<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items?output=omeka-xml&amp;page=87&amp;sort_field=Dublin+Core%2CTitle" accessDate="2026-10-07T13:53:18+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>87</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>4499</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="11302" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11280">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bb5bab34918655546e1d513a511ed5a8.pdf</src>
        <authentication>e5da99b3ac98d97b4c031b53b0d42193</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134707">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3339</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134708">
                <text>1984</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134709">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3129</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134710">
                <text>Z naszego tkactwa na Kurpiach / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1984 t.38 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134711">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1984 t.38 z.4, s.203-206</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134712">
                <text>Chętnik, Adam</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134713">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134714">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134715">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134716">
                <text>Adam Chętnik

Z NASZEGO TKACTWA NA KURPIACH

P r z y g o t o w a n i e
ski

samodziałów

do u b r a n i a

i

Mieszkając w l a s a c h i p u s z c z a c h , l u d k u r p i o w ­

stroju.

wiedzieli
przed

musiał — j a k i w s z ę d z i e n a świecia — korzystać z

od swych

paru

Mając

rodziców

1

starsi puszczanie,

jeszese

dziesiątkami l a t .
p r z ę d z ę w e ł n i a n ą , a 7 c z a s e m i lnianą,

nau­

ciepłych skór i f u t e r u p o l o w a n y c h z w i e r z ą t leśnych. N 1 0

czyły

było

trzebę. K r o s i e n j e d n a k j a k współczesne n i e b y ł o , p r a w ­

wtedy

kobiety

specjalnego

mody.

kroju,

A b y okryć

ciała, t o i dosyć! N a n o g a c h
cie. L u d n o ś ć p r z e z
leśne

tym

Ale
już

wystarczyć

i

myśleć

hodowli

o

ludność
tamy
w

i ze s t a r e j

owiec,

i

skór

nowych

swego

łachmanach,
płci

a n i ziemi

i c h „dzieci

to

ichwielka

to

być d l a Kurpiów

bie­

ornej

n a sianie l n u

ale w w . X V I I I
ubierała

opisów, m ę ż c z y ź n i

nadzy

okrycie.

zaradzenia

w y r o b u , to t u w puszczy,

a

łażą

na

nowej

i n i e ł a t w o , b o n i e było a n i

z czasem,

z wiarygodnych

obojga

lite­

i

Te

przejściowe,

kończyło

w lichych parcianych

„łachmany"
je pewnie

z pól, którzy

się

dzieci

płótniankach,

musiały
Kurpie

być n i e m i e j s c o w e ,

o d zamożniejszych

przez życzliwość

zdo­

czy drogą z a m i a n y

wyz­

rzyzny

i l i c h y c h niedodzierków
taka

bieda,

wśród ł o w c ó w ,

tylko

W

wieku

środkową
i

XVIII

Narwią)

w

większe

Szwedami,
ców,

jako

w e wcale

czasie
roku

puszczy

z rusznic i
do

dochody

stałe

Ale i w
z barci

niż z г о л .

n a p ó l cygańskie też

bractwo

kurpiowskich

już ze
strzel­

u b i o r a c h i „barwach",

nowego

krosien

kościółka
strzelali

przy

sprzedaży

dzisiejszą
nych
O

w

a w

Kadzidle,

w

już n a w i w a t

Życie

pasterskie

wcześniej

kwitło

owiec,

berami

i

hodowanych
n a kożuchy

n i e z a w s z e Ьу1э ł a t w o .

t u ćoit

wcześnie

niż r o l n i c t w o — może n a p a r e ; e t

o

rabianych
owoców

kolczastych

po w s i a c h ,
5

koliboku"

szczotek
a jeszcze

rosnącego

wiele

l a t . Wełnę

strzyżoną czesano n a w ł ó k n o do przędzenia p r z y
ręcznych

skromnej

(postaw) i r o ­

Z czasów

tylko nazwa

teraźniejszych

dokładne

tego

pry­

miary

tka­

p o d nazwą

tkanin,

ściany.

kupującym

a taka

„ściana" n a

tkaniny,

z normal­

już d o b r z e

same

tkactwie

podaje

stu­

w r . 1S28, ż e K u r p i e „ w i e l e t u

a w

i n n y m miejscu

miejscowe

„płótno

i

pisze,

że n a

sukno

wyra­

Kurpianki" .
7

r . 1888 k i e d y t o w W a r s z a w i e

tkactwa
Lipnik,

kurpiowskim

w z m i a n k i n a początku zeszłego

potrzeby

mysłowym
i

domowych

wyrabiają"...'

W
wę

mały

ludowego

(w salach

i Rolniczym)
które

urządzono

przy

Kurpianki

wystawiły

odznaczenia

Aż

swoje

wysta­

Muzeum

z okolic

Prze­

Kadzidła

wyroby,

okrzyczane

stoi

pomo­

i nagrody

na odpowiednim

tam

już w

gdzie

wyroby .
e

Wprawdzie

chałupie

o n e są, g o s p o d y n i e

płótno, d y w a n y

krosien

Il-gą wojną, w y r o b y
tkackich

w

z rozwiniętych
Myszyńcu

nie znaj­

t k a c k i c h , ale

kurpiowskie

i sukno pierwszorzędnej

wyrabiają

jakości. P r z e d

spółdzielczo

i Lipnikach

warsz­

miały

za granicą, szły d o A m e r y k i P ó ł n o c n e j i w i n n e
Obecnie

tkactwo

podupadło

z wielu

jedną z n i c h j e s t , ż e ludność w d z i e d z i n i e
ju

n i e stara

starczalną,

K u r p i a n k i coraz
ną

tandetę

Również

n a d swoje

gatowe z fabryk

tracić

wyrobami

własne

dostarczane

zimę

.1 dłużej

całe

długie

samowy­
a

i fabrycz­
wyroby.

włókna n a

płócienka i p e r k a l i k i
„nie

brak"

robi
już

nad krosnami, a t y m bar­

wieczory

jesienne

Г

zimowe

kołowrotkach.
Wreszcie

otrzymywane

masowo

o d k r e w n y c h , często z g o t o w y m
nie, -koronki

i jedwabie

turę w d z i e d z i n i e

paczki

zagranicy

z

vbraniem, modne

do re-zty

niwelują

t k a c k i e j . T .actwo

t r u d n a p r a c a rękodzielnicza,
wa

—

wartościowe

Kurpiankom

a

fabrycznymi,

h u r t o w a l n u i gotowego

spustoszenie,
całą

przyczyn,

częściej p r z e k ł a d a j ą miejską

wymiana

poważne

się

zbyt
kraje.

ubioru i stro­

się j u ż b y ć — j a k d a w n i e j

zadawalnia

Jeszcze

przedtem

spotykamy

Kurpiów

tu i

suk­

starą k u ' -

— nie tylko

jako

л 'e n i e r a z i j a k o p r a w d z i ­

sztuka l u d o w a — w t e j dziadzinie zaczyna

potrzebne.

na pustkowiach. O t y m

poziomie.

każdej

do g r ę p l o w a n i a , w y ­
kolczastych

za s w o j e

d o o s t a t n i c h czasów i l a t , t k a c t w o k u r p i o w s k i e

dziemy

n a smugach

o w : e n a wełnę,

n a mięso, o k t ó r e w p u s z c z y

wątku

szale

miejscowoś­

ścianę

m i a r ę , t o 6 m bieżących

wszystkie

przy

między

Na

pozostała

rozwiniętym

czytamy

dziej

Hodowano

niektórych

w i e j s k i c h wąskich k r o s i e n .

ślęczyć

z własnych

n a paśnikach

spod

od zewnątrz,

wyrabiano

Ściana s u k n a , ściana płótna — l a k się m ó w i

W p i e r w , niż z w ł ó k n e m roślinnym, m i e l i K u r p i o w i e
z wełną,

pomocy

niny

osiedla

t y m cza­

w. K u r p i e w a l c z ą

„barwach"

przy

sukna

niewielkich

pewnie

„namotały" n i c i z wełny

tkactwa

czynienia

masowo

cy

nędz­

moździerzy*.

nadrzecznych.
i

zwarte

tych

—

Zielonej (nad

już p o w s t a w a ć

XVIII

zgrabnych

wyświęcenia
1783 w

lasów

i t p . mających

chociaż l o s i c h się polepszył ». Z y c i e
z a n i k a ł o . N a początku

w

sztuki

swych

czasów

Kurpiowszczyzny.

tkaninę

tatów

lasach

zaczęły

ludność miała

w głębi

zarobsi.

w i o s k i , n a pól r o l n i c z o - b a r t n i c z e .

sie

sta­

N i e wszędzie n a pusz­

pewnie

smolarzy, węglarzy

ną pracę i l i c h e w i d a ć

pierwsze

a częściej
niemal

n a głowę

mitywnego

sąsiadów

się n a r z e c z b i e d a k ó w k u r p i o w s k i c h różnej

była

starej

tkały

n a własną p o ­

b y ł y za j e d n e ze z d o l n i e j s z y c h t k a c z e k w P o l s c e i o t r z y ­

bywali
czy

biły

o p i s u w i d z i m y , ż e musiały

czasy

narzutki

płótna

a i s t a r s i n i e n o s i l i b y łachmanów.
bywali

ciach

biają

krótkiego

chociaż

cieple

Sprawia

ż y c i e leśne, a n i e zaczęło żadne i n n e , b o i n a c z e j
chodziłyby

i

i płótno

n a ścianach

t o do o s t a t n i c h

starsza

młódź

kobiety

płótna

lecia. G a w a r e c k i

wstydu.

sukno

chat — o d wewnątrz,
jak

się już

j a k czy­

tkać

więc

czy

c h o d z i l i często

nawet

bez żadnego

kiedy

bieda..."».

Z powyższego

dopodobnie
grubego

wówczas chatki

„ n a p o l a c h " c z y też „na r o l i "

tkaniny

pło­

D o dziś o

się i p r z y b y w a j ą c e j

sposobach

k o n o p i . T o przyszło

w

zbie­

miejscowe

na wszystko.

Zabrakło

d z i e . A l e szło t o o p o r n i e
stałej

łap­

czasy, k i e d y bór c z y l a s n i e dał r a d y

rozrastającej

puszczańskiej.

Zaczęto

też b y l e

czy pamiętnikowej.

przyszły

wyżywić

ludności

z puszczy,

z opowieści 'starych ludzi

opisowej

część

s e t k i l a t żyła t u z w s z e l k i e g o

musiały

wiemy

ratury

przez

delikatniejszą

wystarczyły

r a c t w a , łowiectwa i w ogóle
dy

a n i obmyślonej

górną

się k o b i e t y

ówdde

i Kurpianki

po ziemiach

być nie­
polskich

z wałkami

samodzia­

ł o w e g o płótna, c h o d n i k a m i i t ; \ , 1 t o r e w y r o b y

swoje l u b

203

�c z ł o n k ó w r o d z i n y r o z w o ż ą n a sprzedaż, a l e i n a t o p r z y ­

zowych)

chodzi koniec.
Tkactwo k u r p i o w s k i e przechodzi d o t k l i w y kryzys,
którego s k u t k i n i e w i a d o m o j a k i e w t e j dziedzinie p r z y ­
niosą r o z w i ą z a n i e . R a c z e j u j e m n e .

wała
był

dobierano

za

wiano

bowanie

samodziałów.

(jak t u mówią)

samodziałów

l o r y , przechodziło

różne fazy

w

się w

jakim

znalazło

Barwienie

czyli

far­

na ulubione ko­

swego r o z w o j u i u p a d k u ,

czasach

obecnych.

D a w n y m i l a t y płócien s a m o d z i a ł o w y c h n i e f a r b o ­
w a n o . Jeszcze p o d k o n i e c X V I I I i &lt;na p o c z ą t k u X I X
w i e k u , g d y k o b i e t a n a r o b i ł a płótna l n i a n e g o , t o naszyła
z niego w s z y s t k i m d o m o w y m b i e l i z n y („kosiui") i u b r a ­
n i a . W s z y s c y c h o d z i l i p r z e w a ż n i e n a b i a ł o . A l e j a k chło­
p a k „ u s i e d z i a ł " k o s z u l ę n a m o k r e j t r a w i e p r z e d chałupą
i ją uzielenił, a d z i e w c z y n a ,
zbierając j a g o d y
czarne
w lesie, to samo zrobiła p r z y p a d k o w o ,
zafarbowawszy
ją n a g r a n a t o w o c z y i m o d r o i n i e b i e s k o — t o już i b y ł y
p i e r w s z e z a p o c z ą t k o w a n e k o l o r y ! P r z y p o d o b n y c h czy
i n n y c h w y p a d k a c h k o l o r y były i n n e — i t a k uzbierało
się s a m o t o , co p o t r z e b n e do k o l o r ó w . Z a c z ę t o w t e d y
l n i a n e i w e ł n i a n e t k a n i n y f a r b o w a ć , płótno białe z a ­
częto p r z e t y k a ć m o d r y m i nićmi czy p a s e m k a m i i t a k
p o w s t a ł y płócienka w takież p a s e c z k i ; płótnianka d o ­
t y c h c z a s o w a z t y m i p a s e c z k a m i była już strojem
od
święta.
9

U ż y w a j ą c b a r w n i k ó w roślinnych do p r z ę d z y l n i a n e j ,
przy

wyrobie

Kurpianki

n p . pościeli

używały

na

łóżka

następujących

w

pasy

i

kraty,

(za

jasny),

to

na

upalne

słońce

nabrało

potrzebnej
nie

1. N a
w

kolor

leśnych

2. N a
warze
do

chabrowy
jagodach

kolor

(modro-niebieski)

czarnych

brunatno-czarny

z olszowej

kory

gotowano

(czernicach).
i

czarny

z lnianym

w

od­

barwy.

inaczej,

W

komu

rudawą,
koloru.
czy

która

Jeżeli

przędzę

przez

dłuższy

dawne

lata

tylko

było

siemieniem.

wysta­
czas,

tak

aż

tylko

pilno

przed

n i e b y ł o , t e n szukał

farby

ł l

D o p e w n e g o r o d z a j u s z t u k i t k a c k i e j należało w y ­
r a b i a n i e b a r w n y c h i o z d o b n i e w y k o n a n y c h pasków do
fartuchów; w y r a b i a n o je z bawełny k o l o r o w e j i l n u
n a specjalnych t z w . „klockach". Niektóre były bardzo
a r t y s t y c z n e i b y ł a i c h w i e l k a rozmaitość. W y r ó b i c h
skończył się już p r z e d k i l k u d z i e s i ą t k a m i l a t .
Wiejscy
książki

k r a w c y .

p t . Strój

O

krawcach

ludowy

Puszczy

tych

pisałem
—

Zielonej

do

będącej

t e r a z w p r z y g o t o w a n i u do d r u k u . D o d a m t y l k o że k r a w ­
cy

miejscowi

miejscowej,
sów

(ludowi)

n i e było.

Taki

miał

i

ludności

d o t e g o szkół

krawiec

swego gospodarstwa,
Czasami

r e k r u t o w a l i się spośród

w i e j s k i e j . Żadnych

latem

czy

pilnował

kur­

lichego

a zimą o b s z y w a ł rodzinę l u b w i e ś .

pomoc.

Szyto

ręcznie,

a

maszyny

do

szycia

p o k a z a ł y się. t u o k . r . 1900 (z A m e r y k i n a r a t y

firma

„Singer"). K r a w c y

a

który

miał

więcej

żyli

sobie

gustu

i

na

ogół

nowych

dostatnio,

pomysłów

„ p r z y s t r o j a c h " , t o o przyszłość m a t e r i a l n ą

w

mógł się n i e

martwić. K a ż d y z n i c h miał swój d o m i i n w e n t a r z . Co
do k r a w c ó w Ż y d ó w ( w o s t a t n i c h l a t dziesiątakach
to ci p r a c o w a l i w
n a zimę

miastach

jeździli

po w s i a c h

z a d o m o w i l i się g d z i e u g o s p o d a r z a ,
s z l i do innego

przed

i osadach

mia­

(„wędrowni"),

o b s z y l i m u całą r o ­

i t d . Z a pracę

otrzymywali

gotówkę i „kolędę" w n a t u r z e do d o m u . Po w s i a c h
t o w a l i s o b i e w s w o i c h n a c z y n i a c h (nasze b y ł y

3. N a k o l o r c z e r w o n y — leśne k r z a c z k i
podobne
c z e r n i c p o d jesień (mają c z e r w o n e ł o d y g i i p e s t k i ) .

da­
kolor

olszowej .

dzinę, p o t e m

—

wełnę

zimą, a słońca już g o r ą c e g o

steczkowych,
nici

wełnę

siwy

wojnami),

barwników:

razu

latem

robiono,
B a r w i e n i e

od

przędzę i s u k n o potrzebnego

a

produkty

stroje

otrzymywali

wiejskie,

od

regionalne

gospodarzy.
z

czasem

go­

„trefne"),

Krawcy

miejskie,

szyli
współ­

czesne.

4. N a k o l o r żółty — b r z o z o w e liście i k o r a z d o d a t ­
kiem

koperwasu.

5. N a k o l o r z i e l o n y
ga, dająca
ją

„muzga".
Były

— specjalna

trawa wodna,

p o ściśnięciu m i a z g ę . N a d r z e c z a n i e
Nici

różne

dochowały

gotowano

sposoby

odwarze

farbowania

się d o n a s z y c h

n i c h pokoleń

w

z tej

trawy

nici, nie

1 0

.

wszystkie

czasów, b o p r z e z p a r ę

używano barwników

dłu­

nazywają

przeważnie

ostat­

chemicz­

nych.
Często f a r b o w a n e
gólnie
cone

przy

wyrobie

lniane

wano

nici

były t y l k o n i c i na osnowę

i dywanów), w t e d y

osnowy

grubsze

do

i mocne,

j e p o d przędzę

krę­
nazy­

r w a ł a , suszyła,
w

otłukała

piękne

z nasion

i cienkie

i t d . i t d . aż

włókno

—

sama

do

koszulę, t r z e b a p r z y
pracowitych
Wyroby
biane

i

koszul,
(zapaski

n i m o d b y ć aż pięćdziesiąt

ze l n u
różnych

czynności!
ze

l n u były

popularne,
farbowano
i

sprzę-

gospodyni.

J e d n a z n i c h o p o w i a d a ł a m i , że chcąc o t r z y m a ć

do

na

K u r p i a c h najbardziej l u ­

szczególnie
w

paski

nakrycia),

latem.

spódnice

chusteczki

Prócz
(kitle),

na

białych
fartuchy

głowę,

a

dla

m ę ż c z y z n prócz k o s z u l , p o r t k i l n i a n e , p a r c i a n k i i o n u c z k i w chodaki.
S u k n o g r u b e n a s u k m a n y b a r t n i k ó w czy
f a r b o w a n o niekiedy na kolor b u r y ; gotowano
w olszowej korze z l n i a n y m siemieniem.
Najczęściej
ralnym. W

204

jednak

robiono

kolor

strzelców
je wtedy

sposobem

t y m c e l u do s u k m a n d a w n y c h

czy
tu
ten

wełnianą.

L e n siał z a w s z e g o s p o d a r z , a czyściła go z c h w a s t ó w ,
dzenia

Początkowo

(szcze­

kilimów

cięciwami, d a w a n o

B i e l e n i e p ł ó c i e n l n i a n y c h n a K u r p i a c h i w ogóle
n a d Narwią, znane jest powszechnie. P r z y każdej c h a ­
łupie d a w n i e j w o g r ó d k a c h , z a b e z p i e c z o n y c h p r z e d i n ­
w e n t a r z e m , były specjalne
p l a c y k i r ó w n e , z piękną
m u r a w ą , z w a n e b i e l n i k a m i . S a m a n a z w a w s k a z u j e , że
służyły d o b i e l e n i a . W n i e k t ó r y c h w i o s k a c h c z y o s a ­
d a c h n a d r z e c z n y c h b y ł y b i e l n i k i d o w s p ó l n e g o użytku,
w y d z i e l o n e p r z e z z e b r a n i a g r o m a d z k i e d l a całej w s i ,
dobrze ogrodzone.

natu­

(ciemno-brą-

też

portki

jeszcze

pewnie

szarym

które

bielały

deszczu

i słońca. A

g ł o być p i ę k n y m
strój

bielić

partu,

praniu,

same

na

nauczył l u d z i
karkach

koszule
zwanego

że płótno w y b i e l o n e
uroczysty,

pewnie
i

bielić

ludzkich,

od

j a k śnieg m o ­

s t r o j e m odświętnym, p e w n i e

odświętny,

płótna

surowego

płótnem l u b pacześnym. A l e

s a m deszcz co p r z y

płótna,

ten

płócien n i e b i e l o n o , n a

i t p . używano

obrzędowy

więc n a

i t p . zaczęto

specjalnie.

B i e l o n o w t e n sposób: sztukę płótna z k r o s i e n r o z ­
ciągano n a m u r a w i e , p r z y g w a ż d ż a n o d o z i e m i s p e c j a l ­
n y m i kołkami na pozostawione, w t y m celu pętelki
(lub z b r a k u t y c h — przytłaczano p o b o k a c h w y m y ­
t y m i k a m i e n i a m i ) . W słoneczną p o g o d ę p ł ó t n o p o l e w a n o
w o d ą czystą p r z e z s i t a p o l e w a c z k i r a z w r a z p o k a ż d y m
wyschnięciu,
przeważnie
robiły to k o b i e t y i młode
dziewczęta.
Nieraz
dziesiątki r a z y d z i e n n i e , d l a t e g o
b i e l n i k i są z a w s z e b l i s k o w o d y . P o p a r u t y g o d n i a c h
„ b i e l e n i a " — czego o c z y w i ś c i e d o k o n y w a słońce l e t n i e —
płótno z w i j a j ą n a w a ł k i i zabierają d o użytku. T a k
s a m o t r z e b a z b i e r a ć płótno z b i e l n i k ó w n a n o c i p r z e d
każdą burzą, p i l n o w a ć p r z e d w ę d r o w n y m i z ł o d z i e j a m i ,

�również

kura

by

czy

nierogacizną

n i e dobrały

b i e l n i k i n i e zrobiły nieporządku, s z k o d l i w e g o
na w

się n a

d l a płót­

czasie b i e l e n i a .

Bielone

płótna

na miejscu

lizny

samodziałów.

(która

znano

Takie bielniki
i bielenie
można często
spotkać
i dziś, n a o g ó ł j e d n a k g o s p o d y n i e s o b i e
upraszczają
b i e l e n i e w d o m u , g o t u j ą c s z t u k i płótna w s p e c j a l n i e
s p r e p a r o w a n y m ługu z p a l o n y c h łęcin łubinu, a d a w ­
n i e j i jałowca i t p .
pytem

P r a n i e
tej

pewnie

w

estetyczne

nym
z

sięciu b l i s k o l a t .

daje

z krosien nie na­

się d l a k r a w c a , j e s t r z a d k i e , r o z c i ą g l i w e

i kurczy

się o d w i l g o c i i d e s z c z u . U b r a n i e u s z y t e z t a k i e g o
na,
i

po

pierwszej

trudno

niejsze

ulewie

się

niepomiernie

b y j e nałożyć n a s i e b i e . T a k p e w n i e
czasy

przytrafiło

puszczańskiemu,
niem

skurczyłoby

się

a

to

gwałtownym

tkaczów

na

pomysł

nieprzepuszczalne

się

niejednemu

zmoknięcie
sukna,

zbicia

suk­

w

daw­

elegantowi

właśnie

ze

skurcze­

naprowadziło

pewnie

sukna

na

gęstsze,

więcej

i n i e rozciągliwe.

Do folowania
zwany

foluszem

służy s p e c j a l n y
(„folus"),

a

przyrząd

będący

ok. 3—4 m k o r y t e m , dłubanym z grubego
nego,

z wolnymi wylotami w

sokimi

bokami.

Do

t r z e b a 6, 8 i

dorobiony

z kołkami

więcej n i e r a z

warsztat,
długim

pnia

o b u końcach

koryta

długi i dość c i e n k i smyk

—

właściwie

drzew­

i dość w y ­

jest

całą

pasją

smyka

ludzi.

naparzone

u k r o p e m , rozciągnięte

w

foluszu

( k o r y c i e ) chłopcy międlą, gniotą i p r z e w r a c a j ą
ciągając

n i m gromadnie

biet domowych,

w

obie

zawyrokują,

że

się p r z e r y w a .

co c h w i l a któraś l e j e

jają
mu

z duże­

otrzymują
dalej

ciągu

—

po

i oddają

ciężkiej

zasłużoną

do

dobrą

po w s i , bo n i e r a z
biorą

je

w

i ścisłe,

pracę

prostują,

nawi­

p o t y m d o k r a w c a . Już
ani zmiana

potu

pracy

folusz

i kilka

razy

są

obroty

do

pogody.

przy

kolację,

grudnia doprowadzone

ności. D o r e s z t y

zbite

znawcy

suknie

pożyczany

różne s u k n a

stanu

używal­

wędrowni

krawcy.

W o s t a t n i c h l a t a c h , bliżej m i a s t f a b r y c z n y c h s u k n o
t a k i e dają n i e k t ó r z y d o s p e c j a l n y c h f a b r y k d o w y r ó w ­
nania jednej
s t r o n y „ p r a w e j " przez
maszynowe
pos t r z y ż e n i e włosia, a l e większość p o p r z e s t a j e
na t y m ,
j a k i e wyszło z warsztatów w i e j s k i c h .

prania.

płóciennego

ulewny,

nie

tylko
stroju

letni

deszcz,

w podróży

strze-

czy gdzieś
zrobił z

przy

płócien­

wprost

na człowieku.

pewnie,

coraz

że

bielsza

bieliźnie,

j e g o strój

i

bez

bielutkiej,

chłopakom,

co

Gdy
czy

brudu.

zaczęła

podrażniło

człowiek

je

wy­

bielizna

jest

Dziewczyna

się

pewnie

prędzej

w

podo­

i c h ambicję

w

k i e r u n k u częstszego moknięcia n a deszczu, który j e prał
bezinteresownie
siątkami

umyślnie

żeby i m włosy

strzyżono

włosów).

Zaczęto
prać

a s k u t e c z n i e . Jeszcze

lat, dziewczyny

deszczu,

też

z

bieliznę w

przed

mokły

długie rosły

Taki

musiał

czasem

wodzie

—

(wtedy

być

nie

dzie­

majowym
jeszcze n i e

początek

czekając

bieżącej, trzepiąc

kijanką

paru

na

prania.

deszczu

ją

z płaskiej szczapy,

ręką,
czy

—
dło­

ułama­

n e j gałęzi.
P r a w d o p o d o b n i e z przyrodzonego lenistwa, człowie­
k o w i n i e chciało się urządzać p r a n i a z b y t często, a l e
bądź co bądź, t r z e b a p o w i e d z i e ć n a korzyść ludności
t u t e j s z e j p u s z c z y , że n i e c z e k a n o t u , aż płótno r o z l e c i
się n a c z ł o w i e k u w strzępy ( j a k t o się z d a r z a ł o p o ś w i e ­
cie) o d z n o s z e n i a , a l e j e p r a n o , co nastąpiło p e w n i e
już w w i e k a c h X V I I i X V I I I — w t e d y już n i e deszcze,
a l e k o b i e t y p r a ł y bieliznę.
Również

warto

zaznaczyć,

że

zmarłych

domowni­

k ó w n i e c h o w a n o w bieliźnie b r u d n e j , a l e ją s t a r a n o się
się
tu

zaprezentować

w

l u d z i e , a pozostałość

ci,

gdy

jeszcze mogą

w dobrej formie

zaświatach.

To

mówią

po t y m zwyczaju

starsze l u b s c h o r o w a n e

Kurpianki,
pracować,

mógł

najstarsi

j e s t t a k a , że

oczekując

już

przygotowują

śmier­

sobie

na

śmierć s w ó j strój, a w n i m często śnieżna „ k o s i u l a " o d ­
grywa

pierwszorzędną

Bądź

co

bądź,

rolę.

n a początku

już n i e t y l k o p r a n o w w o d z i e ,

XIX

stulecia,

a l e s t a r a n o się

bieliznę
wynaleźć

k u t e m u o d p o w i e d n i e m y d l i k i - s p o s o b y , ułatwiające
m a n i e możliwie czystej

smykiem,

wrzątek

naciągają,

deszcz n i e z a s z k o d z i ,

Chłopcy

w

gotowe
mokre

n a w a ł k i , suszą
żaden

jest

sukno

Sukno

bać

Z e sposobów t y c h

s t r o n y wzdłuż. Z k o ­

go s a g a n a n a s u k n o , a po k i l k u g o d z i n a c h , g d y

higieniczne,

czy

niejeden

bie­

strojem),

na wynalazek

bielizny

wyprać, wybielić, b y nieboszczyk

Z w y k l e f o l u s z u s t a w i o n y j e s t n a kołach w b i t y c h
w z i e m i ę (słupkach), p r z e d o k n a m i , chałupy, p r z e z które
p r z e c h o d z i ś w i a t ł o l a m p o w e na z e w n ą t r z p r z e z s z y b y ,
ż e b y p r a c u j ą c y m i e l i w i d n o . P r a c a r o z p o c z y n a się o
z m i e r z c h u , z w y k l e w czasie a d w e n t o w y m ( w g r u d n i u ) ,
d o k t ó r e j z a p r a s z a się sąsiedzkich c h ł o p c ó w dorosłych
n a cały w i e c z ó r . Jeżeli s u k n a j e s t m a ł o w j e d n e j c h a ­
łupie, t o k i l k a g o s p o d a r s t w r a z e m z n o s i s u k n o n a w s p ó l ­
n e f o l o w a n i e , dość p r a c o w i t e i k ł o p o t l i w e .
Sukno

pięknej

specjalny

d o rąk. D o

i

puszezaków, ale t o s a m o

nią, a z czasem

F o l o w a n i e s u k n a — b o t a k n a z y w a się cała t a m a ­
n i p u l a c j a u t r w a l e n i a , z b i c i a i u j e d n o s t a j n i e n i a rozciąg­
l i w o ś c i w ł ó k i e n — o d b y w a się o d n i e p a m i ę t n y c h p r z e z
l u d z i l a t , n a całym terenie, gdzie znane jest t k a c t w o
z wełny.

nie prano

s t r o j e m , b ę d ą c y m jednocześnie bielizną, trzepiąc

ładniejsza,
s u k n a . S u k n o zaraz

względy

wpłynęły

praczką

sechł, z a u w a ż y ł
F o l o w a n i e

nie

i spTat skórę b ę d ą c y m

pal

rybołówstwie

stu kilkudzie­

Pierwotnie
jednocześnie

k t ó r y g d y b y ł z silną falą t j . w i a t r e m , n i e t y l k o

i dalej

Polsce o d

i

prawdopodobnie

k u r p i o w s k i e Cieszą się w i e l k i m p o ­
w

była

potrzeby,

Pierwszą
był

lato

1. W o d a
pierwszym
czono
lub

stojąca,
lepszym

znane

były

miękka,
dole

czy

następujące:

wygrzana
kanale

na

słońcu,

wodzie

drugi

czystej

dzień

„spierano"

bieżącej, w y k r ę c a n o

w

lub jeziorku. M o ­

w n i e j bieliznę n a całą dobę, s p e c j a l n i e

ile, na

otrzy­

bielizny.

w

rozmiękły

błocie

brud

w

z nadmiaru wilgoci

i suszono n a słońcu i w i e t r z e , n i e k t ó r z y o d r a z u l a s o ­
b i e , żeby nabrała
2. Ił r z e c z n y
glowy),

Szorowano

„wysiastano"
takiego

fasonu.

( m a z i s t y i tłustawy muł g l i n i a s t o - m a r -

nad brzegiem

strumieni.
Z

odpowiedniego

w

w

niektórych

w

nim brud

wodzie

bieżącej,

mułu

Niemcy

robili

miejscach

rzek

i

zastarzały,

a

czystej

ogrzanej.

nam

i

kartkowe

potem
mydło

w czasie I i I I w o j n y .
3. Z a p a r z a n i e

bielizny

w

nawozie

końskim,

który

j a k w i a d o m o — p r z e t e r m e n t o w a n y , z a w i e r a w sobie d u ­
żo ciepła

—

odbywało

się jeszcze n a początku

S u k n o t a k i e służy dziesiątki l a t , u b r a n i e z n i e g o
„nie do z d a r c i a " — j a k mówią, a p r z y t y m n a z i m o w e
m r o z y i z a w i e j e ciepłe i w y g o d n e w n o s z e n i u .

w i e k u . B i e l i z n ę z zastarzałym

M a też w z i ę c i e n a K u r p i a c h d o o s t a t n i c h l a t , a n a
j a r m a r k a c h czy t a r g a c h w M y s z y ń c u m o ż n a nabyć o d ­
p o w i e d n i o w y m i e r z o n e sztuczki n a krótkie „sukmanki".

i

XIX-go

brudem zakopywano

b i e j w n a w ó z koński w s t a j n i , ż e b y się t a m d o b r z e
grzała. N a d r u g i
prano

piołu.

w

czy t r z e c i dzień bieliznę

ciepłej

Spłukiwano

wodzie
w

z ługiem

ogrzanej

za­

wydobywano

gotowanym

wodzie,

głę­

czystej

z
i

po­
bie­

żącej.

205

�-

4. G o t o w a n i e

jeszcze

w ługu b r u d n e j b i e l i z n y o d b y w a ł o

powszechnie

z popiołu d r z e w
zastępujący

ok.

r.

1900. Ł u g

liściastych, posiadających

ludziom

w sobie

krosien, jest

b a n i o n e " j a k t o nazywają,
wałki,

szedł
świat.

na

B i e l i z n ę z ługu p r a n o w

mięk­

sztuczki

5. O w c z y
mętna

dawniej

ług. B y ł a

w

i

wodzie

przed

tłustawa.

na

szereg

W

wodzie

Woda

prano

z

brudu

bieżącej. O d l a t 60—80 s p o s o b u

sitach

i

w

piecach

wygotowywano

tego

dziesiątków

l a t uważano

d ę b o w ą korę, o d -

ług.

Ług

taki

za n a j l e p s z y

i

przez

gotowa­

n o czy też p r a n o w n i m bieliznę. W końcu c z y s t a
spłukała do r e s z t y
Co

taka

takiej

do reszty

po­

używają.

6. D ę b o w y ług. P a l o n o
siano

brudna woda

strzyżeniem.

płócienne, spierając

czystej,

p r a w i e nie

ciepłej i

co n i e p o t r z e b n e

do s u k n a i

się i n t e r e s o w a ł ,

s u k m a n , to p r a n i e m

wystarczał

wienia" sukna wycierano

deszcz

woda

.

12

i

je rękami

i c h mało k t o

śnieg;

dla

miękkim

„odno­

śniegiem.

T a k w i ę c sobie r a d z i l i K u r p i o w i e , a w ł a ś c i w i e K u r p i a n k i z p r a n i e m b i e l i z n y . T y l k o n a t r a t w a c h spławnicy
drzewa
w
i

(miejscowi

oryle)

musieli

„gratunach" , gdzie indziej
1 3

dziewczęta.

W

Praczkami

dawniejszych

na

Starych

rzeźbił ładną kijankę

i

z

niej

dziewczynie.

prezent

też

są

Kurpiach

k w i a t y i różne

przedślubny

Przywiązywał

uwagę, a i dziewczyna

w

sobie

to zawsze

zawodowymi

latach

kawaler
robił

prać

robiły

widać

swojej
do

kobiety.
zdolny
wzory

upatrzonej

kijanki

znaczną

n i e obraziła się za t o .

płótna
do

P ł ó t n o (i i n n e t k a n i n y ) spod
wyrównują

oba brzegi,

maglują

zwana

koniecznych

na szerokiej
(łóżka

itp. Do

„Pogur-

j e nakręcając n a

rozpłaszczając

wypadkach

siedzenia)

na maglownica,

ławie, na

służącego

na

maglowania

t u walkownicą

mokre
mniejsze
wierz­

dzień

służy

i wałek

wszędzie
że

żadnych

prawie
niu

po k r a j u ,

więc

maglów

nie ma, prostowanie

wszelkiej

i wysuszeniu, j a k : ręczników,

tuchów i t p . o d b y w a

prawie

j e j n i e opisuję. D o d a m

zmechanizowanych

na

za

ręcz­

długości

ok. 1 łokcia (50—60 c m ) . Czynność t a z n a n a j e s t

tylko,

Kurpiach

bielizny

po

pra­

obrusów, k o s z u l , f a r ­

się ręcznie p r z e z k o b i e t y , p o d a n y m i

p j w y ż e j narzędziami.
Walkownicą
— z płaskiego d r z e w a b r z o z o w e g o c z y
klonowego
l u b jesionowego,
posiada do p r a w e j
ręki
okrągły t r z o n e k a do l e w e j zakrzywioną rączkę u p r z o ­
d u narzędzia. Spód w a ł k o w n i c y n a c i n a n y j e s t w k a r b y ,
który p r z y t o c z e n i u w a ł k a z bielizną naciąga ją c o r a z
m o c n i e j n a w a ł e k , w y r ó w n y w u j ą c w s z e l k i e fałdki i n i e ­
równości.
Wspominam

o wałkownicy

jeszcze i d l a t e g o ,

ona u każdej s t a r a n n e j g o s p o d y n i
biona

pracowitymi

motywami

że

i że często j e s t

sztuki

ludowej,

jest

ozdo­
robotą

r z e ź b i a r s k ą . B i e l i z n ę czy f a r t u c h p o p r a n i u n i e m a g l o ­
15

wany,

nazywają,

z gardzieli".

że w y g l ą d a

Żelazka

do

t a k „jak

prasowania

p s u wyciągnięty
od

paru

dziesiąt­

k ó w l a t są w użytku u m i e j s c o w y c h k r a w c ó w , ogół w i e j ­
ski

14

za

itp. W

n a k r y c i u szlabana

kanapę

bieliznę
kobiety

wyciągając

bielniku

chnim

t o n a pozór

owiec

jakby

koszule

wodzie

strugach i rzekach.

została p o m y c i u
była

czystej

tkanin.

z a w s z e trochę p o m i ę t e , n i e r ó w n e .

potaż

potaż

w

Wyługowany

Magio w anie

z n a d N a r w i n a h a n d e l ( d a w n y m i czasy) w d a l s z y
kiej, najlepiej

mydło.

si*

wygotowywani

dopiero

zaczyna

je lepiej

poznawać.

P R Z Y P I S Y

T e k s t z i n e d i t ó w A d a m a Chętnika, n a p i s a n y w l a ­
tach 60-tych.
Podług ks. Łukasza Kościeszy-Załuski, m i s j o n a r z a
z r . 1650, o d b y w a j ą c e g o m i s j e w p u s z c z y K u r p i o w s k i e j
(podł. rękopisu p o łacinie, podał I . B a r a n o w s k i „ Z i e ­
m i a " n r 18 1(11).
O c z y m dalej p r z y „strzelcach".
P o d ł . L . K r z y w i c k i e g o — Kurpie
(Biblioteka War­
s z a w s k a , 1892).
1

2

3
4

Były t a k i e w M u z e u m K u r p i o w s k i m w N o w o g r o ­
p o d Ł o m ż ą , do r . 1939 (pochodziły z w . X V I I I ) .
H. Gawarecki
Przywileje,
nadania
i
swobody
udzielone
miastom
województwa
płockie 70,
W-srszawa
1928
5

dzie

6

7

Pamiętnik

historyczny

płocki,

t. 2, 1830

A . Chętnik, Warunki
gospodarózo-kulturalne
na
pograniczu
Kurpiowsko-Mazurskim,
Ł o m ż a 1927, s. 89
8

206

O d F . P i j a n o w s k i e g o ze w s i K u z i e , p o w . K o l n o ,
l a t 90, w r . 1910 i o d M . S o b ^ e c h o w e j , l a t 85, w r . 1947,
o d J . K r a s c y n e j , l a t 80 z B r z o z ó w k i ( o k . 1932) i t d .
W i a d . od A. K o r d e c k i e j z Myszyńca i M . Sobiec h o w e j z K a d z i d ł a , 1949 i i n n y c h .
W i a d . od I . Jesionkowskiego
i M . Swiderskiej
z N o w o g r o d u p o d Ł o m ż ą , 1931
W i a d o m o ś c i o d : S. C h ę t n i k o w e j , l a t 9 1 , N o w o g r ó d
1948; M . S o b i e c h o w e j
z K a d z i d ł a , l a t 87, 1949; o d A .
K o r d e c k i e j z M y s z y ń c a , l a t 55 — 1949 i t d .
G r a t u n y — duże s z p a r y z w o d ą bieżącą między
kiocŁmi w p ł y n ą c y c h p a s a c h d r z e w a .
T a k i e k i j a n k i można oglądać w Ł o m ż y , w M u ­
z e u m Północno-Mazowieckim. „Stare K u r p i e " — o d c i ­
nek dawnej Kurpiowszczyzny
z lewej
strony Narwi,
o d N o w o g r o d u .począwszy — do Ostrołęki.
J a k to w i d z i m y пр. лг M u z e u m P ó ł n .
Mazow.
w Łomży.
1 0

1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9874" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9852">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8aeb470dc5ec35090f6d933071784549.pdf</src>
        <authentication>d66fca78f00d0821a69d6a8bf4f0f94a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117521">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3573</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117522">
                <text>1993</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117523">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3350</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117524">
                <text>Z perspektywy Siedmiogrodu / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117525">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4, s.14-15</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117526">
                <text>Czyżewski, Krzysztof</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117527">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117528">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117529">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117530">
                <text>Z perspektywy Siedmiogrodu
Drogi Aleksandrze,
Na Twoją propozycje rozmowy odpowiadam - tak jak to
j u ż kiedyś się zdarzyło - listem. Poprzedni pisałem do Ciebie
w okresie kiedy przygotowywałeś świetny numer „ K o n t e k s ­
t ó w " poświęcony antropologii teatru i kulturze alternatywnej.
Ja byłem wówczas w „ P o d r ó ż y na W s c h ó d " z zespołem, który
w t y m właśnie - 1990 roku stworzył F u n d a c j ę „ P o g r a n i c z e "
a później Ośrodek „ P o g r a n i c z e - sztuk, kultur, n a r o d ó w "
z siedzibą w Sejnach.
Dzisiaj przygotowujesz wydanie „ K o n t e k s t ó w " poświęco­
nych Litwie, bywałeś u mnie w domu w drodze do W i l n a
i K o w n a , zapisując adresy i trudne do z a p a m i ę t a n i a nazwiska.
To, że tutaj przecinają się nasze drogi, że taki jest obecnie
kontekst naszej rozmowy, dowodzi najoczywiściej ewolucji
jakiej uległy nasze poszukiwania. Dzisiaj z a a n g a ż o w a n i jesteś­
my w rozpoznawanie Litwy, w obecność Litwy. Dzisiaj
powtarzamy coraz płynniej nazwiska, uczymy się melodii
słów. które są w ustach Polaka nie oswojone zupełnie, jakby
przywoływały glos nie z sąsiedztwa trwającego wieki, a z dale­
kiego kontynentu.
A przy tym wszystkim proponujesz - co jest jeszcze jednym
dowodem Twojej diabelskiej intuicji - nazwać naszą r o z m o w ę
„ Z perspektywy Siedmiogrodu", co od razu ustawia przed­
miot naszych dociekań we właściwym, szerszym wymiarze.
Tak więc przywołuję w pamięci wszystkie nasze rozmowy
w Cimochowiznie. Sejnach. Warszawie
wszystkie stawiane
przez Ciebie pytania i zabieram się do pisania.
Dlaczego perspektywa Siedmiogrodu jest ważna dla naszej
rozmowy? C h o ć b y dlatego, że umieszcza Polskę i Litwę
w pewnym systemie naczyń połączonych, wzajemnie uwarun­
kowanych i silnie na siebie oddziałujących. Ten system to
oczywiście pogranicza Europy Ś r o d k o w o - W s c h o d n i e j ze swo­
im piętnem historycznych p o w i ą z a ń , zmieniających się granic,
kulturowych powinowactw. D o l e g o doszło jeszcze piętno
wspólnoty obozu socjalistycznego, co do k t ó r e g o łudzimy się,
że szybko ulegnie zatarciu, a w rzeczywistości z m a g a ć się
będziemy z nim jeszcze przez dziesięciolecia. Samo pojęcie
„ p o g r a n i c z e " nie jest w obecnej dobie tutaj popularne.
Związane to jest z t y m , że godząc się na rzeczywistość
pogranicza godzisz się na rezygnację z wyłączności np. litewskości czy polskości na danym obszarze. W e ź chociażby takie
Wilno - L i t w i n i tyle się nawalczyli, aby mieć je za swoje, za
swoją stolicę. A tu teraz Białorusini głoszą światu, że ich
d u c h o w ą stolicą jest W i l n o i spokojnie p r o p o n u j ą , aby to
miasto stało sie stolicą nas wszystkich: Litwinów P o l a k ó w ,
Białorusinów, Ż y d ó w . . . Tak to j u ż tutaj u nas jest. T u żaden
n a r ó d nie ma wszystkiego na własność.
W konsekwencji stoją przed nami zawsze dwa możliwe
scenariusze p o s t ę p o w a n i a : albo będziemy chcieli mieć wszyst­
ko na własność i wówczas zaczniemy wypisywać na murach
hasła w rodzaju „ P o l s k a dla P o l a k ó w " i gorliwie b u d o w a ć
wizerunek każdego innego j a k o obcego i wroga, albo dom
swój zbudujemy otwarty, trudząc się nad d o b r o s ą s i e d z t w e m
i poszanowaniem innego. Istotny problem w tym przypadku
nie tkwi w tym, że przyjmujemy pierwszy scenariusz, bo
świadomych i aktywnych nacjonalistów jest u nas niewielu,
a przypadłość ksenofobii, choć rozpowszechniona, pozostaje
jednak w większości środowisk cechą wstydliwą Problem
polega na t y m , że ogromna większość z nas u w a ż a , iż
wystarczy nie być nacjonalistą, mieć demokratyczne p o g l ą d y
i sprawa załatwiona. Tymczasem dom otwarty trzeba b u d o w a ć; tutaj potrzebna jest wielka praca do wykonania, wielkie
serce.
Podobnie jest z pojęciem tolerancji; samo słowo łacińskie
tolerare - znosić, ma w sobie coś z bierności i wówczas rację ma
Jan Paweł I I m ó w i ą c „Tolerancja to za m a ł o . . . " .
Ale o tolerancji później.

14

Teraz chcę tylko zaznaczyć, że to pole budowania, zawiązy­
wania nici wspólnoty w momencie narastającej fali procesów
dezintegracji na pograniczach, uznałbym za jedno z najistot­
niejszych pól działania naszego o ś r o d k a w Sejnach.
O t ó ż dla mnie osobiście przełomem w spojrzeniu na po­
granicze j a k o na system scalający całą tę naszą część Europy
w jeden oVganizm, były p o d r ó ż e do Siedmiogrodu Wcześniej
były tylko intuicje, pojedyncze tropy, lektury książek.
Była na przykład dyskusja o Europie Ś r o d k o w e j w latach
80-tych zainicjowana słynnym esejem Kundery Zachód po¬
rwany albo tragedia Europy Środkowej, w której wzięli udział
m , : Miłosz, Havel, K o n r a d , Venclova, M i c h n i k i Jancar. Ale
wówczas idea Europy Środkowej pojmowana była zbyt w ą s k o
i zbyt silme uzależniona od przeszłości Poza tym p o w s t a w a ł a
przede wszystkim w opozycji do Rosji do Z w i ą z k u Sowiec­
kiego W momencie gdy słabła g r o ź b a uzależnienia od
Moskwy i pojawiła ię szansa^wcieleniai idei w życie dyskusja
udchb
m K
arenę w k r o c z ™
n

r p o d r n s a n e ^ ^ ^ S ^ ^ S ^ S - ^ ^ o
hcznvch d ą s ó w i o ? ó r ó w
- ^ ^ ^ b J T S t ó e t o H
Szowane
jedymeT^
Jesień 1989 r o k u zakończyła pewien rozdział w podejściu do
problemu Europy Środkowej. I choć był to rozdział c ekawa,
obfitujący w świetne eseje, błyskotliwe analizy historyce
n o - k u t u r o w e . to jednak o b n a ż o n e zostały wszystkie jego
słabości: pewen akademizm, brak przebicia i umocowania
w realiach bieżącego życia Powoli stawało się jasne że E u r o p ę
Środkową
zaczyna
zastępować
Europa
Środka
wo-Wschodnia i obok Węgier Czech Słowacji i Polski jest
także Litwa R u m u n a i inne^ kraje że na n k t u a się z d a d z ą
wszelkie k a l k i
S ^ ^ ^ ^ y ^ ^ i ^ S T S .
wym w y z w a ć
Europy D o m S R o i a S
B
nrzed^ m z v s t k i m na
nfewieTeztoffi^
ba nomiedzv ludzi
SałanTe

^

^

S

o

i

^

z

T

i

^ ^ ^
rozpocząć

W ten s p o s ó b otwiera się obszar pracy organicznej, który
stoi przed nami do wykonania. T r u d n o sobie wyobrazić
jakikolwiek rodzaj ideologii, choćby najbardziej szlachetnej,
który byłby w tej sytuacji p o ż ą d a n y i skuteczny. Potrzebny jest
raczej w a r s z a t, który przysposabiałby ludzi do życia na
pograniczu w sytuacji otwartości i szansy na godne współist­
nienie.
O t ó ż nasze miejsce jest właśnie przy t y m warsztacie. M o ż n a
powiedzieć, że to co robimy w Sejnach, to pewnego rodzaju
laboratorium, w k t ó r y m poszukujemy nowych form działania,
aktywności kulturalnej i edukacyjnej nowych s p o s o b ó w * 5
macji życia w małych ojczyznach które o d p o w i a d a ł o b y
wyzwaniom czasu
Nie jest to łatwe. O p ó r materii jest ogromny.
Przede wszystkim jesteśmy nieprzygotowani do zmierzenia
się z rzeczywistością, która nagle się przed nami wyłoniła. Żeby
cokolwiek tutaj b u d o w a ć trzeba znać swoich sąsiadów, rozu­
mieć ich punkt widzenia, z d o b y w a ć dystans wobec własnej'.
megalomanii. T y m sposobem trzeba też pogłębiać poznanie
samego siebie Przecież jednym z najdramatyczniejszych py­
tań jakie się wyłoniły obecnie to jest pytanie o własną
tożsamość.
Tymczasem, gdyby p r ó b o w a ć określić nasz stopień facho­
wości w tych dziedzmach, to śmiało m o ż n a powiedzieć, że jest
dyletancki. I ciągle nie widać jakiejkolw.ek istotnej zmiany
w podejściu do tych p r o b l e m ó w w szkołach, parafiach c z j
mass mediach. Istnieją oczywiście różne pojedyncze inic­
jatywy, w tym wydawnicze W czasach .podziemnych" poja¬
w i Ę książka B o h d a S
S K c z y p i e ™

�-

Polska Sztuka Ludowa. Konteksty" nie j e d n ą cegiełkę
wniosła w tej budowie. T o jednak ciągle za m a ł o i myślę, że
rozumiesz dlaczego tak upieram się przy tym warsztacie.
Tak sobie myślę teraz, że ten okres - mityczny j u ż prawie
_ niezwykłego współistnienia n a r o d ó w i kultur, opisywany
orzez Vincenza i Stempowskiego, to był okres dziecięcy,
Ł - r e f l e k s y j n y , pewnej naturalności i przezroczystości ist­
niejącego p o r z ą d k u . D o tej epoki nie ma powrotu tak jak nie
Sa powrotu do dzieciństwa. Dzisiaj jesteśmy w okresie
dojrzałości, przebudzonej refleksji i bez rozwoju świadomości,
Ł g o jej pogłębiania, nie damy sobie tutaj rady. Dotyczy to
nie tylko elit ale nas wszystkich. I dlatego jeszcze raz
powtarzam - warsztat, bowiem ś w i a d o m o ś ć jest przecież dla
nas kwestią życiowego praxis.
Powiesz, że tych w a r s z t a t ó w uruchamianych obecnie jest
bardzo d u ż o : warsztaty języków obcych (zachodnich oczywiś­
cie), komputerowe, menadżerskie, marketingu i t d . Zgoda.
One wszystkie są potrzebne. Ale na tej samej zasadzie potrzeb­
ny jest warsztat ś r o d k o w o e u r o p e j s k i odnoszący nas do naszeco miejsca zamieszkiwania. I tak samo prosty i oczywisty jest
fego cel: być w pulsie życia, nie stać się anachronicznym,
zasklepionym w p u d e ł k u rodem z X I X wieku jeszcze.
M i m o że ta praca powinna być obliczona na długie lata, że
powinna być gruntowna i niespieszna, to jednak dokonuje się
pod wielkim ciśnieniem czasu i okoliczności. Jest niepokój
j pośpiech. P ł o n ą Bałkany, a przecież to u nas się pali! 1 co robić
w tej sytuacji: o r g a n i z o w a ć k o n w ó j humanitarny czy brać się
za pracę u siebie, za przygotowanie spotkania młodzieży
polskiej i litewskiej na przykład? Jedno i drugie jest tym
samym
Oczywiście aby p r z e k o n a ć się do tej pracy, aby położyć pod
nią właściwy fundament, nie m o ż n a kierować się strachem
i myśleć jedynie o działaniach prewencyjnych. Nie w y o b r a ż a m
sobie tego inaczej jak tylko pracy twórczej, odwołującej się do
mocy pozytywnych, ich energii duchowej i trzeźwego budowa­
nia.
Cała moja nadzieja opiera się na przekonaniu, j a k ż e często
już w życiu sprawdzonym, że te siły na naszych pograniczach
są w przewadze. One są m o ż e bardziej ukryte, nieśmiałe
i często n i e u ś w i a d a m i a n e . Brakuje impulsów do ich wy­
zwolenia. Wszyscy jeszcze tutaj stoimy na słabych nogach więc
nadrabiamy miną, baczymy kto ważniejszy i nie kwapimy się,
aby pierwszemu wyciągnąć rękę.
Tym ważniejsze jest więc przełamywanie tego stanu rzeczy,
odnajdywanie miejsc siły i czerpanie z nich energii do działa­
nia. W tym miejscu pora j u ż p o w r ó c i ć do przywołanego przez
Ciebie Siedmiogrodu, który wywołał wszystkie moje dotych­
czasowe refleksje. T o jest niewątpliwie miejsce siły Gdybym
miał je p o r ó w n a ć do innego znanego mi miejsca w tej części
Europy, to bez wątpienia p o r ó w n a ł b y m je do Wilna. Nie ma
miasta w Siedmiogrodzie, k t ó r e m u o d p o w i a d a ł o b y W i l n o , ale
stopień kondensacji mocy duchowych związanych z bogact­
wem kultur i tradycji j a k i posiada stolica L i t w y znajduje swój
odpowiednik w całej sieci miast i m i k r o r e g i o n ó w Siedmio­
grodu zajmujących powierzchnię ponad stu tysięcy kilomet­
rów kwadratowych I nie jest to banajmniej ż a d n a przy­
graniczna prowincja - region Cstk zamieszkały przez seklerów
bardzo przywiązanych do swych tradycji karpackich Węgier
to samo centrum współczesnej R u m u n i i I takjest w p r z y p a l
ku Wilna czy choćby Rusi Kijowskiej co najmniej dwa
współczesne narody upatrują w Siedmiogrodzie kolebki swej
kultury i swego narodowego odrodzenia A obok R u m u n ó w
i Węgrów sentymemdcTtej ziemi mają Sasi .Szwabi Żydzi
Rusint, C y g T m e T
Przy pierwszym zetknięciu z tym żywiołem dzisiaj masz
wrażenie, że okres panowania „Geniusza K a r p a t " ostatecznie
ten ogród zdewastował, co jest pozorne. Wystarczy zajść do
mieszkań, w k t ó r y c h na p o r z ą d k u dziennym są bogate biblio­
teki, cenne obrazy, misterne wyroby rzemiosła ludowego,
wystarczy p o r o z m a w i a ć z ludźmi, a przekonasz się, że tradycja
tutaj zachowała swoją ciągłość. Że nie zamilkły uniwersytety
* środowiska inteligencji że żywa pozostaje w dalszym ciągu
kultura ludowa, A co z tego wynika na dzisiaj, na jutro?

Przede wszystkim pewna postawa ś w i a t o p o g l ą d o w a , pe­
wien format duchowy człowieka, który określiłbym k r ó t k o
jako głęboko tolerancyjny. W y d a w a ł o b y się, że to tak niewiele.
Przecież każdy z nas jest tolerancyjny. Również tam u Ciebie
w Warszawie kogo byś nie spytał to jest oczywiście tolerancyj­
ny. N o tak, tylko że dopiero tam, w Siedmiogrodzie, staje się
jasne o czym w rzeczywistości m ó w i m y . Tolerancja to po ecie
które do chwili gdy pozostaje w sferze naszych intencji
i wyobraźni, jest całkowicie czcze, puste i nic nie znaczJedynie życiowe p r ó b y , nieustannie ponaw.ane, coraz to
trudniejsze, powoli wypełniają je znaczeniem. A w Siedmio­
grodzie pod t y m względem jest jak w ulu - trwa nieprzerwana
P^aca i to już od wieków.
W tym sensie postawa, o której m ó w i ę jest czymś o wiele
ważniejszym, czymś co może stać się d o m i n a n t ą życia społecz­
nego, czy wręcz całej cywilizacji. Oczywiście zaledwie m o ż e się
stać, bowiem stawiać musi czoła całym z a s t ę p o m złych sił.
konfliktów, ksenofobii itd.
Docieramy teraz do rzeczy, myślę, niezmiernie istotnej dla
naszej rozmowy. Oto mamy bowiem z jednej strony p o s t a w ę
tolerancji, obok której ciągle nieśmiało stawiamy potencjalne
„ m o ż e " . Ale ta postawa wywołuje i o b n a ż a tu na pograniczach
nieubłagalnie swoje przeciwieństwo - p o s t a w ą zamknięcia,
wrogości, nietolerancji. O t ó ż ta dychotomia, ten dramat
przeciwieństw jest dniem codziennym mieszkańców pograni­
cza, jest koniecznością dokonywania w y b o r ó w , pracy nad
samym sobą i w obrębie wspólnoty. T y m dla mnie tak
n a p r a w d ę jest Europa Ś r o d k o w o - W s c h o d n i a : dramatem,
w k t ó r y m postawa otwarcia, pobratymstwa i szacunku dla
inności zmaga się z postawą wąskiego partykularyzmu, egoiz­
mu narodowego i ksenofobi,. X X wiek przyzwyczai) nas do
sytuacji, w których ta druga postawa zwyciężała i w związku
z tym nie próbujemy nawe* sobie realnie wyobrazić rzeczywis­
tości, w której to postawa jej przeciwna u W ł a b y w pełni do
głosu. A przecież będzie musiała dojść do głosu W żaden
fposób s,ę od tego nie wykręcimy N e uporamy się ze sobą
z życiem wspólnoty bez wypracowania w sobie postawy
głębokiej tolerancji A za tym idzie przecież wielka praca
światopoglądowa .duchowa
I to jest właśnie fascynujące tutaj, stanowiące zapowiedź
wielkiego potencjału kulturowego i cywilizacyjnego. M y w Po­
lsce mamy często wyobrażenie o Litwinach j a k o nacjonalis­
tach, zaślepionych na punkcie swojej n a r o d o w o ś c i i nieufnych
wobec sąsiadów. Jest to niesprawiedliwe uogólnienie, a głoszą­
cym te opinie Polakom warto by odpowiedzieć w ó w c z a s , że
np. w Hiszpanii mówi się o K a t a l o ń c z y k a c h „ P o l a c c o " , mając
na myśli ich skłonności do nacjonalizmu.
T y m niemniej zapoznając się kilka lat temu z Litwinami
obserwowałem u nich pewną egzaltację n a r o d o w ą i n e r w o w ą
o b r o n ę przed wszystkim, co s t a n o w i ł o jakiekolwiek zagroże­
nie dla litewskości, co w y d a w a ł o m i się wówczas zrozumiałe
biorąc pod uwagę historię. Ale piszę o tym dlatego, że ten stan
w przypadku moich znajomych był stanem dynamicznym
i podlegał przemianom za sprawę Wilna przede wszystkim.
O t ó ż byli ludzie, dla których ksenofobia czy nietolerancja były
czymś obrażliwym. A ponieważ życie w Wilnie ciągle z m u s z a ł o
ich do konfrontacji postaw, do współistnienia z o d m i e n n o ś c i ą ,
to w ciągu tych laV obserwowałem ich ewolucję w stronę
otwartości i tolerancji. Oto przykład p o d s k ó r n e j pracy jaka
ciągle się dokonuje na pograniczach A za tym sto. przecież
w istocie nie problem stosunku do n a r o d o w o ś c i czy religii czy
obyczaju, ale formatu duchowego j a k i człowiek posiada
Na koniec myślę, że nie od rzeczy będzie przypomnieć
opowieść Jerzego Stempowskiego o t y m j a k przybył ze swojej
doliny Dniestru do Polski centralnej, do Warszawy chyba
i jakiego rozczarowania d o z n a ł kiedy s p o t k a ł się tam - sięgam
po cytat - „ z uczuciami narodowymi objawianymi hałaśliwie,
wyzywająco, niemal bezwstydnie Manifestacje takie wydały
mi się czymś w bardzo złym smaku, d o b r y m co najwyżej dla
dorobkiewiczów i p r o s t a k ó w " .
Trzymaj się w tej Warszawie, Aleksandrze!
Krzysztof Czyżewski

75

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10789" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10767">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d8aa5f74b78b17fd7b6ec2a5a07c73aa.pdf</src>
        <authentication>565246cb5ccab88a2b34efc46ec7eb8f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128596">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4006</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128597">
                <text>1949</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128598">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3747</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128599">
                <text>Z piśmiennictwa. Z kroniki Sekcji zdobnictwa i budownictwa P.I.B.S.L. / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1949 t.3 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128600">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1949 t.3 z.3 -4 ; s.127-128</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128601">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128602">
                <text>Państwowy Instytut Badania Sztuki Ludowej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128603">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128604">
                <text>Z

P

I

Ś

M

Taneczni Listy, Dwumiesięcznik

I

poświęcony

E

N

N

kulturze

I

tanecznej

C
pod

T

W

A

redakcją

Jana

Reya

N r 5 i 6 — 1948 r . i N r 1/2 — 1949 r . ( p o p r z e d n i e
n r n r — p a t r z „ P o l s k a S z t u k a L u d o w a " n r 9/10—
1948 г.).
Czasopismo to, j a k i dotychczas, p r z y n o s i d u ż o m a t e r i a ł ó w z zakresu
t a ń c a l u d o w e g o n i e t y l k o f o l k l o r u R e p u b l i k i C z e c h o s ł o w a c k i e j , ale i i n n j - c h n a r o d ó w . J. K r o u p o w a w w y w i a d z i e p r z e p r o w a d z o n y m ze s ł y n ­
n ą a r t y s t k ą u z b e c k ą , ś p i e w a c z k ą i t a n c e r k ą l u d o w ą , p o s ł a n k ą do N a j ­
w y ż s z e j R a d y Z S R R , T a m a r ą C h a n u m , i n f o r m u j e o j e j sztuce i w a l c e
o p r a w a kobiet, o szkole b a l e t o w e j z a ł o ż o n e j przez T a m a r ę C h a n u m
w 1932 r . w T a s z k i e n c i e i p l a n a c h j e j n a p r z y s z ł o ś ć . I g o r M o j s i e j e w ,
w liście do c z e c h o s ł o w a c k i e g o Z e s p o ł u T a ń c ó w N a r o d o w y c h , dzieli się
i n f o r m a c j a m i , j a k zespół p r o w a d z o n y przez niago bada i opracowuje
t a ń c e , m u z y k ę , s t r ó j i obyczaj l u d o w y , b y p o t e m t r a n s p o n o w a ć to na
formę widowiskową.
Ze z b i o r ó w E r b e n o w y podano
k t ó r y c h t e m a t e m jest taniec.

19 t e k s t ó w

pieśni

l u d o w y c h czeskich,

W e z w a n i e Saszy M a c h o w a — n a w o ł u j ą c e c h o r e o g r a f ó w d o s i ę g a n i a
po s k a r b y f o l k l o r u tanecznego, z a m y k a w N r 5 s e r i ę a r t y k u ł ó w , z w i ą z a ­
nych z tańcem ludowym.
„ D r u g i list z P a r y ż a " — M . Soukupowej, tejże p r z e k ł a d f r a g m e n t u —
s ł a w n e p r a w i d ł a — z „ L a d a n s e a n c i e n n e et m o d e r n ę " — L . de C a h u s a c ,
„ S u r les p o i n t e s " — M . A . T y m i c h o w e j o r a z P r z y c z y n k i d o p r o b l e m u
n a s z e j c h o r e o g r a f i i — J a n a R e y a — o d n o s z ą s i ę do z a g a d n i e ń o g ó l n o
choreograficznych.
N r 6 p r z y n o s i 14 t e k s t ó w p i e ś n i m o r a w s k i c h o t e m a t y c e
S T o t h w art. „ R e j o n D e t v y " o m a w i a f o l k l o r taneczny i
tego c i e k a w e g o g ó r s k i e g o z a k ą t k a S ł o w a c j i .

tanecznej.
muzyczny

T. A . Ustinowa w obszerniejszym artykule „ P i e r w i a s t k i ruskich t a ń ­
ców", analizuje szczegółowo kilkadziesiąt charakterystycznych „ k r o k ó w " .
P o n a d t o N r 6 z a w i e r a p r a c e J . P r o c h a z k a —• „ D w a n i e s k o ń c z o n e b a ­
lety L . J a n a ć k a " i M . Soukupovej — „ S z k o ł y taneczne w P a r y ż u " .
D o r o c z n i k a d o ł ą c z o n y j e s t d o d a t e k C. B l a s i s — O p a n t o n i m i e —
w przekładzie M . A. Tymichovej.
O d r o k u 1949 T a n e ć n i L i s t y s ą w y d a w a n e p r z e z T o w a r z y s t w o P r z y ­
jaciół T a ń c a , pod t ą s a m ą r e d a k c j ą J. Reya.
W N r 1/2 — M . S p i c z k o v a - M a t u s z k o w a o p i s u j e t a ń c e i p i e ś n i ze S t r a n i ,
leżącej u podnóża Białych Karpat, najszczegółowiej o m a w i a j ą c
taniec
„ p o d szable". E . H o l e c z y p o d a j e szereg d a n y c h o t a ń c u z w a n y m „ O d z e mok", charakterystycznym m ę s k i m t a ń c u s ł o w a c k i m regionu górskiego,
0 k t ó r y m w z m i a n k i z n a j d u j ą się j u ż w k r o n i k a c h X V I w., a najstarsza
m e l o d i a o d z e m k a p o c h o d z i z r . 1588. L . S c h m i d o v a w a r t y k u l e „ L u d o z i i a w c a a taniec", daje s p r a w o z d a n i e z d w ó c h r e f e r a t ó w H . R e j c h r t o v e j
1 Prof. F r . Bornusze, w y g ł o s z o n y c h w s t y c z n i u b. r. n a z j e ź d z i e l u d o z n a w ­
c z y m z o r g a n i z o w a n y m przez M i n i s t e r s t w o I n f o r m a c j i i O ś w i a t y , a do­
t y c z ą c y c h się zagadnienia t a ń c a ludowego.
J. R e y , w a r t y k u l e „ Z a c h o w a - r ę k o p i s N o v e r r a " , o m a w i a t e n n i e ­
zwykle cenny dokument sztuki baletowej X V I I I w., z k t ó r y m autor
z a z n a j o m i ł s i ę w czasie s w e g o p o b y t u w W a r s z a w i e w g r u d n i u u b . r .
„ T a n i e c a p a n t o m i n a " — M . A . T y m i c h o w e j i „ M ł o d a balerina So­
w i e c k a " (O. M a j i P l i s e c k i e j ) — O. P o z d n i e w a — d o p e ł n i a j ą r e s z t y .
Taneczni L i s t y z a w i e r a j ą ponad to s t a ł e d z i a ł y : „ M ł o d z i m ó w i ą " , „ N o ­
t a t k i " oraz „ L i t e r a t u r a o t a ń c u " — p r z e g l ą d a k t u a l n e j b i b l i o g r a f i i p r z e d ­
miotu.
Czasopismo jest i l u s t r o w a n e s t a r a n n y m i r e p r o d u k c j a m i na
k r e d o w y c h oraz wysoce a r t y s t y c z n y m i r y s u n k a m i .

wkładkach
T

Rysunki

W.

Frydrychowej

Z.

ilustratorki

Tanecznic

h

Listów

�Z

KRONIKI

SEKCJI

PAŃSTWOWEGO
DWA

NOWE

TYPY

ZDOBNICTWA

INSTYTUTU

SKRZYŃ

KRAKOWSKICH.

D

R

E

W

N

I

A

N

Y

D O M

Z

XVIII

W y c i n a n k a na

okładce w/g

Fotografie
Wystawy
Deptuszewski.

w.

wykonał

F o t o g r a f i e do a r t y k u ł u
„Kilka słów
o
polskich" w y k o n a ł Zbigniew
Kamykowski.

128

Na

str.

63

omyłkowo

DO

Frankowskiego.

Kieleckiej

Stefan
kolędach

podano nazwisko Prof.

LUDOWEJ

B A D A N I A

konstruk­
z

L U B E L S Z C Z Y Z N Y .

R o z p o c z ę t e w r. b. p r z e z S e k c j ę Z d o b n i c t w a P . I . L .
Sz. L . b a d a n i a t e r e n o w e na obszarze
południowej
Lubelszczyzny dają w y n i k i pozytywne. Poszukiwania
prowadzono
między
Ulanowem a Biłgorajem, koło
Szczebrzeszyna i K r a s n o b r o d u . R e z u l t a t e m b y ł y o b ­
fite m a t e r i a ł y z zakresu ludowego m e b l a r s t w a ozdob­
nego i ustalenie k i l k u o ś r o d k ó w p r o d u k c j i
malowa­
n y c h s p r z ę t ó w . Dalsze badania o b e j m ą o k o l i c ę Cie­
szanowa, Z a m o ś c i a a n a s t ę p n i e ś r o d k o w ą i p ó ł n o c n ą
Lubelszczyznę.
z

K.

W e w s i P l e s z o w i e p o ł o ż o n e j o 12 k m . n a w s c h ó d
od K r a k o w a znaleziona z o s t a ł a przez
Kier.
Sekcji
B u d o w n i c t w a dr. Reinfussa stara d r e w n i a n a c h a ł u p a ,
d a t o w a n a z r. 1796. C h a ł u p a t a z b u d o w a n a z c i o s a ­
n y c h belek w i ą z a n y c h „ n a s ł u p " , posiada zasadniczo
symetryczny układ wnętrza, w k t ó r y m
po
jednej
stronie sieni m i e ś c i się stajnia i i z d e b k a po d r u g i e j
zaś k u c h n i a i świetlica. Ze ś w i e t l i c y przechodzi się
do b i e g n ą c e j w d ł u ż c a ł e j ś c i a n y szczytowej b u d y n k u
k o m o r y , z k t ó r e j jest t e ż osobne w y j ś c i e na p o d w ó r z e .
Dach, czterospadowy, k r y t y
słomą,
o
konstrukcji
krokwiowej
podparty został później poziomą
belką
b i e g n ą c ą pod k a l e n i c ą w z n i e s i o n ą na p i o n o w y c h s ł u ­

E R R A T A

SZTUKI

p a c h , co w p i e r w s z e j c h w i l i r o b i ł o w r a ż e n i e
c j i na ś l e m i ę i sochy.

W czasie b a d a ń t e r e n o w y c h p r o w a d z o n y c h w p ó ł ­
nocnej części p o w i a t u b o c h e ń s k i e g o o d k r y t e zostały
p r z e z w s p ó ł p r a c o w n i k ó w S e k c j i Z d o b n i c t w a P. I . B .
Sz. L . d w a n o w e n i e z n a n e d o t y c h c z a s t y p y s k r z y ń
k r a k o w s k i c h . J e d e n z n i c h posiada na ś c i a n i e l i c o ­
wej w y o d r ę b n i o n e r a m k ą i b i a ł y m k o l o r e m tła pole
zdobnicze w postaci poziomo l e ż ą c e g o r o m b u , w y p e ł ­
nionego swobodnie rozrzuconymi k w i a t a m i lub
bu­
k i e t e m o g a ł ą z k a c h bocznych szeroko na b o k i w y w i ­
niętych. W drugim typie ściana frontowa potrakto­
w a n a jest w całości j a k o jedno pole ozdobione d w o ­
m a u m i e s z c z o n y m i obok siebie s ł o ń c a m i w f o r m i e d u ­
żej kolistej tarczy z k r ó t k i m i p r o m i e n i a m i d o o k o ł a .
Z.

BADANIA

I BUDOWNICTWA

Dr,

P O L I C H R O M O W A N E

Z R Ę B Y .

Na p ó ł n o c od P r z e m y ś l a w okolicy M e d y k i i P o ź clźiacza o d k r y l i p r a c o w n i c y Sekcji Z d o b n i c t w a n i e ­
p u b l i k o w a n y dotychczas z tych stron zwyczaj w y k o ­
n y w a n i a na p o b i e l o n y c h ś c i a n a c h z e w n ę t r z n y c h
do­
m ó w wielobarwnych malatur. Kolorowe szlaki o mo­
tywach
geometrycznych
przypominających
wzory
t k a c k i e czy z l u d o w y c h h a f t ó w k r z y ż y k o w y c h b i e g ­
n ą szerokim pasem w z d ł u ż g ó r n e j k r a w ę d z i ściany,
d o o k o ł a o k i e n a czasem i d r z w i . N i e k i e d y na n a r o ż n i ­
kach ścian lub w p o ś r o d k u m i ę d z y oknami trafiają
s i ę t e ż z d o b i n y r o ś l i n n e w f o r m i e m a l o w a n y c h sche­
matycznie w a z o n i k ó w z kwiatkami.
Z.

Nr

1 -

2/1949

K.

R.

Juliana
Krzyżnowskiego — powinno
być
Krzyża­
nowskiego.
N a s t r . 63 w i e r s z 15 o d d o ł u o p u s z c z o n o n a p r z e d
słowem Festiwal.
N a s i r . tS4 z a m i a s t O s t r o ł ę k a M a z o w i e c k a — p o w i n ­
no b y ć O s t r o w i ą M a z o w i e c k ą .
N a str. 64 z a m i a s t S e k c j e f o t o g r a f i c z n e — p o w i n n o
b y ć P r a c o w n i a fotograficzna.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10260" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10238">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/41c1faa7958989f493d0cf3dce838649.pdf</src>
        <authentication>d26c12c4314f14e62b33be2168230a3b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122000">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1892</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122001">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122002">
                <text>Indianie Ameryki Płn.</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="122003">
                <text>Chicago - społeczność indiańska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="122004">
                <text>przemiany społeczne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122005">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1755</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122006">
                <text>Z prerii na ulice / LUD 1985 t.69</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122007">
                <text>LUD 1985 t.69, s.95-138</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122008">
                <text>Mucha, Janusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122009">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122010">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122011">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="122012">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122013">
                <text>Lud, t. li9. 198,

JANUSZ

NIUCHA

Instytut SocjologiI
Uniwer:;ylct.u Jagiell'ońskiego

Z PRERII

NA ULICE.

PRZEMIANY INDIAŃSKIEJ
CHICAGO *

SPOŁECZNOŚCI

1. Wstęp
Celem poniższego tekstu jest przedstawienie dynamiki przemian społeczności indiańskiej w Chicago. We wstępie przypomnieć chciałbym
podstawowe informacje na temat amerykańskich Indian 1, które służyć
mogą uzasadnieniu podjęcia tego termatu.
Powszechnie przyjmuje się obeenie, że tubylcza ludność AmerykI jest
pochodzenia przede wszystkim azjatyckiego. Przybywała tu wielkimi
falami w okresie od 30 do 10 tysięcy lat temu 2. Jest bardzo niejednorodna pod względem cech antropologicznych, choć ma takie cechy wspólne, jak ciemna skóra, bardzo ciemne włosy oraz brązowe oczy 3. J~zykowo jest też ogromnie zróżnicowana. Przypuszczalnie bardzo różne były
już je;~yki, jakimi posługiwali się jej przodkowie w Azji. Wyróżnia SIę
" B"Jdnia, kto'rn'h CZ(;śóow'c rcz'ultaty publ,j,k'Owane są w tym &lt;tekśc'ie, ~li:lansowane z·()S,.~:yprzcz Almerican COUJllc·i·1
().f Lealrncd
SociC't;c-, a ta·kże częściowo prze.ć
SpC'ncer F'Oun-ciati-c&gt;H.
Poza nimi, jestem winiC'n wdzię'Cl.HOŚĆ1-i'czlnym Ind'Lanom ch;cagow.-;Jkiiill,z którymi roZ'ma1wialern, a zw!a,szcza pani-DllTIDorene Wie:;e (Chippewa)
i Diane Maney (Winnebago) i pa:J1'UCalowi Facitwolfo-wi (Si,oux), k,ló;zy pl'ze:&lt;azali
mi uwagi na temat aTlJg-iel~icj wel'sji leg'o tek9tu.
1 Na
temat lndian póln1ocnoomerykańskich
'QPublik(}wa'no w Po·bce na przyk!ad teksty: Ba'rba,ra M!atusz-ewska-Kahutnicka,
Ekonomiczne
podstawy
kulwrU
Indu&lt;1L Prerii, "EltwJ.graha Polsika" X, 1:!)66, ss. 181- 30'1; Bolhda'n
K'l)hutnicki, Proces
akulturacji
Indian
Pueblo, "Etnograf'ia
Pohska" X, Hł66, ss. 302 - 31'4; Man'jka SkaziI1."ka, Widowiska
obrzędowe
Indian
Zuni i ich związki
z gospodarką
i u.,trojem
społecznym,
"Etnografi.a PO'1.~k.a"X, 1916,6,.ss. 315 - 338; Kry.:;rtyna Ma!kowslk,J, 1'01lach. Jego rola w kulturze
Indian
północno-zachodniego
wybrzeża
Kanady,
"Etnografia Polska" X, 1'96'6,ss. 339 - 375; Mjj'laslawa Pos,eI'n-ZielióSlka, Między asymilacjq
a etnciznym odrodzeniem.
Z problematyki
amerykanizacji
India'l
USA, "Lud" 63,
1979, s's. 26 - 55; Roman Tokarczyk, Myśl społeczna mniejszości amerykańskich,
"Studia Socjol'ogicZJne" 4, 1981, ss. 1'55- 1'76.
2 Poc. rup. Ta:deusz NLileWb'ki, Pochodzenie
ludności
Ameryki
przedkolumbijskie
j
tv odbiciu językowym,
"E-tn'Og'rafia Pol!s:k,a"X, 11966,.ss. 253 - W{).
:ł Pall". n:p. Ruth
M. Underhill, Red Man's America. A History of Ind,ians in t/w
United States, Chi-c3'g{) and London 1971, Sl&gt;o 2 - 12; WH1iam T. Hagan, American
Indians, Chica.go alne! LaD'don 19.79,s. 2.

�96

Janusz

Mucha

obecnie 14 podstawowych
i ogromnie złożonych grup językowych 4. Jak
się wydaje, około roku 1600 było {)koło 200 różnych grup kulturowych
w Ameryce Północnej.
Około 50 z nich zniknęło zupełnie, powstały natomiast nowe. Obecnie jest ich 173.
Warunki klimatyczne,
wpływające
na tryb życia, różnily się bardzo.
Wystarczy
wspomnieć o takich biegunach,
jak południe Meksyku i północną Alaskę. Przed pojawieniem
się białych północną granicą uprawy
ziemi na większą skałę była obecna północna
Newada i obecny stan
Utah~. Pojawienie
się konia, a wraz z nim możliwości skuteczniejszych
polowań, spowodowały
odejście od uprawiania
ziemi również niektórych
z rolniczych
dotąd plemion. Tubylcza ludność Ameryki prowadziła
więc
w zasadzie gospodarkę
zbieracko-łowiecką
(choć ona przecież zac:zęł3.
uprawę wielu gatunków
warzyw, tytoniu etc.), a nie chłopską. Jest to
fakt bardzo doniosły. Jak ujmuje to wybitny antropolog Sol Tax, \v kulturach chłopskich
każdy musi stale i ciężko pracować, aby zapewnić sobie pokarm. W kulturach
łowieckich kapryśna natura bardziej niż w rolnictwie wpływa na sukces ludzkich działań. Nierówno rozłożone są talenty myśliwskie,
nierówno w czasie rozłożona jest możliwość zdobycia
pożywienia,
nie było dobrych sposobów jego magazynowania.
Jedzenie
raz jest bardzo dużo, innym razem bardzo mało. Ludzie koncentru.ją
się
na tym, Co mają dziś, co dziś potrzebują.
Nie .ma p::&gt;trzeby przesadnie
troszczyć się o jutro, gdyż znowu może być dostatek. W razie kłopotu
zawsze można zwrócić się do tych, którzy mają więcej SZCZf.iŚcia.Grupowy system pomocy nie pozwoli nikomu zginąć 6. Gospodarka
łowiecka
i zbieracka
nie znała więc systematycznej
pracy dla zapewnienia
sobie
środków utrzymania.
Nie znała też idei pełnej i wyłącznej odpowiedzialności jednostki
za swój los. Przejście
bezpośrednio
od tego typu gu:)podarki do przemysłu
nie kończyło się dotąd nigdy szybkim i pełny.m sukcesem. W przypadku
tubylczej
ludności
Ameryki,
pośredniego
etapu
w zasadzie nie było. W niewielu rezerwatach
uprawia się ziemię, a zgodnie z traktatami
rząd federalny
zapewnia ich mieszkańcom
zupełne minimum egzystencji bio,logicznej.
Indianie istnieją dopiero od przybycia
Kolumba
do Nowego Sv'iata.
Wcześniej
istnieli członkowie
wspomnianej
znacznej ilości plemion czy
narodów. Europejczycy,
przybywający
przez następne
stulecia do Ameryki, byli od nich bardziej jednorodni
kulturowo.
Ich narodowe kultury
{)parte były bez wyjątku na osiągnięciach
cywilizacji śródziemnomor&lt;;kiej

~ Por. np. Undol'hil1, op. cit., ss. 2 - 12; Edwal'd H. Spi-eer. The 11meri('(l/1 InCa'mbl'idge, Mass. - London, El1Jg}a,nd1'962,.~. f3.
5 Por. UnderhiH,
op. cit., s. ~5'2.
u Sol Tax, Culture
Makes a Dijerence,
mimeo, Chicago, May 13, 1938.

dians,

�Z PRERII

97

N A ULICE

i na chrześcijaństwie.
Do dziś istnieją jednak, jak się wydaje, pewne cechy wspólne wszystkim plemionom indiańskim,
których szczególne natężenia pozwala odróżnić ich kulturę od kultur nie-indiańskich.
Te cechy
to hojność i nacisk na dzielenie się tym wszystkim,
co się posiada; niechęć do antagonizowania
innych, do mieszania siG w cudze sprawy; przykładanie wielkiej wartości do systemu pokrewieństwa,
z czym wiąże siG
poczucie odpowiedzialności
przede wszsytkim
za krewnych,
a także wychowywanie
dzieci przez szeroką rodzinę; odwlekanie
czynnej
reakcji
w sytuacjach trudnych,
aż do czasu ich pełnego zrozumienia;
na okręgu,
a nie na linii oparta koncepcja czasu i przestrzeni,
łącząca w jedno to co
było, jest i będzie, to co jest tu i to, Co jest tam; ścisły związek życia
z przyrodą oraz z religią; brak jasnego odróżnienia
świata zwierzęcego
od świata ludzkiego; wiara w Moc, którą posiada Wielki Duch, ale może
też posiadać jakiś człowiek czy jakieś zwierzę; silna chęć utrzymania
plemiennej oraz indial1skiej tożsamości; rozumienie
pracy jako czegoś, dającego przede wszystkim satysfakcję,
a dalej dopiero pieniądze; ni~;chęć
do korzystania
z pozaindiańskiej
opieki społecznej; niechGć do wspólzawodniczenia z nie-Indianami
7.
Silna internalizacja
wymienionych
cech kulturowych
utrudnia
Indianom skuteczne
współzawodniczenie
z innymi w nowoczesnym,
wielkoprzemysłowym
mieście.
Popatrzmy na jeszcze inne cechy, wyróżniające
Indian od innych grup
współczesnego społeczeństwa
amerykańskiego.
W 1960 roku najmniejszy
procent dzieci zapisanych
do szkól, to dzieci indiańskie~.
W 1967 roku
90% mieszkail, w których mieszkali Indianie, znajdowało się poniżej dopuszczalnej granicy standardu. Średni tygodniowy dochód rodziny indiańskiej wynosił 30 dolarów (u nie-Indian
130). Bezrobocie w rezerwatach wynosiło 46%,
stan zdrowia w rezerwatach
uznano za odpowiadający stanowi zdrowia reszty populacji sprzed 20 lat. Niezdrowej
wody
używało 70'0/0 Indian, przy czym ponad SOll/o musiało ją transportować
ponad milę, na cukrzycG chorowało 7 do 15 razy więcej Indian niż (odpowiednio do wielkości populacji)
innych Amerykanów.
W 1966 roku

7 POl'.

Chicago,

np.

mimeo,

Rich,}('d

G.

Univers';{y

woods

and

Arthur

of M:innesota,

M.

Harkins,

Minneapolis.

Indian

November

Americans
1"9,68,

Oi.

8;

in
WH-

E. Washburn,
The Indian
in Amerźca, New Y,:'nk et a'l. 1'975, Sci. 1,2 - 21, 1'11;
Murray
L. Wax and Rosa'lie H. Wax, Religion
Among American
Indians,
"The Annals 0,[ the AmCl"C,l&lt;J1 AC:l'dcmyof
Political
and
S'ocial Sc.iences,
vol. 436, rvIilrch

oomb

1978.

S.s. 28 - 30;

Rr)salie

H.

Wax

and

White People, "Phylon"
XXII,
4, Winter
, Bruce A. Chodw,J,c!k. The Inedible
logical Perspectives,
cd. by Howard
New York et al. 1972, s. 13,2.
7 Lud,

t. LXIX

Robel't

K.

Thomas.

American

1961, ss. 306, 310 - 213.
Feast, [w:] Native Americans

M. Bahr,

Bruce

A. Chadwick,

Ind,iall"
Toe/ay:
Robert

and
Socio-

C. Day,

�Janusz

98

[viue/w

śmiertelność
dzieci wynosiła 38,5 promille, podczas §!dy średnia dla USA.
wynosiła
24,8. Indianie
dożywali
średnio
64 roku życia, gdy po'Zostali
Amerykanie
71 lat. Poważne
kłopoty
ze zdrowiem
psychicznym
miało
20 do 250/0 Indian 9. Działo się tak, mimo (czy z powodu) stałej 0pieki
rządu f.ederalnego
nad Indianami
w rezerwatach,
mimo bezpłatnej
tam
służby zdrowia. Trudno się więc dziwić, że Indianie chcieli wyrwać się
ze wspomnianego
kręgu, nie rezygnując
przy tym wcale z rezerwatów,
które traktowali
jako z jednej strony "prywatną
ojczyznę",
a z drugiej
strony gwarancję
utrzymania
tożsamości plemiennej
i indiańskiej.
Wyjściem była emigracja
zarobkowa
do miast, połączona z możliwie cZE:;stymi
wizytami "w domu".
Mimo, iż wspomniane
wyżej cechy kulturowe
Indian nie ułatwiały im
funkcjonowania
w mieście, pamiętać
trzeba i o tych cechach, które ich
sytuację upodabniały
do sytuacji wielu innych grup imigrantów
do wielkich ,miast amerykańskich
z biednych okręgów wiejskich i które czasem
nawet ich sytuację czyniły nieco lepszą. Znaczna liczba Indian po pierwszych próbach osiedlenia się w mieście rezygnowała
i wracała do domów
Uważano to za wskaźnik absolutnej
niemożliwości
adaptacji.
l'rzeba Jednak pamiętać,
że poprzez cały wiek XIX w każdej dekadzie zostawała
w Bostonie tylko polowa nowych mieszkańców.
Podobnie wielu mu;·zyńskich imigrantów
ze stanów południowych
do przemysłowych
miast Północy wracało do domów na zawsze lub na jakiś czas. Podobnie biali ubodzy Południowcy
(Appalachians),
którzy osiedlili się w przemysłowych
miastach Północy, za dom uważali Południe i spędzali tam kilka ml(:sięcy
w roku. Tak też robili liczni Włosi, choć ci do domu mieli dalej 10. Indianie nie byli więc wyjątkowo
niestabilną
grupą imigrantów
do wielkich
miast. Podobnie jak inni przybysze,
po osiedleniu się odbywali z c;~asem
coraz mniej wizyt "w domu", za to coraz bardziej
idealizowali
życie
tam. W odróżnieniu
od czarnych imigrantów
w zasadzie nie spotykali sie
w wielkich miastach
z dyskryminacją
rasową. W odróżnieniu
od przybyszów spoza Ameryki, nigdy nie byli "pierwszą
generacją"
imigrantó\v.
W szka1ach uczeni byli przez białych nauczycieli
"wiedzy białego człowieka", i to po angielsku.
Jeśli nawet angielski był ich drugim językiem
i znali go sła bo, to przybywając
do miasta na ogół umieli się nim porozumiewać. Pobyt w wojsku i kontakty
z federalną
agencją d:] spraw In-

9

Indians

t.

Ger.ar:d Lyttman,
in Transition,

Alcoholism,

"American

Illness,

60,!}, SeptembeI'197~, s. 17'H.
10 ,Pol'. Arthur !'.1argon, Indians

to the

City,

.,The J.ourn.a;j

of

and

Social

Pathology

J'O'uJ"&lt;na-l
of Pub'l.ic Health

Ethnic

and Immigrants:
Studies"

among

Arf'lc"i.can

a'lld -the Natic'n'.' Healt'h",

A Comparison

4. 4, Winte-rW77,

of Group:;
ss.

2i - 4.

_Velr

�Z PRERII

99

NA ULICE

dian (Bureau of Indian Affairs - ElA) dały im wiele informacji o współczesnej Ameryce 11.
Indianie interesują
mnie w poniższym tekście jako imigranci do miast
przemysłowej
Ameryki.
Ich cele jako imigrantów
były jednak inne, niż
cele przybyszów
z Europy, opisanych
w ogromnej
liczbie prac. Były też
inne niż cele przybyszów
z Azji 12, czy Murzynów
z Południa 13. Indianie
w znacznej swej większości
chcieli od miasta
tylko umożliwienia
im
wzniesienia się ponad poziom wegetacji biologicznej
i zapewnienia
sobit
ekonomicznych
możliwości
utrzymania
własnej kultury.
Nie chcieli siG
asymilować, nie myśleli o dorobieniu
się. Tekst niniejszy służyć ma pokazaniu, jak radzili sobie z realizacją tak wyznaczonych
celów.
W artykule
wspominam
o "prehistorii"
społeczności
indiańskiej
w
Chicago i o "prehistorii"
uczestnictwa
Indian w życiu miasta. Faktycznie zajmuję się trzema okresami właściwej historii tej społeczności w nowoczesnej metropolii.
Kończę opowieść w momencie
przełomowym,
momencie wielkiego rozł8mu w 1971 roku. Dynamika
społeczności
indiailskiej przedstawiona
jest tu w kontekście
polityki amerykailskiego
rządu
fed&lt;.&gt;ralnego wobec Indian. Znaczenia owego kontekstu
nie da się przecenić. Hozwój samej społeczności rozumiany
tu będzie z jednej strony Jako
wywalane przez ró.żne czynniki zmiany w warunkach
życia i w kulturze
indiańskiej ludności Chicago, a z drugiej jako dynamika instytucji
indiańskich i tworzonych dla zaspokojenia potrzeb Indian.
Trudności przy badaniu wspomnianych
kwestii jest wiele. Po pierwsze, trudno policzyć Indian w ogóle 14. Nieunikniony
brak jednoznacz!1ych
11 Paula
Verdet, Summary
of Research o'n Indians
in St. Louis and Chicago,
;nime-o 1968, s. 50.
'" rlOl". np, M~k;'&lt;:!kaM. Os-ako, Japanese-Americans.
Melting
into the All-Ameri('(ln Pot? fw:l f-:I./w.ic Chicago, ed. by Pct-er d'A. Jones and MeJvin G. HolE, G'l'and
Rapid.-;, M:chiga'!l 11)8·1; Stanf.ord M. Lyman, Chinese Americans,
New Y.=k lf)74.
1:1 P'Ol".np. WilIid'll1 J. W1i,1.';&lt;on,
The DeclilLOind Significance
of Race. Blacks and
Changing
American
Institutions,
Ch'icago and LOl!1don 1'980, czy S:tanley Liei:lcl's·on,
!I Piece of the Pie. Blacks and the White Immigrants
Since 1880, Berkeley, L03
AngelC's and Londo'n 1980.
" Jak s'ld~ci wiqk,.-;z-oŚć
badal~zy, u progu XVI wieku bylo e.k'olu jednego I;;,iJi.on·,l
Indian. W 1980 .:·:)J';:'ll byh ich z,nówtyle
s'01'mo.Liczba najni,ż ...,z.a 1'J 237 tysiqcy w
l'o,ku 1900. Ale nie "'1 to "tacy ,,;a,mi" I'ndi'anie i różnie są liczeni. Zas&lt;ady spisu WYma,gaj:i alb:) dekI'arac,H spisywanego (w J:970 r'oku) albo oceny ze strony wchmis-trza
(popt·z-ednio). Dało to \V 1970 roku liczJbę 791 tYSI;ęcy, BIA s'tosuj,e definicję prawną
(co najmniej jedna CLwart.&lt;.krwi j,nd'i'anskiej, rejes1ra,cja w jej1nym z ple.mio :1 i ;;l1;ale
przebywanie w rezl!rwacie Jub w pobliżu) co przyniosło w H}68 ~'vku Eczbę 452 tysięcy. Gdyby po!·iczyć Indi,m tak, jak hczy się Murzynów (jakiJkolwiek procent kr,vI;
murzynS'~iej je-s't wcl'r·unk'iem wystarozającym), 'byłoby .h·,:ka mi·lio.nó-w I,ruda:an.Gdyby brać pod uwagę ,tylko,czysrtej
krwi" Indian, byłoby ich wieJ.okrot:noie mniej, niż
l

�Janusz

100

Mucha

i łatwych do oceny kryteriów
powoduje zaniżanie liczby Indian w miastach podczas spisów 1;;. Fakt stałych migracji
Indian między miastem
a rezerwatem
oraz częste ukrywanie
się ich przed przedstawicielami
urzędów w mieście nie ułatwiają
sytuacji 16. Po drugie, bardzo nieliczne
są badaniad
nad Indianami
mieszkającymi
w miastach.
Problematyka,
konkretny
przedmiot
i metoda tych, które istnieją, utrudniają
metodologicznie uzasadnione
porównania.
Po trzecie, reprezentatywność
i obiektywność wspomnieil Indian od dawna mieszkających
w mieście (a korzystam z nich) nie jest jasna. Po czwarte, organizacje
indiańskie
ilie są
specjalnie
skrupulatne
w przechowywaniu
dokumentów.
Archiwa nie są
peIne, nie istnieje ani jeden komplet wydawanych
przez chicagowskich
Indian gazet. Po piąte, w stosunku do innych grup etnicznych
czy rasowych liczba Indian w miastach
jest tak nikła, że miejskie biura statystyczne nie dysponują takimi danymi, jak na temat wielkich grup.
P o czą tk i m ias ta

2. P r e h i s t o ria.

Zanim biali przybyli nad południowo-zachodni
brzeg jeziora nazywanego dziś Michigan, a więc w miejsce, gdzie leży dziś Chicago, w&lt;ijdowało się tam co najmniej 21 indiańskich
osad. Teren ten należał tak długo, jak długo sięga historia, do plemienia
Illinois 17, którego nazwa służyła też jakiś czas jako nazwa jeziora. Liczni wodzowie Illinois !łasili
imię Chicagou i stąd, zdaniem niektórych
historyków,
wzięła się nazwa
późniejszego miasta 18.
W XVII wieku Illinois zostali wyparci na zachód od rzeki Missi:;sippi
przez plemię Miami, a ci z kolei na południe przez plemię Potawnt{)mi,
około roku 1680.
podaje

sic; obecnie.

w 19-60 -

28%,

One Little,
Society,

Two

[w:l

Americans.
J. Milton

Dodajmy,

w 1970 Little,

"Bunn-an
Unity

że

4,,)0/0,

Three

1950

LitUe

~ltnd George

roku

t. ~,

&amp;-.gJew.ood

Eaton

Simpson,

1fj~/0 Indian

ponad

Indians:

Organizaition",

and Diversity,

Yinger

w

w 1980 --

CI

p:;Jawa.

Counting
1. Spring
ChHs.

Wi'sco'Ds'jn

dians, New
lG .Por.

Arohec)logl'slt",

People, M. A. Thesis,
17

WszySltkie
lub

przyjGtej

w ks,jążc:e

18

nie

1969.
'Par. Charles

The

nazwy

mentami,
London

t. ~6,&gt; 4, 1'955, ss.

Yotik J9&amp;8, .&lt;;'S. 17'6 - 7.
John
KeHnupd.h
W.hj·te,

mają

American
Chkago,

j,ndi-ańSlkie,

jeśli

wy,raŹlnyhc

pol~kich

HaroJ,da
S

The

U.nivers-jtyoi

E.

WinsJ'Ow,

Drivera,
Indians

American
1'977;

197'l,

!Ilie 'są

Indians

of

an

in

in

o! Indian

Urball

Steiner,

SituCltion,

The

New In-

The

Hidden

kOrLkwtnym:

doku-

Chicago:
za

są

-tu podawane

North

America,

of the Chicago

op. cit. s. 162;

J'tHle 19"/0.

przytaczane

tłumaczeń,
Indians

Urban
Indian

of AmerinOlS

1'52 - 3; Stan
Ind·ian

mi·,t,tJch,

L. Wax,

s. 22'1; Spiccr,

Chicago,

w

L. Sim:n,m"

lncliclTIS in

Murray

The Integration

Descent, .,The Annab
... ", op. cit., ss. 141 - 2.
.
15 Par.
Robert
Ratz'Elfihalter
and Mary
Sellors,
"The

m:~,LkaJ()
WOl'o ,L:n:c"

Region,

Chicago

w pl.&lt;;'Owni
Chie.1Jf)
1946,

and
s. 10

�Z PRERII

101

NA ULICE

Pierwsi biali, którzy znaleźli się, zdaniem historyków,
na terenie dzisiejszego Chicago, to misjonarze
Jacques
Marquette
oraz Louis Joliet,
zdąrzający tędy w 1673 roku do rzeki Mississippi. Obecność Francuzów
na tym terenie nie była przypadkowa.
Okolica ta stanowić miała Nową
Francję 19. Francuzi
zdominowali
tu handel futrami,
mający
ogromne
znaczenie dla kontaktów
między białymi a Indianami,
a także dla utworzenia się już dużo później, pod koniec XVIII wieku, specyficznej
dla
tego miejsca i okresu kultury
pan-indiańskiej
20. Stosunki
między rasami były raz lepsze, raz gorsze, w dużej mierze uzależnione od st0sunków między Anglią, Francją,
a rodzącymi
się Stanami
Zjednoczonymi
Ameryki.
Do lat trzydziestych
XIX wieku Chicago nie było miastem, lecz osadą rozłożoną wokól Fortu Dearborn,
zniszczonego
pnez
Potawatomi
w
1812 roku, a potem odbudowanego.
Pierwsza mapa osady pochodzi z 1830
roku. W wyborach komunalnych,
mających miejsce w owym roku, brały
udział 32 osoby. W roku 1832 osada przeźyła wojnę z plemieniem
Sauk
and Fax, dowodzonym
przez wDdza o imieniu B~ack Hawk. Potaw3tomi
nie przyłączyli
~ię do niej. W sierpniu tegoż roku Indianie się poddali,
a we wrześniu plemiona Winnebago
i Sauk and Fax zmuszone byly do
podpisania
traktatu,
mocą którego zrzekały
się swej ziemi na terenie
stanów Wisconsin i Illinois. Znaczne tereny na wybrzeżu
Jeziora
:\-lichigan należały wciąź do plemion Chippewa, Ottawa j Potawatomi.
We
wrześniu
1833, już po nabyciu
przez Chicago praw małego miasv) (2
sierpnia), zwoła no tu wielką naradę wodzów indiańskich.
W sumie, zdaniem świadków, zebrało się około 5 tysięcy Indian. 25 września
uzgodniono traktat, a 26 września podpisano go. W zamian za ziemię w stanach
Illinois i Michigan Indianie otrzymali
5 milionów akrów na zachód od
Mississippi oraz pewne sumy pieniędzy.
Odjechać mieli w ciągu trzech
lat. Jesienią 1835 pojawili się po raz ostatni, odebrali ostatnią rat~ pieniędzy i odtal1czyli ostatni taniec wojenny. W tym momencie kończy się
prehistoria
społecznDści indiańskiej
na terenie Chicago 21. Europejska
cywilizacja
zwyciężyła
i miasto, wkrótce
mające
pełne prawa miejskie
(1837), zacz~ło się niezwykle szybko rozwijać. Miejski spis ludności z fD-

I.

Milo M. Qua'if.e, Checagou. From Indian Wigwam to Mar/ern City 1673 - 1833
Chicago .1933, s'. 5.
to Jacqueline
Pctcr'son, "W'Źld" Chicago:
The Formation
and Deotruclion
oj
a Multi-racial
Commnnity
on Ihe Midwestern
Frontier,
1816 - 1837, [w:] The Ethnic
Frontier.

EsoClUSill. the

I-liotory

of

Gronp

Snrvival

in

Chicago

ancl

the

lVlidwest.

cd. by Melvin G. H,J'lli an.d Pekr ·d'A. J&lt;:!nes, errand Rapids. M.!.ch'igan 1'9.7'7, ,,'o 31 - :5
it
Por. Edg::w Lee M.a:-&gt;ters. The Tale of Chicago, New Yo·r:k 1'9133, 'Ss. 54 - 60, Fi':l'is
FariI', Chico.go . .4 Per;;onal History of America's Most American City New Rochelle,
New York 1-973,s. 32; Henry Raymond Hamilton, The Epic of Chicago, Chicago and
New Yor,,,: 1932, s...;. Z17, 234-6.

�J02

Janusz

Mucha

ku 1837 zarejestrował
4170 mieszkańców 22, a miejski spis z roku 1843
7580. Pierwszy
w Chicago spis państwowy,
z 1850 roku, podał juz
liczbę 29375. W żadny~
z tych lat nie zarejestrowano
ani jednego mieszkańca Indianina.
Indianie nie zniknęli z miasta na dobre, ale przez wiele dziesięćioleci
nie tworzyli tu żadnej społeczności.
Zdaniem spisu z roku 1860, by lo ich
tu sześciu, z 1870 - pięciu, z 1880 - t:rzydziestu siedmiu, a z 1890, gdy
miasto przekroczyło
milion mieszkańców
- znów tylko 14. Ale obecność
ich zaznaczała
się inaczej. Do dziś w osadach plemienia
Ottawa na północy stanu Michiga.n opowiada
się o tym, jak na przełomie
wiekaw In ..
dianie pływali łodziami do Chicago, gdzie zatrzymywali
się na kilka dni,
sprzedając
grzyby i jagody. Członkowie
plemienia
Kickapoo
przybywah
na pokazy przyrządzania
ziół i reklamowali
swe lekarstwa
oraz umiejętności medyczne.
Przez Chicago przejeżdżały
cyrki, w których
Indianie
występowali
w numerach
przedstawiających
sceny z Dzikiego Zachodu.
Indiańską
tradycję
miasta przypomniano
też podczas dwóch ważnych
imprez. W 1839 roku odbyła się w chicagowskiej
dzielnicy
Hyde Park
światowa
wystawa
kolumbijska
(World Columbian
Exposition).
Nie zachowało się wiele dokumentów
świadczących
o udziale Indian w tej imprezie. Wiadomo jednak, że zbudowano
"wioskę indiańską",
reprezentującą budownictwo,
ubiory, gry i zahawy plemion
Potawatomi,
Winnebago, Chippewa i Sioux. Oficjalny przewodnik
po wystawie zwracał szczególną uwagę turystów
na plemiona
Potawatomi
i Winnebago,
jako te,
l,:tóre nie tak dawno były po'siadaczami
okolicznych
ziem. Nacisk zarządu wystawy
na elementy
etnograficzne
rozczarował
tych indiańskich
uczestników,
którzy zdołali osiągnąć pozycję w świecie białych : cJ1cieli
pokazać "postęp",
jaki osiągnęli ci, którzy pogodzili się z cywilizac:ją 2~.
Udział w wystawie
światowej
nie zachęcił wielu Indian do cywilizacji.
Spis ludności z roku 1900 wykazuje
tylko 8 Indian wśród 1,7 miliona
mieszkańców.
Druga, znacznie mniej ważna impreza,
to stulecie zbudowania
Fortu
Dearborn,
obchodzone
uroczyście
jesienią
1903 roku. Indianie
byli tu
znowu elementem
dekoracyjnym.
I znowu byli to Indianie importowani
z okolicznych
stanów, gdyż w stanie Illinois nie stwDfzono rezerW3 l;ów;
a i nie było tu innych skupisk Indian.
:!2 J·eśLi ni·e podaję
inaciCej, dane statY':ltyczne dolyczące ludocJśc'i mj,a':;ItaChicago
w lat,ach 1830 - 1960 cz.eppię z: The People of Chicago. Who We ATe, Who Wi? Have
Been. Censlis Data on FOTeign Born, Foreign
Stock and Race 1837 - 1970, Ci-ly {lf
Chicago, O&lt;waTtment of Population and Pla,nning 1'976. Ze wspomnianych
pOIyrzedni,o względów szacun1kowe liczlby Indian w pO'S'zc7.Bgól;nychokresach
przewYlszają
nawet
zna,cl.'l1'i'e dane spisowe.
20 Winsl{)w, op. cit., S, 167·.
\

�Z PRERII

103

NA ULICE

O ile w latach 1833 - 5 kończy się prehistoria
na terenie Chicago, o tyle w rOku 1903 kończy
twa Indian w życiu miasta.

3. Pierwsi

imigranci

i ich

przyjaciele.

społeczności
się prehistoria

indiali.skiej
uczesbic-

1910-1948

W pierwszej
połowie
XX wieku
liczba Indian
w Chicago
byłd jUL
znacznie większa niż poprzednio,
nadal jednak
mała. O ile w 1900 roku
było ich ośmiu, o tyle w roku 1910 już 108; w 1920 94; w 19;30 246; w 1940 274; w 1950 - 775. Chicago odzwierciedla
tu tendencje
ogólnokrajowe.
Wspomniałem
poprzednio
o procentowym
wzroście
liczby
Indian miejskich
w USA. W liczbach
bezwzględnych
wyglądało
to na
początku
wieku równie .imponująco:
o ile w Stanach
w 1900 roku było
około 1 tysiąca
Indian miejskich,
o tyle w 1910 roku była już ich 1'2
tysięcy 24. Wyjaśnienie
tego nagłego wzrostu,
wynikającego
z indywidual-nej, a nie organiZQwanej
migracji,
przynosi
federalna
polityka
wobec
Indian.
3.1. O d w y m u s z o n e j
wej
odrębności

a sy m ila cj i

d o

u z n a n ia

k u It u r o-

Do roku 1890 Indianie
byli zbiorowością
prawie
wyłącznie
wiejską
i nie uczestniczyli
w prawie
powszechnie
postępującej
urbanizacji
ludności USA. Ważnym zjawiskiem
zmieniającym
ten fakt, choć początkowo
w nie znacznym
stopniu,
było uchwalenie
przez Kongres
w 1887 roku
ustawy o dzieleniu
ziemi - General
Allotment
Act. W celu pełnego zasymilowania
Indian, podzielono
na jego mocy plemienną
ziemię na działki. Część z nich oddano poszczególnym
rodzinom
indiańskim,
resztę białym osadnikom.
Bardzo wielu Indian, nie rozumiejących
idei prywatnej
wlasności ziemi, a przy tym nie wychowanych
w tradycji
rolniczej
i nie
chcących
być rolnikami,
sprzedało
ziemię. W ciągu 25- 30 łat Indianie
stracili około dwóch trzecich
ziemi plemiennej.
Część ich osiadła w miastach - w pobliżu rezerwatów?
bądź w wielkich
metropoliach
2i;. Przybysze do Chicago rekrutują
się więc przypuszczalnie
z tej właśnie
zbiorowości. Przybyli
tu nie natychmiast,
ale, po pierwsze,
wspomniany
proces trwał dość długo, a po drugie, na terenie stanu Illinois nie ma rezer-

~, .pOl'. EI.a.Llle l\II. Nei.]s,
Reservation
to City. Indian
Migration
mul Federal
Relocution, The University of Chicago, Depal'tmenot of Geography Re~ea.rch Pa.pcr No
131. Chicago 19ii'l1l.
~. Spicer, op. cit. 162 - 7, 1,83 - 5..

�Janusz

104

Mucha

watów. Nie udało mi się ustalić tego, do jakich plemion
należeli
przybysze z początku
XX wieku.
Na wzrost liczby Indian w miastach
miały też wpływ wojny ŚWlatrl\Ve.
Indianie
uczestniczyli
w nich chętnie
jako ochotnicy.
Obrona
ziemi ojczystej,
choć znajdującej
się pod panowaniem
białych. była tu głównym
motywem.
Udział w wojnach
zapoznawał
Indian z zupełnie nowym ~wiatern, pokazywał
alternatywy
wobec życia w rezerwacie
i często kończył
się przenoszeniem
się weteranów
do miast.
Nie wszystkie
trendy
amErykańskie
przynosiły
jednak
w Chicago
spodziewane
konsekwencje.
Wielki kryzys i bezrobocie
na przełomie
lat
dwudziestych
i trzydziestych
nie zachęcały
do przenoszenia
się z okn;gów
wiejskich
do miast. Nowa polityka
wo'bec Indian, prowadzona
przez nowego prezydenta,
Franklina
D. Roosevelta
i jego komisarza
do spraw
Indian, antropologa
Johna Colliera,
zaczęcała
raczej do powrotu
z miast
do domu. Odrodzenie
życia plemiennego,
zapoczątkowane
przez ustawę
Indian Reorganization
Act z 1934 roku, uznanie prawa Indian do odrębności kulturowej
i do własnych
form organizowania
życia społecznego,
oddawanie
zabranej
ziemi, system robót publicznych
w rezerwatach,
spowodowały
spadek liczby Indian w miastach
z 33 tysięcy w 1930 rok:.[ do
24 tysięcy
w roku 194026. W Chicago jednak
i w latach trzydziestych
odnotowujemy
wzrost tej liczby.
Dynamika
społeczności
indiańskiej
w Chicago,
gdy ujmowana
tylko
liczbowo, traktowana
może być więc jako odbicie polityki
asymilacyjnej
z przełomu
XIX i XX wieku; inne ważne z punktu
widzenia
całokształtu
warunków
życia Indian
wydarzenia
miały,
jak się wydaje,
znaczenie
mniejsze.
3.2.

O d zb io r u do sp o łe czn a śc i

Nie wiemy
dokqadnie,
kim byli Indianie
mieszkający
w Chicago
w
pierwszej
połowie XX wieku, a zwłaszcza
na jego początku.
Nie wiemy
gdzie pracowali,
gdzie i jak mieszkali.
Było ich zbyt mało, aby tym!
sprawami
zajmowali
się dziennikarze
czy badacze
społeczni.
Nicwi€le
mówią wspomnienia
tych Indian, którzy od dawna mieszkają
w mieście.
Jeśli nawet przybyli
czterdzieści
lat temu, to i tak był już to kOJ1lec
omawianego
okresu.
Pewne
wyrywkowe
informacje
naturalnie
istnieją.
Ich reprezentatywność
nie jest jednak znana.
Wielu Indian utrzymywało
się w Chicago z szeroko rozumianej
działalności
artystycznej.
Na początku
wieku,
w najbardzi€j
nowoczesnych
studiach filmowych
w Ameryce,
pracowało
przy kręceniu
westernów
'wie26

ibidem

164 - 5. 190 - 2.

�Z PRERII

105

NA ULICE

lu Indian ściągniętych
tu głównie ze stanu Michigan 27. Zdaniem Toma
Greenwooda, Cherokee, który przybył do Chicago w 1923 roku i prawie
całe, aktywne życie tu spędził, Indianie występowali
nie tylko w filmie.
W licznych wówczas teatrach i cyrkach przedstawiano
sceny z Dzikiego
Zachodu z ich właśnie udziałem.
Inni produkowali
i sami sprzeda''lali
różne artykuły indiańskie, jeszcze inni pozowali malarzom
i rzeźbiarzom,
którzy też skorzystać
chcieli z zainteresowania
publiczności
tubylcami.
Indianie stanowili więc ważną część artystycznej
dzielnicy miasta, mieszczącej się wówczas nieco tyl'ko na północ od LOOP, centrum administracy jno-finansowego.
W latach trzydziestych
część chicagowskich
Indian pracowała
w ramach programu
walki z bezrobociem,
Work Progress
Administn.tion.
Niektórzy znaleźli też zatrudnienie
w malej filii ElA, koordynującej
pracę kilku placówek w sąsiednich stanach. Ośrodek ten przeniósł się jednak
pod koniec dekady do St. Louis, Missouri.
W tym ostatnim okresi-e Indianie mieszkali przede wszystkim w trzech
częściach miasta: koło Garfield Park po zachodniej
stronie ulicy ~ladison, na południu koło Lake Park
i 47-ej ulicy oraz na północy w okolicy przecięcia ulic Fullerton i Diversey 28.
Początek lat czterdziestych,
to II Wojna Światowa.
Miała ona duże
znaczenie dla kształtowania
się społeczności indiańskiej
w chicagowskiej
metropolii. Przede wszystkim
produkcja
na rzecz wojska wymagaJa nowych rąk do pracy. Wielu Indian przyjechało
na własną rękę z rezerwatów, aby skorzystać
z szansy zatrudnienia.
Inni byli specjalnie
-,'ekrutowuni. Tom Greenwood wspomina, że sam wysłany został do Oklahomy,
aby sprowadzić
200 Indian do pracy w wojskowych
stoczniach
w najbliższym sąsiedztwie Chicago. Część z nich została tu i po wojnie.
Wojna spowodowała
decentralizację
wielu amerykańskich
urzędów
federalnych.
BrA przeniesiono
do Chicago. Latem 1942 roku około 250
pracowników
tej agencji, w znacznej mi-erze Indian, przyjechało
tu z Waszyngtonu. BrA wróciło do stolicy jesienią 1947 roku. Wyjechało
jednak
tylko około 150 osób. Około 50 zostało w Chicago tworząc regionalny
oddział tej agencji, około 50 znalazło w mieście inną pracę 29. Ci indiańscy

e7

P'or. C'harl,cs A. J'2,ha&lt;/1.t, Chicago:

Hi:4ory. Trhe jVragClzine
l, ss, 45 - 53.
uS Por. Mel"wy'n
des, [w:]
W,ats'on,

American
Lafayette,

otthe

Chic.a,lo

Center

S. Gar·bari,n{), The Chicago
Indinn
Indiana

Urbanization,

of the Silent

Hi,s'tor,ical

Fam

American

Indian

Cente;:

€od. by J.ack O. W'addel'1an:l

1!J74, HI
Two

Deca-

O. \lichael

Ht73, 's. 713.

"Chi'cn-go Sun-Time.';" July 15, 1194·2i Sep. 26, 1947, Chicago
Amer'icall Indians
c-1ipp'i,ng's (dalej jajko CBS-Al).
e9

,.Chicagl)

Industry

Soci'Elty", Spring-Summer

Historical

Soci,ety.

�106

Janu;;.: JIII1.cha

pracownicy agencji, którzy pozostali w mieście, samą swą obecnością nie
wpłynęli w dający się zaobserwować sposób na życie społeczności.
Zdaniem Emmanuela Skolnicka, białego, lecz przez wiele lat aktywnie uczestniczącego w życiu chicagowskiej społeczności indiańskiej, w
okresie wojny było w mi€Ście około 1000 Indian, ale nie stanowili oni
jednej zwartej społeczności. Zy1i w zślsadzie tam, gdzie w poprzedni·ej
dekadzie. Pod względem ekonomicznym znajdowali się na dolnej krawędzi klasy średniej, ale w coraz większej mierze wchłaniani byli przez
rozszerzające się chicagowskie slumsy. Ci, którzy nie przybywali tu w
zorganizowany sposób, osiedlali się na chy,bił trafił w jednej ze wspomnianych okolic, a później ściągali z rezerwatu krewnych, tworząc małe,
z kilku rodzin złożone zbiorowości. Kontaktowali się w mieście na ogól
tylko z krewnymi albo innymi członkami plemienia ~O.
Po zakończeniu wojny sytuacja się zmieniła. Wielu zwolnionych z wojska Indian zostało w Chicago. W 1947 roku liczbę ich szacowano na 6
tysięcy. Ludzie ci żyli dotą'd albo w rezerwacie, gdzie najbardziej elementarne warunki egzystencji zapewniane były przez BIA, alho w nowoczesnej armii, która zapoznała ich ze światem i nowoczesną techniką,
ale nie wymagała od nich dbania o zdobycie jedzenia, ubrania etc. Witani w kraju jako bohatero'wie, szybko stanęli przed problemami, o istnieniu których wcześniej nie wiedzieli. Liczni indiańscy weterani nie umieli
znaleźć stałej pracy ani mieszkania, pili dużo i wałęsali się w okolicy
Clark Street i Lincoln Park. Spali na ogół w opuszczonym kościele me~
todystów na rogu ulic La Salle i Locust, nazwanym z tej okazji Indian
Legi,m Hall 31.
3.3. P i e r w s z c o r g a n i z a c j e
Pierwsze organizacje interesujące się Indianami w Ch:cago stwon:one
i prowadzone były przede wszys1;~:imprzez białych. Niektóre z nich zn~~&lt;:nęły potem szybko, jedna trwa do dziś, choć przy zupełnie zmienionym
cha"a::"terze. W latach dwudziestych działało ich w mieści kilka. Na podstawie istniejących dokumentów sądzić można, że pierwszą była Indian
Fellowship League, stworzona w 1919 roku. Ostatnie znane mi wiadomości
o niej pochodzą z 1923 roku. Według deklaracji programowej, celami jej
były: stwarzanie warunków dla lepszego zrozumienia kultur indiańskich
przez białych i dla porozumienia między rasami; organizowanie wystaw
indiańskiej sztuki użytkowej; gromadzenie zbiorów muzealnych i biblioteki; prowadzenie badań nad kulturami indiańskimi; współpraca L ru30 Emmanue.]
Skolnick,
Chicago 19'77, ss. 53 - 4.
:31 "Chicago Sun-Times",

In

Their

Moccasins

1,8November

-

A

Summary

1947, OHS, AI.

Statemellt,

mime-o,

�Z PRERII

NA ULICE

lm

chami społecznymi, mającymi na celu dobro Indian; publikowanie czasopisma poświęconego pTOiblematyce indiańskiej. Prezesem został biały,
ale adoptowany przez rodziny indiańskie, innymi funkcjonariuszami Indianie. Co robili ci Indianie zawodowo w Chicago - nie wiadomo.
Rok 1920 przyniósł sukces nowej organizacji. Nie wiemy wprawdzie
jak była ona liczna (na ze'braniu w dniu 17 września było obecnych 25
członków), ale chciała stać się organizacją ogólnokrajową. Gubernator
stanu Illinois (gdzie liczba Indian była nieznaczna) ogłosił dzień 24 wrześ··
nia, a w następnych latach czwarty piątek września Dniem Indiailskim.
W dniach 24 do 26 września organizacja urządziła trzydniowy piknik
w jednym z Chicagowskich lasków. W tym samym roku nowym prezesem został inny biały, dwoma wiceprezesami zaś dwaj Indianie. Działalność Ligi w roku 1921 nie jest znana, w 1922 roku natomiast była już
ona organizacją ogólnokrajową i w Chicago odbywała czwartą doroczną
konwencję. W dniach 20- 26 września, równolegle z konwencją, odbywały
się obchody Tygodnia Indiańskiego. Prezesem i kapelanem Ligi byli już
Indianie. Liga wysłała list do prezydenta i do Kongresu USA, domagając się pilnego przyznania wszystkim Indianom praw obywatelskich
(zrealizowane zostało to w 1924 roku). Przypuszczalnie z 1922 roku pochodzi nk datowana lista członków Ligi, na której jest 70 nazwisk. Nie
wiadomo jednak, ilu z nich to Indianie, ilu to mieszkańcy Chicago.
Kolejny, 1923 roku przyniósł nowe, ważne wydarzenia. Na terenie
Chicago działało już kilka organizacji, z których trzy: IFL, Ch~cago
Friends of the American Indians, oraz Society of American Indians, były
'IN poważnym
konflikcie. Faktem jest, ż,e Dni Indiańskie w tym roku
organizowali Przyjaciele Indian. Nic więcej o tej organizacji jednak nie
wiadomo ~2.
Society of American Indians zostało założone w 1911 roku w Columbus, Ohio, jako American Indian Association. W 1923 roku miało ono
kolejną, doroczną konwencję w Chicago. Trudno ją było zorganizować
z uwagi na wspomniane walki organizacji chicagowskich. W końcu odbyła się w dniach 24 - 30 września, a więc w okresie obchodów Dni Indial·lskich. Uczestnicy konwencji byli atrakcją dla miasta, wydawano specjalne bankiety na cześć SAL Publiczność zainteresowana była jednak
bardziej egzotyczną przeszłością Indian, niż ich teraźniejszością, co nj,:
wzbudzało entuzjazmu ideologów SAL Towarzystwo to było doś{; wyjątkową organizacją na terenie Chicago. Z jednej strony stworzona
32 p.or. Mabel lVkIlvailne. Chicago to Celebrate
Indian Day, "Fort DeaT.bvi'n lV1agaz;ne", vol. II no 2, September 191210;Fletcher Hoyt, Indian Fellowship
League,
,.T:Jc Bu.sine.ss a'nd Plufe~"i'o!l&lt;al Woman"
Apr.il-May 19'20; "CJl.iC&lt;ligo Daily Tri.bune",
F,'iday. Scptember 28, 1923, [w:] CHS Manuscripts,
Indian Fellowship Leagu·e COllection.

�108

Janusz

Mucha

i utrzymywana
była przez Indian i dla Indian, ale z drugiej
jej cdem
była pełna asymilacja
Indian poprzez wykształcenie,
ciężką pracę i dostosowanie
postaw, wartości i obyczajów
do kultury
i cywilizacji
glównego nurtu
społeczeństwa
amerykańskiego
~~. Jej znaczenie
w mieście
było nieznaczne.
Wkrótce działalność
jej w praktyce
zamarla w całych
Stanach.
Organizacją
o podobnym
początkowo
do IFL charakterze,
ale do dziś
aktywną,
jest Indian Council Fire. Założony
jako The Grand Cou'1cil
Fire of American
Indians w 1923 roku, miał być "ogólnokrajową
organizacją
poświęconą
postępowi
rasy indiańskiej
i interesom
Indian".
Funkcjonował
tylko w Chicago. Cele organizacji
to utrzymywanie
vv'śród
Indian wiary w Wielkiego
Ducha oraz starych
zwyczajów,
rozwijanie
współpracy
między plemionami,
walka o dobrobyt
i dobre imię Indian.
ułatwianie
im życia w warunkach
nowoczesnej
cywilizacji,
zach~canie
artystów
indiańskich
do twórczości, popieranie
kultury
indiańskiej,
organizacja pomocy bezpośredniej
dla biednych.
Członkarl'i
ICF byli zartJWno Indianie
(wszyscy prezesi), jak i biali. Śmiało można jednak powiedzieć, że bez białej organizatorki
tej organizacji,
przy tym wieloletn:ego
jej sekretarza,
pisarki i wydawczyni
monografii
wybitnych
Indian, pani
:Nlarion Gridley, ICF nie utrzymałby
się długo.
Cple nowej organizacji
były bardzo ambitne, nie bardzo jednak 'xictdamo, co konkretnie
ro,biła ona w latach
dwudziestych.
1 iewątpiiwa
i słuszna sława tej organizacji
oparta jest na jej działalności
z na::itepnej dekady.
Działalność
stowarzyszeń
pracujących
wśród Indian w latach d\\udziestych miała ogromne znaczenie. Z prawnego
punktu widzenia dzialały one w niekorzystnej
atmosferze,
z uwagi na wciąż obowiązującą
politykę asymilacjonistyczną.
Mimo tego, że udawało im się gromadzić białą
publiczność
na indiańskich
pokazach, nie można powiedzieć,
że zaint~resowali ją współczesno·ścią
Indian. Ale stowarzyszenia
te były też dowodem, że polityka asymilacji
nie przyniosła
oczekiwanych
owoców. Na\\-et
w zorientowanym
na asymilację
SAl na początku lat dwudziestych
pojawiły się idee pluralizmu,
odrodzenia
życia plemiennego,
samookrf'~lenia. Pozostałe omówione tu organizacje
za podstawowy
swój cel stawiały utrzymywanie
tradycyjnych
kultur
plemiennych
w nowych warunkach. Działalność
takich towarzystw,
mająca miejsce nie tylko przecież
w Chicago, wpłynęła nievlątpliwie
na zmiany postaw białej ludności Stanów i polityków na kwestię indiańską.
Lata trzydzieste
mają równie wielkie znaczenie dla indiańskiej
spo-

33 .POT.

Hanzel

dern Pan-Indian

W. Hartzibea'g, The Search for an Am'!rican Indian
Syr.acuS'e l fł71, s;;. 31, 36 - 71. 1!97- 9.

Morements,

Ielentity.

;V,,-

�Z PRERII

NA

109

ULICE

łeczności Chicago, jak poprzednia
dekada. Jedyna
licząca się wówczas
organizacja,
to Indian Council Fire, działający
pod tą nazwą od roku
1932. O jej rutynowej
pracy wiele mówi raport podsumowujący
okres
od maja 1932 do lutego 1933. Na pożyczki dla Indian wydano 133,66 dolara. Podarunki
i darowizny
dla potrzebujących
Indian pochłonęły
38,64
dolara. Sprzedano różne przedmioty
indiańshej
sztub użytkowej
za 114
dolarów. Załatwiono
pracę dla 18 Indian. Wysłano
11 paczek z ciepłą
odzieżą do rezerwatów.
Zorganizowano
pogrzeb Indianinowi,
który nie
zostawil tu ani rodziny, ani pieniędzy.
Przeprowadzono
prace restauracYJne na cmentarzysku
Potawatomi
w pobliskim
lesie. Przy współpracy
jednego z senatorów przygotowano
projekt ustawy, zakazującej
bezzdsadne podawanie
się za Indianina.
Przyjęto
projekt
corocznego
przyzna wania nagrody
szczególnie
zasłużonym
Indianom 14. Poza tym w każdą
pierwszą
niedzielę miesiąca
po południu
ICF organizował
w Hamilton
Hotel spotkania towarzyskie
z tańcami przebranych
w tradycyjne
stroje
IncllzlI1, na które zapraszano
publiczność
za opłatą 25 c·entów 1". W~ażdą
tr!ecią sobotę września organizowano
bankiet z okazji Dnia Indiański~go,
na którym gromadziło się kilka setek Indian, chcących spotkać współplemiellców:Jfi.
ajbardziej
spektakularne
wydarzenia,
których
opganizacja
przypadła ICF, miały jednak miejsce podczas światowej
wystawy prezentującej stuletni dorobek miasta (Chicago Century of Progress Exposition,
1933-34).
W roku 1933 przypadała
dziesiąta rocznica utworzenia
ICF. Z tej okazji postanowiono
przyznać nagrodę za wybitne osiągnięcia
(Indian Achievement Award). Rozpoczęto tradycję trwającą do dziś. Specjalny komiteL
wybrał spośród
50 propozycji
Charlesa
A. Eastmana,
Dakota-Santee
Sioux, lekarza, członka krajowej rady harcerzy
(Boy Scouts), byłego preze sa SAL Nagrodę wręczono 22 września,
w trakcie Dnia Indiańsldego,
przy widowni około 10 tysięcy osób. W 1933 roku była to jedyna "indial1ska impreza" Wystawy. W następnym
roku uroczystości
z okazji Dnia
Indiańskiego
były znacznie bogatsze. W imprezach
brała udział kilkunastoosobowa
grupa Indian Winnebago.
Podczas Wystawy
czynna była
też ekspozycja fotografii i biografii słynnych Indian 17.
W omawianym
okresie działały też bardziej
nieformalne
kluby indiallskie, mające własne zarządy i statuty, ale niestety jedynym
źródłem
informacji
a nich jf'st zawodna pamięć ludzka. Zdanie.m Toma Green" Century

of

Progress

Exposition

Collection,

Univcf"s'irty

of

Blino'is

at Ch;c&lt;lgo

Libra1'Y-

:;.; Winslow, op. cit., s. 172.
." Skolnkk, In Their ... , s. 54.
J; Centll.ry
of Progress
Exposition
... op. cit.:
of thi' Indian Council Fire, ChicagrO }.982.

The

Inclian

Achiec'ement

Ąwarcl

�Janusz

110

Mucha

"

wooda, pierwszy taki klub powstał w 1927 roku. W późniejszych
latach
takie kluby organizowały
się w parkach
w każdej z dzielnic, w ~:tórej
mieszkali Indianie.
Działały one spontanicznie,
bez patronatów
i dotacji.
Był to faktycznie
indiański,
a nie organizowany
przez białych dla Indian
ruch.
Po wystawie
z lat 1933 - 4 zostać miało w Chicago nieco Indian, zarówno sprowadzonych
na występy, jak i widzów. Znali rzemiosło inriiclllskie, tańce, śpiewy. W 1934 roku zorganizowali
więc na stadiDnie Wrigley
Field wielką pow-wow 38. Próbowali
też założyć organizację,
co udalo się
dopiero w roku 1936. Była to Indian Service League. H.az do roku, podczas wielkiej imprezy w Daily News Building, gromadzili
znaczną liczbę
Indian. Zbierali
w kościołach
jedzenie,
używane
ubnmia
i inne ;:&gt;rz2dmioty, które wierni przynosili
do rozdziału
między ubogich,
a potem
dzielili to między potrzebujących
Indian. W tej działalności
Indianie korzystali już z pomocy YMCA,która
i później okazała sil:; bardzo chętna
do współpracy.
Dawała ona .miejsce na magazynowanie
wspomniClllych
przedmiotów,
na ich dystrybucję,
udostępniała
sale gimnastyczne
dh
chcących
uprawiać
sporty Indian. I w latach czterdziestych,
jak w::.pomina Susan Power, Standing
H.ock Sioux, Indian Service League byl8
organizacją
finansowo
niezależną,
była organizacją
samopomocy
indiali.skiej. W żadnych gazetach ani dokumentach
ni€ udało mi się zdobyć więcej informacji
o tej lidze. Tyłka w Chicago Tribune
z 30 maja 1971
znajdujemy
informację
o tym, że jednym
z jej organizatorów
był Al
Cobe, Chippewa,
businessman
i później
wieloletni
działacz
indi:lński.
W 1953 roku liga liczyć miała
200 członków. Co się z nią stało póżnie)
nie wiem.
Zdaniem
Toma
Greenwnoda,
COibe zorganizował
też
w 1938 roku pierwszą
indiańską
drużynę
basketballu.
Dało to początek
ogromnemu
rozwojowi
sportu wśród chicagowskich
Indian. Przez v.;iele
lat korzystanD z gościnnych
obiektów YMCA.
W 1947 roku powstała jeszcze jedna organizacja.
Wspominałem
wcześniej o trudnym
losie weteranów
II Wojny SwiatDwej, którzy nie umieli
poradzić
sobie z samodzielnym
życiem w wielkim
mieście.
Dla opieki
nad nimi, pomocy w poszukiwaniu
pracy i mieszkania,
pomocy w przeszkoleniu zawodowym,
założono North American
Indian Mission, Inc. Jej
twórcami
byli Willard LaMere, Winnebago,
kucharz
a potem wieloletni
szef zakładów gastronomicznych,
Scott Thundercloud,
Ottawa, oraz jeden
biały - Russell A. Minea. Nie wiadomo, co stało się później z tą organizacją·
Ostatnią
organizacją
indiańską,
powstałą
w tym okresie,
przy tyrr:
pierwszą
z licznych
później organizacji
o charakterze
religijnym,
był
38

Uroczyste

tallee

z akompaniamentem

bQbnów i śpiewu.

�Z PRERII

NA ULICE

l l l

umghouse
13. Założono
go, jak wspomina
Tom Greenwood,
w 1948 roku.
Niestety nie ma po nim wielu śladów w dokumentach.
Celem stowarzyszenia religijnospołecznego
było odbudowanie
kultury
religijnej
u [ndian.
Tradycyjne
religie zostały w znacznej mierze zniszczone, chrześcijc1l1stwI)
przyjęte
przez Indian powierzchownie.
Powstała
luka, którą chciano zapełnić. Chrześcijaństwa
zresztą nie odrzucano
(podobnie jak i w innych
społecznościach
wyznawców
Longhouse'u),
starano się łączyć je z kultami indiańskimi.
Starano się też podtrzymać
zwyczaje poszczególnych
plemion, ich sztukę, rzemiosło. Jak wspomina
Greenwood,
członków Longhouse'u było w Chicago około dwustu z różnych plemion, często b£!rdzo
odległych od Irokezów. Spotykali
się na ogół Co dwa tygodnie.
Zdaniem
Greenwooda,
organizacja
przestała
istnieć w 1955 roku, ale w dok'clmentach można znaleźć wzmianki o jej istnieniu
(niestety
nic więcej) nawe~
w 1960 roku.
W latach trzydziestych
i czterdziestych
mamy do czynienia
z r,ieco
innym niż dotąd charakterem
działalności
organizacji
indiańskich.
Związane to było przede wszystkim
z napływającymi
fałami Indian. ICF był
teraz jedynym
forum prezentacji
kultur
indiańskich
białym. Podstawowym problemem
stała się wzajemna
pomoc w zmaganiach
z nowym środowiskiem, praktyczne
utrzymywanie
kultur. Choć ICF pełnił takie funkcje, potrzebne
były nowe, lokalne kluby i towarzystwa,
zajmujące
się
działalnością praktyczną.
Rozpoczęła się też wówczas bardzo ważna i później współpraca
z nie-indiańskimi
instytucjami
ogólnokrajowymi,
nR wiele sposobów ułatwiającymi
'licznym grupom start w nowych warunkach.
3.4.

P od su m o

\"1

a n ie

Bardzo mała liczba oraz rozproszenie
powo'dowały, że w pierwszej
połowie XX wieku Indianie nie byli znaczącą mniejszością
w mieście. Żyli
spokojnie
wśród krewnych
i przyjaciół
z rezerwatów,
pracowali
przy·
puszczalnie jak inni mieszkańcy
miasta. TG, że 'byli jednak widoCZI1l, wy39 Re:J,i,gia Lungh0u.-;e, zwa'na
in·a-czej. od nazwj"ka zalożyC'iela, H3IndS'Clm'~Lake
lub też Nową Rl:,I'ig'i&lt;1,PCl,v.ns:t·ala
w wyni·ku widze'ni.a, jaki,e w 17'~9' roku mi·)! "t'l·ry
Indianin z p!emie.nia Seneca, naJeżą·cego do Ligi Irokezów. POZ'Ois't.aloścliple;11ieHia,
które otdmów,ily przes&lt;iodJenia do Ok'J.ahomy z.e stanu Nowy Y.:Jlr;k,pCl.padły były
up,zedini·o w kom.p!ctny marazm i degeneT.acjp' moralIną o·ra.z (p:xi wpływem
a,1]{;oholu) ·foizycmą. Hao1dslom!e Lake wezwał w:Slpól'plemieńców do PClWiTO't'U
do ~'taTych
obyczajów. Wczw&lt;l'nli.ebyło s'kUJt'CCzne.W krótk'ilm cz.asie re.nerons p1emiel1lia Seneca.
a takż'e in;nyClh plemoin Ligi zdumi.al A:merykę. D?Jiś '.nClwa ,religi.n wywaiWana jest
glównie przez Seneca .i Onondaga, a·le i prf;ez 'unne p!·emj·ona Ligi. W Ka:naid:de i w
.;ta:nie N'Owy J()rki.~lnieje 1'0 LOInghouse'ów (cenJtrów T·eliigij'nyc.h). Por. Spicc'r, op. cit..
,;,s. 44 - 5; Anthony F. C. Walllace, The Death and Rehirth of the Seneca, New York
1972.

�112

Jan-us;; Mucha

nikało głównie z zainteresowania niektórych białych indiańskimi tradycjami. Choć kluby i faktycznie indiańskie organizacje istniały wcześniej.
tworzenie się społeczności, ale wraz z nią i "problemu indiańskiego", zaczyna się w mieście dopiero w latach II Wojny Światowej, w związku
z masowym jak na owe czasy napływem nieprzygotowanych
do życia
w metropolii imigrantów.
4. P o c z ą t k i w i e l k i e j i m i g l' a c j i. 1948 - 1958
4.1. N a w a p o l i t Y k a a s y m i l a c j o n i s t Y c z n a
Po II Wojnie Światowej wielu Indian zostało w wielkich miastach,
wielu jednak wróciło do rezerwatów. W polityce wladz federalnych odżyły tymczasem stare, a niezbyt głęboko ukryte tendencje. Z jednej strony przez cały okres renesansu kultur i struktur plemiennych próbowano
przeprowadzić przez Kongres ustawę likwidującą rezerwaty 40, z drllgiej
zaś usiłowano znaleźć sposób na skłonienie Indian do bardziej masowego
przenoszenia się do miast. Nowy komisarz do spraw Indian, Dillon
S. Myer, rozpoczął trwający kilkana'ście lat program przemieszczania
(relocation) Indian z rezerwatów do wielkich miast i znajdowania im
tam pracy. Jego działalność odbywała się przy pełnym poparciu Kongresu, którego Komisja Hoovera przedstawiła w 1948 roku opinię o konieczności pełnej asymilacji Indian.
Program przemieszczania Indian ,do wielkich miast miał wicIe n&lt;:lZW,
etapów, szczegółowych przepisów, których nie ma powodu tu wspominać. Przedstawię tu tylko najogólniejsze jego zasady. W 1952 roku 'ltWOrzonD w BIA Indian Relocation Service Program. PoczątkowD obejmDwał Dn wyłącznie przemieszczanie Indian i znajdowanie im pracy, później (od 1956 roku) dołączono przeszkailenie, aby imigranci nie musieli podejmować wyłącznie najniżej płatnych, bo nie wymagających żadnych
kwalifikacji zajęć. W latach 1952 - 1968 w obu tych prDgramach wzięło
udział około stu tysięcy Indian. Nikt nie zmuszał do przesiedlani.ł, co
więcej, pod koniec programu, w roku 1967 - 8, z powodu braku funduszy.
BIA Ddrzucila 25 - 300/0 podań. Ale program nie 'był dobrowolny w takim
sensie, że był on praktycznie jedyną szansą uniknięcia Dgromnego b~zrobocia w rezerwatach i związanych z tym niedożywienia, demoralizacji,
niskiego poziDmu usług, szkolnictwa etc. Jak podkreślali liczni prz\Cciwnicy przesiedlania, nie postarano się {) alternatywę wobec omawianego
(O

Por. Slpicer, op. cit., s. 1'94.

�Z PRERlI

113

N A ULICE

p;'ogramu,
choćby
w postaci
gospodarczego
ożywienia
rezerwató\v
lub
,erenów
w ich pobliżu. Program
przesiedlania
był bowiem konsekwencją
polityki
asymilacyjnej.
Dowodem
na to jest fakt, iż równolegle
z przemieszczaniem
Indian
do wielkich
miast, rząd wydawał
wiele pieiliqdzy
na przeciwdziałanie
opuszczaniu
regionów
wiejskich
i małomiasteczkowych przez ich ludność i na zapobieganie
niekcmtrolowanemu
wzrostowi
v/ielkich miast.
BIA aferowa la pieniądze
na przeprowadzkę,
opłacała
przejśr:iowe
m;eszkanie,
znajdowała
pracq lub nawet kilka różnych
prac, prowadziła
poradnictwo
na temat tego, jak uporać się z życiem w wielkim
mieście.
Gdy podopieczny
znalazł już pracę, przez następny
rok BIA interesować
się miała jego losem.
W myśl zaJożcr'1 asymilacjonistycznych,
BIA traktowała
Indian
Jako
po'Ozcz"gólne jednostki,
nie jako członków
plemion.
Z każdego
z osobna
Indianina
usiłowano
zrobić "normalnego"
Amerykanina.
Sukces programr)w przesiedlei1czych
nie byl jednak
wielki.
Wedlug
statystyk
BIA,
w latach 1953 do 1957 w każdym
roku finansowym
wracało,
na wfdsny
JUż koszt, 24 do 32% tych, którzy w danym
roku przybyli
do wielkich
miast. ElA nie prowadziła
statystyk
pokazujących,
ilu przesiedlonych
Indian wróciło później do rezerwatów.
Skądinąd
wiadomo
jednak, że wielu traktowało
przemieszczanie
jako szansę bliższego zapoznania
się z miastem, wracało
do domu, by po jakimś
czasie przybyć
d,o miasta
raz
jeszcze. Ci zaś, którzy
wracali
do domów
na stałe, po doświadczeniu
\\'ieJkomiejskim
zarabiali
tam na ogół znacznie
więcej niż poprzednio
Kawet krótka
wizyta w mieście miała \vięc pozytywną
funkcję
ekonomiczną· Inną, niezamierzoną
funkcją
było odrodzenie
ruchu pan-ind.iar'1skiego, Zagubieni
w mieście
Indianie,
nie znajdując
faktycznej
opi€ki
ze strony
ElA, szukali
innych
Indian,
znajdujących
się w identycznej
sytuacji.
W miastach
nastąpił
w konsekwencji
znaczny
wzrost
ponadplemiennej
świadomości
tożsamości
indiar'1skiej 41.
Wkrótce po rozpoczęciu
akcji przesiedlania
Kongres
przyjął
uchwałę,
n ('I mocy której kor'1czyć miano specjalne
stosunki
między
rządem
USA
a niektórymi
(na początku)
plemionami.
W uchwale
uznano,
że skmlczyć
trzeba z systemem
"obozów koncentracyjnych",
za jaki€ uznano
rezerwaty i że Indianie nie potrzebują
już strażnika,
gdyż potrafią
radzić sobie
sami. Kończenie
specjalnych
stosunków
rozpoczęto
od dwóch rezerwaprzc'óiedhtni'a por np, T,ony Laz·ewsiki, American
Indian
Migration.
TUinois, Uni'ver5-i\ty lVl'icro{'i1m,5lntern:a ti.ol1.3l, Ann Arbor,
:\Ld1.jga'n and London, EJng'lanid 1976, 55. 8 - 9; Howa1rd M, Bahr, An End to Invisibility, [\\I:] Natil'e
Americans Today ... 95. 404 - 4'12; Alan Sorkin. Some Aspect, of
American Indian Migration
tamże, -ss, 467 - 78.
H

Na temat

'To and

8

Lud,

Within

t. LXIX

Chicago,

1

�114

Janusz

Mucha

tów: Menomini w Wisconsin i Klamath w Oregon. Ten drugi faktycznie
przestał istnieć, ten pierwszy z trudem przywrócono do funkcjonowania
po latach kompletnej ruiny kwitnącej przed 1953 rokiem społeczności 42.
4.2. T wo r z e n i e s i ę P a n - i n d i a ń s k i e g o g e t t a w U p

t

0

wn

Między rokiem 1940 a 1950 liczba Indian w Chicago wzrosła według
spisu z 224 do 775. Choć pod koniec dekady lat czterdziestych program
pomocy ze strony BIA w szukaniu pracy dla Iridian już działał, w Chicago biuro agencji zajmujące się tą kwestią działało od roku 1952. Wspomniany wzrost liczbowy nie był w,ięc jeszcze związany z przesiedla:liem.
Był on przypuszczalnie konsekwencją powrotu do Stanów weV:TatÓ\V
II Wojny Swiatowej. Przesiedlanie
rozpoczęło się więc w Chicago
w 1952 roku i w ciągu lat pięćdziesiątych przyniosło bezprecedensowy
wzrost liczby Indian w mieście. W 1960 roku było ich już 3394, a w 1970
- 6575.
W 1952 roku ElA otwarła Chicago Field Employment Assi:ótance
Office. Na początku 1953 roku pracowało w nim już 28 osób, którzy
przyjmowali 40 lub więcej osób dziennie. Od lutego 1952 do kWJetnia
1953 osiedlono w mieście około 600 Indian, z których wróciło do domów
już w tym okresie około 30% '3. Szefem biura chicagowskiego został
Kurt Dreifus, dotąd dyrektor Rehabilitation Division w Chicago Welfare
Department. Będąc ignorantem w sprawach Indian, ak chcąc jak najlepiej wykonać powierzone mu zadanie, Dreifus zaczął się uczyć i jeździe
po całych Stanach, pertraktując z szefami różnych rezerwatów i terenowych biur BIA, informując o warunkach życia i pracy w Chicago, zbierając podania o przesiedlenie. Związane było to również z wielkim tempem przemieszczania w jego pierwszych latach. BIA wymagała od swych
terenowych agend szybkiego działania, czego skutki były bardzo smutne
Indianom w rezerwatach przedstawiano na ()gół życie miejskie w niezwykle różowych kdorach. Przybywali do Chicago ludzie faktycznie do
tego nie przygotowani, często nie umiejący mówić po angielsku, bojący
się wielkości domów towarowych, nie rozumiejący na czym polega działanie kuchenek g~zowych, odbijający sobie stopy na betonowych ulicach.
bojący się ruchu drogowego, nie umiejący korzystać z planu miasta, nip.
przyzwyczajeni do mieszkania w wielorodzinnych domach, nie rozurnie,.
p.o,r. Rubert B. Edgerlon, Menominee Termination:
Oberservatiolls
on the EII(:
oju
Tribe, "Hu'ma,n Or,gan1zaition, 21, l, Spring 1962, 's's. 10 - 16; Nancy Oeslricil Lulie, Melwminee
Termination:
From Reservation
to Colony, "Huma'n Organiz:ł'lion",
31, 3, Fall 1'972,ss. 257 - 69.
43 "Daily
New",", AprH 7, 1'953,CHS, AI.
cli

�Z PRERII

NA ULICE

115

jący przestrzeni miejskiej, ani miejskiego rytmu czasu. Z uwagi na t€mpo przesiedlania,
nie było czasu p'rzesz'kolić ich w rezerwacie, ani porządnie poinstruować
w mieście 44. Biuro nie miało ani pieniędzy, ani lokalu
na nic poza załatwianiem
naj pilniejszych
spraw związanych
z zatrudnieniem i przygotowaniem
zawodowym 45. Zmienienie sposobu życia nie jest
zresztą możliwe poprzez kursy i szkolenia.
Tak więc bez specjalnej
winy urzędników
BIA w Chicago, sytuacja
przesiedlanych
była fatalna. Tempo migracji,
niedostatek
pieniędzy
na
opiekę, powodowały ogromny procent powrotów do rezerwatów
(według
krytyków programu
w ciągu kilku lat wracało około 60%), koniecmość
kilkakrotnego
poszukiwania pracy dla Indian, którzy czasem pierwszy raz
widzieli fabrykę właśnie w Chicago, powodowało szybki rozwój "indiańskich barów", gdzie przy alkoholu Indianie w swoim towarzystwie
mogli
wyżalić się na swój los. Ogromne problemy
związane z przesiedlaniem
spowodowały,
że i pracownicy
BIA stali się jego krytykami.
Ideę przemieszczania dość szybko zaczął potępiać na przykład sam Dreifus 46.
BIA osiedlała nowoprzybyłych
w dwóch w zasadzie dzielnicach. ,Jedna
to Uptown, u zbiegu ulic Clarendon i Wilson, Druga to Hyde Park, a więc
na południu, po przeciwnej
stronie miasta. Były to okolice tradycyjnie
przez Indian zamieszkałe,
a z drugiej strony dzielnice dość prestiżowe.
Uptown był jednak "dobrą dzielnicą" mniej więcej do II Wojny Światowej, kiedy rozpoczęła się tam przebudowa,
dzieląca ją na dwie części lepszą i gorszą, Indianie mieszkali w gorszej. Hyde Park od końca lat
pięćdziesiątych
również poddany
został przebudowie,
w konsekvl'encj'
której standard i ceny czynszów poszły w górę, diminując
stamtąd najuboższą ludność', w tym Indian 47. Rozprzestrzenianie
się czarnego getta
powoli likwidowało
większe wyspy ludności indiańskiej
w pobliżu centrum miasta i w taki sposób wytworzyła
się sytuacja, w której ogromna
większość chicagowskich
Indian zamieszkała
w Uptown. I tam jednak
byli i są zdecydowaną
mniejszością,
żyjącą wśród takich grup, jak biali
imigranci z Appalachów, imigranci z Ameryki Łacińskiej
czy z Azji. N a
początku lat pięćdziesiątych
okolic indiańskich
nadal było jednak t::'lkd,
z których trzy, zachodnia, północna i południowa
domino'vaiy.
Okolice
te stawały siC; jednak z czasem coraz bardziej pan- indiańskie, a nie jednoplemienne.
W poprzednich latach w mieście dominowali Indiani·e z puszcz i jezior
s~a;-:Gw Wisconsin, Minnesota
i częściowo Michigan.
Teraz przybywały

'" Skolnick, op. cit., S'C;. 57 - 63.
15 Ge.rharino. /l me-icon
Tndian Center .. " ss. 77 - 8.
16 Sk(}lnick, op. cit.,
ss. 66 - 70.
47 Neils, op. cit,
...; 60; L&lt;Jzew,;ki, op. cit., ss. 42 - 3.

••

�116

Janusz

Mucha

liczne rodziny z południowego
zachodu Stanów i z Oklahomy. Przybywali Indianie prerii i Indianie Pueblo. Stykały się ze sobą grupy o zupełnie odmiennych kulturach, pochodzące z plemion, które często we "'''ciąż
żywej przeszłości walczyły ze sobą. Ich doświadczenia
wspólnego życia
z przedstawicielami
innych plemion były dotąd żadne, albo też pochodziły z utrzymywanych
przez BIA szkół z internatami,
w których starano
się zmusić Indian do zapomnienia własnej kultury. Stąd wymuszony miej·
ską sytuacją, a nie dobrowolny był wspomniany pan-indianizm.
Stąd niezbyt wielka ochota do wzajemnej współpracy, co budziło zdziwienie wielu
białych, nawet przyjaźnie
do nich nastawionych.
Traktowali
oni Dadal
często Indian jako jednorodną grupę etniczną 48.
4.3. N o w e p o t r z e b y, n o w e o r g a n i z a c j e
Swiadom tego, źe ani sami Indianie, ani sama BIA nie poradzą sobie
z licznymi problemami
związanymi z ulokowaniem
w mieście ogronmych
ilości przybyszów, Kurt Dreifus zorganizował obywatelski
komitet doradczy (Citizens Advisory Board) przy swoim urzędzie. Zgromadził w nim
28 osób spośród zainteresowanych
przedstawicieli
businessu, uniwersytetów, miejskich
agencji opieki społecznej, kościołów, stanowej
federacji
klubów kobiecych. (Kościoły protestanckie
zorganizowcme w Church Federation of Greater Chicago stworzyły
wkrótce Joint Indian Committee
przy swoim Department
of Social Work i podjęły bardzo aktywną działalność pomocy przesiedlanym).
Jednym z członków komitetu został John
Willard, szef chicagowskich
kwakrów
(American Friends Service Committee). Miał on odgrywać przez kilka lat ogromnie ważną rolę w kształtowaniu chicagowskiej
społeczności indiańskiej.
Zebrania komitetu skupiały również niektórych
miejscowych
Indian. Wśród nich najważniejszą
rolę grał wówczas Thomas Segundo, były wódz plemienia Papagc, odbywający właśnie studia magisterskie
w The University of Chicago.
Komitet działał w komisjach. Jedna z nich, zajmująca się organizacją
czasu wolnego Indian, przedstawiła
rekomendację
w sprawie utworzenie,
klubu indiańskiego.
Juź wcześniej
Indianie
zbierali
się okazjonalnie
w miejskich parkach, korzystając
z życzliwości pracownika
zarządu parków, Indianina
o nazwisku Whirling
Thunder.
BIA, komitet
doradczy
oraz miejski zarząd parków zorganizowały
więc w listopadzie 1952 roku
American Indian Club, mający dwa oddziały, działające w parkach Ogden
i Chase. Prezesem został Ernest Naquayouma,
Hopi. Indianie spotykali
się co najmniej
raz na miesiąc w budynkach
parków i w samych parkach, śpiewając i tańcząc. Wykorzystywanie
obiektów parków nie odby48

S'kolniok, op. cit.,

,s.S.

52 - 3.

�Z PRERII

NA ULICE

117

wało się jednak bez przeszkód.
W tym samym czasie, gdy chcieli z nich
korzystać Indianie,
planowano
i inne imprezy.
Dlatego też wspom;liana
wyżej komisja utworzyła
specjalny komitet, mający pomóc w utworzeniu
niezależnego
centrum indiańskiego 49. Zdaniem Skolnicka,
komitet ów powstał z inicjatywy
samych Indian, którzy kierowani
przez Toma Segundo złożyli wizytę WiJlardowi
w jego biurze w stowarzyszeniu
kwakrów
i poprosili o pomoc w zorganizowaniu
takiego miejsca spotkań, jakie pod
patronatem
kwakrów
funkcjonowało
już wówczas
w Los Angeles 50.
Willard zgodził :;ię, kwakrowie
podjęli się zebrać odpowiednią
ilość pieniędzy, planowanie
działań zostawili zaś komitetowi.
Jak donosiła "Chicago Triibune" w 24 sierpnia
1953, komitet
działał
pod przewodnictwem
Johna Willarda, sekretarzem
był Toni Omen, Sioux,
a finansami zajmował się wspomniany
Ernest Naquayouma.
Jaki byl zawód i miejsce pracy tych Indian, ani od kiedy mieszkali
w Chicago, nie
wiadomo. Komitet przewidywał
otwarcie
na rogu ulic La Salle i Kmzie.
a więc w centrum
Chicago,
AlI Tribes
Amer,ican
Indian
Center
na
15 września 1953. Skupiać miało członków około 30 plemion 51
N owa instytucja
zaczęła działalność
zgodnie z planem.
Prezesem
zarządu nadzorującego
jej poczynania
został Willard, a pierwszym
dyrektorem programowym
Ted White, Oneida/Sioux,
absolwent
Loyola University. Kierował on centrum od początku 1954 do sierpnia 1955 roku DZ. Jak
wspomina Willard LaMere, na stanowisku
dyrektora
administracyjnego
zatrudniono
później białego fotografa,
zainteresowanego
pracą z Indianami. Nie było jednak pieniędzy na opłacanie go, dlatego, szybko odszedł,
a przez knlitki czas centrum kierowało
na raz trzech członków zarządu'
wspomniany
Tom Segundo, Eli Powless, Oneida oraz Ben Bearskin, Winnebago/Sioux.
W tym okresie
co niedzielę
przychodziło
na spotlmniCl
około dwustu osób z 42 plemion 5~. Kolejnym
dyrektorem
administracyj
nym, aż do 1958 roku, był Tom Segundo.
Pierwsze kilka lat działalności
Centrum określić można jako balansowanie na krawędzi noża. Mimo dobrze rozwijającej
się działalności
programowej,
problemów
było sporo. Zacznijmy
jednak od strony na jjaś.
niejszej.
Centrum midciło
się przez pierwsze dziesięć lat na trzecim i czwartym piętrze starego budynku na północnym
skraju Loop. Było ciasno, ale
'9 ,.Chicago Trihu!1P". Decembe.r 26, 195,2. CHS, AI;
"Da·iJy News" Apri:! 7, Hl5-3
tamże; Gc:'rba:-i'llo. op. cit.. ss. 77 - 9.
50 SkGlnick. op. cit., ss. 56 - 9.
51 CHS, AL
52 The Amerindian,
May-June 19'54 [w:] CHS Manuscripts,
Chicago Federation of
Grea.ter Chicag:&gt; Collection; "Ohicago Su:n-T1mes" Septembe" 25, 1'955, [w:] CES, Al
53 .. Chi,cago Sun-Time,",
S€ptember 25, 1955, w. CBS, AI.

�118

Janu~z M1Lcha

podobno przyjemnie.
Już w pierwszym
roku dZiiałalność podjął Klub Taneczny. Był on długo najliczniejszą
i najsilniejszą
organizacją
działającą
w centrum. Pracował spontaniczni.e,
ale w zorganizowany
sposób. Dawał
liczne występy
w Chicago i w innych miastach
Srodkowego
Zachodu.
W 1957 roku Klub postanowił
wybrać Miss Indian Center, a od 1958 roku Miss Indian Chicago wybierana
jest Co roku, uświ€tniając
każdą waż ..
niejszą imprezę organizowaną
przez Indian. Dość szybko zorganizowano
bardziej ustrukturalizowany
kalendarz
imprez, które nie utraciły jednak
nic ze spontaniczności
wykonania.
Co sobotę odbywały
siG więc spotkania towarzyskie,
co miesiąc pow-wow, corocznie na Thanksgiving
i Boże
Narodzenie
uroczyste kolacje. Nowe pomysły powstawały
rzadko, c: jeślJ
już, to szybko włączano je do regularnego
kalendarza.
W 1954 roku zorganizowano
pierwszy wielki kiermasz wiosenny i p,ierwszą wielką pow-wow 54. Są to ogromne, jak na skalę społeczności, i do dziś odbywając?
siG przy udziale tłumów gości imprezy. W 1954 roku, jak dowiadujemy
się z wydawanego
wtedy nieregularnie
pisemka "Indian News", cel!trum
brało udział w paradach
miejskich,
odbywały
się w nim lekcje technik
tanecznych,
dwie panie z plemienia
Navaho uczyły tradycyjnych
rzemiosł swego plemienia,
zakupiono
odbiornik
telewizyjny
i dość dużo
ludzi przychodziło
oglądać filmy. Osobno wyświetlano
cieszący się dużą
frekwencją
film o Apaczach.
Równocześnie
zapraszano
przedstaw~cieli
BIA oraz Chicago Housing Author,ity na dyskusje o problemach
mieszkaniowych
Indian, walcząc o poprawę
sytuacji :;5. W tym samym roku
spotykamy
następne
pisemko "Tom-Tom
Echoes-Echoes".
W l 956 roku
wydawano
kolejną gazetkę, tym razem "l'epee Topics". Pe.na
stabilizacja działalncści
wydawniczej
związana jest dopiero z następnym
l)kresem rozwoj u społeczności indiańskiej.
Z "Tepee Topics" z listopada
1956 roku dowiadujemy
się, że Kluh
Taneczny występował
w telewizji, podczas miejskich parad, w szkołach.
Jego członkowie
opowiadali
o swej działalności
podczas audycji
radiowych. Od dwóch miesięcy działał wówczas klub kobiecy, którego c3łon.
kinie uczyły si.ę kroju i szycia oraz gotowania.
Wydawały
one w centrum obiady i kolacje, dochód przeznaczając
na materiał, wykorzyó-tywany póżniej podczas lekcji szycia. Centrum
utworzyło
też dwie dru:~yny
koszykówki
- dziewcząt i chłopców. Gazeta zachęcała do uczestniczenia
w turnieju
kręgli. Dowiadujemy
się też, że w bankiecie z okazji Swięt&lt;ł
Dziękczynienia
wzięli udział Indianie z 45 plemion. Dowiadujemy
się też.
że wkrótce odbyć się miały pierwsze wyhory do zarządu centrum.

54 Emma.nuel
.mimeo 1975.

55

.. lndi'C1n

Skoln:ick, Action
ews".

June l, 1.9:)4.

Anthropology

and

tlw

Chicago

Indian

Center,

�Z PRERII

NA ULICE

119

Działalność American Indian Center w tym krótkim okresie nie była
może imponująca,
rozwijała się powoli. Była jednak konsekwencją
trudnej sytuacji życiowej Indian, braku pieniędzy,
sporów z BIA etc. Na
podkreślenie
zasługuje to, że w omawianym
okresie centrum było instytucją dominującą,
ale inne nadal istniały. Longhouse w praktyce
przerwał działalność, gdyż ogromna większość jego członków wstąpiła do centrum. Wielu członków Longhouse'u
nie chciało, aby ta organizacja
zupełnie się rozplynęła, stąd nadal figurowała
ona na liście organizacji
indiańskich, z którymi współpracowała
Church Federation of Greater Chicago 56.
O jej działalnoścj nic jednak nie wiadomo. Podobnie było z Indian Service League, która w 1953 roku liczyć miała 200 członków. Indian Council
Fire w 1954 roku, z powodu powstania American Indian Center, w praktyce przestał
prowadzić
jakąkolwiek
działalność
poza przyznawaniem
dorocznej nagrody;-". Nawet przed powstaniem
AIC wszystkie te organizacje na raz nie robiły tyle, co nowo powstała, ale zupełnie inne były
przecież potrzeby. Omawiany okres to jednak nie tylko zastój dawnych
organizacji, które nie rozwijały się w cieniu AIC. Jak wspomina obecny
profesor w Moody BibIe Institute,
w 1955 roku powstał, nieformalnie
jeszcze, międzywyznaniowy
Amer;ican Indian Brble Church. Będzie {) nim
mowa dalej. W 1958 roku powstała też American Indian Chapel, sponsorowana przez First Christian
Reform Church of Cicero, Illinois i prz2z
Home Missions Board w Grand Rapids, Michigan.
Przejdżmy teraz do problemów,
z jakimi borykała się społeczność indiańska, a w szczególności jej centrum. Pierwszy, to problem finansowy.
Fundacja Chicago Community
Trust bardzo długo odmawiała
dotacji db
AIC, przypuszczal;)ie
z uwagi na fakt, iż w zarządzie centrum
nic' było
przedstawicieli
białych businessmanów,
lecz sami Inclianie, nie znający
się na zawiłościach
finansowych
i prawnych.
Inna fundacja,
do której
zwrócono się o pieniądze, też nie była pobłażliwa wobec indiańskich
metod działania. Zarząd AIC musiał zgodzić się na powołanie Komitetu Doradczego, złożonego z profesora
The University
of Chicago, prawnika
oraz członka Welfare Council of Chicago, aby w 1958 rokuotf"Lymać
pieniądze.
Drugi ważny problem odnosił się do statutu
organizacji
i jego konsekwencji. W 1954 roku przyjęto obecną nazwę i złożono do urzędu Sekretarza stanu Illinois wniosek o rejestrację
nowej agencji, mającej prowadzić działalność nie przynoszącą
zysku ("non-for-profit-organization").
Konieczne było przedstawienie
do zatwierdzenia
statutu
nowej organizacji, zgodnego z odpowiednią
ustawą. John W.illard, będący prezesem

;1;

ellS

Manuscripts,

;,. Tile American

ChFoGCh

Indian

GollediO'n:

f'.chievement

-l-2'5-l.960.

Award

... , s. 4.

�120

.Talt'LS::

Mucha

zarządu, nie pomyślał o tym, że statut powinien być tei. _i5odny z tradycjami indiańskimi.
Zlecił życzliwemu
prawnikovl
Jpracowanie
statutu.
Normalne
amerykańskie
organizacje,
rejestrowa:le
według wspomnianej
ustawy, dzielą się na trzy grupy. Pierwsza
to zarząd, na ogół nie wybierany przez członków, lecz zmieniający
się poprzez dymisje i kooptację,
złożony z zamożnych i zainteresowanych
osób, nie korzystających
z usług
organizacji,
wytyczający
politykę
i prowadzący
jej kontrolę,
druga to
zawodowa
administracja,
a trzecia to członkowie
(lub klienci, korzystający z usług). System taki nie był znany żadnemu z plemion indial1si&lt;ich.
W AIC zarząd, administracja
i członkow,ie wyłaniani
być musieli w praktyce z tej samej zbiorowości.
Przepływ
ludzi między zarządem
a 30m:nistracją
był spory. Powiązania
rodzinne powodowały,
że członko~vie tej
samej rodziny mogli stanowić politykę, realizować
jąi korzystać
z ~ł'iług
organizacji.
Ten brak faktycznego
podziału na wymagane
przez usta\\'e
grupy stwarzał
liczne możliwości
spięć. Podobnie
było z mechanizma:11l
podejmowania
decyzji.
Ustawa
w zasadzie
zalecała
prawo
więk'oi;:ości,
Indianie
preferowali
consensus.
Nie znali instytucji
lojalnej
opozycji
W zasadzie decyzje podejmowano
jednogłośnie,
przy ewentualnym
(;Z(;(;,owym lub stałym wycofywaniu
się tych, których nie udało się większości
przekonać.
Problemy
pojawiały
się wtedy, gdy wdrożeni
już do demokracji "nowoczesnej"
dość dobrze zasymilowani
Indianie kierowali Z3.rzqdem i chcieli trzymać się raczej amerykańskich,
niż plemiennych
reguł;'.
Członkiem
AIC mógł być każdy, początkowo
też każdy miał c.-:ynne
prawo wyborcze. Po paru latach ograniczono
czynne prawo wyborcze niCe-o
-Indian,
choć pozostawiono
im bierne prawo wyborcze.
Mogli być '.viE;c
członkami zarządu, jeśli wybrani zJstali przez Indian.
Pierwszy
zarząd American
Indian Center składał się z dziesięciu 0só0.
Przewodmczącyn:
byl biały (John Willard), biała była też jedna z członkill. Pozostali tu dwóch Papago i po jednym: Navaho, Oneiida, Sioux, Y",vapai, Hopi, Cherokee 59. Żadna z tych osób nie jest dziś aktywna. Z:trzad
był w zasadzie stabilny, czemu sprzyjał fakt, że przez kilka lat nie org:lnizowano wyb8rów, co najwyżej kooptowano
nowych członków. Jego st'lhilność jest szczególnie wyraźna,
jeśli porównamy
ją z częstymi zmianami w administracji.
Wiosną 1956 roku Willard zrezygnował
z przewodnictwa zarządu. Odbyły się wybory 60. Nie udało mi się niestety
dowi",·
dzieć, kto zost8.1 nowym przewodniczącym,
na pewno był to jednak hdi&amp;5A ,Po·r. Skol-nk'k, In Their ... , .515. 87 - 9.2. Podobnie
liczne kl'llpoty centr·um wiąż~
z wzajemnym
niedostO'sow&lt;Jnicm a:mc.ry.kańslk.icj s1ru:ktury kor.p[)racyjnej i tl':..tdycy.'llego śr,odowi.ska indi·ań.s:kiegn Marv.in Tahma1hkera, CO:llanche, wiclokrobny czlon,,':·:
i prezes zarządu, a równocześnie bus·ine~·sm.an.
59 Skal ni 0_'&lt; , op. cit., s'. 86.
60 Garba:'i:no,
op. cit., s. 80.

�Z PRERII

NA ULICE

121

nin. Dyrektorem
administracyjnym
został, jak pisałem,
Tom Segundo.
Sprowadził on do centrum na stanowisko
pracownika
socjalnego R{)berta
Lagace, białego, przygotowującego
się do doktoratu
z antropologii
w The
University
of Chicago. Jak wspomina Leonard Borman, biały antropolog,
od 1956 roku przez wiele lat członek zarządu, obaj administratorzy
usiłowal.i zrobić z centrum
wzorcową
placówkę
opieki społecznej.
Miało to
niewątpliwy
sens, choćby tyłko z powodu konieczności
zdobywania
funduszy na działalność
fundacje
interesowały
się porządkiem
i efek·
tywnością
rozumianą
w sposób biurokratyczny.
Segundo i Lagace usiłowali sformalizować
centrum,
żądając od podopiecznych
zachowania
godnego porządnej
firmy. Zniechęcało
to owych podopiecznych,
wywołując
przy tym wiele krytyk ze strony zarządu i członków centrum. We wrześ··
niu 1958 roku Segundo, Lagace i jeszcze jeden pracownik
zmUSZeGI byli
zrezygnować
z urzędów. W tym też momencie
rozpoczął się nowy etap
rozwoju chicagowskiej
społeczności ,indiańskiej.
Ostatni wreszcie ważny w omawianym
okresie problem
społeczności
chicagowskich
Ir.dian, to stosunki z BlA. Personel
biura miał niewątpli··
wą dobrą wolę pomóc Indianom
w zorganizowaniu
sobie jak najlepszego
życia. Ale biuro nie miało pieniędzy na żadną działalność
kulturalną
ani
społeczną. Nie jest jednak jasne, dlaczego po otwarciu
American
indian
Center doszło dD wzajemnych
podejrzeń
i braku zaufania
między BlA
a centrum.
Strony oskarżały
się a ogromną i bezsensowną
wrogość, podejrzewały
się o utrudnianie
prowadzenia
działalności
programowej
i sabetaż finansowy.
W końcu BlA odmówiła
AlC informowania
go o nowo
przybyłych
rodzinach. Czyniło to pracę centrum
trudniejszą,
przyczyniało
się do tego, że nowo przybywający
byli bardziej
izolowani
niż l1111siel!.
być, otrzymywali
mniej świadczeń, niż mogli byli otrzymać.
Obie instytucje
działać miały teoretycznie
w tym samym celu - ułatwiać Indianom okres przejściowy.
Ale podstawowe
założenia,
na jakich
oparta była działalność
BlA, to założenia
asymilacji.
AlC chciał natomiast stworzyć z przybywających
reprezentantów
kilkudziesięciu
różnych
plemion nowy typ miejskich
Indian, nie zapominających
o plemiennej
przeszłości i teraźniejszości,
ale tworzących
też nową I ndiańskość.
Podstawowa przesłanka
była więc antyasymilacjonistyczna
61.
4.4. P o d s u m a wan

ie

Koniec lat czterdziestych
i lata pięćdziesiąte
to okres narastania
,.problemu indiańskiego"
w wiełkich miastach
Ameryki.
Zorganizowana,
ale
z założenia nie uwzględniająca
specyfiki
kultur
płemiennych,
masowa
6[

Skclnick, op. cit., s'. 84; G&lt;l'rbarino, op. cit., s. 80.

�122

Janusz Mucha

imigracja nie przygotowanych do życia miejskiego Indian, spowodowała
zmianę ich wizerunku. Faktycznie zupełnie nawa społeczność była pod
wieloma względami na dnie miejskiej hierarchii. Terytorialnie przesuwała
się zaś na północ, tworząc getto w Uptown, gdzie była zresztą też mniejszością·
Najważniejsza organizacja działająca od tego okresu, to American
Indian Center. Choć stworzona i prowadzona w dużej mierze przez białych, zaspokajała nowe, autentyczne potrzeby Indian. Finansowa i statutowa zależność nie tylko od białych ludzi, ale i od odległego od kultur
plemiennych prawodawstwa spowodowała jednak w przyszłości poważn",
problemy.

5. Wielki

rozwój.

1958-1971

Lata 1958 - 1971 stanowią w pewnym sensie złoty wiek społ'eczności
indiańskiej w Chicago. Znaczenie tego okresu wiąże się z działahością
jednego człowieka, dyrektora American Indian Center, ale wynika również z wewnętrznej dynamiki społeczności i z jej reakcji na sytuację
ogólnoamerykańską.

5.1. N o w a p o l i t Yk a p l u r a l i s t Y c z n a
Koniec lat pięćdziesiątych w USA to {)stra kampani~ wyborcza przed
zbliżającymi się wyborami prezydenckimi. Obaj główni kandydaci, John
F. Kennedy i Richard Nixon, walczyli o każdy głos. Podczas konwencj'.
National Congress of American Indians w Omaha, Nebrasca, w 1960 roku,
z Indianami pertraktowali wysłannicy obu kandydatów, prezentu.jących
zresztą bardzo podobne poglądy na temat tubylczej łudności Am'2ryki.
Kongres poparł Kennedy'ego, odchodząc tym samym od tradycyjni," prorepublikańskiej postawy. Rozważono też możliwość szybkiego po wyborach zQrganizowania nowej konferencji. Kennedy wygrał wybory. Pojawiła się szansa odwrócenia dotychczasowej polityki wobec Indian. Skorzystano z niej.
Profesor antropologii w The University of Chicago, twórca koncepcji
"antropologii w działaniu" 62, Sol Tax, uznał, że nowej administracji trze6e P'(}r, Sol
Tax il.ction Anthropology,
"Current A'n;thH:wpo1,c:)gy",
't. 1'6, 4. 1975;
Rohert A. Ihrbinste,in, Ac:tlOn Anthropology
Thirty Years Later: Some Reasons of its
L(lck of Influence
on American
AnthropoLogy,
mim,eo 1'981. Ideologia tego k:ć'runku
zalecała naukową analizę prZJede wszys.1Jkim tych problemów, które szczególnie iSJto.tnymi były dla s,atmych bad,:nych spoleczności. ,'\ont.ropol'odzy ci ,stali na ,'tanowisku, że

�Z PRERII

NA ULICE

123

ba pomóc przez przedstawienie
jej poglądów
samych
Indian
na stan
obecny oraz stan pożądany stosunków
między nimi a rządem. Przy pomocy władz swego uniwersytetu,
kilku fundacji
oraz licznych zaint€resowanych Indian udało mu się przygotować,
zorganizować
i przeprowadzić w czerwcu 1961 roku wielką konferencję
(American Indian Chicago
Conference), gromadzącą
oficjalnie
467 przedstawicielI
dziewięćdziesięciu
grup indiańskich.
W konferencji
wzięło też udział nieoficalnie
wielu młodych Indian, wielu przedstawicieli
zainteresowanych
urzędów oraz a'1tropologów. Głównym rezultatem
było przyjęcie (przedyskutowanego
wstęp·
nie przez kilka przygotowawczych
konferencji
regionalnych)
dokumentu
pod tytułem
"Declaration
of Indian Purpose".
Przygotowania
do konferencji ,i jej przebieg miały wpływ na prace nowego ministra
spraw wewnętrznych,
Stewarda
Udalla, i na powołaną przez niego grupę roboczą,
zajmującą się problemami
Indian 6~.
W komitecie organizacyjnym
konferencji
brali udział Indianie rni-esz··
kający w Chicago. Przewodniczącym
jednej z komisji był wspominany
tu Tom Greenwood. Impreza nie miała jednak bezpośredniego
wpływu na
życie tej społeczności miejskiej.
Omawiany,
krótki dość, bo trzynastoletni
okres, przypadał
na 'ldministrację trzech prezydentów
z dwóch partii. Polityka wobec Indian była
jednak stabilna. Na Indian rozciągnięto
zakres aktów odnoszących
się do
walki z bezrobociem
i nędzą, wiele pieniędzy
przeznaczono
na kształcenie dzieci indiańskich,
wzmacniano
władzę
rad plemiennych,
UZ:lano
wreszcie konieczność rozciągnięcia
zakresu usług dla Indian na tych, któ.
rzy już mieszkali w miastach. Sytuacja polityczna
była więc sprzyjająca
rozwojowi społeczności indiańskich
w rezerwatach
i w miastach 64. Zau··
\vażmy też, że we wspomnianym
okresie liczba Indian wzrosła z 531 669
w 1960 roku do 827091 w 1970 roku.
5.2. U t r wal
w Uptown

a n i e si ę s po ł e c z n o ści i n d i a ń sk ie j

W związku
z trwającym
wzrosła poważnie. Procentowo

przesiedlaniem,
liczba Indian
w Chicago
nie był to tak wielki skok, jak w poprzed-

jak dlugo Indi&lt;1lnie są z.a·interes'Owani podtrzY'mywani.em wla";'llL'j odn:bnośoi kulturowej, ta;k dlugo należy im to ulatwiać, p0'magając równocześnie do przY'sto60Wa!1ia Slię
do cywilizacji w:ilpólcze.,ne,i.
6:j Par. Nancy
Oe:;'tl'ich uurie, The Voice of the American
Indian:
Report on
the American Inri.ian Chicago Conference, "Current Anthr'OpolO'gy" t. 2, 5, December
196.], ss. 478 - 500.
6&lt; Por. Samuel
Lym~"n Tyler, A History of Indian PoLicy, Unj.[·ed St8tes Department oft-he Inim.j&lt;)r, Bu.reau ·o[ Indian Affa~,s, Washin.~ton DC 1973. '" Jl7 - 8.

�124

Janusz

Mucha

mej dekadzie,
choć w liczbach
absolutnych
był większy.
W 1960 :"fJku,
według spisu, było w mieście 3394, a w 1970 - 6575 Indian. Dysponujemy pewnymi
danymi statystycznymi,
odnoszącymi
się do tych ludzi, ela·,
nymi pochodzącymi
z różnych źródeł.
Akcja przemieszczania
była już znacznie
wolniej
prowadzona,
niż na
początku.
Obsługiwała
jednak około 600 osób rocznie. W latach 1958 do
1967 przeszkolenie
zawodowe
w ramach
tej akcji podjęło
2004 111dia:1,
ale przerwało
j~ 522 oso'by. Spośród
klientów
sprowadzonych
w ro;;:a
1965, według danych agencji, wyjechała
z powrotem
ponad polowa. V-l sumie oceniano,
że wśród około 15000 Indian, jacy według szacunków
zamieszkiwali
w 1971 roku region Chicago (jest to więc znacznie więcej, niż
podaj€ rocznik statystyczny),
5 tysięcy sprowadzonych
zostało przez BI.-\.
Oznacza to, że dwie trzecie chicagowskich
Indian przybyły
do miasta na
własną
rękę. Interesujące,
choć nie bardzo
pełne, są pewne dane dotyczące dochodów.
W 1960 roku średni roczny dochód Indianina
w Chica~(ł
wynosił
3423 dolary,
zaś Indianki
1560 dolarów.
Dochód ten rósł dJ~C:
szybko,
jak się wydaje
zwłaszcza
wśród osób przemieszczanych
przez
BIA. Według danych agencji z maja 1968 roku, średni dochód ich kli;.:nfa. wynosił
5990, a klientki
3640 dolarów 6". Dwa lata później,
wedll.q
danych
ze spisu ludności
z 1970 roku, średni dochód Indianina
wynosił
6103, ale Indianki
3186 dolarów.
17,4% Indian osiąg&lt;l1c doch()d poniże.~
poziomu nędzy. Działo się tak mimo faktu, iż według spisu 920/11 bdian
było w tym okresie zatrudnionych
(w różnych formach,
W różnym
c~asie,
w tym dorywczo).
Tylko 16,30/0 spisywanych
Indian
było właścicielami
swych mieszkań,
tylko 48% rodzin dysponowało
samochodem
66.
Indianie
chicagowscy
tego okresu pochodzili
z kilkudzi€sięcju
piemion
("Chicago
Warrior"
z 3 grudnia
1958 wymieni&lt;a ich 71), z których
naJliczniej reprezentowane
były przypuszczalnie
(a na pewno wśród :dier:tów St. Augustine's
Center)
Chippewa,
Menomini
i Dakota Sioux 6,.
W bardzo poważnych
(ale a niejasnej
reprezentatywności
i }osowoścj)
badaniach
prowadzonych
w latach
1968 i 1969 ustalono,
że społeczność:
indiańską
w Chicag{) m{)żna podzielić
na trzy grupy
ekonomiczno··spvłeczne a różnej wielkości.
Pierwsza,
licząca około 10% całości, to rGzproszona po całym mieście warstwa
średnia.
Co interesujące,
z tej warstwy
rekrutują
się zarówno
ci, którzy
w pełni przyjmują
wzory kulturowr:
świata białych, jak i ci, którzy są najaktywniejszymi
członkami
orgĆlnizacji indiańskich.
Druga, to rosnąca
warstwa
ustabilizowanych
zawodo\\'o
pracown,jków
fizycznych.
Liczy ona około 20% całości. Trzecia,
h:ząca

65
66
67

N'e'ils, op cit.s·s.
74, 92 - 4.
Por. La.zewski, op cit., ss'. 57 - 62.
Po:-. WODds and HaTki'ns, op cit., s'. 20.

�Z PRERII

125

N'A ULICE

oKoło 70% całości, to nieustabilizowana
warstwa tych, którzy żyją przede wszystkim z pracy dorywczej (;8.
Badania prowadzone w 1966 lub 1967 roku nad wylosowanymi mieszkali.cami części dzielnicy Uptown pokazują ciekawe wzory pracy. Spośród
zatrudnionych
Indian około 30% pracowało dorywczo. Zarabiali oni bardzo mało, ale mieli wystarczającą
ilość pieniędzy na zaspokojenie podstawowych potrzeb, a nie musieli się nikomu tłumaczyć, gdy chcieli wyjechać do rezerwatu na dzień, tydzień czy miesiąc. Wolność cenili sobi&lt;:~
przede wszystkim 69. Praca dorywcza jest dla Indian postawą wobec życia, anie typem zatrudnienia czy kwalifikacji. Wykonują ją w takiej samej mierze osoby bez wykształcenia,
jak i z wykształceniem
śreqnim.
Inaczej niż w przypadku innych grup etnicznych, u Indian wyksztakenie
nie wpływa na stabilność pracy, gdyż nie wpływa na zmianę celów życiowych ,0. Wspomniane badania w Uptown pokazują inne ciekawe fakty,
zvviązane z wykształceniem. W całej próbie Indianie okazali się lepiej wykształceni, niż średnia dla próby, ale ich bezrobocie było dwa razy wyż ..
.::izeniż średnia d'la próby i wynosiło 64% (ciekawe jest porównanie
z przytoczonymi wyżej danymi ze spisu z roku 1970). Co więcej, w całej
próbie wraz z coraz wyższym wykształceniem
spada bezrobocie, u Indian
natomiast nie ma tego związku. Bezrobocie Indian, choć wyższe, wystEtPuje jednak w licznych krótkich okresach czasu. Wygląda więc na to,
że Indianie zainteresowani
byli znalezieniem krótkich zajęć, co im się
udawało. Bezrobocie można więc uznać, przynajmniej
częściowo, za zde·terminowane stylem życia. O wspomnianym
fakcie zainteresowania
ciekawą przede wszystkim pracą świadczy to, że bardzo wielu Indian, więcej niż średnia próby, chciałoby dodatkowego przeszkolenia zawodO\vego.
Pracy szuka też więcej Indian, niż jest ich bez zatrudnienia - chcą więc
pracę zmienić na ciekawszą 71 Stałe szukanie cie'kawszej pracy powoduje
jednak częstą niechęć pracodawców do zatrudniania
Indian, uważanych
za niezdolnych do trwałego związania się z jednym zakładem.
:vIiasto, zdaniem \Vhite'a, antropologa z plemienia Cherokee, jest \vażnym wyzwaniem dla Indiańskości. Mimo ogromnego nacisku na tożsa-

'l&lt;

Po,r. George

Education

D. Scott, John K. White,

in ehicag'),

and Es,teIJe Fuchs,

Indian:,;

National

Study of American Indian Education,
:\":)\"(?"mber 1&gt;969;E.,te'l1e Fuchs al1ld Rorbeort J. Havighunst, To Live

.·lmerican Inc/ian E:ducation. Garden City. Nt'w Ymk 1:973, ss. ·107 - 9.
• g &lt;Par. -np, W'wJlds "nó
Hal'~inlS, op. cit., s. 49; Jo.hn Kel1lnardh White,
.-1lilerican

Indian

Employment.

A Studu

of

the

Work

Habits

in Chicago, Illinois, Hlimeo, 1.97:1,s,s. 9, .15 - 6.
'o W'ood" and H&lt;"r,bns, op, cit., s. r3; Whi,te, American

,&lt;. 90,

912,.

" Par. White,

Patterns.

, ., ss. 22 - 32.

of

and

Patterns

American

Indian

t/wir

Series II, No.2,
on This Earth .

in

in

Indians

Chicago ... ,

�126

Janusz

Mucha

mość plemienną
oraz konfliktów
z przedstawicielami
wrogich plemion,
wszelkie zachowania, wartości, idee, oceniane są z punktu widzenia tego,
czy są one "indiańskie",
czy też należą do "świata białych". Czym Jest
owa Indiańskość,
na ogół trudno
zainteresowanym
wyjaśnić,
potrafią
jednak w każdej konkretnej
sprawie wypowiedz,ieć się, czy ma ona, czy
nie ma, indiański charakter '/2. Wzory uczestnictwa
w życiu indiaIlskim
zależały jednak w pewnej mierze od długości pobytu w mieście. Ci, którzy byli tu krótko, nie angażowali
się na ogół w działalność instytucjI
indiańskich w Chicago, pozostawali natomiast w silnym kontakcie z własnym rezerwatem.
Ci, którzy byli tu długo, znacznie częściej uczestniczyli w działalności
chicagowskich
instytucji,
nieco rzadziej odwiedzali
rezerwat.
Poglądy na Indiańskość miały znaczenie dla kształcenia
dzieci. Wśród
wielu Indian istniało przekonanie,
że kontakty
szkolne z białymi dZlećm;
przynosiły w rezultacie w młodym pokoleniu rozmywanie
się właściwego
systemu wartości. Stąd 60% badanych przez Raschera rodziców indial1skich uważało w 1968 roku, że tylko w pełni indiańska szkoła w Chicago
jest właściwym wyjściem ze złej sytuacji. 58°/11 rodziców sądziło je,inak,
że zupełnie wystarczy,
jeśli ich dzieci ukończą tylko szkołq średnią (mającą w USA charakter
niemal powszechny) 73. Mimo, że deklarowali
odwrotnie,
indiańscy
rodzice w Chicago nie zachqcali
specjalnie
.owych
dzieci do nauki, a w konsekwencji
dzieci uważały opuszczanie
lekcji za
przejaw Indiańskości 74.
Popatrzmy
jeszcze na posługiwanie
się plemiennymi
językami w mieście. Dzieci szkolne prawie ich już nie znały, w domu posługiwali si'~ nimi
głównie starzy, a osoby ze średniego pokolenia tylko w obecności starszych od siebie. Język plemienny
uważano za odpowiedni
do omawiClnia
.,spraw indiańskich",
starannie
oddzielonych
od "spraw świata białych",
lepiej ujmowanych
po angielsku. Po swojemu mówiono też podczas wizyt
w domu w rezerwacie 75.
Jak wspominałem
poprzednio,
jeszcze w końcu lat sześćclziesi'1tych
wielu Indian traktowało
pobyt w Chicago jako okres przejściowy.
Losowa próba, na której oparte są rozważania White'a pokazuje, Że co trzeci
Indianin
(a tylko 80/0 w całej próbie) mieszkał w mieście krócej niż
rok 76. Ogromna była też mobilność w samym mieście, zwłaszcza w graWhite, Amc rican Indian in Chicago ... , ss. 9 - 10.
Lecmarj P. Ruscher, American Indian Parents' Attitudes
the Chicago Schools, M. A. thes'is, Northears'te:'n rllinoi., Sbtc
gust 19'68, ss. 31 - .5.
74 White, op. cit., 87 - 9.
72

n

75

ibidem,

76

\Vhitc, Paterns ... , .s. 31.

s. W7.

unci Opinions
College.

}'OWUTrI

C'~:Lagn,

/Li-

�Z PRERII

NA ULICE

127

nicach Uptown. Brak stałego adresu i telefonu świadczyły o tymczasowości pobytu, choaby czasem miała ona trwać długo 77. Podobnie było
ze szkołami. Mimo znacznej liczby Indian, trudno bylo znaleźć indiańskie dzieci w szkołach. Jak zauważają Fuchs i Havighurst, trudno spotkać dziecko indiańskie, które w tej samej szkole przeszłoby cały kurs
nauki. Trudno zresztą w ogóle znaleźć Owe dzieci. Spośród około siedmiu tysięcy Indian w Chicago, w sześciu szkołach znajdujących się VI rejonie o największym zagęszczeniu Indian znaleziono jedynie 237 indiańskich dzieci .8
5.3. D Yn a m i k a o r g a n i z a c j i
W omawianym okresie chicagowskiej społeczności indiańskiej służyły
już dość liczne instytucje, z kórych American Indian Center nadal był
najważniejszy.
Choć autentycznie indiańskiego charakteru American Indian Center
nie można kwestionować, to jednak wpływ białych na jego funkcjonowanie był i w tym okresie ogromny. Po pierwsze, był to wpływ ze strony
finansujących jego działania fundacji. Jak wspomniałem, w paździemiku
1958 roku na żądanie fundacji Schwartzhaupta
powołano trzyosobowy
komitet doradczy, złożony wyłącznie z białych. Po drugie, bardzo aktywni
biali należeli, wybrani przez Indian, do zarządu. Po trzecie i najważniejsze, jesien,ią 1958 roku, po poważnym kryzycie kadrowym, dyrektorem
Centrum został biały, Robert Rietz. Bezpośrednie oddziaływanie biólłycb
nie było , a przynajmniej wydawało się, że nie było, naruszeniem podmiotowości Tndian. Trzy osoby spośród tych białych, profesor Sol Tax,
doktor Leonard Barman oraz Robert Rietz, były czołowymi reprezentantami "antropologii w działaniu", byli więc wrażliwi na analizę zjawisk w
takich kategoriach, w jakich jawiły się one Indianom.
Szczególną rolę w omawianym okresie odegrał Rietz. Ukończył studia magisterskie z antropologii, pracując pod kierunkiem S:Jla Taxa.
Uczestniczył później w "Fox Project", największym przedsięwzięciu badawczo-społecznym ekipy Taxa w stanie Iowa .9. Następnie pracował dla
BTA. Znany był licznym Indianom chicagowskim i tutejszym antropologom współpracującym ze społecznością indiańską ze swej operatywności
oraz poparcia dla idei pluralizmu kulturowego. Rietz miał jednak pew" White, American Inclian in Chicago ... , ss. 4 - 5.
78 Fuchs
a'nod Havigh:.E·.it, To Live ... , ss. 109 - 11il.
7ł P,G·~·. S.ol Tax,
The Fox Project,
w: "Hum,un Organi,zali·on"
Tax i inni, Tile Mcsqu.okies of Jawa, Publisheod by the Federated
of Iowa, bez daty i miejsca wydan-ia.

17. 1, 19.18; Sol
Women'.; Club,;

�128

Janusz

Mucha

ne cechy osobowościowe, które w połączeniu z dominującymi w Chicago
osobowościami Indian przyniosły po kilkunastu latach w.iele nieszczęść
dla społeczności. Umiał on załatwić prawie wszystko, a w każdym razie
nieporównanie więcej, niż ci Indianie,' którzy działali w centrum. Zuoby t
więc ogromną władzę, której jednak nigdy nie nadużył. Sądząc, że nikt
nie zdoła nic załatwić tak dobrze, jak on sam, nikogo nie dopuszczał do
działań o znaczeniu dla centrum strategicznym. Tym samym nie zdoła l
wykształcić indiańskich już przywódców, mogących działać w świecie
instytucji białego świata. Sami Indianie nie pchali się zaś do władzy, gdy
nie byli tam zapraszani (atmosfera zmieniła się pod koniec lat sze.śćdziesiątych i wówczas Rietz był przez radykałów otwarcie krytykowany j nawet zachęcany do dymisji). Rietz z:dawał sobie sprawę z możliwych konsekwencji sytuacji. Jak wspominają Sol Tax i pani Lee Rietz, wielokrotnie myślał o odejściu z centrum (miał kilka propozycj,i innej, ciekawej pracy), o przekazaniu władzy Indianom. Zawsze pojawiały się
jednak problemy, które tylko on umiał rozwiązać, odkładał więc dymis.i~
do następnej okazji. Ta jednak nigdy nie przyszła za jego życia. Hietz
przestał być dyrektor€m centrum dopiero wraz ze swą śmiercią w 1971
roku. Mimo wspomnianych krytyk, śmierć ta wywołała autentyczny
i powszechny smutek w społeczności indiailskiej. Wraz z Rietzem skoilczył się długotrwały, bo trzynastoletni okres wielkiego rozwoju tej społeczności, a rozpoczął co najmniej sześć lat trwający kryzys, który {) malo
nie doprowadził do całkowitej dezintegracji społeczności.
O il€ w poprzednim okresie zarząd AIC był bardzo stabilny, administracja zaś często się zmieniała, o tyle w obecnie omawianym było odwrotnie. Administracja była stabilna, liczba zatrudnionych pracowników
rosła, choć bywały okresy, gdy ze względu na trudności finansowe n:lstępowała redukcja personelu. Zarząd zmieniał się dość często, był bmviem
corocznie wybierany. W okresie zatrudniania Rietza prezesem był Ben
Bearskin. W listopadzie 1958 roku odbyły się nowe wybory, tym razem
trzech członków zarządu. Kandydatów było jedenastu, uprawn.ionyl:h do
głosowania było 227 członków AIC. Ilość członków rosła bardzo szybko.
Na początku grudnia tego samego roku była ich już 275, a w k0ilcu
3138
Wprawdzie w czerwcu 1959 roku było ich mniej, bo 243, 31e wc
wrześniu tegoż roku znów 28681. W późniejszych latach szybko rosł&lt;.lliczba członków nie-indiańskich (bez czynnego prawa wyborczego). W lutym
1960 roku łącznie było 654 członków, w tym 256 Indian, w kwietniu tegoż roku łącznie 819 członków. Następne dane, jakie udało się znaleźć,

°.

,BO
Par. "ChoicagQ Wa,rrior" November 19, 1;958 {)l',az "Chicago Wa'rl'ior" December 3, 195&lt;8.
B1 "Chi'Daga Warr.ior" June 1959, "Chica.go W.a'rriar" Septemberj·9';;'9.

�Z PRERII

NA

ULICE

129

mówią już a spadku liczby członków
(po to, aby korzystać
z usług AIC
nigdy nie trzeba było być jego członkiem.
Członkostwo
natomiast
koszto\vało, choć bardzo niewiele).
W kwietniu
Hl67 roku owych członków
głosujących (Indian) było 166.
Jak widać, Indianie
nie byli zainteresowani
formałnym
członkosL-Hem
w centrum,
choć tracili tym samym wpływ na skład zarządu.
Brak zainteresowania
Jormalnymi
procedurami
uwidacznia
również Jakt, iż spada l
odsetek głosujących
w wyborach
uprawnionych
do tego członków.
O ile
\v wyborach
w 1958 roku głosowały
dwie trzecie członków a tyle w 1967
Jedna trzecia. ,
W ciągu omawianych
obecnie trzynastu
lat co najmniej
siedem razy
zmieniał się prezes zarządu. Na stanowisku
tym zasiadał zawsze Indianin.
Dzialalność
centrum
była bardzo bogata i już w 1960 roku zmusiła
zarząd do rozważenia
zmiany lokalu. Znaleziono
wreszcie
lepsze pOl1lleszczenie, znajdujć!ce
się do tego w tej okolicy,
gdzie koncentracja
Indian
byla największa.
W 19(j3 roku centrum
przeniosło
się do Uptown
r,a róg
ulic Sheridan
i Broadway,
zaś w 1967 roku, po otrzymaniu
darowizny,
kupiono
świątynię
masońsk&lt;l,
ogromny
budynek
przy Wilson
Av~nue
w Uptown, do dziś wykorzystywany.
Budynek
ten jest jedyną nieruchomością należącq
do społeczności
indiańskiej
w całym stanie Illinois.
Działalność
kierowana
przez Rietza a później i przez dyrektorów
pro;;ramowych,
była bardzo bogata. Utrzymano
dotyczasowe
Iormy działania.
Grządzano
wielkie doroczne
pou;-wow z wyborami
Miss Indian Chicago.
Corocznie urządzano
wielki jarmark
wiosenny,
na ogół w teatrach
lub salach wystawowych
w c~ntrum miasta. W 1960 roku z tej ol,azji burmistrz
miasta, Richard J. Daley, ogłosił okres od 13 do 15 maja Dniami Indiańskimi w Chicago
(o dawnych
dniach
indiańskich
z lat dwudziestych
i trzydziestych
najwyraźniej
nikt nie pamiętał).
W 1963 roku w naj\'viększej hali wystawowej
miasta,
McCormick
Place,
zgromadziło
się
z okazji jubileuszowej
dziesiątej
wiosennej
wystawy
tyle osób, że przedłużyć musiano pokazy o tydzień 82. Nadal bardzo żywo działał Klub Taneczny, organizując
co miesiąc pow-wow, gromadzące
setki Indian. CZ!&lt;)Dkawie klubu występowali
podczas parad, a także uroczystości
miejskich.
Oni, a także dzieci indiańskie
występowali
w telew,izji.
Co roku kilka-o
krotnie byla mowa w telewizji i w radio o pracach centrum.
Rozpoczęto też nowe formy aktywności.
W 1958 roku młodzież w wieku 13 - 18 lat założyła
Youth
Club-Thunderbirds.
Działał
on do końca
dekady,
gromadząc
około 20 - 25 członków.
Pomagali
oni sobie n~lwzajem w nauce, organizowali
gry i zabawy. W kolejnym,
1959 roku przedstawiciele
centrum
wzię1i udział
w wielkim
pokazie
różnych
kultu;:
He

9 l.ud,

,.Dil.dy New,,". \'larch
t. LXIX

1.9, 1963. CHS,

A,1.

�130

Janusz

Mu;;ha

w Southern
Illinois University
w Carbondale.
Zorganizowano
też wysta·
wy, które władze państwowe
wykorzystywały
przy komponowaniu
(kspozycji
amerykańskiej
podczas
targów
międzynarodowych
w Tunezji,
Jugosławii,
w Peru. Centrum
otrzymało
z tej okazji specjalne
podziękowania z Ministerstwa
Handlu 83.
Od 1960 roku wprowadzano
też pewne innowacje
organizacyjnl~.
Zarząd powołał
stałe komisje,
pod przewodnictwem
swych
członkó"v,
do
których
zapraszano
szerszy
krąg osób. Komisje
mi,Jły współpracować
z personelem,
którego
część musiano
zwolnić ze wzgh;du
na kłopoty finansowe.
Powołano
też Radę Wodzów,
w skład której
mieli wchodzić
wszyscy
ustępujący
członkowie
zarządu.
Rada miała bye:: ciałem doradczym pomagającym
zarządowi
i dyrekcji.
Działała
faktycznie
do j~a11ca
dekady,
choć aktywność
jej nie była wielka.
W 1962 roku powołano
pierwszy
z klu1bów plemiennych,
Winnebago
Club. Indianie
Winnebago
nigdy nie dominowali
licz.ebnie, ale byli najbardziej
pn;żni,
znajdrJwali
się w pobliżu
swych rodzinnych
społeczności
w Nebrasce
i Wiscensin
i stali się grupą najsilniejszą
kulturowo.
Podcz::ls pierwszego
spotkania
klubu udało się zgromadzić
tylko 12 osób, ale szybko podjęto aktywność.
trwającą
z przerwami
do dziś. Zorganizowano
naukę
własnego
języka.
organizowano
Dzień Winnebago
z plemiennymi
zabawC1mi, grami i pov'-u:ow. Następne
kluby
plemienne
powołano
dużo póżniej.
Sioux Club
powstał
w 1966 roku. Mniej więcej równocześni-c
Irokezi
zorganizowali
Six Nations Club, zaś w 1968 roku Chippewa
- Council of Three :'jres.
W 1969 roku powstał
Oneida Club a także Southwest
Intertribal
Club.
Wszystkie
te kluby prowadzily
otwartą
dzialalność
- członkom
ich chodziło nie tylko o utrzymanie
własnej
kultury,
ale też o propagow&lt;wie
je]
j o porozumienie
z innymi plemionami.
W 1961 TOku odrodził
się klub kobiecy, znów prowadzqcy
naukr~ szycia i gotowania.
Współpracował
on ze stanową
£cderacjGl klubów
iwbiecych, goszcząc często w różnych
organizacjach
kobiecych
i zapewlliajqc
sobie ich pomoc. Aktywność
nie była jednak wielka. W 1970 roku trze·
ba było klub organizować
trzeci już raz. W 1963 roku, po przepro'N~dzce, otwarto
w AlC sklepik z przedmiotami
sztuki indi'111skiej. Dzięki dośĆ'
dużej sali gimnastycznej
znacznie
uaktywnili
sic; indianscy
sportrJ\'/cy.
coraz częstsze były mecze koszykówki.
Grano też w inne gry.
Rok 1964 przyniósł
wiele ważnych
nowości.
Zorgcll1izowano
dn'7.ynę
skautów,
którzy
latem
uczestniczyli
nawet
w obozie,
podczas
którC'gn
mieszkali
w tepee 84 (drużynę
skautek
zorganizowano
w 1966 roku, VI:
1970 zaś składała
się ona z trzech zespołów).
Latem zorganizowano
też

N:J

.,Chicago W&lt;.lrrior)' September

" Namiot

ind';aI1ski

IV

ksztalci€

959 i "ChicClgn

stoŻlk.a.

Warri'cłr"

(j~

4, 1960.

�Z PHERII

NA

ULICE

131

dla dzieci akcję
"lata
wmieście".
Jesienią
otwarto
specjalny
kącik,
w którym ochotnicy
pomagali
dzieciom w nauce. Pomysł okazał się bardzo dobry i korzystało
z niego wiele dzieci. W tym samym roku zintensyfikowano
pomoc dla potrzebujących
·rodzin. W ciągu pierwszych
trzech
miesięcy skorzystały
z niej 534 osoby. Trzeba było też zająć się pomocą
w znalezieniu
pracy, czego w zasadzie
AICdotąd
nie robiło. Udało się
na szcz&lt;;,ście skontaktować
z różnymi firmami
i znaleziono
pracę dla o~oło
200 Indian.
Działalność
Centrum
wymagała
znacznych
funduszy.
Indianie
nie byli
w stanie ich zdobyć, sama dyrekcja
ani zarząd
też nie w pełni ~obie
z tym radzili. W 1964 roku powstała
nOwa idea. Rietz postanowił
v.rydać
przyjęcie,
na którym
podawana
byłaby
pieczeń
z bizona. Miejsce
przy
stoliku kosztować
mialo 50 dolarów.
W celu zorganizowania
tego przyjęcia, sldonicni;J
zamożnych
osób do zainteresowania
się nim, powołane
Wielkćl l\adc;, której
pierwszym
przewodniczącym
został Leonard
Borman. Przyjl;cie
si~ udało, rada szybko się zinstytucjonaliZClwała.
Miala
ona organizować
przyszłe
tego typu przyjęcia,
ale też znależć inn-.; sposoby zdobywania
pienif~dzy. Miejsce
w niej zajęli chicagowscy
politycy
i businessmani.
Tym samym udało się, wbrew ponownym
wymogom
fundacji, zachować
tradycyjny
w centrum
charakter
zarządu,
mając
równocześnie do dyspozycji
organ, który, zdaniem
tych fundacji,
funkcje
w··
rządu pełnić powinien.
Dzięki Radzie i jej BuHalo Dinners
finanse
centrum zostały uratowane,
ale sami Indianie
znów stracili
okazję nauczenia się zdobywania
pieniędzy
na własne cele 8,;. Pod koniec dekady działalność Rady osłabła.
W 1970 roku centrum
podjęł·o wysiłki,
aby je]
aktywność' wzmóc, co udalo si&lt;;,znów na jakiś czas.
W kolejnych
latach pojawiły
się nowe inicjatywy
i nowe
możliwości.
W roku 1966 zorganizowano
klub kajakowy.
Przez kilka lat odbyw:J.l all
wycieczki,
obozy, zawody, przyczyniając
się do uatrakcyjnienia
centrum.
W 1967 roku grupka
dzieci odrabiających
lekcje w AIC liczyła około
15 osc"Jbi funkcjonowala
pod nazwą Explorers.
W 1970 roku pracę z dziermi udało sir; jeszcze bardziej
wzbogacić.
Uzyskano
specjalne
fundusze
na
założenie
przedszkola
dla dzieci z rodzin żyjących
w szczególnie
trudnych warunk&lt;lch
finansowych.
Dzieci tych przyjęto
około czterdziestu.
W ścisłym związku
z centrum
działała
też organizacj:J
młodzil?żDwa,
która formalnie
nie byla z nim związana.
W czerwcu
1967 r. pod patronatem Church
Federation
of Greater
Chicago i YMCA powstała
Young
Tribal Organization,
skupiająca
młodzież
studiującą
w Chicago
przede
wszystkim
za pieniądze
BIA, ale też urzędu
do spraw
kombatantów.
Związek z AIC polegał nie tylko na tym, że młodzi byli aktywni
w obu

,;
to

PO;'.

Skolnic'k,

,Iction

An~hropolOf1Y

... , ss. 18 - 19.

�132

JamLSZ Mucha

organizacjach, spotykali się w lokalu centrum, ale i na tym, ~:e przejęli
wydawanie biuletynu AIC, "The Warrior" 00.
Pod koniec lat sześćdziesiątych wśród chicagowskich Indian, zwłaszcza uboższych, rozpoczął się ruch społeczny, będący odbiciem indiailskich
ruchów w innych miastach. W 1969 roku założono American Indian
Movement,naj,bardziej
radykalnej nowej organizacji. Działalność jej, cllOl';
bardzo efektowna (dwukrotne, w 1969 i 1970 roku zajęcie lokalu BIA,
próby demonstracyjnego
zbudowania "wioski indiańskiej" w midc:ie),
nie wzbudziła entuzjazmu wśród tutejszej społeczności indiańskiej 87.
Szczególnie wiele sensacji budzące demonstracje prowadz·one w Chicago
przez AIM wiążą się już z następnym okresem w rozwoju społeczności,
okresem w tyn:: tekście nie omawianym. lviniej bojowa, choć również, dość
radykalna była inna organizacja, założona w 1969 wku i do dziś istniejąca - Native American Committee. Była to organizacja dysydentów
z AIC, którzy zami·erzali w pełniejszy sposób zająć siq losem najul&gt;oższych Indian, ich zdaniem odsuwanych na dalszy plan przez AIC. W póżniejszych latach rozłamu społeczności znaczenie NAC stało siC; duże.
a czasami nawet klucz-owe.
Radykalnie nastawieni Indianie brali też udział w działaniach, które
mogły mieć poważne znaczenie ekonomiczne, edukacyjne, kulturalne, a nawet polityczne. Z wielu względów, takich jak brak umiejętności działania, brak poparcia społeczności dla bojowników, brak pienic;dzy, w::.zelkie
inicjatywy upadły. A należały do nich - fundacje Amer.ican India:1 Dcvelopment and Education oraz Chicago American Indian Economic C()uneil, a także przedsiębiorstwo AlI Indian Trel' Service, Inc.88. RadYKałowie zaangażowali się też w poparcie starań wspomnianego już Alberta
Cobe o zdobycie urzędu radnego miejskiego. Z brak'l funduszów Cobe
wycofał się przed wyborami. Wpłynęła na pewną integrację działali.
organizacji indiańskich i otwarła problem politycznej aktywności chicagowskich Indian w ramach politycznego systemu miasta. Następne takie
działania, już bez próby wybrania własnego radnego, pojawiły się p0
dziesięciu latach.
Al Cobe założył wcześniej, w 1970 roku, organizację Indians £01' Indians Inc., grupę pomocy wzajemnej, która w następnej dekadzie miała
duże znaczenie dla walki z bezrobociem Indian.
86 "The
W.arrio'r" wyda walny byl o'd 1965 r,oku. PoCyprz.ednio,o,d 1958 roku wydawano "Ohkag'O Warrior", .a spor,adycz:ni'e "A,IC News". Z czasopi.--:m tych korzy.-;.ialem
przy pisaniu ostatniej częś·cj tego teks,tu. N.i·epełne zbiory tyc,h cz.asop:sm znajd ujq :;ię
a,rchhv'um Sola Taxa w Depa,rtment
of hnothr'qpology, The Unoivers·i-iy 0-[ Chic.ago,
w NAES CoHege w Ch·icag·o oraz u mnie w d·omu.
87 PlOr. "Chicago
S'U'I1~Times" June 11, 1&gt;970, CHS, AI.
88 Par.
"Chi'cago Sun-Times" Aug-u.s:t 15, 1!!71; "Oica-go T.r·i·bulw'· Augu.-;lt 31, 1971,
CHS, AI.

�Z PRERII

NA ULICE

133

W marcu 1971 roku powstała
jeszcze jedna ważna i do dziś funkcjonująca instytucja
indiańska.
W University
of Illinois/Chicago
Circle zauważono, że wśród kilku (wówczas
niemal obowiązkowych
na amerykańskich uniwersytetach
finansowanych
przez państwo)
programów
studiów
etnicznych
nie ma programu
indiańskiego,
choć są indiańscy
studenci.
Utworzono
więc Native
American
Studies
Program,
którego
kOOl'dynacją zajął się komitet
pod przewodnictwem
członka
zarządu
AIC, Matthew War Bonneta.
Wyrażano
nadzieję,
że jesienią
w programie
w2żmi~
udział około 75 studentówan.
Program
rozwiął
siG dobrze i funkc,jonuje
do dziś.
Po omówieniu
działalności
American
Indian
Center
i organizacji
w
pewnym
sensie z niego wyrosłych,
pora przejść
do omówienia
fUll~CjOnowania
innej ii1stytucji
o ogromnym
zakresie
i zaczeniu,
Jest to St,
Augustine's
Center for American
Indians,
założony przez białego ksiGdza
episkopalnego,
ojcu Petera J. Powella.
Peter Powell,
zainteresowany
Indianami
od dzieciństwa,
przybyl
do
Chicago w latach pięćdziesiątych.
W drugiej
połowie lat pięćdziesiątych
był przewodniczącym
Joint
Indian
Committee,
Department
of Social
Work, w Church
Federation
of Greater
Chicago.
Współpracowa
l też
z ArC. Już w kol'lcu lat pięćdziesiątych
był jego członkiem,
a w 196;.&gt; roku
członkiem
zarządu.
Nie z tymi organizacjami
związane
jest jednak
jego
nazwisko.
Amerykal'lski
kościół episkopalny
od dawna
współpracował
z Indianami. Jego chicagowska
diecezja otworzyła
pod koniec lat pięćdziesiątych
w kościele SL Timothy ośrodek opieki nad przesiedlanymi
Indianami.
Tu
właśnie ksiądz Powell zaczął wydawać
pisemko "Cross and Całumet"
(ukazywało siG do 1971 roku). Tu powstała
organizacja
kobiet
indiail:okich
F'ather Delor'ia Guild, organizująca
zawody
sportowe,
zbierająca
j rozdziełajc~ca między
potrzebujących
jedzenie
i ubrania,
organizująca
kiermasze sztuki. Ośrodek
przekształcił
się w 1962 roku w St. Augustine's
Center. Mała agencja,
w której
pracował
wówczas
tylko ksiądz Powell,
działała początkowo
w dwóch wynajmowanych
pokoikach
i kaplicy. Bud·żet w pierwszym
roku wynosił dziesięć tysięcy dolarów,
pod konies dekady około stu tysięcy.
Początkowo
udzielano
pomocy tylko w nagłych
przypadkach,
służąc
już w 1964 roku około 2500 Indianom.
W 1965 roku ośrodek
otrzymał
dotację pochodzącą
z programu
walki z nędzą i odtą.d 25%
jego funduszów pochodzić miało z Chicago Committee
on Urban Opportunity.
Zajęto się skuteczniej
poszukiwaniem
pracy dla Indian,
zdobywaniem
pieniędzy, jedzenia,
lekarstw,
ubrań,
Bezpośrednią
pomocą
służono
wów&amp;9

Par. "Chicag()- Tribune"

M&lt;łJrc'h loll, 1·971. CHS, AI.

�134

JalWiiZ

NIucha

czas ponad tysiącowi
osób, a wszelkie
formy
pośr-ednictwa,
konsultacji
i pomocy
objęły
około 6 tysięcy
osób, a więc przedstawicieli
prawie
wszystkich
indiańskich
rodzin, które przewijały
się przez miasto. Rozpoczęto także fundowanie
częściowych
stypendiów
wyróżniającym
Sl(: absolwentom
szkół średnich.
W 1970 roku na stypendia
przeznaczono
ponad
5 tysięcy dolarów, rok 1971 miał tę kwotę wydatnie
zwiększyć.
Działalność
ośrodka
rozwijała
się i szybko
nie mogła się pomieścić
w dotychczasowym
lokalu. W 1969 roku dzif;ki pomocy finansowej
jednej z fundacji
udalo się kupić bardzo obszerny
i piękny
budynek
polożony również
w Uptown.
W tym czasie ośrodek
zatrudniał
już 11 osób.
W następnym
roku jego zarząd byl w pełni indiański,
administracj·]
natomiast
w większości
indiańska.
W 1970 roku zastępcą
dyrektora
;~I)stał
już Indianin,
a pod koniec 1971 roku ksii:!dz Powell u'itąpil ze stanowiska
i kierownictwo
ośrodka
stało się już w pelni indiańskie
Ksiądz Powel1
pozostal
na miejscu
jC\ko doradca
duchowy.
Podobnie
jak Hietzowi
w
AIC nie udało się wykształcić
indiańskich
następców
tnk i nie udello, się
to w pełni księdzu
Powellowi.
Ważna
różnica
polegała
na tym, ;'2 po
ustąpieniu
ze stanowiska
ksiądz miał i nadal ma możliwośc'
wpływu
na
działalność
ośrodka, który stworzył.
Popatrzmy
jeszcze na filozofię społccZO&lt;ł, jak::! leżała u podstaw
działalności ośrodka. Jak pisał ksiądz Powell, powołaniem.
ośrodka było pokazanie Indianom
pełnych
możliwości
ustosunkowania
si(~ do współczc-inego
świata. Pokazywano
więc, na czym polega wybór mi;:;dzy życiem \V re·
zerwacie,
a życiem w mieście, w społeczności
indiańskiej
czy nieindiańskiej. Starano
się umocnić u Indian dumę z tego, że S&lt;J zan·)wna I~(lianami, jak i Amerykanami.
Sądzono,
że jeszcze przez co najmniej
trzy
pokolenia
Indianie
opierać
się będą wchlonit:ciu
przc'z mel.l ing pOl, że
będzie można mówić o wyrażnie
indiańskich
spolecznościach,
Starano się,
aby w ośrodku
Indianie
mogli zdobyć taką siłę duchową,
jakcł w r~zerwacie
daje
im kultura
plemienna.
Ośrodek
byl centrum
religijnym,
chrześcijańskim,
ale sam ksiądz Powell
jest wybitnym
znawcą
i'digit
indiańskich,
znajdując
w nich wiele elementów,
które jego zdaniem
są
najistotniejsze
dla wiary 90. Stąd opieka duchowa
nie była próbami
nawracania.
Nie próbowano
też narzucić
Indianom
wartości
klas średnich,
czy systemu
behawioralnego
związanego
z dominującą
kulturą,
Wyraźnie
wskazywano
natomiast,
jak pewne
wzory
dzialania
blokują
Indianom
możliwość
pełnego
rozwoju
w mieście, które sami wybrali,
Krytykując
działalność
asymilacyjną
władz państwowych
i jej rea lizacj~ przez BIA,

90 Peter J. Powell, Sweet
the

Sun

Volumes,

Medicine.

The

Contirwing

RoLe of

and the Cacred BttffaLLo Hat ill Northern
Un,ivers.ity ,A Okl,ahoma Press, ,Norman 1979.

Dance

ille

Sacred

!Irrows.

Cl1eUCll11C 11iotorli,

Two

�Z PRERII

135

NA ULICE

postulowano
więc z jednej strony reorientację
działań administracji,
ale
z drugiej
taką adaptację
ze strony
Indian,
która
umożliwiłaby
im nie
tylko zachowanie
własnych
kultur,
ale i sprawne
funkcjonowanie
w
mieście 91.
5.4.

Podsumowanie

Koniec lat pięćdziesiątych
i lata sześćdziesiąte
to stabilizacja
ub~)giego getta indiańskiego
w Uptown.
Umacniała
się pan-indiańska
świadomoM' etniczna,
utrzymywały
się w nowych
warunkach
stare wzory kulturowe.
Dwie najważniejsze
w tym okresie
organizacje,
to American
li~diall
Center
oraz St. Augustine's
Center.
Pierwsza
miała w coraz wIększe]
mierze charakter
społeczno-kulturalny,
druga
socjalny.
Obie kiePJwane
były z wielkim
powodzeniem
i ku zadowoleniu
Indian
przez bi:liych.
I powodzenie
i zadowolenie
nie okazały się trwałe.
Koniec la t sześćdziesiątych
przyniósł
wielkie ożywi2nie
wśród dye;kryminowanych
grup etnicznych.
W ruch ten włączyli
się również
chicagowscy Indianie,
tworząc nowe radykalne
organizacje
i podejmując
nowe
akcje, na ogół niezgodne
z tradycyjnymi
indiańskimi
metodami
działania.

6. Z a koń

czen ie

Kolejne lala przyniosły
ogromne
zmiany w życiu indiańskiej
społeczności Chicago. Rosła ona nadal, przesuwając
się w Uptown
coraz dalej
na północ. Niewiele zmieniła
się pod względem
ekonomiczno-społecznym,
bardzo natomiast
pod względem
organizacyjnym.
Prawic natychmiast
po śmierci Rietza n:lstąpił głęboki rozłam wALC,
przezwyciężony
faktycznie
dopiero
w 1976 roku, gdy dyrektorem
wstał
w;,;pomniany
tu Willard
LaMere.
Od tego czasu do dziś trwają
prace
nad powrotem
do dawnej świetności.
Kryzys groził wprawdzie
dezintegracją
społeczności,
ale miał też nip·
wC)tpliwie pozytywne
funkcje społeczne. Wyzwolił
energię zarówno
il bia··
łych przyjaciół,
jak i u samych
zainteresowanych.
Pozwolił
wyrosnąć
nowym przywódcom.
Spowodował
rozwój jednych,
a powstanie
ni)wych
organizacji.
Swe znaczenie
utrzymał
St. Augustine's
Center,
ogromne
., PnI'.

Wnods

&lt;l.lld Harkins,

..\:'t'wr

:VT. Harkin".

Chicago

vet·.&lt;ly

nf MiO.l1c.';'Olo.:l. Minncapohs,

op.

lnrfians:

cit.,

~. 4;

The

Effects

January

PrafuUa

of

N00g,

Urban

l.970. S~. 37.

Richard

Migration,

G.
mimeo,

WHOc!s.
Un;-

�136

JCIlW,Z

II1ncha

znaczenie
zdobył NAC. Powstały
małe szkoły indiańskie,
do college'u
włącznie.
Po przezwyciężeniu
kryzysu,
na przełomie
lat siedemdziesią'~ych
i osiemdziesiątych
nastąpiło
włączenie
społeczności
indiailskiej
do bogatego i barwnego
życia politycznego
Chicago.
W tekście powyższym
pokazałem
meandry
przemian
stosunku
fed-::ralnych
władz amrykailskich
do Indian. Dążenia do pełnej ich asymilacji
zastąpione
zostały przez ponowną
organiz·ację
dawnych
struktur
plemiennych i próby
utrzymania
kultur.
Wrócono
póżniej
do prób asymilacji
i odebrania
Indianom
ich "prywatnych
ojczyzn"
~ rezerwatów.
Od początku lat sześćdziesiątych
do dziś utrzymuje
siq, choć z trudem
i częst.J
niekonsekwentnie,
polityka
"pro-indiiailska".
Artykuł
pokazać miał, w .l'::\ki
sposób wspomniane
przemiany
przyczyniały
się do dynamiki
chicago\\ski ej społeczności
indiailskiej.
Jak zaznaczyłem
we wstępie,
w tekście tym chciałem
zwrócić LtV/age:
na sposoby reagowania
Indian
na sytuację
miejską.
Nie wszystko
wi2my na ten temat.
Znaczna
część Indian
utrzymuje,
choćby częściowo,
dawne tradycJe
i stara się przekazywać
je dzieciom.
Bardzo wielu pracuje w taki sposób i w takich zawodach,
aby móc jak najczęściej
wracać
.,do domów".
Reakcją
na nową sytuację
były też wspomniane
organizacje. Te organizacje
miejskie
musiały
mieć zupełnie
inny charakter,
niż
najrozmaitsze
stowarzyszenia,
czy instytucje
plemienne.
Działały
w nowych warunkach,
zaspokajały
nowe potrzeby,
musiały
być międzyplemienne. Nie mogły do tego być tworzone
wyłącznie
przez Indian, Co wiązab się tak z zyskami, jak i z kosztami.
Indianie
przetrwali
prawie
pięć stuleci
ekspansji
cywilizacji
białego
człowieka.
Hezerwaty
istnieć będą przypuszczalnie
jeszcze bardzo długo.
Co będzie z Indianami
w miastach
~ trudno
powiedzieć.
Z jednej strony faktem
jest, że choć z pomocy St. Augustine's
Center
korzysh
prawie każda przybywająca
do Chicago
rodzina,
to po mniej
więcej i'oku
więcej się tam nie pojawia,
że w działalności
AIC i innych
organizacji
bierze łącznie udział może dziesięć procent
ludnośc.i indiailskiej,
że działacze wielu organizacji
to te same osoby. Z drugiej
strony jednak, mimo
ogromnego
uniformizującego
nacisku ze strony cywilizacji,
nie zaniknę!3
w Ameryce
żadna chyba grupa kulturowa,
nawet
żadna z tych, które
przybyły
tu po to, aby zamerykanizować
się. A Indianie
nie chcą się asymilować.

�Z PRERII

J C!II liS;:;

NA

1.17

ULrCE

]\l/Lcha

FR.O.\1 PR.AIRIE TO THE CITY. TRA:NSFORMA'TIONS
INDIAN COMMUNITY

OF CHICAGO'S

AMERICA.'i

(summary)
This pa·per a·im.' to prl'.-;ent the crca,tion and developn'.el1lt of the AmericA'll Indi&lt;l':l u)l11munity j'n Chicago, IlIi.nuis. General s':·tua,tJiocl'n
of Na't'iv'e AJne'.·i,c&lt;1l1.-;
:-;
-;i1Ortly discLl'.-;sed.Factor.,;, pu'shing the Indians olA uf their reserva'tj,ons and puUing
them t,o big cities are described.
Dev,elo;pment {)f the American Indian commU'lli{y j,n Chic,1go cons'is-t,s of "preili.,;·tory" anó, unt.i'l 1;971, three per,jl()ds. Grm,,"th uf the commu·n:ity and its o:ganizati·on.' was a Co.1L"cqL1eJlc(~bdth'of the fedcra,] I'ndi,an poLocy and of the l'ndLIn"
de.iire b ,lvC'i,d LIlno:nploY'lllOtlot
cmd Vl'l'y difficult ],ivin:g condition.,;o.n the '.·e;"eI\'atirms. The "In.dian pro:blem" resulted from the faot tha't Iodians dkl not want to
&lt;hs'imilite, but in.,tead, wis.łwd to .:'OLI'iHtheic cuj,('Ul'es even ,i,n the ci:ty.
"PrehiS'to,ry" (lf Uw Jn-::lian commun'i'ty in the indus'tr,ira,l cjty 0'[ Chi·cago oegi'n.;
with UJe la"t ·tr'ea,ty 'i·n 1833 &lt;lind the inc.o'rpora-tion of the town of Chi.ca·go Jll the
,-«me year. l ndi.a'n traditkm of the r:.ity wa,; recal!e'd o.n t:vv'o-oocd.s.i-ons.F,i,.s~ ·W·'\';
ti1C World's Columb.iai!l Exposition in 1;89,3,the sec(JInd - the centennial Gl the
ba:! di ngo C Fo:-.t [Je'il1bofn.
The fir."t per'i(l,d oC Chicagc&gt;'s Amcr;c&lt;ln Indian c,ommu,n.i;ty, jln thc year.-; 1910- ]9.')1, wal-; mar,ked by ib very .'il,ow gl'&lt;J\vlh, V&lt;iC'tims ot the Gener.a:1 All&lt;l'\.rnen\:
:".et "lld vder.&lt;\'n~ ol t w.o wi;-:,.ld wars settled i·n Chiic'ago. The agg:r'ega·tc \vcl.-;
.-;jowly t.-an"formi.ng ·jn.to ,&lt; c&lt;lm:nunity. FL-.iJt orga'nizati-ons w&lt;),rking w'i,th l-:lciians
w&lt;.:re"eolup and led lnO;;'i!y by \vhi'te pea:pIc,
The-;ee&lt;J'nd peri:J.d, :n the years H'52 - 3, was t'h(~ b&lt;':g'i,nni,Jlgo.f ,CI
l,arg'c flo·w
ol N«,~'ive Al1lL'l'ie&lt;1nsto Chicag.o, but al\;,o other bjg ej,tie,. The ClYWre-;uJhj lrG&lt;!11
t.he nssimilati anis't po.licy uf the federal go,voernment and its eonsequence - a relocation Pl\.gi'am fl,r Indians !olJiking f nr Job.s. 1n ,t.hi.s pel'i'J'd a pan--Iln::l;i,a,nghetto
;n Ch;cago's UphlWJ; emerged. The needs ,of thousands 'o[ unprepared
fnr urb';:l ]\:e
imm:g;'a';l!.-; Wel"(' mc't by new lH'ganizatians created
fOf Indians &lt;mce mr;n- by
whitL'-;. but cim-;ide.'ed by 1n:hanslhci.r
own o'fga'nizatio)]S. Deve'lupmel1lt ol the,;c
orgJll'iz&lt;.I;ti-r'll'(Uw ln(~st ;mp'-l!'tan'! bei.ng the A,mer,i'can India,n Conter) W,b :lecompan:c·d by ;;evl'r·al prohkm.s.
SDnll' pl'Ohlom,'i were solved in the next pel'iod, when 1-n the years i 9:)8 - 71
,l wllite anthroIY)kJgi ..;:l led the Amer.ican Indlian Centor. The hte 1'960.,; br.ought the
revival of L"lhnic ccnscioll.,;nes's among the pCKJrer groupsin
the U.S. Chicago 11ndian.-; p(ll"tioipatc,d in thoi.' movement,
estabHshing new, rad~c,al()irganiiz&lt;:1'ti'ons an'i
taking palit in ~'iL'veral ,Ichons that were, how·ever, C'o'n:s·~dE
..red n{lll1-Ind~aln by
thcir c(m'tJll'Uni·ty.
Begiorming o[ the 1\970,; b marked by the deep spJ-i't that divi'ded the Indl~3ln
commllni'[Y i·n Chj'cago, Hs c.aus'Cs and cOllsequenoes are shm'try discussed.
lI'n ,thi.-; papor r intended to proE"seintt,he Indianls ways of reading
tJ the urban
..dua'bion, It -"e('lIn:Sthat the :majority of In.dian:.-; ,r-c:ta'ins, at leaslt pa,r,tly, tribal
tradi,tj·o.ns alnd tries tu p:l'SS ,them to their ehilldren. A jo&lt;t of them work~n
a way
(or i·n the lra:des) a'm'Owing them to go "hack hoone" as ,O'f'j.en 3!S .poss'ible. The
o-~·ga:niza1j.onsmentioilled .above were als'o a fOTm ,0'£ .reacbi!QIIlto the new en v~r-a"-

�138

Janus,,, Mucha

ment. They had to have a char.aeter qUlii-e different
from Uw !lUmernu.'i trib,il
a.;.-;·c&gt;ciatiooo.'i
Ol' iJosLilu·tiooJSthcut a,l.ready exi~ted. They OIperated i'l! a new situahoo,
met new oeeds, alo-d hald to be ·inter-ll'ibal.
They could 'Ol&gt;t have bcen created
o'oly by J·ndia'ns. Depende'l1'ce ·on while per '(ms, money rule.; brought SOllne :idvaUltages, bu·t abo severa·l disa.ctva'nlages.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10767" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10745">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c8dffc0a5b8362064d6a86064cfa0022.pdf</src>
        <authentication>0a0c40e195cbfe3c7508a992c29aca80</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128316">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1202</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128317">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128318">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1108</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128319">
                <text>Z problematyki biesiad wiejskich / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128320">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.99-104</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128321">
                <text>Szromba-Rysowa, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128322">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128323">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128324">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="128325">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128326">
                <text>„Etnografia

P o l s k a " , t. X X I X :

1985, z. 1

P L I S S N 0071-1861

ZOFIA

SZROMBA-RYSÓWA

( I H K M PAN, Kraków)
Z PROBLEMATYKI BIESIAD WIEJSKICH
Zakładając, iż podstawą procesu poznawczego etnografii są badania
terenowe, zmierzające do ukazania autentycznych faktów we właściwym
dla nich kontekście, opowiadam się t y m samym za empirycznym nurtem
etnografii polskiej, który skłania do podejmowania problematyki w nie­
dostatecznym stopniu przebadanej i opracowanej. W tym założeniu metologicznym, reprezentowanym przez Pracownię Etnografii I H K M PAN
w Krakowie *, nie należy widzieć chęci przeciwstawienia teorii — empirii,
których związek jest oczywisty. Podkreślenia jednak wymaga doniosłość
podstawy naszych teoretycznych rozważań, jaką stanowią badania tere­
nowe, pozwalające na śledzenie zjawisk tkwiących we współczesne] k u l ­
turze wsi polskiej, a możliwych do rozwiązania tylko w zetknięciu ze
społecznością w i e j s k ą . Bezsporny jest — jak sądzę — przedmiot naszych
badań, t j . współczesny człowiek i jego kultura, jak i sam walor poznaw­
czy empirycznych badań terenowych. Badacz, który operuje źródłem za­
stanym — jak pisze K. Dobrowolski — zawsze znajduje się w sytuacji
upośledzonej w porównaniu z tym, który sam zdobywa podstawy źródło­
we w toku bezpośredniej styczności z badaną rzeczywistością .
2

3

Rzeczywistość ta badana jest przeze mnie od wielu lat w kontekście

1

PAN

Zob. К . K w a ś n i e w i c z ,
D . T y l k ó w a, Pracownia
w Krakowie,
„ E t n o g r a f i a P o l s k a " (zeszyt b i e ż ą c y ) .

Etnograficzna

IHKM

8

P o n i ż s z e s ł o w a B . M a l i n o w s k i e g o n i e c h p o s ł u ż ą do r e f l e k s j i p r z y p o d e j m o ­
w a n i u a k t u a l n i e drogi b a d a w c z e j : „ E t n o l o g i a z n a j d u j e s i ę w s m u t n e j i a b s u r d a l ­
nej, ż e b y nie p o w i e d z i e ć tragicznej sytuacji, p o l e g a j ą c e j na tym, że i l e k r o ć zaczy­
na p o r z ą d k o w a ć s w ó j w a r s z t a t n a u k o w y , w y p r a c o w y w a ć w ł a ś c i w e n a r z ę d z i a b a ­
d a w c z e i chce j u ż p r z y s t ą p i ć do o p r a c o w y w a n i a w y z n a c z o n y c h sobie z a d a ń , p r z e d ­
miot j e j b a d a ń z n i k a z p o l a b a d a w c z e g o i to z n i k a z n i e z w y k ł ą
szybkością",
B . M a l i n o w s k i , Argonauci
Zachodniego
Pacyfiku.
Relacje
o
poczynaniach
i przygodach
krajowców
z Nowej Gwinei, W a r s z a w a 1967, s. 13.
8

K .
D o b r o w o l s k i , Uwagi
o
społeczną,
![w:] Robotnicy
na wczasach
c ł a w 1963, s. 25.

badaniach
nad współczesną
w pierwszych
latach Polski

rzeczywistością
Ludowej,
Wro­

�100

Z O F I A SZROMBA-RYSOWA

4

pożywienia ludowego, podstawowej potrzeby człowieka . Na kanwie tych
zainteresowań zrodził się w ostatnich latach zamysł poświęcenia szczegól­
nej uwagi wspóbiesiadnictwu, które jest specyficznym wyrazem kon­
sumpcji żywnościowej, jak również i więzi społecznej mieszkańców wsi.
Biesiady uznać można za przykład konsumpcji ostentacyjnej, inaczej
określanej jako konsumpcja ,,na pokaz", a więc w sensie egzystencji czło­
wieka zbędnej, przynoszącej za to zadowolenie, uznanie, prestiż mającej
innych zadziwić, zjednać czy tym podobne. Zastanawiając się nad istotą
współbiesiadnictwa stwierdzić należy, iż uczty spełniają w społeczeństwie
wiele funkcji, będąc formą porozumienia międzyludzkiego. Podlegają
zasadzie wzajemności leżącej u podstaw życia zbiorowego, a zarazem i to­
warzyskiego.
Punktem wyjścia badań jest hipoteza o społecznej potrzebie biesia­
dowania, realizowanej dziś tak spektakularnie na wsi polskiej, nie tylko
dzięki możliwościom materialnym, ale na skutek chęci sprostania nowym
wzorom zachowań, będących wyrazem ostentacyjnego stylu życia. War­
tości hedonistyczne, a one to przejawiają się we współbiesiadnictwie ,
szybko przejmowane są ze środowiska miejskiego jako łatwo dostępne
i najbardziej wizualne. One to mają być wyrazem „umiastowienia" wsi
mogącej sobie pozwolić na luksus przynależny dawniej tylko warstwom
bardziej elitarnym, u których skłonność do biesiad i „przebrania miary
w użyciu jadła i napoju" od lat była zakorzeniona, uchodząc za narodową
cechę Polaków .
Pytania o motywy gromadzenia się przy wspólnym stole i postawy
wobec jedzenia w sytuacjach, gdy uważa się, iż winno być ono wystaw­
ne, stanowią istotę dociekań badawczych. Współbiesiadnictwo jako „na­
stępstwo postawy gromady wobec manifestacji solidarności" poprze­
dziło — jak piszą W. Thomas i F. Znaniecki — „motyw postawienia się
w formie uroczystej biesiady jako oznaki pozycji rodziny w hierarchii
5

e

7

4

W y n i k i b a d a ń b y ł y p o d s t a w ą a r t y k u ł ó w i s a m o d z i e l n e j p u b l i k a c j i (Z. S z r o m b a - R y s o w a , Pożywienie
ludności
wiejskiej
na Śląsku,
W r o c ł a w 1978). B y ł y t e ż
prezentowane
na międzynarodowych
konferencjach p o ś w i ę c o n y m
etnologicznym
b a d a n i o m n a d p o ż y w i e n i e m , k t ó r e od 1970 r. o d b y w a j ą s i ę co t r z y l a t a . O s t a t n i a ,
p i ą t a k o n f e r e n c j a , m i a ł a m i e j s c e w 1983 r. n a W ę g r z e c h .
6

B . M a l i n o w s k i p i s a ł п р . : „ o l b r z y m i e znaczenie, j a k i e m a u c z t a w s p ó l n a w e
w s z y s t k i c h uroczystych o k o l i c z n o ś c i a c h , z a r ó w n o u nas, j a k i w znacznie w y ż s z e j
mierze u l u d ó w pierwotnych, wskazuje r ó w n i e ż na w y r a ź n i e h e d o n i s t y c z n ą rolę,
jaką przeżycia przy s p o ż y w a n i u p o k a r m ó w odgrywają w całej ludzkości", В. M al i n o w s k i , Wierzenia
pierwotne
i formy
ustroju
społecznego.
Pogląd
na
genezą
religii ze szczególnym
uwzględnieniem
totemizmu,
{ w : ] Dzieła,
t. 1, W a r s z a w a 1980,
s. 149.
e

go

F .

S. D m o c h o w s k i ,

w Polsce

k i , Zarysy
7

i w

ościennych

domowe,

W. T h o m a s ,

Dawne

obyczaje

prowincjach,

i ludu

wiejskie­

W a r s z a w a 1860, s. 124; K . W .

i zwyczaje

szlachty

Wójcic­

t. 1, W a r s z a w a 1842, s. 180.
F . Z n a n i e c k i , Chłop

W a r s z a w a 1976, s. 156.

polski

w

Europie

i

Ameryce,

t.

1,

�101

Z PROBLEMATYKI BIESIAD WIEJSKICH

8

s p o ł e c z n e j " . W ostatnich latach — jak się wydaje — dominuje motyw
rywalizacji międzyludzkiej, skłaniającej do działań mogących być rękoj­
mią powodzenia życiowego i prestiżu społecznego . Godna przebadania
jest także hipoteza mówiąca o zapraszaniu na ucztę w chęci zjednania
sobie albo osobie, w intencji której była urządzana, przychylności bie­
siadników i uchronienia się przed ewentualnym zaszkodzeniem . Mó­
wiąc o tzw. psychologii pokarmu na ogół ma się na myśli szeroko rozbu­
dowane wokół jedzenia oceny i wartości, świadczące o przypisywaniu m u
znacznie szerszej roli niż tylko zaspokojenia głodu. Jak pisze B. Mali­
nowski „pokarm dzięki kanonizacji jedzenia wysuwa się na pierwszy plan
życia i pojęć religijnych człowieka" . Należy dodać, iż znaczenie biesiad
jako formy komunikowania się ludzi ukazuje sposób rozpowszechniania
się nowych wzorów zachowań i tworzenia się nowych wartości. W cza­
sie uczt doskonaleniu ulegały także języki, swobodna bowiem i pogodna
atmosfera usposabiała do ufności i r o z m o w y .
9

10

11

12

Z powyższych nawet wyrywkowych tylko stwierdzeń wynika, iż po­
szukiwanie źródeł manifestowanej ostatnio z tak dużą siłą idei współbiesiadnictwa na wsi polskiej winno iść w wielu kierunkach, ukazując
wywoływane t y m zjawiskiem złożone reakcje kulturowe.
W podjętych przeze mnie badaniach nad biesiadami, prowadzonych
we wsiach karpackich , staram się m.in. szukać odpowiedzi na pytania,
które sformułować można następująco: do jakiego stopnia ucztowanie
wywodzi się z zasad 'solidarności rodzinnej i o ile rozszerzone jest na
członków innych rodzin i szerszy krąg społeczności lokalnej i pozalokalnej; w jakim zakresie mówić można o łączącej i dzielącej roli stołu bie­
siadnego; na czym polega we współbiesiadnictwie zasada wzajemności;
jakie treści kulturowe przekazywane są w trakcie wspólnego ucztowania.
Należy podkreślić, iż zainteresowaniem moim obejmuję przejawy kon­
sumpcji ostentacyjnej, określane przeze mnie biesiadami, za które uwa13

8

Ibidem.
Zob. t e ż F . Z n a n i e c k i , Socjologia
wychowania,
1975, s. 239; A . G u r e w i с z, Kategorie
kultury
średniowiecznej,
s. 156.

t. 2, W a r s z a w a
W a r s z a w a 1976,.

8

„ P ó ź n i e j s z e b i e s i a d y i z a b a w y k l a s y p r ó ż n i a c z e j {...] s ł u ż ą r ó w n i e ż j a k o j e d ­
n a z f o r m r y w a l i z a c j i , i to s ł u ż ą w c a l e dobrze, p o n i e w a ż u k r y w a j ą istotne m o t y ­
w y za s z y l d e m i n n y c h nie z a b a r w i o n y c h r y w a l i z a c j i , a w i ą c ł a t w i e j s z y c h do u j a w ­
nienia", T . V e b i e n , Teoria klasy próżniaczej,
W a r s z a w a 1971, s. 70.
Zob. J . G . F r a z e r , Złota gałąź,
W a r s z a w a 1965, s. 191.
" M a l i n o w s k i , Wierzenia
pierwotne...,
s. 181. Zob. t e ż A . v a n G e n n e p...
Les rittes de passage, P a r i s 1909, s. 39.
Zob. A . B r i l l a t - S a v a r i n ,
Fizjologia
smaku
albo medytacje
o
gastro­
nomii
doskonałej,
W a r s z a w a 1973, s. 134; А . В а с h t i n, Twórczość
Franciszka
Rabeiais'ego
a kultura
średniowiecza
i renesansu,
K r a k ó w 1975, s. 369.
1 0

1 г

l ł

Dotychczas przeprowadzono d o g ł ę b n e badania we w s i a c h B r e n n a i Istebna
w B e s k i d z i e Ś l ą s k i m oraz Ł ą c k o i O b i d z a w B e s k i d z i e S ą d e c k i m . W s t ę p n y m i po­
s z u k i w a n i a m i terenowymi o b j ę t o dwie wsie p o ł o ż o n e w Beskidzie
Żywieckim:
Sól i Milówka.

�102

Z O F I A SZROMBA-RYSOWA

żarn podejmowanie posiłkiem osób zapraszanych do wspólnego stołu
z okazji niezwykłego i niecodziennego wydarzenia. Za istotny element
przyjmuję więc fakt zapraszania gości, pozwalający na wyodrębnienie
z całokształtu zjawiska, jakim jest wzajemne goszczenie się, tych gościn,
które spełniają następujące warunki: 1) są uwieńczeniem znamienitego
wydarzenia; 2) poprzedza je zapraszanie gości; 3) są miejscem wzmożo­
nej konsumpcji niecodziennych na ogół potraw i alkoholu; 4) są okazją
do wręczania darów; 5) przypadają na określony, najczęściej umownie,
dzień. Biesiady uważam więc za wyższą formę goszczenia się, wyróż­
niając je spośród innych, często przypadkowych poczęstunków.
Biesiada to przede wszystkim suto zastawiony stół, poprzez który
manifestuje się odświętaość sytuacji. Nawiązując do wspomnianej psy­
chologii pokarmu warto zastanowić się nad znaczeniem i rolą jedzenia
w sferze przeżyć pozamaterialnych. To bowiem, co godne jest upamięt­
nienia, ma szczególną wagę dla jednostki lub grupy, winno być zado­
kumentowane wspólną ucztą, która gromadząc zaproszonych uczestni­
ków nadaje wydarzeniu charakter społeczny. Biesiadę uznać bowiem
należy za ważny i chyba jedyny obok stroju sposób zamanifestowania
wagi wydarzenia, które poprzez ostentacyjną konsumpcję nabiera cech
sytuacji odświętnej. Na przykładzie wspólnego ucztowania śledzić moż­
na sposób zachowania się biesiadników, którzy w sytuacjach niecodzien­
nych i w gronie osób nieraz dla siebie obcych prezentują zderzające się
ze sobą postawy. Postawy te świadczą o żywiołowych i złożonych reak­
cjach biesiadników na zmiany sposobu zachowania się przy stole, któ­
re — jak pisze N . Elias — są „częścią o wiele szerszej zmiany odczuć
i zachowań ludzkich" . Tradycyjna kultura ze swą wewnętrzną harmo­
nią dawała człowiekowi poczucie bezpieczeństwa i wzorce postępowania
na wszelkie okazje. Każdy wiedział, co go czeka w towarzystwie biesiad­
ników i jak ma się wśród nich zachować. Tradycja stawiała człowieka
w „system rytuału wyuczonego na drodze k u l t u r o w e j " . Wkraczanie
natomiast innowacji, które we współbiesiadnictwie jako sytuacji od­
świętnej uwidacznia się ze szczególną siłą, prowadzi do niespójności
kulturowej. Innowacje w zakresie dekoracji stołu, estetyki, jadłospisu
wyprzedzają zmiany w sposobie zachowania się przy stole, gdzie barie­
ra psychiczna jest znaczna. Chęć sprostania bowiem z jednej strony no­
w y m wzorom, a z drugiej podtrzymania tradycyjnego sposobu zachowa­
nia czyni sytuację przy wspólnym stole dobrym polem obserwacji zde­
rzających się postaw i wzorów kulturowych. Obawa przed krytyką
w wypadku niewłaściwego zachowania pozwala wzbogacić badania o za­
gadnienie zmian w zakresie świadomości, hierarchii wartości i postaw
mieszkańców badanych wsi.
14

15

1 4

N. E l i a s ,

Przemiany

obyczajów

w

cywilizowanej

Europie,

W a r s z a w a 1980,

•s. 157.
1 4

M. C z e r w i ń s k i ,

Przemiany

obyczaju,

W a r s z a w a 1972, s. 158.

�Z PROBLEMATYKI BIESIAD

WIEJSKICH

103

Dotychczas zebrane materiały terenowe posłużyły do przeprowadze­
nia wstępnej analizy biesiad . Za układ porządkujący przyjęto takie
elementy, jak: 1 •— uczestnicy gościn (ich rodzaj, forma zapraszania,
obowiązki i przywileje); 2 — miejsce i czas uczty; 3 — biesiadny stół
i rytuał picia (jadłospis, sposób nakrycia stołu i podawania potraw, spo­
sób jedzenia, symbolika potraw, strona werbalna uczty); 4 — dary zwią­
zane z gościną (zarówno przynoszone przez uczestników, jak i przez nich
otrzymywane). Innym interesującym mnie zagadnieniem są funkcje
spełniane przez biesiady w społeczności wiejskiej (jak np. funkcja l u dyczna, integracyjna, prestiżowo-reprezentacyjna, alimentacyjna), które
w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, objętych badaniami, ulegały prze­
mianom tracąc lub zyskując na znaczeniu.
16

Przekonanie o znacznych reperkusjach kulturowych, jakie wywołuje
na wsi polskiej wspólne biesiadowanie, jest impulsem do kontynuowa­
nia badań nad tym nie opracowanym dotąd w literaturze etnograficznej
zagadnieniem, a możliwym do rozwiązania tylko na drodze empirycznych
badań terenowych w bezpośrednim zetknięciu z badaną rzeczywistością.
Opracowywane zagadnienie nie jest specyficzne dla badanego obszaru.
Zarówno mechanizmy, jak i przyczyny oraz skutki dokonujących się
przemian kulturowych obserwowanych na przykładzie współbiesiadnictwa badanych wsi pozwalają — jak sądzę — na ukazanie szerszych
prawidłowości niż tylko w skali jednego regionu. Dodać jednak należy,
iż w badaniach dąży się do uchwycenia tych cech omawianego zagadnie­
nia, które znamienne są dla kultury ludowej Karpat Polskich, będącej
przedmiotem prac badawczych całego zespołu Pracowni Etnografii I H K M
P A N w Krakowie.
3 8

P r z e d s t a w i o n a ona z o s t a ł a w d w ó c h o p r a c o w a n i a c h : Biesiady
wiejskie,
[w:]
Tradycja
a współczesne
przeobrażenia
kultury
wsi Beskidu
Śląskiego,
„Etnografia
P o l s k a " , t. 28: 1984, z. 1, s. 105-131; Biesiady
wiejskie,
[w:] Studia
i
materiały
z etnografii
Beskidu
Sądeckiego
(przygotowane do d r u k u w w y d . K o m i s j i E t n o g r a ­
ficznej przy Oddziale P A N w K r a k o w i e ) .

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10071" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10049">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/810d96752d41df64700f1bc355700394.pdf</src>
        <authentication>033e53be9dc0251944e81268bc82d574</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119748">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:662</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119749">
                <text>1969</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119750">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:609</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119751">
                <text>Z problematyki muzealnictwa etnograficznego w Danii / ETNOGRAFIA POLSKA 1969 t.13 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119752">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1969 t.13 z.1, s.171-182</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119753">
                <text>Kowalski, Marek Arpad</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119754">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119755">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119756">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119757">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119758">
                <text>„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. X I I I : 1969 z. 1

MAREK

ARPAD

KOWALSKI

Z P R O B L E M A T Y K I M U Z E A L N I C T W A ETNOGRAFICZNEGO
W DANII
Kraje skandynawskie można nazwać krajami muzeów, a Dania nie
stanowi t u wyjątku. Powyższe sformułowanie wynika zarówno z faktu
istnienia wielkiej ilości muzeów różnego typu rozrzuconych na obszarze
całego kraju, jak i z wielkiej ich popularności wśród społeczeństwa.
Sama Kopenhaga może poszczycić się liczbą ok. 50 muzeów wszelkiego
rodzaju, przewodniki zaś po Zelandii wymieniają ok. 30 najbardziej
interesujących muzeów i instytucji o podobnym profilu.
W społeczeństwie duńskim istnieje żywe zainteresowanie muzeami.
Wczesne i szybkie uprzemysłowienie kraju oraz zanikanie tradycyjnej
kultury wiejskiej spowodowały już w końcu X I X w. akcj-ę mającą na celu
uchronienie zabytków tej kultury przed całkowitym zniknięciem i co
ważniejsze, zatarciem jej w pamięci i umysłach ludzi. Należało więc
udostępnić całemu społeczeństwu zbiory kultury ludowej — miało to
związek z potrzebą zachowania ciągłości tradycji ogólnonarodowej. Jak
stwierdza bowiem wielu autorów , kultura duńska jest w dużej mierze
kulturą wsi, kulturą ludową i chłopską, co koresponduje z popularnymi
stereotypami myślowymi określającymi Duńczyków jako naród chłopów,
żeglarzy i rybaków. Żywiołowe powstawanie i rozwój muzeów były
więc wynikiem rozwoju gospodarczego i kulturalnego, a także potrzeb
naukowych i społecznych. Te ostatnie mogą być odzwierciedlone przez
liczby dotyczące frekwencji w niektórych placówkach: Muzeum Naro­
dowe w Kropenhadze zwiedziło w 1966 r. 400 000 osób, skansen w Sorgen­
f r i pod Kopenhagą 150 000 osób; Muzeum Historii Miasta notuje 100 000
zwiedzających , skansen w Odense — ponad 160 000 osób, a w Aarhus
x

2

1

P. M i c h e l s e n , H . R a s m u s s e n ,
s e u m , C o p e n h a g e n 1955.
2

T a i d a l s z e l i c z b y s ą d a n y m i za rok
skandynawskich,
„ L u d " , t. 41: 1954, cz. 2.

Danish
1953

wg

Peasant

Culture,

A. Z a r ę b y ,

National

Uwagi

o

Mu­

muzeach

�172

MAREK ARPAD

KOWALSKI

ponad 100 000 widzów. Oczywiście nasilenie frekwencji, szczególnie
w muzeach pod otwartym niebem, przypada na okres letni.
Niniejszy artykuł będzie poświęcony opisowi etnograficznych zbiorów
muzealnych z dużym uwzględnieniem skansenów oraz działalności oświa­
towej muzeów i ich organizacji. Materiały do tych zagadnień pochodzą
z rozmów i dyskusji z pracownikami naukowymi muzeów i instytucji
etnograficznych, z duńskich i polskich publikacji dotyczących szerokiej
dziedziny muzealnictwa, wreszcie z własnych obserwacji autora.

MUZEALNE

ZBIORY

ETNOGRAFICZNE

W Danii zasadniczo nie istnieją samodzielne muzea etnograficzne.
Najczęściej kolekcje etnograficzne lub historyczno-etnograficzne sta­
nowią część zbiorów muzeów wielodziałowych, można spotkać się też
z wydzielonymi kolekcjami muzeów regionalnych obejmujących dzięki
swojemu profilowi całość kultury danego terenu. Bywa też, że poszcze­
gólne typy zbiorów są odrębnymi instytucjami, np. skanseny czy muzea
poświęcone jakiemuś zagadnieniu, ale na ogół wchodzą one w skład
jednej instytucji jako jej oddziały. Taką właśnie strukturę ma Muzeum
Narodowe (Nationalmuseet) w Kopenhadze. Jest to jedno z największych
i najstarszych muzeów na świecie, które posiada najbogatsze
w Danii zbiory etnograficzne. Jemu więc będzie poświęcony najbardziej
obszerny opis, gdyż na tym przykładzie najlepiej można przedstawić
model muzealnictwa duńskiego i jego problemów.
Zbiory Nationalmuseet składają się z siedmiu autonomicznych działów
znajdujących się pod wspólnym zarządem:
Dział Duńskiej Starożytności: od okresu lodowcowego do czasów
Wikingów.
Dział Wieków Średnich: do 1750 r.
Dział Historii (po 1750 r.) i K u l t u r y Ludowej Danii.
Dział Starożytności Klasycznej.
Dział Numizmatyczny.
Dział Etnograficzny (tu: K u l t u r Pozaeuropejskich — Den etnografiske
Samling, czyli Zbiory Etnograficzne).
Siódmym działem jest muzeum skansenowskie (Frilandsmuseet)
w Sorgenfri pod Kopenhagą podlegające administracyjnie Muzeum
Narodowemu i objęte tą samą dyrekcją.
Pierwsze trzy działy określa się mianem zbiorów duńskich (De danske
samlinger). Dział Etnograficzny zaś, znany też pod tradycyjną nazwą
Królewskiego Muzeum Etnograficznego (Det Kongelige Etnografiskemuseet), dzieli się na trzy zasadnicze sekcje: Ludów polarnych i Indian

�MUZEALNICTWO

ETNOGRAFICZNE W DANII

173

amerykańskich (Polarfolk og Indianere); Ludów pierwotnych obszarów
tropikalnych (Tropiske Naturfolk); Kultur Azji (Asiatiske Kulturfolk).
Zbiory etnograficzne grupują się w dwóch działach (o skansenie
będę mówił później): w Dziale K u l t u r y Ludowej (Dansk Bondestand)
i w Dziale Etnograficznym. Zastosowana tu terminologia wymaga
krótkiego wyjaśnienia. Mianem etnografii (czy też etnologii) określa się
naukę zajmującą się jedynie ludami pozaeuropejskimi — pierwotnymi
oraz społeczeństwami Azji i prekolumbijskiej Ameryki, dla badania zaś
kultury ludowej Danii i Europy przyjmuje się nazwę folklorystyki, czy
może, tłumacząc bardziej adekwatnie, ludoznawstwa. W dalszym ciągu
wywodów określenie „etnografia", „etnograficzny" będę stosował raczej
w przyjęty u nas sposób i tylko, jeśli to będzie rzeczywiście konieczne,
zgodnie z duńską terminologią.
Część najbardziej cennych zabytków Muzeum Narodowego datuje
się z połowy X V I I w. Z tego okresu właśnie wywodzi się tradycja Muze­
um, a bierze ona swój początek w Gabinecie Osobliwości Fryderyka I I I
i Królewskiej Izbie Sztuki (Royal A r t Chamber zwana też Indian Galllery), na którą składało się szereg zbiorów pozaeuropejskich: Gottorps
Samling, Warms Samling i t d . Jednak o właściwym Muzeum można
mówić dopiero od roku 1807, gdy Frederik Münter i Rasmus Nyerup
powołali do życia Królewską Komisję Ochrony Starożytności (Royal
Commission for the Preservation of Antiquities). Od tego czasu następuje
szybki rozwój Muzeum,, a szczególne zasługi na t y m polu położył Chri­
stian J. Thomsen. W latach 1818—1820 po raz pierwszy w świecie
zorganizował on kolekcję prehistoryczną wiążącą się z trzema okresami
rozwoju ludzkości: kamienia, bronzu i żelaza. W 1824 r. wszystkie roz­
proszone dotychczas zbiory zostały połączone i zgromadzone pod jednym
dachem jako Muzeum Sztuki. Duży napływ eksponatów, zwłaszcza
egzotycznych, postawił przed Muzeum nowe wymagania. W owym czasie
Dania była mocarstwem kolonialnym, do niej należały Nikobary, które
przeszły pod zarząd Wielkiej Brytanii w 1869 г.; od 1671 r. położone na
Morzu Karaibskim Wyspy Dziewicze odkupione przez Stany Zjednoczone
dopiero w 1920 г., wreszcie faktorie położone na wybrzeżu obecnej
Ghany, którymi Dania władała od poł. X V I I do poł. X I X w. Istnienie
posiadłości zamorskich pobudzało badaczy, podróżników i kupców do
przedsiębrania wypraw na dalekie lądy. Pociągało to za sobą poznawanie
innych ludów, co było m. in. jednym ze stymulatorów rozwoju etnologii.
Dzięki tym czynnikom C. J. Thomsen mógł utworzyć w 1841 r. pierwsze
na świecie Muzeum Etnograficzne (Det Kongelige Etnografiskemuseet)
— poprzednika obecnego Działu K u l t u r Pozaeuropejskich Muzeum Na­
rodowego. Uwieńczeniem działalności Thomsena było utworzenie
w 1851 r. kolekcji starożytności.

�174

MAREK ARPAD KOWALSKI

W 1881 r. Bernhard Olsen założył Duńskie Muzeum Ludowe (Dansk
Folkemuseet) nadal czasem tak właśnie nazywany obecny Dział K u l t u r y
Ludowej. W 1890 r. wszystkie kolekcje i muzea zostały połączone
w całość organizacyjną i znalazły się pod wspólną dyrekcją tworząc
Muzeum Narodowe. Rzecz ciekawa, że zbiory pozaeuropejskie stanowiły
wtedy część działu Duńskiej Starożytności.
Tak więc na przestrzeni niespełna 90 lat poszczególne zbiory i kolekcje
znajdujące się w posiadaniu wielu indywidualnych właścicieli, w y w o ­
dzące się z okresu istnienia gabinetów osobliwości, i będące raczej kurio­
zami, stały się w pełni wartościowymi obiektami o znaczeniu naukowym
dzięki dużemu wysiłkowi organizacyjnemu ludzi zainteresowanych roz­
wojem muzealnictwa. Obecny kształt i zasady organizacyjne przyjęło
Muzeum w 1920 r. — przeszło wówczas pod zarząd państwowy. Muzeum
skansenowskie, 'tzw;. siódmy dział Muzeum Narodowego, powstało
w 1901 r.
Przyjęło się w Danii wyodrębniać k u l t u r ę miejską, dworską i wiejską
(dosłownie: chłopską). Ostatnia reprezentowana jest przez zbiory etno­
graficzne w naszym rozumieniu tego słowa, dwóm pierwszym poświęcone
są odrębne muzea bądź działy placówek wielotematycznych. Za przykład
może służyć przekształcony obecnie w muzeum dworek Holmegard
w pobliżu Fensmark (Zelandia) lub Kobenhavns Bymuseet — Muzeum
Miasta Kopenhagi. Często jednak ich elementy splatają się ściśle ze
sobą i eksponowane są nierozdzielnie. Poważniejsze poza Nationalmuseet
zbiory etnograficzne grupują się w k i l k u dalszych muzeach:
Muzeum Rolnictwa (Landbrugsmuseet) w Sorgenfri pod Kopenhagą
eksponuje w przekroju historycznym kolekcję narzędzi i sprzętu r o l n i ­
czego. Bakkehus w Kopenhadze przedstawia wnętrze domu duńskiego
w stylu z X I X w. Z placówek terenowych na wzmiankę zasługuje m u ­
zeum w Kogę (płd. Zelandia) i w Maribo (wyspa Lolland) obrazujące
kulturę tych regionów.
Ciekawy typ instytucji stanowią muzea dzielnic Kopenhagi: Amager
i Christianshavn. Tradycje kulturowe Amager wyraźnie odbijają od
jednorodnej raczej kultury duńskiej; dzięki napływowi tam w X V I w.
osadników holenderskich zachodziły pewne procesy kulturowe, wzajemne
zapożyczenia. Różnice te dały swój wyraz głównie w stroju i budow­
nictwie. Te właśnie zagadnienia są wysunięte na plan pierwszy w M u ­
zeum Amager. Portowa dzielnica Christianshavn stanowiła ongiś odrębne
miasto. Muzeum poświęcone przeszłości i teraźniejszości Christianshavn
(Brostes Samling — zbiory Broste'a, dawna prywatna fundacja)' przed­
stawia dzieje żeglarstwa, handlu i rybołówstwa — zajęcia po dziś dzień
związane z tą dzielnicą. Na wystawie znajdują się też eksponaty po­
chodzące z krajów, których statki zawijały do Christianshavn (np.

�MUZEALNICTWO E T N O G R A F I C Z N E W DANII

175

z Polski sakralna rzeźba ludowa obok kolekcji plakatów filmowych),
a także z dawnych duńskich posiadłości zamorskich.
Muzeum Handlu i Żeglugi (Handels- og Sofartsmuseet) w Helsingor
(płn. Zelandia) gromadzi bogate zbiory związane z t y m i zagadnieniami.
Znajdujące się w Muzeum eksponaty przedstawiają historię duńskiego
handlu i żeglarstwa od czasów Wikingów do dni dzisiejszych. Osobno
przedstawiona jest historia duńskiej ekspansji kolonialnej udokumento­
wana bogatymi kolekcjami z Indii Zachodnich, Nikobarów, A f r y k i
Zachodniej i obszarów arktycznych. Handels- og Sofartsmuseet to
doskonały przykład muzeum poświęconego wprawdzie określonemu
zagadnieniu, lecz posiadającego zbiory wielotematyczne. Natomiast dwa
wyżej wymienione muzea dzielnicowe już ze swej istoty zawierają
kolekcje o różnej tematyce i zagadnieniach. Mieszane zbiory znajdują
się też w salach C L . Davids Samling zajmującego się średniowieczną
sztuką Islamu oraz europejskimi sztukami pięknymi i stosowanymi
z X V I I I w; zasadnicze kolekcje dotyczące tego zagadnienia zgrupowane
są w Muzeum Sztuki Dekoracyjnej (Kunstindustrimuseet) przedstawiają­
cego duńską i obcą sztukę dekoracyjną począwszy od średniowiecza.
Z egzotyką wiąże się Carl Kjersmeiers Samling obejmujący zbiory afry­
kańskie badacza i naukowca Carla Kjersmeiera. Szczególnie bogato re­
prezentowana jest sztuka. W Liseleje (płn. Zelandia) znajduje się Knud
Rasmussensmuseet — muzeum poświęcone pamięci Rasmussena, badacza
kultur eskimoskich, wielokrotnego uczestnika i kierownika wypraw ark­
tycznych organizowanych przez Danię w ciągu pierwszych trzech dzie­
siątków lat naszego stulecia. Kolekcja w znacznej mierze pochodzi ze
zbiorów samego badacza.
Można by wyliczać dalsze jeszcze muzea, jednak dotychczas wymie­
nione są najpoważniejszymi i posiadają najbogatsze zbiory wiążące się
w sposób niewątpliwy z zagadnieniami etnograficznymi.
ZAGADNIENIA

WYSTAWIENNICTWA

Muzea to nie tylko instytucje naukowe, istotną rolę w ich pracy
odgrywają problemy oświaty, z którymi bezpośrednio wiąże się zagad­
nienie wystawiennictwa. W działalności wystawowej musi się uwzglę­
dniać zarówno widza dorosłego o różnych stopniach możliwości odbioru
ekspozycji, jak i dzieci. Wystawa zatem powinna być zrozumiała, podana
w przystępny sposób, tak by eksponaty znajdowały się w otoczeniu
zbliżonym do rzeczywistego. Z tych względów wypływa realistyczny
charakter ekspozycji w duńskich muzeach, dostrzegalny zwłaszcza przy
organizacji zbiorów wymagających pokazania ich nie jako poszczególnych
eksponatów, lecz we wzajemnym związku i szerokim treściowo otoczeniu,

�176

MAREK

ARPAD

KOWALSKI

np. izba mieszkalna z zachowanym wystrojem wnętrza, warsztat rze­
mieślnika: stolarza, kowala, garncarza, posiadający komplet narzędzi
i przedmiotów potrzebnych do pracy. Wyposażenie tych izb, zbiór narzę­
dzi i ich rozmieszczenie odpowiadają najczęściej spotykanym, typowym
wzorom rzeczywistym — zachowana jest duża wierność. Podobnie rzecz
się przedstawia w przypadku zbiorów egzotycznych; np. przy ekspozycji
domostw eskimoskich, afrykańskich lub jakichkolwiek innych. Dla
zwiększenia autentyzmu wprowadza się do niektórych wystaw modele
postaci ludzkich, a tam, gdzie jest to potrzebne, również i zwierzęcych,
np. psie zaprzęgi Eskimosów. Modele owe stosowane są do przedsta­
wiania różnych zajęć codziennych, czynności gospodarczych i wreszcie
— co jest niemal regułą — do eksponowania stroju.
W t y m rozwiązaniu wystaw uderza jednak pewna sztuczność sytuacji,
realizm zaś niejednokrotnie przekształca się w trudny do przyjęcia
naturalizm. Alternatywą byłby bogaty materiał fotograficzny — duże
powiększenia i ilustracje dodatkowo oświetlające zagadnienia związane
z wystawą. Możliwość ta jest oczywiście brana pod uwagę i stosowana,
zwłaszcza przy projektowaniu nowych lub reorganizacji dotychczasowych
wystaw, jednak ekspozycje starsze nadal zachowują tradycyjny, głęboko
realistyczny wygląd, a ich fotograficzne uzupełnienie jest raczej skąpe.
Wystawione zbiory muszą być w jakiś sposób usystematyzowane
i przejrzyście ułożone, tak by eksponaty były łatwe do odbioru przez
widza — nie tylko przez specjalistów, ale i przez szerokie masy spo­
łeczeństwa. W większości muzeów ekspozycja zbiorów duńskich obejmuje
takie zagadnienia, jak gospodarstwo domowe, rybołówstwo i myślistwo,
rzemiosło i wytwórczość domowa, architektura wnętrza domu mieszkal­
nego i gospodarczego, stroje oraz ceremonie i obrzędy doroczne. Brak
rolnictwa i budownictwa w szerszym zakresie wynika z tego, że zagad­
nienia te są dokładnie przedstawione w muzeach skansenowskich,
nadto zbiory dotyczące rolnictwa znajdują się w całkowicie samodziel­
nym Landbrugsmuseet, o k t ó r y m wspomniałem wyżej. Inaczej jednak
wygląda rozmieszczenie owych tematów na wystawie. Zasadą jest, że
na ogół ekspozycja ułożona jest geograficznie (z w y j . muzeów regional­
nych) pokazując całość kultury ludowej określonego terytorium kraju.
Ów podział geograficzny rozbity jest przerywnikami jednotematycznych
kolekcji z całego kraju. Tak więc np. w Nationalmuseet po zbiorach
prezentujących kolejno Bornholm, Amager i Zelandię, pojawia się kolek­
cja tkanin z całej Danii ogólnie ilustrująca to zagadnienie, po przedsta­
wieniu różnych regionów Jutlandii — oglądamy wnętrza domów ze wszy­
stkich zakątków kraju. Kryterium geograficzne jest jeszcze bardziej
wyraźne w zbiorach pozaeuropejskich. W przypadku Muzeum Narodo­
wego ciągowi Syberia — Grenlandia — Ameryka Płn. — Ameryka

�MUZEALNICTWO ETNOGRAFICZNE W DANII

177

Płd. — Oceania — Australia — Indonezja — Madagarskar — Afryka
całkowicie podporządkowane są zbiory przedstawiające k u l t u r ę ludów
kolejno następujących po sobie, wg tego schematu geograficznego.
W układ powyższy wkomponowane są kolekcje Ameryki prekolumbij­
skiej. Są zatem zestawione zbiory Ameryki współczesnej i sprzed 1492 г.,
bez baczenia na chronologię. Nieco osobno eksponowane są wysokie
kultury Azji choć i one nie wyłamują się z przytoczonego układu.
W rezultacie niewątpliwie otrzymuje się w pewien sposób zbudowaną
całość, w której jednak żelazna logika dominuje chwilami nad racjo­
nalnością. Wiąże się z t y m jeszcze technika wystawiennicza. W gablotach
i na półkach umieszcza się możliwie wiele przedmiotów, aby przekazać
widzowi najbardziej wierną próbkę życia ludów różnych części świata
i regionów Danii. Sąsiadują więc ze sobą stroje, broń, dzieła sztuki,
obiekty k u l t u i narzędzia — wszystko pochodzące z kręgu tej samej
kultury. Wystawy są więc raczej przeładowane nazbyt wielką ilością
eksponatów i momentami nieczytelne.
Trzecim (przy organizowaniu zbiorów podstawowym) czynnikiem,
obok autentyzmu i kryterium geograficznego, jest zachowanie perspek­
t y w y historycznej. Każda kolekcja, a nawet obiekt osadzone są w kon­
tekście czasowym i powiązane z innymi pochodzącymi z tego samego
okresu. Jeśli ram czasowych nie można wydobyć przez ułożenie zbioru,
wówczas określa się je dodatkowymi elementami — objaśnieniem, napi­
sem. Wiele zresztą kolekcji nosi charakter historyczno-etnograficzny.
Dzieje rolnictwa w Danii liczą prawie 5 tys. l a t . Przez cały ten długi
okres było to główne zajęcie w kraju i aż do początku X X w. zatrudniało
W iększą część ludności Danii. Zbiory Dansk Folkemuseet w Kopenhadze
urządzone jako wystawa kultury wiejskiej są ujęte w klamry czasowe
od 1600 do 1900 r. Kolekcja jest tak zorganizowana, by pozwoliła zrozu­
mieć podstawowe cechy ogólnej kultury narodowej i jej jedność z euro­
pejską kulturą w całości.
3

T

Znakomicie rozwiązana jest sprawa informacji widza. Eksponaty
zaopatrzone są krótkimi, przystępnymi opisami i wyjaśnieniami. Przy
ogólnych objaśnieniach znajdują się mapy, plany, szkice. Niejednokrotnie
napisy wyjaśniające są wielojęzyczne, podobnie jak przejrzyste i do­
kładne, starannie wydawane katalogi. Wszystkie te czynniki pozwalają
dobrze orientować się w zbiorach.
Wystawiennictwo to jeden z podstawowych problemów pracy mu­
zeów. Zagadnienie to jest różnie rozwiązywane przez poszczególne
instytucje w zależności od tradycji, dominujących szkół i prądów w na­
uce, wreszcie takich czy innych prób osiągnięcia możliwie najlepszego
3

Michelsen,

Rasmussen,

12 — Etnografia Polska, t. X I I I , z. 1

op.

cit.,

s. 9.

�178

MAREK ARPAD

KOWALSKI

rezultatu dzięki zachowaniu pewnych elementów dotychczasowych wzo­
rów i eliminację tego, co uważa się za złe. Nie zdaije więc egzaminu
zasada zdecydowanego, konsekwentnego trwania przy jednym t y l k o
kryterium podziału zbiorów, niezależnie od tego, czy będzie ono tematycz­
ne, historyczne, czy też geograficzne. Dopiero ich połączenie przy właś­
ciwie wyważonych proporcjach może dać należytą ekspozycję zapewnia­
jąc jej jasność i czytelność dla nieprzygotowanego widza, nie tracąc
przy t y m naukowych wartości.
Bardzo ścisła jest współpraca między szkołami a muzeami. Dla
nauczycieli organizowane są kursy muzealne, część zajęć szkolnych
odbywa się w bezpośrednim kontakcie ze zbiorami przy współudziale
przeznaczonego do tych zadań pracownika muzealnego o przygotowaniu
pedagogicznym. Wszystkie muzea posiadają wyszkolonych przewodników
— specjalistów określonych zagadnień. Niezależnie od tego niektóre
muzea organizują odczyty i spotkania z publicznością. Tak np. Muzeum
Narodowe urządza w każdym miesiącu cotygodniowe tzw. „niedzielne
popołudnia" (Sondagsaftener), w czasie których pracownicy naukowi
wygłaszają prelekcje popularnonaukowe. Jest to zespół tematów z każdej
dziedziny reprezentowanej przez poszczególne działy Muzeum. Ożywiona
działalność wystawienniczo-oświatowa upowszechnia w społeczeństwie
znajomość kultury Danii i krajów obcych oraz wzbudza duże zaintereso­
wanie i znajomość spraw muzealnictwa.
MUZEA

SKANSENOWSKIE
4

Muzea skansenowskie można podzielić na dwa zasadnicze t y p y .
1. Muzea powstałe z obiektów przeniesionych z właściwego i m terenu
na obszar wybrany i przystosowany dla muzeum. Mogą to być skanseny
składające się z kilku budynków albo duże parki etnograficzne.
2. Muzea powstałe z obiektów pozostawionych na miejscu i tam
zabezpieczonych. Zależnie od wielkości i znaczenia są to pojedyncze
obiekty rozrzucone na obszarze całego kraju — pod ochroną i nie pełniące
już funkcji użytkowej albo całe wsie i dzielnice miejskie pozostawione
na miejscu i czynne gospodarczo, w których dba się o zachowanie trady­
cyjnego budownictwa, rzemiosła itp.
Największym muzeum skansenowskim w Danii jest Frilandsmuseet
(Muzeum pod otwartym niebem) w Sorgenfri pod Kopenhagą. Jest to
muzeum kultury wiejskiej. Frilandsmuseet zostało założone w 1901 r.
przez Bernharda Olsena, dyrektora ówczesnego Duńskiego Muzeum
Ludowego (Dansk Folkemuseet) i objęło obszar 3 5 ha. W początku swe;

4

ny

P o d z i a ł ó w p r o p o n u j e K . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a , Park
etnograficz­
— Muzeum
pod otwartym
niebem,
„ Ł ó d z k i e S t u d i a E t n o g r a f i c z n e " , t. 1: 1959.

�MUZEALNICTWO ETNOGRAFICZNE W DANII

179

go istnienia Frilandsmuseet było instytucją p r y w a t n ą wspieraną zasiłka­
mi państwa. Pod zarząd państwowy przeszło w 1920 г., gdy stało się
częścią kopenhaskiego Muzeum Narodowego. Przez wiele lat skansen
żmudnie gromadził obiekty nie prowadząc bardziej aktywnej działal­
ności.
Przełomowy był rok 1940, od którego datuje się szybki rozwój pla­
cówki. Ożywienie pracy muzealnej od tego właśnie czasu tłumaczy się
dużymi subwencjami państwa w okresie okupacji — była to forma lo­
katy kapitału pomijająca instytucje niemieckie, a zatem szczególny spo­
sób ratowania mienia narodowego; nadto czas okupacji przyczynił się
do wzrostu uczuć patriotycznych społeczeństwa, wyrażających się m. i n .
w podkreślaniu tradycji kulturowych Danii. Wszystkie te wydarzenia
przyczyniły się do spopularyzowania skansenu. Obecnie Frilandsmuseet
rozłożone jest na terenie 35,5 ha i posiada rezerwowe obszary dla dal­
szego rozwoju. Gromadzi ono 45 obiektów, w t y m 37 domostw i zabudo­
wań gospodarczych. W większości pochodzą one z obecnego terytorium
Danii i Wysp Owczych (Faeroerne), część zaś z połudmowoszwedzkich
prowincji: Skane, Halland i Blekinge, które wchodziły do 1658 r. w skład
królestwa Danii oraz ze Schleswigu utraconego na rzecz Prus po wojnie
1864 r.
Budynki — zbiór starych zabudowań gospodarskich, młynów, chat —
zostały przeniesione z ich rodzinnych okręgów w naturalne otoczenie
w wiejskim parku i wyposażone w tradycyjne meble i sprzęty. W ten
sposób Muzeum daje obraz starych, wiejskich, duńskich domów w tej
postaci, w jakiej istniały one w różnych regionach geograficznych i róż­
nych warunkach ekonomicznych. Większość tych budynków to domy
farmerów i drobnych właścicieli, ale są też domy żeglarzy, rybaków,
młynarzy i rzemieślników wiejskich. Celem Muzeum jest ukazanie wa­
runków życia wsi, pokazanie domostw i farm wyposażonych w narzędzia
i sprzęty oraz sposobu ich użycia.
Głównym problemem pracy każdego skansenu jest gromadzenie bu­
dowli, a nawet całych domostw i zabudowań. Powstaje szereg koniecz­
nych do rozwiązania zagadnień technicznych. Ongiś była to słaba strona
pracy muzeów duńskich. Po przeniesienu obiektu do parku, rekonstru­
owano go, wymieniając zniszczone części na nowe. W rezultacie obiekt
tracił właściwy sobie wygląd. Wkrótce jednak zmieniono postępowanie
— zachowuje się maksimum autentyzmu. Rekonstrukcja, jeśli jest ko­
nieczna, ogranicza się do kilku najniezbędniejszych działań, w przypad­
k u zniszczonych części zastępuje się je nowymi, ale stosownie dobrany­
mi, odpowiadającymi wiekiem i pochodzącymi z tej samej okolicy, z k t ó ­
rej wywodzi się budynek. Przed przeniesieniem obiektu wykonuje się
pomiary, plany i modele dla uchwycenia architektonicznych właści-

�180

MAREK

ARPAD

KOWALSKI

wości budowli i stanu jego zachowania, by przy ustawianiu w muzeum
utrzymać możliwie wierny wygląd. Nie zawsze jednak możliwe jest
uchwycenie dokładnej daty każdego budynku. Nawet jeśli wiadomo,
kiedy był wzniesiony, w ciągu lat zachodziły modyfikacje, które w spo­
sób istotny zmieniały jego oryginalny wygląd i charakter. W muzeach
pod otwartym niebem szczególnie ważne są zabiegi konserwatorskie.
Budowle umieszcza się więc w bezwzględnie suchym miejscu na cemen­
towych fundamentach. Części drewniane poddaje się impregnującym
kąpielom niszczącym zarazem drzewne szkodniki, wobec domów zaś
już stojących zabiegi konserwatorskie stosuje się co roku. We wnętrzu
budynków, dzięki centralnemu ogrzewaniu (oczywiście ukrytemu),
utrzymywana jest stała temperatura, co zabezpiecza przed niszczącym
działaniem klimatu tak obiekty, jak i znajdujące się w ich wnętrzu
eksponaty stanowiące wyposażenie domostw.
Problemy wystawiennictwa w skansenach wynikają z przenoszenia
obiektów w odmienne dla nich środowisko i z dużego ich zgęszczenia.
Muzeum w Sorgenfri rozpościera się na terenie płaskim, pozbawionym
raczej wzniesień, zgodnym z r ó w n i n n y m krajobrazem duńskim. Zagad­
nieniem jest natomiast oddanie naturalnego powiązania obiektów z mo­
rzem, co jest koniecznością nie tylko ze względu na rolniczy, lecz
w znacznym stopniu rybacki charakter kultury ludowej Danii. Zrezygno­
wano z tworzenia sztucznych zbiorników wodnych w obawie przed naz­
byt sztucznym wyglądem. Krajobraz typowy dla reprezentowanych
w parku regionów tworzy się zatem przez otoczenie zabudowań rośli­
nami właściwymi dla tych części kraju, z których pochodzą obiekty.
Istnieje stopniowe przejście od regionu do regionu dzięki zmiennemu
rozmieszczeniu b u d y n k ó w — zwartemu bądź rozproszonemu, korespon­
dującemu z gęstością zaludnienia danego okręgu kraju. Inną wreszcie
metodą uniknięcia zbyt natarczywego sąsiedztwa obiektów z różnych
regionów jest oddzielanie ich pasami i kępami drzew, pozostawianiem
pustego, łąkowego obszaru itp.
Wspomniana wyżej troska o zachowanie autentyzmu budowli, za­
pewnienie i m naturalnego otoczenia i grupowanie wg zasady geogra­
ficznej jest wspomagana przez, próbę tchnięcia w nie życia. Zatrudnieni
w skansenie mężczyźni i kobiety ubrani w stroje ludowe zajmują się
czynnościami gospodarczymi — wyplataniem koszyków, wykonywaniem
narzędzi, snycerstwem, garncarstwem, hodowlą zwierząt, bo i te znaj­
dują się w skansenie. Pracują też w skansenie fachowcy — mistrzowie
ciesielscy, młynarze itd. Wyroby, rzemieślnicze wytwarzane na miejscu
przeznaczane są na sprzedaż wśród zwiedzających i w specjalnych skle­
pach, będąc jednym ze źródeł dochodów muzeum.
W muzeach skansenowskich odbywają się kilka razy do roku wido-

�181

MUZEALNICTWO ETNOGRAFICZNE W DANII

wiska związane z obrzędami dorocznymi, obchody z okazji świąt Boże­
go Narodzenia, Wielkanocy, a zwłaszcza dnia świętojańskiego — 24
czerwca, pod nazwą „midsommer" (dokładnie: środek lata) i dożynek.
We Frilandsmuseet, w k t ó r y m wybudowana jest estrada i amfiteatr dla
publiczności, każdej niedzieli w lecie urządzane są pokazy tańca ludo­
wego.
Oprócz największego — Frilandsmuseet, mniejsze skanseny kultury
wiejskiej znajdują się w Maribo (Loüand) i w Ribe (Jutlandia). W Odense na wyspie Fyn (Fionia) istnieje duży skansen Den Fynske Landsby
(Fiońska Wieś) powstały w 1946 r. Nadto w wielu miejscowościach Danii
rozsiane są pojedyncze obiekty i zabudowania.
K u l t u r ę miejską z X V I I I i X I X w. reprezentuje Stare Miasto (Den
Gamie By) w Aarhus, które zorganizował w 1902 r. Peter Holms. M u ­
zeum to obejmuje m. i n . dom i w arsztat złotnika, garbarnię, introligatornię, księgarnię, piekarnię, sklep korzenny i inne. Niezależnie od peł­
nienia roli muzeum staromiejska Aarhus jest zamieszkała i pełni swe
normalne funkcje w organizmie miejskim, znajduje się jednak pod
ochroną, która polega na zachowaniu zabytkowego budownictwa, war­
sztatów rzemieślniczych i tradycyjnej gospodarki.
T

ORGANIZACJA

MUZEALNICTWA.

DZIAŁALNOŚĆ

WYDAWNICZA

Muzea duńskie są instytucjami państwowymi, komunalnymi lub —
co najrzadsze — prywatnymi; spotyka się też formy mieszane. W wielu
przypadkach placówki ongiś prywatne znajdują się obecnie pod za­
rządem państwowym. Muzea korzystają też z pomocy stowarzyszeń
społecznych, takich jak Miłośnicy Zbiorów Etnograficznych (Etnografisk Samlings Venner) powstałego w 1943 г., Miłośnicy Muzeum pod
Otwartym Niebem (Frilandsmuseets Venner) założonego w 1940 r.
Muzeum w Sorgenfri pomaga w jego pracy komunalny Fundusz Zakupu
Ziemi dla Muzeum Skansenowskiego (Frilandsmuseets Grundkobsfond)
dbający o terytorialny rozwój muzeum. Innym rodzajem stowarzyszeń
są organizacje zrzeszające pracowników muzeów. Należą do nich osoby
zatrudnione w muzeach samodzielnych oraz odpowiednich sekcjach i n ­
stytucji wielodziałowych.
Towarzystwa te, wśród innych zadań, dbają o przyrost zbiorów mu­
zealnych, zwiększanie ilości eksponatów. Ogólnie rzecz biorąc kolekcje
pochodzą z zakupów muzealnych od instytucji różnego typu i od osób
prywatnych, z d a r ó w i przekazów, od zbieraczy i kolekcjonerów, dzięki
wymianom z innymi muzeami, dzięki gromadzeniu eksponatów w czasie
5

6

T u : egzotycznych,

pozaeuropejskich.

�182

MUZEALNICTWO ETNOGRAFICZNE W DANII

wyjazdów, penetracji i badań terenowych. Dostawcami zbiorów poza­
europejskich są podróżnicy i badacze, Duńczycy stale zamieszkali za
granicą, część kolekcji pochodzi z przedsiębranych przez państwo lub
osoby prywatne ekspedycji naukowych.
Najliczniejsze były wyprawy arktyczne, z których wymienić należy
Fifth Thule Expedition (1921-1924), na czele której stał Knud Rasmussen, Danish Literary Expedition (1903-1904), pod kierownictwem
L . Myliusa-Erichsena, liczne ekspedycje grenlandzkie przeprowadzane
w latach 1894—1925, wreszcie duńsko-amerykańskie wyprawy z okresu
międzywojennego i lat pięćdziesiątych badające Amerykę Płn. Dzięki
nim, kolekcje pochodzące z obszarów polarnych należą do najbogatszych
w zbiorach Muzeum Narodowego. W czasach współczesnych do Ame­
r y k i Płd. były przedsięwzięte dwie wyprawy: Dano-Nether lands Expe­
dition (1922—1923) do Indii Zachodnich oraz Danish Guiana Exp. z lat
1954—1965, którym muzea zawdzięczają wiele przekazów. Eksponaty
z Oceanii pochodzą z oceanograficznych wypraw badawczych statków
„Monsunen" (1933-1934) i „Galathea" (1951). Wiele przekazów afry­
kańskich wywodzi się z lat 80-tych i 90-tych ubiegłego stulecia i po­
chodzi od oficerów skandynawskich w służbie belgijskiej z okresu two­
rzenia państwa Kongo.
Dania wchodzi w skład utworzonego w 1915 r. Skandynawskiego
Związku Muzealnego (Skandinaviska Museiforbundet), do którego należy
też Norwegia, Szwecja, Finlandia i Islandia. Związek obejmuje muzea
wszystkich typów i zajmuje się uściśleniem współpracy w dziedzinie
zagadnień muzealnych, wystawienniczych i wydawniczych. Jego orga­
nem jest „Nordens Museer" („Muzea Skandynawskie") wydawany w jęz.
szwedzkim, duńskim i norweskim. Głównym duńskim wydawnictwem
muzealnym jest rocznik „Danske Museer", nadto większe muzea publi­
kują własne wydawnictwa. Dla Muzeum Narodowego w Kopenhadze
jest to „Nationalmuseets Skrifter" („Zeszyty Muzeum Narodowego"),
wychodzą też publikacje wydawane w Aarhus, Maribo i innych m u ­
zeach.
Sprawy muzealne są poruszane również na łamach najpoważniejszego
duńskiego czasopisma etnograficznego — miesięcznika „Folk" . Wreszcie
poszczególne muzea i instytucje ogłaszają w y n i k i badań i pracy swoich
pracowników naukowych w formie publikacji książkowych.
6

• Przy

opracowywaniu

ł ó w zawartych w tym
Ethnographical

niniejszego

artykułu

korzystałem

właśnie piśmie: H. L a r s e n ,

Department

1963

and

1964,

„Folk",

również

The

Danish

vol.

7:

1965.

National

z

materia­
Museum,

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6194" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6174">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7414fd65edca113fd38327a519e5f91b.pdf</src>
        <authentication>e9785ce363dc6928b15d9450f619d26f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73785">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4066</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73786">
                <text>1955</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73787">
                <text>plastyka ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73788">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3799</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73789">
                <text>Z problematyki współczesnej amatorskiej twórczości plastycznej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1955 t.9 z.5</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73790">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1954 t.9 z.5 ; s.257-295</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73791">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73792">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73793">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73794">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73795">
                <text>Z PROBLEMATYKI

WSPÓŁCZESNEJ

AMATORSKIEJ TWÓRCZOŚCI

PLASTYCZNEJ

ALEKSANDER
Mówimy — sztuka ludowa, sztuka p r y m i t y w u , sztu­
ka a m a t o r ó w p l a s t y k ó w . A jednak pojęcia te nie są
na pewno tak jasne, j a k b y to się w y d a w a ł o w p i e r w ­
szej chwili. Co więcej, na k a ż d y m niemal -kroku j e ­
steśmy ś w i a d k a m i nieporozumień, jakie one
wy­
wołują.
Utożsamia się więc s z t u k ę l u d o w ą z w s z e l k ą t w ó r ­
czością a r t y s t y c z n ą c h ł o p ó w czy r o b o t n i k ó w , nie do­
strzegając tego, że pojęcie „sztuka ludowa" ma swój
określony zakres i nie obejmuje wszelkich p r z e j a w ó w
artystycznej twórczości ludu. Kiedy indziej s p o t k a ć
się można z nierozróżnianiem sztuki amatorskiej od
ludowej.
Wreszcie traktuje
się p r z e w a ż n i e s z t u k ę
a m a t o r s k ą jako zjawisko jednolite, nie dostrzegając
tego, że obejmuje ona w istocie bardzo r ó ż n e kate­
gorie. Takich n i e p o r o z u m i e ń m o ż n a oczywiście w y ­
liczyć znacznie więcej.
Trudno się temu dziwić. K ł o p o t ó w nie s p r a w i a j ą
jedynie te pojęcia, k t ó r y c h jednoznaczny sens i za­
kres ustalił się w toku p r a k t y k i . Inaczej b y w a z po­
jęciami nowymi lub t a k i m i , k t ó r e k s z t a ł t u j ą się do­
piero w naszych oczach, u l e g a j ą c w nowych w a r u n -

S z t u k a

l u d o w a

a

kach daleko i d ą c y m przemianom. Trudno w ó w c z a s
0 ś w i a d o m o ś ć pojęć, o precyzję definicji. S ł o w a są ela­
styczne, rozciągliwe, wieloznaczne — te same m o g ą
określać odmienne treści i potrzebna jest zazwyczaj
pewna stabilizacja zjawisk, aby w codziennej praktyce
w y k r y s t a l i z o w a ł y się jednoznaczne o k r e ś l e n i a . Sądzę,
że dotychczasowe d o ś w i a d c z e n i a p o z w a l a j ą już na w y ­
ciągnięcie pewnych w n i o s k ó w .
Konieczne jest więc przedyskutowanie tych zagad­
nień, zrozumienie sensu z a c h o d z ą c y c h przemian —
1 to nie tylko ze w z g l ę d u na czystość teoretycznych
założeń, ale przede wszystkim w trosce o codzienną
p r a k t y k ę , o w ł a ś c i w e kierowanie procesami zacho­
dzącymi w rozwoju współczesnej twórczości ludowej.
P i e r w s z ą bodaj' że p r ó b ą postawienia i częściowego
omówienia t y c h z a g a d n i e ń b y ł a I I Ogólnopolska
Konferencja
poświęcona
badaniom
rad
sztuką.
I w ł a ś n i e w klimacie t a m t y c h dyskusji p o w s t a ł y n i ­
niejsze uwagi, k t ó r e b y ć m o ż e p r z y c z y n i ą się do pod­
jęcia bardziej konkretnej w y m i a n y p o g l ą d ó w i spre­
cyzowania sensu podstawowych i n t e r e s u j ą c y c h
nas
pojęć.

t w ó r c z o ś ć

Zacznijmy od rozróżnienia p o j ę ć — sztuki ludowej
i artystycznej twórczości ludu.
Nie są one b y n a j ­
mniej równoznaczne, a u t o ż s a m i a n i e ich prowadzi
właśnie często do w y c i ą g a n i a f a ł s z y w y c h w n i o s k ó w .
Przede wszystkim dlatego, że sztuka ludowa stanowi
dziś dla nas pojęcie o określonej z a w a r t o ś c i . M ó w i m y
o tradycyjnym podłożu tej sztuki, o jej cechach sty­
lowych, o jej o k r e ś l o n y m charakterze, p o z w a l a j ą c y m
niemal zawsze rozpoznać n a s z ą s z t u k ę l u d o w ą na tle
sztuki innych n a r o d ó w , a wreszcie odróżnić dzieła
sztuki ludowej od nie-ludowej, tworzonej prz^z a r t y ­
stów p l a s t y k ó w oraz przez rzemiosło miejskie czy
przemysł.
„Sztuka ludowa" — jest pojęciem, u k s z t a ł t o w a n y m
dawniej W zasadzie w okresie rozbicia społeczeństwa
na klasy, w okresie o d r ę b n e g o k s z t a ł t o w a n i a się l u ­
dowej k u l t u r y wsi i m a ł y c h miasteczek. U podstaw
tej sztuki leżały odmienne w a r u n k i bytu
ludu
pracującego.
Sztuka ludowa r o z w i j a ł a się bowiem
w społeczności odseparowanej w p o w a ż n y m stopniu

JACKOWSKI

a r t y s t y c z n a

l u d u

od k u l t u r y w a r s t w uprzywilejowanych.
Tworzył ją
chłop, r z e m i e ś l n i k i dopiero w ostatnim okresie —
robotnik.
Z r o z u m i a ł e w i ę c , że sztuka ludowa od­
zwierciedlała
poglądy,
dążenia
i marzenia
tych
1

1

Nie miejsce t u oczywiście na r o z w a ż a n i e p r z y ­
czyn, k t ó r e s p o w o d o w a ł y ,
że twórczość robotnicza
k s z t a ł t o w a ł a się zupełnie inaczej niż c h ł o p s k a . Prze­
j a w i a ł a się ona p r z e w a ż n i e w pieśni, natomiast w za­
kresie p l a s t y k i w y k a z y w a ł a cechy w zasadzie zbliżo­
ne do tych, k t ó r e w y r ó ż n i a m y dziś w twórczości ama­
torskiej grup robotniczych. Nie m o ż n a w i ę c m ó w i ć
o stylu czy r o l i t r a d y c j i w odniesieniu do twórczości
plastycznej r o b o t n i k ó w . I s t n i e j ą natomiast pewne
dyspozycje w ł a ś c i w e danemu zawodowi czy ś r o d o ­
wisku, z a m i ł o w a n i a do pewnych t e m a t ó w (majsterko­
wanie, modelowanie, zabawka). W sensie estetycznym
twórczość r o b o t n i k ó w z n a j d o w a ł a się w zasadzie
w orbicie w p ł y w ó w d w ó c h grup: sztuki ludowej
wraz z c a ł y m jarmarczno-odpustowym pograniczem
oraz d r o b n o m i e s z c z a ń s t w a ,
k t ó r e g o norma gustu,
smaku t y m silniej d z i a ł a ł a na ś r o d o w i s k o robotnicze,
że w i ą z a ł a
się z pojęciem
awansu
życiowego,
a zwłaszcza kulturowego.

257

�Warstw. Toteż znajdziemy w niej i przejawy ideolo­
gii postępowej', w a l k i o lepsze jutro, w i a r y w zwy­
cięstwo s p r a w i e d l i w o ś c i , j a k też i ś w i a d e c t w a w p ł y ­
w u ideologii klas p a n u j ą c y c h , a t a k ż e zabobon, za­
cofanie.
Te treści w ł a ś c i w e sztuce ludowej prze­
j a w i a ł y się w mniejszym l u b w i ę k s z y m stopniu w po­
szczególnych dziedzinach twórczości. Silnie o d b i ł y się
na charakterze ludowej rzeźby, g r a f i k i czy malarstwa,
niemal n i e z a u w a ż a l n e są np. w zdobnictwie czy stro­
j u , chociaż i t u u w a ż n e spojrzenie socjologa w y k r y ć
m o ż e z w i ą z k i z a c h o d z ą c e m i ę d z y samym zdobieniem
a funkcją jego w stroju, meblu czy architekturze.
Lecz p r o b l e m t r e ś c i nie wyczerpuje zagadn.enia.
Z r e s z t ą o ludowych t r e ś c i a c h m o ż e m y m ó w i ć nie t y l ­
ko w sztuce ludowej, ale r ó w n i e ż i w dziełach a r t y ­
s t ó w w y k s z t a ł c o n y c h , nie zawsze nawet p o c h o d z ą ­
cych ze ś r o d o w i s k a ludowego. Zdarza się nawet, np.
w „ T r u m n i e c h ł o p s k i e j " Gierymskiego, że artysta
w y r a ż a obraz wsi głębiej i trafniej, niż czynią to
dzieła wiejskich ś w i ą t k a r z y czy wycinankarek.
O specyficznej w a r t o ś c i sztuki ludowej decyduje
więc nie t y l k o ł a d u n e k t r e ś c i o w y — ale przede wszyst­
kim f o r m a .
To wszystko, co s k ł a d a się na a r t y ­
s t y c z n ą o d r ę b n o ś ć ludowej sztuki naszego kraju, na
o d r ę b n o ś ć sztuki poszczególnych r e g i o n ó w .
Na jej
s t y l .
S t y l ten jest oczywiście historycznie u w a r u n k o w a ­
ny i w y t w o r z y ł się przez w s p ó l n y w y s i ł e k artystyczny
w i e l u p o k o l e ń ludowych t w ó r c ó w , t w o r z ą c y c h na u ż y ­
tek w ł a s n y , dla społeczności wiejskiej o w y r a ź n i e
u k s z t a ł t o w a n y c h nawykach estetycznych.
Nie miejsce t u na wyliczanie przyczyn p o w o d u j ą ­
cych powstanie takiego w ł a ś n i e , a nie innego stylu
ludowego, t j . o d r ę b n e g o charakteru formalnego w y ­
t w o r ó w ludowej sztuki. Wystarczy, jeśli p o d k r e ś l i m y
szczególną r o l ę tradycji, gdyż w ł a ś n i e
t r a d y c j a
b y ł a w sztuce ludowej szkołą technik artystycznych,
była wyrazem u p o d o b a ń całego środowiska. W sztuce
ludowej bowiem jednostka t w ó r c z a o tyle t y l k o m o ż e
r o z w i n ą ć się, z y s k a ć a p r o b a t ę ogółu, o ile respektuje
istniejącą t r a d y c j ę , o ile odpowiada upodobaniom
ogółu. D o ś w i a d c z e n i e p r y w a t n e t w ó r c y m i e ć musi
zawsze charakter ogólny, i po to, aby zyskać prawo
obywatelstwa, musi ono o d p o w i a d a ć nie zdefiniowa­
nym, a przecież i s t n i e j ą c y m w ś w i a d o m o ś c i l u d u k o n ­
wencjom artystycznym. Dlatego w ł a ś n i e w oparciu
o t r a d y c j ę m ó g ł się k s z t a ł t o w a ć specyficzny styl,
który nazywamy ludowym, a k t ó r e g o cechy w szeregu
w a r t o ś c i o w y c h o p r a c o w a ń p o d k r e ś l a l i T. Seweryn,
T. Dobrowolski, K . Piwocki i J. Grabowski, w y c h o d z ą c
zresztą z r ó ż n y c h założeń metodologicznych.
Ne oznacza to oczywiście zupełnego negowania
roli jednostki t w ó r c z e j . Utalentowana jednostka wzbo­
gaca t r a d y c j ę , wnosi do niej nowe, w ł a s n e elementy,
k t ó r e z kolei stają się dla innych znowu o b o w i ą z u ­
j ą c y m wzorem. Doświadczenie, tradycja — przecho­
dziły z ojca na syna. Ś w i ą t k a r z rzeźbiąc m i a ł przed
oczyma liczne stacje czy kapliczki wykonane przez
swoich p o p r z e d n i k ó w . Hafciarka uczyła się na t k a ­
ninach zdobionych przez jej poprzedniczki. Tradycja
nie jest c z y m ś m a r t w y m i z m i e n i a ł a się niejednokrot­
nie, niekiedy nawet w dość szybkim tempie. Tak np.
w ciągu ostatniego półwiecza istotnym zmianom uległy
tonacja
kolorystyczna, u k ł a d
i szerokość
pasów
w stroju ł o w i c k i m czy o p o c z y ń s k i m . M i m o to jednak
m o ż n a powiedzieć, że cechą p o d s t a w o w ą sztuki ludo­

258

wej jest oparcie się jej o wzorce w y k s z t a ł c o n e przez
t r a d y c j ę , przez k o l e k t y w n ą twórczość w i e l u pokoleń.
Dlatego w ł a ś n i e w sztuce ludowej tradycja doniosła
do naszych dni to jedynie, co było t r w a ł e , co nosiło
znamiona prawdziwego artyzmu, co w logiczny sposób
w y n i k a ł o z m a t e r i a ł u i właściwości jego obróbki.
C z a s
oczyszczał s z t u k ę l u d o w ą z tego, co w niej
było przypadkiem, co stanowiło naleciałość, co na­
rzuciła jej moda. Z a c h o w y w a ł o się i rozwijało to je­
dynie, co zyskało t r w a ł ą a p r o b a t ę ludowej społecz­
ności, to, co m o ż n a j u ż było n a z w a ć s u m ą twórczego
wysiłku naszego l u d u .
2

Dlatego w ł a ś n i e sztuka ludowa stanowi jeden z w a ż ­
kich e l e m e n t ó w naszej k u l t u r y narodowej.
I jeśli
stwierdzamy, iż w pojęciu n a r o d u
zawiera się
między i n n y m i o d r ę b n o ś ć u k ł a d u psychicznego, prze­
j a w i a j ą c a się w kulturze, to p a m i ę t a j m y , że w szcze-

- Na ten moment należy zwrócić szczególną u w a g ę .
Stanowi on bowiem bardzo w a ż n y w s k a ź n i k , m ó w i ą c y
0 przynależności w y t w o r u do tzw. „sztuki ludowej".
Można oczywiście w y m i e n i ć szereg innych pobocznych
cech, k t ó r e w t a k i m czy i n n y m zestawieniu m o g ą (ale
nie muszą!) w y s t ę p o w a ć w sztuce ludowej — ale ż a d n a
z nich sama nie decyduje o tym, czy coś jest, czy nie
jest ludowe. W ostatecznej instancji bowiem ludowa
jest taka sztuka, takie dzieło, które odpowiada potrze­
bom i upodobaniom l u d u (a ściślej b i o r ą c regionowi
etno-kulturowemu w
o k r e ś l o n y m czasie) i zgodne
jest z zasadniczą linią miejscowej tradycji.
W y o d r ę b n i o n e k r y t e r i u m treści ideowych samo w so­
bie nie stanowi, j a k to już p o d k r e ś l a l i ś m y , o t y m , czy
dany w y t w ó r jest ludo Wy. W sztuce ludowej spoty­
kamy się bowiem z a r ó w n o z n u r t e m p o s t ę p o w y m , jak
1 z wstecznym. Trudno przy t y m m ó w i ć o jakiejś ponad­
czasowej wymowie w y t w o r ó w ludowej sztuki. Jest ona
historycznie zmienna, konkretna i dzieło, k t ó r e daw­
niej w y r a ż a ł o d ą ż e n i a ludu, jego potrzeby i upodobania,
po kilkudziesięciu latach m o ż e już b y ć m u obojętne,
a nawet obce. P r z y k ł a d e m — obrazy czy rzeźba. Tak
więc k r y t e r i u m treści musi być zawsze traktowane kon­
kretnie, w odniesieniu do całej sytuacji, środowiska,
czasu.
Podobnie b ł ę d n e j a k ponadczasowe widzenie ludo­
wych treści, jest z a w ę ż a n i e ich w w ą s k i , wulgarny
sposób jedynie do tego, co p o s t ę p o w e . Sztuka ludowa
w y r a ż a przecież w swoisty sposób stopień świadomości
mas, a w i ę c i to, co było w danym czasie wsteczne, tak
j a k i w świadomości ludowych mas, obok dążeń postę­
powych, istniały i tendencje wsteczne. N e g o w a ć ist­
nienie tych e l e m e n t ó w — to znaczy przekreślić histo­
r y c z n ą p r a w d ę , odrzucić w i e l k i dorobek np. ludowej
sztuki sakralnej czy tworzonej na u ż y t e k bogatego
chłopa.
R ó w n i e ż zawodne okazać się może stosowanie jedy­
nie k r y t e r i u m formy. Jest ona bowiem t a k ż e historycz­
nie o k r e ś l o n y m pojęciem, k o n k r e t n y m dla danego re­
gionu i u l e g a j ą c y m o k r e ś l o n y m przemianom. Sama
forma nie ś w i a d c z y przy t y m jeszcze, czy coś jest
istotnie bliskie ludowi, czy też stanowi pseudoludowe n a ś l a d o w n i c t w o , p r z e d r z e ź n i a n i e sztuki ludowej.
Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy operuje się ludo­
w y m i motywami, bez zrozumienia związku z materia­
ł e m i funkcji w danym przedmiocie. Ludowa forma
wynika z konkretnych założeń funkcyjnych, z wyczu­
cia m a t e r i a ł u , narzędzia, r o l i w y t w o r u . Jest więc okreś­
lona funkcja, treścią. Forma sama w sobie, oderwana
od innych w s p ó ł c z y n n i k ó w , nie stanowi jeszcze decy­
dującego k r y t e r i u m , chociaż w praktyce stanowi naj­
ważniejszy moment rozpoznawczy.
Obok tych k r y t e r i ó w wysuwa się nieraz i inne, jak
np. pochodzenie twórcy, funkcji w y t w o r u , wreszcie
jakości. Sprawa pochodzenia, pozornie oczywista, w is­
tocie rzeczy wcale nie jest tak jasna. Okazuje się bo­
wiem, że p o w a ż n ą pozycję w sztuce ludowej odgrywa1

�golnie silny i , jeśli tak m o ż n a powiedzieć, masowy
sposób przejawia się ona w s z t u c e
ludow e j.
Ale nie cała rozwijająca się na wsi twórczość a r t y ­
styczna jest s z t u k ą l u d o w ą . Na tej samej wsi istnieli
przecież ludzie t w o r z ą c y na u ż y t e k innych środowisk,
dla dworu, kościoła, miasta. Istnieli i istnieją ludzie,
którzy czuli p o t r z e b ę wypowiedzenia się w innych
formach niż u k s z t a ł t o w a n e przez t r a d y c j ę . Znamy
p r z y k ł a d y chłopów m a l u j ą c y c h od wczesnej młodości
różne obyczajowe obrazki czy p i s z ą c y c h u t w o r y p r o z ą
lub wierszem, dalekie od tradycji folkloru. Oczywiście
jest to jeden z p r z y k ł a d ó w artystycznej twórczości
jednostek pochodzących z ludu, nie m o ż n a jednak
utożsamiać tego ze s z t u k ą l u d o w ą , b ę d ą c ą w y t w o r e m
kolektywu, a więc noszącą o k r e ś l o n y charakter.
3

ją w y t w o r y , a nawet całe działy, tworzone przez rze­
m i e ś l n i k ó w miejskich i t p . (np. d r u k i na płótnie, obraźnictwo, zabawkarstwo itp.). Z drugiej strony, sama
formalna p r z y n a l e ż n o ś ć t w ó r c y do ś r o d o w i s k a np.
wiejskiego wcale nie przesądza, że dzieło jego. jest l u ­
dowe. Obraz wiejskiego malarza amatora, malowany
w konwencji impresjonistycznej, nie będzie t w o r e m
sztuki ludowej, chociaż t w ó r c a jego s p e ł n i a warunek
„pochodzenia". Tak więc moment ten nie m o ż e sta­
nowić jakiejś automatycznej cechy w y r ó ż n i a j ą c e j .
Zawodne jest r ó w n i e ż k r y t e r i u m funkcji
wytworu.
Stanowi ono co prawda w a ż n y współczynnik, wskazu­
jący na żywotność czy obumieranie pewnych form i zja­
wisk w ś r o d o w i s k u w ł a s n y m , ale nie decyduje samo
w sobie o ludowości danego w y t w o r u . Ludowe są np.
malowanki łowickie Wiechno czy Kołaczyńskiej, mimo
iz g ł ó w n y m odbiorcą jest dziś miasto, C P L i A .
Nie wszystko zresztą, co przeznaczone jest na u ż y t e k
ludu, dla wsi — jest s z t u k ą ludową. Wieś w c h ł a n i a dziś
duży zasób rzeczy pochodzenia miejskiego, obcego
własnej, tradycyjnej kulturze. Fakt, że coś tworzone
jest specjalnie dla odbiorcy wiejskiego, nie p r z e s ą d z a
jeszcze sprawy, stanowi tylko jeden z e l e m e n t ó w .
Wreszcie k r y t e r i u m jakości, spotykane wciąż jeszcze
w pracach n i e k t ó r y c h h i s t o r y k ó w sztuki. Polega ono na
tym, że za ludowy u w a ż a się w y t w ó r grzeszący p r y ­
mitywizmem, nieudolnością i topornością wykonania.
N i k t oczywiście nie neguje faktu, że duża część dzieł
ludowych a r t y s t ó w daleka jest od technicznej precy­
zji, właściwej zawodowemu r z e m i e ś l n i k o w i czy uczo­
nemu artyście. A l e nie stanowi to ż a d n e j zasady, żad­
nej specjalnej cechy w y r ó ż n i a j ą c e j . Co więcej, istnieją
nawet takie działy ludowego rzemiosła artystycznego,
jak tkanina, haft, wycinanka, k t ó r e odznaczają się
często z d u m i e w a j ą c ą w i r t u o z e r i ą i doskonałością w y ­
konania.
Ten właśnie moment przesądza, dlaczego t a k ą rolę
wyznaczamy dziś sztuce ludowej. Dlaczego traktujemy
ją nie tylko jako s u m ę osiągnięć artystycznych (jak
moglibyśmy np. t r a k t o w a ć s z t u k ę innych n a r o d ó w ) ,
ale jako w a ż n y w k ł a d l u d u do skarbca narodowej
sztuki. Dlaczego d ą ż ą c do p o d k r e ś l e n i a cech naszej
narodowej k u l t u r y , inspirujemy się w p o w a ż n y m
stopniu l u d o w ą s z t u k ą . Dlaczego np. w czasie Festi­
walu, aby n a d a ć dekoracji miasta charakter polski,
sięgnięto do form zapożyczonych ze sztuki ludowej.
Oczywiście nie sądzę jednak, aby zespół historycznie
wytworzonych cech psychicznych, k t ó r y znalazł r ó w ­
nież wyraz i w obliczu sztuki ludowej, b y ł c z y m ś sta­
łym, niezmiennym. Myślę, że wcześniej nawet ulegają
przemianom same cechy psychiczne społeczeństwa,
niż zachodzą zmiany w sztuce. Ale sztuka ludowa
zachowuje swoją w a r t o ś ć nawet wówczas, gdy traci
bezpośredni związek z życiem, potrzebami i z a m i ł o ­
waniami społeczeństwa.
Tak np. w naszej sztuce
wiele e l e m e n t ó w nosi dziś charakter r e l i k t u , przestaje
się bezpośrednio t ł u m a c z y ć — o b u m i e r a j ą
nawet
w żywej praktyce sztuki ludowej w s w y m ś r o d o w i s k u ,
zachowują natomiast w a r t o ś ć h i s t o r y c z n ą i artystycz­
ną w tradycji naszej k u l t u r y artystycznej.
3

Jest to szczególnie istotne dziś, kiedy ciśnienie w ł a s ­
nego ś r o d o w i s k a na wsi s ł a b n i e , kiedy n a s t ę p u j e roz­
k ł a d tradycyjnej k u l t u r y wiejskiej, kiedy sztuka l u ­
dowa przestaje już w y s t a r c z a ć ś r o d o w i s k u wiejskiemu.
Procesy zacierania się p r z e c i w i e ń s t w
klasowych,
likwidacja zacofania w s i w i ą ż ą się dzisiaj b e z p o ś r e d ­
nio z przenikaniem do wsi wszelkich form naszej
współczesnej k u l t u r y i cywilizacji. O ile więc dawniej
uzdolniony t w ó r c a ludowy t w o r z y ł p r z e w a ż n i e w k r ę ­
gu otaczającej go sztuki (a w k a ż d y m razie pod n a j ­
silniejszym jej w p ł y w e m ) , o tyle dzisiaj oddziałuje
na niego radio, f i l m , prasa, fotografia i reprodukcja
jedno- i wielobarwna), a wreszcie książka, plakat i t d .
Nic dziwnego, że i i n n y staje się dziś jego horyzont
kulturalny, inne t ę s k n o t y i inne d ą ż e n i a . Tradycyjna
forma ludowej wypowiedzi przestaje w y s t a r c z a ć . Jest
za sztywna, a przede wszystkim za w ą s k a . Nie daje
przecież niemal ż a d n e g o wzoru dla w y r a ż e n i a tego
wszystkiego, co dzieje się obok nas i w nas samych.
Więcej — ta sama konwencja, w ramach k t ó r e j roz­
winęła się tradycyjna sztuka ludowa, dziś j u ż nie w y ­
starcza, a czasem nawet przeszkadza. I w i e l u uzdol­
nionych m ł o d y c h ludzi na wsi czy w ś r o d o w i s k u ro­
botniczym sięga do n o w y c h f o r m wyrazu, c h c ą c w y ­
powiedzieć się w sposób p e ł n y , nie s k r ę p o w a n y symboliezno-defcoracyjnymi założeniami tradycyjnej l u ­
dowej konwencji.
S t ą d też, jeżeli m ó w i ć o w p ł y w a c h d z i a ł a j ą c y c h
dziś na t w ó r c ó w wiejskich, to s z u k a ć ich należy już
nie tylko we wzorach tradycyjnych, ale raczej w k r ę ­
gach o d d z i a ł y w a n i a całej naszej w s p ó ł c z e s n e j k u l t u r y .
Inna rzecz, że inwazja nowej k u l t u r y na w i e ś , na
ś r o d o w i s k a robotnicze niesie ze sobą nie t y l k o o s i ą g ­
nięcia np. naszej plastyki, ale brzemienna jest nie­
stety r ó w n i e ż i we wzory d r o b n o m i e s z c z a ń s k i e j szniiry, p r z e n i k a j ą c e j r ó ż n y m i drogami, r ó ż n y m i sposo­
bami. Od „ w z o r u kulturalnego" ohydnego drobnomieszczańskiego mieszkania, poprzez fabryczne (nie­
stety nie tylko dawne!) makaty, r ó ż n e w z o r n i k i haf­
ciarskie, p u d e ł k a do czekoladek, w i n i e t y ś c i e n n y c h
kalendarzy, aż po t a n d e t ę p a m i ą t k a r s k ą i złe wzory
naszej sztuki reprodukowane w r ó ż n y c h gazetach i t y ­
godnikach itp.
Czy to znaczy, że tradycyjna sztuka ludowa prze­
staje o d d z i a ł y w a ć na ś r o d o w i s k o wiejskie? Na pewno
w j a k i m ś sensie tak. I n n a jest p r z e c i e ż rola jej dzisiaj
w ś r o d o w i s k u . Inna i mniejsza. Jeśli bowiem dawniej
sztuka ludowa z a s p o k a j a ł a większość artystycznych
potrzeb ś r o d o w i s k a , dzisiaj dzieje się to w coraz
mniejszym stopniu. Zwężył się zakres jej odziaływania, ograniczając się raczej do technik zdobni­
czych. Dodajmy, że ludowe artystyczne rzemiosło
w coraz silniejszym stopniu o b s ł u g u j e dziś miasto, i to
raczej ś r o d o w i s k o inteligenckie, oraz służy celom eks­
portowym, coraz słabiej zaś zaspokaja potrzeby wsi.
Nie ł u d ź m y się, nawet takie np. w y k l e j a n k i ł o w i c k i e
Wiechno czy K o ł a c z y ń s k i e j nie z n a j d u j ą j u ż dziś ż a d ­
nego niemal o d d ź w i ę k u w rodzinnych wsiach, a pro­
dukowane są b ą d ź dla CPLiA, b ą d ź też z okazji r ó ż ­
nych k o n k u r s ó w . Nie znaczy to oczywiście, jakoby
zmierzch ludowej sztuki tradycyjnej był s p r a w ą m i e ­
sięcy czy lat. Na pewno sztuka ludowa rozumiana
w sensie tradycyjnym zachowa się przez d ł u g i e lata,
a n i e k t ó r e jej działy m o g ą się nawet r o z w i j a ć (np.
tkanina), nie zmienia to jednak faktu, iż staje się

259

�ona obecnie t y l k o j e d n y m ze sposobów artystycznej
wypowiedzi ś r o d o w i s k a wiejskiego (i to nie zawsze
najważniejszym).
Obok niej — rozwija się, i to coraz silniej, t w ó r ­
czość s z u k a j ą c a źródeł inspiracji w c a ł y m dorobku
naszej sztuki, j a k też w b e z p o ś r e d n i e j obserwacji
życia. Twórczość czerpiąca zresztą r ó w n i e ż i z do­
r o b k u tradycyjnej sztuki — t w ó r c z o ś ć
ama­
t o r s k a .
Ta twórczość amatorska jest dziś coraz bardziej
masowa i obejmuje wszystkie w a r s t w y i grupy spo­
łeczne. Z tego powodu na pewno m o ż n a u w a ż a ć j ą
za prawowitego n a s t ę p c ę dawnej tradycyjnej sztuki
ludowej. Toteż nierzadko nazywa się dziś artystyczne
w y t w o r y amatorskie — s z t u k ą l u d o w ą , s t a w i a j ą c
t y m samym znak r ó w n o ś c i m i ę d z y t r a d y c y j n ą s z t u k ą
l u d o w ą a sztuką a m a t o r s k ą . Jest to jednak tylko p o z o r n i e s ł u s z n e . W istocie rzeczy bowiem, sztuka
amatorska
nie jest i nie może być utożsamiana
ze
sztuką ludową.
Dlaczego?
a) Sztuka ludowa — ta, k t ó r e j dorobkiem tak s i ę
wszyscy szczycimy — p o w s t a ć m o g ł a jedynie
w w a r u n k a c h klasowego p o d z i a ł u społeczeństwa.
I w ł a ś n i e ta specyficzna sytuacja ekonomicznospołeczna określiła charakter rozwoju tej sztuki,
w y j ą t k o w ą rolę tradycji, p o w o l n o ś ć z a c h o d z ą ­
cych w niej przemian, w z g l ę d n ą izolację na
tle
całokształtu
rozwoju
sztuki narodowej,
wreszcie — typowe i w z g l ę d n i e t r w a ł e cechy
m y ś l e n i a artystycznego, s k ł a d a j ą c e się na od­
r ę b n o ś ć stylu. Sztuka ta — j a k uprzednio wska­
z y w a l i ś m y — mimo zmian, jakie zaszły w s t r u k ­
turze społecznej naszego k r a j u , wciąż jeszcze
żyje, a nawet w n i e k t ó r y c h dziedzinach ulega
i n t e r e s u j ą c y m przemianom. Specyficzny charak­
ter tej sztuki, o d r ę b n o ś ć jej stylu, a w dużej
mierze i fakt istnienia środowisk, w k t ó r y c h
nadal powstaje i żyje — s p r a w i a j ą , że o k r e ś ­
lenie „ s z t u k a ludowa" jest dla niej w p e ł n i
uzasadnione i ma k o n k r e t n ą z a w a r t o ś ć p o j ę c i o ­
wą.
b) Sztuka amatorska nie jest ż a d n ą k a t e g o r i ą
sztuki, mieszczą się w niej absolutnie wszystkie
m o ż l i w e k i e r u n k i , nie m o ż n a m ó w i ć o jej ce­
chach stylowych czy treściowych. W y r ó ż n i a ją
tylko to, że nie jest ona profesjonalna i że prze­

na

tle

T w ó r c z o ś ć
p r o b l e m a t y k i

Na p o c z ą t k u o k r e ś l m y , co r o z u m i e ć b ę d z i e m y przez
pojęcie „ a m a t o r s t w o " . Przez pojęcie to rozumiemy
twórczość
uprawianą
dla
własnej
przyjemności,
w zasadzie w i ę c niezarobkowo i bez uprzedniego fa­
chowego przygotowania. To wszystko, co m o ż n a powie­
dzieć w k r ó t k i e j , roboczej definicji. P o d k r e ś l a m — ro­
boczej, p o n i e w a ż wymienione wyżej cechy wcale nie
w y c z e r p u j ą zagadnienia. Przede wszystkim nie m o ż n a
stosować ich ani zbyt rygorystycznie, ani mechanicznie.
Tak np. k r y t e r i u m pracy dla w ł a s n e j przyjemności,
w zasadzie słuszne i obowiązujące, nie wyczerpuje za­
gadnienia. Szkic malarski robiony przez rzeźbiarza na
marginesie jego pracy, a w i ę c dla p r z y j e m n o ś c i —
trudno przecież n a z w a ć amatorskim. Z drugiej strony,

260

w a ż n i e tworzona jest z m n i e j s z ą świadomością
przebiegu procesu artystycznego, z mniejszym
b a g a ż e m w i a d o m o ś c i fachowych, z pominięciem
d o ś w i a d c z e n i a , k t ó r e przekazuje szkoła w pro­
cesie nauki.
c) Określić s z t u k ę a m a t o r s k ą j a k o „ l u d o w ą " — to
znaczy, r o z u m u j ą c logicznie, u z n a ć j ą W naszym
ustroju za s z t u k ę l u d u , to jest całego s p o ł e ­
c z e ń s t w a . A l e t u n a s u w a j ą się wątpliwości.
W t a k i m w y p a d k u bowiem „ l u d o w e " b ę d ą za­
r ó w n o obrazki malowane amatorsko, dla w ł a s ­
nej satysfakcji przez profesora uniwersytetu,
j a k też przez robotnika czy d o r o ż k a r z a z Mławy.
I przyznam, że nie bardzo rozumiem, dlaczego
taki obrazeczek profesora ma b y ć tak samo
„ludowy", j a k obrazek robotnika z Nowej Huty.
Coś t u chyba nie jest w p o r z ą d k u .
A l e jeśli m i m o to uznamy, że k a ż d a t w ó r ­
czość, k t ó r a wywodzi s i ę z naszego społeczeń­
stwa, jest ludowa (w t a k i m sensie, j a k np. m ó ­
w i m y : ludowa ojczyzna, czy: budowniczy Polski
Ludowej), to l u d o w y m i b ę d ą przecież nie tylko
obrazki profesora czy d o r o ż k a r z a , ale i prace
Pronaszki, Taranczewskiego czy Eibischa! T y l k o
że j a k r o z u m i e ć w ó w c z a s sens nazwy nowej
instytucji p o w o ł a n e j do sprawowania opieki
metodycznej nad ruchem amatorskim: „ C e n t r a l ­
ny D o m Twórczości Ludowej"? Przecież insty­
tucja ta nie opiekuje się chyba Dunikowskim
czy Eibischem?
O k r e ś l a j ą c więc s z t u k ę a m a t o r s k ą j a k o „ludową",
t j . s z t u k ę naszego ludu — dochodzimy do tego, że
albo sztuka zawodowa (uczona) m i e ś c i się również
w o b r ę b i e tego pojęcia, albo też poza n i m , co w obu
wypadkach r ó w n i e jest pozbawione sensu.
Dlatego też wydaje się, że n a j r o z s ą d n i e j i najlogiczniej byłoby n a z y w a ć twórczość a m a t o r s k ą — t w ó r ­
czością a m a t o r s k ą , a twórczość l u d o w ą o p a r t ą o tra­
dycję — twórczością l u d o w ą lub s z t u k ą ludową. A j e ­
śli chcemy b y ć już bardzo ściśli i p o d k r e ś l a ć to, że
chodzi nam jednak o dawno u k s z t a ł t o w a n e pojęcie
sztuki ludowej, p r z e c h o d z ą c e dziś r ó ż n e zmiany — to
m ó w i m y : tradycyjna sztuka ludowa.
Tyle o sprawach terminologii. Z kolei p r z e j d ź m y
do o m ó w i e n i a z a g a d n i e ń twórczości amatorskiej i na
t y m tle — twórczości plastycznej.

p l a s t y c z n a
r u c h u
a m a t o r s k i e g o
zdarza się, że niektórzy amatorzy s p r z e d a j ą swe prace.
Są i w y p a d k i szczególne, np. twórczość Nikifora, który
malarstwo swe traktuje jako w e w n ę t r z n ą konieczność
i jedyne — obok j a ł m u ż n y — źródło utrzymania. Jeśli
jednak twórczość Nikifora mimo to zaliczamy do kate­
gorii n a i w n y c h realistów, to dlatego, że cały świat jego
w y o b r a ż e ń , jego warsztat artystyczny, bliższy jest umysłowości i wrażliwości „ p r y m i t y w i s t y " , amatora, niż
w y k s z t a ł c o n e g o artysty, o świadomości u k s z t a ł t o w a n e j
przez ś r o d o w i s k o t w ó r c z e , szkoły i t p .
Z r e s z t ą szkoła, fachowe przygotowanie — chociaż sta­
n o w i pomocnicze k r y t e r i u m , nie rozwiązuje jednak
problemu. W większości w y p a d k ó w sprawa fachowych
s t u d i ó w p r z e s ą d z a o t y m , czy zaliczymy danego t w ó r c ę

�do kategorii a r t y s t ó w uczonych, zawodowych, czy do
amatorów. Nie stanowi to jednak reguły. Artysta,
który nie ukończył żadnej specjalnej uczelni plastycz­
nej', może na drodze ż m u d n y c h w ł a s n y c h p o s z u k i w a ń
osiągnąć doskonałość warsztatu twórczego. Nie zapo­
minajmy, że z pozycji amatorskich startowali tacy
wielcy malarze, j a k Van Gogh, Gauguin, U t r i l l o , a u
nas Michałowski czy Slewiński.
O tym, czy ktoś jest amatorem, decyduje w ostatecz­
nej instancji jego w ł a s n y stosunek do swojej t w ó r ­
czości, potwierdzony i zobiektywizowany przez prak­
tykę, przez o c e n ę ś r o d o w i s k a . Moment, w k t ó r y m Van
Gogh poczuł się malarzem i zrozumiał, że twórczość
artystyczna jest g ł ó w n y m , jedynym celem jego życia —
zadecydował o tym, że przestał b y ć amatorem. W ł a s n a
decyzja stanowi tu o» przekroczeniu Rubikonu, dzielą­
cego amatorstwo od zawodowstwa. Ale decyzja po­
twierdzona przez życie, przez p r a k t y k ę , przez h i s t o r i ę .
Są oczywiście wypadki k r a ń c o w e , gdy twórczość
czyjaś jest w y r a ź n i e amatorska, naiwna, p r y m i t y w n a ,
dyletancka, i są takie, gdzie trudno m ó w i ć o w y r a ź n e j
granicy. Gdy obraz może r ó w n i e dobrze wisieć na
salonie o k r ę g o w y m czy nawet ogólnopolskim, jak i na
wystawie p l a s t y k ó w a m a t o r ó w . Gdy artysta o d r ę b n o ś ­
cią swej w i z j i stanowi zjawisko samo w sobie — nie­
powtarzalne j a k k a ż d a wielka t w ó r c z o ś ć — np. N i k i f o r
czy Ociepka, i takie, gdy osiąga d o s k o n a ł o ś ć p r z e c i ę t ­
nego poziomu ogólnego (np. prace n i e k t ó r y c h absol­
w e n t ó w ognisk).
Pojęcie amatorstwa jest szerokie, obejmuje roz­
ległą dziedzinę, od p r y m i t y w u aż po osiągnięcia o du­
żym ciężarze gatunkowym, od dyletantyzmu aż po zu­
pełną dojrzałość a r t y s t y c z n ą i w a r s z t a t o w ą .
Tyle o zasięgu samego pojęcia. A l e określenie zasięgu
nie tłumaczy jeszcze zjawiska, k t ó r e jest przecież, jak
wszystkie zjawiska świadomości społecznej, osadzone
konkretnie w czasie i przestrzeni.
Twórczość amatorska nie jest pojęciem nowym. Nie
będę tu o m a w i a ł genezy zjawiska, wystarczy przy­
pomnieć, że z twórczością a m a t o r s k ą spotykamy się
już w X V I — X V I I wieku. Znane są amatorskie zespoły
teatralne czy muzyczne, k t ó r e istniały na dworach
i w rezydencjach magnackich. Spotykamy się r ó w n i e ż
ze zjawiskiem amatorskiej twórczości plastycznej, k t ó r e
to zjawisko szczególnie silnie w y s t ę p o w a ł o w k o ń c u
X V I I I i w X I X wieku.
Amatorstwo k w i t ł o w r ó ż n y c h ś r o d o w i s k a c h . T w o ­
rzyło nie tylko w a ż n y rozdział w historii naszej k u l t u r y
artystycznej, ale w p ł y w a ł o bezpośrednio na rozwój
mecenatu, na wysoki poziom świadomości artystycz­
nej środowiska. M a l o w a ł amatorsko sam k r ó l Stani­
sław Poniatowski. M a l o w a ł y panienki z dobrych do­
mów, początkowo z arystokratycznych, później miesz­
czańskich. Po amatorsku zajmowali się r ó w n i e ż ma­
larstwem
wybitni
t w ó r c y w innych
dziedzinach,
łwłaszcza pisarze i poeci. Znane s ą rysunki Goethego,
Puszkina
Kraszewskiego. Ale szczególne
zainte­
resowanie się s z t u k ą a m a t o r s k ą datuje się od lat
1905—09, t j . od czasu gdy P a r y ż odkrywa urok
sztuki prymitywnej,
a Apollinaire
lansuje
twór­
czość H . Rousseau, po czym n a s t ę p u j e fala zaintere­

sowań
„niedzielnymi
artystami"
(„peintres
du
dimanche"), j a k nazywano celnika Rousseau, p r a c z k ę
Seraphine, listonosza V i v i n a czy d r w a l a Dietricha.
M ó w i ą c jednak o twórczości amatorskiej, o r u c h u
amatorskim, m a m y na m y ś l i nie h i s t o r i ę zaintereso­
w a ń s z t u k ą a m a t o r ó w , ale konkretne zjawisko, ż y ­
wotne w naszej k u l t u r z e i z w i ą z a n e nierozerwalnie
z p o j ę c i e m rewolucji k u l t u r a l n e j , z l i k w i d a c j ą wszel­
k i c h barier klasowych, społecznych i k u l t u r a l n y c h .
C e c h ą specyficzną tego zjawiska jest to, że r u c h ama­
torski stanowi u nas p o t ę ż n ą d ź w i g n i ę rozwoju k u l ­
turalnego mas, że jest szkołą k s z t a ł c ą c ą rzesze od­
biorców, ź r ó d ł e m ujawniania się w y b i t n i e utalento­
wanych jednostek artystycznych, a wreszcie — że
ruch amatorski stwarza nowe i nieraz niepoślednie
w a r t o ś c i artystyczne. W o d r ó ż n i e n i u więc od charak­
teru amatorskiej twórczości w ustrojach klasowych
jest ona u nas zjawiskiem o b e j m u j ą c y m najszersze
masy, faktem s p o ł e c z n y m . A chodzi przecież w naszym
ustroju — j a k to s f o r m u ł o w a ł B. Bierut — o „ o g a r ­
nięcie a t m o s f e r ą i pragnieniem wiedzy, s a m o k s z t a ł ­
cenia, u p o d o b a ń k u l t u r a l n y c h i artystycznych m i l i o ­
nowych mas młodzieży robotniczej i chłopskiej i p r z y ­
swojenie przez te masy wiedzy i u p o d o b a ń artystycz­
nych, obudzenie z a i n t e r e s o w a ń k u l t u r a l n y c h w m i l i o ­
nowych rzeszach ludu p r a c u j ą c e g o i ich zaspoko­
jenie".
1

Ruch amatorski obok działalności naszych szkół
i rozwoju szkolnictwa stanowi w ł a ś n i e j e d n ą z pod­
stawowych f o r m realizacji tych z a d a ń . Dzięki niemu
możliwe się staje zniesienie „ r o g a t e k k u l t u r a l n y c h " ,
wciągnięcie najszerszych rzesz s p o ł e c z e ń s t w a w o r b i t ę
działania sztuki.
Możemy więc powiedzieć, że podstawowym
nadrzęd­
nym zadaniem ruchu amatorskiego
jest
wychowanie
człowieka,
rozszerzanie
jego świadomości
społecznej
i kulturalnej.
Współuczestniczenie w procesie t w ó r ­
czości artystycznej pogłębia w r a ż l i w o ś ć ,
wyrabia
smak estetyczny, k s z t a ł t u j e uczucia — przyczynia się
do wyrobienia tych cech moralnych i etycznych, k t ó r e
pragniemy widzieć w człowieku naszej epoki. P o d k r e ś ­
lam t ę z a s a d n i c z ą społeczną funkcję ruchu amatorskie­
go, jako że w obecnym okresie obserwujemy masowy
proces powstawania nowej inteligencji,
przeważnie
technicznej. Inteligencji, kształconej na ogół nader j e d ­
nostronnie, kosztem tzw. dyscyplin humanistycznych.
W ciągu ostatnich 10 lat ponad 2 miliony ludzi prze­
szło ze wsi do miast, do fabryk, kopalni, hut, szkół
zawodowych. Wielu z nich jest dziś d o s k o n a ł y m i m a j ­
strami, r z e m i e ś l n i k a m i o wysokiej kulturze pracy
zawodowej. Potrzeb k u l t u r a l n y c h tych ludzi nie t y l k o
nie u m i e l i ś m y zaspokoić, ale nieraz i n i e
stara­
l i ś m y
się nawet o to, aby je t y m ludziom uprzy­
tomnić. Rezultaty? Wystarczy p r z y p o m n i e ć tzw. „cie­
nie" wychowania nowego obywatela Nowej Huty czy
innych wielkich z a k ł a d ó w p r z e m y s ł o w y c h .
Dopiero na dalszym planie w hierarchii ważności
masowego r u c h u artystycznego leżą inne jego f u n k ­
cje, k t ó r e p o k r ó t c e o m ó w i m y .

4

„Nowe Drogi", nr 11/1952 r., str.

107.

261

�w i e l k i c h
o s i ą j* n i ę ć
do s z e r o k i c h

Z b l i ż a n i e

M ó w i m y wiele o s p o ł e c z n y m o d d z i a ł y w a n i u sztuki.
Niestety w praktyce nie w y g l ą d a to różowo. Do
ogromnej ilości wsi, a nawet miasteczek nie docierają
nasze teatry, zespoły muzyczne i estradowe.
Nie
wszędzie dochodzi f i l m . K u l t u r a l n e odłogi leżą t u ż
pod W a r s z a w ą . Szczytowe osiągnięcia naszej k u l t u r y
do ludzi nie docierają i d o t r z e ć nie m o g ą . I nie w y ­
starczy — jeśli m ó w i m y o plastyce — w y d a ć w „ S z t u ­
ce" serii reprodukcji dzieł malarstwa polskiego, a na­
wet ś w i a t o w e g o , i
rzucić do s k l e p ó w w
po­
wiatach, czy gromadach, aby zaczęły oddziaływać.
Bez ruchu amatorskiego, bez działalności świetlic, do­
m ó w k u l t u r y , bez tysięcy zespołów teatralnych, m u T w o r z e n i e

n o w y c h

U j a w n i a n i e

6

O m ó w i o n e p o w y ż e j zadania r u c h u
amatorskiego
k s z t a ł t u j ą się różnie w poszczególnych dziedzinach.
I r ó ż n e s ą też dotychczasowe d o ś w i a d c z e n i a rozwoju
r u c h u amatorskiego w zakresie teatru, m u z y k i czy
plastyki. Można więc m ó w i ć o specyfice poszczegól­
nych dziedzin i specyfice opieki nad n i m i .
Tak np. znaleźliśmy w zasadzie p r z e k o n y w a j ą c e
f o r m y pracy dla zespołów teatralnych, jasna jest t e ż
na ogół l i n i a rozwojowa amatorskich zespołów ta­
necznych, c h ó r a l n y c h czy muzycznych.
Można się
s p i e r a ć o szczegóły, ale w zasadzie formy pracy są
tam w ł a ś c i w i e r o z w i ą z a n e , efekty artystyczne b y w a j ą
nieraz wysokie, członkowie p r a c u j ą z satysfakcją.
W t o k u przygotowywania np. p r z e d s t a w i e ń teatral­
nych z a p o z n a j ą się z l e k t u r ą dotyczącą danego za­
gadnienia l u b okresu. Znane są p r z y k ł a d y zespołów,
k t ó r y c h członkowie, p r a c u j ą c np. nad s z t u k ą Gogola
czy Fredry, sięgali do i n n y c h dzieł pisarza, zapozna­
w a l i s i ę z licznymi m a t e r i a ł a m i d o t y c z ą c y m i historii
danej epoki i t d . Nie ulega w ą t p l i w o ś c i , że udział
w tego rodzaju zespołach teatralnych nie t y l k o roz­
wijał ś w i a d o m o ś ć u c z e s t n i k ó w , ale d a w a ł i m r ó w n i e ż
r z e t e l n ą s a t y s f a k c j ę a r t y s t y c z n ą , zwłaszcza, gdy ze­

262

5

a r t y s t y c z n y c h

A nawet w wypadkach gdy t w ó r c z o ś ć amatorska nie
osiąga tej wysokiej rangi, nierzadko zbliża się swym
poziomem do dzieł sztuki uczonej, czasem górując
nawet świeżością inwencji, i n d y w i d u a l n y m i t w ó r ­
czym w swej odkrywczości widzeniem ś w i a t a i zna­
jomością realiów, co wynagradza istniejące usterki
formalne i niedostatek techniki.

w y b i t n y c h

P o w a ż n e znaczenie r u c h u amatorskiego
polega
w ł a ś n i e na t y m , że stwarza on możliwości dla u j a w ­
niania się u k r y t y c h t a l e n t ó w , przez co daje w zasa­
dzie możność przeprowadzania w ł a ś c i w e j r e k r u t a c j i
m ł o d z i e ż y na studia artystyczne. P i s z ę : w zasadzie,
p o n i e w a ż sprawa ta nie w y g l ą d a jeszcze t a k różowo,
j a k b y to w y g l ą d a ł o z n i e k t ó r y c h notatek prasowych,
p o n i e w a ż pomimo słusznej zasadniczej l i n i i naszej
p o l i t y k i k u l t u r a l n e j — problem Janków
Muzykantów
nie został jeszcze w p e ł n i r o z w i ą z a n y . Odnosi się to
zwłaszcza do z a g a d n i e ń twórczości plastycznej, k t ó r a
wymaga
niezmiernie
przemyślanych
form
opieki
i w k t ó r e j liczne p r ó b y kierowania na uczelnie p l a ­
styczne uzdolnionych t w ó r c ó w nie zawsze d a w a ł y po­
zytywne rezultaty.

k u l t u r y

zycznych, plastycznych — nie m o ż n a k o n t y n u o w a ć
ofensywy kulturalnej, docierać z dorobkiem naszej
sztuki do mas. Jest to t y m ważniejsze, że sztuka l u ­
dowa, dawniej powszechna i o d d z i a ł u j ą c a na w ł a s n ą
społeczność, dziś jest j u ż w coraz silniejszym stopniu
reliktem. . Nie t y l k o nie zaspokaja r o s n ą c y c h potrzeb
swego ś r o d o w i s k a , ale wyizolowana od zachodzących
przemian może się nawet s t a ć w pewnych wypadkach
czynnikiem wstecznym, h a m u j ą c y m .
Nową kulturę
trzeba organizować, tak j a k organizuje się nauczanie
powszechne, j a k p r z e p r o w a d z a ł o się w a l k ę z analfa­
betyzmem czy a k c j ę rozwoju czytelnictwa.

w a r t o ś c i

Przy całej ś w i a d o m o ś c i p r z o d u j ą c e j r o l i sztuki p r o ­
fesjonalnej, trzeba jednak stwierdzić, że twórczość
amatorska nie jest jedynie powielaniem j u ż i s t n i e j ą ­
cych w a r t o ś c i . Szczególnie w zakresie sztuki p l a ­
stycznej m ó w i ć m o ż n a o cennych
osiągnięciach,
o w a r t o ś c i a c h t r w a ł y c h i nawet niepowtarzalnych —
np. w twórczości H . Rousseau czy naszego N i k i f o r a .

ś w i a t o w e j
mas

t a l e n t ó w

spół s p o t k a ł się z uznaniem w i d o w n i , u z y s k a ł na­
g r o d ę na konkursie czy Festiwalu i t d . Jasne, że
w zasadzie praca w takich zespołach rozwija w r a ż l i ­
w o ś ć a r t y s t y c z n ą uczestnika, t w o r z ą c z niego zaawan­
sowanego widza, ś w i a d o m i e i czujnie reagującego na
przedstawienia
widziane
w
zawodowym
teatrze,
w r a ż l i w e g o nie t y l k o na treści przedstawienia, ale
i na charakter inscenizacji, na k a ż d y odcień w y k o ­
nawstwa.
Podobnie oczywiście w y g l ą d a sprawa w zespołach
muzycznych, c h ó r a l n y c h czy tanecznych, w k t ó r y c h
satysfakcja osobista r ó w n i e ż w i ą ż e się p r z e w a ż n i e ze
wzrostem świadomości artystycznej, z u w r a ż l i w i e ­
niem na s z t u k ę .
Tak, ale z a u w a ż m y , że wszystko to dotyczy dzie­
dzin odtwórczych,
w k t ó r y c h rola amatora spro­
wadza
się do wykonawstwa. Znacznie
trudniej

5

Inaczej przedstawia się sprawa z folklorem
—
zwłaszcza z p i e ś n i ą , t a ń c e m , m u z y k ą i l i t e r a t u r ą l u ­
dową, k t ó r e z a c h o w u j ą nadal swoją żywotność.
Analiza tego zjawiska wykracza poza ramy n i ­
niejszego a r t y k u ł u , na t y m miejscu c h c i a ł b y m jedy­
nie z a s y g n a l i z o w a ć t r u d n o ś c i zagadnienia, szczegól­
nie w t y m wypadku, gdy utalentowana jednostka po­
siada j u ż wyrobiony, w ł a s n y p r o f i l artystyczny (co
zachodzi r ó w n i e ż i w przypadku t w ó r c ó w ludowych)
l u b też gdy odbiega o g ó l n y m poziomem rozwoju k u l ­
turalnego od poziomu kolegów na uczelni, co powo­
duje liczne zahamowania,
urazy i t d . Problem ten
przedstawia się p o m y ś l n i e j w zakresie amatorstwa
muzycznego czy teatralnego, przy czym niepoślednią
rolę odgrywa t u fakt, iż utalentowane jednostki prze­
chodzą uprzednio przez zespoły, k t ó r e d a j ą i m pewne
m i n i m u m ogólnego przygotowania kulturalnego i za­
wodowego. R ó w n i e ż w zakresie p l a s t y k i zaobserwo­
w a ć m o ż n a , że jednostki p r z e c h o d z ą c e do szkolnictwa
zawodowego po u k o ń c z e n i u Ogniska K u l t u r y Pla­
stycznej, d a j ą sobie na ogół r a d ę , o d p a d a j ą zaś ama­
torzy niezorganizowani.
6

�przedstawia się jednak sprawa w zakresie
twór­
czości
amatorskiej, a więc w tych
dziedzinach,
w k t ó r y c h amator sam tworzy nowe w a r t o ś c i , j a k
np. w twórczości literackiej, w kompozycji czy p l a ­
styce. Trudniej — z w i e l u p o w o d ó w . Przede wszyst­
k i m z uwagi na społeczny sens twórczości.
Osta­
tecznie k a ż d y — czy to będzie w i e l k i , uznany artysta,
czy skromny amator — tworzy j a k o ś dla ludzi, p r z y ­
najmniej dla bliskiego otoczenia. A l e twórczość bez
nadziei na j a k i k o l w i e k o d d ź w i ę k w społeczeństwie —
jest gorzka i trudna. Dlatego u a m a t o r ó w l i t e r a t ó w ,
k o m p o z y t o r ó w czy p l a s t y k ó w tyle poczucia k r z y w d y
wobec niezrozumienia, nieuznania przez innych.
Członek zespołu teatralnego czy muzycznego uczest­
niczy w przygotowaniu programu, po czym uzyskuje
satysfakcję a r t y s t y c z n ą w postaci k i l k u publicznych
w y s t ę p ó w . Sprawa jest więc t y m samym z a ł a t w i o n a .
Zaczyna się normalna praca nad n o w y m repertuarem.
Ale j a k ą s a t y s f a k c j ę ma kompozytor czy literat ama­
tor? Jak rzadko usłyszeć m o ż e swoje u t w o r y ze sce­
ny, z estrady czy poczytać wydrukowane w piśmie.
Stosunkowo najmniej jest t u istotny problem k o m ­
pozytorów s a m o u k ó w . Jest ich niewielu.
I to zro­
zumiałe. Muzyka w najsilniejszym stopniu wymaga
znajomości reguł. T u bez fachowej pomocy, bez sy­
stematycznej nauki wiele się nie osiągnie.
Gorzej — z literatami.
Wydawnictwa nasze, t y ­
godniki, prasa zalewane s ą setkami, t y s i ą c a m i u t w o ­
r ó w samorodnych p o e t ó w czy p r o z a i k ó w . Z n a j d u j ą
się tam i prace ś w i a d c z ą c e o dużej wrażliwości, w y ­
ostrzonym zmyśle obserwacji. Ci najzdolniejsi stają
się często zawodowymi pisarzami, dziennikarzami (rep o r t a ż y s t a m i ) . Z r e s z t ą — l i t e r a t u r a jest j e d y n ą dzie­
dziną sztuki, w k t ó r e j w ł a ś c i w i e zawsze zaczyna się
od amatorstwa. Czy istnieje możliwość r o z s ą d n e g o
organizowania tej twórczości?
W p e w n y m stopniu
na pewno tak. Pisanie jest przecież zawsze wyrazem
jakiejś szczególnej w r a ż l i w o ś c i na życie. I nie trudno
w y k o r z y s t a ć literackie upodobania dla korespondenC h a r a k t e r

a m a t o r s k i e j

Czy m o ż n a m ó w i ć o o d r ę b n y c h , specyficznych ce­
chach amatorskiej twórczości plastycznej, pozwala­
jących na odróżnienie jej od np. sztuki „ u c z o n e j " czy
ludowej?
M ó w i l i ś m y j u ż o specyfice sztuki ludowej, o cechach
formalnych, p o z w a l a j ą c y c h rozpoznać ją na tle r ó ż ­
nych w y t w o r ó w artystycznych. Cech takich w sztu­
ce amatorskiej nie znajdziemy. Istnieje ona bowiem
zawsze obok każdej sztuki, przy czym trudno nieraz
ustalić granice np. m i ę d z y s z t u k ą a m a t o r s k ą a sztu­
ką l u d o w ą czy „uczoną".
W swych szczytowych
dziełach, wzorowanych na kategoriach sztuki ludo­
wej czy „uczonej", twórczość amatorska przejawia
identyczny z n i m i charakter, osiągając nieraz w r ę c z
profesjonalną doskonałość.
Ale problem sztuki amatorskiej nie da się sprowa­
dzić jedynie do ram zależności od sztuki „ u c z o n e j "
czy ludowej.
Obok wymienionych form spotykamy
w sztuce amatorskiej r ó w n i e ż rozległy zakres t w ó r ­
czości „ p r y m i t y w n e j " , konstruowanej w mniejszej
czy większej izolacji od wszelkich w p ł y w ó w , żyjącej
w k r ę g u w ł a s n y c h doznań, obserwacji i potrzeb t w ó r ­
czych. I bodaj że ten zakres amatorskiej twórczości
plastycznej przedstawia z estetycznego p u n k t u w i -

cji z terenu, dla zasilania miejscowych gazetek ś c i e n ­
nych k o n k r e t n y m „ m i ę s e m " .
Niekoniecznie m u s z ą
przecież p u c h n ą ć od b a n a ł ó w . A l e p r z y j m i j m y na­
wet, że twórczość amatorska w t y m zakresie nie
znajduje ż a d n e g o o d d ź w i ę k u , staje się po prostu p i ­
saniem do szuflady. Pozostawia w ó w c z a s z r o z u m i a ł ą
gorycz, ale i j a k ą ś n a d z i e j ę na przyszłość.
Najtrudniej przedstawia się jednak sprawa w za­
kresie twórczości plastycznej. Do wszystkich w y ­
mienionych j u ż a s p e k t ó w dochodzą t u bowiem jeszcze
dodatkowe. Pierwszy to sprawa osobistej satysfakcji.
S a t y s f a k c j ę daje uczestniczenie w życiu, poczucie
społecznego sensu swojego w y s i ł k u . I tu okazuje się,
że plastyka amatorska, zwłaszcza rzeźba, malarstwo
i grafika (faworyzowane przez o r g a n i z a t o r ó w ruchu
amatorskiego i ognisk) — są w ł a ś c i w i e niemal że
nieprzydatne praktycznie, oderwane od f u n k c j i u ż y t ­
kowej, k t ó r ą s p e ł n i a ł y np. w y t w o r y tradycyjnego
artystycznego r z e m i o s ł a ludowego.
Jedyną
formą
publicznego pokazu prac staje się w t y c h warunkach
udział w wystawach, co — j a k postaram się w y k a z a ć
w dalszej części a r t y k u ł u — też nie jest ani ł a t w e ,
ani w y s t a r c z a j ą c e . Z r o z u m i a ł e również, że praca ama­
tora plastyka daje m u w rezultacie s p o r ą liczbę dzieł
rocznie, z k t ó r y m i , po prostu m ó w i ą c , nie wiadomo
często, co robić.
W tych warunkach umasowienie
ruchu plastycznej twórczości a m a t o r ó w jest szczegól­
nie odpowiedzialne, nie tylko bowiem nie daje g w a ­
rancji wszechstronnego rozwoju kulturalnego, ale nie­
rzadko powoduje rozgoryczenie, zawiść w stosunku
do artysty zawodowca. N i e m a ł ą rolę odgrywa przy
t y m fakt, iż twórczość plastyczna jest na ogół nader
kosztowna, i obok wszystkich innych spraw — ta
r ó w n i e ż sprzyja niezdrowej tendencji sprzedawania
prac, konkurowania z a r t y s t ą zawodowcem, ubiegania
się o nagrody i t d . Wszystko to wskazuje na t r u d ­
ności, j a k i e z a r y s o w u j ą się w zakresie opieki i orga­
nizacji twórczości p l a s t y k ó w a m a t o r ó w .
Ale nim
przejdziemy do p r o b l e m ó w opieki, rozpatrzmy sam
charakter amatorskiej twórczości plastycznej.
t w ó r c z o ś c i

p l a s t y c z n e j

dzenia n a j w y ż s z ą w a r t o ś ć , s t a n o w i ą c istotny w k ł a d
w dorobek naszej s z t u k i .
Możemy r ó w n i e ż m ó w i ć w ramach sztuki amator­
skiej o twórczości np. chorych u m y s ł o w o (bardzo i n ­
t e r e s u j ą c e wystawy takich prac o r g a n i z o w a ł corocz­
nie przed w o j n ą szpital i m . Jana Bożego w Warsza­
wie; por. ryc. 51). o twórczości młodzieży szkolnej.
7

7

P r z y j m u j ę tu określenie
„prymitywiści",
nader
powszechne w literaturze przedmiotu.
Prymitywista
współczesny to człowiek p r z e w a ż n i e oderwany od k u l ­
t u r y swego ś r o d o w i s k a , w d u ż y m stopniu p o z o s t a j ą ­
cy w k r ę g u w ł a s n y c h p o s z u k i w a ń i d o z n a ń t w ó r c z y c h .
B l i s k i jest sztuce dziecka, stanowi też zazwyczaj j a k ­
by
dalszą
jej
kontynuację.
Prymitywista
wie
0 sztuce bardzo niewiele, tworzy na w ł a s n ą r ę k ę , brak
m u zazwyczaj tego, co nazywamy b a g a ż e m k u l t u ­
ralnym.
Pojęcie „ p r y m i t y w ó w , p r y m i t y w i s t ó w " p o w s t a ł o we
Francji na p o c z ą t k u naszego stulecia. Warto p o d k r e ś ­
lić, że m ó w i ą c o w s p ó ł c z e s n y m malarstwie p r y m i t y w ­
n y m — miano na m y ś l i nie s z t u k ę l u d ó w p r y m i t y w ­
nych, nie do niej n a w i ą z y w a n o , ale szukano analogii
z p r y m i t y w a m i flamandzkimi, z n a i w n y m widzeniem
1 w y r a ż a n i e m ś w i a t a w ł a ś c i w y m sztuce wczesnego
średniowiecza.
1

263

���r o b o t n i k ó w , c h ł o p ó w czy inteligencji.
Powoduje to
t a k ą rozpiętość, że trudno m ó w i ć o w s p ó l n y c h k r y ­
teriach.
Jak m o ż n a bowiem p o r ó w n y w a ć ze sobą
np. obrazy malowane dla w ł a s n e j p r z y j e m n o ś c i przez
historyka sztuki, a więc amatorskie — z t a k ą ż t w ó r ­
czością analfabety, nie znającego w ogóle dorobku
sztuki ś w i a t o w e j , perspektywy czy
światłocienia.
Zbyt wielka jest w t y m w y p a d k u różnica
b a g a ż u
k u l t u r a l n e g o !
R ó ż n a jest poza t y m skala z a i n t e r e s o w a ń i ambicji
w y s t ę p u j ą c y c h w o b r ę b i e sztuki amatorskiej. Obok
bowiem d y l e t a n t ó w , k o p i u j ą c y c h p r z e r ó ż n e wzory —
od l a u r k o w y c h róż, aż po „Szał" P o d k o w i ń s k i e g o czy
w lepszym w y p a d k u „Mojżesza" M i c h a ł a Anioła —
spotykamy i n d y w i d u a l n o ś c i twórcze, chociażby takie
jak Ociepka, Nikifor, P a w e ł Stolorz.
Dodajmy, że zainteresowanie czy z a m i ł o w a n i e do
twórczości plastycznej nie rozstrzyga bynajmniej k w e ­
stii talentu.
Toteż obok wybitnie
uzdolnionych,
prawdziwych a r t y s t ó w
a m a t o r ó w , spotykamy
się
r ó w n i e ż i z twórczością n i e u d o l n ą , n i e p o r a d n ą , po­
z b a w i o n ą wszelkich cech artyzmu.
Z twórczością,
k t ó r ą w najlepszym w y p a d k u n a z w a ć m o ż n a dyle­
tancką.
Tak więc dochodzimy do wniosku, że nie m o ż n i
mówić o j a k i e j ś jednej określonej sztuco amatorskiej
i że w k a ż d y m w y p a d k u n a l e ż a ł o b y bliżej określać,
0 j a k i rodzaj sztuki chodzi.
O m ó w m y więc poszczególne grupy.
Pierwszą, niewątpliwie najciekawszą
g r u p ą jest
twórczość
samorodna, nie u l e g a j ą c a w zasadzie w p ł y ­
w o m sztuki ludowej ani uczonej. . Reprezentuje ona
najbardziej s a m o d z i e l n ą twórczość plastyczną, j a k ą
spotykamy w sztuce amatorskiej. A l e grupa ta nie
jest jednolita. Dzieli się oczywiście na nieudolnych
1 obdarzonych w i e l k i m talentem, na ludzi o n i s k i m
stopniu rozwoju i o intensywnym życiu w e w n ę t r z ­
nym, na tych, k t ó r z y r e a g u j ą jedynie na otaczający
ich świat, i takich, dla k t ó r y c h ź r ó d ł e m d o z n a ń jest
ś w i a t fantazji, m a r z e ń , snów. Łączy ich wszystkich
jednak samodzielność ich twórczości, n i k ł a zależność
od jakichkolwiek tradycji.
R o z p a t r u j ą c t w ó r c z o ś ć malarzy samorodnych u w a ­
ż a m za celowe podzielenie jej na dwie podgrupy:
na twórczość p r y m i t y w i s t ó w i naiwnych r e a l i s t ó w .
Co ich odróżnia? W przypadkach k r a ń c o w y c h jest to
chyba w y r a ź n e . P r y m i t y w i ś c i są mniej dojrzali we­
w n ę t r z n i e , ich życie toczy się w w i ę k s z e j izolacji od
8

8

„ T w ó r c a samorodny — to talent w y c h o w u j ą c y
sam siebie, w oderwaniu niejako od ogólnego n u r t u ,
istniejący ubocznie, jakby nie było w ogóle w ł a ś c i w e ­
go ś w i a t a l i t e r a t u r y l u b sztuki, a jego droga odby­
w a ł a się przypadkami, mozolnymi odkryciami ś w i a ­
t ó w już dawno odkrytych, j e m u przecież zupełnie nie
znanych."
( S t a n i s ł a w Czernik: Z n o w u sprawa t a l e n t ó w l u ­
dowych. Wieś, n r 39/1949.)
„ S a m o r o d n y artysta ludowy, p o r a j ą c się z t r u d ­
nością technicznego opanowania m a t e r i a ł u , d ą ż y nie­
ś w i a d o m i e do j a k n a j w i ę k s z y c h uproszczeń. Uprosz­
czenia te, o s i ą g n i ę t e kosztem m o ż l i w i e najmniejszego
wysiłku, m a j ą p o d d a w a ć odbiorcy m a k s i m u m wyrazu.
S t ą d w p r y m i t y w i e schematyzm i u b ó s t w o formy,
k t ó r a ma w y r a ż a ć więcej niż osiąga. P r y m i t y w jest
więc n i e w ą t p l i w i e ś w i a d e c t w e m b e z p o ś r e d n i e g o sto­
sunku do t w o r z y w a artystycznego."
(Julian P r z y b o ś : P r y m i t y w i z m a twórczość l u ­
dowa. Zaranie Śląskie, 1929. V, s. 54.)

266

ś r o d o w i s k a . To często analfabeci, ludzie z tych czy
innych p o w o d ó w m a j ą c y utrudniony kontakt z innymi
ludźmi, z n a s z ą k u l t u r ą , książką, gazetą, r e p r o d u k c j ą .
N a i w n i realiści zaś to ludzie o bogatym życiu wew­
n ę t r z n y m , o w i ę k s z y m zasobie obserwacji. Jeśli pierwsi
dążą do pokazania świata, ci chcą p o k a z a ć ten świat
takim, j a k i m chcieliby go widzieć. Ożywiają i n a p e ł ­
niają go swoimi w y o b r a ż e n i a m i . Ich siłą jest twórcza,
organizująca w y o b r a ź n i a .
Wraz z rozwojem naszej kultury, upowszechnianiem
oświaty i dorobku cywilizacji, ginie kategoria p r y m i t y ­
wistów. Jest ona w dużej mierze dziedzictwem przesz­
łości, zacofania, izolacji. Nie w i d z ę natomiast powo­
dów, dla k t ó r y c h mieliby z n i k n ą ć n a i w n i realiści. Ich
siłą i walorem jest o d r ę b n e widzenie świata, w ł a s n a
wizja rzeczy. A tego •— mam n a d z i e j ę — nie zniszczą
nawet złe w p ł y w y schematycznej sztuki.
Oczywiście, przeprowadzony t u podział rysuje się
jasno jedynie w przypadkach skrajnych, p r z e w a ż n i e
bowiem różnice między j e d n ą a d r u g ą k a t e g o r i ą są,
jeśli tak m o ż n a powiedzieć, nie tyle jakościowe, ile
ilościowe. M i m o to w y d a ł o m i się celowe o m ó w i e n i e
obu tych kategorii oddzielnie.
Prymitywiści.
S ą to t w ó r c y najbliżsi sztuce dziec­
ka, najbardziej nieporadni w technice pracy. Nie zna­
ją t r u d n o ś c i , nie znają ujęć czy sytuacji niemożliwych.
Malują wszystko, szukając ś m i a ł o sposobu oddania
rzeczy, o k t ó r ą i m chodzi. Gdy trzeba, p a t r z ą jedno­
cześnie i z dołu i z góry, kiedy indziej, gdy chcą
p o k a z a ć w n ę t r z e domu, j a k „Diabeł k u l a w y " Lesage'a,
podnoszą dachy czy przezroczystymi czynią ściany.
Nie boją się s z u k a ć z n a k ó w plastycznych na w y r a ­
żenie r ó ż n y c h
s t a n ó w psychicznych. Są
śmiali,
twórczy i nieporadni. U m i e j ą n a m a l o w a ć rzeczy naj­
trudniejsze — p o k a z a ć uczucie, całą s y m b o l i k ę w i e l ­
k i c h spraw, a jednocześnie w i e l k i kłopot sprawia i m
z w y k ł a ulica b i e g n ą c a w dal. Nie znają przecież praw
perspektywy, światłocienia, t r ó j w y m i a r o w o ś c i
brył,
ruchu.
Do wszystkiego
dochodzić
muszą
sami
i raz jeszcze d o k o n y w a ć o d k r y ć , k t ó r e historia sztu­
k i zna j u ż od stuleci. Dlatego w obrazkach ich świat
jest nieco różny od tego, do jakiego p r z y w y k l i ś m y .
Bo też i r ó ż n e jest ich widzenie i nasze. I nie dziwmy
się. Widzenie ś w i a t a jest przecież nie t y l k o s p r a w ą
oczu, ale i twórczego doświadczenia.
A im właśnie
d o ś w i a d c z e n i a tego nie dostaje.
T w o r z ą w samot­
ności, w izolacji, bez całego doświadczenia naszej k u l ­
tury. Niektórzy — p o n i e w a ż żyją na odludziu, bez
kontaktu z dorobkiem cywilizacji; i n n i — odcięci
b a r i e r ą odrębności psychicznych od ś r o d o w i s k a .
9

Ale też dzięki temu inwencja ich nie jest s k r ę p o ­
wana ż a d n y m i schematami. Tak np. P a w e ł Stolorz
prostymi, p r y m i t y w n y m i ś r o d k a m i osiąga sugestię
ruchliwego, pełnego zgiełku miasta w „ R y n k u stalinogrodzkim" (ryc. 1) (proszę spojrzeć, j a k ą rolę odgry­
wa w jego obrazku s p l ą t a n a sieć p r z e w o d ó w elektrycz­
nych, j a k organizuje pulsujący r y t m ruchliwego cen­
trum). Stolorz przy t y m buduje obraz wielopiętrowy,
czym z a s t ę p u j e n i e u m i e j ę t n o ś ć r o z w i ą z a n i a n o r m a l -

" „ P r y m i t y w n i — pisze J. Białostocki — m y ś l ą pla­
stycznie w kategoriach fantazji i symbolu znakowege.
I c h realizm jest realizmem pojęciowym, intelektual­
nym. M a l u j ą to, co wiedzą o w y g l ą d z i e p r z e d m i o t ó w . "
(Kuźnica, nr 27/1949.)

�nej perspektywy, i n t e r e s u j ą c o rozwiązuje
również
Stolorz obraz „ Z a k ł a d y hutnicze w Szopienicach"
(ryc. 2).
W kategoriach sztuki p r y m i t y w n e j m o ż n a r ó w n i e ż
mówić o pracach Leopolda W r ó b l a (ryc. 3) czy B. Starzewskiego (ryc. 4).
Naiwni realiści.
Ci j u ż wiedzą w i ę c e j . Malarstwo
ich bogatsze jest i bardziej wielostronne od malarstwa
prymitywistów.
Bogatszy jest r ó w n i e ż ich k a p i t a ł
wrażeń, a nawet konkretnej wiedzy o sztuce. Sztuka
jest dla nich nie tylko f o r m ą poznania n a t u r y — co
często się zdarza u p r y m i t y w i s t ó w — ale w silniej­
szym stopniu w y r a ż a ich m y ś l i , stany uczuciowe,
przeżycia. W twórczości ich mieszają się elementy

konkretnej obserwacji i fantazja. Znajdujemy w niej
i baśń, i marzenie senne, i ślady przeżyć religijnych;
własny, często z a s k a k u j ą c o twórczy stosunek do świa­
ta. Z a r y z y k o w a ł b y m powiedzenie, że n a i w n i realiści
inspirują się czasem bardziej l i t e r a t u r ą
(nie­
koniecznie p i s a n ą lub istniejącą n a p r a w d ę ! ) , niż s a m ą
obserwacją.
Są czasem „ludowi", ale nie w sens e
bliskości tradycyjnej ludowej sztuce. K r ą g ich w r a ­
żeń, z a i n t e r e s o w a ń bliski jest często atmosferze j a r ­
marku czy odpustu. Chcą b y ć wierni i p r a w d z i w i
wobec rzeczywistości, ale i c h w i e r n o ś ć nie jest do­
słowna. Ma za to n a i w n y wdzięk, często j a k i ś l i r y z m ,
poetycki klimat.
Są wzruszający, gdy p r a g n ą m a ­
lować świat tak j a k inni, nawet gdy kopiują p o c z t ó w -

k i czy widziane reprodukcje i obrazy. W z r u s z a j ą c y —
nie s w o j ą n i e p o r a d n o ś c i ą , ale w ł a ś n i e j a k ą ś p o e t y c k ą
o d r ę b n o ś c i ą widzenia, k t ó r a przebija się przez i c h
t w ó r c z o ś ć wszędzie, w k a ż d y m niemal temacie.
Oczywiście i oni s ą różni, i to nie t y l k o dyspozy­
cjami czy s k a l ą talentu, ale nawet rodzajem i cięża­
rem swej wiedzy, doświadczeń, świadomości t w ó r c z e j .
Inny jest np. nasz Ociepka, inny zaś H e n r i Rousseau
czy Nikifor.
Ociepka t k w i w k r ę g u ludowo-religijnych
przed­
s t a w i e ń . „ T e m a t y k a jego o b r a z ó w — pisze M . Ż y wirska
— w y r o s ł a nie tylko z jego osobistych w y ­
o b r a ż e ń i w i e r z e ń , ale jest z w i ą z a n a silnymi w ę z ł a m i
z c a ł o k s z t a ł t e m atmosfery k u l t u r y ludowej Ś l ą s k a .
1 0

11

Jego swoista interpretacja w ą t k ó w religijnych, wzbo­
gacająca jej treść całą p l e j a d ą d u c h ó w , dziwacznych
1 0

To do nich odnoszą się najlepiej zdania, napisa­
ne o amatorach przez Jerzego M a l i n ę : „ A m a t o r z y do­
r ó w n u j ą w prostocie i odwadze realizacji dzieciom:
realiści z przekonania — f a n t a ś c i w rzeczywistości.
Są wszyscy t r o c h ę niezręczni, zawsze coś d e f o r m u j ą
n i e ś w i a d o m i e ; p r z e c e n i a j ą znaczenie detalu, m a j ą
zawsze j a k i ś sentyment dla fotografii l u b oleodruku...
Mają jednak wszyscy w i e l k i e poczucie d e k o r a t y w n o ś c i
bardzo swoistej, r y t m u i kompozycji." (Życie L i t e ­
rackie, nr 106/1954.)
Maria Ż y w i r s k a : Twórczość plastyczna g ó r n i k ó w ,
cz. I I I , Ociepka Teofil. Polska Sztuka Ludowa, n r
4—5/1951, s. 134.
1 1

267

�Ryc. 6. Teofil

Ryc.

268

Ociepka,

7. Teofil

„Pozdrowienie

Ociepka.

„Śląsk".

Warszawy".

��270

��Ryc.

Ryc.

s t w o r ó w , jest b e z p o ś r e d n i m wyrazem ś w i a t a b a ś n i
i legend ludowych." J e d n o c z e ś n i e „zaczął m a l o w a ć
późno... m a j ą c 35 lat. Był już wtedy d o j r z a ł y m czło­
wiekiem o g ł ę b o k i m życiu w e w n ę t r z n y m , k t ó r e po­
zwoliło m u z b u d o w a ć swój w ł a s n y
światopogląd.
Gdy zdobył się na malowanie, stało się cno dla niego
raczej ś r o d k i e m w y r a ż a n i a jego przeżyć w e w n ę t r z ­
nych, a nie d o z n a ń artystycznych."
N i k i f o r zaś jest a n a l f a b e t ą Żyje jednak z nieuustannym poczuciem swojej krzywdy, swojego upo­
śledzenia.
Toteż na k a ż d y m obrazku bezwzględnie
rysuje litery, całe wyrazy, nawet jeśli
stanowią
przypadkowe zlepki z a u w a ż o n y c h słów. Życie we­
w n ę t r z n e N i k i f o r a jest bogate, p e ł n e naiwnej w i a r y
w lepszy ś w i a t , gdzie s p r a w i e d l i w o ś ć nagrodzi ziem­
skie krzywdy, a malarze chodzić b ę d ą w glorii. W ł a ś ­
nie malarze — bo N i k i f o r wierzy g ł ę b o k o w swoje
p o s ł a n n i c t w o , w w i e l k ą r o l ę malarzy, k t ó r z y tu, na
ziemi, głoszą p r a w d ę o świecie i u k a z u j ą to, czego
i n n i ludzie sami by nigdy ujrzeć nie mogli.
H e n r i Rousseau, „ojciec" naiwnych realistów, był
natomiast nader wszechstronnie w y k s z t a ł c o n y m czło­
wiekiem. Prawda, że był celnikiem w P a r y ż u , ale
w k r ó t c e potem zajmuje się już przepisywaniem akt
adwokackich i aby z y s k a ć pieniądze na życie (oraz
malowanie) udziela lekcji muzyki, kompozycji i d y k ­
c j i . Pisze poezje oraz s z t u k ę t e a t r a l n ą .
Oczywiście m o ż n a by m ó w i ć i o innych realistach
naiwnych — mniej czy bardziej k u l t u r a l n i e zaawan­
sowanych, o różnej skali wrażliwości czy różnych zain­
teresowaniach t w ó r c z y c h , ale j a k się wydaje, trzy
wymienione p r z y k ł a d y c h a r a k t e r y z u j ą
dostatecznie
rozpiętość ich twórczości.

272

13.

Felicja
Curylo,
gospodyni
z Zalipia.
„Kwiaty".

14. Seraphine de Senlis, praczka
„Drzewo *kwia tów".

wiejska

(Francja).

�273

�274

�¡{ye.

20.

Henri
„Pejzaż".

Rousseau,

275

�Hyc.
21. Adolf
Dietrich,
drwal
(Szwajcaria).
„Portret
chłopca".

Warto d o d a ć jeszcze, że o ile p r y m i t y w i ś c i są na
ogół nieporadni, o tyle realiści n a i w n i r e p r e z e n t u j ą
niekiedy wysokie umiejętności, nabyte w toku pracy.
Można więc m ó w i ć np. o mistrzostwie kolorystycznym
H. Rousseau czy prac N i k i f o r a z lat największego
rozwoju jego talentu. A l e mistrzostwo to jest nie­
pełne, ograniczone, w y c i n k o w e . Nie dotyczy wszyst­
k i c h z a g a d n i e ń malarskich, a nawet zależy od p o d j ę ­
tego tematu. T a k np. analiza prac N i k i f o r a z r ó ż ­
nych o k r e s ó w p r z e k o n a ł a mnie, że p o d e j m u j ą c z u ­
pełnie nowe założenie (np. p o r t r e t y kuracjuszy), staje
się nieporadny, brak m u tego opanowania formy,
kompozycji, k t ó r e osiąga np. w w i e l k i c h seriach, zło­
żonych z kilkuset (a nawet do paru tysięcy!) warian­
t ó w tego samego tematu.
N a i w n i realiści, podobnie j a k p r y m i t y w i ś c i , nie są
s k r ę p o w a n i ż a d n y m i normami estetycznymi, ż a d n y m i
konwencjami. Nie wiedzą, co „ m o ż n a " , a czego nie
można, nie znają d o ś w i a d c z e ń , k t ó r e są siłą, ale
i słabością k a ż d e g o w y k s z t a ł c o n e g o t w ó r c y . Dlatego
tak ł a t w o p o d e j m u j ą decyzje, na k t ó r e m a ł o k t o by
się zdobył. Dlatego m a j ą t ę d z i e c i n n ą , niefrasobliwą
niemal o d w a g ę podejmowania w swych pracach te­
m a t ó w i artystycznych s k r ó t ó w , k t ó r e p r z e c i ę t n y za­
wodowy malarz u z n a ł b y za absolutnie n i e w y r a ż a l n e
lub obciążone secesją, ekspresjonizmem i t p . (np.

276

T. Ociepki „Rozpacz", ryc. 5). Mówią, że Ociepka to
„nasz Meksykanin". P o r ó w n a n i e
nie pozbawione
słuszności. A l e chyba nie tyle przez spcsób malo­
wania, lecz raczej przez p o d o b n ą p o s t a w ę wobec ży­
cia, d e c y z j ę pokazania w sugestywny sposób swego
zamiaru. Sugestywny, a więc artystycznie prawdziwy.
Przyjrzyjmy
się, j a k konsekwentnie buduje swoje
„ P o z d r o w i e n i e Warszawy", s t w a r z a j ą c radosny, ś w i ą ­
teczny n a s t r ó j ulicy, pełnej u ś m i e c h n i ę t y c h ludzi.
Jak skupia u w a g ę na punkcie centralnym — k w i a ­
ciarce i ' jej radosnym, b a r w n y m stoisku. A wysuwa­
j ą c te wielkie, p i ę k n e k w i a t y i paprocie na pierwszy
plan obrazu, stwarza sugestię jakiegoś bukietu kwia­
t ó w dla Warszawy (ryc. 6). Jak różne i śmiałe są
obrazy Ociepki! I l e w nich ciągłej twórczej pracy
wyobraźni,
p o s z u k i w a ń nowych rozwiązań dla za­
mierzonego tematu (np. autoportret na tle huty, za­
t y t u ł o w a n y „Śląsk", ryc. 7, czy fantastyczna, n i to
z baśni, n i to ze snu wysnuta „Dżungla", ryc. 12). Czy
też p e ł e n poetyckiej fantastyki obraz „Górnik w le­
sie" (ryc. 10)
Ociepka, realizując swoje fantastyczne wizje, nie
liczy się wcale z d o s ł o w n ą , n a t u r a l i s t y c z n ą p r a w d ą ,
ustawia np. Skarbka obok konkretnych u r z ą d z e ń ko­
palnianych. Kiedy indziej maluje morze, spienione
b a ł w a n y o fantastycznych grzywach. Jest w u k ł a -

�dzie obrazu dużo dekoracyjności, ale nie ona decy­
duje o charakterze. Ociepka daje w ł a s n ą sugestyw­
ną wizją morza, pełnego skłębionych fal, niespokoj­
nych j a k żywe, dziwne twory. I nie d z i w i ł b y m się,
gdyby nagle z tego Ociepkowego morza w y j r z a ł
zmierzwiony łeb Neptuna czy innego Wodnika albo
w y n u r z y ł a się p o s t a ć d z i w o ż o n y - s y r e n y .
Bo nawet
morze jest u Ociepki jego w ł a s n ą opowieścią-baśnią
o morzu (ryc. 9).
Inna, a przecież podobna w s w y m n a i w n y m rea­
lizmie i przemieszaniu e l e m e n t ó w
„prawdziwych"
7 fantazją i marzeniem — jest twórczość Nikifora. 'Wzrusza j a k a ś p r y m i t y w n a k o n k r e t n o ś ć o b r a z k ó w ,
w k t ó r y c h święci s ą r ó w n i e realni j a k my, ś m i e r t e l ­
ni, i w k t ó r y c h wszystko jest nawet na „ t a m t y m "
świecie po ziemsku konkretne. S p ó j r z m y , j a k np.
Nikifor widzi „ O s t a t n i ą wieczerzę".
Na dolnej po­
lowie k a r t k i przedstawia samo wydarzenie, w gór­
nej zaś połówce śpieszy z naiwnie logicznym komen­
tarzem, pokazując przygotowania do wieczerzy, w k t ó ­
rych święci k r z ą t a j ą się po kuchni, p i e k ą c chleby na
ucztę (ryc. 8).
Twórczość p r y m i t y w i s t ó w i naiwnych realistów z w i ą ­
zana jest ze stopniem ich świadomości k u l t u r a l n e j ,
psychiką, zależną od tradycji obyczajowych i k u l t u ­
rowych ś r o d o w i s k a społecznego, w k t ó r y m żyją. Te
momenty określają p r z e w a ż n i e treść obrazów, p o d j ę '-' Por. Andrzej Banach: Nikifor. Polska Sztuka L u ­
dowa, n r 3'1955, s. 131—170.

Ryc. 22.

Rosine

Viva

te tematy. B ę d ą to więc osobiste sprawy między N i ­
kiforem a S t w ó r c ą , serie liczące po kilkaset r ó ż n y c h
w a r i a n t ó w , tragicznych p e j z a ż y z s a m o t n ą postacią
artysty, w n ę t r z kościelnych, pejzaży miejskich, w i ­
d o k ó w w i l l i i p o r t r e t ó w , k t ó r e w d u ż e j mierze t ł u ­
m a c z ą się t y m , że N i k i f o r żyje w uzdrowisku, m a ­
luje obrazki, k t ó r e sprzedaje później jako p a m i ą t k i .
B ę d ą to t a k ż e pejzaże śląskie Stolorza.
Oczywiście m o ż n a znaleźć i cechy w s p ó l n e r ó ż n y m
malarzom, z e s t a w i a ć np. Leopolda W r ó b l a z P a w ł e m
Stolorzem, czy p o s u w a j ą c się dalej — w y k a z a ć pew­
ne w s p ó l n e postawy naszych t w ó r c ó w i naiwnych
r e a l i s t ó w np. francuskich (por. ryc. 13, 15, 17, 19,
20).
Nie zmienia to jednak faktu,
że w t w ó r ­
czości malarzy p r y m i t y w n y c h przejawia s i ę nie tylko
ich w ł a s n a postawa czy dyspozycja artystyczna, ale
istnieją i pewne cechy, w ł a ś c i w e k u l t u r z e artystycz­
nej ś r o d o w i s k a czy psychice narodowej. T y l k o więc
na podstawie tych cech artystycznych m o ż n a niekiedy
nader ł a t w o rozpoznać obrazy malarzy francuskich,
w ł o s k i c h czy t w o r z ą c y c h w k r ę g u k u l t u r y niemiec­
kiej (Szwajcar — Dietrich; por. ryc. 21, 22).
13

,;!

R ó w n i e ż M . Ż y w i r s k a p o r ó w n u j e w cytowanym
j u ż a r t y k u l e twórczość Ociepki z H . Rousseau. Pisze
t a k ż e o t y m J. B i a ł o s t o c k i : „ C i e k a w a jest zbieżność
m i ę d z y t y m i polskimi artystami a i c h francuskimi
poprzednikami i kolegami. Silne p o d o b i e ń s t w a m o ż n a
z a o b s e r w o w a ć m i ę d z y S t ę p n i e m a V i v i n e m , Staligą
a U t r i l l e m . " (cyt. art. z „Kuźnicy".)

(Wiochy).

„Pejzaż".

277

�Ryc.

278

24. Konstanty

Lenkiewicz,

rolnik.

„Drużby".

�279

�Tyle o tej pierwszej w kolejności omawiania g r u ­
pie p r y m i t y w i s t ó w i naiwnych r e a l i s t ó w . I chociaż
nie reprezentuje ona p r z e c i ę t n e g o charakteru ama­
torskiej twórczości plastycznej ani nie stanowi cen­
tralnego ogniwa w naszej walce o społeczny sens
opieki nad s z t u k ą a m a t o r s k ą , to jednak p r z y z n a ć
trzeba, że z p u n k t u widzenia w a r t o ś c i artystycznych
przedstawia się ona najciekawiej. reprezentuje bo­
wiem to, co najbardziej twórcze i samodzielne w arnatorstwje plastycznym. "
Z kolei o m ó w i m y twórczość a m a t o r s k ą
związaną
z tradycyjną
sztuką ludową.
T ę dziedzinę reprezen­
tuje grupa t w ó r c ó w , do k t ó r e j n a l e ż ą z a r ó w n o ar­
tyści l u d o w i p o d e j m u j ą c y nowe założenia tematyczne
i formalne, oparte (w mniejszym czy w i ę k s z y m stop­
niu) o t r a d y c j ę l u d o w ą , j a k też i amatorzy robotnicy,
a nawet i inteligenci t w o r z ą c y w klimacie bliskim
ludowej kulturze.
Nie b ę d ę tu m ó w i ł o nowych poszukiwaniach te­
matycznych np. w wycinance, wyklejance czy w d y ­
wanach. O b r a c a j ą się one bowiem w k r ę g u t r ą d y -

Ryc. 27. Timofiej

cyjnych form i s t a n o w i ą
k i ludowej. Tam jednak,
kracza p r ó g tradycyjnej
w ł a s n ą r ę k ę " rozszerzyć

1 1

Tichoniuk,

W y r a ź n y związek z l u d o w ą formą ma również ma­
lowanka Lenkiewicza (ryc, 24), tak w schemacie

rolnik.

n a t u r a l n ą k o n t y n u a c j ę sztu­
gdzie ludowy t w ó r c a prze­
formy, gdzie p r ó b u j e „ną
s k a l ę i ś r o d k i wyrazu, m a -

Trudno dziś przewidzieć, czy i w j a k i m stopniu
istnieć b ę d z i e w naszym ustroju twórczość „ p r y m i ­
t y w ó w " . Wydaje m i się. że pewne jej formy raczej
z a n i k n ą , te zwłaszcza, k t ó r e w i ą ż ą się z izolacją od
naszej k u l t u r y , od ś r o d o w i s k a . Likwidacja analfabe­
tyzmu, rozwój czytelnictwa, f i l m , radio, prasa, ruch
świetlicowy, a szczególnie p o w s z e c h n o ś ć oświaty —
czynią n i e m o ż l i w y m w przyszłości casus Nikifora.
(Myślę t u zwłaszcza o całej t r e ś c i o w o - e m o c j o n a l n e j
stronie jego twórczości.)
A l e nie dostrzegam przy­
czyn, k t ó r e m i a ł y b y wogóle z l i k w i d o w a ć twórczość
prymitywną, twórczość naiwnych realistów.
Argu­
mentem tu m o ż e być chociażby H . Rousseau, z n a j ą c y
nieźle l i t e r a t u r ę , m u z y k ę , co nie przeszkodziło m u być
jednym z najbardziej w z r u s z a j ą c y c h i w y r a f i n o w a ­
nych malarzy k r ę g u ..naiwnych r e a l i s t ó w " .

280

my już do czynienia z i n t e r e s u j ą c y m nas problemem.
Tak np. wybitna malarka ludowa z Zalipia — Fe­
licja C u r y ł o obok malowanek o charakterze dekora­
cyjnym, opartych na motywach roślinnych, maluje r ó w ­
nież obrazki tematyczne, np. „ E l e k t r y f i k a c j a " (ryc. 23).
W malowance tej w y s t ę p u j ą s k r ó t o w o podane mo­
t y w y zdobnicze chat, ale jest w nich również i ob­
serwacja zagrody plus wiedza o niej. I w ł a ś n i e ten
dodatek wiedzy o przedmiocie — jest tu szczególn e
charakterystyczny. K a r t o n p o w s t a ł przecież w dniach
elektryfikacji wsi, elektryfikacji, o k t ó r ą z takim
uporem zabiegała w ł a ś n i e C u r y ł o w a .
Toteż słupy
i d r u t y m a j ą w jej obrazku znaczenie dominujące.
Poprzez ich równoległe ciągi widzimy zagrodę czy
też schematycznego pieska. C u r y ł o w a u m i a ł a z w r ó ­
cić u w a g ę widza na to, co n a j w a ż n i e j s z e — na elek­
tryczność, a przy t y m intuicja a r t y s t k i k a z a ł a jej
p o t r a k t o w a ć druty i słupy dekoracyjnie, wykorzystac­
ie w budowie kompozycji.

„Stalin

i Bierut

na

Kremlu".

biegnących koni, bliskich wycinance, jak i w r y t ­
micznym u k ł a d z i e siedzących na wozie dziewcząt
i chłopców.
Do tradycji rzeźby ludowej n a w i ą z u j e
St. Kalemba nie tylko realiami, ale rodzajem uprosz­
czeń formy rzeźbiarskiej i ornamentyki (ryc. 25).
Warto t u zwrócić u w a g ę na to, że z a r ó w n o Cury­
łowa, j a k Kalemba i Lenkiewicz w y c h o d z ą z pozycji
ludowych a r t y s t ó w i w dalszej pracy twórczej prze­
chodzą dosyć harmonijnie od ludowego, tradycyjnego
widzenia rzeczy do nowych form, nowych t e m a t ó w .
Toteż m o ż n a twórczość i c h r o z p a t r y w a ć jako swoiste
pogranicze sztuki ludowej i obszarów leżących już
poza nią, raczej w k r ę g u twórczości indywidualnej,
k t ó r e j cechą odróżniającą np. od naiwnych realistów
jest przewaga czynnika dekoracyjnego, s t a n o w i ą c e g o
siłę f o r m o t w ó r c z ą większości ich prac.
C h a r a k t e r y z u j ą c ogólnie stosunek twórczości takich
a r t y s t ó w do sztuki ludowej, należy podkreślić, że na­
wiązują oni nie tyle do ludowych m o t y w ó w , co do

�281

�282

�Ryc.

32. Pawel

ludowego widzenia rzeczy.
Podobnie bowiem j a k
w sztuce ludowej, m a ł o interesuje ich b e z p o ś r e d n i a
obserwacja natury, w twórczości swojej realizują
niemal zawsze wiedzę
o przedmiocie, a więc nie
p r z e d s t a w i a j ą rzeczy t a k i m i , jakie są w danej c h w i l i ,
ale n a d a j ą i m charakter takich, jakie ich zdaniem
być powinny. D o d a ć n a l e ż y , że obok tego ludowego
widzenia rzeczy w y s t ę p u j ą , w ich twórczości r ó w n i e ż
perspektywa czy światłocień, zapożyczone j u ż ze
sztuki uczonej. Trzecią
cechą
charakterystyczną,
właściwą r ó w n i e ż tradycyjnej sztuce ludowej, jest
dekoracyjne traktowanie dzieła, przy jednoczesnym
pogłębieniu wyrazu psychologicznego, nawet przez
stosowanie pewnej ekspresji.
O d r ę b n y m zagadnieniem jest twórczość H . RojKozłowskiej, k t ó r a w s w y m malarstwie na szkle
przeszła d a l e k ą d r o g ę — od kopii autentycznych
obrazów p o d h a l a ń s k i c h , poprzez s a m o d z i e l n ą t w ó r ­
czość z w i ą z a n ą ze stylem i charakterem tradycyjnych
przedstawień, aż po prace z lat ostatnich, n a w i ą z u j ą c e
do historii (Kostka-Napierski), do folkloru (ryc. 26). Na

Wróbel.

„Taniec"

p r z y k ł a d z i e R o j - K o z ł o w s k i e j m o ż n a o b s e r w o w a ć cały
proces emancypacji ludowych a r t y s t ó w — od p r y m i ­
tywnego widzenia ś w i a t a a ż po ś w i a d o m e przejęcie
i zrozumienie zasad kompozycji, ornamentu i t p .
Innego rodzaju n a w i ą z a n i e do sztuki ludowej w y ­
s t ę p u j e w twórczości np. T. Tichoniuka. T r u d n o tu
nawet m ó w i ć o j a k i m ś w p ł y w i e samej sztuki ludo­
wej. W y s t ę p u j e tu raczej z w i ą z e k ze s z t u k ą peryfe­
r y j n ą , leżącą gdzieś na granicy sztuki jarmarcznej,
odpustowej. W t y m w ł a ś n i e klimacie, opromienionym
z jednej strony u r o k i e m naiwnej sztuki jarmarcznej,
ludowych f e s t y n ó w , z drugiej zaś t k w i ą c y m w sferze
oddziaływania
straszliwego
drobnomieszczaństwa,
t k w i dziwny obraz T. Tichoniuka „Stalin i Bierut na
K r e m l u " (ryc. 27).
Ale o ile w ogóle naiwny i uroczy kicz Tichoniuka
leży gdzieś m i ę d z y s z t u k ą jarmarcznych m a l o w i d e ł
( e k r a n ó w ulicznych fotografów) i d r o b n o m i e s z c z a ń s k i e j
ohydy, o tyle t w ó r c z o ś ć P a w ł a W r ó b l a mieści się na
przecięciu w p ł y w ó w tej w ł a ś n i e ludowej, jarmarcznoodpustowej k u l t u r y i o d d z i a ł y w a n i a twórczości pro-

283

�284

�Ryc.

36, Fr. Goya.

„Rozstrzelanie'

285

�piracji, w innych — silne, określające charakter twór­
czości. Nie zawsze też jednakowo oceniać m o ż n a rezul­
taty takiego o d d z i a ł y w a n i a . Zacznijmy od p r z y k ł a d u —
twórczego, rozsądnego stosunku do wielkiego dziedzic­
twa sztuki, iprzykładu, w k t ó r y m n a w i ą z a n i e nie prze­
k r e ś l a i n d y w i d u a l n y c h cech amatora, a właśnie sprzyja
ich rozwojowi, rozszerzając horyzonty i wzbogacając
m y ś l e n i e plastyczne.
Taka ijest w ł a ś n i e twórczość
P. W r ó b l a .
W r ó b e l nie jest o b o j ę t n y na dorobek historyczny
ś w i a t o w e j sztuki. Wiele jego prac wskazuje nie tylko
na dużą w r a ż l i w o ś ć i chłonność artystyczną, ale i na
ś w i a d o m y stosunek wobec r ó ż n y c h zjawisk zachodzą­
cych w sztuce uczonej. P o r ó w n a j m y chociażby trzy
obrazy (ryc. 28, 31, 32) — tak r ó ż n e od siebie, a przy
t y m nie z a t r a c a j ą c e cech w ł a ś c i w y c h malarzowi. W r ó ­
bel zna r e p r o d u k c j ę dzieł sztuki, chodzi na wystawy,
poza t y m — o czym też trzeba powiedzieć — przez
k i l k a miesięcy uczęszczał na kursy, u t r z y m y w a ł i póź­
niej kontakt ze s w y m w y k ł a d o w c ą , pożyczając od
niego książki o sztuce i reprodukcje. Jest również —
co stwierdza M . Ż y w i r s k a — pod urokiem wystawy
malarstwa francuskiego, k t ó r a b y ł a bodaj że w 1950 r.
zorganizowana w Katowicach
(przeważały
repro­
dukcje).
W przypadku Wróbla m o ż e m y więc m ó w i ć o t w ó r ­
czym, osobistym stosunku do sztuki uczonej, przy k t ó ­
r y m artysta zachowuje w ł a s n ą p o s t a w ę artystyczną,
i nie ulega ż a d n e j , zaczerpniętej z z e w n ą t r z k o n ­
wencji.

Ryc.

37.

Jerzy
Mastej. Kopia
Michała
Anioła.

„Mojżesza"

A l e m o ż e m y m ó w i ć r ó w n i e ż o p r z y k ł a d a c h mniej
twórczej postawy, gdy w y r a ź n i e w y s t ę p u j e zapoży­
czenie pewnych form czy nawet gotowych rozwiązań.
Nie jest to zresztą dziwne — jeśli się zważy, że sztuka
uczona jest dla amatora w i e l k ą i często bardzo suge­
s t y w n ą szkołą. Tak np. E. G a w l i k m a l u j ą c obraz
„ K r a k o w i a k " w ciekawy sposób z a i n t e r p r e t o w a ł płótno
A . Orłowskiego „ Z a b a w a w karczmie", n a w i ą z u j ą c
r ó w n i e ż w r o z w i ą z a n i u kompozycyjnym do schematu
,Ostatniej wieczerzy" Leonarda da V i n c i (por. ryc. 33
i 34). T w ó r c z o adaptuje r o z w i ą z a n i e kompozycji Goyi
w obrazie „ Ś m i e r ć Belojannisa" F. Grabowski (por.
ryc. 35 i 36). Nie ogranicza się on do uwspółcześnienia
realiów, ale konsekwentnie przebudowuje u k ł a d Goyi.
p r z y s t o s o w u j ą c go do swojej koncepcji Nie t y l k o więc
wykasowuje z tła zamek czy zmienia źródło światła,
ale w twórczy sposób przekomponowuje g r u p ę roz­
strzeliwanych. Jego Belojannis ma z t y ł u s k r ę p o w a ­
ne ręce, ale pomimo to całą postacią w y r a ż a moc, wolę
w a l k i . To nie człowiek p a d a j ą c y pod gradem k u l , ale
bohater. On właśnie, a nie pluton egzekucyjny w y r a ż a
w t y m u k ł a d z i e siłę, wolę z w y c i ę s t w a . Grabowski k o n ­
sekwentnie prowadzi swoje założenie — nadaje więc
inny w y r a z r ó w n i e ż pozostałym postaciom (np. chłopiec
z podniesioną pięścią).
;

1 5

fesjonalnej.
Wróbla łączy z k u l t u r ą l u d o w ą p a m i ę ć
dzieciństwa (w obrazach p r z e d s t a w i a j ą c y c h dom r o ­
dzinny ze szczególną pieczołowitością p o d k r e ś l a ludo­
w y ornament na malowanych sprzętach) oraz szcze­
gólne u m i ł o w a n i e wszelkich ludowych zabaw, weso­
łych miasteczek, festynów. W w i e l u obrazach przedsta­
w i a gwarne place, p e ł n e w e s o ł y c h ludzi, b a w i ą c y c h
się koło karuzeli czy na wycieczce (ryc. 28 i 29). W r ó ­
bel w y j ą t k o w o w r a ż l i w y jest na ruch. Gest jest dla
niego w ł a ś c i w i e wszystkim. W r ó b e l nie maluje np. nie­
m a l nigdy twarzy, nie obchodzą go stany psychiczne
ludzi, ale tylko przez ruch, gest charakteryzuje ich
działanie, ich k o n k r e t n ą s y t u a c j ę . F r a p u j ą go sceny
masowe — r o z w i ą z u j e je z d u ż y m dowcipem, w i d a ć ,
że go to bawi i cieszy. A l e t w ó r c z o ś ć W r ó b l a należy
już w ł a ś c i w i e częściowo do trzeciej grupy — k t ó r ą
stanowi sztuka amatorska rozwijająca
się w sferze od­
działywania
sztuki uczonej, profesjonalnej.
Oczywiście o d d z i a ł y w a n i e sztuki uczonej na s z t u k ę
a m a t o r s k ą jest bardzo r ó ż n o r o d n e . W n i e k t ó r y c h w y ­
padkach ledwie z a u w a ż a l n e , polegające raczej na ins-

18

28H

M . Ż y w i r s k a , tamże, s. 141—147.

P r z y k ł a d ten pokazuje, że sięgając do arcydzieł
jako wzoru, nie szkolony amator m o ż e d a ć własny,
i n t e r e s u j ą c y obraz, i mimo całej nieporadności tech­
nicznej osiągnąć p r z e k o n y w a j ą c y efekt.
Może b y ć wreszcie mowa nawet o bezpośrednim
kopiowaniu. Jest to zresztą jedna z bardziej rozpo­
wszechnionych form pracy a m a t o r ó w . Pomijam tu
w tej c h w i l i s p r a w ę k o p i i jako jednego z e l e m e n t ó w
wychowania plastycznego. Chodzi m i o kopie trakto­
wane jako ostateczny rezultat z a i n t e r e s o w a ń i wysiłku

�amatora. Zjawisko to w y s t ę p u j e szczególnie w y r a ź n i e
tam, gdzie mamy do czynienia z amatorem pozbawio­
nym inwencji i t w ó r c z y c h ambicji, dla k t ó r e g o jednak
obcowanie ze s z t u k ą w i ą ż e się z zainteresowaniami
odtwórczymi. Wierna kopia sprawia m u r z e t e l n ą sa­
tysfakcję, jako sprawdzian
rzemieślniczej
precyzji
(ryc. 37). K o p i i takich nie m o ż n a o c e n i a ć w kate­
goriach artystycznych. Niosą one jednak pewien po­
żytek d o s k o n a l ą c s p r a w n o ś ć oka i ręki oraz p o g ł ę b i a ­
jąc znajomość odtwarzanych dzieł.
Specyficzny sens ma kopiowanie p o l e g a j ą c e na prze­
noszeniu wzoru na i n n ą t e c h n i k ę , inny m a t e r i a ł . To
już nie jest ścisłe kopiowanie — m o ż n a m ó w i ć raczej
o transpozycji. W a r t o ś ć jej polega przede wszystkim
na tym, że wiąże w sposób naturalny rzemiosło
z problemami artystycznymi. Charakterystyczne, że
ten rodzaj twórczości obejmuje p r z e w a ż n i e r z e m i e ś l ­
ników. Tak np. ś l u s a r z Luchter precyzyjnie w y k o ­
nuje w metalu kopię „ K o p e r n i k a " M a t e j k i (ryc. 38):
ktoś inny, z zawodu stolarz, odtwarza w drzewie tech­
niką intarsji portret Mickiewicza (ze znanej głowy
Dunikowskiego). I nie jest to chyba bez znaczenia
dla ich dalszego rozwoju zawodowego, wskazuje bo­
wiem na nowe możliwości, pogłębia smak i wzbogaca
wyobraźnię.
Nie jest natomiast obojętne, dlaczego się kopiuje,
a przede wszystkim — co się kopiuje. W ś r ó d mniej
czy bardziej dyletanckich k o p i i masowo n a d s y ł a n y c h
na konkursy czy wystawy niepokoi nie tyle brak
uzdolnienia a u t o r ó w , ile z a s t r a s z a j ą c o zły smak. Prze­
rażenie ogarnia, gdy widzi się te „Szały" P o d k o w i ń 11

" Zjawiisko to w y s t ę p u j e również w ś r ó d mniej w y ­
robionych odbiorców, zwłaszcza w ś r o d o w i s k a c h r o ­
botniczych, chłopskich i rzemieślniczych. Spotykamy
się tam niemal powszechnie z t y m , że ocena dzieła
sztuki w p o w a ż n y m stopniu mierzy się precyzją, p r a ­
cowitością wykonania.

Ryc.

38.

Luchter.

Transpozycja

skiego, ckliwe g ł ó w k i odrobione „ j a k ż y w e " , straszli­
we k w i a t y czy ł a b ę d z i e na jeziorze.
R ó w n i e silnie zaniepokoić m u s z ą dyletanckie prace,
w k t ó r y c h ambicje a u t o r ó w i d ą w k i e r u n k u d o r ó w ­
nywania temu, co w i d z ą na naszych wystawach i sa­
lonach, przy czym przejawia s i ę to z a r ó w n o w tema­
tyce (produkcyjna, historyczne kompozycje, sceny ba­
talistyczne), j a k i w formie, d ą ż ą c e j k u naturalistycznej, niemal fotograficznej w i e r n o ś c i . I tu d o p e r o
widać, j a k i w p ł y w m a j ą złe obrazy, w i s z ą c e na na­
szych wystawach, reprodukowane i popularyzowane
w prasie. Jak dobrze „ p a s u j ą " do złego, mieszczań­
skiego smaku. Na pewno ani B y l i n a , ani Żółtowski,
ani i n n i nasi konwencjonalni n a t u r a l i ś c i t y p u K r a ­
jewskich nie przypuszczali, że ich twórczość t a k i m i
drogami t r a f i „pod strzechy". A niestety trafia (por.
ryc. 42, 43, 45).
Patriotyczny
ozy
sentymentalnoc k l i w y , konwencjonalny kicz stanowi p o w a ż n e ostrze­
żenie dla wszystkich o p i e k u n ó w amatorskiej t w ó r c z o ­
ści plastycznej (ryc. 41). Ś w i a d c z y o t y m , że panoszy
się zły smak, najgorsze d r o b n o m i e s z c z a ń s k i e wzory,
szczególnie powszechne — j a k w s k a z u j ą wystawy —
w ś r o d o w i s k a c h u r z ę d n i c z y c h i rzemieślniczych.
Problem w p ł y w ó w nie ogranicza się jednak do na­
turalizmu.
Na a m a t o r ó w p l a s t y k ó w o d d z i a ł u j e r ó w ­
nież impresjonizm, pointylizm, a nawet kubizm. Rzad­
ko jednak spotyka się j a k i ś t w ó r c z y , osobisty stosu­
nek do tych źródeł inspiracji. Prace Z. Słabej są t u
raczej w y j ą t k i e m (np. ryc. 39). P r z e w a ż a j ą rzeczy
nieudolne, pretensjonalne, bezsensowne (np. ryc. 40).
Takie tendencje do p r e t e n s j o n a l n o ś c i , do złego drobnomieszczańskiego smaku, do k o n w e n c j o n a l n o ś c i —
przykre s ą w twórczości amatorskiej, od k t ó r e j się
oczekuje w ł a ś n i e więcej świeżości. A l e szczególnie
ostro niepokoją, gdy się je spotyka u w y c h o w a n k ó w
ognisk plastycznych. I t u dochodzimy do zasadniczego
problemu — opieki nad twórczością a m a t o r s k ą .

na metal

„Kopernika"

J.

Matejki.

287

�• J *****

Ryc. .5.9. Zofia Słaba, „W sadzie".

Z a g a d n i e n i e

o p i e k i

nad

S t w i e r d ź m y od razu: opieka ta nie jest ani dosta­
teczna, ani celowa. Zasadniczym jej b ł ę d e m jest jakieś
mechaniczne podchodzenie do a m a t o r ó w p l a s t y k ó w .
Traktuje się ich j a k j e d n ą g r u p ę , nie dostrzegając
tego, że w istocie rzeczy nie m o ż n a m ó w i ć o dyspo­
zycjach i postawach artystycznych w s p ó l n y c h wszyst­
k i m amatorom.
A przecież — j a k to j u ż uprzednio s t a r a ł e m się
w y k a z a ć — zupełnie inny problem w y s t ę p u j e przy
opiece mad p r y m i t y w i s t a m i i n a i w n y m i realistami,
zwłaszcza nad ludźmi starszymi, o w y r a ź n i e skrysta­
lizowanym p r o f i l u artystycznym, inny — w w y p a d k u
m ł o d y c h , uzdolnionych a m a t o r ó w , m a j ą c y c h ambicje
wzorowanie się na sztuce uczonej. Pierwszym — kursy
czy systematyczne studia nie t y l k o nie przyniosą po­
żytku, ale mogą w r ę c z p r z y t ę p i ć czy zabić ich wra­
żliwość, nie dając niczego w zamian. Drugim — sy­
stematyczna opieka p r z y n i e ś ć może duże korzyści,
rozwijając ich zdolności, rozszerzając wiedzę i przy­
gotowując
najzdolniejszych do przejścia na drogę
normalnych s t u d i ó w w liceach czy akademiach pla­
stycznych.
Tak więc podstawowym w a r u n k i e m p r a w i d ł o w e j
opieki jest u w z g l ę d n i a n i e różnic istniejących między
poszczególnymi
grupami
twórczości
artystycznej
(o czym m ó w i l i ś m y w poprzednim rozdziale), jak też
u w z g l ę d n i a n i e odmiennych ambicji i dyspozycji indy­
widualnych.
Słuszne dla jednych metody nauczania m o g ą o k a z a ć
się dla innych bezużyteczne, a nawet szkodliwe. B i o -

288

t w ó r c z o ś c i ą

a m a t o r s k ą

rąc p r z y k ł a d k r a ń c o w y •— regularna nauka rysunku
czy studium aktu nie tylko nic nie da np. Ociepce,
ale w r ę c z może m u zaszkodzić, zabijając w n i m jego
w ł a s n y sposób widzenia artystycznego. Ten sam zaś
rysunek i akt m o g ą być bardzo celowe dla uzdolnio­
nego amatora, tworzącego w k r ę g u naszych „uczo­
nych" pojęć o sztuce.
Powiedzmy w y r a ź n i e : dla kształcenia a r t y s t ó w p l a ­
s t y k ó w nie ma innej drogi poza n o r m a l n ą szkołą.
I ogniska w stosunku do utalentowanej młodzieży, ma­
jącej ambicje artystyczne, mogą t y l k o spełniać rolę
p r z y g o t o w a w c z ą . Inaczej natomiast przedstawia się
sprawa d o k s z t a ł c a n i a plastycznego ludzi dorosłych, któ­
rzy nie będą przecież nigdy zawodowymi malarzami,
a twórczość swoją t r a k t u j ą jako w a r t o ś c i o w ą roz­
r y w k ę b ą d ź jako osobisty
sposób
wypowiadania
swoich przeżyć czy w z r u s z e ń . T y m ludziom potrzebna
jest raczej pomoc w ogólnym rozwijaniu swoich za­
miłowań, w rozszerzaniu wiedzy, pogłębianiu w r a ż l i ­
wości. Inaczej wreszcie w y g l ą d a zagadnienie p r y m i ­
t y w i s t ó w , naiwnych realistów — typu L . Wróbla,
Ociepki czy Nikifora. W t y m wypadku nie widzę
żadnej potrzeby artystycznego patronatu nad n i m i .
Jeśli trzeba — zapewnijmy i m znośne w a r u n k i m a ­
terialne, p o m ó ż m y w sprawach organizacyjno-bytowych, ale nie w t r ą c a j m y się do ich twórczości. Jest
ona w pewnym sensie doskonała. I umiejmy to usza­
nować.
Muszą więc ulec daleko idącym zmianom istniejące
formy pracy i programy nauczania. Ogniska, k t ó r y c h
w ł a ś c i w y m celem było krzewienie k u l t u r y plnstycz-

�opartej

Ryc. 40. Przykład
zlej
na pseudoformalistycznych

rzeźby,
założeniach.

nej, stały się w istocie m a ł y m i akademiami, stawiały
sobie podobne zadania, stosowały podobne metody
nauczania i co najgorsze — rozpalały podobne a m ­
bicje j a k szkoły plastyczne. A p o n i e w a ż i zakres ich
działania był mniejszy, i przede wszystkim zupełnie
inna struktura u c z e s t n i k ó w — ambicje dociągnięcia
do poziomu z a w o d o w c ó w w y d a w a ł y o wiele za często
i za dużo manierycznych d y l e t a n t ó w . A nawet jeśli
się u d a w a ł o p o d c i ą g n ą ć amatora do poziomu popraw­
ności — to co z tego?
Przecież rola ognisk nie polega na t y m , aby w y ­
p r o d u k o w a ł y tych k i l k u czy kilkunastu p r z e c i ę t n y c h
plastyków.
Zagubiono sens ognisk. Zapomniano, czym m a j ą b y ć .
A jeszcze w 1949 r. Wł. S t r z e m i ń s k i tak trafnie sfor­
m u ł o w a ł ich rolę pisząc: „ Z a d a n i e m ognisk k u l t u r y
plastycznej jest w y k s z t a ł c e n i e plastyka amatora na
kulturalnego z n a w c ę sztuki. Wznosząc jego poziom —
oddziałuje ognisko na otoczenie, z jak:m się styka
dany amator." "
Niestety te w ł a ś n i e podstawowe zadania zostały
w praktyce zepchnięte na dalszy plan. Zapomniano,

17

Władysław Strzemiński:
Wieś, nr 15/1949.

Amatorstwo

Przykłady
negatywne. Ryc. 41. „Nowe
„Po bitioie". Ryc. 43. „Śmierć gen.
Ryc.44. „I Dywizja
Kościuszkowska

plastyczne.

życie". Ryc. 42.
Świerczewskiego".
nad
Odrą".

�Ryl.

45. Przykład

naturalistycznego

obrazu o tematyce

produkcyjnej.

„W

stoczni".

�291

�Ryc.

49. Dolatowski.

Rysunek

do powieści E. Z o l i ;

„Germinal".

że chodzi przecież o p e ł n y rozwój człowieka, a nie
o to, by p r z e k a z a ć m u w stosunkowo k r ó t k i m czasie
j a k ą ś s u m ę warsztatowej wiedzy. A rezultat? Zamiast
rozwijać ogólną k u l t u r ę artysty amatora — budziło
się w n i m fałszywe ambicje i nadzieje. Zamiast w r a ż ­
liwego o£ł&gt;iorcy — tworzyło się „nie zrozumianego",
zapoznanego a r t y s t ę .
Dodajmy do tego nie zawsze r o z s ą d n ą r e k l a m ę pra­
sową, bezsensowne zachwyty ze strony dyletanckiej
k r y t y k i (bo taka p r z e w a ż n i e z a j m o w a ł a się ruchem
a m a t o r s k i m ) , no i wreszcie złą organizację k o n ­
k u r s ó w (forsowanie za wszelką cenę „nowego tema18

1 8

Ryc. 50. Dolatowski.

292

Rysunek
„Germinal".

do powieści

E. Zoli

K r y t y k a prasowa na pewno odegrała p o w a ż n ą
rolę w popularyzacji sztuki ludowej i amatorskiej,
w ugruntowaniu p r z e ś w i a d c z e n i a samych t w ó r c ó w
0 społecznej w a r t o ś c i ich pracy. A l e obok tych osiąg­
n i ę ć trzeba widzieć i u j e m n ą rolę złej, d o r a ź n e j , dyle­
tanckiej k r y t y k i . Celowała w t y m swego czasu „Wieś",
ale r ó w n i e ż i na ł a m a c h innych p o w a ż n y c h czasopism,
gdy t y l k o trzeba b y ł o sięgnąć do omówienia np. w y ­
stawy sztuki ludowej czy amatorskiej, pojawiały się
nowe, n i k o m u dotąd nie znane nazwiska i czytaliśmy
w rezultacie nieodpowiedzialne peany na cześć ludzi,
k t ó r z y na pewno zasługiwali na u w a g ę , ale nie na
epitety „ g e n i a l n y " czy „ z n a k o m i t y " , j a k i m i szafowano
bez z m r u ż e n i a oka. Taka np. K r y s t y n a P a ł y s potra­
fiła pisać o b. i n t e r e s u j ą c y m wycinankarzu lubelskim
1 D o b r z y ń s k i m : „genialny ten samouk, kierując się
wrodzonym z m y s ł e m artystycznym i w i e l k i m sma­
kiem, doszedł do stosowania w swoich kompozycjach
p ł a s k i c h wszelkich zasad przestrzeganych przez arty­
s t ó w zawodowych i stworzył w ł a s n ą t e c h n i k ę bez
ś l a d u cech zapożyczonych. Te prawdziwe arcydzieła
z d r a d z a j ą d o s k o n a ł e wyczucie l i n i i i konturu, przy
mistrzowskim wykorzystaniu wszystkich
walorów
formy i barwy, z p o m i n i ę c i e m jakiejkolwiek fałszy­
wej stylizacji." (Wieś, nr 48/1953.) Co zdanie, to bzdu­
ra. I o tej w ł a s n e j technice bez zapożyczeń (!), i bra­
k u fałszywej stylizacji. Nie chcę b y ć złośliwym, ale

�Ryc. 51. Obraz umysłowo

chorej

(melancholiczki)

z wystawy

w szpitalu

Jana Bożego,

Wnrszawa

1937,

tu"), wystaw oraz d z i w a c z n ą p o l i t y k ę nagród, a sta­
nie się jasne, j a k w tych warunkach mogły p o w s t a ć
wypaczenia ruchu p l a s t y k ó w a m a t o r ó w , s p r a w i a j ą c e ,
że w i e l u z nich chciało z r e z y g n o w a ć z w ł a s n e j pra­
cy, a poświęcić się sztuce. Różne instytucje, do n a j ­
wyższych instancji r z ą d o w y c h i partyjnych włącznie,
zasypane były listami w tych sprawach A pisali, co
gorsze, nie młodzi, lecz ludzie często już po czter­
dziestce. Chłopi, k t ó r z y c h c i e j rzucić ziemię, buchal­
terzy m a j ą c y za sobą lata pracy, robotnicy fachowcy
itd. Pisano r ó w n i e ż w innej sprawie: d o m a g a j ą c się
opieki, a w ł a ś c i w i e p ł a t n y c h z a m ó w i e ń . Rosło nie­
zdrowe, konkurencyjne nastawienie w stosunku do

zawodowych malarzy czy rzeźbiarzy. Tak więc fał­
szywe tory opieki nad ruchem a m a t o r ó w p l a s t y k ó w
d o p r o w a d z i ł y w rezultacie do tego, że dla wielu —
ogniska czy nawet kursy stały się p r z e s z k o d ą w ży­
ciu, a nie pomocą. U t r u d n i a ł y ogólny awans k u l t u ­
ralny, k s z t a ł t u j ą c zamiast w r a ż l i w y c h o d b i o r c ó w dla
naszej profesjonalnej sztuki — rozgoryczonych k o n ­
kurentów.
Czy m o ż n a było tego u n i k n ą ć ? Chyba tak. Błędy
i wypaczenia, o k t ó r y c h piszę może nawet przeja­
s k r a w i a j ą c je trochę, nie w y p ł y w a ł y tylko z przyczyn
obiektywnych, j a k np. z b r a k u
wykwalifikowanych
kadr instruktorskich, ale przede wszystkim z nie-

czyja to wina, że w ostatnich latach D o b r z y ń s k i
właśnie z a t r z y m a ł się w rozwoju i w p a d ł w fałszywą
stylizację... Nic dziwnego, że takie elaboraty m u s i a ł y
mącić w głowie, d a w a ć niepotrzebne iluzje, p o d s y c a ć
fałszywe ambicje. Ostatecznie i nasi n a j w i ę k s i — Gie­
rymski, Matejko, Dunikowski nieczęsto słyszeli po­
dobne p o c h w a ł y !
W ogóle należy chyba jak najostrzej przestrzec
przed stosowaniem w ocenie twórczości ludowej czy
amatorskiej zaniżonych k r y t e r i ó w . Warto p r z y p o m ­
nieć, że w sztuce „ulgowa taryfa" nie istnieje i istnieć
nie może. Że brak w y k s z t a ł c e n i a i pochodzenie nie
stanowią żadnej podstawy dla odmiennych ocen este­
tycznych. Trzeba p a m i ę t a ć , że j e d y n ą drogą p r a w i d ł o ­
wego rozwoju jest awans kulturalny — trudna, ż m u d ­
na droga przez szkoły, przez w y k s z t a ł c e n i e zawodowe,
specjalne artystyczne. I to, co daje nasz u s t r ó j , to nie
automatyczne w y r ó w n a n i e k r z y w d ludu p r a c u j ą c e g o ,
jego zacofania wobec inteligencji twórczej swego na­
rodu, ale prawo r ó w n e g o (choć na pewno wciąż jesz­
cze bardzo t r u d n e g o )
startu.
A k a ż d y nawet cień przeciwstawienia pochodzących
z ludu i nie p o s i a d a j ą c y c h w y k s z t a ł c e n i a jednostek —
naszej inteligencji t w ó r c z e j (nb. też już w p o w a ż n e j
części w y w o d z ą c e j się z ludu!) jest
obiektywnym
szkodnictwem, niezależnie od intencji, k t ó r e powodo­
wały niefortunnym dziennikarzem czy działaczem.

Czas już skończyć z t y m nonsensem, że na wysta­
wach twórczości ludowej entuzjazm w z b u d z a j ą niaudolne w y t w o r y np. amatora rzeźbiarza, a wystarczy,
aby w s t ą p i ł on np. do Szkoły P r z e m y s ł u Drzewnego
w Zakopanem i po k i l k u m i e s i ą c a c h w y s t a w i ł nieco
lepszą p r a c ę , aby została ona poddana już słusznej
i ostrej krytyce. (Zresztą, powiedzmy szczerze, w szko­
le, nawet jeśli amator nasz osiągnie znaczne postępy,
nikogo to j u ż nie b ę d z i e obchodziło.)
Wreszcie w s p o m n i e ć należy o f a ł s z y w y m nastawia­
niu i inspirowaniu a m a t o r ó w , bo i ono r ó w n i e ż m i a ł o
miejsce. Czytelnik sam osądzi, ile szkody m o g ł y przy­
nieść, a zapewne i przyniosły podobne — powiedzmy
jasno — brednie. Oto np. j a k i ś p. A . Z. pisał o w y ­
stawie a m a t o r ó w p l a s t y k ó w :
,.Na k o ń c u wreszcie k i l k a słów o tych, którzy
jeszcze niezupełnie w ł a ś c i w i e pojęli wymagania,
jakie stawia przed p l a s t y k ą nowy styl socjalistycz­
ny... (O T. Ociepce — przyp: A. J . ) . Jego barwna
i nie pozbawiona uroku kompozycja »Raj p t a k ó w «
nie ma nic w s p ó l n e g o z socjalistycznym realiz­
mem... T a k ż e Wróbel, towarzysz pracy Ociepki,
podlega p e w n y m skazom formalistycznym: zbyt
schematyczne traktowanie plamy barwnej i prze­
sadzony syntetyzm w ujęciu formy niepotrzebnie
wypaczają właściwą
intencję
a r t y s t y c z n ą tego
płodnego amatora." (Nowa K u l t u r a , nr 33/1951).

293

�Ryc. 52.

Sankiewicz.

„Pokój".

Miedź"

zrozumienia istotnych z a d a ń i celów opieki nad ama­
torami, z patrzenia na r u c h amatorski przez pryzmat
zawodowej twórczości plastycznej (por. ryc. 45, 48).
Tak np. zasadnicze formy opieki o b e j m o w a ł y gra­
fikę, malarstwo i rzeźbę, nie u w z g l ę d n i a j ą c niemal
z a i n t e r e s o w a ń dla rzemiosła artystycznego, zdobnic­
twa, p l a s t y k i u ż y t k o w e j . Te ostatnie działy t r a k t o ­
wane b y ł y w y r a ź n i e na dalszym planie, pomijane
niemal zupełnie w konkursach czy na wystawach.
I z n ó w po tej l i n i i kształciły ogniska, k ł a d ą c p u n k t
ciężkości na rysunek,
studia z natury,
sposób
malowania. Natomiast w efektach i w pracy nie w i ­
dać, by p r z y w i ą z y w a n o d o s t a t e c z n ą w a g ę do uczenia
np. zasad ornamentu i tego wszystkiego, co może b y ć
najbardziej przydatne w k i e r u n k u kształcenia plastyk a - u ż y t k o w c a , a przecież w t y m k i e r u n k u istnieją
duże perspektywy pracy dla amatora, szczególnie dla
r z e m i e ś l n i k ó w czy p r a c o w n i k ó w n i e k t ó r y c h dziedzin
p r z e m y s ł u . Zdobyta wiedza i d o ś w i a d c z e n i a artystycz­
ne w t y m zakresie d a w a ł y b y się b e z p o ś r e d n i o w y z y ­
s k a ć w pracy zawodowej, rozszerzając jej zakres
i w z b o g a c a j ą c możliwości. I niezmiernie w a ż n e jest,
aby u m i e ć w praktyce w ł a ś c i w i e o r g a n i z o w a ć prace
a m a t o r ó w , n a s t a w i a ć ich d z i a ł a n i e na konkretne, u ż y ­
teczne formy (np. ryc. 52). Najgorzej bowiem, gdy t w ó r ­
czość w ł a s n a przestaje s p r a w i a ć zadowolenie, gdy
rodzi się poczucie jej bezużyteczności, n i e p r z y d a t n o ś ­
ci. A takiego p r z e ś w i a d c z e n i a w d u ż y m stopniu m u ­
szą n a b r a ć amatorzy z a j m u j ą c y się t y l k o rzeźbą czy
malarstwem.

a nawet z zespołami pieśni i t a ń c a (strój, kompozycja
kolorystyczna całości itp.). Najważniejsze jest jednak
wciągnięcie a m a t o r ó w p l a s t y k ó w w prace świetlicy,
i to z a r ó w n o przy u r z ą d z a n i u j e j , jak i przy w y k o ­
n y w a n i u okolicznościowych dekoracji; włączanie i n ­
wencji plastycznej a m a t o r ó w do k o n k u r s ó w czytelni­
czych i pracy bibliotek. T a k ż e ilustracje do przeczy­
tanych k s i ą ż e k s t a n o w i ć m o g ą interesującą zawsze
w y s t a w ę , d a j ą c ą s a t y s f a k c j ę ich twórcy, a zachęcę
do czytania —• widzom. S ł u s z n e jest też wciąganie
a m a t o r ó w p l a s t y k ó w do redagowania gazetek ścien­
nych, „ b ł y s k a w i c " itp. Celny satyryczny rysunek
działa często mocniej niż dobry nawet tekst. Wreszcie,
aby w y c z e r p a ć zagadnienie, za celowe u w a ż a m pro­
pagowanie formy szkiców, notatek rysunkowych —
bądź d o t y c z ą c y c h pewnych w y d a r z e ń , b ą d ź robionych
np. w czasie wycieczek, zwiedzania stolicy itp. Oczy­
wiście świetlice i powiatowe domy k u l t u r y powinny
częściej, a może nawet systematycznie organizować
wystawy prac a m a t o r ó w p l a s t y k ó w , i to zarówno
z zakresu p a m i ą t k a r s t w a , rzemiosła
artystycznego,
zdobnictwa, j a k wspomnianych wyżej szkiców, i l u ­
stracji do książek, p l a k a t ó w politycznych czy saty­
rycznych, a wreszcie rzeźb i obrazów.

Dlatego celowe wydaje się propagowanie i popie­
ranie wszelkich f o r m w s p ó ł p r a c y artystycznej z ze­
społami t e a t r a l n y m i (dekoracje, kostiumy), z teatrami
lalkowymi
(kukły,
strona plastyczna inscenizacji).

A l e wystawy takie nie m o g ą być mechan cznym
odbiciem „ Z a c h ę t y " czy salonów okręgowych. Stają
się w ó w c z a s nonsensem i pogłębiają tylko istniejący
j u ż zamęt. Problematyka sztuki amatorskiej wymaga

294

Problem wystaw jest zresztą w ruchu amatorskim
szczególnie w a ż n y . Wystawy s t a n o w i ą bowiem jedyną
w ł a ś c i w ą f o r m ę pokazania dorobku plastyka amatora.
Toteż s ł u s z n e jest organizowanie ich, i to wielostop­
niowe — od świetlicowych przez powiatowe, woje­
wódzkie aż do ogólnopolskich.

�specjalnego p r z e m y ś l e n i a nawet form ekspozycji, u k ł a ­
du demonstrowanych prac.
W dotychczasowych z a ś wystawach ogólnopolskich
nie stosowano w ł a ś c i w y c h , p r z e m y ś l a n y c h k r y t e r i ó w
oceny przyjmowanych prac. Nie określono nawet za­
kresu pojęcia „ a m a t o r " . "*. Na I I I Ogólnopolskiej Wy­
stawie Twórczości P l a s t y k ó w A m a t o r ó w s p o t y k a l i ś m y
np. prace a r t y s t ó w ludowych (niczym nie odbiegające
od tradycyjnych form sztuki ludowej), d o s ł o w n i e z a ś
obok nich obrazki p r y m i t y w ó w , dzieci (najmłodszy
uczestnik liczył 10 lat), a b s o l w e n t ó w ognisk, a wresz­
cie d o s k o n a ł e technicznie prace a la Noakowski, r o ­
bione bodaj że przez architekta. Pokazywano w i ę c
jednocześnie wachlarz od nieudolnych, pierwszych
p r ó b aż po doskonałe, pełne k u l t u r y i profesjonalnej
dojrzałości rysunki, rzeźby czy obrazy (np. ryc. 46, 49,
PO). Co gorsza, przyznawano r ó w n i e ż nagrody i w y ­
różnienia — k i e r u j ą c się z konieczności i j a k i m i ś f a n ­
tastycznymi k r y t e r i a m i oceny, w k t ó r y c h mieszały
się ze sobą: dydaktyka, polityka (faworyzowanie w a ż ­
nych tematów), a wreszcie estetyka.
U w a ż a m , że przyszłe wystawy m u s z ą w y r a ź n i e
dzielić się na poszczególne działy, w y o d r ę b n i a ć prace
ognisk od prac s a m o u k ó w ^ p r y m i t y w ó w i t d . N i e z b ę d ­
ne też jest zaopatrywanie o b r a z ó w w w y j a ś n i a j ą c e
m e t r y k i . Nazwisko samo niewiele m ó w i widzowi.
A przecież na wystawie interesuje nas nie tylko
bezwzględny poziom artystyczny dzieł, ale i ś r o ­
dowisko, z jakiego pochodzi plastyk amator, jego
zawód, wiek, w y k s z t a ł c e n i e ogólne i plastyczne.
P o ż ą d a n e jest t a k ż e u r z ą d z a n i e różnego rodzaju
wystaw problemowych, p o k a z u j ą c y c h np. d r o g ę roz­
woju amatora pozostającego pod opieką ogniska czy
zespołu plastycznego, oraz organizowanie wystaw de­
m o n s t r u j ą c y c h prace o k r e ś l o n y c h grup t w ó r c ó w —
j a k np. górników, r z e m i e ś l n i k ó w , c h ł o p ó w i t p . D o ­
piero takie, sensownie p r z e m y ś l a n e wystawy m o g ą
pozwolić 'na w y c i ą g a n i e w n i o s k ó w dotyczących np.
przewagi różnych z a i n t e r e s o w a ń w poszczególnych
grupach "-" i celowości takich, a nic innych metod
opieki.
" Tak np. u w a ż a n o , że amatorem jest człowiek,
który ma za sobą k i l k a lat Akademii, ale nie u z y s k a ł
końcowego dyplomu l u b też nie jest członkiem Z w i ą z ­
ku P l a s t y k ó w .

Twórczość amatorska ma r ó ż n e aspekty. Chodzi
0 to, by u w z g l ę d n i a ć je w sposób harmonijny, a j e d ­
nocześnie widzieć zawsze zasadniczy kierunek i cel
pracy z amatorem — ogólne dobro człowieka, jego
rozwój ideowy i artystyczny. A b y nie o d r y w a ć czło­
wieka od jego ś r o d o w i s k a , od jego normalnych d ą ż e ń
1 pracy.
Wiemy, że są wypadki, gdy otoczenie ceni amatora
plastyka, pomaga m u ; zdarza się nawet, że sąsiedzi
z a s t ę p u j ą go w czasie r o b ó t polowych, aby m ó g ł w y ­
k o n a ć p r a c ę na konkurs czy w y s t a w ę (tak b y ł o np.
z T. Tichoniukiem czy P. H u l k ą ) . A l e obok tego spo­
t y k a m y się często z obojętnością czy l e k c e w a ż e n i e m
ze strony ś r o d o w i s k a . Wtedy i m dalej idzie artysta
amator w s w y c h poszukiwaniach, i m p o w a ż n i e j s i ę
rozwija artystycznie, t y m trudniejszy staje się często
jego k o n t a k t z otoczeniem. S k a r ż y się na to Wróbel,
s k a r ż ą Ociepka, Centkowski i wielu innych.
S ą d z ę , że zjawisko to m o ż n a w dużej mierze o b j a ś ­
nić. Po prostu rośnie człowiek — rozwija się, awan­
suje kulturalnie, a ś r o d o w i s k o pozostaje bez zmian,
takie, j a k i e było. Ś w i a d c z y to, że nie p o t r a f i m y po­
w i ą z a ć pracy wychowawczej ze szkoleniową. Ż e kursy,
zespoły twórczości czy nawet ogniska ograniczają się
do pracy z t w ó r c a m i , a zbyt m a ł ą w a g ę p r z y k ł a d a j ą
do sprawy wychowania kulturalnego s p o ł e c z e ń s t w a .
A przecież chodzi nam dziś nie t y l k o o to, aby
z ludu w y r a s t a l i a r t y ś c i — to bowiem ostatecznie
zdarzało się u nas i przed w o j n ą , ale przede wszystkim
o to, aby rośli o n i r a z e m
z l u d e m . I n atym
właśnie polega głęboki, sens przemian, jakie zachodzą
w naszym ustroju. I na t y m też polega społeczny sens
amatorskiego ruchu artystycznego.

2 0

Trzeba podkreślić, że poszczególne grupy zawo­
dowe m o g ą m i e ć pewne cechy charakterystyczne, w y ­
różniające j e w danej dziedzinie twórczości np. w m a ­
larstwie. T a k w i ę c dla g ó r n i k ó w typowe jest zaintere­
sowanie pejzażem^ ' b a r w n o ś c i ą ś w i a t a , t r a k t o w a n i e
sztuki jako j a k i e g o ś odprężenia, e k w i w a l e n t u za mrok
kopalni. Natomiast w ś r ó d c h ł o p ó w a m a t o r ó w , nie spo­
tykamy niemal nigdzie „czystego" krajobrazu Przy­
roda w y s t ę p u j e tam zawsze w p o w i ą z a n i u z człowie­
kiem, jego p r a c ą . P r z e w a g ę pewnych cech ma zapewne
twórczość innych grup zawodowych, ale to wymaga
szczegółowych studiów, w ł a ś n i e w oparciu o proble­
mowe w y s t a w y .

Fotografie wykonali: B. Gajdzik: 1, 3, 5, 24, 30, 31, 32. E. Kozłowska:
2, 4, C, 7, !/, 25, 28, 35, 37, 38, 39, 42.
43, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 52. J. Swiderski:
8, 11, 12, 13, 14, 15, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 51. T. Każmierski:
10, 34,
L . Żukowski:
16, St.
Deptuszewski: 24. Wl. Dziurzycki:
33: CAF: 44.

295

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11303" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11281">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a050d12f1f2554439f9807ba311fcd7f.pdf</src>
        <authentication>ad1d66a24e23ef698429fafd1a6b5b7e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134717">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3330</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134718">
                <text>1984</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134719">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3121</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134720">
                <text>Z problematyki wystawy "Matka Boska Częstochowska w polskiej sztuce ludowej i popularnej" ; Wpisy do "Księgi wystawy" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1984 t.38 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134721">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1984 t.38 z.3, s.149-156</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134722">
                <text>Jacher-Tyszkowa, Aleksandra; Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134723">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134724">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134725">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134726">
                <text>Aleksandra Jacher-Tyszkowa
I I . 1. Matka B o s k a C z ę s t o c h o w s k a , obrazek n a blasze, w y m .
12,3 X 10,7 cm, warsztat c z ę s t o c h o w s k i , X V I I I w. N a od­
wrocie ś w . J a n Nepomucen

Z PROBLEMATYKI WYSTAWY „MATKA BOSKA CZĘSTOCHOWSKA
W POLSKIEJ SZTUCE LUDOWEJ I POPULARNEJ"

N a wystawie kopii obrazu Matki Boskiej C z ę s t o c h o w s k i e j

Niezliczone przedmioty, genetycznie z w i ą z a n e z oryginalnym

zorganizowanej staraniem Muzeum Etnograficznego w K r a k o w i e

obrazem p o w s t a ł y w oparciu o różne ciągi form, w k t ó r e obrósł

w roku Jubileuszu 600-leoia Jasnej Góry zgromadzono

przeszło

niejako pierwowzór. A b y w y o b r a z i ć sobie te genetyczne zależ­

one ze zbiorów

n o ś c i m o ż e m y p o s ł u ż y ć s i ę modelem drzewa o d w r ó c o n e g o wierz­

polskich m u z e ó w , bibliotek, a r c h i w ó w , k o ś c i o ł ó w i k l a s z t o r ó w

c h o ł k i e m do dołu- Z jednego pnia w y r a s t a j ą gałęzie, o licznych

oraz ze z b i o r ó w o s ó b prywatnych. W y s t a w a s t a n o w i ł a imponu­

odnogach i mniejszych g a ł ą z k a c h . Podobnie j a k w drzewiastej

j ą c y c h r o z m i a r ó w przegląd twórczości r ó ż n y c h warstw społecz­

strukturze, obrastającej co roku w liście, o p a d a j ą c e i niszczone

nych dawnych w i e k ó w , sztuki k o ś c i e l n e j , szlacheckiej,

przez z m i a n ę pór roku, rozwijają s i ę i s ą niszczone dzieła sztuki

1260

obiektów

sztuki religijnej. P o c h o d z i ł y

c z a ń s k i e j i ludu wiejskiego. Recepcja o b r a z ó w Matki

miesz­
Boskioj

i obiekty

działania sztuki imitatorskiej. Zrodziła je potrzeba

C z ę s t o c h o w s k i e j b y ł a szeroka, o c z y m ś w i a d c z y nie tylko ilość

związana

z kultem religijnym. Obrazy c z ę s t o c h o w s k i e

zgromadzonych

gają t y m samym prawom co iune dzieła sztuki a p r z y k ł a d ten

eksponatów,

ale i s p o s ó b

ujęcia

wizerunku

w zależności od funkcji jaką p e ł n i ł y obrazy Matki Boskiej w ż y c i u

jest o tyle ciekawy

i ś w i a d o m o ś c i zbiorowej

chowskiej w p ł y n ę ł a n a powstanie ogromnego bogactwa

Polaków.

podle­

ż a m a s o w o ś ć k u l t u Matki Boskiej Często­
typów

Obraz rzeczywisty Matki Boskiej Częstochowskiej potrak­

i odmian. S t ą d propozycjo klasyfikacji tego m a t e r i a ł u m o g ą b y ć

towany b y ł jako p i e r w o w z ó r a jego istnienie stało s i ę punktem

różne. O oddaleniu przedmiotu od o r y g i n a ł u decyduje z a r ó w n o

•wyjścia d l a całego c i ą g u form, bardzo z r ó ż n i c o w a n y c h i trans-

czas jego powstania j a k i jogo cechy formalne i zawarty w n i m

ponowanych

ł a d u n e k znaczeniowym Zakładani

w różnych

dziedzinach

ż e z b l i ż e n i e polega n a podo­

wizerunek jasnogórski b y ł

b i e ń s t w i e , a w i ę c na stosunkowo d u ż e j ilości cech w s p ó l n y c h ,

przez k o p i ę obrazu. P i e r w o w z ó r rodzi wielkie

zaś oddalenio na zatarciu tego p o d o b i e ń s t w a , czyli na nielicznych

skich i graficznych. N a wystawie
reprezentowany

oraz technikach malar­

ilości n a ś l a d o w n i c t w , replik, kopii, które rozchodzą s i ę centrycz-

cechach

nie i wielokierunkowo w czasio i w przestrzeni. J a k w y k a z a ł y

w k t ó r y c h zakres w s p ó l n y c h cech jest bardzo m a ł y .

badania, z jednego ogniska r o z c h o d z i ł y s i ę z a p o ś r e d n i c t w e m
wędrujących

pielgrzymów

liczne obrazy

warsztatach z w i ą z a n y c h z C z ę s t o c h o w ą .

powstałe

w różnycti

Aby
gości

wspólnych,

względnio

na dodatkach

różnicujących,

znaleźć klucz pozw'alająey na u p o r z ą d k o w a n i e

zróżnicowanych

przedstawień

obrazu,

wśród

mno­

których

z n a j d ą s i ę m.in. p i ę k n e , na blasze miedzianej malowane ,.portre-

149

�I I . 2. Grafika A . S c h ó n a , poł. X V I I I w., wym. 19,7x12,7 om

ciki"

с г у konterfekty

Matki

Boskiej, obrazki malowano

na

desce, d u ż e obrazy k o ś c i e l n e , ludowe drzeworyty odbijano na
papierze, a n a s t ę p n i e kolorowane
ne na desce, lub plastycznie

wodnymi farbami, rzeźbio­

tłoczone

—

trzeba

poszozególne etapy historii obrazu. N a podstawie
stancji obrazu i wprowadzonych

w różnych

prześledzić
o g l ą d u sub­

okresach zmian

(jak przybijanie o z d ó b — k l e j n o t ó w wotywnych, nakrywanio go
sukienkami, przybijanie gwiazd, wymiana koron etc.)

stopniowo ciemnienie

obrazu, pizybijanie o z d ó b

gwoździkami

itp.), ale i od zmian z a c h o d z ą c y c h w jego n a j b l i ż s z y m otoczeniu,
wystroju samego obrazu i kaplicy. Zasadnicze znaczenie m i a ł a
renowacja obrazu przeprowadzona w latach 1430—1434 w K r a ­
kowie, po zniszczeniu go i z ł u p i e n i u k l e j n o t ó w na nim zawieszo­
nych. N a starych deskach podobrazia namalowano

ponownie

wizerunek Matki Boskiej i p o w t ó r z o n o dwa c i ę c i a na J e j po­

można

liczku, podobnie j a k p o w t ó r z o n o kreskę na szyi, k t ó r a w e d ł u g

się p o k u s i ć o w y j a ś n i e n i e z r ó ż n i c o w a n y c h w ą t k ó w ikonograficz­

legendy m i a ł a p o c h o d z i ć ze zranienia t a t a r s k ą strzałą jeszcze

nych

w B e ł z i e , w czasie o b l ę ż e n i a wojsk księcia W ł a d y f ł a w a

i

różnio w drugo

i trzeciorzędnych

szczogólueh, jakio

spotykamy w całej plejadzie w y t w o r ó w n a ś l a d o w c z y c h .

..Zja­

wiskowa strona", czyli d o s t ę p n e dla oczu ludzkich cechy w y g l ą d u

Opol-

czyka przez T a t a r ó w . R a n y te w postaci rys s t a ł y się n i e o d ł ą c z n ą
cechą obrazu j a s n o g ó r s k i e g o .

z e w n ę t r z n e g o , u z a l e ż n i o n e b y ł y nie tylko od zmian zachodzą­

D l a ikonografii obrazu istotne b y ł y inne fakty historyczne,

cych w samej substancji obrazu (jak odpryski wanie. łuszczenie

jak np. ofiarowanie przez króla W ł a d y s ł a w a I V nowych koron

się farb, niszczenie s i ę powierzchni od brudu i kopciu, p o w o d u j ą c e

wotywnych z d o b i ą c y c h g ł o w ę Matki Boskiej i D z i e c i ą t k a Jezus

150

�z napisami T I B I M A R I A i T I B I J E S U .

Odwzorowanie tych

wypracowana przez d ł u g o l e t n i e powtarzanie jednego schematu

koron spotykamy na stary cli X V I I wiecznych obrazach kościel­

ikonograficznego.

nych i w starej grafice. W drugiej p o ł o w i e X V I I

„ w y s a d z a n e " , bogato złocone, o s ł a b y m stopniu indywiduali­

w. zaczęto

Przykładem

są

tu

rzemieślnicze

obrazki

nakładać na obraz sukienki z inicjałami (hierogramami) Chrys­

zacji.

tusa i Marii. Detale w ł a d y s l a w o w s k i c h koron i sukienki z peli­

zasada transpozycji, k t ó r ą określić m o ż n a jako s p o s ó b prze­

kanem, kryjącej p o s t a ć Matki Boskiej i D z i o c i ą t k a Jezus naj­

k ł a d a n i a czy przenoszenia wzoru na różne techniki, na odmienny

lepiej są widoczno

materiał,

na d u ż y m drzeworycie odbitym

z dwóch

klocków, przechowywanych w zbiorach Musoum fur Volkskunde
w Wiedniu.

1

Zupełnie inaczej n i ż w ludowym

czyli w y r a ż a n i a

go

językiem

nurcie sztuki

różnych

działa

wypowiedzi

plastycznych. D l a etnografa problematyka ta jest szczególnie
interesująca, bo p r z y b l i ż a zagadnienia odbioru, społecznej re­

Drugą sukienkę

z inicjałami Marii znamy z drzeworytu

Antoniego Czechowicza (1735 r.) a trzecią pokazuje drzeworyt
ludowy o nieznanej

proweniencji.

2

To drzeworyty oraz dwu-

strofowy drzoworyt kolorowany, przechowywany w

Bibliotoce

Publicznej miasta K r a k o w a , o siedemnastowiecznych

dotalaeh,

cepcji sztuki masowoj, adresowanej do całogo
a

jednocześnie

dotyka

zagadnień

estetycznych

społeczeństwa,
wyrażających

się w lapidarności, s k r ó t o w o ś c i formy, typie zdobnictwa, umow­
ności

znaków,

któro

szczególnie

silnie

przemawiają

do

wy­

obraźni.

jak ł a ń c u c h y i klejnoty na szyi Matki Boskiej i D z i e c i ą t k a Jezus

Świadomość

tzw.

„masowego

odbiorcy" sztuki religijnej

oraz wladyslawowskie korony wotywno na g ł o w a c h , są przykła­

kształtowana

dem popularyzacji togo wizerunku wśród mniej z a m o ż n e j lud­

i s ł o w n e j , przekazywanej za p o ś r e d n i c t w o m ulotnych d r u k ó w

ności.

3

za

pośrednictwom

całej

sfery

wizualnej

o b r a z k ó w dewooyjnych, o b r a z k ó w k o ś c i e l n y c h i o b r a z k ó w kupo­

P o w s z e c h n o ś ć kultu Matki Boskiej C z ę s t o c h o w s k i e j , patronki
narodu polskiego, s t w o r z y ł a ogromno zapotrzebowanie

na J e j

wizerunki. Potrzeby to b y ł y i są zaspokajane z a r ó w n o
twórczość

była

rzemioślniczą,

jak i

amatorską:

przez

pizez

wanych na odpustach. P r z e k a ź n i k a m i o bogatej sferze treściowej
były

kupowano

w Częstochowie

p a m i ą t k i w postaci

„listów

z nieba", ozy l i s t ó w od Matki Bosldcj, rozpowszechnione

pod

wybitnych

koniec X V I I I i na p o c z ą t k u X I X w. Ż y w o t ich p r z e d ł u ż o n y b y ł

malarzy i przez d y l e t a n t ó w . Choć od dawna, oo. pa,ulini zabiegali

do p o c z ą t k ó w X X w. d z i ę k i atrakcyjnej stronie wizualnej. Z a ­

o to, by p o w s t a j ą c e kopio b y ł y m o ż l i w i e wierne obrazowi jasno­

w i e r a ł y bowiem obrazki odpowiednio s k ł a d a n e , ł a t w e b y ł y do

górskiemu,

wszystkie

przenoszenia i tanie. B y ł y to w a ż n e zalety, doceniane przez piel­

masowo

g r z y m ó w nie tylko w Polsce. L i s t y bowiem drukowano t a k ż e

wśród ogromnej liczby w i z e r u n k ó w

reprezentowały

wysoki

poziom

artystyczny.

nie

Wśród

wytwarzanych kopii m o ż n a rozróżnić grupę przodstawień przez­

w j ę z y k a c h czeskim i niemieckim.

naczonych dla ludności wiejskiej.

Wiele danych d o t y c z ą c y c h r ó ż n o r o d n y c h o b r a z k ó w

D l a dzieł ludowych charakterystyczne jest sprymitywizowanie fo.my, u m o w n o ś ć
grubienie,

jaskrawość

konturu, często nadmierne jego po­

kolorów,

rozmieszczenie

ornamentów

r ó w n o m i e r n i e na całej powierzchni obrazu, bogactwo dekoracji

Boskiej znajdujemy w tz.w. miraculacb, spisywanych

Matki
bardzo

systematycznie przez u p o w a ż n i o n y c h do togo z a k o n n i k ó w paul i ń s k i c h . Przytaczamy tn tylko te, które m ó w i ą w y r a ź n i e o obra­
zach Matki Boskiej C z ę s t o c h o w s k i e j :

kwiatowej, przy c z y m takie same kwiaty malowano na szacie

, , W 1653 r. A d a m Strzałkowski pod Cudnowem w walce

Matki Boskiej i w w i e ń c u o k a l a j ą c y m J e j g ł o w ę , w tle obrazu

z T u r k a m i , ugodzony z o s t a ł k u l ą w pierś, ale Obrazkiem Matki

czy w koronie. Natomiast

Boskiej C z ę s t o c h o w s k i e j , w i ę c e j

w sztuce popularnej o charakterze

masowym cechy te już nic w y s t ę p u j ą . F o r m a jest

U . 3. Ryngraf metalowy,

„gładka",

wym. 1 6 x 1 5 cm, 1 poł. X X w.

niżeli

pancerzem

uzbrojony,

u n i k n ą ł śmierci; bo pancerz puścił, a kuła na Obrazku

II.

4. R y n g r a f

metal., z emblematem wojskowym,
15 X 12 cm, 1 p o ł , X X w.

pod

wym.

151

�podobnego, racz m i ę teraz r a t o w a ć ! Co gdy w y m ó w i ł , zaraz
d z i e c i ę o d z y w a j ą c s i ę o ż y ł o . T o pod p r z y s i ę g ą

zeznał."

8

, , W 1719 roku w m i e s i ą c u kwietniu Zawisza Starosta Miński,
syn m a r s z a ł k a sejmowego, przybywszy no J a s n ą Górę zeznał,
iż służąc w wojsku cesarskim pod k s i ę c i e m Eugeniuszem w stop­
n i u rotmistrza gdy pod Belgradem w a l c z y ł z T u r k a m i ,

kulą

k a r a b i n o w ą w piersi ugodzony, przy ż y c i u z o s t a ł ; kula bowiem
utkwiwszy w brzegu Obrazka N a j ś w i ę t s z e j Maryi P a n n y (który
zawsze nosił na sobie) nie d o t k n ę ł a ciała Zawiszy. Takowe ocale­
nie

towarzyszom

broni

opowiedziawszy,

uszkodzony

o k a z y w a ł , a przybywszy n a J a s n ą Górę, składał
m o d ł y przed S. Mari O ł t a r z e m " .

Obraz

dziękczynne

9

Słabo wykorzystane dotychczas źródła w postaci

często­

chowskich m i r a c u l ó w , p o k a z u j ą , że obrazki malowane na miedzi
nosili na piersiach ludzie r ó ż n y c h s t a n ó w . W cytowanych opi­
sach, p o c h o d z ą c y c h z r ó ż n y c h lat, obraz Matki Boskiej jest trakto­
wany osobowo i z wielkim szacunkiem. Z a ocalenie ż y c i a d z i ę ­
kowano Bogu w czasie pielgrzymki p r z y n o s z ą c dary wotywne.
Wiele cudownych u z d r o w i e ń m i a ł o miejsce w kaplicy przed
obrazem Matki Boskiej — j a k m ó w i o tym p o b o ż n a literatura
od najstarszej t j . R i s i n u s a p o c z y n a j ą c , poprzez dzieła Nieszporkowicza, Kobierzyckiego, G o ł d o n o w s k i e g o
danej Wiadomości
Niewiele

Historycznej

wiemy

o

i anonimowo

wy­

w X I X w.

charakterze obrazów

Matki

Boskieji

C z ę s t o c h o w s k i e j . Nio wiemy więc jakimi intencjami k i e r o w a ł s i ę nabywcy, gdy umieszczali oni c z ę s t o c h o w s k i obraz w kap.
liczce, ozy we w ł a s n y m demu w ś r ć d innych ś w i ę t y c h obrazów.
Gromadzone w magazynach muzealnych obrazy ś w i ę t e

poz­

bawione z o s t a ł y całej sfery o d n i e s i e ń religijnych i otoczki sto­
sunków

społecznych.

Na

podstawie

materiałów

muzealnych

i z a p i s ó w w inwentarzu m o ż e m y tylko co n a j w y ż e j s t w i e r d z i ć
z jakiej m i e j s c o w o ś c i p o c h o d z ą , nie wiadomo natomiast jakie
miejsce w domu i m przeznaczano, jak w y r a ż a ł s i ę kult j a k i m je
otaczano. Opis katalogowy m ó w i ą c y o ornamentach i drobiaz­
gowo a n a l i z u j ą c y t e c h n i k ę , nio zbliża nas do tajemnicy poszcze­

l i i A Prusz&gt;A^kie^« w Krakowi*?,

g ó l n y c h , indywidualnych dzieł czy d r u k ó w . Nie tylko n a b o ż n o ś ć
ludzi ze wsi m a n i f e s t o w a ł a się chęcią posiadania widomych zna­

I I . 5. Obrazek patriotyczny formatu kartki pocztowej. L i t o ­
grafia A . R u s z y ń s k i e g o z K r a k o w a

k ó w czy symboli, p o z w a l a j ą c y c h na ponawianie kontaktu z obra­
zami cudownymi o dużej mocy, c i e s z ą c y m i s i ę sławą, otoczonycli
nimbem c u d o w n o ś c i , czy specjalną ł a s k ą . Utrwalanie p r z e ż y ć
odbywa s i ę za p o ś r e d n i c t w e m tego znaku, bo przypomina on na

s u k n i ą została się, bez naruszenia piersi. Co s p o s t r z e g ł s z y u p a d ł
na m o d l i t w ę i d z i ę k o w a ł za to N . Pannie, a k u l ę z zanadrza
dobytą,

o k a z y w a ł kompanii z znakiem na obrazku w y r a ż o ­

co d z i e ń o opiece i przenosi tamto „ c u d o w n e " zdarzenie, uzdro­
wienie, oczyszczenie które m i a ł o miejsce w czasie pielgrzymki —
w czas teraźniejszy, z miejsca o d l e g ł e g o — do siebie, do domu.
Galeria obrazów, w m o ż l i w i e „ b o g a t y c h " ozdobnych ramach,

nym. "*
„ W 1600 r. Leon O g i ń s k i Podczaszy L i t e w s k i od z ł o c z y ń c ó w
p i ę c i u kulami ugodzony przez obraz N . Maryi P a n n y Często­
chowskiej na miedzi malowany, k t ó r y zawsze na sobie n o s i ł

b y ł a nie tylko wyrazem p o b o ż n o ś c i i z a m o ż n o ś c i

gospodarzy.

D z i ę k i istnieniu o b r a z ó w przeszłe zdarzenie jest antycypowane
w p r z e ż y c i e „ h i c et nunc".

cudownio został ocalony. B l i z n y bowiem p o z o s t a ł y na. Obrazie

W a ż n a w t y m w y p a d k u jest funkcja pielgrzymek. M i a ł y

Maryi i bez najmniejszego uszkodzenia Ogińskiego osoby: za co

one już od średniowiecza swoje spocyfiezne znaczenie w p o b o ż ­

d z i ę k u j ą c o d w i e d z i ł Ś w i ę t e Miejsce i W o t u m złożył w ofierze."

5

, , W 1703 r. ...Mikołaj Chołodecki R a j t a r J . W . Potockiego

ności

określonej

Worku Judaszów

jako „ l u d o w a " .

Sebastian F . Klonowicz

w

pisze: „ P o l a k z przyrodzenia, ma u s t a w i c z n ą

przypadkowo w p a d ł s z y w głębokio wody jedynie o p i e k ą Maryi

chciwość do pielgrzymowanie. K i e d y już przewie pewny gości­

której Obrazek zawsze na piersiach z w y k ł n o s i ć z n i e b e z p i e c z e ń ­

niec do R z y m a (Nio zatrzyma go doma n i lato, n i zima). Zawsze

stwa z o s t a ł uratowany."

m ó w i : wen dalej, mknie do Kompostela W i d z i e ć miasta, klasz­

6

„ R o k 1704. W czasie trzeciego oblężonia K o ś c i o ł a i K l a s z ­

tory i cele...". T e n satyryczny obrazek z przeszłości m o ż n a by

toru Jasnoj Góry przez wojska szwedzkie, żołnierz jeden chciwy

uzupełnić innymi p r z y k ł a d a m i , m ó w i ą c y m i o poznawczej i krajo­

zdobyczy wszodl do ubogiego domku we wsi Częstochówco, t u ż

znawczej roli pielgrzymek. T e n typ zbiorowych

pod klasztorom b ę d ą c e j , w k t ó r y m Obraz N a j ś w i ę t s z e j M . P .

o d ż y ł na nowo w ł a t a c h jubileuszu J a s n o g ó r s k i e g o i zasługuje

Częstochowskiej na miedzi malowany znalazłszy, takowy zabrał,

na b a c z n ą u w a g ę badaczy kultury i w i ę z i społocznoj. Warto

ś w i ę t o k r a d z k o , dla okazania swojoj k u rzeczom ś w i ę t y m

w s p o m n i e ć , że sanktuarium na Jasnej Górze staje s i ę już od

po­

manifestacji

gardy, n a t y m ż e obrazie, m i ę s o krajać p o w a ż y ł s i j . Nio uszedł

X V w. o ś r o d k i e m kultowym o znaczeniu ponadlokalnym. K i e d y

jednak sprawiedliwej kary niebios, bo tegoż sa,mogo czasu oby­

stało s i ę o ś r o d k i e m kultu narodowego 1 Jakie czynniki na to

d w ó c h rąk w ł a d z ę u t r a c i ł . "
„Rok

1708

—

w p ł y n ę ł y ? Na te pytania o d p o w i a d a j ą historycy, a zwłaszcza c i ,

7

Jakob Żakowicz

mieszczanin W i d a w s k i ,

k t ó r z y z w i ą z a n i są. z programem badawczym I n s t y t u t u Geo­

córkę swoją A g n i e s z k ę , w trzy tygodnie po urodzeniu schorzałą

grafii Historycznej K o ś c i o ł a

i zmarłą w z i ą ł na ręce i przed Obrazem N a j ś w i ę t s z e j Parmy

wydana ostatnio praca Aleksandry Witkowskiej Kulty

Częstochowskiej

piętnastowiecznego

który

miał

w

domu,

uklęknąwszy

zawołał:

Matko Miłosierdzia u Ciebie i u S y n a Twego nie masz nic nie­

152

Krakowa,

w Polsce. N a

uwagę

zasługuje
pątnicze

w której rjrzoprowadza ona analizę

różnego rodzaju pielgrzymek: , , W ś w i a d o m o ś c i zbiorowej akt

�ten w i ą ż e s i ę zarówno z faktem w y j ś c i a , p e w n ą separacją od

j a ń s k i e j , z n a w a ł ą t a t a r s k ą i turecką. H y s ł o „ B ó g i Ojczyzna"

stałego

wypisane b y ł y na sztandarach, wyryte na nagrobkach, wybite

miejsca pobytu,

Pielgrzymować

znaczy

j a k z próbą
po

prostu

pokonania

wyjść

skądś,

przestrzeni.
aby

dokądś

na medalach, wymalowane na kaplerzach i ryngrafach. I s t o t n ą

dojść. T e dwa punkty — w y j ś c i e i dojścio t w o r z ą ramy przes­

rolę o d g r y w a ł o przedstawienie

trzeni pielgrzymkowej, z którą ł ą c z y się c a ł y zepół psychiczny

b y ł utrwalony w s p o s ó b s z c z e g ó l n y w narodzie o t y s i ą c l e t n i e j

ludzkich nadziei, n a p i ę c i a , nierzadko w y s i ł k u . . . W ł a ś c i w y piel­

tradycji chrześcijańskiej. W pewnym momencie d z i e j ó w — to

grzymowaniu r y t drogi m o ż e sie z a d o w o l i ć przestrzenią sakralną

jest od ś l u b ó w J a n a Kazimierza

s p r o w a d z o n ą niekiedy do minimalnych w y m i a r ó w : przestrzenią

Szwedami — Matka B o s k a C z ę s t o c h o w s k a s t a ł a s i ę p a t r o n k ą

B o ż e j Rodzicielki, której kult

i obrony C z ę s t o c h o w y przed

p o t r z e b n ą na okrążenio grobu ś w i ę t e g o , na przejście w procesji

i K r ó l o w ą narodu polskiego. Od tego czasu chęt lie

z kościoła do cudownego źródła, groty ozy obejście na k l ę c z k a c h

J e j wizerunek z s y l w e t k ą orła b i a ł e g o , godła i symbolu w o l n o ś c i

samego obiektu kultu. K a ż d y z tych r y t ó w drogi oznacza (...)

narodowej. P o ł ą c z e n i e tych d w ó c h e l e m e n t ó w

przejście b ę d ą c e p o d ś w i a d o m y m szukaniom obecności sacrum,

śledzić w wielu dziełach, a analiza ikonograficzna pokazuje j a k

które m a s i ę s t a ć dla pielgrzyma źródłom nowych s i ł . "

1 0

Piel­

są one

ze sobą p o w i ą z a n o .

grzymowanie, którego celem jest nawiedzenie sacrum w postaci

p o ł ą c z e n i a dwustronne,

łączono

możemy

prze­

N a sztandarach w y s t ę p u j ą

jako

podobnie na feretronach, a przedsta­

Obiazu Matki Boskiej, s t a n o w i ą c e g o nie tylko religijną ale i na­

wienie obrazowe

r o d o w ą ś w i ę t o ś ć , znak skojarzony z dziejami Polski i jej historią,

h a s ł e m s ł o w n y m . W obrazach i grafice połączenie

zakodowany jest w narodowej

religijnej i patriotycznej n a s t ą p i ł o przez dodanie n a s t ę p u j ą c y c h

podświadomości.

K a ż d a epoka m i a ł a swój niopowtarzalny i o d r ę b n y s p o s ó b
przedstawiania

wartości

symbolicznych,

wyrażających

się w

jest najczęściej

„wzmocnione"

odpowiednim
symboliki

e l e m e n t ó w : 1 orła w koronie; 2 napisu „ P o l o n i a " ; 3 banderoli
z datami rozbiorów Polski i datami p o w s t a ń narodowych; 4

dziołacli sztuki religijnej. Do w a r t o ś c i symbolicznych zaliczamy

elementów

heraldycznych.

również znaki i symbole p r z y j ę t e przez szersze grupy społeczne

elementów

heraldycznych, w innych są one zredukowane

Jedne

wizerunki

mają

przewagę

żyjące na w s p ó l n y m terytorium, o w s p ó l n y m j ę z y k u i kulturze,

e l e m e n t ó w d r u g o r z ę d n y c h . P r z y k ł a d e m pierwszego typu b y ł a b y

określane jako n a r ó d . W odczuciach ludzi sfera wartości religij­

t u pieczęć u ż y w a n a przez polskie władzo w okresie Powstania

do

n y c h i patriotycznych m o ż e się n a k ł a d a ć , zachodzić na siebie.

Styczniowego, popularyzowana w grafice i obrazach w drugiej

T a k dzieje się w polskiej kulturze, niomal od zalania dziejów

p o ł o w i e X I X w. i na przełomio X I X i X X w. W y s t ę p u j e t u

„Sacrum" obejmowało

także

pojęcia

w środkowej części m a ł y wizerunek Matki Boskiej Częstochow­

narodowe.

jest

jedna z najstarszych

skiej w kole na tlo tarczy herbowej podzielonej na trzy pola.

Przykładem

symbolikę
tu c h o ć b y

narodową

i

narodowym

W jednym polu godło K o r o n y — orzeł w koronie, po prawej

i k o ś c i e l n y m . Z p i e ś n i ą t ą szło do walki polskie rycerstwo pod

herb L i t w y — P o g o ń , oraz u d o ł u herb R u s i — ś w . Michał ze

Grunwaldem, ona t o w a r z y s z y ł a w walce z wrogami wiary chrzęści­

s k r z y ż o w a n y m i mieczami.

pieśni

polskich Bogurodzica. B y ł a

ona hymnem

l i . 6. Obrazek patriotyczny, litografia, w y m . 1 2 , 5 x 8 cm,
2 p o l . j X I X w.

II.

7.

Ohraz-emhlemat, z herbami K r ó l e s t w a
L i t w y i R u s i , 2 pol. X I X w.

Polskiego,

�I I . 8. Obrazek o d ł o w i m y w metalu, w y m . 74,5x11,5 oni,
SM
1 l» - X X w.

11. 9. Plakietka metalowa, wym. 6 , 4 x 4 , 4 cm, 1 pol. X X w.

f)1

r

*;
.
B l i ż e j nieokreślona

olejnego obrazu

granicami kraju w P a r y ż u i prawdopodobnie w D r e ź n i e i w K r a -

na blasze prezentowanego na wystawie w dziale metaloplastyki,

kowic. R ó ż n i ą się one od siebie tylko d r u g o r s ę d n y m i szczegó-

a p o c h o d z ą c e g o z terenu rzeszowskiogo

lami.

Rybickiego

((obecnie

jest

data powstania

Muzeum

ze zbioru Aleksandra

Etnograficzne

Podobny obraz z napisem Jan Kiliński

w

Krakowie).

wisi w zakrystii kościoła

O. Augustyn Kordecki w Nowej Gigantomachii
Częstochowy)

pisał:

„Bądźmy

(Pamiętnik

Ś w . P i o t r a i P a w ł a w Krakowie jako dar cechu s z e w c ó w . Ton

Oblężenia

w i ę c przekonania, że

sam patriotyczny emblemat, wykonany w stiuku widnieje na

niepodległość K r ó l e s t w a Polskiego, publiczne i prywatne mionie

domu parafialnym w H u m n i s k a c h w woj. rzeszowskim, z po-

Rzeczypospolitej, k o ś c i o ł ó w , cześć Boga i dawne wolności je-

piersiami Tadousza K o ś c i u s z k i i Adama Mickiowicza. Czynne

dynio za p o m o c ą Maryi J a s n o g ó r s k i e j zachowane i p r z y w r ó c o n e

w latach 1908—1914 D r u ż y n y Bartoszowe, wiejskie organizacje,

zostały, tak, iż bardzo słusznie wyrzec m o ż e m y , że Bogarodzica

poprzedniczki Strzelca, z w i ą z a n o z ruchom n i e p o d l e g ł o ś c i o w y m

tarczą jest K r ó l e s t w a Polskiego".

n a terenie Galicji przejęty tan właśnie emblemat i niewykluczone

rodzica tarezą jost K r ó l e s t w a Polskiego" b y ł o ż y w e nie tylko

jest, że ich c z ł o n k o w i e zamawiali sobie obrazy, które w i s i a ł y

w wieku X V I I . Specjalna opieka Matki Boskiej kojarzyła s i ę

w miejscu ich s p o t k a ń . Znane są t e ż serie ohromolitografowanych

z J e j c z ę s t o c h o w s k i m obrazem, a ten z kolei z obroną wartości

11

T o przekonanie, że „ B o g a -

p o c z t ó w e k o tej samej tematyce, k t ó r e b y ł y drukowane poza '.^narodowych i w a l k ą o utrzymanie narodowej t o ż s a m o ś c i .

P R Z Y P I S Y

1 Polska

Grafika,

Ludowa , K r a k ó w

1970, fot.

160, kat.

161
2 K s a w e r y P i w o c k i , Drzeworyt ludowy w Polsce, Warszawa
1934 ( i l . 14 i 30)
3 A n n a K u n o z y ń s k a - I r a c k a , Malarstwo ludowe kręgu często­
chowskiego, Wroclaw 1978, i l . 30
4 Wiadomość historyczna o starożytnym
obrazie Boga-Rodzicy
Maryi na Jasnej Górze przy Częstochowie przez Władysława
Książęcia Opolskiego w roku 1383 złożonym, w drukarni Jasnej Góry
Częstochowskiej, 1856, s. 170

5
6
7
8
9

tamże,
tamże,
tamże,
tamże,
tamże,

s.
s.
s.
s.
s.

176
179
179
181
187

10 Aleksandra Witkowska, Kulty
kowa, L u b l i n 1984, s. 126—127

piętnastowiecznego

11. O. Augustyn K o r d e c k i , Pamiętnik
Oblężenia
Często­
chowy 1665, w s t ę p e m poprzedził J a n Tokarski, L o n d y n 1956

Obiekty ze z b i o r ó w : Archiwum Ojców K a p u c y n ó w , K r a k ó w , i l . 2,5,6; A . Rybickiogo, i l . 3,4, 7—9, obecnie w ł .
Muzoum Etnograficzne w Krakowie. P o t . ; J . K u b i e n a

154

Kra­

�П. 1. „ P a m i ą t k a Obrazu Matki Boskiej w C z ę s t o c h o w i e " . Akwarela n a kartonie, w y m .
3 7 x 28,3 cm, sygn. „ L e w i c k i pinx ot sc", drukowana w P a r y ż u

Aleksander Jackowski
WPISY DO „KSIĘGI WYSTAWY"

T y c h k s i ą g jest wiele, z okspozyeji, które m i a ł y

miejsco

w Krakowie,

W r o c ł a w i u , Warszawie. W p i s ó w setki, m o ż e

siące

z trzoch k s i ą g

Tylko

„krakowskich" wybrałem

naście, tych, które zwróciły m o j ą u w a g ę zarówno

ty­

kilka­

typowością

relacji jak i celnością s f o i m u ł o w a ń . Jest to jednak w y b ó r subiek­
tywny i z r ó ż n y c h p o w o d ó w nie o d z w i e r c i e d l a j ą c y

działały

przede

wszystkim

jako ś w i a d e c t w o

nieprzemijającej

obecności kultu Matki Boskiei, a szczególnie wizerunku Matki
Boskiej

Częstochowskiej

wypowiedzi

w

życiu

narodu. Niemal

nie w y s t ę p u j e w a r t o ś c i o w a n i e

w

żadnej

estetyczne, istotny

wydaje sio fakt wprost n i e z w y k ł e g o zakorzenienia wizerunku

wszystkich

(i z w i ą z a n y c h z nim treści emocjonalnych) w tradycji narodu,

refleksji z w i e d z a j ą c y c h . Dlatego n a ł o ż y chyba p o w i e d z i e ć , jakie

p o w s z e c h n o ś ć kultu, czego ś w i a d e c t w e m jest właśnie różnorod­

postawy d o m i n o w a ł y we wpisywanych uwagach

ność

i co stano дч

o s z c z e g ó l n y m charakterzo reakcji w i d z ó w na t ę w ł a ś n i e wy­
s t a w ę o t w a r t ą 11 p a ź d z i e r n i k a 1982 г., a więc w 11 m i e s i ę c y

interpretacji J a s n o g ó r s k i e g o

Obrazu,

jogo ż y c i e

i rola

w ś w i a d o m o ś c i narodowej.
Moment

historyczny,

w którym

zorganizowano

wystawę

od chwili wprowadzenia stanu wojennego. W p i s y charaktery­

z a w a ż y ł na jej odbiorze, p r z y c z y n i ł się do tego, że w w i ę k s z o ś c i

zuje w ł a ś n i e zderzonio

wypowiedzi pn.owijal się w ą t e k n i e z w y k ł o ś c i i wręcz j e d y n o ś c i

tych dwóch rzeczywistości

—

przeży­

wanego czasu i samej wystawy. N a s t ą p i ł o spolkanio ludzkich

tej wystany, tego tematu,

emocji, goryczy, l ę k ó w i nadziei z obrazami, które w tej sytuacji

i udostępnienie.

wdzięczność za jej

przygotowanio

155
г

�Zrozumiale, ź e wśród p u b l i c z n o ś c i , a zwłaszcza tych wi­
d z ó w , k t ó r z y odczuwali p o t r z e b ę wpisania uwag,

przeważały

D z i ę k u j ę za w s p a n i a ł ą w y s t a w ę . S z c z e g ó l n i e teraz, kiedy Matka
B o s k a jest nam bardzo potrzebna.

osoby wierzące. S t ą d Ъ. liczne inwokacje do Matki B o ż e j , p r o ś b y

( K . P . , uczeń)

o jej pomoc i opiekę r a d naszym narodem w trudnych chwilach
jego d z i e j ó w .

W historii tego obrazu j a k a ś siła, k t ó r ą ta wystawa p o z w o l i ł a

T a k i b e z p o ś r e d n i , szczory i silny odzew nio c z ę s t o towa­

dostrzec i p r z e ż y ć .

rzyszy wystawom. S p o t k a ł e m s i ę z nimi zaledwie kilka razy —
kiedy w stołecznej

„ Z a c h ę c i e " przedstawiano

plon konkursu

na b u d o w ę pomnika B o h a t e r ó w Warszawy, w K r a k o w i e ekspo­

Maryo, Matko nasza, Matko naszego u d r ę c z o n e g o narodu —
nie opuszczaj nas.

nowano „ P o l a k ó w portret w ł a s n y " a t a k ż e (choć w mniejszym
stopniu) na wystawach „ R o m a n t y z m i r o m a n t y c z n o ś ć " ( K r a k ó w ,

Ogromna siła t k w i w obliczach Matki Narodu. W i e r z ę , że i mnie

Warszawa), „ J a c e k Malczewski" (Poznań) i niedawnym pokazie

b ę d z i e dano p o g ł ę b i ć spojrzenie na to

oblicze.

p r o j e k t ó w pomnika Powstania Warszawskiego (Muzeum Naro­

(S. J . — malarz)

dowe w Warszawie, 1983 г.). Ale, podczas gdy na wymienionych
wystawach d o m i n o w a ł y treści patriotyczne, na omawianej
wystawie b y ł y one w y r a ż a n e przez jeden, powszechny

tu

i nie­

J a k to dobrze, że mamy wszyscy j e d n ą w s p ó l n ą M a t k ę , k t ó r ą
k a ż d y inaczej przedstawia i interpretuje.

zwykle silny symbol wiary i nadziei — obraz Matki Boskiej
C z ę s t o c h o w s k i e j . Zapomniano, że w intencji o r g a n i z a t o r ó w m i a ł a
to b y ć recepcja Obrazu w sztuce ludowej, w w i ę k s z o ś c i wypo­

P o wystawie „ P o l a k ó w
wystawa w K r a k o w i e .

portret

własny"

jest

to

największa

wiedzi rozszerzano jej formułę na cało s p o ł o c z o ń s t w o , na różno
jego warstwy, stany, klasy, na przeszłość i teraźniejszość. C z y

A to P o l s k a w ł a ś n i e . . .

s ł u s z n i e ? M y ś l j , że arcy-słusznio. W ł a ś n i e ta wystawa wskazuje
na ograniczenie naszego „ e t n o g r a f i c z n e g o " spojrzenia na wielo­

W y s t a w a w s p a n i a ł a , stanowi materialny d o w ó d ducha poro­

rakie z w i ą z k i wsi i miasta, rzemiosła cechowego i ludowego,

zumienia narodowego (...)

pokazuje j a k trudno oddzielić ludowo od nie-ludowego, to co
powszechne

od tego, co chłopskie. Widzowie dostrzegli to, co

(...) T y l k o B ó g m o ż e nas obronić (...)

b y ł o i co wystawa s u g e r o w a ł a przez d o b ó r e k s p o n a t ó w — po­
mimo

ograniczającego

sformułowania

tytułu.

Dostrzegli

to

Jeszcze nie w i d z i a ł a m tak ślicznej wystawy

co chcieli z o b a c z y ć , co właśnie w t y m k o n t e k ś c i e historycznym

jak ta wystawa.
(A.O. k l . I l i a )

w y d a ł o się im w a ż n e i , dodajmy, co zapewne nio b y ł o sprzeczne
z intencjami o r g a n i z a t o r ó w .

Maryja, Pani

Jasnogórska

towarzyszy naszemu narodowi na

przestrzeni całej historii bogatej „ w nieszczęścia i ł z y " — j a k
m ó w i nasza p i e ś ń . J a k nie m o ż n a zrozumieć tego narodu bez
Chrystusa, jak to p o w i e d z i a ł J a n P a w e ł I I w Warszawie, tak
toż nie m o ż n a z r o z u m i e ć tego narodu bez Matki Boga — P a n i
J a s n o g ó r s k i o j . Wystawa niniejsza doskonale
W p i s y z „ K s i ę g i wystawy" w

to pokazuje.

Krakowie:
B ó g zapłać za zorganizowanie

wystawy.

J a k to dobrze, że s ą sprawy łączące n a s z ą przeszłość z dniom
Najbardziej polska wystawa (...) niepowtarzalna, t y m bardziej

dzisiejszym.

że i okazja n i e z w y k ł a „ 6 0 0 lecie". S ł o w a tu niczego nie w y r a ż ą .
W y s t a w a jest tak fascynująca-, że zapomina się o czasie

—

dosłownie i w przenośni.
(...) W y s t a w a ta jest najlepszym p r z y k ł a d e m jak w a ż n y m prob­
lemem w ż y c i u Narodu jest kultura, tradycja, Religia — jego

Nie m a d w ó c h takich samych twarzy! z a d ? i w i a j ą c e .

p r z y w i ą z a n i e . T o Go najbardziej ł ą c z y i określa — po tym s i ę
poznajemy w t ł u m i e c u d z o z i e m c ó w na o b c z y ź n i e

(...)

S ł o w a są niepotrzebne. T a m gdzie jest k t o ś bardzo bliski dobrze
czasem p o m i l c z e ć .

W y s t a w a jest b. potrzebna (...) bo wykazuje, że k i e d y ś b y l i ś m y
jednym, solidarnym narodem.

Wprost w i e r z y ć się nie chce, ż e tyle unikalnych o b r a z ó w i eks­
p o n a t ó w zebrano na tej wystawie, ś w i a d c z ą c e j o kulcie reli­

T o z d u m i e w a j ą c e , j a k m o ż n a przez jeden temat p o k a z a ć i s t o t ę
losu narodu, jego k l ę s k i , d ą ż e n i a ,

nadzieje.

Z a zorganizowanie wystawy T e j , w k t ó r ą wierzy nawet
k t ó r y w nio nie wierzy serdeczne p o d z i ę k o w a n i e .

156'

gijnym P o l a k ó w do Matki Boskiej C z ę s t o c h o w s k i e j

(...)

Z e w s z ą d p a t r z ą na nas T w e dobre, matczyne oczy.
taki,

S ą takie miejsca, gdzie k a ż d y spotkany człowiek jest bratem
(...) T a wystawa jest takim miejscem.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9952" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9930">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/25e7c9f0840d836f61335ed7a240ff8d.pdf</src>
        <authentication>cc904676eead91875b584dfa35ad08c7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118342">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1849</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118343">
                <text>1983</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118344">
                <text>antropologia kulturowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118345">
                <text>język a kultura</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118346">
                <text>językoznawstwo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118347">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1714</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118348">
                <text>Z problemów językowego uwarunkowania kultury / LUD 1983 t.67</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118349">
                <text>LUD 1983 t.67, s.57-72</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118350">
                <text>Burszta, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118351">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118352">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118353">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118354">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118355">
                <text>Lud,

t. 67.

ll91lB

WO.JCJECH BURSZTA

Z PROBLEMOW

JĘZYKOWEGO

UWARUNKOWANIA

KULTURY *

Rozwa'żania nad wzajemnymi związkami jęz)llka z kultuorą mają w lite-ratWl"nE'
antropolo:griczmejdość długą tradycję. M~mo iż nadal domiinującf'
jest stanOWiiskopr.a!kty·cznegos€IParowan~atej s:p€rcyf~cm('.idziedZliinykultury, jaką stanowi język, od pozostałych zjawisk kulturowych, nurt badań nad rolą i miejscem języka w kulturze skupia uwagę wielu antropologów - głównie amerykańskich. Przy okaz!). tego typu badań sięga się
zwykh~ do koncepcji wYiPiracowanychswego czas:u prlJez E. S~pir:a i B. L.
WhO!rfa,antrqpo1ogów uwraci:anyohpowszechnie za twórców tzw. etnolciJngw,istykL KlutCzowymmomentem rozważań jest, rzecz jasna, ustosunkowanie się do idei Z'a:waTtychw sławnej hijpotezi.e S.apira-Whorfa. RÓ'W'n!iei
niniejszy teikst dotynyć będzie tej kweshi, f071patrywa:ne.ijednak w kontekście teodi kultury wIkładanej prZlezobu tych badalczy, a mają,cej swoje
konS€lkwencje w ostatecznych sądach odnośnie charakteTiu rozwaianego'
przez nich zwią'zku języka z oałOlksiztałtemkultwry.

DWA

STANOW:JSKA

SAPIRA

Z inte:x:pl'ietacjąpoglądów Sapwa wiążą się pewne trudności, wypływające główni'e z faktu, iż ni\" był on często ko:rusekwentny w swych za.patorywaniach ogó1nokulturologiC71nych i jego s1;:aJno'wirSiko
ulegało isto.tnym
~mianom W konsekwencj;i nie stworzył on spójnego programu ~dawozego - jest to raczej ze5lPÓłIPOszcZiególnychdy,rektyw wymagających
odpowiedniego odczytania i usytuowania w całości poglądów teOiretY'czno-&lt;metodologicznyClhSapira. To. co zwykle przytacza Siię jaiko "tyrpowe"
.poglądy tego badacza, na których miał oprzeć się późni€j Whorf, jest
jedynie fragmentem w jego poszukiwaniach dostępu do symbohCZlnej
* Tekst

nil1li€'j.szy st.a-noW: fragment
większej
nad rolą l miejscem ję.zyka

ll:i&lt;.Jz:nY'm rnzw&lt;lżaniom

cal.ości, poświęconej anircwolow ogólnym systemj·e kultury.

�WOJCIECH
BURSZTA

58

sfery kmltury. Również w kwestii modelującej roli języka wlwlturze
rpQglą.dyS.apirn eWOIhrowałyi rue przytbrały formy ostatecznych l'O'zst1'zygnnęć. W pierwszym oikTesie swej dzialalności, 7. wie ń'cronej książlką Language, Sapir w sposób wyT,a:źmysąpaI1u:}eod sLebLejęzy!k i kulturę· Tę
d.r'ugą definiJuj&lt;ejes2JC:rew t'l'adytcyjlno-lant:ropołOtgticzny\ffi
duchu stwiwdzając, że jest ona 8poJ'E'cznieOdZJL€rdzioZOlnym
ZlbioiI'lE'm
pr,akty.k i Wi.erZ2I1determmującYich stI1uktUlI"ęoodzJL€inlnego
żyoia~Uidzi t. Nieco dalej Sapir dodaje, że kulturę można OIkrteślić jafkJoto «100" ~polecz'eństwo robi oj «o
czym» myśli 2. Język zaś, jako zhiorowa szt'U1kamyślenia, którego zawartość jest ,za.wsze tożsama - two jest wg s.alPirn intuicyjną nauką
dośWliadozenia - dostareza ws!katzówek o tym «jab społ'eczeńiS'twomyśli.
S&lt;łipirnie sądZii jednak, by można było znależć przyczymowe rolacje pomiędzy zawartością doświadczenia (owytm «co») a sposobem jego wyrażalIlJia.(owym «jak»). 'DaJkjaik w kulturze wszeJJkic w ni,ej zmLany dotyczą
zawsze treści OIkreślOlIlychdziedziln kultury, talk dążeniem języka są zmiany w ekspvesji fOlrmalnej. Nile wydaje się więc Sa.pirowi, by kultur:l i jęl.ytk były w jakJirn:kolwi€lkp.rawdziwY'm se.nsie 'Powiązane przy.czynowo.
Kiultiura j'est, rzecz j1asna, podS'bawą istni.enia jęZyika, ten dl'ugi zaś nic
oj'zw:ieiI"C~,edla
bynajmniej kll'lr1mry,poza oczywistym i czysto zewnętrznym faktem velacj:i pomiędzy słowni.ctwem danego języrka a inwentarzem
kultury. Relaoje teg'o typu mają d'WlO'jraiki
chaTakter: związku słownictwa
z "ohalflaJk,1RiI"\em"
kultury (np. b()gact'v,ro tel'1lllilnów odnoszących się do
polknewi.eństwa w kUll1JUraC'h
o s~zegóJ:ni'e ro~bUidowanych strukturach
Ipo:krrewieństlwa)oraz h:istoryczne:go rozwoju języrka i całokształtu kultury.
Ten dmllg'i~eIkt Z3jgad!ni.'eni!a
pOl"luszałjluż z.r.eszrtąSapir wcześniej, kiedy
tw:i€!I1dZlił,
ż'e zarówno język, jiaikkultura są złożone z el'ementów różl!lJego
wieikJui stąd jiCŚliuda się przed'stawić zmiarny kultury w rela.cji do zmian
nastę:pującyCih w języku (a ohodzi tu znów wyłąCZJnie o jego słownik),
LlzysikaćmOlżna istotną miarę względnego wi,e'ku elementów kultury ~.
Talk więc prooesy 7Jachoid'Zącew języikJu i kuJ,turze są proce'SaID&lt;inieporÓiwnywalnyrrni - historia .iichbiegtnie wuUużparalelnych
liJn1ijedynit'
w tym sensie, Źle słownidwa języka baroz.iej lub mniJej dokłardnie odzwierciedla dan'ą kulturę, celom k1órej służy.
Sapir l?aiUIWa:ża
jedJnaik j€lden niezwykle istotny dla jego dalszych badań fl&lt;likt- rnieadekwatność dotychczasowego pojęda kultury w \ronfrontacj} z precyzyjnym def.iJniowaniem języka, .Chodzi o tó, aby uwalnic
l

E. Sapir.

Language.

An

Introduction

to the Stud?} of Speech,

New

YO'rok 1949,

s. 207.
2

Ibidem,

sP.OT.
!YIetltod, in:

s. 218.

E. SaiPirr., Time
Selected

wSItal w 1916 roku.

Perspee,tive

Writings

in

of Edward

Abori{}I.'wt

,&lt;\meri.can Culture:

SapIr, Ber1keley

1949, s. 4~2.

A Study
A r-tyk.uI

of

po-

�Z 'problemów

jęzY'kow'egIQ u.warunkow::mia

59

kuJtury

kulturę od treści pu5zcZlegó1nyohj.ej opisów l wyikJazać, że posi.ada ona
wrodwną f01iffię(inna; e-form), OOŚ w rodzaju 'Sze.r~gukontUlrów, wro.rórw
pcdobnych tym, j'akie odkryto w języlku dzięki lingwistyoe struikituralnej
(której nb. Sal!)1rbył cZiOł1owym
przedsbaw1cielem). TylkJo w taikim wypadku uzy:::'kalIloby p::&gt;równywa1ną do języka aharakterystytkę kuJ.twry, co
mogłoby stać się pie:Lwszym kroibem do praJW'OmocnegoZlestaWlieniaohu
tych si,er 4. Jest to więc postulat mówiący, iż wl'alściwe ZlT,o'Zlumi,enie
wzajemnych relaoji ję.zY'~az iiIllnYimisyst'emami kultt'Towymi wymag'a badań
nLe nad prociulktaTni języka (sł.olwniotwem), ailie nad j'ego wzorami - leksJlkalnymi, mo.rfologi.c1Jn)'lmii syntaktycznymi - w relacji do inny,ch
w.zOtrówkUJlt'UJry(jeśli, jiaJkpowi:ada Sapir, takowE. da się odkryć).
Następny oikres w twó:rezości SaiP1ra ClhaJr,aJktE'Tyzuj&lt;e
się zrnIialIlqjego
nastawienia do zagadnień, kItóI1e Zlnalazły swe neg'atyW\ne if01Jwiąza.nie
w Language - zmiana ta dotyczy tra.ktGlwMliLajęzy'lm, a w :więklSzym
jeszcze st'QPnLUpcdeiścia do ~ul1lU'ry. Kluczowym pojęciem staj.e Slię pojęcie s y m b o l i z m 'u. 'Sapir ni.e og.raniJcza go jedynie do pojlC'dyriczych
. relacji wiążą'cych orbiekt z symboJem na mOlcy ustalonej kOlIlwencji, aloe
pragnie terminem tyrm objąć tta'ki~ezłowne systemy Qdiniesieni'a, jalk:mOlwa,
pismo, :nOltacjamatemaiŁycZlna,gO/dla naJI'odowe, .sygnalizacje itd. DŹlWięki
i znaki uŻY'wa'new tego tyrpu systemach zJdecyd.owanLeni'e mają ZJI1.acz.e~
nia same w sobie, a uzySkują joejedynie dla tych, ik.tórzy potr,aiią j&lt;eilIltEil1P~ertoWiać
w tef!m~naldhtego, do cZlegosię odnoszą ;;. Ten I10dZlajsymbolizmu nazywa SalPir ref.er€lncY'j:nym(referential symbolism), a jego znamimnąi pOlootawową cechą j.&lt;es.tfakt, iż jest on substyttJutem iJnin:~gotypu
zachaw?'ITia i jego znacz,eIJlIianie da się :WY!Pf'owarlzićbez;pośTednio :z kontekstu doŚWiiadczsnila.Również i do samyoh zachowań j,~o takich odnieść
można, Zidani'em Salpira, iberrminsymbo1i.z.m - w tym pr.lYlpadkJujest on
skQ\l1densowamąformą 2'Ja~howa:n.iaZa3tępaz€lgo, która pozwala "uwo1nić
się od ci.JŚnJieJ1Jia
af,ek:ty'wnego". tzn. zaJ:~tEJPuj,e
beZjpOŚred'llią ekspresję
emocjonalną 6. TeIIlsy,mbolizm nosi mi'aJnrorkolnden:slaJcyjnego(condensation
symbolism). To, co konstytUJuje każdatrawwo kulturę, to wlaśl1lie poszCZ€gó1ne syst'e:my symboJiczne, ~pośTód ktÓTy'oh formę najrbardziej rozwiniętą
osiągnął języtk. "Język - pisze Sapir - jest w ogólnym odczuci'u doSkonałym sY~ltemem symboliezJnym, o ~dealnile jedrnoroidnYIIDmaterial(\ j,ako
narzęcizi'e wsz'e,lkiC'hodnil€Sień i znaeZień dostępnych danej kulturze zarówno w fOO1mieza'k1tuaJizowanej komunikacji, jak i w fOlimiJetakich
i;dea}nYQh9ll1bsty,tutów komuniJka.cji. jak myślenie" 7, Zawartość treściowa
4 E. Salpo!'. Language ... , s. 2118 - 219.
5 POJ'. E:. S'd:pi-r,
Symbolism,
:n: E·nc1Jclopaedia of the Social

Sciences,

v:;-[.

.'lew Y.ol1k 1'9:14. s. 492.
6

Ib]delln,

7

E. S~\pil'. Język,

s. 49,3.

w: Kultura.

język,

osobowośc,

Wd:,szawa

1'978.

:i.

37.

XIV,

�60

WOJCIECH

BURSZTA

kultury - :kontynuuje dalej - daje się za'wsze wyraiz.ić w jej Języku;
każdy materia'ł języilrowy symbohzu:je dla użytkowników danego języka
rzeczywiste ZII1aczenia.Tylko ~ięki ję.zykOiW'imożlliwe jest także wyjście
poza to, co dane w indywidualnym doświadczeni u członka damej kultury - wyodrębniając z doŚWiiad:cz€lI1'ia
posz'CIZególnej1egoelementy, język
tWGl'Zyj€ldnoo~eśnie coś w rodzaj1u potencjalnego, po:nadindywidualnego
. świata, Móry kO[1iSJtytuuje- j.alkIPowiada Sapir - pows:zedm€ p')rozu;mienie. To właŚinie "porozumienie", opierające się ~a możliwych systemach symbo~i'CZJlYChz językiem j~1() system€'m nacmlnym, stanowi
kultu~ę.
Widać z powyższego wy:raźm:ie,że Sapir odchodzi już daleko od braiktowania !kultury jallro określonych wwrów zachowamia (a takie jej rozumienie ~na.jdiui'emy jes'zcze w Language). W art}'1kule Idea osobowości
'ill antropologii
kulturowej wyra,ź!I1'ieodcina się od konstruo'wa'Illia pojęcie
kultury w ~sóib mechan;iczny, opiern.jący się na uogólnianiu postnegcmych przez badacza wzorów zachowalnia się. "Za prostymi &lt;:chematami
form kulturowych - pisze - skrywa się nade, szczególny układ wzajemnych powiązań; z tej to właśnie całości wyłaniają się zupdnie now,~
kształty nie mające nic wspólJnego z wystawionym na plan pi(';J'wszy
",wY'1m.z:em
tr:eści" daII1ej kiu1tury. Stąd słowo, gest, genealogia. rodzaj
wierzeń reliJglij:nychmogą sobi:e m!espodziewanie podać ręce we wspólnym
nm sy,mbolicznym znaczeniu" 8. A więc SaptI'la nie interesuje już teraz to,
co ludzie crzynią i w 00 wierr-zą,ile falkt, "jak ich czyny i przeświadczenia
funkcjonują w ramach całokształtu egzystencji danej społeczności i jakie
przy,pisuj&lt;esię jm z!naczen~e"9. Każde kulturowe zachowanie się regulowaOle j!ootpnzez określane wzo~ce, które "modelują"· chaI"aktm i zakres
indywildlUalnydh sposoibów partycypowania w kultune. Język - jako
:najdoslronaJlszy system symbo:liozny - U'kazuj(~naturę owego modelowania i SapiJr doda1;~oiWozakłada, że stanowi on idealny przyklad, nn którego poastaw,ie ukazać można "funkcjonowanie całości uspołecznion.ego
zachowania. J,akiJc cechy. zdaniem Sapira, decydują o wyjątkowej r:)l~
języka w kulturze?
Jako dookolIlały system symboliczny posiada on zdolność przenikania
bez,pośredni:ego doświadczenia do tego stopnia, iż dochodzi do sytuacji,
gdy i'est rzeczą niJezw)Tlk!le
trudną oddzielić obiektywną rzeczywistość
(zarówno ,p1'Z)'Irod:niczą,
"natturalną", jak i społecmą) od odnos.zących się
doń symboli jęrzylkroiWyC'h
(przykładem może być wieloikwtl1ie s:twj,erdzane
wśród plelffilionpie.nwotnych odczucie identyczności słowa i rzE''Czyleżącp
u podsJtaw magii zaklęć). Jak powiada Sapir: "Dla normalnego człowieka
8

t

E. Sapir., Idea osobowości
w antropologii
E. 8a1Pi1f. Kw/.tura autentyczna
i rzekom.a,

kulturowej,

w: Kultura.

w: op. cH., s. 175.

. s. L4.l.

�Z prob!emów

językowego

uwarunkowania

ku/twry

61

wszeLkie doświad:o~enie, rz~zywiste i ,portemcja1ne,przesycone jest werbalizmem" l0. W odróżnieniu od innych form symboliz:mu (np. sYJ?bohizmu matematyczmego), przeni.kają~a rola języtka względem doświadczenia posiada chaJr.aJkJter
kontekSlto1wy- poza fOiI'mowanlem i interpretowaniem doświadczenia języ!k.może też być jego s.ubstytutem. W ooldiziennym
żyoru łudzi, w a!ktaeh ~ll'teraklc}i,mo'wa i dz:iJałrun'ite
nieustannie się pr?;e;platają pełnią,c równorzędne i niesprz2czne fu ."1kJc}e.
Warto w tym momencie zwrócić uwagę na pCJldobieństwow tym fra~mencie stanowiska
B. Malinowslkiego, który w ramach swej "kontekstowej t€ol"ii języka"
momo pod!kreśtlał nadrzędność pregma t ycznej roli języtka (język jest,
jego zdaniem, głównie domeną dZ'ia,lrunia).SaJpir ostrzega jedna:k przed
pflzecenianienl komunikacyjnego aspelkJtu języrka - twi,el'1dz:i,ż.~ jest on
przede wszystkim głosową realizacją tendencji do symboLicznego ujmowania rzeczywistości i dlQlpieroU!względnienie tego faJktuczyni z:mzJUimi1ałą
jego sprarwność jako na,rzęrdzia komurnilko'wania,
WyróŻlruionepowyżej cechy języka decyd:ują, zdalfiiem Sapira, o doniosłości teg.o systemu kuLturowego dla badań symbohcznej sfery kultury,
której ni'e można anah?JOwać poprzez czystą obse1"waeję, bez korzysbania
z pomocy symbolizmu językowego, Oczywiście, wpływ języlm na inne
dziedziny kJulrtLllry
za.znaeza się na z:nacznie głębszym poz;romie nizh poziom jaiwnych wzO'rów kulturowych i SaJpiroWl nie chod:z;i o s-z;Uika.nie
prostych odpo,wiedmoio:śoi
polIllJiędzyokreślonym typem kiultury a s'ttrukturą języka. Za:kł,ada, ż,e języ1k Jest w Sipecyfci:cznymsensie przew.odnik.iem
po "rzeczywiJStDściS1polecznej".Zo.bruczmybliżej, co owa teza oznacza.
W artykule Status lingwistyki
jako nauki, SapiJr odrzuca jaJko na,eprawomOlcne sądy o nieistotności jęzY'ka w pro.ceS'ach przystosowywania
się do rzeczywisto,ści. Uczest:ni'cy danej lmllbury nie żyją wyłącznie w
świecie ,obiektywnym" oraz w świecie działań spolecz.iIlych pojmowanych tradycyjnie. Ich doświadczenie zawsze jest zrupo,średniczone językowo - rzeczywistość slpołecz;na jest w duż,ej mierze uzależniona od
językowych zwyczajów danej grUlpy. Języki zaś nigdy nie :są na tyh~ do
siebie podobne, by można j'e był,o traktować jako l"eprezentują:ce tę samą
rzeczywistość. "Światy, w któ,rych żyją il.'Ó'żnespołeczeństwa, są odrębnymi św:i.at,ami,IlIieZiaśtym sramym ś'wi!at'em,tyLko opatTz:onym odmiennymi
etykietkami" - czytamy w konkluzji 11. SCljpirtwiJerdzi więc, że wzory
językowe mają moc kształtowania okreśLonego stosunlku do postrzegalnych
zjawisk społecznych, że zwyczaje językowe podsuwają pewne sposoby interpreta'oj1iświata, utrudniając inne. JaJko twór posiadający ściśle okreśLony system fonetycZllly, w którym ukLc&gt;zta.łtowały
się formy detelI'minujące
~poso:by wyrażania się, język stał się zupełnym systemem odniesienia.
lO
II

E. Sapirr, Język, w: op. cit., s. :39..
E. Si.ltpi.r, Status Ungwis-!yki jako nauki,

w: op, cit., s. 88.

�62

WOJCIECH

BURSZTA

Formy języrkowe decydują o określonej postawie wohe,c wszelkich możliwych b~eści wyrażania a po.średnio wobec możliwych form doświadczenLa (tych, rzecz j~sIlla, które dają się wy:mzić językowo). Sapir stara się
na wielu przyikłaldaoh wykazać niewspółmiel"ności analiz doświadczenia
w różnych języika1ch.Za wizglęidnośoią pojęć powstałych na gruncie ustalonyoh zwycza,jÓiwjęzykowych kryje się, jego zdaniem, względność fOl'my
myśli. Sikodyf'irkolwaneprzez języ1k interpretacje rzeczywi9tnści k'ryją się
glównie w oldmieiIllnych@wtegoriach gramatycz.nych poszczególnych języków (ja~ była już o tym mOlwa,k:westia różlnk słlQwin~kowychjest o wiele
bardziej zewnętrzna).
Bodążając więc za myślą Sa,p1ra i odczytując ją powiedzieć mozna, iż
w języlk'u, jego specyficznych kategoriach, jest jak gdyby zawarty myślowy, lronstT!ukcyjny schemat dan~j kultury. W stl'ulk1mrze każdego języka
można odczytać cały zbió.r nieuśiwiadamianych s~dów o świecie, pewne
cechy zewnętrznej rzeczywi:sto1śiCi:wstają uwyp1ik1one, inne pominięte.
Każda sipołeozniość pos1iada własne charakterystyezne
klasy, za pomocą
których pocrządJk:Uije
s!ię doświlaciczenie - klasy te ustanawia w głównej
mierze język.
SalpLrowi nie ohodzi jednak o wyrażem:ie skr,ajDlie deterministycznego
stanowiska, iż prowadzi to do ahsolutnej wyłączności i nieporównywalno'śd sensóm kullmrowycih czynności i obiektów wśród różinych grUip kulturowych, ile rac:aej pragnie wSlk,a'zać,że potoczne doświadcz,enie społeczne (ono właśnie w sto!pn~u najsilniejszym) jest w sposób nieuświadamiany "modelowane" pOIprzez :awy1ozajl:'językowe. Wydaje się, ż,e dobrze
oddaje istotę myśli SapiTa jego kontynuator - przynajmniej przez pewien
O!kres- C. Kiludk:ihohn,pilsząc: "języ'k wskazuje nam jak gdyby: «z,"mważ
to», «'Zlaiwszeuwa'ż,aj to za odmiennie od tam1be,go",«Itakie a takie rzeczy
należą do jednej gr:U!py».Ponieważ ludzi,e od dZ!ieciństwa zapn:rwiani są
do reagowania w ten sposób, uw,ażają takie Tozróżnienia za nieuniknio1ny
element żyoia (... ) Każ&lt;dy język wywiera W1pływna to, co pIQsług~jący
się nim ludzie w~dzą, ,co czują, jak myślą i IQczym mogą mówić" 12. Mimo
liż w każJdym języku można wyrazić potencj1aLnie wszystkie treści (ten
oczywisty już dziJsiaj flaki\;uwy,pullclał jeszcze F. Boas w pracy The Mind
of Primitive Man), jednaik okreśilone ję,zyiki podsuwają i ułatwiają .specyf:iClznesposoby oglądu i inteI1piretalcjiświata.
Pozos&lt;ławiaijąc na razie na ubolczu zasaJdniezy wątek nLI1JiejiizegoalrtykuŁu, prz.ejdźmy obecnie do przyjrzenia się lWll1iSeikwenojom
wszystkich
powyższY'aih mZW1ażańSa;pira nad językiem dla jego modelu badań nad
kulturą. Ta kwestia j1est zWyiklepomijana przy anali:z.a,ch,a wydaje się
poSli,adać kapitalne znaczenie dla prawidłowej werbalizacji istoty t eocrii
12

C. KliUdkihOlhn, Mirror

New York l'9'4!9.s. 1'66.

for

Man.

The Relation

of Anthropology

to Modern

Life.

�Z prob'emów

języko'U),.~g'Ou.wClrun~::Jwania

kultury

kultury, ku ktÓirej skłaniał się aJutor Kultury, języka i osobowości 13. Do
tej pory była bowiem mOlWajedynie o moddującej roili języlku w kulturze - Sa)pirOlwioho~lz!iłoo coś więcej - o wyikazalnie, że całość zachowania kUilturowego jest w sposób nieuśw:iad,amiany moidelowalIla, a język stanowi tego modelOiwanriaDlaijdbgodni1ejszą,IDlajha:ridziejprzej,mystą
iłus1tlrację. ROZ1Poczyrna
on swoje rozważania na ten temat od Uistos!uIllko-wania się do dwóch pOIjęć:"za,ohorwańspołecznyoh" 011az"nieświadnmości
społecznej". Rropolhuje odrzucić rozu:milenie tego pierwszego te~minu na
sposób behClJwiorys:tyezmy
i oid:nosiZiernie
go do grup :ludzJkidhtalk, jalk gdyby
działały one niezależnie od umysłów jednostek owe grupy. tworzących.
Twierdzi dalej, że mityczną "nieświadomość społeczną" mo:żJnaprzypisać
jedynie tak pojmowanym g'I1upam. "Zdrro1w:iejjest przyjąć - piesze dalej
- że całość ludzJkiego beha:wioTiuwElpiera się na istotnej t:ożs.amolśoimechanizmów pSY'chicznyeh, ZalrÓWlliO
świJadomyoh, jiak i nieświadomych OirIaz
że termin «s!połeezny» daje się pogodzić z pojęciem &lt;mieświado:mo-§ć»nie
gOTZ/ejniż termin »jednostkowy», a to dla tej prostej przyezy:ny, że prz,e-.
oiwstawność pojęć «społeczny» i «jed:nostk:o,wy»(lub: osobnkzy) jest naider
ogr:a1Jiczona"14. Saip'~rprzy~naje wpraJwdzie, że bY'wają prlzYlPadki efektywnego stosowania zlałrożenilao ponadilnJdyw,~dualnym oha'ralkterze zachc,wań sp'oł'ec~nych, ale że wówoz,as jed,nolZnalC~n:ie
'zarzuc,a się psyohologiczne wyja,Śirriani1e
różnych typów zacholwań się w społeozeństwie. Za,cho-wania spoleezme są dla Satpim Ulk~ademtyeh aspel!'Jtów zaehowań indywidualnyoh, Móre odnoszą się do ohowiązujący,oh wzorców kult'uJ'owych
Absurdalne jest t'w,iendz'ić,że człowiek w pewmym :IDomenci'e zachowuje
się indywidua,lnie, a w inrnY'm społeeznie. Kailde zachowani,e kulturowe
organizowane jest przez jak1iś WZOlrzec,a więc można je 11oz~pa1Jrywać
w lwntekśoie powszechnego sposobu postępowania charakteryzująoego
daną społeezność. W'wrce te są z kolei w sposób zasaidniezy "zależne Old
sposobów percepcji ustalonych przez tradyC!ję danej ~poł'e'czno:śei"lS.
I w tym momenoie znów język ilustl'uje na.idQbit;n~ej, j,ak określony
sys1tem ukieru[)jko'Wuje spolSioby doświadczania świa1a prz~Oidniczego
,i spO'łecznego. Modelowanlie za,obowań w danej kulturze ma Z8wsze charakter pozaŚiwiClJdomościo1wy
'w tym sensile, że Jednost'ka z reg1uły nie
13 Na:jozęśoiej
za,kłada się z góry nies;pójnolść i sz;cząt~olwaść dor,obi~u Sapira,
ITJJzywa:ją,c to nalwet ohal!"a,kJj"erys'tym:nym "sty11'em" j1eg'o ,twÓll1czościi. Flakt tennJie
powiiniien jednak zwall.nuać od prób eksrpli:kacjli kcmcepcd'i 8a;pir'C);ws1~ioej
- tym balrdzJi'ej, że .s&lt;'t'alwiaLl w nri'e~oinnymśw1ielt!e
samą hJ~po'bElzęSa;piTa-&lt;Wrho:da. Z(]b. eharaik'teryl"tyclzmy, "psylCihO'!'OglilZlUjąCy"
alrttylkul R. J. Preston,
Edward
Sapir's
Anthropology:
Style, Structure,
and Method,
"Aimerlican Anthrqp~lo,g1i1st" m 5/1916.6, ss.

11105 -1'1128.
14

-

E. Sarpi'r, Nieświadome

s. 14'7 - 148.
15

Ibidem,

s. 1;&gt;1.

modelowanie

zachowań

w spoleczeiLstwie,

w: op. dt .•

�WOJCIECH
BURSZTA

64

ZJdajesOIbieSIpIffiWyze znac.neni,a, zasięgu i granic ZJa-chowani.asię, które
jednaJk są pI'ZieIZ
nią respektO'waJn€. Inaczej mówią,c, jedno,~ki zWYlKlepostępu,ją tak, jakby znały dos\kolI'1ai1e
generame z~ady, których realirocją
są ,poszczególne zachoWJaiI1'ia.
SaJPiIrstosuje butaj term~n "intuicja", ktÓTy
tożsamy jest dla niiego z wycz'uleniem.,lna niez;wykle delikatną materię
związków zacr-ówno znarnych z doświadoze:ru1a,jak i tych, któ~e mogą
zaistrueć" 16. W~pólcześni iJntellpretatoTzy SalPiJmmniemają, że odpowied'ni:kiem ,,:im.tukji" może być pOIjęcie"ciohej wiedzy" (tacit knowledge) fo.rmalJnych re,lacji 17.
Nie wszystkie fOIlI11Y
za'chowań kuJtul1Qwyoo uwidaczniają tak wyr.aźniemeoha:nizmy modellOlwania,j,ak dzieje się bo w przy:padku języka, ale
wzaroe są zawsze obeane. "Im uważniej (... l analizujemy zachowania
kultUIT'owe,tym g'Imntolw:n~ejprZJeikoI1Jujemysię.że różnice te dotyczą jedynie s,tqpnia owej nieŚiwialdomo,Śici"- pi.~ze Saipir 1H. A więc to, co
początikowo przyjmolWał on dla wzorów jęwkQWyeh, teraz staje się uogólnioną zasadą, odnoszącą się do iJnn.ych dzi,e,dZ'lillkultury. Skom j0dnak
mechanizmy modelOiWanianajłatwiej zaoobeT'WOwaćna przykładzi,e języka, powinno się ko.rzystać głÓW'n,j.ez ooiągnię&lt;: lingwistyki, aby "sp:Jsób"
tego modelowaniia potraf'ić precY1zyjnie zanali~ow.ać. Uprawomacnia u Sapi'r:a tę dy,rektywę falkt, iż 'Przyjmuje on jedność języ1ka z całym zachowaJniem ikuJtUiI'Owymna g:ru:ncie wspólnego im n,ieuświadamiane.go modeLowania. W artyikule Idea osobowości w antropologii kulturowej
Sapi.r
fOTlI11JUłll..lije
wyraźnie tę zasadę mówiąc, że rC!guły waime w gramatyc 2 "są
równie oo!I1:IDsłe
dla badań nad organizacją spO'łec.zną,reHgią, sztuką, mitologią i techrr~ką. Dotyozą one, niezależ'llLe od jego rozmi.arów, k9.żdego
segmentu ozy g,rupy se.gmen.tów, któr2 tradycja lub wygoda~a.żą nam
wykrawać z f.akitycznego kontekstu ludZ'~kh zachowań" 19. W ten sposób
dochodzimy do sedna poglądów Sailpira na kulturę i rolę w niej języka.
Podsumowując ten fr.agment rozważań pa.cIikr.eślićtTz·eba,iż Sapirowsikie t;wiClI"d:~Clnia
o zwią71kach języika z kulturrą stały się zac.zątkiem
(a najwet podSItaiWą)dwóch odrębny,ch traidycj i badawczych w ramaiCh
~pók'Zesneij a~o!pologiikiułt'Uimwej
oraz - po ezęśoi - socjologii.
J,edna z mch koncen.truje się glóW1rriena tych ai.pektach dombku SapiJra,
któme dotyczą I1oZJpatryw.an!iia
języka ja,ko pf'zewodJni:kapo :kultu:r:zesymbolicznej, &lt;kug.a zaś kład:me naeisk na ową strate.giczną .rolę językoznawstwa dla antro,polog,ii ze w~g'lędu na W6lPólneobu tym ruauilom pof

Ibidem, s. 154.
Pair. niP. D. Hyrne"'., Linguistic
Method HL Ethnography:
Its Development
HL
the United States, ~n: Method and Thea,ry in Linguist.irs,
P. L. GaJl'vlin (od), T,he
Ha,g:u.e 1!}'])l~, SI. 2163.
18 E. Sa,prr, Nieświadome
... , s. 1\65.
]9 E. Sa,piT, Idea osobowości ·w antropologiz kuttu'roweJ, w: OIp. cit., s. 139.
16

J7

�Z probLemów

językowego

uwarunkowania

kultury

6S

szukiwania ukrytych poz'iomów zja:wisk. W tej drugiej tradycji mies~zą
się, mimo istni,eją'cyoh czasami różnic teoTetyczmych,antropolog'ia kognitywna, proksemika E. T. Halla, kinezyka Bil'dhwi:stel1a oraz sze,r;eg.iJndywidua1nych badań amerykańskich a;nJt:r;:lpologów.
l'wórczość B. L. WhOlrta
przynależy, rzecz oozywista, do pieT'Wisz'ego
z wymienionych nurtów i ona
właśnie jest interesująca dla obecnych dociekań nad problemem językowego uwa'l"'unkowallliakultury.

JĘZYK -

SWIATOPOGL"':D -

KUL.Tt.JRA

Jak wi:'domo, gdyż o tym [ragmcmcie dociekań Who.rfa pisało su;.
zawsze naiczęściej, dakona.ton pOTównama języka hopi z wybralI1ą gil'U;pą
jE;zyków eumpejskich (ddkłaidniej inido~umpejSlkiJch),które nazwane Standardowymi Językami Europejskimi (SAE), potiraiktował jako na tyl'€ ~bliilone, że możliwe do wymi'enne.go ze.:-Jt.aJw~aIIlil8.
z hopi. Opierając SIę na
tym, co Sapir twierdził o związkach języtka z całeikształtem kll1tUJry,
Wharf założył, że w obu przYPl3dkach gramatyki tych języków mają
pewien związek z kultu:rą ich użytloo'\Vlniików.W skonkretyzC'waillGj .postaci cały problem zawarł on w dwóch pytan~iach: (1) czy pojęcia "czasu",
"przestrzeni", "materiJi" w powszeohlIlym h1d~kim dośwLadc~eni:u przejawiają się w tej samej fOl'mi.e,czy też w jakiś spooób rll(geruje tu struktura danego języka? oraz (2) czy mQJżliweje&amp;\;wy'kryci.e wspó1noty pomiędzy nonmami kulturowymi i zaichowaniowyuni a wzoTami języknwyml
w sz.erokim zakresie? 20. Różmfoe między językiem hopi a językami SAE
'uwidaczniają się wg Whor,fa w (a) pojmowani:u wielości i stosowania
liczebrr~ków, (b) kształcie rzeczown~ków odnoszący,ch się do jakości fi.zyczmych i w pojmowaniu samych tych j,akoścl. (c) pojmowaniu faz
i cyklów, (d) temporalnych farmach cZaJS'owni;ków
oraz (e) pojmowaniu
czasu trwania czegoś (duration),
intensyw;no§oi (intensity)
i dążenia
(tendency) 21.
l tak, pr.zykł,a'Ciowo,
w języikach SAE pojęci.e wielości oraz liczebniki

główne i pOl1Ząidikowe
's1;oswjesię w iJdenrt)'lcz.ny
sposób do obiektów bądż
wydarzeń istmieją,cych w sposób m01ilhwy do postrzeg.an!i.a,jaJk i "istniejących" metaforycznie (a więc mó:wti.mymrowno "dziesięć osób". jaJk
"dziesięć dni"). Jednocześnie subiektywne poczucie czasu ulega oblel1dywizacji. Natomiast w języku hopi sytlUa'Cjajest oabkowiei,e odmienna tam liczbę mnogą i liczebniki główne stosuJe się ty1ikodo ,przedJrniO!tów.
które mogą utworzyć obiJelkit)'lwny
~biór. Nie istni:E'jej~dllliaik.że
wyimagino20

B. L. Whorf,

Związek

21

Lud,

Ta część wywodu
t. LXVII

między

nawykamt

myślenia

i zachowaniem

W~r~ZJa'Wa 1;982, s'. lilH
d·JtY'czy w calośc&lt;i cy1.Clwamegop(~'Wyżej artykułu.

w: Język, myśl' i rzeczywistość,

a języlde'Tn..

�WOJCIECH
BURSZTA

66

wana liczba mnoga, zamiast niej stosuje się liczebniki porządkowe i liczbę
pOijedyńczą. Tak więc I1ip.w hopd niepoiwi'e się "dziesięć dni to więoej
rnti:żdziewięć dni", ale tlrZeba posłużyć się konstru'kcją w rodzaju "dJzie;
,siąty dzień to więcej niż d:zJiewiąty dzień" - przykłady można mnożyć.
Także dł1ugość czasu trakto!Wana jest odmiennije: w SAE jest to wJaśnie
klasyczna długość. u HOipiów relacja między dwoma wydarzeniami
w przeszłości.
W językach SAE mamy dwa rodzaje TlZeezowników: indywidualne
j zbiurQlWe,których rozróż:nianie ilIUlPl.iJkuje
stosowail1iiepoję.ci;;;J.
subs:tancji
lub mate rh oraz formy. U HOipiów istnieje formalnie wydz:ielOlnaklaiSCi
rzeczowników, ale wszystkie one są na2JWanu indyw~dualnymi występującymi zaróWiIlow li'czbie iPojedyńczej, jak i mnogiej. W języku tym nie
jest konieczne pojęcie istnienia jako duaHzmu bezikształtnej materii i formy - nie ma też tam pojęć analogicznych.
Pojęcia dotyczące farz i cyJkló!wsą w językach SAE wyrażalne zawsze
przy pomocy rzeczo,wników (typu: lato, :zJima,wieczór), a zja;wi~lkafawwc
obie;ktY'wizowane, przy czym nadaje się im s:ensprz.e'sbrzen:ny (albo lepiej
- wizualny). W hopi ZiI10WiU
odmienni'e: poijęcia te występują w foomie
ebhŻlO:nejdo nasrzego przysłówka, mają jedllialk charakter tempO'ralny.
Np. nie ma tlam zwrotów w rodzaju "Ta11lkiem"czy "przed południem"
- trzeba byłoby to wyraz~ć mniej więcej jako ,,:podczas-gdy-wyd.arr:za-się-faza-:połudin'iowa". W jęzY'ku hopi nie spotYikamy czasów w naszY'm
g!I1amatY'cZJnym
rozumieniu (czas ,przeszły, teTaźniejszy i przyszły), sam
czas nie jest kOlI1stru!ktemmyślowym, jaik gdyby o.biektywiz.owanym
J możliwym do wyrażenia
przy pomocy pojęcia continuum. Istnieje tam
w za·mian og.romne bogactwo fOTlm,shon i trY'bów czasown~kowych, co
J"ównież po,zwala temu językowi wiernie i precyzyjnie opisywać rzeezyW.1S1toŚć
(nb. Voegehin w .pra!cy Hopi Domains obala to twierdzenie Whorfa
i wajduje
wyrr-aźlIlej~c!Jnostik:itel'Il!poralne u Hopiów) 22. W języku hopi
JStniej&lt;ekOil'elacja czasu i przestrzeni, miejsca wydarzenia 7. czaiSemwydarzenia. I taik nip. wydarzenia odbywające się w tym samym czasie, ak
w róinych rniejs.ca,ch, są i:nterpr'etowane jakby odbywały się w różnych
,czasach. I na koniec: pojęcia tJ'1wania,i'nrtensY'wnościi tendencji wyrażc.
się w język,ach SAE za pomocą metafor pr:z.esltrzennych. W Języku hop i
'brak tego tY!Pumetafor, znajdujemy tam zaś tzw. tensmy, których funkqią jest wy.rażanie 1ntensywn:ości, tend€ncj,i, CZCł;SU trwania i na-stęjpst.wa.
Ws;zySltik'ie
prze:dstaJwione powyżej róimice językowe zestawia nas:tępnie Whom ze "światem myśli" użytkOlWIlikówSAE i hDipii stwierdz.a, że
ci pieJiW\S'i
aa1laliwją ,rzeczywistość (makrokosmos, jak mówi Whorf) w kaieglQ[l"'iadh
rz€ozy, fonmy i substancji. Zjawi~
czy pojęcia o charakterze
"2

W,g. H. LandaI!'. LnngwJf}e o.nd Culture.

Npw York 1966. s. 27.

�Z prob'emó!c

jęzUkowego

uwanmkowania

kultury

67

nieprzesilrzennym obiektywizuJe się w formach językowych odnoszących
się do ,przest~eni i traktuje jaik rze.czy.
Indianie Hopi widzą natomiast świat w kategoriach «zdarzania się»,
a zdarzenia ujmowane są w dwóch kategoriach: obiektywnych i s:ubiek··
tywnych .. ,Obi.ektyWllle'"są tylko te ZOO'l1Z€ma,
któr€ można uchwycić
w sposób senwryczny, wszystkie inne - o charakterze psychicznym
i niepsychicznym - są ZJd,aJ"ZJeniami
subiektywnymi. Czas w języlku hopl
nie jest równomiernie .przepływającym continuum, ale posiada char,akter
stabilny. cykliczny. Whorf idzie w swych dociekaniach dalej. Skoro struktura języka decyduje o różnicach w s;posoibiemyślenia uczestników danej
kultury, muszą się one objawiać w jalkiś sposób także w niej .:;amej.
Wg niego w kulturze europejskiej rozróżnianie "substancji" i "f,onny"
znalazło swe odbici,e np. wUJks'2l1:ałiowaniusię materializmu, paraleHznnu
psychofizYCZiIlego,fizyki Newtornowskiej. Czas pojmowany jako continuum wymusił niejaiko potrzebę j-ego utTwal'ania - stąd narodJz~ny historii, powstanie kalendarzy itp. Cyklic:zno-staJbilny czas Indian HQpi ma
z kolei powodować brak w ioh kultuTZ€ wsz'el~iego pośpiechu, prze:rost
działań przygotowawczych wobec mających nastąjpić zdairzeń. W ten sposób Hopi traktują przysizłość. wypracowują1c współcześnie za pomocą środków magicznych to, czego spodZ!iewają się w przyszłości.
Wracając teraz do postarwionych sobLe pytań na wstępie rozważal'J.
Wharf może odpowiedzieć, że to właśnie jęz)llk i jego wzorce modelują
pojęcia .,.czasu" i "matenii". Każdy język utrwala OIkreślone "szahlony
mówienia", któn~. "pokrywają się z typowymi gu-amatycznymi klasyfi:kacjami i składają się z leksylkalnych, sYiIl.taktycznych, morfologicznych
i innych środków wyrażania. zespolonych ze sobą w pewną wspólną
całość" 23. Owe "szablony mówienia" są ściśle zintegrowane z całością
kultury.
W tym miejscu rodzi się pytanie. Jak jednak pojmuje Whorf samą kulturę, co .kJryje się u niego pod tym pojęciem. Próżno by szulkJaćw poszczegó1nych arl)llk:JułachJęzyka myśli i rzeczywistości bliższych rozwaŻał')
na ten tema.t. Utrudnia to w znacznym stOipn1uinteI1preta'cj.ępostawionych przez Whorfa hipotez. Ma rację Levi~StrauE's k~edy mówi, że o ile
Whori rOZipatruje język na poziomie wyu-afinowamych r-e1a'cjis,trukturalnych. o tyle kulturę traktuje niezwykle powierzchownie, utożsamiając
ją z zewnę'iJ'znymi jej manifestaojami i to dobranymi pod kątem potrzeb
dowodzenia relacji języka z i,ml)11mizjawiiSikamikultUTowymi. Na podstawie analiz Whorfa nie mozna dać odpowiedzi na nasuwające się, fundamElrrtaJnepytania, a to: Jakie istnieją podobień\,&gt;twamiędzy wewnętrzną
strukturą języka a innych dziedzink:Jultury? W jatki sposób języlk i kul··
tura odzwierciedlają swoją srtflukturę w danym momencie czasu lub wpły23

B. L Whuu·f, Ibidem,

s. 213.

�68

WOJCIECH

BURSZTA

wają na S'ieb~e w trakcie hiosto:ni.i?Jakie toohmki można zasto&amp;ować do
wnioslklowania form językOlW~ch z :ZJClIchowalnia
pO'Z&lt;łJjęzykiowego
lub odw,mtme?
Eksip'H~u:jąc z:asaidni!czemyśli Wthoda powi:elCiziećmożna, i'e tnkituje
en język jailro jedyny s~tem w obrębie (bLiżej nie def,iniowaalnej) kultury,
który zdolny jest interprEtować pczo~tałe (rćwnipż bliżej nicokreśl::me)
systemy kultuTowe; ;pełni więc w oałJoiksttakie kultury rolę wyjątkową·
Opiera się Oina na ?;d:dlJno:ści
alkty:w.nego wlpływClllliana 'chalI"aikte,rkultury,
.Jej myślowy i za,chowaniO'wy "obraz". DizJiękiswej shrLtkrturz€ język uki,erunlw'W!uje myślElnie w ollmeś1ony sposób, a ~posobten wyznacza specyfika j'ego komUll1!iJkaiÓ!w
(to, 00 da się wytrla:zićw "szablonach mówienia")
Taik więc strulktul1a języka, UJkiffi1U1Ilikowując
myślenie, narzucają,c siatkę
inte1ipretacyjną na "kalejdoskOjpowy strumueń wrażeń" 24, w istotny, acz
nieUioruwyrtmysposób Wipływa tytm samym na z.achowania iedno.'ltrk -"
uClzestnilkówdanych kultur. Whom w p8W'1ny'chswoich konstata!cjaoh idzle
jelSZiC'Ze
dalej - choidzi tu ,o :j&lt;egorOlz.w,ażaJnia
naid "światopoglądemi" ró'żno]ęzycznych kultur. I znowu kolejne ttrluidno9ci~prawia samo pOjęCl'~śWlatO!fl'qgłąJdu,joaJk,im
poołiu;g:uj.eS!ięWhorf.
'JiraJclY1cyjn.1e
pod IPo'jęciem świlakp0tglądu I1wykłrosię T'O'zLlJmieć
OI1uoo10ny ze~pół sądó,w, często o chacr-a:k1Jet~ze
waTlbaściującym, które prezentują
najog'ólniej pojętą wi7Jję rzeozywis.tości. WJlI'ÓŻni.asię przy tym św,iawpctgllCłdspo.łecZl11Yi :i:ndywi:dJualny - zaleŻlniJeod ohairaktol'u lwntebtu
dmałań praikty,cznyeth. Sam źródłosłów ni.emi'eakiego « WdLal: nschauung"
podsLIJwatalki'e i:n1Jui&lt;cje
znaczeniowe. Talkie Wharf używa określenia niemi:eckie.go, miast niez:ulpełiJ1:ie
to samo o7ID8IOZJającego
angiek*i,ego «1iJorld-view», ale wydaje się, że rozumie to pOJęcie w specyficzny sposób. Mamy
tutaj do czynienia z identyHkacją "systemu pojęciowego" ze światopoglądem, a tego z kolei ze wwrami języlmwymi, które mają ksztattować
talki a ;nie inny system światqpogJ1ądOiwy~party na ,pojęcia,ch m.wartych
w języ'~u. Dla Whorfa w kaiJdym języlk!u u.~ryrta jest pewnego typu metafizyka, a jego użytikow:n:i!kzawsze posialda charalkterystycz:ny "świ,atopog'ląd" odnośnie wszechśw1a1ta - t,en "świaitopogląd" podsuwa i formułuje właśnie języ1k. Whonf mOlże mówić o światopoglCłd'ziJe kultury.
gdyż ję'z)'lk-świ'8ito!pogląd "reprezentuje
UJmysł thumu" 2", stąd jl::Jt powszechnie obowią'ZrujCłcyi jako ~i
musi. posiadać chalralkter społeczmy,
respektowany Iliieświa!domie przez członków tkiuUury. Te fragm€U1ltyrQlzwaJiJań WhQIPi,azdaj€ się 'zaei'emnJiJaćdod,atlkow:o fakt, że kiedy pi:-&gt;zeon
okl.Jjlitu:r~e, nomma'ch kulrturOiwy,Cihek., c'Zęi.&lt;;to
ma właśoiw~e na myśli
swoiście pojętyświatqpoglątd.
Talk j&lt;esttaik:że w przypadku 'ko.nsitruOiWalni:a
z,as:a.dyrelatywiZJll1lujęzyumwego, ~Ó!.l"d,pasi.aIdajak ,gidyby dwa pOlziwny-2-l
25

'B. L. Whm'.L, Nauka a językoznawsMoo,
B. L. Whorf, Zwiq.zek ... , :;. aH.

W')p.

alt.,

5.

285.

�Z pro,blemów

ję2!jlwwć'Qo

uwarunkcwan,ia

kultury

69

jeden odnoszący się do hadan nad ~u1tU!rą,drugri do ro,z;ważan nad pr.z,ekladalnością światotpOlglądów(w tym naIUlkO!Wycll).
Boz.ostawiając na razi.e ten wą&lt;telkIrOIZJW1a,żan,
zajmijmy się z ko1ei
kwestią: 00 to właś'ciwie 'jest hipoteza BaiP'iJra-Włmm-£a,
czy 'Wog61.emoma
niej mówić - jeśli tak, j,alk mó:żna ją zwerbald'zOlwaći jalk!ie intuicj('
bada!wczekryją się pod tym srformułorwaniem?

°

SA!BIIRA W~ORF

Jak zauważa D. Hymes 26,' tzw. hilpolteza Sapira-Whorfa pr,z€lchodził.a
dziwne koleje: najpie.r:w mówiło się jedYlIlieo h~potez!ie Whm,f,a (na podstawie cZitereoh ówcześnie znanych jego arty1kJułów),:nas;tępnie o hipotezie
Whotrfa-Lee, dopiel'o potem :powołano h~p()rtezę Sapiira-Whorr;f,a.,JednCłik
szerszy IWybór prac Whorfa, ddlwJlany w 1956 rC\k,u:przelz J. Car,rona
sprawił, że hipotezę ZJwiązanoponolWn'i,e'Wyłączni'e z Ina'zw,iskiem Whorfa,
nazywając ją zamiennie ;po pros1'u relatywizmem języ,kJo1wym
27. Ostatnio
wil'ócono jednak do oikJreślernahi:pOltezaISCłipimaWhorla - czynią tak zarówno je1 krytycy, ja:k i lkontynuatorzy tego typu ,badan 28.
Wydaje się nie ulegać wą~p1iwości, że wszy;~Itk1ie
zaS'aidnicze'usta'1enia,
składają,ce się na treść tej hipotezy, znajdujemy już u SaiPira. Sapir wł.aśnie sfo;rmułował centralną myśl, którącytuj,e zreSlZJtąna wst~pie jednego
z artykułów sam Whorf - stała się ona podstawą :konstrukcyjną i głóWIną
przesłanką ikonikretnych badan erJ:l1ipirycznYich
W:horfa. Sapir ustala tam,
rie (1) nie da się bytować w świecie olbiektywJlym w sposób bezpośredni-zawsze jest to życie w znacznym s1;o.pniuzapośredniczone językowo, tj.
ludzie ~ani są na "łaskę" języtka, :którym się posługują, (2) "Teamy"
świat jest w duże.j mi.e.I"Z€f'lmkciją wwrów językowych (głównie g:rnmatycznych). Jest 'to, riJnnymisłowy, lS'ł,awna,teza, iż język to przewo:dnd'k .po
"rzeczywistości społecznej" 'i IPOIc1staJwo,wy
klucz dla jej prawidłowego odczytania i zrozumienia. Sapir wp1ata jednak. powyższe tezy IWcałokształt.
swoich poglądów na kulturę, w ,tym na kulturę symboliczną w szcze26

Wg,

D. Hymes, op. cit., s. 274 - 275.

J. Fishman, A Systematization
oj the Whorjwn
Hypothesis,
"Behaviarai
Scienl:e", nr 4/1960; G. Tnager, The Systematization
oj the Whorj
Hypothesi.~,
"Anthropadogill:al l.JingUlirst"ios ", nr 1/1959, ss. 3'1- 35; M. Black, Linguistic
Relativity:
the Views oj Benjamin
Lee Whorj, lin: Theo"ry in Amhropology.
A Sourcebook"
R. Manners, P. Kaplan (eds), Chicago 1968, ss. 432 - 437.
28 Np. J. O. Brig,nt, W. Bright,
Semantic Structures
in Northwestern
CaLijormn
and the Sapir-Whorj
Hypothesis,
in: Cognit~ve AnthropoLogy,
S. A. Tyler (ed), Chicago 1969, ss. 66 - 78; R. M. Rohins, The Current
Relevance
oj the Sapir-Whorf
Hypothesis, in: Universals versus Relativism
in Language and Thought,
R. PinxtorL
led), The Hague 1976, ss. 99 -107.
21

Po'r.

�70

WOJCIECH

BURSZTi\

gólności. Pr.zykł:ad ję:zy1kJa
służy mu jako 'iJdea.lJna
ilustracja owego "modelowania", któremu mają po:d1eg'aćWIS~elld·e
7..Cl'Ohowan'iaspołeczne.
Wydaje
się, że 'talkie {)ldczy:tanJie
SapiTa zw.naca Ui\V1agę
na ten fragment jego dorobku, w którym starał się wypracow.ać okreśLoną teorię kiu1tury, w obrębie iktórej I'OL'1ważania
nad języiki'eiffipełnią naczelną rolę .
W•przypadku Whorrfa mamy do czynienia ze znacznym zl1adykalizowaniem i jednoczesnym ujednoznacznieniem ogólnych dytrektyw wysuwanych przez au'tora Kultury,
języka i osobowości. Nie wchodzi on
bliżej w rozważania nad charakterem relacji człowiek: rzeczywistość
o-biektywna; bez wahania o.k:l'eślatę drugą jako, bezładny w ,istooiG,"kalejdoskopowy strumień wrnżeń"" który dzięki językowi formowany jest
w senso.w.ne, odmienne systemy pojędowe. Whorf pokazuje na 'przykł,adach Indian Hopi, Nootka, Navaho i in., jak poszczególne gramatyki
języków tych plemion waru'l1ikująodmi'2nny~posób 'percypowania świata.
W wywo-dach 'tego badacza można, jak się wydaje, wyodrębnić dwie,
wz.ajeluui.e ze sobą związane sfery prohlemÓiw, jalkie nie-sie za sobą przy- .
Jęcie relatywi71mu językowego. Piwwsza q; tych sfer ogniskuj~ się wokół
zagadnienia relacji języka - w którym ma być Z!awarty imphc.ite oikI1eślOlny «Wdtanschauung »cio:aa:ehowań kiult "rowych, regulowanych
przez siPecyf~kęmyślenia w tym języiku. W a'rtykułach: Nauka a językoznawstwo, Język i logika o,raz Język, umysł, I'z'?czywistość, kr:ncentrujf'
się już Whorl raczej na zagadnieniach wza'jemnejp.rzekładalności rÓŻDy'Oh
systemów językowych różnych ",kJata'log-6wrzeczywiStości". Pisze:
". " n~kt nie iPo1lrafiopisać rzeczywiJstości .ca-tlrowiciebezstronnie; ws;zystkich nas krępują pewne pI'lawidła inttenp1"etacj.i,na'wet wówczas, gdy
sądzimy, że jesteśmy wolni. (. .) DochodziJmy tu do nowej zasady relatywiL'1mu:IpQs'trz,egającynie 'utworzą robie tego samego ob.ra:zu świat.a na
podstawie tych samych faktów fizycznych, j,eśli ich zaplecza językowe
nie są lpodo:bne1Uib:pr,zynajrrmiej porów.ny.walne" 29. Wharf :przypatrujE'
się z Ikolei JmnseikJwencjom tej tezy dla badań naUJkowych i dopuszcza
możHwość istnienia wileIu spójnyoh, odrębnych sposobów 'iJnter:pretacji
rzeczywistości, który to faikt sl1Ja'wiapod znaikiem zapytania .prz,ekonanie
o uniwersaliźmieeuropejskiego
modelu nauki. Od tego typu rozważań na
pewno daleki był Sapir.
Czymże jest w takim razie tzw. hrpoteza SaJpiro-Whorf.a'? Sytuacja
wydaje się być analogiczna do tej, z jtaiką~1Po1J,k,ać
się można na g,runcie
filozofii nauki w przypadku tzw. tezy &lt;Dtuhema-QuiJne'a.Pierwszy z wymienionych autm'ów sformułował ideę o niemo i.ności obalenia jakiejkolwiek hipotezy teoretycznej przez jakiekoLwiek ustalenia obserwacyjne.
W. Quine dokonał wzmocntenia tezy aut~)pa Teorh fizycznej i dostarczył
1

2'

B. L. Wharf,

Nauka

a językoznawstwo,

w: op. cit., 's. 285.

�Z problemów

języko'w.ego

uwarunkowania

k"lkltury

71

dodatJkowych racji tezę ową !potwie~d~a]ącyC'h.DodaJtkowo rozszerzył z,akres jej "obowiązywania", gdy,ż ,Dlihem rpnzY'jmował ją zasadni,czo dla
ustaleń fi'zyczmych, a w sformu1-owani!UQ'utne'a 'za:kr,esj'ej \'jtolSowalnoBcl
jest sZelI"Szy
30. Podobnie w przypadku 8apir,a i WhOO"fa
- 'zasad:rriczaidea
jest autorstwa tego pierwszego, ale jej konkretyzacja w 'połąazen:iu z j.oono:czesnym wZIIl1oc:nieniem,dolkonane pnzez Whor£'a, stanowią o chaaalkte!'Ze ogólnej hipotezy relatywizmu językiowego. JaJko taką, hipotezę Sapira- Whorfa odczytywać możiI1at&lt;akŻiejako padlStawowe i eikslPonowan~
potw:iendzenie kornieeznoś,ci Irelatywistyc:zmej !postawy w badaniach Iliad
kulturą. Nieporównywa1oość sensów czynnoŚ,cik!ultUTowyeh tłuma~y Sii.~
w tym .przypadku odmiennością komunika:tów ję.zYkowych.

ZAKOŃCZENIE

A. Schaff przytaczał swego cZasu zarzuty, jakie stawiano z różnych
stron hipotezie Sapira- WhOT'£'a:".". jej kategorie wyjścio;we są wieloznaC7Jl1ei żle zdefiniowane; jej sd'ormułowanw. są mętne; założ,elIl
j.e, ż,e
język pOIrządkuje i o:rganizuje »sUII'awe»:pol?JJlanie,będą1ce «'kalejdosikoJPOwym strumieniem wrażeń» - jest me1Jafizyc7Jne;równj.e metafizyezne
jest twieTdz,enie, że język (pojmowany a:utonomicznie, a nie jalko odbi:c~e
rzeczywistości) zawiera w sobie pogląd na świat; teza r:eJ.atywi!z:muję.zyko,wego prowadzi 'W swej postaci skrajnej doa:bsurdaJJnego 1JwieI1d~en.ia
o nieprzetłumacz,a1ności ifóżnych języków itd., itd." 31
Jednocześnie w kaj;dej pra,cy poświęconej badaniom nad relaej,aml
języka z innymi dziedzinami kultury, omawia się, cytuje, przeint2r;pretowuje - słowem - wY'lwrzystuje 'W najrozmaitszy sposób do,Tohek Sapira i Whorfa. Hipoteza dO'czekJałasię ogromnej literatury w filozoiil,
so,cjologii, psychologii (swego czasu na 'badaniach Whorfa opa'r!la Slię
wczesna psychobngwistyka w r,ama.ch tlZW. Southwestern Project) oraz
antropologii. E. T. Hall, twóroa tzw. proksemiki podkreśla, że w swoich
pracach uogólnia zasady przedstaiwione przez Whorfa na całą resztę ludzkiego zachowania, na całą kulturę, pojmowaną przez niego jako komunikowanie się 32. W zawężają,cy z kolei sposób, odn()!sząc zasadę relatywizmu
językowego do względności semantycznej, nawiązują do Sapira i Whorfa
etnonaukowcy (Goodenough, Conklin i in.).
'
Zasadniczą bowiem ideę badań Sapira, WhorIa oraz innych etl1olingwistów w rodzaju D. Lee, H. HOijera, C. Kluckhohna - mówiącą o tym,
Par.

30

J. Kmita,

Z problemów

epistemologii

historycznej,

156-157.
31
32

w,g. A. Schaff, Język a poznanie, Warszawa
11964, s. 127.
E. T. Hal.J, Ukryty
wymiar,
Wa&lt;rsiZR/Wa1197,6.

Warszawa

1&lt;980" ss.

�72

WOJCIECH

BURSZTA

że język. w kitórym myśliany jako 'Uczestn1cy danej kultury. ma wpływ
na sposób ,jej ipeircypowaniJa,w kOlIliSetkw,encji
zaś naczynnoŚiCi kulturowe - ,wykor.zys1;ywać morina w baldrurlliaJch
nad kulturą wlielostronmie.
Nie wchodząc w ro'Zważania skictefilooofkzne
można starać ,się skonstruować taką teo.rię kultury, ikJtóra llwz,ględni aktywny udział jęZylka
i jego jednostekkomuniJkiatylwnylch w iO':mnow3lniuol~powi'ednich tYlPów
przekon.ań rkulturowych funkcjonujących
w obrębie badanych kultuT.
Osobny z kolei prOlblem stanowi sam falkt językowo-eiPistemologkzmych
ograniczeń badań nad kultwrą, przy T'Ozważanoiuktórego odwoływanie się
do idei Whorla sianowi Hustrację jednego 'Z historyoz;n1e zaistniałych rozwiązań w tej kJwestii.

WOJCIECH

BURSZTA

LINGUlSTIC

CONDIrrLONS OF CULTURE

(Summary)

For many years var,iDuls S!ch()llars have fOIC'us'edtheir attention o,n the Sapir-Whorf hY'P'Oltesis.ThOiSe;rieserchers who ha,ve dealt with the problem alf Ir,elation:&gt;h~p
between la'I1Jg,U'a!ge
alnd cu;lture ar'e eSlP'eciaUy ilnt,er·ested i,n it.
Sapir's and WhorJf's as we,l[ as oither eltihnoQi'nglU'iisltls.,
reJfleic~ljom:;
'cIQIDSltiilUit,e
one
of the hi,storka!l vari'a.nts ad' researich on Li'n~uis~lical],jycOIil'di't,ionedphenomena or
symbolic cultu'l"'e. The above-presente.d
artlicle att'eI:np;ts at givli~ a rec'O'I1struotion
of basic fe-awr€lS of the Sapir's 'theory of c.uHu:re, i'n whi'c.h resear,ah ()Il1 l'all1tgua,ge
treated as a'n '~dea:l example of uhJcon5imoru.5modeling 01 all, not on.ly ,lu!l~ujlS,tic.
s02:al !behavior played a special r,ole. B.. L. Wlho,rf's re~lean'h compos.es a spec,ific
sUJb:stalIltiajt'ionand reim'ol'C'ement of theses s-et forth by Sa:phr a.nd thus the 'i,dea3
of hoit,h scholars constitute the s,o-{:.a1JedSa'P,ir-Whorf hYlPotesils.
Despite the fact that this hypo.teSii·s, in iits or~ginal form. had been rejected.
it has still been investigated am:d new a'ttempi,1S to discuss ~t frWTI pohnts of vi,ew
o,f different theoretical and plethodolCJig:ica.1aSSiUJl11'p1.ions
are constantly being underta.ken, for it is s'till a vital and stimulaoting fado,r in the re,'edJrch 0.11 languarge·
-culture relationship. And as suc!h it presents a s.pecific awroac.h to this particular
anthropological
problem (and not only).

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11486" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11464">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4d8b0af2d915a9fcc55d1ce598c31393.pdf</src>
        <authentication>1a70709fc4f9c2e5e1e1915e53161d40</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136832">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1003</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136833">
                <text>1980</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136834">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:922</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136835">
                <text>Z przemówienia wygłoszonego na otwarcie Międzynarodowego Sympozjum Mongolistycznego w Warszawie pod hasłem "Tradycja we współczesnej kulturze Mongolskiej Republiki Ludowej" / ETNOGRAFIA POLSKA 1980 t.24 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136836">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1980 t.24 z.1, s.13-18</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136837">
                <text>Dynowski, Witold</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136838">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136839">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136840">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="136841">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136842">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X I V z. 1
I S S N 0071-1861

WITOLD DYNOWSKI

Z PRZEMÓWIENIA WYGŁOSZONEGO NA OTWARCIU
MIĘDZYNARODOWEGO SYMPOZJUM MONGOLISTYCZNEGO
W WARSZAWIE POD HASŁEM: „TRADYCJA WE WSPÓŁCZESNEJ
K U L T U R Z E MONGOLSKIEJ R E P U B L I K I LUDOWEJ"
Otwierając Międzynarodowe Sympozjum Mongolistyczne pragnę ser­
decznie powitać wszystkich uczestników biorących udział w naszych
obradach. Ze szczególną przyjemnością w imieniu organizatorów chcę
przywitać i pozdrowić przedstawicieli nauki przybyłych z zagranicy,
zarówno z różnych środowisk europejskich, azjatyckich, amerykańskich,
jak i z Australii.
Na wstępie winienem P a ń s t w u wyjaśnić okoliczności, które zadecy^
dowały o takim, a nie innym zgrupowaniu referatów autorów polskich
i wygłaszaniu ich w odpowiedniej kolejności w różnych instytucjach nau­
kowych — w Uniwersytecie Warszawskim i w Instytucie Historii K u l ­
t u r y Materialnej PAN. Uniwersytet Warszawski był bowiem kolebką
mongolistyki polskiej. Tu w końcu ubiegłego stulecia pracował J. K o ­
walewski, t u po I I wojnie światowej prof. M . Lewicki podjął dziedzictwo
po W. L . Kotwiczu, po zgonie zaś M . Lewickiego Katedrą Mongolistyki
(jedyną w Polsce) kieruje prof. S. Kałużyński. Wiele więc przemawia za
tym, żeby linią kierunkową połączyć zakresy zainteresowań k i l k u gene­
racji mongolistów polskich. Co więcej, z płaszczyzn zainteresowań mon­
golistów polskich nie trudno jest dostrzec punkty odniesienia występu­
jące w kierunkach mongolistyki światowej.
Całkiem inaczej złożyły się studia kulturoznawcze o Mongolii pro­
wadzone od 1966 r. przez sektor etnograficzny I H K M łącznie z Katedrą
Etnografii UW. Skrystalizowały się one na podstawie obrazu tradycyj­
nej k u l t u r y mongolskiej sprzed rewolucji i osiągniętych tam wyników
badawczych oraz na teoretycznych próbach ustalenia prawidłowości adap­
tacji k u l t u r y koczowniczo-pasterskiej do modeli współczesnej cywiliza­
cji. Zawsze jednak ostatecznym celem naszych wysiłków — naszym pro­
gramem maksimum — było podjęcie konkretnych, zespołowych i syste­
matycznych badań terenowych w tym kraju. Dopiero bowiem bezpośred­
nie zetknięcie się z żywą społecznością, odbieranie pełnych wrażeń i re­
jestracja na bieżąco zmian strukturalnych kultury oraz śledzenie powsta-

�14

WITOLD

DYNOWSKI

wania impulsów i ich złożonej transmisji społecznej przy przekształca­
niu starego w nowe, może stać się właściwym czynnikiem inspirującym
do wysuwania trafnych wniosków naukowych.
Ogólnym i długofalowym przedmiotem badań stały się prawidłowości
adaptacji tradycyjnej kultury pasterskiej do wymogów współczesnej cy­
wilizacji i modelu nowoczesnego państwa socjalistycznego. W t y m ogól­
nie sformułowanym spojrzeniu badawczym znalazły się następujące za­
dania szczegółowe: Chodziło przede wszystkim o odtworzenie na podsta­
wie literatury, źródeł zastanych i tradycji ustnej obrazu k u l t u r y paster­
skiej sprzed rewolucji. Najistotniejszą rzeczą przy t y m stało się poszu­
kiwanie czynników sprawczych, które stabilizowały ten system k u l t u ­
rowy. Pytania badawcze dotyczyły roli środowiska geograficznego, czyn­
nika demograficznego, systemu politycznego i gospodarczego, roli struk­
tury społecznej i jej związków z wątkami wierzeniowymi.
Tematykę badań nad przemianami współczesnymi ujęto w cztery za­
sadnicze grupy:
1. Studia nad przemianami współczesnymi kultury nomadyczno-pasterskiej w t y m wariancie, który zachowuje koczowniczy tryb życia
i gospodarkę pasterską, lecz modernizuje go przez racjonalizację hodo­
wli, uspołecznione formy gospodarowania, kolektywizm organizacji ży­
cia zbiorowego i tworzenie w ośrodkach somonowych stałych centrów
dyspozycyjnych i usługowych dla pasterzy.
2. Prawidłowość przechodzenia od tradycyjnej gospodarki pastersko-koczowniczej do uspółdzielezonych form gospodarki pastersko-rolniczej
związanej z elementami życia osiadłego. Rola czynnika państwowego
w t y m procesie, funkcja państwowych gospodarstw rolnych, wpływów
wzorów kulturowych krajów rolniczych. Bezpośrednie przyczyny spraw­
cze tego procesu, jego przebieg i efekty współcześnie obserwowane.
3. Studia nad procesem tworzenia się miast i ośrodków wytwarzania
przemysłowego. Powstawanie społeczności miejskich. Drogi rekrutacji
klasy robotniczej. Przebieg procesów miastotwórczych; adaptacja lud­
ności stepowej do w a r u n k ó w życia miejskiego i pracy w zakładach prze­
mysłowych.
4. Kształtowanie się w warunkach społeczeństwa socjalistycznego
nowej kultury narodowej. Procesy laicyzacji kultury. Kształtowanie się
poczucia wspólnoty ogólnonarodowej. Wiedza o innych krajach i naro­
dach. Rola elementów tradycyjnej kultury ludowej w procesie współ­
czesnej integracji narodowo-państwowej. Rola inteligencji mongolskiej,
jej rola społeczno-kulturowa.
Studia nad prawidłowościami przemian kultury pastersko-koczowniczej w warunkach kolektywizacji i tworzenia ośrodków lokalnych z na­
tury rzeczy można było przeprowadzić tylko w terenie. Podobnie przed­
stawia się sprawa studiów nad wprowadzeniem rolnictwa i osiadłego
trybu życia. Materiał dokumentacyjny, jakim dysponują w t y m zakresie

�Z

15

PRZEMÓWIENIA

- archiwa i instytucje mongolskie, okazał się niewystarczający dla pogłę­
bionych studiów nad funkcjonalnym sensem tych przemian, nad pra­
widłowościami przemian kulturowych, gdyż zastany zasób źródeł to
przede wszystkim ujęcia ilościowe, dotyczące zagadnień gospodarczych.
Toteż prace nasze w Mongolii musiały objąć wcale pokaźne obszary kra­
ju i, co nie obojętne dla efektów naukowych, zebrane materiały cechuje
duży rozrzut w terenie.
Jest rzeczą zrozumiałą, że w dłuższym procesie gromadzenia mate­
riałów powstały większe zgrupowania tematyczne, które możemy zamk­
nąć w określonej całości. W ten sposób możemy spojrzeć na zbiorowy
trud uczestników ekspedycji etnograficznej w Mongolii w gromadzeniu
materiałów do dziejów somonu Bajan — dzisiaj somon przyjaźni polsko-mongolskiej. Można się spodziewać, że po opracowaniu tych mate­
riałów w studiach mongolskiego procesu historycznego utrwali się szer­
sze spojrzenie na nową rejonizację kraju i mechanizmy wyzwalania no­
wych sił społecznych ze środowiska miejscowych czy nowo osiedlonych
aratów.
Trudno o bardziej właściwe uwypuklenie sytuacji, w której doszło
do nowych ustaleń pojęciowych dla tradycyjnej instytucji o nazwie
churał. W rekonstrukcji bowiem procesu ścierania się starego porządku
z nowym modelem ustrojowym również churały jako system wieloszczeblowego przedstawicielstwa szerokich mas arackich należy zaliczyć do
tych kategorii, które dopiero musiały torować sobie drogę w nowej rze­
czywistości historycznej. Z takim porządkiem rzeczy mamy do czynie­
nia niemal przy k a ż d y m akcie zakładania nowych somonów i zjednoczeń
arackich.
Zgromadzono też zespołowo materiały terenowe do bardzo istotnej
dla mongolskiego życia gospodarczego kwestii kontynuowania zawodu
pasterskiego przez młodą generację. W Mongolii bowiem, podobnie jak
w innych środowiskach o dużych kontrastach bytowania na wsi i w sku­
piskach normujących życie na wzór zwartych osiedli miejskich, daje się
ostatnio odczuć rezygnację z zawodów tradycyjnych. W badaniach te­
renowych nowo zaistniałej sytuacji chodziło przede wszystkim o ujaw­
nienie i rejestrację czynników sprawczych powodujących zachwianie
wiekowego porządku w tradycyjnym systemie wartościowania zajęć
w chudonie. Zdajemy sobie sprawę, że zasoby materiałowe pochodzące
z k i l k u ajmaków aczkolwiek są niemałe nie mogą być w pełni reprezen­
tatywne dla całej Mongolii. Były to badania jedynie sondażowe, które
traktować należy jako przyczynek do podjęcia akcji szerszej w skali ca­
łego kraju. Zestaw materiałów zebranych przez polską ekspedycję etno­
graficzną został już wstępnie zweryfikowany i opublikowany .
1

1

Patrz: I . K a b z i ń s k a - S t a w a r z , Adaptacja młodzieży
środowiska
pasterskiego, „Etnografia Polska", t. 23: 1979, z. 2.

mongolskiej

do

�Z

15

PRZEMÓWIENIA

. StfttMwa i instytucje mongolskie, okazał się niewystarczający dla pogłę­
bionych studiów nad funkcjonalnym sensem tych przemian, nad pra­
widłowościami przemian kulturowych, gdyż zastany zasób źródeł to
przede wszystkim ujęcia ilościowe, dotyczące zagadnień gospodarczych.
Toteż prace nasze w Mongolii musiały objąć wcale pokaźne obszary kra­
ju i, co nie obojętne dla efektów naukowych, zebrane materiały cechuje
duży rozrzut w terenie.
Jest rzeczą zrozumiałą, że w dłuższym procesie gromadzenia mate­
riałów powstały większe zgrupowania tematyczne, które możemy zamk­
nąć w określonej całości. W ten sposób możemy spojrzeć na zbiorowy
trud uczestników ekspedycji etnograficznej w Mongolii w gromadzeniu
materiałów do dziejów somonu Bajan — dzisiaj somon przyjaźni polsko-mongolskiej. Można się spodziewać, że po opracowaniu tych mate­
riałów w studiach mongolskiego procesu historycznego utrwali się szer­
sze spojrzenie na nową rejonizację kraju i mechanizmy wyzwalania no­
wych sił społecznych ze środowiska miejscowych czy nowo osiedlonych
aratów.
Trudno o bardziej właściwe uwypuklenie sytuacji, w której doszło
do nowych ustaleń pojęciowych dla tradycyjnej instytucji o nazwie
churał. W rekonstrukcji bowiem procesu ścierania się starego porządku
z nowym modelem ustrojowym również churały jako system wieloszczeblowego przedstawicielstwa szerokich mas arackich należy zaliczyć do
tych kategorii, które dopiero musiały torować sobie drogę w nowej rze­
czywistości historycznej. Z takim porządkiem rzeczy mamy do czynie­
nia niemal przy każdym akcie zakładania nowych somonów i zjednoczeń
arackich.
Zgromadzono też zespołowo materiały terenowe do bardzo istotnej
dla mongolskiego życia gospodarczego kwestii kontynuowania zawodu
pasterskiego przez młodą generację. W Mongolii bowiem, podobnie jak
w innych środowiskach o dużych kontrastach bytowania na wsi i w sku­
piskach normujących życie na wzór zwartych osiedli miejskich, daje się
ostatnio odczuć rezygnację z zawodów tradycyjnych. W badaniach te­
renowych nowo zaistniałej sytuacji chodziło przede wszystkim o ujaw­
nienie i rejestrację czynników sprawczych powodujących zachwianie
wiekowego porządku w tradycyjnym systemie wartościowania zajęć
w chudonie. Zdajemy sobie sprawę, że zasoby materiałowe pochodzące
z k i l k u ajmaków aczkolwiek są niemałe nie mogą być w pełni reprezen­
tatywne dla całej Mongolii. Były to badania jedynie sondażowe, które
traktować należy jako przyczynek do podjęcia akcji szerszej w skali ca­
łego kraju. Zestaw materiałów zebranych przez polską ekspedycję etno­
graficzną został już wstępnie zweryfikowany i opublikowany .
J

1

Patrz: I . K a b z i ń s k a - S t a w a r z , Adaptacja młodzieży
środowiska
pasterskiego, „Etnografia Polska", t. 23: 1979, z. 2.

mongolskiej

do

�16

WITOLD

DYNOWSKI

Równolegle do prac prowadzonych zespołowo każdy z uczestników ek­
spedycji związał swe zainteresowania dodatkowo z określonym, kon­
kretnym tematem bądź z zespołem tematów potraktowanych monogra­
ficznie. Dla przykładu wymieńmy zespół tematów scalonych pod hasłem
,.urbanizacja stepu". Pod ogólnym tytułem Torguci przygotowuje się
do druku monografię jednej szczególnie interesującej grupy mniejszościo­
wej w Mongolii. Ze studiów kultury tradycyjnej (obrzędy, światopo­
gląd) w zainteresowaniach indywidualnych zrodziły się wysoce pasjonu­
jące refleksje na temat ujawnionych kategorii w języku symbolicznym.
Interesująco zapowiadają się także wyniki studiów nad elementami l u dycznymi w kulturze mongolskiej. Do tematów przygotowanych do dru­
k u i częściowo już opublikowanych trzeba zaliczyć rozważania o mon­
golskim systemie pokrewieństwa. Z szerokiego tła studiów zagadnień
społecznych wyłonił się wreszcie zakres zainteresowań indywidualnych
pod hasłem „rodzina mongolska".
Pozostaje pytanie, jak ocenić i jak się ustosunkować do prac prowa­
dzonych iw Mongolii przez polską ekspedycję etnograficzną i do ich w y ­
ników. Nie ulega wątpliwości, że około 50 pozycji publikowanych (w tym
dwie książkowe) stanowi wymierny wynik działalności polskich etno­
grafów w Mongolii. Wydaje się jednak, że nie t y m i kategoriami trzeba
mierzyć udział w badaniach naukowych i obecność polskiej ekspedycji
w t y m kraju.
W kręgu nauki mongolskiej, zwłaszcza w jej ogniwach stykających
się z nauką światową (kongresy i sympozja międzynarodowe), chętnie
hołduje się refleksjom na tematy bardziej odległej i bliższej historii
rodzimej. Przewodnią myślą I I Międzynarodowego Kongresu Mongoli­
stów w Ułan Bator była głęboka refleksja na temat wkładu kultury
mongolskiej w rozwój cywilizacji światowej. W t y m samym środowisku
naukowym, na bazie przemian od okresu mandżurskiego, podjęto także
próby szerszych uogólnień, zmierzające w kierunku stworzenia systemu
ocen i wartościowania oznak postępu. Błyskotliwie to zauważył prof.
Walther Heissig w książce Die Mongolen, pisząc w podtytule: „Ein Volk
sucht seine Geschichte" (co należałoby tłumaczyć jako „naród odszuku­
jący swą historię").
Rozbudzona refleksja historyczna, przepełniona akcentami oceniają­
cymi, charakteryzuje bodaj każde społeczeństwo znajdujące się w pro­
cesie gwałtownych przemian, społeczeństwo odzyskujące lub zyskujące
samodzielność państwowo-narodową, zmierzające k u modernizacji gospo­
darki i form życia zbiorowego. Zazwyczaj pierwszym zadaniem podej­
mowanym przez nowo kształtujące się środowisko intelektualne — hu­
manistyczne — jest próba rozrachunku z procesem historycznym. Nic
więc dziwnego, że mongolska myśl historyczna koncentruje się na anali­
zie i ocenie ostatnich 60 lat. Jest także rzeczą zrozumiałą, że mongolska
myśl historyczna tak wiele uwagi poświęca początkom ruchów rewolu-

�Z

PRZEMÓWIENIA

17

cyjnych i działaniu nowego aparatu władzy. Z drugiej strony dziś,
z perspektywy 60 lat dzielących Mongolię od rewolucji, coraz częściej
stawiane jest pytanie, w jaki aposób i co należałoby zachować z modelu
tradycyjnego.
Jest to najbardziej właściwa płaszczyzna, na której można rozpatry­
wać efekty współpracy etnografii polskiej z mongolskimi przedstawi­
cielami myśli historyczno-społecznej. Tu nie tylko zaznacza się pionier­
ska rola etnografii polskiej w kontaktach nauki dwóch socjalistycznych
państw, lecz także i pomoc w pozyskiwaniu nowych p a r t n e r ó w do współ­
pracy — p a r t n e r ó w z innych dyscyplin naukowych, przede wszystkim
archeologów i socjologów. Co więcej, na tej płaszczyźnie jako na bar­
dziej t r w a ł y m gruncie można z większym powodzeniem stawiać nowe,
szersze pytania badawcze, łączące w odpowiedzi przeszłość z przyszłoś­
cią. Można się więc pytać czy Mongolia, podobnie jak inne wielkie na­
rody Azji, niezależnie od ustroju i stopnia zaawansowania w technicznej
modernizacji bytowania {np. Japonia, Chiny, Korea) pozostaje nadal na
osi azjatyckiej, czy też przestawia się na oś inną i iw czym się to szcze­
gólnie jaskrawo wyraża.

2 — E t n o g r a f i a P o l s k a , X X I V , z. 1

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6102" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6082">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f0c4adaf7cdb8fca5ba0f35fdff85579.pdf</src>
        <authentication>b48bb3d686ff7f8982deed600f0320e3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72805">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2418</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72806">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72807">
                <text>1993</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72808">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2244</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72809">
                <text>Z Raptularza./ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72810">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.2, s.3-6</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72811">
                <text>Raszewski, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72812">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72813">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72814">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72815">
                <text>Z

RAPTULARZA
Zbigniew Raszewski

Twórczość

a

wirtuozeria

23 V I I I 91 Twórczość, dzieło. Są to pojęcia różnego
pochodzenia, „dzieło" bardzo stare, „twórczość" stosun­
kowo młoda. Oba dziś przez wielu kwestionowane, bądź
jako nie odnoszące się do żadnej rzeczywistości, bądź też
jako przestarzałe, nieużyteczne.
Chyba niesłusznie.
Oto przykład zastosowania ich w analizie, która wychodzi
od dwóch innych pojęć, niekwestionowanych, a mianowicie
od talentu i wirtuozerii.
Istnienie talentu jest oczywistością. Można go określić
jako uzdolnienie większe od uznawanego za przeciętne przez
jakąś zbiorowość w zakresie rysunku, malarstwa, rzeźby,
śpiewu, gry na instrumencie, komponowania melodii do
jakichś słów albo instrumentalnej, bez słów, składanie
wierszy lub opowieści zwracających powszechną uwagę.
W cywilizacji, do której należymy, pewne uzdolnienia mogą
dojść do głosu wyłącznie drogą długiego szkolenia upraw­
niającego do wykonywania pracy, w której się talent przeja­
wia, po zdaniu egzaminu przewidzianego przepisami. Tak
jest z architekturą. W Polsce powszechnie rozróżnia się
architektów bardziej i mniej utalentowanych. Nic byśmy
jednak o tych bardziej utalentowanych nie wiedzieli, gdyby
me odbyli oni prawem przewidzianych studiów i nie złożyli
egzaminów, bo bez tego niczego by nie zbudowali, nie mając
pozwolenia na projektowanie.
Z rysowaniem, śpiewem, składaniem wierszy bywa inaej. Nikt nie żąda uprawnień od urzędnika, który ku uciesze
całego biura rysuje udane karykatury przełożonych. Podobe bywa z pisaniem wierszy.
tych dziedzinach w sposób bardziej oczywisty ujawnia
fakt, że każdy talent jest wrodzony, że go człowiek ze sobą
Przynosi na świat. Bywają spektakularne przejawy talentu,
J k np. nadzwyczajna biegłość w grze na instrumencie,
cz

ni

w

S l e

a

czasem u osoby, której wcale tego nie uczono czy fenomenal­
na pamięć muzyczna (mały Mozart był w stanie zapisać ze
słuchu skomplikowany utwór muzyczny po wysłuchaniu go
jeden jedyny raz). Równie oczywisty bywa całkowity brak
uzdolnień w wymienionych dziedzinach. Są osoby, które nie
mają słuchu, nie potrafią narysować ani ciekawie opowie­
dzieć. Wszyscy wiemy, że jest ich dużo.
Bardziej skomplikowana wydaje się sprawa użytku, jaki
ludzie czynią ze swoich uzdolnień. Z potocznego doświad­
czenia wiadomo, że jedni je szkolą, inni nie, dla jednych
bywają one jedynie źródłem satysfakcji, dla drugich także
źródłem utrzymania. Do tego punktu wszystko jest dosyć
proste.
Intrygujące wydaje się inne rozróżnienie: pomiędzy użyt­
kiem czynionym z talentu przez autora i przez wirtuoza.
Czym jest wirtuozeria? W najogólniejszym sensie jest
chyba przejawem uzdolnień, które wyliczyliśmy, zdumiewa­
jących doskonałością wykonania. A więc niekoniecznie
śmiałością pomysłu, czy głębią myśli, ale raczej tego, jak
wysoko bierze śpiewak jakiś ton, z jaką szybkością gra
pianista, ile kolejnych piruetów następuje w tańcu primaba­
leriny. Zjawisko to jest zatem ściśle związane z obfitością
darów, jakie otrzymał ktoś od natury i — przeważnie — od
trafności ich spożytkowania. Nie ma wirtuozerii bez wir­
tuoza, wirtuoz zaś rozporządza uzdolnieniami większymi nie
tylko od przeciętnych, ale i od tych, które podziwiamy
u większości śpiewaków, pianistów czy tancerzy.
Dodajmy, że poza nadzwyczajnymi uzdolnieniami i dobrą
szkołą cechuje jeszcze wirtuoza — w tym najogólniejszym
rozumieniu — niezawodność wykonania. Wirtuoz może
mieć tremę lub nie. (Często ma!) Na ogół się jednak nie myli.
Miewa znakomitą pamięć, a jeśli tremuje się przed wejściem
na estradę, zazwyczaj odzyskuje pewność siebie w tej samej
chwili, w której zaczyna śpiewać, recytować, tańczyć.
Poza tym rozumieniem wirtuozerii jest jeszcze inne, węż-

3

�sze, stosowane do osób, które wirtuozeria całkowicie satys­
fakcjonuje, ponieważ nad wszystko przedkładają wywoły­
wanie podziwu, niewiele różne w tym od mistrzowstwa
akrobaty, tresera lwów albo woltyżera. Olśnić publiczność
tym, czego nie potrafi nikt inny i nigdy nie potrafił albo nie
dokazał od dawna, mniejsza o to, czy z pożytkiem dla duszy
ludzkiej i czy w dobrym guście.
Nie brak w historii przykładów powodzenia, które osiąga­
li wirtuozi odpowiadający temu rysopisowi. Wiemy, że żaden
zarzut — powierzchowności, infantylizmu, powielania szab­
lonu — nie był w stanie ich odwieść od manier wykonaw­
czych, repertuaru, popisów czysto technicznych —jeśli tylko
ich występy wywoływały uwielbienie tłumu, hojność wład­
ców, uśmiech kasy. A wiemy, że wywoływały i wywołują.
Kto by wątpił, niech sobie obejrzy w TV choć jeden koncert
Pavarottiego, króla kiczu.
Tu godzi się wtrącić, że wirtuoz wirtuozowi nie równy. Po
pierwsze: bywa wirtuozeria całkowicie bierna, rozkoszująca
się niemal wyłącznie nadzwyczajnymi darami natury, eks­
ploatująca ciekawość człowieka dla wszelkiego dziwu. Bywa
i twórcza, metodycznie wywalczająca dla rodu ludzkiego
nowe zdobycze przez pokonywanie oporu, choćby oporu
materii. Ale także: dotychczasowych nawyków, braku wyob­
raźni, uprzedzeń.
Jeszcze ciekawsze może się dla nas okazać inne rozróż­
nienie - pomiędzy wirtuozerią samowystarczalną i niesamowystarczalną. Doskonałe przykłady samowystarczalnej
znajdujemy w muzyce romantycznej, która wydała na świat
dwóch fenomenalnych instrumentalistów, jednego w od­
mianie uduchowionej (Liszt), drugiego w demonicznej (Pa­
ganini). Obaj ufundowali swoją sławę na wykonywaniu
własnych kompozycji. Ale komponowali swe utwory przede
wszystkim z myślą o jak najpełniejszym zademonstrowaniu
doskonałości swej gry.
Tak sprawa była stawiana i tak jest stawiana do dziś przez
nieuprzedzonych znawców. I chyba jest stawiana słusznie.
Utwory Liszta i Paganiniego bywają do dzisiaj wykonywane,
nie tyle jednak dla ich muzycznego piękna, ile dla trudności,
które trzeba pokonać, żeby mogły zabrzmieć czytelnie
i czysto. Są one po prostu trudną do odparcia pokusą dla
dzisiejszego skrzypka i dzisiejszego pianisty, pragnących się
zmierzyć z legendą arcymistrza fortepianu i arcymistrza
skrzypiec.
Wirtuoz, który sobie pisze utwory popisowe, nie przestaje
być przez to wirtuozem. Trzeba jednak przyznać, że dosyć
nam analizę komplikuje, ponieważ zmusza do zaostrzenia
kryteriów stawianych autorowi. Skoro nie wystarczy pisać,
by zostać w naszych oczach autorem, trzeba ustalić, jakie
jeszcze warunki powinny być spełnione w tym wypadku.
Otóż wydaje się, że najważniejszym jest poszukiwanie
innego rodzaju satysfakcji, być może najlepiej rozpoznawal­
nych u architekta.
Jeśli przyjmiemy, że najbardziej reprezentatywnym wciele­
niem wirtuozerii bywa śpiewak — a wydaje się to wysoce
prawdopodobne — to najbardziej reprezentatywnym jego
przeciwieństwem będzie przypuszczalnie architekt, twórca
takiej konstrukcji, która pozwala zwiedzającym rozkoszo­
wać się odkrywaniem jego zamiarów, nieraz w równej mierze
nacechowanych poszukiwaniem piękna, co zamiary poety.
Wielki śpiewak może być czcicielem piękna. Ale sam nie
znajdzie spokoju, póki go nie wywoła przez brzmienie
swojego głosu.
Uwaga na słowo „brzmienie"! Wirtuoz w postaci czystej
jest zakochany w tych przejawach swej sztuki, które są
najbardziej podobne do pieszczoty; nie darmo zdaniem
poetów muzyka „pieści ucho". Otóż może być tak, że muzyk

4

zapomina o wszystkim w poszukiwaniu tej pieszczoty, gotów
grać do upadłego, byle jej doznawać. Stempowski z zacieka,
wieniem obserwował kiedyś cygańskich grajków, którzy
wyraźnie poddawali się rozkoszy słuchania własnej gry
pomimo muzycznego ubóstwa tego, co grali. Obserwacja ta
wydaje się ważna. Owoc wysiłków wirtuoza zawsze wraca do
niego. Po drodze ma wywołać uwielbienie tłumów, radość
tłumów nie jest jednak celem jedynym. A więc ważne
w naszej formule jest także słowo „swojego".
Wszyscy inni śpiewacy, skrzypkowie, pianiści to
wirtuoza tło uwydatniające jego wielkość. Albo rywale.
Oczywiście, jest wirtuoz, który czerpie ogromną satysfi
cję z pomnażania sławy ulubionych autorów (kompozyt
rów). Toscanini, człowiek fenomenalnie utalentowany (mi
pamięć muzyczną równą pamięci Mozarta), wyżywał
w odgadywaniu zamiarów kompozytora, którego utwór
dyrygował. Odtwarzanie pasjonowało go a pochwały za
trafne odtwarzanie w dużej mierze zaspokajały jego miłość
własną.
Wszelako nawet Toscanini, choć zdolny do pokory wo
innego muzyka, wykazuje jedną z najważniejszych с
wirtuoza: radość z odtwarzania cudzego dzieła znajd
wyłącznie w obliczu tłumu, w bezpośrednim kontak
z publicznością.
Radość architekta zdaje się być innej natury. W y r
z faktu, że udało mu się postawić coś p o m i ę d z y so
a innymi ludźmi, z piętnem własnej osobowości, czytelnym
jednak i wtedy, gdy sam architekt jest nieobecny, a nawet
i wtedy jeszcze, kiedy go już nie ma na świecie.
Niejeden architekt po to budował, żeby trwać w obm
lonych przez siebie kształtach.
Nie można powiedzieć, żeby go nic nie łączyło z wzięt
śpiewakiem. Co najmniej dwa pokrewieństwa powi
zwrócić naszą uwagę. Obaj respektują pewne zasady. Wie
śpiewak uznaje skalę muzyczną, a więc poza tym, że stara
wziąć wysoki ton, stara się wziąć go czysto i zgadza się na
żeby czystość jego intonacji była sprawdzona mechanic
trochę podobny w tym do architekta, zawsze posłuszn
wobec najogólniejszych praw statyki. W obu wypadkach
zuchwalstwo polega na pozornym łamaniu praw i tylko s
okrzyki wielbicieli: To niewiarygodne! To niemożliwe! J
on to robi!
Pasja zmagania się z oporem materii, z jej obiektywu
prawami, wydaje się wspólna wszystkim ludziom parają
się pędzlem, piórem, cyrklem, grającym i śpiewają
Wszyscy są do tej walki specjalnie wyposażeni przez na
zdają sobie z tego sprawę, mają poczucie władzy, na
wtedy, kiedy próbują tłumić w sobie poczucie wyższości,
czyni z nich jedną rodzinę.
Natomiast dwa odłamy czynią użytek, nieraz bezwiedn
z własnych uzdolnień.
Jeden odłam tworzą wirtuozi w ściślejszym rozumi
tego słowa. Najbardziej reprezentatywny dla tego odł
wydaje się nadzwyczajnie uzdolniony muzyk-wykona"
zdolny zaśpiewać (odegrać) wszystko, sam powstrzymuj
się od napisania choćby jednej nutki.
Drugi odłam utworzyli autorzy w najrozleglejszym r~
mieniu. Najbardziej reprezentatywny dla tego odłamu wy
je się architekt, który m u s i wznieść coś istniejącego рой
własną osobą, żeby bliźnich swoim talentem zainteresow
a może nawet zachwycić.
Uwaga: w pracy tego drugiego odłamu jest zawsze elem
pewnego wyrzeczenia. Człowiek o uzdolnieniach archite"
a powstrzymujący się od budowania, może zaznawać
ziemskich rozkoszy wyobrażania sobie budynków ideal
zgodnych w wykonaniu z własnymi zamiarami. Kto bud
-

�zawsze coś musi — w praktyce — na rzecz nieubłaganych
aw materii poświęcić. Poświęca również coś każdy malarz.
Żeby obraz w ogóle móc namalować — powiedział Delacj
trzeba go choć trochę zepsuć. (Zepsuć, oczywiście,
porównaniu z jego stanem idealnym, istniejącym wyłącz­
nie w wyobraźni malarza.)
Kiedy się pojawią te znamiona — zobiektywizowanie
własnego wysiłku, zawsze wymagające pewnej ofiarności
można i trzeba mówić o dziele.
Dzieło, czyli rezultat wysiłków człowieka wybitnie uzdol­
nr

r 0

x

w

Wolność

nionego, który decyduje się na wzbudzanie podziwu za
pośrednictwem ukształtowanych przez siebie elementów
materialnych, naznaczonych piętnem własnej psychiki, ale
wolnych od związków z własnym ciałem.
Tylko w odniesieniu do wytwarzania dzieł (tak pojmowa­
nych) można i warto mówić o twórczości.
To znaczy: można mówić bez wahania, bo na obszarze
sztuki oprócz zjawisk czarnych i białych występują też szare,
wyposażone w pewne tylko cechy twórczości, za to niezmier­
nie ważne. Jednym z takich szarych zjawisk jest teatr.

i samowola

inscenizatora

12 I I 92 Pytanie: czy da się wyróżnić granica, poza którą
samowola insenizacji odbiera utworowi jego identyczność?
Mówiąc prościej: czyni go czymś innym? Już-nie-tym-samym?
Znane mi próby odpowiedzi na to pytanie rozczarowują.
W świetle naszej obecnej wiedzy najbardziej przekonywa­
jące są odpowiedzi historyczne.
To w 1798 uważano za jedyną dopuszczalną na scenie
[ówczesną] wersję Hamleta.
A Akropolis w inscenizacji Grotowskiego?
Odpowiedź: tę w latach sześćdziesiątych można było
uważać za jedyną wersję wartą fatygi.
To odpowiedzi najrozsądniejsze. Gdyby je poklasyfikować, wynikłyby kwestie:
— stosunku epoki do przeszłości,
— uprawnień teatru,
— kultury publiczności i inne.
Po rozważeniu tych kwestii być może dałoby się przeciąg­
nąć linię demarkacyjną. Przypuszczalnie biegłaby ona
wzdłuż wiary teatru w to, że utwór sam zawiera w sobie
odpowiedź na wszystkie pytania, jakie jego wystawienie
może nasuwać. Ergo, że teatr n i e m u s i szukać własnej
odpowiedzi na żadne pytanie tego rodzaju.
Jeśli jest przekonany, że musi, znajdujemy się po drugiej
stronie linii demarkacyjnej. Jeśli nie, jesteśmy po jej wewnęt­
rznej stronie.
Innej możliwości rozgraniczenia nie widzę.
Z czego wynika, że to, co w scenariuszu stałe, na scenie
— w praktyce — bywa zadziwiająco rozciągliwe. Ale nie
pęka.

scenie. Scenariusz tzn. Hamlet napisany istnieje bez zmiany,
niejako obok nowej inscenizacji, i właśnie to, że istnieje
obok, umożliwia Hamletowi teatralne życie takie, jakie
znamy: pełne urozmaiceń, choć z ciągłą szansą zachowania
identyczności.
Każda inscenizacja wygasa. Nie jest całkowicie bezpłodna,
bo w dziejach Hamleta pamięć wielkich kreacji i to, co
nazywamy legendą Hamleta, ma w jego dziejach swój udział
i jest wynikiem współkształtującym nowe, kolejne insceniza­
cje.
Nie działa to jednak na kształt dziedziczenia w prostej linii,
nie jest tak, żeby przez swoje unicestwienie jedna inscenizacja
dawała życie drugiej (jak to jest z ziarnem i jego potom­
stwem).
Właściwe zasady żywotności są zawarte nie w tej in­
scenizacji, lecz w scenariuszu, który będzie użyty do pracy
wnet, albo po bardzo długiej przerwie, być może już nigdy
więcej w tym samym teatrze, i będzie wzięty na nowo, tak jak
się na nowo bierze sztukę dopiero co napisaną.
Wedle mojej doktryny scenariusz nie należy do elementów
przedstawienia. Jest tym, co teatr demontuje, żeby wynik
demontażu zmontować na nowo. W tej fazie pracy pojawiają
się elementy ( + dyrektywy).
A więc powinienem stwierdzić, że według mojej doktryny
„linia życia" biegnie w teatrze obok kolejnych przedstawień.
I rzeczywiście, myślę, że tak jest.
Oddala to teatr od innych zjawisk o fazowej egzystencji,
ale nie przekreśla ciągłości.
Ciągłość wymaga tu jednak obecności gwarantów zewnęt­
rznych, przede wszystkim w obyczaju.

13 I I 92 W mojej książce [Teatr w świecie widowisk,
Warszawa 1991] porównałem pracę teatru nad pisanym
utworem dramatycznym do procesu dojrzewania. Uważam,
ze jest to uzasadnione, ale dobrze by było sobie uświadomić
i podobieństwa, i różnice, które z niego wynikają.
Ziarno wrzucone w ziemię wydaje kłos, który jest jakby
nową, odnowioną postacią ziarna. Potem kłos znika, ale
pozostałe po nim ziarno znów wraca do ziemi i przedłuża
ycie rośliny. W tym najważniejsze podobieństwo do Ham­
leta, który nie ginie po jednej inscenizacji, wraca — by tak
rzec — do swej postaci napisanej — by się odrodzić
w nowych kolejnych inscenizacjach.
Kapitalna różnica polega na tym, że w życiu pszenicy
obserwujemy dziedziczenie w prostej linii: z tego ziarna,
^ore teraz trzymamy w palcach, pojawiają się w kłosie jego
ozieci o tych samych właściwościach, powstałe kosztem
ofiary swego rodziciela, który przestaje istnieć, dając życie
°wym pokoleniom.
W teatrze mamy raczej do czynienia z odnogami głównej
•nu. która nie przestaje istnieć przez wystawienie Hamleta na

14 I I 92 Proces decydujący dla życia postaci teatralnej
odbywa się na poziomie instrukcji (elementy + dyrektywy).
Polega przede wszystkim na demontażu i podejmowaniu
decyzji. Fakt, że jedno i drugie możliwe, i to w takim zakresie,
jaki się w historii teatru europejskiego wytworzył, rozstrzyg­
nął o rozmaitości interpretacji, którą w teatrze widzimy.
Ale fakt, że owoc k a ż d e j instrukcji przemija, dał
postaci szansę identyczności.
Każda inscenizacja przemija, tekst Hamleta trwa. I w tym
sensie postać Hamleta po zejściu ze sceny „wraca" do
książki, żeby z niej znów wyjść, gdy zacznie się praca nad
nową inscenizacją.

z

n

15 I I 92 Kiedy Zapolska pisze Moralność pani Dulskiej, są
już w jej tekście wyraźnie zarysowane postaci i to postaci
o szczególnych właściwościach teatralnych. Autorka miała
już duże doświadczenie teatralne i wiedziała, jak wyposażyć
swą sztukę w zbiór ról. W wielu wypadkach gromadziła
kontrasty, co na scenie nadaje postaciom pewną, by tak rzec,
wypukłość. Gadatliwa żona, milkliwy mąż, jedna córka
5

�sentymentalna, druga filutka, para kochanków niedobrana
(panicz ze służącą). W poszczególnych rolach też pewną ręką
gromadzone sytuacje i kwestie. Cały teatr w głowie autorki,
zanim jeszcze ktokolwiek poza nią z tym tekstem się
zapoznał.
Aktorzy dostają te role do nauki i od tego momentu
zaczyna się nowy rozdział w życiu postaci obmyślonych
przez Zapolska, bo choćby nie wiem jak wobec niej lojalni
byli aktorzy, każdy wnosi do pracy swoją własną wrażliwość,
swoją pomysłowość, doświadczenie, wiedzę, umiejętności.
Jednakże inscenizacja, w której uczestniczą, wygaśnie,
pozostawiając miejsce kolejnym wykonawcom. Inaczej w fil­
mie. Pewna liczba filmów to adaptacje sławnych powieści.
W takich wypadkach aktor liczy się z czytelniczym doświad­
czeniem widza, wie, że „obok" filmu jest powieść, z którą
film będzie porównywany. Ale wiele filmów powstaje wedle
mało znanych powieści lub też ma scenariusze specjalnie
napisane. W tych filmach aktor liczy się przede wszystkim
z wzorami, jakie mu nasuwa obserwacja i jego własne
doświadczenie życiowe. Tradycja dawniejszych ujęć ma
niewielkie znaczenie w filmie, bowiem scenariusz bywa tu
wykorzystywany jednorazowo. W zasadzie nie zdarza się,
żeby wedle tego samego scenariusza powstał drugi film.
(Choć zdarza się, że powstaje wedle tej samej powieści, czy na
ten sam temat.)
Rzecz ciekawa, że podobnie było w początkach teatru.
Grecy też pisali swe sztuki z myślą o jednorazowym ode­
graniu. Jak się te jednorazowe scenariusze przeobraziły
w scenariusze nieograniczonego użytku, to osobna i ciekawa
historia. W zasadzie dokonało się to za sprawą nowożytnego
teatru zawodowego. (Choć gotowe wzory były już w Rzy­
mie.)
W każdym razie jest to rzecz warta uwagi, że sztuki
teatralne tak pilnie przepisywano a potem drukowano, nie
tylko po to, żeby je czytać (to dzieje się dziś z pewnymi
scenariuszami filmowymi!), ale i po to, żeby je wciąż na nowo
grać.
To jest jedna z osobliwości teatru w jego długiej historii: że
się nie chciał obywać samymi tylko nowymi scenariuszami.
(Choć bywały momenty, w których już był tego bliski.)
Co go skłaniało do sięgania po stare scenariusze?
Bez wątpienia różne czynniki, w mojej książce wyliczam
ich kilka. Myślę jednak, że da się wśród nich wyróżnić
najsilniejszy magnes, a tym bywała pamięć wielkich ról, nie
dająca spokoju aktorom.
16 I I 92 Dawny teatr nie przywiązywał wielkiej wagi do
odrębności w wyglądzie postaci. Naprawdę ważne było
uwierzytelnienie przynależności do jakiejś kategorii: starzec,
młodzieniec, duchowny, rycerz, król, prostak. Podeszły wiek
należało zagrać przekonywująco, tak jak i majestat króla,
choćby i pozbawionego władzy. Co do reszty pozostawiano
aktorowi dużo luzu.
W sztukach dawnych mistrzów aktor znajduje mnóstwo
użytecznych dla siebie wskazówek. Czerpie je głównie
z dwóch źródeł: z biegu wydarzeń i z wypowiedzi (samej
postaci i innych o niej). W pewnym sensie bywają one
kompletne, w tym sensie, że można z nich odtworzyć
mentalność i usposobienie postaci, także wtedy, gdy jest to
postać zagadkowa. (A więc razem z jej zagadkowością.) Ale
bardzo rzadko tyczy to jej wyglądu. Im bardziej „charak­
terystyczna", tym [wskazówek] więcej, patrz Kaliban. Im
szlachetniejsza, tym o szczegółach wyglądu mniej.
W dawnym teatrze miało to wielorakie uzasadnienie, nie
najważniejsze w tej chwili jakie, grunt, że miało.
Czy przez to zbliżymy się do fenomenu Maigreta, o któ­

rym sam [autor] pisze, że jest zamglony? Na tyle zamglonym
nas rozczarowuje każda adaptacja filmowa (przez sam faj,
ukonkretnienia)?
Otóż moim zdaniem nie. W epice wygląd z zasafy
odgrywa wielką rolę, odgrywa i w wypadku Maigre^
którego nie ma bez jego zwalistej sylwetki. Rzecz w t y m ^
epika potrafi łączyć wymóg portretowania z zamglenia
konturu, co w wielu wypadkach dodaje czaru portretowi
A więc mimo zamglenia konturu wygląd nie przestaje tu byj
pierwiastkiem współkształtującym postać.
W wypadku Hamleta tak nie jest. Nic za tym nie przernj.
wia, żeby Szekspir usiłował zrobić użytek z wyglądu Нац.
leta. Nic również za tym nie przemawia, żeby luki w tyn
zakresie wyzyskiwał w celach konstrukcyjnych. Najpra*.
dopodobniej pozostawia wolne miejsce w obrębie kategorj
„młodzieniec", „królewskiego rodu". ..następca tronu"
żywego usposobienia, bardzo rozumny, wysportowanj
— można by dodać.
A więc nie jest tak, że aktor wypełniający wolne miejscj
dopuszcza się gwałtu na naturze Hamleta. Można by tak
powiedzieć, gdyby obmyślony przez aktora wygląd (chód,
ruchy, strój) pozostawał w jaskrawej sprzeczności z tym,co
Szekspir w trwały sposób skonstruował. Póki do takiej
sprzeczności nie dochodzi, o gwałcie nie ma mowy. a wiet
i tożsamość Hamleta nie zostaje naruszona.
Owszem, zostaje, może ktoś powiedzieć, ponieważ istniejt
nasz odbiór czytelniczy, współkształtowany przez obecność
luk; w te luki wyobraźnia czytelnika wlewa własne wyob­
rażenia, a wygląd aktora może odczuwać jako zamach na
swoje prawa.
Otóż odczuwać może, moim zdaniem, nie ma jednak szaf
na udowodnienie tych uprawnień przed Trybunałem Konstytucyjnym.
Co innego „miejsce niedookreślenia" (Ingarden), a co
innego luki. Nie każda nieobecność jest niedookreślenieą
które staje się elementem kształtowania, kiedy kieruje пац
uwagę w jakąś stronę i po skierowaniu zatrzymuje się m
niedopowiedzeniu.
Niedopowiedzenie jest jednym z najstarszych i najpłod­
niejszych procederów artystycznych w ogóle. Ale wygląd
Hamleta nie jest niedopowiedzeniem. Jego po prostu niemi
(w obrębie kategorii, która sie w dawnym teatrze bardzo
liczyła).
A więc nie na tym rzecz polega, że aktor śmie wyglądif
w tej roli, lecz na tym, że jego wygląd mo/e być sprzeczny
z resztą i jeszcze na tym, że cała rola może być zla. To jedne
jest przed trybunałem czytelniczym nie do obrony.

24 I I 92 Rzecz zupełnie zasadnicza.
To nie jest tak, że w teatrze postać literacka, wziett
z literatury, zostaje wymieniona na żywego człowiek!,
aktora.
W rzeczywistości droga wiedzie od jednego tworu fikcft
nego do drugiego, też fikcyjnego. A ściślej biorąc od jednego
do drugiego wariantu tegoż tworu całkowicie fikcyjnego
Pierwszy wariant tkwi w napisanym scenariuszu, drugij
powstaje przez odegranie roli, a fikcyjne są oba.
Aktor nie jest dziełem sztuki, ani częścią dzieła sztub &gt;
Uruchamia tylko działanie tego drugiego wariantu. Щ
..uruchomienie" może mieć w tym wypadku cechy wysok*
go artyzmu, to inna rzecz.
Nie można Hamleta na scenie dotknąć, nie można я "
przerwać, nie można go pobić. Natomiast można go zot*
czyć i wysłuchać dzięki interwencji aktora.
Ale tylko w tej odmianie, która ten aktor jest w stanie d^J
Przekleństwo teatru?
1

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5941" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5921">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5b238dd180281e8a0d7f36691f1d5547.pdf</src>
        <authentication>eeeaaa1960b499a6b93fcb6a71582286</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70834">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1289</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70835">
                <text>1987</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70836">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1190</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70837">
                <text>Z rodu Kaina / ETNOGRAFIA POLSKA 1987 t.31 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70838">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1987 t.31 z.2, s.193-218</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70839">
                <text>Mróz, Lech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70840">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70841">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70842">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70843">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70844">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X X I : 1987, z. 2
P L I S S N 0071-1861

LECH

MRÓZ

(Warszawa)

Z RODU K A I N A
Od dwustu lat pochodzenie Cyganów przestało być tajemnicą — w każdym
razie pod koniec X V I I I w. po raz pierwszy sformułowana została teza
0 ich indyjskiej ojczyźnie, poparta argumentami lingwistycznymi. Nie znaczy
to, że od razu przyjęta została powszechnie przez badaczy zajmujących
się Cyganami i nie znaczy, że wyjaśniono wszystkie niejasności. Odkrycie
ojczyzny Cyganów wprowadziło tylko pewien ład w dociekania, do tego
czasu idące w sposób zupełnie niemal przypadkowy, wyrażany w najbardziej
nieraz nieprawdopodobnych hipotezach i przypuszczeniach.
Niejasności związane z genezą i najdawniejszą historią Cyganów spro­
wadzają się do kilku podstawowych problemów, podstawowych pytań stale
aktualnych, mimo iż — jak wspomniałem wyżej — dwieście lat w przybliżeniu
minęło od odkrycia ich ojczyzny. Te nadal czekające na odpowiedź kwestie
to:
1) z jakiego rejonu Indii wyszli Cyganie —
' gdzie znajduje się ich pierwsza
ojczyzna;
2) kim byli ich przodkowie — z jakiej grupy społecznej, etnicznej, kasty
wywodzą się Cyganie;
3) kiedy opuścili Indie;
4) jaka była przyczyna wyjścia?
Z tymi pytaniami podstawowymi związane są dalsze, już bardziej szczegó­
łowe zagadnienia, np. czy geneza wszystkich Cyganów jest podobna, czy
mają wspólne korzenie, skoro tak zróżnicowani są dzisiaj i tak odmienne
typy kultury prezentują? Czy jedna była (i jaka) droga ich migracji,
czy też już od początku, od opuszczenia ojczyzny, drogi ich przodków
1 poszczególnych grup rozeszły się? Jakie były ich losy od momentu
wyjścia do czasu, gdy zaczęły ich rejestrować pierwsze dokumenty europej­
skie — a jest to różnica kilku stuleci. Odpowiedź ważna jest nie tylko dla
historyków interesujących się Cyganami, ale dla tych wszystkich, którzy biedzą
się nad zrozumieniem procesów kształtujących dzisiejszy obraz kultury
cygańskiej, ich swoistą filozofię życia. Cóż jednak mówić o tych zagadnie13 -

Etnografia Polska, t. X X X I . z. 2

�194

L E C H MRÓZ

niach, po co mnożyć pytania, skoro te najbardziej podstawowe kwestie
nadal pozostają bez jednoznacznej odpowiedzi. Nadal formułowane wyjaśnienia,
propozycje, hipotezy mają charakter życzeniowy, a nie wynikający z faktów —
mówią więcej o autorze i jego postawie niż o Cyganach lub ich przodkach.
Przykład Cyganów jest wyjątkowo dobrą ilustracją, jak względy pozanau­
kowe oddziaływają na formułowanie twierdzeń o charakterze naukowym
i jak osobowość badacza, jego przynależność etniczna i kulturowa określają
sposób percepcji i posiadany sąd. Wiele jest spornych kwestii dotyczących
rozmaitych narodów i grup etnicznych i ich historii, ale Cyganie są pod tym
względem społecznością szczególną, nie mającą — tak mi się wydaje — analogii.
Z nimi bowiem wiążą się najrozmaitsze liczne, jak w żadnym innym przy­
padku pomysły, hipotezy, wyjaśnienia historii najdawniejszej, a nawet tej
nowszej, bliższej naszym czasom. Omawiając postawione tu kwestie należy
sięgnąć do czasów odleglejszych niż wspomniane już dwieście lat, do czasów
bezpośrednio po pojawieniu się Cyganów w krajach Europy Środkowej
i Zachodniej.
Nie jest rzeczą dziwną, że w okresie schyłku Średniowiecza i Rene­
sansu, gdy nie tylko codzienne życie przeciętnego człowieka, ale także nauka
przeniknięte były duchem chrześcijańskim, a Pismo święte i teksty religijne
stanowiły podstawę i wskazówkę postępowania i oceniania innych; także
wyjaśnienia zagadki Cyganów poszukiwano w Biblii. Tym zasadniejsze
wydawało się to, że niektóre jej fragmenty pasowały do Cyganów i na­
dawały się do wyjaśnienia ich tajemniczego pochodzenia i pojawienia się
w Europie. Tułacze, wędrowne życie, jakie prowadzili pierwsi cygańscy
przybysze zaobserwowani w Europie Środkowej i Zachodniej, skłaniało do
upatrywania w nich potomków Kaina. Przynależność do kainowego rodu
naznaczona była bowiem piętnem kary — a dla osiadłych mieszkańców Europy
permanentne koczowanie mogło być odbierane jako tułactwo, jako rodzaj
kary. Zresztą wyjaśnienie zawarte jest w Starym Testamencie. „Tułaczem
i zbiegiem będziesz na ziemi" (Genesis, rozdz. IV, 12) , „I rzekł Kain
do Pana [...] Oto mię dziś wyganiasz od oblicza ziemi i skryję się przed
obliczem twojem, i będą tułaczem, i zbiegiem na ziemi: każdy tedy, który
mię najdzie, zabije mię" (Genesis, rozdz. IV, 13-14). Dalsze fragmenty
tego samego rozdziału Genesis zdają się potwierdzać tezę o pochodzeniu
Cyganów z rodu Kaina. Kain miał syna Henocha, „Potem Henoch zrodził
Irada, a Irad zrodził Mawiaela, a Mawiael Matusaela, a Matusael zrodził
Lamecha" (Genesis, rozdz. IV, 18). Ówprapraprawnuk Kaina spłodził z dwiema
swoimi żonami kilku synów, zajęciami swymi wyraźnie pasujących do obrazu
Cyganów i życia przez nich prowadzonego. Można więc było przypuścić,
że bezpośrednio wywodzą się Cyganie od Lamecha:
l

1

Wszystkie cytaty zaczerpnięte z Biblii w przekładzie ks. D . Jakuba

Warszawa

Wujka,

wydanie:

1УО0 г., Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne, przedruk z edycji kra­

kowskiej z roku 1599.

�195

Z R O D U KAINA

„Który poją) dwie ż o n y ; imię jednej Ada. a imię drugiej Sella. I urodziła A d a Jabela,
który był ojcem mieszkających

w namieciech i pasterzów. Imię zaś brata jego Jubal:

był ojcem grających na arfach i muzyckiem naczyniu. Sella też urodziła Tubalkaina,

ten

który

młotem robił, i był rzemieślnikiem wszelkiej roboty od miedzi i żelaza" (Genesis, rozdz. I V ,
19-22).

Mieszkanie w namiotach, gra na harfach i innych instrumentach, kowal­
stwo związane były z życiem, jakie prowadzili Cyganie — informacje o tym
powtarzają się w opisach i obserwacjach nawet najdawniejszych, dokonanych
zaraz po rozprzestrzenieniu się Cyganów w Europie w początku XV w.
Przypuszczenie zatem o pochodzeniu z rodu kainowego wydaje się zasadne,
znajduje ono potem odbicie w literaturze, w sądach na temat Cyganów,
w naukowych dociekaniach.
Simeon Simeonis — franciszkanin, w relacji z Krety z 1322 r. pisze
o Cyganach: są z rodu Chayma . Czy chodzi mu o Kaina, czy Chama,
trudno rozstrzygnąć, tym bardziej że i Chama czyniono praojcem Cyganów.
Henricus Cornelius Agrippa — filozof i lekarz publikuje w 1530 r. dzieło
pt. De vanitate et incartitudine scientiarum. Rozważa tam problem ludzi
zwanych Cyngres lub Egipcjanie. Przybyli oni — jego zdaniem — z terenów
leżących między Egiptem a Etiopią, wyprowadzeni niegdyś przez Kusza
(Chusa), syna Chama, który był synem Noego. Ludzie ci nadal jeszcze nazna­
czeni są przekleństwem ciążącym na potomstwie Chama — prowadzą życie
włóczęgów, obozują rozbijając namioty poza miastami, na polach i rozdro­
żach, prowadzą życie rozbójników, złodziei, handlarzy, zabawiają opowieściami
przygód, z lenistwa wróżą posługując się sztuką chiromancji i przy pomocy
tych oszustw żebrzą i zarabiają na życie .
Hipotezę o pochodzeniu od Kusza podejmuje i uzasadnia w 1633 r.
Martino del Rio (w Disquisitiorum magicarum libri sex) — staje się ona
popularna i nawet określenie Cyganów w języku niemieckim Zigeuner wywo­
dzą niektórzy od zniekształcenia słowa „Chusener", czyli pochodzący od Kusza .
Chanaan, inny spośród czterech synów Chama, jest przodkiem Cyganów —
wyraża pogląd w 1613 r. Claude Duret . Są oni Kananejczykami (po­
chodzącymi od Chanaana), którzy wywędrowali do Europy po zajęciu ich
kraju przez Josuego. A w tym czasie, gdy powstają kolejne prace potwier­
dzające na podstawie analizy języka tezę o pochodzeniu z Indii — zainspi­
rowane odkryciem Węgra Valyiego podobieństwa języka Cyganów i tego,
którym posługiwali się znani mu Hindusi — ukazuje się praca innego Węgra
Enesseya, który dowodzi (w 1798 г.), że potomkowie Chama oszczędzeni
zostali, gdy ogień zniszczył Sodomę i Gomorę, lecz wypędzeni później
z krainy Zoar przez potomków Lota stali się tułaczami .
2

3

4

5

6

:

F . de

Vaux

de

Foletier,

Mille

ans

' De

V a u x de

F o l e t i e r , op. cit. s.

19.

4

De

V a u x de

F o l e t i e r , op. cit.,

s.

19.

5

De

V a u x de

F o l e t i e r , op. cit.,

s.

19.

6

De

V a u x de

F o l e t i e r , op. cit.,

s.

19

d'histoire

des

Tsiganes,

Paris

1970,

s.

19.

�196

L E C H MRÓZ

Potomkowie Kaina czy potomkowie Chama — i jeden, i drugi wariant,
i jedna, i druga teza stawia Cyganów w sytuacji niekorzystnej, upośledzonej
wobec innych ludzi i narodów — ale upośledzenie to nie jest niesprawiedli­
wością; jest wynikiem sprawiedliwej kary za winy przodków. Niezależnie
bowiem, czy są potomkami bratobójcy Kaina, czy Chama, który nie uszanował
ojca (choć ojciec ten akurat powalony był opilstwem), są potomkami kogoś,
kto dopuścił się wykroczenia przeciw istotnym normom społecznym. Prześla­
dowanie zatem Cyganów, niechęć do nich, są całkowicie uzasadnione —
taki sposób myślenia powszechny był w chrześcijańskiej Europie okresu
Średniowiecza i Renesansu; można przypuszczać, że i później pozostały
jakieś jego ślady. Podobnie uczestniczący w wyprawach Krzyżowcy dokonując
rzezi Żydów nie dopuszczali się występków, nie byli mordercami, po prostu
karali tych, którzy ukrzyżowali Chrystusa, byli więc także sprawiedliwością.
Historycy zwracają uwagę, że po pojawieniu się w Europie przyjęci
zostali Cyganie gościnnie. Jednakże już wkrótce, bo po kilkudziesięciu,
a czasami nawet kilkunastu latach (a przecież sądząc z historycznych
wzmianek nie byli wówczas częstymi gośćmi w jednym miejscu), życzliwe
początkowo przyjęcie zmieniło się w prześladowanie, ustawy banicyjne,
obowiązek zamieszkiwania w wyznaczonych miejscach poza murami lub u bram
miasta — podobnie jak Żydzi i trędowaci. Wyjaśnieniem powszechnym w l i ­
teraturze jest opinia, że łotrostwa Cyganów, wyciąganie pieniędzy od miesz­
czan za pośrednictwem wróżby, kradzieże itd. były przyczynami zmiany
przychylnego początkowo stosunku do nich. Zapewne nie są bez znaczenia
występki Cyganów w kształtowaniu opinii o nich, ale opisy dawnych kro­
nikarzy znacznie częściej mówią o ich kowalskich, wróżbiarskich i muzycz­
nych umiejętnościach, o wędrownym życiu niż o przestępstwach, których
mieliby się dopuszczać. Zarzut szczególnej przestępczości pojawia się dużo
później, najmocniej podkreślany u schyłku X V I I I , a właściwie w X I X w.
Opinia na temat przyczyn prześladowań jest więc szukaniem uzasadnienia
okrucieństw w stosunku do Cyganów, racjonalizacją postępowania wobec
nich — taki argument wydawał się, jak sądzę, najbardziej oczywisty. Tyle,
że jest to wyjaśnienie wynikające z sytuacji Cyganów w wieku X V I I I i X I X ,
zaczerpnięte z obserwacji współczesnych XIX-wiecznym historykom i przenie­
sione o 300-400 lat wstecz. Umknęło uwagi nawet wybitnych badaczy,
że sytuacja, w jakiej znajdowali się Cyganie, a przynajmniej część ich od
schyłku wieku X V I I I i w wieku X I X była właśnie wynikiem ustaw skiero­
wanych przeciwko nim i prześladowań. Więc nie przyczyną rozszerzania
się działań represyjnych w stosunku do Cyganów, ale skutkiem takich
działań. Potwierdzeniem jest w moim przekonaniu to, że po pierwsze
najdawniejsze zapiski kronikarskie nie są wcale tak niechętne Cyganom
i nie na ich rzekome przestępcze właściwości zwracają uwagę. Poza tym
liczba Cyganów XV- i XVI-wiecznej Europie była raczej skromna, kroniki
rejestrują ich nie ze względu na ilość, ale jakość, nie ze względu na wiel­
kość grup. ale odmienność sposobu życia, ubioru, języka. Potwierdzeniem

�197

Z R O D U KAINA

jest, że wiele z pierwszych obserwacji z najrozmaitszych miast i krajów
Europy dotyczy tej samej (często niezbyt licznej) grupy. W porównaniu
z Cyganami gromady zbójeckie, wędrownych wagantów, pielgrzymów były —
jak można przypuszczać — wielokroć liczniejsze.
Wielu historyków stwierdza, że społeczeństwo europejskie schyłku Średnio­
wiecza nie było tak bardzo nieruchliwe. Wędrowały gromady kuglarzy,
handlarzy, pielgrzymi, żebracy i trędowaci, zbiegli chłopi z rodzinami i ryce­
rze, rzemieślnicy, scholarze, organizowano krucjaty — wędrowanie Cyganów nie
mogło być zatem szczególnym ich wyróżnikiem. Pośród wielości wróżbiarzy,
wieszczek, alchemików, astrologów, zwolenników nauk tajemnych, kiedy ważne
przedsięwzięcia — łącznie z najazdami, wojnami, związkami małżeńskimi,
nawet między panującymi — uzależniano od przepowiedni, także cygańskie
wróżki (wbrew powszechnej w cyganologicznej literaturze opinii) nie stanowiły
ewenementu; a pełnienie usług dla gawiedzi nie wydaje się, aby mogło
być podstawową przyczyną prześladowań. Kuglarzy, sztukmistrzów, treserów
i muzykantów wielu wędrowało po drogach ówczesnej Europy. Także więc
i w tym przypadku nie wyróżniali się Cyganie czymś wyjątkowym. Podobnie
ma się sprawa z rzemiosłem kowalskim — zapotrzebowanie na wyroby, takie
jak uzbrojenie, narzędzia rolnicze, okucia wozów, było przecież olbrzymie
i liczne były pracownie i warsztaty wykonujące te usługi; także i kowalstwo
zatem nie było cygańską specyfiką. Prawda, że wyróżniano ich po części
ze względu na swoisty sposób życia, koloryt, ale zbyt to chyba skąpe
uzasadnienie, by w nim poszukiwać wyjaśnienia w stosunku do Cyganów.
Przekonanie, że Cyganie są potomkami Kaina, zostało przyjęte jako wiarogodne. Zaskakujące to, jeśli zważyć, że już sama lektura Biblii winna sąd
taki obalić. Prawda, że to, co wyżej powiedzieliśmy o Jabelu, Jubalu i Tubalkainie — potomkach Kaina — zdaje się pasować do Cyganów. Ale też wyraźnie
jest powiedziane w Biblii, że złe prowadzenie się ludzi skłoniło Boga do
„wygładzenia" ich, przez które to określenie należy rozumieć potop i wynisz­
czenie wszelkiego niemal stworzenia. Jedynie Noe (potomek Setha, trzeciego —
obok Kaina i Abla — syna pierwszych rodziców) wraz z synami, synowymi
i gromadą zwierząt przetrwał zagładę:
„I zgładzone jest wszelkie ciało, które się ruchało

na ziemi, p t a k ó w , zwierząt,

bestyi

i wszystkich z i e m i o p ł a z ó w , które się ptazają po ziemi; wszyscy ludzie. I wszystko, w czym
jest

duch

żywota,

na ziemi

pomarło

I wygładził

B ó g wszystko

stworzenie,

które

było

na ziemi od człowieka aż do bydlęcia, tak ziemiopłaz jako i ptastwo powietrzne;

i wygła­

dzone jest

(Genesis,

z ziemi;

i został

sam

Noe

i ci, którzy

z nim

byli

w

korabiu"

rozdz. V I I , 21-23).

Jednym z nielicznych, którzy uznali tezę o pochodzeniu od Kaina za
absurd, był Tomasius, który w Dissertatio phylosophica przypomniał, że ród
Kaina został pochłonięty przez potop . Dla innych nie było tutaj sprzeczności —
chyba, żeby podejrzewali, że Bóg spartaczył wykonanie planu i w rezultacie
7

7

De V a u x de F o l e t i e r , op. cit.,

s. 19.

�198

L E C H MRÓZ

nie wszyscy zginęli, ewentualnie że Cyganie okazali się sprytniejsi od Boga
i schowawszy się w jakimś miejscu potop przetrwali. Tak więc mimo iż
Biblia była bez wątpienia najpopularniejszą książką Europy, nie przeszkodziło
to w rozpowszechnianiu sądu zupełnie z Biblią niezgodnego.
Niezależnie czy byliby potomkami Kaina, czy Chama przestępstwo winno
pociągnąć za sobą karę. Tej zaś towarzyszy często pokuta. Dla późno­
średniowiecznego społeczeństwa było to zapewne oczywiste, stąd też wędrowcze,
tułacze życie Cyganów mogło być wyjaśnione właśnie poprzez potrzebę
i nakaz pokuty. Zresztą — jak już mówiliśmy — pątnicy, pielgrzymi, pokut­
nicy są na drogach Europy widokiem częstym.
Tezę o pokutniczym charakterze wędrownego życia potwierdzają sami
Cyganie. Łatwo wyjaśnić sobie, dlaczego — był to sposób na wejście w społecz­
nie akceptowaną rolę. Tym samym można było oczekiwać pomocy, wsparcia
w trudach pokutnego życia, może nawet uznania dla chrześcijańskiej gorli­
wości. Ale też potwierdzali Cyganie w ten sposób i zapewne nie planując
ani przewidując skutków swoje domniemane pochodzenie i wzorzec nie­
korzystny, w konsekwencji, dla nich samych; ułatwiali i jakby uzasadniali
sami niechęć, a czasami wrogość wobec siebie. Niewątpliwie represje wynikały
także z faktu, że byli obcy, odmienni zwyczajami, językiem, sposobem
życia, wyróżniając się w sposób bardzo wyraźny cechami antropologicznymi.
Zapewne także nie były zupełnie bezpodstawne skargi na nich, choć —
jak można przypuszczać i na co znajdujemy potwierdzenia w materiałach
historycznych — po części wynikały z samego faktu ich drażniącej odmienności
i braku formalnego podporządkowania władzom prowincji czy kraju, nieobciążenia podatkami, daninami itd. Po części natomiast z przestępstw i wykroczeń
dokonywanych na ich rachunek przez nie-Cyganów. Myślę jednakże, że
niebagatelną rolę w pogłębianiu się niechęci i wydawaniu kolejnych dokumen­
tów urzędowych skierowanych przeciwko Cyganom odegrały dociekania ich
genezy prowadzone na podstawie Pisma świętego i kojarzenie ich z postaciami
mającymi w opinii i świadomości wiernych złą sławę.
Przypuszczenia odnośnie do miejsca i kraju, z którego przywędrowali
Cyganie, ludu lub narodu, z jakim można by ich łączyć, owocowały najroz­
maitszymi hipotezami i pomysłami. Wywodzono ich od Awarów, Celtów,
Czerkiesów, uważano za zaginionych Atlantów, za potomków niemieckich
Żydów lub efekt wymieszania Żydów i chrześcijan. Źródła holenderskie
z połowy X V w. mówią o nich jako o Grekach; w XVI-wiecznej Kronice
Lubeki nazywani są Tatarami — przypuszcza się później, że Dżungaria jest
ich ojczyzną, a sami Cyganie o około 1400 r. odłączyli się od hord
Timura. Także ojczyzny poszukiwano w najrozmaitszych krajach, od zato­
pionej Atlantydy poprzez Egipt, Bułgarię i Wołoszczyznę aż po ową Dżungarię
w Azji Środkowej . Pośród hipotez oryginalnych, by nie powiedzieć osobli8

s

R.

Pischel,

The Home

of

vol. I I : 1909, nr 4, s. 298-299, 305.

the Gypsies,

[w:] Journal

of

the

Gypsy

Lore

Society,

�Z R O D U KAINA

199

wych, zwraca uwagę pomysł Voltaire'a czyniący z Cyganów potomków
kapłanów egipskiej bogini Izydy . Pozornie dziwaczny, zdaje się być kon­
sekwentną próbą wyjaśnienia odwołującą się do dość powszechnej opinii,
że ojczyzną Cyganów jest Egipt lub Nubia, oraz do rozwiniętych w Egipcie
tajemniczych misteriów religijnych związanych z kultem Izydy. Przekonanie
o czarowniczo-wróżbiarskich umiejętnościach kapłanów Izydy, o znajomości
wiedzy tajemnej i praktyk magicznych tychże, potwierdzane było także
przez filozofów, m. in. zwolenników Platona, jak np. Apulejusz. Jego
Metamorfozy są właśnie traktatem na temat wiedzy tajemnej, a misteria
ku czci Izydy i Ozyrysa zajmują w jego rozważaniach rolę najistotniejszą.
Między innymi działalności Apulejusza przypisać należy szerzenie się kultu
Izydy w Rzymie w I I w. i zbudowanie przez Kaligulę jej świątyni. Vol­
taire, sam jak wiadomo podejmujący rozważania dotyczące religii, zapewne
znał pisma platoników, a przy powszechnym przekonaniu o zdolnościach
wróżbiaisko-magicznych Cyganów i wywodzeniu ich z Egiptu miał prawo
szukać rozwiązania zagadki ich pochodzenia łącząc z ludźmi, którzy uosabiali
zarówno tajemną wiedzę, jak i Egipt — czyli kapłanami Izydy.
9

Nazwy, jakie czasami i dzisiaj jeszcze są w użyciu na określenie Cy­
ganów, oddają w części owe hipotezy i przypuszczenia; np. francuskie
Bohémien (przybysze z Czech szwedzkie Tattare (Tatarzy), Sarassin (Saraceni)
itd. Wyjąwszy najpopularniejsze współczesne określenie „Cyganie" (i jego od­
powiedniki w innych językach: Tsiganes — fr., Tingaro — wł., Zigeuner—
niem., Zigenare — szw., Cygany — ros., Cigani — czes., Tiganilor — rum.),
którego etymologia nie jest zupełnie jasna, znaczna część nazw (także dzi­
siaj używanych) łączy się z Egiptem: np. Gypsies — ang., Gitans — fr.,
Gitanos — hiszp., Jedjupci — serb. chorw., Pharao — nepek. (lud Faraona) —
węg. Nim w ostatnich dziesięcioleciach nie zaczęły dominować określenia
pochodne polskiemu słowu „Cyganie", nazwy nawiązujące do Egiptu były
z całą pewnością najpopularniejsze. Do tej samej kategorii można zaliczyć
określenia Etiopczycy, Nubijczycy. Istotne przekonanie, że Egipt jest ojczyzną
Cyganów, dominuje pośród naukowych dociekań na temat genezy tego ludu.
Zresztą ono także znajduje uzasadnienie, a w każdym razie możliwość
potwierdzenia w Biblii, — w proroctwach Ezechejlowych (rozdz. X X X , 23)
jest powiedziane: „I rozproszę Egipt między narody, a rozwieję je po ziemiach";
sposób życia Cyganów zdaje się być właśnie realizacją tych słów Pisma
świętego. Jest zastanawiające, jak wcześnie ukształtowało się przekonanie
o egipskim pochodzeniu i jak powszechne ono było; kronika miasta Konstanz
w Niemczech mówi, że w 1438 r. pojawili się tutaj ludzie przybywający
z Wyspy „niedaleko małego Egiptu". W relacjach krzyżowców wyprawiających
się do Ziemi Świętej i u wielu autorów X V I - i XVII-wiecznych znajdujemy
informacje o zamieszkiwaniu znacznych skupisk Cyganów w pobliżu miasta
Modon u stóp góry Gype na wybrzeżu Peloponezu w Grecji; rejon ten
* J.-P. C l é b e r t , Ves Tziganes,

Paris 1961, s. 24-25.

�200

L E C H MRÓZ

zwany był Małym Egiptem. Małym Egiptem nazywali Turcy rejon dzisiejszego
Izmiru dla walorów krajobrazu i żyzności tamtejszej gleby, a wśród wielu
tytułów, jakie nosił sułtan w X V I I w., był także: „Król Wielkiego i Małego
Egiptu" . O długim pobycie Cyganów na terenie imperium bizantyjskiego,
a później tureckiego, i w Grecji świadczy liczba zapożyczeń w języku.
Tak więc jest możliwe, że wyidealizowany obraz Egiptu stał się przyczyną
pojawienia się na Bałkanach nazwy odwołującej się do Egiptu ; z kolei
przeszła ona na Cyganów — właśnie z Bałkanów rozprzestrzeniających się
ku innym częściom Europy. Zapytywani, skąd przybywają, mówili Cyganie,
że z Egiptu, nie mówili więc nieprawdy, a Biblia dostarczyła potwierdzenia.
Zrozumiałe też stają się teraz legendarne przekazy cygańskie mówiące o po­
chodzeniu z Egiptu, używanie przez nich takich tytułów, jak książę lub
hrabia Małego Egiptu itd. Prócz podniesienia prestiżu wobec niecygańskiego
otoczenia osadzały one jednocześnie grupę Cyganów w realiach ówczesnej
Europy, odbierały im anonimowość; a w każdym razie — mimo tajemni­
czości — stawali się ludźmi znanego, wiadomego pochodzenia. Kolportowane
później (w trakcie wędrówki) przez Cyganów wyjaśnienia, że są pokutują­
cymi tułaczami, czy inne tego rodzaju opowieści umożliwiały im egzy­
stencję, uzyskanie w różnej postaci wsparcia. Ale być może poza doraźną
korzyścią przyczyniły się następnie do pogłębienia niekorzystnego wizerunku
Cyganów i stały się jednym z elementów, jedną z przyczyn prześladowań,
represji, aktów banicyjnych, oraz — jak dalej będę starał się to pokazać —
przyczyną pewnego rodzaju tendencji, trwałego nastawienia, które do dzisiaj
ciąży na hipotezach i rozważaniach dotyczących genezy Cyganów — wyjścia
ich z Indii, a przede wszystkim grupy i klasy społecznej, z jakiej wywodzą
się ich przodkowie.
10

11

. Pośród informacji, które przekazywane są o Cyganach po pojawieniu się
ich w poszczególnych miastach i krajach Europy, stosunkowo często znaj­
dujemy wzmianki o wróżbiarskim procederze, jakim — zwłaszcza kobiety —
zajmują się. Potwierdzają to ryciny przedstawiające Cyganów. Dla dokład­
ności — na tych najstarszych ze znanych widać tylko Cyganów w trakcie
wędrówki lub sportretowane postaci kobiet i mężczyzn; ale poczynając
od X V I w. częstym motywem jest scena wróżenia. Za pierwszą z terenu
Europy informację o Cyganach uważa się zapis mnicha z góry Athos
dotyczący Konstantynopola i zamieszkujących tam Atsingani „słynnych cza­
rodziei i łajdaków . Opisywani przezeń wytępili na życzenie cesarza bizan­
tyjskiego Konstantyna Monomachusa w 1050 t. dzikie zwierzęta drapieżne,
które wtargnęły do parku cesarskiego stając się zagrożeniem dla niedrapież12

1 0

de V a u x de F o l e t i e r , op. cii.,

1 1

Analogicznie jak np. Szwajcaria Kaszubska w Polsce — gdzie dla podkreślenia w a l o r ó w

s. 21.

krajobrazu o d w o ł a n o się do skojarzenia z krajem znanym z pięknych pejzaży.
U

różnych a u t o r ó w

de

Foletier,

the

Baikans

op.
in the

cit.,

s.

spotyka się różną
37,

late Middle

i G. C.
Ages.

Soulis,

formę
The

pisowni tego słowa,
Gypsies

in the

..Dumbarton Oaks Papers",

por.

Byzantine
vol.

15:

de

Vaux

Empire
1961.

s.

and
145.

�201

Z R O D U KAINA

ników, jakie hodowano ku uciesze myśliwych. Atsingani wytępili je za pomocą
specjalnie przygotowanego mięsa, które uprzednio poddali zabiegom magicz­
nym; po zjedzeniu takiego mięsa drapieżnik natychmiast padał. Z X I I w.
pochodzi inna wzmianka o Athinganoi prowadzających niedźwiedzie i sprze­
dających amulety. Z końca X I I w. lub początku X I V w. pochodzi list
patriarchy Konstantynopola Atanazego I do kleru nakazujący przestrzeganie
wiernych przed kontaktami z wróżbiarzami, niedźwiednikami i zaklinaczami
wężów i przed wpuszczaniem Cyganów do domostw . Pierwsze informacje
z X I V w. z Bałkanów — z Korfu, Peloponezu, Serbii mówią o ich kowal­
skich umiejętnościach, ale od czasu, gdy w latach 1416-1419 zjawili się w naj­
różniejszych miejscach Europy Środkowej i Zachodniej, coraz częstsze są
informacje o wróżbiarskim procederze Cyganów. Tak np. już w 1421 r.
zarejestrowano przybycie „cudzoziemców z kraju egipskiego" w Arras,
potem w Mons i Tournai; w trakcie pobytu w miastach podziwiano ich
kunszt jeździecki, a także umiejętności wróżbiarskie, przybysze bowiem przepo­
wiadali przyszłość . Także obszerna relacja z pobytu ich w Paryżu w 1427 r.
mówi o wróżeniu z ręki. Od wieku X V I informacje o wróżbiarskich i ma­
gicznych praktykach Cyganów są częste.
13

14

Ten fakt, jak sądzę, nie jest obojętny dla dalszej historii Cyganów, on
również zaważył na kształtowaniu opinii o nich i sposobach postępowania
władz i prawodawców. Pismo święte mówi bowiem:
„ C z a r o w n i k o m ż y ć nie dopuścisz" (Exodus, rozdz. X X I I ,

18), „Ani się niech nie najduje

w tobie, który by oczyszcza! syna swego albo córkę, przewodząc przez ogień, albo który by
się radzi) praktykarzów,

i wierzy! snom

i wróżkom,

i ani niech nie będzie guślarz. Ani

czarownik, ani kto by się d u c h ó w złych radził, ani wieszczków, albo się od umarłych prawdy
dowiadywał.

T y m bowiem

wszystkim brzydzi się Pan i dla takich złości

wygubi

je Pan

na wejście twoje" (Deuteronomium. rozdz. X V I I I . 10-12). „ M ą ż albo niewiasta, w których by
byl duch p y t o n ó w albo wieszcza, śmiercią niech u m r ą : kamieniem je pobiję, krew ich niech
będzie na nich" (Leviticus, rozdz. X X , 27).

Wprawdzie, jak wiele źródeł historycznych potwierdza, wróżbiarstwo
w różnych postaciach, alchemia, nekromancja, krystalomancja, zabiegi magicz­
ne i czarnoksięskie w Europie X V - X V I w. były czymś rozpowszechnionym.
Mało tego, bywały przedmiotami wykładów uniwersyteckich, dysput, zainte­
resowań teologów, nawet w klasztorach oddawano się zgłębianiu wiedzy ta­
jemnej; pewne formy zabiegów i praktyk uznawane były za dopuszczalne,
a nawet uzasadnione. Jednakże równolegle działała inkwizycja, występowały
przeciw wróżbiarzom i astrologom władze kościelne i świeckie.
Dotykamy tutaj kwestii rozróżnienia na magię czarną i naturalną —
traktowaną jako uzupełnienie nauki. Niejednokroć zapewne granica między
tajemnymi praktykami była bardzo cienka, a do tych tolerowanych czy nawet
popieranych na pewno zaliczano te tylko, które odpowiednią reżyserią

15

1 4

S o u l i s . op. cit., s. 147.
De V a u x de F o l e t i e r , op. cit., s. 46.

�201

Z R O D U KAINA

ników, jakie hodowano ku uciesze myśliwych. Atsingani wytępili je za pomocą
specjalnie przygotowanego mięsa, które uprzednio poddali zabiegom magicz­
nym; po zjedzeniu takiego mięsa drapieżnik natychmiast padał. Z X I I w.
pochodzi inna wzmianka o Athinganoi prowadzających niedźwiedzie i sprze­
dających amulety. Z końca X I I w. lub początku X I V w. pochodzi list
patriarchy Konstantynopola Atanazego I do kleru nakazujący przestrzeganie
wiernych przed kontaktami z wróżbiarzami, niedźwiednikami i zaklinaczami
wężów i przed wpuszczaniem Cyganów do domostw . Pierwsze informacje
z X I V w. z Bałkanów — z Korfu, Peloponezu, Serbii mówią o ich kowal­
skich umiejętnościach, ale od czasu, gdy w latach 1416-1419 zjawili się w naj­
różniejszych miejscach Europy Środkowej i Zachodniej, coraz częstsze są
informacje o wróżbiarskim procederze Cyganów. Tak np. już w 1421 r.
zarejestrowano przybycie „cudzoziemców z kraju egipskiego" w Arras,
potem w Mons i Tournai; w trakcie pobytu w miastach podziwiano ich
kunszt jeździecki, a także umiejętności wróżbiarskie, przybysze bowiem przepo­
wiadali przyszłość . Także obszerna relacja z pobytu ich w Paryżu w 1427 r.
mówi o wróżeniu z ręki. Od wieku X V I informacje o wróżbiarskich i ma­
gicznych praktykach Cyganów są częste.
13

14

Ten fakt, jak sądzę, nie jest obojętny dla dalszej historii Cyganów, on
również zaważył na kształtowaniu opinii o nich i sposobach postępowania
władz i prawodawców. Pismo święte mówi bowiem:
..Czarownikom ż y ć nie dopuścisz" (Exodus, rozdz. X X I I .

18), „Ani się niech nie najduje

w tobie, który by oczyszcza! syna swego albo córkę, przewodząc przez ogień, albo który by
się radził praktykarzów,

i wierzy) snom

i wróżkom,

i ani niech nie będzie guślarz. Ani

czarownik, ani kto by się d u c h ó w złych radził, ani wieszczków, albo się od umarłych prawdy
dowiadywał.

Tym bowiem

wszystkim brzydzi się Pan i dla takich złości

wygubi

je Pan

na wejście twoje" (Deuteronomium. rozdz. X V I I I , 10-12). „ M ą ż albo niewiasta, w których by
był duch p y t o n ó w albo wieszcza, śmiercią niech umrą: kamieniem je pobiję, krew ich niech
będzie na nich" (Leviticus, rozdz. X X . 27).

Wprawdzie, jak wiele źródeł historycznych potwierdza, wróżbiarstwo
w różnych postaciach, alchemia, nekromancja, krystalomancja, zabiegi magicz­
ne i czarnoksięskie w Europie X V - X V I w. były czymś rozpowszechnionym.
Mało tego, bywały przedmiotami wykładów uniwersyteckich, dysput, zainte­
resowań teologów, nawet w klasztorach oddawano się zgłębianiu wiedzy ta­
jemnej; pewne formy zabiegów i praktyk uznawane były za dopuszczalne,
a nawet uzasadnione. Jednakże równolegle działała inkwizycja, występowały
przeciw wróżbiarzom i astrologom władze kościelne i świeckie.
Dotykamy tutaj kwestii rozróżnienia na magię czarną i naturalną —
traktowaną jako uzupełnienie nauki. Niejednokroć zapewne granica między
tajemnymi praktykami była bardzo cienka, a do tych tolerowanych czy nawet
popieranych na pewno zaliczano te tylko, które odpowiednią reżyserią

1 4

S o u lis, op. cii., s. 147.
De V a u x de F o l e t i e r , op. cit., s. 46.

�202

L E C H MRÓZ

atrybutami, odwołaniem do tekstów pisanych, do ksiąg greckich, hebrajskich
itd. stwarzały wrażenie poważnych zabiegów popartych solidną wiedzą i od­
powiednim wtajemniczeniem. Cyganie warunku tego nie spełniali ani od strony
rytuału, ani odwołania do ksiąg, ani uczonych protektorów; poza tym
sposób życia, cechy antropologiczne, przekonanie, jakie zaczynało rozpowszech­
niać się na temat ich pochodzenia, pozwalały zapewne zaszeregować ich
jedynie do kategorii tych. którzy zajmowali się praktykami złowróżbnymi,
czarnoksięskimi. Czyli procederem, który był piętnowany i który niejednokrot­
nie prowadził na stos; i jeżeli rzadkie są wiadomości o Cyganach —
ofiarach inkwizycji, to w znacznej mierze — jak mniemam — wynika to
z ich ruchliwości, z równie nagłego pojawiania się, jak i znikania (co
podkreśla niejedno historyczne źródło).
Jest jeszcze jedno, na co chciałbym zwrócić uwagę — już w bizantyjskich
źródłach Cyganie są kojarzeni z niedźwiedziami i wężami. Później, na terenie
Europy Środkowej i Zachodniej wielokrotne są wzmianki o tym, że Cyganie
pokazują tresowane niedźwiedzie, węże, a także małpy. W niektórych kra­
jach słowo niedźwiednik staje się synonimem słowa Cygan. Zapiski kronikar­
skie, ale także ikonograficzne przedstawienie Cyganów schyłku średniowiecza
i Renesansu mówią często o tych ich umiejętnościach. Lecz jest tutaj jeszcze
jedna istotna kwestia. Wszystkie z wymienionych wyżej zwierząt symbolizują
zarazem siły nieczyste — sztuka gotyku i renesansu bardzo często pod wyobra­
żeniem małpy, węża czy niedźwiedzia rozumie szatana ; a jest to, jak można
przypuszczać, dość powszechne skojarzenie nie tylko w bardziej oświeconych
środowiskach miejskich. Pokazując tresowane, błaznujące małpy czy okiełznane
przez człowieka niedźwiedzie pokazuje się podporządkowanie człowiekowi sił
diabelskich, ośmiesza je. Zarazem jednak jest to wejście w kontakt, choć
poprzez symboliczne wyobrażenia, z siłami nieczystymi, diabelskimi. Tym
samym Cyganie stają się postaciami dwuznacznymi, także budzącymi nie­
pokój, potencjalnie groźnymi lub złowróżbnymi.
15

Początkowe przyjęcie Cyganów było gościnne. Jak informują kroniki,
w wielu miastach gościnność nie ograniczała się do przyzwolenia na postój,
z kasy miejskiej kupowano wino, ryby, mięso, chleb dla przybyszów. Nie­
jednokrotnie legitymowali się też listami przewodnimi — otrzymywali takowe
od cesarza Zygmunta, papieża Marcina V, królów Węgier i Polski oraz od
innych władców. Zarówno listy, jak i sami Cyganie informowali, że są
pielgrzymami do Ziemi Świętej, pokutującymi za grzechy przodków (którzy
odmówili Świętej Rodzinie pomocy w ucieczce), wygnanymi z ojczyzny za
odstępstwo od chrześcijaństwa. Jednakże w stosunkowo krótkim czasie przy­
chylność zmienia się w niechęć, następnie prześladowania. Pierwsza ustawa
skierowana przeciwko Cyganom wydana zostaje we Francji w roku 1453,
w Hiszpanii Król Ferdynand I skazuje ich na wygnanie w 1492 г.; zaraz
po tym wydają kilka ustaw Niemcy, a w 1500 r. cesarz Maksymilian I
1 5

M.

Gutowski.

Komizm

w polskiej

sztuce gotyckiej,

Warszawa

1973,

s.

83-84,

89.

�203

Z R O D U KAINA

wypędza ich z Niemiec szczególnie surową ustawą. Zaczynają się mnożyć
na Cyganów skargi, zarzuca się im złodziejstwo, grabieże, rozwiązłość i czary —
to są najpoważniejsze zarzuty. Prócz tego — a jest to czas zagrożenia ros­
nącą potęgą turecką — nie są rzadkie zarzuty szpiegostwa na rzecz Turków; pod
tym pretekstem na banicję skazuje ich Ferdynand I , także ustawy niemieckie
z 1496, 1497, 1498 zabraniają im wstępu do kraju, podejrzewając Cyganów
o szpiegostwo. Najokrutniejsza jest ustawa Maksymiliana I z 1500 r. —
Każdy Niemiec może krzywdzić i karać pochwyconych Cyganów bez jakiej­
kolwiek odpowiedzialności .
Powszechnie przyjęta przez historyków i cyganologów opinia powtarzająca
się we wszystkich znanych mi opracowaniach ogranicza się do powyższego
wyjaśnienia — skargi na cygańskie grabieże i złodziejstwo, podejrzenia o szpie­
gostwo i dalej czary są przyczyną zmiany stosunku do nich, są przyczyną
prześladowań. Ale krytyczniejsze, baczniejsze przypatrzenie się dokumentom
dopuszcza możliwość podważenia tej powszechnej w środowisku badaczy
opinii. Liczba skarg na Cyganów w różnych krajach Europy nie jest
wcale — sądząc po dokumentach — tak duża. W dodatku do momentu wy­
dania pierwszych skierowanych przeciw nim ustaw większość relacji o przy­
byciu Cyganów jest im przychylna, a w każdym razie nie przedstawia ich
jako ludzi występnych. W zapiskach z Bałkanów z X I V w. Cyganie przed­
stawieni są jako kowale, płacą pogłówne, w dokumentach późniejszych są
informacje o ich pracy na rzecz wojska, kopalni, wydobywających dla skarbu
sułtańskiego srebro itd. W XV-wiecznych relacjach kronikarzy z Europy
Zachodniej i Środkowej także przedstawiani są z przychylnością i zacieka­
wieniem. Skąd więc ten nagły przypływ niechęci, prowadzący już wkrótce
po ich przybyciu do pierwszej ustawy banicyjnej. Wprawdzie w źródłach
bizantyjskich jest mowa o wróżbiarstwie Cyganów i praktykach magicznych,
ale większość relacji pokazuje ich jako rzemieślników, w dodatku żyją­
cych w zgodzie z przepisami, prawem, władzami. Sądzę więc, że przyjęte
w pracach dotyczących Cyganów wyjaśnienie jest uproszczeniem, jest przyję­
ciem sądu będącego racjonalizacją owych ustaw i działań przeciwko Cyganom,
przyjęciem sądu, który wprawdzie powtarzany jest współcześnie, ale który
być może pochodzi z czasów wydawania owych dokumentów. Złodziejstwo,
grabieże, rozmaite inne występki nie były przecież w Europie X V i następnych
stuleci ewenementem; w dodatku, jak pokazują akta sądów, Cyganie —
nawet ci, którzy faktycznie dopuścili się wykroczeń czy przestępstw i byli
sądzeni — działali często w porozumieniu lub na zlecenie nie-Cyganów, czasami
nawet z wyższych klas społecznych (mamy tego rodzaju przykład w aktach
sanockich , ale podobne przypadki rejestrowane są również przez sądy
innych krajów). Skąd więc ta surowość prawa wobec Cyganów? Czy tylko
dlatego, że byli obcymi przybyszami, czy dlatego, że — jak i współcześnie —
l6

17

ifi

J . I i c o w s k i . Cyganie na polskich

17

O. B a l z e r , Regestr

złoczyńców

drogach,

K r a k ó w 1965, s. 20.

grodu sanockiego

1554-1638, L w ó w 1891, nr 57(11.106).

�204

L E C H MRÓZ

opinie o ich występkach rozrosły się do niekontrolowanej plotki, stereotypo­
wego, powielanego bezkrytycznie sądu? Przypuszczam, że nie są to argumenty
wyjaśniające prześladowania, że musiały być inne, bardziej ważkie powody
takiego do nich stosunku. Wprawdzie społeczeństwo średniowiecznej Europy
jest ruchliwe — co wyraża się w emigracjach chłopskich, wędrówkach rycerzy,
mnichów, studentów, pielgrzymów, a głęboka religijność uwidacznia się w piel­
grzymkach i krucjatach, ale już od X I I I - X I V w. społeczeństwo to staje
się osiadłe, zamiłowanie do wędrowania zanika; od tego czasu wędrowcy
stają się ludźmi podejrzanymi, włóczęgami. Nawet pielgrzymka nie jest
wolna od podejrzeń — chyba, że ma charakter pokutny. Wyraził ten stosunek
w X I I I w. franciszkanin Bertold z Ratyzbony: Wszystkie stany zaliczył
do „rodziny chrystusowej" z wyjątkiem Żydów, żonglerów i włóczęgów —
ci tworzą „rodzinę szatańską" . Życie wędrowne w coraz trwalej związanym
z osiadłością społeczeństwie europejskim jest więc czymś występnym: wędrowiec
znajduje się przy tym zupełnie poza ramami osiadłego, uporządkowanego
i zhierarchizowanego społeczeństwa. Obcy jest kimś wykluczonym najdoskona­
lej — jak pisze Le Goff — nie należy do żadnej wspólnoty, jest nieznany,
żyje w społeczeństwie feudalnym jakby „bez zezwolenia" . Przede wszystkim
jednak na stosunku do Cyganów zaważyły kojarzenie ich z muzułmanami
i zaszeregowanie do wróżbiarzy i czarowników. Cyganie przybyli z Bałkanów,
bez wątpienia też pozostały u niektórych przynajmniej jakieś ślady — choćby
w postaci ubiorów — miejsca, z którego przywędrowali (potwierdza to ikono­
grafia). Wprawdzie opisy kronikarzy-krzyżowców nie są dla nich niekorzy­
stne, ale w owym czasie istnieje jeszcze — choć mocno okrojone — Bizan­
cjum. W 1453 r. zdobyty zostaje Konstantynopol, wschodnie chrześcijaństwo
traci oparcie we własnym państwie; cały ten obszar świata — zarówno Azja,
jak i część Europy — dostaje się we władztwo islamu, który coraz bardziej
zaczyna zagrażać chrześcijaństwu zachodniemu. To już nie tylko zajęcie Ziemi
Świętej, to bezpośrednie zagrożenie, to świadomość stałej aktywności, stałej
ekspansji islamu. Rzucenie podejrzenia na Cyganów, że są tureckimi szpiegami,
kojarzenie ich z muzułmanami i islamem, musi nastawiać do nich nieprzy­
chylnie. Muzułmanie w świadomości europejskiej kojarzą się wyłącznie nega­
tywnie, są w oczach chrześcijańskiego zachodu ..niewiernymi, poganami"
podludźmi, a Mahomet jest potworem, towarzyszem Antychrysta . W 1453 r.
upada Konstantynopol, a pierwszy akt prawny skierowany przeciwko Cy­
ganom wydany zostaje w tym samym roku. Nie ma w nim wprawdzie
mowy o szpiegostwie na rzecz muzułmanów, ale zastanawia zbieżność akt.
Niedługo później w akcie Ferdynanda I w Hiszpanii i ustawach niemieckich
z końca XV w. jest już wyraźnie powiedziane, że podejrzewa się Cyganów
o szpiegostwo na rzecz muzułmanów.
18

19

20

1 8

J . L e G o f f , Kultura średniowiecznej

w Le G o f f , op. cit., s. 318.
20 L e G o f f . op. cit., s.

151-152.

Europy,

Warszawa 1970. s. 313.

�205

Z R O D U KAINA

Nakaz rozbijania obozowisk poza granicami miasta, obdarowywanie je­
dzeniem, to chyba nie tylko przejaw gościnności, ale i niechęci do wędrowców.
Być może Cyganie obok Żydów i trędowatych stają się jeszcze jedną
wyizolowaną społecznością, ale społeczeństwu średniowiecznemu — jak pisze
Le Goff — potrzebni są pariasi, nie dla nich samych, lecz by „móc im świad­
czyć" braterskie miłosierdzie . Działając zarazem i dla ich dobra — zamy­
kając bowiem drzwi przed trędowatym, włóczęgą etc. otwiera się mu drzwi
niebios . Pozostałością są prócz postaw, które utrwaliły się na stulecia
w świadomości europejskiej, także nazwy nawiązujące do Cyganów, a doty­
czące rogatek, bram, wjazdów do miast — np. Cygański Pal, czego już komen­
tować nie trzeba .
Drugim istotnym powodem było wróżbiarstwo i magia, jakie kojarzyły
się z Cyganami lub które przypisywane im były przez ludność europejską.
Kościół od dawna, bo już od IV w., występował przeciwko wróżbitom
i czarodziejom, ale od X I I I po X V I I I w. trwają z różnym nasileniem
i poparte różnymi dokumentami Kościoła bądź panujących prześladowania.
W 1215 r. za pontyfikatu Innocentego I I I powołana zostaje inkwizycja,
w latach 1307-1313 odbywa się proces Templariuszy, w 1431 r. proces
Joanny d'Arc, w latach 1459-1461 proces Waldensów w Arras; w latach
1484-1492, za pontyfikatu Innocentego V I I I , gwałtownie rośnie liczba procesów
o czary. Rok 1486 jest rokiem ukazania się wspólnej pracy dwójki inkwizy­
torów dominikańskich Henryka Institorisa Kramera i Jakuba Sprengera Miot
na czarownice, jednej z najważniejszych podstaw prawnych w procesach
0 czary. Dzieło to uzyskuje najwyższą akceptację: papieża Innocentego V I I I
oraz rzymsko-niemieckiego cesarza Maksymiliana I , tego samego, który jest
twórcą ustawy przeciw Cyganom z roku 1500. Gorliwość Maksymiliana I
w tępieniu czarów nie zmienia faktu, że zapraszał na swój dwór magów
1 czarnoksiężników i że organizował (i uczestniczył w nich) seans wywoły­
wania duchów — a przecież niekromancja była jedną z tych niedobrych praktyk.
Reasumując: sądzę, że wyjaśnienie prześladowań Cyganów ich występkami
i kradzieżami jest tylko cząstką, i to nie najważniejszą, prawdy. Zbieżności
dat skłaniają do przypuszczeń, że prześladowania Cyganów wynikają z innych
pobudek — z tych samych, co i prześladowanie czarownic, a także z przy­
pisywania im kontaktów z muzułmanami utożsamianymi z siłami nieczy­
stymi. Za tymi podejrzeniami w tle znajduje się uzasadnienie wynikające
z Biblii, klasyfikujące Cyganów jako przeklętych przez samo swoje pochodze­
nie i występki ich protoplastów. To wszystko ukształtowało postawy wobec
nich i zasady postępowania, które przetrwały niekiedy do czasów zupełnie
nam bliskich. Dopiero ostatnie lata doprowadziły do zaistnienia innego,
nowego zupełnie jakościowo zjawiska, że Cyganie oponując przeciw wielo21

22

23

: i

Le G o f f . op. cii., s. 313.

: :

M . b o u c a u l t , Stultifera

2 }

P i s c h e l . op. cii., s. 298.

Naris, ..Miesięcznik

Literacki". nr 2: 1976, s. 81.

�206

L E C H MRÓZ

wiekowym uprzedzeniom zaczynają dopominać się praw takich, jakie są udzia­
łem innych narodów i społeczności — do tego tematu wrócimy w dalszej
części artykułu.
Można, jak sądzę, wyrazić pogląd, że tak naprawdę to Cyganów stworzyli,
a w każdym razie ukształtowali Europejczycy po przybyciu ich z Azji;
i to nie na Bałkanach, ale dopiero w X V w., gdy zawitali do Europy
Zachodniej. Wytworzone wobec Cyganów uprzedzenia, sądy, stereotypy,
niekorzystny wizerunek wynikający z zaszeregowania poprzez Biblię do występ­
nej, przeklętej gałęzi gatunku ludzkiego, pociągnęły za sobą kształtowanie
opinii szerszej (np. poprzez literaturę, dokumenty i ogłoszenia kościelne
bądź panujących), a co za tym idzie, powszechnego niechętnego stosunku
do nich. To z kolei zaczęło spychać Cyganów na margines społeczeństwa,
zmuszać do częstych ucieczek, ukrywania się etc. Tym samym niechęć do
nich, przepisy prawne zaczynały zyskiwać potwierdzenie i zasadność prowa­
dząc do kolejnych akcji przeciw Cyganom; te wyzwalały potrzebę krycia
się po lasach, powodowały dalsze utrudnienia w życiu Cyganów, nędzę itd.
Spirala niechęci coraz bardziej rozkręcała się prowadząc w efekcie do szczy­
towej już eksplozji nienawiści w postaci prześladowań i mordów w czasie
ostatniej wojny i do przymusowych akcji osiedleńczych (zwłaszcza w Europie
Wschodniej), będących w pewnym sensie zabójstwem ich kultury i odrębności.
Nawet Kościół nie brał Cyganów w obronę, przeciwnie, niejednokrotnie
potwierdzał uprzedzenia, podtrzymywał niechęć do nich, i to nie tylko przez
brak przeciwdziałania represjom, ale samemu wydając zalecenia czy nakazy
o charakterze represyjnym. Z końca X I I I lub początku X I V w. pochodzi —
jak pamiętamy — list patriarchy Konstantynopola Atanazego I do kleru,
by przestrzegano wiernych przed kontaktami z Cyganami, w 1560 r. arcy­
biskup Uppsali Laurentius Petri zabrania kapłanom kontaktu z Cyganami,
zabrania chrzczenia Cyganów i asystowania ich pogrzebom, z 1787 r. datuje
się wypowiedź pastora z Litwy na temat Cyganów — w dokumencie tym
mówi się, że „Cyganie są jak robactwo na ciele zwierzęcia" . Przytoczyłem
tylko trzy fakty ilustrujące stosunek chrześcijaństwa do Cyganów w Europie,
z czasów odległej historii i pierwszych kontaktów z Europejczykami, z cza­
sów bliższych i stosunkowo bliskiego już schyłku X V I I I stulecia — a dokumen­
tów takich można by przytoczyć więcej.
24

Powróćmy teraz do zasadniczego toku rozważań, do podstawowej dla
nas kwestii, tj. czynników, które ważyły na stosunku do Cyganów i na
naukowych koncepcjach — jestem bowiem przekonany, że postawy wobec
Cyganów i stereotypowe sądy zaciążyły w sposób znaczący także na nau­
kowej refleksji, na hipotezach i przemyśleniach dotyczących Cyganów.
Próby rozwiązania zagadki pochodzenia Cyganów sięgają przełomu Średnio­
wiecza i Renesansu. Dociekania prowadzą stopniowo do odrzucenia hipotez
zupełnie wyimaginowanych i wskazywać zaczynają na Bałkany jako miejsce,
2

4

Pise hel,

op.

cit.,

s.

293.

�207

Z R O D U KAINA

z którego rozprzestrzeniać zaczęli się po Europie i gdzie należy szukać
dalszych śladów. Jedyna informacja odwołująca się do Indii, zapis z 1422 r.
z kroniki miasta Forli we Włoszech, jeszcze wówczas nie została doceniona,
potraktowano ją tak, jak wiele innych. Nawet zresztą już po odkryciu
Valyiego i poparciu go językowymi dowodami przez Rüdigera wracały
wątpliwości co do rzeczywistego wyjścia z Indii.
Wśród najrozmaitszych konkurencyjnych hipotez ta, która łączy Cyganów
z Egiptem, okazała się najtrwalsza. Pierwsza informacja pochodzi z Berner
Chronik z 1419 r . Wprawdzie relacji niemieckich podróżników udających
się do Ziemi Świętej rejestrowały ich w „Małym Egipcie", w Grecji, ale
poza tym przypadkiem należy sądzić, że mówiący o Egipcie ten właśnie
kraj mieli na myśli, a nie Grecję. Zresztą niektórzy podróżujący po Afryce
Północnej twierdzili, że spotykali tam Cyganów — np. francuski podróżnik
Belon spotkał w Dolinie Nilu ludzi Cingars — w Europie, zwanych Egipcja­
nami (informacja dotyczy połowy X V I w . ) .
Przełom X V I I I i X I X w. przynosi wreszcie jakieś rozstrzygnięcie, a raczej
naprowadza na ślad; poszukiwania ojczyzny Cyganów nabierają bardziej
uporządkowanego charakteru i zaczynają koncentrować się wokół określonego
obszaru, a nie idą w najrozmaitszych przypadkowych kierunkach. Valyi,
von Doba. Riidiger, Pott, Miklosich wskazują rejon świata, gdzie należy
szukać przodków i potwierdzają to porównawczymi analizami językowymi.
Jedno z podstawowych pytań na temat genezy Cyganów zdaje się być wyjaś­
nione. Wkrótce okazuje się, że wyjaśnienie jest kontrowersyjne, że uczyniono
dopiero pierwszy krok, ale bliższe rozwiązanie zagadki nadal pozostaje bez
odpowiedzi; Indie — nawet z zawężeniem do ich północnego zachodu —
to ogromny obszar o znacznym zróżnicowaniu kultur, języków, religii, po­
ziomów rozwoju; by więc uznać, że w badaniach nad Cyganami dokonany
został znaczniejszy postęp, należałoby oczekiwać odpowiedzi bliższej, pełniej­
szej. Tymczasem ani na przełomie X V I I I i X I X wieku, ani później, aż
po czasy współczesne, pytanie nie zostało jednoznacznie wyjaśnione. Pozo­
stałe zaś z kilku na początku tej wypowiedzi wymienionych pytań nadal
oczekują wyjaśnienia, nadal są żywe.
Poważny wzrost zainteresowań wyjaśnieniem początkowej historii Cyganów
związany jest z rozwojem językoznawstwa i orientalistyki. Z podejmowaniem
przez coraz nowych badaczy analiz językowych mających na celu wyjaśnienie
podstawowych kwestii dotyczących historii i zmian języków Indii. To zaś
z kolei wiedzie do prób wyjaśnienia istotnych problemów z zakresu naj­
dawniejszej historii Cyganów. Analiza języka (zagadnienie wyłonienia się
języków nowoindyjskich) doprowadziła do sformułowania tezy o wyjściu
przodków Cyganów z Indii około X w. A dalsze badania nad dialektami
cygańskimi do przedstawienia hipotez na temat szlaków migracji. Anglicy
25

26

2 5

P i s e hel, op. cit.,

2 6

De

V a u x de

s. 295.

F o l e t i e r , op. cit.,

s. 21,

36.

�208

L E C H MRÓZ

i Niemcy najmocniej zaznaczyli swój udział w tych badaniach. Zwłaszcza
Anglicy — co w znacznym zapewne stopniu wynikało z sytuacji politycznej
i ekonomicznej. Indie, Pakistan były krajami wchodzącymi bezpośrednio
w skład Imperium Brytyjskiego. Afganistan, Persja, niektóre kraje Bliskiego
Wschodu znajdowały się w sferze zainteresowań i oddziaływania Wielkiej
Brytanii. Tak więc generalnie ton badaniom językoznawczym i orientalistycznym nadają Brytyjczycy; wśród nich jest także największa liczba tych,
którzy podejmują problematykę cygańską.
Dociekania idą teraz w kilku kierunkach, po pierwsze, ustalenia bliższego
rejonu, z jakiego wywodzą się Cyganie, dalej, ustalenia plemienia lub kasty,
z jakiej wywodzą się i wreszcie czasu oraz przyczyn opuszczenia Indii.
I tutaj od razu rzuca się w oczy znamienny szczegół — wysiłek badaczy
w znacznym stopniu koncentruje się wokół kwestii przynależności do ple­
mienia lub kasty. Najpowszechniej wiążą Cyganów z pariasami społeczeństwa
indyjskiego, z ludźmi zajmującymi najniższą pozycję w hierarchii społecznej.
Współczesny badacz Cyganów de Vaux de Foletier pisze, że to z powodu
wyglądu i zajęć — i to sformułowanie oddaje, jak sądzę, istotę podejścia
do Cyganów oraz (o czym już nie pisze) stereotypowe sądy i skojarzenia
ukształtowane w okresie schyłku Średniowiecza i Renesansu; te, o których
mówiliśmy wyżej.
Jeżeli prześledzimy literaturę, okaże się, że krąg kojarzonych z Cyganami
kast lub klas społecznych czy plemion jest bardzo wąski. Osiemnastowieczny
badacz Grellmann * uważał, że przodkowie Cyganów wywodzą się z klasy
siudra (najniższej z czterech warn, na jakie dzieli się społeczeństwo indyjskie:
bramini, kszatrija, wajsja i siudra). Za Grellmannem skojarzenie z siudrami
znaleźć można w wielu X I X - i XX-wiecznych pracach cyganologicznych.
Poza siudrami najczęściej powtarzają się dwie nazwy o charakterze już nie
warnowym. lecz kastowym: Dom i Dźat (Jat). Tezę o pochodzeniu od
Dźatów po raz pierwszy — jak się wydaje — postawił w 1851 r. Burton ;
za nim podejmują i starają się uzasadnić znani badacze Cyganów Bataillard
w 1875 r. i de Goeje w 1903 r . Dźatowie — zamieszkujący Sind i Multan
(krainy na pograniczu dzisiejszego Pakistanu i Indii) — hodowcy, piraci,
kiórzy w 768 r. napadli na Mekkę i którzy zawodowo zaciągali się
do armii perskiej , byli właśnie zdaniem wielu, zwłaszcza brytyjskich,
badaczy przodkami Cyganów. Do tych wiadomości możemy dodać, że
Dźatowie, zamieszkujący Uttar Pradeś i Radżastan (rejon północno27

2

29

30

31

2 1

De

2 8

H. M. G .

und

de

F o l e t i e r , op. cit.,

Grellmann,

Die

,

4

R. F . B u r t o n .

Leiden
J

i

M.

de

ein

historischer

dieses Volks in Europa,

Versuch
Leipzig

üher

die

Lebensart

1783.

Sindh. and the races that inhabit the valley of the Indus. London

" P. B a t a i l l a r d .

583-585:

s. 30.

Zigeuner:

Verfassung. Sitien una Schicksahle
-

s.

Vaux

The affinities of the Gipsies
Goeje.

Memoire

1903.
P i s c h e l . op. cit.,

s.

302.

sur

les

with the Jats,

migrations

des

1851.

"The Academy", vol.
Tsiganes

a

travers

7.

TAsie,

�209

Z R O D U KAINA

-zachodnich Indii), są kastą w przewadze rolniczą, z warny wajsja, ale pre­
stiżem i aspiracjami sięgają wyżej, do klasy wojowniczej kszatrija; ta informacja
istotna będzie jeszcze w dalszej części rozważań. Drugim terminem najczęściej
kojarzonym z Cyganami jest Dom (Dome, Dhome). Teza o pochodzeniu
od Domów powszechna staje się w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku.
Dwa najbardziej ważkie potwierdzenia skojarzeń Cyganów z Domami wyni­
kają г bliskiego dźwiękowo brzmienia tej nazwy ze słowem Rom, które
jest samookreśleniem — nazwą własną Cyganów, a poza tym pewnych po­
dobieństw w sposobie życia i profesjach pomiędzy Domami a Romami
(Cyganami). Problem jednak w tym, że językoznawcy nie są zgodni, czy
mogło mieć miejsce przekształcenie „d" w „r", nazwy Dom w Rom. Poza
tym podobieństwa profesji, statusu i sposobu życia nie są tak oczywiste.
Yule i Burnell w 1886 r. kojarzą Cyganów z Domami, gdyż — jak piszą —
są oni najbardziej rozwiązłą g r u p ą . Leland w 1885 r. i Sampson w 1907 r .
mówią, że indyjscy Dornowie są służącymi i zamiataczami ulic i także
kojarzą ich z Romami (Cyganami).
32

33

Kasta Domów znana jest od bardzo dawna; w sanskryckich traktatach
z VI w. występują jako muzycy, w XII-wiecznej Kronice kaszmirskiej
zaliczani są do ćandalów — niedotykalnych (są to ludzie znajdujący się po­
niżej czwartej warny — siudrów). Pośród informacji na temat Domów, które
są podstawą przyrównań do Cyganów, i tezy o niegdysiejszej ich wspólnocie
najczęstsze jest odwołanie do muzycznych i kowalskich zdolności D o m ó w .
Te trzy nazwy: siudra oraz Dźatowie i Dornowie, najczęściej są zestawiane
z Cyganami w literaturze. Prócz nich pojawiają się rozmaite inne nazwy
kast lub plemion, ale daleko rzadziej wymieniane. Na przykład Changar
lub Tzengaris z Pendżabu, których podobieństwo do Cyganów zasadza się
na tym, że wróżą, handlują, porywają dzieci, a kobiety ich są wzorem
cnoty, wyjąwszy sytuacje, gdy chcą zdobyć pieniądze — wtedy bowiem stają
się nieprzyzwoite ; niegdyś jakoby stanowili oni jedno plemię, ale rozproszył
ich w czasie najazdu Timur.
Ta ostatnia nazwa Changari (Tzengaris) w zestawieniu z Cyganami po­
jawia się w jeszcze innej wersji Bandżari w roku 1825 użyta przez Duboisa " .
Dzisiaj spora grupa badaczy — zdanie to przeważa zwłaszcza u cyganoznaw34

35

36

3

H . Y u l e , А. С . B u r n a l l . H'obson-Jobson:
and phrases.

London

1886;

za: I. H a n c o c k ,

a glossary of colloguial Anglo-Indian

words

The development of romani linguistics.

Sixth

Annual Meeting and Conference on Gypsy Studies of the Gypsy Lore Society, New York
Ch. G. Leland.
Gypsy

De

'

5

psy"

Vaux

Są też

P i s c h e l , op. cii.,

14 -

,fl

"Journal

of the

F o l e t i e r , op. cit..

Gypsy Lore Society", nr

ludzi jadających
s.

psie

313.

P i s c h e l . op. cit..

s. 306,

P i s c h e l . op. cit..

s.

306.

Etnografia Polska, i. X X X I . z. 2

310.

1 : 1907,

s.

272-277'.

s. 29.

i inne bardziej osobliwe argumenty, np.

i określa
-

de

1984.

The English Gypsies and their language. London 1873. J . S a m p s o n .

language and origin.

u

7

mięso

i

padlinę

że s ł o w o
oprócz

Dorna znaczy
tego

będących

„gotujący
pijakami:

�210

L E C H MRÓZ

ców indyjskich — uważa, że właśnie Bandżarowie są przodkami Cyganów,
chociaż nadal nikt nie dostarczył na to dowodu, a w dodatku kwestionowa­
na jest w sposób zasadniczy zbieżność języków używanych przez Bandżarów
i Cyganów. Wskazywanie na Dźatów, Domów, a obecnie Bandżarów, to
najczęstsze stwierdzenia badaczy odnośnie do przodków Cyganów. Tyle,
że brak jest wystarczająco pewnych, niepodważalnych uzasadnień — a właści­
wie w ogóle brak poważniejszej, naukowej argumentacji. Zapewne dlatego, nie­
którzy uczeni widząc bezcelowość dotychczasowych zabiegów poszukują innych
rozwiązań, dających się pogodzić z faktem braku oczywistych, jednoznacz­
nych skojarzeń Cyganów z jakąkolwiek grupą, tak w sferze języka, jak i kultury.
Na przykład Vekerdi w niedawno opublikowanej pracy twierdził, że przod­
kowie Cyganów wywodzą się z prymitywnych plemion z dżungli; jednakże
również nie daje dowodów na poparcie swojej tezy. Trudno bowiem za
dowód uznać stwierdzenie braku rozwiniętej religii i ograniczenie się do pry­
mitywnej wiary, zarówno u Cyganów, jak i plemion dżungli, czy też
nie rozwinięte bliżej stwierdzenie, że idzie o plemiona zbierackie — co może
się kojarzyć z brakiem gospodarczej samodzielności Cyganów i korzystaniem
przez nich z tych dóbr, które uzyskać mogą od niecygańskiego otoczenia.
Poszukiwanie przodków cygańskich poprzez najbardziej proste skojarzenia
pociągnęło za sobą skutki dalsze niż tylko wskazanie owej hipotetycznej,
domniemanej grupy macierzystej. Wiadome jest powszechnie, że siudrowie
są klasą służebną wobec trzech wyżej usytuowanych (aryjskiego pochodzenia —
jak uważa wielu badaczy) — podstawowym nakazem porządku społecznego
jest to, że służą oni klasom wyższym i zajmują najniższą, najbardziej
poślednią pozycję. Dalej — wiadomo, że niektóre zawody rzemieślnicze i część
służby zaliczano już w okresie klasycznym do niedotykalnych , a także,
że muzyka jest domeną kast niskich i tylko ludzie z niskich kast mogą
publicznie tańczyć . Niedotykalni rekrutują się głównie z plemion niearyjskich, muszą osobno, z dala od grupy czystych, zamieszkiwać, mogą
być katami, zajmować się paleniem zwłok, być kowalami i zamiataczami .
Przy powszechnym w Indiach wegetarianizmie ortodoksyjnych hinduistów
i dżinistów, jedzenie mięsa kojarzy się tylko z niskimi kastami i niedotykal­
n y m i . Wiadomości o Cyganach, jakie zawarte są w różnych źródłach
z X V - X V I I I w., pozwalają doszukiwać się podobieństw — bywali Cyganie
katami w Imperium Otomańskim, zajmowali się powszechnie kowalstwem,
bywali używani na Bałkanach do różnych zajęć pośledniejszych, jak czyszcze38

39

40

41

42

1

* J . V e k e r d i . L'idee de Dieti chez les Tsiganes vla\,

s. 16.
" K . Z . A s z r a f i a n . К vopro.sn o kastach
v Indii. Moskva 1965. s. 174.
ł

4 0

A. L . B a s t í a n ^ Indie.
1964, s. 462-463.
4 1

4 2

B a s h a m . op. cit., s.
Basham,

op. cit.,

Od początku
193.

s. 98.

v Severnoj

dziejów

"Etudes Tsiganes". nr 1-2:
Indii ХШ-XVIII

do podboju

гг.. |w:|

muzułmańskiego.

1977.
Kasty

Warszawa

�211

Z R O D U KAINA

nie, zamiatanie, a i obecnie w wielu krajach (między innymi w Polsce)
spotkać można Cyganów — sprzątaczy ulic. Poza tym jadają mięso i dieta
ich — jak wynika ze źródeł — nigdy nie była go pozbawiona. Konkluzje
tego rodzaju skojarzeń są dosyć oczywiste — zaszeregowanie Cyganów do
ludzi, którzy nie tylko w Europie, ale od samych początków swego istnie­
nia znajdowali się u dołu każdego społeczeństwa, którzy wykonują najbardziej
nieczyste, najmniej zaszczytne prace — nawet ich muzyczne i taneczne produkcje
są potwierdzeniem nędznego statusu. Rzecz jednak w tym, że trudno uznać
te argumenty za naukowe. Nie znaleziono bowiem do tej pory ani jednej
grupy, która — opierając się na analizie języka — mogłaby zostać w sposób
niebudzący wątpliwości lub przynajmniej uzasadniony uznana za pokrewną
Cyganom. Jest wiadome, że Cyganie w trakcie wędrówki przyjmowali słowa
z języków narodów, wśród których żyli — perskie, ormiańskie, greckie;
naleciałości te pozwoliły rekonstruować trasę ich wędrówki. Oczywiste także,
że język, którym posługiwali się ich przodkowie, musiał w ciągu kilku
wieków — jakie minęły od opuszczenia Indii — zmieniać się tak, jak ewoluowały
inne języki Indii. Ale też można sądzić, że mimo tego udałoby się ową
wspólnotę wykazać, tak jak widoczny jest nadal poprzez język związek
z Indiami. Poza tym zawody związane z muzyką, tańcem, kowalstwem,
wróżeniem nie są wyłączną domeną Domów, Dźatów czy nawet Bandżarów.
Wiele najrozmaitszych kast i grup w Indiach w ten sposób zapewnia
sobie egzystencję. Według zdania części badaczy Cyganie wywodzą się z re­
jonów północno-zachodnich Indii i Pakistanu, ale równie zasadne (na gruncie
językowym) są wypowiedzi tych, którzy uważają, że Cyganie wywodzą się
z rejonów leżących dużo dalej na wschód, nad środkowym biegiem Gangesu.
Wnioski o związku z Indiami północno-zachodnimi opierane są — oprócz
analiz języka — na fakcie, że tutaj właśnie żyje dużo Bandżarów i Gadulia-Lohars (jeszcze jednej kojarzonej z Cyganami grupy wędrownych kowali) .
Jednakże nie są to wyłączne rejony ich przebywania, a uzasadnione —
jak sądzę — zdanie Turnera lokuje jednak praojczyznę Cyganów nad środ­
kowym biegiem Gangesu. Nawet odwołanie się do diety i używania lub
nie, mięsa nie przybliża wyjaśnienia. Wiadomo bowiem, że hinduiści są
wegetarianami, natomiast kszatrija, czyli druga co do prestiżu grupa, używa
mięsa a w każdym razie jadała je w przeszłości) i polowała na zwierzęta ;
a poza tym mięso jest jadane przez wyznawców islamu. Oddziaływanie
islamu na tubylczą ludność Pakistanu i Indii północno-zachodnich (aryjską
i autochtoniczną, drawidyjską) sięga V I I I do X w. Od tamtego czasu
wiele grup, plemion, kast przeszło na islam — z różnych względów i bardzo
43

44

45

4 3

D u ż ą ilość p o d o b i e ń s t w Gadulia Lohars z Cyganami znajduje Cobas w relacji z pod­

róży do Indii, S. C o b a s , Les Gaduliya Lohars
Tsiganes occidentaux?,
4 4

R. Turner,

The position

Society", nr 4: 1926, nr 3: 1927.
4 5

(nómades

de l'Inde)

sonl-ils

apparentes аил

"Etudes Tsiganes", nr 4: 1973, s. 36-48

B a s h a m , op. cit., s. 272.

of Romani

in Indo-Aryan,

"Journal

of the

Gypsy Lore

�212

L E C H MRÓZ

46

często dobrowolnie . Albo też przejmując niektóre jego elementy i łącząc
z hinduizmem wytworzyły swoistą synkretyczną formę religii. Nikt też —
jak do tej pory — nie może powiedzieć, czy i przodkowie Cyganów nie
stali się przypadkiem zjadaczami mięsa dopiero w jakimś momencie swojej
historii, w Indiach lub poza nimi, w Persji czy jeszcze dalej.
Reasumując — nie ma żadnych wystarczająco udokumentowanych i wystar­
czająco uzasadnionych podstaw do przypuszczeń, że Cyganie wywodzą się
z tych zajmujących w społeczeństwie indyjskim najbardziej poślednie miejsce
grup i kast. To, że Dorna. Dźat. Bandżarowie mają niską pozycję, że
zajmują domostwa na peryferiach wiosek czy miast, nie może być dowodem,
że są przodkami Cyganów. Należy więc rozważyć możliwość, czy jakieś
pozanaukowe argumenty nie zaważyły na zdaniu badaczy. Wydaje mi się, że
właśnie ma to miejsce w przypadku Cyganów i poszukiwaniach ich genezy.
Wyjaśniła się wprawdzie na przełomie X V I I I i X I X stulecia kwestia
ojczyzny, ale pozostały te same skojarzenia i uprzedzenia. Jak w przypadku
domniemania o egipskim pochodzeniu postrzeganie Cyganów wyłącznie w ka­
tegoriach takich pojęć, jak: wędrowanie, wróżenie, kowalstwo, muzykanctwo,
oraz uwieńczone powodzeniem dociekanie w Biblii dały w efekcie niekorzy­
stny dla Cyganów obraz, tak i w przypadku prawdziwej ich ojczyzny,
Indii, te same kategorie i skojarzenia pozostały jako punkt wyjścia. Przy­
puszczam, że gdyby nie utrwalone nawyki, myślenia badadzy podejmujących
problem Cyganów, poszukiwania wolne od obciążających skojarzeń, mogłyby
pójść w zupełnie innym kierunku — nie zamykając się w kręgu powtórzeń,
schematyzmu, dać daleko lepsze efekty. Tak się składa, że tymi. którzy
formułowali twierdzenia dotyczące cygańskich protoplastów w Indiach,
byli głównie przedstawiciele dominującej kultury europejskiej, angielskiej,
którą od miejscowych dzielił ogromny dystans. Czy widząc ubóstwo wędrow­
nych kowali lub muzyków można było wyciągnąć inne wnioski? A przecież
tymi, którzy pomagali brytyjskim badaczom w rozumieniu Indii, nie byli
Dornowie czy Dźatowie, ale ludzie z wyższych warstw, dysponujący wiedzą,
odpowiednią pozycją społeczną i materialną. Ich pośrednictwo także mogło
wpłynąć na opinię badaczy — a nie było to pośrednictwo osób bezstron­
nych. Tym samym jest dosyć oczywiste, że tak, a nie inaczej zaszeregowani
zostali przodkowie Cyganów.
W 1981 r. odbył się w Getyndze I I I Światowy Kongres Cyganów.
Uczestniczyli przedstawiciele różnych wspólnot cygańskich, odmiennych od
grup językowych i zawodowych — jest to fakt, którego znaczenia jeszcze
ocenić w pełni nie sposób, ale z całą pewnością jest prognostykiem bardzo
istotnych zmian. Poszczególne cygańskie wspólnoty czy grupy plemienne
zawsze tworzyły autonomiczne jednostki, wzajemnie nie podporządkowane,
choć o różnym statusie w hierarchii ludzi, którzy identyfikują się jako
Roma, poczuwają do wspólnoty cygańskiej — choćby poprzez język, kolor
4 6

M. K . K u d r i a v c e v , Musulmanskije

kasty, [w:] Kasty v Indii, Moskva 1965, s. 214-220.

�Z R O D U KAINA

213

skóry, sposób życia. Zjazd zgromadził przedstawicieli różnych społeczności,
z różnych krajów, posługujących się różnymi dialektami. Dwa pierwsze
zjazdy (w Londynie i Genewie) także skupiły znaczną liczbę cyganologów.
Na trzecim niemal nie było ich, nie zostali — poza jednostkowymi przy­
padkami — zaproszeni. Natomiast była dość spora grupa przybyszów z Indii.
Przeważała grupa bogatych, znających po kilka języków i krajów Cyganów,
a także inteligencja cygańska (nie był to więc powszechny zjazd). Ale widać
było, że zebrani poczuli siłę wspólnoty, i że postanowili skorzystać z możli­
wości, jakie daje prawo i jakie współcześnie — za pomocą najrozmaitszych
organizacji — można zrealizować. Dwie podstawowe kwestie były przedmiotem
rozmów i wypowiedzi: uzyskanie mandatu dla przedstawiciela Cyganów
w ONZ (na podobnej zasadzie, jak mają swoich przedstawicieli inne narody
nie posiadające państwa — np. Palestyńczycy) oraz sprawa odszkodowań dla
Cyganów — ofiar prześladowań niemieckich w czasie ostatniej wojny. Zjazd
rozpoczął się odczytaniem posłania Indiry Gandhi o wzięcie wszystkich
Cyganów pod symboliczną opiekę przez dawną ich ojczyznę; stąd obecni
na zjeździe Hindusi traktowani byli jak zapomniani bracia, mimo iż nie
sposób było z nimi porozumieć się po cygańsku. Przy okazji zjazdu zorgani­
zowana była krótka sesja naukowa (na temat genezy Cyganów wypowia­
dali się w większości Hindusi lub badacze pochodzenia cygańskiego. Przed­
stawicieli cyganologii europejskiej niemal nie było). Wszystko to składało
się na pewien świadomie komponowany obraz zerwania z tradycją, gdy
0 Cyganach mówili wszyscy inni, tylko nie oni sami. Odwołuję się do
zjazdu i do krótkiej informacji na jego temat, jest bowiem istotne to, czego
świadectwem i przejawem było spotkanie Cyganów w Getyndze. Efektem
jest m. in. to, że głośniej niż do tej pory zaczęli Cyganie — i ci, co po­
czuwają się do wspólnoty z nimi — wypowiadać się w sprawach nie tylko
codziennej egzystencji, ale także własnej historii. Jednym z postanowień było,
aby umożliwić młodym Cyganom uzyskanie z funduszów kongresu stypendiów,
które pozwoliłyby im na dalsze kształcenie i poznawanie dziejów własnego
narodu. Jest to wyraźnym dowodem (tak zresztą jak i wcześniejsze wypowiedzi
1 publikacje przedstawicieli cygańskiej inteligencji), że Cyganie postanowili
zmienić obraz swojej historii i obraz samych siebie nie tylko w oczach
nie-Cyganów, ale i we własnych. Niejednokrotnie bowiem zdarzało się, że
przyjmowali Cyganie niecygańskie sądy, niecygański obraz własnej grupy.
Przekonanie wystarczało niejednokrotnie w przeszłości badaczom Cyganów
zamiast dowodu. Podobnie i w czasach współczesnych zastępuje ono potrzebę
uzasadniania. Widać to wyraźnie w pracach badaczy pochodzenia in­
dyjskiego — jak gdyby bezpośrednio zainteresowanych poprzez niegdysiejszą
wspólnotę ojczyzny, dzisiaj dość głośno odkurzaną i udowadnianą.
Przodkowie Cyganów to Dżatowie z Pendżabu — twierdził jeszcze w ubieg­
łym wieku B u r t o n ; współcześni indyjscy badacze, Joshi i Rishi, podejmują
47

C o b a s , op.

cit.,

s.

38.

�214
tę tezę. Rishi uzasadnia ją mówiąc, że wyraźnym dowodem pochodzenia
jest skłonność Cyganów do bawolego mleka, bez którego też żaden Pendżabczyk nie wyobraża sobie życia . Niestety, nie podaje Rishi, skąd nabrał
przekonania o skłonności Cyganów do bawolego mleka i skąd biorą je,
by zaspokoić tę skłonność. Innym argumentem, do którego odwołuje się Rishi,
jest stwierdzenie pewnego Cygana, z Macedonii w Jugosławii, który powiedział,
że jego przodkowie przybyli z Indii, z Pendżabu, i że język romani (cy­
gański) jest językiem ludzi żyjących w Pendżabie; Rishi uzupełnia informacje,
że wśród Cyganów w Skopje czuje się pendżabską atmosferę .
Lepiej uzasadniony charakter prezentują prace badaczy pochodzenia cy­
gańskiego. Sami Cyganie postanowili wziąć swój los we własne rece i po­
kierować odpowiednim wyborem przeszłości. Wywody idą w dwóch kierun­
kach: a) wykazują poważne podstawy gospodarcze Cyganów i ich godną
szacunku osiadłość (mają na celu przekonanie, że Cyganie nie byli włóczę­
gami — a jeśli są o to oskarżani, to nie tylko w nich leży przyczyna nie­
stabilnego życia) — tutaj najbardziej reprezentacyjnym, najbardziej uzasadniają­
cym tezę jest Manusz; b) dowodzą przeszłości heroicznej, godnej, związanej
z przynależnością do najwyższych warstw społeczeństwa indyjskiego (można
powiedzieć, że Cyganom znudziła się rola pariasów i postanowili wynaleźć
bardziej godnych przodków, przedstawicielem najbardziej konsekwentnym
i śmiałym jest językoznawca cygańskiego pochodzenia, Kochanowski).
Muzyka była dawną profesją cygańską, a kontynuacja takich zajęć,
jak kowalstwo i muzykanctwo, jest wyrazem właśnie tradycji i wyniesionej
z Indii organizacji kastowej ; dalej jednak Manusz stwierdza, że nawet
muzycy ubocznie zajmowali się rolnictwem. Większość natomiast cygańskich
przodków była ludźmi osiadłymi, żyjącymi w wiejskich wspólnotach rolni­
czych. Wywód opiera Manusz na tym, że Cyganie posiadają w języku
słowa dotyczące domu, gospodarki i rolnictwa; zwłaszcza terminologia rolni­
cza utwierdza go w przekonaniu o charakterze zajęć protoplastów cygań­
skich . Podstawą organizacji są w Indiach terytorialne wspólnoty wiejskie,
na które składają się różne profesjonalne grupy ludności rolniczej i rze­
mieślniczej; pośród nich żyli także Cyganie. Jeśli idzie o religię, to zdaniem
Manusza przodkowie Cyganów byli siwaitami; w drodze zaś do Europy
zapożyczyli pewne elementy zoroastryzmu. Powszechny u Cyganów w Europie
i Ameryce zakaz jedzenia końskiego i psiego mięsa, niepolowania na dzikie
zwierzęta jest — zdaniem Manusza — zachowaniem się hinduistycznej zasady
ahimsy, nieodbierania życia . Niestety nie wyjaśnia Manusz, dlaczego zasada
48

49

50

51

52

4 8

W. R .

the USSR
4 9

5 0

(I-VII

Rishi,

Roma.

and the Americas,

The Panjabi

Emigrants

-

,2

Central

and Middle

Asia,

R i s h i , op cit., s. 1-2.
L. Manusz,

Etnolingvisticeskie

zametki po

vv.), Moskva 1982 (maszynopis), s. 44, 47.
5 1

in Europe,

Patiala 1976, s. 84.

M a n u s z , op. cit., s. 58, 70, 74.
M a n u s z , op. cit., s. 18, 37, 93.

rannej

istorii

etnićeskoj

kultury

cygan

�215

Z R O D U KAINA

ahimsy nie przeszkadza Cyganom jeść drób lub inne mięso (ryby, wołowinę,
wieprzowinę, baraninę), a ogranicza się wyłącznie do mięsa psiego i koniny.
Problem leży więc gdzie indziej i nie w zasadzie ahimsy trzeba szukać
wyjaśnienia, ale np. w pojęciu nieczystości, jakie jest często związane z psem.
Podobnie nie wyjaśnia Manusz, czy terminologia dotycząca domostwa i rol­
nictwa jest jakoś szczególnie rozwinięta w porównaniu z terminologią do­
tyczącą innych dziedzin życia Cyganów; nie mówiąc o tym, że występowanie
w ich języku słów na określenie różnych zbóż nie świadczy, że byli rolnikami,
zboża te mogły po prostu znajdować się w ich jadłospisie.
W sposób znacznie bardziej zasadniczy i śmiały rozprawia się z nawykami
w myśleniu na temat genezy Cyganów, z sądami, jakie przewijają się przez
literaturę X I X - i XX-wieczną, Kochanowski; można by go nazwać rzeczni­
kiem bohaterskiego, heroicznego początku historii Cyganów. Dwojacy są przod­
kowie Cyganów: ci ciemnoskórzy pochodzą od Scythian, jasnoskórzy —
od kszatrijów, aryjskich wojowników . W kolejnych pracach Kochanowski
rozwija i pogłębia swoją koncepcję. Nie są pariasami, lecz kszatrijami —
klasą panującą, są wojownikami, a nie kuglarzami i błaznami — pisze o przod­
kach Cyganów . W innym miejscu stwierdza, że wywodzą się z Radżputów, Dźatów i Kszatrijów . Mają także wspólne cechy z najwyższą warną,
z braminami . Nazwa własna Cyganów „Rom" pochodzi, zdaniem Kocha­
nowskiego, od Ramy (bohatera Ramajany) . Według niego Dornowie nie
mają nic cygańskiego i jest błędem zestawianie ich z Romami z uwagi
na wykonywany zawód. (Są przecież kelnerzy, którzy zawód wykonują poprzez
rodzinną tradycję, ale bywali i hrabiowie kelnerami — np. zbiegli z Rosji
przed rewolucją. Obu tych kategorii kelnerów nie należy w upraszczający
sposób zestawiać i porównywać — wyjaśnia Kochanowski ). Natomiast Bandżarowie i Gadulia Loharowie wędrowali z przodkami Cyganów; Gadulia
Loharowie byli ponadto zatrudniani przez Radżputów jako wytwórcy broni .
Niestety nie jest wiadome — Kochanowski nie podaje tego — na jakiej pod­
stawie wyciągnięte zostały powyższe wnioski. Za pochodzeniem od Radżpu53

54

55

56

57

58

59

5 3

J . K o c h a n o w s k i , Criterie

stics Congress, Bucharest
5 4

J . K o c h a n o w s k i , La caste originelle des Tsiganes d'Europe,

ku czci Eugeniusza
5 5

lingiustique dans l'histoire dynamique, International Lingui­

1967.

Sluszkiewicza,

[w:] Księga

pamiątkowa

Warszawa, s. 104.

H a n c o c k , op. cit., s. 18. R a d ż p u t o w i e p o c h o d z ą od kszatrijów, są kastą w o j o w n i k ó w

z płn. Indii, znaną od X I I I

w. W p o ł o w i e

Chittogarh, wtedy postanowili,

wieku X V I I I

zostali

pokonani

że będą prowadzić życie w ę d r o w n e ;

w bitwie

Aszrafian,

op.

pod
cit.,

s. 169.
5 6

K o c h a n o w s k i , La caste...,

s.

100.

Kochanowski powołuje

który w latach 30-tych pierwszy wyraził takie przypuszczenie.
ou Bohémiens,

Geneve

1932.

5 7

K o c h a n o w s k i , La caste...,

s. 99.

5 8

K o c h a n o w s k i , La caste...,

s. 97-99.

5 9

H a n c o c k , op. cit., s. 18; K o c h a n o w s k i , La caste...,

się tutaj na Pittarda,

M . E . P i t t a r d , Les

s. 104.

Tziganes

�216

L E C H MRÓZ

tów świadczy, zdaniem Kochanowskiego, to, że obie grupy (Cyganie i Radżputowie) mają te same wady i cechy — są dumni i odważni .
60

Zestawmy teraz w skrótowym podsumowaniu kolejne etapy dociekań
genezy Cyganów, kolejne fazy ich osobliwej drogi — z Indii przed wiekami
i powrotu do Indii dzisiaj.
1. Etap pierwszy — w zasadzie nie znany, od Indii do Europy. Nie
wyzwalają większych emocji lub niechęci, brak świadectw prześladowań,
prawdopodobnie częściowo wtapiają się w społeczeństwa i narody Azji.
2. Przybywają do Europy, wzbudzają zaciekawienie — pytanie kim są?
Jeszcze nie posiadają w świadomości europejskiej własnego oblicza, są gośćmi.
3. K i m są: Egipcjanie — towarzysze postaci i narodów z chrześcijańskiej
przeszłości czy istoty wyklęte, towarzysze szatana — Tatarzy, Saraceni. Życzli­
wość i prześladowania.
4. Jednak Egipcjanie, ale wyklęci, ci. którzy zbłądzili — jak przeklęci
aniołowie. Nasilenie prześladowań, ucieczki Cyganów. Czy nie tutaj tkwi
początek Cyganów jako odrębnej, wyizolowanej społeczności?
5. Nadal Egipcjanie, pogłębiające się niechęci w stosunku do nich, utwier­
dzanie niekorzystnego wizerunku. Coraz bardziej są odrębną grupą. Uczeni
znów podejmują rozważania na temat pochodzenia, ale obciążone niekorzy­
stnym stereotypem.
6. Egipt czy Indie ojczyzną? Coraz głębsze podziały między Cyganami
a resztą Europy. Cyganie coraz bardziej spychani na margines i stają się
marginesem.
7. Odnalezienie Indii — ojczyzny Cyganów, są więc eks-Hindusami; ale
jakimi? Angielscy gentlemani przyznają im status pariasów.
8. Indie ojczyzną — to już wiadome, ale z których wyszli pariasów?
Jako społeczność są już w Europie wyraźnie ukształtowani, wyraźnie wy­
odrębnieni. Ojczyzną Indie — Cyganie zaczynają pachnieć Orientem, a Orient
zaczyna pisarzy urzekać. Niechęć — i romantyczne zainteresowanie egzotyką.
9. Niechęć i życzliwość, egzotyka i margines społeczny. „Graj piękny
Cyganie" i „bądź grzeczny, bo cię Cygan porwie". Czas bez wyraźnego
charakteru, w stosunkach Cyganie — nie-Cyganie.
10. Prześladowania, mordy czasu I I wojny światowej. Przymusowe osied­
lenia. Rola kozła ofiarnego.
11. Zapomniane dzieci Indii; także biedacy. Zabiegi opiekuńcze organi­
zacji społecznych, obiekt pracy misyjnej Kościoła. Cyganie patrzą na te zabiegi
z rezerwą — choć gdy dają, czemu nie brać?
12. Niechęć cygańska do opiekunów i niechęć do roli pariasów. Poszu­
kiwanie lepszych przodków — dokonanie wyboru: jesteśmy rolnikami, awans
na wojowników.
13. Kim być? Cyganie? To przypomina miniony czas i minione role.
ftu

K o c h a n o w s k i , La caste...,

s. 104.

•m

�2171

Z R O D U KAINA

A więc Roma. Koniec cyganologii, zaczyna się romologia (dla Cyganów
jest to właściwie mało ważne, ale gorliwemu nie-Cyganowi można się mocno
narazić pomyłką. Cyganolog to osobnik nietolerancyjny. etnocentryczny. nie
lubiący Romów — dobry jest romolog). Rodzi się na europejskim gruncie
pancyganizm. W Indiach — „Roma wyrazili swe uwielbienie dla Indii i królowej
Indiry Gandhi" . Znów silniej rozbrzmiewa „Graj piękny Cyganie".
Jeśli idzie zaś o naukę, można zaczynać od początku, od odkrycia Valyiego.
Późniejsze przypuszczenia i hipotezy są niejednoznaczne, mniej lub bardziej
wątpliwe. Może więc gdyby rozpocząć od początku i od solidnych, obiektyw­
nych badań prowadzonych w Azji i Europie, udałoby się ustalić prawdę
o przodkach Cyganów.
61

Lech M r ó z
O F T H E KAIN'S

STOCK

Summary
The appearing of the Gypsies in the Middle and Western Europe in the
started the

long

sequence

of

different

suppositions

concerning

their

probable reasons of their abandoning it. Among many different hypotheses
origin

seemed

to

be

the

most

probable

at

first.

Moreover,

the

15 century

homeland

and

the

their Egsptian

analysis of

the

Bible

contributed to the attempts of the explanations of the Gypsies genealogy too. They were
supposed to be the Kain's or Cham's descendants and their nomadic life was told to be
their way of penance. The negative image of the Gypsies has been fixed by then and the
persecution began.
The discovering of their Indian homeland gave a more determined field of inquiry,
still it hadn't changed their image. The Gypsies were associated with the lowest and poorest
strata of the
Europe and

Indian society.
from

Such a reasoning resulted from their low social status

their specific

biased by the previous attitudes
was no convincing evidence

occupations.

The search

after

Gypsies' forefathers

in
was

and by the biblical images of their ancestors. But there

allowing to

associate

them

with

tha

lowest

Indian

castes:

the Sudras, Domas or D ż a t a s or with the forest tribes.
The time of the I I World War and the post-war period brought a cruel

experience

for the Gypsies. Many of them have been murdered, their communities have been disin­
tegrated. The new, interesting changes appeared in the 70-ties. The Gypsies began to overstep
their tribal divisions and to

organize themselves

into

a kind of a largeg

community. Those processes have been followed by the changes in their

socio-political

self-consciousness.

They can't consent to their parias'role any more. The Gypsy scholars offer more appealing
suggestions. According to them the Gypsies'ancestors might have been the warriors and agri­
culturalists — the Kśatrijas. The old name, Gypsies, biased by the evil associations doesn't
suit the people any more, they prefer to be Roms instead.
But still the scientific studies concerning the
since

Gypsies'origins haven't

India had been indicated as their primitive abode at the
Tranlated hy Anna

6 1

"Banjara Monthly", 1 Dec. 1983, Chandigarh, s. 5.

advanced much

end of the

17 century.

Kuczynska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10434" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10412">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/64aeb96417a2943735cd11ab4395638e.pdf</src>
        <authentication>fc234a2664943cabc0253e916490374e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124101">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4285</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124102">
                <text>1951</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124103">
                <text>sztuka ludowa - wystawy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="124104">
                <text>Podhale - sztuka ludowa - wystawy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124105">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3990</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124106">
                <text>Z wystawy sztuki ludowej w Zakopanem / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1951 t.5 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124107">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1951 t.5 z.3; s.78-81</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124108">
                <text>Reinfuss, Roman</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124109">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124110">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124111">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124112">
                <text>Z

W Y S T A W Y

S Z T U K I

L U D O W E J

W

Z A K O P A N E M
KOMAN

Staraniem

Departamentu

Twórczości

REIi\FVSS

Artystycznej

M i n i s t e r s t w a K u l t u r y i S z t u k i oraz W y d z i a ł u

Kultury

Wojewódzkiej

zorgani­

Rady Narodowej

w

Krakowie

zowany został w Zakopanem konkurs, obejmujący

nie­

które

a

dziedziny

ludowej

szczególności haft,
K o n k u r s ten

twórczości

rzeźbiarstwo

przygotowany

artystycznej

i m a l a r s t w o na

w

z i m i e przez

w

szkle.

pracowni­

k ó w Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem, mimo bar­
dzo

ciężkich w a r u n k ó w

torzy,

przyniósł w

w jakich

rezultacie

pracowali

plon

organiza­

obfity,

o d u ż e j ż y w o t n o ś c i s z t u k i l u d o w e j na t y m

świadcząc
terenie.

N a d e s ł a n e na k o n k u r s okazy z o s t a ł y n a s t ę p n i e przez
Komisję

Kwalifikacyjną,

stanowiącą

zarazem

jury,

p r z e g l ą d n i ę t e , przy c z y m najlepsze z p r z e d s t a w i o n y c h
prac w y r ó ż n i o n o n a g r o d a m i p i e n i ę ż n y m i .

Po

n o w a n i u rzeczy n i e u d a n y c h l u b t a k i c h ,

które

Komisji Kwalifikacyjnej

cech

nej

sztuki ludowej,

nie

posiadają

wyelimi­
zdaniem
tradycyj­

z p o z o s t a ł e j reszty zrobiono w

kopanem w y s t a w ę , której publiczne otwarcie
ło w d n i u 8 k w i e t n i a

Za­

nastąpi­

br. „ W y s t a w a l u d o w e j sztuki p o d ­

h a l a ń s k i e j " u r z ą d z o n a z o s t a ł a w obszernej sali, miesz­
czącej się w b u d y n k u Miejskiej

Rady Narodowej.

w y s t a w ę złożyły się trzy z e s p o ł y e k s p o n a t ó w :
bór materiałów

n a d e s ł a n y c h na k o n k u r s ,

2) p r z y k ł a ­

dy sztuki dawnej, p o c h o d z ą c e z M u z e u m

Tatrzańskie­

go, i 3) g r u p a p r z e d m i o t ó w w y s t a w i o n y c h p r z e z
tralę Przemysłu

Cen­

Ludowego i Artystycznego.

Z grupy pierwszej najobszerniejszą
h a i t y b a r w n e , na
stokątnych

Na

1) w y ­

część

stanowiły

k t ó r e z ł o ż y ł y się w y k o n a n e na

płatach

białego

sukna

parzenice,

pro­

pantofle

oraz h a f t o w a n e chusty na g ł o w ę . Seria parzenic l i c z ą ­
ca p o n a d 20 o k a z ó w , o b e j m o w a ł a
podhalańskie,

głównie

parzenice

i nowotarskie, tereny przyległe

(Spis-'.,

Orawa) były ledwie zamarkowane pojedynczymi

oka­

zami. Szczawnica zaś zamiast parzenic n a d e s ł a ł a

wy­

szycia

dolnych

rozporów

przy

nogawkach.

Materiał,

k t ó r y z n a l a z ł s i ę na w y s t a w i e z o s t a ł b a r d z o s i l n i e w y ­
selekcjonowany

i przeplewiony,

dlatego m o ż e

wysta­

w i o n e okazy nie d a j ą w i e r n e g o o b r a z u dzisiejszej p o d ­
h a l a ń s k i e j parzenicy, k t ó r a r o z w i j a się w 2 k i e r u n k a c h ,
albo

staje

się

jaskrawa,

przeładowana

r o ś l i n n y m i , gdzie w ł a ś c i w y

elementami

zarys parzenicy stapia

w j e d n ą c a ł o ś ć z m o t y w e m o s t ó w czy r ó ż , b ą d ź
ciwnie,

redukuje

s i ę , cofa

do

dawnej

formy

r.ie

prze­
rombo­

idalnego „ k r z e s i w k a " . A n i jedna, ani druga forma
wystawie należytego
natomiast piękną

wyrazu

nie

serię parzenic,

pokazano

których

poważni

z

część m o ż n a b y określić m i a n e m „historycznych",
reprezentują

raczej f o r m y

n;i

znalazły,

starsze,

dziś

a j a k i e z o s t a ł y o d t w o r z o n e , czy t o d l a

gdyż

nie

noszone,

celów

muzeal­

n y c h czy k o n k u r s o w y c h . W p a r z e n i c a c h t y c h b r a k j e s t
tego p r z e ł a d o w a n i a ,
Kolisty
niż

środek

obecnie,

j a k i e cechuje w y r o b y

jest proporcjonalnie

wypełniony

czytelnym

późniejsze.

o wiele

mniejszy

geometrycznym

o r n a m e n t e m (np. w postaci r o z e t y c y r k l o w e j ) ,

obszer­

ne p ę t l i c e o p r z e j r z y s t y m a ż u r z e , d o ł e m z g r a b n e k r z e ­
siwka, w g ó r n e j części o b r z e ż o n e „ m i r w ą " . C e c h ą
s t a w i o n y c h parzenic jest r ó w n i e ż mniejsza
Podczas gdy
R})c.

2.

starych

T

Gorsety podhalańskie
wzorów

wykonane

przez H. Roj Kozłowską

na

podstawie

Fot. R. Remfuss.

w

okresie

międzywojennym

wy­

jaskrawość.
i

później­

szym parzenica g ó r a l s k a j a r z y ł a się k i l k u n a s t u n i e k i e -

�dy b a r w a m i , dziś ( p o m i j a j ą c
formy

dawne)

mniejszej

widać

parzenice

duże

ilości b a r w ,

bardzo

i

nawrót

umiejętnie

nych. P r z y k ł a d e m może tu być
wana

rekonstruujące

uspokojenie

do

zestawio­

parzenica

reproduko­

n a r y c . 1, w y k o n a n a p r z e z W i r m a ń s k i e g o z R a -

t u ł o w a , k t ó r a na k o n k u r s i e o t r z y m a ł a I n a g r o d ę . P r z y
h a f t o w a n i u jej u ż y t o zaledwie czterech k o l o r ó w , czar­
nego, g r a n a t o w e g o ,

czerwonego

i zielonego. N a

bardzo u m i e j ę t n e g o rozłożenia

dają

s z l a c h e t n ą i w zasadzie b a r w n ą .

skutek

one c a ł o ś ć

bardzo

Sznurek, k t ó r y m

ob­

szyte s ą k r a w ę d z i e p r z y p o r ó w s k r ę c o n y j e s t z w ł ó c z k i
czerwonej i ciemno-granatowej, przyległe w o l u t y
towane

k o l o r e m c z e r w o n y m i czarnym, od

zielonym, pętle
w

środku

czerwone

i ciemno-granatowe,

czerwono-zielona

w

k r z e s i w k u czerwona
Drugim

i

bogatym

rozeta

granatowym

z czerwono-zielonymi wolutami

dookoła.

haf­

wewnątrz
otoku

Mirwa

przy

granatowa.

działem

barwnych

haftów

były

p a n t o f l e , w y k o n a n e z b i a ł e g o , szarego l u b c i e m n o - b r ą z o w e g o s u k n a s a m o d z i a ł o w e g o , o z d o b i o n e po w i e r z c h u
kolorowym

haftem. Haft

spotykanego

t e n r ó ż n i s i ę d o s y ć s i l n i e od

na p a r z e n i c a c h

i to z a r ó w n o j e ż e l i c h o d z i

0 t e c h n i k ę w y k o n a n i a j a k i rodzaj m o t y w ó w .
gdy

klasyczna

parzenica

zrobiona

Podczas

jest g ł ó w n i e

ście­

giem ł a ń c u s z k o w y m i w założeniu s w y m stanowi

kom­

b i n a c j ę e l e m e n t ó w g e o m e t r y c z n y c h , na p a n t o f l a c h w i ­
dzi się z d e c y d o w a n ą

przewagę

haftu płaskiego o du­

żych m o t y w a c h roślinnych, przy czym m o t y w y
wiązują

niejednokrotnie

„zachwaszczonego
tykanych
Kwitną

w

w

sposób

ostatnim

25-leciu

w

ubiorze

w i ę c na pantoflach kobiecych

niesione

z bukietów

środek

na

parzenicy i t p . Jest

robią w r a ż e n i e ujemne

przez

girlandą

w

wzdłuż

o wzorach
brzegów

hafciarskie

czyli s e r d a k ó w
Wśród

są nie

tylko

kolorowych,

z naturalnej

białej 1 czarnej

Wyroby

i rękawice)

Andrzeja

(pantofle

Szlembarku

u t r z y m a n i ; są w

zastosowaniu

wątku

kolorach

wełny.

Harendzy
żywych,

białego, brązowego i p o m a r a ń c z o ­

wego w z g l ę d n i e czerwonego. O ile r ę k a w i c e dziane
drewnu-*-ych

ze

przy

formach

są oddawna

szeroko

na

rozpow­

szechnione w ś r ó d G ó r a l i k a r p a c k i c h , z a r ó w n o p o l s k i c h
jak

i r u s k i c h czy s ł o w a c k i c h , o t y l e

wykonane

tą techniką

rzeczą

czapki zimowe,

nową

robione

są

przez

i układające

to

biegnących

się po

rogach

wschodnich

kolorowych

n a l e ż a ł o b y jeszcze z a ­

zdobnictwo gorsetów

noszonych

przez

i

kożuszków

mężczyzn

i

znajdowało

rekonstrukcji dziś j u ż zupełnie

form

tej

części

ubioru

kobiety.
się

kilka

zapomnia­
gorset
haftem

kobiecego,

( r y c . 2). O s o b n ą g r u p ę s t a n o w i ą n a w y s t a w i e
białe, dziurkowane, obrobione
3).

Jest

rzeczą

został

na

skimi

wystawie

haftami

bardzo

słuszną,

uwypuklony,

białymi

zbyt

góralskie

ściegiem
że

płaskim

ten

dział

gdyż

podhalań­

się

dotychczas

mało

interesowano, m i m o że w l u d o w y m

p r z e m y ś l e na

halu

one

i w

Nowotarszczyźnie

mniej ważną
Bardzo

rolę niż

mogą

odegrać

omawiane wyżej hafty

interesującym,

jakkolwiek

Pod­
nie­

barwne.

zupełnie

niewy-

o d r ę b n i o n y m w katalogu był dział w y r o b ó w

dzianych.

Złożyły się n a ń r ę k a w i c e

i

(ryc.

4),

pantofle

czapki

w y k o n a n e z grubej w e ł n y na specjalnych

drewnianych

f o r m a c h , na k t ó r y c h

a

rozpina się o s n o w ę

następnie

d r e w n i a n ą iglicą przewleka się w ą t e k . W y r o b y

1

w ą t k u najczęściej

zupełnie

np.

(ryc.

Anna
Wilfi.
Reinfiiss.

męskim

z płótna samodziałowego, zdobiony czerwonym
hafty

wykonała
fot.

ładne.

kwiatowych,

wystawionych gorsetów

ciekawych
nych

białe

Nowotarszyzny w Tylmanowej i Ochotnicy.

Do g r u p y h a f t ó w
liczyć

kt.jj],

charaktery­

b u k i e t y . C h u s t y te w y k o n y w a n e są na

kresach

3. Kciralcrshic
z Łopusznej.

pretensjonalność

wystawionych haftów

głowę

prze­

zdobiące

stroju

swą

1 brak u m i a r u , na pantoflach
Trzecia grupa

wianuszki

które

m o ż l i w e do p r z y j ę c i a , ale n a w e t
c h u s t k i na

dziewięciorniki,

jednak rzeczą

s t y c z n ą , ż e te s a m e m o t y w y ,

do
spo­

męskim.

portkach, róże

cuchach,

na­

silny

ogródka" roślinnych motywów

z a p o ż y c z o n e z h a f t u na m ę s k i c h

w

bardzo

te

Ryc.
laik

te, n i e ­

słychanie t r w a ł e , i ciepłe, wykonane są w deseń, p o w ­

Лус

stający

Uarendzą

przez

odpowiednie

przewlekanie

kolorowego

4.

Rękawice

wełniane

ze Szlembarku.

wyhor.ar.e

przez
fot.

R.

Andrzeja
Reinfuss.

�Ryc.

5.

szka

z Zakopanego

Bronisławę

Skrzynia

Bartol

z

na

bieliznę

wykonana

wym

w przyszłości

Zębu,

jako

Interesującym

obczyznę

panoszącą

dokonane

się z t e m a t y k i religijnej

się w z i m o ­

ludowego

na

kla­

malowana

wyko­
Serdaki

pozwolić

haftowany

i

aplikowany

sa­

w

Szlembarku,
jest

która wyżej
obrazami

świecką.
się obrazy

malo­

zorganizowa­

Maniowach i Dębnie,

przez

samą

wspominane

Helenę

Roj

część

młodzież

zaś

Kozłowską,

kursy prowadziła.

m a l o w a n y m i przez

Ponieważ

zajmowaliśmy

się j u ż w p o p r z e d n i m numerze Polskiej S z t u k i L u d o ­
wej, na t y m

D r u g i m z kolei d z i a ł e m w y s t a w y b y ł y zdobione w y ­

miejscu

zwrócę

uwagę

wyłącznie

na

twórczość Roj Kozłowskiej. Na wystawie znalazło

się

roby z drzewa, j a k rzeźbione łyżniki, czerpaki, p i ó r n i ­

10 p r a c t e j n i e w ą t p l i w i e u t a l e n t o w a n e j m a l a r k i , z k t ó ­

ki, kołowrotek

rych cztery n a w i ą z u j ą

( „ w a r c u l a " ) oraz g a r ś ć s p r z ę t ó w

w y c h j a k stół, stołki, s ą s i e k .
pracowite i starannie

Wyroby

domo­

niejednokrotnie

w y k o n a n e nie r e p r e z e n t u j ą

jed­

jeden przedstawia
nych,

którzy

t r e ś c i ą do t e m a t y k i z b ó j n i c k i e j ,

tzw. „pytocy"

zapraszają

tj. posłańców

(„pytają")

„tkanie domowe") lub przemiany i postęp w życiu wsi

prowadzonego

w

różnych

ekspery­

kierunkach

przez z a k o p i a ń s k ą

szkołę' r z e ź b i a r s k ą

ralskiego snycerza

na manowce, z k t ó r y c h j u ż dzisiaj

n i e m a zdaje s i ę p o w r o t u .

Obecne

sprowadziły

góralskie wyroby

d r e w n i a n e n a w e t najlepsze, p o d w z g l ę d e m
nym

nie

wznoszą

się wiele ponad

gó­

artystycz­

poziom

tego,

z w y r a ź n y m odcieniem p e j o r a t y w n y m o k r e ś l a m y

co

mia­

nem „zakopiańszczyzny". Wśród w y r o b ó w z drzewa w y ­
r ó ż n i a się k i l k a sztuk m e b l i , w y k o n a n y c h przez
piańskiego

rzeźbiarza

Gąsienicę

W w y r o b a c h s w y c h stosuje

Szymoszka

zako­

( r y c . 5).

on szlachetniejsze

gatunki

d r z e w a n p . m o d r z e w , j a w o r czy j e s i o n i stosuje

mało

dzisiejszej a w i ę c

„uczennice",

wsi

kon­
reszta

zaś to obrazy ilustrujące

lat ustawicznego

na

wesele,

zealnych. P a r ę

dziesiątków

pracę

na

n a k t e g o p o z i o m u , co d a w n e z n a n e j u ż t y l k o z sal m u ­
mentowania

(„kosiarze"

„elektryfikacja"

itp.

P o r ó w n u j ą c obrazy Roj K o z ł o w s k i e j z pracami jej ucz­
niów widzimy,
zaciążyła

na

j a k silnie i n d y w i d u a l n o ś ć nauczycielki

pracach

kursistów,

zarówno

w

tematyce

(sceny z b ó j n i c k i e ) j a k i w s a m y m sposobie w y k o n a n i a .
W n i e k t ó r y c h obrazach Roj K o z ł o w s k i e j
zbójnickiej
obrazów

widoczne

jest

muzealnych

wyraźne

(,,niesom

„zbójnicy"), w innych autorka

o

tematyce

nawiązywanie

dutki

w

do

kotliku",

staje s i ę bardziej

ory­

ginalna, d a j ą c nowe ujęcie t e m a t ó w tradycyjnych,
W g r u p i e o b r a z ó w nie n a w i ą z u j ą c y c h tematycznie do
malarstwa

tradycyjnego

znajdują

się* d w a , k t ó r e

pod

już dziś na Podhalu u ż y w a n ą i n t a r s j ę . N i e k t ó r e z w y ­

względem artystycznym wysuwają

k o n a n y c h przez niego m e b l i , j a k n p . s t o ł e k z o p a r c i e m

nowicie

ozdobionym

(ryc. 7 na o k ł a d c e ) p r z e d s t a w i a trzech G ó r a l i k o s z ą c y c h

intarsjowanymi lelujami

wego s t a n o w i ą
blarstwa
Wśród

dobry przykład

z drzewa

dalszego

rozwoju

ciso­
me­

podhalańskiego.
wyrobów

płaskorzeźby

z drzewa

przedstawiające

łąkę,

na

„kosiarze"
dalszym

i

planie

„tkanie
kopy

się na czoło a m i a ­
domowe".

siana,

Pierwszy

ułożonego

ostrewkach. Obraz s k o m p o n o w a n y jest w s p o s ó b

na
bar­

zwracają

uwagę

dwie

dzo p r z e j r z y s t y . T r z y postacie k o s i a r z y u ł o ż o n e d i a g o ­

zbójników

( r y c . 6), w y ­

n a l n i e s ą i d e n t y c z n e w r u c h u , co z n a k o m i c i e p o d k r e ś l a

Ja-

r y t m w s p ó l n e j pracy. Czysta biel odzienia s t a n o w i silny

nasa z D ę b n a . S ą to p i e r w s z e o i l e m i w i a d o m o p r ó b y ,

kontrast z b o g a t ą g a m ą ciepłych zieleni, k t ó r y m i m a l o -

k o n a n e przez znanego r z e ź b i a r z a g ó r a l s k i e g o Jana

I

na

w y k o n y w a n e przez m ł o d z i e ż na k u r s a c h

serdak kobiecy,

fianem.

80

Reinfuss.

trzeci dział w y s t a w y s k ł a d a j ą

nych

baranich kożuszków.

kożuch

Na

Szymo-

R.

przez tego a r t y s t ę w k i e r u n k u p r z e r z u c e n i a

stroju był rekonstruo­

takie nosiły u b o ż s z e G ó r a l k i , k t ó r e nie m o g ł y
drogi

Gąsienicę

wane na szkle: p r z y c z y m część ich s t a n o w i ą m a l a t u r y

w a n y przez I I Roj K o z ł o w s k ą

sobie n a

przez

stworzenia

okazem ubioru, w s k a z u j ą c y m

nany z w e ł n y na w z ó r

sąsieka

wyelimino­

próba

ubiorze sportowym.

sowe z r ó ż n i c o w a n i e

dawnego

Fot.

nowego modelu czapki narciarskiej, który
wałby

w postaci

�wana

jest

wskazują

łąka.
na

Pociągnięcia pędzla śmiałe i pewne

duże opanowanie

przez

autorkę

trudnej

t e c h n i k i j a k ą jest m a l o w a n i e na o d w r o c i e t a f l i
nej.

Drugi

ze w s p o m n i a n y c h

obrazów

w n ę t r z e izby z krosnami tkackimi,
cują

tkaczki.

Obraz

kompozycyjnym

ten bardzo

utrzymany

przy k t ó r y c h

dobry pod

jest

szkla­

przedstawia

w

pra­

względem

spokojnej

gamie

(a z a p e w n e

i wystawy) postawili

sobie

„wytypowanie

najlepszych i najbardziej t y p o w y c h w z o r ó w haftu i r y ­
zowania

w

drzewie

oraz

zachęcenie

artystów

ludo­

w y c h do dalszej t w ó r c z e j p r a c y w o p a r c i u o

najlepsze

artystyczne

poziomu

tradycje

artystycznego

ludowe", „podniesienie

sztuki podhalańskiej,
J

istotne

wartości" )

to

zadanie

wskazanie

należało

na

jej

przeprowa­

kolorystycznej, pozbawionej t a k częstej w obrazach

na

dzić w sposób bardziej dydaktyczny. N a l e ż a ł o

szkle j a s k r a w o ś c i . S t a n o w i on j e d e n z najlepszych

o-

nie t y l k o rzeczy d o b r e ale i z ł e , n a l e ż a ł o w s k a z a ć

brazów
Jest

jakie

ona

dotychczas

Góralką

i opowiadań

zakopiańską,

Roj

autorką

Kozłowska.
kilku

Tatrzańskiego

stów

ludowych

w

Zakopanem.

stanowi

kobiet

wiejskich,

wiślu,

czy

postać

malujących

malarzy

swoistą,

na

górników

Roj-Kozłowskiej

W gronie

z

różną

okresu

powinna

Prócz wymienionych wyżej

od
Po­

śląskiego.

doczekać

materiałów

wystawione zostały jako

arty­

Dąbrowskim

gruntownego opracowania i bardzo w n i k l i w e j

wych

sztuk

góralskich, ostatnio z a ś p r a c o w n i c ą M u ­

zeum

Twórczość

wykonała

części

się

analizy.

konkurso­

wyodrębnione:

czym

istota

„zła"

polega.

Tego

miałaby

kolosalne

twórców

l u d o w y c h , ale przede

wczasowiczów,

którzy

zdezorientowani
tandetę

znaczenie

tylko

w

dla

do

wykupują

przekonaniu,

samych
tysięcy

Zakopanego,
co

najgorszą

że to

właśnie

jest sztuka l u d o w a Podhala.
Mimo wyżej wysuniętych
niła bardzo
łanie

na

poważne

ludowych

oficjalnej

zastrzeżeń

zadanie,
twórców.

wystawy można

wystawa

jeśli chodzi o
Po

zakończeniu

części

było widzieć grupki

góral­

d z i a ł starej s z t u k i l u d o w e j , na k t ó r y złożyły się ekspo­

skich a r t y s t ó w l u d o w y c h , z u w a g ą a n a l i z u j ą c y c h
dy z w y s t a w i o n y c h o b i e k t ó w

wyroby

Centrali

Przemysłu

Ludowego i Artystycz­

s o b ą na temat o g l ą d a n y c h
powiadanych

nego.
słuszny

p o m y s ł pokazania

dla

celów

porównaw­

czych p o d h a l a ń s k i e j sztuki zabytkowej w praktyce m i ­
n ą ł się nieco z celem. Z e s p ó ł e k s p o n a t ó w

muzealnych

został bowiem dobrany w sposób dosyć przypadkowy,

wa

stała

żadnym

i dyskutujących

każ­

między

przedmiotów. Z uwag w y ­

przy tej s p o s o b n o ś c i w y n i k a ,

się dla nich

speł­

oddzia­

n a t y M u z e u m T a t r z a ń s k i e g o oraz d z i a ł

reprezentujący

na

ekspozycja

w s z y s t k i m dla

przyjeżdżając

kompletnie

pamiątkarską

nie

rodzaju

pokazać

że w y s t a ­

swego r o d z a j u l e k c j ą ,

w y p a d k u nie przejdzie

bez

która

w

echa i p r z y c z y n i

się do podniesienia w a r t o ś c i p r z y s z ł e j t w ó r c z o ś c i

arty­

stycznej.

nie zawsze p o w i ą z a n y z m a t e r i a ł e m w s p ó ł c z e s n y m , b y ­
ła np. gunia z Rusi Szlachtowskiej, k t ó r a nie

łączyła

się z całością w y s t a w y , natomiast nie pokazano
podhalańskiej, której

zdobnictwo hafciarskie

*)

C y t a t ze w s t ę p u

do k a t a l o g u w y s t a w y .

cuchy

znajduje

odbicie w haftach na pantoflach .
D z i a ł z o r g a n i z o w a n y przez C P L i A w m a ł y m
wiązał się z całością wystawy.
można,

Spodziewać

że i n s t y t u c j a ta p o k a ż e

stopniu

się

serię w y r o b ó w

w y c h p r o d u k o w a n y c h przez w i e j s k i c h

było
ludo­

artystów w

ra­

m a c h u s p o ł e c z n i o n e g o i prowadzonego przez C P L i A l u ­
dowego rękodzieła, w rzeczywistości jednak

pokazano

t k a n i n y i w y r o b y d r e w n i a n e , w y k o n y w a n e przez G ó ­
rali

we

wzorcowych zakładach

w z o r ó w dostarczonych
przez

artystów

wszelkich

cech

z

CPLiA,

zewnątrz

nieludowych,
regionalnych

na

podstawie

i

opracowanych

często

pozbawionych

(kosmopolityczna

s t o ł k a p r z y stole o p r a c o w a n y m na

forma

motywach

góral­

skich).
Przechodząc

do o g ó l n e g o o m ó w i e n i a

całości

stwier­

dzić m u s i m y , ż e ograniczenie t e m a t u k o n k u r s u i w y ­
stawy, r z e ź b y i o b r a z ó w m a l o w a n y c h na szkle nie b y ł o
pomysłem

najszczęśliwszym.

Skoro już w

imprezy włożone

zostało

zagadnienie

n i e c o szerzej

ująć

tyle

wysiłku

organizację

trzeba

było

i dać przegląd

rzemiosła artystycznego p o w i a t u nowotarskiego.
czas z n a l a z ł y b y

się na

(pasiaste k a n a f a s y ,
i

haftowane
(spinki

wystawie i tkaniny

kraciaste

materiały

na

wełniane

do k o s z u l , k u k i e ł k i

do p a s ó w ,

Wów­

góralskie

koce,

torby) i wyroby

to

całego

pasiaste
metalowe

cyfrowane że-

l e ź c a d o c i u p a g ) , czy s k ó r z a n e (pasy t ł o c z o n e , r ó ż n e o d ­
miany
wy

zdobionych k i e r p c ó w

pokazany

sposób
myśli

dawnych

„pokazów",

dydaktycznej. Materiał

cie r o z g r a n i c z o n y r z e c z o w o
z p a n t o f l a m i ) , szereg
niewłaściwą

Jeżeli

ale
bez

wystawo­

potraktowany
problematyki,

nie zawsze b y ł

(np. czerpaki,

ciekawych

na
czy

należy­

pomieszane

przedmiotów

ekspozycję gubił się w p o z o s t a ł y m

r i a l e (np. w s p o m n i a n e

I

itp). Materiał

b y ł estetycznie,

przez
mate­

w y ż e j w y r o b y dziane).

organizatorowie

w y s t a w y za

cel

konkursu

Ryc.
bna.

6.

Zbójnik,

płaskorzeźba

wykonał

Jan Janas
Fot.

R.

z

Dę­

Reinfuss

�O

Z A G A D N I E N I U

G.

L U D O W O Ś C I

W S Z T U C E

RADZIECKIEJ*)

NIEDOSZIWIh
Spośród

podstawowych

e s t e t y k i —. z a g a d n i e n i e

problemów

ludowości

radzieckiej

sztuki jest

z n a j i s t o t n i e j s z y c h . Jest to powszechnie
wymaga

dalszych

komentarzy.

tyczne opracowanie
proporcji

Inne — zresztą
opracowane
ki

nie

uznane i nie

Idea

W.

o ludowości sztuki. Ściślejsza

żadnej

nego znaczenia. „ S z t u k a n a l e ż y do l u d u — m ó w i ł W ł o ­

niemniej

gatunkowym i
ważne

znaczeniem.

problemy —

zostały

d z i m i e r z I l j i c z do K l a r y
puszczać

swe

szerzej. R a d z i e c k a

historia sztu­

szerokich

w sposób

zumiała

np. istoty metody realizmu

do­

socjalistycznego,

ale m i m o w s z y s t k o z o s t a ł y p o d j ę t e p e w n e k r o k i w t e j

winna
ich".i)

ludowości, chociaż

wchodzi w

samo

wydaje się nam, że

pojęcie

realizmu

socjali­

Ta

budzić

prawda

t y c e naszej

stycznego j a k o jego konieczna i organiczna część s k ł a ­

kiego l u d u
większą

jest

najważniejszą

kultury

problemów

ludowości

sztuki

c z y m . W naszej e s t e t y c z n e j
literaturze

często

deklaratywnymi

cechą

naszej

i dlatego opracowanie
jest

arty­

teoretycznych

zadaniem

zasadni­

i historyczno-artystycznej

spotykamy

się l i t y l k o

z

ogólnymi

niniejszego

od m y ś l i w y ś w i e t l a n i a
teoretycznych
bie

znacznie

w

sam

za­

gąszcz

mas

i kochana

przez

nie. P o w i n n a

w

tych

masach

codziennie teraz
sztuki należącej

— była

artystów i

potwierdzana

rzeczywiście

podkreślana

energią, ponieważ

rozwijać

przez

w owym

w

do

prak­

radziec­

Lenina

czasie,

z tym

w pierw­

s z y c h l a t a c h r e w o l u c j i , d u ż o jeszcze b y ł o w a r t y s t y c z ­
stwa.

Ale Wielka

wolucja

zdobyła

Październikowa
już podstawy

społeczeń­

Socjalistyczna

tego,

ażeby

Re­

sztuka

stała się p r a w d z i w i e i konsekwentnie ludowa. Radziec­
k i u s t r ó j s p o ł e c z n y u w o l n i ł a r t y s t ó w od u j a r z m i a n i a ich

tezami.

autor

— P o w i n n a ona

nej k u l t u r z e r d z e n n y c h cech b u r ż u a z y j n e g o

myśli
Oczywiście

Zetkin.

jak najgłębiej

mas p r a c u j ą c y c h . Sztuka p o w i n n a b y ć zro­
dla tych

dowa.
Ludowość

korzenie

ł ą c z y ć uczucia, m y ś l i i w o l ę t y c h mas, p o d n o s i ć je. P o ­

dziedzinie. Inaczej sprawa przedstawia się jeśli chodzi

stycznej

łączność sztuki z ludem

tego p r o b l e m u n i e stoi w

jeszcze d o t y c h c z a s

ludowość

propagandy"

b y ł a dla L e n i n a g w a r a n c j ą jej życiowej siły i społecz­

znacznie

o zagadnienie

„monumentalnej

teore­

rozpracowała

stateczny

I . Lenina

jest j e d n y m o g n i w e m w ł a ń c u c h u leninowskiej n a u k i

tymczasem

z jego c i ę ż a r e m

A

jednym

artykułu

całokształtu

daleki

jest

najpoważniejszych

problemów

ludowości.

skromniejsze

zadanie

nienia n i e k t ó r y c h stron zagadnienia

Postawił
—

on

próby

so­

wyjaś­

p r z e z co, b y ć m o ­

że, p r z y c z y n i się do z w r ó c e n i a u w a g i h i s t o r y k ó w

sztu­

przez

klasy wyzyskujące.

na m a od tego czasu jednego

Twórczość

artystycz­

konsumenta

i tylko

je­

m u służy. W ł a d z a radziecka odrazu p o s t a r a ł a się, a ż e ­
by

sztuka

zostały
Państwo
wy

realnie stała się w ł a s n o ś c i ą

znacjonalizowane
stało

szeroko

muzea

się z l e c e n i o d a w c ą

otworzyły

szerokich

mas;

i prywatne zbiory.
dzieł

sztuki; wysta­

swe p o d w o j e p r z e d r o b o t n i k a ­

k i na o p r a c o w a n i e p r o b l e m u l u d o w o ś c i . Z tego p o w o ­

m i i c h ł o p a m i . W s z y s t k i e z a b y t k i s z t u k i , w s z y s t k o co

du

m a w a r t o ś ć a r t y s t y c z n ą , co z o s t a ł o s t w o r z o n e w

szereg

zagadnień związanych

z ogólnym

tematem

prze­

a r t y k u ł u p o z o s t a ł t u albo z u p e ł n i e nie poruszony, albo

szłości i b y ł o t w o r z o n e obecnie — s t a ł o s i ę w ł a s n o ś c i ą

potraktowany

ludu,

ażeby

niem

klasy

marginesowo.

L u d o w o ś ć jest n a j w a ż n i e j s z ą ,
cechą

co w i ę c e j

sztuki w socjalistycznym

podstawową

społeczeństwie.

Nie

znaczy to o c z y w i ś c i e , że sztuka p r z e s z ł o ś c i , sztuka roz­
wijająca

się w

tagonistyczne
dowa.

społeczeństwach

klasy, nie b y ł a

Ludowość

twórczości

jest

podzielonych na

chociażby

najistotniejszym

momentem

wszystkich wybitniejszych artystów

szłości. A l e l u d o w o ś ć sztuki r e a l i z m u

an-

częściowo l u ­
w

prze­

socjalistycznego

posiada, j a k to dalej zobaczymy, zasadniczo

inny

cha­

pomagać

„zamienienie
talizm

mu

w walce i budowie.

robotniczej — w s k a z y w a ł
całej sumy nagromadzonego

najbogatszego,

historycznie

przez

zamienienie

wszystkiego

co b y ł o

narzędziem

partia zamieniła ją w „narzędzie
Nawet
wisk

zewnętrzna,

i faktów

przeszkód

masami ludzi

partii

zawsze b y ł o

pomiędzy

sztuką

usunięcie

a szerokimi

milionowych

powierzchowna obserwacja
świadczy

pracy.

rozwojowi

W ś w i e t l e t y c h i d e i n a s t a w i o n y c h n a coraz
z b l i ż e n i e s z t u k i z l u d e m staje się z r o z u m i a ł e
tak

doniosłą rolę odegrał tak zwany plan

talnej propagandy",
nina

„monumen­

u podstaw k t ó r e g o leży m y ś l L e ­

o konieczności

środka

większe
dlaczego

„posunięcia

agitacyjnego".

naprzód

Włodzimierz

Iljicz

sztuki

jako

proponował,

aby t y m szeroko z a k r o j o n y m p l a n e m s k i e r o w a ć

arty­

s t ó w na r o z w i ą z a n i e k o n k r e t n y c h , realnych, ż y c i o w y c h
z a d a ń . Stawianie p o m n i k ó w na ulicach i placach miast
poVinno

było

zbliżyć

trzeb i z a i n t e r e s o w a ń

artystów

bezpośrednio

do

po­

ludu.

ścią

sztuki klasycznej

wśród

skłonni

stosun­
porów­

radzieckiej sztuki z l u d o w o ­

lub sztuki Odrodzenia.

Wyda­

w a ł a się, że A k r o p o l Peryklesa lub Florencja Medyceuszów były

zrealizowaniem tak

l u d o w y c h mas
logii

ze s z t u k ą

szerokiego

ogarnięcia

przez s z t u k ę , ż e p o b u d z a ł o t o do
radziecką.

Nie uwzględniało

t y m , że j a k a k o l w i e k n a w e t najszersza

ana­

się przy

demokratyzacja

sztuki w przeszłości nie w y t r z y m u j e p o r ó w n a n i a z t y m
istotnie o g ó l n o l u d o w y m
jak

rozpowszechnieniem

sztuki,

t o m a m i e j s c e w naszej epoce.

Sztuka
szerokiego
zacja

*) T ł u m a c z e n i e z j . r o s y j s k i e g o . I s k u s t w o N r 6, 1950.

historii

stanowczo

l u d z k o ś c i . Jeszcze

historycy sztuki byli

n y w a ć ludowy charakter

o jej

radzieckiej sztuki

m a s — p r z e c i w s t a w i a s i ę ona

kowo niedawno

zja­

t

naszej s z t u k i w y r a ź n i e

poprzedzającemu

ludowi,

socjalizmu".

l u d o w o ś c i . J u ż ze w z g l ę d u n a n i e s p o t y k a n e w

Celem bolszewickiej

kapita­

l i z m u w n a r z ę d z i e socjalizmu".2) D a j ą c s z t u k ę

olbrzymie rozpowszechnienie

wszystkich

ko­

n i e c z n e g o d l a nas z a p a s u k u l t u r y , w i e d z y i t e c h n i k i —

dzo znaczna

jakości.

kapi­

nieuchronnie

r a k t e r aniżeli sztuka u b i e g ł y c h stuleci. Istnieje t u bar­
różnica, różnica

Zada­

L e n i n — jest

w przeszłości n i g d y nie m o g ł a
rozpowszechnienia.

Względna

osiągnąć

sztuki w Atenach w V w . przed naszą

tyczyła tylko panującej

klasy właścicieli

tak

demokraty­
erą do­

niewolników

�i

co w i ę c e j ,

uważała

za

wskazane

pozbawienie

eks­

ploatowanej masy n i e w o l n i k ó w wszystkich m o ż l i w o ś c i
i w a r u n k ó w ludzkiego rozwoju

— w t e j liczbie, i s z t u ­

ki.

Od

pierwszych dni władza

i prowadzi lud

radziecka

zaczęła

prze­

b u d o w ę naszej s z t u k i k i e r u j ą c j ą n a d r o g ę s o c j a l i z m u .

Sztuka
sztuki

w

Związku

plastyczne

rozmiarach

Radzieckim, a

posiadają

w

szczególności

niespotykane

a u d y t o r i u m . Estetyczne

w

swych

potrzeby

narodu

W t y m sensie o b s e r w u j e m y n o w e w a ż n e c e c h y s z t u ­
ki

socjalistycznego

maso­
głąb

ż y c i a l u d u , w i ą ż e s i ę z n i m znacznie ściślej przez

swo­

tycznym

j ą t r e ś ć , idee i o b r a z y n i ż k i e d y k o l w i e k

na

rok. Cyfry

i wystawy zadziwiają

j ą c y c h d o nas z z a g r a n i c y . S p r a w a
t y l k o na n i e z w y k ł y m
ką,

które

wykazuje

wzroście
nasz

n i g d y samo p a ń s t w o
szerokim
żadne
wiek

dla

j e d n a k polega

l u d , ale

nawet

przyswojenia.

nie

sztu­
w

lud, nigdy

robić

czegokol­

Radzieckie

państwo

j u ż od p i e r w s z y c h d n i swego i s t n i e n i a r o b i ł o
k o co m o ż l i w e c e l e m m a k s y m a l n e g o

tak

wszyst­

zbliżenia ludu

do

sztuki. O r g a n i z o w a ł o stałą i silną łączność widza z ar­
tystą,

ludu

ze s z t u k ą . S t w o r z e n i e

takiej łączności

le­

żało w ł a ś n i e u podstaw całej p o l i t y k i partii bolszewic­
kiej,

wszystkich

przedsięwzięć

władzy

radzieckiej

przez c a ł y okres, k t ó r y u p ł y n ą ł od dnia w i e l k i e j
dziernikowej
W

Socjalistycznej

burżuazyjnym

żałosne

społeczeństwie

doświadczenia

—

jeżeli

odrzucić
demago­

swego k o n s u m e n t a

samorzut­

nie. Sztuka j a k i wszystko inne jest w w a r u n k a c h
pitalizmu

przedmiotem

kupna

i sprzedaży.

artysty od kiesy z p i e n i ę d z m i przejawia się w
czysto m a t e r i a l n y .

Nawet

najszlachetniejsze

dania sztuki narodowi n a p o t y k a j ą

ka­

Zależność
sposób
dążenia

na przeszkody;

uci­

ś n i o n e masy w tych w a r u n k a c h są oderwane

od sztu­

k i tzw. „uczonej". Organizacja Towarzystwa

Objazdo­

wych

Wystaw

przedsięwzięć
społeczny

była

jednym

rosyjskich

jednak

najszlachetniejszych

artystów;

przeszkadzał

artystów-demokratów
mas

z

istniejący

temu,

przeniknęły

w

aby

głąb

ustrój
dzieła

W

W.

socjalistycznej

rzeczywistości

sprawa

przedsta­

n ą rolę o d g r y w a sztuka w codziennym życiu

radziec­

tylko

przodujące

wskazywał

szerszego

wartości

przeszłości.

w

dążenia

ludu,

ale

to, że k o n i e c z n y m

wa­

bezpośrednio.

na

rozpowszechnienia

masach

jest

artystycznych

socjalistyczna

rewolucja.

„Tołstoj j a k o pisarz — pisał on — nawet w Rosji
ny

zna­

jest t y l k o z n i k o m e j m n i e j s z o ś c i . A ż e b y jego

kie

dzieła

kich,

stały

trzeba

się rzeczywiście

na

ciemnotę,

i nędzę. Trzeba

Historyczny

przez

Rewolucję,

zahukanie,

wszyst­

przewrotu". )

o wszechświatowym

Wielką
pobudził

z podstawowych

który

wyzyskiwacze

znacze­

Październikową

Socjali­

m i l i o n o w e masy

p r a c y do h i s t o r y c z n e j t w ó r c z o ś c i . L e n i n
jedno

katorżniczą
5

socjalistycznego

przewrót

dokonany

styczną

własnością

s p o ł e c z n e m u , k t ó r y skazał miliony, dzie­

siątki milionów
pracę

wiel­

w a l k i i jeszcze raz w a l k i p r z e c i w t a k i e ­

m u ustrojowi

osiągnięć

usiłowali

ludzi

u w a ż a ł t o za

rewolucji.

trzymać

Naród,

pod

podwój­

nym, t j . materialnym i m o r a l n y m uciskiem — pierwszy
zdobył

możliwość

w y p r o s t o w a n i a się. K a p i t a l i z m

sił, t ł u m i ł , r o z b i j a ł
botników

masy

i pracujących

du­

talentów

w środowisku

chłopów.

Talenty

te

ro­

ginęły

pod u c i s k i e m u b ó s t w a , n ę d z y , n a t r z ą s a n i a się n a d l u d z ­
ką istotą. Naszym obowiązkiem
leźć te t a l e n t y
6

cy" )

— pisał

szych z a d a ń

i dać im
Lenin

teraz

jest u m i e ć

zna­

warunki

pra­

odpowiednie

określając

jedno

z

najważniej­

partii.

Proces z b l i ż a n i a sztuki z l u d e m b y ł procesem
stronnym.

w i a s i ę z u p e ł n i e inaczej. Jest r z e c z ą z n a n ą , j a k o g r o m ­

nie

I . Lenin

runkiem

szerokich

pracujących.

ona

jego uczucia i m y ś l i w y r a ż a

niu,

socjalno-artystycznej

gii — sztuka poszukuje

Wyraża

Paź­

Rewolucji.

w

W t e n s p o s ó b nasza s z t u k a s t a j e s i ę p o d w ó j n i e l u d o w a .

jeszcze n a t y m , ż e

zainteresowane

s z t u k i przez

nie p r ó b o w a ł o

takiego

przyjeżdża­

zainteresowania

nie było

przyswojeniu dzieł

państwo

zwiedzających

ludzi

w i d z e m — sztuka

istotnie

t a k samo j a k i a r t y s t y c z n y jego p o z i o m r o s n ą w g i g a n ­
tempie z r o k u

wym

realizmu. Władając

nasza s i l n i e p r z e n i k a w

nasze m u e z a

Z jednej strony konieczne

wszystkich
runkach

duchowych

eksploatacji

wartości

ludzi

było

dwu­

zwrócenie

stworzonych w

pracy

—

samemu

wa­

ludowi

o r a z o s w o j e n i e go z k u l t u r ą i s z t u k ą . Z d r u g i e j s t r o n y

k i c h l u d z i . N a r ó d , k t ó r y o b u d z i ł s i ę do ś w i a d o m e j h i ­

konieczne było p r z e o b r a ż e n i e

storycznej twórczości, j u ż w pierwszych latach radziec­

n y c h i o d e r w a n y c h od mas w l u d z i n i e r o z e r w a l n i e i o r ­

kiej

ganicznie z l u d e m

władzy,

„Nigdzie

rozpoczął

— pisał

zainteresowane
zagadnienia
i

tak

kultury

kulturą

nie

jak

państwowa

robotniczej klasy, k t ó r a

o opanowanie

— ludowe masy

prawdziwą

tej

władza

walkę

Lenin

konsekwentnie

kraju,

u

stawia
nas;

się tak

nigdzie

nie znajduje

w swej

kultury.

nie są

j a k u nas;

masie

w

się w

tak

Jedno z istotnych osiągnięć

realistycz­

głęboko

ona

żadnym

„wykształconego

rękach

doskonale

ro­

sprawą

niewielu,

i bezpośrednim
lionów.

dla polep­

j a k u nas ' •&gt;)
ogromnie.

wąskiego

kręgu

przedstawicieli

towarzystwa", a stała
wyrażeniem

„Sprawa

się

prostym

myśli, uczuć i dążeń m i ­

literatury powinna

cze w

u m i e j ę t n o ś c i czytania i pisania; nigdzie nie jest

O b e c n i e k u l t u r a n a r o d u p o d n i o s ł a s i ę u nas

przodującej

nej s z t u k i radzieckiej polega na t y m , że p r z e s t a ł a b y ć

wiem

swej sytuacji p o d t y m w z g l ę d e m

stać

się

7

sprawy" ) — pisał

1905 г., p o d k r e ś l a j ą c

konieczność

nej j e d n o ś c i sztuki z m a s a m i . W i d z i a ł on w t e d y p r o r o ­
czo, w epoce r o z w o j u
tyludowych

wszelkich formalistycznych an-

tendencji sztuki, że przyszła w o l n o ś ć sztu­

k i w epoce s o c j a l i z m u b ę d z i e o z n a c z a ł a p r z e d e
kim

„ B o l s z e w i c y — m ó w i . A . A . Ż d a n o w — w y s o k o ce­
historyczną

ną

brak wszelkich sprzeczności pomiędzy
twórczością

dlatego
nie

n o ś c i ludu, w zespoleniu i w y c h o w a n i u l u d u . C e n t r a l ­

„górnym

ny Komitet

siątkom

chce, a ż e b y u nas b y ł d o s t a t e k

du­

chowej kultury, b o w i e m w t y m bogactwie kultury w i ­
1

dzi o n j e d n o z g ł ó w n y c h z a d a ń socjalizmu".' ) D o tego

znudzonym

kraju,

wszyst­

artystycz­

a l u d e m : „ B ę d z i e to l i t e r a t u r a w o l n a ,

że będzie

misję i rolę w umocnieniu moralnej i polityczuej jed­
Partii

jesz­

nierozerwal­

sowane,

a ż e b y d a l e j p o d n o s i ć p o z i o m k u l t u r a l n y тпчи.

częścią

Lenin

Partia, P a ń s t w o Radzieckie jest ż y w o w t y m zaintere­

nią literaturę, d o k ł a d n i e widzą jej wielką

samot­

nigdzie

ogólno-proletaciackiej

szenia

artystów z ludzi

związanych.

z u m i e b r a k i s w o j e j , n i e p o w i e m k u l t u r a l n o ś c i , lecz p o ­
on g o t ó w p o n o s i ć i nie' ponosi t a k i c h ofiar

I

bogactwa partia nieugięcie p r o w a d z i ł a
radziecki.

służyła

nie przesyconej

i cierpiącym

dziesięciu

z

tysiącom",

nadmiaru

bohaterce,
tłuszczu

lecz m i l i o n o m ,

m i l i o n ó w ludzi pracy, którzy s t a n o w i ą
jego siłę, jego p r z y s z ł o ś ć . B ę d z i e

wolna, zapładniająca

dzie­
kwiat

to literatura

ostatnie s ł o w o r e w o l u c y j n e j m y -

�śli l u d z k o ś c i d o ś w i a d c z e n i e m
stycznego proletariatu..."8)

i tętniącą

pracą

socjali­

Ta

niebywale głęboka uwaga

w w a r u n k a c h socjalizmu.

W r a d z i e c k i e j sztuce j e j i d e e i u c z u c i a s ą b e z p o ś r e d ­
nimi ideami i uczuciami ludu.

Jest to b y ć m o ż e

najistotniejsza i najbardziej zasadnicza w

rzecz

socjalistycz­

zała, że wszystkie cuda techniki,
na

potęga

pracy,

człowieka

gwarantującym

Należy

możliwości

tu

wspomnieć

o

rozdwojeniu

k t ó r e m i a ł o miejsce

socjalistycznego.

W

antagonistyczne

artystycznego

w sztuce o k r e s u

społeczeństwie

przed-

podzielonym

klasy, sztuka rozwija

się w d w ó c h

sadniczych chociaż z w i ą z a n y c h z s o b ą pionach. Z
nej s t r o n y jest to sztuka
A.

Żdanow,

na
za­
jed­

„uczona", j a k ją n a z y w a ł A .

z drugiej — twórczość

ludowa.

W

prze­

ludowej
swój
są

w

lud

został

posiadaniu

sztuka

wywłaszczony,
klas

a

panujących

bezpośrednio

która

—

obsługująca

z

znajduje

drugiej

twórczość

ludowa

zawierała

pra­

twórczość

Ta

artystyczne

skarby, w s p a n i a ł e w swej g ł ę b o k i e j m y ś l i i skali uczu­
T

cia

— ale w z a s a d z i e z a c h o w a ł a

chalne,
cia

epiczne

śpiewał

formy.

piękne

Glinki, wyrosłej
tworzył

on

nie

znając

na glebie t y c h

się S u r i k o w i k t ó r e

naiwno-patriar-

Rosyjski chłop zeszłego

pieśni,

wspaniałe

swe

prawie

dawały

stule­
muzyki

l u d o w y c h jego pieśni,

wzory, którymi
artyście

tak

zachwycał

natchnienie,

ten chłop n i g d y nie w i d z i a ł „ B o j a r y n i

kła

Ta

okoliczność
w

ale

r

o sprzeczn3 ch

istnieją

w

społeczeń­

antagonistyczne

klasy

interesach.

W takich warunkach

sztu­

ka, j a k i wszystkie f o r m y

nadbudowy, obsługuje

„jed­

ną

klasę

ze

o dwóch

szkodą

5

innych

klas". *)

kulturach w granicach
jaskrawe

Lenina

jednego

rodu

rzuca

Była

by to oczywista w u l g a r y z a c j a , g d y b y ś m y

dostrzegać elementy
ideologii

w

ś w i a t ł o na

Nauka

kultury

demokratycznej

i

syjskiej

sztuki

pierwszej

—

w.

połowy

mokratycznej

całego postępowego

od

dworskiej

—

tylko

Twórczość
rozwoju

przodującej

ro­

sztuki

X I X w . do s z t u k i r e w o l u c y j n o - d e -

drugiej

połowy

czej j e d n a k o b r a z r o z w o j u
klasowych

chcieli

socjalistycznej

XIX

w sztuce c h ł o p s k i e j , w l u d o w e j t w ó r c z o ś c i .
ta stanowi p o d s t a w ę

na­

ten istotny problem.

sztuce — p o w i e d z m y

stulecia.

sztuki w

społeczeństwach

Tak

czy

ina­

antagonistycznych

— jest

z jednej

strony,

o b r a z e m w a l k i p r ą d ó w , g d z i e „ n o w e " w a l c z y ze

„sta­

r y m " , p r z y s z ł o ś ć z p r z e s z ł o ś c i ą i gdzie ta w a l k a

koń­

czy

się obaleniem

starego,

„wybuchem"

starego k i e ­

r u n k u w r o d z a j u s ł y n n e g o „ b u n t u 13" w 1863 r .
Z u p e ł n i e inaczej u k ł a d a się stosunek
łeczeństwa

„uczonej"

dziś

chociaż

świadkami

Zatracając
rozwija
W
i

spo­

zanik

sztuką

ludową.

nieprzebytej
a

n i e oznacza

sztuką

to o c z y w i ś c i e ,

zaciera się w ogóle wszelka

Innymi

przepaści

amatorską

zbliżenia
słowy

pomiędzy

(samorodną),

że pomiędzy

nimi

w

W s w y m s ł y n n y m w s t ę p i e do „ K r y t y k i e k o n o m i i po­
litycznej" M a r k s w s k a z a ł na sprzeczność epickiej t w ó r ­

oczywiście

ale

nie

Kiedy

znaczy

warunkach

Gorki

nazwa!

nia

radzieckiej

kultury

n a i w n o ś c i , epopea

swą zasadniczą

źródła

zwy­

metaforyczna.

warunkach

radzieckich

treść — bezpośrednie,

warunkach
Sztuka

ludowej

ogra­

zachowuje

jednakże

zachodzi

zawodowa

twórczości

i

także

szeroko

z

poe­

i dążeń lud

kolei

wchła­

się

nimi

wzbogaca.
Motorem
i

stopniowego

amatorskiej

zbliżenia

(samorodnej),

w

sztuki

którym

zawodowej
to

zbliżeniu

sztuka jedna i druga wzajemnie wzbogaca i rozwija się
na

nowej

osnowie, jest

to, ż e nasza

sztuka

nie

ma

i nie m o ż e m i e ć i n n y c h i n t e r e s ó w oprócz i n t e r e s ó w l u ­
du.
i

Istotną

przyczyną

„ludową"

także
w

—

podziału

był podział

klasowe

sztuki

pracy,

rozwarstwienie

epoce socjalizmu, c h o c i a ż

na

który

społeczeństwa.

podział

ruch Stachanowski

— nakreśla

pracy

drogi

umysłowej

i

oznaki zacierania
nawiasem

„uczoną"

spowodował

pracy

c h o w a n y , to j e d n a k i s t n i e j ą j u ż tendencje
—

jak

nas
za­

do jego z n i ­

wskazuje

przezwyciężania
fizycznej;

U

został

Sta­

przeciwieństw

pojawiły

się

istotnie

g r a n i c p o m i ę d z y m i a s t e m a w s i ą , co

mówiąc, znalazło już swój

artystyczny w y ­

raz w p o s z u k i w a n i a c h a r c h i t e k t o n i c z n e g o o b r a z u w s i miasta. Przy zachowaniu jednak podziału pracy w w a ­
r u n k a c h socjalizmu — a r t y ś c i z a w o d o w i nie są o d e r w a ­
ni od ludu. N a o d w r ó t , sytuacja

ta daje i m na

danym

etapie

pogłębienia

staran­

historycznym możliwość

nego o p r a c o w a n i a
m a zasadniczej

w

sztuce m y ś l i

różnicy

i

i uczuć

w pojęciu

obrazu

ludu.

jeszcze

artysty-amatora,

przedstawiającym

zwycięstwo

dzieckiej

a

Armii,

dziełami

mistrzów

Nie

m y ś l i i ze­

społu uczuć p o m i ę d z y n i e d o s k o n a ł y m

obrazem
Ra­

malarstwa

—

Sokołowa-Skali, Grekowa, Awiłowa, Kriwonogowa itd.
A l e z a w o d o w i malarze w ł a ś n i e dlatego, że są m i s t r z a ­
mi
w

swego

rzemiosła

swych obrazach

pełniej

dążenia

i

wyraźniej

ludu.

realizują
d l a t e g o , t&lt;-

Właśnie

z a w o d o w y a r t y s t a czerpie m a t e r i a ł b e z p o ś r e d n i o z ż y ­
cia

i zainteresowań

ludu.

dlatego, "że

socjalistycznego

społeczeństwa

istnienia

odrębnych

dwóch

ności między
den

twórczością

s w ó j zasadniczy
materiał,

jeden

nie

nurtów
ludową

charakter.
cel, j e d n a

w

ma

strukturze
podstaw

sztuki —
a sztuką

zawodową

Istnieje dla nich
idea.

do

sprzecz­

Artysta

je­

czerpie

s w e n a t c h n i e n i a i s w e i d e e , k t ó r y m i s i ę k i e r u j e i cele,
które

sobie

kierunkiem

stawia z ludu
partii

pędy

naszej

budującego

bolszewickiej;

otrzymuje on p o c h w a ł y
Żywe

różnica.

rozwojowi

tym

radzieckich

konwencjonalne.

o d w r o t n y proces.

tracą
stopniowego

sztuki z twórczością

obserwujemy
zawodową

s z t u k i do

w epoce s o c j a l i z m u .

Jesteśmy

i

niczoność patriarchalnej

weczenia:

Morozowej".

j e s t n i e do u n i k n i ę c i a

którym

przy

sztuki w

charakterystyka

lin
stwie,

ona

tyczne wcielenie powszechnych p r a g n i e ń

rozwoju.

prawdziwie

Traci

przeszkadza

naiwnie-mitologiczny charakter,

sztuczne

w sobie c a ł e a r t y ­

postępowego

duchowych

— nie

Stalskiego „ H o m e r e m X X w i e k u " — nie b y ł a to

k t ó r a w w a r u n k a c h klasowego s p o ł e c z e ń s t w a nie m i a ­
wszystkich możliwości

warunkiem

wszystkich

i

l u d o w a , k t ó r a b y ł a z w i ą z a n a b c z p o ś r d n i o z l u d e m , ale
ła

twórczości.

ujarzmiającą

się

strony

styczne d o ś w i a d c z e n i e i p r a c ę l u d u , b e z p o ś r e d n i o
wie d o ń nie dochodziła — z drugiej strony,

staje

wyzwolenie

człowieka

treść
wyka­

uprzemysłowio­

być

strony,

l u d ; z jednej

widzimy sztukę, która koncentrując

się

cała

przestaje

naodwrót,

to, ż e e p i c k i e f o r m y

szłości m o ż e m y dostrzec z jednej strony s z t u k ę , z k t ó ­
rej

kiedy

s i ł ą , lecz

n e j sztuce, p o d w z g l ę d e m j e j t r e ś c i i j e j h i s t o r y c z n o ś c i .
rozwoju,

otrzymuje nową

P r a k t y k a socjalizmu

i

k o m u n i z m pod

właśnie

krytykę

swej

s z t u k i w s z y s t k i e swe

od

ludu

działalności.
korzenie

za­

p u s z c z a j ą w l u d i są z w i ą z a n e nierozerwalnie z ludem.
W radzieckich warunkach

bardziej

niż

kiedykolwiek
1

czości i wielkiej maszynowej produkcji, d o s t r z e g a j ą c że
gleba eposu — m i t o l o g i a
wistego opanowania

— z n i k n ę ł a „z c h w i l ą

sił p r z y r o d y " . H I )

rzeczy­

„ s z t u k a nie m o ż e o d e r w a ć się od losu l u d u " . ! )
Jeżeli
a takim

dawniej

zasadnicza

różnica

między

sztuką

społecznym zjawiskiem jak język polegała

na

�t y m , że ten ostatni b y ł o g ó l n o l u d o w y , a sztuka, z po­

człowieka — własności klasy panującej.

wodu podziału społeczeństwa

kla­

rlinie, S u r i k o w w Strzelcach dostrzegli p o t ę ż n e

możli­

stoi

wości ducha ludzkiego, k t ó r y m

sądzo­

sy, t a k ą

na antagonistyczne

nie b y ł a — to obecnie radziecka sztuka
starający

n i g d y nie było

ne w p e ł n i d a ć t e m u w y r a z w ż y c i u .

na stanowisku o g ó l n o l u d o w y m .
Artysta

się o d t w o r z y ć

kołchozowe

chłop­

Z drugiej strony ż a d n e w y z y s k u j ą c e

stwo — pod ż a d n y m w z g l ę d e m nie p r z e c i w s t a w i a swe­

a w szczególności

go

stanowiska

j e s t z d o l n e do t e g o b y c e n i ć c z ł o w i e k a

w

przeważającej

innym

dla

elementów społecznej
Dlatego

też

artystom.

A.

Płastow

mierze malarzem życia

go, ale t o n i e s t a n o w i

jego

jest

kołchozowe­

sztuki jakichkolwiek

„wyłączności".

możemy

Riepin w K a ­

społeczeństwo

społeczeństwo,

kapitalistyczne,
jak

nie

człowieka.

W i ą ż e ono siłą rzeczy swe p r z e d s t a w i e n i e o c z ł o w i e k u
ze

stanowymi, rasowymi, majątkowymi

albo

jakimiś

i n n y m i o g r a n i c z a j ą c y m i momentami. T y l k o socjalisty­

powiedzieć,

ż e nasza

sztuka

czne s p o ł e c z e ń s t w o r o z b i j a t o c a ł e o g r a n i c z a j ą c e

uwa­

p r z e d s t a w i a w y ż s z y t y p , zasadniczo n o w ą f a z ę r o z w o ­

r u n k o w a n i e i otwiera nieograniczone możliwości p r a w ­

ju

dziwej

ludowej artystycznej

tu

kultury,

bo l u d o w o ś ć

osiąga

taki rozmach i głębię, o jakich nie b y ł o m o w y

oceny

człowieka.

„Nie

stan

majątkowy,

nie

na

pochodzenie n a r o d o w o ś c i o w e , nie płeć, nie stanowisko

Co to jest l u d o w o ś ć radzieckiej sztuki, jeżeli b ę d z i e ­

dego o b y w a t e l a o k r e ś l a j ą jego s t a n o w i s k o w s p o ł e c z e ń ­

ż a d n y m p o p r z e d n i m etapie r o z w o j u

sztuki.

s ł u ż b o w e , lecz osobiste z d o l n o ś c i i o s o b i s t a p r a c ą

m y r o z p a t r y w a ć s p r a w ę z p u n k t u widzenia jej treści?
Podstawą

ludowości

radzieckiej

dem treści jest jej nierozerwalna

sztuki pod

wzglę­

łączność

życiem

z

ludu, z interesami socjalistycznego p a ń s t w a , z k i e r u j ą ­
cymi ideami bolszewickiej partii.

Stosunki, k t ó r e

uło­

żyły się p o m i ę d z y s z t u k ą a socjalistycznym społeczeń­
stwem, g w a r a n t u j ą

sztuce m o ż n o ś ć b r a n i a

bezpośred­

niego u d z i a ł u w p r a k t y c z n e j b u d o w i e k o m u n i s t y c z n e ­
go s p o ł e c z e ń s t w a .

Przodujący

bohaterowie

utworów

radzieckiej literatury, filmu, teatru, plastyki są typo­
wymi

przedstawicielami

„gospodarzami

życia"

radzieckiego

w

ludu.

rzeczywistości;

Są

ich

oni

myśli,

s t w i e " , 13) — p o d k r e ś l a

Stalin

nowe

każ­

kryteria

oceny

człowieka w socjalistycznym społeczeństwie.
Tylko
dla

to, c z y m w istocie jest c z ł o w i e k , jego

dobra

ojczyzny, w

której

ści — s t a n o w i p r a w d z i w ą

w y k a z u j e swe

wartość

osobowości.

też dla sztuki otwiera się źródło duchowego
człowieka

w każdym

po raz

Stąd

bogactwa

aktywnym, świadomym

n i c z y m k o m u n i z m u . U nas

praca

zdolno­

budow­

pierwszy w

całej

pełni i z p e ł n y m wyrazem dźwięczą piękne słowa Gor­
kiego — „Człowiek — to b r z m i dumnie".
„ P o w i n n i ś m y przede

w s z y s t k i m n a u c z y ć się oceniać

uczucia i w o l a są realizowane w obrazach radzieckich

l u d z i " — u c z y ł S t a l i n i jego m ą d r a

artystów.

jako nić przewodnia artystom postępującym drogą

L u d o w o ś ć t e g o czy i n n e g o d z i e ł a o k r e ś l a s i ę w ł a ś c i ­
w ą m i a r ą życiowej prawdy. Dawniej służyć społeczeń­
stwu

oznaczało

dla artysty, służyć jakiejś

k i e j ś k l a s i e tego s p o ł e c z e ń s t w a .
niu

moralno-politycznej

najbardziej
powołania,

wyraźna

Obecnie, p r z y i s t n i e ­

jedności

radzieckiego

świadomość

konieczność

c z ę ś c i , ja--

służenia

swego

ludu,

społeczenego

życiowym

potrzebom

znaczy c e n i ć w l u d z i a c h
Mówiąc

o zadaniach

szkolnej

sprawy

zrobiła swym bohaterem

t w ó r c ó w nowego życia.

Z drugiej strony, sztuka

n a r z ę d z i e m ich duchowego wzbogacenia.
fiq

miliono­

pracy — budowniczych komunizmu,

wymagała

nieuchronnie

j ukształtowania

od

myśli i uczuć,

tych milionowych

sztuki
dążeń

i

Ta

stała
sytua-

;

п &lt;м}Ыя.г?=пу

trzeb ludu.

miejsca

„Albowiem

stały
po­
ludu

i postawiono

jej

socjalizm, marksistowski

nie ograniczenie potrzeb osobistych,
ich rozszerzenie

i rozkwit,

oznacza

nie o g r a n i c z e n i e czy w y r z e c z e n i e s i ę z a s p o k o j e n i a
potrzeb, ale wszechstronne

i

wszystkich

pracy

ludzi

całkowite

tych

zaspokojenie

rozwiniętych

pod

względem kulturalnym".12)

jednostki.

że może

svtuacje

człowieka

pracy w

społe­

zrobić

ninowska
do

myśl

sztuki.

znajduje

Tylko

w pełni

twórczość

znakomita le­

swoje

zastosowanie

artystyczna

nierozerwal­

ze w s z y s t k i m i l u d ź m i p r a c y ,
się

burżuazyjnej
Tej

na

korzyść

Przeciwnie.
stawnym

narzędziem

polityki.

leninowskiej myśli

maczyć

wyrażająca

„narzędziem wychowania

Jest

nie

należy

oczywiście

ona

skierowana

przeciwko

bezpod­

pretensjom

formalistów

chcących

wyrazić

„ o s o b i s t ą w o l n o ś ć c z ł o w i e k a " i jego t w ó r c z o ś c i .

sku

klasy panujące.

Zniszczenie

wszelkiego

z a g w a r a n t o w a ł o m a s o m j a k najszersze

duchowego rozwoju, dając k a ż d e m u

człowiekowi

tylko nie przyczyniają

s i ę do d u c h o w e g o

l u d z i , lecz n a o d w r ó t , d e m o r a l i z u j ą
człowieka

dla dogodzenia

Radziecka

sztuka natomiast niosąc w masy

ludzkiej

sztuka

dostrzegania

była

całego

postawiona
bogactwa

przed

pra­

milionów

jednostki".
ludzi

duszę

reakcyjnemu imperializmo­

chetne idee i uczucia, w r z e c z y w i s t o ś c i
rzędziem

wzbogacenia

i deprawują

szla­

staje się „ n a ­

Obrar.

Kukryniksów

w s t o s u n k u do

nieprze­

nikczemnego

podżegacza wojny

— H i t l e r a ; w t y m znaczeniu

obraz

ten

realizacją

ludo­

jest j a s k r a w ą

wych, myśli i wzruszeń.

najszerszych

dążeń

„ A t o m o w a melancholia" Sal­

człowiekiem.

w a t o r a D a l i m a n a c e l u zaszczepienie w d u s z ę c z ł o w i e ­

koniecznością

ka zwierzęcego strachu, zgniłego z a m ę t u uczuć, zatru­

cy m o ż n o ś ć , a n a w e t o b o w i ą z e k s t a n i a s i ę
Dawna

wyzy­

możliwości

Ame­

r y k a ń s c y surrealiści sporo na ten temat k r z y c z ą c , nie

jednania

przez

tłu­

formalistycznego subiektywizmu.

chowe w a r t o ś c i

mu

jest
tylko

socjalistyczna szkoła, stojąca w nierozerwalnej ł ą c z n o ­

„ K o n i e c " jest uosobieniem gniewu, pogardy,

i odebrane

czoło

politykę...

czeństwie, przywróciła m u wszystkie materialne i d u ­
stworzone jego p r a c ą

narzę­

na

Teraz

to

ś c i ze w s z y s t k i m i l u d ź m i p r a c y . T a

wi.

Wielka P a ź d z i e r n i k o w a Socjalistyczna Rewolucja ra­
dykalnie zmieniła

ludzkiej

ludzkiej jednostki", a nie z a m a s k o w a n y m

sztuce "wyznaczono n i e m a ł o

potrzeb

swą burżuazyjną

wszystkich

namiętności

wzrost materialnych i duchowych

ale w s z e c h s t r o n n e

dla

ich interesy, m o ż e stać

Dla zaspokojenia d u c h o w y c h potrzeb

s o c j a l i z m oznacza

wychowania

nie z w i ą z a n a

mas.

n i e m a ł e zadania:

jako

pisał: „...burżuazja...

stawiała

uogólnienia

Sukcesy socjalizmu w r w s z v m k m i n n o w o d u j a
i

radzieckiej szkoły

n i g d y n i e t r o s z c z ą c s i ę o t o , a ż e b y ze s z k o ł y z r o b i ć n a ­
zrozumiałe

ludzi

człowieka.

dzia w y c h o w a n i a , L e n i n

rv artystycznej.
masy

so­

b i s t y c h zalet, w e d ł u g t w ó r c z o ś c i , w e d ł u g i c h s p r a w —

rzędzie

Sztuka radziecka

służy

c j a l i s t y c z n e g o r e a l i z m u . O c e n i a ć l u d z i w e d ł u g i c h oso­

ludu — stanowi p o d s t a w ę ludowości radzieckiej k u l t u -

we

wskazówka

duchowych

możliwości

tego r o z k ł a d u

myśli.

Czy jest to „ n a r z ę d z i e

ludzkiej

�jednostki"?

Radziecka

j e d n o s t k i " , bo
człowieka

sztuka

t y l k o ona

staje

p r a c y , w y s ł a w i ć go za

w i ś c i e jest.

Znajduje

mieszkają,

walczą,

się

„narzędziem

jest zdolna ocenić,

ona

to, c z y m o n

człowieka

tworzą

i

wysławić

myślą

rzeczy­

wszędzie,

gdzie

radzieccy

Widzimy ich w „ P r z e s ł u c h a n i u k o m u n i s t ó w "

ludzie.

Johanso-

na i w „ L e n i n i e " C y p l a k o w a , w „Liście z f r o n t u "

Lak-

tionowa, „ N a t r a t w a c h " Romasa, w „ G o s p o d a r z a c h zie­
m i " Maksimienki,
w

w

„Święcie w kołchozie"

niestorowskim portrecie Muchinej

i

portretach

stachanowców „Sierpa i młotu" Gorełowa. W

nieprze­

w

—

twórcy,

zwycięzcy,

swych d ą ż e n i a c h , pod

jednolitego

dowództwem

i

Lud, zwykły

człowiek

pracy wszedł

do

Leninaspra­
jako

ideał narodowy w walce o komunizm, w stałym

zwy­

c i ę s k i m m a r s z u n a p r z ó d , w t w o r z e n i u „nowego"

w

ciu, k t ó r e bezgranicznie wzbogaca c z ł o w i e k a
ostatnie znamiona zakorzenionych

ży­

niszcząc

przeżytków

kapitalizmu.
Na

ogromnej

tow byli

gruncie

w

artystom

możliwości,

starej Rosji.

runki

możliwości

których

Nic i n i k t nie stawia m i s t r z o m

sztuki

służbie

organizacyjne

artysty

gwarantują

s i ę ze

swym

tym

im

odbywa

się zwalczanie

s z e r o k i c h mas

swych osobistych

i wątpliwości

kastowego,
niektó­

j e s t c e l e m , do

przeciw­

artystycznych

trosk

którego prowadzi

wyro­

bienie w a r t y ś c i e nie t y l k o poczucia o b o w i ą z k u
telskiego „ o d p o w i a d a n i a "
s p r a w y , ale

tylko

na

istotne

s t y wyrażania

d ą ż e ń mas

ludu

u

arty­

w ich najlepszych i najbar­

przejawach.

Bardzo w a ż n y m

warunkiem

tego

było

stworzenie

Partia w y c h o w a ł a

wą

a

socjalistyczną

inteligencję,

w

tej

liczbie

no­

także

artystyczną.

też

ważnym

warunkiem

jego
wyra­

owocności

pracy

a r t y s t y w naszym k r a j u jest jego b l i s k i stosunek z l u ­
dem,

z jego ż y c i e m i m y ś l a m i .

Najbardziej

przeszkadza a r t y ś c i e oderwanie
ność

stania

się

w

od

pełnym

ludu,

tego

natomiast
nieumiejęt­

słowa

znaczeniu

jeszcze s p o t k a ć m a l a r z y ,

którzy

j a k o ś s t r o n i ą od k i p i ą c e g o ż y c i a naszych l u d z i ,

du".

Niestety m o ż n a

którzy

ludowej,

socjalistycznej

turalnej rewolucji w naszym
nowej,

ludowej

przedstawiciele

zbliżających

—

szukają

a w

konują w

—

kul­

kraju".Щ

CK WKP(b) ujawniając braki w rozwoju
nych

ogniw

radzieckiej

dramatopisarzy
nień

artystycznej

starszego

że

„wielu
zagad­

nie

zna

życia

1 7

kiego c z ł o w i e k a " . )

Być

artystą

treści
„pracę

bliskiej

ludowi

inteligencji

pokolenia

malarzy

skutek cier­

formalizmu

w

sztuce j a k

się duchowo

budowania socjalizmu.

Ta

czna p o t r a f i ł a

posunąć

dalszy r o z w ó j

kiej, osiągając

najwyższy

w

warunkach

nowa inteligencja

artysty­

sztuki

poziom realizmu

N a sztuce t e j p a r t i a m o g ł a w z u p e ł n o ś c i p o l e ­

gać, jeśli chodzi

o

komunistyczne wychowanie

pracy, albowiem

sztuka ta p r z e n i k n i ę t a
dążeniem

do

była

ludzi

duchem

oddania

swych

ludu.

w

demoralizująca

jego w r o g i m

1 9

w muzyce posiada skrajnie a n t y l u d o w y
mówił A. A. Żdanow.

jak

i

malarstwa.
były

Odnosi się to w c a ł e j p e ł n i t a k ­

wrogie tak
pod

Formalistyczne

one

charakter", )

jak

nieskończenie
pod

względem

względem

„dzieła"

charakter działalności inteligencji.

n i e j m u s i a ł a ona s ł u ż y ć k l a s o m b o g a t y m , n i e m i a ł a
innego wyjścia.

a l b o w i e m nie ma
warunkach

Teraz powinna

służyć

—

Daw­
bo­

ludowi,

j u ż k l a s w y z y s k u j ą c y c h " . 16)
ustroju

ludowi

starej Rosji — artysta zawsze b y ł zmuszony

doświad­

swojej skórze ucisku klas p a n u j ą c y c h ,

ponie^

wodę,

dalekie,

systemu

przemądrzałej,

w

co

myślowego

bezsensownej

formy.
Rozumiejąc ludowość jako szeroką, ideową,
nie-organizującą
oczywiście
w

pełni

do

bazę

naszej

wniosku,

czerpać

swój

skarbnicy ludowej
nasza m u z y k a n a
nia

że

sztuki
sztuka

materiał,

twórczości.
szeroką

—

się na

filmach

społecz-

dochodzimy

nasza

obrazy

Widzimy

powinna

i

formy

istotnie

skalę wykorzystuje

ludową

inscenizacji r ó ż n e g o rodzaju

rzystywanie m o t y w ó w

ludowej

twórczości

ze
jak

pojawia­

wych opowieści itp. W literaturze obserwujemy
w

ludo­
wyko­
dużej

ilości i s k a l i (np. w i e r s z e I s a k o w s k i e g o ) .
Mamy

obszarniczo-burżuazyjnego

Tatlina,

kamień

pieśń, ludowe melodie. Spotykamy p r z y k ł a d y

„ W r e s z c i e z m i e n i ł się — p o d k r e ś l a ł J. W . S t a l i n

sto­

j e g o t w ó r c z o ś c i — oznacza, ż e f o r m a l i s t y c z n y k i e r u n e k

radziec­

socjalisty­

wy­

dostępnej,

„ P o m i j a n i e z a p y t a ń l u d u , jego ducha,

więcej

uczelniach

w

Nigdzie tak j a s k r a w i ę nie w y r a ż a się
istota

du,

wyższych

—

formie.

ponieważ

sam

ludowym

radzieckich ludzi, ich wysiłki i bohaterstwo, ich

n i — oraz k a d r y m ł o d y c h a r t y s t ó w , k t ó r z y w y s z l i z l u ­

ideowości,

narodu,
w

Sterenberga, Tischlera z n i k n ę ł y

bolszewickiej

i potrzeb

swej s z t u k i — to znaczy u m i e ć o d z w i e r c i e d l a ć

partii — tacy jak G r e k ó w , Brodzki, Grabar, Juon i i n ­

kształtujących

wy­

uboczu p o d s t a w o w y c h

ż e i do

radzieckich

testa­

poszczegól­

sztuki podkreślał,

stoi na

współczesności,

s u n k u do l u d u .

się do w ł a d z y r a d z i e c k i e j na

w

najbardziej

pracowni.

pliwej i w y t r w a ł e j wychowawczej pracy bolszewickiej

studiujących

jak

domu, w b r e w

m e n t o w i F i e d o t o w a , c a ł ą , czy p r a w i e c a ł ą p r a c ę

inte­

l i g e n c j i jest j e d n y m z n a j w a ż n i e j s z y c h r e z u l t a t ó w

skład

latem z Moskwy,
miejscowości

1

„ M y ś l ę — m ó w i ł S t a l i n na X V I I I Z j e ź d z i e P a r t i i

c z a ć na

wa­

nieograniczone

ludem, myślenia

s o k i e m o r a l n e i s p o ł e c z n e zalety" **)

ż e narodzenie tej n o w e j ,

W

mu

n i e u m i e o d t w a r z a ć p o z y t y w n y c h cech i z a l e t r a d z i e c ­

nowej, artystycznej inteligencji.

wiem

ZSRR

duchowe

dążeń.

obywa­

dla

i w y r o b i e n i e poczucia o b o w i ą z k u

dziej p o s t ę p o w y c h

również

i

W

ż a n i a jego n a j g ł ę b s z y c h

zapadłych

sił d l a

ludowi.

się jego wzruszeniami,

Dlatego

da­

mieli

zżycia

nigdy

myślami, przejmowania

wyjeżdżając

cznego.

Mamon-

nie

bezpośredniej

pracy

bez

(Wuzach),

ich

burżuazyjnej

U w o l n i e n i e od p a n u j ą c y c h i w y z y s k u j ą c y c h klas
wało

Żyć zaintere­

W

i sposób

uciekinierzy z

wyjątkami.

sowaniami i dążnościami

weszli

pa­

ograni­

k l a s y , j a k п р . P. M . T r e t i a k o w a l b o n a w e t S.

rych radzieckich a r t y s t ó w z przeszłości.

i

zmu­

o k i e m — albo j a k m ó w i ł G o r k i „ z b i o r n i k i e m duszy l u ­

zawodowego e l i t a r y z m u odziedziczonego przez

stawiania

środki

to j e d n a k ż e

mierze jego z a m y s ł y

Tego rodzaju

materialne,

swój

nim

w

wyrażania.

społecznych,

wszystkie

sztuki

w

czała

stosunków

zgodnego

Sztuka radziecka w i d z i

treść.

nujących

w

partii

się

s z a ł a a r t y s t y do p r z e j ś c i a na p o z y c j ę w y c h w a l a n i a

przeszkód

komunizmu.

jej najpiękniejsza

ostatnich z n a j d o w a ł y

obraz

S t a l i n a c e l e m d o p r o w a d z e n i a do k o ń c a w i e l k i e j
w y budowania

tych

materialne. J e ż e l i n a w e t z a l e ż n o ś ć finansowa nie

Piastowa,

w

branej m n o g o ś c i o t w i e r a się przed n a m i p i ę k n y
ludu

waż w rękach

t u do c z y n i e n i a z b a r d z o w a ż n y m

niem, niezwykle aktualnym w budowie
artystycznej
że pozostając

kultury.
w

zagadnie­

socjalistycznej,

Z a g a d n i e n i e to p o l e g a n a

ścisłym związku

z ludem

tym,

radzieckim

�j a k o całością — sztuka socjalistyczna w t r e ś c i posiada
najbogatszą
rosyjska,

różnorodność

ukraińska,

itd. — przy
treści —

narodowych

uzbecka,

gruzińska,

zachowaniu jedności

posiada r ó ż n o r o d n o ś ć

wykazania swej narodowej

form.

swej

Sztuka

ormiańska

socjalistycznej

i niezwykłe

bogactwo

formy.

Oczywiście
gólnych

elementach i wzorach

korzystne.
niana w

rozstrzą-

Przypomnijmy

Eweranie.

ważnym

N i e m a m y z a m i a r u w ł a ś n i e na t y m m i e j s c u

wykorzystywanie

ludowej

w szczególności sztuki średniowiecznej
może

być

chociażby

poszcze­

nadzwyczaj

budowle

Tama-

Nie ulega w ą t p l i w o ś c i , że bardzo

elementem

architektonicznej

jest w y k o r z y s t y w a n i e l u d o w y c h

ornamentyki

wzorów,

czego

sać n i e z w y k l e w a ż n e g o zagadnienia socjalistycznej t r e ­

k ł a d y z n a j d u j e m y na U k r a i n i e , w U z b e k i s t a n i e ,

ści i n a r o d o w e j f o r m y r a d z i e c k i e j sztuki.

itd.

Problem

ten

poruszamy tylko w z w i ą z k u z zagadnieniem ludowości.
U

podstaw teorii sztuki socjalistycznej w jej

rodnych narodowych przejawach

leży

różno­

nauka

Józefa

Stalina o socjalistycznej treści i n a r o d o w e j formie
tury

kul­

radzieckiej.

Stalin dał znakomite w

swej głębi i jasności

czną

jest sztuka: „ P r o l e t a r i a c k a

w

okre­
organi­

swej treści,

naro­

dowa w formie

— t a k a jest o g ó l n o l u d z k a k u l t u r a ,

której

socjalizm".20)

zmierza

Stalin mówił:
to z u p e ł n i e
kultura

różne

proletariacką

Ale słuszne

proletariacka,

przyjmuje
ludów

„Tworzymy

słuszne.

Przedstawiając
jest

formy

w

swej

w

treści,

u

różnych

socjalistycznej

budowie,

itd."21)

Kosmopolityczni

„idee" wojującego

krzewiąc

na

obiek­

amerykańskiego

imperializ­

d ą ż ą c e g o do zniszczenia politycznej i

kulturalnej

narodów

dy — podkopując

—

Moralno-polityczna
terstwo

narodów

niemałe

komunizmu, mających
— gwarantuje

narodowych form

jedność

ZSRR

dzieckiej sztuki.

wyrządzili

szko­

same p o d s t a w y b o l s z e w i c k i e j

t y k i w dziedzinie r o z w o j u

nie

krytycy,

w

poli­

powszechnym

bra­

marszu

do

j e d e n cel i j e d n o z a i n t e r e s o w a ­

jedność

socjalistycznej

treści

A l e ta j e d n a t r e ś ć n a b i e r a

kryje

N i e m a j ą c tego na

d o j ś ć do k o p i o w a n i a ,

do

ra­

różnorod­

bezkrytycznego odtwarzania

od

naszej

wiadomą,

rzeczywistości

socjalistycznej.

że burżuazyjni
do

nacjonaliści

Jest

w

radzieckiego l u d u

pod

maską

du — usilnie m a s k o w a ł a swój formalizm
starą

ukraińską

sztukę.

Warto

przy

tym

wych

tradycji.

nie d o p r o w a d z i ł y n i g d y do

Bojczuk plótł o u k r a i ń s k i m

Podstawą

powinno być

rozwoju

i bogatych tradycji

Maksymalny rozwój narodo­

narodu,

tylko określone formalne

kul­
sztuki

realizmu.

właściwości, p r z y p u ś ć m y kolorystycznego stroju,

typo­
mają

O c z y w i ś c i e i te m o m e n t y

s w o j e z n a c z e n i e , a l e w y d a j e s i ę n a m , ż e n i e s ą one
Armenii

J. W . S t a l i n — j e s t j ę z y k .

„ N a r o d o w y j ę z y k jest

2 2

narodowej kultury". )

Jest

to

forma,

w

for­

której

m o ż e b y ć zawarta r ó ż n a t r e ś ć i k t ó r a dlatego posiada
ogólno-narodowy
żuazyjną
dek

charakter.

i socjalistyczna,

komunikowania

„Kultura

język

może być

natomiast,

się ludzi,

jest

jako

zawsze

kultu­

socjalistyczną".^)

Te bardzo istotne wskazania Stalina służą n a m

Nie byłoby
rodowej

tylko

ludowej

do

wykorzystywania

twórczości,

jako

stanie lub

na
na

średniowieczną
starożytne

folkloru

miniaturę

freski

w

artystycznych form

ile

charakterem

odzwierciedlonym w

dziełach

Od kazachskiego artysty nie ż ą d a m y odtworze­

nia życia w i n n i c o w y c h

kołchozów z całym

południowej

ormiańskiego

artysty

nie

stepowych przestrzeni,

po

tak

będziemy

oczekiwali

której

na

wyścigi

koni.
istotny

mo­
włą­

czania do r o z w o j u

naszym

od

poezji

m e n t — b y n a j m n i e j nie zaprzeczamy k o n i e c z n o ś c i
każdego

ten,

samo j a k

urządzają

dżygici wyspecjalizowani w hodowli
Wskazując

otaczającym

przyrody,

zdaniem,

socjalistycznej k u l t u r y

artystycznej

narodu jego bogatej przeszłości

artystycznej.

P r z y r o z p a t r y w a n i u tego zagadnienia p o w i n n i ś m y

się

Lenin

Gruzji,

stom.

każ.dej

Uzbeki­

narodowych.

współczes­

wej kulturze. Istnieje wielkoruska k u l t u r a

jeszcze

jak

narody w k a ż d y m

na­

np.
owo­

Są

dwie narodowe kultury

w

charakteryzująca

się t a k i m i

Czernyszewski i Plechanow.

kultury

istnieją

u Ukraińców,

Francji,

Anglii, u Żydów

Nauka Lenina o dwóch
do z a g a d n i e ń r o z w o j u

jak

narodo­

Purlszkiewi-

c z ó w , G u c z k o w y c h i S t r u w e — ale i s t n i e j e t e ż
ruska kultura
m i jak

w

pisał: „Są dwa

nacjonal-socjali-

wzorów

lub

w w y p a d k u Gudiaszwiliego, nie jest p r z y k ł a d e m
cnego r o z w o j u

malarską,

raKa­

n y m narodzie — powiemy wszystkim

bardziej feudalnej sztuki danego narodu.
Stylizacja

Republiki

de­

na­

treści.

chyba słuszne sprowadzanie pojęcia

formy

motywów

i socjalistycznej w

ludu,

Sztuka

oprzeć na w a ż n y c h wskazaniach L e n i n a i Stalina.

n i ć p r z e w o d n i a do r o z w i ą z a n i a zagadnienia s z t u k i
rodowej w formie

śro­

językiem

ogólno-narodowym i może obsługiwać zarówno
rę burżuazyjną jak i

bur­

r ó ż n i się od sztuki

zachskiej nie t y l e m a n i e r ą

przepychem
wskazuje

ra­

motywy,

wego ornamentu itd.

sztuki.

mą

któ­

rzeczy­

N a r o d o w a forma socjalistycznej w treści plastyki
dzieckiej — to nie

liwości samoistnego r o z w o j u

P o d s t a w ą narodowej formy kultury — jak

sztuce
żywych

re w z b o g a c a j ą się przez p r a k t y k ę w s p ó ł c z e s n e j

i sposobem życia

całej

forma­

w

wszystkich

artystycznej k u l t u r y

osią­

portrecie,

narodowej formy

odrodzenie i r o z w ó j

na

narodo­

a m a l o w a ł obrazy w duchu kosmopolitycznego
lizmu.

lu­

podkreślić,

gnięcia prawdziwego odrodzenia rzeczywiście

wej sztuki, zagwarantowanie k a ż d e j n a r o d o w o ś c i m o . ż -

socjalistycznego

form.

stylizacją

dzieckej

t u r y — jest w a ż n y m w a r u n k i e m r o z k w i t u

rzekomego

Grupa Bojczuka, k t ó r y był wrogiem u k r a i ń s k i e g o

tego

artystycznej

na

wrogą

odrodzenia feudalnych „ i k o n o w y c h " n a r o d o w y c h

sobu życia, w ł a ś c i w o ś c i

swojej

rzeczą

Gruzji,

miejscach wciągali swoją

c y d u j ą c e w dziedzinie sztuk plastycznych.

czy i n n e g o l u d u , n a r o d u .

sze­

można

ś r e d n i o w i e c z n y c h obrazów, oczywiście bardzo dalekich

spo­

i charakteru

po
po­

cały

uwadze

nej f o r m y w z a l e ż n o ś c i od h i s t o r y c z n y c h t r a d y c j i ,
obyczajów

arty­
—

wistości.

sztuki.

ludu. radzieckiego,

sztu­

starannego w y b o r u ,

n i e w a ż w ł a ś n i e sztuka ś r e d n i o w i e c z n a

że podobne w y p a d k i
na­

za­

w

średniowiecznych

się d o k o n a ć

ideologię

że

r o d o w o ś c i a n i na o b e c n y m etapie h i s t o r y c z n y m ani

suwerenności

drugie powinno

Jest

to,

Nie ma i nie m o ż e b y ć o d t ą d sztuki pozbawionej

mu,

szczególności

kulturę.

w zależności od r ó ż n i c y j ę z y k a , o b y c z a j ó w

tywnie

w

Ukrainie i w innych

i sposoby w y r a z u

zaangażowanych

przyszłość.

stycznych,

tezę

i

ludowej tradycji

ce t y l k o d o o d t w o r z e n i a t r a d y c y j n y c h m o t y w ó w

tę

także

socjalistyczna

do

przy­
Gruzji

A l e p o p i e r w s z e n i e m o ż n a s p r o w a d z a ć całego

gadnienia narodowej formy,

reg o g r a n i c z o n o ś c i .

ślenie istoty radzieckiej kultury, której częścią

i

tradycji,

w jej

wielko­

nazwiska­

T a k i e same
i

w

dwie

Niemczech,

2

itd." *)
kulturach określa

narodowych tradycji w

podejście
radziec-

�kich warunkach. Włodzimierz Iljicz żądał, ażeby z k a ż ­

d o 1917 r o k u i nasza R o s j a n i e j e s t ta s a m a i nasz c h a ­

dej n a r o d o w e j k u l t u r y b y ł y b r a n e „jej

rakter

konsekwentnie
2 5

socjalistyczne i demokratyczne e l e m e n t y " . )
w i ś c i e nie n a l e ż y r o z u m o w a ć w
na

to w

sztuce

rosyjskiej

pieredwiżników,
stów

a nie

początku

ten

s p o s ó b , że

należy

należy

X I X wieku

rozwijać

rozwijać

—

Kiprenskiego,

z ludem

tendencje

podstawowym

Martosa
związane

materiałem,

się w n o w y c h w a r u n k a c h .

Portrety

k o t o w a i L e w i c k i e g o n a l e ż ą do n a j w i ę k s z y c h
narodowej
one

nas

tradycji

rosyjskiej

sztuki.

stanowej

ograniczoności,

postępowej

lecz w

interesują

swej

swej

szlachecko-

ogólnoludzkiej

treści, k t ó r a jest j e d n y m z ogniw

rosyjskiej narodowej w formie artystycznej
Wielkie

postępowe

nabywają

tradycje

nieograniczonych

warunkach

socjalizmu.

sztuki

rozwoju

kultury.

każdego

możliwości

Teraz

„kultury
Tylko

w

dopiero

Puriszkiewiczów,

prawdziwie

stają

runkach

—

szeroko i b u j n i e

wyjątkowo

przeszłości,

czuła

na

ludowe

z

najlepszymi

artystycznej k u l t u r y

czasów

stycznych jest u w a r u n k o w a n y
cjalistycznych

narodów

w

wa­
się

—

powstają

i rozwijają

się

burżuazyjny

naród,

nieprzejednanych
burżuazyjne
ludowe

klasowych

arty­

nowych

so­
„Na

socjalistyczne

aniżeli

jakikolwiek

podstawy
tradycji

turze przeszłości.
pitalizmu
uratował

go

wspaniałymi

treścią.
rodowej

ogólno-

narodów

rozkwitu

przemysł

teraz

artysty­

warunkach

ka­

socjalistyczny

zachwycamy
uzbecką

się

rzeź­

nowego życia,

się, n a p e ł n i a j ą c

się

nową

formy

socjalistycznej

w

na­

treści
wyj­

artystyczna.

O l b r z y m i e p r z e m i a n y w c h a r a k t e r z e , sposobie ż y c i a ,

a

równocześnie

rodowej
nej

formy,

treści życia

do

formy

wszczepiać
ludu

—

ich

że

na

Oczywiście
skutek

artystycznej

stopniowo, w

nowych

byłoby

ludów

ZSRR przyczyniają

elementów

włączenia

sztuki

nowych

odpowiadających

się

do

przeszłości,

elementów

nowej

ro­

dziwne

zachowania

kultury,

nie

narodo­

powinniśmy

miarę kulturalnego

obrazów,

rodzajów

i

rozwoju

metod

sztuki.

B u r i a t - M o n g o ł o w i e do c z a s ó w r e w o l u c j i nie m i e l i

ma­

larstwa we

Ma­

współczesnym

tego s ł o w a

l a r s t w o S a m p i ł o w a daje n a m
ki

głęboko narodowej

śli, s p o s ó b

życia

znaczeniu.

jaskrawy przykład

w formie,

i obyczaje

w której

sztu­

obraz

my­

buriackiego narodu

zna­

l a z ł y s w ó j j a s k r a w y w y r a z — c h o c i a ż c a ł y szereg
doświadczenia

Rola rosyjskiej
cenia

sztuki w

narodowej

olbrzymia.

Jej

rosyjskiej

mo­

w

formie

sztuki.

dziele r o z w o j u
sztuki

ludów

i

wzboga­

ZSRR

szlachetnego w p ł y w u na r o z w ó j

elementów

swej

rodzimej

kultury

jest

postę­

artystycz­

d o ś w i a d c z y ł o w i e l e l u d ó w Z S R R jeszcze p r z e d

wolucją.

Tak w ł a ś n i e pod w p ł y w e m sztuki

na­

socjalistycz­

narodu.

N a w e t w o d n i e s i e n i u do n a r o d u rosyjskiego, k t ó r e g o
k u l t u r a t a k ż e i do w y b u c h u r e w o l u c j i s t a ł a na b a r ­
dzo w y s o k i m p o z i o m i e — A . A . Ż d a n o w z a u w a ż y ł , ż e
„nie jesteśmy już t y m i Rosjanami, k t ó r y m i b y l i ś m y

re­

pieredwiż­

n i k ó w p o w s t a ł a realistyczna szkoła malarstwa w

Gru­

z j i z G a b a s z w i l i m i T o i d z e n a czele. P o W i e l k i e j

Paź­

dziernikowej
wzrósł

Socjalistycznej

jeszcze b a r d z i e j , p o n i e w a ż

dokonywało
rę rozwoju
gc

Rewolucji

ten

oddziaływanie

jego

s i ę t e r a z z u p e ł n i e bez
narodowych kultur.

stwa — rozwija

przeszkód

w

mia­

W i e l e n a r o d ó w do

:zasu w ogóle nie z n a j ą c y c h

stów

wpływ

je teraz p r z y pomocy rosyjskich

Związku

Radzieckiego

własne narodowe

my.

te-

realistycznego m a l a r ­
mnożąc

arty­

równocześnie

kadry.

C a ł e zagadnienie polega na

t y m , a ż e b y ta

for­
nowa

forma b y ł a narodowa, a nie s t a n o w i ł a l i tylko zaprze­

rozwijać i wzbogacać w nowych

kul­

O d b y w a się proces w z r o s t u , wzbogacania

postępowych

wej

sądzili,

w i n n a je ona

artystycznej

dywanami,

ś c i o w y m jest l u d o w a t r a d y c j a

rozwoju

kości, plecenie itd.

doświadczenia

artystyczne n a b y w a j ą

poziomie k u l t u r y

na

gdybyśmy

czenia

sztuki, k t ó r e j p o d s t a w ą , fundamentem, p u n k t e m

w

ba

kulturalnego

Ustrój

Lu­

dowego i ich f o r m y sztuki b y ł y też odpowiednie: rzeź­

całego

kach.
gnął

poprzedniego

Szczucew b u d u j ą c
do

ganczu.

twórczej

artystycznego
ludu.

teatr w

współpracy

Starożytna

i w

Przeciwnie
Taszkencie

doskonałych

tradycja

rzemiosła

ogóle
—

po­

warun­
przycią­

rzeźbiarzy

odrodziła

się

t u w n o w y c h f o r m a c h i n o w y c h obrazach.
Zagadnienie narodowej

formy

w

sztuce j e s t

zerwalnie z w i ą z a n e z i n n y m zagadnieniem

wzbogacają

artystycznej

stopniu rozwoju.

się w s t a d i u m r o z k ł a d u u s t r o j u

żywych

na

ca­

rewo­

N o w a socjalistyczna t r e ś ć sztuki w y m a g a n o w e j
so­

haftem.

Obecnie f o r m y
się,

i

czasu

i wzbogacenia

zagładę.

turkmeńskimi

do

gruncie

i

Azji był w

od 'zniszczenia

bą, tadżyskim

rozwijają

na

Północy, kultura

tym

sztuki

Cudowny ludowy

Środkowej

skazany

trawiących

podstawy niebywałego

odrodzenia

od

naród". )

narodów,

demokracji i socjalizmu w

czny n a r o d ó w

wolne

2 8

burżuazyjny

ogólnoludowej

rozwoju,

one

jakikol­

o wiele bardziej

ogólnoludowych

cjalistycznych tworzy

są

sprzeczności

n a r o d y i s ą one

Narodzenie
prawdziwie

ponieważ

carskiej

podbitych.

niezwykle niskim

d y te z n a j d o w a ł y

nej

ludowej

n a r o d y , k t ó r e są o wiele bardziej z w a r t e n i ż
wiek

l u c j i s t a ł a na

powych

Radzieckim.

nowe,

większym

Jest r z e c z ą powszechnie z n a n ą , że na p r z y k ł a d u

sztuce

tradycji

rozwojem

znacznie

sytuacji n a r o d ó w

ł e g o szeregu l u d ó w

sztukę

w

g r u z a c h s t a r y c h , b u r ż u a z y j n y c h n a r o d ó w — pisze S t a ­
lin

Rosji b y ł y w

wyrażająca

przejawami

Związku

w

dującego

radziecką

ludowych

sam". )

Struwe".

przeszłych.

W n a s z y c h czasach r o z w ó j

3 7

ten

m e n t ó w swego m a l a r s t w a S a m p i ł o w z a c z e r p n ą ł z p r z o ­

radzieckich

tradycje

zbliża

jest

pożywkę

i to p o w o d u j e , ż e staje

nierozerwalnie

każdego narodu

się w

one

wyzysku­

i

sztuka, sztuka

rozwija

w

się

stanowiły

Guczkowych

ludowa

interesy m i l i o n ó w
ona

przeszłości

narodu

rozkwitu

zdolne do ż y c i a , p o n i e w a ż z o s t a ł y zniszczone
jące klasy, k t ó r e

Ro-

skarbów

Nie

jednak jako dziedzictwo w

arty­

nie

s t o p n i u odnosi się to do t y c h l u d ó w , k t ó r e w

tradycje

Jest t y l k o w a ż n e , a ż e b y p o s t ę p o w e ,

który rozwija

dajmy

tradycji

i innych.

były

Oczywi-

nia

artystycznego

dziedzictwa

przeszłości.

Zagadnie­

nie dziedzictwa jest j e d n y m z n a j w a ż n i e j s z y c h
nień
nia

rozwoju

naszej

socjalistycznej

sztuki socjalistycznego

znajomości

kultury

dziedzictwa

—

może

sztuka

się r o z w i j a ć .

sztuki,

realizmu.

przeszłości,

socjalistycznego

Problem

zagad­

formowa­

Bez

bez

niero­

przyswoje­

dokładnej

wykorzystania
realizmu

dziedzictwa jest

nie

jednym

z najważniejszych p r o b l e m ó w z punktu widzenia prak­
t y c z n e g o b u d o w a n i a naszej a r t y s t y c z n e j

kultury.

A l e co to z n a c z y p r o b l e m d z i e d z i c t w a ? Co t o z n a c z y
dziedziczyć sztukę
P a r t i a u c z y nas
s i ę do

dziedzictwa.

przeszłości?
uważnego i troskliwego

odnoszenia

Wszelkie nihilistyczne

odnoszenie

się d o ń jest z r e g u ł y z w i ą z a n e z a n t y l u d o w y m i
listycznymi

forma-

tendencjami, a zatem m o ż e i powinno

rozpatrywane jako

dążenie

do

poderwania

być

podstaw

�b u d o w n i c t w a radzieckiej
cjalistycznego.

sztuki, sztuki

realizmu

Wyjaśniając

zagadnienie

kultury

do

klasyków

stosunku

starej

nowej,

kultury,

nia

on

od

kultury

Wszystko to jest z u p e ł n a bzdura.
ka powinna być p r a w i d ł o w y m

proletariackiej.

Kultura

proletariac­

rozwinięciem

tych

sobów wiedzy, k t ó r e ludzkość w y p r a c o w a ł a
mem

społeczeństwa

obszarniczego,

kapitalistycznego,

pod

za­

jarz­

społeczeństwa

mistrzostwa

u c z ą się nasi a r t y ś c i .

i

inna

rzecz,

cznemu

biurokratycznego". ")

my

odwracać

mamy

ma­

s i ę o d tego co p r a w d z i w i e p i ę k n e , w y ­

rzec się tego j a k o p u n k t u
rozwoju

do k l a s y k ó w —

tylko

dlatego,

uwielbiać

wyjściowego

że to

nowość

jest

jak

do

dalszego

„stare"?

boga,

Dlaczego

któremu

należy

p o d d a ć się t y l k o dlatego, że „ t o nowe"? Nonsens, c a ł ­
30

kowity

nonsens". )

Te

nieśmiertelne

nina są w y t y c z n y m i w praktycznej

wskazania

pracy

Le­

przodującej

sztuki radzieckiej r o s n ą c e j w oparciu o klasyczne
dzictwo,

przede

wszystkim

dziedzictwo

dzie­

rosyjskiego

realizmu.

którego

z

powo­

A l e w a ż n a j e s t jeszcze

określenia

stosunku

sztuki

r e a l i z m u do s z t u k i p r z e s z ł o ś c i

po

Na

przestrzeni

lucji

całego

socjalistycznej

rozwoju ludzkości

— nagromadziło

d o w a ć . N a l e ż y n a ś l a d o w a ć t o co n a j l e p s z e ,

to,

doświadczenie,

postawiono

problemy.

dokonano

i częściowo

W ciągu tysiąclecia

rewo­

olbrzymich

rozwiązano

osią­

ważniejsze

swego istnienia

s t w o r z y ł a o l b r z y m i e w a r t o ś c i w sensie
najrozmaitszych

do

s i ę w sztuce o l ­

stron rzeczywistości.

sztuka

przedstawienia

Ludzkość

wzbo­

gaciła się wiedzą z w i e l u k r a ń c ó w świata. To całe o l ­
brzymie doświadczenie

artystycznego

poznania

życia

artystyczny.

P r z e d s t a w i a j ą c duchowe bogactwa radzieckiego
wieka, malarze

n a s i b i o r ą za p u n k t w y j ś c i a

czenie w o d t w a r z a n i u d u c h o w e g o b o g a c t w a
k t ó r e zostało zdobyte

przez

artystów

Gierasimow w swych portretach

czło­

doświad­
człowieka,

przeszłości.

korzysta

z

A.

doświad­

czeń Riepina, B u b n o w w s w o i m „ P o r a n k u na

Kuliko-

w y m P o l u " o p i e r a ł się na S u r i k o w i e , R o m a d i n w s w y c h
pejzażach
i

—

na

dziełach

Lewitana.

Przyłączają

realistycznego

poznania

dzieckiej

zostały

Waśniecowa,

Sawrasowa

się o n i do w i e l k i c h
rzeczywistości.

osiągnięte

W

tradycji

sztuce

największe

ra­

zwycięstwa

w w y n i k u głębokiego i skrupulatnego studiowania

Oczywiście nic wszystko z przeszłości należy

naśla­

t o co n a j ­

s y k ó w właśnie z p u n k t u widzenia treści.
się na

w z o r a c h k l a s y c z n y c h — to nie znaczy

„Nie

t w i e r d z i m y — m ó w i ł A . A . Ż d a n o w na obradach

dzia­

kulturach.

łaczy radzieckiej

cznie

co

n a j c e l n i e j sze

sztuce

prze­

J e d n a k ż e co k o n k r e t n i e oznacza —

wykorzystywać

dziedzictwo?

w praktycznym wzroście
cznej

w

posiada

radzieckiej

podniesienie

Duże
kultury

rzemiosła

Wielcy mistrzowie przeszłości zdobyli
dotychczas w y ż y n y mistrzostwa

kryty­

znaczenie
artysty­

artystycznego.
nieprześcignione

artystycznego.

Sztuka

ich jest w s p a n i a ł ą szkołą dla artysty.

Na dziełach

syków

rzemiosła

można

i

powinno

w ś c i s ł y m tego s ł o w a

się uczyć

kla­

sztuki

rozwiązań

iest

wielkich

absolutnym

byśmy

tak

znaniem
kach.

mistrzów

powta­

s z ł o ś c i — j a k to w y n i k a z l e n i n o w s k i e j n a u k i o d w ó c h

postępowe,

rzać

kla­

Ale opierać

przeszłości.

bardziej

muzyki

— że klasyczne

szczytem

mówili,

kultury

byłoby

s i ę d o tego, ż e posteD k o ń c z y

A l e do tego czasu klqsvo^ne

nieprześcignione.

W i e m y bardzo dobrze, j a k w i e l e skorzystali nasi
tyści

przez studiowanie

syjskiego m a l a r s t w a .
pina

i jego

naszych

maniery

a r t y s t ó w , na

nie się r z e m i o s ł a
dziedzictwa

stylu

wielkich

klasyków

M o ż e m y w s k a z a ć na w p ł y w
malarskiej
przykład

na

Johansona.

nie jest j e d y n ą

— t o jeszcze n i e

twórczość

wielu

A l e ucze­

formą

opanowania

wszystko.

Opanowanie

m i o s ł a w ogóle nie m o ż e b y ć i jeżeli artysta
w

znaczeniu

władania

techniką

ale

nie potrafi zrealizować

nie

jest
rze­

swych

poten­

pomysłów.

Uczyć się w ł a d a n i a s w y m r z e m i o s ł e m u a r t y s t ó w
szłości — to znaczy w s p i n a ć s i ę do s z c z y t ó w
łego opanowania
technikę

szłości

Ale

jeżeli

sztuki, jej rzemiosło, majsterstwo

tego s ł o w a
przez

mistrzostwa.

znaczeniu,

to o c z y w i ś c i e nie

to w y k o r z y s t a n i a
interesuje

nas

dziedzictwa.
nie

tylko

W

rze­

swego

m i o s ł a — to b ę d z i e n a j z n a k o m i t s z y m m a l a r z e m
cjalnie,

ro­
Rie­

r z e m i o s ł a j e s t r z e c z ą n i e z w y k l e w a ż n ą . S z t u k i bez
mistrzem

ar­

prze­

wspania­
weźmiemy
w

ścisłym

wyczerpiemy
sztuce

technika.

prze­

Jeżeli -

szcze r a z u c z y ć , b r a ć z k l a s y c z n e g o

z

przy­

się na

wzory

T o znaczy, ż e trzeba

klasy­

pozostają

się uczyć i je­

muzycznego

dzie­

d z i c t w a w s z y s t k o co j e s t w n i m n a j l e p s z e i co j e s t k o ­
n i e c z n e d o dalszego r o z w o j u

znaczeniu.

dziedzictwo

muzycznej.

tn r ó w n o z n a c z n e

S ł o w a te w p e ł n i z n a j d u j ą

1

precyzyjnej

aby u c h w y c i ć z a s a d ę wykorzystania dziedzictwa.

Lenin przeciw formalisty-

n i h i l i z m o w i w stosunku

artystycznego,

a m. próba

socjalistycznego

szy r o z w ó j
„Dlaczego — protestował

stwarzania

dlań

stanowi p o d s t a w ę , na k t ó r e j m o ż e d o k o n y w a ć się d a l ­

2

społeczeństwa

prze­

uogólnia­

umiejętności

i znalezienia

dzeniem

gnięć,

specjalistami

zjawisk,

obrazu

i

To wszystko, ściśle m ó w i ą c , w c h o d z i w zakres p r o ­

brzymie

mienią­

obserwowania

blemów

ła nie w i a d o m o s k ą d , nie jest w y m y s ł e m l u d z i
się

i p o w i n n o się uczyć głębi

z e w n ę t r z n e j .formy.

proleta­

sformułował

dostrzeganych

artystycznego

z n a k o m i t ą tezę: „ K u l t u r a proletariacka nie wyskoczy­
cych

można

nikania życia, u m i e j ę t n o ś c i

Wiadomo jak konsekwentnie podkreślał W. I . L e ­
n i n konieczność opanowania
dziedzictwa w
okresie,
kiedy forma.liści podnieśli szczególnie w i e l k i h a ł a s ,
chcąc „wyrzucić k l a s y k ó w na śmietnik".
Podkreślał
on, że „ t r z e b a w z i ą ć całą k u l t u r ę , k t ó r ą p o z o s t a w i ł k a ­
pitalizm i z niej z b u d o w a ć socjalizm. Trzeba w z i ą ć
całą n a u k ę , t e c h n i k ę , c a ł ą w i e d z ę , s z t u k ę . Bez tego ż y ­
cia k o m u n i s t y c z n e g o s p o ł e c z e ń s t w a z b u d o w a ć n i e m o ­
ż e m y " . 28)

riackiej

U

so­

larstwa.
skiego

Wielkie

dzieła

Riepina

i Iwanowa, Tycjana

prześcignięte

muzyka

i Surikowa,

i Velasqueza

przez r a d z i e c k i c h m a l a r z y .

czy, ż e n i e m o ż n a i c h p r z e ś c i g n ą ć .

głębokim

badaniu

sztuki

ma­

Kipren-

nie

zostały

To nie

zna­

A l e po to, zdaniem

A. A . Ż d a n o w a , trzeba je n a j p i e r w
Przy

radzieckiej".3i)

zastosowanie t a k ż e do

„doścignąć".
przeszłości

artysta

r a d z i e c k i styka się z szeregiem t a k i c h p r o b l e m ó w , k t ó ­
rych

klasycy,

bez

względu

na

k o ś ć — nie o o t r a f i l i r o z w i ą z a ć .
historii

światowej

zwanych

ich p r a w d z i w ą
Możemy

wiel­

wykazać

na

sztuki istnienia c a ł e g o szeregu

„zakazanych"

zagadnień,

których

tak

sztuka

przeszłości nie b y ł a w stanie r o z w i ą z a ć , a l b o w i e m nie
b y ł o na to w a r u n k ó w historycznych.
siłki

aby

konflikty,
m.

je rozwiązać,

ale p o z o s t a w a ł a

i n . zagadnienie

stwa,

obowiązku

R o b i ł a ona

często wchodziła
jednostki
wolności

do

wy­

tragiczne

j e d n a k ż e bezsilna.

stosunku

i uczucia,

w

Było

to

społeczeń­

i niewolnictwa,

ż y c i a i ś m i e r c i i t d . W s z y s t k e te z a g a d n i e n i a

były

po-

�stawione i rozpracowane w sposób bardzo

różnorodny

i b o g a t y , ale m i m o w s z y s t k o l u d z k i g e n i u s z d o
nie

m ó g ł ich rozwiązać.

realizmu

I oto

socjalistycznego

okazuje

jest

w

się, że

sztuka

stanie r o z w i ą z a ć

tragiczne antynomie artystycznych k u l t u r
j e s t ona

końca

przeszłości:

w

swym artystycznym

w poprzednich epokach.

rozwoju

Nie znaczy to, że nasi

ści r o z w i ą z a l i j u ż w s z y s t k i e te z a g a d n i e n i a .
chodzi t u raczej o tendencje.
ciu o d o ś w i a d c z e n i a

opar­
po­

słowo.

w

tego s ł o w a

ścisłym

uczenia

się

techniki

znaczeniu.

może być dużym, wybitnym

—

za­

rzemiosła

Prawdziwy

mistrzem,

artysta

rozwiązującym

i s t o t n e p r o b l e m y s w e g o czasu t y l k o w t e d y , g d y

opa­

n o w a ł całe d o ś w i a d c z e n i e artystycznego rozwoju

prze­

szłości.
tak

w

problemów,

przeszłości

się

na

już

nie

i wysunąć

się do

mistrzów

sztuki

podstawowych

sztukę

nowe

proble­

osiągnięciach,

problemu

wykorzysty­

klasycznej,

przede w s z y s t k i m w y j a ś n i e n i e
nień,

sztu­

pozostały

Dlatego też p r o b l e m dzie­

sprowadza

metod

które

dokonanych

przez pokolenia p r z e s z ł o ś c i .
wania

stawia

podstawowych

problemów,

on

zagad­

wysuniętych

przez

Powróćmy
wyraża

teraz
To

rozwój

do

że

ogólnej

sztuka

kultury

analizy

zagadnienia

socjalistycznego

narodowej

w

realizmu

formie,

kultury

socjalistycznych n a r o d ó w — określa tę szczególną
lę, k t ó r ą o d g r y w a n a r o d o w a t r a d y c j a .
rozwój narodowej tradycji
wych,

historycznych

M a m y na

w jej najbardziej

tendencjach.

To

ro­

myśli

postępo­

właśnie

powo­

duje, że p r o b l e m opanowania narodowego dziedzictwa
jest tak

zasadniczy

rozwiązać
o naukę

w

i istotny.

sposób

Zagadnienie

prawidłowy

tylko

Rozpatrując
dowej formy

problemy

socjalistycznej

—"często wyłącza

nie — s z t u k ę
Sztuka Rosji

sztuka

kimś

amorficznym

skiej"

sztuki.

w

niej

ści"

—

samej

mach.

sztuki,

Taka

popełnia

jest

czy

w

jakimś

w

swej

ogólnym

istocie

rosyjska,

swych

dzie­

i

każda

inna

oczywiście

praktyce
Na­

nie

jest

swego n a r o d o w e g o oblicza —
odgałęzieniem

oczywiście

ja­

„ogólno-europej-

wyrazistych

sztuk

nieodłączną

częścią

wyrażonej

jeżeli

posłużymy

„narodowej
się

oderwanym

idealistyczna

wskazaniami o histo­
się

się badania i

narodu.

S ł u s z n e b ę d z i e t y l k o to p o d e j ś c i e , p r z y k t ó r y m

zagad­

nienie p o s t a w i m y na gruncie h i s t o r y c z n y m . Nie b ę d z i e ­
pomniejszać
że w

głębokiego

narodowego

s z t u k i R u b l o w a , ale

twórczości

Riepina

charakteru

powinniśmy

zro­

demokratyczne

ele­

menty sztuki rosyjskiej w y s t ę p u j ą

w okresie przedso-

cjalistycznym z największą

s i ł ą , j a k i e j — rzecz z r o z u ­

miała

z

w

—

nie

mogło

epoce R u b l o w a .

być

przyczyn

Narodową

formę

historycznych

rosyjskiej

trzeba u j m o w a ć w procesie r o z w o j o w y m .
ki

rosyjskiej

w

warunkach

socjalizmu

sztu­

jest nie

tylko

odtworzeniem form staro-rosyjskiej k u l t u r y
nej,

c h o c i a ż j e s t ona

artystycz­

z ł o t ą r e z e r w ą naszej s z t u k i .

we życie, nowa k u l t u r a
tradycji.
treści

sztuki

Rozwój

wymaga

rozwoju

No­

narodowej

W y m a g a to j e d n a k t a k ż e s t w o r z e n i a n o w y c h '

ale

stanowią

i formy,

nie

tylko

i s t o t ę s z t u k i — ale

obrazów

itd.

znaczeniu

w

znaczeniu idei,

i

w

Dlatego l u d o w o ś ć

znaczeniu

sztuki

które

nowych

socjalistycznej

z a k ł a d a n i e t y l k o l u d o w o ś ć t r e ś c i ale i f o r m y .

Byłoby

b ł ę d e m widzieć tę ostatnią w n a ś l a d o w n i c t w i e

starych

tradycyjnych m o t y w ó w i wzorów.

Niekiedy takie

ś l a d o w n i c t w o m o ż e d o p r o w a d z i ć a r t y s t ę nie do
dziwie
jak

ludowej formy,

to na

przykład

na­

praw­

lecz d o j e j p s e u d o l u d o w o ś c i

m i a ł o miejsce u n i e k t ó r y c h

stów w narodowych republikach, usiłujących

—

arty­

przedsta­

w i ć pod m a s k ą l u d o w o ś c i reprodukcje zacofanych
w i s k ż y c i a , d o t e g o jeszcze w ś r e d n i o w i e c z n y c h

zja­
zwie­

formach.

Ludowość formy
czenia

dostępność.

z a k ł a d a przede w s z y s t k i m jej
Skomplikowane, kolorystyczne

zwolenników

impresjonizmu

tożsamość

Problem realistycznej formy

larstwie radzieckim

wymaga

Zagadnienie to poruszane
w

sposób

osobnego

jest

niewystarczający.

przez

naszą

Dlatego n a l e ż y
— to przede

najbardziej

siła

w

zrozu­
w

ma­

rozpatrzenia.

podkreślić, że realizm formy
przekonywująca

zna­

subiektywny

formy, k t ó r a jest konieczna dla jasnej, o g ó l n e j
miałości obrazu

sze­
ćwi­

zaciemniają

czenie o d t w a r z a n e g o z j a w i s k a , p o n i e w a ż

krytykę
tu

tylko

wszystkim

przekazywaniu

n o r m a l n e l u d z k i e oko — ś w i a t a nieoszpeconego c h o r o ­

ma
Bie­

b l i w ą f a n t a z j ą i n ę d z n y m sileniem się na

oryginalność.

B y ć d o s t ę p n y m dla l u d u w znaczeniu f o r m y — to zna­
czy w i d z i e ć t a k ,

jak widzą miliony ludzi.

Nie

to — w i d z i e ć t a k samo j a k w i d z i k a ż d y i n n y
wyrzeka

for­

koncepcja

kul­

lińskiego.
Sztuka radziecka nie

poję­

tylko w różnych

ś w i a t a o b i e k t y w n i e i s t n i e j ą c e g o i dostrzegalnego przez

indywidualno­

sformułowaniem

że

roz­

naro­

A l e nie znaczy to z u p e ł n i e , że nie

jasno

kultu­

sądząc,

poprzedzającym

r y c z n y m charakterze procesu f o r m o w a n i a

niesłusz­

w

naszej

ma­
Siero-

rosyjskiej

się b ł ą d ,

czymś

j e s t s p r z e c z n a ze s t a l i n o w s k i m i

trzałych

potwierdza tę tezę.

z najbardziej

d o w y c h , jest ona

Riepina

proces postrzegania z a s t ę p u j e t u p r a w d z i w ą

przypisujemy

widzenia

tury ludzkości.

jak

narodo­

naro­

formę.

dziedzictwu sztuki rosyjskiej,

Będąc jedną

Fiedotowa,

ciem pewnej idei, w y s t ę p u j ą c e j

roką

t r e ś ć , posiada

Znaczenie, k t ó r e
radziecka

formie.

treści i

się z u p e ł n i e

Radzieckiej, . w y r a ż a j ą c

socjalistyczną

z punktu

kul­

rosyjską.

sztuka n a r o d o w ą

sza

można
oparciu

Stalina o socjalistycznych narodach i o

turze socjalistycznej w treści i narodowej

łach

to

w

—

czym

sztuki rosyjskiej:

f o r m , w y t y c z e n i a n o w y c h d r ó g , nie t y l k o w

przeszłości.

przeszłości.

wój

zumieć,

rozwiązania

sztuki

Co j e s t n a j b a r d z i e j

Często

charakter

dą­

opierając

dzictwa

artystycznej.

p r z e s z ł o ś c i , z b a d a n i e go, z r o z u m i e n i e

nierozwiązane
my,

ry

średniowiecznej

do

rosyjskiej

skomplikowanym. W

O c z y w i ś c i e i pierwsze i drugie i trzecie i czwar­

my

sztuce

kulturę
zadania

te p r z e d s t a w a r ó ż n e s t r o n y r o z w o j u

ma

przeszłości, z t y m jednak, a ż e b y w swej w ł a s n e j
dążyć

wa?

Kipreńskiego,

do­

itd., k t ó r e były postawione w

w

u j a w n i a się z n a j w i ę k s z ą w y r a z i s t o ś c i ą n a r o d o w y cha­

artystycznego

każdego

formie

się k o n k r e t n e

formy

rakter sztuki rosyjskiej?

sobie

żeń, p o s z u k i w a ń
ce

narodowej

zagadnieniem bardzo

radzieckiego artysty

Dlatego dla

dużą w a g ę przyswojenie

świadczenia

Zagadnienie
jest

narodowy

Z tego p u n k t u w i d z e n i a p r o b l e m a r t y s t y c z n e g o dzie­
samego

narodową

określają

larstwo

dzictwa jest znacznie bardziej s k o m p l i k o w a n y niż
gadnienie

naszą

tym

razie

przeszłości, radziecki artysta
nowe

i

we z punktu widzenia rozwoju

A l e i z tego p u n k t u w i ­

t r a f i w y p o w i e d z i e ć w sztuce swe

budujemy

arty­

Na

dzenia n a l e ż y koniecznie p o d k r e ś l i ć , że t y l k o w

my

i znaczenie, k t ó r e z d o b y w a n a r o d o w e dziedzictwo.

te

z d o l n a d a ć o d p o w i e d ź na te zagadnienia, k t ó ­

re l u d z k o ś ć p o s t a w i ł a

ale

artystyczną

wyko­

rzystywania wszystkich osiągnięć światowej klasyki

—

Takie podejście
gólnej

ostrości

byłoby

odmówieniem

wzroku,

artyście

umiejętności

znaczy

człowiek.
szcze­

głębszego

�i

ostrzejszego

u

nie-artystów.

Na

p e w n o nie

szego s z c z ę ś c i a ,

niż

umieć

w

widzenia

sposób tak

niż
ma

to

ma

dla

zobaczyć

miejsce

artysty

każdy

więk­

przedmiot

bogaty i wielostronny, w j a k i m o g ą

z o b a c z y ć m i l i o n y ócz.
powiedzieć,

świata,

Z tego p u n k t u w i d z e n i a

że jeżeli

ludowość

sztuki polega

go

można
na

nie

formy

N i e ulega w ą t p l i w o ś c i , że w tej

bezwarunkowo

osobistej
i

jest

inicjatywy

dyspozycji,

pola

konieczne

na

dużą

działania

dziedzi­

zagwarantowanie

skalę,

myśli

indywidualnych

i

fantazji,

formy

treści".33)

wy­

r a ż e n i u m y ś l i , u c z u ć i d ą ż e ń l u d u , to l u d o w o ś ć

Stalin dobitnie podkreślał

szkodliwość

praktykowa­

nego przez R A P P przenoszenia na d z i e d z i n ę s z t u k i

po­

artystycznej z a k ł a d a u m i e j ę t n o ś ć widzenia tak jak w i ­

jęć

niesłuszne

samo

dzi oko

postawienie sprawy o „ p r a w y c h " i „ l e w y c h " w

litera­

Oto
zem

ludu.

dlaczego zagadnienia l u d o w o ś c i f o r m y ,
l u d o w o ś c i sztuki w ogóle, nie n a l e ż y

t y l k o do

zagadnienia n a ś l a d o w n i c t w a

a

stanie p r z e d s t a w i e ń i f o r m
rodowej,

ale

jej

socjalistyczną

dwa

zagadnienia.

na

ludowość

treścią.

Narodowa

w e " lub „ l e w e " obecnie w naszym k r a j u

jest

partyjnym,

„Prawe"'

szych w a r u n k a c h
wyrażeniem
du,

w

rodowej

te

najostrzej

dalszy r o z w ó j

okre­

tj. innymi

i postępowych

słowy,

s i ę sceny,

nia

lu­

jeszcze

na­

zaciemniały

jak

„Czapajew"

filmowej;
Wystę­

gdzie m a m y do

pracujących,

—

czy­

o sprawę lu­
t j . tam,

nowa, socjalistyczna

wal­

obraz

ze

związku

w

szym

stopniu

jakby

miast

zespalania

wnieśli

w

hamująco

nią
na

Ojczyzny,
socjalizmu,

bolszewików,

N a l e ż y u ś w i a d o m i ć sobie j e d n o n i e z w y k ł e j w a g i

nia,

sztuki

które

realizmu

Lenin

stosunki problemu

socjalistycznego

sformułował

nienie partyjności

sztuki.

w

ideologii,

która

nie b y ł a b y w y r a ż e n i e m

w

i

przez

sztuka, a k t y w n i e

Łączność z życiem, bezpośredni

włączo­
nie­

Lenina-Stali-

udział w

prakty­

wyciągać

s ł o w a znaczeniu.
3 2

wy". )

stać

się

Mając

stąd

działalności

socjalistycz­

wnioski
społecznej

identyfiko­
jak

pracą we w ł a ś c i w y m

na

ogólno-proletariackiej

uwadze konieczność

nak i w t y m w y p a d k u przed upraszczaniem.
wątpliwości,

tego

że

sprawa

literatury

po­

spra­

nierozerwalnej

jedności i n t e r e s ó w artysty i ludu, przestrzegał on
ga

sztu­

Lenin żądał: „Sprawa literatury
częścią

widzenia
jest

każda

sztuką

zawsze r z e c z y w i s t o ś ć

sztuka

„partyjną".

z

określonych

Wszelkie legendy o bezpartyjności

r o z p o w s z e c h n i a n y m przez a p o l o g e t ó w
Nigdy

i nigdzie nie b y ł o i nie

któraby jawnie lub

skrycie nie

czy i n n y c h s o c j a l n y c h i d e i i d ą ż e ń .
d z e n i a nasza

sztu­

na,

j ^ k i każda

inna; broni

spraw, broni

Ale partyjność

ona

określonych

klas

wyzy­

może

być

wyrażała

tych

Z tego p u n k t u w i ­

sztuka radziecka jest tak

w

jed­

„Nie ule­
mniejszym

sie
wać

samo

określonych
zasad,

partyj­
społecz­

zasad

sztuki radzieckiej różni się

przedrewolucyjnym,

komu­
zasadni­

„Organizacja
Zasada

otwartą

partyjna

łączność

z

sztuki

się

ludem,

proste

riackiej

sprawy".

wszelkimi

Sztuka

i

jasne

w

stanowisk,

tym,

aby

przewiduje
uświado­
przeciwnie,

i zamaskowania

ponieważ

ukryć

do­

artykule

ogólnoproleta-

burżuazyjną,

s p o s o b a m i d ą ż y do u k r y c i a

prawdziwych

formo­

Lenin

partyjna".

radzieckiej

m i e n i e sobie i u z n a n i e s i e b i e za „ c z ę ś ć

zainteresowana

nad

zaczęła

a literatura

partyjności

swych

większości

tylko

proletariatu —

k ł a d n i e o k r e ś l i ł to zasadnicze r o z r ó ż n i e n i e w

stopniu niż wszystko inne poddaje się m e c h a n i c z n e m u
panowaniu

jak

sztuka rewolucyjnego

zrównaniu,

niwelowaniu,

punktu

klasowym

społe­

społecznych

czo o d p a r t y j n o ś c i s z t u k i b u r ż u a z y j n e j . Jeszcze w o k r e ­

ka — z polityczno-partyjną
winna

ideowość

mo­

artystycznej.
formy

grup

określonych

są a l b o z ł u d z e n i e m , a l b o ś w i a d o m y m o s z u s t w e m , c h ę t ­
nie

nizmu.

błędem

ona

idei określonych

być

która

k i , o jej niezależności od s p r a w y praktycznego życia —

nych

takiej

tego

i nie m o ż e

ponadklasowa,

ś l o n e zasady.

partyj­

c z ł o w i e k a r a d z i e c k i e g o — oto p o d s t a w o w e

Byłoby

sprecyzowania.

ni określonych interesów społecznych, propaguje okre­

cznej w a l c e mas p r a c u j ą c y c h , r e a l i z o w a n i e najlepszych

wania

Z

Rozpatruje

dążeń

bolszewicką

właśnie

za­

zagadnie­

w a l k i o k o m u n i z m , m u s i b y ć organicznie,

kultury

sztuki

lu­

1905 r. j a k o z a g a d ­

Rozumiejąc

rozerwalnie związana z ludem, z partią

nej

wpływając

naszej

byłaby

odbijałaby

społeczeństwie

sztuki,

menty ,określające

ugrupowań

W k l a s o w y m s p o ł e c z e ń s t w i e nie ma

n a l e ż y p o d k r e ś l i ć , ż e nasza

na.

za­

rappowcy

partii.

skujących.

do

należy

radzieckiej,

Dlatego są t u potrzebne n i e k t ó r e

ność sztuki nasiąknięcie artysty ideami bolszewizmu—
na

manię
rozwoju

i

Innymi słowy,

stanowisk społecznych, walczy o określone ideały, bro­

pod d o w ó d z t w e m Lenina i Stalina.

dowości

—

Wytwarzała

wickiej

interesów.

gadnienie: j a k i e są w z a j e m n e

baczności.
sztuki

rozłam,

jego

partii

siły

sprawę

utwierdzaniu

kierownictwem

neorappostwa

rzeczy.

„niepełnowartościowi"

przed n i m i m i e ć się na

w

pod

przez

niekiedy

jeżeli

w

osiągniętych

swoistego

się

więk­

cznych, k t ó r a nie

naszej

zagadnieniem

n i e są c z ł o n k a m i p a r t i i — s ą w m n i e j s z y m l u b

tradycjami.

zdobyczy

formie

znaczeniu
Wypacze­

ludo­

L u d o w o ś ć naszej s z t u k i p r z e j a w i a s i ę p r z e d e w s z y ­
budowie

utożsamianie

odradzające

najelementarniejsze

stkim w walce sztuki o szczęście i rozwijanie się ludu,
w

z tym

„teoretyków",

dzisiaj

takiej

i wysławianiu

miejsca

w jej łączności z l u d e m , z p o s t ę p o w y m i i d e a m i bolsze­

(Np. p i e ś n i Jermaka).

uczestnictwie

mieć

organizacyjno-politycznym

gdzie

treść

starymi

piękna,

się taka sytuacja, że wszyscy radzieccy artyści,

Z tą n o w ą treścią organicznie zlewa­

wiążące

powinno

dokonane w

rappowskich

dążeń

taki film,

mas

A

nowe elementy

człowieka, rewolucjonisty,

występuje

wości bohatera.

literatura

tego s ł o w a i s p r a w l i t e r a c k o - a r t y s t y c z n y c h .

sztuki,

rzeczą

t e a t r itd.".34)

na­

nienia z obrazem n a m i ę t n e g o bojownika
szczęście

szerszej d z i e d z i n y , j a k

dlatego

d a n e m u n a r o d o w i — ale w

przede w s z y s t k i m tam,

o

porównania

Byłoby

w

c z y m polega l u d o w o ś ć obrazu Czapajewa?

czącego

czysto p a r t y j n e j .

nie

równocześnie

d u , z o b r a z e m nowego

linii

zatem

formy.

p u j e ona

od

partyjności,

jedno z klasycznych dzieł radzieckiej sztuki

ją

d z i w n ą s t o s o w a ć t e p o j ę c i a d o t a k i e j n i e p a r t y j n e j i bez

się

Weźmy jako przykład
na

ną

do­

treścią

czy

na­

opiera

sztuce ż y c i a

warunkujących

partyjnym.

by­

istnieje

rozdzielić

sztuki

rozwoju

socjalizmu, ten

śla się socjalistyczną

formy

ściśle w e w n ą t r z

„pra­

pojęciem

„ l e w e " — to ludzie o d c h y l a j ą c y się w t ę l u b i n n ą stro­

artystycznego

o p a n o w a n i u i dalszym

świadczenia właściwego

twór­

Wykorzy­

sztuki nie

forma

za

sprowadzać

ludowej

Trzeba

„Uważam

Pojęcie

sztuki ludowej m o ż n a

radzieckiej

partyjnych.

t u r z e p i ę k n e j (a t o z n a c z y i w t e a t r z e ) .

ło n a z w a ć k o n i e c z n y m w a r u n k i e m r o z w o j u
poza

ściśle

zara­

czości l u b w ogóle starej sztuki narodowej.

[

mniejszością.

jest

egoistyczną

ona
istotę

91

�idei

swojej

klasy.

Właśnie

dlatego

ideą proletariacką, bezpartyjność
ną

— wskazywał

hasło
w

Lenin.

Hasłem

przeciwstawienia

kajdany"

życia

burżuazyjne

partyjność

jest ideą

jest

burżuazyj­

bezpatryjności,

„wolnej"

sztuki

i

— maska, u k r y w a j ą c a

k l a s o w e oblicze w s z e l k i e j

jest

„skutego

prawdziwie

formalistycznej

sztuki.
W

warunkach

przedrewolucyjnych,

w

nie p a r t y j n o ś c i o z n a c z a ł o , ż e artysta m u s i
sobie s w e k l a s o w e s t a n o w i s k o , a ż e b y
udział

zyjnym
ki"

ły i dążenia

w społecznej

walce.

formie

i w swą własną

ideowo-politycznej.

W

społeczeństwie

burżua-

ż e o n i w istocie,
szedł w kie­

nującej

skoj

żąda­

demokratycznej

swej sztuki.

wizmu,
teresy

nej

było

lepszych

przeciwko

„bezpartyjności" sztuki burżuazyjnej, ponieważ

u c i s k u , m e j e s t i nie m o ż e b v ć z a i n t e r e s o w a n a
swego

stoi p r a w d a ,

klasowego

za n i ą s t o i

stanowiska.

przyszłość.

została

Sytuacja

społeczeństwa,
i dążeń.

Sztuka

stajać

interesów
Józef

naszym

wszystkich

grun

Stalin wskazywał,

„granice

między

teligencją

— zacierają
3 5

nic m a t a k i c h
łecznych,

zanika

radzieckich

mistrzów

Jeżeli

Ł ą c z ą c wszystkie swe t w ó r c z e s i ­

sztuka

przv

ł e c z e ń s t w a r a d z i e c k i e g o , lecz p o z a n i m . S z t u k a w z m a ­
cnia swe zasady i idee w r o z s t r z y g a j ą c e j
ciwko

zdeprawowanej

sztuki,

ideologii

przeciwko

całemu

światu

imperializmu,

niewolnictwa.

Jeżeli

siebie o d losu

dzieckich, jeżeli

w pełnym

tego s ł o w a

znaczeniu

jest

ludu,

że w

nabiera

nowego

charakteru.

antagonistyczne

społeczeń­

zawierała

moment

robotnicza

klasy i n n y m

kla­

naszym

wyrażały­

sobie klas l u b g r u p s p o ­
na klasowej o d ­

zawsze

klasom.

teresów,
ona

wyraża

jedną

Sztuka

klasowe

prze­

interesy,

przeciwstawienia

swojej

W radzieckich warunkach

k a k s z t a ł t u j e i d e ę całego

sztu­

s p o ł e c z e ń s t w a , b r o n i jego i n ­

dążenia

całego

ludu.

Reprezentuje

z form

ideologicznych ugruntowania

panu­

jących stosunków

socjalnych, obrony ich przed

zama­

chem z z e w n ą t r z , przed ś w i a t e m imperializmu
ny

przeciwstawiającemu

jedność

radzieckiego l u d u

Ta

zjed­

właśnie

dło,

się światu

i woj­

socjalizmu

specyficzne

w Hórym

ziszcza sie c a ł a

ideologia

radzieckiego

okoliczność,

radzieckiej,

zasadniczo n o w y

jej ogólnoludowość

i de­

prawidła

jej

historycznego

o r z e s / ł o ś c i w a l k a „ n o w e g o " ze „ s t a r y m "

szej s z t u k i p r z e k s z t a ł c a

ła

ona p o s t ę p o w e

się w jej ludowość,
idee c a ł e g o l u d u .

ponieważ

Ideowe

sta­

nieuchronnie

do „ w y b u c h u " ,

ły w y r a z e m w y k l u c z a j ą c y c h

w t y m , ż e w y r a ż a o n a idee całeffo l u d u , s ł u ż y

interesów.

l u d o w i , brom' i n t e r e s ó w całego
t y m znaczeniu sytuacja

listycznym

społeczeństwie

formacjach
jedność

sztuki w naszym

i Dołożenie s z t u k i w

społecznych

gonistyczne klasy — r ó ż n i ą
naszego

partii, około wielkiego

kiedy

ludu.

narodu

zespolonego

t y m , że l u d n a z w a ł

Stalinowskim blokiem.

komunistów

i

rosyjska

młodzież

i

swój

demokracji,
odbi­

ugruntowania

negacją

13",

artystyczna

„starego"

Moral-

konsekwetną

klasowych

„buntu

T a k i sam charakter wybuchu, zanegowania

bezpartyjnych

N i e m o ż e to nie znaleźć

demokratyczna

się nawzajem
już przykład

z

d o p r o w a d z a d o tego, ż e n i e i m ż a d n e j r ó ż n i c y w i n t e ­

silny w y r a z w radzieckiej, socjalistycznej

Przytaczaliśmy

Akademii.

wokó?

resach i i d e a ł a c h k o m u n i s t ó w i b e z p a r t y j n y c h .

sta­

wystąpiła

Stalina,

no-polityczna j e d n o ś ć radzieckich ludzi znajduje

do zaprzeczenia

prze­

Niewzru­

wodza — towarzysza

W

socja­

podzielonych na a n t a -

s i ę zasadniczo.

rozwoju.

doprowadza­

rych form artystycznych, ponieważ takie wybuchy b y ­

n o w i s k o naszei s z t u k i p r z e j a w i a s i ę przede w s z y s t k i m
całemu

charakter

— warunkuje

s r t o ł e c z e ń t w a . Z tego p u n k t u w i d z e n i a p a r t y j n o ś ć n a ­

w

nasza

narodu"36),

jeżeli łączy myśli, w o l ę i uczucia wszystkich ludzi r a ­

sztuki

szalna

walce prze­

reakcyjno-burżuazyj-

mokracji.

Moralno-politvczna

szłych

siebie

w r o g i e m u o b o z o w i , t o t e n o b ó z l e ż y n i e w e w n ą t r z spo­

noczonego w o k ó ł p a r t i i L e n i n a - S t a l i n a s t a n o w i to ź r ó ­

W

o n i swe za­

t y m przeciwstawia

szłości, w y r a ż a j ą c

rębności.

wyraża

naj­

wyrażeniem

żeń

radzieckiej

klasa

zbudowana

jest

społecznych:

artystycznych, które

sztuka

postępowe i n ­

ły w o k ó ł idei k o m u n i z m u — u g r u n t o w u j ą
sady.

idei

o g ó l n o l u d o w a — umocnienie w niej i d e a ł ó w i d ą ­

sie. d a w n a z a ś w y ł ą c z n o ś ć

by i n t e r e s y r ó ż n y c h , w r o g i c h

rozwinięcia
znaleźć się

ona

Dlatego w społeczeństwie

prądów

celu

musieli

harmonij­

a chłopstwem, jak również między tymi klasami a in­
sowa — z a n i k a " . )

dzieł

n i e rrjoże o d ł ą c z y ć

idei

Kram-

programem

Ideowa .tendencyjność

„sztuka

jego

w

z

najbardziej

całości.

nabiera innego stosunku do
ant^ponistyczne

to

najwyższe,

jako

kapitalistycznego

klasv robotniczej, k o ł c h o z o w e g o c h ł o p s t w a ,
stwie

ludu

agresji,

się w pełni wyrazem

ważne

Sztuka radziecka uzbrojona i d e a m i bolsze-

dążeń całego ludu.

nej
sie w

W naszym snołeczeństwie osiągnięto

inteligencji.

najbar­

—

wystąpili

programu

warun­

zmienia

U s t r ó j socjalistyczny niszczv

jedność

już

przejawach.

historyczna jednak

socjalizmu

klasy.

była

1905 г., t a k a p o ­

s z t u k a r a d z i e c k a n a zawsze w s w y c h

dziej przodujących

kach

Z a nia

Taką

sztuka Gorkiego w okresie r e w o l u c j i

na

sztuka

p o w o ł a n e j do zniszczenia w s z e l k i e j

tego

wyraża

p r z y ł ą c z e n i a s i ę do o k r e ś l o ­
skierowane

tendencje

obozie o p o z y c y j n y m w s t o s u n k u d o d w o r s k i c h

oblicza w y m a g a ł o decyzji

ukrywaniu

wyraża

często w y r a ż a ona

i przodujące

współtowarzysze

ugruntowania

w

T o u ś w i a d o m i e n i e sobie s w e g o k l a s o w e g o

postępowe

i jego

Akademii.

w

sztuka

d ą ż e n i a i idee t y l k o c z ę ś c i s p o ł e c z e ń s t w a . K i e d y

k t ó r e j s t r o n i e b a r y k a d y s t o i i o co w a l c z y za p o m o c ą

formy

każda

dla c a ł e g o l u d u — to i t a k realizuje ona b e z p o ś r e d n i o

ł o s i ę o d a r t y s t y d o k ł a d n e g o z d a n i a sobie s p r a w y , p o

klasy rewolucyjnej,

klasowym

lecz u c i e m i ę ż o n e j , c h o c i a ż

najbardziej

sztuki

historycznych warunkach

Lenina

powszech­

w e t j e ż e l i m a m y d o c z y n i e n i a n i e ze s z t u k ą k l a s y p a ­

i

Hasło

plat­

kultura

ludową.

wania iluzji.

partii.

ideałów

Nasza artystyczna

jest w p e ł n y m tego s ł o w a znaczeniu k u l t u r ą

r u n k u odsłonięcia sprzeczności społecznych i demasko­
W tych

od

na w s p ó l n e j

uświadomić

Wskazując

bezpartyjność,

czymkolwiek

zawsze i n t e r e s y t y l k o j a k i e j ś c z ę ś c i s p o ł e c z e ń s t w a . N a ­

móc świadomie

się w niewoli „kiesy" — Lenin

się w

artystów, stojących

żąda­

artystom, święcie w i e r z ą c y m w „ w o l n o ś ć sztu­

znajdują

różnią

i dążeń innych

warunkach

klas, leninowskie

J e ż e l i A . P ł a s t o w j e s t w zasadzie p i e w ­

cą radzieckiej wsi, to nie znaczy to wcale, ż e jego idea­

nie

zdecydowanego z r ó ż n i c o w a n i a

brać

c i a w sztuce.

dworskiej

„nowego"

na

sztuki

jego

zgli­

szczach — m i a ł a a r t y s t y c z n a r e f o r m a c z a s ó w P i o t r a I
z j e j stanowczym zaprzeczeniem ś r e d n i o w i e c z n y c h , r e ­
ligijnych
staw
ści.

form

sztuki

realistyczngo
Historia

wolucyjnych

i śmiałym

sposobu

zaszczepieniem

odtwarzania

pod­

rzeczywisto­

s z t u k i powszechnej zna w i e l e t a k i c h
skoków.

Przypomnijmy

przewrót

re­

doko­

n a n y przez a r t y s t ó w Odrodzenia, albo g r u n t o w n e oba­
l e n i e s t a r y c h zasad s z t u k i w y w o ł a n e p r z e z
s k ą r e w o l u c j ę f r a n c u s k ą w 1789 r o k u .

mieszczań­

�Jest r z e c z ą z r o z u m i a ł ą ,
stwa

nego k i e r u n k u
w

na

omawianych

„wybuchu".
jak

warunkach

klas.

pracy

drogą

społeczeń­

wość, jedność

artystycz­

pracy Z w i ą z k u

starego,

zawsze o d b y w a ć

gwałtownie,

podlega

inne zjawisko

Ale jak

„prawo

nowy musiała
warunkch

Sztuka

każde

tej

że w

antagonistycznego — zmiana

takim

za

samym

społeczne związane

wskazuje Józef Stalin w swej

„Marksizm

a zagadnienia

przechodzenia
w y b u c h u nie

historii rozwoju

od

jakości

również

leżących

do

kategorii bazy lub

do

z u j e ono

w

stosunku

na w r o g i e k l a s y .

innych
do

zjawisk

nowej

tylko

Ojczyzny,

Tu

właśnie

tkwi

rdzeń

obrony

dzieła

ma

sztuki,

zdoby­

zwycięstw,

i nie

reakcji.

może być

które

nie

Ra­

walki

najszlachetniejszej

s z t u k i r a d z i e c k i e j —, j e j p a t r i o t y z m . N i e m a
dużego

wro­

jej

z ciemnymi siłami międzynarodowej

na­

mo­

sławienia

cechy

i nie

mo­

prawdziwego,

byłoby

przesiąknięte

d u m ą ze s w e g o k r a j u , r a d o ś c i ą z p o w o d u s u k c e s ó w —
dzieła,

w

którym

nie

wyczuwałoby

się

gorącego

i szczerego u c z u c i a m i ł o ś c i d o s w e j s o c j a l i s t y c z n e j

oj­

czyzny.
Kosmopolityczna

znakomita

ręce

klucz

nowa

do

sztuki realizmu
W

sztuką

chów"

w

teza J ó z e f a

zrozumienia

nie

i nie

kulturze

rozwoju

z jego

może być

ogólnolu-

takich

któreby

„wybu­

wzrastanie i rozwój

umacniania

i

sztu­

idzie

pogłębiania

drogą

twórczej

Od o b r a z ó w a c h r r o w c ó w do dzieł p o ł o w y

3 0 - t y c h i d a l e j jeszcze p o p r z e z o b r a z y e p o k i
ojczyźnianej

larstwa

no­

radzieckiego

ciągnie

nowymi

się

jedną

zadaniami ogólnoludowej

uwagę

na

jedną

czego w p r z e s z ł o ś c i , w
gonistycznych, język
doskonalenia

języka"?™)
rozwoju
albowiem

stał

jakim

mogły

nie

on

na

rozwijania
istniejącego

dlatego, że j ę z y k
od

interesów

ogólnoludowym

stać

dą­

anta-

zależny

nadbudowy,

w

swym

wrogich

klas,

stanowisku,
a

w

zostało

jeszcze

jej

wykorzenione

niedocenianie idei radzieckiego p a t r i o t y z m u

owocnego r o z w o j u
Burżuazyjny

naszej

dla

sztuki.

kosmopolityzm

próbuje

czncie m i ł o ś c i r a d z i e c k i e g o a r t y s t y do

poderwać
swej

u-

ojczyzny.

Z p r z e m ó w i e ń o j e d n o ś c i ś w i a t o w e j k u l t u r y — w epo­
ce, k i e d y ś w i a t p o d z i e l i ł s i ę n a

dwa

wo

poderwania

przebijają

złośliwe

wysiłki

obozy —

jaskra­

wiary

w

g w a r a n t o w a n y r e a l n y m i sukcesami Radzieckiego K r a j u
—

jest

jasnym

rozwoju.

tej

na

liczbie

uświadomieniem

Prawo

do

sobie

optymizmu

dróg

zostało

dalszego

zaczerpnięte

przez s z t u k ę r a d z i e c k ą w surowej walce o s o c j a l i s t y c z n ą
ojczyznę.

podstawowych elementów

był

wzrostu

ludzi.

„drogą

nie

za­

warunkach społeczeństw
się

u nas

„roboty"

naj­

skutek

l y s i y szlachetnego historycznego o p t y m i z m u , k t ó r y

ma­

Dla­

Działo się tak

nie

lepszych d z i e ł a c h radzieckich a r t y s t ó w . Na

wielkiej

okoliczność.

rozwijał

temu

ar-

walki, nowymi

ważną

przeciwko

sukcesy socjalizmu, ciięć pozbawienia radzieckiego

„ N o w e " w naszej s z t u c e ż y w i s i ę

żeniami i z w y c i ę s t w a m i radzieckich
Zwróćmy

linią

walczyła

lat

do obecnego e t a p u — r o z w ó j

i współzawodnictwa.

krytyka

p r a w e m u i w z n i o s ł e m u uczuciu zrealizowanemu w

odrzucając

jej miejsce j a k ą ś z u p e ł n i e

J u ż pierwsze poczynania radzieckiej

konsekwentnego

wojny

nam

wrogiej

artystycznej,

realistycznej, jej

metody.

daje

prawidłowego

socjalistycznym

ma

p r z e s z ł o ś ć , s t a w i a ł y na
w ą zasadę.

Stalina

socjalistycznego.

społeczeństwie

dową

Nasz

artysta

miennego optymizmu,
wielu spośród

posiada
o

pełne

którym

prawo

do

nadaremnie

najlepszych a r t y s t ó w

pro­

marzyło

przeszłości.

Opty­

m i z m ten o p i e r a się na t r w a ł e j p o d s t a w i e i jest

żywą

d u s z ą naszej s z t u k i w ł a ś n i e dlatego, że a r t y s t a nasz jest
p r z e k o n a n y o p r z y s z ł o ś c i s w e g o k r a j u i zna s i ł ę s o c j a ­
listycznego s p o ł e c z e ń s t w a ,

silę

idei

komunizmu,

0 słuszności drogi

naszego s p o ł e c z e ń s t w a ,

wskazuje

bolszewicka i jej

partia

wie

drogi

którą

wodzowie

Lenin

i sztuka. Dzisiaj w w a r u n k a c h socjalizmu, kiedy sztu­

1 Stalin.

ka

n i e j a k o j a k a ś j e j f o r m a l n a cecha, lecz j a k o p r a w i d ł o ­

obsługuje

całe społeczeństwo, kiedy tak

samo

jak

i j ę z y k staje n a o g ó l n o l u d o w y m s t a n o w i s k u —

rozwój

jej o d b y w a się „ n i e d r o g ą w y b u c h u , nie d r o g ą

unice­

s t w i e n i a za j e d n y m z a m a c h e m tego co s t a r e i b u d o w y
n o w e g o , lecz d r o g ą

stopniowego i d ł u g o t r w a ł e g o
3

madzenia e l e m e n t ó w nowej jakości..." ").
serwować

tę p r a w i d ł o w o ś ć w rozwoju

socjalistycznego

właśnie

jako

Możemy

gro­
ob­

sztuki realizmu

sztuki

ogólnoludowej.

Wzrost realistycznego mistrzostwa, głębi i wielostron­
ności

poznania

R i a ż s k i e g o do

życia

od

„Kołchoźnicy-Brygadiera"

„ Z b o ż a " J a b ł o ń s k i e j , od o b r a z u

z Górek" Sokołowa-Skalia

do m o n u m e n t a l n e j

„Droga

n i n . . . " — t o d ł u g a d r o g a n a g r o m a d z e n i a t e g o co
„drogą

rozwijania

i doskonalenia podstawowych

Le­
nowe
ele­

Tak

tedy optymizm

Mobilizująca
stów,

władających

realizmu

sta­

praca naszych

socjalistycznego

arty­

realizmu

p o l e g a na t y m , ż e w y c h o w u j ą o n i n a s z y c h l u d z i w
chu

komunizmu,

w

duchu wierności

m i ł o ś c i do

ojczyzny; w

wszystkim

tkwi

tym

sztuki

ideami

patriotyzmu.

radzieckiej,

Dobitnie ujawniła

partii,

i właśnie w

uszlachetniające

wanie

duchu

tym

przede

człowieka

przesiąkniętej

się ta

czyźnianej. Jak
niu wojsk

oddziały­
wzniosłymi

cecha s z t u k i r e a l i z m u

w i a d o m o , na

hitlerowskich

du­

w

cjalistycznego w m a l a r s t w i e epoki w i e l k i e j

Wyjątkową
Rozwijanie i doskonalenie e l e m e n t ó w

metodą

występuje

rozwoju.

i przekształcająca

plakat wzywający

m e n t ó w t e g o co i s t n i e j e .

naszej s z t u k i

wa tendencja jej historycznego

płasko­

r z e ź b y Wuczeticza „ P r z y s i ę g a m y tobie towarzyszu

so­

wojny

d r u g i d z i e ń po

Oj­

wkrocze­

do Z S R R u k a z a ł się p i e r w s z y

do o b r o n y socjalistycznej

ojczyzny.

r o l ę , o d e g r a ł y „ O k n a Tass", p l a k a t y , k a r y ­

k a t u r y w prasie w sprawie mobilizacji

duchowych

ło się g r u n t e m , na k t ó r y m o d b y w a ł o się „ w y g r y w a n i e "

radzieckich

A l e nie

tego co s t a r e , a p r z e d e w s z y s t k i m a n t y l u d o w e g o

takie rodzaje sztuki

malizmu,

pozostawionego

nam

przez

for­

kapitalistyczną

przeszłość.
U

sztuki

takiego
leży

charakteru

monolityczna

rozwojowego
baza —

jej

ra­
ludo­

ludzi

w

walce z wrogiem.
jak

plakat,

grafika

owych

k a na
rzyło

dniach ideową

bronią

sił

tylko

satyryczna,

k t ó r e z n a t u r y swej są s z t u k ą a g i t a c y j n ą — stały
w

podstawy

dzieckiej

I

sobie s w e g o p o w o ł a n i a

że b y ć artysty, nie

podzielonego

ono n a t o m i a s t z u p e ł n i e

dzieckiej

klas". )

Ta

i

obozy
ścisłego

: ! 7

gich

ki

dwa

a r t y s t y przede w s z y s t k i m

za­

Obowią­

cy o b o w i ą z u j ą c e j d l a s p o ł e c z e ń s t w a n i e m a j ą c e g o

w

do

społecznych

społeczeństwa

Nie ma

się od

czy s o c j a l i z m u za p o m o c ą s w e j t w ó r c z o ś c i , o b r o n y

do

nadbudowy.

ludzi

uświadomienia

walką

j ę z y k a — nie zawsze daje się ono

stosować

Dzisiaj w w a r u n k a c h r o z ł a m u ś w i a t a na
— wymaga

mas

prawom
znakomi­

się z a s t o s o w a ć nie

wielomilionowych

Radzieckiego.

z

językoznawstwa",

dawnej

daje

się

pomocą

interesów

radzieckiego

się

człowie­

wojnie. Radzieckie malarstwo sztalugowe stwo­
szereg z n a k o m i t y c h o b r a z ó w , k t ó r y c h

mobilizu-

93

�] ą c e z n a c z e n i e p a t r i o t y c z n e j e s t b a r d z o znaczne. P r z y ­

w obrazie „ J . W . S t a l i n i К . E. W o r o s z y ł o w na

pomnijmy

lu"

stowa,

takie dzieła jak „Niemiec

„Po

odejściu

Kukryniksów,

„Na

Niemców"

i

szczerymi

Gaponienko,

wyzwolonej

i wiele innych. Były

przeleciał"

ziemi"

„Tania"

przepełnione

czucie

gorącymi

surowym

stwem i groźną nienawiścią, wzywającą

mę­

Gerasimowa,

duma

zwycięstwa

Krem­

w

obrazie

życia

w

„Święcie

w

Kołchozie"

A.

Piastowa,

szczęśliwa radość młodości w „Oktiabrinach" A . B u b n o w a — oto p r z e w a ż a j ą c y

do w a l k i . B y ­

ły to dzieła, k t ó r e m ó w i ł y o m y ś l a c h , uczuciach,

A.

„ W ó d z , n a u c z y c i e l , p r z y j a c i e l " G . Szegala, k i p i ą c e w y ­

Szmarinowa

to r z e c z y p r z e n i k n i ę t e

uczuciami,

Pia­

emocjonalny

ton sztuki te­

go o k r e s u . O k r e s t e n j e s t j a k b y w c i e l e n i e m

dąże­

s ł ó w wodza,

wypowiedzianych przezeń

radosnych

na

Pierwszej

n i a c h , k t ó r y m i ż y ł l u d , a one b y ł y i c h u k s z t a ł t o w a n y m

Wszechzwiązkowej

w y r a z e m . B y ł y to d z i e ł a o d u ż e j t r e ś c i patriotycznej.

k u . „ Ż y c i e s t a ł o s i ę lepsze, t o w a r z y s z e . Ż y c i e s t a ł o s i ę

n a r a d z i e s t a c h a n o w c ó w w 1935 r o ­

całkowicie

oddała

weselsze. A g d y ż y c i e j e s t w e s o ł e , t o i p r a c a i d z i e d o ­

siebie s p r a w i e o b r o n y O j c z y z n y . W t y m f a k c i e

bardzo

brze". '-)

W latach

wojny

sztuka

wyraziście ujawnił

radziecka

4

Społeczeństwo

się silny z w i ą z e k artysty z ludem,

socjalistyczne

otworzyło

przed

k t ó r y s p o w o d o w a ł , że sztuka w e wszystkich jej czoło­

stami niezwykłe perspektywy

odtworzenia

wych

i

Rzeczywistość

przejawach

stała

wych milionowych

się wyrazem i n t e r e s ó w

mas l u d z i p r a c y Z w i ą z k u

kiego. Jest t o sytuacja,
stwie b u r ż u a z y j n y m

o której

nie śmiał

artysta
nawet

w

życio­

Radziec­
społeczeń­

—

posługując

„zbiornikiem
wszelkimi
Z

się

wyrażeniem

u c z u ć duszy

sposobami

goryczą

pisał

ponadto

do o d e r w a n i a

prezes L i g i

artysta

różne

narady

artystów

od

życia.

momenty

uroczystości,

dążą

artysty

sze p o c i ą g a j ą c e
dowe

Gorkiego — stał

ludu",

nowych form

w

do o d t w a r z a n i a .

czasie

których

podsumuwujące

p e r s p e k t y w y dalszego p o s t ę p u — d a ł y m a t e r i a ł S z e g a lowi i Efanowowi;
które

raz

na

historyczne

lizmu

s t ó w pozostawia
W

a w A m e r y c e najlepszych

amerykańskiej

byli

najbardziej

zaniepokojeni

d ą ż e n i a szerokich mas

rodu a m e r y k a ń s k i e g o w walce z faszyzmem
mały

rynarki
jenną

z polecenia

na­

nie otrzy­

w y r a z u w m a l a r s t w i e i grafice. „ W o j e n n i

ści" pracujący

arty­

Ministerstwa Wojny

i Ma­

tworzyli dzieła p r o p a g u j ą c e a m e r y k a ń s k ą
technikę

jennego

albo

„powaby"

życia — spacery

wo­

amerykańskiego

wo­

po

afrykańskich

„kolonialnych" miastach, „odpoczynek w

towarzystwie

panienek"
śmierci

Inni

opiewali

i zniszczenia,

stynkty,
Taka

itd.

żołnierzy

chorobliwą

pobudzając

demoralizujące

Stanów

i rozkładające

znaczenie
amerykań­

ideą

zabronioną.

Z

oblicze

ludzi

Pimenowa.

wyrazem radości i zwycięstwa

punktu

widzenia

o s i ą g n i ę t e g o przez

storycznym

optymizmem sztuki realizmu

nego. W y r a ż a j ą c

socjalistycz­

uczucia i m y ś l i z w y c i ę s k i e g o l u d u

artyści widzieli w życiu świętość historycznych
czy

socjalizmu.

stawała

Sztuka

się h y m n e m

konsekwentnie

p o c h w a l n y m na

i

prawidłowo

g o r ą c e u c z u c i e l u d z i do s w e j

socjalistycznej

To b y ł o w y r a ż e n i e m p a t r i o t y z m u
Coraz w i ę c e j powstaje
trują
w

dzieł, k t ó r y c h

się poezji w t w ó r c z e j

bohaterstwie

autorzy

ojczyzny

budownictwa

komuniz­

są pod t y m w z g l ę d e m

b o h a t e r ó w socjalistycznej

pracy na

zaczęli

ludzie

pojmować,

zajmujący
że

szym stopniu sprzyja

się sztuką

„radziecki
rozwojowi

Patriotyzm sztuki radzieckiej
średnim

wyrażeniem

system

w

Ameryce

w

najwięk­

jest p r o s t y m i bezpo­
idei

i

nabyła

szczególnie

jaskrawego

twórczego

i dobitnego

sztu­
wyra­

zrywu,
ludzi

sprawy

kraju,
niem

twórczości.

miś

przemijającymi

warunkami.

odtwarzania

wizerunków

twórców

rozwoju

jej ludzi, d u m ą

artystycznej

chwilowymi,

szlachetności

olbrzymiej,

sztuki realizmu

Patrio­

W

aby

z sukcesów

j a k najgodniej

różnych

formach

unieśmiertelnić

i na

różnych

k i ; może on p r z y j m o w a ć różne formy

d ą ż e n i e do u g r u n t o w a n i a s o c j a l i s t y c z n e g o

h i s t o r y c z n y c h , ale n a l e ż y

niecznie p o d k r e ś l i ć , że jest on n i e o d ł ą c z n ą
cechą

socjalistycznego

realizmu w

wyrazistość

przeszłości

każdy

radzieckie

realizmu nie m ó g ł

nietrudno

w

świątecznego

jej

jako

u s t r o j u spo­

i najpiękniejszej

obronie

tego

artysta

stojący

na

zdo­

stanowisku

c a ł k o w i c i e i bez z a s t r z e ż e ń
ustroju

stanąć

społecznego, w k t ó r y m

żył

i t w o r z y ł . W i d z ą c ucisk c z ł o w i e k a przez c z ł o w i e k a , n i e ­

nastrój radości

„Niezapom­

u b ł a g a n i e powinien był stać się k r y t y k i e m

nianego"

majestatyczna

podniosłość

ju

Efanowa,

rozwoju

patriotyzm

nastroju życia. Triumfalny
W.

swej

byczy ludzkości.
W

m a l a r s t w o d r u g i e j p o ł o w y lat 30-tych — to
n i m szczególną

łecznego, jako najznakomitszej

sztuce.

Jeżeli na p r z y k ł a d w e ź m i e m y pod u w a g ę
dostrzec w

ko­

organiczną

się

do

dąże­

ich w

etapach

sztuki radzieckiej przejawia

konkretnych w a r u n k ó w

socjali­

i osiągnięć,

t y z m r a d z i e c k i l e ż y u samej p o d s t a w y radzieckiej s z t u ­
w z a l e ż n o ś c i od

doniosłej

stycznego odznacza się t a k ż e n i e p o d z i e l n ą m i ł o ś c i ą

z u — ale b y ł o b y d u ż y m b ł ę d e m s ą d z i ć , ż e t a cecha r a ­
jaki­

do

artyści

wszystkim

społecznej.

dzieckiej k u l t u r y

została w y w o ł a n a

dążą

jako

Goriełowa,

Kotowa i innych;

przede

T e n n o w y etap w

uczuć.

W epoce s u r o w e j w a l k i z n i e m i e c k i m f a s z y z m e m
ka

wyrażenia

naszych

sztuki".4i)

ogólnoludowych

szukają

portrety

Wszechzwiązkowej

Sieriebriennego,

Efanowa,

dopa­

pracy dla dobra

codziennego

mu. Charakterystyczne

ojczyzny.

radzieckiego.

W y s t a w i e 1949 г., p r a c e D u d n i k a , K u g a c z a ,

wojny

no­

wych form życia. W t y m utwierdzaniu rosło i krzepło

la­

tach

zdo­

b y c z y , s t a w a ł a s i ę a r t y s t y c z n ą f o r m ą utwierdzenia

ka­

O t o dlaczego w

—

zdoby­

cześć tych

tegorii

myśli".

na­

dowódz­

t w e m S t a l i n a . S t ą d p o c h o d z i t o , co m o ż n a n a z w a ć h i ­

a p o l o g e t ó w i m p e r i a l i z m u t o z n a c z e n i e n a l e ż a ł o do
„niebezpiecznych

socja­

natchnęły

ród radziecki pod k i e r o w n i c t w e m partii, pod

ludzką.

rękę imperialistom

wyzwalające

artystów

ale

duszę

in­

wojny przeciwko faszyzmowi pozostało dla
skich

Zjednoczonych,

„poezję"

najciemniejsze

„sztuka" oczywiście była na

duchowe

Gierasi-

Ś w i ą t e c z n y n a s t r ó j sztuki radzieckiej lat 30-tych b y ł

światowej kierownicy poli­

t y m , a ż e b y demokratyczne

zmieniające

wsi,

wiejskiego

ż y c i a w epoce

Bubnowa, Łukomskiego, Odincowa,

bezczynności". )

czasie d r u g i e j w o j n y

tyki

arty­

4 0

się w

z „głupotą

ż y c i a " — p o w o ł a ł o do ż y c i a d z i e ł a P i a s t o w a ,

si n a j w y b i t n i e j s i

to

przekształcenie

zawsze s k o ń c z y ł o

mowa, Gaponienki; nowe formy

co m o g ą n a j l e p s z e g o ,

kreślące

się

amerykańskich
dać

miejsce

i

one
ludu.

zostali w e z w a n i aby

dnia

Ogólno-lu-

miały

zwycięstwa

R o k w e l l K e n t w 1942 г . : „ W Z w i ą z k u R a d z i e c k i m w a ­
artyści

co

i co g o d z i n ę n a s t r ę c z a ł a a r t y ś c i e c o r a z to n o w e i n o w ­

Koła

marzyć.

r z ą d z ą c e nie są w t y m zainteresowane, a ż e b y

piękna

arty­

bogactwa

albo o d e j ś ć w

utopijne

tego u s t r o ­

przeciwstawianie

prawdy

�i p i ę k n a . W ż a d n y m w y p a d k u n i e p r z e s ą d z a to j e d n a k ,

tarza

że

0 g ł ę b i ę naszej s z t u k i — k r y t y k a

także

artysta

w

przeszłości

każdy

był gorącym patriotą

prawdziwie
swej

W społeczeństwie burżuazyjnym

postępowy

ojczyzny.

przyznawała"

artysta jest pasier­

t o n u naszej

b e m — ale i t a m m i ł o ś ć d o o j c z y z n y j e s t
niejszą

cechą

wolność

postępowych

i pomyślność

artystów

ojczyzny.

walczących

Przypomnijmy

za
pod­

ubieg­

łego stulecia — od K i p r e n s k i e g o i A l e k s a n d r a

Iwano­

Poczucie
stokroć

narodowej

dumy

znaczniejszą

radzieckiego

podstawę

artysty

ponieważ

Rosja

ma
stała

życiu.

powszechnego,

Walcząc

jakoby

ta ż a d n ą m i a r ą

radosnego,

sztuce.
nie polega na t y m , że sztu­

pień ludzkich.

N a w e t w t e d y jednak, kiedy je

odtwa­

r z a ł a , nie t r a c i ł a swego o p t y m i z m u o p i e r a j ą c e g o s i ę na
niespożytych

patriotycznych

podoba

uczuciach.

I

właśnie

się kosmopolitycznym politykom.

nienie nie polega
nie o d t w a r z a j ą

n a t y m , czy a r t y ś c i o d t w a r z a j ą

j a k i e z tego w y s n u w a s i ę w n i o s k i . T o ł k a c z e w w
ficznej

formy

społecznego

W

sztuce r e a l i z m u s o c j a l i s t y c z n e g o

p i e r w s z y raz

h i s t o r i i staje s i ę m o ż l i w e p e ł n e , k o n s e k w e n t n e ,
dzielne u g r u n t o w a n i e
artysta

otrzymuje

podstaw

w

niepo­

ustroju społecznego —
znalezienia

wyższego

p i ę k n a w s a m y m życiu, w jego p o s t ę p o w y m

pochodzie.

W

możliwość

społeczeństwie radzieckim została osiągnięta

nolityczna jedność ogólnoludowych,
interesów.

Przyjacielska

mo­

ogólnonarodowych

współpraca

choźników i inteligencji

robotników,

w powszechnej

sprawie

wania komunizmu — warunkuje zasadniczą

koł­
budo­

wspólność

i n t e r e s ó w i dążeń wszystkich ludzi radzieckich.
„ W ł a ś n i e na gruncie tej spójni — uczy Stalin — roz­
winęły

się takie siły n a p ę d o w e

polityczna społeczeństwa

jak jedność

moralno-

radzieckiego, p r z y j a ź ń

ludu

w

interesów

wszystkich ludzi

społeczeństwie

wyra­

pracy,

socjalistycznym

i

to

całego
otwiera

przed artystami p i ę k n e perspektywy umacniania i w y ­

Obraz

artysty Chmielko „Za wielki naród

zwycięstwa

nad

hitlerowskimi

N i e m c a m i na

obchód
Kremlu.

Centralna p o s t a ć Stalina, jego towarzysze broni, przed­
stawiciele l u d u — wszyscy połączeni są j e d n y m p o r y ­
w e m t r i u m f u z w y c i ę s t w a . Z obrazu bije spokojne
ś w i a d c z e n i e , silny

poważny

ność koloru.

obraz

dumy

Cały

rytm, natężona

przesiąknięty

z wielkiego historycznego

bezgranicznej

Te

żywe

histerycznym

jest

obrazie

sztuce. P a c h o m o w

wysoki

swój

uogólniony

trafią

tak

obrazy

samo w ł o ż y ć

dużo

zachwyt nad

każdą

przeszkodę.

Uczucie

nie z a w i o d ł o Pachomowa,
czew w

omawianej

Stąd płynie

radzieckiego

patriotyzmu

jeden

wniosek,

że

cechą

charaktery­
nie

p r a w a do o d t w a r z a n i a c i e r p i e ń i

tak

n o w i s k o j a k o w y r a z uczucia

uczucia

patriotyzmu i wiary

k o s m o p o l i t y c z n a nie szuka

pogłębienia

zjawiskach

p o d s t a w naszego ż y c i a , d o p e s y m i z m u , do

sceptycyzmu, do k r y t y k i w stosunku do

socjalistycznej

rzeczywistości.
K r y t y k a i s a m o k r y t y k a jest m o ż l i w a t a k ż e i w sztu­
plastycznych,

chociaż

rzecz

prosta

— raczej

grafice niż w malarstwie i rzeźbie.
powoduje

konieczność

walki

z

ludu.

w

Dąże­

tym

co

przeżyte.

„ S a m o k r y t y k a jest n i e o d ł ą c z n ą i stale a k t y w n ą

bro­

związaną
4 4

z istotą bolszewizmu z jego r e w o l u c y j n y m duchem". )
Duch

rewolucyjny bolszewizmu

stąpienia

życia

na­

cjalistycznego, z d r o g i s ł u ż e n i a l u d o w i , p o p c h n ą ć j ą do
zaprzeczenia

artyści

w

w

szej s z t u k i , chce o n a z a w r ó c i ć j ą z d r o g i r e a l i z m u so­

ale w y p a c z e n i e

patriotyzmu

za­

niezwyciężoność socjalizmu.

wyrazić —
po­

jest

smutków,

n i ą w arsenale bolszewizmu, nierozerwalnie
od­

Tołka­

serii.

lecz o g ó l n e , zasadnicze, p o z y t y w n e , o p t y m i s t y c z n e s t a ­

koncentrują
na

du­

pokonać

utracił je

sztuki r e a l i z m u socjalistycznego

przeczanie

ale
lecz

męstwem,

zdolnego

natomiast

s t a r e , c h y l ą c e s i ę do u p a d k u ,

polega

poświę­
męki —

tu beznadziejności,

człowieka,

nie n a p r z ó d

akcja

strachu,
nieubła­

serię,
ogrom

zdumiewającym

siłą radzieckiego

samokrytyki,
jest p r ó b ą

umniejszeniem

za­

postępowych

rzeczywistości.

Kosmopolitycznej
w

żąda

jej istotnego znaczenia

samokrytyki

z j a w i s k naszej

powszedniości w jej najpospolit­

szych, codziennych, z w y k ł y c h

znakomitą

—

wyraz. Niemniej jednak

poświęcone

napełniły

przed

I t u jest

uczuciem

w y d a r z e n i a -— m i ­

żeby

stworzył

chową

satyrycznej

się

znajduje

te

od­

trafili

wycieńczeni, w y g ł o d z e n i ludzie, nadludzkie w y s i ł k i

poczuciem

tworzeniu wielkiego historycznego
Ojczyzny

którzy

Męki

pokora

1 nadludzki heroizm. Nie ma

kach

łość

do

Ślepa

zwycięstwa

ludzkie uczucia

Chmielko, którego

szlochem.

coną oblężeniu Leningradu.

prze­

wiel­

ludzi,

potworów.

gra­

próbował

g a n y m losem — oto t e m a t serii, t e m a t obcy radzieckiej

intensyw­

j a k g d y b y w sobie p a t r i o t y z m l u d u .
W

faszystowskich

męki

dokonania,

m i ł o ś c i do t w ó r c y

kiego Stalina.

łapy

Krytyka

rosyjski"

wydarzenie historyczne, uroczysty

Majdanku"

m u serce r o z p a c z ą i j e g o p l a n s z e s ą k r z y k i e m

s ł a w i a n i a w swej t w ó r c z o ś c i zdobyczy socjalizmu.

przedstawia

na

nieprawdopodobne

styczną

P a t r i o t y z m r a d z i e c k i jest w i ę c b e z p o ś r e d n i m
spójni

w

naro­

4 3

d ó w ZSRR, patriotyzm radziecki". )

zem

serii „ C h r y s t u s

tworzyć

ucisku.

czy

c i e r p i e ń r a d z i e c k i c h l u d z i , lecz n a t y m ,

socjalizmu, k t ó r y

wszelkie

to

Zagad­

się ojczyzną nowego w y ż s z e g o p o r z ą d k u społecznego —
obalił

„nie

zwycięskiego

k a radziecka nie p o w i n n a o d t w a r z a ć z m a r t w i e ń i cier­

nie

do R i e p i n a i S i e r o w a .

radzieckiemu

O c z y w i ś c i e zagadnienie

najszlachet­

n i o s ł e patriotyczne uczucia r o s y j s k i c h a r t y s t ó w
wa

naszemu

krytyce

niezwykle

n a s z e j sztuce w s z y s t k o co s m u t n e ,

podoba

się

tragiczne —

ale

O b r a z G r i g o r i e w a „ P r z y j ę c i e d o k o m s o m o ł u " czy „ S t a ­

nie m o ż e

linowskie

P r z y tej okazji p o w o ł u j e się ona często na dziedzictwo.

każdego

pokolenie" — jest
już

choćby

z

tego

zdolny

poruszyć

powodu,

że

serce

artysta

tak

szczerze i t k l i w i e p o k a z a ł n a m nasze d z i e c i . P r a w d z i ­
wa

miłość do radzieckiej

młodzieży

spowodowała,

że

Jeżeli

ona

ścierpieć

Rembrandt

w

niej radości

odtwarzał

tragiczne

i optymizmu.
twarze

giczne losy, a p r z y t y m o s i ą g a ł n a j w y ż s z e

i

to w ł a ś n i e dlatego, że t r a g i z m l e ż a ł u p o d s t a w

społecz­

jego prace p r z e n i k n i ę t e są szczerym p a t r i o t y c z n y m u -

nego u s t r o j u , w k t ó r y m

czuciem;

życia. Bezsensowne i g ł u p i e jest przeprowadzanie

piewca

w

obrazie

naszego

tym zaangażowany

życia,

s z t u k i znaczenie p i ę k n a
dzieckiej

sztuce k r y t y k a

umacniający

za

jest

gorący

pomocą

i t r e ś ć tego ż y c i a . W r o g a
kosmopolityczna

nieraz

swej
ra­
wy­

logii pod t y m w z g l ę d e m
społeczeństwie
żeniem

w

żył. Była
pomiędzy

to f o r m a

społeczeństwie

osądzenia

sytuacją

klasowo-antagonistycznym

tra­

pogłębienie,

a

ana­

sztuki
jej

socjalistycznym. Jak

w

poło­
zazna­

t y k a ł a w f o r m i e z a r z u t u j e j zasadniczy o p t y m i z m , s t a ł e

c z y l i ś m y w y ż e j — stosunek s z t u k i realistycznej do spo­

i u p o r c z y w e „ t a k jest" („da"), k t ó r e nasza sztuka p o w ­

łeczeństwa

różni się w

sposób

zasadniczy

w

obydwu

�tych wypadkach. A zatem i treść k r y t y k i rzeczywisto­
ści w sztuce s p o ł e c z e ń s t w a

przeciwko

burżuazyjnego

skierowana

p o d s t a w o m tego s p o ł e c z e ń s t w a , r ó ż n i się od

treści k r y t y k i przeżytych

form

rzeczywistości w

sztu­

ce r a d z i e c k i e j , n a s t a w i o n e j n a u m o c n i e n i e p o d s t a w
stroju

socjalistycznego.

Krytyka
sze

„Mówiłem

zasadniczego zagadnienia

r a d z i e c k i e g o , lecz w o k ó ł
—

poprawienia

słowem

obalenia

praktycznych

wokół

błędów

że

poglądów

w ś r ó d ś w i a t a p r a c y w obecnych w a r u n k a c h toczy

kich

się

ustroju

zagadnień

po­

gruncie

triotycznym

Można

powiedzieć

artysty

zatem,

radzieckiego

że

zdobyczy socjalizmu d r o g ą
zistych

i głębokich

to posiada s z c z e g ó l n ą

obrona

i

bu­

zada­

propaganda

odtworzenia ich w

obrazach

artystycznych.

wyra­

Zadanie

aktualność polityczną. W

epoce

w a l k i socjalizmu z kapitalizmem, kiedy reakcyjny
perializm

im­

przygotowuje nowe wydarzenia z zamiarem

p o d e r w a n i a siły i n i e z a l e ż n o ś c i
Ojczyzny, zadania radzieckich

podstawowym,

ona

utwierdzenia
Zaufanie

obliczem

naszej

socjalistycznej

artystów

postawionych

ludowym,

w

dnia

optymizm,

przewodnich,
przyszłość,

jutrzejszego

socjalistycznego
jako

n i e w a ż n e , o d p o w i e d z i a l n e ale z a r a z e m i z a s z c z y t n e .

pa­

artystyczną

Niezaprzeczalną
stycznej jest jej

cechą

socjalistycznej

patriotyzm związany

socjalistycznego s p o ł e c z e ń s t w a . Obecnie j e d n a k p a t r i o ­
tyzm

nieustraszoność

prz':d

nione

wiary

p r o w a d z ą do k o m u n i z m u " i k i e d y r o z b e s t w i o n y i m p e ­

określają

pełen
do

bajki

radziecki przyjmuje
od

historycznej

specyficzne

epoki,

rializm dąży wszystkimi

kiedy

Gorkiego,

ale

miłość)".

tylko głęboka

i wskazanie

szych zalet p o s t ę p o w a j

sztuki

Goethego

słowach

tych

ocena c u d o w n e j

bajki

na

W

jedną

z

najistotniej­

socjalistycznej.

N i e k i e d y u w a ż a s i ę , ż e p a t r i o t y z m t o tylko
twórcy,

która

powinna

wyrazić

się

drogi

ludzkości. Patriotyzm

miłości

artysty

L e n i n a — S t a l i n a . Z d r u g i e j s t r o n y •— j e s t t o

zagad­

n i e n i e i s t o t y t r e ś c i naszej s z t u k i p r z e d s t a w i a j ą c e j

moralna

nie

w

mu.

do

swej socjalistycznej

umacniania
Dlatego

życia,

walki

patriotyzm

S p r a w a j e d n a k jest znacznie g ł ę b s z a . Ź r ó d ł e m
nego w i a r y

peł­

w ż y c i e c h a r a k t e r u naszej s z t u k i jest

no­

w y j e j s t o s u n e k do s o c j a l i s t y c z n e j r z e c z y w i s t o ś c i .
tego t e ż

radziecki

artysta

jest

organicznie

Dla­

związany

z l u d e m i czuje się p i e w c ą i o b r o ń c ą tego ż y c i a , z k t ó ­
r e g o c z e r p i e m a t e r i a ł , do
się z kolei s w ą

rozwoju

którego

kretnym

zagadnie­

o zbudowanie

komuniz­

radziecki

artystyczno-politycznym

naszej s z t u k i .

mi­

Ojczyzny,
jest

najważniejszą

p o d s t a w ą naszego a r t y s t y c z n e g o r o z w o j u . J e s t o n

dziele.

po­

radziecki

do s w e g o k r a j u , d o s w e g o l u d u , o d d a n i a s p r a w i e p a r t i i

łość l u d u
jego

uzależ­

s i ł a m i do przeszkodzenia

jest w y r a z e m l u d o w o ś c i naszej sztuki,

ta jest silniejsza n i ż „ F a u s t "

rozwojowi

formy,

„wszystkie

dział: „Sztuka

jest z a w a r t a nie

istotą

form

stępowemu

przez

arty­

samą

postępowych

w ż y c i e c h a r a k t e r naszej sztuki. N a w i ą z u j ą c

pokonana

kultury
z

G o r k i e g o „ D z i e w c z y n a i ś m i e r ć " — J. W . S t a l i n p o w i e ­

cecha

życia

podstawowym

jest

radziec-

zadaniem sztuki realizmu

nieuchronnie rodzi

(śmierć

Tyl­

konsekwent­

obecnie „ w pierwszej l i n i i ognia" — s t a j ą się szczegól­

s p o ł e c z n e g o — jest

życia.

rozłamowi

pełna afirmacja

radziec­

W a l k a o umocnienie podstaw socjalistycznego u s t r o ­

formę

realistycznym jest m o ż l i w a

władzy

4

i

kres

i prosty, praktyczny, b e z p o ś r e d n i udział sztuki w

organów

utrwalenia

kiej". -"')ju

nie

niem

już, że w a l k a p o g l ą d ó w jest i będzie,

lepszenia Rad,

z o s t a ł ostatecznie p o ł o ż o n y

k o w epoce s o c j a l i z m u s t a j ą c n a

najważniej­

Stalina:

bez t e g o n i e j e s t m o ż l i w y p o s t ę p . A l e w a l k a
wokół

nas

d o w i e tego życia.

artystyczna powinna p a m i ę t a ć

wskazania Józefa

nie

u-

U

między artystą a ludem, między sztuką a życiem.

wyrazem

kon­

ludowości

Właśnie w patriotyzmie radzieckim

l e ż y s z u k a ć p o d s t a w o w y c h , p r z e w o d n i c h zasad,

na­

kryte­

r i ó w i m i a r y d l a p o j m o w a n i a tego, co to j e s t l u d o w o ś ć
naszej

sztuki.

przyczynia
Przekład:

twórczością.

Władysława

Jaworska.

PRZYPISY
1.

„ L e n i n o k u l t u r z e i s z t u c e " M . 1938, str.

2.

W. I . L e n i n :

3.

W. I . L e n i n :

4.

A. A.

str.

Dz. T . X X V I I ,

str.

i „Leningrad",

W. I . L e n i n :

str.

D z . Т . X X X , str.
Dz. Т. X , str.

7.

W. I . L e n i n :

8.

T a m ż e str. 30—31. W y d . p o l . str.

9.

J. W .

Stalin:

Marksizm

K.

11.

A. A. Z d a n o w:

12.

J. W .

str.
da"

i

J.

1947, str.

str.
14.

W.

I.

17.

14.

„O

Dz.

Referat

11-e

teatrów

dramatycznych

i

sposo­

(b) z 26 s i e r p n i a 1946 r . G o s p o l i t i z d a t .
str.

47.

Т.

str.

18.

da"
I,

19.

„Narada

„Zwiez-

23.
XVII

partii. Zagadnienia leninizmu,

wyd.

447.

O projekcie Konstytucji
leninizmu,
str.

Związku

wyd.
386.

11-e,

J. W .

21.

Tamże.

22.

J. W .

Referat o czasopismach „ Z w i e z -

i „ L e n i n g r a d " , str.
działaczy

WKP(b)"
20.

muzyki

w

CK

Wyd. „Prawda",

M . 1948,

str.

137.

D z . Т . V I I , btr.

Stalin:

Marksizm

k o z n a w s t w a , str.
23.

T a m ż e , str.

24.

W. I . L e n i n :

25.

W. I . L e n i n :

26.

J. W .

27.

A. A.

5.

radzieckiej

Stalin:

138.

a zagadnienia

języko-

21.

20.
Dz. Т . X X . str.

16.

Dz. Т. X I X , str.

Stalin:
Z d a n o w:
da"

1950,

11—12.

A. A. Z d a n o w:

8.

X I I , cz.

o czasopiśmie

Dz. T . X X V I I I ,

Związku

wyd.

bach i c h ulepszenia". Postanowienie C K W K P

517.

Lenin:

leninizmu,

512.

repertuarze

54.

sprawozdawczy na

Zagadnienie

O projekcie konstytucji

Zagadnienia

str.

wyd.

589.

J. W . S t a 1 i n :

27.

str. 473. W y d . p o l . str.

W. S t a l i n :
SRR.

Referat

i „ L e n i n g r a d " , str.

Stalin:
11-e,

16.

str.

SRR.

a zagadnienie j ę z y k o ­

Engels:

XVIII

388.

203.

zjeździe

13.

F.

Referat sprawozdawczy na

11-e,

z n a w s t w a . G o s p o l i t i z d a t . M . 1950,
10.

Stalin:

zjeździe partii. Zagadnienia leninizmu,

D z . Т . X V I str. 293. W y d . p o l . L e ­

W. I . L e n i n :

M a r k s

J. W .

38.

nin o literaturze . Książka
6.

15.

299.

376

Z d a n o w : Referat o czasopismach „ Z w i e z da"

5.

Dz. T. X X V I I ,

Dz. Т. X I , str.

217.
340—341.

Referat o czasopismach „ Z w i e z -

i „Leningrad",

str.

36.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11489" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11467">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/77e83a474e86e13952320af3505c94af.pdf</src>
        <authentication>057560e219323bc26c43b5aa303df67b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136869">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3760</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136870">
                <text>1960</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136871">
                <text>Kieleckie - snycerstwo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136872">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3530</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136873">
                <text>Z zagadnień kieleckiej snycerki/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1960 t.14 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136874">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1960 t.14 z.4, s.195-205</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136875">
                <text>Mulkiewicz, Olga</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136876">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136877">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136878">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136879">
                <text>Olga

Mulkiewicz

Z

Z A G A D N I E Ń

K I E L E C K I E J

W dziedzinie ludowej sztuki plastycznej rzeźba
w drzewie wysuwa się na jedno z czołowych miejsc —
dzięki d u ż e j łatwości o b r ó b k i surowca, j a k r ó w n i e ż
obfitości m a t e r i a ł u . Ten. rozległy dział twórczoścf
ludowej m o ż n a podzielić ogólnie na d w i e grupy; r o l a
każdej z nich jest w kulturze ludowej odmienna,
ma inne nasilenie na terenie Polski i r ó ż n y zasięg
geograficzny. Pierwsza grupa — to rzeźba p e ł n a , f i ­
guralna; w p r z e w a ż a j ą c e j swej masie p o d p o r z ą d k o ­
wana celom k u l t o w y m , reprezentowana jest g ł ó w n i e
przez tak zwane popularnie „ ś w i ą t k i " , w mniejszej
zaś części w y r a ż a się w tematyce świeckiej. Rzeźba
p e ł n a o charakterze k u l t o w y m b y ł a w przeszłości
mniej więcej r ó w n o m i e r n i e rozpowszechniona na te­
renie całego kraju, z w y j ą t k i e m jedynie okolic za­
mieszkiwanych
przez
ludność
protestancką.
Pod
wpływem
warunków
historycznych (wojny,
akty
ucisku n a r o d o w o ś c i o w e g o l u b religijnego, k t ó r e w cza­
sach z a b o r ó w objęły poszczególne połacie kraju) ilość
figuralnych rzeźb religijnych uległa znacznym zmia­
nom. W z w i ą z k u z t y m mamy dziś — obok t e r e n ó w
stosunkowo bogatych w ś w i ą t k i (jak np. M a ł o p o l ­
ska) — tereny, gdzie zabytki tej dziedziny sztuki zo­
stały j u ż silnie przetrzebione (Ziemie Zachodnie,
Wielkopolska, Podlasie, wschodnia Lubelszczyzna).
D r u g ą g r u p ę stanowi rzeźba o charakterze deko­
racyjnym, w y s t ę p u j ą c a
na r ó ż n y c h
przedmiotach
drewnianych, najczęściej w postaci płaskorzeźby, w y ­
konywanej przy użyciu jednej l u b k i l k u technik sny­
cerskich. Rzeźba dekoracyjna — w p r z e c i w i e ń s t w i e
do szeroko rozpowszechnionej n i e g d y ś figuralnej
rzeźby religijnej — w y s t ę p o w a ł a w n i e k t ó r y c h tylko
okolicach kraju, przy czym najsilniej u w a g ę badaczy
p r z y c i ą g a ł a bogata, wysoko za swe artystyczne w a ­
lory ceniona snycerka góralska. Szereg ilustrowanych
o p r a c o w a ń , k t ó r e poświęcono dotychczas zdobnictwu
w drzewie na terenie Podhala i Beskidu Zachodnie­
go, może s u g e r o w a ć , że jedynie te obszary w Pol­
sce posiadają r o z w i n i ę t ą s n y c e r k ę , w z g l ę d n i e że je­
dynie t a m w formach jej przejawia się p e ł n a d o j ­
rzałość artystyczna. P o g l ą d taki nie b y ł b y jednak
uzasadniony. P r ó c z Karpat, gdzie istotnie zdobnictwo
w drzewie osiągnęło wysoki poziom, s ą i inne tere­
ny, gdzie sztuka snycerska stanowi w ludowej t w ó r ­
czości artystycznej pozycję w a ż n ą i bynajmniej nie
zasługującą na pomijanie jej milczeniem.
P r z y k ł a d e m m o g ą b y ć rozległe obszary woje­
w ó d z t w a kieleckiego c i ą g n ą c e s i ę po północnej stro­
nie G ó r Ś w i ę t o k r z y s k i c h , od Wisły na Wschodzie po
okolice Opoczna, gdzie jeszcze w okresie m i ę d z y ­
w o j e n n y m w y s t ę p o w a ł a bardzo i n t e r e s u j ą c a r z e ź b a
dekoracyjna, wprawdzie w zakresie zdobnictwa nie­
których
tylko
przedmiotów,
posiadająca
jednak
swoisty charakter i wysokie w a l o r y formalne.

S N Y C E R K I

Jednak, podczas gdy na obszarach górskich sny­
cerska dekoracja
jest bardziej
rozpowszechniona
i obejmuje szeroki wachlarz w y r o b ó w drewnianych,
na terenie przez nas o m a w i a n y m ogranicza się ona
jedynie do bardzo w ą s k i e g o zespołu p r z e d m i o t ó w ,
s t a n o w i ą c y c h tradycyjne prezenty s k ł a d a n e d z i e w c z ę ­
tom przez chłopców.
Ofiarowanie
dziewczynie drobnego
przedmiotu
z w i ą z a n e g o z jej p r a c ą c o d z i e n n ą (jak np. przęślicy,
wrzeciona czy czółenka tkackiego) przez s t a r a j ą c e g o
się o jej w z g l ę d y c h ł o p c a m i a ł o s w ą s p e c j a l n ą w y ­
m o w ę , przyjęcie z a ś daru i u ż y w a n i e go świadczyło
o przychylności i wzajemności. Podarunek o tak do­
n i o s ł y m znaczeniu powinien oczywiście w y r ó ż n i a ć się
s t a r a n n o ś c i ą wykonania i p i ę k n ą d e k o r a c j ą , co stwa­
rzało s p r z y j a j ą c e w a r u n k i dla rozwoju zdobnictwa
snycerskiego. Chłopcy p r z y g o t o w u j ą c prezenty r y w a ­
lizowali ze sobą, aby w oczach swych w y b r a n y c h za­
b ł y s n ą ć artystycznym talentem i z a k a s o w a ć swych
ewentualnych k o n k u r e n t ó w .
Jak w y n i k a z o p o w i a d a ń starych i n f o r m a t o r ó w ,
w północnej części w o j e w ó d z t w a kieleckiego „od wie­
k ó w j u ż ta moda była, co panny od c h ł o p a k ó w do­
s t a w a ł y wystrugane przęślice". W zasadzie k a ż d y
c h ł o p a k sam sobie d a w a ł r a d ę z w y k o n a n i e m prezen­
tu. Zazwyczaj zajmowano się t y m podczas zimowych
wieczorów na tzw. „ p r z ą d k a c h " , kiedy d z i e w c z ę t a
przędły, chłopcy z a ś w ś r ó d ż a r t ó w i p r z e k o m a r z a ń
strugali dla nich p o d a r k i . . Z d a r z a ł o się czasem, że
chłopiec pozbawiony u z d o l n i e ń artystycznych nie po­
trafił w y k o n a ć np. rzeźbionej przęślicy; w ó w c z a s za­
m a w i a ł j ą w wielkiej tajemnicy u bardziej uzdolnio­
nego kolegi, r e w a n ż u j ą c się m u później poczęstun­
kiem w karczmie.
Uprawianie snycerki w czasie owych w s p ó l n y c h
z e b r a ń s t w a r z a ł o specyficzny k l i m a t s p r z y j a j ą c y b u j ­
nemu rozwojowi tej dziedziny sztuki dekoracyjnej,
z drugiej zaś strony u ł a t w i a ł o wzajemne przejmowa­
nie w ą t k ó w i technik zdobniczych, co przyczyniło się
w rezultacie do powstania lokalnego stylu charakte­
ryzującego l u d o w ą rzeźbę kielecką. R z e ź b i a r z e w y ­
k o n u j ą c y zdobione przęślice czy c z ó ł e n k a nie b y l i
o w y m i w p e w n y m sensie wyspecjalizowanymi a r t y ­
stami ludowymi, k t ó r y c h spotykamy dość często w ś r ó d
„ ś w i ą t k a r z y " u p r a w i a j ą c y c h rzeźbę f i g u r a l n ą do ce­
l ó w kultowych. Snycerze kieleccy to amatorzy, k t ó r z y
w ciągu swej młodości zaledwie k i l k a razy c h w y t a l i
się artystycznej pracy r z e ź b i a r s k i e j , o g r a n i c z a j ą c się
do paru przęślic wykonanych w okresie „ k a w a l e r k i " .
Po ożenku kończyły się artystyczne zajęcia snycerskie,
gdyż — w e d ł u g miejscowej o p i n i i (Mąkosy Stare, pow.
Radom) — „ ż o n a t e m u to j u ż nie wypada, żeby dla
dziewcząt s t r u g a ł prezenty".

195

��i?

II. 1. Fragm. przęślicy.
Jastrzębia,
pow. Radom. Wl. Muz. Świętokrzyskiego
w Kiel­
cach. II. 2. Pola pióra przęślicy.
Wyk. J. Januszewski.
Jedlnia Kościelna,
pow. Ko­
zienice. II. 3. Przysiadka
przęślicy.
Mąkosy Stare, pow. Kozienice.
Wl. Muz.
Święto­
krzyskiego
w Kielcach.
II. 4. Fragm. pióra przęślicy.
Pow. Końskie.
Wl.
Zakładu
Etnografii
Słowian
U. J. w Krakowie.
II. 5. Fragm. wzoru na przęślicy.
Jastrzębia.
II. 6. Pola pióra przęślicy.
Wyk. Kazimierz Wojtaszek. Smardzewice,
pow.
Opoczno.
Wl. Muz. w Tomaszowie
Maz. II. 7. Fragm. wzoru na przęślicy.
Wyk.
Władysław
Solarz. Odrowąż, pow. Końskie.
II. 8. Pola pióra przęślicy.
Jastrzębia.

Na tle gromady bezimiennych snycerzy, k t ó r y c h
dzieła udaje się czasem odnaleźć w okolicy Opoczna
czy Radomia, z a c h o w a ł y się w p a m i ę c i ludzkiej liczne
nazwiska wybitniejszych t w ó r c ó w , k t ó r z y zasłynęli
jako
utalentowani
wykonawcy
najpiękniejszych
przęślic. B y l i to p r z e w a ż n i e ludzie zawodowo obezna­
n i z o b r ó b k ą drzewa, cieśle lub stolarze, którzy, w y ­
k o r z y s t u j ą c s w ą w i e d z ę technologiczną i biegłość
w p o s ł u g i w a n i u się n a r z ę d z i a m i , ł a t w i e j dystansowali
k o n k u r e n t ó w nie m a j ą c y c h w t y m zakresie n a l e ż y ­
tego przygotowania. T a k i m w ł a ś n i e cieślą i stolarzem
zarazem był A n t o n i W r ó b e l z Jedlni K o ś c i e l n e j ;
z d u ż y m z a m i ł o w a n i e m z a j m o w a ł się on s n y c e r k ą ,
tak że „potrafił i noc c a ł ą przesiedzieć, żeby s k o ń ­
czyć zaczętą r o b o t ę " . O p r ó c z przęślic, k t ó r y c h w y ­
k o n a ł k i l k a , ozdobił t a k ż e p r a s ę do wyciskania sera.
P r z ę ś l i c e roboty W r ó b l a odznaczają się d u ż ą staran­
nością wykonania i bogactwem w z o r ó w o przewadze
m o t y w ó w geometrycznych. W M ą k o s a c h Starych jed­
n y m z najlepszych r z e ź b i a r z y był za m ł o d u Józef
Mąkosa, k t ó r y w roku 1953 udzielił wielu ciekawych
informacji c z ł o n k o m p r a c u j ą c e j w terenie ekipy ba­
dawczej.
Do c e l ó w r z e ź b i a r s k i c h u ż y w a n o najczęściej topoli,
osiki, brzozy, ś l i w y w z g l ę d n i e olchy. Podstawowe
n a r z ę d z i e pracy s t a n o w i ł nóż s k ł a d a n y , tzw. „cyga­
nek", o dobrze wyostrzonym, szpiczasto z a k o ń c z o n y m
ostrzu, oraz c y r k i e l u ż y w a n y do ryzowania m o t y w ó w
kolistych i tzw. gwiazd cyrklowych. Obok tych na­
rzędzi, p o s ł u g i w a n o się czasem w celach zdobniczych

'i

t o k a r k ą . Z n a j d o w a ł a ona zastosowanie przy dekora­
c y j n y m k s z t a ł t o w a n i u formy pewnych p r z e d m i o t ó w ,
j a k np. krężli i piór do przęślic, k t ó r y c h fragmenty
były zdobione najczęściej sposobem snycerskim.
S p o ś r ó d technik snycerskich, na o m a w i a n y m obsza­
rze stosowana bywa technika r y t u prostego, r y t u
cyrklowego, w i ó r o w a prosta, k l i n o w a oraz krystalicz­
na. Ryt prosty — w postaci l i n i i wyskrobywanych
na powierzchni drzewa przy pomocy ostrego rylca —
stosowany był raczej pomocniczo, gdy chodziło o de­
likatne ograniczenie pola zdobniczego lub też zróżni­
cowanie powierzchni i wzbogacenie m o t y w u wykona­
nego i n n ą t e c h n i k ą ( i l . na okładce). Typowy r y t
c y r k l o w y z n a j d o w a ł zastosowanie przy wyznaczaniu
m o t y w ó w kolistych i rozet, k t ó r e n a s t ę p n i e zwykle
wzbogacano przy pomocy innych technik snycerskich.
Na ogół rola obydwu wymienionych tu r o d z a j ó w r y t u
była raczej skromna.
O wiele bardziej rozpowszechniona b y ł a technika
w i ó r o w a prosta; przy pomocy najczęściej stosowa­
nych p ł y t k i c h r o w k ó w o t r ó j k ą t n y m przekroju w y ­
konane są elementy i motywy złożone z prostych kre­
sek w y p e ł n i a j ą c y c h lub obrzeżających pole zdobni­
cze, kontury m o t y w ó w roślinnych i figuralnych, mo­
nogramy itp. Ponadto technika w i ó r o w a
znajduje
szerokie
zastosowanie
w
wypadkach
ozdobnego
k s z t a ł t o w a n i a formy przedmiotu, z czym spotykamy
się np. w ś l i m a k o w a t y c h z a k o ń c z e n i a c h przysiadek
do przęślic itp. ( i l . 1). Stosunkowo szeroko u ż y w a n a
była technika klinowa, najczęściej stosowana w obra-

197

�11. 9. Przęślica,
II. 10. Czółenka
Szczepan Skóra.

1927. Wyk. Piotr Łagowski.
Jedlnia
Kościelna,
pow.
Kozienice.
zdobione. Kol. Kruszewiec,
pow. Opoczno. 11. 11. Przęślica.
Wyk.
Łączna, pow.
Kielce.

mieniach pól zdobniczych, a także w motywach w y ­
pełniających te pola ( i l . 1). T e c h n i k ą k r y s t a l i c z n ą
p o s ł u g i w a n o się na o m a w i a n y m terenie stosunkowo
rzadko. Z n a j d o w a ł a ona
najczęściej
zastosowanie
w motywach w y p e ł n i a j ą c y c h c e n t r a l n ą część moty­
w u zdobniczego, co przyczyniało się do osiągnięcia
ciekawych e f e k t ó w światłocieniowych ( i l . 3).
A m a t o r s k i m sposobem uprawiania snycerki n a l e ż y
prawdopodobnie t ł u m a c z y ć fakt, że w omawianej tu
r z e ź b i e nie spotykamy ś l a d ó w użycia półokrągłego
d ł u t k a ; s t ą d w y n i k a z u p e ł n y brak tzw. techniki w r ą b kowej, k t ó r a polega na żłobieniu łączących się ze sobą
nieckowatych w r ą b k ó w .
W dekoracji snycerskiej na omawianym terenie
w y s t ę p u j e w d e c y d u j ą c e j przewadze ornamentyka
geometryczna, a w ś r ó d s k ł a d a j ą c y c h się na n i ą ele­
m e n t ó w przede wszystkim l i n i a prosta i ł a m a n a , j o ­
dełka, krzyżyk, względnie najprostsze figury geome­
tryczne: trójkąt, prostokąt, romb czy wielobok (tabl.
I rys. 8—20); w y j ą t k o w o z d a r z a j ą się elementy w po­
staci ł u k u (tabl. I rys. 1—2).
Z trójkątów względnie rombów układane bywają
m o t y w y o ś r o d k o w e , zbudowane na zasadzie r ó w n o ­
ramiennego k r z y ż a prostego lub ukośnego (tabl. I
rys. 21—27). Pola n i e k t ó r y c h e l e m e n t ó w , j a k t r ó j k ą ­
ta, rombu, p r o s t o k ą t a czy koła, w y p e ł n i a n o rytmicz­
n y m i u k ł a d a m i złożonymi z l i n i i prostych czy k ą t ó w ,
rzadziej k r a t k i . W elementach o kształcie p r o s t o k ą t ­
n y m często p o d k r e ś l a n o podział wykonany przy po­
mocy p r z e k ą t n i (tabl. I i l . 33—36). M o t y w y koliste
posiadają p o w i e r z c h n i ę w y p e ł n i o n ą b ą d ź szeregiem
kół w s p ó ł ś r o d k o w y c h (tabl. I i l . 41—42) z polami we­
w n ę t r z n y m i rytmicznie kreskowanymi, b ą d ź moty­
w a m i o ś r o d k o w y m i . Z d a r z a j ą się tu m o t y w y zbudo­
wane na zasadzie k r z y ż a (tabl. I i l . 45—46), promie­
niste (tabl. I i l . 47—49), w z g l ę d n i e — co spotyka się
najczęściej — sześciopłatowe rozety cyrklowe (tabl. I
i l . 50—52).

198

Z wymienionych w y ż e j m o t y w ó w i e l e m e n t ó w
komponowane s ą u k ł a d y , w ś r ó d k t ó r y c h najliczniejsze
to u k ł a d y pasowe. Najczęściej w y s t ę p u j e tu kompo­
zycja o prostym u k ł a d z i e rytmicznym, polegającym
na powtarzaniu tego samego elementu l u b m o t y w u
(tabl. I I i l . 1—11), w z g l ę d n i e d w ó c h r ó ż n y c h elemen­
t ó w czy m o t y w ó w ( r y t m typu a b a b, tabl. I I i l .
12—21). Bardziej skomplikowane u k ł a d y rytmiczne
w ornamentach pasowych spotyka się niezwykle
rzadko. W y m i e n i ć tu n a l e ż y d w u k r o t n i e w y s t ę p u j ą c y
r y t m złożony z czterech e l e m e n t ó w kolejno po sobie
n a s t ę p u j ą c y c h (abcd abcd, tabl. I I rys. 22—23).
Niekiedy z d a r z a j ą się p r z y k ł a d y kompozycji paso­
wych, w k t ó r y c h r y t m m o ż e być na skutek p o m y ł k i
rzeźbiarzy w ogóle nie przestrzegany ( i l . 2 kolumna I I
od lewej). W n i e k t ó r y c h wypadkach z d a r z a j ą się
u k ł a d y pasowe d w u - lub więcej strefowe, tzn. złożo­
ne z r ó w n o l e g l e biegnących węższych u k ł a d ó w paso­
w y c h b ą d ź jednakowych (tabl. I I rys. 24—25), b ą d ź
różnych. W t y m ostatnim w y p a d k u u k ł a d poprzeczny
pasa b y w a najczęściej symetryczny, przy czym k o m ­
pozycja pasa ś r o d k o w e g o kontrastuje z u k ł a d a m i pa­
sów p r z y k r a w ę ż n y c h (tabl. I I rys. 28—33). Do w y ­
j ą t k ó w n a l e ż ą d w u - lub więcej strefowe zespoły pa­
s ó w o kompozycji asymetrycznej (tabl. I I rys. 35—36).
U k ł a d y ornamentalne typu o ś r o d k o w e g o w po­
r ó w n a n i u z u k ł a d a m i pasowymi w y k a z u j ą daleko
mniejsze zróżnicowanie. Są to kompozycje z a m k n i ę t e
w kwadracie lub p r o s t o k ą c i e podzielonym najczęściej
p r z e k ą t n y m i (tabl. I I rys. 38—39), obwiedzione nie­
kiedy motywem k r a w ę d z i o w y m (tabl. I I rys. 40—42):
raz jeden w y s t ą p i ł motyw rombu p r z e k r e ś l o n e g o na
k r z y ż (tabl. I I rys. 43).
M o t y w y niegeometryczne s t a n o w i ą w omawianej
tu ornamentyce z d e c y d o w a n ą mniejszość. Spotyka się
bądź schematycznie traktowany m o t y w rośliny w y ­
r a s t a j ą c e j z doniczki — j a k to widzimy na przęślicy
pochodzącej z Jedlni Kościelnej ( i l . 2) czy z bliżej

�nieokreślonej
miejscowości
w
powiecie
Końskie
(il. 4), b ą d ź t e ż , co zdarza się rzadko i jest zdecydo­
wanie nowszego pochodzenia, m o t y w swobodnie trak­
towanej w i c i ( i l . 6) czy gałązki o formach zbliżonych
do botanicznych.
Sporadycznie z d a r z a j ą się motywy zwierzęce: k i l ­
ka p t a s z k ó w wplecionych, w roślinny ornament w i ­
ciowy ( i l . 6) w z g l ę d n i e sylwetka ptaka siedzącego na
gnieździe, w y r z e ź b i o n a na przysiadce przęślicy z Ja­
strzębiej, pow. Radom ( i l . 5). Raz jeden w y r z e ź b i o n y
został m o t y l ( i l . 8 kolumna I I I od lewej); na tej sa­
mej przęślicy w y s t ę p u j e r ó w n i e ż jedyny m o t y w ludz­
k i — p r z e d s t a w i a j ą c y młodzieńca w cyklistówce ma­
szerującego z z a w i n i ą t k i e m na plecach i podpiera­
jącego s i ę l a s k ą ( i l . 8 kolumna 4 o d lewej).
O d r ę b n ą , aczkolwiek bardzo nieliczną g r u p ę sta­
n o w i ą m o t y w y z a c z e r p n i ę t e z symboliki c h r z e ś c i j a ń ­
skiej. S ą to krzyżyki ustawione na p r o s t o k ą t n e j pod­
stawie ( i l . 2 kolumna 4 od lewej), kielich, serce
i — spotkany raz jeden — motyw p r z e d s t a w i a j ą c y
s y l w e t k ę kościoła ( i l . 7).
Jak wspomniano na wstępie, zespół p r z e d m i o t ó w
zdobionych t e c h n i k ą s n y c e r s k ą jest niewielki, ograni­
cza się on bowiem do czółenek tkackich, przęślic
oraz „rozpinki", czyli rozsuwanej deseczki u ż y w a n e j
przez tkaczki do r o z p o ś c i e r a n i a na krosnach utkanego
m a t e r i a ł u . Rozpinka ta ( i l . 9), p o c h o d z ą c a z Jedlni
Kościelnej (pow. Kozienice), s k ł a d a się z d w ó c h
części. Jedna z nich posiada p o ś r o d k u swej długości
w ą s k i e wycięcie, w k t ó r e wsuwa się odpowiednio
d o p a s o w a n ą część drugiej deseczki. Dzięki p o w y ż s z e ­
m u u r z ą d z e n i u długość „ r o z p i n k i " m o ż n a d o s t o s o w a ć
do szerokości tkaniny. Z e w n ę t r z n e z a k o ń c z e n i a obu
wspomnianych deseczek są ozdobnie profilowane,
g ó r n a zaś powierzchnia posiada d e k o r a c j ę w y k o n a n ą
p r z e w a ż n i e t e c h n i k ą k r y s t a l i c z n ą i klinową. Ornament
złożony wyłącznie z e l e m e n t ó w geometrycznych za-

II. 12. Fragm. przęślicy.
Etn. Słowian
U. J. w

Pow. Końskie.
Krakoivle.

Wl.

Zakładu

komponowany jest z d u ż y m wyczuciem formy. W y ­
d ł u ż e n i e części ś r o d k o w e j p o d k r e ś l a biegnący w z d ł u ż
k r a w ę d z i m o t y w zygzakowaty, środek zaś — u k ł a d
pasowy złożony z dwunastu r ó ż n y c h z a m k n i ę t y c h
w prostokątach motywów przeważnie ośrodkowych,
częściowo p o w t a r z a j ą c y c h się, ale n a s t ę p u j ą c y c h po
sobie bez określonego r y t m u . Z e w n ę t r z n e z a k o ń c z e n i e
opisywanego t u u k ł a d u pasowego s t a n o w i ą z a m k n i ę t e
w d u ż y m kwadracie motywy o ś r o d k o w e , k t ó r y c h ze­
w n ę t r z n e o b r z e ż e n i e przechodzi w z d ł u ż k r a w ę d z i de­
seczki i nie dosięgając jej k o ń c ó w zamyka pole zdob­
nicze w y p e ł n i o n y m i trzema rytmicznie rozłożonymi
motywami p r o s t o k ą t n y m i , doskonale
uwypuklający­
m i zwężający się w t y m miejscu kształt deseczki. Ze­
w n ę t r z n e , r ó w n i e ż z w ę ż o n e i półkoliście
wycięte
końce deseczki p o s i a d a j ą ozdobę w postaci r ó w n o r a ­
miennego krzyżyka, s t a n o w i ą c e g o bardzo szczęśliwe
r o z w i ą z a n i e akcentu z a m y k a j ą c e g o całość ornamen­
talnej kompozycji.
Podczas gdy zdobione „ r o z p i n k i " n a l e ż a ł y do w i e l ­
kiej rzadkości (w posiadanym materiale p o c h o d z ą c y m
z b a d a ń na znacznym obszarze w o j e w ó d z t w a kielec­
kiego mamy zaledwie jeden tego rodzaju przykład),
rzeźbione c z ó ł e n k a tkackie z d a r z a j ą się częściej. Do
celów dekoracyjnych wykorzystywane s ą t u z w ę ż a ­
j ą c e się z a k o ń c z e n i a czółenek po obu stronach w y ­
żłobienia przeznaczonego do umieszczenia cewki. Jako
motywy dekoracyjne w y s t ę p u j ą tu zwykle motywy
półkoliste lub koliste z r ó ż n y m i p o d z i a ł a m i z e w n ę t r z ­
n y m i i w y p e ł n i e n i a m i w postaci jednoosiowego u k ł a d u
złożonego z czterech l i s t k ó w ( i l . 10 a, b). Czasem obok
m o t y w ó w kolistych spotyka się r ó w n i e ż krzyżyki
złożone z m a ł y c h t r ó j k ą c i k ó w .
Jak m o ż n a w n o s i ć z posiadanego m a t e r i a ł u , o k r e ś l o ­
ne wyżej pola zdobnicze r ó w n i e ż pod w z g l ę d e m w i e l ­
kości i możliwości dekoracyjnych nie b y ł y w jedna­
kowy sposób wykorzystane. Z w y k l e elementy deko­
racyjne k o n c e n t r u j ą się bardziej po jednej stronie
wyżłobienia, gdzie m i ę d z y u j ę t y m i w kole m o t y w a m i
zdobniczymi znajduje się r ó w n i e ż w y c i ę t a data w y ­
konania czółenka.
Najczęściej w ś r ó d zdobionych rzeźbą przedmio­
t ó w spotyka się przęślice. W y s t ę p u j ą one, j a k w i d a ć
z załączonej mapy, na terenie p o w i a t ó w : Opoczno,
Przysucha, Radom, Kozienice, Iłża, Kielce oraz —
jak świadczy o t y m jeden okaz n i e o k r e ś l o n e g o po­
chodzenia (przechowywany w Z a k ł a d z i e
Etnografii
Słowian U . J. w Krakowie) — p o w i a t u K o ń s k i e .
W y s t ę p u j ą c e n a t y m obszarze p r z ę ś l i c e zdobione
n a l e ż ą do typu przęślic k r ę ż o ł k o w y c h z p r z y s i a d k ą .
Przęślica taka s k ł a d a się z cienkiej poziomej deskiprzysiadki (dług. 60—75 cm, szer. 5,5—10 cm), w której
przy j e d n y m k o ń c u osadzona jest pionowa beleczka,
zwana „piórem", d ł u g . 55—80 cm, z nasadzonym od
góry ruchomym „ k r ę ż l e m " . W starszych przęślicach,
celem mocniejszego osadzenia pióra, o d n o ś n a część
przysiadki posiada wydatne zgrubienie, k t ó r e osiąga
się przez wystruganie deseczki z klocka odpowiedniej
grubości ( i l . 12) lub przez przymocowanie oddzielnej
podstawki, wys. ok. 6 c m (tabl. I I I rys. 8—12). Opisy­
wana tu część przysiadki posiada często k s z t a ł t ozdob­
i e

�II. 13. Przęślica.
Jastrzębia,
pow. Radom. Wł. Muz.
Świętokrzyskiego
w Kielcach.
II. 14. Przęślica.
Mąkosy
Stare, pow. Kozienice.
Wł.
Muz.
Świętokrzyskiego
w Kielcach.
11. 15. Przęślica.
Pow.
Końskie.
Wł.
Zakład Etn. Słowian
U. J. w Krakowie.
II. 16. Pole przysiadki
przęślicy. Kakonin,
pow. Kielce. Wł. Muz. Etnograficznego
i
Archeologicznego
w Łodzi. U. 17. Boki i pola przysiadki
przęślicy.
Jedlnia
Kościelna,
pow.
Radom.

�ny (tabl. I I I ) ; odnosi się to z a r ó w n o do samej obsad­
k i , k t ó r a przyjmuje często k s z t a ł t stożka ściętego,
oktogonu lub schodkowanej p i r a m i d k i , j a k i do sa­
mego zakończenia, k t ó r e b y w a profilowane (tabl. I I I
rys. 1—3, 8—12) w z g l ę d n i e p o d g i ę t e k u górze' (tabl.
I I I rys. 6—7). W w y d ł u ż o n y c h podstawkach p i ó r a
wyżłobione są niekiedy p r o s t o k ą t n e w g ł ę b i e n i a (tabl.
I I I rys. 1—i) przeznaczone na w o d ę , w k t ó r e j p r z ą d k a
zwilża palce w czasie pracy.
Deseczki przysiadek m a j ą najczęściej kształt pro­
s t o k ą t n y lub lekko rozszerzający się w k i e r u n k u
p r z e c i w l e g ł y m do podstawy pióra. Samo z a k o ń c z e n i e
deseczki od tej strony r ó w n i e ż bywa ozdobnie pro­
filowane. W y j ą t k o w o z d a r z a j ą się p r z y k ł a d y , gdzie
k r a w ę d ź przysiadki jest ozdobnie profilowana ( i l . 11).
Drążek, czyli „ p i ó r o " przęślicy, w starszych okazach
posiada p r z e k r ó j k w a d r a t o w y ( i l . 13) l u b ośmioboczny. Niekiedy jedynie dolna część p i ó r a jest k w a d r a ­
towa, g ó r n a zaś o ś m i o b o c z n a ( i l . 14). W nowszych
przęślicach z d a r z a j ą się p i ó r a ozdobnie toczone na
tokarni.
U z u p e ł n i e n i e m przęślicy jest n a k ł a d a n y na p i ó r o
„ k r ę ż e l " l u b „ k r ę ż o ł e k " w kształcie w y d ł u ż o n e g o
stożka, w y c h o d z ą c e g o z szerszej kolistej l u b ośmlobocznej podstawy.
Dekoracja snycerska w y s t ę p u j e
zasadniczo
na
wszystkich wymienionych wyżej częściach s k ł a d o ­
wych przęślicy, z t y m jednak że w sposobie roz­
mieszczenia ornamentu m o ż n a w y r ó ż n i ć k i l k a n a j ­
bardziej charakterystycznych s c h e m a t ó w . Najczęściej
więc ozdobione jest pióro przysiadki oraz podstawa,
w k t ó r e j jest osadzone. Czasem ornamentyka sny­
cerska obejmuje r ó w n i e ż część powierzchni przysiad­
k i od strony p i ó r a l u b też przerzuca się na jej prze­
ciwległy koniec. Rzadko natomiast zdarza się, aby
przysiadka b y ł a ornamentowana na całej swej po­
wierzchni, j a k to w i d z i m y np. na wspomnianej j u ż
poprzednio przęślicy z powiatu K o ń s k i e ( i l . 15).
W przęślicach, w k t ó r y c h podstawa p i ó r a wykonana
jest w całości wraz z d e s k ą przysiadki, najbardziej
ozdobione b y w a j ą boczne strony obsadki do pióra.
W y p e ł n i a je b ą d ź ornament pasowy w poziomym
u k ł a d z i e strefowym ( i l . 12), b ą d ź s t a n o w i ą one pola
zdobnicze w y o d r ę b n i o n e pasowym ornamentem k r a ­
w ę d z i o w y m , w y p e ł n i o n e w ś r o d k u kompozycją deko­
r a c y j n ą złożoną z rozet w r ó ż n y m u k ł a d z i e ( i l . 13,
17). W y p e ł n i e n i e obu przeciwległych ścian podstawy
utrzymane jest w zasadzie w j e d n a k o w y m charakte­
rze, j a k k o l w i e k zasada identyczności obydwu kom­
pozycji nie jest przestrzegana w sposób ścisły ( i l .
17). Niekiedy z d a r z a j ą się przęślice, w k t ó r y c h boki
podstawy p i ó r a w y p e ł n i a j ą u k ł a d y pasowe biegnące
w jednej połowie pionowo, w drugiej zaś poziomo.
W y s t a j ą c a poza p o d s t a w ę p i ó r a krótsza część przy­
siadki, ozdobiona profilowanym z a k o ń c z e n i e m w po­
staci rombu czy koła, posiada często na t y m z a k o ń ­
czeniu w y r z e ź b i o n y m o t y w rozety. Dłuższą część
przysiadki od strony pióra, a czasem też i przy końcu,
zdobi ornament z a m k n i ę t y w o b r ę b i e zakomponowa­
nego pola zdobniczego. Z w y k l e pole to z a m k n i ę t e jest
dookoła w ą s k i m szlakiem k r a w ę d z i o w y m , w ś r o d k u

I I . 18. Pola pióra przęślicy.
Jastrzębia,
pow. Radom.

Wyk.

Jan

Zając.

zaś w y p e ł n i o n e z w a r t ą kompozycją złożoną z moty­
w ó w geometrycznych w u k ł a d z i e pasowym l u b ośrod­
k o w y m ( i l . 15, 17). Na wolnej powierzchni przysiad­
k i , najczęściej w pobliżu kończącej s i ę dekoracji
ornamentalnej, wycinane b y w a j ą daty wykonania
przęślicy oraz inicjały ofiarodawcy l u b obdarowanej.
Przęślic, w k t ó r y c h cała powierzchnia przysiadki
b y ł a b y pokryta d e k o r a c j ą s n y c e r s k ą , spotyka s i ę nie­
wiele. Najczęściej są to p o w t a r z a j ą c e się symetrycz­
nie u k ł a d y złożone z rozet cyrklowych ( i l . 16), w now­
szych zaś — dość chaotycznie rozrzucone m o t y w y
roślinne. Rzadziej natomiast spotykamy na przysiadce zwarcie zakomponowany ornament w y k o r z y s t u j ą ­
cy całość powierzchni zdobniczej. D o s k o n a ł y p r z y k ł a d
tego rodzaju stanowi przęślica z powiatu K o ń s k i e
(il. 15) o p i ę k n i e zaplanowanym wzorze geometrycz­
n y m . Powierzchnia p i ó r a przęślicy dzieli się w spo­
sób naturalny na pola zdobnicze, k t ó r y c h ilość odpo­
wiada ilości boków. Może ich być — j a k w i e m y —
cztery lub osiem. Pojedyncze boki p i ó r a s ą w y p e ł n i o ­
ne najczęściej pasowym ornamentem geometrycznym,
w y j ą t k o w o r o ś l i n n y m — przy czym k a ż d y z b o k ó w
ozdobiony jest p r z e w a ż n i e inaczej ( i l . 18). Zestawy
sąsiadujących z sobą u k ł a d ó w robią czasem w r a ż e n i e
z u p e ł n i e przypadkowych, nie p o d p o r z ą d k o w a n y c h a n i
p r a w o m harmonii, a n i kontrastu. P r z y k ł a d e m tego
jest r o z w i n i ę t a na płaszczyźnie dekoracja ośmiobocznego p i ó r a na przęślicy z Zakościela, pow. Opoczno
(il. 20). P r z y k ł a d ó w takich m o ż n a by przytoczyć w i ę -

201

�C™^

/////

)))))

/V\

A

£

'« # 1Ś H #
\\v//
A
23

\\\//

2^

25

1 1
1 |

26

Tabl. I . Motywy
snycerskie
występujące
na
przęślicach: 1 Zakościele
(Opoczno),
2 Kakonin
(Kielce),
3 Stare Stużno, 4 Gałki, 5 Wysokin, 6
Wincentynów,
7 Zakościele
(Opoczno),
8 Jedlnia
Kośc.
(Kozienice),
9 Kakonin
(Kielce), 10, 11, 12 Libiszów,
13, 14 Zakoś­
ciele, 15 Gałki,
16, 17, 18, 19 Łokietka
(Opoczno),
20, 21 Libiszów
(Opoczno),
22 Jedlnia
Kośc.
(Kozie­
nice), 23 Libiszów,
24 Wysokin,
25 Wysokin
(Opocz­
no), 26, 27 Mąkosy
Nowe, 28 Jedlnia
Kośc.
(Kozie­
nice), 29 Mąkosy Nowe, 30 Mąkosy Stare, 31 Mąkosy
Nowe, 32 Mąkosy
Stare (Kozienice),
33 Stużno
Stare
(Opoczno),
34 Mąkosy
Stare (Kozienice),
35
Jedlnia
Kośc, 36, 37 Jedlnia
Kośc. (Kozienice),
38
Libiszów
(Opoczno),
39 Kakonin
(Kielce),
40 Stużno
Stare
(Opoczno),
41 Kakonin
(Kielce),
42
Smardzewice,
43 Wrzelowiec
(Opoczno),
44 Mąkosy
Stare
(Kozie­
nice), 45 Libiszów
(Opoczno),
46 Jedlnia
Kośc.
(Ko­
zienice),
47, 48 Libiszów
(Opoczno),
49, 50
Kakonin
(Kielce),
51, 52 Wysokin
(Opoczno).

cej. Niekiedy pióro przęślicy podzielone jest poprzecz­
n y m i r o w k a m i na k i l k a s e g m e n t ó w , co daje o k a z j ę
do zmiany dekoracji w o b r ę b i e poszczególnych od­
c i n k ó w każdego boku ( i l . 21). Nie zawsze zresztą
kompozycja wzoru na poszczególnych ś c i a n k a c h p i ó r a
posiada u k ł a d pasowy; niejednokrotnie powierzchnia
ich w y p e ł n i o n a jest r ó ż n o r o d n y m i motywami, w y ­
s t ę p u j ą c y m i samodzielnie, nie p o w i ą z a n y m i ze sobą
w rytmiczne u k ł a d y ani w o b r ę b i e jednej ściany
przęślicy, ani w stosunku do ścian s ą s i e d n i c h ( i l . 8).
Stosunkowo rzadziej zdarza się, aby ornament u k ł a d a ł
się na piórze strefowo, tzn. aby obiegał dookoła
p i ó r a z m i e n i a j ą c się w o d s t ę p a c h m i ę d z y poszczegól­
n y m i segmentami ( i l . 19).
Na k r ę ż l a c h ornament snycerski biegnie z r e g u ł y
dookoła zgrubienia podstawy. Jest to zazwyczaj w ą s k i ,

202

27

II. 19. Przęślica.
Świętokrzyskiego
przęślicy.
Wyk.
Opoczno.

Brzeziny, pow. Kielce. Wł.
w Kielcach.
II. 20. Pole
Antoni
Kmita.
Zakościele,

poziomo ułożony motyw pasowy, względnie (o ile
z a k o ń c z e n i e k r ę ż l a jest oktogonalne) s k ł a d a się z pio­
nowo orientowanych u k ł a d ó w pasowych w y p e ł n i a j ą jących poszczególne ś c i a n y ośmioboku. Część ś r o d k o ­
wa i g ó r n a krężla, zakryta w czasie pracy p r z ę d z i ­
wem, jest oczywiście nie zdobiona. W y j ą t e k od tej
zasady stanowi krężel, k t ó r y w z d ł u ż całej swej w y ­
sokości posiada b i e g n ą c e w o d s t ę p a c h , poziomo ułożo­
ne drobne wzory pasowe.
Przeprowadzenie analizy przedstawionego t u w szki­
cowym zarysie zdobnictwa snycerskiego, w y s t ę p u j ą ­
cego w w o j e w ó d z t w i e kieleckim, na tle p o r ó w n a w ­
czym innych t e r e n ó w Polski — nasuwa znaczne t r u d ­
ności z powodu bardzo n i e r ó w n o m i e r n e g o opracowa­
nia — w skali krajowej — tej dziedziny ludowej t w ó r ­
czości.

Muz.
pióra
pow.

�^Oi C f
!
A V A ? (iV i V
1

OV 6V ŚV

t&gt;V

liii

&lt;&lt;&lt;Ą&lt;-Ąr&lt;«
0\0

6

W V 7 7 W W 7

7 O T W W W W

KEKKEKEK

.0,0,0,0,0,0,0,01

35

3&lt;&lt;

33

32

36

"Xi
37

&lt;i3

71. 22.
Jedlnia
Tabl. U. Motywy snycerskie
występujące
na przęślicach:
1 Zakościele,
2 Bieliny,
4 Jedlnia
Kościelna
(Kozienice),
5 Wincentynów,
6 Bieliny,
7 Gałki, 8 Rusinów,
10 Jedlnia Kośc. (Kozienice),
11 Antoniów,
12 Radzice Duże, 13 Gałki (Opoczno),
nice), 15 Gałki, 16 Wincentynów,
17 Gałki, 18 Rusinów,
19 Libiszów,
20 Antoniów,
23 Antoniów,
24 Rusinów,
25 Antoniów,
26 Stużno Stare, 27 Oziębławice
(Opoczno),
ce), 29 Kakonin (Kielce), 30 Gałki, 31 Bieliny, 32 Zakościele,
33 Zakościele
(Opoczno),
nice), 35, 36 Zakościele
(Opoczno),
37 Jedlnia Kośc. (Kozienice),
38 Wincentynów
Kośc. (Kozienice).
41 Rusinów.
42. 43 Zakościele
(Opoczno).

W ś w i e t l e posiadanych m a t e r i a ł ó w n a j w y r a ź n i e j s z e
o d r ę b n o ś c i z a r y s o w u j ą się m i ę d z y i n t e r e s u j ą c ą
nas
s n y c e r k ą k i e l e c k ą a rzeźbą d e k o r a c y j n ą
obszarów
położonych na północ i z a c h ó d od Kielecczyzny. Przy­
kłady, k t ó r e posiadamy z t e r e n ó w Mazowsza (np.
z Kurpiowszczyzny czy Łowickiego), ze s w ą m ł o d ą
p ł a s k o - w y p u k ł ą d e k o r a c j ą w y s t ę p u j ą c ą na pewnych
s p r z ę t a c h domowych i n a r z ę d z i a c h \ z a r ó w n o w swej
technice j a k i w o g ó l n y m charakterze ornamentyki
w niczym nie n a w i ą z u j ą do form znanych w Kielec­
kiem.
Analogie z terenami zachodnimi {Mazury, Pomorze.
Dolny Śląsk) ograniczają się do faktu w y s t ę p o w a n i a
1

Ewa F r y ś , Jan Golis łowicki stolarz i
rzeźbiarz.
„Polska Sztuka Ludowa", 1959, n r 3; R. Reinfuss,
Pokonkursowe
wystawy sztuki ludowej w
Augustowie
i Kolnie, „Polska Sztuka Ludowa", 1951, n r 6, s. 189,
rys. 11, 12.
K . H . Clasen, Deutsche Volkskunst
Ostpreussen,
Weimar 1942, rys. 104, 105; G. Grundman, K . Hahm,
Deutsche
Volkskunst
Schlesien,
M ü n c h e n , rys. 122,
123; F. Adler, Deutsche Volkskunst
Pommern,
Mün­
chen, rys. 119, 122; A . Perlick, Der
Schönwalder
Rocken-ständer,
Die Hohe Strasse, schlesische Jahr2

Pola
Kość,

pióra
pow.

przęśUcy.
Kozienice.

3 Wincentynów
(Opoczno).
9
Rusinów
(Opoczno),
14 Jedlnia
Kośc.
(Kozie­
21 Rusinów,
22
Łokietka,
28 Seredzice
(Starachowi­
34 Mąkosy
Stare
(Kozie­
(Opoczno).
39. 40
Jedlnia

n i e k t ó r y c h technik zdobniczych (wiórowa, prosta, k l i ­
nowa, krystaliczna) i p o d o b i e ń s t w a najprostszych ele­
m e n t ó w dekoracyjnych. Natomiast kompozycja orna­
mentu w z i ę t a jako całość posiada charakter zgoła od­
mienny, w y n i k a j ą c y z innego sposobu rozplanowania
ornamentu. W y j ą t e k s t a n o w i ą n i e k t ó r e X V I I I - w i e c z n e
miary łokciowe p r z y p o m i n a j ą c e — w w y p a d k u zasto­
sowania ornamentyki geometrycznej
zróżnicowanej
w obrębie poszczególnych płaszczyzn zdobniczych —
p i ó r a przęślic kieleckich .
2

W stosunku do ludowego snycerstwa w y s t ę p u j ą ­
cego w Polsce p o ł u d n i o w e j (skąd — j a k dotychczas —
posiadamy najobfitsze m a t e r i a ł y p o r ó w n a w c z e ) zdob3

b ü c h e r für Deutsche A r t und Kunst i m Ostraum.
Band 1, Herausgegeben von Gustav Barthel, Breslau
1938, s. 256; G. Otto, Bauerliche
„Minnegaben"
und
Brauchtum
der Liebesleute
im Schlesien,
Die Hohe
Strasse, Breslau 1938, s. 223, 224.
M . Gładysz, Góralskie
zdobnictwo
drzewne
na
Śląsku,
K r a k ó w 1938; W. Matlakowski,
Zdobienie
i sprzęt ludu polskiego na Podhalu,
Warszawa 1901;
S. Barabasz, Sztuka ludowa na Podhalu,
Lwów—War­
szawa 1930; W. Kolago, Łyżniki
podhalańskie,
„Pol­
ska Sztuka Ludowa", 1948, n r 9—10.
3

203

�nictwo kieleckie wykazuje pewne p o d o b i e ń s t w a , choć
r ó w n o c z e ś n i e istnieje t u wiele istotnych różnic. A n a ­
logie dotyczą przede wszystkim technik zdobniczych,
w ś r ó d k t ó r y c h w y m i e n i ć n a l e ż y w y s t ę p u j ą c y na tere­
nie Opolszczyzny i K a r p a t r y t z w y k ł y i c y r k l o w y ,
t e c h n i k ę w i ó r o w ą prostą, k l i n o w ą , k r y s t a l i c z n ą , a tak­
że n i e k t ó r e proste elementy geometryczne łącznie
z powszechnie w snycerce ludowej s t o s o w a n ą g w i a z d ą
cyrklową. Niektóre podobieństwa obejmują również
sposób rozmieszczenia w z o r ó w na przedmiocie, co
można stwierdzić porównując na przykład niektóre
przęślice p o d h a l a ń s k i e z k i e l e c k i m i . Natomiast rza­
dziej m o ż n a s t w i e r d z i ć analogie w zakresie kompo­
zycji u k ł a d u ornamentalnego.
Z a r ó w n o w snycerce
p o d h a l a ń s k i e j j a k i śląskiej panuje na ogół d u ż a
dyscyplina w sposobie komponowania, w y r a ż a j ą c a się
m i ę d z y i n n y m i w i d o c z n ą t e n d e n c j ą do u t r z y m y w a n i a
przejrzystych i regularnych u k ł a d ó w rytmicznych.
Owa swoboda w sposobie u k ł a d a n i a obok siebie r ó ż ­
nych m o t y w ó w nie p o w i ą z a n y c h ze s o b ą i w y s t ę p u ­
j ą c y c h po sobie bez o k r e ś l o n e g o p o r z ą d k u , k t ó r a tak
uderza w dekoracji piór przęślic kieleckich, posiada
czasem analogie na p o ł u d n i u Polski — jedynie
w zdobnictwie starszych, X V I I I - w i e c z n y c h m i a r łok­
ciowych z Opolszczyzny.
4

Wskazane t u cechy dotyczące szczegółów g ł ó w n i e
o charakterze elementarnym i powszechnym w sny­
cerce p r y m i t y w n e j p r z e d s t a w i a j ą się j a k o zespół
cech o d r ę b n y c h , k t ó r e w p ł y w a j ą d e c y d u j ą c o
na
k s z t a ł t o w a n i e s i ę odrębności formalnych ludowej sny­
cerki Kielecczyzny.
Na w s t ę p i e w y m i e n i ć t u n a l e ż y różnice w zakresie
stosowanych technik. Z a r ó w n o na Ś l ą s k u Opolskim
j a k i na terenach karpackich — w ś r ó d n a r z ę d z i sny­
cerskich obok n o ż a u ż y w a n o półokrągłego d ł u t a , co
powoduje, że poczesne miejsce w tamtejszej ornamen­
tyce zajmuje nie w y s t ę p u j ą c a na Kielecczyźnie tech­
nika w r ą b k o w a . D r u g i m n a r z ę d z i e m , r ó w n i e ż w sny­
cerce kieleckiej nie stosowanym, jest u ż y w a n y przez
rzeźbiarzy góralskich tzw. ś w i d e r zdobniczy, k t ó r y
pozwala w p r o w a d z a ć do ludowej ornamentyki element
w postaci małego, konturowo zarysowanego k ó ł k a
z p u n k t e m w środku. Czasem nawet te techniki, k t ó r e
są w s p ó l n e na obu p o r ó w n a n y c h ze sobą terenach,
nie zawsze w praktyce stosowane są w sposób iden­
tyczny. Np. technika klinowa stosowana jest z a r ó w n o
w w o j e w ó d z t w i e kieleckim j a k i w Karpatach czy
na Opolszczyźnie, jednak na Kielecczyźnie t r ó j k ą t n e
k l i n y w y s t ę p u j ą pojedynczo lub połączone s ą ze sobą
w i e r z c h o ł k a m i , na Opolszczyźnie zaś i w rzeźbie g ó ­
ralskiej spotyka się, obok tego, łączenie d w ó c h k l i ­
n ó w w z d ł u ż podstawy, co daje w rezultacie zarys
rombu z lekko zaznaczoną k r ó t s z ą p r z e k ą t n ą .
W zakresie o r n a m e n t y k i snycerka g ó r a l s k a i śląska
nie unika tak konsekwentnie ł u k u czy l i n i i falistej
(np. p o d h a l a ń s k i „gadzik"), a przede wszystkim sięga
do tematyki r o ś l i n n e j , k t ó r a — potwierdzona na
Ś l ą s k u j u ż w w i e k u X V I I I (datowany łokieć z r o k u
1781 z Opolszczyzny) — d a ł a tu, j a k r ó w n i e ż na Pod* W. Matlakowski,

204

op. cit., tabl. X L I I .

halu, d u ż ą r o z m a i t o ś ć bogato r o z w i n i ę t y c h f o r m (pod­
h a l a ń s k a „leluja"); widoczne s ą t u , przetworzone na
sposób ludowy, w p ł y w y ornamentyki stylowej (np.
w y s t ę p u j ą c y na łokciach z Opolszczyzny i w zdob­
nictwie p o d h a l a ń s k i m m o t y w tulipana).
M o t y w y r o ś l i n n e , bardziej zadomowione w rzeźbie
p o ł u d n i o w e j Polski, o d z n a c z a j ą się w i ę k s z ą r ó ż n o ­
rodnością i dojrzałością f o r m a l n ą , czego brak ubogim
i s ł a b o jeszcze r o z w i n i ę t y m drzewkom z przęślic kie­
leckich. Podobnie, znacznie bogatsze w swej oprawie
ornamentalnej s ą na obszarze Polski p o ł u d n i o w e j r o ­
zety c y r k l o w e czy m o t y w y w postaci kół w s p ó ł ś r o d kowych. N a terenie Góralszczyzny w y s t ę p u j e w licz­
nych odmianach ornamentalnych m o t y w serca, k t ó r y
w snycerce kieleckiej zanotowany został zaledwie
raz jeden, i to w najprostszym ujęciu k o n t u r o w y m .
W zakresie kompozycji u k ł a d ó w ornamentu sny­
cerka ludowa p o ł u d n i o w e j Polski jest, j a k to wspom­
niano w y ż e j , bardziej zdyscyplinowana, co w y r a ż a
się w dążności do ścisłego rytmizowania, zachowania
symetrii i przejrzystości w budowie ornamentu.
R e a s u m u j ą c w y n i k i powyższego p o r ó w n a n i a m o ż n a
ogólnie s t w i e r d z i ć , że snycerka kielecka reprezentuje
stadium pierwotniejsze. Przejawia się to z a r ó w n o
w rodzaju stosowanych technik opartych na naj­
prostszym n a r z ę d z i u snycerskim, k t ó r y m jest szpi­
czasty nóż, j a k i w charakterze ornamentu złożonego
niemal
wyłącznie
z elementów
geometrycznych.
Ś w i a d e c t w e m pierwotnej prostoty jest w y s t ę p u j ą c a
w licznych p r z y k ł a d a c h swoboda kompozycyjna w ze­
stawianiu u k ł a d ó w ornamentalnych, k t ó r a niejedno­
krotnie m o ż e niepokoić b r a k i e m p r a w i d e ł organizu­
jących ornament i w y w o ł y w a ć w r a ż e n i e przypadko­
wości czy n i e p o r z ą d k u , a w rzeczywistości jest w y ­
razem ż y w i o ł o w e j , często naiwnej pasji tworzenia, d l a
k t ó r e j analogii n a l e ż a ł o b y s z u k a ć w sferze sztuki
ludów prymitywnych.
W dziedzinie ornamentu geometrycznego snycerka
kielecka osiąga niejednokrotnie wyższy poziom pla­
styczny aniżeli na Podhalu czy Śląsku. Odnosi się to
szczególnie do rzeźby kieleckiej, głęboko ciętej, o fak­
turze j a k gdyby krystalicznej ( i l . 12), k t ó r a stwarza
na powierzchni przedmiotu bogatszą g a m ę ś w i a t ł o ­
cieniową.
O i l e snycerze z Kielecczyzny potrafili o s i ą g n ą ć
d o s k o n a ł e w y n i k i w zakresie ornamentu geometrycz­
nego, o tyle ornament r o ś l i n n y w y s t ę p u j e t u w sta­
d i u m z u p e ł n i e p o c z ą t k o w y m . Są to spontanicznie po­
dejmowane p r ó b y wzbogacenia tradycyjnej ornamen­
t y k i , pozbawione jakichkolwiek w p ł y w ó w wzornic­
twa zaczerpniętego z inwentarza s t y l ó w historycznych,
k t ó r e t u w i d a ć nie d o t a r ł y . Arealistycznie traktowane
formy r o ś l i n n e nie zdążyły się na terenie Kielecczyzny
bogaciej r o z w i n ą ć , gdyż n a w a r s t w i ł a się na nie i za­
głuszyła je najnowsza moda, w n o s z ą c a do tutejszej
snycerki naturalistyczne tendencje w t r a k t o w a n i u de­
koracji r o ś l i n n e j .
Z tego, co powiedziano dotychczas na temat ludo­
wej rzeźby dekoracyjnej na Kielecczyźnie, wynika,
że nie posiada ona w ł a ś c i w i e ścisłych analogii, k t ó r e

�T—."Tj

12««'

KOŃSKIE

„a„„

'/ • • ta

''SKARŻYSKO
2S.'

I

KAM.

,

i/;
• 1

OKIELCE

-

*20

STARACHOWICE
O

&lt;5

!
1

2!
OPATÓW

o

21

( J£,ORZE)dw
.-&gt;•,

O

CHMIELNIK
STASZdw&gt;

, o

—j

PIŃCZÓW

O BUSKO

i
&lt;
i
^KAZIMIERZA-O WLk
,(
w

&lt;L.

)

"

O

MIASTA

•

MIEJSCOWOŚCI

POWIATOWE
S K Ą D POCHODZĄ,

MATERIAŁY

Zasiąg występowania
przęślic zdobionych. Spis miejscowości:
1 Twarda,
2 Małoszyce,
3 Kruszewiec,
4 Libiszów,
5 Radzice
Małe,
6 Ossa,
7 Wysokin, 8 Całki (pow. Opoczno), 9 Rusinów,
10 Bieliny (pow. Przy­
sucha),
11 Stare
Stużno,
12 Zakościele
(pow. Opoczno),
13 Brzoza,
14 Mąkosy Stare, 15 Mąkosy Nowe, 16 Cecyliówka
Głowaczowska
(pow.
Kozienice),
17 Jastrzębia
(pow. Radom),
18 Jedlnia
Kościelna (pow.
Kozienice),
19 Krzyżanowice,
20 Seredzice
(pow. Starachowice),
21 Su­
chedniów,
22 Bieliny,
23 Kakonin
(pow. Kielce).
24 Morawicka
Wola
(poi&lt;&gt;. Kielce). 25 Odrowąż (pow.
Końskie).

pozwoliłyby na bardziej globalne zestawienie snycerki
kieleckiej ze s n y c e r k ą jakiegoś innego obszaru na
terenie Polski. Analogii takich n i e znajdziemy r ó w ­
nież na terenie obszaru Słowacji czy Węgier. Naj­
bliższą j e j , jeżeli chodzi o ogólny wyraz w y n i k a j ą c y

Fot. Jan Świderski.
Rys.: Maria
Z Wiglusz — il. 11.

Czarnecka

Tabl. III. Fragmenty
przysiadek przęślic
u nasady
pióra:
1 Libiszów,
2
Wincentynów,
3 Małoszyce
(pow. Opoczno),
4 Mąkosy
Stare (pow. Kozie­
nice),
5 Oziębłowice
(pow.
Opatów), 6 Jedlnia Kośc. (pow.
Kozienice),
7 Okół (pow. Iłża),
8 Twarda, 9 Brzoza, 10 Bieli­
ny (pow. Opoczno),
11 Kako­
nin. 12 Łączna (pow. Kielce).

z zasobu ś r o d k ó w technicznych i gamy e l e m e n t ó w
formalnych, wydaje s i ę w n i e k t ó r y c h swych przeja­
wach (nie p o w i ą z a n a genetycznie ze s n y c e r k ą kie­
lecką) snycerka ludowa Rumunii, k r a j ó w b a ł k a ń s k i c h
i Rosji.

— tabl. I . II,

III, mapka,

il. 9; Tyrs-Wenhrynatwicz

— il. 10;

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9899" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9877">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a3efa66816986d7a8c611f57a83e9cc1.pdf</src>
        <authentication>3ac43b0241fc1bcd88e9dcd85173583d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117782">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5090</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117783">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117784">
                <text>etnografia historyczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="117785">
                <text>chłopi</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="117786">
                <text>płeć i seksualność - aspekt historyczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117787">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4722</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117788">
                <text>Z zagadnień obyczajowości seksualnej chłopów w Polsce XVI-XVIII wieku / LUD 2004 t.88</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117789">
                <text>LUD 2004 t.88, s.41-64</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117790">
                <text>Wiślicz, Tomasz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117791">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117792">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117793">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117794">
                <text>Lud, t. 88, 2004

TOMASZ WISUCZ
Instytut Historii PAN
Warszawa

Z ZAGADNIEŃ OBYCZAJOWOŚCI SEKSUALNEJ
CHŁOPÓW W POLSCE XVI-XVIII WIEKU.
PRZYZWOLENIE I PENALIZACJA
Problem dziejów seksualności rzadko podejmowany jest przez polską naukę historyczną, być może z powodu ubóstwa źródeł. Jednak,jak ukazują Dzieje pięknej
Bitynki Jerzego Łojka l, można czasem natrafić na materiały pozwalające odtworzyć obyczajowość seksualną elit społecznych. Sporadycznie natomiast podejmuje
się próby opisu życia płciowego niepiśmiennych warstw niższych. Jeśli chodzi
o dzieje chłopów w okresie wczesnonowożytnym, pionierskim opracowaniem były
Sprawy obyczajowe w sądownictwie

wiejskim w Polsce w wieku XVII i XVIII

Bohdana Baranowskiego2, praca wciąż często cytowana, choć przestarzała, naginająca przekazy źródłowe do tezy o klasowym charakterze zasad moralnych. Jeśli nie
liczyć stosunkowo częstych odwołań do przypadków patologicznych), tojedyn)'lTI
kontynuatorem tej tematyki w zakresie historii obyczaju był Zbigniew Kuchowicz.
Jego książki Miłość staropolska4 i Człowiek polskiego baroku5 pozostająjedynymi opracowaniami z tego zakresu, zresztą dość wartościoWYJTIi.Dla badań nad
obyczajowością seksualną chłopów duże znaczenie posiadają także opracowania
dotyczące historii prawa (takich autorów jak Michał Staszków6, Ryszard Łaszew-

Skróty używane w poniższym tekście: AGAD - Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie, AP - Archiwum Państwowe, BJ - Biblioteka Jagiellońska w Krakowie, BO - Biblioteka
Zakładu Narodowego im. Ossolillskich we Wrocławiu, SPPP - Starodawne Prawa Polskiego Pomniki, I..I)l,IA - 1.(eHTpanbHHH
,l(ep)J(aBHHHiCTopH'.JHHH
apxiB YKpa'iHI1y JlbBoBi.
I 1. Łojek, Dzieje pięknej Bitynki, Warszawa
1982.
2 B. Baranowski, Sprawy obyczajowe w sądownictwie
wiejskim w Polsce w wieku XVIl i XV/Il,
Łódź 1955.
J Zob. np. M. Roźek, 1. Kracik, Hultaje, złoczyńcy, wszetecznice
w dawnym Krakowie, Kraków
1986.
4 Z. Kuchowicz, Miłość staropolska,
Łódź 1982.
5 Tcnźe, Człowiek polskiego baroku, Łódź 1992.
6 M. Staszków, Przestępstwa
przeciwko Kościołowi i religii w księgach sądowych wiejskich,
"Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Wrocławskiego", Seria A, nr 10, Prawo III, 1958, s. 161-186.

�42

Tomasz Wiślicz

ski7, JurU Hoszkos i Margarita Korz09) oraz prace historyczno-literackie na temat
erotyku ludowego (Czesława Hemasa10, Jerzego Bat1mińskiegol\ i Dobrosławy
Wężowicz-Ziółkowskiej 12). Wiele nowego wniesie zapewne zapowiadana od paru
lat etnograficzna rozprawa na temat życia seksualnego chłopów polskich ZbigniewaLibery.
Poniższy tekst ma na celu jedynie zasygnalizowanie pewnych zagadnień wiejskiej obyczajowości seksualnej w okresie wczesnonowożytnym. Za podstawowe
źródło posłużyły wiejskie księgi sądowe z XVI-XVIII wieku. Kwerenda objęła
akta ponad 120 kluczy dóbr lub pojedynczych wsi, leżących głównie w południowej
części Małopolski i zachodniej części Rusi Czerwonej. Z rejonu tego pochodzi
bowiem zdecydowana większość zachowanych wiejskich ksiąg sądowych13• Dla
potrzeb porównawczych spożytkowano także unikatowe księgi wiejskie z innych
rejonów Rzeczypospolitej, przede wszystkim stosunkowo obszerny zbiór aktów
klucza starogrodzkiego w Ziemi Chełmińskiej. Dodatkowo wykorzystano inne źródła sądowe, przede wszystkim księgi spraw kryminalnych sądów miejskich, przed
które trafiali chłopi oskarżeni o cięższe przestępstwa, oraz źródła normatywne ustawy wiejskie wydawane przez właścicieli dóbr, a także ówczesne teksty literackie. Z zasady natomiast nie odwoływano się do źródeł etnograficznych. Jakkolwiek posiadają one duże znaczenie dokumentacyjne, to jednak ich wykorzystanie
w badaniach historycznych budzi poważne wątpliwości. Informacje zebrane przez
ludoznawców pochodzą najwcześniej z XIX wieku i trudno je wiarygodnie odnosić
do dalszej przeszłościl4•

7 R. Łaszewski,
Wiejskie prawo karne w Polsce XVII i XVIII w.. Toruń 1988; tenże, Przestępstwa
przeciwko religii i dobrym obyczajom w prawie wiejskim Rzeczypospolitej szlacheckiej, w: Historia
prawa. Historia kultury. Libel' Memorialis Vitoldo Maisel dedicatus, red. E. Borkowska-Bagieńska,
B. Olszewski, Poznań 1994, s. 185-191.
8 lO. rOlllKO,36U'laC6e npa60 HaceneHWi YKpaiHcbKuXKapnam ma rtpuKapnamflJJi XIV-XIX
cm., JlbBiB 1999.
9 M. KOp30, KOHlnpoJlb 3a c06Jl100eHLleMHOpMceKcya.qhllOUMOpMU 6 IIOJlbCKOll
oepelme
XVJf-XVlIJ 66., "ColliyM. AJlbMaHaXcOlliaJlbHOliCTopif', t. 2, 2003, s. 165-182.
10 C. Bernas,
W kalinowym lesie, Warszawa 1965.
II J. Bartmiński, "Jaś konikipoU".
Uwagi o stylu erotyku ludowego, "Teksty" 1974, nr 2, s. 11-24.
12 D. Wężowicz-Ziółkowska
Mi/ość ludowa. Wzory milo.~ciw polskiej pie.l'ni ludowej XVIJl-XJX '1(,
Wrocław 1991; tenże, Seksualizm ludowy w świetle obscenicznej pieśni ludowej, w: Literatura i kultura popularna l, red. J. Kolbuszewski, T. Żabski, Wrocław 1991, s. 137-167.
13 Przyczyny nierównomiemego
zachowania się ksiąg sądowych wiejskich omawiają S. Grodziski, Księgi sądowe wiejskie (zasięg terytorialny i geneza), "Czasopismo Prawno-Historyczne",
t. 12, 1960, z. l, s. 85-140; tenże, Jeszcze o księgach sądowych, tamże, t. 15, 1963, z. I, s. 287-292,
oraz L. Łysiak, W sprawie genezy ksiąg sądowych wiejskich, tamże, t. 14, 1962, z. 2, s. 175-194.
Obaj autorzy zajmują się także problemami krytyki tego typu źródeł, zob. równieź: A. Vetulani,
Wartość badawcza hi@ sądowych wiejskich, w: VIJJ Powszechny Zjazd Historyków Polskich
w Krakowie 14-17 IX 1958, Warszawa 1959, t. 7, s. 99-114.
14 Por. uwagi Z. Kłodnickiego, Etnologiczne i etnograficzne aspekty metody retlVgre.lywnej, "Lud",
l. 83,1999, s. 47-57.

�Z zagadnień obyczajowości seksualnej chłopów w Polsce XVI-XVIIJ wicku

43

W przypadku obyczajowości seksualnej chłopów w okresie wczesnonowożytnym wnioskowanie na podstawie przekazów etnograficznych niesie szczególne
niebezpieczeństwa. Jej stan, rejestrowany przez badaczy w połowie XIX wieku,
był wynikiem głębokich zmian, jakie zaszły w tej dziedzinie w ciągu poprzednich
250 lat. Społeczeństwa całej Europy przeżywały wówczas okres zasadniczych
przemian obyczajowych, w których niebagatelną rolę odegrały tworzące się nowoczesne struktury państwowe oraz zrefonnowane Kościoły, zarówno protestanckie,
jak i katolicki. W Rzeczypospolitej największe znaczenie miał wpływ instytucji religijnych. Od końca XVI wieku w wyniku działalności duszpasterskiej potrydenckiego Kościoła następowało stopniowe "moralizowanie" zwyczajowych fom1 życia płciowego chłopów i ograniczenie roli tradycyjnego systemu wartości w tym
względzie. Pomimo tej ewolucji można pokusić się o odtworzenie trwałych zrębów
tego systemu, zwłaszcza że -jak
się wydaje - największe zmiany zaszły tu
dopiero w drugiej połowie XVIlI i początkach XIX wieku.
Ogólnie można stwierdzić, że autonomiczna chłopska etyka seksualna była znacznie mniej rygorystyczna niż wzorzec proponowany przez duszpasterstwol5. Odnosiło się to zwłaszcza do kwestii życia płciowego osób stanu wolnego. Różnice
w tym względzie miały charakter prawdziwie zasadniczy. W chłopskim systemie
etycznym nie znane było właściwie pojęcie "czystości" w znaczeniu seksualnym.
W wyrokach sądów ławniczych pojawiały się, co prawda, sugestie, że zdaniem
ławy dziewczęta powinny "panieI1stwo zachowywać", zaś młodzieńcy "prawie nie
wiedzieć o takowym grzechu jeszcze"lfi, jednak w praktyce kwestia rozpoczęcia
życia płciowego wiązała się bardziej z czynnikami biologicznymi niż z normami
religijnymi, które starały się ograniczyć seksualność jedynie do stosunków małżeńskich. Problem ten w karykaturalnej fonnie ilustruje zapisany na początku XVIII
wieku wierszyk o ludowej proweniencji:
Od sochy do sochy
Niech trawa rośnie.
Nie dawaj picochy,
Az ci porośniel?

Dziewictwo nie stanowiło w środowisku chłopskim jakiejś szczególnie docenianej wartości. Istniało wprawdzie pojęcie "wieniec", utożsamiane zwykle z dziewictwem. Mówiło się o "odjęciu wieI1ca", bądź "nagrodzeniu wieI1ca", lecz znaczenie tych tenninów nie jest takie oczywiste. Tylko w jednym znanym przypadku

Por. Z. Kuchowicz, Mi/ość ... , s. 210-211.
Księga sądowa wsi Blażowej 1749-1830, AP w Rzeszowie, Akta Gminy Błażowej 99, s. 2
[1745]; Księgi sądowe kresu muszyńskiego (1754-1793), AP w Krakowie, Dep. rkps 100-101 (cyt.
dalej: Kres muszyński), t. 1, s. 58 [1759]; por. Księgi sądowe kluczajazowskiego 1663-1808, wyd.
S. Grodziski, SPPP seria II, dz. 2, t. 5, Wrocław 1967 (cyt. dalej: Kresjazowski), nr 203 [1748].
17 C. Hernas, W kalinowym ... , t. 2, s. 58.
15

16

�44

Tomasz Wiślicz

ława wiejska zastosowała słowo "wieniec" we współczesnym rozumieniu dziewictwa. Była to jednak sprawa wyjątkowo drastyczna - gwałt na jedenastoletniej dziewczynce'H• Zdecydowanie częściej pojęcia "utrata wieńca" używano znacznie szerzej, dla opisu skazy na opinii dziewczyny, powodującej obniżenie jej wartości na rynku matrymonialnym, a pośrednio tylko związanej ze stanem jej błony
dziewiczej. W praktyce było ono zazwyczaj równoznaczne z powiciem bękartal9.
Podejmowanie aktywności seksualnej przez osoby stanu wolnego obu płci nie
spotykało się z jednoznacznym potępieniem społeczności wiejskiej. Przeciwnie,
można raczej stwierdzić, że panowała atmosfera milczącego przyzwolenia dla stosunków przedmałżeńskich pod warunkiem zachowania pewnych norm zwyczajowych. Kiedy Agnieszka Starczali na z państwa suskiego romansowała z Bartkiem
Karczem, matka jej, "wiedząc, że z sobą mieli ścisłość, z tego się naśmiewała i niby
drwiąc Karczowi mówiła: ostrożnie z moją dziewką"20. Problem zaczynał się bowiem dopiero wtedy, gdy dziewczyna zachodziła w ciążę. Obydwojgu kochankom
groziło wówczas karanie ftzyczne i grzywny, kobietom dodatkowo znaczny uszczerbek na opinii i perspektywa wychowania i wyżywienia dziecka. Był to jednak czarny scenariusz, który wcale nie był nieuchronną koniecznością. Z powodu złych
warunków higienicznych i zdrowotnych średni okres współżycia, po którym następowało zapłodnienie, musiał być znacznie dłuższy niż obecnie; zwłaszcza przy dużej nieregularności stosunków. Ponadto stosowano różne prymitywne techniki,
a także środki antykoncepcyjne i poronne, które wchodziły w skład repertuaru
każdej znachorkjl! . Przede wszystkim zaś - zwyczajnym sposobem uniknięcia
kłopotów w takich przypadkach (choć nie zawsze kary, w łagodniejszym wszakże
wymiarze) było zawarcie małżeństwa.
Wśród zarejestrowanych w księgach Kasiny w latach 1602-1714 wyroków
w sprawie nierządu między osobami wolnymi ponad 29% zakończyło się dobrowolnym lub nakazanym przez sąd ślubem podsądnych. W kresie muszyńskim
w latach 1754--1766 odsetek ten sięgał blisko 43%. Dane te przedstawiająjednak
tylko wierzchołek góry lodowej. Większość takich przypadków nie była rejestrowana. Zwykle zawierano bowiem małżeństwa bez pośrednictwa sądu ławniczego,
a fakt uprzedniego popełnienia nierządu starano się ukryć. Pełne światło na to
IM Księgi sądowe wiejskie, wyd. B. Ulanowski, SPPP, t. 11-12, Kraków 1921 (cyt. dalej: Ulanowski), nr 7058 [1681].
19 Np. tamże, nr 4991 [1681]; Księga sądowa wiejska Rajbrotu 1728-1800,
AP w Krakowie,
Dep. rkps 268 (cyt. dalej: Rajbrot), s. 23 [1752]; K'iięgi ławnicze starogrodzkie 1721-1767, AP
w Toruniu, Akta Sądów Dominialnych Dóbr Biskupstwa Chełmińskiego (cyt. dalej: ASD), t. I, s. 56
[1721], t. 2, s. 125 [1743]; Kres rnuszyński, t. I, s. 159 [1758].
20 Ulanowski, nr 4637 [1700]; zob. także: Kres muszy/iski, t. 2, s. 174 [1764]. Por. Z. Kuchowicz,
Milo.\'ć... , s. 214-215.
21 Akta Sądu Kryminalnego
Kresu Muszyńskiego 1647-1765, wyd. F. Piekosiński, SPPP, t. 9,
Kraków 1889 (cyt. dalej: Piekosiński), nr 18 [1678]; Libel' damantorum seu malejicorum 1554-1625,
AP w Krakowie, Akta Miasta Krakowa 864, s. 341 [1610]; Acta scabinałia Nowego Sącza (1579-1647), AP w Krakowie, AD 67, s. 173 [1624].

�Z zagadnień obyczajowości seksualnej chłopów w Poisce XVI-XVlll

wieku

45

zagadnienie rzuciłaby dopiero analiza ksiąg metrykalnych. Niestety, specjalistyczne badania tego tematu przeprowadzane są bardzo rzadko22, a szczątkowy stan
zachowania takich źródeł z terenu Małopolski dodatkowo je utrudnia.
Można sięjednak domyślać, że taki sposób kojarzenia się par małżeńskich był
względnie powszechny. Jeśli wierzyć fraszce Wacława Potockiego, stanowił wręcz
wiejską normę:
Inakszcj zażywają chłopi na wsi mody,
Bo i zmowa na piccu i łożnica wprzody [...]
Aż skoro pannie młodcj brzuch nosa dosięga,
Wtcnaczas ślub i małżeńska nastąpi przysięga23•

Obietnicą ślubu w istocie dość łatwo było sobie zjednać przychylność dziewczyny. Wojciech Sitowski z klucza łąckiego córkę Bartłomieja Piekarczyka "namawiając na eksces, obiecował się z nią żenić i na tym fundamencie Pana Boga
obrażali"24.Trochę głębiej pobudki swe wyjaśniał Marcin Łukaszewicz, który swej
kochance Reginie "deklarował dawno przyjaźń małżeńską, oraz z kochania prawdziwego onej pozwalał sobie uczynki cielesne"25.
Taki schemat zawierania małżeństwa jako wyjścia bezpieczeństwa w przypadku "wpadki" najbardziej cynicznie podsumował Senko z Czukwi, który zalecając
się do Hasi Tuledzyny, mówił jej: "Ty wdowa, jam młodzieniec [ij.kawaler], jeśli co
zrobię, to cię wezmę, jeśli nie zrobię - przepadło"26. Opinia wiej ska nie widziała
w tym nic nagannego, a w każdym razie nic niemoralnego, nie ingerując,jeśli wszystko szło swym zwykłym torem. Wydaje się, że próby nakładania w XVIII wieku
grzywien (i innych kar) na małżeństwa, którym pierwsze dziecko urodziło się przed
upływem dziewięciu miesięcy od daty ślubu, były przede wszystkim pomysłem
właścicieli wsi na wyłudzenie od chłopów dodatkowych pieniędzy pod pozorem
obrony moralności. Praktyka taka upowszechniła się przede wszystkim w dobrach
biskupich. Znamy jąz kresu muszyńskiego i klucza starogrodzkiego, w których
chłopi nie mieli żadnego prawie wpływu na wymiar sprawiedliwości, zaś wiejskie
urzędy sprowadzone zostały do roli donosicieli. Sami chłopi odnosili się natomiast
do tych poczynań z dystansem27.
22 Zob. np. C. Kuklo, Funkcjonowanie społeczności parafialnej na tle analizy rejestracji chrztów
parafii Trzcianne 1600-1654, w: Społeczeństwo staropolskie, t. 3, red. A. Wyczański, Warszawa
i983, s. i85-228.
23 W. Potocki, Ogród/raszek,
Lwów 1907, t. 2, s. 432-433.
24 Księgi sądowe wiejskie klucza łąckiego, wyd. A. Vetuiani, SPPP seria II, dz. 2, t. 2-3, Wrocław
i962-i963 (cyt. dalej: Klucz łącki), nr 868 [i753].
25 ASD, t. i, s. 510 [i733];
por. też: Rajbrot, s. 22 [i751]; Księga :,praw gromadzkich Lipnicy
Górnej z lat 1753-1793, PAN Kraków, rkps 7ii8 (cyt. daiej: Lipnica Górna), s. 79 [i754]; ASD,
t. l, s. 145 [i722] i s. 4i5 [1732], t. 7, k. 90v-9i [1755] i k. 351 [1757].
26 Księga sądowa Czukwi 1586-1680,
IJ)l;IA, f. 142, op. l, t. l (cyt. daiej: Czukiew), s. 397
[2 poł. XVII w.].
27 Zob. np. ASD, t. l, s. 324 [i725];
ASD, t. 7, k. 90v [1755].

�46

Tomasz Wiś licz

Nie bardzo wiadomo natomiast, jak środowisko chłopskie oceniało takie stosunki seksualne między osobami stanu wolnego, w których małżeństwo nie było brane
pod uwagę - czy to ze względu na przeszkody obi~ktywne (np. spokrewnienie
w myśl prawa kościelneg028 lub politykę matrymonialną rodziców), czy też po
prostu żadna ze stron nie miała na to ochoty29. Przed sądy trafiająjednakjedynie
takie pary, w których doszło do poczęcia potomka. Najwyraźniej moralność wiejska wolała nie dostrzegać także i takich związków tak długo, aż nie doszło do
"skutku". Charakterystyczna jest tu sprawa z Wojkowej, gdzie w 1762 roku wdowa Ewa Czekanka w wyniku romansu z Piotrem Bartoszczykiem zaszła w kolejną
ciążę (a miała już pięcioro dzieci). Dopiero wtedy wójt z drugim sąsiadem zaczęli
przymawiać Bartoszczykowi, że źle uczynił, chodząc do Czekanki i płodząc z nią
dziecko. Sprawa zakończyła się tragicznie, gdyż rozgniewany wymówkami Bartoszczyk upił się i udusił śpiącą kochankę30.
Spłodzenie potomka w takim związku przedślubnym, gdzie ojciec dziecka nie
chciał lub nie mógł poślubić swojej kochanki, wywierało negatywny wpływ przede
wszystkim na życie kobiety, w mniejszym natomiast stopniu szkodziło mężczyźnie.
Trudno sięjednak zgodzić z opinią Bohdana Baranowskiego, że opinia wiejska
odnosiła się do takiej "upadłej" kobiety "z nieukrywanąnienawiścią", zaś zwyczaj
nakazywał jak najbardziej hańbiące wygnanie jej ze wsi31. Prawdąjest, że wśród
osób wyświeconych za przestępstwa obyczajowe prawie nie występowali mężczyźni. Jednak i wobec kobiet karę tę stosowano tylko wyjątkowo. We wzmiankowanym wyżej okresie w Kasinie ledwie co piąty wyrok w sprawach przestępstw
natury seksualnej nakazywał wygnać oskarżoną. Kara ta spotykała zasadniczo
recydywistki, kazirodczynie i kobiety z marginesu społecznego (np. kochankę rozbójnika)32. Sądy kasińskie były i tak wyjątkowo surowe. W przebadanym okresie
1754-1766 sąd kresu muszyńskiego tylko jednej nierządnicy kazał opuścić wieś
i to prawdopodobnie darując jej bolesną otoczkę rytualną wyświecenia.
Wyraźnie widoczna jest natomiast inna tendencja. Nierzadko kobiety, które zaszły w ciążę w związku niesakramentalnym, występowały do lokalnych instytucji
wymiaru sprawiedliwości z powództwem przeciwko ojcu dziecka o to, co nazwa-

1" Np. Ulanowski, nr 3811 [1728]; Księga miasta Nowej Góry [1677-1729J,
AP w Krakowie,
IT 229g, s. 24-25 [1677]; por. też ASD, t. 7, k. 351 [1757].
19 Tylko w jednym wypadku i dziewczyna i młodzieniec stwierdzili expressis verbis, że ,ją za żonę
nie chciał wziąć ani jej przyobiecował, ani oskarżona owego za męża i teraz nie chce" (ASD, t. I, s. 56
[1721]), ale przypuszczalnie przypadków takich było wiele wśród tych par, które pomimo "wpadki"
nie uciekały w małżeństwo przed odpowiedzialnością, wystawiając się na grzywny i plagi.
30 Piekosiński,
nr 34 [1732].
3] B. Baranowski, Problematyka badGli nad mentalnością chlopa pańszczyźnianego
na obszarze
woj. sieradzkiego i łęczyckiego wXVll iXV1llw., "Rocznik Łódzki", t. 14 (17), 1970, s. 271.
32 Karę wyświecenia
kobiety nierządnej przewidywały m.in. ustawy karne wsi należących do
dóbr klasztoru kannelitów w Czernej (Ulanowski, nr 7403 [1672]) iklucza łąckiego klasztoru klarysek w Starym Sączu (Klucz lącki, nr 544 [1670],599 [1702] i 603 [1712]), ale praktyka sądów łąckich wskazuje, że prawo to nie było stosowane.

�Z zagadnicI1 obyczajowości scksualnej chłopów w Polscc XVI-XVIII wieku

47

libyśmy obecnie wynagrodzeniem strat moralnych i alimentami. Na przykład
w 1721 roku przed sądem klucza starogrodzkiego stanęła Marianna Stannionka,
skarżąc się na Kazimierza Krona, "a to że jej podciwość oszpecił, ją sobie niewoląc do złego grzechu i złączenia się z sobą, który - grzech z nią płodził tak dalece,
że brzemieniem zaszła ijuż powiada bliska się bydź porodzenia, - prosi taż Marianna, aby był ten Kazimierz Kron parobek karany i jej za wieniec nad grodził, a na
dziecię także żeby dał"33.Reakcją sądu na takie oskarżenie było przymuszenie mężczyzny do odpowiednich świadczeń, grzywny na rzecz dworu, gromady i kościoła,
czasem także kary fizyczne. Co ciekawe, na ogół brak jest jakiejkolwiek oceny postępowania samej skarżącej, która wszak miała też swój udział w popełnieniu przestępstwa, więc powinna podlegać karze. Z zapisów sądowych wynika jednak, że
całą odpowiedzialność kamą za nierząd ponosił w takich wypadkach mężczyzna.
Obserwację tę potwierdza fraszka Adama Władysławiusza pt. O włodarzu
z Maćkiem, której bohater tytułowy - parobek - namówił dziewczynę do grzechu cielesnego, przyrzekając się z nią żenić. Kiedy kochanka zaszła w ciążę, wycofał się z obietnic. Dziewczyna wraz z rodzicami pozwała go przed urząd wsi.
Maciek stawiwszy się na rozprawę sądową rzekł:

o pojęciu wzmianka

z nią nie była.
I teraz panie wójcie, nie wiedźcie mię k temu,
Wolę raczej karaniu podlec inakszemu.
Wójt winy bykowego wprzód dać mu nakazał,
Dziewce kopę za wieniec odłoryć mu kazał;
Albo ją wziąć za żonę, na wolą mu dawał.
Ale Maciek na pierwszym wyroku przestawał
l zarazem dwie kopie na stole połorył.
Wójt winy jcdnę kopę do swej skrzynki włożył,
Drugą dziewce wziąć kazał. Ta licząc płakała;
Naliczywszy pół kopy, w wacek je schowała.
A drugie ku Maćkowi po stole pomknęła,
Mówiąc: Jużem ja swoje połowicę wzięła.
Druga sie też Maćkowi słusznie zostawiła,
Bo spoina nasza praca na tę kopę była34.

W osiemnastym wieku daje sięjednak zaobserwować zaostrzenie kontroli obyczajowej i standardów moralnych na wsi. Panny z dzieckiem, zgłaszające się do
sądów z prośbą o przyznanie im świadczeń alimentacyjnych, zaczęto traktować
jako współwinne nierządu i karać fizycznie, zaspokajając wszakże ich roszczenia
względem ojca dziecka. Cytowana wyżej Marianna Stannionka wystawiła się na
3) ASD, t. I, s. 56 [1721]; por. leż: Akta do dziejów Nowej Góry, 8J, rkps 122, k. 3v [1587J;
Ulanowski, nr 4991 [1681]; ASD, t. 7, k. 131v [1755]; Księga II. dekretów i komplanacji w sądzie
Pmistwa Łąckiego od roku 1787 i dalej zachodzących, BO, rkps 61 I 5 (cyt. dalej: Państwo /ąckie),
s. 138-142 [1793).
34 K. Badecki, Polska/raszka
mieszczańska. Minucje sowiźrzalskie, Kraków 1948, s. 57-58.

�Tomasz Wiślicz

48

50 plag rózgami, uzyskała wszakże od swego ex-kochanka "krowę dobrą cielną
do pożytk:ujej sposobną-także
i świnię", etc.35.W dalszym ciągu trudno zatem
mówić ojakimś szczególnym prześladowaniu kobiet, które wykroczyły przeciwko
szóstemu przykazaniu. Raczej marny do czynienia ze zwyczajem, który ignoruje
etyczną ocenę kwestii nieślubnego potomstwa, skupiając się na problemach praktycznych, ekonomicznych. Wartościowanie moralne schodzi zaś na dalszy plan.
Widać to na przykład w spisanych przez gromady "Punktach na mości księdza
Zagorskiego plebana wielkoporębskiego" z 1763 roku, gdzie mowa jest o jego licznym nielegalnym potomstwie: ,,12mo. In Anno 1762 Starmaszonka z Witowa
z tejże parafii została w ciąży i ma dziecko z imci ks. Plebanem, której obiecał dać
krowę, a nie dał, zajej panieństwo, co chodziła do dworu skarżąc się na ks. Plebana, że jej krowy nie dał. 13tio. Aneczkę z Krakowa wywiózł sobie ksiądz Pleban,
której zrobił dziecko i odesłał ją z brzuchem do Krakowa, co przyjechała z matką
swojąpo połogu upominając się o nadgrodę", itd.36.
Pomimo tego rzeczowego i względnie łagodnego podejścia chłopów do kwestii
nieślubnego potomstwa, pamiętać należy, że panna z dzieckiem wypadała na margines społeczności wiejskiej. Przede wszystkim znacznie zmniejszały sięjej szanse
korzystnego wyjścia za mąż. Dotykałająniewątpliwa
degradacja ekonomiczna
i społeczna, zwiększało się ryzyko popadnięcia w środowiska kryminogenne. Stopniowy upadek widać na przykład w dziejach trzech sióstr Portasionek ze Skotników Górnych, które osierocone przez rodziców, "nie maiąc względu na podsciwosc swoię, ladaiako sprawowały się, nie sluchaiąc dobrych perwezyi y przestrogi
sąsięckich, a co się bardziey tyczy przykazania Boskiego wykroczyli, bo nayprzod
starsza ladwiga, potym młodsza Zofia podupadszy cielesnie, błąkały się po ograniczu y do tych czas nie znayduią się we wsi, nayrnłodsza zas Zofia nietylko z wolnemi osobami, iak sarna zeznała, ale z męzatym popełniła cudzołostwo" w efekcie
została pozbawiona dziedzictwa po rodzicach i oddana pod kuratelę swego brata37.
Z drugiej strony można domniemywać (chociaż nie dysponujemy odpowiednimi
źródłami dla udowodnienia tej tezy), że problem nieślubnych dzieci dotyczył przede
wszystkim hipotetycznej grupy kobiet wiejskich, dla których było to doświadczeniem przekazywanym z pokolenia na pokolenie. Byłyby to osoby z nizin społecznych, pozbawione szans na poprawę swego statusu. Panieńskie dziecko nie wpływało znacząco na ich miejsce w hierarchii społecznej, bo trudno było w niej spaść
jeszcze niżej, zaś dobre zamążpójście i tak było niemożliwe.
Ogólnie rzecz biorąc, skala zjawiska nie była zbyt duża. Wedle niezbyt wiarygodnych szacunków Bohdana Baranowskiego procent nieślubnych dzieci na wsi
wynosił od 3 do 10%38.Znacznie lepiej udokumentowane źródłowo badania Jana

3S
36
37
38

ASD, t. I, s. 56 [1721].
Sumariusz papierów Wielkoporembskich, BO, rkps 11714, s. 895.
Ulanowski, nr 7503 [1775].
B. Baranowski, Sprawy obyczajowe ..., s. 69.

�Kujawiak

Krupiarka lwowska

Od Szkła koło Jaworowa

Wieśniak z żółkiewskiego sprzedający
różne drewniane sprzęty we Lwowie

Ryciny 1. Głogowskiego

�,:.::;;..;.o:""-

--.:::-

__

;)!UiJlftfW

po

.1I;&gt;iJ Z

~;~

I
I.

�Z zagadnień obyczajowości seksualnej chlopów w Polsce XVI-XVlIl

wieku

49

Kracika dla pierwszej połowy XVIII wieku w dekanacie Nowa Góra (na pn.-zach. od Krakowa) odsetek ten ograniczają do zaledwie od 1 do 5 procent w poszczególnych parafiach39.
Podjęcie współżycia płciowego w stanie wolnym było w sumie decyzją dość
ryzykowną, szczególnie dla kobiet. Wydaje sięjednak, że zachowywały one swego
rodzaju optymizm, licząc na zawarcie związku małżeńskiego w przypadku kłopotów, U. zajścia w ciążę. Zaufanie to musiało wypływać z doświadczenia grupowego i przypuszczalnie nie zawodziło w większości przypadków. Fakt ten potwierdza
występowanie także (dość rzadkie, co prawda, gdyż trudne do udowodnienia) przypadków, w których dziewczyna z premedytacją wykorzystywała groźbę zajścia
w ciążę dla przyśpieszenia ślubu z wahającym sięjeszcze młodzieńcem40. Sprzymierzeńcem ciężamych kobiet, domagających się od kochanków wypełnienia małżeńskich obietnic, były zresztą także urzędy wiejskie, które dysponowały skutecznymi środkami perswazji41.Jeśli nie dochodziło do spłodzenia nieślubnego dziecka
(lub innych publicznych skandali), społeczność chłopska nie ingerowała w życie
płciowe osób stanu wolnego, pozostawiając im pewną swobodę w ramach tradycyjnych modeli doboru seksualnego42.
Dopiero w połowie XVIII wieku pojawiają się przekazy, świadczące o pewnym
potępieniu przedślubnych stosunków płciowych. W 1762 roku Walenty Blecharz
z Filipowic wypominał w gniewie swemu parobkowi Witkowi Gąsiorkowi "Ty byku
osromociłeś mi dom", gdyż Witek karany był przez sąd dworski za uczynek cielesny z dziewką służącą43. W 1773 roku w Markowej Szczepan Lew i Zofia Krauzówna z rodzicami zawarli sądową ugodę, w której Szczepan zobowiązał się pojąć
za żonę ciężamą Krauzównę, tak jak był obiecywał. W ugodzie tej zawarto klauzulę, iż "obostrza się tymże dekretem, aby nikt nie ważył się temuż małżeństwu odtąd
wymawiać popełnionego excessu, i gdyby się ważył kto kiedy i kolwiek naśmie-

)91.

Kracik, Duszpasterstwo parafialne w dekanacie Nowa Góra w pier .•••..
szej polowie XVI JI wie-

/..11, Lublin 1977, s. 207-208. Zob. też ustalenia klasycznej pracy demograficznej Marcelego Handels-

mana i Zygmunta Nagórskiego, Wieś Bochotnica Królewska pod względem ludnościowym (monografia), Warszawa 1904, s. 6 (nadb. z "Ekonomisty", R. IV, 1904, t. 2). w wiejskich osadach parafii
Szaradowo Marek Górny w ogóle nie znalazł żadnych urodzell nieślubnych aż do lat sześćdziesiątych XVIII wieku, dopiero wtedy zaczęły się one sporadycznie pojawiać, zob. M. Górny, Zawarcie
maIżelistwa na wsi paluckiej w XVIll wieku: parafia szaradowska, "Genealogia. Studia i Materiały
Historyczne", t. 7, 1996, s. 92 i 96.
4Q Np. Marianna Plucienska Mateuszowi
Kumczenskiemu "się dała zuwiść, aby prędszem mógł
bydż mężem jej, cnotę swoję prędko utraciła", Protokół spraw miasta Janikowa (1771-1810), AP
w Kielcach, Akta Urzędów Wójtowskich i Ławniczych Miast I, s. 8 [1775J; por. Prothocolon causan/m criminalium 1679-1690, AP w Krakowie, Akta Miasta Krakowa 867, s. 191,192 [1685).
41 Zob. np. Ulanowski, nr 2878 [1606J inr 3988 [1742J; ASD, t. l, s. 510-511 [1733 J; PQllstwo
ląckie, s. 163 [1794).
42 Por. niezwykle ciekawe rozważania Ryszarda Tomickiego, oparte na materiałach etnograficznych: R. Tomicki, Norma. wzór i warto.i:ć w życiu seksualnym tradycyjnych społeczności wiejskich
w Polsce, "Etnografia Polska", t. 21, z. l, s. 54-59.
4) Księga miasta Nowej Góry [I 742-1798J, AP w Krakowie,
IT 229h, s. 29-30 [1762J.

�Tomasz Wiślicz

50

wać", to podpada pod plagi i grzywnyM. Pokazuje to, że nierządnicy stawali się
wówczas w środowisku wiejskim obiektami żartów i obmowy. W końcu XVIII
wieku moralność chłopów stała się na tyle surowa, że nie mogli oni sprawy nierządu puścić płazem. W Jasionce w 1791 roku urząd wsi wykroczył poza wyznaczone
przez zwierzchność dworską kompetencje, rozpatrując sprawę Sobka Kurdziela
i Małgorzaty Wiszki"o spłodzenie nieprawne potomstwa". Wezwany przed władze patrymonialne wójt Krzysztof Pokrzywa tłumaczył się z samowolnego osądzenia winnych takimi słowy: "ludzie gadali do mnie, iż niepięknie jest, że popełniony
występek przez Kurdziela i Wiszkę dotąd nie jest ukarany, i że należałoby ich ukarać, aby się tego dopuszczać nie ważyli inni, - co prawni, słysząc tę sprawę,
przed swój sąd wywołali"45.
To zaostrzenie wymagań moralnych wśród chłopów nastąpić musiało nie wcześniej niż w połowie XVIII wieku. Jeszcze sześćdziesiąt lat przed opisywanąpowyżej nadgorliwością ławników Jasionki, wójt i przysiężnicy wsi Kamionka w kluczu
strzeszyckim skazani zostali przez zwierzchność dworską na grzywny i po 30 plag
postronkami za wyjątkową opieszałość w sprawie nierządu Józefa Zelka z kobietą
z sąsiedniej wsi. Najpierw nie donosili administracji klucza ojego prowadzeniu się,
następnie prawdopodobnie umożliwili mu ucieczkę z więzienia, a potem zignorowali nakaz jego poszukiwania. Nakazano w końcu stawić go przed sądem dworskim pod groźbą grzywien i plag wymierzonych całej gromadzie4ó.
Osobnym problemem jest kwestia istnienia na wsi prostytucji. Dość często
z zeznań nierządnych kobiet wynika, że czerpały jakieś korzyści finansowe z utrzymywania stosunków z mężczyznami. Szczególnie widoczne jest to w okresach
stacjonowania we wsi jakichś wojsk, kiedy to następowało tzw. rozprzężenie obyczajów. Trudno mówić jednak o utrzymywaniu się kobiet z uprawiania nierządu.
W grę wchodziły bowiem raczej niewielkie prezenty, czasem drobne sumy. Np.
niejaka Magdalena z Ołpin zgrzeszyła z karczmarzem Gawłem Orłowem, który to
występek cielesny "w polu popełnili po trzy razy, to jest pierwszy raz dał jej syra
kawałek, drugi grosz pieniędzy, trzeci raz ją na służbę namawiał"47. Nie daje się
również stwierdzić inna cecha definiująca prostytucję - brak możliwości wyboru
partnera. Z zeznań nierządnych kobiet, o których wiadomo, że przyjmowały od
kochanków prezenty, wynika, że były raczej stałe w swych nieformalnych związkach lub pozwoliły sobie na jednorazowy eksces. W zeznaniach tych wiejskich
kobiet, które prowadziły bujne życie erotyczne, uderza natomiast brakjakichkolwiek odniesień do kwestii finansowych. Za przykład niech poshlŻy Maruszka ObuKsięga sądowa wsi Markowej 1591-1777, JJ.llIA, f. 85, op. 1, t. I, s. 915 [1773].
?mistwo ląckie, s.1 07-108 [1791]; podobna sytuacja miała miejsce trzydzieści lat wcześniej
we Florynce w kresie muszyńskim, Kres muszyński, t. 2, s.75 [1762].
46 Ulanowski, nr 3963 [1728]; podobnie w kluczu starogrodzkim,
ASO, t. 6, k. 127-127v [1755].
47 Akta sądowe wsi Olpiny fi 567-1 777j: II. Akta dotyczące spraw karnych w gromadzie Ołpiny,
AP w Krakowie, Oep. rkps 197(h) (cyt. dalej: Ołpiny), k. 5 [ok. 1720]; por. Kres muszY/lski,
t. 2, s. 32 [1761].
44

45

�Z zagadnień obyczajowości seksualnej chłopów w Polsce XVI-XVlH wieku

51

chówna z Brunar Niżnich, która przed urzędem kresu muszyńskiego przyznała się,
że wielokrotnie "przestąpiła przykazanie boskie": "l mo. Że najprzód był jej do tego
grzechu pobudką pomieniony Jacko Szlichta, z któlym wiele by razy ten grzech
popełniła tego nie pamięta, ale że on był najnatarczywszym zawsze na nią to zeznała.
2do. Zeznała, jako podczas wesela Ilka Bejdyka, z Janem Polańskim sołtysem pioruńskimjuż żonatym, na tym weselu będącym, pierwszy raz z nim dopuściła się
w stajni stojący. 3tio. Zeznała, jako z tymże drugi raz dopuściła się u Panka
w karczmie na boisku leżący. 4to. Zeznała, jako z Waniem młodzianem synem nieboszczyka Maksyma Szcześnika dopuściła się trzy razy, dwa razy u Maćka Furstaka
w izbie w nocy, trzeci raz na popostwie także w nocy W izbie. Sto. Zeznała, jako
z Tomkiem młodzionem, synem Piotra Marczaka, dopuściła się tego grzechu kilkanaście razy, nie pamięta siła. 6to. Zeznała, jako i zWaniem Gogocem dopuściła się dwa
razy w lecie raz w izbie, drugi raz w stajni," itd.48.Maruszka prowadziła zatem życie
dość rozwiązłe, ale ani sąd, ani świadkowie, ani ona sama nie uczynili żadnej sugestii,
żeby czynić to miała dla jakichkolwiek korzyści materialnych.
Forsowana przez duszpasterzy chrześcijańska moralność seksualna opierać się
miała na instytucji małżeństwa (i do niego zresztą ograniczać). Tradycyjna kultura
chłopska również przywiązywała do niego dużą wagę. Normy, które społeczność
wiejska stosowała wobec osób pozostających w związkach małżeńskich były znacznie surowsze niż wobec panien i kawalerów. W przypadku popełnionego przez nie
cudzołóstwa sądy ławnicze nawet we wsiach o szerokich uprawnieniach samorządu uciekały się czasem do straszenia podsądnych karą śmierci, która grozi za
taki występek49• Wyraźnie wskazuje to, jaki był stopień potępienia wśród społeczności wiejskiej dla takich ekscesów. Pomówienie o cudzołóstwo wywoływało nierzadko gwałtowne kłótnie, a nawet bójki50. W przypadkach skrajnych gromada
odsądzała czasem winnego cudzołóstwa gospodarza od roli51, co zdarzała się tylko
w przypadku najcięższych przestępstw kryminalnych (jornicatio nigdy nie stało
się powodem odebrania gospodarzowi roli, za to przestępstwo wyganiano ze wsi
raczej przedstawicieli niższych warstw).
O ile w kwestii stosunków seksualnych między osobami stanu wolnego wiejska
moralność przywiązywała wagę przede wszystkim do widocznych gołym okiem
efektów, to w przypadku cudzołóstwa na cenzurowanym było już samo "dawanie
podobieństwa". Sformułowanie to oznaczało takie zachowania kobiet i mężczyzn
względem siebie, które były nie akceptowane przez chłopski system etyczny, jako
Kres muszy/iski, t. 1, s. 63-63a [1756].
M. Podgórski, Wola Żarczycka. Streszczona kronika koście/na Ila zakOJ1czenie Trzeciego Stólecia przez ks. Maryana Podgórskiego, JasIo 1878, s. 32 [1635]; por. O/piny, k. 3 [17 J 8].
50 Np. Księga sądowa Wysokiej 1665-1792,
f. 53, op. l, t. 1 (cyt. dalej: 1fYsoka), s. 63 [1708];
Rajbrot, s. 86 [1755]; Akta w sprawach chłopskich hrabstwa tarnowskiego z polowy XV1I1 wieku,
wyd. S. Grodziski, SPPP seria II, dz. 2, t. 7, Wrocław 1970 (cyt. dalej: Hrabstwo tarnowskie), nr 53
[ 1756].
51 Księga wiejska Kąko/ówki [1616-1757J,
AP w Rzeszowie, Akta Gminy Blażowej 107, s. 364
[1719]; por. Ulanowski, nr 5036 [17291.
48

4~

�Tomasz Wiślicz

52

wskazujące na wzajemne zainteresowanie seksualne, niedopuszczalne w przypadku, gdy choć jedna ze stron pozostawała w związku małżeńskim. Katalog takich
podejrzanych zachowań był dość szeroki. Począwszy od dość ewidentnego przychodzenia "z gorzałką nocować pod nieobecność męża"52,przez "wodzenie się po
jarmarkach i odpustach"53, aż po częstowanie wódką w karczmie, wzajemne iskanie54i "zbyteczne konwersacje"55. Tego typu przejawy pozamałżeńskiego zainteresowania osobą przeciwnej płci były zwykle surowo piętnowane, gdyż - jak
domniemywano - stanowić mogły symptomy cudzołóstwa.
Tak szczegółowa profilaktyka w tym względzie wskazywałaby na dość gruntowne przyswojenie przez system etyczny wsi szóstego przykazania, w każdym
razie w stosunku do osób związanych małżeństwem. W życiu codziennym jednak
wiele rozmaitych czynników łagodziło surowość osądu cudzołóstwa. Najważniejsze były względy praktyczne. Wierność małżeńska nie sytuowała się widocznie
w hierarchii moralnej chłopów na tyle wysoko, by poświęcać dla niej inne wartości. Gdy w 1743 roku Jan Solenka z Rajbrotu skarżył się swojemu bratu i siostrom,
że nakrył na gorącym uczynku swą żonę z Antonim Mulką, rodzeństwo poradziło
mu: "daj temu pokój, po to człowiek żywy i przed jego [tj. Mulki] żoną nie wspominaj, bo je[st] w ciąży"56. Pragmatyczne czynniki oceny cudzołóstwa powodowały
również relatywizację występku w zależności od okoliczności zewnętrznych. Szczególnie jest to widoczne w przypadku kulturowego zróżnicowania zakresu swobody
seksualnej pomiędzy płciami. Mężczyźni cieszyli się bowiem szerszym zestawem
społecznie akceptowanych okoliczności łagodzących fakt popełnienia cudzołóstwa.
Najczęściej używane były tu argumenty związane ze statusem obiektu występku,
czyli - innymi słowy - następowało przerzucenie odpowiedzialności za własną
seksualność na kobiety. Nie stanowiło to oczywiście cechy charakterystycznej dla
wczesnonowożytnego chłopskiego systemu etycznego. Zjawisko to jest znacznie
szersze, występuje wszędzie tam, gdzie - wedle terminologii feministycznej mamy do czynienia ze społeczeństwem patriarchalnym. Na wsi małopolskiej tego
typu usprawiedliwieniem było przede wszystkim wskazanie na generalnie niemoralne prowadzenie się kobiety, z którą mężczyzna dopuścił się cudzołóstwa, tak
jakby fakt, że ona"z drugimi się źle zadawała" umniejszał ciężar występku. Taka
argumentacja zresztą rzeczywiście działała, jak wskazuje dekret sądu dworskiego
bratkowskiego łagodnie traktujący cudzołóstwo Mikołaja Dziuby, gdyż "się to stało
nie z panną, ani z mężatką, ale z zawidką [ij. 'panną z dzieckiem']", czyli z kobietą
z założenia 'podupadłą'57.
Ulanowski, nr 4704 [i725].
O/piny, k. 3 [1718].
54 Akta luźne wsi Rajbrot [1620-1886J, AP w Krakowie, Dep. rkps 269 (cyt. dalej: Akta luźne
Rajbrotu), nr 20 [i720].
ssNp. Uianowski, nr4726 [i750], nr 3937 [i720]; O/piny, k. 3 [17i8]; JofYsoka,s. 63 [i708].
56 Akta luźne Rajbrotu, nr 35 [i743].
57 AGAD, Archiwum Roskie, CLXIV/126
[1732]; por. AS D, t. i, s. i98 [1723] i s. 324 [1725].
52

53

�Z zagadnień obyczajowości seksualnej chłopów w Polsce XVI-XVIII wieku

53

Kwestia poziomu dozwolonej swobody seksualnej kobiet zamężnych jest bardziej
złożona. Z jednej strony, spotykały się one ze wzmożoną kontrolą w tym względzie
i nie mogły korzystać z żadnej właściwie taryfy ulgowej, chyba że udało się im udowodnić, że zostały zgwałcone. Z drugiej jednak strony, nie brak przekazów, że jakaś
część chłopskich małżeństw w ogóle dość swobodnie podchodziła do kwestii cudzołóstwa Trudnojest tu mówić o "przeżytkach małżeństw grupowych", jak chciał Bohdan
Baranowski58, ale dość liczne były przypadki par chłopskich wzajemnie pennisywnych w stopniu jaskrawo kłócącym się z dwudziestowiecznym wyobrażeniem tradycyjnej rodziny włościańskiej, pozostającej w kręgu oddziaływania kultury chrześcijańskiej. Na pIzykład Franciszek Solarz z 0lpin nie tylko pozwalał swojej żonie utrzymywać stosunki z parobkami pracującymi w jego gospodarstwie, lecz "śmieje się
jeszcze z tego i potuchy [im] dodaje, którzy na swoich służbach mają co jeść i co pić,
a oni się tern nie konte[ n]tują, tylko się schadzają tam się umywać, tam się przewdziać i tam niespome godziny opuszczają na tych s[w]ywolach, a to mąż wszytko
widzi a tern się nie brzydzi"59.W Kasinie w połowie XVIII wieku Katarzyna Krostkowa, mieszkając przez kilka lat bezpotomnie ze swym mężem Marcinem "ile, że
mąż jej chorowity był", zdecydowała się zajść w ciążę z sąsiadem laskiem Szpyrką,
co się zresztą odbyło za wiedzą i zgodą żony tego ostatniego60• Przypadki tego typu
można mnożyć, ukazują one zresztą sytuacje skrajne i na tyle drastyczne, że spowodowały kontrakcję któregoś z organów sprawiedliwości. Wartość ich polega na tym,
że obrazują, jak szerokie były granice tolerancji społeczności wiejskiej dla cudzołóstwa - spowodowanego czy to zwyczajną rozwiązłością, czy też usprawiedliwionego "wyższą koniecznością" posiadania potomstwa. Względnie wysoka częstotliwość występowania takich sytuacji w środowisku chłopów małopolskich w XVI-XVIII wieku wskazuje nie tylko na poszczególne, spersonalizowane przypadki porażek w zaszczepianiu szóstego przykazania bożego, lecz także znamionuje stopień
jego ogólnego przyswojenia przez kulturę etyczną wsi.
Chłopskie rozumienie związku małżeńskiego różniło się, być może w dość znacznym nawet stopniu, od wzorca proponowanego przez duszpasterstwo. Kwestia
zakresu dopuszczalnej swobody seksualnej małżonków nie była tu nawet najważniejszym problemem. Związek sakramentalny według nauczania katolickiego był
nierozerwalny. Kultura tradycyjna nie była w tym względzie tak dogmatyczna. Co
prawda nie było na wsi polskiej obyczaju zawierania "małżeństw na próbę", tak jak
w katolickiej Irlandii, lecz rozstania niedobranych par małżeńskich były przez opinię chłopską przyjmowane z pewnym zrozumieniem. Niepokoiło to natomiast szlacheckich lub duchownych nadzorców dóbr. W 1620 roku rządca w kluczu łąckim
Jan Gogoliński skierował przed sąd majętności sprawę młynarza Marcina Wróbla
ijego żony Małgorzaty, którzy rozstali się z sobą. Śledztwo wykazało, że "tego
5'
59
60

B. Baranowski, Sprawy obyczajowe ..., s. 91.
O/piny, k. 21 [ok. 1770]; por. też Ulanowski, nr 7139 [1685] i ASD, t. 6, k. 126-126v [1755].
Ulanowski, nr 3714 [1759]; por. też tamże, nr 3929 [1702].

�54

Tomasz Wiślicz

żaden nie wie, dla jakiej przyczyny, jednak ludzie powiedają, że dla wolnej woli
z obu stron", co jak widać było dla chłopów wystarczającym wytłumaczeniem61.
Wyroki w takich sprawach zawsze były jednakowe - nakaz mieszkania z sobą
pod karą grzywien i plag. Zwiększający się nacisk zewnętrznej kontroli prawnej
nad życiem chłopów powodował, że starali się oni czasem legalizować swoje rozwody, próbując uzyskać kościelne unieważnienie małżeństwa62. Najprostszym
i przypuszczalnie najczęstszym sposobem rozwiązania tej kwestii była jednak ucieczka ze wsi i rozpoczęcie życia na nowo w innej okolicy63.
Przed władzami kościelnymi i świeckimi stawała konieczność restrykcyjnej obrony
małżeństwa w jego potrydenckim kształcie. Ciekawym symptomem tej kampanii
były bardzo poważne procesy sądowe przeciwko towarzyskiej rozrywce słownej
uprawianej w karczmach przy trunku polegającej na żartobliwym "frymarczeniu"
żonami. W Krowodrzy w 1699 roku Marcin Multanik i Jan Koczczek, którzy "przy
posiedzeniu i wesołości" kupczyli swymi żonami "lubo to żartem, którego kupna
kościół święty katolicki i wierni w kościele Bożym gromadzeni nienawidzą, jako
obrządkom kościelnym przeciwne", skazani zostali na grzywny i po trzy dni więzienia64.Bardziej fantazyjną karę wymierzył za to samo przewinienie sąd czukiewski Jakimowi i Hryniowi Pasternaczkowi, którzy przez cztery niedzielne msze mieli
na zmianę siedzieć w kunie lub leżeć pod progiem cerkwi, tak "że będą ludzie przez
nich do cerkwie i z cerkwie chodzić"65.
Na tym tle wydaje się zastanawiające, dlaczego w ustawach wiejskich poświęcano kwestii przeciwdziałania cudzołóstwu tak mało miejsca w stosunku do zwalczania nierządu między osobami wolnymi. Właściwie jedynie w ustawie dla podpoznańskich wsi Zegrze i Rataje z 1733 roku kwestia ta jest omówiona szczegółowiej, a nie ogranicza się wyłącznie do ogólnego nakazu karania cudzołóstwa66.
Być może w większym stopniu, niż przy Jornicatio, spuszczano się na rolę Kościoła w walce z tym grzechem. W przeciwieństwie do nieślubnych ciąż, dostrzegalnych gołym okiem, adulteria wychodziły zapewne najaw głównie podczas
spowiedzi. Być może karanie nierządu osób wolnych było dla chłopów czymś mniej
oczywistym niż walka z cudzołóstwem i nie mieściło się w zwyczajowym kodeksie
kamym wsi. Dlatego też należało umieścić je w prawie pisanym.
61 Klucz /ącki, nr 444 [1620]; zob. też: Ulanowski, nr 3944 [1721] i nr 4723 [1750]; Kluczjazowski, nr 356 [1778].
62 Np. Acta iudicii scabinalis et advocatialis Novae Regiae Villae (1689-/790), AP w Krakowie, Gm.
P.IV-4, szósta składka, s. 28-29 [1736]; ASD, t. 6, k. 104 [1755]; Hrabstwo tarnowskie, nr 52 [1756].
6] Zob. np. Acta criminalia
Biecza 1547-1748, AP w Krakowie, Dep. rkps 6, s. 259 [1663];
A. Komoniecki, Chronografia albo Dziejopis Żywiecki, wyd. S. Grodziski, I. Dwornicka, Żywiec
1987 (cyt. dalej: Komoniecki), s. 370 [1712]; por. O/piny, k. 3.
64 Księga sądowa Krowodrzy
1677-1717, AP w Krakowie, Gm. P. VI-3, s. 54 [1699].
65 Czukiew, s. 107-108 [1624].
66 Ordynacja we wsiach miasta Poznania Zegrza i Ratajach z 1733 r., w: Polskie ustawy wiejskie
XV-XVIll w., wyd. S. Kutrzeba, A. Mańkowski, Archiwum Komisji Prawniczej, t. l J, Kraków 1938,
nr 27, s. 269.

�Z zagadnień obyczajowości seksualnej chłopów w Polsce XVI-XVIII wieku

55

Proces moralizowania etyki seksualnej wsi trwał co najmniej od początku XVII
wieku. Zasadniczą rolę odgrywało w nim nauczanie religijne, nauka o grzechu, zbawieniu i karze. Edukacja zaczęła przynosić owoce stopniowo kształtując chłopską
świadomość na wzór postulowanego wzorca. Wydany w 1754 roku zbiorek pt. Krakowiak w swojej postaci, czyli śpiewki wiejskie krakowskie zanotował taką przyśpiewkę:
Oj, parobecku gładki,
nie chodź do mężatki,
będzies gozał w piekle
po same łopatki67

Jest to zapewne odbicie nauki o szczególnych karach pośmiertnych za cudzołóstwo, przewrotnie użyte jako zachęta do zainteresowania się pannami.
Również indywidualne świadectwa wskazują, że kultura chłopska zaczęła przyjmować generalne rysy proponowanego systemu etyki seksualnej. Na przykład
w 1760 roku karczmarka z Krowodrzy Małgorzata Sporkowa oskarżona o cudzołóstwo z Janem Magosinskim, skrzypkiem z tejże karczmy, przyznała się, że upijała
go i wtedy do grzechu przymawiała. Przed sądem wyznała, iż wie, że źle czyniła,
a to wszystko z pijaństwa68•
Wpływ nauczania kościelnego na tematy obyczajowe zaznaczył się także
w wizjach samozwańczych proroków. W 1718 roku na Żywiecczyźnie dziewce od
krów, niejakiej starej Klarze Szafrance, ukazał się najpierw tajemniczy wędrowiec,
a następnie mówiący wilk, który wezwał do poprawy obyczajów, co oczywiście
Szafranka zaczęła głosić swym wsp&amp;czesnym, bolejąc nad ich moralnym upadkiem69.
Podobny proces stopniowej, lecz przyspieszonej moralizacji miał miejsce w przypadku tego, co później nazwano zboczeniami popędu płciowego. W omawianym
okresie były one wciąż jeszcze wraz z innymi grzechami ciała wrzucane do jednego worka pod nazwą nieczystość. Jak tłumaczył to ksiądz Benedykt Chmielowski
w swym konspekcie niedzielnej nauki katechizmu dla prostych parafian: "Cóż to
jest nieczystość. Jest to skłonność człeka do cielesnych grzechów. A tych grzechów jest wiele: l cudzołóstwo [tj. adulterium], 2. grzech z wolną osobą [tj.fornicatio], kazirodztwo, świętokradztwo [chodzi o stosunek seksualny z osobą duchowną], bestialski grzech, sodomski grzech [tj. "męszczyzna z męszczyzną, albo
białogłowa z białogłową" - jak dalej tłumaczy], grzech z samym sobą [ten ostatni
w rękopisie jest przekreślony], innych nie powiadam, bo wstyd wymówić i boję się
zgorszyć"?u. Niemniej jednak kultura prawna i zdrowy rozsądek ksztahowały zręby normy seksualnej poprzez szczególnie surowe karanie występków cielesnych
"przeciw naturze". Na przykład, w przypadku zoofilii, prawo magdeburskie, stoso67
6'
60

Znany tylko z odpisu, zob. C. Hernas, W kalinowym ... , t. 2, s. 79.
Ulanowski, nr 4393 [1760]; por. też nr 4155 [1726] i AS D, t. 1, s. 56 [1721].
Komoniecki, s. 508 [1718].

�56

Tomasz Wiślicz

wane w polskich miastach, przewidywało spalenie przestępcy na stosie razem
z obiektem przestępstwa, czyli zwierzęciem.
Jednak w środowisku wiejskim sodomia nie spotykała się początkowo z tak
gwałtowną reakcją. Co prawda najstarszy znany proces o stosunek ze zwierzęciem przed sądem wiejskim miał miejsce w Popowie koło Krzepic w roku 1613,
lecz z wielu powodów jest to przypadek szczególny. Oskarżenie Jana Misiaczka
o nierząd z jałowicą rozpłynęło się bowiem w znacznie uważniej traktowanych
kwestiach pogróżek pod adresem księdza proboszcza krzepickiego, stało się chyba
zatem tylko pretekstem rozprawy. Werdykt sądu - wypędzenie Misiaczka ze wsi
- było kompromisem pomiędzy księdzem a gromadą, która udzieliła Misiaczkowi
swego poręczenia71•
Kolejnym przypadkiem sądzenia sodomii na wsi była chyba dopiero enigmatyczna sprawa z roku 1677, kiedy sąd kasiński skazał Grzegorza Kozuba, oskarżonego od
gromady "o pewną robotkę smieszną a smierdzącą" na dwa złote grzywny i 30
plag72• W latach trzydziestych XVIII wieku zaczęły się pojawiać liczne przypadki
sądzenia chłopów, oskarżonych o sodomię, przez miejskie sądy kryminalne, a czasem także przez ławy wiejskie73. Wyroki w takich sprawach były bardzo suroweprzeważnie rzeczywiście orzekano kary przewidziane za ten czyn przez prawo magdeburskie. Jednak nierzadko właściciel wsi w drodze łaski nakłaniał sąd do złagodzenia wyroku - zamiany na dotkliwe kary fizyczne, liczone w setkach batów.
Samo pojawienie się tak licznych sprawo sodomię wskazuje, że w świadomości chlopów musiał dokonać się wówczas jakiś przełom i zoofilia została uznana za
postępek godny żarliwego potępienia, wart ścigania, doniesienia do dworu, i świadczenia w sądzie. Zeznania świadków w takich sprawach (na ogół sąsiadów lub
domowników oskarżonego) pełne są oburzenia dla tak strasznego występku. Natomiast podsądni ujawniają swą szokującą indyferencję w tym względzie. Jan
W cieslo spod Miechowa "będąc pytany od mistrza [tj. kata], dlaczegoś to z kobyłą
uczynieł, odpowiedział, że miał wolę zgwałcić Stróżową, która mu odpowiedziała:
masz żonę, idź do diabła, daj mi pokój, wyszedszy z domu jego Stróżowa, kobyłę
w swojej zapalonej lubieżności wprowadziwszy do izby, popełnieł z nią bestialita70 Powinności
chrześciGliskie albo summa, lub sama treść /lauki chrze.\'cijańskiej albo krótki katechizm dla prostych ludzi, BJ rkps 7079, k. 19, 24v.
71 Liber actuum villae nostrae hereditariae
Papaw, w: Kopiarz Krzepk'ki (w. XVII), Archiwum
Archidiecezjalne w Częstochowie, bez sygn., s. 26-29 [1613].
72 Ulanowski,
nr 3410 [1677].
73 Liber malejicorum Miechowa 157/-1747,
Bl, rkps 86 (cyt. dalej. Miechów), k. 93-95 [1735];
AP w Krakowie, Dep. rkps 327, plik VIII, k. 18-20 [1735]; Akta do dziejów Nowej Gó,y, Bl, rkps
122, k. 12-15 [1750] i k. 16-17 [1756]; Księga gruntowa Wysokiej 1632-179/, f. 166, op. I,
t. 1373, k. 49-49v [1756]; Acta nigra malejicorum Wisniciae abanno Domini 1665 [do 1785J, AP
w Krakowie, IT 2059 (cyt. dalej: Wi.\'nicz), s. 199-213 [1784]. A. Komoniecki pisząc o spaleniu za
sodomię z klaczą Stanisława Urbasa z Pietrzykowic dodaje"O którym występku jeszcze w Żywcu
nie słychano", Komoniecki, s. 448 [1714]; por. Akta spraw złoczyóców miasta Żywca) 589-1782,
[w:] Materiały do dziejów zbójnictwa góralskiego z lat 1589-1792, wyd. S. Szczotka, Lublin-Łódź
1952, nr 161.

�Z zagadnień obyczajowości seksualnej chłopów w Polsce XVI-XVlIl

wieku

57

tem"74. Można oczywiście podejrzewać, że Jan Wciesło mógł być - używając
ahistorycznego określenia - zboczeńcem, że należał do obecnego w każdej epoce
wąskiego marginesu ludzi po prostu chorych, których w połowie XVIII wieku zaczęto w Polsce z jakichś powodów karać za odmienność. Istnieje jednak inne
wytłumaczenie, chyba bliższe prawdy. Jan Wciesło mógł paść ofiarą przemian
społecznych zwanych procesem cywilizowania, które na najbardziej elementarnym poziomie polegały na zmuszeniu człowieka do kontroli swego ciała i zachowań biologicznych. Proces ten przebiegał pod naciskiem elit społecznych i z wykorzystaniem rozmaitych struktur władzy. W Polsce, wobec słabości instytucji państwowych, zasadniczym nośnikiem idei cywilizowania ludu był Kościół. Około
połowy XVIII wieku udało się zapewne duszpasterzom przekonać większość chłopów, że sodomia to straszny i "obmierzły Bogu" uczynek. W ciesło należał jednak
do tych nieprzekonanych, tkwiących wciąż w starej, "rozpasanej" kulturze, w której zoofilia była być może obiektem żartów, ośmieszenia i wstydu, ale na pewno nie
histerycznego potępienia, powodem kary stosu i ogni piekielnych po śmierci.
Zderzenie tradycyjnego, rubasznego stosunku do sodomii z nowożytnym podejściem serio ukazuje historia z Wierzchornki w kresie muszyńskim z roku 1762.
Sołtys Seman Barna orał pewnego dnia u Stanisława Lompar1a. Przyszedł do niego Jerzy Tymuryk, pozdrowił go i spytał ,jeżeli ma [na własność] klacz tę [którą
orał] i jeżeli by ją do bronienia nie najął. Wymówił się, że ma klacz tę, ale ją nie
najmie, bo on klacz ma za żonę". Ta żartobliwa riposta stała się przyczyną zainteresowania sądu kreski ego, śledztwa i przesłuchań w sprawie domniemanej sodomii Semana Barny75.
Dużo mniej wiadomo na temat stosunku chłopów do homoseksualizmu. Bardzo
nieliczne przekazy na ten temat uniemożliwiają uogólnienia. Przypatrzmy sięjednak dwóm lepiej udokumentowanym przypadkom.
Andrzej Komoniecki pod rokiem 1715 zanotował kryminalną aferę, która rozegrała się w Oszczadnicy w Beskidzie Żywieckim. Wójt tej wsi Michał Kucharczyk
"komornicę swojęjeszcze brzemienną okrutnie zabił z tej okazy jej, że on był styran[!] albo mieszaniec, to jest męskie i białogłowskie miał przyrodzenie w sobie,
więcej na białogłowskie ściągając. A ten, choć żonę miał, z nią nie przestawał,
tylko sobie pachołka chował, z którym osobno legał i w nim się kochał, a ten pachołek nad woląjego ożenił się i została z nim praegna[n]s. On zawiszcząc jej tego,
wywiódł żonę jego ku owcom i tam okrutnie z owczarzem zabił"76.Pomimo całej
drastyczności tego przypadku należy zauważyć, że ów Michał Kucharczyk, dopóki
nie dopuścił się morderstwa, jakoś układał sobie życie: znalazł kochanka, zapewnił
sobie neutralność otoczenia, a nawet pełnił funkcję wójta! Beskidcy chłopi musieli
wykazywać dużą tolerancję dla odmienności seksualnej, trudno bowiem uwierzyć,
Miechów, k. 94 [1735].
Kres muszy/iski, t. 2, s. 64-65 [1762].
76 Komoniecki,
s. 457 [1715].

74
75

�Tomasz Wiślicz

58

by udawało się Kucharczykowi tak skutecznie ukrywać swe preferencje przed
sąsiadami, żyjąc w małej, zamkniętej społeczności.
Drugi przypadekjest ponad sto lat wcześniejszy. W 1608 roku niejaka Lewkowa z Tyszowców na Zamojszczyźnie trzy razy myła zielem parobka Stanisława
Skrzypczyka "a to dla tego, aby go przerzeczony pan [Mikołaj] Turkowiecki, pan
jego, miłował, który to przerzeczony wyrostek Stanisław Skrzypczyk dał tej babie
za to groszy trzy". Tenże imć pan Turkowiecki przekonany był, że "przez tej baby
czaly z żoną swą mieszkać nie może i z matką swej żony". Złapał zatem Lewkową, zawiózł do swego dworu i "tamże przez sposoby pewne postraszywszy ją
(gdyż zrazu nic nie chciała dobrowolnie wyznać)" wymógł na niej obietnicę, że
naprawi, co uczyniła, a on będzie ze swą żoną mieszkać w zgodzie zamiast uganiać
się za Skrzypczykiem 77. Związek ten był - jak widać - trudny, ale przez obie
strony w jakiś sposób doceniany i podtrzymywany. Charakterystyczne jest, że jedyną osobą, którą z tej okazji zainteresował się wymiar sprawiedliwości była owa
Lewkowa, którą obwiniono o czarowanie.
W przypadku homoseksualizmu nie daje się na wsi zauważyć jakiegoś wyraźnego okresu wzrostu prześladowań. Było to spowodowane albo rzeczywistym niewystępowaniemjego wśród chłopów (w co jednak trudno uwierzyć), albo ignorowaniem tego występku przez społeczność wiejską. Ignorancji tej nie da się wytłumaczyć inaczej, niż rozłożeniem akcentów w nauczaniu moralnym, płynącym
z ambony. Podnoszenie poziomu etycznego chłopskich parafian miało swoje priorytety - skupiać się musiało przede wszystkim na grzechach najpowszechniejszych. Dlatego największy nacisk kładziono na kwestię cudzołóstwa, dalej nierządu (choć w tym wypadku duszpasterstwo napotykało bardzo silny opór tradycyjnych struktur doboru seksualnego, nic w zamian nie proponując). W dalszej kolejności
uświadomiono wiernym ciężar "grzechu bestialskiego", charakterystycznego dla
środowisk pasterskich i rolniczych, prawdopodobnie dość rozpowszechnionego78.
Homoseksualizm, który dotyczy nie więcej niż 4% populacji79, spaść musiał zatem
na dalszą pozycję w hierarchii celów duszpasterskich. Walka z grzechem Onana
przed końcem XVIII wieku na wsi polskiej nawet się chyba nie rozpoczęła80.
AP Lublin, Księgi Grodzkie Grabowieckie Relacje, 77, s. 415-416 [[608].
Zob. np. J. Liliequist, Peasants against Nature: Crossing the Boundaries between Man and Animal in l 7th- and 18th-Century Sweden, "Joumal of the History of Sexuality", vol. I, no 3, 1991,
p. 393-423, por. też: A. Soman, Pathologie historique: Ie temoignage des proces de bestia lite aux
XVr-XVlIf' sieeles, w: Actes du I07' Congres national des Societes savantes, Paris 1984, t. I, s. 159.
79 K. Imieliński,
Seksiatria, Warszawa 1990, t. 2, s. 255.
80 Jak uważa Z. Kuchowicz,
wśród ludzi prostych panowały jeszcze średniowieczne zasady
w tym względzie. Nacisk religii przynosił efekty ograniczone i powolne, zob. Z. Kuchowicz, Człowiek. .., s. 328. Nawet we Francji, gdzie do walki z masturbacjązabrala się policja obyczajowa, obyczaje wiejskie pod tym względem były bardzo liberalne. Aresztowani za ten występek w Paryżu
w latach trzydziestych XVIII w. chłopcy z prowincji w ogóle nie wiedzieli, o co chodzi stróżom
porządku, zob. M. Rey, Du pecM au desordre: police et sodomie a Paris au XVIII' sieele, "Revue
d'histoire modeme et contemporaine", t. 29, 1982, nr I, s. 119.
77

78

�Z zagadnień obyczajowości seksualnej chłopów w Polsce XV1-XVllI wieku

59

Na koniec należy dodać parę słów o tym, jak wyglądało życie seksualne
(w ścisłym sensie) w środowisku chłopów polskich w XVI-XVIII wieku. Ustalenia
tego typu są bardzo skomplikowane i niepewne nawet dla kręgów aktywnie posługujących się pismem - jak pokazują opracowania Z. Kuchowicza, koncentrujące się
na warstwie szlacheckiej, a przede wszystkim magnaterii. Historyk ten starał sięjednak objąć swoimi badaniami także warstwy niższe i, pomimo problemów metodologicznych, doszedł do wielu wartościowych wniosków. Zasadniczo potwierdził on
panującą opinię, że chłopi uprawiali seks byle jak, byle gdzie i z byle kim (czyli zwykle
z własną żoną)Xl.Osąd taki jest do pewnego stopnia uzasadniony, jeżeli jako skalę
porównawczą przyjmie się ówczesny literacki (przede wszystkim zachodnioeuropejski) wzorzec erotyki kształtowany zwykle w środowisku dworskim. Wiejska piękność była "byle kim" w porównaniu z zalotną dwórką, zaś komora w kurnej chacie
nie mogła równać się z wyłożonym tureckimi dywanami alkierzem. Tak sięjednak
składa, że erotyka w jej kontekście kulturowym zawsze łączy się z szeroko pojętą
estetyką. Regina Kucianka z Żukowic mogłaby wydawać się nam zupełnie nieatrak cyjna, ale dla kowala Jana Potępy i całego sądu hrabstwa tarnowskiego była "urodziwa, manierna w dyskursie, młoda, biesiadliwa, to jest rada tańcująca. Z tych tedy
kwalitec prędko ku sobie serca męskie zachęca"82. Jak widać z tego opisu, kategorie atrakcyjności seksualnej na wsi małopolskiej w XVIII wieku nie różniły się wcale
od tych stosowanych wówczas na królewskim dworze, ani też od obecnych. Odmienne było jedynie wartościowanie cech w ich obrębie.
Liczne przekazy świadczą o niezwykłej brutalności zachowań seksualnych
w środowisku chłopskim, zauważanej nawet przez przedstawicieli ówczesnej szlachty, której nie można było wszak przypisać przyrodzonej łagodności. Wacław Potocki pisał, że "chłopi kijem żony, przy miłości, łupią"83.Młynarz Wojciech Sroka ze
wsi Lęka pod Nowym Sączem tłumaczył się, że zabił żonę zupełnie przypadkiem,
a to "takim sposobem, [że] leżąc ze nmą na łóżku, nie chciała mi być powolną do
małżeńskiej powinności, ja się rozgniewał, uderzyłem ją w piersi pięścią i zaraz
zemdlała, ja tego nie postrzegł, zarazem się układł, dawszy zamysłowi pokój, usnąłem był potym"84. Zaloty Tomasza Smiałkowicza, krakowskiego rzeźnika, skończyły sięjedynie ciężkimi urazami wiejskiej dziewczyny: "igrałem z nią tak, żem ją
tylko wyszczypał, nachynęła[!] się była wprawdzie, bomją był rzucił na łóżko
i dlatego baby jąpotym smarowały, dałem na smarowidła złotych pięć"85. Stacjonujący pod Krakowem w 1742 roku żołnierz miał sięjakoby pytać swojej kochanki:
,,kochasz mnie Zosiu, ona miała powiedzieć kocham, miał jej kilka razy dać w gębę
mówiąc: za co mnie ty kochasz, albo ja twój mąż?"86.
"Z. Kuchowicz, Człowiek. .., s. 280-281; idem, Miłość ... , s. 439.
H2 Hrabstwo tarnowskie,
nr 52 [1756].
Hl W. Potocki, Ogród. .., t. 1, s. 141.
R4 Acta consularia Nowego Sącza 1652-1684,
AP w Krakowie, AD 116, s. 70 [1657].
M5 Prot/lOc%n
causarum criminalium 1679-1690, AP w Krakowie, Akta Miasta Krakowa 867,
s. 311 [1689].
K6 Księga inkwizycji m. K/eparza 1730-1762,
AP w Krakowie, KL 68, s. 172 [1742].

�Tomasz Wiślicz

60

Agresywność, grubiaństwo i rubaszność wiejskich zalotów przybierały, co prawda, czasem fonny patologiczne, takie jak powyżej, jednak -jak słusznie zauważył
Z. Kuchowicz - na ogół ściśle trzymały się pewnych zasad kulturowych. Co
prawda nonny te były szokujące zarówno dla ówczesnych elit, jak i dla współczesnego obserwatora, wynikały bowiem z innej koncepcji życia płciowego - pozbawionej hipokryzji, zbędnego wstydu i wartościowania czynności biologicznych
w kategoriach moralnych87•
Repertuar społecznie aprobowanych sposobów zalotów obejmował poklepywanie, podszczypywanie, gwałtowne uściski, pociąganie obiektu uczuć na posłanie, przewracanie się na sianie itp. 88. Katarzyna Zagasiowna z Filipowic któregoś
wieczora wracała z Pawłem Kłeczkiem z karczmy i zgrzeszyli z sobą na polu.
Wedle jej słów: ,,na ten uczynek między niemi żadnej zmowy nie było, tylko że mnie
wywrócił i po tym uczynku rozeszli się każde do swojej chałupy"89. Dużą rolę
odgrywały także śmiałe deklaracje słowne. Do Małgorzaty Wiszki przyszedł
w mięsopusty szynkarz z Jasionki Kazimierz Lech: "pytałam się go, po co przyszedł, on odpowiedział: przyszedłem się was zapytać, czyście wy mnie oddali dług
czy nie. Jam mu odpowiedziała: wszakżem ci już dług zapłaciła. On siadł na ławie,
i zaczął mie namawiać, abym mu się wżyć pozwoliła. Z początku pozbywałam
[się] go, a potym zezwoliłam"90. Sebastian Miaszczyk zalecał się do swojej szwagierki mówiąc: "mam dawno apetit na cię, nie ujdziesz mi tego, musisz mi bydź
powolną", w końcu zaraz po św. Stanisławie, "idąc spać do stodoły, po szarpnąłem
jąza brzuch; ona mi rzekła, że przyjdęja tu zaraz do ciebie". Rzeczywiście przyszła, choć, jak twierdziła, tylko po to, by "z nim pożartować", jednak "zgrzeszyliśmy z sobą"91.
Podkreślić należy, że inicjatywa w bezpośrednich i rubasznych zalotach wiejskich nie należała wyłącznie do mężczyzn. Kobiety były na tym polu równie aktywne, co z punktu widzenia ówczesnych elit społecznych było w dwójnasób uderzające92.Za przykład niech posłuży opis umizgów Marcinowej Żołnowej pod adresem Jana Klimka z Lipnicy Górnej: nie miał on "żadnego pokoju przed nią;
w karczmie choć jej uchodził, to wszytko za niem chodziła i podsiadała go, bo
wyszedszy z tańca to mu śpiewała różne a niepotrzebne pieśni do zgorszenia drugiem". W końcu wracając zjarmarku, Żołnina zaciągnęła Klimka w krzaki i "czego sama pragnęła, tom zrobił"93.

Z. Kuchowicz, Miłość ..., s. 352-357.
Zob. np. Księga inkwizycji m. Kleparza 1730-1762, AP w Krakowie, KL 68, s. 155-158 [1740];
Księga miasta Nowej GÓ1Y[1678-1692J, AP w Krakowie, IT 229b, s. 34 [1680).
89 Księga miasta Nowej Góry [1742-1798J,
AP w Krakowie, IT 229h, s. 16 [1751].
90 Państwo łąckie, s. 139-140 [1793]; por. Kres muszyński, t. 2, s. 207 [1765].
9. Wiśnicz, s. 44--45 [1692].
92 Z. Kuchowicz, Miło.~ć... , s. 360-363.
93 Lipnica Górna, s. 65-66 [1751]; por. Państwo łąckie, s. 142 [1793].
87

NR

�Z zagadnicń obyczajowości seksualnej chłopów w Polsce XV1-XVlll wieku

61

Najmniej informacji można zebrać na temat samego przebiegu aktu seksualnego. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można domniemywać, że większość stosunków odbywano w tzw. pozycji misjonarskiej, tj. na leżąco, twarzami do siebie,
przy czym kobieta leżała na plecach. Nie tylko jest to najpopularniej sza pozycja
seksualna w kulturze europejskiej w ogóle, lecz także wielokrotnie potwierdzona
w wykorzystanych źródłach, np. w zeznaniach świadków cudzołóstw94.Nie znaczy
to wszakże, że była j edyną znaną ijedyną uważaną za "naturalną", jak nakazywały
XIX-wieczne zasady pruderii, pokutujące gdzieniegdzie po dziś dzień, a powszechnie przenoszone na "dawne, dobre czasy" szlacheckiej Rzeczpospolitej. Z. Kuchowicz udowodnił, że szeroki wachlarz pozycji seksualnych stosowała magnateria, bywała w świecie szlachta, elity intelektualne, a także klienci i pracownice domów
publicznych95.Należy dodać, żejuż wyrywkowa kwerenda w materiale źródłowym
dotyczącym wsi wykazała stosowanie w środowisku chłopskim pozycji stojącycłf6.
Można sądzić, że dalsze badania potwierdzą znajomość innych pozycji, zwłaszczajak domniemywał Kuchowicz - tych, opartych na naśladowaniu zachowań seksualnych zwierząt. Nie sądzęjednak, żeby udało się skonstruować jakiś katalog wiejskiej ars amandi. Nasi bohaterowie mówili bowiem prozą, nie wiedząc o tym; nie
zawracali sobie głowy szufladkowaniem, nazywaniem i opisywaniem ułożeń ciała
podczas tak naturalnego aktu. Pozycję klasyczną preferowali natomiast ze względów kulturowych, nie zaś dlatego, że inne uważali za "grzeszne".
Uważa się na ogół, że stosunki seksualne w środowiskach plebejskich były agresywne, brutalne i grubiańskie97.Rzeczywistość była j ednak bardziej złożona. Obok
form żywiołowych, egoistycznych, daje się zauważyć co najmniej równie często
delikatność i czułość wobec partnera. Jako typowy element stosunku seksualnego
wymienia się pocałunki, głaskanie i różne inne pieszczoty98. Daje się także zauważyć zainteresowanie nagością, cielesną atrakcyjnością partnera nie tylko w wymiarze praktycznym dla współżycia płcioweg099. Można również domniemywać,
że ważną rolę pełnił kontakt werbalny między kochankami. Sprawności chłopów
w posługiwaniu się metaforyką seksualną dowodzą zachowane erotyki ludowe.
O swobodzie wypowiedzi na takie tematy i, szerzej, o istnieniu właściwego dla nich
języka świadczą zeznania dziewczyny z Żukowic pod Tarnowem, która starając się
udowodnić niejakiemu Sobczykowi ojcostwo swego dziecka, poproszona przez sąd,
by opisała ,jaki instrument do takiego uczynku ma Sobczyk? Ta zeznała, że mały,
cienkijak palec serdeczny u szczupłej ręki, żółty, w czepcu nie łysy, włosy gniade" 100.
Por. Z. Kuchowicz, Człowiek ... , s. 294.
Tamże, s. 294-295.
96 Kres muszyński, t. l, s. 63 [1756]; WL~nicz,s. 207 [1784].
97 Por. Z. Kuchowicz,
Człowiek ... , s. 293.
9K AS D, t. l, s. 425 [1732], s. 510 [1733]; Księga inkwizycji m. Kleparza 1762-1794,
AP w Krakowie, KL 69, s. 192 [1765].
99 Zob. ASD, t. 7, k. 370 [1757].
IOU Hrabstwo tarnowskie,
nr 59 [1756].
94
95

�62

Tomasz Wiślicz

Spośród innych technik seksualnych znany i często stosowany był coitus interruptus, zapewne przede wszystkim jako swego rodzaju środek antykoncepcyjnylOl.Nie brak też dowodów na popularność praktyk oralno-genitalnych; mówi
się o nich często w literaturze ludowej, rzadziej w zeznaniach sądowychiOl.Wzmianki na ten temat mają zwykle ton rubaszno-pobłażliwy, co kontrastuje z późniejszym
przypisaniem "miłości francuskiej" charakteru jakiejś szczególnie wyuzdanej perwersji. Jeśli chodzi o seks analny infonnacje są niezwykle skąpe. Charakterystyczne
jest pomawianie o tę praktykę pewnych grup w celu ich zdyskredytowania, np. Żydów lub kleru ruskiego. Dowodzi to oczywiście negatywnego jej wartościowania.
Z drugiej jednak strony - jak słusznie zauważył Z. Kuchowicz - świadczy to
równocześnie o orientacji w tej tematyce i ogólnie - o znajomości tej praktyki 103.
Jeśli zatem można pokusić się o scharakteryzowanie obyczajowości seksualnej
chłopów w Polsce XVI-XVIII wieku, to należy podkreślić, że był to okres daleko
idących przemian, które można nazwać procesem moralizowania etyki seksualnej
wsi. Zasadniczą rolę odgrywało w nim nauczanie religijne, nauka o grzechu, zbawieniu i karze. Edukacja ta stopniowo kształtowała chłopską świadomość, a w źródłach
z drugiej połowy XVIII wieku widać już, że doszło do głębokich przemian obyczajowości seksualnej na wsi. Jednym z symptomów tej ewolucji był spadek przyzwolenia dla przedślubnej aktywności seksualnej, przy czym zwracano uwagę przede
wszystkim na łączące się z nią "publiczne zgorszenie" - nieślubne potomstwo,
plotki o swobodnym prowadzeniu się itp.
W przypadku nonn etycznych dotyczących związków małżeńskich tradycyjny
system wartości nie odbiegał aż tak wyraźnie od wzorca proponowanego przez
duszpasterstwo. Aprobowane w chłopskiej moralności rozejście się niedobranego
małżeństwa, aczkolwiek surowo zwalczane przez władzę świecką i duchowną,
stanowiło raczej zjawisko marginalne. Zakres dopuszczalnej swobody seksualnej
małżonków zapewne uległ ograniczeniu, lecz zmiana ta potwierdzała tylko nakazy
tradycyjnego, deklarowanego systemu etycznego. Dokonała się ona raczej poprzez eliminację "pragmatycznych" usprawiedliwień cudzołóstwa, takich jak niepłodność jednego z małżonków.
Moralizacja etyki seksualnej zaznaczyła się również w zmianie stosunku chłopów do tzw. zboczeń popędu płciowego, przy czym największe zmiany dotyczą
zoofilii. "Grzech" ten, dość swobodnie traktowany w dawnych środowiskach pasterskich i rolniczych, został uznany w pierwszej połowie XVIII wieku za postępek
godny żarliwego potępienia i surowego karania. Inne zachowania dewiacyjne zapewne nie napotkały jeszcze na wsi polskiej większego zainteresowania. Brak, na
przykład, śladów walki z onanizmem, która w drugiej połowie osiemnastego wieku

101 Kresmuszyński,
t. 1, s. 159 [1758]; Wiśnicz, s. 91 [1722]; ASD, t. 7,k. 369v [1757]; zob. też
k. 106 [1755], gdzie być może chodzi o tzw. stosunek udowy.
102 Por. C. Hernas,
W kalinowym ... , t. 2, s. 50; ASD, t. 7, k. 345 [1757].
103 Z. Kuchowicz,
Człowiek. .., s. 322-323.

�Z zagadnień obyczajowości seksualnej chłopów w Polsce XVI-XVIll wieku

zajmowała społeczeństwa zachodnioeuropejskie.
ły jeszcze metod zalotów i technik współżycia,
cech archaicznych, takich jak przyzwolenie na
rubaszność i względną brutalność w kontaktach

63

Podobnie, przemiany nie ogarnęktóre wykazywały wciąż wiele
inicjatywę kobiet, żywiołowość,
cielesnych.

Tomasz Wiślicz

ON SEXUAL CUSTOMS OF PEASANTS IN 16T11-18TH CENTURY POLAND.
CONSENT AND PUNISHMENT
(SummaI)')
The article addresses some problems ofrural sexual customs in the early modem times.
It is based on village court books and other legal and literary sources. From the end ofthe
16'h century, a particular moral code was gradually being applied to the sexual life of peasants as a result ofthe pastoral work initiated after the Council ofTrent in 1545. The role
ofthe traditional system ofvalues was restricted. Basically, the autonomous peasant sexual ethics was much less strict than the model advocated by the clergy. For example, sexual
activity by unmarried men and women was tacitly approved on condition that some standards were observed. The peasant culture also permitted divorce of couples and justified
some cases of adultery, giving spouses some sexual freedom. However, in the second half
of the 18th century the standards of sexual ethics of the Polish peasants were made much
stricter - pre-marital sex was not approved, stricter control over married couples was exercised, some deviant behaviours were not tolerated. Civilisational changes were not far-reaching, however. There was no position on masturbation. Methods of courtship and techniques of sexual intercourse continued to exhibit many archaic features.

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6529" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6509">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f6a9367020d896641a592371331ced38.pdf</src>
        <authentication>ce5f2ed4bba83e462134a23d5b410012</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77757">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4226</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77758">
                <text>1952</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77759">
                <text>sztuka ludowa - teoria</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77760">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3940</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77761">
                <text>Z zagadnień sztuki ludowej / Polska Sztuka ludowa - Konteksty1952 t.6 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77762">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1952 t.6 z.2 ; s.65-67</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77763">
                <text>Reinfuss, Roman</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77764">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77765">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77766">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77767">
                <text>Z ZAGADNIEŃ SZTUKI L U D O W E J

ROMAN

Okres ostatnich kilku lat, który nastąpił po
zakończeniu działań wojennych jest dla całej
nauki polskiej okresem w z m o ż o n e j , nienotowanej dotychczas a k t y w n o ś c i . P a ń s t w o Ludo­
we otoczyło n a u k ę opieką, dostarczając jej
ś r o d k ó w materialnych o jakich dawniej trudno
było m a r z y ć . Znalazło to s w ó j wyraz w wypo­
sażeniu w a r s z t a t ó w naukowych, jak i w szero­
kich m o ż l i w o ś c i a c h natury wydawniczej. Po
latach przymusowego zastoju, w y n i k a j ą c e g o
z sytuacji wojennej ruszyła naukowa praca,
obejmująca wszystkie dziedziny nauki, nie w y ­
łączając o c z y w i ś c i e i n t e r e s u j ą c y c h nas tu badań
nad sztuką l u d o w ą .
W zakresie badań nad sztuką l u d o w ą zapo­
c z ą t k o w a n e zostały zakrojone na dużą skalę ba­
dania folkloru muzycznego i twórczości pla­
stycznej. Prace te, przewidziane na lat kilka,
już dziś przynoszą w wyniku bardzo p o w a ż n y
dorobek w formie nagromadzonego materiału
faktograficznego, który sukcesywnie opracowa­
ny jest do druku, czy to w formie drobnych
a r t y k u ł ó w umieszczanych w naukowych czaso­
pismach, czy też w oddzielnych publikacjach.
Mniej natomiast p o c i e s z a j ą c y m jest fakt, że
pracom tym nie d o r ó w n u j ą r ó w n o l e g l e prowa­
dzone badania w zakresie teorii sztuki ludowej.
Szereg zasadniczych zagadnień z w i ą z a n y c h ze.
sztuką l u d o w ą nie doczekał się jeszcze w ł a ś c i ­
wego sformułowania, co często stwarza atmo­
sferę nieporozumień. Zaczynają się one na sa­
m y m początku dyskusji, gdy poruszona zosta­
nie sprawa definicji sztuki ludowej i w y n i k a ­
jący z niej zakres b a d a ń nad l u d o w ą t w ó r c z o ­
ścią artystyczną.
Dawne próby definiowania sztuki ludowej od
strony jej cech czysto formalnych, czy psycho­
logii procesu t w ó r c z e g o nie w y t r z y m u j ą k r y ­
tyki ze stanowiska materializmu dialektyczne­
go. Sztuka jest zjawiskiem s p o ł e c z n y m , histo­
rycznie uwarunkowanym. Odnosi się to oczy­
w i ś c i e r ó w n i e ż do sztuki ludowej, która w róż­
nych okresach historycznych, w różnych ustro­
jach s p o ł e c z n y c h będzie miała inny wyraz
i inną spełniała rolę. Zmiany te z kolei w p ł y ­

REIN

FUSS

wają na z m i a n ę treści zawartej w samym ter­
minie „sztuka ludowa". W s p o ł e c z e ń s t w a c h kla­
sowo nierozwarstwionych, ż y j ą c y c h w w a r u n ­
kach spólnoty pierwotnej, gdzie pojęcie „lud"
obejmuje całą społeczność, gdzie nie zaistniał
jeszcze podział na m o ż n y c h i u p o ś l e d z o n y c h ,
gdzie nie ma w a r u n k ó w p o w o d u j ą c y c h wytwo­
rzenie się w obrębie społeczności istotnych róż­
nic kulturalnych, całokształt twórczości arty­
stycznej stanowi „sztukę ludową". W forma­
cjach społecznie rozwarstwionych, antagonistycznych, gdzie obok warstw społecznie i eko­
nomicznie uprzywilejowanych, w y s t ę p u j ą w a r ­
stwy upośledzone, pojęcie „ludu" z a w ę ż a się do
tych ostatnich. W s p o ł e c z e ń s t w a c h takich zja­
w i s k a kulturowe nie układają się już w obraz
treściowo jednolity o b e j m u j ą c y swym z a s i ę g i e m
całą społeczność. W s p o ł e c z e ń s t w a c h tych poję­
cie „sztuki ludowej" posiada w y r a ź n y charakter
klasowy, obejmuje ono bowiem twórczość arty­
s t y c z n ą warstw ekonomicznie i społecznie u c i ś ­
nionych. Tak pojmowana sztuka ludowa obej­
muje nie tylko dorobek artystyczny wsi, a k
r ó w n i e ż uboższego m i e s z c z a ń s t w a , prowincjo­
nalnego rzemiosła, a w okresie kapitalizmu r ó w ­
nież ludności robotniczej — proletariatu, bez
w z g l ę d u na to, czy b ę d ą to m i e s z k a ń c y wsi,
wielkich miast, czy d u ż y c h ośrodków prze­
mysłowych.
W s p o ł e c z e ń s t w i e socjalistycznym, gdzie zli­
kwidowany został podział s p o ł e c z e ń s t w a na
klasy antagonistyczne, nie ma podstaw do
w s p ó ł i s t n i e n i a obok siebie d w ó c h o d r ę b n y c h
nurtów sztuki. Przyczyny, które dawniej sprzy­
jały wytworzeniu się odrębnej sztuki, o b s ł u g u ­
jącej potrzeby warst elitarnych i ludowych od­
padają wraz z likwidacją samego podziału k l a ­
sowego.
W s p o ł e c z e ń s t w i e nieantagonistycznym n a s t ę ­
puje proces stopniowego zbliżania się sztuki
„uczonej", zaspakajającej dawniej
potrzeby
warstw elitarnych i samorodnej „ n i e u c z o n e j "
twórczości ludowej. R ó w n o c z e ś n i e zmienia swe
znaczenie pojęcie „ludowości" sztuki. W e d ł u g
65

�G. Niedosziwina, który zagadnieniu temu po­
ś w i ę c i ł obszerniejszą pracę „podstawą ludowo­
ści radzieckiej sztuki pod w z g l ę d e m treści jest
jej nierozerwalna łączność z ż y c i e m ludu, z inte­
resami socjalistycznego p a ń s t w a , z k i e r u j ą c y m i
ideami bolszewickiej partii"
zaś „ l u d o w o ś ć
formy zakłada przede wszystkim jej szeroką
dostępność" ) .
Sztuka ludowa w takim ujęciu to twórczość
artystyczna, wyrażająca p o s t ę p o w e dążenia,
m y ś l i i uczucia szerokich mas ludowych poda­
wana w formie powszechnie zrozumiałej. P o j ę ­
cie sztuki ludowej nie zawęża się tu do sztuki
zaspakajającej potrzeby tej czy innej' warstwy,
czy klasy społecznej. Jest to sztuka s p o ł e c z e ń ­
stwa nieantagonistycznego, w k t ó r y m pojęcie
ludu pokrywa się z p o j ę c i e m narodu.
2

Wskazane w y ż e j różnice w znaczeniu termi­
nu „sztuka ludowa" są dla nas n i e s ł y c h a n i e
w a ż n e zwłaszcza w chwili obecnej, gdy termin
ten w tej samej często pracy u ż y w a n y jest raz
na określenie „ n i e u c z o n e j " sztuki ludu, drugi
raz na określenie sztuki p o s t ę p o w e j w swej tre­
ści i w y r a ż a j ą c e j potrzeby całego narodu. Ze
zjawiskiem tym spotykamy się nie tylko w lite­
raturze polskiej, ale i radzieckiej, gdzie np.
Niedosziwin czy Tiemerin pojęcia „sztuki ludo­
wej" u ż y w a j ą z a r ó w n o na określenie tradycyj­
nej twórczości artystycznej ludu rosyjskiego,
ukraińskiego, T a d ż y k ó w czy T u r k m e n ó w , jak
w odniesieniu do najwybitniejszych osiągnięć
w s p ó ł c z e s n y c h p l a s t y k ó w radzieckich, radziec­
kiego filmu czy artystycznej produkcji prze­
mysłowej.
Wskazane w y ż e j różnice w treści nadawanej
terminowi „sztuka ludowa" p o w o d u j ą , jak
wspomniano, szereg nieporozumień, które w y ­
magają jaśniejszego sprecyzowania przedmiotu
naszych badań. Zasadniczo przedmiotem ich
j e s t „sztuka ludowa" we wszystkich trzech
swoich znaczeniach. Interesuje nas
bowiem
twórczość artystyczna s p o ł e c z e ń s t w klasowo
nierozwarstwionych, z k t ó r y m i spotykamy się
W kulturach z czasów przedhistorycznych, czy
u n i e k t ó r y c h w s p ó ł c z e s n y c h l u d ó w egzotycz­
nych, jak i sztuka warstw nieelitarnych z okre­
su feudalizmu czy kapitalizmu, wraz z jej dal­
szymi przemianami z a c h o d z ą c y m i już w społe­
c z e ń s t w i e socjalistycznym.
Bardzo r ó w n i e ż istotnym zagadnieniem z w i ą ­
zanym z badaniami nad sztuką l u d o w ą jest w y ­
krywanie jej p o s t ę p o w y c h treści, czyli tego co
w obecnie stosowanej terminologii rozumie się
pod p o j ę c i e m „ludowości".
Wytyczony p o w y ż e j zakres badań nad sztuką
l u d o w ą ustawia interesujące nas zagadnienie na
66

pograniczu d w ó c h gałęzi wiedzy — historii
sztuki, zajmującej się badaniem zjawisk z w i ą ­
zanych z twórczością plastyczną i etnografii,
która z kolei obejmuje całokształt badań nad
k u l t u r ą s p o ł e c z e ń s t w ż y j ą c y c h w stanie w s p ó l ­
noty pierwotnej i warstw nieelitarnych społe­
c z e ń s t w klasowo rozwarstwionych.
Sztuka ludowa stanowi jednak tylko m a ł ą
cząstkę przedmiotu z a i n t e r e s o w a ń obydwu w y ­
mienionych w y ż e j nauk, które w o g ó l n y m ze­
spole opracowywanych przez siebie zagadnień,
niewiele uwagi m o g ą jej p o ś w i ę c i ć . Wobec
szybkich przemian, jakie w kulturze ludu pol­
skiego zachodziły w ciągu bieżącego wieku,
a zwłaszcza w ostatnich latach, koniecznością
stała się szybka inwentaryzacja zjawisk sztuki
ludowej, z k t ó r y c h jedne giną w szybkim tem­
pie, inne przeciwnie przechodzą okres prze­
mian. W ł a ś n i e ze w z g l ę d u na konieczność ener­
gicznego działania w celu ich uchwycenia po­
w o ł a n a została w Polsce Ludowej specjalna pla­
c ó w k a badawcza w postaci P a ń s t w o w e g o Insty­
tutu Sztuki Ludowej, w ł ą c z o n e g o n a s t ę p n i e do
P a ń s t w o w e g o Instytutu Sztuki, gdzie obecnie
badania w zakresie ludowej twórczości plastycz­
nej prowadzone są przez Zakład Badania P l a ­
styki, Architektury i Zdobnictwa Ludowego,
a w zakresie folkloru s ł o w n o - m u z y c z n e g o prze?
„ A k c j ę Zbierania Folkloru" przy P. I . Sztuki.
Zakres badań prowadzonych w dziedzinie ludo­
wej twórczości plastycznej obejmuje szeroki
wachlarz zagadnień, p o c z ą w s z y od malarstwa,
rzeźby, poprzez wszystkie gałęzie zdobnictwa.
Przedmiotem prowadzonych badań jest z a r ó w ­
no twórczość artystyczna wsi, jak i samorodna,
nieuczona sztuka ludności miejskiej, czy nawet
rzemiosła, zwłaszcza prowincjonalnego. Pewne
przechylenie prac badawczych w kierunku sztu­
ki wsi nie wynika w ż a d n y m wypadku z zało­
żeń metodologicznych, lecz stąd, że w czasach
obecnych twórczość ludowa wsi jest na ogół
ż y w s z a i bardziej zasobna. Szereg działów l u ­
dowej sztuki, jak np. wycinanki, malarstwo
zrębów, w ogóle nie w y s t ę p u j ą dziś w kulturze
miasta, inne zaś badane są na r ó w n i bez w z g l ę ­
du г а to czy w y s t ę p u j ą na terenie wsi czy mia­
sta. Niejednokrotnie zdarza się, że pewne z ba­
danych zagadnień w ogóle dotyczą raczej rze­
m i o s ł a miejskiego ( w z g l ę d n i e m a ł o m i a s t e c z k o ­
wego) niż wiejskiego. Jako przykład p o s ł u ż y ć
jnoże ludowe meblarstwo, s t a n o w i ą c e na prze­
w a ż a j ą c y c h terenach Polski produkcję m a ł o ­
miasteczkowych w a r s z t a t ó w stolarskich, a k t ó ­
re opracowywane jest przez badaczy sztuki l u ­
dowej. Nigdy zresztą w badaniach nad sztuką
l u d o w ą nie ograniczano się u nas w y ł ą c z n i e do
T

�„ w i e j s k i e g o podwórka". Szereg prac takich jak
choćby K . M o k ł o w s k i e g o („Polska sztuka ludo­
wa"), gdzie na r ó w n i u w z g l ę d n i o n y jest mate­
riał czerpany z terenu wsi jak i miasta, czy mo­
nografii specjalnych jak T . Seweryna: „Kra­
kowskie klejnoty ludowe", M. Gładysza: „ Z d o b ­
nictwo metalowe na Śląsku", czy J . Kostysza:
„Z dziejów garncarstwa krakowskiego" i wiele
innych ś w i a d c z y o tym, że w badaniach sztuki
ludowej nie obserwujemy jakiegoś celowego
ograniczania się do tematyki związanej w y ł ą c z ­
nie z w i e j s k ą twórczością artystyczną. Pod
w z g l ę d e m zakresu badań nad sztuką l u d o w ą
prace w Polsce nie odbiegają od tych, które
prowadzone są w Z w i ą z k u Radzieckim i k r a ­
jach demokracji ludowej.
R ó ż n e znaczenia nadawane pojęciu „sztuki
ludowej" i „ l u d o w o ś c i " p r z y c z y n i a j ą się cza­
sem do powstawania n i e p o r o z u m i e ń na temat
roli jaką „nieuczona" sztuka ludu odegrać ma
w k s z t a ł t o w a n i u się przyszłej sztuki s p o ł e c z e ń ­
stwa socjalistycznego.
Z a r ó w n o wypowiedzi c z o ł o w y c h t e o r e t y k ó w
marksizmu jak i obserwacja rozwoju życia arty­
stycznego w kraju przodującego socjalizmu —
Z w i ą z k u Radzieckiego, świadczą o tym, że sto­
sunek klasy robotniczej do dziedzictwa prze­
szłości jest jak najbardziej pozytywny. W prze­
c i w i e ń s t w i e do sztuki z okresu imperializmu,
która propagowała r o z k ł a d o w e idee kosmopoli­
tyzmu i stwarzała pogardliwy stosunek do war­
tości kultury narodowej — socjalizm jako swe
hasło sztandarowe wysuwa tworzenie kultury
narodowej w formie, socjalistycznej w t r e ś c i
W z w i ą z k u z rozwijaniem m y ś l i zawartej w tym
haśle m ó w i się często i pisze o konieczności na­
w i ą z y w a n i a do ludowej twórczości i wprowa­
dzania ludowych p i e r w i a s t k ó w do sztuki naro­
dowej. Na tle r ó ż n y c h treści o k r e ś l a n y c h ter­
minem „ludowości" i tu o c z y w i ś c i e dochodzi do
pewnych n i e p o r o z u m i e ń . C i , dla których ter­
min „ l u d o w o ś ć " oznacza nieuczona twórczość
ludu sądzą, że wprowadzenie „ l u d o w y c h " treści
dziedzictwa przeszłości do socjalistycznej k u l ­
tury narodowej jest r ó w n o z n a c z n e z wprowa­
dzeniem do niej e l e m e n t ó w czerpanych z nasze­
go bogatego folkloru. Rozumowanie takie jest
j e d n a k o w o ż b ł ę d n e . W y r a ź n i e przeciw takiemu
pojmowaniu „ludowości" zastrzega s i ę w swej
pracy: „O zagadnieniu l u d o w o ś c i w sztuce r a ­
dzieckiej" G . Niedoszwin, który pisze: „nie by­
łoby chyba słuszne sprowadzanie pojęcia naro­
dowej formy tylko do wykorzystywania wzo­
r ó w i m o t y w ó w ludowej twórczości, folkloru
lub jeszcze bardziej feudalnej sztuki danego
narodu" ) .
3

Przez „ l u d o w o ś ć " n a l e ż y tu rozumieć przede
wszystkim p o s t ę p o w e , demokratyczne, socjali­
styczne treści zawarte w dziedzictwie kulturo­
w y m przeszłości. Treści te zawarte są nie tyl­
ko w twórczości ludu, ale i w kulturze warstw
nieludowych. Jak w i d a ć z p o w y ż s z e g o stawia­
nie znaku r ó w n o ś c i m i ę d z y kulturą (sztuką)
l u d o w ą a kulturą (sztuką) narodową b y ł o b y
z u p e ł n y m nieporozumieniem. Z tego, co powie­
dziano w y ż e j , nie n a l e ż y z kolei w y c i ą g a ć wnio­
sku, jakoby ludowa twórczość artystyczna nie
miała w ogóle w e j ś ć do sztuki narodowej, jako
jeden z jej e l e m e n t ó w s k ł a d o w y c h . „ N i e u c z o ­
na" sztuka ludu wchodzi dziś szeroką falą
w nurt nowej socjalistycznej kultury. Proces
ten widoczny jest szczególnie jasno w Z w i ą z k u
Radzieckim. Widzimy tam d u ż y rozwój ludo­
wej plastyki, która znalazła już drogę do urze­
czywistnienia założeń socjalistycznego realiz­
mu. Z z a s o b ó w tradycyjnego zdobnictwa ko­
rzystają artyści radzieccy, znajduje też ono za­
stosowanie w radzieckim p r z e m y ś l e arty­
stycznym.
Samo jednak zagadnienie przejmowania tre­
ści tradycyjnej ludowej twórczości ludu i do­
stosowywania jej do nowych potrzeb i w a r u n ­
k ó w społeczności socjalistycznej nie jest bynaj­
mniej s p r a w ą prostą. Wymaga ono jeszcze
wielu dyskusji i prób.
Chcąc p o w i e d z i e ć coś konkretnego na temat
m o ż l i w o ś c i praktycznego wykorzystania sztuki
ludowej w budownictwie socjalistycznej kultu­
r y artystycznej trzeba przede wszystkim (na co
już u nas z w r ó c o n o u w a g ę ) przeprowadzić
g r u n t o w n ą jej analizę, p r z e w a r t o ś c i o w a ć i nie­
jako w y c e n i ć jej p o s z c z e g ó l n e przejawy, biorąc
za podstawowe kryterium w a r t o ś c i o w a n i a ich
„ludowość". L u d o w o ś ć pojętą jako wyraz po­
s t ę p o w y c h tendencji i dążeń naszego ludu.
O c z y w i ś c i e koniecznym jest, a b y ś m y w momen­
cie przeprowadzania krytycznej oceny dyspo­
nowali m o ż l i w i e jak n a j p e ł n i e j s z y m m a t e r i a ł e m
i l u s t r u j ą c y m dorobek ludowej twórczości arty­
stycznej. W chwili obecnej obraz tego dorob­
ku jest jeszcze bardzo fragmentaryczny. N a l e ż y
go m o ż l i w i e szybko u z u p e ł n i ć przez intensyw­
ne badania terenowe i publikacje m a t e r i a ł ó w ,
podobnie jak to ma miejsce w Z S R R , Czecho­
słowacji i innych krajach demokracji ludowej.
PRZYPISY
1. G. Niedosziwin: O zagadnieniu ludowości w sztu­
ce radzieckiej. Polska Sztuka Ludowa, г. V, nr 3,
str. 85.
2. j . w., str. 90.
3. j . w., str. 87.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8279" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8260">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/92007af2dc620c1d7aa9348cd967133e.pdf</src>
        <authentication>8fdca8a0c0f95e47dde3740ee68e875f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98949">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1252</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98951">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98953">
                <text>1986</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98955">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1156</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98957">
                <text>Z żałobnej karty / ETNOGRAFIA POLSKA 1986 t.30 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98959">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1986 t.30 z.1, s.213-226</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98962">
                <text>Biernacka, Maria; Szromba-Rysowa, Zofia; Kowalska-Lewicka, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98965">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98968">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98970">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98974">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98981">
                <text>Z

Ż

A

Ł

O

B

N

E

J

К

A'

R

T

Y

„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. X X X : 1986, z. 1
P L I S S N 0071-1861

KAZIMIERA

ZAWISTOWICZ-ADAMSKA
(1897-1984)

d n i u 8 l i p c a 1984 r. z m a r ł a w

Ł o d z i prof, dr hab. K a z i m i e r a

Zawistowicz-

- A d a m s k a , w y b i t n y badacz i teoretyk

W

kultury ludowej, utalentowany

i niestrudzo­

ny

działacz

etnografów

na
—

polu

jej

krzewienia

niezawodny

i

popularyzacji, wychowawca

przyjaciel ludzi wiejskich. N a l e ż a ł a

wielu

pokoleń

do p o k o l e n i a

tych

P o l a k ó w , k t ó r z y start ż y c i o w y rozpoczynali u progu odzyskania n i e p o d l e g ł o ś c i i c a ­
łe swoje późniejsze życie i działalność p o ś w i ę c i l i w y t ę ż o n e j pracy nad utrwalaniem
najwyższych

wartości

w

r o z w o j u odrodzonego n a r o d u , s p o ł e c z e ń s t w a

i

jego

kul­

tury.
Urodziła
spędziła

w

się na
Pińsku

m a t k i za u d z i a ł w
ców,

po

wczesna

których
śmierć

Ukrainie w
n a Polesiu.

miejscowości
Była

córką

powstaniu listopadowym
ślad

zaginął,

a

cowi w s i s p o w o d o w a ł a ,

rodzinny

po u d z i e l e n i u

ż e r a z e m ze s w y m

Najwcześniejszą
dziadkowie

młodość
ze

strony

p o d z i e l i l i los t y c h s y b e r y j s k i c h z e s ł a ń ­

ich m a j ą t e k

ojca z m a r ł e g o na tyfus

Haniebno.

lekarza, którego

uległ

konfiskacie.

pomocy choremu

trzyosobowym

rodzeństwem

Przed­

mieszkań­
wychowy­

w a ł a s i ę pod w y ł ą c z n ą o p i e k ą m a t k i p r o w a d z ą c e j w P i ń s k u w ł a s n ą k s i ę g a r n i ę . M a t ­
ka,

pochodząca

pensji m o g ł a

również

po ś m i e r c i

z

rodziny

męża

nie dla c a ł e j rodziny. K s i ę g a r n i a
dodatkową

ziemiańskiej,

rozpocząć

pracę

ta z r e s z t ą w

dzięki

ukończonej

zawodową,

ó w c z e s n y c h latach niewoli

f u n k c j ę — o ś r o d k a krzewienia polskości. W niej bowiem

no n i e l e g a l n i e

polskie

pisma, książki

warszawskiej

zapewniającą

i broszury dostarczane

utrzyma­
spełniała

rozprowadza­

z Warszawy, a

k i e d y n a w e t poprzez k o r d o n y g r a n i c z n e z t e r e n u i n n y c h z a b o r ó w .

nie­

�214

Z ŻAŁOBNEJ K A R T Y
W

tej

niecodziennej

głębianej

jeszcze

skiej uczącej
osobowość
nia

szkole

rozbudziło

humanistyczne,

nej,

a

także

należała
w

się w

młodziutkiej

z książką

atmosferze

w

Zawistowicz.

niej wielkie

zamiłowanie

zdyscyplinowanie

I wojny

języka

pracą

w

Na

kształtowanie

kontakty

w i e , gdzie k s z t a ł c i ł
Po

w

ukończeniu

się Jej

systematyczność
młodzieży

w

zaznaczyło

się wojsk

osobowości

średniej

rozpoczęła

studia

że

się już

rosyjskich

nauczycielką

znaczny

młodzieży

w

dziennikarskie

wpływ
Warsza­

się starszy brat i mieszkali k r e w n i oraz przyjaciele
szkoły

szkol­

sprawiły,

została w niej

środowiskami

się

uzdolnie­

nauce

polskiej

po w y c o f a n i u

postaw i

z patriotycznymi

po­
pol­

zetknięcie

do c z y t a n i a . W r o d z o n e

kółku

Pińsku

domu,

c h a r a k t e r oraz

wczesne

się młodzieży. T o wyróżnienie

ś w i a t o w e j , kiedy

również

rodzinnym

się świadomość,

wewnętrzne,
tajnym

w

organizacji m ł o d z i e ż y

Bardzo

polską szkółkę, a młodziutka Kazimiera

polskiego.

wywarły

tajnej

rosyjskiej, kształtowała

do g r o n a w y r ó ż n i a j ą c e j

czasie

wpajanej
do

Kazimiery

kierowanie

zorganizowano

polskości

dodatkowo p r z y n a l e ż n o ś c i ą

rodziców.

na

Wolnej

W s z e c h n i c y P o l s k i e j (1920-1923). Z a f a s c y n o w a n a w y k ł a d a m i profesora etnografii

Sta­

nisława

Poniatowskiego,

oraz

kulturę

ludów

ległej

który

pierwotnych

perspektywie

kulturę

ludową

ukazywał

historycznej,

w

t y m p o z o s t a ł a w i e r n a przez całe swoje
Etnografię

i etnologię

i

Uniwersytecie

cywilizowanych

przestrzennym

studia

zróżnicowaniu

etnologiczne

i

z z a k r e s u socjologii,

towskiego, S. C z a r n o w s k i e g o ,

kierunkiem

roz­

życie

naukowe.

historii kultury,

s t u d i o w a ł a w l a t a c h 1923-1929 n a W o l n e j

W a r s z a w s k i m pod

i

zainteresowaniom

d ł u g i e i bardzo intensywne

oraz n a u k i pokrewne

archeologii i j ę z y k o z n a w s t w a
Polskiej

ich

wybrała

społeczeństw

profesorów

L . K r z y w i c k i e g o , W. A n t o n i e w i c z a

Wszechnicy

—

S.

Ponia­

oraz J . N . B a u -

doun de C o u r t e n a y .
Zdecydowane
wały,

zainteresowania

że już w

Katedrze

okresie

Etnologii

studiów

Wolnej

naukowe
została

Wszechnicy

oraz

dociekliwość

asystentką

Polskiej

prof.

badawcza

spowodo­

S. P o n i a t o w s k i e g o

(1923-1928), a n a s t ę p n i e

w

przy

Zakła­

dzie E t n o l o g i i T o w a r z y s t w a N a u k o w e g o W a r s z a w s k i e g o

(1928-1932). W t y m t e ż c z a ­

sie o d b y w a ł a

(Łotwa, Estonia,

liczne

skandynawskich
dów

oraz

podróże

do k r a j ó w

(Szwecja, Norwegia,

pracami

ośrodków

studenckich

nadbałtyckich

Dania), zapoznając

naukowo-badawczych

kulturalnych.

archeologiczno-etnograficznych

Finlandia),
tych

w

Austrii,

C z e c h o s ł o w a c j i , n a W ę g r y i do W ł o c h . W 1929 r. d o k t o r y z o w a ł a

go u prof. J . S. B y s t r o n i a ( r o z p r a w a d o k t o r s k a pt. Zawarcie
no w

polskich

do

i etnologii n a W y d z i a l e F i l o z o f i c z n y m U n i w e r s y t e t u
obrzędach

weselnych

opublikowana

małżeństwa

przez

w n r 10 P r a c K o m i s j i

(1930-1931). S t u d i a te p r o w a d z i ł a w É c o l e P r a t i q u e des H a u t e s S t u d e n t ,

czych

w y b i t n e g o uczonego prof.

do w y s t a w y

syteckie

w

kolonialnej

Niemczech

gicznego S o r b o n y
mi

fesorami

muzealnych

Paryżu, zwiedziła

oraz b r a ł a u d z i a ł

w

najważniejsze

wyprawie

grot w

Finlandii

i Estonii,

naukowej

miasta

Pirenejach, połączonej

gdzie p r z y ś c i s ł e j

oraz

gromadząc

Etnolouniwer­
Etnolo-

z badania­
(1931-1932)

współpracy
studia

na temat p o w i ą z a ń k u l t u r o w y c h s ł o w i a ń s k o - f i ń s k i c h .
kierunkami badań

materiał

z pro­

etnologiczZapoznając

porównawczy

swych prac szczególną u w a g ę z w r a c a ł a na organizację ś r o d k ó w dokumentacji
g r a f i c z n e j oraz m e t o d y k ę p r a c t e r e n o w y c h . Z w i e d z y tej i d o ś w i a d c z e ń m i a ł a w
w i ę k s z y m stopniu k o r z y s t a ć p r z y o r g a n i z o w a n i u
de w s z y s t k i m j e d n a k w ó w c z a s , gdy m o g ł a
w a d z o n y c h p r z e z siebie p l a c ó w k a c h

w ł a s n y c h b a d a ń terenowych,

kierować zespołami

naukowych.

do
pod

przygotowaw­

Instytutu

Tallgrenem, Ailio, Europensem i K r o h n e m prowadziła

z najnowszymi

studia

Instytucie

pracach

kraju Basków. W następnym roku akademickim

ponownie w

no-archeologiczne
się

w

n a roczne

M a r c e l a M a u s s a , oraz w

ponadto w

do p r z e d h i s t o r y c z n y c h

etnograficznymi

przebywała

w

wyjechała

kup­

Etnogra­

Polskiej

na Sorbonie. U c z e s t n i c z y ł a

czym

się z za­

Jagiellońskie­

Paryża

kierunkiem

po

Jugosławii,

ficznej

gicznym

Akademii Umiejętności),

naro­

Uczestniczyła

również

k r e s u etnografii

wycieczkach

i

się z kulturą

etnografów

w

do

etno­
naj­
prze­
pro­

�Z ŻAŁOBNEJ

215

KARTY

Dorobkiem tych pierwszych z a i n t e r e s o w a ń naukowych, podróży i s t u d i ó w za­
granicznych K a z i m i e r y Z a w i s t o w i c z - A d a m s k i e j b y ł y liczne a r t y k u ł y i r e p o r t a ż e
drukowane p r z e w a ż n i e w czasopismach: „ W i e d z a i Życie", „Ziemia", „ K u r i e r L i teracko-Naukowy", „ L i t e r a t u r a Powszechna". P r o b l e m a t y k a tych o p r a c o w a ń doty­
c z y ł a g ł ó w n i e f o l k l o r u s ł o w i a ń s k i e g o ( c y k l a r t y k u ł ó w o o b r z ę d a c h d o r o c z n y c h ) oraz
f o l k l o r u f i ń s k i e g o i e s t o ń s k i e g o ( c y k l a r t y k u ł ó w n a t e m a t sag n a r o d o w y c h t y c h k r a ­
j ó w oraz i c h l i t e r a t u r y ) .
N o w y etap p r a c b a d a w c z o - n a u k o w y c h K a z i m i e r y Z a w i s t o w i c z - A d a m s k i e j , z a ­
m y k a j ą c y s i ę w l a t a c h 1932-1939, w i ą z a ł s i ę j u ż ś c i ś l e z o b s z a r e m z i e m p o l s k i c h .
P r z e d m i o t e m J e j z a i n t e r e s o w a ń s t a ł a s i ę h i s t o r i a etnografii i etnologii p o l s k i e j oraz
k u l t u r a l u d o w a s p o ł e c z n o ś c i w i e j s k i e j . W y k ł a d y z d z i e j ó w etnografii i etnologii p r o ­
wadziła na różnych kursach k u l t u r a l n o - o ś w i a t o w y c h , g ł ó w n i e jednak w ramach
d z i a ł a l n o ś c i I n s t y t u t u Pedagogicznego p r z y Z w i ą z k u N a u c z y c i e l s t w a Polskiego. P r z e ­
ł o m o w y m m o m e n t e m , n a j t r w a l e j w i ą ż ą c y m K a z i m i e r ę Z a w i s t o w i c z ze s p r a w a m i
p o l s k i e j w s i i j e j k u l t u r y , b y ł o n a w i ą z a n i e w 1937 r. w s p ó ł p r a c y z prof. L . K r z y ­
w i c k i m w I n s t y t u c i e G o s p o d a r s t w a S p o ł e c z n e g o . P o d jego k i e r u n k i e m z a p r o j e k t o ­
wane z o s t a ł y szeroko z a k r o j o n e b a d a n i a d o t y c z ą c e w p ł y w u e m i g r a c j i z a r o b k o w y c h
na przemiany kulturowe w s i . Do b a d a ń stacjonarnych wytypowano w i e ś Z a b o r ó w
( w d a w n y m pow. b r z e s k i m ) , p o s i a d a j ą c ą bogate t r a d y c j e w y c h o d ź s t w a z a r o b k o w e ­
go do A m e r y k i i sezonowego n a t z w . „ s a k s y " . Z e s w y m n a b y t y m d o ś w i a d c z e n i e m
w ł ą c z y ł a się w o p r a c o w a n i e s z c z e g ó ł o w y c h w y t y c z n y c h do b a d a ń t e r e n o w y c h n a d
t y m p r o b l e m e m , a t a k ż e n a d k o n c e p c j ą p r z e w i d z i a n e g o 3-tomowego zbiorowego
d z i e ł a pt. Społeczność
wiejska.
W czasie p o b y t u w Z a b o r o w i e (od s i e r p n i a 1937 do
c z e r w c a 1938 r.) K a z i m i e r a Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a o b j ę ł a b a d a n i a m i w s z y s t k i e r o ­
d z i n y i g o s p o d a r s t w a . P r z y j ę t a z a s a d a n a w i ą z y w a n i a przez b a d a c z a t e r e n o w e g o b e z ­
p o ś r e d n i c h k o n t a k t ó w z b a d a n ą s p o ł e c z n o ś c i ą , a t a k ż e p r ó b a d o j ś c i a do w z a j e m n e ­
go z r o z u m i e n i a i p e ł n e g o z a u f a n i a — b y ł y nie t y l k o n o w a t o r s k i e , ale r ó w n i e ż b a r ­
dzo o w o c n e w w y n i k a c h . Z a s a d a p o z n a n i a n a j p i e r w samego ś r o d o w i s k a s p o ł e c z ­
nego — z a n i m p r z y s t ą p i s i ę do j a k i c h k o l w i e k w n i m d z i a ł a ń — nie s t r a c i ł a do
dni d z i s i e j s z y c h n a s w y m z n a c z e n i u . „ M ą d r o ś c i " tej n a u c z y ł K a z i m i e r ę Z a w i s t o ­
w i c z - A d a m s k a z a p r z y j a ź n i o n y z N i ą od lat J ę d r z e j C i e r n i a k , s y n z i e m i Zaborow­
skiej, w y b i t n y d z i a ł a c z o ś w i a t o w y , t w ó r c a i realizator koncepcji teatru ludowego —
ó w c z e s n y wizytator Ministerstwa W y z n a ń Religijnych i O ś w i e c e n i a
Publicznego.
W s p ó ł p r a c a z Instytutem Pedagogicznym Z N P , w y k ł a d y na licznych kursach
o ś w i a t o w y c h , badania p o d j ę t e w Instytucie Gospodarstwa S p o ł e c z n e g o , a przede
w s z y s t k i m b e z p o ś r e d n i e uczestnictwo w ż y c i u w s i Zaborowa — z b l i ż y ł y K a z i m i e r ę
Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a z a r ó w n o do p r o b l e m ó w n u r t u j ą c y c h c a ł ą ó w c z e s n ą w i e ś , j a k
r ó w n i e ż do l u d z i w s i . W b a d a n e j s p o ł e c z n o ś c i w i d z i a ł a O n a nie t y l k o p r z e d m i o t
s w y c h b a d a ń , ale ż y w e , t w ó r c z e j e d n o s t k i i ś r o d o w i s k a — ze w s z y s t k i m i i c h p r o ­
blemami społecznymi i indywidualnymi. Działalność badawczo-naukowa i dydak­
t y c z n a oraz z a a n g a ż o w a n i e s p o ł e c z n e K a z i m i e r y Z a w i s t o w i c z - A d a m s k i e j z a o w o c o ­
wały z n ó w licznymi opracowaniami z zakresu kultury społecznej wsi (cykl a r t y ­
k u ł ó w d o t y c z ą c y c h o b r z ę d o w o ś c i r o d z i n n e j ) i h i s t o r i i etnografii p o l s k i e j , w y t y c z ­
n y m i do g r o m a d z e n i a m a t e r i a ł ó w e t n o g r a f i c z n y c h w terenie p r z e z n a u c z y c i e l i , s t u ­
d e n t ó w , m ł o d z i e ż s z k o l n ą p r z e b y w a j ą c ą n a obozach, a t a k ż e m ł o d z i e ż z o r g a n i z o w a ­
ną w z w i ą z k a c h m ł o d z i e ż y wiejskiej. Z o p r a c o w a ń d o t y c z ą c y c h metodyki b a d a ń
t e r e n o w y c h n a s p e c j a l n e w y r ó ż n i e n i e z a s ł u g u j e p o z y c j a — Problem
kultury
ludo­
wej w badaniach, nad ś r o d o i o i s k i e m (1938 г.). N a j w i ę k s z y w y s i ł e k s k i e r o w a n y n a
o p r a c o w a n i e i w y d a n i e zbiorowego d z i e ł a o Z a b o r o w i e p r z e r w a ł a I I wojna ś w i a ­
towa. S z c z ę ś l i w i e się z ł o ż y ł o , ż e n a p i s a n e przez N i ą r o z d z i a ł y z o s t a ł y u r a t o w a n e
i d o c z e k a ł y s i ę w 1948 r. w y d a n i a k s i ą ż k o w e g o Społeczność
wiejska.
P r z e z "cały okres

o k u p a c j i n i e m i e c k i e j , a ż do p o w s t a n i a

warszawskiego

włącz-

�216

Z ŻAŁOBNEJ

nie, K a z i m i e r a
pod

KARTY

Zawistowicz-Adamska uczestniczyła w pracy konspiracyjnej, p e ł n i ą c

pseudonimem

„Krystyny

Zaborowskiej" odpowiedzialną

funkcją

w

Centralnej

K o m ó r c e L e g a l i z a c y j n e j ( k r y p t o n i m „ P a r k " , „ L e t a " , „Izba") p r z y K o m e n d z i e
nej A r m i i

Krajowej

w

Warszawie. Była

współorganizatorką,

nikiem pracowni w y d a w a n i a nielegalnych

dowodów

Głów­

a następnie

kierow­

książeczek

wojsko­

osobistych,

w y c h i k e n n k a r t . W p r a c y tej — w y m a g a j ą c e j n i e t y l k o odwagi, a l e t a k ż e
nałej
że

organizacji

i

p r e c y z j i —• b y ł a

„cały warsztat pracowni

«Krystyna»
blankiety

wszystko

od p o c z ą t k u

przemyślała

— wszystko

niezastąpiona.

miało

jej istnienia b y ł idealnie

i dokładnie

swoje

Współpracownicy

opracowała:

miejsce, k a ż d y

z napisem danej m i e j s c o w o ś c i , tak samo wzory, podpisane
tego

stworzyła

wypuściła
źle

życzliwą,

serdeczną

tusze,

oddzielnie

wzory,

opakowany

b l a n k i e t y itp. [...]

atmosferę

pracy

[...]

Prócz

Krystyna

nie

z p r a c o w n i o m y ł k i , nie b y ł o w y p a d k u , aby k i e d y k o l w i e k z w r ó c o n o

wykonany

nigdy

wspaniałą,

zorganizowany.

pieczątki,

komplet

dosko­

wspominają,

dokument

«wsypy»,

a to w

n o ś c i i zasadzie
Niezależnie

[...]

W pracowni

pewnej

polskich lewych

mierze z a w d z i ę c z a j ą c

nie

było

zorganizowanej

łącz­

« K r y s t y n y » , ż e do p r a c o w n i m i a ł y d o s t ę p t y l k o j e j p r a c o w n i c z k i " .
od

działalności

w

Centralnej K o m ó r c e

Legalizacyjnej

O n a t a k ż e (w l a t a c h 1942-1944) w y k ł a d y zlecone z etnografii
kompletach

Wolnej

towych.

interesujące

Te

dokumentów

dobrze

nam

W s z e c h n i c y P o l s k i e j oraz i n n y c h , n i e l e g a l n y c h
wykłady

wygłaszane

piękną

kraju, już w

m a r c u 1945

r. K a z i m i e r a

prowadziła

i etnologii n a t a j n y c h

polszczyzną

kursach

oświa­

wspominają

do

dziś ich słuchacze.
Po

wyzwoleniu

przystąpiła
niąc

w

stępca
wała

do

niej

organizowania

a ż do

profesora,
się

w

wzajemna

1952

emerytury

a

następnie

r. n a

(1967)

funkcję

j a k o profesor

Uniwersytecie

i współdziałanie

Zawistowicz-Adamska

Katedry Etnografii na Uniwersytecie
nadzwyczajny

Jagiellońskim

w kulturach

Łódzkim,

k i e r o w n i k a —• p o c z ą t k o w o

ludowych.

na

i zwyczajny.
podstawie

peł­

jako

za­

Habilito­

pracy

Pomoc

Równolegle z pracą w Katedrze

E t n o g r a f i i U Ł p r o w a d z i ł a r ó w n i e ż w y k ł a d y zlecone z etnografii

i etnologii w

Wyż­

szej S z k o l e G o s p o d a r s t w a W i e j s k i e g o (1945-1947) oraz w P a ń s t w o w e j W y ż s z e j S z k o ­
le T e a t r a l n e j (1946-1949).
Działu

Etnografii w

Począwszy

Łódzkim

od 1955 r . b y ł a p r z e z w i e l e

Muzeum

Archeologicznym

i

lat

kierownikiem

Etnograficznym, a

1954 do 1972 r . k i e r o w n i k i e m P r a c o w n i E t n o g r a f i i I n s t y t u t u H i s t o r i i K u l t u r y

od
Ma­

terialnej P A N .
Lata

powojenne

były

dla K a z i m i e r y

nej pracy naukowo-badawczej
ności w

Zawistowicz-Adamskiej okresem

wytężo­

i d y d a k t y c z n e j oraz ś c i ś l e z n i m i z w i ą z a n e j

działal­

zakresie organizacji n a u k i i popularyzacji najszerzej p o j ę t e j wiedzy

graficznej. J e j zainteresowania
zespołowe

prace u c z n i ó w

naukowe, realizowane

i współpracowników,

niczych kierunkach: b a d a ń nad specyfiką
nów

c e n t r a l n e j P o l s k i oraz t z w .

badań

etno­

poprzez w ł a s n e b a d a n i a oraz

prowadzone

były

w

dwóch

zasad­

gospodarczą i społeczno-kulturową
problemowych,

przeprowadzanych

regio­
w

róż­

n y c h regionach k r a j u , a d o t y c z ą c y c h takich z a g a d n i e ń , jak: tradycyjne i w s p ó ł c z e s ­
ne f o r m y p o m o c y w z a j e m n e j , r ó ż n e r o d z a j e w s p ó ł d z i a ł a n i a

gospodarczego,

wpływ

zajęć pozarolniczych, w i ę z i s p o ł e c z n e i ich przemiany.
Szczególną wagę przywiązywała Kazimiera
renowych.
rym

W

dzieliła

tym

s i ę bez

ich nieustannie

reszty

dysponowała
ze

swymi

Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a do b a d a ń

własnym

bogatym

doświadczeniem,

uczniami i w s p ó ł p r a c o w n i k a m i ,

te­
któ­

pobudzając

do d a l s z y c h o s i ą g n i ę ć n a p o l u d o k u m e n t a c j i g i n ą c y c h f o r m k u l t u r y

ludowej. D o t y c z y ł o
UŁ,

zakresie

to

jak i zespołów

zarówno

prac prowadzonych

badawczo-naukowych

w

w

ramach K a t e d r y Etnografii

M u z e u m oraz P r a c o w n i E t n o g r a f i c z ­

nej I H K M P A N .
W a ż n y m terenem
ły

instytucje

ożywionej

i organizacje

działalności Kazimiery

naukowe

oraz s p o ł e c z n e .

Zawistowicz-Adamskiej

Już w

1929 r. z o s t a ł a

by­

człon-

�Z ŻAŁOBNEJ

kiem-współpracownikiem
czywistym
tut

Instytutu

International

K o m i s j i Etnograficznej P A U w Krakowie,

Nauk

Antropologicznych

TNW,

członkiem

członkiem

tytularnym

d ' A n t r r o p o l o g i e oraz C o m m i s i o n I n t e r n a t i o n a l e des

ditions P o p u l a i r e s w P a r y ż u (od
pondentem, a n a s t ę p n i e

1947

zwyczajnym Łódzkiego

r.) i I n s t y t u t u S z t u k i

PAN

Arts

rze­
Insti­

et

Tra­

г.). O d 1949 r. b y ł a r ó w n i e ż c z ł o n k i e m k o r e s ­

Komitetu Nauk Etnologicznych P A N .
1969

217

KARTY

Towarzystwa Naukowego, a

Zasiadała

w

także

Radzie Naukowej I H K M

(1963-1977). B r a ł a t a k ż e u d z i a ł w

pracach redakcyjnych wielu wydawnictw naukowych, jak

(1957-

komitetach

„Etnografia

oraz

Polska", B i ­

b l i o t e k a E t n o g r a f i i P o l s k i e j , P o l s k i A t l a s E t n o g r a f i c z n y s y n t e z a — Etnografia
ski.

Przemiany

kultury

ludowej

ficzne ( P T L ) . P r z e z w i e l e lat
łów

Muzeum

(IHKM

PAN),

„Lud", Prace i Materiały

b y ł a redaktorem serii

Archeologicznego

i Etnograficznego

etnograficznej P r a c i
w

Łodzi

i

prawie

Materia­

do

ostatnich

lat ż y c i a r e d a k t o r e m Ł ó d z k i c h S t u d i ó w E t n o g r a f i c z n y c h ( P T L ) . O d 1946 r .
w

Polskim

Towarzystwie

Ludoznawczym

początkowo

jako

prezes

Pol­

Etnogra­

działała

Łódzkiego

Od­

d z i a ł u , a n a s t ę p n i e j a k o w i e l o l e t n i prezes Z a r z ą d u G ł ó w n e g o P T L .
W ś r ó d wielu powojennych publikacji

naukowych Kazimiery

Zawistowicz-Adam­

s k i e j do n a j w a ż n i e j s z y c h p o z y c j i n a l e ż ą : S p o ł e c z n o ś ć uiiejsJca (1948, 2 w y d a n i e 1958),
Żywe
w

tradycje

kulturach

tury

współdziałania
ludowych

ludowej

społecznym

(1966), Systemy
polskiej

badań

prac

wych

kultury

wsi

badawczych

w

świetle

(1948),
na

(1971), Więź
wsi

Pomoc

wzajemna

i

w

Polsce
do

ośrodka

b a d a ń nad

ośrodka

różnych

— badacz
ich

układach

gospodar­

(1976), Granice

Technika

ludu

i

—

etnograficznych

hory­

jak

polskiego,

np.

Wytycz­

badań

— cykl artykułów

kul­

historyczno-

tego s z e r e g s t u d i ó w

obrzędowością

łódzkiego

w

ludowa

(1976). P r ó c z

łódzkiego,

doświadczeń

w

sztuka

współdziałanie

Pol

Słowiańszczyźnie

społeczna

(1976), Polska

„Lud" Kolberga jako źródło
ne

wsi

krewniacze

uwarunkowaniu

czo-społecznych
zonty

na

( p r a c a h a b i l i t a c y j n a , 1950-1951), Wincenty

tereno­

dotyczących

re­

gionu i r e g i o n a l i z m u , z a j ę ć p o z a r o l n i c z y c h oraz i n n y c h o p r a c o w a ń b ę d ą c y c h

odbi­

ciem szerokich z a i n t e r e s o w a ń

etno­

graficznych
kowego).
przez N i ą

Do

IHKM

PAN

Jej

dorobku

prac

w

serii

i

ich

Autorki

(drukowanych w

P T L , socjologicznych
naukowego

Biblioteki

należą

Etnografii

i

wydawnictwach

Łódzkiego

również
Polskiej

liczne

Towarzystwa
tomy

(IHKM),

Prac

i

Materiałów

Etnograficznych ( P T L ) , Ł ó d z k i c h S t u d i ó w Etnograficznych, Prac i M a t e r i a ł ó w
zeum Archeologicznego i Etnograficznego w
wią

także

redagowane

i folkloru na

przez n i ą

katalogi

Nau­

redagowanych
Mu­

Ł o d z i i innych. W a ż n e pozycje stano­
z wystaw

t e r e n i e w o j . ł ó d z k i e g o , dla k t ó r e j to

i konkursów

sztuki

działalności Kazimiera

w i c z - A d a m s k a w y k a z y w a ł a zawsze wiele zrozumienia — b y ł a ich

ludowej
Zawisto­

współorganizato­

rem i konsultantem naukowym.
m.

Za

całokształt

in.

Krzyżem

Medalem Komisji
sie

swej

działalności

Oficerskim

Orderu

uhonorowana
Odrodzenia

Edukacji Narodowej. Za udział

wojny otrzymała

Krzyż

Walecznych, Krzyż

została

Polski,
w

Armii

licznymi

Złotym

odznaczeniami,

Krzyżem

Zasługi,

walce konspiracyjnej w
Krajowej

oraz Z ł o t y

cza­
Krzyż

Zasługi z Mieczami.

S i e d z ą c drogi r o z w o j u K a z i m i e r y Z a w i s t o w i c z - A d a m s k i e j w i d z i m y , ż e s p l a t a
się w nich nierozerwalnie postawa naukowa i społeczna. P r z e g l ą d Jej dorobku n a u ­
k o w e g o u p r a w n i a r ó w n i e ż do s t w i e r d z e n i a , ż e s y l w e t k a n a u k o w a tej u c z o n e j k s z t a ł ­
t o w a ł a s i ę pod w p ł y w e m w i e l u w y b i t n y c h a u t o r y t e t ó w n a u k o w y c h p r z y n a l e ż n y c h
do r ó ż n y c h k i e r u n k ó w m e t o d o l o g i c z n y c h . K i l k u l e t n i a a s y s t e n t u r a u prof. S. P o n i a ­
towskiego — p r z e d s t a w i c i e l a k i e r u n k u historycznego w etnologii, p o w i ą z a n i a ze
s z k o ł ą socjologii k u l t u r y prof. C z a r n o w s k i e g o , w s p ó ł p r a c a w I n s t y t u c i e G o s p o d a r ­
s t w a S p o ł e c z n e g o z prof. K r z y w i c k i m , d o k t o r a t u prof. J . S. B y s t r o n i a i w r e s z c i e

�218

Z ŻAŁOBNEJ K A R T Y

s t u d i a etnograficzno-socjologiczne

u prof.

Marcela Maussa w

s t a ł a s i ę O n a p r z e d s t a w i c i e l k ą socjologiczno-historycznego

Paryżu

sprawiły,

kierunku badań w

grafii polskiej. R o z l e g ł e studia i liczne p o d r ó ż e n a u k o w e w k r a j u i z a g r a n i c ą
nieustanna praca nad sobą p o z w o l i ł y
dzięki

czemu

zajęła

ważne

miejsce

p r z e d s t a w i c i e l i p o l s k i e j etnografii.

Jej zgłębić obydwa kierunki
w

gronie

Swoją

metodologiczną

wykształconych
akcentowała

r ó w n o w r o z p r a w a c h n a u k o w y c h , j a k i w w y p o w i e d z i a c h podczas
ferencji
wała

etnograficznych,

się

w

również wyraźnie

współczesna

etnografia

których

niezmordowanie

powiązana

jest

jak

najściślej

z

za­

zjazdów i kon­

uczestniczyła.

do z a k r e s u b a d a ń e t n o g r a f i c z n y c h

oraz

metodologiczne,

najwszechstronniej

postawę

Ustosunkowy­

stwierdzając,

naukami

ż e : a)

historycznymi,

b) p r z e d m i o t e m j e j z a i n t e r e s o w a ń j e s t n i e t y l k o d a w n o ś ć , lecz i t e r a ź n i e j s z o ś ć
tury

rozpatrywana w

całokształcie

zjawisk ekonomiczno-społecznych

kul­

konkretnego

l u d u — t w ó r c y k u l t u r y — n a tle p r o c e s ó w h i s t o r y c z n y c h , c) o b i e k t e m b a d a ń
n i e t y l k o k u l t u r a w s i , lecz w r ó w n y m s t o p n i u k u l t u r a l u d o w a
Ze szkoły nauk społecznych profesorów Czarnowskiego
kiej

współpracy

z

wybitną

Radlińską,

wyniosła

wszystkich

poczynaniach

przedstawicielką

postawę

społeczną,

pedagogiki

która

naukowo-badawczych

i

że

etno­

jest

robotników.

blis­

Krzywickiego, z

społecznej,

towarzyszyła

Jej

prof.

Heleną

nieustannie

i dydaktycznych na

we

Uniwersytecie

oraz w pracy nad n a j p i ę k n i e j p o j ę t ą służbą upowszechniania wiedzy i kultury. P o ­
s t a w a ta p o z w a l a ł a j u ż przed w o j n ą w i ą z a ć s i ę m ł o d e j uczonej z p l a c ó w k a m i i or­
g a n i z a c j a m i s z e r z ą c y m i n a w s i p o l s k i e j o ś w i a t ę i k u l t u r ę . D z i ę k i tej p o s t a w i e
gła

Zaborowskich

podczas b a d a ń

w

wejść

bliski i serdeczny kontakt z

mo­

mieszkań­

c a m i wsi i z a p r z y j a ź n i ć się z n i m i n a całe życie. T y l k o dzięki temu zbliżeniu

mogło

p ó ź n i e j p o w s t a ć to w n i k l i w e s t u d i u m p s y c h o l o g i c z n o - s p o ł e c z n e pt. Społeczność
ska,

o którym

prof.

„ k s i ą ż k a ta n a l e ż y
wiem
[...]

opowieścią

rozprawą

łania w
sobie

o tym, jak badacz m o ż e

możliwości

przedmowie

wiej­

do w y d a n i a

drugiego:

prowadzonych w

sobie s t w o r z y ć

środowisku

we

i, dodajmy,

wsi

pracują,

kierowania

którzy

chcą

w a r u n k i skutecznego

nią —
wieś

polecić

badać

ją

lub

bo­

wiejskim

w i e j s k i e j , j a k m o ż e z d o b y ć jej zaufanie, a zarazem

badania

którzy

w

do r o d z a j u b a r d z o r z a d k i e g o w l i t e r a t u r z e n a u k o w e j . J e s t

o badaniach społecznych

społeczności

wszystkim,

pisał

Jan Szczepański

dzia­

zapewnić

trzeba

tym

przekształcać.

A w i ę c j e s t to k s i ą ż k a d l a s t u d e n t ó w socjologii i etnografii, d l a e k o n o m i s t ó w i n a u ­
czycieli w i e j s k i c h , dla d z i a ł a c z y

wiejskich —

obojętnie, w

jakich

pracują

organi­

zacjach czy partiach politycznych".
Dzięki
okres
celu

swej

postawie

powojenny
wydobycie

z

i utrwalenie w

społecznej

wspierała
kultury

ogólnej

Kazimiera

swą wiedzą
ludowej

tych

Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a przez

teoretyczną
wartości,

kulturze narodowej. Praca

ruch
które

na tym

regionalny,
zasługują

cały

mający
na

odcinku p o z w a l a ł a

r ó w n i e ż g ł ę b i e j w n i k n ą ć w proces d z i s i e j s z y c h p r z e o b r a ż e ń d o k o n u j ą c y c h s i ę w
d o w i s k u w i e j s k i m . Z tej c z y n n e j p o s t a w y
wiązanie
we

na

poznanie

wobec przemian na w s i w y p ł y w a ł o

s i ę b e z p o ś r e d n i o po w o j n i e z t a k i m i p l a c ó w k a m i , j a k u n i w e r s y t e t y

jej
śro­
Jej

ludo­

(w B r u s i e k. Ł o d z i i w H u c i e D ł u t o w s k i e j k. Ł a s k u ) oraz z w i c i o w y m r u c h e m

m ł o d z i e ż y w i e j s k i e j . Z a p r a s z a n a n a k o n f e r e n c j e i k u r s y m ł o d z i e ż o w e , podobnie j a k
p r z e d w o j n ą , p r o w a d z i ł a n a n i c h w s p o s ó b p r z y s t ę p n y w y k ł a d y z z a k r e s u etnografii
Polski,

ukazując

młodzieży

sens p o z n a n i a

i przywiązania

do

swych tradycji

kul­

turowych.
Problem

właściwej

wcześniejszych
w

lat

interpretacji tradycji

przez

prace

1929 r. u s t o s u n k o w y w a ł a

naukowe

kulturowych

Kazimiery

s i ę do tego z a g a d n i e n i a

przewijał

się

od

naj­

Zawistowicz-Adamskiej. Już
w a r t . Sagi

estońskie.

Pona­

w i a ł a t e n p r o b l e m p r z y w i e l u i n n y c h o k a z j a c h p r z e d w o j n ą i po w o j n i e ,

zwłaszcza

w ó w c z a s , gdy t r z e b a b y ł o b r o n i ć s e n s u i s t n i e n i a etnografii

dyscypli­

jako odrębnej

n y n a u k o w e j , a jeszcze c z ę ś c i e j w t e d y , gdy p o d w a ż a n o w a r t o ś ć s a m e j k u l t u r y l u d o -

�Z ŻAŁOBNEJ

wej. Na Kongresie Kultury
w

Polskiej w

1966 r. m ó w i ł a n a t e m a t z n a c z e n i a

k u l t u r z e oraz p o z y c j i n a u k e t n o l o g i c z n y c h

śród wielu

zagadnień

newralgicznym
kultury,

a

nawet

nieodparcie

niektórych

pracowników

z tradycyjną

kulturą

w

moim

przekonaniu

jest

a zarazem źródłem

tradycji.

pojęcie

S k o j a r z e n i e to

„Spo­

punktem

wielu

W świadomości

naukowych,

ludową.

tradycji

nauce polskiej n a s t ę p u j ą c o :

s i ę do etnografii,

i s t o t n y c h n i e p o r o z u m i e ń . J e s t to z a g a d n i e n i e
się

w

w y b i e r a m jedno, k t ó r e

ustosunkowania

219

KARTY

nader

pracowników

etnografii

kojarzy

budzi r ó ż n e

zastrze­

ż e n i a , jest ź r ó d ł e m n i c z y m nie uzasadnionego niepokoju. C z y t r a d y c y j n e t r e ś c i
turowe

c h o w a w c z o ś c i , a zatem zacofania? O d w o ł u j e m y
do t r a d y c j i

w szeroko p o j ę t e j k u l t u r z e , w

intelektualnych
nych tradycji
Zawsze

i ideologicznych.
w

określonym

też mniej

czy

Wszyscy jesteśmy

(i z a w s z e

więcej

s i ę w s z a k do t r a d y c j i

p r z e k a z y w a n y c h przez t r a d y c j ę :

dokonujemy

bierzemy

te, k t ó r e

n a uznanie. Nasz

zasługują

r u n k o w a n e j k u l t u r y , to w
śród

określenia

dialog

tyce badawczej, która
jącej

obejmuje

tego p r o c e s u

ograniczamy

rowych.

Widzimy

w

pielęgnujemy

z tradycją

pojmowanych

elementy stare i nowe w

naszym

mnie­

trwa

[...]

historycznie
punkt

Gdy
uwa­

odniesienia

etnologicznych

wyraża

się na

s i ę do r e j e s t r o w a n i a

czoło

się w

zaobserwowanych

wyników

naszych

badań

faktów
nie

po­

problema­

ustawicznie

zainteresowań

{...]

zachowujemy

przeobraża­

czasowo i przestrzennie. Proces przemian i

wysuwają

przydatność

nauk

in­

kulturowych

i

nieustannie

kształtowaniu

Etnologiczny „dialog" z t r a d y c j ą

się kulturze, zlokalizowanej

widłowości
Nie

nowocześnie

prądach

wymiarze

treści

tym kontekście znajdziemy w ł a ś c i w y

zakresu i roli

nauk społecznych.

selekcji

rozbrat z tymi, k t ó r e

lub w r ę c z szkodliwym balastem,

w i ę c n a t r a d y c j ę s p o j r z y m y poprzez j e j u d z i a ł w

w

spadkobiercami takich lub

uwarunkowanym społecznie)

świadomie

narodowych,

sztuce, w m y ś l i filozoficznej,

maniu są zbędnym

dla

kul­

o d n a j d u j e m y t y l k o w k u l t u r z e l u d o w e j , c z y s ą one z a w s z e z n a m i e n i e m z a ­

teoretycznych

pra­
[...]

i zjawisk kultu­

tylko

dla

uogólnień

t e o r e t y c z n y c h , l e c z t a k ż e w z a s t o s o w a n i u do potrzeb ż y c i a b i e ż ą c e g o " *.
Maria

Biernacka

* W o p r a c o w a n i u p o ś w i ę c o n y m prof. K a z i m i e r z e Z a w i s t o w i c z - A d a m s k i e j w y ­
korzystano m a t e r i a ł y wspomnieniowe J e j siostry, J a d w i g i W a r z a ń s k i e j (maszyno­
p i s w Z a k ł a d z i e E t n o g r a f i i U n i w e r s y t e t u Ł ó d z k i e g o ) , oraz H a l i n y Ł a n i e w s k i e j •—
w s p ó ł p r a c o w n i c z k i k o n s p i r a c y j n e j w K o m ó r c e L e g a l i z a c y j n e j A K . P o r . t a k ż e S. L ewandowska,
Kryptonim
„Legalizacja
1939-1945", W a r s z a w a 1984, s. 147-148.
A u t o r k a o p r a c o w a n i a b y ł a u c z e n n i c ą prof. K a z i m i e r y Z a w i s t o w i c z - A d a m s k i e j n a
t a j n y c h k o m p l e t a c h W o l n e j W s z e c h n i c y P o l s k i e j oraz n a U n i w e r s y t e c i e Ł ó d z k i m .

�MIECZYSŁAW

GŁADYSZ

(1903-1984)

D n i a 12 p a ź d z i e r n i k a
czysław

Gładysz.

etnografii
Profesor
mierz

Śmierć

polskiej,

ta w y r z ą d z i ł a

szczególnie

Gładysz bowiem

Moszyński

1984 r. z m a r ł w K r a k o w i e w w i e k u 81 l a t prof, dr M i e ­
i niepowetowaną

i

śląskiej,

jako uczeń takich ś w i a t o w e j

i K a z i m i e r z N i t s c h , nie

w kontekście

całej Słowańszczyzny

i w

wymi.

podejście

w

Takie

wielką

krakowskiej

owocowało

mógł

ale

i

nie

naszej

etnografów,

Kazi­

nauki,

z innymi dyscyplinami

pracy wielu

tylko

słowiańskiej.

s ł a w y uczonych, j a k

inaczej w i d z i e ć

powiązaniu

stratę

także

jak

nauko­

slawistów,

języko­

z n a w c ó w . S z e r o k i e s p o j r z e n i e n a c z ł o w i e k a i jego k u l t u r ę s p r a w i ł o , ż e z a i n t e r e s o w a ­
nia

badawcze

i

działalność

prof.

Gładysza

były

wielokierunkowe,

przynoszące

t r w a ł e i cenne w y n i k i .
P i e r w s z ą i nigdy
rego p o ł o ż y ł
wości
0

badawczych

polskość

uczestnicząc
1 żywa

nie p o r z u c o n ą

olbrzymie
tej
w

i

części
1921

osobowość

zasługi

satysfakcji.
naszej
r. w

Profesora

pasją badawczą

i który

Profesor

ziemi,

trzecim

dostarczył

wokół

Gładysz
spraw

powstaniu

s p r a w i ł y , iż w

Profesora b y ł Śląsk,

dla

M u tak wielu t e m a t ó w ,
wzrastał
powstań

śląskim.

Duży

1927 r . w ł ą c z y ł

w

atmosferze

śląskich
zmysł

i

któ­

możli­
walki

plebiscytu,

organizacyjny

się w akcję

tworzenia

�Z ŻAŁOBNEJ

w

Katowicach Muzeum Śląskiego, a następnie

Śląsku,

m.

in. przez

poszukiwań

Polską

i

przy

w

prace

Umiejętności

i d o g ł ę b n y c h b a d a ń terenowych

p o ś w i ę c o n e zdobnictwu
energią

Akademię

były

możliwościach

badawcze

w

prowadzone

Krakowie.

dwa niezwykle

drzewnemu i metalowemu

szerszych

221

KARTY

Efektem

oryginalne

Muzeum w

Gliwicach,

Górnośląskim

w

przystępuje

prof.

Gładysz

a od 1952 r. do 1960 r. p e ł n i f u n k c j ę

Bytomiu.

Za pionierską

i niezwykle

do

kierownika

Zakładu

po

w

objęciu

jak

1960

wspomniano

sją, którą

Etanografii

IHKM

PAN

potrafił

była

niewątpliwie

zaszczepić

swym

pracy

uznać

w

Muzeum

należy

inicja­

na G ó r n y m Śląsku, w

Krakowie,

a

które

U J . Śląska

największą

ba­

dyrektorem

czasie p e ł n i e n i a od 1954 r .

r. K a t e d r y Etnografii S ł o w i a n

—

większą

dyrektora w

ważną

t y w ę i o r g a n i z a c j ę z e s p o ł o w y c h b a d a ń monograficznych
także na Ś l ą s k u Opolskim, k t ó r y m i k i e r o w a ł w

dzieła

g ó r a l i ś l ą s k i c h . Z jeszcze

d a w c z e j n a Ś l ą s k u po I I w o j n i e ś w i a t o w e j . J u ż w m a r c u 1945 r . zostaje

na
tych

pasją

współpracownikom

tym

funkcji

kontynuował

kultura ludowa

badawczą

Profesora.

i uczniom, a k t ó r e j

—
Pa­

rezul­

t a t e m b y ł o w i e l e p r a c m a g i s t e r s k i c h , d o k t o r s k i c h o r a z p u b l i k a c j i samego P r o f e s o r a
i Jego w s p ó ł p r a c o w n i k ó w .
Równolegle
Gładysza
w

szły

z tymi
w

zainteresowaniami

kierunku badań

międzynarodową

a k c j ę poprzez

wysiłki

badawcze

i organizacyjne

karpackiej kultury ludowej.
utworzenie

w

Zostały

prof.

one

1959 r . M i ę d z y n a r o d o w e j

ujęte

Komisji

do B a d a n i a K u l t u r y L u d o w e j w K a r p a t a c h , a n a s t ę p n i e t e ż n a B a ł k a n a c h , a w
r e j to p r e z y d i u m z a s i a d a ł do k o ń c a
łającej w
ną

ramach Komitetu N a u k Etnologicznych

zainteresowań

było

Profesora

zainicjowanie

nictwa

życia, kierując

i

Etnografia

była

narodów

Słowiańszczyzny.

szczegółowego

słowiańskich,

Nauk poszczególnych krajów

P A N . Niezwykle

t e ż etnografia

opracowanie

p r a c a m i k o m i s j i polskiej

które

konspektu

realizowane

ważną

dziedzi­

J e g o to

zasługą

zbiorowego
jest

przez

któ­
dzia­

wydaw­
Akademie

słowiańskich.

Zawsze ż y w o p a s j o n o w a ł a Profesora d z i a ł a l n o ś ć muzealna i muzeologia,

którym

p o ś w i ę c i ł w i e l e w y s i ł k ó w . Z J e g o to i n i c j a t y w y p o w s t a ł o w 1973 r . p r z y U J p i e r w ­
sze w P o l s c e P o d y p l o m o w e S t u d i u m Muzeologii. O n t e ż n i e s ł y c h a n i e ż y w o

reagował

na

doświad­

wszelkie

czeniem

akcje badawcze

oraz o r y g i n a l n y m i

dakcyjnych,
„Etnografii
dawniczą

którym

placówek

muzealnych, służąc

pomysłami.

poświęcił

wiele

Wreszcie n a l e ż y

uwagi

i

P o l s k i e j " , d e d y k o w a n e g o prof. К .
Prace

Etnograficzne,

wydawaną

swą wiedzą i

wspomnieć

serca. B y ł m. in. redaktorem
Moszyńskiemu, zainicjował

w

ramach

Zeszytów

a t a k ż e b y ł a u t o r e m i r e d a k t o r e m szeregu b i b l i o g r a f i i etnografii
Tę
prof.

tak

niezwykle

Gładysza

różnorodną

podkreślono

w

i

bogatą

ciepłych

i

o pracach

działalność
serdecznych

re­

tomu

serię

wy­

Naukowych

UJ,

Śląska i Karpat.

naukową

i

słowach

wypowiedzianych

organizatorską

n a d J e g o t r u m n ą w d n i u 18 p a ź d z i e r n i k a 1984 r . n a C m e n t a r z u R a k o w i c k i m w

Kra­

kowie.

dzie­

W imieniu

kanem

Profesor

Senatu i W y d z i a ł u Filozoficzno-Historycznego

był w

latach

1968-1972, m ó w i ł

prof,

dr J . W y r o z u m s k i , k r e ś l ą c s y l w e t k ę

lenia

etnografów.

Zasługi

na

polu

obecny

U J , którego

dziekan

tegoż

uczonego i w y c h o w a w c y

muzeologii

podkreślił

dyrektor

Wydziału,

młodego

poko­

Muzeum

Etno­

graficznego w K r a k o w i e m g r E . W a l i g ó r a , w y s t ę p u j ą c y w i m i e n i u M i n i s t r a K u l t u ­
r y i S z t u k i , a prof, dr Z . S o k o l e w i c z
Etnologicznych
A.

P A N . Ze środowiska

żegnała Profesora w imieniu Komitetu
krakowskich etnografów

Zambrzycka-Kunachowicz, kierownik

letni

współpracownik

Etnografii
którzy

IHKM

oddali

Profesora,

PAN w

Krakowie.

Nie

te

słowa,

zabrakło

też słów

i

naukowych

ten

od r ó ż n y c h
dzień

organizacji, p l a c ó w e k

zjechały

do

Krakowa

wielkiemu

śląskich,
wiążąc

w

i

powstańców

wieńce

kwiatów

broni

długo­

Pracownię

ze Ś l ą s k i e m . L i c z n e

które

towarzyszowi

UJ i

reprezentująca

s y m b o l i c z n ą k l a m r ą t a k z a w s z e silne z w i ą z k i K r a k o w a
wiązanki

posługę

K a t e d r y Etnografii S ł o w i a n

pisząca

Nauk

doc. dr

patriocie,

nych,

ostatnią

oraz

przemawiały

z różnych

stron

i osób
kraju,

prywat­
świadczą

�222

Z ŻAŁOBNEJ K A R T Y

o wielokierunkowej
nych

dziedzinach

i tak z a a n g a ż o w a n e j

i owocnej d z i a ł a l n o ś c i

n a u k i i k u l t u r y naszego

kraju.

Zmarły

Profesora w

b y ł bowiem

nie

d u ż e j m i a r y U c z o n y m i W y c h o w a w c ą w i e l u p o k o l e ń e t n o g r a f ó w , a l e przede

róż­
tylko

wszyst­

k i m C z ł o w i e k i e m , k t ó r y „ b a d a j ą c k u l t u r ę l u d o w ą i jej r ó ż n o r o d n e w y t w o r y " zawsze
patrzył
naukę

„na nią
potrafił

potrzebę

przez

ludzi, którzy

zaszczepić

kontaktu

swoim

z ludnością

ją

1

tworzą" .

Takie

współpracownikom.
wiejską,

od k t ó r e j

to

Jemu

spojrzenie

to

mieliśmy

na

naszą

zawdzięczamy
nie

tylko

stałą

uzyskiwać

potrzebne n a m i n f o r m a c j e , ale od k t ó r e j m i e l i ś m y s i ę u c z y ć p r a w d y o n a s s a m y c h .
„Kultura

to

przemówień

przede

wszystkim

papież Jan P a w e ł

człowiek" —
I I

8

jak powiedział

w

jednym

ze

swych

— - i j a k z a w s z e c z u ł prof. G ł a d y s z , d a j ą c

temu

w y r a z w s w y c h p r a c a c h i p o c z y n a n i a c h n a u k o w y c h , k t ó r y c h n i e s t e t y nie dane
było doprowadzić

do k o ń c a . O d s z e d ł b o w i e m

w pełni sił twórczych, mając

Mu

jeszcze

t y l e z a p a ł u i p l a n ó w b a d a w c z y c h i m o g ą c tak w i e l e p o w i e d z i e ć w u m i ł o w a n e j p r z e z
siebie d y s c y p l i n i e n a u k o w e j .
Zofia

1

Szromba-Rysowa

J. Bujak,
T. D o b r o w o l s k a ,
Działalność
naukowa
i osiągnięcia
pro},
dr. Mieczysława
Gładysza,
„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 25: 1981, z. 2, s. 18.
P r z e m ó w i e n i e J a n a P a w ł a I I do u c z e s t n i k ó w o b c h o d ó w w 40 r o c z n i c ę w a l k
o Monte C a s s i n o , 17 V 1984; cyt. z a : „ T y g o d n i k P o w s z e c h n y " , R . 38: 1984, n r 22,
s. 2.
2

�LÁSZLÓ

FOLDES

(1934-1980)
Laszlo

Foldes, w ę g i e r s k i

wych, redaktor

czasopism

badacz k u l t u r y ludowej,

i dzieł

zbiorowych

autor

o tematyce

licznych prac

etnograficznej,

nauko­
inicjator

w i e l u n o w y c h t e m a t ó w b a d a w c z y c h , o p r a c o w y w a n y c h p o t e m zbiorowo w s k a l i
dzynarodowej,

uczestniczący

aktywnie

w

życiu

naukowym

ośrodków

mię­

badawczych

E u r o p y i A z j i , c z ł o w i e k ogromnej p r a c o w i t o ś c i — a p r z y t y m l o j a l n y k o l e g a i p r z y ­
jaciel,

powszechnie

lubiany

w

środowiskach

znany b y ł dzięki bliskiemu kontaktowi,

etnograficznych.

jaki utrzymywał

Polskim

z naszym

etnografom

krajem.

W czasie w i e l o k r o t n y c h p o b y t ó w w P o l s c e d a ł s i ę p o z n a ć j a k o w y t r a w n y
nowiec,
zyka

człowiek

rozległej

wiedzy,

serdeczny

p o l s k i e g o (podobnie j a k J e g o ż o n a

i wierny przyjaciel. N a u c z y ł

Erzsébettel

Gyorgyi,

tere­

się j ę ­

etnografka-folklory-

s t k a ) , a J e g o d o m w B u d a p e s z c i e s t a ł s i ę nie t y l k o o ś r o d k i e m p r o p a g o w a n i a i u d o ­
s t ę p n i a n i a W ę g r o m w i e d z y o etnografii

polskiej i szeroko p o j ę t e j polskiej kulturze,

ale i p r z y s t a n i ą , z k t ó r e j k o r z y s t a l i w s z y s c y p r a w i e e t n o g r a f o w i e p o l s c y u d a j ą c y s i ę
na

Węgry.
Laszlo

mocą

Foldes, ilekroć

naszym

etnografom

terenowe i kontakty

tego

zachodziła

wybierającym

z węgierskimi

potrzeba,

placówkami

ze z b i o r ó w m u z e a l n y c h , a r c h i w ó w i bibliotek.
etnografom

jako tłumacze

korzystaniu z węgierskiej

służył

s i ę do Jego

mądrą

kraju.

i fachową

Organizował

naukowymi,

ułatwiał

korzystanie

O n i Jego ż o n a d o p o m a g a l i

przy prowadzeniu w y w i a d ó w
literatury fachowej.

po­

badania

na węgierskiej

polskim

w s i i przy

Z d r u g i e j strony, w s w y c h p r a c a c h

drukowanych i prelekcjach Foldes p r o p a g o w a ł w ś r ó d W ę g r ó w polską k u l t u r ę

ludo­

w ą i z n a j o m o ś ć ż y c i a u m y s ł o w e g o w n a s z y m k r a j u . Jego l i c z n e r e c e n z j e z p o l s k i c h
prac etnograficznych

umieszczane

w w ę g i e r s k i c h fachowych

czasopismach,

wreszcie

u ł a t w i a n i e P o l a k o m p u b l i k o w a n i a i c h a r t y k u ł ó w n a W ę g r z e c h b y ł y jeszcze

jednym

k r o k i e m k u z b l i ż e n i u obu ś r o d o w i s k n a u k o w y c h .
Foldesa nieoficjalnym

ambasado­

rem kultury polskiej w n a u k o w y m ś r o d o w i s k u w ę g i e r s k i m i opiekunem

Wszystko

to u p o w a ż n i a

do n a z w a n i a L a s z l o

etnografów

p o l s k i c h (i n i e t y l k o e t n o g r a f ó w )
charakteru
głęboko

posiada

on

dotąd

mu wdzięcznych,

u d a j ą c y c h się na Węgry. Dzięki tym przymiotom

wielu

którzy

oddanych

pamiętają

przyjaciół

czym

w

Polsce,

b y ł dla nich

wielu

ludzi

O n sam i

Jego

g o ś c i n n y , o n i e p o w t a r z a l n e j atmosferze, d o m w B u d a p e s z c i e .
13 p a ź d z i e r n i k a

1985 r . m i n ę ł a

piąta

rocznica Jego tragicznej

śmierci

—

stąd

czas p r z y p o m n i e ć s y l w e t k ę tego c z ł o w i e k a .
Laszlo

Foldes

urodził

się jako

ósme

dziecko

wiejskiego

nauczyciela

Zoltana

F o l d e s a i jego ż o n y L a u r y P u s k á s , w y w o d z ą c e j s i ę z g ó r a l s k i e j r o d z i n y s e k l e r s k i e j .
W

czasie

w

granicach Rumunii

I I wojny światowej

część Seklerów

i przeniosła

opuściła Siedmiogród, który

się na Węgry.

Wraz

pozostał

z nimi w y e m i g r o w a ł a ro­

dzina F e l d e s ó w i o s i a d ł a w okolicy Budapesztu. Pierwsze w i ę c lata m a ł e g o
u p ł y n ę ł y n a w s i g ó r a l s k i e j Siedmiogrodu, a wyniesione s t a m t ą d w r a ż e n i a ,

Laszlo

wzmocnio-

�224

Z ŻAŁOBNEJ K A R T Y

ne p o t e m p r z e z ż y w ą w r o d z i n i e t r a d y c j ę g ó r a l s k i e j p r z e s z ł o ś c i , z a w a ż y ł y n a

całym

Jego ż y c i u .
W
na

1951 r. L a s z l o

uniwersytet,

Foldes zdał

obierając

maturę

jako g ł ó w n y

w

budapeszteńskim

kierunek

studiów

liceum i zapisał

etnografię

i

(Jego m i s t r z a m i , a p o t e m p r z y j a c i ó ł m i , b y l i d w a j w y b i t n i u c z e n i — etnograf
Talasi

i

folklorysta

wielostronne

prof.

Ortutay).

Zawsze

jednak

cechowało

Foldesa

prof.

szerokie,

s p o j r z e n i e n a p r o b l e m y k u l t u r y l u d o w e j , s t ą d odbyte r ó w n o l e g l e

d i a h i s t o r y c z n e i u z u p e ł n i a n i e p o t e m w i e d z y p r z e z uczestniczenie

się

muzeologię.

stu­

w k u r s a c h socjo­

logii. S t u d i o w a ł t e ż s l a w i s t y k ę , ś w i a d o m b l i s k i c h w i ę z ó w s ą s i e d z k i c h i k u l t u r o w y c h
m i ę d z y narodem w ę g i e r s k i m a narodami słowiańskimi. T e n kierunek s t u d i ó w
s i ę z w i e l k i m w p ł y w e m , j a k i m i a ł n a N i e g o prof. I s t v a n K n i e z s a ,
zainteresowania

młodego

czego. P o d

też w p ł y w e m

jego

studenta

ku

problematyce

Foldes

zaczął

który

językoznawstwa

intensywnie

uczyć

wiąże

skierował
porównaw­

się języków

w i a ń s k i c h , o p a n o w u j ą c w s ł o w i e i p i ś m i e j ę z y k i polski i rosyjski,

sło­

a biernie czeski,

s ł o w a c k i , serbski i bułgarski.
Jeśli

już mowa

o językach

obcych,

aby

móc prowadzić

studia

porównawcze

i c z y t a ć p r a c e n a u k o w e , L a s z l o F o l d e s u c z y ł s i ę jednego po d r u g i m j ę z y k ó w
pejskich.

Niemieckim

władał

biegle,

czytał

po

rumuńsku,

angielsku

euro­

i francusku.

J ę z y k ó w u c z y ł s i ę stale, do ostatnich m o m e n t ó w s w e g o ż y c i a .
Zafascynowanie
ską, zaważyło

kulturą

Seklerów,

gisterska d o t y c z y ł a

hodowli

była

całego

p a r excellence

życia

kulturą

u siedmiogrodzkich

paster­

Foldesa. J u ż Jego p r a c a

b y d ł a w Ditro, w s i siedmiogrodzkiej,

wodził. Równocześnie interesował
kolędowania

która

na kierunku naukowym

G o folklor i w z w i ą z k u z t y m o p r a c o w a ł
przesiedleńców

mieszkających

ma­

z której się wy­

w

obrzęd

Budajeno, m i e j ­

s c o w o ś c i , gdzie z a m i e s z k a ł po w o j n i e z r o d z i c a m i .
D l a p e ł n e g o przedstawienia k i e r u n k u naukowego Foldesa musimy p o z n a ć
r o z w o j u Jego z a i n t e r e s o w a ń .
równo

tych

dawną

tradycyjną

wyjeżdżał

grup,

do

które

U

ich podstaw

pozostały

kulturę,

jak

Siedmiogrodu,

i

w

rumuńskim

przesiedleńców

prowadził

seklerskiej, ż y j ą c y c h w p a ń s t w i e

leży

k u l t u r a i dzieje
Siedmiogrodzie
na

teren

t e ż systematyczne

w

badania

porównawcze

za­

kontynuowały

Węgier.

Wielokrotnie
grup

ludności

węgierskim.

Z z a i n t e r e s o w a ń g ó r s k i m i pasterskim Siedmiogrodem
jęte

i

badania

etapy

Seklerów,

pasterzy

gór

Europy,

ogóle: górskich, nizinnych i stepowo-pustynnych.

a

w y ł o n i ł y s i ę szeroko

później

kultur

T a ostatnia d z i e d z i n a

s o w a ń m i a ł a n a j w i ę k s z e znaczenie w skali m i ę d z y n a r o d o w e j

po­

pasterskich

i przyniosła

zaintere­
Foldesowi

uznanie w ś r ó d wszystkich, k t ó r z y u p r a w i a j ą t ę g a ł ą ź wiedzy.
Jeszcze
badania
W

u początków

nad

hodowlą

i

tymże roku rozpoczął

rawskiej.

swej

kariery

n a u k o w e j , bo w

pasterstwem

w

systematyczne

Hortobagy

na

1957 г., p r o w a d z i ł
Węgrzech

badania pasterstwa

Po nich n a s t ę p u j ą badania terenowe pasterstwa w

Karpatach,

w

górach Rumunii

i Bułgarii. W

(teren

Foldes
Puszty).

na Wołoszczyźnie
polskich i

1967 r . p r o w a d z i ł

Mo­

słowackich

badania

terenowe

w M o n g o l i i , gdzie m . i n . s z u k a ł p a r a l e l i m i ę d z y k u l t u r ą k o c z o w n i k ó w

mongolskich

i starych M a d z i a r ó w

Intensywna

(badania p o r ó w n a w c z e

eksploatacja terenu i systematyczne

nad siodłem węgierskim).

opracowywanie

materiałów

uzyskanych z k a ż ­

dego w y j a z d u d a ł y w e f e k c i e a r c h i w u m n a u k o w e , j a k i e g o nie p o s i a d a c h y b a ż a d e n
ze w s p ó ł c z e s n y c h b a d a c z y ż y c i a
Dogłębna
ośrodków

znajomość

i ludzi, k t ó r z y

pasterskiego.

zagadnienia,

a równocześnie

zajmowali się pasterstwem,

rowego dzieła w j e d n y m z j ę z y k ó w kongresowych
zało

pasterstwo

zwykłą
lizacji

europejskie

w

jego

swego p o m y s ł u i j u ż w

całej

Europie
zbio­

(w n i e m i e c k i m ) , k t ó r e b y

uka­

i

i pracowitością

1961 r. (a w i ę c

w

wydania

podobieństwach

dla Niego e n e r g i ą , k o n s e k w e n c j ą

znajomość

zrodziły myśl

zaledwie

lokalnych

odmianach.

Foldes przystąpił

do

Ze
rea­

w k i l k a l a t po u z y s k a n i u

�Z ŻAŁOBNEJ

226

KARTY

m a g i s t e r i u m , w 27 r o k u ż y c i a ) m ó g ł z a p r e z e n t o w a ć u c z o n y m m o n u m e n t a l n e
Viehzucht
daktor

und

Hirtenleben

Laszlo

Zachęcony

Foldes,

wydana

życzliwym

w

również

Eurazji

i

w

przez

przyjęciem

r a t u r z e etnograficznej
rowe,

in Ostmitteleuropa,

Budapest

Węgierską

Akademię

przez k r y t y k ę

naukową

Nauk,

języku

niemieckim,

Północnej:

poświęcone

Viehwirtschaft

hodowli

und

699

ss.

druku).

tego u n i k a l n e g o

dzieła, w k i l k a lat p ó ź n i e j z r e d a g o w a ł

Afryce

dzieło:

1961 ( p r a c a z b i o r o w a , r e ­
w

lite­

podobne d z i e ł o
i

kulturze

Hirtenkultur,

zbio­

pasterskiej

Budapest

1969

( w y d a n e przez W ę g i e r s k ą A k a d e m i ę N a u k , 903 ss. d r u k u ) .
Również
pasterskiej

praca doktorska Foldesa napisana
(Rumunii i

Karpat

nawczym). Jej ubocznym

produktem

d o w l i . D l a b a d a c z a polskiego
bliografia

historii

gierskiej

kultury

jest

ludowej

1967 r . d o t y c z y ł a

szerokim

bibliografia

dużą wartość

problematyki

europejskim

tle

etnograficznych

informacyjną

Karpat.

(Wrocław—Warszawa—Kraków

Z zainteresowania

w

galicyjskich na

posiada

C z ę ś ć I I . Materiały

do

porów­

prac o

Bi­

bibliografii

wę­

1967, O s s o l i n e u m ) .

S e k l e r a m i i pasterstwem w y ł o n i ł się trzeci nurt prac Laszlo

Foldesa, d o t y c z ą c y w s p ó l n o t pasterskich na halach Siedmiogrodu, a n a s t ę p n i e
not

wiejskich

w

użytkowaniu

ziemi,

która

była

d z i e l o n a b y ł a od n o w a m i ę d z y m i e s z k a ń c ó w
przez w y c i ą g a n i e

własnością

gromady

s t r z a ł ze z n a k a m i j e d n o s t k i z i e m i . S y s t e m t a k i ,
w., n a t o m i a s t

w

i

w s i . O d b y w a ł o s i ę to d r o g ą

dycyjnej k u l t u r y madziarskiej czasu A r p a d ó w ,
gier j u ż w X V I I

ho­

Jego pióra:

Siedmiogrodzie

funkcjonował

roku

losowania,

typowy

z a g i n ą ł n a terenie

wspól­

co
dla

tra­

właściwych

Wę­

do I I w o j n y

świa­

towej.
W tej grupie z a g a d n i e ń m i e s z c z ą s i ę r ó w n i e ż b a d a n i a ś r e d n i o w i e c z n y c h
rolnych z a p o c z ą t k o w a n e

pobytem

we

układów

F r y d m a n i e na Polskim Spiszu, d o k ą d

Laszlo

F o l d e s t r a f i ł po r a z p i e r w s z y w 1964 г., w czasie p ó ł r o c z n e g o s t y p e n d i a l n e g o
w

Polsce.

Do

obszernym
feste

Frydmana

artykułem

Hubfensystem

wracał

wielokrotnie,

opublikowanym

in den

j u ż po

Nord-Karpaten

a

wyniki

jego

tej

śmierci:

pracy
Ein

zaowocowały

Beispiel

1320 —

(Friedmanvágása

pobytu
für

das

Frydman

1970),

„ A c t a E t h n o g r a p h i c a " , X X X : 1981, s. 71-110.
Mówiąc

o osiągnięciach

j a k o muzeologa.
nym

w

Budapeszcie,

uczestniczył

w

naukowych

Od skończenia

nie

studiów

gdzie b y ł k u s t o s z e m

szeregu

akcji

należy

pomijać

zatrudniony
działu

muzealnych,

przy

pracy Laszlo

był w

hodowli

Muzeum

i pasterstwa.

organizowaniu

Foldesa

Etnograficz­
Poza

nowych

opiece m e r y t o r y c z n e j n a d m u z e a m i p r o w i n c j o n a l n y m i itd. P r o w a d z i ł t e ż , a
wie z o r g a n i z o w a ł

od n o w a , d z i a ł z b i e r a c z y - a m a t o r ó w , k t ó r z y w e d l e Jego

o p r a c o w y w a l i m a t e r i a ł y dla a r c h i w u m

właści­

instrukcji

muzealnego.

W o s t a t n i c h l a t a c h ż y c i a F o l d e s p r z e n i ó s ł s i ę z M u z e u m do S e k c j i B a d a ń
graficznych Węgierskiej
Kutatócsportjához),

A k a d e m i i Nauk (Magyar T u d o m á n y o s

gdzie

oprócz

tym

muzeów,

pracy

ściśle

naukowej

miał

Akademia

Etno­

Néprajzi

powierzone

sobie

o b o w i ą z k i redaktorskie.
Aby
o

Jego

mieć
pracy

pełny

obraz d z i a ł a l n o ś c i

organizacyjnej

w

Laszlo

Węgierskim

Foldesa należy
Towarzystwie

jeszcze

wspomnieć

Etnograficznym,

które

w 1967 r. p o w o ł a ł o go n a s e k r e t a r z a . W i e l e c z a s u z a b i e r a ł y M u t e ż w s p o m n i a n e
powyżej

prace

czasopisma

redakcyjne

dzieł

zbiorowych,

ponadto

od

„Ethnographia". P r o p a g o w a ł też utworzenie,

1972

r. b y ł

a następnie

już

redaktorem

zapoczątkował

w y d a w a n i e „ N é p r a j z i H í r e k " ( „ W i a d o m o ś c i E t n o g r a f i c z n e " ) itd.
Tytaniczna

wprost

praca nadwątliła

sa. K r y z y s n a s t ą p i ł w 38 r o k u ż y c i a , w

fizyczne

s ó w , k i e d y z a c z ą ł z b i e r a ć owoce s w e j w i e l o l e t n i e j
cyjnej.

W

1972 r. U N E S C O

delegowało

i psychiczne

chwili zdawałoby

Laszlo

Folde­

się największych

siły

sukce­

działalności naukowej i organiza­

Go, jako z n a w c ę

zagadnień

hodowli

s t e r s t w a E u r a z j i , n a k o n f e r e n c j ę b a d a c z y A z j i Ś r o d k o w e j , do A s h a b a d u w
nii. W drodze p o w r o t n e j
15 — E t n o g r a f i a P o l . 30/1

i pa­

Turkme­

z a c h o r o w a ł i j u ż do ś m i e r c i n i e o d z y s k a ł p e ł n e g o z d r o w i a .

�226

Z ŻAŁOBNEJ

Ostatnie

8 lat

życia

Laszlo

Foldesa

KARTY

upłynęło

do ż y c i a i p r a c y n a u k o w e j . M i m o choroby
nowa

szereg

prac

(świadczy

o

1972 r . — c z ę ś ć z n i c h u k a z a ł a
w a d z i ł badania terenowe,
ficznej

Oddziału

tów

s z p i t a l u nie

w

tym

umiał

szpitalem

a

jeszcze w y k o ń c z y ć

bibliografia

pozycji

powrotami

i napisać

opublikowanych

t a k ż e P o l s k ę n a zaproszenie

Polskiej

b y ć bezczynny

Akademii Nauk.
— uczył

Komisji

Nawet

się języków,

w

po
pro­

Etnogra­

czasie

czytał,

od

już

s i ę j u ż po ś m i e r c i a u t o r a w l a t a c h 1980-1982),

odwiedził

Krakowskiego

między

zdołał

poby­

gromadził

ż y c i o r y s y i n n y c h c h o r y c h . W i e l k ą p o d p o r ą w chorobie b y ł a d l a Niego ż o n a , w i e r n y
towarzysz

pracy

Niestety
samego n i e
46

lat,

ogromny

w

naukowej,

wszelkie
dały

tym

rezultatów.
ostatnie

dorobek

która

wysiłki
8

naukowy

bohatersko

walczyła

lekarzy, najbliższej
Laszlo

lat

jako

Foldes

zmarł

człowiek

i wdzięczną

mu

zdrowie, i
przyjaciół

13 p a ź d z i e r n i k a

ciężko

pamięć

o Jego
rodziny,
chory.

przyjaciół
Anna

i

życie.
i

Jego

1980 r o k u .

Pozostawił

po

Żył
sobie

współpracowników.
Kowalska-Lewicka

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10225" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10203">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/19cb3a2df7cbceeab9414d0f6d89e4eb.pdf</src>
        <authentication>e4812b6f48e9d07bb1dc59fd27630b41</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121562">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3390</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121563">
                <text>1982</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121564">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3177</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121565">
                <text>Z zapisków etnologa / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1982 t.36 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121566">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1982 t.36 z.1-4, s.71-73</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121567">
                <text>Stomma, Ludwik</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121568">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121569">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121570">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121571">
                <text>Z

Z

A

P

I

S

K

Ó

W

E

T

N

O

L

O

G

A

LIST LUDWIKA STOMMY Z PARYŻA DO REDAKCJI WYSŁANY A OPATRZONY TYTUŁEM:
SŁOŃ A SPRAWA ETNOLOGII

2 maja 1982, p r z y l ą d e k B e g er V i i , godzina 11,30. F a l a
A t l a n t y k u zapada s i ę w p r z y b r z e ż n e j skale. Zlany w o d ą szaro-czerń kamienia o ż y w a n a c h w i l ę migotem kolorowych słonecz­
n y c h w ę ż o w i s k . L e c z oto woda, jakby z w n ę t r z a s k a ł y , powraca
wirami pian u b i e r a j ą c y c h g ł a z y w stargany fartuch bieli. Grzbiet
kamienia wysuwa s i ę spod nich w głębokiej czerni popielejącej
natychmiast w s ł o ń c u . Kolejna fala jest większa i kładzie się
skosem n a szarym tle. S k a ł a znika z u p e ł n i e pod niebiesko-zielo­
nym naporom, by powrócić niespodziewanie w r o z b ł y s k u gasną­
cej j a s n o ś c i . I z n ó w k ł ę b o w i s k o oceanu z g r a n a t o w i a ł e g o teraz
od zasłaniającego słońce białego o b ł o k u zabiera ś w i a t ł o z rafy.
Lecz wiatr spycha c h m u r k ę z l e w a j ą c morze i brzeg w jedno
okamgnienne olśnienie. Potem znowu czerń z bielą i b ł ę k i t e m ,
z ł o t o , z i e l e ń i srebrne odbicia drobin kwarcu n a chropowatej
skórze kamieni...
Ocean jest zielony ?
Ooean jest niebieski ?

Nieprawda, ocean nie jest zielony.
Nieprawda, ocean nie jest niebieski.

Ocean jest z ł o t y ?

Nieprawda, ocean nie jest z ł o t y .

Ocean jest czarny?

Nieprawda, ocean nie jost czarny.

Ocean jest i zielony i niebieski i z ł o t y i czarny i zielono-złoto-czarny i niebiesko-czarno-zielony i tysiąca jeszcze kolorów.
Ale nie jest t e ż ocean s y n t e z ą barw. Oceanem s ą również jego
zapachy, jogo wilgocie, jego o d g ł o s y . . . Natura oceanu jest tajem­
nicza, wieloraka i wszelka. J e s t nieopisywalna.
K u l t u r a — p o w i a d a j ą ewolucjoniści (a implicite również
i funkcjonaliści) — jest wynikiem poznawania i oswajania natury
przez c z ł o w i e k a . N a czym jednak polega ludzkie poznawanie
i oswajanie natury ? — Przede wszystkim, przed jakimikolwiek
innymi d z i a ł a n i a m i , n a nazywaniu i ustanawianiu relacji m i ę d z y
nazwanym. Ocean nigdy nio stanie się obiektem kultury; ele­
mentem dziedzictwa kulturowego s ą natomiast jego przedsta­
wienia. Ocean zielony, ocean niebieski, ocean z ł o t y , ocean czarny.
Opisy nieopisywalnego.
r

Godzina 14,30. Szosą wijącą s i ę po skarpie półw5 spu Quiberon jedziemy w kierunku Port Louis. K a s e t a Charles Dumont
i r ó w n y szum silnika głuszą o d g ł o s y fal, s m r ó d p e t ó w z niedom­
k n i ę t e j popielniczki tłumi skutecznie wszolkie powiewy morza.
Ocean za oknami zmienia s i ę w jednowymiarowy landschaft.
„ Z a w s z e m y ś l a ł a m , że w i d o k ó w k i znad Atlantyku s ą podkolorowywane — m ó w i E w a — to wręcz nie do w y o b r a ż e n i a , ż e
ooean jest taki niebieski..." Catherine i Marek p o t a k u j ą . Zgadza­
my się wszyscy. Ocean jest niebieski? Nieprawda; ocean nie jest
niebieski. Owszem, nie jest niebieskie to niejasne, intymne prze­
czucie oceanu, zaduma jego tajemnicy, k t ó r ą k a ż d e z nas z osobna
uwozi ze s o b ą po serpentynach Quiberon. Ale skonstatowano
w s z a k ż e słusznie w p o d r ę c z n i k a c h , żo „ e l e m e n t e m kultury jest
to tylko, co z o s t a ł o społecznie zobiektywizowane" (Czarnowski).
Społecznie zobiektywizowane, a więc przekazane. Przekazane,
a w i ę c nazwane i opisane. Opisane nieopisywalne. A więc jednak
ocean jest niebieski. Niebieska jest kultura oceanu n a p r z y l ą d k u
Beg er V i i .
Nazywanie i ustanawianie relacji m i ę d z y nazwanym, to nic
innego j a k r o z k a w a ł k o w y w a n i e ciągłego, ustatycznianie dynamicz­
nego, dzielenie niepodzielnego, opisywanie nieopisywalnego.
O w o i „ p o z n a w a n i e ś w i a t a " , w ł ą c z a n i e go do kultury jest więc

w swojej istocie aktem par excellence kreatywnym. J e s t o d l e g ł y m
od realizmu stwarzaniem ś w i a t a całkowicie n a nowo. Nie jest
poznawaniem w sensie zbliżania się do j ą d r a tajemnicy, ale po­
w o ł y w a n i e m do ż y c i a , kodyfikowaniem i p o r z ą d k o w a n i e m
n a z w a ń . Ś w i a t jest b y ć m o ż e takim, jakim jest; ale napewno
nie jest takim, jakim jest gdziekolwiek i kiedykolwiek przedsta­
wiony. Dlatego t e ż ś w i a t jakim jest nio jest i b y ć nie m o ż e przed­
miotem refloksji antropologicznej czy etnologicznej.
Godzina 21,00. J u ż za Mont S t . Michel. Zapada zmrok.
Do P a r y ż a jeszcze ok. 3G0 km. Mniej więcej M y ś l e n i c e — W a r s z a ­
wa. Kolejne kilkadziesiąt k i l o m e t r ó w . „ N o , to j e s t e ś m y j u ż
w Krakowie —- rzucam znad kierownicy do Marka — zaraz
wjedziemy n a Most D ę b n i c k i . . . " „Co to jest Most T ć p n i t z k i —
pyta Catherine —- czy w y ciągle musicie b y ć tacy nostalgiczni?"
J a k ż e joj w y t ł u m a c z y ć , że K r a k ó w wspomniany koło Fougeres
nie m a tym razem nic w s p ó l n e g o z n o s t a l g i ą ; że jest po to prostu
kwestia p r z y k ł a d a n i a skali, p o r z ą d k o w a n i a nieznanego p o d ł u g
znanego. Ale skala zawodzi. Przed L a v a l w j e ż d ż a m y bowiem n a
a u t o s t r a d ę A 11. R ó w n i e ż nasz F o r d różni s i ę parametrami
technicznymi od F i a t a 126p. Po n i e c a ł y c h trzech godzinach P a ­
ryż. 300 k m z L a v a l do P a r y ż a o k a z a ł o się n i e p o r ó w n y w a l n i e
k r ó t s z e od 300 kin z K r a k o w a do Warszawy. G d y m i a ł e m siedem
lat trasa z ulicy Czarnowiejskiej w Krakowie (nr 30) do kościoła
SS. Sercanek (gdzie b y w a ł e m ministrantem) w y d a w a ł a mi s i ę
uciążliwie długa. Dzisiaj tych paru k r o k ó w spaceru w ł a ś c i w i e
nie z a u w a ż a m . L O T - e m bliżej głosi slogan reklamowy. I oczy­
w i ś c i e , ż e (od czego bliżej?) bliżej.
Nawet więc kategorie przestrzenne t a k o c z y w i ś c i e z pozoru
wymierne i obiektywne o k a z u j ą s i ę co chwila w z g l ę d n e , zrelatywizowane społecznie, historycznie, czy ekonomicznie (Ford
a 126p). Ale zasada zachowania struktury s p o ł e c z n e j wyklucza
relatywizm p o j ę c i o w y . Mamy więc ustalone „ b l i s k o " i „ d a l e k o " ,
mamy nasze u ś w i ę c o n e kilometry. N a kamiennym słupie koło
P K i N w Warszawie wyryto cyfry obrazujące odległość w kilo­
metrach do p o s z c z e g ó l n y c h europejskich metropolii. Okazuje się,
że np. do Kopenhagi jest Warszawiakowi dwa razy bliżej, n i ż
do Sofii... Warszawska ulica ochrzciła ten miernik r z e c z y w i s t o ś c i
„ S ł u p e m Ś m i e c h u " . Oto perspektywa prawdziwie antropolo­
giczna. N a ulice, uczeni w p i ś m i e !
Geodeta m a o b o w i ą z e k t w o r z y ć swoje konstrukcje w oparciu
o rzędy metrycznych w s k a ź n i k ó w ; b y ł b y nierzetelny, gdyby
l e k c e w a ż y ł je sobie. K s i ą d z winien o d w o ł y w a ć się do objawienia;
b y ł b y m a ł o w i e r n y r e l a t y w i z u j ą c wskazania moralne i s p o ł e c z n e
Pisma Ś w i ę t e g o . . . D o m e n ą antropologa jest — j a k wiemy —
ó w akt t w ó r c z y ś w i a d o m o ś c i zbiorowej p o k o l e ń , k t ó r y z w y k l i ś m y
n a z y w a ć k u l t u r ą . Ó w skodyfikowany mit r z e c z y w i s t o ś c i , k t ó r y
z w y k l i ś m y n a z y w a ć kulturą. Mit z a ś ze swoj natury jest dowolnyjednostronny, w z g l ę d n y . Dopiero chimeryczna akceptacja spo,
łeczna wciela go w poczet s a m o p r z e z s i ę z r o z u m i a ł o ś c i . W prze­
c i w i e ń s t w i e więc do sytuacji k s i ę d z a lub geodety, etnolog z a ­
p r z e c z y ł by swojemu p o w o ł a n i u , gdyby uznał za n a r z ę d z i a ba­
dawcze „ z o b i e k t y w i z o w a n o miary", „ ś w i ę t e prawa", „ p a r a ­
dygmat natury ludzkiej", „ p r a w d y objawione", „ n i e b i e s k o ś ć
oceanu".,. T a k , w ó w o z a s p r z e s t a ł b y b y ć etnologiem.

71

I

�Godzina 1,45. Fontenay le Floury. W p ó ł m r o k u w s ł u c h u j e
się we w ł o s k i akcent Catherine i półfrancuszczyznę Marka. Zmę­

xions et Maximes" (1746) —

„ p r a w d z i w e p r ó b y miłości".

czona wymiana w r a ż e ń . J e s t już 3 m a j a , w i ę c w szkle butelek

W c i ą ż Fontenay le Fleury. Noc. Godzina trzecia, a m o ż e

odbijają się pomieszane obrazy z Bretanii, z Mont St. Michel

i czwarta (nio p ó ź n i e j , bo o p i ą t e j ś w i t a ) . Catherine już śpi. L a s

i z kraju. S t a n i s ł a w M a ł a c h o w s k i p r z e c h a d z a j ą c y się po Breście.

oddycha za oknem. I tylko od czasu do czasu odległe narastanie

Bretania z a p a m i ę t a n a przez Catherine nabiera chwilami kolo­

i zacichanie p o c i ą g ó w na linii P a r y ż — R o u e n lub Caen (w Mantes

r y t u P i a z z a Navona. TJ M a r k a s k a ł y A t l a n t y k u wypisz wymaluj

linia się rozdziela). Rouen? Caen? Mantes? A co mnie to obcho­

z Doliny P i ę c i u S t a w ó w . . . T a k różne relacje z tej samej drogi.

dzi ? Przecież jadą te pociągi do k r a j u , na W y s p ę W i e l k a n o c n ą ,

T a k różne Bretanie. Catherine inna niż moja, moja inna niż

do Bruxeli — gdzie p o z n a ł e m ś l i c z n ą P e r u w i a n k ę , jadę nimi

Marka, Marka inna n i ż Catherine, moja inna niż Catherine, Marka

z rodzicami gdziekolwiek, do Wenecji z m o j ą b y ł ą ż o n ą , do Per-

inna niż moja, Catherine inna niż Marka.

nambuco z J a c k i e m , do Hong K o n g u z m o j ą ż o n ą przyszłą, do

Etnologia n a r o d z i ł a się z fascynacji innością, ze spotkania
z k u l t u r ą inną n i ż moja. Trzeba jednak b y ł o prawie wieku do­
ś w i a d c z e ń , by ta i n n o ś ć s t a ł a się obustronna, by etnologia wyz­

Caracas z zaprzyszłą, do Marienbadu na starość. Do P a r y ż a nie,
bo P a r y ż na c o d z i e ń i za blisko.
Catherine już ś p i , więc — aplikując konsekwentnie

definicję

b y ł a się z ł u d n e g o przekonania o irracjonalności tego, co inne niż

Czarnowskiego

moje. Moje normy, wierzenia, obyczaje, prawa s ą inne n i ż twoje;

niezobiektywizowane,

twoje inne n i ż moje. Moje s ą niekoherentne, a w i ę c „irracjo­

kowania niniejszego) nie s t a n ą się elementem kultury. P o z o s t a n ą

nalne" w systemie twojej kultury; twoje w systemie mojej.

jednostkowym,

Twoje i moje tak samo się m a j ą do owej „ p r a w d z i w e j i racjo­

jednak s k ą d i n ą d , że te moje marzenia n a szynach nie są orygi­

nalnej r z e c z y w i s t o ś c i " z pozytywistycznych m a r z e ń . T a k samo,

nalne, że dzielę je z moim t a t ą , z m o j ą b y ł ą ż o n ą (Torzym), ze

czyli nijak.

znajomymi i nieznajomymi... „ K u l t u r a jest systemem dowolnie

Współczesna

etnologia z r e z y g n o w a ł a

na

zawsze

—

moje

nocne

pociągi

pozostają

społecznie

a zatem (przynajmniej do chwili wydru­

ulotnym

omamem.

Teoretycznie

tak.

Wiem

z wiary w hierarchię i r a c j o n a l n o ś ć kultur. A że w c i ą ż , n a pery­

dobranych

feriach dyscypliny, znajdują się i z n a j d o w a ć się b ę d ą mierniczy

poprzez uspołecznienie staje się o b o w i ą z u j ą c y " . I gdzie tu miejsce

racjonalności np. „ p r a k t y k ludowych?" — T a k a sama dobra

na moje nie skodyfikowane

zabawa, j a k k a ż d a inna. Lepienie b a ł w a n ó w z niegdysiejszych
śniegów.

i zestawionych

opozycji,

których

układ

dopiero

i n i e u s p o ł e c z n i o n e pociągi ?

— Wbrew pozorom pytanie to nie wyznacza rozdroża współ­
czesnej etnologii. Tablice Mendelejewa kultury zawierają w s z a k ż e

Rezygnacja z wiary w u p r z y w i l e j o w a n ą p o z y c j ę
kultury; uznanie

swojego w ł a s n e g o

myślenia

i

własnej

postępowania

m n o g o ś ć relacji potencjalnych. R e l a c j i , które m o g ą nie z n a j d o w a ć
zobiektywizowanych

społecznie

manifestacji,

są

jednak

—

za taki sam przedmiot analizy etnologicznej, j a k w przypadku

c h o ć b y jako antytezy jego reguł —• implicite zawarte w systemie.

m i e s z k a ń c a Wysp Dziewiczych, a nawet Poznaniaka (!), pocią­

K u l t u r a rzuca

ga w s z a k ż e za s o b ą i p o c i ą g a ć musi dwie nieuchronne, a ściśle

i t ę s k n o t . Etnologia m a r z e ń to w ł a ś c i w i e antyetnologia,

ze sobą z w i ą z a n e ,

z w i ą z a n a b y ł a b y ściśle z ludzkim pragnieniem zrzucenia tego

konsekwencje:

1. „ A l e Świętości nie szargać bo trza, ż e b y ś w i ę t e b y ł y " . . .

swój c i e ń — c i e ń uczuć, m a r z e ń ,

niewygodnego gorsetu,

j a k i m s t a w a ć się musi

koszmarów
gdyż

uspołeczniony,

Otóż nie u z n a j ą c y prawdy w „niebieskości oceanu" etnolog musi

a więo już o b o w i ą z u j ą c y f a ł s z y w y ś w i a t kultury, z takimi moimi

b y ć w każdej chwili gotowy w ł a ś n i e do o w y c h ż e

p o c i ą g a m i , które c z y m ż e s ą innym, j a k nie p o d ś w i a d o m ą chęcią

społecznych

świętości szargania. P a t r z ą c np. na ceremonię dekoracji orderem

rekonstytuowania

V i r t u t i Militari etnolog winien o c z y w i ś c i e znać burzliwo dzieje

z kolei etnologia par excellence, w której odczucie braku otwiera

tego odznaczenia zrodzonego w walkach pod Zieleńcami i na grobli

m o ż l i w o ś ć z a u w a ż e n i a specyfiki

boruszkowickiej, r o z u m i e ć w i ę c jego s y m b o l i k ę i w a r t o ś ć emocjo­

dotychczas w y d a w a ł o się samo przez s i ę z r o z u m i a ł e i z samej

nalną. Nie m o ż e jednak ujść uwagi etnologa i ludyczny aspekt

oiągłości

przestrzeni. Etnologia

tęsknot

„ n a t u r y rzeczy" w y n i k ł e . Etnologia k o s z m a r ó w . . . N a c ó ż wyli­

(konwencjonalności)

to

tego, co

order

czać ? — W a ż n e jest, że również strefy owego cienia kultury,

(to nie przez przypadek w y t w o r z y ł się zwyczaj o b m e d a ł o w y w a n i a

jej a s p e k t ó w potencjalnych, d o s t ę p n e są w s p ó ł c z e ś n i e rozumianej

z okazji urodzin, jubileuszy, czy przybycia w gości) pełni funkcję

etnologii. Nie bez kozery p o s t u l o w a ł w i ę c J e r z y S. Wasilewski

dyskretnej

w Po śmierci

wydarzenia, w

którym

męskiej

najbardziej nawet

biżuterii

patetyozny

(baretki są t u

równoważnikiem

Jablonexu naśladującego z a m k n i ę t e w sejfie kamienie).

wędrować

egzegezy p o w i e ś c i jeszcze nie napisanych.

Żonie

P o w i e ś c i nienapisane jeszcze ? D z i e ł a niestworzone ? — Ma­

k o l i ę i perfumy (dodają uroku), m ę ż o w i order i honoris causa

larstwo jest w y o d r ę b n i e n i e m i ł ą c z e n i e m b a r w n i k ó w , oraz na­

(dodają powagi). R o z w a ż a n i e na temat: „ V i r t u t i Militari jako

k ł a d a n i e m ich p o d ł u g pewnej zasady na p ł ó t n o . To prawda. Ale

breloczek" nie powinno w i ę c przerażać etnologa. Nawet

skutkiem tego w y o d r ę b n i a n i a , łączenia i n a k ł a d a n i a jest obraz.

jeśli

to będzie V i r t u t i Militari ze w s t ę g ą .

W ł ą c z a n i e do kultury, to p o w o ł y w a n i e do ż y c i a , kodyfikowanie

2. Spojrzeć na siebie i swoje otoczenie jako na obiekt etno­
logiczny

oznacza z a u w a ż e n i e w swoim, i otoczenia

i p o s t ę p o w a n i u rzeczy tak samo „ p o t w o r n y c h ,

myśleniu

bezsensownych

i ś m i e s z n y c h " , j a k te, k t ó r e s p o s t r z e g a ł Erazer u l u d ó w tzw.
„ p i e r w o t n y c h " . Z a u w a ż a n i e tego wszystkiego,

czego z a u w a ż y ć

i p o r z ą d k o w a n i e n a z w a ń . To t e ż prawda. Ale skutkiem tego
p o w o ł a n i a , kodyfikowania i p o r z ą d k o w a n i a jest tkanka kultury
w całej swojej wrażliwości. Znając obraz p r z e w i d z i e ć

można

w o g ó l n y m zarysie, jakie reakcje w y w o ł a on u w i d z ó w w określo­
n y m miejscu

i czasie.

Znając

utajone

mechanizmy

kultury

czy po prostu egocentrycznego

przewidzieć m o ż n a w o g ó l n y m zarysie marzenia i lęki jej uczest­

p i e d e s t a ł u . Zejść w i ę c z tego p i e d e s t a ł u ! Czemuż to np. dziwaczne

n i k ó w , j a k również powieści, które b ę d ą przez nich napisane.

skróty

Ale sztuka chętnie przekracza granice s z a l e ń s t w a .

się nie da z europocentrycznego,
wypisywano

i wytłaczane

na m o s i ę ż n y c h

tabliczkach

Szaleństwo

przed naszymi nazwiskami (Prof, dr; J . E . ; W . P . ; Tow. Gen.;

z a ś nie mieści się w ż a d n y m o g ó l n y m zarysie. Nie

D r hab...) rozpatrywane m a j ą b y ć inaczej, niż b ę d ą c e takimi

w i ę c p o w i e ś c i jeszcze nie napisane m o g ą s t a ć się przedmiotem

samymi wyznacznikami pozycji społecznej ilość i kolor k o l c z y k ó w

egzegezy antropologicznej.

wszystkie

I tak dopiero ze s z c z y t ó w

aspiracji

w nosie u W a t u s i ? P r z y j r z e ć s i ę wreszcie mitycznej u m o w n o ś c i

dyscypliny w i d a ć jak na dłoni jej limity. R ó w n i e ż z tych ograni­

w ł a s n y c h pozycji, funkcji, s t r o j ó w (bada się s e m a n t y k ę s t r o j ó w

c z e ń d o ś w i a d c z e n i a etnologicznego w i n n i ś m y

ludowych, a garnitur pod m u c h ą to pies ?), t y t u ł ó w , s z a c u n k ó w ,

sobie s p r a w ę .

dobitnie

zdawać

figur w ł ó ż k u , swoich g ł ę b o k i c h p r z e k o n a ń opartych na wpo­

O c z y w i ś c i e , m o ż n a się i łudzić. Fontenay le F l e u r y 20 m a j a

jonych przez t r a d y c j ę , a obcyoh wielu innym kulturom, abstrak­

1982. Poranna poczta. L i s t od Z b y s z k a Benedyktowicza z od­

c y j n y c h p o j ę c i a c h ; swoich p r z y z w y c z a j e ń , w y o b r a ż e ń o innych

bitką

i o p o r z ą d k u ś w i a t a ! Z kogo s i ę ś m i a ć ? — Ś m i a ć się z siebie

-scjentystycznego

jego a r t y k u ł u ,

który

pomimo

odstręczająco-poprawno-

t y t u ł u c z y t a ł e m już parokrotnie. Z r a d o ś c i ą

samych! Ale ś m i e c h to nie tylko to, co g ł ę b o k o różni n o w o c z e s n ą

czytam na nowo. Ale s ą i w ą t p l i w o ś c i : cytat z Eliadego: „ H e n r y k

etnografię

Poincare z a p y t y w a ł nie bez ironii, czy przyrodnik, k t ó r y bada

72

i

Ś m i e c h i kpina to również — j a k n a p i s a ł Vauvenargues w . R e f l e ­

od

pozytywistycznej

(„człowieka

od

zwierza").

�słonia jedynie przez mikroskop, m o ż e s t w i e r d z i ć , że dostatecznie

mikroskopu, swojego wzroku, lunety w której słonie m a ł e j a k

p o z n a ł n a t u r ę tego zwierzęcia? Mikroskop odkrywa strukturę

m r ó w k i , k r ó l e s t w a zwierząt... Twierdzenie z a ś , ż e „ t y l k o " jedna

i mechanizm k o m ó r e k , które s ą identyczne dla wszystkich orga­

z tych skał ukażo nam słonia w jego n i e b y w a ł e j

n i z m ó w w i e l o k o m ó r k o w y c h . Słoń jest n i e w ą t p l i w i e organizmem

(Mickiewicz jako taki, a jak nie taki, to j a k i i dlaczego) bardziej

wielokomórkowym.

Ale czy tylko t y m ? W skali

mikroskopu

jakotakości

niż niebezpiecznym

totalitaryzmem metodologicznym,

m o ż n a by się z a s t a n a w i a ć nad o d p o w i e d z i ą . W skali wzroku

prostu

ludzkim z ł u d z e n i e m

ludzkiego, k t ó r y przynajmniej dostrzega w słoniu zjawisko zoo­

tajemnicy. Słoń nie jest ani zwinny, a n i niezgrabny, ani szary,

logiczne, nie m a j u ż miejsca n a w ą t p l i w o ś c i . Podobnie zjawisko

ani p ł o w y , ani potulny i p o s ł u s z n y , a n i dziki i z ł o ś l i w y .

religijne u k a ż e się nam jako takie tylko w ó w c z a s (...), gdy będzie

t a k o ś ć słonia jest nie tylko nieopisywalna; nie stanowi TÓwnież

badane w skali religijnej". T a k , to b y ł b y klucz do furtki w i o d ą c e j

przedmiotu z a i n t e r e s o w a ń etnologa. Ż a d n a j a k o t a k o ś ć !

poza ograniczenia dyscypliny. To byłoby* panaceum... Niestety
—

wypowiedź

Eliadego

zawiera niedopuszczalne

nadużycia.

J e ż e l i bowiem zjawisko religijne badane m a b y ć w skali

odwiecznym

jest po

docierania do jądra
Jako-

D o m e n ą etnologii jest natomiast słoń. nazwany. Jest o d l e g ł y
od realizmu słoń stworzony na nowo. R ó ż n o słonie r ó ż n y c h kul­
tur.

Słonie

grasujące

po sklepach

z „Włocławkiem",

słonie

religijnej, to i odpowiednio słoń badany b y ć winien w skali sło­

wspierające giob, standardowe słonie szare, niezgrabne i baaardzo

niowej, a „ s k a l a wzroku ludzkiego" jest t u n i priczom. Po drugie:

dużo, słonie Hannibala B a r k i , k t ó r y c h l ę k a ł y s i ę legie, słoń,

cóż to znaczy „ j a k o t a k i " ? Słoń jakim jost k a ż d y widzi? Zaiste

w k t ó r y m m i e s z k a ł Gavroehe, słonie a sprawa polska. Słonie

nie dane jest c z ł o w i e k o w i zgłębić słonia w słoniowej skali. D l a ­

nazwane, w ł ą c z o n e do kultury, słonie naszych t ę s k n o t i prze­

tego t e ż usiłując go poznać stara się p r z y k ł a d a ć skale r ó ż n o :

rażeń...

73

I

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9527" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9505">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/52a0af8ebb3438086eecb3d44471ddaf.pdf</src>
        <authentication>f86d17630aeb025c25c7ed5dc955dec4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113425">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5416</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113426">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113427">
                <text>Strzelecki, Jan (1919–1988)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113428">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5034</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113429">
                <text>Z zapisków, notesów, listów / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113430">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.3-4 ; s.177-179</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113431">
                <text>Strzelecki,Jan</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113432">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113433">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113434">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113435">
                <text>Moskwa 1
Rozmowy w Arctic ..Ugolline
Rezydencja ubogoszlachecka, przed nią, na ławecz­
kach rozsiadli i wypoczywający górnicy z Barentsburga, oczekujący tu na załatwienie różnych swoich spraw
przed powrotem na Daleką Północ. Pokój Gusiewa
przytulny, najzupełniej nie "Dyrektorski", stara głębo­
ka kanapa, mebelki odziedziczone po babuszce, fotografie osady górniczej nad fiordem, oprawne w domowe ramki.
Ale człowiek rozmawiający z nami to człowiek
miękki, rozprężony, życzliwy; sprawuje władzę nieograniczoną niemal- z naszego punktu widzenia - nad Republiką Barentsburską i jej murmańskim przyczół­
kiem. Od jego postawy zależy powodzenie naszej wyprawy.
Jej główny plan - trawers zachodniego Spitsbergenu- wspiera się na założeniu, że możliwe będzie zorganizowanie transportu ludzi i rzeczy z Barentsburga na
północno-zachodni kraniec wyspy. Gusiew przypatruje
się nam życzliwie. Tłumaczy, że chce nam pomóc, ale
dotychczas nie wiedział jak. Teraz zaczyna mu się
wszystko rysować jaśniej. Dokonuje głośnego przeglądu
swego kopalnianego dobytku. Statkiem mógłby nas zawieźć na cypel, jeśli nie zrobią tego Norwegowie; helikopter mógłby nas zabrać z powrotem przez fiord, gdy
znajdziemy się już na południowym cyplu. Mówi wolno, łagodnie, wyraźnie cieszy się bogactwem środków,
które mógłby uruchomić. Jego przyjazna potęga rozstrzyga o sprawie. Bylebyśmy dojechali do Murmańska
i weszli w jej krąg- wszystko będzie możliwe.

Burza i po burzy,
czyli Murmańsk zakryty i odkryty
Na Wnukowo przyjeżdżamy po jeździe na światłach
przez całą Moskwę. Przypominało to przejazd szerokim
kanionem z poprzecznymi prześwitami. Brzegi kanionu
wysokie i równe wystrzeliwują od czasu do czasu wieża­
mi wysokościowców typu Empire staliniene, wobec których potęgi i rogatej rozłożystości mijane od czasu do
czasu cerkiewki stają się niepomiernie małe i wylęknio­
ne. Mimo swej nieparzystości i znaczącego braku proporcji pamiątki na lotnisku częściej, o wiele częściej,
zdobione są motywem cerkiewki niż niebo szturmowca. Cerkiewki i sceny z ludowych baśni - wydaje się, że
te oba elementy zlały się z sobą w jakąś całość baśnio­
wej tradycji, będącej tutaj istotnym, żywym składni­
kiem poczucia historycznej tożsamości.

Lot do Murmańska
Opalone kobiety, marynarze, inżynierowie. Lot
nad krajem wypełnionym rozmokłymi lasami. Linia
słońca znaczona nieustannie przerywanym odbły-

JAN STRZELECKI

Z zapisków,
notesów, listów

skiem w lustrach leśnych wód. Bezbrzeżne Polesie jeziorka, rozlewiska, młaki, rzeki- aż prawie do Murmańska, przed którym schodzimy nisko nad tundrę,
pagórzastą, zieleniejącą brzozami i bielejącą śniegiem.
Powietrze urzekająco przejrzyste, zieleń i niebieskość
krajobrazu w mocnym słońcu polarnym. Czeka nas
przedstawiciel Arctic-Ugol z autobusikiem zabierają­
cym nas do Murmańska. Przyjeżdżali już raz na moskiewski wcześniejszy samolot - przyjechali teraz po
raz drugi.
Towarzysz Jugin z AU sprawia wrażenie wysłanni­
ka wielkiego majątku zapraszającego nas w gościnę.
Jest w nim coś z wiejskiej gościnności. Polarnikiem jest
już od dwudziestu jeden lat.
Kilkadziesiąt kilometrów dzieli nas jeszcze od Murmańska. Pasek lotniska wynaleziono z trudem wśród
falistej tundry. Wąską drogą, wijącą się wśród jeziorek
i wzgórz, jedziemy do miasta. Niedaleko od skrzyżowa­
nia szos, od zachodu, dobija droga do Szwecji i Norwegii - znak niemieckiej fali z lat wojny, która tutaj się­
gnęła najdalej.
Miasto rozciągnięte nad brzegiem długiej, wąskiej
zatoki, nad fiordem, pełne szeregów nowych domów
uparcie jednostajnych, zróżnicowanych nieco kolorem. Ponad trzysta tysięcy marynarzy, portowców,
wojskowych. Stajemy w hoteliku Inturista, w którym
większość recepcyjnych obowiązków pełnią miłe
"ciocie". Z dala od turystycznych tłumów z zachodniego świata nie ulega się tu modzie na młode dziewczyny. "Ciocia" jest dużo właściwszą postacią na radzieckiej północy - co ma swoisty wdzięk i urok niepodległości wobec światowych obłędów. Poza tym,
jak się może zdawać, warstwa ochronna dodatkowego ciała ma swój poważny walor w tym obszarze. Hotel dorównuje "ciociom" w obojętności wobec zachodnich mód natarczywej nowoczesności: kanapki,
fotele, kwiatki i malowanie ścian jest domowe w takim samym sensie, jak domowe są skojarzenia wywoływane przez pojęcie "cioci". Żadnych nowoczesno-plastikowo-kolorystycznych szaleństw, żadnych uległości wobec prestiżu Zachodu, żadnej czołobitności,
żadnego współzawodnictwa.

�Restauracyjka Siewier przy hotelu. Duży ład
w obsłudze, posłuszeństwo gości wobec kelnerek,
które nie posadzą nikogo, nie wysprzątawszy stołu po
poprzednikach. Przybywamy o północy, ale jeszcze,
jako goście dość specjalni, coś dostajemy, a Jurij
z Odessy, miły, samotny i lekko zawiany inżynier,
opowiada coś z sympatią o Polsce i stawia nam karafkę wódki. Jego flama, Wala, podaje ją z pewnym
ociąganiem, ale w końcu pijemy, wymieniamy adresy
i zapraszamy Jurija do odwiedzenia nas - jak tylko
będzie mógł. Niedługo ma być służbowo w Gdańsku.
Na statku Dnieprodzierżyńsk mamy być o szóstej.
Przedtem Arctic-Ugol podstawi nam autobus, który
zawiezie nas do samego portu, na nabrzeże węglowe.
Nabrzeże to jest obszarem operacji naszej wspaniałej
firmy. Czujemy się tu pod jej opieką. Jesteśmy jej partnerami. Arctic, uznając nasze racje, wyprawia nas
wszystkich razem, a nie w dwu rzutach, jak to było
w pierwszym projekcie. Nie jesteśmy żadnymi normalnymi turystami z zagranicy, którym trzeba zapewnić
komfort za odpowiednią opłatę. Arctic pomieści nas
w kajutach załogi i cenę skalkuluje bardzo nisko. Spod
opieki "cioć" wchodzimy w zakres opieki wujaszka.
Wujaszkawaty Jugin odwozi nas do burty i jego obecność czyni wszystko łatwym ...

Wejście

do Barentsburga

Patrząc

nie ku kopalni, lecz na przeciwną stronę
wąskiego fiordu, widzi się obraz podobny do widoku
znad Wielkiego Stawu ku Liptowskim Murom.

*

Wychodzimy w końcu Ewenkiem o 9 wieczorem.
Jest to mały holownik budowany w Finlandii, mocny
i wygodny. Buja solidnie. Za Greenfiordem wypływa­
my na Istfiord. Fala długa, pełno mew i alek. Krajobraz
wspaniały, góry z dwu stron, mocniejsze w granacie
i bieli niż wczoraj w łagodnym słońcu.
Trochę mży, nad oceanem ciemne chmury przydające powagi całemu obrazowi.
Musimy wyjść na pełne morze, aby opłynąć Prins
Karls Forland - długą wyspę ciągnącą się ku półno­
cy wzdłuż zachodnich brzegów Oscar II Land. Wyspa o szczytach wysokości do 1100 metrów spada
w ocean żlebami i filarami zmurszałej skały. Fenomen schodzących w morze lodowców zacznie się dla
nas dopiero wyżej - w Kong i Krossfiordzie. W ten
drugi wchodzimy z zamiarem założenia stacji żywno­
ściowej . Po prawej stronie spadają w morze- a raczej
spływają - szerokie stoki lodów, załamując się nad
morzem błękitną barierą. W głębi odnogi zwanej
MoHerfiordem błękit staje się farbkowy i cieniowany, odbijając zarówno od stalowej szarości morza, jak
i od skał i śniegu. Wchodzimy w Liliehohfiorden.
Coraz więcej w nim kry.

*
Skrót listu 16 XI 58
Berkeley
Piszę

zaraz po otrzymaniu Twojego listu, który zapo powrocie z wielkiej dwudniowej wyprawy
w góry, doliny i wzgórza północnej Kalifornii. Wyprawa była bardzo piękna. Odbyłem ją w aucie pewnego
miłego Szwajcara, wraz z drugim miłym Szwajcarem
i jednym z naszych matematyków, którzy mogliby tu
założyć polsko-kalifornijską odmianę warszawskiej
szkoły matematycznej i filię Klubu Wysokogórskiego.
Jest ich tu czterech z profesorem Mostowskim, którego, tak jak i mnie, zjada tęsknica. Więc, żeby się pocieszyć, pojechaliśmy w piątek wieczorem w ciemną
nockę ku dalekiemu, jak mniej więcej Kraków od
Warszawy, wygasłemu wulkanowi. Wulkan wysoki na
3 tysiące metrów, widny jak śnieżny trójkąt nad pasmem wysokich zalesionych wzgórz, nazywa się Mount
Lassen. Jest oswojony jak Babia Góra. Ostatni raz
dmuchnął troszeczkę w 1916 roku i od tego czasu dał
sobie założyć obrożę narodowego parku i przyjmuje turystów...
Nocą łatwo tu jeździć, bo mały ruch na wielkich,
sześcio- lub czteropasmowych szosach... Wszystkie
skrzyżowania i rozgałęzienia oznaczone świetlną sygnalizacją - skrzyżowania mrugają automatycznie zielonym lub czerwonym okiem, niekiedy mrugną żół­
tym, rozgałęzienia, mosty, zakręty jarzą się i rozbłysku­
ją w światłach jadącego wozu. Ta nocna jazda po
prawie pustej drodze, na której grają sygnały, jarzą się
zawsze gotowe stacje benzynowe, migają reklamy moteli i stoiska used cars - to robi wrażenie, rzadkie jak
dla członka narodu kawalerzystów.
Wybacz te prowincjonalne spostrzeżenia, ale tu
nawet w nocy nie sposób zapomnieć, że Ameryka zaludniona jest głównie przez auta. Człowiek bez auta
jest bezradny, opuszczony, zagubiony. Jeśli nieco poza
miastem ośmieli się iść piechotą, wszyscy się za nim
oglądają a przejeżdżające w rodzinnych, długich jak
krokodyle autach dzieci pokazują go sobie palcami,
cieszą się, że będą miały co opowiadać w szkole: widziały chodzącego człowieka, kiedy teraz nie ma już ludzi, są tylko auto-ludzie. Ludzie istnieli dawniej, przed
erą Wielkiej Czwórki, której powstanie zmieniło naturę człowieka - wyrosły mu cztery koła, a właściwie
pięć, wliczając kierownicę . Odtąd wszystko służy auto-ludziom, a człowiek robi wrażenie zbiega z indiańskie­
go rezerwatu, po którego niedługo nadjedzie, bucząc
głośno, auto-policjant i odwiezie go tam, gdzie przebywać powinien: w strzeżonych, ogrodzonych parkach,
razem z sarnami, sekwojami i Indianami, jako pewna
odmiana, wczesna i zanikająca.
Jechaliśmy w górę rozległej, nawodnionej kanałami
doliny rzeki Sakramento, głównej rzeki północnej Kalifornii. Nie większa od Pilicy tylko mniej senna i zebra-

178

stałem

�Jan Strzelecki • Z ZAPISKÓW, NOTESÓW, LISTÓW

na w sobie a nie zagubiona w meandrach. Ujęta w wysokie tamy, silna nawet teraz, po półrocznej suszy. Taki
mały, wygładzony Nil. Żyzny. Wszystko nam się odsło­
niło raniutko, gdyśmy się wygrzebywali z namiotu rozstawionego nad brzegiem przydrożnego ścierniska.
Piękna steinbeckowska dolina - pomyślałem, patrząc wokół przez oczyszczone przymrozkiem poranne
powietrze na dwa piękne pasma ciągnące się z północy
na południe, przyprószone śniegiem, pokryte w niższych
partiach nalotem ciemnozielonych drzewo-krzewów. Peak Lassen widać było nad powoli wzbierającymi wzgórzami, jak różowawy rąb nad dalekim horyzontem. Po
drugiej stronie doliny siwe, łagodne wierzchołki, a raczej
garby Cast Range, za którymi chowa się Pacyfik.
Ruszyliśmy, po kubku mleka z płatkami, ku Peak
Las sen.
Droga pochyłą wyżyną, przeciętą czasami skalistymi
jarami. Sucha, szaro-rudawa trawa, niskie, krzaczaste
drzewka. Pustka kilometrami. Czasami jakieś ranczo.
Czasami ślad porzuconej siedziby. Poza tym pustka, jaką trudno spotkać w Europie ... Tutaj pełno półstepo­
wej, półgórskiej dziewiczości. Człowiek jest tu istotą
przechodnią, a raczej przejeżdżającą. I my przyjechaliśmy przez zaśnieżone już lasy Peak Lassen. W górze dużo śniegu i nieprzetarta droga, więc zjechaliśmy ku dolinie i na ostatnich, łagodnych już piętrach wzgórz, podobnych nieco do regli, tylko nie tak pięknie porośnię­
tych, rozbiliśmy obóz, paląc wielkie indiańskie ognisko.
Taka noc przy ogniu i księżycu, w dalekim, nieznanym kraju, jest czymś tak pięknie pierwotnym, że rozumienie duszy dawnych, koczowniczych kultur zdaje
się tak proste, jak sięgnięcie ręką poza krąg światła.
Historia wydaje się czymś cienkim, współczesność
czymś pozornym, co zgasło razem z dniem. Jesteś sam
wobec ognia, w nocy - i określić cię może tylko to, co
kochasz i czemu jesteś wiemy.
Blisko jest z takiej nocy do starodawnych spraw mistyki i plemienności, blisko tak bardzo, że czujesz to
za plecami, jak cień odsuwany poza krąg ogniska, ale
czekający na swój czas i swoją godzinę.
Oglądam rano, na czym stanąłem wieczorem i boję się, że to brzmi nieco zbyt tajemniczo, zbyt literacko. Takeśmy się odzwyczaili, żyjąc w środku miast
i otoczeni znanymi rzeczami i ludźmi, od takich nocy
w nieznanym ... Mistyka - to słowo wywołuje skojarzenia niezbyt łaskawe zarówno wśród logików, jak
i wśród marksistów, a to są na ogół dwa intelektualne
środowiska, w których obracam się najczęściej. Ale Ty
to zrozumiesz- to nie oznacza bynajmniej czegoś leżą­
cego poza kręgiem umysłowej rzetelności, czegoś, czemu ulega człowiek zmęczony trudną jasnością, odrzucający trudną dyscyplinę lub pragnący zanurzyć się
w podejrzanego pochodzenia przeżycie - to oznacza po
prostu ciche i uparte odczucie, że jest w świecie jakaś
struna nieobojętna miłości, struna, która brzmi smutno, gdy jesteśmy puści, struna, która brzmi jasno, gdy
zapuszczamy korzenie.

Tego się nie da udowodnić, to jest poza dowodem,
ale nie jest poza poezją, mocną dobrą poezją, która
sprzyja życiu i która nie jest tylko poezją kontemplacji,
ale jest poezją działania, choćby działaniem tym było
mycie podłogi, gdy jesteś zmęczona.
Ogromnie trudno pisać o takich sprawach, bo cią­
gle napotyka się bardzo zużyte, bardzo mocne słowa,
a poza tym czuje się człowiek, jakby przystępował z tę­
pą siekierą do cięcia drogi w ogromnym, bujnym lesie.
Więc to zostawiam, ale taka noc jest to noc przyjazna
najlepszym sprawom świata i nie przeczy dniowi, ale
go uzupełnia.
Szwajcarzy pletli przy ognisku o Ameryce. To nie
znaczy, że mówili od rzeczy. Naśladowali głosy radiowych reklam wychwalających wszystko, co się da, opowiadali, jak matrony tutejsze reagowały na wypuszczenie sputnika, uważając to za narodowy szoking. Ot
i tak sobie gadali o różnych rzeczach.
A następnego dnia widzieliśmy wiele piękności
i dzielnie zdobywaliśmy Peak Lassen, ale o tym już
Wam później napiszę ...
Całuję Was bardzo
Janek

Przypisy
1 Zapis pochodzi z notatek zrobionych w drodze na wyprawę polarną na Spitsbergen. Wyruszyła ona z Polski w lipcu 1973 roku,
z okazji Międzynarodowego Roku Kopernikańskiego. Założeniem jej
było dokonanie trawersu wyspy z zachodu na wschód i wejście na
znajdujący się tam szczyt Kopernika. Droga wiodła przez Moskwę
i Murmańsk do Barentsburga, leżącego przy zachodnim brzegu
Spitsbergenu. Zaraz po powrocie ze Spitsbergenu Jan Strzelecki
opublikował w "Literaturze" obszerne cztery artykuły-wspomnienia
z przebiegu wyprawy. (Ukazały się już w sierpniu i na początku września). Radio zaś rozpoczęło w grudniu nadawanie 10-ciu audycji
o Kopernikańskiej wyprawie, które miały formę rozmów z uczestnikami wyprawy.
W wyprawie Spitsbergeńskiej brali również udział przedstawiciele Kościoła, których zadaniem głównym było odprawienie mszy
na szczycie Kopernika. Tymi przedstawicielami Kościoła byli: ks.
Andrzej Woźnicki profesor filozofii na Unniwersytecie w San Franciska i ks. Władysław Dobroć duszpasterz ze Szczecina. Na zakoń­
czenie wyprawy ks. Dobroć ofiarował Janowi Strzeleckiemu swój egzemplarz pisma Świętego Nowego Testamentu opatrzony następują­
cą dedykacją:
"Coście

uczynili jednemu z tych braci moich najmniejszych
uczynili"
Niech słowa te będą nagrodą za Twój miły uśmiech, serdeczne
słowo, bratnią dłoń zawsze gotową do pomocy w czasie tych pięk­
nych dni spędzonych wspólnie na Spitsbergrnie.
Murmańsk 73, Władek
mnieście

1'7()

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9543" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9521">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/86437e9768560483d71c7d7ee5995fae.pdf</src>
        <authentication>4d290640af0685f0c37afc7a5a6d3ff4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113687">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4648</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113688">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113689">
                <text>1972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113690">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4317</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113691">
                <text>Z życia / /Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1972 t.26 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113692">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1972 t.26 z.3 ; s.186-187</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113693">
                <text>Kroh, Antoni</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113694">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113695">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113696">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113697">
                <text>Z

Ż

Y

C

I

A

.

Począwszy od niniejszego numeru wprowadzamy do naszego k w a r t a l ­
nika r u b r y k ę pn. „Z Życia...". B ę d z i e m y w niej zamieszczać zwięzłe informacje
o zjawiskach pozornie marginesowyoh, ale i l u s t r u j ą c y c h naszym zdaniem
n i e k t ó r e charakterystyczne przejawy w s p ó ł c z e s n e j k u l t u r y ludowej.
Prezentujemy jedynie fakty autentyczne, bez ż a d n e g o retuszu. B ę d z i e m y
wdzięczni naszym czytelnikom za n a d s y ł a n i e takich w ł a ś n i e m a t e r i a ł ó w do
tej r u b r y k i .
REDAKCJA

I
Brata znanego działacza regionalistycznego zapytano
k i e d y ś , dlaczego nie chodzi do świetlicy „ l u d o w e j " .
— Nie jestem Indianinem — odpowiedział — i nie
b ę d ę siedzieć w rezerwacie.

*
Gorzkie refleksje uczestnika konkursu g a w ę d z i a r ­
skiego:
— Profesor m i zarzucił, że nie m ó w i ę czystą g w a r ą ,
że kaleczę g w a r ę . No dobrze, ale czy to moja wina, że
mnie ojciec posyłał do szkoły i mam m a t u r ę ? Ile się
w szkole n a w y ś m i e w a l i z tej mojej gwary, nauczyciel
co i raz to m i z a p o d a w a ł o p i ę k n i e języka polskiego
i zachwaszczaniu mowy, a teraz m i m ó w i ą , że m a m z ł ą
g w a r ę . M ó w i ę t a k jak ludzie u nas w wiosce, przecież
był pan u nas, niech pan sam powie. C h ę t n i e b y m się
poduczył tej naszej gwary, ale przecież z naszego terenu
nie ma ż a d n y c h publikacji j ę z y k o z n a w c z y c h . J u ż więcej
na konkurs nie p r z y j a d ę , mam w i e l k i żal, dosyć mam
tego.

Z w i ą z e k Podhalan w Zakopanem p r o j e k t o w a ł zorga­
nizowanie dla swych członków kursu gwary p o d h a l a ń ­
skiej.

*
Pewien znany poeta i g a w ę d z i a r z wiejski, w y s t ę p u ­
jący wiele razy na r ó ż n y c h imprezach, zawsze w garni­
turze, p o j a w i ł się nagle na festiwalu w stroju l u d o w y m .
Czerwiec. Gorąco. G a w ę d z i a r z
wiek, poci się n i e m i ł o s i e r n i e .
— Ale p i ę k n a
koszulę i dżinsy.

ów, stary już

pogoda —• z a g a d u j ę . Marn

na

czło­
sobie

— Niech to szlag trafi z t a k i m u p a ł e m , jeszcze w tej
w e ł n i e — odpowiada. Ociera sobie c h u s t k ą pot z czoła
i dodaje:
— Ale, k u r w a , trzeba p o p i e r a ć s z t u k ę l u d o w ą .

Prasa doniosła, że pewien r o l n i k z pow. S ł o m n i k i
przebiera się w s t r ó j ludowy, ilekroć jedzie do K r a k o w a
z a ł a t w i ć j a k ą ś s p r a w ę w urzędzie. P o w ó d : u r z ę d n i c y są
do niego o wiele przychylniej nastawieni i szybciej go
z a ł a t w i a j ą , niż gdyby był ubrany normalnie.

286
1

Rozmowa z w y t w ó r c z y n i ą plecionych w e ł n i a n y c h r ę ­
kawic, tzw. „sabałówek".
— Czy te r ę k a w i c e zawsze się n a z y w a ł y
„sabałówki"?
— Zawsze.
— A do czego się je u ż y w a ł o ?
— Do lasu, do r ą b a n i a drzewa zimą.
— A jak się' wtedy n a z y w a ł y ?
— Łapawice.
— A od kiedy n a z y w a j ą się „ s a b a ł ó w k i " ?
— Od kiedy robię je dla p a n ó w .
— A czemu tak Się n a z y w a j ą ?
— Ż e b y panowie wiedzieli, że to r ę k a w i c e czysto
góralskie.

Pewien dom k u l t u r y w K r a k o w i e w y s t a w i ł amator­
s k i m i siłami wodewil Antoniego K r u m ł o w s k i e g o
Prze­
wodnik Tatrzański,
z m u z y k ą Jana Tesarzika. Premiera
odbyła się wiosną 1970 г.. plakaty rozlepiono w całym
mieście.
Dla tych czytelników, k t ó r z y nie obejrzeli tego spek­
taklu, a nie p a m i ę t a j ą już prapremiery (1919 г.), d r u k u ­
jemy n i e k t ó r e fragmenty wodewilu:
Chór gości i g ó r a l i :
Jak upaja i zachwyca
Tej przyrody górskiej cud.
Taka p i ę k n a okolica
T a k i rosły, dzielny lud!...
G ó r y w wieczny śnieg odziane
T o n ą szczytem pośród chmur —
To jest nasze Zakopane
To jest p e r ł a naszych gór!
(...)
Hanka: Mój chłopiec nie dla panny!
Irena: Daruje ci go c h ę t n i e !
H . : Nie sztuka d a r o w a ć to, co nie swoje!
I . : Moja Hanko, nie jestem taka zła, j a k sądziłaś! Ja nie
c h c i a ł a m cię s k r z y w d z i ć ! C h c i a ł a m tylko p o z n a ć du­
szę góralską — psyche! Rozumiesz mnie?
H . : Nie.
(...)
Dymalskii (do gromady górali): Hej chłopcy! K t ó r y z was
chciałby wyjść na człowieka?
G ó r a l e (oglądając się): Kaz ten cłowiek?
D.: Nie rozumiecie mnie! K t ó r y z was chciałby zrobić
szczęście, wielkie szczęście?
G ó r a l I-szy: To ja!
Góral I i - i : Albo i j a !
D.: Cicho! P o t r z e b u j ę do mojej restauracji kelnera!

�G ó r a l e (rozczarowani): Eeeee!
(...)
Przewodnik (wchodząc): Niech będzie pochwalony!
Irena (do Doremi): To on!
Doremi (przygląda mvi się): O superbe!... Irenko, w i n ­
szuję ci...
*

Rozmowa d w ó c h
skiego:

uczestników

konkursu

gawędziar­

pluje w obiektywy kamer, żąda 500 lub 1000 złotych w
monetach, ucieka w pole, kryje się w sianie w stodole
itp.

Historia z p o c z ą t k u lat p i ę ć d z i e s i ą t y c h : do pewnego
wiejskiego rzeźbiarza zaapelowano, aby sztuka jego bar­
dziej służyła t r e ś c i o m socjalistycznym. A r t y s t a p r z e j ą ł
się i po pewnym czasie z d u m ą przyniósł do muzeum
rzeźbę, p r z e d s t a w i a j ą c ą człowieka na koniu.

—i Staszek, czy ty jesteś autentyczny?

— No i co, podoba się? — spytał z widoczną

— Nie,

— A kto to jest? — spytano.

bo

mam

maturę.

(Uczestnicy konkursu b y l i podzieleni na
a u t e n t y c z n ą i ogólną).

— Jak

kategorie:
z

*

Pewna etnografka, autorka prac o medycynie ludo­
wej,
o p u b l i k o w a ł a w popularnym
czasopiśmie
serię
felietonów na temat k o ł t u n ó w , jakie z d a r z y ł o się jej
widzieć na terenie w o j . białostockiego. Np. dziecku za­
puszczono k o ł t u n a , aby w y g n a ć z ciała paraliż, stara
kobieta b y ł a zdrowa dzięki k o ł t u n o w i i t p . R e p o r t a ż e te
w y r a ź n i e o k r e ś l a ł y stanowisko autorki, b y ł y opisem tzw.
patologii społecznej, m i a ł y działać jako odstręczający
przykład.
Odzew na a r t y k u ł y był dość n i e z w y k ł y . Do redakcji
n a d s z e d ł list mieszkanki Poznania, proszącej o k o n t a k t
z k o ł t u n a m i białostockimi celem w y m i a n y doświadczeń.
Nadawczyni t a k ż e chce zapuścić sobie k o ł t u n a , ale nie
wie, jak to zrobić; pragnie więc n a w i ą z a ć k o r e p o n d e n c j ę
z bohaterkami r e p o r t a ż y .
Etnografka odpisała poznaniance, że nie może nie­
stety spełnić jej prośby, p o n i e w a ż jest z w i ą z a n a dzien­
nikarską tajemnicą.

dumą.

to, nie poznajecie? to m a r s z a ł e k Rokossowski.

— Л widzieliście m a r s z a ł k a osobiście, czy to portret,
fotografii?

— A jakże, widziałem. Jak przed w o j n ą służyłem
w u ł a n a c h , t o ś m y defilowali w Warszawie przed mar­
s z a ł k i e m . Miał na sobie szary mundur i nosił wtedy
duże, siwe wąsy.

Etnograf w prywatnej rozmowie, ż a r t o b l i w i e :
— M a m y w sąsiedztwie b a b k ę , cały dzień nic nie
robi, chodzić nie może, Warto by jej k u p i ć t r o c h ę pa­
pieru i farby, ma wiele czasu, niech maluje, a potem
odkryjemy p r y m i t y w a , zrobimy sensację w gazecie, b ę d ą
do nas ludzie w a l i ć drzwiami i oknami, zarobimy k u p ę
forsy.

Siedzi babcia przed

kościołem. Przechodzi

wczaso­

wiczka, częstuje babcię cukierkami z torebki i prosi:
— Z m ó w c i e babciu za mnie

zdrowaśkę.

— Ty stara k r o w o — odpowiada babcia —
Pytanie studenta na uniwersyteckim obozie etnogra­
ficznym:
—• Panie magistrze, czy
z żydowskiego

kamienna

cmentarza, u ż y w a n a

płyta

*

nagrobna

przez chłopa

zdro­

w a ś k ę za jednego cukierka? A n i m i się śni.

jako

osełka do ostrzenia siekier i noży, to jest eksponat etno­

Mieszkańcy

pewnej

szlacheckiej wsi na

wybudowali sobie' kościół, aby

graficzny?

Podlasiu

nie chodzić do

kościoła

w sąsiedniej, chłopskiej wsi i nie n a r a ż a ć się na k ą ś l i w e
uwagi i

drwiny.
*

:

Dziennikarz o znanym rzeźbiarzu wiejsk m,
watnej

w pry­

rozmowie:

— On

Jeszcze z Podlasia. Chłop

jest strasznie zmanierowany. Rzeźbi niby

stare autentyczne

prymitywy,

a

ma

willę

z

to

łazienką,

centralnym ogrzewaniem i telewizorem, jeździ na moto­
rze, a na niedzielę w k ł a d a czarny garnitur. I to ma b y ć
twórca

ludowy!

szlachcie,

Było

wybudował
to

sobie

wyzwanie

p o n i e w a ż wg miejscowego

nowy

rzucone

zwyczaju

domy

z ganeczkiem „ w ł o ś c i a n o m " nie p r z y s ł u g i w a ł y . Oburzona
szlachta z o r g a n i z o w a ł a tzw. zajazd, czyli k u p ą s w a w o l n ą
złożyła chłopu wizytę i z d e m o l o w a ł a ganeczek. Miejsco­
we w ł a d z e wolały się nie mieszać — śledztwo przeciw­

*
Józef

budynek z ganeczkiem.

ko sprawcom umorzono, aby nie w y w o ł y w a ć niepotrzeb­

Janos, znany rzeźbiarz z D ę b n a na

Podhalu,

nych

zadrażnień.

znów

zapanował

Chłop

zrozumiał

swój

błąd,

na

wsi

spokój.

reaguje na licznych o d w i e d z a j ą c y c h go m i ł o ś n i k ó w sztu­
k i ludowej w sposób n a s t ę p u j ą c y :

szczuje psem, klnie,

Antoni

Kroh

187

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9758" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9736">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2485aa8f2c131590b27d980dbaf32e52.pdf</src>
        <authentication>a3421831f59eb98a1cfd50935a7c8280</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116020">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4575</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116021">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116022">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4248</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116023">
                <text>Z życia i kronika / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116024">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1973 t.27 z.1 ; s.53-61</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116025">
                <text>Kroh, Antoni</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116026">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116027">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116028">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116029">
                <text>I ł ż a . C h r y s t u s B o l e s n y u d o ł u napis „ P a t r z coin d l a ciebie

cmentarna w Klwowie) Chrystus

dał u c z y n i ć . . . " (zakrystia kościoła).

z chorągwi; kościół w

Ł o w i c z .

Chrystus

Pocieszyciel

św. J a n Nepomucen
P o w.

Koło.

w

Misjonarski),

(tamże).

Chrystus

Pow.

Końskie.

Łazarz

i niemiłosierny

bogacz

(wieś

Czarna).

Św. Franciszek

d y n ó w — Kolo),

(kościół

z M a r i ą M a g d a l e n ą (obraz

Bielinach).

z Asyżu

(klasztor

Ukrzyżowany

bernar­

(stary

kościół

P o w.

S ł u p c a .

Św. Jerzy

(st. k o ś c i ó ł , w i e ś O s t r o w i t e ) ,

św. Marcin ( t a m ż e ) , św. Piotr (drewniany kościół w S ł u p c y ) ,
ś w . K r z y s z t o f (probostwo we w s i M ł o d o j e w o ) , ś w . J a n E w a n ­

Kłodawie).

gelista (obraz z c h o r ą g w i , k o ś c i ó ł w K o s z u t a c h ) .
Pow.

Opoczno.

Chrystus

Ukrzyżowany

(kapliczka

p r z y d r o ż n a we w s i R ó ż a n n a ) , A d a m i E w a (d. c h a t a Miko­

Pow.

łaja

cmentarny

Rozeja

(refektarz

we

wsi

Gorzałków),

klasztoru w

św.

Antoni

Wielkiej Woli),

Padewski

Chrystus

Pow.

Pow.

Ś w . M i c h a ł (obraz z c h o r ą g w i , k o ś c i ó ł

Ż

Y

C

I

A

.

.

Tryb.

Witowie)

M i ń s k

Św.

Św.

Katarzyna

(kościół

Maria

Magdalena

(tamże),

Św. Rozalia

(feretron

M a z o w i e c k i .

w Siennicy), św, Barbara
Pow.

P r z у s u с h a. Ś w . A n n a (obraz z c h o r ą g w i , k a p l i c a

Z

w

Naucza­

j ą c y ( t a m ż e — refektarz).
Pow.
S t a s z ó w .
w Szydłowie)

P i o t r k ó w

P u ł a w y.

(tamże).

Chrystus „Żywiciel" (kościół w

Janow­

cu).

.

O p o w i e ś ć pewnego r e g i o n a l i s t y :
— B y ł o to p a r ę lat t e m u , T . ( r z e ź b i a r z l u d o w y ) miesz­
kał

wtedy

ubrany,
do

w

sąsiedniej

zapuścił

niego

któregoś

stycznego.

wsi.

brodę,

Widzę

razu
z

Chodził

żona,

dzieci

w

lipcu,

zawsze

porządnie

zadbane.

Wpadłem

pełnia

przerażeniem,

że

T.

sezonu

tury­

ubrany

jest

w j a k i e ś straszliwe gacie p r z e w i ą z a n e p o s t r o n k i e m , a g ł o w ę
ma

o g o l o n ą do

latają

gołej s k ó r y . Chodzi

brudne, na

wszedłem,

T.

tłumaczył

rzeźba. Kiedy

jakiemuś

stare s z m a t y .
panu,

jak

też
Gdy

powstaje

z o b a c z y ł mnie, z m i e s z a ł się trochę.

O d c i ą g n ą ł e m go n a

bok.

— - P a n i e Т . , r a n y boskie, co
zawołałem

n a b o s a k a , dzieci

bosaka, ubrane w

się z panem dzieje? —

przerażony.

— Cicho -— s z e p n ą ł

T — niech

pan przyjdzie później,

n i e c h m i p a n teraz nie p s u j e interesu.
N i g d y nie m o g ł e m z r o z u m i e ć , dlaczego T . z g o l i ł sobie
g ł o w ę n a zero, b y

zadokumentować

swą ludowość.

on

że

symbolizuje

się

dowiedział,

ogolony

łeb

Gdzie

chłopa?

C h c i a ł e m go p o t e m o to z a p y t a ć , ale j a k o ś nie b y ł o

okazji.

*
— Niechże

j u ż wreszcie p r z e s t a n ą

do

mmc

przy łazić

c i p a n o w i e z gazet i ci z n a w c y , j a nie m a m n a n i c h c z a s u ! -s k a r ż y s i ę n a z e b r a n i u S t o w a r z y s z e n i a T w ó r c ó w "Ludowych
pewien

garncarz,

którego

jest s p r z e d a ż s w y c h

jedynym

źródłem

dochodów

wyrobów.

*
-Zamówiła

u m n i e C e p e l i a 00 C h r y s t u s i k ó w ,

robiłem

i r o b i ł e m j a ż e m n i e m g l i ł o , t a k a n u d a m n i e m g l i ł a , a potem
s i ę przez p ó ł d n i a nie m o g ł e m o p a m i ę t a ć ocl r a d o ś c i , ż e
z

głowy

to

C h r y s t u s i k i — opowiada

o

swej

mam

wspólpracy

z Cepelią rzeźbiarz wiejski.

— Którą

ze

swoich

rzeźb

pan

najbardziej

lubi? —

p y t a m t w ó r c ę ludowego.
— Chrystusiki

najwięcej

idą,

a

mnie

się

Chrystusik

t e ż bardzo podoba •— o d p o w i a d a .

55

�Tomasz Ligas, rzeźbiarz z Krościenka n a d Dunajcem,
o d o k o ł o d w ó c h l a t c z e k a n a d e c y z j ę p r z y j ę c i a go w poczet
Stowarzyszenia T w ó r c ó w L u d o w y c h . G ł ó w n a przeszkoda:
L i g a s p r a c u j e j a k o k s i ę g o w y , jest w i ę c n i e l u d o w y m
ligentem.

„ D o o k o ł a Ś w i a t a " , „ P o l i t y k a " i inne
czasopisma
w y d r u k o w a ł y o g ł o s z e n i e , k t ó r e jakoby wisiało n a podha­
l a ń s k i e j s t a c y j c e k o l e j o w e j . O g ł o s z e n i e p o d a w a ł o , i ż jest
„ s u r o w o zbronione r z u c a n i e od p a t k ó w od jedzenia, skorupow z j a j , p o m a r a j c o w i t d . " W a r t o p r z y p o m n i e ć , ż e o g ł o ­
szenie to j e s t w y d r u k o w a n e w k s i ą ż c e J a n a S t a n i s ł a w a
B y s t r o n i a „ K o m i z m " , wydanie przedwojenne. A l b o w i ę c
r e d a k t o r z y c z a s o p i s m c z y t a j ą ostatnio B y s t r o n i a , albo
naczelnik stacyjki przepisał
ogłoszenie z książki,
chcąc
rozerwać turystów.

inte­

T w ó r c a l u d o w y , p o s i a d a j ą c y w a r s z t a t (np. g a r n c a r z ,
k o w a l ) b a r d z o n i e c h ę t n i e p r z y j m u j e u c z n i ó w do n a u k i
fachu,
ponieważ
za uczniów
i czeladników płaci się
wysoki podatek. T e n stan p r a w n y jest j e d n ą z p o w a ż n i e j ­
s z y c h p r z y c z y n , d l a k t ó r y c h t r a d y c y j n e r z e m i o s ł o ludowe
ginie. T r u d n o s i ę w i ę c d z i w i ć , ż e s t a r z y m i s t r z o w i e s ą
z tego p o w o d u rozgoryczeni.

Cesarza

Franciszka

Józefa

znałem

C z y m o ż e i s t n i e ć fotografia l u d o w a ? — p y t a r z e ź b i a r z
i malarz, wielokrotny uczestnik k o n k u r s ó w sztuki ludowej,
k t ó r y z a j ą ł s i ę ostatnio f o t o g r a f i ą .

o s o b i ś c i e •—

o ś w i a d c z a z d u m ą s t a r y g ó r a l z K o ś c i e l i s k a . W i d z i a ł e m go
w Wiedniu n a katafalku.

z a s ł y s z a ł i z a n o t o w a ł Antoni

N

VM-IX

Kroh

К

1972

Imprezy folklorystyczna i regionalne
L i p i e c
30. V I . — - 2 . V I I .
w
Kazimierzu
nad W i s ł ą odbywał się V Ogólnopolski
Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludo­
wych, na którym występowały zespoły
r e p r e z e n t u j ą c e w s z y s t k i e regiony P o l ­
s k i i g o ś c i n n i e — d w a z e s p o ł y regional­
ne z A u s t r i i i W ę g i e r oraz k a b a r e t
„ R z e p " . W s u m i e u c z e s t n i c z y ł o 27
k a p e l , 52 ś p i e w a k ó w i 8 i n s t r u m e n t a ­
listów.
J u r y p o d p r z e w o d n i c t w e m prof,
dr J ó z e f a B u r s z t y p r z y z n a ł o ^ n a g r o d y :
n a g r . I (5.000 z ł . ) w kategorii k a p e l
regionalnych przyznano „ S t e f a n o m "
z L e ś n i c y , p o w . N . T a r g ; nagr. I I
(4.000 z ł . ) — k a p e l i z S i e d l e c z k i , w o j .
r z e s z o w s k i e ; n a g r . I I I (3.000 zł.) —
k a p e l i z W y s o k i e j , w o j . kieleckie.
W grupie z e s p o ł ó w „ s t y l i z o w a n y c h "
laureatami zostały: kapela ludowa z Ł o w i i z a , kapela i m . S a b a ł y z Zakopane­
go i k a s z u b s k i e „ B a z u n y " z L e ż n a ,
woj. gdańskie. Z a najlepszych śpiewa­
k ó w uznano: W ł a d y s ł a w a Szczepania­
k a z L e ś n i c y , A n n ę Malec i Antoniego
Słotysa z Biłgorajskiego.
W ka­
tegorii i n s t r u m e n t a l i s t ó w I i I I miejsce
zdobyli Florian Walkosz i B o l e s ł a w
Trzmiel z zespołu i m . Sabały
oraz
J ó z e f Szpargała z Tomaszowa L u b .
N a g r o d ę dziennikarzy o t r z y m a ł a trzy­
osobowa k a p e l a K o t a z i ń s k i c h ze Z d u n kowa, pow Przysucha.
Speoyfiką Festiwalu w Kazimie­
r z u j e s t , ż e obok m u z y k ó w i ś p i e w a ­

56

k ó w w i e j s k i c h gromadzi t a k ż o z o s p o ł y
m i e j s k i e uliczne i p o d w ó r k o w o , a t a k ż e
i to, ż e programowo jest to i m p r e z a
0 c h a r a k t e r z e festynu ludowego. Z n a ­
l a z ł o to w y r a z w programie, w k t ó r y m
oprócz koncertów, wieczorów g a w ę d
1 poezji, w y s t ę p ó w wiejskiego k a b a ­
r e t u „ R z e p " , przewidziano targi s z t u ­
k i ludowej, n a k t ó r y c h t w ó r c y ludowi
s a m i s p r z e d a w a l i swoje w y r o b y , m . i n . :
Felicja Curyło i Maria W o j t y ł o z Z a ­
lipia, S t a n i s ł a w K o r p a z R u d y , J a n
S ł a w i ń s k i z P a w ł o w a , Mateusz Startek
z Ł ą ż k a Ordynackiego i i n .

6—9.VII. odbył się w Bukowi­
nie Tatrzańskiej V I konkurs g a w ę ­
dziarzy i i n s t r u m e n t a l i s t ó w ziem gór­
skich „ S a b a ł o w e Bajania". Organiza­
torami byli: Referat K u l t u r y P P R N
i P D K w N o w y m Targu. W konkursie
u c z e s t n i c z y ł o 43 g a w ę d z i a r z y i 28
instrumentalistów z 3 województw:
k r a k o w s k i e g o , katowickiego
i rze­
szowskiego.
J u r y p o d p r z e w o d n i c t w e m prof,
dr R o m a n a R e i n f u s s a p r z y z n a ł o n a ­
grody n a s t ę p u j ą c e : w kategorii ga­
wędziarzy ludowych g ł ó w n ą nagrodę,
„Bacowską Spinkę" otrzymał
Sta­
nisław Klimek
z Zabrzeży, pow.
N . S ą c z ; nagr. I - - J ó z e f a W ó j c i k
z Ż y w c a i Alojzy Ś m i e c h z Piekielnika,
pow. N . T a r g ; nagr. I I — S t a n i s ł a w
K u r z e j a z K a m i e n i c y , pow. limanow­

ski i Franciszek Hodorowicz z B u k o
w i n y T a t r z ; nagr. I I I — W ł a d y s ł a w
Gącłek z B i a ł e g o D u n a j c a , F r a n c i s z e k
J u r k o w s k i ze S z c z a w y , p o w . l i m a ­
n o w s k i i K a t a r z y n a K r a c i k ze S p y t ­
kowic, pow. Sucha Beskidzka. Ponad­
to p r z y z n a n o 8 n a g r ó d I V . W k a t e ­
gorii o g ó l n e j nagr. I i „ B a c o w s k ą
Spinkę" otrzymał Józef Pitoń z Z a ­
kopanego, a p o z o s t a ł e
nagrody-R u d o l f M a c u r a z U s t r o n i a , w o j . kato­
wickie i Piotr K r z y k a l s k i z N . Sącza.
W kategorii m ł o d z i e ż o w e j
nagrodę
„Gazety Krakowskiej" otrzymała naj­
m ł o d s z a uczestniczka
„Sabałowych
Bajan" 11-letnia H a l i n k a M a c i a t a
z Białego Dunajca.
W konkursi e i n s t r u m e n t a l i s t ó w
„ B a c o w s k ą S p i n k ę " otrzymał Stani­
s ł a w T r e b u n i a z P o r o n i n a , nagr. I —
J a n Stoch z Z ę b u , pow. nowotarski;
nagr.
I I - - Adam
Doleżuchowicz
z Zakopanego, J a n S z e w c z y k z L i m a ­
nowej, S t a n i s ł a w S t r a m a z Zubsuchego, p o w . n o w o t a r s k i , Z u z a n n a K a w u ­
lok z I s t e b n e j ; nagr. I I I — W o j c i e c h
Majerz
z J e l o ś n i , pow. ż y w i e c k i ,
Wiktoria Stopka i K a r o l Byrtek
z Ż y w c a . Ponadto przyznano 4 n a ­
grody I V .
W kategorii o g ó l n e j nagr. I nie
p r z y z n a n o , a nagr. I I o t r z y m a l i :
Józef Broda z Koniakowa i Andrzej
Majerczyk z Białego Dunajca. W k a ­
tegorii m ł o d z i e ż o w e j n a g r o d ę „ D z i e n ­
n i k a Polskiego" o t r z y m a ł 15-letni p r y ­
mista zespołu „Małe Harnasie" — Sta-

�n i s ł a w S k u p i e ń z Poronina-Suchego.
Ponadto j u r y p r z y z n a ł o 3 nagrody
specjalne, k t ó r e o t r z y m a l i : J a n K a ­
w u l o k z I s t e b n e j , J a n J a r z ą b e k ze
Skrzypnego i W ł a d y s ł a w T a t a r z Z a ­
kopanego — za k u l t y w o w a n i e d a w n e j
muzyki.

o d b y ł s i ę w i e l k i k i e r m a s z w y r o b ó w re­
gionu k r a k o w s k i e g o . W ś r ó d r ó ż n y c h
p l a c ó w e k b r a ł a w n i m u d z i a ł t a k ż e Ce­
p e l i a o f e r u j ą c w y r o b y ludowe, g a l a n ­
teryjne i p a m i ą t k a r s k i e .

*
6 . V I I . odbyła się
inauguracja
I X Tygodnia K u l t u r y Beskidzkiej pn.
„ B e s k i d y 72",
zorganizowanego
w
W i ś l e i S z c z y r k u p o d p a t r o n a t e m re­
dakcji „ D z i e n n i k a Zachodniego". W
uroczystościach
otwarcia w
Wiśle
uczestniczył członek B a d y Państwa,
przewodniczący
WBN
w
Katowi­
cach — Jerzy Ziętek.
W ramach imprezy o d b y ł się
p r z e g l ą d folkloru g ó r a l s k i e g o z u d z i a ­
ł e m 30 z e s p o ł ó w z P o l s k i , C S B S i J u ­
gosławii.
Z Polski w y s t ą p i ł y m.in. „ P o d e ­
grodzie", „ J u h a s " , „ P s z c z y n a " , zespo­
ł y z Mesznej, Jaworza, Bystrej i in.
O p r ó c z p i e ś n i i t a ń c a prezentowano
sceny obyczajowe.
O d b y ł się też przegląd kapel lu­
dowych z Limanowej,
Koniakowa,
Jabłonkowa,
Goleszowa,
Roznova,
Czeskiego C i e s z y n a . W y s t ę p o w a ł zes­
p ó ł studencki z L j u b l j a n y .
W Szczyrku czynne b y ł y wysta­
w y : 1 — t w ó r c z o ś c i ludowej (na k t ó r e j
z a p r e z e n t o w a n o p o n a d 120 p r a c 20 a r ­
t y s t ó w ludowych z Beskidu Śląskiego
i Ż y w i e c k i e g o ) , 2 —• r z e m i o s ł a a r t y s ­
t y c z n e g o i Cepelii. W W i ś l e — w y s t a ­
w a w plenerze r z e ź b A r t u r a C i e n c i a ł y
i malarstwa Czesława Kuryato. W J a ­
w o r z y n c e — w y s t a w a ś w i ą t k ó w ludo­
w y c h w i z b i e regionalnej J a n a B o j k i ,
a w Koniakowie — nowa ekspozycja
k o r o n e k w chacie regionalnej Z u z a n n y
Gwarek.
J u r y o c e n i a j ą c e p r a c e zaprezento­
wane n a wystawach p r z y z n a ł o na­
g r o d y u f u n d o w a n e przez W y d z . K u l t .
P W R N w Katowicach.
W grupie a u t e n t y c z n y c h t w ó r ­
c ó w l u d o w y c h n a g r o d y po 500 z ł .
otrzymali: Irena Pietrzyk z Rudzicy,
pow. B i e l s k o - B i a ł a , M a r i a M a d e j c z y k ,
i K a t a r z y n a M o t y k a z C i ś c a , pow. Ż y ­
w i e c , J a n G u s t a f ze Starego B i e l s k a ,
M i c h a ł W a l c z a k ze S z c z y r k u oraz A n ­
toni
Kruczała
z
Bulowic,
pow.
Oświęcim.
W
grupie
artystów-rzemieślnik ó w , n a w i ą z u j ą c y c h do s z t u k i ludo­
wej n a g r o d y z d o b y l i : J ó z e f M i g d a ł ze
Szczyrku, Stefan M i e c h ó w k a z Ustro­
n i a , L e c h L e s k i z B y s t r e j , pow. B i e l ­
sko-Biała i K a r o l K w a ś n y z BielskaBiałej .
13-go o d b y ł y s i ę b a r w n e d o ż y n k i
g ó r a l s k i e w W i ś l e . G a s t o n o m i a ofero­
w a ł a d a n i a regionalne, j a k : „ p o l e ś n i k i " , „ p i e c z e ń z b ó j n i c k ą " , sery i ko­
łacze.
I m p r e z a c i e s z y ł a s i ę d u ż y m po­
wodzeniem i o g r o m n ą frekwencją.

*
8—24.VII. w
Świnoujściu
od­
b y ł a s i ę i m p r e z a p n . „ F a m a — 72".
W b o g a t y m p r o g r a m i e , obok koncer­
t ó w muzyki poważnej i kabaretów
występowały także zespoły
folklo­
rystyczne.

*
22,
23.VTI. z
okazji
Święta
Odrodzenia na r y n k u
krakowskim

2 2 . V I I . w Rzeszowie o d b y ł się
k o n c e r t galowy,
który
zakończył
t r w a j ą c y 10 d n i I I Ś w i a t o w y F e s t i w a l
Polonijnych Zespołów Artystycznych.
W czasie F e s t i w a l u p o z a w y s t ę p a m i
ludowych
zespołów pieśni i tańca
czynna b y ł a wystawa pokonkursowa
pn.
„Sztuka Ludowa Województwa
R z e s z o w s k i e g o " . Z 1752 p r a c n a d e s ł a ­
n y c h n a k o n k u r s przez 203 a u t o r ó w ,
a reprezentujących
r ó ż n e dziedziny
t w ó r c z o ś c i ludowej — w y r ó ż n i o n o 41
prac,
p r z y z n a j ą c autorom nagrody
u f u n d o w a n e przez M K i S . N a g r . I
otrzymali: W ł a d y s ł a w Chajec z K a m i e ­
n i c y G ó r n e j , pow. J a s ł o , M a r i a K o z ł o w a
z B a r a n o w a Sandomierskiego. N a g r . I I
W y d z i a ł u K u l t u r y P W R N w Rzeszo­
wie o t r z y m a l i : M a r i a n B i e r n a c k i z K ł o ­
dawy , A d a m Łaba z Woli Dębowieckiej,
Albina Świzdor z Bud Łańcuckich, Wła­
d y s ł a w B ą k z Woli Cichej, W ł a d y s ł a w a
Prucnal z Medyni Głogowskiej, Antoni
Toborowicz
z
Woli
Libertowskiej
(pow. O l k u s z ) . N a g r . I I I o t r z y m a ł o 33
twórców.

*
3 1 . V I I . — 6 . V I I I . trwał
Tydzień
K u l t u r y B y d g o s k i e j , w czasie k t ó r e g o
otwarto m . i n .
wystawę
twórczości
dziecięcej i w y s t a w ę prac bydgoskich
plastyków amatorów.

V I I — do p o ł o w y s i e r p n i a w s a l i
kameralnej Filharmonii Warszawskiej
o d b y w a ł y s i ę w y s t ę p y z e s p o ł ó w folklo­
rystycznych w
ramach
Przeglądu
1972.
S i e r p i e ń
6 . V I I I . w Zamościu odbyła się im­
p r e z a p n . , , B a r w y S z t u k i L u d o w e j ",zor­
g a n i z o w a n a po r a z c z w a r t y przez M u z e ­
u m Ziemi Zamojskiej i Stowarzyszenie
T w ó r c ó w Ludowych w Lublinie. N a
program złożyły się: I V w o j e w ó d z k i e
targi s z t u k i l u d o w e j , w y s t a w y : h a f t ó w
i fotografii z a b y t k ó w a r c h i t e k t u r y l u ­
dowej regionu lubelskiego. I m p r e z ę
z a i n a u g u r o w a ł ludowy orszak weselny,
w y s t ę p y z e s p o ł ó w ludowych, a na tar­
g a c h a r t y ś c i l u d o w i oferowali swe w y ­
r o b y i d e m o n s t r o w a l i swoje u m i e j ę t ­
ności, w y k o n u j ą c na miejscu rzeźby
w drewnie, lepiąc garnki i w y k o n u j ą c
pisanki.

*
5—13.VIII.
odbywał
się
w
G d a ń s k u J a r m a r k D o m i n i k a ń s k i , na­
wiązujący
do
tradycji
miejscowej
z X I I I wieku, a zorganizowany z ini­
c j a t y w y redakcji „ G ł o s u W y b r z e ż a '
pod patronatom P M R N w G d a ń s k u
oraz G d a ń s k i e g o T o w a r z y s t w a P r z y ­
jaciół Sztuki.
N a j a r m a r k u sprzedawano m.in.
w y r o b y ludowe i w y r o b y p r z e m y s ł u
artystycznego, a g d a ń s k a gastronomia

lansowała kilkanaście starogdańskich
i staropolskich potraw i n a p o j ó w . N a
estradzie o d b y w a ł y s i ę w y s y p y 10-ciu
zespołów folklorystycznych i chórów,
w t y m 2 z a g r a n i c z n y c h — ze S z w a j c a r i i i ze S z w e c j i . I m p r e z a c i e s z y ł a s i ę
d u ż y m powodzeniem, g r o m a d z ą c t ł u ­
m y t u r y s t ó w k r a j o w y c h i zagranicz­
nych, a uczestniczącym placówkom
p r z y n i o s ł a ogromne o b r o t y . Z a c h ę c o n e
sukcesem w ł a d z e miejskie p o s t a n o w i ł y
j u ż od p r z y s z ł e g o r o k u p o ł ą c z y ć do­
roczne obchody „ D n i G d a ń s k a " z J a r ­
markiem Dominikańskim.

*
1 7 . V I I I . w Ż y w c u zorganizowa­
no po r a z I I I „ D n i P o l s k i e " M i ę d z y ­
narodowego F e s t i w a l u F o l k l o r u Z i e m
G ó r s k i c h , b ę d ą c e e l i m i n a c j ą do za­
kopiańskiej
„Jesieni
Tatrzańskiej".
W D n i a c h P o l s k i c h b r a ł o u d z i a ł 26
z e s p o ł ó w r e g i o n a l n y c h i 24 k a p e l e l u ­
dowe, k t ó r e z a p r e z e n t o w a ł y folklor
góralski z Podhala, Tatr, Gorców, Bes­
kidu Sądeckiego, Żywieckiego i Śląs­
kiego oraz B i e s z c z a d ó w . W czasie i m ­
prezy otwarta b y ł a wystawa prac
t w ó r c ó w l u d o w y c h i 20-letniego do­
robku Młodzieżowego D o m u K u l t u r y
w Ż y w c u , a t a k ż e wystawa pn. „ Z d o b ­
nictwo b i b u ł k o w e Ż y w i e c c z y z n y " , na
k t ó r e j zaprezentowano plon konkursu,
o g ł o s z o n e g o przez M u z e u m w Ż y w c u
oraz W y d z . O ś w i a t y i K u l t . P P R N
w Ż y w c u . U d z i a ł b r a ł o 28 t w ó r c z y ń .
Imprezę zainaugurował
zespołów ludowych, k t ó r y z
i
śpiewem
przedefilował
miasta.

pochód
muzyką
ulicami

W r z e s i e ń
2—-4. I X .
w Tarnowskich
Gó­
rach o d b y ł y się tradycyjne
„Dni
G w a r k ó w " . W t y m roku impreza ta
p o ś w i ę c o n a b y ł a w d u ż e j m i e r z e 500-ej
rocznicy urodzin Kopernika, w z w i ą z ­
k u z c z y m zorganizowano s e s j ę po­
pularno-naukowa
poświęconą
wiel­
kiemu astronomowi.
P o z o s t a ł y program imprezy wy­
p e ł n i ł y w y s t ę p y estradowe z e s p o ł ó w
amatorskich i ludowych, m.in. pro­
d u k o w a ł się zespół estradowy ziemi
bydgoskiej, „ H a l k a " z L u b l i ń c a i 8
s i ó s t r K n a p i k oraz o r k i e s t r y d ę t e ,
g ó r n i k ó w ze Ś l ą s k a i Z a g ł ę b i a . N a
rynku
wystawiono
„Krakowiaków
i Górali" Wojciecha Bogusławskiego
w wykonaniu Sceny Polskiej P a ń s t w o ­
wego T e a t r u z Czeskiego C i e s z y n a .
W niedzielne p o p o ł u d n i e o d b y ł s i ę
konkurs zespołów artystycznych o na­
grodę „Srebrnego Gwarka".

*
3.IX.
na
centralnych
dożyn­
k a c h w Bydgoszczy w y s t ą p i ł y kapele
l u d o w e i s o l i ś c i oraz l u d o w e z e s p o ł y
pieśni i tańca.
P o u r o c z y s t o ś c i d o ż y n k o w e j od­
b y ł o s i ę wiele i m p r e z , w ś r ó d n i c h —•
kiermasz w y r o b ó w ludowych. Z okazji
dożynek
otwarta została
wystawa
„ Z i e m i a b y d g o s k a w m a l a r s t w i e , gra­
fice, r y s u n k u i fotografice" oraz w y ­
stawa pokonkursowa prac bydgoskich
plastyków amatorów.

*
5 . I X . w K r a s n y m s t a w i e odby­
ło się I I ś w i ę t o d o ż y n e k chmielarskich

57

�pn. „Chmielaki". W ś r ó d wielu im­
p r e z z a p r e z e n t o w a n o w i d o w i s k o ob­
rzędowe,
nawiązująco
do
tradycji
chmielarskich
oraz
zorganizowano
kiermasz w y r o b ó w ludowych.

*
3—10.IX.
w
Zakopanem
od­
bywała się X l Tatrzańska Jesień.
Głównym
punktom programu
był
Międzynarodowy
Festiwal
Folkloru
Z i e m G ó r s k i c h , w k t ó r y m uczestniczy­
ł o 17 z e s p o ł ó w z 12 k r a j ó w , w t y m
6 polskich i l l zagranicznych: z B u ł ­
g a r i i , C S R S , F r a n c j i . J u g o s ł a w i i, N R D ,
Norwegii, S z w a j c a r i i , R u m u n i i , W i e l kioj B r y t a n i i , W ę g i e r i Z S R R .
M i ę d z y n a r o d o w e j u r y pod prze­
w o d n i c t w e m prof, d r R o m a n a R o i n fussa p r z y ocenie b r a ł o pod u w a g ę za­
r ó w n o d o b ó r roportuaru, j a k prezen­
tację s t r o j ó w i r e k w i z y t ó w , zestaw
i n s t r u m e n t ó w i s p o s ó b przedstawienia
starych z w y c z a j ó w i obrzędów.
Tradycyjne, już „Złote Ciupagi"
o t r z y m a l i : w kategorii z e s p o ł ó w auten­
tycznych — Regionalny Zespół Pieśni
i T a ń c a „ P o d o g r o d z i e " , w kategorii
zospołów
artystycznie
opracowa­
nych - - Amatorski
Zespół
Pieśni
i Tańca Okręgu Gardabańskiego w
G r u z j i , w kategorii z e s p o ł ó w stylizo­
wanych
-Zespól Ludowy Spóldziołezogo D o i n u K u l t u r y w Sofii. P o n a d t o
p r z y z n a n o liczne n a g r o d y i w y r ó ż n i e ­
nia,. L a u r e a t e m specjalnej n a g r o d y
ministra kultury i sztuki z o s t a ł wir­
tuoz gr\- n a „ z u r l i " j u g o s ł o w i a ń s k i e g o
zespołu Arif Fazli. Tradycyjną „Ciu­
p a g ę D z i e n n i k a r z y " o t r z y m a ł zes­
pól ..Skalnych".
W I I Międzynarodowym Kon­
kursie L u d o w y c h z e s p o ł ó w i n s t r u m e n ­
t a l n y c h Z i e m G ó r s k i c h , j u r y p o d prze­
w o d n i c t w e m prof, dr J ó z e f a B u r s z t y
przyznało główną nagrodę „Podhalańskio Z ł ó b c o k i " k a p e l i z e s p o ł u „ K o s t a
Abrasevic" z Jugosławii, a 5 równo­
r z ę d n y c h w y r ó ż n i e ń — k a p e l o m z Cze­
c h o s ł o w a c j i , P V a n c j i , N o r w e g i i , kapeli
braci M a ś n i a k ó w z Z a k o p a n e g o oraz
kapeli zespołu „ S k a l n i " .
W czasie F e s t i w a l u c z y n n e b y ł y
wystawy: połączona z kiermaszem
w y s t a w a s z t u k i l u d o w e j , zorganizowa­
n a z i n i c j a t y w y Cepelii, w y s t a w a p n .
. . Ż y e i e G ó r a l i P o d t a t r z a ń s k i c h " zorga­
n i z o w a n a przez M u z e u m T a t r z a ń s k i e .
O d b y ł o s i ę r ó w n i e ż spotkanie z ludo­
w y m i p i s a r z a m i P o d h a l a , tzw. „ P o siady" , a k a b a r e t „ Z a s k r o n i e c " z a ­
p r e z e n t o w a ł s p o k t a k l p.t. „ W r a c a m y
do w i o c h y " .

*
1 0 . I X . z a k o ń c z y ł y się t r w a j ą c e
od 2 4 . V I . w N o w o j S ł u p i „ D y m a r k i
72". W t y m czasie, w k a ż d ą s o b o t ę
i niedzielę demonstrowano turystom
proces w y t o p u ż e l a z a w p i e c a c h dym a r k o w y c h m e t o d ą s p r z e d 2.000 lat.
N a kiermaszu sprzedawano wyroby
t w ó r c ó w l u d o w y c h , organizowano w y ­
stawy a r t y s t ó w
ludowych,
amato­
rów,
prezentowano z e s p o ł y
pieśni
i t a ń c a . W liczne a t r a k c j e o b f i t o w a ł
zwłaszcza „dzień d o ż y n k o w y " 3 . I X . ,
w d n i u t y m o d b y ł y s i ę w y s t ę p y wielo­
k r o t n i e nagradzanego Z e s p o ł u P i e ś n i
i T a ń c a z Sofii, z e s p o ł u r o g i o n a ł n o g o
z K a d z i d ł a , pow.
Ostrołęka.
Przy
stoisku z wyrobami
kurpiowskimi
obecni b y l i z n a n i w y c i n a n k a r z e —
Czesława K o n o p k ó w n a i Piotr Puław-

58

ski. Zaprezentowano też widowisko
związane z tradycyjnymi obrzędami
dożynkowymi.
W o s t a t n i m d n i u „ D y m a r o k " od­
b y ł się pokaz wytopu ż e l a z a w piecach
z i e m n y c h i k i e r m a s z s z t u k i ludowej
oraz w y s t ą p i ł y
zespoły
regionalne
z
Sandomierza,
Kunowa,
Staszowa i in.

*
IG—17.IX. w
Warszawie
od­
b y ł się wielki festyn z okazji Ś w i ę t a
„ T r y b u n y L u d u " , w k t ó r y m wedle
ogólnych obliczeń uczestniczyło ponad
600.000 o s ó b . W ś r ó d w i e l u a t r a k c y j ­
n y c h imprez d u ż y m p o w o d z e n i e m cie­
s z y ł się kiormasz w y r o b ó w ludowych.

20—-24.1X. w
Zielonej
Górze
o d b y ł się M i ę d z y n a r o d o w y F e s t i w a l
Z e s p o ł ó w P i e ś n i i T a ń c a , organizowa­
n y t a m co d w a l a t a .
W t y m r o k u u d z i a ł w improzio
zgłosiły zespoły z Włoch, ,Francji,
Czechosłowacji,
Węgier,
Rumunii,
N R D , Anglii, J u g o s ł a w i i , Z S R R , Mon­
golii i B u ł g a r i i . P o l s k i folklor reprezen­
towały zespoły: „Olsztyn",
Zespół
P i e ś n i i T a ń c a Ziemi
Cieszyńskioj
oraz L u b u s k i Z e s p ó ł P i e ś n i i T a ń c a .
Z okazji Festiwalu o d b y ł y się
m.in.: pokonkursowa wystawa twór­
c z o ś c i ludowej i p a m i ą t k a r s k i e j Z i e m i
L u b u s k i e j , w y s t a w a malarstwa lubus­
kiego ś r o d o w i s k a p l a s t y c z n e g o oraz
o g ó l n o p o l s k i e s e m i n a r i u m folklorys­
tyczne pn. „Granice stylizacji w ama­
torskich z e s p o ł a c h piośni i t a ń c a " .

*
1С- - 3 0 . I X . o d b y ł y s i ę D n i Ziom i L i m a n o w s k i e j , w czasie k t ó r y c h
zaprezentowano widowisko
„Weselo
S z c z y r z y c k i e " . W d w u m i a s t a c h po­
wiatu
-Mszanie Dolnej i Limanowej
o d b y ł y się tradycyjne jarmarki, na
k t ó r y c h artyści ludowi sprzedawali
swe w y r o b y .

*
3 0 . I X — o d b y ł a się inauguracja
„ P a ł u c k i e j J e s i e n i " , w czasio k t ó r e j
czynne
były
wystawy
obrazujące
10-lotni dorobek M u z e u m R o g i o n a ł n o ­
go i o ś r o d k a campingowogo P T T K
w Ż n i n i e . Zorganizowano spotkanie
t w ó r c ó w l u d o w y c h i kiermasz ludo­
w y c h w y r o b ó w , zaprozentowano zosp o ł y estradowe, m.in. s ł y n n y z e s p ó ł
„Pałuki".
r

Wystawy i konkursy
L i p i e c
(5. V I I . w
Starej
Kordegardzie
w Ł a z i e n k a c h warszawskich otwarta
z o s t a ł a w y s t a w a p r e z e n t u j ą c a dorobek
konkursu na rzeźbę ludową, ogłoszonogo w m a r c u b r . z i n i c j a t y w y C e p e l i i
i S t o w a r z y s z e n i a Tw^órców L u d o w y c h
d l a w'oj. w a r s z a w s k i e g o i lubelskiogo.
W k o n k u r s i e u c z e s t n i c z y ł o 70 a r t y s ­
t ó w , w t y m 32 z w o j . warszawskiogo
i 38 z lubelskiego, n a d s y ł a j ą c 356 p r a c .
N a w y s t a w ę z a k w a l i f i k o w a n o 132.
J u r y p r z y z n a ł o 9 n a g r ó d i 10 w y ­
r ó ż n i e ń z f u n d u s z y M K i S oraz C P L i A .
N a g r o d y n a j w y ż s z e (po
7.000 zł.)
otrzymali: B o l e s ł a w Suska i W a c ł a w

S u s k a z pow. ł u k o w s k i e g o oraz S t a ­
nisław D u ż y ń s k i z Zawidza Kościel­
nego, pow.
sierpocki; nagrody
II
(po 5.000 zl.) — T a d e u s z C ą k a ł a i R y ­
s z a r d S ę k z pow. ł u k o w s k i e g o oraz
J ó z e f K o z i e ł z pow.
węgrowskiego,
nagr. I I I — B o l e s ł a w A d a m i a k z pow.
krasnostawskiego, H e n r y k Wierzchow­
s k i z Z a w i d z a K o ś c i e l n e g o , pow. sierp e c k i i L u d w i k S z c z e p a n i k z pow.
garwolińskiego.

*
16. V I I . w M u z e u m S i e r a d z k i m
otwarta została wystawa r z e ź b y i ma­
l a r s t w a ludowogo oraz z d o b n i c t w a
w n ę t r z a d o m u sieradzkiego, n a k t ó r e j
zaprezentowano
dorobek
konkursu
zorganizowanego
przez
Muzeum,
Wydz. Kult. P W R N
oraz W y d z .
K u l t . w Sieradzu i w Ł a s k u . W kon­
kursie u c z e s t n i c z y ł o 33 a r t y s t ó w l u ­
d o w y c h z 24 m i e j s c o w o ś c i , w
tym
17 — z sieradzkiego, 7 — z
łaskiego.
O g ó ł e m z g ł o s z o n o 379 p r a c . N a g r . I
(z f u n d u s z u M K i S ) o t r z y m a l i : Szczop a n M u c h a z Szale, S t a n i s ł a w K o r p a
z Rudy, Jerzy Kaczmarek z Wróble­
w a ; n a g r . I I (z f u n d u s z u M K i S ) —
C z e s ł a w C z e k a l i k ze S t o c z k i , S t a n i ­
sław K r z y ż a ń s k i z Zawady, Marianna
Balcerzak z Woli Bałuckiej. Oprócz
tego p r z y z n a n o dwie nagr. I I I i wy­
różnienia.
17. V I I . w M u z e u m w Ł o w i c z u
otwarto w y s t a w ę s z t u k i l u d o w e j , n a
k t ó r e j zaprezentow ano dorobek k o n ­
k u r s u zorganizowanego przez W y d z .
Kultury P P R N , Muzeum i Spółdziel­
nię „Sztuka Ludowa" w
Łowiczu.
W k o n k u r s i e b r a ł o u d z i a ł 93 a r t y s t ó w
ludowych, w t y m
18 c h a ł u p n i k ó w
pracujących w „Sztuce Ludowej". N a
p o k o n k u r s o w e j w y s t a w i e reprezento­
w a n o b y ł y r ó ż n e d z i a ł y s z t u k i ludo­
wej : r z e ź b a w drewnie, w y r o b y z ż e ­
l a z a , c e r a m i k a , t k a n i n a , k o r o n k i , pa­
j ą k i , w y c i n a n k i , k w i a t y itd.

*
2 0 . V I I . w salach P D K w P u ł ­
tusku otwarto w y s t a w ę „ S z t u k a K u r ­
p i ó w B i a ł y c h " , z o r g a n i z o w a n ą przez
P D K , miejscowy o d d z i a ł Cepelii i T o ­
warzystwo Kulturalne Ziemi P u ł t u s ­
kiej w r a m a c h R o k u K u l t u r y L u d o ­
wej n a M a z o w s z u . N a otwarcie p r z y ­
b y l i przedstawiciele w ł a d z w o j e w ó d z ­
kich i powiatowych.
N a w y s t a w i o zgromadzono 500
p r a c z regionu k u r p i o w s k i e g o P u s z c z y
Białej, reprezentujących 6 działów
sztuki ludowej: ceramikę, tkactwo,
s t r ó j , w y c i n a n k ę , haft, w y r o b y z drew­
n a . E k s p o n a t y u z y s k a n o c z ę ś c i o w o od
t w ó r c ó w l u d o w y c h , a w d u ż e j mierze
z C e p e l i i i z M u z e u m Regionalnego
w P u ł t u s k u . W y s t a w ę z w i e d z i ł o wielu
t u r y s t ó w krajowych i zagranicznych.
Równocześnie
zorganizowano
w P u ł t u s k u d r u g ą w y s t a w ę — 45 foto­
g r a m ó w R y s z a r d a Staronia, obrazu­
j ą c y c h unikalne zabytkowe budowle
drewniane n a K u r p i a c h B i a ł y c h w
pow. p u ł t u s k i m i w y s z k o w s k i m .

*
V I I — w ramach konkursu
og ł o s z o n e g o w 8 powiatach Kielec­
c z y z n y o t w a r t o w Opocznie w y s t a w ę
p r e z e n t u j ą c ą p l o n k o n k u r s u prze­
prowadzonego n a t y m terenie przez

�W y d z . K u l t u r y P W R N , Cepelię i miej­
scową spółdzielnię „Opocznianka".
W konkursio b r a ł o u d z i a ł ponad
170 a r t y s t ó w l u d o w y c h z 50
wsi,
z g ł a s z a j ą c p o n a d 1600 p r a c z z a k r e s u
r z o ź b y , t k a c t w a , koronkarstwa, stroju,
h a f t u i i n . J u r y , w k t ó r y m uczestni­
c z y l i przedstawiciele M K i S , p r z y z n a ł o
78 n a g r ó d . N a g r o d y 1 o t r z y m a l i m . i n . :
K a t a r z y n a Wróbel z Woli Zależnej za
w y c i n a n k i , F r a n c i s z e k M o r a w s k i zo
Ś w i e r c z y n a za r z o ź b y , W a n d a Niomirska z O d r z y w o ł u za kwiaty, A n n a
W o j t a s z e k z M i ę d z y b o r z a za. z a p a s k i
i Weronika. L o s i a k z M i ę d z y b o r z a za
pająki.

лvego r z e ź b i a r z a W ł a d y s ł a w a
z Wdzydz Tucholskich.

Licy

*
VIII
- w Muzeum w Grudziądzu
czynna, b y ł a w y s t a w a r z e ź b t w ó r c ó w
ludowych z Prabut, sprowadzona tu z
Muzeum na Zamku w
Kwidzyniu.
Z a p r e z e n t o w a n o 42 p r a c e 6-ciu auto­
r ó w : Stanisława, Z y r k a , Witolda Mar­
ciniaka, E d m u n d a K ł o s a .
Edwarda
W o l o j s z y , Z b i g n i e w a Chiniolewskiogo
i Jerzego W i ś n i o w s k i e g o .

*

VIIw Muzeum Regionalnym
w Z ł o t o w i e c z y n n a b y ł a w y s t a w a haf­
t ó w w y k o n a n y c h przez k o b i e t y wiejs­
kie z tego t e r e n u . W y s t a w a b y ł a re­
z u l t a t o m k o n k u r s u o g ł o s z o n e g o przoz
Muzeum i Wydział Kultury P W R N .
N a j l e p s z e praco z o s t a ł y nagrodzono.

29.VIJ1

w Wieluniu

rozstrzyg­

n i ę t y został konkurs na artystyczni)
w y r o b y k o w a l s k i e regionu w i e l u ń s k i e ­
go, z o r g a n i z o w a n y przoz M u z e u m Zie­
mi W i e l u ń s k i e j i W y d z . K u l t . P W R N
w Ł o d z i . W konkursie! u c z e s t n i c z y ł o
8 kowali, k t ó r z y nadesłali
łącznie
21 p r a c .
Wojciech Oleksy z Paszyna

*

W r z o s i e ii

V I I - - w siodzibie P M R N w I ł ż y
otwarto w y s t a w ę s z t u k i ludowej pow.
iłżeckiego, na której zaprezentowano:
malarstwo, rzeźbę, ceramikę, instru­
m e n t y m u z y c z n e , t k a n i n y i w y r o b y ze
słomy. Komisja oceniająca przyznała
n a g r o d y . P r a c e nagrodzone z a k w a l i ­
fikowano na w y s t a w ę w S z y d ł o w c u .

*
V I I - - w siedzibie P M R N w K o ś ­
cierzynie czynna b y ł a w y s t a w a sztuki
ludowej, na której pokazano: obrazy
n a szkle (m.in. C z e s ł a w a H i n c a ) , r z e ź b ę
(m.in.
A d a m a Zwolakiewicza
ze
Skrzydłówka, Stanisława Rekowskiego z W i ę c k ó w i A p o l i n a r e g o P a s t w y
z Wąglikowic), a także tradycyjne ma­
l o w a n e meble k a s z u b s k i e , h a f t y w d z y ­
dzkie, plecionki z korzeni i in.

*
V I I - - w Ł a s k u z o k a z j i 550-lecia
istnienia m i a s t a zorganizowano liczno
imprezy, m.in. w y s t a w ę h o b b y s t ó w
z Ł a s k a i powiatu, na której znalazły
się interesująco dzieła sztuki ludowej.

*
V I I — R o z s t r z y g n i ę t y został kon­
kurs na sztukę l u d o w ą i p a m i ą t k ę
z Zielonej G ó r y i z Z i e m i L u b u s k i e j .
N a k o n k u r s n a d e s z ł o 206 p r a c 38 auto­
r ó w , z czego za w y j ą t k i e m jodnego —•
j a k podajo k a t a l o g — s a m y c h a m a ­
t o r ó w . K o m i s j a pod k i e r o w n i c t w e m art.
piast. W i t o l d a N o w i c k i e g o p r z y z n a ł a
nagrody i w y r ó ż n i e n i a . N a g r o d y I otrzymali: Franciszek Puszko z Glisna,
po\v.
sulęciński i Witold
Jagiołło
z K o s t r z y n a ; nagr. I I — S t a n i s ł a w
Mirek z L u b s k a , H e n r y k
Cichowski
z Zielonej G ó r y , T a d e u s z B o r k o w s k i
z W i c h l i c , pow.
s z p r o t a w s k i , Mieczysław Greczyło z Baczyny,
pow.
gorzowski.
Nagrodzone prace zakwalifiko­
w a n o n a w y s t a w ę w czasie „ D n i Z i e l o ­
nej G ó r y " .
S i e i- p i o ii
1 . V I I I . лу
PD К
w
Sępolnie
otovarta z o s t a ł a w y s t a w a p r a c ludo-

11.IX. w Domu Chłopa w War­
szawie otwarto z o s t a ł y w y s t a w y w y c i n a n o k i p a j ą k ó л v Zofii W i e c h n o i Genowofy C z a c h o r .

*
18.IX. w Muzeum w
№wym
S ą c z u otwarto \ v y s t a w ę pn. „ W s p ó ł ­
czesna r z e ź b a кк1олуа K a r p a t pols­
kich", b ę d ą c ą plonem konkursu ogło­
szonego w m a r c u , a zorganizowanego
przez M u z e u m w
Noлvym
Sączu,
W y d z . K u l t . P W R N przy w s p ó ł p r a c y
merytorycznej Pracowni B a d a n i a Pol­
skiej S z t u k i L u d o w e j I n s t y t u t u S z t u k i
P A N w Krakowie.
Celem konkursu b y ł
przegląd
w s p ó ł c z e s n e j r z e ź b y ludowej a i n t e n ­
cją — uaktywnienio ś r o d o w i s k a artys­
t ó w ludowych.
W k o n k u r s i e w z i ę ł o u d z i a ł 115
r z e ź b i a r z y z g ó r s k i c h p o w i a t ó w woje­
w ó d z t w : katowickiego, krakowskiego
i rzeszowskiego, n a d s y ł a j ą c 625 prac —
r z e ź b w drewnie i k a m i e n i u oraz
p ł a s k o r z e ź b . J u r y pod p r z e w o d n i c t ­
w e m prof, dr R o m a n a R e i n f u s s a za­
k w a l i f i k o w a ł o n a w y s t a w ę 200 p r a c
40-tu a u t o r ó w .
Z
funduszy
otrzymanych
od
M K i S i P W R N w K r a k o w i e w sumio
50.000 z ł . p r z y z n a n o nagrody n a ­
stępujące.
W
grupio t w ó r c ó w
ц^олуусп
n a g r o d y I (po 3.000 zł.) o t r z y m a l i :
S t a n i s ł a w N i e w o l a z M u s z y n y , pow.
N . Sącz, Wojciech Oleksy z Paszyna,
pow.
N . Sącz, Mioczysław
Piwko
z P a s z y n a , pow. N . S ą c z ; nagr. I I
(po 2.000 z ł . ) — J ó z e f S i k o r s k i z M u ­
s z y n y , pow. N . S ą c z , W ł a d y s ł a w C h a jec z K a m i e n i c y G ó r n e j , pow. J a s ł o ,
J ó z e f Piechowicz z Koninek,
pow.
Limanowa, K a r o l Marian L e j a z Łuколласу, pow. L i m a n o w a , J ó z e f S a c h a
z D o ł ó w , pow. B r z e s k o , B r o n i s ł a w
Sendocki z B i n a r o w e j , pow.
Gorlice,
J a n R a p c i a k z P o r ę b y W i e l k i e j , pow.
Limanowa i Andrzej Głód z Paszyna,
ролл'. N . S ą c z ; n a g r . I I I (po 1.000 z ł . ) —
I g n a c y Majorek zo S k o m i e l n e j C z a r ­
n e j , pow. M y ś l e n i c e , S t a n i s ł a w F a l t y n
ze S z c z a w y , pow.
Limanowa,
Jan
F i c o ń z W i e p r z a , pow. Ż y w i e c i J a n
W o j t a r o w i c z ze w s i N i e c e w ,
pow.

N.
Sącz.
Oprócz
tego p r z y z n a n o
6 w y r ó ż n i e ń z funduszu W K P W R N
w Krakowie.
W grupie t w ó r c ó w w y k r a c z a j ą ­
c y c h poza l u d o w ą s z t u k ę t r a d y c y j n ą
n a g r . I (po 3.000 z ł . ) o t r z y m a l i : A n d ­
rzej K o n o p a c k i z Z a k o p a n e g o , A n d ­
rzej B i e r n a c i k z Z a k o p a n e g o i F r a n ­
ciszek P a l k a z N . S ą c z a . N a g r o d y I I
nie p r z y z n a n o . N a g r . I I I (po 1.000 z ł . )
otrzymał Tomasz Ligas z Kroście­
n k a n a d D u n a j c e m , pow. N . T a r g .
K o m i s a r z e m konkursu b y ł mgr
Antoni. K r o h , a e k s p o z y c j ę оргасол¥аН
art. piast. J . Pogwizd i A . Załuski.

Andrzej Głód z P a s z y n a

Z okazji w y s t a w y wydano kata­
log z a w i e r a j ą c y : s ł o w o л \ ^ е р п е A n t o ­
niego K r o h a , r e g u l a m i n k o n k u r s u , w y ­
kaz
prac
konkursowych,
protokół
z posiedzenia j u r y oraz i l u s t r a c j e .

*
59

�18.IX. na Zamku w Szydłowcu
o t w a r t a z o s t a ł a w y s t a w a s z t u k i ludo­
wej p r e z e n t u j ą c a dorobek k o n k u r s u
o g ł o s z o n e g o pod
hasłem
„Kultura
ludowa dobrem narodu" w l u t y m dla
8 p o w i a t ó w K i e l e c c z y z n y , a zorganizo­
wanego przez W y d z . K u l t u r y P W R N ,
Cepelię, spółdzielnię
„Opocznianka"
i „ C h a ł u p n i k " oraz S t o w a r z y s z e n i e
T w ó r c ó w L u d o w y c h . W k o n k u r s i e ud z i a ł w z i ę ł o 426 t w ó r c ó w ze 150 m i e j ­
scowości, nadsyłając
łącznie
4.700
prac. Najbogaciej z a p r e z e n t o w a ł o się
O p o c z n o , z k t ó r e g o 186 a r t y s t ó w n a ­
d e s ł a ł o 2.000 p r a c .
Przyznano
nagrody
w
wys.
230.000 z ł . ł ą c z n i e .
Nagr. I otrzymali: J ó z e f Głuszek
z C h a ł u p e k — za wyroby ceramiczne
i g a r n c a r s k i e oraz m ł o d y r z e ź b i a r z
Aleksander K u c h a r s k i z Nowej Słupi.
Nagr. I I uzyskali: Stefan S o w i ń s k i —
za ceramikę figuralną, S t a n i s ł a w B ą k
— z a m a l a r s t w o , Antoni M o ć k o i Cze­
sław Zemsta — za kowalstwo artys­
tyczne, A n n a K o b y ł e c k a i Stanisław
Waldon — za kwiaty i wycinanki,
Zofia K a l e t a — za pająki i w i e ń c e
dożynkowe.
Nagr. I I I otrzymali: Stanisław
F o r n a l s k i i J ó z e f P i ł a t (syn z m a r ł e g o
rzeźbiarza)
za
rzeźby w
drewnie,
B r o n i s ł a w S y n o w i e c za k o w a l s t w o a r t y ­
s t y c z n e , J a n A n n a ń s k i za g a r n c a r s t w o
oraz H e n r y k D y k , S t a n i s ł a w
Marsz
i S t a n i s ł a w Ciszek — za r z e ź b y .
R e w e l a c j ą w y s t a w y b y ł o odkry­
cie ciekawego m a l a r s t w a K a t a r z y n y
Wiśnios.

2 4 . I X . otwarta została w Mu­
zeum Regionalnym w Ł u k o w i e wysta­
wa „ S z t u k a ludowa północnej Lubel­
szczyzny" (powiaty: bialski,
łuko­
wski, r a d z y ń s k i ) , n a k t ó r e j zaprezen­
t o w a n o dorobek k o n k u r s u o g ł o s z o n e ­
go p r z e d k i l k o m a m i e s i ą c a m i pod h a s ­
ł o m „ K u l t u r a ludowa dobrem naro­
d u " , przez W y d z . K u l t u r y P W R N ,
Muzeum O k r ę g o w e i Stowarzyszenie
T w ó r c ó w Ludowych w Lublinie. Re­
ferat K u l t u r y P P R N i M u z e u m w
Białej Podl., W y d z . K u l t u r y P P R N
i M u z e u m R e g i o n a l n e w Ł u k o w i e oraz
Referat K u l t u r y P P R N w Radzyniu,
k t ó r e u f u n d o w a ł y nagrody w sumie
ł ą c z n e j p o n a d 28.000 z ł . W k o n k u r s i e
u c z e s t n i c z y ł o 66 t w ó r c ó w l u d o w y c h ,
k t ó r z y n a d e s ł a l i 423 p r a c e .
N a g r o d y o t r z y m a l i : n a g r . I (po
1.500
zł.) — T e k l a
Radzikowska
z Z e m b r ó w i Tadeusz Cąkała z Sobisk,
pow. ł u k o w s k i .
N a g r . I I (po 1.000 z ł . ) o t r z y m a l i
— Irena Harasimiuk z kol. Derewiczn e j , pow. r a d z y ń s k i , S e w e r y n a Ś w i d e r
z W o j c i e s z k o w a , pow. ł u k o w s k i , K a z i ­
mierz Rogowski z B i a ł e j Podl., B a z y l i
A l b i c z u k z D ą b r o w i c y D u ż e j , pow. b i a l ­
ski, Kazimierz K u b i k z K w a s ó w k i ,
pow.
radzyński,
Zdzisław
Koźluk
z K ą k o l e w n i c y , pow. r a d z y ń s k i , F r a n ­
c i s z e k P a j d o s z z D e r e w i c z n e j , pow.
radzyński, Piotr F u r m a n z kol. Z a c z o p k i , pow. b i a l s k i , M a r i a n A d a m s k i
z S o b i s k , ролу, ł u k o w s k i i F r a n c i s z e k
S a d o w n i k z Ł o m a z , pow. b i a l s k i .
P o n a d t o p r z y z n a n o 10 n a g r ó d I I I
(po 750 z ł . ) , 2 n a g r o d y s p e c j a l n e z a
c a ł o k s z t a ł t t w ó r c z o ś c i (po 500
zł.)
i 34 w y r ó ż n i e n i a (po 200 z ł . ) .

*
24.IX.
w
Muzeum
Regional­
n y m w Kolbuszowej otwarta została
wystawa pn. „ S z t u k a ludowa Lasowiaków".

*
IX
we W ł o c ł a w k u , w w i t r y n i e
S p ó ł d z i e l c z e g o D o m u H a n d l o w e g o zor­
ganizowano z i n i c j a t y w y L i g i K o b i e t
w y s t a w ę haftu kujawskiego.

*

K . W i ś n i o s , Chrystus
Akwarela

u

słupa,

Podczas uroczystości
otwarcia
w y s t a w y Minister K u l t u r y i S z t u k i
Tadeusz Kaczmarek wręczył o d z n a k ę
Z a s ł u ż o n e g o D z i a ł a c z a K u l t u r y za­
ł o ż y c i e l c e i d ł u g o l e t n i e j prezesce s p ó ł ­
dzielni „ O p o c z n i a n k a " —
Janinie
Smykowskiej.
W y s t a w ę w S z y d ł o w c u poprze­
d z i ł y w y s t a w y powiatowe. W ł a d z e
m i e j s k i e i d z i a ł a c z e w y s t ą p i l i z pro­
p o z y c j ą utworzenia w S z y d ł o w c u sta­
łej w y s t a w y sztuki ludowej.

*
1 8 . I X . w p o z n a ń s k i m Arsenale
o t w a r t o Avystawe p n .
„Malarstwo,
g r a f i k a , s z t u k a l u d o w a , r z e m i o s ł o ar­
tystyczne w reprodukcjach wydaw­
nictwa „ R u c h " .

60

"T

28.IX. rozstrzygnięto
konkurs
na w j c i n a n k ę i m a l o w a n k ę na szkle
o charakterzo l u d o w y m dla p l a s t y k ó w
a m a t o r ó w z woj. w r o c ł a w s k i e g o . J u r y
pod przewodnictwem mgr A l e k s a n d r a
Jackowskiego p r z y z n a ł o n a s t ę p u j ą c e
nagrody.
Z a m a l o w a n k ę n a szkle n a g r . I
(2.000 z ł . ) o t r z y m a ł J a r o s ł a w F u r g a ł a ,
pow. O ł a w a ; n a g r . I I (1.500 z ł . ) - —
Z d z i s ł a w T a t u r a , pow. Z ł o t o r y j a .
Z a w y c i n a n k ę n a g r o d y I nie p r z y ­
z n a n o , s t w i e r d z a j ą c b r a k w t y m za
kresie prac oryginalnych o charakterze
ludowym. T r z y r ó w n o r z ę d n e nagrody
I I (po 1.200 zł.) o t r z y m a l i : M i e c z y s ł a w
M t s z e w s k i , pow.
Trzebnica,
Irena
M i s i o b ę d z k a , pow.
Milicz,
Barbara
K u r j a t a , pow. Z ł o t o r y j a .
D w a w y r ó ż n i e n i a w postaci albu­
m ó w p r z y z n a n o H a l i n i e S o k ó ł , pow.
Kamienna Góra i Franciszkowi Mar­
t y n i a k , pow. W r o c ł a w .
J u r y p o s t a n o w i ł o nie p r z y z n a w a ć
w o g ó l e n a g r o d y specjalnej u f u n d o w a ­
nej przez C e p e l i ę z a praco o w y b i t n i e
ludowym charakterze, p o n i e w a ż ż a d n a

z n a d e s ł a n y c h p r a c nie k w a l i f i k o w a ł a
s i ę do tej n a g r o d y . W o g ó l n e j ocenie
n a d e s ł a n y c h prac j u r y stwierdziło, że
sądząc z nadesłanego materiału sztuka
w y c i n a n e k i m a l o w a n e k n a szkle nie
jest w t y m ś r o d o w i s k u uprawiana
i b r a k p r a c n a w i ą z u j ą c y c h do t r a d y c j i
l u d o w y c h . Z t y c h ż e w z g l ę d ó w ustalono
dla pokonkursowej w y s t a w y t y t u ł :
„ W y c i n a n k a i m a l o w a n k a n a szkle,
w y s t a w a pokonkursowa prac plasty­
k ó w a m a t o r ó w woj. w r o c ł a w s k i e g o " ,
eliminując określenie „ludowa".

*
I X •— w
Bierkowickim
Muze­
u m W s i Opolskiej c z y n n a b y ł a pokon­
kursowa wystawa w o j e w ó d z k a sztuki
ludowej O p o l s z c z y z n y .

*
I X •— w Ł ó d z k i m D o m u C h ł o p a
czynna b y ł a wystawa pokonkursowa
sztuki ludowej powiatu ł a s k i e g o .

Polska sztuka ludowa zagranicą
22.VII.
w
Usti
nad
Łabą
( C S R S ) otwarta została wystawa pn.
„ S z t u k a l u d o w a M a z o w s z a " , zorga­
n i z o w a n a przez M u z e u m M a z o w i e c k i e
i p r e z e n t u j ą c a g ł ó w n i e jego z b i o r y .
Scenariusz w y s t a w y o p r a c o w a ł mgr
A l e k s a n d e r B ł a c h o w s k i , p r o j e k t eks­
pozycji — mgr Tadeusz Zaremba. U roczystego o t w a r c i a d o k o n a ł a m b a s a ­
dor P R L w C S R S — L u c j a n M o t y k a .

*
V I I — J e d n ą z czterech g ł ó w n y c h
i m p r e z p l a s t y c z n y c h 14-ego „ F e s t i w a ­
l u d w ó c h ś w i a t ó w " w Spoleto b y ł a
w y s t a w a „ N a i f s d e l i a P o l o n i a " , zorga­
n i z o w a n a p r z e z B H Z D e s a oraz p p .
Vittore i Marco querel w
Palazzo
Collicola. K o m i s a r z e m w y s t a w y i a u t o ­
r e m w s t ę p u do k a t a l o g u b y ł A l e k s a n ­
der J a c k o w s k i . P o k a z a n o b o g a t y w y ­
bór w s p ó ł c z e s n e j r z e ź b y ludowej i ma­
larstwa naiwnego.

*
23—30.VII.
w Zagrzebiu (Ju­
gosławia) o d b y w a ł się V I I Między­
narodowy Przegląd Folkloru, w k t ó ­
r y m w ś r ó d 60 w y s t ę p u j ą c y c h zespo­
ł ó w u c z e s t n i c z y ł z e s p ó ł polski „ P a ­
ł u k i " z K c y n i , k t ó r y m opiekuje się
K l a r a Prillowa.
Występy
naszego
z e s p o ł u b y ł y prezentowane t a k ż e w
j u g o s ł o w i a ń s k i e j telewizji.

*
V I I — w Mińsku ( Z S R R ) w ra­
mach „ D n i Przyjaźni Radziecko-Polskiej i K u l t u r y P o l s k i e j " o t w a r t o
m . i n . w y s t a w ę polskiej s z t u k i l u d o w e j .

*
V I I I — na I Międzykontynentalnym Festiwalu Folkloru w Tokio,
w y s t ą p i ł polski Zespół P i e ś n i i T a ń c a
Z i e m i L u b e l s k i e j (jako j e d e n z 5 euro­
p e j s k i c h z e s p o ł ó w ) , k t ó r y zaprezento­
w a ł t a ń c e l u b e l s k i e , k r a k o w s k i e , rze­
szowskie i g ó r a l s k i e , a t a k ż e p o l o n e z a
i mazura.

�V I I I —• w „ Z i m m e r G a l e r i e " w
Dusseldorfie c z y n n a b y ł a w y s t a w a
prac Nikifora. D u ż a frekwencja i d u ż a
ilość sprzedanych prac, k t ó r y c h ceny
w a h a j ą s i ę od 600 do 2,5 t y s i ę c y m a ­
rek — ś w i a d c z ą o p o z y c j i , j a k ą a r t y s t a
z d o b y ł na rynku ś w i a t o w y m .

je na wyroby sztuki ludowej,
w y n o s z ą 90% c a ł e g o obrotu.

które

Inne
Wśród
nagród
przyznawanych
z o k a z j i Ś w i ę t a O d r o d z e n i a za n a j w y ­
b i t n i e j s z e o s i ą g n i ę c i a w zakresie upowszechniania kultury znalazł się
w t y m roku znany rzeźbierz ludowy
z Zawidza Kościelnego — Stanisław
Dużyński.

*

*

V I I I — w Salonie R z e m i o s ł a A r ­
tystycznego w P a r y ż u , w ś r ó d kilkuset
w y s t a w c ó w s z c z e g ó l n y m powodzeniem
c i e s z y ł o s i ę stoisko polskie p a r y s k i e g o
o d d z i a ł u Cepelii, k t ó r a w c i ą g u 5 d n i
o t r z y m a ł a p o n a d 200 z a m ó w i e ń n a
d o s t a w y w y r o b ó w z a s u m ę 15.000
franków.

V I I — n a g r o d y p r z y z n a w a n e co­
rocznie przez W R N w Ł o d z i z a w y ­
b i t n e o s i ą g n i ę c i a w dziedzinie k u l t u r y ,
techniki i racjonalizacji,
otrzymali
m.in. t w ó r c y ludowi: J a n i n a P r z y borek i M i e c z y s ł a w Ż e l i ń s k i z pow.
R a w a Mazowiecka.

*

*
1 2 . I X . w M o n a c h i u m w czasie
Olimpiady o d b y ł się D z i e ń Polski,
w r a m a c h k t ó r e g o otwarto m . i n . w y ­
s t a w ę polskiej s z t u k i l u d o w e j .

Józefa Wiprzycka, artystka lu­
dowa
spod
Czeladzi
przeznaczyła
d o c h ó d u z y s k a n y ze s p r z e d a ż y s w o i c h
p o c z t ó w e k w y s . 1.000 zł. n a o d b u d o w ę
Zamku.

*
J a k podaje prasa, n a W ę g r z e c h
n a j w i ę k s z y p o p y t z o f e r o w a n y c h przez
P o l s k ę p r o d u k t ó w k u l t u r a l n y c h istnie­

DO

St. D u ż y ń s k i , Ś w . Franciszek
pod K r z y ż e m

Kronikę opracowała
Jadwiga
Jarnuszkiewicz

REDAKCJI:

P a ń s t w o w e W y d a w n i c t w o „ W i e d z a P o w s z e c h n a " przep r a s z a p. J a n a Ś w i d e r s k i e g o z a nie umieszczenie jego n a z w i s k a j a k o a u t o r a z d j ę ć n r n r : 24, 27, 32, 38, 60, 62, 64, 66

72, 78, 85, 92, 95, 96, 98, 99, 100, 101, 103, 104, 105, 112,
113, 114, 115, 117, 118, 119 — r e p r o d u k o w a n y c h w k s i ą ż c e
Stefanii Krzysztofowicz „O sztuce ludowej w Polsce".
Sekretarz W y d a w n i c t w a
Bożena
Witkowska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8124" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8104">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b04fa53e39c66d430cde7353d046934b.pdf</src>
        <authentication>ab48669d9690438fe64af357695d4fb2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97062">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5023</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97064">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97065">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97066">
                <text>interenet - aspekt etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97067">
                <text>zakony</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97068">
                <text>katolicyzm</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97070">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4659</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97071">
                <text>Za klasztornym murem... / Homo interneticus: etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97072">
                <text>Etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97073">
                <text>Homo interneticus; ; pod red.Ewy Jagiełło i Pawła Schmidta s.59-69</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97074">
                <text>Poźniak, Agnieszka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97075">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97076">
                <text>Wydawnictwo Portalu Wiedza i Edukacja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97077">
                <text>e-book</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97078">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97082">
                <text>Agnieszka Poźniak - Za klasztornym murem... Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie

Agnieszka Poźniak
UNIWERSYTET JAGIELLOŃSKI

Za klasztornym murem...
Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie
„komunikowanie się stanowi rdzeń
kultury i właściwie samego życia"
1

K

ościół katolicki postrzegany jest stereotypowo jako instytucja niezwykle kon­
serwatywna, a jednak nie kto inny, lecz papież może wystąpić w roli „wiesz­
cza" Internetu i jego roli w życiu Kościoła. W 1990 r. Jan Paweł I I w Orędziu
na Dzień Środków Społecznego Przekazu mówił: „Bezpośredni dostęp do informacji
umożliwia Kościołowi pogłębienie dialogu ze współczesnym światem. W nowej kul­
turze komputerów Kościół może szybciej informować świat o swoim credo i wyjaśniać
swe stanowisko wobec każdego problemu czy wydarzenia" (za www.opoka.org.pl).
Krótki przegląd historii Internetu mówi nam, że w 1991 roku grupa brytyjskich na¬
ukowców stworzyła pierwszy w świecie serwer internetowy i założyła na nim stronę
WWW. Niestety, w dostępnych źródłach nie znalazłam bliższych szczegółów na ten
temat (być może dlatego, że była to jeszcze wtedy technologia militarna). Do uru¬
chomienia pierwszej amerykańskiej strony W W W doszło piątego grudnia 1991
roku, na Uniwersytecie w Stanford. Były to strony tekstowe. Natomiast w 1993 roku
zostaje uruchomiony pierwszy w Polsce serwer stron WWW (por. Wikipedia/Internet) . I jak tu nie wierzyć w prorocze słowa papieża?
Internet w kościele pojawił się niedługo potem. Kościół szybko nauczył się wy¬
korzystywać to nowe narzędzie do swoich celów. Stolica Apostolska w Niedzielę
Wielkanocną w 1997 r. uruchomiła serwis internetowy: www.vatican.va. Natomiast
obecnie prawie wszystkie diecezje na świecie (nawet w Afryce i Azji) posiadają swoje
strony internetowe; ma je również wiele parafii, a także innych instytucji kościel­
nych i zakonów. Za pośrednictwem Internetu można uczestniczyć w aktach o cha¬
rakterze religijnym, na przykład we mszy świętej czy przystępować do sakramentów
2

1

Cytat przypisywany Franzowi Boasowi, przytoczony przez Edwarda T. Halla w książce Ukryty wy­
miar. Hall Edward T., Ukryty Wymiar, Warszawskie Wydaw. Literackie Muza, Warszawa 2001.
Powyższe informacje pochodzą ze stron internetowych Wikipedii, która sama w sobie jest źródłem
o swoistym charakterze - tworzona (anonimowo) przez samych użytkowników Internetu dla innych jego
użytkowników. Stąd nie może być traktowana jako źródło naukowe, jednak z braku innych źródeł o cha­
rakterze historycznym zdecydowałam się odwołać (ze świadomością paradoksalności tego faktu) do en¬
cyklopedii Internetowej szukając informacji o historii rozwoju Internetu.
2

�60

Agnieszka Poźniak - Za klasztornym murem... Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie

takich jak spowiedź (choć wydaje się, że w samej idei sakramentu leży osobista rela­
cja pomiędzy szafarzem a uczestnikiem); dość makabrycznym pomysłem są pow­
stające w Internecie wirtualne cmentarze, i tym podobne . Zgromadzenia zakonne nie
pozostają w tyle i także zakładają własne strony internetowe. Za pośrednictwem tych
witryn można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy na temat historii, jak również
aktualności, życia codziennego i działalności danego zgromadzenia. Ciekawi mogą na
niektórych stronach odbyć wirtualne wędrówki po klasztorze. Internet daje poczucie
możliwości zerknięcia za klasztorny mur i uchylenia rąbka tajemnicy związanej
z życiem za klauzurą.
3

W swoim artykule podejmuję analizę zawartości wybranych stron internetowych żeń­
skich zgromadzeń zakonnych, traktując te witryny jako element dyskursu zewnętrznego,
który zgromadzenia zakonne kreują na potrzeby (głównie świeckiego) odbiorcy . W tym
rozumieniu strony internetowe stają się elementem swoistej autoprezentacji .
4

5

Siostry na chatCie
Przykład wykorzystania możliwości sieci przez zakon zamknięty - klauzurowy, by
„odsłonić" rąbek tajemnicy związanej z życiem zakonnym, znajdziemy oglądając
zapis chat'u, który odbył się dwudziestego ósmego kwietnia 2002 roku pomiędzy sios­
trami kapucynkami, a zainteresowanymi internautami. Oto fragment:
ciekawy: co spowodowało, że zgodziłyście się na tą rozmowę?
siostrykapucynki: Od ponad roku przysyłane są do nas przez Internet intencje
modlitewne. Jest ich bardzo dużo a wiele osób ciągle nas pyta o nasze życie codzienne.
Zdajemy sobie sprawę, że nasze życie „owiane jest" swego rodzaju tajemnicą i dlatego
często powstaje wiele fałszywych wyobrażeń, czasem złośliwości i niezrozumienia.
Dlatego chciałyśmy choć w ten bardzo niedoskonały sposób przybliżyć tę formę życia
zakonnego i spotkać się z tymi, którzy tak często do nas piszą.
(www.katolik.pl)

Jak deklarują siostry, w powyższym fragmencie jednym z głównych motywów,
którymi kierują się zgromadzenia umieszczając informacje w Internecie, jest chęć
zbliżenia się do świata, do ludzi świeckich, udowodnienia swojej „zwykłości",
walka ze stereotypami, za pomocą tej wirtualnej (post)nowoczesnej w swej istocie
formy „spotkania".

3

Wszystkie te działania budzą pytania o aktualność wymogu wspólnotowego charakteru pewnych
aktów społecznych, o współczesny charakter wspólnoty, społeczności i tym podobne, które jednak, choć
ciekawe, nie są przedmiotem tego artykułu, należy jednak o nich pamiętać.
Zaznaczam, że wszystkie wykorzystane w tekście ilustracje, zdjęcia oraz elementy graficzne po¬
chodzą z ogólnie dostępnych, oficjalnych stron internetowych wybranych zgromadzeń zakonnych i nie są
oznaczone klauzulą o prawach autorskich. Strony internetowe zgromadzeń zakonnych traktuję jako źródło
dla badacza-etnografa a zawarte na nich ilustracje podaję jako przykłady w swojej analizie.
Problem autoprezentacji jest niezwykle istotny dla antropologa, który interesuje się wizerunkiem
danej grupy (etnicznej, społecznej i innych). Dynamika sposobów autoprezentacji i kreowania własnego
wizerunku zarówno na potrzeby wewnętrzne grupy jak i na zewnątrz znacznie się zmienia wraz z upo¬
wszechnieniem się narzędzia jakim jest Internet. Badacz społeczny nie może przejść obok tego zja¬
wiska obojętnie.
4

5

�Agnieszka Poźniak - Za klasztornym murem... Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie

61

Pokłosie Vaticanum II
Sobór Watykański II jako jedno ze swoich głównych credo wniósł do współczes¬
nego Kościoła ideę aggiornamento, czyli „zbliżenia" do wiernych. Odczytując tę ideę
zakony postawiły sobie za cel walkę z tajemniczością i niedostępnością życia klauzu¬
rowego. Nie oznacza to, że klasztory otworzyły swoje podwoje na oścież i zaczęły za¬
praszać gości do klasztornych cel i za klauzurę. Siostry starają się jednak, na ile to moż¬
liwe, opowiadać o swoim życiu, przybliżać jego ideę i codzienne realia, otwierać się
na ludzi i ich problemy, a nie izolować za murami. Z pomocą tym działaniom przycho¬
dzi nowoczesna technologia, która umożliwia zakonom, w swej istocie wciąż jednak
będącym „poza" światem, zaistnienie, prezentację i popularyzację tego typu życia po¬
przez Internet. Echa soboru Watykańskiego I I , połączone z zaleceniem, aby Kościół
nie stronił od zdobyczy nowoczesności, słychać w słowach skierowanych do osób
konsekrowanych, wypowiedzianych przez Ojca Świętego Jana Pawła I I podczas szós¬
tej pielgrzymki do Ojczyzny w 1997 roku, w trakcie homilii na Jasnej Górze:
Wpatrzeni w przykład św. Wojciecha z gorliwością i wytrwałością pracujcie nad
pogłębianiem wiary i odnową życia religijnego wiernych, nad wychowaniem chrześ¬
cijańskim dzieci i młodzieży, formacją duchowieństwa, na niwie misyjnej aż po krańce
ziemi, w różnych dziedzinach społecznego przekazu. Otaczajcie szczególną troską
środowiska najbardziej potrzebujące pomocy: rodziny znajdujące się w trudnym po¬
łożeniu, ubogich, opuszczonych, cierpiących, ludzi odrzuconych przez wszystkich. Szu¬
kajcie nowych dróg wprowadzania Ewangelii we wszystkie dziedziny ludzkiej rze¬
czywistości. To bogate soborowe i posoborowe Magisterium Kościoła odnoszące się
do życia konsekrowanego trzeba coraz lepiej poznawać, rozważać, czynić przedmio¬
tem refleksji osobistej i wspólnotowej, aby wasze Zgromadzenia i Instytuty mogły się
odnawiać i rozwijać według zamysłu Bożego, z godnie z duchem waszych założycieli
i w pełnej komunii z pasterzami Kościoła.
(za www.czestochowa.us)

Antropologia, jako nauka społeczna, bada wszelkie przejawy kultury. Jej trady¬
cyjne pola badawcze obejmowały między innymi społeczności plemienne, systemy
pokrewieństwa, wymiany, systemy ekonomiczno-gospodarcze społeczności zwa¬
nych „pierwotnymi". Z czasem zainteresowanie antropologów zwróciło się ku
bliższym im kulturowo obszarom, zaczęto badać społeczną i kulturową przestrzeń
miast, wsi, antropologowie zajęli się analizą teatru, filmu czy literatury. Poczesne
miejsce wśród zainteresowań naukowców zajęła współczesna kultura popularna.
Antropologiczne badania Internetu można potraktować jako „naturalną" kontynua¬
cję zainteresowania antropologów problemem społeczności. Internet, będąc bez
wątpienia tworem kultury, stał się niezwykle istotnym narzędziem komunikacji, stwo¬
rzył globalną sieć nie tylko dla wymiany informacji, ale i przestrzeń, w której po¬
wstają nowoczesne wersje „społeczności" internetowych, zawiązują się (niekiedy
zaskakująco bliskie) więzi. Internet może być postrzegany jako współczesna agora,
na której spotykają się członkowie dzisiejszego, globalnego społeczeństwa. To w In¬
ternecie ludzie rozmawiają ze sobą, umawiają się przezeń na spotkania, robią za¬
kupy, poznają się, dzielą swoimi smutkami i radościami; żyją (?). Internet już dawno
przestał być miejscem dostępnym jedynie wtajemniczonym (kaście informatyków),
staje się pełnoprawną przestrzenią społeczną.
W tej przestrzeni znalazł również miejsce dość szczególny rodzaj społeczności,
wspólnoty kojarzone raczej z konserwatyzmem i wielowiekową tradycją Kościoła, ja¬
kimi są zgromadzenia zakonne. Praktycznie każdy ze znanych zakonów ma już swoją

�Agnieszka Poźniak - Za klasztornym murem... Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie

62

stronę internetową, na której prezentuje swoją historię, charyzmat i działalność, infor¬
muje o aktualnych wydarzeniach, niejednokrotnie prowadzi chaty z ludźmi świeckimi.
W dalszej części artykułu chciałabym zaprezentować właśnie ten wycinek z wielkich
zasobów, które możemy znaleźć w Internecie. Traktując rozwój „zakonnych" stron in¬
ternetowych jako szczególny wyraz soborowej intencji aggiornamento, chciałabym
pokazać, w jaki sposób za pomocą tego narzędzia zgromadzenia zakonne budują swój
wizerunek, jaki typ treści przekazują, w jaki dyskurs się wpisują. W swojej analizie
pod uwagę wezmę zarówno strony zgromadzeń klauzurowych (ze swej zasady za¬
mkniętych i niedostępnych dla świata „z zewnątrz"), jak również zgromadzeń tak zwa¬
nych czynnych. Głównym materiałem będą strony żeńskich zgromadzeń (polskich i za¬
granicznych) gdyż takimi właśnie zajmuję się w swojej pracy badawczej.

Dwa słowa o życiu zakonnym.
Czyli kim są autorzy strona WWW?
W pierwotnym chrześcijaństwie życie zakonne nie istniało, praktyka wiary była
dla wszystkich ochrzczonych podobna. Chrzest był momentem przełomowym, po
którym człowiek podejmował życie we wspólnocie. Prześladowania, które dotykały
pierwszych chrześcijan, tę wspólnotę - paradoksalnie - umacniały. Wraz z zaprzes¬
taniem szykan i rozwojem Kościoła liczba chrześcijan wzrastała, a zasady zaczęły
ulegać rozluźnieniu. Niektórzy z wiernych zapragnęli doskonalszego, bardziej rady¬
kalnego praktykowania wiary. Uznali, że wymaga to ściślejszego odosobnienia i po¬
kuty, udawali się więc na miejsca pustynne, wyrzekając się majątków, stanowisk i ży¬
cia rodzinnego. Aby wspierać się w swej decyzji mnisi (od gr. monachos - „samo¬
tnik") łączyli się we wspólnoty, dając początek zakonom. Poszczególne zakony przy¬
jęły różne zasady życia mniszego i podporządkowały się odmiennym regułom.
Powstały różne „typy" zakonów, które obserwujemy i dziś. Współcześnie mamy do
czynienia z zakonami mendykanckimi, kaznodziejskimi, klauzurowymi i czynnymi.
Mendykanci to mnisi zakonów żebrzących (jałmużniczych), utrzymujących się tylko
z otrzymywanych ofiar. Zakony żebracze powstawały w X I wieku, jako reakcja na
kryzys Kościoła i wzrost ruchów heretyckich. Ideał ewangelicznego ubóstwa przy­
świecał m.in. świętemu Franciszkowi z Asyżu w X I I I wieku, za jego sprawą powstali
szeroko znani franciszkanie. W tym okresie powstały też inne zakony, nazwane żebraczymi. Mendykanci łączyli życie zakonne z posługą kapłaństwa. Zgromadzenia
kaznodziejskie za główne swoje zadanie uważają głoszenie Ewangelii. Charaktery¬
stycznym ich rysem jest pewien intelektualizm, znajdujący swój wyraz w związa¬
nym z kontemplacją dogłębnym studiowaniu pism i prawd boskich. Zgodnie z zasadą
contemplata aliis tradere (dzielić się owocami kontemplacji z innymi), prowadzą
działalność kaznodziejską, nauczając i szerząc swoją wiedzę wśród świeckich. Zgro¬
madzenia żeńskie na początku swej historii znalazły się w dość specyficznej sytua¬
cji. Wszelkie wspólnoty żeńskie starano się mieć pod ścisłą kontrolą ze względu na
szczególny sposób postrzegania kobiety i jej roli w społeczeństwie w czasach, gdy rozwi¬
jało się życie zakonne. Wspólnotom takim nie pozwalano na działalność czynną, jeśli

6

7

8

9

6

Wymienione tu rodzaje zakonów w praktyce mogą łączyć się w jednym zgromadzeniu - np. Domi¬
nikanie są zakonem kaznodziejskim, żebrzącym.
Etymologicznie z łac. mendicans p.pr. od mendicare „żebrać" z mendicus „żebrak".
Ubóstwo inspirowało w znacznym zakresie cały ruch reformy w X I wieku, domagającej się powrotu
Kościoła do ducha i struktur czasów apostolskich.
Najbardziej znane w Polsce to: Dominikanie, Franciszkanie, Augustianie, Karmelici.
7

8

9

�Agnieszka Poźniak - Za klasztornym murem... Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie

63

jakaś grupa kobiet chciała poświęcić się Bogu, mogła to czynić jedynie w obrębie
ścisłej klauzury. Stosunkowo późno pojawiły się żeńskie zakony czynne. Zgroma­
dzenia powstające najwcześniej miały charakter klauzurowy, kontemplacyjny. Życie
w zakonie kontemplacyjnym (z łac. contemplatio - wpatrywać się) polegało (w pier­
wotnej wersji) na całkowitym odcięciu się od świata zewnętrznego i życiu w całko¬
witym odosobnieniu lub w nielicznej zamkniętej wspólnocie, poświęconej prawie
wyłącznie modlitwie i kontemplacji Boga. Ekspansja i rozwój mniszej formy życia
doprowadził do powstania pierwszych wspólnot zakonnych w Europie. Do dnia dzi­
siejszego większość zakonów w prawosławiu ma charakter mniszy, natomiast w koś¬
ciele katolickim powstały również inne rodzaje zakonów, prowadzące działalność
zewnętrzną, czynne.
Wszystkie wspomniane wyżej rodzaje zgromadzeń, niezależnie od tego jaką
formę życia prowadzą oraz jak zapewniają sobie utrzymanie (czy są to te, które ko¬
rzystają jedynie z jałmużny, czy też takie, które czerpią zyski z pracy swych człon¬
kiń), prowadzą swoje strony internetowe. Można zatem podjąć próbę wstępnego
zdefiniowania Internetu jako narzędzia, które dało tym wspólnotom, będącym
według pierwotnych idei społecznościami ekskluzywnymi i na wielu płaszczyznach
odciętymi od świata, narzędzie o charakterze perswazyjnym, za pomocą którego
mogą one komunikować pewne treści, a ponadto nawiązywać swego rodzaju więź
z otaczającym światem, kreując przy tym swój wizerunek w oczach ludzi świec¬
kich. W dalszej części artykułu przybliżę to, jakiego rodzaju treści możemy na tych
stronach odnaleźć.

Treść komunikatu.
Czyli co znajdujemy na „zakonnych" stronach WWW?
Autoprezentacja jest przekazem w swej istocie perswazyjnym. Stąd dla wspól¬
not zakonnych, które w przestrzeni Internetu kreują swój wizerunek, niezwykle
ważne zdaje się być jasne sformułowanie celów, którymi się kierują już na wstęp¬
nym etapie nawiązywania „relacji" z potencjalnym odbiorcą strony internetowej.
Informacją, która powtarza się na każdej ze stron, a którą znajdujemy najczęściej na
wstępie, jest wyrażony na różne sposoby opis celu, który stawia sobie dane zgro¬
madzenie. Dążenia te formułowane są w różny sposób, na przykład tak:
Celem Zgromadzenia jest chwała i uwielbienie Boga w Trójcy Świętej Jedynego
w Tajemnicy Jego Osobowej Miłości oraz uczestnictwo w zbawczym posłannictwie
Chrystusa i Jego Kościoła.
(www.kanoniczki.pl)
Siostry nie mogą mieć innego celu, jak tylko, aby szczerze, choćby z największym
trudem pracować około rozszerzenia Królestwa Chrystusowego w duszach.
(www.dominikanki.pl)
Uwielbienie Boga w Trójcy Świętej Jedynego w tajemnicy Najśw. Serca Pana Je­
zusa i szerzenie Królestwa miłości tego Serca w życiu codziennym jest podstawowym
zadaniem Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego.
(www.sercanki.opoka.net.pl)
Its mission is to promote the following of Jesus Christ through studies in the Car¬
melite tradition and by making that tradition available to our Carmelite brothers and

�Agnieszka Poźniak - Za klasztornym murem... Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie
sisters as well as all those interested in the study and practice of deeper spirituality.
(www.carmeliteinstitute.org)

Zwraca uwagę fakt, iż cele deklarowane w powyższy sposób, mają z reguły cha­
rakter duchowy. Wydaje się to być cechą wspólną dla sposobu, w jaki się prezentują
na swoich stronach zarówno zgromadzenia polskie, jak i zagraniczne. Poza formu¬
łowaniem celów ogólnych, dla których istnieje zgromadzenie, znajdziemy także na
stronach zakonnych coś, co nazwałabym „hasłami", motywami przewodnimi, oraz
informacje o duchowości i specyficznym charakterze danego zgromadzenia. I znów
podobnie jest na stronach zgromadzeń zagranicznych. Siostry, formułując te hasła
i opisując realizowane zadania, jak i swoją wspólnotę, posługują się sformułowania¬
mi, w których wiele jest odniesień do świata boskiego. Odniesienia te wywołują w oglą¬
dających te strony poczucie, że ma do czynienia ze światem niezwykłym, istotami
wyjątkowymi, w jakiś sposób „naznaczonymi" ręka boską. Przyjrzyjmy się cyta¬
tom: „Im więcej kto opuszczony, z tym większą miłością służyć mu trzeba, bo sa­
mego Pana Jezusa zbolałego w osobie tego ubogiego ratujemy" (www.albertynki.pl), piszą siostry. Mówiąc o swojej duchowości podkreślają, iż „apostolstwo win­
no wypływać z kontemplacji Bożej Prawdy. Aby sprostać temu wzniosłemu za­
daniu siostry troszczą się o osobistą zażyłość z Bogiem" (www.dominikanki.pl). Ich
szczególnym zadaniem jest „umiłowanie liturgii, wspólnota dóbr oraz pielęgnowa¬
nie życia wspólnotowego w oparciu o szczególną harmonię modlitwy i pracy apostolsko-dobroczynnej" (www.kanoniczki.pl). Piszą też: „Obleczone w (...) uczucia
Pana jesteśmy współpracownikami Prawdy" (www.dominikanki.pl), lub też tak:
„Jesteśmy wspólnotą osób, które wzajemnie się nie dobierały. Tym, co połączyło
nas w jedną rodzinę zakonną, była fascynacja miłością Bożą" (www.wizytki.pl).
I jeszcze kilka cytatów ze stron anglojęzycznych: „Ordinary women who do ordinary
things with an extraordinary vision ( . ) Women of vision, women of faith". „To
be signs of God's constant and unconditional love for every person (...) Share our
lives with transparency and simplicity, to be open to the new and the different with
courage and faith, as we continue to read the signs of our evolutionary time"
(www.carmeliteinstitute.org).
Ważnym elementem, który pojawia się na każdej zakonnej stronie internetowej, są
znaki-symbole zgromadzeń, będące rodzajem emblematów . Są one charakterystycz¬
nymi znakami rozpoznawczymi, herbami, danego zgromadzenia. Składają się naj¬
częściej z kombinacji elementów odnoszących się do symboliki religijnej - krzyża,
serca Jezusa, monogramów imienia Maryi. Często posiadają swoje szczególne miejsce
na stronie - na przykład pojawiają się jako pierwsze, w centrum, po otwarciu witryny.
Bywają punktem odniesienia organizującym całą stronę, jeśli nie, to na pewno są wi¬
doczne i obecne na każdej z otwieranych podstron, ich pozycja więc jest istotna a funk¬
cja wyraźnie identyfikacyjna. Posiadają też znaczenie symboliczne, które najczęściej
opisane jest na stronie danego zgromadzenia, a odnosi się do charyzmatu i duchowości
zakonu, często wręcz wpisane w nie są hasła przewodnie danego zakonu.
10

10

Problematyka symboliki godeł zakonnych została już opracowana w książce Wacława Kolaka i ks.
Józefa Mareckiego (1994), dlatego nie będzie tu szerzej dyskutowana.

�Agnieszka Poźniak - Za klasztornym murem... Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie

65

Historia - mity, historie legendarne, cudowne opowieści
Nie znać historii to być zawsze dzieckiem
(Cyceron)

Każde zgromadzenie umieszcza na swojej stronie internetowej informacje do­
tyczące historii. Mówią one zarówno o początkach zakonu, jego założycielach, pier­
wszych wspólnotach, tworzeniu się charyzmatu jak i o powstawaniu kolejnych klasz¬
torów zgromadzenia w różnych miastach. Bardzo często historie te, poza faktami
historycznymi, przekazują nam opowieści mityczne („mity fundacyjne"), legen¬
darne historie o cudach dokonywanych przez założycieli, czy też cudownych oko¬
licznościach powstania danej fundacji. Wszystkie one tworzą klimat bajkowości i nie¬
zwykłości, potęgując wspominane już wrażenie, że poznając dane zgromadzenie do¬
tykamy czegoś wyjątkowego, niezwykłego i w szczególny sposób wybranego. Poza his¬
torią powstania i rozwoju, często możemy na stronach poświęconych historii zapo¬
znać się z najnowszymi dziejami zgromadzenia, tymi dwudziestowiecznymi, do¬
tyczącymi realiów życia w rzeczywistości PRL-u, obejrzeć niezwykle ciekawe
reprodukcje zdjęć archiwalnych i przeczytać historie o wojennych losach pojedyn¬
czych sióstr i wspólnot. Również te historie bywają wypełnione „znakami bożymi"
i opowieściami o cudownych ocaleniach bądź bohaterskich, męczeńskich ofiarach.
Przedstawianie historii zgromadzenia służy więc nie tylko zobrazowaniu faktów,
ale często staje się okazją do budowania na jej bazie wizerunku danego zgroma¬
dzenia - narzędziem autoprezentacji. Zbiorowym bohaterem tych stron są zgroma¬
dzenia zakonne, a wplatane są w nie opowieści o losach indywidualnych, których
funkcją jest wzmocnienie perswazyjnego charakteru przekazu. Tym samym opo¬
wieści, które czytamy, mogą spełniać funkcję konsolidacyjną, podobnie jak mity,
które dana społeczność opowiada „sobie" i „o sobie", a Internet staje się szczególna
platformą umożliwiającą prezentowanie ich szerokiemu kręgowi odbiorców.

„A ja dałam się uwieść". Czyli kilka słów o procesie formacji
Przy pomocy stron internetowych zgromadzenia zakonne zyskały niezwykle no¬
woczesne narzędzie, które daje im szansę promocji. Witryny te są miejscem prezen¬
tacji procesu formacyjnego i sposobem na zachęcenie potencjalnych kandydatek do
wstąpienia do tego właśnie zakonu. Podstrony opowiadające o formacji mają „w za¬
myśle" konkretnego odbiorcę - zakłada się, że oglądająca je osoba jest zaintereso¬
wana wstąpieniem do zgromadzenia, a przynajmniej rozważa możliwość podjęcia
tego typu drogi życiowej, co wpływa zapewne znacząco na ich formę i treść. „Zwykli
ciekawscy" (w tym badacze społeczni) są raczej marginalizowani (o ile w ogóle
zakładani) jako grupa docelowa. Przyjrzyjmy się teraz w jaki sposób zakony starają
się przekonać o swojej atrakcyjności.
W pierwszym rzędzie na stronach poświęconych formacji podkreślana jest nie¬
zwykłość powołania, które jest czynnikiem niezbędnym, aby móc zostać siostrą za¬
konną. Zjawisko zwane „powołaniem" jest w ogóle niezwykle istotnym składnikiem
życia konsekrowanego. Życia zakonnego się nie wybiera, do życia zakonnego jest się
wybraną i naznaczoną przez istotę Boską - to główna teza opisów powołania. Z dru¬
giej strony pojawia się sugestia, że każda potencjalna kandydatka może zostać tą wy¬
braną. Bardzo często strony poświęcone formacji zakonnej mówią o „tajemnicy
powołania", stosując sformułowania typu: „Tajemnica Bożych dróg", „dar Bożego

�Agnieszka Poźniak - Za klasztornym murem... Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie

66

Serca"; przypominając, że „Nie ma dwóch jednakowych szlaków, nie ma jednej re¬
cepty na życie"; a zarazem mocno podkreślając, że: „zawsze jednak powołanie jest
inicjatywą Boga". W tych częściach witryn napotkamy też na świadectwa sióstr, po¬
siadające charakter opowieści biograficznych, które opowiadają o swoim powołaniu.
„Od dziecka czułam, że to jest moja droga" - mówi jedna z sióstr, podczas gdy druga
wspomina: „Aż do 18 roku życia nie lubiłam zakonnic! Uciekałam. Coś mnie ciąg­
nęło, coś się w sercu budziło, ale nie chciałam tego słyszeć. Tylko nie ja!" Funkcja
tych opowieści jest niezwykle istotna i wpisuje się w znane w badaniach społecznych
zjawisko składania „świadectwa życia" , które są słowami tak zwanych „zwykłych"
ludzi opowiadających o swojej szarej codzienności i powszedniej rutynie, którym
jednak przydarza się coś niezwykłego i zaskakującego. „Świadectwa życia" pełnią
w społecznościach niezwykle istotną funkcję perswazyjną, a w przypadku zgroma¬
dzeń zakonnych również ewangelizacyjną i podobna jest też funkcja słów sióstr cy¬
towanych na stronach internetowych, które są kierowane do potencjalnych nowych
członkiń wspólnoty.
11

Strony internetowe zakonów, będąc wirtualnymi miejscami zdobywania nowych
kandydatek, starają się zaprezentować tę formę życia jako niezwykle atrakcyjną,
dającą udział w tajemnicy, której nie dostąpi żaden „zwykły" śmiertelnik, a z drugiej
strony dostępną dla każdego kto potrafi dać się wybrać, usłyszeć głos Boga.
Dopełniając wizerunek powołania, jako czegoś niezwykłego, dostępnego wybra¬
nym, zgromadzenia na swych stronach opisują również (często znów słowami samych
sióstr) poszczególne etapy formacji zakonnej, które przechodzi każda nowa kandy¬
datka. Proces formacji jest dość długi, w różnych zakonach trwa nawet do dziewięciu
lat, zanim dana kandydatka złoży śluby wieczyste i zostanie nieodwołalnie włączona
we wspólnotę. Etapy te prezentowane są jako kolejne stopnie wtajemniczenia. Nie¬
zwykle znamienny jest fakt częstego użycia cytatu z Biblii „Uwiodłeś mnie, Panie, a ja
pozwoliłam się uwieść" (Jr 20, 7) do opisu powołania. Śledząc natomiast opisywany
proces formacji, natkniemy się na wypowiedzi opisujące pierwsze dni w klasztorze,
o których mówi się, że są spędzane „Jeszcze nie za klauzurą, ale już w Zgromadze­
niu" (www.albertynki.pl). Siostry zamieszczają zawołania: „Oblecz mnie, Panie, w no¬
wego człowieka! Daj mi poznać drogi Twoje, Panie, i naucz mnie chodzić Twoimi
ścieżkami!" (www.sercanki.opoka.net.pl). Napotykamy także na cytaty z Biblii, takie
jak ten: „Wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed
Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie..." (Ef 1, 4). Pierwszym formal­
nym etapem formacji jest postulat. W tym czasie następuje „Oswojenie się z nowym
miejscem i nowymi ludźmi (...) Oddychanie klimatem zakonnego domu, u boku
wspólnoty sióstr postulantek" (www.albertynki.pl). Ma miejsce również zbadanie
prawdziwości powołania. Postulantka „uzupełnia formację ludzką, wdraża się do
pełniejszego życia chrześcijańskiego, zaznajamia się z zasadami życia zakonnego,
z duchowością i apostolstwem" (www.dominikanki.pl). Potem czas na Nowicjat i Juniorat. Gdy kandydatka osiągnie ten etap, jest już uważana za siostrę. „Rok, a czasem
dwa lata płyną szybko w rytm modlitwy i nauki, pracy i odpoczynku" (www.albertynki.pl). Ten czas prezentowany jest jako wprowadzenie w istotne i podstawowe obo­
wiązki życia zakonnego, a także zapoznanie się z duchowością Zgromadzenia. Potem
przychodzi kolej na profesję czasową. Odtąd wszystko czym jest i co czyni siostra za¬
konna jest „szczególną Bożą własnością, jest na Jego chwałę" (www.albertynki.pl).
11

Najbardziej popularnym przejawem są świadectwa życia praktykowane przez Ruch Światło-Życie.

�Agnieszka Poźniak - Za klasztornym murem... Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie

67

Ten okres przedstawia się na stronach jako czas, gdy siostry zdobywają kwalifika¬
cje potrzebne w pracy, uzupełniają wykształcenie. W końcu nadchodzi moment,
który przedstawiany jest na stronach jako najradośniejszy i wymarzony - profesja wie¬
czysta - opisywana jako: „radosny i oczekiwany przez wszystkich dzień ślubów wie¬
czystych złożenie na zawsze daru z siebie przez ślubowanie czystości, ubóstwa i po¬
słuszeństwa" (www.albertynki.pl). Powyższe opisy kreują wizerunek życia zakon¬
nego jako wypełnionego szczególną łaską, będącego niezwykłą tajemnicą, którą zgłę¬
bić mogą tylko boży wybrańcy.

Uchylić rąbka tajemnicy. Czyli wcale nie takie niezwykłe
Oprócz historii i opisu drogi formacyjnej, ważne miejsce na stronach zakonnych
zajmują aktualności oraz opis życia codziennego i działalności sióstr. Tutaj zbiór adre¬
satów strony jest zdecydowanie obszerniejszy - można do niego zaliczyć wszystkich,
którzy potencjalnie „klikną" na link do strony zakonnej - parafianie, rodziny sióstr,
podopieczni lub każda inna osoba świecka, nawet taka, która nigdy nie zetknęła się
z życiem zakonnym. Wśród treści wypełniających te strony znajdziemy informacje
o bieżących wydarzeniach w danym zgromadzeniu, jak również o tych ze świata „ze¬
wnętrznego" - krajowych i zagranicznych, kościelnych i nie tylko. Znajdziemy opisy
świąt i sposobu świętowania zarówno z okazji wielkich świąt kościelnych, jak i we¬
wnętrznych, zakonnych. Są tam zamieszczane relacje z wizyt ważnych gości, infor¬
macje o wydawnictwach, wpisy okolicznościowe i tym podobne. Prezentacji życia
codziennego sióstr towarzyszą zazwyczaj zdjęcia. Wynika z nich, że w życiu zakonnym
jest wyraźny podział na:
- modlitwę,
- pracę,
- odpoczynek.
Oglądamy zdjęcia sióstr w otoczeniu roześmianych dzieci i młodzieży, szyjące, pio¬
rące, gotujące, pracujące w ogrodzie, jednym słowem wykonujące wszystkie prace,
które w swoim życiu wykonuje „zwykły śmiertelnik". Ta idea bliskości, prezentowa¬
nie codzienności życia zakonnego w kategoriach swojskości, zwyczajności, nie tak
znów odległej od życia ludzi świeckich, stanowi kontrast w stosunku do wspomina¬
nej wcześniej wyjątkowości i tajemniczości obecnej w opisach powołania i formacji.
Wizja życia codziennego prezentowana na stronach bliska jest idei aggiornamento,
sformułowanej przez I I Sobór Watykański, zgodnie z którą kościół ma zbliżyć się do
wiernych i stać się dla nich bardziej otwartym. Również sposób prezentowania działal¬
ności sióstr dostarcza nam wizerunku, który zdaje się mówić, że są one obecne we
wszystkich dziedzinach życia, od szpitali, poprzez szkoły i przedszkola, aż po misje
w dalekich krajach. Nawet siostry klauzurowe, które nie prowadzą działalności ze¬
wnętrznej, nie próżnują i poza modlitwą poświęcają czas na haftowanie, wyrób świec,
figurek i inne zajęcia.
Na stronach internetowych większości zgromadzeń znajdziemy również dowód
na unowocześnienie kontaktu z wiernymi - intencje modlitewne można przesyłać
za pośrednictwem elektronicznych formularzy, takich jak ten:

�Agnieszka Poźniak - Za klasztornym murem... Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie

68

A odpowiedź i potwierdzenie „omodlenia" danej intencji siostry również odeślą
drogą mailową. Widać też troskę o odbiorcę obcojęzycznego - rekordową pod tym
względem stronę, którą odnalazłam w Internecie można oglądać w 11 obcych języ¬
kach (poza polskim).

„Jest wesoło". Zamiast podsumowania
System kulturowy składa się z wzorów/układów symboli, a język jest jednym
z systemów symbolicznych w kulturze rozumianej jako sieć. Rozpatrując zjawisko
komunikacji, którego jednym z aspektów jest autoprezentacja, nie można zapominać,
że wszystkie aspekty kultury są ważne, choć najbardziej bezpośrednie przełożenie na
formy komunikacyjne ma oczywiście język i sposoby wypowiadania się (zarówno
ustne jak i pisemne). James Clifford (2000) uważał, że należy traktować kulturę, jako
zbiór tekstów (komunikatów) podlegających interpretacji, tekstów nie tylko archiwal¬
nych, choć te, jako że pojęcie tekstu kojarzy się głównie z językiem i jego „material¬
ną" wersją - pismem, na pewno są niezwykle ważne w zbiorze „tekstów" kultury. „Tek¬
stem" w takim rozumieniu może być zarówno kronika, manuskrypt czy inny doku¬
ment, jak i obraz, fotografia, film, a także strój, zachowanie człowieka czy wygląd oto¬
czenia. Na mocy takiego traktowania kultury również do Internetu możemy podejść,
jak do rozumianego w tych kategoriach „tekstu".
Patrząc zatem na elementy obecne w sposobie prezentacji wizerunku za pośred¬
nictwem zakonnych portali internetowych, możemy powiedzieć, że mamy do czynie¬
nia ze swego rodzaju obrazem wytworzonym, „tekstem" w założeniu całościowym,
wykreowanym na użytek internautów. Przy tym wydaje się, że twórczynie tych stron
kierują swój przekaz do dwojakiego rodzaju odbiorcy. Uwzględniają możliwość oglą¬
dania portali zarówno przez potencjalne kandydatki do zakonu jak i „zwykłych" wier¬
nych szukających pociechy lub po prostu informacji o zgromadzeniu. W przekazie za¬
wartym na stronach zgromadzeń ścierają się, ale i dopełniają wzajemnie dwa typy wi¬
zerunku - wyjątkowość, obcość i tajemniczość życia zakonnego, wizja życia w perma¬
nentnej obecności sacrum, zgromadzenie, którego członkami są osoby wybrane, w szcze¬
gólny sposób naznaczone, z wizją zwyczajności, powszedniości życia w zgromadze¬
niu, gdzie siostry wykonują obowiązki identyczne z tymi, które spełniają ludzie
świeccy, których „proza życia" aż tak nie odbiega od życia przeciętnego człowieka.
Na poziomie społecznym język pełni często rolę włączającą do wspólnoty mó¬
wiących/używających danego języka , a na tej bazie powstaje zjawisko nazwane:
12

12

Jednocześnie wykluczając innych z komunikacji. Dla potrzeb mojego tekstu ważniejsza jest jednak
funkcja włączająca, dająca poczucie uczestnictwa niż wykluczająca (zob. Saville-Troike 1982).

�Agnieszka Poźniak - Za klasztornym murem... Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie

69

Speech Community (społeczność mówiących). A co za tym idzie, również termino¬
logia używana na omawianych portalach, dostosowana jest do wrażenia, które ma
wywrzeć na odbiorcy. Z jednej strony stosuje się retorykę wyjątkowości, aby w po¬
tencjalnych kandydatkach obudzić przekonanie o wspólnocie i współuczestnictwie
w wyjątkowej ekumenie. Z drugiej zaś, widoczny jest dyskurs „oswajania" obcości
życia zakonnego i dążenie do obalania stereotypów, aby osiągnąć cel aggiornamento
i przekonać o uczestnictwie we wspólnocie „ogólnoludzkich" doświadczeń. Cha¬
rakterystyczna jest również obecność na tych stronach dużej ilości cytatów z Biblii
oraz innych źródeł kościelnych, tak zwanych złotych myśli jak również wypowiedzi
samych członkiń wspólnot. Co uderzające brak jest na stronach zakonnych treści opi¬
sujących materialną stronę życia wspólnot. Poza prezentacją działalności nie zna¬
lazłam na nich informacji dotyczących spraw ekonomiczno-gospodarczych.
Pozwolę sobie na zakończenie przytoczyć jeszcze jeden obrazek, prezentujący
sposób, w jaki siostry zakonne mówią o sobie za pośrednictwem Internetu, po raz
kolejny cytując wspomniany wcześniej chat z siostrami: „Często słuchamy różnej
muzyki, gramy w ogrodzie w piłkę, jeździmy po tym ogrodzie nawet na rowerze...
Są dni kiedy mamy rekreację całodzienną. Np. święta, uroczystości, imieniny sióstr
- wtedy nie ma milczenia, jemy dobre ciasto i w ogóle jest wesoło;-)".

Literatura:
Clifford J., Kłopoty z kulturą, Wydawnictwo KR, Warszawa 2000.
Kolak W., Marecki J., Leksykon godeł zakonnych, Wydawnictwo A D I , Łódź 1994.
Saville-Troike M., The Ethnography of Communication, Blackwell Publishing Lcd,
Oxford 2003.

Źródła internetowe:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Internet
http://www.albertynki.pl
http://www.carmeliteinstitute.org
http://www.czestochowa.us/content/view/698/63
http://www.dominikanki.pl
http://www.kanoniczki.pl
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/przemowienia/oredzie_ssp
_1990.html
http://www.sercanki.opoka.net.pl
http://www.wizytki.pl

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7809" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7789">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3bcbf2d50d25174e5028f82ff39b276b.pdf</src>
        <authentication>c3515813e0769e96680e5d77a2531f74</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93298">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5781</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93300">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93302">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93304">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93306">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93308">
                <text>obrzędy pogrzebowe - Polska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93310">
                <text>praktyki magiczno-religijne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93312">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5378</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93314">
                <text>Zabiegi magiczne mające przyspieszyć śmierć w przypadku ciężkiego konania/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93316">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.54</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93319">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93321">
                <text>Bohdanowicz, Janusz (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93323">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93325">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93327">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93329">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93331">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93335">
                <text>Mapa 15. Zabiegi magiczne mające przyspieszyć śmierć w wypadku ciężkiego konania. Objaś­
nienia znaków: 1 — wyjęcie z łóżka pościeli zawierającej kurze pierze, 2 — ułożenie umierające­
go na żytniej słomie, 3 — kropienie konającego wodą święconą.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10081" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10059">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9b9d1032e8ab6e9c7babeb4cf49c41a7.pdf</src>
        <authentication>0a649a611cf7f7ce8bd9eebb2b5e4c61</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119869">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5798</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119870">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119871">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119872">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119873">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119874">
                <text>obrzędy pogrzebowe - Polska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119875">
                <text>praktyki magiczno-religijne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119876">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5395</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119877">
                <text>Zabiegi magiczne wykonywane w czasie przenoszenia trumny przez próg/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119878">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.124</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119879">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119880">
                <text>Bohdanowicz, Janusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119881">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119882">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119883">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119884">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119885">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119886">
                <text>Mapa 32. Zabiegi magiczne wykonywane w czasie przenoszenia trumny przez próg. Objaśnienia
znaków: 1 — trzykrotnie stukają trumną o próg, 2 — obniżają lub podnoszą trumnę w progu,
3 — stawiają trumnę na progu, 4 — robią trumną znak krzyża na progu.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10705" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10683">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7e8695f8f8f3b2414a4c584f9c5ae3a1.pdf</src>
        <authentication>bde2072cf963ff71e5f9a0046251ef0c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127612">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5953</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127613">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127614">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127615">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="127616">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="127617">
                <text>narodziny - zwyczaje</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="127618">
                <text>praktyki magiczno-religijne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127619">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5545</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127620">
                <text>Zabiegi związane z pępowiną/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127621">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9 :Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.1: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z narodzinami i wychowaniem dziecka, pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="127622">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-related customs, rituals and beliefs part I: Customs, rituals and beliefs relating to birth and upbringingl</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127623">
                <text>Zowada, Renata</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="127624">
                <text>red.naukowa Agnieszka Pieńczak</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127625">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127626">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127627">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="127628">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="127629">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127630">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127631">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127632">
                <text>6. Zabiegi związane z pępowiną
Opracowała Renata Zowada
Kierownictwo naukowe Agnieszka Pieńczak

Objaśnienie znaków:
Babka podczas porodu: 1—p r z e c i n a ł a i z a w i ą z y w a ł a p ę p o w i n ę (brak z a b i e g ó w magicz­
nych), 2—w y k o n y w a ł a zabiegi magiczne przy przecięciu lub z a w i ą z y w a n i u p ę p o w i n y ,
3—z a k o p y w a ł a p ę p o w i n ę , 4—paliła p ę p o w i n ę , 5—brak tradycji, 6—brak odpowiedzi.
Uwagi:
1. M a p ę opracowano na podstawie b a d a ń terenowych prowadzonych w latach 70. X X
wieku przez P r a c o w n i ę Polskiego Atlasu Etnograficznego.
2. Mapa dotyczy stanu zjawiska w latach 70. X X wieku.
3. Punkty z p i o n o w ą k r e s k ą oznaczają informacje p o c h o d z ą c e od ludności n a p ł y w o w e j
(przesiedleńcy z K r e s ó w Wschodnich i osadnicy z r ó ż n y c h r e j o n ó w Polski).
M a p ę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu
PAE nr 7, Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe, oprac. J ó z e f G a j e k :
VI. Położna, „babka", „babiąca",
akuszerka. Ich wybór, znaczenie oraz funkcja w ludo­
wych zwyczajach i obrzędach
urodzinowych.
27. Jakie obowiązki należały do takiej
„babki":
b) Przecięcie pępowiny i związane z tym nakazane zabiegi? Opisać je
dokładnie.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12645" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12745">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f2d7e06d42259bd52cdca0e62a487355.jpg</src>
        <authentication>b740e9a3cf4ae049a78b78d2ddd68760</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151830">
                <text>Zabudowania wiejskie i drewniany dom z galerią / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Kalwaria Pacławska (woj. podkarpackie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151831">
                <text>budownictwo wiejskie ; budynek mieszkalny ; Podkarpacie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151832">
                <text>fotografia przedstawia budynek mieszkalny wąskofrontowy z galerią</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151833">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151834">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151835">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151836">
                <text>1964</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151837">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151838">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151839">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151840">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151841">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151842">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151843">
                <text>PAE_FNK_34.36.XV_H.2.2.4_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="159">
        <name>budownictwo wiejskie</name>
      </tag>
      <tag tagId="116">
        <name>budynek mieszkalny</name>
      </tag>
      <tag tagId="907">
        <name>dom wąskofrontowy</name>
      </tag>
      <tag tagId="932">
        <name>Kalwaria Pacławska</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12057" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12069">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/723c21e5503b30e44f7705136b19f1ec.jpg</src>
        <authentication>b6d978c0e1ef61c57c558eca94d435fc</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143600">
                <text>Zabudowania zagrody / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Dzianisz (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143601">
                <text>budownictwo wiejskie ; zespoły budynków ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143602">
                <text>fotografia przedstawia zagrodę</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143603">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143604">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143605">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143606">
                <text>1964</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143607">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143608">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143609">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143610">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143611">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143612">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143613">
                <text>PAE_FNK_24.38.X_O.3.15.2_01 -</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="159">
        <name>budownictwo wiejskie</name>
      </tag>
      <tag tagId="640">
        <name>Dzianisz</name>
      </tag>
      <tag tagId="590">
        <name>okolice Nowego Targu</name>
      </tag>
      <tag tagId="210">
        <name>zagroda</name>
      </tag>
      <tag tagId="211">
        <name>zespoły budynków</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="11322" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11300">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5a9e8f729ea18b9b7aaf421fe63e2b92.pdf</src>
        <authentication>9f420870812403615ba64222bfee3d3d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134913">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5645</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134914">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134915">
                <text>gender</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134916">
                <text>antropologia ciała</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134917">
                <text>antropologia jedzenia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134918">
                <text>jedzenie - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134919">
                <text>bulimia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134920">
                <text>anoreksja</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134921">
                <text>antropologia płci</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134922">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5248</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134923">
                <text>Zaburzenia jedzenia jako fenomen kulturowy / Barbarzyńca 2008 nr 2 (12)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134924">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134925">
                <text>Kubat, Katarzyna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134926">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134927">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134928">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134929">
                <text>Katarzyna
Kubat
B

Doktorantka W y d z i a ł u Historycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie ukończyła
gender studies oraz etnologię i antropologię kulturową. Absolwentka s t u d i ó w
podyplomowych z zakresu zarządzania projektami i funduszami UE. Obecnie zajmuje
się pozyskiwaniem ś r o d k ó w ma działalność organizacji p o z a r z ą d o w y c h .

Zaburzenia jedzenia jako
fenomen kulturowy
nformacje o śmierci nikomu wcześniej nie­
znanej urugwajskiej modelki Luisel Ramos
obiegły świat, wywołując konsternację i obu­
rzenie. W sierpniu straciła przytomność podczas
pokazu, lekarze nie zdołali uratować jej życia.
Aby utrzymać linię, żywiła się wyłącznie liśćmi
sałaty - takie dane podaje internetowa encyklo­
pedia . Kolejna tragedia wydarzyła się w listo­
padzie w szpitalu w Sao Paulo, gdzie zmarła
21-letnia Ana Carolina Reston. Karierę modelki
rozpoczęła w trzynastym roku życia, nowe kre­
acje prezentowała w Japonii, Turcji i Meksyku,
a przez ostatnie miesiące życia jadła jedynie po­
midory i jabłka. W chwili śmierci przy wzroście
174 cm ważyła zaledwie 40 kg. Temat podjęli
nie tylko publicyści, sprawą zajęli się również
1

1

2

http://pl.wikipedia.org/wiki/Luisel_Ramos.
B M I (ang. Body Mass Index) jest to wskaźnik będący

ilorazem masy ciała liczonej w kilogramach i kwadratu

poważni urzędnicy państwowi, którzy domagają
się, aby dziewczęta o „rozmiarze zero" przestały
się pojawiać na wybiegach. Władze Madrytu za­
kazały miejscowym kreatorom zatrudniania na
wybiegu kobiet bez właściwego zaświadczenia
lekarskiego oraz z BMP wskazującym na znacz­
ną niedowagę . Kolejne doniesienia o niebez­
piecznej chorobie, która szaleje w świecie mody,
systematycznie potęgowały nastrój grozy. Do
krucjaty włączyły się gwiazdy srebrnego ekranu
- jedna z aktorek przyznała, że czasopisma ze
zdjęciami chorobliwie chudych dziewcząt ukry­
wa przed sześcioletnią córką.
Tajemnicza przypadłość dotyka kolejne oso­
by. Problem dostrzeżono w szkołach, pedago­
dzy robią wszystko, aby mu zapobiegać . Jeden
3

4

3

4

http://wiadomosci.onetpl/1384102,2678,kioskart.html.
„Gazeta Olsztyńska", 2A0.2007, http://wiadomosci.

wp.pl/kat,31314,wid,8665437,prasaWiadomosc.html.

wzrostu podanego w metrach (przyp. red.).

BARBARZYŃCA

PDQ8

�Zaburzenia jedzenia jako fenomen kulturowy
z poradników dla kobiet w rubryce „gorący
temat" alarmuje, że wśród uczennic szkół ponadgimnazjalnych zapanowała dziwna moda
na grupowe odchudzanie. Kilka nastolatek po­
stanawia zgubić „dodatkowe" kilogramy, infor­
mują o swoim pomyśle koleżanki - te następnie
dołączają do zespołu. Po kilku tygodniach poja­
wiają się rywalki - na początku w klasie, później
w sąsiedniej szkole. Dziewczęta, dopingowane
do osiągania coraz lepszych wyników, rywalizują
i prześcigają się w wymyślaniu własnych diet.
Wspólnie się ważą, po czym porównują rezulta­
ty. I chociaż chudną, to uważają, że ciągle zbyt
mało . Podobny problem mają kobiety, które pra­
cując na odpowiedzialnych stanowiskach i wy­
chowując dzieci, muszą nieustannie dbać o swój
wygląd. Należą do pokolenia wychowanego na
supermenki i wydają się mieć idealnie ułożone
życie. Doskonale radzą sobie w trudnych sytu­
acjach, lecz w chwilach słabości, kiedy nikt nie
widzi, objadają się tylko po to, aby za moment
móc wszystko zwrócić. W ten sposób funkcjo­
nują przez lata, nie budząc żadnych podejrzeń
wśród najbliższych .
Autorstwo terminu anoreksja przypisuje się
dwóm osobom, które niemal równocześnie opi­
sały podobny zespół fizycznych objawów. Jed­
nym z badaczy jest William Guli, angielski
lekarz, drugim - francuski neurolog Charles
Lasegue. Bulimia od samego początku kojarzo­
na była raczej z moralnym, a nie medycznym
wymiarem żarłoczności. Wczesne przypadki
głodzenia wyrażały pogardę i wstręt do ciała oraz
5

6

5

„Tina", 16-18.04.2007, s. 20.

6

J. Podgórska, „Polityka", 7.10.2006, s. 106.

7

Por. S. Kurowski, Od ascezy do obżarstwa,

7

8

9

10

11

12

9

[w:] Oczywisty

Przyjaciół Polonistyki Wrocławskiej, Wrocław 1998, s. 52.
R. Przybylski, Pustelnicy i demony, Znak, Kraków 1994,

s. 77.

jego biologicznych funkcji. Ciało jako byt niedo­
skonały stanowiło siedlisko zła oraz przeszkodę
w wyzwoleniu dla duszy, zasługiwało zatem
na agresję. Asceza miała w sposób symboliczny
wyobrażać walkę z Szatanem i być potępieniem
grzesznego świata . Zjawisko umartwiania ciała
obecne było na początku chrześcijaństwa i w ca­
łym średniowieczu. Anachoreci, dążąc do zba­
wienia, poddawali się rozlicznym torturom, mię­
dzy innymi głodowali: „Niektórzy jadali bowiem
co drugi dzień, chociaż byli i tacy, którzy przyj­
mowali pokarm co piąty" . Osiemnastowieczni
medycy podobne praktyki będące demonstracją
pobożności i wyrzeczeniem się potrzeb zmysło­
wych określali mianem anorexia mirabilis .
R. Bell w swojej książce Święta anoreksja
przedstawia kronikę przypadków osób, które
świadomie rezygnowały z jedzenia i narzucały
sobie długotrwałe posty. Przypuszcza się, że na
anoreksję i bulimię chorowała między innymi
Joanna d'Arc. Święta Katarzyna z Sieny tortu­
rowała ciało, aby ujarzmić niższą część swojej
natury - przepasana łańcuchem nabitym gwoź­
dziami spała godzinę co dwa dni . Żywiła się
jedynie łyżką ziół dziennie, a kiedy zmuszana
była do spożycia czegoś więcej, wkładała patyk
do gardła i wymiotowała . Prawdopodobnie
chciała się w ten sposób zbuntować przeciwko
rodzinie, która zmuszała ją do małżeństwa.
Odmawiała jedzenia córka węgierskiego króla Małgorzata. Podobnie jak w historii Katarzyny,
głodówka miała być wyrazem sprzeciwu wobec
postanowienia ojca o wydaniu jej za m ą ż .

10

BARBARZYŃCA

Gdańskie

J.N. Vuarnet, Ekstazy kobiece, słowo/obraz terytoria,

Gdańsk 2003, s. 63.
11

J.R. Bemporad, Cultural and Historical Aspects of

Eating

Disorders, [w:] Eating Disorders, New York 1995, s. 407.
12

nu

M . M . Jablow, Anoreksja, bulimia, otyłość,

Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2001, s. 30-31.

urok biesiadowania, red. P. Kowalski, Towarzystwo
8

61

Ibid., s. 406.

�62

Katarzyna Kubat

O d m o w ę jedzenia u t o ż s a m i a n o
z wielką siłą woli, głodujące osoby
adorowano i podziwiano. Niektóre,
jak Katarzyna czy Małgorzata, uzna­
ne zostały za uosobienie pobożności
i wyniesione do godności świętych.
Wierzono, że rezygnacja z cielesnych
przyjemności i umartwianie stano­
wią jedyną słuszną drogę godnego,
religijnego życia oraz prowadzą do
nieśmiertelności i przynoszą wieczną
chwałę. Dzięki wynalazkowi druku
rozpowszechniło się w Europie wiele
legend o „cudownych pannach" żyją­
cych bez jedzenia. Podobne przypadki
zostały odnotowane również po dru­
giej stronie Atlantyku, gdzie purytanie natknęli się na sprawę czarownic
z Massachusetts - donoszono, że su­
rowe głodówki sprawiały tym kobie­
tom „dziwną przyjemność" . Między
X V I a X V I I I wiekiem barwne historie
o pierwszych anorektyczkach zostały
wchłonięte przez kulturę ludową.
Niektórzy lekarze, podobnie jak du­
chowni, poddawali poszczące dziew­
częta wnikliwej obserwacji, chcąc do­
ciec, czy one rzeczywiście nie jedzą.
Znany jest przypadek jednej z „cu­
downych panien", którą przyłapano
na potajemnym jedzeniu, a następ­
nie stracono . Anoreksja przybierała
postać coraz bardziej jarmarczną FOT. HUBERT FRANCUZ
wygłodzone niewiasty prezentowano
na dworach i odpustach, składano im
wizyty i obsypywano podarkami. Sensacyjne towały wychudzone ciała swoich córek i sióstr
informacje o głodujących kobietach rozbudzały za odpowiednią opłatą. Jednym z takich przy­
ogromną ciekawość, dlatego rodziny prezen- padków była Sara Jacob, dziecko angielskiego
13

14

13

M . M . Jablow, op.cit., s. 32.

1 4

A. Gromkowska, Kobiecość

w kulturze globalnej.

Rekonstrukcje i reprezentacje, Wydawnictwo Wolumin,
Poznań 2002, s. 180.

BARBARZYŃCA E(1E|

�Zaburzenia jedzenia jako fenomen kulturowy
farmera - rodzice czerpali zyski z pokazywania
córki gapiom dopóty, dopóki dziewczyna nie
umarła z wycieńczenia . W X I X wieku termin
„poszczące dziewczęta" wszedł do powszechne­
go obiegu oraz zadomowił się na dobre w euro­
pejskich czy amerykańskich słownikach i leksy­
konach. Poszczące panny ciągle były obiektem
zainteresowania i podziwu, a opisy ich sylwetek
przedstawiano w prasie. Wielka popularność
„niejadków" inspirowała coraz więcej kobiet
i stymulowała do naśladowania podobnych za­
chowań .
Epoka wiktoriańska jest momentem, kiedy
wśród elit pojawia się nowy ideał kobiecego
piękna i stylu życia. Idealna dama, zamknięta
w czterech ścianach bawialni, miała ucieleśniać
delikatność, słabość i podległość. Dziwne zacho­
wania przypominające zaburzenia jedzenia tłu­
maczono wyjątkową podatnością na załamania
nerwowe. Typowym problemem była sitofobia
- chorzy odmawiali przyjmowania pożywienia,
które rzekomo było zatrute. Kolejna jednostka
chorobowa to chlorosis (blednica), odznaczająca
się brakiem apetytu, ogólnym zmęczeniem oraz
anemią - w potocznej świadomości kojarzyła
się z niezaspokojeniem płciowym i miała wy­
stępować u ludzi zamożnych . Kwestią, która
wydaje się szczególnie interesująca, jest stosunek
objawów do obowiązującego wówczas pojęcia
kobiecości oraz ideału urody. Symptomy chlorozy odbijały się w modelu kobiecego piękna
utożsamianego z „mdlejącym urokiem", bla­
dością i kruchością. Popularnym schorzeniem,
które pod wieloma względami mogło przypomi­
nać dzisiejszą anoreksję, była przede wszystkim
histeria .
15

16

17

18

63
Sposoby przejawiania się zaburzeń jedzenia
oraz ich rozumienie są historycznie zmienne
- wszelkie interpretacje odzwierciedlają głów­
ne poglądy i wierzenia obowiązujące w danej
epoce. Problem został ostatecznie opisany w ka­
tegoriach medycznych i zdiagnozowany jako
choroba psychosomatyczna. Oznaki pobożno­
ści zaczęto postrzegać jako objawy chorobowe.
Głodówki przeniesiono ze sfery religijnej do
świeckiej, następnie poddano medycznej obrób­
ce. „Właściwa" anoreksja rozpowszechniła się
wraz ze zmianą standardów urody w latach trzy­
dziestych X X wieku, kiedy pojawiły się mody na
rozmaite diety będące nową formą manifestacji
określonego stylu życia .
Bulimia nie doczekała się tak barwnego
i szczegółowego opisu jak anoreksja, chociaż
jej obecność została odnotowana j u ż w I I w. n.e.
przez Galena, który użył słowa bulimis do opisu
jednostki chorobowej objawiającej się nienatu­
ralnie dużym apetytem. Na przestrzeni dziejów
termin bulimia sporadycznie pojawia się w pi­
śmiennictwie medycznym, mimo iż indukowa­
ne wymioty były przez wieki znane jako druga,
obok upuszczania krwi, technika odtruwająca
organizm .
Problem został jednoznacznie zdefiniowany.
Poza oficjalną wiedzą medyczną funkcjonuje
„drugi nurt" - pełna niespójności i ąuasi-teoretycznych uproszczeń wiedza potoczna. Kultura
popularna jest głównym źródłem danych na
temat obydwu chorób, zwykle są to informacje
pobieżne i fragmentaryczne, stanowią kompila­
cję obiegowych opinii, plotek, dawnych wierzeń
i wątków medycznych. Mamy tutaj także do czy­
nienia z pewnym przetworzeniem naukowych
19

20

15

J.R. Bemporad, op.cit., s. 403.

18

A. Gromkowska, op.cit., s. 180-182.

16

M . M . Jablow, op.cit., s. 32.

19

A. Giddens, Nowoczesności

17

M . Pilecki, Historia zaburzeń

odżywiania

się, [w:] Ano­

reksja i bulimia psychiczna, red. B. Józefik, Wydawnictwo
Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 1996, s. 17.

{]{){]) P D 0 8

BARBARZYŃCA

2002, s. 145.
20

M . Pilecki, op.cit., s. 18.

tożsamość,

P W N , Warszawa

�Katarzyna Kubat

64

sądów, które umożliwia racjonalizację fenomenu jak gwiazdy filmowe. Najpierw zaczynają
Uczyć
na poziomie „zdroworozsądkowego myślenia" kalorie. Potem szukają diet. W końcu zaczynają się
i zredukowanie jego złożoności. W takiej formie głodzić i chorują . Dzieje się tak dlatego, że w na­
wyobrażenie o anoreksji i bulimii jest powszech­ szej kulturze atrakcyjność fizyczna jest większym
nie przyswajalne, a zjawisko staje się czymś oczy­ atrybutem kobiet niż mężczyzn.
Przedstawiane
wistym. Za przykład mogą posłużyć fragmenty przez media sylwetki chudych kobiet są dla wielu
tekstu zamieszczonego w pewnym portalu in­ nastolatek synonimem urody i atrakcyjności
sek­
ternetowym: Anoreksja [...] jest jedną z nowych sualnej ^. Dziewczęta
chcą za wszelką cenę zyskać
chorób cywilizacyjnych [...] Osoby
wykazujące figurę top modelki (• • - j . A wszystko zaczyna się
zaburzenia łaknienia zwykle charakteryzują
się tak niewinnie. Kilka nastolatek zauroczonych fi­
takimi cechami osobowości,
ja\ perfekcjonizm, gurą znanych z telewizji modelekpostanawia się
wysoki poziom aspiracji i ambicji [...] Uważa się, odchudzić. Cóż w tym
złego?
że anoreksja może być objawem schizofrenii lub
Przedstawione poglądy odzwierciedlają kul­
choroby afektywnej. [...] Bulimia (bulimia ne­
turowy mechanizm - zagadkowe i niepokoją­
rvosa) to odwrotność
anoreksji [...] Waga chorych ce zjawisko zostaje wytłumaczone i przez to
waha się. Od wyniszczenia stosunkowo szybko do­
oswojone. Mamy tutaj do czynienia z czymś, co
chodzi do patologicznej otyłości. [...] Chorzy na
Peter L . Berger i Thomas Luckmann określili
bulimię są głodni zaraz po zjedzeniu. [...] Często
mianem „terapii" - zastosowaniem takich me­
objadają się w nocy. [...] To dążenie do idealnego chanizmów pojęciowych, które umożliwiają za­
wyglądu jest naturalne dla naszego gatunku. Od chowanie aktualnych czy potencjalnych dewian­
tysięcy lat stawiano wyżej walory fizyczne nad
tów w obrębie ustalonej definicji rzeczywistości.
umysłowymi.
Mężczyźni
zawsze oglądali się za
Dewiacja zostaje zracjonalizowana przez „nie­
pięknymi kobietami [...] W ten sposób rodzi się fachowców" w ramach obowiązującej potocznej
fobia. Kobiety posiadają bardziej złożoną
psychikę wiedzy o świecie i włączona do symbolicznego
niż mężczyźni [.. J .
uniwersum, co gwarantuje jego trwanie. Na
Komunikaty preparowane przez kulturę ma­ „poziomie ekspertów" stworzona zostaje teoria
sową przedstawiają zaburzenia jedzenia jako dewiacji, aparat diagnostyczny i system lecze­
zjawisko dziwne i niezrozumiałe. Przyczyna nia . Ponadto potwierdza się tutaj przekonanie
Susan Sontag o tym, że choroby najbardziej ta­
chorób - w dalszym ciągu nie do końca j asna dla
profesjonalistów - w odniesieniu do najprost­ jemnicze, czyli uważane na gruncie medycznym
szych skojarzeń znajduje poręczne wyjaśnienie. za wieloprzyczynowe, niosą w sobie ogromny
Nadmierna koncentracja na wyglądzie, ciągłe potencjał jako metafory zła moralnego czy spo­
odchudzanie oraz zapatrzenie na celebrytów łecznego .
popkultury to podstawowe składniki zdrowo­
Z jednej strony choroby przedstawione są
rozsądkowej etiopatologii: Marzą, by
wyglądać jako bardzo niebezpieczne, z drugiej otacza się
22

2

24

25

2 1

26

27

21

22

23

http://prace.sciaga.pl/50481.html.
„Rzeczpospolita", 14.04.2006.
http://www.słowo.com.pł/?dod=3&amp;id=5881.

24

„Zdrowie", 3/2007, s. 54.

25

„Tina", op.cit., s. 20.

2 6

P.L. Berger, T. Luckmann, Społeczne

rzeczywistości,
2 7

tworzenie

PIW, Warszawa 1983, s. 179-183.

S. Sontag, Choroba ja\o metafora. AIDS

i jego metafory,

PIW, Warszawa 1999, s. 65.

BARBARZYŃCA

EDD8

�Zaburzenia jedzenia jako fenomen kulturowy
je aurą sensacji. Podobnie jak kiedyś „cudowne
panny", tak dzisiaj kobiety z oznakami anoreksji,
zwłaszcza gdy należą do „wyższych sfer", wzbu­
dzają niezdrowe zainteresowanie połączone
z fascynacją: Zapadnięte policzki, wystające
żebra
i łopatki- Tak dziś wygląda jedna z sióstr Olsen,
Mary-Kate. W dorosłość weszła ze 150 milionami
dołarów na koncie, była szczęśliwie
zakochana
[...] W prasie zaczęły się pojawiać
pierwsze ko­
mentarze dotyczące problemów,
jatye Mary-Kate
ma z jedzeniem. Reporter jednej z gazet tak
'
cjonowal kolację jednej z sióstr Olsen w modnej
restauracji: „Zamówiła
pomidora. Pokroiła go
na sześć części i bardzo powoli, kawałek po ka­
wałku, starała się go zjeść. Widać było, że sprawia
jej to trudność. W końcu jedna\ńc udało. To było
wszystko, co zjadła tego wieczoru" . Anoreksja
jest jednym z najmroczniejszych sekretów
świata
mody. Teraz jej ofiarą może paść wielki koncern
projektancki. To, o czym do tej pory
plotkowało
się w sieci, teraz podano w formie oficjalnej infor­
macji: Allegra Versace, 20-letma cóĄa Donatelli
i spadkobierczyni imperium Versace, jest chora na
anoreksję Opisy prezentujące zjawisko bulimii wywo­
łują raczej negatywne skojarzenia. Sama nazwa
„wilczy apetyt", wskazując obecność niepoha­
mowanych impulsów, w sposób jednoznaczny
odwołuje się do wyobrażeń o zwierzęcej naturze
człowieka. Choroba poprzez metaforyczne „odczłowieczenie" postrzegana jest jako bardziej
złowroga . Jedna z młodych gwiazdek show-businessu, Lindsay Lohan, wyznała, że była do
tego stopnia chora i obolała, że nie miała siły się
u m y ć . Znajomy cierpiącej od 16. roku życia na
r e l a

29

29

30

31

28

http://katalog.bizz.pl/index.

php?engine=tekst&amp;nid=5892&amp;cid=118.
29

http://zyciegwiazd.onet.pl/1409398,l,allegra_krolewna_

anoreksji,artykul.html.
30

S. Sontag, op.cit., s. 125.

nu

BARBARZYŃCA

65
bulimię Britney Spears opowiada, jak objadała
się chipsami, lodami, słodyczami i colą, po czym
z poczuciem winy zmuszała się do wymiotów .
Z wyniszczającą chorobą zmagała się Jane Fon¬
da: Byłam bułimiczką
prawie trzydzieści
łat.
Zwracałam
niemał każdy posiłek, k y
zjadłam.
Kiedy to się zaczęło, nie było jeszcze nazwy na
tę chorobę. A ja przez wszystkie te łata nie po­
wiedziałam
o tym nikomu. Ta\ strasznie się tego
wstydziłam.
Uważałam,
że jestem obrzydliwa.
Wiem też, że ze względu na chorobę rozpadały się
moje związki .
Sam sposób, w jaki mówi się o znanych ko­
bietach dotkniętych chorobą, wywołuje ambiwa­
lentne odczucia. Zwłaszcza anoreksja przestaje
być traktowana jako coś złego - w otoczeniu
dworów, fleszy i czerwonych dywanów nabiera
atrakcyjności, zaczyna być postrzegana jako eks­
kluzywna forma kreacji, model tożsamości wyra­
stającej ponad przeciętność. Co istotne, choroby
przedstawia się obok wiadomości o środkach
odchudzających i dietach oraz zdjęć wychudzo­
nych modelek. To wprowadza dziwne napięcie
i dodatkowo neutralizuje negatywne skojarze­
nia związane z anomalią. Kontekst, w jakim
podaje się informacje o chorobach - nacisk
na modelowanie ciała połączony z prezentacją
arsenału narzędzi koniecznych do osiągnięcia
idealnego wizerunku, komunikaty utożsamiają­
ce powodzenie ze szczupłą sylwetką - sprawia,
że zaburzenia jedzenia mogą zostać uznane za
środek umożliwiający stworzenie pożądanego
image. Media, przedstawiając groźne zjawisko przy równoczesnym lansowaniu patologicznego
piękna oraz nacisku na autokreację - dostarczają
32

tór

33

31

http://wwwAinomaniak.pl/ploAi/ploAi/ploAa.

php?p=3992.
32

http://muzyka.onet.pI/l

33

„Twój Styl", 12/2006, s. 47.

0172,1501975,plotki-html.

�Katarzyna Kubat

66
pewnego wzorca ułatwiającego osobom o okre­
ślonych predyspozycjach ekspresję intrapsychicznych problemów
Objawy bulimiczne i anorektyczne prezen­
tuje się coraz częściej na łamach książek. Na
anoreksję cierpi, stworzona przez M . Gretkowską, Sandra K. - pracownica agencji reklamowej,
która po kolejnej kuracji odchudzającej odkrywa
w sobie dar jasnowidzenia, następnie staje się
etatową wieszczką przepowiadającą notowa­
nia giełdowe. Ważne miejsce zajmuje literatura
dydaktyczna dla nastolatek, która z założenia
powinna zniechęcać i odstraszać - opisy kon­
kretnych przypadków, oprócz funkcji ilustracyj­
nej, mają stanowić potwierdzenie teorii o przyczynowo-skutkowym związku kultu szczupłej
sylwetki i autodestrukcyjnych zachowań. Jed­
ną z bardziej popularnych pozycji jest książka
W Lachowicz Przeklinam cię, ciało. Jak można
się domyślić, jest to tekst o nastolatce, u której
burza dojrzewania wyzwala patologiczne skłon­
ności - bohaterka głodzi się, potem sięga po
narkotyki, zapada na anoreksję, później bulimię.
Kolejnym przykładem jest książka H . Hassemuller W sidłach anoreksji. Tutaj znowu młoda
i delikatna dziewczyna przeżywa kryzys zwią­
zany ze zmianami zachodzącymi w jej ciele.
Postanawia je kontrolować, pragnie schudnąć,
w efekcie doprowadza się do anoreksji.
Anorektyczki zostają ikonami masowej wy­
obraźni - przykładem mogą tu być słynne bliź­
niaczki Samanhta i Michaela - „współczesne
święte anoreksji". Siostry obiecały sobie, że tak
długo będą się odchudzać, dopóki jedna z nich
nie umrze. Ich przerażające zdjęcia obiegły cały

34

Por. M.F. Rogers, Barbie ja\o i\ona kultury,

Wydawnictwo Literackie Muza, Warszawa 2003, s. 139.
35

3 6

34

36

- człowiek

maszyna, red. A. Celińska, K. Fidler

Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury",
Kraków 2005, s. 201.

http://porcelanowe.lap.pl/site/pro.php.
Por. K. Moskwa, www.obsesje.kompulsje.manipulacje.com,

Anoreksja i bulimia w sieci, [w:] Człowiek

świat. Podobne znaczenie przypisuje się postaci
Karen Carpenter, zmarłej na anoreksję w 1983
roku wokalistki The Carpenters, popularnego
duetu z lat 70. Kontrowersyjny reżyser Todd
Haynes nakręcił fdm krótkometrażowy Super¬
star: The Karen Carpenter Story, opowiadający
0 umieraniu piosenkarki. Niezwykłość projektu
polegała na tym, że w fdmie zagrały lalki Barbie
- reżyser zestawił chorobę z lansowanym pato­
logicznym ideałem piękna .
Prawdziwą „kopalnią" - nietrwałych wpraw­
dzie, ale atrakcyjnych z punktu widzenia an­
tropologa - tekstów są internetowe pamiętniki
anorektyczek i bulimiczek oraz strony „pro-ana"
propagujące alternatywny sposób odżywiania:
Pro-ana to styl życia, dążenie do
doskonałości,
perfekcji, panowanie nad sobą i nad własnym
ciałem*. Błogi są relacjami z prywatnych wojen
toczonych codziennie z własną cielesnością,
autorki informują o wykonanych ćwiczeniach
1 składzie przyjętego pokarmu. Czytając swoje
dzienniki, dziewczyny kontrolują się i dopingują
nawzajem, śledzą sukcesy i porażki towarzyszek,
wymyślają nowe strategie w walce ze wspólnym
wrogiem. Ujawniając publicznie wstydliwe se­
krety, świadomie narażają się na krytykę i ka­
rzące spojrzenia, co ma zwiększać motywację
do kolejnych zmagań oraz skuteczność wykorzy­
stywanych technik. Dziewczynom przyświeca
ten sam cel : musze być chuda musze po prostu
musze;] a z waszą pomocą i moją motywacją
na
pewno się to uda;) nie mogę zawieść siebie dość
użałania się;) czas zacząć prawdziwą
wałkf o to
co kocham ... kości... chudość... :) do zobaczenia
moje
siostrzyczki:*:*:™

37

http://chuda-bede.blog.onet.pl/.

zwierzę

BARBARZYŃCA

EDD8

�Zaburzenia jedzenia jako fenomen kulturowy

Fora internetowe pełnią funkcję centrów
informacyjno-doradczych, gdzie każdy może
zgłosić problem lub zwrócić się z zapytaniem,
a poruszona kwestia jest poddawana dyskusji.
Najczęściej konsultuje się sprawy diet, środków
odchudzających oraz innych wypróbowanych
metod redukowania wagi. Bywalczynie forów czy
blogów tworzą w sposób spontaniczny zwarte gro­
no i afirmują patologiczny sposób bycia - niektóre

38

E. Goffman, Piętno.

nU

Rozważania

o zranionej tożsamości,

BARBARZYŃCA

67

rzeczywiście są chore, niektóre do tego aspirują.
Posługują się slangiem, konstruują własne stereo­
typowe wzorce zachowań, mają silne poczucie
przynależności do grupy i są przekonane o jej
elitarnym charakterze. Odwołując się do Goffmanowskiej klasyfikacji dewiantów, podobne subspołeczności można by określić mianem sekciarskich
- ze względu na kolektywne i demonstracyjne
zaprzeczanie społecznemu porządkowi . Warto
38

Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk2005, s. 186-188.

�Katarzyna Kubat

68
jednak zwrócić uwagę, że chociaż negują niektó­
re tradycyjne wartości - takie jak życie i zdrowie,
przez co muszą ukrywać swoją działalność - to
jednak doprowadzają do skrajności ideały akcep­
towane w kulturze dominującej, takie jak orien­
tacja na sukces, szczupła sylwetka.
Istotny jest sposób, w jaki chore postrzegają
siebie i swoje zaburzenia. Anorektyczki są z sie­
bie zadowolone - w ich własnym mniemaniu
anoreksja jest manifestacją skrajnego perfekcjonizmu i siły charakteru: ty NIE
POTRZEBU­
JESZ jedzenia [...] głodowanie
jest
przykładem
siłnej wołi [...] medowaga odpowiada perfek­
cyjnemu ciału . Wychudzone ciało i sterczące
kości symbolizują triumf nad popędami i wy­
mykającą się spod kontroli cielesnością oraz
apetytem, tym samym gwarantują sukces i dobre
samopoczucie: będziesz mogła zobaczyć
swoje
piękne, piękne kości [...] kości są czyste i gładkie/
wyraźne. Tłuszcz jest brudny i wisi na tobie jak
spadochron . Masz kości „na wierzchu", a to jest
piękne".
Bulimiczki uważają swoje praktyki za dys­
funkcjonalne i wstydliwe, czują wstręt do sie­
bie. Żyją z poczuciem porażki: Ja wałczę z tym
ścierwem juz kupę czasu ciągłe powtarzam sobie
ze to ostatni raz ałe zawsze wychodzi inaczej :(
nie potrafię sobie z tym poradzić jest to bardzo
uciążłiwe
[...] mam przez to baaaardzo niska
samoocenę
popadam w stan monotonni i małej
depresji nic mnie nie cieszy tak jak kiedyś bo nie
czuje się ładna atrakcyjna tylko jak hipopotam
z opuchniętym
gardłem" .
Anoreksja postrzegana jest w tym kontek­
ście jako najlepsza metoda pozwalająca osią­
i9

40

2

39

40

http://www.umierajaca-dusza.blog.pl/.

d

http://porcelanowe.lap.pl/site/dlaczego.php.

42

http://users.nethit.pl/forum/read/necrosa/4096116/.
http://Ąsiegi.emix.net.pl/wyswietl.php?user=bulimia.

m

43

44

45

46

44

http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.

html?f=11181&amp;w

Ibid.

41

43

gnąć wymarzoną sylwetkę - nie tylko szczupłą,
ale wręcz chudą: ja chce schudnąć!
nienawidzę
swojego odbicia w lustrze, przy wzroście 164
mam 67 kg masakra ...każdego dnia czuje się jak
ohydna świnia!!! przez ostatnie kilka
byłam
na głodówce,
ale niestety miałam napad-a raczej
kiłka-me
mogę juz tak żyć....ja chce mieć anę,
marze o tym codziennie i nic nie wychodzi... ,
ja na prawdę chcę schudnąć!!!!!
pomóżcie
mi. co
mam zrobić?? ja też chcę być taka jak wy -Ano­
rektyczki- chudość jest piękna a me takie zwały
tłuszczu jak ja mam. przy wzroście 170 ważę 61
kg jestem grubą
Świnią .
Niewłaściwe zachowania żywieniowe mogą
być w odczuciu osób chorych źródłem rzeko­
mych korzyści, co sprawia, że trwanie przy nich
staje się wygodne . Przede wszystkim zarówno
anoreksja, jak i bulimia stanowią znakomity
sposób na sterowanie otoczeniem i unikanie
sytuacji trudnych. Należy tutaj powtórzyć za
Goffmanem, nawiązując do jego teorii piętna,
że możliwość usprawiedliwiania swoich niepo­
wodzeń stanowi wprawdzie drugorzędną, ale
jednak konkretną korzyść dla nosiciela skazy.
Dodatkowo doświadczenie męki, w kontekście
powszechnych przekonań o związku cierpienia
z życiową mądrością, ewokować może wyobra­
żenia ukrytego błogosławieństwa . Manipulacje
jedzeniem zasadniczo wypełniać mają emocjo­
nalną pustkę, ucieczka w jedzenie lub „niejedzenie" pozwala odizolować się od problemów
i otaczającego świata. Wypowiedzi zaburzonych
internautek odzwierciedlają jednak jeszcze inne,
szersze zjawisko, które dotyczy całej kultury
ponowoczesnej, a mianowicie problem z okre-

45

= 42128842.

S. Abraham, D . LIeveIlyn-Jones, Anoreksja

...op.cit.

[TA PRACA N I E BYŁA CYTOWANA], s. 104.
4 6

E. Goffman, op.cit., s. 41-42.

BARBARZYŃCA

PD08

�Zaburzenia jedzenia jako fenomen kulturowy
śleniem własnej tożsamości i nieustanny trud jej
konstruowania .
Materiały zamieszczone w sieci jednoznacz­
nie wskazują, że patologię można potraktować
jako jedną z wielu ofert dostępnych na szerokim
rynku image ow . Wszelkie niekonwencjonalne
zachowania żywieniowe, dając poczucie nie­
powtarzalności i kontroli, stają się tym samym
elementem kreacji i pozwalają skonstruować
atrakcyjny dla niektórych osób wizerunek .
Charakterystyczny wygląd czy sposób bycia po­
zwala wyróżnić się spośród innych, daje złudze­
nie bycia oryginalnym i przekonanie o wyjąt­
kowości własnej osoby. Jednocześnie znajduje
potwierdzenie i uzasadnienie w systemie obo­
wiązujących w grupie norm i wartości. Przej­
mując aprobowane i stypizowane wzorce za­
chowań, identyfikując się z resztą „plemienia",
jednostka realizuje gotowy projekt tożsamości
- nieustające manipulacje jedzeniem oraz cia­
łem są elementem rozpaczliwej walki o to, aby
tę tożsamość utrzymać.
Rozpatrując zjawisko z a b u r z e ń jedzenia,
należy przede wszystkim przywołać koncepcje
reakcji społecznej. W przeciwieństwie do teorii
etiologicznych nie koncentrują się one na przy­
czynach patologii, kładą za to nacisk na procesy,
podczas których dochodzi do uznania konkret­
nych jednostek za dewiantów . Wedle założeń
interakcjonizmu symbolicznego, gdzie zwykle
wykorzystuje się metaforykę zaczerpniętą z te­
atru, rzeczywistość społeczna utożsamiona jest
47

48

49

50

4 7

Por. J. Barański, Socjotechnika, między

magią

a

analogią,

69
z nieustannym działaniem, którego istotą jest
ciągła definicja sytuacji. I co szczególnie ważne
w kontekście tych rozważań, elementem central­
nym interakcji jest wyobrażanie sobie tego, jak
jest się widzianym z perspektywy drugiej osoby.
W konsekwencji stabilizuje się lub modyfikuje
własną rolę, wykorzystując zestawy gotowych
identyfikatorów, i dostosowuje ją do oczekiwań
grupy^ .
Odwołując się do powyższych ustaleń, moż­
na przyjąć, ze teksty kultury definiują rolę,
dostarczają środek, za pomocą którego osoby
0 pewnych predyspozycjach mogą demonstro­
wać wewnętrzny problem, równocześnie redu­
kując rzeczywistość do granic własnej słabości .
Wypreparowany wzorzec - ściśle powiązany
z systemem znaków i symboli, określając i na­
rzucając społecznie aprobowane ramy ekspresji,
powoduje, ze patologia przejawia się w taki, a nie
inny sposób. Tworzy powszechnie zrozumiałą
1 czytelną fasadę szaleństwa, stereotypowe wy­
obrażenie choroby umożliwiające klasyfikację.
Jest składnikiem zarówno subiektywnego, jak
i obiektywnego świata. Mechanizm ten został
opisany przez Bergera i Luckmanna: Opętanie
mieszkańca
haitańskiej
wioski, który zinternalizujepsychologię
voodoo, zaczyna się od momentu
odkrycia pewnych dobrze zdefiniowanych oznakPodobnie nerwica nowojorskiego intelektualisty,
który zinternalizuje psychologię
freudowską,
za­
czyna się od stwierdzenia pewnych dobrze znanych
symptomów .
1

52

53

Wydawnictwo Fundacji Humaniora, Poznań 2000,

Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków

s. 78-81.

2001, s. 136-137.

50

48

49

Ibid.

1993, s. 261-262.

Por. I . Wojciechowska, Kiedy ciało ma decydujący

w sprawie wartości
tożsamości

człowieka

- drogi prowadzące

glos
do

anorektycznej, [w:] A. Suchańska, Podmiotowe

ispoleczno-kulturowe uwarunkowania anoreksji,

W)

A. Siemaszko, Granice tolerancji, PWN, Warszawa

PD08

BARBARZYŃCA

51

Ibid., s. 268-269.

52

R. Bastide, Socjologia chorób

psychicznych, PWN,

Warszawa 1972, s. 368.
53

P.L. Berger, T. Luckmann, op.cit., s. 270.

�Katarzyna Kubat

70
Choroba jest społecznie wytwarzana, powsta­
je w procesie komunikacji, oddziaływań pomię­
dzy jednostką a otoczeniem w odniesieniu do
zbiorowych wyobrażeń i obowiązującej wiedzy.
Objawy przekształcają się w przekazy, chory
odgrywa swoją rolę według przygotowanego
scenariusza, który będąc częścią symbolicznego
uniwersum, odzwierciedla powszechne wartości
i niepokoje . Kultura popularna, dostarczając
informacje na temat obydwu chorób, nie tyl­
ko proponuje gotowy sposób na demonstrację
wewnętrznego konfliktu, ale daje gwarancję,
że zostanie on poprawnie odczytany, ponadto
umożliwia racjonalizację zjawiska. Włączenie
go w system wiedzy potocznej sprawia, że de­
wiacja przestaje zagrażać spójnemu obrazowi
świata i tym samym umożliwia jego trwanie.
Komunikaty o zaburzeniach jedzenia z jednej
strony odzwierciedlają niespójności i kulturo­
we ambiwalencje, z drugiej poddają dewiację
kontroli .
Warto zwrócić uwagę, że problem przeraża
i budzi strach, ale również fascynuje. Element
chaosu, irracjonalność kojarzona z patologią od
wieków wywołują pewną ekscytację. Tym, co przy­
ciąga, jest ciemna strona psychiki, element tajem­
nicy związany z obcością. Dewiacja, należąc do
innego porządku, wieloznaczna i przepełniona
symboliczną głębią, pociąga i odpycha jedno­
cześnie. Wyzwala emocje będące połączeniem
podziwu i trwogi, zaciekawienia i niechęci. Ta
ambiwalencja jest odzwierciedleniem nie tylko
stosunku do obcości . Przede wszystkim przy­
pomina postawę wywołaną obecnością sacrum .
54

55

56

57

54

R. Bastide, op.cit., s. 366-367.

55

K. Moskwa, Zaburzenia jedzenia w

ujęciu

antropologicznym, [w:] Problemy psychologii i kultury,
„ALBO albo", 4/2004, s. 51.
56

Por. Z. Benedyktowicz, Portrety „obcego".

Już Stary Testament tłumaczy pojawienie się sza­
leństwa boską ingerencją, choroba psychiczna
greckich herosów miała być karą zesłaną przez
rozgniewanych bogów, koncepcję „boskiego sza­
leństwa" można odnaleźć w pismach Platona .
Chorobie przypisuje się więc znamiona świętości,
nieziemski - czasem boski, czasem demoniczny charakter dewiacji powoduje, że lęk i groza w jej
obliczu przeplatają się z chęcią zbliżenia. Dziw­
na, niebezpieczna i niesamowita stanowi swoisty
ekwiwalent sacrum - tym należy tłumaczyć jej
siłę oddziaływania, ciągłą obecność i niezmienne
zapotrzebowanie na szaleńców.
Przenosząc problem na poziom psychologii
kultury, można się dopatrzyć związku dewiacji
z doświadczeniem ofiary i opisać zjawisko we
właściwych mu kategoriach. Istotą tego zbioro­
wego i uniwersalnego w swym wymiarze rytuału
jest poświęcenie jednostki dla jakichś wyższych
celów - zwykle przebłagania sił nadprzyrodzo­
nych. Postać kozła, wokół której koncentruje się
cykl ofiarniczy, powinna być personifikacją ar­
chetypowego, transkulturowego pod względem
formy i treści syndromu cienia. Ofiara, której wy­
bór ma publiczny charakter, konfrontuje jednost­
ki z doświadczeniem granicznym - tematami
śmierci, cierpienia, życia czy lęku, odpowiadając
tym samym na najbardziej pierwotną ludzką
potrzebę. W figurę kozła ofiarnego wpisywać się
mają najbardziej destrukcyjne tendencje tkwiące
w kulturze. Spośród wielu następujących kolejno
sekwencji procesu szczególnie ważny wydaje się
tutaj moment demonizowania ofiary, kiedy to na
wytypowaną jednostkę przerzucane są zbiorowe
58

59

57

Ibid, s. 160.

58

W A . Brodniak, Choroba psychiczna w

społecznej,

świadomości

Oficyna Naukowa, Warszawa 2000,

s. 65-83.
Od stereotypu

do symbolu, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego,

5 9

Por. M . Sznajderman, Zaraza. Mitologia dżumy,

cholery

i AIDS, Semper, Warszawa 1994, s. 5-7.

Kraków 2000, s. 148-150.

BARBARZYŃCA

PD08

�Zaburzenia jedzenia jako fenomen kulturowy
winy, lęki i nieszczęścia. Kolejnym etapem jest
unicestwienie, dzięki któremu społeczność inte­
gruje się i odradza na nowo .
Kozioł ofiarny staje się ważną figurą wy­
obraźni zbiorowej, cykl ofiarniczy odtwarza
proces stworzenia kosmosu, oczyszczenia i od­
nowy. Projekcja elementów chaosu na zidentyfi­
kowany uprzednio obiekt umożliwia zbiorowo­
ści uwolnienie i zneutralizowanie potencjalnie
dezintegrujących składników. I chociaż związki
z archetypowym jądrem uległy degradacji, to
w pozornie niewinnych zachowaniach, takich
jak plotkowanie czy publiczne poniżanie, moż­
na się dopatrzyć archaicznych śladów - podob­
ne reakcje mają wyrażać kolektywną tęsknotę
za doświadczeniem granicznym . Należy tutaj
wspomnieć również o figurze błazna, roli odgry­
wanej zwykle przez małomiasteczkowego pijaka
czy wiejskiego idiotę . Stabilizacyjną funkcję
dewiacyjnych zachowań podkreśla K.T. Erikson.
Zapotrzebowanie na aberracje wiąże się z ko­
niecznością nadawania systemowi większej spój­
ności i wyrazistości, o uznaniu pewnych postaw
za patologiczne decyduje widownia społeczna,
kierując się swoim kapryśnym i selektywnym
zainteresowaniem. Co szczególnie istotne, celem
formalnych instytucji kontroli nie jest wbrew
pozorom zwalczanie nietypowych zjawisk, ale
utrwalanie i utrzymywanie ich na stałym po­
ziomie .
Egzemplifikacją przedstawionych powyżej
teorii mogą być wydarzenia związane z włoskim
tygodniem mody, kiedy to na ulicach miast poja­
wiły się billboardy przedstawiające zdjęcia nagiej
anorektyczki - francuskiej aktorki Isabelle Caro.
Założeniem kampanii promującej jedną z firm
60

61

62

63

6 0

Z.W Dudek, A. Pankalla, Psychologia kultury, Eneteia,

Warszawa 2005, s. 272-281.
61

Ibid., s. 283-288.

W)

PD08

71
odzieżowych było, obok celów marketingowych,
uczulenie na problem zaburzeń odżywiania
wśród młodych kobiet. Zwierzenia bohaterki
projektu, która - jak podkreślano - zna pięć
języków, jest specjalistką w jeździe figurowej
na lodzie i gra na skrzypcach, zamieszczono
we włoskim wydaniu magazynu „Vanity Fair",
0 cierpieniu i trudnym dzieciństwie informo­
wała dodatkowo na swojej stronie internetowej.
Kontrowersyjna akcja wywołała falę dyskusji,
mimo że uzyskała oficjalne poparcie włoskiego
ministerstwa zdrowia. Podawano w wątpliwość
zasadność projektu, alarmowano, że jest bez­
użyteczny, a nawet szkodliwy. Napięcie wzmoc­
nił fakt, że autorem przedsięwzięcia był fotograf
1 prowokator Oliviero Toscani, który wsławił
się użyciem w kampanii reklamowej Benettonu
zdjęć skazańców czekających na wyrok śmierci
i mężczyzny umierającego na AIDS .
64

# # # #

Jak widać, antropologiczna analiza dostarcza
argumentów, które uniemożliwiają redukcję fe­
nomenu zaburzeń jedzenia jedynie do parame­
trów medycznych. Systemy znaczeń i symboli
skoncentrowanych wokół zagadnienia, a także
mechanizmy, które je generują i utrwalają, po­
zwalają ulokować zjawisko w porządku m i ­
tycznym - bardziej n i ż w lekarskim rejestrze.
Aberracje nie tylko stanowią element kultury.
Są przede wszystkim specyficznym sposobem
komunikacji i pełnią ważną funkcję społeczną.
Można więc stwierdzić, że szaleństwo - będąc
wspólnym wytworem - rozgrywa się tak samo
w psychice chorego, jak i w wyobraźni całej
zbiorowości.

62

Por. E. Goffman, op.cit., s. 184.

63

A. Siemaszko, op.cit., s. 283-292.

64

BARBARZYŃCA

http://www.tvn24.pl/'-2,1522526,wiadomosc.html.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6069" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6049">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0380bd03e691f6534f811eb10f60ef88.pdf</src>
        <authentication>a62258484d154a8630664b0948336f81</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72370">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5423</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72371">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72372">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72373">
                <text>pamięć - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72374">
                <text>dziedzictwo narodowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72375">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5041</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72376">
                <text>Zabytki dziedzictwa narodowego a problem stosunku do przeszłosci / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72377">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.3-4 ; s.206-208</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72378">
                <text>Klekot, Ewa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72379">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72380">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72381">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72382">
                <text>EWA KLEKOT

Zabytki dziedzictwa
narodowego a problem
stosunku do przeszłości

"Język dziedzictwa, który zalewa świat, jest przede
wszystkim językiem Zachodu. W pierwszym kongresie
poświęconym zabytkom historycznym w 1931 roku
uczestniczyli wyłącznie Europejczycy. Tunezja, Meksyk i Peru dołączyły w 1964; w 1979 osiemdziesiąt krajów ze wszystkich kontynentów podpisało Światową
Konwencję o Ochronie Dziedzictwa. Najodleglejsza
wioska na Vanuatu może się pochwalić terminarzem
aukcji Sotheby's. Firmy szwedzkie, japońskie i niemieckie budowały replikę wioski Shona i kopię Old
Bulawayo w Centrum Dziedzictwa Historycznego
w Zimbabwe. Za narodową schedą majaczy cień mię­
dzynarodowego biznesu" [Lowenthal1998, s. 5].
Czyżby więc retoryka dziedzictwa była częścią języ­
ka nowej kolonizacji? Jednoznacznie twierdząca odpowiedź na to pytanie byłaby z pewnością zbyt dużym
uproszczeniem; poza tym naraziłaby prawdopodobnie
autora na podejrzenia już nie o "antropologiczny relatywizm", lecz wręcz o lewactwo. Trudno jednak zaprzeczyć, że "język dziedzictwa", jeżeli będziemy go rozumieć po foucaultowsku jako przestrzeń, w której rodzą się znaczenia, jest częścią stosunków władzy; odgrywa też istotną rolę w procesie przemocy symbolicznej [Bourdieu 1995]. Z tej perspektywy ciekawe są zarówno jego dzieje, jak i jego współcześni twórcy świadomi swej prawodawczej mocy eksperci (w więk­
szości przekonani o legitymizacji i słuszności posiadanej władzy symbolicznej) oraz "użytkownicy języka",
którzy w rzeczywistości są także jego twórcami, choć
nieświadomymi faktu tworzenia. Ci pierwsi podają definicje i zakreślają granice, ci drudzy nie tylko weryfikują je w potocznym użyciu, lecz także nadają im nowe znaczenia wynikające z logiki praktycznego działa­
nia [ibid.].
"Język dziedzictwa - język Zachodu" jest w rozumieniu zacytowanego powyżej Davida Lowenthala lokalnym zjawiskiem roszczącym sobie prawo do uniwersalności; zjawiskiem zakorzenionym w zachodnim,
nowoczesnym doświadczeniu przeszłości. Doświadcze­
nie to nie jest jednak bynajmniej jednorodne: charak-

teryzuje je specyficzna dwutorowość, którą Lowenthal
ujmuje w postaci opozycji między "historią" i "dziedzictwem" (history/heritage). Historia jest w tym zestawieniu stosunkiem do przeszłości postulującym jej jak
najpełniejsze poznanie, przy świadomości, że możliwe
są tylko przybliżenia, gdyż mapa przeszłości w skali jeden do jednego jest utopią: przeszłość zawsze pozostaje dla nas obcym krajem - nie jest niczyim dziedzictwem, lecz ziemią cudzą, zamieszkaną przez Obcego Mieszkańca Przeszłości [Lowenthal 1985]. Uznanie
przeszłości za własne dziedzictwo jest natomiast według Lowenthala uroszczeniem i zawłaszczeniem tego
obcego kraju; zawłaszczeniem, które podejmuje potrzebująca legitymizacji nowoczesność. Dokładniej
rzecz biorąc, chodzi o nowoczesne wspólnoty wyobrażone, budujące swe zakorzenienie w oparciu o wspólnotę dziedzictwa [Anderson 1997]. Przeszłość rozumiana jako dziedzictwo nabiera wymiaru emocjonalnego: dziedziczy się po przodkach, nie po obcych; do
dziedzictwa ma się prawo; o odziedziczoną schedę należy dbać. Rozumienie przeszłości jako dziedzictwa jest
więc formą myślenia, która przede wszystkim pozwala
na opanowanie teraźniejszości za pomocą przeszłości,
tworzy emocjonalne więzi między "wtedy" i "teraz",
"nimi" i "nami", stwarza zakorzenione w przeszłości
motywacje do działań teraźniejszych i przyszłych. Nasza "powinność" wobec odziedziczonej przeszłości jest
tak samo prawomocnym i przekonującym wyjaśnie­
niem naszych działań, jak zawarty w Genesis nakaz:
"idźcie i czyńcie sobie ziemię poddaną" był w innych
czasach dla kolonizatorów obu Ameryk. Rozumienie
materialnych pozostałości minionych czasów jako zabytków dziedzictwa, czy też świadectw łączącej wspólnotę przeszłości jest uwarunkowanym kulturowo, nowoczesnym sposobem podejścia.
Ponieważ w języku polskim słowo "nowoczesny"
nie we wszystkich idiomach humanistyki posiada wymiar historyczno-społeczny odpowiadający angielskiemu modem i nie zawsze rozumiane jest tak, jak chciałabym go tutaj używać (i jak używany on będzie w artykułach autorstwa studentów Instytutu Etnologii 1),
pozwolę sobie na krótkie wyjaśnienia. Termin modem
konotuje "nowoczesność" nie tylko jako cechę jakościową niezależną od chronologicznego i geograficznego usytuowania przedmiotu, osoby czy czynu - np.
można nazwać wprowadzony przez Echnatona system
religijny "nowoczesnym", mówić o "nowoczesności"
poglądów Avicenny czy nazwać wynalazki Leonarda
"nowoczesnymi" - ale także cechy stanowiące konsekwencję przynależności owego przedmiotu czy osoby
do ujętej w pewne ramy czasowe i geograficzne formacji kulturowo-społecznej zwanej madernity-w idiomie
historii odpowiadającej przeważnie polskiemu terminowi "nowożytność". Polska "nowożytność" nie oznaczała jednak tego, co nowoczesne w sensie jakościo­
wym: więcej - często nowoczesność zaczynała się tam,
gdzie się kończyła nowożytność, czyli w tak zwanych

206

�Ewa Klekot • ZABYTKI DZIEDZICTWA NARODOWEGO A PROBLEM STOSUNKU DO PRZESZŁOŚCI

"czasach współczesnych". W rzeczywistości natomiast
(potoczne) użycie określenia "nowoczesny" także odsyła nas do "nowoczesności" jako epoki:
tylko z perspektywy "nowoczesności-nowożytności"
i jej monoteistycznych systemów religijnych, rozwoju
matematyki czy techniki możemy uznać dzieła Echnatona, Avicenny czy Leonarda za "nowoczesne", co de
facto oznacza wyróżniające się na tle własnej epoki,
a przypominające epokę "nowoczesną", z perspektywy
której wartościujemy. W języku polskim dzięki tłuma­
czeniu terminologii historycznej z języków obcych nowoczesność, nowożytność i współczesność zyskały odrębny byt, ułatwiając z jednej strony uniwersalizację
określenia "nowoczesny", odrywając je od konkretnej
epoki historycznej, a z drugiej dzieląc tę epokę, czyli
modernity, na dwie odrębne: "nowożytność" i "współ­
czesność". Jedną z konsekwencji takiego sposobu myślenia było patrzenie na przeszłość z perspektywy
dwóch odrębnych kategorii: niewartościującej "nowożytności" i wartościującej "nowoczesności", co poważ­
nie utrudniało refleksję nad własnym uwikłaniem mówiącego współcześnie w historyczną nowożytność, stanowiącą podstawę jego wartościowań z użyciem terminu "nowoczesny". Inna konsekwencja tego stanu rzeczy to bałagan pojęciowy, który towarzyszył pojawieniu się rozważań o tym, co nastąpić miało ponowoczesności. Doświadczenie świata z perspektywy zakwestionowanych metanarracji i wzorców osobowych,
świata, w którym jako jedyną prawdę wskazywano
prawdę tekstu - określono pustą znaczeniowo dla Polaka kalką "postmodernizm", która wywoływała jedynie skojarzenia z "modernizmem" rozumianym w Polsce jako prąd artystyczno-literacki.
Obecnie "nowoczesność" rozumiana jako formacja
kulturowa obejmująca zarówno "nowożytność", jak
i "współczesność" jest w języku polskim znacznie wyraźniej i lepiej obecna dzięki przekładom książek Zygmunta Baumana, w których od początku konsekwentnie tłumaczono madernity jako "nowoczesność", ukuwając równocześnie dla terminu postmadernity określenie "ponowoczesności". Niemniej jednak sposób,
w jaki posługiwaliśmy się tymi terminami podczas badań i pracy nad materiałem, jest na gruncie polskiej
humanistyki ciągle dyskusyjny, dlatego pozwolę sobie
przytoczyć dość obszerny cytat z przypisu do autoryzowanego przekładu książki Wieloznaczność nowoczesna,
nowoczesność wieloznaczna [Warszawa 1995], w którym sam Bauman wyjaśnia ten problem:
Pragnę z miejsca wyjaśnić, że nazywam &lt;&lt;nowoczesnością» okres historyczny, który w Europie Zachodniej rozpoczął się od serii dogłębnych społecznostruk­
turalnych i intelektualnych przemian siedemnastego
stulecia i osiągnął dojrzałość w postaci (a) projektu
kulturalnego, wraz z Oświeceniem, i (b) specyficznej
formy życia społecznego, wraz z rozwojem społeczeń­
stwa przemysłowego (kapitalistycznego, a później także i komunistycznego). Nowoczesność- w sensie, w jajakościowe

kim posługuję się tym terminem - nie jest bynajmniej
tożsama z modernizmem. Ten drugi termin odnosi się
do intelektualnego (filozoficznego, literackiego, artystycznego) prądu, który mimo swych wcześniejszych,
rozproszonych przejawów nabrał prawdziwego rozmachu dopiero z końcem dziewiętnastego stulecia; spoglądając wstecz, można dziś ów prąd określić, poprzez
analogię z relacją Oświecenia do nowoczesności, jako
&lt;&lt;projekt&gt;&gt; ponowoczesności, lub też przedwstępny sygnał nadciągających czasów ponowoczesnych. Oczami
modernizmu nowoczesność przyjrzała się sobie bacznie, usiłując dopracować się tej jasności spojrzenia
i samoświadomości, które nieco później miały ujawnić
niemożliwość realizacji jej programu, otwierając w ten
sposób drogę przewartościowaniom ponowoczesnym"
[Bauman 1995, s. 15].
Jak pisze Kevin Walsh [Walsh 1992], metanarracje nowoczesności (takie jak teoria ewolucji Darwina
czy analiza kapitału Marksa) prowadzą do powstania
powiązanych ze sobą "dyskursów dotyczących możli­
wości przedstawiania rzeczywistości [podkreśl. moje] i definiowania prawd wiecznych". Tworzenie
przedstawień rzeczywistości jest jedną z najchętniej
przez nowoczesność stosowanych strategii wyjaśnia­
jących i zawłaszczających; przedstawienie to porząd­
kowanie rzeczywistości w sposób umożliwiający jej
ogarnięcie. Strategie reprezentacji odnoszą się w takim samym stopniu do teraźniejszości i przeszłości,
do tego co bliskie i dalekie. Nowoczesność jest epoką wystaw, muzeów, skansenów, ogrodów zoologicznych, gdzie publiczność, oglądając systematycznie
uporządkowaną ekspozycję, dokonuje metaforycznego zawłaszczenia przedstawionej - i uprzedmiotowionej - rzeczywistości.
Jak pisze Walter Benjamin, wystawy światowe
"unowocześniają wszechświat", stwarzają świat, gdzie
najważniejszą rolę odgrywa z jednej strony pojęcie
atrakcji (jak w lunaparku), a z drugiej specialite- produktu wyjątkowego, a zarazem typowego [Benjamin
1999, s. 18]. Te pojęcia odnajdujemy we wszystkich
opisach doświadczenia turystycznego, a sama turystyka uznawana jest powszechnie za jedno ze zjawisk zakorzenionych głęboko właśnie w nowoczesności. Zawłaszczające i uprzedmiotowiające spojrzenie turysty,
poszukującego atrakcji i autentyczności lokalnych specialites, które mają być reprezentacją egzotycznej rzeczywistości podróży ma rodowód nowoczesny [Urry
2002]. Współcześnie zarówno turystyka, jak i sposoby
reprezentacji muzealnej ulegają zmianie w kierunku
zwiększenia uczestnictwa widza/turysty w samym tworzeniu ekspozycji [Welsh 1992]. Czy jest to jednak jedynie oznaka, że metoda kolonizacji obcego kraju
Przeszłości idzie z duchem czasów, czy też, że zmienia
się rzeczywiście stosunek do Obcego Kraju? David
Lowenthal odpowiada, że dopóki uznawać będziemy
przeszłość za nasze dziedzictwo, dopóty nie zrozumiemy, czym jest historia.

�Dzieje zabytku są oczywiście czymś innym niż historia obiektu, budowli czy przedmiotu. Jak pisze
Franc;oise Choay, określenie "zabytek historyczny" pojawia się w języku francuskim prawdopodobnie po raz
pierwszy w l 790 roku w wielotomowym dziele LA.
Millina Antiquites nationales ou Recueil de monuments
historiques, kiedy to "w kontekście Rewolucji Francuskiej wykuwa się zarówno pojęcie zabytku historycznego, jak i służące jego zachowaniu narzędzia i instytucje
(muzea, inwentarze, klasyfikacje, sposób użytkowa­
nia)" [Choay 2001, s. 14]. Budowle zamieniają się więc
w zabytki wraz z nadejściem nowoczesności, a sam
koncept "zabytku" jest jednym z fundamentów jej koncepcji przeszłości jako historii. Zabytek historyczny staje się podstawowym, w znacznym stopniu konstytutywnym elementem nowoczesnego doświadczenia przeszłości. Czy potrafimy doświadczać tego, co nazywamy
historią, bez zabytków? "Istota zabytku leży w jego stosunku do czasu przeżywanego i do pamięci, czyli innymi słowy, w jego funkcji antropologicznej" [ibid., s. 7].
Choay porównuje "sposób działania" zabytku do "działania" fotografii w ujęciu Rolanda Barthesa: istotą fotografii nie są ani jej walory artystyczne, ani jej funkcja
komunikacyjna, lecz jej nierozerwalny związek z minioną rzeczywistością, jej walor "dowodu", "świadectwa",
pozwalający na uobecnienie przeszłości w czasie teraź­
niejszym, na jej doświadczenie.
Dopóki jednak zabytek pozostaje "zabytkiem przeszłości" - sprawa jego interpretacji jest nadal otwarta:
uobecnia bowiem czas przeszły, daje świadectwo temu,
co rozumiemy jako Przeszłość właśnie. Kiedy jednak
przeszłość staje się "dziedzictwem naszych dziejów",
zaczyna stanowić narzędzie służące legitymizacji
współczesności. Oczywiście sposób użycia przez Lowenthala terminów "dziedzictwo" i "historia" jest specyficzny i nie tylko język potoczny nie dokonuje takiego rozróżnienia, ale także eksperci od przeszłości czę­
sto inaczej formułują swą terminologię. Częściowo wynika to z faktu, że wysunięty przez Lowenthala postulat "obcości kraju", jest antropologicznej proweniencji: zachodnia historiografia i historia nie wyrasta wcale z potrzeby opisania obcości, lecz właśnie z potrzeby
przekazania potomności dziejów jej wielkich przodków
- z potrzeby przekazania dziedzictwa. Stąd trudno
oczekiwać, by kwestionowała swe prawo do przeszłości
i uznawała ją za obcy kraj. Nowoczesność, formułując
wymóg "historycznej prawdy", oczyszcza w swym przekonaniu historię z jej "bękarciego rodzeństwa", jakim
są legendy, podania i mity. A jednak to właśnie ta
"obiektywna" i "naukowa" historia manipulowała
(i manipuluje) przeszłością tak, by mobilizowała ona
teraźniejszość. Postulat, by traktować przeszłość jako
"obcy kraj" jest z pewnością z ponowoczesnego ducha;
zakłada on możliwość istnienia wielu równorzędnych
historii jednego miejsca, jednego zabytku, jednego wydarzenia. Jeżeli traktujemy przeszłość jako nasze dziedzictwo, a tak samo kiedyś, jak i dzisiaj, jeśli istnieje208

my "my", są także "oni", to kwestionować będziemy
jako uroszczenie każdą próbę "ich" interpretacji "naszego" dziedzictwa. Wspólnotą wyobrażoną, która
z pozoru rozwiązywałaby ten problem, jest "ludzkość",
ze swą listą UNESCO "zabytków dziedzictwa ludzkości". Jak widać jednak z całkiem niedawnych wydarzeń w Afganistanie, bynajmniej nie wszyscy ludzie
czują się członkami tak właśnie rozumianej ludzkości.
Z drugiej jednak strony - czy wspólnotę, która
człowiekowi jest potrzebna, można zbudować bez odwoływania się do wspólnej przeszłości? Uwikłanym
w nowoczesny sposób myślenia, trudno nam to sobie
wyobrazić: wszystkie znane nam wspólnoty odwołują
się do "wspólnego dziedzictwa" - poczynając od rodziny, a na Wspólnej Europie kończąc. Projekt Lowenthala panowoczesnej historii, która nie zawłaszcza
przeszłości, nie próbuje legitymizować żadnych teraź­
niejszych działań, która- podobnie jak antropologiastaje się spotkaniem z obcością - taka historia z perspektywy współcześnie istniejących wspólnot wyobrażonych oraz wspólnot interesów uznać można za politycznie niebezpieczną utopię.

Bibliografia
Anderson B., 1997

Wspólnoty

wyobrażone, przekł.

S. Amsterdam-

ski, SIW Znak i Fundacja im. S. Batorego.
Wieloznaczność nowoczesna, nowoczesność wieloznaczno, PWN.
Benjarnin W. 1999 The Arcades Project, trans!. H. Eiland, K.

Bauman Z., 1995

McLaughlin, Harvard University Press.
Bourdieu P., 1995 Outline of a Theory of Practice, trans!. R. Nice,
Cambridge University Press.
Choay F., 2001 The lnvention of the Historie Monument, trans!. L
M. O'Connell, Cambridge University Press.
Lowenthal D. 1985 The Past ls a Foreign Country, Cambridge University Press.
1998 The heritage Crusade and the Spoi/sof History, Cambridge University Press.
Urry J. 2002 The Tourist Gaze, second edition, Sage Publications.
Walsh K. 1992 The Representation of the Past, Roudedge.

*

Zamieszczone poniżej skróty artykułów powstały
w ramach laboratorium etnograficznego "Zabytki
dziedzictwa narodowego: między polityką a turystyką", które prowadziłam ze studentami Instytutu
Etnologii i Antropologii Kulturowej UW w latach
2002-04. Skróty pochodzą od redakcji.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6535" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6515">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/12deaa3de81aabf5ba81232a1d9a5f3b.pdf</src>
        <authentication>ff1bf7b3e5a888de21c9f3dd0f73e75b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77821">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2165</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77822">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77823">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2012</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77824">
                <text>Zachodnie wplywy kulturowe a etnograficzne zróżnicowanie obszaru Polski / LUD 1996 t.80</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77825">
                <text>LUD 1996 t.80, s.157-168</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77826">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77827">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77828">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77829">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77830">
                <text>Lud, t. 80, 1996

ZY(;~\'lUNT KLOf)NICKI
Kal~dra Etnologii
lnil\~rsytet
Wroclawski

ZACHODNIE
WPŁYWY KULTUROWE
A ETNOGRAFICZNE
ZRóżNICOWANIE
OBSZARU

POLSKI

Wstęp
Terytorium Europy Środkowej, zamieszkałe przez kilka narodów, jest zróżnicowane pod względem kultury, przy czym zasięgi elementów
kulturowych
nie pokrywają się z granicami etnicznymi I. Jednocześnie,
obok różnic kulturowych. często drugorzędnych,
na obszarze
tym odnajdujemy
szereg podobiellstw 2.
Wielkie cywilizacje
Bliskiego Wschodu i znad Morza Śródziemnego
nie
mogły wywierać bezpośredniego
wpływu na środkową Europę, bowiem masy\\} Alp i Karpat, góry Półwyspu Bałkal1skiego, stepy czarnomorskie,
wreszcie
puszcze i bagna interesującego
nas obszaru, stanowiły przeszkodę
trudną do
przebycia. Cesarstwo Rzymskie, które drogą podbojów sięgnęło skraju Europy
Środkowej, zarysowało jej zachodnie i południowe granice kulturowe i wpłynę/o znacząco na kulturę plemion germal1skich, zwłaszcza tych, które nawiązaly kontakty z Imperium. Pośrednio, i w znacznie mniejszym stopniu, wpływy
rzymskie docierały do plemion zamieszkujących
dorzecza Odry i Wisły. Ta
część Europy dłużej zachowała
swoją starą kulturę, a nadto nasycana
była
elementami wschodnioeuropejskimi
i azjatyckimi.
Te ostatnie docierały głównie za pośrednictwem
ludów koczowniczych,
najpierw indoiral1skich,
potem
altajskich.
W dobie '"vędrówek ludów z puszczallskich
i bagnistych terenów dorzecza
Dniepru. a zwłaszcza Prypeci, ku zachodowi i południowemu
zachodowi parły
fale Prasłowian. W dorzeczu Laby, później także na terenach wschodnioalpejskicll. nastąpiło zderzenie Gennanów - spadkobierców
wysokiej kultury celtyckiej i sąsiadów Rzymu z Praslowianami
- dziedzicami
archaicznych
kultur
puszczallskich
i rozwiniętych
kultur pasterskich.
To "zderzenie"
trwało kilka
\\ id~ó\V, więc raczej należy mówić o przenikaniu
plemion i kultur. W tym
czasie Germanic byli zainteresowani
zarówno łupiestwem, jak i osiedlaniem
się
I

l"lIlii'szy

artykul

stanowi

polską

wcrsj&lt;; referatu

wygloszonego

na

!tIIcmu{ioo{{! !·:lIrope{{1f L"lhlfocarlOgraphic Working Group (..European Cultural
Dil l'rsity··). które odo) lo sil; w dniach 26-28 marca 1996 roku w nest' (Republika

2 Sz~rzci na ten l~lllat pisal T. Wróblewski

(1964).

10. Sympotjulll
Area - Unity in
Czeska).

�158
w obrębie byłych prowincji zachodniorzymskich,
co ułatwia/o Pras/(mianoll1
ekspansję·
Jest prawdopodobne,
że trwałe
sąsiedztwo
ukształtowala
siC; później.
u schyłku okresu wędrówek
ludów lub nawet wc wczesnym
średniowieczu.
Granica styku germaJlsko-słowiaJlskiego
biegła wówczas wzdłuż Laby, Sali.
zachodniego zbocza Sudetów i Lasu Czeskiego.
Od czasów Karola W iełkiego zaczyna się ekspansja m ił itarna i osad n icza
w kierunku odwrotnym
- ku wschodowi,
co później otrzyma nazwę ..Drang
nach Osten". Obok migracji z różnym natężeniem
zachodziły
dyfuzje kulturowe, co sprawiło, że po wiekach ludność polska mieszkająca w dorzeczu Odry
i Wisły przejęła szereg zachodnioeuropejskich
cech kulturowych.
Potężniejące
z czasem wpływy zachodnie
będą łatwiejszc
do odczytania.
gdy przypomnimy
najważniejsze
procesy i wydarzenia,
zw/aszcza dotyczące
zachodniej i północnej granicy Polski.
W drugiej połowie X wieku ukształtowało
się Królestwo Polskie, początkowo z zachodnią granicą na Odrze. W drugiej połowie średniowiecza
odpadly od
Polski ziemie zachodnie i północne stając się jednocześnie
terenami intensy\\nej kolonizacji
niemieckiej.
Z czasem Dolny Śląsk, zicmia lubuska, Ncma
Marchia, Pomorze Zachodnie i ziemia chełmillska slaty się ..dzielnicami najbardziej nasyconymi
ludnością niemiecką"
(Labuda,
1971, s. (3). Germanizacja
postępowała także na Pomorzu nadwiślaJlskim
i na terenie Prus. Granica ustabilizowała się w roku 1466. Przez następne
trzy wieki sąsiedztwo
polskoniemieckie było pokojowe. Dopiero w wyniku rozbiorów Polski w latach 17721795, i późniejszych
wydarzeJl, ukształtowała
się w roku 181:) nowa granica
dzieląca teraz Królestwo Pruskie (później Cesarstwo Niemieckie) od Królest\\a
Polskiego stanowiącego
część Cesarstwa Rosyjskiego.
Przetrwa ona do l wojn)
światowej. Nowa granica między Niemcami a wolną już Polską uksztaltO\vala
się ostatecznie w roku 1922. W następstwie
II wojny światowej przesunięto ją
na linię Odry i Nysy Łużyckiej.
Trwające przeszło tysiąc lat sąsiedztwo Polaków i N icmeów, proccsy osadnicze i dyfuzje kulturowe odbijały się w kulturze tych narodów. Czy i \V jaki
sposób procesy te można odczytać na mapach atlasów etnograficznych')
Prób9
odpowiedzi
na to pytanie podjęła Zofia Staszczak w pracy Po}!.ntnic&lt;, 1)()/skIJniemieckie jako pogranicze etnograficzne (1978) odnajdujć)c na mapach A l/oS
der deutschen Volkskunde "elementy kultury związane z tradycjami slowialiskimi". Autorka wysunęła także postulat "badania pogranicza z punktu widzenia drugiej strony, tj. rozpatrując podobne nasilcnie występowania
elcmcntó\\
kultury niemieckiej w polskiej kulturze ludowej" (Staszczak,
1978, s. 146) 3

3 Autorka
przecież
kultury

nawaluje

do Polski
germaliskiej"

przy

tym

za pośrednictwem
(Staszczak.

do ostrożności
iemiee.

1978. s t46).

\\e

wnioskowaniu:

lub bez tego

..od /;lclwl!lI

pośrednicl\\'1.

przenlkah

nic Iyll-.l) clemcnt\

�159

I. Środkowoeuropejskie
atlasy etnograficzne
zróżnicowaniH kultUl'owcgo Europy Środkowej

próby

uchwycenia

Wiejska kultura
interesującego
nas obszaru
została
przedstawiona
na
mapach Atlas deI' deulschen
Volkskunde, Atlas der pOl11l11erschen Volkskunde,
\\ artykule Giintera Wiegelmanna
Ersle Erp,ebnisse der ADV-UlI1ftagen
zllr
a!lell bduel'/ic!Jel! AI'/1ei/4, Allasie kulIwy ludowej w Polsce i w Polskim al/asie
l'/lIo,\!,I'ujiczl!ylll . .Jednakże. poza n iel icznym i przypadkami.
map wspomn ianych
atlasów nie da si&lt;; ze sobą zestawić z powodu różnic tematycznych
5, niekiedy
też chronologicznych.
A więc samo uchwycenie
zróżnicowania
kulturowego
środkowej Europy napotyka na zasadnicze trudności.
Dotychczasowe
próby określania zróżnicowania
kulturowego
I Jego
interpretacja zamykaly sil; w obrębie poszczególnych
atlasów. Mamy więc książkę
Tadeusza Wróblewskiego
W'pólne elelllen/y w ludowych kullurach ,środkowej
Europy. w której autor ..oddzielnie" omówił dorobek kaltografii etnograficznej
niemieckiej
i polskiej. Na uwagę zasługują
artykuły Giintera Wiegelmanna
/1I1!()1ra/io/l.\zen/I'el! in der hindlichen Sachkullur Milleleuropas
(1970) i Petera
Assiona fYord-.)·iid-UI!/erschiede
in del' landliche Arbeils- lind Geriiteku//ur
( 19K:"). oparte
głównie
na materiałach
i mapach
AlIas der dell/schen
"o/kskul!de. Zróżnicowanie
kulturowe obszaru Polski interesowało
szczególnie
Kazimierza MoszYl1skicgo, którego artykuł Nieklóre przyczyny
zróżnicowania
kU//lIIT /if(/()\l'ej IV Polsce (ł 938) do dziś nie stracił na aktualności.
W oparciu
o mapy Po/skieg,o u/lusu e/llograjiczl!ego
(PAE) jego redaktor .Józef Gajek
przedstawi! artykuł Etnograficzne
zI'óżnicowanie
obszaru Po/ski (1976). a Zygl11unt Klodnicki - artykuł Tak Z\I'UlW rubież elnogeograjiczna,
a problem gene.::01' !J/'::esll'::t'l!lIep.o::nJ::llicowallia kullury ludowej w Polsce ( 1994).
2. ZróżnicowHnie
:VI0SZyllS kiego

etnogmficzne

Polski

w

świetle

prac

Kazimierza

Już \\ roku 1927 K. MoszYllski zauważył. że zasięgi niektórych
starych
11aI7~dzi chlopskich przebiegają w ten sposób, że dzielą Polskę na dwie strefy.
Część pólnocno-wschodnia.
do wieków XVIII-XIX porośnięta
lasami i puszczami. charakteryzowała
się archaicznymi
i nieznanymi
w reszcie
kraju

-1 Selki map ,I!las ciel' de/l/ch(,1I I'olksk/lnde
i 10 map zamicS/czonych
l\' artykule Wicgcll11al1l1,1
ohejtllllią pólnocną i zachodnią polsk~ IV jej granicach po II wojnic światowej. co lIlalwia
,11l,t1iz~'elnogcograliczną
:' I): sponujemy tylko paroma mapami etnograficznymi
obcjmującymi obszar środkowcj EuroP:. illap~ tLTmin(.)\\' palenia ogni ohl'z&lt;,:dow)'ch zamieszczono w ForsC!llll1ge17 ::11111 Elh17%gisch('n
,JI!(/S /'lIJ'OI)(/S 11m/ seillcr :\"achharliinda.
tom I: Die Tenlline del' Jahresj(!lter ill E/lropa. Gbllingen I no. rY!. TrojalHllli zalldzi&lt;,:czam)' map~ form cepów w środk.owej Europie ( l. Trojan.
f)reschjlegcl ill 1·,·/ll'iIlm.. l/et/lOdisette /'roh/elJlf eiller Karle •.. Elhnologia Europaea" R. 13. 1983.
/, 2. " 22.1 l. Do pewnego stopnia porównywalne
są mapy kopic. wozów. szlei i chomąt.
niek[('lI;ch l(lIl11kopaczek i kolysck (1':/1,'. ADI' i Wiegelmann. 1%')).

�160

elementami kulturowymi, jak radło rylcowe, socha, brona laskowa. cep gązewkowy, jarzmo kulowe, zaprzęg (jednokonny)
w hołoble i duhę, kijanka półwalcowata. Do tej listy, zestawionej
przez K. Moszyilskiego
(1927), mojna dodać
pojemniki do wysiewu zbóż uplecione ze słomianych
wałeczków,
dwukolne
wózki do wywożenia sochy w pole, rezginie, łapcie wyplatane 7. łyka i szereg
innych artefaktów (por. też: Gajek, 1976. s. 160 i n. oraz mapy 6. 8. 9). Wspomniane elementy kulturowe charakteryzowały
jeszcze na początku XX \vieku
nie tylko północno-wschodnie
połacie Polski, ale i sąsiadujące z nimi Białoruś.
Litwę i dalsze kraje północno-wschodniej
Europy 6.
Moszyński wyodrębnił także elementy kulturowe charakteryzujące
do niedawna Polskę południową,
środkową i zachodnią, a nieznane w jej pól nocnowschodniej części. Były to radła słupicowe (ramowate),
pługi drewniane i plużyce, brony słupkowe (beleczkowe),
cepy dwukapicowe.
jarzma podgarlicowc
(ramowate),
zaprzęg przy dyszlu oraz kijanki łopatkowate
i mieczykowate.
Zdaniem K. Moszyilskiego
narzędzia te szerzyły się w dawnych wiekach z zachodniej
Europy
w głąb Polski,
czemu sprzyjała
bliskość
geograficzna
Zachodu, duża gęstość zaludnienia
i częściowe wylesienie zachodniej. środkowej i południowej
części kraju. Fale kulturowe zatrzymywały
się dopiero na
skraju puszcz porastających
północno-wschodnią
Polskę, a więc nie przenikały
na obszar charakteryzujący
się słabym zaludnieniem
i tym samym - nikłymi
kontaktami między mieszkallcami.
Fakt, że dawne granice zasięgów przetrwa l)
do XX wieku, mimo że puszcze wytrzebiono
znacznic w XVIII wieku. a nieomal zupełnie w latach 1852-1880, tłumaczyłbym
tym, że w dobie nowożytnej
wspomniane
narzędzia nie były już innowacjami
i w związku z tym już się nic
rozprzestrzeniały.
Tak więc K. Moszyilski wyodrębnił dwie strefy kulturowe: archaiczną, obejmującą pól nocny wschód Polski i, nasyconą dawnymi wpływami z Zachodu.
pozostałą część kraju. Strefy te wyraźnie oddziela tzw. rubież ctnogeografiCLna
(Moszyilski,
1927 i 1938; Kłodnicki, 1994).

3. Zachodnie wplywy kulturowe w ostatnich wiekach
Powstanie
Polskiego atlasu etnograficznego (część zeszytów z przcszło
trzystoma mapami dotyczącymi
różnych przejawów
tzw. kultury materialnej)
umożliwiło podjęcie próby znalezienia jeszcze innych elementów kultury. które
napłynęły również z Zachodu. Te spośród nich, które charakteryzują
zachodnią
i północną Polskę i na ogół nie sięgają w głąb kraju (poza byłą granicę zaboru
pruskiego),
a ponadto charakteryzują
niemiecki
obszar etniczny,
uznallO za
6 Niektóre ze wspomnianych
elementów
kultury. jak np. jarzma kulolle czy I·ezglnic.
wystc;puią w tzw. przerwanym
zasięgu adriatycko-baltyckim
eharaklcryzui'1cYIll
II/.gh;dnie slarszc. archaiczne elementy kultury europejskiej
(por. MOSZY(lSki. I &lt;)2iJ. s 23 i in.: co do fClgll1ii.
p. Z. Kłodnicki. I?ezginia in Europa, ..Ethnologia I-:uropaca" R. S. I')7). I. 2. s. 10 I-II O i lalllieSZCZDna tam dyskusjal.

�161

nowsze elementy kulturowe zachodniego
pochodzen ia 7. Zal iczono do n ich
kopaczki o ostrzu prostym (III, 135) x, bezjarzemne brony poprzecznosłupkowe
(I. :"), sierpy pólkoliste gładkie (zesz. próbny, 8; I, 10; II, 68), kosy łączone
z drzewcem za pomocą śruby (L 28), kopice dwurzędowe
(II, 78), cepy
cI\\ ukapicowe
ze sztywnym palączkiem
obracającym
się na dzierżaku (zesz.
próbny. 9; 11,70), ule słomiane (VI, 317), budynki o ryglowej konstrukcji ścian
(I V. 195). chalupy asymetryczne
jednoizbowe
z paleniskiem
poza izbą (IV,
] 9:"). chalupy z paleniskiem do gotowania we wnętrzu szerokiego komina (II,
127). chalupy z oddzielnymi,
przeważnie kaflowymi piecami ogrzewalnymi
(II,
128). c!utlupy o dachach krytych przeważnie dachówkami
(III, 21 I), piwnice
umieszczone
przeważnie
pod domami (zesz. próbny,
16; III, 174), piece
piekarskie poza chalupą (II, 14 i 15), stodoły murowane (II, 102), wózki ręczne
czterokolne (V. 284), jarzma przyrożne (IV, 231), ciężkie włóki sankowate bez
strall1lm (V I. 341 ), wozy robocze o rozstawie kół powyżej 120 cm i wysokości
kój tylnych powyżej 100 cm (V, 288 i 289) 9.
W polowie przypadków
są to elementy
kulturowe
doskonalsze
od ich
odpowiedników
znanych w środkowej,
wschodniej
i południowej
Polsce.
Z\\Ióćm)
przy tym uwag~ na to, że zasięgi tych artefaktów
przebiegają
podobnie jak granica byłego zaboru pruskiego w łatach 1815-1922 (mapa I).
Te zbieżność wcześn iej zauważyl J. Gajek (1976, s. 146).
S'ldzl(. że wspomniane
elementy
kulturowe
są późnego
pochodzenia;
zapewne najpierw pojawiły się na terenach od stuleci należących
do pallstw
niemeckich, natomiast na ziemiach polskich, wcielonych
w obręb Królestwa
Pruskiego (później Cesarstwa Niemieckiego),
upowszechniały
się zapewne

7 '\ Ickicd) clemcnty te na ohszal"7c polskojęzycznym
noszą nazwy niemieckie. l tak np. duże
,illnlCO\latc koszc z uchami. charakteryzujące
wielkie obszary zachodniej, pólnocnej i środkowej
/'01,;1.;1 przckraczaj'lc
na calej długości Wisłę (PAE. z. 5. mapa 281). w Wiełkopolsce
i w zicmi
lhclmin,;kicj ,;,t nazYI\anc "kipami", a więc tak samo jak w Niemczech. gdzie kosze te w wielu
'.lkolicach lwh po,;polite. Intercsujące jest to, że ckspandując ku wschodowi (w środkowej Polsce
I dalej) ko,;zc te traq nazwę "kipa" na rzecz ogólnopołskiej.
a nawet ogólnoslowiaóskiej
nazwy
,.ku,;'· Inn\[11 c[ek&lt;iwy[ll przykładem jest pospolita nazwa gwarowa "mur pruski" na określenie
'Clan o kun,;trukcj i rYi2lowej wypclnionej ceglami. Tu nazwa wprost odzwierciedla
pochodzenie
lCllnlHl\\;\Cli
. S W nillliasach
podalę numCl' zcszytu Po/skiego atlasu etnograficnego.
a po nim numer
1l1dP)
(j I.lst&lt;; lę można
wydłużyć uwzgl&lt;;dniając dawne zasięgi kos jako narzędzi żniwnych (II. 69).
kOI'IC rz&lt;;dow\ch (II. ?X). I.anikania młócenia zbóż cepami (I, 3 I) wskutek upowszechniania
się
rnloeilrni z kie['alem (I. 33). a następnie mlocarni z napędem motorowym (I. 34). zanikania komór
(I ł. 82). sporadYCl.nego wyst&lt;;powania stodół zrębowych
(II. 104), nasilonego
występowania
huch nk(m murowanych
(III. 1')4). konstrukcj i dachu na pojedynczy
stolec i na stolec. który
tlI orz'! dwa rz&lt;;dy słupów (Ill. 2(7), zdecydowanej
przewagi dachów krytych dachówkami.
CI tylko rl.adko.
luh wyjątkowo. słomą (III. 211). Wyodrębniając
strefę północno-zachodnią.l.
Galek pr/.ed,;tillvił wykaz e!cl11cntów kulturowych
niewiele różniący się od naszego i uzupełni! go
KllkOl11il/.il,;i&lt;;gami zjawisk kulturowych z zakresu tzw. kultury duchowej (z nic opublikowanych
le,;/.(/.c IC';/.y((\w /'o/skiego ot/OS/l etllograficznego).

l! Lud 1. LXXIV

�162

Mapa l. Nasilenie występowania
Polski i wschodnich
Niemiec

A.

W

badanej

wsi

cech kulturowych
charaktcrystycznych
dla p(')lnocno-zachodniel
(wedlug danych Po/skiego al/oslI elnograjicnego
opracowal
Z. Klodnickil.

odnotowano

występowanie

charakterystycznych
dla północnej
niemieckich:
l - odjedenastu
do osiemnastu*,
2 - od sześciu do dziesięciu,
3 - od trzech do pięciu,

i

następującej

zachodnicj

Polski

liczby
cech
kulturow; ch
oraz
przylcglych
obszarem

4 - do dwóch.
B.

*

Inne oznaczenia:
:) - granica między

Królestwem

Polskim

do Cesarstwa

(należącym

Pruskim

(późnicj

Rosyjskiego

Cesarstwem

Niemieckim)

a KI"ólestllell1

l.

Szeryfy przy znakach oznacząją
punkty badawcze
rych nie udało się zebrać kompletnych
informacji
nieznacznie
zawyżąjąc wartość znaków.

Po/skiego ol/oslI elllograjic::llego.
i w związku

z tym dokonano

II któinterpolacji

�163

glównie w XIX i w początkach
XX wieku. Niektóre z nich,jak wymiar rozstawu kół. konstrukcja ryglowa ścian czy piece piekarskie poza chałupą, były
\\prowadzane
zarządzeniami
administracyjnymi.
Na wielu mapach Po/skiego atlasu etnograficznego widać, że analizowane
tu wpływy kulturowe wyraźniej odzwierciedliły
się na zachodzie
i północy
ziem zaboru pruskiego. N ie wszystkie zasięgi pokrywają
się z byłą granicą
między zaborcami; jedne przebiegają przez środkową Wielkopolskę
i Pomorze
Gd'1I1skie. inne natomiast przekroczyły granice zaborów i biegną między Wartą
i Drwęcą z jednej a Pilicą i ujściem Bzury, z drugiej strony. Te, głównie
poludn ikO\ve, zasięgi zestawił J. Gajek (1976, s. 158-163 i mapa 7): "Ta trzecia
niejako rubież jest naj młodsza i przypuszczalnie
wiąże się z późnym już
okresem
1870-1918
L, była
więc rezultatem
gospodarczej,
politycznej
i
kulturalnej działalności Prus" (s. 163).
W następstwie
I wojny
światowej
granica
polsko-niemiecka
została
przesunięta ku zachodowi
i północy, a po II wojnie światowej
ustalono jej
przebieg wzdluż Odry i Nysy Łużyckiej. Zdawać by się zatem mogło, że już nic
nie stoi na przeszkodzie,
aby wspomniane
elementy kulturowe upowszechniły
się w reszcie Polski. Tymczasem
upłynęły dziesiątki lat, a wiązka zasięgów
kulturowych.
ukształtowana
w zaborze
pruskim, jeszcze
w czasie badaó
terenowych w latach J 953-1968 przypominała granice zaboru 10.
Zapewne można tu mówić o splocie czynników, takich jak istnienie granicy
politycznej
utrudniającej
kontakty oraz tradycjonalizm,
pewne zapóźnienie
cywilizacyjne
obszarów
byłego zaboru rosyjskiego,
co zapewne
utrudniało
przyjęcie ryglowej konstrukcji ścian, zwyczaju stosowania pieców piekarskich
poza domostwem,
kosy ze śrubą czy ręcznych
wózków
czterokołowych.
Niektóre clemcnty kulturowe. za pam ięci informatorów,
rozprzestrzen iały się
jednak ku wschodowi,
np. piece ogrzewalne,
dachy dwuspadowe,
krycie
dachówkami czy zastosowanie
kos do koszenia zbóż. Liczyć się także należy ze
spadkiem atrakcyjności
niektórych
innowacji: cepy ze sztywnym pałączkiem
obracającym się na dzierżaku nie rozprzestrzeniały
się już w XX wieku, gdyż
\\Iaśnie wówczas upowszechniły
się młocarnie (1,31,33,34).

I () Warlo dodar. ;i.c podczas badall tcrenowych
przeprowadzonych
w lalach 1988-1991 IV 60
ll1icjscO\\ościach
pol%nych
po obu stronach byłej granicy między byłą Prowincją
Poznań
\\ la bor/c Pruskim a (,ubcrnią
Kaliską w zaborze rosyjskim stwierdzono
istnicnie dystansu
poznawclO-cmocjonalncgo
miydzy społccznościami
pogranicza. Dystans ten ukształtował si~ po
lIt\\orlcniu granicy zaborów i granicy celnej w 1815 roku, a zaczął zanikać po jcj zniesieniu po [
\\ojnic ś\\·iatowcj (.I. Schmidt, Po::nQllskie i Kongresówka. Dawne podzialy polityczne regionu
u· .\-uici/e \1'.l"IJhnÓ'li ::hiorowych wspńlc::esnych Wielkopolan, .,Lud" l. 77. 1994, s. 97-1 J 6).

�IM
1/,'

'5'

l"

lO'

11"

II'

so'

f·::~::::'.;.]1

122]3
&lt;9'

~5
IS'

'6'

11'

li'

Mapa 2. Strefy kulturowe

,,'

lO'

Polski (opraclllval

li'

/. Klodnicki)

I. Strefa północno-wschodnia
(por. Klodnicki_ 1994_ mapa 2)
l-obszar nacechowany występowanicm
4-G cech ku Iturowych charaktćrysl\Tznych
d la ic.i sircl\.
2-obszar nacechowany występowaniem
2-:1 cceh kulturowych charakiLT)'st)un)'ch
dla lcj slIel\
II. Strefa środkowo-południowo-wschodnia
(por. Klodnicki. 1')94. mapa :2)
:I-obszar nacechowany występowaniem
4-7 cech kulturowych charakter)'si)'un\ch
did lej .slrcl\.
4-obszar nacechowany występowaniem
2-:1 ccch kulturowych charakter)sl) UJ1) ch dhl te.i strel\"
III. Strefa północno-zachodnia
(por. mapa I):
5-obszar nacechowany
występowaniem
I 1-18 cech kulturOlv·)och charaklcrV"S1)TZII)"Ch d 1,1 Ie-.j
strefy,
G-obszar nacechowany występowaniem
G-lO cech kulturowych charakter)'st\ un)'ch d la lej slrL·I~.
*Rzadsza szrafura w zachodniej
i w części pólnocncj
Polski jcsl spoll·odoll·'lnd
dlloma
czynnikami:
a) stare elementy kulturowe szybciej zanikaly na tym obszarzc (por. Klodnickl.
1988); b) informacje tam zebrane są niekompletne
z uwagi na lo. jl' IlIdn('ś0 ,Illlochlllniuna
zosta1a wysiedlona po II wojnic światowej bądź wycmigrowala
przed prz.cprowaw.cniem
had,lIi
terenowych.

�165

Podsumowanil'

Na mapic 2. vvidoczne są trzy wyraźnie wyodrębniające
się strefy. Pierwszą
z nich. obejmującą
północno-wschodnią
Polskę, jeszcze
w pierwszych
dziesi~cioleciach
XX wieku charakteryzowały
archaiczne cechy kulturowe,
podobne do tych, które znamy z Białorusi, Litwy i dalszych krajów północno\\schodnicj Europy.
Te clementy kulturowc,
które są mniej prymitywne,
a których kres
\Vyst~powania
wyznaczały
dawne
granice
puszcz,
wywodzą
się ze
średniowiecznej
kultury
chłopskiej
Zachodu.
Jeszcze
w
okresie
ll1it;dzywojcnnym występowały one w strefie środkowo- i południowo-polskiej.
Natomiast na zachodzie i północy Polski były wówczas już rzadsze, ustępując
formom nowszym (Kłodnicki,
1988). które upowszechniały
się zapewne
głównie dopiero w XIX stuleciu. Trzecia strefa wytworzyła się w okresie. gdy
te obszary należ.ały do Prus (później Niemiec).
W przedstawionym
artykule wykorzystano
wyniki wcześniejszych
badaIl
nad rubieżą etnogeograficzną
(K. Moszyóski, 1927 i 1938; Z. Kłodnicki, 1994)
i uzupełniono je rozważaniami nad genezą strefy północno-zachodniej.
Historia
kS7tahowania
się polskicj
kultury ludowej,
z uwzględnieniem
dyfuzji
kulturO\vych i osadnictwa z Zachodu, wciąż czeka na odrębne opracowanic.
'\iczbt;dnc
są ohszerne
studia porównawcze,
z zastosowaniem
metody
etnogeograliczncj.
obejmujące
tradycyjną
kulturę
narodów
sąsiednich,
z\\ laszcza Niemców. Na obecnym etapie pożyteczne będzie odwołanie się do
pracy G. Wicgelmanna.
Porównanic wniosków, do których doszedł Glinter Wiegelmann analizując
zróżnicowanie
kultury wiejskiej, z naszymi, dla ohszaru Polski, wykazuje
istotne różnice. Obszar niemiecki najpierw różnicował się pod wpływem
prc)\\ incjonalnej
kuhury
póź.norzymskiej
i postrzymskiej.
Od późnego
średn iowiecza coraz większą rolę w rozwoj u kultury wsi na połudn iu Niem iec
odgrywały miasta; w tym samym czasie na północy następowała intensyfikacja
i modernizacja
rolnictwa.
Kultura wsi polskiej
natomiast,
pozbawiona
ożywczego wpływu, bezpośrednio z obszarów byłego imperium rzymskiego, a
później także wpływu miast, które na obszarze Polski, zwłaszcza centralnej,
wschodniej i poludniowej rozwinęły się słabo, chłonęła wpływy zachodnie.
Przenikały one drogą dyfuzji luh wraz z kolonistami, głównie z północnych i
środkowych Niemiec. To sprawiło, że w kulturze obu narodów znajdujemy
szereg elementów wspólnych.
BIBLIOGRAFIA
..
\";lllll

1'.

I &lt;.IX:'

Xortl-Siic!-I !nlerschietle in der landlichen Arbei/s- lind Gera/eklll/llr. w: Nord-Siid(/nlersc!licc!e in tier sladlischen lind landlichen KU/lIII' !v/il/e/europas. pod red.
(i.
Wil:gcilllanna.
rvlun~ter (Bei/rage zur Vo/ksku/llIr ill Nordwesldelllsch/antl.
/.. clO). ~ 25 I - 2(13.

�166
Alias der deulschen Volkskunde ..
1936-1939 Alias der deulschen Volkskunde. z. 1 - 6. pod n:d. II ienrieha Ilarmjanla
i Ericha
R6hra. Leipzig.
1958-1979 Nowa seria, z. 1 - 7. pod red. Matthiasa Zendera i in. Marburg.
Benlzien U.
1980
Bauernarbeil im Feudalismus. Lam{wirlschajiiche .lrheilsgeriile l//U{ -verjahrell III
Deutschland
von der ."vlil/e des erslen Johrwuscnds
II.
/
his lilII (,W)/).
"Verorfenlliehungen
zur Volkskunde und Kullurgcschichtc"
t. (,7. Ikrlin.
Gajek .I.
1976
Etnograficzne ::różnicowanie obs::aru Polski. w: Llnogmjia f'o{ski. l'r::emwJ/1
kuliWY ludowej. pod red. Marii Biernaekiej i in .. t. I. Wrodaw. s 14.1 - 177.
Kaiser K.
1936
AlIas der Pommerschen
Volkskllnde, rex/hand, I'oll/II/emjorschllng
II {(eilIC.
Veroffenllichungen des Volkskundlichen Archil's jiir POlI/lI1cm. l. 4: f.:arlelll/wppe.
verojfenllichungen Archil'S fiir Pommern. I. 5. Greifswald.
Klodnicki Z.
Die Dynamik des WandeIs der traditionellen Saehkll!lur in 1'0/1'11. w: Wandel deI"
1988
Volkskultur in Europa. Feslsehrifl pir Chinler Wieg eIII/aII II ::1111/ MI. (jehllrlslag. pod
red. Nils-Arvida
Bringeusa
i in., Mlinster. l. I (Heilmge ::lIr l'olkskllllllr il/
Nordwestdelllschland. z. 60). s. 325 - 347.
1994
Tak :cwana rubież
elnogeograficna,
a problell/
gene::v IJr:eslr:ennego
::różnicowania kultury ludowej w Polsce ... Lud" t. 77. s. 47 - !JX.
Labuda G.
197 ł
Polska granica ::achodnia. Tysiąc lal {bejów polilyc::nvch. I'o/lwli.
Moszyliski K.
1927
Lud polski w dorzec::u Wisly. "Ziemia" R. 12. s. 163 - I m.
1938
Niektóre pr:cyc::yny ::różnicowania kllltwy lud01l'ej \1' I'olsee ... Lud s!mvia;lski" l 4.
s.65-117.
Moszyński K .. Klimaszewska.l.
1934-1936 Alias kuliury ludowej w Polsce. z. I - 3. Kraków.
Po/ski alIas etnograjiczny..
1958-1981 Polski atlas etnograjiczny. .. pod red . .Ió/da (jajka. /cS/Y! próbny. l. I - h.
Warszawa.
Stasze/ak Z.
Pogranicze polsko-niemieckie
jako pogranice
elnogmjie::ne.
lJni\\'crsytel
1111.
1978
Adama Mickiewicza. Seria Etnografia nr S. Poznail.
Wiegelmann G.
1969
Ersil' Ergebnisse der ADV-Umji'agen ::111' a//e/1 biillerlic/ien .,/r/)eil... Rheinische
VierteljahrsbHitter"' t. 33, s. 208 - 262.
fnnowationszenlren in der liindlichen Sachkllllllr iIIillelell["()lm.1"w: "olkskulllll' IIW{
1970
Geschichte. Festgabe Josef Diinninger. Berlin. s. 1:20 - 136.
1977
Die Sachkul/ur Milleleuropas. w: Volkskllnde
Cine 1~·injllllJ"l/llg.pod rcd. Ci.
Wiegelmanna i in., Berlin. s. 97 - 131.
Nord-Siid-Unterschiede
in den kll/lllrriilllllliehen
G/iel!erungen seil IFi/he/m
1985
Ileinrich Riehl, w: Nord-Siid-Unlerschiede in der sliidtischen l/lld liindliehcn A'-lIltllr
ivfille/europas, pod red. G. Wiegelmanna.
MUnster (8eilmge :111' J 'o/ksldiltlll' ill
Nordwes/deu/schlond, z. 40), S. 389 - 404.
Wróblewski T.
1964
Wspólne elementy w ludowych kulIlIrach .\:rodkO\l"ej Fllmp\'. Uni\Yl.:rs}lel im.
Adama Mickiewicza
w Poznaniu.
Prace Wyd/ialu
Filozoliu.no-llistorYClncgo
Seria Etnografia nr 3, Poznań.

�167

I.lgmunt

Klodnicki

WI-:STmN CULTURAL INFLlJENCES AND ETHNOGRAPIIICAL DIFI"ERENCES
OF TilE TERRITORY OF POLAND
(Summary)
In mosl cascs. Weskrn
cultural
inlluenee
have been reaching
Poland
by diffusion
and
migralion via Cjennany. Oldcr swdies by Kazimierz MoszYllski (1927, 1938). Józef Gajek (J 976).
and I.ygmunl Klodnieki
(198lt 19(4). as well as an analysis of the maps included in the Polish
ethnographic
atlas. which is pn;sented
in this article, allowed the author to specify the relative
chrolHllogl· and intensity orthcse
intluenCl:s, and consequently,
to distinguish
the cultural regions
"I' !'"Iand (iIlap :2).
The lirst region. or lhe North-East
those kllO\\n rrum Iklarus.
Lithuania,
decades of the tllentieth
centlII)'.

demonstrated
the archaic cultural
and other countries ofnol1h-eastern

characteristics
similar to
Europe, still in the first

The less primitive clements of culture. whose range was demarcated
by the old boundaries
of
gre;lt Il)rests. derived rrom the iIledieval peasant eulture of the West. They could be observed
in
the ccntraL southern. and south-eastern
regions or the country until the period between the world
I'&lt;IIS. The same elemellls were at that time mueh more rare in the west and north of Poland. giving
Ila) lO newer 1&lt;&gt;rIllS(Klodnicki,
1(88), which had been spreading in the nineteenth cenlury. This
lhin.! zone came into being only aner the northern and western territories
of Poland had been
incorporated
in Prussia (and later in Germany).
The author rekrs lo the studies or Gunter Wiegelmann
(1970) and Uh·ich Bentzien (1980) in
order lo demonstrate
Ihal the Western intluences
were reaching Poland through diffusion with the
colonists coming mainly lI·om norlhern and central Gennany. This is why nowadays the eullure of
l1\\th nations contains a number of common clements.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7520" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7501">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8082ad1888e27716d785666e0547531b.pdf</src>
        <authentication>83f62cdb3f3fe1a4fefda2b3d45bdbe9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89777">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1211</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89779">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89781">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1117</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89783">
                <text>Zachowania ludyczne w kulturach pasterskich Azji Środkowej (na przykładzie Mongolii) / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89785">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.169-178</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89787">
                <text>Kabzińska-Stawarz, Iwona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89789">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89791">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89794">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89796">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89798">
                <text>„Etnografia

P o l s k a " , t. X X I X :

1935, z. I

P L I S S N 0071-1861

IWONA

KABZIÑSKA-STAWARZ

( I H K M PAN, Warszawa)
ZACHOWANIA LUDYCZNE W KULTURACH PASTERSKICH
A Z J I ŚRODKOWEJ (NA PRZYKŁADZIE MONGOLII)
Podjęcie badań nad zachowaniami ludycznymi w kulturach paster­
skich stało się dla mnie realne przede wszystkim dzięki włączeniu się
w prace Ekspedycji Etnologicznej P A N , kierowanej przez prof. dr. W i ­
tolda Dynowskiego, w Mongolii. Wyjazdy badawcze członków Ekspedy­
cji organizowane były corocznie począwszy od 1965 r. Ich rezultaty
pozwalają nam dziś spojrzeć całościowo na kulturę mongolską, rozumieć
ją i wyjaśniać występujące w niej procesy i zjawiska, swobodnie poru­
szać się w jej przeszłości i teraźniejszości, a także prognozować zmiany.
Początkowo badania skoncentrowano na problematyce przeobrażeń spo­
łeczno-kulturowych i gospodarczych występujących w Mongolii po re­
wolucji 1921 r. Następnie podjęto próbę wszechstronnego ujęcia procesu
adaptacji młodzieży mongolskiej do środowiska pasterskiego. Procesu
silnie związanego ze zmianami dokonującymi się we współczesnej Mon­
golii. W ostatnim okresie badaniami objęto wiele zagadnień z zakresu
obrzędowości rodzinnej, symboliki, monograficznego ujęcia kultury mon­
golskich mniejszości narodowych, funkcjonowania gospodarki pasterskiej,,
zachowań ludycznych i in.
W 1980 r. nastąpił ostatni wyjazd członków Ekspedycji do Mongolii.
Mimo zakończenia badań terenowych tematyka mongolistyczna jest kon­
tynuowana. Ośrodkiem badań pozostaje obecnie warszawski Zakład Et­
nografii I H K M PAN, współpracujący z Katedrą Etnologii i Antropologii
Kulturowej UW. Na podstawie zgromadzonych materiałów i literatury
powstają nowe prace powiększające dotychczasowy dorobek Ekspedy­
cji \
1

D o r o b e k ten jest z n a c z n y i z a m y k a s i ę l i c z b ą ok. 80 p o z y c j i . Z w a ż n i e j s z y c h
n a l e ż a ł o b y w y m i e n i ć : W . D y n o w s k i , Współczesna
Mongolia,
Wrocław
1968;
tenże,
Modernizacja
Mongolii
w dwóch
ustrojach
społeczno-politycznych,
[w:J
Z badań
nad społeczeństwem
i kulturą
Mongolii,
W r o c ł a w 1973, s. 11-33; D . M a r ­
k o w s k a , Urbanizacja
stepu,
[w:] Studia
mongolskie,
W r o c ł a w 1969, s. 31-52;
D . M a r k o w s k a , J . O l ę d z k i , Z . S o k o l e w i c z , Niektóre
zmiany w
tradycyj-

�170

IWONA KABZIÑSKA-STAWAHZ

*
Moje zetknięcie z Ekspedycją nastąpiło w 1975 r. Początkowo uczest­
niczyłam w badaniach procesu adaptacji młodzieży mongolskiej do śro­
dowiska pasterskiego, podsumowując następnie ten etap prac . W 1978 r.
rozpoczęłam zbieranie materiałów dotyczących zachowań ludycznych pas­
terzy mongolskich początków X X w., traktując je jako egzemplifikację
znanych m i z literatury tego typu zachowań występujących wśród pas­
terskich ludów Azji Środkowej. Zebrane materiały stały się też punktem
wyjścia do dalszych analiz i interpretacji. Stanowią one podstawę przy­
gotowanego przeze mnie opracowania nt. „Zachowania ludyczne paste­
rzy mongolskich". W t y m miejscu chciałabym przedstawić niektóre jego
założenia i koncepcje, a także — przykłady rezultatów przeprowadzo­
nych badań.
Źródła pisane dotyczące pasterskich ludów Azji Środkowej, jakimi
są zasadniczo relacje europejskich podróżników i badaczy od końca
X I X w. do połowy naszego stulecia oraz współcześnie powstające prace
pisane przede wszystkim przez radzieckich autorów (a w przypadku
Mongolii — także badaczy mongolskich), pozwalają uchwycić występu­
jące na t y m obszarze podobieństwa i różnice form zachowań ludycz­
nych, określić ich charakter oraz — aczkolwiek w ograniczonym przez
brak dokładniejszych informacji zakresie — śledzić zmiany, jakim za­
chowania te podlegały w ciągu ostatnich stu lat. Relacje te mają jednak
istotne braki, dotyczące np. informacji o kontekście czasowo-sytuacyjnym
gier, zabaw, tańców itp., charakterze uczestnictwa czy terminologii.
2

"пут

inwentarzu

kulturowym

1968,

s.

L. Mróz,

199-252;

pasterzy
Rytm

t. 21: 1977, z. 1, s. 137-153; L . M r ó z ,
„Etnografia
brane
z.

Polska",

wskaźniki

J. O l ę d z k i ,

przeobrażeń

światopoglądowych,

wzór

cultural

expression

and

the

values

współczesnym

społeczeństwie

MRL,

S z y n к i e w i с z, Struktura

rodzinnych
Wrocław

jednego
1973, s.

somonu,
79-109;

konsumpcji
Kin

Symboliczne

mieszkańców
nad

groups

P o l o n a " , v o l . 1: 1975, s. 113-134; t e n ż e ,
1981; J . S', W a s i l e w s k i ,

o szamańskich

zgubić

— zbłądzić.
— śmierć,

indi­

culture,

tradycyjnej

we

in

Analiza

budżetów

i kulturą

Mongolii,

medieval

Mongolia,

Rodzina

pasterska

w

uniwersum

jurty

misteriach,
Niektóre

W a r s z a w a 1979;

kategorie

języka

ruchu

„Ethnologia

Mongolii,

mongolskiej,

Wrocław
„Etnografia

obrotowego

tenże,

Podarować

symbolicznego

i

rytualnej

związane

piekieł.

— znaleźć
z

—

opozycją

„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 24: 1980, z. 1, s. 282-303.

P a t r z : I . K a b z i ń s k a - S t a w a r z, Adaptacja

dowiska

pastoral

„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 22: 1978, z. 1, s. 81-108; t e n ż e , P o d r ó ż e do

Rzecz

2

stepu.

społeczeństwem

P o l s k a " , t. 21: 1977, z. 1, s. 98-116; t e n ż e , Symbolika
inwersji,

mongol­
of

„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 24: 1980, z. 1, s. 139-165;

[w:] Z badań

tenże,

pasterzy

kultury

Wy­

17: 1973,

possibility

Mongolian

12:

pasterza,

bajna,

P o l s k a " , t.

The

Funkcje

t.

Polska",

dobrego
Chün

kulturowy

in traditional

„ E t n o l o g i a , Polona", v o l . 3: 1977, s. 47-59; t e j ż e ,

życie

Wizerunek

„Etnografia

Tradycyjny

Polska",

„Etnografia

„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 20: 1976, z. 2, s. 67-83; t e j ż e ,

vidual

S.

„Etnografia

koczowania,

t. 24: 1980, z. 1, s. 211-281; J . O l ę d z k i ,

2, s. 81-143; Z . S o k o l e w i c z ,

skich,

mongolskich,

torguckiego

pasterskiego",

młodzieży

mongolskiej

„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 23: 1979, z. 2, s. 255-305.

do

śro­

�171

ZACHOWANIA L U D Y C Z N E W K U L T U R A C H P A S T E R S K I C H

Utrudnia to znacznie innym badaczom przeprowadzenie bardziej pogłę­
bionych analiz.
Z funkcji pełnionych przez zachowania ludyczne eksponowane są
zwłaszcza funkcje wychowawcze, socjalizacyjne, społeczno-towarzyskie
itp. Czasem wskazuje się na związki z magią płodności czy magią myś­
liwską, z obrzędami o charakterze religijnym, totemizmem. Geneza tych
zachowań nie jest jednak wywodzona z wierzeń i obrzędów, jak czynili
to ewolucjoniści. Ich źródeł szuka się m.in. w pracy . Brak natomiast
prób odpowiedzi na pytania o przyczyny asocjowania poszczególnych
form zachowań ludycznych z określonym kontekstem czasowo-sytuacyjnym i ukazania wielorakich ról, jakie pełniły one w tym kontekście,
zwłaszcza charakterystyki ich znaczenia symboliczno-komunikacyjnego .
Poznanie tej dziedziny kultury pasterskich ludów Azji Środkowej w y ­
maga jeszcze wielu badań, które pozwoliłyby uzupełnić istniejące braki
nie tylko w zakresie materiału faktograficznego (opisu form), lecz tak­
że — a może zwłaszcza — jego naukowej interpretacji. Wydaje m i się,
że można tu skorzystać z metod semiotyków radzieckich. Wprawdzie
wśród ich prac nie znajdziemy gotowych wzorów postępowania — za­
gadnienia zachowań ludycznych zajmują w nich bowiem niewiele miejs­
ca — jednakże same propozycje badawcze wydają się bardzo intere­
sujące.
3

4

5

• K o n c e p c j e te

mają

źródło

m.

in. w

n o w a ; G . W . P I e c h a n o w , P i s m o biez
stwa,

sformułowanych

[w:] Estietika

przez

Plecha-

i sociołogija

iskus-

t. 1, M o s k w a 1978, s. 144-261.

4

Spośród

współczesnych

badaczy radzieckich i n t e r e s u j ą c y c h

chowaniami ludycznymi pasterskich l u d ó w
gizów,

należałoby wymienić

gizskije

nacionalynje

i antropologii.
-s. 44-54;
vol.

tezach

adriesa,

4:

1977,

polewnych

s. 79-91;

1979;

G . N. S i m a k o w a ; patrz пр.: G . N.

po matieriałam
rabot

Kirgizskije

sodierżanije

Leningrad
czenija,

Itogi

tenże,

Kratkoje

igry

Instituta

prazdniki

aspiekty

za­

„Sowietskaja
kirgizskich

Kir­

etnografii

Etnografija",

razwleczenij,

cztienij,

i kirgizskije

izuczenija

w

w 1973 grodu, M o s k w a 1975,

sriednieaziatsko-kazachskich

Sowietskije

'[w:] Etnograficzeskije

Etnografii
funkcija

Simakow,

¡[w;] Nowoje

razwleczenija,

Ritualnaja

dokładow

tenże,

Priissykkulija,

nacionalnyje

tenże,

się dogłębnie

A z j i Ś r o d k o w e j , przede w s z y s t k i m K i r -

[w:]

a w g u s t 1979,

nacionalnyje

sowriemiennosti,

razwle­

L e n i n g r a d 1980,

s. 109-118. Z i n n y c h p r a c d o t y c z ą c y c h i n t e r e s u j ą c e g o n a s z a g a d n i e n i a m o ż n a w y m i e ­
nić:

M. G u n n e r ,

1938; D .

Sborník

Omurzakow,

kazachskich
Kirgizskije

nacionalnych
nacionalnyje

igr

F r u n z e 1958; D . O m u r z a k o w ,

J u . M u s i n, Kirgizskije

ze 1973; J u . Ł u k a s z i n ,

Kazakh

tains,
5

nacionalnyje

sistiem,
igralnych
zagadka:

kartach
sintiez,

Łotman,

как

Simpozium

siemioticzeskaja

struktura,

po

struktur

Igra

как

[w:] Programma

dielirujuszczim

sistiemam.'Í9-29

semioticzeskaja
i tiezisy

awgusta

dokładow

17-24 awgusta
problema

dokładow

izuczeniju

znakowych

tamże; Ju. L . L e w i n ,

[w:] Tiezisy

sistiemam.

nomu

B . A . U s p i e n s k i j , Gadanije

sistiema,

otgadywanije,

modielirujuszczim

and

M o s k w a 1980, s. 111-118.

M o s k w a 1962; M . I . L e k o m c e w a ,

wtoricznym

iskusstwa,

igr, [w:]

in the USSR,

Valleys

Frun­

analizu

narodnych

Sports

Uzbek

igry,

igry,

J a k o p r z y k ł a d y m o ż n a p o d a ć n a s t ę p u j ą c e prace; W . W. I w a n o w , К

abchazskich

po

Ałma-Ata

i narodnyje

Moun­

Folk

S&amp;eppes,

sporta

Tajik

[w:] National

In the

i razwleczenij,

widy

i jejo

iv letniej

letniej

szkoły

1970 g, T a r t u 1970; J u .
otnoszenije

szkole

1964 g, T a r t u 1964.

IV

na

Russkaja

к

po wtoricznym

prirodie
mo­

�172

IWONA KABZIÑSKA-STAWARZ

Materiały, jakie zebrałam podczas swoich pobytów w Mongolii, są
niewystarczające do przeprowadzenia pełnej analizy semiotycznej.
Przerwanie prac Ekspedycji uniemożliwiło m i kontynuowanie zbierania
materiałów i weryfikację niektórych hipotez. Część z nich musiała po­
zostać w sferze domniemań. Materiał, jakim dysponuję (myślę tu za­
równo o wywiadach pochodzących z badań terenowych, jak i literatu­
rze), posłużył m i natomiast do próby częściowego choćby określenia pozaludycznego znaczenia gier, zabaw, tańców, muzyki, baśni, zagadek i i n .
form zachowań ludycznych pasterzy mongolskich pocz. X X w. (przede
wszystkim symboliczno-komunikacyjnego i magicznego) oraz wyjaśnie­
nia powodów asocjowania tych zachowań z określonym kontekstem.
Próby tego rodzaju nie były dotychczas podejmowane przez badaczy
kultury mongolskiej ( i szerzej: kultur ludów pasterskich Azji Środko­
wej) .
Podstawowym założeniem, z którego wyszłam próbując określić isto­
tę związków między charakterem zachowań ludycznych a ich konteks­
tem, było stwierdzenie, że „wszelki obrzęd jako kulturowa reakcja na
stan naturalny polega na tym, że na różne sposoby, w kilku kodach w y ­
raża się i podkreśla znakami języka symbolicznego zaistnienie owego
stanu naturalnego" . Zachowania ludyczne występujące w określonym
kontekście sytuacyjnym (zwłaszcza gry) są również, jak sądzę, jednym
ze sposobów przekazywania informacji o wydarzeniach zachodzących
w naturze, społeczności, życiu jednostki itp. W Mongolii np. jeszcze
w pocz. X X w. większość form tych zachowań związana była z tak istot­
nymi dla jednostki i pasterskiej społeczności wydarzeniami, jak święta
doroczne i rodzinne oraz półświęta , do których zaliczam przekoczowa6

7

8

' S p o ś r ó d badaczy z a c h o w a ń ludycznych M o n g o ł ó w n a j w i ę k s z e zasługi m a ,
j a k s ą d z ę , N . N a m d ż i l d o r d ż . J e s t on a u t o r e m p r a c y p o ś w i ę c o n e j g r o m p l a n ­
s z o w y m , Mongolyn
chológt
togloom,
U ł a n B a t o r 1963, o r a z k s i ą ż k i d o t y c z ą c e j z a ­
gadek, ł a m i g ł ó w e k , u k ł a d a n e k i i n . ; N . N a m d ż i l d o r d ż , Dzugaataj
bodłoguud,
U l a n B a t o r 1964, N a l e ż y t e ż w y m i e n i ć C h . D a r a m b a d z a r a , Mongol
ündesnij
togloomyn
sistemijn
chogdżblós,
„ T u u c h i j n S u d l a l " , v o l . 14: 1979, z. 7, s. 75-88, oraz.
C h . D a r a m b a d z a r a i D . T a n g a d a , Cagaan
sard naaddag
mongol
ardyn
dzarim
togloom,
„ S z i n d ż l e c h U c h a a n A m r d a l " , v o l . 1: 1-980. N a u w a g ę z a s ł u g u j ą
ponadto p r a c e A . P o p o v e j i N . B a s s a n o f b ę d ą c e p r ó b ą s y n t e t y c z n e g o s p o j r z e n i a
n a m o n g o l s k i e g r y p l a n s z o w e ; N . B a s s a n o f , Les jeux calculs
mongols,
Etudes
Mongoles, c a h i e r 5, L a b e t h n o 1974, s. 61-66; A . P o p o v a , Analyse
formelle
et
classification
des jeux de calculs mongols,
t a m ż e , s. 7-60. N a w y c h o w a w c z e f u n k c j e
z a c h o w a ń l u d y c z n y c h i i c h udział w procesie socjalizacji m ł o d e g o pokolenia z w r a ­
c a u w a g ę np. L . L . W i к t o r o w a, Sistiema
socializacii
dietiej
i
podrostków
u mongolow,
puti i pricziny
transformacij
jeje elemientow,
[w:] Etnografija
dietstwa.
Tradicionnyje
formy wospitanija
dietiej i podrostków
u narodów
Wostoczno
i JugoW o s t o c z n o j Azii, M o s k w a 1983, s. 64-65, 69.
7

e

Z a : W a s i l e w s k i , Podarować...,

s. 285.

Terminem tym posługuje się Zadrożyńska, określając nim święta z a k ł a d o w e
l u b z a w o d o w e o d n o s z ą c e s i ę do l u d z i p r a c u j ą c y c h w z a k ł a d z i e ; A . Z a d r o ż y ń s k a ,

�ZACHOWANIA LÜDYCZNE W K U L T U R A C H P A S T E R S K I C H

173

nia, wspólne prace, polowania i in. Wykorzystywano je też w charakte­
rze magicznego środka w przypadku choroby ludzi i zwierząt.
Założenie, że treści przekazywane przez poszczególne formy zacho­
w a ń ludycznych oddają idee kontekstu czasowo-sytuacyjnego, któremu
towarzyszą, wymaga — po pierwsze, odczytania owych treści, po drugie,
znajomości ogólnego charakteru wierzeń o t y m kontekście. Na podsta­
wie dostępnych źródeł dotyczących kultury mongolskiej X I X / X X w.
trudno dziś odtworzyć zasadnicze rysy koncepcji takich przełomowych
momentów, jak początek lata czy jesieni. Zaniknął już bowiem wówczas
dawny zwyczaj świętowania początków wszystkich czterech pór roku,
o którym donoszą średniowieczne kroniki mongolskie . Najważniejszym
świętem dorocznym był w t y m czasie nowy rok, rozpoczynający jedno­
cześnie okres wiosenny. O jego istocie możemy też powiedzieć znacznie
więcej. Drugim ważnym świętem sezonowym (jesiennym) pasterzy mon­
golskich pocz. X X w. było owoo tachich (składanie ofiar na owoo). Ł ą ­
czyło się ono z takimi formami zachowań ludycznych, jak zapasy, wyś­
cigi koni, a gdzieniegdzie także zawody łucznicze. Te formy zachowań
określane jako erijn gurwaan naadam (trzy gry mężnych) stanowią za­
gadnienie, któremu pragnę poświęcić w przyszłości oddzielne opracowa­
nie. Owoo tachich nie towarzyszyły natomiast inne gry czy zabawy
określane przez pasterzy jako charakterystyczne dla okresu letnio-je­
siennego.
Istotnym ograniczeniem w określaniu charakteru związków łączących
poszczególne formy zachowań ludycznych z kontekstem czasowo-sytuacyjnym jest brak pewności, czy sytuacja występująca w początkach
X X w. jest sytuacją pierwotną, czy wtórną, czy nastąpiły t u istotne
zmiany w stosunku do przeszłości. O dokonujących się zmianach możemy
wnioskować z wypowiedzi współczesnych nam pasterzy, które są czasem
na tyle rozbieżne, że nie pozwalają łączyć poszczególnych form z kon­
tekstem ze stuprocentową pewnością. Charakter zachowań uczestników
gier, zabaw, tańców i in., rodzaj występujących w nich rekwizytów, po­
staci itp. nie zawsze zaś pozwala jednoznacznie wnioskować o interesu­
jącej nas asocjacji forma — kontekst. Trudności, jakie napotykamy pró­
bując określić symboliczno-komunikacyjne znaczenie zachowań ludycz­
nych, wynikają też z wielowarstwowości wierzeń mongolskich (z wyraź­
nym piętnem lamaizmu) oraz z obcego na ogół rodowodu większości gier,
tańców czy bajek, które w kulturze mongolskiej mogły nabrać nowego
znaczenia.
9

Homo faber, homo ludens, W a r s z a w a 1983, s. 325, 333. W s w o j e j p r a c y u ż y w a m tego
terminu dla o k r e ś l e n i a w y d a r z e ń n o s z ą c y c h cechy ś w i ę t a z w i ą z a n y c h z istotnymi
m o m e n t a m i p a s t e r s k i e g o c y k l u gospodarczego.
9

O ś w i ę t a c h t y c h d o k ł a d n i e j p i s z e H . S e r r u у s, K u m i s s Ceremonies
Horse Races, W i e s b a d e n 1974, A s i a t i s c h e F o r s c h u n g e n , B d 37, c y t u j ą c obficie
niowieczne kroniki mongolskie i relacje p o d r ó ż n i k ó w europejskich.

and
śred­

�174

IWONA KABZIŃSKA-STAWARZ

Dążąc do określenia znaczenia zachowań ludycznych wyszłam od
opisu reguł gier, form zabaw, tańców i in., próbując następnie określićich symbolikę istotną dla procesu komunikacji- oraz związki z magią.
Symbolikę tych zachowań starałam się odtworzyć szukając analogii wy­
stępujących tu sytuacji, przedmiotów, terminów i in. w symbolice po­
twierdzonej dla innych sfer życia pasterzy. Sięgnęłam też do zapisów
mitów, legend, bajek i eposów szukając w nich sankcji tradycji i w y ­
jaśnienia niektórych aspektów opisywanych zachowań. Odwoływałam
się ponadto do ogólnych, cech mongolskiego widzenia świata i myślenia
symboliczno-magicznego dokumentowanych również w
literaturze.
W niewielkim stopniu pomocne mi były wypowiedzi samych pasterzy,,
albowiem nie potrafią oni na ogół odczytać symbolicznego znaczenia za­
chowań ludycznych, widząc w nich jedynie sposób na osiągnięcie okreś­
lonej przyjemności, indywidualnej i grupowej radości, dostrzegając też
czasem ich funkcje wychowawcze i socjalizacyjne.
-

Moje postępowanie wynikało z założenia, że zachowania ludyczne są
związane z kulturą w dwojaki sposób: 1 — funkcjonalnie (pełnią w niej
określone funkcje) i 2 — są soczewką skupiającą cechy kultury przeja­
wiające się w wierzeniach, mitach, sposobie widzenia świata itp. Przy­
jęłam ponadto, że kultura jest spójnym systemem i że charakter zacho­
wań ludycznych nie może kolidować z charakterem innych zachowań
obowiązujących w danej kulturze, z jej ogólnymi cechami . Przyjęłam
też, że język znaczeń i symboli obowiązujących w kulturze mongol­
skiej jest również, m.in. z powyższych względów, wspólny dla wszyst­
kich występujących w niej zachowań . Próba wyjaśnienia symbolicz10

11

10

Na tę spójność zwrócił uwagę np. R. C a i l l o i s , Żywioł i ład, Warszawa
1973, s. 375-376. Jego wskazówki metodologiczne są oczywiście różne od koncepcji
kompleksowego badania kultury proponowanych np. przez semiotyków radzieckich.
Patrz пр.: Semiotyka kultury, wybór i opracowanie E. Janus i M. R. Mayenowa,
Warszawa 1975, zwłaszcza przedmowa S. Żółkiewskiego; А. К. В a j b u r i n, Niekotoryje woprosy izuczenija obiektiwirowannych form kultury (k problemie etnograficzeskogo fakta), Sborník Muzieja Antropologii i Etnografii, vol. 38, Leningrad
1982, s. 5-15.
Zachowania ludyczne (zwłaszcza gry) zaliczane są przez niektórych semio­
tyków do zachowań pośrednich między zachowaniami znaczącymi a praktycznymi
(np. Ł o t m a n, Igra..., s. 32). O znakowości gier piszą natomiast: U. E c o , Pejzaż
semiotyczny, Warszawa 1972, s. 378 i W. I w a n o w , Rola semiotyki w cybernetycz­
nym badaniu człowieka i społeczności, [w:] Semiotyka kultury, Warszawa 1975,
s. 97. Wasilewski określa je jako allorytuały — działania zachowujące strukturę
form wyjściowych, zwłaszcza mitów, których mają być historyczną transformacją
(w myśl założeń semiotyków, np. Iwanowa i Toporowa); J . S. W a s i l e w s k i ,
Semiotyczne badanie symboliki w etnologii, [w:] Metody etnologii, cz. I, Warszawa
1981, s. 142. Jeśli odmawiamy grom statusu elementu semiotycznego, to możemy,
jak sądzę, przyjąć, że jest ona elementem quasisemiotycznym. Określenia tego uży­
wa Bajburin, stosując je do przedmiotów znajdujących się między faktami a zna­
kami, które w połączeniu z niektórymi systemami semiotycznymi (np. rytuałami)
stają się znakami, gdy znajdują się poza nimi — rzeczami; A. K. B a j b u r i n ,
Siemioticzeskij status wieszczej i mifołogija, Sbornik Muzieja Antropologii i Etno­
grafii, vol. 37, Leningrad 1981, s. 216.
11

�ZACHOWANIA L U D Y C Z N E W K U L T U R A C H

PASTERSKICH

175*

nego znaczenia zachowań ludycznych nie byłaby pełna, gdyby pominąć
pytania dotyczące genezy tej symboliki i mechanizmu jej powstawania,
W świadomości współczesnych nam pasterzy mongolskich dość w y ­
raźnie jawi się wiedza o znaczeniu magicznym, jakie przypisywano za­
chowaniom ludycznym w przeszłości.
W małym stopniu wypływa ona jednak ze znajomości ich symboliki
i rozumienia treści. Decyduje o nich niemal wyłącznie dość powierz­
chowna — rzec by można — znajomość tradycji, powtarzanie informa­
cji o obserwowalnych zachowaniach przodków bez rozumienia ich głęb­
szego (ukrytego) sensu magicznego. Mongołowie wierzyli, że zachowania
ludyczne wspomagają dobro w walce ze złem, (życie w walce ze śmier­
cią), jaka toczy się w naturze w okresie noworocznym, że ułatwiają
re-kreację, są bodźcem dla rozwijającej się wiosną przyrody. Rozwese­
lając człowieka wpływały one jednocześnie na usposobienie bóstw i du­
chów opiekuńczych, od których zależna była — jak wierzono — ludzka
egzystencja, dając obietnicę przeżycia, osiągnięcia upragnionych ko­
rzyści.
Z magicznego znaczenia zachowań ludycznych (przede wszystkim:
gier) wynikały ponadto ich związki z wróżbiarstwem. Na podstawie w y ­
ników gier określano bowiem najbliższą przyszłość. Istotne było przy
tym nie tylko zajęte miejsce. Zwycięstwo mogło być bowiem mierzonew innych kategoriach. Weźmy za przykład gry w astragale (mong. sza9 i)- Ujmując rzecz generalnie, w Mongolii pocz. X X w. tej kości (po­
chodzącej z części goleniowych tylnych nóg owcy) przypisywano doś6
rozległą symbolikę. Część pasterzy widziała w niej symbol trwałości ży­
cia, płodności i mnogości, część — symbol pasterskiej gospodarki, inni
porównywali ją do konia. Tak więc symbolizowała ona to wszystko, со»
było istotne dla życia. Jak powiedział trafnie jeden z moich informato­
rów: „sam szagaj przedstawiał szczęście" .
Zgodnie z symboliką przypisywaną astragalom, zwycięstwo — mie­
rzone liczbą zdobytych kości w grze — zapowiadało graczowi wszelką
pomyślność, oczekiwany przez każdego pasterza liczebny wzrost stad
i biologiczny rozwój rodziny. I m więcej zdobytych astragali, tym wyraź­
niejsza zapowiedź szczęśliwej przyszłości. Różne były przy t y m sposoby
symboliczno-magicznego podziału szczęścia między grających. , Zależały
one od rodzaju gry, ten zaś określany był przez jej r e g u ł y .
O przypisywaniu niektórym formom zachowań ludycznych funkcji
magicznych w przeszłości możemy też wnioskować — podobnie jak
w przypadku symboliki — hipotetycznie, biorąc pod uwagę magiczneznaczenie przypisywane przez Mongołów występującym t u przedmiotom,
zachowaniom i terminom, potwierdzone ogólnie dla kultury mongolskiej.
a

12

13

1 8

M

Informację

tę zanotowałam

O mongolskich
golskie. Ich symbolika
z. 1, s. 253-295.

grach w
г związki

w

a j m a k u wschodniogobijskim,

1980.

k o ś c i p i s z ę w a r t y k u l e pt. Noworoczne
gry
monz magią,
część I, „ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 27: 1983

b

�176

IWONA KABZIÑSKA-STAWARZ

Wiele pytań, jakie zadawałam podczas swoich badań, odnosiło się do
sfery pragmatyki i dotyczyło postaw pasterzy wobec gier, zabaw, bajek,
zagadek, tańca i in. oraz związanych z nimi wierzeń.
Opis starałam się poszerzyć o informacje historyczne i materiał po­
równawczy, uwzględniając też różnice między Chałchasami i Ojratami (zachodnimi Mongołami).
Najwięcej miejsca w swej pracy poświęciłam grom. Wynikało to
przede wszystkim z ilości posiadanych materiałów, pochodzących z włas­
nych badań i literatury. Ilość informacji oddaje jednocześnie stopień po­
pularności gier.
Gry mongolskie można podzielić na kilka grup w zależności od ro­
dzaju niesionych przez nie informacji i sposobu ich przekazywania oraz
kontekstu czasowo-sytuacyjnego, z którym były związane. Wyraźnie
odróżniają się przy tym, jak wspomniałam, gry wiosenne, w które za­
czynano grać w okresie noworocznym i gry letnio-jesienne, które inicjo­
wano w początku lata. Bogaty zestaw gier noworocznych tworzą przede
wszystkim gry w kości, gry, w których używano specjalnych płytek
(domino, chorlo, oldzij), oraz różnorodne gry planszowe (szachy, war­
caby, Ъида, badżij, dżirch i i n . ) . Do gier letnio-jesiennych należą nato­
miast różnego rodzaju gry ruchowe (cagaan mod , cagaan temeecech,
czono tarwagacach i in.).
Informacje przekazywane przez gry dotyczyły różnych sytuacji.
„Mówiły" one o re-kreacji świata i podstaw życia, o toczącej się w na­
turze walce między życiem i śmiercią, o sytuacji przejścia, zmiany. Po­
dobne treści mogły być przekazywane w różny sposób. Np. walka między
życiem a śmiercią mogła być treścią różnych gier planszowych, które
z kolei operowały takimi działaniami, jak np. zbijanie pionów, blokowa­
nie, pogoń, zajmowanie jak największej przestrzeni na planszy i in.
Informowały o niej także gry ruchowe. Do koncepcji stworzenia świata
w symboliczny sposób nawiązywały niektóre gry w kości oraz takie
gry, jak domino i chorlo. Symboliką zmiany operowały np. gry przed­
stawiające wyścigi, przy czym mogły to być zarówno gry planszowe,
jak i ruchowe.
Na podstawie dostępnych źródeł trudno dziś odtworzyć symboliczno-komunikacyjne znaczenie takich form, jak taniec (przy czym wy­
stępował on tylko u Ojratów, u Chałchasów natomiast zaniknął przed
paroma wiekami), instrumenty muzyczne i muzyka w ogóle, różne for-,
my ustnej twórczości, zabawy i in., jeśli przyjmiemy, że Mongołowie
14

15

1 1

bolika
1 5

O g r a c h p l a n s z o w y c h pisze w a r t y k u l e Noworoczne
gry mongolskie.
i związki
z magią,
część II, „ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 28: 1984, z. 2.

Ich

sym­

O m a g i c z n y c h f u n k c j a c h cagaan mod p i s z ę w a r t y k u l e Mongolskie
widzenie
świata
i jego odbicie
w grze cagaan mod, „ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 24: 1980, z. 1,
s. 121-137. O j e j z n a c z e n i u s y m b o l i c z n o - k o m u n i k a c y j n y m — w a r t y k u l e z ł o ż o n y m
do d r u k u w R e d a k c j i „ E t h n o l o g i i Polony".

�ZACHOWANIA L U D Y C Z N E W K U L T U R A C H P A S T E R S K I C H

177

przypisywali je t y m formom. Pewne ślady wskazują natomiast wyraź­
nie na istnienie powiązań tego rodzaju zachowań z magią. Wynikały
one przede wszystkim z przydawania magicznego znaczenia niektórym
rodzajom ruchu, gestów, dźwięków i przedmiotów.
Mam nadzieję, że przyjęty przeze mnie sposób interpretacji zacho­
wań ludycznych rzuci nowe światło na tę stosunkowo słabo zbadaną
dziedzinę życia pasterzy mongolskich, pozwoli lepiej zrozumieć rolę,
j a k ą odgrywały one w kulturze, wyjaśnić ich związki z kontekstem czasowo-sytuacyjnym, przede wszystkim zaś spojrzeć na nie jak na działalność nieprzypadkową, logicznie wkomponowaną w obrzęd lub inne
wydarzenie, wspomagającą działania człowieka i pozwalającą mu wie­
rzyć, że może wpływać na ważne dla niego zdarzenia dziejące się nie­
jako poza nim, w szeroko pojmowanej naturze, że przekazując określone
informacje za pośrednictwem zachowań ludycznych przyczynia się do
trwania świata, wiecznego powtarzania się swej mityczno-legendarnej
przeszłości.

12 — Etnografia Polska, t. 29 z. 1

e

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12718" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12822">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/dbada57aba13974bd6fcde78a885e18b.jpg</src>
        <authentication>a40b43890dec2c7ff960a3e73703e596</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152852">
                <text>Zacumowane łodzie rybackie / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Jegliniec (woj. podlaskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152853">
                <text>transport i komunikacja ; transport wodny ; transport śródlądowy ; szkutnictwo ; Podlasie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152854">
                <text>fotografie przedstawiają łodzie rybackie płaskodenne, w tle widoczne zabudowania wiejskie &#13;
Uwaga: zdjęcie z usterką techniczną</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152855">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152856">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152857">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152858">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152859">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152860">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152861">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152862">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152863">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152864">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152865">
                <text>PAE_FNK_35.11.XIV_K.5.1.1_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="957">
        <name>Jegliniec</name>
      </tag>
      <tag tagId="103">
        <name>łódź</name>
      </tag>
      <tag tagId="958">
        <name>okolice Sejn</name>
      </tag>
      <tag tagId="824">
        <name>Podlasie</name>
      </tag>
      <tag tagId="486">
        <name>szkutnictwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="104">
        <name>transport śródlądowy</name>
      </tag>
      <tag tagId="105">
        <name>transport wodny</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="6488" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6468">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5a36f88adadf232f4ee049afec8e6e25.pdf</src>
        <authentication>2ad166545436e4b01458e8b5391e8312</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77200">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1839</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77201">
                <text>1982</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77202">
                <text>kolekcje etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77203">
                <text>Cyganie - Romowie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77204">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1705</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77205">
                <text>Zaczątek kolekcji cyganologicznej / LUD 1982 t.66</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77206">
                <text>LUD 1982 t.66, s.287-294</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77207">
                <text>Bartosz, Adam</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77208">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77209">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77210">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77211">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77212">
                <text>ADdM BARTOSZ

Lud,

t. 66, t~82

ZACZĄTEK KOLEKCJI CYGANOLOGICZNEJ

Idea ochtrony tradycyjnej kultury Cyganów, jej eksponowania w salach muzea\łnych, zrodziła się przed wiekiem. Paul BataiUaTd, francuski
alIlJtrolpOlog,na posiedzeniu T{}w~liI''ZystwaAnrtJropologJt:mego w Paryżu,
przedłożył w dJniach 17 s:tycrznia i 7 maLrca 1J87J8r. m. in. kiJka uwag na
t€l11właśnie temart 1. Uhollewa on, iż na wystawie' świa,towej w T.rocadero
w tymże roku wyeksponowano zaledwie kilka przedmi!otów prezentujących kulturę CygalIlÓiW
2. Snuje projeikt piOIka'zanianamliotu, wozu i narzędzi pracy Kełderaszów WTaz z żywymi mi,eszJkańcami w ich codziennych strojach. Taki sposób uatraikJcyjni,enia wystaw był wówczas powszechny. Batail~arr-d pra:ginąłby rawnież pokazać innyclh przedstawicieli
ZlI1amychmu SZCZ€lPĆl!w
cygańskich, a m. in. niezwy1kle odzianych Cyganów z Bośni 3.
Pro:po~ycje Bataillartda były bardzo konlmeltne i pTzemyś'1ane - m.
in. zaproponował on hrahiemu Eugeniillszowi Zichy utwoTzenie muzeum
lub przytna'jmni1ej sekcji cygańslkiJej w Peszcie, k;tóry w drugiej polO'Wie
XIX w. był europejskim centrum zainteTesdwlamia kuilltmą Cyganów'.
W dwa lata po wystawie paryskiej orgamiJz,owano \V1i.e1Jką
wy&amp;tawę
etnograficzną w Kołomyi. Na CiZielekomitetu argani:zacyjnego wystawy
stał W. PrzJ1bysł awski, którego kiedyś proszono o dostarczenie na paryską wystawę ekepona!tów cygańiSkioh, a który tyah eikslponaiów wówczas
nie Mldbył z hra~u zaufamia u Cyganów. T'eraz pamiętał jeidnaik o tym,
aby wystawa była pokazetrn wiSZielikichgrup ei1mogcr-aficznydh
z prezentowamego tecr-enu. I talk, abak Ortmian, repoozEmto'wami byM tam również
Cyiga'l1i€.K'OOlikiretll11,e
zaś wystaIWiono- "wytrolby cygań!.9kie i narzędzia
uiywame do taokowycl1" - jak podalWał kataJlog wysbwy 5.
Do wZffilo~omeg.o
zainteresowania Cyganami w tym czasie pcr-zyczyniły się niewątpliJwi'e now-e, masowe ich migracje. Były to barr-wnie odziane gTurpy Lowarów i Kie'~deTalSzów,napływające do Europy ś~od'kowej
z SieidmiOlglrodui Wołoszczyzny. Zostali oni tam uwolnieni w latach pięć1

4

P. Bataillard, Łes Zlotars
op. cit., s. 5'5&amp;.
op. cit., s. 553.
op. cit., s. 554.

5

Katalog

1
!
I

warzystwa

przedmiotów

Ta.trzańskJiego ...

myi, Lwów 18'80, s. 17.

dits aussi Dzvonkars,

wystawy
otwarta

etnograficznej
została

w dniu

Paris 1878.

oddziału

Cza.rno1rorskiego

15 WTześnw

To-

1880 r. w Koło-

�ADAM BARTOSZ

288

dziesiątych po kilku wiekarch niewolnictwa. Przemierzając kolejne kraje, budizili wszędzie wie,llkie zainteresOWtanrie,również i naukowców 6.
Na terenie po1 skim działał wówczas znakomity antropolog i etnograf
Izydor K'OIpeT1I1idki;
właśnie na podstawie jego listów opracOlwał BataliillaiTid
swoje wY's:tąlpieniecytowane wyŻiej.Badamia K'Ope'I'JniClkieg'o,
a pot€iIIl również Jana Rozmadowskiego, zwróciły uwagę uczonych polskich
na tę tematykę. Stąd też zapewne w 0pulblikowanym przez Bronisława
Piłsudskiego~ w 1:911 r. pierwszym programie naulkow)"ill Muzeum Tatrzańskiego znalazło się miejsce dla Cyganów. Piłsudski iW punkcie 26
owego programu postuluje, aby utworzyć osobny dział poświęcony współmieszkańcom Podhala - Cyganom i Zydom 7. Jak wiele innych sformułowanych ponad miaerę ówczesny!oh (i późniejszych) możliwości - poSitulat ten nigdy ni,e został nawet w najdrobmiejs~ej części zrealizowany.
O idei oc/hr{)lIlymalterial}nych przejawów kultury cygańskiej w polskim muz,ealnictWliezalpomnia,nona ponad pół wieku. 'Trwały natomia\st
mmiej lub bardziej szc:negółowe badamia nad ich kulturą. Ich efektem
była pewna ilość publikacji, a podsumowaniem - mon!ograficzna praca
J. Ficowskiego B. W tym samym czasie również w innych krajach pwblema:tyki eksponowania cygaookiej kultury w sensie muzeia1lnymnie podejmowano. SZlCizególnena1ężenie zailnteresowania Cyganami nastąpiło
w końcu lat sZleśódz:ielsiątychi na początiku lat siederrnidzi1e'sią1tych.
Do
istniejącego już od 1:888r, GY'Psy Lore Society dołączają kolejino pow.stające tow'Ćl'TzyS!twa,
organiza,cje, zrzeszenia o r02lmaitym profi!lu: misyjnym, socjalnym, naukowym ,etc. 9 Instytucje te wydają sw·oje czasopisma, w któ!ryeh niejediwkrd1:mie spotyka się wzmianki 'O orga!Dizowanych tu i ówdzie wys.talwach o tematyce cygańskiej. Są to najczęściej
wystruwy fotograficzne, lub też autorSkie, prezeI1Jtujące twórcz.ość art ystyc:zmą któregoś Cygana 10. Padają też głosy za utworzeniem muzeum
cygaństkiego lub przynaJmniej, by jakieś muzeum objęło opi,eką tradycyjną kulturę Cyganów 11.
Wspomniano już, że w PoIsee pomysł eksponowa'nia cygańskiej kultury odżył po półwieczu od op'Ulbili!IDowaiIlia
projekJtu PiłsudSkiego. Otóż
i

6 zob. J. Fjcows~i,
Cyganie na polskich
drogach, Kraków
1965, rozdz. Inwazja
KełderaszOw.
7 K. Malinowski,
Prekursorzy
muzeologii
polskJej, Po:zmań 1970, s. 96.
8 FicOlwls.kii,
op. cit.
g O
inSityt.'Il'cja'ch zajmująC)'lch s'ię prCJlblerrna,tyką cy;gańs!ką zOlb. "E~nog.raflia
Pol~m", t. XXII: J9'7i8, z. 2.
10 Informacje
na ten temat zamieszczają
zwłaszcza. ,Etudes Tsiganes" (Paryż)
i "Lado Drom" {RJzym). Wystalwy takie miały miejs.ce również w kraja1ch SO'cjalistycznych.
11 z.ob. np. c.za;s(JlpismoS!21wajcarskie ,.,sha,rtol", 4: 1976.

�Zaczątek

kolekcji

cyga1Wlogicznej

289

w roku 1:974, w tym samym miesiącu, ukazują się niezależlIlie dwa ar-

tykuły, Móife :nwifócily uwagę na potrzebę ochirony kultury tej grupy
mniejszJościowej, zamies:z1lrojącejPolisk.ę.
Pi'el'wszy z a'rtykułów, opublikowany przez L. MTO'zaw piśnl1'iekrajoznawczym jest prolpozycją utworzenia skalIliSenu cygańsl1ciego, wyp'Osażonego w pełne zaplecze na'Ulkowo-badawcze. "Powinna to być placówka dokumenllująca, eksponująca ku1tu.rę C)'1gainÓ'w,
a zarazem udostępniająca ją ogółowi spaleczeńSłtwa" 12. Autm wysuwa śmiały projekt
urządzenia ekspozycji w wielkim namiocie cyrkowym.
Drugi airlyi]{1lił,
niżej podpisanego, jest szC'zegól'Owąpit'Opozycją objęcia ochroną tradycyjnego budownict'wa C)'lganów KaTipacikich13. Wymien~ono w num trzy warianty o~hrony tego budowillictlwa: zaichowaillie całego osiedla cygańskiego in situ; zachowanie in situ wY~ll'al!1ychobiek~
tów; przenieSlienie wybranych obiektów do skansenu. Każdy wariant
jest nakreślony ze lwskazaniem konkretnych
obi'ektów i konkretnego
skansenu, którym w tym pTz)'lpadku miał być Są1decki Park EtnogTaficzny.
Koncepcja ta rOZ1wijałasię w dalszyoh, publikowanych przemyśleniach 14, nabierr-ała coraz bardziej konkretnych ks:utaUów, aby w roku
197.6 zalOWocowaćdecyzją utworzenia w SPE sektora budoiwnidwa cygańsk!iego15.
PieTWlszedwa abielkty (bud)'lI1lkimieoszkaile)przeniesione z osadycygańskiej w M,aszkorwicach w 19·7,8 r., zostały zrekonstruorwane w roku
1.980. Docelowo przewiduje się umieszczenie tu jeszcze diwu obiektów;
Cygańskiej kurni oraz r~k()lm;tru:kc}ipierwotnego mieS7!ka!niacygańskiego, jakie rehki'OiWJO
przetrwało do pierwszych lat powojennych 16.
Z chwilą, kiedy zaiegnana została obawa be'zpOlWtro'tnego
zniknięCia
ostatnich tradycyjn)'lch domów cygańskich, 'za,biegi autora koncepcji
ochrony kUJltury cy:gańskiej poszły w kieTiunku zahezpiecz,enia pozostałych jeszcze tu i ówdzie cygańskich wozów 17.
12

L. Mrók, A możc pomyśleć

i o Cyganach?,

"Go'ściniec",

nr 2 - 3: 1974, s. 27-

- 30.

A. Bartosz, Chaty za wsią. W sprawie ochrony zabytków
budownictwa
cy"Ochrona Zaby'tków", 105: 1974, z. 2, s. 129 - 133.
14 Tegoż:
Osada cygańska
w Maszkowicach.
Propozycja
przeni~sienia
cygańskiej osady do skansenu w N.owym Sączu, "Arkusze Muzealne Zi{Jmi Krakolws.kiej",
1975, s. 54 - .'i0; Czy powstanie cygański skansen, "Wieśd", ~1!.50: 1976; Uwagi na
temat ekspozycji
kultury
Cyganów
w warunkach
skansenu,
Sanok 1978, s. 213- 217; Cygańskie domy do skansenu, "Spotkania z Zabytkami", 3: 1980, s. 75 -76.
IS Pwto,kół Rady Muzealnej
z dn. 1'2 X 1'97'6.
16 E. M. Dlugoszowie,
Osada cygańska w Sądeckim Parku EtnograficznYm,
"Acta
Scansenologica",
Nr 3 (w druku).
17 Bart.osz, Uwagi
na temat ekspozycji ... , s. 217.
13

gańskiego,

19 "Lud"

-

tom 66

�ADAM BAR'rOSZ

290

Jedoocz.eśnie zaś powstał pomysł zorga'niwlwa:nia wysta:wy obrazującej caloksmałt cygańS1bej kultury oraz miejsca Cyga'nów w kulturLe narodu polskiego. Wy(sta1wapt. "CY'ganie w kulturze polskiej" zorganizowana zoS'ta!a pr~ez MuzeUiIll Okręgowe w TaTuolwie w miesiącach ffićlJ-wrzesi,eń 19,7'9 r.18 Ze względu na rozmiary przedsięwzięcia, a także
w związku z brakiem w muzeach polskich eksponatów cygań'Skich, stało
się oc:zywiste, że częśc iprz&lt;edmiotÓ'wtrzeba będzie za:kupić. Tak palwstał
zalążek kolekcji cygano1ogic'Znej, którą następnie postano'wi'olno systematycZlnie uzupełniać.
Profil tej kolekcji, funkcjonującej w ramach działu etnografii, zakłada gromadzenie wlszea:bch retk'wrzy:tów z tiI'adycyjnym życiem Cyganów zlwiąlzanych, a taikże najróŻJniej'szych dO~{;llmentów,zdjęć, n3g!I"ańitp. źródeł do pozmania historii i kultury tej grupy etn{)graficznej.
Ponadto gromaidzi się (także w ramach działu artystycZinego) dzieła sztuki o tematyce cygańi~kiej, jak też wszelkie ine przeikazy ikonO'graficzne.
Wzes:po;le realiów cygań:skiegJo życia niewąltiPhwie naj'ciekawsze 59
wozy (cyg. vurdona). ZaikUlpionoich dotąd pięć. S4 L) wszystklo wozy typu wagonowego, tzw. ostrowskie. Używane one były do oć.•tatnich lat
cY'gań'Sk~chwędróweik, tzn. po 18,64 r., kiedy t'o admi'nis,tracyjnie zakaZiaillO
Cyganom w PI()(lscek&lt;Jczować19.
Wozy te są baiI'dzo po'dobne. Ich roz,mia,ry 'również. I tak maksymalna długość wozu waha się w granicach 4,84 - 5,15 .m; m9.1{symaln~sz~rO!kość wynosi 2,110 - 2,1'5 m, a wysokość z kołami - 2,30 - 2,40 m. Jeden
wóz jest nieco większy. Są to wozy lekkie, mroże je ciągnąć jeden kań.
Wykonano je prawdopodo.bnie w warslitatach wielkopolskich a jeden w Częstoch!OIWlie.
WyprodukOlwane wstały w końcu lat pięćdziesiątych,
a wię.cuży'Wane były niedługo. Osadzone są na gumowych kołach, resorowane, mają z przodu' ro:csu'Wane drzwi - co umoż1iiwiało powożenie
z wozu. Z .boku posiadają odsuwane drzwi. Przód i boki są prz€szklone.
A. BaTttoQ.sz,Cyganie w kulturze
polskiej.
Komentarz
do wystawy.
Tarnów
wystawy wzmianki zamieścily niektóre cza's'opism,\ ~yga.nolo:giczn.e.
"La'cio Dro:m", "M'o,nde Gitan", "News'letter",
,.Romano Pral". Obszern.iejszą rccenzję zamies'zczano w "Etudes Tsi'ganes" (.T. B. M(Jllin, L'Expos,itum
tsigane de Tare
now en PoLogne, Etudes Tsilga:nes", 4: 1979., s. 30 - 33). Zob. tei. Anna Bar1.&lt;'JslZ,
Cyganie i ich kultura
- wystawa,
"Lud", 64: 1'980, s. 352 - :555.
W mu.z,culIDEtonOlgrafieznym w Krakowie w 1!960 1'. orga,niz,olwano wy,;.ialwę poświęconą sztuce mniejszości etnicznym zamieszkującym
Polskę - Cyganów wówmas ni,e uw.zrględ'niolnoQ,M. Wokllska,
Wystawa
sztuki
!tldow£j
::amieszczaiych
w Polsce Białorusinów,
Litwinów,
Rosjan, Słowaków,
Ukrai'TtC"JW, Zyd(jw,
Kraków
18

).979,. Na temart

H160.
u O cygailslkich

wo'zach zob. L. Mróz, Wozy
wa", 3: 197'9, s. 77'- 94.

cygańskie,

"PoLka

Sztuka

Ludo-

�Zaczqtek

kolekcji

cyganologicznej

291

Z zewnątrz wazy są malowane na kolor biały lub brązowy. Powier~chnie
rz€źbione w motyJwy rośLinne i pomalowane na barwy: zielona, żółta,
czerwona i niebieska. Da\::hy są wys:kl€lpione beczk.bwaito, a na naocożach
pod dachem umieszczone są rzeźbiofl1e w kształt smoków wsp()lI'nrki.
Wozy te wymagają drobnych zabiegów komsenwato["tsk:i!cih,
z wyjątkiem dwu - bardziej wiszcZ'olllyc,h.P'Tze'widuje się też rekons:trukcj~
drabinek n'a siano, zawieszonych w tyle wozu, których oczywiś'Cie brak.
Wozy będą eksp!o.nowa;nez pełnym, ubogim zresztą, wYJP'Oi9a;;i.eniem.
Posiadany przez muzeum namiot (cyg. buda) został UlSZytypcr-ze:zCyganów po'lskich z grupy Galicjaków na wzór da,wniej pnzeQ:nich używanyc'h. Składa się an z dwu proiswlkąitnych pIa'cht (cyg. cera). WięJksza,
o wymia,rach 3,60 X5 m, zwana po prostu cera, zarzucana jest na konstrukcję złożoną z dwu soch (cyg.) wbitych w ziemię i polożone.go na
nich drąga lub dyszla od wozu. Tył namiotu za1krywa druga płachta (,cyg.
pałatuni cera) a wymiarach 3X4 m, odpowiednio umocowana sznurami.
W namiocie tym swobodnie st,a'nie wysoki mężczyzma. PT'zód namiotu
jest nie za,kryty. By;walo, że tył nami·otu pIizy1egał do wozu, wówczas
wóz stanowił podwyższone posłanie dla dzieci. Sta;1\sispalli· na rozesłanych na ziemi :pierzynach hib na rozpostartym sianie.
Intere:sującym eksponatem jest desto (cyg.) - długa laska z rzeźbionym w kształt ludzkiej głowy zakończelniem. Służyła ona do oibroll1y.Jest
rekonstrukcją, wyko.naną przez Cyga.na polski,ego z pó1noanej Połski.
Korlekcję rekiwi'zytów magicznych stanowi kilka pTZedmiotóiw wykonanych prz,ez Cyganów Galicjaków. Są to przedmioty służące do czarowania: włosy - (cyg. bała), kostki - (cyg. kokał e), diabełki - (cyg.
bengore), a ta!kże korzenie jakiejś rośliny - (cyg. veśitko draboro).
W kolekcji znajduje się też suknia od estradO!wego ,c,1:TO&lt;ju
jednego
z cygańskich zespołów arlystycZJI1ych20, kilka obTlaZówo tematyce cygańskiej, m. in. O!hraizludowy, a także jeden, nama}owany przez Cygana.
Jest też k@ka wyrobów cygańskich k'oiwali, elementy uprzęży końskiej, a także ofia'Towana niedaiwillo przez CyganÓiWz FilUlandii torba
wykornana przez tamtejszą Cyganikę.
Archiwum kolekcji cygalllologiczmej obejmuje zdjęcia, reprodukcje,
przeź'rocza, na'grainia, płyty, a ta'kże bibliotekę. Muzeum utrzymuje te,ż
kontakty z większością inmytucji cyganologicznych na sWlecie, czego
efektem jest m. in. dkoło 20 wydawnictw periodycznych, jakie tu do20 W Muzeum
Okręgowym w GOI1ZowieWlkp. znajduje
dowych zes'połu TernClt. Liczy on k.I.lkanaśóe komple1ów,
1977 f. Cho.ć nic jest to kolekcja związana bezpośroon.io· z
ganów, to jednak wa:f'to odnoto!wać inicjatywę
tamte.js.z.ego
iacii tej ~fL'ry działalności Cyganów.

19'

s.ię zbióT strojów eS~Taa groma,dzo.ny jest od
t.radycyjną kulturą Cym'U'zeum dla do,kumel1-

�292

ADAM BARTOSZ

cierają regu!lall'lIli,e.Wś:ród fotografii jest sporo reprodukcji zdjęć rozp1'osZ!Onychpo rozmaitych archiwach, bibliot,ekach, muzeach i innych
zbiorach. Zamialfelm inicjatorów kolekcji jest zeocani'e kopii wszelkioh
dokumentów ZJwiązanych z historią CyganÓiw - część tych kopii już
sp!tlOlwaidZ!Olno.
Zamierza się zebrane materiały publikować w formie oddzielnych
wyda.wniertw. W p[anie najbliższym jest opracowanie biblio@rafii cygańskiej, ikonografii oralZdokumentów.
Natomiasi jeśli chodzi o ekspozycję, to przez najhhŻ'Szy okres w sezonie letnim e'ksrponowane będą zgro;nadzone na dziedzińcu muzealnyrr,
wozy. Stałą elk9pozycję, w fcmmie niewielkiego skansenu cygańskich
wozów, Ulfząrdzisię przy oddziale etnograficznym Muzeum OkręgOIWego, który mieścić się będzie w centrum miasta, w XVIII-wiecznym zajeŹJdzie - na którego zapleczu znajduje się obszerny ogród. Otwa'Tcie
tej .stałej ekspozycji przewidzia:ne je3t na rok 19183.
Warte podikreślenia jest, że tarnowska kolekcja cyganologiczna stanowić będzie jedyny tego typu zbiór muzealny. EJksponaty związane
z tradycyjną ikulturą Cyganów znajdują się bowiem ,w muzeach tylko
przypadkowo, i to w pojedy:nczych egzemplaTzach.
JedYlIlie cygańskie wozy prezeIIltowane są w stałych ekspozycjach kilku muz'e6w zaohodnich.
Tak na przykład kolorowy, rzeźbiOlIlYwóz na drewlnianych kołach
ogumowanych stoi w e!kSIpozycjiskansenowskiej w Weilsh FolJk Museum
w 1St. Fagans 'w 'Wa.lii. Inny 'Wóz, w Worceste!T'shicr-eCounty Museum
w Hartl'eibury Castle, zbudowany około 1,9(20 r. je5't ity;pem używanym
powszechnie przez 'cYI~kowcówi innych ludzi wędrownych profesji. Takimi samymi podróżowali Cyganie, można więc traktować go również jako
ekspOlIlat cYJgań;ski.Jest to niez'Wykile bO@atorzeźbiony wóz malowany
w złote ornamenty na zielOlIly'mtle 21.
W ÓZ cygański 'Znajduje się :też w jednym z muzeów francuskich.
mianowicie w regionalnym muzeum etnograficznym w D~ame w deparlamencie Romans~sUT-Isere. Jest to mało zdohny z zewlJ1ątr:zwóz,
na drewnianych kolach; na1JomialStwnętrze ma ur:zą!dZ1One
bardzo stylowo, w kou,welIl'cjisecesji. Mieści ()no m. i'n. żeliwny piecyk, lustra na
ścianach i wbudowane w ścia,ny szafki.
21 C. H. Ward-Jac.ks{J,il, The
English
Gypsy Caravan, Newton Abbr}t 197:3. podaje w wyka!Zi'e korrek'cji, w któ'rych znajduje się Clgzemp1a-r.zccygańskich WllZÓW.
ponadto 4 muzea: City Museum, Bri's:tol; County Borough Mu'seum, Re&lt;l'ding; Folk
Museumof Yorkshire Life, Yor'k; Mary Arden House, Stratford-on
Avon, Hart1ebury Castle. Nie udało się ustalić, jaikie to wozy, i czy znajdują się w ekspozycji.

�Zaczqtek

kolekcji

cyganologicznej

293

ADAM BARTOSZ
A GERM OF GYPSY COLLECTION

(Sum

m ar y)

The present article comprises hitherto ex,isting propositions regarding protechan ad' ma:tenia,l elements or Gypsy culture. This idea has been ma·terializ;ed in
the late 70s. At that time a sector of Gypsy architecture had been sta·rted in the
open-air museum in Nowy Sąaz. Whereas in the museum in Ta,pnóiWan exhibition cOnJcerning Gypsy cul'ture and history as well as their role in the naJbional
culture of Poland was organized.After the closure of this exhibition in 1979, the
exhibits became an embry;o of a new collection of the Regional Museum in Tarnów. This collect,ion is to be systematically compleited and a permanent exhibition on Gypsies is supposed to be onganized. So far, among others, the following
exhibitls have been gathered: wagon's, tents, various oibjec,ts and gadgets connected with Gyps,ies' everyday life as well as pictures and documents.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12439" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12501">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f969f319a8b7674ad991fa9031176e76.jpg</src>
        <authentication>13e2b2228e80afe1983112c59511c375</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148947">
                <text>Zaczep hołobli (fragment) / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Wyrzyki / Nowe Wyrzyki (woj. podlaskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148948">
                <text>transport i komunikacja ; pojazdy konne ; Podlasie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148949">
                <text>fotografia przedstawia zaczep hołobli do wozu lub sań</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148950">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148951">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148952">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148953">
                <text>1974</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148954">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148955">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148956">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148957">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148958">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148959">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148960">
                <text>PAE_FNK_32.17.XV_B.3.15.6_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="822">
        <name>hołoble</name>
      </tag>
      <tag tagId="820">
        <name>Nowe Wyrzyki</name>
      </tag>
      <tag tagId="821">
        <name>okolice Zambrowa</name>
      </tag>
      <tag tagId="151">
        <name>pojazdy</name>
      </tag>
      <tag tagId="827">
        <name>pojazdy konne</name>
      </tag>
      <tag tagId="166">
        <name>transport pociągowy</name>
      </tag>
      <tag tagId="153">
        <name>transport zwierzęcy</name>
      </tag>
      <tag tagId="819">
        <name>Wyrzyki</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="11323" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11301">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/deeb9be93e34f502fd014b65c7167e41.pdf</src>
        <authentication>591762fb1882077303e0d3ebf2ef23f0</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134930">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2661</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134931">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134932">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2474</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134933">
                <text>Zaczytując się w brukowcach... / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134934">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.2, s.65-66</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134935">
                <text>Rakowski, Tomasz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134936">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134937">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134938">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134939">
                <text>Zaczytując się w brukowcach...
Tomasz Rakowski

To nie my szukamy śmierci, to ona nas znajduje. Atakuje nas z każdą
falą rozsyłanych po kioskach magazynów, kwartalników, gazet, gaze­
tek, brukowych szmatławców. Opakowana w kolorowe stronice, w ku­
pony prenumeraty, aranżuje spotkania w tramwajach,
pociągach,
w czeluściach popołudniowych kanap... w tysiącach chwytających nas
tytułów, podtytułów, ramkowanych zdań
M e dawano mi żadnych
szans", „Barbara Łubaczewska spadła na dno szybu", „Ostatnia baj­
ka małego Łukasza", „śmierć na ulicy Fałata" ...ona jest blisko, czu­
jemy jej oddech pomimo całej bagatelizacji, stert tandety i trywialu ...
(Z wasnych notatek przy lekturze)

Prasa brukowa upowszechnia s'mierc, „przeżycie" s'mierci,
informację o s'mierci. Zalew informacji nieuporządkowanej jest
niezwykle ważnym aspektem opisywanej przeze mnie sytuacji.
Setki wydawnictw wszelkimi sposobami próbując „schwytać"
czytelnika budują szum informacyjny, zasłonę dymną utkaną ze
splątanych wątków codzienności i niecodzienności. Rozwój
technologii informacyjnej jest sprawą coraz szerzej znaną i zwy­
kli ludzie nie związani z Internetem już pozyskali pewne nowe
wyobrażenie o świecie. Moim zdaniem najważniejszą jego tre­
ścią jest przeświadczenie o odbieraniu informacji zewsząd,
o możliwości dotarcia do każdego źródła, o zaprzeczeniu lokalności informacji, o każdorazowym informacyjnym „ujęciu"
świata w „Wiadomościach", w kilku gazetkach. Jednocześnie
dochodzi do oderwania rzeczywistości od jej dotychczasowych
kategorii, rodzi się obojętność wobec informacji, pewna nieuf­
ność. Czytelnik jednocześnie doświadcza poczucia informacyj­
nego panowania nad światem i niemożności zrozumienia go,
ogarnięcia całości i nieufności wobec danych. Prowadzi to do
wspomnianego bezładu i szumu informacyjnego. Prasa brukowa
jest takim informacyjnym jarmarkiem wypełnionym opowiastka­
mi, poradami, informacją, fotografią. Targowiskiem, gdzie w ar­
tykułach i reportażach sprzedaje się pewną sumę wyobrażeń
o świecie i człowieku z dołączonymi założeniami i wnioskami
reprezentującymi marzenia i oczekiwania w stosunku do rzeczy­
wistości.
Są możliwości przebicia się przez mgłę informacji i znalezie­
nia drogi do czytelnika. Korzystają z nich piszący w prasie bru­
kowej poruszając się po sprawdzonych ścieżkach, najczęściej
rzadko uświadamianych, intuicyjnych, ale takich, które zapew­
niają kreację uczuć, poruszenie. Wzory znaczeń w kreowanym
świecie są zmontowane, przeinaczone, zmistyfikowane, ale są
zmontowane pod wpływem oczekiwań czytelników, oczekiwań
samego piszącego, wyrażają potrzebę, a więc dają nam pojęcie
o głębszych, i s t n i e j ą c y c h , choć wielowątkowych, złożo­
nych schematach.
W wielu pismach pojawiają się nadsyłane przez czytelników
opisy przebytych operacji, śmiertelnych chorób. Pojawia się mo­
tyw śmierci doświadczonej, obejrzanej z perspektywy uczestni­
ka, opisującej przeżycie obcej rzeczywistości, pozostawiającej
atrybuty świadczące ojej dostąpieniu. W opisach operacji moż­
na dostrzec sytuację oniryczną, stan poddania się nieznanym si­
łom, doświadczenia strachu pomiesznego z utratą zmysłów, nie­
ludzkiego bólu, ogółem innej rzeczywistości - „słyszałem je

1

(głosy lekarzy) wyraźnie, ale nie miałem siły nawet poruszyć
palcem, czułem się tak, jakbym wracał z zaświatów". W obecno­
ści „dziwnych postaci w bieli" pacjenci doświadczając umiera­
nia dostępują sacrum, zrozumienia, nadludzkiej gnozy, poznają
swe życie z innj perspektywy - „przekonałam się (dzięki opera­
cji), że głęboka wiara i nadzieja mogą czynić cuda", „nie wiem
skąd, się wzięła taka wewnętrzna siła", „wtedy dopiero zrozu­
miałam Twój ból", „teraz uwierzyłem w wędrówkę dusz". Takie
doświadczenie pozostawia atrybuty, symbole pobytu w innym
świecie - „o tamtych chwilach przypomina mi prawie 20-centymetrowa blizna", „lekarz nie ukrywał, że szpecąca blizna pozo­
stanie na mojej twarzy", które ujęte w ramki są często pierw­
szym wyprzedzającym sygnałem, podającym już pewien kon­
tekst. Schemat inicjacyjny, przejściowy, wręcz się nam narzuca.
Nam (antropologom) w postaci wzorców semiologicznych, zna­
czeniowych, czytelnikom raczej intuicyjnie. Powodują one uru­
chomienie myślenia przedświadomego, poruszenie wpisanych,
symbolicznych znaczeń, a także wyzwolenie zawartych w nich
emocji. Jest to znakomity sposób sygnalizacji czegoś, co dzięki
natychmiastowemu odwołaniu do kontekstu dociera do nas spo­
za mgły informacji.
Tuzinkowy obraz brukowej śmierci poparty wyraźnie sfingo­
waną fotografią, zmontowaną historyjką, trafia się na każdym
kroku. Drastyczność wypowiedzi „korzysta" z każdego pomysłu,
z każdej emocji. Opisywane są historie, gdzie śmierć czy prowa­
dząca do niej choroba (która jest tym samym co śmierć - w od­
powiednim spojrzeniu, sytuacji odczytu) są przedstawiane jako
doznania jednostkowe, można powiedzieć zewnętrzne, niezależ­
ne, nieuniknione. Pisząc wyraża się nieludzki ból, scena epatuje
nieszczęściem beznadziejnym, stawiającym człowieka wobec
śmierci (nie tyle śmierci, ile jej nieszczęścia) samego, i tylko sa­
mego (nawet jeżeli jest to śmierć bliskiej osoby - jest ona pro­
jekcją jej doświadczania). Wystarczy przeczytać szpalty pod ty­
tułami: „Moja choroba rujnuje życie ukochanego człowieka",
„Pijany taksówkarz okaleczył nam córkę". Można uważać, że
bardzo łatwo jest pozbyć się ciężaru tych historii, mówiąc, że to
nie nam się przytrafiło, że to zalew tandety, dowolne przejaskra­
wienia. Jednak te artykuły i s t n i e j ą , wyrosłe z silnego, po­
pularnego, wieloznacznego i w gruncie rzeczy groteskowego
(szczególnie w skojarzeniu z realiami) światopoglądu, który też
i s t n i e j e . Tym bardziej że zjawisko upubliczniania, pisywa­
nia o swym przeżyciu śmierci pozwala myśleć, iż mamy tu do
czynienia z pewnym odgrywaniem roli, budowaniem teatru
65

�s'mierci i zarazem uczestnictwa w nim. To s'wiadczy o przyjmo­
waniu i tworzeniu jakichś'konstruktów s'wiata, człowieka, choro­
by, o grze emocji i ich transformacji, o dokonywaniu (mys'le o pi­
szących czytelnikach, odbiorcach) wyobcowywania zjawiska
s'mierci i jednoczesnego pogrążania się w niej. Intuicyjnie pisząc
0 swej operacji tak jak o przeżyciu inicjacyjnym, zakłada się ist­
nienie pewnej konstrukcji i swoje w niej uczestnictwo, potwier­
dza ten wizerunek s'mierci, pomimo psychicznego katharsis, ja­
kiego się dokonuje na sobie i na odbiorcach. Całość (ale znów
całos'ć w pewnym spojrzeniu) jest nierozerwalnie zawiązana po­
między trywiałem a odwołaniem do głębokich tres'ci, pomiędzy
odcinaniem swych emocji i s'wiadomos'ci od s'mierci i jednocze­
snym w niej uczestnictwie.
Zaskakujące jest to, że w tych rajskich gazetkach tryskają­
cych zdrowiem, młodos'cią i złotymi przepisami na życie jest
miejsce na drastyczną, szokującą i tak umiejętnie kierowaną do
odbiorcy s'mierc. Że obok czerwonych jabłek, sałatki z bakłaża­
nów i pięknych, s'wiezych kobiet w odmładzających maseczkach
pojawia się przerażający szpital z umierającym dzieckiem, pła­
cząca rodzina, płot, na którym powieszono sąsiada. Estetyka ko­
jarząca się z naturalistyczną zawsze będzie akcentowała jakąś'
szaleńczą pełnię, dostąpienie samego sedna. Doskonałość (w da­
lekim skojarzeniu - sacrum) musi być uzupełniona, raczej
wgnieciona w to co brzydkie, one razem stanowią dopiero ca­
łość. Nie chcę twardo powiedzieć, że tak jest, ale jest cos', co ku
takiemu rozumieniu przemawia. Mam na myśli poezję Grochowiaka, która moim zdaniem dotyka najdalszych, niedostępnych
pokładów egzystencji, poezję Les'miana, jego Garbusa, Szewczy­
ka, wszelkie kalekie postacie. Zestawianie ze sobą różnych
1 przeciwstawnych kategorii daje nam namiastkę (ale też mamy
nadzieję, że da nam całość) zrozumienia i postrzeżenia pełni eg­

zystencji. Barokowa maniera jakieś' nasze potrzeby odzwiercie­
dla, bo i s t n i e j e . Tak jak istnieje skojarzenie seksualności
i s'mierci w poezji, w sztuce wizualnej, w hinduskich magazy­
nach erotycznych, gdzie znajdziemy zdjęcia rozebranych pięk­
ności obok zdjęć rozkładających się zwłok. Tak jak karnawał
i s'miech zajmują poczesne miejsce pośród zagłady, epidemii
i pomoru. Zmieszanie przeciwnych konwencji musi mieć jakiś
sens, być odpowiedzią na coś, coś wyrażać. Nie może być tylko
zwykłym poszukiwaniem sensacji czy prostym zabiegiem psychomimetycznym, odsuwającym obawy, artykułującym nasze lę­
ki i niepewności.
W głębi naszej psychiki śmierć przyprawia nas o histeryczny
śmiech idący z wnętrza podświadomości, o śmiech szaleńca, bła­
zna, kpiarza dającego ćwiartować swe ciało, dokonującego sa­
mookaleczenia. Tam absurd i brzydota sprośnych marcholtowskich postaci kpi z przetaczającej się plagi Czarnej śmierci. Trzy­
mający z samym diabłem lekarze tańczą po nocach, oddając
swym ciałem gwiezdne konstelacje odpowiedzialne za morowy
zaduch i cykliczne, wieczne szaleństwo. Obłęd śmierci jest boski,
a rechot idioty jest życiodajny, bogaty życiem - życiem trupim, in­
nym, balansującym po obydwu stronach egzystencji i do obydwu
mający dostęp. Epilepsja, psychoza śmierci jest
przerażająca,
ale jest święta i nasycona nieziemską gnozą.
Zapamiętanie
w śmiertelnym tańcu daje nam przecież prawo wędrować po tam­
tych obszarach kosmosu, po czarciej i świętej
rzeczywistości.
Wsiądźmy więc na statek szaleńców i wśród przekleństw przera­
żonego motlochu poieglujmy Renem ku ogniskom schizofrenii.
Tam szlaki skojarzeń przecinają się po stokroć częściej, tam ge­
niusz święci swe tryumfy w jednym przerażeniu, jednym opętaniu
i jednym wszechogarniającym
zrozumieniu...

PRZYPISY
1

Pisząc pracę dysponowałem dziewięcioma numerami czasopisma „Chwila dla Ciebie", sześcioma numerami czasopisma „Naj" i ośmioma nume­
rami czasopisma „Życie na Gorąco".
BIBLIOGRAFIA:
Aries P.
1993

Śmierć odwrócona

[w:] Antropologia śmierci. Warszawa.

Sznajderman M.
1994
Zaraza: mitologia dżumy, cholery i AIDS, Warszawa .

Szumowski W.
1961
Historia medycyny, Warszawa.
Thomas L .
1993
Doświadczenie śmierci: jego granice i rzeczywistość,
pologia śmierci, Warszawa.

.Rodzice oskarżają - Marcin był torturowany! Popełnił samobójstwo!" ..Pani domu", nr 15. 9 kwietnia 1997
Ilustracja do artykułu p. Grębeckiej-Ćwiek: Matczyny ból...

66

[w:] Antro­

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6711" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6691">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/08f00711caa6c601efc6a304c6f1b0f6.pdf</src>
        <authentication>5632bcd4d303287c1f36dea611b2916d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79935">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6460</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79936">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79937">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79938">
                <text>antropologia teatru</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79939">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6033</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79940">
                <text>Zagadka człowieka - antropologia teatru / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2005 t.59 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79941">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty t.59 z.2, s.3-6</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79942">
                <text>Benedyktowicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79943">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79944">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79945">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79946">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79947">
                <text>ZBIGNIEW

G

urdżijew zmarł stosunkowo niedawno, w roku
1950 w wieku około siedemdziesięciu lat (do­
kładny jego wiek nie jest znany). Mniej więcej
czterdzieści lat poświęcił na wykładanie swego «syste­
mu» uczniom. Nasze wiadomości o samym Gurdżijewie są raczej skąpe; wiemy że był to Grek z Kaukazu,
głoszący swą naukę przede wszystkim w Moskwie i Pe­
tersburgu, a później w Europie Zachodniej i w Am e­
ryce. Zostawił po sobie obszerne dzieło Wszyscy
i wszystko, w którym wyłożył szczegółowo swój system,
ale jedynie pierwsza część tego dzieła została świeżo
ogłoszona drukiem w Anglii; liczy ona ponad tysiąc
dwieście stron, lecz mamy chyba prawo wobec autora
stwierdzić, że jest niemal nieczytelna; mamy prawo to
stwierdzić, gdyż jak się zdaje, sam autor postawił so­
bie poniekąd za cel zabezpieczyć się przed tym, by ja­
kikolwiek dyletant mógł zagłębić się w tę książkę,
a następnie utrzymywać, że ‘rozumie Gurdżijewa’; usi­
łowania autora zmierzające w tym kierunku osiągnęły
taki efekt, że pierwszy tom jego dzieła jest chyba jesz­
cze mniej zrozumiały niż Finnegan’s Wake.” - tak pisał
Colin Wilson w swej słynnej, „kultowej”, jak się to
dziś mówi (jeśli jeszcze się tak mówi), książce z lat
sześćdziesiątych Outsider h Czy tamta diagnoza, cha­
rakterystyka dzieła i «systemu» Gurdżijewa dana
przez Wilsona pozostaje dziś aktualna? Czy da się
utrzymać? Skoro Finnegan’s Wake doczekał się wielu
interpretacji, wnikliwych odczytań i nie musi już dziś
straszyć przede wszystkim swą niezrozumiałością i nie­
dostępnością, to czy i w przypadku Gurdżijewa sytu­
acja nie uległa zmianie?
Ale też można i zapytać czy Gurdżijew wpisany
w rozważaniach Wilsona w kontekst doświadczeń fi­
lozofii egzystencjalnej - „System Gurdżijewa można
uważać za pełny, idealny system Existenzphilospophie.”2
- nie podzieli losu bohaterów Sartre’a, od których
rozpoczyna swe studium outsiderów Wilson. Czy nie
podzieli wręcz losów tego swoistego epizodu, tej „du­
chowej przygody” jaką była filozofia egzystencjalna
lat pięćdziesiątych. Czy, wreszcie, jak sam autor
Mdłości i jego dzieło nie okaże się dzisiaj już nieco za­
kurzonym historycznym eksponatem i przykładem
z muzeum myśli i wyobraźni, z którego to, co pozosta­
je interesującego, to jedynie literacka, anegdotyczna
warstwa, przyczynek nie tylko do historii poszukiwań
duchowych XX wieku, ile do uchwycenia kulturowej
aury, kulturowego fenomenu i procesu wyzwalania
się człowieka rozpoznającego się w całym swoim
zniewoleniu, jakim był w przypadku Sartre’a groma­
dzący się wokół swego mistrza, ruch egzystencjalistów w pierwszej połowie minionego wieku. Innymi
słowy czy z «systemu», wizji, poszukiwań, działań
i dzieła Gurdżijewa ostanie się, zostanie coś ważniej­
szego i istotniejszego aniżeli, jak w przypadku
uczniów, słuchaczy i naśladowców francuskiego filo­
zofa: wspomnienie czarnych golfów, niezliczonych
ilości wypalonych papierosów w zadymionych ka-

BENEDYKTOWICZ

Zagadka człowieka
- antropologia teatru

wiarniach Paryża przez wyzwalających się ludzi.
W książce Wilsona, która jest w gruncie rzeczy książ­
ką na temat humanizmu i postawy religijnej („Czło­
wiek indywidualny zaczyna tę mozolną drogę jako
outsider; może ją zakończyć jako święty” - tak brzmi
ostatnie jej zdanie3) Gurdżijew ze swoim systemem
wyzwolenia i przebudzenia pojawia się pod koniec
w rozdziale Przerwanie kręgu, niemal jak deus ex ma­
china, jako zapowiedź, jako jedyna niemal ostatnia
deska ratunku (bo tak przecież doskonale współbrz­
miący i współczesny z egzystencjalizmem, i jego mo­
tywami, rozważanymi przez Wilsona), droga wyba­
wienia z zaklętego kręgu egzystencjalnych proble­
mów, nicości istnienia. Czy i ta diagnoza, i to rozpo­
znanie Gurdżijewa jakie zawarł w swym studium
0 outsiderze Colin Wilson dają się dziś, w pół wieku
od śmierci Gurdżijewa, nadal utrzymać?
N a te i inne, podobne, nasuwające się pytania czy­
telnik może sobie wyrobić własny pogląd, uzyskać czę­
ściową odpowiedź w zamieszczonym tu zbiorze tek­
stów poświęconych Gurdżijewowi. Piszę: częściową,
bo prezentowany blok tekstów o Gurdżijewie składa
się przede wszystkim z wypowiedzi z sympozjum
W stronę esencji. Georgij Iwanowicz Gurdżijew — od­
działywanie i znaczenie, jest dokumentacją międzyna­
rodowej konferencji przygotowanej przez Jarosława
Freta i Grzegorza Ziółkowskiego w Ośrodku Badań
Twórczości Jerzego Grotowskiego i Poszukiwań Teatralno-Kulturowych we Wrocławiu w 2001 roku,
wzbogaconą o wybrane i pieczołowicie przygotowane
1 zredagowane przez Grzegorza Ziółkowskiego teksty
z kręgu sympatyków tradycji i nauczania Gurdżijewa.
Otrzymujemy więc, niejako portret Gurdżijewa po­
wstający i pisany od wewnątrz. Zbiór tekstów niemal
kanoniczny, miejscami mających charakter wyznawczy. Być może właściwszym byłoby - powie ktoś - dla
równowagi zamieścić teksty zapewniające spojrzenie
od zewnątrz, bardziej krytyczne. Świadomie jednak
postanowiliśmy zachować autonomię tych wypowie­
dzi i całego bloku tekstów, licząc na to, ze sprowoku­
ją dyskusję, do której w przyszłości warto będzie po­
wrócić, i do której, wszystkich chętnych wzięcia

3

�Zbigniew Benedyktowicz • ZAGADKA CZŁOWIEKA - ANTROPOLOGIA TEATRU

w niej udziału, już teraz serdecznie zapraszamy. Po
prostu, od czegoś trzeba było zacząć. Najpierw ustalić
pewien punkt odniesienia. Taka, pokrótce można by
powiedzieć, była intencja redakcji w budowaniu
i komponowaniu tego numeru, taka była wspólnie
podjęta decyzja z kolegami z Ośrodka Grotowskiego,
we współpracy, z którym ten numer powstał, i którym
w tym miejscu za tę owocną współpracę składamy ser­
deczne podziękowania.
Ale nawet i z tego jednostronnego spojrzenia, ma­
jącego charakter przede wszystkim dokumentacji,
świadectwa, wyznania wyłania się cała lista proble­
mów wartych tu choćby zasygnalizowania. Najpierw
wyłania się kwestia swoistego mitu Gurdżijewa (ktoś
nieuprzedzony powie: tajemnicy Gurdżijewa), nieja­
sny, zagmatwany (ktoś bardziej krytyczny albo złośliwy
powiedziałby: ciemny, mętny) obraz „współczesnego
ekscentrycznego guru”4. „Człowiek zagadka” - jak pi­
sze James Moore, [por. tu s.14] autor książki Gurdżijew. Anatomia mitu - „Kiedy (...) książka ukazała się
w styczniu 1992 roku, kilku krytyków literackich
z miejsca zarzuciło mi ślepe uwielbienie, podczas gdy
parę osób ze ‘starszyzny’ gurdżijewowskiej oskarżyło
mnie o obrazę majestatu. Cokolwiek bym zrobił, za­
wsze byłoby nie tak.” Biogram Gurdżijewa przełożony
tu dalej [por. s. 61] zamieszcza Encyklopedia Religii
pod red. Mircei Eliadego. Encyklopedia PWN Religia
przedstawia go jako „ormiańskiego mistyka i pisarza
duchowego”5, wiąże się go z tradycją wschodniego ko­
ścioła6, a w związku z jego trwającymi 20 lat podróża­
mi i poszukiwaniami duchowymi próbującymi dotrzeć
do serca starożytnych tradycji, prowadzonymi w Azji
Środkowej i na Bliskim Wschodzie, z religiami Wscho­
du i sufizmem. Powiada się, że „System Gurdżijewa do­
tyczy doskonalenia człowieka i jest rodzajem ezote­
rycznego chrześcijaństwa połączonego z praktyką jogi,
często zwany ‘czwartą drogą’. Gurdżijew uważał, że
człowiek powinien równocześnie pracować nad swoim
ciałem, emocjami i umysłem, znajdując dla siebie wła­
sną drogę, będącą wypadkową dróg fakira, mnicha
i jogina.”7 Natomiast w świeżo co wydanym studium
Jacka Sieradzana na temat „boskiego szaleństwa”
i „szalonej mądrości”: Szaleństwo w religiach świata.
Szamanizm, religia starogrecka, judaizm, chrześcijaństwo,
hinduizm, buddyzm, islam na próżno szukalibyśmy Gur­
dżijewa. Wymieniony raz obok innych wspomnianych
przez autora współczesnych ekscentrycznych guru, po­
dobnie jak oni został świadomie pominięty („W niniej­
szej pracy ci ostatni[...] zostali pominięci, ponieważ
nie należą do żadnej z omawianych religii.”8). Zaiste
zadziwiająca, paradoksalna postać. Jakże przypomina­
jąca bohaterów Blaise’a Cendrarsa, niczym wzięta
z kart jego prozy: Kolei Transsyberyjskiej czy Od portu do
portu, zresztą nie wiem (za słabo znam obu, a nie ma
czasu tego sprawdzić) czy się spotkali? Czy się znali?
Wszak Gurdżijew przedostał się, emigrował do Francji,
gdzie od 1922 rozwijał swój Instytut Harmonijnego

Rozwoju Człowieka. Zadziwiająca, jakże szczególnie
dla antropologa kultury, postać: „Gurdżijew żył w oto­
czeniu Kurdów i Persów, Turków i Ormian, muzułma­
nów i żydów, chrześcijan i zoroastrian. Była to niezwy­
kła mieszanka wrażeń, które - jak można przypuszczać
- wchłonął jak gąbka; wchłonął języki, zwyczaje, tra­
dycje i sposób życia otaczających go ludzi, oraz z pew­
nością ich muzykę. Owe wrażenia muzyczne towarzy­
szyły mu przez długie lata podróży i poszukiwań. Pie­
śni, melodie, harmonie i rytmy, z którymi zetknął się
w odległych miejscach, świątyniach i klasztorach, jak
również te, które usłyszał z ust prostych chłopów,
wszystko z nim zostało, tworząc ukryte źródło tego, co
pewnego dnia wyłoniło się jako jego własna muzyka.”
[por. dalej s.18].
Kim więc był Gurdżijew? Modelowym, niemal
jak z Cliffordowskich Kłopotów z kulturą przykładem
emigranta o zmieszanej tożsamości? Przykładem na
kulturowy, religijny synkretyzm? Zapowiedzią czło­
wieka nowego wieku? Specjalistą od wszystkiego?
Specjalistą od sacrum, wiedzy o sacrum? Nową współ­
czesną formą lux ex Oriente dla Zachodniej Europy
i Ameryki? Szamanem, szarlatanem, tricksterem,
manipulatorem? Człowiekiem w teatrze codziennego
życia (nieustannie zmieniającym maski)? Trzeba
przyznać, że zebrane tu świadectwa i próbki tekstów
(sama wreszcie postać i mnożące się w związku z nią
pytania) mogą stanowić niezły test dla antropologa
na jego cierpliwość w przenikaniu do Innego. A ezo­
teryczny, przesłonięty mitologiczno-alegoryczną szatą
język nie musi wcale w tym pomagać. (Choćby jeden
przykład, nawet biorąc pod uwagę zamierzoną grę
i zabawę językową mistrza, to jednak zanotowany ze
śmiertelną powagą przez ucznia, projekt hajda jogi:
„Teraz zapewne lepiej możemy zrozumieć, dlaczego
pan Gurdżijew nazwał swoją jogę hajda jogą. W języ­
ku rosyjskim słowo ‘hajda’ wyraża stanowcze wezwa­
nie, wypowiadane w sytuacji, gdy ktoś coś nakazuje
i chce, aby jego rozkaz wykonano jak najszybciej.
Hajda joga to zatem ‘szybka joga’, która daje ucznio­
wi możliwość nauczenia się w krótkim czasie jak najwięcej.” [por. s.22], przykład jakże muszący razić
ucho i wywoływać uśmiech nie tylko konserwa­
tywnego antropologa). Byłby że, więc, Gurdżijew za­
powiedzią nowego człowieka religii internetowej,
gdzie na rozmaitych stronach możemy mieć szybki
dostęp nie tylko do najrozmaitszych tradycji religijno
duchowych i jak najszybciej się ich nauczyć, ale i jak
proponują to niektóre już strony natychmiastowy
kontakt z wybranym bóstwem? Byłby że, więc, ten re­
ligijny, autosoteryczny, (para-religijny?) projekt sa­
modoskonalenia się i wiedzy o sacrum jakąś skróconą
współczesną formą XX wiecznej gnozy? Gurdżijew
a tradycja gnozy? Gurdżijew a New Age? Gurdżijew
a globalizacja? Z tych trudnych, kłopotliwych pytań
o tożsamość, z tej listy problemów zasygnalizowanych
tu w przejaskrawionym, telegraficznym skrócie,

4

�Zbigniew Benedyktowicz • ZAGADKA CZŁOWIEKA - ANTROPOLOGIA TEATRU

Mówione słowo —Pieśń
Człowiek zniknie, a pozostanie po nim światło, cień —
ruch w nieosobowym medium —i cisza."[s.78]
Teatr jest polem życia powiada Brook. Teatr jest
także polem spotkania wiedzy i sztuki, nauki i sztuki.
Stąd może trzeba by powiedzieć, że najbardziej żywa
dzisiaj dziedzina i pole na jakim uprawiana jest antro­
pologia kultury to właśnie antropologia teatru: teatr
powracający do źródeł, zmierzający do źródeł, do rytu­
ału. Teatr przekraczający granice kulturowe i religijne.
Teatr oparty na doświadczeniu wielokulturowości,
uprawiający antropologię kultury zarówno w swoich
spektaklach, jak i w poszukiwaniach, studiach, se­
sjach, wyprawach. Dobrym tego przykładem może być
Międzynarodowa Szkoła Antropologii Teatru prowa­
dzona pod kierunkiem Eugenio Barby i dokumentacja
XIV jej sesji, która miała miejsce we Wrocławiu
i Krzyżowej w kwietniu 2005 roku, którą to dokumen­
tację zamieszczamy w drugiej części tego zeszytu oraz
na płycie CD przygotowanej przez Ośrodek Grotow­
skiego załączonej do tego numeru.
Teatr zmierzający do głębokich, religijnych źródeł,
do rytuału, teatr zmierzający ku transcendencji, teatr
jako pole poszukiwań duchowych, wykraczających
poza teatr, teatr wymagający od swych adeptów, akto­
rów, niezwykłego poświęcenia, jak w przypadku te­
atralnych poszukiwań Grotowskiego zmierzający ku
teatrowi totalnemu (akt całkowity) i doświadczeniu
osiągającemu wymiar para-teatralny, para-religijny,
jakiś laicki, świecki rodzaj świętości, połączenie na­
uki, wiedzy i religii (teatr jako Instytut Harmonijnego
Rozwoju Człowieka, teatr jako laboratorium duszy) to jeden maksymalistyczny wymiar teatru, tańczącego
swój święty taniec z wilkami i na przekór innym ryt­
mom historii, dramatyczny wyraz tęsknoty duchowej
w przeklętym XX wieku - jak ktoś powiedział - któ­
rego nie było...
N a tle tego maksymalistycznego obrazu teatru wy­
powiedź Eugenio Barby w zadziwiający sposób brzmi
nieco sceptycznie, skromnie i z dystansem. Pytany
o swój teatr Odin Teatret, założoną przy nim Między­
narodową Szkołę Antropologii Teatru i doświadczenie
wielokulturowości wpisane w historię tych poczynań
odpowiada: „Jaki jest sens długowieczności naszego
teatru? Czy to, że jest złożony z ludzi i dla ludzi o róż­
nym pochodzeniu albo przynajmniej o różnych trady­
cjach kulturowych i teatralnych? Nie wydaje mi się to
takie ważne. Interesuje mnie coś innego: możliwość,
że kontakt z innymi światami staje się sposobem do­
tarcia do samego siebie, do własnych korzeni, do świa­
ta, do którego się przynależy. Żeby dać początek cze­
muś innemu.” [Zdobywanie różnicy s. 133]. I nieco da­
lej dodaje: „Pytania Iana Watsona skłoniły mnie do
zapytania siebie samego: jeżeli moje wybory nie wyni­
kały z pragnienia i dążenia do poszerzenia granic mo­
jego obszaru kulturowego, to skąd się wzięły? Czego
szukałem tak zawzięcie przez tyle lat? (...) Nie jest sam

a wartych podjęcia w ewentualnej przyszłej dyskusji
wyłania się i przychodzi z pomocą właściwy, drugi bo­
hater naszego numeru: Teatr (i antropologia teatru).
- Od „Człowieka zagadki” przechodzimy do zagad­
ki Człowieka.
Pewne światło, także i na poszukiwania Gurdżijewa, rzuca esej Henryka Jurkowskiego Craig w świecie
idei. Biorąc już jak najpoważniej poszukiwania Gurdżijewa, zmierzanie do głębokich religijnych źródeł, jego
„Święte tańce”, studia Ruchu, rytm, muzykę odniesio­
ne do rytmu natury, kosmosu, myśl o nowym człowie­
ku - czyż nie te same intuicje znajdujemy w myślach
Craiga o „teatrze nowej religii, zmierzającym ku trans­
cendencji”. Czy nie są to, dające się znaleźć i u innych,
w ogóle wspólne, na różny sposób dochodzące i wyra­
żane, intuicje i tendencje epoki końca XIX i począt­
ków XX wieku? (W przypadku Craiga Jurkowski wska­
zuje tropy: Ruskin, oraz Nietzsche z jego Narodzinami
tragedii z ducha muzyki, koncepcją nadczłowieka, i od­
powiednio u Craiga nad-aktora, nadmarionety,). Jur­
kowski zwraca naszą uwagę na esej Craiga pt. Motion
(Ruch), „którego powstanie miało w pewnym sensie
źródło w obserwacji tańca Isadory Duncan, ale właści­
wie było rezultatem wcześniejszych intuicji na temat
roli ruchu i rytmu w teatrze. Ale czy tylko w teatrze?
Craig pisał bowiem:
Początek... Narodziny... jesteśmy w Ciemnościach...
wszystko przed nami...
I z tej Nicości wyłoni się duch... Zycie... doskonałe
i zrównoważone życie... godne nazwy Piękno... Nieśmier­
telne Piękno w Różnorodności Wiekuistego.
Prosta i surowa forma zstępuje z wytrwałą cierpliwo­
ścią niczym przebudzenie myśli we śnie.
Wydaje się, że coś się rozkłada i coś się składa. Powo­
li... złożenie po złożeniu rozluźnia się i spina aż nieużytecz­
ne formy uzyskają kształty. I teraz ze Wschodu na Zachód
jeden łańcuch życia porusza się przed nami jak morze...
Nie mając Architektury nie mielibyśmy Boskiego Miej­
sca do modlitwy. Bez muzyki Boskiego Głosu do jej wyra­
żania. Bez Ruchu nie mielibyśmy Boskiego Działania by
przedstawiać na scenie.
Craig publikował kilkakrotnie ten nieco mistyczny
tekst, odwołujący się do boskich darów natury, a sta­
nowiący swoistą egzegezę teatralnych działań człowie­
ka. Widzimy w nim wpływy poglądów Johna Ruskina,
dziewiętnastowiecznego teoretyka i „prawodawcy”
sztuki, który w hierarchii sztuk stawiał najwyżej utwo­
ry podejmujące tematy eschatologiczne. Esej ten jest
godny osobnej analizy, ponieważ był pierwszym pu­
blicznie ujawnionym tropem myśli Craiga o teatrze
nowej religii, zmierzającym ku transcendencji. Wkrót­
ce zrezygnował z tego nurtu rozważań w materiałach
publikowanych. Nie znaczy to jednak, że przestał on
istnieć, odnajdujemy go w jego intymnych notatkach,
z roku 1908:
Ludzka twarz i forma —Maski...
Sztuka —Ceremonia

5

�Zbigniew Benedyktowicz • ZAGADKA CZŁOWIEKA - ANTROPOLOGIA TEATRU

jak i do grup ludzi, narodów, całych cywilizacji, czy
wreszcie świata w ogóle. Ale czy można skonstruować
takie zwierciadło, w którym mogłyby się przeglądać
całe narody, całe cywilizacje, czy wreszcie cały świat?
(...) Bowiem takim zwierciadłem świata jest teatr. Tu
natychmiast pojawia się kolejne pytanie: dlaczego to
właśnie teatr miałby szczególne zasługi na miano
zwierciadła? Jak pamiętamy, na to samo miano zasłu­
żyła gra aktorska i literatura. Może więc to sztuka
w ogóle jest zwierciadłem ludzkiego świata. Niewątpli­
wie tak, choć również nie ma wątpliwości, ze teatr
spełnia tę rolę w najbardziej zupełny sposób.” 10

w sobie odkrywczy fakt, że osoby wywodzące się z róż­
nych tradycji jednoczą się. Interesujące jest natomiast
pytanie, dlaczego tak się dzieje. Wydaje mi się, że mo­
gą istnieć dwa powody, całkowicie przeciwstawne: al­
bo dzieje się tak dlatego, że ich różne kulturowe tożsa­
mości jakoś się uzupełniają, w formie różnorodnych
specjalizacji, w rodzaju podziału i organizacji pracy.
Albo ze względu na potrzebę oddalenia się od swojej
własnej pierwotnej perspektywy, potrzebę ucieczki od
własnej ziemi, własnych korzeni, żeby stworzyć nowy
Heimat, dom sztuki, inny świat. Mały świat: mikroko­
smos i mikrospołeczność.” [s. 134, 135]
Zasygnalizowane tu pytania, wątki, motywy, pro­
blemy towarzyszące temu teatralnemu numerowi
(który w całości dopisany mógłby być do bibliograficz­
nego opisu, listy dotychczasowych numerów „Kontek­
stów” poświęconych teatrowi i antropologii teatru, ja­
ką zamieściliśmy w poprzednim numerze) każą wresz­
cie na koniec postawić i to pytanie: Co sprawia, że nie
tylko metafora Teatru jest tak silna, nośna, owocna
w humanistyce, socjologii (Goffmanowski „człowiek
w teatrze codziennego życia”) antropologii, sztuce, li­
teraturze (od Szekspirowskiego Teatru Świata, Wiel­
kiego Teatru Świata Calderona, Theatrum Mundi po
Wielki Teatr Świata Oklahomy „w którym spotkamy się
dziś wieczorem wszyscy” z Ameryki Kafki), co sprawia,
że nie tylko teatr sięgający do głębokich, religijnych
źródeł, ale każdy teatr, Teatr w ogóle, ma tak wielkie
znaczenie. N a pytanie to czytelnik znaleźć może odpo­
wiedź w znakomitym wykładzie Marii Krzysztofa
Byrskiego Teatr jako zwierciadło natury świata9, w któ­
rym autor zawarł analizę koncepcji „Teatru zwiercia­
dła” w indyjskiej tradycji (indyjskim traktacie o te­
atrze z XII w. Natjadarpana /Zwierciadło teatru/), z któ­
rego to wykładu, na koniec, i dla zachęty do przeczy­
tania go w całości przepisuję te słowa:
„To «prawo zwierciadła» zdaje się mieć zastosowa­
nie w tej samej mierze do indywidualnego człowieka,

4

6

10

Colin Wilson, Outsider, [Wydanie pierwsze: Wydawnictwo Li­
terackie, Kraków 1959]. Wydanie drugie: tłum. Maria Traczewska, przedmowę i posłowie tłumaczyli Beata Moderska i Tade­
usz Zysk, Dom Wydawniczy „Rebis”, Poznań 1992, s. 309
Tamże
Tamże s. 328
Używam tu określenia Jacka Sieradzana por. w: Jacek Siera­
dzan: Szaleństwo w religiach świata. Szamanizm, religia starogrecka,
judaizm, chrześcijaństwo, hinduizm, buddyzm, islam, inter esse
Wydawnictwo Wanda, Kraków 2005 s. 19
Religia Encyklopedia PWN t.4 zamieszcza hasło autorstwa H en­
ryka Paprockiego. Gurdżijew był synem Greka i Ormianki patrz
hasło z Encyklopedii Religii pod red. Eliadego autorstwa Michela de Salzmanna przetłumaczone w tym numerze s. 61
„Jako wybitnie zdolny chłopiec cieszył się względami nauczycie­
li z kościoła prawosławnego i bardzo wcześnie zaczęto go kształ­
cić na kapłana i lekarza.” por. s. 61
Religia Encyklopedia PWN t. 4
Jacek Sieradzan: Szaleństwo w religiach świata, dz. cyt. s. 19. A u­
tor w przypisie sygnalizuje przygotowywaną do druku swoją
książkę Ekscentryzm i szaleństwo w religiach XX wieku.
Maria Krzysztof Byrski, Teatr jako zwierciadło natury świata, w:
Wielki Teatr Świata, cz. II Wykłady otwarte na scenie przy Wierz­
bowej. Teatr Narodowy, Warszawa 2005; por. M.K. Byrski,
Theatre —A Miror of Nature of The World, [w:] Modern Theatre
in Different Cultures, Ed. By E. Udalska, Warszawa 1997, Wyd.
Energeia ss. 189-201
tamże s. 8

Komedia dell’Arte w Wenecji.
Fot. Joanna Benedyktowicz

6

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9728" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9706">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a3bb96fd715df12df4e6ca29edc07bd0.pdf</src>
        <authentication>4fd1f2e0469af5a9c35434c29bd9a3f8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115698">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3873</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115699">
                <text>1949</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115700">
                <text>sztuka robotnicza</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="115701">
                <text>prymitywizm</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115702">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3629</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115703">
                <text>Zagadnienia prymitywnej sztuki robotniczej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty1949 t.3 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115704">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1949 t.3 z.1- 2; s.39-43</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115705">
                <text>Żywirska, Maria</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115706">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115707">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115708">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115709">
                <text>Z A G A D N I E N I A P R Y M I T Y W N E J SZTUKI
ROBOTNICZEJ
MARTA

ŻYW1RSKA

(Na m a r g i n e s i e ujysitau у g ó r n i c z e j ш S o s n o u j c u - i y r z e s i e n 1948 r.)

-1 n I o n i J Л d u m u s.

Widok

kopalni

Ю
JL l^oztoczona w dobie obecnej troskliwa opieka
P a ń s t w a oraz czynników społecznych, zwłaszcza
Związków Zawodowych nad artystyczną twórczo­
ścią a m a t o r s k ą ujawniła poważny odsetek ludzi,
którzy poza swą pracą zarobkową oddają się. ma­
larstwu czy rzeźbie. Dowodom tego są zorganizo­
wane ostatnio wystawy plastyków-amatorów, jak:
pocztowców w Warszawie czy Związku Zawodo­
wego Górników w Sosnowcu.
Badacza sztuki prymitywnej interesować tu bę­
dą jedynie prace tworzone przez ludzi prostych,
stojących zdała od tzw. wielkiej sztuki. Zorganizo­
wana we wrześniu ub. r. wystawa górników —
a m a t o r ó w dała pod tym względem wiele ciekawe­
go materiału. Specyficzne warunki pracy górnika
zgrupowanie ludzi tego zawodu wokół
kopalni
sprzyjało wytworzeniu pewnych, określonych norm
właściwych danej grupie społecznej. Problem jed­
nak tych norm kulturowych charakteryzujących

daną grupę społeczną, którą — między innymi —
kształtuje zawód jest trudny do uchwycenia i spre­
cyzowania. Granice pomiędzy poszczególnymi gru­
pami zdają się być płynne, pozatem w p ł y w y śro­
dowiska z którego dany robotnik wyrasta — z jed­
nej strony — a pobliskiego miasta — z drugiej stro­
ny — utrudniają ścisłe rozgraniczenie i zamknięcie
się w obrębie danej grupy. Może w górnictwie,
gdzie zawód jest często dziedziczny, w a r u n k i na
wytworzenie tych odrębnych norm są dużo lepsze.
Tak, jak cały kompleks tych norm, tak i ich po­
szczególne przejawy w sztuce zajmują pośrednie
stanowisko pomiędzy sztuką ludową, a sztuką
warstw inteligenckich. Ta pośredniość nie jest by­
najmniej dowodem jakiegoś łańcucha rozwojowe­
go, co zresztą dawno zostało stwierdzone przy
wartościowaniu w y t w o r ó w tzw. wielkiej sztuki
i sztuki ludowej. Raczej artysta — robotnik czerpie
podświadomie z obu tych źródeł jednocześnie.

�Teofil

Ociepka.

Suche

drzewo

Świat jego życia w e w n ę t r z n e g o jest bliski ludowej
kulturze duchowej zaś bliskość wielkich skupień
ludzkich ułatwia mu korzystanie z dorobku k u l ­
turalnego i cywilizacyjnego bardziej, aniżeli twór­
cy ludowemu. Stąd w jego twórczości mamy cały
splot bezpośrednich, dostępnych mu doznań za­
czerpniętych z obu stron.
Tak, jak w sztuce ludowej spotykamy częstokroć
w y r a ź n y w p ł y w dworu, czy kościoła, tak w sztu­
ce robotniczej oprócz tego widzimy jeszcze cały
balast drobnomieszczańskich n a w a r s t w i e ń zaczerp­
niętych przy oglądaniu sprzedawanych na jarmar­
kach i targach „landszaftów", secesyjnych kart
pocztowych, ilustracji książek z wydawnictw po­
pularnych a nawet brukowych reklam rozlepia­
nych w małych sklepikach fabrycznych
miaste­
czek, czy wreszcie malowanek „pieczątek" kupo­
wanych przez dzieci. Niewątpliwie, u wielu z nich
zaplątać się mogły reminiscencje oglądanych kie­
dyś reprodukcji wielkich mistrzów. I wtedy staje
się zrozumiałe charakterystyczne zdanie jednego
ze starych górników, k t ó r y uskarżał się na to, gdy
jeden z zawodowych malarzy oglądając jego obraz
powiedział: ,,Tę p l a m ę n a m a l o w a ł pan jak Rubens,
a tę, jak Rembrandt, a ja nie wiem, o czem on mó­
wił." Rzeczywiście on nie wie, nie zdaje sobie spra­
wy, że doznania artystyczne w y w o ł a n e przy oglą­
daniu obrazów tych mistrzów znalazły swój od­
prysk w jego pracy.
Z wystawionych na wystawie górniczej prac ma­
larskich swym podświadomym prymitywem zwra­
cają uwagę obrazy i rysunki: przede wszystkiem
Teofila Ociepki, maszynisty wyciągowego z Jano­
wa Śląskiego — dziś już znanego w Polsce, Józefa
Dworczyka, także maszynisty wyciągowego z Sie­
mianowic, Wojciecha Bubały z Michałkowie — gór­
nika dołowego, Antoniego Adamusa, robotnika
kopalnianego z Radlina, czy Gerharda Urbanka
górnika z Janowa.
Większość tych prac cechuje naiwność ujęcia te­
matu, konserwatyzm formy; całość zaś — jak słu­
sznie określił Piwocki twórczość p r y m i t y w n ą —
spojona jest specyficzną transformacją kształtów
na formy zrozumiałe dla środowiska" )
1

Te cechy właśnie dostrzegamy w obrazie Anto­
niego Adamusa, rysowanym węglem, przedstawia­
jącym widok kopalni. Proste i śmiałe zarysy ko­
minów, naiwna rytmika a r k a d o w a ń rozłożonych
na czterech poziomach kopalni umocnionych jesz­
cze dolną partią wagonów z węglem, wreszcie prze-

Wojeiech

Bubała.

Martwa

natura

�sądnie wielkie i gęste kłęby dymu unoszące się
z kominów kopalnianych podkreślone czterema sy­
metrycznymi, czerwonymi plamami na tle szafiro­
wego nieba — wszystko to łączy pracę Adamusa
ze sztuką dziecięcą. Jednocześnie całość' kompozy­
cji jest zbudowana na poczuciu równowagi w roz­
łożeniu brył z podkreśleniem osi symetrii. Obraz
Adamusa ma tę prostotę, do której dochodzi zawo­
dowy artysta z pełną świadomością stosujący ka­
nony p r y m i t y w u .
Podobna naiwność ujęcia tematu bije także z nie­
których obrazów Józefa Dworczyka. Potęga skarb­
nika jest wyrażona jego wzrostem, co podkreśla
jeszcze postać górnika, którego skarbnik trzyma na
r ę k u mogąc go w każdej chwili zniszczyć; siła
i energia przodownika pracy skupiona jest na prze­
sadnej jasności oczu, które rażą swoją dysharmonią. Artysta jednak chce tu wyrazić p e w n ą myśl
i tak jak dziecko, czy twórca ludowy negliżuje
prawdę.
Inne sugestie nasuwają prace Wojciecha Bubały.
Jest to 50-tni górnik, k t ó r y bezmała przez całe ży­
cie nie ruszał się ze swojej kopalnianej osady. Do­
tychczas przeważnie kopiował Rubensa, czy Ma­
donny włoskich mistrzów. Dopiero, gdy powiedzia­
no mu, że wartościowa jest jedynie samodzielna
twórczość, przeszedł na rysunek z natury. Repro­
dukowana tutaj „ M a r t w a natura", rysowana piór­
kiem — to jedna z ostatnich jego prac.
Trudno jest omówić twórczość Urbanka bez ko­
lorowej reprodukcji, gdyż właśnie w ujęciu plam
barwnych, w portrecie młodej dziewczyny da się
jedynie uchwycić bezpośrednia naiwność trakto­
wania koloru, nacechowana śmiałością dziecka.
O ile powyżej wspomniane prace mogą zaintere­
sować badacza prymitywu, to badacza sztuki ludo­
wej zastanowią i pochłoną obrazy Teofila Ociepki2).

Teofil Ociepka ma skończoną jedynie szkołę pow­
szechną — malarstwa nie uczył się nigdzie. Zaczął
malować mając dopiero 29 lat. Maluje przeważnie
farbą olejną, na kartonach własnoręcznie grunto­
wanych, obrazy dużych rozmiarów. Farby nakłada
nierówno, niekiedy rozcierając, to znów kładzie je
grubszymi, widocznymi warstwami, niektóre par­
tie przeciera lakierem. Każdemu obrazowi poświę­
ca wiele pracy, często przerabia niektóre szczegóły
lub zmienia układ barwny. Najwięcej wysiłku
w k ł a d a w zagadnienie perspektywy. Posługiwanie
się elementami formalnymi leży — tak, jak u każ­
dego twórcy ludowego — poza jego świadomością.
Z doskonałej równowagi w rozłożeniu plam
w „Szachach", czy „Narodzinach lotosu" nie zdaje
sobie sprawy. Operuje plamami płaskimi, w y r a ź ­
nie je rozgraniczając. Wymiar trzeci oddaje raczej
linią, aniżeli światłocieniem.
W obrazach jego — zwłaszcza treści religijnej —
uderza koloryt noszący w y r a ź n e piętno barwnych
litografii fabrycznych produkowanych niemal do
ostatniej chwili dla wsi i miasteczek — choć prze­
puszczony przez f i l t r jego własnej woli twórczej—
tem nie mniej widoczny. Naprzykład koloryt nie­
ba i wody. To znów śmiałe zestawienie różnych
odcieni silnego różowego z mocnym szafirem lub
soczystą zielenią (np. „Łąka") nasuwa podobień­
stwo z u k ł a d e m barwnym w zdobnictwie ludo­
w y m (wycinanki, malowanki, tkaniny).
Jednak takie a nie inne zestawienie
barwne
w y p ł y w a często u artysty ze znaczenia symboli­
cznego poszczególnych barw. Naprzykład głowa
na piecu w „Szachach' ma symbolizować to, co
zostanie „ze spalenia śmietnika bożego na komin­
k u " — według określenia Ociepki — „musi być
ognista". I w takich wypadkach jedynie podświa­
dome wyczucie koloru pozwoliło artyście uzyskać
pozytywne efekty malarskie.

�Twórczość Teofila Ociepki charakteryzuje wła­
ściwe sztuce ludowej znaczenie mistyczne, w t y m
wypadku ściśle związane z osobowością artysty.
Bogactwo zaś w ą t k u fantastycznego t k w i swemi
korzeniami w świecie śląskiej baśni
ludowej.
Skomplikowana symbolika nietylko w głównych
elementach kompozycji, ale nawet podrzędnych,
nasyca wszystkie jego obrazy.
Weźmy, naprzykład, obraz:
„Suche Drzewo".
Jest ono symbolem zła, które musi być usunięte.
Założenie to podkreśla nawet jego profil potrakwany, jako głowa czarownicy. Jednak z obu stron,
na uschniętych gałązkach siedzą małe ptaszki —
dowód życia. Ich celem jest podkreślenie myśli
artysty, że nawet najgorsze zło ma w sobie choć
nikłe przebłyski dobra — życia. To sarno jest
w kompozycji „Szachów". Nietylko główne po­
stacie mają znaczenie symboliczne (zły duch, czło­
wiek i duch dobra) ale i kominek
symbolizuje
piekło, biblioteka — niezmierną obfitość wiedzy
potrzebnej do zrozumienia tej wiecznej walki,
a nawet podłoga także ułożona w szachownicę ma
wskazywać, że chodząc po ziemi, jakgdyby roz­
grywamy los własnego życia.
Tematyka obrazów Ociepki w y p ł y w a z jego głę­
bokich przeżyć duchowych. Wątki religijne i le­
gendarne, które przeważają w jego obrazach są
odbiciem jego silnej wiary. Malując utopca, skarb­
nika, czy strzygonia, on wierzy, że taki właśnie
skarbnik ukazuje się górnikom w podziemiu, a u topca widziała „na własne oczy" 90-tnia staruszka
z jego wsi i jego wygląd mu opisała. Wreszcie
czart właśnie w ubiorze strzelca spływa na ziemię
po nowiu księżyca, aby rozegrać partię szachów
0 duszę młodego człowieka.
Swoisty talent artysty wyrósł więc i rozwinął
się na bogatym ludowym podglebiu i z niego czer­
pie soki dla swoich koncepcji artystycznych.

Dworczyk

Józef.

Portret

przodownika

pracy

I nietylko Ociepka, ale wszyscy artyści — robot­
nicy wzrośli w atmosferze swego środowiska ro­
botniczego i sztuka ich — bez względu na skalę
talentu — jest z tym środowiskiem związana.
Jakież więc będzie miejsce dla tej sztuki w do­
tychczasowej systematyce? Pomimo
wszystko
w twórczości tych ludzi jest coś więcej, niż tylko
chęć naśladownictwa, co może najdobitniej cha­
rakteryzuje wynurzenie jednego z nich: „Bo jak
jo chyca tyn pyndzel w gorść, to mi się cołki świat
przeinoca".

I zdaje się, że właśnie te pierwiastki ludowe,
którymi nasycone są wszystkie obrazy
OcicpKi,
jak w tematyce tak i traktowaniu elementów for­
malnych decydują o istotnej ich wartości.
Mimo wszystkich jednak tych nici wiążących silny­
mi więzami jego twórczość ze sztuką ludową, obra­
zy jego, na skutek orzeczenia Jury — nie były
przyjęte na w y s t a w ę Sztuki Ludowej w Krako­
wie. Leży, bowiem, na jego twórczości piętno je­
go kopalniano — robotniczego środowiska, jego
wielkiego oczytania, w p ł y w u oglądanych obrazów
1 reprodukcji.

Nasuwa się tu uporczywe pytanie, zda się zna­
cznie bardziej zawiłe niż pojęcie sztuki ludowej:
czy jest lo przetłomaezona na naiwny język lub
wprost skażona tzw. wielka sztuka, czy też pog­
matwana
i zaciemniona
drobnomieszczańskim
nalotem twórczość ludowa?
Zdaje się być rzeczą niewątpliwą, że wnikliwa
analiza tych prac, zebranie dużo większego ma­
teriału porównawczego, uporządkowanie i prze­
wartościowanie całego konglomeratu
wpływów
pozwoli dopiero z czasem dać tego rodzaju t w ó r ­
czości jasne i określone miejsce.
I wreszcie jeszcze jedna uwaga: czy sugestywna
teza Woelfflina ), k t ó r y twierdzi, że ludzie widzą
różnie nietylko w odmiennych epokach i krajach,
ale i na odmiennych szczeblach hierarchii socjano kulturalnej — nie ułatwi tego zadania? _

PRZYPISY:
') Ksawery Piwocki. Zagadnienie metody w
daniach nad sztuką ludową L w ó w 1931, str. 5.
") Za Piwockim, op. cit. str. 11:

-) Z prac Teofila Ociepki na wystawie górniczej
były jedynie dwa jego obrazy: „Suche drzewo"
i „Szachy" — resztę oglądałam w mieszkaniu artysty.

ba­

s

�П Р О Б Л Е М Ы ПРИМИТИВНОГО И С К У С С Т В А

РАБОЧИХ

Благодаря заботливой опеке государства над художественным любительским творчеством, в по­
следнее время обнаружено примитивное искусство рабочих. Автор анализирует эту проблему на
основании примитивов, находящихся на выставке горняков-любителей, организованной в сен­
тябре прошлого года профсоюзом горнорабочих.
В искусстве рабочих автор находит отчетливые следы народной культуры при одновременном
влиянии мелкомещанскнх вкусов той среды, в которой
художник
- рабочий растет.
Автор
принимает во внимание также подсознательное подражание осматриваемым репродукциям про­
изведений великих художников. Наконец автор устанавливает связь между рабочими примити­
вами и детским искусством.
Свои замечания автор заканчивает констатированием необходимости проследить проявление
это­
го искусства на значительно большем количестве материала и сделать его существенный анализ.
*дабы отвести атому искусству определенное место в имеющейся систематике.

L E PBOBLEME DE L'ART PRIMITIF OUVRIER

L'art primitif populaire a etc dernierement mis en lumiere grace a la protection de l'Etat etendue
sur la creation artistique d'amateurs. L'auteur analyse ce probleme se basant sur les oeuvres
primitives a l'Exposition des Mineurs-amateurs organisee au mois de Septembre dernier
par
l'Union Professionnelle des Mineurs.
Dans l'art ouvrier l'auteur discerne des traces visibles de la culture populaire avec l'influence
simultanee des preferences de la petite bourgeoisie du milieu de l'artiste ouvrier. Elle prend egalement
en ligne de compte les reminiscences subconscientes des oeuvres des grands maitres vue en reproduc­
tion. Elle finit par reunir les primitifs ouvriers a l'art infantile. Ses dernieres remarques portent
sur la necessite d'examiner
un materiel plus considerable de cet art et de le soumettre a une
analyse consciencieuse en vue de l u i assigner la place qui l u i revient dans la systematique etablie.

PROBLEMS

OF P R I M I T I V E WORKMAN'S A R T

Primitive workman's art has been lately brought to light thanks to the sollicitude of the State
extended to artistic amateur workmanship. The writer analyses this problem on the ground of
primitives, which appeared at the Miners-Amateur Exhibition organised last September by the Union
of Professionnal Miners. In the workman's art the writer detects marked traces of rustic culture
together with the simultaneous influence of small-town tastes pervading the environment in which
grows the workman. She also takes in regard the sub-conscious reminiscences of reproductions
of great masters seen now and then. Lastly she joins workman's primitives w i t h infantile art.
She ends her remarks by stating the necessity of examining the manifestation of this art
on a much ampler material, and to analyse it thoroughly in view of giving i t a definite place
in the present systematica.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6557" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6537">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/22a8e8ba0d5cf25142e10dc55b3de2ed.pdf</src>
        <authentication>c44b87d9afbbf8b08ce4c18d21b51abd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78073">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:74</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78074">
                <text>1954</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78075">
                <text>osadnictwo wiejskie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78076">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:59</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78077">
                <text>Zagadnienie "nawsia" w osadnictwie wiejskim / LUD 1954 t.41</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78078">
                <text>LUD 1954 t.41 s.439-498</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78079">
                <text>Burszta, Józef</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78080">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78081">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78082">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="78083">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78084">
                <text>438
Biskupice 114;;, " ..• okólnik czyli ogrodzenie
stajni z chrustu ... " r. 1793 - Domaniew 1146.

gumien

wprost

od'

ZAKOŃCZENIE.
Z 'przedstawionej analizy zabudowań dworskich i dworskiego inwentarza ruchomego wynika, że materiał źródłowy, na podstawie którego
oparto badania, jest bardzo ogólnikowy. Nie zawiera istotnych wiadomości, potrzebnych do bliższego naświetlenia zagadnienia. Inwentarze
i rewizje dóbr były głównie nastawione na przedstawienie dochodowości z dóbr ziemskich (poprzez szczegółowe opisy majątku i powinności) 1147, dlatego nie ujmowano w nich spraw (czasem wyjątkowo
podawano), które temu celowi riie służyły. W materiale źródłowym
bal'dzo dobitnie podkreśla się używanie żelaza. Podaje się: okucia
drzwi, i okien, cZęści narzędzi rolniczych i urządzeń, wynika z tego,
że surowiec ten musiał być wówczas drogi i mało rozpowszechniony.
Podkreśla się także używanie produktów zagranicznych jak np. szkła
francuskiego, zamków gdańskich itp.
Z opraJcowanych \Zagadnień dotyczących budownictwa dworskiego
wynika, że w badanym czasok,resie buduje ,się przeważnie z drzewa.
Pewnym postępem jest wprowadzenie już na początku XVIII wieku
podmurowania (z kamieni lub cegieł) od fundamentów w nowo powstających budynkach. Brak prawie zupełnie domów z cegieł. Dachy kryje
się przeważnie słomą (rzadziej szkudłami i gontami). W narzędziach rolniczych obserwuje się pewien postęp techniczny, nie widać go natomiast w Ul'ządzeniach przemysłowych i sprzętach.
1145
1146

C. P. 155 s. 19.
C. P. 155 s. 12.

1147 Dla potwierdzenia podaje się przykładowo następującą wiadomość
źródlową C. P. 127 'r. UV77 s. 142 w. zajezierze: ••...idzie podle tej wioski
gościniec wielki do różnych miast, gdyby tam karczmę 'i. stajnię wjezdną
zbudowano byłby stąd pożytek znaczny dworowi".

JOZEF BURSZTA

ZAGADNIENIE "NAWSIA" W OSADNICTWIE WIEJSKIM
T re ś ć: 1. Nawsie w dotychczasowych badaniach osadniczych.
2. zagadnienie. 3. Nawsie jako element osadniczy.. ~. C~
bY~o
nawsie? 5. Dzieje nawsia jako własności gromadzl{1eJ. 6. HlStona
osadnictwa na nawsiu. - Rzemieślnicy, biedota. osady przemysłowe.
7. P,rzykład roli nawsia w osadnictwie najnowszym.
1. Nawsie

w dotychczasowych
osadniczych

badaniach

W badaniach nad osadnictwem wiejskim rozwinęły się w nauce
polskiej, biorąc z grubsza, dwa równoległe kie~nki. Jedn~. jest kierunek wywodzący się z historii, drugi z geografii. Posługurą SIę o~e ~o
części odrębnymi metodami i stawiają po części odrębne zagadmen~a.
Kierunek historyczny badań osadnictwa wiejskiego, przedstawIający genezę, zasięg, natężenie i .zmia~y osadnicz~ w ~oszczególny~h
okresach osadnkzych (przedkolomzacYJnym, kolomzacYJnym, osadmctwa XVI-XVIII
w. oraz okresu zaborów), kładł główny nacisk na
zagadnienia gospodarcze, prawno-polityczne i etniczne. Kierun~k ten
uwzględniał materiały kartograficzne o tyle, o ile było to kome~zn.e,
głównie zaś dla ustalenia podziałów administracyjnych. Zagadmema
zaś kształtów osiedli były tu uboczne 1.
Kierunek geograficzny zwrócił główną uwagę na wyjaśnienie zależności ilości i gęstości zaludnienia oraz morfologii osadniczej od warunków geograficzno-fizycznych:
ukształtowania
terenu, wód, szaty
roślinnej, gleby i klimatu. Z tego kierunku wyszły właśd~e zainte:esowania morfologią osadniczą, tu też opracowano typologIę kształto~
osad 2. W badaniach tego kierunku dominuje zainteresowanie czynm1 Zob. A. Stadnicki, T. Wojciechowski, O. Balzer, K. Potkański, F. Bujak, W. Semkowicz, H. Łowmiański, K. Tymieniecki, S. Arnold, K. Dobrowolski, T. Tyc, Z. Kozłowska-Budkowa, S. Ingiot, F. Persowski,J. Masłowski, Z. Kaczmarczyk.
2 st. Lencewicz, St. Pawłowski, a zwłaszcza B. Zaborski, M. Dobrowolska, M. Kiełczewska.

�441

440
kiem geograficznym. Przy dominacji tego zainteresowania ubocznymi
stały się znów zagadnienia prawne i polityczne, a także gospodarcze
(np. ustrój gruntowy osad wiejskich). Zapewne w wyniku nieuwzględniania czynników gospodarczych (ustroju gruntowego)
chronologia
osad wiejskich nie jest jeszcze ostatecznie opracowana, a w ich typologii dominują prawie wyłącznie elementy geometryczne' (np. okolnica, owalnica, widlica, szeregówka, rzędówka itp.).
Można by znaleźć sporo takich zagadnień osadniczych, które były
stawiane i rozwiązywane tylko w obrębie jednego z tych kierunków,
przy czym w obrębie drugiego z nich mogły się w ogóle nie pojawić.
Z drugiej znów strony można wśród tych zagadnień znaleźć takie,
które nie dadzą się należycie rozwiązać ani w obrębie tylko jednego,
ani drugiego kierunku, chociaż tak je traktowano, lecz dopiero przy
połączeniu metod i wyników obu tych kierunków. Do takich należy
omawiane tu zagadnienie "nawsia" w osadnictwię wiejskim. Aczkolwiek należy ono merytorycznie, jak niźej zobaczymy, do obydwóch
wspomnianych kierunków, pojawiło się dotąd tylko w obrębie badań
historycznych, zwłaszcza historyczno-prawnych.
Do niedawna spotykaliśmy tylko sporadyczne wzmiapki o nawsiu
w pracach nielicznych historyków polskich. Tak więc St. K u t r z e b a
"fil swoim podręczniku
ustroju Polski mówi o nawsiu we wsiach okresu
kolonizacyjnego jako o placu wiejskim. "W środku lub na końcu
wsi - czytamy w wymienionym podręczniku - ulica nieco się rozszerzała; tam znajdował się kościół, o ile go wieś miała, i kramy oraz
jatki wiejskie (rzeźnik, piekarz, szewc, kowal). Zwało się to nawsiem" 3. W tej definicji możemy wyczytać podsumowanie danych
z dokumentów lokacyjnych wsi okresu tzw. kolonizacji na prawie
niemieckim. Podobne określenia spotykamy u innych. K. P o t k a ńs ~ i . w j~dnym. mi.ejscu powi.ada a "nawsiu czyli placu", w innym
m~w~ ~ o~I~dl~mu SIę n~ nawSlu zagrodników, karczmarzy czy w ogóle
rzemIeslmkow . F. B u Jak w monografii wsi Żmiąca określa tamte~s~e nawsie jako "wąską przestrzeń między główną drogą przez
WIes.prowa~zącą, .a płynącym obok potokiem" 5. J. C z u b e k pisząc
o naJ starszeJ CZęŚCIZakopanego, zwanej Nawsiem, mówi, "że ta nazwa
wszędzie, nie tylko w Zakopanem, oznacza środkową, najważniejszą
część osady" 6. F. P o p i o ł e k w związ~u z omawianiem wsi Nawsia
S. K u t r z e b a, Historia ustroju Polski, Lwów 1905, s. 32.
4.K. P o t kań s k i, Pisma pośmiertne, T. 1., Kraków 1922, s. 187, t. II.
Krakow 1924, s. 364.
5 F. B u jak,
Zmiąca, Kraków 1903 s 50
6 J. C z u b e k, Początki i nazwa Z~ko~an~go ("Rocznik Podhalański",
Zakopane-Kraków 1914-1921, s. 57).
3

'. I

,,;;.c

w Beskidzie Śląskim pisze, że owo "Nawsie było pierwotnie CZęSClą
wsi Jabłonkowa, miejscem, w którym spędzano bydło na pastwiska.
Takie ,Nawsie' miała każda wieś" 7.
Nie ma potrzeby cytować kilku dalszych autorów piszących o nawsiu, gdyż powtarzają
oni podane wyżej określenia. Określenia te
są zbyt lakoniczne, nie zawsze zgodne, i właściwie nie wiele wyjaśniają. Podobnie j.est z danymi zawartymi w słownikach. Rzecz ciekawa, że Słownik L i n d e g o tego słowa nie zawiera. Słownik języka
polskiego K a rł o w i c z a, Kry ń s k i e g o i N i e d ź w i e d z k i e g o
podaje: "Nawsie, nawieś, nawsisko. 1. Puste części wsi, służące zwykle za pastwisko; łąka przy drodze; przestrzeń ziemi, będąca wspólną
własnością, znajdująca się między dwoma rzęda61ichałup,
a obejmująca, prócz drogi, jeszcze i pastwisko; pole gminne; pole pod wierzbami wśród wsi. 2. Wieś właściwa. 3. Nazwa niektórych zagród i pól
gazdowskich, położonych zwykle w samej wiosce" 8. Mniej więcej to
samo powtarza współczesny mu Słownik gwar polskich J. Kar ł ow i c z a, dodając do powyższych określeń jeszcze jedno, mianowicie,
że nawsie to "punkt, w którym wieś jest najbardziej sobą, wieś właściwa". Określenia powyższe, jaK widzimy, są wieloznaczne i wyrażają
zapewne nie tylko pierwotną treść tego słowa, ale wszelkie nowsze
przesunięcia jego znaczenia.
Ostatnio Jan G e rl a c h poświęcił nawsiu specjalny artykuł 9.
Jest to pierwsza w nauce polskiej próba wyjaśnienia
nie tyle
pochodzenia, ile charakteru i roli nawsia we wsi staropolskiej zwłaszcza w związku z gosppdarczym zróżnicowaniem ludności wiejskiej.
Gerlach stawia zagadnienie od początku. Niezadowolony z dotychczasowych skąpych i nawet sprzecznych określeń nawsia, stawiaszereg zasadniczych pytań, na które stara się odpowiedzieć przez analizę
przekazów źródłowych. Jest to jednak tylko analiza historycznoprawna, a stąd nie wyczerpująca i właściwie nie rozwiązująca zagadnienia.
Gerlach wychodzi z zasadniczego, przewodniego stwierdzenia, że
nawsie to wspólna własność gromadzka wsi dawnej, o czym świadczyć
mają terminy łacińskie w źródłach: villa communis, planicies communis i exitorium commune. Bardzo ważną jest u Gerlacha próba
lokalizacji tej wspólnej własności gromadzkiej. Autor poszukuje na7 F.
P o p i o ł e k, Historia osadnictwa w Beskidzie Śląskim, Kato'vice 1939, s. 198.
8 J. Kar
ł o w i c z, A. Kry ń s k i i W. N i e d ź w i e d z k i, Słownik
języka polskiego, W-wa 1904, III. s. 211.
9 J. G e r l a c h, "Nawsie" Wspólna własność gromadzka wsi staropolskiej "Czasopismo Prawno-historyczne", t. IV, Poznań 1952,

s, 260-273.

�442
wsia w pobliżu wód zarówno stojących jak i płynących, gdyż one
określały w zasadniczej mierze dawne osadnictwo wiejskie. "W osiedlach wiejskich - czytamy - chodziło głównie o to, aby było blisko
wody. Zwłaszcza rzeki łączą ludzi i wskazują im kierunek łatwiejszego
rozprzestrzeniania
się. Dlatego też do rzeki, potoku, stawu lub ~dzawki wszyscy mieszkańcy wsi mają zapewniony dostęp. Tam me
tylko czerpie się wodę na użytek domowy, ale poi się bydło i konie,
moczy len i konopie, pierze się bieliznę itd.". Z tego słusznego (choć
niewystarczającego)
wiązania nawsia z warunkami
fizjograficznoosadniczymi wynika jego pierwsza cecha, mianowicie, że "w przeważającej ilości wsi rozciąga się ono nad wodami, tak płynącymi - rzekami i potokami, jak i stojącymi - stawami i sadzawkami". Twierdzenie to uzasadnia autor szeregiem cytatów źródłowych. Na ich
podstawie dochodzi do ważnego tu uzupełnienia tej cechy, mianowicie,
że nawsie w wielu wsiach leży w bezpośrednim sąsiedztwie domów
i dróg wiejskich.
"Drugi szczegół charakterystyczny
dla nawsia: z reguły zaliczane jest ono w źródłach do gruntów nieużytecznych (agri inutiles)"
- czytamy dalej. W połączeniu obu cech otrzymujemy, "że nawsie
to mało użyteczne i gorsze grunty położone najczęściej nad rzeką lub
potokiem przepływającym przez wieś lub w jej pobliżu" ... "Stanowiły je tereny nierówne, tu i ówdzie zarosłe krzakami i chwastami,
pełne wzgórków i dołów, zarzucone głazami, często podmokłe lub zabagnione, słowem, tereny bardziej trudne do uprawy". Oto istotne
określenie nawsia, do jakiego doszedł Gerlach w wyniku historycznoprawnej analizy przekazów źródłowych.
Poza lokalizacją Gerlach poświęca resztę miejsca omawianiu historycznej roli nawsia w związku z zawłaszczaniem go przez sołtysów
i bogatych chłopów. Zasadniczy ton rozprawy Gerlacha dotyczył nawsia jako wspólnej własności gromadzkiej, będącej w okresie pokolonizacyjnym pozostałością słowiańskiej wspólnoty terytorialnej. Jako
właśnie pozostałość z okresu wcześniejszego, była ona stale uszczuplana i niszczona przez zawłaszczanie, rozdawnictwo i osadnictwo.
"W ten sposób pisze Gerlach dawna własność wspólna, gromadzka, przechodziła drogą zawłaszczania w indywidualne władanie".
Według Gerlacha "proces zawłaszczania wspólnych niegdyś gruntów
był już w tym czasie (tzn. w okresie pokolonizacyjnym - przyp. J. B.)
dosyć zaawansowany".
Okres kolonizacji średniowiecznej występuje
tu jako zasadniczy zwrot, zapoczątkowujący niszczenie pozostałości
gminnego władania ziemią. Do czasów najnowszych autor wcale nie
sięga, rozpatrując zagadnienie tylko w okresie wsi staropolskiej.

443
2. Z a g a d n i e n i e.

."

".'·1
:.;f
..:J

~:

W wyniku badań Gerlacha wiemy o nawsiu dużo więcej niż dotąd.
Jednak mimo tego trzeba podejść do zagadnienia jeszcze raz od podstaw, nawet zarówno odnośnie genezy, lokalizacji nawsia, jak i jego
roli historycznej. W wyniku bowiem analizy historyczno-prawnej
wiele spraw jest tu bądź nadal niejasnych, bądź w ogóle nie postawionych. Nie wiemy więc nic bliższego o genezie nawsia. U Gerlacha,
jak wiemy, jest ono tylko pozostałością z dawnej terytorialnej wspólnoty wiejskiej. Wynikałoby, że ta pozostałość trwa nadal tylko pod
formą nawsia. Dlaczego jednak ta szczątkowa wspólna własność została nazwana nawsiem? Przecież prócz niego istnieje w czasach nowszych inna jeszcze wspólna własność gromadzka pod postacią pastwisk, nie nazywanych nawsiem, oraz lasów gromadzkich. Dalej, czy
ta wspólna własność gromadzka w postaci nawsia była tylko właściwością wsi staropolskiej i została doszczętnie zagrabiona tak, że w czasach nowszych już jej nie spotykamy? Wreszcie, czy każda wieś staropolska będzie posiadała nawsie, czy też tylko taka (i to każda taka),
która leży nad wodami i posiada w swoim obrębie grunty nieużyteczne, podmokłe itp.?
Odpowiedzi na te pytania nie da analiza historyczna. Poza historyczno-źródłową definicją trzeba koniecznie określić nawsie osadniczo,
to znaczy związać je z typami kształtów osad wiejskich i z ich ustrojem gruntowym, czyli z rozplanowaniem osad wiejskich. Jeżeli wszystkie wsie dadzą się morfologicznie uszeregować w pewne typy oraz
związać z określonymi ustrojami gruntowymi, to powstaje zasadnicze
pytanie, czy nawsie wiąźe się z każdym kształtem i każdym ustrojem
gruntowym, czy tylko z niektórymi - i jakimi? Jeżeli uda się nam
nawsie w ten sposób określić i zlokalizować, wówczas mapa rozplanowań wsi będzie zarazem odpowiedzią na pytanie o geograficznym jego
zasięgu.
Zagadnienie nawsia trzeba będzie zatem rozpatrywać z kilku stron.
Zgodnie z powyższym trzeba przede wszystkim określić je osadniczo
przez omówienie wszystkich zasadniczych typów morfologicznych osad
wiejskich. Trzeba tu posłużyć się zarówno materiałem kartograficznym, jak też historyczno- i geograficzno-osadniczą literaturą. Określone osadniczo nawsie będzie mogło stanowić podstawę wyjściową do
analizy ogólno-historycznej jego genezy, roli i zmian, tak jak one
nam się ujawnią w źródłach historycznych. Trzeba będzie prześledZIĆ
specjalnie rolę nawsia we "wtórnych" procesach osadniczych, to jest

�445

444
takich, które zaszły w obrębie już ukształtowanego typu wsi t8. Te
wtórne procesy osadnicze, na które dotąd nie wystarczająco zwrócono
uwagę, odzwierciedlają w sobie dzieje zmian struktury agrarnej wsi
oraz wiążą się z większością procesów gospodarczych wsi nowożytnej.
Rola nawsia - jak zobaczymy - będzie tu klasyczna.
Wychodząc z faktu, że nawsie spotyka się w szczątkowych formach
we wsiach dzisiejszych, przytoczymy w końcu jeszcze opis nawsia
w jednej wsi na podstawie badań socjograficznych.
3. N a w s i e jak o el e m e n to

s a d n i c z y.

Nawsie, trzeba to z góry stwierdzić, jest określonym elementem
dawnego osadnictwa wiejskiego, gdyż występuje jako organiczna część
osad pewnych typów. Jest to poza tym - jak już wiemy - wspólna
własność gromadzka, powstała przez wydzielenie pewnych gruntów
od podziału między osadników celem wspólnego korzystania z niej.
Jako takie zatem, nawsie nie może być wynikiem spontanicznego rozwoju osadnictwa wiejskiego, ale musi być urządzeniem planowym,
a więc powstałym bądż wraz z założeniem, bądź tworzeniem się wsi
według z góry wytyczonego planu. Chcąc zatem uchwycić genezę nawsia jako elementu osadniczego musimy równocześnie rozpatrywać je
w całym kontekście warunków osadniczych i techniki osadniczej danego etapu rozwoju osadnictwa wiejskiego.
Gdy stwierdzimy poza tym (patrz niżej), że osadnictwo nowożytne
nawsia nie stwarza, dalej, że nie występuje ono zarówno w dawnym
jak i nowym osadnictwie rozproszonym (osadnictwo jednodworcze,
przysiółkowe, rzędowe, szeregowe itd.), to wysuwają się tu trzy
aspekty rozważań:
1. nawsie, będąc elementem określonego etapu osadnictwa wiej'skiego, musi być w jakiś sposób związane z techniką osadniczą,
z poziomem rozwoju sił wytwórczych i sposobem gospodarowania, skoro pewne tereny pomija się przy podziale gruntów i pozostawia do wspólnego używania;
2. nawsie, jako część areału ziemi danej wsi, położone w zasadzie
w środku osady, musi stać w jakimś stosunku do układu gruntów wiejskich. Jest więc elementem ustroju gruntowego osady
i w związku z tym ustrojem trzeba je rozpatrywać;
tO Wtórne proceSy osadnicze dotyczą nie tylko nawsia,
ale także powstania i wzrostu przysiółków na terenie osad już istniejących. Jest to już
zagadnienie odrębne.

3. jest ono wreszcie - rzecz oczywista - przez swe centralne
położenie organiczną częścią kształtu osady ono po części
wyznacza ten kształt i samo z kolei jest przez ten kształt wyznaczone. Sam zaś kształt osady jest, przynajmniej w jego pierwotnej postaci, wynikiem zarówno sposobu gospodarowania,
ustroju gruntowego, jak i wreszcie warunków fizjograficznych
na pewnym etapie rozwoju sił wytwórczych.
Podejdźmy do zagadnienia wpierw od strony ustroju gruntowego
i kształtów osad 11. Pod ustrojem gruntowym rozumiemy - z grubsza
biorąc - układ przestrzenny parcel gruntowych jako jednostek uprawowych i własnościowych ludności danej osady. Sredniowieczna praktyka osadnicza i technika rolna wypracowały kilka takich ustrojów
gruntowych. Zasadnicze z nich to: ustrój niwowy, łanowy (łanów
leśnych) i pasowy 12. Okazuje się, że z danym ustrojem gruntowym
11 Będziemy tu używali terminologii kształtów wsi opracowanej przez
B. Z a b o r s k i e g o w pracy: O kształtach wsi w Polsce i ich rozmieszczeniu -' "Prace Komisji Etnograficznej P.A.U.", Kraków 1926. T.erminologia ta jest u nas na ogół przyjęta, chociaż, jak zobaczymy, nie zawsze
adekwatna.
Konieczne są tu pewne zastrzeżenia. Mówiąc o kształtach wsi będziemy
brać pod uwagę tylko zasadnicze typy, pomijając dla uproszczenia szereg
form przejściowych. Pomijamy tu również szerszy aspekt geograficzny z"'
gadnienia. Artykuł niniejszy, choć porusza wąskie zagadnienie, ma charakter szkicowy, zarysowujący tylko całość zagadnienia. Jest ono bowiem tego
rodzaju, że chcąc na nie w pełni odpowiedzieć, trzeba by w każdym wypadku wsi danego typu wiązać dane historyczne z kartograficznymi oraz
SpeCjalnymi badaniami terenowymi, a to jest niewykonalne. zastosujemy
tę metodę przykładowo tylko do jednego typu wsi.
t2 Odnośnie bliższych szczegółów ustroju
gruntowego odsyłam do literatury: K. D o b r o w o l s k i, NajstarSIZe osadnictwo Podhala. Badania
z dziej. spał. i gospodonr 20, Lwów 19~5;T e n ż e, Dzieje wsi Niedźwiedzia
w pow. limanowskim etc., Lwów 1931; T e n ż e, Najstarsze kształty wsi
polskiej. Spraw. z czyn. i pos. P.A.U. t. XXXIII 1928,nr 3, s. 6-8. P o tkań s k i K., Pisma pośmiertne.,t. I, II, Kraków 1922-1g24. Wiązanie kształtów
osad z ich ustrojem gruntowym znajdujemy pierwszy ~az szerzej omówione
w pracy W. E b e r t a, Landliche Siedelformen im deutschen Osten, Berlin 1936.Z wyróżnionych przez niego 9-ciu typów układów gruntowych na
uwagę zasługują tu trzy, pochodzenia średniowiecznego: układ niwowy
(Gewannfluren), dalej układ, który tu (w braku bliższej u nas terminologii) można nazwać pasowym (Gelangeiluren), oraz ustrój łanów leśnych
(gereihte Hufen) (o. c. s. 42). D ob r o wo l s k i wyróżnia w Małopolsce
trzy podstawowe formy układu gruntów w średniowieczu: niwowy, łanów

�447

446
osadnictwa dawnego dadzą się związać niektóre tylko kształty osad.
Rozpatrzmy niżej typy najważniejsze, szukając warunków osadniczych
dla powstania nawsia.
'Podane wyżej ogólne stwierdzenia pozwalają na wyłączenie z góry
kilku typów osadnictwa, przy których nawsie istnieć nie mnże. Do tych
zaliczają się oczywiście osady jednodworcze (samotnicze) niezależnie
od tego, czy powstały one spontanicznie, czy planowo oraz niezależnie
od czasu ich powstania. Nawsia mieć nie mogły zarówno jednodworcze osady słowiańskie z 'szachownicą gruntów 13, rozrzucone wsie olęderskie XVI-XVIII w. z blokowym układem pól, czy też z takimże
układem nowoczesne rozsiane wsie komasacyjne.
Trudno jest również wiązać nawsie z małymi formami osadniczymi
typu przysiółkowego, z właściwym sobie blokowym czy blokowo-pasowym układem gruntu 14. Nie będziemy zasadniczo mieć także nawsia
w osadach większych o planowym układzie, ale nowszego pochodzenia. Chodzi tu w pierwszym rzędzie o powstałe w wyniku nowoczesnego osadnictwa, parcelacji i komasacji wsie szeregówki. Jedyną
wspólną przestrzenią będiie tu biegnąca środkiem osady prosta szosa,
przy której stoją regularnie ułożone zabudowania z przylegającymi do
nich prostopadle pasami pól. Sprawa to zresztą ogólna: nowoczesne
twory osadnicze mają tę szczególną cechę, ,że niezależnie od tego, czy
leśnych i (nie wiadomo bliżej co określający) system zwartych gospodarstw
bez z góry powziętego planu. (Dzieje wsi N., s. 7).
W związku z interesującymi nas tu zagadnieniami należy wymienić
jedną jeszcze pozycję, mianowicie pracę T a d e u s z a L a l i k a, pt. Pr7.e. gląd badań nad historią rozplanowania osad wiejskich w Polsce. Instytut Architektury i Urbanistyki, zeszyt 11, Warszawa 1953, skrypt powielany. Jest to bardzo pożyteczny krytyczny przegląd kompletnej literatury
tego zagadnienia. Niestety z pracą L a l i k a mogliśmy się zaznajomić. dopiero po napisaniu niniejszego artykułu.
13 Osadom jednodworczym przyznaje się na ogół chronologiczne pierwszeństwo. Por.: O. B a l z e r, Chronologia najstarszych kształtów wsi słowiańskiej i polskiej, "Kwart. hist.", 24, 1910; P o t kań s k i, o. c. I, s. 214.
Podobną pierwotność na terenie Litwy wykazuje H. Ł o w m i a ń s k i,
Przyczynki do kwestii najstarszych kształtów wsi litewskiej, Wilno 1930.
ZQb. też: A F i s c h e r, Etnografia dawnych Prusów, Gdynia 1937, s. 19.
Ił W. E b e r t, Landliche
Siedelformen, s. 15. Z wyróżnionych przez
Eberta typów przysiółków na uwagę zasługuje ze względu na pewne podobieństwo do wsi okolnicy przysiółek placowy. Przysiółki są zazwyczaj
nowszego pochodzenia i trudno oczekiwać, aby plac przysiółkowy pełnił
rolę nawsia, pomijając już to, że, jako na przysiółku, nie mógł się w ogóle
nazywać nawsiem.

powstają jako skupione czy rozsiane, nie stwarzają wspólnej własności
gromadzkiej, a więc i nawsia 15.
Z układem niwowym wiążą się ulicowe i placowe kształty osad 16,
a więc takie, w których szeregi domów nie ciągną się wzdłuż całego
obszaru wiejskiego lecz są zgrupowane w formie ulicy, ulicy z placem
pośrodku (owalnica), lub zespołu ulic (wsie wielodrożne), zazwyczaj
w środku terenu wsi. Układ niwowy ma tę szczególną właściwość, że
posiada wspólne pastwiska i lasy, co łącznie z przymusem niwowym
stwarza z całej osady silny związek gospodarczo-społeczny, czego brak
np. we wsiach łanów leśnych 17.
U l i c ów k i wykazują dwie formy: z placem pośrodku i bez niego.
Ulicówki bez środkowego placu' ze względu na swój kształt nawsia
posiadać nie mogą. Ze względu jednak na niwowy układ gruntów, pozwalający na istnienie wspólnych pastwisk powstaje pytanie, czy możemy tu znależć taką wspólną gromadzką przestrzeń, która ze względu
na swe położenie tuż przy osadzie mogła pełnić podobne funkcje
(wspólny wygon, dostęp do wody, miejsce dla biedoty wiejskiej itp.).
Odstępując od ścisłego trzymania się zakresu zagadnienia wyznaczonego etymologią· słowa "nawsie" (w środku wsi), należy tę ewentualność rozważyć.
Ulicówki, jak wiadomo, należą do naj starszych kształtów wsi słowiańskich. Posiadały one pierwotnie bezładną szachownicę pól, która
z czasem, a zwłaszcza w okresie tzw. kolonizacji na prawie niemieckim została przeorganizowana na planowy, niwowy układ gruntowy 18.
Typ ten dominował w osadnictwie niemieckim na ziemiach słowiańskich w XVIII i XIX w. 19, jest zresztą w ogóle dość rozpowszechniony
na ziemiach wschodnio-słowiańskich 20. Czysty typ ulicówki odznacza
się długością do 2 km, rzędy zabudowań (jedno- lub obustronnych)
stoj ą zwarcie przy drodze, przy czym całe osiedle nie ciągnie się
1:; Wiąże się to m. in. z nowym sposobem gospodarowania, pozwalającym na uniezależnienie się w dużej mierze od warunków fizjograficznych,
zwłaszcza od naturalnych zbiorników wody. Brak nawsia w osadnictwip.
nowoczesnym jest zagadnieniem szerszym, którego tu nie sposób rozwinąć.
ts E b e r t, o. c., s. 40.
17 D o b r o w o l s k i, Dzieje wsi N., s. 15.
18 Fr. B u jak,
Studia nad osadnictwem Małopolski. "Rozpr. wydz.
h.f.AU." 47, Kraków 1905, s. 335.
19 R. M a r t i n y, Die Formen der landlichen Siedlungen in der Provinz Posen. "Zeitschr. d. Hist. Ges. fUr d. Provo Pos.", 28, Poznań 1913,
s. 25-26; E. B o e h m, Das Deutschtum u. seine kulturgeogr. Leistung etc.,
Lipsk 1942, S. 66-67; A P e i s s l e r, Deutsche Siedlungen in Syrmien
Lipsk 1942, s. 23-25.
'
20

Z a b o r s k i, o.

C;., S.

46.

�449

448
wzdłuż całego obszaru gruntów, lecz jest skupione w jego środku.
Dawne ulicówki lokowały się zazwyczaj w pobliżu rzeki lub zbiornika
wody. W związku z rozwojem techniki, głównie budownictwa studzien, można zauważyć uniezależnianie się tych wsi od wody; wsie
lokują się na pagórkach lub na suchej płycie 21. Można tu z dużym
prawdopodobieństwem przyjąć jako zasadę, że ulicówki nowsze, lokowane niezależnie od wód, posiadały wszystkie grunty w pobliżu osady
rozmierzone, czego nie można twierdzić o starszych ulicówkach położonych w pobliżu wód, czy na terenie geograficznie i gospodarczo
przejściowym. Tutaj można zauważyć w sąsiedztwie zabudowań nie
podzielone płaty pastwiska czy w ogóle gruntu gminnego, mogące
'tworzyć, powiedzmy, "nawsie boczne". Jako prawdopodobny przykład można podać opracowaną przez K. D o b r o w o l s k i e g o wieś
Krauszów na ,podhalu 22. Takie nawsie, leżące z boku osady, znamy
w kilku ulicówkach Małopolski.
21 S e ring
- von D i e t ze, Agrarverfassung der deutschen Auslandssiedlungen in Osteuropa, Bd. I, Berlin 1939, passim; B o e h m, o. c., 67;
M a r t i n y, Die Formen, s. 25.
22 D o b r o w o l s k i, Najstarsze osadnictwo Podhala, s. 24-40.
Krau'BZÓW jest ulicówką o dawnym ustroju niwowym. Na ma'pie widzimy osadę
położoną na jednym brzegu Czarnego Dunajca u skraju trzech niw. Inter~sowałaby nas tu najwięcej niwa XVII, leżąca nad Dunajcem naprzeciw
wsi a u podstaw niwy I i III oraz niwa III. Wobec widocznegopodziału niw
sąsiednich obie mogły stanowić jedyny teren dla nawsia. Istotnie, częśĆ
piwy III tuż przy domach stanowi pastwisko gminne (870 sążni) oraz gaje
gminne i pastwisko (2 m 75 s.). Większośćniwy III należy do dworu. A' jest
:tc.teren między wsią, potokiem a Dunajcem. Wymieniona niwa XVII jest
tzw. niwą domową, z której jednak tylko część została zabudowana (lewy
brzeg Dunajca), reszta stanowi pastwisko gminne. Czy można tę resztę niwy
domowej uważać za nawsie "boczne"? W pracy Dobrowolskiego nie znaj.dujemy na to odpowiedzi.
Możemy tu dodać dalsze dane świadczące a położeniu nawsia z boku
osady: W r. 1554 Mikołaj Biberstein alias Bojszowski właściciel Starej
Wsi i Jan Rajski właściciel sąsiednich Dańkowic w Księstwie Oświęcim,skim przeprowadzają podział lasu między siebie. Obie wsie leżą nad tym
samym potokiem wpadającym do Wisły. Otóż dzielony las dotyka bezpo'średnio nawsia. Czytamy oto, że "lasy zaczynają się od nawsia dankowskiego i ciągną się przy granicy bestwińskiej aż do Wisły, a brzegiem od
'Wisły aż do granicy jaj'Szowskiej (Jawiszowice - przyp. J. B.) a od
granicy jajszowskiej aż ku nawsi dankowskiej powyżej i wedle nowego
'stawu spólnego... ". Można wnioskować z treści dokumentu, że nawsie to
~eży między Dankowicami a Starą Wsią, a więc poza jedną i drugą wsią
i tuż pod lasem. Być może, jest ono pozostałością pierwotnej osady obej.mującej obie wsie, o czym świadczyłaby nazwa Stara Wieś. (Dokument

O istnieniu nawsia w ulicówkach świadczą dane źródłowe do wsi
śląskich przytoczone przez A. M e i t z e n a. Wieś Czechnica k. Wrocławia jest wg. mapy ulicówką, położoną na lewym brzegu Olawy
w niedalekiej odległości od Odry. Zródła z 1610 r. wykazują, że część
nawsia (Dorfanger, Dorfau)' nadaje klasztor gminnemu pastuchowi za
określone powinności roczne. Świadczy o tym też przywilej dla karczmarza 0?3.
Te przykłady wskazywałyby, że ulicówki posiadały nawsie wówczas, gdy przy położeniu w dolinach rzecznych lub na terenie geograficznie i gospodarczo przejściowym, wieś posiadała wspólne grunty
gromadzkie. W wyznaczaniu nawsia w tym typie na czoło zdają się
wysuwać wyżej podane warunki terenowe, gdyż pastwisko gminne
mogłoby w innych warunkach fizjograficznych leżeć z dala od wsi.
W ogólności jednak stwierdzić należy, że n'awsie nie jest organicznie
związane z osadami ulicowymi.
Jaką rolę pełniło nawsie ulicówki w żydu ludności tego typu wsi
wydaje się zależeć od tego, czy oprócz niego posiadały one wspólny
plac gminny w środku osady. Ulicówki z placem pośrodku są dość
często spotykane 24. Na takim placu mieścił się zazwyczaj kościół, nieten jest sporządzoną w końcu XVIII w. lub z pocz. XIX w. kopią. Znajduje się ona w posiadaniu prof. St. S z c Z o t ki).
Ciekawe, że w końcu XIX w. nawsiem nazywały się niektóre role
i łąki. Np. o wsi Biadoliny Radłowskie w pow. brzeskim w Małopolsce
w związku z nazwami miejscowymi, pod nagłówkiem "role" czytamy: "Nawsie, bo leży poza wsią i ciągnie się ku granicy gmin Perła i Biadoliny
Szlacheckie na zachód ... " itd. Zaś pod nagłówkiem "łąki" podobnie: "Nawsie (jak wyżej) znajduje się w tym samym położeniu". (K. M a t y a s,
Ludowe nazwy miejscowe w pow. brzeskim w Galicji, "Lud", T. I. Lwów
1895. s. 127).

Wydaje się, że w ostatnim wypadku mamy do czynienia z przesunięciem nazwy na oznaczanie innego przedmiotu. Podobnie we wsi Bronisz6w
spośród sześciu niw, na jakie podzielono ogół pól ornych w katastrze z r.
1786, jedna z nich nazywa się "W nawsiu". - Zob. J.. Fierich,
Broniszów, wieś powiatu ropczyckiego. Warszawa 1933, s. 29.
23 A. M e i t·z e n, Urkunden schlesischer Darfer zur Gesch. Hind!. Verhiilt. u. d. Flureinteilung insbesondere, Wrocław 1863, s. (44), 183, 184-185.
Nawsie boczne wydaje się być na terenie Śląska i Niemiec częste. We
wsi Krzeczyn w pow. oleśnickim nawsie ("Anger", "Aue") leży w niwie
dworskiej obok wsi. T'akże poza Śląskiem pojęcie "Anger" jest w tym znaczeniu znane. Np. na mapie wsi Panalte, pow: Calbe "Anger" leży "ausserhalb des Dorfes am Bach". Ciekawe, że w Środkowej Saksonii ."Anger"
leży najczęściej poza wsią a środkowy plac wiejski nazywa się tam "Dorfgarten". - Zob. H. S c h l e n g e r, Formen landlicher Siedlungen in Schlesien, Wrocław 1930, s. 59-60, przypis.
u Martiny, o. c., s. 33-34; Dobrowolski Najstarsze osadnictwo,s. 44.
29

�450
kiedy cmentarz, czasem staw, a nawet domki chałupników, zależnie
zresztą od tego, jak duży był ten plac. Taka ulicówka jest np. panującą formą dawnego osadnictwa w pow. świdnickim ~5. W osadnictwie
austriackim XVIII i XIX w. taki plac tworzono specjalnie jako miejsce
zbiórki ludności całej osady ("Appelplatz") 26. Każda wieś zresztą musi
mieć jakieś miejsce, w którym mogłaby się w pewnych okolicznościach
(uroczystości, zabawy itp.) spotykać cała ludność. W braku takiego
placu środkowego rolę tę pełnić musiało nawsie, choćby leżało z boku
wsi. W braku jednego i drugiego całe życie zbiorowe wsi musiało
koncentrować się w ulicy wiejskiej 27.
W związku z charakterystycznym placem wiejskim dotykamy szeroko dyskutowanego
a niezmiernie ciekawego kształtu wsi tzw.
o k o l n i c y. Jest to również jeden z naj starszych typów wsi osadnictwa
zachodnio-słowiańskiego.
Jako wieś planowana, będąca połączeniem
od razu kilku zadań - mieszkania, obrony, centralnego punktu życia
gospodarczego i społecznego całej osady - w swoim założeniu musiała mieć w środku wsi wolny plac. Mieścił się na nim staw dla pojenia bydła, tam pozostawiano bydło na noc itp.28. Spośród polskich
autorów piszących o tej wsi tylko P o t kań s k i nazywa taki plac,
jaki znalazł w Starej Wsi w Puszczy Radomskiej, nawsiem 29, inni
mienią go tylko placem. U G e r l a c h a zarówno plaJe okolnicy jak
i ulicówki nie mieści się w jego pojęciu nawsia. Wydaje się jednak,
że między określonym przez niego nawsiem a placem okolni,cy czy ulicówki istnieje tylko różnica stopnia wielkości a nie jakości 30. Jako
25 M. T l' e b l i n, Beitrage zur Siedlungskunde im ehemaligen Ftir!ltentum SChweidnitz. "Darstell. u. Quellen z. schles. Gesch." Bd. 6, Wrocław 1908, s. 59-60. Wśród ulicówek autor odróżnia ulicówki wąskie i szerokie, te ostatnie właśnie z większym placem pośrodku.
28B o e h m, o. c., 65.
27Taki typ wsi mamy np. w pracy G. J e n s c h'a, Der Siedlungs- und
Wirtschaftsraum der Gemarkung Steinbach, Berlin 1941. Tutaj w tyle za
stojącymi przy ulicy domami leżały ogrody, za nimi płoty oddzielające je
od p6l, tak że "alles Leben wird damit in die Dorf5trasse gedrangi" (s. 47).
28B a l z e r, Chronologia, s. 385.
29P o t kań s k i, Pisma, I, 187. Podobny plac w środku wsi choć innego typu P e l' s o W s k i nazywa również nawsiem. Zob. Osady na prawie
ruskim, polskim, niemieckim i wołoskim w ziemi lwowskiej, Lwów 1927.

s. 68, 81, 84, 85.
30 Nawsie okolnic nie mogło odegrać roli historycznej, jaka ujawnia
się w źródłach historycznych odnośnie nawsia innych typów wsi, a to
z dwóch powodów: było ono, po pierwsze, małe i tak niezbędne, jak plac
targowy w mieście, że nie mogło być przedmiotem sporów o zawłaszczenie.

451
wskazówki możemy tu zresztą użyć literatury czeskiej. Tam środkowy
plac okolnic określany jest mianem nawsia (naves) 81.
Z punktu
widzenia nawsia w i e lo d r o ż n i c e przedstawiają
różny stan, niekiedy podobny jak okolnice i ulicówki z placem. Często
zresztą wsie wielodrożne powstawały z rozbudowania i rozrostu tego
typu osad. Fr. P e I' s o W s k i powtarza za O. S c h l i.i t e r e m możliwość rozwoju osady wielodrożnej &lt;zwanej przez niego za L e n c e w ic z e m kupową) z okolnicy przez degenerację pierwotnych form 32.
Przypuszczenie potwierdza analizą pięciu wsi zachodniego Podola.
Takie wsie będą miały zawsze w środku charakterystyczny plac, podobnie jak rozbudowane owalnice 33. Częstym zjawiskiem było powstanie osad wielodrożnych z osad jednodworczych 34. Wsie wielodrożne
Podola wywodzą się także z ulicówek słowiańskich, z osad łanów leśnych, a nawet z osad łęgowych 35.
Zależnie od genezy i warunków
fizjograficznych
mielibyśmy
z punktu widzenia nawsia trzy typy osad wielodrożnych. Pierwszym
będą osady z placem pośrodku. Sieć zabudowanych dróg wykazuje
tu ośrodek centralny w formie placu, od którego rozchodzą się drogi
boczne. Można tu poszukiwać nawsia leżącego z boku osady, bowiem
wsiom wielodrożnym właściwy jest również niwo wy układ gruntu
z wspólnymi pastwiskami gminnymi. Istnienie takiego nawsia trudno
by pogodzić z dośrodkowym kształtem osady, bowiem nawsie musi być
dla niej czymś ośrodkowym. Tymczasem w takiej kupowej osadzie
powstaje na jej obwodzie coś w rodzaju peryferii. Taka osada wykorzystuje zazwyczaj dogodne warunki terenu (położenie nieckowe),
pozwalające na rozbudowywanie się we wszystkich kierunkach. Z możliwością nawsia u wylotu którejś z ulic należałoby się liczyć wtedy,
gdy osada wielodrożna leży na pasie granicznym dwóch stref fizjograficznych i gospodarczych (np. wyższe grunty uprawne i niżej połoPowtóre dlatego, że samych okolnic w Polsce mieliśmy bardzo mało. Z ab o r s it i, zainteresowany tym niewątpliwie najciekaWlSzym typem wsi,
wyliczył imiennie wszystkie okolnice w Polsce jakie znalazł. Było ich 35.
(o. c., s. 38-39). A. M e i t z e n, na 400 wsi śląskich znalazł tylko 3 okolnice.
iUrkunden, s. 104).
a~W. D a w i d e k, Zalidneni, spoleenost, kultura splJ.lenopbficska,
Praga 1939.
32 P e r s o w s k i, Osady, s. 28 i n., 52.
33 T a m ż e, s. 34. passim.
34 Wykazuje to D o b r o w o l s k i na
przykładzie wsi Niedźwiedzia,
s. 13. Archaiczną częścią osady było tu skupienie kilku domostw, w zasadzie jednodworczych, "bez regularnego planu, z rodzajem placu pośrodku",
z którego rozwmęła się osada nieregularnie skupiona.
35

29*

P e r s o w s k i, o. c., s. 28 i n.

�453

452
żon e pastwiska czy łąki). Wówczas jednak zatraca się koncentryczność
osady i znaczenie środkowego placu.
Drugim typem będą wielodrożnice chaotyczne bez ośrodka centralnego, rozbudowane przy bezładnych drogach. Zależnie od warunków
fizjograficznych wsie te otoczone są bezpośrednio uprawnymi polami,
bądź też leżą na granicach dwóch jak wyżej stref.
Trzecim typem będą wielodrożnice
rozrzucone
(kupowo bezkształtne), powstałe z rozrostu osad jednodworczych. O ile wieś ta nie
przeszła późniejszych pomiarów i regulacji, właściwa jej bezkształtność z kompleksem małych, krętych uliczek oraz bezładną szachownicą
gruntów, wyklucza możliwość nawsia.
Na ogół biorąc nawsie nie wiąże się organicznie z formami osad
wielodrożnych ze względu zarówno na ich kształt, warunki fizjograficzne, w jakich zazwyczaj te osady leżą, a także pomiary gruntów.
IPodobnie ma się sprawa z rzędówkami
jako wsiami już
o układzie typowo pasowym, ale nowszego pochodzenia. Powstałe
w wyniku osadnictwa tzw. olęderskiego XVI-XVIII
w. rzędówki bagienne miały układ regularny, podobny do ulicowego. W tych wsiach
"role gospodarstw wchodzących w skład osady nizinnej - pisze Wł.
R u s i ń s k i - składały się z szeregu podłużnych zagonów biegną'cych prostopadle do brzegu wód czy mokradeł. Taki pas roli zaczynał
się w miejscu naj niższym, przy zbiorniku wód, i ciągnąc się w górę
zbocza, kończył się już na miejscu suchym, wzniesionym wyżej".
Tutaj dopiero biegła droga, przy której stały zabudowania 36. Wynika
z tego, że całość gruntów, a zatem i te, które mogły stanowić nawsie
(grunty naj niżej położone), zostały tu rozmierzone między osadników.
Podobnie było w rzędówkach litewskich powstałych w wyniku pomiary włócznej XVI w., w których pod zabudowania nie wyznaczono
specjalnych gruntów. Wskutek tego musiały się one mieścić na wydzielonych pasach gruntu przynależnych do osadników, tzw. rezach 37.
Rzecz jasna, że wspólną była tu tylko ulica =droga. Możemy jednak
znaleźć wypadki, kiedy w rzędówkach bagiennych wraz z rozwojem
wsi i osuszaniem bagien tworzyło się coś w rodzaju nawsia. Przykładem tego są zmiany, jakie zaszły w rzędowej wsi bagiennej, Szumecza nad Sawą w Slawonii, w czasie od 1870-193738 (zob. szkic).
WI. R u s i ń s k i, Osady tzw. "Olędrów" w dawnym woj. poznańskim.
"Prace Kom. Atlasu Rist. Pol.", z. V, Poznań-Kraków 1939-1947, s. 56.
Zob. podobny opis u M a a s a, Die Formen, s. 28.
37 Ł o w m i a ń s k i, Przyczynki, s. 21-29.
3S B o e h m, Das Deutschtum, s. 64 i fotogr. 14. Jednorzędowa z po36

czątku wieś nie tylko zagęściła się po jednej stronie wody, ale powstał
także drugi rząd zabudowań po drugiej stronie, leżące zaś w środku bagna

Rzędówki, jako wsie pochodzenia nowszego, nie będą w istocie swej
struktury i ustroju gruntowego związane z nawsiem.
Przechodzimy do kształtów z podłużną przestrzenią wzdłuż wsi.
Chodzi tu o dawne kształty osad, jak owalnice i typy przejściowe
(widlica i ulicówka, powstała z przedłużenia owalnicy). Mają one
zarówno niwowy jak i pasowy układ gruntów. Są to, powiedzmy
z góry, osady o typowym nawsiu.
O wal n i c e .i o wal n i c e u l i c o w e (Angerdorf,
Strassenangerdorf),
te ostatnie będące tylko przedłużeniem
owalnicy, są
wsiami pochodzenia średniowiecznego. Na Ziemi Lubuskiej powsta-

'I

~~~~F

-,."

"

~L:]~~bA;
NOV.

~~~~~

• _

•••

"

pou.

Ryc, L Szumecza. Przekształcanie rzędówki 1870-1937

••

'.

.

wg E. Boehma.

wanie ich nie sięga poza połowę XVI w. 38. Nie spotyka się ich również
w nowszym osadnictwie Śląska 40.
Typowa owalnica to wieś "w kszta:łcie wrzeciona, złożona z dwu
gęsto zabudowanych
łukowatych
ulic wypukłych,
długości od
0,5 do 2 km, między którymi znajduje się wolny plac, staw lub cmentarz, albo kościół, lub inne zabudowania" 41. To wieś spokrewniona
z okolnicą zarówno podobieństwem kształtów, planowością zabudowań,
nawet czasami obronnością, jak też podobną jak tam rolą placu
zamieniły się na (wspólne?) pastwisko (Anger), a więc ha coś w rodzaju
nawsia. Trudno powiedzieć, czy wypadek powyższy był częsty.
38 St. Z a j c h o w s k a, Owalnica, typ starej wsi między Łabą a zachodnią granicą Pomorza Mazowieckiego. "Przegląd Zachodni" 1950,
nr 9v'10.
40 K. M a y d e ll,Die
landlichen Siedhmgsformen Nordwestschlesiens.
Heimat und Volk, Festschrift etc. Brno itd., 1937, s. 453.
41 Z a b o r s k i, o. c., s. 39.

�454
w środku wsi. Jest on tu jednak większy niż w okolnicy. Stanisława
Z a j c h o w s k a, która zbadała niedawno wsi tego typu w Ziemi Lubuskiej, pisze, że na tym placu mieści się "jeden lub kilka stawów,
szkoła, kuźnia, urząd gminny, czasem kilka zagród, a na najwyższym
miejscu kościół. Czasem zabudowanie wewnętrznego placu ogranicza
się tylko do kościoła, czasem znajdują się tu tylko stawy" 4I!. Jest to
bez wątpienia nawsie, choć autorka tego tak nie nazywa. Place owalnic
Podola nazywa P e r s o w sk i nawsiem. W literaturze niemieckiej
Anger lub Au (Aue), w czeskiej również naves 43. Charakter tej prze42 Z a j c h a w s k a, o. c., s. 298. Klasyczny wygląd i zabudowa nawsia
na Ślą::lkuwygląda wg S c h l e n g e r a następująco: ,,'" kleinere Gehofte
und allein&amp;tehende Hauser liegen mehr oder weniger regelmassig auf dem
Anger ... Auch die gewerblichen Grundstiicke, wie Dorfschmiede, Stellmacherei, Backerei, Kram- und Gastwirtschaft haben hier inmitten der
Siedlung ihren Platz gefunden. Schule, Gemeinde-, Armen- und Spritzenhaus, iiberhaupt alle dem offentlichen Gemeindeleben dienenden GebaUde
stehen auf dem Anger. Dazwischen liegen noch sauber umzaunte Obstund Gemiisegarten und im Schatten grosser Linden und Dlmen die Ehrendenkmaler der Gemeinde. Dieses Gewirr von Hausern und Garten wird
von der Dorfkirche iiberragt, die manchmal von dem ummauerten Friedhof umgeben ist ... " S c h l e n g e r, Formen, s. 70-71.
43 Owalnice były typem powszechnym w osadnictwie Pomorza, Poznańskiego i Śląska Dolnego, jak zresztą w ogóle w osadnictwie słowiańskim na wschód od "Limes Sorabicus". (Z a obo r s k i, o. c., s. 40-41).
W Niemczech uważano owalnicę początkowo za słowiańską (np. M a r t i n y
nazywa ją "slavisches Langdorf oval"). Nowsi uczeni, zachwyceni jej piękną
i celową formą, usiłują dowieść jej germańskiego pochodzenia z okresu
wczesnej kolonizacji niemieckiej (E b e r t, o. c., s. 25, M e y d ell, o. c..
s. 433).
Można tu 'dodać, że w literaturze niemieckiej S c h l e n g e r ustalił
nową, formaHstyczną zresztą, typizację kształtów wsi śląskich na podstawie dwóch zasadniczych kryteriów: właśnie przestrzeni wewnętrznej
i ustroju gruntowego (Flur). Z okresu kolonizacji na prawie niemieckim
wyróżnia trzy typy: wieś nawsiową (Angerdorf), ulicową (Strassendorf)
i wieś łanów leśnych (Waldhufendorf). Pierwsze dwa typy wyznacza zasadniczo przestrzeń wewnętrzna ws:1,trzeci zaś ustrój gruntowy. A znów
wg kształtu nawsia odróżnia cztery podtypy osad nawsiowych: podłużne
(Lanzettangerdorf), owalne, czworokątne 1 trójkątne. - S c h l e n g e r, Formen, s. 106-107, 61-62.
Takich wsi nawsiowych znalazł Schlenger na Śląsku ok. 500, z tego
ok. 350 prawa niemieckiego. Wsie te są wg niego typowe dla osadnictwa
średniowiecznego. -:- T a m ż e, s. 141, 84.
W związku z nawsiem owalnicy trzeba stwierdzić, że na północnych
środkowych terenach Polski, gdzie owalnice są częste, słowo nawsie nie

455
strzeni przebija wyrazme ze szkicu typu tej wsi, jaki znajdujemy
w pracy A. M e i s n e r a o osadnictwie niemieckim w Sudetach i Karpatach Zachodnich 44. Przez środek owalnicy płynie potok, po obu jego
stronach leżą pastwiska lub łąki, na nich domy chałupników, a dopiero poza obu drogami mamy zabudowania chłopskie (zob. szkic). Ta

p O L A

p O L A
c
i1t-------------I

Ryc. 2. Szkic schematyczny owalnicy wg A. Meisnera.
wieś będzie typową osadą z nawsiem je posiadała.

i każda wieś tego typu będzie

jest używane na ich określenie, nie ma też wzmianek o nim w żródłach
historycznych. Nie wiemy, do jakich terenów odnoszą się dane zawarte
w "Słowniku języka polskiego" J. Kar ł o w i c z a. Określenia są tu całkowicie zgodne z charakterem przestrzeni, o której mówimy. Dane do nawsia w "Słowniku gwar polskich" J. Kar ł o w i c z a wydają się pochodzić
tylko z południowych terenów Polski. Przenosząc zatem termin nawsie na
plac owalnic dokonujemy tu pewnej dowolności.
44 A. M e i s n e r, Die Agrarverfassung der Deutschen in den SudetenWndern u. den Westkarpaten w zbiorowym wydawnictwie S e r i n g - von
D i e t z e, o. c., s. 250.

�457

456

szeroki, w zależności od warunków
fizjograficznych,
stanowiący
wspólne pastwisko, wygon, nieużytki itp. - To właśnie było nawsie.
Stanowiło ono w tym typie osadnictwa wraz ze skotniami jedyną własność gromadzką. Często brak było nawet skotni 4S. Niekiedy w szerszych dolinach rzecznych nawsie liczyło nawet kilkaset metrów szerokości. Długość jego była zazwyczaj taka, jak całej osady. Wiadomo
zaś, że wsie łanów leśnych rozwij ały się stopniowo w górę potoków
w miarę przybywania osadników i w ten sposób dochodziły do olbrzymich rozmiarów. Wprawdzie nie zawsze oba łańcuchy zabudowań by-

Łań c u c h ó w k a, ściślej wieś łanów leśnych 45, jest typową wsią
okresu tzw. kolonizacji na prawie niemieckim od XIII do XV w. 46.
Właściwym terenem jej rozprzestrzeniania
się są doliny wyżynne
i górskie, w których rozwinęło się· osadnictwo na karczunkach leśnych.
Łańcuchówki są to także klasyczne osady z nawsiem ze względu na
charakterystyczne
dostosowanie formy osadnictwa planowanego do
warunków fizjograficznych. Jest to także osadnictwo, w którym łan
jest nie tylko jednostką miary gruntowej (jak np. we wsiach niwowych), ale także rzeczywiście zastosowanym podżiałem przestrzeni.
Nawsie
już w momencie
lokacji
wsi występuje
jako
o r g a n ic z n a c z ę Ś ć r o z p l a n o wan i a t e g o t Y P u o s a d y.
Osadnictwo wyglądało tu w ten sposób: po ogólnym wyznaczeniu granic wsi wytyczano w dolinie wzdłuż potoku dogodne miejsca pod zabudowania. Następnie każdemu osadnikowi wyznaczano jednakowy
zazwyczaj pas gruntu ciągnący się od zabudowań w górę aż po granicę wsi, którą stanowił zazwyczaj dział wodny. Obok każdego łanu
gruntu wytyczano wzdłuż drogę polną. Łany i drogi następnych osadników biegły paralelnie. Podobnie było z zabudowaniami;
każdy
z osadników stawiał je na początku swego gruntu w pewnej odległości od potoku. Wzdłuż szeregu· zabudowań biegła zwykle droga
wiejska 47. Rzeczą najistotniejszą jest to, że początek wymierzonych
łanów nie sięgał strumienia czy rzeki, lecz zaczynał się w pewnej
odległości od płynącej czy stojącej wody, ze względu na warunki terenowe, a szczególnie obawę powodzi. Z drugiej strony wody sytuacja
wyglądała analogicznie. W ten sposób zostawał pominięty od podziału
między osadników pas gruntu z obu stron wody, mniej lub więcej
46 Należy zauważyć, że termin
"łańcuchówka" nie wyraża należycie
tych właściwości, o które nam tu chodzi, gdyż zawierają się one nie tyle
w kształcie, ile w ustroju gruntowym. Termin "wieś łanów leśnych" wydaje się tu lepszy, gdyż ujmuje rozplanowanie wsi.
46 Z a b o r s k i, O kształtach, s. 60. Tamże zebrane zgodne na ogół po·glądy. Są wszakże twierdzenia inne. Fr. P e r s o w s k i w recenzji pra~y
W. B e r n a r d a, Das Waldhufendorf in S::hlesien dowodzi, że wsie łańcuchowe istniały już rprz.edkolonizacją niemiecką. ("Roczn. dz,iej.społ. i gospod.", III, 1934, s. 647). W. Bernard, zajmujący się specjalnie tego typu
wsiami, twierdzi, że zajmują one na Śląsku ok. 25010powierzchni. - W. B e rn a r d, Das Waldhufendorf ilIlSchlesien, Wrocław 1931, s. 19.
47 Opis zakładania takiej wsi podany u A. M e i t z e n a, Die Ausbreitung der Deutschen in Deutschland und ihre Besiedlung der Slavengebiete.
".Thrb. f. Nationalokonomie u. Statistik," t. 23, Jena 1879, s. 26. Zob. też
Fr. P i e k o s i ń s k i, O sądach wyższych prawa niemieckiego w Polsce
wieków średnich. "Rozpr. i spraw. w. h. f. A. U." t. XVIII, Kraków 1885,
s. 9.

Ryc. 3. S2Jkicschematyczny łańcuchó~

wg A. Meisnera.

wały równie silnie rozwinięte, ale to nie ma znaczenia dla sprawy
nawsia.
Wsie łanów leśnych są panującym typem osadnictwa średniowiecznego Małopolski i Lubelskiego. Są również typowe dla Śląska Dolnego
i Czech.
Wydaje się, że tylko z nawsiem takiej wsi wiąże się jego określenie
i opis u G e r l a c h
Świadczy o tym nie tylko zgodność wszystkich
podawanych przez niego elementów z nawsiem wyżej omówionym,
ale także i to, że materiały żródłowe, jakimi autor rozporządzał, pochodzą głównie z dzisiejszej Małopolski i Lubelskiego. Możemy więc
powiedzieć, że ilekroć spotykamy wieś tego typu - ale typu czystego

a.

..' I

I

ł8

D o b r o w o l s k i, Dzieje, s. 15. T e n ż e, Najstarsze, s. 42, 57.

�458
- zawsze będziemy mieć do czynienia z nawsiem. W taki sposób skąpe
niekiedy materiały źródłowe doznają tu znacznie szerszego oparcia 48.
Odnośnie do łączenia nawsia z wsiami łańcuchowymi musimy tu
wnieść pewne ograniczenia. Otóż nawsie będą posiadały zaWSze wsie
łanów leśnych czystego typu; zarówno pod względem kształtu, jak
układu gruntowego, położone w dolinach rzecznych. Pomijamy tu
wszelkie morfologiczne odmiany, jakie się tu zdarzają, które często,
jako położone w specyficznych warunkach fizjograficznych, nie zawsze
nawsie wykazują 50. Do form pochodnych należą górskie wsie zarębne.
Wprawdzie są one z kształtu całkowicie zbliżone do łańcuchówek i nawet taki sam bywał tam model osadniczy, inny jednak nieco ustrój
gruntowy. Różnica polega na tym, Że wymierzany danemu osadnikowi
grunt w postaci zarębka nie ciągnął się pasem od drogi po granicę
tylko w jedną stronę, jak przy systemie łanowym, lecz ciągnął się od
granicy do samego strumienia i odtąd aż do drugiej granicy względnie
na szczyt wzgórza, poza którym mogły jeszcze leżeć wyżej położone
wspólne grunty gromadzkie. Takie wymierzenie zarębka było spowodowane zarówno wąskością dolin górskich i bliską odległością działów
wodnych od wsi, a zatem i granicy, jak też i różnością gleby na stronie
lepiej i na stronie gorzej nasłonecznionej. Zasadą bowiem zorganizowanego osadnictwa na karczunkach było, aby każdy osadnik otrzymał
nie tylko równą, ale i 'co do jakości jednaką część gruntu. (Podobna
zasada leżała' także u podstaw podziału na niwy). W wyniku takiego
wymiaru zarębka nawet grunty naj niżej położone, przyrzeczne, zostawały podzielone i włączone do zarębków. Te zresztą grunty, wobec
zbyt ostrego nachylenia stoków, stanowiły jedyny nadający się do zabudowania teren. W ten sposób automatycznie znikała z obrębu zabudowanej części wsi wspólna własność gromadzka, a więc nawsie po- .
wstać nie mogło. Termin "nawsie" jest też w tych wsiach zarębnych
- jak zbadałem w terenie - nieznany. Grunty wspólne natomiast zostały przesunięte wyżej na bardziej płone wzgórza. Są to dzisiaj
jeszcze tzw. pasionki 51.
49 S o c h a n i e w i c z (w pracy Wójtostwa i sołtystwa pod wzgl, prawnym w ziemi lwow~kiej, Lwów 192.2, s. 304) na podstawie znalezionych
tylko dwóch notatek o nawsiu wnosi, że "te wzmianki zdawałyby się przeczyć zasadności twierdzenia co do znaczenia nawsia". Wydaje się. że ilość
notatek źródłowych nie jest jeszcze podstawą do takiego przypuszczenia
w świetle spojrzenia na zagadnienie od strony rozpowszechnienia wsi z nawsiem.
50 Odmiany form wsi łanów leśnych znajdujemy w pracy H. G r a u l a,
Formen des Waldhufendorfes auf der Nordabdachung der Karpaten
zam~;szczonej w ~za:sopiśmi~"Die Bu'rg", Kraków 1942, s. 369--406.
'
T~oretyczl1le 1 te wyzsze grunty zostały podzielone, często jednak są
nadal uzywane wspólnie jako pastwiska górskie.

459
Drugie ograniczenie, jakie tu należy podnieść, dotyczy istnienia
łańcuchówek na terenie równinnym, często bezwodnym (bezrzecznym),
jak to ma miejsce np. w okolicach Leszna Wlkp. Otóż tutaj wsie łańcuchowe stały się częstokroć typowymi wsiami ulicowymi dzięki temu
właśnie, że nie leżały nad rzeką, w dolinie, a przy równinnej szosie 5~.
W tqki.ch wsiach nie było warunków dla powstania nawsia.
4. C z y m b y ł o n a w s i e ?
Podsumujmy rozważania dotyczące genezy nawsia. Stwierdziliśmy,
że w osadnictwie średniowiecznym z jego typowym ustrojem gruntowym - niwowym, łanowym i pasowym - nawsie występuje jako
:lrganiczna część niektórych kształtów osad (owalnice i wsie łanów
leśnych), w innych zaś typach wsi może się pojawiać zależnie od
układu innych elementów osadniczych oraz warunków fizjograficznych
osady. Nie może to jednak być ostatecznym wytłumaczeniem nawsia.
Jeśli powstanie nawsia w łańcuchówce wydaje się być przy jej ustroju
gruntowym zrozumiałe już choćby ze względów fizjograficznych
(grunty nadrzeczne, podmokłe i zalewowe, trudne do uprawy), to ten
wzgląd wydaje się bezprzedmiotowy w owalnicy leżącej na równinie.
Dalej, dlaczego nawsie w łańcuchówce nie zostało podzielone między
osadników, jak to mamy w nowszych wsiach zarębnych? Dlaczego nie
powstaje ono w osadnictwie nowożytnym, np. olęderskim?
Pomijając na razie zagadnienie
oddziaływania
tradycji
dawnej
terytorialnej
wspólnoty wiejskiej na zachowanie pod formą nawsia
pozostałości wspólnej własności (o czym niżej), prawdopodobne rozwiązanie leżeć będzie w uwzględnieniu ówczesnego sposobu gospodarowania we wsi średniowiecznej.
Mówiliśmy już o gospodarczej i społecznej roli placu wiejskiego
w słowiańskich okolnicach i ulicówkach. Rola ta występuje szerzej
w nawsiu stworzonym przez osadnictwo okresu kolonizacyjnego. Okres
ten odznacza się rozwojem sił wytwórczych, uwidocznionym już wcześniej w rozy.roju osadnictwa na prawie polskim. W gospodarce wiejskiej stosuje się ulepszone narzędzia rolnicze produkowane
przez
miasta, co umożliwia wzięcie pod uprawę zwiększonego areału ziemi
a stąd stworzenie nadwyżki produktów rolnych na sprzedaż do miast.
Owczesny rozmach gospodarczy przejawia się w zniesieniu szachownicy gruntów i zastąpieniu jej regularnym układem gruntów w postaci właśnie ustroju niwowego, łanowego czy pasowego, a w związku
z tym w ustaleniu regularnej trójpolówki. Poszczególne kultury rolne,
a także łąki, pastwiska i lasy, mają swoje określone położenie.
52

M a r t i n y, Die Formen, s. 31.

�460
W związku z tym stwarzane tu znacznie większe niż dotąd osady
muszą nabierać określonych form. Wytworzona tu znacznie większa
niż w okolnicach środkowa przestrzeń w postaci nawsia staje się przede
wszystkim pastwiskiem
- w łańcuchówkach
wraz ze skotniami
jedynym - na którym pasły się gęsi, świnie, bydło i konie. Znajdowały się tu zbiorniki wody - potoki, stawy, sadzawki - służące do
pojenia bydła, prania bielizny i do czerpania dla użytku domDwego.
Zbiorniki wody miały ważne znaczenie ze względu na ówczesny brak
lub małą liczbę studzien, zbudowanych zresztą na nawsiu ze względu
na naj niższe położenie a stąd łatwość dostania się do lustra wody, co
było istotne ze względu na niską ówcześnie technikę wiercenia studzien. Stąd zrozumiały jest opór i walka chłopów z zagarnianiem
nawsia przez sołtysów lub szlachtę; dostęp "ku wolnemu napawaniu"
odgrywa w tych sporach zasadniczą rolę. Dopiero postęp techniczny
w budowie studzien uniezależnił od naturalnych
zbiorników wody
i umożliwił osadnictwo na suchych pły~ach, stąd nawsie stało się
w osadnictwie nowożytnym
z tego' względu niekonieczne 53. Dalej,
dawna .wieś, uprawiając i przerabiając dużo lnu i konopi, używała
nawsia dla moczenia, suszenia tych surowców i dla bielenia płótna.
We wsiach zajmujących się specjalnie zwiększoną produkcją płócien,
jak np. na Śląsku 54 i w niektórych wsiach Małopolski, nawsie miało
stąd znaczenie istotne.
Te i inne względy gospodarcze wskazywałyby, że poszczególne gospodarstwo chłopskie w takich wsiach zwartych mogło ówczesnie' egzystować w pełni dopiero przy korzystaniu
z nawsia. Stwarzano więc je dla użytku całej gromady nawet wtedy,
gdy zostawało ono w akcie lokacyjnym formalnie przyznawane sołtysowi. Nawsie było także centralnym ośrodkiem gospodarczym wsi,
a zwłaszcza wytwórczości przemysłowej. Na nim mieściły się bowiem
wszystkie
punkty
przemysłowo - usługowe
ówczesnej wsi: młyn,
karczma, kuźnia, folusz itp. Było ono wreszcie centralnym ośrodkiem
życia społecznego wsi tu był koślCiół, cmentarz, tu gromadziła
się w potrzebie cała wieś.
53 Podobnie, jak umiejętność osuszania bagien i zwalczania niebezpieczeństwa powodzi w okresie nowożytnym usuwa względy fizjograficzne istnienia nawsia, które może być odtąd poddane uprawie rolnej i osadnictwu.
- O zależności osadnictwa od warunków fizjograficznych i ich zmian zob.
G. C i o ł e k, Wpływ środowiska geograficznego na formy osadnictwa i budownictwa wiejskiego w Polsce. "Lud", t. 39, Kraków-Poznań
1952,
!'. 231-239.
54 Zob. WI. R u s i ń s k i, Tkactwo lniane na Śląsku do 1850 roku. "Przegląd Zachodni" nr 11/12 1949,s. 375.

461
Z punktu widzenia roli gospodarczej i społecznej n a w s i e m
b ę d z i e z a rów n o ś r o d k o w Y P l a c w i e j s k i, jak i d ł u g a
p r z e s t r z e ń w z d ł u ż o s i o s a d y. Tę drugą przestrzeń
nazwijmy sobie "nawsiem pełnym". Do włączania obydwu przestrzeni
pod miano nawsia zmusza nas, jak widzimy, brak jakościowej różnicy
w ich genezie i funkcji. Jednak nawsie pełne, ze względu na swą
wielkość, miało swą odrębną historię - i to jest racja dla jego odróżniania. Nawsie niekoniecznie musi być gruntem nieurodzajnym, nieużytkiem, gdyż nie jest to jego istotna cecha. S ą t o g r u n t y n i ep a d z i e lo n e i w s P ó l n e n i e z r a c j i jak o ś c i g l e b y, a l e
położenia
w stosunku
do kształtu
wsi
a przede
w s z y s t k i m r o l i, jak ą P e ł n i ł y w ż y c i u g r o m a d y
wiejskiej,
przy
czym
nie
można
ustalić
koniecznej
ł ą c z n o ś c i t e j w ł a s n o ś c i g r o m a d z k i e j z i n n y m i r od z a j a m i w ł a s n o ś c i w s P ó l n e j (lasy i pastwiska) 55. Nie musi
to więc być pozostałość z wspólnej niegdyś własności gruntowej wsi
słowiańskiej. Jako własność gromadzka nawsie może być też innego
pochodzenia aniżeli pierwotna i wcześnie zanikła wspólna własność
pól ornych, czy przetrwałe
do naszych ,czasów wspólne pastwiska
i lasy.
T e r m i n "nawsie" pozostaje nadal nie wyjaśniony. Jeśli chodzi
o używanie na jego określenie wyrazy łacińskie w źródłach, to mamy
ich kilkanaście: campita .(compita), exitium, exitorium. commune, exitus, medietas villae, planicies 'communis, planicies villae, superficies,
vicus, villa, villa communis, villagium,
villamentum
(villimentum) ó6.

Nie wnosi to jednak wiele do genezy terminu polskiego. Zagadkowym
jest, dlaczego place licznych w północno-zachodnich ziemiach owalnic
nie są nazywane nawsiem. ZagadkiJ, ta, którą mogą rozwiązać przede
wszystkim językoznawcy, kryje może nowe oświetlenie genezy tej instytucji. Uderzającym jest fakt, że nazwę tę w językach słowiańskich
ó5 Że nawsie nie musiało być nieużytkiem świadczy m. in. fakt, że siano
na nim czasami zboże. - Zob. SPPP II, 2640 z r. 1436. Świadczy o tym też
spotykane w źródłach wzmianki o zaorywaniu nawsia. Np. SPPP II nr 4372
z r. 1491.- Zob. też W. Kur a s z k i e w i c z i A. W o l U, Zapiski i roty
polskie XV-XVI wieku z ksiąg sądowych Ziemi Warszawskiej, Kraków
1950, nr 1016, 1312. Chodzi tu o oranie i sianie zboża na tzw. wągrodzie,
równoznacznej z nawsiem.
56 Ciekawe, że w Niemczech łacina średniowieczna używała na określenie "Aue" terminów innych, mianowicie "augia" lub "augea", z czego
potem powstało prawne określenie "ius de gea", a jako odpowiednik niemiecki "Anger-(Auen)recht", - W. S c h r e i b e r, Das Auenrecht und das
Recht an der Aue mit besonderer Beriicksichtigung von Schlesien und
Brandenburg, Jenaer Dissert., Lipsk 1913, s. 3.

�463

462
(polskim i czeskim) spotyka się tylko w południowej Polsce 57, Czechach i na Śląsku, a więc na terenach z sobą sąsiadujących.
Sprawę terminologii komplikuje to, że w źródłach średniowiecznych
znajdujemy równocześnie obok terminu "nawsie" drugi, mianowicie
"w ą g r o d a". Termin ten występuje - jak dotąd wiemy - w Krakowskiem, na Śląsku, w Wielkopolsce i na Mazowszu. Oto w zapisce
sądowej krakowskiej z r. 1436 czytamy, że Andrzej i Małgorzata ze
Zborczyc z jednej, a Jan z Niewiarowa, Stanisław i Bartłomiej również ze Zborczyc z drugiej strony występują pro exitorio alias wą-

Ryc. 4. Nawsie w Żelaznym Ujeździe w Czechosłowacji wg V. Davidka.
grody. Chodzi tuo sprawę podziału wągrody, na której Andrzej
z dawna miał dwór. Zainteresowany tym terminem H e l c e l podaje
następujący przypis: "W sądowej zapIsce proszowskiej z dnia 4 listopada 1434 r. inna wzmianka jest o wągrodach w słowach: piscina,
51 Z terenów Wielkopolski znane są nam dotąd fakty istnienia nawsia
tylko w dwóch wsiach w dziś. powiecie ostrowskim, mianowicie Wturek
j Przybysławice Małe, z lat 1573i 1588.We Wturku nawsie zostaje podzielone między dwóch braci - właścicieli wsi. Znajduje się na nim sadzawka,
studnia, mielcuch i łączka. W Przybysławicach "nawsie jako już na tE"
czas jest wymierzone czterema składy wszerz, tak zawsze już być ma
i wolne od ogrodów, lub jeśliby za dobrą zgodą na rozsady a pozwoleniem
zobopólnym ... " - Archiwum Państw. w Poznaniu, Inscr. Caliss. nr 41
s. 843-845. Dane powyższe zawdzięczam Prof. Władysławowi R u s j 11 -

s k i e m u.

que est in villa ibidem (in Coczonow), et alia piscina superius ejusdem
piscine iacens inter exitorium wlgariter dicendo wągrodamy, ibidem
cum pratis ibidem ad viam Moykowszka tendentibus ... etc. W innych
znów niektórych zapiskach nawsie zwanem jest exitorium" 58.
Podobne dane istnieją z terenu Śląska. S. R o s P o n d przytacza
ciekawy wyjątek z Patentbuchu (księgi sądowej dominikalnej) z Kraskowa z roku 1666 w którym czytamy: ,,2. Zakazaly się wseliakie
schadzki noczne, kądziolki, zgraje wsetecne pod pokutą Pańsko winy
10 grziwien. 3. Pod tąmze pokutą aby zadyn na wsi nie oral. 4. aby
zadyn golębi niechowal. 5. aby (?) n a w ą g r o d z i e nowych zagrodkow nie czyniono ... ". Notatkę ową zaopatruje Rospond wyjaśnieniem:
"wągroda = nawsie, miejsce między ogrodzeniami, czyli wspólne pastwisko". Na innym miejscu między charakterystycznymi
wyrazami
przytacza: "po wągrodzie = per campita villae" 50.
Z terenu Wielkopolski mamy dotąd dane o wągmdzie z jednej tylko
wsi, mianowicie Wturek w pow. kaliskim. Oto w związku z obIatą
aktu działów rodzinnych (r. 1573) między Janem i Piotrem Wturkowskimi czytamy m. inn. o podziale nawsia czyli wągrody: "A co się
tknie łączki na Wierzchowisku sadzawki, ty, która jest n a n a w s i e
a l b o n a w ą g r o d z i e przed Janowym dworem ... "; "podle mielcucha aż do dąbku na nawsie, który jest i ma być (w) wągrodzie" 60.
W zapiskach sądowych Ziemi Warszawskiej z XV i początku
XVI w. termin wągroda występuje wielokrotnie przy różnych okoliczj

Wydaje się, że występowanie nawsia w okolicach Ostrowa Wlkp. ma
związek z sięganiem na te tereny enklawy wsi łańcuchowych, ciągnącej się
ze Sląska aż pod Leszno.
Ciekawe, że w Wielkopolsce obok terminu nawsie wy:stępuje w księgach
grodzkich rzadki również -termin ,,półwieś". oto we wsi Mod1iszewow pow.
gnieźnieńskim w r. 1700 znajduje się "gąsior wystawiony na pół ws i".
(Relac. Gnes. 226 f. 577). Podobnie w pow. kaliSkim dwaj chłopi "do odebrania kar cielesnych na IP ó ł w s i Skalmierzyc stawieni byli". (Relac.
Caliss. 244, f. 476a, r. 1785).Na ten termin zwrócił mi uwagę prof. D e r es i e w i c Z. Trzeba dalszych badań do stwierdzenia, czy nazywana tu "półwieś" jest równoznaczna z nawsiem i jak :szeroko ten termin był rozpowszechniony.
58 Starodawne prawa polskiego pomniki (w dalszym ciągu cytowane:
SPPP) II, nr 2640,s. 416.
59 S. R o s P o n d, Zabytki języka polskiego na Śląsku, Wrocław-Katowice 1948 s. 159-160, 87. - W "Słowniku" Kar ł o w i c z a, etc. słowo
"wągro~~" lub ,,\vągarda" znaczy: płot, miedza lub miejsce ogrodzone, wygon, mIeJsce między płotami.
• tiO Arch. Państw. w Poznaniu, Inscr. Caliss. nr 41, S. 599--600. Być
moze, dalsze badania archiwalne z terenu Wielkopolski wykażą występowanie wągród lub nawsia także w innych wsiach.

�464
nościach: pobicia się wzajemnego na wągrodzie, sporu o jej część,
zajęcia koni i bydła w zbożu na wągrodzie, zaorania gwałtem części
wągrody, postawienia płotu przy wągrodzie, czy też jej przegrodzenia itp.61.
Ma~y tu niewątpliwie do czynienia z drugim terminem na określenie takiego samego terenu z tym, że termin wągroda miejsce to
definiuje wyraźnie: jest to teren ogrodzony i położony w środku
osady. Wg. Br li c k n e r a przyimek "w" w złożeniach rzeczownikowych przyjmuje formę "wą", jak np. w wyrazach "wądół", "wąwóz",
"wąwel" 62.Uderza tu fakt wczesnego zaniku tego wyrazu w źródłach '13
w przeciwieństwie do przetrwania terminu "nawsie" do naszych czasów. Można by przypuszczać, że termin "wągroda" jest wcześniejszy,
ze to moze starożytny wyraz słowiański, "nawsie" zaś weszło na jego
miejsce w okresie kolonizacji na prawie niemieckim 64. Z prawdopodobną starozytnością wyrazu "wągroda" oraz z wyraźnym jego znaczeniem jako miejsca ogrodzonego wiązą się dalsze zagadnienia. Mozna
przypuszczać, że wągroda znachodziła się juz w przedkolonizacyjnych
wsiach słowiańskich typu okolnicowego i ulicowego. Przemawiałby za
tym fa:kt częstego występowania wągrody na Mazowszu {przy braku
terminu nawsie!), tak mało naruszonym przez kolonizację na prawie
niemieckim. Wągroda stanowiła w tych wsiach typowy plac wiejski
61W. Kur a s z k i e w i c z i A. Wo l f f, Zapiski i roty polskie XVXVI wieku, nry zapisek: 433, 1016, 1220, 1244, 1312, 2078, 2089, 2157, 2689,
2972. - Np. zapiska 1016: "Jakom ya Stephanum hominem Johannis nye

zbyl navangrodze kyedi konye zagymal de siligine de dampno ipsius Johannis do hobori ... " Zap.. 1220: "Jakom ya nyeprzeyachal ( ... ) ynyezayanlem Swyerz€!PYczzwangrodi gvalthem kmyeczych ... " Zap. 1244: "Yako
ya pospolney'vangrodze nyepobyl thobye czthyrech swyny gwalthem". Zap.
1312: "Thako my et Jakom Ja Jacub nyezaoral Janowy Chrzczonowy imycolayowy szynow puchalynych gyeh wągrody gwalthem". W zap. 2089 spotykamy określenie: "nadobrowolney wągrodzye", podobnie w zap. 2972.
Zob. też: K. T Ym i e n i e c k i, Procesy twórcze formowania się społeczeństwa polskiego'w wiekach średnich. Warszawa 1928, s. 244. Wągrodę określa
tu autor jako "pastwisko grodzone".
62A. B r i.i c k n e r, Słownik etymologiczny języka polskiego, Kraków
1927, s. 597.

.63Wyraz ten zachował się w nazwach niektórych miejscowości, a mianowicie: Wągrodno, pow. pułtuski, Wągrodno Nowe,· pow. grójecki, Wągrodzka Wola, pow. grójecki, i na Śląsku: Wągroda, pow. górowski i Wągrodno, pow. legnicki.
64Ponieważ termin "nawsie" występuje właściwie tylko na terenach
Polski południowej i jest pokrewny czeskiemu terminowi "IJllives",stąd
byłaby przesłanka do wniosku o ich wspólnym pochodzeniu - choć znów
przeczyłaby temu odmienność sufiksu - "wsie" - "ves".

465
zamknięty ze wszystkich stron płotami oraz - być może - bramą
czy bramami, zamykanymi na noc. Plac ten służył przede wszystkim
do zamykania na nim bydła na noc w celu ochrony jego od szkód (np.
od wilków), jak to np. spotykamy jeszcze w nowożytnym osadnictwie
kurpiowskim 65.
Względy gospodarczo-użytkowe, jak wiemy, zadecydowały o powstaniu i utrzymywaniu się nawsia pełnego. Zachodzi pytanie, czy
prócz nich nie należy się tu liczyć z działaniem tradycji własności
wspólnej?
Place wiejskie są w swoim znaczeniu całkowicie podobne do rynku
miejskiego 66. Wspólne używanie takiego placu, jak i rynku, jest ze
względów utylitarnych oczywiste i nie potrzeba go wywodzić ze wspólnej własności rodowej czy gminnej. W pierwotnym osadnictwie germańskim place wiejskie, różnie zresztą nazywane, były, niezależnie
od wspólnej marki czy almendy, miejscami publicznymi i wspólnie
używanymi przez ludność osady 61.Podobnie w pierwotnym i nowszym
osadnictwie słowiańskim 68.Tak jest z"resztą i dzisiaj.
O wpływie tradycji terytorialnej wspólnoty wiejskiej na powstanie
nawsia pełnego mozemy wnosić z kilku powodów. Po pierwsze, utrzy65Zob. Fr. P i a ś c i k, Osadnictwo w Puszczy Kurpiowskiej, Warszawa
Spotykamy tu kilka planów i fotografii wsi z dużym placem
pośrodku, zamykanym często na noc wrotami - kołowrotami. Plac ten
służył głównie do przetrzymania bydła. iPlace te spotyka się jednak' tylko
we wsiach zakładanych i mających regularne kształty, brak ich natomiast
we wsiach nieregularnych, którymi były osady samorodne. - T a m ż e,
1939, s. 55-58.

s.,39.

O dawnej wsi polskiej pisze M a c i e j o w s k i w tej materii następująco: "Do wsi bądż okrągło, bądź w ulice zabudowanej prowadził wągród zwany nawsią. Poza wągrodem leżało pole, a na nim skotnik
czyli pastwisko". - W. A. M a c i e j o w s k i, Historia włościan i stosunków
ich politycznych etc., Warszawa 1874, s. 71.
66Ujawnia się to doskonale w nazewnictwie czeskim. Tam rynek miejski określa się mianem "n a m e s t i", plac wiejski zaś jl;lko "n li v e s". Tym
ostatnim oznacza się teź nawsie pełne.
61L. V. M a u 't e r, Einleitung zur Geschichte der Mark-, Hof-, Dorfund Stadtverfassung, 2 wyd., Wiedeń 1896, s. 35-40.
68Odnośnie osadnictwa rosyjskiego por. np. L N. L e b i e d i e w a
i L P. M i ł o n o w, Typy posielenij Riazanskoj Obłasti w "Sowletskaja Etnografija", 4, 1950, s. 107-132. Spotykamy tu m. in. typy osiedli z placem
pośrodku, zwanym "pogost". Na takim placu znajdowała się nie tylko cerkiew i służył on nie tylko celom religijnym - jak twierdziła dawniejsza
nauka - ale przede· wszystkim było to centrum handlowe dla okolicy,
a także centrum administracyjne. Stąd też np. na Rusi Kijowskiej były
one dla tych celów specjalnie ustanawiane przez księżnę Olgę. - T a m ż e,
s. 116--117.

30

�467
łego nawsia 71. Przyznanie nawsia otrzymują z rąk przeora klasztoru
cystersów w Koprzywnicy w r. 1375 sołtysi dwóch wsi, Kobyle i Glinik
w pow. jasielskim, oraz w· r. 1421 sołtys wsi Okonin w pow. ropczyckim 72.
Fakty przyznania nawsia sołtysowi znajdujemy również w XVIwiecznych dokumentach lokacyjnych wsi karpackich zakładanych na
prawie wołoskim. Podaje to zamieszczony przez A. S t a d n i c k i e g o
przywilej lokacyjny wsi królewskiej Dołżyca w Sanockiem (daty nieokreślonej, w każdym razie z XVI w.) 73, dalej również wsi królewskiej, Boguszy w Sądeckiem z r. 154414 oraz takiejże wsi Bielczarowej,
również w Sądeckiem,75. Na 14 dokumentów lokacyjnych podanych
przez Stadnickiego, tyleż mamy wzmianek o nawsiu. Nie wiemy, jak
wyglądała sprawa w reszcie wsi, o których przywileje lokacyjne nic
o nawsiu nie mówią. Można tu dołączyć jeszcze jeden dokument z tego
typu osadnictwa, mianowicie z przenoszenia wsi Wisłoczek w r. 1512
z prawa niemieckiego na wołoskie. Czytamy tu m. inn.: "Także dałem
też łan nawsia podłuż wszystkiej wsi wymierzyć, kędyby pożytki sobie
czynić mógł, i to mu ze wszystkim prawem, państwem, dochodami
daję wiecznym czasem" 76.Mamy tu tę odmianę, że z istniejącego już
nawsia sołtys (kniaź) otrzymuje tylko wydzielony z niego (charakterystyczna rzecz, w podłuż!) jeden łan.
Nie wiemy jednak, czy nawsie w każdym wypadku jego istnienia
bywało przydzielane
sołtysowi we wsiach na prawie niemieckim,
a kniaziowi we wsiach na prawie wołoskim. Sprawę wydaje się autorytatywnie rozstrzygnąć badacz zagadnienia osadnictwa wołoskiego,
K. K a d l e c, twierdząc: "W osadach założonych na prawie niemieckim
nawsie według prawa zwyczajowego na1eżało z a w s z e 'do sołtysa,

mało się ono jako własność gromadzka mimo prerogatyw pańskich
i zawłaszczania. po drugie, przez cały czas jego trwania istniały
i przetrwały do dzisiaj wyraźne ślady praw gromady i jej członków
do wspólnego korzystania z jego terenu, jak to niżej zobaczymy. Potwierdzenie znaleźlibyśmy również w istnieniu prócz nawsia innych,
niezależnych od niego rodzajów własności wspólnej, jak pastwisk,
lasów, bagien i łąk. Tradycja wspólnoty przetrwała w tych ostatnich
w postaci bardziej czystej i - powiedzmy - prostolinijnej, aniżeli
w nawsiu 69. Świadczą o tej różnicy fakty przydzielania nawsia sołtysom oraz sołtysie i pańskie uprawnienia inne do nawsia, a inne do
pozostałych rodzajów własności gminnej.
5. D z i e j e n a w s i a jak

o w ł a s n oś c i g r o m a d z k i e j

Nawsie zatem, jako własność gromadzka, w swej klasycznej postaci,
jakie znajdujemy w ulicbwkach owalnicowych i wsiach łanów leśnych,
jest zasadniczo pochodzenia śrebniowiecznego.
i
Od czasów jego stworzenia aż prawie do dni naszych ciągnie się
ciekawa, obszerna, a dotąd prawie nieznana "historia nawsia". Rozpoczęła się ona ju~ może w momencie zakładania wsi, dalej przenoszenia jej na prawo niemieckie a później wołoskie.
Zachodzi najpierw pytanie, jak mianowicie ma się sprawa z nawsiem jako wspólną własnością gromadzką w okresie lokacji czy
reorganizacji wsi wobec uprawnień sołtysa i zwierzch~ich, .fe~d~lny~h
praw ziemskich pana, a następnie, jak te stosunkl zmlemaJą Slę
z czasem.
Jest znamienne, naco zwrócił uwagę G er l a ch, że w przywileja-ch lokacyjnych nawsie bywa często przyznawane sołtysowi. K3:zimierz Wielki w dokumencie lokacji wsi Domaradza w pow. brzozowskim w r. 1359 przyznaje sołtysowi prócz czterech wolnych łanów
także przymiarki wraz z nawsiem 70. Przy przenoszeniu wsi Harklowej w pow. bieckim na prawo niemieckie w p.rzyw.ileju wyda~ym
przez tegoż króla znajdujemy podkreślenie przydzlelema sołtySOWl ca69 Za zachowaniem w postaci nawsia elementów dawnej terytorialnej
wspólnoty słowiańskiej i przeniesieniu ich do nowej organizacji wsi l~kowanej na prawie niemieckim, czy upodobnionej do tego wzoru. opOWIada
się, nawiązując do Gerlacha, prof. B a r d a c h w artykule: Uwagi .J ,.r:Jdowym" ustroju społeczeństwa i prawie bliższości w Polsce średniowiecznej. "Czasopismo prawno-historyczne", t. IV Poznań 1952, s. 42l przypis
i s. 446, również przypis.
70Kodeks dypl. Małop., III, 961. "Ad quam sculteciam dicto Paulo et
suis sucessoribus damus quattuor mansos liberos cum supersticijs omnibus
et villagio ... ".

,

,

71I b i d., 783. "Damus preterea eidem sculteto v i 11 a g i u m t o t u m
alias nawsie ... ".
72I b i d., 869. Kod. dypl. Małop. IV, 1201. W tym ostatnim wypadku
sołtys otrzymuje "planiciem alias nawsie et residuitates agrorum alias
obszari ... ".
73Al. S t a d n i c k i, O wsiach tak zwanych wołoskich na północnym
stoku Karpat, Lwów 1848, s. 78. " ... villagium alias Na wsie, sculteti dicitur esse proprium ·erit ... "
74I b i d., s. 84. "Idem scultetus cum posteris suis habebit villagium
h. e. Nawsie pro sua utilitate, praeterea libera pascua, pro equis, pecoribus et pecudibus suis in silvis ... ".
75 I b i d., s. 89.
76K. K a d l e c, Valasi a valaśske pravo v zemich slovenskych a uherskych, Praga 1916, s. 504. Na tym miejscu składam serdeczne podziękowanie
Prof. dr St. S z c z o t c e za zwrócenie uwagi na szereg faktów żródłowych,
szczególnie z literatury czeskiej.
30*

�469

468

,

,.

w osadach wołoskich zaś t y l k o w t e d y, gdy zostało to w przywileju lokacyjnym wyraźnie wymienione" (podkr. J. B.) 77. Jest to stwierdzenie bardzo ważne. Ponieważ większość wsi średniowiecznych została założona lub lokowana na prawie niemieckim, a znów w związku
z typami osadniczymi ruchu kolonizacyjnego większość z nich, przynajmniej w południowej Polsce, posiadała nawsie, zatem - gdyby
twierdzenie Kadleca można było w pełni zastosować do terenów polskich - mielibyśmy nową, bo ilościową perspektywę zagadnienia.
Nie wiemy dalej, czy prócz zwierzchniego władania całym nawsiem
sołtysi nie otrzymywali lub nie zagarniali w bezpośrednie władanie
części nawsia, a to mianowicie te, które leżały w sąsiedztwie domostw
lub łączyły się z ich łanami. Tak np. przydzielano części nawsia do
łanów wybranieckich w wojew. lubelskim, jak to na podstawi-e rękopisu lustracji łanów wybranieckich
z XVIII w. ukazał G e r l a c h.
Wybraniectwo zaczynało się tam od rzeki i obejmowało w sobie
"nawsie wybranieckie", a obok niego istniało "naw sie wiejskie".
Sprawa kompetencji do nawsia byłaby początkowo wyraźna; przy'
jego przynależności do sołtysów gromada miała zapewne prawa użytkowe za wiedzą i zgodą sołtysa 77a. Sprawa komplikuje się jednak
w związku ze wzmagającymi się z czasem pretensjami pańskimi do
nawsia wraz z tworzeniem folwarków. Czy i jak zmienia się przy tym
prawo gromady?
Na tym miejscu można na to pytanie odpowiedzieć tylko szkicowo.
Z przywilejów lokacyjnych nie wiele możemy się dowiedzieć o tym,
jakie p~awo posiadała gromada do nawsia gdy ono należało do sołtysa. Ujawnia się to natomiast w zestawieniu z uprawnieniami pańskimi. Zgromadźmy garść faktów.
Począwszy już od końca XIV w. istnieje szereg zapisek w źródłach
o ciekawych sporach o nawsie między panami cząstkowymi wsi.
W r. 1385 dwaj dziedzice ze Szczytnik k. Krakowa mają proces o przegrodzenie nawsia .78. W r. 1398 procesują się dwaj bracia o zajęcie
nawsia i błonia 79. W r. 1398 istnieje między dziedzicami spór o wbicie
. na nawsiu 360pali i wyoranie 60 brózd 80. W r. 1443 Steczko Brzecho77 K a d l e c, o. c., s. 340.

77a Tak jak to wynika z brzmienia przywileju
dla sołtysów wsi klasztoru cystersów w Koprzywnicy, Kobyle i Glinik w Jasielskim z r. 1375.
"Hem damus et conferimus dictis aduocatis nempe villagium alias nawsze,
ut nullus in eo habeat facultatem preter aduocati voluntatem ... ". Kod.
dypl. Małop. III, 869.
78 SPPP VIII, nr 3560.
79 Tamże,
5047.
80 Tamże,
7~6.

wicz z Pohorcz w Lwowskiem zostaje wezwany na sąd za przegrodzenie drogi ośmioma palami, a nawsia czterdziestoma 81. W r. 1446
w grodzkim sądzie przeworskim Piotr Próchnicki, Aleksander i Jaczko
po jednej, a Jan Mszczurowski z synami oraz Henryk z Orzek z drugiej strony zawierają zgodę, że nec debent se impedire pro planiciis
alias Nawsze sub villa Vola Vangerka 82. Podobnych sporów można
by przytoczyć więcej 83. Równolegle z nimi idzie zawieranie umów
a podział nawsia w związku ·z podziałem, sprzedażą, czy zastawem
całej, bądź też części wsi. Przy podziale nawsia granicą bywał zazwyczaj potok, stawy czy sadzawki 84.
Trzeba by specjalnych badań dla rozwiązania zagadnienia,
czy
w tych spornych wsiach istnieli równocześnie sołtysi, i jak przedstawiało się ich prawo wobec pretensji pańskich do zajęcia nawsia, czy
też faktycznego władania nim.
Po skupie sołectw sprawa staje się bardziej prosta. Panowie przejęli dotychczasowe zwierzchnie uprawnienia sołtysów do nawsia, pozostawiając gromadzie tylko prawo korzystania z niego w formie prawa
na rzeczy cudzej (ius in re aliena). Wynika to z klauzul stawianych
przy umowach zastawnych czy dzierżawnych. Kiedy w r. 1464 Jakub
z Sen nowa zastawia Miklasiowi z Bystrowic w Przeworskiem dwa łany
w Zarzeczu zastrzega się, że siedzący na nich kmiecie i ich komornicy
mieć będą wolność w gajach, lasach, stawach i mogą dla własnej korzyści wycinać na nawsiu drzewo zarówno na płoty jak i na opał tak,
jak i kmiecie Jakuba 85. A znów gdy dwaj bracia, dziedzice z Pantalowic w Przeworskiem dzielą się w r. 1491 wsią i nawsiem na połowy
Akta grodzkie i ziemskie XIV, nr 789, 801 (w dalszym ciągu cyt. AGZ).
AGZ XIII, 3027.
83 Np. SPPP II, 1429, 1951, 2538, 2751, 3286, 4222, 4372. AGZ XIII,
2610. Można tu dla ciekawości dodać, że w sporach o nawsie brał udział
pceta Mikołaj Rey z Nagłowic. W r. 1549 Jan Smolik oskarża Reya i jego
poddanych o to, "quia ipsi in communi villagio hereditatis Bobin aedificaverunt cameras, sepes etiam sepiverunt". - Archiwum Państw. w Krakowie, Inscr., Castro Crac. LX, S. 880-81. Sprawa toczy się jeszcze w 1550 r.
"occasione conseptionis pastis villagii...
oocasione aedifiootionis domus
novae in communi villagio in Bobyn". Smolik i Rey posiadali po pół wsi
Bobin. - Act. Terr. Prosz. XX, s. 154.
84 AGZ XIII 474, 5388, 6055; AGZ XIX 455.
85 AGZ XIII 5388, rok 1464. "Item kmethones et eorum inquilini habeb.un~omnimodam libertatem in tota hereditate sicut et kmethones Iacobi in
s11v1S,gays, pascuis, piscaturis et omnibus usibus et ligna in rubetis exci~~n~i pro. usibus s~is ,tam pro sepibus quam pro caIefactura in Nawsye,
llpp1S, luhs et pemtus ab omni angariacione lacobi et communitatis ville
Zarzecze sed solius Myklassy debent obedienciam tenere ... "
81
82

�471

470
oświadczają, że wszyscy kmiecie będą mieć wolność prania bielizny
w sadzawkach i pędzenia do nich bydła, koni i trzody 86.
Jakie jednak było to prawo, czy pan ciągnął z niego korzyści, np.
przez nakładanie opłat? Czy też mógł po prostu zabierać części nawsia
wyłącznie dla siebie, pozostawiając resztę w zarządzie gromady z naczelną do niej własną dyspozycją? Na pierwszą ewentualność nie mamy
w źródłach polskich żadnego potwierdzenia.
Wydaje się, że prawo pańskie do nawsia rozwinęło się inaczej
w Polsce aniżeli w Niemczech. Tam panowie wzięli wszelką gminną
własność gruntową pod swą "opiekę" uzurpując sobie wyłączne do
niej prawo, zaś chłopskie uprawnienia
dotychczasowe zamienili na
prawo serwitutów. W ślad za uzurpacją prawną poszło stopniowe zawłaszczanie wszelkich gruntów gminnych &amp;7.
Jeśli chodzi o Śląsk, to trzeba tu odróżnić dwa różne pojęcia nawsia, jakie używano w praktyce. W geografii osadniczej traktowało
się je bardziej wąsko aniżeli w praktyce prawnej,
mianowicie jako
jede platzartige
Erweiterung
des Dorjinnenraums
- więc ograniczone tylko do wewnętrznej
przestrzeni wsi 88. Pojęcie jurystyczne
Aue było na Śląsku znacznie szersze i specyficzne tylko dla Śląska.
Do Aue zaliczano tu: granice wsi, szosy i drogi polne, rzeki (z wyłączeniempublicznych)
i strumienie, place we wsi i wolne miejsca nieuprawiane poza wsią. To pojęcie jurystyczne przyjęło najszersze znaczenie ze wszystkich części Niemiec właśnie na Śląsku. W Brandenburgii i na Pomorzu ogranicza się ono do właściwego nawsia i do
dróg. Znane było tam pod nazwą Strassengerichtsbarkeit.
Pod pojęciem właśdwego nawsia rozumiano w Brandenburgii illum locum, qui
in medio pagi aut viHae continetur et separatus est a casis et horreis
paganorum - jak to klasycznie określił z początku XVII w. S c h i f e I'd e c k e I' 89. To pojęcie można przenieść w całej rozciągłości na
stosunki polskie. Można tu dodać, że na Pomorzu było tylko 1000 wsi
86 AGZ XIX 455 r. 1491 "Omnes kmethones et homines in Pantelowicze
manentes in omnibus piscinis habebunt libertatem abluendi ves:tes, pecora,
pecudes et equos adequandi nec non ancas et anetas ad easdem mittendi".
Podobnie przy podziale wsi Riterowicze, gdzie zastrzega się bardzo wyraźnie wolność paszenia jak dotąd bydła. AGZ XIII 474. Por. teź' 5388.
(f1 A. M e i t z e n,
Siedelung und Agrarwesen der Westgermanen und
Ostgermanen, der Kelten, .Romer, Finnen und Slaven, Bd. I, Berlin 1895,
s. 167.
8B H. S c h l e n g e r, Formen Uindlicher Siedlungen in Schlesien, Wrocław 1930, s. 60.
B9 W. S c h l' e i b e r, Das Auenrecht und das Recht an der Aue mit besanderer Bericksichtigung von Schlesien und Brandenburg, Jenaer Dissert.,
Lipsk 1913, s. 1-14.

mających Aue. W IPrusach Wschodnich i Zachodnich istniały tylko
ślady AuenreC'ht. Rzecz znamienna, że Poznańskie nie znało prawa
nawsia 90.
Pisarze niemieccy XVII i XVIII w. (Schiferdecker, Friedenberg)
twiedzili, że prawo nawsia należało zawsze do pana, gdyż do niego
należała wszystka ziemia. Literatura nowsza wywodzi - choć niezbyt
zgodnie - genezę Auenrecht
z przemocy pana. W każdym razie
w wieku XV Auenrecht pańskie jest już regułą. S ch I' e i b e r uważa,
że duży wpływ miało tu działanie prawa rzymskiego, które niszczyło
wspólną własność, nie przypisuje natomiast większego znaczenia wpływowi kolonizacji na prawie niemieckim. Jest to wg niego gewohnheitsrechtlich allmahlich ausgebildetes Recht, a utrwalenie jego nie zawsze
było izwiązane z posiadaniem' przez pana ziemi. Wystarczyło mieć
tylko poddanych, a stąd prawa zwierzchnie do własności chłopskiej 91.
W połowie XVIII w. całe nawsie na Śląsku należało do pana wraz
z ulicami, drogami, placami, pasami granicznymi, rzekami, strumieniami, stawami i sadzawkami. Do pana należały
nawet wszystkie
drzewa i krzaki na nawsiu oraz wzdłuż szos, strumieni, granic itd.
"Można sobie łatwo wyobrazić - pisze Z i e k u I' S c h - jak wiele
zatargów i procesów musiało się rozpalić dokoła tego prawa do nawsia
(Auenrecht) od czasu, gdy pan rozpoczął ścisłe przestrzeganie
tych
uprawnień
i finansowe ich wykorzystywanie" 92. Pan miał nawet
prawo siania koniczyny w ogrodach
chałupników,
siedzących na
nawsiu. Z drugiej ~trony jednak chłopi mieli tam prawo do paszenia
na nawsiu swego bydła. Dochód pański z nawsia był tam poważny:
hrabiemu Liniburg-Stirum
nawsia położone w jego dobrach rybnickich
T a m ż e, s. 1-14, 61.
T a m ź e, s. 16, 41-42.Por.
też O. C z a l' n a w S k y, Das Schlesische Auenrecht mit Rucksicht auf das Hochwasserschutzgesetz vom 3 JuL
1900, Greifswald 1905,s. 5-51.
92 J. Z i e k u I' S c h, Hundert Jahre schlesischer Agrargeschichte.
("DarstelI. u. Quellen z. schl. Gesch.", Bd. 20, Wrocław 1915, s. 93). W ciekawym
druku wydanym w Jeleniej Górze w 1730 r., mianowicie w aktach sporu
chłopów z dworem we wsi Proboszczów (Probisthain, Probsthain) w okolicach Jeleniej Góry znajdujemy sporo wzmianek o nawsiu. M. in. czytamy
w punkcie 6 wyroku komisji królewskiej z r. 1691 w sprawie praw pańskich do nawsia następująco: "Das Anger-Recht mussen die Unterthaner
del' Herrschaft unstrittig zugestehen und haben die Bauern, die darauf
stehende Baume und Satz-Weiden, auf Bitte derselben zugenussen, so lange
es der Herrschaft aus guten Willen beliebig ist". (Abermalige ausfuhrliche
Vorstellung. .. Resolutionibus et Decisis... von Anno 1556 bis... Anno
1728 etc., Hirschberg 1728, s. 75. Druk w posiadaniu prof. S z c z o t ki).
\lO

91

�472
przynosiły rocznie 1500 rt. dochodu 93.To nieznośne prawo pańskie do
nawsia zostało tam zniesione w dn. 2 i 11 marca 1850 r., ale już
w 1856 r. z powrotem przyznane panom. W wyniku jego działania
wszystkie gminy wiejskie na wschód od Odry, pozbawione dóbr i majątków gminnych, były stale finansowo słabe i niesamodzielne 9ł.
Na ziemiach polskich sprawy nawsia wydają się rozwijać nieco
inaczej. Do powstania tak bezwzględnego prawa do nawsia nie doszło
u nas, zdaje się nigdzie. Zapędy pańskie szły nie tyle w kierunku prawnego, ile faktycznego zawładnięcia nawsiem jako terenem, a raczej jego częścią, i użytkowania go jako ziemi folwarcznej z całkowitym wyłączeniem praw gromady do zajętego terenu.
Fakty apetytów pańskich do nawsia mamy już z pierwszej połowy
XV w. W r. 1431 Zegota i pięciu kmieci z Uliny staje w sądzie przeciw Jaskowi z tejże wsi 'za zabieranie "pól wgornych", bydła i ortos
s'l.{os na navsya 95. O podobne sprawy toczą w 1445 r. spór z panem
kmiecie z Tuliczówka 96.
W odpowiedzi na skargę chłopów z wsi Lubczy w pow. pilzneńskim
na ich arendarza w r. 1549, król Zygmunt August udziela mu napomnienia i nakazuje, aby nawsie nie było zagrodzone, ale wolne dla
przepędzenia bydła do wodopoju 97. W r. 1574 poddani ze wsi Glinnika
Niemieckiego w pow. jasielskim wnoszą skargę na M*ołaja Lubomirskiego, starostę tymbarskiego. Król Henryk Walezy w liście do niego
pisze: "Skarżyli się (sc. poddani), żeście im nawsie pospolite odjęli
i na łąki obrócili. (... ) Nawsie ich, któreście im wzięli, abyście zaś
wrócili, gdyż się oni bez tego nie mogą obyść" 98. Podobnie wygląda
skarga i wyrok z tegoż roku w sprawie sporu chłopów ze wsi Iwkowy
93Z i e kur s c h, o. c., s. 376. Spośród 5743 wsi na Sląsku (rok 1891)
było wsi z nawsiem (w znaczeniu prawnym) ok. 3500. Przedstawiały one
poważną wartość gospodarczą. Np. w okręgu legnickim 170 000 mk, we
wrocławskim 260 000 mk. - S c h r e i b er, o. c., s. 12.
9t Z i e kur s c h, o. c., s. 376. Rzecz szczególna, że nad zniesieniem tego,
w gruncie rzeczy feudalnego prawa, toczyła się w Niemczech z pocz. XX w.
aż do I wojny światowej gorąca polemika, czego wyrazem było właśnie
ukazanie się wówczas kilku prawno-historycznych opracowań tego przedmiotu.
95SPPP II 2538.
96AGZ XIII 2610.
07 Sto K u t r z e b a, Materiały do dziejów robocizny w Polsce. "Arch.
Kom. Pr." IX, nr 56. Czytamy tam: "Item villagium alias nawsie non debet
claudi sepibus, sed debet esse locus et transitus liber et sufficiens pro pellendis pecoribus et gregibus cmetonum ad aquam alias ku napawaniu".
98Arch. Państw. w Krakowie, Castro Biec. t. 18, S. 450.

473
w pow. brzeskim z dzierżawcą, Ludwikiem Decjuszem 99. Trzeba tu
zważyć, że były to wsie królewskie, w których chłopi mogli dochodzić
swoich spraw. Inaczej było zapewne we wsiach szlacheckich. Ale
nawet wyroki sądów referendarskich
nie zawsze brały chłopów
w obronę przed grabieżą dobra gminnego. W r. 1595 sąd referendarski
wydaje wyrok w sprawie sporu między panem Białobrzeskim a poddanymi wsi Jodłowej (pow. Jasło), w którym czytamy: ,,2 strony
nawsia, o które się też skarżyli, a to milczenie wieczne tym to poddanym skazujemy, gdyż wolno dzierżawcy drogi obracać, gdzie chce:
wszakże mają mieć ci poddani zawsze wolny przystęp do wody i budowania ... " 160.
W sprawie zawłaszczania, władzy pana a praw gromady, materiały
źródłowe nie są bynajmniej zgodne nawet odnośnie do wsi tzw. samorządnych, tj. opartych o prawo niemieckie, a stąd posiadających instytucj ę gromady i ławy wój towskiejczy
sołtysiej 161. Większość danych
przemawia wyraźnie za dużą, czasem niemal wyłączną kompetencją
gromady. Gromada cała, lub ława wójtowska, przyjmuje do wiadomości sprzedaże i zakupna zagród, placów, chałup znajdujących się
na naw siu, osadza na nim chałupników, zagrodników czy rzemieślników, karze chłopów za samowolne zajmowanie nawsia itp.102. Rzecz
jasna, że wszystkie tego rodzaju uchwały ławy wójtowskiej czy gromady· musiały być akceptowane przez pana wsi. 2 drugiej znów strony
99Kutrzeba,
o. c., 117, s. 129.
100L T. B a r a n o w s k i, Księgi referendarskie, t. I, Warszawa 1910, S. 44.
101Zob. omówie!1ie ustroju tych wsi u J. R a f a c z a, Ustrój wsi samorządnej małopolskiej w XVIII wieku, Lublin 1922.
102Zob. SPPP XI (Księgi sądowe wiejskie, wyd. B. U l a n o w s k i, t. I.) .
391, 408, 41i1, 445, 446, 450, 468, 4~H, 499, 599, 619, 37'84, 3907, 4035, 4235, 4282,
4311, 4568. SPPP XII (Księgi sąd. wiejskie, t. II) 7144, 7488. H. P a l a c zk ó wn a, Najstarsza księga sądowa wsi Trześniowa 1419-1609, Lwów 1923,
643, 1387.

Dla uwydatnienia praktykowanej przez gromadę swobody w dysponowaniu nawsiem warto przytoczyć dane z dóbr konwentu tynieckiego w Krakowskiem. W oblacie dokumentu z r. 1777 (dane dotyczą roku 1766) w sprawie sporu między gromadą wsi Kaszów a konwentem czytamy, że poddani
kaszowscy wyrobili sobie w nawsiu stawki, dalej, że posiadają na nim "wydzielone grunta przez gromadę" uprawiane przez trzech poddanych. Za te
grunty płacą posiadacze czynsz gromadzie. Dalej, poddani bez wiedzy konwentu poorali całą skotnicę. Co więcej, gromada samowolnie wydzieliła
z nawsia i oddała w używanie księdzu plebanowi skotnicę: " ... skotniCę całą
pozwoliła gromada kaszowska imci księdzu plebanowi z Liszek zaorać i zasiać, jakoż toż zboże i siano
pleban z Liszek zbiera od lat kilku bez konsensu i wszelkiego prawa
opatów tynieckich i konwentu tynieckiego ... "
- Arch. Państw. w Krakowie, ReI. Castro Crac. 208, s. 3807.

�475
spotykamy fakty zarówno dowolnego dysponowania
nawsiem, jak
i wyraźnego zastrzegania sobie przez pana wyłącznej kompetencji do
niego. :Piotr Firlej z Dąbrowicy, woj ew. lubelski, sprzedaje w Komborskiej Woli młynarzowi plac na nawsiu 103. Katarzyna Kamieńska
we wsi Siary "rozkazała" przez swego urzędnika, "aby był zapisz Stanislawowy Fyorowy" na chałupkę, "a ta chałupka jest zbudowana na
placzu na nawsziu" 104. Kmieć Maciej Gwiżdż ze wsi Stankowej, w kluczu Strzeszyckim i Zbikowickim, wnosi prośbę o nadanie mu nawsia,
tj. łączki i ogródka, wprost do ówczesnego rządcy konwentu, Jana
Proszowskiego 105. A znów w ustawach pańskich dla wsi Ptaszkowej
z r. 1618 czytamy wprost: "Na nawsiu aby na potem nikt się nie ważył
budować i przygradzać niczego bez pozwolenia J. Mości, gdyż do tego
sołtys nie należy i tym władać nie może" ... 166.
Można by ten ostatni fakt interpretować
nie jako uzurpowanie
sobie przez pana wyłącznego prawa do dyspozycji nawsiem, ale jako
dążność zatrzymania we własnym ręku zwierzchniej decyzji odnośnie
uchwał gromady w sprawie gospodarowania nawsiem. Świadczą o tym
późniejsze fakty: oto np. taż sama gromada ptaszkowska we własnym
zakresie przywraca w r. 1634 właściwego dziedzica do chatki na
nawsiu 1"'.
Trudno orzec, jak było we wsiach niesamorządnych, rządzonych
tylko "rozkazaniem dworskim". Wydaje się, że nawet i tutaj pan,
przy zwierzchnim prawie gruntowym, respektował prawa chłopów do
wspólnego używania nawsia.
Obok sporów prawnych gromady z dworem zachodziły fakty zawłaszczania przez panów częścią nawsia, tą mianowicie, która doty.kała bezpośrednio obszaru dworskiego, czy też przylegała do zabudowań folwarcznych.
Miało to np. miejsce we wsiach starostwa pilzneńskiego w latach
1732-1747. Były to wsie: Słótowa, Bielowa, Dzwonina i Strzegocice.
W r. 1732 wszystkie te wsie czynią kompozycję ze starostą, z której
wynika, że pastewn~ki już z dawna należą do dworu lOS. Mimo kompoSPPP XI 506.
SPPP XII 7116.
105 SPPP XI 3907, r. 1660.
106 SPPP XI 4114.
107 SPPP XI 4132.
lOS Ossolineum, rkps nr 9740, s. 46-47.
Czytamy tam: "Stawiska międ~y
groblami na dworskie łąki obrocone w Słotowyalias pasterniki,... takowych jako ab antiquo do dworu należący'ch gromada pretendować nie powinna, jednego jednak pasternika, przed dąbkiem nazwanego, dla wygody
spoinego pastwiska ... starosta ustępuje, jako i inszych stawisk groblami
163

104

zycji ze starostą, gminy skarżą się jeszcze w 1747..r., że staro~t~ Pinińki gronta i role gromadzkie, z dawna w posesJI gromadzkIeJ zostas
" gromadzie poodbierał i do grontow
. dwors:c
k' h pr~y ł ~cz~ł" 100 '.
jące,
W dobrach kasztelanii krakowskiej w okohcy PCImIa l SucheJ
(ok. r. 1700) nawsia były wyraźnie podzielone: część ich - :vłaśnie
w sC'siedztwie gruntów pańskich (tutaj wójtowskich) - nalezała do
panó'w, reszta do gromad. Tym. niemniej z~pędy pańskie zmierz~ły' do
zagarnięcia nawsia gromadzkIego~ na ktorYn: .w~;;w
przywIleJom
chłopskim panowie poosadzali sWOIch zagrodmkow
. .
.
W wyniku zawłaszczenia przylegających do gruntow dworskIch
części nawsia źródła, a zwłaszcza dane kat~stralne, ~~k~zują leżąc.e
w tym położeniu pastewniki dworskie. Mozna ~nosIc, z.e wszystkIe
takie pastewniki dworskie powstały. z za.właszcz~ma. naWSIa gromadzkiego. Tu streszczałaby się polska hlston~ walki. WSI z dw~re~ o nawsie, inna nieco aniżeli na terenie MemIec, gdZIe rozgrabI~me przez
panów własności gminnej było nawet jedną z przyczyn WOJny chłopskiej w 1525 r.111•
.'
Zdarzały się też wypadki zawłaszczama naWSla ~rzez ~lebana.
Świadczyłby o tym jeden ciekawy fakt. J. Ł e p k o w s k l podaJe oblatowany w grodzie oświęcimskim przywilej. ~arka z Poremby herbu
Radwan rzekomo z 1176 r. Jest to przywIleJ fałszowany pr~~z proboszCza wsi Marcyporęby i dla patyny napisany po czesku. Oto z p:rzywilej ten nadaje m. inn. proboszczowi: "blisko takoho Do~u Bozeho
u boku przyleżyty karczma i z tym to karczmarzym aneb Jeho hosponie osypanych... " "Także nawsie pr~y tyc~że rolac~ będąceg~ ~~communem
usum pastwiska gromadzie proporcJonalme uStąplC deklaruJe .
.
109 T a m ż e, s. 47, 54-55.
Proces ze starostą o g~nty g,romadzkIe t~ał
długo. W r. 1766 tenże Piniński pisze mani~est przecIw p-:z~pro.wadzoneJl~stracji, a jeszcze w 1786 czyni W tej sprawIe "komplan~cJę z Jedną z gmm.
119 BLblioteka Pol:skiej Akademii Nauk w KrakoWIe, rkps nr 141~, ~kumenty do historii włościan W Polsce, k. 53 ,/Opisanie Praw PrzywIleJow
. Wolności Wsiow Gorskich Kasztelanyi Krakowskiey" (bez daty, ok.. r. 1700).
l
.
Czytamy W punkcie 4 zatytułowanym "Nawsie",. że. wój~wie m: m.. "maJą
swoje nawsia pod swoimi gruntami, do kasz~elans~nc.hzas nawsI.ow mter:esować się nie powinni, ani orać, ani za.gród na mch budowac,chłopow
swoich osadzać nie należy, jako sonat dekret Komisji Królewskiej, kiedy
sub praetekstu tych nawsiow tak wiele zagród ,po całej Kasztelan~i na '~lach kaS'ztelańskich poosadzali, insuper pokazują poddani kasztelanscy pnmaeriam fundationem całej Kasztelanii króla Kazimierza anni 13'51... ". O zagarnianiu nawsi przez wójtostwa w tejże Kasztelanii zob. J. B i e n i ar z ó w n a, Walka chłopów W Kasztelanii Krakowskiej, Warszawa 1953,
s. 95-96.

111 Fr. E n g e l s, Wojna chłopska w Niemczech. "Książka i Wiedza"
Warszawa 1950, s. 38. Zob. też M e i t z e n, Siedelung I, s. 167.

�477

476
darem to też i zahrodu do nawsie i rybnika" ... "To też rybnik pod
zahrodu karczemnu pod kostelem i w końcu jeho w nawsiu do tehoto
kostela wecznie a dedicznie ... daruje" 112. Faktem jest też, że plebani
posiadali na nawsiu swoich zagrodników i komorników pańszczyźnianych.
W związku z inwazją folwarków do wsi, a zwłaszcza z ich powiększaniem się, powstaje mało dotąd znane szersze zagadnienie,
a mianowicie, w jakiej mierze folwarki i dwory zmieniły dotychczasowe planowe kształty wsi. R. M a a s zwrócił pierwszy uwagę na to,
jak inwazja dworu i folwarku do wsi potrafiła całkowicie zniszczyć
jej dotychczasowy układ przestrzenny tak, że na miejscu początkowej
osady określonego kształtu pozostał w efekcie dwór, a obok czworaki
i nieregularne grupki domów robotników rolnych i drobnych chłopów.
Stąd w niektórych częściach Poznańskiego wieś chłopska stała się
rzadkością, gdyż panującą formą osadniczą stał się tam dwór 113.
W gęsto zaludniowych i dużych zazWyic!Zajwsiach Małopolski nie jest
to tak widoczne. Mimo to na nawsiu gospodarka dworska odbić się
musiała. Jednak ani
sołtys,
ani
dwór,
ani
gospodarka
g m in n a n i e p o t r a f i ł y c a ł k o w i c i e n a w s i a z n i s z c z y ć.
P o z o s t a ł o z ar ó w n o o n o s a m o, c h o ć m o c n o ok r o j o n e,
jak
t e ż i z w Y c z a j e w s p ó l n e g o kor z y s t a n i a z n i e g o,
jak i z m a j ą t k u, jak i s i ę n a n i m z n a j d uje.
W Grodzisku w pow. łańcuckim do ostatnich prawie ,czasów chłopi
sadzili i obcinali wierzby czy olchy dla własnego użytku. Poza takimi
pozostałościami, jak wypędzaniem na nawsie bydła, koni, kóz, gęsi
(za niewielką 'opłatą na rzecz gromady), braniem bez pozwolenia ziemi
pod budowę domu, piasku na zaprawę murarską, kopaniem dołów
pod zbiorniki wody do prania i pojenia bydła, grabaniem ściółki spotykamy się w Grodzisku jeszcze z ciekawym starodawnym zwy112 J. Ł e p k o w s k i, Przegląd zabytków przeszłości z okolic Krakowa,
Warszawa 1863, s. 162-63.,
113 M a a s, Die Formen, s. 36. Zob. też H. S c h li t z e, Das Posener Land,
Poznań 1925. Krajobraz osadnictwa folwarcznego jest w Poznańskiem typowy. Zmienił on też zasadniczo pierwotny charakter tutejszego osadnictwa.
S c h li t z e pisze: " ... reine Gutssiedelungen ohne jede Spur von Bauerngehaften findet man auch in Posen hachst selten. In der Regel haben sich
neben der Gutssiedelung immer noch einige Reste eines frliheren Bauerndorfes erhalten; manchmal sind es nur ganz vereinzelt gelegene Bauerngehafte, die gar nicht mehr einen dorfartigen Eindruck machen. Manchmal
aber ist der Rest noch eine deutliche, wenn auch verklimmerte Dorfsiedelung" (s. 276). Schlitze dodaje znamienną, nie wiadomo czy prawdziwą,
uwagę, że osadnictwo folwarczne jest panującą formą jedynie w wyłącznie polskich terenach Poznańskiego, tam zaś gdzie osiedli Niemcy, panuje
system wsiowy.

,~

;

czajem: oto na nawsiu każdy może skopać sobie wiosną grządkę
(zwykle na brzegu stawu czy potoka) celem posiania rozsady kal?ust?'
czy brukwi ~ez pytania o pozwoleni~ i bez opłaty, p.rzy.cz~~ sąsIedzI,
nie mający takich grządek, korzystaJą z rozsady sąsIad?w
'.
.
Pewną odmianę korzystania z majątku na nawslU zna~duJ~my
u B u jak a w jego notatce o nawsiu w Żmiącej. Tam oto ~ąsIaduJą.cy
z nawsiem gospodarze byli właścicielami znajdujących. SIę na mm
drzew, które co kilka lat dla własnego użytku obcinali l1a. Jest to z~pewne dalszy ciąg starodawnego zwyczaju zanotowan.ego W. ~ołowle
'XVIII w. w "rozkazaniu pańskim" dla wsi Węgrzce, mIanOWlCIe,"aby
nawsie tak z tej jak i z tej strony rzeki było wszystkim. obywatelo~
pospolite, i żeby każdemu godziło się dla swej potrzeby WIerzby sadzl~
i one obcinać" 116. Kiedy te ostatnie fakty zestawimy z podobnymI
już z XV w. okaże się, że n a w s i e p o l s k i e, m i m o t y c hc z Y
i n n y c h o d c h y l e ń w c z a s i e i m i e j s c u, b y ł o s t a l e
.'
117
ł
Ws P ó l n i e u ż y wan ą, g r o m a d z k ą was
n osclą .
6. Historia

osadnictwa
na nawsiu.
- Rzemieślnicy,
b i e d o t a, Q s a d y p r z e m y s ł o w e.

Nawsie ma również charakterystyczną
historię związaną z rolą
gospodarczą, jaką pełniło w procesie osadnictwa pewnych warstw lud-

:e v:

114 O istnieniu nawsia w najnowszych czasach świadczy m. in. kwestionariusz S. U d z i e l i zamieszczony w "Ludzie",. t. XI
r. 1922, s. 23~.
W pytaniu 9 czytamy: "Czy znajduje, się n a Ws l e, maczeJ zwa~e. n a w s :'s k o lub n a w i e ś tj. przestrzeń ziemi będąca wspólną włas~oscIą. a ob~Jmująca prócz drogi jeszcze pastwisko". Odpowiedzi na kwestlOnarlUszmestety w "Ludzie" nie zamieszczono.
115 Fr. B u jak,
Zmiąca, Kraków 1903, s. 50-51.
118 SPP? XII 3762, rok 1748.
.
117 Wydaje się, że prawo gromady do nawsia (pe~nego)utrzymało SIę
tylko w Małopolsce, natomiast stosunki prawne w WIelkopolsce były p~d
tym względem już od dawna mocno zbliżone do śląskich. Trudno wprawdzie
wnioskować z dwóch znanych nam faktów, ale warto je (dla ewentualnyc.h
dalszych badań) podać. Oto w aktach podziału wsi Wturka i Przybysła~lc
mówi się tylko o wzajemnych prawach braci-właśc~cie~ido d~ielonego ~m~dzy siebie nawsia, nigdzie natomiast nie wyst.ę~UJąJa~owes u~rawmen.l~
gromady. Teren nawsia zostaje tu bardzo wyrazme ~odzlelony.mIęd~Y~ła
ścicieli z pozostawieniem wspólnego używania studm,. sadzaw~1 ~"ktora Jednak ku nawsiu należeć ma dla wspólnego napawama bydła) I ew~nt~alnie siania wspólnej rozsady. Chłopi korzystali tu zapewne z n~wsla Jako
wyłącznej właSiIlości pańs'kiej. Jest to prawdopodobne z uwagi na brak
ustroju samorządowego we wsiach wielkopolskich. - Zródło - patrz przy-

~n

'

�479

--'-.

.

,

!

,I

ności wiejskiej zarówno w okresie feudalizmu jak i kapitalizmu, aż
do czasów naj nowszych.
Proces osadnictwa pewnych kategorii zaw.odowych i społecznych
ludności na nawsiu rozpoczął się już od czasu lokacji. Miał on jednak
inny charakter w średniowieczu, a inny w czasach nowożytnych.
Przywileje lokacyjne wsi na prawie niemieckim wydają się nie
tylko zezwalać, ale i zachęcać sołtysa do lokowania we wsi po jednym
przynajmniej przedstawicielu najważniejszych rzemiosł, a więc: kowala, rzeżnika, tkacza, szewca i piekarza 118. Karczmy i browar posiadał zazwyczaj sam sołtys, we wsiach na prawie wołoskim dochodził
tu folusz, {"walidło") i stępy 119. Nie zawsze wiemy, gdzie rzemieślnicy
ci mieli się osadzać. Niektóre jednak dokumenty lokacyjne wyraźnie
wskazują nawsie jako miejsce ich lokacji. Kazimierz Wielki w lokacji
wsi Domaradza, dając sołtysowi przymiarki i nawsie, wymienia wyraźnie poszczególnych rzemieślników, których ma sołtys osadzić na
nawsiu 120. Przeor klasztoru cystersów w Koprzywnicy w prawie dla
sołtysa wsi Okonin wyraźnie wzmiankuje,
że każdy z osadzonych
przez sołtysa rzemieślników ma otrzymać wolny plac in planicie predicte ville Okunyn, alias na wsu 121.
Te same źródła wskazują, że prócz rzemieślników mógł sołtys osadzać na nawsiu dla własnych potrzeb również zagrodników (z których
nie każdy musiał być rzemieślnikiem), jak i chałupników, niekiedy
w oznaczonej liczbie (np. w Słotowej ośmiu) 122. Dokumenty' lokacyjńe
osadnictwa polsko-niemieokiego XIV w. i nowszego rusko-wołoskiego
ze Starostwa Muszyńskiego (Sądecczyzna) określają siedzibę zagrodników i komorników wyłącznie na nawsiu le3. Wątpliwe, -czy wymienieni
w dokumentach owi rzemieślnicy, zagrodnicy i chałupnicy zostali
118 Klasyczny przykład: Otto z Pilczy, wojewoda i starosta sandomierski, zakłada pod Łańcutem wieś Handzlówkę i wymienia: "Item damus
sepiusdicto sculteto quinque artifices, scilicet fabrum, carnificem, sertorem
(s), sutorem et pistorem et hys quinque artificious unicuique pro ort o unum
quartale agri". AGZ III, s. 64.
119 S t a d n i c k i, o. c., s. 46, passim.
120 Kod. dypl. Małop. III 961. "banca quoque sive mensam panum et sut~rum, macella carnium, sartorum, fabrorum et aliorum mechanicorum,
slve hartulanorum, quos in dicto villagio locaverit ... ". Por. też: 783, 775.
121 Kod. dypl. Małop. IV 1201.
122 W znanej nam już Słotowej należącej do starostwa pilzneńskiego wg
przywileju lokacyjnego, powtórzonego przy okazji lustracji z r. 1629, do wójtostwa należą 4 łany, karczma, browar, młyn i "octo hortulani in compita
alias na nawsiu". Ossolineum rkps 9740, s. 26.
123 W. B ę b y n e k, Starostwo Muszyńskie własność biskupstwa
krakowskiego, Lwów 1914, s. 33.

.,/"

,

istotnie osadzeni na nawsiu "w pełnej obsadzie". Mimo ws~yst.k~
można by powiedzieć, że nawsie w takich o~adac? stawał? ,Sl~ J,uz
wówczas ośrodkiem wytwórczym dawnej WSI; procz rzemleslmkow
znajdował się tu sołtysi czy dworski młyn lub młyny, karczma, browar folusz, póżniej tartak itp.
Od XV w. następuje, jak można wnosić z danych, stopniowe zwiększenie zasiedlania nawsia, związane zarówno z przewarstwieniem l~dności wiejskiej, jak i z powstawaniem i powiększaniem folwarkowo
We wsiach śląskich między wojnami XV i XVII stulecia nastąpiło
okresowe powiększenie się iloftci ludności wiejskiej aż do względnego
przeludnienia. Ziemi wolnej do osadnictwa już nie było, lub z'ostała
ona zagrabiona przez dwór. Istniały wówczas, jak ~azna~za K .. M ~ yd e II, tylko dwie możliwości osadnicze: albo zasledleme WSI zmszczonych w{)jnami, albo zajmowanie nawsia, iak zresztą typowe~o ~l~
wsi śląskich 124. We wsiach czeskich osadnictwo. na tyP{)wy~ ro:vmez
tam naw siu datuje się od 2 połowy XV W. OSiadała na m~ biedota
wiejska. Pierwszy fakt znany jest z r. 1461. Jest on typowy Jako przykład przyjmowania biedoty wiejskiej do wsi przez gro~a~ę. War.to
go tu przytoczyć: "K navsi cili, jak se fikalo k' »obcme ve VSI'':
wztahuje se zprava z roku 1461 o propujceni m~s~iste ke ~~~vb:
domku v Kosifich. »Kdyz jsu se byli v hromadu sesh obec Koslrs~a;
tehdy Michalek s svu zenu Kacku i s synem svy~ Havlem proslh
jsu obce, aby jim dali. miesto k staveni vedle stareho domk~. I ~otazwse se o to, i dali jim miesto beze vsech platuov o~ svrchme hraz~
az doluov do potoka, jakoz jeho prvnie hraze okazuJe. A na to dah
jiz psane 'Cbci cber a ten jsu pili na tu pamet" 125. Jak widzimy,. przychodnia rodzina otrzymuje plac pod budowę domku na nawslU bez
żadnych opłat.
..
Wacław D a w i d e k w swoim studium o okręgu spalenoporzycklm
w Czechach wykazuje, że krótko przed wojną 30-letnią pojawiły się
w ńiektórych wsiach omawianego okręgu nowe do;nY.z zagródka~i. ~a
nawsiu .. "Jej ich staveni stavala bud' upostfed naVSI nekde na JeJlm
okraji ph cestach a silnicich" 126. W r. 1615 było w całym okręgu
19 takich zagrodników, do 1713 r. liczba ich wzrosła do 49 m. Od
czasu wojny 30-letniej przybywa także chałupników i rzemieślników,
124

_~

S.

K. M a y d e 11, Die landlichen Siedlungsformen Nordwestschlesiens,

452.

125 Fr. Va c e k, Selsky stay v Cechach v letech 1419-1620.
"Vestnik
Ceskoslovenskeho ZemediHskeho Musea". R. II 1929, cz. VII, s. 300.
126 V. D a v i d e k, Zalidneni, spolecnost, kultura spalenopoficska, Praha

1939,

S.

12.

115.
T a m ż e, s. 127.

�481

480
osiadających również na nawsiu 128. W ogóle "vesnicke navsi se od
valky tficetilete
zastavuji" 129. Na Śląsku w okręgu wałbrzyskim
w końcu XVI w. pojawia się prócz dotychczasowych trzech warstw
ludności wiejskiej
czwarta, mianowicie
tzw. chałupnicy nawsiowi
(Angerhiiusler,
Auenhiiusler). Posiadali oni tylko domek na nawsiu
wraz z ogródkiem jarzynowym 130. Niektórzy z tych chałupników nawsiowych byli rzemieślnikami 131. We wsi Schonbrunn
k. Żagania
w r. 1742 mieszkało 6 dawnych i 5 nowych chałupników nawsiowych m. Jak wykazał Z i e kur s c h, w okresie od 1740 do 1770 r.
powstało na Śląsku 36 nowych miejscowości, a poza tym w dawnych
wsiach przybyło 3000 nowych chałupników, z których około połowę
stanowiła warstwa owych chałupników nawsiowych 133. Fr. IP o p i 0ł e k wykazuje za r. 1836 w 'cieszyńskiej wsi, Wędrynia, na 99 rodzin
16 nowych (zugetrettene) mało-chałupników 134. Mieszczenie się chałupników na nawsiu stwierdza Fr. Popiołek także w gminie Puńców
w Cieszyńskiem w r. 1770 135.
T a m ż e, s. 79.
T a m ż e, s. 80. Por. też: J. P e k a f, Kniha o Kosti, 2 wyd. Praga
(1935), t. II, s. 89-92. Podobnie i we wsiach księstwa oświęcimskiego. Np.
we wsi Piotrowice już w r. 1564 spotykamy: "Zagrodników starych 6 ...
128

120

zagrodników nowych na nawsiu pięć ... ". Wł. C h o m ę t o w s k i, Materiały do dziejów rolnictwa w Polsce w XVI i XVII wieku, Warszawa 1876,
s. 306.
130 L. H ił u f l e r, Die Geschichte der
Grundherrschaft WaldenburgNeuhaus unter besonderer Beriicksichtigung der Industrielandgemeinde
Ditterbach. "Fors ch. z. Gesch. d. Waldenburger Berglandes", I, cz. I, s. 163.
131 Ta mż e, 2 cz., s. 8-9.
132 M e i t z e n, Urkunden, s. 79.
133 Z i e kur
s ,ch, Hundert Jahre, s. 199, 306, 376.
184 Fr. P o p i o ł e k, Wędrynia, jedna ze wsi beskidzkich itd., Katowice

Osiadanie na nawsiu spowodowane było nie tylko brakiem terenów
osadniczych. Grała tu rolę także polityka gospodarcza dworu związana
z powiększaniem folwarków kosztem ziemi chłopskiej. Wyrzuceni ze
swych gospodarstw chłopi osiadali jako chałupnicy a zarazem jako
folwarczna siła najemna na nawsiu, jak to np. było we wsiach czeskich 136.
Polskie księgi sądowe wiejskie zawierają sporo danych o tym, że
biedota wiejska mieści się i osadza przede wszystkim na nawsiu. Są to
zagrodnicy, spośród których znajduje się wielu rzemieślników oraz
bezrolni chałupnicy. W r. 1585 we wsi Trześniowej kupuje sobie
zagrodę tkacz, Piotr; "tha szakroda sthoy przed Jeszyunkiem na
navszy" 137. W Woli Komborskiej w 1641 r. młynarz zakupuje plac
na nawsiu, mieszczący się "pod ogrodem kaczmarskim", a w 1637 r.
na zagródce na nawsiu jakiś Błażek zakłada "warstat" 138. Znaczna
jednak większość z osiadających na nawsiu to nieokreślonego pochodzenia i zajęcia biedota, angażowania niekiedy przez gromadę do pełnienia niektórych funkcji: mamy więc kościelnego, dalej takiego, który
ma naprawiać drogi, jeszcze inny stróżować w nocy, czy w ogóle dawać
"posługę gromadzie, kiedy będzie potrzeba 139.
Osadnictwo na nawsiu w ostatnim okresie feudalizmu wydaje się
być zatem nieco innego charakteru aniżeli w średniowieczu. Na miejscu
celowo osadzonych przez sołtysa a potrzebnych jemu i gromadzie rzemieślników oraz stojących na jego usługach zagrodników i chałupników, mamy w czasach nowszych tylko ,częściowo kierowany przepływ
tworzącej się w ~oraz większym stopniu biedoty wiejskiej znajdującej
tylko częściowe zatrudnienie w uprawianych rzemiosłach, u bogatych
chłopów oraz we dworze, częściowo także - jak widzieliśmy - w posługach gminnych. Reszta osiadłej tu biedoty stanowi prototyp typowego proletariatu wiejskiego 140. Tutaj, na nawsiu, zatraca się wyłącz-

1938, s. 84.

Fr. P o p i o ł e k, Gmina Puńców w Cieszyńskiem przed 160 laty.
"Za'ranie Śląskie", r. VI, Z. l, s. 16. W r. 1644 na terenie nawsia wsi Sm'iło\'"ricna Śląsku Cieszyńskim powstaje osobna wieś złożona początkowo z 8
chałupników, nazwana z początku ŚmiłowSlkąRzeką a później wprost Rzeką. .
- Fr. P o p i o ł e k, Najmłodsza wioska na Śląsku Cieszyńskim ~ Rzeka.
"Zwrot", Czeski Cieszyn, nr 6, 1953, s. 9.
We wsiach POm()!1'Z3
Zachodniego nawsia zostały w czasach nowSzych
całkowicie ,podzielone i rozsprzedane chałupnikom ("Biidner" .j "Kossiłten")
do tego stopnia, że pozootała tylko wolna szosa. Stąd też pierwotne przejr~t~ .rozp~owanie wsi tamtejszyah zostało przez ciasną zabudowę najc~ęscleJ zmszczone. ~ Zob. np. E. G o e r h i' t z, Das Bauernhaus im Reglerungsbezirk: KasHn, Stuttgart 1931, s. 260, odb. z. "Forsch. z. deutsch.
Landes u. Volkskunde", Bd. ~, H. ·3.

138

135

137
138
139

M e i s n e r, Die Agrarferfassung, o. c., s. 247.
P o l a c z k ó w n a, o. c., 1387.
SPPP XI 491, 506.
T a m ż e, 4252, 4253, 4281; SPPP XII 7488.

140 Osiedlony na nawsiu z wiedzą czy nawetlobez wiedzy dworu proletariat wiejski, mimo że stanowił pożądaną siłę najemną, nie zawsze był
chętnie przez dwór widziany. Biedota ta bowiem w poszukiwaniu żywności
dla siebie czyniła na polach dworskich poważne dla niego szkody. Z terenu
Żywiecczyzny istnieją dane o usunięciu takiej biedoty z nawsia. W Kronice
K a m on i e c k i e g o pod rokiem 1713 czytamy: "Pierwszych dni miesiąca
lipca w Ślemieniu z rozkazu pańskiego chałupek z dawna zbudowanych od
poddanych niedaleko dworu albo zamku tamecznego, będąc wioska jak miasteczko, kielkanaście rozrzucono aż po rzekę Ceretnik rzeczoną, pod kościół
płynącą. A to z tej okazjej, że poddanych mieszkających w tych chałupkach

31

�483

482
nie rolniczy charakter późno-feudalnej wsi polskiej na skutek gromadzenia się bezrolnego proletariatu
wiejskiego. Coraz więcej jest on
zatrudniany
w przemyśle wiejskim (młyny, browary, gorzelnie, tartaki, folusze itp.) i w różnych działach chałupnictwa.
Bardziej planowy charakter miało osadnictwo na nawsiu tam, gdzie
rozwijał się na większą skalę przemysł wiejski kierowany przez dwór.
Dotyczy to głównie tkactwa wiejskiego, rozwiniętego zwłaszcza we
wsiach dolnośląskich. Proces osadnictwa tkaczy na nawsiu przybrał
tu charakter klasyczny.
Przykładem niech będzie okręg dzierżoniowski (Reichellba~?). Jak
wykazuje
R. L a u t e r b a ,ch 141, osadnictwo tkaczy na nawslU rozpoczęło się tu na większą skalę po wojnie 3D-letniej, ale ~arówno
w stuleciu poprzedzającym
jak i później, aż po czasy pruskle,. by~o
ono równoznaczne z zabudową nawsia. Bowiem domychłopskle
me
miały na tyle miejsca, aby dawać mieszkanie rodzinie tka~za, a znów
sprzedawanie parcel pod zabudowę było chłopo~ zabromone. POZ?stało zatem nawsie, należące do pana. Osadzame tkaczy na nawslU
odbywało się dwoma drogami: albo pan budował dom dl~ tkacz.a i oddawał mu na kilkuletnie spłaty, albo też tkacz wystawIał soble dom
własnymi środkami. I w jednym, i w drugim wypa?ku tk~cz otrzymywał jeszcze około półmorgową parcelę pod ogrod. Kazdy tka~z
mógł trzymać krowę oraz 2 świnie, które za op.łat~ wypasał na panskim. Obowiązkiem każdego tkacza było wyrablame dla pana ok,re~lonej ilości płótna rocznie za ustaloną zapłatą, lub też tylko płaceme
czynszu 142.
udawano, że sz,kody czynili na polach pańskich i tego aby nie było, zabroniono". Andrzeja Komonieckiego Dziejopis Zywiecki, wyd. sto S z c z o t k a,
Tom II, Zywiec 1939, s. 145. Korzystano z jedynego zachowanego egzemplarza u prof. Szczotki.
141 R. L a u t e r b a c h, Die Ansiedlung der Weber auf den Dorfauen der
Dórfer des Kreises Reichenbach, "Schlesische GeschichtsbHitter" 1932,
s.43-46.

. 142 Podobne zjawisko osadzania się i powiększania liczby tkaczy na nawsiu obserwujemy na tete,pach środkowej Małopolski. W inwentarzach tamtejszych wsi z r. 1729 - O s s o l i n e u fi rkps nr 9690, s. li3-36 spotykamy:
wAlbigowej - kmieci i zagrodników 66 tkaczy czynsz. 18
w Kraczkowej
101
24
wraz z ich komorn.
70"
41
w Wysokiej
127 tkaczy-zagrodn. i ich kow Markowej
mornik. 63
Jak widzimy, od 1/. do połowy ludności tych wsi to tkacze, zazwycz~j
czynszowi, którymi są zagrodnicy, chałupnicy czy komornicy. Są to WSle

Niezmiernie ciekawy jest dalszy rozwój takich osad, które posiadały
nawsie zasiedlone przez rzemieślników wiejskich, a zwłaszcza tkaczy.
W omawianych
przez L a u t e r b a c h a wsiach śląskich powstały
z czasem nowe "wsie tkaczy" (Weberdorfer), które wcisnęły się dosłownie między rzędy zagród chłopskich i nadały z czasem całej strukturze wsi nowy wyraz. Rzecz najciekawsza, że te "wsie tkaezy" przybrały po części charakter osad miejskich 143.
Powstawanie osad przemysłowych
czy miasteczek na terenie nawsi a ma szerszy charakter.
K. M a y d e 11 podaje dwa sposoby powstawania miasteczek z osad
wiejskich. Jednym z nich jest całkowite przekształcenie
się osady
wiejskiej w miejską, przy czym dawna wieś zanika zupełnie. Drugi to
powstawanie miasta na terenie nawsia, przy czym reszta wsi i dotychczasowy układ gruntowy pozostają niezmienione 144.
Przykładem osady przemysłowej powstałej na terenie nawsia na
ziemiach polskich może być - nomen omen - wieś Nawsie w pow.
jasielskim. Część ludności tej wsi od dawna trudniła się tkactwem.
które tu doszło do stosunkowo wysokiej specjalizacji. Wykorzystując
tę sytuację spółka Friese i Eder założyła w Nawsiu w r. 1797 fabrykę
wyrobów bawełnianych,
zatrudniającą
w najlepszym okresie swego
istnienia (do 1827) 547 robotników, głównie miejscowych IłS. 1Pr0ces
powstawania
miasteczek w środku wsi łańcuchowych,
owalnic czy
łanów leśnych o typowym nawsiu, na którym, jak wynika z inwentarza
oraz ksiąg sądowych wiejskich tych wsi, większość owych tkaczy się .mieści.
Wydaje się, że rozszerzanie się tkactwa we wsiach małopolskich tego
okresu zostało w dużej mierze ułatwione przez istnienie nawsia, które
sprzyja, jak wiemy, zarówno osadnictwu ludności przemysłowej, jak też
ułatwia przeróbkę surowca i jego wyrób.
143 L a u t e r b a c h, o. c., s. 46. Jak wielce chałupnicy nawsiowi zmienili strukturę społeczną danej wsi widać z danych zawartych we wspomr,ianym poprzednio druku jeleniogórskim z 1728 r. 'Omawiana wieś liczyła
już w 15'86 r. 5'3 chłopów, 15 zagrodników i '35 "Auenhausler". Głównym zajęciem tych zagrodników i chałupników był również wówczas i później
wyrób przędzy i płótna.
lU M a y d ell,
o. c., s. 465. W opisanych wypadkach wsi łanów leśnych
"ist einfach ein bestehendes Waldhufendorf teilweise zur Stadt bzw. zum
Markte erhoben worden, was baulich in der Anlage eines rechteckigen
oder bei Olbersdorf strassenformigen Platzes seinen Ausdruck fand. Der
nicht miterhobene Teil des Dorfes und die ganze Flur blieben dabei einfach bestehen".
145 S. A. L. Z i e 1e n i e w s k i, F i t z n e r - G a m p e r, ,Dzieje przemysłu w b. Galicji 1804--1929, Kraków 1930, s. 19. Na terenie ziem polskiCh
"Słownik Geograficzny" wylicza 6 wiosek o nazwie Nawsie, wszystkie na
terenie Małopolski.
31*

�484

485

wielodrożnic z placem zauważył wielokrotnie Fr. P e r s o w s k i, który
" w podsumowaniu analizy stwierdza wprost, że "z nawsia tworzył się
przy ewentualnym nadaniu prawa miejskiego rynek, a ponieważ był
to plac, na którym osadzali się zazwyczaj wiejscy rzemieślnicy, już
z charakteru swego był zawiązkiem miasta" 146.
. Nawsie ulegało przekształceniu nie tylko wtedy, kiedy na jego terenie powstawała osada fabryczna czy miasteczko, ale także na skutek
sąsiedztwa miast i okręgów przemysłowych właśnie dzięki swemu
położeniu we wsi i istnieniu na nim proletariatu wiejskiego 1~7. W sąsiadujących z miastami wsiach czeskich na nawsiu powstały domy
czynszowe typu miejskiego, zmieniające zasadniczo krajobFaz kulturalny wsi. W tych domach mieszkał właśnie proletariat wiejski, dojeżdżający do pracy w miastach 148.
.
W związku z osadnictwem na nawsiu biedoty wiejskiej można tu
dodać ciekawy fakt etnograficzny, warty dalszych badań. Oto na
Śląsku chałupnicy nawsiowi wnoszą do wsi odmienny od. panującego
typ budownictwa domów. Np. gdy w Sudetach zabudowania chłopskie
wykazywały typ środkowo-frankoński,
to powstałe w ciągu XVIXVIII w. domy zagrodników, a zwłaszcza chałupników nawsiowych,
są zazwyczaj typem saskim w postaci· Einbautypus, czy Einheitshaus
- a więc przedstawiają
taki typ budownictwa, przy którym pod
jednym dachem prócz mieszkania mieści się zarazem stajnia. i stodoła U9. Mamy tu zatem nowe zagadnienie - zmian niektórych elementów kultury materialnej wsi w wyniku jej zróżnicowania gospodarczego i przestrzennego.
7. Przykład

roli

nawsia

w

osadnictwie

naj

nowszym

Nawsie, jak wspomnieliśmy, przetrwało, przynajmniej
w postaci
szczątkowej, do dzisiaj. Stosownie do zapowiedzi, chcemy na zakończenie dać w formie przykładowej krótki opis roli nawsia w najnowP e r s o w s k i, Osady, s. 85, także s. 81, 84.
U S c h l e n g e r a znajdujemy ogólne podsumowanie rozbudowy wewnętrznej wsi śląskich: "Der innere Ausbau der Darfer erfolgte in biiuerlichen Siedlungsgebieten durch Ansetzung von Hiiuslern und Giirtnern,
in Industriegebieten durch Errichtung von Arbeiterkolonien, die hiiufig
eine gitterartige Struktur des Wegenetzes besitzen". - S c h l e n g e r, Die
Formen, s. 201. - Na innym zaś miejscu czytamy, że gdy nawsie nie zostało w pełni rozdzielone między "biednych ludzi" (kleine Leute), wówczas
służy dawnemu celowi: gromadzi się tam dokoła stawu bydło, konie i ptactwo, a wieczorami gwarzą pod lipami starcy. - T a m że, s. 71.
U8 M e i s n e r, o. c., s. 247.
146 M a y d e 11, Die Hindlichen Siedlungsformen, s. 453.
146

t4.7

szych zmianach osadniczych wsi łanów leśnych. Chodzić tu będzie
o ukazanie procesu zasiedlenia nawsia wraz z typowym powstaniem
na nim miasteczka, ze szczególnym uwzględnieniem związku tego zasiedlenia z klasowym rozwarstwieniem ludności wiejskiej.
Przykładową wsią będzie tu wspomniane Grodzisko w pow. łańcuckim. Dane do tego opisu czerpiemy z badań terenowych oraz z map
i protokółów parcelowych z połowy XIX w. t56. Ponieważ instytucja
nawsia była tu do niedawna, i po części jest jeszcze do dzisiaj, bardzo
żywa, przykład ten może być instruktywny dla innych wsi tego typu.
Grodzisko jest typową wsią łanów leśnych. Położone jest w odległości 7 km od kolana Wisłoka i Sanu w dolinie małego potoka,
Młynówki. Jak sama nazwa wskazuje, było ono pierwotnie osadą grodową tst, przeniesioną zapewne Z czasem na prawo niemieckie. Pierwsze źródłowe wiadomości o niej posiadamy z r. 1473152• Najstarszą częścią osady wydaje się być okolica dawnego grodu, skąd osadnictwo
posuwało się w górę potoka. W r. 1515 Grodzisko posiada 65 łanów
i dwie karczmy ts,'!. W r. 1589 występuje obok Grodziska Wola Grodziska (dzisiejsza Wólka), licząca dwa łany, 17 zagrodników i 2 komorników. Grodzisko zaś liczy wówczas 521/3 łana, ma trzy młyny wodne,
2 wiatraki, 31 zagrodników, 20 chałupników i 12 rzemieślników 154.
Było zatem wówczas największą wsią w okolicy, podobnie jak dzisiaj.
Sama wieś (łańcuchy zabudowań, bez przysiółków) ma obecnie długości 9,5 km, a ludności ok. 7.000. Od r. 1784 do 1930 r. Grodzisko
było podzielone administracyjnie
na cztery samorządne gminy: Grodzislw Dolne, Gr. Miasteczko (Markt), Gr. Górne i Wólkę Gr., choć
topograficznie części te nie wyodrębniają się. Do r. 1784 składało się
156 Badania przeprowadziłem zasadniczo, choć pod innym kątem widzenia, w latach 1937--39 z ramienia ówczesnego Państwowego Instytutu Kultury Wsi, kierowanego przez prof. dr J ó z e f a C h a ł a s i ń s k i e go.
Uzupełniłem je w r. 1940 i 1945. Głównym materiałem są tu biografie
wszYlltkichrodzin we wsi. Korzystam z danych maszynopisu własnej pracy,
opartej na tych badaniach.
1st W. S e m k o w i c z w artykule Geograficzne podstawy Polski Chrobrego ("Kwartalnik Historyczny", t. 39, Lwów 1925, s. 304) wyznacza na
mapie GrodzIsko jako graniczny gród Chrobrego. Do poł. XIX w. stał na
górze k. dworu starodawny zameczek, zachowały się też ślady wałów.
O przedhistorycznej osadzie świadczą wydobywane od czasu do czasu
w pewnej odległości od góry zamkowej przez ludność ślady archeologiczne
\A! postaci naczyń.
t52 AGZ. VII, s. 132.
t58 A. J a b ł o n o w s k i, Polska XVI w. pod względem geograficznostatystycznym. VII, "Źródła dziejowe", t. XVIII, cz. I. Warszawa 1902,s.136.
154 A. J a b ł o n o w s k i, o. c., s. 6.

�./

487
z dwóch CZęSCl:"Wielkiego Grodziska" i Woli Grodziskiej. Dzisiaj
mamy dwie gromady: Gr. Dolne i Gr. Górne.
Charakter osadniezy nadała wsi dolina rzeczki, warunki topograficzne i ustrój łanowy, widoczny w po~ałach
gruntów do dzisiaj.
Nawsie, do dziś jeszcze nazywane czasem nawsiem lub "nawsiskiem",
ciągnie się wzdłuż całej długości wsi, szerokości jednak różnej, od
kilkudziesięciu m. (w Wólce i Górnym), do kilkuset (w &lt;:zęści Górnego
i w Dolnym). Spowodowane jest to różnicą w ukształtowaniu terenu:
w Wólce i górnej części Górnego Grodziska dolina potoka jest wąska
.i płytka, stąd łańcuchy zabudowań mogły ustawić się tu prawie tuż
przy drodze i potoku. W dolnej &lt;:zęści Górnego i w samym Dolnym
głębsza znacznie dolina rozszerza się miejscami dość znacznie w zależności od dwóch pasm wzgórz, wydatnych zwłaszcza od strony doliny
Sanu. Tutaj łańcuchy zabudowań rozłożyły się po wzgórzach ("Góry'!,
"Zabor&lt;:ze", "Górki"), lub w części na ich łagodniejszych zboczach.
Grunty chłopskie zaczynają się zazwyczaj u podnóży stoków. Pośrodku mamy nawsie jako teren jedynej własności. gminnej.
Na tle Grodziska możemy przedstawić pewien schemat układu
przestrzennego wsi związanego z nawsiem (zob. szkic). Regularność
układu jest następująca: doliną płynie potok, po obu strona-ch znajduje się pastwisko, łąki, miejscami bagna. Po jednej stronie potoku
biegnie główna droga przez wieś ("gościniec"), drugim brzegiem biegnie często (zależnie od warunków fizjograficznych) druga, podrzędna
droga {w Grodzisku Dolnym zwana "tarasem"). Można tu dodać, że
troska o gościniec spada na powiat i gminę, stan dróg bocznych jest
zwykle przedmiotem zbiorowego starania sąsiadów. Wzdłuż obydwu
dróg stoją płoty gospodarskie oddzielające wlasność gminną-nawsie
- od gruntów -chłopskich. Rozpoczynające się stąd grunty chłopskie
ciągną się wąskimi pasmami długości do 3 km, będącymi dzisiaj częściami pierwotnego kiedyś łanu (są to "półćwiartki", jako połowy dawniejszych "ćwierci" i "pręty", jako połowy półćwiartków). Na każdym
pręcie czy półćwiartku ode wsi ("nawsiska") jest ogród często z sadem,
w nim umieszczone budynki; od czoła stoi zwykle dom mieszkalny
bądź frontem, bądź bokiem do drogi, z boku stoją chlewy, ogród zamyka "od pola" stodoła, za którą zaczynają się grunty orne. Za stodołą
w pewnej odległości biegnie zwykle znów droga poprzeczna, będąca
połączeniem wszystkich dróg polnych ciągnących się wzdłuż pól. Nazywa się ją zagumnie. Z drugiej strony nawsia i drogi sytuacja jest
analogiczna 155. Mieszkańcy nazywają swoją stronę "tą stroną wsi",
155 Schemat ten jest dzisiaj mocno zniekształcony; na półćwiartku czy
pręcie mieszczą się dziś po dwa a nawet i trzy gospodarstwa. Miejscami
jednak układ zachował się w czystej formie. Nawsie zaś zostało już mocno
zagospodarowane pod łąki, pola orne i place budowlane.

stroną pr~e&lt;:iwną "tamtą stroną wsi". Na określenie znajdowania się
kogoś czy czegoś na nawsiu mówią "na wsi" lub (rzadziej) "na nawsisku" a także "na nawsiu" lSI.

- -.
p

O LA

2:.Ą
cl

r--t---1lg

~
"li

'"o

1l'"

p

o

L.

A

Ryc. 5. Schemat nawsia wsi łanów leśnych.
Można przyjąć, że taki układ przestrzenny wsi związany z nawsiem
ma każda czystego typu wieś łanów leśnych. Jest to oczywiście tylko
schemat. Nawsie każdej wsi jest dzisiaj resztką pierwotnej jego przestrzeni 157. W Grodzisku większość terenu pierwotnego nawsia została
156 O zacieraniu się terminu nawsie i przesunięciu jego znaczenia na
o~na~zenie za.gród czy pól zob. St. P i g o ń, Z Komborni w świat. Wspommema młodości. Wyd. II. Kraków 1946,s. 15.
157 Wielkość
nawsia grodziskiego przedstawiałaby się następująco:
we~ług danych katastralnych z 1853 r. powierzchnia gruntu gminnego wynOSIła: w Dolnym i Miasteczku 147 mg 1281 sążni, w Górnym 69 mg

�489

488
stopniowo zajęta pod place budowlane, ogrody, łąki i miejscami pola
uprawne. Pozostała gminną własnością zasadniczo tylko ta przestrzeń,
która jest zabagniona (zwłasz·cza w Dolnym) i zagrożona powodzią,
a stąd nie nadająca się pod zabudowę i uprawę. Jednak mamy jeszcze dzisiaj takie miejsca na nawsiu, które mogłyby łatwo służyć do
zabudowania i uprawy, a pozostały nadal własnością gromadzką. Tłumaczy się to tym, że ludność stale była przeciwna jakimkolwiek
sprzedażom kawałków "gminnego" - jak to się mówi - w prywatne
ręce i każdy fakt sprzedaży komuś kawałka nawsia musiał być solidnie na zebraniu gromadzkim uzasadniony 158.
Większość przestrzeni pierwotnego nawsia zajmują dzisiaj tzw. zagrody. Zagrodą w Grodzisku nazywa się kawał łąki lub pola leżący
na nawsiu - i tylko tam. Nie nazywa się tym mianem ani zabudowań
(jak to często czynią źródła historyczne), ani pola czy łąki, leżących
gdzie indziej. Zagród tych jest jeszcze dzisiaj kilkanaście, być może
pochodzących w prostej linii z pierwotnego osadnictwa. Być może też;
że z nimi wiąże się owych "zagrodników małorolnych 12, zagrodników
bez roli 9, komorników z bydłem 8", których prócz 12 komorników
bez bydła i 12 rzemieślników notują w Grodzisku źródła z XVI w.159•
Historia takich zagród była różna i stanowi właściwie specjalne zagadnienie. Wspomnieć tylko wypada, że zagrody - jak to dzisiaj jest
1361 s., w Wólce 35 mgrazem 252 mg 1042 s. W ten obszar jednak wliczone są także skotniki i drogi (innej własności gminnej Grodzisko nie posiada). Gdybyśmy obszar skotników i dróg policzyli na 100 mg, pozostałaby
nam powierzchnia nawsia ok. 150 mg. Obszar ten obejmuje oczywiście
tylko nawsie jeszcze hie zajęte, z wyłączeniem wszelkich zagród, placów
budowlanych, gruntów uprawnych itp.
Własność gminna w Grodzisku w stosunku do całości obszaru wsi wynosila w 1853 r. 2,7%•
W opracowanych przez W. S t y s i a analogicznych
wsiach łańcuchowych powierzchnia gruntu gminnego (pastwisk wraz z drogami i potokami) w stosunku do całości powierzchnia była zbliżona. I tak:
Markowa 0,83, Kosina 1,64, Husów 2,06, Gać 2,47, Handzlówka 4,84.
(W. S t Yś, Rozdrabnianie gruntów chłopskich w byłym zaborze austriackim
od r. 1787 do 1931, Lwów 1935, s. 139-182). Natomiast we wsiach innego
typu )'Vahaniabyły znacznie większe. Np. Czyszki pow. lwowski nie posiadały wcale gruntu gminnego zaś Czukiew 14,41%•
W tym ostatnim wypadku chodzi zapewne o typowe pastwisko a nie nawsie. Styś bowiem nie
wyodrębnia nawsia od innych rodzajów własności gminnej.
158 W Grodzisku do ostatnich czasów mieliśmy do czynienia z przeżytkiem dawnego ustroju samorządnego wsi w postaci tzw. "gromady",
tj. zebrania ogółu członków gromady, na którym ważniejsze postanowienia
poddawane były pod uchwałę ogółu.
159 Zob. przypis 154.

l

widoczne
zajmowały lepsze, wyższe mIejSCa nawsia, uprawne zapewne od dawna. Wspomnijmy także, że proces stopniowego podziału
zagród w Grodzisku powodował zagęszczenie stawianych na nich domów i równoczesną proletaryzację zagrodników. Potomkowie dawnych zagrodników nie wiele lub wcale nie różnią się od biedoty z właściwego nawsia. Niektóre zagrody zostały wykorzystane prawie wyłącznie jako place pod zabudowania tych, którzy mają grunty w innym
miejscu. Stąd to wieś przybiera miejscami wtórną postać ulicówki
(np. w Dolnym między folwarkiem a mleczarnią)·
Nawsie w Grodzisku, jak zresztą w każdej wsi, jest tym terenem,
na którym mieściło się wszystko to, na co zazwyczaj nie było miejsca
w uporządkowanym szeregu zabudowań i gruntów chłopskich. Znalazły się tu: kościół, szkoły, karczmy, domy ludowe, dom parafialny,
ochronka, sklepy, urzędy, młyny, tartak, (kiedyś także browar dworski) mleczarnia itp. Nawet budynki powstałego z rugów chłopskich
a krótkotrwałego folwarczku Bilińskiego w Górnym stały (do 1848 r.)
także na nawsiu. Na jego terenie w środku wsi wyrosło taJkże
miasteczko.
Ogólne warunki powstania w Grodzisku m i a s t e c z k a były zarówno charakteru fizjograHcznego, związanego z nawsiem, jak demograficznego i ogólnego-gospodarczego.
Ważną rolę w powstaniu miasteczka mogło odgrywać samo położenie i wielkość wsi. Duża wieś, połączona dość niewygodnie z najbliższymi ośrodkami miejskimi (Przeworsk 15 km, Leżajsk 10 km)r
stwarzała sobie w postaci miasteczka własne centrum handlowe w samym środku. Lokalne warunki nawsia były tu zresztą bardzo dogodne.
Od strony północnej łańcuch zabudowań gospodarskich przesunął się
dość daleko od potoku na szczyt wzgórza .("Zaborcze"), biegnącego
poza zalesioną rozpadliną ("Doły"), pozostawiając od tej strony dość
szerokie nawsie. Od strony południowej znów były niegdyś grunty
dworskie, obok nich szeroki skotnik i droga prowadząca do Zołyni
(8 km). "Wieś gospodarska" - powiedzmy - została tu niejako przerwana, a leżące w dogodnym punkcie nawsie stwarzało możliwość
osiedlania się na nim elementów "niegospodarskich",
dla których
w uporządkowanym 'łańcuchu zabudowań chłopskich nie było miejsca.
N a w s i e m a w łaś n i e t o d o s i e b i e, ż e u m o ż l i w i a o s i e dl a n i e s i ę i rp r z e p ł y we l e m e n t ó w o b c y c h, n'O w y c h,
róż n y c h, b e z n a r u s z a n i a i s t n i ej ą c e g o k s z t a ł t u w s i
i jej u s t r o j u g r u n t o w e g o. Nowy twór - miasteczko - może
tu powstać obok zastanego układu wiejskiego, choć w jego środku.
Taka możliwość istnieje oprócz wsi łanów leśnych tylko przy owalnicy z dużym plaeem. W każdym innym typie wsi miasteczko może
się rozwinąć tylko przez przekształcenie samej osady - jak to już

�491

'-490

gach cechowych - że większość tych i poprzednio wymienionych rzemieślników mieszkała w Miasteczku, ~apewne także już przed jego
formalnym erygowaniem.
Erekcja Miasteczka Grodziska nastąpiła w 1740 r. przez ówczesnego
właściciela Grodziska, księcia Józefa Dominika Lubomirskiego z Przeworska 165. Kataster józefiński z 1787 r. wykazuje w Miasteczku 80 rodzin o następującym składzie społecznym:
2 rodziny posiadające tylko domy,
14 rodzin posiadających domy z ogrodem,
23 rodziny posiadające dom, ogród i pole do 1 morga włącznie,
8 rodzin posiadających gruntu do 5 morgów,
2 rodziny posiadających gruntu 5-10 mórg,
2 rodziny posiadające ponad 10 mórg,
29 rodzin żydowskich posiadających tylko domy.
W 1853 r. wg. danych protokółów parcelowych mieszkało tu 31 rodzin
rzemieślniczych (szewców 11, stolarz 1, krawców 4, tkaczy 4, garncarzy 7, garbarzy 4). W 1919 r. ówczesna rada gminna Miasteczka
uchwala przyłączenie doń Dolnego, celem stworzenia "Wielkiego Miasta Grodziskiego" - jak mówi protokół z posiedzenia. Tymczasem
w parę lat później Miasteczko traci prawa miejskie stając się gminą
wiejską (w 1930 r.). W związku z tworzeniem gmin zbiorowych zostało
Miasteczko włączone do gromady Grodzisko Dolne.
Historia grodziskiego miasteczka, chociaż przedstawiona w niewielu
szczegółach, ukazuje się nam jasno na tle poprzednich analogicznych
opisów. Rola nawsia jest tu niewątpliwa właśnie dzięki wspomnianej
możności przyjmowania rzemieślników i w ogóle ludzi z zewnątrz.
Znamienna jest również rola miasteczka jak i nawsia w ogóle
dla życia biedoty wiejskiej.
Na podstawie protokółów parcelowych i map katastralnych z 1853 r.,
można było wyszukać w Grodzisku 158 rodzin ówczesnej biedoty
wiejskiej (poza żydowską), spośród których aż 130 rodzin mieściło
się na naw siu 166. W 1945 r. mieliśmy w Grodzisku 142 rodzin biedoty,
z których zaledwie 23 mieściły się w rzędach domów gospodarskich.
Reszta była bezładnie porozrzucana po całym riawsisku zależnie od

~i~ieliśmy. -. b~dź też .na jej peryferiach. To jest jedna z najistotmeJ szych roI, Jakle pełnIło nawsie 160.
N~wsie grodziskie .było. terenem, na którym skupili się wszyscy
ŻydzI, mogącyodegrac
wazną rolę w genezie miasteczka. W 1853 r.
wg ?r~nd- un~ Bauparzellen ProtokolI oraz map katastralnych 161
rodZIn
zydowskIch było w całym Grodzisku 38 ' z kto'r yc.h 28 Sk UpI'ł o
.
M"
SIę W . Iast~zk~, zas reszta_ na pozostałym nawsiu (i tylko na nawsiu)
wzdłuz
.
.
. całej
. WSI.
Mi W nowszych czasach rodzin tych przyb Ył o Jeszcze
wIęceJ! p.rocz
asteczka lokowały się one przy drogach na nawsiu,
szczegolm~ z.aś w. Doln~m, a zwłaszcza w sąsiedztwie folwarku. Nie
zna~y am Jedn~J rodzmy żydowskiej, któraby mieściła się kiedykolw~ek w rz?dzle domów gospodarskich. Była to w ogromnej więkSZOŚCI
sama bIedota.
Osadnictwo Żydów, ·choć umożliwione przez warunki nawsia nie
było za.pewne przypadkowe, lecz spowodowane możliwościami z~robkowymI. M?żliwości te przedstawiała w sobie już sama ~ielkość wsi.
Stwarzały Je zapewne także uprawiane we wsi rzemiosła wiejskie:
tkactwo, garb.arstwo.' szewstwo i garncarstwo. Chodziło głównie o handel ~robamI
rzemIOsła grodziskiego '62. Szczególny musiał być tutaj
roz~oJ tkactwa, skoro w r. 1664 ówczesny właściciel Grodziska Sebastl~n Lubomirs.~i, zatwierdza statut cechu tkackiego. Cech te~ ma
w MIasteczku SW?J dom cechowy, a liczba jego członków z początkiem
XVII~ w. wynosIła około 40 163. Nieco później od tkackiego powstaje
w MIasteczku cech szewski, liczący w 1779 r. 66 członków. Posiadał
on rów~ież swój własny dom cechowy w Miasteczku 164. Możemy przypuszczac - co zresztą zdaje się wynikać z nazwisk członków w księ• 100 Gdyby się tak bliżej rozglądnąć powstałym w czasach nowożytnych
mIasteczkom. p.ołu~niowe~ Mało?olski, można by napewno wykazać, że
spora, a ~o~~ I wIększa Ich częsc powstała właśnie w podobnych warunkach. NaJbhzszym Grodziska prawdopodobnym przykładem będzie miasteczko Żołynia,. rozwinięte w środku dużej wsi łanów leśnych. Aby się
o tym przekona.!;, wystarczy już przeglądnięcie odnośnych map w skali

l : 100000.

161 O~racowanych przeze mnie w 1937 r. w Archiwum Państwowym przy
II. UrzędZIe Skarbowym we Lwowie w ramach wspomnianego P. 1. K. W.

NIestety opracowania rpowyższe oraz bezcenne dziś fotokopie ówczesnych
map k~tastr~lnych, jakie polecił sporządzić prof. dr J. Chałasiński, zaginęły
w czaSIe wOJny. Korzystam z posiadanych niektórych sumarycznych danych.
~62 Do czasu pierwszej
wojny światowej Miasteczko miało jarmarki
.sześc razy do roku oraz co tygodniowy targ.
163 Wg dokumentów
cechowych przechowywanych u każdorazowego
cechmistrza.
IG4 Również wg dokumentów cechowych.

165 Wg oryginalnego dokumentu znajdującego się obecnie w Uniwers.
Łódzkim w zbiorach po Polskim lnstytucie Socjologicznym.
16G Na podstawie map katastralnych i protokółów parcelowych z 1853 r.
rozlokowanie ówczesnej biedoty wiejskiej było następujące: w Miasteczku
mieściło się 41 rodzin, pozostałe 89 rodzin na nawsiu reszty Grodziska.
Z tych ostatnich tuż za płotami mieszkały 32 rodziny. Wśród tych rodzin
całkowicie bezrolnych było 31, reszta z małymi zagrodami czy kawałkami
gruntów.

o,.

'··1

�492

493

\

tego, jakie i gdzie były możliwości osiedlenia się; część również tuż
za płotami gospodarskimi, czę~ć przy drogach, inne pod stokiem czy
na zboczach wzgórz.
Mimo bezładności rozrzucenia można zauważyć większe skupienia.
Jest ich cztery. Jedno mieści się w Dolnym na tzw. "Zadróżkach" (zob.

wskutek czego "wieś gospodarska" odsunęła się dalej od drogi główn~j
i potoku. Na zboczu mamy kilka domów b~e~oty z małymi poletkąmI.
Nie zajęte na łąki częś,ci nawsia przedstawIaJą tu dogodny teren osadniczy. Szczególne zaś znaczenie mogło mieć sąsiedztwo dworu (ok.
OE.JASNIENIA

OBJASNI[NIA

c:J

DOMY C;OSPO04R5KI(

_

DOMY ElI,OOTY

Ryc. 6. Część nawsia w Grodzisku Dolnym.
szkic) 187. Jest to skupienie dawne, wyznaczone kilku czynnikami: od'
północnej strony wznoszą się tu dość poważne wzgórza ("Górki"),
Szkic ten, jak i następne, jest właściwie schematem wykonanym
odręcznie w terenie bez uwzględnienia dokładnych stosunków przestrzennych, o które tu zresztą nie chodzi. Ujmuje on stan zasadniczo z 1945 r.
Prostokąt oznacUl tu całość gospodarstwa a nie budynek. W "domy biedoty"
wliczono stojące wówczas "pustki" (domy niezamieszkałe już przez biedotę)
jak też i takie zabudowania, w których ostatnio mogły mieszkać już rodziny
gospodarskie (rzadkie wypadki).

•

CJ

o

'DOMY

GOSPoDAR5i&lt;.1~

•

DOMY

_
,".

PROC.PEIUY';C\
PLAC\': PO DOMAC\.l

:p

!?&gt;I£OOTY

DOMY

P02YD,

GRANIC

•.

ŻYD

"lAMłE:SZK

AtlMINł5TRAC.

MIA.5TA

Ryc. 7. Grodzisko Miasteczko.

(67

250 m od arendy), w którym biedota jeszcze niedawno najmowała się
do pracy. W 1853 r. mieszkało tu 18 rodzin. Drugie "Zadróżki" mamy
w pobliżu dworu przy skrzyżowaniu szosy od stacji kolejowej z drogą
biegnącą przez, wieś. Na niewielkiej przestrzeni mieszkało tu w 1853 r.
10 rodzin, w 1945 tylko 6. Mieszkała tu dawniej służba dworska oraz

�495

II
'ii

~II

:\

.l
1

fornale. Trzecie skupienie biedoty w Dolnym mieliśmy koło kościoła
&lt;12rodzin w 1853 r.). Koło kościoła mieścił się też "szpital" parafialny,
dom dla ubogich (rozebrany w 1936 r.). Największe skupienie biedoty
mieliśmy w Miasteczku (zob. szkic). W jej rozlokowaniu przestrzen_. nym możemy tu zauważyć pewną regularność; oto domy biedoty otaczają wieńcem Miasteczko, wciskając się między nie a "wieś gospodarską". Rzecz zrozumiała: biedota była zarówno na usługach ludności Miasteczka jak i gospodarzy, szczególnie miasteczko stwarzało
jakie takie możliwości egzystencji. Część biedoty stanowili zresztą
niegdyś rzemieślnicy. Ostatnie wreszcie skupienie, którego część nazywano do niedawna również "Zadróżkami" , znajdujemy w Górnym
(zob. szkic). Nie mamy tu wzgórz, teren jest płaski. Rozszerzone nawsie
mamy od strony Miasteczka oraz w sąsiedztwie szkoły. I tu, i tam
mamy do czynienia z zagrodami, na których kiedyś mieszkali zagrodnicy, po podziale. zagród została biedota. W środku terenu istniał
wspomniany krótkotrwały
mały folwarczek Bilińskiego,' zniesiony
w 1848 r. Skupienie to nie jest również przypadkowe; oprócz folwarku
znaczenie miało tu zapewne dogodne, suche, bezłąkowe nawsie.
Wypada uczynić tu krótką dygresję w sprawie nazw wskazanych
. wyżej skupień biedoty grodziskiej. Mówiliśmy już o trzech "Zadróżkach". Znaczenie nazwy jest tutaj oczywiste. Prócz tych spotykamy
jeszcze trzy skupienia o nazwie "Kormanice" (lub "Koromanice"):
koło dworu od strony "Górek", w Miasteczku i w Górnym (zob. szkic).
Tak nazywa się również najbiedniejsza część przysiółka Podlesie.
Nazwa ta wymaga wyjaśnienia. Słowni~ Lindego czy Karłowicza
oznacza "korman" ("karman") jako odzież, siermięgę, względnie odzienie robocze z płachty mające chronić przed deszczem. W Słowniku
gwar polskich Karłowicza czytamy m. in., że "mieszkańcy lasów tak
w porze dżdżystej okręcają pasterzy swoich w płótna, że na piersiach
tworzą się fałdy, w których chowają ręce w niepogodę. Taka na
prędce sporządzona odzież nazywa się kiiormim". To jeszcze nie wiele
wyjaśnia. Słownik Geograficzny mówi tylko o jednej wsi o nazwie
Kormanice w okolicy Przemyśla. Czytamy tam, że "we wsi tej tkano
już za dawnych czasów proste sukna dla włościan, skąd może i nazwa
wsi pochodzi, gdyż korman oznacza grubą siermięgę lub sukmanę,
a kormnik rzemieślnika wyrabiającego grube sukno". Według tego
zatem Kormanice byłyby w naszym wypadku miejscem na nawsiu,
na ktÓrym mieszkali niegdyś rzemieślnicy wiejscy, wyrabiający grube
sukmany czy siermięgi. W Grodzisku istotnie hodowano niegdyś owce,
wyrabiano - jak wiemy - płótna, rzemieślnicy produkowali płótni anki i "grodziskie" kożuchy. Jak więc widzimy, grodziskie Kormanice
potwierdzałyby poprzednie dane o lokowaniu się na nawsiu tkaczy
wiejskich.

Wskazane tu skupienia biedoty wiejskiej na nawsiu grodziskim,
choć były dawne i stanowiły dotąd trwały obraz jego zasiedlenia,
mieściły w sobie ludność różnorodnego pochodzenia o nietrwałym
i płynnym składzie 168. Związane jest to z jednej strony z ciągłą emigracją poza wieś w poszukiwaniu pracy, z drugiej ze zwiększeniem
się biedoty. wiejskiej w wyniku rozdrobnienia gruntów a zwłaszcza

OBJASNII;NIA
D
_

OOMY
OOMY

GOSlJlJOARSKl1;
BI[OOTY

o

ol
0000010
o

O

O

O

DO

O

Ryc. 8. Część nawsia w GrodziSku Górnym.
klasowego rozwarstwienia: WSI l Z imigracją do wsi biedoty pochodzącej, jak tu się mówi, "ze świata". Są to znów zagadnienia szersze. Poruszymy tu krótko tylko niektóre związane z osadnictwem na nawsiu.
W Galicji, jak wiadomo, obowiązywała od r. 1787 do 1869 austriacka
ustawa o niedzieleniu gospodarstw chłopskich. Chociaż w praktyce
168 Wg biografii rodzin płynność ta, ujęta na podstawie zasiedziałości
danego domu czy placu, przedstawiałaby się następująco: wszystkich placów
na których stały lub stoją domy biedoty, było w Grodzisku 192. Na 103
placach mamy zasiedziałość przez dwa pokolenia. W 17 wypadkach na danym placu następowało po sobie kilka pokoleń, nie będących w żadnym
stosunku pokrewieństwa. Nowych placów było 22, zaś 50 zostało w cią'5u
czasu, dającego się przez badania terenowe uchwycić, opuszczonych.

�497

496-

-~

gruntów i osadzanie się na końcu pól, zamiast chałupników, synów lub
córek gospodarzy, którzy tutaj otrzymali grunt. Stąd powstały przysiółki. W każdym razie ci kucznicy dali początek przysiółkowi Podlesie ~iczącemu dziś sto kilkadziesiąt gospodarstw. Wcześniej bodaj
usunięto kuczników z ogrodów. Mapy katastralne, protokóły pa.rcelowe
oraz biografie rodzin wskazują i takie wypadki, w których na tym
samym ogrodzie (prętu lub półćwiartka) w jednych gospodarskich zabudowaniach mieszka jeden brat, zaś tuż obok w chałupniczym domu
drugi brat czy siostra. Częstszym jednak zjawiskiem byli kucznicy
pochodzenia niefamilijnego. Nieraz na jednym ogrodzie mieszkało
kilka rodzin chałupniczych. Badania terenowe historii osadnictwa na
takich ogrodach stwierdzają duże zagęszczenie jego gdzieś do roku
1890. Następuje potem gwałtowny spadek i likwidacja domów chałupniczych, a to głównie dzięki emigracji. Z takiego to elementu chałupniczego rekrutowała się głównie rzesza bezpowrotnych emigrantów
do Ameryki, Kanady, Brazylii itd. Po tych placach dzisiaj zaginęła
już nawet pamięć ludzka, świadczą o tym zazwyczaj pewne wzniesienia gruntu powstałe z usypanej niegdyś ziemi pod dom ale tylko tam,
gdzie grunt był nieco podmokły.
Trwalsze ślady pozostawiła biedota osiadła na nawsiu ze względu
na to, że raz zbudowany domek, mimo 'zmian jego mieszkańców,
utrzymywał się dłużej. Na nawsiu zresztą nie mogło być rugów kuczników, tak jak na gruncie prywatnym. Że na nawsiu osiadał wydziedzicz.ony element gospodarki już dawniej, świadczą między innymi
także rozporządzenia ostatniej woli m.

byla ona tylko po ·części przestrzegana, t~ j~dnak do~r.ow.a~zila do
wytworzenia się sporej ilości bezgruntoweJ. bIedoty ~1~Jsk~e]. Przynajmniej część tej biedoty osiadała. na naws:u. Z drugIeJ zno~ strony
po zniesieniu powyższej ustawy, mImo ~anuJącego tu. zwy.cz~Ju prawnego dzielenia gruntu i gospodarstwa .mlędzy woSzystkledZIecI z up~zywilejowaniem naj młodszego spadkobIercy, . ktory . zos.tawa~ na. oJC?- "
. o I'e zachodziły również częste wypadkI wydzledzlczama mektoWlzn ,
. . kI
_h dzieci loe. Jeśli uwzględnimy jeszcze proces rozwarstwlerua
a~~~ego, w wyniku którego część ludności wie~skiej ~proletar~z~w~ł~
się, otrzymamy poważną, choć ciągle. zmienną, .hczbę bIedoty wleJs~le].
W warunkach galicyjskich, przy medorozwoJu przemysłu, r:z~mlO~a
i miast _ mimo masowej emigracji po 1880 ~. dooAmer~kl l o~d~l~
indziej .--: spora część tej biedoty musiała pozostac we WSI. Częsc. ]~]
znalazla zajęcie i utrzymanie przy ~iększych. gospodarst~ac~ w:e]skich nie wpływając na zmiany osadmcze. Byli to komormcy l słuzba
gospodarska. Część jednak osi~dała we wsi tworząc nowe gospodarstwa domowe. Byli to chałupmcy.
Proces osadnictwa ty·ch chałupników był bardzo charaktery.styczny.
Lokowali się oni albo na gruntach chłopski~h, al.~,ona nawslU: Chałupników tych nazywano zazwyczaj "kuczmkarni . Była ~o .bled~ta,
_która jeszcze do końca -XIX w. została osadzana ?rzez kmIecI ,~a Ich
własnych gruntach i w wybudowanych przez mch "kuczach
~stąd
nazwa) _ chatkach postawionych bądź tuż obo~ do.mu gospo~arSkl~go,
na ogrodach, bądź za płotem na nawsiu, ?ądz tez na ~rugl~ ~onc~
ol u granicy. Kmieć, stawiając domek takIemu chałupmkowl, rowno
~~eŚnie angażował go jako siłę najemną _do s~eg~ go~po?arstwa. Za-,
. d
ł też par" zagonów pod kapustę l zlemmakl. Była to zwyczaJ' awa...
l kI' t l kmieca 170
'ak to Stefan Czarn-owski
nazwał - sta a .len e a .
-'
~ osadzaniu się biedoty na końcu pól istniał takI ~wyczaJ ~raw~y,
że w zamian za nawiezienie kawałka gruntu u gramcy kuczmk m~ł
rawo trzykrotnie zebrać plony, na czwarty rok grunt wracał ' ~
~łaściciela, względnie umowa zostala zawierana na ~owo. zwycza~
ten i takie osadnictwo kuczników ustało wraz z ~ostępu]ą~Y~ rozdrob nieniem gruntów. Nastąpiło wówczas usuwame kuczmkow z tych
169 W wydziedziczaniu, jak wynika z bio.grafii rodzin,. kierow:~
z~~
różn mi względami: wieloletnim przebywamem poza WSIą
ą
z e~igracją czy dawną wieloletnią służbą wojskową, ułomn~śclą ~Iz~c~n~
czy umysłową nieślubnym pochodzeniem, niepodporządkowamem SIę ZleCI
· d'"
·tp W okresie ustawowego zakazu dzielenia gruntów korzywol l 1'0 ZICOW
l
.
..
kt k tę stosowano
stano z tych względów dość skwapliwie, choclaz pra Y ę
i później.
.
d"
170 Stefan C z a t n o w s k i, podłoże ruchu chłopskIego. Zaga mema
pracy kulturalnej. R. II, Warszawa 1936 i odb., s. 7.

Ten krótki przykład dziejów nawsia w jednej wsi pozwala przede
wszystkim na stwierdzenie, że są one podobne do ukazanych poprzednio. Zbierzmy krótko zasadnicze wnioski.
. Jako grunt gminny, nawsie jest nadal terenem naj przeróżniejszego
osadnictwa i zabudowy; wyłącznie tu lokują się wszelkie instytucje
o charakterze publicznym i prywatnym obsługujące wieś i okolicę,
podobnie jak za czasów osadnictwa średniowiecznego. Towarzyszy
temu osiadanie tu miejscowej i przybyłej z zewnątrz ludności rzemieślniczej i wyrobniczej, co wreszcie doprowadza do powstania sui
generis miasteczka. Trzeba podkreślić, że nawsie jest wyłącznym tere-

v: .

171 Np. z
testamentu ćwierciowego kmiecia, Jana Misia z Górnego
("Góry") z r. 1782 dowiadujemy się, że spośród 9 dzieci grunt otrzymuje
zaledwie troje. Druga żona Misia wraz z trzema córkami otrzymują "zagródkę i półkątek" leżące na nawsiu. Pozostający na ojcowiźnie syn jest
zobowiązany, "aby ... postawił na zagródce na nawsiu leżącej chałupę
jaka być może", w której ci czworo mają mieszkać.

•

32

�,I"·

498
'a si" we wsi ludności przybyłej z zewnątrz oraz różnonem osa d za nI
..•
, d
' , k' ,
d '
d względem składu i pochodzenia ble otY wleJs leJ,
.
ro ne~ po d'
. roll' nawsia w przepływie i osadnictwie ludnoŚCI
TeJ zasa mczeJ
.'
t '
, . kie' możemy przypisać to, że- w rozplanowamu resz~y ~Sl, _eJ
WleJS J 'em zachowały się zagg:dnicze zarysy pochodzema sredm~nawSl
,
.
. 'l Pr
. t
lOaSI"
Poza
.
. no w układzie zagród Jak l po. . zeclws. aw . dl "
WIecznego
zarow
t
duża zmienność krajobrazu osadniczego naWSla m. mn. 1 at e~u że lokuje się tu część zagród chłopskich ze względu na ~rak ode ~ d iego miejsca w dotychczasowym łańcuchu zabudowano
.'
pow.; ~yniku spostrzegamy wykształcenie się wyrażne~ odr~bno~c~
przestrzennej dwóch części wsi: z jednej strony mam! Cląg~y l mmeJ
wi e" ednaki w swoim wyglądzie ła~cuch zabudowan poł.o~ony u .pocz ~k~ ~ierwotnyCh łanów i ich CZęŚCIpochodnych, z, ?rt~~leJ ruchhwy
i ~ienny
osadniczo teren nawsia, mieszczący ludposc rozn~go POC:lO,
wodu i składu społecznego. Wśród tej ludnoŚCI wyrazne
d zema, za
.'
. k
Dl
iej teren
swoje miejsce przestrzenne zajmuje bIedota ",:,~eJsa:
~.n
nawsia był w takiej wsi jedynym (poza przyslOłkaml) mIeJscem osadzania się. Dostrzegamy tu proces k l a s ? o - p r z e s t r z e n n.e g ?
drę b n i e n i a b i e d o t Y w i e j s k l e J od reszty ludnOŚCIw~.
wY;awsie okazuje się tym elementem osadnictwa ~iejskiego, na k~o=
. my śledzić zależność między rozplanowamem osady a zmla
rym moze
k ..
nami w strukturze społecznej jej miesz ancow..
imo
Nawsie grodziskie jest wreszcie przykładem tego, Jak długo, m
wszelkich zmian, potrafią się utrzymywać w pewny~h wa~unkach zasadnicze tradycyjne ząrysy i instytucje rozplanowama WSI, stworzone
jeszcze w średniowieczu,

/.

JAN PIOTR DEKOWSKI

BADANIA NAD PRZESZŁOŚCIĄ KULTURALNĄ
OPOCZYŃSK1CH MIASTECZEK

v.:

1

..

Badania kultury ludowej w miastach i miasteczkach w wynikach
swych tym różnią się od badań prowadzonych na wsi, że te ostatnie
dają jeszcze stosunkowo obfity materiał współczesny, który rzadko
sięga wstecz poza wiek XIX, badania zaś w miastach, przy małej
ilości materiałów współczesnych, przynoszą sporo wiadomości historycznych. Przy znanej trudności zachodzącej w datowaniu zjawisk
z zakJresu ludowej kultury wzmianki historyczne, odnoszące się do. różnych dziedzin życia gospodarczego i artystycznego są dla nas niesłychanie ważne i cenne. Dowiadujemy się z nich, jak w ogólnych zarysach kształtowało się życie codzienne w owych na pół rolniczych miasteczkach, jakie były ich kontakty z tzw, "szerokim światem", kiedy
i skąd mogły pojawiać się tam różne nowości. Uzyskany tą drogą obraz
nie jest oczywiście bez znaczenia i dla studiów nad przeszłością kulturową wsi, wiemy bo.wiem dobrze, jak wielki wpływ na jej przemiany
miały owe miasta prowincjonalne, Już w XVI wieku na terenie powiatu opoczyńskiego istniało d:z:iewięć osad miejskich, a mianowicie: Opoczno, Gielniów, Końskie, Fałków, Odrzywół, Drzewica, Gowarczów, Białaczów oraz Żarnów.
W pierwszej połowie XIX wieku na skutek ,przesunięć administracyjnych odpadły: Końskie, Fałków i Gowarczów, a przybyły: Skrzynno,
Skrzyńska, Klwów i Przysucha. Miasteczka te powstały w różnych
okresach czasu: Żamów w XII w., Białaczów w XIII w., Skrzynno
około 1318 r" Fałków w 1340 r" Klwów w 1413 r" Odrzywół w 1418 r"
Drzewica w 1429 r., Gielniów w 1455 r., Nieznamierowice około 1500
wreszciePr..:ysucha
w 1713 r. Niektóre spoś'ród nich, jak: Żarnów,
Skrzynno i Opoczno, były grodami i .posiadały zgodnie z tradycją
obronne mury i fosy.
Z przywileju
wydanego 1751 r. przez wojewodę bracławskiego,
Stanisława Swidzińskiego dowiadujemy się, że mieszczanie klwowscy
obok innych ci-ężarów i świadczeń, mieli obowiązek "grodzenia dookoła" swego miasta. Stawiali więc płoty, które miały chronić osadę
w pierwszym rzędzie przed dzikimi zwierzętami, a zwłaszcza przed
wilkami. Miasteczka osiemnastowieczne w Opoczyńskim nie były zbyt
32*

�498
nem osadzania się we wsi ludności przybyłej z zewnątrz oraz różnorodnej pod względem składu i pochodzenia biedoty wiejskiej.
Tej zasadniczej roli nawsia w przepływie i osadnictwie ludności
wiejskiej możemy przypisać to, że- w rozplanowaniu reszty wsi, tej
poza nawsiem, zachowały się zasatlnicze zarysy pochodzenia średniowiecznego zarówno w układzie zagród jak i pól. Przeciwstawia się
temu duża zmienność krajobrazu osadniczego nawsia m. inn. i dlatego, że lokuje się tu część zagród chłopskich ze względu na brak odpowiedniego miejsca w dotychczasowym łańcuchu 'zabudowań.
W wyniku spostrzegamy wykształcenie się wyraźnej odrębności
przestrzennej dwóch części wsi: z jednej strony mamy ciągły i mniej
więcej jednaki w swoim wyglądzie łańcuch zabudowań położony u początku pierwotnych łanów i ich części pochodnych, z drugiej ruchliwy
i zmienny osadniczo teren nawsia, mieszczą'cy lud!1OŚćróżnego pochodzenia, zawodu i składu społecznego. Wśród tej ludności wyraźne
swoje miejsce przestrzenne zajmuje biedota wiejska. Dla niej teren
nawsia był w takiej wsi jedynym (poza przysiółkami) miejscem osadzania się. Dostrzegamy tu proces k l a s o w o - p r z e s t r z e n n e g o
w y o drę b n i e n i a b i e d o t y w i e j s k i e j od reszty ludności wsi.
Nawsie okazuje się tym elementem osadnictwa wiejskiego, na którym możemy śledzić zależność między rozplanowaniem osady a zmianami w strukturze społecznej jej mieszkańców.
Nawsie grodziskie jest wreszcie przykładem tego, jak długo, mimo
wszelkich zmian, potrafią się utrzymywać w pewnych warunkach zasadnicze tradycyjneząrysy
i instytucje rozplanowania wsi, stworzone
jeszcze w średniowieczu.

JAN PIOTR DEKOWSKI

BADANIA NAD PRZESZŁOŚCIĄ KULTURALNĄ
OPOCZYŃSKlCH MIASTECZEK
Badania k~lt~ry .ludowej w miastach i miasteczkach w wynikach
sw!c~ tym rozmą SIę od badań prowadzonych na wsi, że te ostatnie
d.aJą Jeszcze stosunkowo obfity materiał wSiPółczesny, który rzadko
~Ię?~ wstec~ ~oza wi~k XIX, badania zaś w miastach, przy małej
IlosCI matenałow wspołczesnych, przynoszą sporo wiadomości historYClznych.Przy znanej trudności zachodzącej w datowaniu zjawisk
z za~res~ lu~o,,:,ej.kultury wzmianki historyczne, odnoszące się do, różnych. dZle~zm .zycla gospod~rczego i artystycznego są dla nas niesłychanIe wazne l cenne. DOWIadujemy się z nich, jak w ogólnych zarysach kształtowało się życie codzienne w owych na pół rolniczych mia~teczkach, jakie były ich kontakty z tzw. "szerokim światem", kiedy
l ~k~d mogły ~?j~wiać się tam różne nowości. Uzyskany tą drogą obraz
me Jest oczywIscle bez znaczenia i dla studiów nad przeszłością kulturo.wą wsi, wiemy bowiem dobrze, jak wielki wpływ na jej przemiany
mIały owe miasta prowincjonalne.
. Już w XVI wieku na terenie powiatu opoczyńskiego istniało dzieWIęĆosad miejskich, a mianowicie: Opoczno Gielniów Końskie Fałków, Odrzywół, Drzewica, Gowarczów, Białaczów' oraz Ża~nów.
W pierwszej połowie :XIX wieku na skutek przesunięć administracyjnych odpadły: KońskIe, Fałików i Gowarczów, a przybyły: Skrzynno,
Skrzyńsko, Klwów i Przysucha. Miasteczka te powstały w różnych
okresach czasu: Żamów w XII w., Białaczów w XIII w., Skrzynno
około ~318 r., Fałków w 1340 r., Klwów w 1413 r., Odrzywół w 1418 r.,
DrzewIca w 1429 r., Gielniów w 1455 r., Nieznamierowiceokoło 1500
wreszcie Przysucha w 1713 r. Niektóre spoś'ród nich, jak: Żarnów,
Skrzynno i Opoczno, były grodami i posiadały zgodnie z tradycją
obronne mury i fosy.
Z. przywilej.u .,,:,y~anego 1751 r. przez wojewodę bracławskiego,
Stamsława SWldzmslnego dowiadujemy się, że mieszczanie klwowscy
obok innych ciężarów i świadczeń, mieli obowiązek "grodzenia dookoł~" swego miasta. Stawiali więc płoty, które miały chronić osadę
w. pler~zy.m rzędzie ~rzed dzikimi zwier,zętami, a zwłaszcza przed
. wIlkamI. MIasteczka osIemnastowieczne w Opoczyńskim nie były zbyt
32*

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9659" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9637">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ecfb528cd3d5d86aa6790954cc655561.pdf</src>
        <authentication>421edaee6db2c7848c222360eeac9845</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114953">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5141</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114954">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114955">
                <text>1948</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114956">
                <text>paleolit</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114957">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4769</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114958">
                <text>Zagadnienie pararelizacji kultur paleolitycznych z kulturamu etnologicznymi / LUD 1948 t. 38</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114959">
                <text>LUD 1948 t.37 s.28-34</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114960">
                <text>Poniatowski, Stanisław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114961">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114962">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114963">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114964">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114965">
                <text>!
i

i
I
i
Ч

t
1

.

I
STANISŁAW PONIATOWSKI

1

ZAGADNIENIE PARALELIZACJI KULTUR PALEO­
LITYCZNYCH Z KULTURAMI ETNOLOGICZNYMI
Określona

kultura

materialna

tworzy

z określoną kulturą duchową. U s t a l i w s z y
p r e h i s t o r i i , można

całość
podo­

materialnej w e t n o l o g i i z takąż

bieństwa całości jakiejś k u l t u r y
w

organiczna,

zatem wypadek

wnosić r o z u m n i e o podobieńslwie

kultury

d u e h o w e j i w ten sposób objaśniać z prawdopodobieństwem z j a w i s k a k u l t u r o w e p r e h i s t o r y c z n e przez

.

ekologiczne.

Pierwszą próbę takiego zestawienia p r e h i s t o r y c z n y c h i e k o ­
l o g i c z n y c h k u l l u r podjął

W . S c h m i d t . Z d a n i e m prof." P o n i a t ó w -

skiego próba W . S c h m i d t a j e s t ,za mało przekonywująca, gdyż n i e
j e s t oparła n a szczegółowej a n a l i z i e poszczególnych'kultur

t

;

prehi­

s t o r y c z n y c h , a raczej dość ogólnej. D l a t e g o p r o f . P o n i a t o w s k i o p r a ­
c o w u j e n a now o to z a g a d n i e n i e . K o r z y s t a z w y n i k ó w W . S c h m i d t a
odnośnie do szczegółowego o p i s u k u l t u r e k o l o g i c z n y c h n a j s t a r -

i

s z y c h , j a k i ziwiązkui między n i m i , a następnie z większą d o k l a d -

j

nośeią a n a l i z u j e k u l t u r y p r e h i s t o r y c z n e p a l e o l i t u starszego i młod­
szego. Z a c z y n a o d młodszego, i w n i m o m a w i a kulturę magdaleńską, oryniacką
oryniackiej

i solutrcjską.

gdaleńskiej, Cró Magnon,

paleolicie

ekologicznej

kapskicj z Alpery.

widzi

właściwy

składniki

kulturze m a ­

sobie

elementy,
solutrejska

odpowiadające
natomiast

ma

t

toteinistyo.Micj.

starszym w i d z i prof. Poniatowski

starszej e k o l o g i c z n i e

i

w

kulturze dwuklasowej;

składniki k u l t u r y
W

magdaleńskiej
rasowy

j e s t również'mieszany.* — K u l t u r a zaś

m a t e r i a l n a o r y n i a c k a posiada
ebiologicznej

W

i solutrejskiej. T y p

'

ślady n a j -

k u l t u r y p i g m e j s k i e j w malowidłach k u l t u r y
E.

Bulando

i
I

�29
Opierając
fcuropy

się

na e t n o g r a f i c z n y c h

zdołała, j a k w i a d o m o ,

analogiach,

wyjaśnić

prehistoria

dużo z a g a d k o w y c h

wy­

tworów i zwyczajów p r z e d h i s t o r y c z n y c h , których n i e u m i a n o w y ­
jaśnić n a i n n e j drodze. N i e t y l k o j e d n a k próbowano paralelizować
oddzielne fakty przedhistoryczne

z e t n o g r a f i c z n y m i , ale n a w e t cale

k u l t u r y . Sollas uważał n p . Australczyków do p e w n e g o s t o p n i a za
przedstawicieli k u l t u r y m-ustierskiej, Buszmenów za

przedstawi­

cieli kultury o r y n i a c k i e j l t d . W o b e c rozumienia przez prehistoryków w i e l k i e g o

znaczenia, j a k i e p o s i a d a d l a n i c h e t n o l o g i a ,

się należy, że p r e h i s l o r y c y n i e w y z y s k a l i dotychczas
bardzo

ważnych

wyników,

osiągniętych

przez

dziwić

d l a siebie

kierunek

histo­

r y c z n y , który coraz s i l n i e j i coraz szerzej o d 20 l a t r o z w i j a
w

Sparalelizowanie

etnologii.

wykrytych przez k i e r u n e k

ryczny w etnologii k u l t u r zasadniczych

się

histo­

z k u l t u i r a i n i p r z e d h i s li) -

t y m b a r d z i e j wskaisane, że \У miarę c o r a z lepszego
poznawania

t y c h o s t a t n i c h p r e h i s l o r y c y coraz m n i e j m ó w i ą o cią­

głości rozwojowej,
migracjom

a n a t o m i a s t coraz większe znaczenie przypisują

kultur,

ich wzajemnym

na

siebie

oddziaływaniom

i mieszaniom.
Pierwszą próbę s p a r a l e l i z o w a n i a
historycznych

z

kulturami

europejskich

najstarszymi

kultur'przed­
zrobił

etnologicznymi

P. W . S c h m i d t ( Y o l k e r imd K u l l u r e n ) , który w s t a r s z y m p a l e o l i ­
cie chce widzieć k u l t u r y : egzogaimczno-monogamiczną' tasmańską
i bumerangową,

zaś w młodszym p a l e o l i c i e

lotemistyczną i d w u k l a s o w a .
ani

szczegółowej

analizy

Schmidt

kultury

zasadnicze:

nie przeprowadza

poszczególnych

kultur

jednak

paleolitycznych,

a n i n i e uwzględnia .zwiasików, zachodzących pomiędzy tyj ni

kul­

turami.
Dla

przeprowadzenia

ściślejszej

analizy

etnologiczno-histo-

rycznej k u l t u r p r z e d h i s t o r y c z n y c h biorę p o d uwagę w p r a c y , któ­
rej w y n i k i krótko t u referuję., co następuje: l - o związki

zacho­

dzące pomiędzy poszczególnymi k u l t u r a m i p r z e d h i s t o r y c z n y m i
• 2 - 0 związki zachodzące między p r a k u l l u r a m i

i kulturami

—

zasad­

n i c z y m i — S - o r a s y p i e r w o t n e , odpowiadające według m y c h b a ­
dań k u l t u r o m z a s a d n i c z y m
Co się t y c z y

i prakulturom.

p u n k t u ; 2-o,

to opieram

się

na wynikach

P.

�*
]

50

I

S c h m i d t a , według którego z kulturą bumerangową wiąże się k u l -

1

t u r a d w u k l a s o w a , w z g l ę d e m której j e s t znów b a r d z o bliską k u l -

l

t u r a łuku. Z d r u g i e j zaś s t r o n y z kulturą tasmańską wiąże S c h m i d t

I

kulturę

5

tolemistyczną,

a

z

tą

ostatnią

kulturę

wolno-patriai-

c h a l n a . T a o s t a t n i a j a k o posługująca się m e t a l a m i p r z y p a r a l e l i -

•

z a c j i s t a r s z y c h k u l t u r p r z e d h i s t o r y c z n y c h e u r o p e j s k i oh oczywiście

;.

n i e w c h o d z i w grę. Również i k u l t u r a łuku ( w o m o - m a r i e r z y s t a )

*

z j a w i a się w E u r o p i e już w czasach p o p a l e o l i t y c z n y c h , a że i k u l -

j

t u r a pasterska p r z y b y w a l a m dość późno, j a k o t y m świadczy b r a k

j

1

właściwych tej k u l t u r z e zwierząt d o m o w y c h p r z e d n e o l i t e m , w i e c
dla

analizy

kultur paleolitycznych

mają

znaczenie głównie:

1) k u l t u r a e g z o g a m i c z n o - m o n o g a m i c z o a , której odpowiadała
j asa. p i g m e j ska,

;
j
j '

"

2) k u l t u r a egzogamiczna plciowo-totemistyczna,

której p o d -

;

stawą gospodarczą było głównie p r y m i t y w n e myślistwo,
3) k u l t u r a

cgzogainiczno-równo-prawna*

(bumerangowa),

\

w której gospodarce środki spożywcze roślinne odgrywały większą
rolę niż i p r o d u k t y mięsne i której

odpowiadała

rasa o cechach

a u s t r a l o i d a ! n o - n eander Laloi da I n у c l i ,
4 ) k u l t u r a l o t e m i s t y c z n a , której odpowiadała rasa b r a c h y c e f a l i c z n a , uprawiająca myślistwo n a w y ż s z y m p o z i o m i e ,
się głównie

;
\

a) k u l t u r a d w u k l a s o w a , której odpowiadała r a s a dolichocef a l i c z n a , zajmująca

l
(

j

kopieniactwem.

Z a c z y n a m od młodszego p a l e o l i t u , j a k o dającego więcej p u n
któw o p a r c i a d l a a n a l i z y , p r z y c z y m poprzestaję t u n a r o z p a t r y ­
waniu,

poszczególnych

pozostawiając

innym

kultur

przedhistorycznych,

szczegółową

jako

analizę'poszczególnych

mów. J a k zaznaczyłem, P. W . S c h m i d t w i d z i w m ł o d s z y m
l i c i e k u l t u r y zasadnicze,
kultura

magdaleńska

całości,
pozio­
paleo­

tolemistyczną i d w u k l a s o w a . I s t o t n i e n p .
charakteryslycz-

j

n y c h dla k u l t u r y — lolemislycznej, j a k n p . miotacz, h a r p u n , p r a w -

J

dopodobnie

posiada

obok

wylworów.

t o t e m i z m i t d . . również i w y l w o r y , właściwe k u l t u r z e

d w u k l a s o w e j , j a k n p . tańce w m a s k a c h ,

przedstawione

według

B r e u i l ' a n a r y s u n k a c h z A b r i Mćge. Z a złożonością k u l t u r y m a ­
gdaleńskiej 'z co n a j m n i e j dwóch różnych k u l t u r składowych p r z e -

i

�31
mawiają również j e j związki z j e d n e j strony z kulturą oryniacką,
a z d r u g i e j z kulturą solutrcjską. M i e s z a n e m u
t u r y magdaleńskiej dobrze

charakterowi

odpowiada mieszany

kul­

c h a r a k t e r współ­

czesnej r a s y Gró-Magnońskiej, wykazującej .pewne związki z rasą
oryniacką, a l e posiadającej

рога t y m i i n n e d o m i e s z k i

rasowe,

o c z y n i świadczy n p . w y s o k i w z r o s t tej rasy, będący o b j a w e m L u x u r a c j i , występującej właśnie u mieszańców r a s o w y c h . . J a k i m b y t
ten d r u g i "składnik rasy Cró-Magnońskiej

i czy n i e mógi o n być

n o s i c i e l e m k u l t u r y s o l u t r e j s k i e j ? P o n i e w a ż n i e z n a m y jeszcze d o ­
tąd rasy, która była nosicielką k u l t u r y
poznano

już bardzo

solutrejskiej,

jakkolwiek

w i e l e s t a n o w i s k s o l u t r e j s k i e h , więc n i e jesl

wyłączone, że szczątki n o s i c i e l i t e j k u l t u r y m o « ł y sie n i e z a c h o ­
wać u p . w s k u t e k z w y c z a j ó w pogrzebowych,
rze. T o o s l a l n i e przypuszczenie

właściwych lei kultu¬

staje się b a r d z o

prawdopodobnym,

jeżeli wziąć p o d uwagę, żc n a p o d s t a w i e
t u r y s o l u t r e j s k i e j można wnosić
k u l t u r a totemistyczna
uniemożliwiający

iż " ł o w n y m jej składnikiem b v h

w której występuje pochówek

zachowanie

sic

kości.

Widząc

nMformowy
jako

"łowny

składnik w k u l t u r z e s o l u t r e j s k i e j kulturę zasadniczą lole.uishczną.
dopatruje

się

natomiast

kultury

zasadniczej

g l o w n e - o składnika w k u l t u r z e o r y n i a c k i e j
oprócz p e w n y c h

dwukHsowej'

Przemawiają

i te t a k t y

wspólnych

jako

za t y m

żc

t - o z t r z e c h typów'rasowych, występujących w A u r i g n a c i e n ,
a

mianowicie

Cro-Magnon,

Grimaldi

i Homo

o s t a t n i ściśle się wiąże z t y p e m r a s o w y m ,

aurignacensis. len

odpowiadającym

we­

dług m y c h badań k u l t u r z e zasadniczej dwukłasowej;
2-u

z n a l e z i o n e zostały p e w n e f o r m y

Aurignacien

przejściowe

a M o u s l r i e n ( n p . w Mouslieres,

FAbri

pomiędzy

Audi,

n o n - P a i r . T u n i s i e , S y c y l i i Ud), co, biorąc p o d uwagę, że
r i e n daje się sparalelizować z kulturą bumerangową, daje

Pair-

Mousledosko­

nalą zgodność ze związkiem pomiędzy kulturą d w u k l a s o w a a b u ­
merangową. J a k o główny e l e m e n t składowy M o u s t e r i e n

otrzymuje

kulturę bumerangową zarówno n a p o d s t a w i e

rasowych,

jak

i kulturowych. W

Mousterien

są j e d n a k

związków

i całkiem już o d ­

m i e n n e d o m i e s z k i k u l t u r o w e . Biorąc p o d uwagę z n a l e z i e n i e przez
Peyrony

i

innych

obok

tzw.

« Mousterien

class ique»

również

�•i2
i

.Mouslerien

de

tradition

acheuleenne*,

co upoważniło

Ober-

n i e i e r a do t w i e r d z e n i a , że M o u s t e r i e n powstało p o d w p ł y w e m o d ­
działywania A c h c u l e e n n a P r a m o u s t e r i e n , paralelizuję właśnie tę
ostatnia kulturę z kulturą zasadniczą bumerangową, podczas g d y
kulturę Acheulską ze względu n a j e j związki z kulturą s o l u l r e j ską należy m o i m z d a n i e m paralelizować bądź z kulturą

cgzoga-

юiczno-.płciowo-tolemistyczną,

stadium

bądź

jakimś

wczesnym

t o l e m i i s l y c z n e j . T a o s t a t n i a paralelizaeja p o z w a l a

kultury

zrozu­

mieć zarówno to, skąd się wzięła brachycefalia wśród n e a n d e r t a kul­

loidów krapińskieh, j a k i t o , skąd przedostały się w y t w o r y

tury i n t e r n i s t y c z n e j do k u l t u r y o r y n i a c k i e j jeszcze przed p r z y b y ­
c i e m k u l t u r y ' s o l u t r e j s k i e j do E u r o p y z a c h o d n i e j
Paraleiizowanie

z

kultur staropalcolitycznycb
paraleiizowanie

ze w s c h o d u !

k u l t u r a m i "etaologicznymi
jest o w i e l e

.najstarszymi

t r u d n i e j s z e , niż

podobne

k u l t u r młodszego p a l e o l i t u ze względu n a to. że

d l a p r a k u l l u r b r a k n a m obecnie u s t a l o n y c h typów narzędzi k a -

j

mieniiych, które z n ó w są p r a w i e

l u b przeważającymi

j

w y t w o r a m i w szczątkach starszego p a l e o l i t u . Z tego właśnie p o -

\

w-odu

bezpodstawnym

było

jedynymi

już

1

w s t a r s z y m p a l e o l i c i e e u r o p e j s k i m występowała p r a k u l t u r a eg-zo-

przypuszczenie

Schmidta,

iż

J

gamiczno-monogamicinia. która, j a k w i a d o m o , zupełnie n i e p o s l u -

j

guje się jakimiś u s t a l o n y m i t y p a m i narzędzi kaniieomych. T o też

j

o występowaniu tej k u l t u r y w czasach p r z e d h i s t o r y c z n y c h

można

wnosić na p o d s t a w i e całkiem i n n y c h d a n y c h , nip. stwierdzając, w y ­
stępowanie odpowiadającej

tej k u l t u r z e ' r a s y pigmej skiej' w o d ­

nośnych k u l t u r a c h przedhistorycznych. Otóż śladv rasy pigmej s k i e j m a m y w E u r o p i e dopiero
wodem

choćby

w g ó r n y m p a l e o l i c i e , czego d o ­

słynne malowidła

kapskie. m A l p e r y ,

ogłoszone

przez B r e u i l ' a . N a malowidłach t y c h w i d z i m y d w i e zupełnie o d ­
mienne rasy: jedna z nich m a bardzo

n i s k i w z r o s t , silną l o r d o ­

sis i penis w p o z y c j i c h a r a k t e r y s t y c z n e j

d l a p i e r w o t n e j rasy p i g -

niejskiej,

wzrost,

w pozycji

1

n o r m a l n e j i b r a k j e j lordosis. O b i e te rasy posiadają .różne o z d o b y

|

ciała np. o d m i e n n e uczesanie i odmienną broń; mężczyźni małego

I

w z r o s t u trzymają łuki refleksyjne w z g l . polrefleksvjne,

]

druga natomiast m a wysoki

penis

«dv l v m -

czasem w y s o c y posiadają jakiś i n n y oręż; k o b i e t y w y s o k i e j

rasy-

I

�'ЛЬ
noszą długie szaty do kostek, g d y k o b i e t y niskiej rasy mają

ró

w n i e skąpą odzież j a k i c h mężczyźni.
Biorąc p o d u w a g ę z w y c z a j e p o g r z e b o w e , panujące w
rze

egzogamicmo-monoganucznej,

nie

można

się

kultu­

dziwić,

że

szczątki i b e r y j s k i c h P i g m e j ó w k a p s k i c h n i e miały szans n a p r z e ­
c h o w a n i e s i c d o n a s z y c h czasów. J e d y n i e t a m , gdzie k u l t u r a .pig­
m e j s k a mieszała się z i n n y m i

k u l t u r a m i , m o g ł y się również za­

chować i szczątki k o s t n e mieszańców o m n i e j .lub więcej

wyra­

żonych c e c h a c h p i g n i o i d a l n y c h . Z a t a k i właśnie t y p m i e s z a n y .po­
c h o d z e n i a częściowo p i g m e j s k i e g o
występujący
nych

obok

typu

uważam

długogłowego

w

typ

brachycefaliezny,

śmietniskach

kuchen­

U i r d e m i a s k i c h w Mugem ( w d o i . T a j o ) , co świadczy z a r a ­

zem, że k u l t u r a tardenuaska miała j a k o j e d e n ze s w y c h

składni­

ków kulturę egzogamiczno-monogamiczną. P o n i e w a ż k u l t u r a

tar­

d e n u a s k a była końcową kulturą kapską, więc n a t u r a l n i e g ł ó w n y m
j e j składnikiem, p o d o b n i e j a k k a p s k i e j , mogła być j e d y n i e l a sama
k u l t u r a , która stanowiła główną składową o r y n i a c k i e j , a
w i c i e k u l t u r a d w u k l a s o w a . Podłoże r a s o w e k u l t u r y
wyjaśnia, skąd się w z i ą ł

doskonale

l i c z n v obok

w Mugem

dwuklasowej

t y p d o l i choc ef a-

brachycefaliczncgo.

wyżej wymienionego

miano­

D o d a m , że

kultura egzogamiczno-monogamiczną niosła już oddziaływać i n a
kulturę oryniacką, co można wnosić zarówno z obecności •ncqroid 6 w a. właściwie p i g m o i d ó w w g r o t a c h G r i m a l d i , j a k i
py&lt;di s z e r c ™ s t a t u e t e k k o b i e c y c h
ie\vbrew

oryniackich

Zaznaczę

stealojednak

u s t a l o n e m u m n i e m a n i u steatopygii n i e u w a ż a m z a c e ­

chę właściwa c z y s t e m u

t y p o w i p i g m e j s k i e m u . ale wiąże ja w l a -

śnie z mieszańcami P i g m e j ó w z r a s a m i

wysokoroshank

Co się tyczy k u l t u r y a z y l s k i c j , to z g o d n i e z poglądami p r e historyków, widzących w n i e j e l e m e n t y zarówno późnomagdaleńskie j a k i t a r d r a i u a s k i e , p o s i a d a o n a j a k o s w e azęści składowe l e
k u l t u r y zasadnicze, które, j a k w y ż e j zaznaczyłem, weszły zarówno
w

skład k u l t u r y

magdaleńskiej

j a k i t a r d e n u a s k i e j . Poza

wszakże-występuje t u j u ż oddziaływanie k u l t u r y

nimi

wotao-macierzy-

slej, która s t a n o w i następnie j e d e n z w y r a ź n y c h składników k u l ­
t u r y M a g l e m o s c . j a k o t y m świadczą l y j i o w e d l a k u l t u r y
macierzystej
Lud.

T.

pochewki
XXXVIII

do

siekier,

występujące

w

wolno-

Maglemose
'S

�34
i m y l n i e brane m
wytwory.

s a m e s i e k i e r y , przez prehistoryków, oraz

Kultura wolno-macierzysta

odgrywa

jeszcze

inne

większą

rolę j a k o g ł ó w n y składnik k u l t u r y kampińskiej, a d a l e j staje się
j e d n y m z wcześniejszych składników w i e l u wtórnych k u l t u r n e o ­
litycznych.
Zdając sobie należycie sprawę z tego, że ostateczna

analiza

histoi-yezno-etnologiczraa n i e może być o b e c n i e d o k o n a n a zarówno
ze względu na fragmentaryczność d a n y c h p r z e d h i s t o r y c z n y c h j a k
i niewystarczającą znajomość kultuir z a s a d n i c z y c h z p r a k u l t u r a m i
i zachodzących między n i m i z w i ą z k ó w , sądzę j e d n a k , że już dziś
próba s i k a r a l e l i z o w a n i a k u l t u r p r z e d h i s t o r y c z n y c h z p r a k u l t u r a m i
i kulturami

zasadniczymi

może dać, b a r d z o

zarówno d l a p r e h i s t o r i i j a k i d l a e t n o l o g i i .

I
I

1
f,

I
I
I

interesujące

wyniki

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8624" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8603">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/cba57074c0990975a807cde984a681f8.pdf</src>
        <authentication>b82b64eb50728c945a72a7d5cb73115e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102977">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:114</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102979">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102981">
                <text>1955</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102983">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:96</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102985">
                <text>Zagadnienie rozwarstwienia wsi wielkopolskiej w świetle opisów odzieży ludowej Oskara Kolberga / LUD 1955 t.42 cz.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102987">
                <text>LUD 1955 t.42.cz.1 s.69-114</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102989">
                <text>Glapa, Adam</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102991">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102993">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102995">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="102997">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102999">
                <text>68

1'1

zacji kultury wiejskiej; odegrał ją dlatego, że w pracach swoich
odkrył on przed społeczeństwem - jak nikt przed nim - ogromne
bogactwo kultury chłopskiej i przez to postawił wieś w szeregu
wartości pełnych znaczenia i godnych zainteresowania. Społeczeństwo wartości te nie od razu doceniało, choć już na uroczystości
jubileuszowej K o l b e r g a padły te słowa: "Jak ongi Kolumb,
tyś odkrył nam świat nowy, przedtem nie znany, nie zbadany,
a jednak zdumiewający bogactwem kształtów i treści. Odkryłeś
go nie za górami, nie za morzami, a tuż obok nas: pod słomianą
strzechą naszej wiejskiej chaty, pod grubą siermięgą polskiego
chłopa. Świat to tak bliski, tak zdaje się dostępny, a jednak przez
długie lata patrzyliśmy
nań ślepymi oczyma; w różnorodne
. dźwięki jego życia wsłuchiwaliśmy się głuchymi uszyma. Świat
ten, to nasz lud, którego pracą i potem żyliśmy" 79.
7U

S. L a m, Oskar Kolberg.

Zywot i prace, Lwów 1914, s. 71.

ADAM GLAPA

ZAGADNIENIE ROZWARSTWIENIA WSI WIELKOPOLSKIEJ
W XIX W. W ŚWIETLE OPISOW ODZIEZY LUDOWEJ
OSKARA KOLBERGA
Odzież była i jest jeszcze dzisiaj na całym sWlecie czynnikiem
dzielącym i wyróżniającym pewne zespoły ludzi. Zależnie zaś od
formy ustroju społecznego różnice te były i są większe lub mniejsze. Stąd więc w wypowiedziach szeregu ludzi walka o równość
w naj szerszym tego słowa znaczeniu łączy się z walką o jednakowy wygląd odzieży. W okresie kapitalistycznym
W. Or k a n
nawoływał do zrzucenia wyróżniających stanowo sukman chłopskich, a Komunistyczna Partia Robotnicza Polski stwierdzała, że
"bogacze chłopscy, zdradzieccy judasze ... po to tylko przywdziewają dotąd sukmanę, by lepiej tumanić lud wiej::;ki ... " 1
Najjaskrawiej różnice w odzieży występowały w społeczeństwie
feudalnym. Przeżytki tego zjawiska przetrwały na obszarze Wielkopolski jeszcze w XIX w.
W pierwszych latach XIX w. spotykamy w Wielkopolsce (w granicach W. Ks. Poznańskiego) charakterystyczne, schyłkowe formy
feudalizmu. Od około 1820 r. występują na obszarze Wielkopolski
znamiona zaczynającego się okresu kapitalistycznego, zaś około
1890 r. ziemie te wkraczają w stadium imperializmu.
Do cech znamiennych tych lat należy kształtowanie się społeczeństwa kapitalistycznego, różnego pod względem narodowym
(Polacy, Niemcy, Zydzi) 2. W obrębie natomiast polskiej ludności
1 Z uchwał
II Zjazdu KPRP, sierpień-wrzesień
1923. "Kwartalnik
Historyczny", nr 1, 1954, s. 19.
, W XIX w. ludność Wielkiego Księstwa Poznańskiego (Reg. Poznańskiej
i Reg. Bydgoskiej) ilościowo przedstawiała
się następująco:

�70

l
I';'
. ,

i

I

.~,

'\

71

obserwujemy kształtowanie się narodu burżuazyjnego w warunkach z jednej strony potęgującego się stale ucisku narodowościowego (germanizacja), z drugiej - wzmożenie się walki z wszelkim
uciskiem (powstania, strajki). Oba te nurty: klasowy i narodowy
stale wzajemnie się przyczynowo warunkują i zazębiają 3. Wpływa
to między innymi wybitllie na rozwój pracy "organicznej" ekonomiczno-gospodarcz2j,
i na rozwój oświaty, zwłaszcza wśród
ludu.
W pierwszych dziesięciu latach drugiej połowy XIX w. na terenie Wielkopolski kończy się uwłaszczenie chłopów ze wszystkimi
jego skutkami oraz największym ciężarem, jakim przez kilkadziesiąt lat było spłacanie renty tytułem rekompensaty Z3 otrzymaną ziemię, zabudowane oraz uwolnienie od powinności wobec
szlachty. Do 1861 r. powstały w Wielkopolsce w 2446 wioskach, na
ogólną liczbę 3367 wsi, 26 283 gospodarstwa chłopskie; rodziny
tych gospodarstw żyły we względnym dobrobycie, zaś przeszło
dwa razy tyle rodzin stanowiących proletariat wiejski żyło w biedzie i nędzy. W związku z rozwojem przemysłu kapitalistycznego
życie wsi zaczyna przybierać na intensywności, właściciele gospodarstw rolnych zaczynają wprowadzać nowe narzędzia oraz ulepszają technikę uprawy roli. Równocześnie chłopi około 1880 r.
przestają produkować w swych gospodarstwach szereg artykułów,
między innymi materiały odzieżowe i inne wytwory związane
z tradycyjnym gospodarstwem samowystarczalnym.
Dalsza chaRok

Katolicy

Ewangelicy

Żydzi

1819
1846
1873

670634
862423
1 000 525

250173
407 242
506 269

55771
81 249
61 243

Katolików poza nielicznymi wyjątkami uważać należy za Polaków, ewangelików poza wyjątkami za Niemców. Dane według E. B e r g m a n n a, Beitrage Z'ir Geschichte
de ,. Be'1.'olkerung in Deutschland,
1. Zur Geschichte
der Entwicklung
deutscher,
polnischer
und jildischer
Bevolkerung
in der
Provinz
Posen, Tubingen
1883.
3 Te
trzy zdania oparłem na sformułowaniu
prof. Witolda Jak ó b ..
c z y k a, zawarte w wewnętrznej
recenzji tego artykułu. Czuję się zobowiązany podziękować na tym miejscu prof. Jakóbczykowi
za cenne uwagi podane mi w recenzji, które starałem się uwzględnić.

rakterystyczna cecha tego okresu to emigracja proletariatu wIeJskiego na zachód, której nasilenie przypada na lata 1870-1890.
Na podłożu wymienionych zjawisk rozwijają się badania nad
kulturą ludo'Ną w Poznańskim Towarzystwie Przyjaciół Nauk
oraz indywidualne badania O. K o l b e r g a.
W świetle spostrzeżel1. K o l b e r g a z lat 1860-1875 oraz wyciągów z ankiet Poznal1.skiego Towarzystwa
Przyjaciół
Nauk
z 1858 r., które przy opisie odzieży K o l b e r g częściowo wyzyskał, na ówczesnym obszarze Wielkopolski rozróżnić można
wśród ludu wiejskiego kilk::t warstw społecznych, które odmiennie
ubierały się zależnie od swej ekonomiczno-społecznej pozycji.
Przed zaznajomieniem się jednak z obrazem rozwarstwienia
wsi wielkopolskiej na podstawie opisów odzieży przyjrzyjmy się,
jak kształtowało się ono w drugiej połowie XIX w., w oparciu
o współczesne wyniki nauki, która w tej dziedzinie jest dopiero
w zaczątku, specjalnych bowiem opracowal1. na temat rozwarstwienia wsi tego okresu nie posiadamy.
Pomocne w tym zagadnieniu są cenne prace Witolda Jak ó bchłopów w Wielkopolsce w XIX w. i Wielkopolska. Wybór źródeł do historii Wielkopolski XIX i XX w.
Głównie w świetle tej literatury i własnych wywiadów w terenie
dochodzimy do wniosku, że w Wielkopolsce w XIX w. istniały
dwie warstwy mieszkańców wsi (poza szlachtą), które dzieliły się
jeszcze na szereg drobniejszych kategorii - często związanych
z wykonywaną pracą.

e z y k a: Uwłaszczenie

B o g a c z e w i e j s c Y 4 - odpowiednik współczesnych kułaków i bogaczy, to dawni kmiecie, gospodarze, ekonomowie, karbowi, karczmarze, młynarze i sklepikarze.
p r o l e t a r i a t w i e j s k i - zagrodnicy, komornicy, kątnicy,
wyrObnicy, parobcy, fornale, rataje, ręczniacy, służebni, dziewki,
dzieci do paszonki.
W celu lepszego wyobrażenia

sobie, co kojarzono z wymienio-

. .• ,"IV połowie
XIX w. nazywano bogaczy wiejskich "arystokracją
włosClanska" T
. t
.
.
k'
.'
ermll1 en po raz pIerwszy został uzyty przez Tomasza Potoclego w prasie poznańskiej.

�. nymi terminami, przyjrzyjmy się bliżej poszczególnym kategoriom, biorąc pod uwagę różne charakterystyczne ich cechy.
K m i e c i e - to chłopi posiadający od kilku łanów do części
łana, zagrodę i co najmniej kilka koni lub wołów. Reprezentują
oni starą warstwę samodzielnych chłopów (ryc. 1).
G o s p a d a r z e - nazwa chłopów rozpowszechniona na terenie Wielkopolski w XIX w., określająca kmieci, zagrodników oraz
innych chłopów, którzy w wyniku zaszłych przemian uwłaszczeniowych stali się właścicielami zagrody, roli oraz co najmniej
dwóch koni albo dwóch wołów (ryc. 2,3).
Z a g r o d n i c y -- chłopi posiadający 1/4 łan a ziemi i własną
zagrodę; warstwa znana w XVIII w., pracująca przeważnie samodzielnie (ryc. 4).
C h a ł li P n i c y - chłopi bez ziemi ornej, posiadający tylko
ogród lub kawałek łąki (ryc. 5).
K o m a r n i c y - chłopi bez roli i w większości bez chałup,
stanowiący siłę najemną dla właścicieli gospodarstw rolnych,
głównie obszarników. Pracowali oni przeważnie na deputacie, to
znaczy pobierali rocznie 16-18 talarów 5, a w naturaliach otrzymywali 12 szefli żyta, 2 szefIe "jarzyny", dostawali mieszkanie
"wolne" (bezpłatne i nie umeblowane), opał, mogli utrzymywać
krowę i żywić ją paszą pracodawcy oraz oddawano im w użytkowanie około 1/4 ha ziemi !la zasadzenie kartofli, warzyw i lnu
(ryc. 13).
R a t a j e - parobcy orzący wołami, wolarze, pracujący na podobnych warunkach jak komornicy.
R ę c z n i a c y - robotnicy rolni wykonujący pracę ręczną,
w przeciwieństwie do ratajów orzących wołami oraz fornali wykonujących pracę przy koniach i powożących. Ręczniacy pracowali
na podobnych warunkach jak komornicy.
W y r a b n i c y - robotnicy rolni pracujący stale lub dorywczo, mieszkający przeważnie u gospodarzy. Za pracę u gospodarzy
otrzymywali tanie mieszkanie, zapewnienie stałego zajęcia, ze-

Rys. 1. Kmieć wielkopolski w ubiorze odświętnym. Lit. Bułakowski,
K. W. W ó j c i c k i, Pieśni ludu, t. I, Warszawa 1836.

1826;

; Podług danych zawartych wart.
Kilka
uwag o wychodztwie
ludu,
"Orędownik" 1872, nr 70 (cyt. za pracą W. Jak ó b c z y k a, Wielkopolska.
WYbór źródeł 1851-1914, Wrocław 1954, s. 47).

�75

Ryt:. 2. Gospodarz z kobietami z ol,olie Krotoszyna w drodze na targ. Reprodukcja z "Przyjaciela Ludu", Leszno 1848; nr 46.

zwolenie na trzymanie inwentarza, sianie niedużej ilości lnu, sadzenie warzyw; w gotówce płacono im dziennie 2-5 zł. Jeśli nie
brakło zajęć w gospodarstwie, pracowali w ciągu roku przez trzy
kwartały.
P a r o bc y - młodzi, bezżenni robotnicy rolni, pracujący
głównie przy koniach i końmi za wynagrodzeniem rocznym, na
które składało się przeważnie "mieszkanie" w stajni między
końmi, wyżywienie, opranie oraz zapłata 18-24 tal. Parobcy przeważnie pracowali li gospodarzy (ryc. 6).
F o r n a l e - robotnicy rolni, młodzi, najczęściej bezżenni,
pracujący przy koniach i powożący nimi w majątkach ziemskich
obszarników; jako wynagrodzenie otrzymywali "wolne" mieszkanie, opranie, wyżywienie oraz 18-24 tal. rocznie. Bywało, że żonaci pracowali na podobnych warunkach jak komornicy.
D z i e w k i - młode, niezamężne kobiety, pracujące do czasu
wyjścia za mąż u gospodarzy albo u obszarników na podobnych
warunkach co parobcy i fornale. Mieszkanie dziewki stanowił kąt
z łóżkiem na strychu lub w ciasnej komorze. Komornicy, pracujący na deputat, zobowiązani byli posiadać dziewkę i z nią pracować u obszarnika. Otrzymywała ona od deputanta około 14 talarów rocznie i wyżywienie. Za pracę dostawała 2 do 4 sgr. dziennie (ryc. 6).
C z e l a d ź s ł u ż e b n a - pracownicy fizyczni bezpośrednio
związani z pałacem obszarnika lub domAm gospodarza. Byli to:
służące, pokojówki, a także kucharze, stangreci, gońcy, lokaje
i ogrodnicy. Mieszkali oni i stołowali się przeważnie w domu pracodawcy lub w pobliżu. Wynagrodzenie otrzymywali podobnie jak
parobcy i dziewki albo komornicy.
D z i e c i d o p a s z o n ki - dzieci od 5 do 12 lat zatrudnione
przy pasieniu gęsi, bydła, noszeniu posiłków w pole i bawieniu
młodszych dzieci gospodarza; wysyłano je także po drobne zakupy do sklepu. W miarę wzrostu sił i wieku zatrudniano je przy
różnych pracach w gospodarstwie, np. chodzeniu po wodę, noszeniu karmy dla bydła itd. Wynagrodzenie ich stanowiło "wolne"
mieszkanie (kąt do spania), wyżywienie, opranie i trochę taniej
odzieży (ryc. 7).

�77
76

Ryc. 4. Ubiory odświętne ·chłopów z okoIk Wrześni i Środy. O. K o l b erg.
"Lud", W. Ks. Poznańskie, cz. III, Kraków 1877.

.
.
ubiorach odświętnych z okolic Pozamoznych chłOPm.:, w
t
es du peuple polonais,
Le
Z i e n k o w l C Z a, Les cos um
znania. Według
ona
p
. . l Ludu" Leszno 1846).
Paryż 1841 (f\~produkcja z " rZYJacle a
,

Ryc. 3. Rodzina

Kar b o w i - zwani też włodarzami, doświadczeni, wybitniejsi
robotnicy rolni, kierujący pracami obszarnika "w polu" i "w podwórzu", bezpośredni nadzorcy wszystkich prac otrzymujący wynagrodzenie w wysokości podwójnej wynagrodzenia komornika
(ryc. 8).
E k on om ow ie
zwani też urzędnikami,
pracownicy
obszarnika kierujący całokształtem prac rolnych i CZęSClOWO
administracyjnych
na obszarze jednej pańskiej wsi-dominium
lub większego folwarku. Wynagrodzenie ekonoma było prawie
dwa razy wyższe od wynagrodzenia karbowego (ryc. 8).
Znając już układ społeczny wsi wielkopolskiej w świetle współczesnej nauki zapoznajmy się z kolei z opisami odzieży ludowej
K o l b e r g a i porównajmy z zamieszczonymi wyżej danymi.
Częściowym uzupełnieniem braków w materiale opisowym Kolberga są zamieszczone ilustracje, których kilka zaczerpnięto z jego
prac, a resztę z różnych innych publikacji z XIX w.

�78

79
UB lOR ROBOCZY

Opisy odzieży roboczej dają niepełne pojęcie o rozwarstwieniu
wsi, aczkolwiek zasadnicze rysy są też w nich widoczne. Podkreślić należy, że Kol b e r g niestety stosunkowo rzadko używa terminów uwzględniających stan posiadania chłopów.
Do wspólnych elementów ubioru używanego przez Polaków
i kolonizatorów niemieckich, i to przede wszystkim wśród ludności ubogiej, należały w północnej Wielkopolsce d r e w n i a k i
z topolowego drzewa, o skórzanym wierzchu, przymocowanym do
drewna drutem i gwoździami. Drugą wspólną formą obuwia na
tym samym terenie były drewniaki całkowicie wykonane z drzewa, wydrążone z jednego kawałka i sięgające do kostki 6. Innymi
noszonymi zarówno przez Polaków, jak i Niemców częściami
ubioru to "spancerek kolorowy płócienny, spodnie na szelkach
w buty wysokie wpuszczone" 7.
Pozostałe opisy odzieży roboczej dotyczą tylko Polaków. Z treści ich dowiadujemy się, że "parobcy na codzień kładą czerwone
(czarno kropkowane) krótkie jak i na takież kamizelki błękitne,
sukienne o świecących guzikach. Spodnie w buty wpuszczane" h,
W tym samym powiecie krobskim, kilkanaście kilometrów na północ, nosili już "na codzień ... parobcy jaki zwykłe ciemnozielonej barvvy" 9. "Dawniej [podług relacji K o l b e r g a] w wioskach pobliskich, Potarzycy, Pakosławiu i Golejewku, parobcy
używali ... kiecki z białego cienkiego płótna latem, długiej i niefałdzistej, zimą kożucha" 10 (ryc. 9).
6 Dr:lwsko,
Rusko, Wrzyszczyna, pow. czarnkowski,
"Lud", W. Ks. Poznanskie, cz. III, s. 124.

1870, O. K 0'1 b e r g,

U w 2. g a: W tym przypisie, jak i w szeregu następnych na pierwszym
miejscu wymieniam pochodzenie danych miejscowości, na drugim rok zanotowania, dalej numer części W. Ks. Poznańskiego, "Ludu" O. K o l b e r g a,
a na końcu stronę w danej części.
, Karsewo, pow. gnieźnieński, 1858, tamże, cz. III, s. 24.
Ugoda, Zawada. pow. krobski, 1875, tamże, cz. II, s. 159.
"Potarzyca,
Posadowo
Sułkowice i Biskupizna, pow. krobski,
tamże, cz. II, s. 156.
H

R
5 Chłop biejniejszy
w ubiorze zimowym z okolic Kó:-nika.
ys. K'. W . Kielisillski , około 1840 r.; Album [rycin], Poznan 1853..
RyC.

10

Pakosław,

Golejewko,

pow. krobski,

1875, tamże, cz. II, s. 158.

1875,

�81

SO

,

Odzież robocza mężczyzn, o mniej dokładnie określonym
i funkcji pełnionej w gospodarstwie, składała się prawie
samych części, co odzież parobków. Na koszule nakładano
K o l b e r g podaje, że w Ninino w pow. obornickim w
mężczyźni "do roboty w lecie chodzą w kurtkach, czyli

wieku
z tyc~
kurtk!.
1858 r.
jakach

Rys. 6. Ubiory odświętne chłopów z okolic Kórnika:
par:Jbka l dziewczyny - "dziewki" (rys. 1, 4), gospodarza i gospodyni (rys. 2, 3). Rys. K. W. Kielisiński,
około 1843 r.

~płóciennych kolorowych, i spodniach z białego płótna, zimą zaś
w kożuchach, a porządniejsi w spodniach z cielęcej skórki, żółtych,
w buty wpuszczonych" 11. O charakterystycznej części odzieży roII

Ninino, pow. obornicki, 1858, tamże, cz. l, s. 69.

boczej, kurtce, zwanej też spancerkiem, K o l b e r g na innym
miejscu pisze: "Wszędzie tu zagęściły się spancerki, czyli kurtki,
tak zwane jaki ... wełniane, czerwone (pąsowe) lub białe albo
pstre w kraty, które będąc krótkie, wielce są w czasie roboty dogodnymi" 12 (ryc. 10). Kurtki te nakładano czasami na kamizelki,
w chłodniejsze dni zimy nakładano kurtki watowane. Spodnie
naciągano białe z szarego płótna, czasami "granatowe lub modre,
na święto granatowe sukienne" 13. Buty natomiast w tej samej
miejscowości noszono z "dużą cholewą" H. W sąsiednim powiecie
pleszewskim noszono takie same buty. K o l b e r g podaje: "Chłop
na nogach słomą owiniętych ma długie buty, a w lecie chodzi
boso" 15 (ryc. 11).
Obok opisanego ubioru roboczego spotykamy na znacznych
obszarach, sięgających od powiatu pleszewskiego aż do babimojskiego, ubiór z charakterystyczną długą odzieżą wierzchnią. Prawdopodobnie używano go w dni chłodne, dżdżyste, w porach przejściowych - wiosną i jesienią - względnie na mniej ważne
wyjazdy do miasta. W powiecie pleszewskim K o l b e r g przedstawia ten ubiór następująco: "Mężczyźni na codzień mają kamizelę długą do kostek, białą, haftkami zapinaną, z stojącym kołnierzem. Pod nią brzuszlak, tj. gatunek kamizeli. Spodnie płócienne
białe. Na głowie letnią porą kapelusz czarny, szeroki" 16. O bliższych szczegółach dotyczących kamizelki, zwanej niekiedy też
sukmaną ze względu na krój, mimo iż z płótna była uszyta, pisze
K o l b e r g, że noszono ją " ... na codzień z białego lub granatoe Zawory, pow. śremski, 1858, tamże, cz. l, s. 79. O kurtkach jako charakterystycznych
częściach ubioru roboczego wspomina Kolberg przy opisie
odzieży w następujących
miejscowościach:
Cz'eszewo, pow. wągrowiecki,
1870, tamże, cz. III, s. 122, Siekierki Wielkie i Małe, pow. średzki 1867-1868,
tamże, cz. l, s. 71, Borowo, pow. średzki, 1858, tamże, cz. l, s. 73. Dębicz,
pow. średzki, 1868-1872, tamże, cz. l, s. 74.
13 Kotlin, pow. pleszewski,
1870, tamże, cz. II, s. 169.
14 Dębicz, pow. średzki,
1868-1871, tamże, cz. I, s. 74. W roku 1858 w Borowie, pow. średzki, noszono, prawdopodobnie
przez okres przejściowy.
spodnie obcisłe. Tamże, cz. I, s. 73.
1.; Por. przyp. ID, ró\vnież tamże, cz. II, s. 36.
,. Broniszewice, pow. pleszewski, 1876, tamże, cz. II, s. 166.
G

"Lud", t. XLII

�83

82
wego płótna, długa po kostki, w tyle fałdowana; stanik u mej
krótki, kołnierz stojący (dubeltowy), klapki u góry krótkie, zwykle
białe (u białych granatowe, u granatowych białe), czasami obszyte
tasiemką modrą lub czerwoną" 17.
W opisach kobiecej odzieży roboczej elementów wspólnych dla Polek
i nielicznych kolonizatorek ~iemek
K o l b e r g nie wymienia. Odzież
dziewek w pracach K o l b e r g a jest
przedstawiona też ogólniej. W toku
opisów ubiorów z powiatu krobskiego
Eo:. o l b e l' g nadmienia:
"Dziewczęta ... na codzień kładą na płócienkowy spódnik (zwykle błękitny), podobnie jak mężczyźni, czerwoną jakę
(kaftan), a na głowę czerwoną zarzucają chustkę" lR (ryc. 9). W powiecie
średzkim natomiast " ... dziewki ...
latem ... chodzą po domu boso, w zimie zaś trzewiki ze zwyczajnej skóry
obuwają na grubsze wełniane, nieb:eskie,
czyli modre
pońszochy
Przedtem modre owe pończochy miały jeszcze kliny kolorowe (czerwone
lub różowej)" 19.
O roboczej odzieży kobiet z poRyc. 7. Dziecko do pasionki ..
Rys. K. W. Kielisiński,
1841;
wiatu babimojskiego K o l b e l' g inAlbum
[rycin], Poznań
1853.
formuje:
"Kobiety
latem
chodzą
boso; idąc do kościoła lub do
mi3Sta niosą trzewiki \v ręku i obuwają je dopiero zbliżaiąc sir;
do celu podróży. Na codzień ubierają się w suknie bez rękawów,
17 Kotlin,
pow. pleszewski, 1870, tamże, cz. II, s. 169. O granatowym
drym foboczym okryciu wspomina też Kolberg w Cerkwic)", tamże.
s. 167, w Kadzewie, pow. sremski. 1858, tamże, cz. l, s. 78.
" Ugoda. Zawada. P')w. krobski, 1875. tamże, cz. II, s. 159.
\.1 D&lt;lbicz, pow.
średzld, 18'30-1872.
tamże, cz. L s. 75.

i mocz. II.

czyli tak zwany szorc, co całą ich letnią odzież stanowi. Szorc lub
suknia ma u dołu wokoło falbankę na dwa lub trzy palce szerokości z innego koloru materii (często czerwonego lub żółtego) dla
upiększenia. Włosy noszą przystrzyżone równo z szyją. Na głowach mają czepki perkalikowe naokół obrzucone gęstymi i szerokimi na 1 cal fałdami tiuliku. Na to zawiązują w trójkąt złożoną
kolorową chustkę, ściągając ją pod brodą" 20. Białe czepki 1'0. bacze nie były haftowane albo posiadały bardzo skromny haft.
Zawiązywano je na zwykłe, gładkie, białe taśmy 21. O innych częściach odzieży w danych dotyczących Morowicy czytamy: "kobiety
mają spódniczki różnej barwy, już to wełniane, już płócienkowe,
dość długie, które przy robocie dla dogodności podkasane przewiązują tasiemką u pasa, by je skrócić. W lecie noszą na codzień
spódnik płócienkowy błękitny (w paski), bez rękawów, zwany
szorc" 22 (ryc. 14). Cytowane opisy dotyczące spódnika, a częściowo
i ubioru głowy, potwierdzają
informacje z powiatu pleszewskiego 2;), średzkiego 24, krobskiego 25 (ryc. 9), krotoszyńskiego 2U.
Fartuchy robocze w powiecie krotoszyńskim noszono białe albo
kolorowe: żółte w brunatne paski, które podczas pracy podobnie
jak spódniki podkasywano (ryc. 9). W powiecie czarnkowskim
były one odmienne i służyły nie tylko do zasłaniania części przedniej spódnika przy pracy, lecz czasami spełniały rolę chusty,
a równocześnie wyróżniały Polki od Niemek. K o l b e l' g o tej
części odzieży pisze: "Fartuch z grubej materii, a rzadko sam
letnik (spódnik). Fartuch z grubej materii zwykle ciemnoczerwonego koloru w żółte pasy, który podczas chłodu biorą także na
ramioaa, posługując się nim jakoby chustą lub peleryną. Fartuch
ten i to używanie go w miejsce płaszcza jest głównie znamieniem
,,,
"'
"
,:
"
t(lm

Lqki, Dąbrowa, Goscieszyn, pcw. babimojski, 1875, tmnże, cz. II, s. 37.
Kotlin, pow. pleszewski, 1870, tamże, cz. II, s. 170.
II1orownica, pow. kościa:1ski, ] 870, tamże, cz. II, s. 40.
Broniszewice, pow. pleszewski, 1876, tamże, cz. II, s. 167.
Podstolice, pow. średzki, 1858, tamże, cz. l, s. 73.

".',Potarzyca i inne
;oe, cz. II, s. 156.

"~i Targoszyce,

wioski

byłej

Biskupizny

Ochla, pow. kroioszyński,

w

pow.

1870. ta m:e,

krobskim.

cz. II. s. ]62.

]87:1.

�85

84

.~~~~.
.... ~.
,',.

,

,

kobiet pochodzenia polskiego" 27. Podobnie jak mężczyzm kobiety
w powlecie wschowskim "w lecie chodzą zwykle przy roboci~
boso, w zimie w czarnych, zwykłych skórzanych trzewikach" 28,
w powiecie natomiast czarnkowskim, częściowo zamieszkałym
przez Niemców, tak samo j3k mężczyźni, koło domu kobiety chodziły "w pantoflach z drewnianymi podeszwami, zwanych drewniaki" 2~.
Ogólną cechą roboczego ubioru kobiecego było "mniej sute
przystrojenie" 30 i wykonanie go "z płótna własnej roboty" 31
w przeciwieństwie do części noszonych na święto, szytych z materiałów kupnych .

"

"~
:~;.~:-~

.... ~~

UBOZSI CHŁOPI

',-"

, . ~ ..~":!'

.

.:'. "

..

.
. ~

• v ••~•
. .•.. ~";

Jedną z warstw wsi, w ujęciu K o l b e r g a, stanowią "ubożsi"
chłopi (ryc. 5, 12, 13). Tą dość ogólną nazwą określa K o l b e r g
prawdopodobnie samodzielnych małorolnych gospodarzy, zależnych w wielkiej mierze od ziemian względnie od bogatszych
gospodarzy. W pewnych wypadkach mianem "ubożsi" określał
K o l b e r g komorników, dworaków i cały proletariat wiejski.
Jakie są charakterystyczne cechy ich ubioru? Wzmianek na ten
temat jest bardzo mało. Podług opisu K a l b e r g a w powiecie
odolanowskim jest "Ubiór ubogi męski: biała koszula, gruba,
z czerwoną wstęgą pod brodą (związana); kapota biała, płócienna,
pod którą noszą sukienne kaftany ku kolanom długie" 32. W powiecie obornickim, w przeciwieństwie do innych chłopów noszących granatowe spodnie, "ubożsi mieli białe lniane, własnego wyrobu lub mankowe" 3:,. Z materiałów K o l b e r g a, pochodzących
z Mieszkowa, z powiatu pleszewskiego, domyślać się można, że
białą lnianą kieckę nosili ubożsi 34. W powiecie bukowskim zaś
" Lubasz,

pow. czarnkowski,
1858, tamże, cz. III, s, 125.
pow. wschowski, 1860, tamże, cz. II, s. 42,
"" Sarbia, pow. cZrirnkowsJd, 1858, tamże, cz. III, s. 126.
,l') Pod stolice,
pow. śrldzki, 1858. t.amże, cz. I, s, 73.
:11 Wilkowyja,
pow, pleszewski, 1870, tamże, cz, II, s. 168.
"" Ociąż, Fabianów, pow. ocJolanowski, 1870, tamże, cz. II, s. 165.
;)3 Boruszyn,
pow. obornicki, 1872, tamże, CZ, I, s. 68,
3~ Mieszków,
pow, pleszewski, 1870, tamże, cz. II. s. 167.

e·, Lubania,

Ryc, 8, Karbowy

i ekonom. Rysunek

wyk. Z, Klimczyk,

1956,

�ludzi ubogich charakteryzowały w dni robocze "drewniane trzewiki zwane drewniaki, drewki, drebki, drepy, trepy" 3,.
N~ tle ogólnego braku opisów ubiorów kobiet proletariatu wiejskiego cenny jest przypis K o l b e r g a dotyczący posagu młodej
mężatki. Ze względu na rzadkość tych danych, mimo że część
przypisu nie dotyczy odzieży, podaję go w całości.

Ryc. 9. Chłopi z powiatu gostyńskiego z Potaszycy
w odzieży roboczej. MaI. Bogumił Hoff, 1866.

ubożsi nosili sukmany ,,2 materii bawełnianych, jak neslu, kałmuku (materii podobnej do tyfla, kosmatej) ~.';.Kożuchów ubożsi
prawie że wcale nie nosili, a jeśli który na kożuch się zdobył, to
był on biały, nie poszyty;lli. W powiecie wyrzyskim i chodzieskim
~.;Pakosław,
~. Pakosław,

pow. bukowski,
pow. bukowski,

1870, tamże, cz. II, s. 333.
1876, (mnie, cz. II, s. 333.

Ryc. la. Ubiory robocze kosiarza i pastucha według ryciny Konstancji ~otcckiej . .. (fragment).
Polowa XIX w. (Muzeum Narodowe w Poznamu,
Gabinet Rycin).

"Posag nowozamężna odbiera częściowo od rodziców i bez
żadnych głośnych ceremonii. Matka z ojcem (w uboższym będący
stanie) dają jej krowę, prosię albo maciorę, kurę lub dwie, kupią
szafę, stolik, ćwierć, 6 łyżek blaszanych, 3 miseczki, 3 talerze,
6 małych garnuszków do wieszania na listewce na ścianie, grapę,
garnek, wazkę dla świń, wazkę do mąki, dzieżkę do chleba, łóżko,
potoczkę do wody, widły, szpadel, sierp, soli ze dwie kwarty,
'7 Samostrzel,
III, s. 124.

Mrozowo

itJ.,

pow.

wyrzyski,

Chodzież,

1875, tamże.

cz.

�89

88
trochę słoniny itp., a z ubrania i pościeli: 3 spodniki, 6 koszul lnianych, 3 prześcieradła, 3 poduszki różewe (koloru różowego lub
amarantowego), pierzynę różewą, pstruchę wełnianą, 2 pary pończoch, parę trzewików, 2 białe kapki, chustkę jedwabną na głowę,
czarną albo zieloną, lub pstrą. Przed ślubem młody żadnych jej
nie robi podarunków prócz talara, który da na rozmaryn, i prócz

dotyczącą chusty, służącej za okrycie komornicy, oraz na notatkę
mówiącą o zgrzebnych płachtach, w które zawijały się zimą dzieci
zmarłej matki-komornicy, kiedy szły za zwłokami jej na cmentarz. Na podstawie innych treści podanych przez K o l b e r g a
można przypuszczać, że odzież komorników była bardzo uboga.
Dla żorientowania, w jakich warunkach żyli komornicy, przytaczam cytowane przez K o l b e r g a opinie: "służebni, szczególnie
dworscy, jak rataje, komornicy, w wielkim po części są ubóstwie
i ciężkiej biedzie" 39. Mówi o tym dobitnie wiersz, z którego zaczerpnięto wzmianki dotyczące ubioru komornicy 40.
Dworacy

Ryc. 11. Pastuch. Fragment ryciny, "Młyn na Warcie pod Rogalinem", ryso\vanej przez Konstancję
Potocką. Połowa XIX w. (Muzeum Narodowe
w Poznaniu. Nabytki, nr 1703).

potrzebnych do ślubu piestrzonków (są to żółte mosiężne obrączki.
po trojaku)" 38.
Komornicy
Na temat ubioru komorników (ryc. 13) związanych z dworem
jak też z innymi pracodawcami natrafiłem tylko na wzmiankę
~' Siekierski.

Iwn·J. pow. '\Tzesiński.

1870, tamże,

cz. I, s. 224-225.

Jeżeli w opisach odzieży K o l b e r g wielokrotnie jasno daje
do zrozumienia, że pisze o gospodarzach, chłopach pracujących
na swojej roli, to nigdzie w tekście nie mówi nam o ludności folwarcznej, tylko w jednym wypadku domyślać się możemy, że o nią chodzi. Dotyczy to ludności z Morowicy, pow. kościański. Ale czy nasze domysły są pewne, też nie wiemy, bo
w czasach K o l b e r g a obok mieszkańców Morowicy, pracujących
u kapitalisty wiejskiego, we wsi mogli też mieszkać chłopi samodzielni. W jednym zaś tylko wypadku, i to w przypisach, K o 1b e r g zanotował uwagi, z których wyraźnie wynika, że chodzi o dworaków, ludność folwarczną. Z wiadomości tych dowiadujemy się, że dworscy chętnie się przebierali w inny strój niż
tradycyjny, że gnębiła ich bieda, że dzielili się między sobą na
osoby więcej związane z dworem, z pałacem i czynnościami w nim
wykonywanymi i na pozostałych robotników rolnych. Podział ten
uwidaczniał się również w ubiorze. Dla zilustrowania powyższego
przytaczam w całości notatkę K o l b e r g a: "Do niedawna jesz~" O. K o l b e r g, "Lud", W. Ks. Poznańskie,
cz. II, 1876, Kraków,
s. 148, z powołaniem się na: E. K i e l' s k i, "Tygodnik Illustrowany", Warszawa 1862, nr 16, oraz schematy PTPN.
4a O. K o l b e r g, "Lud", W. Ks. Pozna71.skie, cz. II, 1876, Kraków, s. 369.
Wiersz Biedna komornica.

�cze sarkano,
gdy się który
z chłopów
(obacz: "Lud", Seria III, s. 53. Rozpór).

,

po szlachecku
przebrał
Stąd była śpie\;\/ka:

U dworaka wielka mina,
A w kieszeni grosza nie ma,
Na pośladku dwa rozpory,
A w pośrodku półżyt goły.
Lepsze siadłe mliko - niżeli maślan1ka,
Lepsze wiejskie dziwki - niż pańska piastanka,
U piastanki grube nogi - iście gdyby sanki,
Na głowie rna kukuryku - u dołu gałganki ~l.
Spośród
ludności
dworskiej
wyróżniali
się też kar b o w i
e k o n o m o w i e (ryc. 8). O nich K o l b e r 9; pisze: .,Karbowi
ekonomi
miewają
długie,
niebieskie
płaszcze
z peleryną
-i czarną rogatywkę
(czworograniastą
czapkę) sukienną,
czarnym
otoczoną
barankiem.
W ręku
gruba
laska" 42. Jest
to jedyne·
miejsce, w którym K o l b e r g opisuje te postacie typowe dla kapitalistycznej
gospodarki
rolnej.
Parobcy
Do charakterystycznych
cech ubioru
parobków
należą
pawie
pióra przypinane
do czapek konfederatek
i do kapeluszy,
krótkie
jaki, a niekiedy
i wstążki zawiązywane
pod szyją (ryc. 6). W toku
opisów ubiorów
wielkopolskich
K a l b e r g osiem razy wzmiankuje o ubiorach
parobków,
między innymi: "Parobcy:
czapka siwa
na pół łokcia wysoka,
z niebieskimi
wstążkami;
latem kapelusz
z pawimi piórami;
wstęga czerwona
pod szyją u koszuli; sukmana
granatowa
sukienna;
kamzelka
granatowa,
przy niej guziki białe,
spodnie białe, płócienne"
43. "Czapka
wysoka z siwym barankiem
i pawiem piórkiem u parobków"
H. "Szyja
goła, u parobków
czasem
wstążeczka.
Na lato kapelusz
czarny, niski, u góry szerszy, przystrojony
we wstążki, szpilki ze świecącymi
łebkami, a u parobków

Hyc. 12. Biedniejsza chlopka w ubiorze codziennym, idąca
w dziet'J. slo':11y do miasta. Rys. K. W. Kielisiński, 1843;
Album
[rycin]. Poznań 1853.

" Łabiszyn, pow. szubiński ,1875; tamże, cz. III, s. 26.
~" Morownica, pow. k'Jścial1ski, 1870. t-amże, cz. II, s. 40.
~:l Sieroszewice,
pow. odolanowski, 1870, tamże, cz. II, s. 165.
H Cerekwica,
pow. pleszewski, 1870, tamże, cz. II, s. 167.

�93

92

Ryc. 14. Robocza odzież letnia. Tygodnik "Lech", Poznań 1878.
"

.."

w pawie piórko" 45. "Parobcy często kładą na westkę jakę czerwoną ze świecącymi guzikami. W zimie noszą kożuch owczy biało
(surową wełną) podbity, z czerwonymi wyłogami i łapkami u rękawów i na dole, czapka wysoka, siwa, z błękitnymi z tyłu wstążkami" 46. "Na codzień noszą parobcy jaki zwykle ciemnozielonej
barwy" 47. "Parobcy używali dawniej kiecki z białego cienkiego
płótna latem, długiej i nie fałdzistej, zimą kożucha" 48.

: ;, ". &gt;: ~ ,
-~

:'

:

:

I~

~ •••• :

'" Kotlin, pow. pleszewski, 1870, tamie, cz. II, s. 169.
•, Morownica, pow. kuściański, 1870, twmże, cz. II, s. 40.
47 Potarzyca,
Posadowo, Sułkowice (i Biskupizna), pow. krobski, 1875,
tamie, cz. II, s. 156.
• 8 Pakosław,
Golejewko, pow. krobski, 1870, tamie, cz. II, s. 158. Inne
dane dotyczące parobków pochodzą z Ugody i Zawady pod Rawiczem, pow.
krobski, oraz z pow. plesze\vskiego.
Ryc. 13. Komornica.

Rysunek

wyk. Z. Klimczyk,

1956.

�Dziewki
Specjalnych cech w opisie ubioru dziewek (dziewcząt) pomagających w gospodarstwie wyróżnić się nie da. Spotkane ogólne opisy
ubiorów dziewcząt nie mówią nic o pełnionej przez nie funkcji
w gospodarstwie ani o przynależności społecznej. Dla zorientowania czytelnika podaję jeden przykład opisu odświętnego ubioru
dziewcząt zatrudnionych w gospodarstwie: "Czepek biały z fałdowanymi rzęsisto koronkami naokoło, w tyle u czepka czerwone
wstążki, pod szyją wstążka czerwona i takież korale z medalikiem
Matki Boskiej na piersiach wiszącym. Kabotek granatowy ze świecącymi guzikami; spodnik rozmaitego koloru, pończochy białe.
takaż koszula, rękawy u niej buchate, obszywane koronkami, fartuszek biały, pierścionek na palcu, chustka biała do nosa w ręku.
Do ślubu ubierają się panny młode zupełnie niebiesko" 49.
BOGATSI CHŁOPI

Jako przeciwstawienie chłopów biedniejszych wymienia K o 1b e r g często chłopów bogatszych, których określa jako "bogatsi",
"majętniejsi",
"zamożniejsi". Pod tę terminologię, jak z opisów
wynika, można również podciągnąć rolników określających jako
"gospodarzy", "chłopów gospodarzy" 50 i "porządniejszych". Chłopów tych naj trafniej nazwać można bogaczami lub "kułakami",
aczkolwiek ich ówczesny stan zamożności i stosunek do współmieszkańców nie musiał odpowiadać współczesnym pojęciom
kułaka. Z tego też więc powodu używać będziemy na określenie
tej grupy społecznej terminów K o l b e r g a, którego większość
opisów odzieży jej właśnie dotyczy.
Bogatsi chłopi (ryc. 1-3, 15) od pozostałych różnili się tym,
że nosili spodnie z cielęcej skóry i;J lub z granatowego sukna, a nie
Sieroszewice, pow. odolanowski, 1870, tam.że, cz. II, s. 165 .
Skoreszewice
i Krzyżanki
(pow. krobskL obecnie gostyński,
gospodarze posiadali 32 do 36 morgów roli słabej, piaszczystej
(r. 1876).
tamże, cz. II, s. 148.
.&gt;1 Ninino.
pow. Oborniki.
1858. tamże,
cz. 1. s. 69: Morownica, pow.
Kościan. 1870. tamże, cz. II, s. 40; różnice te jak należy przypuszczać dotyczą 'Ivyłącznie ubioru świątecznego.
~I

.,(1

Ryc. 15. Ubiory rodziny gospodarskiej
z okolicy
I(. \"1. Kieli3iński około 1840 r. (oryginał znajduje
w Kórniku).

Kościana. Rys.
się w Muzeum

W'~ wsi

�97

96

z białego lub granatowego płótna. Oni też w pewnych okolicach
nosili długą, białą kieckę lnianą, wykonaną z przędzy lnianej na
pół z wełną .'&gt;2, podczas gdy pozostali nosili czysto lnianą. Odświętna odzież majętniejszych to "sukienne kapoty suto obłożone
białymi sznurkami" 53. W powiecie obornickim, w przeciwieństwie
do okolicznych chłopów noszących granatowe sukmany z podszewką karmazynową, "w okolicy Maniewa noszą gospodarze majętniejsi najczęściej czarne sukienne suknie zwane wołoszką, również w tyle w gęste fałdy ułożone" 54. W powiecie bukowskim zaś
nakładali możniejsi sukmany z sukna ciemnogranatowego 55. W powiecie ostrzeszowskim oznaką zamożności był "płaszcz granatowy'" 56, a w powiecie pleszewskim, zimową porą, skopowy kożuch 57 nakładany pod sukmanę 58 lub na wierzch, gdy tymczasem
biedniejsi nosili płócienne grube sukmany 59 lub sukmany sukienne. Kożuchy majętniejsi poszywali czarnym bawełnianym
materiałem 60.
Kobiety zamożne wyróżniały się wśród innych ilością i jakością
odzieży. Niezamożne nakładały "spódnice połączone ze stanikiem
z rękawami, z materii rzadko płóciennych, a najczęściej bawełnianych", zamożniejsze natomiast nosiły te części z materiałów
wełnianych 61. Zimą zamożniejsze kobiety nakładały sukienne
spódnice 62 oraz długie aż po kolana kabaty, które - jak podaje
K o l b e r g - były czasem barankami podbite 63. Niekiedy taki
kabat był dodatkowo jeszcze "obłożony na kraju (brzegu) sznurMieszków, pow. pleszewski, 1870, tamże, cz. II, s. 167.
Ociąż, Fabianów, pow. odolanowski, 1870, tamże, cz. II, s. 165.
'4 Maniewo,
pow. obornicki, 1872, tamże, cz. l, s. 66 .
•&gt;5 Pakosław,
pow. bukowski, 1870,' tamże, cz. l, s. 333.
'G Strzyżew,
pow. ostrzesz~wski, 1870, tamże, cz. II, s. 164.
51 RD.3zków, pow. pleszewski,
1370, tamże, cz. l, s. 168. Parzynów,
o&lt;trzeszowski, 1870, tamże, cz. II, s. 164. Morownica jw.
58 Radlin, pow. pleszewski,
1870, tamże, cz. II, s. 168.
59 Kolnice, Kolniczki,
pow. pleszewski, 1870, tamże, cz. II, s. 167.
eo Pakosław, pow. bukowski, 1870, tamże, cz. II, s. 333.
61 Pakosław,
pow. bukowski, 1870, tamże, cz. II, s. 334.
62 Roszków, pow. plesz·ewski, 1870, tamże,
cz. II, s. 168.
"" Koło Kroioszyna, 1870! tamże, cz. II, s. 160.
5~

53

Ryc. 16. Bambrzy,
mieszkańcy
wsi Jeżyce pod Poznaniem
obecnie dzielnicy m. Poznania - w ubiorze odświętnym. O. K o 1b ę r g. "Lud", W. Ks. Poznańskie, cz. l, Kraków 1875.

"Lud",

t. XLII

pow.

�98

99

°

karni" 64.
ubiorze głowy w powiecie średzkim K o l b e r g mówi,
że kobiety bogatsze noszą czapki szychowe (niby złocone)
l ch~stką j"edwabną kolorową przewiązują głowę" Gr, albo że' "bogatsze związują głowę chustką jedwabną czerwono-białą" flli.
ubiorze głowy w powiecie czarnkowskim pisze: "Na święto wiele
kobiet, mianowicie zamożniejszych, przewiązuje głowę chustką
w dwie wielkie, na przedzie zawiązane kokardy, mające wielkie
podobieństwo do rogów; jest to przejęty obyczaj niemiecki" li,.
W powiecie gnieźnieńskim zamożniejsze kobiety ubierały się
w "płachty wełniane, własnej roboty, zwane pstruchami" liR. Natomiast w powiecie bukowskim "majętniejsze zaś mężatki okrywają się wełnianymi chustami, wartającymi
niekiedy po kilka
talarów" 69. W czasach K o l b e r g a, podobnie zresztą jak często
jeszcze w pierwszej połowie XX w., kobiety wiejskie nosiły trzewiki tylko w podróży lub idąc do kościoła. Były to trzewiki skórzane, wysoko sznurowane; "w ostatnich czasach nierzadko już
widać u zamożniejszych i elegantek wytworniejsze obuwie z ma·
terii wełnianych, manszestru i szaszedronu" 70. Na temat wybitnie
zimowych części odzieży dowiadujemy się, że "dawniej nosiły ko·
biety zamożne zimą kożuch (miderak), dzisiaj więcej ukazuje się
między nimi watówek, wacówek" 71.
K o l b e r g często nie zaznaczał wyraźnie, do jakiej warstwy
chłopskiej ów ubiór należy. Z terminów "mężczyźni", "chłopi",
a często i "gospodarze", trudno wywnioskować, o kogo chodzi.

°

Ociąż, Fabianów, pow. odolanowski, 1870, tamże, cz. II, s. 165.
Bożydar, pow. średzki, 1858, tamże, cz. l, s. 75.
66 Pi głowice i Koszuty,
pow. średzki, 1858, tamże, cz. l, s. n.
67 Lubasz,
pow. czarnkowski,
1858, tamże, cz. III, s. 125. Na obszarze
Polski obwiązywanie głowy chustką i zawiązywanie jej w kokardę spotykamy już w XVI w. Julia R o s e w pracy Deutsche Vo!kstrachten,
Monachium 1912, zwyczaj ten uważa za typowo słowiański. Dalsze szczegóły
patrz A. G l a p a, "Atlas Polskich Strojów Ludowych", Stl'Ój !ubuski, Wrocław 1956.
6~ Chłędowo,
pow. gnie±nie11ski, 1868, tamże, cz. III. s. 23.
ni Pakoslaw,
pow. bukowski, 1870. tamże, cz. II, s. 334.
'6 Pakosław,
ju·.
" iVIurownica. pow. kcściar,ski. 187b. tamie, cz. II, s. 41.
6·1

6;;

Pewne światło na te ogólne określenia rzuca wypowiedź K o 1b e r g a umieszczona w V części Wielkiego Księstwa Poznańskiego, którą cytuję:
"Trzecia kategoria (ubiorów) ukazuj e z rzadka już zachodzące
stroje polskie bogatszych włościan, tak jak są opisane w dziele
"Lud", Ser. XI, s. 25 i s. 124-125". Jeśliby tę wypowiedź można
było odnieść w ogóle do opisów strojów, to prawie wszystkie
opisy K o l b e r g a dotyczyłyby bogatszych chłopów .. Jako przeciwstawienie bogatszych stosunkowo rzadko wymienia K o l b e r g
uboższych chłopów.
ZEBRACY

Osobną kategorię, tak charakterystyczną dla okresu feudalnego
i kapitalistycznego, nie związaną ani z wsią, ani z miastem, stanowili żebracy (ryc. 21, 22). Ich ciągłe krążenie i włóczenie się po
wioskach i miasteczkach, odpustach i jarmarkach, podkreślało
specyfikę ówczesnej wsi, której K o l b e r g w swych badaniach
nie pominął.
Ubranie żebraka to: "Odzież nędzna, wzbudzająca litość: kamzela brudna lub płaszcz podarty, tysiącznymi łatkami upstrzony,
czapka stara, dziwaczna lub kapelusz duży, okrągły, torby duże
pod pachami z jednej i drugiej strony, na plecach tłomoczek do
zbierania kawałków chleba, szperek, kaszy, grochu, legumin;
w ręce miseczka, najczęściej żółwia skorupka, w drugiej paciorki
duże z krzyżykiem, nadto kosztur z jeżem, a niekiedy jeszcze bicz
około niego kręcony dla odpędzenia psów napastniczych; kule
i szczudła, najczęściej dla udania kalectwa przybrane; nadto rożek
tabaki. Przy tym broda długa, głos żebrzący, mina pokorna, pod
którą nieraz ukrywa się przebiegła filuteria" 72.
Poznawszy poszczególne kategorie mieszkańców wsi wielkopolskiej oraz ich odzież przyjrzyjmy się, czym polska ludność wiejska różniła się od Niemców.
BAMBRY

Na przedmieściach Poznania dostrzega K o l b e r g specjalną
grupę ludności chłopskiej, tzw. Bambrów (ryc. 16-20), zwanych
'" Turek

pod Pleszewem,

Częstocho\\'a,

1836, tamże, cz. l. s. 268.

�101

100

Ryc. 18. Fragment
drużyny
w Poznaniu. Mal. JuIlan

weselnej
zamozme]szego
chłopa na Rynku
Knorr, 1838 (fot. L. Perz i F. Maćkowiak).

też Derlakami, sprzedających swe produkty ogrodniczo-rolnicze
głównie w Poznaniu. Różnią si~ oni ubiorem od chłopów z dalszych wsi.
O ich ubiorze K o l b e r g pisze: "Bambry ... noszą kapelusze
półkoliste (na kształt góralskich) z szerokimi rondami, czyli skrzydłami, czamary 'lub wołoszki, spodnie sukienne ciemnej lub dzikiej barwy i buty często ze stojącymi cholewami (węgierskie,
podobne do dawniejszych księżych) 7:3. Na początku XIX w.
Ryc. 17. Bamberki,
mieszkanki
wsi Winiary pod Poznaniem _.obecnie przedmi&lt;&gt;ście Poznania - w ubiorze codziennym. O. K o 1b e r g, "Lud", W. Ks. Poznańskie, cz. I, Kraków 1875.

n Jeżyce, Winial'y, Zawada, Rataje, pow. poznański, 1870, tamże, cz. I,
s. 60. Bambrzy z pochodzenia są Słowianami, zgermanizowanymi
w okolicy
Bambergu; w XVIII w. zostaii sprowadzeni przez Magistrat m. Poznania

�103

102
Bambrzy
czamary

"chodzili
itd.." H.

zupełnie

jak chłopi polscy,

ubrani

kardą na przodku zdobią
stuleciu) nosiły Bamberki
krótsze spodniki, fartuchy

w sukmany,

O Bamberkach
(ryc. 16, 17) czytamy:
"Kobiety mają na sobie
6 do 12 spodników
sięgających
kolan, wierzchnia
spodnica bywa
merynosow3.
lub pikowa, jaskrawa.
Sznurówka
krótka.
\vycięta pod szyją i z tejże co
~podnica materii,
\Ncale nie
uwydatnia
kibici. Na sznurówkę biorą kaftanik
(nazywają
go
z niemieckiego:
Miitzen), którego rękawy lejkowate
rozwartym
końcem
ramiona'
okrywają.
Stanik

Ryc. 19. Podmiejska sprzedawczyni nabiału w Poznaniu; biedniejsza chłopka
w ubiorze codziennym. Rys. K. W. Kielisiński, 1843; Album [rycin], Pozna!'l
1853 (fot. L. Perz i F. Maćkowiak).

jest
u sznurówki
wycięty,
głowę stroi czapka. v. kapka
(Kappchen),
zwykle
biała,
wstęgami strojna, na niej zawiązują chustkę czerwoną lub
zieloną jedwabną.
Przy ślubach mają swachny i młoda
panna,
podobnie
jak
i te
dziewczyny.
które
podczas
procesji
Bożego Ciała noszą
feretrony
z obrazami, na głowach
czółka
czarne
aksamitne,
w szych
i wysoko
w
rozmaryn
przystrojone,
niby kwiecista
szopa na głowie. Białe pończochy, miałkie
(płytkie) aksamitne
lub jedwabne trzewiki z wielką ko-

i w krótkim czasie ~ię spolszczyli. Wykazali
dwóch ostatnich wojen światowych.
;.\ Wilda, Dębiec. Winiary, pow. poznański,

wiele
1860,

patriotyzmu
tamże,

w 'okresie

cz. I, s. 62.

nogi. Dawniej (na początku jeszcze tego
(osobliwie w Wildzie, Dębcu, Winiarach)
modre, duże, wysokie czapki" 75.
POLACY

W pobliżu Poznania,
według określenia
K o l b e l' g a, "Polacy
czystej krwi ... noszą kaftany, brzuszlaki (BrustLatz), suknie (sukmany); buty z wywiniętymi
(wywróconymi)
zwykle cholewami.
czapki baranie (siwe), u których powiewają
czerwone i błękitnE:
wstążki, a niekiędy pawie piórko lub wianek, a w lecie kapelusze
cylindrowe
niskie, z dość wąskim rondem" 7ii. Na innym miejscu

Ryc. 20. Ubiory chłopów z przedmieścia Poznania z połowy XIX w.
Lit. Palnel et Lecharbonier,
1846.

ł"
i

czytamy: "Do charakterystyki
ubrania polskiego, w bliższych jak
i dalszych Poznania
okolicach, należy u mężczyzn laska jabłonkowa lub czerzniowa
(z ciernia, tarniny),
zwana lala. Jest to kij
sękaty zwykle, dość gruby, oblewany ołowiem lub cyną i mający
z \vierzchu pod gałką rzemień z kułtasamy
(kutasami)" 77 (ryc. 1, 6).
Do charakterystycznych
cech ubioru Polaków również niewąt;; Jeżyce. Winiary, Zawada, Rataje,
Wilda, Dębiec,
tamże, cz. I, s. 62.
;. Okolica Poznania, 1870, ta mże, cz. I, s. 60.
;; Tamowo, pow. poznański. 1870, ta mże, cz. I, s. 64.

1870,

pow.

poznański,

�104

Hyc. 21 a, b,. Żebracy. Mężczyzna trzyma w ręce "lolę z jeżem", tj. laskę
nabitą gwoździami, służącą do odpędzania
psów. Hys. K. W. Kielisiński,
1842; Album
[rycinj, P'Jznań 1853 (fot. L. Perz i F. Maćkowiak).

pliwie należały kapelusze polańskie, które wymienia K o l b e r g
przy opisie ubiorów noszonych w Boruszynie w powiecie obomickim; o ich tradycyjności mówi sama nazwa 78. Jak się z innych
tekstów domyślać można, kapelusze te miały małą główkę i większe rondo (ryc. 23).
Za charakterystyczny ubiór Polek można przyjąć odzież mieszkanek Wronczyna i Modrza, oddalonego kilkanaście kilometrów na
7R Jest
to jedyna znana mi nazwa, nawiązująca
do okresu plemiennego
Polan, używana jeszcze nie tak dawno wśród ludu. Boruszyn, pow. obornicki, 1872, cz. I, s. 68.

105

południe od poznania. O ubiorze tym K o l b e r g pisze: "U kobiet jak wszędzie, tak i tu dają się nieraz widzieć z?ytki. ~a .głowie kapeczka, kopeczka biała z muślinu, czasem z tIUlu, mekIedy
haftowana, obszyta po bokach koronką nie w rurki układaną, ale
przylegającą gładko do głowy. Na kapeczce jest głowa obwiązana
chustką po większej części jedwabną czerwonego lub zielonego
koloru z małą kokardą na przodzie. W tyle u kapki spuszczają się
białe, szerokie muślinowe bandy v. bóndy haftowane i wstążki
szerokie, częstokroć bardzo kosztowne, pomiędzy którymi u dziewcząt widać spleciony warkocz (ryc. 4). Zimą noszą kobiety zwykle
kabat sukienny, z krótkimi, naokół we fałdy ułożonymi tackami v.
tachami, zapinany w dwa rzędy z przodu na kuziki (guziki), dalej
spodnik (spodnicę), zwykle z wełnianej materii, u biedniejszych
z perkali, z przodu szeroki fartuch i duża wełniana chustka na
rękach zamiast futrzanej mufy (ryc. 15). Latem zdobi gors sznurówka z przodu sznurowana, z czerwonego lub zielonego merynosu, koszulka z szerokimi rękawami, koło szyi w drobne fałdki
zebrane w fryzkę wąską. Spodnica do sznurówki nie przyszyta,
z muślinu lub perkalu zwykle jaskrawego; z przodu szeroki fartuch, najczęściej biały" 79 (ryc. 3).
Jeżeli podczas opisywania ubiorów ludu polskiego K o l b e l' g
w nielicznych opisach nadmienia, choć fragmentarycznie, o ubiorach różnych kategorii ludności, to opisując ubiory Niemców nie
wspomina w ogóle o ich sytuacji ekonomiczno-społecznej. Skądinąd jednak wiemy, że chodzi tu o kolonistów niemieckich nie
należących do proletariatu wiejskiego, którzy z nadziałów urzędowych, mimo iż z skromnym dobytkiem przyjeżdżali do Wielkopolski, otrzymywali lepsze grunty i większe gospodarstwa (ryc. 24).
O ubiorach Niemców mieszkających koło Poznania K o l b e r g
pisze: "Niemcy tu mieszkający ubierają się w wielkiej części po
polsku" 80. Przy omawianiu powiatu średzkiego natomiastwzmiankuje: "Niemcy tutejsi przez cały rok chodzą w kapeluszach czarną
wstęgą opasanych, szerokich. Surduty granatowe długie, z rozpo7!l

so

s. 64.

Vll'onczyn, Modl:ze pod stęszewem,
Tarnowa z folwarkiem
Karolewo,

1858, tamże, cz. I, s. 63.
pow. poznański, 1858, tamże,

cz. I,

�107

106

Ryc. 22. Żebracy.

Rys. K. W. Kielisiński, 1841; Album
(fot. L. Perz i F. Maćkowiak).

[rycin], Poznań

1853

rami w tyle. U butów cholewy wysokie" 81. W powiecie gnieźnieńskim zaś ubiór niemiecki wyglądał następująco: "U mężczyzn nCl
codzień: spancerek kolorowy płócienny, spodnie na szelkach
w buty wysokie wpuszczone. Na święto płaszcz granatowy z peleryną; westka granatowa z małymi, białymi guzikami. Kapelusz
wysoki albo kaszkiet. Koszula na wstążkę czerwoną związana" 82.
W powiecie czarnkowskim "Niemcy ... nosili w zimie szare, szerokie spodnie płócienne, westkę bawełnianą i płaszcz niebieski,
czapke lub niski, szary kapelusz filcowy, buty lub trepki drewniane" 83.
a ubiorze Niemek w powiecie średzkim czytamy: "Niemki mają
" Luboniec Olendry, pow. średzki, 1858, tamże, cz. I, s. 76.
Karsewo, pow. gnieźnieński,
1858, tamże, cz. III, s. 24.
,.~ Bi3la, po IV. czarnkrowski, 1858, tam.że, cz. III, s. 124.

I
B.yc. 23 . Szynkarka

J

i muz.vkanci w karczmie.

"Przyjaciel

Ludu",

Leszno 1837.

czepki kolorowe, czarną chustką wiążą głowę; suknie noszą takie
jak kobiety po miastach" 8 •• W powiecie czarnkowskim "kobiety
mają kapkę na głowie, a na tym przewiązaną czarną chustkę
z dwoma z przodu kokardami. Suknia długa, ciemna. Na nogach
drewniane trzewiki" S,j. Obszerniejszy opis ubioru Niemek posia-

J

8!

.tl.
I

H
~5

Luboniec Olendry, pOW. średzki, 1858, tamże, cz. I, s. 76.
Biała, pow. czarnkowski, 1858, tamże, cz. III, s. 124.

�109

108

Więcej kategorii ludności K o l b e r g nie rozroznia. Zwraca
jednak uwag~ na czynniki w obrębie tej czy innej grupy ::;połecznej, powoduj ące zarzucenie starej, tradycyjnej mody a przyjmo-

Ryc. 24. Ubior~ codzienne
kolonistów
niemieckich
i chłopów polskich.
Według rycmy M. Jaroczyńskiego,
"Drang nach Osten", Poznań 1849.

da:ny z powiatu gnieźnieńskiego. W przeciwieństwie do wyżej
oplsa.nych przejawia się w nim wpływ ubiorów noszonych przez
PolkI. K o l b e r g pisze: "Kobiety noszą się w sukniach z rękawami różnego kroju i koloru, zawsze długich, a częstn z falbanami.
Na to fartuch długi. Dziewki przy uciętych włosach lub też w jed.en warkocz splecionych noszą czapeczkę (kopkę). Mężatki czepki
tlUl~we, na które zarzucają chustkę wełnianą, kolorową. Przy koszuli u SZył falbanka szeroka, na piersiach chustka kolorowa
mniejszego rozmiaru. Pończochy białe, trzewiki wysokie" 86.
Kar~ewo, pow. g.nieźnieński, 1858, tamże, cz. III, s. 24. W artykule
uwzględnIOno wszystkIe opisy ubiorów Niemców podane przez Kolberga;
teksty cytowane, odnoszące Się do ubiorów Polaków, stanowią tylko nikłą
cząstkę całości opisów Kolberga.
8G

I
I
I

1

wanie for01 nowych.
W powiecie szamotulskim "wkrada się między tych mianowicie,
którzy z wojska wracają, moda noszenia płaszczy niemieckich
z pelerynami i kaszkietów" 87. W powiecie międzychodzkim, gdzit::
silny napór germanizacji wyrządził już poważne szkody w polskim
stanie posiadania, "parobcy mają często czapki z rydelkiem (daszkiem) na kształt wojskowych, na których nierzadko świeci kokarda
pruska albo niemiecka, bo na pograniczu zwożą kupcy niemieccy
na jarmarki gotowe u~rania, to i chłop za modą idąc, takowe kupuje" 88. O ubiorach dziewcząt K o l b e r g pisze: "Bogatsze stroić
się już poczynają na niedzielę w kapelusze okrągłe, miejskie, z bukietami lub wstążkami, w suknię cienką wełnianą lub perkalową
jasną albo jaskrawą, modną, z falbankami. Krawcowe już nie
znają dawnych krojów" 89. Na marginesie opisu ubioru w powiecie
gnieźnieńskim K o l b e r g za Encyklopedią rolnictwa podaje, że
"w czasach ostatnich wiele rodzin zmienia swój ubiór, w czym
kobiety przodują, i jeżeli stasze gospodynie przy dawnym pozostają ubiorze, to jednak córki swoje na wzór mieszczan przebierają" 90. Zmiany w ubiorze były zwalczane przez samych chłopów
jak i prze~ warstwy uprzywilejowane 91. K o l b e r g podaje, że
nowatorom przygadywano: "Gdy się kto przebierze po miejsku
lub po niemiecku, mówią, że taki chodzi z kiepska po waćpańsku.
Mimo to chłopi radzi się w ten sposób przebierają, zarzucając
stopniowo swój ubiór" 92.
Z opisów K o l b e r g a można wnioskować, że niekiedy ta
sama odzież lub jej części były dla pewnych chłopów przejawem
Kiączyn, pow. szamotuiski, 1858, tomże, cz. I, s. 65.
pow. międzychodzki, 1870, tamże, cz. II, s. 332.
"" pow. międzychodzki, 1870, tamże, cz. II, s. 332.
••• Dotyczy to mieszkańców Niechaniowa, pow. gnieźniel'lski,
87

"8

cz. '9Il, s. 25.
"1 Łabiszyn, pow. szubiński, 1875, tamże, cz. III, s. 26.
92 Dębicz, pow. średzki,
1872, tamże, cz. I, s. 74.

1874, tamże,

�111

110

Hyc. /.-5. Obraźnik wiejski - malarz wędrowny
lujący obrazy na zamówienie
mieszkańców
Rys. K. W. Kielisiński; Album [rycin], Poznań
(fot. L. Perz, F. Maćkowiak).

mawsi.
1853.

•
I

bogactwa - dla innych, na różnych obszarach były oznaką niezamożności. Zjawisko to ilustrują np. dane z biednych powiatów:
odolanowskiego, pleszewskiego, i bogatych powiatów: średzkiego.
kościańskiego, bukowskiego.

Fakty te mówią nam również, jak silnie w latach 1860-1880
lepsze warunki bytowe chłopa i ubiór były uzależnione w wielkiej mierze od urodzajności gleby. Inne dane zebrane przeze mnie
z terenu Ziemi Lubuskiej pow. sulechowskiego mówią o wielkiej
zależności stanu majątkowego chłopstwa od szeregu urządzeń
technicznych (młyny, koleje) i zbytu produktów. Jak silnie wpłynął zbyt produktów na zamożność chłopów, podaje K o l b e r g
w toku opisu najbliższych mieszkańców Poznania, co szczególnie
jaskrawo uwidacznia się u Bambrów zamieszkujących wioski należące ongiś do Poznania, a dziś stanowiące część miasta.
Porównując zaob::;erwowane przez K o l b e r g a fakty ze stanem współczesnej wiedzy na temat zagadnienia rozwarstwienia
wsi stwierdzić musimy, że K o l b e r g opisując ubiory ludu wielkopolskiego zaobserwował wyraźnie zróżnicowanie majątkowe
mieszkańców wsi wielkopolskiej. Jego opisy dotyczą głównie
odzieży zamożniejszych chłopów, tzw. gospodarzy, ale obok nich
widział K o l b e r g i proletariat
wiejski, ludność biedniejszą,
tj. komorników, parobków, dworaków i żebraków. Z przytoczonych przez K o l b e r g a bardzo skromnych materiałów dotyczących "dworaków" widać wyraźnie, że wśród nich zauważył tarcia
i niezadowolenie istniejące między "dworakami" związanymi z pałacem, a tymi, którzy pracują "w polu" i "w podwórzu", czego
inni autorzy współcześni nie podają. Ważne również jest zwrócenie uwagi na karbowych, ubierających się tak samo jak ekonomowie, oraz uwzględnienie specjalnej kategorii, o której w literaturze dotyczącej rozwarstwienia wsi wielkopolskiej też nie ma
żadnych wzmianek, tj. żebraków tak bardzo charakterystycznych
dla okresu kapitalizmu. Wszystkie uwagi K o l b erga omawiające
zróżnicowanie wsi są niewielkie i odnoszą się do skromnej ilości
zanotowanych faktów, mimo to jednak akcentują jasno, jaki był
podział ludności wsi. K o l b e r g był świadom istnienia różnic
społecznych na wsi wielkopolskiej, o czym świadczą przytoczone
cytaty jak i opis ubiorów dotyczący północnych powiatów, w których K o l b e r g na podstawi
ubioru rozróżniał cztery kate_rie mieszkańców: np.:
"Stroje ludowe powiatów szubińskiego, wyrzyskiego i chodzie-

�113

112
skiego podzielić można na cztery kategorie: 1. Bez charakteru "mieszanina stroju kolonistów niemieckich ze strojem mieszczań3kim i wiejskim". 2. Kategoria, w której "już nieco oryginalności
przebija" w surdutach, kamizelach, spodniach czapkach, u kobiet w spodnicach, fartuchach, stanikach, chusteczkach i czepkach.
3. "Trzecia kategoria ukazuje z rzadka już zachowane stroje polskie bogatszych włościan, tak jak są opisane w dziele "Lud",
S. XI, s. 25 i s. 124---125". 4. W czwartej kategorii umieściłbym
ludzi ubierających się wprawdzie w tkaniny cięte i szyte według
kroju polskiego, ale tak nędzne, że raczej za łachmany niż za
porządne ubiory uchodzić by winny. Ludzie ci ubodzy częstokroć
na zgrzebne koszule i gacie zarzucają jedynie jakąś starą, znoszoną
sukmanę lub jakę czarną albo granatową, nogi zaś obuwają
w drewniaki" 9;l.
Z materiałów K o l b e l' g a wynika także, że chłopi porzucający tradycyjny ubiór ludowy rekrutowali się z warstw zależnych
od dworu; zmuszała ich w pewnych wypadkach nędza i brak pienięd7y na zakup i wyrób tradycyjnej odzieży (ko"mornicy, czeladź
itp.) bądź też chęć dostosowania się do miejskiej mody (karbowi,
ekonomi). W ośrodkach narodowościowo mieszanych ujemnie na
zachowanie tradycyjnych form odzieży wpływali Niemcy. Jednak
w pewnych wypadkach ulegli oni spolszczeniu, co znalazło wyraz
także w ich ubiorze. Porzucenie dawnego stroju ludowego kształtowało się na podłożu ogólnych przemian ekonomiczno-społecznych, w wyniku których po pierwszej wojnie światowej niemal
kompletnie wyszedł z użycia tradycyjny ubiór ludowy.
Opisy odzieży biedniackiej, zanotowane przez K o l b e l' g a
w okręgach dawnych powiatów pleszewskiego i ostrzeszowskiego,
zgodne są z uwagami historyków gospodarczych. Na temat tej
ludności dowiadujemy się, że "nędznie ubierała się i często mieszkała w fatalnych pomieszczeniach" 94.
K o l b e r g nie podaje Vl ogóle danych dotyczących ubioru wyrobników, ratajów, karczTl?-arzy,młynarzy, sklepikarzy ani też ubioPowiaty: szubiński, wyrzyski, chodzieski, 1880, tamże, cz. V, s, 197
.~ Szczegóły patrz: W. Jak ó b c z y k, Uwłaszczenie
chłopów w WieI-o
kopo!sce w XIX w., Warszawa 1951, s. 68, 69, 71-76.
93

ru dzieci. Mało uwagi poświęca K o l b e l' ~ u~iorom ~łody~h ~obiet wie'JSkich , a szczególnie dziewek. BadaJąc Jego OpISYublOrow
.. .
z tere nu Wielkopolski uderza mała ilość notatek na temat zrOZ111..
cowania ubiorów. Dlaczego K o l b e l' g nie przekazał nam OplSOW
wszystkich warstw chłopskich, tak jak one żyły na obszarz~ Wie~kopalski? Sądzimy, że wpłynął na to szer~g ,przyczyn, a ~lanowlcie: zależność autora od warstw uprzywIleJowanych, ktore były
prawie wyłącznymi odbiorcami jego prac, a przez to niemożność
przedstawienia chłopów wszystkich w faktycznych ich :"aru~kach
życiowych. Szczerość pozbawiłaby K o l b e l' g a matenalne] podstawy badań. Inną przyczyną mogla być niechęć do przedstawienia poważnej częś.::i narodu polskiego w czarnych barwach; raczej stawiał sobie za cel podkreślenie piękna folkloru polskiego.
Poważnym powodem była też mała ilość czasu i skromne fundusze
badacza, który wielokrotnie w ciągu swej pracy wydawniczej borykał się z licznymi kłopotami jako dłużnik, ogrc,.~iczał więc swoje
wydatki w czasie badań terenowych do minimum. Jednym z powodów mogła też być chęć odsunięcia jakichkolwiek podejrzeń, że
pracach swych solidaryzuje się z już wówczas śledzonymi i prześladowanymi radykałami. Ze prywatne oblicze K o l b e l' g a było
inne od tego, jakie można by sobie wytworzyć na podstawie jego
monografii, świadczą materiały zawarte w nie opublikowanych
tekach i korespondencji.
Porównując postać K o l b e I' g a z takimi bojownikami, jak
Edward D e m b O w s k i, Jarosław D ą b I' o W s k i, Ludwik War y ń s k i, trzeba stwierdzić, że ładunek bojowości i rozumienie
zagadnień społecznych u Ko l b e r g a w stosunku do swych politycznych rówieśników były raczej skromne.
Jednakowoż na tle ówczesnej epoki zaliczyć należy K o l b e r g a do ludzi postępowych, do tych, którzy czuli zachodzące
zmiany i działalnością swą przyspieszali mające nastąpić przemiany wsi polskiej 95.
'w

'5 Pisząc
niniejszy artykuł poza celami naukowymi miałem na uwadzE:
cel praktyczny:
chciałem zwrócić uwagę osobom zajmującym
się orga-

•••

"Lud",

t. XLII

�LITERATURA
C i c h o w i c z W.,
skiego, Kórnik
G J. a p a A., Strój
znań 1953.
Jak ó b c z y kW.,
szawa 1951.

O rań

s k a J., Wielkopolska

1953.
dzierż ac ki,
Uwlaszczenie

Atlas Polskich
chlopów

w

grafice

Strojów

K. W. Kielisiit·

Ludowych

w Wielkopolsce

w XIX

PTL, Po~

Wrocław 1952.
- Wielkopolska,
wybój'
żj'ódel
(1851-1914),
Wrocław 1954.
K i e l i s i ń s k i K. W., Album [rycin], Poznań 1853.
K o J. b e r g O., "Lud", W. Ks. Poznańskie,
cz. I, S. IX, Kraków 1875.
- "Lud", W. Ks. Poznańskie, cz. II, S. X, Kraków 1876.
- "Lud", W. Ks. Pozna'ńskie, cz. III, S. XI, Kraków 1877.
-- "Lud", W. Ks. Pozna'ń.skie, cz. V, S. XII, Kraków 1880.
"Lech", Tygodnik ilustrowany, Poznań 1878.
Muzeum Narodowe w Poznaniu, Gabinet Rycin - Teki rycin, rok 1954.
Muzeum Narodowe w Poznaniu, Zbiory w Starym Ratuszu, 1955.
"Przyjaciel Ludu", Tygodnik, Leszno 1837, 1846, 1848.
R El i n f u s s R., Etnografia
w produkcji
Polskiego Filmu, "Lud", t. XXXVII,
Kraków 1947.
l' u r c z y n o w i c z M., Wykaz
dat i miejscowości
badań
O. Kolberga,
w W. Ks. Poznański.m
(rękopis), 1954 ..
W ó j c i c k i K. W., Pieśni ludu, t. I, Warszawa 1836.
Z uchwal
II Zjazdu KPRP,
sierpien-wrzesień
1923, "Kwartalnik
Historyczny", nr 1, Warszawa 1954.
Z y g a d ł o w i c z F., Mari·an Jaroczyński,
Poznań 1938.
-

Wielkopolska,

wybór

źródeł,

T ADEUSZ WRÓBLEWSKI

w., War-

BUDOWNICTWO LUDOWE W PRACACH O. KOLBERGA

(1815-1850),

Opisy obrazujące polskie budownictwo ludowe stanowią w pracach K o l b e r g a mniej więcej 10J0 ogółu przez tego niestrudzonego zbieracza zgromadzonych i opublikowanych
materiałów
etnograficznych" na 11 000 stron druku zaledwie około 110 przypada na charakterystykę wsi, zagród i chałup. Stosunek ten znajduje zrozumiałe uzasadnienie w samych zainteresowaniach K o 1b e r g a, które nastawione były przede wszystkim na zjawiska
folkloru. Materialną kulturę wsi traktuje
K o l b e r g jedynie
jako tło obrazu, którego pierwszoplanową treścią jest folklor poszczególnych regionów. Ma ono ułatwić zrozumienie cech charakterystycznych folkloru w danej okolicy, by - jak K o l b e r g określa - dać "obraz obrobiony i wykończony w szczegółach" 1. Rzecz
zrozumiała, że przy takim założeniu zagadnienie budownictwa
ludowego zostało potraktowane ubocznie i w sposób niepełny,
a próba zrekonstruowania jego obrazu na podstawie materiałów
opisowych K o l b e r g a nie prowadzi do zadowalających rezultatów.
Przede wszystkim opisy wsi, zagród i chat, jakie znajdujemy
w poszczególnych monografiach K o l b e r g a, są bardzo niejednolite. W każdym niemal przypadku akcent położony jest na inne
szczegóły. Bardzo też nierówno pod względem jakości i ilości opisów potraktowane zostały poszczególne regiony. Wskutek powyższych niedociągnięć wyprowadzenie uogólniających wniosków,
określających podobieństwa i różnice w zakresie czy to rozplanowania wsi albo zagrody, czy w typie chaty i jej konstrukcyjnych szczegółach, napotyka znaczne trudności. Rzec można;
że brak wspólnych mianowników dla opisów budownictwa. Po-

,

ili.1

nizacją życia kulturalno-artystycznego
na potrzebę ostrożnego przeprowadzania wyboru kostiumów ludowych. Znajomość odzieży ludowej jest li nas
w dalszym ciągu mała. Zwrócił na to uwagę prof. R. R e i n f u s s w 1947 r.
w artykule pt. Etnografia
w produkcji
Filmu Polskiego,
.,Lud", t. XXXVII,
1947, s. 345.

••

l

O. K o l b e r g, .,Lud·'. S. I, S,1ndomierRkie.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9997" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9975">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d9541ae3d790a63a670fad1cdd3728f6.pdf</src>
        <authentication>0cb851201b9d847f4374f60fcf28dc68</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118929">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3594</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118930">
                <text>1993</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118931">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3371</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118932">
                <text>Zagłada światów. Między mitologią lokalną a Biblią / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118933">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4, s.96-106</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118934">
                <text>Zowczak, Magdalena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118935">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118936">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118937">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118938">
                <text>1

Zagłada światów
1
Między mitologią lokalną a Biblią
Magdalena Zowczak

M a t e r i a ł y z L i t w y s t a n o w i ą szczególnie ciekawy z b i ó r
ź r ó d e ł do analizy myślenia magicznego i jego z w i ą z k ó w
z religijnością. System byłego Z w i ą z k u Radzieckiego o p i e r a ł
się na p a ń s t w o w e j pseudoreligii. sakralizującej władzę partii.
Pozornie paradoksalne zakonserwowanie na tych terenach
magicznego sposobu myślenia b y ć m o ż e należałoby t ł u m a ­
czyć raczej jego p o k r e w i e ń s t w e m , czy też k o h e r e n c j ą wobec
zasad radzieckiego p o r z ą d k u , niż w e w n ę t r z n y m protestem
ludzi, z a c h o w u j ą c y c h w czułej p a m i ę c i archaiczne wierzenia.
Niejednokrotnie bowiem to, co dla t e r e n ó w Polski p o ś w i a d ­
c z a j ą XIX-wieczne czasopisma etnograficzne, m o ż n a usły­
szeć na Litwie na własne uszy, a p t l y odrobinie szczęścia
nawet niekiedy uzupełnić (sytuacja ta stwarza szanse wzaje­
mnej weryfikacji źródeł). Przez wiele lat z a c h o w a ń magicz­
nych nie h a m o w a ł a na L i t w i e religia: ograniczenie do
m i n i m u m działalności Kościoła, d o t k n i ę t e g o p o d o b n y m
n i e d o w ł a d e m , jak większość instytucji publicznych (zwłasz­
cza szkolnictwa i służby zdrowia), przyczyniło się do swobo­
dy interpretacji spraw z w i ą z a n y c h z wiarą i Pismem
Śmętym
(Zowczak 1991) oraz n i e ś w i a d o m e g o łączenia ich czy uzgad­
niania z lokalna tradycją: z podaniami, zwyczajami, t l b o
ogólniej - z n o r m a m i . Powstają w ten s p o s ó b zadziwiające
nieraz kontaminacje, k t ó r e n a p a w a ł y o d r a z ą większość
XIX-wiecznych badaczy j a k o teksty „ z e p s u t e " Istotnie są
one nieraz bardzo odległe od kanonu i z trudem dają s i ę
p o d p o r z ą d k o w a ć folklorystycznym klasyfikacjom w ą t k ó w !
chyba że potnie sieje na k a w a ł k i . Rzecz jednak w t y m , że
z n a c z ą c e są połączenia owych w ą t k ó w , jak r ó w n i e ż cały
kontekst takich zbitek, k t ó r e wbrew klasyfikacjom u k ł a d a j ą
siew nowe, sensowne całości. W zepsuciu t y m jest bowiem
metoda, skoro owe opowieści p r z y p o m i n a j ą apokryfy judeoc h r z e ś c i ariskie, a t a k ż e midraszowe legendy żydowskiezapewne jedne i drugie mogły mieć bezpośredni w p ł y w na
t w ó r c z o ś ć l u d o w ą (w pewnym sensie w p ł y w y były o b o p ó l ­
ne) M i m o wszystko ich znaczenie c h y b . jednak nie m o g ł o
przewyższać o d d z i a ł y w a n i a Pisma Ś Jętego w wersji kanoni­
cznej (chodzi tu o okres o d p o ł o w y X I X - g o wieku do chwili
obecnej) A zatem, j a k się zdaje, zbieżności między o p o w i e ś ­
ciami biblijnymi wszystkich trzech r o d z a j ó w byłyby niekiedy
w y r a z e m Oraw, o b o w i ą z u j ą c y c h w ludowej egzegezie

Bubli

tę zaś p o j m o w a ć m o ż n a j a k o swoisty p r z e k ł a d dostosowany
do potrzeb i realiów kultury l u d o w e W tej sytuacji ryzykowne jest orzekanie o genezie pomys­
łów interpretacyjnych. W i a d o m o na p r z y k ł a d , że w kulturze
ludowej Słowiańszczyzny rozpowszechnione jest w y o b r a ż e ­
nie dziejów, w e d ł u g k t ó r e g o ludzie stopniowo się „ w y r a d z a ­
j ą " , degenerują w trzech kolejnych e p o k a c h , z w a n y c h niekie­
dy czasami Ojca, Syna i Ducha Świętego. Czy warto jednak
łączyć ten p o m y s ł (jak to czyni T o m i c k i w syntetycznym
opisie religijności ludowej, 1981, s. 42) z teologią J o a c h i m a
z Fiore, o p a t a kalabryjskiego, z m a r ł e g o w 1202 roku? W obu
przypadkach mamy do czynienia z p o d p o r z ą d k o w a n i e m
trzech o k r e s ó w dziejów Trójcy Św., ale waloryzacja jest
odwrotna (zgodnie z myślą tego cysterskiego zakonnika
epoka O j c a o d p o w i a d a ł a czasom Starego Testamentu, zaś za
czasów Ducha Św. m i a ł o na ziemi z a p a n o w a ć K r ó l e s t w o
B o ż e ) . Z drugiej strony rozpowszechniona w kulturach
indoeuropejskich idea podziału dziejów ludzkości na trzy
okresy b y w a rozpatrywana j a k o oczywista projekcja pod­
stawowych (przynajmniej dla tych kultur) kategorii czasu:

96

p r z e s z ł o ś c i , t e r a ź n i e j s z o ś c i i p r z y s z ł o ś c i , r ó ż n i e z r e s z t ą war¬
t o ś c i o w a n y c h , n p . wiek z ł o t a , b r ą z u i ż e l e z a . A l g i r d a s J
G r e i m a s p i s a o podobnej k o n c e p c j i historii w mitologa
litewskiej j a k o sukcesji trzech ras: d a w n y c h o l b r z y m ó w
z a s t ą p i l i obecni ludzie, k t ó r z y z kolei u s t ą p i ą rasie k a r ł ó w ci
b ę d ą tak mali ż e w d z i e w i ę c i u będą z a r z y n a l i koguta
N a r o d z i n y i ś m i e r ć obecnej l u d z k o ś c i mitologia litewska
wiąże w ^
Sonem i dżuma

N a s z a r a s a p o j a w i ł a się: na z

m

Z

Solowe z A a K ^ ^
mas ? 9 8 5 s
^
kataklizmu

mków
S

o

G r e S

m

S

J

S

a

uznawszy

SLSt

iZ

szybko^^^TIM^

zaczęła si:
P ^ V « y ł d aj
B o g u , iz nie z d o ł a u d ź w i g n ą ć tak wielkiego u ę z a r u . Bog
w y s ł u c h a ł jej s k a r g i z e s ł a ł p o t o p . G d y l u d z k o ś ć znów
r o z r o d z i się p o n a d m i a r ę Z i e m t a p o n o w n a p o p r o s i Boga,
byjej u l ż y ł , a w ó w c z a s ześle on d ż u m ę ( t a m ż e , s. 185). Ten
s a m p r o b l e m bardziej p o m y s ł o w o r o z w i ą z u j ą legendy żydo­
w s k i e : B o g u s p o k a j a Z i e m i ę , d r ż ą c ą ze s t r a c h u . ,z me da rady
w y k a r m . c p o t o m s t w a A d a m a , z a p e w n i e n i e m o swej pornoc y C z a s zostaje podzielony: B o g troszczy się o noc, zsyłając
c z ł o w i e k o w i o ż y w c z y son , o d p o c z y n e k , / a s Z . e m i a żywi
ludzi z a dnia ( G i n z b e r g 1909, s. 6 4 - 6 5 ) .
P o l s k i e m a t e r i a ł y nie r ó ż n i ą s i ę od l i t e w s k i c h z wyjątkiem
p r z e w i d y w a n e j d ż u m y (w Krakowskiem
K o l b e r g a można
z n a l e ź ć w z m i a n k ę , iz o l b r z y m i w v e u b i c n i zostali powietrzem
m o r o w y m ; 1962 s. 10). Z a m i a s t mej p r z e w i d y w a n y jest
raczej cały zestaw r ó ż n o r o d n y c h klęsk k a t a k l i z m ó w które
b ę d ą ^ n a s t ę p o w a ł y jedne p V d r u g i c h p o d o b n i e Tak w SybiM
tr?ech n a r o d ó w " są,
w tekstach n e w s k i c h
ogromni
jak
^

rodobne S ^ nawet takie same j S
Dawniejsi
ludrie• Boua o f c ? " byB

z ziemi kości- żyTponad d S e l
M T d w a ? nół metS chleby ^^TcSS£mi

k

5
olewTmi i

^ a d b r a ł a ś eTch w i e l k a ^
D u c h a Iwie L o " i u h
no R o « i D u c h i " 7 ^ ia m ł S
w S J h S S h c h l e h o w y c h tak i a k m m l Z v w S

U d z i e l a 190 i

s 2

1

4)

„ M i l ż y n y (wielkoludy, z lit. mirzinas - M . Z . ) wielkie i sil* &lt;
dawniej były, pójdzie do lasu, największe drzewo, sosnę. "* !
grzbiecie przyniesie. A mówi: C o tam za robak po polu łazi'' 1 &amp; I
rękę wziął człowieka z koniem. T o jak ten świat zamykał sięA wyszła kobieta, matka czy żona, mówi: Jak my pomrzemy: W
laki świat będzie. A pośle nas będą krasnoludki, że będz*
dwunastu człowieka jednego koguta kroić. Na but powiedzą: Co ^
to za wieża? - jak gdzie zostanie but nasz. Drugi swiai powsUK*--|
WSybiliipisało: jeśli naród poprawi sic. to kilka lat jeszczebędfl*'

�Mur Kościoła,

I będzie to naród bardzo mądry, pyszny" (1).
W e d ł u g n i e k t ó r y c h wypowiedzi koniec ś w i a t a powtarza
sie co trzy t y s i ą c e lat ( s t ą d r ó ż n e „ ś w i a t y " ) , a l b o t e ż
w dziejach l u d z k o ś c i b y ł y j u ż trzy p o t o p y , z k t ó r y c h n a j ­
straszniejszy b y ł ostatni, i d e n t y f i k o w a n y z b i b l i j n y m : „ c o
zniszczyło s i ę w s z y s t k o , to b y ł ten p o t o p trzeci. I w t e d y P a n
Bóg p o k a z a ł n a niebie t ę c z ę , ż e o n a jest, to j u ż w i ę c e j nie
będzie k a r a ł p o t o p e m " (6).
A zatem k a t a k l i z m y o d d z i e l a j ą nie t y l k o r ó ż n e „ n a r o d y " ,
lecz i o d r ę b n e ś w i a t y , k t ó r e , j a k s i ę zdaje, p r z e d s t a w i a j ą
kolejne stadia c y k l i c z n e g o p r o c e s u , analogiczne- » d o z m i e n ­
nych p ó r r o k u . P o d p o r z ą d k o w a n i e s t a d i ó w T r ó j c y Ś w .
nadaje temu p r o c e s o w i c h a r a k t e r linearny. Jeśli j e d n a k
pominiemy tę c h r z e ś c i j a ń s k ą i n t e r p r e t a c j ę , n a d a l p o z o s t a n i e
problem z m n i e j s z a n i a s i ę l u d z i , n i e m a l j e d n o g ł o ś n i e p o d ­
kreślany r ó w n i e ż w e w s p ó ł c z e s n y c h w y p o w i e d z i a c h . Z a t e m
o w ą c y k l i c z n o ś ć trzeba by b y ł o p r z e d s t a w i ć nie p r z y p o m o c y
okręgu, lecz raczej spirali, k t ó r e j z w o j e c o r a z b a r d z i e j s i ę
zacieśniają. T o t e ż teksty m ó w i ą o „ s k r a c a n i u s i ę " c z a s u
podobnie j a k l u d z k i e g o ż y c i a (tak t e ż i n t e r p r e t o w a n y jes
słynny zwrot z Sybilii,\ż
„zima zimę gonić będzie").
„Ludzie po stworzeniu żyli ponad setkę, to na pewno byli
zdrowi, Abraham żył sto sześćdziesiąt dwa lata chyba, mądrzejsi
byli, bo takie budowle jak z dawnych lat, to dzisiaj nikt na to
głowy nie ma. Bo lak było przepowiedziane: naród będzie słabszv.
Takie proroctwa były. trzy książki spisane Michaldy. Będą
skrócone dni, będzie skrócone życie ludzkie. 1 rzeczywiście dzisiaj
tak jest, że człowiek nigdy n i e m a czasu, żeby zrobić wszystko" (7).
„Pan B ó g skrócił lata nasze (...) A dawniej, czy my wiemy
dobrze (...] no jest rok [...] ale czy to jest prawdziwie, to nikt nie
może tego zbadać, bo są krótsze dni, krótsze miesiące i krótsza
cala era [...] Ludzie [...] zostali skróceni na swoim życiu. A przez
» ? Przez wybryki" (8).
Polskie teksty o d p o w i a d a j ą tezie G r e i m a s a , iż z m n i e j ­
szanie się ludzi i s k r a c a n i e s i ę c z a s u l u d z k i e g o ż y c i a jest
*oistym r o z w i ą z a n i e m p r o b l e m u w z r a s t a n i a h c z b y l u d n o $
która w i n n y m p r z y p a d k u nie m o g ł a b y s i ę w y ż y w i ć
* r ó d m a t e r i a ł ó w K o l b e r g a z K r a k o w s k i e g o z n a j d u j ą się
&lt;*sty osnute w o k ó ł w ą t k ó w b i b l i j n y c h : c h o c i a ż l i t e r a c k o
^ g ł a d z o n e i z a p e w n e o c e n z u r o w a n e ; s t a n o w i ą w zestawiem n y m i ź r ó d ł a m i p r z y c z y n e k do biblii ludowej. W nich
* snie m o ż n a znaleźć b e z p o ś r e d n i o w y r a ż o n ą p r z y c z y n ę
g r a d a c j i ludzi.
s

w

,a

r ° w y g n a n i u z r a j u i z m n i e j s z e n i u k ł o s ó w ludzie cierpieli
s o d , n a s t a ł w i ę c z w y c z a j , ż e gdy s y n s i ę ż e n i ł , o j c a swego

Dotnuva

z a k o p y w a ł ż y w c e m w ziemi. K i e d y j e d n a k z a r z u c o n o
s p o s ó b ograniczania populacji:

ten

„Pan B ó g na niebie zmiłował się nad ludem i poczęły być większe
urodzaje, ród zaś ludzki nieco przydrobnil. Z o l b r z y m ó w nienasy­
conych rodzili się coraz mniejsi mieszkańcy ziemscy, ale też i bieg
długiego życia u k r ó c o n y m z o s t a ł " (Kolberg 1962, s. 9)
Biblijna historia potopu, c z ę s t o ł ą c z o n a przez naszych
r o z m ó w c ó w z upadkiem S o d o m y i G o m o r y , ł a t w o przeplata
się r ó w n i e ż z l o k a l n y m i p o d a n i a m i , t r a f i a j ą c n a p o d a t n y
grunt w postaci w i e r z e ń o z a t o p i o n y c h b ą d ź z a p a d ł y c h
w z i e m i ę k o ś c i o ł a c h , k a r c z m a c h , d o m a c h czy w s i a c h o r a z
ludziach w k a m i e ń z a k l ę t y c h . A s y m i l a c j a w ą t k ó w biblijnych
w t r a d y c j i lokalnej z o s t a n i e tu z a p r e z e n t o w a n a na p r z y ­
kładzie o p o w i e ś c i o zagładzie ś w i a t ó w . Potop czy p o ż o g a
m a j ą w n i c h znaczenie c e z u r y m i ę d z y r ó ż n y m i e p o k a m i
a c z a s po k a t a k l i z m i e o z n a c z a d l a z . e m i c z y s t o ś ć p i e r w s z y c h
dni stworzenia, t o t e ż p o j a w i a j ą się w ó w c z a s symbole z w i ą z a ­
ne z k o s m o g o n i ą .
„Przed potopem ludzie byli mocno grzeszni, jak m o ż n a równać
dziś" (9), „barbarzyńcy bardzo wielkie. Nie wierzyli ni w Boga. ni
w nic, żyli jak b y d ł o jakie" (6). „Był naród j u ż taki mądry, że Pan
B ó g nie mógł k o m a n d o w a ć . O n jedna rodzina wybrał Noego,
wtedy ludzie żyli po dziewięćset trzydzieści lat, on b u d o w a ł karabl
sto dwadzieścia lat, na trzy piąlry i powiedział jemu Pan Bóg:
Zbierzesz wszystka żywiola do pary, jakie jest tylko do tego
karabla, a ja len naród wykasuję generalnym potopem. T o Noe
budował sto dwadzieścia lat karabl ten i za k a ż d y m uderzeniem
młota nawracał ludzi: Ludzie nawróćcie się, bo zginiecie, a z niego
wyśmiewali się. za nic go mieli" (10). R ó w n i e ż według tradycji
żydowskiej Bóg w swym miłosierdziu p o z w o l i ł Noemu przez sto
dwadzieścia lat n a p o m i n a ć zepsute pokolenie i ostrzegać je przed
nadchodzącą karą, dokładnie ją opisując, lecz w y ś m i e w a n o go
(Ginzberg 1909, s. 152).
„Strasznie rozbalowane byli. Nie słuchali Pana Boga, tańcowali
dzień i noc [zupełnie jak w o p o w i e ś c i a c h o zapadłej karczmie
- M . Z . ) . Deszcz już padał dzień i noc, a oni jeszcze na drugim
piętrze byli i jeszcze tańcowali. Już woda zajmuje ten pięter, a oni
jeszcze tańcują" ( I I ) . „[...] który miał d u ż o pieniędzy, to i sam topi
się w wodzie, a jeszcze koszyczek pieniędzy o, tak podnosi, a który
hultaj leniwy, to leży sobie w wodzie, j u ż nic m u " (12).
„Jeden bogaty byl brat, drugi biedny. Ten biedny to nasuszył
chleba, a bogaty zabrał worek złota. Wlazł wysoko gdzieś tam
i jak głodny, to wyjmie z plecaka suchara, zamoczy, do wody
posmokcze i żyje, a ten drugi złota nie zje, a deszcz lat czterdzieści
dni i czterdzieści nocy. I poleciał do wody razem z tym złotem.

97

�A głód to jeszcze gorszy niż potop" (13).
Pomimo zepsucia ludzi świat przed z a g ł a d ą miał cechy
rajskie. P a n o w a ł w nim o g ó l n y dostatek, nawet kamienie
rosły, a kłosy z b o ż a , żyta i jęczmienia, o k r y w a ł y łodygi do
samej ziemi. W e d ł u g innych wersji „ k ł o s kiedyś był ci
w skomble takie - na jednej pałce d o o k o ł a kilka k ł o s ó w "
(16); wyrastały ich trzy. cztery, a nawet siedemdziesiąt (14.
15). Ó w wielokrotny kłos nasuwa skojarzenia z d r a b i n ą
Jakubowa (por. K u b i a k 1981, s. 1 1 4 - 1 1 6 ) . Jerzy Wasilew­
ski traktuje wielki kłos j a k o altomorf drzewa kosmicznego,
k t ó r e g o likwidacja powoduje przerwanie łączności między
ludźmi a niebiosami i oznacza moment upadku (1989.
s 188)
Wizja rajskiego życia przed potopem zgodna jest z duchem
legend ż y d o w s k i c h , w e d ł u g k t ó r y c h ludzie nie znali w ó w c z a s
trudu ani troski i wskutek niezwykłego powodzenia stawali
się coraz bardziej zuchwali. Jeden siew przynosił i m ż n i w o na
czterdzieści lat. zaś dzięki sztuce magii potrafili z m u s i ć nawet
słońce i księżyc, by i m służyły (Ginzberg 1909, s. 152). Jest to
zresztą zgodne z w i d o c z n ą i we współczesnych tekstach
tendencją do p o d k r e ś l a n i a , że n a p r a w d ę dobrze m o ż e się
wieść t y l k o drennemu, złemu c z ł o w i e k o w i , p o n i e w a ż pomaga
m u diabeł. B ó g zaś zsyła swoim u l u b i e ń c o m krzyżyki.
Wrednv człowiek nie choruie I 1 iemu czort oomaea Boeatemu
czort i w kaszTztoU narób

a biednemu w zarierkt nasra Ale

5^SSM32.

Tzcze^wY SdzTc no nerw
szczęśliwy będzie, no nerw nie wytrzymuje (3 ).
N a Laudzie d i a b ł a zastępuje ajczwaras (li . auvaras), demon
s p o r z ą c y , o k t ó r y m powiada się dosadn.e, .z bogatemu
narobi do kaszy ś m i e t a n ą , a biednemu g ó w n e m (49).
U t r a t ę obfitych k ł o s ó w (najbardziej rozpowszechniona
wersja opowiadania), wiąże się zazwyczaj z brakiem szacun­
k u dla chleba. B e z p o ś r e d n i ą p r z y c z y n ą gniewu b o ż e g o ma
być użycie przez b a b ę blinów do „ p o d t a r c i a dziecku d u p y "
b ą d ź wykorzystanie naręczy k ł o s ó w j a k o mioteł; często
zdarzenie wzbogaca się b e z p o ś r e d n i ą o b r a z ą Pana Boga lub
Pana Jezusa, k t ó r y w tych szczęśliwych czasach chodził
w ż e b r a c z y m przebraniu po ziemi: zostaje więc obdarzony
s p o s t p o n o w a n ą blina albo odprawiony z k w i t k i e m przez
skąpą gospodynię.
„My żyjemy na koci i psich doli. Pan Jezus chodził i przyszedł
do kobiety, a ona bliny piekła. Pan Jezus mówi. żeby dała jeść
i ona dala Panu Jezusu brudny placek. Pan Jezus rozgniewał się.
a dawniej było zboże od ziemi. Pan Jezus wziął bicz, poszedł
w pole i tym biczem pościnał je do ziemi, a psy i koty zaczęli jęczeć
i tylko został jeden kłosek na ich dolę i my żyjem tym. To teraz
mówią, że trzeba kota nakamuć [...]. bo my na sobaczej , kocej
dolizyjem"(l7).
W tekście widoczne jest skojarzenie kary boskiej z biblij­
nym w y p ę d z e n i e m p r z e k u p n i ó w ze świątyni jerozolimskiej
( M t 2 1 , 12; M k 11, 15), a d o k ł a d n i e j zapewne z j a k i m ś
obrazem, p r z e d s t a w i a j ą c y m gniewnego Chrystusa, k t ó r y
ściga p r z e k u p n i ó w ze sznurem w uniesionej do uderzenia
ręce.
Opowiadania z L i t w y d o k ł a d n i e opisują zmniejszenie
k ł o s ó w , wyjaśniając o b e c n o ś ć kolanek na ł o d y d z e z b o ż a .
O t o wersja legendy z 1883 r o k u . zapisana i p r z e t ł u m a c z o n a
z j ę z y k a litewskiego przez Mieczysława D o w o j n ę Sylwestrowicza, k t ó r a wyraziście potwierdza tezę o kłosie-drzewie
kosmicznym:
„O kochaniu psa który sobie robiąc dobrze i ludziom zrobił
dobrze.
G d y ludzie byli bogatsi i nie wiedzieli, co to jest moje a co
twoje, orali złotemi narogami i złote szaty nosili.Mieszkali
z blizka od siebie w zgodzie. Gniewali się jednak na Boga. że
i m czegoś nie dostaje, że nie mają słomy i k u l i ( s ł o m i a n y c h
zwojów w y m ł ó c o n y c h ) z żyta. K ł o s żytni był potenczas a ż po
korzenie od wierzchu długi, p o k r y t y ziarnem, bez łodygi
(słomy). Wtedy to B ó g chodził po ziemi. Z m ó w i w s z y się
rolnicy prosili Pana Boga, aby kłos był k r ó t s z y m . Bóg, c h c ą c
im d o g o d z i ć , zrobił tak. j a k oni prosili. B ó g pochyliwszy
łodygę żyta, czyli ó w tak długi kłos żytni smorgal ziarno

98

1

w g ó r ę z d o ł u i pytał, z a t r z y m u j ą c rękę: Czy j u ż dosyć )
Rolnik o d p o w i e d z i a ł , że jeszcze trzeba. I p o z o s t a ł na tynj
miejscu znak na żytniej słomie, gdzie Bóg z a t r z y m a ł rękę
s m o r g a j ą c kłos. [Jest to miejsce na słomie, gdzie wychodzą
z ł o d y g Uście - M D S 1 . Gdy po raz drugi s m o r g a ł i z n o w j
proszono, s m o r g a ł B ó g po raz trzeci z gniewem, aby zupełnie"
kłos z e s t n o r g a ó Wtedy to pies uchwycił koniec zboża
. o g a r n ą ł swoim pyskiem i w ten s p o s ó b Bóg zagniewany Z
m ó g ł zniszczyć całego kłosa g d y ż pies uprosił go gdyby mu
ÏÏfa»*^Dffi
to ludzie gdy u p u * ą pierwszy c h Ï Ï
kęs tego chleba rzucają pod
stół a potem
s ^

iSS^ûS^S^m
[ ])-( S j r

s 57)

( z

-

d D o D o n

, s t n i e j e

a

o

t

ą

a

J

Podobnie w ' j e d n y m z zapisanych współcześnie tekstów
ludzie przeklinali wielkie kłosy z p o w o d u uciążliwych żniw
ciężko b y ł o ż ą ć (18; zbliżona wersja u Afanasjewa, 1990 !
s. 14).
P o w r ó ć m y jeszcze na chwilę do sprawy kolanek na
ł o d y d z e z b o ż a , ś l a d ó w bożej ręki. Zatem przed opisanym i
wydarzeniem łodygi z b o ż a były ich pozbawione, gładkie ;
podobnie j a k łodygi fasoli czy bobu, k t ó r e właśnie z teeo'
Powodu umożliwiają w mitach k o m u n i k a c j ę z zaświatami
(Wasilewski 1989, s 1 9 6 - 197; por. też: „ d a w n i e j ludzie jak
chcieli do nieba to sadzili ten b ó b i po t y m bobie lazły i do
nieba się d o s t a w a ł y [ ] dzieciakom mówili" do nieba pój.
dziesz DO bobie" (20) N i e k t ó r e teksty zawierają inna.
c h o c i a ż r ó w n o w a ż n ą interpretację' kolanka są to lady w
zesmorganwh"
k ł o s ó w ile kolanek
w
( 19) k t ó r e dzięk e m u upoaaoma
upodabnia się
się do
b a b i todydzżyta
ny
ao
1

Przemiana kłosów bardzo często ł ą c z o n a jest z potopem
j a k o jej b e z p o ś r e d n i ą p r z y c z y n ą . W ó w c z a s zamiast „smorg a j ą c e j " boskiej dłoni niszczy kłosy woda. Interpretacja,
w e d ł u g której Pan Bóg zostawił tyle kłosa, ile pies w gardło I
zmieści, bywa harmonijnie p o ł ą c z o n a z biblijnym potopem. I
„Przez siedem lat budowali korabl i oni zapomnieli chleba i piał
wyleciał i złapał w pysk kłosy i dlatego u nas psia dola. żyjenj
z psiej doli" (21 ). „Zawsze się daie psu chleba kawałek, bo tyle*
pies chwycił, to tyle kłosa zostało [...]. laka jest psia paszczy*
dłużyna" (22).
W większości t e k s t ó w z L i t w y ocalenie zawdzięczamy psu |
i kotu, k t ó r e przewidując k a t a s t r o f ę wypraszają jęcząc
. żebrzec zmtan^ boskiej decyzji. Przekonanie o wicszczycb
w ł a s n o ś c i a c h tych zwierząt trwa do dziś, toteż z ich za­
chowania często w r ó ż y sie o przyszłości (np kiedy pies wyje
z pyskiem uniesionym w górę właśnie lak jak p o d e à
niszczenia kłosów zapowiada to głód p o ż a r albo wojnę;
z opuszczonym w dół lub k o p i ą c jamę - śmierć Hospodara;
myjący^™17^rpowiada g o ś c n t p T A nomew ^ psu. i koc*
K%stary p ^
ludzi mam sta y wobec
tvch
z n,-mi chlebem I
ludzkie!doTii bowiem w kłosach m ê m â ( 2 3 )

^^n^^^kàSSr%

„Za to nie można nigdy ni psa. ni kom obi/ać. ho mv n a ichniej I
doli zostali się" (18).
Na Litwie p r z e t r w a ł a p a m i ę ć o zwyczajowym częstowaniu
psa chlebem p o ś w i a d c z o n y m dla X V I I wieku Ludwk
A d a m Jucewicz cytuje fragment litewskojęzycznego okól­
nika biskupa ż m u d z k i e g o Piotra Tarczewskie^io z 1649 roku
we w ł a s n y m t ł u m a c z e n i u :
„Porzućcie wszystkie swoje pogańskie uroczystości [...] » «*
bardziej porzućcie wspominki psów, pracowiivch. albowiem je*»!
obraza Boga. (...) Jest u was pogański zwyczaj; wy jedząc pien**|
i ostatni kęs dajecie psu, wierząc, iż to przyniesie korzyść*
domu. O Boże nasz! jacyż słudzy twoi! Nie. to nic iwoi słudzY.»|
służalcy diabła [...]". Od siebie zaś Jucewicz dodaje: „ZasirzeaBB
tego ze wszechmiar najłagodniejszego Pasterza, pilnują sie id*
siaj na Żmudzi. Uprzedzenie jednak"/ czasów pogańskich j e J ^ J
nie ustało, z tą jednak różnicą, iż ludzie dorośli nic rzuc#
pierwszego i ostatniego kęsa z ust swoich dla psa, lecz
czynić dzieciom którzy (sic') ieszcze d o K o m u n i i sw nie p * I
stępowali" ( 1 8 4 6 , s. 1 1 8 - 1 2 0 )
W s p ó ł c z e s n e m a t e r i a ł y p o ś w i a d c z a j ą t r w a ł o ś ć tego

tM

�^ j u ; za zasługi psa „jak chleb pieką, gospodyni dzieżę
S k r o b i e i dla psa malutki chlebek też upieką. M a m l
mówiła, że to psia dola" (5).
Na terenie Polski opowieści o kłosach przybierają po­
p c h n i e odmienną wersję (zdecydowanie rzadką na Lit¬
S S t o M a t k a Boska chwyta w ostatniej chwili za koniec
unsa ratując ludzi od śmierci głodowej. T r u d n o ostatecznie
K z y g n i ć , czy jest to wyraz późniejszej tradycji religijnej.
! ' k t ó r e j aktywna rola zwierząt stanowi anachron zm
rwsz?stkiedobrodzieX

ludzi j u ż po wygnaniu z raju (28); akcent pada często na winę
kobiety: p o d k r e ś l a się, że to baba w y w o ł a ł a boży gniew i z jej
powodu kłosy są m a ł e (38); ż o n a Noego bywa nazywana
Ewą (39) podobnie j a k w rosyjskiej legendzie zapisanej przez
Afanasjewa ( L u ź n y 1988, s. 204); c) A d a m i Ewa są jedynymi
ludźmi k t ó r z y ocaleli z p o t o p u . p i e r w s z y m i l u d ź m i oczysz­
czonego świata (29)
2. Noe, j a k o pierwszy człowiek nowego ś w i a t a , podobnie
jak A d a m występuje wymiennie z Bogiem (16).
( D o Lota i jego żony p o w r ó c i m y później).

« 1 ^ do s S f i K
3 2
r o z k a z a n i e t S d n o bedŻie w X m a S ć fakt ze
^.fstacirkomniarz^ ^t2Sk7S5^«v1Sl£
^ I L n r o s i ^ ^ k l e Boea (Pana Jezusa) bv osławił
X

la. A.: ..To opowiadali tak, że jak Adam zgrzeszył, to jeden
kłos tylko pozostał. [...] A tak było [...] B.: O d komla. Wiele on
rósł, to wszystko było k ł o s . N i e b y ł o s ł o m y , a klos. Ja mam
książkę, w książce pisze. Jak A d a m , jak E w a zgrzeszyła. Ale [w
przeciwnym wypadku - M . Z . ] też b y ł o b y źle. Jeżeli byłaby E w a
nie zgrzeszywszy, byliby ludzie nieumierające. Ale nie oralib, nie
kosilib. Nic nie robiliby. C : Ale czy to prawda, czy nic? Ja
słyszałem - tylko ten kłos został się dla kota. jeden" (27);

T

V

1

1K8
n o ^
w 7 n / L teren^^^^
Kossak-Szczuckie^Bycmoze^
psia dola czy -^obacza dola_ jest oderwaną od kontekstu
frazą której używamy w sposób mechaniczny, nieświadom,
eeo głębszego znaczenia.
Kot. druga postać zwierzęca w naszej historii (ocalony
Wos jest też nazywany dolą kocią czy „kociaczą"). pełni
funkcję bohatera także w arce Noego którą ocali od
zatonęcia. Kiedy stworzona przez d i a b ł a mysz zaczęła
wygryzać dziurę w dnie. Pan Bóg lub Noe stworzyli z chustki
kota (albo litewska bogini Ł a j m a - czy M a t k a Boska
- Rękawiczki^
w T r ^ r a c ^
n o d ' ż r n K a ^ ^ k m t u T ^ t S
^ ' ¿ 0 ^ kotkę
K z a z r e k - ^
r ę k o m a
ktfkotke X
nie nóTdzie m u r e k I n i e btdzie m u fie
d W y M 7 'lan iaka ż^wioła
ffi^Sfrek^Lo
e

Ł ? J
ona stworzona przez boginię Ł a j m ę dla
ubog»e, wieśniaczki, której d o m trapiła plaga myszy „ D z i s
gdy juz mało pomału wyobrażenia pogansk.e znikać za­
czynają lud zwykle kotkę me rękawiczką Ł a j m y , lecz
rękawiczką N . Panny M a r y i nazywa (1846, s. 124).
Ponieważ jednak k o t , zwłaszcza czarny, jest znany jedno­
cześnie jako diabelskie stworzenie (por. np. zwyczaj zrzuca­
nia kota w garnku z muru kościelnego w Wielki Czwartek
jako .judaszowej duszy"; 26), niektóre teksty wydają się
u m ą c z y ć tę amb.walencję: oto diabeł w postaci myszy
ścigany przez kota, wlazł m u w oczy, dlatego też czarny ko
PO siedmiu latach zamienia się w diabła ( G u s t a w i c z 1 8 8 1 s
138; 1901, s 131 W e d ł u g
a Ł
alce

mają kozły w oczach p o t e ż w i e r z e ń a żydowskie Tż

^ h t o d i L z a LiHent
^
"odeł p o S T h t e S c h duJza fest w
oddechu?

1 , T E W S K , C T L

D

U

S

Ł

1

J

E S T

W

^

S E R Ł U

k

-

K

n

R

W

I

?

L

U

uh
H

Wyraźne powiązanie historii kłosów z potopem skłania do
"mieszczenia jej w cyklu opowieści o zagładzie. Zgodnie
'mechanizmem charakterystycznym dla reinterpretacji
"MII. jej strukturalnie zbliżone wątki (por. Leach 1969)
"Władają się na siebie, łącząc występujące w nich zdarzenia
Postacie. I tak do kontaminowanych w biblii ludowej
OBtoni grzechów A d a m a . Noego i Lota (Zowczak 1992)
gaikowe szczegóły dołączane są właśnie z historii znisz&lt;*ia kłosów. Dla'udokumentowania tego spostrzeżenia
^ s t a w i m y tu przegląd najbardziej wyrazistych kontami1

7

N

'• o e i jego żona są utożsamiani z A d a m e m i E w ą .
° | o p 1 utrata obfitości zboża spowodowane zostały: a)
- e c h e m pierworodnym (27) b ą d ź b) grzechami pierwszych
r

b. ..Jak Pan B ó g [...] strącił Adama i E w ę na ziemię, oni j u ż byli
takie stęsknione, przeżywali, że ich Pan B ó g ukarał. T o wtedy Pan
Bóg im dał z b o ż e . Dal im troszeczkę p r a c o w a ć [...]. D a l im chleb
i te kłosy byli do samej ziemi. Ale oni zrobili się też niedobre.
Pobyli tutaj na ziemi, zaczęli też różnie, nie słuchać boskiego
przykazania. T o Pan B ó g im z d e j m o w a ł [kłosy - M . Z . ] , ale byli
koty, psy. Koty i psy zaczęli prosić Boga, ż e b y Pan B ó g zostawił.
A czym oni będą żywić się? Jak ludziom nie będzie, to i im nie
będzie" (28);
c. „ P a n B ó g mówił, jak zrobić [arkę - M . Z . ] , rozporządzał.
W arce kto tam, Adam i Ewa była i po parze zwierzątek" (29);
potop był za ludzkie grzechy, „ P a n B ó g wszystko potopił, zostawił
tylko ptaszka i d w ó c h ludzi. [...] Musi to A d a m i E w a . Pan Bóg
zrobił Arkę i ich dał do arki i ptaszka: wróbelka i kukułkę i jeszcze
jakieś, ale nie p a m i ę t a m . A potem cały świat zatopił. I wyginęli
wszystkie ludzie. A po potopie zrobiła się nowa era, to ten świat
nasz. I m ó w i ą teraz, że jak ludzie będą dobre, to jeszcze przeżyją,
jeszcze z dziesięć lat. ale jak takie zle jak teraz, to j u ż za rok albo
dwa to koniec świata będzie" (30).

Fakt, że cytowane t u kontaminacje nie są przypadkowe,
lecz wyrażają o k r e ś l o n ą z a s a d ę , p o t w i e r d z a j ą niezależne
reinterpretacje w ą t k ó w biblijnych, p o w s t a ł e w odmiennych
warunkach k u l t u r o w y c h . W wielu ź r ó d ł a c h średniowiecz­
nych ż o n a Noego nosi imię Ewa (Stichel 1979, s. 7 9 - 8 0 ) ;
w tradycji gnostyckiej nazywa się Norea czy Orea, tak samo
j a k c ó r k a Ewy (zarazem ż o n a Seta). Oznacza to związek
Noego z c ó r k ą Ewy b ą d ź - z n i ą s a m ą ( t a m ż e , s. 55. 61). We
wszystkich tych tradycjach miara ludzkiego życia od p o c z ą t ­
ku dziejów była - zgodnie z Genezis - zupełnie odmienna
od obecnej, co nie ujmuje oczywiście nic z symboliki tych
p o m y s ł ó w . Zasada, z k t ó r ą mamy t u d o czynienia, opiera się
na d w ó c h założeniach: Noe i jego ż o n a są pierwszymi (w
n o w y m świecie) l u d ź m i , a zatem p a r ą bliźniaczą w stosunku
do A d a m a i Ewy; grzech, k t ó r y popełniają pierwsi ludzie,
stanowi w n o w y m świecie grzech pierworodny, z a ś w jego
scenariuszu Ewa i (N)Orea o d g r y w a j ą a n a l o g i c z n ą rolę.
Niewątpliwie z a m i ł o w a n i e do geanalogicznego wyjaśniania
dziejów cechuje wszystkie wzmiankowane tu tradycje.
Historia potopu bywa we współczesnych opowiadaniach
z L i t w y ł ą c z o n a z podaniami l o k a l n y m i , a zwłaszcza z opo­
wieścią o zapadłej wsi czy gospodarstwie (w klasyfikacji
K r z y ż a n o w s k i e g o T . 960 B). O t o zanotowana współcześnie
wersja owego podania o karze za z b r o d n i ę po 100 (sic!)
latach:
„ C h ł o p i e c jeden zabił c z ł o w i e k a , poszedł do dziewczyny żenić
się i [powiedział jej - M . Z . ] że on zabił. Dziewczyna mówi: Nie
pójdę, bo ty człowieka zabił. A polem ona poszła do księdza,
a ksiądz m ó w i , że m o ż n a iść, ale niech on pójdzie o dwunastej na
to miejsce, gdzie zabił c z ł o w i e k a i niech p o s ł u c h a , jaki tak g ł o s
odezwie się. I on poszedł i słucha: B o ż e . ujmijsia za mnie.
- Ujmam się. c h o ć za sto lat. ale ujmam się. G l o s taki. Przyszedł,
dziewczynie tłumaczy, ona myśli: Sto lat - c z y j a będę żyć? Oni
99

�ożenili się, żyli bardzo dobrze, wsio szło. daże jajko nie przepadło.
K o l ę d o w a ł kiedyś ksiądz i na to wielka burza nadeszła, deszcz,
musiał on n o c o w a ć u tego człowieka. Jego w nocy ktoś budzi:
Zabieraj wszystko, jedź stąd, bo zginiesz. M ó w i furmanu: C o ś to
trzeba wyjeżdżać. Stuka c o ś w okno, mówi: Zabieraj wszystko,
targa go: Jedź, bo zginiesz. Tylko założył konia, podjechali m o ż e
półtora kilometra, tylko słyszy trzask i huk. Ale z a p o m n i a ł na
stole swojej książki z modlitwami, wrócili się - tam tylko jezioro
w tym miejscu i stolik, i książka pływa. T a rodzina cała zginąwszy,
żywioła też. Stolik podpływa do brzegu, ksiądz tylko książka wziął
i stolik poszedł skroś ziemi. I ująlsia za sto lat, i ona, i jego praca,
wszystko p o s z ł o skroś ziemi" (32).

P o d o b n ą wersję z P o n i e w i e ż a cytuje K a r ł o w i c z (1888, s.
10); dodaje ona czy zmienia t y l k o szczegóły: bohater zabija
rywala do ręki dziewczyny, znakiem z a p o w i a d a j ą c y m za­
gładę jest stłuczone przez bohatera jajko, zaś k s i ą d z pozos­
tawia na stole brewiarz i stulę. Podanie to p r z y c z y n i ł o się do
p r z e k s z t a ł c e n i a biblijnej historii potopu:
..Przed potopem u Noego ksiądz, n o c o w a ł i jak wyszedł, to
Ewangelię zostawił, i ona polem nie zatonęła, tylko pływała. I ta
rodzina też się uratowała, była uszczęśliwiona przez Pana Boga"

(33);
„ M ó w i l i dziadek, mamusia, że szedł Pan B ó g drogą i zaszedł
gdzie kto dal jeść. i jemu nie dała gospodyni. I on zrobił lam potop,
a sam wyszedł z lego domu i zostawił książkę na stole. Z a p o m n i a ł
i poszedł, a potem przypomina, że nie ma książki u niego. - A kto
to. Pan Bóg ety Pan Jezus! - No. jak u nas. Boh. Boh. no Bóg. No
to on wrócił się, ale już tu potopa była. I ta książka przyszła do
brzegu, a ten stolik poleciał w potop. A psy i koty uciekali na jakieś
wyspy. Tak opowiadali. Wylecieli na wyspy i tak jęczeli z głodu.
A Pan Jezus słyszał, Pan B ó g słyszał, że to tak ta j u ż żyw ioła jęczy.
No to on szedł jakimś ci polem, a kłos kiedyś ci był - skomble
takie, mówili. Na jednej pałce tak kłosy, kłosy byli. - To znaczy,
kilka kłosów, CZY od samej ziemi? - O d samej ziemi to j a nie m o g ę .
No ale tak nie jeden klos, d o o k o ł a byli kilka kłosów, T o tak jak
oni piszczeli na tej wyspie z głodu, to oni odprosili i tak
opowiadali: teraz my z sabaczej i kaciaczej doli żyjem [...). Przez
ich my mamy teraz chleba. Jak psy uciekali na wyspy i z g ł o d u
piszczeli, to Pan B ó g szedł poza łące tam, gdzie nie było już potopu
i ręką wziął tak mach! mietlicę i mówił: Oto dla was ja zostawiam

chleba! Ile ręką wziął, a te kłosy przepadli. A na tej mietlicy jede,
kłos został się. I z tego poszedł świat, że chleba psy i koty
wyjęczeli" (16)
Słowo „ p o t o p a " u ż y w a n e jest na Wileńszczyźnie jako
określenie wszelkiej powodzi. Zapewne p r z y c z y n i ł o się to do
prezentowanych tu s k o j a r z e ń . O t o podanie o zatapiania
wioski, n a miejscu której p o w s t a ł o jezioro w K o r w i u koło
Mejszagoły (podanie p o ł ą c z o n o z w ą t k i e m kary po latach):

1

lo7inrv i Kaima Ir, nrl Rnoa K n l n Meisraonłu iest iataó tuli

wioka S i P ) No szedławTelka burza
m e K
kladJ nr/yiechal Nie pr ed burzą i lam przyjechał ksiądz dó *
woski
l
l
^
^
^
S
^
^
^
^
A
^
^
meTczyźn i k o b S y ^
7ak tfbu za cała wioska potopili sie jak poszli spać i wszystt
potopiło sie 1 ksiądz tam zanocował ze swoim Lhrystian™
S S a n jego ntbudził i oni wówczas jeszcze wyjechali"
S
wioski Odjechali jakiś kawałek drogi zapomnieli książka 5
ksiądz modli się. Ksiądz z zachryslianem mówi. że wracajmy 2
pa ta książka. No i zachrystianin jego posłuchał i wrócił, a
tam 4
bvło żadnej wioski ni śladu, tylko stalą wielka jeziora, ona i dziaui
stoi, ta jeziora. Korwie. Korwieńska jeziora, tam ta wioska zala«
jest. A tak nazwana, bo ta burza była. to ludzie jak słyszeli jak om
huczała, mówili, że to krowa ryczy. Ksiądz jak tam wrócił na ta
miejsce, patrzy, wioski nie ma ani śladu, a po tej jeziorze prym
stolik, na stoliku jego. księdza książka, przypłynęła do brzegu,
ksiądz zabrał swoja książka, a stolik faje i jego nie ma" (34).
W e d ł u c orzekazów z sameeo K o r w i a i okolic w dużti
wiosce k t ó r T n i e S ^
obecnego ,ezioS
u pewne g o s p o d y n i wyrosła trzema- kiedy kobieta i
w v S
z a S r w y r i y W a ć woda (35) jezioro przelało £
VV^szkmerS
narodowoć Tmów? - l i
k a r w k - ia c e b k l i c z T M
k r o w a X S l i ? krowa - M z T Tak n a z w a ł M a
S 2
- M Z I K o r w i e " ?36 3 7 ) W e d ł u 7 i n n e 7 wersji k ed
kobtófkrzYkM£•
Stoi k o r w i a ^ w ó d a z a T r z y m a K
H 5 ł Było to L dwa tyiace tóttemu' ieszcze m z e d S r o d J
niem Chrystusa (35)
W podaniu tym odbija się wierzenie, iż na początku
świata, albo po biblijnym potopie (co oznacza mniej więcej to
samo), woda „ c h o d z i ł a " , przemieszczała się swobodni
z miejsca na miejsce, a z a t r z y m y w a ł a sic. kiedy k t o ś j ą nazw*
po imieniu. „ W o d y szedli pośle p o i o p u i odgadywali id
nazwy. Jak odgadli, to s t a n ę ł o . Pulinia jezioro się nazywa, be
ptaki odgadli i wołali: puli, puli! T o w Glinciszkad
w m a j ą t k u " (4)
Z a u w a ż m y na marginesie, że we w s p ó ł c z e s n y c h źródłaci
m o ż n a o d n a l e ź ć również ślady innych wierzeń, k t ó r e wska­
zują na swoiste uosobienie wody, albo inaczej - traktowani!
jej jak żywej istoty. Jezioro m o ż e więc z a n i k n ą ć z powodu
zapomnienia przez ludzi jego nazwy (41). Niedaleko S u f l
wy była jeziora, ale iej nie p o d o b a ł o się. bojej nazwali Ślepi!
Jeziorak. Dlatego ona z a r a s t a ł a , z a r a s t a ł a i z r o b i ł a się jak
oko [wielkości stołu - D.S., J . D . ] " (40). Jeziora nazywa*!
b o ż e ń k i o c z k i " dlatego nie w o l n o ich zanieczyszcza
('sikać 42)- t ł u m a c z y to w z m i a n k ę ze gdy ludzie spuszczał:
wody z jeziora ślepli (43) zgodnie ze starotestamento*!
z a s a d ą zachowania analog i między winą i k a r ą Do dfll
woda z ' k r y n i c y nazywana jest ż y w ą " (R Lilientalo*,
pisała o podobnych wierzeniach u Ż y d ó w nie wolno wod)
b eżacei S e c z y s z c z a ć
np m o c z do niej puszczać co W
ov^^S^iikA»ini
jej p r z e k l i n a ć , couchod*
z a grzech"; 1930 s 4)
Kiedy ziemia wyschła i n a s t a ł nowy swiai po potopie, Bói,
p o ł o ż y ł swój łuk n a o b ł o k i n a znak przymierza z ziemią (G*
9, 1 2 - 1 7 ) . W polskiej tradycji ludowej tęcza jest węże*|
k t ó r y wypija w o d ę , aby ją potem w y p u ś c i ć w postaci deszcz
(w m i t o l o g i i litewskiej tęcza to wprawdzie pas bogini Ł a j #
lecz t a k ż e pije wodę- Greimas 1985, s. 183). T o t e ż k o l e W
w y p a d k ó w zmienia się: właśnie tec/v przypisuje się osusz**
w ó d po potopie, wypiła ona wody potopu (44); stąd *
1

-IŁ*'*-"'

Św. Kazimierz (Irgm. krzyża misyjnego). Varena

100

�zapewne p r z e k o n a n i e , i ż jest „ w s z e c h m o c n a , ze d r u g i r a z
potopu nie b ę d z i e , t y l k o o g i e ń " (45).
„Tęcz zbiera w o d ę z morza i daje w o d ę , deszcz, po całym, komu
trzeba" (16): gadali, „żeby łam nie słać, gdzie ona jest, że ona
czasem m o ż e człowieka spić. Ż e wypije" (46; por. kto się do niej
zbliży, temu krew wypije z żył albo do chmur go zabierze; Matyas
1893, s. 114). W Korwiu zaś m ó w i ą , że „tęcza jest od jeziora do
jeziora i widać, jak ona w o d ę nabiera, patrzeć rano w kierunku
wody, to czasem j ą m o ż n a zobaczyć, od nas jezioro jest trzy
kilometry, to pije w o d ę przez tęczę" (35). Tęcza „ t o taki smok. pije
wode z jednej rzeki i wpuszcza do drugiej" (47); „ssie w o d ę gdzieś
Tam z oceanu, z morza i tam przepływa do drugiego i odbija ię
w tęczy. Tak sobie niegdyś tłumaczyli, że na przykład pokazała się
na niebie leczą, że już jakby wchłonęła deszcz i pije w o d ę na
l y k ł a d z Morza Czarnego i przez te obłoki idzie do Bałtyku [ ]
K
w dołku gdzieś były na drodze T o matka mówiła- T o z tęczy
spadło. Pan B ó g tak daje" (48).
Historia k o t k i s t w o r z o n e j d l a o c a l e n i a a r k i N o e g o s t a n o w i
tylko jeden z w i e l u w ą t k ó w e t i o l o g i c z n y c h o s n u t y c h w o k ó ł
potopu, k t ó r y w p r o w a d z a s y t u a c j ę a n a l o g i c z n ą do s t w o r z e ­
nia ś w i a t a . N a s t ę p u j e w i ę c p o w t ó r z e n i e b ą d ź p r z e t w o r z e n i e
m o t y w ó w p o c z ą t k o w y c h : p o w s t a j ą nowe zwierzęta albo
dawne u z y s k u j ą n o w e w ł a ś c i w o ś c i , z a ś N o e - A d a m , a c z a s e m
sam B ó g , w y p u s z c z a j ą c j e z a r k i b ł o g o s ł a w i i m l u b o r z e k a ,
czyni m a j ą s i ę ż y w i ć
Jedna z o p o w i a s t e k e t i o l o g i c z n y c h o z w i e r z ę t a c h w a r c e ,
zarejestrowana w s p ó ł c z e ś n i e n a L a u d z i e , o k a z a ł a s i ę b a r d z o
podobna do historii s p o d K o w n a , z a m i e s z c z o n e j w „ W i ś l e "
z 1900 r o k u (s. 4 8 5 ) , p o d a n e j w w y g ł a d z o n e j wersji przez
Jadwigą P e t r o w o w ą z R y m s z e w i c z ó w , k t ó r a z a o p a t r z y ł a j ą
notatką: „ z ust l u d u polskiego".
„[Noe] wszystkich zwierząt i ptaków po parze brał, żeby nie
zginęły. I myszka przedrapała łódź i na pewno ta łódź potonęłaby,
ale wąż zobaczył i ogon wsunął do tej dziury, żeby woda nie szła
dalej i potem, kiedy potop skończył się, wypuszczał Noe wszyst­
kich po parze i każdemu powiedział Pan B ó g . czym będą żywili się.
A wąż nie podpezł, dlatego, że był ogon do tej dziury wsunięty, to
pyta się dlaczego. - Dlatego, że mam ogon wsunięty do tej dziury,
trzyma łódź. T o w nagrodę dla niego powiedzieli: C o ty chciałbyś
jeść, jakie pożywienie? Nagroda taka tobie będzie za to, że
uratowałeś wszystkich. O n nie wie co, w ó w c z a s komar, malutkie
stworzonko. O n chciał usłużyć, że czyja smaczniejsza krew, to
stworzenie będzie p o ż y w i e n i e m węża. On teraz na k a ż d e g o siada,
wiadomo jak i komar, i krew k o s z t o w a ł i usiadł na człowieka
i wiadomo, najsmaczniejsza krew człowieka, i on leciał powie­
dzieć. Jaskółka zapytała jego. jaka najsmaczniejsza. M ó w i do
mego: Pokaż język! Komar pokazał język, jaskółka wyciągnęła
język, jemu urwała. K o m a r przyleciał do węża. ale bez języka nie
może mówić, tylko tak: bzzz, bzzz, bzzz, brzęczy. W ą ż zagniewał
* bardzo na j a s k ó ł k ę i chciał j a s k ó ł k ę zjeść, ale jaskółka uciekła
'tylko on zdążył ją ukąsić i wykąsić ogon w taki trójkąt" (49).
. Podobne o p o w i e ś c i s ą r o z p o w s z e c h n i o n e w tradycji c h r z e ­
ścijańskiej. K i e d y N o e z a w o ł a ł na w i d o k w r a c a j ą c e j z g a ł ą z ­
ką w d z i k i e g o ł ę b i c y : „Benedicier,
j e g o o k r z y k p o d z i a ł a ł na
diabła ukrytego we w n ę t r z u a r k i j a k e g z o r c y z m y ; u c i e k ł
*owczas przez d n o a r k i , a ż m i j a z a t k a ł a d z i u r ę o g o n e m
IReau 1957, s. 106). R ó « '

wariancie m a c e d o ń s k i m
*eza zastępuje żmija, k t ó r a zaczopowawszy ogonem dziurę
*azę go sobie o d c i ą ć i w n a g r o d ę ż ą d a p t a s z k ó w z g ó r n e g o
Pokładu; Noe jednak każe jej jeść górskie myszy (por. wersję
'kotem), t w d z ą c . że źle z r o z u m i a ł jej p r o ś b ę ( W r o c ł a w s k i
*S5, s. 485 - 486). Jako o b r o ń c a arki występuje też w wers¬
jach polskich ż a b a ( G a w e ł e k 1910, s. 81); w n a g r o d ę za swe
P° ięcenie nie r o z k ł a d a się ona po śmierci. Podobna
msioria jest o d p o w i e d z i ą na pytanie: „ C e m u ż a b a we wodzie
PrzS
"
y
' &gt;s z y s t k i c h tych
Sn \
y
d n i e n i a z tą s a m ą fabułą. Istnieje
w a a k jeszcze jeden t y p w ą t k ó w etiologicznych z w i ą z a n y c h
Potopem, gdzie stworzenie z j a k i e g o ś p o w o d u pozostaje
Wt
Powoduje to np. śmierć samca j e d n o r o ż c a , k t ó r y
b o c z y ł z arki (Kolberg 1962, s. 11) b ą d ź został z niej

wyrzucony przez Noego za to, że b ó d ł inne zwierzęta
(Gustawicz 1881, s. 133), a t a k ż e z a g ł a d ę innych n i e o k r e ś ­
lonych zwierząt: „ p r z e d potopem takie z w i e r z ę t a były wiel­
kie, że z góry na g ó r ę s k a k a ł y (podobnie do w i e l k o l u d ó w
Boga Ojca - M . Z . ) . N o e chciał z a b r a ć je do a r k i , ale one nie
chciały się s c h o w a ć , że się same o c h r o n i ą i nie o c h r o n i ł y s i ę "
(78). D o tych w ą t k ó w należą też opowiadania o ptakach,
wysyłanych przez Noego na zwiady; są to k r u k , k u k u ł k a
i gołąb.
K r u k jest niefortunnym p o s ł a ń c e m : nie spełnia powierzo­
nego m u zadania, p o n i e w a ż na widok pływającej padliny
przystępuje do uczty, za co zostaje przeklęty (staje się czarny,
podobnie jak Cham: 50. 28). Jest to w ą t e k d o ś ć rozpowszech­
niony, nieobecny w chrześcijańskiej Biblii, pochodzi z Septuaginn- (Szyjewski 1991. s. 74). R ó w n i e ż jednak w oficjalnej
symbolice chrześcijańskiej k r u k reprezentuje grzesznika po­
za K o ś c i o ł e m , czyli a r k ą ( L u r k e r 1989, s. 100 101).
W e d ł u g tradycji żydowskiej Noe przeklął k r u k a , k t ó r y nie
chciał wypełnić jego polecenia i w d o d a t k u p o m a w i a ł Noego,
że ten chce go wysłać na p e w n ą śmierć, aby mieć k r u c z ą ż o n ę
na swe usługi. ( „ O b y twe usta, k t ó r e wyrzekły zło przeciw
mnie, były przeklęte i oby twoje stosunki z ż o n ą o d b y w a ł y się
t y l k o przez nie" - rzekł Noe, a wszystkie zwierzęta w arce
odrzekły: „ A m e n " . T o t e ż samica k r u k a z a p ł a d n i a n a jestwyłącznie jego śliną; Ginzberg 1909, s. 38 - 39. Por. podobne
wierzenia H u c u ł ó w o głuszcach: „ s a m i c a d z i o b a ć ma ślinę,
k t ó r ą kogut t o k u j ą c się opienia i w ten s p o s ó b ma się
z a p ł a d n i a ć " ; Schnaider 1901, s. 270).
Niefortunnym p o s ł a ń c e m jest t a k ż e samiec k u k u ł k i ; utopii
się on j a k j e d n o r o ż e c (Hradecka 1902, s. 65). Jednak
j e d n o r o ż c e z tego powodu wyginęły albo samica do dziś
b ł ą k a się samotnie, tymczasem k u k u ł k a radzi sobie inaczej.
„ N i e ma swojego gospodarza, ot i kogut jej potopcze, co
b ą d ź , ona m ę ż a nie ma i gniazda, jajka podrzuca" (51);
paruje się z dudkiem (Majewski 1898. s. 389); „ p o r z o sie
z inksymi p t o k a m i . nawet z w r o n k i e m (samcem wrony) [...]
K u k u c k i trza z a b i j a ć " (Hradecka 1903, s. 6 5 - 6 6 ) . Ż e
p o g l ą d y takie były niegdyś powszechne, świadczy fakt, iż
w języku staropolskim „ k u k u ł k a " znaczyła t a k ż e nierząd-

l e r

sw

m

n

d

k

a

k

a

;

a

?

(

M

a

l

a

s

l 8 9 3

s

1 0 8

W

e

w

L

c

h

m

a

m

d

0

3

a

r

Krzyż z figurą M B w Skansenie. Rumszyszki

101

�nicę (Sławski 1 9 6 6 - 1 9 6 9 , s. 335), stąd p o s z ł o p o r z e k a d ł o :
nocna k u k u ł k a zawsze d z i e n n ą przekuka (Nowa
księga
przysłów...,
1970, w. 244).
I n n ą , powszechnie p o d a w a n ą p r z y c z y n ą b e z d o m n o ś c i
k u k u ł k i jest epizod z ucieczki do Egiptu, analogiczny do
w ą t k u Ż y d a wiecznego tułacza: kiedy M a t k a Boska z Dzie­
ciątkiem schroniła się pod drzewem, k u k u ł k a zaczęła nad nią
k u k a ć , c h c ą c z d r a d z i ć jej k r y j ó w k ę . M a t k a Boska przeklęła
j ą : „ Z a to nigdy nie będziesz miała gniazda w ł a s n e g o " (52).
K r u k a i k u k u ł k ę , występujące czasem wymiennie w teks­
tach o potopie, łączą jeszcze inne p o d o b i e ń s t w a . Są zwias­
tunami nieszczęścia i śmierci; k r u k woła: „ t r u p , t r u p ! " (por.
K r z y ż a n o w s k i 1963, s. 72), k u k u ł k a z a ś „ k u k u j e " na biedę,
niedolę, upadek żywioły, a k o ł o d o m u - na l u d z k ą śmierć.
„ W o t ona niedobra, chaliera, jak stanie k u k o w a t ' [...] tak:
cha, cha, cha i polietieła i musi za pięć d n i moja siestra
p o m i e r ł a [ . . . ] " (53). Oba ptaki podlegają metamorfozom.
K u k u ł k a (przemieniona w ptaka kobieta, k t ó r a zabiła m ę ż a .
b ą d ź dziewczyna, co chciała n a s t r a s z y ć Pana Jezusa lub
M a t k ę B o s k ą , albo po prostu k u k a j ą c a „ w złą g o d z i n ę " ;
Gustawicz 1881, s. 143; Majewski 1898 s. 4 0 2 ^ 0 3 r i e r w s z e
t a k ż e w ź r ó d ł a c h współczesnych) co r o k u o o k r e ś l o n y m
czasie „ o b r a c a się w korszuna" (jastrzębia). „ O n a kłosem
zadławi się przed Janem, j a k kłos j u ż w y p ł y w a . Ona kukuje
póki kłosa j ę c z m i e n n e g o nie widzi, a potem zadławi s ę
i w korszuna się przemienia. Potem j u ż zostaje się korszunem" ( 1 ; podobnie Gustawicz, t a m ż e . s. 144)
P

„To od św. Piotra ona karszunem, a na drugi rok z karszuna
przewraca się w kukułkę. - Dlaczego na Św. Piotra' - Bo skończył
się jej czas kukować (por. w jesieni kukułka nie kuka. tylko się
śmieje; Gustawicz, tamże - M.Z.). Ona ma czas do Św. Piotra. Po
Św. Piętrze zszedł jej czas, że ona już nie kukuje. To wtedy ona
napada [...] na kur i zabiwa kur, drze i wszystko. U niej pazury
wielkie i chwyci kure. i poleci w pole" (54; według jednej z wersji
podanych przez Gustawicza, zamienia się ona kolejno w krogulca,
jastrzębia i orła).
P r z e ł o m o w y dla tego osobliwego ptaka dzień św. Piotra
u p a m i ę t n i a jeszcze jeden występek.
„Św. Piotr szedł i nogi go rozbolały i skradł konia. Spotyka Pan
Bóg Piotra i pyta się go: Skąd wziąłeś konia? - Kupiłem. Pan Bóg
mówi: Pokaż świadków. A tam była kukułka i wrona. Kukułka
mówi: Kupił, kupił. A Pan Bóg cały czas wie, że Piotr skradł. Pyta
się wrony. - Kradł, kradł. I przywołał wronę i mówi: Możesz cały
rok krzyczeć, a kukułka będzie kukować do Św. Piotra" (55)
Nasuwa się t u wniosek, że s o l i d a r n o ś ć zazuli wobcc
świętego w y n i k a ć m o ż e ze skojarzenia podobnych przywar:
oboje k ł a m c y , oboje zdrajcy... (por. Wieczorek 1992, s.
45 47).
K r u k stworzony został przez d i a b ł a , czemu zawdzięcza
swą b a r w ę ; bywa z n i m u t o ż s a m i a n y (56). Jego m ł o d e , j a k
głosi Oekonomika
Haura, są jednak „ z natury na razie
białase, gdy się z swojego wylęgną owocu (jaja), a tak ich
m a t k i , dla tej odmiany, j a k o b y za w y r o d k i m a j ą c , zaniedbywają, w s t y d z ą c się za nie do dziewięciu d n i , nie k a r m i ą ich
ani ż a d n ą rzeczą nie posilają, t y l k o się na ten czas z p r o w i dencji Boskiej muszkami a r o s ą s a m ą o p a t r u j ą , gdy z a ś
poczynają czernieć, w dziesiątym dniu, natenczas ledwie i m
k r u k francuskich do gniazda nie nosi p a s z t e t ó w , przy innych
rozmaitych p r o w i a n t a c h " (cyt. za Majewskim 1900, s. 37).
Podobne wierzenie f u n k c j o n o w a ł o w ś r ó d Ż y d ó w : k m ki
po urodzeniu są białe przez trzy d n i , a ich rodzice nie troszczą
się w ó w c z a s o nie; kurczęta żywią się więc larwami z włas­
nych o d c h o d ó w , d o p ó k i ich p i ó r a nie zczernieją (Ginzberg
1909, s. 38 39). W ten s p o s ó b obraz k r u k a j a k o ptaka
nieczystego staje się nie mniej wyrazisty i dosadny niż
w epizodzie z czasów potopu. I z n ó w znajdujemy t u a n a l o g i ę
w dossier k u k u ł k i , k t ó r a nie znosi jajek, lecz je „ w y ż y g u j e "
(Ciszewski 1887, s. 43).
Związek tych d w ó c h p t a k ó w , k t ó r e , jak j u ż z o s t a ł o
powiedziane, m o g ą w y s t ę p o w a ć wymiennie w o p o w i e ś c i a c h
o potopie, pełniąc n e g a t y w n o - k o m i c z n ą funkcję nieczystego

102

stworzenia (trickstera), ma zapewne za p o d s t a w ę ich pasoży.
tniczy (choć w innych dziedzinach) tryb życia. Predestynuj,
je on do r o l i istot z pogranicza ś w i a t ó w (czy epok), które
p r z e n o s z ą stare grzechy w n o w ą , o c z y s z c z o n ą rzeczywistość
K r u k . znany w mitologiach c a ł e g o ś w i a t a ze swych mediacyj^
nych właściwości, posiada zatem w naszym folklorze od.
powiednik w postaci k u k u ł k i (por. Stomma 1986,
136-137), w y r a ź n i e kojarzonej - zapewne z tego samego i
p o w o d u ze Św. Piotrem. Trzeba tu z a u w a ż y ć , że w wierzS
niach litewskich wizerunek k u k u ł k i jest znacznie bardziei
pochlebny U w a ż a n a jest ona za p r z e m i e n i o n ą dziewczyn? I
o p ł a k u j ą c ą śmierć brata a lud czci ją i szanuje" r a d z ą c S
jej w w a ż n y c h sprawach (Jucewicz 1846 s 4 8 ^ 9 ) - nawe
nazwa jednego z wiosennych miesięcy' od niej właśm
pochodzi (maj lit geguzè
geguźis od gegùtè
kukulS
Podobnie p™ze o t y m ptaku M o s z y ń s k . przyłączając
W^t
mapołudniowoS
s

!

1967 ? 543)

optatciwania z m a r ł e g o

(Moszyńsk,

K r u k a i k u k u ł k ę cechuje charakterystyczna dla dawnego \
świata z n a j o m o ś ć przyszłości (niegdyś i ludzie znali godzinę j
swej śmierci, lecz Bóg o d e b r a ł i m tę wiedzę, bo pod koniec I
życia nie c h c i a ł o się i m p r a c o w a ć ) . Tak jak k u k u ł k a jest I
c z a r o w n i c ą i wie, co się dzieje na świecie, tak i kruk jest
p o s t a c i ą czarownika. Jego nadnaturalna wiedza wiąże się 3
zapewne ze znanym i przesadzonym w kulturze ludowej
faktem jego długowieczności (żyje trzysta lat, 32).
^
W kalendarzu o b r z ę d o w y m na Litwie kruk pojawia się
w z w i ą z k u z tzw. Czystym Czwartkiem w W i e l k i m Tygodniu
(na Białorusi „ C z y s t y c z e ć w i e r " w e d ł u g C. Pietkiewicza
1932, s. 2, k t ó r y jednak nie tłumaczy tej nazwy). Wierzy się,
że tego dnia woda bieżąca, albo jeszcze lepiej
źródlana,
„ k r y n i c z n a " , ma c u d o w n ą moc i kto się w niej umyje, będzie 1
czysty i zdrowy przez cały rok: wolny od p a r c h ó w , liszajowi
i wszelkich c h o r ó b (57). W Czysty Czwartek myto niegdyś'
r ó w n i e ż sprzęty, garnki' a nawet szorowano konie (w Polsce,
takich cudownych własności woda nabiera w Wielki Piątek),
Jeden jednak warunek musi być spełniony, by rytualne
oczyszczenie było skuteczne- m y ć sie należy do dnia przy
ciemniach" „ p ó k i kruk swoje dzieci nie umyje" (58)
„ K r u k do wschodu słońca myje się. A jak j u ż ja pomyję się
po wschodzie słońca, to j a b ę d ę czarna. Trzeba do wschodu
s ł o ń c a " (27). Zwyczaj ten t ł u m a c z ą r o z m ó w c y kościelnym
r y t u a ł e m umywania n ó g . k t ó r e g o w z ó r opisuje przeznaczona
na ten dzień Ewangelia (i.. 1.3). albo te/ t v m . że kiedy
żołnierze prowadzili pojmanego Chrystusa ' przez rzekf
zawadził o k a m i e ń i u p a d ł do wody, kalecząc sobie broft!
Szczegół ten obecny jest w polskich" pieśniach pasyjnych od
średniowiecza Stefan Czarnowski w s p o m i n a ł w opisie Kai
warii Wejherowskiej obraz przedstawiający
pławienie"
Jezusa w Hebronie niczym podejrzanego o czary zape**
b y ł o to p o d s t a w i e n i e tej właśnie sceny (Czarnowski 19*
s. 39).
„[...] żydostwo jcEO modlącego sic w/ięli i meczy li. l a m dorz*
prowadzili i lam po tej rzece. Sami po moście s/li. a jego rz*
kazali prowadzić [...]" (9).
J e d n o c z e ś n i e istnieje przekonanie, że w Wielki CzwarW*
od p o ł u d n i a m y ć się me wolno. ..bo Panu Jc/.usowi oc5j
zalejesz" (59), nie w o l n o też j u ż robie świątecznych porząd­
k ó w , a zwłaszcza w y m i a t a ć pajęczyn, ho „ P a n JezusJÇJ
w ciemnicy i się m u oczy z a p r ó s z y " (1 powszech*rj
Podobne zakazy poświadczają "wzmianki w źródłach ś * ł |
niowiecznvch- w t v m dniu nie n u t o naczyń no wieczfl*!
(pozostawiano resztki dla u b o ż ą t ) nie należało tez wówc*
k a p a ć sie ani m y ć głowy (dla uczczenia pojmania Chryste
w ogrójcu- Bruckner 190- s 4 6 &lt; l &gt; T i k z e \ I X - w W * f
literatura etnograficzna mówi o zakazach prac domo***
(Wasilewski 1989, 's. 217 -218).
A zatem wschód słońca w ten dzień

byłby

�współczesnych ź r ó d e ł z L i t w y - g r a n i c ą między czasem,
kiedy należy d o k o n a ć oczyszczenia w wodzie o cudownych
właściwościach, w tzw. „żywej wodzie", a czasem zakazu
ycia i s p r z ą t a n i a . K r u k , j a k o posiadacz demonicznej
wiedzy, zna też miejsca, gdzie m o ż n a znaleźć „ ż v w ą w o d ę " ;
jest to popularny m o t y w bajkowy (por. np. Majewski 1900, s.
36-37); k ą p i ą c się w niej czy k ą p i ą c swe dzieci zapewnia sobie
lub dzieciom d ł u g o w i e c z n o ś ć , ale zarazem powoduje zanik
cudownych właściwości wody, p o n i e w a ż jest stworzeniem
nieczystym (tak j a k w y k ą p a n i e psa w c u d o w n y m ź r ó d l e
powoduje u t r a t ę jego mocy uzdrawiającej).
Czwartek jest w o g ó l e dniem w a r t o ś c i o w a n y m ambiwa­
lentnie w tygodniu s ł o w i a ń s k i m : zarazem czysty, szczęśliwy
i nieczysty, nieszczęśliwy (por. Uspienski 1993, s. 83-86),
wymarzony dzień dla magii. W e d ł u g w s p ó ł c z e s n y c h materia­
łów urodzeni w czwartek b ę d ą mieli z d o l n o ś c i do handlu lub
będą złodziejami. S k ą d i n ą d w i a d o m o , że k t o zje m i ę s o
kruka, będzie złodziejem (Majewski 1900, s. 38; Nowa księga
przysłów w t ó r u j e : k r u k z rodu złodziej). A zatem ptak ten nie
bez przyczyny k ą p i e się w W i e l k i Czwartek, kiedy ambiwalencja czwartkowa zostaje zwielokrotniona. N a ł o ż e n i e
&lt;ie archaicznych i chrześcijańskich wierzeń jest w t y m
przypadku ewidentne.
Na marginesie m o ż n a z a u w a ż y ć uniwersalny charakter
wierzeń d o t y c z ą c y c h kruka; przedstawione tu informacje
z Litwy w znacznym stopniu p o k r y w a j ą się z przytaczanymi
przez Ryszarda Tomickiego cechami przypisywanymi k r u ­
kowi w mitach mongolskich, gdzie występuje on j a k o
niefortunny boski p o s ł a n i e c , nosiciel wody życia, k t ó r y
rozlał ją na drzewa iglaste. W e d ł u g tychże m i t ó w ma on
dostęp do wody życia, co więcej: „ z araszanu. żeby woda
miała moc, należy b r a ć rankiem, zanim napije się 'z niego
kruk dlatego, że k r u k przylatuje pić rano. Od tego otrzymuje
on nieśmiertelność" ( T o m i c k i 1980. s. 92; jest to cytat z pracv
G.N. Potanina wydanej w 1883 r o k u w Petersburgu).
Kruk jest wreszcie p r z e c i w i e ń s t w e m b ł o g o s ł a w i o n e j gołę­
bicy, posłusznie wypełniającej p o w i e r z o n ą jej przez Noego
misję. Obraz bezkresu w ó d i d w ó c h przeciwstawnych sobie
ptaków w y r a ż a t a k ż e s y m b o l i k ę p r z e d c h r z e ś c i j a ń s k ą , przy­
pominając wierzenia o p o c z ą t k u ś w i a t a (por. T o m i c k i 1976.
s. 55). I tak dla tych wierzeń znajdujemy odpowiednik we
współczesnych m a t e r i a ł a c h z L i t w y . Opowiadano.
ffl

„że Pan Bóg jak świat stwarzał, to tu wszędzie woda była. To
wtedy szatan bvł czarny, a Pan Bóg biały, takie eołebie. I tak tedy
zanurzy siędo wody [...] i wyniesie kawałek ziemi z wody. I lak jest
teraz - świat na wodach. To Pan Bóg, sam Pan Bóg wyciągnął
z wody ten kawałeczek ziemi. A ten czarny chciał zwalić Pana
Boga, on się bral / Panem Bogiem Bóg chciał swoje a on swoje
Żeby to na jego było" (60).
Symbole te p o w r a c a j ą w czasie granicznym, oddzielają­
cym różne epoki - światy. Po potopie
..gołąb Doleciał w ii-Hn;i Omnc kruk w liruoa oi\/\e

IMI-, II Pan

Bóg pozwolił miasta budowTć" (61) K,edv Chrystus umierał na
krzyżu, „gołębie latali gołębie grzech niszczyć" Oni ochraniali
Pana Jezusa, żeby wrony, kruki nic dziobali" (29).
Kruk jest w historii p o t o p u znakiem trwałości zła. M i a ł o
° zginąć wraz z urzesznikami. abv Noe. człowiek światła,
rozpoczął nowe życie na ziemi oczyszczonej z b r u d u , c h o r ó b
zagfcd*
S
zwierząt miały ulec

0 D

11

N

a

W

C

t

s

z

k

o

d

l

i

w

e

a t u n k i

...Była arka zbudowana i każdego zwierza tam było nabrano do
*J arki. A co niepotrzebne, to Pan Bóg wziął do worka [...] le
»dziny i jakie tam co niepotrzebne i powiedział dla kobiety iść
"\°P'C. A ona nic poniosła do rzeki topić, nie utopiła, ale
wTi^'*
'
y
powyłaziło i powylatało z tego
(63)
° d z i i zbiera za to. W bociana zamieniła się"
W

o

r

k

a

B w c l a n

w s z

c h

s t k o

W n i e k t ó r y c h wersjach tej opowieści ciekawa baba nazy­
wana była E w ą (Zowczak 1992, s. 36), o Ewie z a ś , sym­
bolizującej grzech, m ó w i się, że zginęła dopiero w czasie
p o t o p u , pobodnie, j a k w e d ł u g legend ż y d o w s k i c h K a i n
(Mi/y...
1980, s. 607).
„Ewa to była do potopu, to Ewa wtedy zniszczona, a przecież
przez Ewę to wszystko poszło: ona zgrzeszyła, nie słuchała Pana
Boga, żeby jej tam jakiego drzewa nie ruchać" (62).
Zło nie ginie jednak wraz z grzesznikami, lecz przenika do
nowego, oczyszczonego ś w i a t a , aby z n ó w stopniowo n i m
z a w ł a d n ą ć . T o t e ż o b r z ę d y s y m b o l i z u j ą c e w a l k ę ze złem są
zwykle drastyczne. N p . w czasie tzw. palenia Judasza k u k ł a
była rokrocznie wieszana, zrzucana z wysoka, bita, rozszar­
pywana, palona i nieraz w d o d a t k u topiona (podobnie
niegdyś u Ż y d ó w k u k ł a Hamana; Lilientalowa 1919, s.
56 — 58; o paleniu Judasza por. Gieryszewska 1992). W i a d o ­
mo, że wielcy grzesznicy, np, czarownicy nie tonęli- na
Litwie wierzono że kiedy spalili się na stosie p o z o s t a w a ł y
głowy , ż o ł ą d k i , k t ó r e po zgaszeniu ognia ruszały się jeszcze
przez dwa dni
Odważniejsi przebijali brzuch szlagą lub
k ł o d ą a o d g ł o s w y d a w a ł tak. jak ze strzelby G d y przebili
czaszkę znaleźli w niej ś n i e g " - z a k o p a n e w y d o b y w a ł y się na
p o w i e r z c h n i ę a ż a d n e zw.erzęta ich me ruszały ( D o w o j n a
S y l w e s t r o w i e 1894 s 4 6 8 - 4 6 9 - por podanie o staroście
unickim k t ó r e g o zwłoki w y m i c a l a z i e m T t a r n ż e s 5 2 - 53;
K r z y ż a n o w s k i T 760A- Ziemia ^ ™ z w o k i grzesznika)
Podobnie nie m o ż n a s p a h ć E ażki c z a m d z i S i f i k t ó r a ma
czarne kartki z
b i a l ^ S x a ^ ^ ^ ^ z m £ Z T a
rzeczy ksiądz o d m a w i a j ą c specialne^modlitwy b e d z L o c U
d S
k a r t k ę po k a r t c e i w r z u c a ł T o ognia
W n i e k t ó r y c h wariantach legend o potopie Ewa. u t o ż ­
samiana z ż o n ą Noego, jest nosicielką zła: to dzięki niej
d i a b e ł przenosi się do nowego ś w i a t a . Szczególnie obrazowo
opowiada o t y m legenda O Noem sprawiedliwym ze zbioru
Afanasjewa (polskie t ł u m a c z e n i e R. Ł u ż n y 1988, s. 2 0 4 ¬
205):
„Diabeł zaś zwrócił się do Ewy: &lt;A jak ja z tobą dostanę się do
arki?) - &lt;Nie wiem.) - &lt; Rozzuj lewą nogę, a potem spojrzyj na
mnie przez nogi. I nie wchodź do arki. aż zacznie się potop, aż
woda zacznie wszystko zalewać. Wtedy Noe na ciebie zacznie
wołać: Właź tu wreszcie, przeklętnico, bo się utopisz! Kiedy tylko
nazwie cię przeklętą, wtedy i ja będę mógł wejść z tobą.
A wcześniej nie wchodź.) Ewa spojrzała na diabła przez nogi. Noe
zawołał: &lt;Właź tu do nas; właźże szybko, przeklęta!) Jak tylko to
powiedział, diabeł smyk! na korab i już płynie sobie ze wszyst­
kimi".
Jak j u ż w s p o m i n a ł a m , część w s p ó ł c z e s n y c h wypowiedzi
o b c i ą ż a grzechem p i e r w o r o d n y m w y ł ą c z n i e k o b i e t ę . Taka
interpretacja Genezis posiada bogate analogie w tradycji
żydowskiej, gdzie A d a m bywał przedstawiany j a k o człowiek
światła, k t ó r y nigdy nie utracił swej czystości, p o n i e w a ż
w o g ó l e nie zgrzeszył (jednym z jego siedmiu wcieleń miał być
właśnie Noe); w y o b r a ż e n i e to p r z e t r w a ł o w j u d e o c h r z e ś cijaństwie i w gnozie (Stichel 1979, s. 93). I tak Vitae Adae et
Evae p o d k r e ś l a w y ł ą c z n o ś ć winy Ewy; Księga Henocha nie
m ó w i o upadku A d a m a , zaś d i a b e ł zbliża się t y l k o do Ewy:
W Pierwszym Liście Św. Pawia do Tymoteusza czytamy: „1
me A d a m został zwiedziony, lecz zwiedziona kobieta popad­
ła w p r z e s t ę p s t w o " (2, 14); św. P a w ł o w i w t ó r u j e z a ś polskie
przysłowie: „ N i e święty A d a m krzyw t y l k o święta E w a "
(Nowa kstęga przysłów..
1970. t. 1. s. 7)
O d r ę b n ą f o r m ą przeniesienia zła do nowego świata,
p o p u l a r n ą w legendach ż y d o w s k i c h , jest z ł a m a n i e zakazu
odbywania w arce s t o s u n k ó w seksualnych; zakaz ten jest
oczywisty w granicznej sytuacji przejścia m i ę d z y dwoma
ś w i a t a m i , będącej stanem p o d o b n y m do śmierci (na pytanie,
jak z a c h o w y w a ł y się zwierzęta w arce, p a d ł a o d p o w i e d ź :
„ t a k , j a k b y spali, odpoczywali"; 5). O d p o w i e d z i a l n o ś c i ą za
to wykroczenie obarczany jest oczywiście Cham (stąd czarna

103

�s k ó r a jego p o t o m k ó w ) a l b o k r u k ( p o d o b n a s a n k c j a ) lub pies
( G i n z b e r g 1909, s. 166). W e w s p ó ł c z e s n y c h ź r ó d ł a c h b r a k
t a k i c h i n f o r m a c j i ; o d n o t u j m y tu j e d n a k kolejne p o w t ó r z e n i e ,
u zarania nowego ś w i a t a , grzechu pierworodnego w jego
t r a d y c y j n e j ( ż y d o w s k i e j , ale i p o l s k i e j ) interpretacji (por.
K o c j a n 1992).
O g n i s t a z a g ł a d a , k t ó r e j u l e g ł y w e d ł u g Biblii
Sodoma
i G o m o r a , w z e b r a n y c h przez nas m a t e r i a ł a c h c z ę s t o b y w a
kontaminowana z potopem. Podobnie j a k w miejscach
z a p a d ł y c h p o d z i e m i ę k o ś c i o ł ó w , k a r c z e m czy w i o s e k m i a ł y
p o w s t a ć j e z i o r a , p o w s z e c h n i e m ó w i s i ę o t y m , iż na miejscu
Sodomy i G o m o r y p o w s t a ł o M o r z e M a r t w e ; a zatem o g i e ń
i w o d a p o ł ą c z y ł y s i ę w dziele z n i s z c z e n i a .
,.[...] dawno to już było takie miasto Sodoma i Gomora, to [Pan
B ó g - M . Z . ] potopem zatopił, a w tym mieście to tylko jeden
człowiek szczęśliwy był, że on spał ze swoją rodziną i jemu przez
sen przyśniło się - z a p o m n i a ł a m , jak on nazywał się, czy on
Michał, czy jak - że wstawaj, zabieraj się z całą rodziną i idź stąd.
ten człowiek siadł i pomyślał sobie, że to sen. Położył się, jego
drugi raz obudził: - Wstawaj i zabieraj się, i idź. A trzeci raz jak
tachnął jego: Prędzej, bo zginiesz z całą rodziną! Wziął całą swoją
rodzinę i odszedł, odszedł trochę, odwrócił się i zobaczył, że całe to
miasto nic nie było tvlko iedna woda Stolik ieden t&gt;łvł a na tvm
stoliku książka święta Ona chyba z ieeo domu była A Pan B ó e
nowiedział wtedy że ia iuż wiecei karać notoDem me bede ale
siarczystym ogniem" (64).
H i s t o r i e biblijne p r z e p l a t a j ą s i ę tu z w ą t k i e m o k a r z e po
latach; t r z y k r o t n e budzenie przez g ł o s p o c h o d z ą c y o d B o g a .
popularne w o p o w i e ś c i a c h o zdarzeniach cudownych, przy­
p o m i n a p o w o ł a n i e S a m u e l a ( S m 1, 3).
..Pan B ó g stworzył świat, a potem poszła rozpusta i zeslal
potop, to było po Sodomie i Gomorze. I powiedział do Noego:
- Zbuduj arkę. I teraz tam, gdzie byl potop, tam gdzie była
Sodoma i Gomora, jest slonc morze. I potem Pan B ó g ukazał tęczę
na znak, że już nie będzie potopu" (25).
J e d n y m z w a ż n i e j s z y c h , stale p o w t a r z a j ą c y c h s i ę m o t y ­
w ó w t a k i c h o p o w i a d a ń , jest m a r t w o t a p r z e k l ę t e g o m i e j s c a ,
podobnie j a k w przypadku z a p a d ł y c h karczem. N a p o c z ą t k u
świata:
„ziemia taka płaska była. od wschodu do zachodu było wszystko
widać, była równina, ale potem jak la Sodoma i G o m o r a była taka
przeklęta, to poszli ludzie do morza, zrobiło się Morze Martwe
i teraz brzeżki nie obrośnięte trawą. Tak śmierdzi ta woda. woda
zielona, zielona, brzegi - tam nawet robaczek nie prowadzi
się" (67).
„ T a m ludzie już tak żyli, że nie uważali matki ani siostry, nawet
ze zwierzętami, takie rozpustne byli. A Pan B ó g strasznie takiej
nicczystoty nie lubi [...] [Aniołowie - M . Z . ] powiedzieli Lotowi:
Nie pospieszyłeś się wcześniej, to teraz pójdziesz i nie odwracaj się.
bo ta sama kara ciebie spotka, nawet nie spojrzyj do miasta.
Patrzą, a tu taka czarna chmura idzie i jęczy [por. polop w Korwiu
- M . Z . ) , przestraszyli się i polecieli za Abrahamem. Lecieli,
lecieli, ale zaciekawiła się żona, mówi - jak tu zobaczyć. Więc ona
pochyliła się i dawaj, trzewik sznurować [w innej wersji - „żeby
pończoszki sobie p o p r a w i ć " - M . Z . ] , a tutaj s p o g l ą d a , no a jak
zobaczyła, to się w słup soli zamieniła. A kara laka była na
S o d o m ę i G o m o r ę . Nadeszła ta chmura i począł siarczysty deszcz
padać, no i wszystko się siarką oblało, no i w y b u c h ł o - wszystko
zapaliło się, a potem było w o d ą zalane. D o dziś dzień tam morze
jest i to takie przezwanie ma Martwe, tam ni ż a d n e g o żuczka nie
ma w wodzie" (68).
Ż o n a L o t a jest k o l e j n y m w c i e l e n i e m E w y i ( N ) O r e i ;
p o d o b n i e j a k jej p o p r z e d n i c z k i d o p u s z c z a s i ę g r z e c h u na
granicy ś w i a t ó w , c h o c i a ż w p r z e c i w i e ń s t w i e do nich
- n a t y c h m i a s t ginie. D o d a j m y n a marginesie e g z o t y c z n y
p r z y c z y n e k d o o p i s y w a n y c h tu s y m b o l i c z n y c h z w i ą z k ó w
p o s t a c i , p o d k r e ś l a n y c h niekiedy g e n e a l o g i ą . O t o w Koranie
ż o n y N o e g o i L o t a s ą w y m i e n i a n e r a z e m , j a k o w z ó r negaty­
wny:
„Obie były pod władzą Naszych d w ó c h sług,

104

spośród Naszych sług sprawiedliwych,
lecz one zdradziły ich.
I oni nic nie mogli dla nich uczynić
wobec Boga.
I powiedziano im:
&lt;Wejdźcie do ognia obie
wraz z tymi, którzy tam w c h o d z ą ! ) " ( L X V I I , 10).
T r a d y c j a i s l a m u nadaje o b u k o b i e t o m to s a m o imię
W a h e l a , i c z y n i z n i c h p r e f i g u r a c j ę z ł y c h kobiet, przeciw!
s t a w i a n y c h w i e r z ą c y m : ż o n i e f a r a o n a , k t ó r a p r z y j ę ł a religie
m o j ż e s z o w ą w y s t a w i a j ą c s i ę na gniew m ę ż a , o r a z Marii
matce J e z u s a ( L X V I I , 1 1 - 12; por. Stichel 1979, s. 84), która
wszakże i chrześcijanie nazywają n o w ą E w ą .
N a s t ę p n y typ k o n t a m i n a c j i c h a r a k t e r y s t y c z n y c h d l a na¬
s z y c h r o z m ó w c ó w w i ą ż e s i ę z k l ą t w ą . W ich opowiadaniach
ż o n a L o t a r ó w n i e c z ę s t o p r z e m i e n i a s i ę w s ł u p soli, jak
w k a m i e ń . W i a d o m o , ż e p r z e k l e ń s t w o : „ o b y ś s i ę w kamień
o b r ó c i ł " , c z y t e ż : " o b y ś s k a m i e n i a ł " , jest j e d n y m z n a j s t r a s *
liwszych, z w ł a s z c z a wypowiedziane
p r z e z r o d z i c ó w do
dzieci.
„ K i e d y ś mówili, że jest przekleństwo, że bywa taka minuta, a
klęska wpada do człowieka, że w dobie jest jedna minuta taka
kiepska, jeżeli w ta minuta c o ś powiesz na kogo i jemu to i będzie
i przeklnie się" (69). „ M o ż n a było przekląć, zrobić tak u
c z ł o w i e k u , że on się stanie takim jakby slupem" (70).
L i c z n e n a L i t w i e g ł a z y , o k t ó r y c h k r ą ż y ł y takie legendy,
p r z y c z y n i a j ą s i ę do lokalnej interpretacji b i b l i j n y c h przypo­
wieści
„Pan B ó g spalił dwa miasta [...], Sodoma i Gomora,
tylko jeden głaz, znaczy ta kobieta - jak ona odwróciła się i stała
się tym g ł a z e m " (41).
„[...1 Sodoma i G o m o r a to też było strasznie dlatego, że był taki
bardzo ogień wielki. I spaliło się lam. I L o l był. I była żona tego
Lota. I ojciec tego Lota, mądry człowiek, w y p r o w a d z a ł swoją
rodzinę z tego miasta, żeby się nie spaliła. A ona odwróciła się.
A on powiedział, że nie wolno zobaczyć, co się lam będzie działo.
A ona odwróciła się i teraz stoi kamieniem. Ona chciała zobaczyć,
co tam będzie i nie posłuchała. I po dzisiejszy dzień ona
kamieniem" (6).
„ C u d o w n e miejsce było tam pod Lidą. Mówili, że jak kiedy!
tam była polopa, to wtedy taka stara kobieta z krową, ona stałaII
tym kamieniu. Pan B ó g jej powiedział: Nie idź, nie rusz tego
niczego, niechaj sobie jęk, pisk będzie, a ty idź. Ale ona nie mogli
wytrzymać. Zaczął jek, pisk, lam gdzie ludzie topili sic, jak potopi
była Ona odwróciła sie ona stała kamieniem - to i krówka byk
i ona, i dziecko - ona stała już na tym kamieniu. Kamień jut
zarośnięty" (71).
W e w s z y s t k i c h c y t o w a n y c h tu p r z y p a d k a c h l o k a l n y ś
o p o w i a d a ń o k a t a k l i z m a c h k l ą t w a d o s t a r c z a interpretacji
p r z y c z y n y z a g ł a d y , t o t e ż nieustannie splata s i ę i łączy
z k o n k u r e n c y j n y m t ł u m a c z e n i e m jej j a k o k a r y b o ż e j B
grzechy. K l ą t w a w i ą ż e s i ę z t a k i m typem r e l i g i j n o ś c i , którego
p o d s t a w ę s t a n o w i m a g i a i gdzie k a r ę b o ż ą identyfikuje « j
c z ę s t o z p r y w a t n ą z e m s t ą ; w y p o w i e d z i a n a w odpowiednia)
momencie m o ż e d o t k n ą ć k a ż d e g o , m o ż e też b y ć całkowk*'
p r z y p a d k o w a , j e ś l i w ł a ś c i w ą t e c h n i k ą p o s ł u ż y s i ę k t o ś bam y ś l n y , r o z t a r g n i o n y c z y nie w p e ł n i w t a j e m n i c z o n y . M e c ł *
niczny charakter, przypisywany d z i a ł a n i o m s z k o d z ą c y *
oddaje d o b r z e opis J u c e w i c z a : „ c i , k t ó r z y c h c ą zost*
c z a r o w n i k a m i k l n ą ludzi i r o z m a i t e b y d l ę t a , a j a k tytt»
p o s k u t k u j ą j e g o k l ą t w y a l b o z ł e ż y c z e n i a , ' u w a ż a c h w i l ę kie*
p r z e k l i n a ł i t ę kiedy s i ę p r z e k l e ń s t w o s p e ł n i ł o . W d z i e ń w*
pogodny n a z n a c z a sobie ten m o m e n t c e n i e n i ,akiegokor**
s t a ł e g o p r z e d m i o t u i tego fatalnego m o m e n l u u ż y w a o d *
przez c a ł e ż y c i e na s z k o d ę s w o i c h z n a i o m y c h i 'sąsiadó*
1846, s. 159) T r z e b a tu d o d a ć , ze na L i t w i e d o ś ć powszecb*
s ą p r a k t y k i magiczne, w y k o r z y s t u j ą c e n a j w i ę k s z e ś w i ę t a
n a l e ż y d o nich np. z w y c z a j d a w a n i a ofiary pieniężnej *
M a t k i Boskiej O s t r o b r a m s k i e j , aby ś c i ą g n ą ć karę na doku*
Uwego s ą s i a d a . T r a k t u j e s i ę taki zabieg j a k o swoisty s ą d : * *

�•
bowiem ów sąsiad obwiniany jest niesprawiedliwie, wówczas
ofiarodawca ściągnie karę na siebie samego, zgodnie z przy­
słowiem: „kto kogo klnie, to w niego lgnie".
Popularne opowieści o zapadłych kościołach, dzwonach,
miastach czy karczmach dostarczają obfitych argumentów
rzecz tezy o przypadkowości niektórych kataklizmów,
spowodowanych nierozważnym przekleństwem. Seweryn
Udziela, przytaczając piętnaście takich opowiadań z okolic
Wieliczki i Podgórza (1899, s. 2 2 0 - 2 3 5 ) . uznał za ich główne
źródło biblijne historie o Sodomie i Gomorze oraz o po­
chłonięciu przez ziemię Dathana i Abirona (Księga lic^b 16
J i 3 1 - 3 3 ; znajomość tego fragmentu wśród c h ł o p ó w
wydaje się mało prawdopodobna) Interpretował je przy tym
S o w i c i e jednoznacznie jako traktujące o karze za grzechy
Zauważył wprawdzie iż w czterech opowiadaniach brak
Sieikolwiekwzmianki o złych czy grzesznych ludziach
domyślał się jednak ich obecności skoro znalazły sie w tych
S c o w o ś c a c h kobiety które przeklęły kościół i klątwa
E
s p o w o d o w a ł y pogrzebanie go wraz z ludźmi w cze uś
S J h Semi" (tamże s * 3 0 ) O czvm wiec mówią zanotowane
n a

nrzezUd^
o ^ f r z e z 7 g r z e c h v c h o ć jedno z nich
z k S h u i k o S

S

tofforłikio

można n ^
S a i a c y c " ^
z a r Ó w n o ^

Zh

co s^e zanadaia t c S i Z t ^ S r w ^ r S S

na

zwierzchni Szczętu
weZBktóre okob,m
B

wn^einrzekK
z g o d n a życzeniem n ^ - k S c ,

Obv
nie-SfeńTwłasnfe

l)kOSdO \ i
Przypomina się tu podobne zdarzenie, choć z zupełnie inną
bohaterką. Matka Boska (czasem Pan Bóg, Pan Jezus)
„zbiła" sobie palec o kamień (zwykle używa się tego właśnie
określenia) i przeklęła go: „ O b y ś więcej nie urósł". Odtąd
kamienie przestały rosnąć. Trzeba zauważyć, że w tej bardzo
zresztą popularne] historyjce chodzi właśnie o karę i zemstę
zarazem, fodczas gdy nieszczęsny kościół (ze wszystkimi,
których domyślamy się w środku) wydaje się przypadkową
ofiarą bezmyślnej klątwy.
'
„Jak Matka Boska szla ze swoim Dzieciątkiem, no to uderzyła
się o ten kamień. Ale oni. le kamienie, rosły. Ale ona się uderzyła,
bo tak sterczał do góry. i ona [...] len kamień przeklęła, żeby
skamieniał. No i on tak zakamicniał, że już teraz nie rośnie" 172).
Nawiasem mówiąc, czyż nie przypomina sie tu powiedze­
nie używane wobec dzieci przez rozzłoszczonych rodziców-nie mądrz się. bo nie urośniesz"- Interesujące są zbitki
słowne: kamień zakamieniał czy też Pan Bóu kamień
-obrócił na kamień" Wydaje się że pozwalają one lepiej
s z u m i e ć określenie' zaklął w żywy kamień" (podobnie
- „ w żywy pień") Opinia co do natury kamieni jest bowiem
*śród naszych r o z m ó w c ó w (zarówno na Litwie jak w Po•**) podzielona N i e na darmo .edna z na.bardzie popular­
ach zagadek ludowych zapytuje co r o ś n i e b e z Ł r z e n i co
^ r n i e bez kwiateczki'" O d p o w i e d ź b m ?
feuStóiMD«• Kamienie rosną podobnie do drzew (' iak drzewa siali sie
°śli, póki ich M a t K o s k a ^ r z e k e'a"- 3 - n erzybów
" ° ś n i e , a jak ,ego n o r u c h a s z t o ^ e s t a i e " ' 5) zmTenia a
o r y , a nawe.^krwawią j e 1 , i s a " a k k S
r

ol

, i l

* i c często spotykaTste ODOWiadania o
»ku w a l n y m ) zakutej 3
7
^
^

wadźbie"

^

(or^
lub

.1 U nas lo Hn Dvmic7Kt iuHar In r„Au.i, if tr\ ^V(1TI

Ipl..

™

"ke panny młodej.
' - I Tam pod lasem k a m i ™ t - m ó w i ż ^ ' k l e t i a k i ś dawnie
«yJankiel.

J e d e n I S ^ K

mniejszy, a dlaczego zaklęte, no j a nie wiem. I jeszcze tam gdzie to
lieży taki wielki, wielki kamień, no to tam zaklęta swadźba. to
sprawiedliwie. - Kio zaklął? - Mamusia córkę, matka tak m o ż e
zakląć córkę. Matka przeklinała, żeby oni nie dojechali,
&lt; - Żeby ty - m ó w i - kamieniem obróciła s i ę ) i wszystka
swadźba obróciła się kamieniem. [...] - Czy można b lo spowodo­
wać, żeby sialu się człowiekiem'
- Nie, j u ż nie m o ż n a , za to
rodzicom nie można przeklinać dzieci. Bardzo wielki grzech, jeżeli
matka przeklnie" (25).
„Kiedyś jechała dziewczyna do ślubu i jak raz była p o ł o w a
drogi. Ona skoczyła z wozu i przy drodze stanęła kamieniem. Jak
byli welon i suknia biała, to kamień, to była prawda, to moja
babcia opowiadała. T o d u ż o ludzi jeździło, jak żywa stoi. Matka
swoje dziecko przeklięła i lo lak bywa. Bo matka nie chciała, żeby
ona za jego szedła" (74).
„ - Czy kamienie rosły? - A kto ich wie? Mówili, że kiedv
wielkich kamieniów byio i pod tymi kamieniami zaklięte tam
swadźba, czy lam co. Kogo nie chce, to poklnie i kamieniem
stanie. T o tam w liesie dalieko taki kamień wielki. O n już do ziemi
prawie zliazłszy. I chcieli porąbać na p o d m u r ó w k ę - dom stawili.
I już zaczął rwać jego i poszedł do chatv. I położył się spać
i przyśnił: Nic ruszcie lego kamienia, tutaj swadźba zakliniona. O,
żenią się. Nie chce ojciec i matka. Poklięli i s w a d ź b a obróciła się
kamieniem" (75)
v

Wspomniana j u ż historia o Matce Boskiej, k t ó r a przeklęła
kamienie, została w jednej z r o z m ó w w charakterystyczny
dla Wileńszczyzny s p o s ó b skojarzona z wizerunkiem M a t k i
Boskiej Szydłowskiej. S z y d ł o w o , l i t . Siluva. jest j e d n y m
z najważniejszych o ś r o d k ó w p ą t n i c z y c h na Ż m u d z i , znanym
z cudownego obrazu M a t k i Boskiej, koronowanego w 1786
r o k u i projektowanej przez Antoniego Wiwulskiego kaplicy
(Sawicka 1991, s. 35; N o w a k o w s k i 1902, s. 6 5 4 - 6 5 6 ) .
Mieszkanka podwileńskich Pogir p o k a z a ł a mi wiszący na
ścianie obraz ( „ p o świekrowej, k t ó r a u m a r ł a czterdzieści lat
temu") przedstawiający M a t k ę B o s k ą S z y d ł o w s k ą z Dziecią­
tkiem na rękach, u n o s z ą c ą się nad kamieniem, na k t ó r y m
widnieje odcisk jej stopy. „ K i e d y ś kamienie były miękkie
i rosły - k o m e n t o w a ł a r o z m ó w c z y n i - M a t k a Boska j a k
szła. noga jej w p a d ł a do kamienia i ślad został. 1 p o w i e d z i a ł a ,
żeby większy nie wyrósł i był twardy. O d tego czasu kamienie
nie r o s n ą " (76); przedstawienia świętych ponad odciśniętymi
ś l a d a m i ich s t ó p częste są na ikonach b i a ł o r u s k . c h ) . Reinterpretacja w ą t k u charakteryzuje s p o s ó b myślenia związany
z typem religijności o d ż e g n u j ą c y m się od magii. Dopasowa­
na do niego historia nic traktuje j u ż o klątwie, c h o c i a ż nadal
ma charakter etiologiczny: jej sens został jednak zatarty.
R o z m ó w c z y n i o d w o ł a ł a się zarazem do legendy o cudownej
Matce Boskiej Szydłowskiej t ł u m a c z ą c , że o b j a w i ł a się ona
..dla pastuszka" na kamieniu, p o z o s t a w i a j ą c na nim ślad
stopy (historia ta znana jest powszechnie na Laudzie w po­
staci, w jakiej ją spisał ks. L u d w i k Jucewicz 1842, s. 1 4 - 2 3 ) .
Takie harmomjne połączenie znanego w ą t k u z legendą
lokalną i obrazem daje w y o b r a ż e n i e o sposobie funkc­
jonowania tradycji, wykorzystującej k a ż d e tworzywo, jeśli
tylko zawiera j a k ą ś uprzywilejowaną przez nią s y m b o l i k ę .
Wizje zagłady należałoby uzupełnić p r z e g l ą d e m t e k s t ó w
d o t y c z ą c y c h k o ń c a naszego świata. M a on n a s t ą p i ć , w e d ł u g
powszechnego mniemania, z okazji kolejnego millenium,
w r o k u d w u t y s i ę c z n y m . D o t y c z ą c e go informacje zasługują
jednak na o s o b n ą analizę. O d n o t u j m y zatem t y l k o kilka
f r a g m e n t ó w wypowiedzi, k t ó r y c h symbolika nawiązuje do
o p i s ó w minionych k a t a k l i z m ó w . A zatem ziemia, pofał­
dowana wskutek biblijnego potopu, p o w r ó c i ć ma do pierwo­
tnego stanu:
„będzie się ziemia równała, kto będzie wyszedłszy, nie będzie
p o z n a w a ć miejscu ani [móc - M . Z . ] wrócić do domu" (77). „ T a
wszystka ziemia, cały ten świat na osi takiej kreci się [...] przecież
wszystka ta ziemia leży na wodzie, to przewróci się" (62). „Ludzie
nie będą wiedzieć na razie. Będą ptaszki palić i [...] będą krzyczeć
ptaszki. I potem będą już budynki palić i wtedy j u ż cały świat

105

�zacznie palić się. I oczyści się - będzie tak jak szkło. Taki świat
będzie czysty jak szkło. Oczyści się. Bo przez te wszystkie laty,
przez te tysięcy lat, jest zmazany grzechami. I musi się przepalić to
wszystko" (60).
J e d n a k z g o d n i e z k o n c e p c j ą n a s t ę p u j ą c y c h po sobie
ś w i a t ó w , k o n i e c naszego ś w i a t a b ę d z i e p o p r z e d z a ł p o c z ą t e k
n a s t ę p n e g o : „ b ę d ą n o w e ludzie s p u s z c z o n e " .
„ P o głodzie i wojnie nikt nie zostanie, powietrze będzie zatrute.
[...] K t o te pozbiera trupy, a to żesz gnój, ż y w o t n e g o nic nie będzie,
ryba m o ż e gdzie tam, jeżeli wody będą zatrute. [...] Wtedy
przejdzie niemało lat i nie będzie szkodliwe aż to oczyści się samo
przez siebie, przegnije wszystko i nie będzie szkodliwe dla
powietrza. A B ó g jak jest na niebie, ześle drugi świat i drugich
ludzi. T o przewiduje się tak, że jakoby będą drugie ludzie

spuszczone na ten świat. - Jacy oni będą? - Prawdopodobnie
z kosmosu przyjdą, jakoby oni niższe ludzie, głowy większe I
a ciężko ich zrozumieć, jakaś ich jest gdzieś ziemia. - Czy oni bęai
sprawiedliwi?-Kto
ich wie, ale prawdopodobnie technika większa
niż nasza C z y to prawda, że na miesiącu są ludzie? Jeszcze to
niejasne nikomu, a gwiazdy na niebie [...]" (9).
W s p o m n i a n e na p o c z ą t k u l o k a l n e u w a r u n k o w a n i a kul­
tury w s i n a L i t w i e u m o ż l i w i a j ą n i e k i e d y , j a k s i ę zdaje
o k r e ś l e n i e z a s a d interpretacji w ą t k ó w b i b l i j n y c h . M o ż n a j
c h y b a u z n a ć z a w y r a z l u d o w e j teologii, k t ó r a p e w n e prr&gt;
bierny r o z w i ą z u j e a n a l o g i c z n i e w o d m i e n n y c h tradycjach
religijnych, o d w o ł u j ą c y c h s i ę d o B i b l i i . T a n i e ś m i a ł a łupoteza jest j e d n a k zaledwie p u n k t e m w y j ś c i a d o dalszej analizy
ź r ó d e ł p r o w a d z o n e j r ó w n o l e g l e z p o s z u k i w a n i a m i w literatu­
rze d o t y c z ą c e j i n n y c h t r a d y c j i .
e

L I T E R A T U R A
Afanasjev A N .
1990 Narodnvje russkije legendy. Novosybirsk
Bruckner A.
1902 Literatura religijna w Polsce średniowiecznej,
t. 1: Kazania.
Warszawa
Ciszewski S.
1887 Lud rolniczo-górniczy
okolic Stawkowa w pow. olkuskim.
„ Z W A K " t. I I
Czarnowski S.
1958 Kultura religijna wiejskiego ludu polskiego, [w:] Kultura, War­
szawa, s. 8 0 - 9 9
Dowojna Sylweslrowicz M .
1894 Podania imujdzkie. Warszawa, 1. 1 - 2
b.d.
Rękopisy w Centralnym Państwowym Archiwum Historycznym
w Wilnie. Fond 1135.'Opis 10. Teki'Jana Karłowicza, Wileńskie
Tow. Miłośników Nauk
Gawełek F .
1910 Przesądy, zabobony, środki lecznicze i wiara ludu w Radłowie.
w pow. Brzeskim. „ M A A E " , t. 11, s. 48 - 106
Gieryszewska K .
1992 Interpretacja postaci Judasza, „Polska Sztuuka Ludowa", R. 46,
nr 2, s. 3 9 - 4 2
Ginzbcrg L .
1909 The Legends of the Jews. Philadelphia, t. 1
Greimas A.J.
1985 Des dieux et des hommes. Paris
Gustawicz B.
1881 Podania, przesądy, gadki i nazwy ludowe w dziedzinie przyrody.
„ZWAK", t. 5, s. 102-185
1901 O ludzie piHlduklańskim w ogólności, a o twoniczanach w szczegól­
ności. „Lud" t. 7. s. 128-146
Hradecka S.
1903 Przyczynki do wierzeń ludu z Wierzbanowy. pow. Wieliczka.
„Lud" t. 9, s. 6 4 - 6 8
Jucewicz L . A .
1842 Wspomnienia o Żmudzi.... Wilno
1846 Litwa pod względem starożytnych zabytków, obyczajów i zwycza­
jów,^™
Kalćda A.. Kalćdiene B.. Niedżwiecka M.
1991 Lieluviu. -lenku kalbą odynas. Vilnius
Karłowicz J .
1888 Podania i bajki ludowe zebrane na Litwie. , . Z W A K " . t . 12, s. 1 - 5 9
Klinger W.
1931 Doroczne święta ludowe a tradycje grecko-rz ymskie. Kraków.
Kolberg O.
1962 Krakowskie, t. 7, Warszawa
Koran
1986 Koran. prze), i komentarzem opatrzył L . Bielawski. Warszawa
Krzyżanowski J .
1962-63 Polska bajka ludowa w układzie systematycznym, Wroc­
law, t. 1 - 2 .
Kubiak L , Kubiak K .
1981 Chleb w tradycji ludowej. Warszawa
Leach E .
1969 Genesis as Myth. London.
Lilientalowa R.
1904 Wierzenia, przesądy ipraktyki ludu żydowskiego. „Wisła" l. 18, s.
105-112
1919 Swifta żydowskie
w przeszłości
i teraźniejszości.
Kraków,
cz. 3
1930 Kult wody u starożytnych
Hebrajczyków
i szczątki tego kultu
u współczesnego ludu żydowskiego. Warszawa
Lurker M .
1989 Słownik obrazów i symboli biblijnych. Poznań
Majewski E .
1898 Kukułka w mowie, pieśni i pojęciach ludu naszego. ..Wisła" t. 12, s.
385-402
1900 Rodzina kruków w mowie, pojęciach i praktykach ludu polskiego.
„Wisła" l. 14, s. 2 8 - 4 1

106

Matyas K .
1893 Nasze sioło. Studjum etnograficzne. „Wisła", t. 7, s. 97 - 155.
Mify
1980 MifY narodov mira. Moskva, t. 1
Moszyński K .
1967 Kultura ludowa Słowian. Warszawa, t. 2, cz. 1
[Nowakowski], Wacław z Sulgostowa. ksiądz
1902 O cudownych obrazach w Polsce Przenajświętszej
Kraków

Matki

Nowa księga przysłów
1969-70 Nowa księga przysłów
i wyrażeń
przysłowiowych
skich. Warszawa, t. 1 - 4
Łużny R.
1988 Opowieść o niewidzialn ym grodzie Kilieżu. Z legend i podań darnie
Rusi. Wyb. i tłum. R. Łużny, Warszawa
Petrowowa J .
1900 Mysz. żmija, komar i jaskółka. „Wisła" t. 14, s. 485-486.
Pietkiewicz C .
1932 Wielkanoc na Białorusi, odb. z „Ziemi" nr 3
Pismo Święte
1984 Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu w przekładzie z jp
ków oryginalnych. Poznań
Réau L .
1957 Iconographie de Tart chrétien. Paris, t. 2
Sawicka E .
1991 Powrót Trzech Krzyży. ..Lithuania", nr l , s. 2 8 - 3 6
Schnaidcr J .
1901 7. kraju Hucidów. „Lud" t. 7. s. 259 - 272
Sławski F .
1966 - 69 Słownik, etymologiczny języka polskiego. Kraków, t. 3
Slichel R.
1979 Die Namen Noes, seines Bruders und Frau. Gôttingen
Stomma L .
1986 Antropologia kultury wsi polskiej XIX wieku. Warszawa
Szyjewski A.
1991 Symbolika kruka. Między mitem a rzeczywistością.
Kraków
Świątek 'J.
1893 Lud nadrabski. Kraków
Tomicki R.
1976 Słowiański mit kosmogoniczny. „Etnografia Polska", l. 20 nr 1,1
47-98
1980 Ludowe mity o stworzeniu człowieka. 7. badań nad unkretyztM
mitologicznym w Europie Wschodniej i Południowej oraz wĄ
Potnoïnej. ..1 tnografia Polska", i 24, z. 2, s 49 I I S
1981 Religijność ludowa, [w:) Etnografia Polski. Przemiany km
ludowej. Wrocław, t. 2
Udziela S.
1899 O miastach zapadłych, kościołach, dzwonach i karczmach. ,J
t. 5, s. 220-235
1901 Świat nadzmvstowv ludu krakowskiego mieszkającego na pra*&lt;
brzegu Wish. Warszawa (odb. z 1. „Wisły")
Uspienski 6.
1993 W kwestii symboliki czasu u Słowian cz\ste i mci zislc dnitygo*
[w:l Semiotyka dziejów Rosji. Ł ó d i . s. 8 3 - 8 8
Wasilewski J .
1989 Tabu a paradygmaty etnologii. Warszawa
Wieczorek A.
1992 Komizm świętego Piotra. „Polska Sztuka Ludowa". R. 46nr*»
45-47
Wrocławski K .
1985 O Bogu. jego sługach i diabelskich sztuczkach. Setnik
Południowej Słowiańszczyzny,
wyb., przełożył, oprać. K&gt;
ławski. Warszawa
Zowczak M
1991 Kultura religijna polskiej wsi na Litwie. „Przegląd Wschód
z. 3, s. 527-555
1992 Dlaczego Cygan kradnie? Przyczyny zróżnicowania lud
biblii ludowej. ..Polska Sztuka Ludowa". R. 46,
s. 3 3 - 3 8

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12632" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12731">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/de811f78b2a610717c8592de967d8f75.jpg</src>
        <authentication>ac62068448f6658bce6ee0ae1d6dba8e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151648">
                <text>Zagroda / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Bużyska (woj. mazowieckie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151649">
                <text>budownictwo wiejskie ; zagroda wiejska ; etnograficzne badania terenowe ; Międzyuczelniany Obóz Etnograficzny ; Mazowsze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151650">
                <text>fotografia przedstawia trzy osoby stojące przed zagrodą. Uwaga:- fotografia powstała w trakcie badań etnologicznych po 1 roku studiów Z. Kłodnickiego (międzyuczelniany obóz etnograficzny oraganizowany przez etnologię warszawską pod kierunkiem Anny Kutrzeby-Pojnarowej)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151651">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151652">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151653">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151654">
                <text>1960</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151655">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151656">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151657">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151658">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151659">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151660">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151661">
                <text>PAE_FNK_34.21.IX_M.5.16.2_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="159">
        <name>budownictwo wiejskie</name>
      </tag>
      <tag tagId="931">
        <name>Bużyska</name>
      </tag>
      <tag tagId="557">
        <name>etnograficzne badania terenowe</name>
      </tag>
      <tag tagId="930">
        <name>Międzyuczelniany Obóz Etnograficzny</name>
      </tag>
      <tag tagId="929">
        <name>okolice Siemiatycz</name>
      </tag>
      <tag tagId="210">
        <name>zagroda</name>
      </tag>
      <tag tagId="451">
        <name>zagroda wiejska</name>
      </tag>
      <tag tagId="211">
        <name>zespoły budynków</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12127" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13018">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/80d08496764d016eb679f013dc92e2c5.jpg</src>
        <authentication>2c352b54c8510307d10e13801dc73e4c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144580">
                <text>Zagroda do hodowli świń / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Dolina Starorobociańska [dawna hala Stara Robota] (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144581">
                <text>hodowla zwierząt ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144582">
                <text>fotografia przedstawia zagrodę i budkę dla świń hodowanych na żentycy. Uwaga:- lokalizacja na mapie jest przybliżona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144583">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144584">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144585">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144586">
                <text>1965</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144587">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144588">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144589">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144590">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144591">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144592">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144593">
                <text>PAE_FNK_24.39.I_B.5.9.2_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="669">
        <name>dawna hala Stara Robota</name>
      </tag>
      <tag tagId="668">
        <name>Dolina Starobociańska</name>
      </tag>
      <tag tagId="229">
        <name>hodowla zwierząt</name>
      </tag>
      <tag tagId="214">
        <name>pasterstwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="346">
        <name>Podhale</name>
      </tag>
      <tag tagId="674">
        <name>świnie</name>
      </tag>
      <tag tagId="284">
        <name>wypas</name>
      </tag>
      <tag tagId="16">
        <name>zwierzęta gospodarskie</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12588" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12762">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c55cc3914cdbcfeb4c336fdaeb6e4326.jpg</src>
        <authentication>6d54d1af1ca249b6d27e8d15a3f33b92</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151032">
                <text>Zagroda na wzgórzu /  Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego -  okolice [między Polańczykiem a Wołkowyją] (woj. podkarpackie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151033">
                <text>budownictwo wiejskie ; zespoły budynków ; zagroda ; Podkarpacie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151034">
                <text>fotografia przedstawia samotną zagrodę na wzgórzu. Uwaga:- lokalizacja na mapie jest przybliżona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151035">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151036">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151037">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151038">
                <text>1964</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151039">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151040">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151041">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151042">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151043">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151044">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151045">
                <text>PAE_FNK_33.38.XI_H.1.5.1_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="9">
        <name>budownictwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="229">
        <name>hodowla zwierząt</name>
      </tag>
      <tag tagId="292">
        <name>krowy</name>
      </tag>
      <tag tagId="898">
        <name>okolice Leska</name>
      </tag>
      <tag tagId="214">
        <name>pasterstwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="905">
        <name>Polańczyk (ok. Leska) - okolice [między Polańczykiem a Wołkowyją]</name>
      </tag>
      <tag tagId="906">
        <name>Wołkowyja</name>
      </tag>
      <tag tagId="284">
        <name>wypas</name>
      </tag>
      <tag tagId="210">
        <name>zagroda</name>
      </tag>
      <tag tagId="211">
        <name>zespoły budynków</name>
      </tag>
      <tag tagId="16">
        <name>zwierzęta gospodarskie</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="9511" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9489">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/00f146ff0589984d00621163f27d92de.pdf</src>
        <authentication>86cfb8c0a42750369a9ad28e06e13b01</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113251">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4033</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113252">
                <text>1961</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113253">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3771</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113254">
                <text>Zagroda wydlużona typu bielsko-hajnowskiego / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1961 t.15 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113255">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1961 t.15 z.3, s.153-164</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113256">
                <text>Czajkowski, Jerzy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113257">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113258">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113259">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113260">
                <text>Jerzy

Czajkowski

ZAGRODA

WYDŁUŻONA

TYPU

Badania terenowe nad budownictwem ludowym
na obszarze województw lubelskiego i białostockiego
wykazały, że na wschodnich rubieżach naszego kra­
ju, zamieszkały przez Polaków, a dawniej również
częściowo przez Białorusinów i Ukraińców, istnieją
różnorakie formy budynków mieszkalnych i zagród.
Często spotyka się tu chałupę o planie symetryeznodwuizbowym (z sienią umieszczoną centralnie), którą
znamy z innych terenów Polski, ale .powszechnie pa­
nującym typem jest zagroda wielobudynkowa z bu­
dynkiem mieszkalnym tzw. „trojakiem" lub „czwo­
rakiem" (sień i 2 izby z boku lub ezterownętrzowe
mieszkanie z pomieszczeniami dokoła centralnie usy­
tuowanych urządzeń ogniowych); tein typ budownic­
twa szerokim pasem przechodzi przez całe Podlasie
Północne i Wschodnie, a na południu obejmuje swyim
zasięgiem północne obszary Lubelszczyzny. Zetkniemy
się tu również z formami lokalnymi, jak np. dom
z wnęką narożną w okolicach Włodawy, Parczewa
i Radzynia Podlaskiego lub dom mający komorę
wbudowaną w sień, która uzyskuje przez to kształt
litery L (ok. Parczewa i Białej Podlaskiej).
W czasie badań prowadzonych przez Sekcję Ba­
dania Sztuki Ludowej Instytutu Sztuki PAN w Kra­
kowie stwierdzono, że zwarty zasięg „trojaka"
i „czworaka" jest w dwu powiatach poprzerywany
zupełnie różnym od nich typem zagrody drewnianej,
która w swym wzdłużnym wymiarze nie znajduje
analogii na innych terenach Polski. Poza terenem
powiatu bielskiego i hajnowskiego znajdujemy wpraw­
dzie zagrody mające pod jedną kalenicą część miesz­
kalną ze stajniami i chlewiami &lt;Buksztele, pow. Bia­
łystok, Nowy Dwór, pow. Dąbrowa, Bogusza, pow.
Sokółka), ale występują one tylko sporadycznie i są
wynikiem ubóstwa, a nie odrębnym typem zabudowy.
Spotykamy je również na Lubelszczyźnie w okoli­
cach Parczewa. Włodawy, Piszcząca, ale i tych rów­
nież nie można brać w rachubę, gdyż są wynikiem
warunków lokalnych i zasięg ich nie ma połączenia
z Podlasiem Wschodnim. Mają one zresztą inny pro­
gram wnętrza.

B I E L S K O - H AJ N O W S K I E G O

gwałtownie kilkanaście kilometrów za miastem, w sa­
mym środku powiatu. Linia zasięgu zgadza się tu
dość dokładnie z wytyczoną przez B. Zaborskiego
granicą wsi typu szeregówki «. W powiecie hajnowskim występowała interesująca nas zagroda na terenie
całego powiatu. Tak więc północna i południowa
granica zagrody wydłużonej zamyka się w granicach
powiatów, a ściślej — między rzekami Narew i Nu­
rzec, w nielicznych tylko wypadkach przekraczając je.
Granicy wschodniej nie można w tej chwili do­
kładnie ustalić. Nie ulega jednak wątpliwości, że
teren, na którym ten rodzaj budownictwa występuje
u nas, jest tylko częścią większego obszaru położo­
nego poza wschodnimi granicami Polski.
Bielsko-hajnowska zagroda wydłużona tonie w mo­
rzu gospodarstw wielobudynkowych ze wspomnianym
już „trojakiem" lub „czworakiem". Taka zabudowa
jest jednak zjawiskiem nowszym we wsiach, w któ­
rych dawniej dominował typ zagrody wydłużonej.
Czy znaczy to, że zagroda ta stanowiła jedyną tra­
dycyjną formę zabudowy w tych wsiach? Okazuje się,
że nie. W tych samych wsiach (np. Hołody, pow.
Bielsk Podl.) bywały również lub nawet pozostały
gdzieniegdzie stare zagrody z okólnikiem, które w
swoim charakterze są przecież różne od zagrody
jedno- lub wielobudynkowej, luźnej.

II. Ł Rozmieszczenie zagród wydłużonych na terenie
pow. bielskiego i hajnowskiego.
1. Miejscowości podane dla orientacji.
U. Budynek z różnymi pomieszczeniami po obu stro­
nach części mieszkalnej.
III. Budynek, w którym pomieszczenia gospodarcze są

SŁS
V. Granica
VI. Granica

****
państwa.
powiatu.

Badania wykazały, że charakterystyczna, długa za­
groda występuje tylko na Białostocczyznie w dwu
powiatach: Bielsk Podlaski i Hajnówka (il. 1, mapa).
W powiecie bielskim jej zasięg zachodni urywa się

\PLUTXCZEI

Isft
HiiSriKi
UDUOBEKESOUO

&gt; B. Zaborski, O kształtach wsi w Polsce i ich
rozmieszczeniu, Kraków 1926, mapa kolorowa. Jak
wynika z danych terenowych, istoieje prawdopodo-

KUIERUC*

B/RtawEzn
y'

CV J

/

RnamEszczcwE
zRERÓa
unDtużamcH

- u
-

•
£W«

J CZRJHDUSKt

III

- 'y

/

�-HM

pr-f-f—f-f-

1—ft

II. 2 O, b. Zagroda bud. ok. 1896 r. w Białowieży,

przewieziona w 1900 r. do Plulycz, pow. Bielsk

Zagroda z okólnikiem nie jest wcale na Podlasiu
rzadkością i występuje w trzech wariantach: a) okól­
nik gospodarczy, zamknięty, usytuowany za domem,
który stoi wzdłuż drogi (do tego wariantu należy
okólnik z Holodów budowany w 1861 r.), b) okólnik
gospodarczy, zamknięty, oddzielony od budynku miesz­
kalnego drogą (np. Wy nalew. pow. Parczew) lub
c) Okólnik w kształcie czworoboku, którego jeden
bok stanowi budynek mieszkalny (nip. Lisiowólka,
pow. Radzyń Podl.). Trudno w tej chwili definitywnie
mzstrzygnąć, czy między zagrodą wydłużoną a okólnrikową zachodzi różnica chronologiczna. Istnienie do
dziś zagród wydłużonych typu bielsko-hajwowskiego,
datowanych na rok ok. 1830 {Grabowiec), ok. 1835
(Wiercień), ok. 1855 (Trześcianka). 1859 (Krzywa)
i ok. 1865 (Nowoberezowo) — każe uważać ten typ
za dawny. Starzy informatorzy wielokrotnie podkre­
ślają, że właśnie takie zagrody były powszechne za
czasów pańszczyzny. Jest więc prawdopodobne, że
zarówno typ .zagrody z okólnikiem, jak i zagroda
wydłużona są formami dawnymi, a typ pierwszy
należy traktować jako wyraz szczególnego bogactwa,
jeszcze przed uwłaszczeniem chłopów. Świadczy o tym
m. im. przykład wsi Pdbikry &lt;pow. Bielsk Podl.),
w której tylko kilku najzamożniejszych gospodarzy
posiadało okólniki. Sądząc z powyższego, trzeba uznać
okólnik na Podlasiu —^ zwłaszcza wschodnim — za
typ dość dawny, ale nie powszechny, a przy tym
zapożyczony z terenów sąsiednich, zachodnich, czy
południowo-zachodnich. gdzie występuje o wiele częiciej.
Zagroda wydłużona jest ściśle związana z sied­
liskiem, które było długie i wąskie. Szerokość jego
rzadko dochodziła 30 m, a częsito wahała się w gra­

Podl.

nicach 8—20 m. Liczby te dotyczą siedlisk poukazowych. a więc tych. które nie uległy jeszcze roz­
drobnieniu. Ponieważ często okna w szczycie domu
musiały wychodzić na ulicę, więc przy rodzinnych
podziałach siedlisko cięto prostopadle do drogi.
W tych warunkach (przed i po uwłaszczeniu) zagro­
da nie mogła w żaden sposób rozwijać się równo­
legle do ulicy. Co najwyżej, gdy siedlisko było jeszcze
dość szerokie, stodoła stojąca osobno była czasami
ustawiana na końcu siedliska, w poprzek. Z reguły
jednak — również przed uwłaszczeniem — stała ona
na jednej linii z budynkiem igłównym, będąc od niego
oddalona o kilkadziesiąt metrów. Niewielka szero­
kość siedliska jest niewątpliwie ważnym powodem,
ale chyba nie jedynym, który by mógł wpłynąć na
wykształcenie się tego rodzaju zagrody na omawia­
nym terenie. Nie może wchodzić w grę również fak­
tyczna oszczędność drzewa przy dostawianiu do sie­
bie budynków gospodarczych, gdyż dawniej Podlasie
Wschodnie nie było w nie zbyt ubogie. Zresztą wsie
sąsiednie, mające odmienną zabudowę, są tego po­
twierdzeniem.
Zanim przystąpimy do omówienia tego budownic­
twa na szerszym tle — zajmiemy się uprzednio ana­
lizą typologiczną i konstrukcyjną.
W obrębie zagród wydłużonych można wyróżnić
kilka wariantów, w zależności od sposobu rozplano­
wania wnętrz w budynku głównym. Są to: 1) budy­
nek, w którym pomieszczenia gospodarcze są tylko
po jednej stronie części mieszkalnej (taibl. I ) ; 2) bu­
dynek z różnymi pomieszczeniami po obu stronach
części mieszkalnej (tabl. I I . 1—9); 3) budynek z „pristienkiem" (tabl. III).

- •

S£ Tft£l&amp;
Nowoberezowo,
Hajnówka.

pow.

�Wariant drugi zagrody wydłużonej rozprzestrze­
niony jest na całym terenie d prawdopodobnie w tej
formie .przechodzi granicę wschodnią.
Najprostszą
formę tego budynku znajdujemy we wsiach: Nowoberezowo (tabl. I I , 6), Dasze (tabl. I I , 9) i Jelonka
(tabl. I I , 8). W Nowóberezowie plan taki miały domy
pastucha i kościelnego; należały więc do biedoty
wiejskiej. Do tejże klasy należy zaliczyć również
plany ze wsi Dasze i Jelonka. Jeśli chodzi o Dasze
jest to pewne, gdyż znane są tu domy z programem

wnętrz bardziej rozwiniętym (tabl. I , 2 i 5) lub po­
dobnym do dawnego typu zagrody z Rybolów (tabl.
I I . 7). Kontynuacją tego prostego planu są: zagroda
Marii Gregorula z Trześcianki z ok. 1885 r., należąca
niegdyś do bogatego niewątpliwie gospodarza (tabl. I I .
3), oraz zagroda Marii Horydiuk ze wsi Ogrodniki,
pochodząca z 1894 r. (tabl. I I , 4). O zamożności pier­
wotnych właścicieli świadczą tu dwie komory i kilka
chlewów. Charakterystyczne dla tych domów są tylko
sień i komora po jednej stronie „chaty" (izby) i długi
sznur pomieszczeń gospodarczych po drugiej. Jako
następne ogniwo w łańcuchu rozwojowym można by
wskazać domy: Michała Firsa z Nowoberezowa z ok.
1865 r. (tabl. I I , 1), Stefanii Jakoniuk z Holodów
z 1885 r. (tabl. I I . 2) i Jana Iwaniuka z Plutycz
z 1900 r, (tabl. I I , 11). Dalszy rozwój ich .polega na
wydłużeniu budynku po obu stronach izby.
Trzecim wariantem zagrody wydłużonej jest r jak już zaznaczono — budynek z „pristienkiem",
który spełnia rolę komory, składu itp., przy czym
z zasady posiada wejście wiodące z zewnątrz (tabl. I I I ,
1—5). „Pristienetk" jest to nazwa ukraińska, z którą
spotykamy się również w ptn.-wsch. Lubelszczyźnie.
Tam jednak „pristienek" nie jest dobudówką ze­
wnętrzną, lecz ciemną, wąską komorą w obrębie
budynku o planie półtora traktowym. Na Podlasiu
Wschodnim, w okolicach Bielska Podlaskiego i Haj­
nówki, nazwa ta oznacza pomieszczenie magazynowe
przy ścianie „chaty", do którego z reguły nic nie
dostawiano (tabl. I I I , 1—2, 4—5). Tylko w Nowóbe­
rezowie znaleziono zagrodę (tabl. I I I . 3), w której
„pristienek" oddzielony jest od „chaty" pomieszcze­
niem zwanym „kładówką" lub „składówką" (rosyj­
skie: fcładowaja = komora). Wszystkie znane zagrody
z „pristienkiem" posiadały jedną lub dwie komory
1 po kilka chlewów, co pozwala sądzić, że zagroda
z „pristienkiem" cechowała gospodarstwa bogate.
Zwróćmy jeszcze uwagę na tablicę IV, gdzie przed­
stawione są plany następujących obiektów z Augu­
stowa: dwóch zagród niezbyt bogatych (tabl. IV,
2 i 3) i dwóch gospodarstw zamożnych (tabl. IV,
1 i 4). Niestety, są to plany rysowane według infor­
macji ustnej, gdyż ani jeden stary dom tego rodzaju
do dziś się już nie zachował. Zasadą w tych planach
jest stawianie „pristienka" od ulicy (podobnie jak
w innych wsiach) i zwężenie go, względnie chlewów,
w stosunku do szerokości ściany szczytowej izby.
Przyczyną zwężenia pomieszczeń gospodarczych jest
chęć uzyskania miejsca na dodatkowe okno (w celu
lepszego oświetlenia izby i uzyskania widoku na
drogę). Plany powyższe, jakkolwiek nie posiadają po­
twierdzenia w materiale zabytkowym, wydają się
zupełnie wiarygodne, tym bardziej że budynki z cof­
niętymi chlewami są znane na tym terenie (Łuka,
Grabowiec), a na północnej Lubelszczyźnie występuje
dom z wnęką narożną, powstałą przez skrócenie ko­
mory, i z oknami w izbie umieszczonymi podobnie
jak to przedstawiono na planach z Augustowa.

K. Pietkiewicz, Polesie łęczyckie,
cz I Kra­
ków 1928, s. 226; K. Moszyński, Polesie Wschodnie,
Warszawa 1928, s. 116 i 119.

« Wytłumaczenie to podaje w swych materiałach
terenowych mgr Z. Cieśla-Reinfussowa (Arch. IS PAN
w Krakowie. Teka CLXXX a, 301).

Typ pierwszy oparty jest na planie jednotraktowym: „chata" czyli izba, sień, dalej komora i kilka
Chlewów (tabl. I , 5) lub, częściej, na planie półtoratraktowym, gdzie z „chaty" wydzielona jest w kie­
runku wzdłużnym mniejsza izdebka, zwana „wałkierzem", a część sieni jest oddzielona trwałą ścianką
i zamieniona na komorę, zwaną czasami „sieńcy".
Nazwę tę stosuje się również na Polesiu, ale w odnie­
sieniu do właściwej sieni*. Zasadą jest, że z sieni
naprzeciwko wejścia do „chaty" (izby) są drzwi do
komory ułożonej poprzecznie w stosunku do linii
budynku, a za nią szereg „chlewów". W starej za­
grodzie z Wiercienia brak jest komory ułożonej w po­
przek budynku, natomiast w tym samym miejscu
znajduje się stodoła (tabl. I . 6). Układ taki na tym
terenie jest czymś wyjątkowym, z tego więc względu
nie będziemy się nim szerzej zajmowali, podobnie
zresztą jak przypadkowym występowaniem, wnęki
gospodarczej (tabl. I . 4), która powstała przez zabu­
dowanie małymi chlewikami wolnej przestrzeni mię­
dzy cofniętą na tym odcinku ścianą pomieszczeń
gospodarczych — a krawędzią strzechy.
Szukając genezy opisanego wyżej wariantu pierw­
szego można wysunąć dwie możliwości: albo forma
ta powstała drogą rozwoju części mieszkalnej w obrę­
bie pierwotnego budynku o jednej izbie, albo przez
skrzyżowanie powszechnego na Podlasiu „trojaka"
i „czworaka" z wydłużoną zagrodą jedmotraktową,
o której będzie mowa niżej. Za przyjęciem drugiej
możliwości przemawia zasięg występowania intere­
sującego tu nas wariantu, który spotyka się głównie
w zachodniej części objętego tą pracą obszaru, a więc
tam, gdzie jednotraktowa zagroda wydłużona ze­
tknęła się bezpośrednio z chałupami typu „trojaków"
lub „czworaków". Jak wskazują na to daty najstar­
szych budynków należących do tej odmiany (1830,
1835), proces zmieszania się obu typów musiał odbyć
się wcześniej, z czego z kolei wypływa wniosek, że
jednotraktowa zagroda wydłużona, w formie w pełni
wykształconej, istnieć tu musiała już znacznie daw­
niej.
• Inne plany domów ,na omawianym terenie należą
do drugiego wariantu: budynek z różnymi pomiesz­
czeniami po obu stronach części mieszkalnej. Ze
względu jednak na istnienie w niektórych wsiach
charakterystycznego „pristienka",
plany posiadają­
cych go budynków omówimy osobno.

3

155

�Zasięg „pristienka" na mapie jest dość zwarty,
jednak zbyt mała ilość punktów, w których wystę­
puje, i brak wiadomości z obszarów położonych na
wschód od granicy — nie pozwala na snucie żadnych
wniosków na temat jego genezy.
Przypadek indywidualny, nie mający analogii w
zebranym dotychczas materiale, stanowi chałupa
zinwentaryzowana w Plutyczach (pow. Bielsk Podl. il. 2 a, b). Zbudowana w 1896 r. w Białowieży, po256

siadała ona pierwotnie plan, którego rekonstrukcja
podana jest na tabl. I I , 10. Uderzające tu jest, zu­
pełnie dla tego terenu nietypowe, usytuowanie dwu
izb mieszkalnych w amfiladzie po jednej stronie
sieni umieszczonej pośrodku budynku. Po przenie­
sieniu chałupy do Plutycz w 1900 r. okazało się, że
dla nowego nabywcy, który posiadał 16 ha ziemi
i kilka sztuk bydła, chałupa ta była za mała. Dobu­
dował on więc trzy chlewy i szopę. Dalsza przeróbka

�budynku nastąpiła w związku z podziałem własności
między dwóch spadkobierców. Ażeby uzyskać drugie
mieszkanie, przerobiono wówczas pierwotną komorę
na izbę, „pristienek" na sień — i w ten sposób powstał
budynek o planie przedstawionym na tabl. I I , 11.
Ogólną cechą zagrody wydłużonej typu bielskohajnowskiego we Wszystkich jej wariantach, z wy­
jątkiem budynków biedniackich, jest jej nieproporcjo­
nalna długość w stosunku do szerokości. Przeciętna
długość osi całego budynku waha się w granicach
25-30 m, przy szerokości ok. 5 m. Zagroda Zofii
Kućko w Nowoberezowie ma obecnie 26,8 m, ale
dawniej była dłuższa o kilka chlewów, a więc miała
przypuszczalnie ok. 35 ,m. Rekord długości bije za­
groda Jana Iwaniuka w Plutyczach, mierząca 42 m,
informacje zaś z Nowoberezowa mówią o budynkach
45-metrowych. Trzeba dodać, że długość zagrody za­
leżała w dużej mierze od ilości sztuk bydła, gdyż
było podobno zasadą, aby każda krowa miała własny
„chlew" *. Ta okoliczność jeszcze raz wskazuje na
zależność tego rodzaju budownictwa od stanu ma­
jątkowego właścicieli.
Jak już wspomniano — ze względu na wąski
kształt siedliska budynki sytuowano zawsze szczytem
do drogi. Ona więc, a nie strony świata, wyznaczała
zagrodzie kierunek. Budynek główny stawiano z za­
sady tuż przy drodze, co najwyżej kilka metrów
od niej. Między ulicą a domem ogródków dawniej
nie było.
Dokonana .powyżej analiza dotyczy w rzeczywi­
stości jednego budynku z całego obejścia, na które
składa się również stodoła, zwana „kłonią", mająca
u bardzo zamożnych 2 „roki" i 3 „storony", czyli
sąsieki (il. 3). Stodołę lokowano z reguły na osi
głównego budynku, w dość znacznej od niego odleg­
łości. Pomiędzy „kłonią" a głównym budynkiem
bywały (ale nie zawsze) stawiane osobno spichlerze.
Szczególna długość głównego budynku, jak również
całość zabudowań ustawionych wzdłuż jednej linii,
usprawiedliwia stosowany tu termin: zagroda wy­
dłużona.
Przechodząc dó opisu konstrukcji zacznijmy od
podwalin. Pierwszy wieniec zrębu leżał na dużych
kamieniach narożnych, między którymi ułożone były
mniejsze kamienie. Układano je bez zaprawy na ziemi
lub osadzano na glinie, ale z zasady obsypywano
je od wewnątrz gliną, która stanowiła jednocześnie
podłogę domu . Zwózka kamieni, gliny i drzewa
była pracą ciężką i pochłaniającą dużo czasu. Dla­
tego przy czynności tej stosowano do niedawna .,!!&lt;&gt;kę", tj. pomoc sąsiedzką (Augustowo). Bale pierw5

i Według informacji ustnych, w Nowoberezowie
1 Husakach obornik wyrzucano z „chlewów" tylko
2 razv do roku: na wiosnę i w jesieni. W między­
czasie gromadził się on w chlewie, który w tym

R
S U a S i T S K 0&gt; ^ r o w a S
db dołu po deskach. Jakkolwiek sposób to niehigie-

II. 8. Piec w izbie Mikołaja Moroza, wyk. ok. 1885 r.
Nowoberezowo. pow. Hajnówka.

szego wieńca, zwane tu „podrubami", były z reguły
sosnowe, grube na 8—10 cali. Bardzo rzadko używano
dębiny, gdyż, jak powiadają, „trzyma ona wilgoć".
Podwaliny (podruby) zawsze wiązano odmiennie od
pozostałych wieńców ściany. Łączono je bądź „na
palec" (il. 7), bądź też ma .pojedynczy skos z teblem
W środku. W czasie wiązania podwalin — w jeden
z jej węgłów wkładano na szczęście drobne monety
HO—20 kopiejek) i trochę święconego ziela (Augustowo, Trześcianka), a pop po odprawieniu specjal­
nego nabożeństwa święcił budowę. Według infor­
macji z Nowoberezowa, pieniądze obiegowe nie były
konieczne, wystarczały jakieś stare, bezwartościowe
monety.
Ściany budowano z „deli", czyli bierwion sosno­
wych, dawniej łupanych klinami, szpary zaś utykano
mchem. Grubość belek ściany wynosiła 4—6 cali,
przy wysokości bala dochodzącej nieraz do 13 cali.
Mieszkalna część budynku z sienią i komorą była
z reguły wiązana na węgieł, ciągnące się zaś sznurem
chlewy (il, 5) — najczęściej w słupy. Dzięki kon­
strukcji słupowej, którą często stosowano dla gospo­
darczej części budynku, mógł on być wydłużony
tak daleko jak na to pozwalały warunki lokalne,
a wymagały cele gospodarcze. We wsiach z zabudową
ciepłą temperaturę, co było ważne zwłaszcza w zimie.
Kto wie, czy Wkopane chlewy nie są reliktami po­
dobnych mieszkań, które Kraszewski oglądał na piń­
skim Polesiu jeszcze w połowie X I X w. (K. Moszyń­
ski. Polesie Wschodnie, cyt. wyd., s. 113, przyp. 4).
* Drewniane podłogi były w końcu X I X w. rzad­
kością, częściej tylko spotykało się je w komorach,
w których przechowywano produkty podatne na pleś­
nienie. Masowo zaczęto podłogi układać po 1918 r.,
po powrocie z Rosji. Jednak i dziś jeszcze polepa
bardzo często występuje we wszystkich izbach.
157

��typu bielsko-hajnowskiego występuje wyłącznie wę­
gieł „na rybi ogon", przy czym „rybi ogon" z zam­
kiem, zwany tu węgłem „francuskim", znajdujemy
w domach budowanych dopiero po I wojnie świa­
towej. Ani razu nie stwierdzono tu w czasie badań
istnienia węgła „na obłap", choć prawdopodobnie
dawniej był znany. Zaginął jednak tak dawno, że
nawet znaleziony w Nowoberezowie spichlerz z epoki
napoleońskiej posiada już zrąb wiązany „na rybi
ogon". Dodajmy, że na sąsiednich terenach Grodzieńszczyzny i płd.-zach. Białorusi węgieł „na obłap"
powszechny jest do dziś. z czego możemy wniosko­
wać, że zmiana w sposobie wiązania belek musiała
na Podlasiu Wschodnim nastąpić pod wpływem wzo­
rów idących z Zachodu, ściślej z Mazowsza. Na
podstawie bardzo
niejasnych wypowiedzi można
przypuszczać, że mógł tu być również znany węgiel
nakładkowy. Niestety, żadnych na to dowodów nie
posiadamy.
Między poszczególne wieńce zrębu oraz w same
węgły wbijano drewniane kołki, tzw. „teble", które
wzmacniały zrąb i przeciwstawiały się wyginaniu
bali na boki. Cieśle rozbierający stare zagrody stwier­
dzali czasem, że zamiast drewnianych tebli w otwo­
rach między belkami tkwią kamienne, podlugowate
otoczaki (Nowoberezowo. Luka). Fakt ten dlatego
zadziwia, że na omawianym terenie znalezienie od­
powiednich otoczaków na pewno nie przychodziło
z łatwością.
Otwory okienne wycinano w zrębie na wysokość
2, a najwyżej 3 bali, kryjąc często lico przeciętych
drzew przybitą deską. Okienka starych domów osa­
dzano w przybitej do ściany ramie. Z trzech okien,
które z reguły posiadała „chata", do otwierania słu­
żyło ewentualnie jedno. Otwór okienny był zwykle
bardzo mały. Najmniejsze, z 4 szybkami, posiadały
światło ok. 40 X 40 cm, częściej jednak były nieco
większe (60 X 40 cm lub 65 X 50 cm) i miały 4 db
B szybek. W starym domu Nikifora Iwaniuka z Plutycz zachowały się do dziś okienka, których wymiar
łącznie z ramami wynosi 43 X 53 om (il. 4). Przy­
kładem trzymania się tradycji może też być dom
Onikieja. Bustowicza w Augustowie. Właściciel sta­
wiał go w 1918 r. na starą modę (w miejsce podob­
nego, spalonego w 1918 r.). z pozostawieniem malut­
kich, nie otwieranych okienek. Większe wymiary
okien zaczęto stosować jeszcze przed I wojną świato­
wą. Były one jednak wciąż 6-szybkowe. Tzw. okna
„weneckie", t j . 3-szybowe, z ramą środkową w kształ­
cie litery T, sporadycznie spotykane na początku
bieżącego stulecia, rozpowszechniają się dopiero w
okresie międzywojennym. Są to już naturalnie okna
na zawiasach, można je w każdej chwili otworzyć,
co nie przeszkadza, że i dziś jeszcze okna te naj­
częściej pozostają przez cały rok zamknięte.
W pomieszczeniach gospodarczych okno reduko­
wało się do niewielkiego „śparowatego" świetlika,
wyciętego na styku dwu belek zrębu. Najczęściej
były to wycięcia w kształcie prostokąta, trójkąta lub
dwóch przylegających do siebie trójkątów, zrobione
w górnej lub dolnej partii jednej z belek. Rzadziej

II. 13. Dom nr 125 bud. w latach w
międzywojennych.
Plutycze. pow. Bielsk Podl. II. 14. Zagroda J. Poplaw-

zdarzały się okienka złożone z dwóch wycięć, wyko­
nanych w obu stykających się ze sobą belkach; po­
siadały one np. kształt dwu rombów, złożonych każ­
dy z dwu trójkątów &lt;il. 6).
Konstrukcja odrzwi starych domów występuje w
postaci dwojakiej. W jednej tzw. „uszaki", czyli
słupy drzwiowe, wpuszczone są całą szerokością
w podwalinę i ocap, w drugiej zaś wpuszczone są
czopem w próg, a całą szerokością w ocap. Te dwie
formy występują najczęściej. Raczej rzadko spotyka
się stare domy, w których „uszaki" i ocap byłyby
ścinane skośnie. Wewnętrzne wymiary odrzwi starych
domów były o wiele niniejsze od dzisiejszych. Często
wysokość ich nie przekraczała 150 cm, przy szero­
kości 85—95 cm. Odrzwia do chlewów bywały jeszcze
mniejsze. Należy zwrócić uwagę, że w starym bu­
downictwie omawianych tu okolic niczym nie pod159

�K O |—
S

—

|
T

CH

Tabl. /

KO
CHL

KO

CH

CHL

CHL CHL

CHL CHL

S

KO

CHL

1. Augustów

(Bielsk), plan zagr. Onikieja

Busiowicza,

1_ J L . ^ . j

u.
r

CM

W

KO

KO
KO

ST

SD

CHL

sz

SD

CHL

É i

s

|

1

. J1
Tabl. I

zffssasr/s tzsutanz
za.gr. bud. ok. 1835 r.
Legenda: Ch = „chata" (izba), W = wałkierz, S = sień,
_ Y = sieńcy, Ko = komora, St = stajnia, Skl - składówka, Chi = chlew, Sd - stodoła, Sz = szopa,
A = ..świetnik".
S

Tabl. U
1. Nowoberezowo (Hajnówka), plan zagr. Michała Firsa, bud. ok. 1865 r., przewiezionej z sąsiedniej wsi

Tabl. II

i

CH

s

.1

tJS U: ,r*f

i no

M

r S " T"
KO

CH
L

1

CHL

KO

CHL

Ł

_

CHI.

5

5

::i

[

iO

i

CH

T3
"1
„1

CH

S

CH

CHL

I KO

m

,_L
I

KO

5

plan zagr. bud.

Tabl. III
(Bielsk), plan zagr. bud. 1859 r. 2. Hółody

I. Krzywa

s

S

U

"W
CH

]

j

Tabl. I I I

L1.-.1

i

(Hajnówka),

L .

r

&lt;^s

plan starej zagrody. 6. Nowo-

Legenda: Ch = „chata" (izba), I = izdebka, S = sień,
Ko = komora, St = stajnia, CM = Chlew, D = dre­
wutnia, S = szopa, A - „śmietnik", Pr = „pristienek".

KO

lJ...ll_.l.j

CM

a » ¿ra*

Ü. Ogrodniki (Bielsk),

1914 r. 10. Białowieża

i

CHL

msvrsgsst

l KO

CHI

CHL

CHL

¡s* . T S J S L ^ M i s S i r ? ł
íer?, Chi = chleto,

= seopa, A =&gt; „śtinetmk".

Tab!. ÍV
í. 4. A «
o ÍBfclsfcj, plany dawnych zagród gospo­
darzy zamożnych. 2, .?. Augustowa (Bielsk), plany daw­
nych zagród gospodarzy uboższych.
Legenda: Ch = „chata" (izba). W = wałkierz. Sw =
świetliczka, S = sień, S-Y = sieńcy, Pr
„pristie­
nek", Ko = komora, Chi - chlew.
O

W

CHL

!

Tabl. I V

w'"
PR

c

- .

s

,

l

_

11&lt; O CHL

l

CHL CHL CHL

PR

CH

,_BL

,

_

^ KO

ŚP

CHL

CHL

CHL

CHL

CHL

CHL

KO
CH

,11111

U

J

CHL CHL

5Z

CH ^

s.
Í60

KO

£

1

t í '

5

1

SW

L ±,_,J_ ±

.1

�fi. 25. Siara zagroda P. Aleksiejczuka. Ryboły, pow. Bielsk Podl.

kreśUmo ważności drzwi zewnętrznych prowadzących
do części mieszkalnej. Stąd też w zagrodzie bielskohajnowskiej rzadko można spotkać drzwi o ozdobnie
rozwiązanej powierzchni. Z reguły tafle drzwiowe
były zbijane z 2 lub 3 desek i zawieszone na prostych
zawiasach żelaznych, kowalskiej roboty. Ciekawy jest
fakt, że mimo ogólnego konserwatyzmu, który cechuje
omawiane tu budownictwo, nie natrafiono ani razu
na drzwi do sieni, iaby lub komory, które by obra­
cały się na biegunach lub posiadały drewniane zamki
kłodowe. W niektórych tylko wioskach osiemdzie­
sięcioletni starcy przypominają sobie ich istnienie.
W Luce — wg ustnej relacji — dolny koniec bieguna
drzwi wykonany był w postaci żelaznego trzpienia
obracającego się na podłożonym kamieniu.
TV Starym budownictwie „połap" (Husaki), Czyli
powałę, posiadają wszystkie .pomieszczenia budynku,
prócz sieni. Oparcie dla powały stanowią „balki",
tj. tragarze (zwykle 3), biegnące w poprzek budynku.
Końcami są one wpuszczone między „oszwę" , czyli
najwyższą, a przedostatnią belkę zrębu. W izbie po­
wszechnie występował sosrąb zwany tu „tramem"
(tram). Nawet w starych obiektach, liczących ponad
sto lat. występuje on w postaci jak gdyby zrege­
nerowanej. Zamiast potężnej belki — jest to tylko
deska gruba nu 8 cm. W starych domach, ze względu
na wrastanie kamieni podwalinowych w ziemię,
a tym samym i obniżanie się poziomu powały, „tram"
bywał nieraz usuwany. Np. w Nowoberezowie, w do­
mu Zofii Kućko, budowanym przed 1875 r., „tram"
usunięto w 1932 r. Na konieczność tego zabiegu
wskazuje wysokość izby, wynosząca dziś 193 cm. Jeśli
odejmiemy od tego ok. 20 om grubości tragarzy
8

6

Przy okazji zwróćmy uwagę, że zarówno tu
używana nazwa „oszew", jak i na Polesiu nazwa
„zwiaź" (K. Moszyński, Polesie Wschodnie, cyt. wyd.,
s. 117) oznaczają to samo: coś zszywającego, wiążą­
cego. I w istocie, ostatni wieniec zrębu spięty jest
zazwyczaj na węgłach mocniej, p r z e z całą ścianę. Nazwa „oszew" używana jest często na

figlJL

i 8 cm grubości ..tramu" — łatwo stwierdzimy prak­
tyczną stronę operacji. W nowych budynkach oma­
wianego typu tramów już nie stosowano.
W starych domach sień nie posiadała powały,
co wiązało się z tym, że były to chaty kurne. Jeśli
w momencie budowy domu Dostawiono piec z ko­
minem wyprowadzonym nad dach, wówczas w sieni
od razu kładziono powałę. Dość trudno jest już
obecnie ustalić, kiedy na tym terenie rozpoczął eię
zanik chat dymnych. W Łuce tradycja chat kurnych
jest żywa i domy dymne były tam jeszcze prawdo­
podobnie na początku bieżącego stulecia. W Kolo­
diach pamiętają je jeszcze najstarsi ludzie, w Ogrod­
nikach zaś najstarsze pokolenie zna je tylko z opo­
wiadań rodziców. W innych wsiach, np. w Trzciance,
nikt nie słyszał już o kurnych piecach, mimo iż
widywano je we wsiach sąsiednich. Niewątpliwy
jest fakt, że chaty kurne zachowały się najdłużej
u właścicieli uboższych (Husaki). Z informacji tere­
nowych można wywnioskować, że likwidację kurnych
pieców rozpoczęto w wieku X I X , ale jeszcze przed
uwłaszczeniem chłopów. Trudno w tej chwili wy­
jaśnić przyczyny tak wczesnego zaniku kurnych do¬
mów na tym terenie. Być może. jest to wpływ oko­
licznych zaścianków szlacheckich lub też skutek
jakichś nieznanych nam na razie iprzepisów adiministracyjnych.
Dym w kurnych chatach uchodził otworem w po­
wale; w razie potrzeby otwór zatykano szmatami,
czyli tzw. „bafbą" (Hołody) lub „onuczką" (Ogrodniki). Część dymu uchodziła również przez otwarte
drzwi do sieni, a stąd na strych. Mimo że w czasie
badań nie natrafiono na wiadomość, by dym uchoPodlasiu Wsch.. a jednak nie została zanotowana ani
w słowniku Karłowicza, ani też u Brucknera czy
Glogera. Tylko Linde pod hasłem szyć podaje: „na
statkach szycie, bale poboczne, z których się boki
statku składają", oraz „szycie u statków rzecznych
bywa dębowe,, sosnowe".

161

�dzii tylko przez sień lub otworem w ścianie do
sieni, to jednak można przypuszczać, że i tak by­
wało. Wskazuje na to jeden ze sposobów budowy
kanałów dymnych, których kierunek jest nie piono­
wy, lecz poziomy — do sieni, w której ma połączenie
z kominem. Sam komin był wypleciony z chrustu,
a nawet korzeni (Augustowo), na oże-browaniu z kilku
grubych żerdzi. Całość z obu stron' wylepiano gliną.
Rzadziej stosowało się ©żebrowanie z poprzecznymi
drążkami okręconymi kalaną słomą. Taki komin za­
chował się w Plutyczach, w chacie Nikifora Iwanduka.
kominy zaś z chrustu można spotkać równie często
jak stare piece. Dawne, do dziś zachowane kominy
są umiejscawiane bądź nad kapą pieca i wówczas
ich drewniana konstrukcja wspiera się na powale,
bądź też w sieni aa podłodze, W tym wypadku kanai
dymny ma początkowo kierunek poziomy (przez
ścianę), a następnie pod kątem prostym przechodzi
w pion kominowy; podstawa komina, oblepiona gru­
bo gliną, posiada na wysokości powały otwór, przez
który widać niebo. Tak konstruowane kominy, jak
również z tradycyjnego materiału, budowano w do­
mach jeszcze po I wojnie światowej.
Ze zrozumiałych powodów nie zachował się na
omawianym terenie ani jeden piec kumy. Łatwo
jednak (można je sobie wyobrazić, gdy się obejrzy
szereg istniejących i używanych do dziś pieców bu­
dowanych przed 70, 80 laty (ii. 8). Poza istnieniem
„kapelusza" (Trześcianka), czyli kapy, którą dym
odprowadzany jest do komina, nie różnią się one
znacznie od kurnych pieców z terenu Karpat czy
Pogórza. Wykonane z bitej gliny na ramie z bierwion,
posiadają nalepę, olbrzymi piec chlebowy, na którym
się sypia i szeroki przypiecek. Nalepa jest zazwy­
czaj nisko osadzona. Bywały nalepy oparte na 4 drew­
nianych nogach. Piece z kuchnią posiadającą blachy
są nabytkiem stosunkowo późnym. Po I wojnie świa­
towej były jeszcze rzadkością. Stare przyzwyczajenie
gotowania w piecu chlebowym jest jeszcze dziś 'bar­
dzo silne. Często, mając kuchnię, gotują w piecu
chlebowym, zostawiając w nim strawę przez cały
dzień. Powszechnie zetknąć £ię z tym można w Nowoberezowic.
Według informacji uzyskanych w Grabowcu, Plutyczach i Hołodach, w starych domach oprócz głów­
nego pieca była często .w rogu przy drzwiach nalepa
z kapą, zwana „świetnikiem" (Hołody) i służąca do
oświetlania izby płonącym na niej łuczywem oraz
do małego gotowania, czy odgrzewania uprzednio
ugotowanego pożywienia. Dym ze „świetnika" od­
prowadzany był kapą do sieni, skąd swobodnie prze­
dostawał się na strych (brak powały w sieni), „Swietnik" nie miał połączenia z kominem, „Swietnik"
w formie nalepy jest rozwiniętą formą powszechnego
dawniej w Polsce, na Białorusi, Litwie, Polesiu etc.
tzw. „świecaka", który w miejsce kapy „świetnika"

miał rurę płócienną, oblepioną z obu stron gliną;
łuczywo płonęło na zawieszonej na łańcuszkach że­
laznej kracie, czy blasze.. Sprzęt ten zawieszony był
w tym samym miejscu, w którym w izbie naszej
zagrody stał „świetnik" (tabl. I , 4, I I , 2, I I I , 5),
Stare zagrody typu bielsko-najnowskiego kryto
wyłącznie dachami czterospadowymi. Bryła takiego
dachu, który rzadko już można spotkać na starych
zabudowaniach {% wyjątkiem stodół), dominuje nad
całym budynkiem. Stosunek jego do widocznej części
zrębu ma się mniej więcej tak, jak 1,5:1, a nawet
2 : 1 . Naturalną jednak koleją rzeczy w rozwoju
budownictwa ludowego jest obniżanie dachu, a pod­
wyższanie zrębu, co na omawianym terenie zaczyna
następować już w końcu X I X wieku. Proces ten
łączy się ze zmianami dotyczącymi formy dachu.
Niełatwo jest, nawet dla tych kilkunastu wsi, podać
jakąś jedną datę wiążącą się ze stosowaniem nowych
form dachów. Daje się zaobserwować, że stosunkowo
rzadko spotykane dachy .przyczółkowe wyprzedziły
w niektórych wsiach dość znacznie dachy dwuspa­
dowe. Jest prawdopodobne, że pojawienie się dachu
przyczółkowego nastąpiło miedfcy rokiem 1890 a 1900,
a w każdym razie nie wcześniej. Natomiast dachy
dwuspadowe, które najczęściej dziś spotykamy, znaj­
dują zastosowanie w różnych okrasach czasu. Bardzo
wcześnie, bo już ok. 1900 r. pojawiają się w Husakach, nieco później w Nowoberezowie i Trześciancc,
a np. w Daszach dopięto po I wojnie światowej
i w tym okresie rozpowszechniają się na całym te­
renie. Wiąże się to z odbudową spalonych W czasie
wojny zagród.
Wysokość i kąt spadu dachu zależne są od pokry­
cia. Cieśle wiejscy biorą to pod uwagę, a sposób,
w jaki obliczają odpowiednie dane, ilustruje wypo­
wiedź starego cieśli z Łuki — Tymoteusza Charkiewicza: „stawiając krokwie na domu szerokim 10 ar­
szynów, odrzucamy \U z szerokości domu; długość
krokwi wyniesie więc 7,5 ansz.; to pod pokrycie sło­
miane. Jeśli kryjemy blachą, wówczas odrzucamy
Vs szerokości, długość krokwi wyniesie więc 6,7 arsz.;
gdy zaś pokrywamy dachówką, wtedy dodajemy do
ostatniego ok. Vs artte. więcej, gdyż dachówka na­
siąka wodą".
Tradycyjną konstrukcją dachu była w zagrodzie
wydłużonej konstrukcja krokwiowb-bantowa i .pozo­
stała ona niezmieniona do dziś. (Nie bierzemy pod
uwagę pomocniczej konstrukcji stolcowej, któiia bywa
stosowana w związku z innym pokryciem w nowych
domach.) Nastąpiła natomiast zmiana w sposobie
umocowania krokwi u dołu. Dawniej krokiew opie­
rała się wyciętą Stopką w gnieździe „oszwy", tj. naj­
wyższej belki zrębu, która leżała w linii całej ściany
i pełniła funkcję płaitwi. Końce krokwi spływały
poza ,„os!wę", tworząc „kapiera" (Augustowo) czyli
okap. Już przed I wojną światową zaczęto stosować

' Różne typy świecaków omawia E. Frankowski,
Jak lud nasz oświetlał chaty, „Ziemia", 1913, IV, 165.
Między innymi podaje, że we wsi SnodowiCze, pcw.
owrucki, sprzęt ten nazywano „świetaczem". W po­
wiecie mołoryckim k/Brześcia znane były świecaki

przenośne w postaci drewnianej podstawka oblepio­
nej gliną (L, A. Mołczanowa K woprosu o razwM
bielormkogo krestjamkogo żiliszcza, . 556, art, za­
mieszczony w pracy zbiorowej Waprosy etniczeskoj
istorii narodów pribaltiki, Moskwa 1959).

!

162

7

s

�„murłatę" (Augustowo), leżącą na wypuszczonych
końcach tragarzy.
Sposób umieszczenia na niej
krokwi byi teki sam jak na „Osawi". W związku
z „murłatą" daje się zaobserwować ciekawe zja­
wisko, z którym można się było spotkać również
po I Wojnie światowej. Otóż „murlata" jest na
swoim miejscu, ale krokwie nadal opierają się na
„oszwi". Robi się to — jak mówią — „dla lepszego
zachowania ciepła" (Augustowo). W okresie między­
wojennym zaczęto stawiać krokwie wprost na koń­
cach tragarzy. Właściciele narzekają jednak, gdyż
końce tragarzy szybko gniją i łamią się, co pociąga
za sobą niszczenie dachu. Jednym ze sposobów ochro­
ny zrębu przed deszczem jest przedłużanie okapu
za pomocą przypustnic. Jednak ma omawianym tere­
nie stosowania tego sposobu nie stwierdzono.
Wszystkie budynki kryte były dawniej wyłącznie
słomą. Bardzo rzadko zdarzało się, ażeby chałupa
pokryta była gontem; na to mogli sobie pozwolić
wyjątkowi bogacze (Trześcian.ka). Wraz z nowymi
formami dachu, a przede wszystkim z formą dwu­
spadową, wchodzi w użycie — zreslztą sporadycz­
nie — dachówka (Augustowo — 1895 r., Husaki —
ok. 1900 r„ Nowoberezowo — 1908 r.). Krycie słomą
było wszędzie jednolite. Oały dach pokrywano gład­
ko „ławczaikami" .(Augustowo), „kulikami" (Plutycze), a naroża terasowato „ostryszancami" *. Z tych
ostatnich wykonywano też krawędź okapową dachu.
Na kalenicy — na „kuliki" kładziono warstwę „ostrySEanców", a na .nie „pokot" (Plutycze), t j . targaną
słomę, którą przyciskano kocami lub kozłami
i „opowsinami" (Nowoberezowo), czyli drągami leżą­
cymi n.a kozłach i wspierającymi się na wbitych
w nie kołkach. Po każdej stronie dachu są po dwie
„opowsiny". W Dasizach i Grabowcu do dziś stosują
leż rodzaj ramy (mie jarzma) przyciskającej kozły.

J.
• WEŁNO

;

/

/

'S

' »W&gt;0DK0
/

/

/

4

8

Warto zwrócić uwagę, że na Polesiu Wschodnim
te same snopki zwane są „kuli" (K. Moszyńska, Po­
lesie Wschodnie, cyt. wyd., s. 108).

• MOHYLEW

.'•NOWOGRÓDEK

/&gt; s'
/&gt; Ś '

-

•80B»UJ&lt;&gt;K

U. 16. Powiązania kulturowe Podlasia Wsch. z Biało­
rusią i Polesiem. Opr. J. Czajkowski. 1. Kierunki wy­
stępowania nazwy „kłonią", ,Mlurua". 2. Kierunki wy­
stępowania nazwy ..tok". 3. Kierunki
występowania
zagrody wydłużonej. 4. Granica państwa. 5. Obszar
występowania zagrody wydłużonej w Polsce.

8

W starej zagrodzie typu
bielsko-hajnowskiego
zręby były z zasady nie zdobione. Co najwyżej,
część mieszkalna była pobielana białą glinką (Trze­
ścianka, Nowoberezowo). Niebielenie ścian budynku
lub pobielanie tylko małej części wynika z ich dużej
powierzchni. Tylko odnośnie do wsi Daslze stwier­
dzono, że chałupy były dawniej .pobielane, ale tu
właśnie są one o wiele mniejsze niż w innych
wsiach. Czasami w zagrodach z końca X I X w. tra­
fiały się, czy też trafiają do dziś, podokienniiki w
formie deski z wycinanymi na jej powierzchni trój­
kątnymi lub prostokątnymi zębami, albo w postaci
profilowanej w przekroju beleczki (Grabowiec, Plu­
tycze). Podokienniki, choćby w najprostszej swej
formie, .pojawiają się jednak późno, dopiero z no­
wymi, o większych rozmiarach oknami. Równie rzad­
ko jak podokienniki stosowane było dawniej ozda­
bianie węgłów za .pomocą kożuchowania. Zanoto­
wane stare formy należą do bardzo prostych (il. 9),
czasami jednak zdarzało się, że były nawet malo-

#WITE8SK

wane. Prosta pierwotnie forma kożuchowania świad­
czy, że początkowo nie było ono wynikiem dbałości
0 .estetykę, lecz po prostu zabezpieczeniem lica węgła
przed działaniem szkodliwych warunków atmosfe­
rycznych (słońce, woda, mróz). Pojawienie się na
zagrodzie wydłużonej innych dachów niż czterospa­
dowe pozwala na ozdobne traktowanie szczytów.
Znajdują wówczas zastosowanie koronkowe wiatrowmice (ii. 10), sterczyny dachowe, szparogi, wzorzyste
układanie deseczek szczytowych itp.
Przykładem
pięknego i wcale nie przeładowanego szczytu może
być przyczółkowy dach na zagrodzie Jana Iwaniuka
w Plutyczach (ii, 11). Aczkolwiek niewielki, lecz dość
mocno grawitujący do ziemi słomiany przyczółek
odciąża wzorzysty fragment szczytu i pięknie roz­
winięte szparogi. Ozdobny charakter mają również
zanotowane m. in. w Hołodach okienka szczytowe
w formie doniczki z drzewkiem lub doniczki z krzy­
żem (il. 12).
Wiąże się to z ogólną tendencją dekorowania
budynków, która następuje po I wojnie światowej
1 szybko się rozpowszechnia. Ludność Podlasia reemigrująca z Rosji przynosa stamtąd bogate wzory
omamentacyjnego zdobienia domów. Stąd też budow­
nictwo z okresu międzywojennego cechuje kolor
i snycerka, stosowane często do przesady. Kożucho­
wania, ściany, okiennice, nawet szczyty maluje się
różnymi kolorami, wprowadza się ażurowe nad­
okienniki, wiatrownice itp. (il. 13), Przesada — jak
» Terasowate pokrywanie naroży ma niewątpliwie
na celu upiększenie biyły dachowej, ale z punktu
widzenia technicznego chodzi o mocniejsze zabezpie­
czenie naroży, które bardziej od' połaci dachowych
są narażone na zniszczenie.
163

�we wszystkim — podraża niezmiernie koszta budo­
wy. Łatwo więc odróżnić domy .gospodarzy zamoż­
niejszych od uboższych (il. 14). Sami właściciele
stwierdzają, że od strony praktycznej jest ono nie­
konieczne. Ten pogląd, utrwalający się zwłaszcza
po I I wojnie światowej, jest powodem zamierania
zdobnictwa, a szczególnie — przeładowanego. Do
rzadkości należą także budynki stawiane po 1945 r.,
które w zdobnictwie kontynuowałyby tradycje wy­
rosłe po I wojnie światowej. Wyjątkiem jest tu jed­
nak wieś Plutycze, gdzie zanotowano niezmiernie
bogate zdobnictwo na domach budowanych w ostat­
nich już latach.
Przejdźmy temz do omówientia zagrody wydłużo­
nej typu bielBko-hajnowsIkiego — na szerszym tle.
Występowała ona na terenie zamieszkiwanym przez
ludność ukraińską wykazującą silne wpływy biało­
ruskie. Stąd też nie spotykamy jej właściwie, a przy­
najmniej w tej charakterystycznej, bardzo wydłu­
żonej formie, we wsiach polskich. Trzeba jednak
zaznaczyć, że w pewnych wsiach ukraińskich na
tym terenie typowe były obejścia o zabudowie luźnej,
z budynkiem mieszkalnym tzw. „trojakiem" lub czwo­
rakiem, które rozpowszechnione są w okolicznych
wsiach polskich; należy to tłumaczyć wpływem z na­
szych terenów.
Zagroda wydłużona na terenie polskim wiąże się
terytorialnie z większym obszarem Białorusi i Po­
lesia, pod względem zaś kulturowym
.powiaty
Bielsk Podl. i Hajnówka wykazują pokrewieństwo
(gdy nie bierzemy pod uwagę strony zachodniej) —
z Wileńskiem, Witebskiem, Mohylewskiem, Mozyrskiem oraz Ukrainą (v.mapa —s. 163). Interesujące nas
tu związki w zakresie budownictwa najszerzej prze­
jawiają się w nazwaniu „kłonią", „Mumią" — budyn­
ku gospodarczego służącego do młócenia i przechowywanda zboża , nazwa zaś „tok", pospolita na
Podlasiu Wschodnim i oznaczająca tu boisko w sto­
dole, znana jest w okolicach WHeńszczyzny, Witebsaczyzny i w Mińskiem, jak również w dawnym .po­
wiecie brzeskim . Wspomniana już wyżej nazwa

„kulik" — snopek do gładkiego .pokrywania dachu na Polesiu brzmi: „kuli". Powszechne też dla całej
Białorusi i Polesia jest nazwanie izby mieszkalnej
„chatą" «. a na Polesiu Zahoryriskim — jak podaje
Moszyński » — wszystkie pomieszczenia dla zwierząt
noszą wspólną nazwę „chlewów", podobnie jak
u nas. Przytoczone podobieństwa nazw są tylko
jednym z wielu dowodów więzi kulturowych wszyst­
kich tych terenów. Sama zagroda wydłużona ma
jednak zasięg mniejszy. K. Moszyński podaje, że nie­
znaczną odmianę zagród bielskich [bielsko-hajnowskich
• J. C] spotyka się w Prużańskiem, a i na
Polesiu Słonimskim stoją one pod jednym dachem .
Z badań przeprowadzonych w latach 1935 i 1936
przez Zakład Architektury Polskiej i Historii Sztuki
Politechniki Warszawskiej wiemy, że na Polesiu —
w powiatach .Pińsk, Łuniniee i Stołki — typowa jest
zagroda budowana poprzecznie w stosunku do drogi,
a wszystkie budynki gospodarcze — oprócz sto­
doły — stoją wraz z domem w jednej linii. Stodoła
natomiast zamyka siedlisko w poprfcek i jest o kil­
kadziesiąt metrów oddalona od zagrody . Najdal­
szymi punktami zasięgu .podobnej zagrody mają być
okolice Rzeczycy i Mozyra
Rosyjska etnografka
L. A. Mołczanowa w artykule „K woprosu o razwitii
biełoruskogo krestjanskogo żilisizcza" podaje plany,
fotografie i rysunki zagród z rejonu Brześcia i Grod­
na które można by wprawdzie zaklasyfikować do
omówionego typu zagrody, ale które bardziej przy­
pominają mało rozwiniętą formę ze wsi Dasze i Ryboły (il. 15), aniżeli np. zabudowę z Flutycz (ii. 2).
Zresztą są ono Już formą późniejszą, wyrosłą z Chaty
jednoizbowej, która dominowała dawniej zarówno
na Polesiu iak i na całej Białorusi
Sadzać z .przedplanów oraz wie­
lokrotnych podkreśleń K. Moszyńskiego o dającym
s ę aktualnie zaobserwować na Polesiu zrastaniu
chaty z kl€cU| ™~ można wnioskować, że wydłużona
zagroda poleska jest tworem późnym, najprawdopo­
dobniej z drugiej Dołowy X I X stulecia W orzeciwieństfwie &lt;Jb hielsko-hajnowskiej zagrody wydłu-

« Por. K. Moszyński, O kulturze ludowej poludniowo-środkowego
Polesia, s. 120 (odb. bez daty).

» K. Moszyński, O kulturze ludowej południowośrodkowego Polesia, cyt. wyd., s. 129 i 130. Obok tej
nazwy, szeroko na Polesiu znany jest termin „odryny"

10

11

u

» Por. K. Moszyński, Polesie Wschodnie, cyt. wyd.,
s. 106 i 107, przyp. 2,
12 Jw.

I5

16

18

19

f

15

K. Moszyński, Polesie Wschodnie, cyt. wyd.
" Z. Dmochowski. Ze studiów nad poleskim bu­
downictwem drzewnym, „Biul. Hist. Szłt. i Kult.",
1937, nr 2, s. 165 i nast.

mmmmm

w I r ^ J ^ e f i o Z r ^ e Ż

s ^ i a u h m :

S Ł ' S £

ass

że chata z klecią stoi osobno, a inne zabudowania

Na terenie polskim zaobserwować już tego nie można,
ale na Białorusi i Polesiu do niedawna były jeszcze
małe jednownętrzowe chałupki, zwane ..chatami''.

164

Polesiu Rzeczyckim K. Pietkiewicz, który daje jego
obraz z lat 1SB3—-1880.
» L. A. Mołczanowa, op. cit.
1» Jw., s. 552: por. K. Moszyński, Polesie Wschod­
nie, cyt, wyd., s. 116, prżyp. 3.
Z. Dmochowski, op. cit.

�żonej, poleskie zabudowania mają często bieg ścian
nierówny i różne poziomy kalenic kilkunastu dasz­
ków (dwuspadowych), nakrywających — każdy osob­
no - stojące pod nimi budynki. Zarówno omówiona
zagroda podlaska, jak i wspomniana poleska (z pow.
Pińsk, Łuniniec i Stolin) budowane są na długim
i wąskiim siedlisku. W jednym i w drugim wypadku
stoją one szczytem do ulicy, ale gdy na Podlasiu
okna są, lecz nie zawsze od ulicy, to na Polesiu jest
to regułą, albowiem zagroda rozbudowuje się od
ulicy w głąb siedliska, pozostawiając „chatę" zawsze
przy drodze.
Jak daleko na wschód sięga zagroda bielsko-hajnowska — tego dokładnie nie wiemy. Najprawdo­
podobniej jednak — nie dalej niż do wspomnianych
przez K. Moszyńskiego okolic Prużany i Słonima '.
2

21

K. Moszyński. Polesie Wschodnie, cyt.
s. 122, przyp. 2.

wyd.,

Taka lokalizacja opisanego obejścia pozwalałaby na
postawienie hipotezy, że przypuszczalnie Podlasie
między Narwią i Nurcem wytworzyło własny typ
budownictwa, którego odbiciem byłaby rozwijająca
się i zrastająca od niedawna zagroda znad prypeckiego Polesia. W niej właśnie trzeba by się dopatry­
wać .pierwotnego obrazu zagrody wydłużonej bielskohajnowskiej. której kondensacja musiała nastąpić
o wiele wcześniej, tym bardziej że tereny te w
X V I wieku były już gęsto zaludnione , a co za
tym idzie — wyżej stojące pod względem kultural­
nym od zachodnich terenów Białorusi i Polesia, na
których — jak wspomniano r— do końca X V I I I w.
powszechne były jednoizbowe chaty pozbawione na­
wet sieni.
22

U j . Topolski i J. Wiśniewski, Lustracje
woje­
wództwa podlaskiego 1570 i 1576, Wrocław—Warsza­
wa 1959, Mapa Królewszczyzn oprać, przez J. Humickiego.

Fot Jan Swiderski — il. 3—5, 9—11, 13—15. Rys.: Jerzy Czajkowski — il. 1, 6, 7, 16 (ze szkiców Zofii Rein¬
fuss). tabl. I—IV; Maria Czarnecka — il. 2 a, b (wg inwent. wyk. przez M. Pawlickiego), 8, 12 (wg inwent.
&lt;vyk. przez L . Nowosielskiego).

1

Ewa

Fryś-Pietraszkowa

M A Z E R O W A N E

K U F R Y

Dekoracja malarska ludowych kufrów nie rozwi­
nęła się na terenie Polski tak bogato jak dekoracja
skrzyń na ubranie. Za przyczynę tego trzeba praw­
dopodobnie uznać okoliczność, że kufry zaczęto wyra­
biać znacznie później niż skrzynie , dostosowane
więc były do zmienionych potrzeb estetycznych od­
biorców. Najczęściej kufry malowano gładko na jeden
kolor, zwykle zielony lub brązowy w różnych odcie­
niach. Do wyjątków należą kufry malowane wielo­
barwnie, jak np. kufer z Kawęczyna, pow. Zamość,
który ozdobiono na licu i wieku kwiatową dekoracją,
typową dla skrzyń z tego terenu, kufer pyrzycki
z Muzeum w Szczecinie, datowany na rok 1858 ,
1

J

1

R. Reinfuss. Ludowe skrzynie malowane, War­
szawa 1954, s. 15; E. Fryś, Ludowe kufry okuwane,
„Polska Sztuka Ludowa", 1959, nr 1—2, s. 46.

P O D L A S K I E

czy kuferek z Nowoberezowa, pow.
Hajnówka,
o skromnej, dwupolowej malaturze roślinnej. Wiado­
mości o wykonywaniu z początkiem X X wieku kuf­
rów wielobarwnych zanotowano m. in. w miejsco­
wościach Kamionka, pow. Starogard Gdański, Sejny,
pow. Suwałki, Braniewo. Specyficzną grupę stanowią
spotylkane we wschodniej części Białostockiego kufry
malowane techniką stempelkową, które wyrabiano
w Sokółce. Zasięg ich graniczy z zasięgiem kufrów
wileńskich i .poleskich'.
Dość dużą grupę w obrębie kufrów zdobionych
tworzą kufry tzw. „mazerowane", względnie k a d r o ­
wane". Technika mazerowania uważana jest przez
* A. Dobrowolska, Meble
ludowe zachodnio­
pomorskie. „Pol. Sat. Lud", 1950, nr 1-6, s. 58.
3 W. Dynowski, Barwne kufry chłopskie z okolic
Wileńszczyzny i Polesia, Wilno 1934.
165

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10602" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10580">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2d76a6dbeae037e2f40bcab6c446f4ae.pdf</src>
        <authentication>425d62d9a9b201103be993371ccfc9c5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126311">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5726</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126312">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126313">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126314">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="126315">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="126316">
                <text>ziemia - wiedza ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="126317">
                <text>ziemia - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126318">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5324</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126319">
                <text>Zakaz bicia ziemi/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126320">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.6: Wiedza i wierzenia ludowe s.78</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="126321">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.6: The folk knowledge and beliefs</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126322">
                <text>Lebeda [Pieńczak], Agnieszka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="126323">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126324">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126325">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="126326">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126327">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126328">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126329">
                <text>14. Zakaz bicia ziemi
Oprac. Agnieszka Lebeda
Kier. naukowe Zygmunt Kłodnicki

Kwestionariusz nr 11 „Wiedza i wierzenia ludowe": Czy pozwalano dzieciom bić ziemię? Co mówiono?
Objaśnienia znaków: 1—ziemia jest święta; 2—ziemia jest matką, rodzicielką; 3—ziemię należy
szanować; 4 — ziemia jest żywicielką; 5 — bicie ziemi jest grzechem; 6 — bicie ziemi może spowodo­
wać karę bożą; 7 — zakaz bicia ziemi istnieje (brak dokładniejszych danych); 8 — brak tradycji;
9 — brak odpowiedzi.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10601" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10579">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2432ac0c0fc9e780132ce74244a770b8.pdf</src>
        <authentication>6e10a7f0295b24e55b81dccdfdba7576</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126293">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5727</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126294">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126295">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126296">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="126297">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="126298">
                <text>obrzędy agrarne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126299">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5325</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126300">
                <text>Zakaz grodzenia płotów na wiosnę/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126301">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.6: Wiedza i wierzenia ludowe s.82</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="126302">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.6: The folk knowledge and beliefs</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126303">
                <text>Lebeda [Pieńczak], Agnieszka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="126304">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126305">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126306">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="126307">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126308">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126309">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126310">
                <text>15. Zakaz grodzenia płotów na wiosnę
Oprac. Agnieszka Lebeda
Kier. naukowe Zygmunt Kłodnicki

Kwestionariusz nr 11: „Wiedza i wierzenia ludowe": Czy starzy ludzie mówili, że można grodzić
ploty, wbijać koty do ziemi na wiosnę? Czym to groziło?
Objaśnienia znaków: Zakaz grodzenia płotów; 1—na wiosnę; 2 — przed dniem Św. Marka; 3 — w dniu
św. Marka; 4 — przed Wielkanocą; 5—w Wielkim Tygodniu; 6—w Wielki Piątek; 7—w pierwszym
tygodniu po Wielkanocy; 8—w dniu św. Jana; 9 — około dnia Św. Bartłomieja; 10 — w dniu Zwiasto­
wania Najświętszej Marii Panny; 11 — brak tradycji; 12—brak odpowiedzi.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8558" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8537">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/cb26043f233e16f1ae561bde5d36ceab.pdf</src>
        <authentication>13661df40e190232fa8182fc55c63454</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102184">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5816</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102185">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102186">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102187">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="102188">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="102189">
                <text>próg - zabiegi magiczne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102190">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5413</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102191">
                <text>Zakaz wykonywania czynności na progu/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102192">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.192</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="102193">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102194">
                <text>Marczyk, Mirosław</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="102195">
                <text>Bohdanowicz, Janusz (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102196">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102197">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102198">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102199">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102200">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102201">
                <text>13. Sposób nawiązywania rozmowy przez swatów
podczas pierwszych odwiedzin
w domu dziewczyny I,
Oprac. Anna Mączyńska. Agnieszka Pieńczak

Kwestionariusz PAE nr 9, Zwyczaje i obrzędy weselne, oprac. Józef Gajek przy współudziale Feliksa
Olesiejuka:
15. Czy współcześnie zdarza się, że za zgodą rodziców kawalera osoba trzecia „idzie w swaty"? celem
przedwstępnego omówienia sprawy zawarcia małżeństwa [...] Kiedy we wsi ten zwyczaj zaniki? Jak było
dawniej? Jak nazywają ten zwyczaj i tę czynność?
19. Dokładnie zbadać czy swat tylko informował rodziców młodej i rodziców chłopca o ich stanowiskach
w sprawie małżeństwa — czy też zawierał prawomocną umowę, w której określano sprawy majątkowe,
a więc „posagu" czyli „wiana". Co w odczuciu miejscowej ludności oznaczają wyrazy: „posag", „wiano"?,
której zerwanie groziło „nawiązką".
20. Zbadać jaką formę posiadały lub posiadają jeszcze swaty?
a) zapisać tekst oracji swata lub dialogu z rodzicami, ewentualnie przyśpiewki
26. W niektórych miejscowościach literatura odnotowuje:
a) „targi przedślubne.
b) lub tak zwane „oględziny" („wyglądy"). Zbadać, czy terminy te (nazwy) są lub były we wsi znane oraz
opisać — na czym zwyczaj ten polegał, a więc kto brał w nim udział, w jakich okolicznościach, jaką rolę
grał w nich swat? może swatka?

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6315" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6295">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a3d41a10b110b4dfb0308127772a4bc6.pdf</src>
        <authentication>a05c8d189fd260b49b96a6f0c996175c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75242">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75243">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75244">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75245">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75246">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75247">
                <text>chrzest dziecka - zwyczaje</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75248">
                <text>dziecko - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75249">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5583</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75250">
                <text>Zakaz zapraszania 'w kumy' osób pechowych/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75251">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9 :Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.1: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z narodzinami i wychowaniem dziecka, pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.284</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75252">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-related customs, rituals and beliefs part I: Customs, rituals and beliefs relating to birth and upbringingl</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75253">
                <text>Kopp, Przemysław</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75254">
                <text>Agnieszka Pieńczak (kier.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75255">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75256">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75257">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75258">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75259">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75260">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75261">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75262">
                <text>11. Zakaz zapraszania w kumy osób pechowych
Opracował Przemysław Kopp
Kierownictwo naukowe Agnieszka Pieńczak

Objaśnienie znaków:
Znany jest zakaz zapraszania w kumy: 1 — osób pechowych, 2 — inne odpowiedzi (zob. komentarz),
3 — brak tradycji, 4 — brak odpowiedzi.
Uwagi:
1. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje pochodzące od ludności napływowej (przesie­
dleńcy z Kresów Wschodnich i osadnicy z różnych rejonów Polski).
2. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych prowadzonych w latach 70. X X wieku przez
Pracownię Polskiego Atlasu Etnograficznego.
3. Mapa obejmuje przekonania znane informatorom indagowanym w latach 70. X X wieku.
Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 7,
Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe, oprac. Józef Gajek:
X. Kum, kuma, kumostwo, kumowanie w ludowych zwyczajach urodzinowych
52. Czy istnieją zakazy względnie przeciw skazania zapraszania w kumy jakichś' kategorii ludzi, np.:
ciężarnej kobiety, osób w żałobie, osób, które pełniły jakąś funkcję w niedawnym pogrzebie, pija­
ków, osoby uważane za "pechowe" itp.: g) osób uważanych za pechowe?

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6316" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6296">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0b58cb71d55c7ba67be088738c0d3b6c.pdf</src>
        <authentication>4cc39fda6f62c9b4c87543fd2bc0e6c9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75263">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5990</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75264">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75265">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75266">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75267">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75268">
                <text>chrzest dziecka - zwyczaje</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75269">
                <text>dziecko - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75270">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5582</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75271">
                <text>Zakaz zapraszania 'w kumy' rodzsiny i osób znajdujących się w żałobie/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75272">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9 :Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.1: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z narodzinami i wychowaniem dziecka, pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.283</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75273">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-related customs, rituals and beliefs part I: Customs, rituals and beliefs relating to birth and upbringingl</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75274">
                <text>Kopp, Przemysław</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75275">
                <text>Agnieszka Pieńczak (kier.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75276">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75277">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75278">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75279">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75280">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75281">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75282">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75283">
                <text>10. Zakaz zapraszania w kumy rodziny i osób
znajdujących się w żałobie
Opracował Przemysław Kopp
Kierownictwo naukowe Agnieszka Pieńczak

Objaśnienie znaków:
Znane są zakazy zapraszania w kumy: 1 — członków rodziny, 2 — osób znajdujących się w żałobie,
3 — inne odpowiedzi (zob. komentarz), 4 — brak tradycji, 5 — brak odpowiedzi.
Uwagi:
1. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje pochodzące od ludności napływowej (przesie­
dleńcy z Kresów Wschodnich i osadnicy z różnych rejonów Polski).
2. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych prowadzonych w latach 70. X X wieku przez
Pracownię Polskiego Atlasu Etnograficznego.
3. Mapa obejmuje przekonania znane informatorom indagowanym w latach 70. X X wieku.
Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytanie zawarte w kwestionariuszu PAE nr 7,
Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe, oprac. Józef Gajek:
X. Kum, kuma, kumostwo, kumowanie w ludowych zwyczajach urodzinowych
52. Czy istnieją zakazy względnie przeciw skazania zapraszania w kumy jakichś kategorii ludzi, np.:
ciężarnej kobiety, osób w żałobie, osób, które pełniły jakąś funkcję w niedawnym pogrzebie, pija­
ków, osoby uważane za "pechowe" itp: d) krewnych — których? braci, kuzynów, wujów, stryjów,
ciotek? e) osób w żałobie, lub takich, które brały niedawno udział w pogrzebie?

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
</itemContainer>
