksualnych najlepiej
ilustruje miejsce z Artemidorosa przywołane przez
Halperina . Autor jedynego zachowanego sennika
antycznego wymienia rodzaje snów prywatnych (idia),
"które nie dotyczą innych ludzi, nawiedzają jedynie
śniącego i tylko dla niego są przeznaczone". Wśród
rozmaitych czynności osoby śniącej ("mówi, śpiewa,
tańczy, walczy na pięści, uczestniczy w zawodach spor5

6

7

8

9

10

11

12

130

towych, wiesza się, umiera, cierpi na krzyżu, nurkuje,
znajduje skarb, zwraca posiłek, idzie na stronę, wybu­
cha śmiechem, płacze, modli się do bogów") wymienia
Artemidoros także aphrodisiadzei.
Nietrudno dostrzec, że w przytoczonym wyżej
(a nieuwzględnionym przez Halperina) miejscu u Ary­
stotelesa wyrażenie ton aphrodision chresis ma nieco in­
ne znaczenie. Przede wszystkim zwraca uwagę fakt, że
Stagiryta passus o potrzebach seksualnych w okresie
dojrzewania zaczyna od dziewcząt. Tymczasem przeko­
naniu o wyłącznie aktywnym i jednostronnym charak­
terze aphrodisia oraz spojrzeniu na stosunki miłosne
przez pryzmat gender anie sexus odpowiada pogląd, że
typowy dla kultury i obyczajowości greckiej "l'usage
du plaisir" wyklucza zasadniczo kobietę, której nie
przystoi czerpać przyjemność z aktu seksualnego. Przy­
jemność erotyczna ma być domeną dorosłych męż¬
czyzn, do których należy władza w polis i władza nad
ciałem innych, podporządkowanych członków spo¬
łeczności (młodzi, kobiety, obcy, niewolnicy) . Istot­
nie, takie wypowiedzi łatwo znaleźć w tekstach an¬
tycznych, mniej więcej tak mówi jeden z bohaterów
Dialogu o miłości erotycznej (Erotikos = Moralia 748E 771E) Plutarcha . Ten tekst także rzadko bywa przy¬
woływany w dyskusjach o greckim erosie (pomijają go
całkowicie i Dover, i Halperin), głównie dlatego, że
istotnie jest w pierwszym rzędzie wyrazem osobistych
poglądów Plutarcha (pochwała miłości małżeńskiej).
Można by też wysunąć obiekcje, że wiąże się on z póź¬
ną obyczajowością i nie odpowiada normom i wyobra¬
żeniom właściwym dla polis klasycznej. Ale nie jest to
chyba słuszne. Tradycja pisania traktatów o miłości
erotycznej sięga Erotikos Lizjasza , a najzupełniej od¬
powiada uczoności Plutarcha i zgodne jest z charakte¬
rem jego twórczości, że pomieszcza on w swoim dzieł¬
ku poglądy i wypowiedzi znane mu z autorów wcze¬
śniejszych. Taka interpretacja wydaje się możliwa
szczególnie w odniesieniu do rozważań o paiderasteia
(bo to właśnie dla Plutarcha poglądy tradycyjne, któ¬
rych on sam nie podziela). W wypowiedziach uczest¬
ników rozmowy, zwolenników miłości do chłopców,
zawarty jest też znamienny pogląd na eros kobiet. Wy¬
raża go najlepiej Pejsias, zwolennik miłości do chłop¬
ców, powiadając, że "uczciwym (sophrosin) kobietom
nie przystoi ani samym żywić żądze miłosne, ani być
ich przedmiotem" . Plutarch używa tu odpowiednio
activum i passivum czasownika erao, zawsze określają­
cego tak emocje (miłość), jak i zmysłowość (pożąda¬
nie). Porządna kobieta nie powinna ani sama kiero¬
wać się erosem, ani wzbudzać pożądania. Łatwo moż¬
na wykazać, że jest to wzór kultury greckiej od czasów
archaicznych, a "uczciwa" kobieta to żona, matka
i córka. Zachowanie erotyczne jest więc istotnie wy¬
znaczone przez gender. Ale sam Plutarch (występuje
jako osoba w dialogu) zaprzecza Pejsiasowi wskazując,
że małżeństwo nie może być anerastos koinonia
("wspólnota bez erosa"). Tu wprawdzie można by są13

14

15

16

�Ewa Domańska • NEKROKRACJA

dzić, że to właśnie inne, nowe spojrzenie na małżeń­
stwo, związane z obyczajowością epoki Plutarcha, kie­
dy to paiderasteia przestała być akceptowaną społecz­
nie normą. Jednak krytykując taką miłość sam Plu¬
tarch przyznaje, że jest ona taka sama w obu wypadkac h , bo i wobec chłopców, i wobec kobiet uczucie
idzie w parze z żądzą, do obu rodzajów miłości odnosi
się ten sam termin aphrodisia. Afrodyta nigdy nie mo­
że działać bez Erosa, zawsze wystąpi też philia, a cza­
sownika philein używa Plutarch zamiennie z eran. Nie
jest tu nowatorem - u Empedoklesa, którego zresztą
cytuje , philotes lub philie pełni w kosmogonii taką sa­
mą rolę, jak eros u Hezjoda. Zresztą philotes w znacze¬
niu miłości erotycznej zwieńczonej związkiem fizycz¬
nym występuje już u Homera (Iliada X I V 198).
Przypomnijmy, że fabularną osnową dialogu Plutarcha jest małżeństwo Ismenodory i Bakchona. To
kobieta była tu stroną aktywną i postanowiła zdobyć
młodszego od niej ukochanego. Bakchon zaś, określa¬
ny jako meirakion i ephebos miał wielu wielbicieli męż¬
czyzn (plethos eraston), co właśnie obudziło zaintereso¬
wanie i miłość Ismenodory. I znowu nie jest to literac¬
ki pomysł Plutarcha i obyczajowość jego tylko czasów,
sam on cytuje wersję mitu o Alkestis, według której
kochający żonę Admet był kochany przez Heraklesa.
Ale wzór literacki ma też chyba inny: w Uczcie Ksenofonta mowa jest o tym, jak to dumny ze swej urody
Kritobulos, już żonaty, kochany jest przez starszych,
a sam kocha się w Kleiniasie . Kritobulos wprawdzie
nie mówi nic o uczuciach swojej żony, ale jego małżeń¬
stwo nie wyklucza, że jest on dalej kochany przez męż¬
czyzn. Z kolei o innej postaci tego dialogu, Nikeratosie, Sokrates mówi, że "kocha swą żonę i jest przez nią
kochany" , przy czym mamy i tu do czynienia z cza­
sownikiem erao (eron tes gynaikas anterastai), co pro¬
wadzi do wniosku, że Ksenofont traktuje eros kobiet
tak samo jak mężczyzn.
Koncepcja miłości erotycznej, żywionej tak przez
kobiety, jak i mężczyzn oraz odpowiednio odwzajemnia¬
nej, jest więc dobrze znana i Plutarchowi, i Ksenofontowi. Pozostaje ona w całkowitej zgodzie z użyciem poję¬
cia aphrodision chresis przez Arystotelesa. Stagiryta pisze
o zjawisku biologicznym, ale przecież pozostaje w zgo¬
dzie z podstawowymi wyobrażeniami i pojęciami swoich
czasów: i dziewczęta, i chłopcy w równym stopniu od¬
czuwają działanie Erosa. Ale na czym ma polegać chresis, czyli "użycie", "użytek", "używanie" dzieł Afrodyty?
Czego i jak należy "wystrzegać się' (dieulabethosi)?
Niewłaściwe użycie aphrodisia prowadzi do rozwią¬
złości (akolasia, u Arystoteles przymiotnik akolastos),
co dotyczy tak dziewcząt (neai), jak i młodych płci mę­
skiej (arrenes). W wypadku dziewcząt stwierdza wyraź¬
nie, że mają się powstrzymywać "całkowicie od rozko¬
szy cielesnych" (meden chromenon aphrodisiois), chłop¬
cy zaś mają być tylko nadzorowani, ale w ich wypadku
mowa jest o aphrodisia z obiema płciami (epi thatera
(...) ep amphotera).
17

18

19

20

131

Opinia Stagiryty o potrzebach fizycznych dojrzewa­
jących dziewcząt i konieczności ich opanowania najzu­
pełniej odpowiada normom obyczajowym polis grec­
kiej i pozostaje w zgodzie z podstawowym paradygma¬
tem myślenia utrwalonym w kulturze obiegowej przez
mity i wierzenia. Wystarczy przypomnieć popularny
motyw szaleństwa młodych dziewcząt, najlepiej znany
w postaci mitu o córkach Proitosa w wersji utrwalonej
w Epinikon XI Bakchylidesa. Szaleństwo Proityd to stan
panien na wydaniu, ich dzikość to nieokiełznana sek¬
sualność, która znajduje ujście w małżeństwie . Ary­
stoteles językiem dyskursu naukowego i bez osłonek
mówi to, co mit ujmował symbolicznie. Jego wypo­
wiedź odróżnia jedynie całkowite zrównanie obu płci.
A zresztą nie jest ono całkowite. Aphrodisia w w y padku dziewcząt wiążą się (chociaż nie jest to powie­
dziane dosłownie) tylko z płcią przeciwną, wobec tego
chresis aphrodision to pożycie małżeńskie, w którym
zdaniem Ksenofonta i Plutarcha występuje eros i które
dla Arystotelesa też najwidoczniej ma takie samo zna¬
czenie dla każdego z małżonków. Chłopców różni to,
że ich aphrodisia dotyczą obu płci.
Tymczasem zgodnie z przyjętym dziś dość po­
wszechnie poglądem paiderasteia jest układem, w któ­
rym wyłącznie aktywny erastes czerpie przyjemność fi¬
zyczną z kontaktów cielesnych i w którym zakłada się
całkowity brak przyjemności chłopca. Z jego strony nie
powinien występować pociąg fizyczny do jakoby zawsze
starszego partnera. Układ taki miałby nigdy nie być
"homoseksualny" w nowożytnym rozumieniu tego ter¬
minu właśnie ze względu na brak równego zaangażowa¬
nia obu stron. David Halperin z wielkim kunsztem in¬
terpretuje znany mit opowiedziany przez Arystofanesa
w Uczcie Platona, by dowieść, że nawet tam szukające
się nawzajem męskie połówki nie są równorzędnie
działającymi partnerami homoseksualnymi w nowożyt¬
nym pojęciu . Nie sądzę jednak, żeby miał rację.
Podstawą rozumowania Halperina jest terminolo¬
gia Arystofanesa (czy może raczej Platona, choć nie
ma podstaw wątpić, że to rzeczywiście Arystofanes
opowiadał mit, a Platon tylko spisał jego słowa). Istot¬
nie, mówiąc o dwóch połówkach istoty niegdyś mę¬
skiej Arystofanes odwołuje się do pojęć erastes i eromenos, a zmienia je tylko tyle, że do chłopców, którzy po¬
chodząc z istoty męskiej "gonią za męskim rodzajem"
(191 E) używa określenia philerastes ("kochający ko¬
chanka"), natomiast o dorosłym mężczyźnie szukają¬
cym spełnienia w związku z "męską połową" mówi paiderastes. Nie nazywa chłopca erastes, ani nie używa
imiesłowu czynnego eron ("kochający"). Ale wydaje
się, że wynika to tylko z ususu językowego: Arystofanes podkreśla zarazem, że "kochają przecież to, co do
nich samych podobne" (192 B) . Sama philerasteia
jest zaś działaniem aktywnym, co wynika z opowieści
Alkibiadesa o jego stosunku do Sokratesa i nieco żar¬
tobliwych narzekań filozofa na takie właśnie działania
tamtego (213 D ) . Opowieść Arystofanesa kończy się
21

22

2 3

24

2 5

�Jadwiga Rodowicz • WIZJA W LUSTRZE

zaś stwierdzeniem, że tylko znalezienie "właściwego
ulubieńca" daje powrót do dawnej pełni, a jest nią wo­
bec tego połączenie obu połówek męskich, a nie tylko
znalezienie "ulubieńca do rzeczy" (193 C ) . Wcze­
śniej mówi o takich ludziach (paiderastes i philerastes),
że "zadawala ich życie bezżenne, jednych z drugimi"
(192 B ) i kontynuując wywód podkreśla, że odnale­
zione połówki (męskie!) to "osoby, które całe życie ra­
zem spędzają" . Jasno z tego wynika, że Arystofanes
dobrze zna i dopuszcza pożycie homoseksualne dwóch
dorosłych mężczyzn, których związek jest trwały i za¬
stępuje małżeństwo.
To samo można wyczytać u Plutarcha, który mówi
ogólnie o "cielesnym stosunku z osobnikiem płci mę¬
skiej" (homilia pros arrenas - 751 C ) podkreślając, że
pociąga on z sobą także "miłosną czułość" (ten erotiken
eunoian).
Grecy zdawali więc sobie doskonale sprawę, że ist¬
nieją związki homoseksualne, do których dążyć mogą
też chłopcy i które polegają na obustronnej przyjem¬
ności oraz miłości obu partnerów i trwać mogą przez
całe życie z wykluczeniem małżeństwa. Wcale nieko¬
nieczna była przy tym różnica wieku, mogły to być
związki rówieśnicze. Być może tak właśnie interpreto¬
wano czasem związek Achillesa i Patroklosa.
Jest odrębną kwestią, czy Homer myślał o tej parze
w kategoriach związku erotycznego, jak i to, czy
w ogóle miłość homoseksualna jest mu znana . Za¬
pewne pierwszy ukazał ich jako kochanków Ajschylos
w niezachowanej tragedii Myrmidonowie, z której słyn¬
ny fragment cytuje Plutarch w omawianym tu dialogu
(751C). Najwyraźniej kontrowersje starożytnych do­
tyczyły tego, który z nich był eromenos, a który erastes , Ajschylos ukazał Achillesa jako kochającego, cze­
mu u Platona gwałtownie zaprzecza Fajdros. Kłopot
bowiem w tym, że Achilles był młodszy i dlatego to on
powinien być biernym, kochanym ale nie kochającym
partnerem, ale z drugiej strony jako zajmujący wyższą
pozycję społeczna był partnerem dominującym i powi¬
nien był wobec tego zostać aktywnym kochankiem,
kochającym kogoś stojącego niżej i podporządkowane¬
go. Wydaje się, że dla czytelników Homera w V wieku
i jeszcze w czasach Plutarcha byli oni po prostu rówie¬
śnikami, niewykluczone też, że podobnie myślał twór¬
ca Iliady czy jego odbiorcy.
W obu eposach nie było takiej sytuacji literackiej,
która zakładałaby potrzebę ukazania tego związku jako
erotycznego, nie ma też miejsca dla przedstawienia in¬
nych tego typu relacji. A jednak pewnych - być może
oczywistych zwłaszcza dla słuchaczy - akcentów ero¬
tycznych czy wręcz aluzji do pożycia seksualnego moż¬
na dopatrzeć się także w wypadku Telemacha i Peisistratosa z Odysei , a to już z pewnością rówieśnicy.
Obraz greckiej paiderasteia ukształtowany na pod¬
stawie tekstów literackich w dużym stopniu zmienia
ikonografia wazowa. Sceny na wazach często przedsta¬
wiają partnerów w równym wieku, z czego zdawał so2 6

2 7

28

2 9

30

31

32

132

bie sprawę już Kenneth Dover, traktując jednak mate­
riał ikonograficzny dość wybiórczo . Tymczasem oka¬
zuje się, że bardzo często w scenach ukazujących part¬
nerów w wieku zróżnicowanym młodszy jest stroną ak¬
tywną, jak na czerwonifigurowej wazie attyckiej (kyliks) z końca V I wieku z Paul Getty Museum czy na
równie znanej wazie z Florencji z początku V wieku .
Ale bardziej jeszcze uderzające jest tak przedstawianie
chłopców w stanie podniecenia (penis w erekcji), jak
i ukazywanie stosunków seksualnych, w tym także
analnych, odbywanych przez dwóch dorosłych partne¬
rów (obaj z brodą) . Nie brak też scen, w których obaj
partnerzy (albo i więcej uczestników wspólnej, wyraź¬
nie erotycznej zabawy) są w tym samym, młodzień¬
czym wieku. Na pewnej wazie czarnofigurowej , uka¬
zującej stosunek analny, penetracji dokonuje młodszy
partner . Jest to wprawdzie jedyne takie przedstawie¬
nie w malarstwie wazowym, ale trzeba pamiętać, że
jest ono, jak każde malowidło wazowe, świadectwem
szerszego zjawiska niż tylko upodobania indywidualne
określonego klienta. Z naczyniem kontakt miał cały
krąg towarzyski, w którym obracał się jego właściciel,
a i zamówienie musiało być zgodne z gustami panują¬
cymi w jego środowisku. Także malarz musiał być obe¬
znany z podobnymi przedstawieniami.
Dowiedziono także, wbrew Doverowi, że tematyka
i sposób ukazywania aktów homoseksualnych i sytu¬
acji jednoznacznie erotycznych nie zanika w V wieku
i jest dobrze reprezentowana w malarstwie czerwonofigurowym, co wskazuje na pełną akceptację zjawiska
w kulturze polis klasycznej, a w szczególności w Ate¬
nach tego okresu.
Można by wobec tego twierdzić, że, po pierwsze,
Grecy doskonale zdawali sobie sprawę ze zjawiska ho¬
moseksualizmu w różnych postaciach, a paiderasteia
była tylko jednym z jego wariantów, po drugie, że
wszystkie zachowania homoseksualne, zaliczane do
sfery erosa i aphrodisia były akceptowane na równi
z przejawami wszelkiej heteroseksualności i oceniane
w tych samych kategoriach. Nie oznacza to jednak
wcale, że wszystko było dozwolone. Zycie seksualne,
a raczej, by użyć terminu Arystotelesa, aphrodision
chresis, podlegało takim samym ocenom, jak całość za¬
chowań obywatela.
Nie jest jasne, jak w Sparcie uregulowano sprawy
małżeństwa, prawdopodobnie jednak wyznaczono tam
wiek przynajmniej mężczyzn, w którym wolno im było
poślubić dziewczynę, być może trzydzieści lat, albo
uznając wcześniej zawierane związki zezwalano dopie¬
ro w tym wieku na założenie domu rodzinnego ,
w każdym razie znane są po pierwsze ograniczenia
praw, a nawet hańbiące kary dla bezżennych, po dru¬
gie zwyczaje udostępniania żony przez bezdzietnych
innemu obywatelowi, by spłodził z nią potomka, albo
oddawania innemu, gdy urodziła już kilkoro dzieci .
Te zwyczaje spartańskie, może niezbyt jasno i dokład¬
nie zrozumiane i opisane przez autorów naszych źródeł
33

34

35

36

37

38

39

40

�Ewa Domańska • NEKROKRACJA

(Ksenofont, Plutarch), są przede wszystkim świadec¬
twem ważnej zasady występującej w mniejszym lub
większym stopniu w każdej polis: wspólnota reguluje
także życie prywatne swoich członków. Terminologia
polityczna, znana zwłaszcza z mówców ateńskich, roz¬
granicza wprawdzie sferę prywatną (ta idia) od publicz­
nej czy politycznej (ta demosia), ale w praktyce życia
społecznego ta ostatnia dominuje nad pierwszą. Wzór
ateński pozornie przeczy temu stwierdzeniu: u Tukidy¬
desa (II 37,3) w słynnej mowie pogrzebowej powiada
Perykles, że Ateńczycy kierują się "wyrozumiałością
w życiu prywatnym ( ta idia)" szanując "prawa w życiu
publicznym (ta demosia)" . Zdanie to, podobnie jak
i poprzednie ("nie wglądamy z podejrzliwą ciekawością
w zachowanie się naszych współobywateli"), jest jed¬
nak przede wszystkim aluzją do zwyczajów spartań¬
skich i zupełnie zrozumiałym w czasie wojny przeciw¬
stawieniem Aten Sparcie. Ale i w Atenach prawo in¬
gerowało w sprawy pożycia małżeńskiego, uznając je
najwyraźniej za ta demosia. Świadectwem takiego poj¬
mowania spraw małżeńskich jest znane nam z Plutarcha (Solon 20) prawo nakazujące mężowi epikleros
(dziedziczka oikos ojca, który nie pozostawił męskiego
potomstwa) współżyć z żoną trzy razy w miesiącu .
Prawa polis dotyczą więc nawet najbardziej intymnych
(w naszym pojęciu) spraw obywatela. Ta aphrodisia są
w ten sposób zaliczone do ta demosia. Nie sposób też
nie wyprowadzić wniosku, że za naturalne uważano, iż
mężczyzna szuka ta aphrodisia także poza małżeń¬
stwem, skoro spełnianie obowiązków małżeńskich
(wcale nie przesadnie uciążliwe) musiano mu nakazy¬
wać prawem. Oczywiście w wypadku dziedziczki oikos
prawodawca miał na uwadze konieczność zapewnienia
legalnego dziedzica, obywatela polis, który w ten spo¬
sób dziedziczył oikos po matrylinearnym dziadku.
Wszelkie prawa dotyczące małżeństwa (gwarancja po¬
sagu żony, kary dla cudzołóżców hańbiących żonę oby¬
watela, troska o obywatelskie pochodzenie żony) moż¬
na interpretować w ten sposób: polis dba o zachowa¬
nie swojego charakteru jako wspólnoty pełnopraw¬
nych obywateli pochodzących z rodzin od pokoleń
ateńskich i o zachowanie dziedzicznych oikoi, które
stanowią jej podstawę.
Ale inne, rzadko przytaczane świadectwo, wskazu¬
je na zaliczanie wszelkich aphrodisia do sfery spraw pu¬
blicznych. Chodzi o analizowany przez Halperina
fragment komediopisarza Filemona (przełom I V i I I I
w.), cytowany przez Athenaiosa (XIII 569d). Jest to
urywek komedii "Bracia" (Adelphoi), w którym ktoś
z bohaterów, zapewne młody mężczyzna, opowiada
o dotyczącym życia seksualnego postanowieniu Solo¬
na. Miał on jakoby wprowadzić państwowe domy pu¬
bliczne w Atenach, dostępne dla wszystkich młodych
mężczyzn i dbając o równy dostęp wszystkich bez
względu na sytuacje majątkową, ustanowił, że opłata
za usługę w takiej instytucji nie może wynosić więcej
niż jeden obol. Mamy tu, oczywiście, do czynienia
41

42

43

133

z komediową fikcją, ale jej podstawą jest przekonanie,
że troska prawodawcy o sprawy erotyczne obywateli
jest przynajmniej możliwa, jeśli nie pożądana. Musiał
chyba być o tym przekonany i sam Athenaios, który
podaje pochodzącą od innego autora, Nikandra z Kolofonu (III albo I I wiek), informacje, że z opłat od
zwierzchniczek takich domów Solon ufundował świą¬
tynię Afrodyty Pandemos.
Świątynię tę wspomina Pauzaniasz (I 22,3) pisząc,
że kult Afrodyty Pandemos "ustanowił Tezeusz, gdy
zespolił w jedno miasto poszczególne demy" . Kłopot
leży w zrozumieniu przydomku. Znaczyć on bowiem
może "Wszechludowa" albo tylko "wszystkich de¬
mów". To drugie rozumienie zgadza się z wyjaśnieniem
Pauzaniasza: po prostu Tezeusz ustanowił w mieście
kult Afrodyty zastępujący dotychczasowe kulty tej bo¬
gini na terenie dotąd samodzielnych politycznie gmin
attyckich. Ale epitet "Wszechludowa" (który stosuje
polska tłumaczka) może mieć nieco inne znaczenie,
byłaby to Afrodyta "całego ludu", albo "dostępna dla
całego ludu". Tak mógł rozumować Nikander w cyto¬
wanym przez Athenaiosa miejscu.
W Uczcie Platona (180 d-e) spotykamy dwie Afro­
dyty. Jedna z nich zwana jest Niebieską (Ourania),
druga to właśnie Pandemos. Tłumaczenie nie jest tu
znowu proste, W i t w i c k i pisze "wszeteczna", Zwolskitworzy neologizm "wszechluda". Mówi o nich jeden
z uczestników sympozjonu, Pauzaniasz, a jego słowa
podchwytuje Eryksimachos. Obaj zgadzają się, że od­
powiednio jest też dwóch różnych Erosów.
Z pewnością Afrodyta Niebieska jest wyidealizo¬
waną miłością przeciwstawianą Afrodycie "powszech¬
nej" czyli "pospolitej", ta pierwsza jest udziałem tylko
ludzi wykształconych, ta druga - wszystkich, nie ma
subtelności pierwszej i stąd dopuszczalne jest także
tłumaczenie Witwickiego. Ale nie ulega wątpliwości,
że każdy Ateńczyk słysząc o Afrodycie Pandemos my¬
ślał o znanym mu kulcie ateńskim, to tę właśnie ateń¬
ską boginię Platon uważa za patronkę "pospolitej" mi¬
łości. Ma bez wątpienia rację - w oczach jego współo¬
bywateli Afrodyta "wszystkich demów" była boginią,
dzięki której wszyscy obywatele mogli uprawiać "dzie¬
ła Afrodyty". Wyjaśnienie genezy jej kultu u Nikandra
odpowiadało odczuciom Ateńczyków. Aphrodisia oby¬
wateli miały odpowiedni kult w polis.
Przykład Haromodiosa i Aristogeitona, dwóch
ateńskich bohaterów narodowych, dobrze pokazuje,
jak związek miłosny może stać się sprawą polityczną.
O nich obu powiada Demostenes w mowie O posel¬
stwie, że Ateńczycy składają im ofiary i opiewają w pie¬
śniach jako równych bogom i herosom (XIX 280). Co¬
roczne ofiary składane przez archonta polemarcha
wspomina Arystoteles (czy raczej Pseudo-Arystoteles)
w Ustroju politycznym Aten (58,1). Obaj zabójcy tyra¬
na Hipparcha otrzymali w Atenach oprócz wystawio¬
nego na agorze pomnika kult heroiczny . Tymczasem
ich czyn z roku 514 wcale nie miał decydującego zna44

45

4 6

47

�Jadwiga Rodowicz • WIZJA W LUSTRZE

czenia dla upadku tyranii w Atenach, zamordowany
Hipparch był co najwyżej współrządcą wraz z bratem
Hippiaszem, tyrania upadła dopiero w kilka lat później
i to wskutek interwencji Sparty zainspirowanej przez
potężny ród Alkmeonidów, tradycyjnych wrogów Pizsytrata i jego rodziny, wygnanych przez tyranów z kra­
ju. Popularność obu tyranobójców, na których cześć
śpiewano pieśni natychmiast po ich czynie, była jed­
nak ogromna w całym okresie demokracji ateńskiej,
chociaż błędne poglądy Ateńczyków na przyczyny
upadku tyranii usiłowali prostować i Tukidydes (VI
54), i Herodot (V 62 i V I 123). Żadnemu z nich to się
nie udało. O ile przyczyn popularności obu spiskow¬
ców w ostatnich latach V I wieku można upatrywać
w złożonej sytuacji politycznej tego okresu i widzieć
w niej dowód propagandy skierowanej przeciwko A l k meonidom i może nawet przeciwko samemu Kleisthenesowi , o tyle może budzić zdziwienie niepowodze¬
nie wysiłków obu historyków i niezmienne przekona¬
nie Ateńczyków, że tyranobójcy należeli do "najwięk­
szych dobroczyńców l u d u " .
Tukidydes rozpoczyna swój ekskurs o upadku tyra¬
nii w znamienny sposób: Zamach dokonany przez Arystogejtona i Harmodiosa miał swój początek w sprawie mi­
łosnej, o której szczegółowo opowiem, aby wykazać, jak to
nie tylko inni Grecy, lecz nawet sami Ateńczycy niedo­
kładnie przedstawiają sprawy swoich tyranów i sam wy­
padek . Zwraca uwagę, że historyk podkreśla popular¬
ność wersji przypisującej dwóm bohaterom obalenie
tyranii także wśród innych Greków (a więc poza Ate¬
nami), a dziwi nieco, że mniej więcej pokolenie po
Herodocie musi on znowu przypominać prawdziwy
przebieg wydarzeń.
Nie wydaje się poza tym, żeby przytaczając szczegó¬
łowo historię miłosną (erotike syntychia) Harmodiosa
i Aristogejtona Tukidydes mówił Ateńczykom coś no¬
wego. Jest ona równie dobrze znana autorowi Ustroju
politycznego Aten, a fakt, że Pseudo-Arystoteles (28,
2 - 6 ) podaje nieco inną wersję niż Tukidydes (w Harmodiosie zakochał się najmłodszy syn Pizystrata, Tessalos, Hipparch padł ofiarą trochę z przypadku) i do¬
datkowe szczegóły (obraza siostry Harmodiosa) wska¬
zuje, że czerpiąc z innych źródeł (tzw. attydy, opraco¬
wania dziejów Attyki) natrafił na inną, może obszer¬
niejsza i nawet bardziej romantyczną wersję. Dwaj ko¬
chankowie - Harmodios i Aristogejton byli więc nie
tylko bohaterami pieśni biesiadnych (skolia), ale także
licznych opowieści wywodzących się z tradycji końca
V I wieku, w której oczywiste było, że do zabójstwa po¬
litycznego doszło z motywów osobistych. Za znieważo¬
nym przez Hipparcha Harmodiosem ujął się jego era¬
stes, Aristogejton. Zniewagą były zakusy Hipparcha na
cześć Harmodiosa. Związek miłosny Harmodiosa
i Aristogejtona był godzien pochwały, żądza Hipparcha próbującego zdobyć młodszego z nich stanowiła
zniewagę dla obu. Eros doprowadził zaś do tego, że
obaj stali się bohaterami. Raz jeszcze zbiegły się ta idia
48

49

50

134

i ta demosia. Wolno przypuszczać, że to właśnie było
przyczyną popularności obu bohaterów i przypisania
im obalenia tyranii. Był to bowiem budujący przykład,
jak związek erotyczny może przynieść korzyść polis.
W oczach Ateńczyków tyranobójcy byli wzorem ko¬
chanków, obaj spełniali ideał kochającej się wzajemnie
i dbałej o godność, wiernej sobie pary. Z tego powodu
ich czyn oddziaływał na wyobraźnię znacznie silniej
niż wyprawa Sparty i walka Alkmeonidów z Pizystratydami. Nadawali się na bohaterów właśnie dlatego,
że byli kochankami. Ateńczyk miał więc obok mitycz¬
nego przykładu Dzeusa i Ganimedesa drugi, ludzki
i rzeczywisty, ale heroiczny wzór homoseksualnej miło¬
ści. Na dodatek wydaje się, że chociaż konsekwentnie
Harmodios był uważany za młodszego partnera (eromenos), to różnica wieku nie była między nimi wielka.
Są powody, by przypuszczać, że Harmodios, chociaż ja¬
koby tak młody, kochany przez Aristogejtona i uwo¬
dzony przez Hipparcha lub Tessalosa, był żonaty.
W V - I V wieku byli znani jego potomkowie, chociaż
zdaniem niektórych badaczy, zakładających, wpraw¬
dzie bez dowodu, całkiem niedojrzały wiek Harmodiosa i wykluczających wobec tego jego małżeństwo, moż¬
na tak było nazywać potomków rodu czy rodziny, a nie
tylko potomstwo w prostej l i n i i .
Odwołanie do wzoru Harmodiosa i Aristogejtona
wystąpiło, tak ze strony obrony, jak i oskarżenia,
w trakcie najsłynniejszego ateńskiego procesu obycza¬
jowego w początku roku 345. Ateński mówca i poli¬
tyk, przeciwnik i rywal Demostenesa, Aischines, wy¬
stąpił z oskarżeniem Timarchosa, małoznacznego, ale
dość aktywnego polityka z kręgu sojuszników i współ¬
pracowników Demostenesa. Aischines uprzedzał
w ten sposób oskarżenie, które Timarchos, być może
razem z Demostenesem, miał wnieść przeciw niemu
w sprawie dość banalnej, która jednak leżała u pod¬
staw konfliktu. Aischines był bowiem w roku 346
członkiem poselstwa do Filipa Macedońskiego, a nie¬
zadowoleni z wynegocjowanego układu politycy za¬
mierzali oskarżyć go o sprzeniewierzenie się poselstwu,
to znaczy o przekupstwo albo nieudolne wykonanie
misji czy też o jedno i drugie . Oskarżając Timarchosa, Aischines udaremniał wniesienie oskarżenia.
Uczynił to skutecznie, bo Timarchos został ostatecz¬
nie skazany i jako pozbawiony praw ( atimos) nie mógł
już wystąpić przed sądem, a według tradycji antycznej,
znanej późniejszym wydawcom mów Aischinesa, po¬
pełnił jakoby samobójstwo.
Mowa Aischinesa jest pasjonującym i wyjątkowym
świadectwem obyczajowości ateńskiej I V wieku.
Oskarżenie dotyczyło bowiem prywatnego życia Timarchosa, a szczególnie jego związków miłosnych
z okresu młodości, chociaż Aischines nie ograniczał
się do przeszłości mówiąc także o obecnym zachowa¬
niu się oskarżonego. Decydujące znaczenie z punktu
widzenia oskarżenia miała jednak okoliczność, że Timarchos jakoby uprawiał w młodości prostytucję, co
51

52

�Ewa Domańska • NEKROKRACJA

według praw ateńskich ograniczało automatycznie
prawa obywatelskie powodując stan częściowej atimia.
Jako atimos z mocy prawa Timarchos działał potem
(po osiągnięciu pełnoletniości) nielegalnie - nie wol­
no mu było pełnić żadnych funkcji i urzędów (a był
dwukrotnie członkiem Rady Pięciuset), ani przema­
wiać na Zgromadzeniu, ani występować z oskarżeniem
w sprawie publicznej (graphe) .
W momencie procesu Timarchos był już dojrzałym
człowiekiem, a początek jego kariery politycznej miał
miejsce piętnaście lat wcześniej, kiedy to w roku ateń¬
skim 361/360 został on po raz pierwszy członkiem Ra­
dy Pięciuset. Sądząc z niektórych wypowiedzi Aischinesa, był przez te lata dość aktywny na Zgromadzeniu
i należał do osób raczej znanych. N i k t do tej pory nie
kierował pod jego adresem oskarżeń o bezprawny
udział w sprawach państwa, a i sam Aischines zacho¬
wywał milczenie.
Prostytucja była w Atenach w czasach Aischinesa,
jak i w każdej innej polis, zjawiskiem rozpowszechnio¬
nym. Przytoczony wyżej fragment Filemona mówi
o domach publicznych ze stałym personelem, podob¬
nie chyba było, a można tak sądzić i ze wzmianki
Aischinesa (I 74), z prostytucją chłopięcą. Personel
tych instytucji (oikemta) stanowili, jak się wydaje, nie¬
wolnicy i metojkowie (obcy przybysze, stali mieszkań¬
cy Aten o dziedzicznym statusie ludności nieobywatelskiej. O chłopcu Ateńczyku trudno było mówić, że
trudni się prostytucją, z pewnością tacy chłopcy nie
zamieszkiwali w domach publicznych. Sam Aischines
przytacza jeden tylko przykład niemal zawodowej mę¬
skiej prostytutki: niejaki Diopantes zwany sierotą po¬
zwał klienta pod sąd archonta o należną zapłatę
(I 158). Inni wymienieni w tym samym miejscu mowy
mogli być metojkami, choć nie da się wykluczyć ich
obywatelskiego statusu. Za prostytucję, przynajmniej
w wypadku Timarchosa, uważa Aischines odnoszenie
korzyści materialnych ze związku erotycznego lub po¬
zostawanie na utrzymaniu kochanka i o to właśnie
oskarża Timarchosa.
Tymczasem sprawa nie była prosta. Prezenty, czasem
dość luksusowe w postaci artystycznych waz oraz upolo¬
wanych czy złapanych żywcem dzikich zwierząt był sta¬
łym, akceptowanym obyczajowo elementem paideraste­
ia . Trudno zaś byłoby udowodnić, że Timarchos otrzy¬
mywał zapłatę. Poruszał się tu Aischines z wielu wzglę¬
dów po dość grząskim gruncie. Wielu Ateńczyków mo¬
gło i dawać różne prezenty swoim ukochanym, i niegdyś
je przyjmować. Zdawał on sobie dobrze z tego sprawę,
podkreślając, że pierwszy kochanek Timarchosa, nieja¬
ki Misgolas syn Naukratesa z demu Kollytos (41) to
aner halos kagathos ("człowiek przyzwoity i porządny").
Zauważmy na marginesie, że nazwany tak jest obywatel,
który współżył z "młodzieniaszkiem" (meirakion), chłop¬
cem wówczas raczej nieletnim.
Aischines zdawał sobie sprawę, że znalazł się
w trudnej sytuacji. Mógł bowiem obudzić podejrzenie,
53

54

135

że jest przeciwnikiem paiderasteia, sam mówi, że spo¬
dziewa się takich zarzutów ze strony obrony, która ze¬
chce przedstawić go jako człowieka niekulturalnego.
To bardzo ważne świadectwo rozpowszechnienia
i stopnia akceptacji związków homoerotycznych.
Aischines przemawia przed trybunałem złożonym
z najmniej pięciuset obywateli (w sprawach politycz¬
nych trybunały składały się z pięciuset, tysiąca, albo
tysiąca pięciuset sędziów wylosowanych z panelu
6 000 heliastów). Przed takim gremium składa swoiste
oświadczenie: ja nie potępiam uczciwej miłości ani nie
mówię o kimś, że się prostytuował, bo odznacza się urodą.
Wcale nie zaprzeczam, że byłem i jestem także teraz skłon­
ny do zakochiwania się. Nie ukrywam, że i mnie zdarzało
się rywalizować i walczyć z racji mojej namiętności (136).
Dla sędziów (a potem dla czytelników opublikowanej
mowy) jest więc oczywiste, że kulturalny człowiek na¬
wiązuje liczne romanse z pięknymi chłopcami. Nie ma
tu wcale mowy o wychowawczym charakterze paiderasteia, ani o trwałości takich związków. Jest to inny ob¬
raz, niż ukształtowany przez lekturę Uczty Platona.
Ale w całym obszernym dość passusie (132 - 137)
o charakterze miłosnych związków z chłopcami
Aischines rozróżnia miłość "przyzwoitą" od "hanieb¬
nej". O Timarchosie twierdzi, że każdy wie, że jest on
pornos (rodzaj męski od porne - prostytutka), a słucha¬
jąc jego wystąpień w różnych sprawach, słuchacze na
Zgromadzeniu nie mogą oprzeć się wybuchom śmie¬
chu z racji skojarzeń ze sferą seksualną (130; 82 - 84).
Śmiech Ateńczyków miało wywołać stwierdzenie A u tolykosa, członka Rady Areopagu w debacie na Zgro¬
madzeniu nad przeprowadzeniem pewnych porządków
w mieście, że w sprawie tych opuszczonych miejsc i oko¬
lic Pnyksu Timarchos jest bardziej doświadczony niż Areopag (82). Nie jest to żaden dowód prostytuowania się
Timarchosa, mowa jest o jego obecnym postępowa¬
niu, a Aischines czyni aluzję do jakichś miejsc w Ate¬
nach, gdzie dochodziło do przelotnych kontaktów,
w których niemłody już Timarchos mógł być raczej
klientem. Nie wiemy, gdzie w Atenach znajdowały się
"miejsca spotkań", ale archaiczne graffiti z Tery są naj¬
lepszym świadectwem istnienia takich zakątków
w miastach greckich . Aischines, zamiast udowodnić,
że Timarchos istotnie był w młodości męską prostytut¬
ką, chce obudzić w sędziach niechęć do oskarżonego
malując obraz jego rozpustnego życia. "Haniebna" mi¬
łość nie polega więc wyłącznie na braniu pieniędzy za
usługi erotyczne.
Wzorem pozytywnym jest dla Aischinesa związek
Achillesa i Patroklosa (o naturze, według niego,
w sposób oczywisty erotycznej) oraz właśnie Harmodiosa i Aristogeitona. W wypadku tych ostatnich pod¬
kreśla korzyść, jaką odniosła polis z ich miłości (zabój¬
stwo tyrana), ale dodaje też, że byli oni ukształtowani
przez przyzwoitą i obyczajną miłość, a może raczej nale¬
żałoby powiedzieć — przez wspólne życie (140). Podkre¬
ślenie wspólnego życia sugeruje, że przyzwoita i obyczaj55

�Jadwiga Rodowicz • WIZJA W LUSTRZE

na miłość to w tym wypadku przede wszystkim wier¬
ność i stałość, Harmdios przecież odrzucił zakusy tyra¬
na, a Aristogeiton życiem zapłacił za wierność ko¬
chankowi i obronę jego czci. Zauważmy na margine¬
sie, że sformułowanie Aischinesa może wskazywać na
bliski wiek obu spiskowców i może stosunkowo długie
pożycie, a w każdym razie trwanie związku przez czas
dłuższy. Nie oznacza to, że istotnie tak właśnie było
w przypadku tyranobójców, to tylko dowód pewnego
wzoru związku homoseksualnego dwóch obywateli.
Również w wypadku Achillesa i Patroklosa (132 137) na pierwszym planie pojawia się wierność i zaan¬
gażowanie emocjonalne, zresztą równe z obu stron.
Mówiąc słowami Plutarcha jest to w interpretacji
Aischinesa wzorowy przykład erotike eunoia.
Aischines poświęcił wiele miejsca także majątko¬
wym sprawom Timarchosa opowiadając jak to przepu¬
ścił on spadek po ojcu i cały majątek, którego się do¬
robił. Znów wywody te mają niewiele wspólnego ze
sprawą, mają tylko obudzić w sędziach przekonanie, że
Timarchos jest złym obywatelem. Powiada to Aischines wprost, odwołując się do powszechnego w Ate¬
nach przekonania, że dobrze kierować sprawami pań¬
stwa może tylko obywatel, który potrafi należycie za¬
rządzać własnym gospodarstwem. Oikos jest przecież
i podstawa, i miniaturą polis. Obywatel w sprawach
demosia jest taki sam, jak w sprawach idia.
Wydaje się, że tu leży klucz do zrozumienia miejsca
erotyki w życiu obywatela polis i kryteriów oceniania
zachowań erotycznych. Nie były one intymną, osobi¬
stą sferą życia człowieka, były elementem postawy
obywatelskiej. Obywatel wierny w miłości był także
godzien zaufania w sferze publicznej, współobywatele
mogli na niego liczyć. Wierność i erotike eunoia wobec
drugiego obywatela, albo wobec syna obywatela, który
w przyszłości stawał się członkiem wspólnoty, była do¬
wodem lojalności i szacunku wobec innych.
Oczywiście nie oznacza to, że powszechnym wzo¬
rem były w Atenach związki homoseksualne. Chodzi¬
ło jednak o podporządkowanie się w sprawach ero¬
tycznych takim samym normom etycznym, jak w życiu
publicznym. Wierność, podobnie jak i w małżeństwie,
nie oznaczała wcale stałości. Ale "użytek z przyjemno¬
ści" miał być podporządkowany interesom polis,
w której stosunki między obywatelami polegać miały
na wzajemnej lojalności. Termin sophrosyne (rozsądna
przyzwoitość, umiarkowanie) odnosił się tak do sfery
publicznej, jak i prywatnej . Obie bowiem ściśle na¬
kładały się na siebie.
56

Przypisy:
1

Polski przekład: Zoologia Przełożył, wstępem i komentarzem
opatrzył Paweł Siwek [w:] Arystoteles, Dzieła wszystkie. Tom 3,
Warszawa 1992, s. 511.

2

Wydanie polskie: Michel Foucault, Historia seksualności. Przeło­
żyli Bogdan Banasiak, Tadeusz Komendant i Krzysztof Matu­
szewski. Wstępem opatrzył Tadeusz Komendant, Warszawa
1995, s. 142.

3

Zwraca na to uwagę David M . Halperin, One hundred years of
homosexuality and other essays on greek love. New York London
1990, s. 67.

4

5

Por. David M . Halperin, op. cit., s. 35 - 36.
David M . Halperin, op. cit., s. 25 - 27. Por. też Before Sexuality.
The construction of erotic experience in the Ancient Greek World.
Edited by David M . Halperin, John J. Winkler, Froma I . Zeitlin.
Princeton, 1990, s. 5 - 7 .

6

David M . Halperin, op. cit., s. 41 - 53.

7

W sprawie historii obu pojęć i zasadności ich stosowania por.

8

Por. Kenneth James Dover, Greek Homosexuality. Updated and

David M . Halperin, op. cit., s. 15 - 40.
with a new Postscript. Cambridge, Mass., 1989 (pierwsze wyda­
nie: London 1978).
9

Die griechische Knabenliebe. Wiesbaden 1982. Recenzja Dovera:

1 0

Por. David M . Halperin, op. cit., s. 39 - 53.

"The Journal of Hellenic Studies", vol. CIV, 1984, s. 239 - 240.
11

Oneirokritika 1,2. Tłumaczenie polskie: Artemidor z Daldis, Roz­
ważania o snach czyli onejrokrytyka. Przekład Iwona Żółtowska.
Warszawa 1995, s. 16.

12

13

Op. cit., s. 30.
Najpełniej i najbardziej konsekwentnie (co sugeruje już tytuł)
pogląd ten wyraża Eve Keuls, The Reign of the Phallus: Sexual Po¬
litics in Ancient Athens. New York 1985.

14

Przekład polski w: Plutarch, Moralia (Wybór). Przełożyła oraz
wstępem i przypisami opatrzyła Zofia Abramowiczówna. War¬
szawa 1977, s. 309 - 371.

15

Niektórzy wydawcy uważają tekst znanej z Faidrosa mowy Lizja-

1 6

Moralia 752 C. Przekład polski: op. cit., s. 318.

17

Tamże, 751 E. Przekład polski s. 317.

sza za autentyczny i pomieszczają go w wydaniach mówcy.

18

756 D. Przekład polski s. 330.

19

Symposion I I 3; V I I I 2 i I V 10 - 18. Przekład polski: Ksenofont,
Pisma sokratyczne. Z oryginału greckiego przełożył i wstępem
poprzedził Leon Joachimowicz. Warszawa 1967, s. 246,

285

i 261 - 263.
2 0

Tamże, V I I I 3. Przekład polski: op. cit., s. 285.

2 1

Por. Richard Seaford, The eleventh ode of Bacchylides. "The Jo¬
urnal of Hellenic Studies", vol. C V I I I , 1988, s. 118 - 136.

2 2

David M . Halperin, op. cit., s. 18 - 21.

2 3

Przekład polski: Platona Uczta. Przełożył oraz wstepem, obja¬
śnieniami i ilustracjami opatrzył Władysław Witwicki. Warsza¬
wa 1975, s. 86.

2 4

2 5

Przekład polski: op. cit., s. 87.
Przekład polski: op. cit., s. 123. Witwicki nie tłumaczy philerasteia, a pisze o "czułym miłośniku".

2 6

przekład polski: op., cit., s. 89.

2 7

W t y m miejscu zdecydowanie lepszy jest inny przekład polski:
Platon, Biesiada. Przekład i słowo towarzyszące Edward Zwolski.
Kraków 1993, s. 92.

2 8

Ibidem.

2 9

Przekład polski: op. cit., s. 316.

3 0

Przy powszechnej odpowiedzi negatywnej na to pytanie, dwoje
badaczy wykazuje ślady takiej miłości tak w Iliadzie, jak i w Ody­
sei: B. Sergent, Lhomosexualite dans la mythologie grecque. Paris
1984, s. 285 - 296 i E. Cantarella, Selon la nature, l"usage et la

136

�Ewa Domańska • NEKROKRACJA

3 1

lois. La Bisexaulité dans le monde antique. Paris 1991 (wydanie

4 5

Op. cit., s. 69.

oryginału włoskiego 1988), s. 23 - 28.

4 6

Op. cit., s. 59.

Por. Platon, Symposion 180 A . W przekładzie Witwickiego (op.

4 7

cit.,) s. 67.
3 2

Czynią to autorzy obu prac cytowanych w przypisie 30.

3 3

Por. M . Kilmer, Painters and Pederasts: Ancient Art, Sexuality and

4 8

s. 81 - 87.

ting Ancient Culture. Historicism, periodization and the A n ­

4 9

cient World". London 1998, s. 36 - 49.

5 0

3 4

M . Kilmer, Greek Erotica on Attic Red-Figured Vases. London

3 5

Dostrzeżonej i analizowanej przez Dovera, op. cit., s. 96, w jego

Por. W. Lengauer, Pojęcie równości w greckich koncepcjach poli­
tycznych. Od Homera do końca V wieku p. n. e. Warszawa 1988,

Social History. [w:] M . Golden, P Toohey (edited by) "Inven­

Demostenes, loc. cit.
Przekład polski: Tukidydes, Wojna peloponeska. Przełożył Kazi­
mierz Kumaniecki,. Opracował Romuald Turasiewicz. Wrocław
Warszawa Kraków 1991, s. 473.

1993, s. 308, il. 1.
5 1

Por. J. K. Davies, Athenian Propertied Families 600 - 300 B. C.

5 2

O okolicznościach politycznych stanowiących tło sprawy por. E.

katalogu przedstawień numer R539 (tamże wydania i literatura).
3 6

Por. L. R. Farnell, Greek Hero Cults and Ideas of Immortality.
Oxford 1970 (1 wydanie w roku 1921), s. 363.

Oxford 1971, s. 476 - 477.

Por. C. A . M . Hupperts, Greek love: homosexuality or paederasty?
Greek love in black figure vase-painting. [w:] J. Christainsen, T

M . Harris, Aeschines and Athenian

Melander, (eds.) "Proceedings of the 3

1995, s. 57 - 106.

rd

Symposium on A n ­

cient Greek and Related Pottery". Copnehagen 1988, s. 255 -

5 3

Politics. New York Oxford

Prawa ateńskie dotyczące prostytucji obywatela zanalizował do­

268.

kładnie K. Dover, op., cit., s. 19 - 109. Jego rozumowanie

3 7

Amfora z Orvieto. Por. J. D. Beazley, Attic Black-Figure Vase-Pa­

i ustalenia przyjmuje i powtarza najnowszy komentarz do Mowy

inters. Oxford 1956, 102.100.

I Aischinesa: Aeschines. Against Timarchos. Introduction, Trans¬

3 8

M . Kilmer, Painters and Pederasts, s. 44 - 45 i s. 48.

3 9

Por. R. Kulesza, Sparta wV - IV wieku p. n. e. Warszawa 2003,

lation and Commentary by Nick Fisher. Oxfrod 2001.
5 4

Por. G. Koch-Harnack, Knabenliebe und Tiergeschenke. Ihre Be­

s. 116 - 118.

deutung in päderastischen

4 0

Ibidem, s. 117 - 124.

oraz eadem Erotische Symbole. Lotosblüte und gemeinsamer Man­

4 1

Przekład polski: Tukidydes, Wojna peloponeska. Przełożył Kazi¬

tel auf antiken Vasen. Berlin 1989.

mierz Kumaniecki, opracował Romuald Turasiewicz. Wrocław -

5 5

Warszawa - Kraków 1991, s. 138.
4 2

4 4

Por. A . S. Chankowski, OIPHEIN:

Remarques sur les inscriptions

rupestres de Théra et sur la théorie de la pédérastie initiatique en

W omawianym t u dialogu Erotikos Plutarch odnosi to prawo

Grèce ancienne. [w:] Euergesias charin. Studies Presented to Bene-

Solona ogólnie do pożycia małżeńskiego. Por. E. Ruschenbusch,

detto Bravo and Ewa Wipszycka by their Disciples. Edited by To-

Solonos Nomoi. Die Fragmente des solonischen Gesetzwerkes mit

masz Derda, Jakub Urbanik, Marek Węcowski. Warsaw 2002, s.
3-35.

einer Text- und Ueberlieferungsgeschichte. Wiesbaden 1966, s. 88.
4 3

Erziehungssystem Athens. Berlin 1983

Op. cit., s. 100 - 101.

5 6

Por. K. J. Dover, Greek Popular Morality in the time of Plato and
Aristotle. Berkeley and Los Angeles 1974, s. 66 - 69 i 119 - 124.

Przekład polski: W świątyni i w micie. Z Pauzaniasza Wędrówki po
Helladzie księgi I, II, III i IV. Przekład z języka greckiego, wstęp,
komentarz historyczno-literacki Janina Niemirska-Pliszczyńska.
Wrocław Warszawa Kraków Gdańsk 1973, s. 120.

137

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6281" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6261">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a2506ba9f9268d8bb8372829a4703f4f.pdf</src>
        <authentication>46885be30efeeea692e1a94a96bb332c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74787">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5384</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74788">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74789">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74790">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74791">
                <text>Kolekcja nieidealna(4) / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74792">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.1-2; s.171-178</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74793">
                <text>Baranowska, Małgorzata</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74794">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74795">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74796">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74797">
                <text>K

MAŁGORZATA B A R A N O W S K A

apitalną historyjkę opowiadał A n t o n i U n i e chowski. N a początku X X w i e k u p e w i e n k o n ­
sul carski w C h i n a c h z w i e l k i m u p o d o b a n i e m

Pocztówka i prawda

i znawstwem zbierał starą sztukę chińską. Znalazł nie­
zwykłą wazę, o której wiedział, że to rzecz " o d pary",

więc zaczął szukać.

Kolekcja nieidealna (4)

A n t y k w a r i u s z e chińscy wiele lat twierdzili, że już,
już są na tropie. Wreszcie wazę przynieśli. A l e , nie wia­
d o m o dlaczego, zachwycony k o n s u l upuścił ją, przej¬
mując z rąk antykwariusza.
Z największym zdziwieniem zobaczył, że a n t y k w a riusze nisko się kłaniając opuszczają jego d o m . Przez
dłuższy czas n i c o n i c h nie słychać. K o n s u l m a r t w i się,
że i tak będzie musiał zapłacić wielką sumę. Wysyła
więc posłańca, żeby się wywiedział, o co właściwie

stują pocztówkę przemysłową, by coś do niej dodać,

chodzi.

dokleić, albo są w y n i k i e m twórczości własnej nadaw¬

Wysłannik znajduje antykwariuszy, którzy cały czas

cy. Bywają też fotografią nadawcy, a nawet fotografią
uczuć nadawcy.

przepraszając twierdzą, że za żadne skarby na oczy się
już p a n u k o n s u l o w i nie pokażą. N i g d y nie pozbędą się

Kiedyś już właśnie w " K o n t e k s t a c h " opisywałam

poczucia wielkiego wstydu. Dlaczego? Wytłumaczyli

przykład " p r a w d y uczuć" na pocztówce. W i e l u lu¬

posłańcowi, że nie m o g l i przecież wiedzieć, że p a n

dziom wydaje się, że pocztówka rozumiana także jako

konsul jest tak nadzwyczajnym znawcą sztuki chiń¬

po p r o s t u fotografia może oddać ową prawdę. Niektó¬

skiej, że o d razu rozpoznawszy kopię ze wstrętem ci¬

rzy czując, że pocztówka wytworzyła język uczuć goto¬

snął nią o ziemię. Najwięksi mistrzowie t r u d z i l i się

w y c h , który miał za zadanie udawać uczucia niepo¬

przecież n a d tą kopią przez te wszystkie lata, kiedy p a n

wtarzalne, postanawiali dołożyć do jej p o w i e l a n y c h

konsul czekał na "odnalezienie" pary dla swojej wazy.

wzorów swoje własne. C o jakiś czas jednak natrafia się

Przekonani byli, że k o n s u l nie będzie w stanie odróż¬

na pocztówki w całym sensie tego słowa p r y w a t n e .

n i ć jej o d oryginału, a o n tylko spojrzał...

Oto

1

o w a l n a , na białym

tle fotografia mężczyzny

N i e w i a d o m o , kiedy spotkamy się z kopią. Co¬

w słomkowym kapeluszu z ciemną wstążką i ciemnej

dziennie. D z i w n i e myśleć o t y m w czasach megamaso-

marynarce na tle malowanego pejzażu atelier fotogra-

wości. Podwaja się, rozmnaża, powiela. Właściwie t e n

ficznego . Pod zdjęciem

p r o b l e m p o w i n i e n zniknąć. A l e nie. B y ć może nawet

atramentem: " D n i a 12 M a j a r. b., wyruszając na Grób

rośnie. Sygnatura r o b i się cenniejsza i bardziej jeszcze

H o e n e Wrońskiego zaszedłem do fotografii nadwor¬

wyjątkowa, niż była. Liczy się czas powstania. N a w e t

nej, pragnąc ująć pewną emocję, jaką przeżywałem.

2

(awers)

następujący

tekst

Przesyłając W a m , Niedościgła Jadwigo, te podobiznę

czas powielania. Przede wszystkim liczy się oryginał.
Oczywiście kolekcjonerzy oryginałów sztuki wyso¬

bardzo proszę o Waszą. Kiedyś obiecaliście w Warsza¬

kiej mogą się teraz uśmiechnąć, ale przecież dlatego,

wie - niechaj więc stanie się to teraz - Janek". Nieste­

że pocztówka jest masowo powielana i tania p r o b l e m

ty nie m a żadnego stempla a n i daty rocznej. Tyle że

" p r a w d y " , "oryginału" także dla pocztówki jest bardzo

podział na część korespondencyjną i adresową na re¬

ważny.

wersie dowodzi, że ta pocztówkowa fotografia zrobio¬
na została po r o k u 1904. Może była przesłana w koper¬

Ciekawe, że te kwestie cechuje w i e l k a różnorod¬
ność. Ja tutaj będę mówić wyłącznie o pocztówce foto­

cie, na co mogłyby wskazywać zgięcia, które jednak

graficznej i wcale nie o falsyfikatach w t y m rozumie¬

równie dobrze mogły powstać o d noszenia w p o r t f e l u

n i u , jakie wystąpiło w historyjce Uniechowskiego.

lub o d zbyt szczupłej r a m k i .

Chciałabym tylko zwrócić uwagę na fakt, że nie zawsze

Ó w młodzieniec nie mógł osobiście znać H o e n e -

to, co oglądamy jest t y m , co się n a m wydaje, że widzi¬

-Wrońskiego, który umarł w r o k u 1853. A l e jeszcze na

my. Ilustracja karty pocztowej ilustrowanej to kreacja.

początku w i e k u X X wcale nie brakowało żarliwych

I biada t e m u , k t o nie d o c e n i jej siły oddziaływania,

wielbicieli tego filozofa e p o k i r o m a n t y z m u , twórcy

możliwości użycia najdziwniejszych surowców, najbar¬

mesjanizmu i poszukiwacza A b s o l u t u . Sam w sobie

dziej niespodziewanych sposobów przedstawiania n p .

grób Hoene-Wrońskiego w N e u i l l y p o d Paryżem go¬

wydarzenia historycznego i k t o nie d o c e n i jej sztuczek.

dzien był oglądania, ponieważ na k a m i e n i u nagrob¬

D o p r o d u k c j i w i e l u z n i c h powoływane były całe, spe¬

n y m został umieszczony pełen nadziei napis po francu¬

cjalne teatrzyki. Niektóre są r e p r o d u k c j a m i skompli¬

sku: " A k t poszukiwania Prawdy świadczy o możliwości

k o w a n y c h reliefów, w y k o n y w a n y c h przez rzeźbiarzy

znalezienia jej", następnie trzy formuły matematyczne

wyłącznie w celu sfotografowania i rozpowszechniania

mające symbolizować mesjanizm i litery " A . M . D . G . "

na pocztówce. Poza masową produkcją spotyka się

( A d M a i o r e m D e i G l o r i a m ) , które filozof umieszczał

mnóstwo pocztówek p r y w a t n y c h , które albo wykorzy-

p o d każdym swoim dziełem; "Józef M a r i a H o e n e -

215

�Jacek Olędzki * C I C H O I G Ł O Ś N O

-Wroński urodzony w Poznaniu (Polska) 24 sierpnia

grafia w sepii m a na rewersie napis "Warszawa. - W a r ­

1778, zmarły w N e u i l l y 9 sierpnia 1853" .

schau. W j a z d księcia Leopolda bawarskiego do War­

3

Ciekawe wrażenie r o b i dzisiaj to świadectwo wiary

szawy. D e r Einzug des Prinzen L e o p o l d v o n Bayern.

w prawdę fotografii, w możliwość zarejestrowania sta­

Militärparade a m Sächsischen Platz". N a drugiej, ko­

n u uczuć, m o w y m i m i k i . Nas d a w n o już zepsuło no¬

lorowej na górze napis: "Einzug des General-Feldmar­

woczesne k i n o z w y o l b r z y m i o n y m krajobrazem twarzy

schall Prinzen L e o p o l d i n Warschau, am 9 A u g u s t

i ze zużyciem wszystkich możliwych uczuć, a także i c h

1915", na dole: " W j a z d Generała-Feldmarszałka Księ­

b r a k u . Możemy t u tylko zobaczyć młodzieńca ubrane­

cia Leopolda do Warszawy d . 9 Sierpnia 1915".

go j a k na ważną wizytę, z l e k k i m wytrzeszczem spowo­

To pocztówki rzeczywiście historyczne, wszystko

d o w a n y m dłuższym pozowaniem, w ciągu którego usi¬

jest na n i c h prawdziwe, feldmarszałek, oficerowie,

łował utrzymać stosowny do swych, zapewne wzburzo¬

prawdziwa jest data. Zresztą N i e m c y m i e l i zwyczaj

n y c h , uczuć wyraz twarzy.

produkować pocztówki o d c h w i l i wejścia do jakiejkol¬
tłumu

w i e k miejscowości w celach propagandowych i w celu

pocztówkowego spotkać. Czasami są to odfotografo-

udostępnienia swoim żołnierzom bardzo stosownych

wane własne rysunki. O t o rysunek: d w a sfinksy na co¬

widoków do przesłania do d o m u . Najczęściej były to

kołach, jako fontanny, wypuszczające wodę z pyska na

po p r o s t u użyte miejscowe, istniejące przed wojną

tle krajobrazu, chyba południowego. Przy n i c h jakaś

wzory z d o d a t k i e m napisów n i e m i e c k i c h . A tutaj au¬

postać rozpaczająca. N a d tą sceną napis:

tentyczny w i d o k z 9 sierpnia 1915 r o k u . To nie jest

Takie p r o d u k c j e p r y w a t n e łatwo wśród

specjalnie rzadka pocztówka, bo oczywiście nadruko¬
Któż mych żalów będzie posłem

w a n o tego mnóstwo, ale bardzo charakterystyczna.

W owe nocnych państw przestrzenie?

Wcale m n i e nie niepokoiła aż do czasu, kiedy w r o k u

Wiecznie Charon bije wiosłem,

2003 ukazała się książka H a n n y Sygietyńskiej

Lecz przewozi tylko cienie.

pan w czarnym niemodnym surducie
1850-1923),

(Antoni

w której ukazał się Pamiętnik

Stary

Sygietyński
1915

Roku

Z tyłu napis: " K o p j a z wizytówki, rysowanej tuszem

pióra A n t o n i e g o Sygietyńskiego. W n i m znalazł się

w czasie...- samotności w d o m u . (Zona ukochana i syn

opis uroczystości, z poniedziałku 9 sierpnia, zdobyty o d

starszy w - szpitalu), przy A l . 3-go M a j a N r 18, w r.

naocznego świadka, adwokata, Stanisława Patka, któ¬

1913. W - w a . M . L...(nieczytelne)". I o b o k świetny do¬

ry widział całą uroczystość z b i u r a Petersburskiego To¬

wód na wiarę w prawdziwość gwarantowaną przez fo¬

warzystwa Ubezpieczeń przez o k n o z ulicy Czystej. Już

tografię: "Autentyczność rysunku mego potwierdza

o d rana obejrzano strychy i p i w n i c e i zamknięto bra¬

odfotografowany podpis mój na cokole pierwszym" .

m y o k o l i c z n y c h k a m i e n i c . Po godzinie dziewiątej przy¬

4

Ciekawe, że adnotację o prawdziwości fotografii

było wojsko i ustawiło się w czworobok. Przybyła or¬

trafią się także na fotografiach, które wydają się nie

kiestra i c y w i l n i urzędnicy z odznakami Czerwonego

budzić najmniejszej wątpliwości, j a k na przykład na

Krzyża.

pocztówce ze zdjęciem dworca kolejowego w Pozna¬

" Z bezwzględna punktualnością, o godzinie zapo¬

n i u . N a rewersie n a d r u k : "Prawdziwa fotografia".

wiedzianej przedstawicielom miasta i Straży Obywa¬

N i e w i a d o m o j a k zakwalifikować fotografię, nieist¬

telskiej zjawił się o d strony ulicy Krolewskiej na czele

niejącego już dzisiaj Szpitala Ujazdowskiego w W a r ­

grupy jeźdźców k o n n y c h L e o p o l d ks. Bawarski. Ode¬

szawie, j a k najbardziej prawdziwą, która

zwała się muzyka. Przed Soborem Książę zatrzymał się

wyraźnie

sprzedawana była w wersji "czarno białej", powiedzmy

i z k o n i a przyjął r a p o r t wojskowy. Po c h w i l i wszyscy

"sepiowej"

jeźdźcy ustawili się w luźne szeregi, j a k gdyby dla uroz¬

(stempel n i e m i e c k i z 13 lutego

1917)

i w wersji p o k o l o r o w a n e j , na której n i z tego n i z owe¬

maicenia symetrji, czy też zadania kłamu zmechanizo¬

go na, sfotografowanych chyba bez liści, drzewach wy¬

w a n i u życia przez tresurę. Teraz jako signum temporis,

rosły zielone liście? N i e mówiąc o nagłym zabarwieniu

zaczął w a r t k o działać aparat fotograficzny, ustawiony

się nieba, na którym pojawiła się kształtna

na środku ulicy - w y l o t u o d strony o g r o d u Saskiego,

biała

a naprzeciw Soboru. [...]

c h m u r k a . Znikły gałęzie z lewej strony w i d o k u ale
drzewo z prawej strony stało się nie tylko zieleńsze, ale

Cała ceremonia była zimna, sztywna i tak k r o t k a ,

i wyższe niż na nie k o l o r o w y m obrazku.

iż wydawała się czemś zbyt małem, niedokończonem,

To prosty przykład różniących się "prawdziwych

n i e p r o p o r c j o n a l n e m w stosunku do parogodzinnych

widoków. Bywają i n n e jeszcze możliwości. Ja jednak

przygotowań. A l e to też nie o m o m e n t historyczny, a n i

chciałabym przywołać tylko d w a przykłady. Jeden

o nastrój c h w i l i chodziło t u reżyserowi parady wojsko¬

z pierwszej i jeden z drugiej w o j n y światowej.

w e j , lecz o zdjęcie fotograficzne sceny. że zaś przed

Otóż m a m dwie pocztówki - w sepii i k o l o r o w a n e j ,

aparatem m i g a w k o w y m nie trzeba pozować długo, nie

której podstawą jest to samo zdjęcie parady wojskowej

dziwna przeto, iż cała ceremonja odbyła się, j a k na ko¬

przed w i e l k i m soborem na p l a c u Saskim, dziś Piłsud¬

mendę, w m i g .

skiego w pierwszych d n i a c h po wejściu N i e m c ó w do

Cała grupa jeźdźców, na czele których przybył na

Warszawy w czasie pierwszej w o j n y światowej. Foto­

plac Saski książę L e o p o l d zaraz po d o k o n a n e m zdjęciu

216

�Jacek Olędzki * C I C H O I G Ł O Ś N O

zsiadła z k o n i . Wszyscy przesiedli się do automobilów,
oczekujących na n i c h już o d r a n a " .
5

I co to było? Oczywiście nie przegląd wojsk, a n i nie
parada. Sygietyński nazywa to "quasi zdarzeniem h i ­
storycznym". A l e zaangażowano do niego historyczne
postacie w autentycznym, "historycznym czasie". To
było działanie z g a t u n k u propagandowych, ale postaci
i czas historyczny były autentyczne.
I n n y przykład, powiedziałabym " w y b i t n y " , to pocz¬
tówka z pięknym zdjęciem słynnego fotografa powsta­
n i a warszawskiego, Sylwestra B r a u n a , p s e u d o n i m
Kris. To fotografia bardzo znana, na której widzimy
"ślub powstańczy". W i d a ć wyraźnie kobietę w jasnym
u b r a n i u i z b u k i e t e m białych kwiatów, z d w o m a męż¬
czyznami w powstańczym stroju, wszyscy uśmiechnię¬
ci. Przez lata wszyscy wiedzieli, że to zdjęcie powstań¬
czego ślubu. Tyle że sylwester B r a u n po w i e l u l a t a c h
spędzonych na emigracji w końcu zaczął przyjeżdżać
i wyjaśnił, na przykład, w w i e l u w y w i a d a c h r a d i o w y c h ,
że to wcale nie ślub. O n po prostu widząc dziewczynę
z k w i a t a m i , postanowił upozować ją z jakimś młodym
człowiekiem i zrobił t o . To było spotkanie na chwilę.
A przecież t u okoliczności były j a k najbardziej histo¬
ryczne i rzeczywiście było to zdjęcie z powstania. To
my, widzowie, dodaliśmy to, co się jakby samo narzu¬
cało. Stereotyp?
Bo na rewersie tej pocztówki n i c nie m a o ślubie.
Są tylko następujące pieczątki: "Warsaw I n s u r r e c t i o n
1944. Powstanie Warszawskie 1944" i jeszcze: " C o p y ryght by S. B r a u n . Warszawa 1945".
W t e n sposób dwie fotografie - na pocztówkach zmieniły miejsce w mojej świadomości. Czy można te
przesunięcia

rozpatrywać w k a t e g o r i i

problemów

prawdy u n i w e r s u m pocztówkowego? Myślę, że tak.
A l e pocztówka nie bez przyczyny należy do masowych
mediów, które często możemy podejrzewać o dość
"luźny stosunek do historycznej p r a w d y " .

Krystyna Uniechowska Uniechowski opowiada, czyli tajemnice
mafii antykwarskiej
Napis na grobie Hoene Wrońskiego wzięty został z książki S.
Dicksteina Hoene Wroński. Jego życie i prace, Paryż 1896
M . Baranowska Pocztówka masowa i fotografia uczuć, "Kontek­
sty" 1992 nr 3-4, tam też reprodukcja omawianej pocztówki.
Por. także M . Baranowska Posłaniec uczuć, Warszawa 2003,
s. 74-75, reprodukcja s. 75.
Por. M . Baranowska jak wyżej, s. 74-76, reprodukcja 76.
H . Sygietyńska Stary pan w czarnym, niemodnym surducie (Antoni
Sygietyński 1850-1923), Warszawa 2003. s. 90-92.

217

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6282" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6262">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bd66e7f66998a4881df301872b73fc7c.pdf</src>
        <authentication>7908d034b11cc099ba81ca8c8c0a50ae</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74798">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5386</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74799">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74800">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74801">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5006</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74802">
                <text>Modernistka w kuchni / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74803">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.1-2; s.189-202</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74804">
                <text>Leśniakowska, Marta</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74805">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74806">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74807">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74808">
                <text>MARTA

LEŚNIAKOWSKA

glądem, że l i t e r a t u r a romantyczna nie zajmowała się
prywatnością, co wydaje się dzisiaj tezą łatwą do oba­
l e n i a ) . Badacze p r o b l e m u w Polsce wskazują na po­

Modernistyka
w kuchni.

wieść J. Korzeniowskiego " K r e w n i " (1857) i na w y w o ­
łaną nią polemikę Juliana K l a c z k i , który właśnie za¬
rzucał Korzeniowskiemu lansowanie "rzeczy przyziem¬
n y c h " , f r a n k l i n o w s k i e j moralności i wzorców stylu ży­
cia, czyli t y c h , które były uznawane za fałszywe w ro¬

Barbara Brukalska,
Grete Schütte-Lichotzky, i

m a n t y c z n y m systemie wartości etycznych i estetycz¬
n y c h , a per se, także nacjonalistycznych ("Ta kuchen¬

„polityka kuchenna"

na moralność bez ofiary, bez n a t c h n i e n i a , jaką p a n Ko¬

(wstęp do a r c h i t e k t u r y m o d e r n i z m u )

puje nie tylko ideał sztuki, ale i ideał p o l s k i ! " ) . W t y m

rzeniowski naucza w swoich powieściach [...] p o d k o ­
3

sporze z m o d e r n i z m e m ( i o modernizm) " k u c h e n n a
estetyka" (i/oraz) " k u c h e n n a m o r a l n o ś ć " są syndro¬
m e m zmiany paradygmatów k u l t u r o w y c h , pojawienia
się nowego światopoglądu, odwrócenia h i e r a r c h i i , wy¬

„Mieszkanie nie jest amerykańską konserwą, mieszkanie stanowi

dobycia przestrzeni m a r g i n a l n y c h , t y c h "z tyłu", dotąd

część wszechświata" (Vit Obrtel, 1927)'/.

u k r y t y c h i/lub n i e w i d o c z n y c h .
W

1 . W lecie 1959

r o k u podczas słynnej wystawy

amerykańskiej w M o s k w i e poświęconej osiągnięciom
U S A w dziedzinie n a u k i , t e c h n o l o g i i i kulturze, przed
boksem prezentującym wzorową kuchnię w " i d e a l n y m

r e m osobnej, rządzonej własną wewnętrzną hierar¬
chią, "cywilizacji" kucharek, p o d k u c h e n n y c h , pomywaczek i służących. W tradycyjnej "geografii" d o m u
o d czasów nowożytnych tę "inną cywilizację" lokowa¬

d o m u amerykańskiej rodziny" wyposażonym w naj­

n o w osobnych b u d y n k a c h - k u c h n i a c h bądź na tyłach

nowsze urządzenia gospodarstwa domowego, pomię­
dzy Chruszczowem i N i x o n e m doszło do w y m i a n y
zdań na t e m a t zalet amerykańskiego stylu życia. Dys¬

d o m u , wyznaczając linię demarkacyjną między repre¬
zentacją i jej zapleczem gospodarczym. O b i e strefy coś
dzieliło i coś łączyło. Dzieliły: podwórza " o d k u c h n i " ,

kusja o zmywarkach do naczyń toczona między prezy¬

k u c h e n n e schody, oficyny i kuchenne wejścia dla służ¬

d e n t a m i dwóch supermocarstw przeszła do h i s t o r i i ja­

by. Łączyli: służący, pokojówki, lokaje i chłopcy kre¬

ko tak zwana "debata k u c h e n n a " ( K i t c h e n Debate).

densowi urzędujący w kredensie, p o k o j u "pomiędzy".

N i e d a w n o przypomniała ją Beatriz C o l o m i n a , pokazu¬

"Strona K u c h n i " k u l t y w o w a n a jest zresztą nieprzerwa¬

j ą c , j a k zimnowojenna retoryka m i l i t a r n a na chwilę

nie w w i e l u ekskluzywnych realizacjach: do słynnej

zastąpiona została przez pragmatyczny język socjot e c h n i k i , odwołujący się do codziennych doświadczeń
zwykłych ludzi, zwłaszcza k o b i e t . Wydarzenie to, sta¬
2

rannie zaaranżowane propagandowo, nie przypadkiem
miało miejsce właśnie w k u c h n i jako p o l u

nowożytnej kulturze Z a c h o d u k u c h n i a , jako

przestrzeń architektoniczna, była wydzielonym obsza¬

starcia

dwóch ideologii i systemów politycznych. W t y m mo¬
mencie k u c h n i a przestała być przestrzenią "prywatną"
i stała się przestrzenią publiczną, poddaną działaniom
scenariuszy politycznych. Stała się "polityką". I w t y m

awangardowej w i l l i Stein w Garches p r o j e k t u Le Cor­
busiera (1927) dojeżdża się o d północy "drogą prowa¬
dząca do wejścia dla służby", informują uprzejmie
przewodniki.
Izolacja o b u t y c h egzystujących o b o k siebie, ale
j e d n a k w symbiozie, "cywilizacji" p r o w o k u j e do rozwa¬
żań a n t r o p o l o g i c z n o - k u l t u r o w y c h j a k o m o d e l o w y
przykład socjo-etnologicznego cięcia między orbis inte­
rior i orbis exterior, po mistrzowsku odtwarzanego n p .

sensie "debata k u c h e n n a " m a także odniesienie do ar¬
chitektury. Jest k u l m i n a c y j n y m m o m e n t e m w h i s t o r i i
dwudziestowiecznej k u c h n i jako tej przestrzeni archi¬

w angielskim k i n i e , a u nas, by poprzestać tylko na
dwóch, opisanego przez Marię Dąbrowską ("sceny k u ­
c h e n n e " z "Nocy i D n i " ) czy Gombrowicza w "Ferdy­

tektonicznej, która o d początku ubiegłego stulecia ra¬
dykalnie zmieniała swój charakter i rolę w geografii
modernistycznego d o m u , ujawniając proces moderni¬
stycznej zmiany oraz mechanizmy władzy, jakie były t u
stosowane.

durke". W o p a r t y m na tomistycznej h i e r a r c h i i warto¬
ści systemie

gwarantującym

jest w kulturze Z a c h o d u kulturową figurą tego, co nie¬
jednoznaczne,

2. Polityczność owej "debaty k u c h e n n e j " była tylko

i

j e d n y m , c h o ć bardzo spektakularnym przejawem kul¬

utrzymanie porządku

świata, k u c h n i a była strefą "inną", ukrytą i jako taka

tandetne.

dwuznaczne, nieetyczne,

"przemykać się k u c h e n n y m i schodami",

turowego procesu/zmiany/przewrotu, który daje się

podstępne

"Załatwić coś k u c h e n n y m i d r z w i a m i " ,
"kuchenne

komeraże", "powieść dla k u c h a r e k " - to synonimy nie¬

ująć w pojęciu "estetyka k u c h e n n a " . Tak określa się

c n y c h uczynków i złego gustu. K u c h n i a z jej

upowszechnianą przez powieść realistyczną X I X w. po¬

entu-

ragem b r u d n y c h naczyń, odpadków i k u c h e n n y c h wy¬

wszedniość, prywatność, to, co nie mieściło się w typo¬

ziewów była symboliczną prefiguracją

l o g i i romantycznej (jeśli rzecz jasna zgodzimy się z po­

222

chaosu,

zła

�Jacek Olędzki * C I C H O I G Ł O Ś N O

i moralnego b r u d u . Przełamanie tej h i e r a r c h i i , uzusu

reżkowanie, pranie, krzątanina w domowej k u c h n i ) ja¬

dzielącego "pańskie i chamskie", " p o . . . bra... tania się"

ko te, które w fallocentrycznym scenariuszu uważane

(jak próbował gombrowiczowski M i ę t u s ) , była tożsa­

są za tradycyjnie "kobiece", a, pospolite i a n o n i m o w e

m a z rewolucją, która ostatecznie dokonała się: dziś

przez swą monotonię i powtarzalność, są w t y c h scena¬

także do filozofii, niegdysiejszej królowej n a u k , można

riuszach reprezentacją " k o b i e t y " jako rodzaju (gen¬

iść k u c h e n n y m i schodami, j a k zachęca W i l h e l m W e -

d e r ) . K u c h n i a jest teraz sceną, na której ujawnia się
tzw. kobiece doświadczenie, fobie i pragnienia i nie

ischedel w tytule swojej książki .
4

Początki tego procesu/modernizacji sięgają siedem¬

jest bynajmniej przypadkiem, że akcja opartego na

nastowiecznego mieszczańskiego d o m u holenderskie¬

biografii V i r g i n i i W o o l f i m o t y w a c h jej książek f i l m u

go, w którym zaczęła się "feminizacja" d o m u europej¬

" G o d z i n y " (2002) rozgrywa się właśnie w k u c h n i l u b

skiego i proces jego "domowości", co było charaktery¬

na jej progu, wpisując się w repertuar licznych meta¬

styczne dla ery mieszczańskiej z jej ideałem zamknię¬

for życia i losu kobiety, wpisanego w narzucone przez

tego " d o m u prywatnego", odmiennego o d szlacheckie¬

patriarchalne scenariusze podporządkowanie.

go, barokowego, nastawionego na reprezentację "do¬

3. Powracam teraz do a r c h i t e k t u r y i tytułowych

m u paradnego" . D o m holenderski był kształtowany

bohaterek, by zastanowić się - i t u zaczynam swoje

przez kobietę, która niezależnie o d zamożności więk¬

rozważania - jaką rolę odegrały one awangardowej

szość prac d o m o w y c h wykonywała osobiście, co wiąza¬

" r e w o l u c j i mieszkaniowej"/modernistycznej zmianie.

5

ło się z obowiązującym t a m p r a w e m c y w i l n y m i kon¬

I czy rzeczywiście była to zmiana? Jak (i/lub czy) kuch¬

t r a k t a m i ze służbą, a w efekcie sprawiło, że c e n t r u m

nia jako centralny w modernizmie " t e m a t " architekto¬

d o m u była k u c h n i a , która stała się "czymś między

niczny zapoczątkowywała proces rozpadu tradycyjnej

świątynią a m u z e u m " , j a k to przedstawiają płótna ho¬

h i e r a r c h i i wnętrza mieszkalnego, po to, by odwrócić

lenderskich mistrzów z w i e l o k r o t n i e analizowaną iko¬

jego sens, co było tożsame - czy też, precyzyjnie rzecz

nograficznie sceną " k o b i e t y we wnętrzu".

ujmując, za tożsame było uważane - ze zmianą/moder¬

6

Modernistyczna dwudziestowieczna " n o w a scena"

nizacją s t r u k t u r y społecznej i obyczajowości.

(kuchnia) wpisuje się w tę nowożytną mieszczańską

W

h i s t o r i i a r c h i t e k t u r y awangardowej w Polsce

tradycję. B o h a t e r k a m i są więc: k u c h a r k a , służba do¬

j e d n y m z najważniejszych doświadczeń była b u d o w a

m o w a , p a n i d o m u pełniąca wiele ról równocześnie

dziewięciu k o l o n i i Warszawskiej Spółdzielni Mieszka¬

(ona/matka/kucharka/służąca i t d . ) , " M y które chodzi¬

niowej na Żoliborzu. K o l o n i a I V p r o j e k t u Stanisława

m y k u c h e n n y m i schodami", że przywołam tytuł popu¬

i Barbary B r u k a l s k i c h (proj.

larnej w międzywojniu powieści norweskiej pisarki Si-

1929-1932), przeznaczona głównie ( c h o ć nie tylko)

1927-1928,

realizacja

gridy Boo (u nas ukazała się w 1933 r. w przekładzie

dla pracowników umysłowych, była najbardziej "inte¬

A n i e l i Waldenbergerowej). D o k o n y w a n e przez mo¬

ligencka", co p o t e m i n t e r p r e t o w a n o jako "odbicie po¬

dernizm przesunięcie marginesu do c e n t r u m oznacza

głębiającego się inteligenckiego charakteru spółdziel-

równocześnie marginalizację dotychczasowego

cen¬

n i " . Najważniejszym jej elementem była wzorcowa

t r u m , zmieniając tradycyjne relacje przestrzenne/stra-

k u c h n i a zaprojektowana w 1927 r. jako m o d e l wspól¬

8

tyfikacyjne, co w sposób sobie właściwy zradykalizował

ny dla mieszkań 1 , 2 i 3-izbowych. Projekt opubliko¬

postmodernizm. Codzienne czynności d o m o w e są "te¬

w a n o w 1928 r o k u , a po zrealizowaniu pokazowego

m a t e m " nowego postrzegania i rejestracji rzeczywisto¬

mieszkania w pierwszym z trzech budynków k o l o n i i

ści, przyjmując formę tzw. "dayafterismu", jak nazywa

( b u d y n k u A ) , ze zdjęciem gotowego wnętrza ilustro¬

L u c a Beatrice fotografię posługującą

strategią

wał artykuł B r u k a l s k i c h na temat k u c h n i współczesnej

płynnego zapisywania "dzień po d n i u " (day after d a y ) .

w pierwszym (marcowym) numerze pisma " D o m .

się

7

W

scenerii typowej nowoczesnej k u c h n i bohaterką

Osiedle. Mieszkanie" (1929). Ta k u c h n i a , rozpropago­

"Gier d o m o w y c h " jest "superkobieta" ("Gry d o m o w e "

wana w i n n y c h p u b l i k a c j a c h , określona została póź¬

Elżbiety Jabłońskiej

niej jako rozwiązanie " r e w o l u c y j n e " , które odegrało

2002), ironiczna feministyczna

parafraza supermana-nieśmiertelnego

nadczłowieka,

"rolę zwrotną w k i e r u n k u p r o j e k t o w a n i a " . Czołowy

jednej z najsłynniejszej i k o n y k u l t u r y masowej, jaką

ideolog a r c h i t e k t u r y socrealistycznej Jan M i n o r s k i na¬

w oparciu o nietzscheanizm stworzył k a n o n męskiego

zwał ją nawet "kuchnią polską" ( s i c ! ) , odwołując się

m o d e r n i z m u (1938). Codzienna czynność k u c h e n n a :

zresztą (zapewne nieświadomie) do geograficzno-et-

9

10

obieranie ziemniaków, przeniesiona przez artystkę Ju¬

nicznego d e t e r m i n i z m u r o d e m z Taine'a, z którego wy¬

litę W ó j c i k do galerii/muzeum stosuje znaną skądinąd

wodzi się tradycja "narodowego" nazewnictwa stylów.

procedurę jukstapozycji. Zwykła k u c h e n n a czynność

Określenie " k u c h n i a polska", zgodnie z psychologią

"staje się sobą", unieruchamiając przez swą monotonię

o d b i o r u miało na celu wydobycie (czy wykreowanie)

tradycyjną narrację i wprowadzając "ukrytą" akcję ro¬

różnicy między powstałym w t y m samym czasie, w la¬

d e m właśnie z "dayafteryzmu". W sztuce feministycz¬

tach 20., najsłynniejszym eksperymentalnym mode¬

nej i feministycznym dyskursie są to już dzisiaj tematy

l e m k u c h n i : "kuchnią frankfurcką", zaprojektowaną

wręcz "ograne", można mnożyć przykłady t a k i c h dzia¬

przez awangardową architektkę niemiecką Margarete

łań, eksploatujących " d o m o w e " czynności (szycie, me-

(Grete) S c h u t t e - L i c h o t z k y (1927).

223

�Jacek Olędzki • C I C H O I G Ł O Ś N O

w

P r o j e k t p o l s k i d l a W S M - u był cywilizacyjnie

domu

o d p o w i e d n i o urządzona k u c h n i a , marzę

znacznie skromniejszy w porównaniu z n i e m i e c k i m

0 t y m , aby wszystkie n o w o budowane mieszkania po¬

(przypomnę,

siadały nareszcie prawdziwie nowoczesne

że f r a n k f u r c k i e osiedle

Roemerstadt,

instalacje

k u c h e n n e " . W n i e w i e l k i m s t o p n i u marzenia te zre¬

gdzie pojawił się m o d e l k u c h n i Grety S c h u t t e - L i -

14

chotzky było pierwszym całkowicie zelektryfikowanym

alizowała w swojej własnej w i l l i przy u l . Niegolewskie-

osiedlem w N i e m c z e c h . Z drugiej strony, z p u n k t u

go 8, którą zaprojektowała w t y m samy 1927

widzenia rozwiązania przestrzennego,

wspólnie z mężem (realizacja do 1929). W i l l a pomy¬

11

znacznie

bar­

roku

dziej " r a d y k a l n a " była j e d n a k k u c h n i a W S M - o w s k a :

ślana była jako ekstrawagancki, skrajnie awangardo¬

nie

wy d o m - p r a c o w n i a dla bezdzietnego małżeństwa ar¬

było to, j a k u Schutte-Lichotzky, oddzielne za¬

mknięte pomieszczenie, ale głęboka wnęka z o k n e m ,

chitektów, obsługiwanego przez jedną, dwie służące.

0 w y m i a r a c h 2,20 x 1,37 m , całkowicie o t w a r t a na po¬

Ale

kój mieszkalny i obudowana f u n k c j o n a l n y m i szafkami.

sko tradycyjny: k u c h n i a jest t u ciągle strefą izolowa­

Jako typ k u c h n i mieszkalnej, k u c h n i a Brukalskiej

ną, oddzieloną o d l i v i n g - r o o m u t r a d y c y j n y m p o k o j e m

układ p r z e s t r z e n n o - f u n k c j o n a l n y pozostał swoj¬

przeznaczona dla mieszkania programowo pozbawio¬

kredensowym. W

nego służby, zgodnie z w y t y c z n y m i ideologa W S M - u ,

Brukalscy nie poświęcili tej części d o m u a n i s ł o w a ,

o d a u t o r s k i m opisie w i l l i

(1930)
15

Stanisława Tołwińskiego, który w swym skrajnie lewi¬

co zastanawia, i tylko z p l a n u można się domyślać, że

c o w y m programie osiedla społecznego zmierzał do cał¬

k u c h n i a była nowocześnie zabudowana. M a m y więc

kowitej l i k w i d a c j i służby domowej jako grupy społecz-

t u sytuację podobną do tej, na którą zwrócił uwagę

n o - z a w o d o w e j . A l e już nie we własnej

Witold

12

eleganckiej

Rybczyński

w

odniesieniu do

pawilonu

" L E s p r i t N o u v e a u " Le Corbusiera i Pierre'a Jeannere¬

1 zamożnej w i l l i w Otrębusach, gdzie na niedzielnych
obiadach bywały władze W S M , a r c h i t e k c i i inżyniero­

ta na Wystawie S z t u k i Dekoracyjnej w Paryżu

wie,

co H e l e n a Syrkusowa wspominała z nostalgią:

r o k u : p a w i l o n , zaprojektowany jako p r o t o t y p powta¬

1925

"Gościnny d o m , prowadzony tak pięknie przez Halinę

rzalnego prefabrykowanego jednorodzinnego d o m u ,

Toeplitzową, był ' d o m e m o t w a r t y m ' w całym tego sło­

"wyglądał j a k nowoczesny", p o w i a d a Rybczyński, ale

wa znaczeniu. N i e trzeba było czekać na zaproszenie.

w rzeczywistości nowoczesnym nie b y ł .

W każdą niedzielę można było przyjechać, a o powro­

" n o w e " rozwiązania (ów " N o w y D u c h " ) były b o w i e m

16

Rzekomo

cie przed późnym wieczorem nie było oczywiście mo¬

o d lat stosowane w p l a n o w a n i u p r a k t y c z n y c h domów

wy. Rano ogród, bieganie na bosaka po t r a w n i k u , po¬

w U S A (zresztą p o d wpływem i przy udziale tzw. "do¬

dziwianie kwiatów, jesienią (któż to oprócz p a n i Ja­

m o w y c h inżynierek"), a n a u k o w e zasady gospodar¬

d w i g i pamięta?) doroczny konkurs piękności dalii,

stwa domowego F. W . Taylora Le Corbusier stosował

których coraz to nowe o d m i a n y przywoził Pan Teodor

t y l k o do k o n s t r u k c j i , a nie do racjonalizacji zajęć do¬

z d a l e k i c h wojażów, przyjacielskie p o g w a r k i w c i e n i u

m o w y c h , skoro n p . k u c h n i a była w jego p a w i l o n i e

drzew i 'rozkwitających dziewcząt' (i t y c h ' d o m o w y c h '

najmniejszym pomieszczeniem

i t y c h , które odwiedzały młodych Toeplitzów - Kazi­

większym). A przecież w w y d a n y m d w a lata wcześniej

(za to łazienka naj¬

mierza, Leona i Jerzego). [...] D o niedzielnego obiadu

"Podręczniku do mieszkania" ("The M a n u a l o f D w e l -

zasiadało chyba ze dwadzieścia-trzydzieści spodziewa¬

ling") ,

n y c h i niespodziewanych gości. Rytuał t y c h obiadów

1 właśnie k u c h n i a , którą kazał umieszczać na ostatniej

przewidywał na początek znakomitą nalewkę na le¬

k o n d y g n a c j i d o m u w celu uniknięcia " k u c h e n n y c h "

śnych m a l i n a c h , której przedziwny smak i aromat do

zapachów. Niepraktyczność

dziś pamiętam. Przyrządzał ją, rozlewał do srebrnych

świadczy o t y m , że zapewne nigdy nie przebywał

czareczek i podawał p a n d o m u . Po czarnej kawie prze¬

w k u c h n i . A l e Le Corbusier myślał p r z e d m i o t o w o :

chodziło się na 1 p i ę t r o , do wielkiej b i b l i o t e k i ozdobio¬

standardy są n o r m a m i n a r z u c o n y m i z zewnątrz, służą

nej p o r t r e t a m i antenatów rodów O d r z y w o l s k i c h [ro¬

u n i f o r m i z a c j i i podporządkowaniu potrzeb l u d z k i c h ,

1 7

najbardziej interesowały go wielkie

tego pomysłu

okna

jedynie

dowe nazwisko żony Toeplitza, H a l i n y , uwaga M . L . ]

a zatem zadanie a r c h i t e k t a polegać m u s i na znalezie¬

i Toeplitzów. T a m już na serio omawiało się ważne

n i u właściwych u n i w e r s a l n y c h rozwiązań, a zadaniem

sprawy polskie i międzynarodowe; treść k o l e j n y c h nu¬

odbiorcy będzie przystosować się [podkr. M . L . ] .

merów ' D O M - u ' , osiągnięcia i fiaska spółdzielczych

P r a k t y k a okazała się nie taka prosta. K i e d y w d o m u

zamierzeń, walkę o kredyty, referaty na I I I , I V i wresz­

własnym zaprojektował w c e n t r a l n y m p u n k c i e całko¬

cie V Kongres C I A M [ . . . ] " . Podczas jednego z t a k i c h

wicie otwartą i oświetloną w i e l k i m i o k n a m i kuchnię

towarzyskich spotkań w Otrębusach narodziła się gru¬

jako " n o w y salon" modernistycznego d o m u (pod zdję¬

pa Praesens.

c i e m I v o n n e w i c h k u c h n i , z 1934

1 8

1 3

r o k u , napisał:

4. Wśród eksperymentów p r o j e k t o w y c h wprowa¬

" k u c h n i a stała się j e d n y m z najważniejszych miejsc

dzanych n a W S M - i e , m o d e l o t w a r t e j k u c h n i zinte¬

w naszym d o m u " ) , jego żona, I v o n n e Gallis szczerze

growanej z przestrzenią mieszkalną był najbardziej ra¬

tego pomysłu nie znosiła: "Całe to światło

zabija

dykalny. Brukalska w j e d n y m z wywiadów mówiła, że

m n i e , doprowadza m n i e do szaleństwa", mówiła, uwa¬

był to rezultat połączenia jej zainteresowań zawodo¬

żając przeszklone ściany k u c h e n n e za czyste szaleń-

w y c h z gospodarskimi: " W i e m , jaką rolę odgrywa

stwo .
19

224

�Jacek Olędzki • (

Z t y m p r o b l e m e m m a m y w w i l l i B r u k a l s k i c h : jej
awangardowość

pozostaje

H O I GŁOŚNO

nawczyni p r o g r a m u , którego i d e o w y m i twórcami b y l i

na poziomie d e k l a r a c j i

mężczyźni. Także i n n e publikacje na temat W S M - u ,

i czysto zewnętrznych f o r m jako e m b l e m a t u " n o w o ­

c h o ć nie pomijały osoby Brukalskiej, to j e d n a k fak¬

czesnego stylu". Brukalska miała się zresztą wkrótce

tycznie stale zamazywały jej udział, określając n p .

osobiście przekonać, na czym polega p r o b l e m , gdy jej

kuchnię K o l o n i i I V raz jako wspólne dzieło B r u k a l -

własna rodzina powiększyła się o pięcioro dzieci (z któ­

skich, i n n y m razem jako wyłączny p r o j e k t Stanisława

r y c h przeżyło t r o j e ) . Purystyczny dom-pracownię zdo­

Brukalskiego; sporadycznie w s p o m i n a n o , że był to

minowało wówczas życie d o m o w e , spychając pracę za­

p r o j e k t wyłącznie Barbary. N i e była to sytuacja od¬

wodową na margines. W języku analizy feministycznej

osobniona

można powiedzieć, że dokonała się dekonstrukcja mę¬

żeństw, w których k o b i e t a - a r c h i t e k t zajmowała miej¬

skiego c e n t r u m (praca) przez " k o b i e c y " margines (ży­

sce " o b o k " l u b w d r u g i m planie zawodowo-małżeń-

cie domowe) i tzw. " m a t r i a r c h a t k u l i n a r n y " .

w przypadku

a r c h i t e k t o n i c z n y c h mał¬

skiego tandemu-grupy, w którym dominująca rola

20

5. Podobnie j a k większość architektów-moderni-

przypadała mężczyznie. D o p i e r o po czterdziestu l a t a c h

stów, Brukalska znała tayloryzm i naukowe zasady go¬

o d t a m t y c h wydarzeń Syrkusowa napisała wprost, że

spodarstwa domowego. Była profesjonalnie przygoto¬

to właśnie Barbara Brukalska zaadaptowała "kuchnię

wana do zadania, znała zasady rządzące nową "polity¬

frankfurcką" do p o l s k i c h warunków

2 6

.

ką k u c h e n n ą " , którą opracowywali reformatorzy z krę¬

A l e p o d o b n y przypadek marginalizacji, i to zupeł¬

gu miesięcznika "Das N e u e F r a n k f u r t " wydawanego

nie świeżej daty, spotkał także Grete SchUtte-Lihotz-

przez magistrat m . F r a n k f u r t p o d redakcją czołowego

ky. O t o w wydanej w 2000 r. pierwszej wielkiej mono¬

reformatora budownictwa w Weimarskich Niem¬

grafii C I A M - u autor, Eric M u m f o r d

czech, Ernsta M a y a , który kierował zespołem projek­

zwisko jedynie w przypisie informującym o uczestni¬

2 7

w y m i e n i a jej na¬

tantów N o w e g o F r a n k f u r t u . Projektując wzorcową

k a c h C I A M 2 (wrzesień 1929, F r a n k f u r t n . M e n e m )

kuchnię dla W S M - u posługiwała się głośnymi w la­

i debaty n a d "Mieszkaniem m i n i m u m " , i tylko t u

tach dwudziestych p u b l i k a c j a m i dr E r n y Meyer "No­

wspomina, że Greta była projektantką " k u c h n i frank¬

21

Haushalt,

f u r c k i e j " . Poza t y m jej nazwisko nie pojawia się nawet

Stuttgart 1926), współprojektantki arch. J. J. O u d a

t a m , gdzie M u m f o r d o m a w i a zawartość wydanego

wzorcowych k u c h n i na wystawie W e r k b u d n u w Stutt¬

z okazji wystawy f r a n k f u r c k i e j przez Ernsta M a y ' a pi¬

garcie w 1927 r o k u . Znała świeżo wydaną w Polsce

sma "Das N e u e F r e n k f u r t " , propagującego nową ideę

pracę Christine Frederick "Naukowa organizacja w go­

"mieszkania m i n i m u m " i zasady tayloryzmu.

woczesne gospodarstwo

domowe"

("Das neue

2 2

spodarstwie

domowym"

(1926) (to miała na myśli, p i ­

6. Powracam do wątku polskiego i spytam, k t o był

sząc o wzorach amerykańskich), korzystała także z "fa­

faktycznym twórcą " k u c h n i Brukalskiej"? Odpowiedź

c h o w y c h r a d p a n i Ireny Szumlakowej, r e d a k t o r k i ' O r ­

jest oczywista, główną rolę odegrali dwaj mężczyźni:

ganizacji Gospodarstwa D o m o w e g o ' przy Instytucie

ideolog W S M - u socjolog Stanisław Tołwiński, dla któ¬

N a u k o w e j O r g a n i z a c j i " , a także - co szczególnie nas

rego osiedle żoliborskie było p o l i t y c z n y m p o l i g o n e m

t u interesuje - z " c e n n y c h u w a g " na temat jej projek­

dla jego lewicowej u t o p i i "nowego społeczeństwa",

t u , jakie otrzymała o d pierwszejw A u s t r i i kobiety-ar-

oraz pierwszy a r c h i t e k t W S M - u B r u n o Z b o r o w s k i

23

chitektki,

działającej

Margarete

(Grete)

w Niemczech Weimarskich,
Schutte-Lichotzky,

(projektant K o l o n i i I , I I , I I I i V ) , który zgodnie z t y m i

nazwanej

w y t y c z n y m i zaprojektował w 1925 r o k u otwartą wnę¬

"matką nowoczesnej k u c h n i " . D o i c h spotkania do¬

kę k u c h e n n ą w m o d e l u mieszkania robotniczego Ko¬

szło zapewne we Frankfurcie, dokąd Brukalska spe¬

l o n i i I , wzorowanej na wiedeńskim osiedlu G u e r t e l .

cjalnie pojechała, jeszcze przed przystąpieniem

do

Zborowski odwołał się w swym projekcie do stylu życia

prac dla W S M - u , w celu dokładnego zapoznania się

rodziny robotniczej, które kontynuując chłopską tra¬

2 4

z m o d e l e m " k u c h n i f r a n k f u r c k i e j " swej niemieckiej

dycję "czarnej" i " b i a ł e j " izby skupiało się w k u c h n i ja¬

koleżanki, a który S c h u t t e - L i c h o t z k y opracowała ści¬

ko c e n t r u m d o m u . T y m samym t r o p e m poszedł pro¬

śle według

j e k t " k u c h n i Brukalskiej". Żoliborski W S M miał być

systemu Taylora. Stanisław

Tołwiński

w swych w s p o m n i e n i a c h nic o t y m spotkaniu dwóch

realizacją takiej właśnie w i z j i N o w e j Rodziny, j a k to

a r c h i t e k t e k nie pisze, n o t u j e natomiast, że przy plano¬

postrzegali, rozumieli i i n t e r p r e t o w a l i ideolodzy osie¬

w a n i u K o l o n i i I V k o n t a k t z M a y e m nawiązał Stani¬

dla, którymi b y l i mężczyźni. A wizja ta, zbudowana na

sław B r u k a l s k i i "odbyła się bardzo intensywna i gorą¬

utopii

ca dyskusja n a d urządzeniem i wyposażeniem k u c h n i

w szczegółach posługiwała się darwinowską

mieszkalnej w mieszkaniu r o b o t n i c z y m wieloosobo-

ewolucjonizmu

w y m " . Gdzie miała miejsce ta dyskusja, nie wiemy:

w kręgach i n t e l i g e n c j i pps-owskiej ideologią koopera-

może w czasie p o b y t u B r u k a l s k i c h we Frankfurcie, l u b

t y w i z m u wyrastającą z anarcho-syndykalizmu, której

2 5

"równości"

społeczeństwa

k u l t u r o w e g o oraz

bezklasowego,
tak

teorią

popularną

podczas wizyty architektów C I A M - u w Warszawie.

spadkobiercami b y l i inicjatorzy W S M (Toeplitz, Toł¬

Tak czy inaczej rola Barbary Brukalskiej została przez

wiński i i n n i ) . R u c h spółdzielczy, j a k w i a d o m o , zmie¬

Tołwińskiego pominięta, sprowadzona do f u n k c j i "nie¬

rzał do przekształcenia społeczeństwa w n o w y typ

widocznej p o m o c n i c y " i jedynie drugorzędnej w y k o -

człowieka: j e d n o s t k i pozbawionej społecznego

ego-

�Jacek Olędzki • C I C H O I G Ł O Ś N O

izmu, kierującej się solidaryzmem i podporządkowanej

ności płci. Postulatem emancypacyjnym była z jednej

ludowładztwu jako " i d e a l n e m u " systemowi sprawowa¬

strony l i k w i d a c j a służby domowej jako "narzędzia wy¬

nia władzy. S t a t u t o w y cel W S M : dostarczanie t a n i c h

zysku" kobiet w społeczeństwie klasowym, z drugiej -

i zdrowych mieszkań drogą samopomocy zbiorowej,

idea zrównania kobiety i mężczyzny w i c h obowiąz¬

oraz "zaspokajanie

k u l t u r a l n y c h potrzeb człowieka"

k a c h i powinnościach codziennego życia rodzinnego

było drogą do etycznego wzorca "człowieka doskona¬

oraz/i społecznego, związana z n o w y m wzorcem rów¬

łego". Pankooperatywizm (głoszony zwłaszcza przez

noprawnego "małżeństwa modernistycznego" i lanso¬

A b r a m o w s k i e g o , autora anarchistycznego p r o g r a m u

wanego m o d e l u rodziny n u k l e a r n e j . Jednak to, co od¬

społecznego sfromułowanego w latach 1905-6 jako

czytujemy w deklaracjach p r o g r a m o w y c h Tołwińskie¬

Republika Kooperatywna) oparty na masońskich kon¬

go i jego współpracowników, w praktyce okazuje się

cepcjach spółdzielczości jako rudymentów społeczeń¬

pozorem i maską. Pozornie " n o w e " programy społecz¬

stwa etycznego, w perspektywie filozoficznej i społecz¬

ne, i per se architektoniczne, jedynie pozorowały mo¬

nej wyznaczał także horyzont estetyczny nowej sztuki

dernistyczny h u m a n i z m uniwersalistyczny z jego ha¬

i a r c h i t e k t u r y jako części owej wspólnoty: m o d e l e m

słami równościowymi (płci, klas i t d . ) , pozorując w rze¬

była geometria (abstrakcja geometryczna i f u n k c j o n a -

czywistości p r o k l a m o w a n y proces tzw. "degenderyza-

lizm architektoniczny/ m o d e r n i z m architektoniczny)

c j i " . W rzeczywistości, p o d " k o s t i u m e m " nowoczesno¬

jako element modernistycznej u t o p i i wolności i nowe¬

ści i awangardowości z w p i s a n y m weń p r o g r a m e m

go K o s m o s u . T u powstaje pytanie: jakiej ( i czy) wol¬

kontestacji "starego porządku", u k r y w a n o , u t r w a l a n o

28

ności?

i powielano stary scenariusz p a t r i a r c h a l n y z obowiązu¬
j ą c ą w n i m , hierarchizacją k u l t u r y i jej maskulinizacją.

7. Stanisław Tołwiński pisze wprost, dlaczego " k u ¬
c h e n n a dyskusja" Brukalskiego z M a y e m (w której, co

W

warte podkreślenia, Brukalska jednak nie brała udzia¬

strzeni do egzystencji - zamkniętej w trójkącie osiedle-

zaprogramowanej przez ideologów W S M - u prze¬

łu) była "szczególnie ważna i ciekawa": "Bo trzeba by¬

-dom-mieszkanie - oraz w jej, bynajmniej nie t a k i c h

ło przełamać rutynę naszych architektów do projekto¬

oczywistych relacjach z miastem - mechanizm wytwa¬

w a n i a mieszkań i n t e l i g e n c k i c h w k a m i e n i c y czynszo¬

rzania i stabilizowania tradycyjnych stosunków władzy

wej bądź w d o m u j e d n o r o d z i n n y m . O d k r y c i e m dla ar¬

i d o m i n a c j i rysuje się w sposób jednoznaczny. N i e by¬

c h i t e k t a mieszkaniowca w W S M był fakt, że [... ] życie

ło bynajmniej przypadkiem, że do "debaty k u c h e n n e j "

[rodziny robotniczej] koncentruje się [... ] w k u c h n i

między B r u k a l s k i m i M a y e m nie dopuszczono Barbary.

mieszkalnej" .

Rola kobiety nie uległa t u naruszeniu. Kobieta-archi-

29

"Przełamać rutynę architektów", odejść o d "inteli¬

t e k t pozostała na uboczu strategicznych decyzji, które

g e n c k i c h mieszkań", "odkryć życie rodziny robotni¬

p o d e j m o w a l i wyłącznie mężczyźni. Jej rola sprowadza¬

czej" - te określenia budowały retorykę "nowej kultu¬

ła się do w y k o n y w a n i a i c h ideologicznych dyrektyw,

r y " . K l u c z o w y m p u n k t e m tego z g r u n t u politycznego

co w praktyce oznaczało, że jej zadaniem było powie¬

p r o g r a m u i związanego z n i m p r o j e k t u N o w e j Rodziny,

lanie, i m i t o w a n i e i petryfikowanie. Dlatego k u c h n i a -

była właśnie " p o l i t y k a k u c h n i " , która opierała się na

oraz mieszkanie, które zaprojektowała, było tylko po¬

dogmacie

w i e l e n i e m , przy pozorach nowoczesności,

zlikwidowania

separacji

(przestrzen¬

tradycyj¬

nej/funkcjonalnej) k u c h n i i zintegrowania jej z częścią

n y c h ról społecznych w rodzinie, gdzie kobieta wypeł¬

mieszkalną. N o w a przestrzeń mieszkalna miała być

niała "naturalną" rolę gospodyni domowej pełniąc

sformatowana już nie w oparciu o wzorce wypracowy¬

funkcje "usługowe" wobec rodziny, a przyjmując (cza¬

wane przez społeczne elity (z i c h separowaną prze¬

sem) rolę kobiety czynnej zawodowo i pracującej poza

strzennie i per se społecznie " k u c h n i ą inteligencką"),

d o m e m , była d o d a t k o w o poddana represji, gdy pozba¬

ale według, wskazanego jako teraz właściwszy, m o d e l

w i a n o ją bądź pracy (jeśli była służbą domową, którą

" k u c h n i robotniczej". Stary mechanizm dyfuzjonizmu

teraz chciano zlikwidować), bądź p o m o c y w codzien¬

k u l t u r o w e g o zastępowany był przez r o m a n t y c z n o - p o -

n y c h obowiązkach d o m o w y c h (skoro l i k w i d a c j i ulegał

zytywistyczne teorie ewolucjonistyczne i marksistow¬

zawód służącej).

skie, u f u n d o w a n e na wszystkich m i t a c h i przesądach
0

rzekomo uzdrawiającej

sile k u l t u r y

"chłopskiej"

1 proletariackiej. Lekcja XIX-wiecznej

"ludomanii"

9. Odwołując się do C a r o l D u n c a n sprzed trzydzie¬
stu już lat

3 1

, która wykazała ukrytą a skrywaną przez

oficjalną historię sztuki/architektury ideę awangardy,
jaką jest potwierdzanie męskości i męskiej d o m i n a c j i ,

wydawała nowe owoce.
8. J a k ą w tej "debacie k u c h e n n e j " ideolodzy W S M -

można powiedzieć, że także awangardowe programy

- u wyznaczyli kobiecie? Program W S M - o w s k i posłu¬

osiedli modernistycznych, t a k i c h jak W S M i prowa¬

gujący się lewicowo-modernistyczną retoryką standa¬

dzona w i c h obrębie "debata k u c h e n n a " były maską,

ryzacji jako podstawy wytworzenia "równości" spo¬

ukrywającą stary p r o b l e m p o d n o w y m i dekoracjami.

łecznej

liczba

U j a w n i a się t u znane, analizowane przez J u d i t h Butler

j e d n a k o w y c h ludzi, wyznacza teraz standard ży­

zjawisko performatywności jako f o r m y działania wła¬

i

"jednakowości"

("Masa,

wielka

c i a " ) , na poziomie t e o r i i i haseł zawierał oczywiście

dzy: posługiwanie się cytatem n o r m , formuł i zacho¬

p r o g r a m emancypacyjny " w y z w o l e n i a " kobiety i rów-

wań, poprzez powtarzanie/cytowanie i c h w praktyce

30

226

�Jacek Olędzki • C I C H O I G Ł O Ś N O

życia codziennego odtwarza i utrzymuje dominujący

gospodarstwa d o m o w e g o

aparat władzy . Poszerzmy to o analizę zjawiska mę¬

funkcje

skiej d o m i n a c j i w kulturze przeprowadzoną przez fran¬

i m a r s k i c h N i e m i e c ) , malowane farbą olejną drewnia¬

cuskiego

ne meble Brukalskiej nie miały porównania. A l e opar¬

32

socjologa i etnologa Pierre'a Bourdieu'a,

(spełniając

t y m samym

r e k l a m o w o - p r o p a g a n d o w e przemysłu We¬

opartą na t e o r i i przemocy symbolicznej jako wyprze¬

te były na t y m samym systemie m e b l i w b u d o w a n y c h ,

dzającej przemoc fizyczną. Podstawowym pojęciem

o neutralnej kolorystyce i prostych f o r m a c h , co two¬

jest t u habitus, czyli system przyzwyczajeń, n o r m i war¬

rzyło wraz z p o k o j e m mieszkalnym jednorodne funk¬

tości, które pośrednicząc między jednostka i społe¬

cjonalnie i kompozycyjnie/estetycznie wnętrze, zgodne

czeństwem, określają postępowanie człowieka oraz re¬

z lansowaną wówczas "teorią wyposażenia". Był to

lacje między płciami. H a b i t u s jest nacechowany płcio¬

przejaw nowego p r o j e k t o w a n i a , opartego na psycholo¬

w o , powiada B o u r d i e u , zatem w ciele r o z u m i a n y m ja¬

gii o d b i o r u : n e u t r a l n a kolorystyka opracowana była na

ko kategoria biologiczna realizowany jest p r o g r a m spo¬

podstawie ówczesnych badań n a d fizjologią i psycho¬

łeczny, który różnice między płciami dopasowuje do

logią barw we wnętrzu (per analogiam do znanych ów¬

mitycznej w i z j i świata, jaką jest wizja męskiej domina¬

cześnie t e o r i i oddziaływania barw i światła w malar¬

cji. Porządek społeczny jest symboliczną maszyną słu¬

stwie), zaś w b u d o w a n e meble wprowadzały do wnę¬

żącą p o d t r z y m y w a n i u androcentrycznej w i z j i świata,

trza mieszkalnego

która jest uważana za "naturalną". A n d r o c e n t r y c z n y

skoro inspiracją były wnętrza pociągów, statków i bun¬

p e w i e n element

tymczasowości,

porządek jest r e p r o d u k o w a n y również przez kobiety,

galowów, z m e b l a m i zaprogramowanymi do użytkowa¬

które w t y m procesie stają się "symbolicznymi instru¬

nia tymczasowego, na krótki czas podróży l u b letniego

m e n t a m i " : jako żony i "gospodynie d o m o w e " zajmują

wypoczynku.

się reprodukcją " n a t u r a l n e g o " porządku społecznego
opartego na męskiej d o m i n a c j i .
K o b i e t y - a r c h i t e k t k i , j a k Barbara
Margarete

Schutte-Lichotzky,

W zakresie " t e o r i i wyposażenia" Brukalska miała
sporo do powiedzenia, uznano ją nawet w p e w n y m

33

Brukalska

czy

momencie za pionierkę nowej wówczas dziedziny, jaką

powielały/reproduko¬

była a r c h i t e k t u r a wnętrz - a przypomnę, że to był tak¬

wały normy/programy wypracowane nie przez nie.

że n o w y wówczas w języku p o l s k i m t e r m i n , aplikowa¬

Obie zrealizowały ów androcentryczny porządek opi­

ny z niemieckiego I n n e n - A r c h i t e k t u r , dla odróżnienia

sany przez B o u r d i e u : "zaprojektowały"

o d dawnego z d o b n i c t w a . Brukalska zgadzała się bez

(świadomie

35

używam w t y m miejscu cudzysłowu) k u c h n i e , które

zastrzeżeń na rolę "przedstawicielki 'kobiecości woju¬

wprawdzie lansowano jako prototyp/synonim "nowo¬

jącej' "

czesnej pracy d o m o w e j " , ale które w rzeczywistości sy¬

wszechniony wówczas pogląd, że jest to "bezwzględnie

mulowały tylko tę nowoczesność.

Awangardowość

doskonały zawód d l a k o b i e t " , ponieważ " k o b i e t y

(sic!) w tej dziedzinie, podzielając rozpo¬

" k u c h n i a f r a n k f u r c k i e j " i " k u c h n i polskiej" wydaje się

w ogóle mają więcej w r o d z o n y c h potrzeb estetycznych

więc tej perspektywie problematyczna: to tylko jeszcze

niż mężczyźni" . W S M był dla niej d o b r y m poligo¬

jeden zakamuflowany cytat n o r m k u l t u r o w y c h wytwo¬

n e m : wraz z przyjaciółką, architektką N i n ą W e i n f e l d -

36

rzonych przez mężczyzn.

-Jankowską, stworzyły dwuosobowy " k o b i e c y " zespół
głównych p r o j e k t a n t e k wnętrz żoliborskiego ekspery-

10. To ostatnie stwierdzenie skłania do zastano¬

mentu .

wienia, czy j e d n a k udział o b u k o b i e t - a r c h i t e k t e k nie

3 7

prowadził do prób dekonstruowania tego scenariusza.

1 1 . W z o r e m Margarete Schutte-Lichotzky, która

M o d e l mieszkania z otwartą kuchnią Brukalskiej różni

opisała swój m o d e l k u c h n i w "Das N e u e F r a n k f u r t " ,

się na przykład zasadniczo o d wcześniejszego p r o j e k t u

zasady swojej k u c h n i Brukalska przedstawiła w artyku¬

arch. B r u n a Zborowskiego. " K u c h n i a Brukalskiej",

le p . t . "Kuchnia

mająca obsługiwać 5-7-osobową rodzinę, była znacz¬

w p r o j e k t o w a n i u skojarzyła tradycyjny m o d e l "czarnej

nie bardziej nowoczesna, co osiągnięto, j a k przyzna¬

izby" ze skrajnie zracjonalizowanym m o d e l e m f r a n k -

38

współczesna"

( 1 9 2 9 ) . Ujawniła, że
39

w a l i p r o j e k t a n c i "z w i e l k i m t r u d e m i kosztem", wpro¬

f u r c k i m , zmierzając do tego, " j a k ze złej k u c h n i zro­

wadzając wentylowaną spiżarnię, a przede wszystkim

bić d o b r ą " , czyli znaleźć jakiś kulturowy/cywilizacyj¬

specjalnie zaprojektowane stałe umeblowanie (wyli¬

ny wyłom w programach o p r a c o w y w a n y c h przez męż¬

czone pojemnościowo szafy i otwarte półki na naczy¬

czyzn. Wykorzystała własne "kobiece doświadczenie"

n i a ) , bo zdaniem a r c h i t e k t k i " n i k t nie zdołałby pomie¬

gospodyni d o m o w e j , które połączyła z wiedzą archi-

4 0

41

ścić na tej małej przestrzeni swoich stołów i kreden¬

t e k t k i - t a y l o r y s t k i . Była dobrą uczennicą p a n i Frede¬

sów, często tak nieracjonalnie zaplanowanych. [bo¬

r i c k , która uczyła, że w d o m u i k u c h n i obowiązuje "Ta

w i e m ] [... ] gdy lokator nie ma swoich m e b l i , można

sama zasada którą przyjęto obecnie przy organizacji za¬

przewidzieć, że nigdy nie zdobędzie się na przybicie na¬

kładów przemysłowych, a m i a n o w i c i e : k o l e j n y prze¬

w e t zwykłej półki, aby wykorzystać trochę kuchnię,

bieg wszystkich procesów pracy w j e d n y m tylko kie¬

której każdy m e t r kubiczny jest tak d r o g o c e n n y " .

r u n k u przy możliwie najmniejszej ilości ruchów zbęd¬

W porównaniu z "kuchnią frankfurcką", błyszczącą

nych"

34

4 2

. Czy Brukalska zdawała sobie sprawę, że "na¬

c h r o m o n i k l a m i i wyposażoną w najnowszej generacji

u k o w y " racjonalizm gospodarstwa domowego krył nie¬

p r o d u k t y n i e m i e c k i c h inżynierów i fabryk urządzeń

bezpieczeństwo zupełnie innego t y p u : przekształcenia

227

�Jacek Olędzki * C I C H O I G Ł O Ś N O

mieszkania w maszyny, a ludzi w " j e d n a k o w e " roboty?

daloną o d c e n t r u m , w sensie dosłownym i w przeno¬

N a p e w n o wiedzieli o t y m ideolodzy W S M - u , Teodor

śni, "przestrzeń k u c h e n n ą " . To typ nowoczesnej kobie¬

Toeplitz - entuzjasta " k u c h n i f r a n k f u r c k i e j " , dla Syr-

ty z klasy średniej, która zajęcia d o m o w e w y k o n u j e

43

kusów był t o cel, do którego otwarcie dążyli. Cytując

szybko, sprawnie, racjonalnie i łączy je z własnymi

obszerne fragmenty artykułu Brukalskiej z 1929 r o -

przyjemnościami, n p . z lansowanym wówczas wśród

ku ,

kobiet a m a t o r s k i m sportem i " s p o r t o w y m " stylem ży¬

4 4

wraz ze zdjęciem jej k u c h n i - m o d e l u , pisali:

" F u n k c j o n a l i z m w urządzeniu k u c h n i . Zasięg myśli

cia.

twórczej architektów m u s i być t a k szeroki, żeby m o g l i

13. A l e t e n zakamuflowany a u t o p o r t r e t B r u k a l -

o n i projektować całe miasta. Jednocześnie nie w o l n o

skiej

i m zapominać o rozkładzie poszczególnych mieszkań,

umieszczenie postaci kobiecej w k u c h n i użyła jej ciała

pełni jeszcze i n n ą f u n k c j ę . Brukalska przez

ba, nawet o rozkładzie sprzętów i maszyn mieszkanio¬

jako rodzaju " m o d u l o r a / - k i " ,

w y c h . Wysiłek choćby największy włożony w bardzo

W z r o s t kobiety sięga mniej więcej połowy wysokości

dokładne przemyślenie, obliczenie i sprawdzenie da¬

k u c h n i , czyli, przyjmując średni wzrost kobiety w Pol¬

skalującego

wnętrze.

n y c h , które składają się n a racjonalne zaprojektowa¬

sce l a t 1920-tych n a około 165 c m , wnęka k u c h e n n a

nie t y p u m i e s z k a ń , w wypracowanie n a podstawie

miała ~ 3 , 3 0 m wysokości. Postać kobiety m a ilustro¬

badań ruchów potrzebnych d o w y k o n y w a n i a czynno¬

wać racjonalność i funkcjonalność rozmieszczenia me¬

ści d o m o w y c h , rozkładu sprzętów i narzędzi pracy -

b l i i wyposażenia w dostosowaniu do wzrostu "prze¬

wysiłek t e n zwróci się stokrotnie przez uporządkowa¬

c i ę t n e j " kobiety i właśnie w t y m elemencie " k u c h n i

nie t r y b u życia całego szeregu ludzi, którzy zamieszki¬

Brukalskiej" jej przyjaciółka, a r c h i t e k t k a M a r i a P i -

wać będą w mieszkaniach tego t y p u . "wydajność bo¬

w o c k a dostrzegła (nota bene jako jedyna) c e c h ę "ko¬

w i e m nie wymaga nadzwyczajnego wysiłku, lecz prze¬

b i e c ą " . Pisząc o "specyficznych cechach" twórczości

ciwnie, polega n a usunięciu wysiłków niepotrzebnych

Brukalskiej wynikających z f a k t u , że była kobietą, za

i wszelkiego rodzaju strat" (Emerson, 12 Zasad Wydaj¬

" t y p o w o kobiece" uznała logiczny, "przemyślany z ko¬

n o ś c i ) . O d racjonalnego zaprojektowania funkcjonal¬

biecą konsekwencją i dokładnością" układ przestrzeni

nego pasa ściany kuchennej zależy wydajność pracy

mieszkalnej

kobiety zajmującej się d o m e m , ilość jej wolnego i zaję¬

(przyjęła za oczywiste, że p r o j e k t Brukalskiej był jej

tego czasu, a co za t y m idzie, cały n i e m a l tryb życia do-

własną, autonomiczną k r e a c j ą ) . Piwocka uznała też za

mowego" .

ważne podkreślenie, że p r o j e k t y Brukalskiej były ho¬

45

i funkcjonalność kuchni-laboratorium

norowane d o l a t 80. w i n s t y t u t a c h w z o r n i c t w a , gdzie

Powołując się n a "kuchnię Brukalskiej", publikacje
i Christine Frederick, Syrkusowie two¬

w zależności o d typowej sylwetki P o l k i m o n t o w a n o n a

rzyli własne wizje holistycznego p r o j e k t o w a n i a , które¬

odpowiedniej wysokości blaty stołów i zawieszane szaf-

go zasady obowiązywać p o w i n n y t a k samo w k u c h n i ,

ki .

Erny M e y e r

4 6

4 8

j a k w urbanistyce. Słowa p a n i Frederick dotyczące

Umieszczenie n a rysunku Brukalskiej postaci k o -

k u c h n i stały się Zasadą działania totalnego, "rys cha¬

b i e t y - " m o d u l o r k i " kieruje k u problematyce t e o r i i ar¬

rakterystyczny dla e p o k i f u n k c j o n a l i z m u : tę samą za¬

chitektury. Począwszy o d W i t r u w u s z a , poprzez A l b e r t -

sadę przytoczyliśmy mówiąc o r o z p l a n o w a n i u miast -

tiego, Leonarda da V i n c i , Francesca do Giorgio Mar¬

ta sama zasada kieruje rozplanowaniem budynków

t i n , D u r e r a , M i c h a ł a A n i o ł a i Filareta, teoretyków

użyteczności publicznej i ta sama zasada przeprowa¬

X V I I I i X I X w i e k u - aż po M o d u l o r Le Corbusieria,

dzona jest w racjonalnie zaprojektowanej

kuchence

dzieło architektoniczne było poddawane a n t r o p o m o r -

m i n i m a l n e g o m i e s z k a n i a " . " K u c h e n n a debata" wy¬

fizacji opartej o idealne proporcje zdrowego, dojrzałe¬

47

znaczała polityczne obszary eksperymentów z moder¬

go mężczyzny. Kompozycja ad hominis figurandi/

nistycznymi u t o p i a m i .

quadratus

Witruwiusza

homo

(studium p r o p o r c j i człowie-

12. N a rysunku p r o j e k t o w y m swojej k u c h n i - l a b o -

ka=mężczyzny wpisanego w koło i k w a d r a t ) , powtó¬

r a t o r i u m Brukalska umieściła postać młodej kobiety

rzony przez Leonarda da V i n c i , pojawia się w t e o r i i ar¬

zajętej p r a c a m i k u c h e n n y m i . Nadała jej wszystkie ce¬

c h i t e k t u r y jako "miara wszechrzeczy", architektonicz¬

chy N o w e j Kobiety o wyraźnych rysach a u t o p o r t r e t u :

ny, a zarazem k u l t u r o w y k o d , któremu także kobieta

szczupła, młoda kobieta w typie "chłopczycy", ubrana

musiała się podporządkować. K a n o n w architekturze

w stylu " s p o r t o w o - d o m o w y m " (wygodne półbuty na

wyznaczało ciało mężczyzny jako b y t "idealny", abs¬

płaskim obcasie, f a r t u c h k u c h e n n y ) i z najmodniejszą

trakcyjny, który utożsamiał pojęcie męskiego piękna

fryzurą k o ń c a l a t 2 0 - t y c h - krótko ostrzyżonymi n a

oraz/i boskiej d o s k o n a ł o ś c i . Jest to oczywiście zgod¬

chłopczycę włosami (model a la Josephin Becker)

ne z zachodnim systemem reprezentacji, który, j a k za¬

49

z fantazyjnym l o k i e m n a czole, tak, j a k w i d z i m y to n a

uważył Craig Owens, dopuszczał wyłącznie jeden mo¬

zdjęciu samej Brukalskiej zrobionym w t y m samym

del wizualnej reprezentacji: "dominującego męskiego

czasie. Nota

bene twórcą tej fryzury był pracujący

p o d m i o t u , [który] każdej reprezentacji nadaje zawsze

w Paryżu słynny ze swego ekscentryzmu fryzjer i pro¬

te same cechy: centralny, jednorodny, męski". Repre¬

j e k t a n t A n t o i n e C i e r p l i k o w s k i (1884-1976). Kobieta

zentacja opiera się n a systemie nakazów, które "uprzy¬

na rysunku nie jest zmarginalizowana, "zesłana" w o d -

wilejowując jedne modele reprezentacji, blokują inne

228

�Jacek Olędzki • (

zakazując i c h stosowania l u b unieważniają.

H O I GŁOŚNO

Wśród

tworzyć jakiś n o w y uniwersalny system regulacyjny,

t y c h zakazanych podmiotów zachodnich m o d e l i re­

który mógłby konkurować z "męskim" modułem w i -

prezentacji znajdują się kobiety. W y k l u c z o n e z repre­

truwiańskim. Jej ciało wyznacza tylko "miarę kuchen¬

zentacji już przez samą jej strukturę, istnieją wyłącznie

n ą " . Tradycyjny scenariusz fallocentryczny nie został

jako figura - czy reprezentacja - tego, co niemożliwe

nienaruszony: moduł męski jest nadal najwyższą, uni¬

do przedstawienia ( N a t u r a , Prawda, Wzniosłość i t p . ) .

wersalną miarą świata i architektury, perfekcyjnym

[...] kobiety przedstawiano, [ale] nigdy nie miały one

matematycznym narzędziem dyscyplinującym i kon¬

zapewnionego miejsca wewnątrz dominującej k u l t u -

trolującym. Modułowi "żeńskiemu" wskazano peryfe¬

ry" .

rie (kuchnię) zgodnie z obowiązującą "polityką ciała",

5 0

opracowany w o p a r c i u o ciało

oraz funkcje usługowe, dodatkowe i nierównorzędne.

mężczyzny jako uniwersalnej " m i a r y wszechrzeczy",

Homo quadratus

A l e badaczki feministyczne wiedzą, że w a r u n k i e m ist¬

był, j a k to określiła Lynda N e a c h , szczytowym osią¬

nienia c e n t r u m są preyferie i zajmując je kobieta za¬

gnięciem regulacji percepcji, zgodnej z p r a w a m i geo¬

świadcza w t e n sposób swoje istnienie: wyznacza gra¬

m e t r i i , w której męskie ciało osiągnęło status "fantazji

nice między c e n t r u m jako sferą działania męskiego,

o czystej f o r m i e " , stało się uosobieniem Mężczyzny

a marginesem jako obszarem I n n e j .

oznaczającego kulturę, porządek i g e o m e t r i ę . Podob¬

14. Zbliżam się p o w o l i do k o ń c a m o i c h rozważań.

nego rozdziału m a t e r i i i f o r m y nie można osiągnąć

Zacznę o d konstatacji, że opisana t u "polityka kuch¬

51

w przedstawieniu ciała kobiety, które pozostaje na po¬

ni",

ziomie reprezentacji n a t u r y i fizyczności. W

przez mężczyzn,

systemie

racjonalnie

zaprogramowana i k o n t r o l o w a n a
sprzężona

z nowymi programami

k u l t u r o w y c h kodów znakiem równości opatrzone zo¬

mieszkania obsługiwanego osobiście przez Nową Ko¬

stały pojęcia:

męskie-piękno-boskość-doskonałość,

bietę, w praktyce życia codziennego W S M - u poniosła

idealne ciało mężczyzny oznaczało kulturę, dlatego

fiasko. W l a t a c h 30. 6 % ogółu mieszkańców W S M

mogło być uniwersalną miarą w architekturze. Z n a m y

stanowiła służba, co wymusiło zmiany w p r o j e k t a c h

oczywiście moduł oparty o proporcje ciała kobiety, ja¬

przez wprowadzenie służbówek . Pod naciskiem loka¬
54

k i wypracowała teoria rzeźby i a r c h i t e k t u r y (porządek

torów zaczęto stopniowo otwartą wnękę

k o r y n c k i ) , ale, po pierwsze, o i d e a l n y c h proporcjach

odgradzać, najpierw podwójnymi drzwiami, p o t e m po¬

kształtujących kategorię "doskonałej kobiecości" de¬

jedynczymi, by około 1932 r. zamknąć ją i całkowicie

cydował nadal mężczyzna i jego wyobrażenie kobieco¬

odgrodzić o d reszty mieszkania. W t y m trwającym kil¬

ści (vide Zeuksis, A l b e r t i ) , po drugie, m e c h a n i z m po­

ka lat procesie d e k o n s t r u k c j i modelowego f u n k c j o n a -

wstania takiego modułu ( i kategorii) był nadal podpo¬

lizmu czy jego de-modernizacji wyraźna jest różnica

rządkowany męskim p r o p o r c j o m "człowieka

witru-

klasowa: w mieszkaniach r o b o t n i c z y c h między wnęką

wiańskiego". Zgodnie z dyscyplinującą i kontrolną

a p o k o j e m wprowadzano drzwi, w i n t e l i g e n c k i c h wej¬

52

kuchenną

funkcją męskiego modułu to na jego wzór "bezforem-

ście do wnęki przeniesiono do przedpokoju, wyodręb¬

n e " ciało kobiety było poddawane geometrycznym ry¬

niając małą kuchnię najbardziej zbliżoną do m o d e l u

gorom.

frankfurckiego.

Jeśli zatem pojawia się o n o jako " m o d u ł " w t a k i m

Tak więc użytkowniczki eksperymentalnych kuch¬

ujęciu, jak to zrobiła w swym r y s u n k u Brukalska, wy¬

n i W S M - u nie poddały się regulacyjnym mechani¬

pada zastanowić się n a d jego k o n t e k s t e m . Widzimy, że

z m o m socjalnym, jakie i m narzucili mężczyźni, i prze¬

kobieta jest pokazana w k u c h n i , a więc w przestrzeni

jęły rolę tak zwanych " d o m o w y c h inżynierek": projek-

rzekomo "biologicznie" przypisanej kobiecie. N a po¬

tantek-kreatorek dokładnie w t y m sensie, jak to ujmo¬

glądowym rysunku Brukalskiej k o b i e t a - m o d u l o r k a jest

wał B r u n o Taut w swej głośnej wówczas książce "Die

oczywistym przywołaniem całej w i e l o w i e k o w e j trady¬

neue Wohnung: Die Frau als Schoepferin"

cji ikonograficznej " k o b i e t y we wnętrzu", odwołując

kobieta jako twórca",

("Nowy

dom:

1 9 2 8 ) . D o k o n a n a przez miesz­
55

się do zawartego t u psychologicznego ładunku "pry¬

kańców W S M - o w s k i c h dekonstrukcja " n a u k o w e g o "

watności" i "domowości". Kilkanaście lat po publika¬

m o d e l u k u c h n i unicestwiała zarazem regulatywno-

cji Brukalskiej, w jednej z p o w o j e n n y c h f r a n c u s k i c h

-kontrolną doktrynę " n a u k o w y c h zasad organizacji

p u b l i k a c j i na temat racjonalnego urządzania d o m u , ja¬

pracy".

ko ilustrację o p t y m a l n y c h wysokości półek w szafkach

15. W pierwszych latach po w o j n i e k o n t y n u o w a n o

k u c h e n n y c h przedstawiono wpisaną w koło sylwetkę

u nas programy nowoczesnej k u c h n i według wzorców

kobiety o trzech parach r ą k .

z a c h o d n i c h , przez jakiś czas działał jeszcze I n s t y t u t

53

La Maison

Française,

56

—1950?, reprod. z tej książki

w: J. Maas, M a r i a Referowska, Kuchnie

w

Gospodarstwa D o m o w e g o , jak przed wojną badający
" n a u k o w o " w o p a r c i u o tayloryzm kuchnię jako miej¬

mieszka­

niach, A r c h i t e k t u r a , 1955 nr 11 s. 324-329, i l . s. 328.

sce p r a c y

57

(na marginesie, to właśnie t a k i "taylorow-

W t y m rysunku zrobionym w celach poglądowych

ski" I n s t y t u t badający przy p o m o c y obserwatorów "ku¬

na użytek masowego odbiorcy, kobieta-moduł w oso¬

chenne" obyczaje mieszkańców, sparodiował niedaw¬

b l i w y sposób naśladuje homo quadratus

no n o r w e s k i reżyser B e n t H a m e r w swym filmie " H i ¬

Witruwiusza:

jej ciało wpisane w koło nie służy b o w i e m do tego, by

229

storie k u c h e n n e " , Szwecja, 2003). Wraz z wprowadza-

�Jacek Olędzki * C I C H O I G Ł O Ś N O

London 1931 s. 122-123.

n i e m d o k t r y n y socrealistycznej odchodzono o d tego
m o d e l u modernistycznego, a wady i zalety k u c h n i "go¬

18

Rybczyński, 1996 s. 193.

t o w e j " i k u c h n i "na miarę" rozważano teraz w przeko¬

19

Jean Petit, Le Corbusier Lui-Meme, s. 77, cyt. za: Ch. Jencks, Le
Corbusier — tragizm współczesnej architektury, Warszawa: WAiF,

n a n i u , że "ciasno pojęty m o d e l tzw. k u c h n i - l a b o r a t o -

1982, s. 106-108.

r i u m przestał już być uważany za idealne rozwiązanie

2 0

S. Walczewska, Damy, rycerze, feministki, Kraków: wyd. eFka,

2 1

Ernst May został powołany w 1925 roku, w wieku czterdziestu

dla wszystkich użytkowników w b u d o w n i c t w i e maso¬

1999 s. 164-169.

w y m ; występuje o n tylko jako jeden z rodzajów [ . . . ] ,
a nie jako powszechnie wystarczający system" . W tej

lat, na stanowisko radcy do spraw budownictwa m. Frankfurtu

nowej socjalistycznej "polityce k u c h n i " głos decydują¬

nad Menem; był uczniem Sir Raymonda Unwina, pięć lat pra­

58

cował na Dolnym Śląsku, gdzie m. i n . opracował plan general­

cy m i e l i ciągle mężczyźni, j a k o t y m świadczy dyskusja

ny i regionalny Wrocławia oparty o schemat układu satelitarne­

między k i l k o m a a r c h i t e k t a m i n a d t y m , jaka "według

go (1924), który zrealizował we Frankfurcie jako szef tutejszego

n i c h " p o w i n n a być k u c h n i a . Bo w tej "debacie ku¬
5 9

urzędu planowania; o jego działalności w okresie Weimarskich

chennej", podobnie j a k w tamtej moskiewskiej między
Chruszczowem i N i x o n e m , k o b i e t y - a r c h i t e k t k i nie

Niemczech zob. Justus Buekschmitt, Ernst May, Stuttgart 1963.
2 2

brały udziału.

Na temat książki Erny Meyer zob. Susan R. Henderson, ARe¬
volution in the Woman's Sphere: Grete Lihotzky and the Frankfurt
Kitchen.

[W:] Architecture

and Feminism. Ed. Debra Coleman,

Elizabeth Danze, Carol Henderson, Princeton Architectural
Press, New York 1996 s. 228-231.

[3 f o t . do k u c h n i Brukalskiej z 1928 l u b 1927¬

2 3

1928: + + 25, + + 27, + + 2 8 ] .
Rostislav Svacha, Architekci

"Devetsilu", [w:] Devetsil. Czeska

-Lichotzky mianem "matki nowoczesnej konstrukcji w kuchni"

B. Colomina, Otoczeni przez obrazy: wieloekranowa architektura

za: Billie A n n Lopez, Mother of the Modern Built-in

[w:] Co to jest architektura? Antologia tekstów. Red.

Margarete

A d a m Budak, Kraków: Bunkier Sztuki, 2002 s. 31-65, zwł. s.

S. Tołwiński, Wspomnienia 1895-1939, Warszawa 1970 s. 328¬

2 6

H . Syrkusowa, W setną rocznicę urodzin Teodora Toeplitza. Garść

Wilhelm Weischedel, Do filozofii kuchennymi schodami, Warsza­

wspomnień, "Kronika Warszawy" 1977 nr 3 (31) s. 37.
2 7

Szerzej pisałam o t y m m. i n . w: M . Leśniakowska, Dwór polski

przyp. 70

Dwór polski w X I X wieku. Zjawisko historyczne i kulturowe.

2 8

Materiały I I Seminarium zorganizowanego przez Stowarzysze¬

pisałam obszernie w: M . Leśniakowska, Architekt Jan

1989, Warszawa: SHS, 1990 s. 7-20.

Witkiewicz (1881-1958)

P. Zumthor, Zycie codzienne w Holandii w czasach Rembrandta,

ści zob. np. A . Turowski, Dyskurs o Geometrii, Wolności i Rozu¬

7

Luca Beatrice, Milan:

8

Z. Chyra-Rolicz, Stanisław Tołwiński, Warszawa 1987 s. 101.

9

Minorski, Polska nowatorska myśl architektoniczna w latach 1918¬

Perino and Vele, at Raffaella

Cortese,

mie. [w:] Henryk Stażewski 1894-1988 w setną rocznicę urodzin.

"Flash A r t " , March-April 2000.

Katalog wystawy, Łódź: Muzeum Sztuki w Łodzi 1995 s. 33-36.
2 9

1 0

Minorski, 1970 s. 130.

1 1

Eric Mumford, The CIAM

3 0

Discourse on Urbanism,

1928-1960,

3 1

Zob. Z. Chyra-Rolicz, Stanisław Tołwiński, Warszawa 1987 s.

s. 153.
3 2

Helena Syrkusowa, W setną rocznicę urodzin Teodora Toeplitza.

mativity)

cyt. s. 38-39.

i cytatowości (citationality)

w ujeciu Judith Butler,

z odwołaniem do Derridy przeprowadziła ostatnio: Joanna M i -

I . Jabłowska, Nowe drogi. Rozmowa z p. Barbarą Brukalską, "Ko­

zielińska, Płeć jako kategoria filozoficzna. Znaczenie prac Judith

bieta Współczesna", 1928 nr 33 s. 15.

Butler dla feministycznej refleksji o "kobietach", "Przegląd Filozo-

Zob. B. et S. B. [Barbara i Stanisław Brukalscy], Dom mieszkal¬
ny wybudowany według projektu Barbary Brukalskiej

ficzno-Literacki" 2003 nr 1 (3) s. 119-141, zwł. S. 130-132,

(Praesens)

wyd. Instytut Filozofii UW.

i arch. Stanisława Brukalskiego (SAP, Praesens), D. O. M . , R. 2:

3 3

1930 nr 1 s. 4-9.

P. Bourdieu, Masculine Domination, Stanford 2001, wyd. Stan¬
ford University Press. Por. Agnieszka Kościańska, Przemoc sym¬

W i t o l d Rybczyński, Dom. Krótka historia idei, Gdańsk-Warsza-

boliczna — Bourdieu o męskiej dominacji, fot/fot_p_masc. html-

wa: Wydawbnictwo Marabut, Oficyna Wydawnicza Volumen,
1996 s. 187-189.
Ch.-E. Jeanneret, Towards a New Architecture,

J. Butler, Bodies That Matter, New York 1993, zwł. podrozdział:
Performativity as Citationality. Analizę performatywności (perfor-

Garść wspomnień, "Kronika Warszawy", 1977 nr 3 (31) s. 33-40,

1 7

C. Duncan, Potwierdzanie męskości. Malarstwo awangardowe po­
czątków XX wieku, "Magazyn Sztuki", 1995 nr 5 s. 152-168, cyt.

101-103.

1 6

"ABC. Beitraege zum Bauen", 1926 nr 3, cyt. za: H . Surkus, Ku
idei osiedla społecznego 1925-1975, Warszawa 1976 s. 41.

Cambridge-London: The M I T Press, 2000, s. 283 przyp. 72.

1 5

S. Tołwiński, Wspomnienia 1895-1939, Warszawa 1970 s. 328¬
329.

1939, Warszawa: P W N , 1970 s. 18, 129-130.

1 4

Koszczyc

i budowanie w jego czasach, Warszawa:

IS P A N , 1998. O estetyce geometrii jako nowej filozofii Wolno¬

Warszawa 1965.

1 3

Na temat masońskich wątków w programach Abramowskiego
i ruchu spółdzielczego w Polsce, w odniesieniu do architektury,

nie Historyków Sztuki Oddział Kielecki Kielce 6-7 kwietnia

1 2

Eric Mumford, The C I A M Discourse on Urbanism, 1928-1960,
The M I T Press: Cambridge, Mass., London, 2000 S. 29, s. 283

a idee domu w kulturze europejskiej X I X i X X wieku, [w:]

6

Kitschen:

http://www.wirtulavien-

329.

wa: P W N , 2002.
5

Schutte-Lihotzky,

2 5

J. Klaczko, "Krewni". Powieść Pana Józefa Korzeniowskiego (prze­
druk z "Wiadomości Polskich"), Paryż 1857 s. 33.

4

(Grete)

na.netcolumns/billie/margaretesl.html.

32-35.
3

D.

O. M . R. 1 : 1929 nr 1 (marzec) s. 8-11 Określenie M Schutte-

Sztuki, 1989 s. 62.
Eamesów,

O uwagach Margarete Schutte-Lichotzky na temat projektu
kuchni Brukalskiej zob. B. Brukalska, Kuchnia współczesna,

awangarda artystyczna lat dwudziestych. Katalog. Łódź: Muzeum
2

D. O. M . , R. 1: 1929 nr

1 (marzec) s. 11.
2 4

1

B. Brukalska, Kuchnia współczesna,

fot/fot_p_masc. html.
3 4

ed. Angielska:

Brukalska, 1929; - H . Radlińska, Jak ze złej kuchni zrobić dobrą,
D. O. M . , R. 1: 1929 nr 6 s. 8-11.

230

�Jacek Olędzki * C I C H O I G Ł O Ś N O

3 5

Irena Jabłowska, Nowe drogi. Rozmowa z p. Barbarą

Brukalską,

dziej godne pochwały, zmierzyliśmy i porównaliśmy wyniki, pozosta¬

"Kobieta Współczesna", R. 2: 1928 nr 33 s. 14-16.

wiając na boku to, co raziło, wzięliśmy tylko te pomiary, które uza¬

3 6

Jabłowska, 1928.

sadniała exempeda [zasady mierzenia]", L. B. Alberti, De Statua,

3 7

Prowadziły Poradnię dla Racjonalnych Urządzeń Mieszkanio­

ok. 1464, cyt. za: L. Nead, s. 122.

wych o nazwie "Moje Mieszkanie" działającą przy Oddziale Ro­

5 3

botniczego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci (RTPD) na Żolibo­

Maria Referowska, Kuchnia w mieszkaniach, Architektura, 1955

rzu; kierownictwo architektoniczne i ogrodnicze: Brukalska,

nr 11 s. 324-329, il. s. 328.

Nina Jankowska i Jadwiga Toeplitzówna, kierownictwo higie­

5 4

cja i wolne zawody, także kobiety należały głównie do inteligen¬

w Warszawie], D. O. M . , 1932 nr 1 s. 31;- Poradnia architekto­

cji. Ich domowe zajęcia wspomagała służba domowa, stanowiąc

niczna [w Warszawie], D. O. M . , 1932 nr 6 s. 3-4; M . Demel,

6 % ogółu ludności W S M - u (E. Mazur, Warszawska Spółdzielnia

W

Mieszkaniowa 1921-1939, Warszawa 1993 s. 42-43, 48-49, 112¬

1982). "Zadaniem poradni jest uprzystępnienie fachowych po¬
rad we wszystkich sprawach dotyczących urządzenia mieszkań

113).
5 5

Lihotzky and the Frankfurt Kitchen. [W:] Architecture and Femi¬

dziecka i jego sprzętów w małym mieszkaniu. Prócz udzielania

nism. Ed. Debra Coleman, Elizabeth Danze, Carol Henderson,

bli, urządzenia gospodarcze, racjonalny dobór mebli i innych

Princeton Architectural Press, New York 1996 s. 230.
5 6

przedmiotów domowego użytku, poradnia będzie dążyła do

woczesne wnętrza [kuchnia], "Stolica", R. 2: 1947 nr 31 s. 8.
5 7

W najbliższym czasie otwarta będzie wzorownia mebli dla ma¬

strzenny. Wspomnienia naukowca i urbanisty, Warszawa

ka, zagroda, wanienka) [w kancelarii szkoły RTPD u l . Krasiń¬
Grete Schutte-Lichotzky, Rationalieserung im Haushalt,

4 1

4 2

"Kuchnia powinna być według nas [podkr. M . L.] laboratoryj¬
chenny oczywiście gazowy; [... ] Poza t y m w wyposażeniu kuch¬

Ten model lansował Walter Gropius i w 1926 r. urządził taką

ni powinna znaleźć się spiżarka pod oknem, lodówka, zmywak

kuchnię w swoim własnym domu. Por. Kuchnia w willi Kroha

i szafki wiszące.[...]". [Bogusławski:] " [ . . . ] metraż [kuchni] wa¬

w Brnie, 1930-te (reprod.: Jiei Kroha - Kubist,

ha się w granicach 6-9 metrów. Osobiście jestem zwolennikiem

Expressionist,

Funktionalist, Realist, W i e n 1998.

kuchni 8-9 metrowej. Uważam, że kuchnia powinna być rów¬

H . Radlińska, Jak ze złej kuchni zrobić dobrą, D. O. M . , R. 1:

nież jadalnią" (B. S., O mieszkaniach - wygodnych i ładnych

1929 nr 6 s. 8-11.

[w dyskusji wzięli udział architekci: O. Szlekys, Kobielski, H .

Ch. Frederick, Naukowa organizacja w gospodarstwie domowym"

Roguski, R. Gutt, J. Bogusławski, B. Kowalski], "Stolica", R. 10:

[wyd. polskie 1926], cyt. za: S. Syrkus, Tempo architektury, Pra-

1955 nr 27 s. 2-3).

4 4

B. Brukalska, Kuchnia współczesna,

Garść wspomnień, "Kronika Warszawy" 1977 nr 3 (31) s. 37.
D. O. M . R. 1: 1929 nr 1 s.

8-11
S. Syrkus, Tempo architektury, Praesens, nr 2 (maj), 1930 s. 3¬
34.
Książka E. Meyer była podobno w księgozbiorze Syrkusów (A.
Osęka, Krzątaniny

domowe, "Gazeta Wyborcza" 2002 z dn.

30.03-01.04).
S. Syrkus, Tempo architektury, Praesens, nr 2 (maj), 1930 s. 3¬
34.
4 8

M . Piwocka, Wspomnienie o prof. Barbarze Brukalskiej (1899¬

4 9

Za: P. Krakowski, Teoretyczne podstawy architektury XIX wieku,

1980), K A i U , t. 38: 1993 z. 1 s. 77.
Zeszyt Naukowe UJ, z. 15, Kraków 1979 s. 50.
5 0

5 9

na, służąca jedynie do przygotowywania posiłków. Trzon ku¬

D. O. M . R. 1: 1929 nr 1 s.

Helena Syrkusowa, W setną rocznicę urodzin Teodora Toeplitza.

4 7

J. Maas, Maria Referowska, Kuchnia, "Architektura", 1959 nr

8-11.

4 3

4 6

5 8

1s. 28-29.

esens, nr 2 (maj), 1930 s. 3-34.

4 5

1996,

wyd. Centrum Upowszechniania Nauki P A N , s. 86).

"Das

Neue Frankfurt", 1927 nr 5.
B. Brukalska, Kuchnia współczesna,

Między innymi arch. Bożena Maliszowa opracowywała tu pro¬
jekty funkcjonalnych kuchni (do 1949) (B. Malisz, O ład prze¬

łych mieszkań i wypożyczalnia sprzętów dla niemowląt (łóżecz¬
skiego 10] (D. O. M . , R. 4: 1932 nr 1 s. 31).

N p . na łamach "Stolicy" ukazała się seria artykułów H . Czaj¬
kowskiej na temat nowoczesnych wnętrz w tym także tekst, No¬

stworzenia typu mebli naprawdę niezbędnych w skromnym
i szczupłym mieszkaniu i sprzętów dających się wypożyczyć.

4 0

Susan R. Henderson, A Revolution in the Woman's Sphere: Grete

i ogródków. Specjalna uwagę poświęca się sprawie miejsca dla
wskazówek dotyczących urządzeń mieszkań, jak ustawienie me¬

3 9

W 1937 r. ponad 74 % społeczności W S M stanowiła inteligen¬

niczne dr Aleksander Landy (Poradnia ["Moje mieszkanie"

Aleksander Landy. Lekcja pedagogiki i medycyny przyszłości,

3 8

La Maison Francaise, —1950?, reprod. z tej książki w: J. Maas,

Craig Owens, Dyskurs Innych: Feministki i postmodernizm. [W:]
Postmodernizm. Antologia przekładów.

Wybór i oprac. Ryszard

Nycz, Kraków 1997 (Wyd. Baran i Suszczyński), s. 423, 425,
przekł. Małgorzata Sugiera. (pierwodruk w: Postmodern Culture,
ed. H . Foster, Pluto Press, London 1985 ss. 57-82).
5 1

Nead, s. 40.

5 2

Leone Battista Alberti przeformułował na użytek swojej teorii
doskonałych proporcji ciała kobiecego, mit o Zeuksisie pragną¬
cym namalować obraz Afrodyty: "Naśladowałem

artystę z Koryn¬

tu, który przyjrzawszy się kilku dziewczętom niezwykłej urody, wy¬
brał ich szczególnie piękne i powabne cechy i odtworzył w swoim
dziele. Tak i my wzięliśmy pod uwagę wiele ciał uznanych za najbar-

231

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6283" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6263">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/37f23aec7a329bd528a3592859d63eff.pdf</src>
        <authentication>826cc53c6972087f845a8453083afda1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74809">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5327</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74810">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74811">
                <text>2003</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74812">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74813">
                <text>antropologia fotografii</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74814">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4948</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74815">
                <text>O etnograficzności fotografii/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74816">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4; s.95-101</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74817">
                <text>Sztandara, Magdalena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74818">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74819">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74820">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74821">
                <text>MAGDALENA SZTANDARA

I

C

o oznaczy bycie fotografem? Co znaczy uświa­
domienie sobie i wypowiedzenie się na tem at
swojego bycia, samookreślenie się - „jestem
fotografem”? Może jest tak, że podjęcie decyzji zosta­
nia fotografem to zmiana formy opowieści o swoim
życiu, historii swojego życia i tego, co człowieka o ta ­
cza. Fotograf we własnym rozumieniu nie poprzesta­
je na obserw acji i rejestracji wybranych momentów
z rzeczywistości, nie można wszak zapominać o od­
twórczej i twórczej roli w układaniu prywatnej histo­

O „etnograficzności”
fotografii
II
Krótko o etnograficznych
programach i postulatach naukowego
wykorzystania fotografii

rii świata. „Portretując” świat fotografowie, często
o odmiennym doświadczeniu, zarówno ci „wtajemni­
czeni”, ale też uwrażliwieni etnograficznie - „zawo­
dowi dokum entaliści”, jak i ci, w których widzi się
tylko „amatorów-pstrykaczy”, zawsze zostają uwikła­
ni w jakąś opowiadaną historię świata, który istnieje
bez względu na ich mniej lub bardziej refleksyjną
działalność.
Przeglądaniu fotografii towarzyszy przeświadcze­
nie, że zapamiętane i utrwalone zostają tylko te
prawdziwie ważne i oryginalne. Trzeba więc spróbo­
wać nazwać to przeświadczenie - na czym polega
efektow ność tworzenia i zbierania obrazów, które b ę­

Etnografia zaanektowała fotografię do obserwacji
i opisu rzeczywistości już w zeszłym stuleciu. Początko­
wa powściągliwość i niewielki zakres jej zastosowań
zostały przełamane i fotografię awansowano przez wpi­
sanie jej w określone procedury i obudowanie zwartym
programem badawczym, a metody pracy fotografa,
często z wykształceniem etnograficznym, przybrały
charakter ogólnie przyjętych wytycznych.
Celem fotografii etnograficznej jest przedstawienie ma­
terialnej i społecznej kultury ludu. Zdjęcie fotograficzne sta­
je się niezastąpionym dokumentem ilustracyjnym, który [...]
utrwalając wszelkie dzieło rąk ludu i sceny z jego życia two­
rzy materiał analityczny i porównawczy, będący uzupełnie­
niem materiałów opisowych.2

dą olśniew ające dla odbiorców teraz i potem. Być
może na tym polega „etnograficzność” fotografii:
z jednej strony chodzi o to, co banalne w refleksji
o fotografii - że jest ona zatrzymaną chwilą i in ter­
p retacją rzeczywistości, z drugiej jed nak jest też
czymś więcej - ma wszak swoją historię, i co więcej,
zaangażowana jest w tworzenie innych jeszcze opo­
wieści. Etnograficzność fotografii zawiera się w tru­
dzie dokumentow ania drobiazgów codzienności, ale
również i w tym, iż z jednej strony zdaje się odtwarzać
relacje człowieka i świata, z drugiej - zapisuje em o­
cje, nie tracąc mocy ich generowania. Fotografia m o­

Tematyka zdjęć ludoznawczych zawierała się w kil­
ku kategoriach: typy antropologiczne, ubiory ludowe,
sceny z pracy, sceny obrzędowe, budynki, wnętrza,
przedmioty.3 W założeniach merytorycznych nacisk
położony był głównie na zbieranie m ateriału fotogra­
ficznego o dużej przydatności naukowej, redukując
kwestie wartości artystycznej. Ta tendencja zasługuje
na podkreślenie: dokumentaryzm odpowiada wszak
obiektywistycznym koncepcjom poznania naukowego,

że więc dokum entow ać kształty odchodzącego świa­
ta, ale też zapisuje sposoby widzenia, konceptualizowania świata, czego czynności człowieka fotografują­
cego są jedną z wielu m anifestacji. Etnograficzność
jest także zadaniem dla widza, możliwą grą, jaką m o­
że on prowadzić z nieznanym sobie światem, ale też
z fotografem i jego z kolei grami z fotografowaną rze­
czywistością.
Zapewne w uprzywilejowanej sytuacji w rozpozna­
waniu tej gry są ci, którzy sami fotografują, bo:

fotografia, podobnie jak opis naukowy, powinna być
„przezroczysta” wobec naukowo przedstawianej rzeczywistości.4
Przełom X IX i X X wieku obfitował w odezwy i ape­
le ludoznawców do fotografów, w których zachęta do
fotografowania wiązała się z gromadzeniem kolekcji,
dokumentów, w jakimś sensie niepowtarzalnych, jak
rekwizyt muzealny, jednocześnie jednak odindywidu­
alizowanych jako reprezentacja klasy, typu itd.

My fotografowie znamy uczucie odkrywania obrazu, któ­
ry kiedyś był sfotografowaną rzeczywistością. Zostajemy
olśnieni skalą emocji i prawdą treści. To tak wyglądało?1

Niech amatorzy nadsyłają nam typy ludowe, fotogramy
ubiorów, sprzętów, chat, zabaw i uroczystości, widoki okolic
i przedmiotów godnych uwagi.5

Owe fotograficzne rejestracje rzeczywistości zawsze
wyrażają stosunek człowieka do otaczającego go świa­
ta, tj. tego świata sposobów postrzegania, przeżywania,
a w ostateczności skupiają się także na zatrzymaniu
rzeczywistości w kadrach-opowieściach.

Każda umiejętność posługiwa się dzisiaj sztuką fotogra­
ficzną. [...] Także młoda umiejętność ludoznawcza (etnografja, folklor) zwraca się z ufnością ku piastunom i przyjacio­
łom tej sztuki. Umiejętności tej widocznie w oczach i pod rę­

95

�Magdalena Sztandara ♦ O „ETNOGRAFICZNOŚCI” FOTOGRAFII

kom ubywa materjału. Czasy dzisiejsze usuwają nieubłaganie
i gwałtownie pierwotne wytwory ludowego ducha, ludowej
sztuki. Zycie wiejskie przybiera charakter miejski, a wraz
z niem najcenniejsze świadectwa rozwoju naszego, przeszło­
ści narodowej, giną bezpowrotnie. Trzeba zatem choć
w ostatniej godzinie wdać się w to; trzeba zachować rzeczy
same, a gdzie niemożna tego uczynić, utrwalić przynajmniej
ich obraz i zachować dla nauki.6

świata, w której jednostkowość, podmiotowość widze­
nia stanowiła główny elem ent programu wielu grup
artystycznych.9 Gdy wynalazkowi Daggeurre’a przypi­
sano zdolność mechanicznego, „wiernego” rejestrowa­
nia świata, starano się spożytkować jego możliwości do
„obiektywistycznego” zapisu, nie stawiając pytań o to,
czy urządzenie, jakim jest aparat, może też stwarzać
szanse na zindywidualizowaną, subiektywną wypo­
wiedź o świecie i sobie. Fotograf nie szukał jeszcze „no­
wej rzeczowości”; życia, indywidualizmu, i wreszcie dy­
namizmu obecnego w codziennej fotografowanej rze­
czywistości.
Fotografia amatorska stawała się poniekąd konku­
rencyjna w zakresie tematu, estetyki i komunikatu
0 przeszłości lub obecności, i to zarówno do fotografii
artystycznej, jak i tej dokumentalnej - rzemieślniczej.
Stało się to widoczne dopiero po latach , kiedy
w związku z upowszechnieniem się fotografii sama sta­
ła się „[...] formą wyżycia artystycznego, pamiątką,
świadectwem obyczajowości. [...] Wyszła na podwórza
folwarków, do parków i miejscowości wypoczynko­
wych, zaczęła sławić urok wnętrza domu, rejestrowała
nowy styl życia”.10
Fotografie nieprofesjonalnych fotografów nierzadko
stają się wzorem odkrycia, objawienia prawdy życia. Jed­
nak stało się to realne dopiero dzięki możliwości sponta­
nicznego odkrywania fotografowanej rzeczywistości przy
jednoczesnym braku estetycznych i technicznych ogra­
niczeń, do których stosowali się profesjonaliści.
Zmienił się więc stosunek do obrazu, jego odczyty­
wania, interpretacji. Przez 150 lat ewoluował - od for­
my przedmiotowego, dosłownego i obiektywnego
„zdejmowania” rzeczywistości do osobistej, metaforycz­
nej i selektywnej interpretacji i archiwizacji, interpre­
tacji, która dotyka najgłębszych instynktów człowieka,
świadomości „portretowania” świata i jego odbioru.
Przekaz fotograficzny jest ograniczony w treści

Każda odezwa wyposażona jest w odpowiednią in ­
strukcję tego, „jak należy zdejmować” elementy p ej­
zażu kulturowego, by fotografie odpowiadały potrze­
bom zapisu dokum entującego zastaną rzeczywistość
kulturową, która jednak już odchodzi w przeszłość;
aby uchwycić „[...] w swobodnym i prawdziwym uło­
żeniu [...]”7 przydatny m ateriał ludoznawczy. Pojawi­
ła się więc wcale niem ała liczba Towarzystw i Kółek
Fotograficznych zajmujących się zbieraniem „osobli­
wości” etnograficznych. Spełniające założenia były te
fotogramy, które traktowały o treści historycznej i lu­
doznawczej.
Tym samym kształtował się podział na dwie katego­
rie - fotogramy „zdejmowane” przez osoby mające pro­
fesjonalne wyposażenie, a także wiedzę etnograficzną
(to, jakie elementy obrazu podkreślać, jakie są mniej
decydujące - ewentualne pominięcie innych) oraz do­
kumenty czasów minionych i obecnych, choć odcho­
dzących w przeszłość rejestrowane przez amatorów. Ta
druga grupa zasługuje na szczególną uwagę: niekiedy
w swej intencji wcale nie miały one ambicji być nauko­
wym dokumentem, lecz stają się etnograficznym źró­
dłem z uwagi i na utrwalony obraz, i poświadczenie
szczególnego stosunku do świata. Granica między „fa­
chowcami” i amatorami stawała się niekiedy płynna,
podobieństwa wynikajace ze wspólnego patrzenia,
a wyrażające się w rejestracji wydarzeń i czynienia
z nich zarówno dokumentu tej konkretnej sytuacji, jak
reprezentacji typu, klasy podobnych zdarzeń. Jest to
wynik standaryzującego przedstawienia rzeczywistości
poprzez konwencje obrazowe (np. o malarskiej prowe­
niencji) oraz pewne „popularne” wyobrażenia antropo­
logiczne (np. wywodzące się z fizjonomiki8).
Elem entem uderzającym w zbiorach tworzonych
do celów etnograficznych była statyczność i nienaturalność obrazu. Przekaz fotograficzny zgodny z wytycz­
nymi dla „zbierających rzeczy ludowe” stawał się
oschły i tracił siłę oddziaływania za cenę przejrzystości
i modelowego, typizującego ujmowania rzeczywistości
kulturowej. Wyrażało się to między innymi w dążeniu
do uniwersalizacji pewnych założonych metodologicz­

1 czasie - to właśnie stanowi punkt wyjścia do rekon­
strukcji „wymowy” zdjęć, które czytać też trzeba jako
trud odczytywania, konceptualizowania świata przez
człowieka z aparatem fotograficznym, nawet jeżeli on
sam z owego trudu nie zdaje sobie sprawy.
Fotografia przestała być oknem na świat, przez które wi­
dzimy przedmioty takimi, jakimi one są. Jest ona natomiast
rodzajem wysoce selektywnego filtru, o którego doborze de­
cydują konkretna ręka i umysł.11

III

nie prawd. „Zdjęcia dawne” stanowiły wyrazistą, rze­
czową ilustrację, w której osobisty odbiór rzeczywisto­
ści i estetyczne widzenie schodziły na dalszy plan, do­
minowała zaś bezosobowość i „skuteczność” przedmio­
towego zapisu.
Fotografia dzieliła więc metodykę przedstawienia
z koncepcjam i naukowego opisu świata; nie mogła
więc lokować się zbyt blisko poetyckiej interpretacji

Standaryzacja i ideologizacja wyobrażeń
Tematem zdjęć i być może nawet motywacją prac
nad wynalezieniem technologii mechanicznego zapisu
je s t człow iek i o taczająca go rzeczywistość. Już
w pierwszych zdjęciach mocno wyeksponowane stają
się głównie sceny rodzajowe.

96

�Magdalena Sztandara ♦ O „ETNOGRAFICZNOŚCI” FOTOGRAFII

[...] jak podobizny rybaków i rybaczek /pojedyncze
i zbiorowe/, żeglarzy, żołnierzy obok zdjęć szop, stajen czy
miejskich domków. Nie brak podobnych przykładów także
z Francji i wielu innych krajów.12

styczną - prawdy szczegółów z prawdą całości,19 może
jednak rzecz całą trzeba będzie rozpatrywać inaczej, roz­
poczynając od pytań o status dokumentacji ikonogra­
ficznej w naukach antropologicznych i nieuniknione zi-

Przedstawienia te zdają się ulegać standaryzacji,
m ocno uderza w nich skłonność do inscenizacji, aran­
żacji, czy wręcz reżyserii. „Typy ludowe” oscylują od
przedstawień portretowych „w naturze” do żywych ob­
razów inscenizowanych w atelier.

deologizowanie wypowiedzi antropologicznej.20 Artystyczność ważna dla jednych może być drugorzędna dla
innych, którzy w fotografii doszukują się przekazu treści
istotnych społecznie, historycznie, antropologicznie itd.

[... ] fotografię najlepiej rozumie się nie jako przedmiot
w sensie estetycznym [...], ale jako niematerialny obraz za­
wieszony w pamięci. [... ]
Fotografie - [...] bliższe są w swej naturze skrawkom wi­
zualnej pamięci, a tym samym najgłębiej w nas położonym
instynktom i naszej kulturze, aniżeli czemukolwiek innemu
poza samymi czynnościami życiowymi.13

IV
„Etnograficzność”
fotograficznych przedstawień
Fotografia, z punktu widzenie praktyki współcze­
snej, jest jednym ze źródeł wzorów kulturowych, sta­
nowi zarówno zapis, jak i wzór relacji człowieka i jego
czasoprzestrzeni, człowieka i jego wyobrażeń. Opisując
popularne u schyłku X IX wieku i tworzone obecnie
masowo zdjęcia, można podjąć próbę rozpoznawania
standardów przedstawienia zmiennych rzeczywistości
społeczno-kulturowych, widząc w nich kolejne studia
o pewnej umowie co do tajem nicy i realności, i zmien­
ności kulturowej samych twórców i wytwórców foto­
grafii. Zarówno w X IX stuleciu, jak i współcześnie po­
wstawało i powstaje mnóstwo obrazowych wizerun­
ków człowieka i otaczającej go rzeczywistości. Stają się
one źródłem etnograficznym, rodzajem osobliwych pa­
m iątek zawsze już o przeszłości (To - co - było).21
Fotografia - medium umożliwiające „[...j dokona­
nie antropologicznie wartościowego zapisu różnych
wymiarów rzeczywistości - [...j. Może stać się [...j n a­
rzędziem wykraczającym poza konw encjonalne użycie
w charakterze m ateriału ilustracyjnego [ ...j”.22 Owa
szczególna wartość fotografii - jej „etnograficzność”
może stać się czymś więcej niż podaniem danych na

Fotografie XIX-wieczne odczytywać trzeba przez
konwencje realizmu, który określa zarówno język litera­
tury, dalej - innych sztuk, jak i - w pewnym sensie wo­
bec niego nadrzędny - język dyskursu scjentystycznego,
a obejmujący filozofię nauki i metodykę prowadzenia
naukowego dowodu.14 Chodzi więc o zmianę dotych­
czasowych sposobów przedstawiania i wyjaśniania świa­
ta - rezygnacja z traktowania historii jako układu war­
tości ponadczasowych, a raczej utożsamienie jej z rozpo­
znawalnymi empirycznie faktami - tymi, które są umiej­
scowione we współczesnych m om entach.15 Owe utrwa­
lone momenty, zgodnie z fotograficznym rejestrowa­
niem rzeczywistości, zdają się drobiazgową inwentaryza­
cją świata, co przecież dobrze wpisuje się w kontekst de­
baty o dowodach w indukcyjnym bądź dedukcyjnym
modelu nauki, o statusie teorii itd.16 Kwestie estetyki
mogą być wówczas drugoplanowe, nawet pomimo ci­
śnienia malarskich konwencji w fotografii.
Tendencje piktorializmu końca X IX wieku zamy­
kały się na płaszczyźnie przedstawiania pomiędzy obra­
zem bezpośrednim a konstruowanym - tu powstawały
więc scenki rodzajowe, do których to pasuje między
innymi formuła „żywych obrazów”.17
Perypetie fotografii etnograficznej uwikłanej w poza­
naukowe dyskursy przedstawić można odwołując się do
kilku przykładów wybitnych twórców. Tak właśnie dzia­
ło się w twórczości Edwarda Curtisa fotografującego In­
dian północnoamerykańskich. Jego fotogramy to uteatralizowane zapisy respektujące normy charaktery­
stycznych dla drugiej połowy X IX wieku konwencji por­
tretowych, aranżowanych jednak w sposób zgodny
z „naturalnością” kojarzącą się z fotografowaną tematy­

jakiś tem at; może stać się „przypomnieniem”.
Rzeczywistość, którą fotografia odsłania i balsamuje,
prawda, którą przywołuje, składają się na rodzaj doświadcze­
nia przeszłości.23
Owa „etnograficzność” będzie tym niedookreśleniem, które tak bardzo ożywa w niektórych fotogra­
ficznych zapisach rzeczywistości, i które pozwala i po­
maga „[...j dotrzeć do ukrytych warstw przekazu kulturowego”.24
Fotografie, począwszy od tych pamiątkowych, ma­
jących szczególną rangę świętych obrazków,25 aż po
rozbudowane i często artystycznie wyrafinowane „por­
trety świata” stają się cząstkami czy to kultury ludowej,
czy szerzej - wielu pokładów kulturowych znaczeń. To
ta właśnie „etnograficzność” - bycie źródłem, przed­
miotem o macierzystych kontekstowych sensach, któ­
ry otwiera przed poznającym perspektywy innych od­
czytań. To co dostrzegamy na fotografii i jako fotogra­
fię, to komunikat - przeszłość z całą jej ikonicznością

ką. Wybór „momentów” do zapisu fotograficznego był
kierowany, obejmował tylko te zdarzenia, które pozosta­
wały - według mniemania twórcy i odbiorców tkwią­
cych w tych samych dyskursach o „innych” - w pełnej
harmonii z naturą. Indianin przedstawiany był więc jako
typ o określonych walorach antropologicznych i ide­
owych, element mitu amerykańskiego. Mogło tu więc
chodzić o pogodzenie prawdy naukowej z prawdą arty­

97

�Magdalena Sztandara ♦ O „ETNOGRAFICZNOŚCI” FOTOGRAFII

notują nieprzerwanie wizerunek [...] całych społe­
czeństw”.30

i symbolicznością (odzwierciedla więc rzeczywistość
i jest komunikatem opartym na skonwencjonalizowa­
nych kodach).26
„Etnograficzność” fotografii oznacza pójście w od­
czytaniach nieco dalej: ukazywanie rzeczywistości
w inny sposób: realizm fotograficznych „ikon” - „[... ]
może być i coraz częściej bywa - określany nie przez
to, co «naprawdę» istnieje, ale to, co «naprawdę» do­
strzegam”.27 Wspólna w tym wymiarze kategoryzowa­

Atget prawie zawsze był blisko „niepowtarzalnych wspa­
niałych obrazów (widoków) rzeczywistości, które były mo­
mentami przełomowymi i niepowtarzalnymi”; nigdy nie był to
po prostu zwykły długi rząd wyładowanych pudeł; albo tylko
podwórza Paryża, gdzie od rana do nocy stały zwarte szeregi
ręcznych wózków; albo stoły pozostawione z nieuprzątniętymi
jeszcze talerzami, przez ludzi, którzy dopiero co posilili się
i odeszli - tak jak istnieją one przez setki i tysiące tych samych
godzin; albo dom publiczny przy ulicy... nr 5, którego gigan­
tyczny numer pojawia się z czterech stron fasady budynku.
W rzeczywistości większość tych obrazów jest opustoszała.
Opustoszałe Porte d’Arcueil przy Fortyfikacjach, opustoszałe
schody, opuszczone podwórza [...]. Jednak one nie są osamot­
nione, opuszczone, a jedynie pozbawione gwaru; miasto na
zdjęciach wygląda jakby było uprzątnięte, pozbawione czegoś
lub kogoś, jak mieszkanie, do którego nie wprowadził się jesz­
cze żaden nowy lokator. To zabiegi fotografii surrealistycznej,
takie umieszczenie sceny, aby pokazać uczucie dystansu, rela­
cję pomiędzy człowiekiem a tym, co go otacza. To daje otwar­
te możliwości, by pod spojrzeniem naszych oczu cała intym­
ność została objawiona poprzez rozświetlenie detali.31

nia zdjęć staje się jej tematyka, ujm ująca przede
wszystkim człowieka w jego własnym otoczeniu, jak
i wspólne doświadczenie nostalgiczności istnienia dy­
stansu czasowego. A k cen t położony na „etnograficz­
ność” fotografii oznacza wyjście poza ograniczenia m a­
teriałowe fotografii etnograficznej i stanowi pewną in ­
terpretacyjną tezę na tem at sposobu użytkowania fo­
tografii np. amatorskiej czy pamiątkowej.
Być może dla wyjaśnienia problemów byłoby właści­
we podejście hermeneutyczne, w którym fotografie ko­
mentuje się, nie wiążąc ich jedynie z empirycznym od­
zwierciedleniem danej rzeczywistości, ale faktem, iż
„[...] każdy obraz może być odczytywany i interpretowa­
ny na wiele równoprawnych sposobów, wynikających ze
społecznych, kulturowych i indywidualnych różnic po­
między nadającymi mu znaczenie podmiotami”.28
Fotografia jest więc tyleż źródłem wiedzy o przeszło­
ści, co o jej wyobrażeniach, przedstawieniach, sposobach
układania narracji, a może w jeszcze wyższym stopniu po­
winna być traktowana jako źródło poznania historii sa­
mych wyobrażeń i ich standardów. Fotografia stała się
twórcza na różnych poziomach; początkowo bardziej in­
tuicyjnie niż rzeczowo.
Początkowo rzecz rozgrywała się - wedle dzisiej­
szych standardów rozdzielania domen wiedzy - między
malarskością fotografii a obiektywizmem „naukowe­
go” dokumentowania. Obie kategorie zdjęć dają się
jednak odczytywać właśnie w kategoriach „etnograficzności” fotografii. Racjonalny wybór stylu w foto­
grafii nie do końca ostatecznie wpływa na jej walor
„entograficzności” - ostatecznie jest to przede wszyst­
kim kwestia wyboru, i to osobistego.

Fotografie Eugene’a A tgeta to unieruchomiony
obraz w pamięci, o sposobie bycia ludzi w otaczającej
ich rzeczywistości, pamięci o ulicach, domach, wnę­
trzach - odchodzących w przeszłość. Poznawaniu
przedstawionej przez niego rzeczywistości towarzyszy
pozorny nastrój ciszy i bezruchu - dający swobodę re­
jestracji i interpretacji przeszłości. Zdjęcia
Robione z wysokości oczu, nie ukazują wymyślnych wi­
doków z góry lub z dołu. Ale nasyca je osobliwa atmosfera.
Opustoszałe uliczki, zabawne frontony sklepików, sztywno
upozowane postacie pogrążone w jakiejś hipnotycznej ciszy
i bezruchu.32
Powstanie dokumentu nie dzieje się przez przypadek
[...] widoczne jest, w wyborze sposobu poruszania się,
w wyborze chwili, obsesyjne zainteresowanie konkretnym
incydentem, z którego na własne ryzyko wysnuwamy szersze
uogólnienie, wbrew temu, co rzeczywiście oglądamy.33

Inny, nie mniej wyrazisty, przykład stanowią foto­
gramy Louise Boyd (z czwartej dekady X X wieku),
które uznać można ze względu na realizację założeń
„etnograficzności” za studium dokumentujące odcho­
dzący w przeszłość kulturowy obraz polskich kresów.
Tematem jej zapisu był „[...] przede wszystkim czło­
wiek, jego mieszkanie, praca, otoczenie, w którym ży­
je - osada, wieś, plac targowy w miasteczku, pole, dro­
ga”.34 Kryterium jej tematów i fotografowanych przed­
V
stawień była archaiczność, tradycyjny, dawny styl ży­
„Portrety” świata
cia. Jej zdjęcia charakteryzują się dużą spontaniczno­
ścią ujęcia, brakiem upiększania (przez dodawanie po­
O
„etnograficzności” fotografii świadczy pewna ich szczególnych rekwizytów), stara się świadomie i z pre­
osobliwość - na takie zasługują niektórzy przedstawi­
medytacją nie inscenizować danej jej rzeczywistości
ciele fotografii twórczej. Fotograf staje się świadkiem
zgodnie z przyjętym osobistym programem badawczym
- zapisem fotograficznym znikających obrazów życia.
dziejącej się rzeczywistości, a dalej fotografowie „[... ]

[...] obrazem rzeczywistości jest coś w rodzaju dokumen­
tu; [...] Odnaleźć możemy w nim ślady ludzi, przedmiotów
i zjawisk, które są dowodami istnienia tego świata, beż
względu na to, czy dotyczą epok minionych czy czasów obec­
nych. Obraz rzeczywistości jest odbiciem tej rzeczywistości,
jakby jej zmaterializowanym „odciskiem”.29

98

�Magdalena Sztandara ♦ O „ETNOGRAFICZNOŚCI” FOTOGRAFII

Wówczas dopiero mogłem zrobić to zdjęcie: siedzą na pry­
czy, z jednej strony młode małżeństwo, z drugiej strony małżeń­
stwo starsze - to rodzice widocznie któregoś z tych małżonków
- i w kołysce z wikliny buja się dziecko, oni kołyszą... 41

Malownicze ujęcia przytulnych drewnianych chat,
polnych dróg, wiatraków stojących jakby na straży wśród
szachownicy pól, czółen popychanych długim drągiem, pły­
nących wśród rozlewisk, wieśniaków w barwnych ludowych
strojach, to obrazy należące do przeszłości.35

Robiąc te zdjęcia etnograficzne, miałem właśnie to na
uwadze, że przyjdzie czas, że tego nie będzie, że to się zmie­
ni, że ewolucja stopniowo następuje w każdej dziedzinie ży­
cia... znakiem tego jeszcze tyła ta kurna chata. Ale byłem
przekonany, ze tej kurnej chaty też wkrótce nie będzie. I z ze­
wnątrz miałem sfotografowaną tę kurną chatę, ale tego zdję­
cia nie mam...[...].42

Osobliwością w tym względzie stała się także foto­
grafia Jana Bułhaka. Jego twórczość najchętniej rozpi­
suje się za pom ocą interpretacyjnych haseł: pseudoimpresjonizm - fotografia ojczysta - fotografika.
[... ] z tej nowej wówczas perspektywy zbliżenia, wzięła
się moda fotografowania tematów powszednich, ujrzanych
z bliska, jakby mimochodem.36

Fotografia staje się ważna nie ze względu na treść,
ale komunikat, którym jest. Komunikat ten traktuje
o fragmentach rzeczywistości, która była, ale jest też
mocnym potwierdzeniem jej minionej obecności. A u­
ra w fotografii (jej odbiorze) pojawia się w miarę, jak
rośnie dystans czasowy, fotografia staje się „pamiątką”,43 o coraz bardziej nostalgicznych przesłaniach.
W takiej sytuacji zawsze tworzyć się będzie napięcie
pomiędzy realnością a abstrakcją - zdjęcie konserwuje
wszak tylko chwilę, pozostaje więc skrawkiem, okru­
chem opowiedzianego zdarzenia.

D la nowej formy fotografiki rozumianej jako
„sztuka fotograficzna” oddano do dyspozycji obiekty­
wy miękkorysujące, które zapis fotograficzny upodob­
niały do obrazu malarskiego. W swojej konsekw encji
opierająca się i nawiązująca do stylistyki malarskiego
obrazowania, mimo swej niekonw encjonalności stała
się źródłem o... - źródłem/dokumentem tworzącym
wizję bardziej osobistą, jakby umyślnie sprowadzoną
i zamykającą się w przedstawieniu przemijającego
zdarzenia.37 W ielbiciele twórczości Bułhaka - „ary­
stokraci sztuki - fotografiki” - zapatrzeni w dzieła
przeszłości wykorzystywali stały zakres tematyczny:
pejzaże, architekturę, martwe natury, sceny rodzajo­
we, portrety - pełne zdrowej prawdy przeżywania ży­
cia - nie było tam m iejsca na rzeczowość i ponurość
- obie bolesne. Nie chodziło o nadmierną narracyjność zdjęcia (stąd może inny stosunek do czasu i prze­
strzeni), ale w r a ż e n i e - powstałe naturalnie „w błysku chwili”. To rodzaj akcji artystycznego doku­
mentowania W ilna - forma raczej bezosobowej doku­
m entacji, a potem szerzej - projekt „Fotografii Ojczy­
stej” - pobudzającej wyobraźnię. Wszystko zamykało
się wokół człowieka, architektury, typowych „wido­
ków” - to, co specyficzne i reprezentacyjne, za każ­
dym jednak razem rzeczywistość stawała się przetwo­
rzona, a reprodukcja świata otaczającego, „[...] jako
jej nowa, niepowtarzalna kreacja, będąca interpreta­
cją a nie zapisem krajobrazu”.38

[... ] nieoczekiwane wrażenia [... ] - z całą ostrością przy­
wołują minione zdarzenia i ich emocjonalną aurę, pozwala­
jąc na ponowne przeżycie przeszłości.44
W takim psychologicznym czy egzystencjalnym
sensie fotografia zawsze posiadać będzie wartość m a­
giczną, zawsze będzie tajemniczym komunikatem - ta­
jemniczym bo podanym do interpretacji. Zdjęcie to
niekwestionowany dowód i niekwestionowana tajemnica:45 jak było naprawdę?
Obraz fotograficzny to medium subiektywne przez znaczenia nadawane fotografii zdjęcia stają się
rozwiązywaniem zagadki. Fotogramy będąc przedłuże­
niem naszych zmysłów, są niejako „zaproszeniem” do
zgłębienia tajem nicy i rozpoznania przeszłości z punk­
tu widzenia konkretnego kodu. To jak otwieranie
drzwi, do których dobrać należy odpowiedni klucz.
Każda bowiem fotografia może ukrywać nieskończoną
ilość wątków układających się w obszerne relacje.
„[...] nigdy nie był to po prostu zwykły długi rząd
wyładowanych pudeł [...]46” - każde zdjęcie stawało
się niepowtarzalnym wydarzeniem; było czymś więcej.
Fotografia będąc komunikatem, narzuca swoim
odbiorcom sugestię o dom inacji funkcji referencyjnej.
To, co najbardziej pociąga, a to zatrzymanie twarzy, za­
trzymane w dzianiu się zdarzenie, jakby ciągnące się
w oddali, a jednak zatrzymane schody, ulice, szeregi
wystaw sklepowych, cienie przemykających, a jednak
zatrzymanych ludzi...

I jeszcze jedna opowieść:
W trzydziestym czwartym i trzydziestym siódmym roku
wykonałem zdjęcia etnograficzne aparatem Kodak Retina
w gminie Piaski, nad jeziorem Białym, Czarnym i Sporowskim. Do fotografowania Polesia zachęcił mnie Jan Bułhak znany, bardzo zacny fotografik, który utrwalał wszystko, co
ginęło. Często czytałem miesięcznik „Fotografia”, gdzie za­
chęcał uprawiać fotografię rodzimą i fotografować to, co mi­
ja bezpowrotnie. I czytając te jego zachęcenia, zdecydowa­
łem, że ja też coś takiego zrobię.39

To, na co liczymy, czego oczekujemy, jest potrzebą - czę­
sto nieuświadomioną - dotarcia do prawdy o tamtych zda­
rzeniach, potrzebą przywołania przeszłości, dotknięcia jej,
magicznego dotknięcia w zdjęciu.47

Więc pojechałem rowerem do odległej o trzydzieści pięć
kilometrów bardzo zacofanej dzielnicy, Polesia nawet: gmina
Piaski. W tej gminie było największe zacofanie.40

99

�Magdalena Sztandara ♦ O „ETNOGRAFICZNOŚCI” FOTOGRAFII

Przypisy

Najprostsza fotografia może przerodzić się w fascy­
nujący dokument, stając się tym samym źródłem
0 przeszłości, prawie dotykalnej.

1

J. Lewczyński, F otografia i co dalej..., „Prace Naukowe. W y ch o ­
wanie A rtystyczne” t. V I, Częstochow a 1997, s. 27

2

M . Szulc, Fotografia n a usługach etnografii. M ateriały d o bibliogra­
fii fotografii polskiej, W rocław 1955, s. 13

Otwiera cały świat ekspresji i komunikacji, oddana do
dyspozycji pojedynczej, twórczej indywidualności. [...]
Obiektyw otwiera się i zamyka, przepuszczając w tej krótkiej
chwili jedynie drobniutki promień światła, a potem... staje
się cud.48

3

Tamże, s. 13.

4

Problem atyka m etodyki opisu, ale też jego statusu, stanowiła
istotny w ątek w refleksji estetycznej schyłku X IX wieku, por.
np.: D. Korw in-Piotrow ska, Problem y poetyki opisu prozatorskie­
go, Kraków 2 0 0 1 ; H. M ichalski, Przestrzeń przedstaw iona. Szkice

Fotografie pełne są historii - opowieści o wszyst­
kim. Powstałe obrazy fotograficzne, „[...] wynurzają się
jak pojedyncze punkty czy pojem niki pam ięci”.49
Praktykowanie fotografii, gromadzenie fotograficz­
nych wizerunków świata kształtować mogło samą
świadomość fotografa.
Tak rozumiana fotografia ma nas nakierowywać, jej

z poetyki mim esis w pow ieści X IX -w ieczn ej, Warszawa 1999
5

M. Szulc, dz. cyt., s. 17

6

Cyt. za: F. K reek, R ozm aitości, „Lud” 1899, t. 5, s. 3 92

7

M. Szulc, dz. cyt., s. 17

8

Kw estie re lacji fizjonom icznej lektury człowieka z poetyką
przedstawienia typów ludowych w ikonografii etnograficznej
stanow ić będzie przedmiot odrębnego opracow ania; będzie to
m iało istotn e znaczenie dla charakterystyki fotografii w kon cep­
c ja c h etnograficznych schyłku X IX wieku i początku wieku X X .

twórca nawet podświadomie zmusza i prowokuje wi­
dza, „[...] którego postrzeganie jest przypadkowe i ch a­
otyczne, aby przestał kręcić bez celu głową i oczami”.50

Zob. np. C. G. Lavater, Z asady fizyognom iki i frenologii. W ykład
popularny o pozn aw an iu ch arakteru z rysów twarzy i kształtu gło­
w y przez A . Ysabeau, tłum . W ł. Noskowski, Warszawa 18 8 3 . Por.
także, Z. Libera, W stęp do nosologii, W rocław 1996

Po zamknięciu albumu fotograficznego pozostaje

9

Od momentu uwiecznienia czyjejś twarzy na zdjęciu pa­
mięć o niej staje się niepotrzebna. Zarazem jednak pamięta­
my o tej twarzy tylko dlatego, że zachował się jej ślad w al­
bumie.52

10

U. Czartoryska, Przygody plastyczne fotografii, Warszawa 1965, s. 19

11

D. Davis, F otografia ja k o kultura, tłum . R . Drzew iecki, „Fotogra­
fia” 1980, nr 2, s. 22

12

J. M ierzecka, C zym jest fo to g ra fia ?, Warszawa 1985, s. 7

13

D. Davis, dz. cyt., s. 29

14

Por.: Przełom antypozytywistyczny w polskiej św iadom ości kulturo­
w ej k oń ca X IX w ieku , pod red. T Bu jn ick iego i J. M aciejew skie­
go, Warszawa 1986

15

Por.: A . Sob ota, S zlachetn ość techniki. A rtystyczne dylem aty fo to ­
grafii w X IX i X X w ieku , Warszawa 2 0 0 1 , s. 4 6 -4 7

16

Por. np.: A . Chalm ers, C zym jest to, co zw iem y nauką?, przeł. A.

17

Kw estie zależności fotograficznych przedstawień od konw encji

C hm ielew ski, W rocław 1993

Fotografia z drugiej połowy X IX i przełomu X IX
1 X X wieku zawiera coś, co można by rozumieć jako
„odrealnienie” świata, będące jednak poszukiwaniem
jego „istoty”. Jej zniekształcenia wynikające z możli­
wości technicznych, a raczej ich braku, stają się wyróż­
nikiem jej „magiczności”, tajem nicy rejestrowanego
świata. Obrazy przybierają status obrazów zanikają­
cych - stąd następstwem tego staje się zanikanie gra­
nicy: obraz i świat. Może więc fotografia zatracać swój
związek z rzeczywistością (jest swoim sim ulacrum ).51
Oglądanie zdjęć z przeszłości to proces przypominania
świata już zamkniętego, nieobecnego.

Zob. np. recep cję poglądów A . Sch op en h au era: J. Tuczyński,
S chopen hau er a M łod a Polska, G dańsk 1969

w odbiorcy wrażenie spotkania śladu rzeczywistości dokumentu zaistniałej chwili - sytuacji przypadkowej
lub zaaranżowanej; obraz - niczym Proustowska mag­
dalenka - inicjuje wyprawę w obszary „utraconego
czasu”. Różni się od niepochwytności smaku ciastecz­
ka uobecnieniem osiąganym dzięki „faktyczności” te­
go, co przedstawione. Patrząc, nie trzeba wyobrażać
sobie, ponieważ to, co było, jest po prostu widziane.
Skutkiem jest anektowanie tych śladów do sfery n a­
szych trw ałych obrazów rzeczywistości. Fotografia
„przypomina” w takim wypadku „jak było”.

„żywych obrazów” wymagają dopiero bliższych studiów, por. na
te n tem at: M. Komza, Żywe obrazy. M iędzy sceną, obrazem
i książką, W rocław 1995
18

Por.: R . de la Sizeranne, C zy fo to g ra fia jest sztuką, „O bscura”
1983, nr 4, s. 15; A . Sobota, S zlachetn ość techniki. A rtystyczne
dylem aty fotografii w X IX i X X w ieku , Warszawa 20 0 1 , s. 8 4 -8 5 .

19

Por.: np. J. Clifford, T ożsam ość w M ashpee, [w:] tenże, K łopoty
z kulturą. D w udziestow ieczna etnografia, literatura i sztuka, przeł.
Ewa Dżurak i in., Warszawa 2 0 0 0

20

Por.: R . Barth es, Św iatło obrazu , przeł. J. Trznadel, Warszawa

21

K . O lech n ick i, A ntropologiczne p en etracje w izualnych przestrzeni

1996, s. 129-1 3 1
rzeczyw istości, „Kultura i Sp ołeczeństw o” 2 0 0 0 , nr 4, s. 110
22

Z. Toczyński, P raw da w fotografii ja k o kategoria estetyczna, [w:] Film
i kultura współczesna, pod red. J. Plisieckiego, Lublin 1996, s. 25.

23

K. O lech n ick i, dz. cyt., s. 112

24

Ta sakralizacja przedstawienia widoczna jest zwłaszcza w dawnych fo­
tografiach pamiątkowych (Zob. R. Sulima, A lbum „cieni”. Słowo i fo ­
tografia w kulturze ludowej, [w:] tenże, Słowo i etos, Kraków 1992),
z których część trafiała nawet do „dekoracji” nagrobków; zob.: K. Ku­

Ale jednocześnie jest jego dotknięciem. „Pamięcią
widzialną”53 o przeszłości. Obraz ma ukrytą wiado­
mość. W pamięci pozostają nam fotograficzne kadry,
z których budujemy obraz przeszłości. Fotografia do­
pomina się o swoje przetrwanie, o to, by wiecznie
wskrzeszać świat, który odszedł.54

biak, W okół fotografii nagrobnej, „Polska Sztuka Ludowa” 1986, nr 1-2
25

Tamże, s. 1 1 6 -1 1 7

26

S. Sontag, O fotografii, przeł. S. M agala, Warszawa 1986, s. 113

27

L. M. Henny, T h eory an d Practice o f Visual Socjology, „Current
Socjology” 1986, t. 34 , nr 3 ; cyt. za: K . O lech n ick i, A n trop olo­
giczne p en etracje w izualnych przestrzeni rzeczyw istości, „Kultura
i Społeczeństw o” 2 0 0 0 , nr 4, s. 116-117

100

�Magdalena Sztandara ♦ O „ETNOGRAFICZNOŚCI” FOTOGRAFII

28

G. Przyborek, D w a obrazy rzeczywistości, „Photographica” 1997,

43

z. 1, s. 39
29

M. Zalewski, Form y pam ięci. O przedstaw ianiu przeszłości w p o l­
skiej literaturze w spółczesnej, Warszawa 1996, s. 38

U. Czartoryska, Portret fotograficzny, [w:] N o w e m ed ia w kom u ­

44

Por.: S. Sontag, dz. cyt., s. 107

nikacji społecznej w X X w ieku , pod red. M . Hopfinger, Warszawa

45

W. B en jam in , dz. cyt., s. 23

2 0 0 2 , s. 62

46

30

W. Benjam in , [w:] Paris. Eugène A tget 1 8 5 7 -1 9 2 7 , oprac. A .

31

A . Ligocki, Czy istnieje fotografia socjologiczna?, Kraków 1987, s. 51

Krase, red. H. Ch. A dam , K ö ln 2 0 0 0 , s. 23

Z. Toczyński, P raw da w fotografii, [w:] N o w e m ed ia w kom u n ika­
cji społecznej..., dz. cyt., s. 57

47

B e n n eto n O liviero Toscani, cyt. za: J. Kurowicki, F otografia j a ­
ko zjaw isko estetyczne, T oruń 1999, s. 10

32

D. Davis, dz. cyt., s. 24

33

S. G. M ikoś, W stęp, [w:] L ou ise A rn er B oyd, Kresy. Fotografie

A m a teu r P hotographer, [w:] A N ew H istory o f P hotography, K o­

z 1 9 3 4 roku , Kraków 19 9 1 , s. 10

lonia 1988, s. 3 5 5 . Cyt. za: A . Sob ota, Szlachetność techniki. A r ­

34

Tamże, s. 12

tystyczne dylem aty fotografii w X IX i X X w ieku , Warszawa 2001,

35

U. Czartoryska, Przygody plastyczn e..., s. 13

36

Por.: J. Busza, W ob ec od biorców fotografii, W arszawa 1990, s. 13

37

J. Kucharska, Ja n B u łh a k - inw entaryzator W ilna (1 9 1 2 -1 9 4 4 ),
„Prace N aukowe. W ychow anie A rtystyczne”, t. V I, C zęstocho­

48

s. 62
49

A . Sob ota, Szlachetność techniki. A rtystyczne dylem aty fotografii
w X IX i X X w ieku , Warszawa 2 0 0 1 , s. 8 9

50

Por.: M . M ichałow ska, O dnow ienie p am ięci —fo to g ra fia w o b ec n o ­
w ych m ediów , „Sztuka i Filozofia” 2 0 0 0 , nr 18, s. 9 5-97

wa 1997, s. 36
38

E. Perego, In im ate M om ents and S ecret G ardens. T h e A rtist as

J. Szymańczyk, Jestem fotog rafem , oprac. A . Engelking, „Polska

51

Tamże, s. 100

Sztuka Ludowa. K onteksty” 19 9 2 , nr 3 -4 , s. 193

52

Por.: tam że, s. 105

39

Tamże, s. 193

53

Por.: R . Barth es, Św iatło obrazu, przeł. J. Trznadel, Warszawa

40

Tamże, s. 193

1996: Fotografia m a w sobie m oc wskrzeszania, stanow i „m iste­

41

J. Szymańczyk, Jestem fotog rafem , przygotowała do druku A . E n ­

rium w spółistnienia” przeszłości i teraźniejszości w jakim ś „po­

gelking (dokończenie), „Polska Sztuka Ludowa. K on teksty”

rządku metafizycznym”.

19 9 3 , nr 1, s. 5 8 -5 9
42

Pam iątką obdarzoną znaczeniam i, o ja k ich pisał H . G. Gadamer, P raw da i m etod a. Zarys herm eneutyki filozoficzn ej, przeł. B.
Baran, Kraków 1993, s. 163

A fganistan. Lale. Szkoła. Fot. A n n a B e a ta Bohdziewicz

101

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6284" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6264">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9f1d1bf8e00b0f721dbbdb1dd584bf85.pdf</src>
        <authentication>4ace723c9a92d5224e7258daa71c9287</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74822">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5328</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74823">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74824">
                <text>2003</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74825">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4949</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74826">
                <text>O istocie słowa w obliczu choroby / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74827">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4; s.102-113</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74828">
                <text>Baranowska, Małgorzata</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74829">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74830">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74831">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74832">
                <text>MARCIN

KAFAR

0 istocie Słowa
w obliczu choroby
Uwagi na marginesie lektury
Stanąć na nogi Olivera Sacksa
1 To jest wasze życie
Małgorzaty Baranowskiej
Choroba jest nocną półkulą życia, naszym bardziej uciążliwym
obywatelstwem. Od dnia narodzin każdy z nas posiada jakby
dwa paszporty - przynależy zarówno do świata zdrowych, jak
i do świata chorych. I choć wszyscy wolimy przyznawać się
tylko do lepszego z tych światów, prędzej czy później, chociażby
na krótko, musimy uznać również nasz związek i z tym drugim.
Su san Son tag

Metafora, „nowe słowo”
i literatura choroby
W drugiej połowie lat 70. Susan Sontag napisała
esej zatytułowany Illness as Metaphor (Choroba jako
metafora). Tekst ten, gdy spojrzymy na niego z per­
spektywy minionych kilkunastu lat, stanowi podwali­
ny pod wyraźnie już dziś zaznaczoną ścieżkę współcze­
snej humanistyki, związaną z badaniam i nad metaforyzacją choroby. Sontag zebrała w nim bogaty materiał
literacki oraz sięgnęła do tekstów kultury popularnej,
a także źródeł historycznych z ostatnich dwóch stule­
ci, aby prześledzić rolę metafor choroby w budowaniu
jej kulturowych obrazów i moralnych konsekwencji
utraty zdrowia. Punktem wyjścia rozważań amerykań­
skiej pisarki jest teza, iż choroby podlegają procesowi
metaforyzacji, w trakcie którego tracą wymiar czysto
biologiczny, stając się społeczno-kulturowymi konstruktami. Jako takie są nie tylko figurami retoryczny­
mi, ale nadto mają wartość głęboko poznawczą i silnie
wpływają na wiedzę o świecie.
Sontag, z diagnozą osoby chorej na raka, rozważa
konsekwencje uruchomienia metaforycznego dyskur­
su dotyczącego jej własnej choroby, stwierdzając: „Tak
długo, jak długo ta właśnie choroba traktowana bę­
dzie jako podły, niezwyciężony drapieżnik, a nie po
prostu jako choroba, większość ludzi cierpiących na
raka rzeczywiście będzie upadała na duchu, poznając
diagnozę. Rozwiązanie nie polega bynajmniej na tym,
by przestać mówić chorym na raka prawdę, lecz by

zmienić podejście do samej choroby, by dokonać jej
demistyfikacji”. [Sontag, 1999, s. 10-11] A utorka M e­
tafory realizuje swój postulat, szkicując społeczne wy­
obrażenia raka, kontrastując je z wyobrażeniami gruź­
licy, co pozwala, jej zdaniem, wyróżnić wzajemnie
przecinające i nakładające się na siebie linie m etafo­
rycznego porządku obu tych chorób.
Najbardziej charakterystyczna z nich, jak się wyda­
je, ukryta jest w warstwie językowej. Oxford English
Dictionary, na który powołuje się Sontag, odnotowuje
pierwsze użycie znaczenia słowa consumption na okre­
ślenie gruźlicy płuc już w 1398 r. (obecnie trzy podsta­
wowe znaczenia tego słowa w języku angielskim to:
konsumpcja, spożywanie oraz właśnie gruźlica). To sa­
mo źródło wskazuje wczesną (1528 r.) figuratywną de­
finicję raka jako czegoś, co „nadgryza, koroduje, nisz­
czy i z wolna, potajemnie konsumuje” [Sontag 1999,
s. 13]. Wspólny zespół metafor jeszcze stosunkowo
niedawno organizował kulturową przestrzeń wyobra­
żeń na tem at gruźlicy i raka. Obie te choroby były
„opisywane” jako „proces, w którym ciało poddane
jest konsumpcji” [Sontag 1999, s. 14], do czasu poja­
wienia się mniej więcej w połowie X IX w. wiedzy o p a­
tologii komórek i ustaleniu w 1882 r., że gruźlica ma
podłoże bakteriologiczne. O d tego momentu daje się
zauważyć rosnący z upływem lat rozbrat metaforyki
gruźlicy i raka. O ile mitologia tej pierwszej mieści się
w modelu romantycznym (gruźlica to choroba nam ięt­
ności, miłości i „wewnętrznego żaru” przedstawianych
jako dezintegracja oraz towarzysząca jej hiperaktywność przeplatana momentami bezczynności, co osta­
tecznie prowadzi do śmierci), o tyle wyobrażenia raka
umiejscawiają go w kręgu szkodliwych działań społe­
czeństwa industrialnego (rak to choroba „tłumionych
uczuć” i „obcych sił”, które podstępnie przenikają cia­
ło i ujawniają się np. jako guz czy narośl).
Pojawienie się w latach osiemdziesiątych A ID S da­
ło Susan Sontag możliwość dopisania suplementu do
Illness as Metaphor. W 1989 roku publikuje ona esej
A ID S and Its Metaphor, w którym odtwarza kulturowe
obrazy tej wówczas jeszcze całkiem nowej choroby.
A ID S oplatają metafory inwazji „obcego elementu”,
intruza podbijającego ciało przez osłabienie czy też
całkowite zniszczenie systemu odpornościowego orga­
nizmu. N a arenę wkraczają również różnego typu m e­
tafory nieczystości (co wiąże się ściśle ze stygmatyzacją
zapadających na tę chorobę) i, ubrane w nową szatę,
metafory plagi i zarazy, uruchamiane we wcześniej­
szych wiekach przy okazji ujawnienia się wielkich epi­
demii, takich choćby, jak cholera czy dżuma.
Jak wspomniałem wyżej, publikacje Susan Sontag
okazały się podatnym gruntem dla dalszych pogłębio­
nych badań nad metaforyzacją choroby, które prowa­
dzono przez ostatnie kilkanaście lat głównie w krajach
Europy Zachodniej i Stanach Zjednoczonych. Wśród
szeregu prac wszechstronnie omawiających tę tematy­
kę1 znalazły się również studia, których autorzy odno­

102

�Marcin K afar♦ O ISTOCIE SŁOWA W OBLICZU CHOROBY

także przedmiotem wnikliwych analiz innego przed­
stawiciela fenomenologii - Maurice Merleau-Ponty’ego, który za podstawę swych dociekań przyjął ka­
tegorię percepcji. Znaczenie problemu związków, jakie
tworzą się między świadomością a cielesną obecnością,
dostrzegli również polscy badacze. Barbara Skarga
w szkicu Metafizyka obecności a metafizyka śladu mówi
o ciele, że jest ono „ontologicznym źródłem obecno­
ści” , jest jakby „obecnością nieustanną” , a tym, co po­
woduje przerwanie absolutnej obecności, jest odkry­
w ająca ją świadomość, która wywołuje szczelinę w cza­
sie pełnej obecności. „Świat, który mnie otacza, może
się zmieniać, m ijają wydarzenia, m ijają spotkane rze­
czy i ludzie. Myślą mogę za nimi podążać, choć nie
mogę biegu ich zatrzymać. Cieleśnie jednak jestem tu
w obecności takich, a nie innych rzeczy, zjawisk, któ­
re na mnie działają, pobudzają, widzę je, słyszę, doty­
kam ich. To przez świadomość wdziera się odroczenie,
odwleczenie, opóźnienie, to świadomość powoduje
odsunięcie obecności, to przez nią rodzi się pęknięcie
w przeżywanym czasie” [Skarga, 2002, s. 51]. Trudno
jest jednak wyznaczyć granicę między cielesnym byto­
waniem a świadomością o nim, gdyż płaszczyzny te ści­
śle zazębiają się, czy wręcz przenikają się nawzajem,
prowadząc jakby nieustanny cichy dialog. Zdarzają się
często sytuacje, kiedy cielesność bierze bezwzględnie
górę nad świadomością, zmuszając ją do poddania się
m om entalności trwania tu i teraz. Takie chwile przy­
chodzą wraz ze skrajnymi stanam i odczuwania, takimi
jak np. wielka rozkosz czy ból.
„W ich obecności pogrążamy się bez reszty - mówi
Barbara Skarga. To, co obecne, staje się dla nas jedy­
ną rzeczywistością, a czas skupia się niemal w jednym
punkcie. «Sytuację wyjątkową - pisze Levinas w której zawsze przyszły ból staje się teraźniejszy,
w której osiągamy granicę świadomości, przynosi cier­
pienie zwane fizycznym. Ból wbija nas wtedy w byt»”
[Skarga, 2002, s. 52].
Kiedy ból łagodnieje lub całkiem odchodzi, na jego
miejsce ponownie wkracza świadomość, która często
objawia się na zewnątrz w postaci niosącego różnorakie
przesłania Słowa. „Nowe słowo” Virginii Woolf należy
właśnie do owych słów pierwszych, najbardziej istot­
nych, których doniosłość wyznaczana jest skrywaną
w nich zdolnością przekraczania na pozór nieprzekra­
czalnego, docierania do centrum, do źródła rzeczy leżą­
cych po tej „drugiej stronie” ; „nigdzie słowo tak wiele
nie znaczy, jak w tle świata «p r z e d s ł o w n e g o»,
w świecie przedpiśmiennym, a więc w rzeczywistości
«na granicy» słowa. - mówi Roch Sulima - Nigdzie nie
jest słowo tak wyraźne, tak «obce» światu (obce, bo
chciałoby ten świat w sobie zamknąć i zastąpić), jak
właśnie «na granicy» świata przedsłownego” [Sulima,
2001, s. 160].
M usimy jednak pam iętać, iż aby Słowo przemówi­
ło pełnią siebie, aby stało się brzemienne, nie wystar­
czy, że zostanie uświadomione czy też po prostu wypo­

szą się do kwestii inicjalnego momentu powstawania
metafor chorób oraz do roli, jaką odgrywa słowo jako
takie w obliczu stanów granicznych, chorobowych.
Problem ten wskazuje m.in. Deborah Lupton w synte­
tyzującej pracy pt. Medicine as Culture. Illness, Disease
and the Body in Western Society.
Brytyjska badaczka metaforę postrzega w duchu ję­
zykoznawstwa kognitywnego, przypisując jej rolę epistemologicznego narzędzia służącego konceptualizacji
świata i definiowaniu pojęć ujmujących rzeczywistość.
[Lupton, 2001, s. 55]. Tak rozumianą metaforę cechu­
je duży potencjał sensotwórczy, zasadzający się na skry­
wanym w niej naddatku znaczeniowym, dzięki które­
mu „przekracza [ona - M. A . K.] dosłowność, i w ten
sposób potrafi ujawnić to, co mogło być zakryte” [Skar­
ga, 2002, s. 76]. Tę jej cechę w wyrazisty sposób ujaw­
nia kontekst choroby. Odsłania on bowiem przed nami
obszary doświadczenia podmiotowego trudnego do
określenia przy użyciu potocznych słów, w ramach ich
podstawowych znaczeń. Zderzenie języka z doznaniami
skrajnymi, takimi jak ból i nieodłącznie z nim związane
cierpienie, obnaża lingwistyczne niedoskonałości, któ­
re może „nadrobić” właśnie metafora lub tak zwane
„nowe słowo” (jego funkcję pełni niekiedy także sama
metafora), o którym wspomina m.in. cytowana przez
Lupton Virginia Woolf w eseju On Being Ill.
„W angielskim, który tak swobodnie przedstawia
myśli H am leta i tragedię Leara - powiada Virginia
Woolf - nie m a żadnych słów opisujących drżenie czy
ból głowy. Kiedy zakochuje się zwykła uczennica ma
ona w zanadrzu Shakespeare’a czy Keatsa, gdy chce
wyrazić swe uczucia; ale pozwólmy spróbować cierpią­
cemu pacjentowi opisać doktorowi ból [sic] głowy,
a zobaczymy, jak język straci nagle swą moc. Nie znaj­
dziemy w nim nic gotowego. Pacjent będzie zmuszony
wykuwać słowa samodzielnie i, trzymając w jednym
ręku ból, a w drugim grudkę czystego dźwięku (jak,
być może, czynili kiedyś mieszkańcy wieży Babel), zde­
rzać je ze sobą do momentu, kiedy w końcu pojawi się
całkiem nowe słowo2 [podkr. - M. A . K .]” .
Angielska powieściopisarka, wypowiadając wyżej
przytoczone słowa, kieruje nas ku szerszemu proble­
mowi językowego wyrażania cielesnego doświadczenia
bycia w świecie albo, mówiąc językiem Georges’a Bataille’a, werbalizacji wewnętrznego doświadczenia.
Stąd bardzo blisko już do kwestii relacji, jaka zachodzi
między ciałem pojmowanym jako czysta forma egzy­
stencjalna a - sytuującą się już na innym poziomie świadomością tego ciała i związaną z nią refleksją nad
nim. W iadomo, iż problematyką tą zajmowała się filo­
zofia, w szczególności zaś fenomenologia. O ciele ży­
wym (Leib) pisał Husserl, przeciwstawiając je ciału
czującemu i odczuwalnemu (Körper). Dzięki temu
ostatniem u człowiek w pełni istnieje, czy lepiej powie­
dzieć: jest obecny w otaczającym go świecie, a tym, co
wyznacza granice tego świata, są zmysły. Ciało postrze­
gane w perspektywie jego kontaktów ze światem było
103

�Marcin Kafar ♦ O ISTOCIE SŁOWA W OBLICZU CHOROBY

wiedziane. Powinno ono bowiem zostać posiane na
płodnym gruncie. Bodaj najbardziej żyzną (choć
z pewnością nie jedyną) ziemią dla Słowa jest oczywi­
ście literatura, gdzie Słowo kiełkuje, wzrasta i jak
drzewo rodzi owoce - objawia się jako poezja, myśl,
opowieść, narracja - pełniące funkcję nośników ukry­
tych znaczeń.
Czasam i zdarza się napotkać literaturę, która
w sposób bardziej lub mniej zamierzony przez jej au ­
torów staje się świadectwem ich życia. Słowa wów­
czas wypowiadane zyskują dodatkow ą wartość: uchy­
lają rąbka tajem nicy człowieka w plecionego w histo­
rię zdarzeń codzienności. Taka wyrażona literacko hi­
storia codzienności przypomina swoistą antropologię
„człow ieka w ew nętrznego” , an tropologię, której
przedmiotem poznania staje się włączony w dram at
w łasnego życia czujący i doświadczający podmiotosoba. W taki właśnie sposób przemawiają do mnie
dwa teksty, na podstawie których będę prowadził roz­
ważania w dalszej części mego szkicu. Chodzi o S ta­
nąć na nogi O livera Sacksa i To jest wasze życie M ał­
gorzaty Baranowskiej - książki powstałe na kanwie
osobistych przeżyć związanych z chorobą przewlekłą
(To jest wasze życie) i wypadkiem skutkującym kilku­
nastoletnim i zaburzeniami psycho-fizycznymi (Sta­
nąć na nogi). Obie wspomniane prace pokazują, jak
niezwykle istotną rolę odgrywa Słowo w kontekście
choroby. Słowa odnajdywane w postaci różnych figur
literackich i zabiegów pisarskich w twórczości angiel­
skiego neurologa i polskiej badaczki wyobraźni surre­
alistycznej stają się, zależnie od potrzeby, zarówno
środkiem heurystycznym (przyczyniają się m.in. do
budow ania wiedzy o chorobie), jak i terapeutycznym
czy katartycznym (dają np. możliwość ostatecznego
rozprawienia się z traumą, jak stało się to w przypad­
ku autora Stanąć na nogi, czy też, co pokazuje M ałgo­
rzata Baranowska, służą przełamywaniu udręki bole­
snej powszedniości). Uważna lektura Stanąć na nogi
i To jest wasze życie oraz innych tekstów, na różne
sposoby korespondujących z nimi, skłania także do
namysłu nad sam ą w artością „oddaw ania głosu” lite­
raturze tam, gdzie zachodzi potrzeba utrzymania lub
przywrócenia integralności cielesno-duchowej kon­
kretnego człowieka, zawieszanej lub często nawet
bezpowrotnie traconej w obliczu choroby. Literatura
miałaby tutaj, w moim przekonaniu, podw ójną wy­
mowę: po pierwsze, zalążek jej sensu rodziłby się już
w samym procesie pisania, jako działania chroniące­
go przed kompletnym rozpadem pod wpływem cho­
roby (rys ten jest niezwykle wyraźny w To jest wasze
życie), po drugie, przyjmowałaby na siebie rolę narzę­
dzia służącego kontem placji (realizującej się w czyta­
niu i rozmyślaniach) zmierzającej w kierunku odn a­
lezienia w niej np. autentycznego filara moralnego
czy źródła nadziei i prawdy. Przyjrzyjmy się bliżej tym
kwestiom, odnosząc się do treści wspomnianych wy­
żej lektur.

Droga ku „Nowemu Jeruzalem” ,
czyli jak odnaleźć siebie w Słowie
Życiowy dramat brytyjskiego neurologa Olivera
Sacksa zaczął się w 1974 r., kiedy to uległ on wypad­
kowi w górach Norwegii. W jego wyniku bardzo po­
ważnie uszkodził nerwy i mięśnie nogi, co zakończyło
się kilkutygodniowym pobytem w szpitalu, a następnie
długim okresem rehabilitacji. Przypadek choroby zo­
stał zdiagnozowany jako typowy, co umożliwiało leka­
rzom zastosowanie standardowych m etod leczenia.
Wszystko przebiegało sprawnie do momentu, kiedy to
doktor Oliver, w kilka dni po zabiegu chirurgicznego
łączenia naderwanych mięśni, zaczął miewać doznania
wyobcowania, odłączenia chorej nogi od reszty ciała.
Pozbawiona unerwienia kończyna wydawała mu się
obcym, wręcz nierzeczywistym przedmiotem. Próbując
opisać swój stan opiekującym się nim lekarzom, natra­
fiał na barierę całkowitego niezrozumienia z ich stro­
ny. Jego opowieści były jakby „wymazywane” ze świa­
dom ości medyków, traktujących je jak chorobliwe
urojenia pacjenta. Fizyczna niemoc Sacksa w połącze­
niu z rosnącym dyskomfortem psychicznym zaowoco­
wała ostatecznie rozpadem harmonijnego wizerunku
całego świata, by w kulminacyjnym momencie kryzysu
przerodzić się w odczuwanie totalnego z niego wyłą­
czenia. „Znalazłem się poza mapą, poza światem, poza
poznawalnym. Poza przestrzenią oraz czasem. N ic nie
mogło się już zdarzyć. Inteligencja, rozum, rozsądek
nic nie znaczyły. Straciłem wszystko, co dotąd dawało
mi oparcie, grunt pod stopami [...] zagłębiłem się
w mroczną noc duszy” [Sacks, 1996, s. 81] - wspomi­
na Sacks. W obcej przestrzeni zawodziły sprawdzone
po wielekroć reguły porządkowania rzeczywistości,
a innych, skutecznych, zabrakło. „D la duszy zagubio­
nej w ciemnościach, pośród długiej nocy, bezużytecz­
ne są mapy i umysł gotowy je wykreślać. N a nic też
zdać się mógł [...] umysł kartografa - «poczucie m ę­
skiej siły... zaradność... czujność i aktywność» [...]. Te
przymioty mogły stać się użyteczne później, ale
w obecnej chwili nie miałem ich na co spożytkować.
Mój stan pośród ciemnej nocy był stanem całkowitej
bierności, dominującej, całkowitej, wszechogarniają­
cej bierności, w której działanie - jakiekolwiek działa­
nie - byłoby bezużyteczne” [Sacks, 1996, s. 81-82].
Sacks znalazł się w miejscu, gdzie ciało zostało p o ­
rzucone na pastwę samego siebie, gdzie świadomość,
intencjonalność i refleksyjność podm iotu nagle zosta­
ła zatrzymana przez przygniatającą wagę czystego bytu.
Sytuacja taka trwała kilkanaście dni, aż do chwili gdy
wreszcie została przełamana dzięki Słowu, które - zro­
dzone dzięki niemal nadludzkiemu wysiłkowi woli okazało się kamieniem milowym na drodze Olivera
Sacksa ku wewnętrznej równowadze, a w pewnym
sensie wskazało i wyznaczyło też ścieżkę prowadzącą
do ponownej harmonii jego ciała ze światem. Cóż to
było za Słowo i jak się objawiło?

104

�M aran K afar♦ O ISTOCIE SŁOWA W OBLICZU CHOROBY

nogi, która pomieściła w sobie problemy czysto scjentystyczne. Pozostała wszelako - sytuująca się niejako na
ich przeciwległym biegunie - kwestia Sacksa-człowieka,
jawiącego się jako cierpiący, wewnętrznie rozdarty czy
wręcz temporalnie zapomniany przez samego siebie
podmiot. Traktuje o tym rozdział drugi Stanąć na nogi,
zatytułowany Być pacjentem oraz trzeci (Otchłań), które
są opisem ukazującym proces uświadamiania sobie
przez Sacksa trudnej sytuacji, w jakiej się znalazł; są opi­
sem samoistnie rodzącego się, na wskroś tragicznego,
wewnętrznego dialogu, prowadzącego do zyskania samowiedzy o własnej bezsilności, potęgowanej komplet­
nym brakiem zrozumienia ze strony całego personelu
medycznego: lekarzy, fizjoterapeutów, pielęgniarki.
„ - Doktorze Sacks! - Moje rozmyślania przerwało
zniecierpliwione wołanie siostry Sulu. - Myślałam, że
pan zasnął. Ręce mnie już bolą, a pan ani słowem się
nie odezwał. M acham tym gipsem na wszystkie strony.
N iech mi pan tylko nie mówi, że nic pan nie czuł.
Siostro Sulu, nie czułem kompletnie nic. Prawdę
powiedziawszy, czekałem, kiedy pani zacznie - odpar­
łem poważnie.
Szlachetna siostra Sulu pokręciła głową i ruszyła do
wyjścia, nie przestając kręcić głową w zdumieniu. Wy­
obraziłem sobie, co myśli: «Dzisiaj rano wydawał się ta­
ki miły, normalny, zdrowy na umyśle, a teraz zachowu­
je się dziwacznie». Byłaby jeszcze bardziej zaniepokojo­
na, gdyby wiedziała, co myślę, przeżywam, czuję. Słowo
«dziwacznie» uznałaby za zbyt słabe. W jej, w moim,
w jakimkolwiek języku trudno by znaleźć słowo

Obraz językowy, którym posłużył się Sacks pisząc
Stanąć na nogi, przybrał postać autobiografii, a więc
formy literackiej ufundowanej na, jak mówią znawcy
tematu, jednoczesnym „rozszczepieniu i podwojeniu
humanum". Człowiek podejm ujący się zadania pisania
0 sobie stawia się bowiem zawsze w roli kogoś, kto
zmuszony jest na czas jakiś stanąć z boku, opuścić sa­
mego siebie, aby stać się „pytaniem, problemem, nie­
wiadomą. Rozłamuje się wewnętrznie na istotę, która
poznaje i która zarazem stanowi dziedzinę przedmioto­
wą tego poznania [...]. W tapia się ona w ten sposób
w nieskończony proces samopoznania i autoidentyfikacji" [Kasperski, 2001, s. 17]. Piszący autobiografię
próbuje zawsze odpowiedzieć na pytanie: „Kim je­
stem?". Jest to pytanie fundamentalne, sięgające do
źródeł własnej tożsamości, dom agające się zarazem od­
powiedzi jasnych i czytelnych. W odniesieniu do bio­
graficznych dociekań autora A Leg to Stand On pyta­
nie „Kim jestem ?" zostaje dookreślone i brzmi: „Kim
byłem przed, w czasie trwania i kim jestem po przeby­
tej chorobie?". Gdy dodamy do niego pytania kolejne,
rodzące się w głowie Sacksa jako neurologa-naukowca
(„Czym jest stan alienacji części ciała ludzkiego?", „Ja­
kie procesy fizjologiczne decydują o pojawieniu się
syndromu fantomów?"), jak również filozofa i myśli­
ciela („Co leży u źródeł mego doświadczenia?", „Jaką
prawdę o życiu skrywa cierpienie?") itp., ukaże się
nam przed oczami różnorodność i wielowymiarowość
narastających przed nim trudności natury nie tylko
poznawczej, ale także subiektywnej (psychologicznej)
1 czysto egzystencjalnej, niosących ze sobą potrzebę
znalezienia środków zdolnych je rozpoznać i przekro­
czyć. Nie było to na pewno zadanie łatwe, o czym
świadczy m.in. okres jedenastu lat, jakie upłynęły od
wypadku do chwili opublikowania Stanąć na nogi.
W tym czasie - a wydaje się to bardzo symptomatycz­
ne - Sacks kompletnie zarzucił pisanie (które przed
zdarzeniami w Norwegii było jednym z jego ulubio­
nych zajęć), tłumacząc to w jednej z rozmów z czytel­
nikami tym, iż przeżywał wówczas „wielką udrękę po
przebytej chorobie", co uniemożliwiało mu jakąkol­
wiek pracę twórczą [www. talkcity. com, 5 grudnia
2000]. Zastąpiła ją zaś wyczerpująca praca z pacjenta­
mi, wynikiem której było wyróżnienie dużej grupy
osób doznających alienacji części ciała, żmudne trzy­
letnie poszukiwania biblioteczne, mające na celu usta­
lenie rzeczywistej wiedzy neurologicznej na tem at zja­
wisk fantomowych oraz prowadzenie inspirujących li­
stownych rozmów z wybitnym rosyjskim neuropsychologiem A leksandrem Romanowiczem Łurią - jedy­
nym, zdaniem Sacksa, specjalistą zdolnym w pełni zro­
zumieć i zająć rzeczowe stanowisko wobec dręczących
go wątpliwości.3
Wymienione wyżej czynniki, połączone ze sobą,
wpłynęły z pewnością w istotny sposób na poszerzenie
i ukierunkowanie wiedzy brytyjskiego badacza, stając
się zarazem zaczynem i podstawą tej warstwy Stanąć na

zdolne oddać niepojmowalny charakter m oich prze­
żyć [podkr. - M. A . K .]” [Sacks, 1996, s. 51-52].
Sacks odwoływał się w myślach do znanych sobie
teorii z zakresu neurologii i psychologii, z czego miało
wynikać o k r e ś l e n i e oraz z r o z u m i e n i e owych
„niepojmowalnych przeżyć”. Mnożenie w nieskończo­
ność coraz to nowych pojęć typu: atrofia i atonia mię­
śnia, „zakłócenie obrazu ciała”, „wewnętrzna am puta­
cja”, „zniszczenie fragmentu wewnętrznej fotografii
ciała”, utrata nogi jako „obiektu wewnętrznego”, „ja ­
ko symbolicznego i afektywnego «im ago»” owocowało
co prawda barwnym, ale w efekcie mało znaczącym
dla rozwiązania głównego problemu, pejzażem poję­
ciowym. Sięganie po sprawdzone, skonwencjonalizo­
wane, wręcz dogmatyczne filary klasycznej wiedzy m e­
dycznej załamywało się pod naciskiem doznań wykra­
czających daleko poza czystą fizjologię. Dotyczyły one
bowiem podstawowych zmian patologicznych nie sa­
mego ciała, lecz sposobów myślenia o nim; problem
doktora Olivera miał co prawda swój organiczny zaro­
dek, ale równie silnie, jeżeli nie bardziej, polegał na je­
go wewnętrznych ograniczeniach: niedoskonałej woli
i niepełnej (odmiennej) świadomości.
„To, że mięsień był porażony, «głuchy», że jego puls
zamarł, «serce» stanęło, że był, jednym słowem, m ar­
twy... nie miało prawie znaczenia wobec tego, co zaczy­
nałem dostrzegać dopiero teraz. Wszystkie wymienione
105

�Marcin Kafar ♦ O ISTOCIE SŁOWA W OBLICZU CHOROBY

zjawiska, chociaż same w sobie okropne, były w grun­
cie rzeczy peryferyjnymi, miejscowymi objawami, które
nie dotyczyły istoty mojego jestestwa - m n i e - tak jak
tracenie liści czy gałęzi nie ma większego wpływu na ży­
cie, na soki żywotne i korzenie drzewa. Teraz zaczyna­
łem widzieć z przerażającą, tragiczną jasnością, że co­
kolwiek się stało, nie było wyłącznie miejscowe, peryfe­
ryjne, powierzchowne - straszna cisza, zapomnienie,
niezdolność przywoływania, przypominania sobie t o było coś radykalnego, zasadniczego, fundamental­
nego. Co zrazu sprawiało wrażenie zaledwie miejscowe­
go urazu, jawiło się teraz w zupełnie innym, napawają­
cym lękiem świetle, jako uraz pamięci, myślenia, wo­
li [...] [podkr. - M. A . K .]” [Sacks, 1996, s. 48].
Coraz bardziej uwidaczniający się niedobór środków
dyskursywnych zdolnych organizować zborny wizerunek
świata angielskiego badacza z każdym mijającym dniem
i godziną oddalał go od realności i powodował stopnio­
we zanurzanie się w „nierzeczywistej rzeczywistości” świecie wyobrażeń i wyobraźni, majaków i marzeń sen­
nych. Wielokrotnie przywoływane (szczególnie w roz­
dziale Być pacjentem) rozbudowane narracje opisujące
sny Olivera Sacksa, mieściły w sobie motywy zawierają­
ce istniejące na jawie rzeczy i postaci, wywołane z maga­
zynu pamięci fragmenty myśli, obrazy i zdarzenia, prze­
mieszane z elementami mitycznymi wyrwanymi z ade­
kwatnego dla nich kontekstu i umieszczanymi w no­
wych, czasem zaskakujących kompozycjach. Oto przy­
kładowy fragment jednej z szeregu takich opowieści:
„Usnąłem i ponownie zacząłem śnić. Byłem na
brzegu rzeki gęsto porośniętej olbrzymimi drzewami,
ich cienie kładły się na lekko pofalowanej wodzie. Wo­
kół panowała pełna wzniosłości, niemal dotykalna ci­
sza, która otulała mnie niczym płaszcz. Miałem przy so­
bie lornetkę i aparat fotograficzny. Chciałem wypatrzyć
nową, niezwykłą rybę; powiadano, że jest wspaniała,
chociaż niewielu ludzi ją widziało. M iała się nazywać
«Chim era». Przez jakiś czas czekałem cierpliwie w po­
bliżu jej kryjówki, potem zacząłem klaskać, gwizdać
i rzucać kamieniami, żeby sprowokować leniwą bestię.
Raptem dojrzałem ruch w wodzie, wir idący z nie­
wyobrażalnych głębin, olbrzymi lej, kipiel. M it powia­
da, że Chimera potrafiła połknąć rzekę jednym hau­
stem. W tej samej chwili m oja ciekawość przerodziła
się w przerażenie: zdałem sobie sprawę z dosłownej
prawdziwości mitu. Z kipieli wyłoniła się Chimera, wy­
płynęła z głębin w całym majestacie, mlecznobiała, po­
marszczona niczym Moby Dick, tyle że - nie do wiary
- z rogami na głowie i pyskiem wielkiego trawożernego zwierzęcia” [Sacks, 1996, ss. 40-41].
Czynnik onirycznych doznań, na który zwracam tu
uwagę, ważny jest przede wszystkim dlatego, że mieści
się on w kategoriach języka należącego do osobliwej
dziedziny - snu, jak dalej zobaczymy, być może jedynej
dziedziny, która dawała doktorowi Oliverowi szansę
na wydobycie się z chorobowej otchłani. Spróbujmy
uzasadnić tę tezę, odwołując się do ustaleń dotyczą­

cych kulturowych znaczeń snu, wyłożonych przez wy­
bitnego rosyjskiego semiotyka Jurija Łotmana.
Jeden z głównych przedstawicieli szkoły moskiewsko-tartuskiej w swej ostatniej, opracowanej4 na krót­
ko przed śmiercią książce, dokonał podsumowania
wszystkich najważniejszych, wypracowanych przez nie­
go w ciągu wielu lat naukowych dociekań, idei badań
nad kulturą. W jednym zaś z tematów podejmowanych
w Kulturze i eksplozji, bo o niej tu mowa, pojawia się
również interesujący nas najbardziej wątek snu.
Łotman postrzega sen jako osobną sferę aktywności
(pod)świadomości człowieka, zmieniającej na przestrze­
ni wieków swą pozycję i znaczenie w uniwersum kultu­
ry. Dla społeczności przedpiśmiennych, posługujących
się najprostszymi formami myślenia, płaszczyzna snów
i płaszczyzna jawy usytuowane były równolegle, a moż­
na nawet powiedzieć, że często dochodziło do ich wza­
jemnego nakładania i przenikania się. Co istotne,
w swej zarodkowej postaci przestrzeń snu była asemiotyczna w tym sensie, iż pomimo, że sen cechowały okre­
ślone znaczenia, to nie były one powszechnie ukonkret­
nione. Taka sytuacja trwała do czasu, gdy pojawiły się
złożone formy mitologiczne, co zaowocowało przenie­
sieniem dziedziny snu w obszar wpływu sacrum, gdzie
sen stał się niezbywalnym elementem spójnego systemu
symbolicznych warstw kultury. Jego realizacje znajduje­
my żywe do dziś choćby w technikach szamańskich, wy­
różniających skomplikowane układy kierowania i od­
czytywania znaczeń snów. Kolejnym progiem zaznacza­
jącym zmianę akcentów funkcjonalnych oniryczności
było, zdaniem Łotmana, wykrystalizowanie się języka
pisanego, czego wynikiem było zawłaszczenie przez po­
ezję pola, na którym wcześniej niepodzielnie panował
właśnie sen, choć nadal, co celnie dostrzega autor Kul­
tury i eksplozji, „związek natchnienia poetyckiego i mi­
stycznego widzenia sennego jest uniwersalnym zjawi­
skiem w wielu kulturach” [Łotman, 1999, s. 198].
Zasadniczą i jednocześnie kluczową dla naszych
rozważań jest Łotmanowska próba uchwycenia pod­
stawowych cech snu. D ają się one opisać za pom ocą
następujących właściwości:
1. Wielojęzyczność marzenia sennego; sen jest zło­
żeniem niejednorodnego, „mozaikowego” języka obra­
zu, dźwięku i słowa, które w procesie interpretacji, tj.
przekładu na język prymarny, uwalniany bywa ze swej
„nieokreśloności” i zyskuje na „komunikacyjności”.
Łotm an mówi, że sen jest swoistym lustrem semiotycznym kultury, co oznacza, iż może on być odczytany je ­
dynie w ściśle określonym kontekście językowym da­
nej kultury [Łotman, 1999, s. 197].
2. Nieokreśloność języka snu (można tutaj również
mówić, parafrazując myśl Umberto Eco, o swoistej dyspersyjności marzeń sennych); cecha ta wpływa na ogra­
niczenie potencjału „przekazywania stałych komunika­
tów”, ale z drugiej strony otwiera niemal nieograniczo­
ne możliwości „wytwarzania nowej informacji”. Rosyj­
ski semiotyk posuwa się nawet do stwierdzenia, że „sen

106

�Marcin K afar♦ O ISTOCIE SŁOWA W OBLICZU CHOROBY

jest ojcem procesów semiotycznych” [Łotman, 1999, ss.
na jak ja, jak ja nie widziała już drzewa i wątpiła, czy
kiedykolwiek tam rosło. Czy to sprawa bomby dereal197-199], a więc nosi w sobie zdolność rodzenia no­
wych sensów kulturowych [Łotman, 1999, s. 199].
nej czy absurdalne fantazje zrodzone z naszych obaw?
3.
Indywidualność snu; oznacza to, że dram at m a­
Teraz brakowało części muru ogrodowego i bramy
rzenia sennego rozgrywa się na płaszczyźnie podm ioto­
wychodzącej na Exter Road. Czy rzeczywiście? Może
wej, która ograniczona jest podwójnie: przez zależność
nie było nigdy bramy prowadzącej na Exter Road, ani
od obiektywnych czynników zewnętrznych (społecz­
samej Exter Road? M o ż e n a l e w o n i g d y n i c
nych, kulturowych, językowych) wymuszających na
n i e b y ł o ? M oja matka, która stała teraz przede
człowieku w pewnym sensie uznanie za własne „odgór­
mną, też wydawała się p r z e d z i e l o n a w szczegól­
nych” schematów zachowań i sposobów myślenia
ny sposób. Kończyła się pośrodku - nie m iała lewej po­
(także rozumienia i interpretacji snu) oraz przez bagaż
łowy. A le... a le... skąd pewność, że miała kiedyś lewą
subiektywnych doświadczeń wyznaczających zakres
stronę. Czy samo określenie «lewa połowa» nie było
kompetencji danej jednostki. Sen jest językiem „dla
pozbawione sensu? Ogarnęło mnie przerażenie i m dło­
jednego człowieka” [Łotman, 1999, s. 200].
ści. Zbierało mi się na w y m io ty .
N agle drzwi się otworzyły i weszła siostra Sulu [ . ]
Wszystkie wymienione wyżej cechy są widoczne
i dają się rozpoznać w narracjach marzeń sennych
A n i mi w głowie było mówić siostrze Sulu, która
przedstawianych przez Olivera Sacksa. N arracje te są
dość miała wstrząsów, że ona też był przepołowiona
wielojęzyczne, dyspersyjne, a zarazem mocno zindywi­
i brakowało jej jednej połowy. [...]
dualizowane. Dram aturgia zdarzeń w nich zawarta
Myśli [ . ] przemknęły mi przez głowę, hemianopia
przebiegała w cyklu kilkudniowym (kiedy to jawa i sen
nie ustępowała, natom iast zaczęła mi świtać pewna
chwilami były zupełnie nierozróżnialne), a momentem
analogia: To samo dzieje się z nogą! Jak mogłem być
kulminacyjnym, wieńczącym bodaj najtrudniejszy do
takim głupcem? Cierpię na s k o t o m ę nogi! Zabu­
zniesienia dla doktora Olivera etap jego podróży w du­
rzenia w polu widzenia podobne są do tego, czego do­
świadczam w związku z nogą. Straciłem «pole» nogi,
chowe zaświaty, był sen (a właściwie mara senna),
w którym kluczową rolę odegrała wizja hemianopicztak jak kiedyś straciłem część pola widzenia.
na, czyli spowodowana migreną (Sacks cierpiał na nią
Poczułem ogrom n ą ulgę, gdy to zrozum iałem .
od dzieciństwa) połowiczność w polu widzenia. To
Reszta problemów i pytań pozostawała bez odpowie­
właśnie dzięki temu mało przyjemnemu doznaniu au­
dzi, w tym zasadnicza raczej kwestia, czy kiedykolwiek
tor Stanąć na nogi odkrył istnienie wizualnej analogii
wydobrzeję. Zyskałem jednak coś, n a czym m ogłem
„niepełnego obrazu”, wykonując tym samym pierwszy
się o p rz e ć.[...]
a zarazem, jak sądzę, najważniejszy krok w kierunku
Czułem się inną istotą, jakbym zmartwychwstał,
utrzymania się przy życiu. O to jak do tego doszło:
narodził się na nowo po nocy koszmarów i migreny.
„ [...] ponownie zapadłem w sen, głęboki sen bez
Co czyniło to odrodzenie jeszcze radośniejszym, to
marzeń sennych, który rano ustąpił miejsca niezwykłej
uczucie, że odzyskałem częściowo, przez analogię,
marze. Ta zrazu sprawiała wrażenie całkiem «konwenświadomość nogi. Nie m iała ona odniesień do fizjolo­
cjonalnego» koszmaru: prowadziliśmy wojnę, nie wia­
gii, ale wydobyłem się ze świata niepojmowalnego,
domo dokładnie z kim i o co. Oczywisty był tylko, wszy­
niewysłowionego - mogłem mówić o swoich odczu­
scy mu ulegali, strach, że wróg posiada broń definityw­
ciach [...]” [Sacks, 1996, s. 72-74].
ną, tak zwaną bombę derealną. Szeptano, że może ona
W świetle poczynionych uwag na tem at sfery onirycznej można wyprowadzić wniosek, iż wielojęzyczna
u c z y n i ć d z i u r ę w r z e c z y w i s t o ś c i . [...]
Podobnie jak wielu ludzi z mojego snu, którzy od­
dziedzina snu zdołała pom ieścić całość wysoko entroczuwali potrzebę przebywania na otwartej przestrzeni,
picznego a zarazem traumatycznego doświadczenia
stałem z rodziną w ogrodzie przy naszym domu. Świe­
Olivera Sacksa. N a tym podstawowym, źródłowym dla
ludzkiego myślenia poziomie dokonało się następnie
ciło słońce, wszystko było jak zwykle, gdyby nie niesa­
mowita cisza wokół. Raptem poczułem, że coś się wy­
to, czego nie były w stanie zapewnić brytyjskiemu ba­
darzyło, że coś zaczyna się dziać, chociaż nie miałem
daczowi nawet najbardziej wyszukane, najbliższe mu
intelektualnie analizy naukowe: udało się na powrót
pojęcia, co by to miało być. Uświadomiłem sobie, że
nasza grusza zniknęła. Rosła trochę na lewo od miej­
ukonkretnić, zorganizować, „wysłowić” wcześniejszą
sca, na które patrzyłem, i oto teraz nie było jej tam.
„nieokreśloność”, niepojmowalność przeżyć i towarzy­
szących im odczuć. Płaszczyzna marzeń sennych stała
Nie odwróciłem oczu, żeby się upewnić. Z jakichś
się polem, gdzie Sacks - dzięki mistycznemu oświece­
powodów nie przyszło mi do głowy, żeby to zrobić. Gru­
sza zniknęła, a z nią zniknęło miejsce, gdzie stała. Nie
niu - odnalazł i wypowiedział opisywane przez Virginię
miałem poczucia wakującego miejsca, po prostu nie
W oolf „nowe słowo” , które posłużyło mu do uchylenia
było go już. J u ż? Czy miałem pewność, że wcześniej
wrót bramy wychodzącej na dziedziniec zaklętego
zamku konceptualnej niemocy. N icią Ariadny prowa­
b y ł o ? Może nic nie brakowało? Może nigdy nie było
dzącą ku wyjściu z labiryntu „niewysłowionego świata”
tam gruszy? Może zawodziła mnie pamięć albo wy­
obraźnia? Zapytałem matkę, ale była tak samo strapio­
okazała się analogia skotomy, przekształcona w trakcie
107

�Marcin Kafar ♦ O ISTOCIE SŁOWA W OBLICZU CHOROBY

późniejszych zabiegów budowania literackich obrazów
choroby w metaforę utraty pamięci.5
Słowo skotoma, choć bardzo ważne, nie było jed­
nak tym ostatecznym, w którym pokładam y bezgra­
niczną ufność i wiarę. Gdzież więc należało go szukać?
Gdzie szukał go sam Sacks?
Nie bez powodu użyłem wcześniej w kilku miej­
scach zwrotów takich jak: „podróż w duchowe zaświa­
ty”, „sen”, „pielgrzymka”, „labirynt” , „nić Ariadny” .
Chorobę doktora Olivera można bowiem spróbować
objaśnić w kategoriach antropologicznych jako swo­
istą podróż w mroczne zakamarki samego siebie. Jego
sen byłby tutaj odpowiednikiem rzeczywistej śmierci
(motyw ścisłego związku snu i śmierci jest m ocno za­
korzeniony w mitologii różnych ludów6), a wędrówka
naznaczona szeregiem pułapek, nierozpoznawalnych
obcych przestrzeni, błędnych dróg7 i mylnych wskazó­
wek prowadziłaby jednak ostatecznie do miejsca n aj­
ważniejszego - ku „Nowemu Jeruzalem” ; byłaby zatem
„podróżą do środka”, „duchowym ukierunkowaniem
bytu”, jak mówi Jean H ani [Hani, 1994, s. 101].
Wiemy, iż nadrzędnym celem pielgrzymowania jest
wewnętrzna odnowa, której adept doświadcza stopnio­
wo, krok po kroku pokonując kolejne przeszkody i otwie­
rając następujące po sobie bramy, jednocześnie żywiąc ci­
chą nadzieję, że podoła wszystkim stawianym przed nim
wyzwaniom. U kresu drogi najbardziej wytrwali mogą
oczekiwać upragnionej nagrody: życia wiecznego, ozdrowienia, przemiany osobowości, etc. W samym środku la­
biryntu, w „rajskim Ogrodzie Bezczasowej Jedności” Oli­
ver Sacks odnalazł... Słowo biblijne, a więc Słowo, przy
pomocy którego u początków życia Bóg stworzył świat:
„ [...] zrezygnowałem z metafizyków i mistyków, pozosta­
ła mi tylko Biblia, niemożliwa wiara [...]. Potajemnie, na
wpół sceptycznie, z wahaniem, z tęsknotą zwracałem się
do owego niewyobrażalnego «Ty»” [Sacks, 1996, s. 84].
W ten cudowny sposób przez obcowanie z sacrum doktor
Oliver na powrót zbliżył się do swego domu, który dawał
spokój ducha i nadzieję koniecznej zmiany:
„I tak trzeciego dnia w otchłani nastąpiła zmiana,
która w miejsce abominacji, napawającego niewyobra­
żalnym wstrętem piekła, przyniosła coś całkowicie od­
miennego, tajemniczego. N oc przestała być odpycha­
jąca i mroczna - promieniowała tajemnym pozazmysłowym światłem, napawała zadziwiającą, paradoksal­
ną radością” [Sacks, 1996, s. 82].
Tak oto zaczęło się urzeczywistniać ozdrowienie...

O potrzebie pisania codziennego
Małgorzaty Baranowskiej.
Wartość literatury w chorobie przewlekłej
N a pierwszej stronie To jest wasze życie natrafiamy
na kilka akapitów, które - umiejętnie odczytane - m o­
gą spełnić funkcję wskazówki-klucza do odczytania
całości pracy. Baranowska zaczyna tak oto:

„Chyba muszę napisać wstęp. Przede wszystkim,
żeby czytelnik wiedział, kim nie jestem. A więc nie je ­
stem ani psychologiem, ani lekarzem, socjologiem czy
alternatywnym terapeutą, ani filozofem, ani nauczy­
cielem. Nie mam żadnych formalnych uprawnień do­
radczych” [Baranowska, 1994, s. 5].
Gdy po skończonej lekturze książki wracamy do
przytoczonych wyżej zdań, pojawia się nieodparta po­
kusa zrewidowania lub chociażby dopisania do nich
własnego komentarza. Okazuje się bowiem, na co
słusznie zwrócił kiedyś uwagę Zbigniew Benedyktowicz,8
iż To jest wasze życie jest pracą interdyscyplinarną lub,
jak woleliby powiedzieć inni, transdyscyplinarną. Po­
dejmowane tematy oraz sposoby ich przedstawienia
świadczą o tym, że - wbrew temu, od czego Baranow­
ska dość przewrotnie odżegnuje się, określając zakres
kom petencji za pom ocą formuły „kim nie jestem ” autorka w trakcie tworzenia opowieści o swych życio­
wych doświadczeniach choroby stawała się po trosze:
psychologiem i terapeutą - kiedy wielokrotnie bardzo
umiejętnie przekonuje ludzi chorych do przełamywa­
nia słabości i wiary we własne siły; lekarzem (duszy?)
- gdy przepisuje nam recepty na „lepsze samopoczu­
cie” w postaci pogody ducha i otwartości wobec in­
nych; filozofem - snując rozważania o bycie, cielesno­
ści i wzniosłości cierpienia; zdolnym socjologiem - ry­
sując przestrzeń życia ludzi chorych za pom ocą kate­
gorii „plemienia otwartego” (myślę, że dociekliwi zna­
leźliby jeszcze więcej tropów bardzo poważnych teorii
socjologicznych, jakby od niechcenia, z potrzeby chwi­
li, umiejscawianych w To jest wasze życie); doradcą
i nauczycielem (a może po prostu pedagogiem) - gdy
wyraża opinie m.in. na tem at „życia czynnego”.
Jest jeszcze jedna dziedzina, którą M ałgorzata B a­
ranowska wyróżnia i uznaje za najbliższą sercu - jest
nią mianowicie dziedzina obcowania ze Słowem.
„Z dziedziny papierów uznawanych czasami za waż­
ne mam [...] doktorat z historii poezji (także z histo­
rii wyobraźni, tak, i to wyobraźni surrealistycznej).
Wspominam o tym, ponieważ uważam historię litera­
tury za część historii człowieka wewnętrznego. Szcze­
gólnie liryka - poezja będąca dom eną uczuć - wiąże
się z możliwością wypowiedzenia tego, co ukryte.
Wielu ludzi programowo omija poezję. Mogę dora­
dzić każdemu - nie uciekajcie od poezji! O na jest
zdolna wyrazić wasze najbardziej skomplikowane prze­
życia w sposób zarazem dokładny i symboliczny, prze­
nosząc przy tym płaską i żmudną problematykę co­
dzienności na inny poziom. N o tak. Już każdy rozumie,
co mnie obchodzi przede wszystkim. Uprawiam więc
historię literatury, krytykę literacką i sam ą poezję.
Żyję” [Baranowska, 1994, s. 5].
Zycie i literatura - literatura i życie, te dwie sfery
przenikają się nawzajem w znoju chorobowej codzien­
ności autorki, przenosząc ją ze świata zewnętrznego
chaosu w świat wewnętrznej harmonii. Dobrze oddaje
to opis jednego z wielu pobytów w szpitalu autorki To

108

�Marcin K afar♦ O ISTOCIE SŁOWA W OBLICZU CHOROBY

jest wasze życie: „na dużych dawkach encortonu, nie
mogąc się ruszać z łóżka, zaczęłam pisać książkę, która
ukazała się potem jako Pamiętnik mistyczny. Robiłam
to po kawałeczku, o piątej rano, bo potem, jak wszyst­
kim wiadomo, nie ma w szpitalu ani sekundy spokoju.
Ale obmyślałam [podkr. M. A . K.] te kawałki cały
dzień poprzedni. W ten sposób mogłam nadać swoje­
mu życiu formę stanowiącą obronę przed zawłaszcze­
niem przez rozpad, dekompozycję rzeczywistości"9
[Baranowska, 1994, s. 124].
Pisanie Pamiętnika mistycznego zyskuje wymiar ka­
tharsis o określonym rytmie dopasowanym do porząd­
ku szpitalnego rygoru. Rytm pisania (a raczej rytm ob­
myślania tego, co się napisze) pozwala na codzienne
umocowywanie się wciąż od nowa w rzeczywistości,
pełne w niej trwanie pomimo fizycznej niemocy wy­
kluczającej z „normalnego" życia. Istotna jest tutaj sa­
ma, z pozoru błaha, czynność przelewania myśli na pa­
pier (u Baranowskiej wciąż dokonywana za pomocą
starych, dziś, w dobie wszechwładnych komputerów,
niemal zapomnianych narzędzi, jakim i są długopis
i pióro!), która nie ogranicza się do żmudnego kon­
struowania zdań z zachowaniem wszelkich niezbęd­
nych reguł lingwistycznej poprawności. Jest to raczej
rodzaj sztuki Słowa (uprawianej poprzez przepisywanie
gotowych, obmyślonych wcześniej fraz, akapitów, ob­
szernych fragmentów tekstów) rodzącej się na polu
gry, której reguły wyznacza spotkanie wyobraźni z pa­
mięcią, polegające na ewokowaniu śladów przeszłości,
„obrazów i widoków", a także przywoływaniu (przypo­
minaniu) fragmentów przeczytanych niegdyś książek,
by przekształcić te wszystkie drobiny minionego świa­
ta w nową mozaikę znaczeń.10
Wzory takiego tworzenia obrazu słownego z pa­
mięci i wyobraźni znajdujemy zarówno w stosunkowo
bliskiej nam czasowo poetyce „proustowskiej" (W po­
szukiwaniu straconego czasu), ale także bardziej odle­
głych technikach mnemotechnicznych (wykorzysty­
wanych np. w sztuce oratorskiej), gdzie ważne było
„odciskanie" w pamięci loci, „miejsca", służącego prze­
chowywaniu określonych stałych punktów przestrze­
ni, wyznaczających swoistą topografię w wyobraźni
wspomagającej słowo mówiącego. [Zaleski, 1996, s.
45]. N a fakt ten zwraca uwagę Frances A . Yates
w Sztuce pamięci, książce, której notabene Małgorzata
Baranowska poświęciła wiele ciepłych słów w To jest
wasze życie, i która - jak sama mówi - stała się dla niej
„wspaniałą inspiracją dla [...] wyobraźni i jednym
z ważnych początków przygody z pracą, z pamięcią"
[Baranowska, 1994, s. 126].
Pamięć Małgorzaty Baranowskiej jest z pewnością
pam ięcią czynną, organizującą zadania dla ściśle
współpracującej z nią myśli. M arek Zaleski w Formach
pamięci - także odwołując się do ustaleń poczynionych
przez Yatesa - powtarza za autorem Sztuki pamięci, iż
pam ięć czynna to „pam ięć widząca miejsca i zmagazy­
nowane w nich wyobrażenia w przenikliwej wewnętrz­

nej wizji, która nasuwa myśli i wyrażające je w mowie
słowa". [Yates, 1997, s. 150]. Zaleski odnajduje lite­
rackie tropy takich pamięciowych „widzących" wędró­
wek w czasie i przestrzeni m.in. u Prousta, Wordswortha, Chateaubrianda, ale także u Jerzego Waldorffa
(w jego autobiograficznej książce o dzieciństwie spę­
dzonym w Poznaniu11) i Józefa W ittlina (odbywające­
go wraz z czytelnikami nostalgiczną podróż po Lwo­
wie12). Autorzy ci, zauważa badacz, dzięki „żywej" pa­
mięci miejsc, zawiązują silne węzły własnej tożsamości
opartej na „porządku osobistej historii i geografii"
[Zaleski, 1996, s. 45]. Podobne motywy kształtowania
wiedzy (także, a może przede wszystkim wiedzy o so­
bie) przez odniesienie do określanych na różne sposo­
by miejsc bardzo łatwo znaleźć też u Małgorzaty Bara­
nowskiej. „Pojęcia, zadania, sceny można związać z re­
alnymi m iejscami lub z m iejscami wyobrażonymi,
umieścić w całościowym modelu, który pozwoli utrzy­
m ać w pam ięci to, co mogłoby się wymknąć w nie­
określony chaos" - stwierdza autorka Pamiętnika mi­
stycznego, a w prière d’insérer do tej książki dodaje:
„ [...] to pamiętnik mój i miasta. Całe życie nic inne­
go nie robię, tylko piszę za nie pamiętnik. Mój debiut
poetycki, tomik Miasto [...], m a nawet Dzielnice. Za­
mek w Pirenejach (drugi tom poetycki [...]) to także
miasto, bardziej może zwarte, z podziałem na Przestrze­
nie" [Baranowska, 1987].
Z artykułu Joanny Szczęsnej pt. Prywatna historia
miasta, poezji i choroby,13 będącego próbą naszkicowa­
nia portretu Małgorzaty Baranowskiej, dowiadujemy
się, że zanim specyfika życia bohaterki związała się „na
stałe" ze specyfiką jej choroby,14 była ona osobą bardzo
aktywną, co przejawiało się w tamtym czasie m.in. czę­
stymi i nieraz dalekimi podróżami po m iastach Polski
i Europy. Wędrówki wyrastające z poznawczej cieka­
wości bogactwa miejskiego świata owocowały poezją,
w której pobrzmiewają wyraźne dźwięki swoistej duszy
miejskiej autorki Zamku w Pirenejach - ślad ten wyraź­
ny jest w wielu jej wierszach.15 Podróż rzeczywista sta­
wała się w ten sposób jednocześnie podróżą intelektu­
alną, pobudzającą zmysł wrażliwości i dającą inspirację
do pracy twórczej, pracy ze Słowem.
Te geograficznie i kulturowo uwarunkowane eks­
ploracje zostały nagle przerwane przez ciężką chorobę,
która znacznie ograniczyła Małgorzacie Baranowskiej
możliwości poruszania się w ogóle, wykluczając prawie
kompletnie przemierzanie dalszych dystansów. A le p a­
radoksalnie koniec podróży w przestrzeni geograficz­
nej nie był końcem podróży w ogóle; stał się bowiem
początkiem wyprawy w głąb siebie, na drodze której
nie zabrakło także i starych miejsc, tyle że odkrytych
na nowo przy pomocy przywoływanych przez nas
wcześniej kategorii: Pamięci i Wyobraźni.
Wiemy, że specyficzna forma twórczości, wspartej
na wyobraźni, pamięci i słowie, zrodziła się z potrzeby
przekroczenia teraźniejszości, wypełnionej chwilą,
w której Małgorzata Baranowska napotykała rzeczywi­

109

�Marcin Kafar ♦ O ISTOCIE SŁOWA W OBLICZU CHOROBY

stość rozchwianą, naznaczoną bólem i fizyczną niem o­
cą; „Skupianie się na kolejnym kawałku, planowanie,
układanie zdań na jutro pozwalało mi oderwać się od
dzisiaj" [Baranowska, 1994, s. 124] - podkreśla autor­
ka. N a pierwszy rzut oka tego rodzaju zabiegi powoły­
wania do życia tekstu pełniły funkcję terapeutyczną.
N ie negując jej, wskażmy jeszcze inne konsekwencje
zawarcia swoistego przymierza między Wyobraźnią,
Pamięcią i Słowem. Po zbrataniu stają się one m e­
dium, transgresyjnym narzędziem dotarcia do innego
świata. Jako takie służą wyjściu poza czysty akt twór­
czy, przemieszczeniu się w obszar, gdzie znika wszystko,
co m a naturę cząstkowego i zniszczalnego; zjednoczo­
ne: Wyobraźnia i Pamięć rodzą Słowo, zyskujące dzię­
ki nim moc kreacji rzeczywistości pełnej, pozbawionej
pęknięć i zarysowań, zyskującej, zaryzykujmy stwier­
dzenie, moc kreacji mitu. Dotykamy więc starej idei
Brunona Schulza, dla którego mit skrywa się właśnie
w Słowie, dzięki któremu człowiek odszukuje siebie
w uniwersalnym sensie. Pamiętamy, że autor Mityzacji
rzeczywistości diagnozował współczesny jemu status
Słowa jako elementu zdegradowanego, oderwanego
od pierwotnej głębi całościowego porządkowania
świata, czemu dają wyraz klasyczne mitologie. Także
i dziś - kto wie czy nie bardziej niż w czasach odkryć
Schulzowskich - Słowo pędzi żywot „poćwiartowane­
go ciała węża z legendy, którego kawałki szukają się
wzajemnie w ciem ności".16 [Schulz, 1989, s. 365]. Los
współczesnego Słowa podobny jest losowi zbłąkanego
wędrowca, poszukującego właściwej ścieżki prowadzą­
cej do ostatecznego celu, do „matecznika", mówiąc po
Schulzowsku. Cel ten bywa odnajdowany i czasowo
osiągany na polu poezji, „odpoznającej" sensy utraco­
ne. N a poezji ciąży odpowiedzialność za utrzymanie
fundamentów źródłowego obrazu świata.
Schulz, pokładając nadzieję w sztuce „regeneracji
pierwotnych mitów" (za jaką uznawał poezję), wyrażał
przekonanie, że „Umitycznienie świata nie jest zakoń­
czone" [Schulz, 1989, s. 367]. W poezji Małgorzaty
Baranowskiej - podobnie jak w każdej innej „dobrej"
poezji - idea autora Sklepów cynamonowych na powrót
zyskuje na aktualności. W przykładzie Pamiętnika mi­
stycznego, noszącego miejscami wyraźne znamiona
dyskursu poetyckiego, odnajdujemy przeczucia Bruno­
na Schulza, że poza mit tak naprawdę nigdy nie bę­
dziemy mogli wyjść. M itologia przechowana w tej
książce jest zatopiona w przestrzeni mojego małego
świata (świata, który mogę objąć pam ięcią), na który
składają się połączone ze sobą ulotne historie mojego
m iasta (Warszawy) i mojego doświadczenia, wsparte
przetransponowanymi motywami mitologii klasycz­
nych. A oto próbka języka, którym posługuje się Bara­
nowska: „Wtedy, kiedy nie pisałam, była w nocy wspa­
niała, antyczna burza. Pioruny waliły, niebo trzeszcza­
ło, wichura pędziła, ziemia drżała, wszystkie bezmózgie
autobusy, tramwaje i domy zminiaturyzowały się od ra­
zu, przestrzeń rozszerzyła się i ukazał się czas, czas Zeu­

sa Gromowładnego. W tedy przypomniałam sobie, jak
usłyszałam słowo nieśmiertelny, a dotyczyło ono bo­
gów starożytnych i przyszło do mnie już chyba długo
po słowie dusza. W ięc ci bogowie, w tym Zeus, który
objawił się z 29 na 30 maja 1980 roku, byli podobno
nieśmiertelni, a potem poginęli. Jak to tak mogło być,
jeśli nieśmiertelny miało znaczyć, że żyje i żyje, chyba
żyją jeszcze? Trudno ich było odróżnić od Boga. [...]
Podobali mi się, siedzieli na Olimpie i pili ambrozję ze
złotych pucharów, tylko Hefajstos, mój potajemny
ulubieniec, nie miał coś szczęścia. Poza tym robili so­
bie, zdaje się, wszystkie świństwa, jak ludzie, i z tego
były wojny i podstępy.
Oni, ci bogowie, bardzo utrudnili mi słowo nie­
śmiertelność. A le chyba w trakcie tej burzy im przeba­
czyłam, za to, że mi się ukazali, a właściwie za ukaza­
nie pustego teatrum. [...]
O, Zeusie! Dzięki! Jeszcze ci bogowie byli trudni
dlatego, że mieli podwójne imiona, greckie i rzym­
skie"... [Baranowska, 1987, s. 20-21].
Jeszcze ciekawszym niż Pamiętnik mistyczny przykła­
dem poruszania się przez Małgorzatę Baranowską po
ścieżce mitologicznej jest książka Warszawa. Miesiące, la­
ta, wieki (1997). Praca ta ułożona jest zgodnie z porząd­
kiem kalendarza i zawiera 12 rozdziałów odpowiadają­
cych odpowiednio 12 miesiącom roku kalendarzowego.
Rozdział I (Styczeń) zaczyna się od następujących słów:
„Mieszka się nie tylko w budynkach, ale i w pam ię­
ci, w tradycji, historii, kulturze. A w Warszawie jest to
ważniejsze niż w jakimkolwiek innym miejscu na świecie. Czasami trudno pojąć, że to miasto istnieje. Mój
cel, zachowując proporcje, podobny jest do zamysłu
tych, którzy je odbudowali. Kolejne miesiące niosą ze
sobą tyle widoków po to, by poświadczyły, przypo­
mniały życie, jakie się tu toczyło przed zniszczeniem
m iasta". [Baranowska, 1997, s. 9].
Dla osób znających biografię Małgorzaty Baranow­
skiej pojęcie „zniszczenie miasta" nasuwa skojarzenia
nie tylko odnoszące się do tragicznych momentów za­
znaczających się wyraźnie w historii Warszawy, ale ma
także wydźwięk osobisty - miasto Warszawa stało się
dla niej miejscem, które ogarniająca ją wszechmocna
siła choroby włączyła w odmienny rytm życia niż ten,
którym porusza się ona sama. To stąd, jak sądzę, bierze
się potrzeba uchwycenia tego, co „niecodzienne" w n a­
szej codzienności i wyznaczenia, ahistorycznego, mi­
tycznego u swych podstaw porządku zdarzeń, który na
powrót umożliwi spotkanie z miastem, da szansę kolej­
nej autentycznej przyjacielskiej pogawędki z nim. D la­
tego właśnie być może, gdy czyta się Warszawę, rzuca
się w oczy jakby brak wyraźnej chronologii (zastępuje
ją porządek kalendarza) i niespodziewane, zaskakujące
czasami zestawienie obok siebie postaci możnych wład­
ców z podwórkowymi bohaterami czy uczestnikami ży­
cia powszedniego; wychylają się ci wielcy i ci mali bo­
haterowie z tysięcy zdjęć, pocztówek (wydobywanych
także z bogatych zbiorów samej Małgorzaty Baranow­

110

�Marcin K afar♦ O ISTOCIE SŁOWA W OBLICZU CHOROBY

C hojecki A . 1997, Mowa mowy. O języku współczesnej humanistyki,

skiej), obrazów i rysunków zapełniających karty tego
niezwykłego dzieła. Owe obrazy lub lepiej powiedzieć
za autorką - widoki Warszawy są elementami równie,
jeśli nie bardziej znaczącymi tu niż słowo. Tworzą one
jakby szereg odrębnych, ale harmonijnych w książko­
wej całości historii punktowych, składających się na
pejzaż prywatnej podróży Małgorzaty Baranowskiej
przez Miesiące, lata i wieki w głąb duszy jej ukochanego
miasta, widzianej oczyma Wyobraźni, Pamięci i Słowa.

W ydawnictwo słowo/obraz terytoria: G dańsk
C latts M. C, M utchler K .. M. 1987, A ID S and the Dangerous Other:
Metaphors of Sex and Deviance in the Representation of Disease, „M e­
dical A nthropology”, nr 10, ss. 105-14
1987

The F aber... 1989, The Faber Book of Fevers and Frets, D.
J. Enright (ed.), London: Faber and Faber

G eest S. van der, W hyte S. R. 1988, The Charm of Medicines: M eta­
phors and Metonyms, „M edical A nthropology Q uarterly”, nr 3 (4),
s. 345-67
H ani, J. 1994, Symbolika świątyni chrześcijańskiej, wydawnictwo

W tym miejscu kończę moją opowieść o istocie Sło­
wa (a jak pokazuje tekst, choć w mniejszym stopniu,
także istocie Pamięci i Wyobraźni) w obliczu choroby.
Można by oczywiście pójść dalej tropem zainicjowanym
w niniejszym artykule. Z pewnością ciekawe byłoby np.
bliższe porównanie twórczej wyobraźni Małgorzaty B a­
ranowskiej i Franca Magnaniego, „więźnia własnej pa­
mięci i wyobraźni” - jak określił go autor Antropologa na
Marsie w jednej ze swych neuroantropologicznych hi­
storii17 - W łocha tworzącego niezwykłe malarskie dzie­
ła, w których zamyka i utrwala nieistniejący już świat je­
go dziecięcej wioski Pontito. W tym kontekście szcze­
gólnej wymowy nabierają także zwierzenia samego Oli­
vera Sacksa, który w Stanąć na nogi i w innych swoich
tekstach18 odkrywa przed nami uzdrowicielską stronę
muzyki, nazywanej przez niego „ożywiającą i stwórczą
zasadą świata”, a wątek „ważności” sztuki w chorobie
jest obecny prawie w każdej z jego publikacji. Gdy do­
damy do nich inne literackie iluminacje, powstałe np.
pod wpływem tańca (jak stało się to w przypadku ame­
rykańskiego pisarza Paula Austera19) czy filmowe obra­
zy przedstawiające sztukę jako pewną alternatywę zachowaniową dla całej społeczności znajdującej się
w kulturowym stanie „przejścia” (film Orkiestra Marka
Hermana) oraz alternatywę dla pojedynczego, uwikła­
nego w życiowy dramat podmiotu (Tańcząc w ciemno­
ściach Larsa von Triera), to okaże się, że motyw sztuki
wykorzystywanej w sytuacji wewnętrznego kryzysu to­
warzyszącego praktycznie każdemu rodzajowi choroby
dałby się rozpoznać jako swoisty wzór symbolicznych
działań człowieka; także i ten problem wart jest z pew­
nością głębszego antropologicznego namysłu.

Z N A K : Kraków
Kasperski E. 2001, Autobiografia. Sytuacja I wyznaczniki formy, w: H.
G osk i A . Zieniewicz (red.), Autobiografizm —przemiany —formy znaczenia, Warszawa
Lupton D. 2001, Medicine as Culture. Illness, Disease and The Body
in Western Societies, Sage Publications: London - T h ou san d O aks N ew Delhi
Łotm an J. 1999, Kultura i eksplozja, Państwowy Instytut Wydawni­
czy: Warszawa
Pouchelle M .-C . 1989, The Body and Surgery in the Middle Ages, Po­
lity Press: Cambridge
Proust M. 1979, W poszukiwaniu straconego czasu, Państwowy Insty­
tut Wydawniczy: Warszawa
Sacks O . 1996, Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem,
Zysk i S-ka: Poznań
1997,

Stanąć na nogi, wydawnictwo Zysk i S-ka: Poznań

1998,

Mroczek: zapominanie i pomijanie w nauce, w: R. B. Silvers
(red.), O. Sacks, J. Miller, S. J. Gould, D. J. Kevles, R. C.
Lewontin, Ukryte teorie nauki, wydawnictwo ZN A K ,
Kraków, ss. 93-123

1999,

Antropolog na M arsie, wydawnictwo Zysk i S-ka: Poznań

Schulz B. 1988, Opowiadania. Wybór esejów i listów, Zakład N arod o­
wy im. O ssolińskich: W rocław -W arszaw a - Kraków - G dańsk Łódź
Seddon G. 1993, Imaging the Mind, „M eanjin”, nr 52 (1), ss. 183-94
Skarga B. 2001, Ślad i obecność, wydawnictwo N aukow e PW N:
Warszawa
Son tag S. 1999, Choroba jako metafora. A ID S i jego metafory, tł. Ja ­
rosław A nders, PIW: Warszawa
Stein H. F 1988, American Medicine as Culture, Westview: Colorado
Sulim a R. 2001, Głosy tradycji, W ydawnictwo D iG : Warszawa
Szczęsna J. 2001, Prywatna historia miasta, poezji i choroby, „Wysokie
O bcasy”, nr 27 (171), s. 6-14
Tokarczuk O. 1997, Logofilia, czyli pewien stan ducha. Kilka pośred­
nich odpowiedzi na pytanie, czy pisania można się nauczyć, w: M.
Sznajderm an (red.), Lekcja pisania, W ydawnictwo Czarne: Czarne,
s. 158-170
W aldorff J. 1989, Firdek, Państwowy Instytut Wydawniczy: Warszawa

BIBLIOGRAFIA

Wear A . 1989, Making Sense of Health and the Enviroment in Early

Baranow ska M. 1975, Miasto, Czytelnik: Warszawa
1976,

Modern England, w: A . W ear (ed.), Medicine in Society. Historical Es-

Zamek w Pirenejach, Państwowy Instytut Wydawniczy:

seys, Cambridge University Press: Cambridge, s. 119-48

W arszawa
1987,

Pamiętnik mistyczny, Czytelnik: Warszawa

1994,

To jest wasze życie. Być sobą w chorobie przewlekłej, Wy­

1997,

W ittlin J. 1963, Mój Lwów, w: Orfeusz w piekle X X wieku, Instytut
Literacki: Paryż

dawnictwo Z N A K : Kraków

Yates F A . 1977, Sztuka pamięci, Państwowy Instytut Wydawniczy:

Warszawa. Miesiące, lata, wieki, W ydawnictwo D olnoślą­

Warszawa

skie: Wrocław

Zaleski M. 1997, Formy pamięci, Instytut Badań Literackich: Warszawa

Benedyktowicz Z. 1997, Antropologia poza antropologią: To jest wasze
życie, „Polska Sztuka Ludow a. Konteksty”, nr 1 (228), s. 28-31

111

�Marcin Kafar ♦ O ISTOCIE SŁOWA W OBLICZU CHOROBY

Przypisy

Bogusław Żyłko w Słowie wstępnym do Kultury i eksplozji podkre­

1

Por. M. C. C latts, K. M. Mutchler, A ID S and the Dangerous

i formę jego ostatniej książki, zaznaczając jednocześnie, że swo­

śla ogromny wpływ zmiany sposobu pracy Łotm an a na treść

2

Other: Metaphors of Sex and Deviance in the Representation of Di­

isty woluntaryzm przebijający przez poszczególne jej rozdziały

sease (1989); S. van der G eest, S. R. Wyte, The Charm of Medi­

był mimowolny, a sam Łotm an był zawsze „przeciwnikiem takiej

cines: Metaphors and Metonyms (1989); H. F. Stein, American

narcystycznej humanistyki, która przesadnie eksponuje osobę

Medicine as Culture (1990); M .-C . Pouchelle, The Body and Sur­

badacza i jego grymaśne gusta kosztem merytorycznej analizy

gery in the Middle Ages (1990); A . Wear, Making Sense of Health

faktów " [Łotm an, 1999, s. 11]. N ie da się jednak zaprzeczyć, że

and the Enviroment in Early Modern England (1992); G. Seddon,

paradoksalnie to właśnie ów spowodowany ciężką chorobą „wo­

Imaging the Mind (1993).

luntaryzm" wyzwolił żywą, nieskrępow aną okowami naukowego

Korzystam z przedruku tekstu Virginii W oolf zamieszczonego

dydaktyzmu myśl Jurija Łotm ana, czyniąc ją być może tym sa­

w pracy D. J. Enright (ed.), The Faber Book of Fevers and Frets,

mym znacznie bardziej inspirującą i nośną pod względem inter­

1989, s. 19. Podaję za: D. Lupton, Medicine as Culture. Illness,

pretacyjnym.

Disease and The Body in Western Societies, 2001, s. 55
3

5

skotos - ciem ność, skotoma - zawrót głowy), a także „brak cze­

na jeszcze zanim doktor O liver opuścił szpital. Już w jednym

goś w danym m iejscu, puste m iejsce". Termin skotom a od dość

z pierwszych listów rosyjskiego neuropsychologa, będącego od­

daw na należy do nom enklatury okulistyki, gdzie służy określa­

powiedzią na list jego brytyjskiego kolegi, Łuria wyjaśniał, że je ­

niu mroczków, czyli chwilowych „dziur" w polu widzenia. Autor

go zdaniem przypadek Sacksa potwierdza nie tylko neurologicz­

Stanąć na nogi dość daleko odszedł w tej pracy od źródłowej se­

ne teorie, w świetle których organizm człowieka traktowany jest

mantyki pojęcia skotom a, przedkładając sens metaforyczny nad

jako system funkcji sterowanych ośrodkowo, ale rzuca nowe

dosłowny. Dzięki tem u m ógł wykorzystać skotom ę do budow a­

spojrzenie na zagadnienia zmian systemowych, jakim podlega

nia aż trzech wzajemnie nakładających się na siebie poziomów

ciało i umysł pod wpływem zaburzeń pracy nerwów obw odo­

Stanąć na nogi. Chodzi mianowicie o (i) warstwę narracyjną

wych. Jak dowiadujemy się ze Stanąć na nogi, wnioski wyprowa­

książki, gdzie pełni ona - co łatwo zauważyć naw et przy dość

dzone przez O livera Sack sa na podstawie jego własnych badań

pobieżnym zapoznaniu się z treścią Stanąć na nogi - funkcję

znacznie wykraczały poza pierwotne sugestie Łurii, kładąc pod­

swoistego węzła, spełniającego zadanie kategorii nadrzędnej,

waliny pod nowe obszary wiedzy. Sacks odsunął się od neurolo­

którą autor wykorzystuje w celu „gładkiego" oprowadzenia czy­

gii klasycznej mówiącej o funkcjach organizmu, nie wystarczyły

telnika po opisywanym świecie); (ii) warstwę argum entacji n a ­

mu także rejony wyznaczone przez neuropsychologię: „«O rg a­

ukowej wyjaśniającej „nieobecność" przez długie lata syndromu

nizm jest system em unitarnym », lecz czym jest system wobec re­

fantom ów na polu dyskursu neurologicznego (Sacks odnosi się

alnego, żywego «ja»? - pytał Sacks. - N europsychologia pow ia­

do tego wątku także w innym tekście; por. tegoż Mroczek: zapo­

da o «wewnętrznych obrazach», «schem atach», «program ach»

minanie i pomijanie w nauce (1998)); (iii) warstwę, w której au ­

itd., pacjenci n atom iast m ów ią o «doznaw aniu», «chęci»

tor wyróżnia tkankę metafizyczno-filozoficzną książki. Pojaw ia­

i «działaniu». N europsychologia jest nauką dynamiczną, ale n a­

jące się tu znaczenia wypływają z przekonania, że chorobę p o­

dal schem atyczną. Tymczasem żywe istoty przede wszystkim p o­

winniśmy traktow ać jako doświadczenie dotykające człowieka

siadają jaźń - i są wolne. N ie chodzi o to, by zaprzeczać syste­

będącego nierozdzielną całością fizyczno-duchową. M etafora

mom, ale o uznanie, że zakorzenione w jaźni nie ogarniają jej

skotom a służy uwypukleniu rozbicia tej całości w momencie,

w pełni.

gdy górę biorą czynniki chorobowe.

C elem neuropsychologii, tak jak psychologii klasycznej, jest

6

Przypomnijmy dla przykładu, że np. Gilgam esz zostaje pozba­

całkowity obiektywizm, stąd jej wielka siła i osiągnięcia. Jednak

wiony życia wiecznego podczas snu, kiedy to wąż kradnie mu

żywa istota, a szczególnie istota ludzka, a k t y w n a istota ludz­

krzew nieśm iertelności, a m itologia grecka jako braci przedsta­

ka - jest podm iotem , a nie przedmiotem. Tymczasem właśnie

wia parę hypnos (sen) i thanatos (śmierć).

podm iot, żywe «ja», ulega wykluczeniu. N europsychologia ma

4

Leksykalne znaczenie słowa skotom a to ciem ność, cień (z gr.

Korespondencja między Sacksem a Łurią została zapoczątkow a­

7

Motyw błądzenia i gubienia drogi w kontekście utraty zdolności

wiele osiągnięć, lecz wyklucza p s y c h e - doznające, aktywne

konceptualnego porządkowania rzeczywistości dobrze oddaje

«ja». [...]

fragm ent tekstu, w którym Sacks sięga po m etaforę „rozpływa­

Przekonaliśmy się już, że doświadczenia takie jak m oje są p o­

nia się we m gle". „Często myślałem o określeniu «rozpłynąć się

wszechne, a naw et uniwersalne [...] C o więcej, widzieliśmy też,

we m gle» - mówi Sacks - jako sformułowaniu absurdalnym,

że obiektywny i empiryczny charakter neurologii wyklucza pod­

a jednak tajemniczo znaczącym. Jakby strofując mnie za niedo­

miot, «ja». Jeśli chcem y uniknąć sprzeczności, im pasu, to m usi­

wiarstwo, m oja noga «rozpłynęła się we mgle» [...] Jeśli przepa­

my działać radykalnie. Czas przejść dalej. W latach dwudzie­

dła w luce, w przepaści, we «m gle», powinna wyłonić się z luki,

stych naszego wieku ukształtow ała się neurologia klasyczna -

przepaści, «m gły»; dziwnej, zdumiewającej tajem nicy jej od ej­

nie straci ona nigdy znaczenia. W latach pięćdziesiątych

ścia m ogła dorównać tylko tajem nica jej powrotu czy przywró­

ukształtow ała się neuropsychologia - i ona nie straci nigdy zna­

cenia [...] Czułem się zupełnie oszołomiony tymi myślami

czenia. Teraz potrzebujem y neurologii jaźni i tożsam ości”

o rozpływaniu się i odtwarzaniu. N iosło mnie w coraz głębsze

[Sacks, 1996, s. 156-157].

odmęty, bałem się myśleć, bałem się, że odm ęt mnie pochłonie"

Jako ciekaw ostkę związaną z ukazaniem się Kultury i eksplozji

[Sacks, 1996, ss. 62-63].

warto powiedzieć, iż powstaw ała ona w dość szczególnych oko­

8

licznościach. U źródeł osobliwego - znacznie różniącego się

Z. Benedyktowicz, Antropologia poza antropologią: To jest wasze
życie (1995), s. 28

w zakresie tematycznym i sposobie ujęcia problematyki od

9

O katartycznych funkcjach pisania jako czynności będącej spo­

wcześniejszych prac tego sam ego autora - charakteru tej książ­

sobem na przekroczenie progu szaleństwa świata traktuje jeden

ki leżała ciężka choroba Jurija Łotm ana, który w 1988 r. podczas

z utworów O lgi Tokarczuk. [Por. Tokarczuk, 1998, s. 158-168]

pobytu w N iem czech na stypendium H um boldta doznał poważ­

10

O prócz wskazanych przeze mnie w tekście prób interpretacyj­
nych, skierowanych na uchwycenie podstawowych sensów

nego wylewu krwi do mózgu, co skutkowało dysleksją i dysgrafią, a w efekcie uniemożliwiło mu „norm alną” pracę intelektu­

skrywanych w pisaniu przez M ałgorzatę Baranow ską literatury

alną i zmuszało rosyjskiego semiotyka do dyktowania tekstu.

codzienności, można się zastanawiać także nad wpływem idei

112

�Marcin K afar♦ O ISTOCIE SŁOWA W OBLICZU CHOROBY

i technik surrealnych (wiemy przecież, że są one bardzo dobrze

17

znane autorce To jest wasze życie) na sposób, w jaki uprawia ona

O. Sacks, Antropolog na Marsie (1999); por. tamże rozdz. Krajo­
braz jego marzeń.

swoją twórczość. Gdy czyta się Pamiętnik mistyczny, n a myśl

18

przychodzą np. surrealistyczne kolaże z cechującym je bogac­

Por. Sack s (1999) oraz tegoż: Mężczyzna, który pomylił swoją żo­
nę z kapeluszem (1996).

twem materii, ale jednocześnie zachow aną spójnością kompozy­

19

A uster wspomina w wywiadzie z m oim szwedzkim kolegą Pau­

cyjną, czy odw ołujące się do podświadom ości Bretonowskie

lem Vincentem , redaktorem jednego z pism pośw ięconych sztu­

próby „pisania autom atycznego”. S ta n ciężkiej choroby jest

ce, niezwykle zdarzenie, jakie stało się jego udziałem tuż przed

również jakże często stanem swoistej „nadrealnej św iadom ości”,

tym, jak zaczął pisać prozą. „Był taki okres w mym życiu, że

w której górę biorą, wspierane dodatkow o medykamentami,

wszystko po prostu

także interesujące surrealistów, sposoby kojarzeń o charakterze

otyczne. Byłem bez grosza, moje m ałżeństwo się rozpadło. D o­

się

waliło. I wszystko było bolesne i ch a­

halucynacyjnym.

tychczas pisałem tylko wiersze, uważałem bowiem, że w liryce

J. Waldorff, Firdek (1989). Podaję za: M. Zaleski, Formy pamięci

jestem dobry, w prozie zaś nie. A le w tym właśnie okresie nie

(1996), s. 45

pisałem w ogóle. N aw et wierszy! Pewnego wieczoru zadzwonił

12

J. W ittlin, Mój Lwów (1963). Podaję za: Zaleski, F orm y..., s. 46

do mnie przyjaciel i zaprosił mnie na otw artą próbę generalną

13

J. Szczęsna, Prywatna historia miasta, poezji i choroby (2002)

jakiejś grupy tanecznej na M anhattanie. Zmusiłem się, aby tam

14

M ałgorzata Baranowska, jak sam a wyjaśnia, cierpi na przewle­

pójść. I byłem oczarowany! «Uwięziony» tym, co tam zobaczy­

11

15

kłą chorobę o nazwie toczeń rumieniowaty układowy.

łem! Zobaczyłem, gdyż nie słyszeliśmy żadnej muzyki. W idzie­

N a dowód posiadania owej duszy miejskiej przez M ałgorzatę

liśmy tylko ciała w ruchu. C iała poruszające się. Było to cudow ­

Baranow ską przywołam w tym m iejscu wiersz Dajcie mi miasto

ne! A le później choreograf zaczął coś tłumaczyć, daw ać jakieś

zawarty w Przestrzeni i Błoniach w Zamku w Pirenejach. (1980)

instrukcje, dzielić się

swymi uwagami... I wszystkie jego słowa

były niewystarczające, były jakby... «klęską», jakim ś
D ajcie mi tylko m iasto

totalnym

«niepow odzeniem ». Tak to właśnie odczuwałem... C oś tam się

resztę zostawcie sobie

stało! W róciłem do dom u, usiadłem do stołu i zacząłem pisać...

nie jestem Eskim osem którem u śnieg i psy potrzebne

prozą! N azwałem to «coś» «W hite Spaces». W sobotę w nocy

ani nie jestem z roli której asfalt szkodzi

(po dw óch tygodniach pracy), około wpół do trzeciej rano,

ani nie jestem z lasów do których dziś tęsknię najzupełniej d a ­

skończyłem pisać, kilka zaś godzin później

rem nie prześwietlając ściany pragnieniem zieleni

Gdy ktoś dzwoni do ciebie w niedziele o wpół do ósmej rano, to

Owszem są ogrody i parki i krzewy

wiesz, że nie są to dobre wieści. Mój ojciec zmarł tej nocy. Po­

Brzegi autostrady liżą nędzne trawy

zostawił mi trochę pieniędzy. Niewiele, ale wystarczająco, abym

których nawet znam nazwy

m ógł przez pewien czas poświęcić się wyłącznie pisaniu. C ała ta

zadzwonił telefon.

ale nie zawsze nazwać znaczy stworzyć

sekw encja od dnia śmierci ojca prześladuje mnie, przychodzi do

więc nie w yrastają tam gdzie o nich mówić

mnie, od czasu do czasu się pojawia. Ta jego śmierć tej właśnie

Dręczy mnie zarzut przeciw Darwinowi

nocy, to m oje «narodzenie się» jako pisarza...” (fragment wy­

nie wiedział że człowiek pochodzi od m iasta

wiadu zatytułowanego „D econstructing Paul” został przeprowa­
dzony przez Paula V incenta 24 sierpnia 2002 r. w Sztokholm ie.

Por. także inne utwory, takie jak np. San Francisco, Drzwi, N ie­
borów czy Belgia z tom u Miasto (1975)

Wywiad odbywał się w j. angielskim, a tłum aczono go później
na szwedzki i (we fragm entach będących w posiadaniu autora
niniejszego tekstu) polski. Tłum . Paul Vincent; korekty pisow­

16

N a tem at „tułaczego” losu „słowa” we współczesnym języku pi­

ni polskiej dla potrzeb prezentowanego artykułu - M. A . K.)

sze, wychodząc z zupełnie innych przesłanek niż Schulz, A n ­
drzej C hojecki w znakomitej pracy Mowa mowy. O języku współ­
czesnej humanistyki (1997).

113

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6285" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6265">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1ff1939202be6cdb82b2d1ee30717975.pdf</src>
        <authentication>08262cc1b41ef902b160e30e0376dcc5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74833">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1346</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74834">
                <text>1989</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74835">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1243</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74836">
                <text>Wedrowni kowale i handlarze bydła z Radżastanu - hipotetyczni przodkowie Cyganów / ETNOGRAFIA POLSKA 1989 t.33 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74837">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1989 t.33 z.1, s.77-108</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74838">
                <text>Mróz, Lech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74839">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74840">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74841">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74842">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74843">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X X I I I : 1989. z. 1
P L I S S N 0071-1861

L E C H MRÓZ
(Uniwersytet Warszawski)

WĘDROWNI K O W A L E I H A N D L A R Z E BYDŁA Z RADŻASTANU
HIPOTETYCZNI PRZODKOWIE C Y G A N Ó W
Od momentu, kiedy postawiona została teza o indyjskim pochodzeniu
Cyganów i poparta językowymi dowodami, czyli od przełomu X V I I I i X I X w.,
powracało pytanie, kim byli przodkowie Cyganów i z jakimi grupami, plemio­
nami, kastami należy ich wiązać. Od lat dwudziestych ubiegłego wieku
znajdujemy w literaturze — zwłaszcza angielskiej — kolejno coraz nowe hipo­
tezy i przypuszczenia; w drugiej połowie ubiegłego wieku jest to częsty
wątek rozważań zarówno cyganoznawców, jak i orientalistów (patrz: Mróz
1987).
Przypuszczenia odnośnie do cygańskich przodków łączą się z najrozmaitszy­
mi grupami społecznymi Indii, lecz żadna z hipotez nie zyskała wystarczają­
cej wiarygodności. Jedną z istotniejszych przyczyn takiego stanu jest fakt
do dzisiaj żywego i ciągle nie rokującego rychłego rozstrzygnięcia problemu
czasu wyjścia z Indii i rejonu, który miałby być praojczyzną Cyganów
(Hancock 1984).
Jest jednak kilka wspólnych rysów tych poszukiwań cygańskich przod­
ków. Jeśli przypatrzymy się proponowanym rozwiązaniom, widać, że docieka­
nia idą głównie drogą najprostszych skojarzeń. Zarówno dawne kroniki
europejskie, jak i badacze XIX-wieczni i pierwszych dziesiątków lat X X w.
wymieniają pośród zawodów i umiejętności wykonywanych przez Cyganów
najczęściej kowalstwo, wróżbę, handel i tresurę zwierząt oraz muzykę i taniec.
Zatem analogii i ewentualnych powiązań z Cyganami zaczęto szukać pośród
grup uprawiających te same zawody w Indiach. Druga cecha ciążąca na
dociekaniach dotyczących ojczyzny Cyganów jest raczej natury emocjonalnej.
Od schyłku Średniowiecza i przez okres Renesansu kształtował się w euro­
pejskiej świadomości wizerunek Cyganów, którego trwałość okazała się znacz­
na. Nie wdając się, co było przyczyną, a co skutkiem, przypomnę tylko,
że w czasie, gdy odkryto wreszcie z końcem X V I I I w. prawdziwą ojczyznę
Cyganów, istniał powszechny, trwale wpojony, niekorzystny wizerunek tej
grupy (patrz: Mróz 1987). Poza jednostkowymi przykładami, wszędzie i pow­
szechnie kojarzono Cyganów z nędzą, społecznymi nizinami, brakiem higieny,
prymitywizmem i brakiem oświaty, z występkami i kontaktami ze środowiskiem
przestępczym —generalnie z ludźmi zajmującymi sam dół społecznej hierarchii

�78

LECH

MRÓZ

albo znajdującymi się poza społeczeństwem. Badacze X I X - i XX-wieczni
zapewne nie zdawali sobie sprawy, jak dalece pozostawali pod wpływami
tego wizerunku wypracowanego przez minione wieki; jak wpłynął on na
zawężenie pola obserwacji i dociekań. Faktem jest bowiem, że niemal wszyst­
kie — poza chyba jedynym, niejasno sformułowanym przypuszczeniem Pittarda (1932) dotyczącym pochodzenia od wyższych warstw społeczeństwa —
hipotezy dopatrywały się związków z Cyganami w analogicznych warstwach
Indii. Potwierdzeniem zdawał się być fakt, że tymi co i Cyganie zawodami
zajmowali się właśnie ludzie z niskich warstw społecznych.
Rekapitulując — te trzy podstawowe przyczyny, tj. brak jednomyślności
co do rejonów, z jakich wyszli Cyganie, i czasu wyjścia, kojarzenie z miesz­
kańcami Indii poprzez podobieństwo profesji oraz wizerunek Cyganów łą­
czący ich z najniższymi warstwami społeczeństwa, zaważyły w sposób za­
sadniczy na poszukiwaniach przodków Cyganów.
Czwartą przyczyną, równie istotną, choć innej natury, była i jest pewna
niefrasobliwość terminologiczna, pochopność w szafowaniu terminem Cyganie,
a raczej jego angielskim odpowiednikiem: „Gypsies". Jednym z najpopularniej­
szych, najbardziej oczywistych skojarzeń łączących się z Cyganami było
wędrowne życie, zamieszkiwanie w szałasach lub innych łatwych do przeno­
szenia, czasowych domostwach, używanie jako środka transportu wozów
lub po prostu jucznych zwierząt. Tak więc bardzo wiele koczowniczych
społeczności Indii, niezależnie od cech antropologicznych, przynależności
językowej, specjalizacji zawodowej, rejonów przebywania, sklasyfikowane
zostały jako Cyganie objęci wspólną nazwą „Gypsies" i jako indyjscy
Cyganie opisywani byli w rozprawach naukowych i urzędowych raportach.
Jedynym chyba odstępstwem były grupy i plemiona wyraźnie pasterskie,
trwale związane z hodowlą zwierząt i z określonymi rejonami wypasowymi,
najczęściej w stepowo-pustynnych lub górskich częściach pln.-zach. Indii.
Koczowników indyjskich podzielono więc na dwie kategorie: pasterzy i Cyga­
nów, do których zaliczono wszystkich lub niemal wszystkich nie związanych
z pasterstwem (Baines 1976, s. 100). Termin okazał się na tyłe pojemny
i tak bezkrytycznie stosowany, że objęto nim także koczownicze lub półkoczownicze leśno-górskie plemiona Assamu, należące do zupełnie innej grupy
antropologicznej i językowej niż Cyganie, półnomadyczne grupy myśliwych
z Cejlonu (Sri Lanka) posługujące się językiem należącym do rodziny drawidyjskiej (Cyganie europejscy mówią językiem z rodziny języków indoeuropejskich). Nawet żyjące na wybrzeżach Borneo, Sumatry, Celebesu i kilku
innych wysp Azji Płd.-Wsch. niewielkie grupy pólkoczowniczych rybaków
których w literaturze angielskiej, a za nią i w innej, określono jako Cyganów
Morskich — Sea Gypsies. Nazwa okazała się na tyle trwała, że znajdujemy
ją jeszcze w wydanym stosunkowo niedawno w Moskwie Atlasie narodów
świata (Atlas 1964).
Długotrwałe używanie nazwy „Cyganie" jako obiegowego równoważnika
słowa „koczownicy" doprowadziło do tego, że współcześni badacze (nie tylko

�KOWALE 1 HANDLARZE BYDŁA Z RADŻASTANU

79

zresztą zajmujący się Cyganami) mają sporo kłopotów, by dojść, o jaką
grupę, jaką społeczność chodzi naprawdę.
Spośród wielości przypuszczeń, odnoszących się do różnych kast. plemion
i grup społecznych Indii, zajmiemy się tutaj bliżej dwiema z nich: Gadulia
Lohar i drugą, znaną najczęściej pod nazwą Bandżara. Obie te grupy w l i ­
teraturze antropologicznej i cyganoznawczej ostatnich kilkunastu lat są często
kojarzone z Cyganami. W przypadku Bandżarów można powiedzieć, że
zostali już uznani niemal oficjalnie za protoplastów Cyganów, uzyskując
akceptację zarówno w literaturze, jak też pośród samych Cyganów. Na
ostatnim Światowym Kongresie Cyganów (Romów) w Getyndze w 1981 r.
gościła bowiem zaproszona specjalnie przez organizatorów kilkunastoosobowa
delegacja Bandżarów— uczestnicząc w spotkaniach, przysłuchując się obra­
dom i doświadczając sympatii jako wprawdzie dziwni i nierozumiani, ale
przecież bracia.
Jednakże o ile wszystkie wcześniejsze rozważania nad genezą Cyganów
i przypuszczenia co do ich przodków wychodziły ze środowiska europejskich
uczonych i podróżników, o tyle we współczesnych pojawił się pewien zna­
mienny rys, mianowicie podjęcie poszukiwań rozproszonych po świecie współ­
braci przez badaczy indyjskich. Na początku lat sześćdziesiątych ukazała
się praca nosząca tytuł: Cyganie. Zapomniane dzieci Indii (Lal 1962). Autor
przedsięwziął podróż, której celem były kontakty z władzami kilku krajów
europejskich (także Europy Wsch.), naukowcami i samymi Cyganami. Książ­
ka Lala ma charakter publicystyczny, niemal całkowicie została ona oparta
na kilku znanych pracach cyganoznawczych, natomiast dobór wiadomości
i wyraźnie formułowana myśl przewodnia oraz fakt skierowania książki
do czytelnika indyjskiego uwidaczniają cel, którym było przekonanie do idei
wspólnoty Cyganów i Indusów i potrzeby podtrzymania kontaktów Cyganów
z praojczyzną. Nie wnikając w polityczne podteksty zagadnienia możemy
stwierdzić, że zapewne zawierały się one w przedsięwzięciu Lala. Potwierdza
to fakt, że — jak pisze autor— książka powstała z inspiracji i dzięki po­
mocy premiera Indii Jawaharlala Nehru, a opublikowana przez Ministerstwo
Informacji i wydawnictwa rządowe. W latach sześćdziesiątych ukazały się
trzy wydania książki Lala. Przejaw oficjalnego zainteresowania władz Indii
zapomnianymi, niegdysiejszymi emigrantami widoczny był właśnie w Getyn­
dze. Jednym z najważniejszych momentów inaugurujących zjazd było wystą­
pienie specjalnego wysłannika ówczesnej premier Indii Indiry Gandhi i od­
czytanie posłania, w którym Indie zadeklarowały objęcie symboliczną opieką
wszystkich Cyganów. Opublikowanie książki Lala, szereg artykułów, jakie
ukazały się w Indiach — także w prasie centralnej — na temat związków
Cyganów z Indiami, pokazują, że zainteresowanie nie było jedynie chwilowe
(patrz: Vjas 1968). Powstaje natomiast pytanie, czy i w jaki sposób wpłynęło
to na faktyczne odnalezienie powiązań, i dostarczenie argumentów naukowych,
pozwalających zweryfikować narosłe przez dziesięciolecia niejasności i za­
fałszowania.

�80

LECH

MRÓZ

Celem tego tekstu jest próba zastanowienia się, na ile możliwe jest
uznanie za wiarygodne przypuszczenia o wspólnocie Bandżarów i Gadulia
Lohar z Cyganami. To bowiem, co zawarte jest w większości publikacji,
nie dostarcza wystarczającej argumentacji, nie daje potwierdzeń słuszności
przyjętego dosyć powszechnie zdania. Wprawdzie nie jest możliwe obecnie
rozstrzygnięcie bardzo wielu nurtujących wątpliwości, ale rozważmy, czy obie­
gowa i akceptowana współcześnie zarówno przez cyganoznawców i samych
Cyganów, jak też Bandżarów i badaczy indyjskich opinia idzie utartym
tropem najbardziej prostych skojarzeń, na ile zaś daje nadzieję rozstrzygnięcia
i szanse potwierdzenia naukowymi badaniami. Rzeczywistość okazała się
jednak jeszcze inna.
Wymienienie po raz pierwszy Bandżarów jako domniemanych przodków
Cyganów wiąże się z nazwiskiem jednego z francuskich orientalistów pierwszej
ćwierci ubiegłego wieku, z Duboisem (Pischel 1909, s. 306). Jest to opinia
odosobniona i przez kolejne dziesięciolecia poszukiwania idą innymi tropami.
Potem dopiero na przełomie stuleci angielscy badacze pośród prawdopodob­
nych przodków wymieniają także Bandżarów. Sytuacja taka trwa do lat
sześćdziesiątych tego wieku — wówczas to, czyli zupełnie niedawno, Bandżarowie eliminują niemal wszystkich konkurentów, monopolizując prawo do
bycia cygańskimi protoplastami.
Pozycja Gadulia Lohar jako tych, którzy dali początek Cyganom, jest
nadal dyskutowana i właściwie zarówno indyjscy, jak europejscy uczeni
wymieniają ich z ostrożnością i wieloma zastrzeżeniami, wynikającymi w znacz­
nym stopniu ze świadomości braku argumentów umożliwiających powszech­
ne przyjęcie takiej tezy. Rozważania nad Gadulia Lohar i ich ewentualnymi
związkami z Cyganami po części zdezaktualizowały się poprzez uznanie
związku Bandżarów z Cyganami, w wyniku — można by złośliwie powie­
dzieć — obsadzenia Bandżarów w roli cygańskich przodków. Charakterystycz­
ne jest, że na uznaniu Bandżarów za pra-Cyganów brak argumentacji —
analogicznie do Gadulia Lohar — nie zaważył. Ale w tym przypadku zamiast
argumentu wystarczyło zdanie samych Bandżarów uznających siebie za współ­
braci Cyganów, podczas gdy Gadulia Lohar wobec takiej możliwości zacho­
wali się — o ile wiadomo —obojętnie. Oczywiście idzie tutaj o pewną tylko
część społeczności Bandżarów i Gadulia Lohar, do której te naukowe
rozterki docierają i która jest w stanie je ogarnąć, a także wpłynąć po­
tem na kształtowanie postaw własnej grupy i oddziaływać na szerszą opinię.
Gadulia Lohar to wędrowni kowale — nazwa jest dokładnym niemal
odpowiednikiem polskiego tłumaczenia: gadi — to określenie dużego wozu,
lohar — oznacza kowala. Pochodzenie grupy jest niejasne; niewiadomo bliżej,
kiedy ukształtowała się, opowiadana przez nich historia nie dostarcza bowiem
zadowalających wyjaśnień, a w dawnych tekstach indyjskich, także klasycz­
nych, jest wprawdzie mowa o kowalach, ale nie jako o ukształtowanej
zawodowo i społecznie grupie. Nawet w rodzaju encyklopedii dotyczącej
starożytności, historii i zwyczajów Radżastanu autorstwa Toda (1829), pod-

�KOWALE

I H A N D L A R Z E BYDŁA Z

RADŻASTANU

81

stawowym dziele przy studiach nad przeszłością rejonu płn.-zach. Indii,
hasło Gadulia Lohar nie występuje, chociaż bez wątpienia wśród wiejskich
społeczności Radżastanu byli znani i mieli już swoją pozycję w ekonomicz­
nych strukturach regionu. W piśmiennictwie europejskim poświęcono Gadulia
Lohar — jak się wydaje — tylko dwa teksty (Cobas 1973, Ruhela 1973), oba
zamieszczone w „Etudes Tsiganes", kwartalniku wydawanym w Paryżu. Prócz
tego są wzmianki w literaturze cyganoznawczej lub dotyczącej Radżastanu,
ale nie przekraczające kilku wersów. Pierwsza monografia poświęcona Gadulia
Lohar Radżastanu wydana była pod koniec lat sześćdziesiątych (Ruhela
1968). Od tego czasu ukazało się w Indiach kilka artykułów i kolejna
praca monograficzna (Misra 1977). Większość opracowań — zarówno dotyczą­
cych Gadulia Lohar, jak Bandżarów
powstała nie w środowiskach uni­
wersyteckich, ale w rządowych i stanowych instytucjach do badań antropo­
logicznych i problemów społeczności plemiennych (np. Anthropological Survey
of India, Tribal Research Institute itd.). Instytucje te, zatrudniające wielu
znanych naukowców i mające oddziały w większości stanów i wielu dystryk­
tach, dysponują także własnymi wydawnictwami, w których właśnie zawarte
jest gross informacji na temat Gadulia Lohar i Bandżarów. Nieznajomość
tych opracowań wśród cyganoznawców wynika głównie z faktu ich właści­
wie wewnętrznego obiegu, niedostępności w bibliotekach uniwersyteckich (nie
tylko Europy i Ameryki, ale także Indii) i niezamieszczania ich w biblio­
grafiach ogólnych.
Gadulia Lohar są związani przede wszystkim z rejonem Radżastanu,
a także sąsiedniego Gudżaratu. Wędrują wprawdzie daleko na północ—
od Pendżabu, a zwłaszcza na wschód — do stanów Madhia Pradeś i Uttar
Pradeś, utworzyli lokalne wspólnoty w Delhi i innych dużych ośrodkach
dających szanse zarobkowania, ale zarówno kulturą, jak i językiem związani
są z Indiami zachodnimi — z Radżastanem i Gudżaratem. Posługują się
dialektem farsi (nie mającym jednak nic poza nazwą wspólnego z językiem
farsi używanym powszechnie w Iranie) będącym mieszaniną słów gudżarati,
mewari i marwari (dialektów radżastani) oraz malwi (bliskiego radżastani,
używanego w zachodniej części Madhia Pradeś), (Ruhela 1968, s. 24).
Pewne cechy, takie jak odległość wędrówek, cykl wędrowania, kontakty
zarobkowe z ludnością wiejską, nazwy podkast i gotr , zdają się wskazywać,
że Gadulia Lohar nie są społecznością plemienną, która stopniowo, w wy­
niku zawodowej specjalizacji stawała się kastą — czego wiele przykładów znaj­
dujemy w Indiach, w tym i w Radżastanie — ale, że od dawna istnieją
jako odrębna kasta — dźati . (Nadal jednak problem powstawania i genezy
1

2

1

Gotra — grupa węższa niż kasta, p o c h o d z ą c a od w s p ó l n e g o przodka, łączy ich rytuał
ofiarowywania strawy i wody oraz wspólne przepisy dotyczące z w i ą z k ó w łoża i stołu (Byrski
1985, s. 190).
2

Dźati — kasta, grupa ludzi przestrzegających tych samych z a k a z ó w i n a k a z ó w , o przy­
należności kastowej decyduje urodzenie; kasty dzielą się na podkasty (Byrski 1985, s. 190).

6 — Etnografia Polska, t. 33. z. I

�82

LECH

MRÓZ

wielu kast radżastańskich wzbudza dyskusje i zawiera szereg niejasności).
Nie wiadomo bliżej, jaka jest ich liczebność dzisiaj —dane są dosyć
rozbieżne — głównie z przyczyn ruchliwości przestrzennej. Według danych
z roku 1941 w Radżastanie było 6970 Gadulia Lohar; spis był jednak
robiony w okresie, gdy znaczna część gromad wędrowała rozproszona,
w związku z sezonem prac polowych i robót kowalskich. Spis z roku 1955
wykazał w Radżastanie 3611 rodzin (16 648 osób) identyfikowanych jako
Gadulia Lohar (Ruhela 1968, s. 3-4). W ciągu ponad 30 lat, jakie minęły
od tego spisu, liczba Gadulia Lohar bez wątpienia powiększyła się. Trudno
jednak orzekać, jakiego rzędu jest to wzrost populacji, a żadne późniejsze
dane nie zostały opublikowane.
Życie grupy jest związane
poza nielicznymi przypadkami rodzin osiad­
łych - z wędrowaniem. Przeciętnie około 8 miesięcy w roku znajdują się
one w drodze, pozostałe okresy zaś są koniecznymi postojami, wynikają­
cymi z niedogodności pewnych pór roku — najgorętszej części lata i pory
deszczowej, kiedy przemieszczanie ciężkimi wozami jest praktycznie nie­
możliwe. Podstawą ich egzystencji jest kowalstwo i handel wołami służącymi
do transportu, a zarazem będącymi podstawową siłą pociągową przy pracach
polowych. Wędrówki nie są nieograniczone, porozumienia panczajatów posz­
czególnych podkast i gotr ściśle ustalają rejony wędrowania — w konsekwencji
podkasty związane są od pokoleń ze stałymi regionami, np. okolicami Adźmeru, Ćitoru. Dżaipuru, Udaipuru itd., przy czym zwykle każdy z tych rejonów
liczy wiele dziesiątków kilometrów długości i szerokości; niekiedy nawet
ponad 200 km. Odbywają się także wędrówki na znaczniejszych dystansach,
ale głównie wówczas, gdy są to rejony słabo zaludnione, półpustynne lub
gdy jakiś szczególny cel do tego skłania — np. odwiedzenie miejsc ważnych
z przyczyn religijnych (co jest powodem dalekich czasami wędrówek w odległe
rejony Indii) lub handlowych, jako coroczne wielkie targi bydła, koni i wiel­
błądów w Puszkarze koło Adźmeru, dokąd przybywają wieśniacy i pasterze
także spoza Radżastanu. Dwa są takie miejsca—według tego, co udało
się ustalić na podstawie literatury i rozmów terenowych — na obszarze Rad­
żastanu. dostępne dla wszystkich Gadulia Lohar, bez naruszenia zasady
nieprzekraczania granicy swojego obszaru. Są to wspomniany już Puszkar
ze względu na targi i znajdującą się tam świątynię Kalka Mata, czczonej
szczególnie przez Gadulia Lohar oraz Ćitogarh, stary fort, zajmujący szcze­
gólne miejsce w świadomości Gadulia Lohar i zarazem miejsce spotkań
panczajatu i przywódców poszczególnych podgrup i gotr tego rejonu. Wznie­
siona niedawno w Puszkarze świątynia jest wyrazem nie tylko ekonomicz­
nych możliwości Gadulia Lohar, ale także ich aspiracji. W panteonie bogów
są prócz postaci charakterystycznych dla Gadulia Lohar jako kasty i osadzo­
nych mocno w ich mitologii (np. Aie Laća, Khetla) również bóstwa lu­
dowe, popularne w regionie, z którym związana jest gotra lub podkasta
(np. Ram Deodzi, Bheron), oraz bóstwa hinduistyczne, siwaickie (Siwa,
Kali, Parwati, Ganesia) (Ruhela 1968, s. 107). Gadulia Lohar jako członko-

�KOWALE

I HANDLARZE

BYDŁA

'L

RADŻASTANU

83

wie kast niskich — tak bowiem są najczęściej klasyfikowani przez podwójnie
urodzonych, czyli trzy wyższe stany — bywali nie dopuszczani do świątyń.
Wybudowanie własnej świątyni to nie tylko wyraz prestiżu (tym bardziej
że jest ona usytuowana w sławnym mieście, w pobliżu znanej szeroko
w Indiach świątyni Brahmy). uniezależnia to także od innych i wybawia
z sytuacji kłopotliwych, które mogłyby utrudnić awans grupy w społeczeń­
stwie indyjskim.
Rejon „przydzielony" wędrownej grupie stanowi — jak mówiliśmy — jej
wyłączną „własność". Każdy osobnik spoza jest intruzem, obcym i po za­
łatwieniu spraw, które go przywiodły, powinien bezzwłocznie oddalić się.
Są jednakże sytuacje (poza omówionymi wyżej), kiedy więcej niż jedna
grupa znajduje się na jakimś terenie. Wówczas, gdy istnieje możliwość
długotrwałego zarobkowania (pracami kowalskimi) w jednym miejscu, zostaje
wyznaczona przez panczajat rodzina czy najczęściej kilka rodzin, które po­
dejmują pracę, pozostając niekiedy i przez kilka lat, a w tym okresie za­
równo rejon, jak i sama miejscowość mogą być obszarem działania kowalsko-handlowego innej grupy; czasami nawet z innej gotry. Tak np. w paź­
dzierniku 1986 r. w Udaipurze (gdzie prowadzone były wówczas nasze
prace terenowe) przebywało od czterech czy pięciu już lat kilka rodzin
Nandi z subkasty Rathore, a równocześnie okresowo zatrzymali się w wę­
drówce Gadulia Lohar — Bidziani i Cianani.
Każda z grup stanowi na swoim terenie zwykły, staly element miejscowej
struktury społecznej i ekonomicznej, wędrują pomiędzy stałymi punktami,
wykorzystując możliwości poszczególnych nisz ekologicznych. Nawet w obrę­
bie jednego rejonu istnieją (z uwagi na warunki geograficzne i klimat)
różnice czasu prac polowych — orki, siewu, zbioru, powtórnej orki itd. Wy­
nikają one też z rozmaitości uprawianych roślin, co również zależne jest od
warunków miejscowych, czyli gleby i klimatu. Zapotrzebowanie wsi na usługi
kowalskie wiąże się przede wszystkim z okresem przygotowywania ziemi
do siewu; także siła pociągowa wtedy jest najbardziej potrzebna. Utrzymy­
wanie wołów przez cały rok jest uważane w wielu wioskach za niemożliwe
z ekonomicznego punktu widzenia. Trudności zdobycia paszy niejednokrot­
nie wręcz uniemożliwiają stałe trzymanie potrzebnych zwierząt. Jest więc
normalnym zjawiskiem w Radżastanie (także zresztą i w innych rejonach
Indii) stała cyrkulacja—kupowanie i sprzedawanie zwierząt pociągowych.
Tę rolę dostarczycieli i odbiorców pełnią w znacznym stopniu właśnie
Gadulia Lohar. Tak więc rytm ich wędrówek i postojów oraz plan marszru­
ty wyznaczany jest kalendarzem prac polowych w poszczególnych wioskach
rejonu stałego przebywania grupy. Jedyne wyjątki stanowią nieliczni osiadli
na stałe Gadulia Lohar, głównie w Gudżaracie (bogatszym, rolniczym stanie)
sąsiadującym z Radżastanem, oraz ci, którzy znaleźli zatrudnienie w mieście.
W tym ostatnim przypadku postoje trwają niekiedy po kilka lat, póki
jest zajęcie i póki panczajat nie zdecyduje inaczej. Postój jest tylko prze­
dłużającym się czasowym zatrzymaniem wędrówki i nie nosi znamion przecho-

�84

LECH

MRÓZ

dzenia do życia osiadłego, a widok obozowiska niczym niemal nie różni
się od jakiegokolwiek innego napotkanego przy drodze w trakcie wędro­
wania.
Istotne znaczenie dla rozważań nad Gadulia Lohar, ich genezą i ewentual­
nymi związkami z Cyganami ma wewnętrzna organizacja. Istnieją znaczne
rozbieżności pomiędzy badaczami analizującymi to zagadnienie; na tyle istot­
ne, że uporządkowanie wiedzy według przyjętych współcześnie w etnologii
terminów jest niemożliwe. Zapewne dalsze badania — jeśli zostaną kiedykol­
wiek podjęte — powinny doprowadzić do uporządkowania tej kwestii, obec­
nie zmuszeni jesteśmy odwoływać się do informacji w znacznym stopniu
nieprecyzyjnych. Po części zresztą wynika to z trudności określenia we­
wnętrznych podziałów przez samych informatorów — Gadulia Lohar, zwłaszcza
w odniesieniu do innych — poza własną — podkast. Według Misry (1977,
s. 32) Gadulia Lohar podzieleni są na trzy linie rodów: Słońca, Księżyca
i Ognia. Ten trójpodział przebiega przez każdą z dziewięciu gałęzi: Ćauhan,
Sisodia, Solanki, Pawar, Parihar, Rathor, Dąbi, Sankla i Balbunk. Każda
zaś z owych gałęzi dzieli się na kilka lub kilkanaście rodów. Dokładniej
przedstawia podziały wewnętrzne Ruhela (1968, s. 27n.). Jego zdaniem spo­
łeczność Gadulia Lohar dzieli się na kilkanaście części (używa tutaj określe­
nia loharskiego „koms" lub „nakhs"), te zaś na gotry (określane także
jako subgrupy lub klany). Wśród tych części wymienia: Bodana, Ćawda,
Guhilot, pozostałe jak u Misry (z wyjątkiem Sisodia i Balbunk
których
to nazw nie znajdujemy u Ruheli). Są także istotne różnice w nazwach
gotr u obu autorów.
Pytani przeze mnie o wewnętrzne podziały rozmówcy mieli kłopoty
z ustaleniem, czy niektóre nazwy oznaczają gotrę, czy szerszą kategorię.
Ich zdaniem wszyscy Gadulia Lohar dzielą się na cztery grupy, cztery
odrębne społeczności, których z racji braku wspólnego zwierzchnictwa,
a w niektórych przypadkach i zakazu małżeństw między nimi, nie można
nazwać z całkowitym przekonaniem podkastami (a być może należy mówić
0 odrębnych kastach Gadulia Lohar). Podział ten ma swoje odbicie także
w różnicach zawodowych, sposobie życia i religii. Są to: Gariwale (wędrują­
cy wozami, zajmujący się handlem i kowalstwem), Parewale (wędrujący
pieszo po terenach górzystych i handlujący wołami), Bhens (także wędrujący
bez wozów, ale po nizinnych częściach Radżastanu) i Multani (muzułmanie,
z którymi kontakt w ogóle jest sporadyczny). Tą grupą, na którą naj­
częściej zwraca się uwagę mówiąc o Gadulia Lohar, są Gariwale wędrujący
dużymi wozami. Dzielą się na kilka subkast (Rathor, Solanki, Ćouhan,
Sankla i inne), te zaś z kolei na gotry. Wśród Gadulia Lohar identyfikujących
się jako Gariwale, podkasta Rathor, wymienili rozmówcy nazwy dwunastu
gotr. Istnieje zakaz małżeństw w obrębie gotry i poza własną dźati (kastą),
1 poza subkastą. Skąpość informacji i znaczne rozbieżności wyników prac
poszczególnych badaczy nie pozwalają rozstrzygnąć problemu organizacji
społecznej. Niezależnie jednak jak przebiegają linie wewnętrznych podziałów,

�KOWALE

I H A N D L A R Z E BYDŁA Z

RADŻASTANU

85

warto zwrócić uwagę na kilka z powtarzających się nazw: Panwar, Ćauhan,
Rathore, Solanki, Parihar — do tej kwestii powrócimy w dalszej części
artykułu.
Szczegółowy opis kultury Gadulia Lohar wydaje się niecelowy z uwagi
na inne intencje tego artykułu. Analiza literatury i własna praca w terenie
nie wskazują na bezpośrednie analogie do Cyganów. Związany z przemiesz­
czeniami sposób życia Gadulia Lohar i kowalstwo zdają się być podstawo­
wymi argumentami na rzecz wspólnoty z Cyganami, czyli pozostajemy w obrę­
bie starych, tradycyjnych już skojarzeń.
Nie jest wiadomy czas uformowania się Gadulia Lohar jako kasty;
odwołajmy się teraz do ich świadomości i przekazywanej tradycji, by tam
poszukać wyjaśnienia. Historia opowiadana przez Gadulia Lohar nie jest
zbyt długa, sięga czasów stosunkowo bliskich i wyjątkowo — jak na warunki
indyjskie — jest realistyczna, co nie znaczy, że prawdziwa. Zarówno wersje
przytaczane przez indyjskich badaczy, jak te, które zarejestrowałem bezpośred­
nio od rozmówców loharskich, są dosyć podobne. Jednakże współczesne
opowieści wiążą pochodzenie grupy z imieniem jednego z mewarskich wład­
ców Pratapem Singhiem, postacią historyczną z drugiej połowy X V I w.,
podczas gdy starsze mają fabułę znacznie bardziej rozbudowaną i zmitologizowaną, choć z wyraźnym wątkiem radżpuckim. Mniej dziś popularna, no­
towana jako powszechna w latach czterdziestych (Ruhela 1968, s. 15-19)
wersja mówi, że w pobliżu słonego jeziora Sambhar, w Radżastanie, znaj­
dowało się miasto o tej samej nazwie — stolica Radżputów Ćauhan. Prithwi
Radź Ćauhan, władca ćauhański, pokonany przez wojska Mohammada Gauri
zmuszony został opuścić wraz ze swoim rodem kraj; część osiadła w Mewarze, innym radżpuckim księstwie. Wśród Cauhanów był młody władca o imie­
niu Ugam Singh. Zabiegał on o przychylność Raímala Singha, władcy
Gudżaratu, i możliwość poślubienia jego córki Aie Laća. Ojciec dziewczyny
nie wyraził zgody i przepędził konkurenta. Ugam Singh udał się po pomoc
do Adźmeru, a potem Ćitoru, stolicy władcy Mewaru. Ponieważ nie udało
się zmusić władcy gudżarackiego do oddania córki, a ciąża oczekującej
Aie Laća była coraz bardziej zaawansowana, zniecierpliwiona i zawiedziona
dziewczyna przeklęła Ugama Singha i jego ród, mówiąc: „Będziecie wędro­
wać zawsze głodni, nigdy nie najecie się do syta, nigdy nie będziecie spać
w wygodnym łóżku i tak długo będziecie umierać z głodu, póki skuteczne
będzie moje przekleństwo" (Ruhela 1968, s'. 16). Ugam Singh przyjęty został
przez władcę Ćitoru do jego zastępu wojowników i powierzono mu przygo­
towywanie uzbrojenia. On i jego ród zmuszeni więc zostali osiedlić się
u murów fortu i zająć produkcją, by zdobyć środki do życia. Tak więc
i profesja, i wędrowny sposób życia, i prymitywizm codziennej egzystencji,
brak wygód — to forma kary, efekt przekleństwa.
Aie Laća przeklęła także swojego ojca i kiedy po urodzeniu dziecka
popełniła samobójstwo, los przestał sprzyjać Raimalowi Singhowi: stracił
władzę, bogactwo i znalazł się na łasce władcy Ćitoru, zatrudniony wraz

�86

LECH

MRÓZ

ze swoimi ludźmi przy produkcji broni. Opowieść wyjaśnia więc, skąd wzięły
się umiejętności kowalskie u Gadulia Lohar. ale — co niemniej istotne —
wyraźnie podkreśla związek obu postaci z bronią. (Natomiast Aie Laća
i Khetla —jej nieślubne dziecko
są postaciami ubóstwionymi i znalazły
się w panteonie loharskim.)
Wyjaśnienie koczowniczego życia wiąże się z wypadkami, jakie miały
miejsce w drugiej połowie X V I w. Mianowicie w 1567 r. mogolska armia
Akbara zaatakowała księstwo Mewaru, ostatnie już państwo radżpuckie nie
podporządkowane muzułmanom i dynastii mogolskiej. Na początku roku
1568 zdobyli stolicę księstwa Ćitogarh.
Wśród obrońców walczyli także — jak mówi opowieść — ludzie z rodów
Udai Singha, niedoszłego męża Aie Laća, i Raimal Singha — jej ojca; walczyli
dzielnie mieczami — co jest w opowieściach podkreślane — zatem na sposób
rycerzy, Radżputów (Ruhela 1968, s. 16, inf. terenowe). Ćitor padł, a obrońcy
rozpierzchli się. Wewnątrz fortu pozostało wielu braminów i kobiety radż­
puckie oraz loharskie; wszystkie one popełniły dżohar, rytualne samobójstwo,
by nie dostać się w ręce muzułmanów. Akbar wymordował braminów,
miasto ograbił, zabierając także magiczną świecę Radżputów, której właściwoś­
cią było, że mogła palić się nawet pod wodą. Gdy obrońcy powrócili (ci
z rodu Udai Singha i Raímala Singha), zobaczyli trupy kapłanów i kobiet;
poprzysięgli wówczas nie wracać do Ćitoru i nie oglądać go nawet z dala,
nie mieszkać w stałych domostwach, nie palić nocą światła, gdyż utracone
zostało światło ich życia (owa tajemnicza świeca), nie przechowywać liny
do czerpania wody i nie trzymać na wozie szałasu we właściwy, przyjęty
sposób, do czasu odzyskania Ćitoru (Ruhela 1968, s. 18).
Wersje owego ślubowania różnią się pewnymi szczegółami. Nie jest zbyt
zrozumiały punkt ostatni; pozostałe są zgodne z przekleństwem rzuconym
przez Aie Laća lub wynikają z faktu utraty Ćitoru i splądrowania go
przez wojska Akbara. Wersja podana przez Misrę (1977, s. 12) nie wspomina
nic o szałasie, natomiast piąte wyrzeczenie dotyczy niespania w łóżkach;
moi rozmówcy dodawali jeszcze niejedzenie z glinianych ani metalowych
naczyń.
Opowieści zanotowane przez Webba (Ruhela 1968, s. 9), a później Misrę
(1977, s. 12-13), mówią — choć niezbyt jasno — że Gadulia Lohar bronili
Ćitoru pod wodzą Maharany Pratapa Singha. Imię tego władcy mewarskiego
już zupełnie jednoznacznie i wyraźnie wymieniane jest w wersji, którą zano­
towałem w 1986 r. Historycy jednak kwestionują uczestnictwo Gadulia
Lohar w walkach o Ćitor. Brak jest w ogóle potwierdzenia uczestnictwa
Pratapa w walkach o Ćitor — Maharana Pratap walczył z mongolską armią
znacznie później, a największą bitwę, którą zresztą przegrał, stoczył z nimi
w Haldighati w 1576 r. Potem dalej prowadził partyzancką wojnę i stał się
symbolem oporu przeciw muzułmanom (Kieniewicz 1985, s. 345). Ćitor
utracił Udai Singh, jego ojciec natomiast faktycznie kilka lat po upadku
Ćitoru (w 1574 r.) złożył Maharana Pratap ślubowanie, ale o nieco innej

�KOWALE

I HANDLARZE

BYDŁA Z

RADŻASTANU

87

treści — nie mieszkać w stałym domu, nie spać w łóżku i nie jeść ze złotych
i srebrnych naczyń, póki nie odzyska stolicy Mewaru. O świeceniu nocą i linie
do wody nie wypowiadał się, bo zapewne nie miał powodu. Dodatek dwóch
ostatnich ograniczeń, zanotowanych u Gadulia Lohar, staje się zrozumiały
(przynajmniej jedno, bo drugie jest niezbyt jasne), jeśli uświadomić sobie,
że i dzisiaj jeszcze nie mogą po przybyciu do wsi sami czerpać wody, ale
muszą przy studni dla niskokastowych oczekiwać, prosząc o wyciągnięcie
wody i napełnienie dzbanów — ich dotknięcie może bowiem skalać studnię.
Jedynymi, od których oni sami (czyli Gadulia Lohar) nie mogą przyjąć
wody, to fryzjerzy, pracze, ci, co trudnią się usuwaniem padliny zwierzęcej,
zdejmowaniem skór i garbowaniem - czyli ci, którzy znajdują się na samym
dole kast, uważani powszechnie za najbardziej nieczystych. Tak więc zakaz
dostępu do studni zsykał uzasadnienie wyższego celu. To, co w wersji starszej
(według wszelkiego prawdopodobieństwa) było przekleństwem skazującym na
koczowanie, stało się przez przemodelowanie opowieści świadomym, patrio­
tycznym wyrzeczeniem, związanym z ważnymi momentami historii Radżputów
i z imieniem najsławniejszego władcy mewarskiego.
Sławna, choć przegrana bitwa Maharany Pratapa pod Haldighati znalazła
się w innej opowieści Gadulia Lohar, zanotowanej przez Misrę (1977,
s. 14-15).
Maharana Pratap Singh wiele już razy pokonał wojska nieprzyjacielskie
dzięki pomocy bogini. Kalka Mata (której świątynia znajduje się w Puszka­
rze) stała zawsze za jego plecami; obiecała Pratapowi swą pomoc w walkach,
ale zabroniła mu oglądać się za siebie. Gdy w Haldighati zobaczył Pratap
armię mogolską, zląkł się i obejrzał, by sprawdzić, czy jego dowódcy stoją
za nim, zarazem jednak zobaczył boginię Kalka Mata. Rozgniewana złama­
niem jej zakazu bogini przeklęła go. Maharana Pratap przegrał bitwę, a kon­
sekwencją było, że musiał wraz ze swoimi wojskami kryć się w dżungli,
spać na ziemi, jeść chleb z trawy. Po pewnym czasie siostra Pratapa je­
chała, aby zobaczyć, jak się mają ludzie Pratapa. W drodze złamała się
oś jej wozu. Zobaczyli to Gadulia Lohar, ale wówczas jeszcze nie znali
kowalstwa, choć więc chcieli przyjść Padmie — siostrze Pratapa — z pomocą,
nie wiedzieli jak. Padma cudownym sposobem zaopatrzyła ich w narzędzia,
z ust zrobiła kuźnię, z nosa — miechy, z kolana lewej nogi — kowadło,
a z prawej pięści
młot. Tym samym Gadulia Lohar mogli naprawić jej
wóz i odtąd już zajmowali się kowalstwem.
W opowieściach zanotowanych przez Webba, Ruhelę, Misrę, w tych, które
słyszałem sam w Radżastanie, historia Gadulia Lohar spleciona jest mniej
lub bardziej z postaciami historycznymi i historycznymi miejscami. Kowal­
stwo — podstawa ich egzystencji, a zarazem identyfikacji — zawsze ma cha­
rakter boski; dawcą narzędzi i nauczycielem kowalstwa jest Padma, siostra
Pratapa, Parwati, małżonka Siwy lub sam Siwa. Zwykle przy tym jest to
związane z naprawą wozu (Padmy. Parwati lub Siwy). Jest zagadkowe
dlaczego — nie tylko w ostatnio zacytowanej opowieści — Gadulia Lohar

�88

LECH MRÓZ

nie potrafili naprawić wozu, mimo iż byli w armii Pratapa i znali kowalstwo
produkując broń. Najprawdopodobniej nałożyły się tutaj różne wątki mitolo­
giczne wespół z historycznymi, a opowieść o Pratapie, Kalka Mata i Padmie
jest taką zmodyfikowaną w nieodległym czasie wersją (Padmę być może
utożsamiono tutaj z Parwati). Tak więc kowalstwo jest faktycznie związane
z wozem i jazdą — choć początkowo podróżującymi są postaci boskie.
Kastowy status Gadulia Lohar zdaje się stopniowo i powoli zmieniać.
Zarówno treść opowieści genealogicznych zawiera w sobie element przekleń­
stwa i życia, które jest jego pochodną (historia Aie Laća, nawet Maharany
Pratapa w Haldighati), jak też pośrednio mówi o tym zakaz posiadania
liny i czerpania wody. Potwierdzają to informacje samych Gadulia Lohar,
a także zawarte w publikacjach dotyczących statusu poszczególnych kast
w Indiach (Misra 1970, 1974). Wyjaśnienie tego faktu — niskiego statusu —
znajdujemy w opowieści odnotowanej przez Ruhelę (1968, s. 23). Z racji
wywodzenia się z Radżputów-Ćauhan winni Gadulia Lohar posiadać status
wysoki, przynależny kszatrjom, jednakże ciąży na nich przekleństwo; poza
tym jest jeszcze inna ważna przyczyna. Jak pamiętamy, opuszczając po
klęsce Ćitor pozostawili tam kobiety, które zginęły samobójczo. Konsekwencją
było branie później — jak mówi opowieść — za żony kobiet z niskich kast
rzemieślniczych. To zaś musiało prowadzić do znalezienia się u dołu hierarchii
społecznej jako konsekwencji złamania zasady życia zgodnego z d h a r m ą .
Manusmryti, czyli traktat o Zacności, jeden z podstawowych tekstów klasycz­
nych, mówi przecież wyraźnie, że wynikiem naruszenia przyrodzonego po­
rządku, wynikiem pomieszania stanów (warn) jest powstanie najróżniejszych
kategorii mieszańców, których status zawsze będzie niski (1985, s. 322-328).
3

W roku 1955 odbyło się w Ćitorze spotkanie przywódców Gadulia
Lohar. Wówczas to wmurowana została w jednej z bram fortu tablica
mówiąca o walce z wojskami mogolskimi. Po pewnym czasie istnienie owej
pamiątkowej tablicy stało się argumentem potwierdzającym prawdziwość opo­
wieści — skoro istnieją ruiny fortu, skoro można je zobaczyć i wśród wielu
innych pamiątek także widzieć napis upamiętniający uczestnictwo w walce
Gadulia Lohar, zatem i związki z Maharana Pratapem Singhiem, i opowiadana
historia jest prawdziwa.
Zresztą już uczestnicy spotkania doszli do wniosku, że istnieje duże
prawdopodobieństwo związku Gadulia Lohar z postacią Maharany Pratapa.
Obecnie jest to związek oczywisty dla rozmówców (inf. z okolic Udaipuru);
w początku lat sześćdziesiątych informatorzy Ruheli (1968, s. 13) przyznawali,
że dowiedzieli się o tym od organizatorów spotkania w Ćitorze.
Spotakanie przywódców Gadulia Lohar w Ćitorze, w kwietniu 1955 г.,
nie było wyłącznie sprawą wewnętrzną, loharską. Na spotkanie przybył także
1

Dharma — zacność, oznacza p o s t ę p o w a n i e zgodne z tym, co wiemy o

rzeczywistości,

oznacza wiedzę i zespół wynikających z niej norm; źródłem wiedzy o zacności jest
(Byrski 1985, s. 202).

Weda

�KOWALE

I H A N D L A R Z E BYDŁA Z

RADŻASTANU

89

ówczesny premier Jawaharlal Nehru, który realizując ideę niwelowania różnic
społecznych i likwidacji niedotykalności, a zarazem jeden z istotnych elemen­
tów polityki społecznej, oficjalnie głosił wypełnienie ślubowania (Ćitor jest
przecież wolny), a zatem i możliwość trwałego osiedlenia się Gadulia Lohar.
Istotnie kilkanaście rodzin (brak jest pełniejszej informacji) zdecydowało się
na osiedlenie. Jednakże rodziły się tutaj istotne problemy: ziemi, której
niewiele było do dyspozycji państwa i dla chętnych do osiedlenia, oraz
kwestia możliwości zapewnienia egzystancji w przypadku ewentualnego za­
rzucenia kowalstwa. Gadulia Lohar funkcjonują w systemie wypracowanym
w okresie zapewne wielu dziesięcioleci i mają tam swoje stałe miejsce.
Przejście do życia osiadłego dość gwałtownie stawiało wobec rewolucyjnej
zmiany i konieczności szukania nowych podstaw egzystencji — a to w lud­
nych, niezbyt bogatych i w wielu względach mocno trzymających się tra­
dycji Indiach — nie jest łatwe. Towarzyszyła temu zapewne obawa przed
zubożeniem i ekonomiczną degradacją. Dlatego można było spodziewać się,
że możliwość zaprzestania życia wędrownego mierny wzbudzi entuzjazm
u znacznej części, jeśli nie większość Gadulia Lohar. Poza tym, prócz
ekonomicznych istniały inne jeszcze trudności. Ilustracją ich był przypadek
jednego z przywódców o imieniu Dżai Ram (Mistra 1977, s. 13). Po
spotkaniu w Ćitorze zdecydował się wraz z trzema innymi rodzinami na
osiedlenie w okolicach Ćitoru. Niedługo potem zmarła podczas porodu jego
córka, nie przeżyło także jej dziecko. Społeczność loharska uznała to za
karę zesłaną przez Kalka Mata za złamanie niegdyś uczynionego ślubo­
wania (niemieszkania w domach, niespania w łóżkach itd.). Dżai Ram
pod presją współrodowców został zmuszony do porzucenia życia osiadłego
i podjęcia tradycyjnego, wędrownego życia. Nehru i wysiłki władz państwo­
wych okazały się zbyt słabe wobec Kalka Mata. Niewielkie grupy osiedlo­
nych, przede wszystkim w Gudżaracie, nie zmieniły zasadniczego obrazu —
Gadulia Lohar są nadal społecznością koczującą, a przyczyny ekonomiczne
(wespół z boginią Kalka Mata) zapewne jeszcze długo zachowają ten stan
rzeczy.
Spotkanie w Ćitorze i deklaracja władz państwowych oraz próby osiedle­
nia (podejmowane zresztą w tym czasie także wobec innych społeczności
wędrownych, jak np. Bandżarowie) nie wpłynęły zasadniczo na sposób życia
Gadulia Lohar, nie zmieniły ich sytuacji i powiązań ekonomicznych; były
natomiast bodźcem oddziaływającym na świadomość grapy. Gadulia Lohar
zaczęli dopominać się o uznanie ich za Ćitori Radżput Lohar lub Mewari
Radżput Lohar — ćitorskich lub mewarskich kowali — Radżputów; zatem
domagać się statusu kszatrjów, drugiej w hierarchii, po braminach, warny
(stanu) społeczeństwa indyjskiego. Z opowieści genealogicznych zaczęły za­
nikać motywy świadczące o niskokastowości, o zakazie posiadania sznura
do czerpania wody; podważona jest zasada konieczności czekania na wodę
przy studni dla niskokastowych. M o i rozmówcy wyraźnie stwierdzali, że nie
muszą czekać na wodę, że nabierają ją sami; potwierdzają to obserwacje

�90

LECH

MRÓZ

uczynione przeze mnie w Hardwarze (Uttar Pradeś) w 1984 r. oraz w Udaipurze, w okolicy Ahai (na wschód od Udaipuru, w kierunku Ćitogarh),
w Nathdwarze i w obozowisku znajdującym się około 10 km na płd.-wsch.
od Nathdwary (wszystkie miejscowości w Radżastanie) w roku 1986. Ten
drobny pozornie fakt świadczy o istotnych zmianach w świadomości, o istot­
nych korektach własnej tradycji i historii oraz wyraźnie potwierdza kierunek
zmian i aspiracje.
Zajmijmy się teraz Bandżarami. Literatura na ich temat jest tylko nieco
bogatsza, także ogranicza się do dwóch (o ile udało się ustalić) monografii
i kilkunastu artykułów. Oba opracowania monograficzne powstały w ostatnich
latach; jedno dotyczy Bandżarów Radżastanu, drugie Bandżarów Andhra
Pradeś (Śriramaśarma 1983, The Banjaras, 1966). Podobnie jak w przypadku
Gadulia Lohar, większość publikacji jest dziełem badaczy działających w ra-,
mach instytucji, takich jak: Anthropological Survey of India, Tribal Researches
Institute. Jeśli idzie o piśmiennictwo pozaindyjskie, to Bandżarowie także
nie doczekali się zwrócenia większej uwagi. Niewielkie wzmianki o nich
można znaleźć w dawniejszych publikacjach zawartych w „Journal of the
Gypsy Lore Society"; jednakże są to skromne i bardzo powierzchowne
informacje, w kontekście rozważań dotyczących przodków Cyganów. Poza
tym wyjątkowo, w pracach poświęconych kastom i plemionom Indii, znaleźć
można wzmianki o Bandżarach.
Jednakże prócz prac naukowych istnieją liczne artykuły zamieszczane
w wydawanym przez Bandżarów periodyku, a nawet książki publikowane
przez stowarzyszenia bandżarskie. Nie są to opracowania naukowe; opowia­
dają bohaterskie lub mityczne epizody z życia Bandżarów i — jak się wy­
daje
cel ich publikowania jest dosyć specjalny, co wyjaśni się w toku
dalszych rozważań.
Bandżarowie są dużą grupą; brak jest precyzyjnych danych liczbowych,
choć zapewne byli rejestrowani tak, jak i inne grupy. Informacje ubiegłowieczne są - jak się wydaje — niedokładne. Według współczesnych opinii
liczba Bandżarów w całych Indiach szacowana jest na 10 do 20 min;
nie udało się jednak ustalić, na jakiej podstawie oparte są poszczególne
stwierdzenia. Crooke (1972, s. 71) oblicza Bandżarów w samym Bombaju
na około 750 tys. Bombaj jest prawdopodobnie największym ich skupiskiem;
potwierdzają to publikacje bandżarskie i fakt, że właśnie w tym mieście
znajdują się organizacje i wydawnictwa bandżarskie. W publikacji z roku
1983 znajdujemy informację, że liczba Bandżarów wynosi 15 min, a zamieszku­
ją aż 21 — czyli znaczną większość — stanów (Naik, 1983, s. 14). Liczni
są w Radżastanie, Pendżabie, Uttar Pradeś, Andhra Pradeś, Madhia Pradeś,
Mysore, Maharastrze; prócz Bombaju znaczne skupisko miejskie jest w Hajderabacie.
Trudności ustalenia danych liczbowych wynikają m. in. z faktu, że w róż­
nych częściach Indii Bandżarowie znani są pod rozmaitymi określeniami.
Najpowszechniej znani są jako Bandżarowie. poza tym często powtarzają

�KOWALE

1 H A N D L A R Z E BYDŁA Z

RADŻASTANU

91

się nazwy takie, jak: Wandżara, Wanadżora, Lambadi, Laman (Elliot 1869,
s. 52; Bhavnani 1974, s. 22 п.).
Podobnie jak w przypadku Gadulia Lohar, nie jest jasne ich pochodzenie;
w literaturze są zwykle uznawani za kastę, a nie społeczność plemienną.
Także we współczesnych rejestrach urzędowych określani są jako dźati
kasta (Basu 1970, s. 14).
W wypowiedziach dotyczących genezy Bandżarów znajdujemy opinie,
że przyszli z Iranu, a nawet przypuszczenia — dość fantastyczne — że przy­
byli od strony Europy; postępując za armiami najeźdźców wędrowali do
Azji Centralnej, a później Indii, i straciwszy kontakt z europejskimi ich
siedzibami stali się w Indiach koczowniczymi handlarzami. Ci z ich przod­
ków, którzy nie wyemigrowali do Indii, rozprzestrzenili się po Europie,
i są to właśnie rzekomo dzisiejsi Cyganie (Nag 1983, s. 10).
Nazwa Bandżarów najpowszechniej wywodzona jest od sanskryckiego
vanijya oznaczającego wędrownego handlarza; także w potocznym współ­
czesnym rozumieniu określenie Bandżar rozumiane jest jako równoważnik
słowa kupiec (Gokuldas, bd.. s. 15; inf. ze wsi Bamania). Drugie także
dość częste wyjaśnienie związane jest z lasem — słowo ban oznacza las;
zatem Bandżarowie to mieszkańcy lasu (Elliot 1869, s. 52; Gokuldas bd.,
s. 5; inf. ze wsi Rupakhera).
Rozmaitość podgrup bandżarskich, ich rozprzestrzenienie czynią, że wia­
domości na temat języka Bandżarów są niejednoznaczne. Pominąć możemy
dość odosobnioną opinię Tiplera (1983, s. 16), że mówią oni jakimś
sekretnym żargonem, opinię analogiczną do wygłaszanych na temat języka
Cyganów przez europejskich badaczy w X V I I I i X I X w. Na terenie Radżasta­
nu Bandżarowie (Bamania — jedna z najliczniejszych tutaj podkast) posługują
się mewari. pozostali Bandżarowie marwari; mewari i marwari są dialektami
języka radżastani (Vyas 1967. s. 16; inf. z Mangalwar). W publikacjach
przeważa opinia, że Bandżarowie posługują się — w zależności od rejonu
pobytu
miejscowymi językami i dialektami. Prócz tego wszyscy lub prawie
wszyscy używają jednego wspólnego języka, którym jest właśnie radżastani.
Na sytuację językową Bandżarów wpływają bez wątpienia podziały we­
wnętrzne, których istotnym czynnikiem są różnice wyznaniowe — utożsamianie
się w rozmaitych rejonach Indii z odmiennymi systemami religijnymi i kultu­
rowymi — hinduizmem (głównie siwaickim), islamem bądź sikhizmem.
Według tradycji potwierdzanej także przez stare źródła, Bandżarowie
prowadzili życie koczownicze, trudniąc się handlem karawanowym. Mówi
0 nich —jak twierdzą niektórzy badacze — opowieść Ramatiego z X w.
Żywoty dziesięciu książąt — Das Kumar Ćarit (Elliot 1869, s. 52). Nowsze
źródła brytyjskie, X I X i XX-wieczne, potwierdzają tę właśnie handlową
profesję Bandżarów. Wynika, że zajęcie to uprawiali od dawna, prawdopodob­
nie od kilku już wieków. Wędrowali z zachodniego Radżastanu na południe
1 wschód, rozwożąc sól i handlując wołami. W źródłach, a także w historii
opowiadanej przez współczesnych Bandżarów, występuje nazwa jeziora Samb-

�92

LECH

MRÓZ

har (znanego nam już z opowieści Gadulia Lohar o Ugamie Singhu i jego
nieszczęsnej narzeczonej Aie Laća) i drugiego — Soda (także w zach. Radżastanie), gdzie zaopatrywali się Bandżarowie w sól (uzyskiwaną z wody tych
słonych jezior). Potem przy użyciu wołów rozwozili sól daleko w głąb
subkontynentu indyjskiego. Woły także stanowiły przedmiot handlu. W czasach
mogolskich zajmowali się Bandżarowie na zlecenia władz wojskowych transpor­
tem
przede wszystkim żywności. Mówi o tym wzmianka z roku 1504,
dotycząca bitwy o Dholpur. Także w późniejszym okresie uczestniczyli
Bandżarowie w wielu kampaniach Muhammeda na terenie Dekanu w tym
samym charakterze (Crooke 1972, s. 71). Także dla armii Aurangzeba
(Wielkiego Mogoła) - w drugiej połowie X V I I w . ~ dostarczali Bandżaro­
wie swoimi transportowymi karawanami potrzebne artykuły (w tym przede
wszystkim żywność), (Williams 1912-191 За, s. 54). Podobne usługi pełnili
w czasach nowożytnych na rzecz Brytyjczyków.
Przypisuje się Bandżarom — choć nie wiadomo na ile twierdzenie to
jest prawdziwe — także działania wywiadowcze. Ich znajomość geografii i wie­
dza o kraju wykorzystywane były podobno przez sułtana Tipu, władcę
Mysore, w wałkach z Brytyjczykami w końcu X V I I I w. (Nag 1983, s. 10).
Motyw szpiegostwa pojawia się częściej, gdy mowa jest o przeszłości Ban­
dżarów
przypomina się tutaj podobny zarzut, powszechnie kiedyś wysuwany
pod adresem Cyganów w Europie.
Tragedią dla Bandżarów był rozwój transportu kolejowego w latach
pięćdziesiątych ubiegłego wieku. W krótkim czasie doprowadziło to do upadku
transportu karawanowego, w znacznym stopniu nastawionego na obsługę
najpoważniejszego klienta, czyli panujących, armię i władze państwowe. To
spowodowało podcięcie podstaw ekonomicznych, podstaw egzystencji grupy
i konieczność poszukiwania innych możliwości zarobkowych. Wprowadzenie
państwowego monopolu solnego, zwyżki podatków solnych w latach siedem­
dziesiątych X I X w. podważyły inny element ich utrzymania — handel sołą.
Być może właśnie zachwianie gospodarczych podstaw i zubożenie były przy­
czyną, że niektórzy Bandżarowie trudnili się rozbojem i że pod koniec
X I X w. zostali zaliczeni przez Brytyjczyków do kast przestępczych (Crooke
1972, s. 72; Elliot 1869, s. 52), takich, które podlegają szczególnej uwadze
władz wojskowych. Od tamtej pory aż do uzyskania przez Indie niepodległości,
w rozmaitych angielskich raportach i opracowaniach znajdują się Bandżaro­
wie na liście tzw. kast kryminalnych (Crooke 1972, s. 72; Nag 1983, s. 10).
Po wojnie znaczna ich część osiadła w wioskach, nie zarzucając przy
tym handlu bydłem (przynajmniej na terenie Radżastanu i Gudżaratu). Bodź­
cem i pomocą były działania państwowe w latach pięćdziesiątych, zmierzają­
ce zarówno do podniesienia statusu niskich kast, osiedlenia koczowników,
jak też podniesienia poziomu życia i oświaty tych grup oraz społeczności
plemiennych. W rezultacie większość (jeśli nie wszyscy Bandżarowie) zarzu­
ciła permanentne koczowanie. Wcześniej miało miejsce osiedlanie się Bandża­
rów w ośrodkach miejskich, w Bombaju, Hajderabacie, Delhi; prawdopodob-

�KOWALE I HANDLARZE BYDŁA Z RADŻASTANU

93

nie związane jest to z degradacją ekonomiczną grupy w drugiej połowie
X I X w. (Nag 1983, s. 10; inf. z Rupakhera, Bamania, Samumfara).
Mimo znacznego upływu lat żywa jest pamięć niegdysiejszego handlu
solą i permanentnego wędrowania. Jest to zarazem istotny element świa­
domości i cecha identyfikacji — Bandżarowie podkreślają, że wędrowali z wo­
łami pieszo, dużymi karawanami, a nie wozami — co w ich świadomości
jest wyróżnikiem Gadulia Lohar. W pamięci rozmówców (z podkasty Bama­
nia) osiedlenie nastąpiło 20-25 lat temu. Przypadałoby więc na przełom lat
pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, co z grubsza biorąc zgadza się z czasem
państwowych akcji osiedlania nomadów. Przyczyną osiedlenia — najczęściej
podkreślaną przez rozmówców — była nędza, głód, jaki często trapił grupę,
tak że jedyną możliwością utrzymania się przy życiu było skorzystanie
z oferty państwa i osiedlenie się.
Większość Bandżarów (Bamania) z Radżastanu osiadła we wsiach; żyją
w osobnych, bandżarskich osadach lub kilkoma czy kilkunastoma rodzinami
w wioskach zamieszkiwanych przez nie-Bandżarów. Domostwa wzorowane
są na miejscowych; budują je sami lub zatrudniają do pomocy specjalistów
z innych kast. W przypadku wiosek mieszanych Bandżarowie zwykle drążą
własne studnie, co eliminuje możliwości konfliktów o dostęp do wody
(groźba skalania). Wraz z osiedleniem podjęli pracę na roli; uprawiają
najczęściej ziemniaki, kukurydzę, trzcinę cukrową, orzeszki arachidowe i groch.
Jednakże osiedlenie i posiadanie stałych domostw nie oznacza w przypadku
Bandżarów zupełnego zerwania z okresowym koczowaniem. Nadal — prócz
rolnictwa — trudnią się handlem wołami, podstawową siłą pociągową we
wsiach radżastańskich; niektórzy handlują także bawołami i owcami. Handel
wołami — jako stałe zajęcie uprawiane niezależnie od rolnictwa —był wy­
mieniany przez wszystkich moich rozmówców, w różnych wioskach południa
Radżastanu. Bydło kupowane jest w stepowo-pustynnej, zachodniej części
Radżastanu, najczęściej w dystrykcie Dżodpur. Potem przepędzane jest na
południe, do Gudżaratu. Wędrówka odbywa się pieszo. Zwykle handel wołami
zajmuje 4-6 miesięcy w roku. W skład wędrującej grupy, prócz mężyczyzn —
poganiaczy, wchodzą czasami także kobiety z najmłodszymi dziećmi. Starsze
dzieci i ludzie starzy pozostają we wsi, pilnując dobytku i wykonując bie­
żące prace gospodarskie. Ostanimi laty zwierzęta przewożone są niekiedy
za pomocą transportu samochodowego; wtedy zwykle tylko mężczyźni to­
warzyszą stadom, a pobyt poza wsią trwa krócej, przy jednoczesnej możli­
wości kilkakrotnego powtórzenia drogi. Jednakże tylko niektórzy mogą sobie
pozwolić na wynajęcie samochodu. Większość Bamania nadal szlak z Dżodpuru do Gudżaratu przemierza pieszo. Powrót następuje zawsze przed porą
deszczową, gdy rozpoczyna się okres najintensywniejszych prac polowych.
Nie jest on stały dla wszystkich wiosek; między poszczególnymi wsiami
istnieją niekiedy nawet znaczne różnice, zależne od warunków geograficz­
nych.
Bandżarski handel wołami jest zatem inny niż u Gadulia Lohar. Nigdy

�94

LECH

MRÓZ

poza tym Bandżarowie nie wędrowali wozami. Zawsze — jak notują dawniej­
sze i nowsze źródła — przemieszczali się za stadami pieszo, rzadziej na ko­
niach lub mułach, często też na znacznie większe dystanse niż w przypadku
Gadulia Lohar.
Rozprzestrzenienie Bandżarów musiało wpłynąć na wewnętrzne zróżnico­
wanie; oddziaływanie odmiennych religii, języków, kultur, podział ten bez
wątpienia pogłębiły. Bandżarowie dzielą się na kilka podkast. Większość
informatorów wymieniała trzy podkasty: Bamania, Labana i Maru. Potwier­
dza ten podział współczesna literatura (Vyas 1967, s. 22: Gokuldas bd.,
s. 16); wszystkie trzy nazwy znajdujemy też odnotowane w dawniejszych
opracowaniach. Vyas wymienia jeszcze podkastę Ganwar; w wypowiedziach
niektórych moich informatorów pojawiły się też nazwy: Gawaria, Mungawa,
Marubhat. Nie udało się uzyskać bliższych informacji na temat tych grup;
rozmówcy podkreślali, że są to Bandżarowie zamieszkujący odległe rejony.
Być może wymieniane przez nich nazwy są nazwami gotr, rozmówcy bo­
wiem nie znali podziałów tamtejszych Bandżarów, nie byli świadomi dokładniej
zakresu i znaczenia tych nazw, lub też — być może — posłużyli się jakimiś
lokalnymi określeniami. Zarówno literatura, jak informatorzy wymieniają
jeszcze Bandżarów
muzułmanów, Mukeri (Elliot '869, s. 52; Gokuldas
bd., s. 25).
Istotą podziałów kastowych (granic dźati) jest wspólnota stołu i związki
małżeńskie. Małżeństwo z osobnikiem spoza kasty, picie z nim czy jedzenie
są zabronione. Jeżeli więc wszyscy Bandżarowie stanowią jedną kastę (jest
to opinia powszechna w literaturze i wypowiedziach rozmówców), nie po­
winno być barier pomiędzy Bamania a Labana, Labana a Mukeri itd.
Jednakże są one wyraźne. Informatorzy z podkasty Bamania nie są zgodni
co do tego, czy można jeść z Labana i Maru, czy jest to zabronione,
ale całkowicie byli jednomyślni, że związki małżeńskie są możliwe tylko
w obrębie Bamania; podobnie jak Labana i Maru także tylko wśród swoich
mogą szukać partnerów. Podobna jednomyślność charakteryzowała stosunek
do Bandżarów — muzułmanów. Związki małżeńskie z nimi, jedzenie i picie
jest całkowicie zabronione. To, że muzułmanie jadają krowy — zwierzę czczo­
ne w hinduizmie, przekreśla możliwość bliskich kontaktów z nimi. Świado­
mość tych ograniczeń zapewne utrudnia rozmówcom ocenę granic kasty
i wewnętrznych podziałów.
Każda z podkast ma własny panczajat, regulujący zarówno sprawy spor­
ne, kwestie ceremonii o charakterze religijnym, jak też małżeństw i handlu.
Z racji osiadłego życia czy ściślej posiadania stałej bazy, Bandżarowie niektó­
rych wsi (tam, gdzie są mniej liczni i prócz nich mieszkają nie-Bandżarowie) podlegają także lokalnemu, wioskowemu panczajatowi, regulującemu
sprawy całej lokalnej wspólnoty.
W odróżnieniu od Gadulia Lohar, Bandżarowie utworzyli organizację
o charakterze ogólno indyjskim. Trudno jednakże uznać ją za najwyższe
władze bandżarskie. Nie udało się ustalić, na ile organizacja ta jest powszech-

�KOWALE

I HANDLARZE

BYDŁA Z RADŻASTANU

95

na. Jej siedziba znajduje się w Bombaju; na forum różnych spotkań cy­
gańskich w Europie uczestniczą wespół z działaczami bandżarskimi z Ćandigarh w Pendżabie (z Indian Institute of Romani Studies). Żadne dostępne
publikacje nie pozwalają zorientować się, czy w organizacji reprezentowani
są Bandżarowie z różnych podkast, także muzułmanie. Wydaje się, że ambicją
tej organizacji jest występowanie w imieniu wszystkich Bandżarów, dla
uzyskania m. in. wyższego miejsca w hierarchii społeczeństwa indyjskiego.
Prawdopodobnie grupuje ona stosunkowo niezbyt duży krąg ludzi, przede
wszystkim ze środowisk miejskich; tym samym nie ma możliwości rzeczy­
wistego sprawowania roli nadrzędnej wobec wszystkich Bandżarów. Władza
podkastowego panczajatu (Bamania, Labana, itd.) jest zatem najwyższą fak­
tyczną władzą.
Wewnętrznie podkasty dzielą się na szereg gotr. Nie udało się ustalić,
czy te same nazwy gotr występują we wszystkich podkastach — informa­
torzy Bamania nie byli tego pewni, literatura także nie pozwala kwestii
tej wyjaśnić. Gotry Bandżarów Radżastanu (Bamania) podzielone są na dwie
grupy: rody słoneczne i rody księżycowe (inf. z Mangalwar)
Daima
Ćawra
Kaćhawa
Ćandel (Ćouhan)
Rathor
Khići (Khińći)

Gerasia
Narawath (Marawath)
Bhagara
Surawat
Oglia
Banwaria

Zasada zawierania małżeństw wyklucza związki w obrębie tej samej
gotry, ale także nie dopuszcza kojarzenia par w obrębie tej samej grupy
gotr. Znaczy to, że oboje małżonkowie nie mogą pochodzić z gotr zalicza­
nych do rodów słonecznych ani też oboje nie mogą być z rodów księżyco­
wych. Tak więc związek kogoś z gotry Daima jest możliwy tylko z osobą
z gotr: Gerasia, Narawath, Bhagara, Surawat, Oglia lub Banwaria.
Zdecydowana większość wymienionych wyżej nazw gotr powtarza się w wy­
powiedziach innych informatorów; prócz powyższych wymienione zostały
jeszcze dwie nazwy: Bera i Dżindżer (inf. z Bilakhera). Przytaczam je dla­
tego, że istnienie jednej z nich, Dżindżer, potwierdzone jest także przez
Vyasa (1967, s. 24), autora jednego z wartościowszych opracowań na temat
Bandżarów. Chociaż należy także dodać, że autor ten nie we wszystkim
jest wiarygodny; stwierdza m. in. istnienie osobnych gotr Ćouhan i Ćandel.
Zdaniem kilku spośród moich rozmówców obie nazwy określają jedną grupę
(zresztą zdanie to potwierdzają publikacje). Nie roztrząsając zbyt drobiazgo­
wo tego zagadnienia, warto zwrócić uwagę na nazwy trzech z wymienionych
gotr: Ćawra, Ćandel (Ćouhan), Rathor, oraz jeszcze jedną— czwartą, po­
daną przez Basu (1970, s. 14)— Panwar. Trzy pierwsze nazwy wymieniane
były także przez Gadulia Lohar, pośród ich gotr; a wszystkie cztery nazwy
znane są od dawna jako określenia rodów radżpuckich. Wewnętrzne po-

�96

LECH

MRÓZ

działy nie są podkreślane żadnymi zewnętrznymi wyróżnikami; ani strój,
ozdoby czy tatuaż nie wyróżniają poszczególnych gotr. Aby ustalić przy­
należność i wzajemny stosunek dwóch osób, należy dopiero pytając ustalić
pochodzenie i gotrę.
Pochodzenie swoje wiążą Bandżarowie z warną kszatrjów, dokładniej
z Radżputami, rycerską klasą Radżastanu. Opowiadana przez nich historia
jest rozbudowana w porównaniu do tej, z którą utożsamiają się Gadulia
Lohar. Zawiera większą liczbę wątków (w części może wynikać to z liczeb­
ności i zróżnicowania Bandżarów) i w większym zakresie jest historią mi­
tyczną.
Zajmiemy się tutaj tylko historią opowiadaną przez Bandżarów
nie-muzułmanów, a przede wszystkim historią Bamania i Labana. Mukeri (Ban­
dżarowie — muzułmanie) pochodzenie swoje i nazwę wywodzą od Mekki.
Twierdzą, że to ich przodkowie budowali Mekkę, a pomagał im w tym
Baba-Adam (Gokuldas bd., s. 25); inna wersja mówi, że podczas budowy
Mekki jeden z naików (przywódców) mukerskich towarzyszył Abrahamowi
(Elliot 1869, s. 52). Brak pełniejszych informacji i szczególny status Mukeri
pośród innych Bandżarów skłaniają do pominięcia ich w dalszych rozważa­
niach.
Jest zastanawiające, że w zanotowanych wersjach historii opowiadanej
przez Bandżarów nie pojawiają się nazwy Soda i Sambhar (znane z historii
Gadulia Lohar), mimo iż wielokrotnie zostało potwierdzone (zarówno przez
historyków, jak i informatorów terenowych), że w okolicy tych jezior Ban­
dżarowie często przebywali (zaopatrując się tutaj w sól). Także Ćitor wy­
mieniano sporadycznie, chociaż wyraźny jest w ich historii wątek Maharany
Pratapa Singha — Maharany Ćitoru.
Miejscem uznanym za centrum wszystkich Bamania — Bandżarów jest wieś
Bamania, leżąca około 120 km na północ od Udaipuru i około 70 km
od Nathdwary. We wsi, będącej miejscem corocznych ogólnych spotkań,
ważnych uroczystości i posiedzeń panczajatu, znajduje się świątynia — cel
pielgrzymek i czci mitycznego przodka Bandżarów — Bamania i założyciela
wsi: Rup Singha.
Żył niegdyś w Delhi — jak mówi opowieść — wielki władca mogołski.
Na jego dwór przybyło dwóch braci, Gema i Paćhan, aby zaciągnąć się
do armii władcy. Byli to synowie radżpuckiego króla o imieniu Asou.
Wersja podana przez Vyasa (1967, s. 16) różni się pewnymi szczegółami;
ojcem Gemy i Paćhana był Narsingdew, który usunął ich ze swojego kró­
lestwa, za rzekome szerzenie niepokoju w kraju. W poszczególnych relacjach
różni się także imię jednego z braci, brzmi ono Gema, Gepa lub Gopa;
tutaj pozostaniemy przy formie używanej przez rozmówców Bamania z połud­
niowego Radżastanu.
Na dworze delhijskiego władcy także nie dopisało im szczęście. Znów
stali się ofiarami pomówień; obawiając się odwagi braci cesarz postanowił
ich zgładzić. Bracia uciekli, ale cesarz wysłał w pogoń za nimi swoje wojska.

�KOWALE I HANDLARZE BYDŁA Z RADŻASTANU

97

W trakcie ucieczki bracia napotkali w lesie kobietę, która zostawszy wdową
postanowiła wejść na stos i spłonąć wraz z mężem. Była to żona golarza;
zmarł on ukąszony przez jadowitego węża, gdy zrywał z drzewa liście.
Kobieta poprosiła braci o pomoc w dokonaniu obrzędu ciałopalnego. Po­
nieważ wahali się — obawiając pościgu — zapewniła ich, że armia cesarza
nie zdoła im nic zrobić. Własną mocą, której źródłem była wierność,
spowodowała huragan. Cesarskie wojska zostały rozproszone. Kobieta pobło­
gosławiła braci i weszła na stos, by dopełnić obrządku i stać się sáti .
Błogosławiąc ich przepowiedziała, że ten, który znajdzie się przy stosie od
strony głowy, zostanie władcą, ten zaś, który znajdzie się przy nogach,
zajmie się handlem.
4

Ten wątek występuje niemal we wszystkich znanych wersjach opowieści,
zarówno rejestrowanych w literaturze (Vyas 1967, s. 16-17; Gokuldas bd„
s. 29), jak usłyszanych bezpośrednio do rozmówców, podczas prac terenowych.
Zapewne należy rozumieć go jako wyraz ingerencji sił boskich, dzięki czemu
kobieta może dopełnić chwalebnego czynu. Proroctwo żony golarza zawiera
pewną symboliczną treść. Manusmryti, czyli Traktat o zacności mówi wyraź­
nie, że Brahma stworzył bramina z ust, kszatrję z ramion, wajśję z ud,
a ze stóp siudrę. Przeznaczeniem kszatrji jest strzeżenie ludu, walka, a w prak­
tyce i rządzenie; natomiast hodowla bydła, handel — to przeznaczenie wajśji
(1985, s. 32 i 39). Trzeba dodać, że oba te stany należą (wraz z braminami)
do „dwidżdża"— podwójnie urodzonych; którego to statusu nie mają siudrowie, pośledni stan, zrodzony ze stóp Brahmy. Jak się wydaje, jest to istotny
szczegół dla zrozumienia ewolucji opowieści.
Według relacji terenowych i zarejestrowanych w różnych wioskach, od­
dalonych od siebie o kilkadziesiąt kilometrów, tym, któremu miejsce przy­
padło u wezgłowia stosu, był Paćhan. Potem ożenił się on z jedną z córek
władcy Mewaru i od tej chwili znany jest jako Udai Singh (pokonany
przez Akbara w Ćitorze); (inf. z Bamania i Mangalwar). Inna wersja mówi,
że Paćhan to późniejszy Maharana Pratap — bohater Radżputów. Tak więc
historia Bandżarów splata się tutaj znów z historią Gadulia Lohar; ale
Bandżarowie mierzą wyżej, nie zadowalając się miejscem w orszaku i wśród
rycerzy królewskich. Natomiast Gema, któremu los przeznaczył miejsce przy
nogach, zajął się handlem. Gema i Paćhan byli Radżputami, ale Gema
jest też pierwszym Bandżarem (z racji handlu). Synem Gemy był Rup
Singh, założyciel wsi Bamania — od niego datuje się też początek subkasty
Bamania i rozpoczyna ich historia.
1

Pozostawmy chwilowo Rup Singha i wróćmy do śmiertelnego stosu
golarza. Wersję opublikowane przez Vyasa i Gokuldasa różnią się od po­
wyższej; mówią one, że tym, który siedział u wezgłowia, był Gema, a od
strony nóg siedział Paćhan. Rup Singh, protoplasta Bamania, był synem
-* Sati

cnotliwa, wierna ż o n a ; termin przeniesiony na akt dobrowolnej ofiary żony, która

towarzyszy na stosie ofiarnym zmarłemu mężowi (Kieniewicz 1985, s. 786).

7 — Etnografia Polska, t. 33. 7. I

�98

LECH MRÓZ

Paćhana. Trudno decydować, jaka jest przyczyna tej inwersji, czy powoduje
ją wyłącznie rozmaitość opinii samych opowiadających, czy też jest to swoista
nróba rozwiązania pewnego dylematu. Mianowicie, jeżeli zajmują się handlem,
nie powinni Bandżarowie aspirować do kszatrjów i szukać związków z Radżputami. Handel jest faktem (jako profesja kasty), ale też dysonansem w sytuacji,
gdy podkreślane jest radżpuckie pochodzenie. Próba wybrnięcia z niekon­
sekwencji znalazła być może wyraz w zamianie postaci, przy zachowaniu
ciągu opowieści. By kwestię tę rozwiązać, brak jest jednak dostatecznych
danych.
Rup Singh był — według opowieści — majętny. Posiadał 12 wiosek, z któ­
rych kilka otrzymał za dzielność od Maharadży Mewaru. Swój pałac wy­
budował we wsi Bamania; tam też wystawił poświęconą Krysznie świątynię.
W jednej z pobliskich wiosek mieszkał cioteczny brat Rupy — Ekadmal
(według wersji ze wsi Mangalwar
Ekkaiman). Podejrzewając, że chce on
zawładnąć Mewarem, wezwał go maharadża do Udaipuru. Ponieważ Ekadmal
odmówił spotkania z władcą (swoim wujem —jak podkreśla relacja ze wsi
Mangalar) Rup Singh zobowiązany został do doprowadzenia go do Udaipuru. W wyniku bójki Rup Singh zabił Ekadmala. Potem, nakłaniany przez
matkę, by wynagrodził rodzinie krzywdę, pojął żonę zabitego — czyniąc
wdowę po Ekadmalu swoją drugą żoną.
Na ceremonię zaślubin zaproszeni zostali ludzie z dwunastu wiosek
Rupy. Kiedy Rup Singh jechał na uroczystość, zobaczył siedzącą przy
studni kobietę, która płakała. Gdy zatrzymał się. kobieta poprosila go.
by ją pobłogosławił, wylewając nieco wody na jej głowę. W trakcie tej
czynności Rupa ugodzony został w brzuch sztyletem. Ową kobietą był bowiem
przebrany jeden z krewnych Ekadmala, który postanowił ukarać Rupę.
Mimo iż ranny, Rupa pojechał dalej, na spotkanie z ludźmi swoich wiosek.
Radżputowie nigdy nie zdejmowali oręża, ale Rupa, by nie urazić zebranych,
zdjął broń i pas — wtedy wypłynęły jego wnętrzności i Rupa zmarł. Wów­
czas mieszkańcy owych dwunastu wiosek rozproszyli się na znak wstydu,
za złamanie przez Rup Singha zasady niebrania wdów za żony. Dali w ten
sposób początek dwunastu gotrom Bamania; od tego też czasu prowadząc
życie wędrowne, związane z handlem.
Ruiny pałacu Rup Singha przetrwały długo, jeszcze po ostatniej wojnie—
jak twierdzą mieszkający w wiosce Bamania Bandżarowie
brano z nich
kamienie jako budulec. Stoi także związana z imieniem Rupy krysznaicka
świątynia i wystawiona później obok przez Bandżarów Bamania świątynia
poświęcona ich protoplaście, Rup Singhowi; jest ona miejscem pielgrzymek,
spotkań i religijnych ceremonii.
Sposób życia Bandżarów — wędrowanie — jest więc karą, wynikiem zła­
mania zasady. Podobnie jak w przypadku Gadulia Lohar, niski status
grupy wiąże się z przekroczeniem reguł małżeńskich. U Gadulia Lohar
bylo to wynikiem brania za żony kobiet spoza własnej kasty; w przypadku
Bandżarów — wzięcia za żonę wdowy, co także jest niedopuszczalne. Zasadę

�KOWALE

I H A N D L A R Z E BYDŁA

Z

RADŻASTANU

99

tę potwierdza Mcmusmryti (s. 285, 289). Inna analogia kojarzy się z uprawia­
ną profesją
podjęcie działalności zawodowej związane jest z nadnaturalną
interwencją (spowodowanie przez żonę golarza huraganu i tym samym
zabezpieczenie braci przed prześladowaniami i proroctwo kobiety). Powyższa
wersja o niewątpliwie ludowym charakterze zaspokajać może gusty plebejskie
i potrzeby badaczy. Wydaje się jednak nie wystarczać tym, którzy starają
się rozwiać wątpliwości co do radżpuckiego pochodzenia i podnieść status
kasty. Opowieść, w której wyraźne jest znamię przekleństwa i gdzie jedno­
znaczne jest wykroczenie przeciw zasadzie (i to zasadzie powszechnej, mają­
cej potwierdzenie w tekstach uświęconych) nie najlepiej wówczas nadaje się
na opowieść-wzorzec, źródło genealogiczne. Wprawdzie zarówno niektórzy
informatorzy, jak i publikacje podkreślają związki z radżastańskim boha­
terem Maharana Pratapem (inf. z Bandżara Khera; Rathod 1985, s. 9),
ale są to tylko półśrodki. Wydaje się nieprzypadkowe, że w publikacjach
samych Bandżarów historia dźati przedstawiana jest zwykle zupełnie inaczej.
Nag (1983, s. 10) wyjaśnia, iż Bandżarowie pochodzą od Mola i Mota,
potomków i uczniów Kryszny; związek z Kryszną, Molem i Motem sygnali­
zowany jest i w innych publikacjach. Rozważa ten wątek Gokuldas w swo­
jej książce na temat historii Bandżarów, przygotowanej specjalnie na ogólnoindyjskie spotkanie tej kasty. Gokuldas jest znacznie bardziej radykalny niż
ci. którzy odwołują się do Mola i Mota. Odnosząc się krytycznie do związ­
ków Bandżarów z tymi postaciami, stwierdza Gokuldas. że kasta Bandżarów
jest starsza, musiała już wówczas istnieć, bo któżby zaopatrywał ludzi w po­
trzebne produkty, ,.nie istniały wtedy jeszcze ani samochody, ani koleje, je­
dyną siłą pociągową były woły i z ich pomocą przewożono wszystkie dobra".
Dalej stwierdza, że ponieważ wielu ludzi zrezygnowało ze spożywania mięsa,
musiała być grupa, która z odległych rejonów, a także spoza Indii, przywo­
ziła potrzebne produkty; a przecież właśnie tym zawsze trudnili się Bandżaro­
wie (Gokuldas, bd., s. 4). Osobliwy jest to przykład rozumowania i niecelo­
we byłoby dłużej zatrzymywać się przy tym, gdyby nie konkluzje — Gokul­
das stwierdza, że Bandżarowie pochodzą bezpośrednio od Siwy i jego
małżonki Parwati. Gokuldas stara się nie być gołosłowny. Odwołuje się
do klasycznych tekstów i opowieści o tym, jak Siwa stworzył wojowników;
w skrócie przedstawimy tę historię.
Spośród całego zastępu wojowników stworzonych przez Śiwę pięciu było
wyjątkowo pięknych. Wygląd mieli dzielny, uzbrojeni byli w łuki, miecze,
dziryty, maczugi, a poza tym mieli nadzwyczaj piękną, jasną karnację
ciała. Siwa ogromnie rad był ze swego dzieła. Ukontentowany wyglądem
owych pięciu ganów (wojowników), uczynił ich przywódcami wszystkich
swoich zastępów i powierzył ich opiece Nandina — boskiego byka. Pewnego
razu w siedzibie Siwy zjawiły się apsary" Indry i zaczęły kąpać się w jego
?

Apsary, apswasy — nimfy, mieszkanki raju Indry, przedstawia sieje jako wiecznie młode,

urodziwe i z m y s ł o w e kobiety (Jakimowicz 1982. s. 368).

�100

LECH

MRÓZ

sadzawce. Ganowie zwrócili im uwagę, że jest to niedozwolone, a gdy
apsary zlekceważyły ostrzeżenie, zaprowadzili je przed oblicze Siwy. Siwa
zabronił kąpieli w sadzawce, jednak po kilku dniach nieposłuszne apsary
znów zostały przyłapane na swawolach w wodzie. Jeszcze raz znalazły się
przed Siwą, doprowadzone przez ganów. Tym razem Siwa nie strofował
ich, ale uczynił je żonami swoich wojowników. Każdej z dziewcząt-apsar
wplątał Siwa we włosy drewniany kołek, aby nie mogły już wrócić do Indry.
Dlatego kobiety Bandżarów noszą we włosach drewniane grzebyki. Dalej (s. 5)
zauważa Gokuldas: „teraz jednak nie istnieje obawa, że kobiety odejdą do
świata Indry, dlatego należałoby ten zwyczaj porzucić, w dzisiejszych czasach
jest to tylko widomy znak zacofania".
Historia nie kończy się na tym. Gdy powiększyły się bowiem rodziny
ulubionych wojowników, Siwa pobłogosławił ich i nakazał zarabiać na życie
przy użyciu wołów — to miało być główne źródło ich utrzymania. Wtedy
ganowie odeszli, wybudowali w lesie chaty i zaczęli pełnić nakazaną służbę
dla ludzi, przewożąc wołami żywność i inne niezbędne rzeczy. Odkąd
zamieszkali w lesie nazywani są Bandżarami (ban dża rahá — „ci, którzy
odeszli do lasu") (tamże).
Ta historia pozbawiona jest dwuznacznych elementów, nie ma w niej
mowy o łamaniu boskiego porządku i nakazanych zasad. Sposób życia
i zajęcie są wynikiem realizowania boskiego posłania, a nie karą; bezpośrednim
stwórcą kasty jest Siwa. W tej sytuacji współczesne przejście do życia osiadłe­
go nie jest złamaniem woli bożej, skoro nadal kontynuowany jest handel
wołami, a transport i dostarczanie żywności, i tak przejęło na siebie państwo
i koleje. Tym samym można nie obawiać się sankcji, jakie dosięgnęły
Dżaia Rama ze strony Kalka Mata, gdy ośmielił się osiedlić. Podkreślenie
jasnej karnacji ganów przecina także ewentualne wątpliwości i podejrze­
nia co do związku z ciemnoskórą ludnością drawidyjską — zamieszkującą
subkontynent indyjski przed przybyciem jasnoskórych Ariów. Jest to tym
istotniejszy aspekt opowieści, że najniższe kasty są właśnie w znacznym
stopniu ciemnolice, aryjscy najeźdźcy bowiem zarezerwowali dla siebie pozycję
klas wyższych podporządkowawszy sobie miejscowe drawidyjskie plemiona.
Jakie konkluzje wynikają z przytoczonych pokrótce informacji na temat
Gadulia Lohar i Bandżarów oraz opowieści na temat ich genezy? Podzielimy
odpowiedź na dwa zagadnienia. Pierwsze dotyczy pytania, o czym mogą
świadczyć modyfikacje historii obu omawianych społeczności. Drugie - jaki
jest ewentualny związek z Cyganami i na ile zasadne jest zestawianie tych
trzech grup, czyli Bandżarów, Gadulia Lohar i Cyganów.
Rozpocznijmy od kwestii pierwszej: zastanowienia się nad związkami
Bandżara i Gadulia Lohar oraz ich historią. Jest kilka niewątpliwie zbież­
nych momentów w życiu i kulturze obu tych kast. Obie prowadzą lub
prowadziły życie wędrowne, związane przy tym z handlem wołami. Obie
posługują się językiem na bazie radżastani, niezależnie, w jakiej części
Indii znajdują się; jest to zatem język własny grupy. Opowiadane przez

�KOWALE I HANDLARZE BYDŁA Z RADŻASTANU

101

nich dzieje zawierają wątek piętna, przekleństwa, którego efektem jest sposób
życia. Jest jeszcze jedna zaskakująca analogia — identyczne nazwy niektórych
gotr: Ćauhan (Ćandel), Ćawra, Bhes, Panwar, Rathor. Ten fakt jest intrygu­
jący także poprzez zbieżności tych nazw z określeniami historycznych rodów
radżpuckich — do czego wrócimy dalej.
Refleksje nad modyfikacjami opowieści genealogicznych i kierunek tych
zmian skłaniają do wniosku, że mamy tutaj do czynienia z wyraźnym przeja­
wem sanskrytyzacji. Terminem tym określa się często we współczesnych
Indiach — ale korzeniami sięgające drugiej połowy ubiegłego wieku — zjawisko
dążenia do podniesienia swojej pozycji i statusu przez kasty nisko usytuowa­
ne. Zwykle związane jest to ze wzrostem możliwości ekonomicznych, a zarazem
i wzrostem ambicji, zjawiskiem charakterystycznym zaś jest stopniowe odrzu­
canie elementów własnej kastowej lub plemiennej tradycji, tworzenie historii
bezpośrednio nawiązującej do wielkiej tradycji klasycznej i przejmowanie
rytuałów zastrzeżonych zwykle dla stanów i kast wyższych.
Aby jednak możliwe było uczestnictwo w tych specjalnych rytuałach
wyższych klas i podniesienie pozycji, konieczne jest posiadanie stosownej,
uprawniającej do tego podstawy ideologicznej — czyli odpowiedniego mitu
genealogicznego, odpowiedniego wariantu historii. To dążenie widoczne jest
wyraźnie w ewolucji genealogicznego mitu u obu omawianych grup.
Termin „sanskrytyzacja" wprowadził do literatury Srinivas:
„może być ogólnie

określona jako proces,

w którym j a k a ś niska kasta albo

plemię,

albo jakaś inna grupa przejmuje obyczaje i styl życia jakiejś wysokiej kasty, a w szczególności
p o d w ó j n i e urodzonej (dwidżdża). Sanskrytyzacja jakiejś grupy zazwyczaj zwiększa szanse pod­
niesienia jej pozycji w lokalnej hierarchii
kulturowym [...]

[...]

jest głębokim

i wieloaspektowym

w p ł y w sanskrytyzacji widoczny jest w języku, literaturze, ideologii,

procesem
muzyce,

tańcu, dramacie, stylu życia i rytuale" (Szatkowska 1977, s. 172).

Cechą zjawiska sanskrytyzacji jest naśladownictwo kulturowe i identyfika­
cja z wyższymi warnami lub kastami. Zarazem jednak — co może wydawać się
paradoksem — jest to ożywienie i umocnienie potrzeby własnej tradycji, po­
przez zwrócenie uwagi i uświadomienie sobie istoty problemu tożsamości
(Chaudhuri 1982, s. 181). Kierunki zmian, jakie można dostrzec w obu
przypadkach, wysuwane postulaty i aspirowanie do wysokiej warny kszatrjów,
poprawki we własnej historii, próby zorganizowania się dla lepszego, sku­
teczniejszego bronienia interesów, są wyraźnym przykładem właśnie sanskry­
tyzacji. Oba powyższe przykłady ilustrują rozmaite warianty sanskrytyzacji —
różnica wynika m. in. z historii (faktycznej, a nie opowiadanej) każdej
z grup, jej liczebności, możliwości ekonomicznych, rozprzestrzenienia. Dzia­
łania Gadulia Lohar są powolniejsze, zmiany nie tak radykalne, ale też
sytuacja ekonomiczna Gadulia Lohar w stosunku do Bandżarów wydaje się
gorsza. Poza tym nie stworzyli ogólnoloharskiej organizacji (niezależnie, jak
byłaby powszechna); spotkanie w Ćitorze miało istotne konsekwencje, ale
było inicjatywą, która nie znalazła naśladownictwa. Bandżarowie nie tylko
ekonomicznie stoją wyżej, ale potrafili zorganizować się dla skuteczniejszego

�102

LECH MRÓZ

występowania w interesach kasty, stworzyć Ogólnoindyjski Związek Bandża­
rów — Akhil Bhakratlya Bandzárá Sevá Sagh. Tego typu inicjatywy nie są
całkowitą nowością, sanskrytyzacyjne dążenia obserwowano już pod koniec
ubiegłego wieku. Wiadome jest пр., że jedna z grup handlarzy solą utwo­
rzyła w końcu X I X w. Towarzystwo Rozwoju Radżputów; celem powołania
tego towarzystwa było udowodnienie, że są oni Radżputami
Couhan,
zmuszonymi niegdyś do ukrywania się jako handlarze soli (Szatkowska
1977, s. 165).
Historia Gadulia Lohar i Bandżarów — zarówno ta dawniejsza, w wersji
ludowej, jak i jej współczesne mutacje _ pokazuje wyraźne związki z Radżpu­
tami. Wprawdzie wyższą warną są bramini, ale jest to klasa kapłańska,
posług religijnych, odprawiania ceremonii, ofiar i studiów. Natomiast wojowa­
nie, podbój, sprawowanie władzy, z reguły należały do kszatrjów (Radżputów).
Czy związki omawianych grup są faktyczne, czy też może te dawne warianty
historii przedstawiają tylko intencje — nie sposób ustalić. Przynajmniej dzisiej­
szy stan wiedzy nie pozwala wypowiadać się na ten temat. Jednakże zwrócić
musimy uwagę na pewien istotny szczegół. Niektóre nazwy gotr są — co
wyżej pokazaliśmy — identyczne u Gadulia Lohar i Bandżarów. Ale jest
jeszcze bardziej zastanawiające to, że i inne radżastańskie kasty posiadają
gotry o niektórych nazwach podobnych. Intrygujący jest również inny, nie­
podważalny fakt. Otóż wiadomo, że zanim Indie zostały podbite przez Arabów
i opanowane przez władców muzułmańskich, istniało na terenie północno-zachodnich Indii kilka państw. Niektóre rządzone były przez dynastie
radżpuckie o nazwach już nam znanych: Ćauhan (Ćahuma), Solanki (Ćaulukja), Parihar (Pratihara), Pawar (Paramara) i Rathor. Istnienie tych dynastii,
panujących między V I I I a X I I I w. na znacznych obszarach Indii, potwierdza­
ją jednoznacznie źródła historyczne (Kieniewicz 1985, s. 218; Basham 1964,
s. 106). Zdaniem historyków pochodzenie tych rodów jest obce; w V i V I w.
przybyło na tereny Indii północno-zachodnich plemię koczowniczych wojow­
ników — Gurdżarów. Dzielili się oni na cztery klany (o nazwach jak wymie­
nione wyżej), które potem dały początek królewskim rodom (Kieniewicz
1985, s. 218). Nie sposób wyrokować, na ile historia Gadulia Lohar i Bandża­
rów wyraża (m. in. poprzez wspólne nazwy rodów) faktyczne związki, i na
ile loharskie i bandżarskie stwierdzenia o radżpuckim pochodzeniu są uzasad­
nione. Rzecz komplikuje się dodatkowo przez fakt, że w Gudżaracie
istnieje kasta niedotykalnych o nazwie Ćouhan, także zgłaszająca pretensje do
radżpuckiego, królewskiego pochodzenia (Ašrafjan 1965, s. 176).
Spróbujmy teraz zastanowić się nad drugim zagadnieniem, co w tym
kontekście robią Cyganie i jak mają się do nich Gadulia Lohar i Ban­
dżarowie. Żadne argumenty, także stosowane w literaturze, nie przemawiają —
w moim najgłębszym przekonaniu — za istnieniem jakichkolwiek bezpośred­
nich związków Bandżarów, Gadulia Lohar i Cyganów. Nie da się choćby
ślubu takiego związku wywieść z historii omawianych wyżej grup, ani też

�KOWALK

1 HANDLARZE

BYDŁA Z

RADŻASTANU

103

dostrzec ich w kulturze — organizacji wewnętrznej, religii, języku. Stwierdze­
nia Kochanowskiego (1974). Rishiego (1976), Tiplera (1983) i kilku innych
autorów są nieuprawomocnione, dyktowane może sercem, ale nie naukowymi
przesłankami.
Jeżeli Bandżarowie i Gadulia Lohar faktycznie związani są z Gurdżarami
(na co mogą wskazywać nazwy gotr), to tym bardziej wyklucza to związek
Cyganów z nimi. Wówczas, gdy Gurdżarowie przywędrowali do Indii i posu­
wali się w głąb kraju, zdobywając pozycję, podporządkowując sobie nawet
niektóre państwa, przodkowie Cyganów opuszczali Indie. Odwoływanie się
do związków Cyganów z Gadulia Lohar czy Bandżarami należy uznać
za takie same fantazje, wyrosłe z najprostszych skojarzeń, jak cała niemal
historia poszukiwania protoplastów cygańskich. Dwa są tylko (jeśli idzie
o dzisiejszy stan wiedzy) czynniki kojarzące te trzy społeczności, to koczow­
niczy sposób życia i pewien znamienny szczegół mitów genealogicznych —
sposób życia, koczowanie, traktowane jest jako rezultat przekleństwa, jako
kara. Nie prowadziłem specjalnych studiów porównawczych, ale wydaje się,
że zwykle istnieje zgodność sposobu życia z jego ideałem mitycznym; ro­
dzaj egzystencji, jaki prowadzi grupa, traktowany jest jako naturalny, właści­
wy, czasami szczególnie godny (potwierdzają to przykłady koczowników
z Azji Centralnej i Mniejszej). Jest to zrozumiałe choćby z uwagi na
potrzebę zaspokojenia etnocentryzmu, godności własnej etc. Odwoływanie się
do opowieści, która podkreśla moment wykroczenia, życia z piętnem kary,
jest niepokojące z punktu widzenia analizy. Mogłoby świadczyć o nieutożsamianiu się z formą życia, a zachowaniu dystansu do własnej egzystencji,
o świadomości jej niegodnego charakteru i o utajonym dążeniu do zmiany,
do osiedlenia. Ten motyw, rodzaju prowadzonego życia jako kary, w przypadku
Cyganów jest łatwy do wyjaśnienia. Występuje on w opowieściach skompo­
nowanych wyłącznie — jak się wydaje — na potrzeby nie-Cyganów. W okresie,
gdy Cyganie pojawili się w Europie i gdy pątnicze życie było zjawiskiem
powszechnym, a zarazem wyjaśnianym w kategoriach kary i pokuty, opo­
wieścią o pokutnym charakterze swojego wędrowania sankcjonowali Cyganie
wobec Europejczyków potrzebę, a nawet konieczność przemieszczania się i od­
wiedzania coraz to innych krajów (Mróz 1987). Nie wiadomo natomiast,
jak brzmiały mity genealogiczne Cyganów tego okresu (jeśli w ogóle istniały) —
nie te dla nie-Cyganów, ale własne. Nie zostały bowiem zarejestrowane,
a pamięć o nich najprawdopodobniej uległa zupełnemu zapomnieniu.
Jaka jednak jest przyczyna, że opowieści Gadulia Lohar i Bandżarów
są naznaczone przekleństwem, piętnem życia, które jest karą? Wyjaśnienie tego
przypadku nie jest tak proste i chyba niezbyt możliwe przy dzisiejszym
stanie wiedzy. Wydaje się to wynikać z samej istoty podziałów społecz­
nych, siły tradycji, rozumienia ładu społecznego, idei życia zgodnego z dhar­
mą. Albo też obie historie zawierają w sobie echa
choć ubrane w szatę
mityczną
faktycznych wydarzeń, czyli przekroczenia reguł zawierania mai-

�104

LECH

MRÓZ

żeństwa w obrębie tej samej kasty lub w ogóle niezgodnie z przyjętą
zasadą. Wtedy identyczność nazw niektórych gotr u Bandżarów, Gadulia
Lohar i rodów radżpuckich byłaby zrozumiała.
O wspólnocie Cyganów z Gadulia Lohar i Bandżarami zasadne jest
mówienie tylko w tdkim stopniu, w jakim można mówić o wspólnocie
Cyganów z każdą inną lub prawie każdą grupą, kastą, a może także
społecznością plemienną Radżastanu. Nie jest pewne, czy Bandżara i Gadulia
Lohar istnieli już jako ukształtowane społeczności w momencie opuszczania
Indii przez tych, którzy byli przodkami Cyganów. Ich własna historia nie
wskazuje na to. Społeczność Radżastanu była dopiero w okresie kształtowa­
nia się, wiele zmieniło się na przestrzeni późniejszych wieków. Jeżeli można
mówić, to o wyspólnocie przodków Cyganów z przodkami Bandżarów, przod­
kami Gadulia Lohar, czyli o związku protoplastów Cyganów z tworzącym
się społeczeństwem północno-zachodnich Indii - a to jest oczywiste i wiado­
me. Ale w żaden sposób nie wynika z tego bezpośredni związek Cyganów
właśnie z omawianymi tutaj społecznościami.
Jak jednak wyjaśnić fakt, że niektórzy współcześni Bandżarowie przyznają
się do związku z Cyganami ? Wydaje się — choć brzmi to paradoksalnie że jest to jeden z elementów zabiegów o podniesienie statusu grupy. Dla
Gadulia Lohar, kasty o lokalnym w porównaniu z Bandżarami charakte­
rze, Cyganie nie okazali się potrzebni — drogę ku podniesieniu statusu, swój
wariant sanskrytyzacji realizują i uzasadniają poprzez retusze niekorzystnych
elementów swojego mitu genealogicznego.
Odmiennie rzecz ma się z Bandżarami. Ekonomicznie i liczebnie silniejsi,
rozprzestrzenieni szeroko po Indiach, aspiracjami wyrastają znacznie ponad
kosmetyczne zabiegi wokół historii — chociaż cel jest podobny. Zatem i dzia­
łanie jest bardziej zdecydowane, radykalne. Bowiem: „społeczność, która
poświęciła swoją honorową pozycję dla kraju, jego ludzi [trudnią się
transportem żywności—L. M.], religii, kultury, ma prawo, by wrócić do
odpowiedniej pozycji w społeczeństwie" — stwierdza ambitnie autor tekstu
zamieszczonego w bandżarskim periodyku (Rathod 1983, s. 9). Cyganie
zostali potraktowani jako jeden z elementów drogi ku górze hierarchii spo­
łecznej. Są przecież Europejczykami, a przy tym dowodem witalności i ekspansywności indyjskiej (ściślej bandżarskiej). O Bandżarach w świecie mało jest
wiadomo, o Cyganach znacznie więcej, jest to więc korzystne połączenie
dla Bandżarów. Wydawane przez Bandżarów w Bombaju czasopismo za­
wiera wiele osobliwych tekstów. Oprócz opowieści cyganoznawców o euro­
pejskich i amerykańskich Cyganach, kończonych konkluzją, że to są właśnie
bracia Bandżarów, zamieszczają o sobie i swojej historii opowieści Bandżaro­
wie, z identycznym wnioskiem. Tak więc Cyganie są - nieważne świadomie
czy nieświadomie - traktowani instrumentalnie przez Bandżarów jako droga
do podniesienia statusu własnej grupy.
Co z tego mają Cyganie? Wydaje się, że tyle samo, że widzą w tym
związku także drogę do podniesienia statusu własnej grupy (dotyczy to

�KOWALE I HANDLARZE BYDŁA Z RADŻASTANU

105

oczywiście tylko pewnej części, inteligencji cygańskiej). Potwierdzają to wyraź­
nie publikacje, których autorzy są sami pochodzenia cygańskiego (np. Ko­
chanowski 1974). Jeżeli już uznana zostanie i ugruntowana pozycja Bandża­
rów jako Radżputów (kszatrjów), wtedy być może i Cyganie w swojej historii
wprowadzą korekty, powołując się na wysoką pozycję braci w indyjskiej
hierarchii. O ile bowiem bramini są najwyżej, są stanem kapłańskim, o tyle
królami zwykle byli kszatrjowie. Jest to więc możliwość atrakcyjnego przemo­
delowania historii także przez Cyganów. Możliwość odrzucenia całej kryminalno-włóczegowskiej tradycji i balastu obciążeń, a zajęcie godziwej pozycji
królów i królewskich rodów Indii.

LITERATURA
Atlas
1964
Atlas Narodov Mira,
A š r a f j a n К. Z.
1965

Moskwa.

К voprosu o kastach v severnoj Indii XIIl-XVUI
vv. (po dannym persidskich feodttlnych chronik, [w:] Kasty Indii, Moskwa, s. 166-177.

B a i n e s A.
1976
Ethnography
B a s h a m A. L .

(Castes

and Tribes),

Delhi.

1964
Indie, Warszawa.
B a s u M . P.
1970 Some Aspects of the Banjara, „Tribe", vol. V I I , nr 3, Udaipur, s. 14-23.
Bhavnani E.
1974
Folk and
B y r s k i M. K .

Tribal Designs of India, Bombay.

1985
Słowniczek,
C h a u d h u r i В.
1982

[w:] Manusmryti,

Kamasutra,

Warszawa, s. 185-202.

Identity Crisis of the Trihals, [w:] B. Chaudhuri
Problems and Prospects, Delhi, s. 181- 190.

(ed.), Tribal Development in India.

C o b a s S.
1973
Crooke
1968

Les Gaduliya Lohars (nómades de l'lnde) sont-ils apperentés
..Etudes Tsiganes", nr 4, Paris, s. 36-48.
W.
77;e Popular
z 1896 г.).

Religion

and

Folk-Lore

of

Northern

1972
Things Indian, Delhi (reprint wydania z 1906
E l l i o t H. M.
1896

Memoirs on the History, Folk-Lore
and
Western Provinces of India, London.
Gokuldas
bd. Bandżara
H a n c o c k I.

au\

India,

Tsiganes

Delhi

occidentaux?,

(reprint

wydania

г.).

Distribution

of

the Races

of

the

North

bhaskar, A d ź m e r .

1984

The Development of Romani Linguistics, [w:] Sixth Annual Meeting and Conference
on Gypsy Studies of the Gypsy Lore Society, North American Chapter, New Y o r k .
J a k i m o w i c z - S h a h M . , J a k i m o w i c z A.
1982
Mitologia indyjska. Warszawa.
K i e n i e w i c z J.
1985

Historia Indii,

Wroclaw.

�106

LECH

MRÓZ

Kochanowski J.
1974

La caste origine/le des Tsiganes d'Europe, |w:] J . Reychman (ed.). Księga
ku czci Eugeniuszu Slitszkicwicza.

pamiątkowa

Warszawa.

K u c l e n k o v A. A.
1983

Evolucija indijskoj kasty. Moskwa.

Lal CH.
1962

Gipsies.

Forgotten Clii/dren of India. Delhi.

Manusmryti
1985

Manusmryti,

Kamasutra,

Warszawa.

M i s i a P. K .
1970

Study of Nomads, |w.] S. С. Sinha (ed.), Research Programmes
logy and Allied Disciplines,

1974

The Nomadic

Calcutta, s.

Gadulia Lohars:

on Cultural

Anthropo­

151-161.

Their Region of Movement

and the Composition

a Band. |w:] K . S. Mathur. B . C . Mathur (ed.), Tribe, Caste and Peasantry,
now, s.
1977

of

Luck-

109-118.

The Nomadic

Gadulia Lohar of Eastern Rajasthan,

Calcutta.

Mróz L.
1987

Z rodu Kaina. ..Etnografia Polska", t. X X X I . z. 2, s. 193-217.

N a g A. K .
1983

Tipu Sułtan

Used Banjaras for Espionage

Work, „Banjara". 1st November, Bombay,

s. 10.
N a i k R.
1983

Banjara (Indian

Roma)

from Barothan.

„Banjara",

1st November, Bombay, s. 14.

P a l D.
1968

Rajasthan.

Delhi.

P a n i k k a r К. M.
1965

Dzieje Indii. Warszawa.

Pischel R.
1909

The Home

of the Gypsies.

„Journal of the Gypsy Lore Society",

vol. I I . nr 4,

Edinburgh, s. 292-320.
Pittard M. E .
1932

Les Tziganes ou Bohemiens.

Geneve.

R a t h o d P.
1983

Historical

and Important

Role Played

by Banjara in the Life

of Nation,

„Banjara",

1st Newember. Bombay, s. 9.
Rishi

W. R .

1976

Roma.

The Panjabi Emigrants

the Americas.

in Europe. Central

and Middle

Asia, the USSR

and

Patiala.

R u h e l a S. P.
1967

77fe Gaduliya
s.

Lohar:

Nomads

of

Rajasthan.

..Tribe",

vol.

I l l , nr 2, Udaipur.

1-14.

1968

The Gaduliya Lohars of Rajasthan,

Delhi.

1973

The Gaduliya Lohars of Rajasthan.

A Study in the Sociology

of Nomadism,

Tsiganes". nr 4. Paris, s. 42-48.
S h a r m a M. L.
'971

Rajastham.

b. m. w.

S i n g h P.
1983

77;e Banjaras.

..Banjara", 1st November. Bombay, s. 16.

Sluszkiewicz E.
1980

Pradzieje

i legendy Indii, Warszawa.

S z a t k o w s k a J.
1977

Zmiany

społeczeństwa

kastowego w Indiach współczesnych.

Warszawa.

„Etudes

�KOWALE

I HANDLARZE

BYDŁA Z

107

RADŻASTANU

Śriramaśarma
1983
Bawara Samaj. H a i d a r á b á d .
The Banjaras
1966
The Banjaras of Andina Pradesh, Hyderabad.
Tipler D.
1983
Tod J.

The Banjaras,

1829
V j a s S.

Annals and Antiquities of Rajasthan,

1968
Diipsi
V y a s N. N.
1966
1967

,-Banjara". 1st November. Bombay, s. 16.

diandżati

Bandiara,
Banjaras:
s. 15-35.

Bombay.

aur bharat. „АскаГ". nr 10, Delhi.

Udaipur.
The Mercantile

Nomads of Rajasthan,

..Tribe", vol. I l l , nr 2. Udaipur,

Williams H. L.
1912- The Criminal and Wandering Tribes od India. Genezis and Tribal Particular, „Journal
-1913a of the Gypsy Lore Society", vol. V I . nr I. Edinburgh, s. 34-58.
1912The Criminal and Wandering Tribes of India. Tribal Customs and Occupation, „Journal
1913b of the Gypsy Lore Society", vol. V I . nr 2. Edinburgh, s. 110-135.

Lech Mróz
THE NOMADIC BLACKSMITHS AND CATTLE DEALERS FROM
AS H Y P O T H E T I C A N C E S T O R S

RAJASTAN

OF T H E GYPSIES

Summary
In spite of great advances in the studies on the Gypsies their origin has not yet been
explained sufficienty.

There are many controversies concerning the period of their leaving

India and the groups, tribes or castes

to

which they could

be traced back.

Moreover,

there are many misunderstandings, especially in the English literature of the subject, with
the very name "Gypsies". It was used as an equivalent of the term "nomads" with reference
to the nomadic groups that had nothing in common with the real European Gypsies (Roma).
Since the 19 century two Indian groups have been mentioned as the probable ancestors
of the Gypsies, i.e. Gadulia Lohar and the Banjara. The latter have been almost

officially

acnowledged as being the Gypsies' forefathers. Still, the most important arguments supporting
the common ancestry of the Banjara and the Gypsies were not the statements of scientists
but the declarations of the both sides concerned. The publications of the Indian ethnographers
and

the periodicals published by the Banjara organizations often stress their

with the Gypsies. The same thesis has been

confirmed

by the

represenatives on the Gypsy Congress in Gottingen in 1981

presence

connections

of the

as well as by the

Banjara

statements

of some European authors. Still all these are not a scholary evidence.
Basing on literature and his own

fieldwork

in India (among the Banjara and Gadulia

Lohar in Rajastan) the author discusses the above opinions. Neither the literature nor the
field data afforded him sufficient

arguments proving any real connections

of the

Banjara

or the Gadulia Lohar and the Gypsies. Their languages, culture, the study of their history
and

myths

have not

shown

any of such relations. Connecting the

Gadulia

Lohar,

the

Banjara and the Gypsies is based, as it always was. on simple associations of the nomadic
life of the Gadulia Lohar and their occupation
The

author's field studies

the blacksmithery.

have indicated quite a different

problem

the process

of

�108

LECH

MRÓZ

sanskritization that becomes apparent in the evolution of genealogie tales of the Banjara
and the Gadulia Lohar. It turned out that both these groups of low social position
claim to the status of Rajputs, that means to the varna of the ksatrijas. The Banjara
and the Gadulia Lohar have undergone two different variants of sanskritization. It is
a paradox that the Gypsies, a society having a very low social status in Europe became
an element used by the Banjara in their endeavors about improving their social position
in India.
Once the Banjaras are acknowledged as ksatrijas the Gypsy intelligentsia and social
workers will probably take their chance to reject their vagabond and criminal past attributtd
to them by the Europeans and will endeavour about raising their social prestige as the
brothers of the Indian Rajputs.
Translated by Anna

Kuczyńska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6286" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6266">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1d94e1840975c9e05c3dc6ca4e0270b5.pdf</src>
        <authentication>fd9b765bd37d1429fa37ffad418e533c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74844">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1344</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74845">
                <text>1989</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74846">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1241</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74847">
                <text>Postać ascety indyjskiego jako przykład alternatywnej drogi ludzkiej egzystencji / ETNOGRAFIA POLSKA 1989 t.33 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74848">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1989 t.33 z.1, s.39-56</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74849">
                <text>Demski, Dagnosław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74850">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74851">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74852">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74853">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74854">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X X I I I : 1989, z. 1
P L I S S N 0071-1861

DAGNOSŁAW

DEMSKI

(Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie)

POSTAĆ ASCETY INDYJSKIEGO
JAKO P R Z Y K Ł A D ALTERNATYWNEJ D R O G I
L U D Z K I E J EGZYSTENCJI
Zjawisko ascezy jest bardzo ważnym elementem struktury religijnej,
którą określa się mianem hinduizmu. Można je rozpatrywać z różnych
punktów widzenia. Jednym z nich jest ujęcie postaci ascety (sadhu) jako
mediatora pośredniczącego pomiędzy różnymi elmentami hierarchii społecz­
nej. System kastowy determinuje życie człowieka z chwilą jego urodzin.
Jednostka nie ma możliwości ominięcia przynależności do swojej grupy,
swojej kasty. Nawet zmiana wyznania np. na islam spowoduje tylko przejś­
cie do „kasty muzułmanów". W historii Indii tradycyjnie już ruch ascetycz­
ny skupiał jednostki prężne, które wyrastały poza ramy przypisanych im
obowiązków przez samo urodzenie. Obok nich w ruchu ascetycznym można
jednak spotkać ludzi przypadkowych, żebraków, uciekinierów itp. W zgodzie
z obowiązującym systemem asceta tracił przynależność do kasty, w której się
urodził, zyskując w ten sposób swobodę i nieskrępowany dostęp do wszyst­
kich innych grup społecznych.
Ruch ascetyczny można rozpatrywać z punktu widzenia alternatywnego
obiegu wiedzy, której nośnikami i przekazicielami są asceci. Tak jak kręgi
najwyższej warstwy bramińskiej tradycyjnie są ostoją ortodoksji, tak działal­
ność wielu wybitnych jednostek w ramach „drugiego obiegu" była zawsze
źródłem nowych myśli i prądów w tradycyjnym systemie hinduizmu. Naj­
wybitniejsi reformatorzy religijni, m. in. twórca odnowionego hinduizmu
Szankaraczarja, należeli do świata ascetów. W ruchu tym należy szukać
wszelkich elementów, które stały się źródłem ewolucji całego systemu społeczno-religijnego.
Innym ujęciem zagadnienia jest rozpatrywanie ascezy jako fragmentu
Wielkiej Tradycji, ruchu scalającego „od góry" różne etnicznie tereny subkontynentu indyjskiego. Proces scalania odmiennych wątków kulturowych
określany bywa jako proces sanskrytyzacji. Na Wielką Tradycję składa się
z jednej strony nastawienie na podtrzymywanie więzów ze światem społecz­
nym, podkreślanie etyki pracy i rodziny oraz wartości rytuału, z drugiej
zaś droga zerwania więzów ze światem, działanie lub egzystencja z boku,
na marginesie całej struktury.

�40

DAGNOSŁAW

DF.MSKI

Zakładany przez ascetów aśram (forma klasztoru, zgromadzenia) stanowi
często przyczółek cywilizacji, pomost między prymitywną religijnością odizo­
lowanych grup lokalnych a wpływami z zewnątrz, np. z innych centrów
kulturowych, innych regionów, z których przybyli asceci. Funkcjonowanie
aśramu może również stanowić interesujący temat badań.
W swoich badaniach (po wstępnej selekcji) ostatecznie zdecydowałem się
na inne ujęcie zjawiska ascezy. Za punkt wyjścia przyjąłem symbol drogi,
który wydawał mi się szczególnie charakterystyczny dla życia ascety. Asce­
tów, czyli sadhu, spotkać można w Indiach wszędzie, w centrach pielgrzym­
kowych, w wioskach i współczesnych miastach, w jaskiniach górskich i leśnych
pustelniach. Wędrują prawie 10 miesięcy w roku, z wyjątkiem pory desz­
czowej. Docierają do wszystkich zakątków Indii, przekraczają granice tery­
torialne (stanowe i państwowe), językowe, geograficzne itp. Znajdują się
w ciągłym ruchu i nie tylko w sensie fizycznym, przestrzennym, ale i we­
wnętrznym. Tozmaite formy praktyki duchowej porównywane są bowiem do
wewnętrznej pielgrzymki . Moim celem było przedstawienie modelu życia
ascety, jego drogi życiowej. Punktem wyjścia dla każdego z nich było
określone miejsce w strukturze społecznej oraz związane z tym prawa i obo­
wiązki. Pierwszy etap drogi prowadził zawsze na peryferie tej struktury,
gdzie dzięki inicjacji następowało przekroczenie granicy. Wyjście poza tę
granicę oznaczało zerwanie z dotychczasowym światem struktur społecznych.
Drugi etap drogi prowadził do często niedostępnego kresu, jakim była
moksza — stan wyzwolenia z łańcucha kolejnych narodzin, śmierci i po­
nownych narodzin. Cel ten był osiągalny tylko dla nielicznych najbardziej
rozwiniętych duchowo jednostek. Reszta kroczyła powoli po wyznaczonej
drodze. Przedstawione tu przemyślenia uważam za wstęp do głębszego opra­
cowania. Są one wynikiem dwóch wyjazdów do Indii i badań terenowych
przeprowadzonych w Ryszikeś w stanie Uttar Pradeś (1984 r.) oraz w Puszkar
i Udajpur w Radżastanie (1986 г.).
1

Uznałem za zasadne, na wstępie do rozważań na temat postaci ascety
w społeczności indyjskiej, stworzenie idealnego modelu jego życia. W wywia­
dach i rozmowach pojawiają się niektóre elementy tego modelu. Interesujące,
że w opowieściach (czasem bardzo zdawkowych, z uwagi na słabą znajomość
języka angielskiego przez niektórych informatorów) wymieniane były takie,
a nie inne zdarzenia z życia (np. ucieczka z domu i poszukiwania przez
rodzinę, doprowadzenie z powrotem do domu i ostateczne odejście, dziwne,
czasem niebezpieczne spotkania z dzikimi zwierzętami oraz inne tajemnicze,
cudowne zdarzenia). Ponadto, informatorzy często byli zaznajomieni z osiągnię­
ciami lub historiami życia słynnych, wielkich ascetów. Prawdopodobnie nastę­
puje tu proces pewnej mityzacji własnego życia już na początku drogi.
Zebrane przeze mnie materiały pochodzą z rozmów z osobami, które nie

1

Patrz: niektóre motywy ikonograficzne w malarstwie indyjskim.

�POSTAĆ ASCETY

INDYJSKIEGO

41

znalazły jeszcze grona uczniów. Były więc jak gdyby w połowie drogi.
Nie udało mi się przeprowadzić wywiadów z przełożonymi aśramów, za­
łożycielami szkoły czy też nowej linii. Materiały dotyczące tych postaci
znalazłem natomiast m. in. w spisanych i opublikowanych historiach ich
życia. Każdy niemal aśram wydaje bowiem w ramach swej działalności
biografię lub autobiografię zmarłego założyciela. Materiały te pozwoliły mi
stworzyć pewien idealny model życia ascety. Weryfikacja stworzonego mo­
delu w trakcie badań terenowych nie dała jednoznacznych wyników. Być
może przyniosą je dalsze badania.
Pierwotnie ascetyzm indyjski przejawiał się jako praktyka indywidualna,
ale z upływem czasu rozwinął się w instytucję społeczno-religijną. W ruchu
tym działało wiele znaczących dla kultury indyjskiej postaci, takich jak:
Szankaraczarja, Ramanudża, Ramdas, Kabir, Eknath, Ramakryszna, Sri Aurobindo, Ramana Maharyszi i in. Wielu ascetów i joginów występuje w mi­
tologii. Ascezę uprawiają bogowie i demony. Uprawiający ascezę demon
osiąga taką moc, że zaczyna zagrażać bogom. To zaburza istniejący układ
sił na ziemi i staje się przyczyną zbrojnej interwencji któregoś z bóstw,
zmuszonego zabić demona. Mity indyjskie są pełne tego rodzaju interwencji.
Archetypem ascety i jogina w mitologii jest Śiva. Nosi on m. in. imię
Jogesvara . Informatorzy podają wręcz dosłownie, że był on pierwszym joginem. Ikonograficzny wzór ascety, to Śiva siedzący ze skrzyżowanymi no­
gami w pozycji lotosu, z ciałem posmarowanym popiołem z ogniska, z niestrzyżonymi włosami związanymi w rodzaj koku. Do jego atrybutów należy
miska żebracza wykonana z czaszki ludzkiej i trójząb, a więc przedmioty
używane przez współczesnych ascetów sziwaickich. Ascetami byli także Bud­
dha i Mahavira. Prawdopodobnie do V I I I w. naszej ery świat ascetów
w Indiach składał się głównie z dżajnów, buddystów oraz sekt Paśupata
i Kapałika. Asceci Paśupata i Kapalika żyli wokół niewielkich, lokalnych
świątyń Sivy (Ghurye 1964, s. 42). Śiva występował zapewne w nich
w formie Maheśvara\ Bhairava , Kapalesvara . W tym czasie ruch asce­
tyczny związany był z kultem Sivy. W obecnych czasach ruch ten dzieli
się na dwa główne odłamy: asceci "wisznuiccy, potocznie nazywani Bairagi,
oraz asceci sziwaiccy, zwani sanjasi. Sam termin sanjasi jest również czasem
stosowany na określenie wszystkich ascetów, którzy porzucili drogę ziemską .
Członkowie obu odłamów różnią się między sobą znakami identyfikacyjnymi
malowanymi na czole i innych częściach ciała oraz kolorem szat. Asceci
wisznuiccy noszą szaty białe, sziwaiccy natomiast
w kolorze ochry.
2

4

5

6

- Jogesvara — Pan J o g i n ó w .
Mahesvara — Wielki Król.
1

4

5

fi

Bhairava — Straszliwy.
Kapalesvara — Pan Czaszek.
Samnyasi — bez więzów, ten, który się wyrzekł.

�42

DAGNOSŁAW

DEMSKI

Od wieków w Indiach ten typ osób w sposób podobny pojawia się
na ziemi i znika, tworząc nieprzerwany łańcuch istnień ludzkich. Przypomi­
na to trochę koncepcję awatara, czyli kolejnych wcieleń bóstwa, zejścia
jego w konkretnej formie cielesnej na ziemię, aby wykonać odpowiednie
zadanie. Jak już wspomniałem, drogi ich życia tworzą pewien schemat. Jego
elementami są: 1) cudowne lub niecodzienne narodziny oraz związane z nimi
przepowiednie; 2) zagrożenie życia lub zdrowia w dzieciństwie albo wczesnej
młodości; 3) pierwsze przejawy nadnaturalnej mocy, czyny o charakterze
cudownym; 4) odejście lub ucieczka z domu rodzinnego i . powtarzające
się próby (ze strony rodziny) skłonienia uciekiniera do powrotu; 5) wędrówki
w poszukiwaniu mistrza; 6) spotkanie ze swoim mistrzem; 7) inicjacja;
8) wejście na drogę wyrzeczenia, przyjęcie ślubów zakonnych; 9) okres
nowicjatu, nauki; 10) pierwsze osiągnięcia w praktyce duchowej; 11) osiągnię­
cie mocy nadnaturalnych, niezwykłe czyny świadczące o dużej sile duchowej,
np. oswajanie dzikich zwierząt, uzdrawianie chorych, poznanie przyszłości,
nawracanie ludzi na właściwą drogę; 12) pierwsi uczniowie, założenie nowej
szkoły, linii, sekty, w celu przekazania osiągniętej wiedzy i mocy; 13) obra­
zy, wizualizacje, stany kosmicznej świadomości, samadhi ; 14) niezwykła
śmierć, poznanie wcześniejsze chwili własnego odejścia, wejście w stan mahasamadhi .
7

8

Przedstawiam tu fragmenty źródeł, ukazujących poszczególne elementy
modelu. Jeden z takich elementów, to cudowne lub niecodzienne narodziny
oraz związane z nimi przepowiednie:
Kiedy urodził się późniejszy Svami Yogananda, jego matka dowiedziała
się od swego duchowego mistrza o przeznaczeniu syna. Po narodzinach
guru położył sobie niemowlę na kolanach i ręką przykrył czoło dziecka
(Paramahamsa Yogananda 1982, s. 15).
Rodzice Śri Hamsy byli w górach, kiedy przyszedł na świat. Wdrapał
się na kolana kobiety uprawiającej jogę. Przez dwa tygodnie przebywał
u niej i karmiła go piersią. Znacznie później, tuż przed śmiercią, kazała
ona przekazać swoją lutnię chłopcu. Również astrologowie przepowiedzieli
jego ojcu, że syn zostanie joginem (Bhagwan Sri Hamsa 1934, s. 10).
Ojcu Ramakryszny podczas pielgrzymki objawił się Wisznu i powiedział,
że ciągle się odradza, ale tym razem odrodzi się jako jego syn. W tym
samym czasie jego matka miała dziwne wizje (Life of Sri Ramakrishna
1983. s. 8).
Do domu pradziadka Ramany przyszedł wędrowny asceta prosząc o jedze­
nie, a kiedy mu odmówiono powiedział, że odtąd zawsze ktoś z pokolenia
będzie wędrował i żebrał o pożywienie. Nie wiadomo, czy była to klątwa,
czy błogosławieństwo, ale się spełniło (Osborne 1982, s. 2).
7

Samadhi — stan świadomości kosmicznej, stan jogicznej ekstazy (Eliade),

całość, wchłonięcie, połączenie, koncentracja.
8

Mahasamadhi — wielkie, ostatnie samadhi, śmierć ascety.

zjednoczenie,

�POSTAĆ A S C E T Y

43

INDYJSKIEGO

Przyszły Muktananda urodził się o świcie, kiedy matka niczego się
nie spodziewając stała pod palmą kokosową myjąc zęby. Przyszedł na
świat bez ostrzeżenia, nagle wpadając do zbiornika z wodą pod drzewem.
Wcześniej pewien sadhu przopowiedział matce, że urodzi syna (Amma 1971,
s. 12).
Matka Krishnamurtiego miała przeczucie, że jej ósme dziecko będzie
bardzo znane i zdecydowała, że urodzi je w pokoju, w którym odprawia
się pudżę . Horoskop mówił, że stanie się on wielkim człowiekiem (Luthyens
1983, s. 2).
Na kilka miesięcy przed narodzeniem Sai Baby " zdarzyły się w domu
liczne cudowne przypadki. Instrumenty muzyczne często same z siebie wyda­
wały dźwięki, koło nowo narodzonego dziecka nagle pojawiła się kobra.
Poprzedni Sai Baba z Shirdi urodził się pod drzewem banjanu . Matka
ułożyła dziecko na ziemi, przykryła liśćmi banjanu i pobiegła zawiadomić
męża. Jak się okazało, mąż stracił zainteresowanie do ziemskich spraw.
Dziecko więc zostało zabrane po kilku godzinach przez bezdzietną parę,
która je wychowała (Kasthuri 1972, s. 40).
Późniejszy Svami Sivananda urodził się o świcie, kiedy nad horyzontem
widniała gwiazda Bharani (Sivananda Svami 1980, s. 7).
Yogananda po urodzeniu pamiętał swoje poprzednie wcielenia, kiedy był
joginem w Himalajach (Paramahamsa Yogananda 1982, s. 1).
Po urodzeniu Gopi Krishny matka pojechała z nim w góry do pewnego
sadhu, ponieważ obawiała się o życie swego jedynego dziecka. Sadhu wziął
go na kolana i pogłaskał po długich włosach, których matka nie chciała
obciąć przed ceremonią założenia świętego sznura
(Gopi Krishna 1971,
s. 47).
Kolejny element modelu to zagrożenie życia lub zdrowia w dzieciństwie
albo wczesnej młodości:
Yogananda w wieku 8 lat zachorował ciężko na cholerę. Cudownie
wyzdrowiał dzięki fotografii guru matki, którego postać jeszcze wielokrotnie
będzie się przewijać przez jego życie (Paramahamsa Yogananda 1982, s. 7).
Gopi Krishna uratowany został przez sadhu, który pojawił się we śnie
matki i dotknął chorego miejsca, wtedy choroba ustąpiła (Gopi Krishna
1971, s. 49).
Dziecko w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia styka się z mocami
innego świata. Jego ocalenie jest świadectwem działania sił nadprzyrodzo­
nych i znakiem powołania do niezwykłych celów. Ważnym elementem w moy

1

11

12

9

Pudża — rodzaj codziennego rytuału odprawianego w świątyni lub domu,

1 0

Sai Baba z Shirdi przed śmiercią przepowiedział, że odrodzi się po 8 latach. Sathya
Sai Baba obecnie żyjący jest jego drugą inkarnacją. P o jego śmierci ma się urodzić trzecia
inkarnacja Prem Sai Baba.
1 1

Banjan — święte drzewo, ficus religiosa.

1 2

C e r e m o n i ę założenia świętego sznura przechodzi każdy chłopiec z trzech wyższych
braminów, kszatria i wajśja, stąd nazwa kast p o d w ó j n i e urodzonych (upanayana).

warn:

�44

DAGNOSŁAW

DEMSKI

delu ascety są pierwsze przejawy nadnaturalnej mocy i czyny o charakterze
cudownym:
Yogananda nieoczekiwanie przewiduje, że oparzy sobie rękę. Później staje
się świadomy swojej mocy i w rozmowie z siostrą mówi, że Bogini Matka
daje mu to, o co poprosi. Przepowiada też śmierć matki (Paramahamsa
Yogananda 1982, s. 9).
Sathya Sai Baba jeszcze będąc niemowlęciem często pokrywał sobie twarz
popiołem, który nagle pojawiał się w jego rękach (Kasthuri 1972, s. 20).
W dzieciństwie Ramakryszny zdarzyły się dziwne wydarzenia, np. raz
dziecko było za ciężkie, żeby je podnieść, innym razem stawało się zbyt
lekkie {Life of Sri Ramakrishna 1983, s. 11).
Krishnamurti w dzieciństwie miewał ataki malarii, przez wiele lat cierpiał
na wysokie gorączki i krwotoki z nosa. Od dzieciństwa miał usposobienie
religijne, po śmierci matki zaś po raz pierwszy ujawnił się u niego dar
jasnowidzenia (Luthyens 1983.. s. 2).
Kolejny element modelu to odejście lub ucieczka z domu rodzinnego
i powtarzające się próby (ze strony rodziców) skłonienia uciekiniera do
powrotu:
Życie rodzinne w domu i edukacja szkolna są dla wybranego dziecka
udręką. Postanawia więc to zmienić. Odchodzi lub ucieka z domu udając
się na wędrówkę w poszukiwaniu mistrza, który by pomógł mu odnaleźć
własną drogę.
Ramana w dzieciństwie miewał wyjątkowo głęboki sen, co według naj­
bliższych zapowiadało duchowe przebudzenie. Wyruszył z domu w podróż
i napisał ostatni w życiu list, w którym podpisał się rodzinnym nazwiskiem.
Następnego dnia był 31 sierpnia, dzień urodzin Kryszny, jeden z najbardziej
pomyślnych dni w roku (Osborne 1982, s. 20).
Ojciec wybrał karierę ziemską dla Vyasa Deva, późniejszego Svami
Yogesvaranandy. Młodzieniec jednak wielokrotnie uciekał z domu, odrzucał
możliwości małżeństwa obierając drogę brahmaczarina *. Stwierdził przy tym,
że miłość do rodziny jest wielką przeszkodą na drodze duchowej realizacji
(Yogeshvarananda 1970, s. 2).
Kiedy ojciec dowiedział się od astrologa, że jego syn zostanie joginem,
zakazał mu czytania Bhagavad Gity i innych ksiąg religijnych (Bhagwan
Sri Hamsa 1934, s. 15).
Svami Sivananda ukończył studia medyczne i wyjechał na Malaje, aby
tam podjąć pracę lekarza. Po kilku latach pracy w szpitalu wrócił do
Indii i zdecydował się wejść na drogę wyrzeczenia (Sivananda Svami 1980,
s. 11).
Svami Muktanandę nie interesowała kariera akademicka. W młodości
chciał zostać bohaterem. W wieku 15 lat poznał słynnego mistyka Nitjanandę.
Ten objął go, lekko stuknął po policzkach i odszedł. Od tego momentu
1

Brahmacarya — żyjący w czystości,

wstrzemięźliwości.

�POSTAĆ ASCETY

45

INDYJSKIEGO

jego niechęć do nauki i kariery ziemskiej jeszcze bardziej wzrosła. Postanowił
więc odejść. Pewnego dnia rano zamiast do szkoły poszedł daleko przed
siebie, rozpoczynając tym samym nowy rozdział życia (Amma 1971, s. 44).
Gopi Krishna nigdy nie zamierzał odejść z domu, przeciwnie — ożenił
się i miał dzieci. Jego rodzice pragnęli, aby zrobił karierę urzędniczą. Nie
zdał jednak egzaminów wstępnych na uczelnię, co stało się momentem prze­
łomowym jego życia. Zrozumiał, że w ten sposób uratował się przed po­
zorną karierą, w której wyższe cele duchowe stałyby się zwykłymi ambicjami
intelektualnymi lub akademickimi. Od tej chwili poświęcił się głębiej codzien­
nej praktyce medytacji pozostając nadal człowiekiem tego świata, pracując
i utrzymując swoją rodzinę (Gopi Krishna 1971, s. 62).
W życiu ascety ważnym wydarzeniem jest spotkanie ze swoim mistrzem,
inicjacja i przyjęcie ślubów zakonnych:
Yogananda podczas medytacji usłyszał głos, który powiedział mu, że tego
dnia zjawi się guru. Tak też się stało. Svami Yuktesvara inicjował go,
a kilka łat później przyjął go do sekty (Paramahamsa Yogananda 1982,
s. 88).
Yogesvarananda spotkał swego mistrza w jaskini w Himalajach z dala
od szlaków ludzkich. Przyszedł do niego po darśan . Guru przelał w nie­
go swoją moc wprowadzając go w stan ekstazy. Dopiero po kilku latach
Yogesvarananda został przyjęty do sekty Dasanami. Dokonał samoinicjacji,
która wymaga tylko złożenia ofiary i sam sobie nadał imię (Yogeshvarananda
1970, s. 36).
Bóstwem opiekuńczym Sri Hamsy był Dattatreja. Podczas pielgrzymki
do Tybetu na górę Kailasa Sri Hamsa spotkał go w postaci fizycznej.
Dattatreja inicjował go i nadał mu imię (Bhagwan Sri Hamsa 1934, s. 21).
Okres nowicjatu trwa kilka lat. W tym czasie adept służy swemu mistrzowi
przede wszystkim przyrządzając mu pożywienie, sprzątając, wykonując wszyst­
kie codzienne prace. Następnie nadchodzi czas pierwszych osiągnięć w prak­
tyce duchowej i niezwykłych czynów świadczących o dużej sile ducha. Gwał­
towny atak choroby i cudowne ozdrowienie to znak ostatniej próby i osiągnię­
cia wyższego etapu rozwoju (Amma 1971, s. 71; Gopi Krishna 1971, s. 86;
Paramahamsa Yoganada 1982, s. 163; Yogeshvarananda 1970, s. 103).
Charakterystyczne są powtarzające się spotkania z dzikimi zwierzętami,
oswajanie ich, a więc zmagania i opanowanie sił natury. Pierwsze kontakty
kończą się atakiem zwierzęcia i ucieczką ascety, cudem unikającego śmiertel­
nego niebezpieczeństwa, później jednak dochodzi do pewnej harmonii między
człowiekiem a zwierzęciem. Yogeshvarananda ma nieoczekiwane spotkania
z niedźwiedziem, panterą, tygrysem, czarną kobrą (Yogeshvarananda 1970,
s. 48, 59, 116); Sťi Hamsa uciekał przed wściekłym słoniem, tygrysem,
14

15

1 4

Darśan — o d : widzieć, widzenie, kontakt wzrokowy.

1 5

Ista devata.

�46

DAGNOSŁAW

DEMSKI

kobrą (Bhagwan Sri Hamsa 1934, s. 62); Svami Muktananda ratuje się
ucieczką przed wściekłym psem, krokodylem (Amma 1971, s. 55).
Ujawnia się również moc uzdrawiania. Yogananda leczy przyjaciela chore­
go na cholerę, rozpoznaje swego zmarłego ucznia w nowo narodzonym
dziecku, nawraca szwagra materialistę na drogę duchową (Paramahamsa
Yogananda 1982, s. 233).
Yogesvarananda nawraca na hinduizm renegatów, którzy przeszli wcześ­
niej na chrześcijaństwo, i upadłego sadhu, który porzucił swój stan i ożenił
się. Nawraca też złodziei na dobrą drogę, wyciąga konia z bagna, powstrzy­
muje lawinę śnieżną w górach, powstrzymuje deszcz, zatrzymuje na jakiś
czas bicie swego serca (Yogeshvarananda 1970, s. 124, 133, 154, 155).
Kolejną fazę życia wyznacza pojawienie się pierwszych uczniów i założe­
nie nowej szkoły. Yogananda zakłada szkołę w Ranczi, później jednak
guru wysyła go do Stanów Zjednoczonych, został bowiem wybrany, aby
założyć pierwszą szkołę jogi dla ludzi Zachodu (Paramahamsa Yogananda
1982, s. 246).
Svami Yogesvarananda zakłada w Ryszikeś szkołę Niketan. Svami
Sivananda również zakłada w Ryszkeś Misję Jogi, jeździ po całych Indiach
szerząc duchową wiedzę, jaką zdobył w ciągu swego życia (Sivananda Svami
1980, s. 53).
Svami Muktananda po latach wędrówki spotyka swego pierwszego mistrza
z dzieciństwa, Nitjanandę, i osiada przy nim. Po jego śmierci zakłada
własną szkołę siddha jogi (Amma 1971, s. 84).
Ostatni element modelu ascety stanowi schyłek życia i niezwykła śmierć.
Asceta zwykle wie, kiedy ma to nastąpić. W Indiach zgodnie z tradycją
ciało zmarłego człowieka poddaje się kremacji, zasada ta jednak nie obo­
wiązuje sadhu. Przed śmiercią wchodzą oni po raz ostatni w stan samadhi
(Mahasamadhi). Ciało ich grzebie się w ziemi w pozycji pionowej, medytacyj­
nej. Na powierzchni ustawia się kamienny nagrobek z napisem informują­
cym, czyje to samadhi. Czasem na wierzchu ryje się w kamieniu stopki
(ślady stóp). Innym rodzajem ostatniego rytuału ascetów jest ceremonialne
zatopienie ciała na środku rzeki (Tripathi 1978, s. 67). Po sześciu miesiącach
od śmierci sadhu organizuje się ucztę (bhandara), podczas której karmi się
innych sadhu i biedaków. Samadhi (grobowiec) znanego ascety staje się
miejscem pielgrzymek. Jego uczniowie zaś zbierają się w każdą rocznicę
śmierci mistrza.
Przemiana, jaką stopniowo przechodzi asceta, wywiera wpływ na wszyst­
kie sfery jego egzystencji. Szok inicjacyjny ma go na trwałe oderwać od
dotychczasowego życia, rozerwać wszystkie więzy łączące go ze światem.
Ceremonia inicjacji w sposób symboliczny przypomina śmierć. Jak już
wspomniałem, każdy człowiek, który urodził się w Indiach, zostaje przez
swe urodzenie przypisany do odpowiedniego miejsca w hierarchii społecznej,
należy do tej samej kasty, co jego rodzice. Droga ascety, człowieka duchowej

�POSTAĆ A S C E T Y

47

INDYJSKIEGO

16

realizacji, pozwala wyłączyć siebie z systemu kast. Inicjacja (diksza) ma
za zadanie usankcjonować przekroczenie granic dotychczasowej kondycji,
wyznaczyć kres pełnienia dotychczasowej roli w społeczeństwie.
Istnieją trzy rodzaje inicjacji:
1) anavi, podczas której adept otrzymuje m a n t r ę ;
2) sambhavi, kiedy kontakt z mistrzem, np. spojrzenie, dotknięcie, słowo,
powoduje przemianę świadomości ucznia;
3) śakti, kiedy to moc mistrza (jego śakti) przechodzi na ucznia w sposób
nieoczekiwany, nagły, nawet wtedy, gdy uczeń znajduje się daleko w sensie
fizycznym (Brent 1976, s. 84).
Można także wydzielić dwie kategorie inicjacji ze względu na inicjowa­
nych:
1) inicjacja ludzi, którzy wybrali drogę wyrzeczenia, wolność od więzów
z tym światem;
2) inicjacja tych, którzy są sanjasi tylko w sercu, nie zrywają z życiem
rodzinnym, prowadzą dom, pracują .
Istotą inicjacji jest przelanie zdobytej wiedzy i mocy (śakti) z mistrza
na ucznia. Przed inicjacją podczas nowicjatu (brahmaczarin) mistrz poznaje
wartość ucznia i jego możliwości rozwoju. Kiedy uczeń dojrzeje do inicjacji,
mistrz podczas ceremonii przekazuje mu część swojej energii, świadomości.
Jeśli przekazuje mantrę, staje się ona jednym z głównych elementów praktyki.
W przypadku ludzi świeckich mantra jest tu niemal jedynym elementem.
Mantrę należy utrzymać w tajemnicy, nigdy jej nie p i s a ć .
Najbardziej pomyślny czas dla inicjacji ustala się astronomicznie. W przy­
padku Svami Krysznanandy był to czternasty dzień ciemnej połowy mie­
siąca księżycowego. Moment ten ma głębsze uzasadnienie symboliczne. Czas
traktowany jest cyklicznie, w związku z czym całe życie składa się z ko­
lejnych, zamkniętych cykli. Ów dzień czternasty ciemnej połowy jest ostatnim
dniem starego cyklu i momentem jego zamknięcia. To czas, kiedy kończy
się stare, a jeszcze nie zaczęło nowe .
Sziwaicki sadhu z Ryszikeś powiedział, że w ciągu roku człowiek zostaje
brahmaczarinem. Przez dwa lata następne będzie usługiwał swemu guru.
Gdy podejmnie decyzję o zostaniu sadhu, jego guru poddaje go ćwiczeniom
i praktykom mającym na celu nie przywiązywanie się do spraw i przed­
miotów materialnych i osiągnięcie spokoju. Gdy po trzech, czterech latach
17

18

19

20

21

"&gt; Diksa.
1 7

Mantra — sylaba lub werset ze świętych ksiąg będący g ł ó w n y m elementem praktyki.

1 8

N a przykład Gopi Krishna, Lahiri M a h a ś a y a guru matki Yoganandy.

19 Brahmacarya
2 0

Informacja

2 1

Tradycyjnie

28 dni,

co

dwa

oznacza także nowicjusza.

uzyskana od Svami Krysznanandy z Eklingji.
w Indiach

obowiązuje kalendarz lunarny.

lata natomiast dodaje się miesiąc,

aby

W roku jest

12 miesięcy

uzupełnić brakujące dni.

zaczyna się od pełni i dzieli na dwie części: od pełni do nowiu (krsna paksa) i od
do pełni (śukla paksa).

po

Miesiąc
nowiu

�48

DAGNOSŁAW

DEMSKI

guru uzna, że nadszedł czas, brahmaczarin zostaje inicjowany w sanjase,
czyli przyjmuje wyrzeczenie. Wtedy na ceremonię przychodzi grupa sadhu
i składają za niego ofiarę. Guru daje kandydatowi mantrę w obecności
wszystkich, szepcząc mu ją na ucho. Obydwaj są pod przykryciem i odbywa
się to w wielkim sekrecie. Uczeń trzyma wtedy prawą stopę guru, gdyż
cała siła guru skoncentrowana jest w stopie. Ze stopy guru siła przechodzi
do głowy i rąk ucznia. Po trzykrotnym pokłonie ucznia, guru kładzie trzy
razy prawą rękę na głowie ucznia. Uczeń dostaje nowe szaty. Przed podaniem
mantry guru odcina uczniowi kosmyk włosów, co ma symbolizować odcięcie
więzów ze światem i k a s t ą . Wszyscy obecni sadhu dają inicjowanemu
błogosławieństwo. Pali się ogień i kaganki z topionego masła .
22

23

24

U sziwaickiej sekty Dasanami nowicjuszowi mówi się o pięciu symbolicz­
nych elementach, które mają być źródłem nauki. Są to: szaty w kolorze
pomarańczowym, obcięcie kosmyku włosów będącego znakiem przynależności
do kasty bramińskiej, naszyjnik i różaniec rudraksza, mantra, święty popiół
ze świętych palenisk (Ghurye 1970, s. 80).
Następnie nowicjusz rozbiera się i nago robi 7 lub 11 kroków, po
czym przebiera się w nowe szaty. Otrzymuje też nowe imię. W sekcie
Dasanami nowe imię ascety składa się z dwóch członów, a ostatni człon
imienia jest wspólny dla wszystkich członków tej samej l i n i i , np. Svami
Krysznananda Saraswati.
U sziwaickich Naga nowicjuszy inicjuje się według procedury pocho­
dzącej z Upaniszady Naradaparivradzaka . W pierwszym okresie nowicjusz
nazywany jest wastradhari, czyli ten, który założył szaty; tangatoda, co
może oznaczać kastrację lub celibat; digambara, czyli odziany w powietrze
(Ghurye 1970, s. 81).
Podczas inicjacji w wisznuickiej sekcie Ramanandi nowicjusz otrzymuje
pięć darów: imię, naszyjnik i różaniec z trawy tulasi, znak sekty na czole,
atrybuty Ramy łuk i strzałę malowane na ciele i mantrę. Mantra składa
się z 7 (Ramamantra) lub 12 (Wasudewamantra) sylab. Pierwszą mantrę
otrzymuje asceta, drugą świecki członek sekty (Ghurye, 1970, s. 86).
Wszystkie czynności inicjacyjne, jak już wspomniałem, mają podkreślić
ostateczne zerwanie z przeszłością. Nie można już powrócić do poprzed­
niego stanu. Po każdej inicjacji obecni sadhu, uczniowie tego samego guru,
składają ofiarę za zmarłych (za adepta), która należy do obowiązującego
25

26

27

28

2 2

Kosmyk

2 3

Informacja

2 4

Dasanami — najbardziej znana sekta sziwaicka z a ł o ż o n a przez Szankaraczarję, dzieląca

w ł o s ó w noszą

bramini.

od sziwaickiego ascety z Ryszikeś.

się na 10 linii, stąd jej nazwa.
2 5

Dhuni — święty ogień podtrzymywany stale w niektórych świątyniach sziwaickich.

2 6

Informacja

2 7

Charakterystyczna grupa ascetów w c h o d z ą c y c h w skład sekty Dasanami; c h o d z ą nago

od Svami Krysznanandy z Eklingji.

i smarują ciało p o p i o ł e m .
2 8

Upanisad

Naradaparivrajaka.

�POSTAĆ ASCETY

49

INDYJSKIEGO

powszechnie rytuału pogrzebowego. Kiedy w rodzinie umiera ojciec, ofiarę
za niego powinien złożyć najstarszy syn. Jest to warunkiem pomyślności na
drodze po śmierci. Złożenie podczas inicjacji takiej ofiary za zmarłego jest
symbolicznym podkreśleniem śmierci. Z tego też powodu później, w mo­
mencie zgonu ascety, ofiary tej nie składa się powtórnie.
Zerwanie z przynależnością kastową pociąga za sobą porzucenie wszel­
kiej własności, zrzeczenie się spadków i innych praw rodzinnych. Po inicjacji
adept zobowiązany jest nie podejmować żadnej pracy zarobkowej i ma
utrzymać się z jałmużny lub w kuchniach prowadzonych przez niektóre
aśramy.
W pochodzącej z V I wieku n.e. Księdze Mam
sformułowano ogólne
zasady, zgodnie z którymi życie człowieka z warny braminów dzieli się na
4 części. Każda z nich określa inne prawa i obowiązki człowieka wobec
świata:
1) brahmaczarin — okres dzieciństwa i młodości, nauki i studiów, przygoto­
wania do podjęcia obowiązków życia dojrzałego — trwa ok. 25 lat;
2) gryhastha — czas od momentu ślubu do chwili narodzin pierwszego wnu­
ka, okres wypełniania obowiązków głowy rodziny i obowiązków rytual­
nych przypisanych gospodarzowi, umacniania pozycji swojej i rodziny
w hierarchii społecznej (25-50 lat);
3) wanaprastha ~- okres rezygnacji z pełnienia obowiązków rodzinnych, prze­
kazania ich synowi, odejście z domu i życie w lesie w samotności lub
z żoną; człowiek żyje jako pustelnik, przenosi swój święty ogień, niczego
nie buduje, nie może uprawiać ziemi, przygotowuje się do ostatniego
etapu życia, jeśli wróci nie będzie już panem domu (50-75 lat);
4) sanjasin — zerwanie więzów z dotychczasowym życiem społecznym, wyrze­
czenie się działania w tym świecie (75-100 lat) {Manusmryti 1986, s. 117189).
Człowiek za życia realizuje cztery podstawowe cele:
1) dharma — przystosowanie do porządku świata zastanego w chwili urodzin,
prawo, zacność;
2) artha— dobrobyt, siła i bogactwo w świecie społecznym;
3) kama —miłowanie i przyjemności ziemskie;
4) moksza — wyzwolenie się z kołowrotu kolejnych wcieleń (Manusmryti
1986, s. 379-388).
Każdy człowiek ma szansę spełnić swe duchowe ambicje i osiągnąć
mokszę przechodząc kolejno przez wszystkie etapy życia. Droga ascezy,
przyjęcie roli sadhu, sanjasina jest przejściem od pierwszego do czwartego
etapu, z pominięciem roli gospodarza. Właśnie drugiemu etapowi życia
w tradycji hinduistycznej przypisany jest cały system szczegółowych obo­
wiązków rytualnych. Rytuał przyjmowany jest za najbardziej świadome
uczestnictwo w życiu społecznym. Cały ciężar życia rytualnego spoczywa
29

2 4

4

Manusmryti,

czyli Księga

Etnografia Polska, t. 33. z. 1

praw albo Traktat o

zacności.

�50

DAGNOSł.AW

Dł.MSKl

na ludziach znajdujących się na etapie gryhasthy. Człowiek pozostając
w stanie wanaprasthy (trzeci etap) może jeszcze uczestniczyć w rytuale
i składać pewne ofiary, ale już nie w postaci płodów rolnych leżących
w sferze działań gospodarza. Działania wanaprasthy nastawione są już nie
na sprawy tego świata, lecz na zaspokojenie swoich minimalnych potrzeb.
Akt sanjasy, czyli wejście na drogę wyrzeczenia lub przejście z wanaprasthy
na etap sanjasina, powoduje wykluczenie z systemu składania ofiar i zwolnie­
nie z obowiązków rytualnych. Z chwilą inicjacji odprawiony został ostatni
rytuał w życiu ascety. Teraz jego życie samo stało się rytuałem. Stosunek
do rytuału i do składania ofiar wraz z przejściem z etapu gryhasthy do
sanjasina zmienia charakter z fizycznego i dosłownego, na bardziej wewnętrzny
i abstrakcyjny, polegający na przeżywaniu kontemplacyjno-medytacyjnym
symboliki ofiary.
Zgodnie ze stopniem duchowego rozwoju członkowie sziwaickiej Dasanami
dzielą się na cztery kategorie:
1) kuticzaka — mieszkaniec chatki pustelniczej, pierwszy okres, kiedy asceta
mieszka sam poświęcając się kontemplacji i oczyszczaniu swojej istoty,
żyje z jałmużny;
2) bahudaka — wspierany przez wielu, okres, kiedy asceta przebywa wśród
ludzi, również żyje z jałmużny, wędruje z wioski do wioski nie zatrzymu­
jąc się w żadnej na dłużej;
3) hamsa — mityczny łabędź , okres, kiedy asceta ponownie przebywa w jed­
nym miejscu, pielgrzymi odwiedzają go przychodząc po radę lub duchowe
wsparcie, jest także znawcą ksiąg sakralnych;
4) paramahamsa — najwyższy poziom duchowego rozwoju, kiedy asceta nie­
odwracalnie wstąpił na drogę realizacji duchowej, jest już wolny od zasad
i ograniczeń obowiązujących na poprzednich etapach.
Ostatecznym celem, jaki asceta sziwaicki z sekty Dasanami może osiąg­
nąć za życia, jest stan paramahamsa. To stan wyjścia poza dwoistości
tego świata, poza bieguny przeciwieństw. W tym stanie ascecie nie zagrażają
już ani nieczystość, ani żadne inne ziemskie niebezpieczeństwa, ponieważ
swoją drogą życiową dokonał czegoś, co w języku Eliadego nazywałoby
się połączeniem przeciwieństw {coniunctio oppositorum). W Indiach każde
miejsce pielgrzymkowe nad Gangesem nosi nazwę tirtha, czyli „przejście
na drugi brzeg, bród". Ma ono obok znaczenia dosłownego, konotacje
głębsze. Paramahamsa to stan, kiedy asceta przeszedł na „drugi brzeg
rzeczywistości" i powrócił na stary brzeg. Jego zachowania nie można oceniać
już według norm obowiązujących pozostałych ascetów. To on sam dla
swoich uczniów i pielgrzymów stał się tirtha, czyli możliwością kontaktu
z tamtym brzegiem.
30

Inicjacja jest punktem zwrotnym w życiu ascety, zarazem dzieli je na
511

Łabędź w mitologii indyjskiej posiada umiejętność oddzielenia istoty od powierzchni,
prawdy od nieprawdy i pozorów.

�POSTAČ A S C E T Y

51

INDYJSKIEGO

dwie części. Całe jego życie nosi teraz piętno śmierci. Podczas inicjacji
asceta świadomie pozbawia się atrybutów życia i przejmuje stopniowo atry­
buty śmierci. Wszystkie jego działania zostają skierowane na ewolucję we­
wnętrzną.
Droga ascety składa się z dwóch części: z jednej strony życie społecz­
ne, inicjacja, która stanowi granicę i punkt zwrotny, a z drugiej strony
praktyka ascezy. Ostateczny cel moksza jest już poza tym podziałem.
Życie społeczne

Droga ascezy

Moksza

kasta

ini­

poza kastą

Parama­

rytuał zgodny

cja­

brak rytuału

hamsa

z kastą i etapem życia
małżeństwo

cja

hamsa
celibat

praca, zarobki
własność

uczniowie
-

rodzina, dzieci
jałmużna
brak własności

stałe miejsce pobytu

okresowe wędrówki

ekumena
ubranie świeckie

anekumena, peryferia
nagość, szaty ascety

kremacja po śmierci

grzebanie ciała w ziemi,

aśram
szkoła

mahasamadhi

Życie ascety jest stopniowym osiąganiem egzystencji anonimowej (Camp­
bell 1964, s. 174). Wszystkie najważniejsze momenty jego życia — takie
jak: niezwykłe narodziny, zagrożenie życia w dzieciństwie, ucieczka z domu,
wędrówki w poszukiwaniu mistrza, spotkanie z mistrzem, inicjacja, niezwykłe
czyny, uczniowie, wreszcie mahadamadhi — świadczą z jednej strony o na­
rastaniu lub stopniowym odkrywaniu przeznaczenia, z drugiej strony zaś
o pozbywaniu się dotychczasowej tożsamości, a punktem najwyższej samo­
świadomości, samoidentyfikacji jest moment inicjacji. Od tego czasu zaczyna
się proces odwrotny, tzn. pozbywania się swego „ja", proces powolnego
oddalania się w przestrzeń, rozmywania na tle świata społecznego, zakoń­
czony stanem całkowitej anonimowości (moksza). Aby mógł nastąpić proces
odwrotny, musi nastąpić śmierć. Od tej chwili asceta drogą przedłużania
praktyk traci wszystkie swoje ograniczenia osobiste, nawyki, nadzieje i obawy.
Wszystko, co przyswoił sobie od dzieciństwa, zostało teraz podważone. Asce­
ta przestaje opierać się samounicestwieniu. Samounicestwienie jest warun­
kiem wstępnym odrodzenia na innym poziomie egzystencji, dzięki niemu
osiąga dojrzałość do jej przyjęcia. Wszystkie osobiste ambicje i pragnienia
uległy zawieszeniu i asceta nie próbuje wrócić do życia. Natomiast pozwala
na wszystko, co wychodzi z niego, staje się anonimem, podąża za głosem
wewnętrznym, dharma żyje w nim za jego nieograniczoną zgodą. Wiele
postaci charakterystycznych dla Indii przedstawia ostateczny stan obecności
anonimowej: ryszi, wieszczowie z gór i lasów, wędrowni sadhu i żebracy
(Campbell 1964, s. 174).

�52

DAGNOSŁAW

DEMSKI

Człowiek w świecie działań życia, którego znanym symbolem jest pole
bitwy z Bhagavad City, traci swe ukierunkowanie na cel ostateczny, jakim
jest moksza. Przez rezygnację ze swych czynów i owoców tych czynów
można uwolnić się, podobnie jak przez ofiarę, od więzów. Przez rezygnację
ze swych czynów asceta osiąga głęboki wgląd, spokój, wolność w działaniach
i świadomość, że przez niego przepływa przeznaczenie, staje się wówczas
świadomym wehikułem, awatarem, wcieleniem dharmy.
W Indiach są dwa rodzaje ludzi: ci, którzy żyją w tym świecie, oraz
ci, którzy się go wyrzekli. Kto szuka wyzwolenia, musi opuścić ten świat
i przyjąć inną drogę życia. W indyjskim systemie społecznym instytucja
ascetyzmu jest w wielu przypadkach jedyną tradycyjną formą wyjścia poza
ograniczenia społeczne, szczególnie dla niższych kast. Daje ona możliwość
transcendencji tego systemu, spełnia rolę zaworu bezpieczeństwa w tradycyj­
nym porządku bramińskim (Dumont 1968, s. 96).
Życie ascety jest hierofanią i dlatego jego działalność powtarza archetypo­
wy prawzór. Nie jest to zwyczajne życie ludzkie, ale właśnie odtwarzanie
prawzoru, prarytualu. Jeśli dharmą lub obowiązkiem, powinnością ojca jest
wychowanie i opieka nad dziećmi, dharmą bramina rozwój duchowy i pośred­
nictwo w ofierze między bogami a ludźmi, to dharmą ascety jest przemiana
na wyższy etap rozwoju duchowego, wewnętrzna ewolucja. Wszystkie działa­
nia na tej drodze są same w sobie rytuałem.
Sadhu wędrujący z wioski do wioski, z miasta do miasta przypominają
0 ostatecznym celu ludzkiej egzystencji. Wprowadzają ludzi w temat inny,
ale być może równie ważny porządek. Przypominają, że tamten porządek
istnieje gdzieś obok ludzi albo w nich samych, tylko nie jest przez nich
dostrzegany. Jest to inny, może czwarty wymiar rzeczywistości. Ludzie za­
nurzeni w działaniach w tym świecie nie są przystosowani do odbioru
otaczającej rzeczywistości. Porządek ten jednak istnieje wszędzie dookoła,
ale nie jest dostępny dla profanów. Wędrujący asceci są jedną z mani­
festacji owego wymiaru, są możliwością przejścia (tirthd), ujrzenia, poznania
go. Być może szacunek, z jakim w dużej mierze spotyka się asceta, obdarowa­
nie go i dawanie jałmużny ma być próbą przywrócenia równowagi między
porządkiem tego świata a gościem, posłańcem stamtąd.
Ten typ postaci kroczącej po drodze ascezy jest potwierdzany z pokolenia
na pokolenie w Indiach od setek lat. Każdy czas ma swoją konkretną
aktualizację tego modelu życia. Archetypowe postacie pierwszych ascetów
1 joginów Sivy, Dattatreji, Gorakhnatha do dnia dzisiejszego są żywe, po­
pularne i obecne w wielu sferach życia współczesnych Indii. Ich przesłanie
ciągle znajduje odzew w postaci setek tysięcy naśladowców. Z tego przesłania
być może wynika również, że ideał wyrzeczenia, realizacji wyższych celów
duchowych jako drogi życiowej jest niezbędny do utrzymania równowagi
w społeczeństwie. W obliczu coraz gwałtowniej postępujących zmian i ewolucji
struktur społecznych świat, społeczność wymaga pojawienia się awatara,
postaci, której życie i działania w dobie kryzysu dotychczasowych wartości

�POSTAĆ ASCETY

53

INDYJSKIEGO

stanie się czytelnym, powszechnie zrozumiałym drogowskazem. Postacie takie
należą do przyszłej epoki, do nowego porządku, który nastanie dzięki ich
działaniom.
W 1956 r. na konferencji najwybitniejszych przedstawicieli różnych grup
ascetów w Ryszikeś został utworzony Indyjski Związek Sadhu . Związek
przyjął następujące zadania: rozszerzać edukację społeczną; propagować ma­
sowe modlitwy za wzrost wartości moralnych i materialnych ludzi; utwo­
rzyć i prowadzić instytucje edukacyjne dla ascetów; pomagać w leczeniu
chorób stosując metody naturalne, np. ajurweda , joga; rozbudzać u ludzi
skłonności duchowe i tworzyć sprzyjającą atmosferę do zapobiegania korupcji
oraz do prohibicji narkotyków; działać w celu powstrzymania fali nieprzyz­
woitych obrazów i zdjęć, pozostających w sprzeczności z duchem kultury
indyjskiej; tworzyć sprzyjającą atmosferę wokół problemu ochrony krów;
pracować nad poprawą bytu materialnego warstw najbardziej upośledzonych
społecznie, ludzi zamieszkujących niedostępne regiony kraju, plemion; przed­
siębrać konieczne kroki dla ratowania godności i tradycji ascetów; zapewniać
ochronę, utrzymanie i administrację własności świątyń i aśramów (Bharat
Sadhu Samaj 1981, s. 1).
Obecnie w Indiach żyje prawie milion ascetów, z czego Związek skupia
ok. 30% (tamże). Działalność Związku wzbudza wiele kontrowersji wśród
samych ascetów, niemniej jego istnienie stało się faktem, a zadania, jakie
sobie stawia, świadczą o nastawieniu na działalność społeczną. Jednakże
brak współpracy ze strony większości ascetów, a także niechęć wobec polityki
organów rządowych mieszania się w ich sprawy powoduje słabość i brak
perspektyw Związku.
31

32

LITERATURA

I ŹRÓDŁA

PUBLIKOWANE

Amma
1971

Svami Mukananda

Bhagwan
1934

Paramahamsa.

The Saint and his mission, Ganeshpuri.

Sri Hamsa
Bhagwan

Sri Hamsa,

the holy mountain

being the story of a pilgrimage

to

Lake

Manas and initiation on Mount Kailas, Bombay.
Bharat Sadhu
1981

Samaj

Bharat

Sadhu

Samaj.

Published

by

Mandlashwar

Svami

Narayan

Dasji

Secretary

of Bharat Sadhu Samaj, Delhi.
B r e n t P.
1976

Godmen of India, London.

B r i g g s G . W.
1982

Gorakhnath

and Kanphata

Yogis, Delhi.

Campbell J.
1964

A hero with a thousand faces,

3 1

Bharat Sadhu Samaj.

? 2

Tradycyjny

London.

system medyczny, którego podstawowym traktatem jest Caraka

Samhita.

�54

DAGNOSŁAW

DEMSKI

Dowson J.
1984

A classical dictionary

of Hindu mythology and religion, Delhi.

D u b o i s J. A.
1982

Hindu manners, customs and ceremonies,

Delhi.

Dumont L.
1960

World renunciation in Indian religions, "Contribution to Indian Sociology", No. 6,
Hague.

Eliade M.
1984

Joga. Nieśmiertelność

i wolność,

Warszawa.

G h u r y e G . S.
1964
Gopi

Indian Sadhus, Bombay.
Krishna

1971

Kundalini. The evolutionary

energy in man, Boulder.

K a s t h u r i N.
1972

Life of Bhagwan Sri Sathya

Life of Sri
1983

Sai Baba, Bombay.

Ramakrishna

Life of Sri Ramakrishna.

Compiled from

various authentic sources, Calcutta.

Luthyens M.
1983a

Krishnamurti.

The years of awakening, t. 1, New York.

1983b

Krishnamurti.

The years of fulfilment,

t. 2, New Y o r k .

Manusmryti
1985

Manusmryti.

Kamasutra,

tłum. K . M . Byrski, Warszawa.

Monier-Williams M.
1960

A sanskrit-english

dictionary.

Etymologically

and philologically

arranged,

Navajata
1972

Sri Aurobindo, New Delhi.

O s b o r n e A.
1982

Ramona Maharishi and the path of self knowledge, Bombay.

Paramahamsa Yogananda
1982

Autobiography

of a yogi,

Delhi.

Samanda Ghosh L.
1984

Mejda.

Sathyananda
1982

Sanyasa

Sivananda
1978

Sri Sri Paramahamsa
Tantra, Munger.

Svami

Autobiography

of Svami Sivananda, Shivanandanagar.

T r i p a t h i B. D .
1978

Sadhus of India, Bombay.

Yogeshvarananda
1970

Yogananda. His family and early life, Delhi.

Sarasvati

Himalaya

Svami
ka yogi,

Rishikesh.

London.

�POSTAĆ ASCETY

55

INDYJSKIEGO

D a g n o s ł a w Demski
THE INDIAN
AN

ASCETIC:

EXAMPLE O F AN

ALTERNATIVE

WAY

EXISTENCE

OF HUMAN

Summary
The paper discusses the character of ans Indian ascetic (sadhu) and the pattern of
his life history which expresses an alternative way of human existence in the Indian society.
The author's point of departure were the field data collected by him in India as well as
biographies and autobiographies of some famous ascetics, the founders of schools etc. The
author constructs an ideal model of the ascetic's life. The verification of that model in
the field has not resulted in clear conclusions, mainly because the fieldwork lasted too
short. The problem is still outstanding, the forthcoming researche should provide us with
a deeper knowledge of the subject.
According to the model the ascetic's biography includes a number of regular elements:
(1) a miraculous, unusual birth, (2) a danger threatening his life or health in childhood
or adolescence. (3) the first symptoms of his supernatural power, miraculous accomplishments,
(4) departure or escape from home and his family's repeated attempts to make him come
back. (5) wandering in search of a master, (6) meeting of a master, (7) initiation, (8) entering
the path of mortifying, monastic vows. (9) the period of novitiate, apprenticeship, (10) first
accomplishments in spiritual practice, (11) achieving a supernatural power, unusual acts
indicating great spiritual power e.g. taming wild animals, healing diseases, foreseeing future
and converting people to the proper way of life' (12) first disciples, founding a new
school, line or sect in order to transmit the achieved knowledge and power, (13) visions,
the state of a cosmic consciousness, samadhi, (14) the unusual death with previous knowledge
of the exact moment of own demise entering the state of mahasamadhi.
The initiation divides the ascetic's life into periods. The first one means the worldly
life, membership in a particular caste, an element od the entire social and religious structure.
This period is a sequence of unusual or miraculous events, which are the foreboding of
the turning point to come and the knowledge of another reality. The events grow in number
along with the ascetic's age. The initiation means crossing a kind of border. According
to the Indian traditions with the initation the ascetic loses his caste status and all the
rights and obligations resulting from it. Since that moment he lives on the margin of the
social structure. The initiation expresses the ascetic's death as a member of the society.
Therefore the ritual includes the symbols of death. The next part of the ascetic's life
means the successive abandoning of the signs of his former identity. At the end of this
process there is moksha (that means the liberation from the chain of successive births,
deaths and re-births). This purpose can be achieved by few of the ascetics, the most
developed spiritually. Other ones walk slowly along their way of renunciation. The described
sort of people has appeared and disappeared in India for hundreds of years making up
a neverending chain of human beings. What an ascetic does is to repeat in his life a kind
of archetype. He becomes an awatar, an exponent of dharma.

Translated

by Anna

Kuczyńska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6287" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6267">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9cc40283b59aeda6cff9faa1796a75d9.pdf</src>
        <authentication>9c9abcae34ecab0296df8074c4260409</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74855">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3478</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74856">
                <text>1980</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74857">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3260</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74858">
                <text>Ze studiów nad historycznym rozwojem domu wiejskiego w południowej Polsce / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74859">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.3-4, s.167-180</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74860">
                <text>Czajkowski, Jerzy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74861">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74862">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74863">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74864">
                <text>Jerzy Czajkowski

ZE STUDIÓW NAD HISTORYCZNYM ROZWOJEM
DOMU WIEJSKIEGO W POŁUDNIOWEJ POLSCE

Południowa
Polska
jest
terenem
największego
zróżnicowania — w skali całego k r a j u — a r c h i t e k t u r y
ludowej. W y n i k a to z odmiennych w a r u n k ó w histo­
rycznych poszczególnych r e g i o n ó w , różnic morfologicz­
nych, gospodarczych, etnograficznych oraz pogranicz­
nego położenia z a r ó w n o pod w z g l ę d e m
politycznym,
jak i etnicznym.
Omówienie wszystkich c z y n n i k ó w , k t ó r e w p ł y w a ł y
na k s z t a ł t o w a n i e się k u l t u r y ludowej, w t y m też i b u ­
downictwa, przekracza r a m y a r t y k u ł u . Konieczne jest
jednak zasygnalizowanie w a ż n i e j s z y c h p r o b l e m ó w , bo­
wiem bez ich znajomości zrozumienie tendencji roz­
wojowych budownictwa ludowego jest po prostu nie­
możliwe.
I tak więc, obszar, przez k t ó r y p r z e p ł y w a j ą dwie
duże rzeki (San na wschodzie i Wisła na zachodzie)
zawiera k i l k a k r a i n geograficznych: Beskidy i T a t r y
(Karpaty), Podkarpacie oraz teren nizinny c i ą g n ą c y się
w głąb Polski. P r z e c i n a j ą c a z p o ł u d n i a na północ cały
obszar rzeka Dunajec o d e g r a ł a w a ż n ą rolę w historii
gospodarczej. Jej dorzecze dzieli omawiany teren na
części: w s c h o d n i ą i zachodnią, z r ó ż n i c o w a n e pod w i e ­
loma w z g l ę d a m i ( i l . 1). W orientacji geograficznej b ę ­
dziemy nieraz p o s ł u g i w a ć się t y m p o d z i a ł e m .
Na nizinach istniało stare osadnictwo rolne, zaś
w górskiej części terenu ten rodzaj osadnictwa n a p ł y ­
wającego od p ó ł n o c y dopiero od X I I I w . (na zacho­
dzie) i X I V w. (na wschodzie) napotyka na swej
drodze pasterskie l u b pastersko-rolne fale osadnicze
( X I V — X V I w.) złożone z p o ł u d n i o w y c h e l e m e n t ó w et­
nicznych ( b a ł k a ń s k i e , w ę g i e r s k i e , ruskie,
rumuńskie
i i n . ) . W w y n i k u zmieszania się t y c h e l e m e n t ó w z k o ­
lonizacją etnicznie p o l s k ą w y k s z t a ł c i ł się w g ó r a c h spe­
cyficzny t y p gospodarki rolno-pasterskiej, czasem pas­
1

2

terskiej lub rolno-hodowlanej. Rodzaj gospodarki oraz
przewaga n i e k t ó r y c h e l e m e n t ó w etnicznych z a w a ż y ł y
na u k s z t a ł t o w a n i u się grup etnograficznych .
Na omawianym terenie było do niedawna bardzo
wiele tych grup. Nie wszystkie jednak w a ż n e są
z p u n k t u widzenia rozwoju budownictwa ludowego.
Należy przede wszystkim w y m i e n i ć : g ó r a l s k i c h Ł e m ­
k ó w na wschodzie (Beskid Niski) i Podhalan z Oraw i a k a m i na zachodzie (Podhale pod T a t r a m i , Orawa);
rolniczych: P o g ó r z a n z a m i e s z k u j ą c y c h p a g ó r k o w a t y te­
ren w okolicach Krosna, Brzozowa, J a s ł a i Gorlic (na
wschodzie), D o l i n i a n w rejonie Sanoka i Leska (na
wschodzie), K r a k o w i a k ó w z a j m u j ą c y c h olbrzymi teren
od dorzecza Dunajca na wschodzie, aż po granice
Ś l ą s k a na zachodzie oraz R z e s z o w i a k ó w i L a s o w i a k ó w
na p ó ł n o c n y m wschodzie.
Pograniczne położenie p o w o d o w a ł o w z a j e m n ą w y ­
m i a n ę s k ł a d n i k ó w k u l t u r o w y c h p o m i ę d z y grupami et­
nicznymi l u b etnograficznymi, co uwidoczniło się r ó w ­
nież w architekturze ludowej. Np. przenikanie na pół­
nocną S ł o w a c j ę z Polski ś r o d k o w e j przez
Podhale
domu złożonego z sieni-izby-komory ( i l . 2). Ten sam
t y p zaniesiony został na tereny Karpat wschodnich
i Z a k a r p a c i a ( i l . 3). Z kolei ze Słowacji p r z e n i k n ą ł
do okolic Nowego Sącza spichlerz („sypaniec") z owal­
n y m zrębowym sklepieniem . Z północnych
stoków
B e s k i d ó w z a m i e s z k a ł y c h przez Ł e m k ó w
przenoszono
całe b u d y n k i ha Słowację, gdzie z tej racji zwano je
polskimi domami. W n i e k t ó r y c h regionach
Krakow­
skiego, z p o ł u d n i o w e g o brzegu Wisły (tereny silniej
zalesione) przenoszono domy, do wsi położonych na
p ó ł n o c n y m brzegu rzeki, gdzie b r a k o w a ł o odpowied­
niego budulca. Dodajmy, że w ciągu dłuższego okresu
czasu (kon. X V I I I w. — pocz. X X w.) Wisła w t y m
3

4

5

�I I . 2. C h a ł u p a tzw. centralna, 1803 r., Wierzbica k. Olkusza.

rejonie s t a n o w i ł a g r a n i c ę p o l i t y c z n ą i k u l t u r a ludowa
podlegała odmiennym czynnikom administracy jno-politycznym. Regiony wschodnie (od Krosna i Rzeszowa
na wschód) b y ł y terenem ś c i e r a n i a się i mieszania
w p ł y w ó w k u l t u r o w y c h polskich i ruskich, w t y m też
kościoła łacińskiego i greckiego. Różnice u w i d o c z n i ł y
się przede wszystkim w stylu o b i e k t ó w sakralnych.
Z kolei na zachodzie, na pograniczu ze Ś l ą s k i e m , K r a ­
kowiacy zapożyczali n i e k t ó r e f o r m y architektoniczne
zaś na p ó ł n o c n y m brzegu Wisły bogata krakowska
k u l t u r a ludowa była atrakcyjna dla ludności z po­
ł u d n i o w y c h o b s z a r ó w Kielecczyzny m a j ą c e j j u ż z w i ą ­
zki z P o l s k ą ś r o d k o w ą .
W rejonach g ó r s k i c h pewien w p ł y w na k s z t a ł t o ­
wanie się budownictwa w y w i e r a ł y czynniki atmosfe­
ryczne. Chodzi t u np. o t a k i u k ł a d zagrody, w k t ó r y m
dom jest chroniony od silnych zachodnich w i a t r ó w
przez odpowiednie ustawienie b u d y n k ó w gospodarczych
(Sądeckie, Podhale), ewentualnie otaczanie całego do­
m u l u b jego n i e k t ó r y c h części (przede wszystkim
mieszkalnych) d o d a t k o w ą ś c i a n k ą z desek. P r z e s t r z e ń
pomiędzy ś c i a n a m i w ł a ś c i w y m i , a ś c i a n k ą o c h r o n n ą ,
u s t a w i o n ą w odległości do jednego metra z a p e ł n i a n o
m a t e r i a ł a m i izolacyjnymi (liście, słoma, siano), ewen­
tualnie p r z e s t r z e ń ta służyła za s k ł a d drzewa i z b ę d ­
nych s p r z ę t ó w .
I s t o t n ą r o l ę w historii ludowego budownictwa ode­
grali właściciele ziemscy w okresie feudalnym. Wsie,
k t ó r e b y ł y w ł a s n o ś c i ą k r ó l a l u b kościoła m i a ł y w i ę k s z e
swobody budowlane, natomiast p r y w a t n i właściciele
(szlachta) narzucali często sposób budowy i rodzaj
rozplanowania domu, ograniczając najczęściej do m i ­
n i m u m potrzeby mieszkaniowe i gospodarcze c h ł o p a .
Zanim przejdziemy do o m ó w i e n i a
najistotniejszej
kwestii w badaniach nad a r c h i t e k t u r ą l u d o w ą , j a k ą
jest rozplanowanie domu, należy p o k r ó t c e w s p o m n i e ć
o n i e k t ó r y c h w a ż n i e j s z y c h sprawach z zakresu kons­
t r u k c j i ś c i a n i d a c h ó w , m a t e r i a ł u budowlanego, for­
my zagrody, czy też i n n y c h z a g a d n i e ń
związanych
z domem.
K s z t a ł t zagrody i ilość b u d y n k ó w o t a c z a j ą c y c h pod­
wórze, lub na n i m stojących, jest s p r a w ą t y l k o pozor­
nie ł a t w ą do ustalenia, b o w i e m m i ę d z y X V I I I a X X

w i e k i e m zaszły r ó ż n o r a k i e zmiany. Z powodu szczup­
łości miejsca ograniczymy się t y l k o do k r ó t k i e g o zre­
lacjonowania stanu z p r z e ł o m u X I X i X X w.
Na p r z e w a ż a j ą c e j części t e r e n ó w nizinnych typowa
b y ł a zagroda ^ i e l o b u d y n k o w a z l u ź n y m u k ł a d e m bu­
d y n k ó w . W jej s k ł a d w c h o d z i ł y dom z k o m o r ą , sto­
doła, stajnia, nieraz spichlerz. Często stajnia b y w a ł a
w ł ą c z o n a w o b r ę b domu, do k t ó r e g o dostawiano też
boisko i w o z o w n i ę .
W n i e k t ó r y c h rejonach powszechne b y ł y zagrody
czworoboczne z p o d w ó r z e m z a m k n i ę t y m z wszystkich
stron. M o ż n a w y m i e n i ć trzy rejony w y s t ę p o w a n i a tych
z a g r ó d : k r a k o w s k i (w okolicy K r a k o w a , Olkusza, Mie­
chowa i Włoszczowej), p o d h a l a ń s k i oraz rzeszowski .
W z w i ą z k u z t y m , że ten t y p zagrody znany jest w
Polsce ś r o d k o w e j i wschodniej, m o ż e m y jedynie po8

1

168

C

5

%

/Mm

I I . 3. Plany b o j k a w s k i c h c h a ł u p centralnych:
A — 1792 r., O r a w c z y k ; B — pocz. X I X w.,
Lichobory.

�I I . 4. Bojkowska zagroda jednobudynkowa, pocz. X X w., Czarna k. Ustrzyk
Dolnych.

wiedzieć, że z a r ó w n o pod Krakowem, j a k i pod Rze­
szowem wiąże się on z dobrymi glebami lub bogatszy­
mi gospodarstwami. Jest to też tradycyjny sposób b u ­
dowy, poświadczony wielokrotnie w ź r ó d ł a c h a r c h i w a l ­
nych z X V I I I w . Natomiast na Podhalu jest to for­
ma n i e w ą t p l i w i e młodsza, mniej powszechna, a jej po­
chodzenie jest dotychczas niejasne.
9

W całym górskim paśmie Beskidów dominowała
zagroda jednobudynkowa ( i l . 4, 5), poza k t ó r ą pozo­
stawał, jako osobny budyneczek, m a ł y spichlerz, często
ustawiony na kamiennej piwnicy. Natomiast w oko­
licy górskiej w rejonie Nowego Sącza notujemy jako
powszechny t y p z a g r o d ę w i e l o b u d y n k o w ą ( i l . 6). B y ł
to teren bardzo wczesnego (od X I I I w.) polskiego osad­
nictwa p ł y n ą c e g o z centrum Krakowskiego. Z kolei
niektóre elementy, j a k np. p o ł ą c z e n i e stodoły ze staj­
nią, są t u podobne do budownictwa Podhala.
Jednobudynkowa zagroda w wersji
biedniackiej,
a przynajmniej mniej z a m o ż n e j , często b y ł a t e ż na
nizinnych terenach.
Podstawowym m a t e r i a ł e m
budowlanym w X I X
i na p o c z ą t k u X X w . b y ł o drewno. Do przeszłości na­
leżą ściany plecione z gałęzi, chociaż w starych sto­
dołach m o ż n a je o b s e r w o w a ć do dziś. W y r a ź n e są
przy t y m dwie przyczyny zachowania tego sposobu
budowy. J e d n ą jest b r a k l a s ó w (np. na w s c h ó d od
Lublina, na p ó ł n o c od Krakowa), d r u g ą zaś obfitość
w i k l i n y p o r a s t a j ą c e j brzegi rzek, l u b drzew wierzbo­
wych, k t ó r y c h gałęzie s t a n o w i ł y dobry m a t e r i a ł do
wyplatania ścian. R z ę d y wierzb sadzonych na polach
i przy domach s t a n o w i ą do dziś charakterystyczny rys
polskiego wiejskiego krajobrazu.
Domy o ś c i a n a c h plecionych z chrustu nie b y ł y
dawniej r z a d k o ś c i ą ani w skali całego k r a j u ,
ani
też na nizinnych obszarach p o ł o ż o n y c h na północ od
Krakowa.
Na
podstawie
materiałów
archiwalnych
z X V I I I w . wiemy, że w p o b l i ż u K r a k o w a b y ł y liczne
wsie, w k t ó r y c h nie t y l k o niemal wszystkie domy, ale
r ó w n i e ż karczmy i dworskie b u d y n k i gospodarcze m i a ­
ły ś c i a n y plecione z chrustu i oblepione z obu stron
gliną. W n i e k t ó r y c h regionach (np. okolice P i ń c z o w a
i Proszowic na p ó ł n o c n y w s c h ó d od K r a k o w a oraz
okolice D ą b r o w y Tarnowskiej nad W i s ł ą i Dunajcem)
l e

wiele takich o b i e k t ó w p r z e t r w a ł o do p o c z ą t k u X X
w.
B y ł y to r e l i k t y feudalnych s t o s u n k ó w społecz­
nych, kiedy to właścicielowi wsi nie opłacało się i n ­
w e s t o w a ć w budownictwo chłopskie. Zjawisko
dłuż­
szego przetrwania c h a ł u p z chrustu należy b e z w z g l ę ­
dnie łączyć z b r a k i e m l a s ó w lub bardzo d a w n y m ich
wytrzebieniem ( i l . 1), co z kolei p o k r y w a się z d o b r ą
g l e b ą oraz g ę s t y m zaludnieniem od zarania dziejów.
Natomiast m o ż n a , z d u ż ą dozą pewności, w y k l u c z y ć
istnienie dawniej c h a ł u p z chrustu na terenach g ó r s ­
k i c h oraz w z w a r t y m kompleksie starodawnych puszcz
w w i d ł a c h Wisły i Sanu (tzw. Puszcza Sandomierska).
Czy w przeszłości budowano domy lub budynki
gospodarcze z samej gliny — trudno powiedzieć. W y ­
daje się, że na terenach, gdzie b r a k o w a ł o drewna,
a stosowano ściany c h r u ś c i a n e , m o g ł y
występować
r ó w n i e ż domy m a j ą c e ściany ubijane z gliny. Oczy­
wiście pod w a r u n k i e m , że w okolicy w y s t ę p o w a ł y zło­
ża dobrej
gliny.
Tylko
jedna
pisana
informacja
z k o ń c a X I X w. podaje, że w k i l k u wsiach pod M i e ­
chowem budowano domy bite z g l i n y . Nie u p o w a ż ­
nia to jednak do szerszych uogólnień, t y m bardziej
że mogło to b y ć lokalne p o p a ń s z c z y ź n i a n e zjawisko.
K a m i e ń jako tworzywo budowlane nie m i a ł w Pol­
sce
p o ł u d n i o w e j zbyt dużego zastosowania ( i l . 7).
W g ó r a c h u ż y w a n o go na p o d m u r ó w k i i piwnice, zaś
na terenach b e z l e ś n y c h stawiano niekiedy w okresie
feudalnym całe domy z kamienia (okolice Proszowic,
Jędrzejowa,
P i ń c z o w a ) . W większości budowali
je
właściciele ziemscy, k t ó r z y czasami m i e w a l i ambicje
ulepszania w y g l ą d u swych w s i , albo
kalkulowali
opłacalność jednorazowego w y d a t k u na b u d o w ę t r w a ­
łego domu. Trzeba p a m i ę t a ć , że do k o ń c a okresu feu­
dalnego b y ł o w zwyczaju, iż kosztami budowy i kon­
serwacji b u d y n k ó w wiejskich obciążony był dwór.
Z w y j ą t k i e m zachodnich k r a ń c ó w regionu k r a ­
kowskiego (okolice Oświęcimia, Wadowic),
gdzie w
drugiej połowie X I X w: buduje się pod w p ł y w e m
ś l ą s k i m domy ceglane, wszędzie indziej do końca X I X
w. domy murowane przyjmowane są z niechęcią i t r a k ­
towane jako biedniackie. Jedynie w północno-zachod­
nich partiach omawianego terenu w y s t ę p u j ą
często
stare murowane b u d y n k i inwentarskie, co wiązało się
1 1

1 2

1 3

169

�Zagroda ł e m k o w s k a : i l . 5 — jednobudynkowa, K r z y w a k . G ł a d y s z o w a ;
— wielobudynkowa, 1793 r., Bogusza k. Nowego Sącza.

z ł a t w o d o s t ę p n y m m a t e r i a ł e m b u d o w l a n y m (głazy na­
rzutowe leżące na ' polach), a j e d n o c z e ś n i e b r a k i e m
większych skupisk leśnych.
Ś c i a n y b u d y n k ó w d r e w n i a n y c h konstruowano w
sposób dwojaki. B e l k i na n a r o ż a c h k r z y ż o w a n o i ł ą ­
czono mniej lub więcej s k o m p l i k o w a n y m systemem
zacięć, albo na n a r o ż n i k a c h stawiano słupy, w k t ó r e
wpuszczano k o ń c e belek. Obie konstrukcje znane są
w Polsce od czasów przedhistorycznych. W Polsce po­
ł u d n i o w e j technika w ę g ł o w a b y ł a jednak powszech­
niejsza, natomiast t e c h n i k ę s ł u p o w ą stosowano g ł ó w n i e
na p ó ł n o c n y m , b e z l e ś n y m , brzegu Wisły oraz na wscho­
dzie w okolicy P r z e m y ś l a . W a r t o n a d m i e n i ć , że do
końca X I X w. p r z e t r w a ł a archaiczna technika w k o p y ­
wania s ł u p ó w w ziemię w budynkach mieszkalnych
(il. 8), a w stodołach nawet w okresie m i ę d z y w o j e n ­
nym, i to tam, gdzie w y b i t n e t r u d n o ś c i m a t e r i a ł o w e
były p r z y c z y n ą stosowania p r y m i t y w n e j plecionki z ga­
łęzi z a s t ę p u j ą c e j
ściany drewniane, a
jednocześnie
u ż y w a n o konstrukcji na sochy i ś l e m i ę (pogranicze
na wschód od Lublina, tereny na l e w y m brzegu Wisły).
1 4

Problem konstrukcji d a c h ó w na o m a w i a n y m te­
renie ogranicza się — uogólniając — do n a s t ę p u j ą ­
cych z a g a d n i e ń :
— dachy k r o k w i o w e z bantami
— dachy k r o k w i o w e bez b a n t ó w
— dachy z k o n s t r u k c j ą na sochy i ślemię
— dachy m a j ą c e
konstrukcję
n o ś n ą n i e z a l e ż n ą od
ścian.
Bezwzględnie najpowszechniejsze
b y ł y te dachy,
w k t ó r y c h k r o k w i e łączono p o p r z e c z n ą b e l e c z k ą zwa­
n ą z niemiecka bantem. W Beskidzie N i s k i m i w
170

il. 6

Bieszczadach, gdzie stawiano bardzo wysokie dachy,
często nie stosowano b a n t ó w . B y ł b y to zatem relikt
dawnego p r y m i t y w n e g o budownictwa, k t ó r y zachował
się — zgodnie z p r a w a m i rozwoju — na terenach za­
cofanych p o d w z g l ę d e m k u l t u r o w y m .
Natomiast konstrukcja na sochy, k t ó r a w przesz­
łości b y ł a znana prawdopodobnie na większości tere­
n ó w Polski, z a c h o w a ł a się do X X w. (głównie w sto­
dołach) na Ś l ą s k u i p r z y l e g ł e j części t e r e n ó w na le­
w y m brzegu Wisły oraz w b e z l e ś n y c h regionach na
wschodnim pograniczu. Nie b y ł o j e j natomiast na n i ­
zinnych obszarach p o m i ę d z y W i s ł ą a Sanem (Puszcza
Sandomierska), na terenach p o d g ó r s k i c h i górskich.
Jedyne o d s t ę p s t w o od tej zasady s t a n o w i ł y do końca
X I X w . s z a ł a s y pasterskie, m i ę d z y k t ó r y m i zdarzały
się obiekty z dachami w s p a r t y m i na sochach. Być
może, że b y ł to r e l i k t z w i ą z a n y z d a w n ą n a p ł y w o w ą
l u d n o ś c i ą p a s t e r s k ą , jako że po p o ł u d n i o w e j stronie
K a r p a t szałasy na sochach b y ł y zjawiskiem popular­
n y m . W y r a ż o n a hipoteza znajduje uzasadnienie w tym,
że w s z a ł a s a c h sochy b y w a ł y na z e w n ą t r z budynku,
podobnie j a k w b u d o w n i c t w i e mieszkalnym na Węg­
rzech i w p o ł u d n i o w e j Słowacji, podczas gdy w Pol­
sce w obiektach wiejskich na terenach nizinnych so­
chy ustawiano zawsze w e w n ą t r z b u d y n k u .
1 5

N a l e ż y jeszcze n a d m i e n i ć , że w y ł ą c z n i e w k i l k u
wsiach położonych na północ od K r a k o w a znajdujemy
sochy w budynkach mieszkalnych z k o ń c a X I X w.
M a r i a n Pokropek podaje, że dla s z a ł a s ó w paster­
skich oraz w b u d o w n i c t w i e gospodarczym p o ł u d n i o w e j
Polski t y p o w a b y ł a konstrukcja na półsochy szczyto­
w e ' . Przyznam jednak, że ten w a r i a n t architekto1

�niczny, poza nielicznymi p r z y k ł a d a m i d o t y c z ą c y m i b u ­
dynków gospodarczych, jest m i z terenu p o ł u d n i o w e j
Polski nieznany. B y ć może, że M . Pokropek zawie­
rzył błędnej informacji Bruno Schiera
Regiony, w k t ó r y c h w y s t ę p u j e konstrukcja na so­
chy, p o k r y w a j ą się w większości w y p a d k ó w z zasię­
giem stodół p o l i g o n a l n y c h . To zaś naszym zdaniem
rzutuje na kwestie genetyczne. Biorąc za p o d s t a w ę
teorię Kazimierza Moszyńskiego i wypowiedzi Ema­
nuela B a l a ś a
m o ż n a sądzić, że konstrukcja sochowa
umożliwiała stawianie b u d y n k ó w o lekkich plecionych
ścianach, k t ó r e same nie u t r z y m a ł y b y c i ę ż a r u dachu.
W t y m przypadku inaczej (aniżeli w konstrukcji k r o k ­
wiowej z płatwią) r o z k ł a d a j ą się siły ciążenia i roz­
pierania ś c i a n . W y r a ż o n a hipoteza znajduje t e ż uza­
sadnienie w pewnych nazwach ludowych, w k t ó r y c h
termin „kosz" odnosi się do ś c i a n z bali drewnianycn
(Śląsk). Historyczność tej nazwy p o ś w i a d c z o n a jest dla
okolic Krakowa w odniesieniu do stodół z X V I w . .
Do konstrukcji dachowej n a l e ż y t e ż zaliczyć tzw.
konstrukcję „przysłupową", przy zastosowaniu k t ó r e j
dach jest podparty szeregiem s ł u p ó w ustawionych przy
ścianach i nie obciąża ich. Praktycznie m o ż n a roze­
brać ściany domu nie n a r u s z a j ą c dachu ,
ls

1 9

20

a l

22

Konstrukcja ta znana jest przede wszystkim w po­
ł u d n i o w e j Polsce p o c z y n a j ą c od Dolnego Śląska, a k o ń ­
cząc na wschodnim
pograniczu w okolicy P r z e m y ś l a .
W y s t ę p u j e z a r ó w n o w budownictwie wiejskim, j a k
i miejskim. W z w i ą z k u z t y m , że konstrukcja „ p r z y ­
s ł u p o w ą " znana jest r ó w n i e ż u naszych zachodnich
i p o ł u d n i o w o - z a c h o d n i c h s ą s i a d ó w , Franciszek Kotula
w y s t ą p i ł z k o n c e p c j ą , że została ona w X I V w. prze­
niesiona przez o s a d n i k ó w ś l ą s k o - ł u ż y c k i c h we wschod­
nie okolice Rzeszowa
S ł u s z n e j k r y t y c e p o d d a ł ten
pogląd Stefan L e w . Sam jednak w y r a z i ł — wprawdzie
dość ostrożnie — opinię, j a k o b y i s t n i a ł a zbieżność po­
m i ę d z y zasięgiem k o n s t r u k c j i p r z y s ł u p o w e j z obszarem
państwa Chorwatów w V I I — V I I I w .
Na pewno pro­
blem ten wymaga jeszcze dalszych b a d a ń , ale kto wie,
czy genezy nie należy s z u k a ć •— podobnie j a k w kons­
t r u k c j i -na sochy — w praktycznej potrzebie unieza­
leżnienia ciężkiego dachu od słabej i lekkiej budowy
ś c i a n plecionych z chrustu.
P o m i j a j ą c wiele innych i n t e r e s u j ą c y c h szczegółów
przejdziemy do o m ó w i e n i a zagadnienia rozplanowania
domu.
Poszczególne pomieszczenia w b u d y n k u m a j ą różne
funkcje, k t ó r e m o g ą b y ć trojakie: mieszkalne, s c h ó w 23

24

2 5

I I . 7. Stary dom z kamieni, M i e r z w i n k. J ę d r z e j o w a . I I . 8. C h a ł u p a ze s ł u p a m i
n a r o ż n y m i w k o p a n y m i w ziemię, ok. 1892 r., P r z e s ł a w i c e k. Proszowic.

�Grupa

„a"

Jednym z podstawowych r o z p l a n o w a ń w tej grupie
jest dom, w k t ó r y m jedno w n ę t r z e mieszkalne znaj­
duje się m i ę d z y sienią a k o m o r ą ( i l . 2, 10 e-g). Ze
w z g l ę d u na ś r o d k o w e położenie izby znany on jest
w nowszej literaturze pod u m o w n ą n a z w ą
„dom
centralny", w starszej zaś o k r e ś l a n y jest jako typ
śląsko-spiski.
Kwestia powstania k o m o r y za izbą jest ciągle nie­
w y j a ś n i o n a . K . M o s z y ń s k i w y s u n ą ł hipotezę, że k o ­
mora m o g ł a p o j a w i ć się w w y n i k u poprzecznego po­
działu i z b y . P o w o ł u j e się on przy t y m na p r z y k ł a d y
d o m ó w fińskich i czeremiskich. Teoretycznie hipoteza
ta jest m o ż l i w a do przyjęcia, ale p r z y k ł a d ó w , k t ó r y m i
p o s ł u g i w a ł się M o s z y ń s k i nie m o ż n a d o s t o s o w a ć do
c h a ł u p y polskiej. Natomiast godne z a u w a ż e n i a s ą pew­
ne fakty.
26

II.

9.

Chałupa o układzie:
stajnia-sień-izba-komora,
ok. 1880 r., Ł o n i o w a k. Brzeska.
i

kowe oraz inwentarskie. S t ą d więc program domu
rzutuje w sposób zasadniczy na w y g l ą d i rozplanowa­
nie całej zagrody.
R o z r ó ż n i a m y k i l k a t y p ó w i bardzo wiele odmian
domów. Generalnie rzecz biorąc, n a l e ż y w y o d r ę b n i ć
trzy zasadnicze grupy, w k t ó r y c h domy m a j ą :
a. wszystkie pomieszczenia ułożone w j e d n y m szeregu
wzdłuż grzbietu dachu (tzw. jednotrakt),
b. po obu stronach sieni s ą co najmniej po dwa po­
mieszczenia ułożone obok siebie, r ó w n o l e g l e do
grzbietu dachu (tzw. d w u t r a k t j ,
c. po jednej stronie sieni są pomieszczenia (lub t y l k o
jedno) jak w punkcie „a", a po drugiej stronie są
co najmniej dwa pomieszczenia ułożone obok sie­
bie, r ó w n o l e g l e do grzbietu dachu (tzw. p ó ł t o r a trakt).
W k a ż d e j z t y c h grup spotykamy liczne w a r i a n t y
polegające na r ó ż n e j ilości pomieszczeń (od trzech do
dziewięciu) i ich przeznaczeniu. Celem uzyskania j a ś ­
niejszego obrazu o m ó w i m y t y l k o podstawowe i w a ż ­
niejsze typy, k t ó r e s t a ł y się p u n k t e m w y j ś c i o w y m dla
uformowania rozlicznych odmian.

K m m
1 S i

1

1

l l
3

I

10

A
0

Pierwszy: w X V I I I i X I X w . spotykamy na tere­
nie Polski p o ł u d n i o w e j i ś r o d k o w e j m a ł e domy złożo­
ne z izby i komory, przy czym w e j ś c i e do komory
było z izby l u b z pola. Sieni nie b y ł o ( i l . lOc).
D r u g i : znanych jest szereg p r z y p a d k ó w , gdy do
domu m a j ą c e g o sień i izbę w p ó ź n i e j s z y m czasie do­
stawiono k o m o r ę . T w o r z y ł się w ó w c z a s p l a n : sień —
izba — komora.
Trzeci: w bardzo r ó ż n y c h i odległych od siebie
regionach Polski w y s t ę p u j ą dość licznie domy, które
przy węższej, szczytowej ś c i a n i e izby, m a j ą skróconą
k o m o r ę n a k r y t ą wraz z c a ł y m domem j e d n o l i t y m da­
chem.
Czwarty: w domach ł e m k o w s k i c h w Beskidzie
N i s k i m częste s ą k o m o r y przy szczycie budynku.
W większości p r z y p a d k ó w k o m o r y nie s ą związane
konstrukcyjnie z r e s z t ą b u d y n k u i nakryte s ą osob­
n y m daszkiem. A często s p r a w i a j ą w r a ż e n i e p r y m i ­
t y w n y c h szop, m i m o że stawiane b y ł y jednocześnie
z c a ł y m obiektem.
Zatem s k ł o n n y jestem u w a ż a ć , że w typie domu
centralnego geneza k o m o r y t k w i nie w podziale we­
w n ę t r z n y m izby, lecz w dobudowaniu do niej komory.
Komora m o g ł a się też r o z w i n ą ć z p r y m i t y w n e j szopy.
Trzeba t e ż w z i ą ć pod u w a g ę w i e l k o ś ć średniowiecz­
nych jedno- czy d w u w n ę t r z n y c h d o m ó w , w których
ewentualnie m i a ł o b y się d o k o n a ć wydzielenie komory.
W izbie o w y m i a r a c h 4 X 4 m albo 4 X 5 m po prostu
nie było na to miejsca. T y m bardziej, że czy to na
ś r o d k u , czy t e ż w rogu, m u s i a ł o b y b y ć jeszcze miejsce
na ogień l u b piec.
Na k o r z y ś ć hipotezy M o s z y ń s k i e g o m o ż n a by wy­
s u n ą ć t a k i argument j a k to, że w szeregu starych
d o m ó w w e j ś c i e do k o m o r y prowadzi t y l k o z izby.
Jest to jednak d o w ó d słaby, bowiem nie znamy cha­
ł u p starszych n i ż X V I I I - w i e c z n e . M o ż e m y natomiast
s t w i e r d z i ć , że jednakowo liczne są w a r i a n t y , w któ­
r y c h w e j ś c i e do k o m o r y prowadzi t y l k o z izby, z izby
i p o d w ó r z a l u b ogrodu, albo t y l k o z z e w n ą t r z .
Bezsporny jest t y l k o jeden fakt, że historycznie
starsze s ą centralne domy, do k t ó r y c h wejście do sie­
n i umieszczone jest w ś c i a n i e szczytowej ( i l . lOe). Ale
to j u ż jest inna kwestia, k t ó r a z r e s z t ą — moim zda­
niem — nie ma w p ł y w u na typologię.

1

n

srjs["i|K

27

KM

Omawiany centralny dom ma w Polsce szeroki
zasięg geograficzny. Sięga on od morza Bałtyckiego
a ż po T a t r y , ale t r z y m a się g ł ó w n i e lewego brzegu
Wisły, dopiero w Polsce p o ł u d n i o w e j przechodzi na
p r a w y b r z e g . D o m centralny n a l e ż y u z n a ć za jeden
z charakterystycznych t y p ó w r o z p l a n o w a ń dla Polski.
Spotykamy go w p r a w d z i e na S ł o w a c j i (na pograni­
czu z P o l s k ą ) oraz w Karpatach Wschodnich i na Rusi
Zakarpackiej ( i l . 3), ale n a l e ż y go t a m t r a k t o w a ć jako
28

II.

10. Rozwój domu charakterystycznego dla
poŁ i l e w o b r z e ż n e g o zlewiska Wisły.

172

Polski

�element kulturowy przeniesiony z t e r e n ó w etnicznie
polskich. Droga przesuwania się tej c h a ł u p y w kie­
runku wschodnim mogła przebiegać po Podkarpaciu,
mimo że na t y m terenie t y p ten w czystej formie
spotykany jest dość rzadko. Podany zasięg w y s t ę p o ­
wania tego domu najdobitniej świadczy, że n a j w y ż s z y
już czas zaprzestać u ż y w a n i a t e r m i n u : t y p ś l ą s k o -spiski, która to nazwa pojawia się jeszcze nawet w
najnowszych opracowaniach budownictwa.
Dom złożony z sieni — izby •— k o m o r y ( i l . 2, 10 e-g)
jest bez wątpienia bardzo starym typem, ale u k s z t a ł ­
tował się już w czasach historycznych, b y ć m o ż e m i ę ­
dzy X I V a X V wiekiem, skoro w k o ń c u X V I stule­
cia znajdujemy go już w K a r p a t a c h . Ze w z g l ę d u
na specyficzność tej formy p l a n u oraz p o w s z e c h n o ś ć
występowania w Polsce, w ż a d n y m w y p a d k u nie m o ż ­
na się zgodzić z poglądem, że dom ten m ó g ł nieza­
leżnie powstać i rozwinąć się w K a r p a t a c h . B i o r ą c
pod uwagę, że nie jest on znany ani na W ę g r z e c h
ani w Rumunii, musimy p r z y j ą ć jego p o l s k ą prowe­
niencję w Karpatach Wschodnich. Tereny te w e s z ł y
w skład państwa polskiego w 1340 r., po k t ó r y m to
fakcie nastąpiła w X I V i X V w . silna kolonizacja p o l ­
skim elementem etnicznym. M o ż n a p r z y p u s z c z a ć , że
osadnicy ponieśli ze sobą z n a j o m o ś ć pewnych t y p ó w
budynków, lub inaczej m ó w i ą c — pewnych w z o r c ó w
architektonicznych, w k t ó r y c h j u ż na miejscu roz­
winęły się dodatkowe detale architektoniczne (np. spe­
cyficzny podcień z półścianką).
29

30

Hipoteza nasza o prawdopodobnym ś r e d n i o w i e c z ­
nym rodowodzie domu centralnego znajduje
również
oparcie we wnioskach w y c i ą g n i ę t y c h przez D . Stranską, która była zdania, że dom ten został przeniesiony
w rejon Spiskiej M a g u r y (na Słowacji) na p r z e ł o m i e
XVI i X V I I w i e k u . To zaś z kolei zgodne jest
z tym co podkreśla W i t o l d Krassowski, iż na Polskiej
Orawie zasiedlonej przez polskich c h ł o p ó w w t y m
samym czasie, dom ma zasadniczy u k ł a d podobny do
tego jak wskazano w y ż e j . W ą t p l i w e s ą natomiast su­
gestie Krassowskiego, że dom centralny m ó g ł się w i ą ­
zać z gospodarstwami m a ł o r o l n y m i . Przeczy t e m u olb­
rzymi zasięg geograficzny . Jego p o p u l a r n o ś ć w prze­
ciągu wielu stuleci r o z p a t r y w a ł b y m raczej w kategor­
iach funkcjonalnych. Z a s p a k a j a ł on bowiem w przesz­
3 1

82

łości m i n i m u m
potrzeb, s t a n o w i ł z w a r t y kompleks
m i e s z k a l n o - s c h ó w k o w y , a jednocześnie jako t y p b u ­
d y n k u mógł b y ć propagowany na drodze administra­
cyjnej ze w z g l ę d u na stosunkowo m a ł e zużycie su­
rowca budowlanego.
W Polsce p o ł u d n i o w e j z geograficznym zasięgiem
domu centralnego w i ą ż e się budynek złożony ze staj­
ni — sieni — izby — k o m o r y . Różni się więc od
pierwszego t y m , że pod jednym dachem znajduje się
też pomieszczenie dla z w i e r z ą t ( i l . 10 m oraz 9, 11).
We wschodniej części Polski dom ten rzadko w y s t ę ­
puje, podobnie j a k centralny t y p . Jeśli go już znajdu­
jemy, to raczej w p o d g ó r s k i m pasie p o m i ę d z y miasta­
m i N o w y Sącz •— Lesko.
Obecnie p l a n ten n a l e ż y u z n a ć za tradycyjny spo­
sób budowy, ale też m o ż n a przyjąć, że w drugiej po­
łowie X I X w. r o z p o w s z e c h n i ł się on w gospodarstwach
ś r e d n i o z a m o ż n y c h . Proces łączenia stajni (która w c z e ś ­
niej m u s i a ł a stać osobno) z b u d y n k i e m mieszkalnym
jest prawdopodobnie w y n i k i e m zmian, j a k i e n a s t ą p i ł y
na w s i po l i k w i d a c j i s t o s u n k ó w feudalnych. Dawniej
bydło, woły, konie b y ł y najczęściej w ł a s n o ś c i ą dworu.
Po u w ł a s z c z e n i u zmienił się stosunek chłopa do zwie­
r z ą t s t a n o w i ą c y c h teraz jego w ł a s n o ś ć . W y s t ą p i ł a s i l ­
niej chęć ochrony i opieki m a j ą t k u . Było to n a j ł a t ­
wiejsze w ó w c z a s , gdy z w i e r z ę t a z n a j d o w a ł y się pod
jednym dachem z ludźmi.
3 3

Wskutek zmiany stajni na d r u g ą izbę lub dobudowywanie drugiej izby obok sieni domu centralnego
(il. 10 e-g), co nie jest teoretycznym wywodem, lecz
faktem sprawdzonym wielokrotnie w terenie, powsta­
w a ł y kolejne odmiany ( i l . 10 n, o) znane w y ł ą c z n i e w
zachodniej części omawianego terenu oraz w Polsce
ś r o d k o w e j . D o m z dwiema izbami i k o m o r ą jest zja­
w i s k i e m stosunkowo m ł o d y m . Plan ten znany
jest
wprawdzie z pierwszej p o ł o w y X V I I I w. w odniesie­
n i u do karczm, b r o w a r ó w i b u d y n k ó w folwarcznych,
ale u c h ł o p ó w r o z p o w s z e c h n i ł się dopiero w drugiej
połowie X I X w. Z całą p e w n o ś c i ą było tak u górali
pod T a t r a m i , na co znajdujemy liczne dowody w źród­
ł a c h a r c h i w a l n y c h ( i l . 12).
D r u g i m podstawowym w typologii ludowego b u ­
downictwa rozplanowaniem jest dom, w k t ó r y m sień
oddziela izbę od komory, czyli t y p s y m e t r y c z n o - t r ó j -

173

�w n ę t r z n y ( i l . 13 b). Jest to u k ł a d częsty u S ł o w i a n ,
a dawniej m i a ł w y s t ę p o w a ć r ó w n i e ż na większości te­
r e n ó w A u s t r i i . Z n a j ą go też W ę g r z y . P o w s t a ł on
ze zrośnięcia się izby ze spichlerzem . W Polsce p r o ­
ces ten n a s t ę p o w a ł j u ż zapewne w X I V w., jeśli nie
wcześniej. Przypuszczenie to opieramy na fakcie, że
już od p o c z ą t k u X V w . znajdujemy w ź r ó d ł a c h pisa­
nych w i a d o m o ś c i o domach, m.in. c h ł o p s k i c h , w k t ó ­
rych pod j e d n y m dachem b y ł a izba, sień, komnata,
kiedy indziej spichlerz. Np. jeden z z a p i s ó w infor­
muje, że „...quod habet sibi stubam novam construere... et granarium... et p a l a t i u m inter stubam et granarium..." (1408 r.), drugi z a ś „...dieto kmetho stubam
i n recedendo p a r u i t de caminata..." (1436 r . ) . P a t r z ą c
u w a ż n i e na obie cytowane informacje, d o s t r z e ż e m y ,
że dotyczą one wprawdzie jednego rodzaju b u d y n k u
pod w z g l ę d e m typologicznym (typ s y m e t r y e z n o - t r ó j w n ę t r z n y ) , ale też d w ó c h odmian z p u n k t u widzenia
funkcji pomieszczeń i systemu u r z ą d z e ń ogniowych.
N i k t już w zasadzie nie kwestionuje tezy o zras­
taniu się izby ze spichlerzem, o czym w y r a ź n i e m ó w i
zapis pierwszy. Natomiast druga notatka
stwierdza
istnienie komnaty, w k t ó r e j z n a t u r y rzeczy m u s i a ł y
być u r z ą d z e n i a ogniowe. Trudno p r z e s ą d z a ć , czy w ta­
k i m przypadku m a m y do czynienia z p r z y k ł a d e m ewo­
l u c j i b u d y n k u i d ą c e j w k i e r u n k u t y l k o zmian f u n k c j i
(ze spichlerza — k o m o r y na izbę), czy t e ż z r ó w n o ­
ległym istnieniem d w ó c h w a r i a n t ó w tego samego typu.
W z w i ą z k u z t y m , że zapis z 1436 r. odnosi się do
budynku kmiecia, m ó g ł b y on t y l k o do pewnego stop­
nia p o t w i e r d z a ć h i p o t e z ę Zygmunta G l o g e r a .
3 1

3 S

36

8 7

88

Jest charakterystyczne, że w Polsce p o ł u d n i o w e j ,
na l e w y m brzegu Wisły (centrum regionu K r a k o w s k i e ­
go), c h a ł u p a z izbą — sienią — k o m o r ą b y ł a w p r a w ­
dzie znana od bardzo dawna, ale prawdopodobnie nie
s t a n o w i ł a t y p u d o m i n u j ą c e g o ( i l . 14). Natomiast sym e t r y c z n o - t r ó j w n ę t r z n y t y p b y ł powszechny na w s c h ó d
od Wisły i Dunajca, gdzie s t a n o w i ł p u n k t w y j ś c i a dla
licznych odmian ( i l . 13 d-f), k t ó r e r ó w n i e ż b y ł y częst­
sze na wschodzie.

174

Grupa

„b"

Istnieje t u szereg odmian, w k t ó r y c h m a m y po­
mieszczenia
mieszkalne,
schówkowe
i
inwentarskie
(stajnie, chlewy, boisko, sąsiek) pod j e d n y m dachem,
albo też inwentarskie s ą w y ł ą c z o n e . W ó w c z a s w domu
z n a j d u j ą się w y ł ą c z n i e izby i komory.
Chronologicznie n a j m ł o d s z e s ą domy z a w i e r a j ą c e
np. cztery izby ( i l . 15). Natomiast w wersji chronolo­
gicznie najstarszej b y ł a z jednej strony sieni izba i k o ­
mora, z drugiej zaś stajnia i komora ( i l . 13 1).
Rozprzestrzenienie d o m ó w z g r u p y „ b " jest w po­
ł u d n i o w e j Polsce szerokie. W y o d r ę b n i a j ą się jednak
cztery regiony. Jeden s t a n o w i ą okolice K r a k o w a , drugi
Podhale (na zachodzie), trzeci okolice Rzeszowa (na
wschodzie), a do czwartego n a l e ż ą wsie w górach
Beskidu Niskiego (na wschodzie).
Wyszczególnienie
t y c h r e g i o n ó w jest konieczne, b o w i e m domy, o k t ó ­
r y c h mowa, w k a ż d y m z nich m a j ą inne c e c h y .
Z a s i ę g tego t y p u w okolicy K r a k o w a jest bardzo
z w a r t y i w i d a ć w y r a ź n i e , że omawiany dom ekspan­
d u j ą c spod K r a k o w a w y p a r ł na dość znacznym obsza­
rze domy z grupy „a". N a l e ż ą sądzić, że w najbliż­
szym s ą s i e d z t w i e tego dużego miasta i pod jego w p ł y ­
w e m p o w s t a ł ten plan. T r u d n o jednak rozstrzygnąć
kiedy to się stało. W k a ż d y m razie w k o ń c u X V I I w.
były j u ż we wsiach domy z dwoma pomieszczeniami
po obu stronach s i e n i . Dopiero jednak na koniec
X V I I I l u b p o c z ą t e k X I X w i e k u p r z y p a d ł o szerokie
upowszechnienie się tej formy, a w n i e k t ó r y c h wsiach
dopiero po pierwszej w o j n i e ś w i a t o w e j .
Jeżeli chodzi o Podhale oraz g ó r a l s k i e wsie w oko­
licy Ż y w c a i Cieszyna to w i d a ć , że k o m o r y równo­
ległe do izb p o w s t a ł y przez dostawienie i c h do budyn­
ków, k t ó r e w c z e ś n i e j m i a ł y t y l k o izbę c z a r n ą z pie­
cem, sień i izbę b i a ł ą (wcześniej k o m o r ę ) bez pieca
(il. 12 B). M a t e r i a ł y archiwalne d o w o d z ą , że na po­
c z ą t k u X I X w . t y l k o nieliczni g ó r a l e na Podhalu mie­
l i domy z dwiema izbami i dwiema k o m o r a m i . Do­
piero po l i k w i d a c j i s t o s u n k ó w feudalnych w połowie
X I X w., a zwłaszcza „ o d k r y c i u " gór przez mieszkań89

40

41

�ców dużych miast na początku drugiej połowy u b i e g ł e ­
go stulecia proces rozbudowy d o m ó w p r z y b r a ł na sile.
W Beskidzie Ś l ą s k i m proces ten przebiegał podobnie,
ale kilkadziesiąt lat p ó ź n i e j .
Mało prawdopodobne jest, by rozwój d o m ó w na
Podhalu o d b y w a ł się pod w p ł y w e m wzoru b u d y n k ó w
z okolic Krakowa, choćby dlatego, że w programie
domu góralskiego pomieszczenia inwentarskie pozosta­
wały poza o b r ę b e m mieszkania. Poza t y m system roz­
wijania budynku przez dostawianie szop (zmieniają­
cych się później w komorę) był w X I X w. obcy (lub
zapomniany) mieszkańcom nizin. Znany b y ł natomiast
prawie we wszystkich góralskich grupach etnograficz­
nych, w t y m też na sąsiedniej Słowacji.
42

Trzeci region określony jako okolice Rzeszowa
obejmuje faktycznie obszary Podkarpacia w rejonie
miast: Krosno, Sanok, Brzozów, S t r z y ż ó w oraz pas
urodzajnych nizin w okolicy Rzeszowa, Ł a ń c u t a i Prze­
worska. Są to obszary znacznie w c z e ś n i e j zasiedlone
(XIV w.) aniżeli tereny leżące na północ i p o ł u d n i e
od nich. W kolonizacji ich oprócz elementu polskiego
brali udział r ó w n i e ż osadnicy ś l ą s k o - ł u ż y c c y i nie­
mieccy.
W tych okolicach domy z dwiema p a r a m i pomiesz­
czeń po obu stronach sieni r ó ż n i ą się w n i e k t ó r y c h
szczegółach architektonicznych od d o m ó w k r a k o w s k i c h
(por. 11. 15, 17), nie s t a n o w i ą jednak o d r ę b n e g o w a r ­
iantu pod w z g l ę d e m
typologicznym. W y o d r ę b n i e n i e
domów tego regionu ma jednak swoje uzasadnienie,
bowiem r o z w ó j ich w i ą ż e się z domami grupy „ c "
(vide niżej), czego nie stwierdzono dotychczas w oko­
licy Krakowa. Ponadto niewykluczone, że r o z w ó j ten
pozostawał w zależności od domu złożonego z izby —
sieni — stajni, k t ó r y w y s t ę p u j e t u znacznie częściej,
aniżeli za Wisłą na zachodzie. Natomiast w p ł y w pieca
na powstanie i r o z w ó j komory w z d ł u ż izby m ó g ł b y ć
podobny w obu regionach.
Czwarty w y o d r ę b n i o n y rejon to g ó r y : Beskid N i s k i
i Bieszczady z a m i e s z k a ł e przez g r u p ę
etnograficzną
Ł e m k ó w i Bojków. T u r ó w n i e ż dom r o z w i n ą ł się na
podobnych zasadach j a k w okolicy Rzeszowa,
ale
potrzeby gospodarcze d y k t o w a ł y obszerniejszy r o z w ó j
części
inwentarskiej
niż mieszkalnej. Domy
łem­
kowskie ( i l . 5) r ó ż n i ą się t e ż w sposób zasadniczy
w wielu szczegółach k o n s t r u k c y j n y c h (dach, p r z y b u ­
dówki).

II.

15. C h a ł u p a

W t y m czasie, gdy osadnicy r u s k o - w o ł o s c y osiedla­
l i się w dolinach B e s k i d ó w i s t n i a ł y j u ż prawie wszyst­
kie wsie rolnicze na Podkarpaciu. Można więc sądzić,
że ludzie p r o w a d z ą c y dotychczas koczowniczy t r y b ży­
cia nie posiadali wypracowanych w ł a s n y c h f o r m do­
m ó w . Zapożyczyli więc od r o l n i k ó w dwa podstawowe
typy:
izba — sień •— komora
izba — sień — stajnia
a n a s t ę p n i e dostosowali do w ł a s n y c h potrzeb. Nieogra­
niczone w praktyce możliwości m a t e r i a ł o w e (drewno)
u ł a t w i a ł y r o z w ó j tutejszego budownictwa.
Natomiast trzecia podstawowa forma wyjściowa,
t j . c h a ł u p a centralna (sień — izba — komora) bardzo
rzadko w y s t ę p u j e t u w czystej postaci (przynajmniej
obecnie). Dość liczne są jednak domy bardziej r o z w i ­
n i ę t e przez dodanie za k o m o r ą innych pomieszczeń
gospodarczych (np. stajni, chlewa, boiska, sąsieka •—
i l . 10 j ) . W i d a ć więc, że i trzecia podstawowa forma
typowa dla zachodniej części omawianego terenu zo­
s t a ł a na obszary wschodnie przeniesiona i już na
miejscu r o z w i n ę ł a się w części gospodarczej.
Warto zwrócić u w a g ę , że w Beskidzie wszystkie
nazwy odnoszące się do b u d y n k u mieszkalno-gospodarczego są w y r a ź n i e zapożyczone od dawniej osiadłych
r o l n i k ó w . Nawet w t a k i m szczególe j a k piec obserwu­
jemy, że t y l k o miejsce, na k t ó r y m płonie ogień, za­
chowało nazwę („watra") właściwą ludom związanym
z m i g r a c j a m i pasterskimi, pozostałe zaś części pieca
m a j ą nazwy pierwotnie polskie.
Do grupy o b i e k t ó w t r ó j w n ę t r z n y c h należy r ó w ­
nież c h a ł u p a ze s t a j n i ą ( i l . 13 g). Jest ona p o ś w i a d ­
czona w Polsce ś r o d k o w e j j u ż w X V w., a prawdo­
podobnie w t y m samym czasie b y ł a znana t a k ż e na
omawianym przez nas t e r e n i e . Nie w i e m y jednak
nic o częstotliwości jej w y s t ę p o w a n i a . B r a k również
w i a d o m o ś c i o niej w n a s t ę p n y c h stuleciach. Natomiast
jej rozpowszechnienia w XDC i X X w. było bardzo
szerokie. Spotyka się j ą w p ó ł n o c n o - z a c h o d n i e j części
omawianego terenu we wsiach m a ł o z a m o ż n y c h (piasz­
czyste i kamieniste gleby) oraz na c a ł y m Podkarpaciu,
szczególnie na w s c h ó d od Dunajca, gdzie wariant
z dwiema izbami w amfiladzie ( i l . 13 h, 18) tworzy
zwarte skupisko i w s p ó ł w y s t ę p u j e z w y k l e z domami
t y p u : izba — sień •— komora.

d w u t r a k t o w a czteroizbowa, z k o m o r a m i po bakach,
Złotniki k. Proszowic.

43

1875 r.,

175

�Dotychczasowe badania w odniesieniu do Polski
nie p o z w a l a j ą jeszcze na kategoryczne stwierdzenie autochtonizmu l u b przeszczepienia domu t r ó j w n ę t r z n e g o
ze stajnią z i n n y c h t e r e n ó w . M ó g ł b y się on w i ą z a ć
z kolonizacją n i e m i e c k ą , j a k sugerowali to niemieccy
i i n n i badacze . Obecnie jednak teoria niemieckiego
pochodzenia domu ze s t a j n i ą ( „ W o h n s t a l l h a u s " ) jest coraz częściej k w e s t i o n o w a n a , chociaż — trzeba p r z y znać — bez mocnych d o w o d ó w .
44

45

G r u p a „c
Współczesne m a t e r i a ł y etnograficzne w y k a z u j ą , że
w domadh ze s t a j n i ą dokonywano często p o d z i a ł u izby
równolegle z piecem, szczególnie w ó w c z a s , gdy piec
był o d s u n i ę t y od rogu ( i l . 13 g, j ) . Ewolucja taka w y n i k ł a po prostu z konieczności posiadania komory,
w k t ó r e j przechowywano ziemniaki, k a p u s t ę , odzież
itp.
Można sądzić, że t ą d r o g ą o d b y ł a się r ó w n i e ż w
przeszłości ewolucja domu ze s t a j n i ą i dzięki temu

176

u f o r m o w a ł się mieszany t y p domu z k o m o r ą i izbą po
jednej stronie sieni oraz s t a j n i ą po drugiej (11. 13 j ,
19). U k s z t a ł t o w a n i e się tej odmiany n a s t ą p i ł o dawno,
skoro znane nam obiekty z pierwszej i drugiej poł o w y X V I I w . b y ł y w ten sposób b u d o w a n e . To
z kolei musi u t w i e r d z a ć w przekonaniu, że t y p domu:
izba — sień — stajnia znany b y ł od bardzo dawna,
We wschodniej części omawianego terenu często
w i d u j e się p o d z i a ł p o d ł u ż n y w gospodarczej części do­
m u ( i l . 13 d—f). Jest to r ó w n i e ż w y n i k ewolucji, ale
domu t y p u komorowego ( i l . 13 b). N a l e ż y przy okazji
n a d m i e n i ć , że na Podkarpaciu (na w s c h ó d od D u n a j ca) w domach t r ó j w n ę t r z n y c h z k o m o r ą ( i l . 13 b) bydło
trzymano w izbie. Z j a w i s k o to b y ł o dość powszechne
jeszcze na p o c z ą t k u X X w., chociaż j u ż w X I X w.
starano się p o d w ó j n ą f u n k c j ę izby o g r a n i c z y ć wyłącznie do mieszkalnej (bardzo rzadko w X V I I I w.). Jeśli
nie posiadano osobnego b u d y n k u dla z w i e r z ą t , w ó w czas robiono s t a j n i ę z dawnej komory, l u b j e j części
( i l . 13 d, e). W t ó r n i e w i ę c zmieniano k o m o r o w y typ
46

�I I . 16. C h a ł u p a p o g ó r z a ń s k a , d w u t r a k t o w a , w e w n ą t r z dwie izby, sień, komora i stajnia, k o ­
niec X I X w., Borek k. Krosna. I I . 17. C h a ł u p a d w u t r a k t o w a ze s t a j n i ą i w o z o w n i ą z boków,
1849 r., Liszki k. K r a k o w a . I I . 18. C h a ł u p a za c h o d n i o - p o g ó r z a ń s k a , przed 1830 r., Szerzyny k.
Jasła.

domu' na t y p chlewowy lub chlewowo-komorowy. Jest
to oczywiście t y l k o p r z y k ł a d współczesnego powstawa­
nia domu ze stajnią poprzez z m i a n ę f u n k c j i n i e k t ó r y c h
pomieszczeń ( i l . 21).
R ó w n i e ż z domu t r ó j w n ę t r z n e g o z k o m o r ą wywodzi
się dom z izbą i k o m o r ą po jednej stronie sieni oraz
izbą po drugiej stronie ( i l . 13 k ) . W y s t ę p u j e on na
Podkarpaciu na zachód od Dunajca, a w pierwszej
połowie X V I I I w. b y w a ł r ó w n i e ż w okolicy K r a k o w a
(il. 20). Zapisy archiwalne p o z w a l a j ą s t w i e r d z i ć , że zna­
no t ę o d m i a n ę na wsi j u ż w X V I I w., zaś w budow­
nictwie folwarcznym dla Krakowskiego i Mazowsza
poświadczona ona jest w w i e k u X V I " .
Na terenach położonych na w s c h ó d od Dunajca
stare domy z grupy „ b " i „ c " w y s t ę p u j ą z w y k l e w
przemieszaniu w tych samych wsiach, co dowodzi ich
wzajemnego z w i ą z k u . Uogólniając, nie b y ł o icth jednak
dawniej w w i d ł a c h Wisły i Sanu na terenie Puszczy
Sandomierskiej oraz na terenach leżących p o m i ę d z y
Wisłą (w okolicy Lublina) a Bugiem, gdzie do lat
1920-tych powszechne b y ł y domy złożone z izby - sieni — k o m o r y .
4 8

Natomiast na zachodzie sytuacja jest inna. Z n a j ­
dujemy t u zaledwie k i l k a odmian p l a n ó w z grupy „c",
przede w s z y s t k i m na p r a w y m brzegu Wisły ( p o m i ę ­
dzy O ś w i ę c i m i e m a K r a k o w e m ) oraz we wsiach pod­
górskich. Zasięg geograficzny p l a n ó w „ c " nie jest prze­
mieszany z p l a n a m i grupy „ b " na c a ł y m obszarze
jego w y s t ę p o w a n i a , t y l k o na jego k r a w ę d z i p o ł u d n i o ­
wej. M o ż n a więc sądzić, że na t y m terenie plany g r u ­
py »c" p o w s t a ł y w w y n i k u k r z y ż o w a n i a się starego
u k ł a d u „ a " z p ó ź n i e j p o w s t a ł y m u k ł a d e m „ b " . Nieste­
ty, trudno określić, kiedy doszło do takiej k r z y ż ó w k i .
Kończąc n a l e ż y s t w i e r d z i ć , że w ś w i e t l e znanych
nam m a t e r i a ł ó w w i d a ć , że dom w i e j s k i w p o ł u d n i o ­
wej Polsce p r z e c h o d z i ł p e ł n ą d r o g ę rozwoju, poczy­
nając od b u d y n k u j e d n o w n ę t r z n e g o ( p o r ó w n a j sche­
maty rozwoju, i l . 10, 12, 13 oraz i l . 22, 23). B r a k bogat­
szych źródeł archeologicznych dla tej części naszego
k r a j u zmusza do p o s ł u ż e n i a się m a t e r i a ł a m i archeolo­
gicznymi z i n n y c h t e r e n ó w .
Z w y k o p a l i s k archeologicznych w G d a ń s k u wiemy,
że 10 proc. d o m ó w (13 szt.) z X I I — X I I I w. p o s i a d a ł o
dwa l u b w i ę c e j pomieszczeń. Sporadycznie z d a r z a ł y
się dwuizbowe (lub d w u w n ę t r z n e ) domy w Radomiu
( V I I I — I X / X w.), w Opolu ( X I I w.), Santku ( X / X I

w.), Wolinie ( X I I w.) oraz c z t e r o w n ę t r z n y w Cieszacinie ( X I I w . ) .
D w u w n ę t r z n e domy b y ł y r ó w n i e ż w Giitzkow na
zachód od Odry, na Rusi w X I — X I I w. (Nowgorod,
Stara Ladoga, Biełgorod, Biełooziero, B e r d y c z ó w ) , na
Słowacji ( Z ś b l a c a n y )
i w i n n y c h regionach. W t y m
samym czasie w y k s z t a ł c a ł o się j u ż podcienie w w ę ż ­
szej ścianie z w r ó c o n e j do ulicy, pod k t ó r y m wchodziło
się do w n ę t r z a domu (np. Wolin, Szczecin) . Nie ulega
więc w ą t p l i w o ś c i , że u m i e j ę t n o ś ć konstruowania do­
m ó w m a j ą c y c h więcej niż jedno w n ę t r z e znana b y ł a
S ł o w i a n o m j u ż dawno. Co w i ę c e j , wykopaliska w
miejscowości L e v y Hradec pod P r a g ą ( I X w.) oraz w
Biełooziero i Biełgorod na Rusi ( X I — X I I w.) p o ś w i a d ­
czają istnienie d o m ó w , w k t ó r y c h sień oddziela dwie
izby l u b izbę od k o m o r y . Wszystko to nie świadczy
jednak o częstszym w y s t ę p o w a n i u d o m ó w d w u w n ę t r z nych. W r ę c z przeciwnie, na pewno powszechne były
b u d y n k i j e d n o w n ę t r z n e , ale od znajomości pewnego
f a k t u kulturowego (tzn. b u d y n k u d w u w n ę t r z n e g o ) do
jego rozpowszechnienia b y ł t y l k o jeden krok. Koniecz­
ny do tego b y ł j a k i ś impuls, k t ó r y w a r u n k o w a ł b y
zmiany w zakresie ludzkich potrzeb. Jest oczywiste,
że zmiany te d o k o n y w a ł y się najpierw w warstwach
uprzywilejowanych i w grodach. Przyczyny zaś w p r o ­
wadzania nowości b y ł y różne. Sądzę, że nie m o ż n a
l e k c e w a ż y ć takiego f a k t u j a k wchodzenie jakiegoś k r a ­
j u w orbitę zainteresowań międzypaństwowych, jak
wytwarzanie się wyspecjalizowanych grup rządzących,
k t ó r y c h zabudowania m u s i a ł y się różnić na korzyść
od m i e s z k a ń ogółu ludności, czy też powstanie licz­
nych k l a s z t o r ó w , k t ó r e w o w y m czasie były źródłem
p o s t ę p u gospodarczego. Ten zaś już bezpośrednio w a ­
r u n k o w a ł z m i a n ę potrzeb w zakresie budownictwa
mieszkalnego i gospodarczego. K o n k r e t n y m ś l a d e m te­
go są liczne w i a d o m o ś c i o oborach i chlewach dla
z w i e r z ą t , p o c h o d z ą c e ze źródeł pisanych w X I V w .
4 9

50

6 1

52

6 3

5 4

Wczesne ś r e d n i o w i e c z e wniosło duże zmiany w za­
kresie gospodarki hodowlanej i rolnej łącznie z popu­
l a r y z a c j ą p ł u g a i t r ó j p o l o w e g o systemu upraw. W X I V
wieku, i to w pierwszej jego p o ł o w i e n a s t ą p i ł o u nas
umocnienie się w ł a d z y p a ń s t w o w e j i silne ruchy m i ­
gracyjne ludności polskiej p o m i ę d z y
poszczególnymi
dzielnicami p a ń s t w a , szczególnie z Polski ś r o d k o w e j
i p o ł u d n i o w e j w k i e r u n k u p o ł u d n i o w o - w s c h o d n i m . Na­
s t ą p i ł t e ż znaczny n a p ł y w obcego elementu koloniza-

177

�I I . 19. C h a ł u p a d o l i n i a ń s k a , półtoratraktowa, ok. 1900 r., Paszo­
w a k. Ustrzyk Dolnych.

cyjnego (w t y m też N i e m c ó w ) do regionu Podkarpa­
cia, rozwój rzemiosła, a zwłaszcza wzrost w y d a j n o ś c i
w uprawie zbóż. Wszystko to sprzyjało rozprzestrze­
nianiu się pewnych w z o r c ó w architektonicznych (tym
bardziej, że nie z m i e n i a ł y się zasady
konstrukcji),
a jednocześnie r z u t o w a ł o na zmiany w zakresie pot­
rzeb mieszkalnych i gospodarczych.
Rzeczą c h a r a k t e r y s t y c z n ą jest, że nie m o ż n a do­
s z u k a ć się bezspornych d o w o d ó w w p ł y w u ś r e d n i o w i e c z ­
nej kolonizacji niemieckiej na budownictwo w oma­
w i a n y m rejonie Polski. W większości osadnicy niemiec­
cy przychodzili z zachodu, ale Spisz, Podhale oraz nie­
k t ó r e beskidzkie wsie b y ł y kolonizowane m.in. przez
N i e m c ó w i d ą c y c h z p o ł u d n i o w e g o Spiszą. Jednak w s z ę ­
dzie tam do p o c z ą t k ó w X I X w. budownictwo ludowe
było bardziej p r y m i t y w n e aniżeli w rolniczych wsiach
nizinnych.

Sądzę, że do k o ń c a ś r e d n i o w i e c z a powszechne były
u c h ł o p ó w domy j e d n o w n ę t r z n e i d w u w n ę t r z n e , przy
czym te drugie p r z e t r w a ł y dość licznie aż do na­
szych czasów. A l e już przy k o ń c u x r v w. (a w wars­
t w i e szlacheckiej zapewne wcześniej) m u s i a ł y pojawić
się na wsi domy złożone z trzech pomieszczeń.
I c h program funkcjonalny b y ł z w i ę k s z o n y i do­
stosowany w p ó ź n e j fazie ś r e d n i o w i e c z a do potrzeb
ludzkich, k t ó r e b y ł y już inne, aniżeli w okresie X—
— X I I I w.
B r a k liczniejszych ś l a d ó w archeologicznych na na­
szym terenie nie m o ż e b y ć bezspornym dowodem, że
w X I V w . nie było d o m ó w w i e l o w n ę t r z n y c h . Natomiast
trzeba z a k ł a d a ć , że f a k t rozpowszechniania się domów
t r ó j w n ę t r z n y c h m u s i a ł w y p r z e d z a ć w czasie pojawie­
nie się o nich pierwszych informacji pisanych pocho­
d z ą c y c h z p o c z ą t k u X V w.

PRZYPISY
1

S. Zachorowski, Węgierskie
i polskie
osadnictwo
na Spiszu do poł. XIV w., „ R o z p r a w y A k a d e m i i U m i e ­
jętności", t. X X V I I , K r a k ó w 1909, s. 51, 234.
A . Fastnacht, Osadnictwo
ziemi sanockiej
w la­
tach 1340—1650, W r o c ł a w 1962, passim; K . Pieradzka,
Na szlakach
Łemkowszczyzny,
K r a k ó w 1939, passim;
D. Krandzalov, Znaczenie
i charakter
wpływów
ru­
muńskich
w Karpatach
Zachodnich
ze
szczególnym
uwzględnieniem
Wołoszczyzny
Morawskiej,
(w:)
Pas­
terstwo Tatr Polskich
i Podhala, t. V, W r o c ł a w — W a r ­
s z a w a — K r a k ó w 1963, s. 179, 209; K . Dobrowolski, Dwa
studia nad powstaniem
kultury
ludowej
w
Karpatach
zachodnich, K r a k ó w 1938, passim.
J. S. B y s t r o ń , Ugrupowania
etniczne ludu
polskie­
go, K r a k ó w 1925; R. Reinfuss, Łemkowie
jako
grupa
etnograficzna,
„ P r a c e i M a t e r i a ł y Etnograficzne", t.
V I I , 1948/49; R. Reinfuss, Pogranicze
krakowsko-góralskie w świetle
dawnych i najnowszych
badań
etnogra­
ficznych,
„ L u d " , t. 36, 1946; J. Czajkowski,
Historycz­
ne i etniczne podstawy
kształtowania
się grup
etno­
graficznych
w południowej
części woj.
rzeszowskiego,
„ M a t e r i a ł y Muzeum B u d o w n i c t w a Ludowego w Sano­
k u " , n r 9, 1969.
N . N . Gracjanskaja, lipy
krestajanskogo
żiliszcza ukraińskich
Karpat
XIX
•— nacz. XX ww.
(w:)
L'idove
stavitel'stvo
v karpatskoj
oblasti,
Bratislava
1974, s. 143 stwierdza, że b y ł to w X V I I I — X I X w.
najbardziej rozprzestrzeniony t y p domu, a j e d n o c z e ś ­
nie na tej samej stronie oświadcza, że domy t r ó j w n ę t r z ne w u k r a i ń s k i c h Karpatach r o z w i n ę ł y się przez we­
w n ę t r z n e p o d z i a ł y d o m ó w d w u w n ę t r z n y c h . Nie ma na
to jednak ż a d n y c h d o w o d ó w .
J. Czajkowski,
Budownictwo
wiejskie
między
Białą a Popradem,
„Rocznik Muzeum Etnograficznego
w Krakowie", t. I , 1966, s. 159.
* J. Czajkowski, Ze studiów
nad
budownictwem
ludowym w Krakowskiem,
„ L u d " , t. 61, 1977 s. 99.
8

8

4

5

178

7

J. Czajkowski, Budownictwo
wiejskie
w północ­
nej części
Krakowskiego
w XVIII
wieku,
„Rocznik
Muzeum Etnograficznego w K r a k o w i e " , t. V, 1974, s.
76—78. Z a u w a ż y ł to j u ż przed p r z e s z ł o 100 laty autor
opisujący w i e ś K r u s z y n ę k o ł o Radomska. Pisał on:
„ D o m y mieszkalne po w i ę k s z e j części ... zabudowano
w j e d n ą linię ... w c a ł y m u r z ą d z e n i u i fizjonomii wsi
w i d a ć r ę k ę o r g a n i z a c y j n ą jednego z dziedziców, któ­
r y ... wsie d o p r o w a d z a ł do p o r z ą d k u . Obecnie ... w mia­
r ę starzenia się d a c h ó w , w ł o ś c i a n i e s p r z e d a j ą dachów­
k ę i p r z y k r y w a j ą domy gontami l u b s ł o m ą ; w miarę
zaś potrzeby przebudowania, rozdzielają się i budują
pojedyncze mieszkania" (Encyklopedia Rolnicza, 1874,
t. I I , s. 1087).
8

J. Czajkowski, Z b a d a ń nad budownictwem
wiejs­
kim w powiecie olkuskim;
„Rocznik Muzeum Etnogra­
ficznego w K r a k o w i e " , t. I I , 1967, s. 78; J. Czajkowski,
Budownictwo
wiejskie
w
Krakowskiem,
„Materiały
Muzeum B u d o w n i c t w a Ludowego w Sanoku", 1975, nr
21; F. Kotula, Typy wiejskich
drewnianych
budynków
na Pogórzu
w województwie
rzeszowskim,
„Ochrona
Z a b y t k ó w " , 1958, z. 1—2.
* J. Czajkowski, Budownictwo
wiejskie
w północ­
nej części Krakowskiego
w XVIII
wieku, op. c i t , s.
35, 37—42.
1 0

Ibid., s. 59—62. K . Moszyński, Kultura
ludowa
Słowian,
K r a k ó w 1929, t. 1, s. 492; K . Liske, Cudzo­
ziemcy w Polsce, L w ó w 1876, s. 312, relacja niemiec­
kiego p o d r ó ż n i k a Józefa Kauscha z 1794 r.; Inwentarze
dóbr szlacheckich
powiatu
kaliskiego,
w y d . W. Rusiń­
ski, t. I (od X V I do p o ł o w y X V I I I wieku), Wrocław
1956, passim; Materiały
do dziejów
chłopa
wielkopol­
skiego w drugiej
połowie
XVIII
wieku, wyd. J. Deresiewicz, t. I i I I , W r o c ł a w 1956, passim; M . Pokropek, Budownictwo
Ludowe
w Polsce, Warszawa 1976,
s. 90.

�I I . 20. C h a ł u p a p ó ł t o r a t r a k t o w a ,
X I X w., Jaszczew k. Krosna.

1 1

Najwięcej
zebranych m a t e r i a ł ó w
źródłowych
znajduje się w pracy J. Czajkowskiego,
Budownictwo
wiejskie
w północnej
części
Krakowskiego
w
XVIII
wieku, op. cit., s. 56—62 oraz aneks, passim.
S. Ciszewski, Bitka,
Lepianka,
Ziemianka,
Murowanka, „Wisła", t. I I , 1888, s. 366—368.
Np. ksiądz Sebastian Sierakowski z d u m ą pisał
w swym dziele w y d a n y m w 1812 r., że w y b u d o w a ł
już 18 murowanych d o m ó w w miejsce powszechnie
stosowanej konstrukcji s ł u p o w e j ze ś c i a n a m i plecio­
n y m i z chrustu (Architektura
obeymuiąca
wszelki
ga­
tunek murowania i budowania, t. 1, s. 255).
J. Czajkowski, Rozplanowanie
chałup
w
rejonie
przemyskim,
„ M a t e r i a ł y Muzeum B u d o w n i c t w a L u d o ­
wego w Sanoku", 1974, nr 19, s. 14.
J. Czajkowski, Wiejskie
budownictwo
mieszkal­
ne w Beskidzie
Niskim
i na przyległym
Pogórzu,
„Rocznik m u z e ó w w o j e w ó d z t w a rzeszowskiego", t. I I ,
1969, s. 158.
M . Pokropek, op. cit., s. 100.
B. Schier, Hauslandschaften
und
Kulturbewegun­
gen im östlichen
Mitteleuropa,
Reichenberg 1932, s. 49.
J. Czajkowski, Konstrukcja
sochowo-ślemieniowa
w budownictwie
wiejskim
na terenie Polski,
„Rocznik
Muzeum Etnograficznego w Krakowie, t. 4, 1972, passim.
K . M o s z y ń s k i , op. cit., s. 472; E. B a ł a ś , Vznik
a vyvoj
polygonälnich
stodol, „ C e s k o s l o v e n s k a Etno­
grafie", 1961, z. 3, s. 305—309.
J. Czajkowski, Konstrukcja
na sochy w
budow­
nictwie wiejskim
w Polsce (w:) L'idove
stavitel'stvo..,
op. cit., s. 174—175.
Z. Gloger, Budownictwo
drzewne
i
wyroby
z drzewa w dawnej Polsce, Warszawa 1909, t. 2, s. 123,
1 8

1 8

1 4

1 5

1 6

1 7

1 8

1 9

8 0

8 1

I I . 21. C h a ł u p a

Inwentarz
dworu w Modlnicy,
1582 r.: „stodoła w gum­
nie dosyć wielka o trzech k o s z a c h albo zasiekach".
M . Pokropek, op. cit., s. 90 k w a l i f i k u j e wspom­
n i a n ą k o n s t r u k c j ę do „ s y s t e m u w ę g ł o w e g o i ł ą t k o w e ­
go" s t a j ą c w sprzeczności z w ł a s n y m opisem infor­
m u j ą c y m , że na niej opiera się dach, a w sprawie
jej genezy o d w o ł u j e się do koncepcji F. K o t u l i (v.
przyp. 24), nie zaś do nowszego opracowania tego te­
matu przez L w a (v. przyp. 25).
K . Moszyński, op. cit., s. 498; B. Schier, op.
cit.; H . Richter, Formen
und Entstehung
des
Umgebindes, „ S c h l e s i s c h e B l ä t e r für Volkskunde", 1941, z.
2, s. 72—&lt;84; E. Deutschmann, Lausitzer
Holzbaukunst,
Bautzen 1959.
F. Kotula, op. cit., s. 40-^42; F. Kotula,
Pocho­
dzenie domów przysłupowych
w Rzeszowskiem,
„Kwar­
t a l n i k H i s t o r i i K u l t u r y Materialnej", 1957, nr 3/4, s.
551—562.
S. Lew, Dom przysłupowy
w górnym
i
środko­
wym
dorzeczu
Sanu, „ L u d " , 1966, t. L , s. 473-479
i 515.
K . M o s z y ń s k i , op. cit., s. 548.
Dla informacji w a r t o podać, że wiele zachowa­
nych najstarszych o b i e k t ó w (np. z r o k u 1729, 1770,
1770, 1815, 1833 i in.) posiada dwa wejścia do komory,
czasem t y l k o t r a f i a j ą się bardzo stare domy (np. z 1795,
1828 r.), w k t ó r y c h jest wejście t y l k o z izby. M a t e r i a ł y
archiwalne z X V I I I w . w y k a z u j ą , że większość d o m ó w
ma p o d w ó j n e d r z w i . Por. J. Czajkowski,
Budownictwo
wiejskie
w okolicy Częstochowy
w połowie XVIII
wie­
ku, „Pol. Szt. Lud.", R. X X V , 1971 nr 2, s. 105—106
oraz J. Czajkowski, Budownictwo
wsi Kołomia
(pow.
W ł o c ł a w e k ) w 1787 r., „Pol. Szt. Lud.", R. X X I V ,
8 2

8 8

2 4

2 5

8 6

2 7

p ó ł t o r a t r a k t o w a ze s t a j n i ą przy kuchni, 1. poł. X I X w.,
j e d n o w n ę t r z n a , pocz. X X w., Zawoja k. Suchej

L i s z k i k. K r a k o w a .
Beskidzkiej.

I I . 22.

Chałupa

179

�1970 nr 2, s. 110—111; S. Rosiński, Osadnictwo
i bu­
downictwo
na obszarze puszczy kozienickiej,
„Rocznik
Muzeum Narodowego Rolnictwa w Szreniawie", 1976,
t. I X , s. 33—37; H . Ś w i ą t k o w s k i , Łowickie
chałupy
XIX
i pierwszej
połowy
XX wieku, ibid., s. 57—59.
R. Reinfuss, Z badań nad budownictwem
ludo­
wym
w województwie
kieleckim,
„Pol. Szt.
Lud.",
R. X X V , 1971 nr 2, s. 73. J. Czajkowski,
Budownictwo
wiejskie
w Krakowskiem...,
op. cit.
H . I . Bidermann, Die ungarischen
Ruthenen,
ihr
Wohngebiet, ihr Erwerb
und ihre Geschichte,
Insbruck
1862, s. 85—86.
Bor. przyp. 4. R ó w n i e ż D. Stranska, Lidove
stavby na Spiske
Magurę,
Praha 1936, s. 10, sądziła, że
ten typ m o ż e mieć albo p o l s k ą albo r u s k ą prowenien­
cją. Ta druga wersja musi być b ł ę d n a , bowiem rusko-wołoskie osadnictwo z k o ń c a ś r e d n i o w i e c z a nie m o g ł o
mieć w p e ł n i u k s z t a ł t o w a n y c h już t y p ó w b u d y n k ó w
mieszkalnych, a raczej nawet nie miało, z w y j ą t k i e m
bardzo p r y m i t y w n y c h form.
D. Stranska, op. cit.
W. Krassowski, Chałupa
polska
na
przełomie
XVI
i XVII
wieku,
„Pol. Szt. L u d . " , R. V I I , 1953,
nr 4—5, s. 285.
J. Czajkowski, Ze studiów
nad
budownictwem
ludowym w Krakowskiem,
„ L u d " , 1977, t. 61, s. 104.
N . M . Listowa, Kriestjanskoje
żiliszcze
Germanii,
Austrii
i Szwejcarii
w XIX w. (w:) Tipy selskogo
ziliszcza w stranach zarubieżnoj
Ewropy,
Moskwa 1968,
s. 212.
J. Toth, Nepi ipitószetiink
Hagyomdnyai,
Budapest 1961, s. 174, i l . 281.
Znakomity historyk ś r e d n i o w i e c z a ,
Kazimierz
Tymieniecki podaje d u ż ą ilość p r z y k ł a d ó w z lat 1408—
—1458, k t ó r e p o t w i e r d z a j ą tezę polskich e t n o g r a f ó w
(K. Tymieniecki, Procesy
twórcze
formowania
się spo­
łeczeństwa
polskiego
w wiekach
średnich,
Warszawa
1921, s. 237—239). Por. też T. L a l i k , Zagroda na
Ma­
zowszu w XV w., „ K w a r t a l n i k H i s t o r i i K u l t u r y M a ­
terialnej", 1957, n r 3/4, s. 483—493. W Polsce po raz
pierwszy zwrócił na to u w a g ę L u d w i k Puszet, Studya
nad polskiem
budownictwem
drewnianem,
I , Chata,
K r a k ó w 1903, s. 45—47, a n a s t ę p n i e u z n a ł to i p o p a r ł
dowodami K . Moszyński, op. cit., a za n i m w i e l u i n ­
nych badaczy.
K . Tymieniecki, op. cit., s. 239, przyp. 80 i 85.
Z. Gloger, op. cit., s. 173.
Por. J. Czajkowski, Wiejskie
budownictwo
miesz­
kalne..., op. cit., passim; R. Reinfuss, Budownictwo
lu­
dowe na zachodniej Łemkówszyźnie,
„Lud", 1934, t. 33,
passim.
P o ś w i a d c z a j ą to m a t e r i a ł y archiwalne, k t ó r e p u ­
blikuje J. B i e n i a r z ó w n a , O chłopskie
prawa,
Kraków
1954, s. 231. Ten sam t y p w budynkach dworskich ma
jeszcze s t a r s z ą t r a d y c j ę , co najmniej s z e s n a s t o w i e c z n ą .
Bogate m a t e r i a ł y archiwalne d o t y c z ą c e tego te­
matu publikuje J. Czajkowski, Budownictwo
wiejskie
w Krakowskiem,
op. cit.
M . Pokropek, op. cit., s. 62.
K . Tymieniecki, op. cit., s. 241. Natomiast no­
2 8

2 8

8 0

8 1

8 2

8 3

8 4

8 5

8 4

8 7

3 8

8 9

4 0

4 1

4 2

4 8

II.
Opra. rys.,

180

tatka s ą d o w a z 1471 r. p o ś w i a d c z a z a m k n i ę t e pomiesz­
czenie dla b y d ł a pod n a z w ą „ o b o r a " w okolicy Krosna
(Księgi
sądowe
wiejskie,
w y d . B. Ulanowski, K r a k ó w
1921 t. I s. 255.
B.'Schier, op. cit., s. 177—178. V. P r a ź a k , K problemytice
zakladnich
pudorysnych
typu lidovych
staveb
w Ceskoslovensku,
„Ceskoslovenska
Etnografie",
1958, nr 4, s. 338—345.
45 v . Frolec, Pfispevek
k
moravsko-slovenskym
vztahom v lidovsm
stavitelstvi
na üzemi Bilych
Kar­
pat, „ S l o v e n s k y Narodopis", 1966, nr 2, s. 300; V. Fro­
lec, Lidova
architektura
na Morave
a ve
Slezsku,
Brno 1974, s. 34—35; J. Vafeka, Kulturni
vztahy v lidovem
stavitelstvi
slovenskych
Karpat
ze
zfetelem
k byvale nemecke diasporę
(w:) L'udove
stavitel'stvo...,
op. cit., s. 62. Ostatni autor p o w o ł u j e się w swoich
wywodach na w y n i k i w s p ó ł c z e s n y c h b a d a ń niemiec­
k i c h H . Rieda, G. Eitzena i K . Baumgartena.
Tego rodzaju p o d z i a ł ma dom ze w s i Dąbrówka,
k t ó r e g o część mieszkalna z k o m o r ą pochodzi z 1681 r.
(obecnie w skansenie w Sanoku). M i a ł go również, już
n i e i s t n i e j ą c y , dom z pierwszej p o ł o w y X V I I w . w Pniowie koło G l i w i c . Istnienie k o m o r y za izbą w okolicy
Krosna p o ś w i a d c z a notatka s ą d o w a z 1645 r. (B. Ula­
nowski, op. cit., s. 60 i 61).
W ź r ó d ł a c h a r c h i w a l n y c h z 1692 r. znajdujemy
opis takiej c h a ł u p y w Koniuszowej koło Nowego Są­
cza, natomiast Z. Gloger, op. cit., s. 62 i 226 podaje
analogiczne opisy drewnianych folwarcznych budyn­
ków z X V I w.
Jak w y k a z u j ą badania, na w y m i e n i o n y c h obsza­
rach c h a ł u p a złożona z izby — sieni — komory roz­
p o w s z e c h n i ł a się dość późno, b y ć m o ż e w X V I I I w.
W c z e ś n i e j zaś d o m i n o w a ł y t u f o r m y prymitywniejsze.
Por. Z. Staszczak, B u d o w n i c t w o c h ł o p s k i e w woj. lu­
belskim (w X I X i X X wieku), „ P r a c e i M a t e r i a ł y Et­
nograficzne", 1963, t. X X I V , s. 152 oraz J. Furdyna,
Plan budynku
mieszkalnego
Lasowiaków
od
połowy
wieku
XIX
po czasy dzisiejsze,
„ L u d " , 1975, t. 59,
s. 116.
R. Barnycz-Gupieniec, Drewniane
budownictwo
mieszkalne
w Gdańsku
X—XIII
wieku,
G d a ń s k 1974,
s. 17, 25. A . Ż a k i , Archeologia
Małopolski
wczesno­
średniowiecznej,
Wrocław-Warszawa.-Kraków-Gdańsk
1974, s. 94.
J. Kostrzewski, Budynki
mieszkalne
(w:) Słownik
starożytności
słowiańskich,
W r o c ł a w — Warszawa —
K r a k ó w 1961, t. I , s. 184; P. J. Zasurcew, Ziliszcza
driewniego
Nowgoroda,
„ M a t e r i a ł y i issliedowanija po
archeologii SSSR", 1963, nr 123, s. 61.
J. J a n ć a f , K vyvoji
sideł a bydleni
v Bilach
Karpatach
(w:) L'idove
stavitel'stvo
op. c i i , s. 213.
Z. Radacki, Tradycyjne
budownictwo
wiejskie
w województwie
szczecińskim,
„Szczecin" — Miesięcz­
n i k Pomorza Zachodniego, z. 8—9, 1959, s. 117.
W. Hensel, Słowiańszczyzna
wczesnośrednio­
wieczna, w y d . I I , Warszawa 1956, s. 363; J. Kostrzewski,
op. cit.
Zarys
historii
gospodarstwa
wiejskiego
w Pol­
sce, t. I , Warszawa 1964, s. 355.
4 4

4 6

4 7

4 8

4 8

5 0

6 1

5 2

5 3

54

23.

Z a e h o d n i o p o g ó r z a ń s k i biedniaoki dom (sień
w amfiladzie), koniec X I X w .

map

oraz lot.

(z wyj.

U . 11) J .

Czajkowski

I I . 11

i

2

izby

Archiwum M B L Sanok

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6288" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6268">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3662bf58d427a41bd335b182d832348c.pdf</src>
        <authentication>91534f6aadbef76e852262e8ac485f7f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74865">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4789</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74866">
                <text>1964</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74867">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4446</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74868">
                <text>Summary of articles/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1964 t.18 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74869">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1964 t.18 z.4; s. 233-234</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74870">
                <text>ang.</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74871">
                <text>ros.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74872">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74873">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74874">
                <text>P

O

L

I

S

H

F

O

QUARTERLY PUBLISHED BY THE A R T INSTITUTE
No 4

OF

L

K

THE POLISH

YEAR BOOK X V I I I

A
ACADEMY

OF

R

T

SCIENCES
1964

SUMMARY OF ARTICLES

This issue is devoted to the situation i n research
on Polish folk a r t i n the t w e n t y post-war years.
R. Reinfuss, i n an article "Contemporary Research
on Folk A r t and Prospects for the Near F u t u r e "
gives a brief review of the research done i n the
i n t e r - w a r period. A t that t i m e , there was no i n s t i t ­
u t i o n engaged i n research on a large scale, the
material base was insufficient, the decisive factor
being the i n d i v i d u a l interests of the authors, and
this accounts for the fact that certain areas of this
country and certain fields of folk art were elabor­
ated extensively and i n great detail w h i l e others
were overlooked. The ethnographers dealt, above
all, w i t h the eastern regions, several monographs
on
ornamentation appeared and
art
historians
focussed t h e i r interest on wood-cuts, paintings and
sculpture.
The post-war period brought the setting u p of
the State Institute for Research on Folk A r t i n
1946, w h i c h was later taken over by the A r t Institute
of the Polish Academy of Sciences. Under
the
guidance
of
Professor
Reinfuss,
research
was
undertaken a l l over the country. I t is envisaged
that
this w o r k w i l l be completed about 1970.
Museums and universities (Warsaw, Cracow, Poznari,
Wroclaw,
Lublin,
Torun)
have enlivened
their
scientific and publishing activity. A t present, the
inventories being made i n various localities by the
Folk A r t Laboratory of the A r t Institute alone have
covered t w o thirds of the whole area of the country
(see map p. 191) a n d comprise 63,000 items and
32,000 photographs. A l l this has created a material
base w h i c h can be used for m a k i n g detailed elabo­
rations and later monographs and synthetic works.
Closer
ties
have been established
with
other
disciplines, such as history and archeology, the a i m
being to reconstruct and give a picture of the deve­
lopment of folk art.
Most of these works appear i n "Polish Folk A r t " .
There is only one popular-synthetic item, namely:
R. Reinfuss, J. Swiderski, Folk A r t i n Poland,
Cracow 1960. The most important articles and books
in various fields are critically reviewed b y the
authors of further articles. They are:

W. K a l i n o w s k i , Research on R u r a l B u i l d i n g
K . Piwocki, Research on Sculpture and Painting
K . Pietkiewicz, Research
on
Paper-Cuts
and
Painted Ornamentation
A. Kutrzeba-Pojnarowa,
Research
on
Regional
Costumes and Fabrics
E. F r y ś - P i e t r a s z k o w a , Research on Pottery
J. Olędzki, Remarks A b o u t Research on Blacksmithery and Carving i n Poland.
I n comparison w i t h the pre-war period, relatively
less interest is n o w being shown i n handicrafts and
ornamentation techniques. On the other hand, a lot
of attention is being p a i d to sculpture and the most
comprehensive elaborations on a national scale have
been prepared on wood-cuts (pre-war publications
of Ł a z a r s k i , Skoczylas and, particularly, P i w o c k i —
see p. 205 i t e m 2—5, 7—9), on paper-cuts, (p. 209
i t e m 1—19), pottery (p. 223 i t e m 1—58), regional
costumes (p. 219 item 24—64 — p a r t i c u l a r l y the
Atlas of Regional Costumes, w h i c h appears regul­
arly), on folk toys (work by T. Seweryn), on
furniture making (particularly folk coffers, p . 229
i t e m 1, 2, 8—11) a n d on folk b u i l d i n g (p. 192—200).
Studies of folk painting are concentrated on analysis
of historical relics, their iconographie o r i g i n and of
archive
materials
concerning
handicraft
guilds.
Special attention is devoted to the w o r k of i n d i v ­
i d u a l artists, p a r t i c u l a r l y i n fields where an i m p o r t ­
ant role is played by the artist's o w n inventiveness,
thus i n sculpture a n d paper-cuts. Most of the art­
icles on these disciplines are published i n "Polish
Folk A r t " .
As regards the various regions of the country,
f u l l monographic w o r k s have already been w r i t t e n
on the folk culture of the Wielkopolska (Poznań)
region, Silesia ( i n p r i n t ) and the K u r p i e region.
Works are being prepared on the K u j a w y region,
Pomorze G d a ń s k i e and the Rzeszów region. A lot
of material has been collected concerning the Podhale region and the voivodships of Łódź, Kielce and
Lublin.
The second part of the issue brings pen-portraits
of outstanding contemporary folk artists.

�n O J l b C K O E
KBAPTAJIbHBIH 3KyPHAJI

H A P O f l H O E

M37JABAEMBIH MHCTHTyTOM MCKyCCTBA
AKAflEMHtt H A y K

rofl

JNTa 4

H C K Y C C T B O

M3/J;AHIIH

nOJIBCKOH
1964

XVIII

PE3I0ME

B BbmycKe
flaerca
oueHa nccceflOBaHMHM B 0 6 jiacTH n o J i B C K o r o n a p o f l H o r o MCKyccTBa a a MCTeKmee
flBaflLtaTujienie.
B CTarbe CcmpeMeHHbie MCCJieflOBaHMH
HapoflHoro MCKyccTBa M MX 6jiw»caiiuiiie nepcneKTMBbi
P . P e i ł H c p y o c K p a n c o xapaKTepn3MpyeT McejieflOBaHMa,
n p o o o f l j i B i i M i e c H B MestBoeHHBiM nepnofl. B TO BpeMH

He Gbijio ynpejKfleHMH, 3aHMMaBiiieroca wocjiefflOBaHUHMM
B mnpoKOM MaciiiTaBe, He 6buio TaiUKe Hafljieacameii
MaTepwajibHOM 6a3ti; TBKMM o 6 p a 3 0 M o c e 3aBWcejio
OT MHffMBMflyajibHoro
nHTepeca
aBTopos,
noflpo&amp;HO
H0CJieflOBaBUIMX OAHM pailOHbl CTpaHbl, M ooBepuieHHO
npeHeCperaa
flpyrMMH.
BHHMaHwe 3THorpad&gt;OB w i a B HWM o f i p a a o M npuBjieKaJiM BocTOHHbie p a i ł o H b i . BWJIO
onySjiMKOBaHO HecKOJibKO MOHorpacpi™, nocBaiueHHbix
npwKnaflHOMy
MCKyccTBy. HcKyccTBOBeflbi
oco6eHHO MHTepecoBajiMCb rpaBiopoft Ha flepeBe, jKWBomicbio,

CKyjibnTypoił.
IlOCJie BTOPOM MMPOBOM BOMHbl, B 1946 T. 6bIJI OTKpbrr r o c y f l a p c T B e H H b u ł MHCTłrryT no MccjieflOBaHMio
HapoAHoro TBopnecTBa, KOTopbiń 3 a T e M nepeHaji M H C T i r r y T M c K y c c T B IIoJibCKOfł AKaflesiMM H a y K .
Ilofl pyKOBOflCTBOM npocjpeccopa PeMHCpycca cTajiM
BCCTHCb WCCJieflOBaHMH nO BCeił TeppUTOpUM CTpaHbL
3aBepmeHMe MCCJieflOBaTeJibCKMX pa6or npeflycMaTpwBaerca npuMepHO B 1970 r. HayHHO-M3flaTejib€Kaa fleaTejibHocTb My3eeB M. yHMBepcuTeTOB ( B a p m a s a , K p a KOB, Oo3HaHb, BpoiiJiaB, JIHJÓJIKH, TopyHb)
TaKHte
3HaHHTejibH0 pacuiMpnjiacb. B HacToamee B p e M a OrflejieHwe HapązrHoro TBop^ecTBa XyflOJKecTBeHHoro H H CTMTyTa irpoBOflMT MHBeHTapn3au,MK&gt;, K o r o p a a OXBaTbmaer #Be T p e r i ł p c e i ł TeppMTopMM crpaHbi (CM. K a p Tiiiići

Ha

CTp.

191).

'

B

HacToamee apeiia HacHWTbiBaeTca yace 63.000
MHBeHTapHbIX p03łmHM M 32.000 CpOTOCHMMKOB. 3TO
co3flaer MaTepwajibHyio 6a3y Ha ocHOBe KOTOPOM MOJKHO npoBOflHTb flOTajibHbio MccjieflOBaHMa
fljia flajibHeMiinoc MOHorpacpMM M CMHTeniHecioix Tpy^OB. 3 H a 'IMTejIbHO yKpenMJiaCb CBH3Ł C pOflCTBeHHbIMM #WClłunjiMHaiMiM — MCTopHefi, apxeojiorneM — B u,ejiax
oToopajKeHMa npou,eoca pa3BMTna HapoAHoro
TBopHecrBa.

r

'i

Pe3yjibTaTbi MccjieflOBaHMM n y 6 j i m c y i O T c a rjiaBHbiM
oSpasoM H a CTpaHMuax s c y p n a n a „ P o l s k a S z t u k a L u ­
dowa". EflHHCTBeHHbiM n o K a n o n y j i a p H O - C K H T e m H e c KMM Tpy^OM BBJiaeTca K H M r a P . PeiiHCpycca M K ) . CBMflepcKoro
„ H a p o f l H o e TBopnecTBo B I l o j i b i i i e " ( K p a i c o s

1960 r.).

BajKHeHLUwe
flejIbHblM

CTaTbw M KHMTM,

nocBameHHbie

OT-

BOnpOCaM H a p O f l H O r O T B O p n e C T B a KpMTMHeCKM

oocyac^aiOTca

c^eflyiomMMM

asropaMu:

B. KajiMHOBCHM — MccjieflOBaHMa B o6jiacni flepeBeH-

Kc. IIMBOUKIÍ
K. I l e T K e B M i

C K o r o CTpoKTejibCTBa;
C K y j i b r r r y p a M HCMBonwcb;
— Bbipe3KM M3 SyMaiM u uBeroaa
paspucoBKa;

—

A. KyTineÓaIIoiłHapoBa
E. ^pbicb-

— Oflescfla u T K an H J

IleTpaiuKOBa
H. OjieHfl3KM

— ToHMapnoe peMecjio;
— XyflOHcecTBeHHaa ROBKa

n pe3b6a.

IIo c p a B H e H M K ) c flOBoeHHbiM nepwoftOM MHTepec
K xyfloacecTBeHHbiM peMecjiaM M TexHMKe c e í í H a c 3HaHWTejIbHO yTWeHbUTHJICa, HO 3aTO MHOrO BHUMaHHH
y ^ e j i a e r c a CKynbType, a B o5merocyflapcTBeHHOM MacuiTaSe cpaBHMTejibHO Haii5ojiee noflpo6HO
n3yHeHbi
flepeBaHHaa

r p a B w p a (flOBoeHHbie n y ć j i M K a u m i JIa3ap-

CKoro, CKOHMJiaca M ocoSenao IIuBouKoro — cp.c. 205
no3. 2—5, 7—9), BbipeaKw H3 ^yMarK (c. 209 no3. 1—19),
roHHapcTBo (c. 223 no3. 1—58), HapoflHbie KocTioMbi
(c. 219 no3. 24—64) — B ocofienHocTO cucTeMaTMHecKM
M3flaBaeMbrił ATJiac HapoflHbix HOCTIOMOB), HapoflHwe
MrpyuiKH (TpyAw T. CeeepuHa), MeSeab (B ocoSeHHocrM
cyHflyKM c.

229

H03.

1,

2,

8—11)

M HapoflHoe

CTpon-

TejibCTBO (c. 192—198).
B HacToamee Bpeina HccjieflOBaHMa HapoflHoñ JKMBOIIHCH cocpeflOTOneHbi H a a H a j i n 3 e naMaTHMKOB C T a PMHbl, MX MKOHOrpaCpIlHeCKMX MCTOHHMKOB, a p X M B H b l X
MaTepMajioB, K a c a i o m i i x c a peMecjieHHbix uexoB. Oco6oe
BHMMaHMe y f l e j i a e i c a
TBopnecTBy
oTflejibHbix
xyflOJKHMKOB, B nepByio onepe^b npeflCTaBHTejiefi T e x
o r p a c j i e i ł MCKyccTBa, r ^ e Sojibiuyio pojib MrpaeT T B o p n e c K a a cbairraaMa, cjieflOBaTejibHO B CKyjibType (pe3b6e) M Bbipe3Kax. BojibiHMHCTBO CTaTeíi H a o r y TeMy

n e n a i a j í acypnaji „Poiska Satuka Ludowa".

Ha ceroflHHuiHMM fleiu» ooflroTOBJieHbi y a t e noflpoSHbie MOHorpacpMM, nocBameHHbie HapoflHoü K y j i b T y p e BejiMKonojibCKoro p a w o H a , C5MJie3MM (HaxoffMTca
B nenarM), KypneBiuMHbi. r o T O B a r c a K nenaTM MOHOrpacpMM o K y a a B a x , r^aHbCKOM HoMopbe, X e m o B C K O ü
3eMJie. CodpaHo TaKsce MHoro MaTepMajioB, KacaiomMXc a Hoflrajiba, JIofl3HHCKOro, Kejieuicoro M JIIOSJTMHCKOnO BOeBOffiCTB.
Bo BTopoił nacTM HacToaiuero H O M e p a noMemęHbi
noprpeTbi Bbi^aiomMXca
poflHoro TBopnecTBa.

coBpeMeHHbix MacrepoB e a -

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6289" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6269">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/83abb1362503350eb110f2884db7873d.pdf</src>
        <authentication>e5a738ceae0557af8d2edf8def283822</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74875">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5325</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74876">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74877">
                <text>2003</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74878">
                <text>pamięć - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74879">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4946</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74880">
                <text>Pamięć : przestrzeń w której zdarzenia się powtarzają / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74881">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4; s.85-91</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74882">
                <text>Sikora, Sławomir</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74883">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74884">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74885">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74886">
                <text>SŁAWOMIR SIKORA

eśli pom inąć cudowną anegdotę na tem at zważenia
dymu2 opowiedzianą przez pisarza Paula Benjam ina
(obowiązuje wymowa angielska), a mówiącą o tym,
jak Sir W alter Raleigh uporał się z owym niezwykłym
zadaniem, Dym zaczyna się od sceny, gdy pisarz w za­
myśleniu wkracza na jezdnię wprost pod koła pędzącej
ciężarówki. Zycie ratuje mu czarnoskóry chłopiec,
który jak się wkrótce okazuje, lubi zmieniać imiona
i opowiadać różne historie. Można by rzec, że historia
Benjam ina zostaje podjęta tam (choć tym razem dzie­
sięć lat później i w Nowym Jorku), gdzie kończy się hi­
storia życia Rolanda Barthes’a, który zmarł w wyniku
obrażeń odniesionych na skutek potrącenia przez fur­
gonetkę. Wypadek ów miał miejsce, gdy w zamyśleniu
przechodził przez rue des Écoles po w ykładach
w Collège de France (25 lutego 1980).3 A zdarzyło się
to kilka dni po wydaniu ostatniej książki Barthes’a L a
C ham bre claire. N ote sur la photographie (1980), którą
zadedykował on W yobrażeniu Jean -Pau l S a rtre’a.
Książka ta, będąc zbiorem wnikliwych refleksji na te­
m at fotografii, poszukiwaniem jej istoty, poświęcona
jest również niedawno zmarłej m atce, próbie odnale­
zienia prawdy o ukochanej osobie w Fotografii, reflek­
sji na tem at śmierci, śmierci w ł a ś n i e w epoce foto­
grafii.4 A książka, która brzmi jak testam ent, testa­

J

Pamięć: przestrzeń,
w której zdarzenia
się powtarzają
O fotografii1
szczegóły, najbłahszy cień, aż wszystkie te obrazy stały
się częścią mnie samego. Nie chciałem niczego utra­
cić.9 [...]
Odkrycie tych fotografii było dla mnie czymś waż­
nym, bo zdawało się potwierdzać fizyczną obecność o j­
ca w tym świecie, stwarzały wrażenie, że wciąż jeszcze
tu jest. Fakt, że wielu zdjęć nie widziałem nigdy przed­
tem, zwłaszcza tych z młodości, wzbudził we mnie
dziwne uczucie, że spotykam go po raz pierwszy, że
pewna jego cząstka dopiero teraz zaczyna istnieć. Stra­
ciłem ojca, ale jednocześnie także go odnalazłem. Gdy
tylko trzymałem te zdjęcia przed oczami, gdy tylko
przypatrywałem się im z największą uwagą, było tak,

mentem się staje.5 W nikliw i krytycy doszukiwali się
znaczenia nawet w tym, że składa się ona z 48 rozdziałów-paragrafów, a liczba ta miałaby być anagramem
lat, które przeżyła matka Barthes’a.6
Oczywiście, twierdzenia o zbieżności wspomnia­
nych „historii” nie opieram jedynie na fakcie podo­
bieństwa owych „wypadków drogowych”, choć - jak
sądzę - jest to szczegół znaczący. Nie będę także po­
szukiwał genetycznego związku obu historii (choć
mniemam, że Auster, który wydaje się całkiem nieźle
oczytany w literaturze filozoficzno-krytycznej,7 spę­
dzając kilka lat we Francji i podejm ując w istotny spo­
sób problematykę fotograficzną, musiał znać prace
Barthes’a na tem at fotografii), postaram się raczej
wskazać na pewne ideowe podobieństwo obu historii.
Owa „wspólnota ideowa” sięga zresztą poza Dym.
W 1979 roku Auster pisze silnie autobiograficzny esej-opowiadanie Portret człow ieka niewidzialnego8 (wyda­
ne w roku 1982), który jest podaną w pierwszej osobie
opowieścią o właśnie zmarłym (występującym pod rze­
czywistym nazwiskiem) ojcu. Pojawiają się w nim zna­
czące wątki fotograficzne. Porządkując dom po śmier­
ci ojca, narrator odkrywa kilkaset fotografii „ukrytych
w wyblakłych brązowych kopertach, przyklejonych do
czarnych kart przewilgłych albumów, rozrzuconych
bezładnie w szufladach. [...] wpatrywałem się w te
zdjęcia z fascynacją graniczącą z manią. Miały w sobie
jakąś nieodpartą moc, zdawały się drogocenne niczym
relikwie. Odnosiłem wrażenie, że mogły przekazać mi
coś, czego wcześniej nie wiedziałem, że ujawnią skry­
waną dotąd prawdę; wpatrywałem się w każdą foto­
grafię wytężając uwagę, w chłaniając najdrobniejsze

jak gdyby n a d a l ż y ł , n a w e t p o ś m i e r c i .
A nawet jeśli nie żył, to w każdym razie nie był mar­
twy. Czy raczej trwał w pewnym z a w i e s z e n i u , z a ­
m k n i ę t y w j a k i m ś k o s m o s i e , k t ó r y nie
m i a ł n i c w s p ó l n e g o ze ś m i e r c i ą , do którego
śmierć w ogóle nie miała wstępu”.10
W utworze tym można znaleźć jeszcze kilka innych
wątków fotograficznych11, choć jednocześnie odległe
są one od opisanego przez Barthes’a doświadczenia,
które można porównywać z doświadczeniem pamięci
mimowolnej u Prousta. Kontynuując, Auster stwier­
dza, że większość owych fotografii nie powiedziała mu
niczego nowego, choć „pomogła wypełnić luki, po­
twierdzić odczucia, d o s t a r c z y ć d o w o d ó w tam,
gdzie ich przedtem nie było”.12 Przy całej specyfice
i szczególności tego doświadczenia pozostaje ono bar­
dziej po stronie fotografii jako dowodu, świadectwa,
ukazania nieznanej prawdy o ojcu (czyli poznania),
przede wszystkim z czasów, kiedy narrator go jeszcze
nie znał...
Inaczej rzecz się przedstawia w filmie Dym.
W gruncie rzeczy pojawia się w nim niewiele odnie­
sień do fotografii, mogą się one przy tym wydawać
marginalne i przypadkowe, jednak, jak sądzę, tworzą
one niezbywalny rdzeń filmu. I to wcale nie dlatego, że
dostrzeżony przez Benjam ina aparat leżący na kontu­
arze w sklepiku W rena (prawie na początku filmu) sta­
je się ośrodkiem, wokół którego osnuta jest opowieść
wieńcząca film: Auggie Wren Christmas Story.

85

�Sławomir Sikora ♦ PA M IĘĆ: PRZESTRZEŃ , W K T Ó R E J ZD ARZEN IA SIĘ PO W TA R Z A JĄ

Nim jednak podejmę obecny w Dymie „wątek foto­
graficzny”, chciałbym powrócić do mojej interpretacji
opisanego przez Barthes’a, w C am era lucida, „proustowskiego” doświadczenia fotografii.13 Przedstawio­

dobieństwo opisanego doświadczenia odnalezienia
matki w zdjęciach i opisanego przez Prousta doświad­
czenia pamięci mimowolnej. Zauważyć też trzeba, że
przeżyte przez Barthes’a „doświadczenie proustowskie”, jest opisane raczej enigmatycznie. Nie da się go
w pełni wypowiedzieć, ani też powtórzyć, bezpośred­
niość doświadczenia traumatycznego nie pozwala na
łatwe werbalizacje; staje się ono czasem, jak widać, nie
tyle nawet żywym, ile raczej martwym obrazem. O bra­

ny wówczas opis domaga się pewnego dookreślenia.
Można bowiem sądzić, że Barthes, starając się dosto­
sować opis do przeżytych doświadczeń, które pozosta­
ją wszak ambiwalentne i niespójne, ucieka się do
„fragmentów”, narracji niespójnej, dalekiej od logicz­
nego wywodu, albowiem tylko w ten sposób może
przekazać ową ambiwalentną prawdę doświadczenia
(Barthes czyni siebie odniesieniem dla każdej fotogra­

zem, wobec którego nie ma ruchu.19
Można rzeczywiście sądzić, że przy całej ambiwalen cji przeżytego doświadczenia, fotografia - „współ­
czesna zanikaniu obrzędów” [§ 38] - wchodząc na ich
m iejsce nie zastępuje ich, w tym znaczeniu, że nie po­
zwala na przemienienie „cierpienia w żałobę”.20 Żało­
ba, podobnie jak rytuał (w psychoanalizie mówi się
0 „pracy żałoby”), jest funkcją czasu. Fotografia czę­
sto, a u Barthes’a niem al zawsze, opiera się czasowi.
M ożna tu widzieć analogię i podobieństwo do teatru
Kantora, gdzie „klisze pam ięci” również ożywają tylko
na chwilę i „nie-do-końca”.21 Teatr Kantora nazywa­
ny jest „teatrem śm ierci”, Barthes pisze zaś, że foto­
grafia jest teatrem wynaturzonym, martwym teatrem
śm ierci.22

fii).14 Zauważając najpierw, że do odnalezienia prawdy
0 matce (prawdziwego obrazu matki) konieczne były
odczucia synestetyczne (§ 28), powiada dalej: „O to­
czony tymi fotografiami, nie mogłem znaleźć ukojenia
w wierszu Rilkego: ‘Słodkie jak wspomnienia, mimozy
nasycają sypialnię’. Fotografia niezdolna jest ‘nasycić’
sypialni; n i e m a z a p a c h u , n i e m a m u z y k i
- jest tylko wytrzeszczona rzecz. Fotografia jest brutal­
na: nie dlatego, że pokazuje rzeczy brutalne, ale dlate­
go, że za każdym razem przemocą napełnia wzrok i n i­
czego w niej nie można odrzucić ani przekształcić”.15
A nieco wcześniej, w tym samym rozdziale-paragrafie, pojawiają się jeszcze mocniejsze słowa ukazują­
ce ową szczególną „niemoc” fotografii (bądź niem oc
w obliczu fotografii): „Oto znów Fotografia z Ogrodu
Zimowego. Jestem sam na wprost niej, sam z nią. Ko­
ło zamyka się, nie ma wyjścia. Cierpię b ez r u c h u .
Okrutny, jałowy brak: nie mogę przekształcić mego bó­
lu, nie mogę zmienić kierunku mego spojrzenia; kultu­
ra nie przychodzi mi z pomocą, by w y p o w i e d z i e ć to
cierpienie, które przeżywam w całości jako b e z p o ­
ś r e d n i o wynikające ze skończoności obrazu (i dlate­
go, wbrew jego kodom, n ie m o g ę o d c z y t a ć z d j ę ­
c i a ) : Fotografia, moja Fotografia jest pozbawiona kul­
tury; kiedy sprawia ból, n ie m a w n i e j n i c , c o p o ­
z wo l i ł o b y p r z e k s z t a ł c i ć c i e r p i e n i e w ż a ł o b ę .
1 jeśli dialektyką nazywam tę myśl, która opanowuje
to, co ulega zniszczeniu i przemienia negację śmierci

W łaśnie w kontekście ambiwalencji, jak i swoiste­
go „niepowodzenia” opisywanego przez Barthes’a do­
świadczenia, warto przyjrzeć się uważnie filmowi D ym .
Historia - jak już wspomniałem - rozpoczyna się tam,
gdzie kończy się życie Barthes’a. Śmiertelny wypadek
przemienia się w wyratowanie spod kół. Można by
więc rzec, że Auster symbolicznie podejmuje wątek
1 opowiada historię raz jeszcze...
Kiedy pewnego dnia (a ma to miejsce również na
początku całej historii) pisarzowi zabraknie papiero­
sów, w ostatniej chwili przybiega do trafiki Auggie’ego
W rena. Pora zamknięcia minęła, lecz nikt się nigdzie
nie śpieszy: przyjaciele siadają przy piwie i papiero­
sach, zaś na stole pojawiają się albumy fotograficzne.
Auggie W ren - jak się okazuje - ma osobliwe hobby:
codziennie rano fotografuje ze swojego rogu, skrzyżo­

w siłę pracy, to Fotografia jest niedialektyczna: jest te­
atrem wynaturzonym, w którym śmierć nie może ‘być
kontemplowana’, odzwierciedlona i uwewnętrzniona,
lub jeszcze inaczej: martwym teatrem śmierci, wyklu­
czeniem Tragizmu; wyklucza ona wszelkie oczyszcze­
nie, uniemożliwia katharsis. [...] W Fotografii znieru­
chomienie Czasu przyjmuje zawsze formę przesadną,
monstrualną: Cz a s u l e g a z a s t o j o w i (stąd związek
z Żywym Obrazem, którego mitycznym prototypem
jest Śpiąca Królew na)”.16 Uwagi te zdają się podważać
to, co zostało wówczas powiedziane. Skrajnie metonimiczne odczucie realności zdjęcia (szczególnie w ta­
kim, jak ten opisany przez Barthes’a, przypadku)17 czę­
sto (najczęściej) nie pozwala na jego „uruchomienie”.
O tyle też zasadne jest twierdzenie Barthes’a, że foto­
grafia „jest bez przyszłości".18 Wskazywałem zresztą
wówczas nie tyle na tożsamość, ile na strukturalne po­

wania 3 Ulicy i 7 Alei, ten sam „fragment rzeczywisto­
ści”, codziennie o tej samej porze sporządza zapis tego
samego obramionego prostokąta, „swojej małej prze­
strzeni”, wypełniając „projekt”, dzieło własnego życia.
Ów szczególny rytuał zaowocował już ponad czterema
tysiącami zdjęć. Kartki albumu, każda wypełniona
czterema fotografiami, coraz szybciej przesuwają się
przed oczyma Paula, który wyznaje, że chyba nie bar­
dzo ów projekt rozumie. Wszak przed oczyma ma cały
czas „to samo zdjęcie”. Dopiero uwaga Auggie’ego - że
przegląda fotografie zbyt szybko, że ledwie patrzy na
zdjęcia, które są „takie same, a jednak każde jest in ­
n e”, jedne poranki są jasne, a inne ciemne, światło by­
wa letnie i zimowe, „czasem pojawiają się te same oso­
by, czasem inne, niekiedy te inne zaczynają być t[ymi]
sam[ymi], a tam te znikają” - sprawia, że spojrzenie
Benjam ina zatrzymuje się na każdym obrazie. Pole wi­

86

�Sławomir Sikora ♦ PAM IĘĆ: PRZESTRZEŃ , W K T Ó R E J ZD ARZEN IA SIĘ PO W TA R Z A JĄ

dzenia (i ekran) wypełniają po kolei pojedyncze prze­
nikające się kadry, tym razem na dłużej. Wraz z pisa­
rzem zaczynamy dostrzegać, że jednak fotografie się
różnią, że każda z nich ukazuje inne postaci, inne
światło, że owa „tożsamość” jest w rzeczy samej bardzo
bogata i różnorodna. Jednak naprawdę „świat zatrzy­
muje się”, gwałtownie cofa do „owego czasu” dopiero
wówczas, gdy pisarz natrafia na p r z y p a d k o w o
uchwyconą na zdjęciu sylwetkę żony, która w jakiś
czas potem ginie wraz z noszonym w łonie dzieckiem
od p r z y p a d k o w e j kuli w trakcie bandyckiego na­
padu nieopodal sklepiku. Mimika twarzy pisarza odda­
je szok rozpoznania: „Jezu, patrz, to H elen... [...] To
H elen, spójrz na nią, spójrz na moje słodkie kocha­
nie...”23 Dalsze słowa więzną pisarzowi w gardle, kryje
twarz w dłoni, nie będąc w stanie powstrzymać emocji...
M ottem do Księgi Pamięci, drugiego autobiograficz­
nego eseju Austera pomieszczonego w tomie W ynaleźć
sam otność, są słowa z Przygód Pinokia Collodiego:
„—K i e d y u m a r ł y p ł a c z e , to znak, że wkrót­
ce o z d r o w i e j e —stwierdził z powagą Kruk.

Jedną z cech naszego świata jest, być może, to odwró­
cenie: że żyjemy według uogólnionego repertuaru
wyobrażeń”.27
Łzy (co w ciekawy sposób zauważają i Kruk, i So ­
wa) są oznaką em ocji, em ocje zaś są znakiem życia.
Cienie w Hadesie po spożyciu wody z rzeki Zapomnie­
nia błąkają się bez celu, podobnie rzecz się ma ze zmar­
łymi w Szeolu.28 Można by powiedzieć, że w zaświa­
tach nie ma em ocji, w swoisty sposób wiążą się to rów­
nież z niepam ięcią:29 Barthes powiada, że spotkał się
kiedyś z przyjaciółmi, którzy wspominali historie
z dzieciństwa, lecz on nie miał wspomnień, bowiem
poprzedniego dnia oglądał zdjęcia z dzieciństwa.30
W tym wyznaniu fotografie, podobnie jak w stwierdze­
niu Franza Kafki, służą nie tyle pamięci, ile raczej swo­
istemu zapomnieniu.31 O ile Barthes podkreśla, że je ­
go życie po śmierci m atki staje się, można by rzec, od­
wołując się do jego własnych porównań - pozbawione
jakości i em ocji, „płaskie” niczym fotografia (por.
przyp. 4 ), o tyle Auster konstatuje nieistnienie ojca,
jego przezroczystość, ale tym samym wskazuje na jego

—
Jakże mi przykro zaprzeczyć mojemu sławnemu brak, a jego uczucia wobec owego braku pozostają
przyjacielowi i znakomitemu koledze —wtrąciła się na
równie „płaskie”. W szczególny sposób oba te stany
to Sowa —lecz moim zdaniem p ł a c z n i e b o s z c z y k a
wyzbycia się em ocji (u Barthes’a i Austera) zbliżają ich
oznacza, że wcale n i e m a c h ę c i u m r z e ć ”.24
do siebie. Szczególna pustka zrównuje obu pisarzy
Barthes powiada, że nie płacze po m atce. „Mówi
w odczuciu b r a k u .
Powróćmy jednak do D ym u. Opisana powyżej sce­
się, że żałoba w swej postępującej pracy, powoli zacie­
na (szoku odkrycia fotografii żony) wydaje się punk­
ra ból; nie mogłem, nie mogę w to uwierzyć; ponie­
tem zwrotnym w historii Benjam ina: życie, które „za­
waż dla mnie Czas eliminuje uczucie utraty (nie pła­
trzymało się” na skutek związanego ze śmiercią żony
czę), to wszystko. Jeśli jednak chodzi o całą resztę,
wszystko t r wa bez zmiany. Ponieważ to, co utraci­
i dziecka traumatycznego przeżycia - zdolny pisarz,
łem, to nie Postać (M atka), lecz istota [être], a nawet
który całe dnie spędza przy maszynie do pisania, od
nie istota, lecz ja k o ść (dusza), nie niezbędna, lecz
kilku lat nic nie napisał (jak to ujął Auggie Wren:
niemożliwa do zastąpienia. M ogłem żyć bez M atki
„skończyło mu się szczęście”); teraz, kiedy „rana”32 zo­
(wszyscy to czynimy, wcześniej czy później), ale to ży­
staje ponownie dotknięta, „naocznie” doświadczona
w przeżyciu fotografii, sprowadza ból związany ze stra­
cie, które mi pozostało, będzie na pewno do końca
n ie-d o-p ojęcia [inqualifiable] (bez w artości)”.25 Ze
tą, zaś owo „zablokowane życie” wydaje się uwalniać.
zdziwieniem konstatuje to również A uster: „Zawsze
To właśnie doświadczenie „zamrożonego czasu”, po­
wyobrażałem sobie, że śmierć mnie ogłuszy, sparaliżu­
wtórny szok „dotknięcia” przeszłości (śmierci) staje się
punktem zwrotnym, uwalnia czas, który zaczyna po­
je rozpaczą. Lecz teraz, gdy już to się stało, nie uroni­
łem ani jednej łzy, n i e c z u ł e m , że z a w a l i ł s i ę
nownie płynąć (Barthes mówi o swoim stanie: „wszyst­
ś w i a t . W jakiś przedziwny sposób byłem całkowicie
ko t r w a bez zmiany”). Co ciekawe, i w tym przypad­
ku mamy do czynienia z dotknięciem przeszłości zna­
przygotowany na przyjście tej śmierci, pomimo jej
nagłości. N iepokoiło mnie coś innego, coś nie powią­
nej, ale jednocześnie jakby nieznanej (czyli można by
rzec - przypominając motyw „pamięci proustowskiej”
zanego ze śmiercią czy m oją reakcją: świadomość, że
o j c i e c n i e p o z o s t a w i ł ż a d n y c h ś l a d ó w ”.
A nieco dalej opisując ów dziwny fenom en n ieobec­
ności i „przezroczystości” o jca powiada: „Jadł, ch o ­
dził do pracy, m iał znajomych, lecz tak naprawdę był
nieobecny. W tym najgłębszym niewzruszonym sen­
sie był człowiekiem niewidzialnym”.26 Taki dziwny fe­
nom en „pozbawienia życia”, swoistej niem aterialności, t r w a n i a poza życiem i śmiercią zdaje się obser­
wować również Barthes, przywołując i kom entując
usłyszane niegdyś słowa: „Ktoś powiedział mi nie bez
racji o k lientach w kawiarni: ‘Proszę spojrzeć, jak są
przygaszeni, dzisiaj obrazy są bardziej żywe niż ludzie’.

- niejako zupełnie zapomnianej), fotografia, którą zo­
baczył pisarz nie była mu przecież wcześniej znana
(nieco podobnie - choć jednocześnie odmiennie rzecz się przedstawia z ową ostatnią-pierwszą fotogra­
fią matki Barthes’a). A mamy tu już do czynienia z zu­
pełnie innym doświadczeniem fotografii niż to, które
Auster opisał w autobiograficznym opowiadaniu Por­
tret człow ieka niewidzialnego (por. wyżej).
Niemniej można sądzić, że Auster sceptycznie od­
nosi się do tego, czy fotografia może pomóc w poradze­
niu sobie ze stratą bliskiej osoby; podobnie jest zresztą
z samym aktem pisania. W połowie eseju Portret czło­

87

�Sławomir Sikora ♦ PA M IĘĆ: PRZESTRZEŃ , W K T Ó R E J ZD ARZEN IA SIĘ PO W TA R Z A JĄ

w ieka niewidzialnego wyznaje: „Zadana została rana
i teraz już wiem, że jest bardzo głęboka. Lecz akt pisa­
nia, zamiast podziałać, jak oczekiwałem, kojąco, moją
ranę tylko zaognił”.33
Pisząc o doświadczeniu patrzenia na fotografie
zmarłego ojca, Auster zauważa, że na zdjęciach „trwał
[on] w pewnym z a w i e s z e n i u , zamknięty w jakimś
kosmosie, który nie miał nic wspólnego ze śmiercią, do
którego śmierć w ogóle nie miała wstępu”.34 W kultu­
rach tradycyjnych sfera śmierci (zmarłych) i życia (ży­
wych) były ściśle rozdzielone. W określonych sytu­
acjach mogło dojść do połączenia obu sfer. Jedną z ta­
kich okoliczności była na przykład czyjaś śmierć, ale też
rytualny czas spotkania obu stron w trakcie obrzędów
zaduszkowych.35 Czas śmierci, pogrzebu i żałoby był
okresem szczególnym. Do czasu pogrzebu zatrzymywa­

syzyfowe powtarzanie, zanurzenie w stanie „nadziei że”
coś się napisze; zaś jednostajnie płynący, powtarzający
się czas sam staje się bezczasem.42
W Dymie to wyjście poza przestrzeń pracy-niepracy,
wyjście z pogrążenia w aczasowym trwaniu dokonuje się
poprzez rozpoznanie, powrót do „tego, co było”, szok
dotknięcia czasu przeszłego. Ale samo owo rozpoznanie
(„szok”) nie wystarcza. D otknięcie tego „co było”
(śmierci) powinno się przełożyć na uruchomienie czasu,
na czas otwarty na przyszłość. I w taki sposób postępu­
je w Dymie Auster. Opowiedziana w filmie historia zde­
cydowanie unika unilinearności, poszczególne wątki
odbijają się w sobie, tworząc pogmatwany i złożony
splot. Splot, który wykracza poza „fotograficzną przygo­
dę” i nie zostanie w związku z tym tutaj w pełni podjęty.43 Jednak dla większej jasności zarysuję tu syntetycz­
nie kilka wątków. Paul Benjam in dwukrotnie realnie
i raz metaforycznie, dotyka śmierci (wypadek, pojawie­
nie się gangsterów, rozpoznanie na fotografii zmarłej żo­
ny), lecz samo owo „dotknięcie” nie wystarcza. Kiedy
zostaje wyratowany spod kół ciężarówki, chciałby się od
razu odwzajemnić, bo tego wymaga nasza techniczna
cywilizacja, sprowadzając wzajemność do „tu i teraz”
(takie natychmiastowe odwzajemnienie się wiedzie
właśnie do „zamknięcia”, sugeruje relację kupiecką opuszczając sklep, nie mamy już żadnych zobowiązań).
Odmiennie wydaje się myśleć czarnoskóry chłopiec, ów
posłaniec z innego świata, który wprowadza do historii

no zegary - czas przestawał płynąć, podobnie żałoba
nie jest jeszcze czasem zwykłym. Można powiedzieć, że
zamknięcie zmarłego w fotografiach pozostawia go sta­
le w przestrzeni pośredniej, między światem żywych
a światem zmarłych, pozostają oni zamknięci w szcze­
gólnym kosmosie, do którego śmierć nie ma wstępu
(por. cytowane na początku słowa Austera). A le w tym
samym kosmosie trwania na granicy życia i śmierci mo­
gą zostać zatrzymani również żywi patrzący na fotogra­
fie zmarłych. „Koło zamyka się - pisze Barthes - nie ma
wyjścia. Cierpię bez ruchu. Okrutny, jałowy brak: nie
mogę przekształcić mego bólu, nie mogę zmienić kie­
runku mego spojrzenia; kultura nie przychodzi mi z po­
mocą, by wypowiedzieć to cierpienie, które przeżywam
w całości jako bezpośrednio wynikające ze skończoności obrazu (i dlatego, wbrew jego kodom, nie mogę od ­
czytać zdjęcia): Fotografia, moja Fotografia j e s t p o ­
z b a w i o n a k u l t u r y ; kiedy sprawia ból, nie ma
w niej nic, co pozwoliłoby przekształcić cierpienie w żałobę”.36 Patrząc na fotografie, w bezczasie37 zdaje się
również pogrążać Barthes; patrzenie na fotografie za­
myka przed nim przyszłość (fotografia jest bez przyszło­
ści), czyli także nadzieję: „mogłem już tylko oczekiwać
swojej totalnej, niedialektycznej śmierci”.38 „Między
doświadczeniem nadziei a doświadczeniem przestrzeni
życiowej człowieka zachodzą głębokie powiązania”39
- zauważa Józef Tischner. Nadzieja - pisze w Zarysie f e ­
nomenologii i metafizyki nadziei Gabriel M arcel - wiąże
się zawsze z projektem otwartym (w przeciwieństwie
do „nadziei że”). Nadzieja jest przeciwieństwem rozpaczy.40 A gdzie indziej zauważa: „Dusza istnieje tylko
dzięki nadziei; nadzieja, być może, stanowi sam ten
materiał, z którego uczyniona jest nasza dusza. [...]
U tracić nadzieję co do siebie samego, czyż nie znaczy
to antycypować własne samobójstwo?”.41
A po trosze podobnie dzieje się z Paulem B enjam i­
nem, który choć po śmierci żony i dziecka „zamyka się
w pracy”, to jest to szczególna praca, która nie niesie
żadnych efektów. Pracę, która nie przynosi żadnych
efektów, można by nazwać pracą-niepracą, a pogrąże­
nie w niej oznacza zamknięcie w sferze znamionującej

inny czas. Można powiedzieć, że wymiana staje się two­
rzącym kulturę rytuałem, gdzie tradycyjna zasada do ut
des nie sprowadza się już do natychmiastowej wymiany.44 Kiedy pisarz uznaje, że zrewanżował się już chłop­
cu za uratowanie życia i prosi go o wyprowadzenie się
z mieszkania, ten odwzajemnia się stwierdzeniem (i tu
znowu pojawia się projekt otwarty): że Benjam in jest
świetnym pisarzem. Czy można zatem czarnoskórego
chłopca nazwać „współczesnym Hermesem”, psychopomposem? Zauważmy, że Rashid vel Thomas vel Paul
dwukrotnie ratuje Benjaminowi życie, raz spod kół cię­
żarówki (Hermes jest również opiekunem podróżnych),
innym razem to on wzywa pomoc, policję, kiedy pisarza
nachodzi dwóch czarnych rzezimieszków, poszukują­
cych zresztą samego Rashida. Ciągle zmienia on też
imiona, opowiadając historie, które odbierane literalnie
można by nazwać kłamstwami, ale przecież wcale nie
jesteśmy skłonni ich tak klasyfikować (Hermes obiecu­
je nie kłamać, choć jednocześnie nie obiecuje mówić
prawdy45); chłopiec zamieszany jest w przywłaszczenie
pieniędzy, ale również i w tym przypadku wcale tego
faktu nie mamy ochoty nazwać kradzieżą (Hermes był
wszak opiekunem kupców i złodziei).
Dym utkany jest z materii doprawdy przedziwnej:
realistycznej i mitycznej zarazem. Opowiadane (oglą­
dane) zdarzenia potrącają struny chwili, lecz dźwięk
brzmi już w pudle rezonansowym czasu mitycznego,
w wieczności. Temu umitycznieniu sprzyja pewnie
fakt, że słyszymy kilka wersji „jednej” (w dużym cudzy­

88

�Sławomir Sikora ♦ PAM IĘĆ: PRZESTRZEŃ , W K T Ó R E J ZD ARZEN IA SIĘ PO W TA R Z A JĄ

Barthes pisze, że jego Fotografia (Fotografia matki)
„jest pozbawiona kultury”.48 I ta ostatnia książka, jed ­
na z niewątpliwie najciekawszych prac, jakie powstały
0 fotografii, staje się właśnie jego ostatnią książką. Nie
ma wyjścia poza kulturę. Pozostaje literalna śmierć...

słowie) historii, „jednego tem atu”, tak na przykład po­
jawia się cały szereg „wariacji” na tem at poszukiwania
ojcostwa (a tym samym tożsamości): motyw ów, śle­
dzimy w wydaniu Rashida, ale wersjami tego tematu
odbitego w odległych zwierciadłach są historie niedo­
szłego ojcostw a pisarza, dom niem anego ojcostw a
Auggie’ego, żartobliwie odegranej synowskiej relacji
pisarza wobec czarnego chłopca. Rashid spotykając o j­
ca przybiera imię i nazwisko pisarza, a lustrzaną odbit­
ką nawiązywania relacji przez „nie rozpoznanego” R a­
shida jest historia Auggie’ego podszywającego się pod
wnuka starej niewidomej Murzynki. Zwieńczeniem zaś
może być niezwykła anegdota opowiedziana przez pi­
sarza o synu, który spożywając kanapkę na stoku w A l­
pach nagle (przez przypadek!) pod taflą lodu odkrywa
twarz ojca, który zginął niegdyś przysypany lawiną.
Odnaleziony o jciec jest „młodszy” niż syn. A z a m r o ż o n a p o d l o d e m t w a r z nie jest niczym in ­
nym ja k jeszcze jed ną m e t a f o r ą f o t o g r a f i i
(zresztą to już chyba ostatni fotograficzny wątek w tym
filmie). Wszystkie owe historie opowiedziane są z nie­
bywałym smakiem i najczęściej nie wprost. W zorco­
wym przykładem może być ta opowiedziana przez ojca
Thom asa czarnemu chłopcu (w którym nie rozpozna­
je syna). Opowieść wydaje się możliwa tylko dlatego,
że w całą historię wbudowany jest podwójny dystans:
słuchaczem jest „obcy”, zaś w narrację, jako sprawca
tragicznych wydarzeń, włączony jest Bóg. Opowieść
ma podwójny sens: znaczy co innego dla opowiadają­
cego (motywuje brak ręki) i co innego dla słuchające­
go (Rashid rozumie, dlaczego został porzucony przez
ojca). Słyszymy tylko jedną wersję, „część” opowieści.
Łączy się ona z inną „częścią”, którą tak chłopiec, jak
i my, znamy skądinąd. W tym znaczeniu opowieść ta
jest symboliczna. Na powrót łączy to, co wcześniej zo­
stało rozłączone. Symbol w swoim etymologicznym
znaczeniu to przedmiot rozłamany na dwie części, któ­
rych powtórne złożenie pozwala na rozpoznanie się ich
właścicielom. W ersja ojca składa się z wersją syna. Syn
rozpoznaje ojca, którego wcześniej nie znał, ale też
znać nie chciał. Prawda opowiedziana nie równa się
prawdzie usłyszanej. Opowieść zawiera, można by
rzec, nadwyżkę prawdy. Chłopcu, który dotychczas
skrywał się pod różnymi imionami i za wymyślonymi
fabułami, umożliwia odnalezienie ojca - zrozumienie
jego historii pozwala na odszukanie wewnętrznej z nim
wspólnoty, ale tym samym własnej tożsamości, osadze­
nie w określonej tradycji.
Wszystkie owe wariacje na tem at ojcostwa można
odbierać jako pochwałę kultury, jej wielości, jak też
faktu, że tylko ona potrafi stworzyć przestrzeń, w któ­
rej dzięki powtórzeniu i zmianie może przebiegać życie
ludzkie. Dodajmy, że mamy tu do czynienia nie tylko
z kulturą w wymiarze poziomym, lecz również wertykalnym.46 Taka jest przecież symbolika dymu, który łą­
czy świat ziemski ze światem górnym, czas ziemski
z niebiańskim.47

Przypisy
1

Zdanie tytułowe zaczerpnięte z: P Auster, Księga Pamięci, [w:]
Wynaleźć samotność, przeł. K. Zabłocki, Noir sur Blanc, Szwaj­
caria 1996, s. 78
Niniejszy tekst powstał na początku 2002 r. i stanowi (z niewiel­
kimi odstępstwami) ostatni rozdział rozprawy doktorskiej M ię­
dzy dokumentem a symbolem. O fotografii w kulturze, napisanej
pod kierunkiem Profesora dra hab. Wiesława Juszczaka. Może
też, jak sądzę, stanowić przyczynek do dyskusji wokół drukowa­
nego w numerze „Kontekstów” (3-4/2002) rewelatorskiego tek­
stu Dariusza Czai (Zycie, czyli nieprzejrzystość. Poza antropologię
—kultury). Sądzę bowiem, że Dariusz Czaja, krytykując „kultu­
rę” w dookreśleniu antropologii, nieco osobliwie ustawia sobie
i przeciwników (przede wszystkim semiotykę kultury), i poplecz­
ników. Jest znamienne, że zastanawiając się nad n i e o b e c n o ­
ś c i ą kategorii „życia” w etnologii/antropologii, poszukując po­
pleczników, sięga zrazu do poezji (Henryk Kwiatek, Świetlickiego). „Co antropolog kultury ma do powiedzenia o przytoczonym
[...] jednym ledwie fragmencie [idzie o wspomniany wiersz, ale
może i po trosze film Marcela Łozińskiego, Wszystko m oże się
przytrafić] zwyczajnej egzystencji?” —pyta, zapominając choćby
o przejmujących, analizowanych przez Jacka Olędzkiego zapi­
skach Teresy Trojanowskiej (Troski życiowe i kłopot z istnieniem
(Pacierze w zapiskach domowych Teresy Trojanowskiej 1957­
1968), „Polska Sztuka Ludowa” 4/1988), tekstach Jamesa Clifforda m.in. o Malinowskim i Leirisie (teksty odpowiednio
w „Kontekstach” 3-4/92, 1-2/99; tego ostatniego LAfrique
fantôm e), a także ważnym antropologicznym świadectwie Poza
antropologią Kirsten Hastrup (nr 2/98; od której jak rozumiem
zapożyczył częściowo tytuł) nie mówiąc już o N um ber O ur Days
Barbary Myerhoff. Otóż kategoria życia istnieje w etnologii od
dawna, warto ją sproblematyzować, ale żeby to zrobić, należy ją
tam najpierw dostrzec. Niniejszy tekst, choć traktuje o fotogra­
fii, pamięci i śmierci, to jednak, jak sądzę, jest również tekstem
w ła ś n ie o ż y c iu , także o banalnym wymiarze pewnych pod­
stawowych doświadczeń ludzkich.

2

Por. moją interpretację tegoż filmu Dym nad Brooklynem,

3

M. Starenko, Roland Barthes: herezja sentymentu, „Obscura” Biu­

„ResPublica Nowa” nr 3, 1997
letyn Federacji Amatorskich Stowarzyszeń Fotograficznych
w Polsce, nr 5, 1982, s. 6
Warto zauważyć, że niniejszy tekst należy traktować jako kon­
tynuację, ale także polemikę (i przewartościowanie) mojego
wcześniejszego tekstu dotyczącego Barthes’a i jego książki C a ­
m era lucida. W owym tekście (Cam era lucida. Pamięć i fotografia,
opublikowanym w: „Kwartalnik Filmowy” nr 29-30, wiosna-lato, 2000) starałem się zestawić opisane przez Barthes’a doświad­
czenie „spotkania” z Fotografią matki z Proustowskim doświad­
czeniem pamięci mimowolnej, a także pewnymi zagadkowo
brzmiącymi sformułowaniami w Małej historii fotografii Waltera
Benjamina.
4

Rozważania o związku śmierci z fotografią mogłyby stać się
podstawą odrębnego tekstu. O to jeden z istotnych fragmen­
tów, „próbka” tych ciekawych refleksji: „ze swej strony wolał­
bym, by zamiast umieszczać narodziny Fotografii w kontekście
społecznym i ekonomicznym, zastanowić się raczej nad antro­
pologicznym związkiem pomiędzy śmiercią a tym nowym obra­

89

�Sławomir Sikora ♦ PA M IĘĆ: PRZESTRZEŃ , W K T Ó R E J ZD ARZEN IA SIĘ PO W TA R Z A JĄ

zem. Bowiem w każdym społeczeństwie śmierć musi gdzieś zna­

(choć miała miejsce dopiero w 1919 r.; Lesy „opowiada” o wy­

leźć swoje miejsce: jeśli nie jest nim (lub jest w mniejszym stop­

darzeniach z przełomu X IX i X X w. por. S. Sikora, Fotografia
schyłku...); P Auster, Portret człowieka niewidzialnego, s. 35-50

niu) religia, musi ono być gdzie indziej: może w tym właśnie
obrazie, który stwarza śmierć, pragnąc zachować życie. Współ­

12

czesna zanikaniu obrzędów, Fotografia odpowiada być może

13

S. Sikora, Cam era lucida. Pamięć i fotografia.

wtargnięciu w nasze współczesne społeczeństwo śmierci asym-

14

R. Barthes, Światło obrazu, § 35. W sprawie fragmentu i praw­

bolicznej, poza religią, poza obrzędem, nagłemu zanurzeniu się

dy opisu por. [R. Barthes], Roland Barthes by Roland Barthes

w Śmierć dosłowną. Zycie/Śmierć: paradygmat sprowadza się do

przeł. R. Howard, Milland Wang, New York 1977, s. 58 i 92-95.

zwykłego pstryknięcia, które dzieli wyjściową pozę od papiero­

Clifford Geertz, dyskutując o problemie spójności deskrypcji

wego końca.

kulturowej i prawdy, powiada m.in.: „nie ma nic bardziej spój­

Wraz z Fotografią wkraczamy w Śmierć płaską. Kiedyś po wykła­

nego niż iluzje paranoika i historie oszusta”, C. Geertz, Opis gę­

dzie ktoś powiedział mi z pogardą: ‘Tak płasko mówi pan

sty: w stronę interpretatywnej teorii kultury, przeł. S. Sikora, [w:]

o Śmierci’. - Jak gdyby zgroza śmierci nie zawierała się właśnie

Badanie kultury (w druku, Wydawnictwo PW N; pierwodruk

w jej banalności! Zgroza to właśnie to: nie mieć nic do powie­

1973).
15

dzenia o śmierci osoby, którą kochałem najbardziej, nic do po­
wiedzenia o jej zdjęciu, które kontempluję nie mogąc nigdy po­

nienie spacją dodane - S.S.).
16

Tamże (kursywa w oryginale, wyróżnienie spacją dodane - S.S.).

u kresu tej pierwszej śmierci wpisana jest moja własna śmierć;

17

Przypominam, że w swoim opisie odniesienia (referencji) w fo­
tografii Barthes przesuwa akcent z „rzeczowości” na czas, bar­

dynym wyjściem: mówić o tym, że nie mam nic do powiedze­

dziej akcentuje „to było” niż „co to było”.

nia.” R. Barthes, Cam era lucida, Refleksje o fotografii, tłum.

18

R. Barthes, C am era lucida, § 37

E. Modzelewska-Sikora, „Kino” nr 3, 1992, s. 38. Omawiana

19

Warto jednak pamiętać, na co już zwracałem uwagę, że książki

książka Barthes’a doczekała się już przekładu, niemniej będę ją

Barthes’a nie można czytać chronologicznie, m.in. w §§ 45 i 47

tu przytaczał w różnych tłumaczeniach, kiedy zaś mówię ogól­

francuski krytyk w istotny sposób ponownie odwołuje się do

nie o książce, będę korzystał z właściwego moim zdaniem tytu­

przeżycia odnalezienia matki na Fotografii.

łu, tj. właśnie C am era lucida.

20

Jane Campion), która nie tyle wieńczy ślub, ile go raczej zastę­

giej połowie lat osiemdziesiątych, nie zdawałem sobie jeszcze

puje. Warto zaznaczyć, że tak „zawarte” małżeństwo kończy się

sprawy, że jej autor nie żyje, że umarł w tak szczególny sposób

niepowodzeniem. Por. S. Sikora, Po co jechać na N ow ą Zelandię?:
„Fortepian”, „Kino” nr 11, 1994

wiałem się wówczas, jak można nadal pisać po książce tak „osta­

21

L. Caplan, T. Kantor, K. Rabińska, M etoda klisz, „Dialog” nr 12,

tecznej”, tak przepojonej medytacją nad śmiercią, śmiercią

1980; K. Pleśniarowicz, Teatr śmierci Tadeusza Kantora, V E R ­

(niedawno) zmarłej matki, ale także własną: „Mogłem już tylko

BA, Chotomów 1990, s. 43-53; T. Kantor, O fotografii z Tade­

oczekiwać swej totalnej, niedialektycznej śmierci” (R. Barthes,

uszem Kantorem . Rozmawia Andrzej Matynia, „Projekt” nr 3,

Światło obrazu. Uwagi o fotografii, przeł. J. Trznadel, Wydawnic­

1987, s. 17-18

two KR, Warszawa 1995, s. 29). Książka wydała mi się jedno­

22

znacznie testam entem . Dopiero później dowiedziałem się

23

R. Barthes, C am era lucida, § 37
Dialogi z filmu cytuję za wersją kasetową: Dym, Paula Austera

o śmierci Barthes’a.

i Wayne’a Wanga (1994), kaseta wideo, Gutek Film. Firmie

Czyli 84. Por. M. Jay, T he Cam era as Memento Mori: Barthes,

Gutek Film i Pani Katarzynie Sadowskiej dziękuję za udostęp­

Metz, and Cahier du Cinéma, [w:] tegoż, Downcast Eyes. T he D e­

7

Przypominam scenę „fotografii ślubnej” z filmu Fortepian (reż.

Kiedy po raz pierwszy czytałem C am era lucida, a było to w dru­

kilka dni po tym, jak książka ujrzała światło dzienne. Zastana­

6

R. Barthes, C am era lucida, § 37 (kursywa w oryginale, wyróż­

głębić, przekształcić. Jedyna ‘myśl’ jaka się pojawia, to ta, że
pomiędzy nimi pozostaje już tylko czekać; ta ironia jest moim je ­

5

Tamże, s. 18 (wyróżnienie spacją dodane - S.S.).

nienie mi kasety z filmem.

nigration o f Vision in Twentieth-Century French Thought, Univer­

24

I? Auster, Księga Pamięci, s. 71 (wyróżnienie spacją dodane - S.S.).

sity of California Press 1993, s. 451

25

R. Barthes, Światło obrazu, § 31 (tłum. zmodyfikowane, wyróż­

26

P Auster, Portret człowieka niewidzialnego, s. 10 (wyróżnienie

swojej nieopublikowanej książki (Brooklyn Boogie, reż. Paul Au­

27

R. Barthes, Światło obrazu, § 48, tłum. zmodyfikowane - S.S.

ster i Wayne Wang, 1995). Nie udało mi się odnaleźć śladu obec­

28

Por. np. przypisy do P Auster, Wynaleźć samotność, czy też właśnie

nienie spacją dodane - S.S.).

„literackie anegdoty”, np. o Michaile Bachtinie, który ulegając
nałogowi palenia w czasie II wojny światowej miał spalić rękopis

spacją dodane - S.S.).

ności Rolanda Barthes’a w twórczości Austera. Ale czy ta nie­

Por. np. T Zieliński, Homer - Wergliusz - Dante, [w:] tegoż, Po co
Homer?, W L, Kraków 1970; O. Hugolin Langkammer OFM, Słow­

obecność nie przypomina nieobecności Waltera Benjamina (obo­

nik biblijny, Księgarnia św. Jacka, Katowice 1982, hasło: Otchłań.

wiązuje wymowa niemiecka) w Cam era lucida Barthes’a? Czy na­

29

zwisko Paula Benjam ina może być aluzją do postaci Waltera

Por. S. Sikora, Cmentarz. Antropologia pamięci, „Polska Sztuka
Ludowa” nr 1-2, 1986

Benjam ina i osoby samego autora - Paula Austera?

30

8

Wchodzi on w skład książki Wynaleźć samotność.

31

9

W opisie tym można doszukać się podobnej fascynacji zdjęcia­

są pewnego rodzaju zamykaniem oczu.” G. Janouch, Rozmowy

mi do tej, którą odnajdujemy w albumie M ichaela Lesy (Wi­

z K afką. Notatki i wspomnienia, przeł. J. Borysiak i E. Dyczek,

R. Barthes, Światło obrazu, § 37
„Fotografuje się rzeczy, aby wypłoszyć je z umysłu. Moje historie

sconsin Death Trip, przedmowa W. Susman, Pantheon Books,

Czytelnik, Warszawa 1993, s. 52 (por. również s. 204-5). To pa­

New York 1973; por. także mój tekst: Fotografia schyłku wieku.

radoksalne zdanie dotyczące zdjęcia (pamięci zewnętrznej) Kaf­

Fotografia i mit, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa” nr 1-2,

ki można również interpretować jako ideowo bliskie ukazanej

10

1994).
P Auster, Portret człowieka niewidzialnego, s. 17-18 (wyróżnienie

wyobraźnia, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa” nr 3-4, 1992

11

Np. historia rozerwanej i sklejonej fotografii, z której został usu­

w Fajdrosie krytyce pisma. Por. S. Sikora, Fotografia - pam ięć -

spacją dodane - S. S.).

32

Odnośnie do etymologicznego związku rany, traumy i punctum
por. S. Sikora, C am era lucida. Pamięć i fotografia.

nięty dziadek narratora, Harry Auster, a historia, której ona do­

33

P Auster, Portret człowieka niewidzialnego, s. 34 (por. też przyto­

tyka, działa się w Kenoshy (Wisconsin) i mogłaby śmiało rów­

czone na początku niniejszego rozdziału cytaty dotyczące do­

nać się z tymi, które przytacza w swoim albumie M ichael Lesy

świadczenia oglądania zdjęć zmarłego ojca). Pisarskie próby Au-

90

�Sławomir Sikora ♦ PAM IĘĆ: PRZESTRZEŃ , W K T Ó R E J ZD ARZEN IA SIĘ PO W TA R Z A JĄ

stera uporania się z traumą związaną ze śmiercią ojca (Portret...)

wie, Warszawa 1995; K. Lipka, Zycie dla muzyki, muzyka dla cie­

nie wydają się też w pełni (literacko) udane. Pod tym względem

ni... Wizja baroku w filmie „Wszystkie poranki świata” A laina C or­

M atka odchodzi Tadeusza Różewicza (Wydawnictwo Dolnoślą­

neau; S. Sikora, Święte pożegnanie, D. Czaja, Wariacje na tematy

skie, Wrocław 1999) jest pozycją zdecydowanie ciekawszą.

orfickie; trzy ostatnie teksty w: „Kwartalnik Filmowy” nr 6, lato

34

Tamże, s. 18

1994. Przypadek to tym ciekawszy w odniesieniu do tych tu

35

O ile zaświatom można przypisać niepamięć, o tyle czasem,

analizowanych, że Sainte Colombe zdaje się nie mieć „nadziei

w szczególnych okresach, zmarli (w tradycji ludowej) również

że” zmarła żona „powróci”... i dlatego właśnie przychodzi ona

byli obdarzeni pamięcią. O pamięciowym związku obu światów

na spotkanie z nim. O „nadziei że” Marcel pisze: „W tej mierze,

por. S. Sikora, Cmentarz. Antropologia pamięci, oraz Z. Benedyk-

w jakiej traktujemy rzeczywistość jako coś, co można zniewolić

towicz, Przestrzenie pamięci, [w:] Film i kontekst, pod red. D. Pal-

i oddać naszej dyspozycji, stajemy się nie tylko winni uzurpacji,

36
37

czewskiej i Z. Benedyktowicza, Wrocław-Warszawa-Kraków-

ale wbrew pozorom stajemy się obcy sami sobie”, G. Marcel, Za­

-Gdańsk-Łódź 1988, a także J. S. Wasilewski, Po śmierci wędro­

rys fenomenologii... , s. 61

wać. Szkic z zakresu etnologii świata znaczeń, „Teksty” nr 3 i 4,

43

1979. Odnośnie „dematerializacji zaświatów” porównaj świetny

44

Por. moją interpretację tego filmu: Dym nad Brooklynem.
Por. opis obrzędu kula B. Malinowski, Argonauci Zachodniego

esej Bolesława Micińskiego, Podróże do piekieł, [w:] tegoż, Pisma.

Pacyfiku, przeł. B. Olszewska-Dyoniziak i S. Szynkiewicz, [w:]

Eseje, artykuły, listy, Znak, Kraków 1970

tegoż, Dzieła, t. 3, PWN, Warszawa 1981; a także G. van der Le-

R. Barthes, Cam era lucida, § 37 (kursywa w oryginale, wyróż­

euw, Fenomenologia religii, przeł. J. Prokopiuk, KiW, Warszawa

nienie spacją dodane - S.S.).

1978, s. 398-408; M. Mauss, Szkic o darze. Forma i podstawa wy­

Por. K. Barańska, Bezczas fotografii, [w:] Czas w fotografii. Czas fo ­

miany w społeczeństwach archaicznych, przeł. K. Pomian, [w:] te­

tografii, katalog wystawy pod tym samym tytułem [kurator wysta­

goż, Socjologia i antropologia, PWN, Warszawa 1973. W tak poj­

wy i redaktor katalogu - Barbara Major], Miejska Galeria Sztuki

mowanej szerokiej perspektywie krążenia dóbr, spośród których

w Częstochowie, Częstochowa 18 grudnia 2001 - 3 lutego 2002

jednym z ważniejszych w tym filmie jest s ł o w o , o p o w i e ś ć ,

38

R. Barthes, Światło obrazu, § 29

starałem się ująć ten obraz w mojej jego interpretacji. Por. Dym

39

J. Tischner, Ludzie z kryjówek, [w:] tegoż, Myślenie według w ar­

nad Brooklynem.

40

„Rozpacz jest tu rodzajem z a c z a ro w a n ia albo, ściślej mówiąc,

szawa 1992, § 17; V. Crapanzano, H erm es’ Dilemma: T he M a­

u ro k u , złowrogiego aktu godzącego w to, co zgodziłbym się na­

king o f Subversion in Ethnographic Description, [w:] J. Clifford

zwać samą substancją mojego życia.” G. Marcel, Zarys fenom e­

i G.E. Marcus (red.), Writing Culture. T he Poetics and Politics o f

nologii i metafizyki nadziei, [w:] tegoż, H om o viator, przeł. P. Lu­

Ethnography, University of California Press, Berkeley, Los A n ­

tości, Znak, Kraków 1982, s. 415

41
42

45

Por. R. Graves, Mity greckie, przeł. H. Krzeczkowski, PIW, W ar­

bicz, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1984, s. 43 (wyróż­

geles, London 1986

nienie spacją dodane - S.S.), a szerzej, s. 29-70

W etnologii odnośnie do takiej szczególnej postaci obecnego

G. Marcel, Dziennik metafizyczny, [w:] tegoż, Być i mieć,

w m itach i obrzędach mediatora używa się często terminu trick­

przeł. P Lubicz, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1986, s. 68

ster. Por. np. K. Hastrup, Poza antropologią. Antropolog jako

To, że nie musi się tak stać, że samo zamknięcie (na skutek

przedmiot przedstawienia dramatycznego, przeł. G. Godlewski,

śmierci bliskiej osoby) nie zawsze musi prowadzić do „bezru­

„Konteksty. Polska Sztuka Ludowa” nr 2, 1998

chu”, znakomicie dowodzi przypadek Pana de Sainte Colom-

46

be’a opowiedziany przez Alaina Corneau we Wszystkich poran­

47

kach świata (1991). Por. W. Juszczak, Dlaczego?, [w:]tegoż, Frag­

J. St. Pasierb, Pionowy wymiar kultury, Znak, Kraków 1983
Por. np. P. Kowalski, Leksykon znaki świata. Omen, przesąd, zna­
czenie, PWN, Warszawa-Wrocław 1998, hasło: Dym, s. 105-109

menty. Szkice z teorii i filozofii sztuki, Zamek Królewski w Warsza­

48

R. Barthes, Cam era lucida, § 37

6. Afganistan. Bamjan. Widok na całą dolinę. Widoczne dwa kolosalne posągi Buddy i cele mnichów wykute w skale.
Fot. Anna Beata Bohdziewicz

91

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6290" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6270">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2c62900fc4bab8b5ef154758c7b6d9d2.pdf</src>
        <authentication>bd711c2cf351f77309bde434e1c7cf56</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74887">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5326</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74888">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74889">
                <text>2003</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74890">
                <text>pamięć - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74891">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4947</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74892">
                <text>Semioza pamięci w etnografii / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74893">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4; s.92-94</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74894">
                <text>Brocki, Marcin</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74895">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74896">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74897">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74898">
                <text>MARCIN BROCKI

o

♦

♦

ny mechanizm kulturotwórczy, gwarantujący trwałość
kodów i tekstów kultury. „Określenie kultury jako pa­
mięci zbiorowej nasuwa problem systemu reguł semiotycznych, zgodnie z którymi życiowe doświadczenie
ludzkości przekształca się w kulturę, a które można by­
łoby uznać za program. Samo istnienie kultury zakła­
da zbudowanie systemu reguł przekształcania do­
świadczeń bezpośrednich w tekst. Aby jakieś wydarze­
nie historyczne zostało umiejscowione w określonej
klatce, powinno ono być uświadomione przede wszyst­
kim jako istniejące, tj. należy je utożsamić z określo­
nym elementem w języku urządzenia zapamiętującego.
Następnie powinno ono być ocenione w stosunku do
wszystkich związków hierarchicznych tego języka, tj.
powinno zostać zapisane, a więc stać się elementem
tekstu pamięci, elementem kultury. Tak więc, wpro­
wadzenie faktu do pamięci społeczeństwa ma wszelkie
cechy przekładu [podkr. M. B.] z jednego języka na
inny, w tym zaś wypadku - na «język kultury»” [Łotman, Uspieński, 1977, s. 151]. Co więcej, tylko przy
założeniu, że pamięć nie jest prostym odzwierciedle­
niem przeszłości, lecz jej twórczym przekładem, warto
w ogóle się nią zajmować. Jak pokazuje bowiem Łotman [1999, s. 31-42], tylko przy założeniu o nieidentyczności nadawcy i odbiorcy możliwa jest sensowna
komunikacja, założeniu notabene obecnym w każdym
normalnym użyciu języka. W przypadku „tekstu pa­
mięci”, nie może być on utożsamiany z prawdą o jego
„autorze”) - gdy nadawca i odbiorca są identyczni (te
same kody), komunikacja jest bezprzedmiotowa (za­
tem nie byłaby utrwalana, nie byłaby pamięcią, nie by­
łoby etnograficznego problemu), gdy natomiast są to­
talnie różni (niewspółmierność kodów) - wtedy nie­
możliwa. Stąd pamięć niesie informację, znaczenie, je ­
dynie gdy nie jest powieleniem „rzeczywistej historii”,
lecz narracją.
Oczywiście w sferze świadomego użycia „tekstu
z pamięci” przez etnograficznego informatora (dostar­
czyciela danych w tekście etnograficznym), jest pa­
mięć tożsama (lub przystająca) do rzeczywistości, któ­
rej dotyczy, jest niemal jej podwojeniem (odtworze­
niem). Wg Łotmana [1999, s. 113] to właśnie mecha­
nizm podwojenia jest najprostszym sposobem wprowa­
dzania organizacji kodowej do sfery konstruktów świadomości.2 Dopiero badacz dostrzega to podwojenie ja­
ko takie - z naturalnego porządku rzeczy (dla informa­
tora) mechanizm pamięci przechodzi na pozycję two­
ru kulturowego, posiadającego swój własny język mo­
delowania przeszłości. Jak pisze Paul De Man [2000, s.
108]: „[...] przedsięwzięcie autobiograficzne może sa­
mo tworzyć życie, decydować o nim i że wszystko, co
autor czyni, podyktowane jest technicznymi wymoga­
mi portretowania samego siebie, a zatem że określają
to - we wszystkich aspektach - możliwości obranego
przezeń środka wypowiedzi. [...] Przyjmujemy, że ma­
my tu do czynienia z mimesis (tak się dzieje w przypad­
ku opisywanych poniżej etnografii, M. B.), a przecież

♦

Semioza pamięci
w etnografii

ainteresowanie autonarracją (autobiografią, pa­
miętnikiem, quasi-dziennikeim, dziennikiem,
historiami życia), w której podstawową funkcję
nośnika znaczeń odgrywa pamięć, nie jest w etnogra­
fii zjawiskiem nowym. Współcześnie jednak dopisano
do dotychczasowych zainteresowań nowy kontekst
(choć i utwierdzono stare nieprawdy, m.in. przez nadwartościowanie „słowa i relacji badanego”), podpo­
wiedziany przez przemiany teoretyczne wewnątrz tej
dyscypliny: chodzi o przesuniecie autonarracji z roli
dowodu do roli materiału etnograficznego.
W niniejszym artykule interesować mnie będzie
pamięć jako semiotyczny mechanizm porządkujący
doświadczenie, a przedmiotem opracowania będzie
sposób wykorzystania różnorodnych „tekstów z pamię­
ci” w konstruowaniu danych i dowodów w etnografii
i wpływ praktyki badawczej na status pamięci w etno­
grafii.
Na ogół nie budzi obecnie sprzeciwu twierdzenie,
że wcale nie jest oczywiste, kto co i w jaki sposób re­
prezentuje w autonarracji. Jednak wciąż istnieją takie
sposoby uprawiania etnografii, w obrębie których
„teksty z pamięci” uchodziły/uchodzą za bardziej au­
tentyczne niż te, które są dziełem rekonstruującego
etnografa. Sytuacja zmieniła się (powinna zmienić) ra­
dykalnie, gdy zaczęto przyglądać się pamięci jako na­
rzędziu semiozy przeszłości, w dodatku operującym po
obu stronach badania-interpreatcji, czyli po stronie
badanego i badacza. Autentyczność, w sensie wyraża­
nia prawdy, tak pojętej pamięci staje się problematycz­
na. Zatem przyjmując wyjściową tezę, że etnografia
jest tworzeniem tekstów na temat tekstów, można
przyglądać się mechanizmom autobiograficznej rekon­
strukcji przeszłości, owym „tekstom z pamięci”, zarów­
no jako sposobom jej tekstualizacji (tym samym operacjonalizacji),1 jak i w celu odsłonięcia procesu kre­
owania świata przedstawianego w praktyce badawczej
etnografii. Aby tego dokonać, należy najpierw uświa­
domić sobie (tymczasem założyć), że pamięć jest ty­
pem narracji, przekładem, w którym dokonuje się se­
lekcja i hierarchizacja treści.
Bazą teoretyczną dla takiego ujęcia pamięci może
być semiotyka kultury (szkoła tartusko-moskiewska),
która właśnie z pamięci (tu: zbiorowej) uczyniła głów­

Z

92

�Marcin Brockt ♦ SEMIOZA PAMIĘCI W ETNOGRAFII

człowieka do określonych miejsc, o ich wartości. Brak
będzie dynamiki, zmienności, dźwięków, zapachów.
Żaden film nakręcony na podstawie wspomnień okre­
ślonych osób nie zdoła uchwycić i oddać w pełni tego,
co zapisane zostało w ludzkiej pamięci” [Kabzińska
2000, s. 7].3 W takich wypadkach opowieść etnogra­
ficzna przestaje tłumaczyć. Można powiedzieć, że jest
asemiotyczna, bo motywacje działań wyrażane w pa­
miętniku (tekście z pamięci) nie są traktowane jako
dyskurs symboliczny, lecz literalne odtworzenia, kopie
czegoś, co istnieje niezależnie od konkretnego odtwo­
rzenia (te nie mają wartości semiotycznej - nie niosą
wartościowej informacji). Dodatkowo traktuje się
treść pamiętnika jako „pamięć” historyczną (metonimiczną), dla której charakterystyczna jest konwencja
ciągłego i chronologicznego przedstawienia, gdzie ist­
nieje związek ciągłości czasowej między przedstawia­
nymi wydarzeniami [por. Hastrup 1997, s. 25], gdy
tymczasem jest ona narracją metaforyczną. Etnograf,
który tego nie zauważa, zaczyna opowiadać o trybie
metaforycznym jako metonimicznym - tym samym
mityzuje „tekst pamięci”.
Wczytując się w tekst Kabzińskiej, zauważyć moż­
na, że z zamieszczonych tam fragmentów pamiętników
można wysnuć zupełnie odmienne wnioski na temat
ich „prawdziwości”, łatwo bowiem dostrzec narracyjny
charakter wspomnień. Już fakt szczególnego uprzywi­
lejowania przestrzeni w opowieściach wspomnienio­
wych, zachowywania silnie nacechowanej emocjonal­
nie i semantycznie topografii, obecność wielu detali
i fakt, że przestrzeń w ostateczności organizuje wypo­
wiedź, powinny być sygnałem dla etnografa o poten­
cjalnym, semiotycznym charakterze całej opowieści.
Jeszcze wyraźniejszym dowodem na semiozę przeszło­
ści, jaka dokonuje się w pamięci, jest konfrontacja tej
zapamiętanej topografii z tym, co po latach zastają
wracający do stron „dzieciństwa” / „młodości” autorzy
wspomnień. Przewija się w ich opowieściach (w przy­
padku pamiętników kresowiaków, które stanowią bazę
dla niniejszych rozważań) motyw „wyobcowania”, „po­
czucia obcości”. Zmiana topografii określana bywa ja­
ko zniszczenie, destrukcja [Kabzińska 2000, s. 13-14].
Ale należy to odczytywać w kategoriach destrukcji
przestrzeni z opowieści, ze wspomnień, niedosłownie.
Przecież ci sami kresowiacy, „urządzając” się na zie­
miach zachodnich dokonali podobnej przebudowy/do­
stosowania (właśnie) przestrzeni, która z kolei jest od­
czytywana przez byłych właścicieli jako destrukcja.
Zresztą ci, którzy pozostali na kresach (świadkowie
zmian) wcale nie jednoznacznie rysują obraz zmian,
jakie się u nich dokonały - najczęściej nie ma tu mo­
wy o totalnej destrukcji i zniszczeniu.
Jako narracja pamięć nie jest już koronnym dowo­
dem w sprawie kulturowej przeszłości, lecz przynależy
do danych na temat teraźniejszości. „Pamięć nie za­
chowuje przeszłości, lecz dostosowuje ją do obecnie
panujących warunków, [...] zawsze zaczyna się od od­

mimesis to tylko jeden z wielu trybów figuratywności;
czy więc to odniesienie decyduje o figurze, czy też mo­
że odwrotnie: złudzenie odniesienia jest nie korelatem
struktury figury, inaczej mówiąc, już nie wyraźnie i po
prostu odniesieniem, lecz czymś bardziej pokrewnym
fikcji, która jednak sama może do pewnego stopnia
stwarzać odniesienia?”. „Autobiografia to [...] pewna
figura odczytywania albo rozumienia, z jaką mniej lub
bardziej wyraźnie mamy do czynienia we wszystkich
tekstach. Polega ona na połączeniu dwóch podmiotów
uwikłanych w proces lektury, w którym zastępując się
wzajemnie i odbijając w sobie, określają się one na­
wzajem” [De Man 2000, s. 110].
Niewątpliwie jest więc pamięć typem narracji,
a „pomiędzy przedstawiającym światem realnym
a światem przedstawionym w utworze przebiega ostra
i zasadnicza granica. [... ] nie wolno mylić, jak to wielekroć robiono i robi się niekiedy do dzisiaj, świata
przedstawionego ze światem przedstawiającym (błąd
naiwnego realizmu), mylić autora-twórcę utworu
z autorem-człowiekiem (naiwny biografizm), odtwa­
rzającego i odnawiającego słuchacza-czytelnika róż­
nych (i wielu) epok z biernym słuchaczem-czytelnikiem swojej współczesności (dogmatyzm w rozumie­
niu i ocenie)” [Bachtin 1983, s. 313].
Bez zrozumienia istoty dialogicznego (powiedział­
bym raczej „narracyjnego”) charakteru tekstu pamię­
ci, jawi się ona jako prosta rejestracja, jako dublet rze­
czywistości. Właśnie tak pojmowana staje się podsta­
wowym dowodem na istnienie bądź nieistnienie pew­
nych elementów kultury opisywanych przez etnografa.
W monografii Jacka Olędzkiego Murzynowo... czyta­
my: „Zdaję sobie też sprawę z tego, że trudne założenia
naukowe ujęć monograficznych sprawniej były rozwią­
zywane przez niektóre dzieła prozatorskie. Autorzy
najwartościowszych pozycji literatury nurtu wiejskiego
wywodzą się wszak z opisywanych środowisk. W sto­
sunku do wielu studiów etnograficznych czy socjolo­
gicznych stwarza to układ zwiększonej kompetencyjności, wszechstronności, do jakiej prawie nigdy nie
dochodzi w pracach naukowych, wreszcie autentycz­
ności - prawdy, wynikającej z posługiwania się kryte­
riami zaczerpniętymi z tej samej rzeczywistości kultu­
ralnej. Stąd też dokonania literackie traktuję jako za­
sób ważnych, inspirujących treści, a jednocześnie jako
przestrogę przed uleganiem sztucznej, pretensjonalnej
uczoności” [Olędzki 1991, s. 23]. Zdarza się i tak, że
struktura opowieści o wspomnieniach wygląda jak ich
powielenie, dublet. W tym wypadku na ogół przemy­
cona zostaje także presupozycja dotycząca statusu
wspomnienia (tekstu z pamięci) jako „dublera” rzeczy­
wistości: „Miejsca te pozostały w pamięci, utrwalone
na niewidocznej, niemożliwej do wywołania kliszy. Nie
potrafimy ukazać ich głębi, wielowymiarowości, żadną
z dostępnych nam technik. Zawsze będzie brakowało
jakiegoś elementu: niektórych postaci, niepowtarzal­
nej atmosfery, zdarzeń, które decydują o stosunku
93

�Marcin Brocki ♦ SEMIOZA PAMIĘCI W ETNOGRAFII

K a b z i ń s k a I .,

bicia teraźniejszości i biegnie w tył czasu” [Hatsrup
1997, s. 24].
Prawdę mówiąc, znaczna część opracowań etnogra­
ficznych sytuuje pamięć (na ogół w formie autobiogra­
fii lub wspomnień) po stronie etnograficznych danych.
Wtedy też etnografowie starają się prześledzić fakt do­
boru określonych treści do konstruowania ważnej hi­
storii z dzisiejszego punktu widzenia dla uczestników
danej kultury (tu tak samo ważne stają się treści wyra­
żone w opowieści wspomnieniowej, jak i pominięte
[por. np. Robotycki 1996; Shaw 1980, s. 228]).
W tekście dotyczącym specyficznej formy pamięci,
jaką jest nostalgia, K. Stewart zauważa, że jest ona
praktyką kulturową, której formy, znaczenia, efekty
zmieniają się wraz z kontekstem - „zależy od pozycji
mówiącego w krajobrazie współczesności”. Nostalgia
w sytuowaniu „dawniej” w relacji do „teraz” tworzy ra­
mę interpretacyjną dla wyrazu pewnych aspektów płyn­
nego życia społecznego tu i teraz, porządkuje wydarze­
nia z przeszłości tymczasowo i dramatyzuje je jako „rze­
czy, które miały miejsce” czy „które mogły mieć miej­
sce”, jednocześnie oczyszczając, reifikując i miniaturyzując obecny świat społeczny [Stewart 1992, s. 252].
Na tak zarysowanym tle podmiotowość autora tekstu
nostalgicznego jest wyolbrzymiona, zatem w pewien
sposób wykreowana. Staje się on podmiotem w tekście
[por. np. De Man 2000; Mayenowa 2000, s. 302].
We współczesnej antropologii również pamięć ba­
dacza, a co za tym idzie - dowody na to, co „napraw­
dę zachodzi w terenie”, stały się takim samym rodza­
jem danych jak i inne.4 Jednocześnie utraciły swą moc
zarówno twierdzenia, że tam, gdzie osobiste doświad­
czenie i pamięć w niewielkim stopniu uczestniczą
w konstruowaniu danych, tam otrzymamy lepsze da­
ne, jak i twierdzenia przeciwne, że otrzymamy je tam,
gdzie pozwolimy im (doświadczeniu osobistemu i pa­
mięci, również tej tubylczej) w pełni przemówić, prze­
mówić samodzielnie (nie tylko naiwne, ale i błędne).
Co, niestety, nie oznacza, że taka praktyka badań zo­
stała współcześnie zarzucona.

2 0 0 0 Przestrzeń-Pam ięć-Tożsam ość, „Literatura Ludowa”, nr 2, s. 3-23
Ł o t m a n J.,
1 9 9 9 K ultura i eksplozja, Warszawa.
Ł o t m a n J . , U s p i e ń s k i B .,
1977 O sem iotycznym m echan izm ie kultury, [w:] Sem iotyka kultury,
E . Janus, R . M ayenow a (red.), W arszawa, s. 1 4 7 -1 7 0
M a y e n o w a R .,
2 0 0 0 P oetyka teoretyczna. Z agadnienia języ k a , W rocław (wyd. 3).
O l ę d z k i J .,
1991 M urzynow o. Z naki istnienia i tożsam ości kulturalnej m ieszkań ców
w ioski N adw iślań skiej X V III-X X w ., Warszawa.
R ob otycki C .,
1 9 9 6 J a k op isa ć społeczn ość lokaln ą —przykład W ojnicza, [w:] W obec
kultury. Problem y antropologa, G. E. Karpińska (red.), Łódź, s. 2 3 -3 0
S h a w B .,
1 9 8 0 L ife H istory W riting in A nthropology: a M ethodological Review,
„M an kind”, vol. 12, no 3, s. 2 2 6 -2 3 3
S t e w a r t K .,
1992 N ostalgia — A Polemic, [w:] R ereadin g C ultu ral A nthropology,
G .E . M arcus (ed.), London, s. 2 5 2 -2 6 6

Przypisy
1

W tym przypadku pam ięć opisuje się na ogół jako elem en t tw o­
rzenia i utrzymywania tożasm ości zbiorowej, a au tonarracje d o­
tyczące przeszłości, jako wizje m oralne wytworzone na bazie
płynnej re lacji między autorem , czy raczej podm iotem tekstu
pam ięci, a społecznością, z wnętrza której przemawia, na poczu­
ciu wspólnej „tradycji m oraln ej” [Fisher 1986, s. 197].

2

Coś, co nie jest tekstem (doświadczenie), w łączając się do te k ­
stu (kultury), staje się częścią tego tekstu, a gdy dodatkow o wy­
posażone zostaje w elem enty m etatekstow e (jak w przypadku
„tekstu z pam ięci”), wzm acnia się poczucie realn o ści pierwsze­
go tekstu, uwiarygadnia go i reifikuje

[por. Ł otm an 1999,

s. 1 12]. „Pow tórzenie” przeszłości nie jest zatem je j kopią, lecz
złudzeniem kopii.
3

A u tork a m a rację, że przekład w spom nień n a inny język (np. fil­
mu) oznacza redukcję i zniekształcenie, zatem pow inna się zgo­
dzić n a narracyjny ch arakter wszelkiego przekładu. Jed n ak jej
opowieść przybiera postać „opowieści nostalgicznej”, która upo­
dabnia się do swojego przedmiotu. Znów mamy tu do czynienia
z efektem „podwojenia”, który uprzywilejowuje i uwiarygadnia
(„argum entuje” na rzecz m im etycznego charakteru) pierwszy
(źródłowy) tekst wspomnienia.

Bibliografia

4

B a c h t i n M .,

Pam ięć badacza i pam ięć badanego na rów ni traktow ane są ja ­
ko m etateksty porządkujące dośw iadczenie, gdzie sposób po­

1983 Z naczenie czasoprzestrzeni, [w:] B a ch tin . D ialog-Język-Literatu-

rządkowania je st pochodną, n ajk rócej m ówiąc, właściwego im

ra, Czaplejewicz E ., Kasperski E. (red.), Warszawa.

systemu kulturowego. Jak zauważa Fisher [1 9 8 6 , s. 2 3 2 ], autor

D e M a n P.,

„tekstu z pam ięci” jest n arratorem w tekście (figurą), który n a ­

2 0 0 0 A u tobiog rafia ja k o od -tw arzan ie, [w:] D ekon stru kcja w b a d a ­

kłan ia czytelnika (odbiorcę) do uczestnictw a w procesie wytwa­

niach literackich, R . Nycz (red.), Gdańsk.

rzania znaczeń.

F i s h e r M .,
1 9 8 6 Ethnicity a n d the P ost-M odern A rts o f M em ory, [w:] Writing
C ulture. T h e Poetics an d Politics o f E thnography, J. Clifford, G .E . M ar­
cus (ed.), Berkeley, s. 1 9 4 -2 3 3
H a s t r u p K .,
1997 Przedstaw ianie przeszłości. U w agi n a tem at m itu i historii, „K on­
teksty. Polska Sztuka Ludow a”, nr 1-2, s. 2 2 -2 8

94

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6291" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6271">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d634cc4071b1d6dfcba5b003394cfc9a.pdf</src>
        <authentication>99b9360c477b1918923dc0d7abf64d76</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74899">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3482</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74900">
                <text>1980</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74901">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3264</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74902">
                <text>Postać Żyda w polskiej rzeźbie ludowej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74903">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.3-4, s.219-226</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74904">
                <text>Goldberg-Mulkiewicz, Olga</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74905">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74906">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74907">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74908">
                <text>Olga Goldberg — Mulkiewicz

POSTAĆ ŻYDA W POLSKIEJ RZEŹBIE LUDOWEJ
I I . 1. U l k ł o d o w y z głową Żyda, Jazowsko,
woj. n o w o s ą d e c k i e (obecnie wł. Muz. Etnograf.
Kraków).
Jak wskazuje t y t u ł , tematem tego a r t y k u ł u jest
recepcja postaci Ż y d a w ś w i a d o m o ś c i ludowych r z e ź ­
biarzy. Zagadnienie to w i ą ż e się oczywiście ze złożoną
problematyką
stereotypu
„obcego"
w
społeczności
0 z r ó ż n i c o w a n y m s k ł a d z i e etnicznym. Jest przyczyn­
kiem do tego zagadnienia i t e n fakt zwalnia mnie od
konieczności analizowania przyczyn, jakie w p ł y n ę ł y na
u k s z t a ł t o w a n i e s i ę stereotypu Ż y d a w kulturze ludo­
wej *. G w o l i prawdzie dodajmy, że n a l e ż a ł o b y nawet
mówić nie o jednym, a o k i l k u stereotypach funkcjo­
nujących w r ó ż n y m czasie, w r ó ż n y c h grupach spo­
łecznych. R e a l i z u j ą s i ę one inaczej w tekstach pieśni
1 przysłów, inaczej w zwyczajach i o b r z ę d a c h i jeszcze
inaczej w rzeźbie. O stereotypie Ż y d a w folklorze ust­
nym p i s a ł a m niedawno na ł a m a c h „ L i t e r a t u r y L u d o ­
wej" , p o s t a ć Ż y d a w w i d o w i s k a c h j a s e ł k o w y c h (he­
rodach), zapustnych etc. omawiana b y ł a niejednokrot­
nie w pracach o folklorze o b r z ę d o w y m i widowisko­
w y m . W y o b r a ż e n i e Ż y d a p e ł n i w nich r o l ę w y z n a ­
czoną przez scenariusz i r o l i tej p o d p o r z ą d k o w a n y jest
zarówno w y g l ą d postaci, j a k i j e j zachowanie. Nato­
miast w rzeźbie t w ó r c a ma znacznie w i ę k s z e m o ż l i ­
wości samodzielnego k s z t a ł t o w a n i a koncepcji postaci.
Nawet wtedy, gdy temat jest m u podpowiedziany, nie
narzuca m u (jak w obrzędzie) d y r e k t y w co do sposobu
jego realizacji. Rzeźba daje t e ż n i e p o r ó w n a n i e w i ę k s z ą
możliwość indywidualizacji
postaci n i ż zabawka, w
k t ó r e j celem w y k o n a w c y było osiągnięcie przy m i n i ­
m a l n y m w k ł a d z i e pracy maksymalnego efektu komicz­
nego, zwłaszcza przy w y k o r z y s t a n i u możliwości rucho­
wych.
2

8

O m a w i a j ą c p o s t a ć Ż y d a w rzeźbie ograniczamy
pole naszych z a i n t e r e s o w a ń do stosunkowo k r ó t k i e g o
okresu. Tradycyjna rzeźba przeznaczona dla ś r o d o w i s ­
ka chłopskiego m i a ł a bowiem niemal w y ł ą c z n i e cha­
rakter k u l t o w y , a pierwsze p r z y k ł a d y wprowadzenia
t e m a t y k i ś w i e c k i e j , rodzajowej, historycznej, fantas­
tycznej, p o j a w i a j ą się dopiero w latach trzydziestych.
W y j ą t e k s t a n o w i ł y f i g u r k i j a s e ł k o w e (szopkowe) o k t ó ­
r y c h jednak nie piszę, p o n i e w a ż podobnie j a k w ob­
r z ę d a c h — m i a ł y u s t a l o n ą rolę, a co za t y m idzie
s t y p i z o w a n ą f o r m ę ujęcia. D r u g i m w y j ą t k i e m , k t ó r y
j u ż wchodzi w zakres tematyczny tego a r t y k u ł u są
ule figuralne, o k r e ś l a n e przez Tadeusza Seweryna m i n nem ludowej r z e ź b y m o n u m e n t a l n e j .
P r z y s t ę p u j ą c do o m ó w i e n i a znanego m i m a t e r i a ł u
c h c i a ł a b y m podjąć p r ó b ę odpowiedzi na istotne pyta­
nia:
1 jakie pobudki k i e r o w a ł y r z e ź b i a r z a m i przy wyborze
tematu Ż y d a ;
2 jakie elementy i cechy dawnej społeczności ż y d o w s ­
kiej (a w i ę c i postaci Żyda) pozostały w pamięci
r z e ź b i a r z y i z n a l a z ł y w y r a z w i c h pracach.
Zacznijmy od wspomnianych j u ż u l i figuralnych,
w nich bowiem n a j w c z e ś n i e j (bo jeszcze zapewne w I I
połowie X V I I I w.) -pojawiła się tematyka świecka, r o ­
dzajowa '— a m . i n . p o s t a ć Ż y d a . Najbardziej znana
jest p o s t a ć chasyda, skupionego nad t r z y m a n ą w dło­
niach k s i ą ż k ą (ił. 10). Pochodzi ona z Zabierzowa,
a znajduje się obecnie w zbiorach i ekspozycji Muzeum
Etnograficznego w Krakowie. Rzeźbiona w jednym
klocu p o s t a ć n a l e ż y do mistrzowskich osiągnięć p o l 4

5

6

219

�7

skiej rzeźby l u d o w e j . Poza t y m ulem nie z a c h o w a ł y
się inne p r z y k ł a d y całych postaci Żyda. Czy i s t n i a ł y ?
Być może, ale trudno sobie w y o b r a z i ć , aby m o g ł y
p r z e t r w a ć okres okupacji, eksterminacji Ż y d ó w , pro­
gramowego antysemityzmu, podobnie j a k inne „poli­
tycznie neutralne" f i g u r y p r z e d s t a w i a j ą c e zakonnika,
niedźwiedzia, narzeczonych, T u r k a , szlachcica. Zacho­
w a ł o się natomiast k i l k a (jeśli nie k i l k a n a ś c i e ) d u ż y c h ,
t r o c h ę groteskowych przez przerysowanie r y s ó w , głów
Ż y d ó w w kapeluszach ( i l . 1). G ł o w y te umieszczano
na ulach k ł o d o w y c h . Pochodziły wszystkie z p o ł u d n i o ­
wej i p o ł u d n i o w o - z a c h o d n i e j części k r a j u . Znamy też
dwie p ł a s k o r z e ź b i o n e głowy Ż y d ó w umieszczone na u l u
skrzynkowym z Bobrowej.
O p e r u j ą c tak s k ą p y m m a t e r i a ł e m , a do tego ano­
nimowym, pozbawionym wszelkich komentarzy, czy to
ustnych czy pisanych, trudno jest o d p o w i e d z i e ć na
pierwsze z postawionych p y t a ń . Seweryn, r o z p a t r u j ą c
m a g i c z n ą rolę rzeźb, ustawionych w pasiekach s k ł o n ­
ny b y ł w ł a ś n i e w t y m k o n t e k ś c i e t ł u m a c z y ć w y b ó r
postaci Żyda. M i a ł a ona — w m y ś l takiej interpre­
tacji — z a p e w n i ć pasiece dostatek , Żyd uchodził bo­
wiem w n i e k t ó r y c h okolicach za synonim bogactwa.
M o t y w a c j ę t a k ą p o t w i e r d z a ł o b y m.in. znane p r z y s ł o ­
wie: „Gdzie są żydki, t a m s ą d y d k i " ' , j a k też i po­
wiązanie
w
obrzędach
dorocznych
postaci
Żyda
z funkcją
w e g e t a t y w n ą . Oczywiście m o ż l i w e
były
również inne uzasadnienia, w pasiekach stawiano f i ­
gury i n t r y g u j ą c e s w ą o d m i e n n o ś c i ą , a nawet egzotyką.
Miały przecież działać na w y o b r a ź n i ę okolicznych
mieszkańców, ś w i a d c z y ć o fantazji właściciela. Ż y d
w y w o ł y w a ł zapewne w ś r ó d p r z y g l ą d a j ą c y c h się pasie­
ce podobne w r a ż e n i e jak postacie Adama i Ewy, T u r k a
czy Zagłoby.
Po I I wojnie postać Ż y d a pojawia się parokrotnie
w ulach figuralnych, ale j u ż na prawach r e l i k t u , na­
ś l a d o w n i c t w a starych u l i . Nigdy nie służyły i nie
m i a ł y służyć swej podstawowej f u n k c j i — ula, sta­
nowiąc jedynie przedmiot p o ż ą d a n y ze w z g l ę d u na
swe walory estetyczne (ule H e n r y k a Wierzchowskiego
z Zawidza, sprzedawane w Cepelii) i poznawcze (np.
w ekspozycji Muzeum Wsi w Radomiu, Muzeum
Pszczelarstwa w S w a r z ę d z u ) .
8

ł 0

W ludowej rzeźbie figuralnej po ostatniej wojnie
p o s t a ć Ż y d a pojawia się stosunkowo często. Nie na­
w i ą z u j e jednak do w z o r ó w dawnych, z okresu d w u ­
dziestolecia. Stereotyp Ż y d a , w y s t ę p u j ą c y
w innych
dziedzinach ludowej twórczości (zwłaszcza w folklo­
rze), w r z e ź b i e nie m ó g ł się u k s z t a ł t o w a ć i u t r w a l i ć ,
z tej prostej przyczyny, że r z e ź b a ta, j a k j u ż o t y m
b y ł a mowa, aż do I I w o j n y służyła niemal wyłącznie
celom k u l t o w y m . P o s t a ć Ż y d a pojawia się w i ę c w niej
dopiero wtedy, gdy p r z e s t a ł a istnieć społeczność ży­
dowska a ź r ó d ł e m wiedzy o niej s t a ł a się pamięć,
a nie b e z p o ś r e d n i a obserwacja. Wzorce postaci stają
się historyczne, wraz z c a ł y m balastem tego zjawiska
— j a k idealizacja przeszłości, z a p a m i ę t y w a n i e poje­
dynczych, najbardziej charakterystycznych cech, a za­
cieranie się innych. Ta w ł a ś c i w o ś ć przybiera z biegiem
lat na sile. Ponadto, o czym będzie jeszcze mowa, t r a ­
gedia okupacji p o z o s t a w i ł a w m e n t a l n o ś c i n i e k t ó r y c h
t w ó r c ó w t r w a ł y ślad, widoczny r ó w n i e ż w wyborze
t e m a t y k i r z e ź b i w sposobie ich ujęcia.
Wiąże się to ze s p r a w ą motywacji, przemianami,
jakie zaszły w f u n k c j i rzeźby ludowej. Ogólnie i s k r ó ­
towo m o ż n a powiedzieć, że z c h w i l ą gdy przestano
rzeźbić dla społeczności wiejskiej przedmioty k u l t u , za­
s a d n i c z ą r o l ę w twórczości zaczęły o d g r y w a ć d w a mo­
t y w y : c h ę ć rzeźbienia, a w n i e k t ó r y c h przypadkach
w r ę c z potrzeba wypowiedzenia m y ś l i i odczuć, oraz
z a m ó w i e n i a ze strony nowego, nie — wiejskiego
odbiorcy. Z a m ó w i e n i e , czasem f o r m u ł o w a n e b e z p o ś r e d ­
nio
(z s u g e s t i ą
tematu),
częściej
p o ś r e d n i o — pod
w p ł y w e m obserwowania co r o b i ą i n n i , co jest nagra­
dzane, co się podoba nabywcom, co zyskuje przychyl­
ne oceny komisji w Cepelii, j u r y k o n k u r s ó w etc. Tak
w i ę c obok przyczyn emocjonalnych, k t ó r e s p r a w i a j ą , iż
n i e k t ó r z y t w ó r c y p o d e j m u j ą temat ż y d o w s k i , istnieją
i m o t y w y n a t u r y komercyjnej, k t ó r y c h rola wydatnie
zwiększa się w k o ń c u lat sześćdziesiątych. Powtarza­
jące się z a m ó w i e n i a na „ ż y d ó w " , zainteresowanie t y m
tematem, z a r ó w n o poszczególnych zbieraczy sztuki l u ­
dowej j a k t e ż instytucji handlowych (zwłaszcza B H Z
„Desa") p o b u d z i ł o i u k i e r u n k o w a ł o i n w e n c j ę rzeźbia­
rzy. Oczywiście w y o b r a ż e n i e Ż y d a ulega w ó w c z a s k o n wencjonalizacji, podczas gdy w przypadku twórczości

I I . 2. Żyd, drewno polichr., w y k . M a r i a n Adamski, Sobiska, w o j . siedleckie. I I . 3. M o d l ą c y się chasyd, drew­
no, w y k . H e n r y k Wierzchowski, Zawidz Kościelny, w o j . sierpeckie. I I . 4. Żyd polski, drewno polichr., w y k .
Jan M a l i k , Rybna, w o j . krakowskie.

220

�wychodzącej z motywacji w e w n ę t r z n y c h sposób przed­
stawienia tematu jest znacznie bardziej zróżnicowany,
nawet wtedy, gdy rzeźbiarz stawia sobie za cel jedy­
nie utrwalenie pamięci świata, k t ó r y tak nagle i t r a ­
gicznie zginął.
Chęć utrwalenia wartości historycznych, tego co
już nie istnieje, d o m i n o w a ł a w twórczości Ignacego K a raińskiego z Oraczewa koło Ł ę c z y c y . D z i w n y m zbie­
giem okoliczności jedna z pierwszych jego r z e ź b przed­
stawiająca w ę d r o w n e g o handlarza ż y d o w s k i e g o t r a f i ł a
do witryny sklepu Cepelii w N o w y m Jorku, gdzie
zobaczył ją i kupił były mieszkaniec Łęczycy. Ude­
rzony trafnym ujęciem postaci n a p i s a ł list do r z e ź b i a ­
rza, dziękując mu za wykonanie rzeźby, k t ó r a przypo­
mniała mu w ł a s n e dzieciństwo i nie istniejący już,
zniszczony przez w o j n ę świat, w k t ó r y m w z r a s t a ł * .
Wiadomość, że dzieła jego d o c i e r a j ą a ż za ocean i tam
spotykają się z odzewem, p o r u s z y ł a niezwykle K a mińskiego i przekonała go o słuszności w y b r a n e j drogi.
Stała się także impulsem i n s p i r u j ą c y m powstanie ca­
łej serii postaci Ż y d ó w w t r a d y c y j n y c h strojach, k t ó r e
autor zapamiętał z lat swojej młodości. T ę s a m ą mo­
tywację, posuniętą jeszcze dalej aż do potrzeby portre­
towania znanych a n i e ż y j ą c y c h j u ż osób, w i d z i m y w
twórczości innych r z e ź b i a r z y . N a l e ż y do nich Józef P i ­
łat, który rzeźbi miejscowy Sklepik ż y d o w s k i w Dębs­
kiej Woli (il. 9) i ustawia w n i m znane sobie posta­
cie kupca, jego córki i zięcia, k t ó r y c h nawet nazywa
po imieniu. R ó w n i e ż S t a n i s ł a w Ciszek z O s t o j o w i ,
rzeźbiąc postać kupca Feldmana ( i l . 6), obdarza go
znanymi sobie autentycznymi c e c h a m i . C h ę ć uwiecz­
nienia z a p a m i ę t a n e j , o d r ę b n e j z u p e ł n i e k u l t u r y ż y ­
dowskiej, spotykamy u w i e l u r z e ź b i a r z y i niemal
wszyscy z nich n a w i ą z u j ą do okresu m i ę d z y w o j e n n e g o .
Jedynie W a c ł a w C z e r w i ń s k i ze Swinicy, r z e ź b i ą c posta­
cie Żydów, zwraca się k u latom z a g ł a d y tej społecz­
ności. Prace jego p r z e d s t a w i a j ą Ż y d ó w w
tradycyj­
nych ubiorach, t a k i c h jakie z a p a m i ę t a ł sprzed wojny,
ale komentarz s ł o w n y artysty n a w i ą z u j e najczęściej do
późniejszego okresu. P o k a z u j ą c r z e ź b ę p r z e d s t a w i a j ą c ą
mężczyznę o skupionym wyrazie twarzy, m ó w i ł : „... on
jest taki p o w a ż n y , bo wie, że go z a m k n ą do getta".
Inną rzeźbę, p r z e d s t a w i a j ą c ą p a r ę starszych, s p o g l ą d a ­
11

l

ls

j ą c y c h na siebie osób, o p a t r z y ł komentarzem „To jest
Ż y d i Ż y d ó w k a , oni się żegnają bo w gettcie zostaną
rozdzieleni i pewno się j u ż nigdy nie z o b a c z ą " . Sce­
ny przedstawione przez C z e r w i ń s k i e g o odnoszą się więc
tematycznie do okresu okupacji, chociaż ikonograficz­
nie r z e ź b y n a w i ą z u j ą do okresu wcześniejszego. Stano­
w i ą one i l u s t r a c j ę t y p o w y c h m i e s z k a ń c ó w biednych
dzielnic przedwojennej Łodzi, w ich tradycyjnych stro­
jach i r z e ź b i a r z nie dodaje do nich r e k w i z y t ó w zwią­
zanych z życiem Ż y d ó w w czasie okupacji (np. żółtej
gwiazdy Dawida na plecach). C z e r w i ń s k i na pewno
z n a ł te r e k w i z y t y i b y ł y one na tyle wyraziste, że
m u s i a ł je z a p a m i ę t a ć , p o n i e w a ż jednak u z n a w a ł je za
przejściowe, p o m i j a ł je w swoich rzeźbach. T w o r z y ł
r ó w n i e ż prace, w k t ó r y c h p r z e d s t a w i a ł sceny z okresu
eksterminacji Ż y d ó w , np. dramatyczny w wyrazie
ostatni p o ż e g n a l n y uścisk z c ó r k ą ( i l . 8).
W szerokim wachlarzu t e m a t y k i świeckiej, a ściś­
lej historycznej, postać Ż y d a zajmuje szczególną po­
zycję przede wszystkim dlatego, że konkretny charak­
ter z a p a m i ę t a n e g o wzorca p o d s u w a ł artystom r o z w i ą ­
zania ikonograficzne. Rzadziej spotykamy wspomniane
w y ż e j łączenie rzeźbionej postaci Ż y d a z konkretnym,
znanym osobiście r z e ź b i a r z o w i człowiekiem. Najczęś­
ciej artysta l u d o w y stara się p r z e d s t a w i ć nie istnie­
jący już ś w i a t w całej o d m i e n n o ś c i i b a r w n o ś c i jego
k u l t u r y . Jest rzeczą oczywistą, że poszczególni autorzy
t w o r z ą r z e ź b y o cechach charakterystycznych dla swo­
jej twórczości. Nas interesuje t u przede wszystkim
o d p o w i e d ź na pytanie, jakie cechy
charakteryzujące
Ż y d ó w z a c h o w a ł y się w p a m i ę c i rzeźbiarzy, k t ó r e
z nich w y d a ł y się i m najistotniejsze, a najczęściej pod­
k r e ś l a n e s k ł a d a j ą się na współcześnie
funkcjonujący
stereotyp postaci Ż y d a .
W stosunkowo bogatym materiale b ę d ą c y m do na­
szej dyspozycji, uderza przede wszystkim to, że za­
c h o w a ł się w p a m i ę c i t w ó r c ó w zespół cech antropolo­
gicznych, charakterystycznych dla ludności semickiej.
T w ó r c y ludowi, nie p o s ł u g u j ą c się bynajmniej u j ę ­
ciami o charakterze k a r y k a t u r a l n y m , niemal zawsze
p o d k r e ś l a j ą d u ż y nos, duże, czasami odstające uszy
i wyraziste oczy postaci. Rysy twarzy Żydów zazna­
czone są zawsze w y r a ź n i e , a niekiedy, np. u Wiktora
u

II. 5. W ę d r o w n y handlarz, glina wypalana, w y k . K l a r a Prillowa. Kcynia, w o j . bydgoskie. 11. b'. Żyd, drewno
polichr., w y k . S t a n i s ł a w Ciszek, Ostojów, w o j . kieleckie. I I . 7. Karczmarz, drewno, w y k . W ł a d y s ł a w Naumiuk,
Bielsk Pódl., w o j . białostockie.

221

�sztuki ludowej, ale j u ż nie jako zabawki, lecz jako
r z e ź b k i p e ł n i ą c e przede wszystkim funkcje estetyczna.
K a r y k a t u r a l n e ujęcie t w a r z y Ż y d a w y s t ę p u j e r ó w ­
nież w d a w n y c h i w s p ó ł c z e s n y c h maskach o b r z ę d o ­
wych. W i ą ż e się to z i c h f u n k c j ą , z ustawieniem pos­
taci Ż y d a w w i d o w i s k u . Kontynuacja t r a d y c y j n y c h
f o r m twórczości sprzyja w y t w a r z a n i u się s c h e m a t ó w ,
k t ó r e w trakcie powielania p r z y j m u j ą p r z e w a ż n i e for­
m ę s t e r e o t y p o w ą , a niekiedy w r ę c z
karykaturalną.
W p ł y w a ł na to, np. w zabawce, fakt iż stereotyp t a k i
k s z t a ł t o w a ł się przed w o j n ą na wzorach antysemic­
k i c h p u b l i k a c j i . Natomiast w powojennej rzeźbie pod­
jęcie t e m a t y k i ż y d o w s k i e j n a s t ą p i ł o w okresie, kiedy
wzory takie nie b y ł y j u ż znane, a w k a ż d y m razie
u t r a c i ł y siłę perswazji. T w ó r c y o d w o ł u j ą się do w ł a s ­
nych d o ś w i a d c z e ń , do z a p a m i ę t a n y c h sytuacji, do zna­
nych sobie k o n k r e t ó w . Rzeźby w s p ó ł c z e s n e m ó w i ą więc
przede wszystkim o t y m , co z a c h o w a ł o się w p a m i ę c i
t w ó r c ó w , a na sposób interpretacji postaci Ż y d a r z u ­
tuje obecny stosunek emocjonalny do tego tematu.
Dlatego też w e w s p ó ł c z e s n y c h r z e ź b a c h nie w y s t ę p u j ą
takie elementy dawnego stereotypu j a k np. garb.
A przecież w o b r z ę d a c h ludowych, zwłaszcza w daw­
n y m weselu, p o s t a ć garbatego Ż y d a p o j a w i a ł a się bar­
dzo c z ę s t o , a do ustalonego r y t u a ł u n a l e ż a ł o w y ­
ś m i e w a n i e garbu i bicie po n i m .
R ó w n i e ż nie wszystkie elementy s t r o j u w y s t ę p u j ą
we w s p ó ł c z e s n y c h r z e ź b a c h . Z a c h o w a ł się najlepiej za­
pewne u t r w a l o n y w p a m i ę c i s t r ó j codzienny, charakte­
rystyczna d ł u g a kapota i o b o w i ą z u j ą c e nakrycie głowy.
S t r ó j przedstawiony w znanych m i pracach nie ma
jednolitego charakteru, co t ł u m a c z y się t y m , że od­
zwierciedla on r ó ż n e odmiany noszonego w Polsce
ubioru chasydzkiego. Bardzo rzadko w y s t ę p u j e
strój
o d ś w i ę t n y , na pewno przecież znany r z e ź b i a r z o m . S ą ­
dzę, że w y n i k a to z chęci przedstawienia Ż y d a w jego
t y p o w y m odzieniu, t y p o w y m zachowaniu. Tak np. zu­
p e ł n i e nie spotyka się w y o b r a ż e ń Ż y d ó w w strojach
m o d l i t e w n y c h (tzw. t a ł e s a c h czy filakteriach) choć o w i ­
nięci w duże, b i a ł e szale mężczyźni, zgromadzeni w p i ą ­
tek czy sobotę rano w o k ó ł miejscowej synagogi, t w o ­
r z y l i charakterystyczny obraz dla m a ł y c h miasteczek
(zwłaszcza na terenie Małopolski). S t r ó j t a k i w y s t ę p u j e
natomiast w zabawce emausowej. M o ż n a więc powie­
dzieć, że powojenni r z e ź b i a r z e , p r z y w o ł u j ą c dla w s p ó ł ­
czesnych wizerunek dawnego, ortodoksyjnego
Żyda,
p o s ł u g i w a l i się a t r y b u t a m i Charakterystycznymi a za­
razem t y p o w y m i , p o m i j a j ą c szczegóły czy ujęcia mo­
gące w y w o ł a ć efekt komiczny, d y s k r y m i n u j ą c y . Nato­
miast w zabawce p r z e c h o w a ł się d a w n y schemat pos­
taci m o d l ą c e g o się Ż y d a , j u ż nie n a l e ż ą c y do w s p ó ł ­
cześnie przedstawianego stereotypu.
16

I I . 8. Ostatni pożegnalny
uścisk z córką, drewno polichr.,
wys. 20 cm. W y k . W a c ł a w C z e r w i ń s k i , Ś w i n i c a , w o j .
łódzkie.
Ć w i e r z y k a z Myślenic są owe rysy nawet nieco prze­
rysowane co wzmaga ekspresyjny wyraz, nie przecho­
dząc jednak w ujęcie groteskowe czy k a r y k a t u r a l n e .
Z k a r y k a t u r a l n y m ujęciem twarzy s p o t k a ł a m się je­
dynie dwukrotnie, raz b y ł a to rzeźba z okresu m i ę ­
dzywojennego, drugi raz w s p ó ł c z e s n a figura w y k o n a ­
na przez L u d w i k a Kubaszczyka z Istebnej . W obu
przypadkach mamy do czynienia ze z b l i ż o n y m po­
dejściem do tematu, p o d k r e ś l e n i e m dużego nosa, w y ­
ł u p i a s t y c h oczu, w p ó ł o t w a r t y c h ust opatrzonych jed­
n y m t y l k o zębem. Wzorce tego rodzaju k r ą ż y ł y z w ł a s z ­
cza w prasie antysemickiej okresu m i ę d z y w o j e n n e g o
i t a m zapewne n a l e ż a ł o b y s z u k a ć p i e r w o w z o r ó w t a k i c h
ujęć. W zdecydowanej większości r z e ź b w y s t ę p u j ą t a k ­
że charakterystyczne a t r y b u t y dawnych „ c h a ł a t o w y c h "
Żydów, oczywiście m ę ż c z y z n (bo rzeźbiono w zasadzie
tylko ich postacie) — j a k np. broda i pejsy, a t a k ż e
charakterystyczne elementy u b i o r u — j a r m u ł k a czy
chałat.
O ile jednak granica k a r y k a t u r y nie zostaje w
rzeźbie przekroczona, to inaczej się dzieje w zabaw­
kach p r z e d s t a w i a j ą c y c h Ż y d ó w . F i g u r k i takie, z w ł a s z ­
cza m a j ą c e śmieszyć widza (np. Ż y d u c i e k a j ą c y przed
pieskiem, muzykant t r z ę s ą c y głową, Ż y d k i w a j ą c y się
podczas modlitwy) cechuje często k a r y k a t u r a l n e po­
traktowanie r y s ó w twarzy. Jeszcze w ostatnich latach
m o ż n a było s p o t k a ć takie f i g u r k i na o d p u ś c i e emausow y m w Krakowie, kupowane c h ę t n i e przez zbieraczy
15

222

Analizowany m a t e r i a ł pozwala o d p o w i e d z i e ć nie
t y l k o na pytanie, j a k w y g l ą d a Ż y d zachowany w pa­
mięci l u d o w y c h t w ó r c ó w , ale t a k ż e k i m on jest. Wśród
r z e ź b w y r ó ż n i a j ą się dwa najbardziej rozpowszechnione
ujęcia ikonograficzne: w ę d r o w n y handlarz i mężczyzna
z księgą. Pierwszy z nich stanowi synonim ż y d o w s k i e ­
go zawodu; często spotykane w i z e r u n k i
wędrownych
handlarzy u k a z u j ą n a m zawsze p o s t a ć z w o r k i e m na
plecach, p r z e w a ż n i e z l a s k ą , k t ó r a m i a ł a p o m a g a ć w
drodze i c h r o n i ć przed w i e j s k i m i psami (11. 5). Rzeźby
te u j ę t e są w k o n w e n c j i charakterystycznej dla posz­
czególnych a u t o r ó w . Na szczególną u w a g ę z a s ł u g u j e t u
p o s t a ć m ę ż c z y z n y wykonana w glinie przez K l a r ę P r i l l o w ą z K c y n i ( i l . 5). F i g u r k a ta, r z e ź b i o n a w sposób
t y p o w y dla P r i l l o w e j p e ł n a jest w y r a z u . Widoczne na
t w a r z y z n u ż e n i e i u d r ę k a , w p o ł ą c z e n i u z i n n y m i ele­
m e n t a m i c h a r a k t e r y s t y k i postaci nie p o z o s t a w i a j ą w ą t ­
pliwości, że m a m y przed sobą z m ę c z o n ą postać w ę d -

�rowca, obarczonego ciężkim workiem. Z kolei M a r i a n
Adamski z Sobisk pokazuje handlarza, chodzącego po
wsiach i skupującego d r ó b (il. 2). Do w ł a s n e j p a m i ę c i
odwołuje się też Józef Piłat (il. 10). Przedstawia on
sklepik żydowski, ale z pustymi p ó ł k a m i , ogołoconymi
z jakiegokolwiek towaru. Autor chciał w ten sposób
podkreślić nędzę tego rodzaju instytucji
wiejskich.
Ułożone na półkach książki napewno nie były przed­
miotem handlu na wsi, lecz n a w i ą z u j ą do innego ste­
reotypu Żyda — o czym będzie jeszcze mowa.
W rzeźbie ludowej, poza w y o b r a ż e n i a m i sklepika­
rzy, a przede wszystkim w ę d r o w n y c h handlarzy, dość
często spotykamy
postać
żydowskiego
muzykanta,
względnie grupy m u z y k a n t ó w tzw. k l e z m e r ó w , w y s t ę ­
pujących często na wiejskich i m a ł o m i a s t e c z k o w y c h
uroczystościach. Na szczególną u w a g ę z a s ł u g u j ą muzy­
kanci Adama Zegadły z K r z y ż k i k. Kielc, k t ó r z y w g
słów rzeźbiarza p r z e d s t a w i a j ą k o n k r e t n ą g r u p ę z Bo­
dzentyna, a poza t y m harmonista Józefa P i ł a t a . Raz
jedynie natrafiłam na reprezentanta ż y d o w s k i e j inte­
ligencji — w rzeźbie Jana M a l i k a z Rybnej, k t ó r y
opatrzył ją tytułem Zyd polski; przedstawia ona ma­
łomiasteczkowego inteligenta ubranego w surdut, z go­
łą głową, w r ę k u trzyma on c h a r a k t e r y s t y c z n ą t o r b ę ,
wskazującą na to, że pierwowzorem postaci był za­
pewne miejscowy lekarz (il. 4).
Na tym kończy się wachlarz z a w o d ó w przedstawio­
nych w zbadanym materiale. Ciekawe, że nie spoty­
kamy wśród przedstawionych postaci tak licznej i zróż­
nicowanej grupy r z e m i e ś l n i k ó w , m i e s z k a j ą c y c h z w ł a s z ­
cza w małych miasteczkach i ś w i a d c z ą c y c h rozliczne

U. 9. Sklepik

żydowski,

usługi dla okolicznej ludności polskiej. Nie w y s t ę p u j e
też postać k a r c z m a r z a . Jest to fakt godny zastano­
wienia, bowiem karczmarz n a l e ż a ł do postaci szczegól­
nie eksponowanych, przy czym z r e g u ł y był n i m Żyd.
Jeszcze w okresie m i ę d z y w o j e n n y m w w i e l u miejsco­
w o ś c i a c h karczmy i szynki z n a j d o w a ł y się w r ę k a c h
ż y d o w s k i c h . Argument, że „żydzi rozpijają w i e ś " na­
leżał do czołowych h a s e ł antysemickich, powtarzany
w r ó ż n y c h k r ę g a c h społeczeństwa. Ż y d — karczmarz
w y s t ę p u j e natomiast bardzo często w folklorze słow­
n y m ; np. powiedzenie „ w i d z i a ł się z Abramkiem",
oznacza człowieka p i j a n e g o . Żyd w w i e l u tekstach
jest p r z y c z y n ą nieszczęść rodzinnych, gdyż jemu od­
nosi gospodarz przeznaczone dla domu zboże. Czasem
jest on bohaterem w i e l u zabawnych scen, ś w i a d k i e m
s p ę d z a n y c h w karczmie w e s o ł y c h c h w i l . Dlaczego
więc nie spotykamy postaci karczmarza w rzeźbie?
Sądzę, że da się to objaśnić t y m , iż w pierwszych
latach po wyzwoleniu, gdy t w ó r c y l u d o w i podejmowali
w swych pracach k r y t y k ę poprzedniego okresu i , zda­
w a ł o b y się, w ą t e k wyzysku chłopa przez karczmarza
b y ł j a k najbardziej na miejscu, z r ó ż n y c h p o w o d ó w
pomijano p o s t a ć Żyda, zwłaszcza w ujęciu
krytycz­
n y m (m.in. ze w z g l ę d u na ż y w ą jeszcze p a m i ę ć t r a ­
gedii tego narodu w czasach okupacji). Natomiast w l a ­
tach sześćdziesiątych i później t w ó r c y ludowi, m a j ą c
na uwadze p a m i ą t k a r s k i charakter w y t w a r z a n y c h rzeźb
i ich funkcje wspomnieniowe, u n i k a l i drastycznych te­
matów.
W ę d r o w n y handlarz, klezmer i lekarz — to przy­
k ł a d y z a w o d ó w ż y d o w s k i c h , k t ó r e nastawione były na

drewno polichr., w y k .
Wola, w o j . kieleckie.

n

18

1 9

Józef

Piłat,

Dębska

223

�224

�świadczenie usług ludności
nieżydowskiej
i
miały
z nią częste kontakty o charakterze osobistym. Nato­
miast postać Żyda z książką jest n i e w ą t p l i w i e ste­
reotypem związanym z w e w n ę t r z n y m życiem społecz­
ności żydowskiej. Powszechna znajomość „ d z i w n e g o " ,
innego alfabetu, poświęcanie j u ż od wczesnego dzie­
ciństwa wielu godzin na studiowanie k s i ą g religijnych,
wytworzyły wśród ludności wiejskiej stereotyp Ż y d a
„uczonego", biegłego w tajemniczej, n i e d o s t ę p n e j dla
nie — żydów w i e d z y . Toteż k s i ę g a
jako a t r y b u t
Żyda pojawia się już w najstarszej ze znanych nam
rzeźb, przedstawiającej modlącego się chasyda (ił. 10).
Motyw książki powraca często, jako księga, k t ó r ą czy­
tają czy niosą (do synagogi?) z a r ó w n o starsi j a k i zu­
pełnie młodzi mężczyźni ( i l . 3). R ó w n i e ż scena ze
„sklepiku" Józefa P i ł a t a ( i l . 9) potwierdza w a ż n o ś ć
tego atrybutu, który nie t y l k o z n a l a z ł się na p ó ł k a c h
sklepowych, ale widać go t a k ż e w r ę k u m ł o d e g o zię­
cia właściciela sklepiku. B y ć m o ż e s t a n o w i ł o to od­
bicie często spotykanej w t r a d y c y j n y c h rodzinach ż y ­
dowskich sytuacji, kiedy m ł o d y m ą ż o d d a w a ł się stu­
diom, utrzymywany przez p r a c u j ą c ą żonę, l u b jej ro­
dzinę. Wątek Żyda czytającego księgę jest tak cha­
rakterystyczny, że m o ż n a go w y o d r ę b n i ć spośród po­
zostałych ujęć, w y s t ę p u j e on r ó w n i e ż w r z e ź b a c h w
glinie oraz w tradycyjnej emausowej zabawce. Pier­
wowzorem tego w ą t k u w rzeźbie m ó g ł b y ć wspomnia­
ny już parokrotnie u l k ł o d o w y p r z e d s t a w i a j ą c y sku­
pionego nad k s i ą ż k ą chasyda . T u ł ó w postaci stanowi
obłą bryłę, z zaznaczonymi jedynie r ę k o m a i Księgą,
cała uwaga r z e ź b i a r z a skupiona została na interpretacji
głowy. Rysy twarzy starego c z ł o w i e k a wykonane są
starannie, ale mimo to r z e ź b a nie ma charakteru por­
tretowego. U w a g ę zwraca d ł u g a broda, pejsy i t r a d y ­
cyjna j a r m u ł k a . T c h n ą c y spokojem i skupieniem w y ­
raz twarzy nie pozostawia ż a d n e j w ą t p l i w o ś c i , że ma­
my prze/*-sobą starca zatopionego w m o d l i t e w n y m czy­
taniu.
^ ś r e d n i ą k o n t y n u a c j ę tego ujęcia spotyka­
my w Kilku współcześnie w y k o n a n y c h r z e ź b a c h (np.
il. 3). Od ula-chasyda r z e ź b a H e n r y k a Wierzchow­
skiego różni się jedynie t y m , że księga, k t ó r ą trzyma
w r ę k u Żyd, opuszczona jest k u dołowi, co praktycz­
nie uniemożliwia jej czytanie. Wszystkie t u wspomniane
figurki m a j ą a t r y b u t y charakterystyczne dla postaci
Żyda: długie brody, opuszczone w dół w ą s y , włosy,
które o p a d a j ą c na ramiona z a s ł a n i a j ą pejsy, na gło­
wach j a r m u ł k i . B r y ł o w a t e ujęcie sylwetek nadaje i m
monumentalny charakter i zbliża do p i e r w o w z o r u m o d ­
lącego się chasyda. A l e mimo to istnieje zasadnicza
różnica p o m i ę d z y pierwowzorem a jego k o n t y n u a c j ą .
W większości
rzeźb w s p ó ł c z e s n y c h
brak
jest
se­
mickich r y s ó w t w a r z y i jedynie o k r e ś l e n i e t y c h r z e ź b
przez ich t w ó r c ó w , jako „ p r z e d s t a w i a j ą c e ż y d ó w " upo­
ważnia nas do i d e n t y f i k o w a n i a ich z o m a w i a n y m ste­
reotypem. M o ż n a w i ę c p r z y p u s z c z a ć , że znajomość je­
dynie a t r y b u t ó w z w i ą z a n y c h z p o s t a c i ą Żyda, przy s ł a ­
bej orientacji w t y m , j a k ten Ż y d w y g l ą d a ł , u n i e m o ż ­
liwiła artystom p e ł n e w y w i ą z a n i e się z zadania.
20

21

s

Reasumując
nasze r o z w a ż a n i a n a l e ż y
rozpatrzyć
interesujące nas zagadnienie w d w u podstawowych
płaszczyznach:
— postać Ż y d a
wej;

w całokształcie

t e m a t y k i rzeźby ludo­

— stereotyp Ż y d a w rzeźbie na tle stereotypu w y s t ę ­
pującego w i n n y c h dziedzinach sztuki ludowej.
Jeśli idzie o problem pierwszy na p o d k r e ś l e n i e za­
sługuje fakt, że ikonografia postaci Ż y d a i jej prze­
miany są ściśle p o w i ą z a n e z przemianami, k t ó r e zaszły
po wojnie w tematyce polskiej r z e ź b y ludowej. P o s t a ć

Ż y d a pojawia się co prawda jeszcze w latach t r z y ­
dziestych, ale są to p r z y k ł a d y bardzo nieliczne, t w o ­
rzone przez r z e ź b i a r z y z pogranicza miejskiego. P o s t a ć
Ż y d a m u s i a ł a ich zapewne f r a p o w a ć swoją o d m i e n n o ś ­
cią, s w o i s t ą egzotyką, skoro przedstawiali j ą obok i n ­
nych w y o b r a ż e ń „obcego". A l e w ł a ś n i e ta egzotyka
p o w o d o w a ł a , iż w tematyce ż y d o w s k i e j dostrzegano je­
dynie cechy r z u c a j ą c e się w oczy, a p o p r z e s t a j ą c na
charakterystyce
z e w n ę t r z n e j przedstawiano
stereotyp
Ż y d a znacznie uboższy, niż i s t n i a ł w innych dziedzi­
nach ludowej twórczości. W folklorze s ł o w n y m , o b r z ę - '
dzie, zabawce, f o r m o w a ł się on przez d ł u g i e lata i to
zapewne w p ł y n ę ł o na jego z a w a r t o ś ć
znaczeniową.
Znajdujemy więc w n i m odbicie w i e l u cech istotnych
dla społeczności ż y d o w s k i e j tego okresu, w z g l ę d n i e
znajdujemy w n i m przerysowanie t y c h ż e cech, być mo­
że pod w p ł y w e m propagandy antysemickiej etc. Ale
w rzeźbie okresu m i ę d z y w o j e n n e g o Żyd jest t y l k o
p o s t a c i ą r ó ż n i ą c ą się od otaczającego ś w i a t a wiejskie­
go strojem, rysami, zajęciem.
W rzeźbie okresu powojennego w y r a ź n i e dają się
w y o d r ę b n i ć dwie fazy. Pierwsza t r w a do połowy lat
pięćdziesiątych, po niej n a s t ę p u j e druga, t r w a j ą c a do
c h w i l i obecnej. W pierwszym okresie gdy dopiero za­
częto p o d e j m o w a ć t e m a t y k ę ś w i e c k ą wiązało się to ze
z m i a n ą f u n k c j i rzeźby, z n o w y m i motywacjami, w k t ó ­
r y c h i s t o t n ą rolę o d e g r a ł y konkursy i z a m ó w i e n i a m u ­
zealne. P o s t a ć Ż y d a jest w ó w c z a s tematem rzadko po­
dejmowanym przez t w ó r c ó w . Nie znajdujemy jej r ó w ­
nież w ś r ó d tak popularnych wtedy ujęć rzeźbiarskich,
k t ó r y c h celem jest przeciwstawienie „ s t a r e g o " i „ n o ­
wego". Zaczyna się on dopiero p o j a w i a ć jako temat
historyczny u K a m i ń s k i e g o , a jako odbicie przeżyć oku­
pacyjnych artysty — u C z e r w i ń s k i e g o . Motywacje te
widoczne są r ó w n i e ż i obecnie u poszczególnych rzeź­
biarzy.
R o z w ó j t e m a t y k i „ ż y d o w s k i e j " , zwłaszcza w latach
sześćdziesiątych z w i ą z a n y jest — jak j u ż wspomnia­
ł a m — z dalszą p r z e m i a n ą f u n k c j i rzeźby, z n o w y m
zadaniem u p a m i ę t n i e n i a
czasów i ludzi, k t ó r y c h za­
b r a k ł o , z r o s n ą c y m zainteresowaniem t ą t e m a t y k ą (za­
r ó w n o za g r a n i c ą jak i w ś r ó d zbieraczy krajowych).
Zainteresowanie tematem ż y d o w s k i m jako „ p a m i ą t k ą " ,
widoczne zwłaszcza pod koniec lat sześćdziesiątych •—
s p r a w i ł o , że w i e l u r z e ź b i a r z y podejmuje temat Żyda,
a nawet powiela go, aby s p r o s t a ć z a m ó w i e n i o m . Oczy­
wiście w p ł y w a to na ujęcia r z e ź b i a r s k i e . F i g u r k i Ż y ­
d ó w coraz bardziej zbliżają się do wzorca idealizu­
jącego m i n i o n ą przeszłość. Niejednokrotnie też rzeź­
biarz stara się u t r a f i ć w nieznane m u na ogół gusty
anonimowego odbiorcy, a jednocześnie boi się bardziej
i n d y w i d u a l n y m r o z w i ą z a n i e m zrazić ewentualnego na-'
b y w c ę . Przyczynia się to do podejmowania t e m a t ó w
niekontrowersyjnych, ahistorycznych, m a j ą c y c h na ce­
l u d o k u m e n t a c j ę ś w i a d o m i e l u b n i e ś w i a d o m i e ideali­
zowanej przeszłości. S i ę g a n i e do w ł a s n y c h w s p o m n i e ń
jest n a j c z ę s t s z y m ź r ó d ł e m inspiracji t w ó r c ó w . Dlatego
t a k często s p o t k a ć m o ż n a r z e ź b y konkretnych osób,
sytuacji z a p a m i ę t a n y c h z przeszłości. P r z y k ł a d y tego
dostarcza z a r ó w n o Zegadło jak i P i ł a t (sklepik) czy
Ciszek, rzeźbiący konkretnego, znanego sobie kupca
Feldmana. A l e w ł a ś n i e dlatego, że postacie
Żydów
rzeźbią z r e g u ł y ludzie, k t ó r z y p a m i ę t a j ą dawne czasy
i sięgają do swych w s p o m n i e ń i przeżyć m o ż n a sądzić,
że temat Życia zniknie już w niedalekiej przyszłości,
kiedy zabraknie ludzi, k t ó r z y m i e l i jeszcze bezpośredni
kontakt z l u d n o ś c i ą ż y d o w s k ą . Stereotyp Żyda, w y s t ę ­
p u j ą c y w i n n y c h dziedzinach twórczości ludowej, ż y ­
w y w okresie m i ę d z y w o j e n n y m , r ó w n i e ż nie będzie
m ó g ł o d e g r a ć r o l i czynnika inspirującego. Dziedziny te
2 2

23

2 2 5

�bowiem t a k ż e z a n i k a j ą albo zmienia się ich funkcja
i przestają służyć ludności wiejskiej. P a m i ę ć Ż y d a za­
nika, coraz częściej okazuje się, że nawet w w i d o w i s ­
kach o b r z ę d o w y c h wykonawcy nie w i e d z ą już j a k i był
strój Ż y d a , jakie b y ł y charakterystyczne cechy mowy,
tzw. „żydłaczenia".
Jak więc z tej relacji w y n i k a , we w s p ó ł c z e s n e j
rzeźbie ludowej o d m i e n n o ś ć społeczności
żydowskipj
została uchwycona i z a p a m i ę t a n a przede wszystkim w
zakresie powierzchownych cech, najbardziej
rzucają­
cych się w oczy obserwatorowi z z e w n ą t r z . Na u w a g ę
zasługuje też brak t e m a t ó w odnoszących się do życia
w e w n ę t r z n e g o grupy. Do r z a d k o ś c i zaliczamy rzeźby
w rodzaju Wesela Adama Zegadły, k t ó r e p o d k r e ś l a j ą
odrębność ż y d o w s k i c h z w y c z a j ó w rodzinnych. Przed­
miotem zainteresowania r z e ź b i a r z y jest z r e g u ł y postać
m ę s k a . Kobiety bardzo rzadko s t a n o w i ą temat rzeźby,
mimo że r ó w n i e ż z a j m o w a ł y się handlem, w ę d r o w a ł y

PRZ
1

Nad zagadnieniem t y m p r a c u j ę od k i l k u lat,
ogólne wytyczne pracy r e f e r o w a ł a m na seminarium
antropologicznym w Saint Antony's College uniwersy­
tetu w Oksfordzie (rok akad. 1975/6), na seminarium
folklorystycznym uniwersytetu Columbia w New Y o r ­
k u (rok akad. 1976/7) oraz na V I I Ś w i a t o w y m Kongre­
sie Nauk Judaistycznych w Jerozolimie (sierpień 1978).
Ponadto wytyczne pracy publikowane są w artykule
Kawim l dmuto szel ha jehudi b 'jecira
ha amamit
ha polanit
(Wytyczne do problemu k s z t a ł t o w a n i a się
postaci Ż y d a w polskiej kulturze ludowej), w : „ F o l k lore Research Center Studies", v o l . I , Jerusalem 1970.
O. Goldberg-Mulkiewicz, „Obcy w obrządzie
we­
selnym,
wprowadzenie
postaci Zyda do akcji
obrzę­
dowej, „ L i t e r a t u r a Ludowa", 1975, nr 2 oraz The
Ste­
reotype of a Jew in the Polish Folklore,
[ w : ] (księga
p a m i ą t k o w a k u czci prof. D. Noy'a), Jerusalem, (w d r u ­
ku).
Por. np. I . D o m a ń s k a - K u b i a k , Wegetacyjny
sens
kolędowania,
„Pol. Szt. L u d . " , r. 33, 1979 n r 1; O. Gold­
berg-Mulkiewicz, Le Stereotype
dans des
representantions ceremonielles
annuelles,
[ w : ] Premier
Congres
International
D'Ethnologie
Europenne,
Paris 1971.
T. Seweryn, Ludowa
świecka
rzeźba
monumen­
talna, „Pol. Szt. Lud.", r. 9, 1955 nr 2.
Poza rzeźbami, k t ó r e znam z autopsji, korzysta­
ł a m z dokumentacji fotograficznej Pracowni D o k u m e n ­
tacji Sztuki Ludowej I n s t y t u t u Sztuki P A N .
T. Seweryn, op. cit.
C a ł o s t r o n i c o w e zdjęcie fragmentu r z e ź b y znalazło
się np. w albumie: A . Jackowski i J. Jarnuszkiewiczowa, Sztuka Ludu Polskiego,
Warszawa 1967, i l . 118.
T. Seweryn, op. cit.
Nowa Księga
Przysłów
i Wyrażeń
Przysłowio­
wych Polskich,
t. I I I , Warszawa 1972, s. 980.
I . D o m a ń s k a - K u b i a k , op. cit.
A . Jackowski, Ignacy
Kamiński
—
rzeźbiarz
z Oraczewa, „Pol. Szt. Lud.", r. 12, 1958 nr 2.
L i s t ten o d c z y t y w a ł K a m i ń s k i dosyć często od­
w i e d z a j ą c y m go gościom; autorka po raz pierwszy
2

8

4

5

6

7

8

8

1 0

1 1

1 2

po wsiach z towarem i ich k o n t a k t z chłopami czy
ludnością m a ł y c h miasteczek b y ł r ó w n i e częsty jak
i mężczyzn. Zapewne mężczyźni ze w z g l ę d u na pejsy,
zarost, uczesanie i o d r ó ż n i a j ą c y ich od polskich chłop ó w strój ł a t w i e j stali się synonimem odrębności Żyda.
P o w i e r z c h o w n o ś ć obserwacji społeczności żydows­
kiej daje się zresztą z a u w a ż y ć i w stereotypach, ufor­
mowanych w i n n y c h dziedzinach ludowej twórczości.
T a k ż e w m a t e r i a ł a c h folklorystycznych
spotykamy się
z powierzchownymi relacjami na temat życia we­
w n ę t r z n e g o gminy
żydowskiej, a obrzędy
religijne
i doroczne b y w a j ą p r z e w a ż n i e odczytane n i e p r a w i d ł o ­
wo, czasem w najdziwniejszy sposób interpretowane **.
K o ń c z ą c te r o z w a ż a n i a c h c i a ł a b y m jeszcze raz pod­
k r e ś l i ć w a ż n o ś ć i o d r ę b n o ś ć stereotypu postaci Żyda
w polskiej rzeźbie ludowej. Stereotypu, k t ó r y ukształt o w a ł się i r o z w i n ą ł w okresie, kiedy społeczność ży­
dowska już nie i s t n i a ł a .

PISY
słyszała go na zjeździe t w ó r c ó w ludowych, zorgani­
zowanym w Łodzi z okazji w y s t a w y „ S z t u k a Ludowa
Ziemi Ł ó d z k i e j na X X - l e c i e P R L " w maju 1964 r.
B. K . Erber, Współczesna
rzeźba ludowa ze zbio­
rów
Muzeum
Narodowego
w Kielcach,
Kielce 1978,
s. 49.
Notatki autorki
z rozmowy przeprowadzonej
z C z e r w i ń s k i m w jego domu, w p a ź d z i e r n i k u 1965 r.
E. Ozgowicz, Śląska
rzeźba
ludowa w
drzewie,
W r o c ł a w 1973, ryc. 101.
O. Goldberg-Mulkiewicz,
Obcy..., op. cit.
P o s t a ć karczmarza, o czym A u t o r k a
artykułu
nie m o g ł a wiedzieć, w y r z e ź b i ł przed k i l k u laty Wło­
dzimierz N a u m i u k . Monografista r z e ź b i a r z a , Jacek Wo­
łowski, w niewydanej d o t ą d pracy tak pisze o tej
postaci: „ s t w o r z y ł (Naumiuk) karczmarza takiego, jaki
został w p a m i ę c i m i e s z k a ń c ó w wsi. N a d a ł m u w wy­
razie t w a r z y cechy stereotypu Ż y d a , zachowane w ich
ś w i a d o m o ś c i . T a k i c h y t r y uśmieszek...". (Przypis re­
dakcji).
Nowa Księga Przysłów...,
op. cit., t. 1, s. 4; t. 3,
s. 979.
O. Goldberg-Mulkiewicz,
The
stereotype
of
a Jew..., op. cit.
Widoczne to jest zwłaszcza w scenach z wido­
wisk herodowych, kiedy Herod w z y w a rabina, aby mu
w y c z y t a ł przyszłość z tajemnych ksiąg.
W zachowanej r z e ź b i e k s i ą ż k a ta u l e g ł a znisz­
czeniu, nie ma jednak w ą t p l i w o ś c i , że i s t n i a ł a .
A . Jackowski, Współczesna
rzeźba
zwana
ludo­
wą, „Pol. Szt. L u d . " , r. 30, 1976 nr 3—4, s. 199—225.
23 P r z y k ł a d e m grupa m u z y k ó w Adama Zegadły,
k t ó r ą wielokrotnie p o w t a r z a ł , gdyż cieszyła się zaimeresowaniem o d b i o r c ó w , a t a k ż e stereotypowe figurki
S. Szulca. Zagadnienie dotyczy z r e s z t ą nie tylko te­
m a t y k i ż y d o w s k i e j , powielanie identycznych rozwiązań
spotykamy t a k ż e w innych tematach np.
Frasobliwych
S t a n i s ł a w a Denkiewicza.
O. Goldberg-Mulkiewicz, The stereotype...,
op. cit.
1 8

1 4

1 5

1 0

1 7

18

1 9

2 0

2 1

2 2

2 1

Fot. S. Deptuszewski, il. 3; M. Maśllński, il. 1, 10; J. Swiderski, il. 2, 4—6, 8, 9; J. Wołowski, il. 7

i
.
I
I
I

t
j

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6292" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6272">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f170427d411153c6da11ab32f0462cc0.pdf</src>
        <authentication>a2255d3aaf6f56971665bd410009188e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74909">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5324</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74910">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74911">
                <text>2003</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74912">
                <text>pamięć - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74913">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4945</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74914">
                <text>O historii, literaturze, pamięci oraz innych formach zapominania/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74915">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4; s.79-84</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74916">
                <text>Kuligowski, Waldemar</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74917">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74918">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74919">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74920">
                <text>WALDEMAR KULIGOWSKI

K

ultura to pamięć, i to kategoryczne stwierdze­
nie nie ma być jedynie chytrym ukłonem
w stronę tematu niniejszej konferencji ani
usprawiedliwieniem swojej tutaj obecności. Grecka
mnem e jest przecież zdolnością do przechowywania
i odtwarzania pewnych wzorców, inform acji oraz do­
świadczeń; pozwala ona na rejestrowanie różnych ko­
dów, od najprostszych po wysoce symboliczne, zapisu­
je zarówno to, co jest jednostkowe, jak i to, co przyna­
leży do wiedzy pozaosobistej. Tak pojmowana pamięć
pełni swojego znaczenia nie ujawnia bynajmniej pod­
czas nauki chodzenia na obu nogach czy przełykania
pokarmów, ale raczej w trakcie przyswajania i powta­
rzania tych wszystkich zachowań, które czynią czło­
wieka istotą kulturową.
Owszem, pies, szympans czy delfin posiadają zdol­
ność zapamiętywania, ale nie znają pojęcia kanonu ani
tradycji. Obwieszczane ostatnio triumfy naukowców,
którzy do końca niemal przejrzeli ludzki genotyp, an­
tropologa niewiele tak naprawdę obchodzą - D N A nie
tłumaczy kultury, neurony nie powołują do życia mi­
tów, i z tego powodu wciąż nad biochemiczne struktu­
ry przedkładamy kontakt z pam iętającym informato­
rem. D la badacza kultury bowiem pamięć nie jest funk­
cją układu nerwowego, lecz relacją między ludźmi,
wzajemnością znaków, naturalnym środowiskiem trwa­
nia społeczeństw. Jeśli kultura w istocie jest „dziedzic­
twem przeszłości, które człowiek otrzymuje od swojego
społeczeństwa”, jak chciał tego Robert H. Lowie,1 „dzie­
dzictwem społecznym” w ujęciu Clyde’a Kluckhohna2
albo, mówiąc słowami Felixa M. Keesinga, „całością
doświadczeń możliwych do społecznego przekazania”,3
to umieszczone na wstępie równanie napełnia się trud­

re doprowadziły do obecnego porządku; jego bohatero­
wie tworzą społeczeństwo i rządzące nim reguły. Dla
Claude’a Levi-Straussa mitologie składają się na wspa­
niały pałac idei, tworzą wyimaginowaną totalizację
ludzkiego doświadczania natury i społeczeństwa.5 D o­
dajmy jeszcze, że mit jest równocześnie językiem i mo­
wą, a odległość między kodem indywidualnym i zbioro­
wym jest minimalna. Nie można egzystować „na ze­
wnątrz” mitu ani być jego zdystansowanym odbiorcą,
przynajmniej w społeczeństwach tradycyjnych.
Zgoła inaczej przedstawia się problem przekazywa­
nia społecznej pamięci przy użyciu historii. Historia to
przecież mniej lub bardziej usystematyzowana wiedza
o przeszłości empirycznej, o zdarzeniach udowadnialnych. Dotyczy ona ustanowienia społecznych ładów,
lecz jej bohateram i nie są jaguary, piżmowce czy księ­
życ, ale realne dynastie, znani z imienia wielcy wodzo­
wie. Historiografia nie opisywała bezkształtnego „kie­
dyś”, ale starała się wydarzenia poprzeć możliwie pre­
cyzyjnym datowaniem. Jako osobna gałąź nowoczesnej

ną do odparcia dosłownością.
Cały proces enkulturacji może być zatem trakto­
wany w kategoriach swoistej m nem otechniki, ułatwia­
jącej zapamiętywanie i kojarzenie. Wiemy aż nadto
dobrze, że sednem enkulturacji bardzo długo pozosta­
wała tradycja, która - znów! - polega na ćwiczeniu
pamięci. Okazuje się w rezultacie, broniąc tezy wyj­
ściowej, że kolebką kultury jest właśnie pamięć, że to
jej najważniejszy znaczeniowy rezerwuar, to jej ideowe
zaplecze, to jej wehikuł sensów.
Nie powinno przeto dziwić, że człowiek nie ustawał
w poszukiwaniu coraz doskonalszych metod ‘ulepsza­
nia’ pamięci, znajdywania dla niej pomocnych narzę­
dzi. Tym najstarszym bodaj środkiem m nem otechnicz­
nym jest mit. W kulturach opartych na przekazach ust­
nych był on głównym instrumentem komunikowania
pamięci społecznej. W ujęciach antropologicznych za­
kłada się, że mit poprzedza czas empiryczny i rzeczywi­
stość udowadnialną, choć jednocześnie nadaje im nad­
rzędny sens, pełni funkcję ponadczasowego wzorca;
zmienia, by odwołać się do znanej Barthesowskiej for­
muły, historię w naturę. Mityczna organizacja świata to
nic innego, jak zbiór reguł ustalających bezwarunkowy
sens realności.4 M it zdaje sprawę z serii wydarzeń, któ-

wiedzy historia dążyła do spójnej wizji tego, co minio­
ne, poszukiwała bezspornych źródeł i autentycznych
archiwów.
Nie tylko jednak armatura metody różni historię
od mitu: ta pierwsza nie musi wszak być niczym więcej
poza mową, czytelnik nie musi dzielić z historykiem
kodu pamięci. Tworzone na jej podstawie tożsamości
mogą mieć charakter idiosynkratyczny, dochodzi tu
także często do konfliktu doświadczeń, pojawiają się
grupy wykluczonych ze wspólnej historii albo takich,
którzy wykluczają się sami. Inicjatyw a powołania
w Polsce Instytutu Pamięci Narodowej jest właśnie
wyrazem tej tęsknoty za jednolitą pamięcią.
Przykłady mitu i historii pokazują wyraźnie, że
sztuka pamięci przybierała różne formy, uzależnione
od okoliczności czasu i przestrzeni. Raz ożywianie
przeszłości dokonywało się w trybie metaforycznym
(albo, mówiąc innymi słowy, fabulacja poprzedzała
mythopoiesis), kiedy indziej dominował tryb metonimiczny: narracja mitu zawierzała alegorii, narracja h i­
storiografii kazała widzieć siebie jako przedstawienie
literalne. Oczywiście, rozróżnienie powyższe daje się
przeprowadzić tylko dla celów analitycznych: m itolo­
gia Tewa była dla mieszkańców glinianych puebli real­

O historii, literaturze
s
i terazmejszosci
oraz innych formach
zapominania
♦

79

.

♦

♦

/

♦

�W aldemar Kuligowski ♦ O H IST O R II, LITE R A T U R Z E I T ER A Ź N IEJSZ O ŚC I O R A Z IN N YCH FO R M A C H Z A PO M IN A N IA

nością,6 historiografia marksistowska natom iast wy­
raźnie ujawnia swój rys mityczny. M etafora i syntagma
przenikają się, co pozwala Kirsten Hastrup stwierdzić,
że „W sztuce pamięci mit i historia są sobie równe”.7
Tyle o oczywistościach, teraz chciałbym zwrócić
uwagę na kwestię dostrzeganą rzadziej - idzie m iano­
wicie o pojęcie świadomości historycznej. Zalicza się ją
zazwyczaj do zbioru ideologii,8 doraźnych dyskursów
służących konkretnym celom. Świadomość historycz­
na nastawiona jest na teraźniejszość i postrzega prze­
szłość w kategoriach współczesnych. N acisk kładzie
się w jej ramach na konstruowanie historii i wynikają­

Jednym z najżywiej u nas dyskutowanym wycin­
kiem przeszłości jest nadal stan wojenny, zainauguro­
wany 13 grudnia 1981 roku przez muzykę Chopina
w radiu, biało-czerwone róże w telewizji, wszędobyl­
skie flagi narodowe i różnej postaci białe orły (obno­
szone zresztą po obu stronach barykady). Symbole do­
sadnie dawały do zrozumienia, że oto dzieje się coś
o niezwykłej wadze dla życia narodu, że ponownie ra­
tuje się jego byt. Świadomość historyczna tycząca tego
wydarzenia jest mnoga: fakt, że ktoś był milicjantem,
działaczem opozycji, księdzem, kolaborantem, krew­
nym wysokiej rangi oficera wojska, młodym dziennika­
rzem „Tygodnika Powszechnego” albo starym prenu­
meratorem periodyku „Za wolność i lud” decyduje
o różnicach nie tylko w sferze wartościowania, ale n a­
wet w warstwie faktograficznej. Z tego powodu mamy
do dyspozycji wiele simulacrów jednej konkretnej prze­
szłości. Przykład ten przekonuje o tym, że świadomość
historyczna żywi się partykularnym punktem widze­
nia, jej domeną jest m nem e em ocjonalna, pamięć zro­
dzona przez postawy, idee, konkretne ideologie.
Współczesne tożsamości - uwolnione już od dyktatu
trójcy „krew, łóżko i kult” - budowane są, powiedzmy
to wprost, na zapominaniu.
Kolejnym - po micie i historii - krokiem w dosko­
naleniu kulturowych m nem otechnik było z całą pew­
nością pismo. Słusznie przeto Jacques Derrrida nazy­
wa Platona pierwszym filozofem, „który pisał” - wyna­
lazek pisma nie był li tylko nowinką technologiczną.
W ierzono przecież, że pismo pozwoli utrwalić ogrom
inform acji, których w normalnych warunkach jed ­
nostka nie mogła przyswoić, i stanie się w wyniku tego
wspaniałym, otwartym i wciąż uzupełnianym źródłem

cej z niej tożsamości: przypomnijmy sobie wszystkie
odwołania do ‘świadomości’: proletariackiej, inteli­
genckiej, narodowej, europejskiej, małoojczyźnianej,
kobiecej, ekologicznej, a rzecz stanie się namacalna.
Nie trzeba chyba dodawać, że pojmowana (i pobudza­
na) w ten sposób świadomość historyczna bardzo czę­
sto popada w kolizje z pamięcią, z indywidualnym
wspomnieniem, z próbą odtworzenia sposobu, w jaki
przeszłość została przeżyta. W literaturze oba te term i­
ny są jednak często mylone bądź utożsamiane ze sobą,
i nie powinno to specjalnie dziwić: wszak w życiu dzie­
je się podobnie. Ideologiczne narzędzie historycznej
świadomości przebierane bywa w szatki autentycznego
przeżycia pewnych minionych wydarzeń, a prywatne
wspomnienie jest jego legitymacją albo nieuzasadnio­
nym odszczepieństwem.
Tak czy inaczej, świadomość historyczna rozwinęła
się względnie niedawno, w momencie kiedy doświad­
czono bolesnych braków ciągłości historycznej
i współistnienia wielu różnych odczytań przeszłości.
I to właśnie podejście nazwane zostało przez Frydery­
ka Nietzschego „monumentalistycznym”9 - przeszłość
pełni tu rolę polityczną, legitymizuje pewną tradycję,
dostarcza wskazań dla współczesnych. Prawodawcy
i historiografowie w ładają publicznym dyskursem
i wspólną pamięcią, „piszą” historię - bitwy na Kosowym Polu, konkwisty, Holocaustu, monogamicznej ro­
dziny, liberalizmu czy imperialistycznej etnologii - któ­
ra zdaje się posiadać wszelkie znamiona prawdy. I tego
rodzaju sytuację zapewne przywoływał Hayden W hite,
(ten, który - zdaniem Dom inica LaCapry - zbudził h i­
storyków z dogmatycznego snu), mówiąc na jednej
z konferencji, że: „Historia jest praktyką rządzoną fan­
tazmatycznym stosunkiem do przeszłości, i dlatego ma
więcej wspólnego z etyką niż z epistemologią”.10
Toteż nie bez przyczyny Joh n G. A . Pocock powia­
da, iż warunkiem sine qua non nowożytnej świadomo­

wiedzy o świecie. Lévi-Strauss posługuje się nawet ter­
minem „sztuczna pam ięć” jako tym kryterium, które
miało zdecydowanie odróżniać cywilizowane centrum
od barbarzyńskich peryferii.11 Okazuje się jednak, przy
wnikliwszym spojrzeniu, że jedyną wielką zmianą kul­
turową, jaka miała miejsce w związku z wynalezieniem
pisma, była koncentracja ludzi w m iastach. Ta zaś po­
ciągnęła za sobą zhierarchizowanie społeczeństw:
„Używanie pisma w celach bezinteresownych, dla za­
dowolenia intelektualnego i estetycznego, jest rezulta­
tem wtórnym”12 - utrzymuje autor Smutku tropików:
pismo zniewoliło ludzi, nim zdołało ich oświecić. H i­
poteza ta nie ogranicza swego zasięgu do czasów odle­
głych, oto w wieku X X szlachetna jakoby walka z anal­
fabetyzmem prowadziła bowiem wprost do zwiększe­
nia kontroli państwa nad obywatelami. W momencie

ści historycznej jest „mnogość tradycji i wizji przeszło­
ści”. Każde społeczeństwo, zdaniem tego badacza, mo­
że posiadać tak wiele ujęć przeszłości, jak wiele ma
przeszłych, łączących z nią, związków. W tym wypad­
ku wykluczona jest pojedynczość mitu, w grę nie
wchodzi też rozgadana, ale jednak pojąca się z tego sa­
mego źródła (nie tylko wiedzy, lecz także władzy), n o­
woczesna historia.

kiedy wszyscy potrafią czytać, nikt nie wymknie się li­
terze prawa, tłumacząc się jego nieznajomością. Triada
pamięć-pismo-zniewolenie wydaje się dobrze oddawać
tego rodzaju przeświadczenia.
„Lekcja pisania” Lévi-Straussa, którą ten przepro­
wadził wśród brazylijskich Nambikwarów, a potem
przedstawił na kartach Smutku tropików , spotkała się
z rozbudowana krytyką Derridy. Promotor dekonstruk-

80

�W aldemar Kuligowski ♦ O H IST O R II, LITE R A T U R Z E I T ER A Ź N IEJSZ O ŚC I O R A Z IN N YCH FO R M A C H Z A PO M IN A N IA

cji wytknął w niej capo di tutti capi strukturalizmu etnocentryczne zawężenie samego pojęcia pisma. Czyż de­
koracje na kalebasach, drzewo genealogiczne rysowane
na piasku czy pokazywane etnologowi tatuaże nie są
rodzajem pisma, czy nie należy w nich widzieć znaków
ożywiających pamięć?13 Tradycyjne, alfabetyczne zapi­
ski, które Derrida nazywa „pismem empirycznym”, to
ledwie „jawna sceneria zapisu”, która nie uwzględnia
innej metody archiwizowania. Niedającą się pominąć
postacią „protopisma” jest dla francuskiego badacza
akt nadawania imion własnych, czyli „wpisywanie unikatowości w system (...) zatracanie niepowtarzalności,
jaką zapewnia bezpośrednia obecność”.14 Tym samym pom ijając kontrowersyjność poglądów Derridy - raz
jeszcze podkreślona zostaje negatywność pisma jako
formy pamięci; ta negatywność, która współcześnie
wyrażana jest w przekonaniu o tym, że słowa nie łączą
się ze światem, że znak poprzedza doświadczenie, że fi­
gura pamięci utraciła empiryczny desygnat.15
Proces wpisywania pamięci w system pisma w rów­
nym stopniu dotyczył nauki, jak i literatury. Ta pierw­
sza zawierzać poczęła przede wszystkim świadectwom
pisanym, i w ogóle wizualnym, wysypisko nieweryfikowalnych wspomnień oddając pieczy literatów. I po­
nownie, mimo zarządzonych restrykcji, nie dostrzeżo­
no faktu, że pamięć jest wybiórcza, zawsze zapośredniczona, nigdy nie kompletna, że nie zachowuje ona
przeszłości, lecz dostosowuje ją do dzisiejszości.16
Ze świadomością tego faktu przyszło zmierzyć się
obu dziedzinom - początkowo dzieła literackie przypo­
minały nawet swoim stosunkiem do materii pamięci
zideologizowaną historiografię. „Całymi latami litera­
tura zdaje się sprzyjać uświęcaniu wartości - relacjo­
nuje Italo Calvino - podporządkowywaniu autoryte­
tom (...). Literatura pisana powstawała więc już z ba­
gażem powinności (...) potwierdzania istniejącego po­
rządku. O d bagażu tego uwalniała się ona przez tysiąc­
lecia, przenikając stopniowo w sferę prywatną (...) To
dzięki literaturze szlak ku wolności został przetarty”.17
Czy Calvino ma rację? Przyznaje mu ją pewien cykl
powieściowy. „Przez długi czas kładłem się spać wcze­
śnie. Niekiedy ledwie zgasiłem świecę, oczy zamykały
mi się tak szybko, że nie zdążyłem sobie powiedzieć za­
sypiam”.18 To rzecz jasna początek W poszukiwaniu
straconego czasu, wstęp do dobrego snu dzieciństwa,

daty, nazwy, znaki i tożsamości sprywatyzowały się, pi­
sarze uwolnili się od wampiryzmu obowiązkowej świa­
domości oficjalnej przeszłości, a sama proza stała się
rzeczywistą fikcją pamięci. Pewnie i dla tej racji powie­
ści Prousta uznano za natu ralne i kon ieczn e,21
a w Anglii za wręcz najbardziej podziwiane w całym
X X wieku.22 Osobną kwestią pozostaje to, że nagłe
przypływy pamięci, nazywane elegancko proustowskim doświadczeniem, przedostały się już do wiedzy
potocznej, będąc kolejną etykietą rzekomej erudycji.
Ważnym kulturowo instrumentem pomocniczym
pamięci miała być fotografia. Dzięki wynalazkowi ch e­
mików pozbywano się oto pośredników w docieraniu
do realności, w ponownym doświadczaniu tego, co m i­
nęło. Roland Barthes oddał to przekonanie słowami
o tym, że zdjęcie to „dowód według świętego niewier­
nego Tomasza- chcącego -włożyć-rękę -w-ranę - Chry­
stusa”.23 Znany semiotyk na poparcie tego stwierdze­
nia przytacza zdarzenie zapam iętane z własnego dzie­
ciństwa: zobaczył wówczas fotografię targu niewolni­
ków. Jego reakcją nań była groza pomieszana z wyraź­
ną fascynacją - „naprawdę tak było. To nie była kwe­
stia dokładności - pisał - ale rzeczywistości (...) nie­
wolnictwo było przedstawione bezpośrednio, fakt był
wykazany bez metody”.24 Odniesienie fotograficzne,
wierzono, tym różniło się od innych, że odsyłało do
rzeczy istniejącej koniecznie, takiej, która musiała
znaleźć się w pewnym m omencie przed obiektywem.
Stąd czysty, analogiczny realizm fotografii, dlatego jej
podstawowy przedmiot określano jako „to, co było”.
Zmącenie wiary w absolutną przezroczystość m e­
dium fotograficznego wiązało się nie tylko z nowinka­
mi technicznymi, które umożliwiły daleko idące ko­
rekty naświetlonych obrazów, ich retuszowanie i kom­
puterową obróbkę. Badacze wykazali ponadto wiele
zbieżności między społecznym charakterem tworzenia
wiedzy i takimż charakterem tworzenia zdjęć. W obu
wypadkach, rzeczywistość i metody jej postrzegania są
wypadkową określonych gier kulturowych.25 Fotograf
zawsze przecież wybiera pewien fragment realności, re­
jestruje to, co akurat uznaje za najistotniejsze i inter­
pretuje na podstawie przejętego paradygmatu. Kolejne
odczytania tej samej fotografii, dokonywane z per­
spektywy czasu, czynią semiozę przedsięwzięciem jesz­
cze bardziej problematycznym, jeszcze szerzej otwar­
tym na schematy ideologiczne współczesności. Tym
samym zatem fotografia upodabnia się nie tylko do
ujęć historyków - upodabnia się także do wszystkich
społecznych przedstawień i z nimi dzieli niedole wyni­
kające z trwającego ponoć nadal kryzysu reprezentacji.
Postawa trickstera przyjmowana w stosunku do pa­
m ięci nie oznacza bynajmniej, iż współczesna kultura
przestała jej zupełnie potrzebować. Ta odważna teza
wydaje się zrazu posiadać mizerne raczej podstawy już w pierwszym akapicie Przedwiośnia Stefan Zeromski pisał przecież o „nowoczesnych ludziach bez wczo­
raj”, a Jose Ortega y Gasset w rozprawie D ehum aniza­

niemającego nic wspólnego z Freudem, a wynikające­
go raczej z głębin świadomości. To sen, który można
zapisać, który dezorganizuje iluzoryczną logikę biogra­
fii, igra z usystematyzowaną pamięcią. Pisał M arcel
Proust w Contre Sainte-Beuve, ilustrując ów stan:
„Tkwiłem w bezruchu, gdy nagle runęły przegrody mej
pam ięci”.19 Jeden z jego biografów, George Painter,
słusznie zauważył, że Poszukiwanie... to „symboliczna
biografia, symboliczna historia życia”, a Joh n Keats do­
dał: „życie człowieka jest ciągłą alegorią”.20 Dzięki
złym manierom Proustów, którzy maczali ciasteczka
w herbacie, zmienił się krwiobieg światowej literatury:

81

�W aldemar Kuligowski ♦ O H IST O R II, LITE R A T U R Z E I T ER A Ź N IEJSZ O ŚC I O R A Z IN N YCH FO R M A C H Z A PO M IN A N IA

cja sztuki z 1925 roku relacjonow ał pojawienie się ta­
kiego typu człowieka, który niczego nie pragnie zmie­
niać, lecz jedynie syci się tym, co jest. O becnie tego
rodzaju postawy uległy wyraźnemu wzmocnieniu („nie
chcemy zmieniać świata - brzmi obiegowa dewiza - je ­
dyne, co możemy zmienić, to poglądy”), a wielu dia­
gnostyków obecnego stanu kultury mówi głośno o jej
zdecydowanym nastawieniu na ‘teraz’. Czynią tak
A lvin Toffler26 i Czesław Miłosz,27 Zygmunt Bauman
i Stephen Bertm an, do pokolenia ‘teraz’ imiennie
zwracała się też popularna reklama C oca-C oli. O par­
cie na chwili obecnej ma być charakterystycznym ry­
sem osobowym dla poszukiwaczy doznań i łaknących
ciągle nowych wrażeń konsumentów,28 trwanie zastę­
puje się natychmiastowością, pamięć ustępuje miejsca
wrażeniom, zrywa się z historią i tradycją, co owocuje
powstaniem tzw. nowist society.29 N ic nie mija, bowiem
codzienne próbowanie śmierci - w kinach, na wideo,
w parkach rozrywki, na stadionach - przekonuje o odwracalności każdej utraty. N ic też nie musi trwać dłu­
żej, niż tego chcemy - program telewizyjny zmienić

wania za wywóz ich przodków na amerykańskie plan­
tacje, a Turcja zamierza przeprosić Orm ian za rzeź
z 1915 roku. Pam iętać nie znaczy jednak w żadnym ra­
zie nienawidzić: przeszłość zamieniona została po pro­
stu w atrakcyjną metkę, jest nowym towarem przezna­
czonym do natychmiastowej konsumpcji, kolejną for­
mą rozrywki. Świetnie zdają sobie sprawę z tego pomy­
słodawcy wykorzystania znaku „Polski walczącej”, k tó ­
ry noszą na koszulkach kibice piłkarskiego klubu Po­
goń Szczecin (AK-owski symbol znaczy teraz „Pogoń
walcząca”). Taki ludyczny użytek z historii staje się
obecnie bardziej popularny niż niegdysiejszy M iesiąc
Pam ięci Narodowej, jak i projektowane przed kilku la­
ty z całą powagą Muzeum Tysiącletniej Historii M ę­
czeństwa Narodu Polskiego.32
Zakończony w tym m iejscu ogląd dzisiejszości kul­

można równie łatwo, jak styl ubierania się, tożsamość
na internetowym „czacie” czy seksualnego partnera.
Sezonowości - czyli przemijania - nie dostrzeżemy
także w wielkich centrach handlowych, które zawsze
oferują ten sam asortyment towarów spożywczych.
N ic nie obliguje także do przywiązywania się do przed­
miotów: ulubiony magnetofon, który „tyle” pam ięta
z naszego życia, chętnie zmienimy na nowszy odtwa­
rzacz, zapewniający pełnię doznań i towarzyski aplauz.
Logika powtarzalnego happpy endu głosi, że śmierć,
przemijanie, starość i żal są zupełnie nie na miejscu.
Nawet jeśli uznamy powyższe opinie za adekwatnie
przylegające do dnia dzisiejszego, to warto pamiętać,
że wysoce ironiczny stosunek do pamięci i wydarzeń
minionych traktować można w kategoriach znaku roz­
poznawczego pokolenia X (które dopiero obecnie zda­
je się udomawiać w Polsce). Otóż niedosyt historii zo­
stał przez jego kronikarza Douglasa Couplanda opisa­
ny jako „życie w czasach, w których nic się nie dzieje.
Główne objawy to uzależnienie od gazet, czasopism
i wiadomości telewizyjnych”. Zjawisko odwrotne, czyli
przesyt historii to z kolei „życie w czasach, w których
dzieje się zbyt wiele. Główne objawy to uzależnienie
od gazet, czasopism i wiadomości telewizyjnych”.30

tury mógłby prowadzić do wniosku mówiącego, że
wszystko zostaje sprowadzone do poziomu konsump­
cyjnego „teraz”. Ale nawet przyjęcie tej perspektywy
nie pozwala na pominięcie ważnego zjawiska, jakim
stała się współczesna nostalgia. Jej klinicznym przykła­
dem jest oczywiście muzyka rockowa pojmowana jako
metonim ia przeszłości, jako aktualizowanie tego, co
naprawdę m inęło.33 W spólnota uczuciowa, jaka po­
wstaje na koncercie muzycznej sławy grającej od kilku
dekad, wyzwala nostalgię za mitycznym „tam” i „wte­
dy” (które, rzecz jasna, może znaczyć coś zgoła innego
dla rodziców i dzieci). I w tym właśnie znaczeniu n a­
wiązuje do nowołacińskiej etymologii, mówiącej, że
nóstos to powrót, a dlgos —cierpienie.
W łaściw a teraźniejszości forma nostalgii nie wy­
czerpuje się wszelako we wspólnocie spod znaku mu­
zyki rockowej. We Francji na przykład funkcjonuje po­
jęcie „nostalgierii” (pisze o nim choćby Derrida), od­
wołujące się do rzekomej francusko-algierskiej sym­
biozy z czasów przed rokiem 1960. Środkowoeuropejczykom natom iast znacznie bliższy jest ten rodzaj n o ­
stalgii, który pozwala na głośne wyrażanie tęsknoty za
czasami socjalizmu. „Nie wszystko było wtedy złe”,
rozpoczyna się popularna opowieść o epoce małej sta­
bilizacji, kończąca się zazwyczaj wyliczaniem ciem ­
nych stron dem okracji i wypaczeń wolnego rynku.
Polska nostalgia za PRL-em , wschodnioniemiecka
„ostalgia” (mieszkańcy byłej N R D to właśnie Ossi) czy
bałkańska „jugonostalgia” to nazwy przyjęte dla tych

W arto, jak sądzę, uzupełnić celne żarty Couplanda
istotną uwagą poczynioną przez Jeana Baudrillarda.
Francuski myśliciel powiada oto, że obsceniczny nad­
miar informacji, jej ulotność i implozywność doprowa­
dziły do sytuacji, w której na historię zwyczajnie nie
mamy czasu.31 Skoro wszystko pragnie być nade
wszystko aktualne, modne i głośne, tedy zagubieniu
uległo pojęcie historii i jej sens. Historia jest teraz al­
bo nie ma jej wcale. Dlatego papież kaja się za winy
Kościoła sprzed pięciu wieków, dlatego Aborygeni żą­
dają zwrotu ziem zagarniętych przez nieistniejące im­
perium, czarni adwokaci walczą w sądach o odszkodo­

postaw, które charakteryzują ludzi o słabej pamięci
i bardzo bogatych wspomnieniach. Dodajmy, że ów
specyficzny dyskurs wymazywania pewnych stref pa­
m ięci nie dotyczy wyłącznie bezrobotnych czy grup
spauperyzowanych: mówią o nim także artyści, polity­
cy czy znani pisarze.34
O
istotności pamięci, o próbach jej ożywiania i wy­
twarzania, przekonuje jeszcze jedno interesujące zja­
wisko. Nosi ono miano vintage, co oznacza rocznikowe
wino, ale także rzeczy stare collectible, posiadające ja ­
kąś wartość artystyczną albo znamię historii. N a coraz
liczniejszych internetowych aukcjach tego rodzaju

82

�W aldemar Kuligowski ♦ O H IST O R II, LITE R A T U R Z E I T ER A Ź N IEJSZ O ŚC I O R A Z IN N YCH FO R M A C H Z A PO M IN A N IA

na, kogo reprezentują - te pytania pojawiają się za­
wsze, gdy komputer, przy którym akurat powstaje no­
wy tekst, pyta mnie, „Czy zapisać zmiany?”. Odpowia­
dając twierdząco, godząc się na poczynione wykreśle­
nia i dodane akapity, dołączam do odwiecznej pracy
pamięci, której szczytowym momentem jest zapomi­
nanie. Bez niego naszą kulturą, naszym życiem i tą
kartką nadal władaliby Kojot albo Kruk, kapłan albo
król, rewolucja albo reakcja - w każdym razie ktoś in ­
ny niż zapamiętały autor.

przedmiotów kupić można głównie ubrania: sukienkę
z balu giełdy na Wall Street z 1969 roku, smoking
z rautu w Resursie Kupieckiej z 1938, ale także stare
odmiany róż, przedwojenną gitarę strunową, kij bejsbolowy, którym New York Yankees grali w latach 60.,
radzieckie wieczne pióra z pływającą w środku rybką
czy lampy z plastikowych żyłek. Cenione jest to
wszystko, co różni się od współczesnej, perfekcyjnej
masówki, od tego, co anonimowe, co wywołuje do­
kuczliwą nudę identyczności. Vintage to, jak sądzę,
próba odnalezienia dla siebie jakiejś cząstki przeszło­
ści, wejścia w intymny związek z pamięcią w czasach,

Przypisy

kiedy wydają się, że są tożsamości i losy reprodukowa­
ne w m ilionach kopii.
Powtórzmy raz jeszcze - za Jorge Louisem Borgesem i Erichem Auerbachem - pamięć jest selektywna,
‘dziurawa’, czasem wsparta na subiektywnym „ja”, cza­
sem wywiedziona z obiektywizującego się zbiorowego
dyskursu. Kulturowy żywot pamięci skazuje różne for­
my jej przekazywania i archiwizowania (mit, historię,
świadomość historyczną, pismo, literaturę, fotografię,

1

R . H. Lowie, T h e H istory o f E thnological T h eory , N ew York

2

C. K lu kh ohn , M irror fo r M an : T h e R elation o f A nthropology to

3

F. M. Keesing, C ultu ral A nthropology: T h e S cience o f C ustom ,

1937, s. 3
the M odern L ife, New York and Toronto 1949, s. 17
N ew York 1958, s. 18
4

L. Kołakow ski, O b ecn o ść m itu, W rocław 1994, s. 7-9

5

C. Lévi-Strau ss, M yśl n ieosw ojona, przeł. A . Zajączkowski, W ar­

6

„Kiedy m ówicie o początkach, odnosicie to do archeologii - ko­

szawa 1969, s. 140-1 4 1
m entow ał pew ien współczesny Indianin - i do Cieśniny B e rin ­

kościół, muzeum, uniwersytet) na wcale niełatwe
współistnienie wielu kontrpamięci i kontrtradycji. Pa­
mięć staje się instrumentem społecznym wykorzysty­
wanym chętnie w edukacji, polityce, religii, sztuce,
sporcie. We wszystkich tych zastosowaniach możemy
wszelako wskazać na pierwiastek ludzki, na hum ani­
styczny współczynnik jej funkcjonowania. Czy z po­

ga (...) M y n ic nie wiemy o Cieśninie Beringa ani o m itach i le ­
gendach. M y w i e m y, kim jesteśm y i skąd pochodzimy. M ów ią
n am to starzy ludzie. M ów ią prawdę, a nie m ity” (M. M. Am es,
M useum , the Public a n d A nthropology. A Study in the A n th rop olo­
gy o f A nthropology, V ancouver-N ew D elhi, 1986, s. 4 3 ).
7

K. H astrup, Przedstaw ianie przeszłości. U w agi n a tem at m itu i hi­
storii, przeł. S. Sikora, „Polska Sztuka Ludowa. K on teksty”,
1997, nr 1-2, s. 25

dobną pewnością da się orzec to samo w odniesieniu
do pam ięci mierzonej megabajtami pojem ności kom­
puterów?
Każdy, kto choć raz korzystał z Internetu, musiał
zetknąć się ze zjawiskiem wirtualnych baz danych. Ich

8

Por. A . v an den Braem bussche, H istoria i pam ięć: kilka u w ag na
tem at ostatnich dyskusji, przeł. E. D om ańska, w: H istoria: o jeden
św iat za d a lek o , E. D om ańska (red.), Poznań 1997, s. 104 -1 1 1 .

9
10

O p. cit., s. 109
Patrz: E. D om ańska, W okół m etahistorii, w: H. W h ite , Poetyka pi­
sarstw a historycznego, pod red. E. D om ańskiej i M . W ilczyńskie­

nazwa jedynie pozornie pozwala na kojarzenie owych
baz z magazynami bibliotek bądź archiwami fotografii.
Różnica jest znacząca: otóż bazy danych są oddalone
od jakiejkolwiek kontroli, nie są ‘czyjeś’ ani też nie na­
leżą do wszystkich; nie przynależą do żadnego kon­
kretnego miejsca, nie ograniczają ich kotwice czasu ni
przestrzeni. Ich twórcami może być tak wiele podmio­

go, Karków 2 0 0 0 , s. 9
11

C. Lévi-Strauss, Sm utek tropików , przeł. A . Steinsberg, wstęp
L. Stom m a, posłowie J. Kuroń i A . Friszke, Łódź 1992, s. 296

12

O p. cit., s. 297

13

Patrz: Ch. Johnson, Derrida, przeł. J. Hołówka, Warszawa 1997, s. 41

14

O p. cit., s. 45 . P ełna polem ika z Lévi-Strau ssem w: J. Derrida,
O gram atologii, przeł. B. Banasiak, Warszawa 1999, s. 1 4 3 -1 9 4

tów, że zupełnie zbędne wydaje się tradycyjne pytanie
0 autorstwo czy autorytet.35 (Slavoj Zizek mówi na­
wet, posługując się psychoanalitycznym żargonem, że
wirtualność „zawiesza funkcję Pana”.36) Za tą hybrydą
stoi oczywiście kult informacji, który narodził się po II

15

Rozważaniom na te n tem at pośw ięcona jest duża część prac tej
form acji in telek tu aln ej, k tó rą zbiorczo nazywa się m ianem poststrukturalizm u: M ich el Foucault, Jacq ues D errida, Jacq ues L a­
can, Felix G u attari, a także neopragm atysta R ich ard Rorty
w U S A i na naszym gruncie choćby Jerzy K m ita, Ryszard Nycz
czy W o jciech J. Burszta.

wojnie światowej, wraz z teorią inform acji Shannona
1 W eavera.37 To wówczas oddzielono zawartość infor­
macyjną od niesionego przez nią znaczenia. Informa­
cję przedstawiono jako centrum zachowań kulturo­
wych, katalizator „rewolucji informatycznej” i akuszer­
kę „społeczeństwa informacyjnego”. Tradycyjną ko­
munikację zredukowano tym samym do technicznego
aktu otrzymywania informacji, a znak informacyjny
zastąpił to, co aktualnie istniejące.
W tym więc kontekście bazy danych to bezosobo­
we, a ściślej pozaosobowe megabity bezdomnych in ­
formacji. D o jakiego odnoszą się świata, kto je poczy­

16

D. Low enthal, T h e Past is a Foreign C ountry, Cam bridge 1985,

17

I. Calvino, K om bin atoryka a m it w sztuce opow iadan ia, przeł.

s. 2 1 0
T. Rutkow ska, „Polska Sztuka Ludowa. K on teksty”, 1992,
nr 3 -4 , s. 99
18

M. Proust, W poszukiw aniu straconego czasu, przeł. K . Rodow -

19

R . Barthes, Przez długi czas kładłem się s p ać w cześn ie, przeł. M. P.

ska, „Literatura na Św iecie”, 1998, nr 1-2, s. 3
M arkowski, „Literatura na Św iecie”, 1998, nr 1-2, s. 282
20

O p. cit., s. 2 84

21

A . T hib au d et, H istoria literatury fran cu skiej. O d R ew olucji F ran ­
cuskiej d o lat trzydziestych X X w ieku , przeł. J. Guze, Warszawa
1997, s. 4 87

83

�W aldemar Kuligowski ♦ O H IST O R II, LITE R A T U R Z E I T ER A Ź N IEJSZ O ŚC I O R A Z IN N YCH FO R M A C H Z A PO M IN A N IA

22

E. W h ite , Proust, przeł. M . P. M arkowski, „Literatura na Św ie-

wiedzy Polaków antropologa powinny dziwić. A le nie ze wzglę­

cie: 1999, nr 7 -8, s. 39

du na wartości, jakie za nim i stoją („prawdziwy Polak musi znać

R . Barth es, Św iatło obrazu. U w agi o fotografii, przeł. J. Trznadel,

daty Grunwaldu, W ied nia i Somosierry, bezbłędnie rozpozna­

W arszawa 1995, s. 135

wać królów i marszałków oraz wiedzieć, kim są nasi odwieczni

24

Ibidem.

wrogowie”, pobrzmiewa te n znany refren ), lecz z uwagi na bez­

25

D. C heatw ood, C . Stasz, Visual Sociology, w: Im ages o f In form a ­

podstaw ność tak ich zdecydowanych sądów. O tóż dzisiejszego

23

26

tion: Still P hotography in the Social Sciences, Beverly H ills-L on ­

stanu owej świadomości nie m am y zwyczajnie z czym porów nać:

don, 19 7 9 , s. 2 6 5 -2 6 7

żadne badania na te n tem at w przeszłości nie były przecież pro­

R zadki o w o c spod Bogoty. R ozm ow a z futurologiem A lv in em Toffle-

wadzone. Po raz kolejny zatem dokonuje się p rojekcji m itu

rem , „Gazeta W yborcza” 2 3 -2 6 grudnia 2 0 0 0
27

współczesnego na m ilczącą przeszłość.

W trakcie wystąpienia otw ierającego W ykłady Polskiej Rady

33

W. J. Burszta, N ostalgia i mit, a lb o o m echan izm ie pow rotu, w: (te ­

34

Już w krótce, n akładem wydawnictwa Czarne, ukaże się praca

Biznesu w dniu 14 m arca 2 0 0 2 p o eta-n oblista stwierdził: „za­

goż) C zytan ie kultury. P ięć szkiców , Łódź 1996, s. 8 0 -1 0 6

czyna się tworzyć nowy typ człow ieka, który żyje teraźniejszo­
ścią i którego z trudem m ożna przekonać do zajm ow ania się

pod znaczącym tytułem N ostalgia. E seje o tęsknocie za kom uni­

tym, co niegdyś było” (za: Cz. M iłosz, O tożsam ości, „Newswe-

zm em prezentująca teksty m .in. Ju rija Andruchow ycza, D obra-

ek” 31 m arca 2 0 0 2

vki U gresić i T h om asa Brussiga. Jeśli naw et będzie to tom pe­

28

Z. Baum an, D w a szkice o m oraln ości ponow oczesnej

łen ironii i sarkazmu, to samo jego pojaw ienie się jest wyraźnym

29

S. Bertm an , H y p er C ulture. T h e H u m an C ost o f Speed, London

sygnałem o realnym istnieniu rozległego środowiska nostalgii za

1998
30
31

starym system em społecznym.

D. Coupland, Pokolenie X . O pow ieści n a czasy przyspieszającej

35

Patrz np. M. Poster, T h e S econ d M ed ia Age, Cam bridge 1995

kultury, przeł. J. Rybicki, W arszawa 19 9 9 , s. 13

36

W ięcej n a te n tem at: S. Ziźek, P rzekleństw o fantazji, przeł.

J. Baudrilllard, Przed koń cem . R ozm aw ia Philippe Petit, przeł. R.

A . Chm ielew ski, W rocław 2 0 0 1 , s. 185 -2 2 3

Lis, Warszawa 2 0 0 1 , s. 16
32

37

C h. Chesher, O ntologia dom en cyfrow ych, przeł. P Aptacy, w:

Podnoszone przez wielu historyków i obrońców zdrowia psy­

W idzieć, m yśleć, być. Technologie m ediów , wybór, wstęp i oprac.

chicznego społeczeństw a alarm y dotyczące stanu historycznej

A . Gwóźdź, Kraków 2 0 0 1 , s. 158

N epal. K atm andu. U liczny sklepik mięsny. Fot. A n n a B e ata Bohdziewicz

84

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6293" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6273">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5cb6388846e6092636681ae8d91d35fb.pdf</src>
        <authentication>a7b22fdc85707b2ec7a1fff6a5df282b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74921">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5129</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74922">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74923">
                <text>1946</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74924">
                <text>Wielkopolska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74925">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4759</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74926">
                <text>Etnografia Wielkopolski w planowaniu niemieckim / LUD 1946 t.37</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74927">
                <text>LUD 1946 t.37, s.236-276</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74928">
                <text>Stelmachowska, Bożena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74929">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74930">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74931">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74932">
                <text>BOŻENA STELMACHOWSKA

ETNOGRAFIA

WIELKOPOLSKI W PLANOWANIU
NIEMIECKIM

Z lat okupacji przeszły do rąk naszych niektóre niemieckie
wydawnictwa, a m. in. część biblioteki «Volkspolitisches Institute
mieszczącego się przy niemieckim uniwersytecie w Poznaniu. I n ­
stytut ten posiadał specjalny oddział etnograficzny, czyli «Abteilung: deutsche Volkskunde».
Nie mając do dyspozycji wszystkich książek owej biblioteki,
ograniczymy się do omówienia niektórych, dotyczących w szcze­
gólności etnografii Wielkopolski.
Zadaniem Instytutu było nie tylko badanie kultury niemiec­
kiej, ale także, jak sama nazwa wskazuje, planowanie politycznonarodowościowe, które m. in. obejmowało również i etnograię. Re­
prezentantami jej byli w Poznaniu dwaj profesorowie niemieccy:
dr Edmund Mudrak, oraz prof, dr Lutz Mackensen.
Planowanie to opierało się na następujących założeniach:
Zamierzona inkorporacja Wielkopolski do Rzeszy niemiec­
kiej miała dokonać się na zasadzie integralnej germanizacji. Nie
chodziło już tylko o zniemczenie osiadłej ludności, ale o to, aby
na ziemi «niemieckiej» powstał i mógł rozwijać się nadal nowy
szczep «niemiecki». Elementami tego planowania były: ziemia
i człowiek, t j . jego kultura materialna i duchowa.
Dla sprawnego ujednolicenia programu działania ograniczono
go do pewnej zamkniętej przestrzeni, mianowicie do tzw. «Kraju
Warty». Wielkopolska, zaludniona przez polskie grupy etniczne,
przedstawiała już w samym mianowaniu swoim, oraz w granicach

�237
terytorialnych pewną całość o charakterze etniczno-historycznym.
Z tej więc przyczyny trzeba było zmienić te granice i zmienić
tradycyjną nazwę obszaru. Termin «Wielkopolska» nie był zresztą
używany przez Niemców. Jeszcze przed I Wielką Wojną, a więc
z końcem w.XIX nauka niemiecka posługiwała się terminem: «Kraj
Poznański*. Określenie to podtrzymywane było przez ośrodki nie­
mieckie w Polsce jeszcze przed wybuchem I I w ojny światowej.
Z chwilą wkroczenia wojsk niemieckich w r. 1939 i dokona­
nia now ego podziału administracyjnego przez Niemców, pojawiła
się też i nowa nazwa, która kazała zapomnieć o samym Pozna­
niu. Był więc teraz «Region W arty» i «Kraj W arty», czyli miano­
wanie o charakterze geograficznym. Nazwa ta, wykluczająca oba
momenty historyczne, a więc i polskość i poznańskość, została bez
zastrzeżeń przyjęta przez naukę niemiecką. Kraj Warty obejmo­
wał również okręg Łodzi.
Ten nowy obszar w scłiodni należało przystosować do wy­
mogów chwdli. Czynniki urzędowe podjęły się zatem zadania usu­
nięcia z terenu ludności polskiej w kolejnych etapach ekstermina­
cyjnych, aż do absolutnej likwidacji, oraz zasiedlenie całej prze­
strzeni ludnością niemiecką. Czynniki naukowe miały akcję tę uza­
sadnić ideowo i faktycznie. Roli tej podjęły się m. in. historia i geo­
grafia. Chodziło tu o to, aby udowodnić, że ziemia ta z pochodze­
nia swego i charakteru krajobrazowego jest niemiecka.
Szczególne zadanie, jakie przypadło etnografii, polegało na
tym, aby naprzód wykryć relikty polskie, wskazać je i spowodo­
wać ich usunięcie, a równocześnie zasygnalizować zabytki nie­
mieckie, celem ich konserwacji w terenie. W tej pracy przycho­
dziła etnografii w pomoc także i historia sztuki.
Ważniejszą role jednakże miała etnografia do spełnienia
w stosunku do człowieka. Etnografów niemieckich zobowiązano
do współpracy w planowaniu przyszłościowym. Polecono im stwo­
rzenie nowego regionu. Tylko oni bowiem wiedzieli, jakie czynniki
składowe mogą region taki stworzyć. Należało więc «Kraj owi
Warty» dać własną, niemiecką kulturę ludową, materialną i du­
chową, podzielić go na poszczególne grupy ludowe i grupom tym
zapewnić żywotność.
r

r

r

?

r

�238
Zadania tego podjęli się etnografowie niemieckiego Uniwer­
sytetu w Poznaniu.

*
Począwszy od jesieni r. 1939 dokonywało się w kilku kolej­
nych fazach wysiedlanie Polaków z miast, miasteczek i wiosek.
Równocześnie przeprowadzono akcję zasiedlenia pustoszejących
obszarów osadnikami niemieckimi. Na dwa lata przed końcem
wojny, t j . w r. 1943, nastąpił moment pierwszej, relatywnej stabi­
lizacji, — chwilowa przerwa, po której nastąpić miała dalsza dłu­
godystansowa akcja eksterminacyjna. Miało także dokonać się uzu­
pełnienie akcji osiedleńczej i to elementem pochodzącym z głębi
Rzeszy.
Równocześnie z przeprowadzaną zmianą oblicza demogra­
ficznego Wielkopolski przystąpiono też do wstępnej akcji dokona­
nia zmian w krajobrazie. Była to jednak sprawa już trudniejsza,
wymagająca nakładu czasu i kosztów. Na początek więc podjęto
się niszczenia w terenie etnograficznych reliktów polskich — usu­
nięto krzyże, kapliczki i figury przydrożne i to zaraz jesienią roku
1939, aby wieś wielkopolska zatraciła swój zewnętrzny, charak­
terystyczny wygląd rodzimy.
Czynnikom urzędowym zależało na tym, aby «Kraj Warty*
przedstawiał się jako ziemia niemiecka.
Naukowo uzasadnili tezę tę historycy i geografowie. Dr f i l .
Walter Geisler, profesor zwyczajny na katedrze geografii niemiec­
kiego Uniwersytetu w Poznaniu wydał w r. 1943 podręcznik nauki
o krajobrazie «Kraju Warty», dotyczący w szczególności gospo­
darki i osadnictwa.
Wybieramy z tej książki kilka charakterystycznych cytatów:
— «Możemy na t y m miejscu s t w i e r d z i ć , że tylko niemieckie ce­
chy w u k s z t a ł t o w a n i u się krajobrazu zdołały zlać się h a r m o n i j n i e z pej­
z a ż e m całego kraju, że byl to w y ł ą c z n i e duch niemiecki, k t ó r y s t w o r z y ł
w a r t o ś c i trwale dla Regionu W a r t y . Polak był cudzoziemcem na t y m
obszarze i nie zdołał w y c i s n ą ć na nam swego p i ę t n a . O ile osiedlił
się w t y m czysto niemieckim k r a j u , musiał posłużyć się niemieckimi
f o r m a m i osadnictwa i uprawy. B y l on przez wszystkie czasy niczym

�239
więcej, j a k chyba tylko siłą fizyczną, podczas gdy siła k s z t a ł t u j ą c a po­
c h o d z i ł a w y ł ą c z n i e od Niemców*, (sir. fO).
— « F a k l e m jest, że Kraj W a r t y ma z,a sobą losy bardziej zmienne,
niż p ó ł n o c n e i p o ł u d n i o w e obszary, ale mimo tych wszystkich przeobra­
żeń n i e m i e c k o ś ć i tu t a k ż e p o t r a f i ł a się z a c h o w a ć . W a l k a narodowo­
ściowa w latach obcego panowania była twarda i ciężka, jednak w ł a ­
śnie w ciągu ubiegłego stulecia stawiali Niemcy jaknajostrzejszy o p ó r
przeciw wszelkiemu przemieszaniu z i n n y m i s k ł a d n i k a m i r a s o w y m i ,
.leżeli w p ó ź n i e j s z y c h czasach n a s t ą p i ł o potem zamazanie r ó ż n i c m i ę ­
dzy t y m , co nordyckie, a co wschodnie, m i ę d z y niemieckim i polskim,
to trzeba, aby z.a naszych czasów, za czasów rasowej s a m o ś w i a d o m o ś c i
w y o s t r z y ł się z n ó w punkt widzenia na te r o z r ó ż n i e n i a , aby n a s t ą p i ł a
oczyszczająca eliminacja. Nie m o ż e p o d l e g a ć ż a d n e j w ą p l i w o ś c i , że
Kraj W a r t y , t a k ż e po owej w s p a n i a ł e j akcji p r z e s i e d l e ń c z e j niemiec­
kich r o d a k ó w ze wschodu, otrzyma d o p ł y w istotny n o r d y c k o zdetermi­
nowanych N i e m c ó w , aby Kraj W a r t y w j a k n a j k r ó t s z y m czasie, stal sic
k r a j e m czysto niemieckim)) (str. 16 17).
— «W czasie panowania Polski p r ó b o w a n o w K r a j u W a r t y z po­
m o c ą ś r o d k ó w zupełnie n i e w y s t a r c z a j ą c y c h , r o z w i n ą ć l u d o w o ś ć pol­
ską. P o t e n c j a ł k u l t u r a l n y P o l a k ó w na to jednak nie w y s t a r c z a ł . Nie
u n i k n i ę t o tego, że polska agitacja, p o s ł u g u j ą c się niegodnymi ś r o d k a m i
s t a r a ł a s i ę r ó ż n o r o d n e grupy ludowe p r z y k u ć do siebie, albo je w y ­
plenić. Mamy tu na myśli ze słusznością przede wszystkim terror pow­
stały po u g r u n t o w a n i u się Republiki Polskiej w n a s t ę p s t w i e z a ł a m a n i a
się Rzeszy w r. 1918. Musimy jednak p a m i ę t a ć także, że w czasach przed
polskimi rozbiorami z lat 1772, 1793 i 1795 w sprzeczności z poczynio­
n y m i obietnicami podejmowane były p r ó b y polonizacyjne».
— ((Rezultat tych p o c z y n a ń to przemieszanie k r w i , k t ó r e doko­
nało się t y m ł a t w i e j , że niejeden Niemiec, k t ó r y osiedlił się w b y ł y m
P a ń s t w i e Polskim, zagubił s w ą n i e m i e c k o ś ć na skutek izolacji. Źe osrhy
te nie u ś w i a d a m i a j ą sobie w ogóle już swego niemieckiego pochodze­
nia tłumaczy się częściowo tym, że stara, niemiecka z w y e z a j o w o ś ć i czy­
sto niemiecka sztuka ludowa zostały po prostu p r z e j ę t e przez P o l a k ó w .
Polscy p r z y w ó d c y polityczni określili to, jako polskie dobro kulturalne
i pielęgnowali je, p o n i e w a ż w ł a ś n i e Polak niczym r ó w n o w a r t o ś c i o w y m
w y k a z a ć się nie mógl».
— «Do wyrafinowanych metod o d n i e m c z a j ą c y c h należą t a k ż e
przemianowywania osad i osób. B y w a często tak, że stare niemieckie
nazwy już tylko filologowie r o z p o z n a ć mogą». (str. 8).
— «W k a ż d y m razie w t a r g n i ę c i e P o l a k ó w do K r a j u W a r t y to
tylko epizod, k t ó r y obecnie najkompletniej u s u n i ę t y został p r a w e m
idei s p r a w i e d l i w o ś c i dziejowej. Polak w z i ą ł na siebie w i n ę wdarcia
się w n i e m i e c k ą p r z e s t r z e ń , nie m o ż e się więc dziwić, że wraz z umoc-

�240
nieniem się niemieckośei przez rewolucję narodowo-socjalistyczną lud
niemiecki zabiera dla siebie obszar zwrócony mu mocą przeznaczenia)),
(str. 19).
— «Stoimy więc dziś u progu rozwoju nowej niemieckiej ludo­
wości w Kraju Warty. Tak jak ongiś rozwinął się odrębny szczep Po­
morzan i ślązaków, podobnie powstanie nowy z glebą zrośnięty nie
miecki szczep i to z ((Volksdeutschów», reemigrantów i Niemców z Rze­
szy. Ten szczep niemiecki równy będzie w swoich zasadniczych wła­
ściwościach wszystkim innym szczepom niemieckim)), (str. 28).
Cytaty te wystarczająco określają metody i cele badawcze
niemieckich «uczonych».
Celem przeprowadzenia dezyderatów natury politycznej,
a więc stworzenia niemieckiej ziemi zasiedlonej przez ludzi nie­
mieckich, należało Niemców zachęcić do przybywania w te strony.
W związku z tym ukazał się w r. 1943, już w drugim wydaniu
album graficzny pt. «Region Warty, krajobraz i osadnictwo w dzie­
łach malarzy niemieckich*.
Rzecz przygotowana została znacznie w cześniej przez «Towarzystwo popierania sztuki niemieckiej w Kraju Warty». I n i ­
cjatorem jego był Gauleiter, który w dniu rocznicy okupacji
r. 1941 sprowadził na wakacje letnie artystów z Rzeszy i urządził
dla nich wystawę w Muzeum Wielkopolskim, zwanym KaiserFriedrich-Muscum.
Z wystawą tą wiąże się wydawnictwo albumowe zawiera­
jące kilkadziesiąt reprodukcji obrazów, przedstawiających pejzaż
i budownictwo wielkopolskie.
Cel wydawnictwa tłumaczą słowa wstępne Gauhauptmanna
Roberta Schulza, prezesa Związku Regionalnego:
r

— ((Przyszłość naszego narodu oraz największe zadania państwa
narodowo-socjałistycznego mieszczą się na wschodzie. Trzonem tego
nowego, niemieckiego wschodu jest Region Warty. W Starej Rzeszy
zbyt mało wie się o nim. Zaledwie nazwy niektórych miast są w obiegu
Książkę poświęcono tym, którzy przychodzą, aby pomagać w budo­
waniu nowego kraju i ze swej strony przekształcić go na region nie­
miecki.
...Pokazujemy kraj len, takim jaki dziś jest i stwarzamy przez
to dokument, wykazujący wielkie zadania, nowego, niemieckiego
Wschodu, dokument, który kiedyś zaświadczy, co pokonać musieliśmy
r

�241
Ceiem kompletnej, definitywnej
strzeni życiowej)).

jego

inkorporacji

do

niemieckiej prze­

Następuje przedmowa, która stanowi kompendium niemiec­
kich tez historycznych, daje je art. malarz dr Karol Ernst Koehne.
Mamy tu więc naprzód teorię pierwotnego zasiedlenia Wiel­
kopolski przez Gotów, Burgundów i Wandalów, dalej zjawia się
Normandczyk Dagoe, jako pierwszy twórca państwa nadwiślańsko-nadwarciańskiego. W średniowieczu dominują znów Germa­
nie, ale «niestety niemiecka niezgoda i słowiańska przemoc* unie­
możliwiły stworzenie jednolitego frontu od Rewala i Narwy do
Beskidów, ho
— ((zawsze z o d m ę t ó w Wschodu w y t a c z a ł się l e n i w y potop sło­
w i a ń s k i e g o życia i s ł o w i a ń s k i e j istoty i niszczył wszystko, co zapo­
biegliwość niemiecka ziemi tej w y d a r ł a i k r a j o w i złożyła w darze, jako
t r w a ł e dzieło kulturalne)).
— ((Napierający Słowianie, po k t ó r y c h nie pozostała
żadna
z imienia znana osada, gdyż nie posiadali zdolności t w ó r c z y c h , nie w y kazali się ż a d n y m pomnikiem k u l t u r a l n y m , pozwolili k r a j o w i temu
z a p a ś ć z p o w r o t e m w p u s t y n i ę bez oblicza. W wiekach ś r e d n i c h na
nowo musiała r o z p o c z ą ć p r a c ę niemiecka dzielność i r u c h l i w o ś ć . Ale
ta ofiarna działalność nie p r z y n i o s ł a o w o c ó w , p o n i e w a ż wciąż od nowa
fanatyczna n i e n a w i ś ć niezdolnych i m a l o w a r t o ś e i o w y c h P o l a k ó w w sto­
sunku do swych niemieckich m i s t r z ó w niszczyła rozpoczęte dzielo».
— ((Ostatnie dwa dziesięciolecia polskiego panowania w K r a j u
W a r t y d o w i o d ł y , z j a k ą szybkością n a s t ę p u j e demontowanie niemiec­
kiego dzieła w zasięgu elementu s l o w i a ń s k o - a z j a t y c k i e g o — jeżeli już
nie wspominamy o d ł u ż s z y m o d d z i a ł y w a n i u tego bezdusznego żywiołu
na wschodnich kresach dzisiejszego, naszego regionu. Prusko-niemiecka
administi acja p r a c o w a ł a celowo i z rozmachem p i e l ę g n u j ą c i p o d n o s z ą c
k r a j — ale polem rzeki zostały zapiaszczone, lasy znikły, wioski pod­
u p a d ł y , pola i łąki pustoszały, a drogi i budowle p o g r ą ż y ł y się w bez­
denne m o k r a d ł a . Prowadzono r a b u n k o w ą g o s p o d a r k ę z o w y m bogac­
t w e m , w y d a r t y m Niemcom T r a k t a t e m Wersalskim, nie u t r z y m u j ą c
tego dobra, ani t y m mniej d o d a j ą c cośkolwiek od siebie. Bezdrzewny,
azjatycki step wziął w posiadanie ową ziemię tak blisko leżącą granic
Kzeszy».
— &lt;(Ale nie tylko step, jako krajobraz, d o t a r ł aż do brain owych,
ongi zupełnie niemieckich miast, jak P o z n a ń , czy T o r u ń , co k a ż d y
laik ł a t w o mógł z a u w a ż y ć , ale nadto step w sensie k u l t u r a l n y m w g r y z ł
się głęboko w niemiecką p r z e s t r z e ń życiową*.
I.uil. т.

XXXVII

16

�242
Autor zaznacza, że wszelka architektura piękna Kraju Warty
to pomniki niemieckie, które przeciwstawiają się
— ((polskiemu brudowi i brzydocie,..))
I dr Koehne kończy słowami:
— ((odtąd nigdy już — step — ów wysłannik Azji nie opanuje
ani pejzażu, ani kultury tego regionu, — Potęga Rzeszy stworzy z niego
trzon prawdziwego, niemieckiego wschodu!))
Książka «Region Warty, krajobraz i osadnictwo...* w tysią­
cach egzemplarzy znajdowała się w r. 1945 w Poznaniu, we wszyst­
kich mieszkaniach poniemieckich, a oczywiście także i poza Po­
znaniem, być może, także i za granicą.
Album ilustracji otwiera Prausmiiller akwarelą, wyobraża­
jącą Ratusz poznański. Jest dalej katedra w Gnieźnie i tum oraz
gmach Województwa w Poznaniu, barokowy kościół pod żninem,
katedra we Włocławku, świątynia barokowa w Kole, kościoły
w Jarocinie i Krotoszynie prastary ratusz w Sulmierzycach, domy
podcieniowe w Rakoniewicach itp. Pomniki te należy zachować,
jako spuściznę po niemieckich przodkach(!). Czytelnik niemiecki,
a może i zagraniczny, miał odnieść wrażenie, że pokazuje się mu
niemieckie rzeczy piękne.
W przeciwieństwie do miast, wieś wielkopolska reprezento­
wana jest przez ubogie, zapadłe w ziemię chaty. Sugeruje się prze­
świadczenie, że łatwo będzie je zburzyć, a zastąpić typami domów
niemieckich.
Trzecia tematyka zbioru obrazów pomyślana została inaczej.
Chodziło lu o zademonstrowanie: stepu.
Gauhauptmann Schulz zaznaczył na wstępie:
r

—. ((Bezkresna dal, ukryte piękno tego kraju, oraz niewyzyskane bogactwa zna ten tylko, kto tu raz już zaczął pracować*.
Dr Koehne pisze:
— «Im bardziej kraj ten nam się ujawnia, tym bardziej widzimy
nie tylko jego piękno, ale i jego rozlegle przestrzenie. Można sobie
wyobrazić, ile miejsca znaleźć się może dla aktywnego ludu)).
Dlatego namalowane pola, pełne gęstych, wysokich zbóż, mędle i stogi, stawy i młyny, łąki i pastwiska. Nie jest to co prawda

�243
«step», ale dobrze uprawna, urodzajna ziemia. Jednakże wszystko
to przedstawiono jako puste, słabo zaludnione, — a więc oczeku­
jące pilnych rąk niemieckiego człowieka.
Drugie, bliźniacze wydawnictwo albumowe o podobnym cha­
rakterze pt. «Oblicze Niemca w Kraju Warty*.
Dotyczyło ono drugiego punktu programu, mianowicie już
nie ziemi samej, ale człowieka, a w szczególności jego cech raso­
wych. Malarze starali się podpatrzyć cechy antropologiczne ludu
w Wielkopolsce. W albumie tym znalazły się oczywiście okazy ty­
pów germańskich, ale obok nich i takie, które wykazują duże prze­
mieszanie etniczne.
Trzecim w lej serii wydawnictwem, które było zapowiedziane,
a zdaje się nie zdołało wyjść drukiem, miała być książka pt. «Niemiecki kraj, niemieccy ludzie i niemieckie osiągnięcia*. Chodziło
więc o syntezę niemieckości ziemi i człowieka w Wielkopolsce.
r

Wszystkie te publikacje tylko pośrednio dotyczą
stanowiły niejako jej publicystyczną podbudowę.

etnografii,

*
Zadaniem etnografii w niemieckim kompleksie planowania
było stworzenie dla nowego regionu niemieckiego w Kraju Warty
regionalnej niemieckiej kultury materialnej i duchowej.
Nie mogli się oczywiście etnografowie Uniwersytetu Poznań­
skiego podjąć akcji przekształcenia pejzażu. Nie mogli usunąć z te­
renu zabytków rodzimego budownictwa — poza kapliczkami, co
było w związku z odebraniem Wielkopolsce charakteru katolic­
kiego. Ale mogli rozpocząć walkę z innymi dziedzinami material­
nej kultury ludowej w Wielkopolsce.
Zebrany przez nich materiał (notatki, rysunki, fotografie)
z zakresu kultury ludowej dotyczył przede wszystkim dwu dzia­
łów: slroju ludowego i narzędzi rolniczych oraz sprzętów'gospo­
darskich. Wstępne prace, które objęły całe terytorium Kraju Warty,
miały dostarczyć materiału faktycznego. Ekipy studenckie badały
zabytki w terenie, po czym zamierzano dokonać segregacji czy se16*

�244
lekcji. Problem przedstawiał się dla Niemców dość prosto. Można
by go ująć w tezy następujące:
1) Wszędzie, gdzie mieszkają Niemcy, to kraj niemiecki.
2) Wszelkie przejawy kultury ludowej Niemców są zabyt­
kami kultury niemieckiej.
3) Kultury obce w otoczeniu Niemców to zapożyczenia z kul­
tury niemieckiej.
4) Niemcy nie wynaradawiają się nigdy — za to niemczą
obszary swej kolonizacji.
Interesujący jest dla nas fakt ustosunkowania się Niemców
do przejętego po Polakach materiału zabytkowego zbiorów po­
znańskich.
Muzeum Miejskie zostało rozproszone, Muzeum Wielkopol­
skie zdewastowane. M. in. zniszczono zupełnie bogate zbiory Ci­
chowiczów. Natomiast tradycyjną kulturę ludową konserwowano
tam tylko, gdzie istnieli Volksdeutsche w większym skupisku, czy
jakiś Nebenvolk, przyjaźnie usposobiony dla niemczyzny.
Czynnikom urzędowym zależało na tym, aby niczym nie dra­
żnić przybywających do Wielkopolski przesiedleńców. Starano się
wmówić im, że wszystko, co przynoszą ze sobą, co im jest miłe
i do czego przywykli, a więc m. in. i strój i sprzęt i narzędzia i wy­
twory sztuki ludowej to z pierwotnego pochodzenia swego relikty
niemieckie. Nie na darmo przecież teoretycy niemczyzny, jak wspo­
mniany wyżej geograf prof. Geisler, dowodzili, że Polacy nie są
zdolni do wytworzenia własnej kultury ludowej, że polonizowali
zabytki niemieckie. W podobny sposób nauka niemiecka ustosun­
kowywała się w ogóle do kultury słowiańskiej.
Wychodząc z tych założeń, można było już bez obawy przy­
stąpić do inwentaryzacji zabytków ludowych, polskich.
Wśród spuścizny po studentach, pracujących w Muzeum,
znajduje się interesująca notatka: «Według świadectwa pani Beck
istniały trzy tereny zasięgów polskiego stroju ludowego:
1) Obszar między Łodzią a Warszawą z punktem central­
nym wokół Łowicza. Cechy rozpoznawcze: pasiaste spód­
nice i fartuchy z naramiennikami.

�245
2) Obszar wokół Wilmesau (Bielitz) z jedynym na terenach
byłej Polski strojem mieszczańskim w Saybusch. Orygi­
nalne chustki-welony.
Według wypowiedzi pani Beck strój ten był właściwie nie­
miecki. Nosili go jednakże Polacy, względnie spolonizowani
Niemcy. Pozostałe stroje czysto polskie. (Czy to dotyczy również
terenów wokół Wilna, należałoby zbadać)*.
Nie wiemy kim była pani Beck i jaki dla etnografii niemiec­
kiej przedstawiała autorytet. Niemcy szukając informacji, omijali
źródła polskie. Owe wychwycone w oderwaniu pasiaki, jako je­
dyny wykładnik stroju polskiego na całym tak bardzo zróżniczko­
wanym obszarze, dowodzą dużej dowolności i płytkości metody­
cznej. Nie uwzględniono ani poszczególnych grup ludowych, ani
kompletu ich strojów. Może było to nieuctwo, a może świadome
zlekceważenie.
Inwentaryzację podjęto ab ovo. Posiadamy z tego zakresu
blok rysunkowy z nagłówkiem «Szkice studentek z Sieradza*. Bru­
lion sprawozdania z wycieczki terenowej zaczyna się od słów:
«Polski strój ludowy w okolicy Sieradza według raportu Inge Pelcer w Charłupi Wielkiej, wsi kościelnej...*, po czym następuje
szczegółowy opis tego stroju, a więc chusty, spódnice, gorseciki,
fartuchy ilp. z podaniem pomiarów, gatunku materiałów, kolo­
rów itp.
Drugi notatnik pochodzi z Kalisza. Zeszyt zawiera bardzo
niedokładne rzuty poziome i zarysy budowli. Jako miejscowość
podano Bradtheim. Jest to więc jakiś najstarszy dom w osiedlu,
dalej stodoła, piec chlebowy, szkoła, oraz trzy rysunki krzyżów
cmentarnych. Widzimy tu również szafę kuchenną, należącą —
zdaje się — do miejscowego sołtysa, oraz inną szafę stuletną z do­
piskiem: Frau Schneider Maria, i z tym samym dopiskiem wzór
haftu, czy koronki. Poza tym kilka drobiazgów, m. in. dwie pry­
mitywne lampki oliwne. Na osobnej kartce jest rysunek koszuli
z nagłówkiem «deutsch-kalholische Pfiilzer. Obliska*. No'tatnik
len dotyczył więc prawdopodobnie środowiska Volksdeutschow.
Bardziej już staranne i przeważnie wykończone są prace za-

�246
warte w teczce «Etnografie». Dotyczą one przeważnie ludowych
grup przesiedleńców niemieckich.
Pod precyzyjnie wykonanymi akwarelami i rysunkami znaj­
dują się podpisy:
Spódnica z własnej tkaniny. Własność: Frau Sophie Jaschka
Rotbuchen, 229 b. Luschwitz, pow. Leszno. Południowa Bessarabia.
Spódnica płócienna. Wołyń. Własność: Frau Daft Eckwege,
pow. Poznań.
Alma Bierrog, Poznań, dawniej Bessarabia...
Próbka tkaniny wełnianej, Sara Stickel, Bessarabia. Rotbu­
chen, pow. Leszno.
Koszula lniana jako bluza kobieca z ozdobami krzyżykowymi.
Własność: Amalie Stolercguk w Bruckdorf, pow. Grodzisk, Buko­
wina.
Bluzy Niemek z Dobrudży...
Spódnice Niemek z Dobrudży...
Fartuchy, koszule z Dobrudży...
Koszule Yolksdeutschów z Łodzi...
Koszule z Galicji...
Reszta nagromadzonego materiału obejmuje rysunki różnych
narzędzi gospodarskich i sprzętów, a więc: widły drewniane, ry­
dle, łopaty do wsuwania chlebów w piekarnik, czerpaki, dzbany
drewniane, sieczkarnia, plug, radio, wal, brona, sanie, żarna itp.
Na jednej kartce widnieje ława polska, malowana w tulipanki i róże. Stoją na niej piękne dwojaczki z motywem owocu
granatu i linią falistą. Jest obok misa głęboka, zdobiona na dnie
tulipanem, oraz typowy dzban o ciemnej polewie z wywiniętym
jasnym obrzeżeniem. Niemcy docenili doskonale wartość artysty­
czną tych okazów, więc też uznali je nie za sztukę ludową polską,
ale sztukę «chłopską Kraju Warty*.
Analogiczne określenia otrzymywały narzędzia, sprzęty,
a także stroje ludowe — obojętne z jakich pochodzące regionów
i z jakich przejęte kultur. Z chwilą, gdy wraz z przesiedleńcami
znalazły się w Kraju Warty, stawały się przejawami etnograficz­
nymi Regionu Warty, — stawały się zabytkami niemieckimi. Ta­
kie stanowisko zajmowali Niemcy także w stosunku do innych na-

�247
rodów, czego dowodem jest wydawnictwo niemieckie z r. 1943,
drukowane w Pradze Czeskiej. Jest to album rozmiarów 40X55 cm,
zawierający 38 plansz-akwareli pędzla Fritzi Mally, pt. «Niemieckie stroje ludowe z kraju Sudetów», w którym stroje o charakterze
śląskim, słowackim i czeskim uznane zostały za niemieckie. Rów­
nież książka wwdana w r. 1943 «Deutsche Volkskunsl — Siebenburgen*, w której autor Mirsch Drend uznaje za pierwotnie nie­
mieckie wszystko, co obrazuje kulturę węgierską i rumuńską wraz
.z naleciałościami słowiańskimi.
W ten sposób dążono do mechanicznego ujednolicenia zano­
towanych treści kultury ludowej, aby stworzyć możliwie prędko
nowy wspólny szczep niemiecki o charakterze germańskim.
Zamierzenia niemieckie sięgały głębiej. Chodziło o to, aby ów
powstający nowy szczep niemiecko-wschodni ugruntować duchowo
w niemczyźnie, aby stworzyć dla niego podstawę uczuciową i my­
ślową oraz zespolić go więzią wspólnej ideologii.
Podejście do kultury duchowej mogło być rozmaite: od strony
obrzędowości rodzinnej czy dorocznej, od strony pieśni ludowej,
baśniarstwa itp. Obrzędowość nasuwała trudności ze względów
przede wszystkim kultowych.
Pieśń ludowa nie była problemem palącym, gdyż prymat
trzymała pieśń wojenna i pieśń partyjno-polityczna, i z nią na­
leżało zapoznać młodzież przesiedleńczą. Mimo to przygotowy­
wano m. in. wydawnictwo «Piosenki i rymy dziecięce Kraju War­
ty*. Zdecydowano się jednakże przede wszystkim na baśniarstwo.
Na pierwszy ogień poszły podania, poniew aż obaj etnogra­
fowie niemieckiego Uniwersytetu w Poznaniu zarówno dr Mudrak,
jak proł'. Liilz Mackensen byli specjalistami w tej dziedzinie i pu­
blikowali już dużo z zakresu podaniowości niemieckiej i baśniar­
stwa. Zarazem wyrażali przekonanie, że właśnie podaniowość (ger­
mańska saga) stanowi najlepszy, najbardziej charakterystyczny
wypowiednik kultury duchowej ludu niemieckiego.
W książce swojej «Cechy istotne baśni i podania* z r. 1944
zaznacza Edmund Mudrak w rozdziale końcowym:
r

— ((Ideologia, życiowo prawomocna, u w z g l ę d n i a j ą c a w p e w n y m
punkcie d e c y d u j ą c y m znaczenie rasy w życiu l u d ó w nie m o ż e być obo-

�248
jętna dla tych mocy, które ongi wycisnęły swoje piętno na wyobraże­
niach i pojęciach, dotyczących bytu i przemijania, istoty świata i prze­
znaczenia. Obrazy te, niezależnie od ich formy przemijającej, a uwa­
runkowanej, w czasie, mają wartość wieczystą, jako wyraz światopo­
glądu opartego o pierwiastki krwi i to tak długo, jak długo trwa spo­
łeczność tradycyjna, która ją reprezentuje.
W tym sensie więc widzimy, że skarb naszych ludowych opo­
wieści w ukształtowaniu swoim manifestuje te siiy twórcze, które
w swoim zakresie powołane są do tego, aby współpracować w dziele
rozbudowy naszej przyszłości)).
Na podobnym do Mudraka stanowisku stoi również Konrad
Zucker, znany ze swoich prelekcji w Heidelbergu. W nrze 11 i 12
czasopisma «Volk u. Rasse» zamieścił rozprawę pt. «0 wartości
baśni i podania dla psychologii rasowej*. Stwierdza mianowicie:
— «udowodnić się dało, że można wykryć niezmienny rdzeń
istotny duszy rasy i to poprzez całokształt jej rozwoju i wszelakich
przemian..,)) i stąd dla psychologii rasy przedstawiają baśni i podania
tak wielką wartość.
Dlatego wydano drukiem zbiór podań, właściwych Niem­
com, zamieszkujących Kraj Warty. Wydawcą był dr Edmund Mudrak, działający z polecenia Zarządu Regionalnego Kraju Warty,
oraz ellniwersytetu Rzeszy, Poznań*. Książka należy do serii wy­
dawnictw Krajowej Stacji Badawczej i to szeregu VIII-go pt.
Etnografia. Samo dzieło jednakże opracował prof. Lutz Mackensen,
a ilustracje wykonał Bert Heller. Składała narodowo-socjalistyczna
drukarnia w Poznaniu.
Przedmowę Mackensena poprzedza słowo wstępne naczelnika
Okręgu, mianowicie Gauhauplmanna Roberta Schulza, który cel
wydawnictwa objaśnia m. in. tak:
((Książka przeznaczona jest w pierwszym rzędzie dla wycho­
wawców — ludoznawców, kierowników młodzieży. Z bogatej skarbnicy
żywej tradycji mogą oni dokonać odpowiedzialnego wyboru tych
wszystkich treści, które stosowane są dla obecnych czasów i dla na­
szego światopoglądu)).
W przedmowie stwierdza Mackensen, że chodziło mu o uzy­
skanie poglądu na powstający właśnie Obszar Wschodni. Zwraca
uwagę, że książka ta, podobnie jak wszystko, co dokonuje się w re-

�249

gionie Kraju Warty, ma służyć do wyjaśnienia dokonującego się
rozwoju, ma dać asumpt do przewidywań na przyszłość.
Pod względem przedmiotowym książka składa się z podań
Niemców bałtyckich, galicyjskich, wołyńskich, bukowińskich,
bessarabskich, dalej Niemców reemigrantów z Chełmskiego i L u ­
belskiego oraz podań z dawna zakorzenionych w regionie. Autor
zastrzega się jednakże, że trudno przewidzieć, czy ta różnorodność
składników doprowadzi w przyszłości do wspólnoty, czy też przy­
będą znów nowe elementy, które takie ujednolicenie dalej odsuną.
Bardzo znamienna jest uwaga Mackensena odnośnie przesie­
dlanych do Wielkopolski Niemców ze Starej Rzeszy. W vkluczył
on ich dlatego ze zbioru, że «pochodzą przeważnie z ośrodków
miejskich, a więc przynależą do bardzo ubogiej w baśniarstwo
niemczyzny*. Zaznacza jednak, że jeśli osadnictwo chłopskie ze
Starej Rzeszy przyjmie w przyszłości większe rozmiary, lud ten
wprowadzi do Kraju W arty t a k i e treści, jakich mu dotąd nie
dostaje*.
T

T

Niemiecki profesor przyznał się tutaj do pewnego ubóstwa
podaniowego obszarów czysto niemieckich.
Swoje stanowisko naukowe tłumaczy tym. że jego publika­
cja stanowić ma dokumenlarny przyczynek do historii tworzenia
się nowego szczepu. Z melancholią zauważa, że burzliwe lata prze­
sunęły niejedną granicę, dotąd, zdawałoby się, niewzruszoną. Prze­
wartościowały różne treści, poderwały poczucie bezpieczeństwa.
Przy tym niejedno poszło w zapomnienie, bez czego przecież na
czas dłuższy obyć się nie można. Nawołuje lud niemiecki do za­
pomnienia tego wszystkiego, co kiedyś było, a zwrócenia się z od­
wagą ku przyszłości.
Na dalszych stronnicach swej rozprawy zaznacza Mackensen,
że z góry wykluczył wszystko, co zarówno reemigranci, jak i da­
wni koloniści niemieccy w Wielkopolsce przyjęli na własność od
swego obcego otoczenia, że uwzględnił wyłącznie niemieckie baśniarstwo. Stwierdza następnie, że pozorna różnorodność materiału
bynajmniej nie jest mniejsza, niż to można zaobserwować w ja­
kimkolwiek zbiorze podaniowym Niemiec centralnych.

�250
Tu od razu budzi się zastrzeżenie. Posiadają przecież Niemcy
obszerne wydawnictwo jenajskie z lat 1926—30 pt. «Niemiecki
skarb podaniowy*, którego poszczególne łomy dotyczą poszczegól­
nych regionów Niemiec, jak np. Westfalii, Nadrenii, Szwabii,
Hessji-Nassawii, Czarnego Lasu itp., każdy tom po 200 kilkadzie­
siąt stron objętości. Uwydatniają się tam wyraźnie różnice re­
gionalne. Jeżeli więc istnieją tak znamienne rozróżnienia w obrę­
bie samego centrum Starej Rzeszy, muszą tym bardziej występo­
wać na kresach o ludności mieszanej.
Chęć uzasadnienia syntezy ogólno-niemieckiej w Kraju Warty
zawiera więc sprzeczność istotną, którą zresztą profesor sani za­
uważa. Koryguje więc swoją tezę zaznaczając, że nawet w przy­
szłości ujednolicenie takie wydaje się mało prawdopodobne.
Ponieważ jednak narzucił sobie z przyczyn pozanaukowych
konieczność udowodnienia owej syntezy ogólno-niemieckiej, więc
szuka dla niej argumentów.
Zwraca więc uwagę, że wielość grup ludowych w Kraju Warty
da się zredukować do kilku. Tłumaczy, że zasiedziali osadnicy
Wielkopolski, to z pochodzenia swego: Pomorzanie, Żulawianie
(Niederunger) i ślązacy. Tak samo reemigranci z Wołynia to także
znów Pomorzanie, żulawianie (Niederunger) i Ślązacy. Pocho­
dzenia dolno-niemieckiego są koloniści z Bessarabii. Niemcami
poludniowo-zachodnimi są przesiedleńcy z okręgu Lodzi, z Buko­
winy. Galicji, Bessarabii oraz starsi niemieccy osadnicy z krajów
nadbałtyckich, podczas gdy z Sudetów pochodzi część reemigran­
tów z Bukowiny i Galicji. W sumie wdęc mielibyśmy wcale nic
mniejszą, ale raczej większą liczbę grup ludowych z odmiennym
jedynie ich rozmieszczeniem. Na czym więc polega owo udawadniane zmniejszenie ilości grup ludowych?
Otóż redukcja zachodzi tu rzeczywiście, jeśli się wyciągnie
logiczny wniosek z rozumowania Mackensena i skreśli się nastę­
pujące pozycje: Pomorzanie, Żulawianie i Ślązacy, a zapewne
także i mieszkańcy Sudetów, gdyż i oni, jak tamci, mogą być po­
chodzenia słowiańskiego, albo też są to wtórni osadnicy z głębi
Niemiec. Zostają więc tylko dwie grupy: dolno-niemiecka i po­
łudnic wo-zachodnio-niemiecka.
1

�251
Po takim wyjaśnieniu analiza etnograficzna_ niezmiernie się
upraszcza. Wystarczyłoby porównać podania ludowe kolonistów
niemieckich z Wielkopolski, Małopolski, Wołynia, krajów bałtyc­
kich, Rumunii itp. z podaniami dolno- i południowo-zachodnioniemieckimi, a otrzymałoby się materiał czysty, treść rzeczywiście
niemiecką.
Nawiasem trzeba jeszcze zauważyć, że jeśli Mackensen przy­
znaje, że zasiedziali w Kraju Warty Niemcy to Pomorzanie i Ślą­
zacy, tym samym obala teorie autochtonizmu Niemców w Wielko­
polsce, stwierdza sam, że nie mieszkali tu zaw sze. Równocześnie
rozszczepia na elementy składowe uznaną przez siebie za jedno­
litą grupę Niemców dawnych z Kraju W arty.
Interesujący jest stosunek liczbowy podań pochodzących od
różnych odmiennych grup ludowych. Zbiór składa się z następu­
jących pozycyj: 381 Niemców miejscowych, 192 galicyjskich, 162
wołyńskich, 32 bukowińskich, 20 bałtyckich, 7 bessarabskich, 61
z Chełmskiego i Lubelskiego. Przeważa więc materiał z Polski.
Na 855 w całości jest 796 z terenów polskich, a wśród tych znów
najwięcej z samej Wielkopolski.
W analizie wątków podaniowych Mackensen stara się udo­
wodnić, że wszystkie one mają źródło swoje w starych kronikach
germańskich, albo też są młodszego pochodzenia, ale powstały tak
samo z ducha niemieckiego.
Tematyka tych podań jest następująca: upostaciowania duszy
ludzkiej, śpiący zmarli w górach, dzikie łowy, białe i czarne zja\Vx,
wątek Lenorowy, upiory, dusze powracające, wilkołaki, zmory,
błędne ognie, gorejące skarby, olbrzymy, karzełki demony zbo­
żowe, leśne i wodne, demony zwierzęce, czarownice, diabły, walki
historyczne.
Z enumeracji tej wynika, że mamy do czynienia z iiljacjami wątków ogólno-europejskich, demonologią i magią.
Mackensen stara się udowodnić i propagować ideę wspólnoty
duchowej wszystkich, nawet rozproszonych na obczyźnie niemiec­
kich grup ludowych. Stwierdza więc, że ich treści duchowe nie wy­
kazują żadnych- zapożyczeń pozaniemieckich i to zarówno współ­
cześnie jak i w przeszłości,
r

T

�252

Jakże jednak pogodzić te uogólnienia z tym, co pisze np.
o Niemcach bałtyckich (str. X X I X ) : «Nie należy się dziwić, że
w bałtoniemieckich podaniach, których liczba jest nikła z powodu
struktury narodowościowej lego najstarszego szczepu naszych emi­
grantów, uwydatnia się silnie podkreślanie związków rodowych.
Przetrwały u nich archaiczne wierzenia, mające częściowo piętno
germańskie. Podania te różnią się zupełnie od chłopskich opowie­
ści grup ludowych młodszych od nich, mianowicie z Galicji i Wo­
łynia*.
Okazuje się wiec, że niemieccy Bałtowie ulegli znacznemu
wynarodowieniu, że z podań mało co zapamiętali.
Dalsza grupa, a więc Niemcy z Bessarabii, zdaniem Mackensena, przyjęli bardzo wiele obcych właściwości z zasiedlonej przez
siebie nowej ojczyzny. Charakterystyczne są dla nich raczej hu­
moreski, niż podania.
Także i Niemcy z Bukowiny związali podania swoje ze sto­
sunkami przestrzennymi i ludnościowymi swego miejsca zamie­
szkania.
Gdy więc «uezony» niemiecki nie znajduje potrzebnych mu
dowodów w materiale etnograficznym, radzi sobie inaczej. Sięga
do argumentów naturv politycznej. Wysuwa ideologię poszczegól­
nych treści. Oto cytat:
«Z podań tych promienieje wciąż od nowa niemieckie, dumne
samopoczucie własnej wyższości. Lud ten byl jej świadom i cie­
szył się nią wśród nieustępliwej walki narodowościowej. Nie było
w tym względzie różnicy między Niemcem bessarabskim a wołyń­
skim. Pierwszy z nich np. według podania potrafił jako żołnierz
lepiej zagrać werbla na bębnie od Turka, drugi przewyższał w ca­
łokształcie poczynań Ukraińca. Niemiec umie czarować i posiada
7-ą księgę Mojżesza. Jeżeli bierze udział w sabacie czarownic, wów­
czas dla niego gotuje się specjalne potrawy, tak jak się to panu
ze słusznością należy. Zręczny krawczy i sprytny parobek pocho­
dzą oczywiście z Niemiec, jednakże czarownicami są Ukrainki
i Rumunki, żydów nienawidzi sie, bo to złodziejscy szalbierze,
a polski szlachcic podejrzany jest jako mason. — Nawet niemiecka
muzyka kościelna więcej jest warta od polskiej. — Podania pełne

�253
są wojowniczego ducha — wyrażają samoświadomość własnej war­
tości. Mieści się więc w charakterze tych podań ich znaczenie po­
lityczne dla przyszłości, dla czasów, które nastąpią*.
Zaciekawia nas jeszcze stosunek owej przedmowy do samej
książki.
Przede wszystkim więc należałoby sądzić, że wydawca zgro­
madził te tylko podania, które zaczerpnął bezpośrednio z ust Niem­
ców, zamieszkujących w latach 1942/43 Wielkopolskę, zarówno ko­
lonistów dawnych, jak i przesiedleńców. Taki materiał, związany
czasem i przestrzenią oraz autentyzmem narratorów, miałby nie­
wątpliwie wartość naukową. Stanowiłby aktualny przekrój przez
zasób duchowych treści niemieckich mieszkańców Kraju Warty.
Tymczasem zdaje się, że etnografowie niemieckiego Uniwersytetu
poznańskiego nie oparli się wcale, albo też w ograniczonym stop­
niu, na badaniach terenowych, zadawalając się dla zyskania na
czasie materiałem pochodzącym z drugiej ręki .
1

Sam materiał baśniowy uległ jednak modyfikacji, został przez
Mackensena dla książki specjalnie przystosowany. Korekturę ję­
zykową przeprowadzono dlatego, że, jak objaśnia autor przedmo­
wy, «specjalna sytuacja językowa w Kraju Warty nie może być
opanowana bez świadomego kultywowania języka „niemieckiego"*.
Zmiany treściowe uzasadnia Mackensen w sposób następu­
jący: «W podaniach, które nie miały charakteru regionalnego, na­
leżało, w miarę możności, opuścić lokalizację, celem odważenia się
1

Mackensen korzysta! ze z b i o r ó w dr Langa z W r o c ł a w i a (poda­
nia b u k o w i ń s k i e ) , panny Koeberniek z Obersanden (podania z Wielko­
polski), panny Uhlemann z Monachium, dypl. inż. Ka.ras.ka-Lan.gera
z Wiednia, nadto ze z b i o r ó w Regionalnej Izby Literackiej (Gausehrifltumskammer), p o c h o d z ą c y c h z konkursu z nagrodami pt. « N a d w a r c i a nie opowiadają)). Do dyspozycji w y d a w c y stały nadto w y p r a c o w a n i a
u c z n i ó w szkól p o z n a ń s k i c h , użyczone m u przez U r z ą d K o m u n i k a c y j n y
(Yerkehrsamt) i Z a r z ą d Działu Wschodniego Z w i ą z k u Dziewcząt Nie­
mieckich (Osteinsatz B. D. M.).
Poza t y m wyzyskano zbiory drukowane, a w i ę c podania z Galicji
i W o ł y n i a Karaska, podania z C h e ł m s k i e g o i Lubelskiego, zebrane
przez Lucka, podania z Wielkopolski, zapisane przez Knoopa, a nadto
Bienemanna ((Księga p o d a ń inflandzkich».

�254
na próbę, aby owo podanie zakorzeniło się w regionie. Gdzie tego
przeprowadzić nie było można, bez uszczerbku dla zrozumienia
treści, lam zachowano lokalizację, nawet gdy miejscowość znajdo­
wała się poza Krajem Warty. Szczególna sytuacja kultowo-polityczna tego regionu Rzeszy domagała się, aby wytrzebić z podań
wszelkie aluzje kościelne, jak modlitwy, inowacje itp.».
Mimo tego zastrzeżenia odnosi się jednak wrażenie, że doko­
nano lulaj pewnej subrepcji. Tytuł dzieła bowiem opiewa «Podania Niemców w Kraju Warty», tymczasem porównując tekst
z przypiskami końcowymi przekonujemy się, że w wielu wypad­
kach nie mamy wcale do czynienia z podaniami z Kraju Warty.
Odnosi się to prawdopodobnie do wszystkich treści wyjętych z dru­
kowanych zbiorów Karaska, Bienemanna i Lucka, których jest
w książce dominująca ilość. W ten sposób więc porównując teksty
z tezami przedmowy otrzymujemy następujący sylogizm.
N i e k t ó r z y Niemcy na obczyźnie zachowali
w p a m i ę c i niemieckie podania.
Niemcy z obczyzny zostali przesiedleni
do K r a j u W a r t y .
P r z e s i e d l e ń c y wnieśli niemieckie
podania do K r a j u W a r t y .

Wniosek opiera sic na hipotezie. W dopiskach nie ma dowodu na
to, że ci sami ludzie, którzy w latach 1897—1938 dostarczyli tek­
stów do wspomnianych wydawnictw rzeczywiście w latach 1942—
1943 mieszkali w Wielkopolsce.
Jeżeli dalej chodzi o podania wyjęte z pubłikaeyj Knoopa
oraz Musoli'a to jest to wprawdzie materiał wielkopolski; tak samo
jak i zapiski panny Koebernick, ale material ten pochodzi prze­
ważnie z lat 1893—1913 mniej więcej. Nie ma dowodu na to, że
zamieszczone podania te przetrwały do chwili wydania książki.
Lokalizacja terenowa jest więc wprawdzie zgodna z programem
wydawnictwa, ale lokalizacja czasowa budzi zastrzeżenia.
Opierając się więc na szczegółowej statystyce Mackensena,
wyciągniętej z dopisków, doliczyć się możemy na 837 zamieszczo-

�255
nych w dziele tekstów mniej więcej około 171, czyli jakąś czwartą
część, co do której można by w przybliżeniu mieć pewność, że
podania te opowiadali naprawdę Niemcy, znajdujący się w latach
1942/43 na terenie Wielkopolski. Wszystkie inne podania mogły
istnieć, mogły zaginąć, albo też nie pojawiły się nigdy w tych
stronach.
Ponieważ książka została opublikowana pod auspicjami
czynników urzędowych, ponieważ nazwiska dostawców tekstów są
Niemcom dobrze znane, a prof. Mackensen cieszy się sławą wybit­
nego niemieckiego naukowca, dzieło to daje nam odpowiedź na
kardynalne zagadnienie: jakie treści myślowe, uczuciowe i for­
malne należy uznać dla Niemców za rodzinie. Właśnie książka ta
pragnie zadokumentować dominantę germańską, która powinna
ogarnąć Kraj Warty.
Należy więc przeprowadzić choćby pobieżną analizę szeregu
podań, aby dowiedzieć się, z jakich pierwiastków duchowych miał
powstać, rozwinąć się i ugruntować nowy, pograniczny szczep nie­
miecki w Wielkopolsce.
*

«Podania Niemców w Kraju Warty» to książka ponura. Na
jej charakter składają się w równej mierze tekst, jak i ilustracje.
Jest tu więc 6 winiet włączonych do tekstu oraz 20 plansz rysun­
kowych na kredowym papierze. Razem 26 rysunków. Pomijając
ich wartość artystyczną, trzy zaledwie mają charakter pogodny,
reszta, t j . 23, tchnie czadem chorobliwej wyobraźni, która lubuje
się w ponurej atmosferze.
W sumie więc ilustracje stwarzają atmosferę makabryczną.
Jeżeli nie występują już wprost wisielcy, kościotrupy i upiory to
zjawiają się postaci brutalne, spazmatycznie powyginane, po­
tworne, odrażające. Twarze są wszędzie ponure i złe, a najczę­
ściej ogromnie przerażone. Zwraca jednak uwagę, że ludzie na
obrazkach chętnie ukrywają swoje oblicze, odwracając się tyłem.
Wystrój graficzny książki pozbawiony jest uśmiechu, ilu­
stracje kwalifikują się jako materiał kliniczny dla psychopatologa.
Szukajmy wytłumaczenia tego niesamowitego zjawiska

�256
w samej treści dzieła. Profesor Mackensen podzielił całość na trzy
części: A) Człowiek i śmierć, 13) Człowiek i moce nadludzkie,
C) Człowiek i historia.
Ponieważ książka miała przeznaczenie popularyzacyjne i za­
wierała tendencję manifestowania niemieckości w kulturze ludo­
wej, stąd i podział treści oraz ich zgrupowanie nie jest bez zna­
czenia.
Rzecz cała rozpoczyna się od tematyki śmierci, a tematyka
ta ciąży nad całą książką. O ile bowiem dział drugi, dotyczący de­
monologii i magii obejmuje 7 rozdziałów na 100 stronnicach,
a część końcowa z natury rzeczy, jako historyczna, jest najkrót­
sza, gdy ma tylko 30 stron, ujętych w jednym rozdziale, o tyle
część pierwsza, mianowicie Człowiek i Śmierć składa ślę z 15 roz­
działów na 200 stronnicach, a więc zajmuje połowę całej książki.
Pewne wytłumaczenie tego zjawiska znajdujemy u Mudraka
(«Сеепу istotne baśni i podania»). Na str. 20 pisze dr Mudrak:
— «Dalsza, istotna cecha k u l t u r y g e r m a ń s k i e j , sięgająca zresztą
i poza G e r m a n ó w , a w ł a ś c i w a ludom rasowo n o r d y c k i m , to stosunek
do śmierci i z m a r ł y c h . W pojęciu G e r m a n ó w społeczna w s p ó l n o t a nie
zostaje przez ś m i e r ć r o z w i ą z a n a . T y m samym społeczność ta obej­
muje z a r ó w n o ż y w y c h , jak i nieżyjących już członków tego samego po­
kolenia. Z tej przyczyny posiada jeszcze z m a r ł y swoje w ł a s n e upraw­
nienia.
W wielu zabytkach odzwierciedla się także myśl, że zmarli udzie­
lają ż y w y m pomocy swojej i poparcia.
V nordycko-rasowych l u d ó w stwierdzono istnienie w y o b r a ż e n i a
o p a ń s t w i e z m a r ł y c h , k t ó r e na gruncie g e r m a ń s k i m w y s t ę p u j e , jako
kraj «Helów», ale przyjęło już także i inne formy...»

Strona graficzna książki nie zawiera bynajmniej akcentów
mistycznego współżycia społeczności żywych i umarłych, ani sa­
kralnej ich jedności. Raczej budzi się przeświadczenie, że mamy
do czynienia z wypaczeniem ideologii kultowej, owej uświęconej
tradycją pamięci przodków, że występuje tutaj wynaturzenie pa­
tologiczne.
Ilustracje dowodzą, że zmarli przerażają żywych, że zjawiają
się z reguły w postaci budzącej lęk i zdziwienie, że są złośliwi,

�257

mściwi, źli, towarzyszą im akcesoria niemiłe, nawet wstrętne. Są
lo naprawdę tylko umrzyki, wywołujące odrazę -.
Obrazki nie mówią nam o pięknie i szczęściu życia pozagro­
bowego, o poezji uczuć poza grób sięgających, nie ma w nich n i ­
gdzie baśniowego wystroju romantycznego, brak im uplastycznie­
nia serdecznej tęsknoty za tymi, którzy odeszli, a chciałoby się,
aby raz jeszcze powrócili.
W podaniach z Kraju Warty występuje śmierć w grozie swo­
jej i atawizmie, — jej ton dogłębny to zbrodnia, zemsta, kara, a jej
wydźwięk, to przerażenie.
*

Analiza tych podań prowadzi do interesujących wyników.
Stwierdza np. prof. Mackensen w przedmowie, że wątek zmarłych,
przebywających w górach, należy do starogermańskich wierzeń,
a klasycznym jego wykładnikiem jest tzw. wątek cesarski, czyli
tematyka karolińska. W rozdz. I I pod numerami 8, 9, 10, 11 zamie­
szczono trzy warianty lego podania wyjęte z książki «Podania
Niemców z Galicji* A. Karasek-Langner i E. Strzygowski, Plauen
19132. Narratorzy pochodzą z Kraju Sudetów. Miejscowość, gdzie
podanie lo zanotowano, zwie się u wydawców Felezienthał. N i ­
gdzie nie ma mowy o tym, aby opowiadacze ci przesiedlili się do
Wielkopolski. Jeżeli więc Mackensen włącza teksty do zbioru po­
dań Kraju Warty, widocznie uznaje potrzebę zaszczepienia ich na
terenie Wielkopolski.
W skrócie przedstawia się rzecz następująco:
- «Gdy Karol W i e l k i byl jeszcze cesarzem Niemiec, p r o w a d z i ł
w o j n ę z dziadkiem Napoleona Wielkiego, a gdy się nie chciał p o d d a ć ,
p o c h ł o n ę ł a go g ó r a Tabor, gdzie d o t ą d śpi ze swymi ż o ł n i e r z a m i . Z g ó r y
Tabor s p ł y w a j ą dziś jeszcze wydzieliny licznych, z n a j d u j ą c y c h się tam
koni. Góra C u d ó w znajduje się w Niemczech kolo Kolonii, nad Re9

Mackensen u w z g l ę d n i a n a s t ę p u j ą c e w ą t k i : rozmaite upostacio­
wania duszy ludzkiej, zmarli, p r z e b y w a j ą c y w g ó r a c h ; zmarli, jako
upiorni j e ź d ź c y ; zmarli, p o w r a c a j ą c y na ziemię; lokalizacja j a w i ą c y c h
się u p i o r ó w ; przeczucie ś m i e r c i ; zmarli jako b ł ę d n e ognie; s t r a s z ą c e
i p o k u t u j ą c e dusze; wreszcie — co chyba do m o t y w u ś m i e r c i nie na­
leży — rozszczepienie j a ź n i ludzkiej, a więc w i l k o ł a k i i zmory.
Lud.

т.

XXXVII

17

�258
nem. Na g ó r z e stoi u s c h n i ę t e drzewo. Gdy drzewo to z n ó w zakwitnie
i o w o c o w a ć będzie po tysiącu latach, w ó w c z a s cesarz K a r o l powsta­
nie ze s w y m i ż o ł n i e r z a m i , aby Niemcom p r z y j ś ć z p o m o c ą . Bowiem
Niemcy b ę d ą wtedy tak pobici, że ich cesarz z cala a r m i ą będzie m ó g ł
z a s i ą ś ć do stołu pod j e d n ą g r u s z ą . W czasie posiłku nadbiegnie świnia,
zacznie r y ć ziemię i w y d o b ę d z i e bęben. Dobosz uderzy
bęben, wydo­
byty przez świnię, a na ten znak wyjdzie cesarz K a r o l i zwycięży
w ostatniej bitwie ś w i a t o w e j .
w

Do tego samego cyklu należą również podania Niemców wo­
łyńskich, wyjęte również z książki Karaska.
Pod nr. 18 jest wdęc mowa o rosyjskich, austriackich i nie­
mieckich żołnierzach z pierwszej wojny światowej, którzy razem
śpią we wnętrzu góry. Ich cechą charakterystyczną jest, że zarówno ludzie, jak i konie nio posiadają głowy.
Najważniejszy jednak wydaje się prof. Mackensenowi wątek
dzikich łowów. W przedmowie swojej (str. V) zaznaczył: «Niemcy
pograniczni oraz zamieszkali poza Marchią zachowali i wytwo­
rzyli ze szczególną akcentacją podania o dzikich łowach i tu prze­
jawia się najpiękniej wspólny dźwięk połączonych zmów w je­
dną całość głosów. Niezależnie od tego, czy dawne wierzenia, czy
też stare zwyczaje dały asumpt do powstania tego cyklu podanio­
wego — jedno jest pewne, że opowiadania te w sposób szczególny
wchłonęły w siebie i promieniują uświadomioną z dawna ludo­
wość*.
7

Już Knoop zanotował pewną ilość tych podań w Wielkopol­
sce — możemy więc przesądzać, że wprowadzili je tutaj rzeczy­
wiście koloniści niemieccy. Według relacji Mackensena wątek ten
znają wszystkie wymienione u niego grupy ludowe przesiedleńców .
Elementy tego podania są zawsze te same, występuje mia­
nowicie jeden lub więcej jeźdźców na czarnych koniach, goreją­
cych ogniem, a towarzyszy im sfora poszczekujących psów. Pędzą
przez powietrze wśród wycia wichrów, huku i szumu, najczęściej
ponad lasem. W razie spotkania z żywym człowiekiem dziki jeź­
dziec obdarowywuje go padliną końską lub ludzką, której odór
gnębił odtąd obdarowanego. Motyw padliny powtarza się w róż­
nych wariantach w większej części zamieszczonych w książce po­
dań (ma 22, 26, 43, 55, 58, 60, 61, 62, 79, 84, 85, 86, 87). Spotykamy
7

7

�259

także motyW obciętej głowy, którą jeździec dźwiga pod swym ra­
mieniem (nra 89, 91—94, 96, 100, 101, 104).
Za to słabo uwzględnił motyw «białej damy», nie uważany
przecież na ogół za wątek polski. Również w nikły sposób repre­
zentowane są i czarne upiory. Rozdział V I nosi tytuł «Powracający,
zmarli żołnierze*. Jest to przeważnie materiał polski, pochodzenia
lokalnego. Interesuje nas wątek Lenorowy, który rozdział ten za­
myka.
Twierdzi więc prof, dr Mackensen (str. X), że «wątek Leno­
rowy w pieśni i podaniu rozprzestrzenił się z Niemiec szeroko
w świat obeoplemienny*. «Jest to stary, rodzimy skarb narracyjny,
nowocześnie przystosowany: ów kawalerzysta to brat młodszy Helgiego z Eddy, który narzeczoną swoją Sigrun zabiera sobie do
grobu, aby tam święcić z nią wesele*.
Są w zbiorze trzy wersje tego podania nra 137—139, a za­
wdzięczamy je znów Karaskowi. 1'abuła powszechnie znana z bal­
lady Burgera, również i refren wierszowany, jedynie ciekawe, że
w jednym z tych podań pochodzących z Wołynia upiorem jest
nie kochanek, lecz mąż, który padł w wojnie rosyjsko-japońskiej,
i który swoją żonę zawozi na cmentarz syberyjski.
W rozdziale V I I prof. Mackensen gromadzi podania doty­
czące zmarłych, którzy powracają na ziemię. Mamy tu m. in. bar­
dzo u Niemców, jak stwierdza wydawca — popularną historię zra­
bowanej wątroby. Brzmi opowieść ta (nr 150) w ten sposób:
— «Był raz m ą ż ' i żona. Kobieta chętnie j a d a ł a w ą t r ó b k ę . Pew­
nego dnia rzekła więc do m ę ż a : «Tu masz p i e n i ą d z e ! K u p m i w i ę c
w ą t r ó b k ę * . Mąż poszedł do karczmy i przepił p i e n i ą d z e . Gdy chciał j u ż
odejść, zapytał, czy nie m o ż n a b y gdzie z a k u p i ć w ą t r ó b k i . W ó w c z a s
p o w i e d z i a ł karczmarz: «Uam w a m d o b r ą r a d ę . Idźcie sobie na cmen­
tarz i wytnijcie w ą t r o b ę j a k i e m u ś z m a r ł e m u * . Człowiek p o d z i ę k o w a ł ,
u d a ł się na cmentarz i wyciął pewnemu nieboszczykowi w ą t r o b ę . Gdy
p r z y s z e d ł do domu, oddal w ą t r ó b k ę żonie. Ucieszyła się i usmarzyla ją
natychmiast. S m a k o w a ł a jej dobrze i zjadła wszystko. Potem poszli
oboje spać. Ale w ó w c z a s się zaczęło: «Któż to zjadł m o j ą wątróbkę?))
Kobieta r z e k ł a do m ę ż a : «Slyszysz? T a m jeden wola!» Chłop odpo­
w i e d z i a ł : «Ach! P o z w ó l m i space. Ale z n ó w szło dalej. «Kto zjadł m o j ą
w ą t r ó b k ę ? K t o zjadł m o j ą wątróbkę)) T o ś ty uczyniła!"

17"

�260
Jako źródło podaje Mackensen Knoopa ł to książkę «Podania
z Marchii \vschodniej» nr 149 oraz Karaska z ' Polesia nr 151.
W obu wersjach rzecz kończy się gwałiowną śmiercią profanatorów zwłok. Do tej tematyki przynależy wspomniana wyżej ilu­
stracja z wisielcami na szubienicy.
Istnieje też cały szereg podań, w których człowiek co do­
piero zmarły ustosunkowuje się natychmiast wrogo do swego oto­
czenia. Podobnie jak w poprzednich nie ma tu poszanowania sa­
kralnej wspólnoty plemiennej, jedności sięgającej poza grób, ani
też nie ma tu mowy o przodkach, jako duchach opiekuńczych ca­
łego pokolenia.
Karasek i Luck przytaczają np. opowieść z Wołynia (178)
t\ ^ ^ ш и м в д - * и щ ч а д — b ; t ń ? ' * i r»n—ćminrci—r»iprwr,i?oi— ^rmv n o

)'f&gt;7—Hrnrri

się ożenił. Natychmiast nocą zjawia się pierwsza małżonka i obija
dotkliwie śpiących. Ale nie koniec na tym. Odtąd zjawia się ciągle.
Gdy tamta doi kroww, upiór czyni to samo od drugiej strony, gdy
robi masło, przystępuje również do maślnicy, a gdy raz małżon­
kowie przywieźli towary z miasteczka, pierwsza żona poszarpała
im wszystko. Zjawiła się też kiedyś i wyciągnąwszy swoje suknie
ze skrzyni, ułożyła z nich stos na środku izby i spaliła. Wreszcie
ludzie nie mogąc dać rady z upartym umrzykiem, udali się na
cmentarz. Tam wbili w grób ostry pal, który przeniknął aż do
serca zmarłej. Odtąd nareszcie mieli spokój.
O wiele jednak gorsi od tych duchów, które tylko straszą, są
inne, pociągające za sobą śmierć całej rodziny. Niemcy określają ów typ umrzyka: «Neuntoter» czyli dziewięcioraki zabójca.
Mowa o nim w rozdz. V I I I .
Opierając się na świadectwie Karaska-Strzygowskiego (nr
202), Mackensen przytacza następujące przesądy Niemców wołyń­
skich, pochodzących ze Śląska i Pomorza:
— ((Istnieją ludzie, k t ó r z y , skoro u m r ą , z a b i e r a j ą ze sobą 9 innych
ludzi do grobu, albo z rodziny, albo s p o ś r ó d przyjaciół. Dopiero, gdy
d z i e w i ą t y z kolei po nich u m a r ł , mają s p o k ó j . Taki człowiek rodzi się
z zębem, czapeczką, albo koszulką. Jeżeli mu się nie da owego przedmiotu do t r u m n y staje się d z i e w i ę c i o r a k i m zabójcą. « N e u n t ó t e r » żyje
w grobie nadal i nie r o z k ł a d a się — jest po ł a t a c h zawsze jeszcze k w i t nący i świeży i ma czerwone policzki. — N a j p i e r w umiera najbliższa

-X-

.
[

;
^
•
j

f'
*^

j
*
?!
W

�261
rodzina, potem dalsi krewni, — nieraz nawet więcej niż dziewięciu, —
cale pokolenia giną. Można temu zaradzić, jeśli się grób otworzy, głowę
nieboszczyka odrąbie i położy mu do stóp w trumnie. Albo też składa
się umarłemu worek z nasieniem lnu, sierp i książkę do trumny i mówi
się tak: — Gdy książkę przeczytasz, przelicz wszystkie ziarna, a potem
bierz sierp i utnij sobie szyję. Wówczas należy grób zamknąć.
Mamy tu może odmianę wątku lenorowego.
W rozdz. V I I I , a także w IX, gdzie Mackensen zajmuje się
lokalizacją przestrzenną zjaw pośmiertnych, znajdujemy obszerną
kolekcję straszydeł. Jest tu więc ulubiony przez Niemców jeździec
bezgłowy w towarzystwie czarnego psa (210), kawały świeżego
mięsa spadające nie wiadomo skąd na wóz (211), zjawa o nadludzkim wzroście (213Y krążąca w kółko świnia, pies lub ciele
(217), tysiące nietoperzy (222), kościotrupy w białych płaszczach
(21(S), snopek słomy, kawał drewna, pakiet, a w ogóle «coś», co jest
na poły człowiekiem, a na pół zwierzęciem czy rzeczą (223). Przy­
kładów można by namnożyć znacznie więcej w szerokiej skali od
człowieka i jego cienia do zwierzęcia, w odmianach różnych po­
tworów aż do przedmiotów martwych włącznie.
7

Tak charakterystyczny dla tradycji niemieckiej motyw wilko­
łaka bardzo słabo reprezentowany jest w antologii Mackensena —
mamy w rozdz. X I tylko 9 podań, zresztą o nalocie obcym.
Zamieszczone w rozdz. X I I I podania o błędnych ognikach
raczej łączą się z demonologią i z magią ognia. I tu również wy­
segregowanie materiału niemieckiego napotyka na duże trudno­
ści, ponieważ wierzenie, że błędny ognik lo dusza zmarłego bez
chrztu dziecka, jest u nas doskonale znane, podczas gdy Macken­
sen pomija szczegół chrztu.
Przedostatni rozdział dotyczy motywu śmierci, jako kary za
przewinę. Rewelacje otwiera podanie wyjęte z Knoopa, a zloka­
lizowane w okolicach Margonina. Fabuła rozgrywa się w czasie
Wojny 30-letniej — mowa jest o inwazji szwedzkiej. Sądzimy że
rzecz zbudowana jesl na popularnym dla podań polskich wątku
tzw . «szańców szwedzkich*. W skrócie rzecz przedstawia się na­
stępująco;
7

7

�262
Otóż w ś r ó d S z w e d ó w znalazł się zdrajca, k t ó r y s p o w o d o w a ł ich
klęskę. A p o n i e w a ż z a p ł a t y za to nie o t r z y m a ł od w r o g ó w — chodzi tu
oczywiście o z w y c i ę s k i c h P o l a k ó w , k t ó r y c h się oczywiście nie wymie­
nia — zdrajca poszedł r a b o w a ć z m a r ł y c h na pobojowisku. T u wstrzy­
m a ł y go sępy. A choć miał kieszenie pełne łupu, p a d ł zemdlony, a ptaki
r o z d z i o b u j ą c m u twarz dobiły go. Pogrzebany został na odludziu 1 o d t ą d
straszy po nocach.

Tematem zadośćuczynienia po śmierci zajmuje się Luck. No­
tuje kilka podań o sporach granicznych między kolonistami nie­
mieckimi a szlachtą polską, gdzie np. Niemiec Lob-Schulz z grobu
wywołuje Polaka, aby go zmusić do oddania sobie pieniędzy (377).

Część druga książki, a więc od str. 223, czyli w swojej połowie, porzuca nareszcie tematykę śmierci, a zajmuje się demono­
logią.
Mamy tu np. wątki demonów zbożowych, a więc przede
wszystkim polskiej południcy. Mackensen w dopiskach na str. 421
zaznacza, że w podaniach nr 505, 506 i 507, które pochodzą z ust­
nych relacyj zebranych przez Karaska w okolicach Konina, zja­
wia się zamiast niemieckiej nazwy «Moin», «Kornmohn», termin:
«Wiglondaue». Wolno sądzić, że ta śmieszna nazwa powstała na
tle niezrozumiałego dla Mackensena wyrazu «wyglądała» i że owi
«niemcy», którzy rzecz opowiadali, posługiwali się częściowo przy­
najmniej językiem polskim, opisując jak «wyglądała» polska po­
łudnica, porywająca kobietom spieszącym na targ masło z kosza.
W rozdz. V występują czarownicy. Odnosi się wrażenie, że
Mackensenowi specjalnie zależało na pokreśleniu taktu, że Niemcy
już z natury swojej posiadają moc nadludzką, że czarostwo jest
ich przyrodzonym żywiołem. Czarownikami są najczęściej młyna­
rze, którzy odznaczają się też wielką złośliwością i mściwością.
W podaniach tych w ogóle dominuje motyw zemsty.
Charakterystyczne jest, że w: przytaczanych podaniach wy­
dawca opuszcza wszelkie zwroty kultowe; zamieszcza je jednakże
w dopiskach na końcu książki. I lak np. w podaniu nr 703 informatorki z miejscowości Theodorshot' w Małopolsce, a zamie­
szkałej w Topoli pow. Lentschtitz, mamy opis kobiety napasło-

�263
wanej w moczarzystym lesie przez ścigającego ją diabła. Notatka
Mackensena brzmi:
— ((zaznaczono, że była to pobożna kobieta i że się modliła, ale
nie pomogło...».
Trudno zrozumieć, dlaczego zdanie to zostało opuszczone w tek­
ście właściwym.
Podanie nr 706 jest w sposób podobny zniekształcone. Opo­
wieść wyjęto z książki Karaska-Strzygowskiego «Galizien», miej­
scowość Brunndorf, Niemcy południowo-zachodni. Chodziło tu
o wierzenie w tzw. «Muhkalb», bo jeśli się je zobaczy, można na
całe życie zostać bogaczem. Rzecz przedstawia się tak:
—

Pewien

stary

Nipmipp

H^nncilm-

nćwiarlp7^t

rin

niinnpmii

w karczmie, że gotów duszę zapisać diabłu, byle tylko mógł ujrzeć owo
zjawiskowe cielę. Jego sąsiad więc przebrał się w pożyczony od Rusina
kożuch, ukrył się w żywopłocie nad drogą i pokazał się przechodzą­
cemu. Hampeder padł na kolana z przestrachu, a cielę znikło. Gdy póź­
niej oprzytomniał, powrócił kilkakrotnie w to samo miejsce, aby zapi­
sać się diabłu, ale «Muhkalb» już się nie pokazało. Żałował bardzo, że
był wówczas tak niemądrym.
W dopisku znajdujemy uwagę Mackensena:
— ((trzykrotnie rozpoczyna modlitwe».
Teraz oczywiście rozumiemy, czemu padł na kolana i dlaczego
później tego żałował: w swoim przekonaniu bowiem spłoszył mo­
dlitwą diabła. Ale bez tych kilku opuszczonych słów przebieg ca­
łego zdarzenia pozbawiony jest właściwego sensu.
W podobny sposób zniekształcone jest podanie, pochodzące
z artykułu Karaska w «Oberdeutsche Zeitschrift f. Volkskunde»
(relacja nr 713):
— «moja matka wracała raz w nocy i gdy mijała krzaki przy­
drożne, wówczas wyskoczyło stamtąd cielę «Iłuhkalb» i chciało dać susa
na jej plecy. Ale matka w swej trosce zaczęła się modlić, wówczas ciele
nie miało już mocy nad nią i znów musiało się oddalić».
W podaniu nr 730 jest: «Panie Jezu dopomóż», a Mackensen
poprawia na: «Boże dopomóż», a więc intencja ta sama, gdyż bo­
giem może być Wotan czy Baldur.

�264
W podaniu nr 733, pochodzącym od Lucka z Chełmskiego,
opuszczono zdanie następujące:
«jeden z nich zaczyna się modlić, na to pierzchają wszystkie małe
diabły — diabeł nie może zabrać rubla, ponieważ znajduje się na nim
znak krzyża...)).
Przy tekście nr 738, wyjętym z Karaska, opuszczono:
— «gdy porzuca strzelbę wola: Boże Ojcze! Boże Synu! Boże Du­
chu Święty!...».
Wszystkie te podania pozbawiane są swojej magicznej pointy.
W obrębie całej książki znajdują się takie same zniekształ­
cenia, jeszcze w 21 podaniach (84, 85, 145, 148, 170, 191, 298, 332,
372, 400, 449, 486, 519, 545, 563, 569, 614, 642, 693, 785). Mackensen
unika przede wszystkim imienia"'""CTiFvTsTusa", ate poza iyni n&gt;\\-~
nież wspomnienia kościoła, pastora, chorągwi, obrazów. Najskrupulatniej jednak wymazany jest wszędzie znak krzyża, nawet ko­
sztem zaciemnienia treści.
Część trzecia książki nosi piękny tytuł: Człowiek i Historia.
Ponieważ na ogół w podaniach ludowych wątek historyczny
w swoim faktycznym ujęciu słabo tylko dochodzi do znaczenia,
nie dziw więc, że i Mackensen zdołał zebrać zaledwie 54 podania,
co i tak jest dużo.
Podania, łączące się z nazwą miejscowości, mogą być w Wiel­
kopolsce tylko relatywnie ludowe. Nazwy niemieckie bowiem są
nowszego pochodzenia. I tak np. miasto Międzychód zwde się Birnbaum. Podanie nr 788 głosi, że powstało dlatego, że Niemcy po­
sadzili tam gruszę. Jednakże Małgorzata Natigall objaśnia inda­
gującego ją nauczyciela Arndta, że chodziło o «Kruschken-Baum».
W iększa trudność powstała, gdy niemieckie podania ludowe
starano się dokomponować do niezrozumiałej dla Niemców pol­
skiej nazwy miejscowej. Posłuchajmy wołyńskiego opowiadania
ze zbioru Strzygowskiego-Karaska nr 789:
r

— ((Książę Radziwiłł siedział raz — było to w polowie ubiegłego
stulecia — z kilku szlachcicami przy stole karcianym. — Gdy już prze­
grał do nich wszystkie swoje pieniądze, postawił na jedną kartę tę część
posiadłości, na której potem powstała niemiecka kolonia. Przegrał ją
do szlachcica... Nowy pan nie wiedział, coby miał lepszego uczynić z la-

�265
sem, więc w y d z i e r ż a w i ł go niemieckim k a r c z ó w nikom, W ten s p o s ó b
p o w s t a ł a kolonia «Kart-tisch», tak jak pierwotnie m i a ł a b y b y ć nazwana,
Z tego mianowania zrobili Polacy n a z w ę «Kadyszcze».

Jednakże przykłady, jakimi w dużej mierze posługuje się
autor rozprawy, nie zawsze były wybrane szczęśliwie. Są więc
w rozprawie Mackensena stare, słowiańskie nazwy miejscowe, tłu­
maczące się bardzo wyraźnie i to zazwyczaj w sensie fizjogra­
ficznym. Jeżeli nie rozumiejący ich Niemcy wyjaśniali je sobie
błędnie, nie mamy wcale pewności, czy nie stało się to z racji
czynników politycznych.
Weźmy jako przykład wieś Rów w powiecie Słupskim na
Pomorzu Zachodnim. Mackensen pisze: «Rowe to Raub-Siedelung
dań pomorskich Knoopa nie znajdujemy tej nazwy. Co więcej,
w zestawieniu tekstów słowińskich Lorentza znajdujemy słowiń­
skie, lokalne podania ludowe, łączące się wyraźnie z nazwą «Rów»,
a nie «Rowe vel Raub-Siedelung». W podaniach tych mowa jest
o diabelskim moście właśnie ponad rowem, nad strugą płynącą
ku morzu.
Do dziwolągów Knoopa, bezkrytycznie spożytkowanych przez
Mackensena, należy m. in. na str. 16 jego rozprawy: «W obesde
powstało ze zwrotu: wo bisl du?, ponieważ wieś leży w takim
ukryciu». Niemiecka nazwa Wobesde, to Objazd, wymawiany po
kaszubsku «Wobiazda». Słuchajmy dalej: wyspa Uznam, po nie­
miecku Usedom, ma swoje źródło w powiedzeniu: «О so dummb,
podczas gdy Szczecin, to wynik okrzyku «Statt in», to znaczy, że
jakieś miasto jest w pobliżu.
Wszystkie te i podobne objaśnienia mogłyby mieć swoje źró­
dło w etymologii ludowej, mogłyby być wynikiem ludowych przcśmiewań sąsiedzkich. Są to raczej dowcipy mieszczańskie powstałe
późno, kiedyś przy szklance piwa, a spopularyzowane polem przez
gorliwych regionalistów niemieckich.
Obowiązkiem Mackensena było zwrócenie uwagi na źródlosłów słowiański.
Mackensen nie był jednakże wyjątkiem pod tym względem.
Niemcy już w ostatnich latach przed wojną rozbudowali bardzo
T

�266
pracowicie swoją toponomastykę, szczególniej tzw. «FlurnamenKunde», interesując się m. in. terenem dzisiejszych Ziem Odzy­
skanych. Najpłodniejszym w tej dziedzinie był chyba Robert Holsten. Do tego tematu odnoszą się niektóre jego opracowania: «Jak
Pomorze slalo się krajem niemieckim* (1934), '(Toponomastyka
a badania nad podaniowością Pomorza* (1938), «Dziecko w topo­
nomastyce pomorskiej* (1938), «Germańska wiara w duchy w po­
morskiej toponomastyce* (1939), «Zwierzęta jako nazwy miejsco­
we na Pomorzu* (1939) itp. itp. Tytuły te wyjmujemy z katalogu
«Flurnamen-Kunde» wyd. u braci Hordler, Radeburg. Na str. 14
znajduje się pod nr. 78 wyciąg z rozprawy Holslena pt. «Das Kind
in pommerschen Flurnamen* czasopismo «Aus dem Lande Beleard* X V I I . 10 Ć3t. V. 38} S. 37:
— «Bocian «Kn.appentrager» czyli Klapperer przynosi dzieci z K i n dersoll. Podobne nazwy Kinnerdieok itp. Inne nazwy dziecięce przypo­
minają, co m o ż n a u d o w o d n i ć , lub p r z e s ą d z i ć — miejsca nieszczęśliwych
w y p a d k ó w , albo też łączą się z w i a r ą w b ł ę d n e ogniki, czyli dusze
m a ł y c h dzieci. Chrzest u w z g l ę d n i a j ą takie nazwy, j a k Patenknoten, Patenpfennig itp. — Nazwa « В а Ь у т о о г » jest naturalnie c a ł k i e m m ł o d e g o
pochodzenia. Z dawnych czasów istnieją jednak «Kindelbette» ..

Jest to mimowolna humoreska Holstena. Niemcy zamiast
«das Kind* mówią także «das Baby* — wyraz przejęty czy to
z francuskiego «bćbe», czy angielskiego «baby». A więc mokradło,
czyli «Моог», na Pomorzu, zdaniem Holstena, od owego «baby»
otrzymał swoją nazwę. Dla' nas sprawa jest niezmiernie prosta.
Wiadomo, że błota i mokradła w wierzeniach ludowych są sie­
dliskiem czarownic, a więc bab złośliwych, nie trudno więc o po­
wstanie archaicznej słowiańskiej nazwy opartej na tym pier­
wiastku. Dodajmy jeszcze wyraz «mńr» czyli pomór, zaraza,
a otrzymamy «Babimór» albo «Babimórz», a więc miejsce niezdro­
we, błotniste, w którym wylęgają się choroby, które lud może przy­
pisywać działaniu czarownic. Istnieją zresztą wszędzie i w Polsce
i na terenach posłowiańskich nazwy miejscowe do owego «ВаЬу­
тоог» podobne, jak Babimost lub Babidół itp. Nazwy te oczywi­
ście są stare i nie mają nic wspólnego z dzieckiem, nawet w podaniowości niemieckiej.

�267
Dalsze dwa podania zamieszczone w zbiorze są już zupełnie
obcego pochodzenia, dotyczą kłopotów kolonistów niemieckich
w Cudżaku, w Bessarabii.
Osobny dział stanowią podania łączące się z pobytem Szwe­
dów w Polsce. Mackensen rozstrzelił je po różnych rozdziałach
swej książki, ale zamieścił kilka również w dziale historycznym.
Są to oczywiście podania polskie. Jeśli przeszły także na własność
późniejszych kolonistów, zostały przejęte od Polaków. Forma ich
jednak mogła ulec pewnym przekształceniom, co uzewnętrzniło się
np. w podaniu spod Margonina nr 365, zanotowanym przez
Knoopa.
Za to autentyczne niemieckie są podania frydrycjańskie i jóypfirtsVip

Maftcnton

47

пгтпНтпчпп

tMy^j^j

/'et.-

XXVIII)

Г1"'1СГ

dza, że
— « u k o c h a n c postacie w o d z ó w : F r y d e r y k a Jedynego dla Prusa­
k ó w , a Józefa I I dla A u s t r i a k ó w w y r a ż a j ą d r z e m i ą c e poczucie histo­
ryczne, S t w a r z a j ą na rzecz niewypowiedzianej dumy narodowej war­
tościowe symbołe...».

Otóż bezpieczniej byłoby nie uderzać w ton tak bardzo wzniosły,
ponieważ wiadomo, że lud ma swój własny punkt widzenia na po­
staci historyczne i nie zawsze widzi w nich herosów na miarę i n ­
teligencką.
Zobaczmy więc jak przedstawiają się owe symbole. Według
podania nr 801 z okolic Ciechocinka:
Idzie cesarz Fryc na wędrówkę. Spotyka g ę s i a r k a , k a ż e mu za
p a r ę kopiejek k u p i ć sobie «Ра-pirossen», a sam zobowiązuje się pilno­
w a ć gęsi. C h ł o p a k wraca, zastaje gęsi w życie, w y m y ś l a cesarzowi i obija
go batem, tak że ten ucieka. F a b u ł a kończy się tym, że F r y c zabiera
go na s w ó j dwói' i wychowuje na g e n e r a ł a .

W innym podaniu z okolic Kola nr 802 «Stary Fryc* prze­
brany za żołnierza otrzymuje od pewnego kawalerzysty porządną
porcję batów, gdyż w czasie napadu rozbójników schował się byl
ze strachu pod łóżko.
Wśród kilku dalszych anegdot frydrycjańskich, klóre akcen­
tują popularność tego władcy, mamy jedną jeszcze z Chełmskiego:

�268
Cesarz w czasie inspekcji po kraju odczul głód i k u p i ł od pewnej
kobiety m a ś l a n k ę . P o n i e w a ż mleko było stare, z a c h o r o w a ł na żołądek
i mszcząc się, gdyż dużą zapłacił cenę — zanieczyści] d o k ł a d n i e kierzynke i mówiąc. «Тегаг p o d p i s a ł e m p r o t o k ó l » spiesznie odjechał.

Podania powyższe w niewybrednej swojej formie mają cha­
rakter anegdot koszarowych.
Nieco inne akcenty wnoszą podania józefińskie. Tu również
cesarz wędruje incognito po swoim państwie osobiście, ingeru­
jąc w różnych sytuacjach. Chodzi tu o walkę z instytucjami ko­
ścielnymi.
Podanie nr 811, pochodzące od Karaska, rozgrywa się na
terenie pewnego klasztoru:
Cesarz Józef k a ż e wszvslkiniprzekonuje się, że z n a j d u j ą się m i ę d z y n i m i , zamaskowane habitami
kobiety, a w piwnicach starego gmachu o d k r y w a szkielety dziecięce.
Klasztor zostaje otoczony i spalony. F a b u ł a kończy się s ł o w a m i : ((du­
chowni byli mu bardzo przeciwni. Z p e w n o ś c i ą gdzieś go zdybali. Nie
u m a r ł on, ale został przez księży usunięty)).

W dwu innych wersjach tego cyklu podaniowego mowa jest
0 papieżu. Pod nr 812 mamy opis wizyty Józefa I I w Rzymie,
zakończonej wyrażonym przez cesarza nieprzystojnym życzeniem.
W podaniu nr 809 papież przesyła Józefowi zatrute gromnice, które
go o śmierć powolną przyprawić miały.
Dobór tych właśnie opowiadań w antologii Mackensena sta­
nowi korelat do sposobu ujmowania tematyki kultowej w rozpa­
li ywa.nych poprzednio podaniach, których tekst zoslał dowolnie
przekształcony.
Moment powrotu Wielkiej Armii z Rosji obrazuje następu­
jące podanie spod Kola, nr 824 u Karaska:
— «\Y czasie p o w r o t u F r a n c u z ó w wiedli oni
w trumnie. W len sposób przekradl się i nie został
nasi ludzie na niego, a tylko Polacy go o b ż a l o w y w a l i
bieni. Wiedzieli, że teraz nic już nie będzie z ich
1 k r ó l a . Za to nasi ludzie bardzo się cieszyli)).

Napoleona ze sobą
ubity. Tacy źli byli
i bardzo byli zgnę­
P a ń s t w a Polskiego

W sumie więc podania: frydrycjańskie, józefińskie i habsbur­
skie są to raczej anegdoty kolportowane przez żołnierzy, podczas
gdy tematyka szwedzka i napoleońska więcej ma charakteru po-

�209
dań ludowych. Poszczególne teksly jednakże zdradzają nalecia­
łości pozaludowe, odnosi się więc wrażenie, że w wielu wypad­
kach wersja polska została przekształcona i przystosowana do po­
trzeb niemieckich, i niemieckich upodobań.
Ponieważ dział historyczny kończy całą antologię, pomyślaną
bądź co bądź nie jako dzieło naukowe a!e jako lektura dla ludu
niemieckiego pewne zdziwienie budzi brak na tym miejscu sil­
niejszych, suggeslywnych akcentów.
Nurt książki, mocno wezbrany w punkcie startu, wycieka po­
woli na ostatnich kartach, obrazy bledną i rozmnażają się, Mac­
kensen dociąga z trudem do mety. Brak silniejszej więzi, która by
łączyła materiał tendencyjnie ujętej i przeprowadzonej antologii.
*

Omówiliśmy obszernie książkę Mackensena, ponieważ sta­
nowi ona w zakresie etnografii najpoważniejszą pozycję biblioteki
«Volkspolitisches Institute niem. Uniwersytetu Poznańskiego, za­
równo pod względem nagromadzonego materiału etnograficznego,
jako też jego doboru ze stanowiska planowania kultury niemiec­
kiej.
Dalsze prace etnograficzne były w zamierzeniu. Przygoto­
wywano m. in. do druku obszerną publikację dotyczącą pszcze­
larstwa ludowego. Zachował się duży pakiet fotografij uli i pa­
siek.
Pracy tej nie zdążono już wydać drukiem.
Centralą specjalnych wydawnictw, które obejmowały rów­
nież tematykę etnograficzną, była przed wojną Piła. Wychodziły
tam miniaturowe monografie w postaci ilustrowanych broszurek
o 3—4 arkuszy druku, nakładem miejscowych «HeimalblalLer» lub
księgarni Komeniusa. Seria nosiła tytuł: &lt;&lt;Grenzmarkfuhrcr*, tzn.
przewodnik po marchii granicznej.
Jeszcze w r. 1939. ale już po wkroczeniu wojsk niemieckich
do Polski ukazała się drukiem książeczka «Życie ludu w marchii
granicznej — wierzenia i obrzędowość rodzinna*, autor Paul
Groth.

�270
W przedmowie zaznacza on, że
— «przez oczyszczenie terenu wschodnich, pruskich p r o w i n c j i
zlikwidowana została r ó w n i e ż p r o w i n c j a Marchia Graniczna P o z n a ń —
Prusy Zachodnie (Provinz Grenzmark Posen — Westpreussen). Zacho­
w a ł a się nazwa, k t ó r a żyje nadal w nowo utworzonej Rejencji pomor­
skiej. — Zachowało się jednak także wspomnienie wielesetletniej wspól­
nej h i s t o r i i oraz w s p ó l n e j niedoli łat powojennych. Z tego p o w o d u w y ­
daje się uzasadnione, jeżeli przy w i ę k s z y m uprzywilejowaniu
północ­
nych p o w i a t ó w niniejsza r o z p r a w k a obejmie całokształt dawnej pro­
wincji.
Broszurka wydana na kredowym papierze z licznymi ilu­
stracjami ma charakter popularno-informacyjny, jest prosta
i łatwa w ujęciu, mogła być dla każdego Niemca przyjemną lek­
tura Ponieważ aulm- 7astr»u&lt;ł . k i a г juu:v—ni*"—rtrcin wyiofnioń
etnograficznych o charakterze naukowym, stąd ułatwił sobie nie­
zmiernie zadanie. Mamy zarówno w fotografiach, jak i w tekście
szereg typowych reliktów polskich, a co ważniejsze lokalizację te­
matyki na obszarze tzw. Marchii Granicznej. Obrzędowość rodzinna
występuje tu jako jednolita całość kulturowa, ujmuje ją się po
prostu, jako przejaw ludowej kultury niemieckiej na szerokiej
przestrzeni od Międzyrzecza, Skwierzyny, Wielunia, Wschowy, Ko­
ronowa, Babimostu aż po Człuchów.
Pod względem metodycznym nie chodziło lu więc o to, aby
wysegregować materiał germański spośród słowiańskiego, aby od­
łączyć rzeczy polskie i niemieckie, ale przeciwnie, aby nagroma­
dzić jak najwięcej zabytków etnograficznych i nazwać je nie­
mieckimi.
Niemcy przyjmowali każdorazowo zasadę tworzenia niemiec­
kich regionów i starali się tym zamkniętym obszarom nadać cha­
rakter regionalny, obudzić w mieszkańcach świadomość regio­
nalną oraz sentyment dla owej ciaśniejszej ojczyzny, ów Paweł
Groth, autor wspomnianej tułaj broszurki, zaznacza w słowie
wstępnym:
r

r

7

— wchodzi tylko o to, aby r o z w i n ą ć przed oczyma u ś w i a d o m i o ­
nych regionalnie p o g r a n i c z n i k ó w (Grenzmarker), że istnieje często za­
poznane bogactwo życia ludowego i r ó ż n o r o d n e j b a r w n o ś c i w i e r z e ń
i o b r z ę d ó w Marchii Granicznej...».

�271
Niemcy nie ograniczyli się do samego anektowania na rzecz
niemczyzny przejawów polskiej kultury ludowej. Z reguły nastę­
powała po tym mozolna praca naukowców, którzy poszczególne
zabytki brali z osobna na warsztat i starali się znaleźć argumenty
naukowe celem udowodnienia ich niemieckości. Ten punkt progra­
mu aktualny był zarówno w okresie przed- jak i powrześniowym.
• W czasopiśmie «Deutsche Wissenschaftliche Zeitschrift im
Warlheland» Z. 3/4 z r. 1941 zamieszcza Fryderyk Heidelck roz­
prawę pt. «Das ostgermanische Vorlaubenhaus im Warthegau»,
z 7 ilustracjami, gdzie stara się udowodnić, że dom podcieniowy
jest pochodzenia germańskiego. — Nie wchodząc na tym miejscu
w meritum sprawy, zwracamy jedynie uwagę na programowość
""'OgO i l t y l L U l i ; . ?!.^ 1,иш z . a l ^ a i u i m i\ n i , al»\ siworzve i udo w i
niemieckiemu poczucie rodzimości na zajmowanej przez niego
przestrzeni życiowej — należało więc wyeliminować jakąkolwiek
tradycję polską, czy słowiańską.
Ten sam punkt programu uwzględniał również Mackensen
w analizie podań. Na sir. V omawianej poprzednio książki spoty
kamy się nawet z polemiką. Otóż w r. 1915 ukazała się w Gryf ii
dysertacja filozoficzna, pt. «Podania o dzikim łowcy i śpiącym
wojsku w Prowincji Poznańskiej», której autorem był V. Schweda.
Stawia on tezę, że praforiną podania jest opowieść o wojsku świę­
tej Jadwigi. — Mackensen zżyma się bardzo na takie postawienie
problemu:
Ш

— «podan.ie to przeszło w końcu r ó w n i e ż na własność

Polaków

i stało się symbolem zamierzonego powstania, nieustannym zarzewiem
w z r a s t a j ą c e g o niepokoju ludności. Wojsko k r ó l o w e j J a d w i g i w g ó r a c h
pod Misiną m i a ł o s t a ć gotowe, aby w s p o m o g ł o p r z y g o t o w y w a n e pow­
stanie P o l a k ó w . Nie należy j e d n a k ż e mylić b i o r ą c e g o z d a j ą c y m . Polak
opowiada niemieckie podania w polskiej z a p a l c z y w o ś c i i w s w o i m ję­
zyku — nie jest to jednak p o w ó d , aby N i e m c o w i z a p r z e c z a ć własności,
lub mu p o r y w a ć w i e r n i e przechowane podanie, k t ó r e tamtemu jako
wzór posłużyłoś.
r

Tego rodzaju przykładów znajdziemy dużo w różnych pub­
likacjach niemieckich.
Czasopismo, w którym ukazała się rozprawka o domach pod­
cieniowych do r. 1919 nazywało się «Zeitschrift der Historischen

�272
Gesellschaft fur die Provinz Posen», potem przez lal 30 nosiło
tytuł «Deutsche Wissenschaftliche Zeitschrift fur Polen», od r. 1939
otrzymało nagłówek: «Deutsche Wissenschaftliche Zeitschrift im
Wartbelantb. Pierwszy zeszyt, który ukazał się w r. 1940, zacho­
wał jeszcze dawny podtytuł, mianowicie: «Neue Folgę der Zeit­
schrift der Historischen Gesellschaft fur die Provinz Posen und
des Naturwissenschaftlichen Vereins zu Posen, sowie der
Deutschen WissenschafLlichen Zeitschrift fur Polen». Jako wy­
dawca figuruje dr Alfred Lattermann.
Czasopismo to, jako organ niemieckich towarzystw nauko­
wych zachowało pewną samodzielność poczynań, już choćby z tej
przyczyny, że nie było wprost uzależnione od niemieckiego Uniwersytetu w Poznaniu. Stąd więc zeszyt pierwszy, który ukazał
się już po zajęciu Wielkopolski przez wojska niemieckie zmienił
wprawdzie nagłówek, ale nie przekształcił się od razu pod wzglę­
dem treści. Znalazły się'w nim także recenzje z publikacyj pol­
skich; spotykamy je także i w dalszych zeszytach.
Czasopismo to należy więc melodycznie do starszego typu
niemieckich wydawnictw, które skrzętnie notowały bibliografię
polską, aby posiadać pogląd na rozwój nauki polskiej i móc sy­
stematycznie gromadzić kontrargumenty niemieckie przeciw do­
wodzeniom polskim. Metoda nowoczesna w planowaniu niemiec­
kim stosowała raczej przemilczanie. W prasie codziennej okresu
okupacyjnego wyraz «polskie» w ogóle nie był dopuszczalny, za­
stępowało go się w razie koniecznej potrzeby terminem «tutejsze» —
więc i w nauce przestano z czasem interesować się w ogóle ma­
teriałem polskim, aby tradycja nauki polskiej zanikła.
W zeszycie 2 ^Deutsche Wissenschaftliche Zeitschrift im
\Yartheland» z r. 1940, znajdujemy na str. 291/3 ankietę etnogra­
ficzną podpisaną przez: «Hislorische Gesellschaft im Waitheland».
Ankieta la wyraża to samo stanowisko, co omówione przez nas
poprzednie publikacje, czy to Geislera, czy Mackensena, czy albumy
malarzy niemieckich itp. Chodzi zarówno o zdobycie poglądu na
całokształt ludowej kultury niemieckiej Kraju Warty, jak i o kul­
tywowanie jej w jednolitym duchu odrodzonej niemieckości.

�273
Ankieta ta nosi tytuł: «Wezwanie do współpracy nad ludoznawstwem Kraju Warty» — a zawiera następujące wprowadze­
nie w temat:
— «Od Wielu lat z a c h o w a l i ś c i e j a k o cenne dobro n i e m i e c k o ś ć
w a s z ą dzień za dniem i r o k za r o k i e m , z a r ó w n o w byłej Polsce, jak
r ó w n i e ż w k r a j u b a ł t y c k i m . Czynili tak nie t y l k o bojownicy polityczni
w ś r ó d was, ale także o w i ludzie cisi i skromni, gdy w domu i gospo­
darstwie, w c y k l u dorocznym i o b r z ę d o w o ś c i rodzinnej p i e l ę g n o w a l i
niemieckie zwyczaje i przekazywali je dalej m ł o d z i e ż y . Czynili tak, gdy
śpiewali niemieckie pieśni, opowiadali niemieckie b a ś n i e i humo­
reski, gdy p i e l ę g n o w a l i g w a r ę lub g w a r o w o zabarwiony język nie­
miecki, po prostu w k a ż d y m momencie swego ś w i a d o m e g o lub nawet
n i e u ś w i a d o m i o n e g o , a przecież niemieckością n a p i ę t n o w a n e g o życia.
— «Teraz więc żyją o w i oswobodzeni i p o w r a c a j ą c y Niemcy jako

3tj»ituŁi

siewie Ajtdiiuiiciji

we v\ bjjoinej |л асу sKieiowanej k u

temu samemu celowi w K r a j u W a r t y i w Prusach Zachodnich. Niem­
cami są wszyscy; w swoich szczepowych w ł a ś c i w o ś c i a c h j e d n a k ż e r ó ż n i ą
się m i ę d z y sobą.
— «Każdy wnosi cechy specjalne, k t ó r e s t a n o w i ą
wykładnik
szczepowego w y r ó ż n i e n i a . Wiemy, że w ł a ś n i e dopiero całokształt wszyst­
k i c h szczepów niemieckich, niezależnie od tego, czy m i e s z k a j ą i działają
na p o ł u d n i u 'lub p ó ł n o c y W i e l k i c h Niemiec s t a n o w i ć b ę d z i e w y k ł a d n i k
Niemca z jego z r ó ż n i c z k o w a n y m i w ł a ś c i w o ś c i a m i i bogactwem uzdol­
nień. Jeden u z u p e ł n i a drugiego dla dobra całości. Owo bogactwo istoty
niemieckiej r o z w i n i e się też na wschodnich terenach Niemiec, miano­
wicie gdy, p r ó c z reprezentowanych teraz już niemieckich s z c z e p ó w , po
u k o ń c z o n e j z w y c i ę s k o wojnie n a p ł y n ą na obszar wschodni nowe zastępy
niemieckich r o d a k ó w .
— «Chodzi o to, aby i teraz i w przyszłości ująć w czasie i prze­
strzeni r ó ż n o r o d n o ś ć niemieckiego człowieka, tak jak się on nam objawi
w typie nowego Niemca pogranicznego)).

Ankieta obejmuje cztery punkty, mianowicie: 1) wierzenia
i przesądy, 2) poezję i prozodię ludową z uwzględnieniem gwary,
,3) zwyczaje i obrzędy, wreszcie 4) zabawy. Odpowiedzi na kwe­
stionariusz z dokładnym podaniem personalii i lokalizacji miały
być kierowane do Poznania na adres profesora dra Oskara Masinga.
W zakończeniu dodano jeszcze objaśnienie:
— ((Zrośnięcie się N i e m c ó w w jeden silny blok na naszym terenie,
k t ó r y by u z n a w a ł na z e w n ą t r z i w e w n ą t r z swoje niemieckie zadanie,
Lud,

т.

X X X V I I

18

�274
znajdzie swoje potwierdzenie w wynikach tej rozpoczętej właśnie, a sze­
roko zakrojonej pracy naukowej.
— ((Dopomóżcie nam, abyśmy poznać mogli, jakimi jesteśmy i ja­
kimi w zależności i współdziałaniu jednych z drugimi coraz bardziej
niemieckimi stawać się będziemy mogli».
Okazuje się z powyższego, że niemieckie towarzystwo histo­
ryczne zamierzało przeprowadzić szczegółowe badania terenowe
i to już w momencie, kiedy zaledwie pierwsze grupy przesiedleń­
ców napłynęły do Wielkopolski; mowa tu bowiem tylko o Bałtach.
W dalszych bowiem rocznikach wspomnianego czasopisma
nie ma wzmianki o losach lej ankiety. Przypuszczamy, że wynik
jej był negatywny. Prof. Mackensen nie wspomina o niej wcale
w swoim zbiorze podań.
W rezultacie więc trzeba było poniechać tej jedynie miaro­
dajnej metody uzyskania faktycznego materiału. Mackensen więc,
nie mogąc podejść do problemu od dołu, od strony ludu niemiec­
kiego, zdecydował się na przystąpienie do sprawy z góry, miano­
wicie narzucenie nowym mieszkańcom Kraju Warty nowej, we­
dług własnego uznania najwłaściwszej, najbardziej niemieckiej
kultury.

*
Reasumując wyniki przeprowadzonego tutaj ogólnikowego
przeglądu niemieckich poczynań w zakresie kultury ludowej za­
garniętych terenów Wielkopolski, wiemy, co czekało Wielkopolskę
pod władztwem niemieckich pionierów kultury.
Ziemię samą przedstawiono więc jako step bezludny, źle
rozplanowany gospodarczo i źle zagospodarowany, jako kraj pu­
sty, oczekujący napływu niemieckich osadników.
Grupy osiedleńcze, przybywające z odległych wschodnich
i północnych terenów, z nad Morza Czarnego, z Bessarabii, Do­
brudży, Cudżaku, Bukowiny z Estonii i Finlandii miały tu na
zachodzie Europy stanowić rzeszę nosicieli kultury materialnej
i duchowej.
Zróżniczkowana la ludność wespół z garstką starych kolo­
nistów niemieckich miała zrosnąć się w jeden wspólny szczep po-

�275
graniczny, niemiecki i kultywować własną wspólną kulturę nie­
miecką.
Wykładnikiem tej kultury w zakresie materialnym miał być
zlepek najprzeróżniejszych odmian kultur obcych, naniesionych
z miejsc poprzedniego pobytu przesiedleńców. Wykładnikiem kul­
tury duchowej stawał się zrąb pojęć uczuć i wyobrażeń, które ze­
brał w całość Mackensen w swojej antologii.
Odtąd więc Kraj Warty winien był nasiąkać powoli atmosferą
ponurości. Germańskie treści, ujęte w formę wulgarnego pro­
stactwa, miały teroryzować psychikę mieszkańców Kraju Warty.
Jeżeli w publikacjach przedwojennych Niemcy dążyli do za­
garnięcia dla siebie wszystkich reliktów ludowej kultury polskiej
-4.~.vłfHwi
eVr i o i—tr» nruinmnr—',y"jy;*,' d".70H0—di? "'VCliminCV.'anla ich
lub radykalnego przekształcenia. Sięgano tym razem do najgłęb­
szych złoży germańskiego prymitywu, do prainstynktów, do przed­
chrześcijańskiej moralności i pojeciowości, do fatalizmu starej
sagi, do światopoglądu wyzbytego więzi kultowej.
Nowy szczep niemiecki na nowo zagarniętej ziemi miał być
nowym klanem wojowników, których pieśnią najmilszą jest
rapsod śmierci.
BIBLIOGRAFIA
«Sagcn der Deutschen i m \ Y a r t h e l a n d » . Prof. dr. Lutz Mackensen.
Posen 1913. Schriften der Landeskundlichen F o r s c h u n g s s t e l ł e des Reichsgaues Wartheland. Herausgeber Gauselbstverwaltung und Reichsuniwersitate, Posen Reihe VIII Volkskunde, i m Auftrage herausgegeben von
dr. E d m u n d Mudrak.
Karasek-Lurk, «Die deutschen Siedelungen in Wołyniem). Leip­
zig 1931.
Karasek-Strzygowski, «Sagen der Deutschen in Galizien. Plauen 1932.
Karasek-Strz\gowski, «Sagen der Deutschen in Wolynien u, Polesien». Posen 1938.
Schweda V., «Die Sagcn vom wilden Jager u. vom
lleer i n der Provinz Posen». Greifwald 1915.
«l)ie deutschen Siedelungen
K. Liick. Leipzig 1933.

im

Cholmer

u.

schlafenden

Lubliner L a n d e » .
18*

�276
«Heimatliche Sagen u. Geechichten aus der Provinz Posen». A. Mussoli. Bromberg 1911.
«Das ostgermanische Vorlaubenhaus i m W a r t h e g a u » . Friedrich
Heidelck. Deutsche Wissenschaftliche Zeitschrift i m W a r t h e l a n d herausgegeben von d r . A l f r e d Latermannn, Posen 1941. Heft 3/4, str. 201/6.
rische

«Aufruf zur Mitarbeit an der Volkskunde i m W a r t h e l a n d » , HistoGessellschaft i m W a r t h e l a n d .

Deutsche Wissenschaftliche Zeitschrift im W a r t h e l a n d her. v o n
dr. Alfred Lattermann. Posen 1940, z. 2, str. 291/3.
((Deutsche Trachten aus den S u d e t e n l a n d e r n » Fritzi
E i n f u h r u n g v o n Jozef Hanika. V o l k - u . Reichsverlag
sterdamm, W i e n , Berlin 1943.

einer

Mally mit
Prag. Am-

«Der W a r t h e g a u » , Landschaft u n d Siedelung i n W e r k e n deutscher
v o m Gauhauptmann i m Reichsgau W a r t h e l a n d .

Maler herausgegeben
Posen 1943.

"

«Das Antlitz des Deutschen

i m Wartheland)).

Veroffentlichungen des Fleimatsbundes W a r t h e l a n d . Posen 1943.
((Landschaftskunde des W a r t h e l a n d e s » D r . fit. W a l t e r Geisler, Po­
sen 1943.
Die Siedelungs-

u n d Wirtschaft-Landschaft.

Schriften der Landeskundlichen Forschungsstelle des Reichsgaues
Wartheland.
« M a r c h e n u n d Sagen in ihren Wesensziigen» E d m u n d M u d r a k ,
Wien u. B e r l i n 1944.
«£rber den W e r t von Marchen u n d Sagen fur die Rassenpsychologie» K o n r a d Zueker. — «Volk u n d Rasse» R. 1941. Zeszyt 11/12.
« N a m e u n d Mythos» Lutz Mackensen. Leipzig 1927.
«Sagen der Provinz Posem) Otto Knoop. Verlag Berlin—Friedenau 1913.
«Slovinzische Tekste» F r i e d r i c h Lorentz. Petersburg 1905.
((Polnische V o l k s m a r c h e n » d r J. Piprek. W i e n 1918.
« G r e n z m a r k i s c h e s Volksleben» Glaube u n d B r a u c h i m Lebenslauf»
Paul Groth Schneidemuhl 1939.
((Siebenburgen, Deutsche Volkskunst». Tekst u. Bilder-Sammlung
von Misch Drend. W i e m a r 1943.
«Die Hirtenspiele
dalem 1943.

des K a r p a t h e n r a u m e s »

«Das K i n d i n pommerschen

B r u n o Schier.

F l u r n a m e n » : Holsten Robeat.

«Aus dem L a n d e » , Belgard X V I I , 10, str. 37, r o k 1938.

Berlin-

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6294" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6274">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/21d906c7bbc2a68d0bcd0d5c8a07b3ea.pdf</src>
        <authentication>4a6c59c6d3e53aa62f3d402770c2a753</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74933">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5128</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74934">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74935">
                <text>1946</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74936">
                <text>Rus Szlachtowska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74937">
                <text>etnograifa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74938">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4758</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74939">
                <text>Próba charakterystyki etnograficznej Rusi Szlachtowskiej na podstawie niektórych elementów kultury materialnej / LUD 1946 t.37</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74940">
                <text>LUD 1946 t.37, s.160-235</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74941">
                <text>Reinfuss, Roman</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74942">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74943">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74944">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74945">
                <text>ROMAN REINFUSS

PRÓBA CHARAKTERYSTYKI ETNOGRAFICZNEJ
RUSI SZLACHTOWSKIEJ NA PODSTAWIE NIEKTÓ­
RYCH ELEMENTÓW KULTURY MATERIALNEJ
I. WSTĘP
§1. P o ł o ż e n i e
i zasięg
t e r y t o r i a l n y Rusi
s z 1 а с h t o w s к i e j . Zwarty klin osadnictwa ruskiego kończy
się od zachodu półwyspem Lenikowszczyzny sięgającym po rzekę
Poprad. Na zachód od Popradu po północnej stronie Karpat znaj­
duje się jedna tylko wyspa ruska obejmująca 4 wsie: Szlachtową,
Jaworki, Rialą Wodę i Czarną Wodę. Wymienione tu wioski po­
łożone są w górnej części kotliny rzeki Ruskiej, zwanej leż G r a j ­
c a r k i e m , która plvnie następnie przez obie Szczawnice i wpada
z prawej strony do Dunajca. Kotlina rzeki Ruskiej od północy
i wschodu oddzielona jest od zlewiska Popradu wysokimi i tru­
dno dostępnymi grzbietami gór (Skałka 1.168 m, Prechyba
1,195 m, Wielki Rogacz 1,182 m, Obidza 927 m, Yrehlićka 955 m).
Od południa zamyka ją pasmo górskie o przeciętnej wysokości
ok. 900 m n. p. Tir. którego najwyższy szczyt (Wysokie Skałki)
dochodzi do 1,052 m n. p. m. Kotlina, w której gnieżdżą się
4 wymienione wsie ruskie, otwarta jest tylko od zachodu. Z tej
strony, a więc od Szczawnicy Niżnej i Wyżnej, prowadzi do Szlachtowej i wsi sąsiednich jedyna droga jezdna. Najbardziej ku
wschodowi wysunięta liiala Woda oddalona jest o 14 km w linii
powietrznej od najbliższej wsi łemkowskiej (Zubnzyk n. Popra­
dem).

�161
Wsie ruskie na Spiszu oddalone śą od Szlachtowej, Jaworek,
czy Białej Wody zaledwie o parę kilometrów.
Ludność ruska z okolic Szlachtowej mimo znacznych róż­
nic kulturalnych, jakie dzielą ją od rodaków z za Popradu, długo
nie była wyodrębniona od mieszkańców innych wsi ruskich
w Karpatach zachodnich. Wincenty Pol zalicza mieszkańców
4 omawianych wiosek do К u r t а к ó w albo C z u c h o ń c ó w ' - '
pospołu z mieszkańcami Łemkowszczyzny.
Kopernicki, który swe badania górali ruskich rozpoczął w do­
linie Popradu, nie wypowiada się bezpośrednio w sprawie przy­
należności grupowej mieszkańców z nad rzeki Ruskiej. W każ­
dym razie nie wyodrębnia ich w osobną grupę .
Charakterystycznym jest, że nawet S. Udziela, który idąc
śladem Pola zajmował się specjalnie rozmieszczeniem i zasięgami
poszczególnych rodów góralskich nie wyciągnął konsekwencji
z różnic kulturowych zachodzących między Łemkami, góralami
ruskimi z nad Popradu, a ich rodakami z czterech omawianych
tu wiosek ze Szlachtową na czele.
Zarówno w starej pracy poświęconej specjalnie zasięgowi
Łemków , jak i w późniejszej, pisanej już u schyłku życia , wy­
spa ruska, leżąca za górami na wschód od Popradu, włączana jest
przez niego zawsze w obręb Leinkowsizczvzny.
W czasach nowszych rozprzestrzenieniem i zróżnicowaniem
kulturalnym górali ruskich w Beskidzie środkowym i Zachodnim
za janowa ł się St. Leszczycki. Xa podstawie własnych spostrzeżeń
zebranych w terenie autor ten charakteryzował słusznie teryto­
rium czterech wiosek ruskich, leżących na wschód od Szczawnicy,
1

3

4

5

1

Dwie sztuczne nazwy ukute przez Pola dla o k r e ś l e n i a m i e s z k a ń ­
ców Ł e m k o w s z c z y z n y .
W . Pol, Rzut oka na póln. stoki Karpat. Dzieła zbiorowe t. I I I .
K r a k ó w 1877, str. 11(1.
.1. Kopernicki, O G ó r a l a c h r u s k i c h w Galicji. Zb. Wiad. do A n t r .
K r a j . Т. X I I , str. 4.
S. Udziela, Rozsiedlenie się Ł e m k ó w , W i s ł a t. I I I . 1889, sr. 654
i nast.
S. Udziela, Ziemia ł e m k o w s k a przed p ó ł w i e c z e m . L w ó w 1934,
str. 8.
3

4

5

Luil, T . X X X V I I

11

�162
jako terytorium kulturalnie odrębne, wyróżniające się od Łem­
kowszczyzny szeregiem cech zaczerpniętych z sąsiednich wsi sło­
wackich, czy polskich, niemniej jednak Leszczycki również nie
zdecydował się na krok stanowczy i tzw. przez niego r e g i o n
p o d s z c z a w n i c k i stanowi tylko jedną z części składowych,
na które rozpada się terytorium Łemkowszczyzny. Również języ­
koznawcy mieszkańców omawianych tu wiosek stale uważają za
Łemków, mimo że stwierdzają, iż dialekt używany w tych wsiach
różni się pod pewnymi względami od dialektów rdzennej Łem­
kowszczyzny (chociażby większą ilością zapożyczeń z języka pol­
skiego i słowackiego) .
Po raz pierwszy wyspa ruska z okolic Szczawnicy została
w sposób stanowczy wydzielona z terytorium objętego nazwą
Łemkowszczyzny, o ile mi wiadomo, dopiero przeze mnie w pracy
pt.: «Etnograficzne granice Łemkowszczyzny* , gdzie mieszkańców
czterech wsi (Szlachtowej, Jaworek, Białej i Czarnej Wody), okre­
ślam mianem R u s i n ó w S z 1 а с h t o w s к i с h. Do wprowa­
dzenia nazwy sztucznej zmusił mnie brak odpowiedniej nazwy
ludowej, która z należytą precyzją wyodrębniałaby Rusinów
Szlachtowskich z masy ich współrodaków". Wydzielenie Rusinów
szlachtowskich z grupy wsi łemkowskich zostało później uwzględ­
nione w pracach innych autorów .
6

7

8

10

6

Np. w pracach Stieber a lub Szemleja.
Ziłyńskij, Ł e m k i w ś k a h o w i r k a sela Jawirok. L u d . Slow. Т . I I I ,
str. 180.
R. Reinfuss, Etnograficzne granice Ł e m k o w s z c z y z n y . Ziemia 1936.
N r 10/11.
Nazwy takie, jak «Rusnak.i p i l ś k b , « Z a h o r i a n e » i «Cotaki» nie
m o g ą tu b y ć przydatne. Pierwsza z nich m o ż e r ó w n i e dobrze o z n a c z a ć
wszystkich górali ruskich z p ó ł n o c n y c h Karpat, druga jest p o w t a r z a j ą ­
cym się o k r e ś l e n i e m topograficznym, w y s t ę p u j ą c y m zbyt często w r ó ż ­
nych stronach, by ją m o ż n a było t r a k t o w a ć jako n a z w ę dla k t ó r e j ś
z grup etnograficznych, trzecia z a ś r ó w n i e ż nie w y o d r ę b n i a nam do­
k ł a d n i e m i e s z k a ń c ó w Rusi Szlachlowskiej, gdyż z «Cotakami» spoty­
kamy się też na slowacko-ruskim pograniczu.
J. Falkowski, Etnografia górali ś r o d k o w y c h i wschodnich K a r ­
pat polskich ( I I Zjazd sprawozd -nauk. p o ś w i ę c o n y ś r o d k o w y m i wscho­
d n i m Karpatom polskim w K r a k o w i e w r. 1938), K. Pieradzka, Na szła7

8

0

1 0

�163

Rye. 1.

Ruś Szlachlowska sianowi, jak to już wyżej powiedziałem,
oderwaną wyspę, która od zwartej masy wsi ruskich ciągnących
się wzdłuż północnych stoków Karpat oddzielona jest lesistymi
grzbietami Beskidu sądeckiego, oraz pasmem osadnictwa pol­
skiego, wciskającego się w górę doliny Popradu po Piwniczną
i Łomnicę. Przerwy w terytorialnej ciągłości osadnictwa ruskiego,
które obserwujemy na północnych stokach Karpat, nie ma na po­
łudniu. Terytorium Rusi Szlachtowskiej sąsiaduje od południa
bezpośrednio :z wsiami ruskimi na Spiszu, Lipnikiem Wielkim,
kach Ł e m k o w s z c z y z n y , K r a k ó w 1939. Ta ostatnia jednak zapewne skut­
kiem zbyt p o ś p i e s z n e g o korzystania z p r z e g l ą d a n e j l i t e r a t u r y ' mylnie
o k r e ś l a m i e s z k a ń c ó w omawianych tu wsi ruskich mianem « W e n g r i nów», k t ó r a to nazwa odnosi się do ludności Leluchowa i Dubnego,
d w ó c h wsi p o ł o ż o n y c h na p r a w y m brzegu Popradu. M. Cholewa, Stroje
ludowe Ziemi S ą d e c k i e j , L u d X X X I .

11*

�164
Folwarkiem i Litmanową. Pas zwartego osadnictwa ruskiego na
Zakarpaciu ciągnie się dalej na wschód przez Kamionkę, Krempachy, Jarembinę, Matysową, Sulin i łączy się z wsiami nadpopradzkiej Lemkowszczyzny Andrzejówką, Milikiem i in. (Rys. 1).
§ 2. S t o s u n k i z s ą s i a d a m i . Przed pierwszą wojną
światową, gdy Rusi Szlachtowskiej nie dzieliła od Spiszą herme­
tycznie zamknięta granica polityczna, mieszkańcy 4 wiosek z nad
rzeki Ruskiej żyli w bliskich stosunkach z mieszkańcami Fol­
warku, Litmanowej, Lipnika Wielkiego czy Kamionki, którzy
przez resztę Górali spiskich uważani byli za t w a r d y c h
Ruśniaków".
Stosunki Rusinów Szlachlowskich z rodakami z południa
były częste i bardzo urozmaicone. Łączyły ich wzajemne stosunki
handlowe w związku z przemytem towaru (tytoń, spirytus) mię­
dzy Węgrami a Galicją,, spotykali się w miastach spiskich zwła­
szcza w L u b o w n i , gdzie Rusini Szlachtowscy o wiele częściej
uczęszczali na targi i jarmarki, niż do Krościenka, Piwnicznej,
X. Targu czy Sącza. Rusini Szlachtowscy wchodzili chętnie z Ru­
sinami ze Spiszą w związki pokrewieństwa, co jeszcze bardziej
zacieśniało wzajemne stosunki.
Poprzez częste kontakty towarzyskie, czy handlowe przedo­
stawało się do Rusinów Szlachlowskich sporo treści kulturowych
zakarpackich, w dużej części słowackich, gdyż Rusini spiscy sami
znajdowali się pod silnymi wpływami kultury ludowej Słowaczyzny. Mimo łatwego przesiąkania wzajemnych wpływów mie­
dzy ruskimi mieszkańcami obu stron Karpat nie doszło do cał­
kowitej niwelacji kulturalnej obydwu terytoriów etnograficznych.
Rusini Szlachtowscy odróżniają z łatwością swych pobratymców
spiskich po pewnych odrębnościach ubioru, ci zaś z kolei wyty­
kają im pewne właściwości gwary. Rusini spiscy zwią swych
sąsiadów z nad rzeki Ruskiej R u s n а к i p i 1 ś к i, lub Z a h or i a n e '-, a także С o t а к i. Ta oslatnia nazwa ma pochodzić stąd,
11

J. Grzegorzewski, Na Spiszu. L w ó w 1919.
'- I Zilyńskij, Lemkiwska h o w i r k a seła Jawirok. L u d S ł o w i a ń s k i .
T. I I I , str. A 179.

�165
że Rusini Szlachtowscy, zamiast ogólnie używanego w gwarach
ruskich zaimka pytającego s z t o, używają polskiego с о . Mimo
znacznego podobieństwa kultur, jakie zachodzi między Rusinami
spiskimi i szlachtowskimi, dostrzega się między nimi wyraźnie
poczucie odrębności grupowej, które po części wytworzyło się na
tle uświadomionych, drobnych różnic kulturowych, po części skut­
kiem przynależności do dwu różnych organizmów politycznych
(pierwotnie Węgier i G a l i c j i , później Czechosłowacji i Polski).
Postaw antagonistycznych w stosunku do sąsiadów spiskich nie
ma u Rusinów Szlachtowskich izupełnie. Druciarze z Białej Wody
żyli w najlepszej zgodzie z przybywającymi do Polski drucia­
rzami ruskimi ze Spiszą. Współżyli z nimi serdecznie i często
chodzili razem na zarobek.
1э

Z grup etnicznie polskich Rusini Szlachtowscy spotykają się
najczęściej z tzw. G ó r a l a m i S z c z a w n i c k i m i. Przez tery­
torium tej grupy prowadzi, jak wiemy, jedyna droga kołowa, łą­
cząca Ruś Szlachtowską ize światem. Przez Szczawnicę muszą
przechodzić Rusini na targ do najbliższego miasteczka, którym
jest Krościenko i do miasta powiatowego (N. Targ). Do Szczaw­
nicy w czasie sezonu uzdrowiskowego chodzi codziennie wiele ko­
biet i dzieci, które wśród kuracjuszy i letników sprzedają jagody,
grzyby i drobne przedmioty przemysłu chałupniczego. Z dalszymi
sąsiadami — Polakami stykają się Rusini Szlachtowscy na tar­
gach w Piwnicznej czy w S t a r y m M i e ś c i e (St. Sącz), kon­
takty te jednak z powodu znacznej odległości, czy uciążliwej drogi
(Piwniczna) nie są częste. Z ludnością bardziej odległych części
Polski stykają się mieszkańcy Białej Wody trudniący się wędrow­
nym drueiarstwem.
Xa terytorium Rusi Szlachtowskiej element polski był daw­
niej prawie zupełnie niereprezenlowany. Według schematyzmu
diecezji gi ecko-katolickiej w Przemyślu w r. 1908 na obydwie pa­
rafie grecko-kal. tj, Szlachtową i Jaworki przypadło zaledwie
5 rzymsko-katolików i to wszyscy skupieni byli w Szlachtowej.
Jak w y ż e j , Zilyńskij podaje tę w i a d o m o ś ć za W e r c h r a c k i m .

�166
11

W г. 1939 według informacji zebranych w terenie w Białej Wo­
dzie w ogóle nie było Polaków, w Czarnej Wodzie 1, w Jawor­
kach paru a nieco więcej w Szlachtowej. Był to element napły­
wowy związany z pracą w tartaku.
Poczucie odrębności Rusinów Szlachtowskich w stosunku do
Polaków jest zupełnie zdecydowane. Zapytany na terenie swej wsi
kim jest, mieszkaniec Rusi Szlachtowskiej odpowiada: R u s n a k .
Gdy Zilyńskij prowadził swe badania nad gwarami wsi Jaworki
wchodzącej w skład omawianej tu grupy ruskiej, mieszkańcy tej
wsi mowę swą określali jako j a w i r s k ą i twierdzili, że mówią
po j a w i r s к u
Rusini Szlachtowscy wiedzą dobrze, że gwara
ich daleko odbiega od języka ukraińskiego, czy chociażby od
gwary wschodnio-łemkowskiej. Informatorowie moi podkreślali
czasem, iż łatwiej im w rozmowie porozumieć się z osobą mó­
wiącą po polsku niż np. z Ukraińcami przybywającymi ze
wschodu. Wielu Rusinów Szlachtowskich, a w szczególności mie­
szkańcy Białej Wody, gdzie mężczyźni prawie bez wyjątku tru­
dnią się wędrownym druciarstwem, mówi po polsku. W czasie
swych wędrówek zarobkowych, podczas których zapuszczają się
daleko w głąb Polski środkowej i zachodniej druciarze z Białej
Wody i Jaworek podają się z reguły za Polaków. Gdy w rozmo­
wie z jednym z nich, odbytej w Krakowie w r. 1933, w obecności
paru osób rozkonspirowałem ruską narodow ość i grecko-katolickie
wyznanie wędrownego druciarza, spotkało się to z dużym nieza­
dowoleniem ze strony zainteresowanego. Zewnętrzna polonizacja
językowa Rusinów Szlachtowskich, wynikająca przede wszystkim
z momentów utylitarnych (większa łatwość uzyskania pracy i chęć
T

1 4

W lecie 19.ЧЯ i ' , odbyły wycieczkę n a u k o w ą po powiecie nowo­
t a r s k i m dwie słuchaczki etnologii U . J., uczennice prof. Kazimierza Do­
browolskiego p p. Danuta Dobrowolska i Maria T r z e p a c z ó w n a . W y ­
niki ich b a d a ń w formie k r ó t k i c h z a p i s k ó w zostały w r. 1939 oddane
do a r c h i w u m Muzeum Etnograficznego w Krakowie. W i a d o m o ś c i czer­
pane z tych z a p i s k ó w oznaczał b ę d ę w dalszym ciągu «Z m a t e r i a ł ó w
Dobrowolskiej i T r z e p a c z ó w n e j » .
I . Zvlinskij, Ł e m k i w ś k a h o w i r k a sela Jawirok, L u d Slow. Т. II],
str. A 188.
-

1 5

�167
zapewnienia sobie lepszych stosunków z ludnością polską, w cza­
sie zarobkowych wędrówek), nie przeszkadza istnieniu bardzo wy­
raźnego poczucia odrębności grupowej w stosunku do Polaków.
Miało to miejsce również dawniej zanim jeszcze uświadomieni
zostali przez polityczną propagandę o swej przynależności do
ukraińskiej grupy narodowościowej. Poczucie odrębności Rusinów
Szlachtowskich względem Polaków opierało się i opiera do dziś
na różnicy języka i obrządku. Inne momenty, jak np. różnice w za­
kresie kultury materialnej, schodzą na plan zupełnie odległy. Zre­
sztą wypytywani w lym kierunku podkreślają Rusini Szlach­
towscy, że widoczne dziś różnice, jakie zachodzą np. w ustroju
Szlachtowian i mieszkańców Szczawnicy są stosunkowo bardzo
świeżej daty.
Między grupą polskich Górali Szczawnickich a Rusinami
Szlachtowskimi dawały się stwierdzić wyraźne postawy antagonistyczne. W Jaworkach opowiadano mi w r. 1938 o bójkach,
jakie mieszkańcy Rusi Szlachtowskiej prowadzili dawnymi czasy
z polskimi góralami ze Szczawnicy. Dopiero przez wkupywanie
się wódką uzyskiwali Rusini możność spokojnego korzystania
z drogi wiodącej przez wieś do Krościenka. Ostatnio bójek już
wprawdzie nie było, ale niechęć wzajemna pozostała. Jeszcze
w r. 1939 skarżyli się Rusini z Jaworek, że Polacy odnoszą się do
nich nieżyczliwie, gdy kobieta z naszej wsi idzie przez wieś pol­
ską, mówią niechętnie: — «0! Ruska idzie!»
U obu sąsiadujących ze sobą grup dostrzega się nastawienie
endogamiczne. Według informacji wypadki małżeństw miesza­
nych zdarzały się na ogól rzadko. Rusini unikali podobno .mał­
żeństw z Polkami, gdyż «są niegospodarne*. Prędzej już zdarzało
się, iż Polak pojął R u s k ę za żonę. (Jaworki). Trudno jest w tej
chwili rozstrzygnąć, o ile wypowiedzi na temat unikania mał­
żeństw między Rusinami Szlachtowskimi a Polakami zgodne były
z prawdą. Informacje te potwierdza niewątpliwie znikomy pro­
cent ł а с i n n i к ó vv w parafiach grecko-katolickich Rusi Szlach­
towskiej. Z drugiej jednak strony musiały zachodzić fakty prze­
nikania elementów polskich do grupy ruskiej, skoro na terenie
Rusi Szlachtowskiej spotyka się szereg nazwisk o bezwzględnie

�168
polskim brzmieniu (Mazurek, Zięba, Zając, Wątroba, Trębacz, Gą­
sienica, Prątka i szereg innych). Z nazwisk popularnych w Szczaw­
nicy spotykamy, rzecz charakterystyczna, tylko jedno, a miano­
wicie Malinowskich (w Szlachtowej). Świadczyłoby to, że prze­
nikanie Polaków na Ruś Szlachtowską z najbliższych wsi nad­
granicznych musiało być skutkiem większego nasilenia antago­
nizmów międzygruipowych utrudnione. W Szczawnicy w wyka­
zie właścicieli nieruchomości z r. 1846 znaleziono zaledwie 2 naz­
wiska, które mogłyby być ruskiego pochodzenia (Hurkuła, Sieńkowicz), żadne z nich, o ile mi wiadomo, nie jest spotykane na
Rusi Szlachtowskiej.
Z pośród wszystkich grup polskich najbardziej antagonistycznie nastawieni są Rusini Szlachtowscy do L a c h ó w o d
S ą c z a . Zarzucają im zarozumiałość, egoizm i nieżyczliwość. «Lachy nawet nie chcą druciarzy przenocować*. Na północ od La­
chów mieszkają M a z u r z y . Są to ludzie dobrzy i uczynni. Wśród
mieszkańców stron odległych nie cieszą się sympatią druciarzy
z Rusi Szlachtowskiej warszawianie, gdyż źle traktują druciarzy.
Najmniej da sie powiedzieć o stosunku Rusinów Szlachtow­
skich do mieszkających za Popradem Łemków. Z Łemkami sty­
kają się Rusini Szlachtowscy bardzo rzadko i to tylko przelotnie
na targach w Sączu lub Piwnicznej. Ponieważ obydwie grupy nie
sąsiadują ze sobą bezpośrednio, nie wytworzyły się między nimi
bliższe formy współżycia. Brak też podstaw antagonislycznych lub
bodaj nazw przezwiskowych, którymi by się obydwie grupy na­
wzajem określały. Poczucia przynależności Rusinów Szlachtow­
skich do grupy łemkowskiej (jako grupy reprezentującej pewien
swoisty typ kultury ludowej) nie da się stwierdzić. Jeżeli Łem­
kowie uznawani są przez Rusinów Szlachtowskich jako s w o i ,
ma to miejsce wyłącznie w płaszczyźnie narodowościowej («jeden język, jedna wiara*). Zdają sobie natomiast Rusini Szlach­
towscy sprawę z różnic dzielących ich od Łemków w zakresie tych
treści, które składają się na tzw. k u l t u r ę , l u d o w ą (gwara,
strój, budownictwo, zwyczaje etc).
7

�169
I I . OSADNICTWO RUSI

SZLACHTOWSKIEJ

§ 3. W i a d o m o ś с i h i s t о г у с. z n e. Pochodzenie osad­
nictwa ruskiego w najbliższym sąsiedztwie Szczawnicy nie jest
dotychczas należycie wyjaśnione. W starszej literaturze polskiej,
a także i w pracach współczesnych autorów ukraińskich spoty­
kamy się z poglądami, według których osadnictwo ruskie miało
pierwotnie sięgać w Karpatach daleko głębiej w kierunku zachod­
nim niż obecnie. J. Lepkowski np. w swej pracy o «Rusi sądec­
kiej* wskazuje na ślady pobytu Rusinów w Łopusznej, Harklo­
wej, Dębnie, Krościenku i Szczawnicy. Przypuszczenia te, opiera­
jące się na bardzo kruchych podstawach, powtarzane są do cza­
sów ostatnich w pracach niektórych autorów ukraińskich up
I. Ziłyńskiego "', Tarnowyeza '* i in.
16

Podania miejscowe głoszą, że Szlachtowa jest jedną z naj­
starszych osad ruskich w okolicy. Jaworki mają być założone
przez kolonistów z Litwy nazwiskiem Szlachtowskich i Miretowiczów .
Opowiadania te zebrane i opublikowane przez Lepkowskiego"", a później niejednokrotnie powtarzane nie zasląpią jednak
historycznych ścisłych danych źródłowych.
Faktem jest, że pierwsze wzmianki historyczne o wioskach
wchodzących w skład Rusi Szlachtowskiej występują bardzo
późno. Spotykamy wprawdzie u Ziłyńskiego notatkę o tym, że
Szlachtowa wymieniona zostaje już w dokumencie Władysława
Jagiełły w r. 1391, w którym król ten nadaje biskupstwu krakow­
skiemu rozległe dobra w okolicy Muszyny , wiadomość ta jednak
powtórzona za schematyzmem grecko-kat. diecezji w Przemyślu
z r. 1879 polega na fałszywym odczytaniu dokumentu. Cały szeie

21

111

.1. Lepkowski, R u ś s ą d e c k a niegdyś Biskupszczyzna, Dod. tyg

Gazety lwowskiej r. 1855, zesz. 32 i nast.
" I . Zilyński, f.emkiwśka h o w i r k a seła Jawirok, L u d , I I I A. 180

i A, 182.
1 8

1 0

J. Tarnowycz, Ilustr. istoria Lemkiwszczyny. L w ó w 11Ш,

Do dziś w y s t ę p u j e tam nazwisko «Mirylowicz».
,1. Lepkowski, R u ś s ą d e c k a .
" I , Zilyński. L u d , t. 111, A. 181.

2 0

�170
2 3

24

reg autorów, jak Ł e p k o w s k i B ę b y n e k , Inglodt , czy ostatnio
Pieradzka
odczytuje interesującą nas nazwę S t a c h o w a
W o l a i nikt nie dopatruje się w niej Szlachtowej.
Najstarszą wzmiankę o Szlachtowej mamy z roku 1542, na­
leżała ona wówczas do Achacego Jordana z Zakliczyna, kaszte­
lana zawichojskiego . Niedługo potem spotykamy Szlachtową
w wykazach poborowych z r. 1581. Szlachtową i Jaworki, które
wtedy są po raz pierwszy w źródłach historycznych wymienione,
należą podówczas do Piotra Nawojowskiego i posiadają łącznie
4 półdw orzyszeza wołoskie
Szlachtową i Jaworki nie stanowiły jedynych włości wspom­
nianego wyżej Piotra Nawojskiego. W wykazach poborowych
figuruje on ponad to jako posiadacz Nawojowej Góry (dziś Nawo­
jowa), Kuniny, Kanionki, Frycowej, Czaczowa, Chomrzysk i Ma­
dejowej. Miejscowości te naniesione na mapę wskazują, że włości
Nawojowskiego rozpadały się na dwa kompleksy, z których jeden
leżał na prawym brzegu Popradu, głównie w dorzeczu Kamienicy,
drugi zaś obejmował niewielki obszar nad górnym biegiem rzeki
Ruskiej. Mimo dość częstej zmiany właścicieli, w czasach póź­
niejszych obydwa kompleksy dóbr znajdowały się najczęściej
w rękach tych samych osób.
Pierwszą, jak dotąd, wzmiankę o Białej Wodzie znamy
z r. 1777, kiedy to jeden z członków rodziny Nawojowskich dziw­
nym zbiegiem okoliczności, również Piotr, świadczył w sprawie
sprzedaży sołectwa w Białej Wodzie na rzecz Marka, sołtysa ze
Śnietnicy . Pod koniec X V I I I w. (1792) pojawia się również wia­
domość o istnieniu Czarnej Wody. Obydwie wsie ostatnio oma23

26

T

28

2

- J. Ł e p k o w s k i , R u ś s ą d e c k a .
*» W . Bębynek, Starostwo Muszyńskie, Przew. L i t . Nauk, 1914.
S, Inglodt, Stan i u p o s a ż e n i e biskupstwa krakowskiego w pol.
X V w. L w ó w 1925.
- K. Pieradzka. Na szlakach Ł e m k o w s z c z y z n y , sr. 210.
-'" Schem. diec. gr.-kat. w P r z e m y ś l u r. 1879.
Źródła dziejowe X V I w., t. I I I , Л. P a w i ń s k i , Małopolska, str. 147.
Po oddaniu tej pracy do d r u k u o t r z y m a ł e m i n f o r m a c j ę od prof. Т . Modelskiego, że S z l a c h t o w ą wymieniana jest w dokumencie z w. XV.
as Pieradzka, Na szlakach Ł e m k o w s z c z y z n y , str. 158.
5

2 7

�171
wiane (Biała i Czarna Woda) stanowiły wtedy własność Heleny
Apolonii Massalskiej . W tym samym czasie (1794) Szlachtowa
stanowi przelotnie własność Pawła Sanguszki. W X I X w. wsie
Rusi Szlachtowskiej wraz z dobrami klucza nawójowskiego zo­
stały powtórnie złączone w rękach rodziny Stadnickich.
2e

Poza tymi bardzo luźnymi i fragmentarycznymi wiadomo­
ściami o przeszłości Rusi Szlachtowskiej nic więcej na razie po­
wiedzieć nie można. Pieradzka w swej pracy o Łemkowszczyźnie
uważa Szlachtowa za wieś pierwotnie polską, później zruszczoną.
Podkreśla «niewątpliwą polskość nazwy» oraz twierdzi, że je­
szcze w r. 1581 znajdowała się w tej wsi parafia rzymsko-katolicka.
Ostatnie twierdzenie autorki jest niewątpliwie błędne. W wyka­
zach poborowych z X V I w. panuje zwyczaj, że parafie rzymsko­
katolickie oznacza się najczęściej wyrazem f a r a (np. Fara Ropa),
zaś parafie schizmatyckie wyrazem b o ż n i c a . Zwyczaj ten nie
był jednakowoż konsekwentnie przez lustratorów przestrzegany.
Cały szereg parafii notorycznie schizma ty ckich zostało w wyka­
zach poborowych określonych mianem f a r a (np. Hańczowa,
p. Gorlice, Krempna, Grab i szereg innych). Pieradzka wszystkie
te ruskie i schizmatyckie miejscowości wymieniła w spisie parafii
rzymsko-katolickich na Łemkowszczyźnie .
30

31

Wsie Rusi Szlachtowskiej stanowiły pierwotnie jedną para­
fię z cerkwią w Szlachtowej. Pod koniec X V I I I w. parafia została
rozdzielona. Wyłączono z niej jako jednostkę samodzielną Jaw orki
(1798). Do nowo utworzonej parafii przyłączona została Biała
i Czarna Woda .
r

32

Czy wyliczone powyżej daty, pod którymi pojawiają się
pierwsze wzmianki o wsiach Rusi Szlachtowskiej rzucają światło
na czas powstania tych miejscowości należy wątpić. Przypusz­
czam, że zwłaszcza Szlachtowa i Jaworki istnieć mogły daleko
wcześniej, niż zanotowały je wykazy poborowe. Dwie pozostałe zaś
29
30
31
32

j . w. str. 156.
j . w. str. 115.
j . w. str. 26.
Schem. diecezji gr.-kat. w Przemyślu. 1879.

�172
miejscowości mogły istotnie powstać dopiero w w. X V I I lub na­
wet i początkach X V I I I przy udziale mieszkańców Szlachtowej
i Jaworek sposobem tzw. o g n i w o w у m, polegającym na tym,
że sezonowe osadnictwo pasterskie z wsi starszych i niżej poło­
żonych zamienia się z czasem na osadnictwo stałe, i emancypuje
pod względem administracyjnym od wsi macierzystych .
Istnienie na obszarze dzisiejszej Rusi Szlachtowskiej osad­
nictwa ruskiego nawet na 100 lat przed jego oficjalnym zareje­
strowaniem przez wykazy poborowe X V I w. bynajmniej nie
jest wykluczone. Przemawia za tym z jednej strony wzmianka
u Długosza o cudzie św. Kingi w r. 1406 , a przede wszystkim
notatka, w której pisząc o ufundowaniu przez Zbigniewa Oleśnic­
kiego kolegiaty w N . Sączu w r. 1448 uzasadnia to koniecznością
zjednania dla obrządku katolickiego schizmatyckich Wołochów
przebywających w lasach na krańcach diecezji krakowskiej \
Wiemy zaś я badań K. Dobrowolskiego , T. Modelskiego i sze­
regu innych autorów, iż pod ogólną nazwą W o ł о с h ó w, prócz
ludności rumuńskiej i południowych Słowian, należy przede
wszystkim rozumieć ludność ruską.
Trudno jest z powodu braku materiałów historycznych okre­
ślić jak daleko wstecz można przesuwać początki ruskiego osad­
nictwa na terenie Rusi Szlachtowskiej. Cały szereg obserwacji
poczynionych wzdłuż Beskidu Środkowego i w ruskich częściach
Beskidu Zachodniego poucza nas, że osady ruskie z reguły po­
jawiają się wcześniej na południowych, niż na północnych sto­
kach Karpat. Wniosek stąd prosty, że fala wołosko-ruskiego osad­
nictwa płynęła raczej Podkarpaciem południowym i stamtąd do­
piero przelewała się z pewnym opóźnieniem przez przełęcze kar33

34

3r

30

3 3

37

R. Rcinfuss, Badania nad osadnictwem Huculszczyzny, Spr. P.
A. U., t. X L V I , r. 1915, str. 90.
Długosz, Opera omnia, t. I , str. 320, w y d . P r z e ź d z i e c k i e g o .
Długosz, Opera omnia, t. I I I , str. 544, w y d . P r z e ź d z i e c k i e g o .
K. Dobrowolski, Migracje wołoskie na ziemiach polskich, Pam.
V. Powsz. Zjazdu Hist. Pol. L w ó w 1930.
T. Modelski, Kolonizacja w o ł o s k o - r u s k a , Spr. T. Nauk. we L w o ­
wie 1924.
3 4

3 5

3 6

3 7

�173
ae

packie na stoki północne . Podobnie i ludność ruska, która dała
początek Rusi Szlachtowskiej, przybyła najprawdopodobniej ze
Spiszą. Przemawia za tym zarówno moment geograficzny (znacz­
nie łatwiejszy dostęp od południowego zachodu niż od wschodu),
jak i fakt, że nazwy wsi zamieszkałych do czasów ostatnich przez
ludność ruską o wiele wcześniej występują na Spiszu, niż na
Rusi Szlachtowskiej. Jarembina wspomniana jest w r. 1309 , L i t manowa w r. 1370"", Kamionka w r. 1315". Przy okazji nadawa­
nia Lubowli prawa miejskiego wspomniane są w r. 1342 Mniszek
i rzeczka Sulin, nad którą później pow'stala wioska tejże nazwy .
Lipnik wymieniają źródła w r. 1339 , zaś Mały Lipnik między
r. 1334 a 1338 .
Dalej poza wiek XIV osadnictwa ruskiego na Spiszu i w przy­
ległych częściach Karpat północnych w żadnym wypadku prze­
suwać nie można. Z badań Zachorowskiego &gt;, Modelskiego
i innych wynika, że w w. X I I I Spisz, podobnie jak i przyległe
części Karpat północnych pokryte były bezludną puszczą, wśród
której pierwsze nieśmiałe kroki zaczęło stawiać osadnictwo polskie.
Przy dzisiejszym stanie naszych wiadomości historycznych
przeważa zdecydowanie pogląd wyrażający wątpliwość w autochtonizm ludności ruskiej w Karpatach zachodnich. Przyznaje się
zgodnie, że Rusini przybyli w te strony dopiero z falą osadnictwa
wołosko-ruskiego.
39

4L&gt;

43

44

4r

3 8

K. Dobrowolski,

D w a studia nad powstaniem k u l t u r y

46

ludowej

w Karpatach Zachodnich. K r a k ó w 1938, str. 19.
311

E. Janota, Zapiski o zaludnieniu dolin Dunajca i Popradu na
Spiszu. K r a k ó w 1864, str. 20.
j . w. str. 25.
I . Zilyński, Ł e m k i w ś k a h o w i r k a sela Jawirok, L u d S ł o w i a ń ­
ski, t. 111, str. 185.
T. Modelski, Spory o p o ł u d n i o w e granice diecezji Krakowskiej,
od strony Spiszą, Zakopane 1928, str. 59.
Janota, Zapiski..., str. 25.
j . w. str. 23.
S. Zachorowski, W ę g i e r s k i e i polskie osadnictwo na Spisizu do
p o ł o w y X I V w.
T. Modelski, Spory o południowe..., str. 59.
4 0

4 1

4 2

43

4 4

4 5

4 0

�174
47

Niektórzy autorowie, jak np. Teofil Modelski uważają, że
występowanie w w. XIV nazw osad znanych później jako ru­
skie nie jest dostatecznym dowodem, że osadnictwo etnicznie ru­
skie istniało już w tym czasie, znane są bowiem wypadki, iż do
osad lokowanych w średniowieczu na prawie niemieckim znacznie
później napływał element wołosko-ruski asymilując pierwotną
bynajmniej nie ruską ludność **.
§ 4. F o r m y z a s a d n i c z e . Z czterech wsi wchodzących
w skład Rusi Szlachtowskiej najbardziej wysuniętą w kierunku
zachodnim jest, jak wiemy, Szlachtowa. Terytorium tej wsi przy­
biera kształt wydłużonego trapezu, którego boki równoległe zorien­
towane są południkowo. Potok Ruski zwany też Grajcarek dzieli
wieś na dwie nierówne części, południową mniejszą, sięgającą po
grzbiet Rabsztynu (899 m) i północną, ciągnącą się niemal po samą
Prechybę. Część północną przecina wpadający do Grajcarka potok
Sielski, nad którego dolnym biegiem rozłożyły się zabudowania
wiejskie. Obszar wsi według danych Sł. Geogr. wynosi 3180 mor­
gów, z czego na własność chłopską przypadło 749 morgów.
Ziemie uprawne zajmują w Szlachtowej wschodnią część
połaci południowej, położonej między Grajcarkiem a granicą pań­
stwową i tereny nad dolnym biegiem potoku Sielskiego na wschód
i zachód po granice wsi sąsiednich. Część zachodnią połaci połud­
niowej oraz znaczny obszar w północnej części terytorium wsi
zajmują lasy oraz polany. Te ostatnie użytkowane są do celów
pasterskich, a także dla prymitywnej gospodarki rolnej.
4!)

Według Graula , który układ rolny Szlachtowej poddał ana­
lizie, ziemie uprawne tej wsi rozpadają się na 12 ról o następu­
jących nazwach:
4 7

T. Modelski, Kolonizacja wolosko-ruska...
Ze zjawiskiem takim spotykamy się np. w Rychwaldzle p. Gor­
lice, gdzie dawna kolonia niemiecka została później przeniesiona na
p r a w o wołoskie i zasymilowana przez w o ł o s k o - r u s k i c h pasterzy.
Hans Graiul, Gisela Hiildehrandt, Beitrage zur Siedlungsgeographie des Generalgonverneoients, K r a k ó w , 1943, str. 48 i nast.
44

4 9

�175
1)
2)
3)
4)
5)
6)

Sołtysia
Smarkoniówka
Zaprzatowska
Janczurowska
Deszczeckowska
Księża

7)
8)
9)
10)
11)
12)

Ziębowska
Kocurowska
Włakowska
Gryiidziowska
Nagrantowska
Berezińska.

Prócz wyżej wymienionych istnieje jeszcze poza układem
rolnym wsi rola trzynasta, położona peryferycznie nad granicą
szczawnicką. Rola ta łączy się z przysiółkiem zwanym Malinów.
Wymienionych wyżej 12 ról wchodzi w skład czterech niw.
Zasadniczo jest więc Szlachtową wsią niwową regularną. Nie
reprezentuje ona jednak tak klasycznego typu regularnej wsi n i wowej jak np. Krauszów, opracowany przez prof. К. Dobrowol­
skiego . Okazuje się bowiem, że role w niwie przylegającej do
zabudowań wiejskich od zachodu łączą się bezpośrednio z zagro­
dami swych właścicieli, podobnie jak to występuje przy układzie
łanów leśnych.
50

Wsie niwowe regularne, w których role jednej z niw nawią­
zują do zagród właścicieli, określane są w nauce niespołszczonym
dotychczas terminem G e l i i n g e f l u r i uważane są genetycznie
za formę przejściową między ustrojem niwowym, regularnym,
a ustrojem łanów leśnych .
Jak widać z publikowanego przez Graula planu katastral­
nego Szlachtowej, niwa której działki nawiązują do zagród obej­
muje po zachodniej stronie potoka zaledwie 10 ról, podczas gdy
dwie, a mianowicie Nagrantowska (Nr 11) i Berezińska (Nr 12)
leżą na wschodniej połaci wsi. Ta nieregularność układu nasu­
nęła Graulowi przypuszczenie, że wymienione dwie role mogły
zostać później od innych wymierzone. Przeciw powyższemu przy­
puszczeniu przemawia jednak zdaniem Graula fakt, że w niwie
51

50

K. Dobrowolski, Najstarsze osadnictwo Podhala. Lwów 1936.
W. Ebert, Landliche Siedelformen im deutschen Osten, Berlin
1936. R. Kótzschke i W. Ebert, Gescbichte der ostdeutschen Kolonisatioii, Leipzig 1937.
51

�176
czwartej oznaczonej przez niego literą «d» niwa Nagrantowska
(Nr 11) znajduje się w pośrodku między innymi rolami.
Nierówna wielkość poszczególnych ról, wahająca się od
81,32 ha (Nagrantowska) do 39,28 ha (Deszczeckowska) nasuwają
autorowi myśl, że niektóre role mogły powstać przez rozpad ról
starszych na dwa pół rolki.
Prócz czterech niw podzielonych na 12 ról należy do miesz­
kańców Szlachtowej 7 polan a mianowicie: Czertezy, Petranczyk,
Koszar, Rosochata, Wilcza Dolna, Bukowiecka i P o d R a b s z t у n e m.
Kształt wsi podyktowany warunkami układu rolnego jest
bardzo charakterystyczny. Szlachtowa według planu katastralnego
w r. 1846 była szeregówką zabudowaną jednostronnie po zachod­
niej stronie drogi. Po przeciwnej jej stronie znajdowały się jedy­
nie zabudowania należące do roli Nagrantowskiej i Berezińskiej,
które, jak wiemy, ciągną się wbrew ogólnej zasadzie po wschod­
niej stronie potoka Sielskiego. Przeciętny stan posiadania we wsi
wynosił ostatnio kilka morgów. Niektórzy posiadali 10, 15 a na­
wet 20 morgów. Pola są bardzo rozdrobnione. Według jednego
z informatorów na jego 6 morgów przypadało w r. 1939 ponad
80 działek.
Sąsiadująca ze Szlachtowa od wschodu wieś J a w o r k i l i ­
czy 1588 morgów powierzchni, z czego 560 (głównie lasu) nale­
żało do Stadnickich z Nawojowej. Posiadłość chłopska składała
się z 360 morgów roli uprawnej, 85 morgów łąk i ogrodów,
417 morgów pastwisk i 166 morgów lasu.
Kształt terytorium wsi daleki jest od tej regularności, jaką
obserwowaliśmy w Szlachtowej. Zabudowania wiejskie rozłożyły
się wzdłuż rzeki Ruskiej, która dzieli terytorium wsi równoleżni­
kowo. Część południowa przypomina formą trapez, który jednym
bokiem przytyka do granicy państwa. Część obszaru Jaworek po­
łożona na północ od Grajcarka podzielona jest doliną potoka spły­
wającego z Czarnej Wody na dwie części, z których wschodnia
wcina się długim językiem między terytorium wsi Białej i Czar­
nej Wody.

�177
Układ gruntowy Jaworek jest niwowy regularny. Podobnie
jak to mieliśmy w Szlachtowej. Obsenvujac mapę katastralną wsi,
bez trudu odróżnimy dawne użytki rolne od późniejszych karczunków i licznych polan, które występują w części południowej
od strony Wysokich Skałek.
Według ksiąg gruntowych obszar dzieli się na 3 niwy:
Czarny, Polańską i Jaworzynę, które z kolei rozpadają się na
13 ról chłopskich i jedną gminną. Niestety zdjęcie katastralne
wsi zostało błędnie przeprowadzone i polany nie zostały wyod­
rębnione jak w innych wsiach okolicznych, lecz z pogwałceniem
zdrowego sensu włączone w ramy układu niwowego. Poza tym
podział terytorium Jaworek na 3 niwy jest niewątpliwie uprosz­
czeniem dokonanym przez geometrów katastralnych nie odpowia­
dającym podziałowi pierwotnemu.
Niwa Czarny obejmuje wszystkie grunty położone na północ
od rzeki Ruskiej, cała zaś część południowa, podzielona poludnikowo doliną potoku, rozpadać się ma na dwie niwy: wschodnią
zwaną J a w o r z y n a i zachodnią P o l a ń s k a . Obydwie te niwy
sięgać mają do granicy państwa, obejmując liczne polany leżące
w tej części wsi.
Bardzo nawet pobieżny rzut oka na załączoną mapę (rys. 2)
poucza nas o sztuczności takiego podziału, który niezgodny jest
ani z morfologią terenu, ani z wewnętrznym podziałem wsi na
role.
Pominąwszy rolę 14, określoną w księgach katastralnych jako
r o l a g m i n n a , która zresztą występuje wyłącznie poza obsza­
rem właściwych niw wiejskich i obejmuje tylko kilka piatów
lasu, spotykamy w Jaworkach 13 ról a mianowicie:
1)
2)
3)
4)
5)
6)
7)
Lud,

Brydowska
Hołowaczowska
Kudlaczowska
Luszczakowska
Srokowska
Stanczakowska
Prokwitowska
т.

X X X V I I

8)
9)
10)
11)
12)
13)

Sucharowska
Szwierkowska
Szwistowska
Szczerbuszewska
Tomkowska
Tyndorowska.
12

�178

Rye. 2.

Roli księżej w Jaworkach nie ma, gdyż parafia była fundo­
wana późno i probostwo nie posiada tu uposażenia w gruntach.
Informacje zasiągnięte z terenu wymieniają na obszarze Ja­
worek 24 polany, a mianowicie: polanę Durbaszka, Diwiwska,
Pałenyca, Czerszla, Podgaciwka, Szczepańciwka, Dołyna, Rusyniwka, Huły, Kiczera, Stachuriwka, Polany, Bosiwka, Kapitaniwka, Jasilnyk, Debrzyna, Fugasiwka, Skalnyk, Zadołyna, Babianka, Pysariowa, Stare, Pańska i Czersłyna. Należy podkreślić,

�179

że wymienionych wyżej 13 ról posiada swe udziały w pięciu
niwach oznaczonych przeze mnie na załączonej mapie przy po­
mocy cyfr rzymskich. Trzy z tych niw, mianowicie I , I I i IV grają
rolę podstawowych, co łączy się niewątpliwie z trójpolowym sy­
stemem uprawy ziemi , dwie zaś ( I I I i V) posiadają znaczenie
raczej uboczne.
Charakterystycznym dla Jaworek szczegółem układu rol­
nego, który w sposób tak jaskrawy nie uwidacznia się w innych
wsiach niwowych regularnych jest występowanie w obrębie jed­
nej niwy kilku działek należących do tej samej roli.
Podczas gdy np. w opracowanym przez K. Dobrowolskiego
Krauszowie, lub w opisanej przez Graula Szlachtowej w obrębie
tej samej niwy pewna rola występuje wyjątkowo tylko więcej
niż jeden raz, w Jaworkach zwłaszcza w niwie I I i I I I podwójne
a w niwie I nawet potrójne występowanie pewnych ról spotyka
się dosyć często.
52

Częstość występowania poszczególnych ról w niwach:
1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

I

3

2

2

3

1

1

3

O

2

3

0

2

2

fi

1

2

1

1

0

2

1

1

1

1

1

2

1

1

1

t

0

0

1

0

0

0

1

0

1

0

1

1

2

1

1

1

1

1

1

2

1

2

1

1

2

1

1

1

1

1

2

1

1

2

7

G

8

3

G

6

6

5

8

4

7

7

Nr. r o l i
Nr. niwy

Ы

_._
IV
V
Razem

J_
7

Przyczyna lego zjawiska nie jest mi jasna. Prawdopodobnie
wynika ono z jakichś późniejszych podziałów czy wymian wza­
jemnych.
Jak widać z powyższego nie wszystkie role występują na
terenie wsi w tej samej ilości działek i tak:
'-' K. Dobrowolski,

Najstarsze osadnictwo Podhala, str.

50.

12*

�180

z 3 dziatek składa się rola

5
3, 6, 7, 8
1, 2, l ' , 13
4, 10

Zsumowane powierzchnie poszczególnych ról dają podobnie
jak w Szaflarach wyniki różne, co nasuwa przypuszczenie, że
w Jaworkach obok ról kmiecych występowały również półrolki
i grunty mniejsze zagrodnicze.
Kolejność następowania po sobie ról w poszczególnych n i ­
wach jest przypadkowa, co wskazuje, że pierwotnie przydzielane
były właścicielom w drodze losowania ".
Jedynie rola Łuszczakowska (Nr 4), Sucharowska (Nr 8)
i Tyndarowska (Nr 13), występują we wszystkich pięciu niwach
z reguły obok siebie. Nasuwa lo przypuszczenie, że musiały one
powstać z podziału jednej większej roli.' Była tu zapewne dawna
rola sołtysia.
Na załączonej mapie Jaworek zwraca uwagę niewielka pro­
stokątna parcela położona na północnym krańcu niwy V, ozna­
czona cyfrą 0, parcela ta jest w rzeczywistości miniaturową
niwą V I , gdyż wszystkie role posiadają w niej maleńkie udziały.
Powstała ona zapewne niezbyt dawno na drodze likwidacji wspól­
nej własności.
Role dzielą się według informacji miejscowych na tzw.
p r u t y , nazywane też p o m i r o k. P r u t — pręt jest lo prze­
chowana w tradycji ludowej dawna miara ziemi, która dziś stra­
ciła już na Rusi Szlachtowskiej znaczenie powierzchni ściśle pod
względem rozmiarów określonej.
Prócz ziemi zamkniętej w obrębie 5 niw opisanych poprze­
dnio, w posiadaniu włościan były liczne polany, położone w po­
łudniowej części obszaru wsi w kierunku Wysokich Skałek.
Własność chłopska była już w czasie dokonywania zdjęcia
katastralnego przed 100 lały silnie rozdrobniona. Wzięta jako
5

5 3

K. Dobrowolski. Najstarsze
Landliche Siedelformen..., str. 35.

osadnictwo.,., str. 89.

W. Ebert,

�181
przykład posiadłość Michała Prokwila składała się wówczas z 70
działek, z których
w obrębie roli Prokwitowskiej było 37,
„ Tyndarowskiej było 24,
polan Prokwitowskich było 5,
„
Tyndarowskich było 4.
Charakterystyczne rozmieszczenie działek w obrębie dwóch
ról wskazuje na to, że na posiadłość M. Prokwita prócz grun­
tów dziedzicznych w roli Prokwitowskiej złożyły się też uzyskane
zapewne w drodze przedślubnej darowizny części wniesione z roli
Tyndarowskiej.
Zagroda właściciela znajdowała się w grupie domostw na
roli Tyndarowskiej w niwie IV, co wskazywałoby, że któryś z Prokwitów p r z у ż e n i ł się do rodziny Tyndarów.
Zabudowania Jaworek rozłożone są na tarasach nadrzecz­
nych po obu stronach rzeki Ruskiej i wpadającego do niej potoku
Czarnej Wody. Osobna niwa domowa w Jaworkach nie wyod­
rębnia się. Przed 100 laty domostwa Jaworek układały się drob­
nymi skupieniami wzdłuż dróg biegnących po obu stronach rzeki
i łączących je przecznic, co w rezultacie dawało obraz zbliżony
do Izw. w i e 1 o d r o ż n i с у l u ź n e j (niem. Netzdorf). Dziś skut­
kiem przybycia znacznej ilości nowych gospodarstw luźny cha­
rakter zabudowania zatarł się dosyć silnie i wioska zamieniła się
w wielodrożnicę zwartą.
Zagrody włościańskie budowane są z reguły w nawiązaniu
do swych ról. Jest to szczegół stwierdzający pewną atypowość
niwowego układu regularnego Jaworek i pozwalający na zalicze­
nie tej wsi do form przejściowych nawiązujących do odmiany
określanej mianem G e 1 a n g e f 1 u r.
Na wschód od Jaworek położona jest trzecia z czterech wio­
sek Rusi Szlachtowskiej mianowicie R i a ł a W o d a . Terytorium
tej wsi w kształcie nieregularnego wieloboku wydłuża się w kie­
runku północno-wschodnim, sięgając po grzbiet górski, łączący
Obidzę (927) z grupą Wielkiego Rohacza. Według Sł. Geogr.
obszar Białej Wody wraz z przysiółkiem Niemcową wynosił

�182
1865 morgów. Na podstawie tradycji miejscowych pierwotnymi
założycielami wsi miało być 9 gospodarzy. W drugiej połowie
XIX w. wieś liczyła 118 domów z 677 mieszkańcami. Według zdję­
cia katastralnego z r. 1846 obszar wsi rozpada się na dwie niwy,
a mianowicie O d g r a n i c y J a w o r s k i e j , obejmującą za­
chodnią połać obszaru wsi i niwę P o l a ń s k ą , położoną w części
wschodniej.
W Białej Wodzie, jak widać z ksiąg katastralnych, istniała
w r. 1846 jedna rola sołtysia, 10 półrolków chłopskich, a ponad lo
24 polany i wspólny las gminny.
r

1) Rola Sołtysia
2) Półrolek Fedorygowski
Karpiakowski
3)
Konowałowski
4)
Kornajowski
5)
Lazarczakowski
6)
64

Polany :
Czerska (gwar. Czerśla)
Czerslyca (gwar. Czersłyca)
Czerwona Młaka
Czerszliczki
Czirszliczki
Czucholka
Hurczalka
Jaworzyna
Kobylarki (Kobylanka)
Kulaszanka
Lilawcowa

7) półrolek Nowolanowski
8)
„
Obertanowski
9)
,,
Smolegowski
10)
„
Sumilasowski
11)
„
Wasilakowski
12) Wspólny las.
Palenica (Pałenyca)
Pietruszkowa
Podrohacz
Polanka
Rohacz
Semenitka
Sichla (Sychła)
P o d S k a ł ą (Pidskalka)
Skalskie
Skalska
Skałka

Wierszliczki (Werchliczka).
Ponadto ni form atoro wie z terenu podają nieu względ­
nione w katastrze nazwy polan: Sumylasowa Skałka, Zaskalskie, Szczyp, Flander, Zabiłowody. Hucułka, Czersłyna, Ciarałiwka, Koszaryska, Repowa, Z a G r z e s m у к, N а В e r e h, Rozdzila, Smołyska, pod Werchom. Jasilnik, Szczerbak. Sądząc z bar5 4

W r.swiasach podano nazwy g w a r o w e
branych na miejscu.

według

informacji

ze­

�183

�184
dzo prymitywnego szkicu terenowego wykonanego przez włościa­
nina z Białej Wody nie wszystkie z przytoczonych tu nazw ozna­
czają polany właściwe, wiele z nich jak np. Repowa, Flander
oznaczają miejsca w obrębie niw leżące. Do tej kategorii należą
też uwidocznione na planie sytuacyjnym, a nie wymienione w spi­
sie polan nazwy Groń, Bryszton, Zapustok, Na Uhłyska rozmiesz­
czone w części leżącej na południe od Grajcarka oraz Szczerbak,
Stodolisko i N a o g r o d a c h na północy.
Jeśli wyeliminujemy na razie z naszych rozważań polany
leżące na peryferiach obszaru wiejskiego, terytorium Białej Wody
rozpada się z punktu widzenia układu rolnego na trzv wielkie
całości, które na pierwszy rzut oka możnaby uważać za niwy.
Jedna z nich w kształcie zbliżonym do trójkąta ciągnie się w kie­
runku północnym od rzeki Ruskiej, druga w kierunku południo­
wym, trzecia zaś mniejsza od poprzednich w formie dość regular­
nego prostokąlu rozdziela dwie grupy polan we wschodniej części
obszaru wiejskiego. Po wyznaczeniu jednakowoż na mapie zasię­
gów poszczególnych ról, na które rozpadają się niwy, dostrzegamy
w nich zdumiewającą zgodność w kolejności następstwa poszcze­
gólnych ról w dwu odgraniczonych rzeką połaciach. Zarówno po­
łać północna jak i południowa rozpadają się na 9 ról i pólrolków.
Posługując się numeracją uwidocznioną na odnośnej mapie
(rys. 3) schemat układu gruntowego Białej Wody można by przed­
stawić w sposób następujący:

1, 11, 2, 8, 9, 11, 2, 8, 3, 10, 5, 1, 1

1, ll7"2, 8, 9,

3, 10, 57 4, T

4
10
3
9
8
2
10
1
5
O

�185

Rye. 1. Rekonstrukcja pierwotnego p o d z i a ł u g r u n t ó w w Białej Wodzie.
Użytki rolne r o z p a d a j ą się na dwie n i w y , podzielone na 9 r ó l . W niwie
głównej role rozmieszczone są na sposób ł a n ó w leśnych. Zabudowania
rozrzucone na k r a w ę d z i terasy nadrzecznej. K a ż d y właściciel posiada
z a g r o d ę na swojej r o l i ( o p r a c o w a ł i rys, R, Reinfuss).

�186
Widać z niego, że między odpowiednimi działkami po pół­
nocnej i południowej stronie rzeki Ruskiej zachodzą zdumiewa­
jące zgodności. Rola 1 i półrolki 11, 2 a w górnej części wsi
3, 10, 5, 4 i górna rola sołtysia (1) stanowią jednolite pasy, które
ciągną się nieprzerwanie w poprzek doliny rzecznej. Pewne zabu­
rzenie w zgodności ról w północnej i południowej połaci, wynika­
jące z pojawienia się po stronie północnej między półrolkiem
oznaczonym nr 9 i 3, pokoików nr 11, 2 i 8, należy uważać za zja­
wisko późniejsze, wynikające z wzajemnych wymian, wyposa­
żeń itp. Fakt, że w północnej części omawianej połaci spotykamy
układ półrolków, odpowiadający kolejności następstwa półrolkoni
w połaci południowej, upoważnia nas do dokonania rekonstrukcji
dawnego podziału w sposób przedstawiony na rys. 4.
Widzimy więc, że pierwotnie obydwie połacie północna i po­
łudniowa istotnie stanowiły jedną niwę ciągnącą się w poprzek
doliny Grajcarka, podzieloną na długie, wąskie pasy, biegnące
w kolejności zachowanej po dziś w części południowej. Było więc
pierwotnie 8 półrolków' kmiecych i jedna rola sołtysia, która po­
dzielona na dwie części zamykała niwę od wschodu i zachodu.
Ta sama rola sołtysia i 8 półrolków stanowi zrąb niwy Polańskiej
położonej we wschodniej części wsi. Rolę sołtysią oraz 8 półrol­
ków' oznaczonych cytrami 2, 3, 4, 5, 8, 9, 10, 11 należy uważać za
pierwotne i potwierdzające podanie miejscowe o 9 gospodarzach,
którzy założyli wieś. Półrolek Łazarczakowski (Nr 6) i Nowolanowski (Nr 7) z racji ich peryferycznego położenia należy uwa­
żać za znaczenie późniejsze, powstałe na karczunkach lub kosztem
polan.
Z punktu widzenia systematyki układów rolnych Biała Woda
reprezentuje formę przejściowy między układem niwowym, a ukła­
dem łanów leśnych. Gdyby nie istnienie dodatkowej niwy Po­
lańskiej, można by Białą Wodę określać jako klasyczny typ układu
łanów leśnych, rozmierzonych dwustronnie, jak to spotykamy
w niektórych wsiach Łemkowszczyzny czy Orawy . Fakt jedna55

w

• Tzw. "Langhufendorb, patrz I I . Graul, Formen d. Waldhufendorfes a uf der Nordabhang der Karpathen, Die B u r g 1942, str. Ж.

�187

kowoż, że w niwie Polańskiej reprezentowanych jest tylko 9 sta­
rych ról i półrolków, nie pozwala uważać tej niwy za formę póź­
niejszą, która spaczyła pierwotny układ łanów leśnych. Niewąt­
pliwie obydwie niwy w swej podstawowej formie istniały od
momentu rozmierzenia wsi, w którym skrzyżowano zasadę po­
działu ziemi właściwego wsiom łanowym, z podziałem na niwy.
Celem zorientowania się w rozkładzie i rozdrobnieniu grun­
tów zostały na podstawie wpisów do ksiąg katastralnych prze­
badane posiadłości dwóch gospodarzy. Jeden z nich nazwiskiem
Konował (Nr domu 86) posiadał w r. 1846 swój grunt w 49 od­
dzielnych parcelach, z których 44 rozizuconych było w obrębie
roli Konowałowskiej, zaś 5 po polanach (Litawcowa 3, Pietrusz­
kowa 2), dom właściciela leżał na roli Konowałowskiej w grupie
zabudowań na północnym brzegu rzeki Ruskiej.
Drugi właściciel nazwiskiem Fedorygo (Nr domu 2a) miał
ziemię w 36 działkach, z czego:
24
4
1
4

w
w
w
w

półrołkach Fedorygowskich,
roli sołtysiej górnej i dolnej,
półrolku Konowałowskim,
polanach (Podrochacz 1 Czuchołka 2, Czerszliczki 1).

Widać z powyższego, że główny zrąb jego posiadłości sta­
nowiły grunta dziedziczne, mniejszą zaś część grunta wydzielone
z roli sołtysiej, na której stal również dom wzmiankowanego go­
spodarza.
Zabudowania Białej Wody ciągnęły się w r. 1846 drobnymi
skupieniami wzdłuż prawego brzegu rzeki Ruskiej, tworząc osie­
dla charakterystyczne dla wsi łańcuchowych, związanych, jak
wiemy z układem łanów leśnych. Jedynie w północnej części niwy
P r z y g r a n i c y J a w o r s k i e j wkradły się pewne nieregularności. Łańcuch osiedli przerywa się, skutkiem czego tzw.
N i ż n i к o n i e c, oddzielony jest od W у ż n e g о к o ń с a prze­
strzenią niezabudowaną długości ok. 3/4 km.
Osobnej niwy domowej nie ma oczywiście w Białej Wodzie
zupełnie, a osiedla pobudowane są na własnych rolach, jak przy
układzie łanów leśnych.

�188
C z a r n a W o d a , ostatnia z wsi Rusi Szlachtowskiej, która
pozostała jeszcze do omówienia, położona jest na północ od Ja­
worek w dolinie potoku zwanego również Czarną Wodą. Wieś
granicząc od zachodu ze Szlachtowa, od wschodu z Białą Wodą
sięga na północy po Wielki Rohacz (1182 m), Radziejowa
(1265 m) i Prechybę (1195 m). Obszar według Sł. Geogr. wynosi
1885 morgów, «wieś mała liczyła w I I połowie ub. stul. zaledwie
nieco ponad .'300 mieszkańców*.
Według miejscowej tradycji najstarszą część wsi stanowią
tzw. M a s ł e j a k i , leżące w dolnej części niedaleko granicy ja­
worskiej.
Założenie wsi przypisuje tradycja 8 rodzinom, po których
pozostały do dziś nazwy ról:
1)
2)
3)
4)

Hromczakiwka
Karpiakiwka
Kudłakiwka
Masłejakiwka

5)
6)
7)
8)

Nawalaniwka
Radykiwka
Simkiwka
Suchiwka,

ponadto wymieniają jeszcze informatorzy szereg polan, a mia­
nowicie po zachodniej stronie potoku: Babianka, Chryszczysko.
Czerśla, Gmń, Młaczky, Placyska, Podgruń, Polanę, Długą, Swynarki, po wschodniej zaś Dołyne, Hłyny, Jasilnyk, Liszczyna,
Pokriwiska, Rohacz.
Na podstawie odręcznego szkicu wykonanego z samej tylko
mapy katastralnej i informacji z terenu widzimy, że podobnie
jak to było w innych wsiach Rusi Szlachtowskiej obszar rolny
wsi rozpada się na niwy i leżące na peryferiach polany.
Pierwotnie ziemie uprawne skupiały się głównie w połud­
niowej części wsi od strony granicy Jaworek. Tu znajdujemy
w terenie nazwę miejscową R o l e oraz najbardziej starannie roz­
mieszczone niwy. Użytki rolne leżące poza niwami wchodzą juz
w skład licznych polan.
Pewne analogie zachodzące w układzie gruntowym Czarnej
Wody z układami Białej Wody i Szlachtowej pozwalają przy­
puszczać, że i tu nie była nigdy wyznaczona osobna niwa do­
mowa, tylko poszczególni wdaściciele gruntu budowali się na

�189
swoich rolach. Przemawia za tym dosyć luźny, łańcuchowy cha­
rakter osiedla, zabudowanego głównie jednostronnie po prawej
stronie drogi i potoku czarnowodzkiego. Pola podobnie jak w wio­
skach poprzednich są silnie rozdrobnione.
§ 5 , O s a d n i c t w o s e z o n o w e. Jak to poprzednio było
wspomniane przy opisie układów rolnych poszczególnych wsi
Rusi Szlachtowskiej prócz ziemi uprawnej ujętej w niwy podzie­
lone na role, posiadają włościanie większą lub mniejszą ilość
polan, które stanowią subekumenę pastersko-rolniczą i są tere­
nem osadnictwa sezonowego.
Według Kubijowicza, który w okresie między I a I I wojną
światową przeprowadzał badania nad osadnictwem pasterskim
Beskidu Sądeckiego - , na interesującym nas obszarze polany le­
żące powyżej 1000 m n. p. m. wykorzystywane są głównie jako
pastwiska, niżej zaś położone służą jako łąki sianokośne i pola
uprawne.
Na halach wyżej położonych uprawiano dawniej kolektywny
wypas wołów. Rzadko spotykano tam, poza najprymitywniejszymi
szałasami jakieś trwalsze schroniska pasterskie. Woły na noc
były spędzane na polany niżej położone, gdzie pasterze znajdo­
wali schronienie w specjalnych szopach czy domkach.
Najbogatsze formy osadnictwa sezonowego rozwinęły się na
polanach w pasie środkowym, tj. między polami stale uprawia­
nymi a owymi pastwiskami grzbietowymi. Polany, o których
w tej chwili mówię, wykorzystywane były częściowo jako laki
sianokośne, częściowo jako pastwiska, na których wypasano owce,
a także dla celów rolniczych. W związku z dłuższym lub krót­
szym pobytem ludzi na polanach rozwinęły się na nich różne
odmiany osadnictwa sezonowego, którego formy architektoniczne
uzależnione są od rodzaju gospodarki prowadzonej na polanie.
Dla kosiarzy przebywających na polanach przez czas stosunkowo
niezbyt długi, a także dla pasterzy, którzy na pograniczu polan
i wyżej położonych pól uprawnych prowadzą indywidualną goe

58

Wł. Kubijowicz, Życie pasterskie w Beskidach Magórskich, Kra
ków, 1927, str. 43 i nast.

�190
spodarkę szałaśniczą, buduje się dość prymitywne szopy. Znaj­
duje w nieb pomieszczenie pasterz, a także i tych kilka sztuk
bydła, które pod jego opieką znajdują się na polanie. Owce no­
cują w przesuwanych koszarach, stawianych na ugorach pobli­
skich pól. W wypadku gdy na polanie prowadzi się gospodarkę
pasterską, połączoną z uprawą roli, pojawiają się na niej zabudo­
wania, tzw. gospodarstw filialnych. Architektonicznie budynki go­
spodarstw filialnych nawiązują do starszych typów domów spot­
kanych na wsi. Gospodarstwo filialne składa się zazwyczaj z mie­
szkalnej c h y ż y i osobno stojącej stajni. Przy systemie gospo­
darstw podwójnych ludność wsi w czasie robót wiosennych i pod­
czas sprzętu spędza po parę tygodni w chacie położonej w górach.
Niekiedy gospodarstwo macierzyste zostaje wtenczas zupełnie opu­
szczone, a budynki zamknięte na klucz oddane są pod opiekę
sąsiadów.
7

67

W latach ostatnich w związku z coraz dalej idącym roz­
drobnieniem gospodarstw i głodem ziemi zaobserwować się dawał
wielki rozwój gospodarki hodowlano-rolnej na polanach Rusi
Szlachtowskiej. Na polanach brano znaczne ilości ziemi pod pług
i powstawały nowe gospodarstwa filialne. Oczywiście rozwój rol­
nictwa na polanach musiał wpłynąć ujemnie na możliwość utrzy­
mania się pasterstwa.

I I I . BUDOWNICTWO
S 6. Z a g r ó d a. Zagroda na Rusi Szlachtowskiej składa się
najczęściej z dwu budynków: z domu mieszkalnego i budynku
gospodarczego zwanego s z o p ą , w którym znajduje się boisko
i stajnia. Budynek mieszkalny poza nielicznymi wyjątkami zo­
rientowany jest ścianą szczytową do drogi (Tab). I , rys. 1 a, b, c,
d, e, f), zaś budynek gospodarczy cofnięty wstecz ustawiony jest
swą dłuższą ścianą bądź równoległe do drogi, bądź prostopadle,
w niewielkiej odległości od budynku mieszkalnego (Tabl. I ,
5 7

F o t o g r a f i ę sezonowo zamieszkałej «chyży» z Białej Wody publ.
St. Leszczycki (Wierchy, t. X l i ] , str. 80).

�191

TABLICA I .
Ryc. 1. Plany z a g r ó d , część mieszkalna oznaczona k o l o r e m czarnym,
gospodarcza zakreskowana. (a, b, с — Biała Woda, d, f — S z l a c h t o w ą ,
g — J a w o r k i ) . — Ryc. 2. Plan domu — Czarna Woda. Ryc. 3. Plan domu
przedstawionego na Tabl. I i , ryc. 3 — Biała Woda. — Ryc. 4. Plan izby
( S z l a c h t o w ą ) , 1 — ł a w y , Jó — łóżko, st — stół, s — szafa, piec znkreskowany. (Z mat. Dobrowolskiej i T r z e p a c z ó w n e j ) . — Ryc. 5. Plan izby
( S z l a c h t o w ą ) , oznaczenie j . w. (Z mat. Dobrowolskiej i T r z e p a c z ó w n e j ) .
Ryc. 6. Plan domu (Czarna Woda). — Ryc. 7. Plan domu przedstawio­
nego na Tabl. I I , ryc. 4 (Biała Woda). — Ryc. 8. Plan domu (Szlach­
tową, z mat. Dobrowolskiej i T r z e p a c z ó w n e j ) . — Ryc. 9. Plan domu
( S z l a c h t o w ą ; z mat. Dobrowolskiej i T r z e p a c z ó w n e j ) . — Ryc. 11). Plan
budynku gospodarczego (Czarna Woda). — Ryc. 11. Plan budynku gospo­
darczego (Czarna Woda). — Ryc. 12. Plan b u d y n k u gospodarczego
przedstawionego na Tabl. I I , ryc. 8 (Biała Woda).
Uwaga! Na planach oznaczono: Ch -— chlew, В — boisko, I — izbę,
(Ib. — izba biała, Ic. — izba czarna), К — k o m o r ę , S — sień, St —
stajnie, piece oznaczono k o l o r e m czarnym.

�192
rys. 1 d). W takich wypadkach zdarza się, że niepołączone ze
sobą konstrukcyjne budynki, mieszkalny i gospodarczy, nakrywa
się wspólnym dachem (Tabl. I , rys. 1 e). Wolna przestrzeń mię­
dzy obydwoma budynkami nakryta dachem, pozbawiona jest
ściany przedniej (tylna zaszalowana deskami) użytkowana bywa
jako skład na narzędzia rolnicze, drewutnia lub tp.
Bywają wypadki (podyktowane szczególnymi przyczynami,
jak brak miejsca na parceli budowlanej itp.), które zmuszają do
stawiania budynku gospodarczego w znaczniejszej odległości od
domu mieszkalnego. Wypadki takie, w których zwartość obejścia
zostaje zerwana, zdarzają się na ogół rzadko. Przeciwnie, w Ja­
workach i Szlachtowej spotykamy dążność do budowania zagród
w formie zwartych czworoboków (Tabl. I . rys. 1 f, g). W za­
grodach tego typu dom mieszkalny zwrócony jest szczytem do
drogi, do niego pod kątem prostym dostawiony budynek gospo­
darczy. Dwa pozostałe boki obejścia zamyka masywme ogrodzenie
budowane niekiedy z bierwion na węgiel i nakryte u góry dwu­
spadowym daszkiem z gontów. Do ogrodzenia przytykają od po­
dwórca pośledniejsze budynki gospodarcze, jak szopy, wozownie
itp. (Tabl. I , rys. 1 g). Od drogi prowadzą na podwórze obszerne
wrota wjazdowe z małą furtką dła pieszych, nakryte od góry dasz­
kiem gontowym (Tabl. I I , rys. 1).
Zagrody czworoboczne spotyka się, jak lo już wyżej powie­
działem przede wszystkim w Szlachtowej i Jaworkach. W Białej
Wodzie i Czarnej Wodzie występują one nadzwyczaj rzadko.
Piwnice, o ile nie są umieszczone w fundamenlach bu­
dynku (o czym będę pisał poniżej) buduje się osobno w formie
półziemianki, częściowo wkopanej w stoki pagórka o ścianach
obudowanych murem z nieobrobionych głazów. Konieczność do­
stosowania się do topografii lerenu powoduje, że w miejscu od­
powiednim dla wykopywania piwnic nieraz spotyka się ich po
kilka w szeregu (Tabl. I I , rys. 2) stojących z dala od reszty
zabudowań.
1

§ 7. P 1 a n d o m u i b u d y n k ó w
g o s p o d a r c z у с h.
Plan starego domu mieszkalnego składa się z sieni i izby, w któ-

�193
rej znajduje się piec kuchenny. Domy tego typu do ostatnich
czasów spotkać można zarówno w Białej Wodzie, jak i w Czarnej
Wodzie (Tabl. I , rys. 2), jak wreszcie wśród uboższych chałup
Jaworek, czy Szlachtowej. Zdarza się niekiedy, że poszerzona
sień zaopatrzona jest w szerokie wjazdowe wrota i zastępuje
boisko (Tabl. I , rys. 3, Tabl. I I , rys. 3). W nowszych domach
prócz izby i sieni spotykamy komory, które stawiają po prze­
ciwnej stronie sieni (Tabl. I , rys. 0). Fakt, że komary niejedno­
krotnie przybudowane są do budynku na slup, podkreśla luźność
związku zachodzącego w budownictwie Rusinów Szlachtowskich
między komorą a innymi ubikacjami c'omu mieszkalnego.
Prócz starych domów składających się z izby, sieni i przy­
stawionej na słup komory, które planem swym odpowiadają pry­
mitywnym budowlom gospodarstw filialnych (por. § 5), spotyka
się też nieliczne domy, posiadające dwie izby rozdzielone sienią.
Zazwyczaj jedna z izb zaopatrzona jest w piec piekarski i do go­
towania strawy, druga zaś stanowi świetlicę z piecem ogrzewal­
nym (Tabl. 1, rys. 9).
Czasem zdarza się, że piec piekarski i kuchenny umieszczony
jest w specjalnie poszerzonej sieni (Tabl. I , rys. 8), lub przecina
się sień ścianką poprzeczną, tworząc w ten sposób niewielką ko­
morę (Tabl. I , rys. 9).
Budynek gospodarczy zwany s z o p ą w swej formie najprost­
szej składa się z boiska oraz stajni. Sąsieków takich, jakie spoty­
kamy w stodołach po obu stronach boiska na dolinach, u Rusinów
Szlachtowskich nie ma. Niewielka ilość zboża zbieranego corocznie
mieści się swobodnie na strychu, w stajni, czy w domu mieszkal­
nym.
Czasem przejrzystość planu budynku gospodarczego zmącona
jest przez zewnętrzne, późniejsze przybudówki w rodzaju chlewów
(Tab). I , rys. 10) itp. Zamożniejsi gazdowie posiadają s z o p y ,
w których dwie stajnie umieszczone są po obydwu stronach miesz­
czącego się w pośrodku boiska (Tabl. I , rys. 12, 12). W Czarnej
Wodzie w budynku gospodarczym zupełnie odpowiadającym
przedstawionemu na rys. 12 (Tabl. I) jedna ze stajni przeznaczona
jest na bydło i konie, druga zaś pełniła funkcję owczarni. W buT

Lud. T . X X X V I I

13

�TABLICA I I .
Rye. 1. Zagroda czworoboczna (Biała Woda). — Ryc. 2. Piwnice z ka­
mienia polnego (Biała Woda). — Ryc. 3. Siary dom (plan na Tabl. I I ,
ryc. 3, Biała Woda). — Ryc. 4. Zagroda jednobudynkowa p o w s t a ł a przez
połączenie pod w s p ó l n y m dachem budynku mieszkalnego i osobno stoją­
cego budynku gospodarczego (plan na ryc. 3, tabl. I ) . — Ryc. 5 Dach
z koszyczkiem i pazdurem (Biała Woda). — Ryc. (3. Dach z balkonem
(Jaworki). — Ryc 7. Ściana szczytowa domu mieszkalnego w Jawor­
kach. — Ryc. 8" Budynek gospodarczy (plan na ryc. 12, tabl. I) Biała
Woda. — Ryc. 9. D o m w czasie budowy (Czarna W oda). — Ryc. 10 Dom
z p i w n i c ą w kamiennej p o d m u r ó w c e (Czarna Woda)
7

�195
dynkach gospodarskich na Rusi Szlachtowskiej, prawie w każdym
obiekcie mamy do czynienia z tzw. p r i с z у n ą. Priczyna powstaje
przez cofnięcie wstecz części ściany licowej, a czasem również i bo­
cznych, skutkiem czego powstaje rodzaj podcienia (Tabl. I I , rys. 8),
pod którym w dni słotne odbywa się zaprzęganie i wyprzęganie
koni, przygotowywanie paszy itp.
Konstrukcyjne szczegóły związane z architekturą s z o p
z p r i c z y n a m i omówione zostaną na innym miejscu (§ 8).
Wspomniałem poprzednio, że obserwowane są na Rusi Szla­
chtowskiej wypadki z r a s t a n i a się domu mieszkalnego z bu­
dynkiem gospodarczym. Jak widać z przedstawionego planu
(Tabl. .1, rys. 7) powstałe w ten sposób zagrody jednobudynkowe
są po prostu sumą swych części składowych. Złączenie domu mie­
szkalnego z budynkiem gospodarczym nie wpływa jeszcze na we­
wnętrzne stopienie się obydwu części w jedną całość i dalsze prze­
kształcenie rozkładu budynku, jak to obserwujemy np. w niektó­
rych jednobudynkowych zagrodach na sąsiedniej Łemkowszczyźnie .
ss

§ 8. K o n s t r u k c j a ś c i a n . Podstawowym materiałem
budowlanym na Rusi Szlachtowskiej jest drzewo, głównie jodło­
we. Kamień, klóry na całym terenie w obfitości występuje, uży­
wany jest do budowy fundamentów i piwnic.
Fundament kamienny zwany tu m u r e m (m u r) stawia się
przede wszystkim w wypadku, gdy zachodzi konieczność wyrów­
nania terenu. Budynek stojący dłuższą częścią równolegle do kie­
runku spadku zbocza wymaga podbudowania fundamentu, który
na jednym końcu dochodzi niejednokrotnie do wysokości dwóch
metrów. Budowa fundamentu bywa zazwyczaj w ten sposób usku­
teczniona, że najpierw stawia się odpowiedniej wysokości słupy
pod narożniki, układa się na nich zrąb (Tabl. I I , rys. 9), a dopiero
gdy już dom jest pod dachem, wykańcza się murowanie funda­
mentów. W nowszych budynkach w razie dostatecznie wysokiego
5S

Por. R. Reinfuss: Budownictwo ludowe na zachodniej
kowszczyźnie, str. -1. Tabl. I , rys. 16 (odbitka X X X I I I t. Ludu).
13*

Lem-

�196
podmurowania robią w nim piwnice z wejściem od ściany szczy­
towej (Tabl. I I , rys. 10).
W budownictwie Rusi Szlachtowskiej panującą konstrukcją
ścian jest zrąb na węgieł (u h 1 a). W starszych budynkach zrąb
ułożony jest z płaz zwróconych na zewnątrz stroną półokrągłą, do
wewnątrz płaską. Płazy te bywają też od strony zewnętrznej lekko
obrobione. Budynki nowe stawia się z belek o przekroju kwadra­
towym. Zabudowania gospodarcze, zwłaszcza ściany boisk, wo­
zowni, drewutni miewają ściany z okrąglaków.
Pierwsze belki zrębu, licząc od dołu, noszą nazwę s p o d k i .
Zawęgłowane są najczęściej na zamek lub obłap. Następne belki
zrębu w starszym budownictwie były węgłowane z reguły na
obłap, a końce ich nierówno poucinane sterczały na 10—20 cm.
W nowszym budownictwie zrąb węgłowany jest na rybi ogon, do­
piero trzecia (poprzeczna) belka od góry, tzw. k ł ó d k a zacięta
jest znowu na zamek dla uzyskania większej spoistości zrębu. Ko­
niec tej belki wystaje nieco na zewnątrz budynku. Następna od
góry poprzeczna belka zwana r y g i e l wypuszczona jest prawie
o 1 m przed lico ściany. Na niej w przedłużeniu zrębu leży ostat­
nia belka podłużna zwana p l o t ę w, osadzone są w niej krokwie
dachowe. Na końcach rygli spoczywa dosyć gruba belka pozioma
zwana I a t a, na której wspiera się krawędź dachu. W niektórych
budynkach mieszkalnych na ryglu spoczywa nie płolew, ale przed­
ostatnia belka zrębu zwana p i d p 1 a t o w, na której dopiero leży
płotew wdaściwa (Tabl. I I I , rys. 1). Powała w izbie spoczywa na
ryglach.
Budynki gospodarcze pod względem konstrukcji ścian nie róż­
nią się zbytnio od budynków mieszkalnych. Charakterystyczną ich
cechą są tzw. p r i с z у n у powstałe przez cofnięcie części lub ca­
łej ściany frontowej (a czasem i bocznej) w stosunku do strychu
budynku. Priczyny spotykamy najczęściej przy stajniach (Tabl. I ,
rys. 7, 11, 12). Konstrukcję ich przedstawia rys. 2 na tabl. I I I . W i ­
dzimy lam przekrój przez zrąb stajni. Dwie belki węższych ścian
zrębu na wysokości ok. 2 m od ziemi wypuszczone są o 1 m przez
lico ściany. Górna z tych belek stanowi wewnątrz budynku pod­
stawę, na której spoczywają deski powały. Końce wypuszczonych

�197
belek górnych są w sposób normalny zawęgłowane, dolne zaś służą
jedynie jako podpora. Niska, bo zaledwie 3—4 wieńców licząca
ścianka strychu posiada przedostatnią poprzeczną belkę wysuniętą
0 dobry metr na zewnątrz. Na końcu tych belek spoczywa łata
wspierająca krawędź dachu. W rezultacie dzięki wysunięciu
ściany strychowej i okapu dachu uzyskuje się przed stajnią tzw.
p r i с z у n u, t j . nakrytą przestrzeń szer. ok. 2 m. W dni słotne
służy ona jako miejsce do wykonywania różnych prac gospodar­
skich.
Obok konstrukcji węgłowej znana jest również na Rusi Szla­
chtowskiej konstrukcja na słup (zw. sumikowo-lątkowa). Do kon­
strukcji tej uciekają się w wypadkach, gdy do istniejącego wcze­
śniej budynku należy przystawić przybudówkę, gdy trzeba wsta­
wić ścianę celem wypełnienia pustej przestrzeni, na słup zakoń­
czone są z reguły ściany budynków gospodarczych, do których przy­
mocowuje się drzwi lub wrota. Czasami konstrukcji na slup używa
się też wewnątrz węglowego zrębu, gdy trzeba np. wymienić od
pewnego miejsca szereg zniszczonych belek.
Drzwi -wiodące do chałupy posiadają konstrukcję nadzwy­
czaj prostą. Pionowe boki odrzwi stanowią dwa słupy z grubsza
ociosane, w które wpuszczone są końce poziomych belek zrębu.
Wykrój drzwi górą jest prostokątny (okrągłych nie zanotowałem).
Tafla drzwi zbita z grubych desek poruszała się dawniej na koło­
wrocie ( w a r c a b a c h ) , obecnie zaś na żelaznych zawiasach.
Zamki przy drzwiach należały do typu ślepych zamków kłodo­
wych, spotyka się też zasuwy z karbami do przesuwania przy po­
mocy klucza. Okna (konstrukcyjnie lak samo rozwiązane jak
1 drzwi) spotyka się w dwu odmianach: jedna to okno pojedyncze,
oszklone z o' lub 9 niewielkimi kwadratowymi szybkami, druga
to okna bliźniacze, szerokie, podwójne, wyglądające lak, jakby dwa
okna wyżej opisane zostały zsunięte do siebie. W chatach sezo­
nowo zamieszkałych, w górach na polanach okienka izb są ude­
rzająco male, czasem otwory okienne nie przekraczają rozmiarów:
20 X 20 cm.
§ 9. D а с h у na Rusi Szlachtowskiej zbudowane są na krok­
wie (к r i к w y), które dołem wpuszczone są w płatew (nic zaś łatę

�198

leżącą na końcu rygli). U góry krokwie związane są krótkim, nie­
zbyt grubym b a n t e m (Tabl. I I I , rys. 3). W nowszym budow­
nictwie spotyka się również dachy krokwiowe podparte na s t o 1 с e
(Tabl. I I I , rys. 4). Na krokwiach spoczywają poziomo biegnące
ł a t y , a na nich pokrycie w formie gontów lub dranic. Czasami
dranice i gonty występują obok siebie na tym samym dachu. Zwła­
szcza okapy dachów chętnie kryją przy pomocy dranic.
Kształty dachów są dosyć urozmaicone. Najstarszą formą da­
chu był niewątpliwie dach czterospadowy. Dachy tego typu wy­
szły jednak z mody i dziś spotyka się je najczęściej na budynkach
gospodarczych. Budynki mieszkalne kryle są przeważnie dachami
dwuspadowymi z niewielkim okapem u szczytu. W niektórych do­
mach (Biała Woda, Jaworki, również Szlachtowa) trójkąt szczy­
towy dachu ozdobiony jest u góry półokrągłym к o s z у с z к i e m,
nad którym wznosi się na samym końcu kalenicy rzeźbiony p a zd u r (Tabl. I I , rys. 5).
Prócz wyżej opisanych spotyka się też (zwłaszcza w Czarnej
Wodzie) budynki kryte dachem dwuspadowym, w którym trójkąt
szczytowy cofnięty jest w tył między płaszczyzny dachu, co po­
woduje powstanie jak gdyby balkoniku ogrodzonego poręczą skła­
daną z ozdobnie wycinanych desek (Tabl. I I , rys. 6). W innych
wypadkach płaszczyzny dwuspadowego dachu wysunięte są w ścia­
nie szczytowej prawie o metr, przy czym w dolnej części powsta­
łego w ten sposób trójkąta mieści się okap, część górna zaś w 1/3
oszalowana bywa pionowymi deskami dołem ozdobnie wyciętymi
(Tabl. I I . rys. 7).
W zagrodach jednobudynkowych, które powstały przez na­
krycie wspólnym dachem budynku mieszkalnego i gospodarczego,
częslo grzbiet dachu załamuje się w miejscu złączenia (Tabl. I I ,
rys. 4). Zdarza się też, że w zagrodach łych nad częścią gospodar­
czą jest dach czterospadowy, zaś nad częścią mieszkalną dwuspa­
dowy z okapem bocznym i koszyczkiem lub balkonikiem. Bardzo
wiele domów na Rusi Szlachtowskiej posiada dachy bez kominów.
Zręby chat pozostawione są w kolorze surowego drzewa jedynie
na końcach węgłów i wzdłuż narożników pojawiają się nieśmiałe
ozdoby wapnem.
7

�199

TABLICA I I I .
Ryc. 1. P r z e k r ó j przez k o n s t r u k c j ę g ó r n e j części zrębu i dachu.
I — «krik\va», I I — «platow», I I I — « p o p i d p l a t o w » , I V — «rygiel»,
V — «lata», V I — «klodka», V I I — « p o p e r e c z k a » , V I I I — «klodka
p o d o u ż n i a » , I X — «gont» (Biała Woda). — Ryc. 2. P r z e k r ó j przez bu­
dynek gospodarczy z «priczyną». a — «priczyna», b — powala, reszta
nazw j . w. (Czarna Woda). — Ryc. 3. Konstrukcja dachu k r o k w i o w e g o
z «bantem», I — «krik\va», I I — «bant», I I I — «platow» ( S z l a c h t o w ą ) . —
Ryc. 4. Konstrukcja dachu k r o k w i o w e g o «na stolce», I — «szpinka»,
I I — «stolec», reszta nazw j . w. (z mat. Dobrowolskiej i T r z e p a c z ó w n y ) .
Ryc. 5. Rzeźba na dolnej ścianie tragarza ( S z l a c h t o w ą ) z mat. Dobro
wolskiej i T r z e p a c z ó w n y . — Ryc. 6. Rzeźba na bocznej ścianie tra­
garza ( j . w.). — Ryc. 7. Piec z okapem do odprowadzania dymu
( S z l a c h t o w ą ) . — Ryc. 8. Piec z u r z ą d z e n i e m do odprowadzania dymu
w y k o n a n y m z worka n a c i ą g n i ę t e g o na obręcze i polepionego gliną
' ( B i a ł a Woda),

�200
§ 10. W n ę t r z e . Wnętrze domu mieszkalnego na Rusi Szla­
chtowskiej przedstawia się dość ubogo. Powala w izbie wspiera
się na 3 tragarzach, gdzie niegdzie pod tragarzami zachował się
jeszcze poprzecznie biegnący sosręb.
W starym domu na sosrębie, a w nowszych na tragarzu środ­
kowym rzeźbią 6-ciolistną rozetę wśród stylizowanych kwiatów,
znak Chrystusa lub Matki Boskiej i napis, пр.: »Hospod Błohosław sej Dom petro Dobańczyk Roku 1917 6 lipca» (Tabl. I I I ,
rys. 5, 6).
Na prawo lub lewo od wejścia do izby mieści się piec. Prócz
pieców piekarskich z oddzielną f a j e r k ą (blachą) do gotowania
spotyka się jeszcze na Rusi Szlachtowskiej znaczną ilość pieców
prymitywnych, bądź zupełnie kurnych, tj. takich, w których dym
ulatnia się z czeluści na izbę, a stąd dopiero przez otwór w po­
wale rozchodzi się po strychu, bądź też zaopatrzonych w okapy,
odprowadzające dym znad paleniska wprost do otworu w powale
(Tabl. I I I , rys. 7, 8). Kominów wywiedzionych ponad dach, jak
to już poprzednio mówiłem, jest bardzo niewiele. Piec przedsta­
wiony na ryc. 8, tabl. I I I , składa się z podstawy zbudowanej z ma­
sywnych bali jodłowych, na której spoczywa bita z gliny cześć
górna, zaopatrzona z węższego boku w obszerną jamę paleniskową,
zw. c z e l u ś c i e . W czeluściach zasadniczo rozpala się ogień tylko
do pieczenia ciasta. Zwykłe codzienne gotowanie odbywa się na
wystającej przed czeluściami nalepie. Okapy do odprowadzania
dymu bywają niekiedy robione z worka rozpiętego na dwu drew­
nianych obręczach, przybitego do krawędzi otworu powały, a we­
wnątrz (czasem i zewnątrz) wylepionego gliną (Tabl. I I I , rys. 8).
W rogu naprzeciw pieca zbiegają się dwie ciężkie, nierucho­
me ławy, które ciągną się wzdłuż dwu ścian izby. W narożniku
tym między oknem w ścianie szczytowej i oknem w ścianie lico­
wej budj'nku wisi galeria obrazów świętych powieszonych sko­
śnie tak, że górna krawędź obrazu nachyla się ku widzowi. Daw­
niej wśród obrazów świętych dostrzec można było obrazy malo­
wane na szkle typu spiskiego lub podhalańskiego, dziś przeważnie
oleodruki, głównie pamiątki z różnych odpustów. Nie brak wśród
obrazów dewocyjnych drukowanych specjalnie dla grecko kato-

�201

lickiej ludności ruskiej w Małopolsce Wschodniej. U zbiegu ław
słoi stół, a czasem koło niego stołek z ozdobnie wycinanym opar­
ciem podobny do łych, jakie spotykamy na Podhalu. Wolne miej­
sce między piecem a ławą przy ścianie zajmuje łóżko, na którym
sypiają gospodarze. Na prawo od drzwi przy piecu stoi r a m , t j .
pólka na naczynie. Jeśli w izbie jest jeszcze trochę miejsca, sta­
wiają pod ścianą skrzynię. U Rusinów Szlachtowskich występują
dwa typy skrzyń: jeden to skrzynie' z drzewa miękkiego, spojone
na cynki, z pokrywą płaską, zewnątrz polichromowane. Sposób
ornamentowania (charakterystyczne motywy tulipanów) wskazują
na spiskie (słowackie) ich pochodzenie. Drugi typ to skrzynie zbu­
dowane na słup z drzewa twardego (bukowego) o wieku w formie
dachu dwuspadowego. Skrzynie te są ozdobione żłobkowanym or­
namentem o wzorach geometrycznych.
7

Gdy brak miejsca nie pozwala na umieszczenie skrzyni
w izbie, stoi ona (co zdarza się najczęściej) w komorze, a nawet
w sieni. W komorze przymocowana jest u powały żerdka do wie­
szania odzieży.
IV. ŹRÓDŁA UTRZYMANIA
§ U . P a s t e r s t w u . Opierając sic na miejscowej tradycji,
w czasach dawnych, zanim jeszcze nastąpiło zniesienie serwitu­
tów, głównym źródłem utrzymania Rusinów Szlachtowskich była
hodowla bydła (głównie wołów) i owiec. Z opowiadania ludzi sta­
rych wynika, że dawniej mieszkańcy Szlachtowej i okolicznych
wsi ruskich zakupywali na largach spiskich (na U h r a c h ) woły,
wypasali je na swych górskich pastwiskach, a następnie sprzeda­
wali kupcom na rzeź, najczęściej do Wiednia. Wypas wołów od­
bywał się dawniej wspólnie. W" nowszych czasach hodowla wołów
znacznie podupadła, a nieliczni, którzy jeszcze woły wypasają, pro­
wadzą wypas indywidualny.
Hodowla owiec była pierwotnie u Rusinów Szlachtowskich
bardzo silnie rozpowszechniona. Wypasano po lasach i polanach
grzbietowych. Organizacja wypasu owiec, podobnie jak na Podhalu,
była wspólna pod nadzorem bacy, który występował w charakte-

�202
rze przedsiębiorcy. Hodowla owiec podcięta poważnie przez znie­
sienie serwitutów pastwiskowych, uległa jeszcze większemu upad­
kowi w czasie I wojny światowej. Kubijowicz, prowadząc bada­
nia życia pasterskiego w latach 1921—1925, nie znalazł na terenie
Rusi Szlachtowskiej ani jednej bacówki . Gdy w r. 1930 zwiedza­
łem po raz pierwszy wsie ruskie koło Szczawnicy, sytuacja w za­
kresie hodowli owiec była już zmieniona. Gazdowie posiadali
wówczas od 5—20 owiec na gospodarstwo, w okolicznych górach
(w pasie Radziejowej) gospodarzyło na polanach trzech baców,
którzy dawali chłopom po 4—5 kg sera od owcy za sezon. Odda­
wanie owiec bacy na szałas nie cieszyło się w owym czasie popu­
larnością. Informatorowie uważali, że oddawanie owiec bacy nie
opłaca się, gdyż i sera taka owca mało przynosi właścicielowi i duża
jest strata nawozu, z którego wdaściciel owcy nie ma żadnego po­
żytku. Te względy powodowały, że poszczególni gospodarze wo­
leli prowadzić indywidualny wypas owiec na własnych pastwi­
skach, którymi są ugory i polany leśne. Bydło i owce bądź nocują
na pastwisku w specjalnych pomieszczeniach, bądź spędza się je
na wieczór do wsi.
M

§ 12. R o l n i c t w o do czasów ostatniej wojny stało na Rusi
Szlachtowskiej bardzo nisko. Uprawiano ziemniaki, trochę kapu­
sty, ze zbóż głównie jęczmień i owies oraz nieco żyta, z roślin prze­
mysłowych len. Lichy stan gospodarki rolnej, który tłumaczono
niesprzyjającymi warunkami klimatycznymi i glebowymi, w isto­
cie wynikał z konserwatyzmu i bierności mieszkańców, którzy nie
mogli zdobyć się na dokonanie eksperymentu z zakresu uprawy
innych roślin niż te, które znajdowały się w ich tradycyjnym i n ­
wentarzu gospodarskim. Przesądy gospodarskie złamał dopiero na­
kaz za czasów okupacji niemieckiej, kiedy to wręcz zmuszono Ru­
sinów Szlachtowskich do obsiania pewnych połaci pól żytem, a na­
wet pszenicą. Wyniki eksperymentu wykazały całkowitą bezpod­
stawność zakorzenionych uprzedzeń.
Pola wzięte pod pług sięgają wysoko na zbocza gór i na po5 8

\Vł Kubijowicz,
K r a k ó w 1927.

Życie pasterskie w

Beskidach

Magórskich,

�203
lany śródleśne. Ponieważ gospodarowanie na tych obszarach jest
utrudnione z powodu znacznego oddalenia od wsi, powstają na
nich gospodarstwa filialne.
Gospodarstwo takie zaludnia się na czas robót wiosennych,
sianokosów i zbiórki, poza tym przebywają tam aż do zimy paste­
rze. Po spasieniu nagromadzonego siana bydło wraca do wsi, gdzie
przebywa do wiosny.
Na odległych polanach górskich można było czasem spotkać
prymitywny, jednopolowy system uprawy, polegający na żarowej
trzebieży krzaków oraz zarośli i obsiewaniu uzyskanych tą drogą
pólek najczęściej owsem aż do zupełnego wyjałowienia ziemi.
Z chwilą, gdy dalsza uprawa okazała się już nieopłacalna,
zaprzestawano jej, a pole obracano na pastwisko, które po paru
latach znów zarastało krzakami.
Na gruntach leżących w obrębie układu niwowego uprawiano
dawniej ziemie systemem trójpolowym. Tradycje o pozostawianiu
ugorów co trzeci rok zanotowałem w Szlachtowej i Jaworkach
w r. 1938. Nigdzie natomiast nie zachowała się pamięć o przymu­
sie wspólnej pracy na roli. Informalorowie znali tego rodzaju i n ­
stytucję i cytowali szereg nazw wsi położonych na terenie czeskiego
Spiszą, gdzie przymus rolny do czasów ostatnich miał być podobno
zachowany, twierdzili jednak stanowczo, że nigdy zjawisko po­
dobne nie występowało we wsiach Rusi Szlachtowskiej.
Z prymitywnych narzędzi rolniczych zachował się (nie uży­
wany już ostatnio zupełnie) pług z drewnianą odkładnicą. W pra­
cach rolnych uderzało na Rusi Szlachtowskiej częstsze niż u są­
siadów obrabianie pola przy pomocy wołów, które zaprzęgano do
jarzeni typu podgarlicowego.
Upadek pasterstwa, który zapoczątkował się w drugiej po­
lowie ubiegłego stulecia (zniesienie serwitutów), nędzny stan rol­
nictwa, składały się na to. że wioski Rusi Szlachtowskiej słynęły
w okolicy z biedy, jaka tam stale panowała.
§ 13. D r u с i a r s t w o. Niedostatek zmuszał Rusinów Szla­
chtowskich do szukania innych źródeł dodatkowych zarobków. Na
miejscu znaleźli jedynie zajęcie mieszkańcy Czarnej Wody, któ­
rzy tradycyjnie zajmowali się pracą w okolicznych lasach nale-

�204
żących do rodziny Stadnickich. Chłopi z Czarnej Wody pracowali
przy wyrębie lasów, zwózce kloców z gór do tartaku, czy nad Du­
najec, skąd zbite w tratwy, spławiane były do Tarnowa i dalej.
Mieszkańcy Szlachtowej wyrabiali drewniane pudelka itp., które
znajdywały nabywców wśród letników w Szczawnicy, w Jawor­
kach było kilku rzemieślników, strugających na sprzedaż łyżki,
mątewki itp., natomiast Biała Woda była jednym z najważniej­
szych centrów, skąd rekrutowali się wędrowni druciarze.
Szczęsny Morawski w I I tomie swej «Sądeczyzny» wywodzi
genezę spiskiego druciarstwa od wyrobu kolczug siatkowych, które
wykonywać miano zarówno w polskich, jak i madziarskich wsiach
rozłożonych dokoła grodu w Haligowcach na Słowaczyźnie. Drucia­
rze z Rusi Szlachtowskiej zapytywani co wiedzą o początkach dru­
ciarstwa w Białej Wodzie udzielają wprawdzie odpowiedzi brzmią­
cych mniej romantycznie, ale z pewnością nie zawierających wię­
cej prawdy, niż domysły Morawskiego. Według tradycji zanoto­
wanej na miejscu w Białej Wodzie, pierwszym, który tamtejszych
mieszkańców nauczył trudnej sztuki drutowania glinianych garn­
ków, miał być dawny diak-nauczyciel, pochodzący gdzieś z Łemkowszczyzny, który dzieciom w szkole pokazywał jak się garnki
drutuje. Od niego nauczyli się co zdolniejsi chłopcy Semen Opryszek, Dołbańczyk, Jałowicz, a od tych inni. Z Białej Wody, skąd
do ostatnich czasów rekrutowało się najwięcej druciarzy, umie­
jętność naprawiania garnków przeniosła się do Czarnej Wody
i Szlachtowej ". Do Jaworek miał ją przynieść niejaki Salanec.
W wioskach tych jednakże tylko bardzo nieliczny procent zajmuje
się druciarstwem.
6

Pierwotnie druciarze, jak sama nazwa wskazuje, trudnili się
drutowaniem glinianych garnków, tzw. s i w a k ó w, prócz tego ro­
bili też i sprzedawali łapki na myszy. Łapka na myszy czyli tzw.
p a s t , była to kopulasta klatka z drutu, umieszczona na drewnia­
nej kwadratowej podstawie. W górnej części klatki znajdował się
()0

Wykorzystane tu m a t e r i a ł y , dotyczące druciarstwa na
Szlachtowskiej, z a w d z i ę c z a m u p r z e j m o ś c i ks. J a r o s ł a w a I l u r y ,
boszcza gr.-kat. w Jaworkach, k t ó r y zebrał je w r. 1946.
7

Rusi
pro­

�205
otwór z lejowato zwężającymi się ścianami, przez który mysz mo­
gła wejść zwabiona do klatki przynętą, ale nie mogła już się wy­
dostać. Inny typ łapek wykonany był w formie drewnianych po­
dłużnych skrzyneczek zaopatrzonych w jednej z węższych ścian
w drzwiczki zamykające się przj pomocy drucianej sprężyny
w chwili, gdy mysz poruszyła przynętę.
W miarę, jak na wsi i po małych miasteczkach rozpowszech­
niły się naczynia blaszane, druciarze musieli dostosować się do
zmienionych warunków i rozpoczęli naprawę naczyć kuchennych
blaszanych. Według informacji z Białej Wody miało to nastąpić
ok. r. ł900.
Z chwilą gdy druciarze zaczęli naprawiać naczynia blaszane
przystąpili do wyrobu drobnych przedmiotów blaszanych codzien­
nego użytku, jak tarka do ziemniaków czy buraków, blaszane for­
my do pieczenia ciastek itp. Z drutu robią siatki do młynków, słu­
żących do wiania ziarna, siatki do grodzenia, obręcze do wiader
i cebrzyków.
Pierwotnie inwentarz narzędzi druciarskich składał się z paru
kleszczy różnej wielkości zwanych p у s к у, kółka drutu zwanego
s z r a m oraz rożka, w którym był t a s a k , t j . rodzaj kleju zrobio­
nego z miękuszki chleba żytniego, wyrobionej dobrze w ustacli
ze śliną. Masą tą zaciera się brzegi pękniętych skorup, aby gar­
nek po zdrutowaniu nie ciekł. Rzeczy te wraz z jadłem i drobiaz­
gami niezbędnymi w podróży nosił druciarz w worku z samodzia­
łowego płótna. Worek zwany de c i był na dwu końcach zeszyty,
otwór zaś do wkładania i wyjmowania rzeczy był w pośrodku
dłuższego boku. Worek len przewieszano poprzez ramię.
Od czasu, gdy druciarze przystąpili do naprawy naczyń bla­
szanych ilość używanych narzędzi pomnożyła się znacznie. Jest
tu i żelazna h o l a , podobna do babki używanej do klepania kosy,
na której robi się dna do kwart i kwaterek, s z w у n к o w n у с а,
tj. narzędzie zrobione z obręczy służące do zaginania krawędzi bla­
chy, o r e s z i stalowy d r u s z 1 a k, służące do robienia tarek i mło­
tek bez rączki. Prócz drutu do naprawy naczyń glinianych zaczęli
też nosić ze sobą blachę, którą w podróży wieszało się na u z d ę .
Uzda był to gruby pas (często wojskowy), na który po zapięciu
r

�206

sprzączki nakładano dwie obrączki. W uzdę wkładano po jednym
rulonie blachj z każdego końca i przyciągano obrączką, aby bla­
cha nie wypadła. Uzdę przerzucano przez ramię podobnie jak deci.
Od kilkunastu lat dopiero rozpowszechniły się wśród druciarzy
charaktery styczne skrzyneczki drewniane, w której noszą narzę­
dzia i materiał do pracy (Tabl. IV, rys. 1). Dziś druciarze używają
przy pracy całego szeregu przyborów pochodzenia fabrycznego,
np. nożyce do cięcia blachy i in., które określają nazwami pocho­
dzenia niemieckiego (s z p i 1 a r t, d o r n i к itp.). Do niedawna
druciarze zajmowali się wyłącznie naprawianiem naczyń blasza­
nych "i\a zimno». Dziury w garnku usuwali w ten sposób, że z oby­
dwu stron przykładali do otworu okrągłe łatki blaszane, nasma­
rowane dla uszczelnienia klejem z żytniej mąki i łączyli je ze sobą
przy pomocy krótkiego nitu. Specjalnością wędrownych druciarzy
miało być wstawianie nowych den do garnków bez lutowania, przez
samo tylko zaginanie brzegów. Ostatnio zaczęli druciarze również
naprawianie blaszanych naczyń «na gorąco», w związku z czym
w podróżnej skrzyneczce pojawiły się kolby i cyna do lutowania.
T

Druciarstwo, którym w Białej Wodzie zajmują się prawie
wszyscy dorośli mężczyźni, jest zawodem przechodzącym z ojca
na syna. Według popularnego na Rusi Szlachtowskiej powiedze­
nia: dobry druciarz potrafi zdrutować jajo, nie uszkodziwszy go
przy robocie. Pierwsze kroki w rzemiośle druciarskim robi młody
chłopiec w domu pod kierunkiem ojca. Z nim też, lub z którymś
z doświadczonych krewnych udaje się na pierwszą wędrówkę w po­
szukiwaniu pracy. Zanim nie osiągnie pełnej umiejętności swego
rzemiosła, pracuje głównie po wsiach, unikając miast, gdzie lud­
ność stawia rzemieślnikowi większe wymagania. Samodzielnie za­
czyna młody druciarz pracować dopiero wtedy, gdy już w zupeł­
ności opanuje arkana swego rzemiosła.
Druciarstwo jest zawodem wędrownym. Dawniej wędrówki
druciarzy trwały dłużej. Podobno czasami druciarz i przez rok cały
do domu nie wracał. Obecnie okres przebywania poza domem
rzadko przekracza czas dwóch miesięcy. W podróż udają się dru­
ciarze w okresie wolnym od robót rolnych. Jedynie ci. którzy po­
siadają w domu liczną rodzinę zdolną do pracy w polu, nie wra-

�207

cają do domu na roboty wiosenne, żniwa itp. Dawniej w czasie
wędrówki nosili druciarze swe stroje ludowe (Tabl. V, ryc, 2), póź­
niej chcąc uniknąć pośmiewiska, szykan, chcąc zamaskować swe
ruskie (czy może tylko góralskie) pochodzenie, przebierali się na
drogę o ile możności po miejsku, mimo że u siebie w domu nosili
stroje ludowe.
W czasie pieszej wędrówki chodzili druciarze od miasta do
miasta skrótami na ś c i e ż k i , nie zwracając większej uwagi na
wioski mijane, gdzie zarobek był gorszy. Zazwyczaj poszczególni
druciarze lub ich grupy miewali swe szlaki, którymi udawali się
na zarobek. Wracanie co pewien czas do tej samej miejscowości
dawało druciarzowi pewne korzyści, wynikające ze znajomości sto­
sunków i pozawiązywanych poprzednio kontaktów. Są druciarze,
którzy powracają stale do tych samych miejscowości, posiadają
stałych klientów, np. wśród drobnych restauratorów, zarządzają­
cych kuchniami klasztornymi itp., którzy tylko s w o j e m u dru­
ciarzowi powierzają naprawę naczyń.
Z informacji zbieranych wśród druciarzy wynika, że szlaki
ich wędrówek są bardzo rozgałęzione i sięgają daleko (rys. 5).
Wśród plątaniny dróg i ścieżek, jakimi chadzają i chadzali dru­
ciarze, wyłaniają się cztery główniejsze szlaki. Ze względu na dłu­
gość trasy pierwszeństwo należy się szlakowi wschodniemu. Dru­
ciarze z Rusi Szlachtowskiej, idąc Podkarpaciem przez Sącz, Jasło,
Sanok, Przemyśl, wędrowali do Lwowa, skąd jedni kierowali się
na południe za Dniestr, docierając do Gzerniowiec, inni szli przez
Tarnopol w głąb Ukrainy do Żytomierza, Żmerynki, czy Kijowa.
Wędrówki szlakiem ukraińskim urwały się z wybuchem 1 wojny
światowej. Ważnym punktem w wędrówkach druciarzy był Ja­
rosław nad Sanem, skąd jedni udawali się przez Sokal i Włodzi­
mierz w głąb Wołynia do Równego i dalej, inni zaś obierając kie­
runek północny przez Zamość i Krasnystaw wędrowali w Lubel­
skie.
Do Polski centralnej udawali się druciarze bądź przez San­
domierz, przecinając widły Wisły i Sanu, bądź z Krakowa przez
Kielce, Radom do Warszawy. Obydwa te szlaki mają oczywiście
szereg wariantów i odgałęzień, brak ściślejszych danych nie po-

�208

Ryc. 5. Mapa s z l a k ó w druciarskich, I — R u ś Szlachtowska, I I — m i e j ­
scowości gdzie druciarze z a t r z y m u j ą się na czas dłuższy, I I I — waż­
niejsze miejscowości, przez k t ó r e p r o w a d z ą szlaki druciarskie. 1 — L u ­
bliniec, 2 — Rybnik, 3 — Oświęcim, 1 —' Cieszyn, 5 — J a b ł o n k ó w ,
6 — Nowy Targ, 7 — Kielce, 8 — Sandomierz, 9 — Leżajsk, 10 — Tar­
nów, 11 — Nisko, 12 — N o w y Sącz, 1 3 — GOJ lice, 1 4 — J a r o s ł a w ,
15 — S t a n i s ł a w ó w , 10 — Czerniowce, 17 — Tarnopol, 18 — Ploskiró\y,
19 — S z e p e t ó w k a , 20 — W ł o d z i m i e r z W o ł y ń s k i , 21 — Łuck, 2,2 — R ó w n e .

zwolil mi jednak uwidocznić ich wszystkich na mapie. Bardzo wa­
żny, zwłaszcza w czasach ostatnich jest szlak zachodni, którym
druciarze udają się na Śląsk. Idąc przez X. Targ, Suchą do Wa­
dowic, część skierowuje się na południe przez Białą-Bielsko w oko­
lice Cieszyna (w r. 1938 i 39 chodzili też na Zaolzie, do Trzyńca
i Jabłonkowa), część zaś przez Katowice udaje się w głąb Śląska
(Lubliniec, Rybnik). Szlak zachodni, śląski, posiada przedłużenie
do Częstochowy i Poznania. Z braku bliższych danych nie mogłem
ich jednak wykreślić na mapie. Jak wynika z badań terenowych
7

�209

przeprowadzonych na Górnym Śląsku druciarze przybywali tam
z Małopolski jeszcze przed I wojną światową.
Mówiąc o szlakach wędrówek druciarzy z Rusi Szlachtow­
skiej, musimy oczywiście pamiętać, że nie wszystkie z nich są lub
były jednakowo intensywnie uczęszczane. Dalekie wędrówki
w głąb Ukrainy, Polski centralnej, na Śląsk czy w Poznańskie od­
bywały tylko jednostki najbardziej przedsiębiorcze, które rekom­
pensatę za poniesiony wysiłek pragnęły znaleźć w większym za­
robku na obszarach, gdzie niewielu druciarzy docierało. Większość
zadowalała się niewielkimi wędrówkami w obrębie Małopolski
środkowej (stąd takie zagęszczenie szlaków na mapie między W i ­
słą a Sanem). Niektórzy obsługiwali tylko najbliższą okolicę, za­
glądając na Spisz w Gorce, czy na Pogórze gorlickie.
W dużych miastach (Kraków, Katowice, Warszawa), gdzie
przebywa jednocześnie większa ilość druciarzy, urządzają sobie
punkty noclegowe, gdzie mieszkają gromadnie po kilku. Przed
I wojną światową jednym z miejsc, gdzie zbierali się druciarze
z Rusi Szlachtowskiej; był Zamość, leżący wówczas za granicą ro­
syjską. Druciarze mieszkali lam w żydowskiej karczmie i przepi­
jali część zarobionych pieniędzy. W podnieceniu alkoholowym nie­
jednokrotnie dochodziło do bójek miedzy druciarzami, ale policja
carska nie ingerowała nigdy, gdyż (jak twierdzą druciarze) «bała
się ludzi z wysokich gór».
W r. 1937 przebywało w Krakowie około 20 druciarzy z Białej
Wody i 4, którzy przeszmuglowali się przez granicę ze Spiszą. Dru­
ciarze ci mieszkali w trzech punktach, z których jeden był na Stradomiu przy ul. Krakowskiej, a dwa na Podgórzu. Mieszkając wspól­
nie, pracują i gospodarzą druciarze oddzielnie. Każdy z nich pra­
cuje cały dzień dla siebie, wieczorem wraca na kwaterę i przy­
rządza sobie jedzenie. Jedynie w niedzielę i święta przyrządza
strawę jeden druciarz dla wszystkich kolegów, podczas gdy ci udają
się do kościoła lub na przechadzkę.
W czasie wędrówki przez wieś czy ulicami miasta druciarze
wołali dawniej «Garnki drutować!*, dziś dodają zwykle «Blaszane
naprawiać!*. Pracując na terenie miasta, druciarze poruszają się
po nim dość chaotycznie, niejednokrotnie jeden idzie śladem druT

T

Lud, T . X X X V I I

14

�210
giego w odstępie 10 minut. Brak zorganizowanego podziału terenu
pracy jest widoczny. Mimo to walki konkurencyjne między dru­
ciarzami nie przybierają form drastycznych. W wypadku, jeśliby
jeden druciarz odebrał umyślnie drugiemu pracę, prawo zwycza­
jowe druciarzy nakazuje, aby po powrocie na nocleg uzyskane za
pracę wynagrodzenie obrócił na poczęstunek pokrzywdzonego ko­
legi, w przeciwnym razie naraziłby się na pobicie.
§ 14. F o l k l o r d r u c i a r s k i . Może zbyt szeroko rozpi­
suję się w niniejszym rozdziale o druciarstwie ze szkodą dla i n ­
nych ważniejszych zagadnień, czynie to jednak, chcąc opubliko­
wać nieco nowych materiałów do tak mało uwzględnianej w etno­
grafii polskiej kwestii zawodów wędrownych. Ten wzgląd skłania
mnie również do umieszczenia na tym miejscu garści szczegółów
dotyczących folkloru druciarzy.
W drogę wybiera się druciarz tylko w poniedziałek lub wto­
rek, nigdy zaś w inne dni tygodnia, które uważa za nieszczęśliwe,
a tym samym za nieodpowiednie do rozpoczynania podróży. Gdy
druciarz spotka po drodze starą kobietę lub kot przeleci mu drogę,
uważa to za znak, że nie zarobi nic i szkoda iść dalej.
W czasie podróży używali druciarze tajnej gwary, która miała
ich uczynić niezrozumiałymi dla obcych. Gwary tej młodzi już nie
używają, z opowiadań starszych udało się wynotować niektóre
wyrazy:
szana — wódka
okresanyj — pijany
kenir — chleb
lanka — dziewczyna
zimbcrka — pani
bryl — żyd
bryłka — żydówka
szram — drut
szramkar — druciarz
halszywaty — iść
hałunyty — spać
munduwaty — mówić

kuwnyty — dać
kopany — ziemniaki
wertity — gotować
okruhłe — miasto
sochor — mężczyzna
sochorka — kobieta
kruczena — kiełbasa
krypity — drutować
papirok karbowanyj — reński
fazik — garnczek
żupany, piniazi — pieniądze
zbambrowaty — ukraść

�211
stryjak — chleb
tisa — słonina
budu hałunyw — będę nocował
ne zochce hałunywaty — nie
chce przenocować

bude hamowaw — będę się kłócił
ne bczycki sofor — niedobry człowiek
bczycko zapłechtyw — dobrze za­
płacił.

Mieli też druciarze swoje piosenki silnie słowackimi wpły­
wami przepojone, które dla przykładu przytaczam:
1.
Dywujutsia ludy
za co dritiar pije,
za toty piniażki,
co j i zadrituji.
2.
A ja se drateniczek
na opańskiej stolicy,
dajte też mi podrulować
tote harce i miski.

3.
Iszow dritar po ulicy
holka za nim wolała,
aby j i j i podrutował
hamec z dwoma uchama.
A on jej odpowieda,
że ma tenkij drat.
Ide za innu moj kamrat,
a on ma drat akurat.
Jak j i harnec zdrotował,
lak sie nad nią rozmiłował...
(Dalej nie chciał dyktować).

Stykając się w czasie zarobkowych wędrówek z ludnością do­
lin, druciarze nabierali przypadkowj'ch słuchaczy, opowiadając
im cuda o sw ej górskiej ojczyźnie. Opowiadali np. że pochodzą
z gór tak wysokich i stromych, że gdy jeden góral kosi trawę, drugi
musi trzymać go uwiązanego na linie, by w przepaść nie wpadł.
Jeśli ktoś chciał dokuczyć druciarzowi, pytał się go: «Czy nie
widzieliście gdzie Pawlika?* Pawlik według niejasnych tradycji
miał to być oszust, który od młodych druciarzy wyłudzał oszczęd­
ności, a następnie uciekł z pieniądzmi w niewiadomym kierunku.
Druciarze szukali go długo, chcąc mu odebrać pieniądze, lecz bez
skutku.
r

V. UBIORY
§ 15. M a t e r i a ł . Ubiory ludowe Rusinów Szlachtowskich
do czasów ostatnich sporządzane były głównie z materiałów sa14»

�212
modzialowych. Zarówno produkcja płótna lnianego jak i sukna
z owczej wełny, na pokrycie własnych potrzeb prowadzona była
w ramach prawie każdego gospodarstwa włościańskiego. Nawet
ubożsi gospodarze starali się obsiać bodaj jeden zagon lnu i cho­
wać parę owiec, aby tym sposobem zapewnić sobie pewną ilość
surowca tkackiego, niezbędną dla sporządzenia przyodziewy. Jesz­
cze przed I I wojną światową nie było na Rusi Szlachtowskiej do­
mu, gdzie brakłoby kompletu narzędzi niezbędnych do obróbki
przędziwa. Prace z tym związane nie są, jak gdzie indziej, mono­
polem kobiet. Zimą widuje się chodzących po wsi mężczyzn, z przęślicą iglicową zatkniętą za pasek, którzy z wielką wprawą w cza­
sie towarzyskich pogwarek z sąsiadami lub w drodze przędą bez
przerwy na wrzecionie. Kobiety, przędąc w domu, używają raczej
przęślic przysiadkowych z nasadzonym krężlem, do skręcania nitki
używają bądź wrzeciona, bądź kołowrotka typu pionowego" .
1

Tkactwo na terenie Rusi Szlachtowskiej nie zostało jeszcze
skoncentrowane w ręku nielicznych specjalistów — к n o p ó w, jak
to ma miejsce np. na Podhalu, czy w górach Beskidu Śląskiego.
Niemal w każdym domu znajdowały się tam krosna tkackie, które
od wiosny do jesieni spoczywały rozłożone na części na strychu
lub zawieszone na kolkach na zewnętrznej ścianie domu, osłonione
od deszczu wystającym okapem dachu. W zimie, gdy prace zwią­
zane z przygotowaniem przędziwa są na ukończeniu, składa się
w izbie krosna tkackie i rozpoczyna tkanie, przy którym w miarę
jak czas pozwala zatrudniona bywa cała rodzina po kolei. Ostat­
nio używane były głównie krosna dwunicielnicowe, dające w re­
zultacie tkaninę o prostym splocie nici. Dawniej, jak widać z licz­
nych próbek zachowanych tkanin, musiano też używać krosien
o 4-nicielnicach, na których można wyrabiać tkaniny tzw. c z y ­
li o w a t e, t j . tkane w deseń jodełkowy. Płótna białe tkane w de­
seń na krosnach wielonicielnicowych określają Rusini Szlachtow­
scy mianem d r e 1 i с h ó w.
1,1

Pomijam tu d o k ł a d n i e j s z y opis p r z y r z ą d ó w s ł u ż ą c y c h do przy­
gotowywania p r z ę d z i w a i tkania, gdyż nie odbiegają one niczym od
opisanych przez Stoklosę w Jurgowie na Spiszu (Prace i m a t e r i a ł y
antropol.-archeol. i etnograficzne, 1909).

�213
Prócz płócien białych, tkanych bądź splotem proslym, bądź
tzw. с z у n o w a t у с h i d r e l i c h ó w używane były też tkaniny
wielokolorowe. Był to rodzaj pasiaków tkanych w poprzeczne pa­
ski czerwone, niebieskie, czarne i białe, przy czym zazwyczaj ko­
lor czerwony bądź przeważał, bądź równoważył się z białym, na­
tomiast kolor niebieski i czarny występował w formie wąziuchnych prążków, obramiających szerokie na 1—2 cm paski czer­
wone.
Pasiaki te, z których szyto głównie spódnice zwane k a n a f a s k a m i , były ponadto c z y n o w a t e , tj. tkane w jodełkę na
krosnach wielonicielnicowych.
Pierwotnie wyrabiano je z nici
lnianych, farbowanych sposobem domowym, pod koniec ub. stu­
lecia rozpowszechniła się barwiona bawełna, którą zakupywano
głównie w Kieżmarku na Spiszu. Wyrób pasiaków na к a n a f as к i zaginął u Rusinów Szlachtowskich od wielu lat. Później w tka­
niny te zaopatrywano się w Leśnicy, wsi spiskiej, gdzie przemysł
ten przetrwał do czasów ostatnich. Podobnie jak pasiaki na к an a f a s к i, tkane były w paski biało-czerwone wąskie wstawki
używane przez kobiety jako naszywki na ramionach koszul. We­
dług informacji J. Plucińskiego, który opracowywał ankietę
0 stroju góralskim z Jurgowa na Spiszu, wstawki te tkane być
miały na warsztatach 8-nicielnicowych.
Prócz tkanin płóciennych w rodzaju drelichów, czy pasia­
ków barwnych, używano też płócien drukowanych sposobem przy­
pominającym batikowanie. Drukowaniem płócien zajmowali się
zawodowi farbiarze. Rusini Szlachtowscy od czasu, gdy przestał
istnieć warsztat farbiarski w pobliskiej Szczawnicy, nosili swe
płótna do drukowania wzorów do Łubowi i, Starej Wsi Spiskiej
1 Kieżmarku.
Płócien tych o drobnym wzorze roślinnym białym, na tle
granatowym lub ciemno-zielonym używano głównie na spódnice
i zapaski.
Wełniane tkaniny na Rusi Szlachtowskiej wykonywane są
splotem prostym na krosnach dwunicielnicowych. Przeważa pro­
dukcja sukna białego, które jest przez sąsiednich górali polskich
ze Szczawnicy i Spiszą niżej na ogół cenione niż czarne. Sukno

�214
po zdjęciu z krosien zeszywa się celem uzyskania podwójnej sze­
rokości i oddaje do folusza, gdzie pod wpływem cieplej wody i ubi­
jania stępami, włókno spilśnia się i tkanina staje się gęsta, a ślad
zeszywania niknie prawie zupełnie. Miarą tego, jak bardzo żywe
było tkactwo wełniane do ostatnich czasów na Rusi Szlachtow­
skiej może być istnienie aż dwóch foluszy ), które przeciętnie
przez 3 miesiące w roku (marzec, kwiecień maj) pracowały dla
potrzeb okolicznej ludności.
Prócz materiałów tekstylnych wyrabiano też na potrzeby
ubiorów miejscowych niektóre gatunki skóry, nadające się do szy­
cia kierpcy oraz na kożuchy. Wśród skór na kierpce zwraca uwagę
prymitywnie wygarbowana skóra świńska. Po dość niedokładnym
oskrobaniu skóry ze szczeciny wkłada się ją do kadzi z wodą wy­
mieszaną z popiołem drzewnym. Po pewnym czasie przenosi się
skórę do innego naczynia, w którym d ę b i się ją w odwarze kory
dębowej, śliwowej i wiśniowej, a następnie suszy.
e2

M a t e r i a ł y k u p n e używane do szycia ubiorów przez Ru­
sinów Szlachtowskich były stosunkowo nieliczne. Prócz materii
z austriackich mundurów wojskowych, z których szyto męskie ka­
mizelki i pokrycia czapek, spotyka się tam tzw. «anglije», t j . cien­
kie sukno wełniane w bardzo dobrym gatunku, czerwone, czarne,
zielone lub niebieskie, używane na kobiece gorsety oraz na apli­
kacje, którymi zdobią ubiory szyte z samodziałowego sukna.
W starszych strojach występuje czasem brokat, w najnowszych
kolorowe kwieciste tybety, z których szyją spódnice, jedwabie
i aksamity.
Fabrycznego pochodzenia jest również przygniatająca więk­
szość materiałów- służących do zdobienia strojów, a więc koloro­
wych nici używanych do wyszywań, falistych kolorowych krepinek do zdobienia gorsetów i czepców, srebrnych cekinów, szkla­
nych koralików, kolorowych safianów na oblamówki do kożuszków
itp. W materiały owe zaopatrywano się dawniej głównie w mia­
stach spiskich zwłaszcza w Lubowli i Kieżmarku.
6

' Jana
workach.

Hołowacza

z Szlachtowej

i Aleksego

Ikoniaka

w

Ja­

�215
Cały szereg części składowych stroju zarówno męskiego, jak
i kobiecego nabywany był na targach i jarmarkach od rzemieślni­
ków miejskich. Tu należy wymienić w pierwszym rzędzie m ę ­
skie kapelusze filcowe, szerokie pasy bacowskie, torby skórzane,
buty z cholewami zdobione górą czerwonym safianowym paskiem,
oraz większość pięknie zdobionych kożuchów.
§ 16. U b i ó r m ę s k i . Koszula zwana k o s z e l a lub s or о с z к a z płótna samodziałowego o kroju poncho podłużnego
(Tabl. IV, rys. 2), z rękawami wszywanymi od ramion, bez ćwikli pod pachami. Rękawy z kilkoma zmarszczkami na ramionach,
dość szerokie, ujęte dołem w proste mankiety ozdobione dwoma
tkanymi czerwonymi paskami. Kołnierz stojący, wywinięty (zw.
к o w n i r), związany jest pod szyją kawałkiem czerwonej h a r as i w k i cz\di s z n u r k i s i e r ś c i a n ej (tasiemki). Według za­
chowanej tradycji noszono dawniej na Rusi Szlachtowskiej ko­
szule krótkie, ledwo dające się przypasać paskiem od spodni. Przy
nachyleniu błyskało gołe ciało. Dziś są one już nieco dłuższe (ok.
50 cm), ale również niewiele sięgają poza biodra. Druciarze i pa­
sterze zapuszczali koszule specjalną pastą zwaną s о г о с z к o w у j
t a s a k . Był to smalec topiony ze starego sadła, ucierany z rtęcią.
Mieszanina ta pozwalała na noszenie koszul do 6 tygodni bez prze­
bierania i wszy się w nich nie lęgły.
7

Spodnie letnie, tzw. h а с i , szyte są podobnie jak i koszule
z grubego płótna samodziałowego. Czasem używa się też na nie
płótna c z y n o w a t e g o , tkanego w jodełkę. Krój ich nie różni
się od kroju płóciennych gaci sąsiednich górali polskich ze Szcza­
wnicy. W zimie ubierają mężczyźni tzw. с h o ł o ś n i e, t j . spod­
nie szyte z sukna samodziałowego, najczęściej białego. Krój cliołośni przedstawia rys. 3, na tabl. IV. Z przodu nad prawą pach­
winą posiadają one wycięty rozpór, tzw. с h 1 у w e k, zasłonięty
podszytym od spodu kawałkiem sukna rozszerzającego się ku górze
i wyciętego w ząbki. W nowszych spodniach po przeciwnej stro­
nie nad lewą pachwiną umieszczają małą kieszonkę. Górą spod­
nie zakończone są na oczkór zwany lu o b у j к ą, przez którą prze­
ciągnięty jest r e m i ń. Nogawki spodni dołem nie zeszyte two­
rzą rozpór długi na 15 cm, zwany t a n i r. Jak wynika z zacho-

�216
wanej tradycji, a również i z analizy starszych zdjęć fotograficz­
nych, pierwotnie cholośnie zdobione były wzdłuż szwów bocz­
nych i nad pośladkami jednym wąskim sznurkiem koloru niebie­
skiego lub czerwonego. Z czasem pod wpływem mody promie­
niującej ze Szczawnicy rozwinęło się bogatsze zdobnictwo. Kraje
с h 1 у w к a oraz dolną część kieszeni zdobi o b r a m к a wykonana
z czerwonego h a r a s u (kupnej włóczki), zaś dolną część noga­
wek i kieszeni wykonany błękitną włóczką h u s i t a n e c (gęsi
taniec). Tanir obszyty jest po kraju czerwonym suknem zakoń­
czonym u góry włóczkowym pomponem zwanym к i t у с i. Ostat­
nio dookoła wypustki bocznej rozwinął się bogaty haft czerwony,
wykonany ściegiem łańcuszkowym o powtarzającym się ornamen­
cie pętlicowym. Najbogaciej zdobiony jest dolny rozpór przy obu
nogawkach, gdzie obok motywów geometrycznych występują ró­
wnież stylizowane motywy kwiatowe (Tabl. IV, rys. 4), przypomi­
nające swym układem motywy hafciarskie Sądeczyzny.
Druciarze z Białej Wody na chołośnie ubierali dla ochrony
tzw. s z u r c, tj. luźne spodnie szyte z samodziałowego płótna.
Na koszule ubierano w dzień powszedni latem i zimą krótki,
biało wyprawiany kożuszek zwany s e r d a k , pozbawiony zazwy­
czaj jakichkolwiek ozdób.
Na święto zwłaszcza parobcy i młodsi gazdowie ubierali ka­
mizelki zwane 1 a j b у k. Najstarsze zachowane lajbiki szyte były
z czarnego sukna, i w ten sposób krojone, że przód i tył stanowił
jedną całość zszywaną tylko na ramionach (Tabl. IV, rys. 5). Ka­
mizelka posiada niski stojący kołnierzyk oraz dwie małe kieszonki
na przodzie. Szwy dokoła kołnierza, przody i dół ozdobione są czer­
woną wypustką sukienną. W odległości ok. 2 cm. od tych lamówek
biegnie dokoła czerwona tasiemka. Lajbik zapina się na 6 haftek,
którym odpowiada przyszytych dla ozdoby 6 małych mosiężnych
guziczków. Podszewka wykonana jest z samodziałowego płótna.
W czasach późniejszych zamiast skromnej ozdoby w postaci
tasiemki zaczyna się pojawiać po krajach ubogi haft (Tabl. IV,
rys. 6). W latach poprzedzających I I wojnę światową szerzyła się
w Szlachtowej moda noszenia błękitnych kamizelek zdobionych

�217

TABLICA IV.
Ryc 1. Skrzynka na n a r z ę d z i a drueiarskie (Biała Woda). — Ryc. 2.
K r ó j koszuli męskiej (Biała Woda). — Ryc. 3. K r ó j cholośni (Biała
Woda). — Ryc. 4. «Tanir» ozdobiony haftem (Biała Woda). — Ryc 5
Krój «lajbyka» wykonanego z sukna fabrycznego (Biała W o d a ) —
Ryc. 6. M o t y w hafciarski z lajbyka m ę s k i e g o , w y k o n a n y ściegiem łań­
cuszkowym Z e w n ę t r z n a pętla zielona, w e w n ę t r z n a r ó ż o w a , kreska pro­
sta i obrębienie d z i u r k i żółte (Biała Woda). — Ryc, 7. T z w . «kohucik»,
aplikacja z czerwonego sukna z żółtymi gwiazdkami z d o b i ą c a p r z ó d
b u ń k i kobiecej (Czarna Woda). Taka sama aplikacja tylko z niebie­
skiego sukna i bez gwiazdek naszywana jest na huniach m ę s k i c h . —
Ryc. 8. M o t y w farbiarski z zapaski r ę c z n i e drukowanej. W z ó r biały
na niebieskim tle, «a» z jednej strony zapaski, «b» z odwrocia (Biała
Woda). — Ryc. 9. Wycinek ozdoby na gorsecie. Falista krepinka i kwia­
tek — żółte, gałązki "boczne niebieskie, p ę t l a u dołu żółta ( S z l a c h t o w ą )
z mat. Dobrowolskiej i T r z e p a c z ó w n y .
Tablicę w y k o n a ł w e d ł u g dosturczonych s z k i c ó w Z.

Szewczyk.-

�218
bogatym haftem i błyszczącymi cekinami, podobnie jak u flisa­
ków pienińskich.
Ubiorem wierzchnim, noszonym zarówno w zimie jak i w le­
cie, była с z u с h a, zwana też h u n i ą (h u n i a), szyta z białego
samodziałowego sukna, o kroju poncho podłużnego, posiadająca
z boku wszyte potężne kliny w kształcie ćwiartki koła. Kliny te,
szyte dość nieporadnie sterczą na boki, tworząc dwa fałdy zwane
k r y ł a (skrzydła). Rękawy czuchy w górnej części stanowiące
całość ze stanem (tj. bez szwów na ramieniu), bywają zazwyczaj
od łokci dwa razy sztukowane. Kołnierz jest pojedynczy, stojący.
Ozdoby czuchy stanowią aplikacje z błękitnego sukna oraz obszywki z wąziutkiego czerwonego lub czarnego sznurka. Niebie­
skim suknem pokryty jest z zewnątrz kołnierz, od którego z przodu
zbiegają w dół po obu stronach rozcięcia wąskie paseczki błękit­
nej materii, po prawej stronie na długość 35 cm, po lewej 17 cm.
Z prawej strony o b r a m k ę kończy tzw. к o h u с i k, t j .
aplikacja z niebieskiego lub czerwonego sukna, przypominająca
w kształcie stylizowane drzewko szpilkowe (Tabl. IV, rys. 7). Od
kohucika w dól biegnie w e ł n i ą n у j s z n u r o k, skręcony z brą­
zowej i białej wełny obrzeżający kraje huni. U nasady fałdów
bocznych pozostawione jest z prawej strony pionowe rozcięcie za­
stępujące kieszeń. Szwy fałdów bocznych w swej górnej części
podkreślone są czerwonymi wypustkami.
Długa czucha, sięgająca poza kolana, od czasów I wojny
światowej zaczęła wyraźnie wychodzić z użycia. Na jej miejsce roz­
powszechniły się zw. h u ń к i lub s u k m a n к i, t j . krótkie kurtki
szyte również z białego samodziału o kroju poncho podłużnego,
sięgające jednakowoż najwyżej do połowy ud. Rękawy stanowiące
całość ze stanem również sztukowane są dwukrotnie poniżej łok­
cia. Kołnierz pojedynczy, słabo zaznaczony, z przodu po prawej
stronie huńki naszyta niewielka kieszonka, zwężająca się elipsowato ku dołowi. Huńka bądź w ogóle nie posiada wszywanych fał­
dów bocznych, bądź bardzo maleńkie. Ozdoby huńki stanowią
hafty wykonane przeważnie ściegiem łańcuszkowym, przedstawia­
jące silnie przestylizowane ornamenty roślinne (Tabl. V, ryc. 3).
Hafty te utrzymane są w kolorze czerwonym z odcieniem cynobru.

�219
Zamożniejsi nosili w zimie kożuchy z rękawami biało wy­
prawiane, długością dorównujące opisanej wyżej czusze. Były one
zgoła pozbawione ozdób, bądź tylko po krajach obszywane czer­
wonym safianem, czy też safianową kilkobarwną plecionką.
Obuwie stanowią к e г p с у, wykonane bądź ze skóry kupo­
wanej na targu, bądź świńskiej wyprawianej w domu. Kierpce
skrojone są z jednego kawałka skóry i zeszyte grubym rzemykiem
szerokości około 1 cm., biegnącym od szpica wzdłuż zewnętrznego
boku do napiętka. Na pięcie i z przodu po obydwu bokach posia­
dają kierpce po dwa otwory do przeciągania tzw. n a w o ł o k i ,
tj. sznurka z czarnej wełny lub wąskiego rzemyka, którym obu­
wie przymocowuje się do nogi. Nawołokę, której długość docho­
dziła niekiedy do 7 m, owija się starannie raz koło razu powyżej
kostki.
Do kierpców wkładano nogę owiniętą w onucki z konop­
nego płótna, zimą zaś ubierano wełniane skarpety dziane z bia­
łej i czarnej wełny w kratki lub paski. Skarpety te wyrabiano
i Szlachtowej i Jaworkach.
Letnie nakrycie głowy stanowił w czasach ostatnich kape­
lusz czarny, okrągły, z wąską krezą opuszczoną lekko ku dołowi,
jak to dawniej nosili górale podhalańscy, z tą tylko różnicą, że
zamiast paska z muszelkami obiegał główkę kilkakrotnie wąski
czerwony sznurek zwany h a r a s ó w k ą , związany z tyłu na wę-"
zeł ( k y t y c i ) . Dawniej, jak świadczy o tym zarówno miejscow a
tradycja, jak i zdjęcia fotograficzne z końca ubiegłego stulecia, no­
sili Rusini Szlachtowscy wielkie kapelusze filcowe z wysokim ron­
dem zadartym do góry. Parobcy zdobili główki kapeluszy tzw. r ak a m i ( r a k i ) , tj. szerokimi na trzy palce paskami ze skóry, wy­
ciętymi gt')rą w zęby i nabijanymi gęsto na całej powierzchni mo­
siężnymi gwoździkami. Pierwotnie zamiast jednego szerokiego pa­
ska skórzanego noszono po kilka wąskich, ozdobionych jednym
szeregiem gwoździków. Kawalerzy zdobili wtedy główki kapelu­
szy aż pięciu paskami nabijanymi, zaś starsi nie przekraczali n i ­
gdy trzech. Do stroju weselnego przystrajano jeszcze kapelusze
bukietami ze sztucznych kwiatów oraz czerwoną wstążką, która
spływała na plecy.
?

�220
W zimie ubierano czapkę baranią z okrągłą główką pokrytą
niebieskim suknem z czerwonymi wypustkami na szwach i czer­
wonym pomponem na wierzchu. Boki czapki okładane czarnym ba­
rankiem można było w dni niepogody spuścić w dół dla nakry­
cia uszu i karku.
W podróż i na sianokosy zabierali z sobą mężczyźni torby
skórzane dołem półokrągłe, które przewieszało się przez ramię, oraz
laski z metalowym toporkiem, przypominające podhalańskie ciu­
pagi. Jedynie starzy używali lasek z zakrzywionymi rączkami,
tzw. p a ł у ć (p a ł у с i a). Druciarze brali ponoć ze sobą w drogę
tzw. k u l e , t j . laski nabijane gwoździami mosiężnymi o szerokich
główkach.
Strój parobków, a zwłaszcza owczarzy uzupełniał pas sze­
roki na 20 do 30 cm, szyty z podwójnej skóry, zapinany na cztery
mosiężne klamry, zbliżone w kształcie do tych, jakie spotykamy
przy starych pasach górali podhalańskich. Z boku pasa znajdo­
wała się kieszeń, w której przechowywano f a j к u, к r e s i w n у к
i t a b a k oraz p i n i a z i. Pasy barwione zazwyczaj na czerwono
i ozdobione bogatymi tłoczeniami kupowano w czasie jarmarków
w miastach spiskich.
Do uroczystego stroju parobskiego należały też ozdobne zapiąstki, t j . rodzaj obcisłych manszetów, szytych z sukna i ozdobio­
nych haftem, bądź robionych na drutach, z kolorowej wełny. Zapiąstki te noszone również dawniej przez górali szczawnickich, wy­
rabiano w Jaworkach i Szlachtowej.
§ 17. U b i o r y k o b i e c e . Na Rusi Szlachtowskiej noszą
kobiety koszule zwane o p 1 у с z e o kroju bezprzyramowym mar­
szczonym. Stan i ć w i к 1 e pod pachami szyte są zazwyczaj z płó­
tna samodziałowego, zaś rękawy, które widoczne są spod gorsetu,
szyto ostatnio z delikatniejszego płótna kupnego. Kolo szyi jest ko­
szula gęsto marszczona i chwycona w oszewkę z samodziałowego
czerwonego płótna. Na ramionach naszywają tzw. s m u ż k i , t j .
prostokąty szerokie na dziesięć do 12 cm, wykonane z czerwonej
samodziałowej tkaniny, przekreślonej poziomo kilkoma białymi
prążkami. Z takiej samej czerwonej tkaniny w białe prążki szyty

�221

T A B L I C A V.
Ryc. 1. Gazda w długiej «huni» (Biała Woda). — Ryc. 2. Druciarz
z Białej W o d y zdjęty w Szymbarku, pow. Gorlice. — Ryc. 3. Gazda
w k r ó t k i e j «huńce» (Biała Woda). — Ryc. 4. G a ź d z i n a w czepcu, k o ­
szuli ze « s m u ż k a m i » i starodawnym gorsecie z « a n g l i b (Biała Woda). —
Ryc. 5. Kobieta w spódnicy i zapasce z r ę c z n i e d r u k o w a n y c h płócien
(Biała Woda). — Ryc. fi. Kobieta w s a m o d z i a ł o w e j «huńee», gorsecie
i zapasce z kupnych m a t e r i a ł ó w (Czarna Woda).
Wszystkie zdjęcia wykonaj w latach 1930—1038 R.

Reinfuss.

�222
jest manszet ozdobiony dołem białą i czerwoną koroneczką. Pod
szyją i u manszetów związana jest koszula kawałkiem białej ta­
siemki. Oplycze są na ogół bardzo krótkie, często długość ich nie
przekracza 30 cm. Pod koszule, które właściwie są raczej bluzkami,
ubierano płócienne ciasnochy, nie odbiegające krojem, ani sposo­
bem umocowania od publikowanych z Beskidu Śląskiego ) .
Spódnice długie do kostek, szyte z płótna samodziałowego,
w у b i j a n e g o w drobny, biały wzór kwiatowy na tle niebieskim,
granatowym lub ciemnozielonym. Drukowaniem płócien zajmo­
wali się małomiasteczkowi farbiarze na Spiszu . Wybijanki szyte
były w cztery b г у t у po 67 cm szerokie, w pasie gęsto marszczone,
z przodu miewały niekiedy nadołek z białego samodziałowego
płótna. Obok wybijanek noszono też tzw. к a n a f as к i, t j . spód­
nice z samodziałowego drelichu tkanego w pionowe paski białoczerwone lub biało-czerwone z niebieskimi prążkami. Zależnie od
wzajemnej szerokości pasków, kolor kanafaski bądź zbliżał się do
białego, bądź do czerwonego. Dawniej materiał na kanafaski wy­
rabiany bywał zapewne na miejscu, jednakowoż według zanoto­
wanej w terenie tradycji, miano go zakupywać w niezbyt odległej
wsi Leśnicy, lub na targach w miasteczkach spiskich. Ostatnio
w związku z zanikiem drukarstwa na płótnie i wyjściem z mody
kanafasek, rozpowszechniły się spódnice szyte z materiałów kup­
nych, zazwyczaj ciemnych, drukowanych w drobne wzory kwia­
towe lub gładkich. Na spódnicę przywiązywano zapaskę sporzą­
dzaną dawniej z samodziałowego płótna ręcznie wybijanego w duży
wzór kwiatowy, biały na tle niebieskim ze stosownym obrzeże­
niem, tzw. f a r t u c h ł a b a t y . Wśród zapasek drukowanych rę­
cznie, nierzadko spotyka się zapaski do noszenia na obie strony,
z których każda posiada wzór odmienny (Tabl. IV, rys. 8 a, b) .
Obok fartuchów labattych noszono też zapaski białe, płócienne, biało
M

65

m

ы

Moszyński K., K u l t u r a ludowa Słowian,
W e d ł u g informacji zebranych w terenie
z a j m u j ą c a się «toceniem» płócien, b y ł a r ó w n i e ż
twierdza K. Kietlicz Rayski («S,ztuka l u d o w a na
Ze z b i o r ó w Muzeum Etnograficznego w
tarza 6874.
m

m

t. I , str. 447.
pracownia farbiarska
w Szczawnicy, co po­
Podhalu*).
Krakowie. N r inwen­

�223
haftowane. Ostatnio zostały one wyparte przez zapaski szyte z ma­
teriałów kupnych. (Tabl. V, rys. 6).
Na nogi ubierają kobiety w dzień powszedni kierpce przymo­
cowane w kostce przy pomocy nawołoki, zaś do stroju świątecz­
nego buty z cholew ami czarne, kroju węgierskiego, obrzeżone
u góry paskiem czerwonego safianu.
Ubiorem wierzchnim, noszonym w lecie, zwłaszcza przez
dziewczęta i młode kobiet}- są gorsety szyte dawniej z kupnego
sukna (p o s t a w u) koloru czerwonego lub czarnego, później zaś
z kolorowych tybetów i aksamitów. Gorsety krojone były zasadni­
czo z trzech kawałków (plecy i dwa przody). Dołem starsze gor­
sety posiadają doszyly wąski pasek zastępujący kaletki lub kilka
zazwyczaj 8 do 12 wąskich, długich kalet, tzw. r u s k i e f a ł d y .
Z przodu gorset zapina się na jeden rząd błyszczących mosiężnych
guzików. Dookoła,szyi zdobi go po krajach szereg ząbków kolo­
rowych, np. czerwonych, granatowych i zielonych na zmianę, wy­
konanych z kupnej tasiemki, oraz dwa szeregi kolorowych krepinek. Przody przyozdobione są haftem (Tabl. IV, rys. 9), wykonanym
ściegiem łańcuszkowym w kolorze czerwonym, różowym, niebie­
skim i zielonym . Krawędzie dziurek na guziki obdziergane są
nicią zieloną i żółtą.
Nowsze gorsety bywają szyte z kolorowego tybetu lub aksa­
mitu. Krojone są podobnie jak wyżej opisane, z tą tylko różnicą,
że zamiast wąskich kaletek przyszywane jest około 20 kaletek ma­
łych półokrągłych. Te małe kaletki nazywa lud p o l s k i m i f a ł ­
d a m i w odróżnieniu od dawnych szerokich, które zwie r u s k i ­
na i . Nowsze gorsety aksamitne zamiast wyszyć kolorowymi nić­
mi, posiadają przody wyszywane wzorem Szczawnicy barwnymi
koralikami i cekinami.
Na gorset ubierają w dni chłodne h u ń k ę szyią z białego
samodziałowego sukna długości ok. 55 cm. Huńka posiada krój
tzw. poncho podłużnego, z rękawami sztukowanymi od łokcia, koł?

e7

f i S

1:7

W z ó r haftu na starym gorsecie ze Szlachtowej podaje r ó w n i e ż
K. Kietlicz Rayski w pracy pod t y t u ł e m «Sztuka górali s z c z a w n i c s k i c h » .
Wierchy, tom I .
Z notatek Dobrowolskiej i T r z e p a c z ó w n y .
1)8

�224
nierz niziutki stojący. Kraje kołnierza, rozcięcie na piersiach ora2
dół rękawów ozdobione są warkoczykiem plecionym z białej i czar­
nej wełny, oraz kupnej czerwonej h a r a s ó w k i . Wzdłuż rozcię­
cia na przodzie ozdobiona jest huńka aplikacją z czerwonej ma­
terii, wystrzyżonej po krajach w ząbki. Jest to tzw. p i ł k a . W po­
środku jej z prawej strony znajduje się przyszyty z czerwonej ma­
terii k o h u c i k , t j . aplikacja przyszjda żółtym stebnem z wyszy­
tymi gwiazdami takiegoż koloru (Tabl. IV, rys. 7). Szew łączący
kołnierz z kohucikiem zdobi ob r a m k a z harasówki w kolorze
żółtym i czerwonym. Poniżej czerwoną harasówką wykonany jest
tzw. h u s i t a n e c , czyli linia łamana, haftowana ściegiem «janina».
Strój zimowy stanowiły kożuchy baranie, biało wyprawiane,
zdobione z przodu i na plecach bogatymi aplikacjami z koloro­
wych przeważnie safianów. Piękny okaz takiego kożucha publi­
kuje K. Rayski w cytowanej już poprzednio pracy . Kożuchy te
nabywano na targach w miastach spiskich.
Na ramiona w drodze do miasta czy cerkwi zarzucano pier­
wotnie r a ń t u с h czyli o b r u s , t j . płat płótna samodziałowego,
długi na 180 cm, szeroki, na 60 cm. Zazwyczaj na rańtuchy uży­
wano płótna c z y n o w a t e g o , t j . tkanego w jodełkę na krosnach
wielonicielnicowych. Później zaczęto nosić tzw. c h u s t y к u 1 as t e, t j . kupne, drukowane w gruby deseń.
Na głowie noszą obecnie dziewczęta chustki kupne druko­
wane, białe lub czerwone, zaś kobiety zamężne granatowe. Chu­
sta kwadratowa złożona po przekątni bywa wiązana pod brodą.
Trzy rogi kupnej chustki zdobi się pomponami z czerwonej
włóczki. Stare kobiety wiążą włosy na krążku z drutu owiniętym
szmatką zwanym с h у m 1 a,- na to ubierają czepce szyte z druko­
wanego kwiecistego tybetu. Czepiec zachodzi na uszy z charak­
terystycznym zębem nad czołem (Tabl. V, ryc. 4), zdobi go bie­
gnąca od ucha do ucha haftowana wstążeczka, jasno brązowa,
w kwiatki białe i niebieskie. Nad tą wstążką idą 3 rzędy krepiny
w kolorze amarantowym, białym i czerwonym. Czepiec obszyty
bywa krajem czarną szydełkową koronką, tzw. f o r b ó t k a . Od
e9

7

«" W i e r c h y , t. I .

�225
spodu podszyty jest białym płótnem. Czepiec przymocowuje się do
głowy przy pomocy tasiemki ( g a ł u n e k ) czarnej, długiej około
2 m, którą owija się kilkakrotnie dookoła. Końce tasiemki obszyte
są dokoła czerwoną i żółtą włóczką.
Ubiór głowy panny młodej stanowi tzw. t k a n k a , t j . wie­
niec ze sztucznych kwiatów, z którego spływa na plecy rząd wstą­
żek jedwabnych, kolorowych, przypiętych do tekturowej podkładki
w formie wydłużonego prostokąta. Ozdobę szyi stanowią sznury
szklannych paciorków rzadziej korali.
V I . ZAKOŃCZENIE
§ 18. E l e m e n t } - d a w n e w k u l t u r z e R u s i n ó w
S z l a c h t o w s k i c h . Z rozdziałów poświęconych opisowi kul­
tury materialnej Rusi Szlachtowskiej, a zwłaszcza budownictwa
i stroju widać, jak z biegiem czasu ulegała ona kolejnym prze­
mianom.
Na poczet elementów należących do warstw chronologicznie
i typologicznie bardzo starych należy zaliczyć moim zdaniem osad­
nictwo rozproszone jednodworcze, występujące dziś na polanach
Rusi Szlachtowskiej. Z osadnictwem tego rodzaju spotykamy się
często, gdy nomadzi-pasterze samorzutnie przechodzą do osadnic­
twa stałego. W ten sposób powstało jednodworcze osadnictwo Huculszczyzny , niektórych wsi Bojkowszczyzny środkowej i Be­
skidu Zachodniego -. Na terenach pozasłowiańskich jednodworcze
osadnictwo pochodzenia pasterskiego spotykane jest na południo­
wych zboczach Alp transylwańskich . Przypuszczam, że jedno­
dworcze musiało być pierwotne osadnictwo całych Karpat, o ile
powstanie swe zawdzięczało fali pasterskiej wołosko-ruskiej. Dzi­
siejsza zwartość wsi karpackich od wschodniej Bojkowszczyzny
70

71

7

73

7 0

Reinfuss R., Badania nad osadnictwem Iluculszczyzny. Spraw,
z posiedź. P A U . T. X L V I , 1945).
Reinfuss R., Ze s t u d i ó w nad k u l t u r ą m a t e r i a l n ą B o j k ó w . W a r ­
szawa 1939.
Л. Kutrzebianka, B u d o w n i c t w o ludowe w Zawoi, K r a k ó w 1931.
Wsie jednodworcze w obrębie Podhala nowotarskiego notuje na swej
mapie B. Zaborski (O k s z t a ł t a c h wsi w Polsce, K r a k ó w 1926).
7 1

72

73

E. de Marianne, La Valachie, Paris 1902, sir. 153.

Lud, Т. X X X V I I

15

�226
począwszy, na zachód po Góralszczyznę śląską jest prawdopodob­
nie wynikiem ingerencji wielkiej własności, która nadając osad­
nictwu wołosko-ruskiemu ramy organizacyjne, zastosowała formy
wytworzone przy powstawaniu wsi rolniczych zakładanych na pra­
wdę niemieckim . Przeciwko temu zbyt sztywnemu narzucaniu
form osadniczych niedostosowanych do nawyków i potrzeb lud­
ności pasterskiej budzi się tu i ówdzie pewna reakcja wyrażająca
się w tendencjach odśrodkowych, przy czym osadnictwo pierwot­
nie zwarte rozprasza się. Proces ten widoczny jest zwłaszcza we
wsiach Beskidu śląskiego .
W budownictwie typem starego domostwa wyrugowanego
już dziś w znacznej mierze ze wsi do osiedli sezonowych jest bu­
dynek składający się z sieni i izby z kurnym piecem piekarskim,
budowany niekiedy z okrąglaków, częściej z pni na pół rozdzie­
ranych, węgłowanych na obłap z dachem pobitym dranicami.
Pierwolność węgła n a o b ł a p potwierdzona przez wykopaliska
wczesnohistoryczne z Opola nie ulega wątpliwości. Węgieł ten
spotykamy nie tylko w starych budowlach całych Karpat, ale i na
przyległym Podkarpaciu i polskim niżu.
Trudniej rozstrzygnąć, czy krokwiowa konstrukcja dachu,
występująca na interesującym nas obszarze jest pierwotna, czy
też dopiero przedostała się później w Karpaty z falą wpływów za­
chodnio-europejskich. Fakt, że w szałasach pasterskich Beskidu
Zachodniego , Podhala , Beskidów Wschodnich występują da74

75

78

77

7 1

78

79

K. Dobrowolski, D w a studia nad powstaniem k u l t u r y ludowej
w Karpatach zachodnich. Odb. ze ((Studiów historycznych k u czci St.
Kutrzeby)), K i a k ó w 1938, str. 25.
Ze zjawiskiem t y m spotykamy się w Istebnej, Jaworzynce, W i ­
śle i i n . (b'. Popiołek, Historia osadnictwa w Beskidzie Śląskim, Ka­
towice 1939).
W e d ł u g okazu przechowywanego w Muzeum Śląskim w By­
tomiu.
L . Sawicki, S z a l a ś n i c t w o na Śląsku Cieszyńskim, Mat. anlr.
arch, i etn. t. X I V , str. 145.
K. Moszyński, K u l t u r a ludowa Słowian, t. I , rys. 439.
T y p o w y dach zbudowany na epólsochy szczytowe)) z n a l a z ł e m
w r. 1938 w szałasie pasterskim na połoninie leżącej na w s c h ó d od
Lawocznego.
7 5

7 8

7 7

7 8

7 9

�227
en

chy budowane na sochę, zaś na Huculszczyźnie tak blisko z da­
chami na sochę spokrewniona konstrukcja slegowa pozwala
przypuszczać, że przed ostatecznym zwycięstwem dachów krok­
wiowych mogły tu być rozpowszechnione dachy na sochę lub pól
sochy szczytowe zwielokrotnione, co w konsekwencji odpowiada
konstrukcji tzw. s l e g o w e j . Jeśli wyrażone tu przypuszczenie
jest słuszne, należy przyjąć, że i spotykany na Rusi Szlachtow­
skiej, jako też i w całych Karpatach w starym budownictwie mie­
szkalnym, czy na budynkach gospodarczych dach czterospadowy
również nie jest tu formą pierwotną, gdyż przy zastosowaniu soch,
czy tzw. półsoszek szczytowych, wiąże się dach dwuspadowy ze
szczytem otwartym lub szalowanym deskami.
Dachy krokwiowe czterospadowe mogą więc być na obszarze
karpackim zjawiskiem późniejszym, przenikającym z terenów
podgórskich, gdzie dach czterospadowy wsparty bądź na sochach
wewnętrznych, bądź na krokwiach był zjawiskiem typowym.
Jeśli chodzi o wnętrze bardzo ciekawym szczegółem jest piec
piekarski budowany dawniej z reguły w izbie.
Rys ten łączący budownictwo Rusi Szlachtowskiej z budow­
nictwem rozległych obszarów Słowiańszczyzny zachodniej i wscho­
dniej wskazuje (zgodnie z poglądami prof. К. Dobrowolskiego),
że na kształtowanie się karpackiego budownictwa mieszkalnego
wpłynęły wzory przyniesione przez osadników napływających
z Podgórza . W tradycjach bowiem budownictwa bałkańskiego
leżą otwarte ogniska w izbie, z wiszącymi kotłami do gotowania,
podczas gdy piece piekarskie buduje się oddzielnie poza obrębem
budynku . Piece piekarskie budowane w obrębie izby stanowiły
dawniej regułę zarówno na Spiszu, jak i przyległej Slowaczyźnie,
81

83

84

86

8 0

I na pograniczu huculsko-bojkowskim.
Maksym: ее, p r z y s i ó ł e k Zielonej, pow. Nadworna.
Analogiczny do przedstawionej na rys. 441, u К Moszyńskiego,
Kul lud. Slow.
K. Moszyński, tamże, t, I , str. 521.
K. Dobrowolski, Elementy r u m u ń s k o f - b a l k a ń s k i e w kulturze
ludowej Karpat pol., Warszawa 1938, str. G.
K. Moszyński, jak 82.
81

8 2

8 3

8 4

15*

�gdzie dziś pod wpływem budownictwa niemieckiego rozpowszech­
nił się zwyczaj stawiania pieców piekarskich w sieni .
W s t r o j a c h do grupy elementów starych należy koszula
męska kroju poncho podłużnego, która prawdopodobnie dawniej
musiała być znacznie dłuższa tak, jak u Hucułów, Bojków, czy Gó- '
rali Beskidu Zachodniego, dalej płócienne spodnie letnie oraz zimo­
we wełniane chołośnie, nie różniące się krojem zasadniczym od
spodni noszonych w innych częściach Karpat, z wyjątkiem Huculszczyzny.
Fakt, że u Rusinów Szlachtowskich bywają chołośnie z jed­
nym tylko przyporem nad prawą pachwiną, a nie z dwoma, jak
np. u Łemków czy górali sądeckich i podhalańskich, można przy­
pisać reliktowemu charakterowi tego terytorium. Możliwe jest
bowiem, że spodnie wełniane z jednym przyporem reprezentują
typ starszy. W Karpatach występuje on poza Rusią Szlachtowską
i Szczawnicą u wschodnich Bojków , a w Beskidzie Zachodnim
u górali śląskich oraz czadeckich , ponad to powszechnie w spo­
dniach płóciennych.
Do bardzo dawnych ubiorów należy też długa h u n i a Rusi­
nów Szłachtow skich o kroju poncho podłużnego z odstępującymi
fałdami wszytymi po bokach. Krój podobny posiadają: krótki i nie­
zgrabny p e t c k huculski, drugi s i r a k bojkowski, a wreszcie
w najbliższym sąsiedztwie Rusi Szlachtowskiej niektóre g u rm a n y górali sądeckich, oraz brązowe cuchy Spiszaków i Pod­
halan, czy długie do kolan białe gunie Łemków nadpopradzkich.
Niewątpliwymi dawnymi elementami stroju góralskiego są:
spotykana w całych Karpatach czapka obkładana barankiem
z główką pokrytą suknem, serdak barani, szeroki skórzany pas no­
szony przez pasterzy oraz kierpce, zaś w stroju kobiecym koszula
o kroju bezprzyramkowym marszczonym, która odpowiedniki swe
znajduje u górali wschodnio-beskidzkich (Bojków, Hucułów), a na
zachodzie u górali śląskich, płachta ( r a ń t u c h ) narzucana na raM

87

88

89

r

8 0

Zbiorowe, Słowacja i Słowacy, t. I , str. 202.
* R. Reinfuss, Ze s t u d i ó w nad k u l t u r ą m a t e r i a l n ą B o j k ó w , str.
Wisła, Istebna.
Skalite, Czorne Beskidzkie.
T

8 S

a 0

18.

�229
miona i li у m ! a czyli krążek służący do upinania włosów pod
czepiec noszony przez mężatki.
W gospodarstwie Rusinów Szlachtowskich poza pasterstwem
wysokogórskim, połączonym z krótszymi lub dłuższymi migra­
cjami sezonowymi, zachowały się zwłaszcza na polanach górskich
do czasów ostatnich niektóre prymitywne formy uprawy ziemi,
połączone z żarową trzebieżą krzaków i młodych zagajników. Na
wypalenisku prowadzi się prymitywną owsianą gospodarkę jednopolową, siejąc rok po roku bez nawożenia, a następnie, gdy ziemia
przestaje już rodzić, porzuca się odnośną parcelę na lat kilka tak,
że znowu krzakami porasta.
§ 19. W p ł y w y Z а к а г p а с i a. Na elementy starsze, sta­
nowiące tło kulturowe wspólne ludności znacznych połaci Karpat
nawarstwiały się w ciągu stuleci nowe łreści.
Ruś Szlachlowska od czasów dawnych znajdowała się w or­
bicie wpływów promieniujących z sąsiedniego Spiszą. Stamtąd za­
czerpnięte zostały wzory układu rolnego opartego na niwowym
regularnym podziale gruntów z trójpolowym systemem uprawy .
Ze Spiszą przyjęto typ zwartej zagrody wdelobudynkowej,
stawianej w formie czworoboku z podwórzem w środku, spoty­
kany poza tym na Podhalu u Lachów sądeckich, Łemków nadpopradzkich, budynki gospodarcze z p r i c z y n a , które zawędro­
wały już w głąb Sądeczyzny. Z architektury miast spiskich zapo­
życzono kształt dachu dwuspadowego z okapem bocznym, zaopa­
trzonego u szczytu półokrągłym koszyczkiem i pazdurem, krycie
gontem, ornamenty rzeźbione na tragarzach, a w sprzętach przede
wszystkim typ malowanych skrzyń, które tu, podobnie jak i na
polskim Spiszu (np. w Kacwinie) zdradzają wyraźny wpływ pół­
nocnej Słowaczyzny.
Najsilniejsze wpływy południowego Zakarpacia widoczne są
jednakowoż w stroju. Męskie kapelusze filcowe ze skrzelami pod­
winiętymi pionowo do góry, r a k i służące do ich ozdoby, zapiąstki
noszone przez parobków, są niewątpliwymi zapożyczeniami z Za­
karpacia.
90

1,1

9 9

9 1

K. Dobro wolski, Najstarsze
К Dobrowolski, Najstarsze

Osadnictwo
osadnictwo

Podhala,
Podhala,

sir. 70.
str. 40.

�230
Najprawdopodobniej pod tymże wpływem rozpowszechnił się
(nieuzasadniony krojem) zwyczaj noszenia krótkich koszul i h u n i e k oraz zwyczaj ubierania sukiennych kamizelek tzw. 1 a j b i к ó w.
W stroju kobiecym pochodzenia zakarpackiego był zwyczaj
noszenia tybetowych czepców z charakterystycznym zębem nad
czołem i t k a n k i ubieranej do ślubu przez panny młode, zdobie­
nia rękawów koszul czerwonymi, naszywanymi s m u ż k a m i ,
spódnice kanafaski i drukowane (wraz z drukowanymi zapaska­
mi). Kożuchy białe zdobione bogatymi safianowymi aplikacjami,
buły z cholewami noszone na święto. Na Spiszu zaopatrywały się
kobiety w kolorowe sukna tzw. a n g 1 i j e, używane na gorsety.
Trudniej niż w zakresie budownictwa i stroju ustalić wpły­
wy Zakarpacia w innych działach kultury materialnej. Prawdo­
podobne jest jednak, że pod jego właśnie wpływem rozwinęła
się niegdyś, zamierająca obecnie, masowa hodowda wołów oraz tak
charakterystyczne dla Rusinów' Szlachtowskich — druciarstwo.
§ 20. W p ł у w у p o l s k i e w kształtowaniu się kultury
materialnej Rusinów Szlachtowskich zaczęły oddziaływać stosun­
kowo bardzo późno, gdyż dopiero w ciągu obecnego stulecia, a na­
wet (i to głównie) w okresie międzywojennym. Przyczyna tego
zjawiska jest łatwa do wyjaśnienia. Zarówno wypowiedzi zbierane
od informatorów spośród górali szczawnickich i Rusinów Szlach­
towskich, jak i niektórych autorów podkreślają zgodnie, że róż­
nice w zakresie kultury materialnej zachodzące obecnie między
góralami szczawnickimi a ich wschodnimi sąsiadami są stosun­
kowo bardzo młode. Dawniej obydwie te grupy różniły się od sie­
bie tylko językiem i wyznaniem, zaś budownictwo, strój, czy spo­
soby zdobywania środków utrzymania przez hodowlę czy uprawę
roli były u obydwu grup jednakowe. Dopiero w ciągu bieżącego
stulecia region szczawnicki zaczął nabierać cech odrębnych. Stało
się to głównie pod wpływem Podhala i sąsiedniej Sądeczyzny,
a ponadto wytworzyły się też pewne formy specyficznie szczaw­
nickie, względnie pienińskie.
7

7

7

7

792

92

Kietlicz Rayski,
t. I , s. 77.

Sztuka

u górali

szczawnickich. Wierchy,

�231
W nowszym budownictwie wiejskim górali szczawnickich
spotykamy próby dostosowania go do potrzeb ruchu letniskowego
i chęć nadania budynkom mieszkalnym charakteru willi przez
dobudowanie werand, ganeczków, piąterek, w stroju zarzucono ka­
pelusz spiski ze skrzelami zawiniętymi do góry, na rzecz okrą­
głego kapelusza podhalańskiego z wąską krezą opuszczoną lekko
ku dołowi, opasanego zamiast paska z muszelkami czerwonym
wełnianym sznurkiem. U górali pienińskich, a ściślej u flisaków
wożących turystów przez przełom, rozpoczęło się efekciarskie zdo­
bienie niebieskich kamizelek przy pomocy naturalistycznych haf­
tów lśniących od mnóstwa metalowych cekinów, co przejęli gó­
rale szczawniccy, wyprowadzając z kolei u siebie hafty o natura­
listycznych wzorach kwiatowych na krótkich swych guńkach. Mo­
tywy te zaszczepione z zewnątrz przez jakiś nieumiejętnie popro­
wadzony kurs wyszywania, stały się później charakterystyczną
cechą najnowszego stroju tego regionu.
Na spodniach w, związku z ogólnym rozwojem zdobnictwa
stroju góralskiego pojawiają się coraz bogatsze c y f r o w a n i a ,
występujące w miejscach, gdzie dawniej biegła tylko wąziutka
kolorowa oblamka.
Równolegle ulegał zmianom strój góralek szczawnickich. Za­
rzucone zastały spódnice kanafaski z ręcznie drukowanego
płótna samodziałowego, a na ich miejsce przyszły wełniane kwie­
ciste t y b e t y . Zniknęły czerwone s m u ż k i u rękawów koszul.
Zamiast a n g 1 i j o w у с h sukiennych gorsetów przyszły aksa­
mitne czarne lub bordowe, zdobione wyszyciem z paciorków i ce­
kinów o secesyjnych wzorach roślinnych. Zaprzestały kobiety no­
sić spiskie czepce i białe kożuchy z bogatymi safianowymi apli­
kacjami. W rezultacie strój kobiet szczawnickich upodobnił się do
nowszych ubiorów noszonych przez kobiety na Góralszczyźnie są­
deckiej.
Zmiany (głównie w zakresie stroju), jakie zaszły w ciągu
ostatnich lat kilkudziesięciu na terenie zamieszkiwanym przez gó­
rali pienińskich i szczawnickich zatarły prawie bez śladu daw­
niejsze, zakarpackie cechy tutejszej kultury. Region szczawnicki
i pieniński nabrały swoistego wyrazu odrębnego od grup sąsied-

�232
nich i odróżniły się optycznie bardzo silnie od Rusinów Szlach­
towskich, którzy z racji swej izolacji społecznej, biedy, jak i żyw­
szych do niedawna kontaktów z Zakarpaciem okazali się począt­
kowo bardziej odporni w przyjmowaniu nowości od swych naj­
bliższych polskich sąsiadów. Opory okazały się jednak nietrwałe.
Odcięci od Spiszą granicą polityczną, związani tym silniej z oko­
licznymi miejscowościami polskimi, jak Szczawnica, Krościenko,
Nowy Targ, zaczęli Rusini Szlachtowscy ulegać powoli wpływom
polskim. Stąd w budownictwie Rusi Szlachtowskiej spotykamy
szereg rozwiązań architektonicznych zaczerpniętych z willowego
budownictwa drewnianego Szczawnicy, a w stroju niektóre ele­
menty zapożyczone z ubiorów sąsiednich górali polskich. Po­
wszechnym jest np. dziś u Rusinów Szlachtowskich zwyczaj no­
szenia podhalańskiego kapelusza, zdobienia haftami o motywach
«szczawnickich» spodni i krótkich huniek męskich i kobiecych.
W Szlachtowej, najbardziej ku wschodowi wysuniętej wsi inte­
resującego nas terytorium, młodzi eleganci wiejscy zaczęli ubie­
rać niebieskie kamizelki, zdobione tak jak u flisaków pienińskich
i szczawnickich dorożkarzy, zaś u dziewcząt spotykało się tybe­
towe kwieciste spódnice i gorsety szyte i zdobione na sposób
szczawnicki.
§ 21. R e l i k t o w y c h a r a k t e r k u l t u r y
ludowej
R u s i S z l a c h t o w s k i e j . Jak wynika z ustępów poprzed­
nich, w kulturze tradycyjnej Rusinów Szlachtowskich wyróżnić
się dają trzy główne zespoły. Zespół obejmujący elementy naj­
starsze, zespół wytworów, które przedostały się tu w związku
z ekspansją kulturalną Zakarpacia, a ściślej Spiszą, i wreszcie
trzeci najmłodszy, na który składa się cienka jeszcze i powierz­
chowna warstwa treści zapożyczonych od górali szczawnickich.
Zespół elementów, które zostały wyróżnione jako najstarsze,
również nie jest wewnętrznie jednolity. Badania prof. К. Dobro­
wolskiego wykazują, że złożyły się na niego wytwory przyniesione
w Karpaty przez przybywającą z Podgórza ludność rolniczą oraz
wołosko-ruskich pasterzy . Dwie te składowe w drodze powol93

63

К Dobrowolski, Dwa studia.., str. 17—26.

�233
nej wymiany i przenikania się wzajemnego dały w rezultacie jako
wypadkową pewien zespół wartości, który stał się fundamentem
dla przyszłego rozwoju kultury karpackich górali.
Porównanie szeregu starszych elementów kultury material­
nej z różnych stron Karpat wskazuje, że tło, na którym rozwinęło
się dzisiejsze zróżnicowanie kulturalne Karpat, musiało być
w swych zasadniczych rysach dosyć wyrównane. Kultura mate­
rialna Karpat nie obfitowała dawniej w zbyt jaskrawe różnice
i tym tłumaczy się, dlaczego niektóre najbardziej zapadłe kąty Kar­
pat mimo znacznej odległości od siebie, jak np. Bojkowszczyzna
i Ruś Szlachtowska w zakresie starszych elementów kulturowych
zachowały duże podobieństwo.
Dzisiejsze zróżnicowanie Karpat na pomniejsze terytoria
etnograficzne tylko w paru zasadniczych wypadkach, gdy chodzi
o wytworzenie się podstawowych grup etnograficznych da się po­
wiązać z procesami osadniczymi . Rozproszkowanie obszaru Kar­
pat na wielką liczbę małych, a silnie wyodrębniających się pod
względem kulturalnym terytoriów etnograficznych, jest zjawiskiem
stosunkowo młodym. W wytworzeniu się lego zróżnicowania prócz
czynników geograficznych, ekonomicznych, administracyjnych,
politycznych " , bardzo ważną rolę odegrał fakt, że poszczególne
terytoria znalazły się w kręgu wpływów kulturowych promieniu­
jących z różnych ośrodków.
Dorzecze górnego Dunajca objęła przede wszystkim strefa
wpływów spiskich. Z północnej Słowaczyzny i z miast spiskich
przedostawały się przez Karpaty nowe treści, wnosząc poważne
zmiany w kulturze wsi podhalańskiej, u górali pienińskich,
szczawnickich, a także w południowej Sądeczyźnie i u zachod­
nich Łemków. Wpływy spiskie przenikające do nas z południa
nie wszędzie przyjmowały się w tym samym zespole. Na podsta­
wie szczupłych wiadomości, jakich dostarcza nam literatura, ma­
teriały rękopiśmienne, ikonograficzne a wreszcie własna znajo­
mość terenu można wyrazić pogląd, że najsilniej wpływom za94

5

8 4

9 5

dia, str.

K. Dobrowolski, j . w.
Zagadnienie to omawia szczegółowo K. Dobrowolski, D w a stu­

27.

�234
karpackim poddały się wsie polskiego Spiszą, górale pienińscy
i szczawniccy, Pmś Szlachtowska oraz (niesłusznie moim zda­
niem) zaliczana do górali podhalańskich grupa wsi leżąca na
lewym brzegu Dunajca na zachód od Czorszlyna (np. Maniowy).
Był okres czasu, przypadający zapewne na pierwszą polowe
ub. stulecia lub może wcześniej, na przełom X V I I I i XIX w., kiedy
oznaczony wyżej obszar przedstawiał pod względem kulturowym
obraz dość jednolity, wyodrębniający się od sąsiadów (a m. in.
i od Podhala nowotarskiego) pewnym dosyć w terenie równo­
miernie rozprowadzonym zespołem elementów zapożyczonych ze
Spiszą. Elementy te krzyżując się ze starszymi, zastanymi na
miejscu, dały w rezultacie zespół nowy, taki z jakim spotykamy
się jeszcze w drugiej połowie ubiegłego stulecia u górali szczaw­
nickich i Rusinów Szlachtowskich.
Elementy zakarpackie przeszczepione na północ zaczęły żyć
własnym życiem. Powstały liczne formy pochodne, klóre rozwija­
jąc się dalej samodzielnie przyczyniały się do dalszego zróżnico­
wania terytorium etnograficznego . Poza tym z Zakarpacia przy­
chodziły coraz nowe treści, które nic zawsze zdołały się roz­
powszechnić na całym omawianym iu obszarze, powodując tym
samym jego kulturalne różnicowanie. W drugiej połowie X I X w.
w związku z postępującym wzbogacaniem się i rozwojem zdob­
nictwa stroju, ludowego rozpadł się jednolity dotychczas krąg
wpływów spiskich w dorzeczu Dunajca. Dzięki szeregowi nowych
zapożyczeń z Zakarpacia oraz rozwojowi pewnych elementów
w zdobnictwie stroju wyodrębniły się obszary zachodnie obejmu­
jące polski Spisz, górali pienińskich oraz północno-wschodni cy­
pel dzisiejszego Podhala. Następnie i ten obszar rozpadł się
wskutek różnic kulturowych, jakie powstały w ciągu ostatnich
kilku dziesiątków lat między ludnością zamieszkującą po obu stro­
nach Dunajca w związku z ekspansją kulturalną Podhala, która
m

«• Jako jeden z p r z y k ł a d ó w dobrze i l u s t r u j ą c y c h to zjawisko
p r z y p o m n i e ć m o ż n a dzieje parzenicy, k t ó r a przyniesiona z p o ł u d n i a
w polowie ub. stulecia r o z w i n ę ł a się u nas bujnie d a j ą c długi szereg
odmian rozgraniczonych pod w z g l ę d e m t e r y t o r i a l n y m (T, Seweryn, Pa­
rzenice góralskie. K r a k ó w 1930).

�235
wzdłuż lewego brzegu rzeki posuwa się w. kierunku Czorsztyna.
Obszar wschodni dawnego kręgu wpływów spiskich, obejmujący
górali szczawnickich i Ruś Szlachtowską, dłużej zachował swe
pierwotne oblicze, ale i tu, jak wiemy z uslępu poprzedniego
(§ 20), na terenie góralszczyzny szczawnickiej zaszły liczne
zmiany, które spowodowały kulturalne wyodrębnienie się tej
grupy, odbywające się częściowo pod wpływem pobliskiej Sądeczyzny, częściowo zaś pod wpływem odległego Podhala. Gdy przed
niespełna trzydziestu laty artysta malarz Konstanty Kietlicz
Rayski zbierał materiały do opisu starego stroju szczawnickiego
w wielu wypadkach musiał opierać się na obserwacjach zebra­
nych u sąsiednich Rusinów, gdyż strój miejscowy uległ już znacz­
nym przemianom.
Izolacja geograficzna, społeczna, a wreszcie i ubóstwo w ja­
kim pogrążona była Ruś Szlachtowską składały się na to, że lud­
ność ta choć wciągnięta w nurt przemian kulturalnych, jakie za­
chodziły w Karpatach zachodnich, nigdy nie mogła dotrzymać
tempa, przyjmując wszelkie nowości z dużym opóźnieniem.
W inwentarzu kulturowym Rusi Szlachtowskiej zachowało się
wiele form, które u sąsiadów bądź wyszły już całkiem z użycia,
bądź uległy daleko idącej ewolucji. W stosunku do terenów
ościennych obszar Rusi Szlachtowskiej posiada charakter relik­
towy. Gruntowne zbadanie jego kultury, rzuciłoby sporo światła
na wcześniejsze, zapomniane już stadia kulturowe sąsiednich
górali zwłaszcza spiskich i szczawnickich. Dziś na badania ta­
kie jest już za późno. Znaczna część Rusinów Szlachtowskich,
w tym prawie wszyscy starzy, zostali wysiedleni na wschód wraz
z całym ruchomym dobytkiem, nieliczna garstka, która pozostała
to przeważnie młodzież męska włócząca się po świecie za druciarką, jako źródło informacji o czasach dawnych nie przedstawia
większej wartości ° .
7

0 7

J u ż po napisaniu niniejszej pracy resztki d a w n y c h m i e s z k a ń ­
ców Rusi Szlachtowskiej zostały przesiedlone na Z a c h ó d i rozproszone
w ś r ó d ludności polskiej, zamieszkującej Ziemie Odzyskane.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6295" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6275">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/562a2feb2c44053341ed5a4cfcd96e83.pdf</src>
        <authentication>c1d252792792fd95bdcf3d3e32af7df9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74946">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3072</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74947">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74948">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2876</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74949">
                <text>Tradycja i współczesność. Aktor / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74950">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4, s.413-417</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74951">
                <text>Michera, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74952">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74953">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74954">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74955">
                <text>Wojciech Michera • TRADYCJA I WSPÓŁCZESNOŚĆ. AKTOR

W

Prologu Ajschylosowego Agamemnona, na
nocnym niebie, nad pałacem Atrydów, po¬
jawią się dziwny blask. T o od dawna wycze­
kiwany znak, przeznaczony dla Klitajmestry: Troja
upadła. Radosną nowiną (euangelos) królowa dzieli się
nazajutrz z Przodownikiem Chóru: „Niechże dzień ten
z nocy-matki narodzony / wierny będzie tej wieści, któ­
rą noc przyniosła!". Rozmówca jednak niedowierza:
„Maszli jasne dowody, pani, że to prawda?"; „Czy to
senne marzenie dało ci tę wiarę?". Usłyszawszy zaś, że
gród Priama wzięto ostatniej nocy, pyta: „Jakiż goniec
tak szybki wieść tę przynieść zdołał?". Klitajmestra
więc odpowiada:
Hefajst, pan ognia! Znak nam śłe ze szczytów Idy
płomienny. Znak ten chwyta i podaje dalej
ognisko za ogniskiem... Ida Hermesowej
na Lemnos go przesyła skale; zapaloną
na wyspie wielką żagiew przejmuje Atosu
Zeusowy szczyt. Wysoko - aż się poprzez morze
wesołym blask przerzucił mostem [...]
[291n., tł. Stefan Srebrny]
Dalej następuje szczegółowy opis trasy, wzdłuż któ­
rej rozpięty został ten ogniowy telegraf. Kończąc, K l i ­
tajmestra mówi:

WOJCIECH

MICHERA

Tradycja
i współczesność.
Aktor*
Podobnie tradycja - chociaż jej najgłębszym sensem
jest wierne trwanie, zawsze niesie w sobie też zalążek
zdrady. W modelu wziętym z tragedii Ajschylosa jej f i guracją wydaje się Klitajmestra - ostatnie, najważniej­
sze ogniwo ogniowego łańcucha. Gdy więc na koniec
pierwszego epeisodionu schodzi ona ze sceny (zapewne
po to, by w pałacu szykować się na ptzybycie męża) chór
komentuje dotychczasowe jej grzeszne poczynania:
Zwycięża szept zgubnej, złej pokusy [peitho],
opętań, złud, ciemnych pragnień córy...
Na wszelki lek - za późno! Darmo kryjesz
występek! Widzą! Strasznym płonie światłem grzech!
Wytarty, niby pieniądz zły
w wędrówce długiej z rąk do rąk,
fałszywy jużeś stracił blask,
już otoś cały czarny - patrz!

Taki to był ów wyścig, tak z ręki do ręki
wędrowała pochodnia - jeno że w tym biegu
i pierwszy, i ostatni jednako zwycięża.
Przywołuję tę scenę nie po to, by poddawać ją filolo­
gicznej albo historycznej interpretacji. Przedstawiony
w niej opis niezwykłej i z rozmachem pomyślanej tech­
niki komunikacyjnej wydaje m i się znakomitą ilustra­
cją, poglądowym modelem pojęcia „tradycji", rozumia­
nej jako proces dziedziczenia kultury (lub też proces,
który z kulwrą można utożsamić). „Z ręki do ręki" po­
dawać - chwytać i przekazywać dalej - taki sens zawie­
ra się w łacińskim słowie traditio, pochodzącym od cza­
sownika trado, będącego złożeniem trans („za", „po
tamtej stronie") i do („daję"). Tak właśnie, jak to jest
u Ajschylosa (nawet jeśli, trzeba przyznać, zbieżność
sformułowań zwiększa się nieco w wykorzystanym tu
tłumaczeniu Stefana Srebrnego).
Zarazem, w tej obrazowej metaforze, nie bez zna­
czenia jest ponury kontekst całej tragedii. Przecież
początkiem sztafety niosącej ogniową wieść jest - nie­
jako na drugim poziomie metaforyzacji - łuna płoną­
cej Troi. Przede wszystkim zaś, zauważmy, biegnąca
chyżo spod murów Ilionu „radosna nowina" na ko­
niec sama rozpala zbrodnię (miasma): nie tylko zwia­
stuje rychły powrót króla Agamemnona, ale i przygo­
towuje jego śmierć.

413

Tradycja to złożony w depozycie skarb, ale także (dzi­
siaj!) strzegący go i czuwający nad n i m strażnik, conse­
rvator, custos, wierny piastun i miłośnik, choć z koniecz­
ności również interpres: tłumacz i pośrednik. Tymczasem
w Klitajmestrze wierność właśnie się sprzeniewierza,
prawda zamienia w złudzenie, a skarb (do którego prze­
cież ona sama należy, jest jego częścią) marnieje tracąc
blask. Czy jednak straszliwa interpretacja, jakiej Klitaj­
mestra poddała otrzymaną wieść, ma zupełnie jedno¬
znaczną
wymowę? Czyż w zbrodni tej, będącej przecież
zemstą (za śmierć córki, Ifigenii, złożonej przez Agamemnona w ofierze, gdy z wojskiem płynął pod Troję),
nie należy widzieć też świadectwa innej wierności?
Ta niebezpieczna ambiwalencja jest wpisana w sa­
mo pojęcie tradycji. Traditor po łacinie to zarazem
mistrz, nauczyciel, ale i zdrajca, wróg; powiedzieliby­
śmy - „Judasz".
•

•

•

* Wcześniejsza wersja tekstu została wygłoszona w ramach festi­
walu teatralnego Kontakt 2001 w T o r u n i u .

�Wojciech Michera * TRADYCJA I WSPÓŁCZESNOŚĆ. AKTOR

A może (glos mają raz jeszcze ci pierwsi) właśnie nie­
rozumne reformy są przyczyną nieszczęścia i należy
uczynić wszystko, by je cofnąć, przywracając stan
sprzed ich wprowadzenia? O k i m zatem można powie­
dzieć, że jest strażnikiem tradycji?
fc

Reformy podejmowane w imię „poprawiania", „przy­
wracania", „odnawiania", „odświeżania" (kalendarza,
ksiąg liturgicznych, samej liturgii, sztuki) - wzbudzają­
ce oczywiście natychmiastową, niekiedy gwałtowną,
niekiedy długotrwałą re-akcję - składają się też na tra­
dycję chrześcijańską. Skutki zresztą takich reform są
trudne do przewidzenia, a nawet post factum nie tak
wcale łatwo ocenić konsekwencje, jakie przyniosły. Po- i
stanowienia, na przykład, Soboru Watykańskiego II,
w wielu kwestiach teologicznych odwołujące się do na­
u k i starożytnych Ojców Kościoła, spowodowały przy
okazji nieodwracalne szkody w sferze kościelnej muzy''
ki (estetyka piosenek festiwalowo-tutystycznych wy- i
pierająca tradycję chorałową).

Gusła. Fot. Krzysztof Furmanek

To, co minione, w praktyce artystycznej będącej dla
nas współczesnością, uobecnia się na różne sposoby.
Zazwyczaj mówi się o dwóch pozostających w sporze
postawach twórczych: zachowawczym tradycjonali­
zmie, wierzącym w sens pielęgnowania uznanej spo­
łecznie normy, i nowatorstwie, skłonnym by indywidu­
alnie, w poszukiwaniu prawdy, poza tę notmę wykra­
czać. W istocie problem jest bardziej skomplikowany,
choćby z tego powodu, że rewolucje wybuchają często
właśnie w imię wierności wobec ttadycji - tyle, że tej
„prawdziwej", ostatnio zaś „zapomnianej", „zagubio­
nej" lub „przekłamanej".
Klasyczna postać tego zagadnienia ujawnia się naj­
wyraźniej w historii religii. Przyczyną sporów w tej dzie­
dzinie dość często bywały zresztą nie tylko kwestie ści­
śle doktrynalne, ale i liturgiczne, a zatem - także arty­
styczne. Dzieje każdej niemal religii to gwałtowny
splot, niekończące się walki „tradycjonalistów" z „re­
formatorami": spory o to, kto lepiej strzeże depozytu
wiary; lub też: komu w istocie został on powietzony.
Czy jest tak - o czym zapewniają pierwsi - że owa
„prawda" ma się dobrze, gdyż dzięki pilności i czujności
udało się nam ją przechować? Czy też - zgodnie z opi­
nią drugich - przeciwnie: gnuśni i zurzędniczali kusto­
sze skarbu zamknęli go w pustych formułach, ukryli
przed ludźmi, sprawiając, że nikt już (łącznie z n i m i sa­
mymi) nie pamięta jego ptawdziwych barw i blasku?

Zarazem jednak wiele wątpliwości budzi dzisiaj wśród
fachowców także dzieło, jakie w X I X wieku podjęli!
mnisi z opactwa w Solesmes, polegające mianowicie na
„odświeżeniu" (w najlepszej wierze i zgodnie z najlepszą
ówczesną wiedzą) chorału gregoriańskiego. Jak pisze
Marcin Bornus-Szczyciński: „Bezgraniczna wiara końca i|
X I X wieku w doskonałość notacji muzycznej kazała
wielkiemu reformatorowi chorału, francuskiemu bene­
dyktynowi D o m Moąuerau z opactwa w Solesmes od¬
rzucić istniejącą wówczas żywą tradycję, jako ponoć
skażoną, i zastąpić ją interpretacyjnymi spekulacjami,;
dokonanymi na podstawie analizy najstatszych manu-1
skryptów muzycznych z X - X I I I w. W efekcie powstał;
nowy nigdy przedtem nie istniejący chorał, który I
w 1903 r., po burzliwej dyskusji, został uznany przez p3'
pieża Piusa X za powszechnie obowiązujący w Kościele
rzymskim" Zdaniem Marcela Peresa' Mnisi solesmeńscy widzieli śpiew liturgiczny tylko w dwu aspek­
tach melodii i tekstu Zapomnieli o najważniejszym'
o sDOSobie śpiewania
iaka
przybierać śpiewak i jak powinien się zachowywać
1

-

Warto zauważyć, że i Peres, i Bornus-Szczycińskiobaj znakomici znawcy i wykonawcy muzyki dawnej sami podejmują wysiłki rekonstruowania zerwanej mu­
zycznej tradycji liturgicznej. W miarę możliwości od­
wołują się do tradycji „żywej" (Peres na przykład do tej,
która przetrwała na Korsyce albo w Grecji). Korzystają]
jednak także - a może przede wszystkim - z rękopi­
śmiennych zabytków (Szczyciński w tegoroczną Nie-f
dzielę Palmową przygotował dla Braci Mniejszych:
w Bratysławie liturgię, opierając się na najstarszym pol­
skim graduale franciszkańskim, z 1257 roku, przecho¬
wywanym przez ss Klaryski w Krakowie).
Podobnie robi Schola T e a t m Wiejskiego Węgajty
Wolfganga Niklausa: poszukując „utraconego kontak-

414

�Wojciech Michera • TRADYCJA I WSPÓŁCZESNOŚĆ. AKTOR

tu z archetypicznym, sakralnym językiem ruchu i ge­
stu" wystawia (rekonstruuje) średniowieczne dramaty
liturgiczne w sposób możliwie najwierniejszy, co jednak
znaczy: zgodny z tym, co da się wydobyć ze średnio­
wiecznych materiałów ikonograficznych, co wiedzą na
ten temat filologowie, a także - w sferze muzyki współpracujący z Węgajtami Szczyciński, Peres lub Damien Poisblaud.
3

Takie odtwarzanie pierwotnej maniery wykonaw­
czej - muzycznej albo teatralnej - przypomina prace
konserwatorskie nad starym, sczerniałym obrazem. Ta­
ki zabieg - gdy obraz całkiem już zniknął, zniszczony
lub przykryty warstwą brudu - jest niezbędny. Zarazem
jednak odnowa „zagubionej tradycji" niesie zawsze nie­
bezpieczeństwo (przed którym przestrzegają wspomnia­
ni twórcy) zatarcia tego, co mimo trudności, i nie za­
wsze w poprawnej postaci, jednak przetrwało; albo co
- niczym rysy na starym filmie - stało się (już) częścią
obtazu. Gdy w państwie Karola Wielkiego, dzięki filo­
logicznej pracy mnichów irlandzkich, przywrócono
w szkołach klasztornych klasyczną postać języka łaciń­
skiego, podniósł się wprawdzie poziom nauczania, stracii jednak swoją przydatność, używany na co dzień dia­
lekt łacińsko-galijski.
(Niebezpieczeństwo rekonstrukcji artystycznej,
zwłaszcza teatralnej, wiąże się też z pokusą „historycz­
nego iluzjonizmu" - złudnym pragnieniem prostego
ptzeniesienia się w czasie - „tam". Ta sprawa jednak,
ze względu na złożoność, wymagałaby osobnego omó­
wienia.)
Z innej jeszcze strony, warto dodać, gdy rzecz doty­
czy sztuki, owo sięgnięcie w przeszłość, „ponad głowa­
mi" żyjących, przynosi niekiedy zupełnie niespodziewa­
ne pożytki. Procedura ta jest bowiem także po prostu
figurą pewnego typu artystycznych poszukiwań, wpisa­
ną w mit „powrotu do źródeł". W X V I w. na przykład:
„Około roku 1600 dokonał się jeden z najbardziej radykalnycbf przewrotów w historii muzyki. Uświęcony
tradycją porządek muzyki europejskiej został nagle za­
kwestionowany przez osobliwy krąg wpływowych bada­
czy starożytności czy - ściślej mówiąc - rzekomych jej
wskrzesicieli." - pisze Nikolaus Harnoncourt . Wpraw­
dzie sztuka, której ścisłe reguły z dogmatyczną precyzją
wówczas określono, niewiele miała wspólnego z an­
tycznym dramatem greckim (choć o tym właśnie prze­
konani byli jej twórcy) to dzięki błyskotliwemu talen­
towi Claudio Monteverdiego rozpoczęła się w ten spo¬
sób historia teatru operowego
4

Czy warto zatem w ogóle przywoływać takie pojęcia
jak „tradycja", „wierność", „depozyt"? Otóż - tak.
W istocie ów nieunikniony moment „zdrady" określa
sytuację człowieka (artysty, także odbiorcy) jako hermeneutyczną. Wypatmjemy znaku, by go - jak Klitajmestra - na własną odpowiedzialność zinterpretować.

415

A l e też (tym razem wzorując się na Orestesie) - swoje
powołanie możemy rozpoznać w zemście, zaleconej
przez wyrocznię i mającej przywrócić ład, zakłócony
przez matczyną zbrodnię („Tej pomsty żąda bóstwa
głos! / Tej pomsty moja pragnie dłoń / Zabiję ją!...");
pamiętając wszakże, że i ten nasz straszliwy czyn wyma­
gać będzie od nas później oczyszczenia.
Tradycja to paradoksalny wysiłek rozpoznawania.
„Wysiłek" - bowiem tożsamość tego, kogo spotykamy,
nie jest oczywista. (Częsty temat antycznych opowieści
- trudne po latach spotkanie bliskiej osoby, które ptzebiega w trzech kolejnych podejściach: (i) wątpienie
0 tożsamości spotkanego; (ii) podejrzliwe badanie;
wreszcie (iii) rozpoznanie - anagnorismos. Tak było
z Penelopą i Odyseuszem, tak było również z Elektra
1 Orestesem w Ofiamicach Ajschylosa.) Wysiłek to
„paradoksalny", bo przecież „roz-poznanie" dotyczy te­
go, kogo/co już przecież znamy (jak pisze Gadamer:
„Rozpoznanie, tak jak rozumie je Arystoteles, zakłada
istnienie wiążącej tradycji, w której ramach wszyscy się
rozumieją i spotykają sami ze sobą" ).
5

W praktyce kluczową sptawą jest obecność tzw. „ży­
wej tradycji". Gdy jej brak - nikt nie potwierdzi na­
szych przypuszczeń. Jesteśmy tym razem trochę jak Kasandra, branka przywiedziona z T r o i - „obca" w Argos,
i wprawdzie wiele widząca (Przodownik Chóru: „Psi
węch ma ta niewiasta: już-ci jest na tropie"), ale też po­
zostająca w odrębnym, niezrozumiałym dla innych
świecie ("Biegłego, widzę, trzeba tej obcej tłuma­
cza..."). A jednak, nawet jeśli nie sposób zweryfikować
podjętego przez nas wysiłku „rozpoznania", wysiłek ten
nie traci sensu. Nie jest dla nas sprawą obojętną, co
i jak rozumiemy, na przykład ze sztuki Ajschylosa. To,
co minione (tradycja, choć już „martwa") nie jest zale­
dwie pretekstem dla naszych niezależnych działań
twórczych. Nasze działania - nie są prostą rekonstruk­
cją tego co minione Zawsze chodzi o spotkanie" —
w n i m potwierdza się tożsamość każdej ze stron Ale
potwierdza się między innymi w zawieszeniu własnej
pewności w poszukiwaniu możliwości wyjścia poza go£ Q ^ y uwewnętrzniony wzorzec naszego myślenia
(uwewnętrzniony na przykład w języku)
W pewnym sensie - na tym polega zadanie aktora
w teatrze, zawsze stojącego wobec obcości gtanej ptzez
siebie postaci. W nieco szerszym znaczeniu - na tym po­
lega każde działanie twórcze. W ujęciu najszerszym - tak
można rozumieć sens wszelkiego ludzkiego działania.
•

•

•

„Działać, w najogólniejszym sensie, znaczy przedsię­
brać coś nowego, rozpoczynać (jak wskazuje greckie
słowo archein, «rozpoczynać», «prowadzić», wreszcie
rządzić), wprawiać coś w ruch (co jest pierwotnym zna-

�Wojciech Michera • TRADYCJA I WSPÓŁCZESNOŚĆ. AKTOR

czeniem łacińskiego agere). Ludzie są initium, nowymi
przybyszami, którzy dają czemuś początek na mocy sa­
mych swoich narodzin, dlatego podejmują się czegoś
nowego i skłonni są do działania" - pisze Hannah
Arendt w Kondycji Ludzkiej .

pretację zaproponowaną przez A r e n d t (która z kolei
odwołuje się do słów Dantego z De monarchia) można
chyba uznać za niejawną próbę nadania pojęciu „aktu¬
alizacji" - niejako wbrew niemu - greckiego raczej niż j|
łacińskiego sensu.

Nie miejsce t u , by szczegółowo rozważać podobień­
stwa i - zwłaszcza - różnice między greckim archein
i łacińskim agere. Zatrzymajmy się chwilę przy tym
ostatnim, ze względu na rolę, jaką odegrało w kształto­
waniu się europejskiej wyobraźni. Czasownik - któtego
podstawowe formy słownikowe brzmią ago, agere, egi,
actum - rzeczywiście znaczy „wprawiać coś w ruch".
Pierwotnie jednak stosowany był w bardzo konkretnej
sytuacji, chodziło mianowicie o „wprawianie w r u c h "
stada bydła, poganianego przez pasterzy. Okoliczność
ta pozostawiła istotny ślad na wszystkich pojęciach wy­
wiedzionych z tego słowa - ślad nadający i m specyficz­
ny odcień przymusu, a przez to czyniący z nich swoisty
„ekran", modyfikujący każdy oglądany przezeń obraz.
' Pojęć tych (opartych zwłaszcza na gtamatycznej for­
mie supinum: actum) jest wiele: agent, akt, akcja, ak­
tywność, aktualność, wreszcie też -aktor. Co najważ­
niejsze, tak szeroko rozumiane.agere w niezwykły spo­
sób zbliżyło się znaczeniem do czasownika esse, być.
W tradycji języka łacińskiego realnie wydaje się istnieć
tylko to, co nie ustaje w działaniu (jest actualis). I to
w działaniu skutecznym - jest skuteczną przyczyną do­
konujących się zmian (causa efficiens). Jak pisał To­
masz: Esse est actualitas omnis formae . Dlatego też an­
gielskie actuality, lub francuskie actualité, tłumaczy się
po prostu jako „rzeczywistość".

Łacińskie ago ma ścisły odpowiednik etymologiczny
w greckim czasowniku ago. Jednak w klasycznych tłumaczeniach z greki na łacinę jako actus oddaje się inne
greckie słowo - energeia . Wielowiekowa tradycja
translatorska mogłaby świadczyć, że przekład ten jest
właściwy: jak przecież o energeia pisał w Metafizyce
Arystoteles - z niej właśnie bierze się ruch, kinesis. Co
to jednak znaczy? Jak się wydaje stajemy tu właśnie
wobec przykładu niezrozumienia, wynikającego z „ze­
rwania tradycji", jakie dokonało się na granicy między
światem języka greckiego i łaciny. O t o - pisze Jean
Beaufret - usiłując zrozumieć sens słowa źródłowego
(energeia), czytamy Arystotelesa, „wychodząc nie od
greki, takiej, jaką mówił, lecz greki zromanizowanej" .1
Greckie znaczenie energeia nie ma bowiem - zdaniem
francuskiego filozofa, podążającego t u śladem Heideg­
gera - nic wspólnego z jakimkolwiek „popychaniem"
i skutecznością" M a sens raczej epifaniczny"' ujaw¬
nia — ukryte możliwości Dzięki swojej energeia ogień
na przykład' oświetla grzeje a później pozwala też ugo­
tować na n i m zupę

6

1

Rzeczywistość taka - utożsamiona z „aktualnością",
określona przez działanie pojmowane jako „przyczyna"
i „bodziec" - jest przede wszystkim otwarta na to, co
nowe (initium). Trudniej jednak w niej dostrzec goto­
wość na „spotkanie" z tym, co nas poprzedza, i co nam
zostało przekazane (chyba, że jako spotkanie potraktu­
jemy imperialne narzucenie własnej pax romand).
Próbę wykroczenia poza taki „skuteczno-sprawczy"
sens „aktualności" podejmuje w swojej książce Arendt,
pisząc między innymi: „Ludzkie poczucie rzeczywistości
wymaga, by ludzie aktualizowali czysty dar własnego
bycia, nie po to, aby je zmieniać, ale by wyartykułować
i powołać do pełnego istnienia to, co w przeciwnym ra­
zie musieliby, tak czy owak, biernie znosić" [s. 228]. T o
ważne słowa: „nie po to, aby zmieniać, ale by wyarty­
kułować i powołać do pełnego istnienia...". Wydaje się
jednak, że podstawową przeszkodą dla myśli zawartej
w tych słowach jest, przede wszystkim, źródłowy sens
wpisany w samo słowo agere - actus. Hannah Arendt
wielokrotnie w swojej książce podkreśla istnienie
ru, jaki pojawia się przy próbie tłumaczenia niektórych
pojęć gteckich na łacińskie. Sądzę, że również w tym
wypadku podobny opór należy wziąć pod uwagę. Inter­

!

8

9

T e n problem przekładu (powiedziałbym: nie tyle
traduttore - tradittore, ile: traditio - traductio [transductío], przy przetłumaczeniu tego ostatniego słowa jako
„przeprowadzka") ma ogromne znaczenie także dla to-1
zumienia istoty praktyki artystycznej i dzieła sztuki. I
Otóż w rozumieniu „łacińskim" tworzenie jest zawsze!
sprawą siły i władzy (vis atąue potestas), skutecznego!
(efficiens, od efficere - ex + faceré) oddziaływania za pol
mocą narzędzi, w którego efekcie (effectum, też odejj-i
cere) artysta z kamienia na przykład robi (faceré) rzeźl
bę. Tymczasem greckie poiein - tłumaczone zazwyczaj |
właśnie jako robić, wytwarzać, sporządzać - nie mai
z taką skutecznością wiele wspólnego. Należy je raczej
rozumieć w znaczeniu: „sprawić, pozwolić, by się uka­
zało", co znajduje świetny wyraz we francuskiej formu­
le: laisser apparaître .
10

W t y m sensie również pojęcie ludzkiego „działa¬
nia", w najszerszym znaczeniu - jeśli uwolnić je od
przymusu „aktywnego" i skutecznego od-działywania
- nabiera owego sensu hermeneutycznego, który
wcześniej skojarzyłem z wysiłkiem „spotkania" i „roz­
poznania". Rozpoznania tego, co minione, co przeka- I
zane jako tradycja, i co zawiera w sobie z konieczno­
ści moment obcości.

416

T e n spór w szczególny sposób kondensuje się na sce­
nie teatralnej. W pojęciu „aktora" bowiem zbierają się
te wszystkie znaczenia, które w szerszym wymiarze
ludzkiego działania rozsiewa cała rodzina słów wywo-

�Wojciech Michera » TRADYCJA I WSPÓŁCZESNOŚĆ. AKTOR

dzących się od agere. Dość podobnie jak w wypadku
greckiego poiein, słowa, którego sens w szczególny spo­
sób skupia się w działaniu poety. W ścisłym znaczeniu
„aktot" jest tym, który inicjuje, działanie - inicjuje dys­
ponując odpowiednią (skuteczną) siłą i władzą, które
pozwalają mu stworzyć (facere) graną postać.
Hannah Arendt problem „aktora" - jako tego, któi ry działa (agere) - łączy jednak z zagadnieniem mowy.
Pisze: „Działanie i mowa są tak ściśle ze sobą związane,
! ponieważ początkowy i specyficznie ludzki akt musi
jednocześnie zawierać odpowiedź na pytanie zadawane
każdemu nowemu przybyszowi: «Kim jesteś?». O w o
odsłonięcie tego, k i m ktoś jest, kryje się tak w jego sło­
wach, jak i czynach; oczywiście nadal mowa i ujawnia­
nie siebie są ze sobą spokrewnione o wiele bliżej niż
działanie i ujawnianie, tak samo jak między działaniem
i rozpoczynaniem istnieje bliższe pokrewieństwo niż
I między mową i rozpoczynaniem".
:

„Działanie" (jako agere) łączy się zatem blisko - co
już ztesztą wiemy - z „rozpoczynaniem". „Ujawnianie"
zaś raczej z „mową". K i m więc jest „aktor"? W ścisłym
znaczeniu tego słowa: tym, który przede wszystkim „działa" i „rozpoczyna". Lecz przecież dobrze wiemy, że
nie tylko. Niejako wbrew swej nazwie - „aktor"
(zwłaszcza w teatrze) także „ujawnia", „odsłania" toż­
samość owego „nowego przybysza", który przecież przy­
bywa być może z przeszłości, na przykład jako grana na
scenie postać z tragedii Ajschylosa, albo średniowiecz­
nego dramatu liturgicznego.
Jak już mówiłem, zadanie aktorskie zawiera się
w wysiłku „rozpoznania" (anagnońsmos). I taki też sens
dosttzec można w słowie hupokrites, jakim w Atenach
okteślano teatralnego aktora: jest on tym, który (mó-

I wiąc) tłumaczy, objaśnia, interpretuje (krinein) to, co
| „spod spodu", co „ukryte".
i Posłuchajmy, raz jeszcze, fragmentu z Kondycji ludzUej: „bez towarzyszącej m u mowy działanie nie tylko

utraciłoby swój charakter ujawniający, ale też, odpo­
wiednio, utraciłoby jak gdyby swój przedmiot; to nie
działający ludzie, lecz wykonujące roboty dokonywały­
by czegoś, co, ujmując rzecz po ludzku, pozostawałoby
niepojmowalne. Działanie pozbawione mowy nie było­
by już działaniem, ponieważ nie byłoby już tego, kto
działa, aktora, a ten, kto działa, sprawca czynów, jest
możliwy tylko wtedy, gdy jest jednocześnie mówcą wy­
powiadającym słowa".
Jeśli nawet Hannah Arendt nie wspiera się tu grec­
k i m słowem hupokrites (słowo „aktor" w cytowanym
tekście użyte jest w szerokim, nie tylko teatralnym zna­
czeniu), to jednak i tu widać wyraźnie jej staranie, by
poszerzyć ścisłe znaczenie łacińskiego terminu. I to po­
szerzyć - nawet wbrew niemu - na sposób niejako
„grecki". Można rzec, że w ten sposób autorka ta sama
„działa" jak aktor-hupokrites, albo jak Klitajmestra:
zdradza - w podwójnym znaczeniu tego słowa. Zaprze­
cza temu, co wydaje się oczywiste, ujawniając przez to
tradycję, o której już mało kto pamięta.

Przypisy
1

M a r c i n Bornus-Szczyciński, Dlaczego Kościół przestaje

śpiewać,

„Więź" 3/1999, s. 20
2

Piwo z mistrzem, z Marcelem Peresem rozmawia Jacek Kowal­

3

Misterium

ski, „Czas K u l t u r y " 6/1998, s. 60
Wcielenia.

Z Wolfgangiem Niklausem rozmawia Ja­

cek Borkowicz, W i ę ź " 3/1999, s. 50
4

Nikolaus H a r n o n c o u r t , Dialog muzyczny. Rozważania
verdim, Bachu i Mozarcie,

5

o Monte-

t l . M . Czajka, Warszawa 1999, s. 28

H . G . Gadamer, Sztuka i naśladownictwo,

t l . M . Łukasiewicz, w:

Rozum, słowo, dzieje, Warszawa 2000, s. 152
6

H . A r e n d t , Kondycja

Ludzka,

t l . A n n a Łagodzka, Warszawa

2000, s. 195
7

Summa. Cytuję za: J. Beaufret, E N E R G E I A et A C T U S , w te­
goż: Diałogue avec Heidegger. Philosophie grecque, Paris 1975, s.
134

8

Por. A r e n d t , s. 225

9

Beaufret, s. 128

1 0

Tamże, s. 125

417

T
v

'

'

- ..
y

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6296" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6276">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/54e606286603810094e62c2559411818.pdf</src>
        <authentication>f24e1a118aea557f4fe2ba7de4a78c5e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74956">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5123</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74957">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74958">
                <text>1946</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74959">
                <text>etnologia - metody</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74960">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4753</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74961">
                <text>Fakty etnologiczne i metody ich badań / LUD 1946 t.37</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74962">
                <text>LUD 1946 t.37, s.32-68</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74963">
                <text>Poniatowski, Stanisław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74964">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74965">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74966">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74967">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74968">
                <text>STANISŁAW PONIATOWSKI

FAKTY ETNOLOGICZNE

I METODY ICH BADAŃ

W p o z o s t a ł y c h maszynopismaeh w z g l ę d n i e r ę k o p i s a c h
śp. prof. St. Poniatowskiego znajdujemy k i l k a r e d a k c j i ,
u j m u j ą c y c h zagadnienie metodologii etnologicznej. Ż a d n a
jednak nie jest w y k o ń c z o n a . Umieszczona w poprzednim
numerze praca śp. Profesora m i a ł a s t a n o w i ć część w s t ę p n ą
z a k r e ś l o n e g o na d u ż ą m i a r ę dzieła etnologicznego o p o c h ó w ­
kach, « M a h a v r a t a » .
Jednak Czcigodny Autor, j a k w i d a ć z pozostawionego
schematu innego dzieła, z a m i e r z a ł w y d a ć osobno metodolo­
gię etnologii, pod t y t u ł e m «Metody etnologii)). Poniżej poda­
jemy 1° ó w szkic, i 2° pewne jego rozprowadzone
rozdziały,
k t ó r e p o z b i e r a l i ś m y w całość, w z g l ę d n i e uzupełnili w e d ł u g
notatek szkicowanych o ł ó w k i e m przez Autora. N a d a l i ś m y i m
tytuł w e d ł u g n a g ł ó w k a jednej z redakcji maszynopisu, jako
najbardziej o d p o w i a d a j ą c y treści poruszanych z a g a d n i e ń .
( E d w a r d Bulanda T. J.)

METODY ETNOLOGII
W stęp
A. potrzeba, zadanrie i podiział etnologii:
1• potrzeba:
podobnie, jak wszystkie inne nauki i , szerzej biorąc,
wszelka systematyczna praca, również i praca naukowa
etnologa musi kierować się określonymi metodami, któ­
rych

�33
2. z a d a r n i e:
prowadzić badaczy do .obiekŁywniego i w każdorazowym
stanie nauki tylko jednioznatcznego rozwiązywania zagad­
nień, dotyczących: krytyki materiałów, badania wytwo­
rów d badamiia ludów, stoisowniie do czego przyjmuję dla
metod etnologii następujący
3. p o d z i a ł:
metody krytyki materiałów (inaczej krytyki źródeł),
badania wytworów (inaczej metody etnologii
ogólnej),
,,
badania ludów (inaczej metody etnografii);
В. r o z w ó j metod etnologii:
1. Czynniki warunkujące ten rozwój:
a) rozwój nauk filozoficznych, powodujący rozwój me­
tod krytyki materiałów,
b) rozwój samej etnologii i nauk z nią sąsiadujących, po­
wodujący zmiany w poglądach na w-łasmości badanych
przedmiotów, a więc w konsekwencji
rozwój metod badania wytworów i
ludów.
2. Dotychczasowe główne etapy tego rozwoju:
a) psychologizm
1. idealistyczny,
2. materialistуczny (przyrodniczy),
3. socjologiczny,
4. freudyzm,
5. funikcjoruali zm;
b) history zm
(i. aintiropogeogiraficzny (początkowy),
7- dyfuzjoniizm angielski,
9. history z m kontynentalny;
Lud, T. X X X V I I

3

�34
с) kierunki о charakterze mieszanym przyrodniczo-histo­
rycznym
10. o l o g e n i i c z n y ,

11. statystyczny.

Wykład
1. M e t o d y k r y t y k i

1

materiałów :

A. Zbieranie materiałów w terrenie:
kwalifikacje zbieracza i jego środki pomocnicze (informa­
torzy).
B. Wartość materiałów bezpośrednich:
1.
2.
3.
4.

prawdziwość,
lokalizacja etnograficzna,
chronologizaicja,
dostateicziniość poznania.

C. Udostępnienie materiałów zebranych:
1- przechowywanie (muzealnictwo).
2. publikowanie.
D. Krytyka materiałów pośrednich (opisów):
1. krytyka kwalifikacji autora i jego stosunku do terenu,
2. krytyka tekstu.

1

P o n i e w a ż metody b a d a ń m u s z ą p r z y s t o s o w y w a ć się do w ł a s n o ­
ści badanych p r z e d m i o t ó w , więc w m i a r ę coraz lepszego poznawania
p r z e d m i o t ó w , m u s z ą się d o s k o n a l i ć metody ich badania, a s t ą d w y n i k a
k o n i e c z n o ś ć rozwoju metod etnologii wraz z r o z w o j e m samej etnologii.
A w i ę c podstawowa zasada metodologiczna b r z m i : z n a j ą c p r z e d m i o t y
f. А. В. C. i z a c h o d z ą c e z n i m i zjawiska, m o ż e m y s k o n s t r u o w a ć k r y t e ­
ria, k t ó r e p o z w a l a j ą w y j a ś n i ć l u k i w naszej znajomości przedmiotu N . ,
o ile założymy, że należy on do tej samej grupy p r z e d m i o t ó w , co
I . А. В. C.

�35

II. M e t o d y b a d a n i a

wytworów:

A. Charakterystyka wytworu drogą analizy:
1. własności i odniiain
strukturalnyeh,
ustalenie składników i stopnia złożo­
funkcjonalnych,
ności wytworu;
ideo/logicznych
2. występowanie odmian
w przestrzeni i 1 ustalenie powiązań pomiędzy składw czasie
|
kami;
3. stosunku (zależności i roli) do środo wisika
kulturowego,
ustalemlie powiązań pomiędzy skład­
językowego,
nikami i odmianami a środowiskami.
rasowego,
geograficznego
B. Wyjaśnienie drogą syntezy danych, otrzymanych drogą po­
wyższej analizy:
1. rozwoju wytworu przez
takie powiązanie chro­
nologicznych i geogra­
ficznych odmian wy­
twoiru, jakie najbardziej
odpowiada stosunkowi
tych odmian do środo­
wiska i zmianom sarnie­
go środowiska

kształtowanie się odmian pod
wpływem zmian w środowiwiskach;

2- genezy wytworu przez wykazanie, jakie składniki, w ja­
kich warunkach środowiskowych, pod wpływem jakich
potrzeb, przy jakich ideologiach, uległy połączeniu, dając
genezę badanemu wytworowi, i potwierdzenie tego wy­
kazaniem roili, jaką wytwór odegrał w swym wyjściowym
środowisku, a której tio roli nie spotykamy w ininych
współczesnych środowiskach.
3*

�III. M e t o d y b a d a n i a

ludów:
7

A. Charakterystyka ludu drogą analiz} :
1. s k ł a d u j e g o
materialnie],
duchowej i
społecznej

kultury
ustalenie składników i stopnia złożo­
ności kultury;

2. o d m i a n j e g o k u l t u r y
wsp ółwys t ępu j ą cy eh
w przestrzeni i w cza­
sie (zróżnicowań we­
wnętrznych),
ustalenie powiązań pomiędzy
sąsiadujących ze sobą
w przestrzeni (zróżni­
składnikami:
cowań regionalnych),
następujących po sobie
w czasie (zróżnicowań
rozwojowych)
3. s t o s u n k u j e g o k u l t u
kulturowego,
własnego
językowego,
rasowego,
obcego
g eo'giraf ic znie g o

do środowiksa
ustalenie
powiązań
pomiędzy składnika­
mi
i
odmianami
a środowiskami;

B. Wyjaśnienie drogą syntezy:
1. r o z w o j u
l u d u przez takie
powiązanie jego odmian w cza­
sie i w przestrzeni, jakie maj le­
piej odpowiada stosunkowi tych
odmian do środowiska oraz wza- [
jemnym nia siebie oddziaływa­
niom poszczególnych
działów
kultury badanego ludu

kształtowanie się od­
mian pod wpływem
zmian w środowi­
skach :

- Chodzi 1n o zależności p o m i ę d z y r ó ż n y m i s k ł a d n i k a m i w e w n ą t r z
własnej kultury.

�37
2. g e n e z y l u d u przez wykazanie, jakie składniki kul­
turowe i w jakim środowisku (kulturowym, językowym,
rasowym i geograficznym) i w jakim czasie uległy połą­
czeniu, dając genezę badanego ludu i potwierdzenie tego
wykazaniem roli, jaką dany lud odegrał w swych wyj­
ściowych środowiskach.
Zamknięcie
A. Teoria a praktyka metodologiczna:
uproś zc z enda dopu size za Ine,
niedociągnięoia nieunikni one.
B. Ocena wyników badań oparta na znajomości:
stosunku badacza do badanych przedmiotów czyli
przygotowania naukowego i
znajomości badanych przedmiotów,
poprawności stosowanych metodC. Najważniejsze braki metodologii etnologieznej i perspektywy
dalszego jej rozwoju.
I I . FAKTY ETNOLOGICZNE I METODY ICH BADAŃ
W st ęp
Fakty

a metody ich

badań

1. Z ogólnego przebiegu rozwoju nauk realnych wynika, że
po okresie niemelodycznego gromadzenia i wyjaśniania faktów
nastąpił okres metodycznej pracy naukowej, przy czym metody
ustalania faktów, tj. ich gromadzenia i krytyki, wcześniej się roz­
winęły i szybciej się ujednostajniły, niż metody wyjaśniania fak­
tów. Na wyjaśnianie faktów silniej bowiem oddziaływa strona
subiektywna badaczy niż na gromadzenie i krytykę. ^Tak było
i w rozwoju etnologii. Aż do początków bieżącego stulecia trwał
okres początkowo zgoła niemetodycznej pracy naukowej, a potem
wyjaśniania faktów etnologicznych metodami innych nauk, przy
czym pod koniec lego okresu zabrano się do opracowania własnych

�38
metod ustalania faktów etnologicznych. Dopiero od wystąpienia na
szerszą widownię na początku bieżącego stulecia, kierunku histo­
rycznego datuje się drugi okres rozwoju etnologii, w którym za­
brano się do systematycznego opracowania odrębnych własnych
metod, potrzebnych do wyjaśniania faktów badanych przez tę
naukę. Były wprawdzie i poprzednio na swój czas cenne przyczynki
metodologiczne, dotyczące wyjaśniania faktów, jak np. praca Tylora o metodzie badań rozwoju instytucji ( i ) , ale dopiero Graebnera «Methode der Ethnologic*, 1911 (2) była pierwszym systema­
tycznym opracowaniem metod etnologii. Poszły za nią później ró­
wnie szeroko zakreślone prace van Bolcka, 1931 (3), W. Schmidta,
1937 (4), Muhlmanna, 1938 (5), oraz szereg prac metodologicznych
o węższym zakresie. Wielkie ożywienie na polu metodologii etnologicznej wyraża się też w ustawicznie rosnącej od czasu ubiegłej
wojny polemice pomiędzy przedstawicielami zwalczających się
kierunków metodologicznych, z której wyłaniają się prace więk­
sze o histoiycznym ujęciu dotychczasowych metod etnologii. Do
takich należą np. prace: Pinard de la Boullaye T. J., 1924 (6), Radina 1933 (7), Lowie'a 1937 (8) oraz cenny przyczynek Bornemanna
SVD 1938 (9).
2. Jak wykazuje Bornemann, znaczne różnice metodologiczne
pomiędzy przedstawicielami tego samego kierunku historycznego
wynikają nie tylko z niejednakowego ustosunkowania się bada­
czy do faktów, ale wprost z nadawania różnych znaczeń tym sanrym terminom. To samo zachodzi naturalnie w jeszcze silniej­
szym stopniu pomiędzy przedstawicielami różnych kierunków me­
todologicznych. Przyczyną tych różnic jest to, że metody badań
muszą ściśle odpowiadać faktom, a więc w miarę coraz innego u j ­
mowania faktów czy leż coraz ich pełniejszego poznawania mu­
szą się zmieniać i odnośne metody badań. Stąd wynika, że wyczer­
pujący system metod etnologicznych należy oprzeć na wyczerpu­
jącym usystematyzowaniu faktów etnologicznych. Widać to już
poniekąd u van Bulcka i Muhlmanna, którzy rozważania metodo­
logiczne poprzedzili obszerniejszymi wywodami, dotyczącymi fak­
tów etnologicznych. Zarówno jednak u tych dwu autorów, jak
u W. Schmidta (1937) i u Graebnera (1911) próżno byśmy szukali
7

�39

metod potrzebnych do wyjaśniania wielu faktów etnologicznych,
a to dlatego, że na fakty te nie zwracali oni większej uwagi. Należy
do nich choćby tak podstawowy fakt, jak geneza wytworu kultu­
rowego, która'w dotychczasowych pracach metodologicznych albo
jest pomijana, albo krótko i niezadawalająco zbj wana, jak gdyby
nie można jej wyjaśniać, nie wychodząc poza hypotezy. Ta i inne
luki dotyczasowej metodologii etnologicznej jasno się uwydatnią,
a dzięki temu może szybciej staną się przedmiotem zainteresowań
metodologicznych, jeżeli dotychczasowe metody etnologiczne roz­
patrzymy na tle systemu, wyczerpującego wszystkie zagadnienia
etnologiczne, opartego na uprzednim usystematyzowaniu wszyst­
kich faktów etnologicznych. Dać z a r y s y s y s t e m u f a k t ó w
i s y s t e m u m e t o d e t n o l o g i c z n y c h jest właśnie zada­
niem niniejszej pracy.
7

U w a g a w y d a w c y . Zarysy faktów, o m ó w i o n e przez Autora
s z c z e g ó ł o w o , p o d a l i ś m y л\- poprzednim numerze «Ludu». Podzielił on je
na cztery kategorie: obiekty, stosunki o b i e k t ó w do ich otoczenia ( ś r o d o ­
wisk), zmiany s t o s u n k ó w o b i e k t ó w do ich ś r o d o w i s k , i wreszcie zmiany
w samych obiektach. T u w a r t o d o d a ć jeszcze o b j a ś n i e n i e Autora co do
r o l i i funkcji. ((Kryterium o d r ó ż n i a j ą c y m r o l ę od funkcji jest c e l o w o ś ć :
funkcja jest przewidziana i celowa, rola jest nieprzewidziana i р о г а celowa».
Do tego p o d z i a ł u f a k t ó w o d n o s z ą się n a s t ę p u j ą c e

I.

Zarys

uwagi Autora.

7

systemu faktów
etnologicznych
(patrz poprzedni numer «Ludu»)
1. L'wagi

do podziału

faktom

Wydzielone przez socjologów kategorie faktów w następujący
sposób odpowiadają wyżej wydzielonym 4 kategoriom głównym
i ich poddziałom.
Podział na statykę i dynamikę społeczną:
statyka pokrywa się z kategoriami:
obiekty i stosunki obiektów do otoczenia;
dynamika pokrywa się z kategoriami:
zmiany stosunków do środowisk i zmiany w samych
obiektach.

�40
Dynamika społeczna nazywana jest przez wielu procesami
społecznymi, przy czym niektórzy autorzy niewłaściwie rozsze­
rzają termin procesy i na stosunki, na skutek nie oddzielania
dwóch zasadniczo odmiennych kategoryj: stosunki jako takie
i zmiany stosunków.
Procesy społeczne odróżniane są niekiedy od procesów kul­
turowych. Jest to słuszne, bo opiera się na zasadniczym oddziela­
niu' obiektów kulturowych od obiektów społecznych. O potrzebie
tego odróżniania mówi Stern B. J. «Concerning the distinction
between the social and the cultural» (Social Forces, 1929, 264—
271).
Znanieckiego podział faktów socjologicznych na czyny spo­
łeczne, stosunki społeczne, osobniki społeczne i grupy społeczne
pokrywa się całkowicie z moim' podziałem, po odrzuceniu z niego
obiektów kulturowych oraz włączeniu ludów do grup społecznych.
Wiesego s} stem socjologiczny posiada natomiast węższy za­
kres, bo jako «Beziehungslehre» obejmuje stosunki obiektów spo­
łecznych do ich społecznego środowiska.
Czyny społeczne wysuwane przez Znanieckiego (Social Ac­
tions, 1936), jako podstawowa kategoria faktów społecznych, są to
w moim ujęciu po prostu funkcje osobników i grup społecznych.
Jedynie na skutek bardzo pospolitego u socjologów i etnologów
zaliczania do funkcji także i ról, powstaje mniemanie, że funkcje
osobników i grup społecznych nie są równoważone z ich czynami.
Naturalnie osobniki popełniają też najrozmaitsze czyny, które,
choć warunkowane przez ich środowiska społeczne i kulturowe,
nie są jednak czynami społecznymi, lecz po prostu czynami orga­
nizmów biologicznych, ale takie czyny stanowią przedmiot zain­
teresowań biologicznych i psychologicznych, a nie socjologów i hu­
manistów. Tych ostatnich interesują tylko skutki społeczne takich
p o z as po I e с z n у с h czynów.
-

2. Wydzielenie

faktów

etnologicznych

Wiąże się ono z ograniczeniem zakresu etnologii, które fak­
tycznie zjawiło się przez rozebranie wielu obiektów kulturowych

�41

ł społecznych przez nauki humanistyczne i społeczne, jakie wcze­
śniej zaczęły się rozwijać, niż etnologia. Teoietycznie zaś wiąże się
to ograniczenie ze sposobem przekazywania obiektów kulturowych
z pokolenia na pokolenie, od czego w silnym stopniu zależy cha­
rakter obiektów społecznych.
Dwa są podstawowe sposoby przekazywania kultury: star­
szy, oparty wyłącznie na nauczaniu ustnym, a więc na tradycji,
i młodszy, oparty na wyższym piśmie, w ścisły sposób przekazu­
jącym wszelkie wiadomości w najdalsze pokolenia. Stąd podział
kultur i ludów na niecywilizowane (bez pisma) i cywilizowane
(z pismem wyższym).
Ponieważ przekazywanie kultury przy pomocy pisma po­
zwala na historyczne badanie zarówno jej wytworów, jak i ludu,
który je posiada, więc też wszystkie obiekty kulturowe i społeczne,
dla których są dokumenty pisane, muszą być inaczej badane niż
te, dla których takich dokumentów nie ma. Właśnie te drugie
obiekty są przedmiotem badań etnologicznych, podczas gdy pierw­
szymi zajęły się starsze od etnologii nauki humanistyczne i spo­
łeczne.
A więc: wyłączając takty historyczne, odnoszące się do l u ­
dów cywilizowanych i ich kultur, etnologia bada wszystkie inne
fakty, dotyczące ludów i kultur całego świata. Fakty te nazywam
etnologicznymi. Obejmują one nie tylko wszystko, co się wiąże
z ludami i kulturami niecywilizowanymi, ale również przedcywilizacyjne stadia rozwojowe ludów cywilizowanych oraz tradycyj­
nie wśród tych ludów cywilizowanych przekazywane wytwory kul­
turowe i zespoły kulturowe wraz z grupami społecznymi, będącymi
ich nosicielami. — Obszerniej o przedmiocie etnologii: Poniatów
ski, 1922(10).
3. Fakty

socjologiczne

i zakres

socjologii

Ponieważ wszystkie obiekty kulturowe i wszystkie obiekty
społeczne stanowią przedmioty badań bądź etnologii, bądź innych
nauk humanistycznych i społecznych, więc jako dziedzina badań
socjologii pozostają: cechy ogólne wspólne dla wszystkich obiek-

�12

lów kulturowych (teoria kultury s. s.), cechy ogólne wspólne dla
wszystkich obiektów społecznych (teoria grup społecznych s. s.),
a dalej tzw. procesy społeczne, do których rozmaici autorzy zali­
czają zarówno zależności obiektów od środowisk, jak również role
tych obiektów dla środowisk, a dalej zmiany w stosunkach obiek­
tów do środowisk i wreszcie zmiany w samych stosunkach. Po­
wtarzalność cech wspólnych obiektów kulturowych i społecznych
oraz powtarzalność procesów z nimi związanych umożliwia so­
cjologii poszukiwanie praw ogólnych czyli daje jej charakter nomologiezny w przeciwstawieniu do czysto idiograficziiego charak­
teru etnologii oraz innych nauk humanistycznych i społecznych.
Obszerniej o przedmiocie i zadaniach socjologii: Poniatowski.
W przeciwstawieniu do faktów etnologicznych i faktów h i ­
storycznych, dotyczących konkretnych obiektów
kulturowych
i społecznych, nazywani faktami socjologicznymi w ścisłym zna­
czeniu powtarzalne wspólności pomiędzy cechami tych obiektów
oraz procesami ich dotyczącymi. Do ustalania faktów socjologicz­
nych potrzebna jest znajomość zarówno faktów etnologicznych jak
i historycznych; wszelkie zaś jednostronne opieranie się socjolo­
gii czy to na samej etnologii czy, jak u niektórych starszych auto­
rów, na samej historii, prowadzi do wysoce szkodliwego zaciera­
nia granic pomiędzy tymi naukami. Przykładem z jednej strony
mogą być rozmaici historiozofowie, będący w gruncie rzeczy socjologizującymi historykami czy pseudohistorykami, a z drugiej
strony ci — nieraz nawet wartościowi etnologowie — którzy pe­
wne działy etnologii uważają za socjologię czy część socjologii.
Z nowszych etnologów przykłady wybitnego nierozumienia różnic
pomiędzy etnologią a socjologią daje wielokrotnie w swych pra­
cach B. Malinowski.
7

II. M e t o d y

ogólne

ustalania
g iсznусh

faktów

etnolo-

Wydzielone powyżej cztery kategorie faktów etnologicznych
bardzo niejednakowo są dostępne dla etnologa. Najłatwiej do­
stępne są obiekty etnologiczne, zwłaszcza ich struktura. Trudniej

�43

bywa ustalić funkcje obiektów, a jeszcze trudniej wnikać w ich
ideologie, bo są one nieraz zrozumiałe dopiero na tle dobrej zna­
jomości całej kultury i całego odnośnego ludu. Jeszcze trudniej­
sze bywa badanie zależności obiektów od środowisk i roli obiektów
dla środowisk. I tu bowiem potrzebna jest szeroka perspektywa
na cały lud i całą jego kulturę. Rzecz prosta, że jeden choćby i naj­
lepszy badacz nie jest w stanie wyczerpująco poznać na miejscu
współczesną mu kulturę jakiegoś ludu i wszystkie w niej zacho­
dzące procesy. Toteż osiągnięta na miejscu znajomość obiektów
i ich stosunków do otoczenia musi być następnie uzupełniania przy
wyjaśnianiu faktów. Również dopiero przy wyjaśnianiu faktów
dochodzi etnolog do poznania zmian stosunków obiektów do śro­
dowisk oraz zmian w samych obiektach, gdy tymczasem historyk
widzi te zmiany na podstawie dokumentów historycznych. Wobec
ułomności materiałów, dotyczących faktów etnologicznych, oraz
trudności rozumienia, tym większą uwagę zwracać należy na mo­
żliwie pełne i ścisłe gromadzenie oraz krytyczne roztrząsanie od­
nośnych materiałów etnologicznych, zanim posłużą one za pod­
stawę do wyjaśniania faktów etnologicznych. Zależnie od tego,
czy materiały te brane są wprost z terenu czy też z opisów, otrzy­
mujemy następujący podział: — Opierając się na przejrzystym
potraktowaniu metod ustalania faktów przez Graebnera (2), za
którym poszedł W. Schmidt (4), rozszerzam i zmieniam ten układ
w następujący sposób:

Podział metod ustalania faktów etnologicznych:
I. Krytyka materiałów bezpośrednich:
A. gromadzenie w terenie:
1. kwalifikacje badacza-terenowca:
a) cechy potrzebnie do pracy w terenie
b) przygotowanie naukowe
c) krytycyzm;

�AA

2. technika pracy terenowej:
a) poznawanie terenu,
b) teoretycznie opracowywanie wyników poznania i kon­
trolowanie wniosków nowymi badaniami terenowymi;

*

B. udostępnienie materiałów zebranych:
1. przechowywanie:
a) archiwistyka,
b) muzealnictwo;

ł
J
j

2. publikowanie:

j

i'., wartość materiałów zebranych:
1.
2.
3.
i.
5.

prawdziwość,
lokalizacja etnogeograficzna,
lokalizacja chronologiczna,
stopień indywiduailiności,
diostateczność poznania:
aj
b)
c)
d)
e!

struktury,
funkcji,
ideologii,
zależności od środowisk,
roli dla środowisk-

I I . Krytyka materiałów pośrednich (opisów):
1. krytyka autora:
a) jego kwalifikacje: cechy osobiste, przygotowanie naukowe,
b) jego stosunek do terenu: intensywność badań i roz­
ległości badań;
2. krytyka tekstu:
a) prawdziwość i niezależność od obcych wpływów,
b) poprawność opisu (niezależność od interpretacji).
Dodawanie do metod ustalania faktów osobnego działu,
zajmującego się metodami interpretacji faktów, jak to czyni
W. Schmidt (1937) za przykładem Graebnera, uważam za nie-

�45

wskazane, ponieważ taka interpretacja wynika z wyjaśniania
faktów, a więc winna być uwzględniana w metodach szczegó­
łowych, zajmujących się poszczególnymi kategoriami faktów
etnologicznych.
III. P o s z c z e g ó l n e k a t e g o r i e f a k t ó w
badania

7

i metody

ich

Rozmaite kategorie faktów etnologicznych wzbudzały bar­
dzo niejednakowe zainteresowanie w dotychczasowych badaniach
etnologicznych, co odbijało się naturalnie i na rozwoju metod,
służących do wyjaśniania faktów. Tak np. zwolennicy psychologizmu idealistycznego spekulowali na temat rozwoju ludów; zwo­
lennicy kierunku psychologiczno-ewolucjonistycznego intereso­
wali się głównie poszczególnymi wytworami kulturowymi; kie­
runek historyczny skierował swe zainteresowania na całe kultury:
zaś funkcjonaliści, idąc za poprzedzającym ich soejologizmem.
interesują sie głównie grupami społecznymi. Nic więc dziwnego,
że*kierunek historyczny interesował się przede wszystkim meto­
dami analizy kultur, a kierunek funkcjonalny metodami analizy
instytucyj, na których opierają się grupy społeczne. Przecenianie
faktów przez siebie badanych i niedocenianie innych faktów etno­
logicznych — oto główne źródło sporów i nieporozumień pomię­
dzy rywalizującymi ze sobą kierunkami metodologicznymi.
Przecenianie jednych a niedocenianie innych faktów upa­
dnie, jeżeli wziąć p*ód uwagę, że wszystkie kategorie faktów etno­
logicznych pozostają między sobą w najściślejszym związku i nie
można gruntownie poznać jednej kategorii, nie znając innych.
Graficznie:
Wytwory

kulturowe

i

Jednostki s p o ł e c z n e

t
Zespoły

\

wytw.

kulturowych

!
Kultury

* Grupy

\

społeczne

1

'

S p o ł e c z e ń s t w a 'ludy)

�46
Z powyższego wynika, że pełna metodologia etnologiczna
musi obejmować metody badania i wyjaśniania wszystkich 6 ka­
tegoryj obiektów etnologicznych. A ponieważ wyjaśniać jakiś
fakt etnologiczny można tylko na podstawie dokładnej znajomo­
ści faktów tego samego rodzaju, więc metody wyjaśniania po­
wyższych 6 kategoryj obiektów należy poprzedzić ogólnymi wia­
domościami czyli teorią każdej z tych 6 kategoryj faktów.
Każda z powyższych 6 kategoryj faktów może być klasyfi­
kowana w najrozmaitszy sposób, tak np. wytwory można klasy­
fikować:
1) na
2) ze
3) ze
4) ze
jednostek,
5) ze
nych,
6) ze

podstawie ich własności,
względu na udział ich w różnych typach zespołów ,
względu na należenie ich do różnych typów kultur,
względu na rozmaity stosunek do nich różnych typów
7

względu na stosunek do nich różnych grup społecz­
względu na stosunek do nich

różnych

społeczeństw.

Trzeba poprzestać na klasyfikacjach na dziś najważniej­
szych, pozostawiając wszelkie inne trosce przyszłych badaczy.
1. Wytwory

kulturowe

i metody

I . A. W у t w o r y

ich

badania.

kultur o we

1. D e f i n i c j a w y t w o r u : obiekt społecznego pochodze­
nia t j . zawdzięczający swe pochodzenie jednostce, grupie
lub całej społeczności (ludowi) i społecznie oddziaływu­
jący t j . oddziaływujący na jednostkę, grupę lub całe spo­
łeczeństwo (lud).
Jest to możliwie najszersza definicja, bo obejmuje
ona nawet jednorazowe wytwory jednostki, jej tylko słu­
żące np. przez siebie samego i tylko dla swojej przyjem­
ności skomponowana i tylko raz jeden zaśpiewana pio­
senka, nikomu z otoczenia nieznana.

�47
2. Podział

wytworów:

można je rozmaicie dzielić, zależnie od stanowiska- Jeden
z ważniejsizych i szeroko stosowanych podziałów opiera się na
głównych grupach potrzeb ludzkich, do zaspakajania których
służą wytwory, a mianowicie podział na wytwory:
materialne, zaspakajające potrzeby fizycznie,
duchowe, zaspakajające potrzeby duchowe,
ustrojowe, zaspakajające potrzeby współżycia z innymi
ludźmi,
językowe, zaspakajające potrzeby porozumienia się z in­
nymi.
Podział powyższy jest szczególnie przydatny dla celów me­
todologicznych, ponieważ wytwory każdej z powyższych czte­
rech kategorii inaczej się ustosunkowują do otoczenia np.
w rozmaity sposób mogą się rozchodzić, a przede wszystkim
istnieją bliższe wspólności cech pomiędzy wytworami, należą­
cymi do tej samej kategorii.
3. Cechy

wytworów:

a) S t r u k t u r a:
ogólnie biorąc wyróżniać w niej należy:
składniki (elementy) i ich układ,
modyfikacje strukturalne, przy czym w celu ustalenia
terminologii
przyjmuję:
odmiany, różniące się składnikami przy jednakowym
układzie,
typy, różniące się przede wszystkim układem, ale mo­
gące się ponadto różnić i składnikami.
Ze względów metodologicznych jest konieczne zarzucić
dotychczasowe chaotyczne stosowanie terminów: modyfikacja,,
odmiana, typ i używać ich stele tylko jednoznacznie.
s zczegóło w o trak tu j ąc:

�48

1. materialne wytwory:
elementy ich mają materiał, pochodzący ze środowiska
geograficznego, przy czyni
układ polega na powiązaniu tych elementów przez
obróbkę techniczną, rezultatem której jest forma
wytworu materialnego, a więc
modyfikacje zawdzięczają swe pochodzenie:
ilości elementów,
materiałowi elementów,
obróbce technicznej,
powiązaniu elementów (forma);
2. duchowe wytwory:
elementy ich mają za swój materiał przeżycie duchowe,
a więc opierają się na podłożu biologicznym (raso­
wym) środowiska społecznego,
układ polega na uszeregowaniu tych przeżyć w czasie
lub w przestrzeni, które jest stylem wytworu du­
chowego,
modyfikacje zawdzięczają swe pochodzenie:
ilości elementów (przeżyć),
jakości przeżyć,
stylowi.
L' w a g a . W stylu łączy się wykonanie z samym w y t w o r e m , pod­
czas gdy forma w y t w o r u materialnego jest w y n i k i e m o b r ó b k i technicz­
nej, ale nie jest z n i ą tak ściśle z w i ą z a n a .

3. społeczne wytwory:
elementy ich mają jako swój materiał stosunki pomię­
dzy jednostkami lub grupanii społecznymi, a więc
opierają się na środowisku społecznym,
układ polega na stałym lub czasowym ustosunkowaniu
do siebie tych elementów, ustosunkowanie to jest
normą społeczną,

�49

modyfikacje zawdzięczają swe pochodzenie:
ilości elementów,
ich ustosunkowaniu czyli normie wytworu.
Z powyższego widać, że wytwory społecznie słabiej ulegają
modyfikacjom niż wytwory duchowe, a te znów słabiej niż wy­
twory materialne.
b) F u n k c j a :
ogólnie biorąc, wyróżniać w niej należy:
wydajność i celowość,
modyfikacje funkcjonalne:
odmiany, różniące się wydajnością swych funkcyj,
typy, różniące się celowością swych funkcyj (to
znaczy: funkcje ich służą różnym potrzebom);
szczegółowo traktując:
w y t w w y materialne:
wydajność (sprawność): jeden z elementów względ­
nie tylko pewna część każdego wytworu mate­
rialnego pracuje czyli spełnia funkcję, podczas
gdy inne elementy względnie części odgrywają
rolę pomocniczą.
Np. w nożu: ostrze pracuje, trzonek jest
częścią pomocniczą. Powiązanie części pomoc­
niczych z częścią pracującą może być bardzo
rozmaite, a funkcja wytworu ta sama. Np. dwa
donny mogą mieć rozkład wewnętrzny, będący
jeden lustrzanym odbiciem drugiego i oba jed­
nakowo dobrze mogą spełniać swą funkcję:
Krótko mówiąc wydajność funkcji wytworu
materialnego nie zależy od jego formy.
celowość (zakres, szerokość): zależy od ilości ele­
mentów pracujących, bo tym większa, im więcej
elementów wzgl. części wytworu będą użyte
jako części pracujące. Przykładem służyć może
Lud, T . X X X V I I

i

�zużytkowanie ciachu omnibusu do przewozu na
nim bagażu;
modyfikacje: i co do wydajności i co do celowości.
Wytwory duchowe:
wydajność: zależy od intensywności wywoływanych
przez nie przeżyć duchowych, która zależy nie
tylko od składników wytworu, ale i od jego
stylu,
celowość: tym większa im różnorodniiejsze przeży­
cie może wywoływać,
modyfikacje: wydajnościowe i celów ościowe po­
krywają się ze sobą. Każda wydajnościowa jest
zarazem celow ościow ą i odwrotnie.
r

T

Wytwory społeczne:
wydajność i celowość pokrywają się w nich ze sobą;
modyfikacje: norma społeczna ich nie- zna. Są uchy­
bienia od normy, ale to nic są jej modyfikacje.
Kiedy zaś uchybienia te zaczynają być tolero­
wane obok niormy jako dopuszczalne, wówczas
właściwie stają się same normami i mamy do
czynienia już nie z modyfikacjami jednej nor­
my, ale z kilku normaimi współwystępującymi
obok siebie.
Ideologia:
ogólnie biorąc wyróżniać w niej należy:
uzasadnlieinie wytworu tj- rozumienie jego budowy
i funkcji,
wartościowanie wytworu t j . ocenia jego funkcji
wydajności i celowości),
modyfikacje ideologii:
odmiany, różnią się uzasadnieniem wytworu,
typy, różnią się wartościowaniem wytworu:

(jej

�51

szczegółowo traktując:
wytwory materialne:
uzasadnienie polega na znajomości ich struktury
i funkcji i możności jej realizowania,
wartościowanie polega na ocenie wydajności i ce­
lowości f unkc j i ;

I

modyfikacje ideologiczne:
odmian różnych, zależnie od różnicy uzasad­
nienia struktury i funkcji,
typów różnych, zależnie od różnicy oceny funkcji;

wytwory duchowe:
uzasadnienie polega na znajomości psychologii da­
nego środowiska, z którego pochodzi dane prze­
życie duchowe,
wartościowanie polega na ocenie stopnia intensyw­
ności i różnorodności przeżyć wywoływanych
przez dany wytwór duchowy,
modyfikacje ideologiczne:
odmian różnych zależnie od różnicy, uzasadnia­
jącej jakieś przeżycie duchowe,
typów różnych, zależnie od różnicy oceny czyli
wartościowania przeżycia duchowego;
wytwory ustrojowe:
uzasadnienie polega na znajomości układu stosun­
ków pomiędizy jednostkami lub grupami spo­
łecznymi,
wartościowanie polega na wydajności i celowości
danego układu stosunków, czyli normy społecz­
nej,
modyfikacje ideologiczne nie mają miejsca w nor­
mach społecznych.
4'

�52
4. Zależność

wytworów

i ich madyfikacyj

od

środowiska.

A. Od środowiska kulturowego:
1. od innych wytworów kulturowych:
które są potrzebne dla niego:
stanowią jego składniki strukturalnie, funkcjonalne,
ideologiczne (wytwory składowe),
służą do jego podtrzymania strukturalnego, funkcjo­
nalnego, ideologicznego (wytwory podtrzymujące).
którym on jest potrzebny:
stanowiąc ich składnik strukturalny, funkcjonalny
lub ideologiczny (wytwory składane),
służąc do ich utrzymania strukturalnego, funkcjonal­
nego lub ideologicznego (wytwory podtrzymane i ;
2. od zespołów kulturowych:
które go umożliwiają strukturalnie, funkcjonalnie, ideolo­
gicznie (zespoły umożliwiające),
które go potrzebują strukturalnie, funkcjonalnie, ideolo­
gicznie (zespoły potrzebujące);
3. od kultury:
jako ogół oddziaływujących na siebie wzgf. zależących od
siebie zespołów kulturowych,
kultury uzależniają od siebie wytwory, które wewnątrz
nich powstają (kultury wytwarzające),
oraz te wytwory, które przyswajają sobie do użytku od
innych kultur (kultury przyswajające).
U w a g a . Zmiany we wszystkich wyżej wymienianych katego­
r i a c h : w y t w o r y , zespoły i k u l t u r y — przez - z a c h o d z ą c e w nich zmiany
p o w o d u j ą powstawanie zmian (modyfikacyj) w p o s z c z e g ó l n y c h w y t w o ­
rach k u l t u r o w y c h z nimi z w i ą z a n y c h .

�53
В. Od środowiska społecznego:
1. od jednostek społecznych, mających do czynienia z wy­
tworami: składowymi, podtrzymującymi, składanymi
i podtrzymywanymi (jednostki zainteresowane wy­
tworem),
aktywnych w stosunku do wytworu:
ebne)
pasywnych w stosunku db wytworu:
nosicieli,
}
,
*
,
! którym wytwo
użytkowników, j
2. od grup społecznych, mających do czynienia z zespołami
umożliwiającymi i potrzebującymi (grupy zaintereso­
wane wytworem),
od grup aktywnych w stosunku do zespołów umożliwia­
jących i potrzebujących,
od grup pasywnych w stosunku do zespołów powyższych;
3. ludów nosicieli kultur wytwarzających i przyswajających
dany wytwór (ludy zainteresowane wytworem).
U w a g a. Zmiany z a i n t e r e s o w a ń w y t w o r e m ze strony jednostek,
grup i l u d ó w p o w o d u j ą zmiany (modyfikacje) w o d n o ś n y c h w y t w o r a c h
kulturowych.

C. Od środowiska rasowego, stanowiącego podłoże środowiska
społecznego, a więc oddziaływującego przez jednostki spo­
łeczne :
struktury wytworów uwarunkowane są przeważnie przerz
cechy morfologiczne i słabiej już przez cechy fizjolo­
giczne i psychiczne podłoża rasowego,
funkcje wytworów zaspakajają potrzeby fizjologiczne
i psychiczne rasowe, a więc od nich są głównie za­
leżne,
ideologie wytworów uwarunkowane są przez stronę psy­
chiczną podłoża rasowego1

7

�54
Wytwór у ma t erda 1 n e:
uwarunkowanie są głównie przez stronę fizyczną podłoża
rasowego;
Wytwory' duchowe:
uwarunkowane są zarówno przez stronę fizyczną jak
i psychiczną podłoża.
Wytwory ustrojowe:
uwarunkowane są głównie przez stronę duchową podłoża
rasowego.
U w a g a. Cechy rasowe, w a r u n k u j ą c e j a k i ś w y t w ó r k u l t u r o w y ,
o d r ó ż n i a ć trzeba od cech rasowych o b o j ę t n y c h dla w y t w o r u . Tak np.
w y s o k o ś ć ciała w a r u n k u j e w y s o k o ś ć mieszkania, ale ta ostatnia nie za­
leży od b a r w y skóry.

Modyfikacje cech rasowych warunkujących u jednostek,
aktywnie, czy pasywnie zainteresowanych wytworem,
muszą powodować powstawanie modyfikacyj w samym
wytworze.
D. Od środowiska geograficznego, które oddziaływa na jednie
wytwiory bezpośredniiiOi przez materiały, jakich dostarcza, jak
również poprzez innie wytwoiry, które są składowymi, pod­
trzymującymi, składanymi lub podtrzymywanymi dla da­
nych wytworów (zależność pośrednia).
Wytwoiry materialne zależą bezpośrednio i pośrednio od śro­
dowiska geografie znego.
Wytwory duchowe zależą bądź bezpośrednio bądź pośrednio.
Wytwory ustrojowe zależą głównie pośrednio.
Modyfikacje środowiska, a właściwie jego momentów po­
średnio lub bezpośrednio warunkujących, muszą powo­
dować powstawanie modyfikacyj w wytworach.
5. Rola wytworów
dla środowiska
(potrzeba terminów: Obiekty
«rolujące» i «rolowane», zakres «rolowania»):
A. dla środowiska kulturowego:
1. innych wytworów kulturowych:
rola pozytywna: jeden w y t w ó r pociąga za sobą potrzebę
lub możność posiadania innego wytworu np. stały dom

�55
w osiadłym trybie życia umożliwia i pociąga za sobą
umeblowanie.
Zdaje się jednak, że rola pozytywna zachodzi
wówczas, jeżeli wytwór pozytywnie skorelowany jest
składanym lub podtrzymywanym przez oddziaływu­
jący nań drugi lub gdy oba pozytywnie skorelowane
są podtrzymywane przez jeden i ten sam trzeci wy­
twór.
robi negatywna: jeden wytwór wypiera drugi lub go za­
stępujeNp. żyletka wypiera brzytwę. Zachodzi tu lepsze
spełnianie funkcji przez nowy wytwór lub wygodniej­
szy (tańszy itp.) a raczej w tym wypadku mowy jest
tylko pozornie nowy, a w gruncie rzeczy udoskonalo­
nym starym (nóż do golenia inaczej opracowany itd.).
2. dla zespołów kulturowych:
rola pozytywna: gdy wytwór podtrzymuje zespół jako
składnik jego,
rola negatywna: gdy wytwór podrywa któryś ze składni­
ków zespołu;
3. dla kultury:
rola pozytywna: gdy wzmacnia związki pomiędzy jej
składowymi wytworami i zespołami,
rola negatywna: gdy osłabia lub niszczy związki pomiędzy
składowymi wytworami i zespołami;
B. dla środowiska społecznego:
1. dla osobników społecznych:
rola pozytywna: gdy zwiększa jego możliwości życiowe,
rola negatywna: gdy je obniża;
2. dla grup społecznych:
rola pozytywna: gdy zwiększa spójność wewnętrzną grupy
i jej funkcje,
rola negatywna: w przeciwnym razie;

�56
3. dla społeczeństwa:
rola pozytywna: gdy wzmacnia łączność pomiędzy gra­
pami społecznymi,
rola negatywna: gdy tę łączność osłabia.
U w a g a . Jeden d ten sam w y t w ó r m o ż e j e d n o c z e ś n i e o d g r y w a ć
r o l ę p o z y t y w n ą dla jednych w y t w o r ó w , zespołów, o s o b n i k ó w , g r u p ,
i r o l ę n e g a t y w n ą dla innych. Ocena jego r o l i dla całej k u l t u r y wzgl.
całego s p o ł e c z e ń s t w a m o ż e w ó w c z a s n a s t r ę c z a ć d u ż e t r u d n o ś c i .

C. dla środowiska rasowego:
1. diia jednostek:
wpływ wytworu na ich zdrowie, rozwój i wydajność
pracy i płodność:
rola pozytywna,
rola negatywna;
2- dla podłoża rasowego grup społecznych i całego społe­
czeństwa przez procesy selekcyjne, powodujące zmiany
w składzie rasowym populacji;
1). dla środowiska geograficznego:
zmiany wywoływane w środowisku przez wytwór np. orogra­
ficzne przez tarasowanie zboczy górskich, hydrograficzne
przez wycinanie lasów, fliorystyezne przez wprowadzanie no­
wych roślin uprawnych, faunistyczne przez wytępiania pew­
nych gatunków itp.
U w a g a. M ó w i ą c o r o l i w y t w o r u trzeba m i e ć zawsze na uwadze
i zakres o d d z i a ł y w a n i a w y t w o r u , k t ó r y m ó w i nam o w s p ó ł w y s t ę p o w a niu w y t w o r u z i n n y m i w y t w o r a m i , zespołami, osobnikami i grupami.
"W p o w i ą z a n i u z p o w y ż s z y m i obiektami znajduje się też rozmieszcze­
nie w y t w o r u i jego modyfikacji w czasie i w przestrzeni.

6. Zmiany

w samych

wytworach:

a) geneza:
przyczyna
zamierzona: geneza celowa,
niezamierzona: geneza okazyjna.

�57
przebieg:
kombinacja:
'wewnątrzkulturowa,
mi ędzykultutro wa,
dery wac ja:
we wn ątr zkult u r owa,
międzykulturowe;
b) rozwój i upadek:
struktury:
rozwój: wzrastanie ilości składników, przystosowywa­
nia się składników, indywidualizacja układu,
upadek: wypadanie składników, rozluźnianie się
układu;
funkcji:
rozwój: zwiększenie wydajności i celowości przez zja­
wienie się funkcji dodatkowych;
upadek: obniżenie znaczenia funkcji głównej, przesu­
nięcie nacisku na dodatkowe;
ideologii:
rozwój: racjonalizacja ideologii i jej utrwalanie nau­
czaniem,
upadek: irracjonalizacja i indywidualizacja;
c) zanik jako wynik zmian w środowisku:
pozorny (częściowy): przejście wytworu na derywaty,
istotny.
7. Rozmieszczenie

w czasie i
zmian
zmian
zmian

wytworu

i jego

modyfikacyj:

w przestrzeni jako wynik współdziałania:
w zależności wwtworu od jego środowisk,
w roli wytworu dla jego środowisk i
w samym wytworze.

Przemieszczenia: kontaktowe i migracyjne;
Rozmieszczenie: ciągłe i nieciągłe (pozorne [derywaty] i isto­
tne) .

�;58
I

В. M e t o d y

badania

wу t wо гów kulturo wу e h

1. Uwagi wstępne:
Cel badania: ustalić i wyjaśnić całą statykę i dynamikę
wytworu od jego genezy do ostatnich stadiów roz­
woju.
Podstawa badania: to zwykle tylko ostatnie stadia roz­
wojowe, przy nieznajomości procesów, które do nich
doprowadziły.
Dane bezpośrednie, na których opiera się badianie, stają
się całkowicie zrozumiałe dopiero pod koniec bada­
nia, na tle całości rozwoju albo, mówiąc słowami
Graebnera, interpretacja danych jest możliwa do­
piero w ich kombinacji.
Dane pośrednie czerpać trzeba ze związków, zachodzą­
cych pomiędzy badanym wytworem a jego środowi­
skami i to zarówno z zależności wytworu od tych
środowisk jak i z roli wytworu dla tych środowisk.
2. Gromadzenie i krytyka materiałów, dotyczących za­
równo statyki jak i dynamiki wytworu (patrz Metody
ustalania faktów etnologicznych).
•3. Opracowanie materiałów:
a) charakterystyka cech i modyfikacyj wytworu (ana­
liza typologiczna):
pod względem struktury,
pod względem funkcji,
pod względem ideologii;
b) analiza zależności wytworu od środowisk na podsta­
wie występowania rozmaitych modyfikacji wytwo­
ru w odmiennych środowiskach (analiza uwarunko­
wania wytworu):
kulturowych — ustalenie zespołu wytwarzają­
cego,
społecznych — ustalenie grupy nosicieli,
rasowych — ustalenie nosicieli rasowych,

�59
geograficznych — ustalenie zależności geogra­
ficznej ;
c) analiza roli (wpływów) wytworu i jego modyfikacyj
dla środowiska:
kulturowego,
społecznego,
rasowego,
geograficznego;
d) analiza rozmieszczenia wytworu i jego modyfikacyj
w przestrzeni i w czasie na podstawie a) analizy ty­
pologicznej, b) analizy zależności, i c) analizy roli,
jako droga do wyjaśnienia rozwoju (wzgl. upadku)
wytworu, а więc ustalenie łańcucha rozwojowego
modyfikacyj.
Dotychczasowe badania ełnologiczne opero­
wały głównie analiza, typologiczną, która nie jest
wystarczająca i musi być uzupełniona równie jak
ona ważnymi: analizą uwarunkowania wytworu
i analizą roli wytworu.
e) wyjaśnienie genezy wytworu przez
ustalenie warunków środowiskowych potrzebnych
do zaistnienia najstarszego typu wytworu, pod
względem środowiska
krdłurawego,
społecznego,
rasowego,
sprawdzenie słuszności tego wyjaśnienia przez fakty
i wnioski, dotyczące innych wytworów, związanych
z hypotetycznym środowiskiem pierwotnym bada­
nego wytworu.
I I . Z с s p о I у к u 11 u r o w e i m e t o d y

ich

badania

I I . A. Zespoły kulturowe:
1. Definicja zespołu: zależności, występujące pomiędzy po­
szczególnymi wytworami kulturowymi, sprawiają, że

�60
wytwory te nie mogą występować niezależnie jedne od
drugich, ale przeciwnie występują zawsze w pewnych
kompleksach czyli zespołach kulturowych. I m bogatsza
kultura, tym więcej w niej zespołów kulturowych i tym
bardziej skomplikowane te zespoły, jak to widać np.
z porównania uprzemysłowionego folwarku z zagrodą kopieniacką albo tej ostatniej z szałasem zbieracza.
2. Podział zespołów: dookoła każdego wytworu istnieją
pewne zespoły innych wytworów, niezbędne bądź dla po­
wstawania i wytwarzania tego wytworu, bądź dla współ­
działania z tym wytworem bądź wreszcie dla jego uza­
sadniania i wartościowania. Stosownie do tego rozróż­
niam:
a) zespoły wytwarzające: zespołem wytwarzającym dla
jakiegoś wytworu nazywam ogół wytworów, nie­
zbędnych do jego wytwarzania. Tak np. rozmaite na­
rzędzia, rzemiosła i umiejętności tworzą zespół wy­
twarzający łódź. (S-truktura wytworu opiera się na
S-trukturze innych tworów);
b) zespoły współdziałające: zespołem współdziałającym
dla jakiegoś wytworu nazywam ogół wytworów, któ­
rych funkcje uzupełniają funkcję tego wytworu. Tak
np. dla pióra zespół współdziałający stanowią: papier,
atrament, kałamarz itd. (F-unkcja wytworu opiera
się na FFF-unkcjach innych wytworów-);
c) zespoły podtrzymujące: zespołem podtrzymującym ja­
kiś wytwór nazywam ogół wytworów, na których
ideologiach opiera się ideologia tego wytworu. Tak
np. ideologia świątyni opiera się na ideologiach: re­
ligijnych, artystycznych, społecznych i architektonicz­
nych. (I-deologia wytworu opiera się na III-deologiach innych wytworów).
3. Cechy zespołów:
a) każdy zespół posiada swą strukturę, funkcję i ideolo­
gię, a mianowicie:

�61
strukturę zespołu stanowią wytwory weń wchodzące
r (tutaj można mówić o centrum i periferiach ze­
społu),
funkcją zespołu jest jego niezbędność dla czegoś, a więc
bądź dla struktury, bądź dla funkcji, bądź dla ide­
ologii jakiegoś innego wytworu (cel iziespołu),
ideologię zespołu stanowi rozumienie jego celowości
i wartości przez użytkowników tego wytworu
(ocena zespołu);
7

b) z powyższych trzech cech najprostsza jest i najłat­
wiejsza do poznania struktura, bo badanie jej ograni­
cza się do wyliczenia wytwwów, wchodzących w skład
badanego zespołu, a zmienność wytworu polega bądź
na wypadaniu (tj. braku) pewnych wytworów, bądź
na zastępowaniu jednych wytworów przez drugie.
Ideologia zespołów nie wzbudzała dotąd większego
zainteresowania badaczy, a to dlatego, że wśród sze­
rokich mas brak jest przeważnie ideologii wyraźnej
zespołów, którymi te masy się posługują i tylko wy­
bitniejsze jednostki posiadają takie ideologie. — Ina­
czej rzecz się ma z funkcjami zespołów; one bowiem
stanowią najbardziej wyróżniającą cechę każdego ze­
społu. Nic wiec dziwnego, że łatwo mogła nastąpić
przesada w przecenianiu funkcji zespołów, pociągagająca za sobą niedocenianie innych zagadnień etno­
logicznych, co widzimy właśnie u przedstawicieli funkcjonalizmu etnologicznego.
Zależność zespołów od środowisk i jej zmienność:
a) od środowiska kulturowego:
1. poszczególnych wytworów, wchodzących
w skład zespołu,
2. innych zespołów kulturowych,
3. kultur, jako całości,
własnej kultury,
obcych kultur, przejmujących dany zespół;

�b) od środowiska społecznego:
1. osobników
twórców i przetwórców (producentów),
nosicieli i użytkowników;
2. grup
grupy nosicielki centrum danego zespołu,
innych grup nosicielek peryferyj zespołu;
3- ludów
własnego ludu,
innych ludów, przejmujących badany zespół;
c) od środowiska rasowego; — 1) osobników, 2) grup
3) ludów — patrz pod b);
d) od środowiska geograficznego:
miejsca powstania zespołu,
miejsca migracji zespołu;
7

Rola zespołów i jej zmiany w stosunku do:
a) środowiska kulturowego:
1. wytworów
wewnątrz danego zespołu,
poza zespołem;
2. zespołów
sąsiednich (tj. takich, dla których elementy z
społu są centrami zespołowymi),
dalszych;
3. kultur:
własnej,
obcych;
7

b) środowiska społecznego:
1. osobników :
aktywnych:
twórców,
wytwórców;
pasywnych:
nosicieli,
użytkowników ;
7

7

�63
j 2. grup (według podziału grup — patrz 4. b), 2);
3. ludów
własnego ludu, noszącego zespół,
obcych, przejmujących zespół;
c) środowiska rasowego: (według podziału I . A. 5. c) —
przy poszczególnych wytworach);
d) środowiska geograficznego: (Ib. d)6. Zmiany w samych zespołach:
a) geneza,
]
b) rozwój i upadek \ podobnie jak I . A. 6.
c) zanik.
J
7. Rozmieszczenie zespołu i.jego mtodyfikacyj w czasie
i przestrzeni, jako wynik współdziałania potrójnego:
(patrz I . A. 7.).
I I . B. Metody badania zespołów kulturowych — (patrz I . В.).

III. K u l t u r y i m e t o d y i c h

badania

U w a g a w y d a w с у. T ę część niestety Autor jedynie naszkico­
w a ł ; szerzej r o z p r o w a d z o n ą znajdujemy tylko- k w e s t i ę zależności k u l ­
t u r y od ś r o d o w i s k a s p o ł e c z n e g o ; r o z w i ą z a n i e jej r z u c a ł A u t o r w sta­
d i u m tworzenia na r ó ż n e u r y w k i papieru; te u ł a m k i jednak jego- syntezy
są bardzo w a r t o ś c i o w e , o m a w i a j ą c zagadnienie w tej części n a j w a ż n i e j ­
sze; podajemy je bez w ł a s n e j glossy.

I I I . A. Kultury.
1. Definicja kultury:
ogół zespołów kulturowych potrzebnych do samodziel­
nego życia większego zbiorowiska ludzkiego i przeka­
zywanych w jego obrębie z pokolenia na pokolenie
•nazywam kulturą tego zbiorowiska.
2. Podział kultur:
kultury ludów,
kultury epok,

�kultury obszarów:
geograficznych,
językowych,
gosipodairczyc h,
wyznani owy с h,
politycznych itd.
Cechy kultury:
struktura — (analogicznie do struktury zespołu) sta­
nowią ją zespoły kulturowe, obejmujące, i odpo­
wiadające różnym kategoriom potrzeb samodziel­
nego' pewnego większego zbiorowiska ludzkiego;
funkcją kultury jest niezbędność jej wszystkich ze­
społów kulturowych dla zaspokojenia całokształtu
potrzeb życia samodzielnego pewnego większego
zbiorowiska ludzkiego;
ideologią kuttury jest ocena danego ogółu zespołów
kulturowych przez jej użytkowników (tu można
mówić O' pewnej predominancie w danej kulturze);
ideologia jednostki to te uzasadnienia i wartości, któ­
rymi się ona kieruje w swym postępowaniu. Oczy­
wiście ta ideologia może się zmieniać z rozwojem
jednostki od wypadku do wypadku;
ideologia grupy społecznej — to te uzasadnienia i war­
tości, jakimi się oma kieruje w swym postępowa­
niu, z tym, że poszczególni członkowie grupy roz­
maicie ją mogą ujmować. Miarodajna ideologia jest
przekazywana młodzieży, choć i tu może być
różnica między oficjalną ideologią teoretyczną
a praktyczną ideologią starszego pokolenia w gru­
pie ;
ideologia społeczeństwa (ludu, narodu, wzgl. jednostki
terytorialnej), to te uzasadnienia i wartości, któ­
rymi się kieruje dane społeczeństwo.

�65
4. Zależność kultury od środowisk i jej zmiany:
af od środowiska kulturowego t j . innych kultur;
b) od środowiska społecznego:
1. osobników: Badanie osobników społecznych jest
wzgl. winno być zupełnie analogiczne do bada­
nia wytworów kulturowych. Żeby ustalić typy
i odmiany np. pługów jakiegoś terenu, trzeba
zbadać szereg poszczególnych pługów na tym
terenie. Podobnie trzeba poznać szereg poszcze­
gólnych osobników społecznych jakiegoś ludu,
aby ustalić ich główne typy i odmiany. Klasy­
fikacja osobników społecznych nie może się
opierać na ich cechach psychicznych, bo nie
chodzi nam o typy charakterologiczne, ale musi
się opierać wyłącznie na ich stronie społecznej,
podobnie jak klasyfikacja wytworów kulturo­
wych na ich stronie kulturowej. A ponieważ
osobnik jest społecznym dzięki posiadaniu kul­
tury, więc każdemu osobnemu wytworowi kul­
turowemu odpowiadają równolegle typy jedno­
stek społecznych. A więc np. różnym typom kos
odpowiadać będą różne typy kosiarzy, różnym
typom rodzin — różne typy ojców, matek
i dzieci itd. Mylnym jest szukać typu osobnika
odpowiadającego zespołowi kulturowemu lub
kulturze, bo typowi zespołów kulturowych od­
powiadają typy grup społecznych, a typowi kul­
tur odpowiadają typy społeczeństw. Osobnik
może być połączeniem kilku typów społecznych
i jeżeli jeden dominuje, to w rezultacie typ ten
podporządkowuje sobie inne. A więc typy: wy­
raźne, z predominancją jednego:
a) działacze, kierownicy — wyraźne charak­
tery (np. typ agitatora, uczonego, utracjusza, włóczęgi, złodzieja);
Lud, T. X X X V I I

5

�b) bierni receptoorrzy, naśladowcy — masa.
Jednostki społeczne są wytwórcami, nosicie­
lami i spożywcami wszelkich wytworów kultu­
rowych, a więc całej kultury.
2. Grupy społeczne są organizacjami jednostek, (zapew­
niającymi) umożliwiającymi bądź swym członkom,
bądź nieczłonkom, wytwarzanie, podtrzymywanie
i spożywanie wytworów.
Przykład grupy wytwarzającej: rodzina, szkoła (klub)
itp. bierze się najważniejsze składniki.
Przykład grupy współdziałającej: rodzina, organiza­
cja zawodowa.
Przykład grupy podtrzymującej: kierunek naukowy,
literacki, moda.
3. Społeczeństwa są organizacjami grup społecznych,
umożliwiającymi pracę tych grup.
Stąd wynika, że należy:
jednostki badać i klasyfikować ze stanowiska ich
celu t j . ich przydatności jako wytwórców, no­
sicieli i spożywców kultury;
grupy badać i klasyfikować ze stanowiska ich celu
tj. przydatności ich organizacji jednostek spo­
łecznych, w jakim stopniu umożliwiają jednost­
kom wszystkim (swoim, nieswoim) spełnianie
ich zadań;
społeczeństwa badać i klasyfikować ze stanowiska
ich celu, t j . przydatności ich jako organizacji
grup społecznych, w jakim stopniu grupom
umożliwiają spełnianie ich zadań.
A więc nonisensem jest nazywać grupę społeczną
_ lub społeczeństwo twórcą względnie spożywcą kul­
tury! Błąd totalizmu- Tworzą i spożywają tylko jed
nostki.
L

�6/
t

Jednostki operują całą kulturą; każda osobno
pewnym zespołem wytworów kulturowych; i m ten ze­
spół większy, tym wszechstronniejszy typ jednostki.
Grupa operuje jednostkami.
Społeczeństwa operują grupami.
A więc i m lepsza organizacja jednostek w gru­
pie, tym sprawniej ona działa; im lepsza organizacja
grup, tym sprawniej działa społeczeństwo,
c) od środowiska rasowego;
b) od środowiska geograficznego.

I I I . B. Metoda badania kultur.
U w a g a w y d a w с у. Odnośnie do tej części pozostawił Autor
tylko trzy.uwagi. Postępując według schematu, jaki nakreślił dla bada­
nia wytworów i zespołów, uwagi te dotyczyłyby charakterystyki cech
jednostki społecznej pod względem struktury, funkcji i ideologii.
Zaczyna od funkcji i powiada:
«Funkcja wolna, bo kierowana u c z u c i e m
co do celowości — zmienna
co do wydajności — zależna od poczucia o b owiązku.
Ideologia — zmienna, zależna od r o z u m u,
moralne lub niemoralne, p r a w o zachowane lub
niezachowane.
Struktura — zmienna, zależnie od w o l i , kierującej
jednostką według «s u m i e n i a».
W у t w o r u za ś: struktura jest stała, zmienia się
przez zużycie,
funkcja zmienna przez zużycie i sposób stosowa­
nia przez człowieka,
ideologia zmienna przez zużycie, sposób stosowaw ania i zależnie od zmiany ideologii czło­
wieka.
T

�(58
PRZYPISY
1. T y l o r «On a Method of Investigating the Development of Institutions:
applied to Laws of Marriage)). Journ. A n t h r o p . Inst. X V I I I , 1889.
2. Graebner Fr. «Methode der Ethnologies, Heidelberg 1911.
3. Van Bulek G. S. J. «Beitrage zur Methodik der Vólkerku.nde», W i e n
1931.
4. Schmidt W . SVD. « I l a n d b u c h der Methode der kulturhistorichen
E t h n o l o g i e » , Munster 1937.
5. M i i h l m a n n W . «Methodik der V ó l k e r k u n d e » , Stuttgart 1938.
f&gt;. Pinard de la Boullaye I I . , S. J. «L'etude comparee des religions)),
Paris 1924.
7. Radin «The Method and T h e o r y of Ethnology)), N . York and L o n ­
don 1933.
8. L o w i c R. I I . «The History of Ethnological Theory)), London 1937.
9. Bornemann
SVD. «Die U r k u l t u r i n der kulturhistorischen Ethno­
logic)), Modling bei W i e n 1938.
10. Poniatowski St. « Z a d a n i e i przedmiot etnologii)), W a r s z a w a — L w ó w
1922 ( A r c h i w u m Nauk Antrop. I I . 2).

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6297" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6277">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8ebd66ed25495976cb74a9069b76a909.pdf</src>
        <authentication>1d022f565cb6ace316685b3b5e4b2386</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74969">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5121</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74970">
                <text>1946</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74971">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4751</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74972">
                <text>Pierwsze strony / LUD 1946 t.37</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74973">
                <text>LUD 1946 t.37, s.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74974">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74975">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74976">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74977">
                <text>U,

W-

LUD
ORGAN

POLSKIEGO TOWARZYSTWA
LUDOZNAWCZEGO

ORGANE

DE

LA

SOCIETE

ZAŁOŻONY

POLONAISE

D'ETHNOLOGIE

W R O K U 189S

REDAKTORZY: JÓZEF GAJEK I TADEUSZ SEWERYN
OGÓLNEGO ZBIORU TOM X X X V I I
ZA ROK 1946
WYDANY Z ZASIŁKU MIN. OŚWIATY

K R A K Ó W

1947

NAKŁADEM POLSKIEGO TOW. LUDOZNAWCZEGO W LUBLINIE
SKŁAD GŁÓWNY: TOWARZYSTWO LUDOZNAWCZE
LUBLIN, ALEJE RACŁAWICKIE 14

�DI l U К W. L. ANCZYC I SP. W K R A K O W I E
714
M-31871
i
i

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6298" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6278">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7e2b51e120ba33bd2a97afa1c6fae33c.pdf</src>
        <authentication>153aa759f8ab8f278e6356664ed47ff8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="12">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138656">
                  <text>Pre-teksty. Teksty nieopublikowane</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74978">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5120</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74979">
                <text>2011</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74980">
                <text>antropologia wizualna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74981">
                <text>praktyka fotograficzna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74982">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74983">
                <text>antropologia fotografii</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74984">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4750</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74985">
                <text>Praktyka różnorodnego fotografowania - tekst instruktażowy / SAID</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74986">
                <text>Teksty instruktażowe SAID PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74987">
                <text>Wicher, Adam</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74988">
                <text>Romanowski, Piotr</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74989">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74990">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74991">
                <text>Spotkania z Antropologią - Interdyscyplinarne Dyskusje (SAID)&#13;
Projekt realizowany ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego&#13;
&#13;
Piotr Romanowski, Adam Wicher&#13;
Praktyka różnorodnego fotografowania - tekst instruktażowy&#13;
Do gorących zwolenników-propagatorów stosowania fotografii w naukach społecznych&#13;
należeli ojcowie dzisiejszej antropologii kulturowej: Edward. B. Tylor, Kazimierz Moszyński,&#13;
Bronisław Malinowski. Przekonywali oni, że fotografia ma moc „dowodzenia" prawdy, unaoczniania&#13;
faktów zastanych w terenie. Nie musieli zresztą nakłaniać do używania tej techniki zbyt gorliwie,&#13;
gdyż nowy wynalazek doskonale sprawdzał się w badaniach terenowych, a w konsekwencji aparat&#13;
fotograficzny stał się niezbędnym wyposażeniem każdego etnografa. Badacze spierali się jedynie w&#13;
jakim stopniu pozwolić tej technice ingerować w przyjętą przez nich metodę. Bez względu jednak&#13;
na to, na ile robienie zdjęć wpisane jest w działanie terenowca - jeśli ten tylko akceptuje ich&#13;
wykonywanie - stanie on w końcu przed dokonaniem czysto technicznych wyborów i zmagać się&#13;
będzie z problemami natury mechanicznej.&#13;
Wybory...&#13;
Ilu badaczy, tyle założeń do ich badań. Wybór sprzętu fotograficznego powinien jak najlepiej&#13;
odpowiadać zamiarom etnografa. Może on chcieć dokładnej dokumentacji budynków lub&#13;
przedmiotów, bądź dążyć do możliwie najrzetelniejszego odzwierciedlenia rytuału. Czasem będzie&#13;
chciał zachowywać się taktownie, minimalizując swoją ingerencję w obserwowany świat, innym&#13;
razem może sobie pozwolić na zauważalne i czasochłonne ustawienia kadru.&#13;
Wybór aparatu cyfrowego, typu lustrzanka jednoobiektywowa wydaje się być naturalnym&#13;
wyborem. Rzeczywiście aparat tego typu jest najbardziej uniwersalny, gdyż można nim wykonać&#13;
praktyczne każde zdjęcie, w dowolnych warunkach z najwyższą jakością. A jednak może on mieć&#13;
swoje wady, takie jak: konieczność zasilania elektrycznego bateriami; zapis zdjęć w formie plików&#13;
cyfrowych; narażenie na wilgoć, wstrząsy, bądź kradzież.&#13;
Etnograf powinien zatem wziąć pod uwagę dostępność innego rodzaju aparatu, jak na&#13;
przykład:&#13;
1. Prosty aparat kompaktowy (cyfrowy, bądź na kliszę) - który nie za bardzo rzuca się w oczy&#13;
otoczenia, jest lekki, banalnie prosty i szybki w użyciu. Wadą może być niewystarczająca jakość&#13;
zdjęcia, bądź niemożność manipulowania ekspozycją obrazu.&#13;
2. Aparat średnioformatowy (cyfrowy, bądź chemiczny) - zapewniający wielką rozdzielczość zdjęć,&#13;
przydatny jest podczas wykonywania dokładnej dokumentacji. Minusem takiego wyposażenia jest&#13;
wielkość i ciężar kamery, co może znacznie obniżyć „spontaniczność" fotografowania.&#13;
3. Aparat wielkoformatowy - przeważnie wyposażony jest w ruchomy miech i prowadnice&#13;
pozwalające na korekcję perspektywy widzenia aparatu. Taki zabieg może być niezbędny podczas&#13;
inwentaryzacji budynków, posągów tak, aby nie zniekształcić ich wizerunku. Oczywistą wadą&#13;
aparatu jest wielkość i konieczność użycia stabilnego statywu.&#13;
4. Aparat do ładunków natychmiastowych typu polaroid - kamera ta nie rejestruje obrazu z dużą&#13;
precyzją, ale pozwala na błyskawiczne uzyskanie zdjęcia na papierze. Taki zabieg może być&#13;
pomocny, gdy analiza zdjęcia dokonywać ma się w niedługim czasie po dokonaniu zapisu, bądź gdy&#13;
trzeba np. „wkupić się" w łaski tubylców dając im zdjęcia w darze.&#13;
Badacz powinien zastanowić się czy potrzebuje aparatu ciężkiego czy lekkiego, widocznego&#13;
czy takiego, którym można robić zdjęcia z ukrycia, zasilanego elektrycznie, czy też takiego, który nie&#13;
wymaga baterii. Bez względu na to, jaki wybór ostatecznie zostanie wykonany niezbędna jest&#13;
gruntowna znajomość charakterystyki i każdej funkcji kamery. Niezbędne jest poznanie tych funkcji&#13;
do tego stopnia, by podczas pracy nie myśleć o sprawach technicznych związanych z ustawieniami&#13;
mechanicznymi, lecz skupić się na temacie i kompozycji zdjęcia.&#13;
&#13;
�Spotkania z Antropologią - Interdyscyplinarne Dyskusje (SAID)&#13;
Projekt realizowany ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego&#13;
&#13;
Czas, przysłona i czułość filmu&#13;
Aby otrzymać trwały obraz fotograficzny należy w urządzeniu nazywanym camera obscura&#13;
(łac. ciemna komnata) naświetlić materiał bądź sensor światłoczuły i utrwalić powstały na nim&#13;
obraz tego, co zostało sfotografowane. Każdy znany dziś aparat fotograficzny działa na tej zasadzie.&#13;
Czułość podłoża, na które pada światło jest to jego tolerancja na siłę i natężenie światła,&#13;
jaka potrzebna jest do naświetlenia obrazu utajonego, z którego uzyskać można zdjęcie.&#13;
Obraz naświetla się poprzez wpuszczenie do camera obscura światła odbitego od&#13;
fotografowanego obiektu w konkretnej jednostce czasu (czas naświetlania) z siłą regulowaną&#13;
wielkością otworu, przez które wpada światło (przysłona).&#13;
Współczesne aparaty fotograficzne posiadają zdolność pomiaru jasności otoczenia i&#13;
możliwość automatycznego wyboru za użytkownika czasu naświetlania i doboru przysłony&#13;
obiektywu. Jednak to fotograf powinien zadecydować jaki element fotografowanego obrazu życzy&#13;
sobie mieć jaśniejszy, a który ciemniejszy. Jednakże wybór odpowiedniej wartości czasu&#13;
naświetlania i przysłony niesie za sobą nie tylko konsekwencje dotyczące rozpiętości tonów jasnych&#13;
i ciemnych w obrazie. Czas naświetlania decyduje o zapisaniu na zdjęciu ruchu. Na przykład uważa&#13;
się, że do fotograficznego zamrożenia człowieka w biegu wystarczy otworzyć migawkę na 1/250&#13;
sekundy. Jeśli jednak zechcieć zapisać na zdjęciu ruch powinniśmy stosować czasy od 1/30 sekundy i&#13;
dłuższe.&#13;
Przysłona obiektywu prócz głównej swojej funkcji, którą jest dozowanie do camera obscura&#13;
światła decyduje także o wyraźności sfotografowanych przedmiotów. Zauważono, że im mniejszy&#13;
jest otwór, przez który do wnętrza aparatu wpada światło, tym obraz jest bardziej wyraźny. Na tej&#13;
podstawie sformułowano zasadę: im większa przysłona, tym głębia ostrości jest większa; im&#13;
mniejsza przysłona, tym głębia ostrości jest bardziej selektywna.&#13;
Znając powyższe prawidła antropolog może zechcieć samemu skonstruować swoją kamerę&#13;
fotograficzną. Aparaty są oczywiście powszechnie dostępne, więc taki krok wydać się może po&#13;
prostu stratą czasu. A jednak może się zdarzyć, że tylko kamera skonstruowana przez, albo na&#13;
życzenie badacza może zaspokoić jego wymagania.&#13;
Praktyczna porada dla wymagających-początkujących, czyli „zasada szybkostrzelności"&#13;
Reguła ta głosi, że aby w słoneczny dzień otrzymać poprawnie naświetlone zdjęcie na&#13;
błonie/matrycy światłoczułej o czułości 100 ISO, z umiarkowanie zamrożonym ruchem należy&#13;
ustawić w aparacie czas naświetlania na 1/60 sekundy, a przysłonę na wartość f/11. Przy czym&#13;
fotografując obiekt w bliskiej odległości standardowy obiektyw winien być ustawiony na odległość&#13;
3 m, natomiast fotografując obiekty dalsze wartość odległości na obiektywie powinna wskazywać 8&#13;
m.&#13;
Naturalnie, regułę tę można uznać za przestarzałą, gdyż wystarczy zaufać automatycznym&#13;
funkcjom aparatu, by mieć pewność, że zdjęcie wyjdzie dobrze. A jednak stosowanie zasady&#13;
szybkostrzelności, a także świadome odstępowanie od tej reguły jest świetnym ćwiczeniem i&#13;
doskonałą metodą, aby dobrze poznać zasady rządzące mechaniką fotografii.&#13;
Jak zacząć?&#13;
Gdy fotograf konfrontuje się z badaną przez siebie rzeczywistość, często ma wrażenie&#13;
dziejącego się chaosu. Zdarzenia nie następują po sobie, ale równolegle, przeplatając się&#13;
wzajemnie. Trudno wtedy zdecydować co jest ważniejsze, co i jak obserwować przy pomocy&#13;
&#13;
�Spotkania z Antropologią - Interdyscyplinarne Dyskusje (SAID)&#13;
Projekt realizowany ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego&#13;
&#13;
kamery fotograficznej. Otóż najlepiej zacząć od razu, nie zwlekać i nie zniechęcać się. Jeśli wokół&#13;
dzieje się zbyt wiele spraw należy zdystansować się od wydarzeń i sfotografować całość - zrobić&#13;
zdjęcie obejmujące możliwie wiele. Na takiej fotografii poszczególne elementy mogą być mniej&#13;
czytelne, ale za to ukażą relację między sobą. Następnie warto zbliżać się do wybranej sytuacji,&#13;
miejsca, obiektu. Fotografując dokonując nie tylko obserwacji lecz też interpretacji zastanych&#13;
faktów. Nie należy jednak marginalizować sytuacji, które uzna się za mniej istotne. Warto wciąż&#13;
zmieniać swoją perspektywę patrzenia - różnicować plany widzenia: oddalać się by sfotografować&#13;
całość, zbliżać się możliwie blisko, by zaobserwować małe szczegóły i detale.&#13;
Zaangażowanie&#13;
Bez względu jednak na wyposażenie i dopracowaną metodę działania w terenie, badacz&#13;
winien wykazać swoje zaangażowanie i zainteresowanie tematem. Bez ciągłej niepewności&#13;
dotyczącej tego, czy obrana droga jest właściwa ławo jest popełnić błąd. Z drugiej strony podjąwszy&#13;
decyzję o wyborze konkretnej metody fotografowania, etnograf powinien konsekwentnie&#13;
realizować swoje zamierzenia, a wszelkie zmiany wprowadzać rozmyślnie, niepochopnie.&#13;
Podobnie, jak warsztat pisarski antropologa rozwija się poprzez samodzielne pisanie i&#13;
czytanie tekstów innych badaczy, tak rzemiosło fotograficzne kształci się w terenie, nieustannie&#13;
pracując nad jego doskonaleniem, lecz też dzięki uczeniu się poprzez podpatrywanie warsztatu&#13;
innych badaczy. Ważne jest by nie poddawać się wobec niepowodzeń i niezadowolenia z&#13;
otrzymanych rezultatów. Nawet wytrawny fotograf musiał przejść etap&#13;
Literatura:&#13;
Hedgecoe J., Nowy podręcznik fotografii, Warszawa 2009.&#13;
Płażewski J., Fotografowanie nie jest trudne, Warszawa 1968.&#13;
Sztandara M., Fotografia etnograficzna i „etnograficzność" fotografii. Studium z historii myśli&#13;
etnologicznej i fotografii II poł. XIX i I poł. XX wieku, Opole 2006.&#13;
&#13;
�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6299" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6279">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b045a10723e7923d9f0d1af7d4b8e64c.pdf</src>
        <authentication>a49c0b7ee9632fbf97e0c01b78270696</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74992">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3632</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74993">
                <text>1993</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74994">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3409</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74995">
                <text>Przyczyneki do semiotyki śmieci / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74996">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.1, s.33-37</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74997">
                <text>Sulima, Roch</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74998">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74999">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75000">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75001">
                <text>r

I
Przyczynek
i do semiotyki śmieci
Roch Sulima

SYRENA - rodzimy samochód małolitrażowy ,,dla wszyst­
kich", produkowany seryjnie w FSO na Żeraniu od 1958 r.
- znaczył u nas istotne „przesunięcie" cywilizacyjne w stosun­
ku do „cywilizacji drewna" i w mniejszym stopniu otwierał
nową, w większym natomiast zamykał starą sekwencję kul­
turową. Syrena stała się swego rodzaju „próbnikiem", za
pomocą którego dokonywało się empiryczne badanie moż­
liwych „sąsiedztw" rzeczy i wytworów „cywilizacji drewna"
z produktem techniki kumulatywnej, zwielokrotnionej, wręcz
organicznej - czyli samochodem. Syrena diagnozuje kulturę
zastaną, jej właściwości diagnostyczne zwrócone są wstecz
, i nie ma ona nic wspólnego z charakterystycznym dla kultury
Zachodu „syndromem samochodowym" , nie daje o nim
żadnego wyobrażenia. Samochód z Żerania syntetyzował
• polskie sprawności i wizje nie tylko motoryzacyjne, kumulo­
wał znaczenia, tworzył legendę i stąd stawał się bardziej
obiektem kulturowym niż - w rzeczy samej - samochodem.
i Otwierał nowy kod kulturowy, uzewnętrzniał i „analizował"
. kod stary.
DWUSUW DWUKODOWY. Syrena wyczerpywała wszyi stkie możliwości „dopasowania" się do kodu zastanego, ale
zarazem angażowała wszystkie możliwe potencje „niedopasowania się", bycia „nowym", otwierającym nową serię zdarzeń
kulturowych. Nie mogła już wtopić się funkcjonalnie w cywili­
zację drewna, tak jak rower w latach trzydziestych czy
motocykl w latach 40-tych i 50-tych. Była więc przedmiotem-znakiem w jakimś sensie dwukodowym, obiektem „przej­
ścia", szczególnie w warunkach wiejskich.
Jako „pierwszy" samochód, syrena zrywała odwieczną
i prawie ciągłość „wewnątrzsterownej" komunikacji, wyrażają­
cej się w strategii piechura, jeźdźca (koń, pojazd konny),
rowerzysty, a nawet motocyklisty, kiedy to prawie wszystko
zależało od własnej inicjatywy przemieszczania się i prawie
wszystko można było zrealizować we własnym zakresie po­
wszechnie dostępnymi środkami.
Dwukodowość syreny, jej „przejściowość", zaważy na całej
cywilizacyjno-technicznej i kulturowej egzystencji produktu
żerańskiego, dawała o sobie znać w momencie „narodzin",
daje o sobie znać w momencie „umierania". Do syreny pasują
jeszcze zupełnie dobrze te naturalistyczne, a nawet eschatolo­
giczne metafory. Nie pasują one do warszawy (mało sym­
patycznej przybłędy ze Wschodu), nie pasują do obojętnego
semantycznie „dużego fiata", a nawet do sympatycznego
„malucha" - fiata 126p.
Rzeczy, jak to pokazywał T . Veblen, są znakami statusów
społecznych , nawet składnikami charakterystyk psychologi­
cznych. Syrena szczególnie dogłębnie diagnozuje środowisko
wiejskie. W pejzażu polskiej prowincji koń jako środek
transportowy nie był statusowo nacechowany, ale np. w latach
30-tych nacechowany był rower, był on stałym atrybutem
mobilności społecznej działaczy „Wici"; samochód w tych
samych latach był przedmiotem-znakiem elity finansowej,
towarzyskiej i artystycznej (słynne jazdy Iwaszkiewicza do
Sandomierza); motocykl w latach pięćdziesiątych „przesunął"
się w hierarchii wykładników prestiżu i stał się przedmiotem
raczej funkcyjnym, był atrybutem działaczy ZMP, a w latach
60-tych znakiem awansu „wewnątrz wsi", co doskonale
oddają pamiętniki młodzieży wiejskiej. Syrena znaczyła ten
1

1
1

2

awans w końcu lat 60-tych i latach 70-tych, była znakiem
spełnionego awansu społecznego (ze wsi do miasta), znaczyła
„zdobywcę". Syrena w latach 60-tych i 70-tych, a fiat 126p
w latach 80-tych to rydwan dla tryumfalnych (niedzielnych,
odświętnych, wakacyjnych) „powrotów" w bramy wiejskich
zagród, bramy już ażurowe, mogące spełniać rolę ekspozycji
zasobności. Proksemika wiejskiego podwórka, szczególnie
w obejściach z lat 60-tych i 70-tych, uwzględniała już miejsce
na samochód. Wóz konny przesuwał się do przestrzeni
peryferyjnej, samochód zaś znajdował lokalizację na podwór­
ku, „przy bramie", w sadzie, a w nowoczesnych obejściach
- w pobliżu kwietników, trawników, ogródków kwiatowych.
Samochód z Żerania był więc pojazdem dwukodowym, media­
lnym (miasto - wieś, przedmieście, robotnicze dzielnice wiel­
kich miast). Dziś jest znakiem kultury „przedmieścia" i zani­
kającym przyczółkiem wsi w mieście.
SAMOCHÓD STACJONARNY. Syrena, paradoksalnie,
jest samochodem, posiadanie którego charakteryzuje raczej
bycie „w czasie", a nie w przestrzeni. Charakterystyki syreny
nie odwołują się do takich swoistych dla motoryzacji paramet­
rów, jak szybkość maksymalna, przspieszenie, zużycie paliwa
itp., ale do parametrów „trwania", warunków bycia obiektem
(wieloletniość, miejsce i sposób parkowania), zasięgu użyt­
kowego, czyli statycznej, a nawet skonwencjonalizowanej
przestrzeni. Przestrzeń ta ma promień największy - 500-600
km (wyjazd na wczasy) i promień mniejszy (30-40 km),
charakteryzujący przestrzeń zrytualizowaną, w gruncie rzeczy
czasoprzestrzeń: świąteczną, obrzędową, rodzinno-lokalną
(cykl tygodniowy - uczestnictwo w nabożeństwach niedziel­
nych, cykl doroczny - święta, imieniny, odpusty, uroczystości
rodzinne). Syrena nie była samochodem dojazdy w interesach,
nawet na jarmark jechało się konno; później (lata 80-te)
traktorem, który na polskiej wsi, w przedziwnej kombinacji
z konnym wozem, staje się uniwersalnym pojazdem odświętno-użytkowym.
Stacjonarny charakter syreny potwierdza również fakt, że
wyjazdy zagraniczne syreną, podobnie zresztą i fiatem 126p,
w przekonaniu samych wyjeżdżających, uchodziły za wielce
ryzykowne, wręcz awanturnicze, a były to przecież łupieżcze
najczęściej wyprawy przemytniczo-handlowe. Syrena okazała
się nowym przedmiotem obrzędowym, adaptującym się do
zastanego kodu kultury symbolicznej.
„MOJE" i „NIEKONIECZNE". Syrena była obiektem
kulturowym, który raczej „był" niż funkcjonował. Sposób
bycia przedmiotów mówi o stylu życia ich użytkowników.
Pierwsze samochody z Żerania były znakami „niekoniecznej"
własności, znakami „posiadania" w dobie, kiedy dominowała
w PRL-u bezwzględna idea własności państwowej, nawet
odwieczne działy, czyli miedze nie były pewne. Posiadacz
syreny mógł powiedzieć: „moje" choć publicznie widoczne:
„moje" potocznie: „to je moje..." co bezwzględnie posiadam,
ale nie jest mi „bezwzględnie" konieczne. Syrena tworzyła więc
małe, prywatne mitologie: „bezpieczne, małe mity" stabiliza­
cji.
Idea „niekoniecznej własności" rozbudowywała mit „trwa­
łości" mityzowala przedmiotowy status syreny. „Moje" - zna­
czyło: „zasze teraz dostępne" („wieczne teraz"): znaczyło
także moje „teraz", które sięga tego, co „za mną" i tego, co
„przede mną". Przy braku pełnej dostępności dóbr ich dys­
trybucja sterowana była poprzez talony. Syrena symbolizowa­
ła tym bardziej ideę „mojego", gdy stała np. przed moją
kiedyś, a dziś społeczną kamienicą, młynem, tartakiem, pieka­
rnią. W tej zmienionej hierarchii tego co „moje", syrena, jak
chyba żaden inny przedmiot, nie diagnozowała tak dogłębnie
istoty nowych stosunków społeczno-rzeczowych. Moje „ja",
uprzedmiotowione na skalę prawie powszechną, w posiadaniu
samochodu nie miało alternatywnych obiektów takiej eks­
presji własności i mogło być przeniesione zaledwie na działkę
3

33

�pracowniczą, ale już nie na dom, gdyż prywatne domy
w mieście nie były budowane przez posiadaczy syrenek.
Hierarchia „moich" rzeczy sytuowała syrenę, w latach
50-tych i 60-tych, na samym szczycie dostępnych dóbr socjalis­
tycznych. Syrena należała już do innego szeregu dóbr niż np.
wieczne pióro, zegarek czy rower. Paradoksalnie wygląda to
uszeregowanie przedmiotów, ale stanowiły one w specyficzny
sposób jeden z najbliższych kontekstów semantycznych dla
żerańskiego automobilu. Pióro, zegarek, rower, to przedmioty
pożądania z lat 30-tych i 40-tych, a w latach 50-tych stały się
przedmiotami kulturowo nacechowanymi i w pewnym sensie
zarezerwowanymi jako prezenty od władzy. Dawanie prezen­
tów przybrało później bardziej abstrakcyjną formę - talonów,
na syreny także! Istotą talonów była stara funkcja daru, który
musi być odwzajemniony, już nie w formie przedmiotowej, ale
w postaci przywiązania, podległości. Prezent tego typu (talon)
cechuje władzę plemienną, imperialną i totalitarną, ustala
hierarchię lojalności. Syrena także uczestniczyła w takich
hierarchizacjach lojalności, ale ostatecznie tej kwalifikacji się
wyzbyła, kiedy na drogi wyjechał fiat 126p, przedmiot nowych
teksonomii lojalności z pierwszej połowy lat 70-tych.
SYRENA - METAFORA KULTUROWA. Syrena - jako
przedmiot kulturowy pokazuje, ile można było zbudować na
fenomenie „mojego" a wówczas „niekoniecznego". W potocz­
nej świadomości (por. serie żartów o małych samochodach)
„syrenka" wchodziła nie tyle w szereg rzeczy rodziny, ale
stawała się jakby „osobnikiem", podlegała personifikacjom
i animizacjom. Była pielęgnowana (mycie, pastosowanie,
otulanie), dekorowana (firanki, frędzle, puszyste pokrowce na
siedzenia, sztuczne kwiaty przy desce rozdzielczej, tylna półka
- przypominająca odświętnie ustrojony stolik z serwetami,
poduszeczkami i częściej lalkami niż figurkami zwierząt).
Treść i forma tych zwyczajów sytuowała się między zwyczaja­
mi związanymi z pielęgnacją dziecka, a dbałością o dom lub
ogródek. Opowieści (narracje) parkingowe (domena męż­
czyzn) można uznać za analogiczne, w formie i emocjonalnym
wyrazie, do opowieści przypiaskownicowych (domena ko­
biet).
Samochód z Żerania stał się przedmiotem rytuałów i gier
kulturowych, wyznaczył sferę „żarłocznej" mityzacji, wytwo­
rzył pola spektakularnych metaforyzacji, sprzyjał fetyszyzacjom. Syrena była przedmiotem potencjalnie „otwartym" na
procesy symbolizacji, gdyż koncentrowała na sobie znaczenia
nowości cywilizacyjnej; znaczyła bardziej w planie kultury
symbolicznej niż kultury technicznej. Świadczą o tym przed­
miotowe metaforyzacje, które były tworzone z jej udziałem.
Metaforyzacje i ekwiwalencje, którym podlegała syrena
miały lokalne wersje i osobliwości. Np. w okolicach Staracho­
wic, na przełomie lat 70-tych i 80-tych syrena była m.in.
„błękitną strzałą", gdyż w dobie ówczesnych niedoborów
4

5

34

rynkowych miejscowi lakiernicy samochodowi dysponował
lakierem tylko o błękitnym odcieniu. Była to również „szcz4
rżąca zęby" królowa pobocza. Aluzja do otwartej pokryw
silnika unieruchomionego na poboczu samochodu. Wreszcie
była to „Matylda". Aluzja do pseudonimu artystycznej
miejscowej prostytutki, która trzymała się najdłużej w facho
„Agatę oddam za syrenę" - można przeczytać na przystanki
tramwajowym na łódzkim Teofilowie. Dopisek: „Agata tt
k...".
t
Inne przedmiotowe metaforyzacje: syrena, która imituj
ceglany dom (karoseria pomalowana w czerwone „cegły"
syrena - pomalowana w biało-czarne łaty (samochód-krowałi
syrena - pokryta czarnym lakierem (limuzyna); syrena-ptj
rsche („samodziałowa", chałupnicza konstrukcja nadwozc
przypominającego porsche, na podwoziu syreny); a takj
w relacjach pamiętnikarskich można znaleźć taki znacząa
śródtytuł: „Syrenka ciągnie Mercedesa" (epizod z terenów I
NRD).
s
W planie językowym metaforyzacje sprowadzają się m.iig
do wyrażeń: „skarpeta" (wieloznaczna aluzja do kształty
zapachu spalin, ale także skarpety jako dorobkiewiczowskiejn
sposobu „składania" na samochód. Syrena pozostaje nie tylły
jednym z najtrwalszych w Europie samochodów, ale takżej(j
wartość równa się życiowym oszczędnościom (syrena - skai
rodzinny). Syrena - „skorupa", czyli powłoka oddzielona Oz
istoty; syrena - „królowa pobocza" aluzja do częstych defel
tów w podróży; syrena - „sraj-tygiel" - aluzja nadto czytelna
INSTALACJA ARTYSTYCZNA: „KAPSUŁA CZ/
SU". Najbardziej spektakularną metaforą jest dziś egzempkę
z gdańską rejestracją: GTK 4237, który zdobią najróżniejsi
graffiti, wśród których wyróżnia się zdecydowanie, umiesz
czony na bocznej części karoserii, napis: „kapsuła czasi(
1991-2016. Egzemplarz ten ; znany również w innych mia =
tach, komentowany przez warszawską wieść gminną, docjfi
kał się różnych interpretacji. „Kapsuła czasu" może znaczę
czas zakonserwowany, czas skumulowany, ale także „obielo
pomnikowy", jakby zachowany dla przyszłych archeologów
świadomie dziś ukryty, przechowany jako natrwalszy przan
miot polskiej motoryzacji.
b
Inna od powyższej wykładnia pochodzi z kręgów warszawn
kiej Akademii Sztuk Pięknych, na dziedzińcu której syi
na-„kapsuła czasu" parkowała wiosną 1992 r. Z relaiw
pracowników i studentów ASP wynika, że można tu móuji
nawet o swoistym projekcie poznawczo-estetycznym (instalp
cji artystycznej) pn. „kapsuła czasu". Uznano więc, że syret 1
jest zmaterializowaniem czegoś, co jest wśród rzeczy ta,,
„trwałe", że może służyć do skalowania czasu, w któryilj
trwają inne rzeczy. I tak, paradoksalnie, syrena miała bp
nośnikiem czegoś, co nie tyle symbolizuje tradycję i 'p*
wspornikiem społecznej pamięci, jak np. architektura, alejtp
z założenia, a więc w ramach pewnej konwencji, uznane.n
„stare" już w momencie pojawienia się. Syrena „kapsi
czasu" nie ma przy tym prawie nic wspólnego z semantyL
wyrażenia „stare samochody", wskazującą m.in. na pewid
ekskluzywny styl bycia.
st
W ramach projektu „kapsuła czasu" syrena miała przez 5bn
zmieniać swoje miejsce postoju w Polsce, innymi słowy miac;
być wyłączana w różne konteksty, w różne pola rzeczywistość
miała rosnąć w „starość", obrastać powłoką znaczeń w zakir
ności od kontekstu. Miała syrena wzbogacać się o znaczeuje
tym bardziej, im szybciej zmieniały się otaczające ją rzeczy.iw
bardziej dynamiczne były konteksty, w które była włączani
Syrenka stawała się skalą czasu stacjonarnego, zlokalizowanp&lt;
go; czasu rzeczy, a razem elementem strukturującym różw
kolekcje rzeczy, elementem o dużym potencjale semantyc
nym.
o:
Czas stacjonarny, kumulujący się i potencjalizujący w „kaw
sule czasu" mógł być tylko pośrednio, za sprawą kontekstóni

n

n

6

7

H

8

�:
!
;
i
i
)
i

rzeczy i ich lokalnych „historii", rzutowany i przekładany na
linearne uniwersum czasu historycznego (społecznego). Tylko
w ten sposób mógł nabywać wykładników semantycznej
ciągłości i przejrzystości, a zatem znaczyć w kulturze.
Projekt pod nazwą „kapsuła czasu" sprowadzał się ostate­
cznie do ulicznej demonstracji konwencjonalnych ram znacze­
nia w kulturze, do wtórnej semantyzacji rzeczy, innymi słowy
włączania ich w kulturowy dyskurs. Było to również strukturowanie naszej, porwanej i niekumulatywnej tradycji techniczno-motoryzacyjnej.
SYRENA - MATKA „SYRENEK". Stacjonarność, trwa­
łość i rytualność syreny dopuszczały zachowanie kulturowej
tożsamości obiektu, który zarazem był dwukodowy i „przejś­
ciowy". Istota bycia w czasie przypomina istotę matrylineażu.
Syreny jeżdżące dziś po drogach są z gruntu matrylinearne,
z tym że jest to matrylineaż odwrócony, zwężający się. Z setek,
tysięcy różnych „syrenek" składa się jedna Wielka Syrena,
Syrena Matka, która rodzi się z własnych dzieci. Syreny, które
swojej sprawności nie zawdzięczają już dziś fabryce i „składają
się" z innych, kodują w sobie pamięć poprzednich. Syrena to
nie tylko „skorupa", ale i „pałuba". Syreny trwają, umierając
wiele razy, tym bardziej, że pole manewru jest tu stosunkowo
duże, gdyż syrena skoligacona jest z warszawą (60% wspól­
nych części). Każda syrena to potencjalny dawca detali, części
zamiennych, obiekt ściśle zaprogramowanych dekonstrukcji.
DESTRUKCJA - KONSERWOWANIE ZNACZEŃ.
Spojrzenie na syrenę jest więc detalizujące, analityczno-destrukcyjne, a nie syntetyczno-funkcjonalne, przysługują­
ce cywilizacji nowoczesnych samochodów, o których pisał R.
Barthes, iż są „dzisiaj dokładnym odpowiednikiem wielkich
katedr gotyckich". Analizując w Mitologiach
codziennych
(1957) nowy model citroena DS 19 ( „ D " i „ S " - déesse
= „bogini") stwierdzał: „Jest w »Bogini« zaczątek nowej
fenomenologii dopasowania, jakbyśmy przechodzili od świata
elementów spawanych do świata zbudowanego z elementów
odpowiednio dostosowanych, tak iż trzymają się one razem
tylko dzięki zaletom swej cudownej formy (...)" . W stacjonar­
nej syrenie czas najszybciej dopada spawów (w przednich
błotnikach są spawy zamiast głębokich tłoczeń). Dzięki regularnościom pasm rdzy widać doskonale jak przedmiot jest
„zrobiony", zespawany, skręcony połączeniami gwintowymi;
widać, jaka potencja detali kryje się w tej prostej konstrukcji;
jak zachęca do destrukcji, do prac ręcznych, do ekspresji tych
prac. Pierwsze porzucone syreny (apogeum zjawiska - wiosna
1992) byty rozmontowywane na części, takich reanimacyjnych
„przekładek" dokonywano na stojących obok siebie egzemp­
larzach. Te dekonstrukcje, które zazwyczaj musiały być po­
przedzone namysłem: „jak to jest zrobione", utwierdzały
w nawykach, konserwowały zastane znaczenia, utrwalały
pewne modele (zasady i reguły) dawność utrwalała się w teraź­
niejszości.
NISZCZENIE „CUDOWNYCH RUPIECI"
REWO­
LUCJA ZNACZEŃ. Z konserwującą znaczenia transmisją
detali sąsiadują akty niszczenia syren. Obrzędowo-rytualny,
stacjonarny, dwukodowy i „przejściowy" a przede wszystkim
zmetaforyzowany charakter istnienia syren sprawia, że nisz­
czenie jest wejściem w sferę zgęszczonych znaczeń (nawet
w kategoriach teorii informacji samochód jest spotęgowaną
informacją, kumulatywną hybrydą informatyczną); niszczenie
jest docieraniem do sfery mitu i ostatecznie - działaniem
w micie. Syrena jest ponadto jedną z pierwszych, publicznie
dostępnych, rzeczy do spektakularnego zepsucia. Być może
podobne znaczenie ma np. rujnowanie, przeznaczonych do
wyburzenia domów.
Niszczenie syren (uderza niesamowitość tej formuły!) jest
ostatecznie naruszeniem młodego polskiego tabu samochodowego, tym bardziej silnego, że właśnie nowego. Pierwszą fazą
niszczenia nie jest „unieruchomienie", gdyż jest ono właśnie
9

kwintesencją stacjonarności - tzw. postawienie samochodu
„na kołki" (najczęściej cegły). „Moje" wtedy najbardziej jest,
np. zimuje, odnawia się itp. jest „rozbieraniem do snu"
(Grochowiak) albo „studium przedmiotu" (Herbert). Intere­
sująca byłaby „reistyczna" paralela między światem „syre­
nek", a światem poezji tego czasu (np. Białoszewski).
Fenomen niszczenia nie objawia się zatem w zdjęciu kół, ale
raczej w pozostawieniu otwartych drzwi lub ich braku; wybitej
szybie; otwartych klapach bagażnika lub silnika; bardziej
w wybiciu lub zdemontowaniu reflektorów niż wymontowa­
niu silnika. Sfera praktyczno-użytkowa jest w fenomenie
niszczenia mniej istotna niż mityczno-sakralna.
Prawdziwe niszczenie jest destrukcją fetysza, detronizacją
bóstwa, a nie np. zadawaniem „gwałtu", naruszaniem integ­
ralności. Dlatego więc niszczą syreny nie ich byli użytkownicy,
ale ich wnuki. Znane są jednak, i one są tutaj najważniejsze,
rytualne akty niszczenia, zbiorowe, gromadne, z użyciem
środków halucynogennych i wrzaskiem rytualnym. Dzieje się
to najczęściej w czasie waloryzowanym potocznie jako „pus­
ty": wakacyjnym, wczasowym, rekreacyjnym, ale też niedziel­
nym i świątecznym. Niszczenie może być wówczas ekwiwalen­
tne znaczeniowo turnusowemu czy daczowiskowemu „ognis­
ku", „zapoznaniu" lub „pożegnaniu". W polskich miastach
lat 70-tych analogiczną funkcję miało m.in. podpalanie osied­
lowych śmietników, wyrzuconych po Nowym Roku choinek (i
nie tylko choinek!). O „trzeciej wiośnie płonących syren"
mówią dziś mieszkańcy warszawskiego Ursynowa. Wiosna '91
zaznaczyła się serią pożarów syrenek m.in. przy ul. Warchałowskiego na Ursynowie. Niszczenie syren jest dziś w ja­
kimś sensie paralelne rozlicznym ekspresjom młodzieżowych
subkultur, jak też wrzawie wywoływanej dzięki użyciu - po­
wszechnie teraz dostępnych - środków pirotechnicznych.
10

Przeistoczenie polityczne z przełomu lat 80-tych i 90-tych
wyczerpało siłę swoich ulicznych ekspresji, słabnie wrzawa
politycznych rytuałów, odnawia się czas ceremoniałów. Przy­
szła zatem pora na wrzawę dalece bardziej prywatną, staje się
nią niszczenie automobilowych „bożków".
Umieranie syren to dziś najbardziej chyba spektakularny
akt rozstawania się z rzeczami, które personifikowaliśmy,
obdarzaliśmy „duszą", a które miały do niedawna w kulturze
status „cudownych rupieci". Syreny umierają w swych macie­
rzystych przestarzeniach, chciałoby się powiedzieć: - „na
rodzinnych polach", pod domami tych, którym służyły, a nie
na cmentarzyskach-wrakowiskach. Szczególnie dobrze to wi­
dać na wsi, gdzie między drzewami sadu, w których mieszkają
duchy przodków, stoją majestatyczne pojazdy-trumny. Etno­
grafia wrakowiska jest u nas prawie jeszcze niemożliwa. Znam
wrakowiska, które są tylko konstrukcjami wyobraźni, czymś
zgoła metafizycznym, literacką kreacją. Przypominają wów­
czas coś, co umożliwia raczej „rośniecie" wraków, przypomi­
nają bardziej ich „hodowlę" niż wyspecjalizowaną instytucję
11

35

�S E M I O Z A Ś M I E C I . W cywilizacji drewna nie było śmie'
c i , podlegały one - m ó w i ą c najogólniej - mineralizacji albcj
w t ó r n e m u użyciu. Dziś, kiedy na cywilizacji technologiczna
n a d b u d o w a ł a się cywilizacja informatyczna i ona stała si|
drugą n a t u r ą człowieka, musiały pojawić się „odpadki"
śmieci, także śmieci informatyczne) a te z kolei musiały stać sip
obiektami kulturowej semiozy. Nie wszystkie śmieci dadzą sii;
użyć „ w t ó r n i e " nawet w skali wiejskiego obejścia, a tjfl
bardziej w skali domowego gospodarstwa w mieście, gdzt)
spontaniczne, niespecjalistyczne wykorzystanie rzeczy zbęcf
nych zawęża się gwałtownie. Nie wszystkie tym bardziej dads,
się zmineralizować. Powstaje przeklęta n a d w y ż k a cudownych
rupieci, k t ó r ą tworzy nasz stary telewizor (zazwyczaj starycfi
telewizorów jest kilka), nasz stary sprawny jeszcze magnetofoi
(naszych m a g n e t o f o n ó w jest też kilka); nasze stare radia
pralki, l o d ó w k i , w k r ó t c e też komputery, ale stosunkowi,
jednak rzadko - samochody. Wszystko to zaczyna z nami
„ s ą s i a d o w a ć " , tworzyć skupiska rzeczy, które oswoiliśmj
które stały się cząstką naszych biografii, historii rodzinnyci
Za sprawą kulturowej semiozy rupieci (rupiecie to jeszcze ni
śmiecie!) powstały liczne działy m u z e ó w (do muzeum trafik
„ k a p s u ł a czasu") oraz wyspecjalizowane obszary wtórnt
wymiany „nieużytecznego" na tak abstrakcyjne wartoś,
wymienne, jak pieniądz.
1 7

k o m u n a l n ą . Wraki s a m o c h o d ó w istnieją jednak realnie, nieli­
czne ( „ z a l ą ż k o w e " ) wrakowiska t a k ż e . ' Syreny rzadko od­
prowadzane są na wrakowiska; porzucone „ c u d o w n e rupie| cie" tworzą nieprzewidziane kompozycje, stają się parkingowo-ulicznymi hybrydami, funkcjonalizują się wtórnie. „ O swojone" wraki syren są na tę skalę czymś zupełnie n o w y m .
Do tej pory wraki mogły być tylko skutkiem działań wojen­
nych czy k a t a k l i z m ó w .
Projekt pn. „ k a p s u ł a czasu" był o d m i a n ą wtórnej semantyzacji syreny, włączeniem jej ponownie do kulturowego
dyskursu, a tym samym był konserwowaniem znaczeń. Miał
ten sam sens. co destrukcja, rozumiana tu jako, nie zawsze
zgodne z technologicznym p o r z ą d k i e m fabrycznego m o n t a ż u ,
rozmontowywanie „ n a części"; w t ó r n e użycie elementów
- tzw. „ p r z e k ł a d k i " . Ostatecznie Syrena M a t k a Syrenek jest
także „ k a p s u ł ą czasu".
Inny sens ma rytualne niszczenie syren, a przede wszystkim
ich palenie. Płonące syrenki to w pewnym sensie podniosły akt
ocalenia idola przed zbeszczeszczeniem i wyrzuceniem go na
śmietnik. To dramatyczny gest obrony przed wyłaniającą się
u nas n o w o ż y t n ą cywilizacją śmieci, dla której „dzieje" syreny
są znakomitym p r ó b n i k i e m , stosunkowo nieźle diagnozują­
cym jej fazę inicjalną.
Pożary są też synonimem Wielkiego S p r z ą t a n i a . Ogień jako
rodzaj materii i n f o r m i s wyznacza sferę liminalną, p r o g o w ą ;
rozgranicza z a r ó w n o duże, jak i małe sekwencje kulturowe;
jest znakiem „ p r z e m i a n y " , przejścia od jednego typu rzeczywi­
stości do drugiego. M o ż n a mówić nawet o sztuce ognia j a k o
odmianie praktyki artystycznej, charakteryzującej się swoistą
estetyką. Dobry przykład znaleźć m o ż n a m.in. w opowiadaniu
Anatola Ulmana pt. Piękne pożary
. P o ż a r to fenomenalny
akt zaistnienia piękna, najbardziej bezinteresowna w a r t o ś ć
estetyczna. W tekście Ulmana mowa jest o wystawianiu przez
pisarza na sprzedaż, nie zwerbalizowanych wizji „pięknych
p o ż a r ó w " , k t ó r e pisarz oferuje na targowisku obok sprzedaw­
cy starych rupieci, sprzedawcy mającego na zbyciu „teorię
ontologiczną w y s n u t ą z ordynarnej fizjologii".
Bazar, targowisko, na k t ó r y m wystawiało się stare rupiecie
i w ten s p o s ó b jakby sprzątało własne domostwo czy obejście,
staje się dziś m e t a f o r ą „ w s p ó l n o t y " , jakby n o w ą zasadą
istnienia świata, pojawiającą się zamiast, nie tak dawnej
jeszcze - zasady ideologicznej. „Piękne p o ż a r y " wystawiane na
sprzedaż są najwymowniejszym znakiem alienacji i deprecjacji
sztuki. Odzyskują jednak swój sens w ramach idei Wielkiego
Sprzątania, k t ó r a rozciąga się dzisiaj także na społeczne
praktyki „ n a w r ó c e ń " , błuźnierstwa, herezji czy łustracji,
a więc na wszelkie zachowania transgresywne. Wielkie Sprzą­
tanie jest projektem „ n o w e j " przestrzeni, prefiguracją „ n o ­
w y c h " zdarzeń, a zatem i „ n o w e g o " czasu.
2

13

14

15

16

36

„Wieś s ł o m i a n a " - jak pisał Tadeusz Nowak nie znał
rzeczy zbędnych. Ilość słów była względnie r ó w n o w a ż n a iloś
rzeczy. Nie było więcej rzeczowników niż rzeczy, nie było wie^
nadwyżki rzeczy ani rzeczy, z którymi nie umiano by sobi,
radzić. Ta idealizująca, czy wręcz utopijna retrospektyw,;
pomaga wyznaczyć miejsce, w k t ó r y m jesteśmy. Jeszcze dat
dajemy sobie radę z cywilizacją szamb; jeszcze jest do opanc
wania, w naszej polskiej skali, rozrastająca się cywilizacji
starych opon, starych swetrów, starych rajstop; to wszystkL
jeszcze ulega spontanicznemu i niewyspecjalizowanemu prze
tworzeniu i wchłonięciu albo w t ó r n e m u użyciu. N p . z butelel!
m o ż n a postawić sobie domek na działce (przykład z n a ł
z Warszawy).
Jakkolwiek w Makowie Mazowieckim m o ż n a zobaczył
przykryty dachem syreny stos drewna na opał, to jednaj|
generałnie inaczej ma się rzecz z wrakami porzuconycl
a raczej pozostawionych sobie, s a m o c h o d ó w . Te właśni 1
w procesach semiozy kultury polskiej reprezentuje i syn!
bolizuje - syrena.
'
Syrena poprzez całkowicie spełnioną swoją „historię gutui ]
k o w ą " (jej „ p o c z ę c i e " i „ k r e s " mieszczą się w gruncie rzeer
w pamięci jednego pokolenia), przez tak wyraźne odgraniczt
nie od historii innych rzeczy, z trudem odsyła do jakict \
historii paralelnych, zamazujących czy też neutralizującyd ^
oryginalność kulturowej sekwencji pod nazwą: samochó j
„Syrena".
(
W ten s p o s ó b , stosunkowo wyraziście, historia syren) i
zapisana w tysiącach ekspozycji parkingowo-chodnikowyc j
oznacza p r a k t y c z n ą ideologię śmietnika. Opozycja piej,
ne-brzydkie nie posiada dziś prostej ekwiwalencji w opozyc'
piękne-śmietnikowe. Zakresy znaczeń brzydoty i śmietnik i
wości są rozsunięte. Kontekstem „praktycznej ideologii śmii c i " stanowić m o ż e stara ideologia estetyczna (np. estetyk
brzydoty o proweniencji jeszcze natu'ralistycznej, w tym n|
turpizm w poezji Grochowiaka, wiersze M i r o n a Białoszewk
kiego, Psalm śmietnikowy
Tadeusza Nowaka, malarstw,
Dudy-Gracza). Kontekst ten może stanowić również iniil
ideologia praktyczna, czyli ekologizm, aspirujący niekied 1
w skali globalnej do zastąpienia dawniejszych historiozofii.
Syreny, k t ó r e nie poddane zostały próbie rytuałów ognij
p r z e c h o d z ą oto z kręgu cudownych rupieci do sfery śmieć,
sfery abstrakcyjnej, śmietnikowej, ale jakby „niegnilnej' s
Rzeczy śmietnikowe przestały mieć „ d u s z ę " (miały ją jeszcz
rupiecie). Zastąpiły j ą znaki, emblematy, etykiety, metki cz I
też fotografie rzeczy. Znaki zastępują rzeczy, a tych jest jakb
(

1

1

�więcej niż trzeba! Cywilizacja i kultura oszukuje n a t u r ę ,
podmieniają. W kulturze współczesnej semiotyka śmietników
stanie się być może nie mniej ważna niż - w potocznym
odbiorze semiotyka dzieł sztuki.
Pozostawione sobie syreny tworzą kompozycje parkingowo-chodnikowe i zapewne nie szybko wymazane z o s t a n ą
z naszego otoczenia wizualnego. Wciąż jeszcze znaczą jakieś
porzucone historie, a niekiedy wyrzucony na śmietnik życio­
rys.
„Umierające" syreny symbolizują również istotne dekom! pozycje i przesunięcia społeczne. Zaczyna wyłaniać się na
szerszą skalę socjologiczny problem społeczności ludzi wy­
zbytych „własnych śmieci". Stają coraz wyraźniej zagadnienia
„społeczności wysypisk", „społeczności ś m i e t n i k ó w " , społe­
czności coraz bardziej autonomizujących się, subkulturowych , zyskujących określone właściwości strukturalne, wy­
kształcających nawet swoiste osobowości statusowe.
18

Wraz z nimi odchodzi określona formacja ludzi (formacja
PRZ

0 określonych parametrach socjologicznych; ludzi, którzy
albo spadają „w dół", gdy syrena okazała się ich pierwszym
1 ostatnim samochodem, a dziś nie stać ich już na inne biografie
zawodowe i społeczne, albo wspinają się „w górę", przesiada­
jąc się do innych samochodów. Narzuca się tu pewna analogia.
Tak jak syrena otworzyła nową sekwencję kulturową, kulturo­
wą bardziej niż motoryzacyjną, tak po latach sekwencję
paralelną, nową, ale już ściśle motoryzacyjną, otworzył nie
tzw. „duży fiat" (F125p), nie „maluch" (F126p), nie „Polo­
nez" (ten bez pseudonimu!), ale samochód toyota - flagowy
pojazd polskiego folk-biznesu lat osiemdziesiątych .
Odchodzenie syren zamyka heroiczny epizod polskiej soc­
jalistycznej motoryzacji. Pałuby czy „skorupy" porzuconych
syren sąsiadują na ulicach i chodnikach z porzuconymi
puszkami po coca-coli. Czas odchodzenia syren czas rozlicz­
nych spektakli śmietnikowych, zbiegł się z czasem nadejścia
króliczków „Playboya".
luty 1993
19

PISY

1

M. Roche, Samochód (w:) Psychologia życia codziennego. Pod
rejestracyjne czeka tam rok na beztroskiego właściciela. Jeżeli nie ma
red. M. Reuchlina, Warszawa 1983. Por. także: E.T. Hall, Ukryty
tablicy rejestracyjnej stoi dwa lata. Po tym terminie przechodzi na
wymiar (rozdz. Miasta i kultura), Warszawa 1976
własność skarbu państwa. Tak długie przechowanie wraków jest
T. Vehlen, Teoria klasy próżniaczej, Warszawa 1971
bardzo kosztowne. Jeśli samochodu nie odbierze właściciel, za
Życie bez fikcji. Dzienniki. Wybór, wstęp i oprać. S. Adamczyk, transport i „opiekę" nad wrakiem płaci urząd miasta. Rok postoju
na wrakowisku kosztuje 1,5 min zł." „Gazeta Stołeczna", s. 2
Warszawa 1976, s. 50, 113, 227
Upowszechnia się wtórne użycie wraków syrenek. Przykładem
Znamienna jest funkcja tych przedmiotów w stereotypowych
może być młodzieżowy klub Fugazi w Warszawie (1992). Wrak
wyobrażeniach żołnierzy Armii Radzieckiej w okresie wojny, a póź­
syreny odpowiednio przystosowany był swego rodzaju dekoracją
niej „nowej" władzy w Polsce, co doskonale oddają ulotki „pod­
frontonu tego klubu. Także w klubie Stodoła obok barku i w patio
ziemia" lat 40-tych i 50-tych, zawierające satyryczne rysunki i wier­
umieszczone były, pomalowane na żółto i czerwono, wraki syren.
sze na ten temat. Np. „Przyjaciele Kacapy! Zabraliście nam Radia,
Pełniły m.in. te funkcje, które przed eleganckimi sklepami spełniają
Zegarki i Rowery. I nie poszliście z Polski do jasnej cholery (...)"
donice z ozdobnymi drzewkami. Ten swego rodzaju paradoks
126 x I26p. Oprać. K. Strzelecki, Warszawa 1978
* W relacji „Nowego Dziennika" możemy przeczytać: „Kapsuła estetyczny służy kontestowaniu „nowych" wzorów dekoracji wnętrz
i frontonów domów, ale też może być natarczywym powtórzeniem
czasu" to nic innego jak stary polski samochód marki syrena,
pytania: „co zrobicie z moim trupem"? Co zrobicie z Waszą
osobliwie pomalowany i popisany, a następnie przewieziony do
Syrenką?
Stanów Zjednoczonych. Autorem całego pomysłu był Dwyno Szot,
Samochód syrena stał się nośnikiem wtórnych znaczeń, które
Amerykanin polskiego pochodzenia mieszkający w Kalamazoo
bądź ujawniały się przez włączenie syreny w kolekcje innych rzeczy
w Sianie Michigan. Podczas wizyty w Polsce zainteresował się
(projekt pn. „kapsuła czasu", kompozycje parkingowo-chodsamochodem syrena, który nabył i następnie pomalował na bia­
nikowe, elementy architektury klubowych frontonów i wnętrz),
ło-czerwony kolor. Potem poprosił burmistrza Gdańska, aby pod­
bądź też przez włączenie w dyskurs językowy: narracje folklorystycz­
pisał się na karoserii, a w ślad za nim poszło wielu innych ludzi,
ne, kawały i dowcipy, inkskrypcje na murach.
składając swe autografy na „Syrence". Szot wyruszył w trudną
O semantyce ognia w sztuce romantycznej pisze M . Porębski,
podróż po Polsce i podczas tej właśnie wycieczki ochrzcił psujący się
Semantyka sztuki romantycznej, (w:) Ikonografia romantyczna.
średnio dwa razy dzienne samochód mianem „Kapsuły Czasu".
Praca zbiorowa pod red. M . Poprzęckiej, Warszawa 1977
Pojazd został zabrany do Ameryki i umieszczony w muzeum
A. Ulman, Piękne pożary, „Regiony" 1992, nr 3^4
samochodów (Gilmore Car Museum). „Nowy Dziennik" Polish
Taką wykładnię ma przecież sprzątanie „przed zimą", sprątaAmerican Daily News, New York, 17 IX 1992, nr 5521, s. 4
nie wiosenne, ale także porządki sobotnie i wielkie porządki
Por. Syrena numher one, „Gazeta Wyborcza", 26 X 1992.
świąteczne. Do ukrytego sensu rytuałów Wielkiego Sprzątania
W notatce czytamy min.: „W Warszawie i okolicach zarejest­
nawiązywały zachowania ludzi, które mogłem obserwować w sobotę
rowanych jest 30 tys. 817 samochodów wyprodukowanych w latach
19 grudnia 1992 r. na ul. Międzynarodowej w Warszawie, kiedy to
1950 1970. (...) Dane mogą zawierać pewien margines błędu. Nie
Tygodnik Mieszkańców Pragi Południe „Olszynka" i Miejskie
wszystkie wprowadzone do ewidencji samochody muszą fizycznie
Zakłady Oczyszczania urządziły całodzienną akcję pn. „Swój dom
istnieć (...). Pierwsze miejsce na tej niecodziennej liście rankingowej
sprzątamy - innym pomagamy". W rozplakatowanych ogłosze­
(22 42-letnich) samochodów zajmuje poczciwy wytwór FSO - syre­
niach można było przeczytać m.in.: „Zaczynamy w sobotę 19
na. Na naszych ulicach jeździ aż 5 tys. 172 syrenek. Na drugim
grudnia, na ulicy Międzynarodowej. Od samego rana tego dnia
miejscu znajdują się volkswageny (to niewątpliwie zasługa gar­
możemy wystawiać na chodnikach (możliwie najbliżej narożnych
busów) - 4 tys. 38. Na trzecim zaś warszawy - 3 tys. 671" „Gazeta
wyjazdów) wzdłuż całej ulicy Międzynarodowej wszystko, czego
Stołeczna", s. 6
chcemy się z domu pozbyć: meble, pralki, lodówki, odkurzacze,
Informacje zawdzięczam prof. Marianowi Nowińskiemu, Tere­
lampy, telewizory, sprzęt kuchenny, ubrania, zabawki itp. To, co
sie Plata i Stanisławowi Bajowi z APS oraz Jackowi Krzysińskicmu
nam zawadza i jest już niepotrzebne. Zapraszamy jednocześnie
- studentowi Uniwersytetu Warszawskiego
wszystkich chętnych do wybrania sobie rzeczy, które mogą się
' R. Barthes, Mit i znak. Eseje. Wybór i słowo wstępne J.
przydać we własnym gospodarstwie domowym. (...) Rzeczy już
Błońskiego, Warszawa 1970, s. 79'
nikomu niepotrzebne będą uprzątane od godziny 18.00 przez
Rytualnej przemianie czasu (noc sylwestrowa: granica „nowe­
Miejskie Zakłady Oczyszczania E5"
go" i „starego" czasu) towarzyszą m.in. pożary (podpalenia)
Np. polskie przysłowia nie znają pojęcia śmieci jako odpad­
domków na działkach pracowniczych. Wg informacji Bronisława
ków, czegoś zbędnego. Śmiecie są synonimem własności, gos­
Snrowiaka tylko na działkach przy ul. Kinowej w noc sylwestrową
podarzenia, obfitości dóbr. „Stare, własne śmiecie" to synonim
1991 1992 spłonęło 5 domków.
tutejszości, domowości, znak zasiedzenia, wykładnik tożsamości.
" M. Pilot, Bitnik Corgelewski, Warszawa 1989, s. 46^17
Śmiecie to coś, co „miecone" i „miecione", a więc pierwotnie:
Pogotowie ze szczotką i dźwigiem, „Gazeta Wyborcza", 20 V I I mnogie, niepoliczalne, rozproszone, oznaczające bogactwo.
1992, fragment pod tytułem Cztery wraki dziennie, gdzie czytamy
Por. Bal kloszardów. „Rzeczpospolita" 1993. nr 29(4 I I 1993)
m.in.: „Obliczyliśmy, że w Warszawie jest około 6 tys. wraków
Pośrednio potwierdzają to nawet lokalne dowcipy, jak choćby
samochodów porzuconych na ulicach, chodnikach i parkingach (...)
ten o biznesmenie z Bielin pod Kie Icami, którego syrena wzbudzła
W ciągu jednego dnia na wrakowisko na ul. Grodziskiej trafiają
ogromne zainteresowanie Włochów. - „TO YO TOM przyjechoł"
przynajmniej cztery bezpańskie samochody. Jeśli pojazd ma numery
- wyznał nie bez satysfakcji, podziewiającym pojazd Włochom.
2
1

4

1 3

5

1 4

1 5

1 6

1

1

10

1 7

12

1 8
1 9

Fot. Michał Luboradzki

37

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6300" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6280">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/25eecc3d4e9f5609901c7cf7905024e8.pdf</src>
        <authentication>ed6eea71526ed9009060b6ee676379fa</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75002">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4698</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75003">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75004">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4362</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75005">
                <text>Summaries / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1971 t.25 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75006">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1971 t.25 z.4; s.259-261</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75007">
                <text>ang, ros.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75008">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75009">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75010">
                <text>S

U

M

M

A

R

I

E

S

•

Р

Е

З

Ю

М

Е

SUMMARY OF ARTICLES
Aleksander
Jackowski
— TWENTY
ANNIVERSARY OF „ P O L I S H F O L K A R T "

FIFTH

On the occasion of the t w e n t y f i f t h anniversary oí
„Polish Folk A r t " , the editor-in-chief writes about the
changes i n the problems dealt w i t h by the periodical
and the scope of research subjects. These changes have
taken place dn connection w i t h the process of the cry­
stallization of theoretical stands and the transformations
taking place i n folk c u l t u r e and also the phenomena
by which i t manifests itself. Discussing the principles on
which earlier research was based, the author draws
attention to the fact that i n the period w h e n students
of the humanities were conducting an animated and
creative discussion on methodology, the research into
folk art was practically confined to the system of col­
lecting specimens, treating the various manifestations
of this art as something separate f r o m folk a r t as
a whole. As a result, w o r k s of a registrative character
prevailed. I t is only i n recent years that w e have been
getting more and more w o r k s of a general nature, giving
a synthetic presentation of the subject based on the
achievements of various branches of science, such as
ethnography, sociology, the history of art, archaeology
and psychology. For nearly ten years now, problems
of the study of cultures have been discussed i n the
columns of the periodical, p a r t i c u l a r l y i n studies of the
modern manifestations of folk art, w h i c h cannot be
studied away from the complex problems of its associa­
tions and the conditions i n w h i c h i t can come into being.
The development of research, the deeper theoretical
attitudes and the development of reality, have a l l meant
that the very notion of folk art is different today, its
scope having become much wider. Referring to the
thesis of Professor P i w o c k i that: the „ m e a s u r e of folk
art is its „differentness" i n relation to the officially
accepted socio-cultural standard (...), the measure of folk
art is different at different times, depending on histo­
rical conditions, as a result of w h i c h the subject of our
interest is „not the folk as a metahistorical notion ...
but various social groups i n different historical periods
and i n various places", the author says that the task
of the researcher is to compare the products of these
groups w i t h the official standard.
When approached this way, the scope of the notion
„folk" becomes wider. I t is a w o r d w i t h many meanings.
So when speaking of folk art one can understand i t
both as what the r u r a l artist makes for the cities i n folk
style and w h a t he makes for himself, both the old
folk art and the trashy art sold at bazaars, made by
chance producers i n cities and small towns. Even ama­
teur art, regardless of the m i l i e u of the producer, can
be regarded as folk art, as can t h e w o r k s produced by
professional, trained artists following folk traditions.
So, on' the one hand we have the stereotype folk art,
based on the characteristic features of the old r u r a l
art, and on the other hand we are dealing w i t h various
phenomena that today go to make up the modern notion
of ,,folk art" as seen by Professor P i w o c k i . I n v i e w
of the many meanings of the w o r d „folk", i t w o u l d seem
indicated to use more adequate terms to describe the
art produced by the various social groups.
Roman
Reinfuss
— DRESSING UP I N F O L K
SPECTACLES A N D M O D E R N C H A N G E S
The author gives a detailed description of the co­
stumes in which the carol singing groups dress up at
Christmas and the New Year. The magic function of the
rite is now disappearing and going carol singing has
turned into an amusement, a spectacle. A t the same
time there are changes i n the cast of „ c u r r e n t l y played"
characters. New ones are being included, such as the
Veterinary Surgeon, the Doctor, the Gypsy and the
Indian. The costumes at present i n use represent various
stages of the development of the rite. This depends to
a large extent on the degree of isolation of villages
from mass communication media. I n villages that are
more remote the costumes may be sheepskin coats t u r n ­
ed inside out w i t h fur showing and belted w i t h a piece
of rope. The carol singers blacken their faces w i t h soot

or use p r i m i t i v e masks. On the other hand, i n villages
where there are frequent cinema shows, a good supply
of newspapers and periodicals and television • sets, or i f
the groups have participated i n competitions and reviews,
the costumes are richer, often made by the village spe­
cialists. Instead of masks, w h i c h make i t difficult to
hear the voices of the actors on the stage, make-up is
applied. The decorativeness of the props also increases.
A fundamental feature of the groups performing at pre­
sent, for instance, those giving the „ H e r o d y " spectacle,
is the great variety of i n d i v i d u a l designs of costumes.
The desire to attract attention, to be better than
other groups, incline the groups to seek to gain the
greatest effects. This trend, on the one hand stimulated
by competitions for w i n t e r rites, is, on the other hand,
checked by these very events, for the competition judges
t r y to promote and support the developmental forms
originating from native traditions.
Jan
D o r m á n — R E M A R K S A N D OBSERVATIONS
CONCERNING T H E C U S T O M K N O W N AS „ H E R O D Y '
The author is director • of the Theatre of the Children
of the Coal Basin at B ę d z i n and organizer of the Review
ogFolk/rite Groups performing rites linked w i t h Christ­
mas and the N e w Year. The Review of Carol Singers'
Groups was organized i n Będzin for the first time
i n 1965.
I n the present article, D o r m á n conveys his remarks
and observations from watching the groups i n their
„ n a t u r a l " environment and during performances i n the
theatre. The r i t e shown on the stage is just a spectacle
in w h i c h the audience does not take an active part.
Nevertheless,
the „ R e v i e w " is a w a y of acquainting
people w i t h the traditions and customs and also a way
of keeping these rites alive.
The author deliberates on the symbolic meaning of
various scenes and elements of the rite. He deals i n
detail w i t h one of the m a i n scenes: the death of K i n g
Herod, emphasizing the differences i n interpretation by
various groups. There are various ways of showing that
the k i n g does not die a natural death. When ho becomes
weak, his power as ruler is taken away from h i m .
Magdalena
Kroh
— CHANGES I N
RITES I N T H E V I L L A G E OF C H Y Ż Ó W K I

ANNUAL

The subject of the study is the process of changes
i n the annual rites of the village of C h y ż ó w k i (Limano­
w a district) f r o m the end of' the 19th century to the
present day; i t concerns both folk rites and the manner
of celebrating public holidays, church feasts and special
occasions. The study has been w r i t t e n on the basis of
field investigations.
The described process oí changes i n folk rites is
varied; i n the great majority of cases the old customs
show a tendency towards dying out, but there are also
some that are s t i l l observed just as they were of old
and also some new ones w h i c h have appeared.
The
changes consist, above all, i n the different way of cele­
brating the rites, their functions and meaning i n the
social life of the village, w h i c h brings consequent chan­
ges i n the external forms they take. For instance, there
are changes i n the frequency of holding the rites and
in the composition of those t a k i n g p a r t i n them, both
as regards the age of those participating and their sex,
social position, etc. The very k i n d of rite has also under­
gone changes (for instance, new types of carol-singing
performances have been introduced), and the people for
w h o m the rites are performed as spectacles are different
too; costumes and accessories show changes and new
elements appear, not only i n the rites that are kepi
up, b u t also i n those showing a tendency to die out.
Andrzej
K r a s n o w o l s k i — A N T O N I TOBORO­
W I C Z — SCULPTOR OF W O L A L I B E R T O W S K A
The author presents a young sculptor of r u r a l o r i ­
gin. He completed a secondary general education school,
attending an art circle. He w o r k e d as a cultural and
educational instructor and sold his sculptures to the Ce­
pelia Folk Industry Cooperative. Fascinated by folk art,
he decided to become „a folk artist".

259

�РЕЗЮМЕ
Александр
Я ц к о в с к и — 25-ЛЕТИЕ
СКОГО НАРОДНОГО И С К У С С Т В А "

„ПОЛЬ­

По случаю 25-летия ж у р н а л а „Польское народ­
ное и с к у с с т в о " его г л а в н ы й р е д а к т о р п и ш е т о п е р е ­
менах, п р о и с х о д и в ш и х з а это в р е м я в п р о б л е м а т и к е
ж у р н а л а и предмете исследований. Перемены эти
б ы л и в ы з в а н ы процессом к р и с т а л л и з а ц и и т е о р е т и ­
ч е с к и х основ, п р е о б р а ж е н и я м и в области н а р о д н о й
к у л ь т у р ы и в, с ф е р е в ы т е к а ю щ и х и з н е е я в л е н и й .
О б с у ж д а я более р а н н и е п р е д п о с ы л к и и с с л е д о в а н и й ,
автор отмечает, что в то в р е м я , к о г д а в г у м а н и т а р ­
н ы х н а у к а х в е л и с ь о ж и в л е н н ы е , т в о р ч е с к и е методо­
л о г и ч е с к и е д и с к у с с и и , и с с л е д о в а н и я в области н а р о д ­
ного и с к у с с т в а с в о д и л и с ь т о л ь к о к с и с т е м а т и з а ц и и
на базе собирательства, п р и ч е м р а с с м а т р и в а л и с ь от­
д е л ь н ы е я в л е н и я этого и с к у с с т в а в о т р ы в е от н а р о д ­
ной к у л ь т у р ы в, целом. В р е з у л ь т а т е этого п р е о б л а ­
д а л и работы, т а к с к а з а т ь учетного х а р а к т е р а . Л и ш ь
в последние годы все ч а щ е стали выходить обобща­
ю щ и е с и н т е т и ч е с к и е т р у д ы , о п и р а ю щ и е с я на д о с т и ­
ж е н и я в различных областях науки, к а к : этногра­
ф и я , социология, история, и с к у с с т в о в е д е н и е , а р х е о ­
логия, п с и х о л о г и я . У ж е около 10 л е т на с т р а н и ц а х
журнала затрагивается культуроведческая проблема­
тика, особенно в т р у д а х , к а с а ю щ и х с я
современных
я в л е н и й , к о т о р ы х н е л ь з я р а с с м а т р и в а т ь в о т р ы в е от
всей
сложности их взаимосвязей и взаимозависи­
мости.
Развитие исследований, углубление теоретичес­
к и х основ и п р е о б р а ж е н и я р е а л ь н о й с и т у а ц и и п р и ­
в е л и к тому, что в н а ш е
время
и з м е н и л о с ь само
п о н я т и е народного искусства, ибо з н а ч и т е л ь н о р а с ­
ш и р и л с я его охват. И с х о д я и з т е з и с а п р о ф . П и в о ц кого, что „Мерой н а р о д н о с т и я в л я е т с я ее с в о е о б р а з ­
ное о т л и ч и е от о ф ф и ц и а л ь н о п р и н я т о г о о б щ е с т в е н ­
н о - к у л ь т у р н о г о с т а н д а р т а (...) и з м е н е н и я в о б ъ е м е
этой „ н а родн ос т и " и с т о р и ч е с к и о б у с л о в л е н ы , в с в я з и
с чем предметом н а ш и х и с с л е д о в а н и й я в л я е т с я не
народ, к а к м е т а и с т о р и ч е с к о е п о н я т и е (...), но р а з л и ч ­
ные общественные группы, р а з л и ч н ы е в зависимости
от в р е м е н и и п р о с т р а н с т в а " , — а в т о р с т а т ь и у т в е р ж ­
дает, ч т о з а д а ч е й и с с л е д о в а т е л я я в л я е т с я с о п о с т а в л е ­
ние произведений упомянутых групп с о ф ф и ц и а л ь н ы м стандартом. Т а к и м образом п о н я т и е „ н а р о д а "
т е п е р ь безусловно р а с ш и р я е т с я . В п р о ч е м ,
понятие
это многозначно, поэтому г о в о р я о н а р о д н о м т в о р ­
честве, м ы имеем в в и д у р а в н о то, что д е р е в е н с к и й
у м е л е ц в ы п о л н я е т в н а р о д н о м с т и л е д л я города, к а к
и то, ч т о он т в о р и т д л я себя, р а в н о с т а р о е н а р о д н о е
искусство, к а к и я р м а р о ч н ы е х а л т у р ы , п о с т а в л я е м ы е
с л у ч а й н ы м и и з г о т о в и т е л я м и городов и м е с т е ч е к . К
народному и с к у с с т в у п р и ч и с л я ю т д а ж е д е я т е л ь н о с т ь
любителей, н е з а в и с и м о от и х с р е д ы , и часто т а к ж е
искусство профессиональных художников-пластиков,
придерживающихся народной традиции.
И т а к , с одной с т о р о н ы в ы с т у п а е т стереотип н а ­
родного искусства, и с п о л ь з у ю щ и й с т и л е в ы е особен­
ности д а в н е г о д е р е в е н с к о г о т в о р ч е с т в а , а с д р у г о й
стороны в ы с т у п а ю т р а з н о о б р а з н ы е я в л е н и я , с о с т а в ­
ляющие теперешнее современное понятие „народа"
в понимании Пивоцкого. У ч и т ы в а я многозначность
п о н я т и я „народ", б ы л о б ы ц е л е с о о б р а з н ы м п р и м е ­
нять более а д е к в а т н ы е о п р е д е л е н и я по о т н о ш е н и ю
к творчеству к о н к р е т н о й о б щ е с т в е н н о й г р у п п ы .
Р о м а н Р е й н ф у с с — РЯЖЕНИЕ В НАРОДНЫХ
З Р Е Л И Щ А Х И ЕГО С О В Р Е М Е Н Н Ы Е П Р Е О Б Р А Ж Е ­
НИЯ
Автор подробно о п и с ы в а е т к о с т ю м ы , в к о т о р ы х
выступают о б р я д о в ы е г р у п п ы н а т е р р и т о р и и К р а ­
ковского воеводства во в р е м я Р о ж д е с т в а и Нового
Года. В н а с т о я щ е е в р е м я о б р я д п о т е р я л у ж е свою
магическую ф у н к ц и ю , а к о л я д о в а н и е п р и н я л о х а ­
рактер представления, зрелища. Одновременно меня­
ются д е й с т в у ю щ и е л и ц а з р е л и щ а . П о я в л я ю т с я н о в ы е
персонажи, к а к наприм. Ветеринар, Врач, Цыган,
Индиец. Т е п е р ь р я ж е н и е о т о б р а ж а е т р а з л и ч н ы е с т а ­
дии р а з в и т и я о б р я д а . Это в б о л ь ш о й м е р е з а в и с и т от
того н а с к о л ь к о д а н н а я д е р е в н я и з о л и р о в а н а и л и ш е ­

260

на средств массовой и н ф о р м а ц и и . В г л у х и х д е р е в н я х
в к а ч е с т в е к о с т ю м а и с п о л ь з у ю т иногда т у л у п н а и з ­
нанку, стянутый перевяслом. В т а к и х случаях колядовщики измазывают лицо сажей или ж е надевают
п р и м и т и в н ы е м а с к и . В т е х м е с т н о с т я х , где р е г у л я р н о
работает кино, где доступны печать и телевидение,
либо в т е х с л у ч а я х , к о г д а а н с а м б л и п р и н и м а л и у ч а ­
стие в к о н к у р с а х и п о к а з а х , н а р я д ы б ы в а ю т богаче
и часто п о ш и т ы деревенскими специалистами. П о ­
с к о л ь к у м а с к и м е ш а ю т во в р е м я в ы с т у п л е н и й на
с ц е н е с л ы ш а т ь голоса, к о л л е к т и в ы эти п р и б е г а ю т к
г р и м и р о в к е . К р о м е того более д е к о р а т и в н ы м и
ста­
н о в я т с я р е к в и з и т ы . Основной ч е р т о й в ы с т у п а ю щ и х
в н а с т о я щ е е в р е м я групп, н а п р и м . И р о д о в , я в л я е т с я
р а з н о о б р а з и е и и н д и в и д у а л и з а ц и я костюмов.
С т р е м л е н и е о б р а т и т ь на себя в н и м а н и е , з а т м и т ь
д р у г и е г р у п п ы в ы з ы в а е т своего р о д а погоню з а в н е ­
ш н и м и э ф ф е к т а м и . П р и ч и н о й этого я в л я е т с я ж е л а ­
ние о т л и ч и т с я н а к о н к у р с а х , п о с в я щ е н н ы х з и м н и м
обрядам, но, н а д о с к а з а т ь , что к о н к у р с ы п ы т а ю т с я
п р о т и в о д е й с т в о в а т ь этому с т р е м л е н и ю .
Я н Д о р м а н — МОИ ЗАМЕЧАНИЯ И НАБЛЮДЕ­
Н И Я В С В Я З И СО С М О Т Р О М „ И Р О Д О В "
А в т о р я в л я е т с я д и р е к т о р о м Детского т е а т р а в
Б е н д з и н е и о р г а н и з а т о р о м смотров н а р о д н ы х обря­
довых коллективов, выступающих с показами р о ж ­
д е с т в е н с к и х и н о в о г о д н и х обрядов. П е р в ы й „Смотр
к о л я д о в ы х к о л л е к т и в о в " в Бендзине состоялся впер­
в ы е в 1965 г.
В п у б л и к у е м о м т е к с т е Д о р м а н д е л и т с я своими
замечаниями в связи с наблюдениями над ансамбля­
ми в и х „ е с т е с т в е н о й " среде и во в р е м я в ы с т у п л е н и й
в т е а т р е . Обряд, п о к а з а н н ы й на сцене, — это т о л ь к о
зрелище, в котором зритель не принимает действен­
ного у ч а с т и я . Т е м н е менее „ С м о т р " я в л я е т с я спосо­
бом о з н а к о м л е н и я л ю д е й с т р а д и ц и о н н ы м и о б ы ч а я м и ,
а т а к ж е с т а в и т себе ц е л ь ю с о х р а н е н и я обрядов.
Магдалена
К р о х — ПРЕОБРАЖЕНИЯ
ОБРЯДНОСТИ В ДЕРЕВНЕ Х И Ж У В К И

ФОРМ

Предметом обсуждений настоящей статьи я в л я ­
ется процесс и з м е н е н и я ф о р м о б р я д н о с т и в деревне
Х и ж у в к и ( Л и м а н о в с к и й п о в я т ) , н а ч и н а я с конца
X I X в. д о н а ш и х д н е й . Это к а с а е т с я р а в н о н а р о д н ы х
обрядов, к а к и способа о т м е ч а н и я г о с у д а р с т в е н н ы х
и р е л и г и о з н ы х п р а з д н и к о в , а т а к ж е р а з л и ч н ы х тор­
ж е с т в е н н ы х дат Статья написана на основании лич­
н ы х н а б л ю д е н и й и и с с л е д о в а н и й автора, п р о в е д е н ­
н ы х и м в у к а з а н н о й местности.
П р е д с т а в л е н н ы й процесс п р е о б р а ж е н и й
народ­
н ы х обрядов очень разнообразен, причем в большин­
стве
случаев
замечается
тенденция
отмирания
о б ы ч а е в . О д н а к о н а р я д у с этим с у щ е с т в у ю т и такие
о б р я д ы , к о т о р ы х стойко п р и д е р ж и в а ю т с я , п о я в л я ю т ­
ся т а к ж е и н о в ы е . П р е о б р а ж е н и я обрядности п р е ж д е
всего з а к л ю ч а е т с я в и з м е н е н и и
сути
обряда,
его
ф у н к ц и и , его з н а ч е н и я в о б щ е с т в е н н о й ж и з н и д е ­
р е в н и , в р е з у л ь т а т е чего и з м е н я е т с я т а к ж е его в н е ш ­
н я я ф о р м а . М е н я е т с я п е р и о д и ч н о с т ь о т м е ч а н и я об­
рядов,
состав
обрядовой
г р у п п ы р а в н о в смысле
в о з р а с т а е е у ч а с т н и к о в , к а к и и х п о л а , обществен­
ного п о л о ж е н и я и т.д. П о д в е р г а е т с я и з м е н е н и я м сам
р о д о б р я д а (так н а п р и м . в в о д и т с я н о в ы й в и д к о л я ­
довых представлений), появляются новые зрителя,
к о с т ю м ы и и х п р и н а д л е ж н о с т и , п о я в л я ю т с я новые
э л е м е н т ы н е т о л ь к о в с о х р а н я ю щ и х с я о б р я д а х , но
и в тех, к о т о р ы е п о с т е п е н н о и с ч е з а ю т .
А и д ж е й К р а с н о в о л ь с к и — АНТОНИ ТОБОРОВИЧ — СКУЛЬПТОР ИЗ ВОЛИ ЛИБЕРТОВСКОЙ
Т о б о р о в и ч родом и з д е р е в н и . О к о н ч и л среднюю
школу, усердно посещал любительскую
изостудию.
Работал
инструктором
культурно-просветительной
р а б о т ы , п р о д а в а л свои ш д е л и я Ц е п е л и и . В л ю б л е н ­
н ы й в н а р о д н о е творчес^)йо^оЭ|Ьб орович р е ш и л стать
., н а р о д н ы м худсжнико!(Щ£
-£\
1

ршвд

�CZASOPISMA
ZAKŁAD

INSTYTUTU SZTUKI PAN
wydawane przez

NARODOWY IM. OSSOLIŃSKICH
WYDAWNICTWO PAN

B I U L E T Y N H I S T O R I I S Z T U K I , k w a r t l n i k , ponad 100 sto. dużego
formatu, o k o ł o 100 ilustracji. Cena 24 zł, prenumerata półroczna 48 zł,
roczna — 96 zł.
P O L S K A S Z T U K A L U D O W A , k w a r t a l n i k , 64 sto. dużego formatu,
bogaty m a t e r i a ł ilustracyjny. Cena 18 zł, prenumerata p ó ł r o c z n a 36 zł,
roczna — 72 zł.
P A M I Ę T N I K T E A T R A L N Y , k w a r t a l n i k , ponad 170 sto. druku, około
100 'ilustracji. Cena 18 zł, prenumerata p ó ł r o c z n a 36 zł, roczna — 72 zł.
M U Z Y K A , k w a r t a l n i k , około 130 sto. druku, liczne p r z y k ł a d y nutowe,
Cena 18 zł, prenumerata p ó ł r o c z n a 36 zł, roczna — 72 zł.
Wszystkie czasopisma n a b y w a ć m o ż n a regularnie jedynie w prenu­
meracie.
W A R U N K I PRENUMERATY
„POLSKIEJ SZTUKI LUDOWEJ"
P r z e d p ł a t y na p r e n u m e r a t ę przyjmowane są w t e r m i n i e do dnia 10
m i e s i ą c a p o p r z e d z a j ą c e g o okres prenumeraty.
P r e n u m e r a t ę na k r a j dla c z y t e l n i k ó w indywidualnych p r z y j m u j ą u r z ę d y
pocztowe oraz listonosze.
Czytelnicy i n d y w i d u a l n i m o g ą d o k o n y w a ć w p ł a t r ó w n i e ż na konto
P K O nr 1-6-100020 — Centrala K o l p o r t a ż u Prasy i
Wydawnictw
„ R u c h " — Warszawa, u l . Towarowa 28.
Wszystkie instytucje p a ń s t w o w e i społeczne m o g ą z a m a w i a ć prenume­
r a t ę w y ł ą c z n i e za p o ś r e d n i c t w e m O d d z i a ł ó w i Delegatur „Ruch".
Cena prenumeraty: półrocznie zł 36, rocznie zł 72.
Cena prenumeraty za g r a n i c ę jest o 40°/o droższa od ceny podanej w y ­
żej. P r z e d p ł a t y na t ę p r e n u m e r a t ę przyjmuje na okresy półroczne i rocz­
ne P r z e d s i ę b i o r s t w o K o l p o r t a ż u W y d a w n i c t w Zagranicznych „ R u c h "
w Warszawie, u l . Wronia 23, za p o ś r e d n i c t w e m P K O Warszawa, konto
nr 1-6-100024, tel. 20-46-88.
SPRZEDAŻ
Egzemplarze n u m e r ó w zdezaktualizowanych m o ż n a n a b y w a ć w C K P i W
„Ruch", Sekcja S p r z e d a ż y Prasy Zdezaktualizowanej, Warszawa, u l . To­
warowa 28 — na uprzednio zgłoszone z a m ó w i e n i a . W y s y ł k a za zalicze­
niem pocztowym. Tel. 20-95-26.
Aktualne n u m e r y czasopism I n s t y t u t u Sztuki P A N posiada O ś r o d e k
Rozpowszechniania W y d a w n i c t w Naukowych P A N w P a ł a c u K u l t u r y
i N a u k i w Warszawie.

Indeks 37132

Zakład Narodowy imienia Ossolińskich - Wydawnictwo, Wrocław, Oddział w War­
s z a w i e 1972. N a k ł a d : 1800 + 185 egz. O b j ę t o ś ć : 10,40 a r k . w y d . : 8,50 a r k . d r u k .
P a p i e r : i l u s t r . I I I k l . , 120 g r a m . , A l . K a r t o n :
b i a ł y , Ш k l . , 220 g r a m . , B I .
O d d a n o do s k ł a d a n i a 25.VIII.1971. P o d p i s a n o do d r u k u 7.III.1972. W y d r u k o w a n o
w m a r c u 1972. C e n a : 18,- z ł .
Zakłady

Graficzne

„Tamka"

— Z a k ł a d n r 2, W a r s z a w a ,
Z a m . 550. A-104.

ul.

Podchorążych

39.

�POLSKA
SZTUKA.

-

POLSKA.

LUDOWA

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6301" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6281">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0d6c2ed5c8d02fb172162e76974a383a.pdf</src>
        <authentication>e0c4550bf5a3bdb61e617c94b83a6973</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75011">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3626</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75012">
                <text>1993</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75013">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3403</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75014">
                <text>O kolekcjonowaniu sztuki i kultury / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75015">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.1, s.11-16</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75016">
                <text>Clifford, James</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75017">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75018">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75019">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75020">
                <text>O kolekcjonowaniu sztuki i kultury
James Clifford

W każdym Pierwszym Świecie
jest Trzeci Świat,
i vice versa.
- Trinh T. Minh-Ha,
Différence, Discourse 8

Rozdział ten jest złożony z czterech luźno ze sobą związa­
nych części, poświęconych losowi artefaktów plemiennych
od momentu, gdy zostają one przeniesione do zachodnich
muzeów, systemów wymiany, archiwów zorganizowanych
według poszczególnych dyscyplin oraz dyskursywnych tra­
dycji. Część pierwsza proponuje krytyczne, historyczne
spojrzenie na kolekcjonowanie, ze zwróceniem szczególnej
uwagi na zjawiska subiektywne, taksonomiczne i polityczne.
Szkicuje ona „system sztuka kultura", poprzez który przed­
mioty egzotyczne były kontekstualizowane i wartościowane
na Zachodzie w ostatnim stuleciu. Ten ideologiczny i zin­
stytucjonalizowany system jest dalej analizowany w drugiej
części, w której opis kulturowy ukazany jest jako forma
kolekcjonowania. Część ta pokazuje jak „autentyzm" przy­
znawany tak grupom społecznym, jak i ich artystycznym
wytworom bierze się z konkretnych założeń o czasowości,
całościowości i ciągłości. Część trzecia poświęcona jest
momentowi objawienia we współczesnym przyswajaniu niezachodnich dzieł „sztuki" i „kultury", który Claude Lé­
vi-Strauss uchwycił w kilku wspomnieniach z lat wojennych
spędzonych w Nowym Jorku. Krytyczna lektura wyraźnie
odkrywa założoną w tych wspomnieniach metahistoryczną
narrację, będącą jednocześnie „próbą odkupienia". Ogólny
system sztuka-kultura poparty taką narracją jest kwes­
tionowany w całym rozdziale, a w szczególny sposób w jego
czwartej części, w której proponowane są alternatywne
„plemienne" historie i konteksty.
Kolekcjonując samych siebie
Wchodząc
Znajdziesz się w klimacie kastanietów z orzecha,
Muzycznego bicza
Z cieśniny Torres, z Mirzapuru tamburynu
Zwanego dżumką, „używanego przez szczepy
Aborygenów do przywabiania drobnej zwierzyny
W ciemne noce", papierosów kulisa
I maski Saaggi, Szamana,
Jej powieki poruszane sznurkami

fina, włosem wiedźmy lub „piórem sójki noszonym od uroku
/ w Buckingamshire." Muzeum etnograficzne Fentona to
miejsce intymnych spotkań z niewytłumaczalnie fascynują­
cymi przedmiotami: osobistymi fetyszami. Tutaj kolek­
cjonowanie jest nieuchronnie związane z obsesją, ze wspo­
mnieniami. Odwiedzający znajdują zarysowany krajobraz
dzieciństwa / Tu w chaotycznych stosach pamiątek... skład
zapomnianego lub prawie niemożliwego."
Ruszaj
Jak historyk idei lub seksualny zbrodzień.
Na tę pierwotną sztukę.
Jak zakurzony semiolog, który uzbroił się by rozwikłać
Siedem składników klątwy tej wiedźmy
Lub składnię powyłamywanych zębów. Ruszaj
W gromadzie chichotać nad osobliwościami
Lecz nie wchodź do królestwa obietnic, które dałeś
Sobie samemu, jak dziecko wchodzące do zakazanego
Lasu samotnego czasu zabaw.
Nie wkraczaj do tej zakazanej strefy „pełnej sideł prywat­
ności i fantazji / 1 niebezpiecznego trzeciego życzenia." Nie
zbliżaj się do tych przedmiotów inaczej, niż iak do osobliwo­
ści wywołujących chichoty, sztuki budzącej podziw, lub
dowodu służącego naukowemu poznaniu. Droga tabu. która
postępuje Fenton, jest ścieżką nazbyt intymnych fantazji,
przywołujących sny samotnego dziecka „które siłowało się
z orłami o ich pióra", lub przerażającą wizję młodej dziew­
czyny, w której jej niespokojnego kochanka wyobraża pies
gończy o „niesamowitych nadpsich oczach". Ta droga przez
Muzeum Pitta Riversa kończy się jakby cząstką autobio­
grafii, wizją osobistego „zakazanego lasu" - egzotycznego,
pożądanego, dzikiego i rządzonego (ojcowskim) prawem:
Wiedział jakie tortury przygotowali tam
Dla niego dzicy, kiedy spokojnie pchnął furtkę
I wszedł do lasu obok tablicy: „ U W A G A
PUAPKI NA L U D Z I I PUŁAPK1-SAMOSTRZAŁY
ZASTAWIONE N A T Y C H WŁOŚCIACH."
Jego ojciec chronił bowiem swój dobry majątek.

Podróż Fentona do inności wiedzie przez zakazane ob­
szary „ja". Jego intymny sposób wikłania się w tę egzotyczną
kolekcję prowadzi w sferę pragnień, odciętą i kontrolowaną.
Prawo zdominowane jest przez własność.
Klasyczna analiza zachodniego indywidualizmu posiada­
Wiersz Jamesa Fentona Muzeum Pitta Riversa, Oxford
nia dokonana przez C. B. Macphersona (1962) śledzi
(1984:81-84), z którego pochodzi strofa, na nowo odkrywa
wyłanianie się w X V I I wieku ideału osoby jako posiadacza:
etnograficzną kolekcję jako miejsce fascynacji. Dla zwiedza­ jednostki otoczonej zgromadzonymi dobrami. Ten sam ideał
jącego poety nawet tabliczki z opisem eksponatów potęgują
może być prawdziwy dla grup tworzących i przetwarzają­
zdumienie („...przywabiania drobnej zwierzyny / w ciemne cych swoje ja. Na przykład Richard Handler (1985) analizu­
noce") i strach. Fenton, dziecko w dorosłym, odkrywa jąc powstawanie kulturowej ojcowizny Quebecu, czerpie
obszary niebezpieczeństw i pożądania, bo być dzieckiem na
z Macphersona dla ukazania założeń i paradoksów związa­
tej ekspozycji (Przepraszam pana, gdzie jest ta uschnię­ nych z „posiadaniem kultury", z selekcjonowaniem i pielęg­
ta / Ręka?), to zlekceważyć wywieszone przy wejściu poważ­ nowaniem autentycznej zbiorowej własności. Analiza ta
ne pouczenia o ewolucji ludzkości i różnorodności kultur. To sugeruje, że tożsamość, czy to kulturowa, czy indywidualna
zamiast nich interesować się pazurem kondora, szczęką del- zakłada z góry konieczność kolekcjonowania, gromadzenia
dóbr arbitralnie systematyzowanych według wartości i zna­
* Fragment X rozdziału książki Jamesa Clifford a The Predicament czenia. Takie systemy, zawsze silne i rządzone regułami,
zmieniają się z biegiem historii. Nikt nie może się spod nich
of Culture. Twentieth-Century Ethnography, Literature and Art

�wyzwolić. W najlepszym razie można, jak sugeruje Fenton,
naruszać je (kłusować w ich zakazanych strefach), lub
sprawiać, że ich oczywisty porządek wydaje się dziwny.
W nieco perwersyjnej analizie Hendlera system retrospek­
tywny - wybór dziesięciu rodzajów kulturowych własności
przedstawiony przez Historie Monuments Commission (Ko­
misję Zabytków Historycznych) - przypomina taksonomię
wartą Chińskiej encyklopedii Borgesa: „(1) pomniki, (2)
kościoły i kaplice, (3) forty z czasów panowania francus­
kiego, (4) wiatraki, (5) krzyże przydrożne, (6) inskrypcje
i tablice pamiątkowe, (7) zabytki kultowe, (8) stare domy
i dwory, (9) stare meble, (10) 'les choses disparues'"
(1985:199). Według Hendlera nie jest możliwe, aby kolekc­
jonowanie i zachowywanie autentycznej tożsamości odby­
wało się w naturalny i niewinny sposób. Powiązane jest ono
z polityką nacjonalistyczną, restrykcyjnym prawem oraz
wciąż dyskutowanym zapisem przeszłości i przyszłości.
*

*

*

Pewien rodzaj „gromadzenia" wokół jednostki i wokół
grupy - nagromadzenie materialnego „świata", oznaczanie
subiektywnego obszaru, który nie jest „innym" - jest
prawdopodobnie uniwersalny. Wszelkie takie kolekcje po­
ciągają za sobą hierarchizację wartości, wyłączenia, okreś­
lenie podlegających regułom terytoriów jednostki. Jednak
wyobrażenie, że to zbieranie łączy się z gromadzeniem dóbr,
idea, że tożsamość jest rodzajem bogactwa (pod postacią
przedmiotów, wiedzy, wspomnień, doświadczeń), z pewnoś­
cią nie są uniwersalne. Indywidualistyczne gromadzenie
przez melanezyjskich „wielkich ludzi" nie jest związane
z chęcią posiadania w sensie, w jakim rozumiał je Macpherson, jako że w Melanezji celem tego gromadzenia nie jest
przechowywanie przedmiotów jako prywatnej własności,
lecz oddawanie ich, redystrybucja. Na Zachodzie jednak
kolekcjonowanie od dawna służy rozwijaniu , j a " posiada­
cza, kultury i autentyzmu posiadania.
Bardzo pouczające jest spojrzenie w tym świetle na
dziecięce kolekcje: zbiór samochodzików u chłopców, lalki
dziewczynek, „muzeum przyrody" z letnich wakacji (a w nim
podpisane kamienie i muszelki, koliber w butelce), przecho­
wywana jak skarb miseczka wypełniona kolorowymi ostróżkami kredek. W tych małych rytuałach znajduje ujście
obsesja, są one wprawką w przetwarzniu świata na swoją
własność, w gromadzeniu wokół siebie przedmiotów ze
smakiem i jak należy. Elementy wszystkich kolekcji są
odbiciem szerszych reguł kultury - racjonalnej taksonomii,
rodzaju i estetyki. Niepohamowana, czasem wręcz drapieżna
potrzeba posiadania przetwarzana jest na podlegające regu­
łom znaczące pragnienia. Tak więc osoba, która musi
posiadać, ale nie może mieć wszystkiego, uczy się wybierać,
porządkować, hierarchizować - tworzyć „dobre" kolekcje.
Bez względu na to, czy dziecko zbiera figurki dinozaurów
czy lalki, wcześniej czy później będzie zachęcane do trzy­
mania swych dóbr na półce lub w specjalnym pudełku, lub
też do urządzenia domku dla lalek. Prywatne skarby zostaną
wystawione na widok publiczny. Jeśli pasją są egipskie
figurki, od kolekcjonera oczekuje się oznakowania ich,
informacji, z której dynastii pochodzą (nie wystarczy, że
emanują siłę i tajemniczość), opowiadania o nich interesują­
cych historii, odróżniania kopii od oryginału. Dobry kolekc­
joner (w odróżnieniu od maniaka i skąpca) ma dobry gust
i refleksyjną naturę. Gromadzenie rozwija się w sposób
pedagogiczny i pouczający. Ceni się kolekcję jako taką jej
taksonomiczną i estetyczną strukturę, jakiekolwiek zaś przy­
wiązanie do pojedynczych przedmiotów piętnuje się jako
fetyszyzm. Rzeczwiście, wprowadzenie pojęcia „właściwe­
go" stosunku do przedmiotów (posiadanie rządzone reguła­
mi) implikuje, że stosunek ten może być „dziki" lub dewiacy­
jny (bałwochwalczy lub mieć charakter fiksacji erotycznej).
1

2

3

12

W interpretacji Susan Stewart „Granicę między kolekc­
jonowaniem a fetyszyzmem można wyczuć w napięciu
istniejącym między klasyfikacją i wystawianiem na pokaz
a gromadzeniem i sekretnością" (1984:163).
Szeroko zakrojone studium Stewart O pragnieniu kreśli
„strukturę pożądania", której zadanie, wciąż podejmowane
i niemożliwe do zrealizowania, polega na pokonaniu przepa­
ści dzielącej język od doświadczenia, które ma on zapisać.
Autorka zgłębia pewne powracające strategie stosowane
przez ludzi Zachodu od X V I wieku. W tej analizie miniatura,
czy to portret czy domek dla lalek, ucieleśnia burżuazyjne
pragnienie wewnętrznego doświadczenia. Stewart bada rów­
nież strategię gigantyzmu (od Rabelaisa i Guliwera po
nasypy ziemne i tablice ogłoszeniowe), pamiątki i kolekcje.
Pokazuje, jak kolekcje, a w szczególności muzea, stwarzają
złudzenie adekwatnego przedstawienia świata najpierw wy­
rywając przedmioty z ich szczególnego kontekstu (czy to
kulturowego, historycznego czy intersubiektywnego) i kążac.
im reprezentować abstrakcyjne całości; na przykład „maska
plemienia Bambara" staje się etnograficznym metonimem
kultury Bambara. Następnie, w celu przechowywania i wy­
stawiania danego przedmiotu, wypracowany zostaje sche­
mat klasyfikacji a tym samym rzeczywistość samej kolekcji,
jej spójny porządek, niweczy historię tworzenia i prze­
znaczenia tego przedmiotu (s. 162-165). Przez analogię do
marksowskiej fantastycznej obiektywizacji towarów Stewart
dowodzi, że we współczesnym muzeum w kulturze zachodu
„złudzenie istnienia stosunków między przedmiotami za­
stępuje stosunki społeczne" (s. 165). Kolekcjoner odkrywa
przedmioty, przyswaja je sobie i ocala. Świat obiektywny jest
dany, a nie wytworzony, stąd historyczne układy sił związane
z nabywaniem pozostają nieznane. Nadawanie znaczenia
w muzealnej klasyfikacji i ekspozycji jest mistyfikowane jako
odpowiednie przedstawianie. Czas i porządek kolekcji zacie­
ra konkretny społeczny wysiłek jej tworzenia.
Praca Susan Stewart, jak i , między innymi, opracowania
Philipa Fishera (1975), Krzysztofa Pomiana (1978), Jamesa
Bunna (1980), Daniela Deferta (1982), Johannesa Fabiana
(1983) oraz Remy Saisselina (1984), jasno wskazują, że
kolekcjonowanie i wystawianie to zjawisko decydujące dla
tworzenia się Zachodniej tożsamości. Gromadzone artefak­
ty, bez względu na to, czy trafiają do gabloty osobliwości,
prywatnego salonu, muzeum etnograficznego, folklorystycz­
nego czy sztuk pięknych - funkcjonują w ramach tworzącego
się kapitalistycznego „systemu przedmiotów" (Baudrillard
1968). Ze względu na ten system tworzy się świat wartości
i podtrzymuje znaczące uszeregowanie i krążenie artefaktów.
Dla Baudrillarda zebrane przedmioty stanowią ustrukturyzowane otoczenie, którego tymczasowość zastępuje „realny
czas" historycznego i produkcyjnego procesu: „Środowisko
osobistych przedmiotów oraz ich posiadanie - czego kolek­
cje są krańcowym przejawem - stanowi jednocześnie nie­
zbędny i wyimaginowany wymiar naszego życia. Równie
niezbędny jak sny" (1968:135).
*

*

*

Historia antropologii i sztuki nowoczesnej musi dostrzec
w kolekcjonowaniu zarówno formę zachodniego subiek­
tywizmu, jak i zmieniający się zestaw skutecznych instytuc­
jonalnych praktyk. Historia kolekcjonowania (nie ograni­
czona tylko do muzeów) ma zasadnicze znaczenie dla
zrozumienia, w jaki sposób grupy społeczne, które wymyśliły
antropologię i współczesną sztukę, przyswoiły sobie eg­
zotyczne przedmioty, fakty i znaczenia. (Użyte w oryginale
słowo appropriate - „przyswoić sobie", „uczynić swoim",
jak i słowa „proper", „property", pochodzi od łacińskiego
proprius.) Ważne jest, aby przeanalizować w jaki sposób
rozróżnienia dokonane w określonych momentach tworzą
ogólny system przedmiotów, w obrębie którego krążą i nabie-

�rają sensu cenione artefakty. Nasuwają się tu daleko idące
pytania.
Według jakich kryteriów oceniane są autentyczne wy­
twory kultury lub sztuki? Jakie wartości służą różnicowaniu
starych i nowych wytworów? Jakie kryteria moralne i polity­
czne leżą u podstaw „dobrego", odpowiedzialnego, sys­
tematycznego kolekcjonowania? Dlaczego, na przykład,
masowe nabywanie przez Leo Frobeniusa przedmiotów
afrykańskich na przełomie wieków dziś wydaje się być
przesadą? (Zobacz również Cole 1985 oraz Pye 1987.) Jaka
jest definicja pełnej" kolekcji? Gdzie leży równowaga między
naukową analizą i wystawianiem na pokaz publiczny? (W
Santa Fe doskonałą kolekcję amerykańskiej sztuki tubylczej
przechowywuje się w School of American Research w pomie­
szczeniu zbudowanym, dosłownie, jako krypta i do którego
dostęp jest ściśle ograniczony. Musee de THomme wystawia
mniej niż dziesiątą część swoich zbiorów; reszta przetrzymy­
wana jest w stalowych szafach lub w stosach po kątach
obszernej sutereny.) Dlaczego do niedawna zupełnie oczywi­
ste wydawało się, że niezachodnie przedmioty powinny być
przechowywane w europejskich muzeach, nawet jeśli ozna­
cza to, że żadnego z cennych eksponatów nie można
zobaczyć w kraju, z którego pochodzi? Jak, w różnych
momentach historycznych i w określonych warunkach ryn­
kowych, odróżnia się „antyki", „osobliwości", „sztukę",
„pamiątki", „pomniki" i „etnograficzne artefakty"? Dlacze­
go wiele muzeów antropologicznych zaczęło w ostatnich
latach wystawiać niektóre ze swoich eksponatów jako „arcy­
dzieła"? Dlaczego sztuka przeznaczona dla turystów dopiero
niedawno spotkała się z zainteresowaniem antropologów?
(Zobacz Graburn 1976, Jules-Rosette 1984.) Na czym pole­
gało zmienne wzajemne odziaływanie pomiędzy kolekcjono­
waniem w dziedzinie historii naturalnej a wyborem ant­
ropologicznych artefaktów przeznaczonych do eksponowa­
nia i analizy? Takie pytania można by mnożyć.
Krytyczna historia kolekcjonowania zajmuje się tym, jakie
elementy świata materialnego zachowują, cenią i wymieniają
między sobą poszczególne grupy i jednostki. Choć taką
historię, co najmniej od początku ery wielkich odkryć, trzeba
dopiero napisać, Baudillard proponuje wstępny schemat
uszeregowania przedmiotów na współczesnym kapitalistycz­
nym Zachodzie. Jako aksjomat przyjmuje funkcjonowanie
wszystkich kategorii znaczących przedmiotów - włączając te
uznane za dowody naukowe lub wielką sztukę - w roz­
gałęzionym systemie symboli i wartości.
A oto choćby jeden przykład: „New York Times" z 8 gru­
dnia 1984 doniósł o powszechnym plądrowaniu wykopalisk
archeologicznych Anasazi na Południowym Zachodzie
Ameryki. Za wykopane w ten sposób dobrze zachowane
malowane naczynia i urny z epoki brązu można było
otrzymać na rynku 30.000 dolarów. Inny artykuł wydruko­
wany w tym samym numerze zawierał zdjęcie naczyń urato­
wanych przez archeologów u wybrzeży Turcji ze szczątków
fenickiego statku. Jedno doniesienie opisywało potajemne
zbieranie dia zysku, drugie naukowe zbieranie dla wiedzy.
W moralnej ocenie oba akty ratownicze zostały sobie
jaskrawo przeciwstawione, choć wszystkie odkryte naczynia
były znaczące, piękne i stare. Wartość komercyjna, estetycz­
na i naukowa w obu przypadkach wyznaczona została z góry
przyjętym systemem wartości. W systemie tym za faktycznie
interesujące i piękne uznawano przedmioty z przeszłości
i przyjęto założenie, że kolekcjonowanie przedmiotów co­
dziennego użytku pochodzących z dawnych (najlepiej minio­
nych) cywilizacji jest korzystniejsze niż kolekcjonowanie, na
przykład, współczesnych malowanych chińskich termosów
lub dostosowanych do upodobań kupujących bawełnianych
koszulek z Oceanii. Historycznie nastawieni kolekcjonerzy
nadają swoim starożytnym eksponatom znaczenie „głębi".
Czasowość jest reifikowana i ocalana jako źródłowy auten­
tyzm, piękno i wiedza.

Nie zawsze zachodnie kolekcje były zdominowane^ przez
ten archaizujący system. Osobliwości z Nowego Świata
zbierane i doceniane w X V I wieku nie zawsze uważano za
wartościowe ze względu na ich antyczność, jako wytwory
pierwotnych czy minionych cywilizacji. Często zaliczano je
do kategorii przedmiotów cudownych, do wytworów współ­
czesnego „złotego wieku" (Honour 1975; Mullaney 1983;
Rabasa 1985). Później obciążone retrospektywnym nasta­
wieniem zachodnie przyswajanie sobie istniejących na świe­
cie kultur zostało zrewidowane (Fabian 1983; Clifford 1986).
Kulturowy lub artystyczny autentyzm w równym stopniu
wiąże się z wynalazczą teraźniejszością co z przeszłością, jej
obiektywizacją, zachowaniem czy odrodzeniem.

Od przełomu wieków kolekcjonowane przedmioty po­
chodzenia niezachodniego klasyfikowane są w dwóch głów­
nych kategoriach: jako artefakty kulturowe (kategoria nau­
kowa) lub dzieła sztuki (kategoria estetyczna). Innym
kolekcjonowanym przedmiotom, takim jak masowo produ­
kowane towary, „sztuka dla turystów", osobliwości i tym
podobne, wartość jak dotąd przyznawano mniej systematy­
cznie; w najlepszym wypadku znajdują one miejsce na
wystawach „techniki" lub „folkloru". Miejsce poszczegól­
nych kategorii w tym, co można określić „nowoczesnym
układem sztuka-kultura" można przedstawić za pomocą
(nieco upraszczającego) diagramu.
„Kwadrat semiotyczny" A.J. Greimasa (Greimas i Rastier
1968) pokazuje, „że dowolna początkowa opozycja dwuwarościowa może, za pomocą operacji negacji i odpowied­
nich syntez, wygenerować znacznie większy zbiór terminów;
wszystkie one muszą jednak pozostać zamknięte w granicach
systemu wyjściowego" (Jameson 1981:62). Fredric Jameson,
dostosowując to twierdzenie do potrzeb krytyki kultury,
wykorzystuje kwadrat semiotyczny do ukazania „ograni­
czeń konkretnej świadomości ideologicznej, [wyznaczającej]
granice koncepcyjne, których świadomość ta nie jest w stanie
przekroczyć, i wewnątrz których zmuszona jest oscylować"
(1981:47). Biorąc z niego przykład, przedstawiam tu plan
(patrz rysunek) specyficznego historycznie, dyskusyjnego
obszaru znaczeń i instytucji.
Ze wstępnego przeciwstawienia przez negację wyprowa­
dzone zostały cztery pojęcia. Wyznaczają one dwie osie,
poziomą i pionową, oraz cztery strefy semantyczne pomię­
dzy nimi: (1) strefę autentycznych arcydzieł, (2) strefę
autentycznych artefaktów, (3) strefę nieautentycznych arcy­
dzieł, oraz (4) strefę nieautentycznych artefaktów. Więk­
szość przedmiotów, starych czy nowych, unikalnych czy
popularnych, dobrze znanych czy egzotycznych, można
umieścić w jednej z tych stref lub ambiwalentnie na granicy
między dwoma strefami.
System ten klasyfikuje przedmioty i przypisuje im względ­
ną wartość. Określa „konteksty", do których przedmioty
prawidłowo należą i w obrębie których się poruszają. Z dołu
do góry i od prawej do lewej następuje stały ruch w kierunku
pozytywnych wartości. Ruch ten selekcjonuje artefakty
o rosnącej wartości lub unikatowości, przy czym ich wartość
jest w naturalny sposób zagwarantowana przez „zanikają­
cy" status kulturowy, lub też przez cenowe i selekcyjne
mechanizmy rynkowe. Wartość rzemiosła Shakerów jest
odbiciem faktu, że społeczność ta już nie istnieje: ilość jej
wytworów jest ograniczona. W świecie sztuki obiekt uzna­
wany jest za „ważny" przez koneserów i kolekcjonerów
według kryteriów bardziej złożonych niż sama estetyka
(Backer 1982). Doprawdy, panujące definicje tego, co jest
„piękne" czy „interesujące", zmieniają się czasem nader
szybko.
Duży ruch panuje na obszarze pomiędzy 1 i 2 strefą.
4

13

�Obiekty przemieszczają się tu w obu kierunkach. Przedmioty
o kulturowej lub historycznej wartości mogą być promowa­
ne do statusu sztuki pięknej. Wiele jest przykładów na
przechodzenie od etnograficznej „kultury" do „pięknej
sztuki". Wyroby plemienne umieszczone w galeriach sztuki
(Skrzydło Rockefelera w Metropolitan Muséum w Nowym
Jorku) czy gdziekolwiek wystawione zgodnie z protokołem
raczej formalistycznym niż kontekstualistycznym (Ames
1986:39-42) podlegają przemieszczeniom wzdłuż tego właś­
nie kierunku. Kategorie takie jak rzemiosła (prace Shakerów
zebrane w Whitney Muséum w 1986), sztuka ludowa,
niektóre antyki czy sztuka naiwna - wszystkie podlegają
okresowej promocji. Ruch w przeciwnym kierunku zachodzi
wtedy, gdy arcydzieła sztuki podlegają kulturowej lub his­
torycznej kontekstualizacji, zjawisku, które ostatnio można
coraz wyraźniej obserwować. Być może najdobitniejszym
tego przykładem było przeniesienie wielkiej francuskiej
kolekcji impresjonizmu, wystawionej poprzednio w Jeu de
Paume, do nowego Muzeum Dziewiętnastego Wieku w Gare
d'Orsay. Arcydzieła sztuki znalazły miejsce na tle panoramy
okresu historyczno-kulturowego. Obejmuje ona wyłaniający
się urbanizm z jego tryumfującą technologią, sztuką zarów­
no „złą", jak i „dobrą". Do mniej drastycznych przemiesz­
czeń z pierwszej do drugiej strefy dochodzi w galeriach sztuki
w trakcie rutynowego procesu „datowania" eksponatów,
będących przedmiotem zainteresowania nie tyle ze względu
na siłę odziaływania geniuszu, ile jako piękne przykłady stylu
epoki.
Ruch zachodzi także między górną i dolną połową tego
systemu, zwykle w kierunku z dołu do góry. Przedmioty
powszechnego użytku systematycznie wchodzą do drugiej
strefy, stając się unikalnymi wytworami określonego okresu,
a przez to nabierając wartości kolekcjonerskiej (stare butelki
z zielonego szkła po Coca-Coli). Wiele współczesnych niezachodnich wyrobów oscyluje pomiędzy statusem „sztuki dla
turystów" i owocu twórczości kulturowo-artystycznej. Nie­
które współczesne wyroby ludów Trzeciego Świata cał­
kowicie pozbyły się piętna nowoczesnego komercyjnego
nieautentyzmu. Na przykład prymitywne malarstwo z Haiti,
komercyjne, względnie nowe i nieautentyczne, całkowicie
weszło do obiegu sztuka-kultura. Znaczący jest fakt, że prace
te pojawiły się na rynku sztuki poprzez powiązanie z drugą
strefą, nie są one cenione po prostu jako prace poszczegól­
nych artystów, lecz jako twórczość mieszkańców
Haiti.
Malarstwo Haiti osnute jest związkami z krainą voodo,
magią i murzyńskością. Choć pewni artyści są znani i cenieni,
aura kulturowej twórczości przydaje im znacznie więcej niż,
powiedzmy, Picassowi, który nie jest w żaden szczególny
sposób ceniony jako „artysta hiszpański". To samo, jak
zobaczymy, okazuje się być prawdą w odniesieniu do wielu
wytworów współczesnej sztuki plemiennej, czy to z Sepiku
czy z amerykańskiego Wybrzeża Północno-zachodniego.
W znacznym stopniu zrzuciły one znamię kategorii towaru
lub wyrobów dla turystów, do których były często de­
gradowane przez purystów ze względu na swój nowoczesny
charakter. Nie mogą jednak przemieścić się bezpośrednio do
pierwszej strefy, na rynek sztuki, nie będąc otoczone atmo­
sferą autentycznej (tradycyjnej) kultury. Bezpośredni ruch
pomiędzy pierwszą i czwartą strefą jest niemożliwy.
Sporadycznie dochodzi do przemieszczeń na drodze po­
między trzecią i czwartą strefą, na przykład w przypadku,
gdy towar lub techniczny artefakt postrzegany jest jako
szczególnie twórczy wynalazek. Przedmiot taki zostaje wyse­
lekcjonowany z komercyjnej lub masowej kultury i być może
wystawiony w muzeum techniki. Czasami przedmioty te
w pełni osiągają królestwo sztuki: „techniczne" innowacje
lub towary mogą zostać skontekstualizowane jako współ­
czesny „wzór" i w ten sposób przejść przez strefę trzecią do
strefy pierwszej (na przykład meble, zmechanizowany sprzęt

14

użytku domowego, samochody i tak dalej, wystawione
w Muzeum Sztuki Współczesnej w Nowym Jorku).
Pomiędzy strefami 1 i 3 także zachodzi ciągły ruch.
Wystawione falsyfikaty sztuki są degradowane (mimo to
zachowując coś ze swej pierwotnej aury). I odwrotnie,
różnorakie formy „antysztuki" i sztuki manifestującej swą
nieoryginalność lub „nieautentyczność" są kolekcjonowane
i cenione (puszki po zupie Warhola, wykonane przez Sherrie
Levines zdjęcie zdjęcia autorstwa Walkera Evansa, nocnik,
stojak na butelki czy szufla Duchampsa). Wszystkie obiekty
zakwalifikowane do trzeciej strefy mogą być potencjalnie
kolekcjonowane w ramach ogólnego obszaru sztuki: są
niezwykłe, wyraźnie odróżniają się lub wręcz manifestacyjnie
odcinają od kultury. Raz przyswojone przez świat sztuki, jak
gotowe przedmioty [ready-mades] Duchampsa, krążą one
w obrębie pierwszej strefy.
Przedstawiony przeze mnie na schemacie system sztukakultura wyłącza i marginalizuje różne zanikające czy dopiero
wyłaniające się konteksty. Żeby dać tylko jeden przykład:
kategorie sztuki i kultury, techniki i towarów mają wyraźnie
świecki charakter. Obiekty „religijne" mogą być cenione
jako wielka sztuka (ołtarz Giotta), sztuka ludowa (dekoracje
kapliczki popularnego w Ameryce Łacińskiej świętego) lub
jako artefakt kulturowy (indyjskie kołatki). Przedmioty te
samodzielnie nie mają „mocy" czy tajemniczości - nie mają
cech niegdyś charakterystycznych dla „fetyszy", zanim jesz­
cze zostały przeklasyfikowane we współczesnym systemie
jako sztuka prymitywna lub artefakty kulturowe. Z jakiej
jednak „wartości" zostaje odarty ołtarz zabrany z czynnego
kościoła (lub gdy kościół, w którym się znajduje zaczyna
funkcjonować jako muzeum)? Jego szczególna moc i sakralność zostaje przeniesiona do królestwa ogólnoestetycznego.
(O wyzwaniu rzuconemu takiej świeckiej kontekstualizaji
przez władze plemienia Zuni zobacz rozdział 9, przyp. 11.)
*

*

*

Ważne jest, by podkreślić historyczny charakter systemu
sztuka-kultura. Nie osiągnął on jeszcze ostatecznej formy:
miejsce i wartość przypisane kolekcjonowanym artefaktom
zmieniały się i będą się zmieniać nadal. Co więcej, w syn­
chronicznym diagramie strefy sporów i naruszeń można
przedstawić jedynie jako ruch lub ambiwalencję między
ustalonymi punktami. Jak to zobaczymy na końcu roz­
działu, znaczna część współczesnej „sztuki plemiennej"
uczestniczy w stałym ruchu między sztuką a kulturą oraz
w tradycyjnych, związanych z kulturą duchową kontekstach,
nie uwzględnionych w tym systemie (Coe 1986). Niezależnie
od występowania stref spornych, w ogólnym ujęciu system
ten, w przypadku każdego kolekcjonowanego egzotycznego
przedmiotu, w dalszym ciągu sztywno zmusza do wyboru
„drugiego domu" pomiędzy środowiskiem etnograficznym
i estetycznym. Współczesne muzeum etnograficzne i mu­
zeum sztuki lub prywatna kolekcja sztuki rozwinęły oddziel­
ne, wzajemnie komplementarne sposoby klasyfikacji. W pie­
rwszym praca będąca rzeźbą wystawiana jest razem z innymi
przedmiotami o podobnej funkcji, lub w pobliżu przed­
miotów pochodzących z tej samej grupy kulturowej, włącza­
jąc w nie użytkowe artefakty takie, jak łyżki, miski czy
włócznie. Maski czy posągi mogą być zgrupowane z niepo­
dobnymi do nich pod względem formalnym przedmiotami
i przedstawione jako część rytualnej czy instytucjonalnej
całości. Nazwiska poszczególnych rzeźbiarzy są nieznane lub
przemilczane. W muzeum sztuki rzeźbę identyfikuje się
z kreacją jednostki: Rodin, Giacometti, Barbara Hepworth.
Jej miejsce w codziennych praktykach kulturowych (włącza­
jąc w nie rynek) jest niewspółmierne do jej zasadniczego
znaczenia. Podczas gdy w muzeum etnograficznym obiekt
jest, z punktu widzenia kultury czy humanizmu, „interesują-

�" , w muzeurn sztuki jest przede wszystkim „piękny" lub
oryginalny". Nie zawsze tak było.
" Elisabeth Williams (1985) naszkicowała pouczający roz­
dział zmieniającej się historii tego rozróżnienia. W dziewięt­
nastowiecznym Paryżu trudno było przyjąć artefakty okresu
przedkolumbijskiego jako całkowicie „piękne". Dominująca
estetyka naturalistyczna uważała ars Americana za grotes­
kową lub niedojrzałą. W najlepszym wypadku wytwory
prekolumbijskie mogły być zaliczone do kategorii antyków
i doceniane przez pryzmat mediewalizacji Viollet-le-Duca.
Williams ukazuje, jak artefakty Majów i Indian, o niepew­
nym statusie, wędrowały pomiędzy Luwrem, Bibliothèque
Nationale, Musée Guimet oraz (po 1878) Trocadéro, gdzie
jak się wydawało miały w końcu znaleźć etnograficzny dom;
tzn. w instytucji, która traktowała je jako materiał naukowy.
Pierwsi dyrektorzy Trocadéro, Erest Théodore Hamy i Re­
my Vcrneau, okazywali niewielkie zainteresowanie ich war­
tością estetyczną.
„Piękno" znacznej części niezachodniej „sztuki" jest od­
kryciem nowym. Wiele z tych obiektów kolekcjonowano
i ceniono także przed nadejściem dwudziestego wieku, lecz
dla innych przyczyn. We wczesnym okresie współczesnym
ceniono ich rzadkość i inność. W „gabinecie osobliwości"
wszystkie eksponaty wymieszane były razem, zaś każdy
z nich osobno metonimicznie reprezentował cały region lub
populację. Kolekcja była mikrokosmosem, podsumowa­
niem wszechświata (Pomian 1978). Wiek osiemnasty przy­
niósł poważniejsze zainteresowanie taksonomią i wypraco­
waniem kompletnej serii. Naukowi naturaliści coraz bardziej
interesowali się kolekcjonowaniem (Feest 1984:90), zaś
przedmioty cenione były ponieważ ilustrowały szeregi usys­
tematyzowanych kategorii: jedzenie, odzież, materiały budo­
wlane, narzędzia rolnicze, broń (wojenną, myśliwską) i tak
dalej. Kulminację tych taksonomicznych wizji połowy dzie­
więtnastego wieku stanowiła etnograficzna klasyfikacja E.
F. Jomarda oraz wystawy typologiczne A. H . L. F. Pitta
Riversa (Chapman 1985:24—25). Typologie Pitta Riversa
przedstawiały sekwencje rozwojowe. Pod koniec wieku
ewolucjonizm zdominował sposób porządkowania egzoty­
cznych artefaktów. Bez względu na to, czy eksponaty
przedstawione były jako antyki, zorganizowane według
regionów geograficznych czy społeczności, rozproszone
w panopliach czy ustawione w realistyczne sceny rodzajowe
i dioramy, opowiadały historię rozwoju człowieka. Przed­
miot przestał być przede wszystkim egzotyczną osobliwością
i stał się teraz źródłem informacji całkowicie wtopionym
w świat Człowieka Zachodniego (Dias 1985:378-379). War­
tość egzotycznych obiektów płynęła z ich przydatności jako
świadectwa o konkretnej rzeczywistości wcześniejszego sta­
dium ludzkiej Kultury wspólnej przeszłości potwierdzają­
cej tryumfującą teraźniejszość Europy.
c y

Wraz z Franzem Boasem i wyłonieniem się antropologii
relatywistycznej utrwalił się nacisk na umieszczanie przed­
miotów w ich naturalnych kontekstach. Przedstawiane w ten
sposób „kultury" mogły być organizowane w zmodyfikowa­
ny łańcuch ewolucyjny lub rozproszone w synchronicznych
..teraźniejszościach etnograficznych". Te ostatnie nie ozna­
czały ani czasów starożytnych ani dwudziestego wieku, lecz
raczej reprezentowały autentyczny kontekst zebranych eks­
ponatów, często bezpośrednio poprzedzający ich pozyskanie
lub wystawienie. Tak kolekcjoner, jak i ocalający je etnograf
mogliby się ubiegać o ostatnie miejsce wśród obrońców
„prawdy rzeczy". Autentyzm, jak to zobaczymy, wytwarza
się bowiem w trakcie usuwania przedmiotów i zwyczajów
z ich bieżącej sytuacji historycznej - terażniejszości-stającej-się-przyszłością.
Wraz z konsolidacją dwudziestowiecznej antropologii,
etnograficznie skonstektualizowane artefakty zaczęto cenić
ze względu na ich wykorzystanie jako obiektywnych „dowo­

dów" na całokształt wielowymiarowego życia i kultury
(Jamin 1982a:89 95; 1985). Jednocześnie z nowymi zjawis­
kami w kulturze i literaturze, kiedy Picasso i inni zaczynają
odwiedzać „Troca" a wystawione tam eksponaty plemienne
traktować z zupełnie nieetnograficznym podziwem, powró­
ciło pytanie o właściwe miejsce niezachodnich obiektów.
W oczach tryumfującego modernizmu przynajmniej nie­
które z nich mogły uchodzić za arcydzieła sztuki światowej.
Wyłoniła się kategoria sztuki prywmitywnej.
Taki rozwój sytuacji spowodował zaistnienie nowych
dwuznaczności i możliwości w zmieniającym się systemie
taksonomicznym. W połowie dziewiętnastego wieku wy­
twory prekolumbijskie lub plemienne uznawano za grotes­
kowe lub antyczne. W roku 1920 były już świadectwami
kultury i arcydziełami w ocenie estetycznej. Od tego momen­
tu rozpoczęła się ograniczona migracja pomiędzy tymi
dwoma zinstytucjonalizowanymi domenami. Granice mię­
dzy sztuką i nauką, wartościami estetycznymi i antropologi­
cznymi nie są na zawsze ustalone. I rzeczywiście, muzea
antropologiczne i sztuk pięknych podejmują ostatnio próby
interpretacji. Na przykład Hall of Asian People w nowojors­
kim Museum of Natura! History reprezentuje „boutiąue'owy" styl ekspozycji, z której eksponaty wydają się zawsze
być na miejscu, tak jak „dzieła sztuki" na ścianach czy stoliki
do kawy w salonach mieszczańskich. Zjawisko niejako
dopełniające można obserwować w Muscum of Modern Art,
które poszerzyło stałą ekspozycję o artefakty kulturowe:
meble, pojazdy, sprzęt użytku domowego i utensylia. Nie­
które z nich, jak wojenne czółno z Wybrzeża Północno-zachodniego, czy szczególnie lubiany jaskrawozielony heli­
kopter, są nawet podwieszone u sufitu.
*

*

*

Choć zasady systematyzowania przedmiotów w sztuce
i antropologii są zinstytucjonalizowane i „mocne", to jednak
nie są one niezmienne. Kategorie piękna, kulturowości
i autentyzmu zmieniały się i nadal będą się zmieniać. Stąd
ważne jest, aby oprzeć się występującej w kolekcjach tenden­
cji do samowystarczalności, do zacierania ich własnego
historycznego, ekonomicznego i politycznego procesu po­
wstawania (zobacz Haakce 1975; Hiller 1979). Byłoby
ideałem, gdyby historia samej kolekcji i ekspozycji była
widocznym aspektem każdej wystawy. Pojawiła się pogłoska
o tym, że Sala Boasa w American Museum of Natural
History, poświęcona Wybrzeżu Północnozachodniemu, ma
być odnowiona, a styl ekspozycji zmodernizowany. Wygląda
jednak na to (a przynajmniej można mieć taką nadzieję), że
plan ten zarzucono, bowiem to nastrojowe, przynależne do
pewnej epoki pomieszczenie eksponuje nic tylko doskonałą
kolekcję, ale także pewien moment w historii kolekcjonowa­
nia. Szeroko reklamowana wystawa „"Prymitywizm" w sztu­
ce dwudziestego wieku", która miała miejsce w 1986 roku
w Museum of Modern Art (zobacz rozdział 9), wyraźnie
eksponowała (co zresztą podkreślano w reklamie) dokładne
okoliczności, w których pewne obiekty etnograficzne stały
się nagle dziełami sztuki światowej. Większa samoświado­
mość historyczna przy wystawianiu i oglądaniu obiektów
niezachodnich może przynajmniej sprawić, że stosowane
przez antropologów, artystów i ich publiczność sposoby
kolekcjonowania siebie samych i świata zostaną pchnięte
z miejsca i wprawione w ruch.
Na bardziej intymnym poziomie, zamiast pojmować
przedmioty jedynie jako znaki kultury i artystyczne obrazy
(Guidieri i Pellizzi 1981), możemy przywrócić im, tak jak to
czyni Fenton, ich utracony status fetyszy - to jest nie
przedmiotów dewiacyjnego czy egzotycznego „fetyszyzmu",

15

�5

ale naszych własnych fetyszy. Ta taktyka, z konieczności
osobista, nadałaby kolekcjonowanym przedmiotom raczej
siłę przywiązywania niż samą tylko zdolność pouczania czy
informowania. Jeszcze raz artefakty z Afryki czy Oceanii
mogłyby stać się objets saumges, źródłem fascynacji zdolnym

wprawić w zakłopotanie. Widziane jako niepoddające się
klasyfikacji, mogłyby nam przypominać o naszym braku
zdolności posiadania siebie (self-possession), o sztuczkach,
do których się uciekamy usiłując gromadzić świat wokół
siebie.

Tajemnica butów, czyli pochwała muzeum*
Wojciech Michera

Przełożyła Joanna Iracka
PRZYPISY
1

O kolekcjonowaniu jako strategii dyktowanej pożądaniem zobacz leż bardzo
sugestywny katalog (Hainard i Kaehr 1982) wystawy zatytułowanej „Pasja kolekc­
jonowania", prezentowanej przez Musée d'Ethnogarphie w Neuchàlel od czerwca
do grudnia 1981. T a analityczna kolekcja była próbą siły refleksyjnej muzeologii
O kolekcjonowaniu i pożądaniu zobacz też błyskotliwą analizę American Muséum
of Natural History, kondycji człowieka amerykańskiego i zagrożenia dekadencją
w latach 1908-1936, dokonaną przez Donnę Haraway. W swej pracy sugeruje ona.
że pasja kolekcjonowania, przechowywania i wysławiania jest wyrażana w sposób
charakterystyczny dla każdego rodzaju oraz dla danego okresu historycznego.
Beaucage, Gomilia i Vallée (1976) prowadzą krytyczne rozważania na temat
złożonego doświadczania przedmiotów przez etnografa.
2

Esej Waltera Benjamina Rozpakowując
moją hibliolekf (1969:59-68) jesl
spojrzeniem refleksyjnego entuzjasty. Kolekcjonowanie staje się sztuką życia blisko
spokrewnionego ze wspomnieniami, obsesją, z ocalaniem porządku z nieporządku.
Benjamin widzi przypadkowość (i przynosi mu ona pewną przyjemność) subiektyw­
nej przestrzeni wytworzonej przez kolekcję. .,Każda pasja jest na granicy chaosu,
lecz pasja kolekcjonera graniczy z chaosem wspomnień. Nawet więcej: przypadek,
los, które na moich oczach przenikają przeszłość są potajemnie obecne w zamęcie
książek. Bo czymże jest ta kolekcja, jeśli nie bałaganem, w którym przyzwyczajenie
tak się zadomowiło, że może ona sprawiać wrażenie porządku? Wszyscy słyszeliście
o ludziach, którzy po utracie swoich książek stali się inwalidami, o tych. którzy aby
je zdobyć stali się przestępcami. Są to dziedziny, w których każdy porządek jest
chwiejnym aktem krańcowej przypadkowości." (s. 60)

' To, w jaki sposób rozumiem rolę fetysza jako oznaki inności w intelektualnej
historii Zachodu - od De Brossesa do Marksa. Freuda i Deleuze'a - w znacznym
stopniu zawdzięczam w większości nie publikowanej pracy Williama Pietza; zobacz
The Problem of ihe Fetish. 1 (1985).
* Publikacje artykułujące kulturatizm etnograficzny i formalizm estetyczny to:
Sieber 1971, Pncc i Price 1980. Vogel 1985 i Rubin 1984. Dwie pierwsze
z wymienionych prac dowodzą, że sztuka może być zrozumiana (a nie zaledwie
doceniona) jedynie w swym naturalnym kontekście. Vogel i Rubin twierdzą
natomiast, że wartości estetyczne przekraczają swą pierwotną, lokalną artykulację,
że „arcydzieła" oddziaływują na uniwersalną lub przynajmniej ponadkulturową
ludzką wrażliwość. Pewien pogląd na to. jak często niewspółmierne kategorie, takie
jak „doskonałość estetyczna", „zastosowanie", „unikalność", „wiek" i tym podob­
ne, dyskutowane są przy podejmowaniu prób przypisania autentycznej wartości
wyrobom plemiennym daje sympozjum na temat „Autentyzm w sztuce afrykańs­
kiej", zorganizowane przez czasopismo „African Arts" (Willett i in. 1976). które nie
przyniosło żadnych rozstrzygnięć.
* Opostfreudowskim rozmumieniu fetyszy zobacz też Leiris 1929, 1946; o rady­
kalnych możliwościach teorii fetyszy zobacz pracę Pietza 1985. czerpiącego
z Deleuze'a: natomiast o perwersyjnym rozumieniu fetyszy przez skruszonych
semiologów (punctum), które w ich ujęciu mają ściśle osobiste znaczenie nieformowane przez zapis kulturowy („studium") zobacz Barthes 1980. Gomila (1976)
analizuje etnograficzną kulturę materialną w tych surrealistyczno-psychoanalitycznych perspektywach.

BIBLIOGRAFIA
Ames, Michael. 1986. Museums, the Public, and Anthropology: A Study in the
Anthropology of Anthropology. Vancouver: University of British Columbia
Press.
Barthes. Roland. 1980. La chambre claire. Ttum. Richard Howard jako Camera
Lucida. New York: Hill and Wang, 1981.
Baudhllard, Jean. 1968. Le système des objects. Paris: Gallimard.
Beaucage, Pierre, Jacques Gomilia. i Lionel Vallee. 1976. L'expérience anthropologique, s. 71-133. Montréal: Presses de l'Université de Montréal.
Becker. Howard. 1982. Art Worlds. Berkeley: University of California Press.
Benjamin, Walter. 1969. Illuminations, wyd. Hannah Arendt. New York: Schocken
Books.
Bunn, James. 1980. The Aesthetics of British Mercantilism, ..New Literary History"
11:303-321.
Chapman, William. 1985. Arranging Ethnology: A. H. L . F. Pill Rivers and the
Typological Tradition. (w:) History of Anthropology. Vol. 3, Objects and others.
wyd. George Stocking, s.15-48. Madison: University of Wisconsin Press.
Clifford, James. 1986. On Ethnographic Allegory, (w:) Writing Culture, wyd. James
Clifford and George Marcus, s. 98 121. Berkeley: University of California
Press.
Coe. Ralph. 1986. Lost and Found Traditions: Native American Art: I96S 198S
Seattle: University of Washington Press.
Cole, Douglas. 1985. Captured Heritage: The Scramble for Northwest Coast
Artifacts. Seattle: University of Washington Press.
Defert, Daniel. 1982. The Collection of the World: Accounts of Voyages from the
Sixteenth to the Eighteenth Centuries, ..Dialectical Anthropology" 7: 11-20.
Dias, Nelia. 1985. La fondation du Musée d'Ethnographie du
Trocudéro
(1879-1900): Un aspect de l'histoire insiitutionelle de l'anthropologie française.
Thesis, troisième cycle. Ecole des Hautes Etudes en Sciences Sociales, Paris.
Fabian. Johannes. 1983. Time and the Other: How Anthropology Makes Its Object.
New York: Columbia University Press.
Feest, Christian. 1984. From North America, (w:) Primiiivism in Twentieth Century
Art, wyd. William Rubin, s. 85-95. New York: Museum of Modren Art.
Fenton, James. 1984. Children in Exile: Poems 1968-1984, New York: Random
House.
Fisher, Phillip. 1975. The Futures Past. ..New Literary History" 6(3):587-606.
Gomila. Jacques. 1976. Objectif, objectai, objecteur, objecte, (w:) Pierre Bcaucage.
Jacques Gomila i Lionel Vallée, Lexperience anthropologique, s. 71-133.
Montréal: Presses de l'Université de Montréal.
Grabum, Nelson, wyd. 1976. Ethnie and Tourist Arts. Berkeley: University of
California Press.
Greimas. A J , i François Rastier. 1968. The Interaction of Semiolic Constraints.
..Yale French Studies" no. 41:86-105.
Guidieri. Remo, i Francesco Pellizzi. 1981. Editorial. ..Res" 1:3-6.
Haacke. Hans. 1975. Framing and Being Framed. Halifax: The Press of the Nova
Scotia College of Art and Design.
Hainard, Jacques, i Rolland Kaehr, wyd. 1982. Collections passion. Neuchàlel:
Musée d'Ethnographie.

W o k ó ł tej pary wieśniaczych trzewików nie ma d o k ł a d n i e nic, co m o g ł o b y
określić miejsce, w którym się znajdują: nic poza nieokreśloną przestrzenią.
C h o ć b y grudki ziemi z pola lub ścieżki, wskazującej że były u ż y w a n e . Para
wieśniaczych trzewików i nic więcej. A tymczasem...
W ciemnej intymności wnętrza buta zapisane jest z m ę c z e n i e spracowanych
nóg. W ciężkiej prostocie i solidności trzewika zamknięty jest powolny
i wytrwały marsz poprzez pola. w z d ł u ż zawsze do siebie podobnych bruzd,
rozciągniętych daleko na wietrze. Skóra naznaczona jest tłustą i w i l g o t n ą
ziemią. Pod podeszwami rozciąga się s a m o t n o ś ć wiejskiej drogi, gubiącej się
wieczorem. (...)'.

powiedzieć, czy mimetyczne doświadczenie muzealne jest przeniesie­
niem widza w (od)tworzoną sytuację minioną, czy też przeniesieniem
tej sytuacji w rzeczywistość dzisiejszego obserwatora (a wątpliwość
ta jest tylko pozornie jałowym dzieleniem włosa na czworo). Wynika
zaś z tego, że nie wystarcza potoczne rozumienie pojęcia mimesis.
aktywności naśladowczej; trzeba zatem poświęcić mu więcej uwagi.
Ponieważ jednak nie ma tu miejsca, by referować całą bogatą,
filozoficzną i antropologiczną literaturę tematu, odwołam się tylko
do klasyków: Platona i Arystotelesa.
Platon uważał, jak wiadomo, żc wszelka ludzka twórczość ma
Wbrew wrażeniu, które można w pierwszej chwili odnieść, nic są
charakter mimetyczny. zawsze bowiem wzorcem dla niej są idee.
to słowa egzaltowanego etnografa, lecz tekst filozoficzny: próba
Cały świat zmysłowy jest ich kopią. Wszystkie ludzkie wytwory,
hermeneutycznego aktu zrozumienia. Jej autorem jest Martin
każdy stół, łóżko czy też bul. im zawdzięczają swe istnienie. Pisze
Heidegger, który podjął w ten sposób malarskie dzieło Vincenta van
Platon w X księdze Państwa, że poszczególnych stołów albo butów
Gogha.
jest wiele, lecz po jednym tylko dla nich wzorcu. Z konieczności
Gdy po raz pierwszy przeczytałem len tekst, przypomniało mi się
kopie są zawsze ułomne, choć oczywiście mogą być wśród nich
zdarzenie, które jako młody człowiek przeżyłem w jednym z muzeów
lepsze i gorsze (tak jak lepszy i gorszy bywa szewc).
archeologicznych. Byłem wówczas początkującym licealistą i miłoś­
Z twórczością artystyczną jest jeszcze gorzej. Oddajmy glos
nikiem wszelkich starożytności, z zapałem więc przemierzałem
samemu Sokratesowi:
kolejne sale pełne zabytków. Wśród nich szczególne zainteresowanie
Łóżko, czy je tam ktoś na ukos ogląda, czy na wprost, czy z którejkolwiek
wzbudził we mnie jeden: stare, zniszczone, średniowieczne buty;
strony, nie różni się samo od siebie, czy też nie różni się wcale, ale jego wygląd
strzęp skóry raczej, ledwie usiłujący odtworzyć pierwotny swój
wciąż się zmienia. (...) Do czego zmierza malarstwo w każdym wypadku? Czy
kształt. Ku zniecierpliwieniu towarzyszących mi osób kontemp­
do rzeczywistości, żeby naśladować ją samą, jaka ona jest. czy też do wyglądu
lowałem je przez długi czas, bo wzbudziły we mnie coś więcej niż
- jak ona się przedstawia? Malarstwo jest naśladowaniem widoku czy
zwykłe, naukowe zainteresowanie: moje młodzieńcze myśli, choć nie
naśladowaniem prawdy?
tak głębokie i subtelne jak opis niemieckiego filozofa, podążały
Ani Sokrates, ani przekonany przez niego rozmówca, nie mają
w podobnym co on kierunku.
wątpliwości: naśladownictwo malarskie dotyka wyłącznie, zaledwie,
Podobne doświadczenia spotykały mnie jeszcze wiele razy; pamię­
sfery doksycznej. mniemanej, a nigdy nie jesl rzeczywistym po­
tam choćby długie tygodnie spędzane w Biskupinie, gdzie w samo­
znaniem, zbliżeniem do prawdy. Już stolarz albo szewc są, jak
tności oddawałem się archeologicznym medytacjom. Skończyły się
mówiliśmy, naśladowcami, ale naśladowcami pierwszego, można
jednak, gdy archeologią zająłem się profesjonalnie. Dla ambitnego
rzec, stopnia. Platon nie odmawia im zatem tytułu wykonawcy
studenta muzeum stało się przede wszystkim zbiorem materiałów
i twórcy. Malarz jest naśladowcą dalszego stopnia, bo wykonuje
naukowo-dydaktycznych, rodzajem laboratorium, w którym do­
zaledwie kopię kopii:
świadczenie (experienlia) ustąpiło miejsca eksperymentowi (experi- Począwszy od Homera wszyscy poeci uprawiają naśladownictwo i stwarzają
mentum). Młodzieńcza, naturalna wrażliwość hermeneutyczna od­ widziadła dzielności i innych rzeczy, o których piszą, a prawdy nie dotykają.
żyła we mnie dopiero wtedy, gdy - po skończeniu studiów i rezyg­
W len sposób właśnie malarz, nie słysząc nic na lemal szewstwa, będzie
nacji z zawodu archeologa - stałem się na powrót amatorem. Znów
wytwarzał buty, które wydadzą się prawdziwe tym tylko, którzy nic więcej
słyszeli o szewstwie niż on, i którzy sąd wydają na podstawie kolorów
oddaję się kontemplacji zniszczonych butów i spróchniałych bier­
i pozorów.
wion starożytnej ulicy.
Malarz zatem, to
Tyle wspomnienia. Czy są one śladem jakiejś rzeczywistej dwois­
tości doświadczenia muzealnego?
lwórca widziadeł, naśladowca, nie zna się wcale na rzeczywistości, a tylko na

Handler. Richard. 1985. On Having a Culture: Nationalism and the Preservation of
Quebec's Patrimoine, (w:) History of Anthropology. Vol. 3. Objects and Others, wyd.
George Stocking, s. 192-217. Madison: University of Wisconsin Press.
Haraway. Donna. 1985. Teddv Bear Patriarchy: Taxtdermv in the Garden of Eden. J
New York City. 1908-1936. ..Social Text", Winter: 20-63.
Hiller, Susan. 1979. Review of ..Sacred Circles: 2.000 Years a/ North American Art",
..Studio International". Dec.: 8-15.
Honour, Hugh. 1975. The New Golden Land. New York: Pantheon.
Jameson, Fredric. 1981. The Political Unconscious: Narrative as a Socially Symbolic
Act. Ithaca: Cornell University Press.
Jamin, Jean. 1982. Objects trouves des paradis perdus: A propos de la Mission
Dakar-Djibouti, (w:) Collections passion, wyd J Hainard and R. Kaehr. s.
69-100. Neuchâtel: Musée d'Ethnographie.
Jules-Rosette, Benetta. 1984. The Messages of Tourist art. New York: Plenum.
Leiris, Michel. 1929. Alberto Ciacometti, ..Documents". I:(4)209-211. Tłum. J . f
Clifford w „Sulfur", I5(1986):38-41.
Leiris, Michel. 1946. L'aged"homme. Paris: Gallimard, Tłum. Richard Howard jako
Manhood. Berkeley: North Point Press, 1985.
Macpherson, C , B. 1962. 77ie Political Theory of Possessive Individualism. Oxford:
Oxford University Press.
Mullaney, Steven. 1983. Strange Things, Gross Terms. Curious Customs: The
Rehearsal of Cultures in the Late Renaissance, ..Representations", 3:40-67.
Pietz, William. 1985. The Problem of the Fetish. 1. ..Res", 9 (Spring): 5-17.
Pomian, Krzysztof 1978. Entre l'invisible et visible: La collection. ..Libre",
Przyjmijmy wstępną hipotezę, że muzeum (jako zdarzenie, a nie
78(3): 3-56.
instytucja), pełni funkcję naśladowczą, żc ma charakter mimeiyczny.
Price, Sally, i Richard Price. 1980. Afro-American Arts of the Suriname Rain Forest. Jest próbą stworzenia pewnego związku, relacji między dzisiejszym
Berkeley: University of California Press.
obserwatorem a dawnym wydarzeniem, faktem albo przedmiotem.
Pye. Michael. 1987. Whose Art Is II Anyway?. ..Connoisseur". March:78-85.
Sala muzealna jest przestrzenią wydzieloną, wyodrębnioną ze świata
Rabassa. Jose. 1985 Fantasy. Errancy, and Symbolism in New World Motifs: An
widza, w sposób przypominający nieco teatr. Mimetyczność wy­
Essay on Sixieemh-Century Spanish Historiography, rozprawa doktorska.
University of California, Santa Cruz.
stawy muzealnej dąży najczęściej do urealnienia dawnej sytuacji;
Rubin. William, wyd. 1984. Primiiivism in Modern Art: Affinity of the Tribal and the dążeniu temu towarzyszy jednak zawsze świadomość sztuczności
Modem. 2 vols. New York: Museum of Modern Art.
przedsięwzięcia, jego umowności, niepełnej prawdziwości. Nawet
Saissclin. Rémy. 1984. The Bourgeois and the Bibelot. New Brunswick, N.J.: Rutgers
jeśli wystrój zrekonstruowanej chaty jest oryginalny, a w przeniesio­
University Press.
nym do muzeum grobie leży prawdziwy nieboszczyk, pamiętamy, że
Sicber. Roy. 1971. The Aesthetics of Traditional African Art. (w:) Art and Aesthetics
nie przyszliśmy tu ani w odwiedziny do przyjaciół, ani złożyć
in Primitive Societies, wyd. Carol F . Jopling, s. 127-145. New York: Dulton.
kwiatów na mogile bliskiego. Mamy więc do czynienia z rzeczywis­
Stewart, Susan. 1984. On Longing: Narratives of the Miniature, the Gigantic, the
tością, jak powiedziałby Bruno Schulz, zdegradowaną, niekomplet­
Souvenir, the Collection. Baltimore: Johns Hopkins University Press.
Vogcl. Susan. 1985. Introduction, (w:) African Masterpieces from the Musée de ną.
l'Homme, s. 10-11. New York: Harry Abrams.
Pozostając w kręgu pojęć Schulza można by uznać, że twórczość
Willett. Frank i in. 1976. Authenticity in African Art. ..African Arts", 9(3):6-74 muzealna, rozumiana jako mimesis, jest tylko demiurgiczną uzurpa(specjalny wybór).
cją, że nie tworzy realnego bytu. Celem pracy muzealnika jest zatem
Williams. Elizabeth. 1985. Art and Artifact at lite Trocudero. (w:) History of eliminowanie owej sztuczności, niepełnej prawdziwości, pojmowanej
Anthropology. Vol. 3, Objects and Others, wyd. George Stocking, s. 145 166, jako brak, wada, ułomność. Celem, którego w pełni osiągnąć się nie
Madison: University of Wisconsin Press.
da.

Ale nie wszystko jest tu jasne. Status zjawiska muzealnego, które
pojawia się dzięki mimesis, nie jest oczywisty. Nie można bowiem
* Tekst w y g ł o s z o n y na sesji p o ś w i ę c o n e j problematyce muzealnej zor­
ganizowanej przez Muzeum Śląskie w Katowicach w kwietniu 1991

16

1

wyglądzie (doksa).

1

Bardziej skomplikowana jest sprawa mimesis w ujęciu Arys­
totelesa. Wprowadzona przez niego zmiana pozwala na odejście od
zasady, że naśladownictwo - jako prosta kopia, powtórzenie wobec
tożsamości - zawsze będzie oddalaniem się od wzorca.
Podstawowym tekstem Arystotelesa na ten temat jest Poetyka:
Tragedia jest naśladowczym przedstawieniem akcji (...) A zatem: naśladow­
czym przedstawieniem akcji (praxis) jesl fabuła (mulhos), przez którą rozu­
miem tu (artystycznie) uporządkowany układ zdarzeń ( 1 4 4 9 b ) \
Kapitalne znaczenie ma powiązanie mimesis z mulhos. Integral­
nym elementem mimesis staje się uporządkowanie faktów, ich
ułożenie w intrygę, ukosmicznienie. Mimesis z perspektywy mutlws
staje się dynamiczna, .jest aktywnością, i to aktywnością, która
uczy" '. Rzecz już nie w skopiowaniu uprzedniej rzeczywistości, lecz
raczej, według słow Paula Ricoeura, w jej przerwaniu, dokonaniu
wyrwy otwierającej przestrzeń fikcji. Posłuchajmy jeszcze raz, nieco
dłuższego tym razem, fragmentu Poetyki:
Skoro zatem poeta jest naśladowcą, podobnie jak malarz i rzeźbiarz, jego
naśladowcza twórczość musi i nalury rzeczy dotyczyć jednego z trzech
rodzajów przedmiotów: albo rzeczywistości takiej, j a k a była lub jest (realnej),
albo takiej, o jakiej się mówi lub myśli, że jest (pomyślanej), albo takiej, j a k a
powinna być (idealnej). Środkiem wyrażenia lego przedmiotu jest natomiast
język poetycki, który może zawierać metafory, glosy oraz inne, liczne środki
stylu, na jakie godzimy się u poetów Zupełnie inna jest przy tym zasada
poprawności w sztuce poetyckiej niż w polityce lub w jakiejś innej sztuce (np
w rzemiośle - przyp i podkr. WM). (...) Jeśli więc poeta podjął się
naśladowania, lecz nie przeprowadził go należycie ze względu na swą
nieudolność, popełnia błąd istotny dla sztuki poetyckiej. Jeśli natomiast
przedstawi coś niewłaściwie, jak np konia, który podnosi jednocześnie obie

17
f"

Blbhtiut.

ri

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6302" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6282">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/18d861c85d3e81dc3ed586ac623fdb4a.pdf</src>
        <authentication>0a5ce9e94793a8cc6e19da6369c32063</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75021">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4697</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75022">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75023">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4361</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75024">
                <text>Kronika / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1971 t.25 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75025">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1971 t.25 z.4; s.258-259</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75026">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75027">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75028">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75029">
                <text>К

R

O

N
za okres I - I I I

Styczeń
V I I Przegląd Zespołów Kolę­
dowych „ H e r o d y "
odbył się
w
aniach 8—'12 stycznia w b ę d z i ń ­
skim Teatrze Dzieci Z a g ł ę b i a oraz
w
chorzowskim
Parku
Kultury
1 Wypoczynku.
R o z s t r z y g n i ę t o konkurs na zagłębiowski strój ludowy ogłoszony
przez Wydział K u l t u r y P W R N w
Katowicach i Muzeum Z a g ł ę b i a w
Będzinie. Trzy drugie nagrody otrzymały:
Władysława
Witas
ze
Strzemieszyc Małych, Weronika Bacia i Apolonia Dysza, obie z Bo­
brownik. 9 stycznia otwarto w b ę ­
d z i ń s k i m zamku w y s t a w ę pokon­
kursową.
Rozstrzygnięto konkurs sztuki
ludowej oraz p a m i ą t k i
związanej
z Z i e m i ą L u b u s k ą . Trzy r ó w n o ­
r z ę d n e drugie nagrody otrzymali:
M i e c z y s ł a w a Greczyło z Baczyny,
pow. Gorzów, Franciszek K o z ł o w s k i
z Gorzowa, Tadeusz B o r k o w s k i z
Wichlic, pow. Szprotawa — wszyscy
za rzeźby. W y s t a w ę 158 prac spo­
śród około 800 n a d e s ł a n y c h o t w a r ­
to 19 stycznia w zielonogórskim
BWA.
24 stycznia odbył się festiwal
folklorystyczny
w R a c i ą ż k u , pow.
Aleksandrów Kujawski.
Pokazano
prace t w ó r c ó w ludowych z p o w i a ­
t ó w : aleksandrowskiego i w ł o c ł a w ­
skiego.
W dniach 24—31 stycznia t r w a ­
ły D n i Sztuki Ludowej w pow. to­
r u ń s k i m . W C h e ł m ż y pokazano haft
w y k o n y w a n y przez kobiety ze S k ę ­
pego'. W G r ę b o c i n i e odbył się prze­
gląd zespołów amatorskich. W y g ł o ­
szono prelekcje na tematy: sztuki
ludowej, naiwnej, ochrony zabyt­
k ó w , budownictwa wiejskiego.
Redakcja „Polskiej Sztuki L u ­
dowej" p a t r o n o w a ł a wystawie pn.
„ D a w n a r z e ź b a ludowa w fotografii
Jana Swiderskiego", k t ó r a została
otwarta 26 stycznia i t r w a ł a do
2 kwietnia w zakopiańskim M u ­
zeum T a t r z a ń s k i m .
W dniach 29—31 stycznia t r w a ł
w Ż y w c u powiatowy p r z e g l ą d w i e j ­
skich zespołów o b r z ę d o w y c h p o ł ą ­
czony z p r z e g l ą d e m
rekwizytów
obrzędowych.
Referat K u l t u r y P P R N w No­
w y m Targu ogłosił konkurs na w y ­
posażenie izby regionalnej. Plon
konkursu ma u m o ż l i w i ć stworzenie
stałej
ekspozycji podzielonej
na
izby: p o d h a l a ń s k ą , s p i s k ą , o r a w s k ą ,
pienińską i gorczańską.
Muzeum w Zabrzu:
wystawa
pn. „ Z i m o w e zwyczaje ludu", za­
w i e r a j ą c a szopki, k u k i e ł k i i inne
rekwizyty
kolędnicze ze
zbiorów
Muz. Etnograficznego w K r a k o w i e
i Muz. i m . Orkana w Rabce.
Muzeum Archeologiczne w K r a ­
kowie: wystawa sztuki i r z e m i o s ł a
artystycznego Dagestanu.
Muzeum Etnograficzne w T o r u ­
n i u : wystawa r u m u ń s k i e j sztuki l u ­
dowej (kolekcja P a ń s t w . Muz. Etno­
graficznego w Warszawie).

258

I

К

A

1971

Muzeum w N o w y m Sączu: w y ­
stawa e k s p o n a t ó w zakupionych dla
p o w s t a j ą c e g o w Falkowej skansenu.
W D K w Rzeszowie: wystawa
b u ł g a r s k i e j sztuki ludowej i pa­
m i ą t k a r s t w a , z okazji D n i K u l t u r y
Bułgarskiej.
WDK
w
Gdańsku:
wystawa
rzeźby i t k a n i n y litewskich t w ó r ­
ców ludowych.
P D K w Aleksandrowie K u j a w ­
skim: wystawa pn. „Współczesna
sztuka ludowa Z i e m i Bydgoskiej".
P D K w C h e ł m i e : wystawa prac
p a ł u c k i c h t w ó r c ó w ludowych.
K l u b Rolnika w Rabie W y ż n e j :
w y s t a w a malarstwa na szkle W ł a ­
d y s ł a w a Walczaka i kowalstwa l u ­
dowego.
Kielce: wystawa r z e ź b w drew­
nie Mariana Ulca pn. „ P a r t y z a n c i
spod Swiniej
Góry".
Uniwersytet Warszawski: w y ­
stawa pn. „ K u l t u r a Indian w p o l ­
skich zbiorach muzealnych".
Luty
2 lutego otwarto w b y t o m s k i m
Muzeum ( i ó r n o ś l ą s k i m w y s t a w ę pn.
„ T r a d y c j e k u l t u r y ludowej w P o l ­
sce — w fotografii Stefana Depluszewskiego", s t a ł e g o w s p ó ł p r a c o w ­
nika naszego pisma. Folder wysta­
wy o p r a c o w a ł a Barbara Bazielich.
6 lutego w Dobczycach, 7 lute­
go w M y ś l e n i c a c h o d b y w a ł się prze­
gląd z w y c z a j ó w i o b r z ę d ó w zimo­
wych z terenu p o w i a t u , zaprezen­
towanych przez zespoły i grupy
kolędników.
Przyznano
nagrody
M i n . K u l t u r y i S z t u k i oraz W R N
w Krakowie.
14 lutego w Rabce o d b y ł się
analogiczny p r z e g l ą d , w k t ó r y m u dział wzięło 8 z e s p o ł ó w z p o w i a ­
t ó w : nowotarskiego, l i m a n o w s k i e ­
go, ż y w i e c k i e g o , suskiego i m y ś l e ­
nickiego.
13 lutego o t w a r t o w warszaw­
skim D o m u C h ł o p a w y s t a w ę rzeźby
S t a n i s ł a w a Denkiewicza z Jedlni
K o ś c i e l n e j , pow. Kozienice. Wydano
katalog opracowany przez Stefana
Rosińskiego.
Muzeum w Pile: wystawa prac
malarzy i r z e ź b i a r z y ludowych z
regionu nadnoteckiego.
M u z e u m w Ł ę c z n e j , pow. L u ­
b l i n : w y s t a w a malarstwa ludowego
z terenu w o j . lubelskiego (kolekcja
Muz. O k r ę g o w e g o w Lublinie).
M u z e u m w Jeleniej G ó r z e : I I
Wojewódzki
Przegląd
Plastyki
Amatorskiej; pokazano 118 prac 54
amatorów.
Prezydium M R N w K r y n i c y :
wystawa o b r a z ó w N i k i f o r a podczas
V Zimowych Dni Krynicy.
PDK w Sępólnie Krajeńskim:
wystawa haftu kaszubskiego.
Marzec
W dniach 7—13 marca t r w a ł a
w Mogilnie impreza cykliczna D n i
K u l t u r y P a ł u c k i e j „ Z i m a na P a ł u ­
kach". O t w a r t o w y s t a w ę sztuki l u ­
dowej regionu, w y s t ę p o w a ł y zespo­
ły regionalne.

12 marca z m a r ł a w L u b l i n i e
p r z e ż y w s z y 71 l a t znakomita malarka z k r ę g u sztuki „ n a i w n e j "
M a r t a M i c h a ł o w s k a . Z zawodu b y ł a
p i e l ę g n i a r k ą , m a l o w a ł a od 60 r o k u
życia. Z o s t a ł o po niej ponad 100
oDrazów. Prace jej wystawiano w
Stuttgarcie,
Neuchátel,
Londynie,
P a r y ż u , a w k r a j u —• w Warszawie,
G d a ń s k u , L u b l i n i e (ostatnio w m a r ­
cu br.).
W dniach 17—25 marca w w a r ­
szawskiej
Starej
Kordegardzie
t r w a ł a pokonkursowa wystawa w y ­
r o b ó w ze słomy. W konkursie, ogło­
szonym przez Cepelię, wzięło udział
14 spółdzielni, n a d s y ł a j ą c 316 sztuk
w y r o b ó w plecionkarskich. W g r u ­
pie mat p i e r w s z ą n a g r o d ę otrzyma­
ła sp-nia Białostocki P r z e m y s ł L u ­
dowy w B i a ł y m s t o k u , w grupie na­
czyń — Zrzeszenie
Chałupników
i Wytwórców Ludowych w Białym­
stoku.
R o z s t r z y g n i ę t o I X konkurs dla
plastyków-amatorów Ziemi Sądec­
k i e j . W dziale malarstwa I n a g r o d ę
zdobyła Joanna Elster z Nowego
Sącza, w dziele r z e ź b y — Jan Nie­
wola z Muszyny. 21 marca otwarto
p o k o n k u r s o w ą w y s t a w ę ; pokazano
69 spośród n a d e s ł a n y c h 157 prac.
W m a r c u oliwskie Muzeum Et­
nograficzne u r z ą d z i ł o w Muzeum w
Lęborku
wystawę
prezentującą
obiekty sztuki ludowej przeniesio­
ne na tereny pomorskie przez osad­
n i k ó w z Wileńszczyzny lub j u ż na
Pomorzu
przez nich
wykonane.
Ekspozycja zawiera c e r a m i k ę z k o ­
l e k c j i A . Azarewicza i J. Limonta,
tkactwo, palmy wielkanocne.
W m a r c u ogłoszono k o n k u r s na
twórczość l u d o w ą pow. sierpeckiego, o b e j m u j ą c y eksponaty dawnej
sztuki
oraz
prace
wykonywane
współcześnie.
Muzeum Regionalne w Szecink u ogłosiło k o n k u r s na ludowe p i ­
sanki i kraszanki.
Muzeum O k r ę g o w e w Rzeszo­
w i e : „ W y s t a w a katan ludowych".
Chatka Ż a k a w L u b l i n i e : w y ­
stawa t k a c t w a ludowego Lubelsz­
czyzny, zorganizowana przez Muz.
Wsi Lubelskiej i Stowarzyszenie
Twórców Ludowych.
T e c h n i k u m Chemiczne i Elek­
tryczne w G r u d z i ą d z u :
wystawa
pn. „ C e r a m i k a , r z e ź b a i haft ka­
szubski", zorganizowana przez M u ­
zeum w G r u d z i ą d z u .
Klub
„Pod
Jaszczurami"
w
K r a k o w i e : wystawa prac m a l a r k i
„ n a i w n e j " , I r e n y Trzaskowskiej.
K l u b GS w Chwaszczynie, pow.
Wejherowo: w y s t a w a sztuki ludo­
wej Z i e m i G d a ń s k i e j i Powiśla
W a r m i ń s k i e g o , zorganizowana przez
W D K w G d a ń s k u i P D K w Wejhe­
rowie. Pokazano c e r a m i k ę , rzeźbę,
tkactwo, haft, malarstwo na szkle,
plecionki.
K l u b M P i K w Zakopanem: w y ­
stawa p o d h a l a ń s k i e j sztuki ludo­
wej — m a l a r s t w a na szkle, haftu,
rzeźby, meblarstwa, kowalstwa, l a l karstwa.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6303" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6283">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/24314c73cc31aaff86a52dd9f161d40a.pdf</src>
        <authentication>67c3bf113e238fa3535f94c3269ebb98</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75030">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3629</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75031">
                <text>1993</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75032">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3406</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75033">
                <text>Emaus. Za mało, czy za dużo wolności? / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75034">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.1, s.22-29</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75035">
                <text>Benedyktowicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75036">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75037">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75038">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75039">
                <text>Emaus
Za mało, czy za dużo wolności?
Zbigniew Benedyktowicz rozmawia z Januszem Boguckim i Niną Smolarz
Emaus. Za mało czy za dużo wolności - to temat kolejnego
spotkania twórczego, które Państwo
przygotowują.
Tytuł ma znaczenie wielorakie. Zauważalne jest to, że narody,
które były pod presją imperium odczuwały oczywiście brak
wolności, i cierpiały z tego powodu. Z chwilą jednak kiedy but
imperium poszedł w górę i nagle się ta wolność zewnętrzna
otworzyła, to powstały sytuacje sporne i wolność zaczęła służyć
przede wszystkim jakiejś ekspresji nienawiści i tym bratnim
szarpaniom się, które mają zresztą duże zaszłości historyczne.
I w tym się ona głównie zaczęła ujawniać: w wolności szarpania
sąsiadów. To jest ta najbardziej prymitywna polityczna forma,
która zresztą zaczyna pojawiać się przy wszelkich wyzwoleniach,
dekolonizacjach itp. Ale myślę, że poza tym, najważniejszą dla
nas tu sprawą jest zależność między d u c h o w ą , wewnętrzną
wolnością człowieka i jego wolnością zewnętrzną. Łączy się
z tym także sprawa wolności artysty, która jest odwieczna, ale
również historycznie zmienna. W czasach nowożytnych związa­
ła się ona z postawą twórczego buntu jednostek wyjątkowych,
demistyfikujących wszelki tradycjonalizm w imię postępu i no­
watorstwa. Ale dziś coraz wyraźniej widać, że w wieku X X czas
nowożytny dobiegł końca, a wraz z wygaśnięciem tego wielkiego
epizodu dziejów - przygasa również aktualność i atrakcyjność
nowożytnego modelu wolności. Jest więc o czym rozmawiać
w gronie artystów, którzy podczas spotkania w Pradze mogą
różne sensy czy aspekty wolności, jej pojęcia, jej idee swoimi
dziełami wydobyć na jaw, czy też swoją twórczością skomen­
tować. I to by się odbywało w miejscu, które nazywa się Emaus.
To miejsce w pewnym sensie wydaje się nam bardzo ważne,
przez nawiązanie do ewangelicznej sceny opowiadającej o spot­
kaniu, które zdarzyło się na drodze do Emaus, ważna tu jest

22

właśnie ta aura sytuacji spotkania w drodze o jakiej mówi'
przekaz Ewangelii. Spotkanie Nieznajomego, który towarzyszył,
uczniom w drodze, i który wykładał na sposób jakby racjonalny
różne prawdy związane z rozczarowaniem, jakiego doznali
uczniowie po śmierci Mistrza. Te prawdy niby docierały do ich
umysłów, ale oni Go nie poznawali, i nagle zobaczyli Go, wtedy,
kiedy usiedli w gospodzie przy stole, a zobaczywszy Go,
zobaczyli prawdę w pełnym wymiarze. Ale On zniknął im z oczu.
W tym naszym nawiązaniu do Emaus, w tym spotkaniu
artystów z krajów Europy środkowej i wschodniej, chodzi o ten
moment nagłego otwarcia oczu, czy może tego oka wewnętrz­
nego dla widzenia rzeczywistości we wszystkich wymiarach.
Państwo planują to spotkanie i wystawę zrobić w klasztorze
Benedyktynów
w Pradze, co to za miejsce?
Jest to klasztor zwany po czesku Emauzy, czyli Emaus. Jest to
stary kościół gotycki z szarego kamienia, zupełnie prosty, który
był w ostatnich dziesięcioleciach używany jako magazyn jakie­
goś naukowo-technicznego instytutu, który mieścił się obok
w budynku klasztornym. W tym pustym wnętrzu odartym
z wszelkiego wystroju chcemy zrobić ekspozycję symboliczną,
która stanowiłaby przestrzeń p o d o b n ą trochę do tej, jaką
zaaranżowaliśmy w 1991 r. w Zachęcie podczas wystawy
Epitafium i siedem przestrzeni.
Chcemy skonstruować układ, w którym Święta Góra, która
była w Zachęcie miejscem dojścia w wędrówce przez różne
wątki pamięci kulturowej, tutaj będzie miejscem spotkania
narodów wyzwalających się spod komunizmu. To spotkanie
artystów miałoby się więc odbyć wokół Świętej Góry, czyli
miejsca spotkania nieba i ziemi, który to symbol, figura,
wykładnia funkcjonuje we wszystkich tradycjach duchowych,

�we wszystkich kulturach. - Cała ekspozycja ma być idei tego
spotkania poświęcona.
Czy to będzie to samo dzieło Kłamana, które było na wystawie
w Zachęcie?
Tak, tylko elementy tego układu będą inne. G ó r a stanie
w głównej nawie kościoła w pewnym oddaleniu od prezbiterium,
natomiast prezbiterium i dwie sąsiednie kaplice przybiorą postać
epitafiów. W prezbiterium chcemy umieścić szczątki wystroju
rzeźbiarsko-architektonicznego, które po demontażu zmagazy­
nowano w różnych składach i pomieszczeniach kościelnych.
Chcemy zawiesić je jakby spadające z góry: krucyfiksy, figury
świętych z ołtarzy, także różne rzeźbione elementy ołtarzy czy
konfesjonałów. To wszystko będzie spadało z góry na dół
w specjalnym oświetleniu. Chcemy do tego zaprosić łódzkiego
artystę Antoniego Mikołajczyka, twórcę niezwykłych układów
przestrzennych, w których światło projekcji przenosi jakby
w inny wymiar płaszczyzny i bryły przedmiotów. I do tego dać
jeszcze muzykę, podobną do tej, j a k ą robi i zrobił nam do Świętej
Góry w Zachęcie - Wojciech Nowak. To byłoby epitafium
środkowe. Natomiast z lewej strony, w kaplicy obok prez­
biterium byłoby epitafium poświęcone pamięci zagłady narodu
żydowskiego i jego kultury. Właściwie każdy z tych krajów które
zaprosiliśmy do wystawy w mniejszym czy większym stopniu był
miejscem zbrodni holocaustu. W Pradze są zresztą zachowane
bardzo piękne zabytki kultury i sztuki żydowskiej, myślę, że
materiałów do tej wystawy znajdziemy tam wiele. Natomiast po
prawej stronie prezbiterium byłoby trzecie epitafium praw­
dopodobnie w postaci symbolicznego stosu. Będzie ono po­
święcone pamięci dwóch ludzi, którzy przeszli przez ogień, czyli
Husa i Palacha. Rozmawialiśmy na ten temat z różnymi
osobami w Pradze - bo chcieliśmy sprawdzić, czy nie będzie tu
z naszej strony jakiegoś nadużycia w tym symbolicznym połą­
czeniu tych dwóch postaci.
Zostało to jednak odebrane pozytywnie, tak że chcemy to
zrealizować. Jest w Pradze artysta I f i Sozański, który był
organizatorem niezależnych dysydenckich pokazów sztuki. On
się tym zainteresował i może namówimy go do podjęcia tego
tematu. Tak więc na przeciw Świętej Góry byłyby trzy epitafia.
Natomiast wyobrażamy sobie, że dwie nawy boczne byłyby
wypełnione spiętrzoną rzeźbą architektoniczną. Naszym wiel­
kim pragnieniem jest poznanie i zainteresowanie tą ideą Mag­
daleny Jetelowej, znakomitej czeskiej rzeźbiarki mieszkającej
obecnie w Niemczech. Ona robi takie konstrukcje z potężnych

bali drewnianych, które jak gdyby wbijają się w architekturę sal
wystawowych. Często są to sale zabytkowe z filarami, takie jak
tutaj, i chcielibyśmy, żeby te konstrukcje zawierały w sobie rząd
wnęk - jakby kaplic bocznych, po sześć z każdej strony. Byłyby
to przestrzenie kontemplacyjne, przestrzenie ciszy i zapatrzenia.
Każdą z takich wnęk zaaranżowałby artysta z jednego kraju
- byłaby wnęka rosyjska, ukraińska, litewska, niemiecka itd.
Natomiast nad każdą z tych wnęk, na wyższej kondygnacji
chcielibyśmy zrobić ciąg nagle odsłoniętych fragmentów bytu
codziennego w tych krajach - tak jak zdarza się w czasie
bombarodowania - eksplozja usuwa ścianę i odsłania wnętrze
mieszkania, jakiś fragment tapety, k o m o d ę z telewizorem, jakieś
obrazki, jakieś sprzęty. Oczywiście, może nie w sensie całkiem
dosłownym, bowiem byłaby to aranżacja robiona przez artys­
tów. I wreszcie nad tym wszystkim, już w łukach okien
gotyckich, byłyby zawieszone wielkie płachty fotograficzne
z najbardziej dramatycznymi momentami ze wszystkich wy­
zwoleńczych działań i wojen wewnętrznych, które towarzyszyły
wyzwalaniu się tych narodów. Przy czym nie byłoby tu publicys­
tyki w tym sensie, że ta strona była dobra a tamta była zła, tylko
byłyby ukazane nagie gwałty, których ofiarą padają ludzie. Tam
mogą być z jednej strony górnicy z kopalni Wujek, a z drugiej
strony martwi małżonkowie Causescu. Tak z grubsza, w ogól­
nym zarysie to wygląda.
Cała tylna ściana kościoła byłaby wielkim malarskim wyob­
rażeniem Sądu Ostatecznego według teologii i ikonografii
Wschodniego Kościoła malowana przez artystów prawosław­
nych z Polski i z Rosji. Tak przedstawia się ten projekt, jeśli
chodzi o wnętrze kościoła. Natomiast chcielibyśmy zrobić część
ekspozycji bardziej r ó ż n o r o d n ą w krużgankach klasztornych
i również w terenie otaczającym budynki. Jest tam taki dość
zaniedbany teren zielony, ogród schodzący stromo w dół
i poniżej tego ogrodu jest jeszcze plac, przy którym jest
przystanek metra - tam moglibyśmy zrobić to, czego nie
zdołaliśmy zrealizować na placu między Zachętą a Muzeum
Etnograficznym. Mianowicie coś w rodzaju kiermaszu, oczywiś­
cie, kiermaszu zrobionego przez artystów. Tak jak wielkim
świętom kościelnym towarzyszą odpustowo-jarmarczne przed­
sięwzięcia, tak chcielibyśmy podobnie zrobić to i tutaj. Czyli
byłaby j a k a ś karuzela, jakieś budy widowiskowe, kramy z róż­
nego rodzaju towarem itd. Chcemy, żeby te idee. które się
przejawiają w świątyni w postaci kontemplacyjnej, dramatycz-

II. 1. J. Bogucki i N . Smolarz: D r o g a Ś w i a t e ł , fragm. wystawy: Głaz Włodzimicrza Borowskiego; i l . 2, L a b i r y n t przestrzeń podziemna, 1989 fragm. wystawy:
Strefa Świateł, Alojzy Gryt

23

�nej czy symbolicznej, tutaj były przeniesione na język sztuki
jarmarcznej, odpustowo-popularnej.
Jak długo będzie trwała ta wystawa?
Dwa miesiące, to znaczy będzie tam można również w sierpniu
kończącą się budowę oglądać, bo chcemy tam i herbatę p o d a w a ć
i koncerty jakieś robić, na miejscu tej budowy. Ale cała wystawa,
uzupełniona programem spotkań interdyscyplinarnych, w pełni
otwarta będzie we wrześniu, dalej będzie dostępna w paździer­
niku, a w listopadzie musimy ją zwijać.
Pytam, ponieważ zauważyłem,
że jest jakaś
prawidłowość,
(żeby nie powiedzieć fatum), dotycząca Państwa wystaw - myślę
właśnie o ,, Labiryncie", na którym byłem ostatniego dnia - że jest
jakiś niedosyt. Rozmawiałem z panem prof. Sempolińskim i uwa­
żał, że wystawa o tak wielkim znaczeniu jak ..Epitafium i siedem
przestrzeni"powinna trwać dłużej, i dlatego właśnie pytam o czas
trwania tej wystawy i czy Państwo robiąc tę wystawę w Pradze nie
obawiają się, że napotkają też na tego rodzaju trudności, a nawet
więcej, czy te Państwa projekty spotkają się ze zrozumieniem. Bo
tu, w Polsce, wszystko, co robią Państwo od lat, nawet w krótkich
interwałach czasowych, jest doskonale znane - jest w tym
kontynuacja, te wystawy nakładają się niejako na siebie, jak
kolejne warstwy, tworząc własny, nie do podrobienia styl, i zna­
cząc drogę kolejnych Państwa poszukiwań.
Jest w tym jakaś
wielka konsekwencja:,,Powrót
do domu", do świątyni,
jednocześ­
nie właśnie taka symboliczna ich wielowymiarowość.
W wielu
znaczeniach, przede wszystkim właśnie w takiej
rekonstrukcji
całości życia duchowego, różnych ekspresji, różnych
doświadczeń.
- Tak było przecież w ,,Epitafium i siedem przestrzeni", gdzie
podtytuł mówił o odbiciu różnych doświadczeń w zwierciadle
Sztuki XX wieku (DROGI,
TRADYCJE,
OSOBLIWOŚCI
ŻYCIA DUCHOWEGO
W POLSCE
ODBITE
W
LUSTRZE
SZTUKI
POD KONIEC
XX WIEKU),
a więc to łączenie
różnych kanałów, różnych prądów i tradycji sztuki, sztuki wyso­
kiej z niską, popularną, rodzimej z egzotyczną czy zdawałoby się
kulturowo odległą - jak miało to miejsce w Muzeum Etnograficz­
nym, w ..Spotkaniu Świętych Obrazów, (czyli kultów maryjnych
z Częstochowy
i z Guadalupe)"
i już podczas
seminariów,
w spotkaniu różnych tradycji duchowych, odsłaniających
ów

ekumeniczny wymiar doświadczenia duchowego współczesnego
człowieka - czy więc to wszystko, co nadaje taki bardzo chram
terystyczny rys Państwa projektom i wystawom, czy ten język, ]
który Państwo eksplorują od lat i starają się go w jakiś sposób j
ożywić, dać mu dojście do głosu, a nawet wprowadzić do galerii
- czy to wszystko znajduje zrozumienie w innym środowisku nii
dotychczas, u artystów z tych wyzwalających się krajów, artystów,
z którymi teraz przy tym projekcie Państwo współpracują? CzysM
oni otwarci na ten wymiar religijny, mistyczny, kontemplacyjny!
Jak się do tego rodzaju ekspozycji (w tym swoich dziel),
ekspozycji sięgającej do źródeł, do symboliki, do kontemplacji,
odnoszą? Bo to są twórcy współcześni, prawda?

(

Tak, „ o s t r z e g a n o " nas, że tam w Pradze mieszkają ludzie,
którzy jeszcze w przedbolszewickich czasach jak najbardziej
stanowili społeczeństwo zsekularyzowane, w dodatku niechętne
katolicyzmowi, bo to przecież był katolicyzm habsburski nieja­
ko z cesarskiego nadania, i tak często w ten sposób byl •
kojarzony. N o ale myśmy postanowili wejść tam śmiało z naszą
propozycją, nie płosząc się tymi zapowiedziami. Stało się tak, że
mieliśmy do czynienia z dość wąską grupą, elitą artystów,
teoretyków, ludzi myślących, intelektualistów, działaczy opozy­
cyjnych, i tego trzymaliśmy się dość wyraźnie, żeby tam nit
ześlizgnąć się w środowisko byłych reżimowych zarządców
sztuką i k o l a b o r a n t ó w . Tam te podziały były jeszcze bardziej
dramatyczne niż u nas. Otóż, wbrew obawom naszych infor­
m a t o r ó w , Polaków, a nawet i Czechów, ci artyści, których
odwiedziliśmy, i z którymi weszliśmy w przyjacielską znajomość
- odebrali naszą propozycję pozytywnie. Towarzyszył nam Emil
Zavadil - architekt i zawodowy realizator ekspozycji artystycz­
nych, on nas zwykle anonsował, że przyjechaliśmy z Warszawy,
że mamy taki pomysł. On się od tego pomysłu, od jego treści
raczej dystansował, ale nas wprowadzał życzliwie w środowisko
i my przy nim przeprowadzaliśmy rozmowy. A ponieważ
wybieraliśmy takich ludzi, do których mieliśmy stosunek z góry
pozytywny, tzn. wg dokumentacji czy różnych informacji wybie­
raliśmy artystów wartościowych, wybitnych, więc mogliśmy
całkiem szczerze swój pozytywny stosunek do ich twórczości
wyrażać i przedstawialiśmy swoją propozycję. Z tego wynikał
najczęściej bardzo dobry dialog, taki przyjacielski. Ponieważ

II. 3. J. Bogucki i N. Smolarz, E p i t a f i u m i s i e d e m p r z e s t r z e n i , fragm. wystawy: Namioty
(Magdalena Abakanowicz), Droga (Ryszard Ługowski), Święta Góra (Ryszard Klaman), 1991

24

�wielu z nich odnosiło się dość pozytywnie i większość z nich
deklarowała chęć, czy gotowość do udziału autorskiego w tym
przedsięwzięciu, to my w czasie naszej rozmowy przedstawialiś­
my dość konkretnie, że to będzie taki właśnie układ przestrzeni
symbolicznych, w którym mogą wziąć udział osoby, które j a k o ś
z tym układem się wewnętrznie zgodzą, uznają go za rzecz
naturalną, w której mogą uczestniczyć. Są to ludzie o dużej
wrażliwości duchowej, którzy mają potrzebę wewnętrznej re­
fleksji, potrzebę rozwoju
życia wewnętrznego, zainte­
resowanie różnymi tradycjami religijnymi. Zauważyłem, że
chętnie urządzają ekspozycje nie w salach neutralnych, gale­
riach, ale właśnie w obiektach zabytkowych i w dawnych
budowlach sakralnych. Wystawiali w dawnych klasztorach,
kaplicach, kościołach, bardzo świadomie wykorzystując szcze­
gólny klimat starej architektury sakralnej. Oglądaliśmy, np.
w zabytkowym kościele jezuickim w jednym z miast prowinc­
jonalnych wystawę, a raczej wielką aranżację przestrzenną
łączącą architekturę i plastykę baroku historycznego z dziełami
współczesnymi o ekspresji barkowej. Inicjatorem i jednym
z uczestników tego przedsięwzięcia był wspomniany już w naszej
rozmowie Jifi Sozański.
Ale wystawiali tam dlatego, że nie mieli możliwości gdzie
indziej, czy stal za tym świadomy wybór?
Jedno i drugie ponieważ, musieli szukać poza oficjalnym
trybem, więc znajdowali miejsce. Ale ich te budynki ciągnęły i ta
architektura wciągała. Łączenie sztuki z architekturą było
wynikiem uznania klimatu architektury sakralnej.
Przykładem może być wspólne autorskie wystąpienie dwojga
wybitnych artystów z Pragi: Adrieny Śimotowej i Vacia va
Stratila. Ona wystawiała obiekty z bibulastego papieru, trochę
pomiętego, wygniecionego, połączenie jak gdyby rysunku z re­
liefem, czy też rzeźbą papierową. Bardzo dziwne, takie jakby
zjawy, i jakby sylwety, ślady, duchy przedmiotów czy postaci,
powstawały w jej realizacji. A Stratil to człowiek, który ma
bardzo szczególne inklinacje wizjonersko-kontemplacyjne. Jego
urzeczenie elementami sztuki chrześcijańskiej, zwłaszcza moty­
wami pasyjnymi, życiem zakonnym, w ogóle przeżyciem religij­
nym jest bardzo silne, a także chyba - perwersyjne, bo jak sam
powiedział pomiędzy Chrystusem a Antychrystem rozwija się
jego duchowość. Otóż oni rozmieścili swoje prace w budynkach
i pomieszczeniach starego klasztoru, gdzie spędzali jakiś dłuższy

czas wakacyjny i właśnie jego rysunki i jej rzeźby zupełnie jakby
wrastały w tę architekturę. Były to jakieś takie zwidy, postaci,
zagadkowe zjawiska w krużgankach i salach starego klasztoru,
trochę niepokojące i nawet na afiszu z początkowych głosek
nazwisk Stratil i Śimotowa powstało słowo: Stra-Śi, a więc
charakter z jednej strony kontemplacyjny a z drugiej, jakiś taki
dziwny, pełen grozy.
Ale wracając - bo Pan właśnie zapytał o krótkość czy
nietrwałość naszych przedsięwzięć. Otóż jest to sprawa, która
mnie od lat gnębi, bo jak Pan wie z moich tekstów teoretycznych
- uważam, że system wystawowy, właściwie ten system obecnie
istniejący, tzw. promocji a u t o r ó w , że jest to rzecz, która skazana
jest na zatratę, staje się coraz bardziej pusta, handlowo-reklamowa. Znaczy więc, że ta forma czy metoda, ten system
pomału zestarzeje się i rozpadnie. Ale najpierw utraci swój sens,
jakiś taki prestiż duchowy, prawda? I dlatego pociągał mnie
p o w r ó t do ,,domu i świątyni" - do miejsc, w których sztuka nie
jest na chwilę pokazywana, w sensie jakiejś kolekcji czy pokazu,
tylko po prostu osiada tam i mieszka, tak jak wszystkie obiekty
we wnętrzu mieszkalnym są emanacją bycia tam ludzi.
Oto dlaczego, od dawna myślę o tym, jak rozstać się
z systemem wystawowym i założyć miejsce działania stałego,
w którym również w sposób stały rozwijałaby się labiryntowa
struktura sztuki symbolicznej. Bo ten labirynt - począwszy od
czasów Żytniej - w tamtejszych odbudowywanych ruinach był
to właściwie taki labirynt naturalny i potem jako pewna idea
formy towarzyszył wszystkim naszym realizacjom. Labirynt na
Ursynowie i labirynt tych przestrzeni w Zachęcie, to jest wciąż
jak gdyby podobna zasada. Dla mnie zresztą ona wywodzi się
z wczesnego dzieciństwa. Jako mały chłopczyk przed zaśnięciem
miałem obyczaj - może wiąże się to trochę, czy ja wiem,
z filmowym przeżywaniem świata - obserwować powidoki.
I było to takie jak gdyby przepływanie przez kolejne przestrzenie
otwierające się albo tak, jakby zapadało się w dół jakimiś
schodami, albo tak, jakby się otwierała ściana i patrząc przep­
ływało się z jednej przestrzeni do drugiej, i każda z nich
w nieustannym ruchu i zmienności jakby formowała się w innym
kształcie, w innych kolorach, w innym klimacie z innymi jakimiś
elementami zmiennymi i ruchomymi. No może to właśnie takie
doświadczenie z dzieciństwa, ze stanu na pograniczu snu i jawy
jakoś tak potem odżywa w różnych przedsięwzięciach. I sądzę,
że ten Labirynt, do którego chcemy dojść na zakończenie całego

II. 4. J. Bogucki i N. Smolarz, A p o k a l i p s a - Ś w i a t ł o w c i e m n o ś c i , fragm. wystawy z aranżacją
przestrzenną Niny Smolarz i rzeźbami Józefa Łukomskicgo, 1984

25

�Natomiast jakieś stoły z prostych desek z osłoną od deszczu,
kuchnie polowe chcemy zainstalować w ogrodzie. Tak, że]
i artyści, i uczestnicy wszystkich spotkań, podobnie jak kiedyś to
było przy ulicy Żytniej w Warszawie, będą się mogli posilić
i rozmowy, i kontakty międzyludzkie będą nie tylko przy stołach
konferencyjnych, ale po prostu właśnie przy wspólnym stole,
w gospodarstwie domowo-ogrodowym.
Natomiast Ekumeniczny Klasztor Sztuki chcemy założyć
w Polsce, w jednym z zabytkowych obiektów, będących pod.
opieką władz państwowych, które szukają odpowiednich użyt­
kowników, mogących wykorzystać tę budowlę i jednocześnie,
uszanować jej zabytkowy charakter. Odbyliśmy wiele rozmów]
na ten temat z różnymi dysponentami takich budynków. Mairn/j
najdzieję, że uda nam się takie miejsce znaleźć i założyć w nink
nasze duchowe gospodarstwo wraz z Labiryntem Wyobraźni,,
który będzie się rozrastał bez pośpiechu, bez wernisaży, jako
rzecz stała. Zresztą wydaje mi się, że nie jest to żadne nowatorst-j
wo, jest to raczej p o w r ó t do pewnych starych obyczajów, boj
właściwie we wszystkich świątyniach i klasztorach osiadała
i mieszkała sztuka. Wypełniała ona także krużganki, kaplice,
drogi krzyżowe. Odwiedzanie takich miejsc związane z pewną
tradycją pobożności, było też spotkaniem ze sztuką.
:

ciągu zmieniających się imprez i miejsc, będzie to struktura
składająca się z przestrzeni symbolicznych, z kolejnych pomiesz­
czeń, które będą się łączyć w jakiś łańcuch skojarzeniowy. To
tak, jak to było w dwu poprzednich wystawach. Ale ważne jest,
że miejscem tego będzie dom, świątynia czy klasztor. Ta nazwa
ASRAM - A N A V I M - EKUMENICZNY KLASZTOR
S Z T U K I oznacza, że będzie to miejsce stałego zamieszkania
niewielkiej grupy osób świeckich i duchownych, ale jednocześnie
bądzie to miejsce otwarte dla wszystkich potrzebujących, tzn.
dla ludzi, którzy p r a g n ą spokoju i pewnych energii w . t y m
miejscu nagromadzonych, by przy współpracy z gospodarzami
d o k o n a ć jakiejś swojej pracy wewnętrznej. Myślimy o tym, żeby
tam funkcjonowało coś w rodzaju połączenia domu rekolekcyj­
nego z pracowniami terapeutycznymi i każdy, kto tam doświad­
czy czegoś dobrego będzie mógł czy chciał tam, z natury rzeczy,
d o p o m ó c w działaniu tego klasztoru, czyli d o p o m ó c np. będą­
cym w gorszej kondycji od niego samego czy d o p o m ó c w kuchni,
czy d o p o m ó c w ogrodzie. A jeśli będzie on artystą to wtedy
pewną część swojej osoby, swojej energii pozyskanej w tym
miejscu będzie mógł zmaterializować w jakimś z a k ą t k u L A B I ­
R Y N T U W Y O B R A Ź N I . Nie będziemy zapraszać artystów
typu gwiazdorów, żeby się zaprezentowali na estradzie, tylko
będziemy zapraszać ludzi, którzy żyjąc przez pewien czas razem
z nami, zechcą jakiś ślad swojego istnienia tam zostawić.
A spotkanie w Pradze, to jest tylko p r ó b a zaistnienia takiego
klasztoru, dlatego że chcemy, to od początku było tak pomyś­
lane ze względów praktycznych, żeby tam było spanie i jedzenie,
i żeby te spotkania odbywały się w jednym gospodarstwie.
Niestety, nie w pełni da się to zrealizować, ponieważ benedyk­
tyński klasztor nie jest jeszcze odzyskany w pełni - po prostu
wiele sal, dawnych pomieszczeń klasztornych, cel jest jeszcze
zajętych przez instytuty naukowe. Tak więc, gdzie indziej
będziemy musieli, w innych klasztorach poszukać tych miejsc
dla naszych gości, artystów, uczestników wystawy i towarzyszą­
cych jej spotkań.

26

Wróćmy do wystawy w Zachęcie. Oprócz entuzjastów i licznych
widzów nią zchwyconych miała też ona swoich skrajnych przeciw-*
ników. Zarzucano, że manipulują Państwo indywidualną twór-*
czością artystów, że to kolejna wystawa ,,na temat", kręcono^
nosem i sarkano. Ja zupełnie tych głosów nie rozumiem i nul
podzielam, jak choćby owego głosu obrończyni czystej sztuki,*
znanej krytyczki Moniki Małkowskiej, która tak o tej wystawki
pisała: „Sztukanie toleruje porządkujących ją haseł. Wydawałoby
się, że dowodów już nie potrzeba przedstawiać.
Tymczasem
nadeszła kolejna wystawa 'na temat'. Zdarza się, że w zapala
naginania sztuki do koncepcji, schlebiającej potrzebom publiczno--^
ści (sic! - Z.B.),
autorzy ekspozycji osiągają niezamierzone^
efekty. W wyniku ich działań sztuka elitarna powszednieje^
banalnieje, staje się prymitywna, masowa i łatwa. Co z tego, że*
organizatorzy gigantycznego przedsięwzięcia wystawowo-teatralno-muzycznego, jakie miało powalić na kolana publiczność stole-i
czną w czerwcu '91, mieli wzniosłe cele? Co z tego, że wykorzystali^
dorobek najwybitniejszych polskich artystów. (...) (por. ,,Kino'nr 11/1991). Co Pan Profesor na tę obronę sztuki przed publicz-^
nością mógłby powiedzieć?
*

To bardzo dobrze, że od czasu do czasu miłośnicy sztuki,
która jest całkowicie autonomicznym gospodarstwem, się obu­
rzają. A jak się oburzają to widocznie mają do tego powody.j
Niewątpliwie nasza działalność, stanowi raczej pewną osob-_
liwość w tej chwili, w naszym krajobrazie sztuki. Jest oną«
wyraźnie wymierzona przeciwko współczesnemu systemowi
hodowli: eksploatacji artystów, a także jest przeciwieństwem^
techniki i stylu modnej dziś, tak zwanej „promocji", która
polega na tym, że jest duża pusta przestrzeń, i w dużej pustej
przestrzeni duże i efektowne obiekty poszczególnych autorów.
Każdy autor musi się wyeksponować wspaniale, okazale, żeby
być tak jak błyszcząca limuzyna w salonie samochodowym - 1
jest ten najmodniejszy dzisiaj styl pokazywania autorów przer
organizatorów wystaw. Natomiast nasza działalność zmierza dc
tego, żeby nastąpiło spotkanie pomiędzy pewną wizją losif
ludzkiego, i wewnętrznych przemian kultury, a sytuacją po
szczególnych autorów. I my zakładając sobie, zresztą dosyr
subiektywny scenariusz i plan ekspozycji, równocześnie szuka
my osób, które on by p o b u d z a ł do ich własnej twórczep
wypowiedzi, czyli takich osób, które wedle naszego przypusz*
czenia niosą w sobie pewien ładunek, pewne przeżycia, pokrewne tym przeżyciom jakie my mamy, układając jakąś sekwencja
w naszym programie wystawy. Czasem okazuje się, że nasza}
supozycja jest błędna, i że nie dochodzimy do porozumienia)
z autorem, ale najczęściej okazuje się, że jest pewna zbieżność^
czyli, że ten ładunek wewnętrzny, który wybrany i upatrzony)
przez nas autor w danym czasie w sobie czuje, że on się spotyka
mniej więcej z naszą intuicją. Ważne jest to „mnie więcej",*
dlatego że my nie programujemy do końca, raczej otwieramy):
pewną przestrzeń, pewien problem. I na przykład mówimy
Grzegorzowi Kowalskiemu: czy mógłbyś wymyślić przestrzeni
c

(

B

3

3

�piekielną i niebiańską, Twoją a u t o r s k ą przestrzeń, w której
byłyby diabły i anioły wykonane przez rzeźbiarzy ludowych oraz
cytaty wybrane z tekstów mistyków i poetów rożnych epok,
dotyczące dobra i zła. Takie zadanie albo może okazać się obce
kuszonemu przez nas autorowi, albo go może podniecić do
działania. Schody, które wymyślił Grzegorz Kowalski służyły
doskonale i dobrym i złym duchom. Aniołowie zstępowali po
nich jak po drabinie Jakuba, a pod schodami demony miały
swoją piekielną dyskotekę.
W każdym przypadku było trochę inaczej, bywały i momenty
napięć dramatycznych, rozmaitych żalów i irytacji, ale gdyby nie
było momentów napięcia, pewnego ryzyka, to wystawa nie
miałaby takiej temperatury. Bo w każdym przypadku z naszej
strony jest to, że my jednocześnie dążymy do tego, żeby
wprowadzony w pewną przestrzeń artysta, żeby się - że tak
powiem - w niej zmieścił, żeby do niej się dopasował, żeby ją
sobą wypełnił, ale jednocześnie oczekujemy pewnego prze­
kroczenia z jego strony - tego, że on wprowadzi coś, czego
myśmy się nie spodziewali, a (co jednak) okaże się n o w ą
wartością, taką wartością „ w k a l k u l o w a n ą " , ale nie przewidzia­
ną.
Wystawa w Zachęcie odznaczała się jeszcze jedną bardzo
istotną cechą, istotną dla antropologów kultury, czemu staramy
się często dawać wyraz i na lamach naszego pisma. Mianowicie, że
w tym przejściu - jak Pan Profesor powiedział - przez różne
przestrzenie pamięci kulturowej, zjawiska sztuki nie są już więcej
ujmowane w jakiejś wzajemnej izolacji. Dla mnie uderzające było
to spotkanie sztuki wysokiej, elitarnej, współczesnej ze sztuką tzw.
niską, ludową, popularną. To jest niezwykle.
Tak, dla nas jest to bardzo ważne, te różne piętra kultury, żeby
one się ze sobą komunikowały, żeby powstawał układ kultury
wielopiętrowej. Zależy nam na tym, żeby energia, która buduje
całość tych przestrzeni jak gdyby przepływała z piętra na piętro,
żeby je ze sobą łączyła i żeby żadne z nich nie było jej wyłącznym
źródłem.
Myślę też, że to są rzeczy, które w naszej kulturze odgrywają
bardzo wielką rolę. Piętrowość, w której zablokowany jest ten
swobodny przepływ, w sposób negatywny widać obecnie także
i w kulturze politycznej, to że ona powstała z konieczności
w zamkniętych środowiskach, na różnych kondygnacjach ukła­
du społecznego to bardzo utrudnia spójne funkcjonowanie
całego organizmu.
Jest jeszcze jedna rzecz, która wydaje mi się ważna, zwłaszcza,
jeśli chodzi o przejawy niechęci czy wręcz oburzenia wobec
naszej działalności, mianowicie, że działalność ta powstała na
długo jeszcze przed latami 80., nasze wystawy i działania nie były
spowodowane pobudkami martyrologiczno-patriotycznymi,
wynikały natomiast z ogólnokulturowej sytuacji. Tej mianowi­
cie, że wielu artystów znudzonych już ciągiem rozwojowym
kolejnych faz awangardy, świadomie poszukiwało łączności
z obszarem życia duchowego i doświadczenia religijnego, czyli
z problematyką związków sztuki i sacrum. To było przedmiotem
uwagi, potrzeby wewnętrznej wielu twórców. I właśnie dla
takich twórców organizowałem spotkania, m.in. w Laskach.
Potem czas „Solidarności" i wybuch stanu wojennego sprawił,
że treść tych spotkań nałożyła się na nową sytuację. Doświad­
czenie duchowo-artystyczne nałożyło się na sytuację moralno-polityczną stanu lat 80. Powstała wówczas szczególna koniu­
nktura, która zwróciła większość artystów i intelektualistów
w stronę Kościoła. W kulturze „przykościelnej" obok wartości
prawdziwych powstawało wiele rzeczy banalnych, a także
kiczowatych o doraźnym charakterze manifestacyjno-politycznym. Dla nas sprzeciw wobec przemocy i doznanym cier­
pieniom zbiorowym miał również wielkie znaczenie. Staraliśmy
się jednak ukazywać ślady i dokumenty dramatycznych zdarzeń
przez sztukę w perspektywie wieczności.
Treścią istotną naszych przedsięwzięć było odnowienie zagu­
bionego związku wewnętrznego między sztuką i sacrum oraz
przepływ energii ekumenicznej między ludźmi różnej wiary
i narodowości, różniących się wykształceniem i zawodem,
tradycją kulturową i sytuacją towarzyską. Dziś wiele osób

J. Bogucki i N . Smolarz: i l . 5. Z n a k K r z y ż a , fragm. wystawy,
Golgota, J. Nowosielskiego, 1983; il. 6. E p i t a f i u m i s i e d e m
p r z e s t r z e n i , fragm. wystawy, Dom, Grupa Lucim (Bogdan
i Witold Chmielewscy, Wiesław Smużny), 1991
zdegustowanych minionym sojuszem „kultury niezależnej"
z Kościłem - ignoruje wielką różnorodność tego, co wówczas
czyniono. Wszystko razem kwalifikują zagniewane osoby jako
tani populizm zaprawiony sentymentalnym kiczem. Powiadają:
to, co uchodziło w latach 80., dziś jest niedopuszczalne i szkod­
liwe, bo opóźnia nasz „ p o w r ó t do Europy", skazując kulturę
polską na prowincjonalizm w sarmacko-parafialnym matecz­
niku. Autorzy takich opinii strącają również i nasze labirynty do
kategorii wystaw sentymentalno-publicystycznych.
A jak dotarli Państwo do Pragi, a w niej właśnie do klasztoru
Emaus - czy to przypadek?
Elementy losowe odgrywają wielką rolę w tym wszystkim.
Tak jak od początku to moje dziecinne zasypianie i wędrowanie
przez labirynty i powidoki, kiedy taki jak gdyby niesiony
przepływałem przez różne przestrzenie. I każdego wieczoru
oczekiwałem, że one się przede m n ą znowu pojawią. Myślę, że
skłonność do robienia wystaw, w dużej mierze z tego doświad­
czenia wynikła, i i m jestem starszy tym bliżej jestem tej właśnie
formuły półsnu dziecięcego. Wiele wątków przynosi życie, tzn.
my z N i n ą staramy się obmyślać plan działania, ale jego
głównym, bardzo ważnym elementem jest czuwanie, które ze
zjawisk, które z sił, płynących naprzeciw nam, okażą się dla
naszych zamierzeń i projektów sprzyjające. To jest czuwanie
i gotowość, żeby nie przegapić właśnie tej, która razem pomoże
płynąć dalej. Jest to też p o w r ó t trochę do tego procesu na
pograniczu snu i jawy, bo uważna kontemplacja jest jego
właściwością: trzeba uważać kiedy będzie zakręt, kiedy się
pojawi j a k a ś moc, czy jakieś światło, które nas popchnie we
właściwym kierunku. Nie m o ż n a wszystkiego zaplanować.
Planuje się, a raczej odgaduje, ogólną orientację, w j a k ą stronę

27

�się zmierza. A które ze spotkanych zjawisk, j a k i człowiek, jakie
zdarzenie popchnie nas w stronę realizacji - to po prostu jest ta
sztuka: odgadnąć i wyczuć, w drodze. A nigdy to nie jest dane na
pewno. W Pradze początkowo byliśmy w innym klasztorze.
Szukaliśmy jeszcze następnego i trafiliśmy na taki, który okazał
się benedyktyńskim, czego też z początku nie wiedzieliśmy, jak
i tego, że nazywa się Emaus. Historią Emaus byłem od bardzo
dawna, jakoś pobudzony czy urzeczony, bo jest to bardzo
niezwykła historia. Jej bohaterowie szukają prawdy, martwią
się, wędrują, mówią sobie: a myśmy się spodziewali, że to będzie
tak, a to jest zupełnie inaczej. I to się właśnie odkrywa w drodze.
Odkrywa się w kolejnych sekwencjach; z których jedna jest
dyskursywna, i słucha się tego wykładu, tej informacji, tego
dy kursu i jeszcze się nie wie, jeszcze z tego nic nie wynika w pełni.
A dopiero potem następuje ów moment przy stole, przy łamaniu
chleba, który nagle odsłania wszystko.
Postawiliśmy szokujące pytanie Emaus. Za mało czy za dużo
wolności? Jakie związki ma wolność z biblijną opowieścią
o Emaus? Czy może być za dużo wolności? Emaus to opowieść
o niewoli zwątpienia i trudnościach wiary, to również opowieść
0 najgłębiej rozumianej wolności. Niewola zwątpienia pogrążyła
uczniów w smutku, zamęcie i strachu. Rozmowa w drodze do
Emaus przywracała im tylko m a r t w ą pamięć cytatów, intelekt
nie umiał stawić czoła hańbie krzyża, umarła w nich wiara.
S P O T K A N I E W E M A U S - to rozpoznanie, które przywróciło
im żywą pamięć. Już nie musieli wątpić, już nie musieli wierzyć,
już widzieli, wiedzieli. Lecz O N zniknął i m z oczu. Prawdę, choć
wszechobecna i stale z nami w drodze, trudno rozpoznać,
a jeszcze trudniej zatrzymać, zagarnąć. To ona może nam się
odsłonić, zatrzymać nas lub zagarnąć. Poza tą wolnością istnieje
tylko pamięć i wiara i wszystkie inne możliwe rodzaje, a więc
części wolności, o które pytać możemy w różny sposób - o wol­
ność wewnętrzną i zewnętrzną, o wolność od i wolność k u
czemuś, o wolność jako bóstwo, o wolność w świadomości
białego człowieka, o wolność jako naczelne hasło, o to czyjej za
mało czy za dużo.
A jeśli chodzi o pytanie: czy za dużo, czy za mało wolności - to
ma to tylko na początku ten najbardziej zauważalny sens politycz­
ny. Natomiast jest to zaproszenie do dyskusji o wieczności.
Emaus - jeszcze ma też jedno znacznie - w każdym razie
w moich kolejach życiowych, myślałem nawet o filmie na ten
temat. Jest taka tradycja folklorystyczna w Krakowie na
Salwatorze, tam się odbywa odpust pod nazwą „ E m a u s " . Tam
widać, jak ten wielki tajemniczy dramat, o k t ó r y m opowiada
Pismo zamienia się na święto ludowe, na pierniki malowane, na
tych Żydów kiwających się na sprężynach, kogutki, gwiazde­
czki. D u ż o uciechy dla dzieci. I właściwie z tego jakiegoś
wielkiego węzła energetycznego zostaje rodzaj zabawy. Ale
z drugiej strony, ta zabawa odbywa się wokół świątyni i są w niej
zawarte, jeśli się uważnie patrzy, różne sygnały, które p r o w a d z ą
do wartości trwalszych niż samo gwizdanie w glinianego koguta.
Stąd też mamy na myśli urządzenie kiermaszu, podobnego do
krakowskiego „ E m a u s " .
Wystawa w Zachęcie z tą niezapomnianą kompozycją
Kłamana
- ze ,,Świętą Górą", która, też była i górą
błogosławieństw
-pamiętam
rozłożone egzemplarze Biblii z tym tekstem, również
1 z tym, który witał publiczność, zawieszony na ścianie w hallu
obok rzeźby ,,Gladiatora": ,,Błogosławieni cisi..." - była jakby
wyjściem z artystycznej wrzawy, tej wrzawy, jaką na co dzień
widać po galeriach. Czy tak ma być też w Pradze? Czy to jest to
przesłanie, poszerzone o kontekst wydarzeń politycznych, dzieją­
cych się w tej części Europy?
Naszą intencją jest p r ó b a wyjścia z wrzawy, choć w naszej
ekspozycji jeszcze ją będzie słychać. Ale myślę, że jeżeli wśród tej
wrzawy powstanie G ó r a , jeżeli echem wrzawy będą te spadające
szczątki sacrum, te epitafia klęsk żydowskich i chrześcijańskich,
i będą we wnękach owe miejsca zapatrzenia, czy też nisze
kontemplacji, a dopiero wyżej na grzbiecie konstrukcji, gdzie
widać tę rozprutą codzienność i te fotograficzne powierzchnie
z szokującymi obrazami, to spod tego, co szokujące, krzykliwe,
będzie się wydobywać to, co jest pamięcią i milczeniem.

28

W Pańskich pismach teoretycznych, książkach, jak i w wń
stawach słychać echa rozwiązań Mirceai Eliadego, badacw
i interpretatora symboli (m.in. symbolizm centrum: dom, świątju
nia; duchowa inicjacja, doświadczenie labiryntu). Jaki jest Pańsku
stosunek do tego autora?
y&lt;

Dla mnie Eliade był lekturą niezwykle pobudzającą. (P'
potrafił tak bardzo konkretnie i logicznie ukazać, jakie wartość
życia zostały zatracone przez cywilizację nowożytną, a zwłasż
cza XX-wieczną. Jakie po prostu braki, tęsknoty człowiekdzisiaj żyjącego prowadzą go z powrotem w stronę sacrunfl
które musi on odnaleźć, jednak już nie tak jak tamte zamknier
społeczności, które żyły w swoim kosmosie plemiennym, ale juH
w tym szerszym widnokręgu ludzkości ucywilizowanej.
"
Jest to właśnie sprawa bliźniego, że bliźni to dawniej b)H
człowiek tej najbliższej wspólnoty, tylko on miał pełny wymian
ludzki, bo był p o d p o r z ą d k o w a n y naszemu miejscowemu sac
rum. Skoro sacrum okazuje się nie tylko nasze, lecz ludzki*
w ogóle, to trzeba umieć odnaleźć tego bliźniego w kazdyif*
innym, a to wcale nie jest takie łatwe. Ja myślę że pokazują I
nasze dramaty migracyjne. Są to trudne problemy odnajdował
nia sacrum w każdym człowieku. Jeżeli się mieszka w swoiift
świecie urządzonym przez siebie i przyjmuje się kogoś innego
ludzi z różnych stron świata tylko z rzadka, jako gości, to jest I
sytuacja, którą łatwo zaakceptować, będąc człowiekiem toleraid
cyjnym i szlachetnym. Ale jeżeli człowiek nagle zostałby zalank
tymi innymi populacjami tak, że nie czułby się tu gospodarzen
zostałby zdominowany innymi klimatami, wzorami kultury, Ił
mógłby przeżywać ciężkie chwile. Wtedy nie jest tak łatwp
postrzegać obcych jako bliźnich. Ten problem jest niezwyHn
dzisiaj palący.
s&lt;

3

Tak, współczesna eksplozja ksenofobii najwyraźniej przejawP
się w płaszczyźnie
życia politycznego, ekonomicznego. Mm
natomiast ciekawi jeszcze ten problem ekumenizmu także ara
tycznego w Państwa działaniu. To umożliwienie spotkania najba
dziej współczesnych artystów ze sztuką niską, popularną, ludom
Jak odnoszą się do tych obcych sobie światów artyści biorąc
udział w Państwa wystawach?
Artyści, którzy biorą udział w naszych działaniach są pc
chodzenia awangardowego. Awangarda ma swoje tradyc;
obcowania ze sztuką ludową, ze sztuką a m a t o r ó w , tych artyi
tów niedzielnych, więc to jest dla nich sąsiedztwo naturalni
Gdybym robił wystawę tradycjonalistów, to prawdopodobni
oni mogliby być zgorszeni. Myśmy zresztą robili wprowadzeni
sztuki ludowej, a także pamiątkarstwa, twórczości choryc
psychicznie, sztuki dziecka, i fotografii - już wcześniej. Tak by)
też w Znaku krzyża (1983). Był w tym jakiś odpowiednik t
słynnej wystawy Documenta w Kassel z 1972 roku, której autoi
Harald Szeman, przyjął założenie takie, że on nie próbuj
decydować, co jest dziś sztuką, a co nie jest. I postanowił, i
pokaże wszystko to, co w różnych strefach kultury współcze
nego człowieka jest uważane za sztukę.
Wystawa Documenta 5 stała się świadomie zbudowaną Wiei
Babel różnych języków wyobraźni, które wzajemnie właściwi
mijają się. Tzn. była tam pokazana z jednej strony sztui
ówczesnej awangardy, czyli konceptualizm, neo-dada i króluj;
cy wtedy hiperrealizm amerykański, ale obok niej była właśn
sztuka obłąkanych, figury domowych krasnoludków - Zwe
gów, tak rozpowszechnione w Niemczech, dewocjonalia, parni
tkarstwo, sztuka reklamy, sztuka propagandy politycznej, na
rozmaitsze odmiany wypowiedzi wizualnej, z których każda je
w pewnych sferach układu społecznego uważana za sztuki
I zwykle ci, dla których talerz z wizerunkiem papieża a
z M a t k ą Boską jest piękny i liczy się jako sztuka, to zupełnie s
nie interesowali obiektami neo-dada czy już zwłaszcza ai
chiwum konceptualistów i zapewne nawzajem: dla konce[
tualistów te krasnoludy może by można wprowadzić do sztuk
ale tylko jako przedmiot operacji konceptualnych.
Ja tę wystawę często wspominam, uważam że była to na
wybitniejsza wystawa międzynarodowa w drugiej połowie m
szego stulecia, taka socjologiczna panorama różnych językói
wyobraźni.

�I gdy przystępowaliśmy do Znaku krzyża w 10 lat później
w 1982 roku - to praca nasza okazała się równocześnie
nawiązaniem do ekspozycji Szemana i zaprzeczeniem jej głów­
nego sensu. Podobnie jak on sięgnęliśmy do sztuki różnych
gatunków i poziomów - obok dzieł nowoczesnych o rozmaitej
orientacji pokazaliśmy sztukę psychicznie chorych, prace dzieci,
ołtarzyk domowy zrobiony przez parafianki i oczywiście dużo
sztuki ludowej oraz fotografii dokumentalnej. Zaprzeczeniem
Wieży Babel okazała się obecność krzyża, ponadczasowego
sygnału porozumienia. Coraz to inny, choć ciągle ten sam
- przecięcie się pionu i poziomu - pojawiał się tutaj jako znak
żyjący w różnych kulturach, spokrewnią! ze sobą wypowiedzi
autorskie należące do różnych języków, i jako symbol chrześ­
cijański. A ponadto był wtedy oczywistym dla wszystkich
znakiem duchowej wolności.
Nie sama jednak obecność świętego znaku decydowała o k l i ­
macie sakralnym naszej pierwszej realizacji. Praca w katakumbowych ruinach kościelnych przy ulicy Żytniej uczyła nas
takiego wyczuwania ukrytego magnetyzmu wybranych prze­
strzeni i wybranych przedmiotów, by związki powstające między
nimi tworzyły całość, która sprzyja skupieniu wewnętrznemu
człowieka. Okazało się też, że w takiej przestrzeni, w klimacie
sakralnym działa nie związane na pozór z głębszym duchowym
doświadczeniem - ujawnić mogą utajone w nich moce widzenia
kontemplacyjnego.
Artysta jest skupiony na tym, co powstaje w jego umyśle
i stopniowo przemienia się w przedmiot. Później nad tym
przedmiotem pracuje, jest cały zanurzony w świecie wewnętrz­
nym tego przedmiotu. N o ale ten obiekt zaczyna potem żyć
swoim własnym życiem, które jest równie prawdziwe jak to
pierworodne życie w głowie i w pracowni artysty.
Autor robiąc to, nie wie na pewno, co właściwie robi, to się

tylko po części wie. Prawdziwy artysta nie wie, co robi, jest
instrumentem, jest źródłem energii, która zostaje przelana
w j a k ą ś materię na zasadzie trochę zamierzeń, ale przede
wszystkim przeczuć - prawda, umysł nad tym czuwa, umiejęt­
ność fachowa jest na usługi, ale jak to się dzieje, bo to nie jest
sprawa zaplanowania i wykonania. Jeżeli jest to sprawa za­
planowana i wykonana, to powstaje „przedmiot estetyczny"
pusty w środku, a jeżeli jest to akt twórczy, to jest to w jakimś
sensie od twórcy niezależne.
Tak jest chyba i z Państwa wystawami. Dziękuję bardzo za tę
rozmowę.
P.S.: Nasza rozmowa odbyła się jesienią 1991 r. Podjęliśmy
zaproszenie Ambasady w Pradze do pracy nad projektem Góra.
Spotkanie w Emaus. Odwiedziliśmy Pragę, Bratysławę, Wiedeń,
Budapeszt i M o s k w ę pozyskując dla naszego przedsięwzięcia
środowiska twórców, instytucje kulturalne i pomoc wysokich
urzędów. Dzięki temu zrealizowaliśmy w czerwcu 1992 r.
poprzedzającą Spotkanie w Emaus imprezę promocyjną Noc
Świętojańska
albo Sen nocy letniej w ogrodach Ambasady
Polskiej w Pradze. M i m o , że ta p r ó b a wspólnego działania
twórców z różnych krajów zyskała uznanie i pomoc sponsorów,
zmuszeni byliśmy zrezygnować z urządzenia Spotkania w Emaus
w Pradze, w benedyktyńskim klasztorze „ E m a u s " . Polskie
Ministerstwo Kultury i Sztuki, które było współinicjatorem
i głównym sponsorem projektu, wycofało się z poparcia i pomo­
cy materialnej, co spowodowało również wycofanie wspierają­
cych nas fundacji. D r u g ą przyczyną naszej rezygnacji z realizacji
projektów w Pradze był podział Czecho-Słowacji na dwa osobne
państwa i związane z tym tendencje w polityce władz czeskich.
Obecnie zajmujemy się przygotowaniem w a r u n k ó w umożliwia­
jących urządzenie Spotkania w Emaus w Polsce w 1994 roku.

II. 7. J. Bogucki i N . Smolarz, G r o b y W i e l k a n o c n e , fragm.
podziemia Kościoła św. Krzyża z kompozycją Jerzego Kaliny, 1985
Fot.: Erazm Ciołek, i l . 2, 4, 6; Jacek Kucharczyk, i l . 5; Jacek
Marczewski, il. 1; Zbigniew Markiewicz, il. 3, 7

29

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6304" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6284">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2339e1302267d237f45997c8de5fe279.pdf</src>
        <authentication>a4f83273a35d9578abdfe4356c312c26</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75040">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4704</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75041">
                <text>1964</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75042">
                <text>spis treści</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75043">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4367</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75044">
                <text>Spis treści/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1964 t.18 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75045">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1964 t.18 z.1 - pierwsze strony</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75046">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75047">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75048">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75049">
                <text>1

�SZ T U K A

P O L S K A
KWARTALNIK
ROK

INSTYTUTU

SZTUKI

L UDO

POLSKIEJ

W A

AKADEMII

NAUK

1964

XVIII

NR

1

T R E S C

Aleksander

Jackowski

Współczesna

rzeźba

ludowa

.

.

.

.

1

Stefania Krzysztofowicz

I k o n o g r a f i a l u d o w y c h obrazów M a t k i B o -

Ewa

Snieżyńska

skiej

Ewa

Jęczalik

Saletyńskiej

Obrazy

Janina Petera

śląskie w

Zdobnictwo

25
zbiorach czeskich

przedmiotów

.

.

35

drewnianych

u pasterzy Arornunów w A l b a n i i .

.

.

39

RECENZJE
A n n a Dobrzańska-Pawlicka

K.

I.

Matejko:

chidnych
XIX—XX

Narodna

obłastiej

keramika

Ukrainskoj

zaSSR

st

50

KRONIKA

52

SUMMARY OF ARTICLES

54

PE3IOME

55

Na okładce:
Wyk.
Feliks
Swiderski.

Kwiaciarka,
Czajkowski.

rzeźba w drewnie,
Zelczyna,
pow.

polichr.,
wys. 21 cm.
Kraków.
Fot.
Jan

K O M I T E T R E D A K C Y J N Y — m g r Aleksander Jackowski, d r Kazimierz Pietkiewicz,
prof. d r K s a w e r y P i w o c k i , prof. d r R o m a n Reinfuss, prof. d r Tadeusz
Seweryn.
Z E S P Ó Ł R E D A K C Y J N Y — r e d a k t o r n a c z e l n y : m g r A l e k s a n d e r J a c k o w s k i , zas­
tępca r e d a k t o r a n a c z e l n e g o : p r o f . d r R o m a n R e i n f u s s , s e k r e t a r z r e d a k c j i i r e d a k t o r
d z i a ł u : m g r J a d w i g a J a r n u s z k i e w i c z , w s p ó ł p r a c o w n i c y : m g r A n n a Kunczyńska,
m g r W a c ł a w Sułkowski, r e d a k t o r t e c h n i c z n y : M a r i a K l u k o w s k a , układ g r a f i c z n y :
J a d w i g a J a r n u s z k i e w i c z . T ł u m . : D o r i s R o n o w i c z (ang.), N a t a l i a Stasińska (ros.).
R e d . : I n s t y t u t S z t u k i P A N , W a r s z a w a , u l . D ł u g a 26. W y d . i a d m i n i s t r . : P.P.
W y d a w n i c t w a A r t y s t y c z n e i F i l m o w e , W a r s z a w a , u l . K r a k . P r z e d m i e ś c i e 21/23.

�P

O

L

S

K

A

S

Z

T

U

K

R. X V I I -

S P I S
Bazielich
Dydowiczowa

Wielkopolskie

Fryś-Pietraszkowa

Ewa

XX

Fryś-Pietraszkowa

Ewa

Wystawa

s.
a

s.

Krzysztofowicz

s. 56—59

regionalne

w

Lamęcki,

rzeźbiarz

i

współczesnej

ludowe

wsi rze­
n r 3/4

Mieszczańscy

Ewa

s. 202—203

malarze

leżajscy

s. 43—53

nr 1

p o g l ą d y n a piękno p r z y r o d y w
Puszczy Zielonej

kulturze polskiej
„Ikonen

Recklinghausen).

—

s. 97—110

nr 2

tradycji ludowej

nr 2

(Kunstsammlungen

Katalog

der

nr 2

Z m a r ł J a n u s z Ś w i e ż y s. 60—61

Reinfuss

Roman

R z e ź b a f i g u r a l n a Ł e m k ó w (Ze studiów n a d l u d o w ą

s.
Sobalski

na Łemkowszczyźnie
Sztuka

w

cz. I I ) s. 122—134

woj.

rzeszowskim

i

.

.

jej

.

.

n r 3/4
Stan

liczebny

Malowane

Teodorowicz-Czerepińska
jasielskim
Michał

Zukowicz

n r 3/4

badania

rzemiosł

ludowych

w

Częstochowie

X I X w . s. 54—55
Teresa

Walicki

w

nr 1
rzeź­

113—121
Franciszek

Szetela

ludowa

Stadt

1960 s. 110

Roman

Roman

we

s. 65—71

Museum"

Erweiterter

wypowiedziach

Reinfuss

kamienną

n r 3/4
n r 3/4

R o l a i znaczenie artystycznej

Maria

nr 1

Łań­

Technika t k a n i a dywanów przetykanych w e w s i

Kurpiowskiej

Kazimierz

nr 2

pamiętnikarz

k r o n i k a historyczna z Rakszawy

Snieżyńska

Tradycyjne

Przeździecka

A

nr 1

(pow. łukowski) i o k o l i c y

chłopów

bą

.

135—156

Małgorzata

Jacek

Reinfuss

.

s. 157—164

Ogniwo

Pietkiewicz

s. 81—96

s. 15—34

Stefania,
w.

W

nr 2

Krakowie

ceramiki i muzeum

Jan

Publiczna

Franciszek

Olędzki

krzyżykowych)

s. 72—80

„ D y w a n y " — współczesne m a l a r s t w o

szowskich

Matuskówna

O

n r 3/4

Zielonej

Franciszek

XIX

zapusty

k o n k u r s szopek w

Aleksandra

z Dąbrowy

Kotula

D

193—201

Jacher-Tyszków
Kotula

U

T R E Ś C I

( N a p r z y k ł a d z i e śląskich h a f t ó w

Janina

cucie

L

Znaczenie t e c h n i k i w y k o n a n i a w badaniach n a d haftem

Barbara

ludowym

A

1963

s.

nr 1
kafle

Jadwiga

z Leżajska

s. 165—182

Grupa kapliczek

n r 3/4

z kolumnami w

pow.

183—193

n r 3/4

M i s t r z j o d ł o w e g o kościoła s. 3—14

Bożena

Ceramika

Józefa

Kaźmierczaka

nr 1
s. 35—42

.

.

.

.

nr 1

Kronika

s. 61—62

nr 1

Kronika

s. 111

nr 2

K r o n i k a s. 203—206

n r 3/4

Pe3K&gt;Me

s.

nr 1

Pe3K)Me

s. 112

Pe3K)Me

s. 208

64

S u m m a r y o f a r t i c l e s s.

nr 2
n r 3/4
63

nr 1

S u m m a r y o f a r t i c l e s s. 112

nr 2

S u m m a r y o f a r t i c l e s s. 207

n r 3/4

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6305" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6285">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/455d57e04658789284fa83756afbded2.pdf</src>
        <authentication>b745c28c8bc6847903ceb6def4ac969d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75050">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4701</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75051">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75052">
                <text>1963</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75053">
                <text>muzea regionalne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75054">
                <text>sztuka ludowa - wystawy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75055">
                <text>ceramika ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75056">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4364</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75057">
                <text>Wystawa ceramiki i muzeum regionalne w Łańcucie/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1963 t.17, z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75058">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1963 t.17, z.3-4, s.193-201</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75059">
                <text>Fryś-Pietraszkowa, Ewa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75060">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75061">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75062">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75063">
                <text>i 24a), z dzikiego kamienia, nietynkowana, bez ko­
lumn, ze słabo w y o d r ę b n i o n y m szczytem, z w i e ń c z o ­
nym kamiennym krzyżem i flankowanym m a ł y m i
nieforemnymi sterczynami z nieobrobionego k a ­
mienia.
Znamienne, że na terenie całego powiatu jasiel­
skiego, tak obficie przecież zalesionego, kapliczki
drewniane trafiają się bardzo rzadko, podobnie jak
w sąsiednich powiatach. Nie znaleziono ani jednej
drewnianej kapliczki
z kolumnami. Poza bardzo
rzadko stosowaną cegłą w końcu X I X i w X X w.,
budulcem z reguły był kamień, najczęściej piasko­
wiec obrobiony, to jest cios, lub dziki, na zaprawie
wapiennej lub glinianej. Charakterystyczne przy
tym, że u ż y w a n o go nawet przy sklepieniach żagielkowych jak również do układania posadzek, a na­
wet większość mens wykonana jest w kamieniu
(podczas gdy w wystroju rzeźbiarskim ilościowo zde­
cydowanie przeważają świątki drewniane). T ł u m a ­
czy się to dostępnością materiału w postaci kamie­
nia nawierzchniowego, bądź też wydobywanego na
północ od Jasła i w kamieniołomach ł e m k o w s k i c h
na p o ł u d n i o w y m skraju powiatu .
8

Jak powiedziano na wstępie, kapliczki omawia­
nej grupy w y s t ę p u j ą tylko w powiecie jasielskim.
W sąsiednich powiatach nie dysponujemy żadnym
8

Krystyna Marczakowa, Kamieniarstwo
ludowe
u Łemków,
„Polska Sztuka Ludowa", 1962, nr 2.

24

typowym, ani nawet pokrewnym przykładem kap­
liczki z kolumnami, wobec czego grupę tę uznać
możemy za specyficzną dla tego powiatu. Charak­
terystyczne przy tym jest, że pomimo największego
zagęszczenia tych kapliczek na północ od szosy
Żmigród—Gorlice, w y s t ę p o w a n i e ich urywa się na
linii etnograficznego zasięgu d. Ł e m k ó w (por. mapa).
Być może, że także w innych okolicach kraju
występują barokowe, klasycystyczne i pochodne od
nich ludowe kapliczki z kolumnami czy p ó ł k o l u m nami z arkadą w fasadzie, nigdzie jednak nie tworzą
one tak zwartej, bogatej i zewolucjonizowanej gru­
py, jak przedstawiona w niniejszym artykule.

Fot. Anatoliusz

Ewa

Czerepiński

Fryś-Pietraszkowa

WYSTAWA

CERAMIKI

I MUZEUM

Wielki ośrodek garncarski w sąsiadujących ze so­
bą wsiach: Medynia Głogowska, Zalesie i Pogwiz­
d ó w w pow. Łańcut należy do najbardziej ż y w o t ­
nych ośrodków ceramiki ludowej na terenie Polski.
Większość
tamtejszych garncarzy to
członkowie
spółdzielni „Przemysł Ludowy" w Leżajsku, która
sprawnie organizuje zbyt wyrobów, wykazuje też
należną dbałość o ich poziom techniczny i arty­
styczny. Garncarze z wymienionych wsi brali udział
w kilku wystawach i konkursach sztuki ludowej,

REGIONALNE

W

ŁAŃCUCIE

z których przedostatni, w 1959 r., zorganizowany był
przez Krajowy Związek Spółdzielni Przemysłu L u ­
dowego i Artystycznego oraz spółdzielnię „Przemysł
Ludowy", specjalnie dla garncarzy rzeszowskich .
1

W 1962 r. ogłoszono ponownie konkurs dla garn­
carzy, z okazji X X X V I I Ogólnopolskiego Zjazdu Pol­
skiego Towarzystwa Ludoznawczego w
Łańcucie.
1

E . Fryś, Wystawa sztuki ludowej w
Łańcucie,
„Polska Sztuka Ludowa", 1960, nr 1, s. 50—55.
193

�i
ł:

II. 1. Dwojaki, siwaki, wys. 15 cm, 0 g. 14 cm, 0 d.
9,5 cm. Wyk. 1962 r. Jan Gąsior, Medynia
Głogow­
ska, pow. Łańcut. II. 2. Butelka na olej, siwak, wys.
36 cm, 0 g. 5 cm, 0 d. 13 cm. Wyk. Franciszek
Kot,
Pogwizdów,
pow. Łańcut. II. 3. Garnek, siwak, wys.
26 cm, 0 g 17,5 cm, 0 13,5 cm. Wyk. Jan
Gąsior,
Medynia Głogowska.
II. 4. Siwak, wys. 30 cm 0 g
15 cm, 0 d 17,5 cm. Wyk. Walenty Grzesik,
Zalesie,
pow. Łańcut.
II. 5. Skarbonka, siwak, wys. 19 cm,
0 d. 9 cm. Wyk. Franciszek Kot, Pogwizdów.
II. 6.
Miniaturki, wys. 7, 9,5 cm. Wyk. Antoni Woś, Zale­
sie. II. 7. Dzbanek, siwak, wys. 22,5 cm, 0 g. 8 cm,
0 d. 9,5 cm. Wyk. Stanisław
Kot, Medynia
Głogow­
ska. II. 8. Dzbanek, siwak, wys. 30 cm, 0 g. 10,5 cm,
0 d. 14 cm. Wyk. Ludwik Gołojuch,
Pogwizdów.

i*

Konkurs ten, którego inicjatywa w y p ł y n ę ł a z W y ­
działu Kultury Prezydium Wojewódzkiej Rady N a ­
rodowej w Rzeszowie, zorganizowany został przez
Oddział Łańcucki P T L oraz spółdzielnię „Przemysł
Ludowy". Wzięło w nim udział 24 garncarzy z o k r ę ­
gu medyńskiego. Jest to ilość największa z dotych­
czasowych, ale równocześnie bardzo mała, gdyż sta­
nowi zaledwie 1/4 pracujących w okolicach Medyni
garncarzy.
Sąd
konkursowy,
który zebrał się w dniu
29 września 1962 r., dokonał eliminacji prac nie od­
powiadających warunkom konkursu oraz rozdziału
nagród. Z ogólnej liczby 430 nadesłanych prac usu­
nięto 134, jako kryterium oceny przyjmując wartość
artystyczną eksponatów. Wśród odrzuconych wyro­
bów znalazła się pewna ilość talerzy, które uznano
za nie dość tradycyjne i źle rozpracowane pod
względem formy i dekoracji. T a decyzja jury wy­
daje się dość dyskusyjna. N i e w ą t p l i w i e forma ta zo­
stała przejęta z talerzy produkowanych fabrycznie,
jednak od kilkudziesięciu lat talerz zdobył sobie
prawo obywatelstwa wśród w y r o b ó w wielu ośrod-

i

�k ó w garncarskich (m. in. Chmielno, B o l i m ó w , Łążek
Ordynacki) i trudno go obecnie traktować jako obcy
wtręt, czy eksponat wyrabiany w y ł ą c z n i e na wy­
stawy.
Na 24 uczestników konkursu 11 nadesłało siwa­
ki, również 11 — naczynia glazurowane i malowane.
Jeden w y k o n a ł biskwity glazurowane tylko na k r a ­
wędziach wylewu, a jeden wyłącznie plastykę fi­
guralną.
13 garncarzom przyznano wysokie nagrody pie­
niężne: 2 nagrody pierwsze po 2000 zł, 5 drugich po
1500 zł, 2 trzecie po 1000 zł i 4 czwarte po 800 zł.
Zdobywcami pierwszych nagród zostali Jan Gą­
sior i Franciszek Noworol, obaj z Medyni G ł o g o w ­
skiej. Gąsior zaprezentował bardzo piękne siwaki
o mocnym połysku, ozdobione najprostszymi moty­
wami geometrycznymi. Wyróżniały się wśród nich
kształtem dwojaki i garnek (il. 1, 3). Noworol wy­
konał dużą serię naczyń glazurowanych. Niektóre
z nich zdobione były skromną malaturą, złożoną

7

z pasków, ł u k ó w i kropek. Wśród jego w y r o b ó w
zwracał u w a g ę szeroki wachlarz form, m. in. nie
spotykane obecnie specjalne naczynia do pieczenia
ziemniaków czy gotowania mięsa, podkurzacz do
pszczół, ponadto swego rodzaju popis mistrzowski —
dzban wysokości około 70 cm — oraz olbrzymia
misa.
Wśród nagród drugich wyróżniała się seria si­
w a k ó w Franciszka Kota z Pogwizdowa. Mają one
m a t o w ą powierzchnię, jaśniejszą niż wyroby Gąsio­
ra. Forma niektórych jego naczyń została ś w i e t n i e
podkreślona przez pionowe rytmy w y g ł a d z a n y c h pa­
s ó w (il. 2). Ładne były również siwaki Antoniego
Wosia z Zalesia, zwłaszcza jego miniatury naczyń
(il. 6). Pozostali garncarze z tej grupy nagrodzo­
nych, Stefan Głowiak i Józef Plizga z Pogwizdowa
oraz Jan Schodziński z Zalesia, wykonali naczynia
glazurowane i malowane. Każdy z nich posługuje
się sobie w ł a ś c i w y m , charakterystycznym sposobem
dekoracji malarskiej, np. Schodziński
najchętniej

8

�«' '

stosuje ornament pasowy, złożony z dużych i m a ł y c h
kropek jasnych na ciemnym tle, a wyroby Głowiaka
zdobione są pasami i zygzakami z ł u k ó w i ł a ń ­
cuszków.
Wśród masy eksponatów wyróżniały się ponadto
małe glazurowane dzbanuszki-karafki Andrzeja Ruty
( I I I nagroda, il. 17) oraz szereg bardzo udanych po­
jedynczych form wśród w y r o b ó w Franciszka Wosia,
Ludwika Gołojucha, Stanisława Kota, czy Walente­
go Grzesika (il. 4). Jan Chmiel pokazał kilka naczyń
biskwitowych, tylko na krawędziach oblanych gla-

�13

14

11. 9. Dzbanek, siwak, wys. 36,5 cm, 0 g. 9,5 cm, 0 d. 14 cm. Wyk. Michał
Kowal,
Zalesie, pow. Łańcut. II. 10. Dzbanek malowany glazurowany, wys. 24 cm., 0 g.
9,5 cm, 0 d. 9,5 cm. Wyk. Franciszek Noworol, Medynia Głogowska,
pow.
Łańcut.
II. 11. Garnek z pokrywą,
wys. 14,5 cm, 0 g. 15,5 cm, 0 d. 10 cm. Wyk. Jan Chmiel,
Medynia Głogowska.
II. 12. Dzbanek, siwak, wys. 43 cm, 0 g. 10 cm, 0 d. 17 cm.
Wyk. Jan Gąsior. Medynia Głogowska.
II. 13. Dzbanek malowany, glazurowany,
wys. 40 cm, 0 g. 10,5 cm, 0 d. 16,5 cm. Wyk. Stefan Glowiak, Medynia
Głogow­
ska. U. 14. Dzbanek malowany, glazurowany. Wyk. Andrzej Ruta, Medynia
Głogow­
ska. II. 15. Butla glazurowana, wys. 29 cm. Wyk. Andrzej Ruta, Medynia
Gło­
gowska. U. 16. Dzbanki malowane, glazurowane, lewy — wys. 21 cm, 0 g. 8 cm,,
0 d. 8,5 cm, prawy — wys. 33 cm, 0 g. 10,5 cm, 0 d. 14,5 cm. Wyk.
Franciszek
Noworol, Medynia Głogowska.
II. 17. Karafki i czarki, wys. 16 cm, 5,5 cm. Wyk.
Andrzej Ruta, Medynia
Głogowska.

zurą. Niektóre z nich, w tym pokrywki, ozdobione
były pasami pobiałki (ił. 11).
Ogólnie plon konkursu przedstawiał się bardzo
korzystnie. Nadesłano wiele naczyń różnego typu,
począwszy od form podstawowych
dla każdego
ośrodka garncarskiego, jak dzbany, bańki, garnki,
miski czy dwojaki, do naczyń rzadko występujących,
na ogół zupełnie już zapomnianych, jak podkurza­
cze do pszczół, miodowniki, rynki na trzech nóżkach,
pokrywki, naczynia przeznaczone do przyrządzania
specjalnych potraw. B y ł y także na wystawie flako­
ny na kwiaty i doniczki, pokazano również niezbyt
atrakcyjne ze względu na formę, ale charakterystycz­
ne dla dawnej produkcji ośrodka segmenty do bu­
dowy kominów, toczone na kręgu.
Wśród form, które n a z w a ł a m podstawowymi, gdyż
są produkowane przez wszystkich prawie garncarzy
ludowych, zazwyczaj ł a t w o można wyróżnić kształty
charakterystyczne, które z niewielkimi odchyleniami
wyrabiane są przez twórców z danego ośrodka. Na
wystawie uderzała ogromna rozbieżność w zasadach
kształtowania tych form. Rozpatrując np. wystawio­
ne dzbany, zauważa się bardzo różne zasady modelo­
wania ich sylwety. Występuje tu dzbanek o łagod­
nym, esowatym profilu (il. 10), nawiązującym do
produkowanych
fabrycznie
dzbanków
z
blachy

�emaliowanej oraz forma dzbana z w y r a ź n y m z a ł o ­
mem oddzielającym szyjkę od brzuśca (il. 7, 12—14,
16). Szyjka ta bywa ukształtowana cylindrycznie,
a także rozchylona k u górze — stożkowato lub kielichowato. Dziobek zaznaczony jest w niektórych
dzbanach tylko na krawędzi wylewu, w innych za­
gnieciony wzdłuż całej szyjki. Wylew bywa pod­
kreślony paskiem rytu, w y c h y l o n ą na zewnątrz k r a ­
wędzią, albo też w ą s k i m kołnierzem.
Brzuśce formowane są także w e d ł u g różnych za­
sad. W części dzbanków posiadają baniasty, prawie

kulisty kształt (il. 16), w innych składają się jakby
z dwóch stożków, złączonych podstawami (il. 14).
W dolnej części brzusiec zwęża się w kierunku dna
równomiernie, lub g w a ł t o w n i e i wtedy zaznacza się
prawie w k l ę s ł a linia profilu (il. 13). W ogólnych pro­
porcjach dzbany różnią się znacznie
stosunkiem
szyjki (szerokość, wysokość) do brzuśca, proporcjami
średnicy wylewu do średnicy podstawy, miejscem
zaczepu i formą ucha. Podobnie w y r a ź n e odmiany
można zauważyć wśród baniek i garnków. Według
przeprowadzonej obserwacji, poszczególne formy nie
w y w o d z ą się z poszczególnych wsi czy nawet warsz­
t a t ó w w obrębie omawianego ośrodka. W niektórych
wypadkach pojedynczy garncarz pokazał
bowiem
kilka dzbanów o bardzo odmiennych kształtach. Wy­
daje się, że zjawiskiem tym warto by się szczegóło­
wo zająć.
Jeśli chodzi o ornamentykę, nie zanotowano na
wystawie ciekawszych nowości. B y ł y próby rozsze­
rzania na siwakach zasobu m o t y w ó w w y g ł a d z a n y c h
o motywy roślinne, na ogół jednak nie b y ł y to
próby udane. Nadal najlepsze są siwaki zdobione
najprostszymi wiązkami linii czy zygzaków w pio­
nowych układach, podkreślających formę naczynia.
Na wyrobach malowanych ornament układa się za­
zwyczaj w poziome rytmy, akcentujące przeważnie
górną część i wychylenie brzuśca w naczyniu. Sto­
sunkowo niewiele było naczyń zdobionych fladrowaniem, tak charakterystycznym dla dawnych wyro­
b ó w z kręgu medyńskiego.

�W konkursie wzięła też udział W ł a d y s ł a w a Prucnal, pokazując swoją plastykę figuralną. T a — nie­
gdyś bardzo dobrze zapowiadająca się artystka, le­
piąc duże serie figurek na z a m ó w i e n i e spółdzielni
i prywatne popadła w schematyzm. Operując teraz
prawie wyłącznie realistyczną manierą, starannie
modeluje twarze i detale stroju rzeźbionych posta­
ci. Na nielicznych przykładach można jednak zauwa­
żyć jakby drugi nurt jej twórczości; cechuje go
uproszczona, skrótowa forma, pod w z g l ę d e m tech­
nicznym związana z materiałem i jego w ł a ś c i w o ś c i a ­
mi plastycznymi (il. 19). Przykładem rzeźby z tej
grupy, znacznie ciekawszej, jest postać kobiety nio­
sącej chrust. Z pozostałych w y s t a w c ó w tylko Stefan
Głowiak, który już poprzednio próbował sił w tym
zakresie, pokazał zabawną figurkę dziadka (il. 18),
zlepioną z modelowanych w palcach i toczonych na
kręgu elementów. Szkoda, że nie zobaczyliśmy na
wystawie dobrych gwizdków, których bardzo intere­
sujące formy, np. jeździec na koniu, wyrabiane są
do dziś w Medyni na sprzedaż targową.
Wszystkie zaakceptowane przez jury i ekspono­
wane na wystawie pokonkursowej prace zostały za­
kupione przez Referat Kultury Prezydium Powiato­
wej Rady Narodowej w Łańcucie i przekazane Mu22

II. 18. „Dziadek",
figurka
ceramiczna,
glazur., wys. 29,5 cm.
Wyk.
Stefan
Głowiak,
Medynia Głogęwska.
II. 19.
„Harmonista",
figurka
ceramiczna,
kryta polewą,
wys.
20,5 cm.
Wyk.
Władysława
Prucnal.
Medynia
Gło­
gowska.
II. 20. Łyżnik
drewniany z
ptaszkami, 24 X 20 cm.
Krzemienicą,
pow. Łańcut.
Zb. dr. Wł.
Balickiego.
II. 21. Chrystus
Frasobliwy,
rzeźba
ceramiczna kryta polewą, wys. 15,5 cm.
Wyk. Roman Zaprzałka,
Rzepiennik
Biskupi, pow. Gorlice. II. 22. „Matka
Boska Leżajska",
obraz na
podkładzie
płóciennym, masa gipsowa, 34,5X26 cm.
Zb.
dr. Balickiego.
II. 23.
Łyżnik
drewniany podwójny,
58X23 cm. Mar­
kowa, pow. Łańcut.
Zb. dr. Wł. Ba­
lickiego.

�li!

25

' X
* '
•
» V « u a a a a «'n

•^"(HHHf

B'

1

&lt;

H&amp;* ^E* *{&amp;

' S ' *8* 4 *'"U* "8*

• t

i

m

'
•
-i
« « a « « a « M * a « a a » a

i

i

&lt;

ilS* *£*

&gt;

^^ *m^*

^b^*

*

"8* "8* *S* 'S* "IB* *Sf *St "S"

i

i

i

i

i

i

i

i

i

n

H

i

i

i

i

r

IBDbDBD
'Jftffff^JffffffffffJlfpffffl
II. 24. Naklejanka z bibuły. Wyk. 1962 r.
Magdalena Bartnik. Budy Łańcukie,
pow.
Łańcut. Zb. dr. Wl. Balickiego. I I . 25. Strój
kobiecy. Budy Łańcuckie.
Zb. dr. Balickie­
go. II. 26. Kożuch biały z aplikacjami. Alblgowa, pow. Łańcut. Zb. dr. Wł. Balickiego.
II. 27. Haft czerwony na rańtuchu.
Albigowa. Zb. dr. Wł. Balickiego.

^ ^ ^ ^
^ ,^

= = = =

—""—

"I ..III

I I ..

III •»"•*

'l •

Ml

�II. 28. Haft czerwony na rańtuchu.
Albigowa, pow. Łańcut,
Zb. dr. Wł.
Balickiego. II. 29. Bukłak
drewniany
na
Wola
Dalsza,

_

~

H

dr. Wł. Ba-

lickiego.

*
' -&lt;

^

:

zeum Ziemi Łańcuckiej. Muzeum temu należy się
kilka osobnych słów. W związku z obchodami 600lecia istnienia miasta w 1957 r. urządzona została
w Łańcucie wystawa o charakterze etnograficznym.
Przygotował ją dr W ł a d y s ł a w Balicki, lekarz, czło­
nek P T L , znany miejscowy bibliofil i kolekcjoner.'
Już w ó w c z a s zrodziła się myśl, by zbiory wysta­
wowe zachować jako początek muzeum regionalne­
go. Część e k s p o n a t ó w została zakupiona prywatnie
przez dr Balickiego. Sprawa muzeum do teraz nie
została oficjalnie załatwiona, nie wiadomo jeszcze
jaka instytucja muzeum to w e ź m i e w opiekę. Mimo
to ze stale powiększanych przez lata następne zbio­
rów prywatnych dr Balickiego urządzono — również
z okazji zjazdu P T L — pierwszą ekspozycję muzeal­
ną w zabytkowej łańcuckiej synagodze.
Na pierwszy plan w y s u w a j ą się w zbiorach
wspaniałe hafty geometryczne na rańtuchach z Albi­
gowej i Markowej (il. 27, 28). Pokazano również sze­
roki zestaw haftów nowszego typu, a w i ę c biały
haft dziurkowy na zapaskach i spódnicach oraz ko­
lorowy haft o motywach roślinnych. Na kilku ma­
nekinach wystawione zostały charakterystyczne ze­
stawy strojów kobiecych ze wsi Markowa, K r z e ­
mienicą i Budy Łańcuckie. Z poszczególnych frag­
m e n t ó w stroju, poza wspomnianymi już rańtuchami,
zwraca u w a g ę świetny, biało wyprawiony kożuch
z Albigowej (il. 26), ozdobiony aplikacją z białej,
błyszczącej skórki oraz czerwonym haftem i lisią
oprymą.
Następną interesującą grupę eksponatów stanowi
rzeźba. Poza dziełami znanych już rzeźbiarzy, jak
Wojciech Bytnar z Albigowej czy Julia Kalinowska
z Soniny , pokazano też Chrystusa
Frasobliwego,
małą kapliczkę rzeźbioną w drewnie przez Rozalię
2

2

Jw., s. 55.

^

"J"
•'' - Wi-"- .
'-'l^i^^i
"
-- , .
—
- W^H^ŁJ^HM^^Ł^i&amp;j^Aik^^
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^M

^

^

H

^

m

M

M

P

,

Kuźniar z Soniny oraz rzeźby Kochmana z Żołyni.
Wspomnieć też trzeba nieautoryzowaną rzeźbę w
drewnie, przedstawiającą Chrystusa
Ukrzyżowane­
go o bardzo w y d ł u ż o n e j , ładnej sylwetce, znalezio­
ną w Cieplicach: Wśród obrazów, przeważnie oleo­
druków, zgromadzonych ze w z g l ę d u na rzeźbione,
na ogół mało ciekawe ramy, zasługuje na u w a g ę nie­
pozorny, bardzo zniszczony obrazek Matki Boskiej
z Dzieciątkiem, częściowo modelowany z masy pla­
stycznej, z malowanymi konturowo twarzami, który
pochodzi z Korniaktowa (il. 22).
Jeśli chodzi o meble, to na wystawie znajduje się
kilka skrzyń typu sokołowskiego i jaworowskiego
oraz jedna oryginalna skrzynia dwupolowa o wzo­
rze geometrycznym, którego centrum stanowi roze­
ta cyrklowa. Ponadto zgromadzono szereg innych
sprzętów, jak kolebki, krzesła itp., spośród których
największe zainteresowanie budzi niewielki ryzowa­
ny łyżnik (il. 20). Eksponowane są także wyroby
kowalskie, pająki i makatki na ściany, instrumenty
muzyczne i inne liczne zabytki kultury materialnej.
Znajduje się tu również nieco znalezisk archeolo­
gicznych, geologicznych i numizmatycznych.
Ogólnie biorąc wystawa pokazuje bardzo bogaty
i szeroki zespół eksponatów, w którym jednak obok
przedmiotów bardzo cennych, zasługujących w pełni
na zabezpieczenie, znajduje się także kilka bezwar­
tościowych
drobiazgów.
Ponadto
nieliczne
tylko
eksponaty posiadają metryki i to niezbyt wyczerpu­
jące. Także sposób ekspozycji, stłoczonej i niezbyt
przemyślanej, budzi pewne zastrzeżenia. Trzeba jed­
nak jak najbardziej pozytywnie ocenić i n i c j a t y w ę
dr Balickiego, który wiele czasu i energii poświęca
na kompletowanie zbiorów. Również sam pomysł
urządzenia muzeum regionalnego dla utrwalenia bo­
gatej kultury ludowej łańcuckich wsi zasługuje w
pełni na poparcie.

Fot.: Stefan Deptuszewski — il. 15, 19, 21; Jan
derski — il. 1—14, 16—18, 20, 22—29.

Swi­

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6306" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6286">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/02baba2d246cedb2058d9054ac60f206.pdf</src>
        <authentication>e1e24d22b09e4d66a0ee5638d5128549</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75064">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3628</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75065">
                <text>1993</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75066">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3405</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75067">
                <text>O "Epitafium i siedmiu przestrzeniach" - rozmowa z Jackiem Sempolińskim / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75068">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.1, s.19-21</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75069">
                <text>Benedyktowicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75070">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75071">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75072">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75073">
                <text>prawe nogi, lub coś, co byłoby błędem z punklu widzenia medycyny czy jakiejś
innej sztuki (np. szewstwa - WM|, jego błąd nie dotyczy istoty sztuki
poetyckiej. (...) Mówi się: poeta popełnił błąd, ponieważ przedstawi! rzeczy
niemożliwe. Tymczasem jes! to dopuszczalne, jeśli dzięki temu osiągnie cel
właściwy sztuce (...). Mniejszy to przecież błąd. jeśli artysta nie wie. że sarna nie
ma rogów, niż jeśli ją przedstawi w sposób nienaśladowczy (czyli nieartystycz­
ny - przyp tłum). Jeśli z kolei stawia się poecie zarzut, że przedstawiona przez
niego rzeczywistość nie odpowiada prawdzie, można go odeprzeć w na­
stępujący sposób: być może przedstawił ją luką, jaka być powinna (idealną]
(1460b)'
Arystoteles daje więc artystom zupełnie inne możliwości niż
Platon. Tym. co według niego oni tworzą, nie są to prawda - same
rzeczy. Ale nie oznacza to deprecjacji dzieła sztuki. Pojawia się tu
bowiem relacja pośrednicząca: „jak-gdyby" *; dzięki niej artysta
uwalnia się od ciężaru, którego być może wcale nie chciał brać na
siebie.
Relacja ta. ..jak-gdyby" [comme-si). umożliwia rozpoczęcie ak­
tywnej penetracji w głąb rzeczywistości, bowiem jeżeli artystyczna
mimesis zawiera też mullws. to dzieło malarza, rzeźbiarza lub poety
jest nie tylko odbiciem (w X księdze Państwa pojawia się porównanie
obrazu do odbijającego tylko wyglądy lustra), ale także interpreta­
cją. Rzeczywistość, którą artysta naśladuje (mimesis), jest mu nie
tylko dana. ale i zadana.
Naśladownictwo w ujęciu Arystotelesa jest zatem zjawiskiem
złożonym. Ricocur wyróżnia w nim trzy aspekty, kolejne w stosunku
do siebie.
Mimesis I ma charakter paradygmatyczny: realne życie jest
wzorcem dla poezji. Jest to ten aspekt, który dostrzegał Platon.
Mimesis II (kluczowa dla całości aktu twórczego) jest syntagmatyczna: poezja jawi się tu jako aktywność konfiguracyjna,
porządkuje to. co w wymiarze życia jest przypadkiem. Związek
z realnością wynika z pośrednictwa struktury „jak-gdyby", struk­
tury o charakterze otwierającym.
Mimesis III jest konsekwencją mimesis II; jest to aspekt, który
włącza do sfery aktu twórczego odbiorcę: do tej sprawy jednak
wrócimy nieco dalej.
Sądzę, że te dwie koncepcje, platońska i aryslolelesowska (ta
druga poddana pewnej interpretacji), mogą być bardzo pomocne
w naszych próbach określenia mimesis jako podstawy zdarzenia
muzealnego.
Możemy zatem traktować zdarzenie to po plalońsku: jako
naśladowanie tego. co niegdyś istniało naprawdę, próbę zbliżenia się
do ideału, choć próbę zawsze mniej lub bardziej nieudaną. Po­
szczególne elementy stworzonej sytuacji muzealnej są wprawdzte
oryginalne, ale w całości jest ona tylko kopią. Jej wartość to stopień
podobieństwa do oryginału; w istocie liczy się tylko on. oryginał.
W tym ujęciu widza należy umieścić w kontekście oryginału,
przenieść w rzeczywistość minioną; kontekst aktualny, związany ze
światem widza, jest nieistotny, wręcz szkodliwy.
Inną stroną tak rozumianego muzeum jest jego inslruklażowość
i swoista depersonalizacja: zabytek, wystawa, jest zawsze przy­
kładem czegoś: tak mieszkano, tak lepiono garnki, takie robiono
wycinanki - przy czym użyta tu forma bezosobowa nie jest
przypadkiem. W gruncie rzeczy bowiem w takim muzeum nie jest
ważny len garnek, tu chata, ten twórca ludowy: to tylko przykłady.
Ich znaczenie polega wyłącznie na wskazywaniu wzorców, na
idealizacji. Zawsze można je zastąpić, jeden cep drugim, nawet
twórcę ludowego, bo ważna jest tylko cepowość i ludowość jako
pewna funkcja.
Należy zatem postawić pytanie, co się stanie, co nowego pojawi się
w sytuacji muzealnej, gdy w mimesis dostrzeżemy nie tylko działanie
paradygmatyczne mniej lub bardziej udolne kopiowanie wzorca,
lecz także syntagmatyczne, konfiguracyjne - nadające ład żywioło­
wi, czyli życiu przepełnionemu nieskończoną potencjaInością. Otóż
muzeum stanie się wtedy pr/estr/enią twórczą, przestrzenią aktyw­
nej penetracji rzeczywistości.
Owa nieunikniona sztuczność, odczuwana poprzednio jako boles­
na konieczność wszelkich przedsięwzięć muzealnych, teraz okazuje
się zaletą - jak w każdej zresztą sztuce, na przykład malarskiej albo

poetyckiej, z natury przecież sztucznej. W czynności naśladowczej;
nie próbujemy już przecież rywalizować z domniemaną, nieogar­
nioną sytuacją wzorcową, beznadziejnie rywalizować co do stopnia
realności. Pełnię i ciągłość życia zastępujemy cząstkowością i dys-,
krotnością naszej konfiguracji. Jest to zarazem rezygnacja z pretensji;
do quasi-magicznego przenoszenia się „tam", w tamten kontekst,
Nie zrywamy kontaktu z ,.tu", z horyzontem naszego życia
W zdarzeniu muzealnym ulega on jednak poszerzeniu, musi ot-|
worzyć się na obcy kontekst zjawiska, które napotkał. Jest to jedyny
sposób zachowania głęboko rozumianego autentyzmu całego przed­
sięwzięcia.
Na czym jednak polegu ten autentyzm? Otóż nie jest to już tylko
zgodność, adekwatność rekonstrukcji i oryginału (choć i te
aspektu pomijać nie można, bo przecież nie chodzi tu o jakieś
subiektywistyczne psychologizowanie); autentyzm, o którym mowa,
nabiera waloru symhaliczności. Oznacza to przede wszystkim od­
rzucenie złudzeń o jakimkolwiek bezpośrednim, prostym kontakcie
z odtworzoną rzeczywistością. Owa rzeczywistość zawsze jest skryta
poza symbolem. Symbol nie jest jednak pośrednikiem ograniczają­
cym nasze spojrzenie, przeciwnie: to środek, medium, wspierający
nasze zmysły, otwierający je. budzący. Bez niego tamten horyzont
rzeczywistości byłby dla nas w ogóle nieobecny.
Nasze otwarcie następuje nie mimo tego pośrednictwa, ale właśnie
dzięki niemu. Symbol nie dlatego wkracza w nasze poznanie, że
innych środków już nic mamy (jak z jedynym zachowanym zdjęciem
nieżyjącego lub nieobecnego człowieka); jest on niezbędny nawet
wtedy, gdy zdarzenie muzealne dotyczy czegoś, co ciągle istnieje
"Żadne trzewiki wieśniacze nie są prawdziwsze od tych z obrazu van
Gogha" - napisał pewien filozof komentujący słowa Heideggera
Ma rację Platon, że namalowanych butów nie da się założyć, że
szewc mógłby mieć do nich zastrzeżenia - zawierają one wymiar
fikcji; ale dzięki temu właśnie, dzięki zawieszeniu owego bezpośred­
niego odniesienia do rzeczywistości, możliwe jest otwarcie na innyjej
wymiar. Otwarcie to ma charakter symboliczny.
Autentyzm symboliczny to sformułowanie tylko pozornie para­
doksalne. W zdarzeniu muzealnym ma ono specjalne zastosowanie.
Tym bowiem, co wyróżnia prawdę symboliczną, jest jej dynamicz*
ność. ekstatyczność. Nie można bowiem o niej powiedzieć, że jest
(gotowa), ona jest odkrywana. Nic tkwi w dziele, lecz jest przez nił
wywoływana, ewokowana. by nie powiedzieć: prowokowana: wo
hec niego dopiero się ujawnia. Ma zatem charakter egzystencjalny,
bo z biernego „wystawiania" czyni „zdarzenie", a z widza - jegcf
uczestnika.
Taki jest właśnie sens naszej obecności w muzeum. Unikamy w ten
sposób naprawdę paradoksalnej sytuacji, gdy widz w muzeum jes
z jednej strony niewątpliwie niezbędny, z drugiej, wobec platoń­
skiego dążenia do prawdy o charakterze obiektywnym, zupełnie
niepotrzebny. Jeśli sytuacja muzealna rozumiana jest jako kopiowa­
nie rzeczywistości, widz jest tylko dodatkiem. On sam możj
wprawdzie odnieść w muzeum różnorakie korzyści, ale dla dzieł
muzealnego jest zbędny, jest wobec niego zewnętrzny.
Tymczasem, gdy prawda muzealna rozumiana jest w wymiarze
symbolicznym, następuje realne włączenie widza, jako uczestnika,
w muzealne imiwersum. Widz staje się jego integralną częścią.
Na koniec potrzebne są dwa zastrzeżenia. Po pierwsze, wbrew
może nastrojowi tych uwag, nie sądzę, by muzeum typu ..platon
skiego" nie miało racji istnienia. Rzecz w tym tylko, by uświadomi
sobie jego cele i fakt, że nie są one dla zjawiska muzealnego czym
oczywistym i przyrodzonym.
Po drugie, nic należy rozumieć moich uwag w kategoriac
psychologicznych. Choć w zdarzeniu muzealnym jest oczywiśc
miejsce na emocje i przeżycie, to prawda symboliczna nie może by
zrelalywizowana i zredukowana do ludzkiej psychiki. Buty va
Gogha, jak i buty z muzealnej gabloty, są nie tylko żródłei
w/ruszenia, ale i poznania. Tyle, że jest to poznanie o specjalnyt
charakterze: nie tylko informuje, ale i angażuje, ma wymiar egzyi
tencjalny.
Muzeum może być miejscem wtajemniczenia."
7

8

PRZYPISY
1

M. Heidegger, L'origine tle l'oeuvre tïiiri. w. Chemins qui ne mènent nulle
pari. (Holzwege) trad. W. Brokmeier. Paris 1962. s. 3.V34
Platon. Państwo, ks. X, przeł W. Witwicki. Warszawa 1990
ib. W miejscach, gdzie przekład W. Witwickiego staje się zupełnie
niezrozumiały, poprawiam go.
• Arystoteles. Retoryka. Poetyka, przeł. H. Podbielski, Warszawa 1988
P. Ricoeur, Temps el récit, t. I . Paris 1983, s. 6U
Na temat relacji .jak-gdyby" (comme-si) zob. R. Kearney. Poétique du
passible. Phénoménologie herméneutique tie ta figuration Paris 1984: por. też
P. Ricoeur, op. cit., s. lOln
2
J

!

6

18

7

L.-M. C'hauvet. Symbole el sacrement. Une relecture sacramentelle Ą
l'existence chrétienne. Paris 1987, s. 124
Por. P. Ricoeur, La fonction herméneutique
Je la distanciation, vA
F. Bovon i G. Rouiller (red.), Esegesis. Neuchaiel Pans 1975 (llum. polskiej
Hermeneutvcznu
funkcja dystansu, w: Jçzvk.
tekst, interpretacja,
nr/et
B

P. GralT i K. Rosner. Warszawa 1989).
" Próbą praktycznego zastosowania przedstawionej tu koncepcji ..zdarze-J
nia muzealnego" były warsztaty antropologiczne - Biskupin"91. Biskupin'9»
oraz Czarne'92 które prowadziłem z uczniami z XVII Społecznego Liceum!
Ogólnokształcącego w Warszawie Sprawozdanie z nich przedstawię w jedĄ
nym z najbliższych numerów „Kontekstów".

O „Epitafium i siedmiu przestrzeniach"
rozmowa z Jackiem Sempolińskim
Zbigniew Benedyktowicz

i oba aspekty w odbiorze sztuki są równorzędne pod względem
Z.B.: Panie Profesorze, bral Pan udział w pamiętnej wystawie
przygotowanej przez Janusza Boguckiego i Ninę Smolarz "Epita­ siły i znaczenia. I o ile, ja swoją osobistą twórczość traktuję tak,
fium i siedem przestrzeni" w Zachęcie. Wystawa ta spotkała się jak zarysowałem, tzn. że ona powstaje z dwóch źródeł, z potrze­
by tak konwencjonalnie czy umownie określając: kreatywności
zróżnvm przyjęciem. Obok licznych entuzjastów miała też i swoich
czy potrzeby piękna oraz z rzeczywistości, która jest rzeczywis­
przeciwników. Zarzucano jej, m.in. że manipulowała pracami
artystów, że wtłoczyła je w gorset, czy też ramy jednego tematu. tością ludzką, ogólną, generalną rzeczywistością ludzką,
i z mniejszym lub większym powodzeniem te dwa źródła chcę zc
Czym była dla Pana, jako dla uczestnika, la wystawa? Jaka jest
soba łączyć w zabiegu artystycznym, o tyle, jako artysta
Pańska opinia, teraz, już z dystansu, w tej sprawie?
nadający swoje dzieła, czy pokazując je na wystawach ludziom,
J.S.: Na wystawie w Zachęcie doszedł do głosu z siłą jakby
największą w porównaniu z dotychczasowymi wystawami pe­ też oba te punkty chcę wziąć pod uwagę. To znaczy: ja i moja
twórczość, i po drugie - ja i moja służba. Nawet z okazji tej
wien aspekt sztuki współczesnej czy może powiedzmy ogólniej:
wystawy w Zachęcie tak sobie (żartem) pomyślałem, jak mówi
Sztuki — współcześnie w niej jakby najsilniejszy, najbardziej
stare porzekadło, że mężczyźnie do twarzy jest w mundurze, że
twórczy. Mianowicie, nastąpiło w niej przeniesienie twórczości
mundur zdobi mężczyznę, tak uważam (poważnie), że artyście
artystycznej, zjawisk artystycznych z pola estetyki (powiedzmy,
przystoi służba. Oczywiście, ten współczynnik służby został
w przybliżeniu oczywiście) na pole antropologii. Nie jestem
zbanalizowany w przebiegu historycznym, na skutek tego teraz
antropologiem, nie miałem z tym wiele wspólnego, wobec tego
też jest interpretowany rozmaicie. A w ogóle, bardzo niechętnie
nie mogę tego głębiej rozwijać. Chciałbym tu tylko zasyg­
komu przychodzi do głowy, dlatego że sztuka to przede
nalizować: jak ja rozumiem taką „antropologiczność" zjawiska
wszystkim znaczy wolność. Ja po pierwsze, nie wiem co to
twórczości. Dlaczego sztuka i twórczość zbliżają się do ant­
„wolność", a po drugie tego znaku równości nie uznaję,
ropologii? Co w twórczości artystycznej upoważnia do tego,
ponieważ sztuka nie jest wolnością, tylko jest rodzajem zniewo­
żeby włączyć ją w ten obszar antropologii? Otóż uważam, że
lenia, zniewolenia artysty przez imperatyw sztuki.
twórczość jest rzeczą podwójną. Mamy tu do czynienia z dwoma
Więc służbę traktuje Pan jako konieczność?
zjawiskami: przyczyny, pochodzenie, źródła twórczości, sztuki
Właśnie o tym chciałem powiedzieć, bo służba, wziąwszy pod
oraz ich istnienie w obiegu ludzkim, szerszym. Mogę powiedzieć,
uwagę, że człowiek istnieje w rzeczywistości sprawia, że i artysta
że ta podwójność, leżąca u podstaw aktu twórczego, istnieje
w jakiś sposób jest w służbie rzeczywistości. Z tym, że żywość
pewno we wszystkich dziedzinach sztuki, ale ja biorę od­
słowa rzeczywistość chcę podkreślić. Nie chodzi mi o rzeczywis­
powiedzialność za słowo w dziedzinie malarstwa. U podstaw
tość społeczno-polityczną, tylko generalną, tzn. rzeczywistość
leżą więc jak gdyby dwa sprzeczne motywy: po pierwsze
- j a k to prof. Wiesław Juszczak za Claudelem i za innymi często
twórczość jako taka, jako jedna z sil władających człowiekiem,
podkreśla: rzeczywistość rzeczy widzialnych i niewidzialnych.
jako przedstawicielem gatunku, oraz coś innego, to znaczy coś.
To znaczy w takim szerokim i generalnym założeniu tę rzeczywi­
co nie jest twórczością, a co jest rzeczywistością, oczywiście
stość widzę. Chodzi mi więc o służbę tej rzeczywistości, bądź
w szerszym rozumieniu rzeczywistością, której człowiek sam jest
zespołowi już wybranych nawet idei. Wobec tych dwóch dezyde­
częścią. W której istnieje. Z tych dwu źródeł twórczość czerpie
ratów, takich generalnych, rozumiem służbę.
swoje soki. Rzeczywistość otaczająca, w której człowiek tkwi
Nawiązując do jednej z przestrzeni tej wystawy, myślę tu
i jest nią przeniknięty jest siłą, oraz ta już szczególna i po­
0 tradycji wschodniej, prawosławnej. To, co Pan profesor mówi
szczególna w człowieku siła, jaką jest twórczość, też jest siłą
przypomina len rodzaj rozumienia służby, jakim jest liturgia, gdzie
sprawczą. Z tych dwu sit powstaje kreacja artystyczna.
liturgia jest służbą I hogosłużenije 'j.
Tak właśnie, przecież, jak się sięgnie wstecz, nawet nie szukając
I teraz drugi aspekt: istnienie w obiegu, też według takiej
już Wschodu, ale Europy czy tradycji europejskiej, to twórczość
swoistej podwójnej zasady się odbywa: pierwsze - ja i moja
wiązała się z kultem zmarłych, bogów, czy Boga jednego,
kreacja, a po drugie - ja w służbie. Z rzeczywistości pochodzę,
niezależnie od rodzaju religii. Z kultem jest związana od grot.
rzeczywistości oddaję. Między nimi jest bardzo ścisła koniunkjaskiń, poprzez wszystkie Egipty i Grecje. Europę właściwie do
cja i bardzo trudno je rozdzielić, gdzie się jedna rola kończy,
dziś. Oczywiście był okres awangard, gdzie cały wysiłek umys­
a gdzie druga zaczyna, jaka jest między nimi granica. Nigdy to
łowy i twórczy był skierowany na to, żeby się z tej zależności od
nie jest lak jakby nożem odciął, ale w każdym bądź razie te dwa
kultu, zewnętrznego wobec sztuki, wyłaniać.
ogniska powodują, decydyją o obiegu. Te dwa bieguny w obiegu
Tak na przykład, podług mnie. o ile sam ten okres wyłamywa­
istnieją. Otóż według mnie, tracenie z oczu, ze świadomości
nia się był owocny, twórczy, bo wszelkie napięcia, które
artysty i odbiorcy - jeśli już takiego brzydkiego słowa użyć
powstają przy odstępstwach, przy konfrontacjach i takiej walce
- człowieka, który ze sztuką obcuje, jeśli któryś z tych dwóch
opozycji, takie napięcia są twórcze, natomiast, jak się skończył
punktów (w obu przypadkach), niknie z oczu, twórczość na tym
okres wyłamywania i tylko jest kontynuacja, to to się robi jałowe
traci, Naturalnie pozostaje zawsze kwestia temperamentu artys­
1 staje się powtarzaniem rzeczy coraz bledszych, coraz hardziej
ty i ludzi, którzy ze sztuką obcują, że są albo po jednej stronie
się to wycieńcza, ponieważ nie ma w tym soku. A k t twórczy nie
albo po drugiej, że bardziej są wrażliwi na twórczość czystą, na
jest więc wtedy włączony w szeroki obieg duchowy, jest eks­
sam akt czystej twórczości, natomiat na rzeczywistość, z której
ploatacją tylko czegoś, co już zostało wyłamane, zdobyte, jest
ta twórczość wytryska mniej, lub odwrotnie. To już są sprawy
powtarzaniem.
indywidualne, lecz ogólnie rzecz biorąc, oba źródła twórczości.
Wracając do głównych wątków. Włączenie aktu twórczego

19

�czy nawet rozumienie go jako tożsamego z kultem jest dla sztuki
owocne i żywotne. Ja tak sądzę.

przyjęciem, zwłaszcza ze strony obrońców czystości tych dwu
różnych tradycji. Jakie jest Pańskie zdanie w lej sprawie?

A jak Pan Profesor, jako artysta należący do tego obiegu sztuki
wysokiej, profesor uczący w Akademii Sztuk Pięknych, mający
lak maksymalistyczne podejście do sztuki, odnosi się do tego
połączenia, spotkania, obecności obok siebie sztuki wysokiej,
elitarnej ze sztuką ludową, popularną, nawet jarmarczną, jakie
miało miejsce na lej wystawie w Zachęcie, czy szczególnie
w Muzeum Etnograficznym, do spotkania tych dwu obrazów?

No cóż, myślę, że kultura współczesna rzeczywiście jest!
rozbita pomiędzy dwie takie koncepcje - laicką i sakralną. Tą;
laicka ma swoje tradycje niepodważalne, a ta druga ma również!
tradycje niepodważalne. One pomiędzy sobą jak gdyby się nie]
lubią. Ale właściwie ja uważam, że nie bardzo wiedzą dlaczego
się nie lubią, po prostu to rozdzielenie może bierze się z niedo­
statecznego trudu myślowego, jaki wkłada się czy przykłada do
dziedziny sztuki.

Entuzjastycznie. Zaraz panu powiem dlaczego. Zacznę od
anegdoty. Kiedy w Nieborowie w pewnym towarzystwie pisa­
rzy, poetów przeglądaliśmy album wydany przez Skoczylasa
w okresie międzywojennym - Polski drzeworyt ludowy (piękna
książka, żałuję, że jej nie mam), to wtedy rozmawialiśmy o tym.
I ja powiedziałem, że dla siebie i dla polskiego artysty nie widzę
innych tradycji, tradycji, z której można by czerpać, którą
można by żyć, jak tylko tradycja ludowa. Na to była reakcja
taka: - "Jak to, przecież to, co ty robisz nie ma nic wspólnego ze
sztuką ludową." Oczywiście, że pewno dosłownie z drzeworytem
czy malowidłem na szkle, czy czymś podobnym, to nie ma
zewnętrznych związków, ale wewnętrzne ma! Ponieważ ja
uważam za szczyt twórczości w Polsce: szałas, chałupę, narzę­
dzie, tkaninę - oczywiście od najpierwotniejszych poczynając do
tych. które jeszcze gdzieniegdzie można spotkać po wsiach,
które są niszczone. - Dlaczego? Dlatego, że w nich jest
najwyraźniej ze wszystkich innych tradycji artystycznych wido­
czne to połączenie piękna ze służbą. Nie muszę rozwijać tego
tematu, co to jest tkanina, co to jest szałas, co to jest narzędzie
przez stulecia. To są rzeczy wszystko znane. Po co to było
robione? To stworzyło pewien zespół wartości artystycznych,
który jako jedyny może być żywotny dla współczesnego artysty
polskiego. Wszystkie podług mnie nawiązania do tradycji już
artystycznie wypreparowanych, do modernizmu, secesji, sym­
bolizmu (to bardzo jest rozpowszechnione w tej chwili), te
wszystkie Boznańskie, Wojtkiewicze, Chełmońscy są w nieus­
tannym tyglu: ten nawiązuje do tego. ten do tamtego, ten do
owego, to są rzeczy podług mnie jałowe, nie chcę użyć słowa,
którego nie lubię, ale wtórne, tzn. prowincjonalne. Bo o ile
szałas pasterski w Tatrach, lub gdzie indziej, jest poza podziałem
na to, co z centrum, "stołeczne" i "prowincjonalne" - on jest
on ma jakość nadrzędną nad tym podziałem, również bielona
ściana w Lubelskiem, czy tkana, wypłowiała derka, o tyle
wiązanie się z, i inspirowanie tradycją ściśle już artystycznie
wypreparowaną, lokuje się w jakiejś odległości od centrów
artystycznych. Bo jedni byli zależni od Monachium - nasi
moderniści, a drudzy byli bardziej zależni od Paryża, i wobec
tego my się uzależniamy w geometrycznym postępie. Uzależ­
niając się od Wojtkiewicza, uzależniamy się od jakiś wzorów
z Europy, z których czerpał Wojtkiewicz czy Pankiewicz. Otóż ja
uważam, że tkwienie przy chałupie, ścianie, narzędziu i tkaninie
jest tkwieniem przy źródle. Dlatego złączenie tych wystaw, które
były latem, ze sztuką ludową, ze sztuką jarmarczną, ja witam
z entuzjazmem.
Wystawa w Zachęcie i wystawa w Muzeum Etnograficznym,
były jak gdyby przekroczeniem jeszcze wielu innych granic i linii
demarkacyjnych dzielących sztukę (etnicznych, kulturowych,
społecznych), takie tradycji wystawienniczych. Obie mieściły się
i wyrastały z pewnego cyklu poprzednich wystaw znajdujących swe
miejsce, jak w azylu, w kościołach, wystaw, jakie Janusz Bogucki
i Nina Smolarz organizowali w czasie stanu wojennego ..Znak
krzyża" na Żytniej, ,,Labirynt" w kościele na Ursynowie - i nie
były tylko wynikiem doraźne) sytuacji, ale wyrastały z głoszonej
przez Janusza Boguckiego obserwacji i tezy o istniejącej we
współczesnej sztuce i w doświadczeniu artystycznym tendencji, czy
tęsknocie ..powrotu do domu", ..powrotu do Świątyni". To był też
i pewien program. Wtedy w tamtych okolicznościach sztuka
współczesna, świecka przenikała do kościoła. Teraz sztuka sakral­
na czy ów sakralny wymiar sztuki podczas tych dwu wystaw
wypełnił świeckie galerie. Nie zawsze spotykało się to z dobrym

20

Podczas dyskusji w Muzeum Etnograficznym, mówiąc o zna­
czeniu i oryginalności lej wystawy, bardzo lapidarnie ujął to prof.
Stefan Morawski, kiedy powiedział, że cala jej wartość polega na
tym, że widz ma możliwość obcowania i takiego spotkania ze
sztuką, jakiego nie znajdzie ani w kościele, ani w żadnej współczes­
nej galerii.

Wystawa w Muzeum Etnograficznym była dokładnie tym
samym, co wystawa w Zachęcie. W Zachęcie też były, jak tam,
święte obrazy i ikony, i rzeźby ludowe użyte obok sztuki wysoce
profesjonalnej. I te różnice w ogóle zostały zatarte przez to, iż
powstał stop bardzo organiczny, było to jedno brzmienie,
według mnie dlatego świetne, że łączące wszystkie te punkty,
0 których tutaj mówiliśmy (oczywiście, nie chcę przez to
powiedzieć: dlatego było świetne, że połączyło wszystkie punkty,;
które wymieniłem). Ale rzeczywiście wielopostaciowość sztuki!
dała w efekcie to, że pojawiła się jakby jedna postać z różnych]
źródeł, a nawet ja bym zaryzykował że z jednego źródła. Że&gt;
można ująć to przy pomocy takiej figury: czerpie się z jednego
źródła, potem się te strumienie rozchodzą, a potem się gdzieś
łączą w jedną rzekę. 1 z tą wystawą w Zachęcie była rzecz
podobna.
Po okresie Solidarności miałem wrażenie, jak się okazuje przy­
najmniej częściowo złudne, że odcięcie od świata i przewrócenie?
w ogóle rzeczywistości, jakby zwolniło nas z obowiązku ścigania j
się do „stołeczności", przestało nas to w ogóle interesować,
byliśmy u siebie sobą. można było mieć takie poczucie, żt
odbywają się na naszym terenie i z udziałem naszych organiz
mów sprawy w końcu dla Europy zasadnicze i wobec tego jest tc
właściwie pierwsza nieomal, od bardzo dawna, okazja, żeby]
nasza działalność artystyczna stała się równie zasadnicza, byłaj
na to szansa, i właściwie nawet coś z tego zostało zrealizow;
1 w okresie stanu wojennego, i teraz w postaci tych wystaw, któi
odbywają się, m.in. ta wystawa Boguckich, coś czego przed tyrr
nie było. Ale to zaczyna się powoli rozmywać, dlatego, że idol
konwencji, tzn. kapitalizmu światowego oczywiście znowuż nas
wepchnie, wpycha nas w podrzędność. 1 to nie dlatego, że m;
sami jesteśmy tak na to chętni. Ale za to chętni do tego, żel
produkować towary handlowe w postaci dzieł sztuki, któ
automatycznie staną się jak gdyby drugorzędne na rynl
światowym, ponieważ panoszą się tam prawa konkureni
handlowych. Niezależnie od wartości samych dzieł, istniej
wartości handlowe. To są dwa zupełnie inne światy, dwie siatl
aksjologiczne. Czym innym jest wartość handlowa, czym innym,
jest wartość artystyczna. 1 wpychając się w siatkę handlową, siłą
rzeczy, z własnym przyzwoleniem lokujemy się w jakimś oczku, J
no może takim upokarzającym.

W rozmowie z Panią Sławą Wierzchowską (w tym zbiorze
rozmów, jakie prowadziła z wieloma artystami Sąd nieocen-1
zurowanyj, mówił Pan, że mamy do czynienia ze "sztuką po
końcu świata" (to znalazło się nawet w tytule tej rozmowy), gdzie
mówił Pan, że żyjąc w okresie schyłkowym, gdzie sztuka nie tylko
uznała, że ma już wszystko za sobą, ale co najboleśniejsze wszystko
w niej ma wartość równą, jest równe, zglajszachtowane, że
wszystko jest równą prawdą. Czy wobec tego. no nazwę to jednak
w ten sposób: charakterystycznego dla postmodernizmu relatywiz­
mu, że wszystko jest równą prawdą, czy ta wystawa nie mówi
czegoś przeciwnego, że daje jakąś nadzieję?

Tak, też tak uważam, dlatego byłem tą wystawą podniesiony
na duchu. Po „końcu świata", w sytuacji, o której w tamtej

�, mowie mówiłem, życie ludzkie jest nacechowane generalnym
zagubieniem j bezwoli}. Człowiek, zagubiony i bezradny, ratuje
sic jakoś tam, a stąd ta przerażająca miałkość dzisiejszej kultury,
sztuki, kina. teatru. Wszystko to tylko jest robione, żeby jakimiś
tam drobnymi sprawami zająć uwagę i zapełnić tę próżnię,
zaradzić" jej i przeciwstawić się albo odwrócić przed tym
7

zagubieniem.
Natomiast nie ma w tym żadnej potrzeby zwrócenia się general­
nego ku prawdzie, tylko są jakieś „ p r a w d y " rozkawałkowane,
detaliczne, jako środki zachowujące kondycję ludzka. Taka
wystawa, jak Boguckich, ukazuje, że można się zwrócić general­
nie ku prawdzie. Ale to z kolei niszczy poczucie osamotnienia,
zagubienia. W trakcie oglądania wystawy w Zachęcie nie miało
się wrażenia, że człowiek dzisiejszy jest istotą zagubioną.
Dlatego ona działała takim optymizmem. Zresztą, jeszcze tak
generalnie wracając do tego tematu, muszę powiedzieć, że taka
wystawa kontynuuje jakiś wątek i że rzadkie to jest w świecie.
Nie śledzę wystaw i katalogów, bo mnie to nie interesuje, coraz
mniej z wiekiem. Natomiast słyszałem relacje osób pracujących
w Zachęcie, i innych, którzy stykali się z gośćmi zagranicznymi,
przyjeżdżającymi i odwiedzającymi wystawę, którzy w ogóle
baranieli na widok tej wystawy. Nie wiedzieli, co to takiego jest,
co to jest w ogóle! Na tyle nie byli przyzwyczajeni, będąc u siebie
tam w stolicach świata, do tego typu zjawisk, jak ta wystawa,
których tam w ogóle nie widzieli i zobaczyli w niej coś, do czego
nie mają klucza. Wręcz prosili, żeby im wytłumaczyć, na czym
polega ta wystawa, co to jest, ponieważ byli pod silnym jej
wrażeniem, nie mogli przejść do porządku dziennego nad tym.
odtajkować jak jeszcze jedną imprezę gdzieś tam w Warszawie,
tylko chcieli po prostu zrozumieć, ponieważ nie mogli sie
odczepić od wizji, j a k ą ta wystawa w sobie zawarła. Dopytywali
się. Czyli można wnosić, że takie rozumienie sztuki symbolicznie
nazywając „antropologiczne", jest światu czy Europie, w ogóle
nie znane. Ponieważ świat pławi się od dziesiątków lat widze­
niem sztuki nie antropologicznym, tylko, no użyję tego brzyd­
kiego słowa kapitalistycznym. Jak oglądam serial Dynastia (bo
należę do kibiców tego serialu, oglądaczy)* i widzę w apar­
tamencie Alexis, czy w tej rezydencji Blake'a. gdzieś tam w tle
jakąś skorupę, pewno w y k o p a n ą w Australii postawioną jako
eksponat, albo jakąś rzeźbę
bo coś się tam takiego pojawia
w tle - to sobie myślę, mój Boże. co to tam robi. Zupełnie jak
gdyby papuga w klatce, zamiast papuga w dżungli. N o bo to jest
w klatce kupione, na aukcji, bo ma szczególne właściwości dana
papuga. I to jest zdegradowanie sztuki jako istoty, nie tego
konkretnego przedmiotujuż nawet, tylko jako istoty, przeniesie­
nie jej z grobu załóżmy wykopanego, do apartamentu Alexis. Po
co? Nie wiadomo po co?!... Po prostu pieniądze trzeba zarobić,
pieniądze! C i . co kopią muszą z czegoś żyć, sprzedają to. Czyli
konwencja włada tym wszystkim, oczywiście, wszystko to
sprowadzając do wspólnego mianownika, jakim jest pieniądz,
po pierwsze. A po drugie wynaturzając istotę sztuki.
Wracając jeszcze do tej wystawy. Jest Pan autorem bardzo
ważnej wypowiedzi na sesji poświeconej sacrum i sztuce (ta
wypowiedź znalazła się w książce Sacrum i Sztuka pod red.
Nawojki Cieślińskiej I . chciałbym więc zapylać Pana jako autora
lej dramatycznej wypowiedzi, niemal wyznania artysty, czy
wysntwa w Zachęcie Hyla dla Pana jakimś przekroczeniem granic
lezących pomiędzy światem religii i światem sztuki. Gerardus van
der Leeuw. autor studium Święte i świeckie piękno. Świętość
w sztuce - powiada, lo nie tylko są dwa odrębne światy, ale dwie
-imperialistyczne dziedziny, żądające od życia, od człowieka
poświęcenia diu siebie wszystkiego, w tym także
wymagające
największych ofiar. Tak jak religia nie rozpoznaje autonomii
niezależnego usprawiedliwienia w sztuce, lak i sztuka nie uznaje
żadnego innego autrytetu poza własnym mistrzostwem". Van der
Leeuw przytacza nawet żartobliwy wiersz, mówiący o tym, że kto
* W czasach prowadzenia rozmowy tak, teraz już mi przeszło - J.S.

ma sztukę i wiedzę, ten w jakiś sposób ma i religię, kto nie ma ich
obu, pozwólmy, niech ma sobie religię. Oprócz lej rywalizacji
i dążenia do wyłączności, bywa jednak tak, że religia i sztuka
spotykają się ze sobą. Czy wystawa la potwierdza, że możliwe jest
takie spotkanie'/ Co Pan o tym sądzi?
Tak. krótko mówiąc to na tej wystawie był pokazany pewien
taki obszar. Jeśli już przyjąć taką klasyfikację, że to są dwa
imperia, które się wzajemnie wykluczają: albo twórczość albo
wiara, religia. Jeśliby przyjąć założenie, że jest imperium sztuki
i imperium religii, to twórczość artystyczna jest jak gdyby
pośrodku, tzn. ma być wydana presji obu tych imperializmów.
Nie wydana tej presji, jak gdyby działa w zmniejszonym
napięciu. A napięcie jest konstruktywną jakością aktu twór­
czego, bez lego w ogóle trudno sobie coś wyobrazić. I ten
obstrzał z dwu stron, artystę stawia we właściwym miejscu, bo
on ma skręcić w „trzecią s t r o n ę " tzn. ani w sztukę pojętą jako
czystą, wyzwoloną dziedzinę umysłu ludzkiego, ani w religię
jako dewocję, tylko w to, co się nazywa sacrum, w coś, co jest
pośrodku, ale obejmuje całość życia, mając oczywiście poczucie
niedoskonałości, grzechu o czym w tamtej wypowiedzi mówi­
łem, ale bez czego w ogóle trudno sobie wyobrazić twórczość.
Może w jakimś paleolicie, kiedy w ogóle nie wiadomo, jak
wyglądała świadomość człowieka, brak rozdarcia między te
dwie antynomie byl możliwy, tzn. ten który zdobił garnki, czyje
lepit, prawdopodobnie nie byl wydany na obstrzał tych dwu sił.
bo ich po prostu nie było w świadomości. Był harmonijną
jednostką, która robiła garnki, a nie byl „ a r t y s t ą " . Natomiast
odkąd świadomość się rozwija, rozwija, rozwija itd. to w takim
punkcie, w jakim jesteśmy, w tej chwili, nie można sobie
wyobrazić stracenia z pola widzenia i jednego punktu i drugiego,
tzn. i imperium sztuki i imperium religii. To jest spięcie dwu sił
równocześnie. To brzmi, oczywiście, jak recepta na sztukę
w ogóle. I oczywiście cala masa artystów może to wyśmieje albo
się żachnie, ale nie traktuję tego jak recepty, tylko tak myślę.
Na zakończenie, co Panu na tej wystawie się najbardziej
podobało, które fragmenty, które przestrzenie?
Ulubione fragmenty tej wystawy: Ołtarze - to przede wszyst­
kim taki Krucyfiks leżący, artysty z Torunia, Andrzeja Woj­
ciechowskiego, następnie ten pomost oraz Góra w dużej sali.
Święta Góra i droga z egzemplarzami Pisma Świętego na
poszczególnych stopniach, trzecie lo Chałupa*. Jako ciekawost­
kę traktuję Salon, to wnętrze za zasłoną. Ale Chałupa - to było
sedno, centrum. Chałupa dlatego, że w ogóle wieś, życic wsi,
obyczaj wsi uważam za skarbnicę, absolutnie inspirację wszyst­
kich takich elementów do transformacji, do przetworzeń.
No trudno sobie wyobrazić ważniejszy teatr niż dawny
pogrzeb wiejski ze wszystkim, z tą taką brutalnie manifestowaną
eschatologią. To bytowanie wiejskie z narodzinami, z kołyską,
z chlewikiem koło kołyski ze wszystkim tym. to jest przecież
i stajnia betlejemska! Dlatego ta chałupa zrobiła na mnie
ogromne wrażenie jako właściwy pomysł, że się w ogóle tam
znalazła. I także sposób realizacji tego. Właściwie takie wyważe­
nie źródła oraz krystalizacji w formie. Oczywiście, cały szereg
innych fragmentów podobał mi się. Obrazy Tatarczyka, Giero­
wskiego w tych Ołtarzach (tam narzekali ludzie, że niedaleko
były draperie upięte, że nie wiadomo co ważniejsze, czy obraz
czy draperie).
Niektórzy uważali też. że Pańskie obrazy były źle eksponowane,
tworzyły jakby rodzaj ściany i że widać było to, co do obrazu nie
należy, tzn. wewnętrzne, z tyłu nie zamalowane płótno.
A mnie się to p o d o b a ł o . One tak istnieją u mnie w pracowni.

(grudzień 1991)

* Grupa z Lucimia

21

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6307" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6287">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1b143db40b3cdf776ce24073c33db2fe.pdf</src>
        <authentication>daddaff38a8a2b3f6cc7d92b3d20fde6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75074">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5997</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75075">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75076">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75077">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75078">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75079">
                <text>chrzest dziecka - zwyczaje</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75080">
                <text>dziecko - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75081">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5589</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75082">
                <text>Osoby niosące dziecko z domu do kościoła/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75083">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9 :Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.1: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z narodzinami i wychowaniem dziecka, pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.295</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75084">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-related customs, rituals and beliefs part I: Customs, rituals and beliefs relating to birth and upbringingl</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75085">
                <text>Kopp, Przemysław</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75086">
                <text>Agnieszka Pieńczak (kier.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75087">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75088">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75089">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75090">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75091">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75092">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75093">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75094">
                <text>17. Zaprasza się dwie lub więcej par rodziców
chrzestnych
Opracował Przemysław Kopp
Kierownictwo naukowe Agnieszka Pieńczak

Objaśnienie znaków:
Zaprasza się dwie lub więcej par rodziców chrzestnych: 1 — zjawisko znane, 2 — zjawisko znano
dawniej, 3 — inne odpowiedzi (zob. komentarz), 4 — brak tradycji, 5 — brak odpowiedzi.
Uwagi:
1. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje pochodzące od ludności napływowej (przesie­
dleńcy z Kresów Wschodnich i osadnicy z różnych rejonów Polski).
2. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych prowadzonych w latach 70. X X wieku przez
Pracownię Polskiego Atlasu Etnograficznego.
3. Mapa obejmuje przekonania znane informatorom indagowanym w latach 70. X X wieku.
4. Punkty wypełnione kropką w środku oznaczają informacje odnoszące się do przeszłości.
Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 7,
Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe, oprac. Józef Gajek:
X. Kum, kuma, kumostwo, kumowanie w ludowych zwyczajach urodzinowych:
55. Czy ilość kumów i kum jest zwyczajowo wyraźnie określona?
Czy zaprasza się [...] b) dwie lub więcej par, ile? Od czego to zależały?

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6308" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6288">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/72b88076ad7e4a82a65ba980b07530ba.pdf</src>
        <authentication>48f7e32be29561c82f6c53457f307c3e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75095">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75096">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75097">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75098">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75099">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75100">
                <text>chrzest dziecka - zwyczaje</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75101">
                <text>dziecko - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75102">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5588</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75103">
                <text>Zaprasza się jedną parę rodziców chrzestnych/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75104">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9 :Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.1: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z narodzinami i wychowaniem dziecka, pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.295</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75105">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-related customs, rituals and beliefs part I: Customs, rituals and beliefs relating to birth and upbringingl</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75106">
                <text>Kopp, Przemysław</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75107">
                <text>Agnieszka Pieńczak (kier.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75108">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75109">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75110">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75111">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75112">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75113">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75114">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75115">
                <text>16. Zaprasza się jedną parę rodziców chrzestnych
Opracował Przemysław Kopp
Kierownictwo naukowe Agnieszka Pieńczak

Objaśnienie znaków:
Zaprasza się jedną parę rodziców chrzestnych: 1 — zjawisko znane, 2 — zjawisko znane dawniej, 3 —
brak tradycji, 4 — brak odpowiedzi.
Uwagi:
1. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje pochodzące od ludności napływowej (przesie­
dleńcy z Kresów Wschodnich i osadnicy z różnych rejonów Polski).
2. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych prowadzonych w latach 70. X X wieku przez
Pracownię Polskiego Atlasu Etnograficznego.
3. Mapa obejmuje przekonania znane informatorom indagowanym w latach 70. X X wieku.
4. Punkty wypełnione kropką w środku oznaczają informacje odnoszące się do przeszłości.
Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 7„
Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe, oprac. Józef Gajek:
X. Kum, kuma, kumostwo, kumowanie w ludowych zwyczajach urodzinowych:
55. Czy ilość kumów i kum jest zwyczajowo wyraźnie określona?
Czy zaprasza się: a/ jedną parę tj. mężczyznę i kobietę?

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6309" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6289">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6742d3edbf8ef6256d63828b587a5b29.pdf</src>
        <authentication>c83958028b08de7ff3c9f3b4d54d225d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75116">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5993</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75117">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75118">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75119">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75120">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75121">
                <text>chrzest dziecka - zwyczaje</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75122">
                <text>dziecko - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75123">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5585</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75124">
                <text>Nakaz udzielania sobie wzajemnej pomocy przez 'kumów' i rodziców dziecka/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75125">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9 :Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.1: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z narodzinami i wychowaniem dziecka, pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75126">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-related customs, rituals and beliefs part I: Customs, rituals and beliefs relating to birth and upbringingl</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75127">
                <text>Kopp, Przemysław</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75128">
                <text>Agnieszka Pieńczak (kier.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75129">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75130">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75131">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75132">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75133">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75134">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75135">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75136">
                <text>13. Potrawy słodkie podawane na przyjęciu&#13;
z okazji narodzin dziecka&#13;
Opracowała Edyta Diakowska-Kohut&#13;
&#13;
Objaśnienia znaków:&#13;
Na przyjęciu organizowanym z okazji narodzin dziecka podawano: 1 — miód, 2 — babkę, 3 — kołacz, sernik,&#13;
placek, 5 — ciasto, 6 — ciastka, 7 — cukierki, 8 — słodycze, 9 — tort, 10 — rogale z marmoladą, 11 — pączk&#13;
co przynieśli goście", 13 — "czym chata bogata", 14 — inne odpowiedzi (zob. mapa 12 i komentarz), 15 — br&#13;
tradycji podawania słodkich potraw, 16 — brak odpowiedzi.&#13;
Uwagi:&#13;
1. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych prowadzonych w latach 70. XX wieku przez Pracownię&#13;
Polskiego Atlasu Etnograficznego.&#13;
2. Mapa dotyczy stanu zjawiska w latach 70. XX wieku.&#13;
3. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje pochodzące od ludności napływowej (przesiedleńcy z&#13;
Kresów Wschodnich i osadnicy z różnych stron Polski).&#13;
4. Na mapie obok głównych rzek zaznaczono również większe miasta — małymi pustymi kółkami.&#13;
Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytanie zawarte w kwestionariuszu PAE nr 7, Zwyczaje,&#13;
obrzędy i wierzenia urodzinowe, oprac. Józef Gajek:&#13;
VIII. Odwiedzanie i obdarowywanie położnicy po połogu.&#13;
36. Zbadać, czy we wsi istnieje zwyczaj odwiedzania położnicy?&#13;
g) Czy odbywa się "poczęstne". Jeśłi tak — co daje się do jedzenia i picia? Ważne zagadnienie potraw&#13;
obrzędowych!&#13;
&#13;
�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
</itemContainer>
