<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items?output=omeka-xml&amp;page=85&amp;sort_field=Dublin+Core%2CTitle" accessDate="2026-10-07T08:05:50+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>85</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>4499</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="7870" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7851">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/894c472b0cab79f92ce0ac450abd08a8.pdf</src>
        <authentication>e4084ec4413d9f0bc90e57a8d947723a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94169">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94170">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94172">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2811</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94174">
                <text>Wstęp do dzienników Bronisława Malinowskiego 1908-1913 / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94178">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.1, s.91-92</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94180">
                <text>Kubica-Heller, Grażyna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94183">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94186">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94189">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94197">
                <text>Wstęp do d z i e n n i k ó w Bronisława
Malinowskiego 1908-1913
Grażyna K u b i c a - H e l l e r
Mniej więcej rok temu można było obejrzeć w Muzeum
Narodowym w Krakowie (w towarzystwie dużej liczby lekko
znudzonych uczniów szkół średnich) wystawę Koniec wieku.
Pokazano wtedy wiele obrazów, grafik i elementów sztuki
użytkowej: secesyjnych i zakopiańskich mebli, sreber, wazo­
nów, a także ubrań (długie suknie z upiętym trenem noszone
oczywiście na gorset, surduty z prążkowanej wełny etc). Wy­
brałam się na tę wystawę w złudnej nadziei zanurzenia się
w atmosferę, którą w latach swej młodości oddychał Broni­
sław Malinowski. Atmosfera to jednak jest to, co się ulatnia
najszybciej. Sztuka zaś z tego okresu wydała mi się cokol­
wiek zwietrzała: nie porusza, nie jątrzy, nic nowego nie jest
chyba w stanie powiedzieć. Ale - cokolwiek by o niej mówić
-jest to sztuka nowoczesna. I tu rodzi się pewna refleksja: ar­
tyści ówcześni malowali swe modernistyczne na wskroś
obrazy ubrani w zdecydowanie XIX-wieczne ubiory. I taki
jest też Malinowski: jakkolwiek „nowoczesny" by był, jest
ciągle dzieckiem XIX wieku, z jego wiarą w naukę, postęp,
nieograniczone możliwości ingerencji człowieka w przyrodę
i samego siebie.
Prezentowane tutaj dzienniki najlepiej o tym świadczą. Są
zapisem heroicznej walki o stworzenie siebie, ukształtowanie
swego charakteru, a nawet zmienienie fizjologii za pomocą
pracy nad sobą, kształtowania woli, żelaznej konsekwencji. Są
świadectwem wiary w możliwości człowieka, ale jednocze­
śnie pokazują, że ta walka z samym sobą jest walką nieustan­
ną, że człowiek nigdy nie może zaprzestać tych wysiłków
i powiedzieć: oto jestem taki, jaki chciałem być. Wszystkie
kolejne zeszyty zapisywane przez Malinowskiego miały słu­
żyć zaświadczaniu tej ustawicznej walce, być wiwisekcją, ra­
chunkiem strat i zysków. Żeby to osiągnąć, musiał być sam
przed sobą szczery w sposób absolutny, musiał się obnażyć,
żeby dokonać tych rozrachunków. Był jednocześnie podmio­
tem i przedmiotem eksperymentu. Musiał uczciwie zdać spra­
wę ze swych postępów czy recesji. To ustawiczne grzebanie
się w sobie i wytyczanie sobie celów, do których miał zmie­
rzać, może być obecnie cokolwiek śmieszne, naiwne lub ekshibicjonistyczne. Dlaczego reakcje są teraz takie? Dlaczego
patrzy się z politowaniem na jego wysiłki? Skąd bierze się
przekonanie o ich bezcelowości? Może dlatego, że utraciliśmy
pozytywistyczną wiarę w nieograniczone możliwości czło­
wieka, w doskonałą plastyczność ludzkiej osobowości i do­
wolne jej kształtowanie. W utraceniu tej wiary, gdy chodzi
o osobowość człowieka, największą rolę odegrała chyba psy­
choanaliza oraz włączenie pewnych jej elementów do ogólnej
wiedzy człowieka XX wieku. To ta wiedza powoduje, że zda­
jemy sobie sprawę z bezcelowości zamiarów ukształtowania
siebie zgodnie z jakimś apriorycznym modelem. Wiemy, że
jedyne co możemy zrobić, to poznać samych siebie i starać się
zminimalizować trudności, które napotykamy, funkcjonując
w świecie, poznać źródła tych trudności i starać się je ograni­
czyć. Raczej zdajemy sobie sprawę ze swych ograniczeń, niż
wierzymy - jak Malinowski - w możliwość dowolnego „prze­
programowania" samych siebie.
1

2

*

*

Bronisław Malinowski oprócz tego, że jest autorem kilku­
nastu książek i niezliczonej liczby artykułów, przez dobrych
kilka lat swego dorosłego życia pisał dzienniki, a przez całe
życie - ogromną liczbę listów: zarówno oficjalnych, jak i pry­
watnych. Tej jego „scriptomanii" zawdzięczamy możliwość
wejrzenia w jego prywatność, bycia z nim, sekundowania je­
go walce z samym sobą, wejrzenia do jego alkowy, poznania
jego kobiet, przyjaciół, fascynacji; wejścia poza wygładzony
świat antropologa z Argonautów Zachodniego Pacyfiku
w dzień-po-dniu pisaną historię zmagań z codziennością pra­
cy terenowej; możemy drobiazgowo poznać historię jego
małżeństwa z niezwykłą kobietą, jaką była Elsie Masson.
Czytając to wszystko, trudno się oprzeć refleksji, jak bar­
dzo nasza kultura jest różna od tamtej. W świecie Malinow­
skiego i Elsie był czas na pisanie dzienników, pamiętników
i listów, był czas na czytanie ich, potrzeba ich gromadzenia,
pakowania w kolejne kufry przy kolejnych przeprowadzkach.
Ile wysiłku dawkowanego codziennie wymagało zapisanie ta­
kiej masy papieru!
3

4

5

*
Publikowane poniżej dzienniki pochodzą ze zbiorów bi­
blioteki London School of Economics and Political Science
w Londynie, gdzie zostały zdeponowane przez Helenę Wayne,
córkę Malinowskiego. Pisane były po polsku, choć zawierają
wiele wtrąceń: pojedynczych słów czy zwrotów, a także całych
fragmentów pisanych po niemiecku, angielsku, a także francu­
sku, hiszpańsku i włosku. Transkrypcji dokonałam z kserogra­
ficznych kopii zmikrofilmowanych oryginałów zamówionych
w LSE przez Instytut Sztuki PAN. Zapiski były prowadzone
ołówkiem lub piórem, co wpływało na możliwości odcyfrowania. Trankrypcja wymaga jeszcze porównania z oryginałami.
Z potrzeby pewnej autentyczności zachowana została
ortografia i interpunkcja oryginału, poza wypadkami, kiedy
wymagało tego zrozumienie treści. W tym celu także rozwi­
nięto skróty, gdyż dziennik odznaczał się wielką lakoniczno­
ścią stylu. Nawiasy kwadratowe oznaczają ingerencje redak­
torki, znak [?] - nie odczytane słowo.
Poszczególne zeszyty opatrzone były inskrypcjami biblio­
tecznymi zawierającymi prawdopodobne daty ich napisania,
gdyż Malinowski miał zwyczaj zaznaczania tylko dnia i mie­
siąca, ale nie roku. Te prawdopodobne daty są w większości
wypadków błędne. Moje ustalenia w tej mierze są nadal hi­
potetyczne, choć bardziej zbliżone do rzeczywistości, oparte
na analizie zawartości samych dzienników, oraz mojej
wiedzy dotyczącej biografii Malinowskiego.
Prezentowane niżej dzienniki zostały poddane jedynie wstęp­
nej obróbce edytorskiej, co - mam nadzieję - czytelnicy mi wy­
baczą. W pełriym opracowaniu ukażą się w wydaniu książko­
wym. Nie wiadomo jednak na razie kiedy to nastąpi ani w jakim
wydawnictwie. Miejmy nadzieję, że nie podzielą losu czekają­
cych od kilku lat na wydanie w PWN kolejnych tomów Dzieł.
91

�*
*

#

Zeszyt pierwszy, pochodzący z 1908 roku, Malinowski
zapisywał podczas swego pobytu na Wyspach Kanaryjskich,
gdzie spędził razem z matką około półtora roku w latach
1906-1908 w celu poratowania zdrowia. Było to świeżo po
ukończeniu studiów na Wydziale Filozoficznym Uniwersyte­
tu Jagiellońskiego, zdaniu rygorozów (5 i 10 X 1906) i przed­
stawieniu pracy doktorskiej O zasadzie ekonomii myślenia.
Mieszkali na wyspie La Palma w małej miejscowości Breña
Baja blisko głównego miasta Santa Cruz de la Palma.
Niżej prezentowane fragmenty listów ilustrują okres po­
bytu na Wyspach Kanaryjskich i uzupełniają obraz przedsta­
wiony w dzienniku. List do Stefana Pawlickiego (księdza,
profesora filozofii UJ):
„Canary Islands (via London) Santa Cruz de la Palma,
4 stycznia 1907, [...] Oddaję się teraz mianowicie zupełnie
kuracyjnemu trybowi życia; przede wszystkiem więc dużo
jem i śpię, poza tym biorę kąpiele morskie i słoneczne, cały
dzień siedzę nad brzegiem morza, jednym słowem, jestem
spokojny, szczęśliwy i próżnujący. Mieszkam z Mamą w ma­
łej willi, ładnie nad brzegiem morza, za miastem położonej.
Warunki znaleźliśmy tu idealne: klimat doskonały, nieporów­
nanie równiejszy i cieplejszy niż na wybrzeżach Morza Śród­
ziemnego; wielki spokój, bo cudzoziemców, poza nami, na
całej wyspie absolutnie nie ma, ludność zaś miejscowa, tak
jak jest cofnięta o jakie 100 lat pod względem kultury, tak
z drugiej strony odznacza się brakiem zupełnym tempera­
mentu i życia, nie jest więc denerwującym środowiskiem.
W ogóle panują tu niezmiernie prymitywne i hiszpańskie
stosunki. Przed paru tygodniami wybuchła w tutejszej stolicy
Santa Cruz de Tenerife jakaś zaraza, jak wszyscy prywatnie
twierdzą, dżuma, jakkolwiek b[ardzo] lekka. Otóż przede
wszystkim władze nic oficjalnie nie ogłosiły, a raczej twier­
dzą urzędowo, że nic nie m[a], ażeby nie 'psuć opinii' wy­
spom. Na skutek tego wywiązała się wojna między wyspami.
Mieszkańcy Teneryfy chcieli uciekać na inne wyspy. Guber­
nator wysp, tam zamieszkały, wysłał rozkaz, ażeby wszędzie
otworzono porty. Inne wyspy na to się nie zgodziły. W Las
Palmas otworzono kwarantannę, w której pokutujących nie­
miłosiernie zdzierają. U nas na Palmie, gdzie nie ma odpo­
wiednich urządzeń, całkiem nie przyjmują pasażerów i towa­
rów. Delegatura gubernatora i eskortujących go karabinierów
przyjęto ołowiem; żandarmi z brzegu podnieśli broń przeciw
żandarmom z łodzi '¡Cosas de España!'. Widziałem to na
własne oczy. Teraz jesteśmy odcięci od świata i tylko listy do
nas dochodzą.

92

Ja teraz poduczyłem się po kastylijsku i czytam już 'Don
Quijote', ale prawie zupełnie zapomniałem po włosku. Te 2
języki nie mogą podobno istnieć w jednej głowie.[...j"
Drugi list napisał Malinowski do swego kolegi gimna­
zjalnego i przyjaciela - Józefa Litwiniszyna, wówczas stu­
denta Akademii Górniczej w Leoben w Austrii. „S=ta Cruz
de la Palma 22/1.908 [...] Obecnie prowadzę ostateczną
struggle for life - walkę o byt. Warunki mam tu doskonałe;
spędzam tu w towarzystwie mej Matki, zresztą zupełnie sa­
motnie, już drugą zimę. Niezmiernie równy, ciepły klimat,
morze, bfardzo] piękne krajobrazy. Ja staram się, systema­
tyczną gimnastyką mięśni i nerwów dojść do pewnej równo­
wagi - do stanu 'silnej woli' w którym bym mógł z całym
spokojem i pogodą rozwijać wewnętrzne życie myślowe; na
tę drogę bowiem ostatecznie się zdecydowałem. (Przed 11/2
rokiem na jesieni zdałem doktorat, celująco i podałem się
0 'sub auspiciis' - do października nie miałem jeszcze odpo­
wiedzi) [...]'"
Prezentowany dziennik ilustruje pewien ważny okres
w życiu Malinowskiego, kiedy to po skończeniu pewnego
etapu, jakim były studia uniwersyteckie, powinien poczynić
plany względem swej przyszłości. Wydaje się, że jest już
wtedy przekonany o tym, że powinien się poświęcić nauce
1 że najlepsze predyspozycje ma w kierunku fizyki. Okres
pobytu na Wyspach Kanaryjskich to jest czas, który posta­
nowił przeznaczyć na pogłębianie swej wiedzy, wypracowa­
nie najbardziej efektywnych technik jej zdobywania, ale
przede wszystkim na ukształtowanie siebie, na wtłoczenie
swej bogatej osobowości w sztywny gorset rutyny, w swój
„system minimum". Można sobie wyobrazić młodego czło­
wieka w bajkowej scenerii nadmorskiej, cichej i spokojnej
mieściny, który w surowej izbie swej małej willi oddaje się
studiom matematycznym, potem ćwiczy mięśnie i system
nerwowy, nie czyta gazet, nie oddaje się życiu towarzyskie­
mu, chodzi na spacer zawsze w to samo miejsce, bierze ką­
piele słoneczne i morskie, potem wraca i znów pracuje
z ołówkiem w ręku nad zadaniami z termodynamiki itd. Ro­
bi sobie wyrzuty, że za bardzo się zmęczył podczas spaceru,
że zamiast radosnego spokoju odczuwa nudę i zniecierpli­
wienie. Jest ten dziennik zapisem walki z samym sobą, cza­
sami niezrozumiałym, zbyt osobistym, a czasami irytują­
cym powtórzeniami. Jest to jednak zapis wielkiej determi­
nacji, siły woli, niepoddawania się zwątpieniu. Jest to ilu­
stracja wiary we własne możliwości: mogę wszystko, trze­
ba tylko wiedzieć jak.
6

*
* *

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6052" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6032">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7f1883f7cd84469efe3d578ebef6c48f.pdf</src>
        <authentication>20b76c3a88d2d2c276ff65e9bcc263f2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72192">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2261</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72193">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72194">
                <text>1990</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72195">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2097</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72196">
                <text>Wstęp do teorii kawału / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72197">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.2, s.3-9</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72198">
                <text>Raszewski, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72199">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72200">
                <text>Polski Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72201">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72202">
                <text>Zbigniew Raszewski

WSTĘP DO TEORII KAWAŁU
1. Jest rzeczą g o d n ą u b o l e w a n i a , że kawał, o d g r y w a j ą c y tak

i w ś w i a d o m o ś c i o s ó b bardzo w y b r e d n y c h z a c h o w u j e o d c i e ń

w i e l k ą rolę w życiu dzisiejszej Polski, nie doczekał się d o t y c h c z a s

grubiański. T y m t ł u m a c z y się p r a w d o p o d o b n i e u ż y w a n i e delikat­

o s o b n e g o o p r a c o w a n i a . Brak t a k i e g o o p r a c o w a n i a jest jednak

niej brzmiących s y n o n i m ó w „ k a w a ł u " lub o p a t r y w a n i e g o za­

f a k t e m i nic d z i w n e g o , że s a m o p o c h o d z e n i e k a w a ł u n a s u w a tyle

strzeżeniem „ t a k z w a n y " . S z w e y k o w s k i , ścisły jak z w y k l e , obrał

w ą t p l i w o ś c i . Z y g m u n t S z w e y k o w s k i uznał g o za g a t u n e k litera­

tę d r u g ą metodę. M ó w i ł o t z w . kawale. Osoby w y ż e j ceniące

cki i w s p o m n i a ł g o w z n a k o m i t y m w y k ł a d z i e

delikatność niż ścisłość w o l ą m ó w i ć o „ d o w c i p i e " , c o jednak

systematyce g a t u n k ó w

poświęconym

literackich, w y g ł o s z o n y m na

Uniwer­

sytecie Poznańskim w 1 . 1 9 4 5 - 4 7 . W w y k ł a d z i e t y m S z w e y k o w ­

w y d a j e się niedopuszczalne w b a d a n i a c h n a u k o w y c h .
Pojęcie d o w c i p u ma n i e w ą t p l i w i e i n n y zakres niż

pojęcie

ski wyraził przypuszczenie, że poprzedniczką dzisiejszego k a w a ł u

k a w a ł u . Zakresy t y c h pojęć w p r a w d z i e się przecinają, jednak nie

była fraszka. Przypuszczenie t o t r u d n o uzasadnić. W ś r ó d dzisiej­

p o k r y w a j ą się ze sobą, g d y ż d o w c i p n e b y w a j ą także inne u t w o r y ,

szych k a w a ł ó w przejawia się tyle i tak r ó ż n o r o d n y c h tradycji, że

i nie t y l k o u t w o r y ( b o także ludzie b y w a j ą d o w c i p n i ) . Co w i ę c e j ,

t y l k o bardzo d o k ł a d n e

kawał, c h o ć zawsze ma r o z b a w i ć słuchaczy, niekoniecznie musi

badania m o g ł y b y s p r a w ę

wyświetlić.

Słuszne w y d a j e się za t o t w i e r d z e n i e , że m a m y tu d o czynienia
z o d r ę b n y m g a t u n k i e m literackim, przynależnym zresztą d o litera­

być d o w c i p n y . (I nie zawsze jest.)
Zatem z n a u k o w e g o

punktu

widzenia

„dowcip"

nie jest

tury, która p o w s t a j e bez p o m o c y pisma, przeznaczona nie tyle dla

s y n o n i m e m „ k a w a ł u " . Nie jest n i m r ó w n i e ż „ a n e g d o t a " . Wiele

c z y t e l n i k ó w , ile dla słuchaczy. Po f r a n c u s k u t e g o rodzaju t w ó r ­

osób

czość n a z y w a się literaturą m ó w i o n ą , litterature

orale. Badacze

z a u w a ż y ć , że t o w p ł y w rosyjski, g d y ż w języku rosyjskim t o samo

zgadzają się na o g ó ł c o d o t e g o , że literatura m ó w i o n a z n a m i o n u ­

zjawisko, które nasz język nazywa k a w a ł e m , oznacza się s ł o w e m

je w c z e s n e etapy c y w i l i z a c j i i w y p r z e d z a literaturę pisaną, toteż

„ a n e g d o t " . Stąd też w Polsce s ł o w o „ a n e g d o t a " w znaczeniu

nazywa

wprawdzie

kawały anegdotami, ł a t w o

jednak

c i e k a w y w y d a j e się fakt, że w Polsce, jak zresztą w e w s z y s t k i c h

' k a w a ł ' słyszy się przeważnie z ust starszych o s ó b p o c h o d z ą c y c h

krajach socjalistycznych, zaszedł o s t a t n i o o d w r o t n y proces. Kraje

z b. zaboru rosyjskiego, zwłaszcza z Kresów.

te miały już

bogatą

literaturę

pisaną, g d y

nastąpił w

p o n o w n y r o z k w i t literatury m ó w i o n e j , d o której

nich

Czysta polszczyzna naszych c z a s ó w d o k ł a d n i e rozróżnia „ a n e ­

niewątpliwie

g d o t ę " i „ k a w a ł " j a k o n a z w y d w ó c h różnych zjawisk. M ó w i się:

należy k a w a ł . Nie s p o s ó b t u d o c i e k a ć przyczyn t e g o zjawiska.

„ o p o w i e m ci a n e g d o t ę , a p o t e m k a w a ł " , c o znaczy, że o p o w i a d a ­

Wystarczy

jący najpierw zamierza przytoczyć p r a w d z i w e zdarzenie, z j a k i c h ś

stwierdzić, że idzie o n o

w

parze z

oczywistymi

z m i a n a m i , jakie zaszły i nadal z a c h o d z ą w pisanej

literaturze

k r a j ó w socjalistycznych. W Polsce zmiany te dały się już zaobser­
wować

podczas w o j n y ,

która też z a p o c z ą t k o w a ł a

przyczyn g o d n e u w a g i , a p o t e m krótki u t w ó r oparty na w y d a r z e ­
niu f i k c y j n y m .

dzisiejszy

Należy stwierdzić, że o b a g a t u n k i cieszą się dzisiaj d u ż y m

r o z w ó j k a w a ł u . W a r t o j e d n a k zaznaczyć, że prócz w a r u n k ó w ,

p o w o d z e n i e m . A n e g d o t a ma n a w e t s w o i c h u l u b i o n y c h b o h a t e ­

które zarysowały się w kraju poczynając o d 1 9 3 9 roku, r o z w o j o w i

r ó w , czasem żyjących (Tadeusz P r z y p k o w s k i ) , częściej nieżyją­

k a w a ł u m o g ł y r ó w n i e ż sprzyjać dawniejsze tradycje i w ł a ś c i w o ś c i

c y c h (Franz Fiszer, Leon Schiller), ale - w o d r ó ż n i e n i u o d k a w a ł u

naszej kultury, np. u p r z y w i l e j o w a n e miejsce r o z m o w y .

Kawał

- z a w s z e p r a w d z i w y c h . Zawsze też t w i e r d z i , że o p i e w a p r a w ­

często, jak się zdaje, p o w s t a j e podczas r o z m o w y i w i e l e zdaje się

d z i w e czyny s w y c h b o h a t e r ó w i s ł o w a , które oni

zawdzięczać r o z m o w i e , g d y c h o d z i o środki w y r a z u , a na o g ó ł

p o w i e d z i e l i , podczas g d y k a w a ł może mieć p r a w d z i w y c h b o h a t e ­

uważa się, i c h y b a słusznie, że w Polsce, p o d o b n i e jak w Rosji,

r ó w , jak np. Bierut, Dzierżyński, C y r a n k i e w i c z , ale w y d a r z e n i a

naprawdę

r o z m o w i e p o ś w i ę c a się w i ę c e j czasu niż w krajach z a c h o d n i c h .

i słowa

W o g ó l e w i ę c e j się m ó w i .

prastarymi m o t y w a m i literackimi w rodzaju historii przyszłości czy

2. S ł o w o „ k a w a ł " j a k o n a z w a g a t u n k u literackiego musiało
wejść w użycie nie tak d a w n o t e m u . S ł o w n i k warszawski nie zna
jeszcze t a k i e g o znaczenia w

haśle K A W A Ł . Rejestruje t y l k o :

sam sobie t w o r z y ,

nieraz

posługując

się przy

tym

r o z m o w y umarłych.
N a w e t w t e d y , kiedy cały sztafaż jest ściśle realistyczny, k a w a ł
chętnie ucieka się d o fantastyki, jak w n a s t ę p u j ą c y m przykładzie.

„ K a w a ł e k przen. rub. figiel, psikus, sztuczka, żart, psota, farsa,
szpas: w z i ą ć k o g o na K. ( = w y p r o w a d z i ć w pole, zakpić, zadrwić,

Lotnik o b s e r w u j e z helikopteru sztuczny zalew na D u ­

w y s t r y c h n ą ć na d u d k a , urządzić psikusa, zażartować, oszukać;

najcu. Na falach w i d z i kapelusz góralski, który j e d n a k

zażyć z m a ń k i , pokazać gruszki na wierzbie, o t u m a n i ć ) . Stary lis

w p e w n y m m o m e n c i e zawraca p o d prąd, p o t e m z n ó w

bierze ludzi na kawał. Brać ludzi na K. Zap. Ten c z ł o w i e k ma s w o j e

zdaje się płynąć z p r ą d e m i z n ó w zawraca kursując bez

kawały ( = w y b i e g i , k o n c e p t y , d o w c i p y ) . " Bruckner w

przerwy na t y m s a m y m o d c i n k u . G ł ę b o k o z d u m i o n y , lotnik

s ł o w n i k u e t y m o l o g i c z n y m t w i e r d z i , że znaczenie ' f i g i e l '
w tym wypadku

p i e r w o t n e . ( S ł o w o ma p o c h o d z i ć

swym
było

zdaniem

Brucknera z d o l n o n i e m i e c k i e g o „ k a v e l " ) .

pyta m i e j s c o w e g o sołtysa, c o by t o m o g ł o znaczyć.
- A t o Cisoń - o d p o w i a d a Sołtys. To t w a r d y c h ł o p .
M ó w i , że w d... ma z a l e w i dalej orze s w o j e pole.

Otóż t o znaczenie utrzymuje się jeszcze w dzisiejszej polszczyźnie. M ó w i się: zrobić k o m u ś k a w a ł . Często m a się w t e d y na myśli
to, c o A n g l i c y nazywają practical

jocks. O b o k t e g o znaczenia fest

j e d n a k w p o w s z e c h n y m użyciu drugie, tu opisane. O p o w i a d a się
k a w a ł y , słucha się k a w a ł ó w . S ł o w n i k D o r o s z e w s k i e g o w i e już
o t y m i w haśle K A W A Ł przytacza zdanie: „ S t a ś przyniósł dziś
n o w y k a w a ł " . Rzecz z n a m i e n n a , że w t y m s a m y m haśle rejestruje
s ł o w o „ d o w c i p " j a k o s y n o n i m „ k a w a ł u " . („Słyszałem dziś parę
dobrych d o w c i p ó w politycznych.")

P o d o b n i e ujmuje sprawę

s ł o w n i k w y r a z ó w b l i s k o z n a c z n y c h S k o r u p k i . Także w y m i e n i a
„ d o w c i p " j a k o s y n o n i m „ k a w a ł u " . Otóż w y p a d a stwierdzić, że
taka w y m i e n n o ś ć

„dowcipu"

i „kawału"

istotnie

występuje

w naszym obyczaju j ę z y k o w y m . P o c h o d z i t o c h y b a stąd, że
s ł o w o „ k a w a ł " nie ma jeszcze p e ł n y c h p r a w w języku literackim

Nie ulega w ą t p l i w o ś c i , że d o m e n ą k a w a ł u jest fikcja literacka,
c o m o c n o się już zakorzeniło w ś w i a d o m o ś c i * j ę z y k o w e j o g ó ł u ,
gdyż zdarza się, że p o w y s ł u c h a n i u jakiejś n i e p r a w d o p o d o b n i e
brzmiącej historii, którą o p o w i a d a j ą c y podaje za p r a w d z i w ą ,
słuchacze m ó w i ą : „ t o n i e p r a w d a , t o k a w a ł " .
Ten fakt, o p e r o w a n i e fikcją literacką w celu r o z b a w i e n i a
słuchaczy, każe zaliczyć k a w a ł d o dziedziny t w ó r c z o ś c i , a zara­
zem o d r ó ż n i ć g o o d a n e g d o t y .
Co d o „ f r a s z k i " , s ł o w e m t y m oznacza się dzisiaj u t w ó r pisany,
najczęściej w i e r s z o w a n y , podczas g d y k a w a ł może być najwyżej
z a p i s a n y (a p o w s t a j e , jak się rzekło, bez użycia pisma)
i przeważnie jest prozaiczny. D o w y j ą t k ó w należą w i e r s z o w a n e
k a w a ł y w rodzaju s t w i e r d z e n i a :

3

�Czy się robi,

ani na emigracji nie ma d o t y c h c z a s dobrej a n t o l o g i i k a w a ł u , a ze

czy się leży,

w z g l ę d ó w wyżej wyrażonych

tysiąc z ł o t y c h

n a w e t taka a n t o l o g i a p o w s t a ł a , n i e w i e l e by się z niej można

się należy.

d o w i e d z i e ć o naturze k a w a ł u . Kto c h c e zrozumieć, skąd bierze się
u nas p o w o d z e n i e

A l b o zwięzłe relacje z p r a w d z i w y c h zdarzeń, np. ze śmierci

należy się o b a w i a ć , że g d y b y

kawałów,

ten

nie p o w i n i e n

ich

czytać.

P o w i n i e n słuchać.
4. Fakt, że k a w a ł o b y w a się bez pisma, a w i ę c musi być

Bieruta w M o s k w i e w 1 9 5 6 :

p o w i e d z i a n y z pamięci, d y k t u j e m u małe rozmiary, c h o ć trzeba
Pojechał w f u t e r k u .

przyznać, że w y t r a w n i kawalarze m i e w a j ą w repertuarze r ó w n i e ż

W r ó c i ł w kuferku.

długie

utwory

o zawiłej, szkatułkowej

kompozycji, od

razu

zdradzającej w s c h o d n i e p o c h o d z e n i e . Przykład.
U t w o r y te są przeważnie l u d o w e g o p o c h o d z e n i a i z różnych
przyczyn (o k t ó r y c h dalej) w i n n y być zaliczone d o pogranicza

W d n i u przeznaczonym na p r z y j m o w a n i e skarg i zażaleń
p e w i e n Ż y d , d r o b n y w y t w ó r c a , zjawia się w M i n i s t e r s t w i e

kawału.
W o l n o zatem twierdzić, że k a w a ł jest k r ó t k i m u t w o r e m literac­
kim, w zasadzie o p a r t y m na w y d a r z e n i u f i k c y j n y m ( c o odróżnia
g o o d a n e g d o t y ) , m ó w i o n y m , najczęściej prozaicznym ( w o d r ó ż ­
n i e n i u o d fraszki).

Handlu Wewnętrznego.

Prosi o audiencję

u ministra.

Szefuncia nie ma - oznajmia w o ź n y . Ż y d z n ó w w y c h o d z i ,
znów

wraca

i c i e r p l i w i e czeka. Po g o d z i n i e

zaczyna

o p o w i a d a ć w o ź n e m u następujące zdarzenie. W W i d z e w i e

Na zakończenie d o d a m y , że s p o t y k a się jeszcze inne n a z w y
t e g o zjawiska, jak np. „ w i c " (z niem. W i t z ) , z d e c y d o w a n i e jednak
ustępujące miejsca „ k a w a ł o w i " , które t o s ł o w o w y d a j e się
o b e c n i e najpopularniejszą a zarazem najtrafniejszą n a z w ą o m a ­
w i a n e g o g a t u n k u , c o s p r a w i a , że będziemy się n i m tutaj p o ­
s ł u g i w a l i nie bacząc na j e g o brzmienie.

żył przed laty kupiec Majer, k t ó r e m u zrobił się d u ż y w r z ó d

S ł o w o „ k a w a ł " rzeczywiście brzmi nieelegancko. Cóż z t e g o ,

grzebać. Kiedy się g r o b y o t w o r z ą w d n i u Sądu Ostatecz­

skoro sam przedmiot nie jest pachnący.

na siedzeniu. Chirurg stwierdził, że trzeba t u

wyciąć

kawałek ciała, c o Majera bardzo z a k ł o p o t a ł o . Był p o b o ż n y
i troszczył się o t o , że w d n i u Sądu O s t a t e c z n e g o m ó g ł b y
z m a r t w y c h w s t a ć tak w i d o c z n i e oszpecony. Chirurg p o r a ­
dził m u na t o , by część odciętą podczas operacji

po­

nego - t ł u m a c z y ł M a j e r o w i - z j e d n e g o g r o b u w s t a n i e sam

3. Na charakter k a w a ł u duży w p ł y w zdaje się w y w i e r a ć sztuka
t z w . kawalarzy, a w i ę c o s ó b o p o w i a d a j ą c y c h

kawały, jakby

Majer, z d r u g i e g o odcięta część, obie połączą się ze s o b ą
i z m a r t w y c h w s t a n i e o d b ę d z i e się w s p o s ó b p r a w i d ł o w y .

r a p s o d ó w naszej e p o k i . Osoby te zawsze b a w i ą s w o i c h słuchaczy

Majer, c a ł k o w i c i e u s p o k o j o n y p o d w p ł y w e m t y c h per­

w s p o s ó b b e z i n t e r e s o w n y nie pobierając za t o żadnej opłaty, są

swazji, zgodził się na operację, pogrzebał o d c i ę t ą część,

w i ę c w ł a ś c i w i e a m a t o r a m i , w y r ó ż n i a j ą się j e d n a k

jak m u poradził c h i r u r g , i w r ó c i ł d o interesów. W jakiś czas

szczególną

„ p a m i ę c i ą d o k a w a ł ó w " , m i e w a j ą bogaty, nieraz oszałamiająco

później

r ó ż n o r o d n y repertuar, a n a d t o odznaczają się w ł a ś c i w o ś c i a m i

zatonął, a ciało Majera spoczęło na dnie o c e a n u . Nadszedł

naśladowczymi

rolę

dzień Sądu Ostatecznego. G r o b y się o t w i e r a j ą , w i e r n i

w litteratureorale. Z ł a t w o ś c i ą udają jąkanie, m ó w i ą z rosyjska lub

z m a r t w y c h w s t a j ą . Pan B ó g liczy ich i pyta: A gdzie jest

odgrywającymi

zwykle

pierwszorzędną

musiał p o p ł y n ą ć

statkiem d o A m e r y k i .

Statek

zawołanych

Majer z W i d z e w a ? Szukać M a j e r a ! A n i o ł o w i e latają w o b e c

działaczy i u r z ę d n i k ó w . Kawał zdaje się liczyć na t o . Wyraźnie daje

t e g o , trąbią i w o ł a j ą : Majer z W i d z e w a ! Co jest? Sąd

k a w a l a r z o m pole d o p o p i s u w y p e ł n i a j ą c nieraz całe u t w o r y g w a r ą

Ostateczny! Nic. Z n ó w latają. Z n ó w trąbią. Aż t u , niech

z c h ł o p s k a , trafnie naśladują maniery retoryczne

lub j ą k a n i e m . Chętnie stosuje r ó w n i e ż - tak w a ż n e w w y p a d k u

pan sobie w y o b r a z i - k o ń c z y Ż y d s w o j ą o p o w i e ś ć z w r a c a -

u t w o r ó w w y g ł a s z a n y c h - nagłe zmiany intonacji i natężenia

jąc się d o zasłuchanego w o ź n e g o - w y c h o d z i skądś k a w a ł

g ł o s u . Przykładem może być j e d n a z o d p o w i e d z i radia Erywań.

d... i m ó w i : szefuncia nie ma.

Pytanie: Dlaczego w a s o s t a t n i o tak źle słychać?
O d p o w i e d ź ( s z e p t e m ) : B o m y już m ó w i m y z Kamczatki.

Trzeba jednak stwierdzić, że k a w a ł y tak d u ż y c h

rozmiarów

słyszy się dzisiaj rzadko. Na o g ó ł dzisiejsze k a w a ł y

bywają

m i n i a t u r a m i literackimi, c h o ć w k a ż d y m w i e l k ą , c h y b a zasadniczą
Zdarza się, że p r a w i d ł o w a interpretacja k a w a ł u w y m a g a w y d a ­
w a n i a d ź w i ę k ó w n i e a r t y k u ł o w a n y c h , np. sapania, w z d y c h a n i a ,
d m u c h a n i a , jak w n a s t ę p u j ą c y m k a w a l e .

rolę o d g r y w a zaskoczenie. Im t r u d n i e j przewidzieć, c z y m się
k a w a ł skończy, t y m większe z a d o w o l e n i e słuchaczy. W y b i t n y
kawalarz stara się jeszcze p o w i ę k s z y ć t o zaskoczenie. Sam n i g d y
się nie śmieje, przy p o m o c y głosu i gestu stara się utrzymać klimat

Pewien

dyrektor

doznaje

zadziwiającego

uczucia.

p r a w d o p o d o b i e ń s t w a , póki nie dojdzie d o szokującej p o i n t y . To

S t w i e r d z a , że staje się lżejszy o d p o w i e t r z a i w z n o s i się na

także - jak się zdaje - p o b u d z a t w ó r c ó w d o s w o i s t e j

w y s o k o ś ć c z w a r t e g o piętra. W ó w c z a s spostrzega piękną

konstrukcyjnej, w

kobietę, która uśmiecha się d o n i e g o z b a l k o n u i prosi

t w ó r c z y polega na o p r a c o w a n i u p o i n t y .

o

nadęcie d z i e c i n n e g o

balonika.

Dyrektor

spełnia

jej

której największy, czasem j e d y n y

pracy

wysiłek

Niemałą rolę o d g r y w a j ą w t y m w y p a d k u w y r a z y n i e p r z y z w o i t e ,

prośbę - a p f u , a p f u , a p f u - lecz w ł a ś n i e w t e d y budzi się

z w y k l e p o j a w i a j ą c e się w zakończeniu niespodzianie.

p o d s u r o w y m w e j r z e n i e m sekretarza POP.

p o j a w i e n i e się t a k i e g o w y r a z u często idzie w parze z operacją,

- Cóż t o , t o w a r z y s z u - m ó w i sekretarz - nie dość że
śpicie na zebraniu p a r t y j n y m , t o jeszcze się nadymacie?

Nagłe

która w y d a r z e n i a o p i s y w a n e w gazetach w s p o s ó b w z n i o s ł y
i - z d a n i e m kawalarzy - nieścisły s p r o w a d z a na g r u n t rzeczywis­
tości znanej s ł u c h a c z o m z d o ś w i a d c z e n i a . P o d o b n i e ma się

Przykłady te pozwalają poznać, d o j a k i e g o s t o p n i a w y m o w a

s p r a w a z k o n c e p c j a m i n a u k o w y m i , które uczeni w y k ł a d a j ą z kate­

dobrego

dry, a w k t ó r y c h kawalarze d o p a t r u j ą się n a i w n o ś c i . I w t y c h

w y k o n a n i a z a p e w n i a p o w o d z e n i e , ale s p r a w i a , że n a w e t najlep­

w y p a d k a c h atakuje się teorię n a u k o w ą przy p o m o c y niespodzia­

k a w a ł u zależna jest o d interpretacji, c o w w y p a d k u
szy k a w a ł blednie p o zapisaniu.

nej p o i n t y , przedstawiającej s p r a w ę z p u n k t u w i d z e n i a z d r o w e g o

Trzeba zresztą zaznaczyć, że n i e w i e l e k a w a ł ó w się zapisuje.
Kawalarze z reguły recytują je z pamięci. Czasopisma k r a j o w e
d r u k u j ą k a w a ł y , lecz t y l k o te, które puszcza cenzura, a w i ę c
z w y k l e najsłabsze. Emigracyjna „ K u l t u r a " d r u k u j e o d p e w n e g o
czasu k a w a ł y polityczne. Rozporządza jednak małą częścią krajo­
w e j t w ó r c z o ś c i , u t w o r y dobiera w s p o s ó b n i e w y b r e d n y , a zapisu­
je n i e f a c h o w o zacierając ich m ó w i o n y charakter. A n i w kraju.

rozsądku, często operującej w y r a z e m n i e p r z y z w o i t y m .
Po s t w i e r d z e n i u

tych faktów

posuniemy

się t r o c h ę

dalej

w analizie k a w a ł u i s t w i e r d z i m y , że najczęściej jest t o prozaiczna
m i n i a t u r a literacka, przeznaczona d o w y g ł o s z e n i a w o b e c n o ś c i
słuchaczy, najsilniej oddziałująca przy p o m o c y p o i n t y .
5. P o c h o d z e n i e k a w a ł ó w , jak w s z y s t k o , c o d o t y c z y genezy
t y c h u t w o r ó w , jest niejasne. Większość o b e c n i e k o l p o r t o w a n y c h

�k a w a ł ó w jest n i e z a w o d n i e p r o d u k c j i k r a j o w e j . I m p o r t w

tej

Audycje

te znajdują w

Polsce c h ę t n y c h

słuchaczy,

choć

dziedzinie, przed w o j n ą i podczas w o j n y o d g r y w a j ą c y p o w a ż n ą

w i ę k s z e g o w p ł y w u na r o z w ó j p o l s k i e g o k a w a ł u zdaje się nie

rolę, dziś jak się zdaje, maleje. Jeszcze podczas w o j n y i m p o r ­

w y w i e r a j ą . Polski k a w a ł rzadko b y w a aż tak zwięzły. Na o g ó ł ma

t o w a l i ś m y z Niemiec k a w a ł y o Hitlerze, G o e r i n g u , Goebbelsie.

większą r o z l e w n o ś ć , z n a m i e n n ą dla r o z m o w y , która w y d a j e się

O b e c n i e nie ma c h y b a k a w a ł ó w i m p o r t o w a n y c h z Niemiec. Tuż

p o d s t a w o w ą strukturą j ę z y k o w ą naszego k a w a ł u .

p o w o j n i e Polacy b a w i l i się a b s u r d a l n y m i k a w a ł a m i angielskimi,

Jeśli jest coś takiego jak klasyczny k a w a ł polski drugiej p o ł o w y

p r a w d o p o d o b n i e p r z y w i e z i o n y m i przez z d e m o b i l i z o w a n y c h żoł­

XX w i e k u , t o j e g o strukturę j ę z y k o w ą z p e w n o ś c i ą

nierzy p o l s k i c h z Z a c h o d u . W latach czterdziestych napłynęła d o

f r a g m e n t r o z m o w y , poprzedzonej k r ó t k i m w s t ę p e m lub t y l k o

Polski cała seria czeskich k a w a ł ó w o G o t t w a l d o w e j . A l e t o był

informacją, kto d o k o g o m ó w i .

stanowi

o d o s o b n i o n y w y p a d e k . O s t a t n i o stały i m p o r t m a m y c h y b a t y l k o

Obie o d m i a n y zilustrujemy na przykładach, przy czym szcze­

ze W s c h o d u . M o w a o c z y w i ś c i e o o d p o w i e d z i a c h radia Erywań.

g ó l n ą u w a g ę czytelnika trzeba z w r ó c i ć na pierwszy z n i c h . Jest t o

Są t o , jak z a p e w n i a j ą z n a w c y , autentyczne p r o d u k t y ormiańskie,

k a w a ł w rodzaju, który p u b l i c z n o ś ć z w y k ł a określać

a docierają d o nas przeważnie z M o s k w y , gdzie d o w c i p ormiański

„ z a b ó j c z y " , „ m o r d e r c z y " , „ p i e k i e l n y " . Powstał w

jest o d d a w n a c e n i o n y . U t w o r y te mają o d r ę b n y klimat, t e c h n i k ę ,

i - jak na k a w a ł - odznacza się skrajnym realizmem. C e n y są t u

k o m p o z y c j ę . Są bardzo zwięzłe, na o g ó ł mają postać jednej

prawdziwe,

audycji składającej się z pytania i o d p o w i e d z i . D o

(Najniższa pensja w

wyjątków

należą cykle a u d y c j i . Przykład.

wysokość

pensji
Polsce w

najzupełniej

mianem

roku

1965

prawdopodobna.

1 9 6 5 roku w y n o s i ł a 7 5 0

zł

miesięcznie.) O t o treść t e g o u t w o r u , który w p r a w d z i e n i k o g o nie
rozbawił, za t o w s z y s t k i c h zastanowił:

Audycja 1
Pytanie: J a k i e jest najpiękniejsze miasto świata?
O d p o w i e d ź : Erywań.

zł miesięcznie. Niestety - o d p o w i a d a k a n d y d a t - muszę

Audycja 2

mieć 1 6 2 0 zł miesięcznie. Dlaczego akurat 1 620? - d z i w i

Pytanie: Ile potrzeba b o m b a t o m o w y c h
Erywania?

do

zburzenia

O d p o w i e d ź : Najpiękniejszym miastem świata jest Tbilisi.
O d p o w i e d z i radia Erywań nie są na o g ó ł tak drastyczne, jak
polskie k a w a ł y . Przeważnie odznaczają się bardzo r z e c z o w y m
t o n e m . O c z y m może zaświadczyć audycja „ n a d a n a " tuż p o
z e r w a n i u Chin z Rosją.

się referent.
- T o bardzo proste. M a m żonę, matkę i d w o j e dzieci.
M i e s z k a m y kątem u brata, w i ę c na mieszkanie nic nie
w y d a j e m y . Nie liczymy na t o , b y ś m y sobie m o g l i kupić
b u t y a l b o ubranie. Wszędzie c h o d z i m y p i e c h o t ą . M o j a
matka nie jada śniadań ani kolacji. J a t y l k o o b i a d , o b i a d
w s t o ł ó w c e , jak się przekonałem, kosztuje 10 zł. A w i ę c
5 x 10 = 5 0 zł. Tyle c o d z i e n n i e m u s i m y mieć na o b i a d y . Na

Pytanie: Czy o b ó z socjalistyczny nadal się rozwija?
O d p o w i e d ź : Tak. J u ż są d w a .

śniadanie j e m y - żona, dzieci i ja - po suchej bułeczce
i p o p i j a m y w o d ą . Bułeczka kosztuje 5 0 gr. A w i ę c 4 x 5 0 gr
= 2 zł. Tyleż kosztuje nas kolacja. A w i ę c dziennie na

D u ż o w n i c h a u t o i r o n i i , np. z a b a w y z w r o d z o n e j O r m i a n o m
dyskrecji. Tuż po o b a l e n i u C h r u s z c z o w a radio Erywań „ n a d a ł o "
taką audycję:

utrzymanie rodziny muszę mieć: 5 0 zł + 2 zł + 2 zł = 5 4 zł.
A w i ę c jeśli się m a m y

utrzymać

przy życiu

- jedząc

w p o ł u d n i e o b i a d , zaś rano i w i e c z ó r p o suchej bułeczce
- t o p o w i n i e n e m zarabiać 5 4 zł x 3 0 = 1 6 2 0 zł miesięcznie.

Pytanie: Czy możecie p o w i e d z i e ć , c o się dzieje z Chruszczowem?
O d p o w i e d ź : A kto t o taki?
Uderzający jest szacunek radia Erywań dla nauki, która w y ­
stępuje w j e g o o d p o w i e d z i a c h j a k o najwyższy autorytet. Przy­
kład.
Pytanie: Czy d w ó c h mężczyzn może mieć z sobą dziecko?
O d p o w i e d ź : Nauka nie rozwiązała jeszcze t e g o p r o b l e m u ,
lecz p r ó b y w c i ą ż są c z y n i o n e .
N a u k o w y charakter miała także audycja p o ś w i ę c o n a C z a j k o w ­
skiemu.
Pytanie: Czy t o p r a w d a , że C z a j k o w s k i był homoseksualis­
tą?
O d p o w i e d ź : P r a w d a , ale c e n i m y g o nie t y l k o za t o .
Dużym zainteresowaniem

D o H u t y " W a r s z a w a " zgłasza się k a n d y d a t na urzęd­
nika. Referent personalny p r o p o n u j e m u posadę za 1 6 0 0

darzy radio

Erywań

teoretyczne

p r o b l e m y k o m u n i z m u , nie wyłączając najdonioślejszych, a zara­
zem najtrudniejszych zagadnień p o s t a w i o n y c h przed k o m u n i s ­
t a m i przez Lenina.
Pytanie: Czy m o ż n a z b u d o w a ć k o m u n i z m

w,państwie

o t o c z o n y m przez p a ń s t w a kapitalistyczne?
O d p o w i e d ź : M o ż n a , ale p o co?
N i e o b c y jest r ó w n i e ż t y m a u d y c j o m - nieznany
k a w a ł o w i - t o n filozoficznej z a d u m y .
Pytanie: Czy jest życie na Marsie?
O d p o w i e d ź : Też nie ma.

polskiemu

A t o przykład d r u g i e g o t y p u :
A m e r y k a ń s k i reporter d o p o l s k i e g o dygnitarza:
- Ile w y n o s i najniższa pensja p o l s k i e g o robotnika?
Odpowiedź:
- A w y gnębicie murzynów.
6. Szczególna rola d i a l o g u zdaje się c h w i l a m i u p o d o b n i a ć
nasz k a w a ł d o d r a m a t u . Jest t o jednak z p e w n o ś c i ą p o w i e r z ­
c h o w n e p o d o b i e ń s t w o . J a k na dramat, k a w a ł jest s t a n o w c z o
zbyt j e d n o s t r o n n y . ( J e d n o s t r o n n o ś ć należy bodajże d o p o d ­
s t a w o w y c h c e c h k a w a ł u , idzie w ślad za j e g o w p ł y w a m i i stąd
c h y b a tyle jej w u t w o r a c h d r a m a t y c z n y c h M r o ż k a , które są
w g r u n c i e rzeczy m o c n o r o z b u d o w a n y m i kawałami.) D i a l o g
k a w a ł u , tyle zawdzięczający r o z m o w i e , nie w y w o d z i się c h y b a
z teatru. Raczej z satyry, w której o d n i e p a m i ę t n y c h c z a s ó w
o d g r y w a ł zasadniczą rolę. ( D o ś ć zajrzeć d o naszych satyr z X V I I I
w., by się o t y m przekonać.) Także g d y c h o d z i o t e c h n i k ę ,
m o t y w y , k o m p o z y c j ę , kawał, tyle- mający w s p ó l n e g o z satyrą,
w y d a j e się g a t u n k i e m z g r u n t u e p i c k i m , i t o n a w e t w t e d y , kiedy
brak w n i m relacji z jakiegoś w y d a r z e n i a , g d y ogranicza się d o
d i a l o g u . Epickiego p o c h o d z e n i a są w każdym razie t y p o w e
m o t y w y k a w a ł u , np. w z m i a n k o w a n e t u t a j obrazy przyszłości czy
r o z m o w y umarłych.
Należy jeszcze zaznaczyć, że prócz w ł a ś c i w e g o k a w a ł u m a m y
dziś d o czynienia z u t w o r a m i , które by można uznać za p o g r a n i c z e
k a w a ł u , b o c h o ć pełnią j e g o f u n k c j e nie ma w nich ani zdarzenia,
ani n a w e t d i a l o g u ( b o nie ma p o s t a c i ) . Otóż w y d a j e się rzeczą
z n a m i e n n ą , że t u także rozpoznajemy tradycje epickie w s t o s o w a ­
niu t a k i c h t e c h n i k jak np. zagadka czy list.
Najczęściej na t y m p o g r a n i c z u s p o t y k a się c h y b a zagadki
zaczynające się o d s ł ó w „ C o jest szczytem?" ( n p . n i e p r a w ­
d o p o d o b i e ń s t w a , bezczelności, p o d e j r z l i w o ś c i ) . A l b o - jeszcze

�częściej - o d p y t a n i a , jaka jest różnica p o m i ę d z y t y m lub o w y m

P o d o b n i e ma się s p r a w a szmoncesu, a w i ę c k a w a ł u ż y d o w s ­

z j a w i s k i e m . Przykład.

kiego, który przed w o j n ą s t a n o w i ł b u j n ą dziedzinę t w ó r c z o ś c i
będącej zresztą dziełem s a m y c h Ż y d ó w . Wraz z zagładą Ż y d ó w

- Jaka jest różnica p o m i ę d z y k o m u n i z m e m i kapitaliz­

p o l s k i c h ź r ó d ł o tej t w ó r c z o ś c i w y s c h ł o . W o b i e g u u t r z y m u j ą się
stare szmoncesy.

mem?
- W kapitalizmie m a m y ucisk c z ł o w i e k a przez c z ł o w i e ­

Nowych

prawie

nie ma. O t o ostatni, jaki

o p o w i a d a n o w Warszawie w lutym 1966.

ka, a w k o m u n i z m i e jest o d w r o t n i e .
D o rabina przychodzi Ż y d w średnim w i e k u .
- Rabbi, w s z y s t k o już z r o z u m i a ł e m , t y l k o jednej rzeczy
jeszcze nie m o g ę zrozumieć: jaka jest różnica między
materializmem h i s t o r y c z n y m a dialektycznym?

Elementem, który łączy w ł a ś c i w y k a w a ł z j e g o p o g r a n i c z e m ,
jest n i e w ą t p l i w i e p o d s t a w o w a rola p o i n t y , też charakterystyczna
dla epiki, a ściślej m ó w i ą c dla miniatur e p i c k i c h ( n p . dla bajki
zwierzęcej a l b o dla n o w e l i ) .

Rabin myśli d ł u g o , coraz bardziej zasępiony.
- Wiesz, j a k a k o l w i e k by była, t o stąd lepiej w y j e c h a ć .

W s z y s t k o t o każe n a m zaliczyć k a w a ł polski d o m ó w i o n y c h
miniatur e p i c k i c h .

Często są k a w a ł y o Polakach, z z a b a r w i e n i e m a u t o i r o n i c z n y m .

7. D o k ł a d n a klasyfikacja k a w a ł u nie jest m o ż l i w a , p o prostu
d l a t e g o , że n a w e t najlepszy kawalarz nie zna w s z y s t k i c h u t w o ­

Przykład.

r ó w z dziedziny s w o j e j specjalności. M o ż n a t y l k o z grubsza
podzielić wszystkie kawały na dziełka ściśle r o z r y w k o w e oraz

W Ghanie, gdzie p r z e b y w a o b e c n i e w i e l u e k s p e r t ó w

przejawy literatury zaangażowanej o charakterze mniej lub w i ę c e j

p o l s k i c h , minister s p r a w z e w n ę t r z n y c h kategorycznie za­

p o l i t y c z n y m . W pierwszej g r u p i e zakres t e m a t ó w b y w a na o g ó ł

bronił zjadać P o l a k ó w i w y b r a ł się w p o d r ó ż p o kraju, by

tradycyjny (dzieci, kobiety, księża, pederaści, żołnierze, jąkały,

s p r a w d z i ć czy zarządzenie t o jest przestrzegane. Nie uje­

wariaci). Tradycyjne

chał daleko, g d y ujrzał ś p i ą c e g o p o d palmą, w y r a ź n i e

bywają

również w

tej g r u p i e

motywy,

o b j e d z o n e g o M u r z y n a . Budzi g o tedy i w o ł a :

czasem bardzo stare, jak np. r o z m o w y zwierząt. Przykład.

- Zjadłeś Polaka, przyznaj się!
- Nie zjadłem!

D w i e pchły w y c h o d z ą z teatru.
towarzyszki - p ó j d z i e m y p i e c h o t ą czy w e ź m i e m y psa?

- Taki piękny w i e c z ó r

- m ó w i małżonek d o

swojej

- Znać t o p o t o b i e , zjadłeś, nie w y p i e r a j się!
- Nie zjadłem, przysięgam!

(Z repertuaru W a c ł a w a Z a w a d z k i e g o , z w a n e g o Puchat­

- Chuchnij!

kiem.)

Z a w r o t n ą karierę w p o l s k i m kawale p o w o j e n n y m zrobili Ros­

Zwierzęta w y s t ę p u j ą n a d t o w k a w a ł a c h o tematyce erotycznej
(kury, k o g u t y ) . Przykład.

r o z r y w k o w y c h . W zasadzie wyrażają o n e p o l i t y c z n e nastawienie
a u t o r ó w , kawalarzy i p u b l i c z n o ś c i , w i ę c w t y m rozdziale w s p o m i ­

S a m o c h ó d M i k r u s przejechał kurę. Po c h w i l i kura w s t a ­
je i m a m r o c e :
- Szatan nie k o g u t .

namy je t y l k o dlatego, by nie w r a c a ć w i ę c e j d o kręgu t e m a t y c z ­
nego d o t y c z ą c e g o r ó ż n y c h n a r o d o w o ś c i .
Prócz wielkiej ilości uderza t u jeszcze niesłychana d o s a d n o ś ć
wyrażająca się m.in. w d o b o r z e t a k i c h m o t y w ó w i s ł ó w , że w i e l u

W a r t o w t r ą c i ć , że k a w a ł y na tematy erotyczne s t a n o w i ą o s o b n ą
p o d g r u p ę w g r u p i e k a w a ł ó w r o z r y w k o w y c h . Najśmielsze z nich,
najmniej dyskretne, noszą w języku p o t o c z n y m n a z w ę „ ś w i ń s ­
kich k a w a ł ó w " .
Trzeba także zaznaczyć, że kręgi tematyczne są w p r a w d z i e
tradycyjne w tej grupie, ale same tematy ciągle się o d n a w i a j ą , c o
zrozumiałe, gdyż charakterystyczną cechą k a w a ł u jest szybka,
czasem w r ę c z b ł y s k a w i c z n a reakcja na aktualne

janie. Kawały na temat Rosjan t r u d n o jednak zaliczyć d o u t w o r ó w

wydarzenia

i p r o b l e m y . Stąd np. w u t w o r z e p o ś w i ę c o n y m żołnierzom, którzy
z d a w i e n d a w n a b y w a j ą b o h a t e r a m i k a w a ł u , tak aktualne dzisiaj
zagadnienie testu i badań t e s t o w y c h .
P e w i e n kapral p o s t a n o w i ł zbadać żołnierzy przy p o m o ­
cy testu. W y c i ą g n ą ł w t y m celu c h u s t k ę d o nosa i pytał p o
kolei p o d k o m e n d n y c h , z czym się im c h u s t k a kojarzy.
- Z matką - o d p o w i e d z i a ł pierwszy.
- Dlaczego z matką?
- B o kiedy szedłem d o w o j s k a , matka w y s z y ł a na m y c h
c h u s t k a c h moje m o n o g r a m y .
- A tobie?
- Z narzeczoną.
- Dlaczego?
- B o na peronie p o w i e w a ł a mi chusteczką.
- A tobie?
- Z d...
- Dlaczego z d...?
- Bo m n i e się w s z y s t k o z d... kojarzy.
Ponadto można zaobserwować znamienną ewolucję, gdy
c h o d z i o proporcje, jakie mają dziś poszczególne kręgi tematycz­
ne w g r u p i e k a w a ł ó w r o z r y w k o w y c h . Wyraźnie zanika np. żart
z przywar r ó ż n y c h n a r o d ó w . Kawały na temat s k ą p s t w a S z k o t ó w ,
częste jeszcze w latach czterdziestych, dziś już c h y b a zanikły.

u t w o r ó w na t e m a t y rosyjskie w p r o s t nie s p o s ó b n o t o w a ć . M o ż n a
t y l k o stwierdzić, że niektóre z nich osiągnęły o g r o m n ą p o p u l a r ­
ność p o z o s t a w i a j ą c n a w e t ślady w języku p o t o c z n y m .

(Np.

T o n k u j u aluzju poniała, Po w s i e c h , p o w s i e c h ! , Puszkina z n a jesz?, A ty - dzierżiś!)
W p i e r w s z y c h latach p o w o j n i e n a j w i ę c e j u w a g i p o ś w i ę c a n o
w

tych kawałach samym

R o s j a n o m , ich

charakterystycznym

o b y c z a j o m , reakcjom i n a w y k o m . Przykład.
W r o k u 1 9 4 5 żołnierz rosyjski pyta p r z y p a d k i e m n a p o t ­
k a n e g o Polaka:
- Słuchaj pan. Tyle hałasu z w a s z e g o p o w o d u . Czy w a s
n a p r a w d ę tak dużo?
- No, d o s y ć d u ż o .
- To ilu w a s jest?
- Jakieś dwadzieścia pięć m i l i o n ó w .
- I t o ma być dużo? U nas tyle w łagrach siedzi!
Inny przykład.
W roku 1 9 4 6 żołnierze rosyjscy w
o p r o w a d z i ć p o Zoo.

Polsce każą się

- Co t o jest? - pytają p r z e w o d n i k a .
- Żyrafa.
- U nas też są, t y l k o większe. A to?
- Lampart.
- U nas też są, t y l k o większe. A to?
- Struś.
- U nas tez są, t y l k o większe. A to? - pytają wreszcie
przed klatką ze s ł o n i e m .
- Wesz - o d p o w i a d a z n u d z o n y p r z e w o d n i k .
- Popatrz, popatrz - d z i w i ą się żołnierze - u nas w s z y t o
nie większe o d pięści, ale za t o m n o g o , m n o g o !

�W późniejszych

latach polski k a w a ł interesował się raczej

C.

( O k o ł o roku 1 9 5 3 . )

ustrojem i zasadami rządzenia w Rosji niz Rosjanami. Ślad t a k i c h

W dużej fabryce p r z o d o w n i c a pracy ma otrzymać n a ­

zainteresowań znać w g ł o ś n y m kiedyś kawale o m u m i i .

grodę. Załoga, pełna n i e n a w i ś c i d o koleżanki, która p o d ­
bija normy, śledzi przebieg uroczystości. Kiedy w y c h o d z i

W Egipcie znaleziono m u m i ę , której uczeni z a c h o d n i nie
umieli z i d e n t y f i k o w a ć .

Zwrócono

się w o b e c

tego

na j a w , że n a g r o d ą jest k o m p l e t dzieł Lenina, z sali o d z y w a

do

się m ś c i w y głos:

M o s k w y . M o s k w a zgodziła się zbadać m u m i ę p o d w a r u n ­

Dobrze jej tak!

kiem, że otrzyma ją na sześć t y g o d n i d o swojej w y ł ą c z n e j
d y s p o z y c j i , c o też nastąpiło. Po sześciu t y g o d n i a c h m u m i a

D.

w r ó c i ł a na Z a c h ó d z karteczką: T o jest Ramzes X I I I . A l e jak

Na j e d n y m z zebrań, o ż y w i o n y c h coraz śmielszą p o ­
s t a w ą l u d n o ś c i , d y s k u t a n t usiłuje w p r a w i ć partyjnego
prelegenta w zakłopotanie.

d o t e g o doszliście? - zdziwili się uczeni.
- Sam się przyznał.

- Proszę pana - pyta - a jak t o w ł a ś c i w i e b y ł o z t y m
C u d e m nad Wisłą?

Jeszcze później weszły na w o k a n d ę zagadnienia p o l s k o - r a ­
dzieckiej w s p ó ł p r a c y gospodarczej. Ten temat o p r a c o w a n y jest
w kawale pt. Szczyt n i e u f n o ś c i . Co jest szczytem nieufności
- zapytali któregoś dnia kawalarze.

- Nie b y ł o ż a d n e g o c u d u - cedzi przez zęby prelegent.
Nasi dali Ruskim w d... i tyle.
E.

- W y w i e r c i ć dziurkę w

( O k o ł o roku 1 9 5 6 . )

( O k o ł o roku 1 9 6 0 . )

Rurociągu Przyjaźni, aby się

- T o w a r z y s z u M a j e w s k i , dlaczego nie byliście na ostat­

przekonać, w którą stronę t o płynie.

n i m zebraniu?
- O, g d y b y m wiedział, ze t o ostatnie, t o b y m przyszedł.

8. P o w o j e n n y k a w a ł p o l i t y c z n y jest p r o b l e m e m

niewyczer­

p a n y m juz t o ze w z g l ę d u na n i e w i a r y g o d n ą o b f i t o ś ć p r o d u k c j i

Częste w kręgu realistycznym są r ó w n i e ż scenki r o d z a j o w e ,

(może o n a w y n o s i ć ok. 1 0 0 0 u t w o r ó w r o c z n i e ) , już ze w z g l ę d u

w k t ó r y c h skuteczność p o i n t y polega na jakiejś aluzji albo grze

na w i e l k ą d y n a m i k ę tej o d m i a n y .

s ł ó w . Te k a w a ł y umierają najszybciej, żyją t y l k o w

pewnych

Nie ulega w każdym razie najmniejszej w ą t p l i w o ś c i , że k a w a ł

o k o l i c z n o ś c i a c h . S t o s u n k i p o m i ę d z y ZSRR i C h R L muszą być np.

p o l i t y c z n y przytłumił o b e c n i e wszystkie inne o d m i a n y , osiągnął

bardzo napięte, a sytuacja PRL bardzo delikatna, by rozchodził się

najwyższy p o z i o m i w y k a z u j e największą ż y w o t n o ś ć p r z y s w a j a ­

k a w a ł o klientce, która prosi w sklepie o herbatę.

jąc sobie w s z y s t k i e m o ż l i w e t e c h n i k i i m o t y w y , n a w e t dialogi
zwierząt. Przykład. ( K a w a ł p o w s t a ł y ok. 1 9 5 7 . )

- Jakiej pani sobie życzy herbaty, chińskiej czy radziec­
kiej?

D w a psy spotykają się na g r a n i c y polsko-czeskiej. Polski

- T o ja już poproszę o k a w ę .

pies idzie d o Czech, czeski d o Polski. Po c o idziesz? - pyta
czeski polskiego.

K a w a ł y na temat s t o s u n k ó w p a ń s t w a z Kościołem, tak w a ż ­

- Po buty. A ty?

nych w dzisiejszej Polsce, zawierają się, rzecz c i e k a w a , przeważ­

- Poszczekać.

nie w kręgu realistycznym. Ś w i a d c z ą o t y m następujące przy­

G d y c h o d z i o p o s t a w ę w o b e c świata i życia, polski k a w a ł jest
w zasadzie n e g a t y w n i e n a s t a w i o n y d o o b o w i ą z u j ą c e j filozofii,
ideologii, panującego

ustroju, zasad rządzenia i w ł a d z y .

Do

kłady.
Pierwszy z nich obrazuje nastawienie l u d n o ś c i d o oficjalnej
i d e o l o g i i (ok. r. 1 9 4 9 ) .

w y j ą t k ó w należy kawał, w ł a ś c i w i e p r o r z ą d o w y .
Dwóch

warszawiaków

spotyka

się

na

ulicy.

Skąd

idziesz? - pyta j e d e n .
- Z r-r-radia.

M ó w c a przybyły na w i e ś d ł u g o o p o w i a d a zebranym
o z g u b n y m w p ł y w i e W a t y k a n u na losy Polski, p o czym
o t w i e r a dyskusję. Po c h w i l i milczenia zgłasza się najstar­
szy, p o w a ż n y c h ł o p .

- Ty z radia? A cóżeś tam robił?

- Prosę, cy m o g ę o c o ś zapytać?

- Brałem udział w k - k - k o n k u r s i e .

- Ależ naturalnie, po t o jest dyskusja.

- Bój się B o g a , w jakim?

- To ja b y m się chciał d o w i e d z i e ć , dlaczego k r o w y robią

- Na s p - p - p i k e r a .

p l a c k a m i , kozy b o b k a m i , a kunie p u n c k a m i ?

- No i co, przyjęli cię?

- A cóż t o ma d o rzeczy?

- Nie, t y l k o p - p - p a r t y j n y c h przyjmują.

- Jak się pytać, t o się pytać, ja b y m t o chciał w i e d z i e ć .
- Ależ ja się na t y m nie z n a m .

Inny podział p o w s t a j e , g d y za zasadę rozróżnienia w e ź m i e m y

- Słysyta chłopy?

mówi

na t o starzec z t r i u m f e m

rodzaj w y d a r z e ń , o których kawalarz o p o w i a d a . W ten s p o s ó b

o d w r a c a j ą c się d o g r o m a d y - na g

w y o d r ę b n i a j ą się d w a zasadnicze kręgi: realistyczny i fantastycz­

a o papizu c h c e gadać.

to się nie zna,

ny. W kręgu realistycznym bardzo często t e m a t e m b y w a zebranie:
p r o p a g a n d o w e , partyjne, s z k o l e n i o w e ( t z w . szkolenie i d e o l o g i ­
czne). Przykłady.
A.

( O k o ł o roku 1 9 4 6 . )
O b y w a t e l e ! - w o ł a prelegent d o z g r o m a d z o n y c h - ten
orzeł t o obraz tej Rzeczypospolitej. Ta g ł o w a t e g o orła t o
jest t e n nasz prezydent. T o lewe skrzydło t o jest ta Polska
Partia Socjalistyczna. Głos z sali:
- A ta pierzato d... t o ty.

B.

Drugi przykład d o t y c z y nastawienia l u d n o ś c i d o działaczy (ok.
r. 1 9 5 3 ) .

( O k o ł o roku 1 9 5 0 . )
Prelegent na w s i przez w i e l e g o d z i n m ó w i o Karolu
Marksie i j e g o nauce, p o czym o t w i e r a dyskusję. Proszę
pana - pyta pierwszy d y s k u t a n t - a czy t o p r a w d a , że na
t y m Marksie żyją ludzie?

Stara c h ł o p k a , której zdechła k r o w a , g ł o ś n o m o d l i się
przed ołtarzem o 8 0 0 0 zł na k u p n o n o w e j k r o w y . Przed
kościołem zatrzymuje ją sekretarz partyjny.
- W i d z i c i e m a t k o - m ó w i t o n e m ł a g o d n e j perswazji
- ten wasz Pan B ó g to w a m nic nie da. Nasza partia nie
może w a m dać całej sumy, ale 4 0 0 0 t o w a m da.
I wręcza jej pieniądze. C h ł o p k a natychmiast w r a c a przed
ołtarz i m ó w i :
- Dziękuję Ci Panie Boże za w y s ł u c h a n i e mojej m o d l i t ­
w y . W p r a w d z i e ten sekretarz zatrzymał sobie p o ł o w ę , ale
dobre i to.

�W trzecim przykładzie m a m y obraz c o d z i e n n y c h s t o s u n k ó w na

- O d w e t za zburzenie S o b o r u na Placu Saskim.*

w s i , być może zaskakujący dla k o g o ś , kto w i e d z ę o dzisiejszej
Polsce czerpie w y ł ą c z n i e ze źródeł d r u k o w a n y c h (ok. r. 1 9 6 5 ) .

Najzłośliwsze, najbardziej sarkastyczne b y w a j ą epitety. Przy­
kład:

G r u p a działaczy p a r t y j n y c h p r z y b y w a d o

wiejskiego

proboszcza i prosi o w y p o ż y c z e n i e sali parafialnej. Pro­

- W a n d a W a s i l e w s k a : M a t k a Boska Katyńska.

boszcz nie c h c e się na t o zgodzić.
- Nie da ksiądz sali? - pytają działacze z p o s ę p n y m i

Inny przykład:

m i n a m i . - T o m y nie będziemy nosić b a l d a c h i m u na Boże
Ciało.

- W i t o l d Filier: Eichman h u m o r u .

- A, nie będziecie nosić baldachimu? - w o ł a ksiądz,
niesłychanie d o t k n i ę t y - t o ja w a m nie będę pisał s p r a w o ­
zdań p a r t y j n y c h .

9. T r u d n o dociec, kto jest g ł ó w n y m t w ó r c ą p o l s k i c h k a w a ł ó w ,
p r o d u k o w a n y c h w kraju. W bardzo nielicznych w y p a d k a c h znani

- Nie będzie ksiądz pisał sprawozdań? - krzyczą roz­

są autorzy. Np. a u t o r e m d w u w i e r s z a pt. N a g r o b e k Jaszcza na

g n i e w a n i działacze - t o my się nie będziemy s p o w i a d a ć

p e w n o jest

i g... ksiądz będzie wiedział, c o się w partii dzieje!

większość k a w a ł ó w p o w s t a j e w Warszawie. S t w i e r d z o n o w każ­

p.

Szczepkowski,

aktor.

Na o g ó ł

sądzi się, że

d y m razie, że poza W a r s z a w ą n o w e k a w a ł y p o j a w i a j ą się z p e w ­
Kawały

na temat

polityki zagranicznej

i

międzynarodowej

n y m o p ó ź n i e n i e m . O d o s ó b w y j e ż d ż a j ą c y c h d o stolicy w spra­

obracają się często, c o też c i e k a w e , w kręgu f a n t a s t y c z n y m . Tu

w a c h s ł u ż b o w y c h żąda się p o p o w r o c i e także n o w y c h k a w a ł ó w .

w ł a ś n i e często s p o t y k a się obrazy przyszłości i r o z m o w y umar­

W W a r s z a w i e za kuźnię n o w y c h k a w a ł ó w u w a ż a się k a w i a r n i e

ł y c h . Trzeba j e d n a k przyznać, że także s p r a w y p o l i t y k i w e w n ę t r z ­

uczęszczane przez literatów, u s y t u o w a n e przeważnie w o k o l i c y

nej, szczególnie g o s p o d a r c z e j , p o j a w i a j ą się w obrazach przy­

K r a k o w s k i e g o Przedmieścia. Jest t o przypuszczalnie słuszne.

szłości. Ś w i a d c z ą o t y m d w a przykłady. Pierwszy.

Kawał j a k o g a t u n e k

literacki na p e w n o w i e l e

zawdzięcza

starym t r a d y c j o m l u d o w y m i t o najoczywiściej zwiększa j e g o
Dziadek d o w n u c z k a :

u n i w e r s a l n e o d d z i a ł y w a n i e , gdyż pasjonują się nim

- Widzisz maleńki, t u ludzie zadeptali babcię w kolejce.

p r o f e s o r o w i e u n i w e r s y t e t u jak r o b o t n i c y , ale r e d a g o w a n y jest

- W jakiej kolejce, dziadziu?

z p e w n o ś c i ą przez jakichś pisarzy.

- Kolejki p o w s t a w a ł y , g d y ludzie ustawiali się p o mięso.

zarówno

Z n a w c y p r z e d m i o t u w y m i e n i a j ą w i e l u pisarzy, którzy mają być
autorami najlepszych k a w a ł ó w . Rzecz g o d n a u w a g i , że d r u k o w a ­

- A c o t o mięso?

ne u t w o r y t y c h pisarzy odznaczają się przeważnie daleko p o s u ­
niętym k o n f o r m i z m e m i uderzającą niedbałością k o n s t r u k c j i , c o

I drugi.

n a s u w a podejrzenie, że ich t w ó r c z a energia w y ł a d o w u j e się
A n d e r s i Mikołajczyk, n o w i w ł a d c y Polski, idą z Bel­
w e d e r u na miasto. W o k o l i c a c h A g r i k o l i zwraca ich u w a g ę
stary żebrak w ł a c h m a n a c h . Ależ t o G o m u ł k a ! - w o ł a
A n d e r s - no, t e g o nie p o w i n n o być. W p r a w d z i e to
k o m u n i s t a , ale zasłużony, p o w i n i e n mieć jakąś rentę.

w m ó w i o n e j miniaturze epickiej nie mając siły na w y p e ł n i e n i e

- Tak o d p o w i a d a M i k o ł a j c z y k - ja już n a w e t m ó w i ł e m

je się w y s o c e p r a w d o p o d o b n e , niestety, s p r a w d z i ć je t r u d n o ,

o t y m p r e m i e r o w i , ale t e n C y r a n k i e w i c z taki zawzięty, nie

intelektualną i artystyczną tkanką t a k i c h k o n s t r u k c j i , które by
m o g ł y u d ź w i g n ą ć jakieś bardziej s k o m p l i k o w a n e p r a w d y o ś w i e ­
cie i życiu, a w i ę c z natury rzeczy m u s i a ł y b y być większe i nie
m o g ł y b y się z a d o w o l i ć błyskami p o i n t y . Przypuszczenie t o w y d a ­
g d y ż kawał, jak się rzekło, jest z reguły a n o n i m o w y .
M a też wszelkie c e c h y s p o n t a n i c z n e j t w ó r c z o ś c i a n o n i m o w e j .

chce się zgodzić.

W k o l p o r t a ż u n i e w ą t p l i w i e ulega deformacji, często zamierzonej,
G o d z i się zaznaczyć, że C y r a n k i e w i c z bardzo często w y s t ę p u j e
w

dzisiejszych k a w a ł a c h jako premier polski p o d

gdyż w y b i t n i kawalarze d o s t o s o w u j ą poszczególne u t w o r y d o

wszelkimi

s w o i c h u p o d o b a ń i m o ż l i w o ś c i interpretacyjnych. Nikt nie ma

m o ż l i w y m i rządami. ( N a w e t p o d p a n o w a n i e m C h i ń c z y k ó w j a k o

0 t o d o n i c h ż a d n y c h pretensji. Kawały z d e z a k t u a l i z o w a n e bez

Ju-Tsy-Ran.)

ceremonii d o s t o s o w u j e się d o n o w y c h o k o l i c z n o ś c i .

Pojęcie

o r y g i n a ł u nie ma tutaj z a s t o s o w a n i a , p o d o b n i e jak w

innych

D o k a w a ł ó w p o l i t y c z n y c h należy wreszcie zaliczyć w s z e l k i e g o
rodzaju parodie n a p i s ó w , n a g r o b k i , epitety, zagadki, przekorne

g a t u n k a c h literatury m ó w i o n e j . Nikt nie oczekuje o d kawalarza

r o z w i ą z y w a n i e s k r ó t ó w , d o b i e r a n i e s ł ó w , które brzmią jak n a z w y

w i e r n o ś c i a u t o r o w i , natomiast w s z y s c y żądają o d niego absolut­

cudzoziemskie.
w

(Przykład: J a p o ń s k a nazwa sklepu

Polsce L u d o w e j : Nagie Haki.)

Niektóre z t y c h

mięsnego

nej aktualności

utworów,

twórczość

i nowości.

Kult

nowości,

całego ś w i a t a , najjaskrawiej

przenikający

przejawia się

dziś
chyba

należących t y l k o d o pogranicza k a w a ł u , ale najoczywiściej peł­

w p o l s k i m kawale. Nie ma większej o b e l g i dla kawalarza, jak

niących j e g o funkcje] w y d a j ą się ze w s z e c h miar g o d n e u w a g i , jak

posłyszeć z ust słuchaczy w y r z u t : stary k a w a ł !

np. f i k c y j n y

napis na transparencie n i e s i o n y m w

pochodzie

p i e r w s z o m a j o w y m (ok. r. 1 9 6 0 ) :

10. Funkcje dzisiejszego

kawału, jakkolwiek

doniosłe,

nie

w y d a j ą się zbyt r ó ż n o r o d n e . J e d n ą z n i c h spełniała d a w n i e j prasa,
a p o części także teatr i literatura d r u k o w a n a .

O b y w a t e l u ! Żyjąc powiększasz d e f i c y t p a ń s t w a !

Polega o n a na t y m , że kiedy w gazetach p o j a w i się dzisiaj jakaś
o p i n i a , która nie przekonuje p u b l i c z n o ś c i , a n a w e t budzi jej

Dar Stalina, Pałac Kultury i Nauki w z n i e s i o n y w

centrum

W a r s z a w y przez a r c h i t e k t ó w rosyjskich, w y w o ł a ł całą serię k a w a ł ó w - k o m e n t a r z y . O t o niektóre z n i c h .

sprzeciw, w k r ó t c e

na t e n sam t e m a t

p o w s t a j e jakiś

kawał

1 natychmiast obiega stolicę, a p o t e m cały kraj. Tę f u n k c j ę m o ż n a
by nazwać polemiczną. D a w n i e j j e d n a gazeta

polemizowała

z d r u g ą . Dziś wszystkie gazety piszą t o samo, a p u b l i c z n o ś ć
- Koszmarny sen p i j a n e g o cukiernika.
Broniewskiemu.)

(Przypisywane

polemizuje z nimi przy p o m o c y k a w a ł ó w . D r u g ą funkcję, którą
dziś pełni kawał, można by nazwać piętnującą: ludzi, s t o s u n k i ,
kariery. Obie f u n k c j e nadają k a w a ł o w i w i e l k ą d o n i o s ł o ś ć s p o ł e ­

- Mały, ale g u s t o w n y . ( T o - zdaniem kawalarzy - miał
powiedzieć

Gerard

Philippe

podczas

swego

czną i p o l i t y c z n ą i d e c y d u j ą o j e g o p o w o d z e n i u dziś. Publiczność

pobytu

z w y k ł a o c z e k i w a ć s p r a w i e d l i w o ś c i o d k a w a ł u , toteż n i e p o k o i się,

Warszawsko-Wiedeńskiej

* Sobór p r a w o s ł a w n y na Placu Saskim z b u d o w a l i Rosjanie w
I. 1 8 9 4 - 1 9 1 0 . M i a ł o n nadać ś r ó d m i e ś c i u charakter rosyjski.
Rozebrano g o w I. 1 9 2 4 - 2 6 .

w Warszawie.)
- Dawny

dworzec

w stanie erekcji.
8

Kolei

�g d y jakieś gorszące w y d a r z e n i e d ł u g o nie w y w o ł u j e o c z e k i w a n e j
riposty. Cóż, nie ma k a w a ł ó w ? - w y p y t u j ą w t e d y słuchacze. Nie
ma - o d p o w i a d a j ą z a w s t y d z e n i artyści. Z j a w i s k o takie b y w a
k o m e n t o w a n e na r ó w n i z klęskami ż y w i o ł o w y m i . Kolportaż
n o w e g o k a w a ł u w y w o ł u j e w takiej c h w i l i ł a t w o w y c z u w a l n e
uczucie ulgi jak p i o r u n p o u p a l n y m d n i u .

epickiej, a p u b l i c z n o ś ć przyzwyczaja się zaspokajać przy p o m o c y
t e g o g a t u n k u tyle potrzeb d u c h o w y c h , każe się lękać, że m i m o
ś w i e t n e g o r o z w o j u k a w a ł nie u d ź w i g n i e j e d n a k w s z y s k i c h zadań,
jakie w n o w o c z e s n y c h s p o ł e c z e ń s t w a c h s p o c z y w a j ą z w y k l e na
barkach literatury.
1966

Nic d z i w n e g o , że kawalarze, którzy m i e w a j ą najświeższe k a w a ­
ły, zajmują u nas w y s o k i e s t a n o w i s k o w hierarchii społecznej
i towarzyskiej. Tak jest zresztą w e w s z y s t k i c h krajach socjalistycz­
nych.
W W a r s z a w i e m ó w i się, że na o s t a t n i m zjeździe p r a c o w n i k ó w
radiofonii w M o s k w i e p o s ł o w a c h „ p r o s i m y na t r y b u n ę przed­
stawiciela radia E r y w a ń " na sali rozległy się b u r z l i w e b r a w a .
Zdaje się jednak, że był t o j e d y n y tak o t w a r c i e w y r a ż o n y h o ł d ,
z ł o ż o n y t w ó r c o m k a w a ł ó w . Na o g ó ł nie m o g ą oni liczyć i nie liczą
na p u b l i c z n e uznanie. S ł a w ę zagarniają za nich z reguły kawalarze
kolporterzy, którzy nie b y w a j ą a u t o r a m i .
K o l p o r t o w a n i e k a w a ł ó w , p o d w z g l ę d e m materialnym zupełnie
bezinteresowne, daje d u ż o z a d o w o l e n i a i, jak się rzekło, w y s o k i e
miejsce w hierarchii społecznej i towarzyskiej. Nie zawsze b y w a ł o
bezpieczne. Za czasów Stalina groziło za t o aresztowanie, n a w e t
obóz koncentracyjny, co upamiętniono w o s o b n y m kawale:
- Kto z b u d o w a ł kanał W o ł g a - D o n ?
- Anegdotcziki.

Dziś kolportaż m ó w i o n y nie natrafia na t r u d n o ś c i .
Fakt t e n t ł u m a c z y się bardzo prosto. S t w i e r d z o n o , że d o
najwdzięczniejszych słuchaczy k a w a ł u należą c z ł o n k o w i e Biura
P o l i t y c z n e g o s t a n o w i ą c y najwyższą w a r s t w ę g r u p rządzących.
Wiele k a w a ł ó w p o l i t y c z n y c h p o w s t a j e p o d o b n o w sferach w y s o ­
kich d y g n i t a r z y p a r t y j n y c h .
1 1 . Przegląd w s z y s t k i c h z a g a d n i e ń tutaj p o r u s z o n y c h n a s u w a
następujące w n i o s k i . ( 1 ) Kawał, będąc w zasadzie nielegalną
dziedziną t w ó r c z o ś c i , najlepiej, jak się zdaje, spełnił wszystkie
postulaty, jakie na p r o g u Polski L u d o w e j p o s t a w i o n o naszej
literaturze: stał się - j a k o j e d y n y ! - g a t u n k i e m m a s o w y m , pas­
j o n u j ą c y m wszystkie w a r s t w y s p o ł e c z e ń s t w a , a d o t e g o na
w s k r o ś w s p ó ł c z e s n y m , b o ściśle w y n i k a j ą c y m z naszego życia
i skrajnie z a a n g a ż o w a n y m . U p o d o b a n i e , jakie budzi w sferach
rządzących, zdaje się ś w i a d c z y ć , że spełnił s w o j e zadanie w s p o ­
sób c a ł k o w i c i e zaspokajający o c z e k i w a n i a i aspiracje literackie
o b e c n y c h m e c e n a s ó w literatury. ( 2 ) J u ż z u w a g i na t o k a w a ł
bezspornie p o w i n i e n się stać p r z e d m i o t e m badań n a u k o w y c h .
( 3 ) Potrzeba badań w y n i k a także stąd, że k a w a ł stał się w Polsce
L u d o w e j n a j ż y w o t n i e j s z y m g a t u n k i e m literackim p o d w z g l ę d e m
a r t y s t y c z n y m . Jest - t o nie ulega najmniejszej w ą t p l i w o ś c i
- znacznie bardziej zajmujący o d dzisiejszej n o w e l i czy p o w i e ś c i
polskiej, a w c a l e nie jest o d nich bardziej o r d y n a r n y . Dlatego też
badacze dobrze by uczynili p o ś w i ę c a j ą c k a w a ł o w i c h o ć część tej
i n w e n c j i b a d a w c z e j , którą p o ś w i ę c a j ą współczesnej prozie d r u ­
k o w a n e j . ( 4 ) Znaczenie, jakie k a w a ł zyskał w dzisiejszej Polsce,
budzi r ó w n i e ż p e w n e o b a w y . Fakt, że t y l u t w ó r c ó w zdaje się
w y c z e r p y w a ć energię t w ó r c z ą w niepisanej, ulotnej miniaturze

POST S C R I P T U M
O d kiedy istnieje w Polsce Drugi Obieg? Należy sądzić, że o d
c h w i l i , w której tekst uchylający się o d k o n t r o l i cenzora był
w stanie docierać d o różnych ś r o d o w i s k c z y t e l n i c z y c h . A r c y przykład: Biuletyn K O R u , p r z e p i s y w a n y na z w y k ł e j maszynie d o
pisania, za t o w takiej ilości, że m ó g ł spełnić o b a w y l i c z o n e w y ż e j
warunki.
W i e l k i e przełomy m i e w a j ą s w o i c h s k r o m n y c h p o p r z e d n i k ó w .
D r u k o w a n y t u Wstęp do teorii kawału m o ż n a d o t a k i c h poprze­
d n i k ó w zaliczyć. G d y się p o j a w i ł na p r z e d w i o ś n i u 1 9 6 6 , był
czytany i d y s k u t o w a n y w j e d n y m t y l k o ś r o d o w i s k u . Za t o
napisany był już bez myśli o cenzorze. ( C o zresztą jasno z j e g o
treści w y n i k a . )
Liczba o d b i o r c ó w nie zawsze rozstrzyga o d o n i o s ł o ś c i z j a w i s ­
ka. W i d z i m y t o na przykładzie d r u k o w a n e g o t u t e k s t u . W r o k u
1 9 6 6 miał o n n i e w i e l u c z y t e l n i k ó w , za t o - trzeba przyznać
- w y j ą t k o w o k o m p e t e n t n y c h . Recenzję j e g o pierwszej wersji
napisał dr Jerzy T i m o s z e w i c z ( k t ó r e m u na t y m miejscu w y r a ż a m
gorące p o d z i ę k o w a n i e ) . Wersja d e f i n i t y w n a , przepisana na m a ­
szynie i w ł ą c z o n a d o większej całości, została p o p r a w i o n a p o d
w p ł y w e m u w a g dr. T i m o s z e w i c z a .
O d c h w i l i u k o ń c z e n i a tej wersji u p ł y n ę ł o bez mała ć w i e r ć
w i e k u . W t y m czasie k a w a ł literacki żył jeszcze i n a w e t w z b o g a c i ł
się o n o w e arcydzieła ( b y w s p o m n i e ć c h o ć b y z n a k o m i t y cykl
l e n i n o w s k i ) , nie d o t r w a ł j e d n a k d o k o ń c a ancien r e g i m e ' u ,
w y p a r t y p o d koniec m i n i o n e j epoki przez żart r y s u n k o w y . ( W tej
c h w i l i osiągający przypuszczalnie a p o g e u m s w e g o r o z w o j u . )
Fakt t e n stawia autora w szczególnej sytuacji. H i s t o r y c z n y jest
już dziś b o w i e m i temat, i j e g o ujęcie i - m ó w i ą c j ę z y k i e m
u r z ę d o w y m - „ s p o s ó b r o z p o w s z e c h n i a n i a " , charakterystyczny
dla życia i n t e l e k t u a l n e g o p e w n y c h g r u p inteligencji polskiej lat
sześćdziesiątych naszego w i e k u .
A t r a k c y j n o ś ć tekstu zmniejszyła się przez t o . N i e może o n już
dziś tak b a w i ć , jak czynił t o w c h w i l i s w e g o p o w s t a n i a . N i e p o ­
strzeżenie natomiast stał się z a b y t k i e m , w z b u d z a j ą c zaintereso­
w a n i e czasopisma n a u k o w e g o w y d a w a n e g o przez Polską A k a ­
d e m i ę Nauk.
Ten ostatni w z g l ą d z a d e c y d o w a ł o s p o s o b i e j e g o w y d r u k o w a ­
nia. O p u s z c z a m y w n i m dzisiaj j e d e n kawał, z u w a g i na t o , że
m ó g ł b y zabrzmieć n i e s p r a w i e d l i w i e . Resztę p o z o s t a w i a m y bez
z m i a n , w przekonaniu że najważniejszy dla dzisiejszego c z y t e l ­
nika może się okazać charakter zabytku, d r o b n e g o w p r a w d z i e
i p o k r a c z n e g o , ale też przez t o w ł a ś n i e z n a m i e n n e g o dla t a m t y c h
czasów.
ZR
W a r s z a w a , 1 5 listopada 1 9 8 9

„ Ś w i ę t o W i o s n y " , W a r s z a w a 1 9 8 9 . F o l . : Krzysztof S a b a k

9

�Fot.: Erazm C i o ł e k

ty
4 1

...'j.

V

Fot.: Krzysztof S a b a k

-.*

ft

.v

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10835" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10813">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/62388dc5836dc3649c5219b734a33279.pdf</src>
        <authentication>5c825d349a06344af674ff9b69026b25</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129137">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5570</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129138">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129139">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129140">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5179</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129141">
                <text>Wstępniak / Barbarzyńca 2008 nr 2(12)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129142">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne; s.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129143">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129144">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129145">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129146">
                <text>B A R B A R Z Y Ń C A
Redakcja

Marcin Bartoszek (redaktor naczelny), Michał Bator,
Weronika Chodacz (fotoedytor), Przemysław Ciura,
Joanna Florczak, Artur Karwat Michał Nieniewski
Katarzyna Nowak, Marcin Taboła, Dariusz Żukowski
Współpracują

Agnieszka Bukowczan, Łukasz Sochacki
Wydawca

Stowarzyszenie „Archipelagi Kultury"
ul. Nad Sudołem 18/11,31 -228 Kraków
oraz
Kolo Naukowe Studentów Etnologii i Antropologii
Kulturowej UJ przy współpracy z Instytutem Etnologii
i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego
Adres redakcji

ul. Gołębia 9, 31-007 Kraków
e-mail: barbarzynca@iphils.uj.edu.pl
tel. 012 663 15 32, tel./faks 012 663 15 31
http://barbarzynca.com
Recenzje

naukowe

Kobieta w habicie - o
siostry za\onnej
Trup i estetyka

wizualności

Prof. dr hab.
Czesław Robotycki

Analiza recepcji serialu Siódme niebo
w Polsce
Co się kryje w „Naszej klasie"
Jeżyk, poznanie i rzeczywistość
w se­
mantyce ogólnej Alfreda Korzybskiego
Świat jako
bezprzedmiotowość
Zaburzenia jedzenia ja\o fenomen
kulturowy

Prof. dr hab.
Piotr Kowalski

Malarskie próby śmierci
Malewicza

Dr hab.
Dariusz Czaja

Kazimierza

Opieka edytorska i techniczna
WYDAWNICTWO

JAK

www.jak.krakow.pl
ul. Zacisze 7, 31-156 Kraków
Projekt

okładki

Dariusz Żukowski
Fotografie na I stronie okładki: xxx
Fotografie na I I , III i IV stronie okładki: Igor Herzyk
Nakład 800 egz.
W sprawie prenumeraty prosimy o kontakt z redakcją.
Prosimy nadsyłać propozycje artykułów do publikacji przez e-mail.
Materiałów nie zamówionych nie zwracamy. Redakcja zastrzega
sobie prawo dokonywania skrótów w tekście, adiustacji oraz zmiany
tytułu.
Od instytucji oraz firm związanych z kulturą i nauką przyjmujemy
propozycje umieszczenia reklamy w czasopiśmie.

Redakcja dziękuje za wsparcie finansowe
Instytutowi Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ oraz
jego Dyrektorowi prof. dr. hab. Czesławowi Robotyckiemu,
a także Dziekanowi Wydziału Historycznego UJ
prof. dr. hab. Andrzejowi Banachowi

Wstępniak
W numerze dwunastym kładziemy nacisk na współ­
czesność. Proponujemy dwie ważne rozmowy: z Bo­
rysem Malkinem, niestrudzonym badaczem Indian,
który znał i opisywał ostatnich dzikich, zanim stali się
„lumpenproletanatem dżungli" i zaczęli nosić chińskie
podkoszulki, oraz z Antonim Bartoszem, nowym dy­
rektorem krakowskiego muzeum etnograficznego, któ­
ry przedstawia swoje poglądy na to, jak powinno wy­
glądać muzeum, i opowiada o swoich etnograficznych
pasjach. Dla kontrapunktu proponujemy też śmieszno-straszny tekst-impresję, który stanowi komentarz do
archaicznych sposobów wystawiania.
Z Veblenowskim buntem mas w tle spróbujemy od­
powiedzieć na pytanie: Co się {ryje w „Naszej kla­
sie"?, jednym z najczęściej komentowanych polskich
fenomenów internetowych ostatniego roku. Tekst
0 Siódmym niebie na przykładzie tego właśnie serialu
analizuje obraz rzeczywistości kreowany w mediach
1 przypisywane mu znaczenia. Przyjrzymy się także
największej międzynarodowej wystawie fotograficznej
World Press Photo oraz skrajnym, chociaż regularnie
powtarzającym się, reakcjom widzów i komentatorów,
jakie wystawa budzi każdego roku.
W dwóch tekstach proponujemy tematykę ciała, jego
obrazu i postrzegania: do problemu tego z różnych
stron podchodzą artykuły o wizualności siostry za­
konnej oraz zaburzeniach odżywiania w historii,
mediach i kulturze masowej. Proponujemy też dwa
różne spojrzenia na awangardę, suprematyzm i postać
Kazimierza Malewicza: jedno przez pryzmat utopii,
drugie fenomenologiczne, stanowiące interpretację
jednego z najbardziej przełomowych współczesnych
dzieł sztuki.
Numer zamykają Etnowieści [tu podamy prawidłowy
tytuł] - nowa stała rubryka, w której komentujemy
wybrane wiadomości prasowe o szczególnie ciekawym,
etnologicznym charakterze.
Zapraszamy do lektury!
Redakcja

BARBARZYŃCA

ł\

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11476" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11454">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/40d438978570bafec4c7e952e40c6bd1.pdf</src>
        <authentication>8e98cc7e73d1639f128b66e5ca3028b8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136706">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5586</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136707">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136708">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136709">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5194</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136710">
                <text>Wstępniak / Barbarzyńca 2008 nr 3 (13)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136711">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136712">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136713">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136714">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136715">
                <text>ARBARZVNCA

T

Redakcja
Marcin Bartoszek
Weronika Chodacz (redaktor naczelna)
Przemysław Ciura
Joanna Florczak
Artur Karwat
Michał Nieniewski
Katarzyna Nowak
Łukasz Sochacki
Marcin Tabola
Dariusz Żukowski
Wydawca
Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury"
we współpracy z Kołem Naukowym Studentów Etnologii
i Antropologii Kulturowej UJ oraz Instytutem Etnologii
i Antropologii Kulturowej UJ
A d r e s w y d a w c y i redakcji
ul. Gołębia 9
31-007 Kraków
e-mail: redakcja@barbarzynca.com
tel.012 663 15 32
tel./faks 012 663 15 31
http://barbarzynca.com

Skupimy się natomiast na dramatach Leśmiana. Powie­
my kilka słów o teatrze w Internecie. Z Krystianem Lupą
porozmawiamy o tym, dlaczego pisanie jest konieczne
i w sumie niemożliwe. Zachęceni tym paradoksem, spró¬
bujemy jeszcze wyrazić niewyrażalne. A dla odprężenia
wyruszymy w świat: zdrzemniemy się w aborygeńskim
Czasie Snu i opowiemy kilka mitów Winnebago.
Zapraszamy do lektury.

Recenzje n a u k o w e
neTTheatre
MilczącespoĄanie dwóch teatrów
Ojcobó(j)stwo

rzynasty numer „Barbarzyńcy" jest częściowo o te­
atrze. Należałoby pewnie zacząć od słów: „Już
Eurypides...". Pozwolimy sobie jednak być przewrotni
i o tragediach Greków me wspomnimy ani słowem. Nie
odniesiemy się też do pochopnego, ale dość popularnego
w niektórych kręgach stwierdzenia pewnego Anglika, że
teatrem świat, a aktorami ludzie, „którzy kolejno wchodzą
i znikają". W końcu nikt tego do dziś me udowodnił. Nie
żeby me próbowano! Gdy pewien amerykański badacz
raz a dobrze zajął się teatrem życia codziennego, mar­
ketingowi spece zaraz sprowadzili jego śmiałą metaforę
do technik autoprezentacji. Z marketingiem nam me po
drodze. Dlatego o tym wszystkim pisać me będziemy.

Prof. dr hab.
Piotr Kowalski
Prof. dr hab.
Czesław Robotycki

Figura tricotera

Dr hab.
Andrzej Szyjewski

Jeżyk, zagłady -jezy\ świadectwa
O bombie

Dr hab.
Dariusz Czaja

Redakcja
Claude Levi-Strauss, myśliciel nieoswojony,
badacz smutnych tropików, wielbiciel potraw
surowych i ugotowanych, który jak nikt inny
opowiada o rysiu, a przede wszystkim znakomity
antropolog, c z ł o n e k A k a d e m i i Francuskiej,
doktor honoris c g u s g piętnastu u n i w e r s y t e t ó w ,
w s p ó ł t w ó r c a strukturalizmu,
28 listopada tego roku s k o ń c z y ł "100 lat.
Panie Profesorze, d z i ę k u j e m y
i i y c z y m y zdrowia!

Opieka edytorska i techniczna

R e d a k c j a pisma

„Barbarzyńca"

WYDAWNICTWO

JAK
www.wydawnictwojak.pl
ul. Zacisze 7,31-156 Kraków
Projekt okładki
Dariusz Żukowski
Nakład 650 egz.
W sprawie prenumeraty prosimy o kontakt z redakcją.
Prosimy nadsyłać propozycje artykułów do publikacji przez e-mail
(szczegółowe wskazówki na naszej stronie internetowej).
Materiałów nie zamówionych nie zwracamy.
Od instytucji oraz firm związanych z kulturą i nauką przyjmujemy
propozycje umieszczenia reklamy w czasopiśmie.

Redakcja dziękuje za wsparcie finansowe Prorektorowi UJ
prof. Andrzejowi Mani, Prodziekanowi Wydziału Histo­
rycznego UJ prof. Janowi Świcchowi, Fundacji „Bratniak"
oraz Radzie Kól Naukowych UJ.

Claude L é v i - S t r a u s s , penseur sauvage.,
explorateur de tristes tropiques, amateur du cru
et du cuit, conteur i n é g a l é de l'histoire du lynx
et - avant tout - anthropologue de renommé
mondiale, membre de l ' A c a d é m i e f r a n ç a i s e ,
docteur honoris causa de quinze universités,
cofondateur du structuralisme fete,
le 28 novembre prochain, son centenaire.
Monsieur le Professeur, nous vous remercions et
souhaitons une excellente s a n t é !
La

rédaction

de

„Barbarzyńca"

BARBARZYŃCA

3 (13) PDD8

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6210" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6190">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/57dafa3f9629f9a77d5c255857d8b64f.pdf</src>
        <authentication>855534ab46a33ed4eefaaffd92e8a908</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73951">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5632</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73952">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73953">
                <text>2012</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73954">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5235</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73955">
                <text>Wstępniak / Barbarzyńca 2012 nr 1 (18)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73956">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2012 nr 1 (18)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73957">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73958">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73959">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73960">
                <text>B A R B A R Z Y Ń C A
Redakcja
Weronika Chodacz, Przemysław Ciura, Joanna Florczak,
Hubert Francuz, Katarzyna Grzywacz, Artur Karwat, Katarzyna
Kleczkowska, Beata Kopacka, Małgorzata Kopecka, Krzysztof
Kudlik, Antonina Lisiecka, Michał Nałęcz-Nieniewski (redaktor
naczelny), Katarzyna Nowak, Oriana Radzion, Łukasz Sochacki,
Monika Widzicka, Filip Wróblewski, Dariusz Żukowski
Współpraca: Marcin Bartoszek, Jakub Steblik
Wydawca
Stowarzyszenie Antropologiczne .Archipelagi Kultury"
http://archipelagikultury.org
Adres kontaktowy wydawcy i redakcji
ul. Gołębia 9
31-007 Kraków
e-mail: redakcja@barbarzynca.com
tel. 12 663 15 32
tel./faks 12 663 15 31
http://barbarzynca.com
Recenzje

naukowe
Na progu świętości:
trickster i kapłan

Dr hab. Janusz Barański

Podróż w stronę tożsamości
Kolekcjonerzy wspomnień
w cyfrowym archiwum

Barbarzyńca 2.0
Po długiej przerwie „Barbarzyńca" powraca w nowym
wcieleniu: w wersji elektronicznej, dostępnej za darmo
na naszej stronie. Nadal nic, co ludzkie, nie jest mu
obce. Przygląda się mechanizmom, które każą archiwi­
zować wspomnienia w elektronicznych bazach danych.
Zastanawia się, w jakim celu człowiek stworzył postać
trickstera. Odkrywa głębokie znaczenie najbardziej zdawałoby się - błahych motywów twórczości ludowej.
Interesuje się wpływem pisma linearnego na nasz sposób
myślenia, analizą antropologiczną literatury, fotografii
i filmu. I zadaje sobie pytanie, czy to już wszystkoizm?
Żeby się nie pogubić, podejmuje refleksję nad schedą
etnologii, jej teraźniejszości i przyszłości w Polsce.
Oto kolejny numer odzwierciedlający zainteresowania
młodych badaczy.

O przestrzeni i porządku pisma
Świat zamknięty w obrazie

Redakcja

Dr hab. Dariusz Czaja

Na marginesie Murzynowa
Jacka Olędzkiego
Między oralnością
a cyrograficznością

Dr hab. Marcin Brocki

Projekt typograficzny
Wydawnictwo Jak, http://jak.krakow.pl
Projekt

okładki

Dariusz Żukowski, http://zen.stricte.net
Z d j ę c i a na o k ł a d c e
Przemek Szuba, http://footszak.blox.pl
Skład
Małgorzata Kopecka
Fotografie
Przemek Szuba
Korekta
Redakcja
Tłumaczenie
Anna Kruk
Prosimy nadsyłać propozycje artykułów do publikacji przez
e-mail (szczegółowe wskazówki na naszej stronie interneto­
wej). Materiałów niezamówionych nie zwracamy. Od insty­
tucji oraz firm związanych z kulturą i nauką przyjmujemy
propozycje umieszczenia reklamy w czasopiśmie.

BARBARZYŃCA

1(18)

PD1P

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10697" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10675">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/92d101c5a19a01b5ab2c2a0e120c01c7.pdf</src>
        <authentication>a7cbe5e295660432245be6d1ecc31b8f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127465">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5542</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127466">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127467">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127468">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5153</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127469">
                <text>Wstępniak/ Barbarzyńca 2008 nr 1 (11)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127470">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127471">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127472">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127473">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127474">
                <text>2

Sprawa barbarzyńcy. Reaktyw
Po dwóch latach „Barbarzyńca" pojawia się znowu.
Nie po raz pierwszy przejawia swoje zamiłowanie do
ukrywania się. W historii zatoczył j u ż koło. W starożyt­
nej Grecji należał do sfery niezrozumiałej i nieprzejrzy­
stej, posługiwał się bełkotliwą mową i miał dziwaczne
zwyczaje. Nastał jednak wiek dziewiętnasty, panowie
w korkowych kapeluszach z notesami w dłoni pojawili
się w dżungli i pojmali barbarzyńcę, skatalogowali go,
odsłonili, obnażyli i opisali, a niejaki Lewis Morgan przy­
dzielił mu środkowy spośród trzech szczebli na swojej
trzystopniowej drabinie rozwoju cywilizacji. Trzeba było
lat, by barbarzyńca znów zaczął zaskakiwać, by to, co
oswojone, stało się obce. Takjakzaskakuje futurystyczna
czcionka w tytule czasopisma, surrealizm jął przetwa­
rzać naszą wygodną i oswojoną rzeczywistość: tworzyć
nieoczekiwane zestawienia, dziwić się na nowo j u ż raz
poznanemu światu, zrównywać sztukę z nauką. Dzicy
wtargnęli w nasz świat.
W każdym razie barbarzyńca się odnowił, poniósł też
wszystkie koszty z tym związane. Jego szczegółowo opi­
sane przez Morgana cechy przestały być aktualne, prze­
stał być przejrzysty. Dlatego badacze porzucili klarow­
ne, optymistyczne teorie, jak ewolucjonizm, w którym
wszystko idzie ku lepszemu i kończy się happy endem,
a zwrócili się ku dziedzinom mniej zrozumiałym — fizyce
kwantowej i teorii nieokreśloności. Nowy barbarzyńca
nie zamieszkuje j u ż odległego terytorium, ale na pozór
znaną rzeczywistość, czai się w trzewiach miasta, ale
także w nas, o czym przekonuje psychoanaliza. Dlatego
nie ograniczamy się tylko do jednej metody. Może go
odnaleźć antropologia, ale też historia, a może fotografia
i reportaż. Takjakzwiedza się wunderkamerę czy gabinet
osobliwości, my próbujemy zdobywać wiedzę o barba­
rzyńcy, gromadzimy rozmaite wątki. Dlatego interesuje
nas film i architektura, chcemy dotrzeć do mitu Europy,
ale Polakami grającymi do kotleta też nie pogardzimy.
Zapraszamy do lektury nowego, jedenastego numeru
reaktywowanego „Barbarzyńcy".

5
•M

Redakcja

$
&lt;

•

i—•

o
LL

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9563" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9541">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5f739c588142b2219fa060c29a550a5a.pdf</src>
        <authentication>1170f1712f379e840b4619bcfe68a02a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113881">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5602</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113882">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113883">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113884">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5208</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113885">
                <text>Wstępniak/ Barbarzyńca 2009 nr 1 (14)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113886">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne,2009 nr 1 (14)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113887">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113888">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113889">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113890">
                <text>BARBARZYŃCA

Ciało i dusza

Redakcja

w:
r

Marcin Bartoszek, Weronika Chodacz (redaktor naczelna),
Przemysław Ciura, Joanna Florczak, Artur Karwat,
Antonina Lisiecka, Dominika Misiak, Anna Mrozowska,
Michał Nałecz-Niemewski, Katarzyna Nowak, Łukasz
Sochacki, Dariusz Żukowski

numerze, k t ó r y w ł a ś n i e oddajemy w r ę c e Czy­
telnika, pragniemy z a s t a n o w i ć s i ę nad c i a ł e m

( w i ę c t e ż p ł c i ą ) i d u s z ą (w r o z u m i e n i u z a r ó w n o

psycho- jak i antropologicznym) oraz z a l e ż n o ś c i a m i ,

Współpracownicy
Maciej Zborek, Justyna Żurek

jakie z a c h o d z ą m i ę d z y m m i . Dusza m a s i ę do c i a ł a
tak jak duch do materii. M e t a f i z y c z n ą

równowagę

Wydawca

m i ę d z y t y m i elementami symbolizuje

Dziewiątka.

Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury"
oraz Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ

D z i e w i ę ć (wynik m n o ż e n i a trzech przez trzy) pod
k a ż d y m w z g l ę d e m oznacza p e ł n i ę . D z i e w i ę ć jest c h ó ­

Adres wydawcy i redakcji

ul. Gołębia 9
31-007 Kraków
e-mail: redakcja@barbarzynca.com
tel. 012 663 15 32
tel./faks012 663 15 31
http://barbarzynca.com

r ó w anielskich, k r ę g ó w piekielnych, sfer niebieskich.

Recenzje naukowe

D z i e w i ę ć m i e s i ę c y trwa c i ą ż a . Cyfra d z i e w i ę ć m a nie­

Szminka i krew

Przez d z i e w i ę ć d n i t r w a j ą eleuzyjskie misteria. D z i e ­
w i ę ć jest ż y w o t ó w Kota Fritza. D z i e w i ę ć m u z przy­
chodzi na ś w i a t wskutek d z i e w i ę c i u m i ł o s n y c h nocy.

Prof. dr hab.
Czesław Robotycki

Pojęcie refleksyjnosci...

z w y k ł e w ł a ś c i w o ś c i : 2x9 = 18, za zarazem 1 + 8 = 9 i tak
a ż do 9x9. Ponadto 1 + 2 + 3 + 4 + 5 + 6 + 7 + 8 + 9 = 4 5
a

Głodomór...

Prof. dr hab.
Piotr Kowalski

Ludzie progowi

Prof. UJ dr hab.
Zbigniew Libera

„Arabska"polityka

zagraniczna... | Dr hab. Adam Bieniek

4 + 5 = 9 i liczba 123456789 jest podzielna przez 9.

K a ż d y z trzech ś w i a t ó w (niebo, z i e m i ę i podziemia)
symbolizuje trójkąt, cyfra trzy. 3x3 = 9.
Przy n a t ł o k u a r g u m e n t ó w me pozostaje n a m m c
innego, jak p o d n i e ś ć c e n ę do najdoskonalszej

Dzie­

Opieka edytorska i techniczna

w i ą t k i , lepszej nawet od ś w i ę t e j S i ó d e m k i (bo rosną­

WYDAWNICTWO

ce koszty d r u k u i u s ł u g me m a j ą t u mc do rzeczy).

JAK

Obiecujemy solennie, ż e kolejny wzrost ceny n a s t ą p i

www.wydawnictwojak.pl
ul. Zacisze 7, 31-156 Kraków
Projekt

n a j w c z e ś n i e j w 2011 r o k u do 13 z ł o t y c h .

okładki

Redakcja

Dariusz Żukowski
F o t o g r a f i e n a I i 4 s. o k ł a d k i

Krzysztof Pękowski
Nakład 800 egz.
W sprawie prenumeraty prosimy o kontakt z redakcją. Prosimy nadsyłać
propozycje artykułów do publikacji przez e-maił {szczegółowe wskazówki
na naszej stronie internetowej). Materiałów nie zamówionych
nie
zwracamy. Od instytucji oraz firm związanych z kulturą i nauką
przyjmujemy propozycje umieszczenia reklamy w czasopiśmie.

Zapraszamy C z y t e l n i k ó w
do n a d s y ł a n i a t e k s t ó w
na temat szeroko rozumianego
n e o n o m a d y z m u * zamieszkiwania.
A r t y k u ł y zbieramy do p o c z ą t k u

p k t . p l
PfehH* miałki Tcłelonlcznr
Dofinansowano ze
środków Ministra Kultury
i Dziedzictwa Narodowego.

Redakcja dziękuje Spółce
pkt.pl Polskie Książki
Telefoniczne za finansowe
wsparcie czasopisma.

Sprostowanie: w 13. numerze pisma zdjęcia na s. 24 i 29 błędnie podpisaliśmy.
Ich autorem jest Sławomir Guz, którego bardzo przepraszamy za pomyłkę.

lipca 2009. S z c z e g ó ł y w dziale
A k t u a l n o ś c i na naszej stronie
internetowej barbarzynca.com.

- BARBARZYŃCA

1 (14) P009

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6106" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6086">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/940c3ad4e96cd95a2e3b85c7bf4f7bde.pdf</src>
        <authentication>e02a7b74b03c2988b00a92b0aa0f79e0</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72846">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5614</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72847">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72848">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72849">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5218</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72850">
                <text>Wstępniak/ Barbarzyńca 2009 nr 3-4 (16-17)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72851">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2009 nr 3-4 (16-17)s.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72852">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72853">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72854">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72855">
                <text>BARBARZYŃCA
Redakcja
Weronika Chodacz (redaktor naczelna), Joanna
Sochacki, Dariusz Żukowski
Współpraca: Ewa Kieferling, Jakub Steblik
Wydawca
Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury"
i Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ
Adres wydawcy i redakcji
ul. Gołębia 9
31-007 Kraków
e-mail: redakcja@barbarzynca.com
tel. 012 663 15 32
tel./faks012 663 15 31
http://barbarzynca.com
Recenzje naukowe
Prof. dr hab.
Piotr Kowalski
Neozakprzemame
W czterech ścianach
Egzystencja nieautentyczna
Choroba-próba

definicji

Tom &amp; Gerry, ale bez Toma
Miasto dobrego losu

Prof. dr hab.
Czesław Robotycki
Dr hab.
Janusz Barański
Dr hab.
Marcin Brocki
Dr hab
Dariusz Czaja
Dr hab
Róża Godula-Węclawowicz

Projekt typograficzny
Wydawnictwo Jak, http://jak.krakow.pl
Projekt o k ł a d k i i s k ł a d
Dariusz Żukowski, http://zen.stncte.net
Fotografie na I i IV s. o k ł a d k i
Andrzej Kramarz, Weronika Łodzińska

Gruby
„Barbarzyńca
Czy zamieszkiwanie jest p r z e c i w i e ń s t w e m
nomadyzmu?
W niniejszym Grubym „Barbarzyńcy" rozważamy tę
kwestię. Pod sztandarem nomadyzmu zapoznamy się
z historiami europejskich i australijskich włóczęgów,
a za bohaterem filmu Gusa Van Santa wyruszymy
w podróż do wnętrza mitu.
Ponieważ jednak będąc podwójnie grubym, nie
można długo podróżować, wraz z artystką Iwoną
Zając na przykładzie squatu spróbujemy ustalić,
co jest potrzebne do zaistnienia domu. Z fotografami
Andrzejem Kramarzem i Weroniką Łodzińska zajrzy­
my do oryginalnych domostw oryginalnych ludzi. Prze­
śledzimy wizje miasta idealnego oraz ich socjalistycz­
ne wprowadzanie w życie. Odwiedzimy mieszkania
Kabylów we Francji.
Trudne zadania zostawiamy na koniec: postaramy się
zrozumieć chorobę, współczesną egzystencję, a w ja­
pońskim tańcu buto spróbujemy ostatecznie ożenić
nomadyzm z zamieszkiwaniem. I deser - kuchenne
fascynacje horroru. Zło nadciąga z patelnią!

Korekta
Paulina Kabalak

Redakcja

Nakład
800 egz.
W sprawie prenumeraty prosimy o kontakt
z redakcją. Prosimy nadsyłać propozycje artykułów
do publikacji przez e-mail (szczegółowe wskazówki
na naszej stronie internetowej). Materiałów niezamówionych nie zwracamy. Od instytucji oraz firm
związanych z kulturą i nauką przy mu emy propo­
zycje umieszczenia reklamy w czasopiśmie.
Zrealizowano
ze środków
Ministra Kultury
i Dziedzictwa Narodowego.

Mity przenikały

mnie.

Claude Lévi-Strauss

dz^kujemy Fundacji
Studentów i Absolwentów
UJ „Bratniak" za dofinansowanie
„Barbarzyńcy".
B a r d z o

f^*'V?
e U© l
J&amp;.^fe

, Ł

J

1 5

n

u

m

e

r

u

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10426" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10404">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6eadcd48fdc93c2147a16b0765b9969a.pdf</src>
        <authentication>e93345f4deba760f677f3a8aed8ba57f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123983">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6592</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123984">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123985">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123986">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="123987">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="123988">
                <text>wesele - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123989">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6162</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123990">
                <text>Wstępowanie uczestników wesela do karczmy po ślubie kościelnym/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123991">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.8.Anna Drożdż: Zwyczaje i obrzędy weselne cz.3: Współdziałanie społeczności wiejskiej podczas obrzędu weselnego (druga połowa XIX wieku i XX wiek); (mapa nr 12 )</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="123992">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.8. Anna Drożdż: Wedding customs and rituals, part 3: Cooperation of a village community during a wedding ceremony (second part of the 19th and the 20th century)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123993">
                <text>Drożdż, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123994">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123995">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123996">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123997">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123998">
                <text>Mapa 12. Wstępowanie uczestników wesela
do karczmy po ślubie kościelnym
Oprac. nauk. Anna Drożdż

Objaśnienia znaków:
Po ślubie k o ś c i e l n y m : 1 - w s t ę p o w a n o d o k a r c z m y ; 2 - z a t r z y m y w a n o się w i n n y m m i e j s c u ; 3 - informacje
p o c h o d z ą z literatury X I X - w i e c z n e j oraz m o n o g r a f i i F. O l e s i e j u k a ; 4 - z w y c z a j p r a k t y k o w a n y byt w p r z e s z ł o ś c i ;
5 - brak informacji; 6 - brak tradycji
W niektórych p u n k t a c h b a d a w c z y c h z a n o t o w a n o w y s t ę p o w a n i e w p r z e s z ł o ś c i z w y c z a j u z a t r z y m y w a n i a się
w pobliskiej k a r c z m i e p o ślubie k o ś c i e l n y m . P o c z ę s t u n e k z a z w y c z a j przynosiły z e s o b ą kobiety u c z e s t n i c z ą c e
w w e s e l u . Najczęściej p r z y s t a n e k w k a r c z m i e miał na celu p o z o s t a w i e n i e więcej w o l n e g o c z a s u o r g a n i z a t o r o m
w e s e l a na to, by mogli p r z y g o t o w a ć p o t r a w y na ucztę w e s e l n ą .
B a d a n i a P r a c o w n i A t l a s u E t n o g r a f i c z n e g o Instytutu A r c h e o l o g i i i Etnologii P A N w l a t a c h : 1 9 8 2 - 1 9 9 0 .
W o p a r c i u o informacje z e b r a n e w e d ł u g k w e s t i o n a r i u s z a nr IX: Zwyczaje i obrzędy weselne (oprac. J . G a j e k
przy w s p ó ł u d z i a l e F. O l e s i e j u k a ) :
110. Czy młodzi z drużyną wstępowali względnie wstępują do karczmy? Jak było dawniej? Jak obecnie?
Jakie
motywy powodowały
zwyczaj wstępowania
do karczmy?
(Ważne!)

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6061" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6041">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e24fd4cdb1c3a95b9d1f11155c8bef7c.pdf</src>
        <authentication>a6c48263de38029f5d4e2a8e0c9146a2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72282">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3091</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72283">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72284">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2895</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72285">
                <text>Wulkaniczne spektakle natury w sztuce nowoczesnej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72286">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4, s.536-543</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72287">
                <text>Pieńkos, Andrzej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72288">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72289">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72290">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72291">
                <text>Andrzej Pieńkos * WULKANICZNE SPEKTAKLE NATURY W SZTUCE NOWOCZESNE]

ANDRZEJ

nak stał się specjalnością epoki, w malarstwie pojawia­
jąc się już około 1740 r., najpierw w twórczości Claude-Josepha V e m e t (wersje m . i n . w Luwrze i w kolekcji
książąt Northumberland), i coraz częściej po połowie
stulecia w dorobku jego uczniów, np. Pierre-Jacquesa
Volaire, nazywanego nawet specjalistą od Wezuwiusza,
a także Charlesa Lacroix de Marseille, w twórczości
Catlo Bonavia i nawet preferującego raczej pożary Hu­
berta Robert . O w i pionierzy obrazowali erupcję lub
tylko dymy nad wulkanem przeważnie statycznie, nie
wykorzystując jeszcze malarskiej atrakcyjności ogni
z krateru, dymów, czerwonej lawy . Wizualnym spekta­
klem stał się wybuch Wezuwiusza dopiero u najwybit­
niejszych pejzażystów następnej generacji: od około
1770 r. podejmować go będą m . i n . Niemiec Jakob Ph.
Hackert , A n g l i k Joseph W r i g h t of D e i b y , Szkot Ja­
cob M o r e , Austriak Michael W u t k y . Malują go
także szwajcarski wizjoner Abraham-Louis Ducros
W pierwszych dekadach X I X wieku motyw podejmą
jeszcze m i n Achille-Etna Michallon (Paryż Luwr)
W i l l i a m T u r n e r malujący wybuch z wyobraźni ''
i przede wszystkim Johann Christian D a h l

PIEŃKOS

Wulkaniczne
spektakle natury
w sztuce nowoczesnej

7

8

ajcudowniejszym spektaklem świata" był
dla osiemnastowiecznych Europejczyków
wybuch Wezuwiusza . Niemal całkowita
nieobecność tego obrazu w kulturze wcześniejszej jest
zadziwiająca, ale jeszcze bardziej dziwna wydaje się je­
go żywiołowa popularność w epoce Oświecenia . Jakie
były tego przyczyny?
1

„N

9

11

2

1

15

Jean Starobinski w sławnej książce o X V I I I wieku,
L'invention de la liberté* przypisał kulturze całego stule­
cia „strukturę spektaklową" . Cytując Josepha Addisona z jego podstawowego dla estetyki Oświecenia eseju

Dla Josepha W r i g h t a malowanie Wezuwiusza było
podobną próbą w zakresie poszukiwania spektakulatnych efektów, jak malowanie rozświetlonych fabryk
włókienniczych w A r k w r i g h t nocą, czy dla Philippe-Jacques'a de Loutherbourg w ostatnich latach XVIII
wieku obrazowanie pełnych ognia i dymu hut w Coalbrookdale koło Manchesteru (także niemal zawsze no­
cą) . T e n alzacki artysta, interesujący się wszelkimi
możliwymi objawieniami (w t y m objawieniem Swedenborga, któremu hołdował we wspólnym z Flaxmanem
i Blake'iem stowatzyszeniu), posunął się może najdalej
spośród osiemnastowiecznych malarzy wzniosłości
w zaspokajaniu pożądliwości wzroku, wymyślając pla­
styczny teatr projekcji Eidophusikon . Wielkie wraże­
nie wywierały jego pokazy w Londynie (1781-1793)
i Dublinie, obrazujące m. i n . spektakle natury, pożary,
butze morskie, wodospady Niagary Wprawdzie sam
Loutherbourg nie pokusił się o projekcję erupcji wul­
kanu ale jego pomysły wyprzedził o rok Hugh P De­
an który wystawił w Londynie transparent représen­
tation" wybuchu Wezuwiusza

5

0 tozkoszach wyobtaźni Starobinski zarysował wizję
kultury, dla której wynalezienie wolności jest związane
z odkryciem rozkoszy patrzenia albo, inaczej mówiąc,
z odkryciem przeżycia estetycznego. Delikatny zmysł
wzroku, dostarczający ulotnych wrażeń, jest jednocze­
śnie potężny i zachłanny. Otwiera on przed ówczesną
ludzkością nowe, oświeceniowo optymistyczne per¬
spektywy, petspektywy, które nawet kataklizmy odsu­
ną w przestrzeń „sztucznych namiętności", w prze*
strzeń sztuki. A l b o - powiedzmy ostrożniej - katakli­
zmy oddane zostaną kompetencjom kultury wizualnej
(aż po poetykę pokazywania zjawisk kataklicznych we
współczesnych stacjach telewizyjnych). Dodajmy, że
samo okteślenie „spektakl" robiło wówczas niezwykłą
karierę, odnoszone do rozmaitych fenomenów natury.
Posługując się uproszczającą figurą można ową tęsk­
notę za spektaklem katastroficznym rozumieć jako je­
den z symptomów sekularyzacji kultury religijnej

16

11

18

6

1 pożary, ruiny i olbrzymie monumenty - tyleż fenome­
nów pokazujących grozę w X V I I I wieku w zgodzie z ka­
tegorią wzniosłości, najbardziej zasłużoną dla powsta­
nia nowoczesnej estetyki i , dodajmy, kultury masowej
naszych czasów. Wśród nich motyw wulkaniczny jed­

12

13

3

Przeżycie nazwane później estetycznym nie było dla
ludzi X V I I I wieku wiązane wyłącznie z dziełami sztuki.
Ten specyficznie nowoczesny stan, uwalniający od rze­
czywistości, wywoływały przecież także, a nawet przede
wszystkim rozmaite wzniosłe fenomeny natury i histo­
rii. Burze morskie i lawiny, wodospady, rozbicia okrętu

10

Malowanie wulkanów, podobnie jak lodowców,
w X V I I I wieku bardzo często było związane z wyprawa­
m i badawczymi: W r i g h t np. towarzyszył w okolicach
Neapolu pewnemu badaczowi geologii, któtego zresztą
następnie sportretował na tle Wezuwiusza. Popular­
ność tego rodzaju obrazów wzmacniało naukowe pobu­
dzenie teoriami wulkanizmu , ale ich cel jest estetycz­
ny. Nie ma może zresztą sprzeczności między tymi
dwiema gałęziami nowej kultury, sztuką „artystyczną"
i nauką „naukową", nowej kultury (do tego problemu
jeszcze powrócę).

536

19

�Andrzej Pieńkos • WULKANICZNE SPEKTAKLE NATURY W SZTUCE NOWOCZESNEJ

Artyści odkrywają czysto estetyczne wartości tzw.
„phenomena", pojawiają się one ewidentnie jako war­
tości rekompensujące zanik sacrum. Podobieństwo
w obrazowaniu erupcji wulkanu i tzw. Girandoli t j . fa­
jerwerków iluminujących co roku Zamek Św. Anioła
w Rzymie ujawnia estetyczny, „spektakularny" charak­
ter fascynacji Wezuwiuszem: przykłady traktowania
obu motywów jako pendants znajdujemy w dorobku
Louis-Jean Despreza (wspaniałe lawowane rysunki
w muzeach Moskwy i Sztokholmu), Hackerta (m. i n .
w Kunstsammlungen w Weimarze), Wrighta of Derby, Gregorio Fidanzy (obrazy z ok. 1790 r. w pałacu
w Łańcucie), Michallona (szkice z 1819 r. w Luwrze).
Rycina ilustrująca w Wielkiej Encyklopedii erupcję
Wezuwiusza z 1754 r. w pierwszej chwili może być myl­
nie wzięta za obraz fajerwerków nocnych. Dla większej
siły spektaklu erupcje ukazuje się z reguły właśnie
w nocy przeważnie wraz z widownią poddającą się
czarowi" oglądania Także w epokowym dziele topografiki malowniczej Abbé de Saint-Nona ilustrowana
jest na podstawie obrazu Volaire'a nocna erupcja W e ­
zuwiusza z 1771 r —z grupą widzów

Phlegraei. Obsewations on the Vokanos of the Two Sieilies... pochodzi z 1776 r. Potem ilustrowane, o co lord
bardzo dbał (głównie barwnymi rycinami Piętro Fabrisa) kolejne wydania ukazują okolice Wezuwiusza i Sy­
cylię z topograficzną wiernością, która nie odbiera
spektaklowi Pól Flegrejskich, Solfataty, i t d . uroku,
ukazują też oglądanie, zadziwienie ludzi erupcją wulka­
nu i dymiącymi kraterami, a jedna z nich ukazuje ry­
sownika . Hamilton uprawiał na pograniczu sztuki,
nauki i kolekcjonerstwa tę quasi-dyscyplinę epoki
przełomu, której istota leży w dystansie zadziwionego
widza wobec zjawisk spektakularnych.
23

20

21

22

Skłonność do wizualizacji spektaklu wulkanicznego
w pełni objawiła się w działalności Lorda Williama Ha­
miltona, wieloletniego ambasadora brytyjskiego w Ne­
apolu: pierwsze wydanie jego epokowego dzieła Campi

Przeżycie estetyczne wulkanu znajdujemy też w wie­
lu opisach podróży. Żeby ograniczyć się tylko do pol­
skich przykładów, wymieńmy np. wrażenia Juliana Ur­
syna Niemcewicza z Etny, a także wyprawę naukowo-turystyczną Jana Chrystiana Kamsetzera na Etnę i je­
go podziw dla ziejącego ogniem (w nocy!) Stromboli .
' M o t y w Wezuwiusza rozpowszechniał się w Europie
i zarazem powszedniał. Wiele ilustrowanych relacji
z podróży do Włoch zawiera ryciny z dymiącym Wezu­
wiuszem . Uczniowie Verneta, a także rozliczni Wło­
si, stali się producentami masowych, turystycznych,
obrazów efektownego wybuchu albo dymiącego W e ­
zuwiusza . Wymieńmy z tej ogromnej produkcji wido­
ków, przyczyniającej się do inflacji znaczenia wulkanu

537

24

25

26

�1

Andrzej Pieńkos * WULKANICZNE SPEKTAKLE SATURY w SZTUCE NOWOCZESNEJ

P.-J. de V o l a i r c , Wybuch Wezuwiusza

jako fenomenu tellurycznego, jedynie fresk w klasycystycznym pałacu w Malej Wsi o d Warszawą i innych
pałacach X V I I I - i XIX-wiecznyc.il, widoki Johna Ro­
berta Cozensa (akwarela w Btitish Museum), Thoma­
sa Jonesa' i Jean-Pierre Houela (gwasz w Luwrze),
liczne panoramy zatoki oraz okolic Caserty Giovan¬
niego Battisty Lusieri (akwarele w zbiorach prywat­
nych), a także portrety rozmaitych europejskich osobi­
stości z Wezuwiuszem w t l e ' . Podobną funkcję ma
oddalony wulkan w Widoku Teatru w Pompejach Hackerta z 179.3 r. 1 w podobnym obrazie olejnym Józe­
fa Ignacego Kraszewskiego Widok ruin Pompejów
(1859, Kraków, Muzeum Narodowe). Także w znako­
mitych szkicach olejnych Szweda Gustafa Sóderberga
z 1820 r. Wezuwiusz, widziany z mostu św. Januarego
w Neapolu (Sztokholm, Nationalmuseum) oraz Szwaj­
cara Leopolda Roberta z 1821 r. (kolekcja prywatna).
W X I X wieku Wezuwiusz był często jedynie znakiem
geograficznym Zatoki Neapolitańskiej, przedstawianej
dla piękna kolorytu i malowniczości wybrzeży' , lub
też samego Neapolu - przedstawianego dla malowni­
czości jego mieszkańców .

Tak bardzo opatrzony, że podobnie jak inne klisze no­
woczesnej kultury, zostanie o n znacznie później prze­
tworzony w krzykliwie kolorową ikonę Andy Warhola
- w serii Vesuvius z 1985 r.

P

7

3

: 9

0

31

Tradycja ta przetrwała w zbanalizowanej popularnej
produkcji wizualnej w X I X wieku. Dość szybki
zmierzch atrakcyjności motywu wulkanicznego w sztu­
kach przedstawiających jest równie charakterystyczny
dla nowoczesnej kultury, jak jego pojawienie się.
Atrakcyjność wizualna motywu wypala się szybko,
przechodzi on w sferę kultury masowej, ta eksploatuje
go również tylko do czasu, gdy staje się on opatrzony.

w ¡771 r., rycina

Jest bardzo charakterystyczne, że inne włoskie wul­
kany, Stromboli i Etnę pokazywano rzadko i niemal
wyłącznie jako zwyczajne góry a nie jako wulkany.
Akwarela Johna R. Cozensa z 1777 r. Etna z Grotta del
Capro ukazuje wulkan tak indyferentnie w tle widoku,
że ognisko pasterzy na pierwszym planie wydaje się od
niego groźniejsze; akwarela Charlesa Gore Widok Etny
Z 1777 r. ukazuje z kolei wycieczkę podążającą w kie­
runku odległego, łagodnie dymiącego wulkanu (obie
w londyńskim British Museum); rysunek Goethego
z 1787 r. dymiącego w oddali Stromboli daje niemal
idylliczne wrażenie (Weimar, Kunstsammlungen). Po­
dobnie jawi się Etna w rycinie C.-L. Chateleta z Voy­
age pittoresque de Naples et de Sicille Saint-Nona
i w akwaforcie Niemca Franza Horny. D o wyjątków
należy pełen dynamicznych efektów olejny szkic Burza
nad Etną Pierre-Henri de Valenciennesa (Paryż,
Luwr). Bardziej „wulkanicznie" ukazał też górę wspo­
minany już Houel w gwaszu Widok dolnego krateru Et­
ny (tamże), gdzie liczni widzowie podziwiają płomienie
i dymy, a wśród nich jest nawet pies. T e n świetny ma­
larz podróżował w latach 1776-1779 po Sycylii, wy­
spach Liparyjskich i półwyspie Apenińskim, zbierając
wizualne notatki do wielkiej publikacji Voyage pittore­
sque de Sidle, Malte et Lipari (1782-1787) . Wyróżnia
go naukowo-informacyjny sposób przedstawiania wul-

538

32

�1
Andrw; Pieńkos. • W U L K A N I C Z N E S P E K T A K L E N A T U R Y W S Z T U C E NOWOCZESNEJ

L . Robert, Zatoka Neapoliwfiska.

kanów. Wreszcie, wspomnijmy mało znane dzieło
sławnego architekta: Eugene Violler-le-Duc w 1836 r.
maluje dymiący kratet Etny, w charakterze notatki ze
swojej górskiej wyprawy (kolekcja prywatna).
Estetyczny entuzjazm, euforyczny często podziw dla
fenomenów wzrokowych oswaja je i udaremnia kata­
strofizm. Oświeceniowy fin-de-siecle zdaje się być za­
chwycony odkryciem estetycznej natury zjawisk, nawet
tych, które mogłyby się wydawać oznakami lub zwia­
stunami końca świata". Tworzy pejzaż czysty, widok,
tj. dystans estetyczny (a zapewne paralelnie i naukowy)
wobec natury, która staje się elementem kultury
(ogród angielski!), zawłaszczona przez spojrzenie.
Świat staje się dopiero dzięki ludzkiemu poznaniu, któ­
rego spojrzenie jest jedną z najwymowniejszych realiza­
cji i do któtego to poznanie zacznie się coraz częściej
ograniczać. T o jeden z najbardziej brzemiennych obja­
wów sekularyzacji kultury i zasadniczy wątek „spekta­
kularnego stulecia" - rozpoczęty u Addisona, dopeł­
niający się u Kanta.
Flegrejskie „spektakle" natury nie były wszak jedy­
nym powodem popularności motywów wulkanicznych
w malarstwie.
Spotykamy bowiem liczne obrazy, w których miłość
do potężnego fenomenu przyrody i do historii łączy się.
Wydaje się, że spektakl odgrywany przez Wezuwiusz
dlatego cieszył się taką popularnością, że - podobnie
jak zjawisko r u i n y - zawierał w sobie pierwiastki sztu­
ki, historii i przyrody w symbiozie. Jak pisał z podróży
po okolicach Neapolu w 1778 r. holenderski podróż­
34

1821

nik, Willem Carel Dierkens, „kraj ten jest rajem mala­
rzy, tak dla krajobrazu, jak dla historii"' .
5

W pierwszej polowie XIX wieku symbioza ta zeszła
już na poziom zbanalizowanych widoków. Liczni mala­
rze przedstawiali ten sam niemal motyw: daleki widok
ośnieżonej Etny (ptzeważnie dymiącej), na pierwszym
planie ruiny starożytnego teatru w Taorminie ". Góra
służyła tylko jako czysty pejzażowy motyw, ale będąc
przy tym częścią całości pewnego standardu widokowe­
go razem z antycznym zabytkiem, z „zapleczem" historyczno-kulturowym.
3

Aktywniejszą funkcję pełni dymiąca Etna w nocnej,
dramatycznej scenie Cyceron odkrywający grób Archimedesa, namalowanej przez Benjamina Westa w 1797 r . ' .
W u l k a n jest tu elementem spektaklu wzniosłej natury,
tworzącego tło dla sceny historycznej. Jest znakiem
czasu wzniosłego, czasu wielkich fenomenów i wielkich
ludzi - West twotzy w duchu Poussina wielką scenę h i ­
storyczną, ale umieszcza ją, nowocześnie, w konkretnej
geograficznie przyrodzie.
7

Temat Wezuwiusza jednak oferował więcej niż mo­
tywy Etny i Stromboli: wulkan będący aktorem kata­
strofy zarazem naturalnej i cywilizacyjnej. Przypomina
o t y m obraz Angeliki Kauffmann z 1785 r., Pliniusz
młodszy i jego matka w Misenum (Princeton University
A r t Muséum), w którym historia starożytna, moralne
exemplum i przyrodniczy spektakl są nieodłącznie
splecione.

539

Najpełniej tę symbiozę wyraża obraz Valenciennesa
Wybuch Wezuwiusza 2Ą sierpnia roku 79 (Tuluza,

�AntiRCj Picńkm • W U L K A N I C Z N E S P E K T A K L E N A T U R Y W S Z T U C E NOWOCZESNEJ

ku, sztucznej skale zw. „Stein" w parku Wörlitz, po­
wstałej w latach 1791-1795. Według relacji współcze­
snych ten sztuczny wulkan, połączony z amfiteatrem
i przycupniętą przy skale tzw. Villa H a m i l t o n , miesz­
czącą artystyczne pamiątki z Kampanii i Sycylii, miał
odtwarzać taką właśnie symbiozę '. Nazywane niekie­
dy Pompejanum, miejsce to kojarzyło się z okolicami
Neapolu, w których unaoczniła się najpełniej potęga
żywiołu w spotkaniu z potęgą cywilizacji. Villa Hamil­
t o n była poza tym pomnikiem wspominanego Lorda
Williama Hamiltona, badacza tego żywiołu i zbieracza
starożytnych pamiątek, którego prawdziwy dom istot­
nie znajdował się niedaleko od prawdziwego Wezu­
wiusza. Stanowił on dla wielu podróżników materiali­
zację ideału, na który składały się: ekscytujące zagro­
żenie wulkanem, wspaniałe malarskie widoki, kolek­
cja •starożytności wreszcie . W kręgu tego samego
mecenatu księcia v o n Anhalt-Dessau, w pobliskim
pałacu Luisium, powstał Gabinet Pompejański, sta­
nowiący świadectwo zainteresowań wykopaliskami
w Pompejach, przejawiających się jednak nie tylko
w dekoracyjnej stylizacji, lecz również w dekoracji
malarskiej, ukazującej głównie dymiącego Wezuwiu­
sza.
4

44

Musée des Augustins), który, wystawiony na paryskim
Salonie roku 1814 objawi! się ówczesnemu recenzenA . d'Anna, Wybuch

Wezuwiusza

w ¡779

r , rycina

towi „jak epizod albo zapowiedź zagłady świata" ,
Dzieło czołowego twórcy neoklasycznego „pejzażu h i ­
storycznego" otwiera romantyczną sekwencję popular­
nych obrazów totalnego kataklizmu . Valenciennes,
w zgodzie ze swoimi teoriami, obrazował epizod histo­
ryczny, śmierć Pliniusza starszego, uczonego pokona­
nego przez fenomen przyrodniczy, który studiował.
Epizod, który w sposób wzorcowy ukazywał związek
historii kultury (zagłada Pompejów i antyczne exemplum heroizmu) z historią naturalną. Malarz zresztą
podarował obraz sławnemu przyrodoznawcy, Lacepede, w hołdzie dla jego naukowych zasług. Sugestywna
wizja „końca starożytnego świata" w istocie była połą­
czeniem uważnej obserwacji spektaklu n a t u r y i moralno-historiozoficznej refleksji.
58

59

40

Valenciennes pisał w swoim wpływowym traktacie
z około 1800 r.; „Malarz jest historykiem Natury; ża­
den z owych (strasznych i przerażających) fenome­
nów nie powinien mu być o b c y m " . Wezuwiusz jawi
się w jego obrazie jako symbol jedności kultury i na­
tury, symbiozy historii i historii naturalnej, jego erupcje-spektakle są wyjątkowo więc nasycone tteścią
przy świetnej atrakcyjności f o r m y .
41

42

Symbiozę taką kreowano nie tylko w malarstwie.
W takiej roli spotykamy wulkan również w najbar­
dziej chyba niezwykłej budowli ogrodowej X V I I I wie­

„Stein" w Wörlitz został pomyślany jako wulkan,
wybuchający oczywiście w nocy dla pełni efektu. Pa­
lono w n i m jak w piecu, materiałami wywołującymi
dużo dymu, a potoki lawy imitowała zabarwiona wo­
da : kaskady, pompowana tam specjalnie pod ciśnie­
n i e m . Można by tu przywoływać liczne inne spekta­
kularne przykłady symbiozy historyczno-estetycznej
albo estetycznej historiozofii, wypowiadanej w wizual­
nych metaforach, których substancją były stopione ze
sobą twórcza przyroda i historia, w przedstawieniach
T i v o l i i przede wszystkim w „ruinowych" ogrodach
XVIII wieku .
45

46

Oświeceniowa „kultura spektaklu" zmobilizowała
niezwykły wysiłek artystyczny i filozoficzny w celu una­
ocznienia kataklizmu. Obrazowano te z nich, które da­
wały się ująć jako zjawisko estetyczne. Pod tym wzglę­
dem wulkany miały przewagę nad np. trzęsieniami zie­
m i , znacznie rzadziej obrazowanymi. Przyczyniły się do
tego niemożność obserwowania tych ostatnich z bezpo­
średniego dystansu, warunkującego widok i przeżycie
estetyczne, a także mniejsza atrakcyjność wizualna.
Podobnie jak wizualna popularność erupcji Wezu­
wiusza będzie słabnąć w wieku XIX, tak „estetyczna"
myśl geognostyczna X V I I I wieku będzie wypierana
przez nowoczesny dyskurs naukowy. W 1805 r. przy­
rodnik Alexander v o n Humboldt, bawiący u brata
w Rzymie, korzysta z okazji i wraz z Gay-Lussakiem wy­
biera się do Neapolu obserwować wybuch Wezuwiu­
sza. Jego relacja z wycieczki jest rzeczowa, nawet sucha
i mówi w telegraficzny sposób o stratach przezeń spo-

540

�Andrzej Wtflkos * WULKANICZNE SPEKTAKLE NATURY W SZTUCE NOWOCZESNE]
Teza taka pojawia się w tekście S. Holstena, w: William Turner

w o d o w a n y c h . Podobnie rzeczowe i pozbawione
„spektakularności" są plansze z wulkanami z edycji V u ­
es des Cordillères von Humboldta z 1814 r. (akwatinty
barwne Arnolda i Bogueta). Stwierdzenia Humboldta
i wielu innych ówczesnych badaczy dotyczące np. pro­
blemu bazaltu pokazują zaś raczej naukowe zaintereso­
wanie narodzinami nowych lądów niż aspektem kataklicznym zjawisk sejsmicznych .
47

und die Landschaft seiner Zeil, H a m b u r g 1976 (katalog wysta­
wy), s. 304. L . Seyfarth (Das

Schauspiel

1789. Aufklärung,

Verfall, H a m b u r g 1989, katalog

Verklärung,

w! Europa

der Natur,

wystawy, s. 183-186) wskazuje na pojawienie się pojęcia „spek­
taklu natury, podobnego do opery" już w 1686 r. u Fontenelle'a. Określeniem „spektakl n a t u r y " posługiwali się w końcu
X V I I I w. np. H . B. de Saussure w odniesieniu do A l p ( A . K o walczykowa, Pejzaż romantyczny. Kraków 1982, s. 17); E. Day-

48

es w odniesieniu do kanionu Gordale Scar w Yorkshire (G.
Finley, The Genesis of Turner's

„Zeitschrift

Landscape Sublime,

für Kunstgeschichte", 42, 1979. z. 2-3. s. 162). N a temat w o ­
dospadów zob. H . Frank, Joseph Anton Koch - Der

Przypisy
1

Wyrażenie malarza J. W r i g h t a of Derby z listu
z W i o c h w listopadzie 1774 r., cyt. an La Peinture
anglaise, Paris 1972

uwagi o „spektaklowym" charakterze nowoczesności: L . Bro-

romantique

(katalog wystawy), poz. 344.

gowski, Utopia estetyczna, utopui artystyczna:

Podobne

Déborda,

n p . cytat z dziennika podróży włoskiej z 1776 r. holenderskiego

Jego obraz etupcji z 1779 r. był malowany w Paryżu, zapewne

bibliofila Johana Meermana, który wraz z towarzyszami m i m o

na podstawie obrazów Volaire'a (J- de Cayeux, Le Paysage en

ognia, dymów i spadających w czasie erupcji Wezuwiusza ka­

France de 1750 a 1815, Saint-Rémy 1997, s. 60).

mieni, stanął „(...) niewzruszony, żeby napawać się najpiękniej­

W Polsce w podobny sposób Jan Bogumił Plersch rysuje scenę

szym spektaklem, jaki można sobie wyobrazić" (cyt. w : Herm-

U stóp dymiącego Wezuwiusza (Kraków, M u z e u m N a r o d o w e ) ,

neringtn

później zaś profesor warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych, Char­

aan hake. Kunst en toerisme in de I8de eeuw (ed. R. de

les S. de Varenne, k o n t y n u a t o r Verneta, maluje samą erupcję

60. Dziękuję dr A n t o n i e m u Ziembie za pomoc w tłumaczeniu

(obraz zaginiony). Pot E. Rasrawiecki, Słownik rruuarzów pol­

tej relacji.

skich.

Ikonografia ta nie ma dotąd wyczerpującego opracowania. Por.

Por W

W . Kroenig, Venmone

del Vesuvh

nel 1779 in Hacken,

poli 1971, s. 423-442; Visions of Vesuvius

Touri­

Landscape

m the late 18th Century

Depiction, „Walliaf-Richattz-Museum

X L V , 1984, s. 131-145; All'ombra
duta europea dal Quattrocento

I ! fascmo deïïhalia

nel X V I I I secvb (oprac. A . W i l t o n , I . Bigna-

Wilhelm

Ph

Hackerts

Zeitschrift für Kunstgeschichte"

i

66-96* W

KnxMiig R Wegner J

n r

etan

s

Ph

K o l n 1994

der Cioethë^eit

55

Hacken

s

158-160

L rdem W

związane - iee , wsoóloraca - w u l k a n o l o '

H a m i l t o n e m Sa wśród nich i malownicze

Sylliczne w i d o k i ' z a t o k i oraz pałacu Caserta z Wezuwiuszem
w

Napoli 1990 (kata­

Grand Tour nella grafica di tre secoli, N a p o l i 1993; Grand Tour.

für

199?

- h !dza'-ok 1770 i

European

del Vesuvio. Napoli nelia ve-

all'Ottocento,

Festschrift

Naiwc^esnieis^e w i d o k i Wezuwiusza w dorobku Hackerta D O

Jahrbuch",

log wystawy); L. Fino, Vesuvio e Campi flegrei. Due m i d del

et Ambus

s 51-60" R Wegnet Pompeji in A n ­

sichten ]

Der Landsclwftsmaler

Tübingen 1981 (katalog wy­

stawy), s. 47-50; M . Cheetham, The Taste for Phenomena: Mont
Vesuvius and Transformatinns

Kroenig Vesuv-Ausbrüche von 1774 und 1779 gemalt

Katner Düsseldorf 1968

(oprac. A . R. M u r ­

phy), Boston 1978 (katalog wystawy); M i t dem Auge des
sten. Zur Geschichte des Reisebädes,

Warszawa 1850-1857 t I I I , s 5

von Ph Hacken w- Medkiruie

H. Ro­

ben, Desprez e Fr. Piranesi, w : Studi in otvrre di Roberto Parte, N a -

ic

e i pe ne wznios o s m ' g n i s c e r u p i e ^
g i v j o p p i e n a \ zener-iioer i •)• aeutu

U4i

\lm

m i n i ) , M i l a n o 1997, ss. 46, 149-152. N i e znam niestety pracy

1

od Platona do Guy

„Format", 30, 1999, nr 1, s. 3-4

określenia pojawiają się jednak często w tekstach z epoki - por.

Leeuw), 's-Hertogenbosch-Haarlem 1984 (katalog wystawy), s.

:

Schmadri-

Frankfurt 1995, s. 16-17. Por. też

bachfall. Natur und Freiheit,

pisanego

t

1774

i ref!'d ™

r

w T m

croourgycme

aera

,

uner-

, *Z '
er

h * ' a o K o w wyDucnu Wezuwiusza

magisterskiej Suzanne Ackers z 1990 (Freie Universität w Ber-

z O K . i i(ą

linie) o obrazowaniu wulkanów.

doświadczeń ze światłem, zmienia się w men p o r a dnia i n o c y
p u n k t w i d z m i a ^ i o D ^ omówienie w k a t a l o g u wystawy^josepn

Przedstawienia erupcji w u l k a n u przed X V I I I w. są bardzo rzad­
kie. Ze znaczniejszych obrazów możemy wymienić tytko J L i n ­
gelbachs Port u&lt; Neapolu z dymiącym

Wezuwiuszem

(Mediolan,

kolekcja prywatna). Wrażliwość na tego typu fenomeny rów­

I T'
i

r.

n g n t a ot o e r e y należy d o pierwszycn seria n y c

l

I l F
i t

k 7

inaumska

Q8 117 l i p ' w i " '
SS

' «

wdowa

W

Z AM™ T

n

l

h

t i

1/Bjr. (Lerby A r t M u s e u m ) z kolei

nież nie istnieje: wyjątkiem jest przypadek M i l t o n a , który miał

ghta

znaleźć inspiracje dla wizji piekła w czasie wędrówki w o k o l i ­

wulkaniczny spektakl natury podlega typowo oświeceniowej

cach kraterów Pól Flagrejskich w 1638 t. ( M . Hope Nicholson,

psychologizacji: staje się figurą stanu l u d z k i e j duszy

Mi/ton's Hell and the Phlegrean Fields, „The University o f T o ­
ronto Q u a t t e r l y " , V I I , 1938, s. 500-513). Przypomnijmy topos

h T"™?

tradycyjnej teorii sztuki, wypowiadany m. i n . przez Pliniusza st.,

burg, National Uallery o

potem przez Erazma z Rottetdamu, wg którego grzmoty, błyska­

„przerażających obrazów

wice, ogień nie dają się namalować. Zob. na ten temat V . Sto-

cit., s. 6).

ichita, Peindre le feu? La ville en flammes dans la peinture

N p . Widok Solfatan

des

i5r ?

jL

cT i

80

me

Scotland

A

u/öt

należy do najbardziej

katastrofy (Visions oj Vesuvius, o p .

kolo Neapolu

(1781) i j e g o pendant Wy­

nocą, typowy widok, z sylwetkami podziwiają­

XV/e et XVUe siècles, w : A k t e n des Kolloquiums Katastrophen,

buch Wezuwiusza

„Zeitschrift für Schweizerische

cych ludzi (Wiedeń, Barockmuseum). Por. Michoei

Archäologie

u n d Kunstge-

(1719-1822)

schichte", 52, 1995, nr 1, s. 35-36
«

J. Starobinski, L'invention de la liberté, Geneve 1964, s. 209-210

s

..Structure spectaculaire" 0- Starobinski, op. cit., s. 105-106).
Por. też uwagi A . Chastela, który cechę tę przypisuje architek­
turze francuskiej końca X V I I I w., w : L'art français.
l'éloquence

1775-1825,

Le temps de

Paris 1996. s. 49; oraz R. M i c h e l a w je­

go katalogu wystawy: La Chimerę

de Monsieur

Desprez.

Paris

1994, s. 31

zur Wiederkehr

des 250.

Geburtstages

Wutky

(oprac. H .

Kühnel, B. K u h n ) , Krems 1989 (katalog wystawy); Das Capric­
cio als Kunstprinzip:

zur Vorgeschichte der Moderne

do und CaUot bis Tkpolo

und Goya,

von

Arcimbol-

Zurich-Köln-Wien

(katalog wystawy), s. 177. W jego Wybuchu

w kraterze

1997
Wezu­

wiusza (ok. 1780, H o o r n , kolekcja prywatna; wersja w Bazylei)
zadziwia z kolei zanik dystansu wobec w u l k a n u , wrażenie, j a k ­
by się stało „w samym środku wizjonerskiego i n f e r n o " (Herm¬
neringen aan halte..., op. c i t . , s. 225).
Jego olejny Wybuch

541

•

Wezuwiusza

(Lozanna, Musée des Beaux¬

-Arts) jest znacznie słabszy od jego gwaszy (wersja z ok. 1800

�A n d r e j Pieńkos • W U L K A N I C Z N E S P E K T A K L E N A T U R Y W S Z T U C E N O W O C Z E S N E ]

tamże), ale za to bardziej od nich „katakliczny". Ducros t o naj­

i rozdzierał unoszącą się nad nią kolumnę dymu i oświetlał po­

bardziej euforyczny wizjoner spektakli natury-, jego wielkie gwa­

mniejsze obłoki pary. (...) Księżyc w pełni wyszedł zza gór, uzu­

sze s;) świadectwem zachłyśnięcia się wizją suma. Por. P. Ches-

pełniając ten cudowny i zdumiewający obraz. (...)

sex. images of the Grand Tour: Unas Ducros I748-1810,

przed oczami tekst, który można komentować przez tysiące

Geneve

1985 (katalog wystawy); J. Zutter, Ducros a Naples, w: A . - L . R.

łat". A . v o n H u m b o l d t w wydanych w 1828 r. Obrazach

Ducros. U n peintre suisse en Italie, Lausanne-Québec 1998 (ka­

ry zwracał

talog wystawy), s. 113-117

sy „pierwotnego świata".

Natu­

uwagę, że nocne wrażenie pozwala nam dostrzec ry­

Akwarela z 1817 r. (Upperville, kolekcja M e l l o n ) . W szkicow-

Zob. P. Lamers, II t-ioggio nel Sud deWAbbe de Saint-Non.

nikach z podróży włoskich Turnera znajdujemy tylko jedną

age pittoresque" a Naples et en Sicile": la

U „voy-

gene», i disegni prepara-

akwarelę z w i d o k i e m Zatoki Neapolitańskiej z dymiącym W e ­

tori, le incisioni, N a p o l i 1995, s. 41

zuwiuszem w oddali (1819, British M u s e u m ) . W 1815 r. zaś na­

Zob. C. K n i g h t , I I contribuí» di P. Fabris ai Campt Phlegraei di

malował o n obraz olejny, także na podstawie obcych relacji

Hamilton, „Napoli Nobilísima", X X I I , 3-4. 1983; Fino, op. c i t ,

i szkiców - Erupqe

wulkanu na wyspie Saint Vincent, o poln„cy

s. 94 i n . ; Vases and Volcanoes: Sir William Hamilton and his Col­

3Ü kwietnia ¡812 (Liverpool, University). Ciekawy wiersz towa-

lection, L o n d o n 1996 (katalog wystawy); na łączenie w cym cza*

rzyszący wystawieniu obrazu zob. M . Butlin i E. Joli, The Pain­

sie opisu naukowego i wizualizacji zwracają uwagę M . Che­

tings o/J. M . W. Turner, N e w Haven-London 1984, t. 1, s. 96.

etham (op. c i t . , s.) i W . Busch (Das senitmeniahsche

Wersje i ujęcia erupcji przez Dahla są niezliczone. Ukazują ją

Knse der Kunst im 18. Jahrhundert

Bild.

und die Geburt der

Die

Moderne,

z bliska i z daleka, z n o c n y m kontrastem świetlnym, akcentuje

München 1993, s. 368). H a m i l t o n odbył ok. 200 wypraw d o

on niekiedy szczególnie widokowość spektaklu, pokazując W e ­

Wezuwiusza, z których zdawał sprawozdania Royal Society

zuwiusza przez ramę groty nadmorskiej, albo stawiając

w L&lt; uidyrwc, 3 prasa, także w Edynburgu, żywo nad nimi dysku-

na

pierwszym planie człowieka-widza. Niektóre jednak z tych w i ­

mwuia. Osobiście -indu-wal czreiy erupcje WemoMiaN i jego

doków, zdaniem O . Bätschmanna (Entfernung der Natur, Land­

n o t a t k i są sucho naukowe, chociaż

schaftsmalerei 1750-1920, Köln 1989. s. 65) dowodzą, w porów­

n e m spektaklu (B. M . Stafford, Voyage into Substance.

naniu z obrazami z X V I I I w . , przejścia malarza na pozycje rela­

Science, Nature and the Illusirated Travel Account, 1760-1840,

cji, obserwacji faktów wizualnych.

Cambridge, Mass., s. 254). H a m i l t o n wprowadzał także swoich

Obrazy z ok. 1801 r. w londyńskim Science M u s e u m . Por. D .

licznych gości w tajniki wulkanoznawstwa, byl ich przewodni­

Fraser, „Fields of Radiance"

the scientific and industrial scenes of

kiem

CZ3SCIXI

zachwyca się pięk­
Art,

Wezuwiusza. Z takiej wspólnej wyprawy np wielki ar­

Iconography

c h i t e k t John Soane przywiózł do swej kolekcji kawałek lawy.

of Landscape, Cambridge 1988, s. 119-142. Efektowna, a rozpę­

Wizerunek H a m i l t o n a jako wulkanologa i starożytnika w j e d ­

tana przez człowieka, tworzącego nową historię „walka żywio­

nej osobie u t r w a l i ! się w jego portretach (np D A l l a n a z 1775

J. Wnght of Derby, w: D . Cosgrove, S. Daniels, The

łów" natury i przemysłu w nocnym pejzażu Coalbrookdale była

Londyn N a t i o n a l Portrait Gallery) i karykaturach (np z 1801

opiewana w angielskich tekstach już ok. 1780 r. Por.

J. Gillraya): Wezuwiusz w tle i obiekty kolekcji H a m i l t o n a t o ­

Turner

und die Landscliafl

wystawy oprać. W .

William

« m e r Zeit, H a m b u r g 1976 (katalog

Hofenann), s. 298. Bätschmann (op. cit., s.

warzysza jego osobie
Wezuwius "
-

ł

kolei nie odcisnął się silniej w jego dzienniku

64) wzbogaca tę analogię porównaniami przemysłowymi uży­

i twórc ości Por Z Batowski Podnfe artystyczne J . C / l JCiliM-

wanymi w odniesieniu do wulkanów przez Lorda H a m i l t o n a .

sat^ćTn w hitach 177Ó 77 i 1780 S2
Prace Komisji Historii
S-ki"
V I Kraków 1935 ss 185 188-189- \ i Z B i t iw x v

R. Joppien, op. cit., s. 342-359: nazwa teatru sugeruje „naśla­
dowanie n a t u r y " , jego celem jest całkowite, trójwymiarowe na­

7

śladowanie fenomenów natury, bez dialogów teatralnych i żad­

i M Kwiatkowski, Jan Chrystian Kamsetzer,

nych efektów tradycyjnego dramatu. Por. też Ph.-J. de Louther-

Augusta,

bourg 1740-1812. K e n w o o d House 1973 (katalog wystawy pod

T

Visions of Vesuvius,

uważa, że L o r d H a m i l t o n i de Fabris (por. niżej) zamierzali
wcześniej organizować podobne projekcje w Londynie z ich
plonu badawczego we Włoszech. W s p o m n i j m y na marginesie
o tzw. kosmoramach, które ok. 1840 r. tworzył w Warszawie
znany nasz weducUta W i n c e n t y Kasprzycki: była wśród n i c h
Grota Posilippo pod Neapolem {nie wiadomo jednak, czy używa­
jący efektów ruchu, ognia, i t p . malarz odwołał się w tej insce­
nizacji do wulkanicznych zjawisk).
N a temat związku sztuki pejzażowej Oświecenia i rozkwitu geognozy oraz i n n y c h teorii naukowych por.: P. Wescher, Die Ro­
mantik in der Schweizer Malerei,

Frauenfeld, 1947; T . F. M i t ­

chell, A r t and Science in German Landscape Painting

¡770-1840,

O x f o r d 1994, s. 6 i n . ; G . Królikiewicz, Terytorium ruin.

Ruina

jako obraz i temat romantyczny, Kraków 1993; C h . K l o n k , Science and the Perception of Natur. British Landscape Art in the Late
J8th and Early 19th Century, N e w H a v e n - L o n d o n 1996
Joseph Wright'of Derby 1734-1797, op. cit., ss. 98, 112, 119. N a
temat tej odpowiedniości :ob. też A . Boime, A r t in the Age of
Revolution 1750-1800, Chicago 1987, s. 244-246
J. W . v o n Goethe (Podróż

wioska. Warszawa 1980, dum, I L

Krzeczkowski, s. 303) szczególnie podziwiał Wezuwiusza m no­
cy: „Luna spływającej lawy złociła towarzyszącą jej chmurę dy­
m u . Góra huczała, a każdy wybuch jak btyskawica przeszywał

542

1 h

hhl

I
op. cit., s. 12. Cheetham (op. cit., s. 135)

architekt'Stamslawa

Warszawa 1978 s 76

I I

red. R.Joppiena).

•i

Mieliśmy

h 1

p

kra

r h 11 ' l 7 6 6

b' h

'^JY

yyo

N

Ik

Zd ' i 't
k

t\

2&gt;W

...

\

I

H f •'
F
' I7S9 A fkh "
V
fcfón
V (UH
'
, urg
"
. * ' ( , a 3aJOg wys
' awy; ss_ H 4&lt;t 384&lt;t
or. n u n . Ulauue to &lt; .oror ne lA&gt;t&gt;elo/&gt;ment 0] umascapt r a m r

""Q-Q/IT^

r "

m

iT'Ti

m

m

y

u'

s. « - V 0 L onacja Ueorges d i l e r a Ula Kunstmuseum w Bemie
zawiera liczne^gwasze z erupcjami Wezuwiusza i t t n y jeszce
z

i 1B/2 r. malowane w k o n w e n c j i wzniosłej, nocnej,

w czerwieni, z pnerazonymi w i d z a m i For. tez Hermnermgen
aan

«alie, op. cit., s.

erupcje

(wachlarze pokazujące różne

Wezuwiusza o d X V I I I w . do 1Ö34). Dodajmy, ze

W n g h t ot Uerby wielokrotnie po powrocie do A n g i n powtarza!
SWOJe

przedstawienia wybuchu Wezuwiusza w związku z popy­

tem na le ™tywy_
LOowing

IheOnginalttyoj

37-42: około 1777

lhomas Jones

L o n d o n 1985. s.

ten jeden z najoryginalniejszych twórców

pejzażu mekomponowanego spotkał \ o aire a i w jego obra­
zach z tego, czasu widoczny jest wpływ włoskich wedut komer­
cyjnych. W 1780 znalazł mieszkanie w Neapolu, dzięki byc m o ­
że H a m i l t o n o w i . Zapewne dla mego malował panoramiczne w i ­
doki z dymiącym Wezuwiuszem w tle i idyllicznym sztafażem na
pierwszym planie (National Museum of Wales w Cardiff).
j "K™ "
' Fótmjma mmtima, wu kano oga, 1783
(kolekcja prywatna); Robert Fagan, Portrer Lady Wehster na ile
D e r b y

�I

1793 (kolekcja prywatna; Fagan był, podobnie jak

Graphisch.- Sammlung), M i c h a i l o n a z 182C r. (Luwr) i Söder­

H a m i l t o n , dyplomatą brytyjskim w N e a p o l u ) ; Elizabeth Vigée-

berga z 1820 (kolekcja prywatna); Carl R o t t m a n n kilkakrotnie

-Lebrun, Portret Earla of Bristol, 1790 ( I c k w o r t h , kolekcja pry­

malował ten motyw w latach 1828-1833 (obrazy olejne z 1828

watna) i Portret Pelagii z Potockich Sapiezyny. 1794 (Warszawa,

- M o n a c h i u m , Neue Pinakothek - i 1829 - kolekcja prywat­

Wezuwiusz,

2 9

»

Zamek Królewski).

na; fresk z Rezydencji monachijskiej z 1833), Ferdinand Georg

Gwasz w Stiftung Weimarer Klassik.

Waldmüller

U Pierre-Athanase C h a u v i n a (Widok okolic Neapolu, 1811,

a A m e r y k a n i n Thomas Cole w 1843 ( H a r t f o r d , W a d s w o r t h

Wiedeń, Österreichische Galerie), Norwegów D a h l a

versity A r t Gallery. O r y m . że temat ten nie wymagał „użycia"

i Thomasa Fearnleya (w 1834 r. malował Zatokę Neapolitan-

w u l k a n u , świadczy jego ujęcie malarskie z 1787 r., pędzla Pierr e - H e n n de Valenciennesa (Tuluza, Musée des Augustins).
*

G . Lacambre. L'Eruption du VéSUVC par P . - H . de Valenciennes,

, a

Analizuje je E. Roters, Jenseits von Arkadien.

Ajwazowsktego (obrazy o różnych porach dniach i nocy z 1842,

„Revue d u Louvre", 1980, nr 5-6, s. 312

1843, 1845 w jego galerii w Feodosiji). Z Polaków malowali tak
Seweryn Mielżyński (ok. 1835, Poznań, M u z e u m Narodowe)

mat wybuch Wezuwiusza, raczej totalną zagładę cywilizacyjną:

i Chrystian Breslauer (1849, Białystok, M u z e u m Okręgowe).

n p . Johna M a r t i n a Z n u ż e n i e Pompejów

i Herculanum

(po

Józef Dębski z kolei rysował Wybuch

1821, University of Manchester); Josepha Franque'a

Scenę

wulkanu w 1820 r. (War­

Z wybuchu Wezuwiusza

malarza i scenografa A d a m a Malinowskiego, już z drugiej polo­

Karla Bnullowa Ostatni

wy XIX w i e k u : P. Krakowski, Z zagadnień

M u z e u m Rosyjskie); A l b e r t a Bierstadta wielki, dziś zaginiony

polskiego malarstwa
„Fo­

unbuchu

Wezuwiusza

w

¡822

r.

»

Pompejów

(1833; Petersburg,

Valenciennes byl świadkiem erupcji Wezuwiusza w 1779 r.,
którą opisywał z chłodną skrupulatnością (Lacambre, op. c i t ,

(Wersal,

s. 313-314).

W Voyage pittoresque des isles de Sicile z 1782 r. poświęcił wiele

»

1

gwaszów wyspom Liparyjskim i kraterowi Stromboll (B. Straf­
ford, op. cit., s. 254). Por. Houe!, voyage en Skâe

(1776-1779),

P . - H . de Valenciennes, Eléments de perspective pratique a l'usa­
ge des artistes, suivis de réflexions...,

II wyd., Paris 1820, s. 393.

«

Por. tekst Novalisa cyt. przez Rechta, s. 42

4 1

Por. C h . - L . Cléiisseau 1722-1820. Ruinenmalerei, Wörlitz 1984

Paris 1990 (katalog wystawy w Luwrze).
Symptomatyczne jest hasto „Naturę" w wydanym w 1803 r.

(katalog), s. 2; G . H a r t m a n n , Die Ruine im

w Paryżu Nouveau

Ihre bedeutungfiir

Dictionnaire

d'histoire naturelle..., gdzie re­

den frühen Historismus

Landschaftsgarten.

und die

Landschaftsma­

fleksja nad zjawiskiem natury (tu już wyraźnie pojmowanej ja­

lerei der Romantik, W o r m s 1981, ss. 141, 266-270, 328,

ko przyroda) powstaje z podziwu i respektu dla fenomenów na­

H a r t m a n n pisze: „Obserwator nie może t u odróżnić kamieni

turalnych. N a ten temat por. m . i n . : J. Ritter, Landschaft. Z u r
Funktion des Ästhetischen m der modernen Gesellschaft, Münster

364.

w u l k a n u od kamieni antycznej r u i n y " (s. 141).
4 4

Goethe pisał po wizycie u H a m i l t o n a (Podroż wioska, op. cit., s.

1963; R. Recht, La lettre de Humboldt. Du jardin paysager au da-

317): „Trudno wyobrazić sobie wspanialsze miejsce na Bożym

guerrorype, bm 1989, s. 40 i n .

świecie".

Elokwencja r u i n wynika właśnie z faktu, że przechowując h i ­

+'

S. G e r n d t , Idealisierte Natur. Die literarische Kontroverse um den

storię, zbliżają się jednocześnie do tworów natury. Por. wypo­

Dindscha/tsgarten des 18. und des frühen 19. Jahrhunderts in

wiedź Benjamina Constant cyt. w : A . Kowalczykowa, Pejzaż ro­

Deutschland, Stuttgart 1981, s. 90. Por. też podobny, a wcze­

mantyczny,

Kraków 1982,

w O duchu i źródłach

s. 33. Maurycy M o c h n a c k i pisał

poezji w Polszczę:

śniejszy pomysł w Rozprau-ie o ogrodownictwie

„Te tylko rzeczy, które

Moszyńskiego z 1774

człowiek sposobi dla własnego użycia są nieme, bo martwe.

angielskim A . F.

r. (oprać. A . Morawińska,

Wrocław

1977, s. 104), oraz późniejszy, przeznaczony dla parku W i l ­

Lecz kiedy czas zniszczy i c h użyteczność, odzyskają mityczne ży­

helmshöhe w Kassel ( H a r t m a n n , op. cit., s. 364).

cie. Zniszczenie wskrzesza ich stosunki z przyrodzeniem. Dlate­

*

go wspaniałe budowy i gmachy milczą, lecz ruiny mówią"

"

dzień

stach U S A .

N p . obraz A n t o i n e J. B. Thomasa Procesja iw. Januarego w Ne­
w czasie

(1827. Philadelphia M u s e u m o f A r t ) ;

obraz z 1866 r., z którym odbył o n tournee po wielkich mia­

Musée N a t i o n a l d u Chateau).

l

Köln 1995. s. 131 i n . ; Rzadko już miały one za te­

szawa, Biblioteka N a r o d o w a ) . Por. też przykład z twórczości

apolu

H

romantische

Lindschaft.

lia Histonae A r t i u m " , XIII, 1977, s. 142

"

Die

zatokę z dymiącym w u l k a n e m Kanuty Rusiecki (1827, W i l n o ) ,

krajobrazowego w i polowie wieku XIX fTeoria i twórczość),

8

Liechtenstein),

(Widok z Qukùany na zatokę, 1820, Oslo, Nasjonalgalleriet)

-Francois Clossona (przed 1834, zaginiony) i wreszcie Iwana

&gt;'

(kolekcja

Kolekcja prywatna; replika z 1804 r. w N e w Häven, Yale Uni¬

, ;

ską : dymiącym Wezuwiuszem, dawniej Drezno), Belga Gilles-

"

1830-tych

Atheneum).

M o n t p e l l i e r ) . A u s t r i a k a Josefa Rebella (Port Granatella kolo
Portki,

w latach

N p . w parku H o h e n h e i m koło Stuttgartu stwotzono jakby sce­
nografię spektaklu zniszczenia starożytnej metropolii. Por. N .

(Lwów 1910. s. 13).

M i l l e r . Die beseelte Natur. Der literarische Garten und die Theorie

C y t . za: J. Zutter, op. c i t . . s. 114

der Landschaft nach ¡800,

N p . w rysunkach z końca XVIII w. L.-J. Despreza (Sztokholm,

(oprać. H . Pfotenhauer), Tübingen 1991, s. 135

Nationalmuseum) i L.-F. Cassasa (Ermitaż); i w pracach z XIX

4 7

w . : Szwajcara Jacoba Sutera z o k . 1835 (kolekcja p r y w a t n a ) .
Johanna Georga v o n Dillis (akwarela z 1817 r., M o n a c h i u m ,

Zob. Auch ich in Arcadten.

w : Kunstliteratur und llaUenerfahrung
Kunstreisen

nach Italien

M a r b a c h 1966 (katalog wystawy), s. 159
4 , i

543

B. Stafford, Voyage..., op. cit., s. 255

1600-1900,

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8121" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8101">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/43bb001974c5eeeae0df4bcd7177f8ae.pdf</src>
        <authentication>e15cb2d53658b8aa92b81f9461031090</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97012">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5022</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97014">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97016">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97018">
                <text>interenet - aspekt etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97020">
                <text>strony internetowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97022">
                <text>Beskid Żywiecki</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97023">
                <text>Laliki (gm.Milówka)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97024">
                <text>społeczność lokalna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97025">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4658</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97026">
                <text>www.laliki.masternet.pl - nowy wymiar społeczności lokalnej / Homo interneticus: etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97028">
                <text>Etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97029">
                <text>Homo interneticus; ; pod red.Ewy Jagiełło i Pawła Schmidta s.48-58</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97030">
                <text>Schmidt, Paweł</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97031">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97033">
                <text>Wydawnictwo Portalu Wiedza i Edukacja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97035">
                <text>e-book</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97037">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97044">
                <text>Paweł Schmidt - www.laliki.masternet.pl. Nowy wymiar społeczności lokalnej

Paweł Schmidt
UNIWERSYTET ŁÓDZKI

www. laliki.masternet.pl
Nowy wymiar społeczności lokalnej

P

odstawowym problemem, z jakim chciałbym się uporać w ramach tego tekstu,
jest relacja pomiędzy stroną internetową odnoszącą się do świata konkretnej
społeczności lokalnej, a samą społecznością i jej światem. Ponadto chcę za­
stanowić się nad aspektem metodycznym badania społeczności forum internetowe­
go w odniesieniu do badań społeczności lokalnej. W badanym przeze mnie przypad­
ku, strona www.laliki.masternet.pl nie tylko traktuje (raczej traktowała, ponieważ
nie istnieje od 2008 roku) o rzeczywistości lokalnej społeczności wsi Laliki na Ży­
wiecczyźnie, ale była administrowana i współedytowana przez członków tej spo­
łeczności. Można odnieść wrażenie, że strona poświęcona konkretnej społeczności
terytorialnej, a taką jest społeczność lokalna, nadaje tej społeczności nowy wymiar
celowości działania, może nawet istnienia. Chcę zatem zrozumieć, jaka jest relacja
pomiędzy światem społecznym badanej społeczności i odnoszącą się do niej rzeczy¬
wistością strony internetowej, oraz czym dla badacza społeczności jest rzeczywis¬
tość takiej strony.
Zanim jednak przejdę do tych problemów, konieczne jest choćby pobieżne wyjaś¬
nienie pojęcia społeczność lokalna. Za klasykami polskiej myli społecznej, Florianem
Znanieckim i Stanisławem Ossowskim, przyjmuję, że społeczność lokalna jest grupą
powstałą wokół wartości, jakąjest jej (grupy) terytorium i której intencjonalne współ­
działanie (zob. Ossowski 1983, Znaniecki 1986) nakierowane jest na to terytorium i je¬
go mieszkańców. Intencjonalność działania i stałość interakcji pomiędzy członkami spo¬
łeczności nadają takiej grupie wymiar wspólnotowy. Ten zaś, w zestawieniu aspektem
terytorialnym powoduje, że nie tylko w przypadku rozważań o społecznościach tra¬
dycyjnych, ale także współcześnie
. ..zjawisko wspólnoty lokalnej - jako jedności miejsca, grupy, sieci interakcji i wzo­
rów kultury - ów idealny konstrukt, [...] odzyskuje swoją konkretność i pełnię. Ponowne
zbieganie się czynników, kiedyś przesądzających o istocie zjawiska, a następnie pod¬
ległych procesom rozpadu i dekompozycji, okazuje się zatem w pewnych warunkach
możliwe także obecnie, choć oczywiście powstałe dziś formy nie mogą być traktowane

�Paweł Schmidt - www.laliki.masternet.pl. Nowy wymiar społeczności lokalnej

49

jako identyczne pod każdym względem z wcześniejszymi.
(Bukraba-Rylska 2008: 54)

Z wcześniejszymi, a więc bądź z tradycyjnymi, bądź takimi, które badacze wsi
i społeczności lokalnych uznali za tradycyjne (pomijam tu rozważania Ludwika
Stommy i Stanisława Węglarza o mityzacji kultury ludowej) - oparte na wspólnocie
pochodzenia i więzów krwi, na ładzie społecznym rozumianym jako odzwierciedle¬
nie boskiego porządku, wreszcie na sposobie dystrybucji wiedzy zdeterminowanym
bezpośrednim przekazem treści kulturowych.

Laliki - „rzeczywista" społeczność lokalna
Laliki są przykładem nowoczesnej wspólnoty lokalnej. Zgodnie z twierdzeniami Iza­
belli Bukraby-Rylskiej „nowoczesność" tej wspólnoty polega na zerwaniu z tradycyjną
wizją wsi rolniczej zamieszkałej wyłącznie przez „rdzennych mieszkańców". Laliki
aspirują do stania się miejscowością turystyczną, letniskową, taki też opis znajduje się
na większości stron WWW, na których nazwa miejscowości się ukazuje. Jednak po­
łożenie wsi - z dala od wymaganej dla kurortu infrastruktury, skomplikowany dla
przybysza układ przestrzenny zabudowań i form rzeźby terenu sprawia, że pojawiają się
w mediach także informacje takie, jak notka zamieszczona w Newsweeku:
Miejsce, w którym nie ma w zasadzie nic. Kilka chałup, jeden wyciąg - podwójny
orczyk na Duży Rachowiec, żadnej infrastruktury. Do wypożyczalni sprzętu czy więk­
szego sklepu trzeba wędrować do Zwardonia albo za słowacką granicę, gdzie narcia¬
rze za bezcen kupują trunki niezbędne na długie zimowe wieczory. Słowem - dziura
zabita dechami. Ale jeśli ktoś raz odwiedził Laliki, to zawsze tam wraca. Nigdzie las
wokół tras narciarskich nie szumi tak pięknie, nigdzie nie ma takich góralskich pierzyn
i tylko tu schabowe mają średnicę większą od talerza.
(Laliki 2002)

Nic więc dziwnego, że gdy przywiozłem pewnego lata do Lalik grupę studentów,
po drodze ze stacji PKP do miejsca zakwaterowania usłyszałem wyrzut: „Gdzie pan
nas przywiózł, panie doktorze?"
W tej „dziurze zabitej dechami" mieszka ponad tysiąc osób, z których prawie po¬
łowa to przybysze z okolicznych miejscowości, góralskich i śląskich, mieszkający tu
z racji małżeństwa z laliczaninem lub wskutek niedalekiej przeprowadzki, oraz gór¬
nicy z Górnego Śląska - właściciele działek letniskowych - obecnie na emeryturze,
ze stałym zameldowaniem w Lalikach. Taka sytuacja rodzi problem dla badacza przy¬
wiązanego do tradycyjnego ujęcia społeczności lokalnej - śląscy przybysze, zwani
przez rdzennych mieszkańców hanysami, są nie tylko włączani do własnej grupy, ale
są jej pełnoprawnymi członkami, wręcz reprezentantami, głównie przez aktywność
w działaniach na rzecz wspólnoty. Jawi się tutaj wyraźne oddzielenie kontekstu
społecznego i etnicznego w obrazie własnym społeczności laliczan.
Z tradycyjną wizją społeczności lokalnej kłóci się także to, że większość mieszkań¬
ców Lalik ma co najmniej średnie wykształcenie, w niemal wszystkich gospodarstwach
korzysta się z Internetu - powstaje zatem obraz społeczności będącej zaprzeczeniem
tradycyjnej, niepiśmiennej i izolowanej od świata zewnętrznego społeczności wsi.
Dodatkową „kontrowersją" jest terytorium uznawane przez badaną społeczność
za swoje. Mimo istnienia administracyjnych granic sołectwa Laliki, większość moich
rozmówców miała problem z opisaniem, gdzie „kończą się" Laliki. O ile zachodnie

�Paweł Schmidt - www.laliki.masternet.pl. Nowy wymiar społeczności lokalnej

50

granice wsi są niepodważalne - istnieją w świadomości mieszkańców jako histo­
rycznie utrwalona granica Żywiecczyzny i Śląska Cieszyńskiego (obecnie jako gra¬
nica powiatów Żywieckiego i Cieszyńskiego), o tyle pozostałe granice są nie tyle nie
postrzegane ile nieznany jest ich dokładny przebieg. Laliki należą administracyjnie do
gminy Milówka, jednak adres pocztowy odwołuje się do poczty w Zwardoniu leżącym
w sąsiedniej gminie Rajcza. Osiedle Suche jest podzielone między mieszkańców Lalik
i Szarego, od której to wsi Laliki odłączyły się w 1948 roku. Jednak część gospodarzy
z Suchego nie pogodziła się secesją i pozostała przy dawnej gromadzie i późniejszym
sołectwie. Na Pawlicznem (jedno z osiedli Lalik) i sąsiednim Tarlicznem (osiedle
sołectwa Kiczora w gminie Rajcza) mieszkańcy domów położonych przy granicy
gmin odprowadzają podatki do gminy Rajcza, zaś drogę łączącą oba osiedla odś¬
nieżają służby opłacane przez gminę Milówka. Ten administracyjno-przestrzenny cha­
os uwidacznia się także w przekazach medialnych - wspomniany przez Newsweek wy­
ciąg Rachowiec „przypisany" jest do Lalik, mimo że znaczna część stoku narciarskie¬
go przebiega przez teren leżącego w innej gminie Zwardonia. Zabytkowa kapliczka
na Pawlicznem - chluba Laliczan, którzy j ą własnymi siłami odrestaurowali - poja¬
wia się na stronie spanie.pl jako atrakcja turystyczna gminy Rajcza.
Mieszkańcy Lalik, zarówno „rdzenni górale", jak przybysze ze Śląska, starają się
przeciwdziałać chaosowi administracyjnemu i niejasnemu wizerunkowi własnej wsi.
W 2002 roku zawiązało się Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Wsi Laliki, od 2006
roku Laliki są uczestnikami finansowanego przez Unię Europejską Programu Od¬
nowy Wsi Województwa Śląskiego. Działania liderów społeczności - głównie za¬
rządu wspomnianego stowarzyszenia - skupiają się na negocjacjach dotyczących
przebiegu drogi ekspresowej S69, zabezpieczeniu pasa wzdłuż drogi, budowy kła¬
dek dla pieszych itp. Ponadto, w czasie reformy systemu edukacji mieszkańcy Lalik
„wywalczyli" powiększenie i modernizację budynku miejscowej szkoły, nie udało im
się jednak przekonać władz gminy do utworzenia w Lalikach gimnazjum. Starszą inic¬
jatywą była społeczna budowa kościoła parafialnego usytuowanego blisko skrzy¬
żowania dróg prowadzących do Zwardonia i Koniakowa, co podkreśliło „centralność" tego miejsca. Oddolna inicjatywa mieszkańców Lalik i Zwardonia prowadzi
do wyodrębnienia w strukturach administracyjnych Polski nowej gminy.
Rozgoryczenie mieszkańców Zwardonia (gmina Rajcza) i Lalik (gmina Milówka)
sięga zenitu. Jedni podnoszą głos tylko po to, by siać ferment i szerzej zaistnieć, nie¬
ważne w jakim kontekście. Drudzy twierdzą, że ten plan jest dobry, bo ich gminy o nich
nie dbają. O co chodzi? Rozgoryczonym mieszkańcom zamarzyło się utworzenie włas¬
nej gminy. Nieśmiało planują secesję, bo ich macierzyste gminy, jak twierdzą, o nich
zapominają. [ . ] W skład nowej gminy, wg pomysłodawców, miałyby wejść również
Kiczora (gmina Rajcza), oraz niektóre przysiółki. Nowa gmina miałaby wtedy 33 km
kw. i ok. 2,5 tys. Mieszkańców.
(mal 2008)

Podejmowanie wspólnych działań na rzecz własnej społeczności ma tutaj przede
wszystkim wymiar, który można określić obywatelskim. Świadomość możliwości
dokonania zmian w świecie własnej społeczności opiera się w przypadku laliczan na
świadomości uwikłania w struktury administracyjne państwa, takie jak: gmina, po­
wiat, województwo, oraz świadomości praw obywatelskich - prawa do stowarzyszeń,
wolności słowa i tym podobnych. Celowo pomijam tutaj inne działania społeczne po¬
dejmowane przez mieszkańców Lalik i noszące cechy intencjonalnego współdzia¬
łania, takie jak rodzinna i sąsiedzka pomoc w pracach polowych, działania w ramach
wspólnoty leśnej i tym podobne, gdyż intencjonalność takich działań nie zawsze

�Paweł Schmidt - www.laliki.masternet.pl. Nowy wymiar społeczności lokalnej

51

odnosi się do kontekstu całej społeczności lokalnej i jej terytorium. W działania na
rzecz poprawy infrastruktury oraz przeciwdziałania chaosowi administracyjno-prze¬
strzennemu uwikłała się znaczna część mieszkańców Lalik, zarówno mieszkańców
rdzennych, jak i przybyszów, którzy nie są zaangażowani w tradycyjne formy
współdziałania. Ponadto obywatelski wymiar intencjonalnego współdziałania na
rzecz własnej społeczności uwidocznił się także w Internecie.

Laliki - „wirtualna" społeczność lokalna
Jedną z form intencjonalnego współdziałania było stworzenie w 2004 roku przez
jednego z laliczan internetowego vortalu Lalik - laliki.masternet.pl. Przeniesienie
działań społecznych ze „świata rzeczywistego" w „świat sieci" nie oznacza tutaj kre¬
acji nowej, samoistnej rzeczywistości. To raczej przeniesienie, choć nie idealne od¬
zwierciedlenie, rzeczywistości społeczno-kulturowej Lalik za pośrednictwem me¬
dium informatycznego, jakim jest Internet. Tak jak Laliki są powiązane relacjami
i odniesieniami z szerszą rzeczywistością (gmina, powiat, Polska, świat), tak vortal
i zawarte w nim forum powiązane zostały z globalnymi zasobami sieci (portal zos¬
tał założony na kanadyjskim serwerze masternet, był widoczny w wyszukiwarkach
internetowych, pojawiał się w linkach umieszczonych na innych stronach WWW)
oraz z fizyczną rzeczywistością przyrodniczą (przez zamieszczanie treści do¬
tyczących konkretnych miejsc, nie tylko Lalik).
Treści postów na forum.laliki.masternet.pl podzieliłem roboczo na dwie kategorie
- globalne i lokalne. W pierwszej grupie znajdują się wpisy: „na świecie", „w Polsce"
i ponadprzestrzenne „po godzinach" - miejsce dla postów o filmie, muzyce, grach,
dowcipach - czyli o szeroko rozumianej rozrywce. Posty lokalne, to ogłoszenia typu
„kwatery szukam", informacje o Lalikach i okolicach zamieszczane przez użytkow¬
ników forum i często „przeklejane" z innych stron, wreszcie subiektywne opisy Lalik
w rubryce Laliki dla mnie są...
Należy pamiętać, że badane forum było ogólnodostępne, jak niemal wszystkie
strony WWW i forum internetowe. Jak zauważyła Anna Błaszczyk,
Podejmując decyzję korzystania z sieci należy mieć na uwadze to, że ma ona cha¬
rakter publiczny. Jest to jedna z jej zalet, a zarazem największe przekleństwo, ponie¬
waż każdy z każdym może się połączyć, czy ktoś ma na to ochotę czy nie
(Błaszczyk 2001: 70)

Do kwestii publiczności informacji zamieszczanych w sieci powrócę w dalszej
części tekstu. Na razie istotne dla moich rozważań jest to, że mimo lokalności forum
jego użytkownikami stali się nie tylko mieszkańcy Lalik ale także mieszkańcy oko¬
licznych wsi (głównie Milówki i Kamesznicy), letnicy odwiedzający Laliki od czasu
do czasu oraz osoby bezpośrednio z Lalikami nie związane, przebywające na forum
ze względów towarzyskich lub z czystej ciekawości. Zespół użytkowników forum
przypominał początkowo przypadkowy zbiór osób przebywających w tym samym
czasie w atrakcyjnej turystycznie miejscowości - do czego wszak Laliki aspirują
- w niektórych odsłonach obecnych było więcej „turystów" niż miejscowych.
W wielu postach, zwłaszcza zamieszczanych przez administratora strony po¬
chodzącego z Lalik, prezentowana była atrakcyjność Lalik. Były to informacje o ze¬
spole dziecięcym „Spod Kikuli", doniesienia z zawodów narciarstwa biegowego
i biathlonu (biatlonistka Magdalena Gwizdoń i biegacz Janusz Krężelok to rodowici

�Paweł Schmidt - www.laliki.masternet.pl. Nowy wymiar społeczności lokalnej

52

Laliczanie), wreszcie fotorelacje z prac rewitalizacyjnych przy kapliczce na Pawlicznem. Była to próba swego rodzaju idealizacji wsi - omijanie przyziemnych, acz ważkich
problemów związanych głównie z sytuacją ekonomiczną społeczności lub nieprzychylnością urzędników na rzecz prezentacji świata wyobrażonego, dostosowanego do
oczekiwań własnych i przedstawień innych, podobnych światów w Internecie.
Internet stał się na naszych oczach pozytywną alternatywą dla nie-elektronicznej
rzeczywistości kulturowej; omija bowiem i unieważnia opresyjne stratyfikacje społeczne,
podziały rasowe, klasowe, etniczne, ekonomiczne i płciowe; jest realną manifestacją Wie¬
ży Babel, symbolem wolności dla każdego języka, każdego głosu i punktu widzenia.
(Kuligowski 2002: 95)

Opis sieci dokonany przez Waldemara Kuligowskiego odnosi się do hipertekstualności i demokratyzacji Internetu, które umożliwiają kreację rzeczywistości ta¬
kiej, jaką chciałby j ą widzieć autor zamieszczanej informacji. Z drugiej strony te sa¬
me cechy globalnej sieci mogą spowodować negatywną ocenę intencji autora. Rzeczy¬
wistość bardzo szybko zaczęła dominować nad próbami wyidealizowania Lalik. Na¬
leży bowiem pamiętać, że za nickami użytkowników forum stali autentyczni ludzie
realizujący swoje Ja w rzeczywistym świecie, doświadczający rzeczywistości Lalik
bez pośrednictwa elektronicznego medium.
Istotny jest tutaj brak anonimowości na forum Lalik. Niemal wszyscy użytkow¬
nicy ujawnili choć część swoich danych personalnych - najczęściej było to miejsce
zamieszkania, rzadziej adres e-mail lub autentyczne zdjęcie wykorzystywane jako
awatar. Względną gwarancję anonimowości posiadali użytkownicy spoza Lalik
(tych rzeczywistych) i okolic wsi. Jednak miejscowi, mimo „ukrywania się" za nic¬
kami, rozpoznawali się bez problemów. Świadczyły o tym wpisy typu:
&gt; zanim poszedłeś na studia miałeś inne poglądy

lub zwroty demaskujące tożsamość ukrytą za nickiem użytkownika forum, jak na
przykład:
&gt; niech Pan coś z tym zrobi Panie Józku.

W ostatniej wypowiedzi widać dodatkowo przeniesienie formy grzecznościowej
z rzeczywistych interakcji, co z zasady jest obce „nielokalnym" forum internetowym,
gdzie, podobnie jak w całym Internecie, zgodnie z przyjętą przez internautów netykietą
dochodzi do zrównania partnerów interakcji poprzez zaniechanie grzecznościowych
zwrotów typu „Pan", „Pani" i zniwelowania dystansu pomiędzy użytkownikami
forum. Umożliwia to nie tylko zachowanie względnej anonimowości wynikającej ze
specyficznej właściwości kontaktów zawieranych w Intenecie, w którym „jesteś tym,
kim mówisz, że jesteś, i na tym założeniu tworzy się z czasem sieć kontaktów społecz­
nych" (Castells 2003: 150), ale także wywarcie większej presji na adresata wypowie¬
dzi poprzez bezpośrednie kierowanie komunikatu do pozornie znanej - wszak nazy¬
wanej „per ty" - osoby.
Ograniczenie gwarancji anonimowości na forum Lalik nie przeszkodziło przero¬
dzeniu się wpisywanych postów w swoisty Hyde Park . Forum, zwłaszcza w czasie
1

1

Nota bene taka grupa postów także istniała w ramach opisywanego forum. Podejmowane tam tematy
nie dotyczyły jednak świata Lalik, lecz odnosiły do ogółu rzeczywistości. Były to sądy i opinie o „wyda­
rzeniach z kraju i świata", wypowiedziach polityków, czy wreszcie o ogólnoludzkich postawach i war­
tościach. Ze względu na zawartość postów (niecenzuralność lub „niepolityczność") były one często
usuwane z forum przez moderatora).

�Paweł Schmidt - www.laliki.masternet.pl. Nowy wymiar społeczności lokalnej

53

wyborów parlamentarnych, samorządowych czy wreszcie wyborów na stanowisko
wójta lub sołtysa, stało się miejscem wymiany poglądów politycznych i personal¬
nych ataków. Była to kolejna płaszczyzna przeniesienia rzeczywistych interakcji do
świata sieci. Co ciekawe, w dyskursie, prowadzonym często w niezbyt kulturalny
sposób, brali udział ludzie mający stałą możliwość wymiany poglądów face to face,
a mimo to wybierali przekaz i kontakt zapośredniczony przez Internet. Aktywność na
forum stała się alternatywnym sposobem oddziaływania na rzeczywistość społecznokulturową społeczności lokalnej. Stała się działaniem społecznym samym w sobie na¬
kierowanym nie na społeczność samego forum, ale na społeczność lokalną Lalik.
Wymiana zdań w realu stała się jakby mniej wiążąca - przypominała ustalanie cze¬
goś „na gębę". Post na forum zaczął nabierać siły sprawczej oddziałującej bezpoś¬
rednio na nie-elektroniczną rzeczywistość.
Można tutaj postawić tezę, że forum Lalik nie stanowiło odrębnej, samoistnej
rzeczywistości. Stało się nie tyle odzwierciedleniem znanej, własnej rzeczywistości,
ile narzędziem dla działań podejmowanych na rzecz własnej społeczności, a przy¬
najmniej działania takie wspomagającym, względnie - z punktu widzenia badacza
- nową sferą podejmowanych działań i interakcji.
Dostrzeżenie potrzeby zmiany

Działanie bezpośrednie
(interakcje rzeczywiste)

Aktywność na forum
(interakcje wirtualne)

Oddziaływanie na
świat społeczności lokalnej

Należy przy tym pamiętać, że rozpatrujemy tutaj nie tyle rzeczywiste działanie i
współdziałanie, ile działanie i współdziałanie intencjonalne. Uwaga badacza kieruje
się tutaj bardziej w stronę intencji autorów działań, niż na rzeczywisty efekt podej¬
mowanych akcji. Działanie społeczne nakierowane jest na konkretne, postrzeżone
przez autorów działania zjawisko w konkretnej, doświadczanej przez nich rzeczy¬
wistości społeczno-kulturowej. Działanie wymaga zatem określenia celu, założenia
planu i efektu działania, a więc uprawomocnienia jego racjonalności. Intencją działania
jest zatem dostrzeżenie potrzeby zmian w otaczającej człowieka rzeczywistości - dla¬
tego każde działanie jest wywołane jakimś motywem, który dla badacza może być
bardziej zajmujący niż sam efekt działania, będący bardziej istotny dla autora działa¬
nia. W badaniu współdziałania w ramach społeczności lokalnej może być przydatne po¬
szukiwanie zgodności motywów partnerów interakcji, jaką jest samo współdziałanie.
Można powołać się tutaj na przekładalność motywów działania przedstawioną przez
Alfreda Schutza (1984: 172-176). Według Schutza ludzie podejmują działania spo­
łeczne w oparciu o dwa rodzaje motywów - motyw ażeby i motyw ponieważ. Lider
społeczności zbierający podpisy pod petycją działa z „motywem ponieważ" - ponie¬
waż został do tego sprowokowany polityką władz gminy. Działa także z „motywem aże¬
by" - ażeby efektom tej polityki się przeciwstawić, ażeby pozyskać zwolenników

�Paweł Schmidt - www.laliki.masternet.pl. Nowy wymiar społeczności lokalnej

54

i udowodnić masowością protestu błędy działań władz. Ludzie podpisujący się pod pe¬
tycją działają z „motywem ponieważ" - ponieważ zostali sprowokowani działaniem li­
dera, oraz z „motywem ażeby" - zgodnym tutaj z zakładanym efektem działania samego
lidera. Przedkładając podpisaną petycję lider działa nadal z tym samym „motywem
ażeby", ale także z nowym „motywem ponieważ" - ponieważ został teraz zobligowany
do takiego działania przez swych współdziałających. Taka zależność pomiędzy moty¬
wami działań powoduje uprawomocnienie podjęcia jakiegokolwiek działania na rzecz
własnej społeczności, powoduje uprawomocnienie jego racjonalności, wreszcie kształ¬
tuje szczególny rodzaj interakcji, której partnerzy czują się współautorami działań społecz¬
nych. Przekładalność i zgodność motywów charakteryzuje zarówno interakcje rzeczy¬
wiste, jak i interakcje podejmowane na forum wsi Laliki.
Na forum Lalik podjęto działania na rzecz społeczności lokalnej. Po tragicznej
śmierci trzynastoletniej mieszkanki Lalik - która na ruchliwej drodze krajowej
biegnącej przez Laliki wpadła pod rozpędzonego mercedesa, wychodząc zza gimbusa odwożącego j ą ze szkoły w Milówce - rozpętała się dyskusja o braku gimnaz¬
jum w Lalikach. Jak wspomniałem wcześniej, w latach poprzedzających reformę szkol¬
ną zbudowano tu szkołę mającą pomieścić uczniów ośmioklasowej podstawówki.
Po reformie samorząd nie zorganizował w nowym budynku gimnazjum, co spotkało
się z niezadowoleniem laliczan. Po wypadku, ożywione dyskusje na forum dopro¬
wadziły do wystosowania ponownego protestu do władz gminy w sprawie gimnaz¬
jum w Lalikach - niestety bezskutecznego.
W 2006 roku doszło na łamach forum do krytyki działań ówczesnego sołtysa Lalik.
Część postów miała charakter „osobistych wycieczek" czy wręcz oszczerstw, jednak
treści postów na tyle wpłynęły na mieszkańców Lalik (oczywiście dyskusja prowa¬
dzona była równolegle także poza siecią), że sołtys został odwołany, a nowym wybra¬
no prezesa Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Wsi Laliki.
Działania podejmowane na forum znalazły odzew także w okolicznych społecz¬
nościach, gdzie forum było dość uważnie śledzone. Na stronie Milówki www.milówka.pl znalazłem następującą rozmowę:
&gt; podobno odwołali soltysa milowki ????
&gt; a naszego się nie da odwołać. to by było fajnie ??????!!!!!!! (wpis mieszkańca
wsi Szare - P. S)
(.)
&gt; da się odwołać każdego, ale jako „szary obywatel" możesz tylko postarać się o pod­
pisy 10% wyborców sołectwa pod wnioskiem i skierować go do rady gminy.
(.)
&gt; a co się dzieje z sołtysem Milówki?
&gt; ano siedzi na forum Lalik

Forum wsi Laliki stało się dodatkowym obszarem intencjonalnego współdziałania
społeczności lokalnej. Nadało społeczności Lalik nowy wymiar - dyskusje prowa¬
dzone na co dzień w bezpośrednich kontaktach zostały przeniesione w bardziej for¬
malny aspekt komunikacji internetowej - zostały zarchiwizowane w zasobach sieci,
a co za tym idzie, upublicznione. Upublicznienie działań powoduje, że nie można się
z nich wycofać bez narażenia się na kompromitację. Należy bowiem pamiętać, że
w „lokalnych" dyskusjach brali udział ludzie spoza społeczności Lalik, oraz o tym, że
do zamieszczonych na forum treści potencjalny dostęp miał każdy użytkownik Internetu.

�Paweł Schmidt - www.laliki.masternet.pl. Nowy wymiar społeczności lokalnej

55

Jak wspomniałem, aktywność na forum stała się działaniem samym w sobie mającym
wpływ na rzeczywistą społeczność lokalną.
W 2008 roku forum i cały internetowy vortal wsi Laliki zniknęły z sieci. Nie znam
przyczyn likwidacji strony - może wpłynęło na to zbytnie upolitycznienie forum,
może po prostu spowodowane było ukończeniem studiów przez administratora strony
i podjęcie przez niego pracy w Katowicach. Czas mojego uczestnictwa na forum był
istotnym rozszerzeniem kontekstu badań prowadzonych w realnej społeczności. Czy
samo forum stało się dla mnie terenem badań?

laliki.masternet.pl - wirtualny teren badań?
Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba rozsądzić czym jest teren badań etnologicznych oraz jaka jest zależność między „rzeczywistym" światem społeczności lo¬
kalnej, a jego „wirtualnym" przedstawieniem w sieci.
Sens słowa teren w pracach etnologicznych ostatniej dekady wskazuje na jego po¬
szerzenie o znaczenia wykraczające poza rozumienie terenu jako kategorii prze¬
strzennej. Terenem może być literatura, człowiek i tworzone przez niego wyobrażenia,
sieci powiązań społecznych i inne obszary badawcze kojarzone wcześniej z przed¬
miotem, czy obiektem badań, nie zaś z polem, w którym badania te są prowadzone.
Jak zauważył Marcin Brocki:
teren często jest traktowany jako metafora, jako „teren". Za przykładem Jamesa
Clifforda pojawiają się w naszej etnologii głosy, że bycie w terenie należy traktować
jako figurę retoryczną, zapominając niekiedy, że zmetaforyzowanie terenu było wy¬
nikiem tego, że literalne znaczenie nie obejmowało złożoności pozyskiwania danych
w terenie, a w szczególności sztucznie separowało teren od jego reprezentacji.
(Brocki 2006: 62)

Zmetaforyzowany „teren" może być traktowany zatem jedynie jako kontekst, w któ¬
rym badacz umieszcza swoje rozważania o człowieku i jego rzeczywistości, jednak
w takim przypadku rodzi się pytanie: po co badaczowi badania terenowe? Jestem zwo¬
lennikiem empirycznego poznania świata. Traktuję zatem teren jako rzeczywisty świat,
w którym badani przeze mnie ludzie realizują swoje życie, tworząc więzi międzyludz¬
kie, sieci powiązań społecznych, podejmując działania, które to więzi, sieci powiązań
i działania są przedmiotem moich badań. Tak rozumiany teren jest nie tylko kontekstem
umożliwiającym ugruntowanie wiedzy o świecie poprzez odniesienie jej do konkret¬
nego przykładu, ale źródłem wiedzy o konkretnym świecie, dla której kontekstem staje
się „pozaterenowa" wiedza, dzięki której mogę zinterpretować pozyskane w terenie
dane. Zdaję sobie sprawę, że dane te - pozyskane poprzez wywiad lub własne postrzeżenia spisane w formie notatek - stanowią nie tyle samoistne fakty ile przykłady przed¬
stawienia tych faktów dokonane przez badanych i przez mnie samego. To jednak nie
zmienia istoty samego terenu i bycia w nim. Wskazuje jedynie na wspomniane przez
Marcina Brockiego ograniczenia wynikające z literalnego sensu słowa teren.
Badanie społeczności lokalnej Lalik polegało na ograniczonym uczestnictwie w tej
społeczności. Uczestnictwie ograniczonym czasem spędzanym w Lalikach oraz dys¬
tansem pomiędzy członkami społeczności, a mną i moimi współpracownikami - stu¬
dentami. Dystansem, który na wielu poziomach interakcji udawało się skrócić, ale nie
zniwelować. Uczestnictwo, mimo tych ograniczeń, było jednak uczestnictwem pole¬
gającym na kontakcie z ludźmi - ich emocjami, troskami, przeżyciami, które stawały

�Paweł Schmidt - www.laliki.masternet.pl. Nowy wymiar społeczności lokalnej

56

się urzeczywistnione bądź w rozmowie, bądź we wspólnym doświadczeniu.
Poszerzenie terenu badań o badanie forum stworzonego i użytkowanego przez
mieszkańców świata będącego terenem moich badań poszerzyło asortyment źródeł
wiedzy o badanym świecie oraz kontekst do interpretacji zasobów tej wiedzy. Bada¬
nia polegające na byciu w terenie oznaczają uczestnictwo w życiu badanych ludzi.
Podobnie badanie forum polegało na uczestnictwie w nim. Należy jednak pamiętać,
że uczestnictwo w forum to kontakt z prezentacją autorstwa prawdziwego człowieka,
ale nadal jedynie z prezentacją. Możliwe, że pisząc odpowiedź na posta, ów człowiek
jest bardziej szczery niż w kontakcie twarzą w twarz, ale po pierwsze nie sposób tego
zweryfikować, po drugie, mimo wzbogacenia form wypowiedzi elektronicznej o róż¬
nego rodzaju akronimy, homofony czy emotikony, w kontakcie zapośredniczonym
przez Internet brakuje pozawerbalnej sfery interakcji.
Nie przeciwstawiam tutaj rzeczywistego świata badanej społeczności jemu od¬
zwierciedleniu w Internecie. Oczywiście nie sposób traktować obrazu świata przed¬
stawionego na stronie WWW jako równoważnego dla samego badanego świata,
choćby przez wspomnianą wcześniej idealizację tego obrazu. Podobnie sieci powiązań
mieszkańców tego świata nie przekładają się w pełni na sieci powiązań użytkowników
forum. Jednak forum nie stało się dla mnie nowym terenem badań, a jedynie teren ów
poszerzyło. Traktuję wypowiedzi na forum tak samo, jak wypowiedzi w rozmowie
z badanymi, sytuacje opisane na forum tak, jak opowieści wywołane wywiadem, użyt­
kowników forum, tak jak moich rozmówców. Forum staje się zatem zjawiskiem w re­
alnym świecie, zjawiskiem stanowiącym przedmiot badań, nie zaś odrębnym światem
i - co by z tego wynikało - odrębnym terenem badań. Badanie forum bez wcześniej¬
szej wiedzy o Lalikach nabytej przez pobyt w rzeczywistym terenie powodowałoby,
że treści forum mogłyby być dla mnie po prostu niezrozumiałe (nie mówiąc o tym, że
nudne), na pewno zaś wyrwane z kontekstu, jakim jest tutaj rzeczywisty świat bada¬
nej społeczności.
Takie rozumienie forum laliki.masternet.pl (jak też każdego forum będącego przed¬
miotem badań etnologicznych) jest moim zdaniem zgodne z rozumieniem jego użyt¬
kowników, a zwłaszcza mieszkańców Lalik. Forum, o czym pisałem wcześniej, stało się
narzędziem i miejscem wypowiedzi badanych ludzi, którzy odwoływali się do rzeczy¬
wistego świata będącego ich miejscem realizacji działań i działań tych celem. Forum,
podobnie jak cały Internet, mimo wytworzenia swoistych dla siebie znaczeń, prezenta¬
cji i sieci powiązań, jest przede wszystkim komunikatem (por. Castells 2003) lub zbio¬
rem komunikatów posiadającym nierozerwalne odniesienia do świata realnego.
Forum staje się więc efektem działania oraz miejscem dla podejmowania kolejnych
działań przez członków badanej społeczności lokalnej. Rozumiejąc społeczność lo¬
kalną jako wspólnotę intencjonalnego współdziałania i dostrzegając nową formę
współdziałania w postaci lokalnego forum internetowego, musiałem włączyć samo
forum w obszar badań. Uczestnictwo w forum pozwoliło mi „być na bieżąco" z ba¬
daną społecznością w czasie mojej nieobecności w Lalikach. Niewątpliwie pozwoliło
na ugruntowanie wiedzy o przedmiocie i obszarze badań, ale nie mogło zastąpić rze¬
czywistego kontaktu z rzeczywistymi ludźmi. Przebiegało niejako równolegle do „fi¬
zycznego" badania lokalnej społeczności Lalik.

�Paweł Schmidt - www.laliki.masternet.pl. Nowy wymiar społeczności lokalnej

57

Badacz

Teren „rzeczywisty"
Uczestnictwo w społeczności
(kontakt z człowiekiem)

Teren „wirtualny"
Uczestnictwo w forum
(kontakt z prezentacją)

Pełny ogląd badanej rzeczywistości społeczno-kulturowej

Podstawą badań był kontakt z człowiekiem - stałym uczestnikiem rzeczywistości
społeczno-kulturowej Lalik. Forum stało się dodatkowym narzędziem umożliwiającym
dotarcie do ludzi, do których w czasie badań prowadzonych w Lalikach z różnych przy¬
czyn dotrzeć nie mogłem. Przez świadomość kontaktu z prezentacją proponowaną
przez użytkowników forum nie prowadziłem przez Internet rozmów mogących za¬
stąpić rzeczywisty wywiad. Wymiana uwag na forum ograniczała się do krótkich ko¬
mentarzy mających wywołać wygłoszenie opinii nie zaś pełnych opowieści wykra¬
czających poza formę postu czy komentarza. Próba wywołania opowieści o Lalikach
zgłoszona w poście umieszczonym w zakładce Laliki dla mnie są... spełzła na niczym.
Mimo dużej liczby (ponad 1200) odsłon nikt nie odpowiedział na mój apel. Ponadto
„rozmowy" na forum nie mogły zastąpić rzeczywistego kontaktu z ludźmi, uczestnic¬
twa w społeczności i związanej z nim obserwacji działań, zachowań i wzorów kultury.
Po pierwsze dlatego, że obcowanie z prezentacją, nie z żywym człowiekiem ogranicza
sposób komunikacji do wyrażeń czysto językowych, po drugie, społeczność forum
różniła się od społeczności Lalik nie tylko „składem osobowym" ale także formami
wypowiedzi i wzorami zachowań, mimo względnego przeniesienia realnych więzi i wzo¬
rów ze świata „realnego" w świat elektroniczny.
Forum wsi Laliki stało się dla mnie dodatkowym narzędziem badawczym, a ra¬
czej dodatkowym polem obserwacji i ograniczonego uczestnictwa w badanej społecz¬
ności. Dla społeczności tej, odnosząc się do poruszonych we wstępie rozważań
Izabelli Bukraby-Rylskiej, forum poszerzyło sieć interakcji, co za tym idzie po¬
większyło zasób wzorów kultury, rozumianych jako wiedza członków społeczności
o sposobach realizacji celu współdziałania.

Literatura:
Błaszczyk A., Przestrzeń w wymiarze wirtualnym, [w:] Przestrzenie miejsca, węd¬
rówki. Kategoria przestrzeni w badaniach kulturowych i literackich, red. Ko¬
walski P., Uniwersytet Opolski, Opolskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, Opole
2001, s. 69-78.
Brocki M., Zaangażowanie - dystans - struktura wiedzy antropologicznej, [w:] Kul¬
tura profesjonalna etnologów w Polsce, red. Brocki M . , Górny K., Kuligowski
W., Uniwersytet Wrocławski, Wrocław 2006, s. 61-70.
Bukraba-Rylska I . , Socjologia wsi polskiej, PWN, Warszawa 2008.

�Paweł Schmidt - www.laliki.masternet.pl. Nowy wymiar społeczności lokalnej

58

Castells M., Galaktyka Internetu. Refeleksje nad Internetem, biznesem i społeczeń¬
stwem, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2003.
Kuligowski W., Internet jako Ziemia Obiecana czy post coitum triste, Kultura i Społeczeń­
stwo, rok XLVI, nr 1, 2002, s. 91-101.
Laliki, Laliki k. Zwardonia, Newsweek, 10.11.2002, s. 94.
Ossowski S., O osobliwościach nauk społecznych, PWN, Warszawa 1983.
Schutz A., Potoczna i naukowa interpretacja lidzkiego działania, [w:] Kryzys i schizma.
Antyscjentystyczne tendencje w socjologii współczesnej, red. Mokrzycki E., Pań¬
stwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1984, s. 137-192.
Znaniecki F., Grupy społeczne jako wytwory uczestniczących w nich jednostek,
[w:] Znaniecki, Szacki Jerzy, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa
1986, s. 293-308.

Źródła internetowe:
www.forum.laliki.masternet.pl: dostęp - lipiec 2005-październik 2007.
mal, Laliki, Zwardoń. Secesja przy granicy?, www.naszemiasto.pl/katowice/wydarzenia, 09.05.2008.
www.milówka.com: dostęp - 20.11.2008.
www.spanie.pl: dostęp - 12.10.2009.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10530" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10508">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fb2dafa85486bf43df903bcb01720b35.pdf</src>
        <authentication>5bbc023f775a20e3f40165bb48e71bd7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125377">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4435</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125378">
                <text>1976</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125379">
                <text>rzeżbiarze ludowi - okres powojenny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125380">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4126</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125381">
                <text>Wybitni rzeźbiarze okresu wojennego - omówienie ankiety / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1976 t.30 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125382">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1976 t.30 z.3-4; s.243-245</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125383">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125384">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125385">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125386">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125387">
                <text>Aleksander J a c k o w s k i

WYBITNI RZEŹBIARZE OKRESU POWOJENNEGO
(OMÓWIENIE ANKIETY)

Każdy z interesujących
najciekawszych

twórców,

się r z e ź b ą

ale jest

to

ludową

ma

jego lista, z

swoją

listę

konioczności

subiektywna i n i e p e ł n a . P o m y ś l e l i ś m y w i ę c , p r z y g o t o w u j ą c

ten

p o r ó w n a n i e t y c h o d p o w i e d z i . W k a ż d y m razie m n i e , j a k o a u t o r a
zamieszczonego w t y m numerze

a r t y k u ł u , lektura ankiet

niła w potrzebie w y o d r ę b n i e n i a poszczególnych

numer, ż o b y ł o b y i n t e r e s u j ą c e p o r ó w n a n i e t a k i c h l i s t s p o r z ą d z o ­

szorokiego
pamiętać,

sowań

surowe k r y t e r i a , i t a k n p . A l e k s a n d e r B l a e h o w s k i p o d a ł w ankieoio

być

dziewiętnastu

uważani

osób,

Spodziewaliśmy

za

ekspertów.

od siedemnastu
się,

że

Zwróciliśmy

otrzymaliśmy

pewna

grupa

się

do

odpowiedzi.

rzeźbiarzy

ogólnie

zwanej

żo poszczególni

73 n a z w i s k a ,
którzy

rzeźby

ludową.

eksperci

również

oczywiście

przyjęli bardziej

podczas g d y np. R o m a n

uwzględniali

Należy

upew­
ramach

n y c h przez l u d z i , k t ó r z y z r a c j i s w e g o z a w o d u , w i e d z y i z a i n t e r e ­
mogą

nurtu

grup w

Reinfuss

ciekawych

lub

tylko

10. N i o -

amatorów,

inni

znanych i c e n i o n y c h w y s t ą p i n a w i ę k s z o ś c i l i s t , i t a k s i ę s t a ł o .

Podobnie z rzeźbą ceramiczną — tylko w paru ankiotach

Dlatego s ą d z ę ,

trzydziestka

nazwiska wybitnych

w

w a n i u ankiety więcoj osób u w z g l ę d n i ł o b y twórczość

rzeźbiarzy

że pierwsza

wytypowana

dwudziestka

jest

nader

a

nawet

obiektywnie,

razie z g o d z i ł a b y s i ę n a n i ą w i ę k s z o ś ć e k s p e r t ó w .
wystąpił natomiast

w grupie rzeźbiarzy

Spory

każdym
rozrzut

„wyróżniających

się".

uwagi, z w ł a s z c z a

na

choć przez j e d n e g o
Formułując
w trzy

rubryki

pracujących

twórców,

zostali

ankietę,

ludowym.

Stanisława

Seweryńskiego.

Dlatego

sformuło­

w

tym

rzeźbę

Stanisława

Zagajewskiego.

N a z w i s k o jego w y m i e n i a n o

nawet

odpowiedziach

programowo

wysoko

przy­

p a d k u w y n i k a n k i e t y nie jest m i a r o d a j n y . P o m i j a m y więc w t y m
omówieniu

ocenieni

nie.

podano

Władysławy

nas

w

ceramiczną,

uwzględniając

jedynie

twórczość
bowiem

pomijających

drobną

rzeźbę c e r a m i c z n ą . ( T u , dla p o r z ą d k u , p o d a j m y tylko, że z rzeź-

eksperta.

twórców:

w stylu

którzy

czy

ceramików. N a pewno przy innym

baczniejszej

Wymieniono w niej p o n a d sto p i ę ć d z i e s i ą t n a z w i s k ! N i k t z
na p e w n o n i e z n a i c h w s z y s t k i c h , s y g n a ł t o w i ę c d o

Prucnal

mniej

prosiliśmy
ludowych,

o

wpisywanie

„innych"

oraz

nazwisk
świadomie

B y ł to zabieg t r o c h ę p r o w o k a c y j n y ,

biarzy-ceramików

za

wybitnych

uznawano:

Stanisława

Sewe­

r y ń s k i e g o , W ł a d y s ł a w ę P r u c n a l i J a d w i g ę Gralę). Jest dla mnie
oczywiste,

że

ankietę,

mając

I I . 1. A n d r z e j

nie.

Sądzę,

że

dla

czytelnika

ciekawe

Konopacki, Zakopane.
Ukrzyżowanie
w y s . 69 c m . R z e ź b a z P r z e g l ą d u

będzie

Barbara

o

sobą

k t ó r y c h p o m i n ę l i . S ł u s z n i e pisze w k o m e n t a r z u do swej a n k i e t y

poza

p r z y p o m n i e l i b y sobie

przed

dającego mieści się jeszcze w p o j ę c i u t w ó r c y „ l u d o w e g o " , a
wykracza

naNpewno

na

listę

kto

nazwisk,

odpowiadający

chcieliśmy w ton s p o s ó b d o w i e d z i e ć się, k t o w o d c z u c i u o d p o w i a ­

rzeźbiarzach,

Zagórna-Tężyoka, że „odpowiadać na t a k ą ankietę

( k a p l i c z k a ) , w y m . 103 X 5 5 c m . 1 9 7 2 r . I I . 2 . A . D ę b n i c k i , K r o s n o .
A m a t o r s k i e j T w ó r c z o ś c i P l a s t y c z n e j w R z e s z o w i e , 1973 r .

bez

Frasobliwy,

F I

1

243

�oglądania,

»na

żywo«

eksponatów

jest

szalenie

trudno".

więc pusto k r a t k i nie zawsze z n a o z ą ś w i a d o m e p o m i n i ę c i e
goś t w ó r c y . A n k i e t a

ma

więc wartość tylko orientacyjną.

Tak
jakie­

Stoso­

Rezultaty ankiety zamieszczamy w formie
wienia. P o n i e w a ż k a ż d y z o d p o w i a d a j ą c y c h
(1—10) t w ó r c ó w

jego zdaniem

wanie j e d n o l i t y c h k r y t e r i ó w na p e w n o d o p r o w a d z i ł o b y do r ó ż n y c h

w

„kratce"

przetasowań.

jeden

twórców,

Nie

wszyscy

działających

w

uwzględniali

obecnie

okresie p o w o j e n n y m

już

zmarłych

(niektórzy

kreślają, że p o d a j ą g ł ó w n i e t y c h t w ó r c ó w , z k t ó r y m i się
Nim
o
na

przejdę

ekspertaoh,

do

którzy

omówienia

wyników

zechcieli

poświęcić

ankiety,
czas

i

pod­

stykali).

kilka

nasze p y t a n i a .

punkt,

w y b i t n y c h ,

cyfrę

stawialiśmy

w grupie t w ó r c ó w

2,

czyli

wówczas,

zesta­

dwa

punkty.
T

gdy

nazw isko

w y r ó ż n i a j ą c y c h

kilku

wpisywaliśmy

się.

1, czyli

figurowało

Przedstawiamy

n a s. 2 4 5 r z e ź b i a r z y , k t ó r z y u z y s k a l i w s u m i e p o w y ż e j 4 p u n k t ó w

słów

odpowiedzieć

odpowiedniej

tablicy —

w s k a z y w a ł na

Cztery osoby w y m i e n i ł y :
jewskiego,

Karola

Stanisława
dyslawa
wa

Ziomkę,

Marcisza,

Wójcika,

Mariana Adamskiego, Jana

Stanisława

Jana

Madeja,

Krystynę

Czerwińskiego,

Szulca,

Władysława

Adamczyk;

Andrzeja

Wiktora

Sieka

trzy

(f),

Bąka,

osoby —

Stanisława

Wła
Wacla

Karulaka

B r o n i s ł a w a C h o j ę t ę ( O l ę d z k a u z n a ł a go za „ w y b i t n e g o " ) ,

I N D E K S NAZWISK

Kra
Rysia,

Józefa

G r u c e l ę ( N a w r o c k i w y m i e n i ł go j a k o „ w y b i t n e g o " ) ; d w i e osoby —
Emil

Biela,

kolekcjoner.

J ó z e f a W r o n ę (Biela u w a ż a go za „ w y b i t n e g o " ) , J ó z e f a
Józefa

A l e k s a n d e r B ł a c h o w s k i , historyk sztuki, etnograf, dyr. Muzeum
Etnograficznego w Toruniu, autor licznych publikacji o sztuce ludowej, książ­
ki Skarby w skrzyni malowanej,
komisarz ogólnopolskich konkursów „Mikołaj
Kopernik w rzeźbie ludowej", „Wielcy Polacy — ich życie i dzieła w rzeźbie
ludowej" i in.

Kaczmarka,

Bolesława

Stanisława

Grabskiego,

Mieczysława

Szkodzińskiego, Ludwika
Stanisława
Romana

Rekowskiego,

Słoninę,

Annę

Żeglińskiego,

Szczepaniaka, L u d w i k a

Ficoń,

Tadeusza

Kubaszczyka,

Denkiewicza, Stanisława Walczaka, W a c ł a w a

Śledzia

(Jackowski

uznał

go

za

Suskę,

„wybitnego"),

Fran­

ciszka S a d o w n i k a , W ł a d y s ł a w a L i c ę , A n d r z e j a W y d r ę , Tadeusza
Bożena Gołcz,
etnograf, kierownik Działu
Etnograficznego w „Cepelii".
Aleksander
Jackowski,
redaktor
autor licznych prac o sztuce ludowej.

Nadzoru

Artystycznego i

Sobolewskiego,
(Nawrocki

„Polskiej

Sztuki

ludowej",

Józefa

uważa

Sochę

obu

za

(j')

i

Stanisława

„wybitnych"),

Majewskiego

Mieczysława

P o n a d t o w y m i e n i o n o p o r a z i e 76 o s ó b , w t y m j a k o
Al.
H.

Błachowski

podał Jarosława

Olędzka —

Furgałę

i Zdzisława

Jana Sęka, F. Solowski —

Piwkę.

„wybitnych"
Purchalę,

M i c h a ł a Grygiela (f),

J a d w i g a J a r n u s z k i e w i c z , krytyk artystyczny, autorka publikacji
o rzeźbie, współautor książki Sztuka Ludu Polskiego, z-ca redaktora naczelnego
„Polskiej Sztuki Ludowej".

B . G o ł c z — M a r i a n a U l c a , B . N a w r o c k i —W i n c e n t e g o J a s k r a (f),

Marek
Arpad
Kowalski,
książki o rzeźbie
Śladami

„ i n n y c h " , a więc „ n i e - l u d o w y c h " zaliczano w n i e k t ó r y c h

Franciszka Lenarta i Andrzeja
Niejednolicie

Stefania
0

sztuce

Krzysztofowicz,

ludowej

w Polsce,

etnograf, publicysta kulturalny, autor

kwalifikowano

kierownik B W A

w

Krakowie.

A.

Zegadłę.

o

pierwszej

Nie

budził

jewski,

Mucha

Piłat,

Lurka,

Janas,

Skrętowiez,

M a r i a n P o k r o p e k , etnograf, pracownik dydaktyczny Katedry Etno­
grafii U W , autor monumentalnego słownika twórców ludowych (w druku).

Zagajewski,

Mucha,

to

wszystko

kolekcjoner.

a

o

rzeźby"

Wyraźnie

(np.

Są
1.

Adam

Kudła,

Zogadlo,

Kożuchowski,

zaliczani

byli:

prymitywnie

Suska,

Heródek,

Szczypawka-Ptaszyńska,

cechach

Zaga­

większości

Hołda.

samorodnych

od przyjętego

wyobrażenia

Kołacz).

w y d z i e l a się w

ankietach grupa

świadomie rzeźbiąca w

amatorów
stylu

(nie­

ludowym.

to:
Henryk

Zegadło

—11

6. H e n r y k W i o r z c h o w s k i —

5

—

7

7. J a r o s ł a w

5

Biernacik

—

7

8. M a r i a n

Toborowicz

—

6

9. A n d r z e j

.--

6

2. F r a n c i s z e k

4. A n t o n i
5. A d a m

Palka

Słowiński

również

10.

Furgała

Ule

— 4

Konopacki

Stefan Fus

kilkakrotnie

—

—

4

— 4

nazwisko

Antoniego

R z ą s y , j a k o t e g o r z e ź b i a r z a , c z ł o n k a Z P A P , k t ó r y w s w e j sztuce
bliski jest ludowej

Jan
Świderski,
pracownik Instytutu Sztuki P A N , fotograf,
kilkudziesięciu tysięcy zdjęć z zakresu sztuki ludowej, kolekcjoner.

autor

Barbara
Zagórna-Tężycka,
etnograf, st.
sztuki ludowej w Ministerstwie Kultury i Sztuki,
większości konkursów na rzeźbę ludową.

specjalista do spraw
członek jury m. in.

tradycji.

Spośród amatorów
jako „wybitny"

kolekcjoner.

Oleksy,

tu

Zganiacz,

odczuciu

Lamęcki,

„innych"

Kołacz,

twórcy

Wymieniano

Zimmerer,

do

kiedy podkształconyeh)

3. A n d r z e j
Roman
Reinfuss,
etnograf, autor wielu podstawowych publikacji
o sztuce ludowej, od 1947 r. kierownik Pracowni Dokumentacji Sztuki Ludo­
wej I S P A N (Kraków), przewodniczący jury licznych konkursów na sztukę
ludową.

Ludwig

Do

ankie-

(mówię

(jako ludowi),

„inni". W

Krajewski,

Centkowski,

natomiast

„ludowoj
Halina
Olędzka,
etnograf, kustosz działu sztuki w P a ń s t w o w y m
Muzeum Etnograficznym w Warszawie, komisarz wielu wystaw sztuki ludowej
(m. in. rzeźby), autorka licznych prac o sztuce ludowej, członek Komisji Etno­
graficznej „Cepelii".

tylko

K o ż u e h o wski,

Dużyński

jako

lub stylem swych rzeźb odbiegający

kolekcjoner.

K i j a k-S o 1 o w s k i,

wątpliwości

Janas,

i Stanisław

i Sutor —

Ruszkowski,

Są

Ferdynand

twórców-.

e k s p e r t ó w , spośród pierwszej dwudziestki „ l u d o w i " b y l i :
Chajec,

Anna
K u n c z y ń s k a-l r a c k a, historyk sztuki, członek jury wielu
konkursów, Komisji Etnograficznej „Cepelii", Komisji Weryfikacyjnej Rady
Naukowej Stowarzyszenia Twórców Ludowych, autorka wielu studiów z za­
kresu rzeźby, malarstwa i grafiki ludowej.

żadnych

trzydziestce!):

B'eliks B ł a s z c z y k

Nawrocki,

poszczególnych

taoh np. Centkowskiego, K u d ł ę , Chajca, P i ł a t a , W . Krajewskiego,
historyk sztuki, autorka m. in. książki

A n t o n i K r o h, etnograf, komisarz dwóch konkursów na rzeźbę karpacką,
zorganizowanych przez Muzeum w Nowym Sączu, autor książki o rzeźbie kar­
packiej (w druku).

Bolesław

Radzika.

F.

Solowskiego.

43

„innych"

W

swe

sumie

Teodozjusz Butyniec został

przez A l . B ł a c h o w s k i o g o ,

wymieniono
i amatorów,

prace „ n a

ludowo".

Fot.: St. Stępniewski — il. 2 ; J . Świderski — il. 1

132
17

rzeźbiarzy

twórców

a Jan

wymieniony

S z o s t a k przez

ludowych

świadomie

żyjących,

stylizujących

�4

(t) J a n L a m ę c k i

Piłat

Wincenty

6

Józef

7

Adam

Krajewski

Janas

Józef

Zegadlo

m

W

2

2

1

1

2

2

o

1

1

2

2

2

2

2

o

2

2

2

2

2

2

1

2

1

Wójciak

11

Jan

Centkowski

Teofil

1

2

2

2

1

2

2

„Heródek"

2

1

2

2

1

2

Wojciech

Oleksy

15

Szczepan

Mucha

Edward

2
1

2

2

2

18

Bolesław

1

1!)

Edward

Suska

Józef

22

1

1

Hołda

Stanisław

21

2

1

1

20

2
1

Kołacz

2

Korpa

1

Sobota

(t) Mieczysław

2

2

1
1

1

2

2

,

M i k a (st)
Robakowska

34

Edward

36

Feliks

37

Józef

38

Wacław

39

Piotr

Skirzyński

Izajasz

Rzepa

41

Stanisław

Cierniak

1

1

1

22

1

1

2

1

2

2

1

2

1

22

1

2

2

2

1

2

1
1

2

2

1

1

2

2

2

2

2

1

2

1

o

19

1

2

o

2

19

2

18

1

15

1

2

2
2

1

1

1

2

2

1

o

14

2

i

13

1

i

12

1

1
1

1

1

1

12

2

1

11

1

1

1

1

1

1

2

1

1

2
1

1
1

1

1

1

1

1

1

1
2

1

9

1

2

1

9

1

1

1

1
2

1
1

1

1

1
2

1

1

1
1

8
1

2

1

7
7

2

1

7
G

1

0
6
6

1
1

8

2

1

1

8

1

8

1
1

1

1

1

1
i

1

1

2

1

9

8

2
1

10

1

2

1

1

2

2
1

10

1

1

1

1

12

1

1

i

2
2

1

1

1

2

1

1

1

1

2

1

1

1

1

1

i

14

2

2

1

14

2

1

1

15

1

1

1

1

2

2

1

2

15

2
2

2

1

1

2

1

1

1

2

2

1

1

1

1

1

1

1

1

1

1

1

!

2

2

1

1

21

1

1

1

2

2

1

1

1

2

2

1
2

i

Zelek

40

23

2

1

Pastwa

Citak

1

2

1

Czajkowski

Apolinary

2

2

Sutor

36

2
2

1

1

Brudek

Stanisław

2

2

1

Dużyński

Filomena

2

2

1

1

Cąkała

33

1

2

1

Błaszczyk

Marian

32

Słomiński

Kamiński

SI

2

1

1

(t) Stanisław

27

2

1

30

2

1

Ruszkowski

Blaszczyk

2

1

1

(f) I z y d o r

2

2

Serwik

29

2

1

Józef

(f) Tadeusz

1

2

24

28

2

1

1

(t) Feliks

28

1

1

27

2

2

i

1

(f) I g n a c y

29

2

i

1

P4

2

2

2

i-Í

2

1

2

«
2

1

i

P5

i

2

i

i

N

2

2

Zganiacz

26

2

¿tí

-o
te

2

2
o

O

2

1

i

w
Ch

2

i

1

1

Józef

(f) Aleksander

2

1

23

2í

1

1
2

Helena Szczypawka - P t a s z y ń s k a

17

1
2

Zagajewski

14

2

1

Kożuchowski

Stanisław

2

2

2

&gt;.
N

&gt;i
b&gt;
H

mkty

«j

o
cc

Ü

Zimmerer

t/i

Kroh

2

tí

c3

A. Kowalski

2

Skrętowicz

(t) Karol

16

&gt;-i

2

10

13

&lt;

Lurka

(t) Z y g m u n t

12

m

3

Roinfuss

Olędzka

(t) Józef

!)

&lt;rj

m

£

Kijak-Solowski

Nawrocki

Chajoo

3

8

H

Kudła

Władysław

5

Jackowski

2

73
c
A
3
s

Golczowa

(f) Leon

1

Biela

'3.

Po kropek

Kunczyńska-Iracka

&lt;

N
O

'S
.2

1

1

ñ

1

1

5

1

1

6

245

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6600" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6580">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8f4bdfb4983eb54b1db3b7ac2e2faa57.pdf</src>
        <authentication>4bae988eae9dae68061f0d4ea2d77cfa</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78617">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5893</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78618">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78619">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78620">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="78621">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="78622">
                <text>wesele - zwyczaje</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="78623">
                <text>kultura społeczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="78624">
                <text>swat - kojarzenie małżeństw</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78625">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5486</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78626">
                <text>Wybór swata ze względu na płeć, I/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78627">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.8 cz.2: Rola i znaczenie swata w kojarzeniu małżeństw pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickego (mapa nr 3)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="78628">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.8. Agnieszka Pieńczak: Wedding customs and rituals, part 2: The matchmaker's role and importance in arranging marriages</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78629">
                <text>Pieńczak, Agnieszka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78630">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78631">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="78632">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78633">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78634">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78635">
                <text>3. Wybór swata ze względu na płeć, I
Opracowała Agnieszka Pieńczak

Objaśnienia znaków:
Na swata wybierano: 1 - mężczyznę, najczęściej krewnego lub znajomego, 2 - inne odpowiedzi (zob. mapa 4), 3 - brak tradycji. 4 - brak odpowiedzi.
Uwagi:
1. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych przeprowadzonych w latach 70. XX wieku przez Pracownię Polskiego Atlasu Etnograficznego. Niektóre dane zostały zaczerpnięte z mapy
wykonanej przez B. Czuchnowską i A. Mączyńską-mapa 538 Osoby zajmujące się kojarzeniem małżeństw (od poł. XIXwieku do poł. XX wieku), zdeponowanej w archiwum PAE.
2. Mapa dotyczy stanu zjawiska od połowy XIX wieku do lat 70. XX wieku.
3.Znak z kropką w środku oznacza, że zjawisko występowało w przeszłości.
4. Punkty z pionową kreską (szeryfem) oznaczają informacje pochodzące od ludności napływowej (przesiedleńcy z Kresów Wschodnich I osadnicy z różnych stron Polski).
5. Mapa została uzupełniona o punkty dodatkowe (spoza stałej sieci badawczej PAE):
- punkty oznaczone kolorem szarym zostały wytyczone na podstawie literatury XIX-wiecznej (głównie prace 0. Kolberga),
- punkty podkreślone zostały wytyczone na podstawie literatury XX-wiecznej (Olesiejuk, 1971).
6. W punkcie badawczym w polu 33.24.VIII (Olszewnica, ok. Radzynia Podlaskiego) zaznaczono informację z roku 1934 pochodzącą z miejscowej kroniki (brak informacji na temat zaniku
zjawiska).

Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 9, Zwyczaje i obrzędy weselne, oprać. Józef Gajek przy współudziale Feliksa Olesiejuka:
15. Czy współcześnie zdarza się, że za zgodą rodziców kawalera osoba trzecia „idzie w swaty"? celem przedwstępnego omówienia sprawy zawarcia małżeństwa/..../Kiedy
we wsi ten
zwyczaj zaniki? Jak było da wniej?Jak nazywają ten zwyczaj i tę czynność?
16. Zbadać czy we wsi żyją jeszcze osoby (mężczyzna?, kobieta?-wiek?zajmujące
się swataniem? Jak ich nazywają? [...]

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6601" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6581">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9a356cf58051bae8bf3ee05185f4960b.pdf</src>
        <authentication>19ba76b89cdf999f463624df65e3c127</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78636">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5894</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78637">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78638">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78639">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="78640">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="78641">
                <text>wesele - zwyczaje</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="78642">
                <text>kultura społeczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="78643">
                <text>swat - kojarzenie małżeństw</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78644">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5487</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78645">
                <text>Wybór swata ze względy na płeć, II/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78646">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.8 cz.2: Rola i znaczenie swata w kojarzeniu małżeństw pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickego (mapa nr 4)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="78647">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.8. Agnieszka Pieńczak: Wedding customs and rituals, part 2: The matchmaker's role and importance in arranging marriages</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78648">
                <text>Pieńczak, Agnieszka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78649">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78650">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="78651">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78652">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78653">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78654">
                <text>4. Wybór swata ze względu na płeć, II
Opracowała Agnieszka Pieńczak

Objaśnienia znaków:
Na swata wybierano: 1 - kobietę, najczęściej będącą krewną lub znajomą, 2-inne odpowiedzi (zob. mapa3), 3-brak tradycji, 4-brak odpowiedzi.
Uwagi:
1 Mapę opracowano na podstawie badań terenowycb przeprowadzonych w latach 70, XX wieku przez Pracownię Polskiego Atlasu Etnograficznego. Niektóre dane zostały zaczerpnięte z mapy
wykonanej przez B. Czuchnowską i A. Mączyńską-mapa 538 Osoby zajmujące się kojarzeniem małżeństw (od pol. XIX wieku do pol. XX wieku), zdeponowanej warchiwumPAE.
2. Mapa dotyczy stanu zjawiska od połowy XIX wieku do lat70. XXwieku.
3. Znak z kropką w środku oznacza, że zjawisko występowało w przeszłości.
4. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje pochodzące od ludności napływowej (przesiedleńcy z Kresów Wschodnich i osadnicy z różnych stron Polski).
5. Mapa została uzupełniona o punkty dodatkowe (spoza stałej sieci badawczej PAE):
- punkty oznaczone kolorem szarym zostały wytyczone na podstawie literatury XIX-wiecznej (głównie praceO.Kolberga),
- punkty podkreślone zostały wytyczone na podstawie literatury XX-wiecznej (Olesiejuk, 1971).
6. Na mapie uwzględniono również udział kobiet w rozmowie wstępnej w domu panny, co miało na celu wybadanie sytuacji odnośnie planowanego małżeństwa. Odwiedziny te często
poprzedzały wizytę pośrednika- mężczyzny i również stanowiły integralną częśó swatów.
Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 9. Zwyczaje i obrzędy weselne, oprac. Józef Gajek przy współudziale Feliksa Olesiejuka:
15. Czy współcześnie zdarza się, że za zgodą rodziców kawalera osoba trzecia „idzie w swaty"? celem przedwstępnego omówienia sprawy zawarcia małżeństwa /.../ Kiedy we wsi ten
zwyczaj zaniki? Jak było dawniej? Jak nazywają ten zwyczaj i tę czynność?
16. Zbadać czy we wsi żyją jeszcze osoby (mężczyzna?, kobieta?-wiek? zajmujące się swataniem?Jak ich nazywają? [...]

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7789" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7769">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b6f8f088f14c97213257dbce9014dc27.pdf</src>
        <authentication>858b899c96acae34c808695ac170e861</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93001">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93003">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93007">
                <text>Ujgurzy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93009">
                <text>szamanizm</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93012">
                <text>Kazachstan - Ujgurzy - szamanizm</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93014">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1863</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93016">
                <text>Wybrańcy duchów, czyli jak zostać szamanem / LUD 2001 t.85</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93018">
                <text>LUD 2001 t.85, s.153-192</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93021">
                <text>Penkala-Gawęcka, Danuta</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93022">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93023">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93025">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93026">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93027">
                <text>Lud, t. 85, 2001

DANUTAPENKALA-GAWĘCKA
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytet im. A. Mickiewicza
Poznań

WYBRAŃCY DUCHÓW, CZYLI JAK ZOSTAĆ SZAMANEM.
NA PRZYKŁADZIE UJGURSKIEJ SZAMANKI Z KAZACHSTANU

Jak zostaje się szamanem we współczesnym Kazachstanie? Czym wyróżnia
się droga szamana? Czy mamy tu do czynienia z ciągłością tradycji, czy raczej
z "tradycją wynalezioną"?I. Na te ogólniejsze pytania postaram się odpowiedzieć, prezentując postać Rachiljam, ujgurskiej uzdrowicielki z Kazachstanu,
mieniącej się szamanką (kaz. baksy, ujg. bakszy)2 i pod takim też mianem znanej w społeczności, w której działa3•
Poznałam Rachiljam w listopadzie 1996 roku i od tej pory spotykałam się
z nią co pewien czas, przeprowadzając długie rozmowy i obserwując odbywane przez nią seanse, aż do lipca 2000 roku4• Dzięki tak długiej z nią znajomości
mogłam przyglądać sięjej "drodze", procesowi zdobywania kolejnych doświadczeń. Rachiljam była bardzo otwarta, zawsze chętna do rozmów, udzielała obszernych wyjaśnień w odpowiedzi na moje nieraz natrętne pytania. Jedynym
tematem, którego nie chciała rozwijać, była przyszłość - jej dalszy rozwój,
o którym napomykała jedynie bardzo enigmatycznie, sugerując jednakże, że
pisana jest jej prawdziwa wielkość duchowa.

Współcześni uzdrowiciele w Kazachstanie
W niepodległym Kazachstanie, w ostatniej dekadzie ubiegłego wieku, nastąpił autentyczny rozkwit medycyny komplementarnej. Była ona obecna jako
podskórny nurt przez wszystkie poprzednie lata, mimo wielu dziesiątek lat prze1 A więc czy może jest to jedynie iluzja "tradycji"? Termin "tradycja wynaleziona"
- invented
tradition (Hobsbawm, Ranger, eds., 1983) zdobył sobie w ostatnich latach dużą popularność.
2 Stosuję uproszczony zapis terminów lokalnych. Podaję na ogół określenia rosyjskie, bowiem
w języku rosyjskim porozumiewałam się z szamanką i innymi uzdrowicielami. Przytaczam tylko
ważniejsze terminy w języku kazachskim i ujgurskim.
J Współcześnie
szamanizm kazachski i szamanizm miejscowych Uj gurów nie wykazują istotniejszych różnic, zbieżne są w szczególności drogi dojścia do profesji szamana, będące przedmiotem niniejszego artykułu.
4 Badania nad medycyną komplementarną
prowadziłam od roku 1995 do połowy roku 2000
w Ałmaty (dawniej - Ałma-Ata), stolicy Kazachstanu do końca 1997 roku (stolicę przeniesiono
wówczas do Akrnoły, przemianowanej następnie na Astanę).

�154
śladowań mułłów, szamanów, tradycyjnych uzdrowicieli w okresie władzy sowieckiej. Wprawdzie niewielu badaczy w tamtym okresie, nawet wtedy, gdy
zelżały oficjalne naciski, zajmowało się tą problematyką, można jednak znaleźć w literaturze wzmianki nie tylko o dawnych, ale i współcześnie (w sowieckim systemie) działających szamanach, przede wszystkim w cennych pracach W. N. Basiłowa (1984, 1992 i in.). Według informacji uzyskanych od
mieszkańców Ałmaty, jeśli ktoś chciał, mógł dotrzeć do uzdrowiciela nieoficjalnymi kanałami, poprzez pośrednictwo znajomych osób. Był to czasem cały
łańcuch zaufanych ludzi, prowadzący do szamana czy innego uzdrowiciela, działającego w "półukryciu", jako że z reguły był on znany przedstawicielom władz,
nieraz zresztą lokalni urzędnicy sami korzystali z jego usług. Jak komentowali
moi informatorzy, w tamtym czasie byli to rzeczywiście dobrzy, silni, rzetelni
uzdrowiciele; "teraz namnożyło się różnych oszustów i szarlatanów". Obecnie
działa wielka armia uzdrowicieli; wielu spośród nich kontynuuje dawne tradycje lecznicze poszczególnych grup etnicznych. Ale i oni włączają na ogół chętnie nowe elementy do leczenia, jeśli uznają je za skuteczne czy przyciągające
pacjentów. Jednak bardzo niewielu spośród uzdrowicieli jest nazywanych szamanami.
Niezależnie od cichej kontynuacji tradycyjnej medycyny kazachskiej, ujgurskiej, rosyjskiej, koreańskiej i wielu innych narodowości, w latach 70., a szczególnie 80. zaczęły przenikać do Kazachstanu, głównie z Rosji, różne nurty
medycyny komplementarnej. Najbardziej popularna była bioenergoterapia, której praktyków zwano w ZSRR "ekstrasensami". Do dziś ta dziedzina cieszy się
popularnością, wprawdzie już nie w postaci masowych seansów, które zostały
zakazane. Jej elementy przejęli i stosują w swych praktykach również niektórzy tradycyjni uzdrowiciele. Także wiele innych metod i technik medycyny
komplementarnej, często takich, które lokują się najej pograniczu z medycyną
oficjalną, przywędrowało w owym czasie z innych części kraju. Dziś nadal takie
nowinki przenikają i popularyzują się na jakiś czas. Często propagująje lekarze, a podchwytują liczni obecnie poszukiwacze cudownych (i tanich) metod
samoleczenia, których popularność bardzo wzrosła w związku z dramatyczną
sytuacją medycyny oficjalnej5. Nowości przychodzą tradycyjnymi drogamiprzede wszystkim z Moskwy, która pozostała dla Kazachstanu centrum, jeśli
chodzi o medycynę i jej poziom. przy tym szczególnie wysoko cenione są te
s Bardzo popularnym sposobem samoleczenia jest tzw. metoda Iwanowa, polegająca na hartowaniu się poprzez oblewanie zimną wodą, stosowanie postów i szeregu innych zaleceń (Penkala-Gawęcka, 1998). Interesującym zjawiskiem jest także wędrówka różnych ruchów kultowych czy
parareligijnych, połączonych z samoleczeniem bądż uzdrawianiem komplementarnym, które zyskały popularność na Zachodzie w związku z ekspansją ideologii New Age. Wiele z nich ma korzenie orientalne. Do Kazachstanu docierają one z Zachodu za pośrednictwem Rosji. Należy do nich
dianetyka Hobbarda i transcendentalna medytacja Uniwersytetu Maharishi. Również wspólnoty
krysznaitów propagują zdrowy styl życia oraz metody leczenia oparte na koncepcjach medycyny
wschodniej, ajurwedycznej.

�155
metody i "systemy" Gest to popularne określenie takich zbiorów zaleceń), które są firmowane nazwiskami "akademików" (członków Rosyjskiej Akademii
Nauk).
Imiym ważnym nurtem medycyny komplementarnej w Kazachstanie są
wpływy "wielkich tradycji medycznych" - medycyny chińskiej i koreańskiej,
tybetańskiej, arabsko-perskiej Unani. Występowały one już od wielu stuleci,
odciskając swoje piętno również na ludowym lecznictwie Kazachów i innych
grup etnicznych. Natomiast ich nasilone współczesne przenikanie można rozpatrywać jako jeden z aspektów procesu globalizacji. Elementy pochodzące
z owych wielkich tradycji medycznych ulegają lokalnym przekształceniom, stąd
niektórzy badacze preferują użycie terminu "glokalizacja", jako lepiej oddającego sytuację6. Szczególną popularnością cieszy się medycyna koreańska (pokrewna zresztą chińskiej), do czego zaf'.ęwne przyczynia się istnienie dużej
mniejszości koreańskiej - potomków zesłańców z Dalekiego Wschodu z lat
30. Znaczący jest fakt, że najlepiej przyjęła się wersja koreańskiej refleksoterapii zwana su-dżok, stworzona stosunkowo niedawno (1987) przez koreańskiego profesora Park Jae Woo, który założył swą "akademię" w Moskwie.
Akademia su-dżok działa również w Ałmaty, a jej działalność, prócz terapii
prowadzonej przez lekarzy, polega także na organizowaniu kursów uczących
podstaw tej metody wszystkich chętnych. Z zakresu medycyny chińskiej najlepiej znana jest akupunktura, którą nieraz zajmują się osoby nie mające należytego przygotowania. Niemniej w większości przypadków owe wielkie tradycje
medyczne kontynuują lekarze, kształceni na podyplomowych kursach su-dżok,
refleksoterapii i medycyny manualnej organizowanych przez Instytut Doskonalenia Lekarzy w Ałmaty. Natomiast medycyna tybetańska wydaje się funkcjonować bardziej jako etykietka, hasło reklamowe stosowane w niektórych
prywatnych ośrodkach leczniczych dla przyciągnięcia pacjentów. "Szkoła Tybetańskiej Medycyny" w Ałmaty, która jakoby przekazuje podstawy tego systemu, w istocie łączy tak w teorii, jak i praktyce wiele metod rozmaitego pochodzenia. Natomiast medycyna persko-tadżycka (Unani) jest mocno zakorzeniona w lokalnej tradycji. Wpłynęła ona w znacznym stopniu na obraz tradycyjnego
ziołolecznictwa w Kazachstanie. Obecnie jest niewielu specjalistów praktykujących ten sposób leczenia, wymagający wieloletniego przygotowania dla osiągnięcia niezbędnej wiedzy7.
Oficjalny stosunek do medycyny komplementarnej w Kazachstanie, od uzyskania niepodległości, można określić jako przyzwalający, a nawet w początkowym okresie wręcz promujący. Odnosi się to szczególnie do ludowej medy6 Koncepcję glokalizacji wypracował
R. Robertson (1995), dla podkreślenia, że globalizacja
nie niszczy lokalności - globalizujące się wzorce nabierają specyficznego lokalnego wyrazu.
7 Przygotowanie
to polegało tradycyjnie na czeladnictwie u mistrza. W Centrum Medycyny
Wschodniej i Nowoczesnej leczy specjalistka od medycyny Unani, która przez wiele lat uczyła się
od swego dziadka w Taszkiencie.

�156
cyny kazachskiej, do której zaczęto nawiązywać jako do istotnej części kulturowego dorobku narodu. Nacjonalistyczne tendencje, charakterystyczne dla
nowo utworzonego państwa, sprzyjały odradzaniu się miejscowych tradycji
leczniczych, w tym i - choć nie na szeroką skalę - szamanistycznych (szamanizm zresztą zawsze był domeną wybrańców). Ale już wcześniej, przed
ogłoszeniem niepodległości, powstało w Ałma-Acie w 1990 roku Centrum
Medycyny Ludowej przemianowane później na Republikańskie Naukowo-Praktyczne Centrum Medycyny Wschodniej i Nowoczesnej. Wśród czterech oddziałów powstałych w Centrum zawsze największym i naj silniej reprezentowanym był właśnie oddział ludowej medycyny kazachskiej. Zatrudnieni w nim
uzdrowiciele z reguły noszą tradycyjne stroje kazachskie, a ich metody są
w dużej części magiczne i magiczno-religijne, jak np. oczytywanie chorych
modlitwami z Koranu, okadzanie czy wypędzanie złych duchów biczem (kamszy), a także diagnozowanie i przepowiadanie przyszłości za pomocą ziaren
fasoli bądź kamyków (kuma/ak). Niektórzy stosują tradycyjny masaż, jednocześnie często włączają do swych praktyk różne nowe elemety, np. bioenergoterapię czy muzykoterapię8. Są tam również nastawiacze kości (kaz. synykszy),
stosujący tradycyjne techniki leczenia. Pozostałe trzy oddziały to: oddział bioenergoterapii, fitoterapii i medycyny nowoczesnej. Podobne placówki utworzono w stolicach kilku województw (ob/asti), jako oddziały Centrum, pod
koniec lat 90. usamodzielnione. Dodać należy, że władze opracowały system
uprawomocniania i kontroli działalności uzdrowicieli, wprowadzony już na
początku lat 90. Odpowiednie certyfikaty wydaje Centrum oraz Ministerstwo
Zdrowia, po okresie "czeladnictwa" i komisyjnym sprawdzeniu umiejętności
kandydata. Zaświadczenia te muszą być ponawiane co 3 lata i na ich podstawie
można uzyskać licencję na prowadzenie działalności leczniczej. W owych certyfikatach określa się specjalność uzdrowiciela. Wydzielono oficjalnie 4 takie
specjalności: bioenergoterapeuta, teopsychoterapeuta, fitoterapeuta i nastawiacz
kości, choć w obiegu jest jeszcze dużo innych określeń, używanych przez praktyków reklamujących swoją działalność. W ciągu 10 lat działalności procedurę
legitymizacji przeszło w Centrum, jako jedynej uprawnionej do tego jednostce, około tysiąca uzdrowicieW, ponadto wielu (ilu, trudno oszacować) praktykuje bez zezwolenia. Nie wszystkich stać na opłacenie wysokich kosztów związanych z otrzymaniem certyfikatu i licencji. Wśród tej wielkiej liczby uzdrowicieli szamanów jest zapewne niewielu; zapytywani o nich pracownicy
8 Muzykoterapia
harmonijnie włącza sil( do tradycyjnych praktyk, zapewne dlatego, że dawniej
w seansach szamańskich ważne miejsce zajmowała gra na instrumentach muzycznych (u Kazachów - na instrumencie smyczkowym kobyz, który wyparła póżniej dombra).
9 Według dokładnych
danych w okresie od września 1991 roku do końca 1998 roku do Centrum
zwróciło sil( 2998 kandydatów z prośbą o atestacjI(, wstl(pnie dopuszczono 1137 osób (wil(kszość
z niedopuszczonych odrzucono z powodu oznak choroby psychicznej), atestacjI( przeszło 721 uzdrowicieli.

�157
Centrum byli w stanie wymienić zaledwie kilka nazwisk. W roku 2000 w Centrum nie pracował ani jeden szaman, choć kilka osób określanych tym mianem
przeszło w poprzednich latach procedurę certyfikacyjną. Są oni oficjalnie klasyfikowani w ramach specjalności nazywanej "teopsychoterapią".

Droga Rachiljam do profesji szamanki
Doświadczenia Rachiljam - do momentu" otwarcia ".
Epizody" choroby szamańskiej"
Rachiljam jest Ujgurką, wywodzącą się z tzw. "miejscowych Ujgurów"'o;
urodziła się w wiosce Czaryn w południowo-wschodnim
Kazachstanie. Jest
dobiegającą pięćdziesiątki kobietą o miłej powierzchowności,
inteligentną,
energiczną, pogodną i łatwo nawiązującą kontakt.
Droga Rachiljam do "profesji szamańskiej" była długa i trudna. Przyszła
szamanka mieszkała od 1978 roku na przedmieściach Ałma-Aty, w przysiółku
Drużba, który dopiero na początku lat 90. został włączony do miasta. Pracowała w tamtejszym kołchozie, była zastępczynią księgowego. Miała męża i troje
dzieci, naj starsza córka urodziła się w 1975 roku.
Pierwszy incydent, który obecnie traktuje jako znak dany przez duchy, miał
miejsce w 1987 roku. Wówczas Rachiljam obraziła niechcący duchy, wylewając w nocy wodę od prania za domem. Za karę lewa część jej ciała została
sparaliżowana, duchy "uderzyły ją"lI. Tak obecnie interpretuje to zajście szamanka, dodając, że jako osoba od dzieciństwa "duchowa" (duchownaja), czyli
bliska światu duchów'2, nie powinna była przekraczać zakazu. Badania medyczne nie wykazały wówczas, co mogło być przyczyną paraliżu. Ponadto
Rachiljam zaczęła wtedy specyficznie reagować na widok ludzi nerwowo chorych (znalazła się na oddziale neurologicznym) - dreszcz wstrząsał jej ciałem, wykrzywiała się twarz. Nie wiedziała, co się z nią dzieje, a lekarze, obserwując jej nadpobudliwość, a nawet agresywność, chcieli ją odesłać do szpitala
psychiatrycznego. W końcu uciekła do domu, zanim zrealizowali swój zamiar.
Dzisiaj szamanka twierdzi, że już wówczas "duchy były gotowe", dawały jej
10 Tych, których przodkowie
migrowali do Kazachstanu z Chin w końcu XIX i na początku XX
w., w odróżnieniu od tzw. "Chińskich Uj gurów", którzy przybyli tu w początkach lat 60. XX wieku.
II Pojęcie "uderzenia" (a także "dotknięcia", "przyduszenia" czy "przyczepienia się") przez ducha
jako przyczyny choroby jest charakterystyczne dla Azji Środkowej. Koncepcja "wejścia" ducha w ciało chorego nie jest tak rozpowszechniona. Jak zauważa W. N. Basiłow (1992, s. 234),
w wielu przypadkach relacje autorów, według których duchy powodujące chorobę wcielają się,
wchodzą w człowieka, są po prostu mechanicznym przeniesieniem koncepcji opętania.
12 Określenie to pojawia się bardzo często w odniesieniu do osób blisko związanych z duchami,
wchodzących w kontakt z nimi i przez to predestynowanych do leczenia ludzi z pomocą duchów.

�158

Szamanka Rachiljam z "koziołkiem" używanym podczas seansów.
Fol. D. Penkala-Gawęcka

sygnały, których jednak nie rozumiała. Teraz już wie, że jest to normalna reakcja osoby "duchowej" na sam widok człowieka, którego chorobę spowodował
zły duch. Doświadcza tego często i wyjaśnia, że jej własne duchy - poprzez
jej zachowanie - wyrażają obrzydzenie, wrogość w stosunku do owych złych
duchów.
Ponieważ Rachiljam nadal miała niedowład w lewej części ciała i nadal
pojawiały się u niej dziwne drgawki i grymasy, poprosiła męża, żeby sprowadził jej siostrę, żyjącą pod Ałma-Atą. Chciała, żeby siostra zawiozła ją do
uzdrowiciela - słyszała, że taki człowiek mieszka w sąsiedztwie siostry. Był
to stary, dziewięćdziesięcioletni "Ujgur z Chin"l3, szaman. Leczył ją przez całą
noc - czytał modlitwy, wzywał duchy, które pomagały mu w leczeniul4• Po
kilku latach, kiedy choroba ponownie skłoniła ją do odwiedzenia staruszka,
wyznał, iż już wtedy chciał jej powiedzieć, że jest "duchowa", że powinna
przyjąć dar (duchów). Ale jej siostra uprzedziła go, że Rachiljam pracuje jako
"specjalista" w kołchozie (tzn. ma dość wysoką funkcję) i dlatego szaman bał
się nakłaniać ją do tego, co było wówczas zabronione. Rachiljam komentuje
z żalem: "Jeśli by powiedział, być może już wtedy wzięłabym ten dar". Po
A więc przybyły podczas nowszej fali migracji.
Odbywanie seansów w nocy było niegdyś charakterystyczne
szamanów.
13

14

również dla kazachskich

�159
seansie szamana Rachiljam przez siedemls dni nie wychodziła z domu, potem
zaczęła zdrowieć i wszystkie dolegliwości minęły.
Później życie rodzinne Rachiljam pogmatwało się, jej mąż dużo pił. Zanosiło się na rozwód i mąż namawiał ją do sprzedaży domu. Pomimo ponawianych
prób, nie udawało jej się go sprzedać. Wreszcie poszła do kobiety przepowiadającej przyszłość (była to dyrektorka domu kultury, która potajemnie wróżyła
znajomym i znajomym znajomych). Jasnowidząca przepowiedziała jej wszystko dokładnie - kiedy i za jaką cenę sprzeda dom i gdzie później zamieszka.
Miał to być dom niedaleko Ałmaty, we wsi Kyzył Kajrat. Opisała dokładnie
lokalizację i wygląd domu i dodała, że tam Bóg da jej wszystko, czego zapragnie. Napomknęła też, że kiedyś Rachiljam stanie się sławna. Przyszła szamanka sprzedała dom, tak jak jej przepowiedziano, ale chciała zamieszkać bli~
żej miasta. Szukała jednak bez skutku; w końcu po wielu przeszkodach i perypetiach znalazła się w Kyzył Kajrat i kupiła dom, którego umiejscowienie
i wygląd dokładnie zgadzały się z opisem wróżki. Teraz Rachiljam już rozumie, że to duchy prowadziły ją, chciały, aby właśnie tam zamieszkała. Wówczas jeszcze tego nie wiedziała, ale po wejściu do domu wydało jej się, że ,jej
przodkowie żyli tam sto lat". Zamieszkała tam z dziećmi, już bez męża. Wszystko jej się udawało, dostała pracę w kołchozie jako brygadier. Było to w 1991
roku. Po pewnym czasie Rachiljam postanowiła ściąć wielkie drzewo, rosnące
na podwórzu. Od tego czasu w domu zaczęły się dziać dziwne rzeczy w nocy słychać było stuki, rąbanie drew, drzwi zamykane wieczorem na haczyk rano były otwarte. Rachiljam tłumaczy, że w ten sposób duchy objawiały
swoje niezadowolenie ze ścięcia drzewa, które, jak okazało się, rosło nad mogiłą pochowanego tam świętegol6• Były również niezadowolone, że gospodyni
nie modli się o świcie i starały sięją obudzić. Następnie córka - Mahira, wówczas 17-letnia, zaczęła się dziwnie zachowywać. Miała widzenia, m.in. patrząc
na miejsce, gdzie stał ich dom, zobaczyła zamiast domu i wokoło same mogiły.
Później brat byłego właściciela domu przyznał, że kiedy kopał fundamenty, znalazł dużo ludzkich kości, ale nikomu nic nie mówiąc, włożył je w jedną jamę
......i przysypał ziemią (która potem przez trzy dni poruszała się w tym miejscu!)!?
IS Szczególne znaczenie liczby siedem nie tylko utrzymuje się powszechnie
w obrzędowości
(zresztą w potocznym mniemaniu łączona jest ona z religią - u nas, musulmanow. wsio cifra idiot
siem), ale przejawia się nawet w polityce i oficjalnym ceremoniale. Podczas wyborów prezydenckich w styczniu 1999 roku jeden z kandydatów umieścił siódemkę na swoim logo, wyjaśniając, że
jest to święta liczba dla Kazachów, a ponadto ukazała mu się ona we śnie. Podczas ceremonii inauguracji prezydenta Nazarbajewa wAstanie 20 stycznia 1999 roku, jego przejście przed kolumną
honorową trwało równo 7 minut i oddano 7 salw armatnich, a miało to symbolizować
7 lat zaczynającej się nowej kadencji.
16 Człowiek, który ściął drzewo, wkrótce zmarł. Kiedy Rachiljam zrozumiała, że było to święte
drzewo, kazała w tym miejscu zarżnąć barana i urządziła ucztę ofiarną dla przebłagania duchów.
17 Uważa się, że nie wolno naruszać spokoju zmarłych, więc człowiek ten zataił wszystko
z obawy, że brat nie zechce tam zamieszkać. Jednak brat i jego rodzina (Ujgurzy), niepokojeni
przez duchy, starali się jak najprędzej sprzedać dom.

�160
Mahirze zaczęły ukazywać się duchy, chciały jej coś przekazać, jakiś dar.
Płakała, mówiła: "mamo, jestem taka młoda, boję się ich". W końcu zaakceptowała ów darl8, ale postanowiła oddać go matce, która wyraziła zgodę. Interesujące, że Rachiljam, która opowiada
o przyjęciu daru od córki, jednocześnie
jest przekonana, że wkrótce po opisanym zdarzeniu pewien uzdrowiciel leczący Mahirę zabrał dziewczynie ten
dar. Relacjonując to, już jako doświadczona szamanka, mówi, że Mahira potrafiła przedtem "widzieć", przepowiadać przyszłość na 30 lat naprzód, jednak ów nieuczciwy człowiek "zamknął"
(zakrył) ją, jej dar. Ale obecnie Mahira
odzyskała swe zdolności i już zaczyna
praktykować jako szamanka i jasnowidząca, na razie w rodzinnym kręgu.
Kiedy córka wyzdrowiała, zaczęła
chorować Rachiljam. Było to w 1993
roku. Mówi: "Pojawił się u mnie jakiś
straszny krzyk. Zaczynałam ziewać, a to
ziewanie przechodziło w krzyk. Sama
bałam się tego krzyku. Tak, jakby ktoś
Mahira - córka Rachiljam - w stanie
wszedł we mnie i zmuszał do krzyku.
transu. Fot. D. Penkala-Gawęcka
Wychodziłam na podwórze i krzyczałam
strasznym głosem, niepodobnym ni do
głosu ludzkiego, ni do zwierzęcego". Okazało się, że dawniej, przed wybudowaniem domu, ludzie nie mogli przechodzić koło tego miejsca po zachodzie
słońca. Ktoś tam krzyczał właśnie takim głosem. Rachiljam opowiedziała jeszcze więcej historii mających świadczyć o niezwykłości tego domu, m.in. miało
tu być kiedyś gniazdo żmij, które "zeszły głęboko pod ziemię". Wszystko to
określa sakralny charakter tego miejsca, zamieszkanego przez duchy, związanego ze światem podziemnym. Rachiljam jest obecnie przekonana, że duchy
czekały właśnie na nią, doświadczały na różne sposoby i potem stały się ,jej
ludźmi", jej pomocnikami. Potwierdziła to wcześniej jej znajoma uzdrowicielka, mówiąc, że jest to niezwykły dom, pełen duchów ,jeszcze nie zajętych",
które chcą związać się z Rachiljam.
Przyszła szamanka cierpiała coraz bardziej, w końcu roztrzęsiona i płacząca
pojechała ponownie do starego Ujgura. Twierdzi, że poprowadziły ją do. niego
18 Duchy mówiły jej: "weź, co chcesz", a ona nie wiedziała, co takiego ma brać. Matka powiedziała: "przecieź nie mamy prawa wybierać" i poradziła jej, by rzekła duchom: "co dajecie, to
wezmę"·

�161
duchy. Tym razem uzdrowiciel wyjawił jej, że jest "duchowa", sprawdził puls
i powiedział, że "ma puls szamanów", "krew szamańską" (tzn. jej przodkowie
byli szamanami), "ma dar szamański". Przepowiedział, że ten dar będzie się
u niej rozwijał.
Na moje pytanie, czy ktoś z jej przodków rzeczywiście był szamanem, zajmował się leczeniem, Rachiljam odparła, że wielu jej przodków miało takie
zdolności. Zajmowali się tym już "dziadkowie jej dziada". Utrzymuje, że jej
dziadkowie i pradziadowie byli Uzbekami. Dziad ze strony ojca "był bardzo
silny", walczył ze strasznym demonem i pokonał go. Obciął mu włosy z brody
i nosił je w bucie, żeby demon mu ich nie wykradł, bo wówczas zostałby pokonany. Wyrwanie włosów z brody albo z głowy jako sposób zdobycia władzy
nad duchami (szczególnie złym duchem a/basty, niebezpiecznym przede wszystkim dla położnic i nowonarodzonych dzieci) jest dobrze znane z literatury dotyczącej Azji Środkowejl9.
Zdolności uzdrowicielskie mieli i mają także inni krewni Rachiljam. Matka
leczyła i przepowiadała przyszłość. Podobnie brat matki, który jednak dużo pił
i przez to zaprzepaścił swoje zdolnoścjlo. Leczeniem zajmuje się siostra szamanki, ale Rachiljam nigdy nie chciała powiedzieć nic bliższego o charakterze
jej działalności, mówiła jedynie o ich wspólnych podróżach do grobowców świętych. Spośród dzieci Rachiljam, oprócz Mahiry - rozwijającej się stopniowo
szamanki, młodsza córka ma podobno zdolności "bioenergetyczne".
" Otwarcie"

i błogosławieństwo

Opowiadając o ofiarowaniu daru (szamańskiego czy uzdrowicielskiego, bądź
też daru jasnowidzenia), przyjęciu go przez obdarowanego i rozpoczęciu leczenia i przepowiadania, Rachiljam często używała określenia "otworzyć się"
(otkryt 'sia, raskryt 'sia). O niektórych swoich uczennicach albo pacjentkach czy
pacjentach mówiła, że są "duchowi" (zwykle od dzieciństwa), ale nie mogą się
"otworzyć". Rozumiejąjuż, że ich choroba, cierpienie jest skutkiem wybrania
przez duchy, ale boją się przyjąć to wyróżnienie. Ona stara się im w tym dopomóc. Wydaje się, że to "otwarcie" można rozumieć jako zaakceptowanie daru
19 A. A. Diwajew zapisał w 1901 roku opowieść szamana z okolic Szymkentu, który wyrwał
jakoby wszystkie włosy a/basty i od tego wydarzenia zaczęła się jego droga do profesji szamana
(za: Alimchanow, 1978, s. 70-71). W. N. Basiłow (1992, s. 246) podaje: "Przyszłemu szamanowi
pokazuje się a/basty; udaje mu się wyrwać jej włosy (pukiel włosów); po tym przeprowadza się
obrzęd poświęcenia szamana". Zresztą wyrwanie czy obcięcie włosów jako sposób pozbawienia
siły jest motywem archetypowym.
20 Uzdrowiciel musi być rytualnie czysty, nie wolno mu pić, palić, kląć. P. Jessa (2000, s. 169-170) pisze, że kazachskiemu szamanowi Ajtkurmanowi (z aułu Baskunci w rejonie Panfiłowskim)
duchy nie pozwalały nawet zbliżyć się do ludzi pijących alkohol. Córka Rachiljam jako główną
przyczynę rozejścia się z mężem wymieniła jego skłonność do alkoholu; duchy - poprzez jej zachowanie - objawiały obrzydzenie na widok pijanego.

�162
ofiarowanego przez duchy i podporządkowanie się ich woli, które powinno poprzedzać otrzymanie błogosławieństwa i rozpoczęcie leczenia albo/
i przepowiadania. Niemniej, Rachiljam
i jej córka mówiły również o otwarciu
w innym kontekście, mianowicie niektórzy pacjenci, niczego dotąd nie wiedzący o swych zdolnościach, podczas
pierwszego seansu nagle "otwierali
się". W tym wypadku pojęcie to odnosi się do uświadomienia sobie, dzięki wpływowi szamanki, szczególnych
możliwości kontaktu ze światem duchów. Może być więc generalnie pojmowane jako otwarcie się na duchy.
przy tym uzdrowiciele mogą "widzieć"
owe duchy (taką "widzącą" była Mahira), bądź też, jak Rachiljam - nie
widzą ich, ale czują, stają się jakby
Rachiljam i Mahira po zakończonym seansie.
"naczyniem" duchów. Duchy "wchoWidoczny eklektyczny wystrój "izby przyjęć".
dzą"
w swojego wybrańca czy wybranFol. D. Penkala-Gaw,&lt;cka
kę, czy to wezwane podczas seansu,
czy też zupełnie niespodziewanie. Rachiljam wielokrotnie podkreślała, że jej
zachowanie w trakcie seansu jest całkowicie "automatyczne", w istocie nie ona
leczy, a kierujące nią duchy. Owe duchy mogą przychodzić w postaci zwierzęcej, co wyraża się w ruchach szamanki, przypominających np. zachowanie ptaka albo węża21• Interesujące, że szamanka mówiła nie tylko o pierwszym, inicjującym "otwarciu", ale także o kolejnych aktach jakby coraz pełniejszego
"otwierania się" w szczególnie sprzyjających okolicznościach. Mogło to mieć
miejsce podczas pielgrzymek do świętych miejsc albo w przebiegu zbiorowych
seansów organizowanych wspólnie przez kilku czy kilkunastu "silnych" uzdrowicieli22. Czyli można też "otwarcie" rozumieć jako pewien proces. Natomiast
"zamknięcie (zakrytije, pierekrytije) drogi" odnosi się do pozbawienia daru,
zwykle przez innego, zawistnego uzdrowiciela. Według Rachiljam i Mahiry owi
"czarni magowie" robią to za pomocą zaklęć, z czystej zawiści albo też po to,
21 Natomiast Mahira widzi swego głównego ducha opiekuńczego jako ogromną postać okrytą
czarnym płaszczem, z głowąjelenia. Szamana Ajtkurmana (Jessa, 2000, s. 169) ochraniają duchy
pod postaciami czarnego wielbłąda, żmii i orła.
22 Rachiljam dokładnie opisała taką sesję leczniczą w jej własnym, "świętym" domu, podczas
której wielu uzdrowicieli "otworzyło się", ona sama również ("Wszedł we mnie trójgłowy smok.
Syczałam jak smok, z moich dłoni leciały iskry").

�163
by zawłaszczyć duchy poszkodowanego. Może to mieć miejsce podczas seansu leczniczego, ale zdarza się też często podczas pielgrzymek do świętych
miejsc23. Na utratę daru narażeni są przede wszystkim młodzi, początkujący
uzdrowiciele. Doświadczony, silny - potrafi się przed tym uchronić, umie także
dopomóc temu, któremu "zamknięto drogę".
Inną przeszkodą na drodze do realizacji powołania szamana czy uzdrowiciela jest brak zrozumienia ze strony bliskich. Jak podkreślały Rachiljam i jej
córka, bardzo ważne jest, by mąż, dzieci, rodzice i teściowie uwierzyli w wezwanie i zaakceptowali nową drogę uzdrowicielki, w przeciwnym razie będą
jej przeszkadzali w "otwarciu". Będzie nadal męczyła się, może nawet wpaść
w chorobę psychiczną. Cierpienia takiej niedoszłej uzdrowicielki będą trwały
bez końca, chorobami i innymi nieszczęściami, także niedostatkiem materialnym, może być dotknięta cała rodzina. Mahira wyjaśniła, że to duchy są niezadowolone i nękają nieposłusznych ludzi. Znamienne, że obie szamanki rozwiodły się ze swoimi mężami. Mężowie pili - a przecież rodzina szamanki
powinna być "czysta"; pewną rolę odegrało też zapewne niezrozumienie ich
wyboru. Rachiljam utrzymywała, że "otworzyła się" szybko, ponieważ wówczas, w 1993 roku, żyła bez męża. Ponadto dzieci nie były przeciwne jej powołaniu. Obecnie i ona, i córka mają nowych mężów - Rachiljam poślubiła
młodszego od siebie Kazacha, który był jej pacjentem, a w dwa lata później
Mahira wyszła za mąż za brata swojego ojczyma. Obaj są pełni zrozumienia
i podziwu dla swoich żon.
Człowiek "duchowy", który "otworzył się", przyjął swoje powołanie, powinien uzyskać błogosławieństwo doświadczonego uzdrowiciela i wtedy dopiero
może zacząć leczyć. Rachiljam opowiedziała, że stary szaman - Ujgur był
pienxszym, który udzielił jej błogosławieństwa. Ale wymieniała również wśród
pierwSzych, którzy ją błogosławili, córkę Mahirę ("moja córka pierwsza dała
mi błogosławieństwo") oraz niewidzialnego człowieka, chzyr, żyjącego w jej
domu. Ten ostatni, według niej, jest "święty" - tacy "ludzie" (duchy), przynoszą szczęście domowi, w którym mieszkają. Mogą przybierać różną postać, ale
ukazują się tylko niektórym ludziom, "duchowym". Rachiljam widziała go tylko raz, w postaci "Rosjanina" z brodą (a właściwie Niemca, który przez jakiś
czas pracował w jej domu). Córce pokazał się jako starzec jadący na ośle24•
2) Rachiljam tłumaczy, że tam spotyka się wielu ludzi "duchowych"
i uzdrowicieli, i oni właśnie
mogą szkodzić. Ale poza tym miejsce pochówku świętego jest uważane za wypełnione baraka dobroczynną siłą świętego, która jednak może być również groźna dla ludzi. Miejsca takie są, jak
się powszechnie sądzi, niebezpieczne dla pielgrzymów, pełne duchów, które mogą ich ukarać, jeśli
nieodpowiednio się zachowają.
24 Jego imię jest zbliżone do imienia popularnego
w Azji Środkowej "wędrującego proroka"
Chyzr (Chydyr, Kydyr). Wprawdzie Rachiljam opowiadała, że są to postaci o małym wzroście
i mogą zamieszkać na stałe w czyimś domu (co zbliżałoby ich do skrzatów, rosyjskich "domo-.
wych", przynoszących szczęście i pomyślność), ale z drugiej strony, wspominała, że mogą oni wędrować i ukazywać się w postaci np. żepraków, by sprawdzić, jak człowiek zachowa się wobec
proszącego o pomoc. W wyobrażeniu tym można dopatrzyć się cech wędrującego proroka Chyzr,

�164
Błogosławieństwo udzielone przez Ujgura polegało na wypowiedzeniu przezeń modlitw do Allaha oraz następujących słów: "Ja ciebie błogosławię. Niczego nie będę cię uczyć, to duchy będą cię prowadzić. Bądź zawsze uczciwa.
Ludzie będą cię zapraszać do swoich domów. Nigdy niczego sama nie bierz.
Co ci dadzą, to weź i idź"25. Ponadto objaśniał on Rachiljam, że na razie nie
będzie widziała duchów, lepiej zresztą ich nie widzieć, bo można oszaleć (bywają straszne). Dodał: "Przyjdzie czas, gdy je zobaczysz. Nie spiesz się i nie
proś o to Boga. Bądź jak ślepiec, daj im się wodzić". Podczas ceremonii stary
Ujgur dał jej różaniec, który miał ją ochraniać, oraz nóż zwykły i nóż drewniany (nóż jest jednym z tradycyjnych atrybutów szamana). Ponadto dostała wykonany przez niego samego niewielki drewniany przedmiot, który nazywa "koziołkiem" (kozlik), przypominający rogatą głowę kozła, opatrzony dwoma dzwoneczkami (fot. 1). Używa go czasem podczas swoich seansów. Rachiljam
wyjaśniła, że w czasie obrzędu błogosławiący przekazuje błogosławionego pod
opiekę swoich duchów. W tym sensie można również rozumieć udzielenie szamance błogosławieństwa przez jej córkę, która rezygnując z daru, oddała jakby swe duchy matce. Jak wynika z wypowiedzi szamanki, wyjaśniaj~cej również, jak ona sama "wyświęca" swoich uczniów i uczennice, nie istnieje jakaś
stała formuła błogosławieństwa. Zawsze jednak wiąże się ono z modlitwami
do Boga a pomoc dla neofity. Rachiljam twierdzi, że podczas modlitw oczyszczały ją duchy starego szamana. Ponadto niezbędne jest urządzenie choćby
skromnego poczęstunku i ofiarowanie na ogół niewielkiego podarku błogosławiącemu. Ten ostatni nigdy sam a nic nie prosi, ale trzeba koniecznie coś dać
"od serca", zależnie od możliwości. Może to być na przykład kilka metrów
tkaniny albo ubranie. Nie jest przyjęte ofiarowywanie pieniędzy, w każdym razie
ona nigdy ich nie dawała. O ile tylko jest to możliwe, ceremonia powinna odbywać się w domu błogosławionego. Szamanka wspomina, że stary mistrz
najpierw pobłogosławił ją u siebie, ale trzeba było ponowić obrzęd w jej domu
i dopiero wtedy jej zdrowie polepszyło się. W przypadku Rachiljam udzielenia
błogosławieństwa nie poprzedzała żadna nauka, ani też nigdy nie pomagała ona
szamanowi podczas jego seansów. Jednakże udzielone przezeń wskazania uważa
który jakoby był niewidzialny, a ukazywał się człowiekowi tylko wtedy, jeśli chciał go obdarzyć
bogactwem czy jakimś talentem (o tym proroku piszą m.in. Basiłow i Karmyszewa, 1995, s. 242).
Być może nałożyły się tu na siebie cechy postaci różnego pochodzenia. Dodatkowym argumentem
potwierdzającym to przypuszczenie może być opisana przez I. Beller-Hann (w druku) historia
napotkania przez pielgrzymujące kobiety ujgurskie, obok mauzoleum Jasawiego, żebrzącego starca
z brodą. Kobiety dały mu jałmużnę i poczęstowały herbatą, a potem doszły do wniosku, że był to
prorok Chizir, który chciał wystawić na próbę ich miłosierdzie.
25 Podobne wskazania często wypowiadali ,,mistrzowie" przyszłych szamanów i uczące ich duchy.
W. N. Basiłow (1992, s. 124) przytacza opowieść uzbeckiej szaman ki Oczil (lata 70.), którą duch
podobno nauczał: "Moje dziecko, jeśli nawet wynagrodzeniem za twoją pomoc będzie kawałek
chleba czy jedna kopiejka - przepowiadaj, lecz. Najważniejsze, żeby człowiek dzięki tobie poczuł
się lepiej". Dodał też: "Bądź jednakowo miłosierna dla muzułmanów i dla Rosjan".

�165
za bardzo ważne i twierdzi, że stara się nimi kierować w swej działalności.
Pamięta również dobrze jego przepowiednie dotyczące jej przyszłej duchowej
siły.
Według Rachiljam nie powinno się poprzestawać na jednym błogosławieństwie, im więcej się ich uzyska od silnych i sławnych uzdrowicieli, tym lepiej.
Ona sama otrzymała później błogosławieństwo od pewnego szamana, Kazacha
oraz od słynnej na całą środkową Azję uzdrowicielki z Fergany, Sofii-apa, do
której pojechała - jak twierdzi - na jej (duchowe) wezwanie. Ale ważne jest
również gromadzenie błogosławieństw duchów zmarłych. Zdaniem szamanki
błogosławić mogą tak samo żywi, jak i duchy zmarłych, a pomoc i opiekę tych
ostatnich można uzyskać, odwiedzając miejsca ich pochówku. Są to duchy
świętych i przodków. Kult świętych, tak charakterystyczny dla Azji Środkowej26, w odradzającym się w Kazachstanie islamie zajmuje poczesne miejsce.
Utrzymuje się także tradycja oddawania szczególnej czci duchom przodków
(aruah, arwah); ich imiona obok imion świętych były i są nadal przywoływane
w szamańskich inwokacjach27.
Dla Rachiljam ważne było uzyskanie błogosławieństwa jej przodków. Jak
twierdzi, nakazały jej to duchy. Pojechała więc do Czarynu na mogiły swoich
rodziców. W piątek odmówiono modlitwy, zarżnięto barana, kawałki mięsa
rozdano obecnym, a ofiara była poświęcona nie tylko jej rodzicom, ale wszystkim krewnym tam pochowanym. Wówczas Rachiljam i jej siostra otrzymały
błogosławieństwo "siedmiu starców" - przodków.
Wkrótce po uzyskaniu pierwszego, inicjującego błogosławieństwa Rachiljam rozpoczęła swoje wędrówki do mogił świętych. Utrzymuje, że nie ona
wybiera/miejsca, do których chciałaby pojechać; to duchy ją wzywają. Duch
wciela się w nią ijej ustami mówi: "w to miejsce powinnaś pojechać, aby otrzymać moje błogosławieństwo". Szamanka uważa, że musi posłuchać takiego
nakazu, najlepiej natychmiast, a jeśli nie może, stara się wykonać polecenie
później. Wybiera się zawsze w towarzystwie kilku kobiet, często jej uczennic.
Ona kieruje grupą kobiet, daje im wskazówki, jak należy się zachować. Pielgrzymki takie, nazywane przez szamankę "odwiedzaniem duchów", przebiegają według jednego wzoru. Planuje się trasę tak, by odwiedzić kilka położonych w pobliżu siebie miejsc świętych. Co najmniej w jednym z tych miejsc
Z6 Choć nie akceptowany
przez ortodoksyjny islam, stał się ważną częścią islamu ludowego.
Nałożył się, według badaczy, na miejscowe kulty przodków i bóstw/duchów przyrody (Basiłow,
1970; Kriss, Kriss-Heinrich, 1960, s. 20-23). Miejsca święte, do których się pielgrzymuje, mogą
też nie wiązać się z grobem świętego ani jakimś śladem jego bytności, a po prostu z jakimś fenomenem przyrody (np. źródło, wodospady).
27 O rozwiniętym kulcie przodków u Kazachów pisał m.in. C. Walichanow (1986, s. 301-302).
A. T. Toleubajew (1991, s. 86) podaje, że w odróżnieniu od szamanów z południowych rejonów
Kazachstanu oraz innych terenów Azji Środkowej, szamani ze wschodniego i zachodniego Kazachstanu przyzywali przede wszystkim duchy przodków, a nie muzułmańskich świętych. Tłumaczy to mniejszym stopniem islamizacji tych terenów.

�166
składa się ofiarę świętemu - zabija się rytualnie barana, przygotowuje i spożywa poczęstunek. Ważne jest, aby posiłek gotować w pobliżu mogiły ("pójdzie dym, zapach, duchy przyjdą powąchać ... "). Należy modlić się i spędzić
noc w pobliżu mogiły świętego28• Po udzieleniu błogosławieństwa, duch świętego staje się kolejnym pomocnikiem szamanki.
Pierwszą taką dużą pielgrzymkę odbyła do Turkiestanu, do mauzoleum
Chodży Ahmada Jasawi29 oraz do pobliskich grobowców innych świętych, m.in.
Arystanbab-ata (Arystan-baba, Arsłan-baba) oraz Gauchar-ana, córki Chodży Jasawi. Według Rachiljam mogiła Arystanbab-ata jest miejscem, gdzie
przyjeżdża szczególnie dużo ludzi "duchowych", żeby tam "otworzyć się".
Pomaga im w tym święty. Tam należy zarżnąć w ofierze barana i zostać na noc,
modlić się. Rachiljam tłumaczy: "Kiedy np. jedziesz do Arystan-baba, prosisz
Boga, żeby jemu (świętemu - D. P-G.) było dobrze na tamtym świecie. Jemu
poświęcasz barana. I tym, którzy leżą wokół niego, im wszystkim. Najpierw
wymieniasz jego imię, potem innych. On widzi, że masz dobre in{encje, będzie
cię błogosławił". Należy poprosić świętego o błogosławieństwo. Rachiljam
twierdzi, że duch świętego wchodzi w jej ciało i ona zaczyna mówić jego głosem; święty jej ustami wypowiada słowa błogosławieństwa. Prosi ją też zwykle o przekazanie błogosławieństwa
współpielgrzymom.
Kiedy była wraz
z innymi kobietami w miejscu pochowania świętego Ukiesz-ata w okolicy Turkiestanu i modliła się, poczuła nagle uderzenie w szyję. Okazuje się, że Ukiesz-ata był bohaterem, którego w żaden sposób nie mogli pokonać wrogowie. Jednak jego żona zdradziła, że można go zabić tylko wtedy, gdy skłania głowę ku
ziemi podczas modlitwy. Wrogowie odcięli mu głowę. Według Rachiljam, święty
chciał ją doświadczyć - powiedział jej: "Teraz wiesz, jak ja cierpiałem". Mówił
potem jej ustami, błogosławił ją i jej towarzyszki, które jednak ze strachu rozpierzchły się.
Następnie Rachiljam wraz z siostrą i czterema innymi "duchowymi" kobietami pojechała odwiedzić kilka mogił świętych w Chinach - w Sinkiangu,
ojczyźnie kazachskich Ujgurów. Tym razem wysłał jąjej "duchowy opiekun"
- Ujgur z Chin, który właśnie tam "otworzył się" wiele lat temu. Powiedział
szamance: "Jesteś moją uczennicą, jedź tam, niech cię tamte duchy pobłogosławią". Spędziły tam 7 dni, ofiarowały barana. Rachiljam otrzymała błogosławieństwo duchów i sama pobłogosławiła swoje towarzyszki; jedna z nich jej uczennica Rukijam tam właśnie "otworzyła się" ("otworzył się jej dar"). Po
powrocie Rachiljam wybrała się na kolejną pielgrzymkę, tym razem do Tasz28 Przebieg
odwiedzin miejsc świętych jest zasadniczo zgodny ze zwyczajami panującymi
w całym świecie islamu (Kriss, Kriss-Heinrich, 1960).
29 Mauzoleum
to uważane jest za szczególnie święte miejsce, nazywane nawet "małą Mekką"
- sądzi się, że dwukrotne odwiedzenie grobowca Ahmada Jasawi odpowiada odbyciu pielgrzymki
do Mekki. Jasawi był propagatorem islamu w Azji Środkowej i założycielem porządku sufickiego,
który odjego imienia nazywany jest Jassawija.

�167
kientu i Buchary, gdzie również jest wiele świętych miejsc. Odwiedziła też
w Turkmenii miejsce, gdzie pochowanych jest 360 au/je (świętych), a w Karakałpakii mogiły 60 au/je. Podczas tych wędrówek zdobywała błogosławieństwo
wielu świętych i twierdzi, że odtąd ich duchy jej pomagają. Pielgrzymkę do
grobowca Ahmada Jasawi i pobliskich mogił odbyła trzykrotnie. Jej zdaniem
odwiedzanie miejsc świętych jest bardzo ważne dla duchowego rozwoju uzdrowiciela. Ona sama po takim wyjeździe czuje się odmieniona. Nabiera sił, pomaga jej coraz większa liczba duchów. Rachiljam mówi o nich "moi ludzie". Było
ich początkowo niewielu, zapisywała ich imiona w notesie. Później przybyło tak
dużo ("cała armia"), że nie jest już w stanie ich spisywać30•
Pomiędzy poszczególnymi pielgrzymkami powinno zachować się pewne, co
najmniej kilkumiesięczne odstępy. Rachiljam i Muhira tłumaczą, że po takim
wyjeździe nie należy też przez jakiś, nie długi raczej czas, leczyć. Chodzi o to,
żeby to, co zgromadzono, a co można by określić jako pewien "kapitał duchowy''; ułożyło się, zostało dobrze przyswojone, a nie uległo szybkiemu roztrwomemu.
Rachiljam opisała jeszcze jeden sposób, w jaki otrzymała błogosławieństwo
duchów. Było to w Czaryn, miejscu jej urodzenia, w 1994 roku. Twierdzi, że
nocą przychodziły do niej kolejno różne duchy, i żywych, i zmarłych ludzi,
wchodziły w jej ciało i mówiły poprzez jej usta różnymi głosami. Dawały jej
swoje błogosławieństwo. Pobłogosławiło ją wtedy 28 "ludzi". Wśród nich byli
znani kazachscy uzdrowiciele, niewidzialny chzyr, który mieszkał w jej domu
oraz słynny Raimbek-batyr, którego mogiła znajduje się w Ałmaty31. Przyszli
również jej przodkowie ("dziadowie") Uzbecy oraz Sofija-apa. Wszyscy po
kolei przemawiali do niej, jej ustami, udzielając jej rozmaitych rad i pouczeń.
Najbardziej nieoczekiwane było wejście w ciało Rachiljam karateków - "Japończykówczy Koreańczyków", którzy zmusili ją do wstania i wykonywania
ruchów podobnych do ciosów karate. Powiedzieli: "będziesz z nami leczyć
ludzi" i odtąd niekiedy wchodzą w nią podczas seansów leczniczych. Zjawił
się także popularny hinduski aktor i tancerz, bohater indyjskich filmów - Radż
Kapur. Rachiljam utrzymuje, że to niezwykłe wydarzenie "masowego" przybycia duchów miało wielkie znaczenie w jej życiu, właśnie ten moment ją
"uskrzydlił" i odtąd jej kariera szamanki nabrała rozpędu.
W 1997 roku Rachiljam odbyła pielgrzymkę do Mekki. Wybierała się tam
już wcześniej, ale nie udawało jej się pojechać, głównie z przyczyn finansoJO Jak podają M. C. Oonopolskij iŻ. A. Alimchanow (1978, s. 36), powszechnie
mniemano, że
silni baksy posiadają dużą liczbę duchów.
JI Interesujące, że w Kazachstanie jako święci czczeni są najsłynniejsi bohaterowie (batyr). Nowa,
imponująca wielkością mogiła Raimbeka została wzniesiona w 1994 roku i jak wiele innych nowych pomników miała służyć przypominaniu narodowej historii. Podobny przykład funkcjonowania bohatera eposów buriackich, Oeser Chana, jako świętego i opiekuńczego ducha/bóstwa pewnej
szamanki, przytacza C. Humphrey (1999, s. 6-7).

�168
wych32. Przed upragnionym wyjazdem przewidywała, że wróci jako zupełnie
inny człowiek. Sądziła, że nabierze tyle sił, iż odtąd wystarczy jej dużo mniej
seansów dla wyleczenia pacjenta, może nawet jeden seans (dotąd odbywała
ich 3, 6 lub 9, w zależności od stanu chorego). Po powrocie, chociaż pochwaliła się, że jest już hadżi i nie wyrażała rozczarowania wynikami podróży, to
jednak nie opowiadała o niej wiele, a obserwując seanse, nie zauważyłam, by
się wyraźnie zmieniły w stosunku do dawniejszych. Nadal zachowywała tę samą
liczbę seansów (co najmniej 3), zawsze z przerwami między każdą serią.

Otwarcie na świat
Do opisywanego momentu wędrówki Rachiljam, podejmowane dla dalszego rozwoju duchowego, zamykały się w kręgu muzułmańskim. Ale już w 1994
roku, jak wspomina, zaczęła do niej przychodzić Wanga, jasnowidząca uzdrowicielka z Bułgarij33. Pierwszy raz zjawiła się, gdy Rachiljam była w Czarynie,
potem już u niej w domu. Zapraszała, żeby do niej przyjechała i obiecywała, źe
da jej błogosławieństwo. Przemawiała jej ustami, a także poprzez jej siostrę.
Jednak szamanka nie miała pieniędzy na tak daleką podróż. Udało jej się wówczas uzbierać środki jedynie na pielgrzymkę do Sinkiangu, do której skłonił ją
mistrz - Ujgur. Ale nadal myślała o wyjeździe do Wangi, wielokrotnie powtarzała, że musi posłuchać jej wezwania. W roku 1997 jasnowidząca zmarła; mimo
to Rachiljam uważała, że zobowiązana jest pojechać do Bułgarii, do wioski
Wangi. Powiedziała: "Mam nadzieję, że wejdzie ona w moje ciało i pobłogosławi mnie".
W 1996 roku, jak twierdzi, uzyskała błogosławieństwo od Chrystusa. Historia, którą opowiedziała, jest bardzo interesująca. Otóż, nakłoniły ją do tego jej
własne duchy. Pewnego razu, po porannej modlitwie - a zwykła wtedy zapytywać swe duchy, co ma dalej robić - została nagle jakby przygwożdżona do
ziemi. Padła z rozpostartymi ramionami, "duchy rozpięły ją i trzykrotnie przebiły jej ręce i nogi gwoździami". Poczuła straszny ból, nie mogła się poruszyć.
Spytała duchy, w czym przewiniła, że tak strasznie ją doświadczają. One odrzekły, że powinna prosie o błogosławieństwo Chrystusa. To zaskoczyło szamankę, spytała, po co jej potrzebne jego błogosławieństwo. Na to duchy oświad)2 Aczkolwiek
wspominała z goryczą o innych przeszkodach: chciała przyłączyć się do pielgrzymki organizowanej przez ałmatyński meczet, ale Kazachowie powiedzieli jej, że nie zabiorą
Ujgurki. Interesująca jest opowieść Rachiljam wyrażająca jej wielkie pragnienie odwiedzenia Mekki. Otóż, jak relacjonowała, duchy obwieściły jej kiedyś, że zabiorąją i jej siostrę "statkiem" (kosmicznym?) do tego świętego miejsca. Po długich przygotowaniach obie wychodziły przez siedem
nocy ubrane, z bagażami i czekały na obiecany statek. Była to według szamanki próba, której zostały poddane przez duchy.
)) Niewidoma Wanga, znana przede wszystkim z jasnowidzenia, zmarła w 1997 roku. Była ona
i jest nadal popularna w Rosji i Kazachstanie. Pisywały o niej często gazety, a w księgarniach
w Ałmaty można było kupić książki o niej i z jej przepowiedniami i recepturami.

�169
czyły, że jest to jej potrzebne, bo "różni ludzie przychodzą się leczyć". Rachiljam zrozumiała ich intencję, pojęła, że chcą ją ochraniać, a nie są w stanie
osłonić ją przed czarami rzucanymi przez chrześcijan - to może natomiast
zrobić Chrystus (szamanka i jej córka zgodnie twierdziły, że czary chrześcijańskie są najsilniejsze i większość uzdrowicieli-muzułmanów
nie może ich usu34
nąć ). Idąc za nakazem duchów, Rachiljam wybrała się do jednej z ałmatyńskich cerkwi. Wchodząc, pokłoniła się, ale, jak podkreśla, nie uczyniła znaku
krzyża, a ponadto powtarzała sobie w myśli początek pierwszej sury Koranu
Uakby dla zaznaczenia religijnej samoidentyfikacji). Zapaliła świeczki "dla
zmarłych, Jezusa i Matki Bożej". I nagle zaczęła strasznie płakać, nie mogła
przestać. Patrzyła na obraz Chrystusa, łzy ciekły jej po twarzy. Stanęła na palcach ,jak baletnica", rozłożyła uniesione ręce i przekrzywiła głowę, jakby ukrzyżowana. Dopiero po jakimś czasie "duchy ją puściły". Wówczas trzykrotnie,
jej własnymi złożonymi rękoma, Chrystus pobłogosławił ją znakiem krzyża
i jej ustami wypowiedział słowa: "Błogosławię cię, moja córko". Rachiljam
relacjonowała to wydarzenie z wielkim przejęciem i dodała z naciskiem: "Byłam w Mekce, ale tam nie płakałam tak, jak u Jezusa". Jest przekonana, że od
tamtej pory również Chrystus zaczął jej pomagać.
Kolejne wezwanie szamanka otrzymała od indyjskiego guru, "żywego świętego", zwanego również "żywym Bogiem" - Sai Baby. W 1999 roku odwiedziła jego aśram w Indiach, gdzie spędziła dwa miesiące. Po powrocie była
bardzo podekscytowana, opowiadała wiele o swoich duchowych przeżyciach.
Otrzymała od Sai Baby błogosławieństwo, oglądała dokonywane przez niego
cuda. Również dla niej "zmaterializował" jakoby pierścień! Prosił, żeby przyjechała ponownie za trzy miesiące. Ona nie miała pieniędzy i denerwowała się,
że nie może posłuchać jego polecenia. Jednak Sai Baba przychodził do niej
Uak zwykle-r- wcielając się w nią) i uspokajał, żeby nie martwiła się o pieniądze. I rzeczywiście, uzyskała je w dość tajemniczy sposób. Pojechała ponownie na ponad trzy miesiące i wróciła w lutym 2000 roku szczęśliwa i pełna
wrażeń. Twierdziła, że pobyt u Sai Baby wywarł na nią wielki wpływ, bardzo
rozwinęła się duchowo. Oddziaływało na nią silnie ju~ samo przebywanie niedaleko świętego, a ponadto wzięła dwukrotnie udział w "audiencjach" w grupie dziesięciu osób, które on sam wybiera. Podczas takiego spotkania podarował jej różaniec z górskiego kryształu, który na jej oczach "zmaterializował".
Przy tym pobłogosławił ją i podziękował za jej pracę. Szamanka interpretuje
ten podarek jako wyraz szacunku i uprawomocnienie jej uzdrowicielskiej siły
oraz, bardziej praktycznie, jako pomoc przy recytacji mantr, które od tej pory

34 Wiara w czary (zagowory)
jest bardzo rozpowszechniona we współczesnym Kazachstanie.
Ich rezultat określa się po rosyjsku słowem porcza, czyli zło, szkoda spowodowana celowym działaniem, w przeciwieństwie do pojęcia sg/az (urok), odnoszonego do szkody wywołanej nieświadomie przez człowieka o ,,złym oku".

�170
odmawia. Rachiljam twierdzi, że ma stały kontakt duchowy ze swoim nowym
przewodnikiem, oddziałuje on zarówno na nią, jak i na jej rodzinę35. Bardzo
chciałaby ponownie pojechać do Sai Baby i zabrać tam również męża. Nadmieniła również, że w efekcie ostatniej podróży zaczęli do niej przychodzić
Budda i Siwa oraz Matka Kobra. Podczas rozmowy, w której relacjonowała
swoje wrażenia z Indii, Rachiljam nadal jednak ubolewała, że dotychczas nie
odwiedziła wioski Wangi. Podobno Wanga przez cały czas ponawiała swe
wezwania, ponadto przepowiedziała jej, że będzie się coraz bardziej rozwijała,
stanie się silna i sławna na całym świecie. Szamanka dodała również, że przychodzi do niej Chrystus, "cały w ranach", i nakazuje jej pojechać do Jerozolimy.
W czerwcu 2000 roku Rachiljam zrealizowała swoje plany - pojechała
w towarzystwie pewnej znajomej Rosjanki do Bułgarii i do Izraela - do grobu
Jezusa. Po drodze zatrzymała się na jeden dzień w Stambule, gdzie odwiedziła
kilka meczetów i grobowców. W Bułgarii spędziła 5 dni i otrzymała błogosławieństwo od Wangi i od świętej Pietki, w której świątyni się modliła. Po powrocie opowiedziała, jak bardzo zadowolona jest z tej pielgrzymki, przede
wszystkim dlatego, że wreszcie, po 6 latach, wykonała polecenie Wangi i zyskała w niej nową, silną opiekunkę.
/
Izba, w której Rachiljam przyjmuje pacjentów, mieści się w specjalnie przebudowanym oddzielnym domku tuż obok jej domu36. Jest schludnie urządzona, a jej wyposażenie stanowią obiekty związane z wieloma różnymi religiami
(patrz fot. 3); nie są one zgrupowane oddzielnie, a przeciwnie, są przemieszane. Szamanka dodawała je stopniowo, po swoich kolejnych podróżach. Na ścianach wiszą obok siebie plakaty, fotografie i reprodukcje przedstawiające Chrystusa, Matkę Bożą, Sai Babę, Buddę, różnych bogów hinduizmu, jak Siwa
i Lakszmi, plakaty ze znakiem Om, kilimy i obrazki z widokiem Mekki. Największe są barwne fotografie Sai Baby, opatrzone jego autografem. Na jednej
ze ścian umieszczone są również zdjęcia przestawiające Wangę i Sofiję-apa.
Ponadto w różnych miejscach wiszą pamiątki podarowane szamance przez
pacjentów, np. amulet w kształcie dłoni pochodzący z Iranu, liczne różańce,
wśród nich jeden przywieziony z Mekki, a także płaski bęben z brzękadełkami
(dab), który dostała w rejonie ujgurskim, z którego pochodzj37. Rachiljam po35 Tzn. Sai Baba "przychodzi"
do niej i daje jej wskazówki. Wzmacnia ją duchowo, dodaje sił.
Wpływa także na jej męża, który podobno był dawniej mrukliwy, teraz stał się miły, uprzejmy dla
ludzi.
36 Nie należy, według niej, przyjmować pacjentów w domu, w którym się mieszka, aby nie zbierał się w nim "brud" (griaz l, "zła energia" wychodząca z chorych podczas seansu. Wtedy dom
należałoby bezustannie rytualnie oczyszczać - modlitwami i okadzaniem.
37 Taki bęben jest charakterystyczny
dla tzw. "tadżyckiego", "rolniczego" wariantu szamanizmu, do którego W. N. Basiłow (1990, s. 67-68) odnosi również Uj gurów i osiadłych UzbekĆfW.
Rachiljam używała go dawniej podczas niektórych seansów, "gdy wchodził w nią duch jakiegoś
szamana", ale obecnie bęben nie może być używany, ponieważ został uszkodzony przez agresywną
pacjentkę, powodowaną przez złego ducha, który przeciwstawiał się leczeniu.

�171
kazała również sznur czarnych, kropkowanych na biało koralików, które mają
chronić przed "złym okiem" oraz przedmioty, które ofiarował jej mistrz - stary Ujgur (różaniec i "koziołka"). W jednym z rogów pokoju stoi stoliczek stanowiący rodzaj ołtarzyka, nad którym wisi portret Szirdi Baby (którego wcieleniem jest Sai Baba) oraz różnych bóstw hinduistycznych, a wśród akcesoriów umieszczonych na stoliku zwracają uwagę podobizny Sai Baby i Chrystusa,
figurka kobry, obrazek z wizerunkiem świętej Pietki i różaniec od Sai Baby.
W drugim kącie widać krzesło z rozpostartą na nim pomarańczową szatą Sai
Baby, którą również otrzymała od niego w darze. O nogi krzesła oparta jest
fotografia stóp guru, ujęta w ramkę, a przed nią leży poduszka z wyszytym
rysunkiem stóp. Sprawia to wrażenie, jakby szamanka chciała w sposób materialny zaznaczyć obecność Sai Baby w tym miejscu.
Eklektyzm, występujący w świecie bóstw i duchów opiekuńczych szamanki, wyrażający się tak jaskrawo w opisanym wyżej wystroju "izby przyjęć",
zupełnie Rachiljam nie przeszkadza. Nie widzi ona sprzeczności w łączeniu
elementów różnych religii. Przeciwnie, uważa, że doświadczanie różnorodnych
duchowych przeżyć jest dla niej pożyteczne. Dzięki pomocy duchów i bóstw
rozmaitych religii może leczyć ludzi różnej wiary. Twierdzi, że na tę drogę
skierował ją Chrystus. Podczas swych duchowych z nią spotkań podobno powiedział jej, że powinna czerpać z różnych religii (ty dołżna wo wsiech religijach pobywat). To właśnie Jezus poprowadził ją do Sai Baby! A "żywy Bóg"
głosi przecież, że przyjmuje ludzi wszelkich religii, nie każe im z nich rezygnować i oddawać cześć jemu. Ponadto, jak dodała Rachiljam, Szirdi Baba
(który także ją pobłogosławił) był muzułmaninem38• Ona sama nadal uważa się
za wierną muzułm*nkę. Odwołuje się zawsze w pierwszej kolejności do Allaha i tylko poprzez niego do duchów. Jest głęboko przekonana, że wszystkie te
gromadzone doświadczenia są ważnymi etapami przeznaczonej jej drogi doskonalenia się duchowego. Powołuje się na rozmaite aluzje jej duchów i uzdrowicieli, którzy przepowiadali, że kiedyś stanie się sławna na świecie. Przytacza
również słowa swojego pierwszego "opiekuna", który błogosławiąc ją przewidział, że za 3 lata rozpocznie się jej wyraźny rozwój, a po 7 latach od błogosławieństwa - nastąpi zdecydowana przemiana duchowa. Rachiljam oczekuje
tego momentu, który ma nastąpić już wkrótce, choć nie wie, na czym owo przeobrażenie może polegać. Mówi, że "wszystko jest w rękach Boga", ona niczego nie może planować. Powinna jedynie starać się być zrównoważona, spokojna i stworzyć odpowiednie warunki w domu, aby nic jej nie przeszkadzało
w realizacji powołania. Nie może być za bardzo przywiązana do domu, męża,
dzieci, do spraw materialnych - tylko wtedy będzie mogła "wspiąć się wyżej".
)ft Jak piszą W. Iwanow i J. Trofimow (1999, s. 101), Sai Baba (wówczas
noszący jeszcze inne
imię) w 1940 roku odkrył, że jest wcieleniem Sai Baby z Szirdi, który będąc braminem z urodzenia,
przeżył życie jako muzułmański święty.

�172

Oficjalna droga Rachi/jam do profesji szamanki
Równolegle do wędrówki po tradycyjnej drodze do zdobycia uprawnień
szamanki, Rachiljam odpowiedziała na wyzwanie nowych czasów, próbując
dostosować się do oficjalnych wymogów. Chciała pracować w pełni legalnie,
więc postanowiła przejść w Centrum Medycyny Wschodniej i Współczesnej
niezbędną procedurę i uzyskać stosowne dokumenty. Myślała, że się czegoś
nauczy, ale właściwie nie było tam nauczania, mówiono jej tylko, by starała się
rozwijać swoje zdolności. W 1994 roku, po trzymiesięcznej praktyce w Centrum, zdała egzamin i dostała legitymację teopsychoterapeuty. Następnie zaczęła pracować w Centrum, potem zrezygnowała. Krótko pracowała w małym
ośrodku w Tałgarze, miasteczku w pobliżu Kyzył Kajratu, a potem zaczęła
przyjmować w domu. Około roku spędziła u swojej uczennicy w przysiółku
Drużba, w czasie gdy jej dom był w remoncie. Tam przyjmowała pacjentów,
a uczennica mogła nie tylko obserwować seanse, ale i włączać się w leczenie.
W 1996 roku Rachiljam przeszła procedurę ponownej atestacji w Centrum (trzeba ją było wówczas przeprowadzać co 2 lata). Nie było to łatwe, ponieważ tym
razem zażądano od niej przeprowadzenia specjalnych badań psychiatrycznych.
Jednakże badania wykazały, że jest zdrowa39•
W 1997 roku Rachiljam znalazła sobie pracę w małym, prywatnym ośrodku
medycznym zatrudniającym lekarzy i praktyków medycyny niekonwencjonalnej. Ośrodek ten, o nazwie "Eni", mieścił się w suterenie dużej polikliniki
w centrum Ałmaty. Szamanka przyjmowała tam pacjentów za ustaloną opłatą
(400 tenge, czyli wówczas około 5-6 dolarów za seans), dość wysoką jak na
tamtejsze warunki, co ograniczało jej klientelę. Ponadto narzekała na warunki
lokalowe, ponieważ jej gabinet był maleńki, a należyte wykonanie seansu wymaga sporej przestrzeni. Ponadto, strofowana przez lekarzy, którym przeszkadzały jej krzyki, musiała ograniczyć ekspresję swych seansów. W 2000 roku
pracowała nadal w owym ośrodku, ale w nowym lokum, jednak warunki przyjęć niewiele się polepszyły. Jednocześnie przyjmowała chorych u siebie, w Kyzył
Kajrat.
Rachiljam żałowała swojej decyzji przejścia atestacji w Centrum. Zanim
zgłosiła się tam, duchy przychodziły do niej we śnie i pokazywały, jak leczyć
ludzi. Ale ona myślała, że powinna się uczyć tam, od dobrych uzdrowicieli.
Duchy ostrzegały ją, żeby nigdzie nie chodziła, one same będą ją prowadzić.
Ale Rachiljam nie posłuchała ich. Wspomina, że ponieważ postąpiła wbrew
ich woli, duchy męczyły ją w autobusie, którym jechała do miasta - wstrząsały jej ciałem, wykrzywiały twarz. Teraz mówi, że duchy miały rację - ni39 Rachiljam opowiedziała,
że komisja atestacyj na poprosiła ją o zademonstrowanie seansu
szamańskiego. Jej zdaniem seans wypadł znakomicie, niemniej, niektórzy członkowie komisji śmiali
się z niej. Wziął ją w obronę dyrektor Centrum, który napomniał ich: "przecież sami jesteście uzdrowicielami, dlaczego wyśmiewacie taki sposób leczenia?".

�173
czego jej tam nie nauczyli, a na odwrót,
"zamykali jej drogę". Według nich jest
tam bardzo wielu zawistnych uzdrowicieli, takich, którzy nie leczą, a stosują czarną magię. Ona potrafi to wyczuć i dlatego czuła się bardzo źle, pracując w Centrum. Jej duchy były temu przeciwne,
dlatego zrezygnowała.
Żałuje przede
wszystkim utraconych możliwości: według niej duchy były obrażone, więc
przerwały nauczanie. Gdyby nie jej nieposłuszeństwo, "kto wie, kim by teraz
była", zaszłaby może jeszcze dalej. Jedyną korzyścią, którą wyniosła z pobytu
w Centrum (poza możliwością oficjalnej
praktyki) był kontakt z grupą uzdrowicieli, z którą kilkakrotnie brała udział we
wspólnych seansach leczniczych. Seanse te były pomocne w "otwieraniu się".
Rachiljam przed siedzibą Centrum "Eni".
Według moich info~acji, w 2001 roku
Fot. D. Penkala-Gawęcka
Rachiljam przestała pracować w ośrodku
"Eni", ponieważ nie przeszła kolejnej atestacji. Nie wiem jednak, czy próbowała ją uzyskać, czy też zrezygnowała, by
nie robić tego, co - jak uważała - nie podobało się jej duchom.

Rachiljam jako "przewodniczka duchowa"
Jak sama Rachiljam rekrutuje i "prowadzi" swoje uczennice i - dużo rzadziej - uczniów? Czy przechodzą oni podobną drogę, jak ona?
Przede wszystkim można zauważyć, że nikogo z nich Rachiljam nie określa
mianem szamana. Nazywa ich uzdrowicielami i przepowiadającymi (kaz. kumalakszy, ujg. kumilakczy), jeśli łączą leczenie z tradycyjnym sposobem odsłaniania przyszłości z pomocą ziaren fasoli czy kamyczków. Tak też określani są
przez otoczenie. Szaman ma dużo większą siłę dzięki pomocy wielu potężnych
duchów. Na przykład jedna z uczennic - Ujgurka o imieniu Rukijam, o której
pisze obszernie I. Beller-Hann (200 l )40, podkreślała, że ona sama nie jest bakszy, a jedynie kumilakczy, jest znacznie słabsza niż jej opiekunka.
Rekrutacja uzdrowicieli przebiega według pewnego stałego schematu. Pacjenci przychodzący do Rachiljam zwykle nie opowiadają, co im dolega, nie
40 W artykule I. Beller-Hann
(200 I) Rukijam występuje pod imieniem "Biiwiixan", aRachiljam
pojawia się jako "Muqiiddiis".

�174
jest to jej potrzebne. Szamanka przeprowadza seans, który rozpoczyna się od
postawienia diagnozy. Według niej, to przywołane przez nią duchy określają
przyczynę choroby, którą najczęściej jest urok, czary albo złe duchy. W niektórych przypadkach Rachiljam mówi pacjentce, że ona sama jest, już od dzieciństwa, "duchowa" ("ma duchy"), co czyni daną osobę bardziej wrażliwą - zbiera
ona od innych ludzi "brud" (rozumiany jako rezultat sglaza czy porczy)41 i stąd
biorą sięjej dolegliwości. Dodaje, że wśród jej przodków na pewno byli ludzie
"duchowi". Niekiedy chora od razu zgadza się z tą diagnozą, potwierdza też,
że rzeczywiście w jej rodzie byli "święci" (osoby głęboko religijne, np. mułłowie), szamani czy inni uzdrowiciele. Zdarza się, że pacjentka zaczyna wtedy
opowiadać, iż od czasu choroby albo nawet wcześniej poczęły ją nawiedzać
duchy (arwahlar - czyli duchy przodków), dawać jej jakieś wskazówki. Na
przykład młody Ujgur Parchat - jedyny uznany za "duchowego" mężczyzna
spośród pacjentów Rachiljam, których leczenie obserwowałam - przeżywał
podobne doświadczenia już od dzieciństwa. Miał dziwne dolegliwości: czuł
"ciężar", doskwierały mu różne bóle, wykrzywiała się twarz. Poza tym we śnie
widywał węże, które w jego wypadku zawsze zwiastowały coś dobrego. Twierdzi, że owe duchy-węże brały go pod swoją opiekę. Ale czasem to, co mówi
Rachiljam, jest dla chorego niespodziewanym objawieniem, które przyjmuje
dopiero wtedy, gdy po spotkaniu z szamanką następuje gwałtowne załamanie
zdrowia. Tak było z Rukijam, która po pierwszym seansie ciężko zachorowała
i długo musiała leżeć, męczyły ją straszne dreszcze. "Choroby uzdrowicielskiej"
nie mogą uleczyć lekarze; Rachiljam mówi takiej osobie, że jeśli chce wyzdrowieć, sama musi zacząć leczyć ludzi. Jednak wymaga to priygotowania, które
polega na poddaniu się cyklowi seansów u szamanki. W czasie takich seansów
oczyszcza ich z pomocą swoich duchów - uwalnia od nagromadzonego "brudu" - a ponadto ich własne duchy uaktywniają się i zaczynają pomagać
w procesie oczyszczania42• Kandydat powinien w pełni zaakceptować drogę
wyznaczoną mu przez duchy i podporządkować się ich woli. W zasadzie dopiero wtedy, gdy się "otworzy", będzie mógł prosić o błogosławieństwo. Ale
u niektórych uczniów trwa to długo - Rachiljam wspomina pewną Rosjankę
o imieniu Swieta, której udzieliła już błogosławieństwa, choć ta nie do końca
"otworzyła się". A więc może to być długotrwały proces i w tym czasie uczennica pozostaje blisko szamanki, poddaje się seansom i wysłuchuje jej wyjaśnień i wskazówek. Zaczyna również współuczestniczyć w leczeniu pacjentów. Podczas pierwszego obserwowanego przeze mnie seansu, Rukijam i druga uczennica, Amina, pomagały szamance w ten sposób, że siedząc z boku,

Podobnie uzdrowiciel, lecząc, bierze w siebie ów "brud", ale on potrafi "oczyścić się".
Często pacjenci przechodzą prawdziwe katharsis - "stojący w gardle kamień" ustępuje,
wychodząc czasem z wymiotami, zaczynają płakać, choć przedtem nie byli w stanie. Może to nastąpić od razu albo dopiero po kilku seansach.
41

42

�175
również śpiewały modlitwy i wezwania do swoich duchów, które jakoby przyłączały się do leczenia. Rachiljam komentowała to później, że ich duchy także
"wyrywały się" do pomocy. W pewnym momencie Rukijam podeszła do chorej i zaczęła oczyszczać ją - zdejmować sgłaz kawałkiem papieru. Obie te
uczennice wówczas jeszcze nie "otworzyły się" całkowicie. Takie osoby mają
wobec swej duchowej opiekunki pewne obowiązki, powinny, jak się to określa, "chodzić koło niej", pomagać, także materialnie. Choć sama Rachiljam
omijała ten temat, Rukijam ujawniła, że jako jej uczennica pomogła swej mistrzyni udostępniając na cały rok swój dom w ujgurskim przysiółku Drużba,
gdzie szamanka zaczęła zdobywać coraz szerszą klientelę, a ponadto ofiarowała jej łącznie sporą sumę pieniędzy (Beller-Hann, 200 l, s. 82). Jest przyjęte,
że uzdrowicielka zabiera swoje podopieczne na pielgrzymki do miejsc świętych43• Uczennice nazywały Rachiljam swoją "nauczycielką" bądź "mistrzynią", "opiekunką" (nastawnica), niemniej ona sama z naciskiem tłumaczyła,
że jedynie pomaga im "otworzyć się". Po każdym seansie, któremu poddaje
się przyszła uzdrowicielka, szamanka pyta ją o odczucia i objaśnia ich znaczenie, informuje, w jaki sposób duchy będą kontynuować oczyszczanie (będą
przychodzić w nocy i dalej leczyć, "brud" będzie się wydzielał z płaczem,
moczem i innymi wydzielinami). Instruuje również, jak odnosić się do duchów,
aby ich nie obrazić. Potrafi powiedzieć, ile i jak silne duchy "posiada" dana
osoba oraz określić, jakiego rodzaju dar duchy chcą jej przekazać. I tak na
przykład młodej Ujgurce Elmirze, która była u niej po raz pierwszy, powiedziała, że ma ona duchy, które pojawiają się w postaci ptaków i będzie mogła
leczyć z ich pomocą oraz, że ma jeszcze drugi dar - leczenia za pomocą
modlitw (jak mul/a). Natomiast Mahira, córka szamanki, otrzymała przede
wszystkim dar jasnowidzenia, a w drugiej kolejności - dar szamański.
A zatem początkującym uzdrowicielom Rachiljam udziela pewnych wskazówek i czasem praktykują oni u jej boku, ale, jak twierdzi, ona nie uczy, właściwymi nauczycielami są duchy. Kiedy chory jest już oczyszczony, duchy
zaczynają przythodzić do niego we śnie i uczyć, jak ma leczyć ludzi. Pewnej
Tatarce, która przeszła trzy seanse i była już częściowo oczyszczona (zaczęły
ustępować straszne bóle głowy, które męczyły ją od lat), Rachiljam objaśniła,
że wkrótce już duchy zaczną ją prowadzić. Ona sama może być pomocna, jeżeli przyszła uzdrowicielka nie będzie w stanie czegoś pojąć. Tak więc, Rachiljam rozumie swoją rolę raczej jako "przewodniczki duchowej" niż nauczycielki swych podopiecznych.
Czy Rachiljam udzieli początkującej uzdrowicielce błogosławieństwa i kiedy
to nastąpi, zależy, według niej, od duchów. Jej własne duchy nakazują: "daj
4) Rukijam, która przedtem towarzyszyła
Rachiljam, później - już jako samodzielna uzdrowicielka - także organizowała takie wyjazdy dla swoich uczennic. Jedną z pielgrzymek, do mauzoleum Ahmada Jasawi, grobowca Arystan-baba i kilku innych miejsc świętych opisuje 1. Beller-Hann, która miała okazję w niej uczestniczyć (I. Beller-Hann, w druku).

�176
błogosławieństwo" i jeśli powtórzą to dwa, trzy razy, szamanka wykonuje ich
polecenie. Ale zaznacza, że musi to być ktoś "pewny", kogo już dobrze zna,
zwykle taka osoba "chodzi koło niej" około roku i już stopniowo zaczyna przeprowadzać seanse. Neofitka, która ma dostać błogosławieństwo (kaz. bata, ujg.
duga) powinna "nakryć stół", czyli przygotować poczęstunek, który może być
bardzo skromny, ale niektórzy, jeśli ich stać, zarzynają z tej okazji barana. Musi
być obecna rodzina i przed właściwą ceremonią mąż, teściowa, teść, ojciec
i matka powinni pobłogosławić ją, dać jej swoją zgodę. Winni powiedzieć: ,jeśli
otworzysz się, będziemy się cieszyć z tego, że będziesz służyła Bogu i pomagała ludziom". Takie przyzwolenie ze strony rodziny, choć nosi taką samą nazwę, ma inny charakter niż właściwe błogosławieństwo. To ostatnie to według
Rachiljam w istocie słowa duchów. Ona sama nie przygotowuje żadnej mowy,
nigdy nie wie, co duchy za jej pośrednictwem powiedzą. Zwykle mówią poprzez pieśń44. Może przyjść kilka duchów, które ofiarowują różne dary (np.
jasnowidzenia i leczenia z pomocą modlitwy), wtedy pqemawiają przez jej
usta różnymi głosami. Przepowiadają, jaka będzie dalsza droga osoby błogosławionej i dają jej wskazówki. Potem odbywa się poczęstunek, dziękczynne
modlitwy do Boga, a następnie błogosławiąca dostaje niewielki podarek.
Wśród uczniów Rachiljam przeważającą większość stanowili Ujgurzy
i Kazachowie, choć miała również dwoje podopiecznych Rosjan, a więc niemuzułmanów4s. Mężczyźni zdarzają się rzadko. Różny jest wiek tych początkujących uzdrowicieli, bywają młodzi, ale nie mogą być zbyt młodzi, gdyż nie
są jeszcze gotowi do przyjęcia daru46. Większość jest w średnim wieku. Na
przykład Rukijam miała nieco ponad 40 lat, a Amina ponad 50. Szamanka
poznała je jeszcze w okresie, gdy mieszkała w Drużbie, pochodziły z jej ujgurskiego kręgu sąsiedzkiego. Późniejsi pacjenci, przyjmowani na terenie kliniki,
mieli często wyższe wykształcenie. Wśród tych, które uznała za osoby "duchowe", predestynowane do leczenia innych, był m.in Ujgur - dziennikarz i Tatarka - inżynier technolog. Nie wiem jednak, czy zostali oni uczniami Rachiljam i czy później zajęli się leczeniem.
Po otrzymaniu błogosławieństwa uzdrowiciele zaczynają działać na własną
rękę. Jednak różne bywają ich drogi. Rachiljam ubolewa, że nieraz musi się
wstydzić za swoich byłych podopiecznych. Niektórzy trafiają do "czarnych
magów", którzy "zamykają im drogę", pozbawiają zdolności leczenia. Czasem
44 Jak opowiada, kiedy pierwszy raz miała udzielić błogosławieństwa,
obawiała się, że wtedy jej
dar zniknie, lecz duchy uspokoiły ją. Poza tym zupełnie nie wiedziała, co mówić, ale duchy rzekły:
"nie bój się, my będziemy mówić za ciebie".
45 Odpowiada to mniej więcej składowi etnicznemu jej pacjentów. Przyjmuje chorych niezależnie od ich narodowości i religii, natomiast warunkiem jest, by wierzyli w siłę jej i jej duchów.
46 Rachiljam stwierdziła, że nigdy nie spotkała bardzo młodych, nastoletnich uzdrowicieli. Ale
wie, żejej mistrzUjgur został szamanem już w 14 roku życia. Jak pisze A.T. Toleubajew (1997,
s. 197), do silnych baksy dar szamański przychodzi w dzieciństwie lub wieku młodzieńczym.

�177
zwracają się wtedy do niej o pomoc, a ona ponownie przywraca im dar, ale
jeśli powtarza się to kilka razy, bywa już zniecierpliwiona i ostro napomina
lekkomyślnego: "ile razy mam cię otwierać?". Bywają i inni, którzy schodzą
na złą drogę. Ci myślą przede wszystkim o pieniądzach i dla dużego zarobku
zaczynają stosować zabiegi czarnej magii. W ten sposób sami stają się "czarni", związują się z nimi "czarne" (kara), złe duchy. Te ostatnie wypierają dobre, "białe" (ak) duchy. Szczególnie niebezpiecznymi duchami są szatan i przybysze z innych planet (inoplanietianie)! Rachiljam uważa, że można zajmować się albo białą magią Uak ona), albo czarną, nie da się ich łączyć. Tych
uzdrowicieli, którzy związali się z czarną magią również można wyleczyć,
odpędzić od nich złe duchy, ale często oni sami tego nie chcą47. Ponadto wielu
uzdrowicieli nie myśli o tym, by rozwijać swoje zdolności. Nie słuchają duchów, które nakazują im jeżdzić do miejsc świętych. A więc są "słabi", nie
przybywa im duchów-pomocników.
Wtedy też narażeni są bardziej na złe
wpływy. Rachiljam przyznaje, że niektóre uzdrowicielki nie podejmują takich
podróży z przyczyn rodzinnych - muszą się opiekować małymi dziećmi albo
nie zezwala im mąż. Wielokrotnie podkreśla, że dla człowieka, który obrał tę
drogę, najważniejsze jest słuchanie głosu duchów, nie może oglądać się na
rodzinę, domowe obowiązki i problemy materialne. Inaczej traci swój dar.
/

1&lt;.Droga szamana jako obrzęd przejścia.
Tradycja wynaleziona czy tradycja odnaleziona?
Sądzę, że można drogę współczesnego szamana w Kazachstanie uznać za
kontynuację tradycyjnego sposobu dochodzenia do tej profesji, mimo że nie
występują w niej wszystkie "klasyczne" elementy opisywane w literaturze.
Zanim przejdę do uzasadnienia tego sądu, chciałabym zastanowić się, czym
różni się współcz~ny szaman od innych uzdrowicieli. Zauważyć można, że
nie występuje obecnie wyraźna granica między tym "wybrańcem duchów"
a innymi uzdrowicielami, których działanie opiera się na kontakcie z duchami
i pozyskiwaniu ich pomocy dla leczenia48• Tworzą oni jakby jedną klasę specjalistów, których większość stanowią obecnie osoby diagnozujące i przepowiadające przyszłość z pomocą duchów. Zajmują się one nie tylko zdrowiem,
ale i - zapewne w większym stopniu niż baksy - problemami życiowymi,
społecznymi swych klientów. Zwykle, podobnie jak szamani, wchodzą w trans

47 W mniemaniu
Rachiljam czarne duchy jakby nakładają się na białe, "przytłumiają" je. Usunąć je może sam człowiek opanowany przez te złe duchy, za pomocą modlitw do Boga iprzegnania
ducha na drzewo czy zwierzę.
4' Jest to zresztą zgodne z tradycyjnym łączeniem kilku powołań: np. według często przywoływanych relacji C. Walichanowa z połowy XIX wieku (1986, s. 302), szaman był w jednej osobie
lekarzem, poetą, muzykantem i wróżbiarzem.

�178
podczas seansu. Duchy pomagają im zobaczyć przyszłe wydarzenia, dają wskazówki pacjentom i oczyszczają ich w trakcie leczenia. Szamani różnią się od
owych jasnowidzących i wróżbiarek tym, że są o wiele silniejsi, bo posiadają
znacznie więcej mocnych duchów-pomocników, ponadto nie zajmują się przepowiadaniem przyszłości za pomocą kamyków czy ziaren kumałak; twierdzą,
że nie są im one potrzebne. Ponadto seans szamana jest znacznie bardziej rozbudowany, stanowi swego rodzaju przedstawienie ze specyficzną dramaturgią.
Powołanie szamana jest uważane za rzadkie i szczególnie cenne. Dar szamański odróżnia się od innych, zwie się go baksyłyk (kaz.). Mahira nazwała swoją
matkę "pomostem między niebem a ziemią", podkreślając jej wyjątkową rolę
pośrednika między duchami i ludźmi. Jednak zarówno dar szamański, jak
i uzdrowicielski (a nie szamański) są przekazywane wybrańcom w taki sam
sposób, a "choroba szamańska" i "choroba uzdrowicielska" w szerszym znaczeniu nie wykazują istotnych różnic. Interesujące, że przekaz daru jest też taki
sam u mulla zajmujących się leczeniem za pomocą odpowiednich modlitw
z Koranu, a więc osób bezpośrednio związanych z reHgią49. Oni wszakże nie
muszą wzywać duchów - siła modlitw wystarcza. Od wymienionych praktyków wyraźnie wyodrębniają się natomiast ci, u których otrzymanie daru uzdrowicielskiego nie jest warunkiem podjęcia leczenia, a więc np. nastawiacze kości
czy zielarze (dariger). Ich zajęcie jest z reguły przekazywane z pokolenia na
pokolenie i musi być wyuczone.
Droga szamanów i innych uzdrowicieli "duchowych" w Kazachstanie w pełni
odpowiada modelowi "obrzędów przejścia" skonstruowanemu przez A. van
Gennepa (1909).
Fazę pierwszą obrzędu przejścia, czyli separację, wyznacza zapadnięcie na
"chorobę szamańską/uzdrowicielską".
W literaturze (np. Eliade, 1994) podkreśla się jej inicjacyjny charakter. Tę kwalifikację można odnieść do całości drogi szamana/uzdrowiciela do uzyskania legitymizacji i tak rozumianą inicjację
traktować jako szczególny rodzaj obrzędów przejścia (por. Buchowski, 1987).
Choroba zaczyna się zazwyczaj nagle i gwałtownie, nieraz wywołana jakimś
traumatycznym wydarzeniem. Powoduje pozbawienie dotychczasowego statusu, opuszczenie rutyny codziennego dnia, w której chory przebywał poprzednio.
Od tego momentu osoba przyszłego uzdrowiciela wchodzi w etap "liminalny". Ta faza ma charakter złożony, można w niej wyróżnić izolację i przebywanie w stanie "anormalnym", następnie "nazwanie choroby" - uczynienie
jej zrozumiałą oraz przygotowania do reintegracji, włączenia do opuszczonej
struktury już z nowym statusem. "Choroba szamańska" wytrąca człowieka
z normalnego trybu życia. Dolegliwości mają taki charakter, że dotknięty nimi
49 Badacze zwracają również uwagę na analogiczny dawniej przekaz daru u muzykantów (Utiegalijewa, 1995, s. 319 i nast.) oraz kowali i jubilerów (Tochtabajewa, 1995, s. 171 i nast.).

�179
człowiek izoluje się od otoczenia. Nieraz boi się ludzi i sam woli przebywać
w odosobnieniu, albo ludzie unikają go, bo zachowuje się dziwnie, np. wykrzywia twarz w strasznym grymasie, wstrząsają nim nagłe dreszcze, mówi zmienionym głosem i jak się zdaje, bez sensu. Może wspominać o jakichś widzeniach, utrzymywać, że słyszy głosy, ma sny, w których widuje postaci starców
w białych szatach. Somatycznie "choroba uzdrowicielska" przejawia się poprzez różne, nieraz bardzo ciężkie dolegliwości, jak na przykład paraliż. Przy
tym badania medyczne nie stwierdzają żadnych zmian organicznych. Lekarze
zwykle określają cierpienia takiego człowieka jako chorobę psychiczną i bywa,
że podlega on izolacji w szpitalu psychiatrycznym. Ale nawet jeśli pozostaje
w domu, można jego sytuację uznać za faktyczną społeczną izolację. Ten stan
może trwać długo. Momentem przełomowym jest spotkanie z szamanem albo
innym doświadczonym uzdrowicielem, który potrafi określić przyczyny i charakter choroby. Owo objawienie powoduje, że zmienia się kwalifikacja dolegliwości takiej osoby - z chorej zostaje uznana za "wybraną przez duchy",
wezwaną do leczenia ludzi. Rozpoczyna się kolejny etap drogi wybrańca. Jeśli
przyjmie on ofiarowywany dar, skończą się jego cierpienia. Jeśli wzbrania się,
będzie doświadczany dalej. Jak sądzi się, osoba bardzo młoda i nie gotowa do
przyjęcia wezwania, może uzyskać prolongatę (nawet na kilkanaście lub więcej lat), wówczas wyzdrowieje i wróci czasowo do normalnego życia, ale po
pewnym czasie "duchy znów się o nią upomną"50. Ten, kto pogodzi się z wyznaczoną mu rolą, wchodzi w etap przygotowań. Polegają one na ogół na serii
seansów oczyszczających u uzdrowiciela, który jednocześnie udziela adeptowi
pouczeń. Czasami nowicjusz przez dłuższy czas towarzyszy i pomaga swemu
duchowemu przewodnikowi, bierze pod jego kierunkiem udział w pielgrzymkach do świętych miejsc. Zawsze jednak duchy uważa się za właściwych nauczycieli i bywa, że rola mistrza ogranicza się tylko do udzielenia najważniejszych wskazówek51•
Kiedy kandydat jest już gotów do pełnienia swej roli, co określa się jako
"otwarcie", następuje trzecia faza obrzędu, reintegracja - ponowne włączenie
do społeczności. Polega ona na rytualnym usankcjonowaniu jego powołania
i nadaniu mu nowego statusu - szamana bądź uzdrowiciela innego typu. Moment ten jest wyraźnie zaznaczony specjalną ceremonią błogosławieństwa,
podczas której opiekun przekazuje nadnaturalną sankcję (duchów), uprawomocniającą przyszłą działalność nowego uzdrowiciela. Uważa się, że nauczylo Tak było z Mahirą, a także ze wspominanym
już szamanem Ajtkurmanem (Jessa, 2000,
s. 169-170), który zachorował, czyli został wezwany przez duchy w wieku 13 lat, ale wszedł na
drogl( szamana ponad 20 lat później. Również uzbecka uzdrowicielka Sofija-apa (ta sama, która
błogosławiła Rachiljam) mając 13 lat wybłagała u duchów przesunil(cie terminu realizacji powołania do czasu, gdy bl(dzie miała 31 lat. W mil(dzyczasie wyszła za mąż i urodziła siedmioro dzieci
(Sołowiew, 1998, s. 9-11).
II Tak było z Rachiljam. Przypuszczalnie
uznaje sil(, że w przypadku szczególnie silnych szamanów praktykowanie przypominające czeladnictwo jest zbl(dne.

�180
ciel włącza ucznia także pod opiekę swoich duchów, bądź też, że oddaje mu kilka spośród tych, które jemu dotąd pomagały. Następnie adept powinien udać się
na groby swych przodków i odprawić stosowny rytuał, by uzyskać również ich
błogosławieństwo. Kolejne "odwiedziny duchów" w świętych miejscach pozwalają mu rozwijać się duchowo, pozyskiwać nowych, silnych pomocników.
Przedstawiony zarys omawianego obrzędu przejścia wykazuje zasadniczą
zgodność z tradycyjnym sposobem osiągania statusu szamana w Kazachstanie.
Nie spotyka się już wprawdzie charakterystycznego dla kazachskiego szamanizmu instrumentu muzycznego kobyz, który był nie tylko atrybutem szamana,
ale obiektem o magicznej mocy, a ponadto nieodłącznym składnikiem obrzędu
błogosławieństwa. Akceptację daru szamańskiego określano frazą: "wziął kobyz". Mówiono również: "kobyz powinien pozostawać w rodzinie"52. Miał on
zatem dawniej symboliczne znaczenie, ważne we wszystkich fazach obrzędu
przejścia. Nie występują obecnie bądź sporadycznie występują pewne opisywane w dawniejszych źródłach elementy, jak na przykład przekonanie, że duchy porywają i czasowo izolują swojego wybrańca, nauczając go w tym czasie53, podobnie jak wyobrażenie o śmierci i zmartwychwstaniu adepta. Brak
współcześnie informacji o poddawaniu szamana przez duchy bolesnym próbom, np. ranieniu, kawałkowaniu jego ciała. Jednakże już wcześniej, jak podaje np. W. N. Basiłow (1992, s. 115-119), w Azji Środkowej spotykano jedynie
pozostałości tych wierzeń. Poza tym, można zauważyć, że owym ciężkim próbom odpowiadają strukturalnie cierpienia doznawane podczas "choroby szamańskiej", izolacja społeczna - porwaniu przez duchy i odosobnieniu wybrańca, a odzyskanie zdrowia po przyjęciu daru - zmartwychwstaniu. Zasadniczy schemat pozostaje zgodny z tradycyjnymi
wyobrażeniami.
Jego
kluczowymi, niezbywalnymi elementami są choroba szamańska/uzdrowicielska i błogosławieństwo, wyznaczające graniczne fazy tego obrzędu przejścia.
Dodajmy, że jedynie ten tradycyjny sposób legitymizacji szamanów i innych
uzdrowicieli duchowych uważany jest za ważny i rzeczywiście uprawniający
do leczenia. Nowa, oficjalna procedura legitymizacji nie zyskała sobie uznania
i jeśli ktoś decyduje się jej poddać, to tylko jako dodatkowej formalności, która może się przydać z przyczyn praktycznych. Czasem sądzi się, że droga ta
może być dla szamana wręcz szkodliwa.
52 Informacje te pochodzą z materiałów terenowych NuriIi Szachanowej, której bardzo dziękuję
za ich udostępnienie. Badaczka zebrała bardzo interesujący materiał o szamanach z południa Kazachstanu podczas ekspedycji działającej w roku 1982 i 1985. Według jej danych, np. Kałdykyz-bakszy (1909-1982) z Dżambu1skiej obłasti wspominała, że uczyła się u szamanki o imieniu Zlicha, z którą podczas ceremonii błogosławieństwa wymieniły się kobyzami. Było to pod koniec lat
20. - jeszcze wówczas kobyz był nieodłącznie związany z kazachskim szamanizmem.
53 Ujgura mistrza Rachiljam duchy jakoby wykradły, gdy miał 14 lat, uczyły go przez 40 dni,
a następnie zwróciły rodzinie. Czasem mówi się o wykradaniu duszy - według P. lessy (2000,
s. 170), duchy opiekuńcze szamana Ajtkurmana zabierały w nocy jego duszę w odosobnione miejsca i tam nauczały pieśni i modlitw.

�181
Tradycyjnie profesja szamana była w Kazachstanie dziedziczna - mógł nim
zostać człowiek, wśród przodków którego byli szamani. B. A. Kazgułow i N.Ż.
Szachanowa (1989, s. 103) przytaczają kazachskie powiedzenie: baksyłyk tukym kuałajdy, co oznacza: "dar szamański prześladuje potomków". Przekaz nie
musiał następować między kolejnymi generacjami. Najczęściej dokonywał się
w linii prostej, ojcowskiej albo macierzyńskiej, czasem w obu. Na przykład
opisywany przez A. E. Alektorowa (1900, s. 31-37) baksy Sjuimenbaj utrzymywał, że szamanami byli jego dziad i babka (nie wiemy z jakiej linii) oraz
ojciec i matka. Według A. T. Toleubajewa (1997, s. 196) u Kazachów przekaz
częściej występował z pominięciem jednego pokolenia, a nie tracił mocy
do siedmiu pokoleń54. Ale dopiero "wskazanie" przez duchy, którego przejawem była "choroba szamańska", wyznaczało przyszłego szamana. Jak pisze
W. N. Basiłow (1992, s. 128-129), przekonanie, że po śmierci szamana duchy
wybiorą kogoś z krewnych na jego miejsce, stwarzało atmosferę oczekiwania.
Jeśli ktoś z krewnych poważnie zachorował, przyjmowano to jako znak duchów (jeśli wyzdrowiał samoistnie, czekano na następny znak). Ciągłość tradycji sprawiała, że znak taki był jasny i czytelny zarówno dla wybrańca, jak
i jego otoczenia55. Jak podkreśla Basiłow, widzenia, przeżycia i zachowania
chorobowe były wyznaczone przez normy kulturowe, przez tradycję. Sytuację
obecną - jak sądzę - charakteryzuje przerwanie tej ciągłości i specjalne strategie podejmowane dla jej przywrócenia. Nowo wyłaniani szamani czy inni
uzdrowiciele "duchowi" w Kazachstanie, szczególnie ci mieszkający w miastach, zatracili niektóre ogniwa swej tradycji, podobnie jak i ich otoczenie.
Wpłynęła na to wieloletnia ateizacja, "wykorzenianie przesądów". Współcześni adepci, ludzie o różnych zawodach, nieraz z wyższym wykształceniem,
oderwani od swojej grupy krewniaczej, nie potrafią nadać swojej chorobie
znaczenia. Nieraz długo cierpią, zanim trafią do uzdrowiciela, który uświadomi im, że zostali wybrani przez duchy. W swoich relacjach podkreślają, jak
Rachiljam: "nie wiedziałam ... skąd miałam wiedzieć"56. A więc doświadczony uzdrowiciel spaja przerwane ogniwa tradycji, objaśniając choremu i jego
rodzinie znaczenie tych szczególnych cierpień. Przeżycia związane z chorobą
wtórnie otrzymują kwalifikację choroby uzdrowicielskiej57. Ponadto owi kandydaci na uzdrowicieli z reguły nie pamiętają, że ktoś z ich przodków zajmoS4 Toleubajew
(tamże) twierdzi, że baksy może zostać tylko człowiek mający szamana wśród
przodków. Ale niektórzy autorzy, np. I. A. Czekaninskij (1929, s. 79), N. P. Dyrienkowa (1930,
s. 280) podają, w jaki sposób może dojść do profesji ktoś nie spełniający tego warunku (choć zdarza się to rzadko).
ss Według Basiłowa (1992, s. Ill) u Uzbeków zanotowano przypadki zasięgania rady szamanki
albo wróżki, ale tylko wtedy, gdy wezwanie duchów nie było jasne.
S6 Analogiczne wypowiedzi buriackich szamanek przytacza C. Humphrey (\999, s. 3, 6).
S7 Dodać należy, że pewne motywy powtarzają się w snach i widzeniach przyszłych uzdrowicieli - przede wszystkim postaci starców w białych szatach. Wynika to prawdopodobnie z trwałości
wiary w duchy przodków, tak właśnie tradycyjnie wyobrażane.

�182
wał się leczeniem i dopiero konstatacja "specjalisty" (który zwykle nie pyta,
a stwierdza fakt) przywraca jak gdyby tę pamięć. W ten sposób wyjątkowe
predyspozycje adepta, wyjawione poprzez stwierdzenie wyboru przez duchy,
zostają dodatkowo potwierdzone. Nowo kreowani uzdrowiciele zaczynają powoływać się na przodków. Może to być któryś z rodziców, dziadek, babka, pradziad czy prababka (bądź kilku przodków, z różnych pokoleń), w linii męskiej
albo żeńskiej.
A zatem, jak sądzę, obserwowany obecnie sposób dojścia do profesji szamana można określić jako "tradycję odnalezioną", a nie "tradycję wynalezioną". To, co uległo przerwaniu, stara się "zlepić" w bardziej lub mniej umiejętny sposób współczesny nosiciel tradycji, który zwykle jeszcze niedawno sam
uzyskiwał tę wiedzę od swego mistrza. Można więc powiedzieć, że obecnie
wzrosła rola nauczyciela, mimo że sami uzdrowiciele odżegnują się od tego
miana. Dawniej możliwa była autokreacja szamana, ponieważ (jeśli tylko pochodził z szamańskiego rodu) wystarczyły zrozumiałe dla wszystkich zewnętrzne
oznaki jego powołania. Teraz ktoś, kto sam ogłasza się duchowym uzdrowicielem, traktowany jest podejrzliwie, posądzany o szalbierstwo. I. Beller-Hann
(2001, s. 91-92) opisuje przykład Ujgurki, która utrzymywała, że przychodzą
do niej duchy opiekuńcze i próbowała samodzielnie zostać uzdrowicielką. Jej
wysiłki zostały zdyskredytowane przez inne uzdrowicielki, które najpierw uznały, że opanowały ją złe duchy. Następnie - gdy nadal obstawała przy swoim
i zapowiadała, że po 4o-dniowym odosobnieniu zacznie leczyć ludzi, a nawet
zdobędzie status świętej - stwierdziły, że jest po prostu oszustką.
Podstawą, na której opiera się proces wyłaniania uzdrowicieli "duchowych"
oraz pełnienie przez nich ich roli, jest specyficzna wizja świata, podzielana przez
nich samych i ich klientelę. Jest to świat pełen duchów - dżinów, które generalnie mogą być dobre lub złe. Na owe wierzenia wywarły wpływ idee islamu.
Wydaje się, że część postaci z tego świata, dawniejszego pochodzenia, które
opisywano w bogatej literaturze, już zaginęła w wyobrażeniach współczesnych.
Niemniej, nadal czytelne są pozostałości kultu duchów przyrody (drzew, wody)
objawiające się między innymi w powszechnym obyczaju przywiązywania
skrawków materiału do gałęzi wybranych drzew58• A przede wszystkim nadal
bardzo silna jest wiara w możliwość ingerencji duchów zmarłych w sprawy
żywych. Do duchów przodków Kazachowie i Ujgurzy odwołują się w różnych
sytuacjach, licząc na ich opiekę i pomoc. Choć zalicza się ich do dobrych duchów, to i oni mogą wyrażać swoje niezadowolenie, dokuczając potomkowi,
który o nich nie pamięta59, bądź nie jest posłuszny ich wezwaniu. Można przyDziś tłumaczy się to wiarą w spełnienie pomyślanego przy zawiązywaniu szmatki życzenia.
Powinno się składać ofiary duchom przodków. Polega to na smażeniu, najlepiej w każdy
czwartek, 7 sztuk obrzędowego pieczywa, z jednoczesnym przywoływaniem w modlitwie imion
zmarłych krewnych. Zwyczaj ten nazywa się po kazachsku czirpik. Rachiljam twierdziła, że Ujgurzy przestrzegają go ściśle (i czynią to nawet dodatkowo, kiedy np. komuś przyśni się matka), naS8
S9

�183
puszczać, że wiara w duchy przodków zachowała ciągłość dzięki temu, że wiązała się z "kultami domowymi", nie wypełnianymi publicznie. Dodać można,
że za przodka wszystkich kazachskich szamanów i ich opiekuna uważany był
Korkyt-ata - pierwszy szaman i wynalazca szamańskiego instrumentu kobyz.
Legendy, a właściwie mity o tym bohaterze kulturowym o cechach półboskich,
przetrwały w narodowej tradycji (rok 2000 ogłoszono nawet oficjalnie rokiem
Korkyta). Jego domniemana mogiła w pobliżu Syr-darii traktowana jest jak
grobowiec świętego. Jednakże szamani nie odwołują się już do niego w swych
wezwaniach do duchów przodków i świętych60• Natomiast spośród złych, "czarnych" duchów za szczególnie szkodzące ludziom uważa się szatana oraz nowe
postaci demoniczne - wspomnianych już "przybyszów z kosmosu". Rachiljam i Mahira twierdziły, że zarówno satana, jak i inoplanetianie zamieszkują
w wybranych domach całymi rodzinami (o relacjach krewniaczych, takich jak
u ludzi) i nękają mieszkańców, mogąc ich doprowadzić do choroby umysłowej, a nawet śmierci.
Odwoływanie się do duchów ma kluczowe znaczenie podczas wszystkich
etapów omawianego obrzędu przejścia. Duchy przodków przecież wybierają
kandydata, one go doświadczają i karzą, jeśli odmawia wypełnienia ich woli.
Człowiek "duchowy" to taki, który ma bliski kontakt z duchami61 • Jeśli przyjmie dar - to one go uczą, błogosławią i stają się jego patronami i pomocnikami wraz z duchami świętych, których prosił o opiekę62 • Od nich szaman zależy
tomiast Kazachowie rzadziej. Niemniej, w obrzędach pogrzebowych i wypominkowych Kazachów
specjalne pieczywo smażone na tłuszczu: bauyrsak i sadaka nan, poświęcone duchom zmarłych,
nadal odgrywa ważną rolę (Szachanowa, 1998, s. 108-109). Jak sądzi się, duchy żywią się zapachem powstałym podczas smażenia .
•• Już I. A. Czekaninskij (1929, s. 77-78) zwróci! uwagę, że imię Korkyta nie pojawia się
w zaklęciach i modłach kazachskich szamanów.
61 Dodajmy, że niektórzy uzdrowiciele
opisują ten stan, przydając mu interpretację zapożyczoną z popularnych obecnie koncepcji bioenergoterapii. Na przykład szaman Wiktor Mynbajew
z Tarazu, bywały w świecie (odwiedził m.in. Niemcy, Austrię, Szwajcarię), w swym wykładzie
podczas I Konferencji Medycyny Tradycyjnej i Ludowej w Ałmaty (1997 r.) twierdził, że są to
osoby o zdolnościach bioenergoterapeutycznych,
które cierpią z powodu niemożności oddawania
nadmiaru bioenergii. Jako "zakładnicy swego własnego bioenergopotencjału" zaczynają gromadzić
"złe duchy, ciemne siły", od których jedynie szaman może ich uwolnić. Co interesujące, również
jeden ze współczesnych kazachskich badaczy szamanizmu, A.T. Toleubajew (1997, s. 196) doszedł
do wniosku, że "przyczyną «choroby szamańskiej» mogą być wewnętrzne siły bioenergetyczne,
których nadmiar występuje u niektórych ludzi". Ludzie tacy powinni od czasu do czasu oswobadzać się od tego nadmiaru, a mogą to czynić właśnie lecząc innych. A więc badacz ten przejął
pewne koncepcje współczesnych uzdrowicieli.
62 Nie występuje w Kazachstanie,
tak częste np. wśród Uzbeków, przekonanie o seksualnej
więzi łączącej ducha pari z jego wybranką/wybrańcem (por. Suchariewa, 1959, s. 129-132). Bakszy Rachiljam opowiedziała wprawdzie historię takiego związku pewnej kobiety ze złym duchem,
ale twierdziła, że tego rodzaju kontaktów z ludźmi nie mają nigdy dobre duchy. Te złe mogą przychodzić do mężczyzny w postaci żeńskiej, a do kobiety w postaci męskiej i współżyć z wybrańcem.
Podobnie mogą zachowywać się inopłanetianie - ci jakoby przyjmują galaretowatą formę koloru
białego lub zielonego.

�184
następnie w swojej praktyce - poprzez niego działają, jest właściwie tylko ich
narzędziem. Siła baksy zależy od jego duchów, więc stara się ich zgromadzić
jak najwięcej. Można uznać, że szaman wykorzystuje duchy dla wzmocnienia
uzyskanej przez błogosławieństwo legitymizacji swych praktyk. Służy temu
przede wszystkim odwiedzanie miejsc świętych. Ponadto w swoich opowieściach, czy "osobistych mitach", jak określiła je za N. W. Płużnikowem
C. Humphrey (1999, s. 5), baksy dodatkowo uprawomocnia swój status, znowu odwołując się do duchów. Narracje te opisują niezwykłe wydarzenia poprzedzające dojście do profesji, manifestacje mocy duchów stających w obronie swoich podopiecznych oraz epizody cudownych wyleczeń dzięki działaniom potężnych duchów szamana. Na przykład Rachiljam często przytaczała
przykłady takich uzdrowień w miejscach świętych, gdzie jakoby duchy, poprzez nią, czyniły prawdziwe cuda. Takie relacje odpowiadają wzorcom tradycyjnym i mogły wzmacniać jej pozycję w lokalnej społeczności ujgurskiej.
Wydaje się natomiast, że nowi pomocnicy dołączani przez ujgurską bakszy,
a mianowicie duchy i bogowie innych religii, a nawet takie postaci, jak karatecy czy hinduski tancerz (nie mający przecież sankcji sakralnej) służą dalszemu
wzmacnianiu, poszerzaniu zakresu jej kompetencji. Są to z jednej strony postaci apelujące do przeżyć religijnych węższych grup pacjentów - np. chrześcijan, a z drugiej - bohaterowie kultury popularnej, znani szerszym kręgom
klientów, niezależnie od ich religii czy przynależności etnicznej63. W ten sposób Rachiljam kreuje się na uzdrowicielkę uniwersalną; potwierdzają to jej
wypowiedzi pełne przekonania o wielkiej światowej misji, którą ma wypełnić.
Z pewnością do obranej przez nią strategii przyczyniły się doświadczenia
z kilkuletniej praktyki na terenie miejskiej polikliniki, gdzie przychodzili ludzie o różnym statusie społecznym i pochodzeniu etnicznym. Dla zdobycia
i utrzymania szerokiego kręgu pacjentów konieczne było podejście pragmatyczne i "zawieszenie" pewnych, wyrażanych czasem werbalnie, uprzedzeń etnicznych. Inny jest "świat duchów" uzdrowicieli działających w ograniczonych
kręgach sąsiedzkich w mieście, bądź w społecznościach wioskowych.
Duchy służą zatem wzmacnianiu własnego statusu, a jednocześnie - są
w rękach uzdrowicieli narzędziem dyskredytacji rywali. O tych strategiach, podejmowanych w ujgurskiej dzielnicy Ałmaty, wnikliwie pisze I. Beller-Hann
(2001, s. 87-90). Zwraca uwagę na ukryty konflikt pomiędzy sposobem legitymizacji nowych adeptów, których wyłaniają i prowadzą ku tej profesji doświadczeni uzdrowiciele, a poczuciem zagrożenia ze strony świeżo upieczonych konkurentów. Można jednak dodać, że tradycyjne rekrutowanie uczniów przynosi
także zyski, a mianowicie nabór stałych pacjentów, wyższy prestiż, korzyści
bJ Analogicznie
"dobierały" sobie duchy współczesne szamanki buriackie - byli wśród nich
(obok duchów przodków) archanioł Michał, epiccy bohaterowie i japońscy samuraje. To miało
potwierdzać szeroki zakres mocy tych szamanek (Humphrey, 1999, s. 7, 10).

�185
finansowe oraz reklamę dla praktyki. Natomiast dla wyeliminowania groźnych
konkurentów stosuje się pewne stałe kulturowe strategie. Beller-Rann opisuje
postawę Rukijam, uczennicy Rachiljam, która "znała swoje miejsce" i zawsze
skromnie podkreślała wyższość swej mistrzyni, nie stanowiąc w ten sposób
zagrożenia dla szamanki. Jednakże sama Rukijam starała się zdyskredytować
pewną niebezpieczną, samozwańczą uzdrowicielkę, twierdząc, że opanowały
ją złe duchy. W opisanym wypadku chodzi o pretendentkę, która nie przeszła
tradycyjnej procedury, ale - jak wynika z moich badań - takie samo oskarżenie wysuwa się często w stosunku do osób, które uzyskały błogosławieństwo
uznanego uzdrowiciela. Rachiljam opowiadała o niektórych swoich uczniach,
którzy wskutek swego niewłaściwego zachowania dopuścili do siebie złe duchy. Wielu z nich, jej zdaniem, nie dba o dalszy duchowy rozwój, nie odwiedza miejsc świętych, inni nie potrafią zachować rytualnej czystości, piją, dbają
tylko o dobra materialne i dlatego zostają opanowani przez złe siły. Niektórzy
świadomie schodzą na złą drogę dla zysku - zajmują się intratną czarną magią i sami stają się "czarni". A więc, jak można wnioskować, "oskarżenie
o czary", tak jak w wielu innych kulturach, i tutaj pełni istotną społeczną funkcję regulacyjną. Szczególnie często spotyka się wśród uzdrowicieli przypisywanie rywalom złośliwego działania dla pozbawienia kogoś daru, czyli "zakrycia drogi", w celu zabrania mu jego duchów. Sprawia to nawet wrażenie prawdziwej wojny uzdrowicieli, w której wygrywają ci, którzy przekonają otoczenie
(potencjalnych pacjentów), że to oni zajmują się wyłącznie białą magią, czynieniem dobra, a ich konkurenci są niebezpiecznymi czarnymi magami. Nieraz
zdezorientowany pacjent wędruje od jednego uzdrowiciela do drugiego, wysłuchując oszczerstw rzucanych na siebie wzajemnie przez konkurentów. Rachiljam twierdziła, że nie mogła długo pracować w Centrum Medycyny Wschodniej i Współczesnej, bo 90% pracujących tam osób para się czarną magią, a jej
dobre duchy nie mogą tego znieść. Obwinienia są oczywiście obustronne córka Rachiljam wyznała, że jedna z pacjentek-uczennic matki wysunęła pod
jej adresem "śmieszne" oskarżenie, że ta zabrała jej dar. Każdy uzdrowiciel
ostrzega przed wieloma czyhającymi na naiwnych złoczyńcami, którzy posługują się przyjętym schematem - mówią komuś, że jest "duchowy" i skłaniają
go, by został jego uczniem, a następnie robią z ofiary swego niewolnika, jednocześnie biorąc w niewolę jego duchy64. Nawiasem mówiąc, przekonanie
o możliwości wykradnięcia, podporządkowania sobie czyichś duchów występuje w tradycyjnych wyobrażeniach. Na przykład N. Szachanowa (materiały
z badań 1982, 1985) opisuje historię szamana o imieniu Ajnek, z Dżambulskiej obłasti, którego bogaty mąż pewnej początkującej baksy poprosił o odebranie jej duchów. Doświadczony szaman z pomocą swoich 5 dżinów zdołał
64 Jak tłumaczyła
Mahira, jeżeli będzie to np. duch jasnowidzący,
swojemu nowemu "właścicielowi" w przepowiadaniu przyszłości.

odtąd będzie on pomagał

�186

Rachiljam ze swoimi uczennicami w trakcie seansu leczniczego.
fol. D. Penkala-Gawęcka

zabrać jej 3 duchy, choć kobieta ta żałośnie przyzywała je z powrotem, a następnie rozpaczała, że ją osierociły. Jednak męża spotkała później kara - zdechły wszystkie jego owce. A. Januszkiewicz wspomniał w swoich dziennikach
(1861, s. 206) o młodym szamanie, który tłumaczył, że byłby osiągnął wysoki
stopień doskonałości, gdyby nie jego rywal, który odebrał mu jednego ducha.
Opisany wyżej typ oskarżeń wydaje się szczególnie silnym narzędziem walki
z konkurencją, ponieważ pozwala Ueśli otoczenie uwierzy) wyeliminować
z gry zarówno "czarnego maga", jak i jego ofiarę, która zostaje uznana za pozbawioną daru uzdrowicielskiego. W rywalizacji między uzdrowicielami pewne znaczenie ma również komponent etniczny. Wydaje się, że uzdrowicielki
ujgurskie były bardziej podejrzliwe w stosunku do Kazachów jako potencjalnych czarowników, nie dowierzały również sile ich duchów opiekuńczych (por.
Beller-Hann, w druku). Rachiljam nieraz bardzo emocjonalnie, choć ściszonym głosem, wypowiadała swoje mniemanie o Kazachach, jako dbających tylko o interesy swojej nacji i eliminujących innych z konkurencji, we wszystkich sferach życia.
Zastanawiającym faktem jest, że uzdrowicielami we współczesnym Kazachstanie są częściej kobiety niż mężczyźni. Nie mogę stwierdzić, z powodu szczupłości materiałów na ten temat, czy odnosi się to również do szamanów. Dawniej, jak utrzymują badacze, wśród kazachskich szamanów zdecydowana była
przewaga mężczyzn (co W. N. Basiłow, 1990, s. 65, wiązał z generalnymi ce-

�187
chami tzw. kompleksu szamanizmu tureckiego, koczowniczego, uznając wszakże, że wśród Kazachów były i szamanki). P. Michaels (1998, s. SOS) słusznie
zwróciła uwagę na fakt, że prześladowania ze strony władzy sowieckiej zwróciły się przede wszystkim przeciw mułłom, oficjalnym funkcjonariuszom religijnym. Szamani, choć również bywali więzieni i zsyłani do obozów, to jednak
dzięki mniej formalnej naturze ich funkcji mieli większą szansę przetrwania
i nawet kontynuowania działalności w ukryciu. Ale - dodajmy - kobiety
w jeszcze większym stopniu mogły przechować w kręgu rodzinnym i sąsiedzkim dawne tradycje. Podobnie ujmuje ten problem M. M. Balzer (1999, s. 132),
przypisując feminizację praktyk szamańskich u ludów z północy Syberii konieczności wypełniania ich w tajemnicy w okresie prześladowań65• We wspomnianym wyżej, interesującym artykule P. Michaels omawia sowiecką politykę krzewienia medycyny nowoczesnej wśród kobiet kazachskich (do 1941 roku)
i dochodzi do wniosku, że mimo stopniowego zaakceptowania przez nie nowych, skutecznych metod leczenia, nie udało się osiągnąć zamierzonego celu
- pełnego poparcia dla propagowanej ideologii i ustawienia kobiet w awangardzie rewolucyjnych przemian. Ponadto kobiety kazachskie, korzystając
z pomocy medycznej w placówkach rozwijanej intensywnie służby zdrowia,
jednocześnie nie traciły zaufania do tradycyjnych sposobów leczenia. Rozwijając tę myśl, można stwierdzić, że właśnie kobiety w największym stopniu
przechowały tradycje lecznicze. Jak wydaje się, również dzięki nim przetrwał
kult przodków i - szerzej - wiara w świat duchów, one przecież wypełniały
domowe obrzędy. Prawdopodobnie ta rola kobiet, rola strażniczek tradycji, przyczyniła się do ich częstszego niż mężczyzn angażowania się w działalność uzdrowicielską, gdy nastąpił oficjalnie popierany nawrót do tradycyjnej kultury.
A zatem dwa czynniki byłyby tu istotne: wycofanie się praktyk szamańskich
do "ram domowych", praktykowanie ich w ukryciu w okresie prześladowań
oraz przechowanie przez kobiety tradycyjnej wizji świata. Taka argumentacja
zdaje się być bardziej przekonywająca niż wysuwane nieraz przypuszczenie,
że to marginalna pozycja kobiet sprzyja poszukiwaniu przez nie zajęć o charakterze marginalnym, w sytuacji ostrej konkurencji na wolnym rynku pracy.
Jak sądzę, zajęcie uzdrowiciela, a tym bardziej szamana, nie jest marginalne
we współczesnym Kazachstanie - przeciwnie, cieszy się ono dużym prestiżem, jest atrakcyjne i intratne, jeśli uzdrowiciel potrafi pozyskać klientelę.
Świadczy o tym opisana wyżej ostra rywalizacja uzdrowicieli o pozycję na rynku.
Usługi uzdrowicieli "duchowych", o których była mowa, to oczywiście tylko
część szerokiej oferty proponowanej przez różnorakich przedstawicieli medycyny komplementarnej. Tak więc konkurencja jest silna, a przejawem dużego
zainteresowania tym sposobem zdobywania środków do życia jest liczba chęt65 M. M. Balzer nazywa ten proces "transferem
między płciami", bowiem u ludów północy
szamanami byli dawniej wyłącznie mężczyźni.

�188
nych zgłaszających się do Centrum Medycyny Wschodniej i Współczesnej, by
przejść atestację, a ponadto liczne reklamy i powstające mniejsze lub większe
ośrodki leczenia niekonwencjonalnego.
Na tym rynku komplementarnych usług medycznych uzdrowiciele "duchowi", z szamanami na czele jako elitarną, wąską ich grupą, zajmują ważne miejsce. Odwołują się bowiem do tradycyjnych idei, które przetrwały wśród ludności kazachskiej, a także lokalnej mniejszości ujgurskiej - przede wszystkim
do podzielanej wiary w świat duchów, równie realny jak świat żywych ludzi
i wywierający nań silny wpływ. Znajdujemy w tej koncepcji wyraźne elementy
przedislamskie, zmieszane z wyobrażeniami muzułmańskiego pochodzenia. Jak
sądzę, uzasadnione jest traktowanie współczesnych szamanów w Kazachstanie, wraz z innymi uzdrowicielami tego typu, jako reprezentantów "tradycji
odnalezionej" a nie "wynalezionej". Przejawy ich inwencji, kreatywności, polegające na włączaniu nowych postaci do grona duchów opiekuńczych bądź na
formułowaniu pewnych nowych idei dotyczących otrzymywania daru albo leczenia, świadczą o żywotności i sile tego zespołu praktyk i towarzyszących im
przekonań66 •

BIBLIOGRAFIA
Alektorow

1900

Alimchanow

1978

A. E.

Baksa (lz mira kirgizskich su}ewerij), "Izwiestija
istorii i etnografii
I, s. 31-37.
Ż. A.

kazanskom

Obszczestwa
uniwersitetie",

archeologii,
t. 16, wyp.

Psichopatologiczeskije }awlenija w szamanizmie, w: Oczerki po istorii narodno} mediciny Kazachstana, red. T. S. Szarmanow,
B. A. Atczabarow,
Ałma-Ata,

Baker J. R.
1999

pri Imperatorskom

s. 65-76.

Keepers ojTradition, Agents ojChange: Shamanism, Altered Stated ojConsciousness, and Cultural Adaptation, "Curare" vol. 22, no. 2, s. 115-120.

Balzer M. M.
1999
Shamans in All Guises: Exploring Cultural Repression and Resilience in Siberia, "Curare" vol. 22, no. 2, s. 129-134.
Basiłow W. N.
1970
Kult swiatych w islamie, Nauka, Moskwa.
1984
Izbranniki duchow, Politizdat, Moskwa.
1990
Dwa warianta sredneaziatskogo szarnanstwa, "Sowietskaja
etnografij a",
no. 4, s. 64-76.

6(, Badacze
szamanizmu często zwracają uwagę na jego zdolności adaptacyjne oraz związaną
z tym innowacyjność i eklektyzm szamańskich przekonań i praktyk (Balzer, 1999, s. 133-134; Baker, 1999, s. 115- lI9).

�189
1992
Szamanstwo u narodow Srednej Azii i Kazachstana, Nauka, Moskwa.
Basiłow W. N., Karmyszewa D. H.
1995
Religioznyje werowanija, w: Kazachi. Istoriko-etno-grajiczeskoje
issliedowanije, red. G. 1. Tajżanowa, Izdatielstwo Kazachstan, Ałmaty, s. 227-268.
Beller-Hann I.
200 I
Solidarityand Contest among Vyghur Healers in Kazakhstan, "Inner Asia"
vol. 3, s. 73-98.
w druku
The Micropolitics of a Pilgrimage.
Buchowski M.
1987
Obrzędy przejścia, w: Słownik etnologiczny. Terminy ogólne, red. Z. Staszczak, PWN, Warszawa-Poznań.
Czekaninskij I. A.
1929
"Baksyłyk". (Sliedy drewnich wierowanij Kazakow), "Zapiski Semipalatinskogo otdieła Obszczestwa izuczenija Kazachstana", t. l, wyp. 18, s. 75-87.
Dyrienkowa N. P.
1930
Połuczenije szamanskogo dara po wozzrenijam tureckich plemien, "Sbornik
Muzeja antropologii i etnografii", t. 9, Leningrad, s. 267-291.
Eliade M.
1994
Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy, tłum. K. Kocjan, PWN, Warszawa.
1951
Le chamanisme et les techniques archai'ques de l'extase, Payot, Paris.
Gennep A. van
1909
Les rites de passage, Paris.
1960
The Rites of Passage, Routledge and Kegan Paul, London.
Gonopolskij M. C., Alimchanow Ż. A.
1978
Baksyłyk - raznowidnost' szamanizma, w: Oczerki po istorii narodnoj mediciny Kazachstana, red. T. S. Szarmanow, B. A. Atczabarow, Ałma-Ata,
s.34-64.
Hobsbawm E., Ranger T. (eds.)
1983
The Invention of Tradition, University Press, Cambridge.
Humphrey C.
1999
Shamans in the City, "Anthropology Today" vol. 15, no. 3, s. 3-10.
Iwanow W., Trofimow J.
1999
Religii Kazachstana, Adilet, Almaty.
Januszkiewicz A.
1861
Żywot Adolfa Januszkiewicza ijego Listy ze stepów kirgizkich (Listy ze stepów i Wyjątki z dziennika podróży), Księgarnia B. Behra, Berlin-Poznań.
Jessa P.
2000
Tradycyjny światopogląd Kazachów ijego miejsce we współczesności, praca
magisterska napisana pod kierunkiem prof. dr. hab. Z. Jasiewicza, Instytut
Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM, Poznań (maszynopis).
Kazgułow B. A., Szachanowa N. Ż.
1989
Tradicionnyj strunno-smyczkowyj
instrument kazachow "leył kobyz ",
w: Pamiatniki tradicionno-bytowoj kultury narodow Sredne} Azii, Kazachstana i Kawkaza, Sbornik MAE, t. 43, Leningrad, s. 98-109.
Kriss R., Kriss-Heinrich H.
1960
Volksglaube im Bereich des Islam, Bd. l: Wallfahrtswesen und Heiligenverehrung, Otto Harrassowitz, Wiesbaden.
Michaels P.
1998
Medical Traditions, Kazak Women, and Soviet Medical Politics to 1941,
"Nationalities Papers" vol. 26, no. 3, s. 493-509.

�190
D.
System naturalnego uzdrawiania Porfirego Iwanowa w Kazachstanie, "Lud"
t. 82, s. 223-252.

Penkala-Gawęcka

1998
Robertson

R.

1995

Glocalization: TIme - Space and Homogeneity - Heterogeneity, w: Global
Modernities, eds. M. Featherstone et al., London.

Schenk A., Ratsch C. (eds.)

1999

Was ist ein Schamane? Schamanen. Heiler, Medizinleute im Spiegel westlichen Denkens (What is a Shaman? Shamans. Healers. and Medicine Men
from a Western Point of View), "Curare", Sonderband, vol. 13, Verlag fUr
Wissenschaft

Sołowiew

1998
Suchariewa
1959

Szachanowa

1998
Tochtabajewa

1995

Toleubajew

1991
1997

Utiegalijewa
1995

Walichanow

1985

Danuta

und Bildung,

Berlin.

J.
Żenszczina mieźdu mistikoj i realnostiu, Karina, bmw.
O. A.
O Iliekotorych elementach sufizma. geneticzeski swiazannych s szamanstwom,
w: Materiały Wtorogo Sowieszczanija archeologow i etnografow Srednej Azii,
red. S. P. Tołstow, Moskwa-Leningrad,
N.

s. 128-133.

Mir tradicionnoj kultury Kazachow, Izdatielstwo

Kazakstan,

Ałmaty.

S.

Simwoliczeskije orientacii Kazachow, swiazallnyje s juwilernym i kuznieczIlym die/om, w: Kultura koczewnikow na rubieże wieko w (XIX-XX. XX-XXI ww.): Problemy gellezisa i transformacii, red. N. Ż. Szachanowa, Rafach, Ałmaty,
A. T.

s. 169-176.

Relikty doislamskich werowanij w semiejnoj obriadnosti Kazachow (XIXnaczalo XX wieka), Gyłym, Ałma-Ata.
Niekotoryje obszczije wywody po szamanstwu Kazachow, w: Istorija issledowanij kultury Kazachstana. Sbornik statiej, red. E. Z. Każibekow, Kazak
uniwersiteti,
S.

Ałmaty, s. 193-203.

Licznost' muzykanta w koczewoj kulturie Kazachow, w: Kultura koczewnikow na ntbieże wiekow (XIX-XX, XX-XXI Ww.): Problemy genezisa i transformacii. red. N. Ż. Szachanowa, Rafach, Ałmaty, s. 318-328.
C.

Sliedy szamanstwa u Kirgizow, w: C. Walichanow, Izbrannyje proizwiedienija, Nauka, Moskwa, s. 298-318.

Penkala-Gawęcka

CHOSEN BY SPIRITS OR HOW TO BECOME A SHAMAN.
THE EXAMPLE OF AN UIGHUR SHAMAN WOMAN FROM KAZAKHSTAN
(Summary)
The author discusses ways ofbecoming
on Rachiljam, an Uighur shaman woman
illness" ("selection by spirits"), acceptance

shaman in present day Kazakhstan. She focuses
and presents her story: episodes of "shamanic
ofthe gift, bestowal ofblessing and her further

�191
development, acquisition of new helping spirits. Rachiljam combines elements of different
cultures in an eclectic manner - to the spirits of her ancestors and Muslim saints she adds
Christ, Christian saints, Buddha, Hindu gods and Sai Baba guru. Despite these new elements, the basic framework of the rite of passage (a way of acquiring the shamanic profession) remains traditional. "Shamanic iIlness" and the bestowal of blessing are the milestones of this rite. Selection by the spirits is the basic condition of becoming a shaman or
a spiritual healer. The spirits "select" the one whose ancestors were shamans or healers.
Preparation, a kind of apprenticeship under a spiritual leader, an experienced healer, is also
very important.
Most of present day healers in Kazakhstan are women. Male shamans "went underground" during the times of oppression and it was women who preserved the traditional image
of the world of spirits and the cult of ancestors.
The author claims that despite differences between the "classical" version of shamanism
and its present day form in Kazakhstan, the last one can be considered an example of re-invented tradition rather than invented tradition. The basic, traditional elements of the
way to the shamanic profession have been preserved. Innovations introduced by Rachiljam
and other healers serve pragmatic purposes - improvement of competence and in this way
getting more patients. Many researchers emphasise that innovation and creativity have always been characteristic of shamanism, and shamanism has always been very capable of
adaptation.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10222" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10200">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4dc88673be4c401b8b189c57c1e477b2.pdf</src>
        <authentication>9cd086be026a020e51d6ec469aa536a9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121529">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:678</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121530">
                <text>1969</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121531">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:624</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121532">
                <text>Wybrane aspekty islamu sudańskiego / ETNOGRAFIA POLSKA 1969 t.13 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121533">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1969 t.13 z.2, s.133-170</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121534">
                <text>Mrozek, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121535">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121536">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121537">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="121538">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121539">
                <text>„Etnografia P o l s k a " , t. X I I I :

ANNA

1969 z. 2

MROZEK

WYBRANE ASPEKTY ISLAMU

SUDAŃSKIEGO

I s l a m afrykański jest religią mało u nas znaną, będącą rzadko przed­
m i o t e m opracowań n a u k o w y c h , m i m o iż właśnie ta r e l i g i a zyskuje
w ostatnich latach w A f r y c e coraz większą liczbę n o w y c h z w o l e n n i ­
ków .
I s l a m afrykański, nazywany również c z a r n y m islamem, różni się od
klasycznego i s l a m u arabskiego b r a k i e m znamion o r t o d o k s y j n y c h z j e d ­
nej s t r o n y oraz s i l n y m wpływem t r a d y c y j n y c h kultów afrykańskich
z d r u g i e j . Z r a c j i występowania w c z a r n y m islamie d a w n y c h obrzędów,
a nawet niektórych elementów wierzeń afrykańskich o p a r t y c h często
na t r a d y c j i l o k a l n e j , islam afrykański jest n i e j e d n o l i t y , zróżnicowany.
W y m a g a on więc badań w i e l o k i e r u n k o w y c h , często drobiazgowych.
1

Artykuł niniejszy s t a n o w i próbę przedstawienia w y b r a n y c h aspek­
tów i s l a m u sudańskiego. Zawężenie t e m a t u zostało podyktowane zarówno
niedostatkiem dostępnego m i materiału p r z y o p r a c o w y w a n i u tego za­
gadnienia, j a k i złożonością samej p r o b l e m a t y k i , której nie sposób w y ­
czerpać w j e d n y m a r t y k u l e . Głównym p r z e d m i o t e m rozważań jest spe­
c y f i k a i s l a m u sudańskiego oraz f o r m y jego przejawiania się. M i m o czę­
s t y c h d y g r e s j i na temat różnych f o r m i s l a m u w poszczególnych częściach
Sudanu, występujących w rozważaniach szczegółowych, artykuł j a k o
całość jest próbą syntetycznego przedstawienia głównych cech i s l a m u
sudańskiego w aspekcie r o z w o j o w y m .
WARUNKI

PRZENIKANIA

ISLAMU

DO

SUDANU

W l i t e r a t u r z e zgromadzonej dó niniejszego artykułu b r a k jest j e d n o ­
myślności co do warunków i sposobu przenikania i s l a m u na obszar S u 1

Por.

J . K r i t z e с к:

„Jeden

Afrykańczyk

na

trzech

jest

muzułmaninem.

I s t n i e j e dzisiaj 9—10 Afrykańczyków nawróconych n a i s l a m , w o b e c 1 nawróconego
na

chrześcijaństwo.

1 5 % muzułmanów

we

francuskiej

n y c h n a tę w i a r ę w o s t a t n i c h 20 l a t a c h " (Vislám

Saharze

en Afrique,

F r a n c a i s e , A r t i c l e s et D o c u m e n t s " , n r 1027:1960, 29 Nov.).

zostało

„La

nawróco­

Documentation

�134

ANNA

MROZEK

d a n u . W zakresie omawianego zagadnienia a u t o r z y poszczególnych
opracowań zajmują odmienne stanowisko zarówno w odniesieniu do m e ­
tod islamizacji Sudanu, j a k źródeł i okresu przenikania nowej w i a r y
na ten obszar. I tak, J . C. F r o e l i c h stwierdza, iż: „Islam arabski dotarł
na obszar Sudanu na drodze podbojów" . W. M . W a t t natomiast, n a j ­
ważniejszy c z y n n i k rozprzestrzeniania się i s l a m u u p a t r u j e w p e n e t r a c j i
kupców . Stanowisko to podziela I . M . Lewis, dołączając doń jednak
ważną rolę m i s j o n a r z y i s l a m u w rozprzestrzenianiu t e j r e l i g i i w Suda­
nie: „Niełatwo jest rozdzielić rolę kupców muzułmańskich w rozprze­
strzenianiu i s l a m u [...] od działalności nauczycieli i świętych mężów
islamu, ponieważ często spełniali o n i obie te f u n k c j e w jednej osobie" .
Najpełniejsze określenie sposobów i dróg przenikania i s l a m u do Sudanu
daje jeden z najlepszych znawców i s l a m u sudańskiego J . S. T r i m i n g h a m : „rozpowszechnianie się islamu w Sudanie było r e z u l t a t e m : prze­
n i k a n i a , małżeństw mieszanych, p o l i t y k i przywódców, h a n d l u i n a b o r u
niewolników" . To zwięzłe sformułowanie w y m a g a p e w n y c h objaśnień.
Otóż „przenikanie" oznacza napływ jednostek l u b g r u p ludności w y z n a ­
jącej islam, które napływały na obszar Sudanu głównie z E g i p t u . Ta
ludność napływowa nawiązywała k o n t a k t y z m i e j s c o w y m i przywódca­
m i , którzy najwcześniej p r z e j m o w a l i zasady nowej w i a r y , wchodziła
w związki małżeńskie z p r z e d s t a w i c i e l k a m i w y b i t n i e j s z y c h rodzin, za
pośrednictwem których i s l a m zyskiwał n o w y c h zwolenników. Ludźmi
chętnie przyjmującymi zasady i s l a m u b y l i również n i e w o l n i c y p r z y b y ­
szów arabskich rekrutujący się spośród ludności miejscowej, których
f a k t przejęcia nowej w i a r y — zgodnie z zasadami i s l a m u — czynił teo.retycznie ludźmi w o l n y m i .
Przytoczone wyżej, sumaryczne określenie dróg przenikania i s l a m u
na obszar Sudanu jest pełniejsze od stanowisk autorów c y t o w a n y c h w y ­
żej i zasługuje na t y m większą uwagę, że i s l a m docierał n a obszar S u ­
danu w sposób n i e t y p o w y : nie drogą bezpośredniego podboju, lecz różno­
rodnej i n f i l t r a c j i elementów islamistycznych na przestrzeni w i e l u w i e ­
ków. Nic dziwnego więc, że d r o g i i sposoby przenikania i s l a m u na t e n
2

3

4

5

6

7

2

Terminu

Sudan

używam

w

całym

artykule

d l a określenia

terytorium

po­

wstałej w 1956 r. R e p u b l i k i Sudańskiej.,
3

J . C.

* W.
5

I.

Froelich,

M. W a t t ,
M.

Lewis,

L e s Musulmans

d'Afrique

I s l a m and the Integration
Introduction,

[w:]

Noir,

of Society,

Islam

in

Paris

1962, s. 17,

L o n d o n 1961, s. 127—129.

Tropical

Africa,

L o n d o n 1964,

S. 20.
6

J . S.

Trimingham,

The

Islam

in the

Sudan,

London—New

York—To­

ronto 1949, s. 99.
7

W e d ł u g świadectwa T r i m i n g h a m a, w e w c z e s n y m o k r e s i e napływu

zasad

i s l a m u do S u d a n u : „nowo nawrócony n a i s l a m n i e w o l n i k , włączany był do t r y b a l nego s y s t e m u n a p r a w a c h m a w i a [ k l i e n t a ] " (op. cit., s, 99),

�ISLAM

135

SUDAÑSKI

obszar są złożone. N i e sądzimy nawet, aby sformułowanie J . S. T r i m i n g hama w pełni oddawało złożoność tego p r o b l e m u , ponieważ nie w y m i e n i a
on — p r z y n a j m n i e j w t y m miejscu — r o l i misjonarzy-/a/&lt;:i w Sudanie,
którzy odegrali ogromną rolę w kształtowaniu się f o r m pobożności l u b
s e n t y m e n t u religijnego w r a m a c h i s l a m u na terenie Sudanu. N i e moż­
na również zupełnie odrzucić tezy przytoczonego wyżej J . C. Froelicha
0 docieraniu i s l a m u na obszar dzisiejszego Sudanu na drodze podbojów.
M i m o że obszar Sudanu nie został podporządkowany na drodze zbrojnej
żadnemu z władców muzułmańskich w okresie ekspansji islamu, t o j e d ­
nak d w u k r o t n e i n t e r w e n c j e zbrojne muzułmańskiego już E g i p t u : pierwsza
w 641 г., druga w 651 r. zapoczątkowały układ zależności N u b i i , zobo­
wiązując ją do płacenia określonego p o d a t k u na rzecz E g i p t u przez z gó­
rą 6 wieków. Zapoczątkowało to również swobodny napływ kupców,
a z czasem również osadników arabskich, wprowadzających na obszar
chrzęścijańskiej N u b i i zasady i s l a m u .
Liczne próby u w o l n i e n i a się od obowiązku płacenia p o d a t k u przez
poszczególne plemiona Królestwa N u b i i , tłumione były nierzadko przez
ingerencję zbrojną, j a k n p . w w y p a d k u oporu Bedża stłumionego m . i n .
w 869 r. przez arabskie plemiona Dżuhajna i Rabia' z Górnego E g i p t u .
Przedstawiciele d w u ostatnich szczepów osiedlali się masowo wśród B e ­
dża, z a w i e r a l i małżeństwa z k o b i e t a m i m i e j s c o w y m i i — m i m o ulegania
z biegiem czasu wpływom k u l t u r y miejscowej — b y l i również i s t o t n y m
c z y n n i k i e m rozprzestrzeniania islamu.
8

Wszystkie i n t e r w e n c j e zbrojne E g i p t u , aż do a t a k u Mameluków
w 1275 г., nie miały jednak na celu nawracania n i e w i e r n y c h , lecz t y l k o
w y e g z e k w o w a n i e p o d a t k u na mocy u m o w y zawartej w V I I w . Uznanie
niezależnego b y t u królestwa chrześcijańskiego graniczącego z państwem
islamu, a co ważniejsze zawarcie z n i m p a k t u pokojowej
koegzystencji,
którego znaczenie utrzymało się przez 6 wieków, było w okresie potęgi
1 ekspansji i s l a m u f a k t e m bez precedensu. Tej wyjątkowej pozycji zaw­
dzięcza też N u b i a specyficzną i w przeważającej mierze pokojową f o r ­
mę p r z e n i k a n i a i s l a m u .
A u t o r z y opracowań specjalistycznych, którzy przyjmują, że nosicie­
l a m i ideologii i s l a m u na t y m obszarze b y l i muzułmańscy k u p c y , osadni­
cy l u b misjonarze pochodzenia arabskiego, egipskiego, a nawet berber y j s k i e g o , ustalają początek okresu i c h działalności w granicach o d
9

10

8

Por.

Cambridge
9

szych

H.

A.

Ma сMichael,

The

History

of the Arabs

in the Sudan,

t. 1,

1922, s. 155.

Królestwo N u b i a powstało w
królestw

chrześcijańskich:

V I I w . j a k o r e z u l t a t połączenia t r z e c h
'Aiwa,

Muqarra

i

Maris

lub

Nobadia.

mniej­
Stolicą

Królestwa N u b i i została D o n g o l a .
10

Lewis

wskazuje

n a napływ

elementów

muzułmańskich

z Egiptu

(op. cit.,

�136

ANNA

MROZEK

V I I do X I V w . . Wszystkie te stanowiska, cenne d l a zrozumienia p o ­
szczególnych etapów przenikania i s l a m u , zaciemniają j e d n a k obraz ca­
łości.
W y c h o d z i m y z założenia, że napływ i s l a m u do Sudanu zaznacza się
od m o m e n t u dotarcia t e j r e l i g i i na obszar E g i p t u (641 г.). W t y m w y ­
p a d k u opieramy się nie t y l k o na świadectwie ogólnie cenionego h i s t o ­
r y k a H . A . M a c M i c h a e l , ale również na świadectwie zachowanego do­
k u m e n t u t r a k t a t u pokojowego między E g i p t e m a Sudanem z 651/652 r .
J e d n y m z punktów tego t r a k t a t u był w a r u n e k zapewnienia swobody
p r a k t y k r e l i g i j n y c h muzułmanom, przebywającym na obszarze chrześci­
jańskiej N u b i i oraz o c h r o n y i c h świątyń, wysunięty przez E g i p t . T e n
p u n k t u m o w y między oboma państwami wskazuje na f a k t istnienia w y ­
znawców i s l a m u na terenie N u b i i już w I w . e r y muzułmańskiej, co m o ­
gło być t y l k o r e z u l t a t e m napływu jednostek l u b g r u p l u d z i wyznają­
c y c h tę religię. W t y m wczesnym okresie b y l i to prawdopodobnie A r a b o ­
wie, pozostający wcześniej w b l i s k i m k o n t a k c i e z gminą muzułmańską
założoną przez Mahometa, którzy na teren Sudanu d o t a r l i z E g i p t u l u b
Abisynii .
1 1

12

1 3

1 4

Początkiem drugiego etapu islamizacji S u d a n u w w y n i k u dalszego,
liczniejszego już napływu osadnictwa arabskiego, jest I X w . W t y m
czasie przybywają t u zarówno uchodźcy p o l i t y c z n i z obszaru E g i p t u ,
w w y n i k u p r z e m i a n p o l i t y c z n y c h zachodzących w t y m k r a j u , j a k również
uczestnicy k a r n y c h ekspedycji w o j s k egipskich przeciwko poszczegól­
n y m g r u p o m ludności Sudanu, odmawiającym płacenia p o d a t k u prze­
widzianego w u m o w i e z V I I w . W X — X I I I w . kolejno upadające dynas­
tie muzułmańskiego E g i p t u (Fatymidów 1171 i Ajjubidów 1250) p r z y ­
czyniły się bezpośrednio do napływu dalszych emigrantów p o l i t y c z n y c h
na obszar N u b i i . Ta ostatnia nie utraciła jednak swej niezależności p o l i ­
tycznej.

s. 4); M a c M i c h a e l
napływ

plemion

A r a b ó w (op. cit., s. 163) A .

n a osadnictwo

Rabi'a

i Dżuhajna

(History

of the Sudan,

J. A r k e l l

London

na

1966, s. 189);

T r i m i n g h a m n a w p ł y w B e r b e r ó w z Z a c h o d u (op. cit., s. 99).
11

Lewis

Sudanu
of

the

ustala

początek

przenikania

elementów

muzułmańskich

islam

penetration

s. 208); A r k e l l

to the Nuba

Mountains,

na

n a X I V w. (Some

n a V I I w . (op. cit., s. 4); R . C . S t e v e n s o n
[w:]

Islam

in Tropical

n a I X w . (op. c i t , s. 189), M a c M i c h a e l

obszar
aspects
Africa,

n a I X w . (op. cit.,

s. 163).
12

MacMichael:

„Ten

napływowy, docierał

s a m element,

wpierw

ciągle i n i e p r z e r w a n i e

egipski,

n a obszar

a potem

egipsko-arabski,

północnego S u d a n u . . . "

(op.

cit., s. 14).
Lewis,

op. cit., s . 147; M a c M i c h a e l ,

op. cit., s. 157—158.

13

Por.

1 4

A b i s y n i a była m i e j s c e m uchodźstwa A r a b ó w - m u z u ł m a n ó w w o k r e s i e

dzającym s u k c e s y p o l i t y c z n e twórcy i s l a m u , M a h o m e t a

(571—632).

poprze­

�ISLAM

137

SUDAŃSKI

Od c h w i l i objęcia władzy przez Mameluków w Egipcie zmienia się
również pozycja chrześcijańskiej N u b i i . Po raz pierwszy od c h w i l i za­
warcia układu pokojowego z przedstawicielami świata i s l a m u N u b i a staje
się obiektem świętej w o j n y . Jest to początek nowego etapu islamizacji
N u b i i , t y m skuteczniejszego, że chrześcijańska N u b i a znajdowała się
w s t a d i u m u p a d k u . W latach 1287—1289 oraz 1315—1317 M a m e l u c y po­
d e j m o w a l i szereg w y p r a w w o j s k o w y c h przeciwko N u b i i , zakończonych
j e j ostatecznym u p a d k i e m p o l i t y c z n y m . F o r m a l n e u t r z y m y w a n i e się
władców n u b i j s k i c h do X V I w . nie miało większego znaczenia d l a n i e ­
podległego b y t u N u b i i t y m bardziej, że począwszy od X I V w . władcy
nubijscy b y l i muzułmanami.
M a m e l u c y po opanowaniu N u b i i zachęcali muzułmanów do osiedla­
n i a się na terenie Sudanu, co dało początek masowemu napływowi k o ­
czowników arabskich na ten obszar. K o c z o w n i c y c i , wkraczając na t e ­
r e n Sudanu od północy, podążali wzdłuż N i l u do Dongoli, a stamtąd do
Białego N i l u oraz w k i e r u n k u południowo-zachodnim do K o r d o f a n u .
I n n e g r u p y osadników arabskich, również napływające od s t r o n y E g i p ­
t u , przenikały do D a r f u r u w zachodniej części Sudanu, gdzie spotkały
się z muzułmańską ludnością napływową pochodzenia
berberyjskiego.
Ten nowy, masowy napływ ludności arabskiej wywarł duży wpływ na
ludność miejscową w k i e r u n k u j e j arabizacji i islamizacji.
W X I I I w . zapoczątkowany został na terenie Sudanu n o w y k i e r u n e k
i n f i l t r a c j i ideologii i s l a m u z północno-zachodniej A f r y k i . W 1240 r.
władca zislamizowanego Królestwa K a n e m , znajdującego się wówczas
u szczytu swej potęgi, obejmuje kontrolę n a d szlakiem h a n d l o w y m ,
biegnącym przez D a r f u r aż do w y s p y Sai w N u b i i . Dało to początek
napływowi kupców b e r b e r y j s k i c h na obszar Sudanu, a także p i e l g r z y ­
mów z zachodniej i północnej A f r y k i udających się tą drogą do M e k k i ,
wreszcie, począwszy od X I V w . osadnictwu g r u p b e r b e r y j s k i c h . Odtąd
specyficzne f o r m y i s l a m u północnoafrykańskiego zajmują stałą i pewną
pozycję w islamie sudańskim.
1 5

W i e k X V — X V I to etap szybko postępującej islamizacji Sudanu. Co­
raz częstsze i liczniejsze przejmowanie zasad i s l a m u przez podstawową
ludność Sudanu było t y m łatwiejsze, że chrześcijaństwo w N u b i i , jako
r e l i g i a k l a s y panującej n i g d y nie stało się religią ludową. Przyjęcie i s l a ­
m u , dające realne możliwości uzyskania wyższej p o z y c j i społecznej, nie
stwarzało poważniejszych s y t u a c j i k o n f l i k t o w y c h , ponieważ p o w i e r z ­
chownie przyswajane przez Sudańczyków zasady nowej w i a r y stwarzały
możliwość nasycenia i c h treścią t r a d y c y j n y c h wierzeń i obyczajów a n i ­
m i s t y c z n y c h . M i m o to proces islamizacji nie przebiegał t u bez oporów.

1 5

Por.

A r k e 11, op. c i i . , s. 198, 201,

�138

ANNA

MROZEK

P l e m i o n a m i n a j w o l n i e j podlegającymi wpływom islamizacji, wśród któ­
r y c h do dzisiaj istnieją pokaźne g r u p y pogan, są Bedża i Nuba. Teren
dzisiejszego Sudanu południowego, pozostający poza zasięgiem e m i g r a c j i
arabskiej, jest nadal animistyczny, z nieznacznymi wpływami chrześci­
jaństwa począwszy od w i e k u X I X .
W 1517 r . n o w y m władcą E g i p t u zostaje t u r e c k i sułtan S e l i m I . F a k t
ten zapoczątkował nowe ożywienie hasła w a l k i z n i e w i e r n y m i , co nie
mogło pozostać bez wpływu na dalszy proces islamizacji S u d a n u . O d b i ­
ciem wzrastających wpływów i s l a m u w Sudanie w t y m czasie było
powstanie pierwszej d y n a s t i i islamistycznej na początku X V I w., d y n a s t i i
F u n g . Powstała ona na gruzach dawnego, chrześcijańskiego Królestwa
N u b i i , dokładnie jednej z jego p r o w i n c j i , zwanej Królestwem ' A i w a .
Stolicą F u n g stało się miasto Sennar. N i e jest jasne pochodzenie etnicz­
ne t e j d y n a s t i i . H . A . M a c M i c h a e l zalicza F u n g do g r u p y Nuba, którą
z k o l e i w y p r o w a d z a od predynastycznyćh Egipcjan . W większości o p r a ­
cowań określa się przedstawicieli d y n a s t i i F u n g jako czarnych władców
muzułmańskich, którzy w początkowym okresie swej władzy p o k o n a l i
nie t y l k o Królestwo ' A i w a (1504), ale także plemiona arabskie, wystę­
pujące na t y m terenie .
Okres władzy d y n a s t i i F u n g ma dość ważne znaczenie dla i s l a m i ­
zacji Sudanu, ponieważ pierwszy muzułmański władca t e j d y n a s t i i , 'Orna­
ra Dunqas, zapoczątkował proces nauczania i s l a m u , różny od nieskoordy­
nowanego poprzednio procesu przenoszenia poszczególnych pojęć i s l a m u
przez przedstawicieli muzułmańskiej ludności napływowej. Na zaprosze­
nie tego władcy p r z y b y w a l i n a obszar państwa F u n g m i s t r z o w i e l u b
nauczyciele różnych ugrupowań i s l a m u z Hidżazu, E g i p t u oraz północ­
no-zachodniej A f r y k i . W n o s i l i o n i t u t a j różne poglądy i k i e r u n k i u m y ­
słowe rozwijające się w różnych częściach świata islamistycznego, o d
o r t o d o k s y j n y c h zasad tej r e l i g i i (Hidżaz, częściowo Egipt), do mistycznopanteistycznych. Napływ nauczycieli i s l a m u z t a k różnych ośrodków,
reprezentujących nierzadko przeciwstawne k i e r u n k i nauczania, u w a r u n ­
kował również w i e l o w a r s t w o w y , złożony charakter i s l a m u sudańskiego,
0 czym m o w a będzie w dalszej części artykułu. W okresie władzy d y n a ­
s t i i F u n g rozszerzają się także k o n t a k t y Sudańczyków z i n n y m i ośrodka­
m i i s l a m u . Zwłaszcza E g i p t był k r a j e m , do którego w y r u s z a l i Sudańczycy w celu podjęcia studiów islamistycznych, ale w i e l u z n i c h podejmo­
wało pielgrzymkę do M e k k i , c z y m z d o b y w a l i sobie powszechne uznanie.
W t y m s a m y m czasie, k i e d y i s l a m rozprzestrzeniał się w e wschodniej
1 środkowej części Sudanu w zasięgu d y n a s t i i F u n g , podobny proces dol e

17

16

1 7

P o r . M a c M i c h a e l , op. cit., s. 31, 197.
F r o e l i c h , op. cit., s. 54.

�I S L A M

S U D A N S K I

139

konywał się w zachodniej części Sudanu w Darfurze, gdzie zasady nowej
r e l i g i i napływały z muzułmańskiego Królestwa B o r n u począwszy od
X V I w . W t y m właśnie czasie B o r n u znajdowało się w okresie szczyto­
wego r o z w o j u , a władca tego k r a j u M u h a m m a d ' I d r i s (1526—1545), p r o ­
wadził w o j n y rozszerzające znacznie obszar państwa. Jest prawdopodo­
bne, że wojska jego dotarły do D a r f u r u . W każdym razie nie ulega
wątpliwości, że tą drogą przenikały do Sudanu w p ł y w y i s l a m u z za­
chodniej i północnej A f r y k i . Około 1603 r. nastąpił upadek Królestwa
B o r n u . Począwszy od tego okresu na obszarze D a r f u r zaczęły rozwijać
się dynastie lokalne, a począwszy od X V I I w . do władzy doszła m u ­
zułmańska dynastia F u r .
18

19

B r a k jest dokładniejszych d a n y c h o sposobie i zasięgu rozprzestrze­
niania i s l a m u przez władców d y n a s t i i F u r . Zapewne w z o r e m wcześniej­
szych władców d y n a s t i i F u n g , przyciągali o n i na swój dwór nauczycieli
islamu. B y l i to j e d n a k reprezentanci nurtów o s i l n y m z a b a r w i e n i u m i s ­
t y c z n y m , wywodzący się głównie z zachodniej i północnej A f r y k i , znacz­
nie luźniej powiązani z o r t o d o k s y j n y m i zasadami t e j w i a r y . Wskazuje
na to charakter wierzeń F u r , poddanych m n i e j s z y m wpływom arabizacji
i silniej niż na wschodzie i północy Sudanu, powiązanych z t r a d y c j a m i
miejscowymi, animistycznymi.
Objęcie władzy w Egipcie przez Turków Ottomańskich daje początek
nowej ekspansji E g i p t u na Sudan. W okresie panowania K h e d i w y I s m a ' i l y (1863—1879) cały obszar dzisiejszego S u d a n u pozostawał już w za­
sięgu władzy a d m i n i s t r a c j i turecko-egipskiej, która wprowadziła do isla­
m u sudańskiego d w a nowe aspekty. Przede w s z y s t k i m przybliżone zostały
Sudańczykom zasady ortodoksyjnego i s l a m u i jego i n s t y t u c j e . W o k r e ­
sie władzy a d m i n i s t r a c j i turecko-egipskiej na terenie Sudanu założone
zostały szkoły r e l i g i j n e i prawnicze, a sądownictwo oparte zostało na
przepisach p r a w a koranicznego. D r u g i m aspektem p o l i t y k i władz w t y m
okresie, było w y k o r z y s t a n i e przywódców r e l i g i j n y c h działających n a t e ­
renie S u d a n u do celów a d m i n i s t r a c y j n y c h , poprzez akceptację, a nawet

W e d ł u g świadectwa А г к e 11 istnieją w D a r f u r z e ślady i n s t y t u c j i B o r n u
występujących n a t y m t e r e n i e ; n p . n a z w a pałacu e l - f a s z e r , pochodząca z B o r n u ,
jest do dziś nazwą m i a s t a w D a r f u r z e , byłej stolicy d y n a s t i i F u r ; podobne j e s t
pochodzenie tytułu księżniczki: m e i r a m . Z d a n i e m a u t o r a f a k t y te „wskazują n a
d a w n e powiązanie D a r f u r z B o r n u w o k r e s i e drugiej połowy w. X V I " (op. cit.,
s. 212—213).
18

O d p l e m i e n i a o tej n a z w i e b i e r z e nazwę p r o w i n c j a D a r f u r ( K r a i n a F u r ) .
A l e F u r zawdzięczają s w ą s ł a w ę i pozycję j e d n e m u odgałęzieniu: s z c z e p o w i K u n g a r a , stanowiącego r e z u l t a t w y m i e s z a n i a się F u r z A r a b a m i . Właśnie K u n g a r a
zapoczątkowali władzę d y n a s t i i F u r n a z n a c z n y c h o b s z a r a c h S u d a n u . P o r . także
M a c M i c h a e l , op. cit., s. 91.
19

�140

ANNA

MROZEK

rozszerzenie zasięgu i c h władzy. Proces ujednolicania zasad a d m i n i s t r a ­
c j i i p r a w o d a w s t w a na obszarze S u d a n u przygotował w dużej mierze
g r u n t d l a późniejszego powstania mahdystów.
Ekspansja K h e d i w y Isma'ila na wschodzie doprowadziła do z b r o j ­
nego k o n f l i k t u z Abisynią, a w rezultacie do klęski K h e d i w y w 1879 r .
W d w a l a t a później w Sudanie w y b u c h a powstanie mahdystów. Był to
r u c h o podłożu r e l i g i j n y m , któremu towarzyszyły j e d n a k poważne p r z e ­
m i a n y polityczne, społeczne i ekonomiczne. J e d n y m z najważniejszych
osiągnięć przywódcy tego r u c h u — Mahdi'ego, było skupienie przewa­
żającej części ludności dzisiejszego Sudanu północnego we wspólnej w a l ­
ce przeciwko obcej a d m i n i s t r a c j i , pod hasłem świętej w o j n y . M i m o f o r ­
malnego zaprzepaszczenia osiągnięć r u c h u mahdystów w Sudanie po
klęsce w 1899 г., wobec ponownego ożywienia się w a l k i r y w a l i z a c j i
międzyplemiennej, a nierzadko n a w r o t u do s t a r y c h obyczajów i wierzeń,
sam f a k t wystąpienia i działalności Mahdi'ego wywarł ważny, choć nie
bezpośredni wpływ na psychikę Sudańczyków; przede w s z y s t k i m i s l a m —
niezależnie od tego, j a k i e treści pod niego podkładano — urósł w świado­
mości Sudańczyków do siły zdolnej przeciwstawić się zjednoczonym s i ­
łom wroga, kojarzył się odtąd z okresem potęgi i chwały. N i c też d z i w ­
nego, że późniejszy r u c h narodowowyzwoleńczy łączony był na gruncie
Sudanu z ideologią i s l a m u , a p o t o m k o w i e Mahdi'ego otaczani są do d z i ­
siaj powszechną czcią i uchodzą za świętych.
Od 1899 r. Sudan przechodzi pod władzę k o n d o m i n i u m egipsko-angielskiego, co w p r a k t y c e oznaczało jednak pełną autonomię p r a w i rzą­
dów Brytyjczyków. W okresie rządów b r y t y j s k i c h w Sudanie nastąpiło
dalsze umocnienie się wpływów i s l a m u na t y m obszarze. Było to r e z u l ­
t a t e m zarówno r o z w o j u i bezpieczeństwa dróg w t y m czasie, co sprzy­
jało szerszej i głębszej p e n e t r a c j i propagatorów tej r e l i g i i , nierzadko k u p ­
ców, ale także napływu ludności w i e j s k i e j do miast, stanowiących r o ­
dzaj ośrodków propagandy islamistycznej.
Zasady i s l a m u w i c h szerokim, zarówno r e l i g i j n y m , j a k i k u l t u r a l ­
n y m sensie, stanowią również teoretyczną podstawę ugrupowań i p a r t i i
p o l i t y c z n y c h w niepodległym już Sudanie (od stycznia 1956 r . ) . M i m o
akcentowanej przez niektóre g r u p y Sudańczyków wspólnoty, a nawet
tożsamości z islamem arabskim, i s l a m sudański nosi silne znamiona k u l ­
t u r y i obyczajów afrykańskich, co postaramy się wykazać w dalszej
części niniejszego artykułu.
2 0

20

Dotyczy

nikaniu

to r z e c z j a s n a o b s z a r u

północnego S u d a n u , podczas

i w p ł y w a c h tej r e l i g i i n a obszarze

południowym w i e m y

w o b e c b r a k u wiadomości p r a s o w y c h z tego t e r e n u .

kiedy

bardzo

o prze­
niewiele,

�ISLAM

CECHY

Rola i charakter

SZCZEGÓLNE

przywódców

141

SUDAÑSKI

ISLAMU

religijnych

SUDAŃSKIEGO

działających

w

Sudanie

W okresie władzy d y n a s t i i F u n g napływali na obszar S u d a n u p i e r w s i
nauczyciele islamu, wnosząc t u zasady systematycznej teologii. Przede
w s z y s t k i m zasady p r a w a muzułmańskiego: f i q h , k a l a m l u b ' i l m a l - t a w h i d ,
t j . zasady teologii n o r m a t y w n e j i s l a m u , tadżwid (metody r e c y t a c j i K o ­
ranu), a także podstawy g r a m a t y k i języka arabskiego, niezbędnej p r z y
s t u d i o w a n i u t e k s t u K o r a n u . Wszyscy c i nauczyciele, przybywający do
Sudanu na zaproszenie władców F u n g z obszaru Półwyspu Arabskiego,
Bagdadu) ale również z E g i p t u , k o r z y s t a l i z wszechstronnej pomocy t y c h
ostatnich i cieszyli się powszechnym szacunkiem ludności miejscowej.
W i e l u z n i c h zakładało t u szkoły, w których uczniowie zaznajamiali się
z p o d s t a w a m i p r a w a i teologii muzułmańskiej. Szkoły te często działały
p r z y nowo o t w a r t y c h meczetach.
M i m o t a k sprzyjających warunków do rozprzestrzeniania podstawo­
w y c h zasad teologii muzułmańskiej te ostatnie nie zapuściły z b y t głębo­
ko k o r z e n i na gruncie sudańskim. Jest to najbardziej widoczne na p r z y ­
kładzie f i q h , p r a w o d a w s t w a muzułmańskiego, które jest podstawą akcep­
t a c j i teologii n o r m a t y w n e j i s l a m u . Stosunek do kodeksu p r a w a muzuł­
mańskiego szari'a, związanego ściśle z dogmatyką i s l a m u , jest odbiciem
stopnia zaangażowania w dogmatykę tej r e l i g i i . Otóż stosunek Sudań­
czyków do szari'a każe n a m zaliczyć i c h do nieortodoksyjnego, afrykań­
skiego odłamu i s l a m u . Wśród ludności podstawowej Sudanu do dzisiaj
przeważa p r a w o zwyczajowe, plemienne. Niektóre szczepy sudańskie,
m i m o f o r m a l n e j akceptacji islamu, nie przyjęły wysłanego do n i c h sę­
dziego, który miał wykonywać swój urząd na podstawie szari'a. P r z e ­
waża j e d n a k częściowa akceptacja zasad szari'a głównie w zakresie p r a ­
wa rodzinnego, p r z y równoczesnym u t r z y m a n i u p r a w szczepowych .
21

W każdym razie nie zasadom teologii n o r m a t y w n e j zawdzięcza islam
swą niewątpliwą popularność n a gruncie Sudanu. Emocjonalny związek
Sudańczyków z tą religią zapoczątkowali n i e znawcy teologii i p r a w a ,
lecz m i s t r z o w i e suficcy (mistyczni), rozpowszechniający zasady tego k i e ­
r u n k u w f o r m i e p o p u l a r n e j . Właśnie c i misjonarze, z w a n i t u t a j
jaki,
wywodzący się z różnych szkół sufizmu, przenosili swoje wierzenia i p r a k ­
t y k i na g r u n t Sudanu. Z y s k i w a l i o n i posłuch n i e t y l k o wśród istniejąP o r . T r i m i n g h a m : , , Życie s o c j a l n e i r o d z i n n e , oparte n a p r a w a c h i s l a ­
m u p o w i e r z c h o w n i e , przeniknięte j e s t l u b powiązane z z a s a d a m i a n i m i z m u , a p r a ­
w i e w s z y s t k i e p r a k t y k i z n i m związane są p o c h o d z e n i a pogańskiego. P r a k t y k i te są
różne w ś r ó d poszczególnych szczepów, r a s i regionów, ponieważ i s l a m zyskał t u
popularność p o p r z e z k o m p r o m i s z r e l i g i a m i t r a d y c y j n y m i " (op. cit., s. 111).
21

�142

ANNA

MROZEK

cych już na t y m terenie wyznawców i s l a m u , ale również wśród ludności
pogańskiej w w i e l u p r o w i n c j a c h Sudanu. Faki, cieszący się szczególną
popularnością i uznaniem, u z y s k i w a l i tytuł wali, t j . świętych. T e r m i n
t e n (dosłownie błogosławieństwo — domyślnie Boga) oznaczał pewną
moc charyzmatyczną w y b r a n y c h jednostek, cnotę l u b rodzaj f l u i d u m a ­
gnetycznego przekazywanego w i e r n y m . Wierzono, że moc świętości ba­
raka może być przekazywana na zasadzie k o n t a k t u bezpośredniego i że
jest dziedziczna. Stąd g r o b y wali stawały się miejscem p i e l g r z y m e k ,
a p r z e d m i o t y przez n i c h użytkowane nabierały wartości r e l i k w i i . K i e ­
r o w n i c t w o u g r u p o w a n i a założonego przez faki obdarzonego mocą baraka
było dziedziczne. W p ł y w t y c h świętych r o d z i n na w i e r n y c h był ogromny,
a zakres i c h władzy wykraczał często poza zakres spraw r e l i g i j n y c h .
Czemu zawdzięczają faki swoją ogromną popularność i prestiż na tere­
nie Sudanu? P r z y c z y n t y c h jest wiele. Jedną z głównych w y d a j e się
potrzeba nawiązania bliskiego, codziennego k o n t a k t u z m o c a m i n a d n a ­
t u r a l n y m i , które w p r z e k o n a n i u Afrykańczyka wywierały decydujący
wpływ na jego życie. A b s t r a k c y j n a koncepcja odległego Boga-stwórcy
zawarta w islamie o r t o d o k s y j n y m nie zaspokajała potrzeby bliskiego k o n ­
t a k t u z siłą nadnaturalną, nie angażowała serca a n i wyobraźni Afrykań­
czyka. Tę lukę tkwiącą w islamie wypełnili dopiero faki, wprowadzając
na g r u n c i e sudańskim koncepcję wali, pośrednika między człowiekiem,
a odległym Bogiem . Właśnie k u l t świętych czyni dla Sudańczyka i s l a m
religią żywą. K u l t ten,' podobnie j a k w i a r a w możliwość uczestniczenia
w n a d n a t u r a l n e j mocy baraka związanej z faki, wypełnia życie Sudań­
czyka.
Przyczyna popularności faki na gruncie S u d a n u t k w i także w treści
zasad przez n i c h głoszonych, wychodzących na przeciw mentalności
i przyzwyczajeniom
Afrykańczyków. Wspominaliśmy już uprzednio
o p r z e n i k a n i u ná g r u n t S u d a n u zasad i s l a m u w obudowie m i s t y c z n e j .
Z r a c j i t y c h ostatnich powiązań zasady i s l a m u rozpowszechniane przez
faki w Sudanie odbiegały znacznie o d dogmatów i s l a m u ortodoksyjnego.
A l e zasady s u f i z m u nanoszone na g r u n t Sudanu odbiegały również od
założeń twórców tego k i e r u n k u , bazujących na ascetyzmie i gnostycyz22

22

Faki

arabskiego

l u b feki

może być formą d i a l e k t u sudańskiego od k l a s y c z n e g o

faąih, oznaczającego osobę wykształconą w

skiego. W o b e c tego j e d n a k , że tytuł faki
prawa

muzułmańskiego,

niektórzy

wyrazu

muzułmań­

o d n o s i się w S u d a n i e do osób przypisują­

c y c h sobie m o c świętości, co w y n i k a z p o d s t a w
norm

zakresie prawa

s u f i z m u , r a c z e j odbiegających

badacze

łączą

termin

faki

ze

od

słowem

faąir, a r a b s k i m e k w i w a l e n t e m p e r s k i e g o d e r w i s z a . J e s t to j e d n a k s k o j a r z e n i e c z y s t o
etymologiczne,

ponieważ

w

działalności

faki

sudańskich n i e o d n a j d u j e m y

średnich w p ł y w ó w s u f i z m u p e r s k i e g o . P o r . artykuł a u t o r k i : Obrona
czenia

jednostki

t. 11:1967.

w

poglądach

sufików

(mistyków)

islamu,

wartości

„Etnografia

bezpo­
i

zna­

Polska,

�ISLAM

143

SUDAÑSKI

mié i stanowiły w istocie przetworzenie s u f i z m u z t e o r i i ezoterycznej,
u p r a w i a n e j przez nieliczne j e d n o s t k i , w formę popularną, ludową. Było
to równoznaczne ze spłyceniem, a nawet wypaczeniem pojęć s u f i z m u ,
p r z y czym proces t e n pogłębiał się w miarę rozszerzania się p o p u l a r ­
ności i a u t o r y t e t u faki t a k dalece, że k u l t dla świętych i jego f o r m y
przesłoniły z czasem teoretyczne podstawy tego k u l t u .
23

Początkowo m i s t y c y , opierając się bardziej na i n t u i c j i i odczuciach
niż na wiedzy, wędrowali pojedynczo. Z czasem do bardziej sławnych
zaczęły dołączać się g r u p k i l u d z i młodych, szukających pośrednictwa
starszych pustelników. B y l i to kandydaci, pragnący wstąpić na mistycz­
ną ścieżkę tariqa. W t e n sposób powstawały u g r u p o w a n i a mistyczne,
kierowane przez powszechnie szanowanego p u s t e l n i k a . Początkowo była
to więź luźna, urywająca się po śmierci mistrza. Dopiero począwszy od
X I I I w . powstają pierwsze u g r u p o w a n i a mistyczne r o z w i j a n e już po
śmierci mistrza (np. Q a d a r i j j a ) . Niektórzy w y b i t n i e j s i uczniowie nazy­
w a l i siebie z w o l e n n i k a m i n a u k i mistrza, przekazując ją i n n y m nawet po
śmierci patrona. O d t e j pory zmienia się również charakter
tariqa:
m i s t r z szkoli uczniów w określonym k i e r u n k u , co daje początek k u l t o w i
dla jego osoby; uczniowie, wypełniając przykazania swojego mistrza,
obierają określoną tariqa, ale poza t y m żyją n o r m a l n y m życiem wśród
społeczeństwa, a nie w miejscach odosobnienia. Daje to początek nowej
organizacji r e l i g i j n e j . Tariqa
oznaczą, teraz specjalny system d o k t r y n
i ćwiczeń zapoczątkowanych przez założyciela. Powszechna jest tendencja
w y p r o w a d z a n i a pochodzenia mistrza od potomków p r o r o k a i s l a m u , co
czyni tego pierwszego spadkobiercą n a u k i p r o r o k a . K i e r o w n i c t w o tariqa,
przechodzi po śmierci przywódcy na jego potomków, co jest równoznacz­
ne z p r z e n i k a n i e m siły baraka na aktualnego przywódcę. Okres narasta­
nia organizacyjnych f o r m tariqa znamionuje również przejście o d d u ­
chowego, i n d y w i d u a l n e g o k o n t a k t u ucznia z m i s t r z e m , do płaszczyzny
kontaktów ogólnych, r e g u l o w a n y c h przez o d p o w i e d n i rytuał i o r g a n i ­
zację.
W Sudanie t r u d n o jest przeprowadzić ścisłą granicę między faki —
m i s t r z a m i s u f i c k i m i , a przywódcami tariqa. I p i e r w s i , i d r u d z y d a w a l i
początek u g r u p o w a n i o m bądź rdzennie sudańskim, j a k n p . M i r g h a n i j a
l u b M a h d i j a , bądź też nawiązywali do znanych już wcześniej na i n n y c h
terenach A f r y k i tariqa, j a k n p . Tridżanija, A h m a d i j a i t p . I s l a m sudański
" T r i m i n g h a m ,
wspominając o n i s k i m poziomie s u f i z m u w o k r e s i e jego
p r z e n i k a n i a do S u d a n u , s t w i e r d z a co następuje: „Sufizm sudański stał się u z e ­
wnętrznieniem k u l t u u k r y t y c h sił z i s l a m i z o w a n y c h teraz pod postacią
baraka,
stąd s o j u s z i cześć d l a faki stała się rzeczą najważniejszą [...] Z y s k i w a l i oni łatwo
posłuch wśród ludności osiadłej [ S u d a n u ] w s k u t e k gotowości t y c h o s t a t n i c h do
o k a z y w a n i a c z c i l u d z i o m w y j ą t k o w y m , działającym c u d a " (op. cit., s. 195).

�144

ANNA

MROZEK

zachował elementy naniesione t u przez wczesnych mistrzów (związek
emocjonalny z zasadami nowej r e l i g i i ) i połączył j e ze z n a m i o n a m i póź­
niejszych tariqa (zrytualizowana l i t u r g i a ) . Organizacja poszczególnych
tariqa sudańskich jest bardzo podobna. Różnią się one najczęściej d r u ­
gorzędnymi szczegółami w zakresie l i t u r g i i . Zresztą b r a k jest najczęściej
systematycznej d o k t r y n y , ponieważ nie zawsze jest ona formułowana .
Odróżnienie poszczególnych tariqa sudańskich w y n i k a z formułowanych
odmiennie zasad l i t u r g i i i organizacji.
2 i

Przywódca u g r u p o w a n i a z w a n y jest także szaikh
as-sijada,
ponie­
waż dziedziczy matę modlitewną od założyciela j a k o s y m b o l władzy. Z a ­
stępca szejka z w a n y jest khalifa, dosłownie następca; może i c h być więcej
w większym u g r u p o w a n i u . K a l i f o w i e są bezpośrednimi r e p r e z e n t a n t a m i
szejka w różnych okręgach, znajdujących się w zasięgu u g r u p o w a n i a .
Członkowie tariqa dzielą się na d w i e kategorie: towarzyszy szejka p o ­
zostających w bliskim z n i m kontakcie oraz pozostałą grupę członków,
akceptujących a u t o r y t e t i władzę szejków w f o r m i e zbliżonej do czci.
Jest to cześć oddawana i m ze względu na siłę baraka, j a k a przysługuje
i m na mocy pokrewieństwa z p r o r o k i e m . Pojęcie baraka m a t u znacznie
większe znaczenie niż błogosławieństwo. O b e j m u j e ono wszelkie c u d o w ­
ne działanie i w s t a w i e n n i c t w o , co łączone jest z pojęciem świętości —
wali. Członkowie ugrupowań mają.udział w baraku swego przywódcy
przez inicjację akhad al-wird dokonywaną przez szejka l u b k a l i f a . U r o ­
czystość i n i c j a c j i sprowadza się do faktycznego podporządkowania adepta
szejkowi-^aki. Wszelkiego rodzaju i n s t r u k c j e dla w i e r n y c h łączone z u r o ­
czystością i n i c j a c j i głoszą, iż na p i e r w s z y m etapie swej n a u k i uczeń p o ­
w i n i e n kochać szejka i upatrywać w n i m sens swego życia. W i n i e n on
dążyć do pełnego duchowego utożsamienia się z m i s t r z e m , co jest równo­
znaczne z duchową prezentacją adepta p r o r o k o w i . Stąd też s u f i z m sudań­
s k i ogniskuje się wokół idealizowanej postaci przywódcy u g r u p o w a n i a .
Dopiero dalsze d w a etapy wtajemniczenia adeptów w zasady
tariqa
stawiają przed n i m nakaz zrozumienia założeń mistrza, stopniowe osią­
ganie stanów w i z j i , k o n t e m p l a c j i — aż do pełnego usamodzielnienia się.
Podstawowy, l u d o w y t r z o n tariqa rzadko k i e d y w y c h o d z i poza etap
pierwszy.

2 4

Wśród świętych mężów i s l a m u działających

co p r a w d a
byli

mistrzowie

przedstawicielom

z y s k i w a l i większej
reprezentanci

s u f i c c y , którzy
sufizmu

głosząc

wiedzy

k l a s y c z n e g o . A l e należeli

popularności n a g r u n c i e

Malamija

n a terenie S u d a n u

zasady

(kierunku

bliscy

oni do w y j ą t k ó w

i nie

Sudanu, a nawet

godnego n a g a n y ) .

W

występowali

ezoterycznej
potępiani b y l i

przeciwieństwie

do

jako
nich

przywódcy ugrupowań i b r a c t w muzułmańskich w S u d a n i e , akcentując ścisły z w i ą ­
zek z s y s t e m e m e z o t e r y c z n y m p r z e z pokrewieństwo z p r o r o k i e m , w y k a z y w a l i
znajomości p o d s t a w o w y c h

terminów i pojęć s u f i c k i c h .

brak

�ISLAM

SUDAŃSKI

146

Najważniejszym elementem k u l t u religijnego sudańskich tariqa, w y ­
kazującym zewnętrzne cechy podobieństwa z sufizmem k l a s y c z n y m , jest
dhikr
(przypominanie). Dhikr
w k l a s y c z n y m sufizmie a r a b s k i m było
formą oddawania czci Bogu, polegającą na w i e l o k r o t n y m p o w t a r z a n i u
słów K o r a n u l u b poszczególnych atrybutów boskich, aż do osiągnięcia
stanu duchowej ekstazy. Dhikr oznaczało t u zarówno milczące p o w t a r z a ­
nie określonych słów: d h i k r khafi, j a k i głośne w y m a w i a n i e : dhikr dżali,
z t y m jednak, że to ostatnie uważane było za metodę bardziej p r y m i t y w ­
ną. Milczące dhikr cenione było przez w y b i t n i e j s z y c h reprezentantów s u ­
f i z m u j a k o środek prowadzący do duchowej k o n t e m p l a c j i , a w p e r s p e k t y ­
w i e — duchowej jedności z Bogiem. A l e dhikr p r a k t y k o w a n e przez
członków sudańskich tariqa występowało w f o r m i e p o p u l a r n e j , spłyco­
nej, dość dalekiej od m e t o d k o n t e m p l a c j i d u c h o w e j . Powszechna jest t u
metoda głośnego d h i k r , zarówno i n d y w i d u a l n a , j a k i zbiorowa. Zwłaszcza
ta ostatnia m a t u duże znaczenie: zaspokaja ona potrzebę emocjonal­
nego związku z religią, jest praktyką wiążącą grupę przez wspólne prze­
życia. Z b i o r o w a f o r m a dhikr, mająca różny przebieg w różnych tariqa
sudańskich, posiada w większości wypadków wiele cech zbieżnych z o b ­
rzędami rdzennie afrykańskimi. Właściwy m o m e n t ekstazy poprzedzony
jest najczęściej m o n o t o n n y m p o w t a r z a n i e m t y c h samych słów l u b z w r o ­
tów oraz śpiewami i tańcami p r z y akompaniamencie r y t m i c z n y c h uderzeń
w bębny. W t e n sposób członkowie tariqa w p r o w a d z a n i są w rodzaj
t r a n s u , w którym, j a k sądzą, osiągają rzeczywisty k o n t a k t ze s w y m
przywódcą l u b p r o r o k i e m i s l a m u .
W zastosowaniu sudańskich b r a c t w r e l i g i j n y c h dhikr m a niewiele
wspólnego z m i s t y c y z m e m . Duchowe elementy m i s t y c y z m u tkwiące
w dhikr, w p o p u l a r n y m m i s t y c y z m i e sudańskim, zastąpione zostały ele­
m e n t a m i psychofizycznego entuzjazmu. Główna różnica między sufizmem
k l a s y c z n y m a a r a b s k i m polega t u na t y m , że w p i e r w s z y m dhikr było
środkiem — i to nie najważniejszym — do osiągnięcia duchowego k o n ­
t a k t u z Bogiem, w d r u g i m natomiast środek ten stał się celem s a m y m
w sobie. Z d r u g i e j j e d n a k s t r o n y t r u d n o oczekiwać o d sudańskich tariqa,
aby przygotowywały one liczną rzeszę mistyków o d e r w a n y c h od życia.
Popularność i c h , a nawet powszechność, jest charakterystyczną cechą s u ­
f i z m u sudańskiego. W przeciwieństwie b o w i e m do i n n y c h krajów A f r y k i ,
gdzie członkowie b r a c t w r e l i g i j n y c h stanowią t y l k o znikomą część l u d ­
ności, w Sudanie p r a k t y c z n i e cała ludność należy do jakiegoś tariqa.
Właśnie powszechność tariqa

na gruncie sudańskim wyłania p r o b l e m

znaczenia i c h przywódców i r o l i , j a k i e spełniają w życiu s w y c h z w o l e n ­
ników. Wiele i c h cech omówionych zostało już wcześniej. Obecnie p r a ­
g n i e m y j e d y n i e zatrzymać się n a d oceną i c h działalności, przedstawianą
bardzo różnie w l i t e r a t u r z e specjalistycznej. N i e b r a k t u ocen zdecydowa­
ło —

E t n o g r a f i a P o l s k a t. X I I I / 2

�146

A N N A

M R O Z E K

nie n e g a t y w n y c h , określających faki j a k o l u d z i często p r y m i t y w n y c h
i bezwzględnych, wykorzystujących naiwność i łatwowierność l u d z i .
Stanowisko to jest w dużej mierze uzasadnione c h a r a k t e r e m działalności
feki. W i e l u z n i c h wykorzystywało p r z y p i s y w a n e i m znamiona świętości
dla własnych interesów. I c h a u t o r y t e t i władza p o d t r z y m y w a n e były na
przestrzeni wieków m e t o d a m i nierzadko sprzecznymi z zasadami etycz­
n y m i , j a k i e p r z y p i s y w a l i s w y m przywódcom i c h zwolennicy. Możliwości
nadużywania a u t o r y t e t u i władzy przez przywódców r e l i g i j n y c h na
g r u n c i e afrykańskim sprzyja również f a k t , że wszyscy o n i są absolutnie
samodzielni, nie posiadają zwierzchnika, są a u t o r y t e t e m ostatecznym
dla członków u g r u p o w a n i a , którym kierują. Z d r u g i e j s t r o n y c i ostatni,
akceptując świętość swego przywódcy j a k o p e w n i k nie wymagający
sprawdzenia, akceptowali t y m s a m y m nawet najbardziej niekonsekwentne
posunięcia faki, t y m bardziej że przywódcy tariqa nie p r e c y z o w a l i zbyt
jasno założeń teoretycznych zakładanych przez siebie ugrupowań .
2 3

26

A l e wszystkie te ujemne cechy przywódców r e l i g i j n y c h A f r y k i , do
których w y p a d a jeszcze dołączyć i c h współczesny k o n s e r w a t y z m , nie
p o w i n n y przesłaniać f a k t u , iż ogromna i c h większość odegrała rolę po­
zytywną. Polegała ona między i n n y m i na s t w o r z e n i u szerszych, ponadp l e m i e n y c h wspólnot r e l i g i j n y c h , co w każdym razie stanowiło k r o k n a ­
przód w porównaniu z wąskimi, nierzadko zwaśnionymi związkami p l e ­
m i e n n y m i . Nie jest p r z y p a d k i e m , że jedną z ważnych f u n k c j i faki od
początku i c h pojawienia się w Sudanie była f u n k c j a mediatora w sporach
międzyplemiennych. W t y m czasie i na t y m etapie r o z w o j u społeczno-ekonomicznego funkcję tę mógł z powodzeniem pełnić t y l k o przywódca r e ­
ligijny.
Ideologia b r a c t w mistycyzujących, przeniesiona na g r u n t afrykański,
jest dostatecznie a t r a k c y j n a d l a mieszkańców tego k o n t y n e n t u : ezoterycz­
na wiedza przywódcy łącznie z przysługującą m u siłą baraka daje g w a ­
rancję skutecznego przeciwdziałania złym mocom i d u c h o m ; specjalne
zabiegi r y t u a l n o - m a g i c z n e zmniejszają stan napięcia psychicznego A f r y -

2 5

torzy

Por.

F r o e l i c h :

islamu,

łatwowierności

na gruncie
ludzkiej,

m i e n n i . N i e wahają
pozycji"
Sudanu

(op.
w

cit.,

okresie

„Marabuci,
czarnej
rzadziej

a

więc

Afryki,
ludzie

pośrednicy,

to często

bardziej

nauczyciele

zwykli

świadomi

swych

się używać arsenału m a g i c z n o r e l i g i j n e g o
s. 157). Również
dynastii F u n g :

T r i m i n g h a m
„Feki

mieli

w

świetne

i

propaga­

oszuści, żerujący
zadań,

dla umocnienia

odniesieniu
warunki

do

do

na

półpiśswej

obszaru

całkowitego

p a n o w a n i a n a d przesądnymi ludźmi d a w n e j N u b i i " (op. cit., s. 108).
2 6

P o r . L . С. В r i g g s , T r i b e s of the Sahara,

Cambridge

1960, s. 98: „Marabut

n i e czuje się związany z jakąś określoną religią i dlatego podważa z a s a d y
ortodoksji;

n i e uważa się za związanego

podlegania

rygorom

moralnym

i w

z żadnym

t e n sposób staje

prawem...;

neguje

się a b s o l u t n y m

własnej

możliwość
anarchistą".

�ISLAM

147

SUDAÑSKI

kańczyka w w y p a d k a c h niepowodzeń życiowych; możliwość uczestnicze­
nia w świętości czczonego przywódcy przez k o n t a k t l u b inicjację daje
również poszczególnym członkom u g r u p o w a n i a poczucie bezpieczeństwa,
a także świadomość własnej wartości.
P o z y t y w n e cechy działalności przywódców r e l i g i j n y c h ujawniły się
w pełni w r u c h u mahdystów w Sudanie. Powstanie mahdystów nosiło
cechy świadomego r u c h u narodowego w obudowie r e l i g i j n e j . O g r o m n y
szacunek, j a k i p r z e j a w i a l i Sudańczycy od początku p o j a w i e n i a się faki
dla nauczycieli, a potem przywódców r e l i g i j n y c h , stanowił w p e w n y m
sensie przygotowanie dla a u t o r y t e t u M a h d i ' e g o . M u h a m m a d A h m a d
działał w okresie silnego k r y z y s u wewnętrznego w Sudanie. W okresie
ogólnego zniechęcenia będącego r e z u l t a t e m sprawowania władzy przez
administrację turecko-egipską idea M a h d i ' e g o - w y b a w i c i e l a była w S u ­
danie szczególnie silna. A l e okres r e p r e s y j n y c h rządów n i e połączył S u ­
dańczyków w e wspólnym działaniu. Dokonał tego dopiero M a h d i na bazie
r e l i g i j n e j . W czasie działalności Mahdi'ego Sudan przeszedł poważne
przeobrażenia wewnętrzne t a k pod względem r e l i g i j n y m , j a k i p o l i t y c z ­
n y m , których nie zatarła n a w e t klęska powstania mahdystów i nawrót
do rozdrobnienia politycznego Sudańczyków istniejącego przed wystą­
p i e n i e m Mahdi'ego. Doraźne z m i a n y wprowadzone przez Mahdi'ego do
codziennego życia Sudańczyków były istotnie poważne. Uczestnictwo
różnych g r u p ludności Sudanu w p o w s t a n i u mahdystów osłabiło p o ­
ważnie więzy plemienne, ale także a u t o r y t e t l o k a l n y c h przywódców
r e l i g i j n y c h : lojalność w stosunku do n i c h kolidowała z lojalnością w sto­
s u n k u do Mahdi'ego. Zresztą istnienie odrębnych ugrupowań w okresie
uznawanego powszechnie a u t o r y t e t u Mahdi'ego nie miało sensu, ponie­
waż t e n o s t a t n i wprowadził j e d n o l i t y rytuał r e l i g i j n y , obejmujący
w okresie jego działania przytłaczającą większość ludności Sudanu pół­
nocnego.
21

W sferze życia codziennego i obyczajowego M a h d i wprowadził m a ­
ksymalną puryfikację i ostre r y g o r y . Wymagał on o d w i e r n y c h w y r z e -

T e r m i n M a h d i (dosłownie t e n , który j e s t k i e r o w a n y ) nie p o s i a d a s w o j e g o
p i e r w o w z o r u a n i w K o r a n i e , a n i w t r a d y c j i p r o r o k a . P o j a w i a się on dopiero
w t r a d y c j i X - w i e c z n e j , gdzie p r z e d s t a w i a n y jest j a k o potomek p r o r o k a , który
p o j a w i się p r z e d końcem świata. I d e a m a h d y z m u j e s t p r a w d o p o d o b n i e bezpośred­
n i m zapożyczeniem od m e s j a n i s t y c z n y c h k o n c e p c j i j u d a i z m u i chrześcijaństwa. N a
g r u n c i e i s l a m u idea m a h d y z m u była dość szeroko r o z p o w s z e c h n i o n a , zwłaszcza
w w i e r z e n i a c h l u d o w y c h . T e r e n e m , n a którym popularność tej idei była s z c z e ­
gólnie duża, była właśnie A f r y k a . W A f r y c e p r z y n a j m n i e j dwóch założycieli d y ­
n a s t i i muzułmańskich: F a t y m i c k i e j (w. X ) i A l m o r a w i c k i e j (w. X I I ) oparło swój
a u t o r y t e t n a p o p u l a r n e j t u i d e i m a h d y z m u . W S u d a n i e , p r z e d wystąpieniem M u ­
h a m m a d A h m a d a , M a h d i m ogłosił się W a d - a l - T u r a b i , a l e n i e zyskał popularności.
2 7

�148

ANNA

MROZEK

czenia się myśli o doczesnym życiu i w s z e l k i c h przyjemności, w t y m
także m u z y k i , stosowania m a g i i , używania amuletów, odwiedzania g r o ­
bów świętych — a więc tego wszystkiego, co s t a n o w i istotę i sens życia
Sudańczyka. Umiejętność skupienia wokół siebie t a k dużej liczby o d ­
d a n y c h zwolenników m i m o t y c h t a k o s t r y c h wymogów daje świadectwo
0 randze Mahdi'ego jako przywódcy i p o l i t y k a . Sądzimy p r z y t y m , że
j e d n y m z czynników sprzyjających procesowi jednoczenia się ludności
Sudanu był f a k t , że n o w y porządek — p r z y n a j m n i e j w początkowym
s t a d i u m r u c h u mahdystów -— niwelował różnice społeczne między jego
uczestnikami.
Wszystkie te z m i a n y wprowadzone przez Mahdi'ego w Sudanie były
zbyt nagłe i zbyt r a d y k a l n e , aby mogły się długo utrzymać. Nic więc
dziwnego, że klęska r u c h u mahdystów spowodowała nawrót do t r a d y ­
c y j n y c h f o r m k u l t u religijnego nadal i n i c j o w a n y c h przez faki, którzy
po u p a d k u powstania mahdystów podjęli ponownie swoje dawne f u n k c j e
przywódców r e l i g i j n y c h .
Nawrót do d a w n y c h f o r m k u l t u religijnego, w t y m również do p r a k ­
t y k magicznych i a n i m i s t y c z n y c h , zakazanych przez Mahdi'ego, świad­
czyłby o odejściu od w p r o w a d z o n y c h przez niego i n n o w a c j i . A l e obok
tego zachowały się m n i e j l u b bardziej bezpośrednie ślady działalności
Mahdiego. W p ł y w r u c h u mahdystów p r z e j a w i a się przede w s z y s t k i m
w u j e d n o l i c e n i u założeń i p r a k t y k poszczególnych ugrupowań r e l i g i j ­
n y c h w porównaniu z okresem p r z e d r n a h d y j s k i m . Również szereg
cech i właściwości, j a k i e przypisywał sobie M a h d i , przeniesione zostały
na a k t u a l n y c h przywódców r e l i g i j n y c h , w t y m również potomków M a h ­
di'ego . Wreszcie odwoływanie się do l u d o w y c h f o r m wierzeń i senty­
mentów, nieobce również M a h d i ' e m u , o d g r y w a poważną rolę w dzia­
łalności współczesnych faki, pragnących ugruntować swój a u t o r y t e t
1 popularność. Właśnie ten ostatni element: ciążenie k u t r a d y c y j n y m
f o r m o m wierzeń l u d o w y c h i l o k a l n y c h , nadaje specyficzny c h a r a k t e r
i s l a m o w i sudańskiemu, różny o d klasycznego i s l a m u arabskiego.
2S

2 9

28

M a h d i podkreślał w i e l o k r o t n i e wysoką rangę swego posłannictwa, podobień­

s t w a między sobą a p r o r o k i e m i s l a m u , M a h o m e t e m , i w y m a g a ł od s w y c h z w o l e n ­
ników

bezwzględnego

w postawie

posłuszeństwa

d z i s i e j s z y c h faki,

i

czci.

j a k również

Wszystkie

te elementy

odnajdujemy

w s t o s u n k u członków t a r i q a do s w y c h

przywódców.
2 3

jących

Mahdi

wychodził

pojawienie

się

z imieniem proroka
słannictwa;

wreszcie

naprzeciw ludowym
Mahdi'ego.

Mahometa;
ustala

I

wyobrażeniom

t a k np. a k c e n t u j e

o znakach poprzedza­

zbieżność

swego

w y k o r z y s t u j e znamię n a p o l i c z k u j a k o

hadżdż

(pielgrzymkę)

do

Dżabal

Massa

imienia

znak po­

(w

paśmie

Gór N u b a , p r z e d t e m noszących nazwę Dżabel Q a d i r ) pozostając w zgodności z w i a r ą
popularną, że M a h d i

p r z y j d z i e o d strony góry

o tej n a z w i e , gdzie l u d z i e z a p r z y ­

sięgną m u s w e p o p a r c i e (por. T r i m i n g h a m , op. cit., s. 151).

�ISLAM

Islam

149

SUDAŃSKI

sudański a klasyczny

islam

arabski

D a w n i założyciele sudańskich tariqa, a w jeszcze większym stopniu
dzisiejsi i c h przywódcy, b y n a j m n i e j nie odcinają się od podstawowych
zasad o r t o d o k s j i i s l a m u , czego można b y oczekiwać, n a podstawie tego,
co powiedziano o n i c h dotychczas. Działające na terenie Sudanu u g r u ­
powania 'ulama
(uczonych, znawców teologii muzułmańskich) i ściśle
z n i m i związanych f u n k c j o n a r i u s z y szari'a (prawa muzułmańskiego) w y ­
w i e r a l i nacisk na przywódców ugrupowań r e l i g i j n y c h , którzy w obawie
przed z a r z u t a m i heterodoksyjności a k c e n t o w a l i zgodność swoich założeń
z zasadami o r t o d o k s j i muzułmańskiej.
Każde z t y c h ugrupowań próbuje udowodnić, że jest ortodoksyjne
l u b p r z y n a j m n i e j niesprzeczne z ortodoksją. Uzasadnienie o r t o d o k s y j ności sprowadza się najczęściej do potępienia i zakazu wszelkiej i n n o ­
w a c j i : bid'a, w stosunku do przyjętych przez przywódcę danego tariqa
zasad, zapoczątkowanych przez s u f i k a uznawanego również przez o r t o ­
doksję. A l e zgodnie z p r z e k o n a n i a m i faki, pełne poglądy zmarłego już,
powszechnie cenionego m i s t r z a sufickiego, zostały przekazane twórcy
danego u g r u p o w a n i a przez samego p r o r o k a Mahometa. W t y m kontekś­
cie a u t o r y t e t p r o r o k a wspiera również idee i założenia przywódców
ugrupowań, mające niewiele wspólnego z p o s t u l o w a n y m wzorcem.
I n n y m znamieniem zbieżności tariqa z zasadami o r t o d o k s j i jest w y ­
suwana przez przywódców t y c h ostatnich akceptacja szari'a j a k o p o d ­
stawa ścieżki sufi. Akceptacja ta jest zresztą w a r u n k i e m zasadniczym
o b r o n y przed zarzutem heterodoksyjności. Właśnie podważanie wartości
przepisów szari'a przez najbardziej r a d y k a l n y c h przedstawicieli sufizmu
klasycznego było główną przyczyną i c h potępienia, a nawet wyroków
skazujących ze s t r o n y o r t o d o k s y j n y c h ugrupowań i s l a m u . O d czasu f r o n ­
talnego a t a k u na k i e r u n e k sufi, podjętego przez al-Ghazali'ego, prze­
strzeganie nakazów szari'a przez wszystkie k i e r u n k i mistycyzujące było
p o d s t a w o w y m w a r u n k i e m i c h działalności . M i m o t o akceptacja t y c h
zasad przez niektóre u g r u p o w a n i a r e l i g i j n e w Sudanie nie jest akcep­
tacją pełną. Posłużymy się t u przykładem u g r u p o w a n i a M i r g h a n i j a ,
którego przywódca w następujący sposób poucza swoich zwolenników:
so

„Trzymajcie

się ściśle b r a c i a m o i s z a r i ' a , ponieważ n i e możecie zbliżyć się do

tariqa inaczej, j a k przez

s z a r i ' a , j a k też n i e możecie poznać h a q i q a

[prawdy; tu

J a k k o l w i e k t e o r e t y c z n i e t y l k o i n n o w a c j e w z a k r e s i e p r a w a religijnego u w a ­
żane były za herezję, to j e d n a k k i l k u przywódców ugrupowań r e l i g i j n y c h w S u d a ­
n i e zostało potępionych w y r o k i e m z g r o m a d z e n i a 'ulema,
m i m o iż i n n o w a c j i t a k i c h
n i e w p r o w a d z a l i . I t a k J a ' q u b ben a l - M u r s z i d i z u g r u p o w a n i a S z a d h i l i j a został
- s t r a c o n y w 1886 r. S z a i k h A h m a d ben I d r i s został z m u s z o n y do u c i e c z k i ; I b r a h i m
a r - R a s z i d bronił się d w u k r o t n i e p r z e d z a r z u t a m i h e r e z j i (por. także
T r i m i n g ­
h a m , op. cit., s. 208).
30

�150

ANNA

bezpośrednia w i z j a
jest

tego c o b o s k i e —

korzeniem, tariqa

szari'a. a n i e podąża

—

MROZEK

A.M.]

gałęzią, a h a q i q a

inaczej, j a k przez tariqa
—

owocem.

[...]

[...]

za t a r i q a , j e s t zepsuty, skażony. T e n k t o podąża

a n i e s t a j e p r z y s z a r i ' a jest h e r e t y k i e m [ z i n d i q ] "

31

Szari'a

T e n , kto t r w a

przy

z a ścieżką,

.

W cytowanej wyżej w y p o w i e d z i przywódcy u g r u p o w a n i a M i r g h a n i j j a
p r a w o muzułmańskie zajmuje pozycję co najwyżej równoważną z teo­
r e t y c z n y m i założeniami
tariqa.
Pozycję szari'a osłabia j e d n a k f a k t , że ogromna większość członków
sudańskich t a r i q a t r w a wciąż jeszcze p r z y s w y c h p r a w a c h zwyczajo­
w y c h , przejmując t y l k o niektóre przepisy szari'a, i to często w obudowie
własnych, t r a d y c y j n y c h f o r m obyczajowych . Wreszcie zasady, a szcze­
gólnie p r a k t y k i sudańskie tariqa, odbiegają dość znacznie od n o r m prze­
w i d z i a n y c h w szari'a. W zakresie p r a k t y k r e l i g i j n y c h podstawowe obo­
wiązki egzekwowane przez p r a w o d a w s t w o szari'a, w istocie swej r e l i ­
gijne, n i e są t u w y k o n y w a n e w całej rozciągłości l u b też uzyskują i n n y
odcień znaczeniowy. T a k na przykład jeden z pięciu obowiązków muzuł­
m a n : al hadżdż — p i e l g r z y m k a do M e k k i , często poprzedzana jest l u b
zastępowana m a s o w y m i p i e l g r z y m k a m i do grobów l i c z n y c h świętych s u ­
dańskich, którym to grobom p r z y p i s u j e się właściwości p r z y n a j m n i e j
równie cudowne, j a k Mekce. Sądzę więc, że istnieje podstawa do p r z y ­
puszczeń, iż głoszona przez przywódców sudańskich tariqa teza o zgod­
ności z o r t o d o k s y j n y m i zasadami i s l a m u jest — niezależnie od osobis­
t y c h przekonań t y c h przywódców — tezą czysto powierzchowną. D l a
uzasadnienia wysuniętego przypuszczenia p o d e j m i e m y próbę analizy
podstawowych dogmatów i s l a m u , głównie w aspekcie wzajemnego sto­
s u n k u Boga i człowieka, w porównaniu z t e o r e t y c z n y m i założeniami s u ­
dańskich b r a c t w r e l i g i j n y c h .
32

Największe różnice występują chyba w u j m o w a n i u i s t o t y Boga.
W niezbyt s k o m p l i k o w a n e j dogmatyce i s l a m u podkreślenie absolutnej
jedności i wyłączności A l l a h a zajmuje pozycję centralną. W y p o w i e d z e n i e
formułki szahada: „nie ma Boga n a d A l l a h a , a M a h o m e t jest jego p r o r o ­
k i e m " , było w początkowym okresie istnienia tej r e l i g i i w a r u n k i e m w y ­
starczającym d l a przyjęcia kogoś w poczet wyznawców i s l a m u . M a h o ­
met, twórca t e j r e l i g i i , ze szczególną konsekwencją podkreślał, że Bóg
31

Cytuję za T r i m i n g h a m e m , 'op. cit., s. 207.

32

N a przykład plemię Tedżali, zamieszkujące

północno-wschodnim
ludności S u d a n u
wprawdzie

krańcu

Kordofanu

należące

(od połowy X I V w. p a n o w a n i e

obyczaje

wzgórze o t,ej s a m e j
do

najwcześniej

rodziny

a r a b s k o - i s l a m i s t y c z n e &lt;w z a k r e s i e

nazwie na

zislamizowanej

muzułmańskiej)
obrzędów

przejęło

zaślubin

i

po­

grzebów, a l e połączyło j e z własnymi obrzędami. T a k n p . w c z a s i e pogrzebu ciało
zmarłego składane j e s t w g r a b a c h t y p u a r a b s k i e g o , a l e u m i e s z c z o n e jest n i e w k i e ­
runku

Mekki,

j a k wymagają

tego

przepisy

Koranu,

lecz

»• t r a d y c y j n y m i obrzędami p l e m i e n n y m i . P o r . S t e v e n s o n ,

w

kierunku

zgodnym

op. cit., s. 225.

�ISLAM

151

SUDAŃSKI

jest jeden, wszechmocny, jest stwórcą wszechświata i nie ma żadnych
pośredników. Takie ujęcie istoty Boga wykluczało k u l t świętych, p o ­
dobnie j a k i k u l t w s z e l k i c h i n n y c h bytów wyposażonych w siły n a d ­
naturalne.
T e n s u r o w y dogmat islamu, stanowiący do dziś podstawę o r t o d o k s y j ­
n y c h zasad tej r e l i g i i , n i e był przestrzegany w islamie l u d o w y m a n i
wśród ugrupowań sufickich, a t y m bardziej nie przyjął się na gruncie
afrykańskim. Być może właśnie w istocie i treści tego podstawowego
d o g m a t u r e l i g i i muzułmańskiej należy doszukiwać się p r z y c z y n p o w o l ­
nego p r z e n i k a n i a zasad i s l a m u do Sudanu, aż do czasu napływu na t e n
obszar przedstawicieli ugrupowań m i s t y c z n y c h , którzy w f o r m i e p o p u ­
l a r n e j , choć dalekiej od ujęć o r t o d o k s y j n y c h , rozprzestrzeniali pojęcia
i zasady i s l a m u bliskie Sudańczykom.
P o d s t a w o w y dogmat i s l a m u ulega na gruncie afrykańskim zasadni­
czemu p r z e t w o r z e n i u . W p r a w d z i e a b s o l u t n y b y t i a u t o r y t e t A l l a h a nie
jest k w e s t i o n o w a n y przez Afrykańczyka, ale podobnie j a k nadrzędne
bóstwa animistyczne, z którymi zresztą A l l a h jest łączony l u b utożsa­
m i a n y , nie w y w i e r a o n w istocie żadnego wpływu na codzienne życie
l u d z i . Obok niego występują liczne d u c h y lokalne, odgrywające nadal
dominującą rolę w życiu ludności afrykańskiej, w szczególności zaś
wśród ludności r o l n i c z e j .
33

Podobnie kształtuje się sytuacja w Sudanie, gdzie dogmat o absolut­
nej jedności Boga nie jest podważany f o r m a l n i e , lecz gdzie k u l t dla
A l l a h a został w istocie zastąpiony k u l t e m pośredników boskich, ze świę­
t y m i sudańskimi na czele. D l a Sudańczyka, przywykłego do codziennego
k o n t a k t u z w i e l o m a o b i e k t a m i k u l t u animistycznego, rygorystyczne po­
jęcie jedności Boga jest nie do przyjęcia. Szuka on bezpośredniego, z i e m ­
skiego k o n t a k t u z b y t e m n a d n a t u r a l n y m i odnajduje go w mocy
świętości ujawniającej się najpełniej w osobie p r o r o k a i s l a m u , ale rów­
nież w jego p o t o m k a c h na mocy dziedziczenia. Jest to rodzaj p a n t e i z m u ,
który u sudańskich muzułmanów wyraża się w p r z e k o n a n i u , iż M a h o m e t
uczestniczy w bycie Boga, ponieważ s t w o r z o n y został ze światła b o ­
skiego . Sam M a h o m e t u j a w n i a się z k o l e i w każdej epoce w postaci
S4

33

z

T r a d y c y j n e , nadrzędne bóstwa l u b d u c h y afrykańskie są często utożsamiane

Alláhem,

szczególnie

w

tych

wypadkach,

kiedy

nadrzędne

bóstwa

tradycyjne

miały c h a r a k t e r b a r d z i e j a b s t r a k c y j n y . I m i o n a s t a r y c h bóstw są wówczas używane
•wymiennie z i m i e n i e m A l l a h a , l u b też właściwości t y c h bóstw u j m o w a n e
a k c y d e n s y A l l a h a . I t a k np. imię s t a r o k u s z y c k i e g o B o g a

złożeniach określających s t o s u n e k muzułman d o A l l a h a , j a k np. w a q da'in
wanie
34

rangi

są

W a q występuje w

jako
wielu

(ofiaro­

Bogu).
E l e m e n t światła bożego, z którego powstał M a h o m e t , nabierając t y m s a m y m
bytu nieledwie

mańskich, w

równej

Bogu,

występuje

u wielu

s t a r y c h mistyków

szczególności j e d n a k u I b n ' A r a b i ' e g o (w. X I V ) . Utożsamienie

muzuł­
Maho-

�152

ANNA

MROZEK

świętego, najchętniej swego dalekiego potomka, wyposażonego w n a d ­
naturalną siłę baraka. W sile tej uczestniczą wszyscy czciciele owego
świętego przez próbę utożsamienia się z n i m , ale także zwierzęta, a n a ­
w e t m a r t w e p r z e d m i o t y na drodze k o n t a k t u mechanicznego. W t e n
sposób przerzucony został pomost między odległym Alláhem a czło­
w i e k i e m na zasadzie niepomiernego rozbudowania r o l i i znaczenia
świętych.
Już t o pobieżne omówienie wskazuje na zasadnicze różnice między
i s l a m e m sudańskim a o r t o d o k s y j n y m . Można b y t u mówić nawet o odej­
ściu Sudańczyków od islamu, g d y b y n i e f a k t , że zasady t e j r e l i g i i przez
n i c h p r z y j m o w a n e były j e d y n y m i , j a k i e poznali i zaakceptowali. Jest
to r e z u l t a t e m zarówno giętkości zasad i s l a m u , j a k i niekonsekwencji
poglądów samego Mahometa, o c z y m m o w a będzie jeszcze dalej. Wresz­
cie emocjonalny związek Sudańczyków z tą religią, nawet p r z y j e d y n i e
zewnętrznej akceptacji j e j zasad, jest wystarczającym powodem do za­
liczenia i c h w poczet wyznawców islamu. Założenia tego nie podważa
naszym zdaniem również f a k t drugostronnego powiązania Sudańczyków
z t r a d y c y j n y m i w i e r z e n i a m i i k u l t a m i afrykańskimi.
Miejsce

animizmu

w islamie

sudańskim

Podstawowe e l e m e n t y p r a k t y k i s l a m u sudańskiego tkwią s w y m i
k o r z e n i a m i w s t a r y c h wierzeniach i obyczajach a n i m i s t y c z n y c h , a n a w e t
przedanimistycznych. Uznając w p e w n y m uproszczeniu za główne cechy
i s l a m u sudańskiego k u l t świętych i i c h grobów, możemy z dużym
prawdopodobieństwem wskazać na wcześniejsze obyczaje ludności S u ­
danu, z których one wynikają. I t a k w i a r a w siłę, która w a r u n k u j e
zdolność czynienia rzeczy niezwykłych u l u d z i obdarzonych mana,
przekształca się po przyjęciu i s l a m u w baraka, którego Bóg l u b p r o r o k
udziela w y b r a n y m l u d z i o m . Baraka, podobnie j a k mana, może być prze­
kazane przez r e l i k t y , k a m i e n i e , drzewa l u b k o n t a k t bezpośredni. Poza
t y m zewnętrznym podobieństwem o b u t y c h sił istnieją ślady i c h bardziej
bezpośredniego związku n a gruncie Sudanu. Właściwości i f u n k c j e feki
przypominają w dużej mierze cechy, j a k i e wcześniej p r z y p i s y w a n o cza­
r o w n i k o m wyposażonym w mana. Zakres działalności faki uzależniony
od zakresu siły baraka, w jaką jest wyposażony, przebiega według n a ­
stępujących s t o p n i : leczenie chorych, przepowiadanie przyszłości, z d o l ­
ność do metamorfozy, władza nad p o d s t a w o w y m i e l e m e n t a m i w p r z y ­
rodzie i wreszcie ożywianie zmarłych. Takie same cechy p r z y p i s y w a n o

m e t a ze światłem B o g a

pozwala

n a maksymalną

f o r m a l n e g o n a r u s z a n i a d o k t r y n y o jedności B o g a .

idealizację p o s t a c i p r o r o k a , bez

�ISLAM

SUDAŃSKI

153

wcześniej c z a r o w n i k o m . I n n y m elementem zbieżnym jest łączona z ba­
raka moc działania nie t y l k o pozytywnego, ale również negatywnego,
zwłaszcza w s t o s u n k u do wrogów. F a k i wzbudza nie t y l k o szacunek
i cześć, ale także lęk.
Współcześni przywódcy większych ugrupowań r e l i g i j n y c h są ludźmi
wykształconymi, a i c h powiązanie z k u l t a m i a n i m i s t y c z n y m i jest m n i e j
j a w n e , t y m bardziej że bezpośrednie k i e r o w n i c t w o n a d podstawową
rzeszą zwolenników danego u g r u p o w a n i a sprawują nie o n i sami, lecz
ich reprezentanci. A l e l o k a l n i reprezentanci władzy tariqa ciążą bardzo
silnie do t r a d y c y j n y c h kultów miejscowych, a proces t e n jest t y m
głębszy, i m silniejsze są w p ł y w y animistyczne na d a n y m terenie, i m
bardziej p o w i e r z c h o w n y był proces islamizacji. Feki na wsiach biorą
c z y n n y udział w e w s z y s t k i c h uroczystościach i świętach l o k a l n y c h . P r z e ­
wodniczą w obrzędach ślubnych i pogrzebach o d p r a w i a n y c h w g wzorów
islamistycznych, ale obok tego odprawiają egzorcyzmy, leczą choroby
zaklęciami i sporządzają a m u l e t y , w których skuteczność często wierzą
sami. Sporządzanie amuletów jest jedną z ważniejszych i dość i n t r a t ­
n y c h f u n k c j i feki. T e n zakres i c h działalności jest w y n i k i e m powszech­
nej w i a r y Sudańczyków w skuteczność amuletów j a k o ochrony przed
czarami, co zresztą w y n i k a również z d a w n y c h kultów a n i m i s t y c z n y c h .
Niezliczoną ilość amuletów używanych przez Sudańczyków można b y
podzielić na d w a rodzaje: t r a d y c y j n e oparte na wzorach a n i m i s t y c z n y c h
oraz te, które naniesione zostały przez islam. D o p i e r w s z y c h należą
kości zwierząt l u b r y b , w y c i n k i z u b r a n i a zmarłego wali l u b g r u d k i
z i e m i z jego g r o b u ; do d r u g i c h należą zapisy wersetów K o r a n u , n i e ­
rzadko z d o d a t k i e m znaków kabalistycznych.
Bezpośredni związek z w i e r z e n i a m i a n i m i s t y c z n y m i posiada wspo­
m n i a n y już wyżej f a k t używania j a k o amuletów przedmiotów, a nawet
ziemi, pozostających w bezpośredniej styczności ze świętymi. U podstaw
tego zwyczaju leży przekonanie, iż przedmiot pozostający w bezpośred­
n i m kontakcie z wali zawiera część substancji jego duszy. T a sama
w i a r a jest również podstawą postępowania odwrotnego:
Sudańczyk
składa p r z y o d w i e d z a n y m przez siebie grobie świętego w o t a i o f i a r y
z żywności, ale także w y c i n k i własnych włosów l u b paznokci, w celu
zapewnienia sobie ochrony świętego przed działaniem złych mocy.
Przytoczone wyżej przykłady wskazują na istniejące powiązania sił
starych ( k u l t duchów) z nową formą świętości opartej na islamie. Wśród
p l e m i o n Bedża i F u r n p . nadal czczone są takie święte o b i e k t y , j a k
drzewa, wzgórza, k r z e w y i t p . niegdyś miejsca kultów pogańskich, a obec­
nie łączone l u b i d e n t y f i k o w a n e ze świętymi i s l a m u . Nierzadkie są rów­
nież w y p a d k i umieszczania grobów świętych islamistycznych na bazie
starego g r o b u czczonego niegdyś przodka.

�154

ANNA

MROZEK

Określenie ,,grupy powierzchownie zislamizowane" l u b „o s i l n y c h
przeżytkach a n i m i s t y c z n y c h " sugeruje zróżnicowanie ludności S u d a n u
w zakresie stopnia adaptacji wierzeń islamistycznych. T a k też jest
w istocie. Ludność pochodzenia arabskiego jest d u m n a ze swego pocho­
dzenia i znacznie silniej powiązana z obyczajami a r a b s k i m i , a więc
również z samą wiarą i s l a m u . Odróżnia się ona od pozostałej części
ludności Sudanu, m n i e j związanej z kulturą arabską, bardziej l i b e r a l n e j
w zakresie spraw w i a r y i w każdym w y p a d k u ciążącej k u t r a d y c y j n y m
k u l t o m afrykańskim. J . S. T r i m i n g h a m w następujący sposób określa
różnice między t y m i d w i e m a g r u p a m i : „ O a n i m i z m i e powierzchownie
z i s l a m i z o w a n y m można mówić t y l k o w w y p a d k u g r u p n e g r o i d a l n y c h :
D a r f u r i D a r f u n g . Z a r a b i z o w a n i chamici l u b negroidzi północnego S u ­
d a n u są b e z k o m p r o m i s o w y m i muzułmanami, namiętnie l o j a l n y m i w sto­
s u n k u do i s l a m u . I c h niekonsekwencja w w i e r z e jest czysto p o ­
wierzchowna" .
35

Pogląd t e n wydaje się z b y t kategoryczny i w s k u t e k tego b u d z i pewne
zastrzeżenia. N i e negując występowania dość znacznych różnic między
d w i e m a g r u p a m i ludności Sudanu, nie sądzimy jednak, aby były one
tak zasadniczej n a t u r y , j a k określa to c y t o w a n y wyżej
fragment
J . S. T r i m i n g h a m a . Przecież napływowa ludność arabska na obszarze
Sudanu pozostaje od wieków w b l i s k i m kontakcie z ludnością miejscową,
tak chamicką, j a k i negroidalną. Współcześni przywódcy ugrupowań
r e l i g i j n y c h , a także p o l i t y c z n y c h w północnym Sudanie, wykazują n i e ­
rzadko wszelkie znamiona rasy negroidalnej, m i m o iż mienią się A r a ­
b a m i . N i e jest więc możliwe, aby w procesie a s y m i l a c j i z ludnością
miejscową nie przejęli o n i elementów obyczajów i wierzeń miejscowych,
co musiało z k o l e i zaważyć na charakterze i c h wierzeń i s l a m i s t y c z n y c h .
Zresztą określana dotąd f o r m a i s l a m u sudańskiego, oparta na k u l c i e
świętych i i c h grobów, odnosi się do wszystkich wyznawców t e j r e l i g i i
w t y m k r a j u , różnice występują j e d y n i e w zakresie powiązań tego k u l t u
z t r a d y c y j n y m i obrzędami a n i m i s t y c z n y m i .
Jest to j e d n a k raczej różnica ilościowa niż jakościowa, różnica stop­
nia zaangażowania w s p r a w y nowej w i a r y . Opierając się na trójczłon o w y m podziale stopnia a s y m i l a c j i i s l a m u przez plemiona afrykańskie,
p r z y t o c z o n y m przez R. G r a y a , skłonna jestem twierdzić, że żadna
36

3 7

T r i m i n g h a m, op. cit., s. 109.
T r i m i n g h a m
w i n n y m m i e j s c u s w e j książki, mówiąc o s t a n o w i s k u
effendi (ludzie wykształceni n a w z o r a c h z a c h o d n i c h wywodzący się najczęściej
spośród A r a b ó w ) do s p r a w w i a r y , s t w i e r d z a co następuje: „Lojalni muzułmanie
skłaniający się do m o d e r n i z m u , ale w potrzebie szukają p o m o c y u f e k i ; w y ś m i e ­
wając przesądy m a s , s a m i używają a m u l e t ó w " (op. cit., s. 112).
35

36

37

1., P r z e j m o w a n i e

pewnych

elementów

kultury

materialnej

arabsko-islami-

�ISLAM

155

SUDAÑSKI

z d w u g r u p ludności Sudanu nie osiągnęła jeszcze stopnia trzeciego,
chociażby z tego względu, że żadna nie zarzuciła dotąd p r a k t y k zaka­
zanych przez islam, stanowiących do dziś część składową i s l a m u sudań­
skiego j a k o całości. N i e ulega jednak wątpliwości, że do ostatniego stop­
n i a zbliżyły się w większej mierze szczepy l u b plemiona zarabizowane
niż pozostałe plemiona Sudanu północnego, w s k u t e k szerszych i głęb­
szych powiązań emocjonalnych t y c h pierwszych z arabską kulturą
i religią.
W niektórych opracowaniach do głosu dochodzi również tendencja
do wyrównywania różnic między islamem k l a s y c z n y m , a c z a r n y m isla­
m e m afrykańskim powiązanym z a n i m i z m e m , przez utożsamianie a n i m i z m u z monoteizmem. Opierając się na fakcie, że dawne bóstwa naczelne
Afrykańczyków utożsamiane są często z Alláhem, p r z y n a j m n i e j dwaj
a u t o r z y : E. Benz i J . C. Froelich, wyciągają stąd wniosek, iż jest to
przejście od jednej f o r m y m o n o t e i z m u do d r u g i e j . Przeciwstawiając
się t a k i e m u ujęciu zagadnienia podkreślamy raz jeszcze, że wywodzące
się z d a w n y c h kosmologii afrykańskich bóstwa naczelne nie odgrywały
żadnej r o l i w życiu i sprawach l u d z i , n i e wzbudzały czci a n i l ę k u .
Właściwe wierzenia i obrzędy Afrykańczyków związane były z wielością
duchów rozsianych w przyrodzie, którym mieszkańcy A f r y k i składali
ofiary, zawierzali swe kłopoty i radości i przed których nadmierną
ingerencją l u b złym działaniem b r o n i l i się p r z y pomocy p r a k t y k m a ­
gicznych. A n i m i z m s t a n o w i więc t y p o w y przykład p o l i t e i z m u , w sto­
s u n k u do którego i s l a m — szczególnie silnie akcentujący jedność i a b ­
s o l u t y z m boski — jest zasadniczo nową r e l i g i ą . Sądzę również, że
3 8

39

40

stycznej;

2. stopniowe

nych z modelami
do

wierzeń

przenikanie

tradycyjnymi;

islamu,

charakteryzujące

zakazanych przez islam. Por. R.
—1889,
38

religijnych

się m . i n . s t o p n i o w y m
A History

Gray,

op. cit., s. 130; E . B e n z ,

Por. F r o e l i c h ,
[w:] Religion

Culture

and Society.

przyswajal­

i stopniowe

przejście

zarzucaniem

of the Southern

praktyk

Sudan

Takim

bóstwem

południowego

naczelnym

Sudanu,

gdzie

jest

On Understanding

A Reader

ed. L . S c h n e i d e r , N e w Y o r k — L o n d o n — S y d n e y
39

i s l a m u , łatwo

tradycyjnej

1839—

O x f o r d 19611, s. 143.

Religions,

z

praktyk

3. u t r a t a w i a r y

of

Religion,

1964, s. 4.

m . i n . Dżuok

przeważają

Nonchristian

in the Sociology
wśród

wierzenia

plemienia

animistyczne.

Szylluków
Dżuok

jest

nadrzędnym b y t e m , największym d u c h e m , u c h o d z i z a stwórcę świata. A l e z D ż u o k -Bogiem
Njakang

nie

są

łączone

żadne

z a n o s i się modły i któremu
również

stwórcą

znanych

Szyllukom, w

of

the

Social
40

kategorie

moralne,

które

wyprowadzane

są

od

— l e g e n d a r n e g o p r z o d k a , któremu p r z y p i s u j e się c e c h y boskie, do którego

Upper
Values
Por.

świata.

Nile,

[w:]

of African

składa

Termin

t y m również
African
Poeples,

MacMichael:

się ofiary.

dżuok

jest

Niekiedy
również

chorób. P o r .

Worlds

Studies

G.
in

Njakang

określany

określeniem
Leinhard,

the

Cosmological

zjawisk
The

jest
nie

Shilluk

Ideas

and

e d . D . F o r d e , O x f o r d U n i v . P r e s s 1963, s. 142—163.

„Wiara

w

jedynego

Boga,

będąca

centralnym

ele-

�156

ANNA

MROZEK

dzisiejsza, s y n k r e t y c z n a f o r m a czarnego i s l a m u , u w a r u n k o w a n a s i l n y m i
wpływami t r a d y c y j n y c h wierzeń a n i m i s t y c z n y c h , stoi wciąż jeszcze na
pograniczu między p o l i t e i z m e m a monoteizmem, z przewagą tego p i e r w ­
szego. N i e zmienia to zresztą f a k t u , że i s l a m sudański, j a k cały i s l a m
czarny, jest — w porównaniu ze skostniałymi zasadami i s l a m u o r t o ­
doksyjnego — religią żywą i skomplikowaną, stanowiącą wdzięczny
temat dla w i e l o k i e r u n k o w y c h badań n a u k o w y c h .
PRZYCZYNY

Wspólne

POPULARNOŚCI

elementy

wierzeń

ISLAMU

afrykańskich

W

SUDANIE

i islamu

ludowego

Mahomet, twórca r e l i g i i i s l a m u , powstałej w V I I w., wystąpił ze
s w o i m posłannictwem dopiero w czterdziestym r o k u swego życia i n i g d y
nie uwolnił się w pełni od s t a r y c h elementów wierzeń swoich rodaków.
Ślady d a w n y c h wierzeń, a w niektórych w y p a d k a c h włączanie s t a r y c h
obrzędów do zasad nowej w i a r y monoteistycznej — to p r z e j a w y zrozu­
miałych wahań i niekonsekwencji Mahometa, które znalazły swoje o d ­
bicie w świętej księdze i s l a m u : K o r a n i e . Rezygnując z bardziej w y c z e r ­
pującego omówienia tego zagadnienia, które jest p r o b l e m e m o d d z i e l n y m ,
o g r a n i c z y m y się t y l k o do omówienia niektórych elementów d a w n y c h
wierzeń arabskich występujących w K o r a n i e , które później, w f o r m i e ,
jaką nadał i m islam l u d o w y , przeniknęły również na obszar afrykański.
Najważniejszym elementem politeistycznych, a n a w e t pogańskich
wierzeń Arabów, włączonym do zasad nowej w i a r y , jest k u l t k a m i e n i a
K a a b y w Mekce, sięgający s w y m i k o r z e n i a m i do p r a k t y k fetyszystyczn y c h na t y m o b s z a r z e . Również nowe uzasadnienie tego k u l t u , j a k i e
daje M a h o m e t w K o r a n i e — powiązanie K a a b y z miejscem spoczynku
legendarnego przodka Arabów, I z m a e l e m , jest sprzeczne z s u r o w y m
41

12

meritem

i

dogmatem

islamu,

nie została

w

istocie n i g d y

zaakceptowana

Afrykańczyków wyznających tę religię. I c h k o n c e p c j a B o g a była koncepcją
bezosobowego, beznamiętnego; i c h codzienne życie było u w a r u n k o w a n e
bowe,

określone

d u c h y przodków, o których pośrednictwie

przez
bóstwa

przez

Oso­

i s l a m n i e wspominał.

A k c e p t a c j a A l l a h a j e s t t u nową religią" (op. cit., s. 213).
4 1

Najdawniejszą formą k u l t u religijnego n a o b s z a r z e Hidżazu był k u l t świętych

kamieni —

f e t y s z y . K a m i e n i e t a k i e otaczano świętym kręgiem

(hima), w

znajdowało

się źródło, oaza

obrzędy

religijne:

święte

kamienie,

składano

w

ofierze

itp. T u t a j

zwierzęta

domowe

odbywały

się właściwe

i i c h krwią

smarowano

którym

które całowano i głaskano, a b y w ten sposób spowodować przejście n a siebie siły,
która — j a k sądzono •— t k w i w k a m i e n i u .
4 2

P o r . Koran:

n i e n i e m i ucieczką

„Postawiłem

dom święty

[w

Mekce

—

A . M.], a b y był s c h r o ­

d l a l u d z i ; rzekłem: n i e c h m i e j s c e A b r a h a m a

będzie m i e j s c e m

m o d l i t w y . Z a w a r ł e m p r z y m i e r z e z A b r a h a m e m i I z m a e l e m " ( I I , 1,19).

�ISLAM

157

SUDAÑSKI

zakazem oddawania czci k o m u k o l w i e k poza Alláhem, formułowanym
w i e l o k r o t n i e , w K o r a n i e . W istocie k u l t k a m i e n i a K a a b y włączony w za­
kres p r a k t y k islamistycznych był f o r m a l n i e ustępstwem M a h o m e t a n a
rzecz przyzwyczajeń Arabów, dla których coroczne p i e l g r z y m k i do M e k k i
i związane z t y m obrzędy miały ogromne znaczenie; w p r a k t y c e jednak
ustępstwo to miało znaczenie szersze, ponieważ dawało podstawę d l a
dalszej k o n t y n u a c j i k u l t u przodków wśród Arabów, a w dalszym roz­
w o j u l u d o w y c h wierzeń i s l a m i s t y c z n y c h — do k u l t u grobów świętych
islamu. Obie konsekwencje znalazły pełne odbicie w islamie afrykań­
s k i m , w t y m także sudańskim.
I n n y m elementem s t a r y c h wierzeń arabskich występującym w K o ­
r a n i e jest uznanie poza Alláhem wielości sił d u c h o w y c h , j a k aniołowie,
diabły i dżiny (duchy rozsiane w przyrodzie) . Co p r a w d a K o r a n p o d ­
kreśla jedność i wyłączność Boga oraz służebność i znikomość wszelkich
bytów d u c h o w y c h w obliczu A l l a h a na równi z człowiekiem . A l e samo
stwierdzenie i c h istnienia ożywiało w w i e k a c h późniejszych fantazję
ludową dostrzegającą dżiny w całym otaczającym l u d z i świecie, co
prowadziło do p r z y p i s y w a n i a i m różnorodnych cech i czynności. A n i o ­
łowie, dżiny i diabły, o których w i e l o k r o t n i e jest m o w a na stronach
K o r a n u , a p o t e m w zbiorach t r a d y c j i muzułmańskiej, stanowią świetną
pożywkę d l a t r a d y c y j n y c h duchów d o b r y c h i złych na gruncie afrykań­
s k i m . T a m też, od c h w i l i przyjęcia i s l a m u , d u c h y t r a d y c y j n e łączone są
l u b utożsamiane z d u c h a m i i s l a m i s t y c z n y m i .
i S

44

Wreszcie trzeci element t r a d y c y j n y c h wierzeń Arabów występujący
w K o r a n i e , a p o t e m występujący w islamie l u d o w y m , wyszedł na p r z e ­
c i w obyczajom i w i e r z e n i o m Afrykańczyków przejmujących i s l a m . T y m
ważnym elementem są występujące w K o r a n i e ślady m a g i i i czarów.
W p r a w d z i e i s l a m klasyczny nigdzie nie formułuje swego poparcia d l a
p r a k t y k magicznych i czarów: f o r m a l n i e rzecz biorąc podważałoby to
wszechmoc i wszechdziałanie j e d y n e j siły a k t y w n e j A l l a h a ; ale sam
K o r a n zawiera sformułowania przypominające te p r a k t y k i , nigdzie
4 S

4 3

P o r . Koran:

„Powiedz

Mahomecie,

że przyszła

do

ciebie

wiadomość

przez

d u c h a [Anioła G a b r i e l a , zajmującego

pozycję nadrzędną wśród aniołów — A . M.],

że

wiele

cudownego

w

Allaha

dżinów,

słysząc

czytanie

i n i e będziemy n i k o g o

Koranu

z n i m porównywać"

zawołało:

uwierzyliśmy

( L X X I I , II); „Ile je,st dusz,

t y l e jest aniołów stróżów" ( L X X X V , 4); „Szatani p o d d a n i

są jego [chodzi o S a l o ­

m o n a — A . M.] w o l i " ( X X X V I I I , 35).
4 4

są

Por. K o r a n

jego

[Allaha]

o najdoskonalszych
gońcami..."

stworzeniach

(XXXV,

4);

Allaha-aniołach:

„...aniołowie

drżą

w

„...

jego

aniołowie
obecności"

( X I I I , 14).
4 5

przez

P o r . l i c z n e zaklęcia M a h o m e t a
Arabów:

w K o r a n i e n a siły p r z y r o d y , niegdyś czczone

„Przysięgam n a słońce i jego świecące

za n i m postępujący"

się p r o m i e n i e ,

n a księżyc

( X C I , 1—2); oraz ślady czarów: „ M ó w M a h o m e c i e !

Uciekam

�158

ANNA

MROZEK

natomiast nie k w e s t i o n u j e się i c h skuteczności, nigdzie też nie potępia
się i c h wyraźnie. Świadectwem dalszego stosowania t y c h p r a k t y k
w okresie r o z k w i t u i s l a m u są zbiory t r a d y c j i , a pełny rozwój specy­
f i c z n y c h f o r m m a g i i islamistycznej d a t u j e się od c h w i l i r o z w o j u k i e ­
r u n k u sufistycznego.
Jak już wspominaliśmy poprzednio, j e d n y m z p o d s t a w o w y c h ele­
mentów p r a k t y k suficznych było dhikr, to jest w i e l o k r o t n e , monotonne
powtarzanie pięknych i m i o n A l l a h a , aż do wpadnięcia w t r a n s i osiąg­
nięcia mistycznej u n i i z Bogiem. W islamie l u d o w y m p r a k t y k a d h i k r
nabrała znaczenia szerszego, b l i s k o spokrewnionego z przedmuzułmańs k i m i p r a k t y k a m i m a g i c z n y m i . A t r y b u t y boskie, w i e l o k r o t n i e p o w t a ­
rzane w dhikr, nabierają zwolna cech wartości samoistnych; określa się
j e 'ism al-azam, to jest słowami o b d a r z o n y m i mocą, i sądzi się, że mają
one moc zniewalania duchów. Dochodzą t u do głosu dawne e l e m e n t y
m a g i i słowa i i m i e n i a , które do dzisiaj odgrywają ważną rolę na gruncie
afrykańskim . W arabskiej m a g i i islamistycznej głównego znaczenia
nabierało imię A l l a h a , które zwolna stawało się e k w i w a l e n t e m wszech­
mocy Boga. Wobec w i e l u pięknych i m i o n A l l a h a najwyższą moc p r z y ­
p i s y w a n o nienazwanemu, najwyższemu i m i e n i u Boga, które utoż­
samiane było z jego istotą. I tak, jeden z uznanych autorytetów muzuł­
mańskich nie t y l k o w zakresie p r a k t y k magicznych, ale również
w kwestiach w i a r y — a l - B u n i — stwierdza, co następuje: „Byłem sam
i zobaczyłem wówczas obraz, którym było koło zawarte w d r u g i m k o l e ;
był to obraz m a j e s t a t u A l l a h a ; było t o najwyższe jego i m i ę " . Krąg
Buni'ego miał być s k u t e c z n y m a m u l e t e m p r z e c i w k o w s z e l k i m chorobom
i nieszczęściom.
46

47

4 8

A m u l e t y , dość powszechnie używane przez Arabów, składają się
najczęściej z różnych pięknych i m i o n A l l a h a , na przykład: al jard (sa­
m o t n y ) , dżabbar (silny). Występują one pojedynczo l u b łącznie, w p e w -

się pod obronę P a n a J u t r z e n k i , wystrzegając się złośliwości n i e d o b r y c h stworzeń,
n o c n y c h p r z y p a d k ó w i nieszczęść, które spotykają r o d z a j l u d z k i oraz czarów b a b s ­
k i c h i zawiązanych w ę z ł ó w " ( С Х Ш , 1—4); „ M ó w M a h o m e c i e : ufność pokładam
w P a n u Ludów... strzegąc się, napaści złych d u c h ó w " ( C X I V , 1—6)./
L e g e n d a z a w a r t a w t r a d y c j i głosi, że d w a anioły: H a r u t i M a r u t , nauczyły
się m a g i i i przekazały swoją wiedzę l u d z i o m . T a w i e d z a m a być podstawą m a g i i
a r a b s k i e j . Podobną rolę spełniać miały dżiny. P o r . Sayed
Idris
Shah,
Oriental
Magic, N e w Y o r k 1957, s. 77.
4 6

4 7

N a przykład wśród p l e m i e n i a D i n k a z południowej części S u d a n u sporządza

się p o d o b i z n y bóstw l u b duchów, p r z y c z y m t e ostatnie n i e mają m o c y

działania

D a s Doppelte

Gesicht

t a k długo, j a k długo n i e zostaną n a z w a n e . P o r . G .
des Sudan,
4 S

berei,

H.

Bonn,

W i e s b a d e n 1961, s. 182,
A.

Winkler,

Siegel

B e r l i n — L e i p z i g 1930, s. 45.

und Charaktere

in der

Muhammedanischer

Zau-

�ISLAM

159

SUDAŃSKI

n y m określonym zestawie i o d p o w i e d n i m układzie. Często też a m u l e t y
zawierają zapis jakiegoś f r a g m e n t u K o r a n u .
A m u l e t y są o s t a t n i m o g n i w e m zamykającym omawiane przez nas
podobieństwo między p o p u l a r n y m islamem a r a b s k i m a islamem czar­
n y m . Zapewne zbieżności t y c h p r z y bardziej szczegółowym o m a w i a n i u
tego p r o b l e m u byłoby znacznie więcej. A l e już na podstawie tego, co
powiedziano, można mieć wątpliwości, czy istnieje podstawa do akcen­
towania s p e c y f i k i i s l a m u czarnej A f r y k i w porównaniu z p o p u l a r n y m
i s l a m e m a r a b s k i m . Otóż naszym zdaniem specyfika taka istnieje. Przede
w s z y s t k i m p r a k t y k i magiczne i s l a m u arabskiego, rozbudowane w opar­
c i u o niekonsekwencje samego K o r a n u , nie stanowią — w przeciwień­
stwie do czarnego i s l a m u — głównej domeny w i a r y , lecz są j e j m a r g i ­
nesem, n u r t e m ubocznym, podobnie j a k sufizm. Podstawowe rzesze
arabskich wyznawców i s l a m u związane są ściśle z o r t o d o k s y j n y m n u r ­
t e m tej r e l i g i i , co znajduje swoje odbicie w podporządkowaniu się cen­
t r a l n e m u k i e r o w n i c t w u r e l i g i j n e m u (do 1924 r. k a l i f o w i , a po u p a d k u
tej i n s t y t u c j i W i e l k i e m u S z e r y f o w i M e k k i l u b orzeczeniom miejscowego
zgromadzenia 'ulemów), t a k w zakresie d o g m a t y k i , j a k i u j e d n o l i c o n y c h
t u p r a k t y k r e l i g i j n y c h . Dochodzące do głosu odchylenia od prawideł
powszechnie akceptowanych, na przykład wśród reprezentantów sufiz­
m u , nie miały t u n i g d y c h a r a k t e r u masowego, j a k w Sudanie; zresztą
i t e n k i e r u n e k , poważnie spłycony od czasu a t a k u al-Ghazali'ego, w y ­
stępuje w większości wypadków na zasadzie pełnego podporządkowania
kierunkom ortodoksyjnym.
4 9

W porównaniu z islamem sudańskim k u l t świętych w obrębie p o p u l a r ­
nego i s l a m u arabskiego nie nabrał również n i g d y cech powszechności, a n i
też nie podważył w zasadniczy sposób jedyności czy wyłączności A l l a h a .
0 ile w odniesieniu do i s l a m u sudańskiego można z p e w n y m w a h a n i e m
sformułować wniosek, iż k u l t dla przywódców ugrupowań przesłonił l u b
zastąpił k u l t jedynego Boga, o t y l e w p o p u l a r n y m islamie a r a b s k i m za­
równo k u l t świętych — przejawiający się zresztą głównie w k u l c i e g r o ­
bów świętych — j a k i r o z b u d o w a n y t u k u l t p r o r o k a Mahometa, łączony
jest z wszechmocą i absolutyzmem Boga. Baraka,
łączone ze świętymi,
jest t u bliższe bezpośredniemu znaczeniu tego słowa: błogosławieństwo,
1 udzielane jest przez A l l a h a t y m l u d z i o m , których sam w y b i e r a . Baraka
na gruncie a r a b s k i m nie nabrało więc c h a r a k t e r u siły niezależnej, a u t o­
matycznie dziedziczonej przez pokrewieństwo l u b k o n t a k t mechaniczny,
lecz było siłą ściśle związaną z Alláhem i przez niego warunkowaną.

49

Por. F . R.

Earp:

„Tam, gdzie

n i e może być d o k t r y n y o r t o d o k s y j n e j "
Society,

s. 87).

nie m a centralnego
(Greek

Religion,

[w:]

autorytetu
Religion

religijnego,
Culture

and

�ANNA

160

MROZEK

Z n a m i e n n y jest również fakt, iż w przeciwieństwie do i s l a m u sudańskiego
M a h o m e t , który na gruncie a r a b s k i m także nabiera cech pośrednika mię­
dzy B o g i e m a człowiekiem ( w b r e w poglądom samego Mahometa w y r a ­
żonym w Koranie), czczony jest n i e ze względu na własne cechy świę­
tości, lecz ze względu na znamiona świętości udzielone m u przez A l l a h a .
N a w e t najbardziej r a d y k a l n i prezdstawiciele s u f i z m u m n i e m a l i , iż osią­
gnęli stan duchowej jedności nie z M a h o m e t e m , lecz Alláhem.
Z n a m i e n i e m s p e c y f i k i czarnego i s l a m u afrykańskiego są również o d ­
mienne cechy r e f o r m a t o r s k i c h ruchów w okresie nowożytnym na terenie
afrykańskim i a r a b s k i m . W t e j mierze w y s t a r c z y porównać r u c h w a h h a b i c k i , powstały w X V I I I w . w A r a b i i Saudyjskiej oraz rozwijający się
w p e w n y m sensie pod jego wpływem r u c h mahdystów w Sudanie.
I pierwszy, i d r u g i k i e r u n e k postulował nawrót do źródeł i s l a m u , o d r z u ­
cenie wszelkich późniejszych nawarstwień t a k ideologicznych, j a k
i w dziedzinie postępu materialnego: w w y n i k u tego przywódcy o b u t y c h
ruchów o d n o w y p o s t u l o w a l i s k r a j n y p u r y t a n i z m , a w sensie ideologicz­
n y m przywrócenie b l a s k u d a w n y m zasadom i s l a m u , p o s t u l o w a n y m przez
Mahometa. A l e w a h h a b i t y z m poprzestał na w y m i e n i o n y c h wyżej p o s t u ­
latach, przenosząc główny akcent na k u l t s t a r y c h autorytetów, podczas
k i e d y M a h d i podniósł znaczenie swego posłannictwa do r a n g i oczekiwa­
nego w y b a w i c i e l a — Mahdi'ego, a porównując się z p r o r o k i e m M a h o m e ­
t e m stworzył podstawę d l a k u l t u własnej osoby, zmieniając w t y m celu
n a w e t szahadą, t j . wyznanie w i a r y , dodając do t r a d y c y j n e j formułki:
„ N i e m a Boga n a d A l l a h a , a M a h o m e t jest jego p r o r o k i e m " następujący
dodatek: „a M u h a m m a d A h m a d i b n ' A b d A l l a c h jest M a h d i m A l l a h a " .
O m a w i a n e wyżej podobieństwa i różnice między p o p u l a r n y m isla­
m e m a r a b s k i m a i s l a m e m c z a r n y m nie wyczerpują oczywiście tego za­
gadnienia. Pobieżne i c h omówienie stwarza również niebezpieczeństwo
zbytniego uproszczenia n i e z w y k l e s k o m p l i k o w a n e j s t r u k t u r y i s l a m u t a k
arabskiego, j a k i afrykańskiego. N i e m n i e j przytoczone wyżej przykłady
stwarzają w p e w n y m sensie podstawę do wysunięcia tezy, iż właśnie
islam — dzięki swej z pozoru prostej, a jednocześnie złożonej i giętkiej
s t r u k t u r z e — jest religią bliższą Afrykańczykom niż chrześcijaństwo. T e n
p r o b l e m stanowić będzie p r z e d m i o t dalszych rozważań.
Islam

a chrześcijaństwo

w

Afryce

Znaczny wzrost l i c z b y wyznawców i s l a m u na gruncie afrykańskim
zaczyna się o d e r y k o l o n i a l n e j i p r z y b i e r a wciąż na sile w okresie p o k o l o n i a l n y m . P r z y c z y n y tego zjawiska są dość złożone. Do najczęściej w y ­
m i e n i a n y c h w l i t e r a t u r z e specjalistycznej należą p r z e m i a n y socjalno-ekonomiczne, j a k i e zachodzą na k o n t y n e n c i e afrykańskim począwszy od prze-

�ISLAM

161

SUĎANSKI

łomu w X I X / X X , t j . początków panowania kolonialnego. Oto j a k f o r m u ­
łuje t e n pogląd I . M . L e w i s : " W okresie p r z e m i a n socjalnych, przemiesz­
czania się szczepów, postępu ekonomicznego i w a l k p o l i t y c z n y c h , a nade
wszystko liczniejszych i bezpieczniejszych szlaków h a n d l o w y c h — i s l a m
rozprzestrzeniał się szybciej niż k i e d y k o l w i e k " . T e n pogląd formułowa­
n y w i e l o k r o t n i e w różnym układzie w i n n y c h p u b l i k a c j a c h specjalistycz­
n y c h jest niewątpliwie t r a f n y , chociaż nie precyzuje naszym zdaniem
nowej s y t u a c j i Afrykańczyków w obliczu poważnego zachwiania się sta­
r y c h wartości p l e m i e n n y c h w zetknięciu z nową, nie znaną dotąd c y w i l i ­
zacją zachodnioeuropejską. W wierzeniach a n i m i s t y c z n y c h religia nie
jest oddzielona od życia, od codziennych przyzwyczajeń i prac, p r z e c i w ­
nie: jest przez nie uzasadniana. W życiu społecznym animistów b r a k jest
oddzielenia tego, co święte, od tego, co laickie. Dopiero okres k o l o n i a l n y
wprowadził na t e n obszar pierwsze f u n k c j e i t e c h n i k i zdesakralizowane.
Wywołało to n a t u r a l n y wstrząs w świadomości Arfykańczyków, rodziło
wątpliwości w skuteczność i c h dotychczasowych p r a k t y k i zabiegów m a ­
gicznych. Wątpliwości te były t y m większe, iż dotychczasowi przywódcy
szczepów i czarownicy, będący dotąd najwyższymi a u t o r y t e t a m i d l a A f r y ­
kańczyka członka szczepu, t r a c i l i swą nadrzędną pozycję pod wpływem
ingerencji władz c e n t r a l n y c h . T e n stan niepewności, b r a k przekonania
o skuteczności ochrony dotychczasowych bóstw, prowadził Afrykańczy­
ków do poszukiwania nowego bóstwa o zasięgu szerszym, p o n a d p l e m i e n n y m . W t y m w y p a d k u wychodziły i m naprzeciw i s l a m i chrześcijaństwo
z koncepcją jedynego, uniwersalnego Boga.
Większa popularność i s l a m u w porównaniu z chrześcijaństwem w y ­
n i k a z tego, że i s l a m jest bliższy Arfykańczykom, nie b u r z y i c h d o t y c h ­
czasowych przyzwyczajeń, lecz nadaje i m n o w y sens. D l a Afrykańczyka
chrześcijaństwo jest religią sformalizowaną i zinstytucjonalizowaną, do­
gmatyczną i pozbawioną giętkości; opiera się ono na małżeństwie m o n o g a m i c z n y m , występuje p r z e c i w k o fetyszom p l e m i e n n y m , laicyzuje w i e l e
dziedzin r e g u l o w a n y c h dotychczas przez religię i rozróżnia a u t o r y t e t y
świeckie i r e l i g i j n e . W przeciwieństwie do chrześcijaństwa islam, podob­
nie j a k t r a d y c y j n e religie afrykańskie, nie odróżnia elementów l a i c k i c h
od r e l i g i j n y c h : obejmuje o n wszystkie dziedziny życia w i e r n y c h . I s l a m
nie w y m a g a uczenia się długich tekstów k a t e c h i z m u a n i i n s t y t u c j i k a t e ­
chetów: jest o n p r o s t y i n i e s k o m p l i k o w a n y . D l a przyjęcia nowej w i a r y
wystarcza krótkie wyznanie w i a r y i k i l k a u m o w n y c h gestów. Wreszcie
wielowarstwowość i giętkość i s l a m u pozwala na łączenie zasad tej r e l i g i i
z m i e j s c o w y m i k u l t a m i , w c z y m niebagatelną rolę o d g r y w a akceptacja
małżeństw poligamicznych. I n n y m znamieniem giętkości i s l a m u jest łat50

L e w i s ,

I n t r o d u c t i o n , s. 81.

11 — E t n o g r a f i a P o l s k a t . ХШ/2

�162

A N N A

M R O Z E K

wość, z jaką akceptuje on, a p r z y n a j m n i e j toleruje, światopogląd i oby­
czaje Afrykańczyków, i c h poczucie b l i s k i e j więzi z w i e l o m a p r z o d k a m i
i k r e w n y m i , zarówno żywymi, j a k i zmarłymi. Ponieważ w i e l u m i s j o n a ­
r z y chrześcijańskich odmawia akceptacji ceremonii miejscowych, islam
zyskuje p r i o r y t e t .
Wreszcie jeszcze jeden element sprzyjający rozszerzaniu się i s l a m u na
gruncie afrykańskim zasługuje na uwagę: ranga i pozycja i s l a m u . Jest
ona równie wysoka w oczach Afrykańczyka, j a k chrześcijaństwo. Jest
religią monoteistyczną i uniwersalną o zasięgu nie m n i e j s z y m niż chrześcjaństwo; jest religią piśmienną, to jest opartą na świętej księdze, co
również podnosi a u t o r y t e t tej r e l i g i i . Ponadto i s l a m w okresie narasta­
nia ruchów narodowowyzwoleńczych stanowił i c h ważną podporę ideolo­
giczną. Oparcie się na islamie wynikało nie t y l k o z f a k t u różnic i r y w a ­
l i z a c j i istniejącej od wieków między cywilizacją zachodu a cywilizacją
opartą na islamie — co t e m u ostatniemu nadawało specyficzny sens
w walce p r z e c i w k o k o l o n i a l i z m o w i — ale również z tego, że i s l a m czarny
zawiera także elementy k u l t u r y rdzennie afrykańskiej, które teraz,
w obudowie islamistycznej, przeciwstawiane były E u r o p e j c z y k o m na
p l a t f o r m i e t a k religijno-ideologicznej, j a k i p o l i t y c z n e j . Właśnie okres
narastania w a l k a n t y k o l o n i a l n y c h w A f r y c e sprzyjał rozszerzaniu się
i pogłębianiu wpływów i s l a m u n a t y m obszarze: hasłom panafrykańs k i m towarzyszyły często hasła p a n i s l a m i z m u . Popularność i s l a m u nie
zmniejszyła się również o d m o m e n t u uzyskania niepodległości przez
młode państwa afrykańskie, j a k k o l w i e k zasięg i f o r m y i s l a m u podlegają
dość poważnemu zróżnicowaniu.
5 1

52

W Sudanie powiązanie ruchów narodowowyzwoleńczych z i s l a m e m
było t y m silniejsze, że pamięć o zwycięskich w a l k a c h Mahdi'ego była t u
ciągle żywa. Świadectwem tego powiązania są między i n n y m i działające
na t y m terenie p a r t i e polityczne, powstałe na bazie istniejących t u , waż­
niejszych ugrupowań r e l i g i j n y c h . Odnosi się t o j e d n a k wyłącznie do
północnej części Sudanu, akcentującej silnie swój związek z islamem,
5 S

5 1

W e d ł u g świadectwa

I . M. L e w i s a n a w i e l u

obszarach A f r y k i

Koran

się dużym s z a c u n k i e m i j e s t tą księgą, n a którą Afrykańczycy składają
przysięgę

w

sądzie:

„Kiedy

Afrykańczykom

—

n i e będącym

cieszy

najchętniej

muzułmanami

—

d a w a n o do w y b o r u : K o r a n , Biblię lub w ł a s n y f e t y s z j a k o podstawę złożenia p r z y ­
sięgi n a prawdomówność, w y b i e r a l i najchętniej K o r a n " , tamże.
5 2

su —

T r a d y c y j n e hasło i s l a m u : dżihad (święta w o j n a ) nabrało t e r a z nowego s e n ­
walki

przeciwko

kolonializmowi

i neokolonializmowi.

Dar al-islam

i s l a m u ) to o b s z a r s u w e r e n n y c h państw i s l a m u , a D a r a l - h a r b
się o b s z a r e m w a l k z k o l o n i a l i z m e m . P o r . L e w i s ,
5 3

Powstałe

w

1943 p a r t i e :

Asziqqa'

(Bracia

(obszar

(obszar

walki)

Rodacy)

oraz

'Umma

(Gmina,

Z g r o m a d z e n i e w i e r n y c h ) , wyrosły w S u d a n i e n a b a z i e dwóch najważniejszych
powań r e l i g i j n y c h : p i e r w s z e

staje

op. cit., s. 89.

K h a t m i j j a lub Mirghanijja,

drugie

Mahdystów.

ugru­

�I S L A M

S U D A Ń S K I

163

a w r a z z n i m przynależność do świata arabskiego. Południowa część S u ­
d a n u w przeważającej mierze animistyczna, przeciwstawia się d o m i n a c j i
Północy, a w ślad za t y m również wpływom i s l a m u . Pomijając zagadnie­
nie różnic i k o n f l i k t u między północną a południową częścią Sudanu, nie
wchodzące w zakres niniejszego artykułu, p r a g n i e m y na zakończenie za­
jąć się po krotce p e r s p e k t y w a m i i s l a m u sudańskiego.
PERSPEKTYWY

ISLAMU

SUDAŃSKIEGO

Mówiąc o p e r s p e k t y w a c h i s l a m u sudańskiego p r a g n i e m y się zastrzec,
iż możliwości sformułowania u d o k u m e n t o w a n y c h wniosków w tej mierze
są nader ograniczone. W y n i k a to nie t y l k o z f a k t u , że wszystkie młode
państwa afrykańskie są wciąż jeszcze n a etapie b u d o w y podstaw n i e p o d ­
ległego b y t u , t a k w sferze e k o n o m i k i , j a k i ideologii, ale również z tego,
że Sudan posiada dodatkowe p r o b l e m y w zakresie p o l i t y k i wewnętrznej,
co sprawia, że informacje nasze o współczesnych przemianach i przeobra­
żeniach w t y m k r a j u są znikome. Poniższe rozważania na temat perspek­
t y w i s l a m u sudańskiego będą więc z konieczności ogólne i niekompletne,
oparte wyłącznie na teoretycznej znajomości p r z e d m i o t u .
I s l a m sudański zajmuje dość szczególną pozycję w A f r y c e , ponieważ
stoi na pograniczu między islamem a r a b s k i m a afrykańskim. W p r z e c i ­
wieństwie do większości przywódców r e l i g i j n y c h czarnego i s l a m u akcen­
tujących swą przynależność do świata afrykańskiego, przywódcy r e l i g i j ­
n i S u d a n u podkreślają z dumą swoje arabskie pochodzenie. Czy w świetle
tego można upatrywać p e r s p e k t y w y i s l a m u sudańskiego w s t o p n i o w y m
oczyszczaniu tego ostatniego od nawarstwień afrykańskich? Raczej nie.
Przede w s z y s t k i m t e r m i n „ A r a b " w Sudanie nie koniecznie określa j e d ­
nostkę mogącą udokumentować swoje arabskie pochodzenie. J a k s t w i e r ­
dza J . S. T r i m i n g h a m : „Termin A r a b , będący określeniem przynależnoś­
ci etnicznej, jest w Sudanie złudny. W i e l u Nubijczyków i Bedża, którzy
określają siebie A r a b a m i , t a k samo zresztą j a k szczepy czysto negroidalne
(np. Fung), nie mają do tego większych podstaw. A r a b e m dzisiaj może
być określany często Afrykańczyk, n i e mający śladów pochodzenia a r a b ­
skiego" . Jeśli więc nie m a podstaw do przyjęcia etnicznej przynależności
północnego Sudanu j a k o całości do świata arabskiego, to wydaje się, iż
poczucie wspólnoty t e j części ludności Sudanu ze światem a r a b s k i m
może stanowić podstawę do dalszych przeobrażeń i s l a m u sudańskiego
w sensie jego przybliżenia do klasycznych wzorów arabskich. Pogląd
ten formułuje niebezpośriednio J . S. T r i m i n g h a m , który, określając liczbę
arabskiej ludności napływowej na obszar S u d a n u na około 5 — 1 0 % ogółu
54

5 4

T r i m i n g h a m ,

op. cit., s. 16.

�164

A N N A

M R O Z E K

ludności północnego Sudanu stwierdza, iż: „ich oddziaływanie k u l t u r a l n e
wywarło t a k s i l n y wpływ przekształcający na ludność miejscową, że moż­
na mówić o udziale 2 5 — 5 0 % czynnika semickiego wśród ludności sudańs k i e j " . Przede w s z y s t k i m arabska ludność napływowa nie wywierała
z b y t w i e l k i e g o wpływu k u l t u r a l n e g o , a nawet religijnego na ludność S u ­
d a n u z tej prostej przyczyny, że j e j poziom k u l t u r a l n y nie różnił się
zbytnio o d poziomu k u l t u r y miejscowej, czego najlepszym dowodem było
częste przejmowanie obyczajów miejscowych przez przybyszów arabskich.
Wspomina o t y m zresztą również c y t o w a n y wyżej autor w i n n y m miejscu
swej książki . W p r a w d z i e rozprzestrzeniający się t u i s l a m wywarł nie­
wątpliwie duży wpływ na ludność Sudanu, ale proces t e n dokonywał się
za pośrednictwem propagatorów i m i s j o n a r z y r e l i g i j n y c h , a n i e całej
arabskiej ludności napływowej. A l e nawet szczytowy m o m e n t w z r o s t u
r a n g i i s l a m u w Sudanie, przejawiający się w s t w o r z e n i u państwa muzuł­
mańskiego kierowanego przez Mahdi'ego, nie wytworzył poczucia wspól­
n o t y narodowej nawet wśród g r u p arabskich .
55

56

37

Usilne podkreślanie arabskiego pochodzenia przez niektóre g r u p y l u d ­
ności północnego S u d a n u m a j e d n a k swój głęboki sens, chociaż leży on
poza sferą poczucia wspólnoty narodowej czy etnicznej. A r a b s k i e pocho­
dzenie torowało drogę do władzy p o l i t y c z n e j , arabska k r e w znamionowała
arystokrację zwłaszcza w Sudanie, gdzie w i e l o w i e k o w y wpływ i nacisk
muzułmańskiego E g i p t u sprawiał, że pojęcia arabskości i i s l a m u były
s y n o n i m a m i władzy. A u t o r y t e t pierwszych przywódców r e l i g i j n y c h ,
twórców sudańskich tariqa, b u d o w a n y był właśnie na t y c h podstawach.
Dziedziczna władza przywódców tariqa umacniała panowanie rodzin, w y ­
prowadzających swe pochodzenie od potomków l u b k r e w n y c h Mahometa.
Rzeczywiste l u b domniemane arabskie pochodzenie poszczególnych
r o d z i n l u b g r u p p l e m i e n n y c h Sudanu odegrało raz jeszcze pozytywną r o ­
lę w okresie narastania w a l k narodowowyzwoleńczych na t y m obszarze.
Wówczas w z o r y i idee napływające do Sudanu z E g i p t u — podobnie j a k
w czasach Mahdi'ego — jednoczyły Arabów pod sztandarem wspólnej
w a l k i , mającej c h a r a k t e r świętej w o j n y . Tendencje te były t y m s i l n i e j ­
sze, że p r z y n a j m n i e j jedno z ważniejszych ugrupowań p o l i t y c z n y c h tego
okresu, p a r t i a Asziqq'a,
głosiło hasło u n i i z E g i p t e m . W miarę zbliżania
się m o m e n t u uzyskania niepodległości przez Sudan hasło u n i i z E g i p t e m

55

Tamże, s. 17.

56

Tamże, s. 7.

" T r i m i n g h a m :
narodowej.

„Arabowie

N i e współdziałali

w

Sudanie

oni n i g d y

poza

n i e posiadają

powstaniem

poczucia

Mahdystów.

wspólnoty
Jakkolwiek

wydają się jednością n a z a s a d z i e używania wspólnego języka, n i e łączy i c h wspólna
troska

o dobro k r a j u , c z y choćby

(op. cit., s. 18).

tylko

wspólne

dobro p o k r e w n y c h

sobie

grup"

�ISLAM

165

SUDAÑSKI

stawało się coraz m n i e j popularne, a dawne rozróżnienie A r a b — A f r y ­
kańczyk, akcentowane przez t y c h pierwszych m i m o częstego b r a k u róż­
nic antropologicznych „obu" t y c h ras, nabrało nowego sensu po połącze­
n i u oddzielonych dotąd części Sudanu: północy i południa. Dążność do
supremacji politycznej, k u l t u r a l n e j , a także r e l i g i j n e j „arabskiej" Pół­
nocy w stosunku do Południa Sudanu, p r z y zadawnionej niechęci tego
ostatniego do Arabów, starannie pielęgnowanej przez Anglików, dopro­
wadziło do s y t u a c j i k o n f l i k t o w e j .
O m a w i a n y t u dość szeroko p r o b l e m arabskości północnej części S u ­
danu jest dość i s t o t n y w k w e s t i i p e r s p e k t y w i s l a m u sudańskiego, w y ­
w i e r a b o w i e m i s t o t n y wpływ na kształt i s l a m u w t y m k r a j u w c h w i l i
o b e c n e j , a może mieć także wpływ na strukturę i s l a m u sudańskiego
w przyszłości.
Według zgodnych o p i n i i w i e l u różnych opracowań n a u k o w y c h , współ­
czesny i s l a m afrykański poddany jest oddziaływaniu trzech różnych t e n ­
dencji: m o d e r n i z m u zachodniego, t r a d y c j o n a l i z m u afrykańskiego i r e f o r m i z m u arabskiego. Na obszarze Sudanu układ t y c h trzech tendencji jest
dość szczególny. T a k silnie eksponowane arabskie pochodzenie niektórych
g r u p ludności północnego Sudanu, sugerowałoby szerokie nawiązywanie
do ostatniej tendencji na t y m obszarze. J a k już jednak wspominaliśmy
wcześniej, A r a b o w i e są t u t a k silnie z i n t e g r o w a n i z ludnością autochto­
niczną, że często z a t r a c i l i już cechy odrębności rasowej.
58

A r a b o w i e , a raczej Sudańczycy wyprowadzający swe pochodzenie od
Arabów, dzięki swej od wieków u p r z y w i l e j o w a n e j pozycji zajmują cen­
t r a l n e miejsce w rządach R e p u b l i k i Sudańskiej, ale także stanowią t r z o n
k i e r o w n i c t w a ugrupowań r e l i g i j n y c h . Ponieważ zasięg i c h władzy i auto­
r y t e t u zależy od popularności wśród członków tariqa, którym kierują,
w i c h własnym interesie leży zachowanie t r a d y c y j n y c h , a więc w isto­
cie afrykańskich f o r m wierzeń islamistycznych.
Reprezentantami r e f o r m i z m u arabskiego są na gruncie Sudanu absol­
w e n c i współczesnych szkół islamistycznych, często arabskich. Reprezen­
tują o n i j e d n a k raczej stanowisko ortodoksyjne nie modernistyczne w za­
kresie i s l a m u , a głównym obiektem i c h a t a k u są właśnie faki. A r a b s k i
n u r t i s l a m u , a w szczególności ortodoksyjne zasady tej r e l i g i i , mogą w y ­
wrzeć pewien wpływ na centralne władze ugrupowań r e l i g i j n y c h współ-

58

Z a o s t r z e n i e k o n f l i k t u między północą a południem S u d a n u , ale także w y ł o ­

n i e n i e się różnic
arabskimi

n a obszarze

a arabskimi

północnej

części tego k r a j u między

religij­

n y c h — niegdyś postępowe — uwsteczniły się. W

1956 r. k o a l i c j a ' U m m a

i Khat-

mijja

obecnym

pierwszy

laicki

rząd

Sudanu.

oparte

szczepami n i e -

na ugrupowaniach

utrąciła

spowodowało, iż p a r t i e

W

rządzie

Mah'dzubi'ego

p a r t i e te zajmują dość ważną pozycję, a r e z u l t a t e m i c h n a c i s k u była m i n . d e l e g a ­
lizacja Komunistycznej Partii Sudanu.

�166

ANNA

MROZEK

działających w rządzie Sudanu; nie sądzimy jednak, aby zyskały one
akceptację podstawowej ludności S u d a n u , związanej ściśle z r o d z i m y m i
t r a d y c j a m i afrykańskimi, d l a których zasady islamu są często t y l k o zew­
nętrzną obudową. Z t y c h względów sądzimy, że w islamie sudańskim
najważniejszą rolę odgrywać będzie jeszcze w najbliższym czasie t r a d y ­
c j o n a l i z m afrykański, n a w e t p r z y postępującej arabizacji i islamizacji
dotąd animistycznej ludności zachodniej i wschodniej części Sudanu pół­
nocnego, ponieważ oznacza to podkładanie pod szyld i s l a m u w i e l u obrzę­
dów i p r a k t y k t r a d y c y j n y c h ludności przejmującej islam, a co za t y m
idzie obniżenie ogólnego poziomu i s l a m u sudańskiego w porównaniu z k l a ­
s y c z n y m i zasadami tej r e l i g i i . Proces dalszej a f r y k a n i z a c j i i s l a m u sudań­
skiego może także ulec pogłębieniu w w y p a d k u p r z e j m o w a n i a zasad tej
r e l i g i i przez przybyszów z Południa, napływających do północnej części
Sudanu w p o s z u k i w a n i u pracy.
Pomijając j e d n a k te p e r s p e k t y w y i bazując t y l k o na obecnej f o r m i e
islamu sudańskiego, nie podzielamy poglądu I . M . Lewisa, że „współ­
czesny s y n k r e t y z m i s l a m u afrykańskiego jest etapem przejściowym [...]
po którym m u s i dojść do oczyszczenia t e j r e l i g i i " . Możliwość w y k r y s t a ­
lizowania się czystych f o r m i s l a m u na terenie Sudanu, po k i l k u w i e k o w e j
działalności b r a c t w mistycyzujących j a k o j e d y n y c h propagatorów myśli
islamistycznej, p r z y stałym nacisku t r a d y c y j n y c h wierzeń afrykańskich,
jest raczej n i e w i e l k a . To p r a w d a , że wartość r e l i g i i i k u l t u r y , jaką niesie
islam d l a współczesnego życia, jest na gruncie Sudanu raczej znikoma.
Wśród w i e l u argumentów przytaczanych przez autorów opracowań do­
tyczących tego zagadnienia na p l a n p i e r w s z y w y b i j a się b r a k e f e k t y w ­
ności ugrupowań i s l a m i s t y c z n y c h S u d a n u w t w o r z e n i u p r o g r a m u życia
politycznego, a w szczególności ekonomicznego, niepodległego już pań­
stwa . W t y m w y p a d k u znacznie więcej do powiedzenia miały państwa
arabskie o wyższym poziomie nauczania islamistycznego, gdzie rodzące
się prądy modernistyczne, a n a w e t reformistyczne wychodziły na prze­
c i w w y m o g o m współczesności. Sudańskie tariqa bazowały i bazują na
e m o c j o n a l n y m kontakcie w i e r n y c h z religią, a dominujący k u l t świętych
wyłącza aktywność czy inicjatywę i c h czcicieli. N e g a t y w n a ocena w a r ­
tości ideologicznych i s l a m u na gruncie A f r y k i w aspekcie j e j przystoso­
w a n i a do wymogów współczesności p r o w a d z i n i e k i e d y autorów opraco­
wań specjalistycznych do formułowania w n i o s k u , iż je d ynie dotarcie do
k u l t u r y zachodnioeuropejskiej i j e j przyswojenie może dać gwarancję
postępu w t y c h k r a j a c h . Jest to stanowisko tyleż r a d y k a l n e , co t e n 5e

60

6 1

59

Lewis,

op. cit., s. 67.

60

Tamże,

s . 87.

51

F r o e l i c h , op. cit, s. 351,

�ISLAM

167

SUDAŃSKI

dencyjne. Rozwój wydarzeń w k r a j a c h Trzeciego Świata, pozostających
w zasięgu w p ł y w ó w i s l a m u wskazuje, iż k r a j e te obierają własne różno­
rodne d r o g i r o z w o j u politycznego i ideologicznego. I c h wspólną cechą
jest j e d n a k uczulenie na krytykę i w p ł y w y k u l t u r y zachodnioeuropej­
skiej, co znajduje swoje odbicie w eksponowaniu własnych, r o d z i m y c h
t r a d y c j i , często łączonych z islamem . Z tego — określając łagodnie —
ostrożnego i podejrzliwego stanowiska Afrykańczyków wobec k u l t u r y
europejskiej w y n i k a , że m o d e r n i z m zachodni n i e zapuścił w Sudanie z b y t
głębokich korzeni, m i m o iż w a r s t w a f u n k c j o n a r i u s z y a d m i n i s t r a c y j n y c h ,
szkolona na w z o r a c h zachodnich, była t u dość znaczna. Zgadzając się
z J . S. T r i m i n g h a m e m , że nowa elita sudańska, j a k a wykształciła się
w okresie panowania kolonialnego, przejmowała t y l k o formę k u l t u r y
europejskiej, a n i e j e j treść , nie zgadzamy się z p r z y t o c z o n y m przez
tegoż autora uzasadnieniem tego f a k t u , wskazującym na b r a k d y s c y p l i n y
wewnętrznej (również w sferze i n t e l e k t u ) oraz b r a k wykształcenia etycz­
nego Sudańczyków . To, co w oczach J . S. T r i m i n g h a m a uchodzi za
b r a k dojrzałości Sudańczyka, byłabym skłonna uważać za p r z e j a w i n t e ­
gralnego związku nawet najbardziej wykształconych i pozornie zeurope­
i z o w a n y c h o b y w a t e l i tego k r a j u z tradycyjną kulturą, a nade wszystko
religią, t a k różną i trudną do pogodzenia z cywilizacją zachodu.
62

63

61

Te same p r z y c z y n y leżą u podstaw słabości l u b może t y l k o złożoności
l e w i c o w y c h ugrupowań p o l i t y c z n y c h A f r y k i adoptujących podstawy ideo­
logii m a r k s i s t o w s k i e j . W ideologii afrykańskich p a r t i i k o m u n i s t y c z n y c h ,
w t y m również sudańskiej, b r a k jest p r e c y z y j n y c h programów laicyzacji,
stanowiących d l a nas jedno z głównych założeń p r o g r a m o w y c h . Wspo­
minaliśmy już poprzednio, że obrzędy r e l i g i j n e stanowią ważny c z y n n i k
życia społecznego Sudańczyków, t y m ważniejszy, że r e l i g i a j a k o c z y n ­
n i k integrujący g r u p y społeczne nie miała t u n i g d y k o n k u r e n c j i . B r a k
a k t y w n y c h f o r m w a l k i z religią w p r o g r a m i e K o m u n i s t y c z n e j P a r t i i
Sudanu jest więc p r z e j a w e m doceniania r o l i , jaką r e l i g i a wciąż jeszcze
spełnia w życiu społecznym i p o l i t y c z n y m tego k r a j u .
Nasze w n i o s k i końcowe dotyczące p e r s p e k t y w i s l a m u sudańskiego nie
obejmują więc p e r s p e k t y w stopniowego osłabiania zasięgu jego oddziały­
w a n i a pod wpływem rozwijających się ośrodków l a i c k i e j myśli p o l i t y c z ­
n e j : są to p e r s p e k t y w y zbyt odległe. Możliwość złagodzenia anachronicz­
n y c h , sprzecznych z w y m o g a m i współczesności f o r m wierzeń i obycza-

6 3

F r o e l i c h :

chodnioeuropejskimi

„Niektórzy
głosząc

przyjmują

hasła

islam jako

tarczą p r z e d

wpływami z a ­

nacjonalizmu lub emancypacji Afryki.

Wyraża

się to w a k c e n t o w a n i u odrębności obyczajów i strojów w porównaniu z E u r o p e j ­
c z y k a m i (op. cit., s. 269).
6 3

T r i m i n g h a m ,

64

Tamże;

op. cit., s. 253.

por. również s t r o n y 259—261.

�168

ANNA

MROZEK

j ó w r e l i g i j n y c h Sudańczyków akceptujących islam w i d z i m y raczej w po­
wiązaniu tego ostatniego z p r o g r a m e m r e f o r m społecznych i socjalnych,
co p r z y ogromnej giętkości i wielowarstwowości tej r e l i g i i jest szansą
realną. Dowodzą tego dzisiejsze p r o g r a m y polityczne niektórych państw
arabskich, które z i s l a m e m łączą hasło postępowe, określane wspólnym
m i a n e m socjalizmu arabskiego.

Anna

Mrozek
CERTAIN ASPECTS O F ISLAM IN T H E SUDAN
S u m m a r y

T h e a u t h o r ' s a i m is to d e s c r i b e t h e s p e c i f i c f e a t u r e s of S u d a n e s e I s l a m , as w e l l
as t h e f o r m s i n w h i c h it o c c u r s .
With
article,
the

reference
tries

Sudan

literature

to

to I s l a m i n the S u d a n , t h e a u t h o r ,

discover

area.

whence

There

is

on the subject.

connections

—

and

by

disagreement

Arab

penetrated

which

the principles

important
recruited

into

factor,
from

mostly from

in

the S u d a n
of
the

various

groups

of

whose

whose

the

was

the Suffi

doctrine w a s

r i t u a l w a s based

to

Islam,

based

in

Islam

Egypt

by

Among
to

the

the author
Islam.
the

takes the v i e w

T h e reasons

all the w a y s

author

points

Islam

and

the

other

hand,

she

out

the

essence
draws

of

and the traditional (African)

Islam

differences
to

between
Islam.
the

In

in

most

pilgrims,

came

here

as w e l l .

brotherhoods

plebeian

from

or
of

religious
Suff,

groups,

the

dogma
other

connection

of

of B l a c k

I n the first,
classical

paragraph,

between

which

theology,

is i n essence a p a r t

the

and

ceremonies.

a c c e p t e d p r i n c i p l e s of M u s s u l m a n

Sudanese
beliefs

or

Africa

a r e set out i n t w o p a r a g r a p h s .

attention

the

initiated a new phase i n the

on t r a d i t i o n a l A f r i c a n

that Sudanese

for t h i s v i e w

the first

the Sudan,

and north

up

on t h e p o p u l a r ,

the generally

has two-fold

from

missionaries

west

setting

overwhelmingly

from

into

the specialist

A n a l y s i n g the d o c t r i n e a n d t h e c u l t of t h e S u d a n e s e r e l i g i o u s
a r e v e r y different

of h e r

penetrated

(Islamic mystics), who

the il 6th c e n t u r y o n w a r d s ,

Sudan

from

Africa.

t h e A r a b c o u n t r i e s , but also f r o m

It w a s they who, from
conversion

problem

penetrated

opinion,

of

came

west

religion

author's

groups

this

Islam

and the other w i t h B l a c k A f r i c a n I s l a m ,

from

the new

at t h e b e g i n n i n g

means

opinion, S u d a n e s e

Islam, which

c e n t u r y of t h e M u s s u l m a n e r a o n w a r d s ,
which

about

I n the author's

one w i t h

what

Sudanese

a n d r i t u a l s of t h e a u t o c h t h o n o u s

Arab

on

the

Islam

population

of t h e S u d a n .
C o m i n g to t h e r e a s o n s for t h e p o p u l a r i t y
notes

characteristic concordance

even

of B l a c k I s l a m as a w h o l e ,

peasants, w h i c h
African
the
of

prime

other

importance

colonial

Sudanese

undoubtedly

soil. A m o n g

to

influence,
adopt

between

of I s l a m i n t h e S u d a n , t h e a u t h o r

some

a n d forms

forms

of

of p o p u l a r

facilitated t h e acceptance
factors

which

of e c o n o m i c
pressure

and

the p r i n c i p l e s

encouraged

of

trend

or

the A r a b

I s l a m i c p r i n c i p l e s on-

which,

authority, Induced
Islam. This

Islam,

i s l a m , the author

and social factors
of

Sudanese

I s l a m among

more
was

during
and

stresses

the times

more

furthered

of

the

by the

fact t h a t i n t h e n e w p o l i t i c a l c i r c u m s t a n c e s l e s s r e s p e c t w a s p a i d to t h e t r a d i t i o n a l

�ISLAM

t r i b a l gods, by
already
rituals
in

the

established
and

other

s e a r c h for
tradition

cults. T h e

p l a c e s of

result

Africa

a god
of

that w o u l d

combining

of

the

all this w a s

as w e l l

—

169

SUDAŃSKI

was

be

more

principles
that

universal, and
of

Islam

adopted m o r e

Islam with

in

the

Sudan

easily and

by

the

African
—

and

readily

than

Christianity.
The

final

part

of

the

article

deals

with

the

outlook

for

Sudanese

Islam.

T h e author, w h i l e m a k i n g the r e s e r v a t i o n that she h a s no m a t e r i a l on the c h a n g e s
that h a v e
time

to

been

come

taking place
elements

of

i n the S u d a n
the

i n r e c e n t y e a r s , argues

traditional

African

beliefs

and

t h a t for

cults

will

some
have

the dominant role in Sudanese I s l a m .
Translated

by

Krystyna

Kozłowska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6539" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6519">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b1d11198c3f96de6be045f4462d8bcf8.pdf</src>
        <authentication>55fb91d881f92a31f61d2fe5f919a0c8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77871">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2171</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77872">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77873">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77874">
                <text>szamanizm</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77875">
                <text>inicjacja</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77876">
                <text>Ałtajczycy - szamanizm</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77877">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2018</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77878">
                <text>Wybrane elementy szamańskich elementów inicjacyjnych Ałtajczyków / LUD 1996 t.80</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77879">
                <text>LUD 1996 t.80, s.211-222</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77880">
                <text>Górny, Konrad</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77881">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77882">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77883">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77884">
                <text>Lud, LSO, 1996

K()\R:\J)

(j()RNY

katćdl'&lt;1 ićlllologii
I ni\\ćl's:lćt Wrocl,l\\ski

S/AMAŃSKICH

WYBRANE ELEMENTY
RYTUAŁÓW INICJACYJNYCH

AŁTAJCZYKÓW

7aletą szamanizmu syberyjskiego i środkowoazjatyckiego
jest to, że jawi się
jak\) struktura, w której elemcnty istniejące niezależnie od siebie w pozostałej
C7~ści świata - a mianowicie: specjalne związki z "duchami", ekstatyczne zdolności umożliwiaj&lt;\cc magiczny lot, wniebowstępowanie,
zstępowanie do piekieł. panowanie nad ognicm itd. -- tu objawiają się zintegrowane w osobnej
lcienlogii i uprawomaclliają
specyficzne techniki rytualne. Pod tym względem
szaman izm ludów Azj i Środkowej przedstawia
najdalej posun ięty stopie!'l
iJltcgracj i (E1iade, 1994, s. 18). Na catym tym ogromnym obszarze szaman po705ta\\ al postac ią dom illującą, gdy? prawie całe magiczno-rei igij ne życie spokCZlll)ści skupione bylo wokół niego. Jest to cecha charakterystyczna
dla ludów
altajskiclL w pl'Zl~ciwiellstwie do ludów Dalekiego Wschodu i Paleoazjatów,
u których tzw. "kamtania" mogły być odprawiane przez osoby nic mające
__licencji" szamana, czyli nie będącc członkami specjalnej grupy społecznej
\\yd/.ielollcj przez zbiorowość (tzw. "szamanizm domowy", czy "kamłanie dla
siebie") (Nowik, I()93. s. 25 -26)_ W odróżnieniu od grupy ludów ałtajskich
(termin odno5z(jcy się do rodziny językowej) szamanizm samych Attajczyków
nie dOC7ekal si&lt;; zbyt wielu opracowall (por. Eliade, 1994, s. 3). Poniższy tekst
jest prób(j usystematyzowania
i interpretacji rytuałów związanych z inicjacją
szamallską oraz krótką charakterystyką
typowych
szamallskich
obrzędów
.~Itajczykó\V.
Lalicuch górski Altaju, położony w centrum kontynentu
azjatyckiego,
zamieszkany przez plemiona Ałtajczyków, przez długi czas był uważany za
II zględn ie
"n ieskażom(
strefę archaicznych
'mitów, wierzell i obrzędów.
['dokumentowanc
tu w XIX wieku rytuały szamat1skic zadziwiały bogactwcm
tórlll, PC)/_iOlllell1rozwoju i znaczeniem w wierzeniach (por. Wasilewski, 1985,
~. 29). Na pierwszy plan wśród szamallskich obrzędów wysuwają się te, które
1\\ i,lI-allc są z inicjacj(j.
Podzielić je można na trzy umowne etapy: "powołanie
~zallla(lskie", rytualy odpra\-viane zwykle przez innego, bardziej doświadczonego szamana i ożywienie bc,:blla lub płaszcza (Nowik, 1993, s. 29). Zarówno u Altajczyków, jak i wielu innych ludów nigdy nie zostawało się szamanem
z przypadku, lecz prawie zawsze na skutek dziedziczenia tego daru po przodkach. Wierzono, że to właśnie duchy zmarłych szamanów wyszukiwały w obrę-

�212

bie swego rodu następców, którym miała być przekazana cała ich \\ iedza
i umiejętności. Następstwo nie przechodziło automatycznie 7 ojca na syna czy
córkę, lecz zawsze na najbardziej odpowiedniego
krewnego. Często były to
osoby z nadwyrężonym
systemem nerwowym, co jako oznaka-stygmat
byk)
znakiem wybrania. Wybrani na szamanów musieli więc poddać się woli
przodków, którzy ich w ten sposób wyróżnili (Hermanns, 1970, s. 241; r:liadc.
1966, s. 24). Zdarzało się, że sam okres in icjacj i n ie był u ;\ Itajczyków \\ yraźnie wyodrębniony. Według Hermannsa (1970, s. 241) inicjacja zastępowana
była wtedy szczególnym powołaniem kandydata na szamana lub została przez
szamanów przemilczana jako tajemna. Obrazuje to m. in. relacja z dz.iennika
W iIhelma Radłowa, rosyjskiego oriental isty-turkologa
pochodzen ia niem ieckiego, według którego "wiedzę i władzę szamanizowania
otrzymuje szaman od
swoich przodków, poprzez emanację ich siły uczy się on zdolności bicia \\ sz.amailski bęben, poprzez śpiewy przywołuje do siebie przodków i duchy. i L ich
pomocą oddziela własną duszę od ciała i wysyła jej do jasnego królest\\(!
światła lub w wielką ciemność. Uczy się pieśni poprzez inspirację lub Ina jL'
ze słyszenia z wielu szamańskich obrzędów, przy których by/ obecny"' (Radlo\.
1989, s. 366).
Uzyskanie szamal1skiego daru objawiało się zazwyuaj
poprzez symptom~
chorobowe, przez etnologów określane jako "choroba" szamaIlska. Prz) czyn ill)
sie to prawdopodobnie
do stworzenia w przesz/ości
przez. wielu badauy
(Ohlmarks, Wilken, Loeb, Rodin, Zelenin i in.) teorii Wiejżąccj szamanizn!
z różnymi formami histerii czy innej choroby psychiuncj.
/(lsadniczy akcent
przenoszono przy tym z indywidualnych
snów i widzell na dziedziczn~ charakter chorób, na które cierpi każdy szaman. Zapomina się przy tym, że każda
choroba, nie tylko ta, która dotknęła szamana, uznawana jest za efekt \\ stąpienia złego ducha w chorego. Chociaż wiele z tych chorób ll10żna I&lt;lpe\\ne
zaliczyć do nerwic, to jednak nie ma podstaw, by wszystkich. którzy l1a nie
cierpieli, uważać za ludzi nienormalnych.
Wyjaśnienie choroby \\stąpienielll
ducha odnosi się wszak do sfery kultury, nie patologii. Choroba szamaliska i jeJ
symptomy (unikanie ludzi, senność, widzenia, niepowstrzymY"'\&lt;lny śpie\\ itd)
były w dużym stopniu określane przez tradycję. Jeśli nawCl choroba szallwIiska
by1a wynikiem "wyboru",
to wybór ten byl przcprowadzany
przez. c.(1I11;~
społeczność, biorącą pod uwagę te cechy osobiste, które byly kOIliecllle cila
przyszłego szamana. Natomiast samo zachowan ie adepta \\ dużej III icrzc llarZlicały odpowiednie normy społeczne i obyczaje (Nowik, I 99l, s. I l&lt;). 14l - 1·14)
Moment ataku szamallskiej choroby przypadał zazwyczaj na okrcs od 1:'\do
18 roku życia. Teleuci, jedna z grup zaliczana do ;\ltajczyków,
np. określali
wówczas kandydata na szamana jako "przymuszonego,
duszonego
przcz
szamana". Po przejściu choroby, młodzi teleuccy szamani 0pllwiadali: ..Biegłem i kręciłem się jak wicher, dusił mnie szaman-przodek".
Cz.as trwania l&lt;.:J
choroby mógł się przedłużać nawet do roku i dłużej, aż kandydat calkc)\\ ieic

�213

uległ duchom (Dyrenkova,
1949, s. 109). Jednym z typowych
objawów szamallskiej choroby było przeżywanie przez przyszłego szamana "rozkawałkowania i gotowania jego ciała". Rad/ow podaje, że pewna kobieta z plemienia
Tekutów w czasie trwania choroby miała wizję, podczas której zobaczyła jak
nieznani mężczyźni kroili jej cia/o na kawałki i gotowali je w kotle. W opo1\ ieściach
ałtajskich
szamanów
często pojawiał się motyw spożywania
ich
(iala. picia krwi oraz otwierania
ich brzuchów przez duchy przodków. Wtedy
Iliaśnie duchy te przyglądały się dokładnie kościom kandydata. Chodzi lo przy
tym o ZIlalczienie tzw . .,zbytecznej kości". Mógł to być np. dodatkowy ząb lub
palcc. co moglo być oznaką powołania danego osobnika na szamana (Eliade,
1975. s. 5~ - 54: Potapov, 1947, s. 166). Ten akt "przetwarzania"
cia/a szamana. jego gotO\vania, można uznać za tożsamy z procesem stwarzania, w którym
Ilzajemnie przenika się idca śmierci i wskrzeszenia.
Hermanns uważa, że ten
ckmelll w procesie otrzymywania
szamaJlskiego daru był wyrazem archaicznej
ll1entalności człowieka-myśliwego,
na której podstawie, pod wpływami idącymi
z Iranu i Tybetu. miał się rozwinąć prawdziwy
szamanizm.
Rytuał ten miał
[lalI iązywać do obrzędów myśliwskich,
które opierały się na koncepcji ,Jmartllycll\\Slalego
zwierzęcia",
mówiącej o tym, że upolowane zwierzę mogło się
odrodzić. jeżeli tylko jego szkielet zostal zachowany w całości. Kość jest obok
krl\ i metonimiel żyeia i jako symbol zawiera w sobie konotację jego ciągłości,
a ponicwa7 kość jesl w przeciwiellstwie
do krwi obiektem trwałym, występuje
często jako symbol "vięzi z przodkami (Wasilewski,
1985, s. 191 - 192).
Charakterystyczną
cechą szamailskiej
inicjacji było także podejmowanie
prób odciągnięcia
duchów szamailskiego
przodka w celu przerwania
cierpicll
t(marzyszących
inicjacyjnej
chorobie kandydata na szamana. Za najskuteczniejsze II tym pr;:ypadku uważano wszelkie przedmioty mające związek z kobicl&lt;\, 11011 icjusza nakrywano lip. kobiecą odzieżą lub kładziono pod lóżko, na
kll)r) m spala kobieta. Za najskuteczniejszy
środek uważano jednak spożycie
kl'\l i menstruacyjnej.
Także przebywanie w piwnicy, do której najczęściej chodzda kobieta. mialo pomóc w wyleczeniu
się z szamaJ1skiej choroby.
W
przypadku gdy wymienione
środki zapobiegawcze
nie skutkowały,
OI'ganill)\lanO obr/t(d o szczególnym charakterze nazywany "chwytaniem",
"trzymaniem" szamana. Obrzęd ten odbywał się wiosną lub jesienią,
na początku
ll1iesi'lC'1. podczas nowiu księżyca. Składał si&lt;;:on z kilku ceremonii.
podczas
których zaproszony
doświadczony
szaman uczył nowicjusza
podstawowych
elementów swej sZ\lIki (Dyrenkova,
1949, s. 111).
Duchy s/.amanów-prl.Odków
poza funkcją przekazywania
szamallskiego
clal'u spelnialy tak/c bardzo wa/ną rolę duchów opiekuJ1czych szamana. AłtajU) cy widząc jak kandydat
na szamana walczył ze swoją ciężką chorobą.
mÓII iii: ,.przodek nadszedł" lub "przodek męczy". Wierzyli, że wówczas duchy
szamanów-przodków
przekazują nowicjuszowi
szamaJ1ski dar siadając na czubku .iego glowy. ramionach,
barkach, stopach. Jednocześnie
stawały się one

�214

duchami opiekul1czymi
kandydata.
a ich siła miała być zależna od ich sily
duchowej;
ci, obdarzeni
największą
mocą, mogli ich mieć nawet dziesi~ć.
wzmacniając
się kosztem duchów opiekLlIlczych innych szamanów. Pełniły one
wówczas funkcję doradczą i pośredniczyły
w kontaktach
z innymi duchami.
były n iezastąpione
jako pośredn icy ponadzmyslowyeh
przekazów
(Hana.
1938, s. 459 - 460).
Nieodzownym
rekwizytem
szamallskim
byl okrągły
byben. i\lIajczyc:
utożsamiali go z ujeżdżanym zwierzęciem.
Umożli\vial on szamanowi I(jczność
z zaświatami.
Bęben byl narzędziem
obrony. modelem wszechświata
i rodu.
uosobien iem rodowego przodka. wladcy bębna. i na kon iec. samcgo szamana
Semantyczna
pojemność
tego instrumentu
wyrażala
się przede wszystkim
w złożonych
zachowaniach
rytualnych
towarzyszących
jego wytworze n iu
(Lvova i in., 1988, s. ] 68.) Przygotowanie
bębna mialo zawsze kolektywn:
charakter i rozpoczynało
się od poszukiwania
i wyboru materiału. f. którego
m iał zostać wykonany.
Uczestniczyl i w tym krewn i szamana.
których on
kierowa! w miejsce wskazane mu przez duchy. Znajdowalo
si~ ono pr/.cważnic
na wschodzie.
Kierunek
ten u wszystkich
ludów tureckich
odznacza I sic
dodatnimi
wartościami,
była to strona, po której wschodzi lo sloJice. gdzie
pojawiało się światło. Drewniane
części bębna wyrabiano
z dorodnej brzol:
lub cedru. Drzewa takie nic mogły być uszkodzone.
, ie moglo do nich
wcześniej
podchodzić
bydło i nie mogła go dotknąć
ludzka ręka. Szaman
opisywał także dokładnie źrebaka, którego skórą mial zostać obciągnięty bęben.
Caly bęben składał się z drewnianej
obręczy i rękojcści oraz z tZ\\. rogc)\\
(garbów),
które umocowywano
po zewnętrznej
stronie obn;czy. Rogi - f0
półkoliste drewienka stanowiące rezonatory; bylo ich przcwa:inie sześć. dlatego
też szaman określał swój bęben jako "sześciogarbny".
Metalowe Clęści bębna
zazwyczaj wyciągano z mogiły zmarłego szamana, a gdy bylo lo nicmożli\\c
(np. gdy nie znano miejsca pochówku)
ich wykonanie
zlecano km\alo\\ i.
Umieszczano je na wewnętrznej
stronie bębna i nazywano cit;ciwą (przymocowywano ją w poprzek rękojeści) oraz strzałami (niewielkimi
blaszkami umocowanymi do cięciwy po obu stronach rękojcści) (Potapov, 1949, s. 19] - 200:
1947, s. 159 - ]82; Dyrcnkova,
1949, s. 107 - 1(0). Luk i stT/.ala w mitologii
szamailskiej zajmowały szczególne miejsce i byly symbolami wieloznacznymi.
Łuk utożsamiano
w mitach z dolnym światem. I. okresem mit;dzy zachodem
a wschodem
słoilca, w połączeniu
ze strzałą byl on meta for(! Inplodn ien ia
i jednocześnie
atrybutem bogini Umaj, opiekunki
porodó\\
i małych dzicci
Sama strzała występowała
w tym kontekście jako symbol centralnej, piono\\cj
osi, łączącej ze sobą trzy światy. Ałtajczycy nazywali szczególnie silnych szamanów "mającymi strzałę". Posiadan·ie jej oznaczało wladanie ogromJ1(j mocą.
Szaman będący właścicielem
łuku i strzal)' przy bębnic, oraz jako elementu
stroju, jawił sięjako mityczny niebiaJiski łucznik (Lvova i in .. 19R8. s. 13))

�21:;

Po naciągnięciu
skóry na drewnianą
obręcz bębna następował
ważny
moment naniesienia
na nią rysunków. Przed tym jednak szaman zwracał się
zawsze do wladcy bębna, który przekazywał
mu, jakie ma wykonać rysunki.
l Altajczyków często były to wizerunki szamaJlskiego przodka przedstawianego jako antropomorfizowane
drzewo kosmiczne z olbrzymią głową. Wśród
innych motywów można wymienić:
podobiznę
władcy bębna jako tygrysa
z grz: \\'\ ogiera. ptaki. konie, sylwetki ludzi. Często spotykanym motywem był
takie rysunek obrazujący
powstawanie
wszechświata.
Po naniesieniu
rysunków, bęben otrzymany od duchów, jakby wykłuczony z przyrody, przcchodził
\\ e władan ie społeczności,
stając się instrumentem
kontaktu i współdziałan ia
z mitycznymi silami (Lvova i in., ł 988, s. 118).
Szczególne miejsce wśród rytualnych
działałl towarzyszących
wykonaniu
picmszego
szamallskiego
bębna zajmował obrzęd jego "ożywienia".
Gotowy
bcbcn stawiano na progu jurty szamana, do której na tę uroczystość
przychodzi! i jego krewn i. Tcn clemcnt rytuału nosił nazwę "uczty bębna". Wszyscy
biesiadnicy
spożywając
zazwyczaj
duże ilości alkoholu
uderzali
kolejno
\\ bęben, który przechodzi! z ręki do ręki. Uczta mogła trwać do trzech dni.
podczas których sakralne działanie (szamanizowanic)
degradowane
było do
skry JJI·()fClllllllI.
Dopiero po tym szaman przystępował
do ceremon ii ożywien ia
bebna (Potapov. 1947. s. 159 - 182: Lvova i in., 1988, s. ł69).
Interesująco przebiega/a ta ceremonia u Teleutów. Miała charakter święta
wdc)\\ego, inscenizuj,\cego
improwizowany
ślub, podczas którego następowa/o
symboliczne wb\czenie nowego instrumentu do społeczności.
Bęben przeobrażal si~' jakby w ślubną partnerkę, a zainteresowanie
nim przejawiali tylko mężczyźni. Kobiety i dzieci obowiązywał
zakaz przybliżania
się do instrumentu.
Wraz z pierwszymi uderzeniami szamana bęben uzyskiwał nową jakość, napC!nia/ się si!ą duchów. sib\ płodności i dzięki temu rytualnemu
zapłodnieniu
pojmowany byljako nosiciel pierwiastka żeJlskiego.
Symbolikę
tę można spotkać także u spokrewnionych
z Altajczykami
Szorów . .Jedna z osób biorących udział w przygotowaniu
bębna (koniecznie
mężczyzna). by/a uważana za "matkę bębna", druga (także mężczyzna) za "ojca
bębna", sam bęben nazywa/ się w tym czasie "dziewicą",
przyszłego szamana
nazywano natom iast .,/ięciem.
narzeczonym".
Po wykonan iu bębna krewn i
..narzeczonego"
przychodzi Ii uroczyście
do domu "rodziców"
i przynosi! i
podarunki symbolizujące
zaplatę za żonę. Gdy szaman wypowiadał
fonnuły
dotycz,\ce swatania. jeden z krewnych "narzeczonego"
lub sam szaman chwytał
bęben i wybiega/ razem z nim z jurty. co miało symbolizować
porwanie
"narzeczonej".
Rytual ten kOliezył się ucztą, w której brali udział wszyscy
obecni. Moment objęcia przez szamana swojej "posady",
czyli "ślub" miał
La\\SZe miejsce wiosną: pierwsze szamanizowanie
symbolizowalo
wstępowanie
szamana do nieba z "narzeezom(.
po jego zakOllczeniu zaś szaman stawał się
\\ laścicielcm
,.niebialiskiej
żony", czyli bębna. WJadanie
nim pozwalalo

�216

szamanowi
wypełniać jego podstawową
funkcję pośrednika
pomiędzy bóstwami a ludźmi, sacrum a profanum, w wymianie wartości mitycznej \V rodową. Szaman stawał się mediatorem,
którenlll były dostt;pne wszystkie sfer:kosmosu. Bęben odgrywał tu ogromną rolę; "otrzymujcle życie" dzi&lt;,;ki rytualnemu połączeniu z szamanem, stawał się jego nieodłączną cz&lt;,:ści'l (Lvova i in ..
1988, s. 168 - 170; Potapov, 1947, s. 159 - 182).
Ałtajczycy wierzyli, że duchy przeznaczały
szamanowi
od trzech do dziewięciu bębnów. Sądzono, że jeżeli w trakcie wykonywania
czynności rytualnych szaman uszkodzi lub złamie swój bęben. nawiedzi go chorobcL której
można zapobiec jedynie dzięki złożeniu ofiary dla władcy bębna z konia lub
krowy (Lvova i in., 1988, s. 170). Wraz ze śmiercią szamana "umierał" Jego
bęben. Wynoszono go wówczas do lasu i umieszczano
na drzewie lub 'v szamatlskiej mogile. Bęben musiał zostać jednak wcześniej unicestwiony.
W tym
celu jeden z krewnych szamana przecinał nożem skórę naciągniętą
na bęben.
lub uderzał w nią dopóki nie pękła. Podobnie
posl&lt;,:powano w przypadku
wykonywania
nowego bębna starając się przy tym, aby był on podobny do
poprzedniego,
i aby posiadał wszystkie
użyte poprzednio
metalowe części.
U Teleutów po śmierci szamana jego rodzina zatrzymyvvala
za'vsze rękojeść
bębna, którą przechowywała
wśród innych przedmiotów
kultowych \V jurcie.
M. in. właśnie z rękojeścią związane było przekonanie
o dziedziczności
szamatlskiego
daru i opiece zmarłego
szamana
nad jego żyjącymi
krewn:-l1li
(Dyrenkova,
1949,s. JI2;Potapov,
1947,s. ł62, 1(7).
Równie istotne znaczenie jak bęben miała kołatki\. Szaman ,vykony,\al ją
zwykle dużo wcześniej
niż bęben i używał do czynności
rytualnych
aż cili
chwili, gdy duchy przekazywały
mu polecenie jego zrobienia. Kolatk&lt;,: wykonaną z brzozowego drewna i obciągniętą skórą z nogi dzikiego kozia ..07.y\\ iano", podobnie jak bęben. Musiała ona być szczególnie
chroniona.
ponie'vaż
wierzono, że przywiązanie jej do ogona psa mogło spowodować
nieuleczalną
chorobę szamana, która kOllczyła się śmiercią (Potapov,
1947. s. 159 - 182:
1949, s. 168).
Nie nalezy zapominać o innych atrybutach szamallskich.
które występov,al:obok bębna i spełniały podobną funkcję. Jako instrumentu
umożliwiającego
dostęp w regiony dolnego świata, szaman używal także zwierciadla.
Było ono
symbolem świata podziemnego,
którego obraz powstawal
na zasadzie zwierciadlanej symetrii życia na ziemi. Zwierciadło bardzo CZysto zastępowalo bęhen
i nazywane było wtedy "siedzeniem
dla duszy" (Wasilewski.
1985, s. 1~2)
Podobne znaczenie u Ałtajczyków
miały w rytualach sz,lm,1I1skich topór i kopaczka. Były one używane podczas pogrzebu. Z ich pomocą s/.aman ochranial
odprowadzaną
w zaświaty duszę zmarłego myżczyzny (toporem)
lub kobiety
(kopaczką).
Były to także przedmioty ochraniające
samego szamana: ..Dusza.
wymieniając
uścisk dłoni, żegna/a się. Wtedy szaman lamiasl s\,ej dloni p\)dawał kopaczkę lub topór, żeby z nią nic pozostać" (Lvova i ill .. 1988. s. 193-

�217
1&lt;)-1). Funkcje
przed m iotów u/.ywanych przez szamanów określano zawsze
"ontekstem sytuacj i, \V których były one wykorzystywane.
W zależności od
potrzeb szamana różncgo znaczenia
nabierały jego instrumenty
kultowe.
Zmieniały się one np. w ujeżdżane zwierzę i bat w czasie szamallskiej podróży,
\\ luk i strzal)' podczas walki szamana zjego rywalami lub złymi duchami, albo
\\ lódkę i wiosla przy przeprawie przez kosmiczną rzekę (Lvova i in., 1988,

s. )&lt;)-1).

Rytualnym atrybutcm szamana, który pełnił podobną funkcję jak bęben był
szanJaI'lski strój. lJ szamanów ałtajskich nie był on jednolity. W niektórych
regionach nic różnil się bardzo od stroju codzicnnego, zdarzalo się też, że szamani wcale nic mieli specjalncgo stroju i wykonywali swoje czynności w stroju
cnc!zienn)'m. a od pnzostalych członków społeczności
róż.niła ich jedynie
plócienna chustka owinięta wokół głowy (Harva, 1938, s. 501). Z relacji \vielu
hac!aC/) "ynika jednak. że większość ałtajskich szamanów miała specjalny
~tJ\·)j. Dla mlOllcgo szamana przygotowyvvano zawsze nowy ubiór. Na niektór)ch ohszarach Azji. m. in. w górach Ałtaju, musiał on najpierw zostać "oczy~zcznn)" ocl dotyku ludzkich rąk. Do plaszcza szamallskiego
przyczepiano
7il/\\)C/aj \\iele przedmiotów. symbolizujących
wszystkie sfery wszechświata
\)r;1I przedstawiaj;lcych
duchy obronne szamana (Ilcrmanns,
1970, s. 257).
Sporzi,d/anie stroju uwa/.ano za pracę o znaczcniu sakralnym; zajmowaly się
t) m \\ ylc!c/.n ic kobicty. Gdy strój był gotowy, główny duch pomocn iczy
szamana \\ yj;m ial mu. czy jest z niego zadowolony i czy powinny być dokonane jcSI.C/c jakicś poprawki.
PlaszCl szamilllski wykonywano z białej owczcj skóry lub ze skóry dzikiego
K\)I/a
Ks/taltcm pr/ypominal on dużego ptaka. Wzd/L1ż szwów rękawów umo~.\)\\) \\ano wstęgi sym hol izującc pióra, skrzydłam i nazywano skórzanc pask i
lub rn;clzlc I. tkaniny. opadające na ramiona, do których przymocowywano
laUe pi\'ml puchaC/a. Wstęgi te tworzyly dolną część płaszcza. Nakrycie glowy
na/) \\ ;1110 .. ptasi;, glmVil", moglo ono być wk1adane tylko razem z szamallskim
plas/Cl.cnl. do "t\'lI"cgo nic bylo jcdnak przyszyte. Ten element stroju Ahajczycy
Ilazy\\ali tabe ..ptasim Kapturem". Najczęściej wykonywano go z czcrwonej
-.:hUSf). n/.dnhiollej metalowymi
guzikami. muszlami i sznurami pere1. Były na
nim labe n;lIlicsionc podobizny lecących ptaków, których magiczna sila była
v:Cl.eg\·)inie skuteczna przy obron ie szamana przed z1ym i ducham i. Ochran iać
przed nimi mialy tabc
inne przedmioty.
w którc wyposażony
był strój
'/am'lIiski. Byly lo przede wszystkim małe dzwonki, umieszczanc na rękawach
i 7 Iylu plaszC/a. Na stroju szamana znajdowały się poza tym przedstawicnia
r\)żnych mityCl.nych istot. l3yly to kuk/y przyszyte wokół kołnierza, na których
glo\\ ,ICh umocowywano
pionowo pióra puchacza. Utożsam iano je z mitycznymi córkami niebi;lJlskiego boga Ulgena lub z niebiallskimi dziewicami przy\\olującymi do siebie duchy. Wśród kosmicznych symboli, bQdących elemenwnli szamullskiego stroju, znajdowały się jeszcze symbole słollca i księżyca.

�21X

Były to mctalowe płytki umocowywane
przy rękawach. Na plecach natomiast
wiele małych metalowych krążków symbolizowało
g'vviazd). h\·isaj;lce pn b11kach wzdłuż płaszcza wstęgi, wykonane z C7.arnej lub brqzowej tkanin).
symbolizowa1y dwa potwory z królestwa Erlika (władcy ś\\,iata dolnego) Mi;li\
one ochronić szamana podczas podróży do podziemi. Dodatkowym elementem
stroj u, wykonanym z czerwonej tkaniny i ozdobionym meta lowYIll i \\i Siurkalll i
oraz muszlami był pas (Harva. 1938. s. 499-~05; I-:liade. 1(&gt;75. s.1 :"-1-1"":
Hermanns, 1970, s. 257-258).
Szamaóski
strój przechowywano
w skórzanym
worku. ulllieS/Cllln) III
zazwyczaj w tylncj części jUl1y obok innych przcdmio\(')\\ kulto\\ych. Podlcg.;Ji
on szczególnej ochronie. zwłaszcza wtedy, gdy grupa przenosila się z mieiscl
na m iejsce. Worek przytwicrdzano
do siodła. prl) cZYIll 1\\I'acanu 11\\ agę. ah)
konia nie dosiadała kobieta. która podobnie jak ka/dy ubcy nic Illogla dotknać
stroju. Gdy umierał szaman, strój tracił swoją moc. Nic byl on jednak niS/czony, lecz przeważnie zawieszano go na drzewie \\ glęhi lasu. \\ pohliill
szam3llskicgo grobu (I-Iarva, 1938, s. 4(9). Do pierwszych dziesięc io lec i .\.\
wieku z szamaóskiego stroju zachowal się tylko piaszcz. Wkladaj;\c go ~zalllan
upodabn iał się do ptaka-puchacza.
Różne znak i na S/;Ull;U'lSkiIII plaszulI IIIi;lh
natomiast umożłiwiać mu bezpicC7.ne wypełnianie funkcji medialora pllmiędl\
ludźmi i bóstwami oraz "podróżowanic"
przcz wszystkie skry \\v.echś\\ iata .
.,Technika ekstazy" - tak zdefiniował szamani/J)) jeden l naj\\ybitnicjs/)cll
jego badaczy, Mircea Eliade. Utożsamiał on ekstazl,: Sl.ama"lsk;, l ..l11ityuna
trasą". którą była interioryzacja kosmicznego ideogramu. Puprlez uś kosllliuną. bl,:dącą drogą komunikacji pomil,:dzy trzema skrami wszechś\\ iata. SZalll;lIl
w trakcie ekstazy odbywał "podróż" do świata g()rnegu lub pud/icmi
Ili;l&lt;!l
uważa, że szamailska ekstaza nie wyczerpuje jednak wSI)stkich form przeżycia
ekstatyczncgo. N ie każdy więc ckstatyk mo/c być uznany la szamana Slall1an
specjalizuje się w takim rodzaju transu. podczas kt('lI'egu dus/a upllszua ciaiI!.
kierując się do nicba lub schodząc do świata podziemnego (l:Jiadc. 197:". :i. ~o:
Tokarski, 1984, s. 89). Aby spełnić swoją rol&lt;; w dramacie kultowym. jakim h\ I
szamailski rytual, "sakralny gracz" (szaman) i ..sakralna gra-O musial) h) e Ie ~I)bą zsynchronizowane,
musiały się ze sobą idcntyłik(\\\ać.
Szaman uz)ski\\;i1
ten efekt zwykle poprzez autosugestię
i alltohipnozę,
kt(')rc jednak nigd) nil:
mogly być tak głębokie, że straciłby świadomość, ponie\\ai. nic h)lb) \\ slanil:'
odgrywać świadomie swojej roli. Kataleptyczny stan nH'lglhy uC/ynie :i1;1l11;ln;\
niezdolnym do działania (I-Iennanns, 1970. s. ~~9). Nic nalei\ jednak pr/l'cen iać roi i transu, traktowanego
przcz wic lu hadaC/y jako gl&lt;'\\\ny ~kI;lcini"
szama{lskich rytuałów. Za ważniejsze niż sam trans u\\aiane
h~ Iy hUll iClll
działan ia zgodne ze zwyk1ym i aktam i magicznym i ("oC/)s/C/an ie-·. _.karlll il:'nie". ,.pokropienie" itd.). (Nowik, 199:1.s. ~5-2(,)
Ałtajskie rytua1y składały się najczęściej I d\ll1Ch nienml/icln)ch
u~'~cj
zlożcnia oliary oraz symbolicznej
podróiy s/amana l. \)fianman)lll
11\ ICI'lc'-

�2]')

ciem. O potrzebie zlożenia ofiary decydował sam szaman. Określał jakiemu
bóstwu powinna ona zostać złożona oraz z jakiego ma być zwierzęcia. Szaman
dol·;/adnie opisywal barwę oraz inne szczegóły ofiarnego zwierzęcia, aby ofiara
LOsulla przyjęta i przyniosła powodzenie
(Radlov, 1989, s. 370). Najczęściej
skladano w ofierze konia (rzadziej owcę lub kozła), przeznaczając
ją zarówno
dla bóst\\ świata górnego, jak i dolnego oraz bóstwu rodowemu i tzw. władcom
ś\\ iętych miejsc. Rytuał zlożenia
ofiary z konia, stanowiący główną ceremonię
n:ligijni\ większości plemion ałtajskich, miał miejsce zawsze w dwóch okresach
roku: wiosną i jesienią
Dla rytualnych czynności szamaI1skich zwróconych
do
rozbudzającego
się lub zasypiającego
świata, te pory roku były najodpowiedniejsze. Podobnymi wlaściwościami
jak wiosna i jesieI1 charakteryzowały
się
poranek i wieczór, czyli czas przejścia światła w ciemność i otwrotnie. Można
powiedzieć, że był to czas "otwat1y", dający możliwość nawiązania kontaktu ze
\\szvstkimi sferami wzechświata (Lvova i in. 1988, s. 46-47).
Dwoma
głównymi
bóstwami,
którym
składano
ofiary,
były
Ulgcn
(najwyższe bóstwo niebiaI1skie) i Erlik (władca podziemi). Ulgenowi zawsze
skladano oliarę w odosobnionych
miejscach, zazwyczaj w brzozowym zagajniku. w którym w tym celu wznoszono nową jurtę. Zwierzę przeznaczone
na
ofiarę dla Erlika uśmiercano w miejscu, w którym zdarzyło się nieszczęście.
lam tei dokonywano rytualnych czynności (Amschler, 1933, s. 306).
Określonym
m itom i wierzen iom szamaI1skim
odpowiadają
konkretne
l)brzędy ..wstępowania"
czy też "wspinania się". "Wstępowanie"
dokonywało
się bądź w ramach złożen ia ofiary, gdy szaman towarzyszył
ofierze (duszy
lljiarowanego konia) aż do najwyższego
bóstwa Ulgena, bądź też przy okazji
leczen ia chorych (El iade. 1966, s. 106). Część obrzędów "wstępowan ia" (połąlJOnego z Jstępowan
iem") związana była z kultem ogn ia. Według wierzdl
leleutów, w trzynastej warstwie nieba przebywało
najwyższe bóstwo ognia,
któn:mu co trzy lata skladano ofiarę z białej owcy. Wędrówka
szamana
spnmadzala się tutaj do "podróży w myślach w głębię paleniska", znajdującego
się \\ granicach mieszkania, w którym jednocześnie
lokowano cały kosmos.
Ogiell i ognisko uważano za posrednika pomiędzy człowiekiem
i bóstwami;
Jaczy! on ziemię, niebo i czlowieka, uczestniczył w przekazywaniu
ofiary Ulgenowi. który mógl ją przyjąć dopiero po wcześniejszym
przyjęciu przez bóstwo
\)gnia. W ten sposób uwiclacznia się tutaj analogia pomiędzy symboliką ognia
a symbolik'l "eentrum świata". OgieI1 był jednocześnie
w tradycyjnej
kulturze
Altajczyków
symbolem
stabilności
oraz warunki m istnienia
życia i jego
obrOllcą (Dyrcnkova,
1927, s. 63-70; Lvova i in., 1988, s. 36-38).
O wiele trudniejsze od podróży do nieba było dla szamana zejście do podziemi. Altajski szaman podejmował się go głównie w celu odnalezienia
duszy
chorego lub w celu odprowadzenia
duszy zmarłego clo krainy śmierci. Jednym
z pO\vodów. dla których wzywało się szamana była więc choroba. Ałtajczycy
nie uży\vali w tym wypadku ziół ani lekarstw, lecz wierzyli, że przy pomocy

�220

szamana można się dowiedzieć jaki zły duch spowodował nieszC/t;ście i \\ jaki
sposób je odwrócić (Harva, 1938, s. 543). Interwencja szamana mogla polegać
albo na wyprawie po uprowadzoną duszę pacjenta, albo na usunit;ciu \\cielonego weJ'l złego ducha czy przedmiotu powodujc\cego chorobt;. Wiele luck)\\
syberyj skich wierzyło w następujący schemat szamallsk ich dzialall: szaman ocl
wcielającego
się well ducha opiekUllczego dowiaduje sit; o miejscu pobytu
porwanej duszy, przyprowadza ją i aby móc ulokować ją na swoim miejscu
wypędza z ciała chorego złego ducha, po czym dziękuje swym opiekunom za
pomoc (Wasilewski,
1985, s. 62). Należy dodać, że istnialy choroby. \\ prz~pad ku których obowiązywał zakaz interwencji szamana. Byl)' to odra i ospa.
które Altajczycy personifikowali
z "matką-odrą"
i "matką-osp,!"
(Tokan:,\.
1969, s. 106; Karunovskaja,
1927, s. 32). W wierzeniach I.wi'vanych z odra
i ospą można odnaleźć elementy charakterystyczne
dla gotowania cia/a szamana podczas otrzymywania
szamallskiego
daru (patrz wy/cj). Przcchodzona
przez dziecko odra czy ospa "przegotowywała",
oczyszc/a/a cialo i e/yniia je
nowym. Po wyzdrowieniu
dziecko takie było przyjmowane przC/ kre\\ ilyeh
ponownie, jako inna, nowo narodzona istota (Lvova i in., 1988, s. 141-143).
Ekstatyczna podróż szamaJ'lska, będąca elemcntem wszystk ieh r)'tua!(m.
była pojmowana jako długotrwałe przemieszczanie
się V\ czasie i przestrzeni
W trakcie wykonywania rytualnych czynności szman pozostawał w realnym
świecie, poruszjąc się wyłącznie wokół ogniska lub wewnątr/. jurty. Intonc1\\ana pieśJ'l dotyczyła zwykle obcowania szamana z duchami, a taniec s/u/yl do
przedstawiania jego podróży w świat duchów ( owik, 1993. s 56). Samo opisywanie mitycznej przestrzeni odbywało się przede wszystkim przez ruch i za/naczanie powrotnych punktów podróży, którym towarzys/Y/o wicie gestc')\\
i tekstów słownych. Rytuał ten można określić jako "udramatymwane
obra/()wanie wszechświata",
W ten sposób wydaje się, że "s/.am,ulski" C/as i przestrzeJ'l zbliżają i oddalają się od siebie, są w ciągłym ruchu, zmienia się ich t~m()cjonalna percepcja. Podczas ekstazy granice tego świata znajduje! sit; w be7pośredniej bliskości szamana i obccnych. Swiat górny rozpl)Czyna! si',? jui
za otworem dymnym jllliy, a duchy dolnego świata mogly si',?jui Inajcilmać za
progiem. Schodząc w wąwóz lub wznoszc\c sir; do gl)ry. Cl.1()\\iek (szamani
stąpał po realnej ziemi, z każdym krokiem oddalając si',? \V obcy świat zamlCS/kały przez bóstwa i duchy (Lvova i in., 1988, s. 91).
BIBI.IOGRI\FI/\
I\l1lschkr
ł ')JJ

W.
lihe,.

der 7il'rop!l'''

..i\nthropos"
I)yrcnkova N. p,
1')27
;":lI/t
s,

ognia
(,J - SI.

/'!i,,.t!copli''') de,.

(bI'SOIll/el's

1(-/11/[:11&lt;"11

1111

Slilll'ISI'hl'lI

lir,;'

t. 28. s JOJ - J ł O,
11 a/tajce\'

I

{e/e{iI

...

Shornik

j\'hli'\:,iai\J)If'l)p()I()~ji

i ł':lJ)'.\c'r;i1I," l t,

�221
I ').j')

.l/o!erlll/l'
I)(} ,i'lliI/II lisi li '/I
l. 10. s. 107 - 1')0.

/I

/e/e/llov ... Sbornik

Muzeia

Antropologii

i Ltnogralii--

I ijad.: \1
haA/II! o hlslorll religii. Warszawa.
Scl7lI/I/(/III.I·IIIIIS ul/i/arcllillschell
E\loseleclmlA. Frankrurt
S~o/llillll~11I IorcllOlclle
leelll/IAI eAslo~y. Warszawa.

I 'H)(,
I '!7~
I'!,!.j

11&amp;la I'
/!lc rcliglo.I'ell
I ')3X
I l&lt;:1111;11
li l S M.

r 'ors!e//III1,ll,!lll der alialsellen

J 'iiIker.

licisinki.

SChO/llilllell-I'scudosehalllanell,
t-:rlijser /llId /-lei/bringer.
religiiil'('r
{;rl'hiillolllelle.
t. I. Wiesbaden.
!--:~1I'l11101
skaj a 1\. I,:
1'!70

I')i7

I~ ollajsAIch

\'el'Ol'Wli{

I obljadov

sl'jazannych

am Main.

I-:ille verg/eichende

S rebjonkom.

__
Sbornik

!\111ropoloi,lii i I·:tnogralii-- t. 6. s. 20 - 40.
l.\(lIa l:. I... Okt.iabrskaia I. V __Sagalajev 1\. M .• lJsmanova M. S.
I ')XX
hodlelolllloj"
lIIil'O\'O~::reni{e I/w'kol' Juinoj Sibiri. Pros/rallS/wa
11111'. Novosibirsk.
\"llik ,.:
I '!'n

I'otapol'

Sludle

'luzl:ja

i vrelllja.

/-'('("II.1'j

S::O/lIilIlI::/l1 svhcrvjsAI. Ohr::ęd '-fil/k/or.

I'r()/)(1 porównania

slruk/ur.

Kraków.

()hrj{/(I

o:'Il'!elli{a

u l/urkoja~YL'nych

plemell

Allaja.

lnstiluta

LInogralii"

I.. I'

I'!.j 7

liuhell

1')·1')

,l:alllonsAogo
l.

bu/ma

"Trudy

I. s. 15&lt;) - I X2.

/c{cu/sAoj S::lIIU(fIlAI Ijego

rlsullki,

"Sbornik

M uLcja /\ntropologi

i i Etno-

i,lralii--I.IO.s.I')1-200.
RadiOl V
I')X')
I:: Si!&gt;iri. Sll'lIlIiLT dllevlIlAa, Moskva.
1"brcI S. ;\.
1'11&gt;')
l'icI'\I'IJII/e.!Ol'llll' religii i iell ro::wój. Warszawa.
I,'k&lt;lrski S
I')X-I
I'./li/de I onell/. Wroelaw.
\\dsil':IISkl .1. S
I'iX~
!'odrr!::t' do IJIcAIe!. I?::ec o s~wl/ańskieh mis/erlacll.

WarsLawa.

!--:ol1r&lt;ld(iórn\
SOVlI' I:II:MI\IS

OF SIII\M/\

I 11'1/\1'10

RITI':S OF 1'111,:/\1.1'1\1/\

S

(Summary)
Ill': Sh;11l1anlSlll ol' Ille: altaians and othcr pcoples or Ccntral Asia has bl:cn considcrcd
by
111;111\,e:llOlars &lt;ISth.: lllOst adlanccd
I'itual !()]']ll or an cl1ormous signilicilncc
lór thc svsll:rll or
he'll,'!" in Ihls ar.:a The:se: katur.:s makc it quill: dilfcrcnt li'om thc shamanism o!' the pcoples o!'
\(Inh .\si;1 ;11\(1lh.: Idl' 1:;lsl. dominall:d Iw oth.:r spceilic rorms. such as "hom.: sham~lIlism" and
,,[IICr'. I he: ne:hne:ss oj' Ihl: shaman ritu;ds is cvidcnl. 1(11'instance in thc rites rclatcd lo slwmans
iIluld, is e:\ ilknl. [(li' inslane:c in thc riles rclatcd lo shaman initiation whicb dcmonstralc
a certain
L'(ln\ ,'Illional hic:r;lrcb~' the: "sbaman I ocalion". rcccil'ing. the so-called "shamal1 gili--. Ibl' "tlung
c;lI1didall", .:"pnience
or "disl·;lsc--. and thc animation or tb.: shaman drum or .:ostuml:. The
,Inick i, an allelllpl al Slsll'lllati/~ltitln
and interprctation
tlI' parliuilar
ćleml:nt tlI' the ritu,d ol'
,hlllll~1I1inlli;llitln. including ;dso a bricl'e:haractcristi.:s
orthe typical shaman rilc orlhc /\ltaians.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5908" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5888">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/74fc56c46e7afc4e17a49da34cd64f06.pdf</src>
        <authentication>4148b553b21b6fd4081319ed03b724eb</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70448">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5201</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70449">
                <text>licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70450">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70451">
                <text>katolicyzm</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70452">
                <text>religijność wspólczesna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70453">
                <text>Intenet - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70454">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4826</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70455">
                <text>Wybrane internetowe oblicza religijności katolickiej / ETNOGRAFIA POLSKA 2005 t. 49</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70456">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 2005 t.49, s.124-145</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70457">
                <text>Kuźma, Inga</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70458">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70459">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70460">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70461">
                <text>„Etnografia Polska", t. X L I X : 2005, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

INGA KUŹMA
Katedra Etnologii, Uniwersytet Łódzki

WYBRANE INTERNETOWE OBLICZA
RELIGIJNOŚCI KATOLICKIEJ

Internet może zainteresować etnologię nie tylko jako fenomen sam w sobie
wart badania, ale też jako specyficzny teren, na którym dzieją się szczególne
zjawiska. Oferuje on bowiem inne rozumienie czasu, przestrzeni, nadaje nowy
walor pojmowaniu wspólnoty, grupy i obiegu informacji. Zachęca także do na­
mysłu nad statusem i rolą człowieka, a zwłaszcza specyficznych manifestacji
kulturowych, jakimi są przeżycia, doświadczenia i emocje (także te, wyrastające
na gruncie religijnym).
Badanie wybranych aspektów kultury w Internecie (przez Internet czy nawet
„kultury" Internetu) warto prześledzić na przykładach konkretnych zjawisk. Skła¬
dają się one na szeroko rozumianą tożsamość, konstruowaną wespół z innymi,
kiedy to pojedynczy człowiek (o którym można nie wiedzieć nic, z wyjątkiem
tego, jak sam zechce się przedstawić i co powiedzieć o sobie, choć nie musi
być to prawdą) funkcjonuje na zasadzie „interaktywnej samotności", choć - pa­
radoksalnie - wchodząc w relacje z innymi w obrębie tej samej Sieci (Héas,
Poutrain 2003, s. 2) .
Nurt etnologii, który stawia sobie za zadanie przeprowadzania badań tereno¬
wych, tradycyjnie posługuje się takimi podstawowymi sposobami dotarcia do
źródeł (czy to zastanych, czy to wywołanych przez badacza), jak wywiad i obser­
wacja uczestnicząca. Co począć jednakże w przypadku Internetu, gdzie uczestnik
komunikacji internetowej może pozostać anonimowy, a przestrzeń Sieci określa
się przymiotnikiem „wirtualna"? Para badaczy Serge Proulx oraz Guillaume
Latzko-Toth (Proulx, Latzko-Toth 2000) zajęła się prześledzeniem historii tego
terminu i jego obecnych konotacji. Zauważyli, że stosując określenie „społecz¬
ności wirtualnej", „wspólnoty wirtualnej" itp. mamy do czynienia ze swoistym
oksymoronem. Z jednej strony bowiem mówienie o grupie, czy społeczności
1

1

Autorzy artykułu cytują to określenie powołując się na J. Herbet, L'Internet: un nouveau
moyen de se réunir?, Esprit critique, [on line] 2001, nr 3(10), http://www.espritcritlque.org. Przy­
pominają jednakże, że sam Herbet cytuje określenie to za innym autorem - Woltonem (brak na
jego temat odniesień bibliograficznych). Podobną intuicję wykazuje się inny jeszcze etnolog Marc
Augé (cytowany przez Kuligowskiego: Kuligowski 2002, s. 96). Augé mówi o „antropologii samot­
ności" w odniesieniu do badań kultury i człowieka zanurzonych w cyberświatach, w których
to cechą internautów jest tzw. interbierność, a sposobem istnienia wśród innych jest „pozorna
bliskość bez zaangażowania" (Kuligowski 2002, s. 96)

�126

INGA KUŹMA

zakłada występowanie wśród jej członków bezpośrednich więzi, jakie są bazą
dla podzielanych wartości, kultury, języka, poglądów itp. „Wirtualność" na­
tomiast to określenie odwołujące się do abstrakcji, iluzji oraz symulacji .
Jak jednak wykazują w dalszym wywodzie, bezpośredniość kontaktów, która
- jak wydawałoby się - powinna być warunkiem sine qua non dla ustanowienia
wszelkiego rodzaju formalnych czy nieformalnych kręgów, zmienia swoje zna­
czenie za pośrednictwem Internetu. Pomimo tej zmiany nie zanika sens mówie­
nia o istnieniu specyficznych wspólnot, także w przestrzeni Sieci. W inny sposób
- choć nie jest on diametralnie odmienny od dotychczas „wykorzystywanych"
w kulturze - powstają takie relacje pomiędzy internautami (którzy znać się mogą
jedynie w ramach Sieci, choć to margines), które nadają im cechy więzi inter¬
personalnych - emocjonalnych grup odniesienia.
Kwestią zasadniczą, zarówno dla badacza, jak i dla przeciętnych użytkowni­
ków Sieci, jest fakt, że uczestniczący w kontakcie via Internet nie obcują ze sobą
dzieląc jedną przestrzeń fizyczną. Kontakt wzrokowy, fizyczny i wzajemne reak­
cje na siebie, które skłaniają i prowadzą do ustalania wspólnych znaczeń, jest
wyeliminowany. Wymiana pozostaje anonimowa i neutralna z punktu widzenia
właśnie owych interakcji zmysłowych. W wyniku tego można odnosić wrażenie
jakby także źródło określonych akcji, słów, działań itp., jakim jest konkretny
człowiek, było drugorzędne. Uruchamia się jednak swoisty „sensualizm", cho¬
ciażby w postaci tzw. emotikonów, które mają uzupełnić całkowicie przecież
słowny i - co najważniejsze - pisemny komunikat - o grymasy wyrażające stan
ducha i umysłu czy nastrój rozmówców. Spełniają one rolę „ciała" partnerów
rozmów, np. na czatach czy też na różnego rodzaju forum.
Internet jednak może stawiać przed badaczami nie tylko takie problemy. To
także „teren" płynny, nieuchwytny, w takim sensie, że nie można być pewnym
z kim tak naprawdę ma się do czynienia. Anonimowość i niewidzialność pozwala
2

2

Rozwijając te określenia opisujące możliwe konotacje „wirtualności", Proulx i Letzko-Toth
proponują takie oto jej możliwe rozumienie: 1. wirtualność może być traktowana jako element
naddany nad rzeczywistością. Generuje kopie, które mają charakter bytów zdegradowanych, „roz¬
wiedzionych" z rzeczywistością pozawirtualną. W tym znaczeniu jest simulacrum oraz dubletem
rzeczywistości; 2. drugie ujęcie ocenia pozytywnie wirtualność - jest ona dla świata niedoskona­
łego, a rzeczywistego czymś, co tuszuje owe niedoskonałości. Niektórzy zwolennicy tego ujęcia
(jak np. Pierre Levy cytowany przez Proulx i Letzko-Totha - Levy 1995), odwracają stosunek
ontologiczny między rzeczywistością a wirtualnością, albowiem wirtualizować to odwoływać się
do esencji rzeczy, do jej ontologicznej matrycy. Dlatego też - zgodnie z takim poglądem - wirtualność nie degraduje już rzeczywistości, a raczej j ą odkrywa, usprawnia, uwalania człowieka
od ograniczeń materii, czasu i przestrzeni. Zyskuje ona w ten sposób znamiona „hiperrealności"
- czegoś pełnego, całościowego w sposób doskonały; 3. ujęcie to zrywa z porządkiem myślo¬
wym dwóch poprzednich, które - choć przeciwstawne - bazowały na zupełnie odmiennych
i wykluczających się poglądach na technikę i konsekwencje jej stosowania we współczesnym
świecie. Trzecie ujęcie czerpie z Gilla Deleuza, który proponuje - wg lektury Proulx i Letzko-Totha - postrzeganie wirtualności jako „podszewki" codzienności (byłaby ona immanentna dla
rzeczywistości). Rzeczywistość i wirtualność są od siebie zależne - tworzą wspólny obieg istotny
dla wszelkiej kreacji i eksperymentowania (Proulx, Letko-Toth 2000, s. 103).

�WYBRANE INTERNETOWE OBLICZA RELIGIJNOŚCI KATOLICKIEJ

127

zmieniać bezkarnie i dowolnie swoją fizyczność oraz pokonywać wiele dotych­
czasowych kulturowych tabu .
Sam wybór pojedynczego „terenu" w całej przestrzeni Sieci dokonywany
przez badaczy może sprawiać wrażenie przypadkowego, równie dobrego, jak
każdy inny. Wszelkie kryteria, jakie etnologia stosowała tradycyjnie dążąc do
selekcji znaczących tematów oraz miejsc wartych badania, zostały obecnie
w Internecie podważone, jak chyba nigdy w rzeczywistości „realnej". Albowiem,
które strony, czaty czy fora wybrać jako te „wyjątkowe" czy też - przeciwnie
- właśnie całkiem „typowe"? „Typowe" albo „wyjątkowe" dla kogo? Bądź też
„typowe", ewentualnie „wyjątkowe" ze względu na co? Przestrzeń Internetu jest
zbyt rozległa i nie do ogarnięcia, aby móc stwierdzić, że selekcja terenu badań
została dokonana nie inaczej niż subiektywnie . Z tym zapewnie wiąże się
pośrednio słabość badań etnograficznych o ambicjach terenowych, które chciały¬
by włączyć jako integralny element wypadu w teren, „wypad do Internetu" po
znaczące materiały z sieciowego i pozasieciowego życia informatorów. Proulx
i Lezko-Toth zauważyli, że istnieje przepaść między teorią badania a badaniami
terenowymi w Sieci, co wynika na pewno z niejednoznaczności pojęcia „wirtualność". Co więcej, nie tylko ono samo w sobie jest trudne do zdefiniowania,
co równie trudnym do określenia czyni każdy podmiot, który opatrzony jest
odprzymiotnikową formą „wirtualności". Efektem jest mała liczba studiów
etnograficznych skupionych na „społecznościach wirtualnych", czy innych
„wirtualnych" zjawisk kulturowych, choć mogą one wzbudzać zainteresowanie.
Nie odnotowali oni jednak w swojej analizie znaczących badań na ten temat.
Podkreślali, że temat ten raczej skłania naukowców do wyrażania opinii, niż do
podjęcia analizy (Proulx, Letko-Toth 2000, s. 109). Sformułowali także przy¬
puszczenie, że zbyt mocno akcentuje się rozbieżności pomiędzy wirtualnością
3

4

3

Heas i Poutrain porównują go do przestrzeni miejskiej o dynamicznej strukturze (Heas,
Poutrain 2003, s. 3). To popularna metafora cyberrzeczywistości, posługuje się nią np. Magdalena
Radkowska omawiając projekt tzw. netnologii (Radkowska 1998), czy Dorota Gut (Gut 1998).
Podążając jednak dalej śladem Heas i Poutrain warto przyjrzeć się jaki temat badawczy
sobie obrali i jak starali się go zrealizować, poruszając się wyłącznie po Internecie, jako jedynym
terenie badań wybranego przez siebie zjawiska. Postanowili oni zająć się stronami poświęconymi
podróżom. Skupili się na dwóch stronach. Jedna z nich prowadzona jest od 1988 roku. Założona
została przez „praktykujących" podróżników, jako oficjalna strona stowarzyszenia francuskiego
„Aventures du bout du monde" („Przygody do końca świata"), gdzie znaleźć można różne tema¬
tyczne fora, koncentrujące się jednakże na podróżowaniu i podróżnictwie, także ogłoszenia, kąciki
zainteresowań skierowane np. do lubiących pichcić egzotyczne potrawy. Stowarzyszenie to skupia
obecnie prawie 5 tys. członków i są to w połowie paryżanie pomiędzy 30 a 40 rokiem życia.
Drugą stroną, jaką się zainteresowali, to strona prowadzona przez biuro turystyczne „Le Routard"
(„Wędrowiec"). Strona ta w zasadzie jest skonstruowana podobnie, również zawiera fora, kąciki
zainteresowań, ofertę turystyczną, reportaże z podróży, wiadomości ze świata itp. Obie strony
mają za cel przyciągnąć i stworzyć ramy wymiany informacji i nawiązywania kontaktów pomiędzy
entuzjastami podróży, specjalistami, podróżnikami, globtrotterami, którzy preferują taki rodzaj
wyjazdów (nawet zorganizowanych), jakie odbiegać będą od zwykłego standardowego zwiedzania.
Adresaci czy jak w przypadku pierwszej strony - jej twórcy, dążą do odbycia „prawdziwych"
wypraw - przygód, dających możliwość dotknąć czegoś „autentycznego".
4

�128

INGA KUŹMA

a rzeczywistością. Kontakty nawiązywane w Sieci owocują często spotkaniami
w „realu", a zatem Sieć byłaby po prostu jednym więcej źródłem porozumiewa­
nia się, a relacje bazujące wyłącznie na Internecie są w mniejszości, większość
bowiem ludzi żyje w rzeczywistości pozasieciowej.
Inną kwestią jest rodzaj kontaktów, w jakie badacz może wejść ze swoimi
internetowymi informatorami. Najlepszym źródłem dotarcia do tego, co ludzie
myślą i jak myślą, co mówią i jak mówią, są czaty i fora dyskusyjne. Można
śledzić wszystkie głosy pozostając całkowicie biernym obserwatorem. Można
także „wejść" w ten dyskurs czynnie, adaptując swój język do języka internautów,
ujawniając swoje intencje lub ich nie ujawniając, wpływając tym samym na prze¬
bieg rozmów lub też starając się „doświadczyć" owego terenu na sobie samym
bez ujawniania własnych motywacji, zasadniczo odmiennych od zwykłego
wejścia w kontakt, w wymianę informacji itp. Pokusą byłoby zaistnieć na tym
samym forum jako kilka, kilkanaście różnych postaci - „ników", nawet równo¬
legle, aby poprzez taką maskaradę móc wywołać określone głosy, reakcje, zbli¬
żyć się do określonych innych „ników"-osób.
Jak widać, Internet stwarza wiele możliwości rozmaitego rodzaju nadużyć
badawczych, od których nasza dyscyplina nigdy nie była wolna - wystarczy
odwołać się do określenia Kristen Hastrup o „przemocy symbolicznej", jakiej
dopuszcza się każdy badacz terenowy wobec swoich rozmówców (Hastrup 2004,
s. 88). Nawet zmiana przestrzeni badawczej z realnej na wirtualną nie zmienia
tego faktu, a wręcz przeciwnie - nadaje mu głębszy sens, który powinien uwrażli¬
wiać na możliwość otarcia się naszych badań o manipulację rozmówcami. Jednak
także z drugiej strony - tych nieświadomych niczego lub nawet świadomych
informatorów-internautów - dochodzi do specyficznej manipulacji przekazem.
Polega ona nie tylko na specjalnym wprowadzaniu w błąd, grze, udawaniu, lecz
na ubieraniu swoich słów, odczuć czy sądów w określoną stylistykę i retorykę.
Co więcej, nawet sam fakt opisania jakiegoś prywatnego wydarzenia nadaje mu
już status czegoś wyjątkowego. Wykazują to właśnie Poutrain i Heas na przykła¬
dzie zapalonych podróżników, którzy poprzez czynność pisania o swoich wypra¬
wach nadają sobie rangę „prawdziwych" obieżyświatów, a ich wyjazdy nabierają
równie wielkiej wagi - autentycznych przygód i doznań ocierających się o „egzo¬
tykę" bądź „prawdę" o innym świecie (Heas, Poutrain 2003, s. 6). Czy tym samym
wymiana doświadczeń lub doznań jest wymianą czegoś „rzeczywistego", „auten¬
tycznego"? Czy jest ona wymianą „autentyczną" i „rzeczywistą"? W jakim sensie
można rozumieć określenie stosowane na opisanie tego typu kontaktów przez
Internet, które formują rodzaj „wspólnot", co więcej „wspólnot emocjonalnych"?
Pytania te niewątpliwie zachowują swoją zasadność w przypadku takiego typu
zagadnień i zjawisk obecnych w Internecie, które wiążą się z życiem religijnym
i duchowym.
Ciekawym przykładem są wnioski, jakie wysnuł ze swoich badań Paolo
Apolito (Apolito 2003) śledząc spontaniczny proces przekładania na język Inter¬
netu świadectw o objawieniach oraz konsekwencje tego dla kształtowania się
współczesnej religijności katolickiej. Skupia on uwagę na Stanach Zjednoczonych.

�WYBRANE INTERNETOWE OBLICZA RELIGIJNOŚCI KATOLICKIEJ

129

Zauważa, że stały się one w przeciągu ostatnich dwudziestu lat X X wieku rezer¬
wuarem światowego wizjoneryzmu katolickiego. Objawienia Matki Boskiej oraz
wszelkie informacje na ich temat są redagowane przede wszystkim tam i Jej prze¬
kaz usłyszeć można przede wszystkim w amerykańskim angielskim. W omawia¬
nym okresie ponad 50% objawień światowych zostało zarejestrowanych właśnie
w St. Zjednoczonych, co w porównaniu z wcześniejszymi dekadami wskazuje na
znaczący wzrost tego typu przeżyć i doświadczeń religijnych w populacji katoli¬
ków amerykańskich (w latach 70-tych zarejestrowano takich przypadków w USA
zaledwie 14%, zaś w latach 60-tych - 7%). Owej popularyzacji wiadomości,
świadectw, informacji itp. niewątpliwie sprzyja Internet i mnogość stron, które
są im poświęcone. Religijność, która niejako zaadoptowała (i vice versa) Inter¬
net, wzmocniła pewne tendencje zarazem religijne, jak i - co naturalne - kultu¬
rowe, charakterystyczne dla tamtejszego społeczeństwa. Według Apolito nowa
amerykańska wrażliwość religijna została wzmocniona dzięki Internetowi, ale
wyrosła z nurtów, które pojawiły się dużo wcześniej. Badacz ten zaliczył do nich
indywidualizm (także ten posoborowy), upowszechnienie się ruchów charyzma¬
tycznych oraz zwycięstwo religijności konserwatywnej na niwie politycznej
i publicznej (której reprezentantem jest obecnie Georg W. Bush, ale ten nurt
pojawił się już w latach 70-tych za prezydentury Ronalda Reagana). Oczywiście,
owa religijność „amerykańska" nie jest typowa wyłącznie dla tamtejszego spo¬
łeczeństwa czy kultury - nabrała ona wymiaru uniwersalnego. Doświadczenie
religijne, kształtowane i czerpiące materiał z Internetu, bazować więc będzie na
podkreślaniu wartości jednostki, emancypacji społecznej i niezależności od roz¬
maitych centrów (w tym religijnych) i opartych na nich hierarchiach i rangach
- w tym wiedzy. Wyrażają to zwłaszcza rozmaite „prywatne" (nieautoryzowane
przez Kościół) objawienia i strony im poświęcone, które skupiają kręgi osób
odczuwających szczególnego rodzaju „wspólnotę emocjonalną" wierzących
w to, co przekazują różni wizjonerzy - choć treść tych przekazów może być
znacząco odmienna od tego, co zaleca Kościół katolicki. Powstawanie takich
kręgów i grup, bądź nawet pojawianie się pojedynczych sympatyków religijnych
zjawisk alternatywnych wobec oficjalnego przekazu, którzy swobodnie „surfują"
w Sieci w poszukiwaniu kolejnych informacji, sprzyjają zarazem ich wywoły¬
waniu, wzbogacaniu i uaktualnianiu. Temu zaś niewątpliwie pomaga również
niemal powszechna dostępność rozmaitych nowych technologii, przy pomocy
których prawie każdy - z takich czy innych pobudek - założyć może stronę,
która będzie traktowała na ten temat. Cenzura Kościoła katolickiego, bacznie
przyglądającego się wcześniej takim spontanicznym zjawiskom religijnym jak
objawienia, cuda łez, wizje, uzdrowienia poprzez kontakt z jakąś figurą czy cha­
ryzmatykiem itp., zakładała pewną profesjonalną wiedzę i kompetencje, których
dyspozytariuszem był właśnie Kościół. To on ostatecznie autoryzował, popula¬
ryzował i dopuszczał do oficjalnego kultu po przebadaniu danego zjawiska, choć
nie popełnia grzechu ten z wiernych, który nie darzy wielką czcią miejsc obja¬
wień i nie pielgrzymuje do nich. Ta sfera doświadczenia religijnego - pomimo
wymogu objęcia jej opieką ze strony instytucji Kościoła - rozwija się jednak

�INGA KUŹMA

130

najżywiej ze względu na masowe zaangażowanie w kult tego typu zjawisk tzw.
zwykłych wiernych, nie zaś przedstawicieli hierarchii kościelnej. Jak daleko jed¬
nakże doszło do „demokratyzacji" owej wiedzy i „zarządzania" informacjami
na temat owych fenomenów, może ukazać przykład cytowany przez Apolito
0 nastolatku amerykańskim - autorze strony internetowej dotyczącej objawień
maryjnych oraz cudów eucharystycznych, Brainie Alvesie. Była to strona bardzo
licznie odwiedzana, obecnie nie jest już przez niego aktualizowana, choć po wy¬
wołaniu jeszcze „wirtualnie" istnieje. Co jednak najciekawsze, ów czternastola¬
tek zapewniał, że choć ma tak niewiele lat, jest kompetentny w owej dziedzinie,
którą prezentuje na swojej stronie i zachęcał aby bez obaw kierować do niego
pytania. To jeden z bardziej skrajnych przykładów marginalizacji wiedzy zinsty¬
tucjonalizowanej oraz swoistej autoproklamacji na specjalistę w dziedzinie reli¬
gijności. Co więcej, owej autoproklamacji dokonała osoba, która przez samą
przynależność do określonej klasy wieku nie mogłaby być zaliczona do „specja¬
listów" w domenie religijności, jak działo się to dotychczas w kulturze zachod¬
niej (Apolito 2003, s. 645). Ta sytuacja również wskazuje na istotny element już
wcześniej podkreślany, że w Internecie dotychczas powszechny model kontroli
społecznej oraz interpersonalnego udziału w kształtowaniu się „wspólnot emo¬
cjonalnych" skupionych wokół religii funkcjonuje nieco inaczej. Ta odmienność
jednak wzmacnia takie formy religijności, jak np. objawienia czy „listy z nieba",
które z pewnością zaliczyć można do przejawów „ludowego" i oddolnego życia
religijnego w Kościele katolickim . Najmniej poddają się one kontroli instytucji,
najsilniej zaś związane są z pobożnością prywatną .
5

6

Osoba wizjonera - obok czasu i przestrzeni - jest trzecią i bardzo ważną kate¬
gorią wyznaczającą kulturowe ramy objawienia. Ci, którzy dostępowali wizji
1 słyszeli głos Boga, Chrystusa bądź Maryi nie byli ludźmi z kulturowego punktu
widzenia jakimikolwiek bądź. Ich osobowość, miejsce, jakie zajmowali w społe¬
czeństwie i walory umysłowe oraz inne jeszcze cechy predestynowały ich z kul¬
turowej perspektywy do stania się mediatorami pomiędzy światem boskim a ludz¬
kim. Nie było więc obojętne kim są owi wybrani, dostępujący wizji i objawień,
lecz nie oni byli najważniejsi. Ich rola sprowadzała się do bycia posłami, świad¬
kami, którzy poprzez swoją kulturową pozycję zaświadczają o prawdziwości
tego, co wyznają i co przekazują. Najlepszymi przykładami są życiorysy wizjo¬
nerów dwóch największych objawień maryjnych w Europie, jak Bernadetta
Soubirous (Francja - Lourdes; objawienia miały miejsce w 1858 r.) oraz trójka
dzieci z Portugalii (objawienia w Fatimie w 1917 r.): Łucja dos Santos, Franciszek
Marto i jego siostra Hiacynta Marto. Owa czwórka spełnia następujące kryteria
5

Jak reaguje na tego typu działania Kościół pokazuje wybrany przykład głosem jednego
z jego kapłanów. Wypowiedź ta dotyczyła owego nieoficjalnego kultu Matki Boskiej: „[...] Biblij­
nemu deficytowi towarzyszy zalew nie biblijnego słowa o Maryi. W Polsce ( nie tylko zresztą
tutaj) słowo Boże w pobożności maryjnej decydowanie przegrywa ze słowem ludzkim. W tej
dziedzinie tzw. objawienia prywatne i «pobożna a twórcza wyobraźnia* skutecznie rywalizują
z Objawieniem" (Napiórkowski 2002, s. 178).
Vide H. Czachowski (2003) oraz A. Zieliński (2004).
6

�WYBRANE INTERNETOWE OBLICZA RELIGIJNOŚCI KATOLICKIEJ

131

kulturowo przypisane wizjonerom: są to najczęściej dzieci, albowiem to one
w naszym kręgu kulturowym uosabiały niewinność i czystość ; są ucieleśnie­
niem prostoty, także w znaczeniu braku edukacji i kultury (z Bernadettą Matka
Boska komunikuje się w lokalnym dialekcie, nie zaś w literackiej francuszczyźnie); kończą swoje życie wcześnie (jak Franciszek i Hiacynta) bądź ze względu
na to, czego były świadkiem i uczestnikiem, nie mogą już żyć „normalnym"
życiem i jak w przypadku Łucji oraz Bernadetty przywdziewają zakonny habit
aby prowadzić życie zakonne. Mogą być też wyniesione na ołtarze, jak stało się
z Bernadettą Soubirous w 1933 r. (została kanonizowana) oraz z Franciszkiem
i Hiacyntą w 2000 r. (błogosławieni).
Czy jednak ten sam scenariusz życia zaobserwować można w przypadku
wizjonerów z epoki Internetu?
Apolito stwierdza, ze wizjonerzy i ich wyznawcy, czy też sympatycy, którzy
ukształtowali się pod wpływem współczesnych globalnych tendencji, cechują
się chęcią zaistnienia na forum międzynarodowym i emancypacją. Wykazuje
to na przykładzie innego miejsca objawień maryjnych - Medjugorje (Bośnia-Hercegowina, początek objawień w 1981 r., trwają one do dziś). To miejsce
w specyficzny sposób poddane zostało informatycznej i internetowej „obróbce".
Miejscowość ta jest kolejnym, lecz bliższym naszym czasom, bardzo ważnym
- choć do tej pory jeszcze nie zatwierdzonym oficjalnie przez Kościół - miejscem
objawień maryjnych. Rzutuje ona również mocno na przekształcanie się i wzbo¬
gacanie wyobraźni religijnej doby współczesnej. Szczególnie ważny jest fakt, że
włączenie jej do obiegu kultury dokonuje się za pośrednictwem nowoczesnych
mediów, które niejako współkształtują to miejsce zgodnie ze swoją naturą.
Historia objawień maryjnych oraz współczesnego życia religijnego dzięki ich
asymilacji z najnowszymi technologiami służącymi porozumiewaniu się i prze¬
kazywaniu informacji, jak przede wszystkim Internet, nabrała w X X wieku „przy¬
spieszenia" i zmieniła ich charakter. Apolito próbuje udowodnić to wychodząc
właśnie od objawień w Medjugorje. Miejsce to, jak Lourdes, a zwłaszcza Fatima ,
również stało się rodzajem cezury dla wyobraźni i wrażliwości religijnej chrześ¬
cijan współczesnych. Tradycja pierwszej, źródłowej i oryginalnej wizji, wiążąca
się z inspiracją dla pomniejszych, zawsze ściśle wiązała się z miejscem pierwot¬
nego objawienia i cudu, który był początkowym. Tak było w przypadku obja¬
wienia w Fatimie. Zaczęto obserwować wtedy wagę i wpływ wywierany przez
te widzenia, śledząc przebieg innych wydarzeń religijnych tego typu po I woj¬
nie światowej. Powtarzać się zaczęła tematyka przesłania charakterystyczna
wówczas tylko dla Fatimy: pokój światowy i sytuacja Rosji. Także data objawień
7

8

7

Według innych jeszcze interpretacji, to dlatego dzieciom przypisuje się ową szczególną
predyspozycję do kontaktowania się z sacrum, ponieważ są one jeszcze nieskażone kulturą.
Z tego właśnie powodu plasować się miały niejako na granicy świata kultury a natury, co określano
mianem ambiwalencji ich istoty oraz statusu (od symbolicznego po społeczny), w związku z tym
nabywały cech mediumicznych (vide między innymi praca Nowina-Sroczyńskiej 1997).
Uważane jest przez znawców tematu za objawienie-pierwowzór dla innych XX-wiecznych
objawień, lecz jeszcze sprzed wydarzeń w Medjugorje (Bouflet, Boutry 2000).
8

�INGA KUŹMA

132

9

fatimskich - 13 dzień miesiąca, opatrzona została wymowną symboliką i weszła
już na trwałe do zbioru dat znaczących religijnie. Inne elementy wydarzeń fatim¬
skich również stały się cechami charakterystycznymi i „typowymi" dla nastę¬
pujących po nich objawień światowych. Były to: powtarzalność wizyt Matki
Boskiej, kwestia tajemnic, jakie pojawiać się zaczęły w Jej przekazach skiero¬
wanych do wizjonerów oraz - szczególnie - cud słońca, który uznany został
za uwiarygodniający objawienia fatimskie (Bouflet, Boutry 2000, s. 211 ). Te
właśnie składowe budujące wzorcowy przebieg objawienia w kulturze religijnej
X X wieku można odnotować również w Polsce. Przykładem cud wirującego
słońca (określany też mianem tańczącego) spostrzeżony przez członków Legionu
Małych Rycerzy Miłosierdzia Bożego, prowadzonych przez kobietę pochodzącą
z Tolkmicka, która zasłynęła dzięki swojej mocy uzdrawiającej i objawieniom,
jakich dostępowała (Szczesiak 1998, s. 7).
10

Jednak pomimo swojej specyfiki Fatima nadal może być interpretowana jako
objawienie „tradycyjne", „typowe", ugruntowane już w tradycji religijnej. Do tych
właśnie typowych okoliczności objawienia zaliczyć można wybór osób, które
obdarzone zostały wizjami, jak było to wspomniane wcześniej. Innym elementem
było miejsce - tradycyjnie odludne, w górach. Włączyć można do owego scenariu¬
sza objawienia także prześladowania, jakie cierpiały dzieci, zarówno ze strony nie¬
dowierzających im bliskich, jak i władz lokalnych i państwowych negujących to
wydarzenie ze względów politycznych . W przypadku Fatimy zaaresztowane
11

9

Co tym wyraźniejsze się stało po zamachu na Jana Pawła I I 13 maja 1981 r.
Analizują oni liczne podobieństwa i wypadki wizji w Europie, które swój scenariusz ry­
tualny opierały na przebiegu wydarzeń w Fatimie.
Ów typowy scenariusz kulturowy objawienia realizuje także film pt. Objawienia w Fatimie
(film Daniela Costelle, produkcja - Sanktuarium w Fatimie, dystrybucja wersji polskiej „Verbinum" - Wydawnictwo Księży Werbistów), który jest zbeletryzowanym religijnym dokumentem
objawień w Fatimie. Posługuję się słowem „dokument", albowiem jest to przedstawienie wyda­
rzeń nader dosłowne w ukazaniu wszelkich niezwykłych i nadprzyrodzonych zjawisk. Towarzyszą
temu także specyficzne efekty wizualne i muzyczne, które mają wspomóc i wzmocnić efekt
nadprzyrodzoności oraz odmienności objawiających się istot boskich oraz zjawisk cudownych.
Te środki filmowe próbują zmierzyć się - realizując również wyobrażenia potoczne na temat
przebiegu takich właśnie spotkań zakodowane już w kulturze - z niezwykłością sacrum i podkreś¬
lają tę jego cechę w scenach, gdzie np. pojawia się anioł, który zwiastuje dzieciom objawienia
i ma zadanie je do nich przygotować oraz tam, gdzie dzieciom ukazuje się Matka Boska. Co do
Jej postaci przedstawianej w filmie, równie znacząca jest kwestia wyboru aktorki polskiej, która
dubbinguje odtwórczynię Matki Boskiej Fatimskiej. W polskiej wersji językowej głosu postaci
Matki Boskiej użycza Anna Nehrebecka, której wizerunek filmowy wręcz „predestynował" j ą do
wzięcia tej roli. Scenarzyści owego filmu umieścili inne jeszcze szczegóły nader charaktery¬
styczne dla tzw. morfologii miejsc cudów, objawień, czy wizji oraz późniejszego kultu, jaki roz¬
wijał się wokół nich. Na przykład, pokazując jak rozwijał się stopniowo kult miejsca objawień,
umieszczają swoisty zalążek przyszłej wielkiej bazyliki, jaka zostanie wybudowana w Cova da
Iria, w postaci wydeptanego do gołej ziemi kręgu tuż po drzewem, na którym objawiać się miała
Maryja, a w kręgu tym dostrzec można swoisty ołtarz, zaliczany przez antropologię do symboli
z szeregu axis mundi: przybrane kwiatkami i wstążkami drzewko, przed którym - na filmie
- klękają dzieci w jednej z końcowych scen, gdy pojawia się Matka Boska ostatni raz i zgroma¬
dzeni mogą oglądać cud wirującego słońca.
1 0

11

�WYBRANE INTERNETOWE OBLICZA RELIGIJNOŚCI KATOLICKIEJ

1

3

3

dzieci już przed kolejnym zapowiedzianym objawieniem, nie dostąpiły go w wię¬
zieniu, ale dwa dni później, kiedy wypuszczono je na wolność. W tej bowiem
epoce - „sprzed Internetu" - ważne było miejsce, gdzie zachodziły objawienia.
To raczej wizjoner spychany był na margines, a miejsce objawień zachowywało
swoją rolę zasadniczą. Potwierdzają to losy licznych innych wcześniejszych, jak
i późniejszych (w tym XIX-wiecznych i XX-wiecznych) wizjonerów, także tych
wspomnianych powyżej. Lecz same te miejsca - jak Lourdes i Fatima - jako
centra objawień nie odeszły w zapomnienie i stały się z biegiem czasu bardzo
silnie oddziałującymi ośrodkami kultu maryjnego i ruchu pielgrzymkowego.
Medjugorje, a szczególnie status i rozwój drogi życiowej wizjonerów z tej
miejscowości, przedstawia się jednak nieco inaczej. Dolina Podbro, gdzie miały
miejsce pierwsze objawienia, była punktem centralnym, sakralnym w tradycyj¬
nym tego słowa znaczeniu, jedynie na początku objawień. Kolejne wizje „prze¬
niosły się" za dziećmi z doliny do prezbiterium, do zakrystii, chóru, pokoju,
plebanii itp. (Rafalska 2002, s. 306-307). Na tym etapie miejsce jeszcze było
istotne, mniej jednak niż sami wizjonerzy. Wraz z upływem lat wizjonerzy boś¬
niaccy zaczęli podróżować po świecie z przesłaniem Matki Boskiej z Medjugorje
i dostępować wizji tam, gdzie się aktualnie znajdowali - dochodziło w ten sposób
do swoistej transformacji miejsca profanum w sacrum dzięki osobom widzącym.
Medjugorje jednak, pomimo tego, że jest jednym z najliczniej współcześnie
odwiedzanych sanktuariów maryjnych na świecie, nie jest w tym samym stopniu
ważne jak wizjonerzy, co dobrze wyczuwają liczne agencje podróży, obiecując
pielgrzymom nie tylko pobyt w Medjugorje, ale i spotkanie przynajmniej z jed¬
nym z nich, ponieważ większość z tej ośmioosobowej grupy widzących mieszka
w okolicach sanktuarium.
Podobnie jak działo się w przypadku Fatimy, scenariusz objawień z Medjugorje zaczął być powielany. Wiele późniejszych objawień maryjnych, szczególnie
w Stanach Zjednoczonych, wzorowało się na przebiegu widzeń z Medjugorje.
Podobieństwa te były uderzające zwłaszcza w przypadku tych „widzących" Ame¬
rykanów, którzy pielgrzymowali wcześniej do Bośni.
Wydarzenia jakie miały miejsce w Medjugorje zyskały sławę w Ameryce,
a później na całym świecie, także dzięki opiece i koordynacji ruchu pielgrzymko¬
wego i dewocyjnego podjętych przez OO. Franciszkanów ze Steubenville w USA
(Ohio). Oni to zajęli się produkcją i dystrybucją kaset, książek, artykułów, pod¬
ręczników służących do formacji duchowej itp. Początkowo kierowali te akcje do
krajów zachodnich, później rozciągnęli je na pozostałe zakątki globu. Innym cie¬
kawym faktem jest uwiarygodnienie przez opiekunów sanktuarium i wizjonerów
z Medjugorje postaci takiej jak Vassula Ryden, która jest również wizjonerką, lecz
wyznania grekoprawosławnego. Jej wizje więcej jednak mają wspólnego z New
Age niż z dogmatami jej wyznania, podobnie jak nic wspólnego nie mają z wyzna¬
niem rzymskokatolickim, choć to katolicy udzielają jej gościny na swoich stronach
internetowych poświęconych Medjugorje (Bouflet, Boruty 2000, s. 289-290) .
12

12

Vide np. polską stronę internetową „Vox Domini".

�134

INGA KUŹMA

Dziesiątki nowych wizjonerów korzystają na tej zmianie „paradygmatu" ob­
jawień i podróżują ze swoimi objawieniami po całym świecie. To ich obecność
uświęca miejsce, to oni coraz wyraźniej stają się szczególnymi epifaniami, utoż­
samiając się częściowo z obrazami i przesłaniami, jakie komunikują wiernym
od Boga czy Maryi, a pomijając milczeniem oryginalne miejsce i okoliczności
„przestrzenne" i czasowe wizji.
Co więcej, współcześni wizjonerzy niewiele mają wspólnego z klasycznym
- niemal już stereotypowym - typem kulturowym osoby dostępującej kontaktu
z sacrum. Nie są to przede wszystkim „prostaczkowie" w szerokim sensie tego
słowa. Jak zauważa Apolito w swoim tekście opisującym nie tylko wizjonerów
z Medjugorje, lecz ogólnoświatowy i ogólnointernetowy ruch, współcześni
wizjononerzy-globtrotterzy znają języki obce, piszą książki, a ich pozycja
ekonomiczna oraz zawodowa plasuje ich w społeczeństwie na poziomie klasy
średniej. Jeśli zaś chodzi o ich obyczaje rodzinne i moralność, są nieraz bardzo
wyemancypowani - często rozwiedzieni, z nowymi rodzinami. Ich życie odbiega
więc w znaczący sposób od moralności zalecanej przez Kościół katolicki czy też
przez Stary i Nowy Testament, a osoby te wywodzą się przecież z tego środowi¬
ska duchowego i obyczajowego. Nowi wizjonerzy wydają się być absolutnie
pewni swojej wyjątkowości. Ci z Medjugorje wyrażają szczere przekonanie
o szczególnej światowej misji, jaka została nałożona na ich barki i którą muszą
wypełniać, ponieważ od tego zależy zbawienie całego świata: „Zbawienie świata
zależy w pewnym sensie od przesłania, jakie objawiane jest nam w Medjugorje"
(słowa te Apolito cytuje za: Rooney i Faricy 1987; Apolito 2003, s. 642). Co
więcej, sam diabeł wiedząc o ważności tej misji miał - według wizjonerów
- prosić Boga o oddanie sobie we władanie tylko tego miejsca w zamian za
resztę świata. W Polsce np. Matka Boska objawiająca się w Oławie stwierdziła,
że od wybudowania tam świątyni uzależnia przetrwanie na świecie pokoju. Inne
tego typu świadectwa, to chociażby apel rozsyłany za pośrednictwem Internetu
przez tzw. Ambasadora Boga na podstawie objawień Matki Boskiej z Nowego
Jorku z 1987 r. W apelu tym można znaleźć informację, że miejsce owych obja¬
wień będzie łącznikiem z wszelkimi innymi na całym świecie. W Rzymie zaś
Matka Boska przemawiając do Marisy Rossi powiedziała, że to, czego dostępuje
wizjonerka jest wydarzeniem najważniejszym na świecie, a także najtrudniej¬
szym. Jej osoba zaś będzie w związku z tym atakowana również najbardziej na
świecie, szczególnie przez niektórych księży. Jezus, z którym w wizjach kontak¬
towała się Marisa, dodał jeszcze - według tego, co przekazała kobieta - że cuda,
jakie będą towarzyszyć tym objawieniom, zaliczyć będzie można do najważniej¬
szych cudów eucharystycznych w historii Kościoła.
Każdy z wizjonerów czuje się zatem centrum świata i historii oraz osobą
umieszczoną w centrum wydarzeń soteriologicznych.
Nowi wizjonerzy wspomagają się nawzajem, kontaktują się z sobą, cytują się,
wydają wspólnie książki, organizują wspólne objazdy i spotkania z wiernymi.
Odwiedzają nawzajem swoje miejsca objawień. Najistotniejszym obecnie miejs¬
cem tych więzi i kontaktów są strony WWW, czaty, serwisy tematyczne itp.

�WYBRANE INTERNETOWE OBLICZA RELIGIJNOŚCI KATOLICKIEJ

135

Jedną z ważniejszych przyczyn szukania takich nowoczesnych i niezależnych
środków komunikacji i podtrzymywania więzi jest obawa przed ingerencją hie­
rarchii kościelnej wymierzoną w ów oddolny ruch wizjonerski czerpiący jednak
z dziedzictwa określonego wyznania. Internet wzmocnił owe indywidualistycz¬
ne i separatystyczne tendencje, zachodzące nie tyle nawet na poziomie formo¬
wania się alternatywnych czy nowych grup, lecz przede wszystkim jednostki
- jest to w zasadzie idealne narzędzie do zachowania i podtrzymania autonomii.
Co więcej, surfująca w nim jednostka nie jest odbiorcą pasywnym, lecz aktywnie
decydującym, wybierającym te, bądź inne treści, włączającą się świadomie
w sposób funkcjonowania tego typu fenomenów na łamach Internetu, np. wy¬
syłając swoje komentarze, pytania, czy uczestnicząc w odbywających się „na
żywo" rozmowach na rozmaitych czatach.
Internet daje tym samym sympatykom i zwolennikom prawdziwości rozma¬
itych objawień możliwość natychmiastowego oraz niemal równoległego dostępu
do wszystkich obecnych w jego przestrzeni zgromadzonych stron, wypowiedzi,
świadectw etc. Jaki by nie był ich charakter czy język, znajdują się one szybko
w Sieci, gdzie mogą być powszechnie rozpoznane, uznane, a przede wszyst¬
kim poznane.
Kamery cyfrowe czy aparaty cyfrowe pozwalają również „zinternetować" fakt
objawienia; w medium tym krążą liczne obrazy miejsc, cudów czy innych niewy¬
tłumaczalnych zjawisk. Zdemokratyzowały one w ten sposób dostęp do sacrum.
Ich wymiar - w pierwotnym rozumieniu niewymierny i nieuchwytny, nie do
ogarnięcia i nie do objęcia rozumem bądź zmysłami - sprowadzony więc został
do bardziej „ludzkich" proporcji, a przynajmniej do danych cyfrowych czytanych
przez najnowocześniejsze nośniki i aparatury przetwarzania danych, które można
po prostu sprowadzić do kombinacji określonych znaków języka informatycz¬
nego i upowszechnić.
Z perspektywy specyfiki tego medium, jakim jest Internet, nie jest istotne
źródło przekazu, ale on sam, albowiem to on, czy to w formie zapisu tekstowego
czy też wizualnego, ruchomego (film) bądź nieruchomego (fotografia), jest naj¬
bardziej liczącym się komunikatem. Sama jego obecność w przestrzeni Internetu
już j ą uwiarygodnia oraz vice versa. Nawet wizjoner w pewien sposób traci swo¬
j ą realność i ważność. Postać i przesłanie jednego znanego wizjonera powielana
na dziesiątkach stron, przetwarzana na dziesiątki sposobów traci swoją wyjątko¬
wość. Staje się swoim własnym znakiem . Co więcej, faktem niejako umacnia¬
jącym ową diagnozę, jest spotykana w Internecie wielka liczba innego jeszcze
rodzaju wizjonerów. Jak nazywa ich Apolito są to tzw. lokucjoniści, a mianowi¬
cie osoby, które dostąpiły wizji bądź miały kontakt z sacrum, ale jedynym tego
śladem są cytowane przez nich słowa Jezusa bądź Maryi. Oznacza to, że w ich
13

1 3

Choć więc może wydawałaby się to paradoksalne, szczególnie jeśli chodzi o opisywanie
zjawisk z terenu religii i religijności, ale zabieg ten wpisuje się w efekt simulacrum J. Baudrillarda,
gdzie „nie chodzi o odzwierciedlenie rzeczywistości, ale o rekonstrukcje przedmiotu, której wia¬
rygodność jest uwarunkowana doskonałym podobieństw em. W simulacrum dochodzi do pomie¬
szania dwóch porządków: realnego i wyobrażonego [ . . . ] " (Regiewicz 2004, s.147).

�136

INGA KUŹMA

przypadku trudno stwierdzić w jaki sposób w tych objawieniach pośredniczyło
miejsce, czy też jakie inne zjawiska zachodziły, jako znaki czegoś nieziemskie¬
go, także kim są owi wizjonerzy i co się z nimi stało pod wpływem owych obja¬
wień. Ich osobowość, biografia i tego typu dane są przez nich nieujawniane.
Komunikują oni owe przesłania używając formuł: „Jezus objawił...", „Maryja
powiedziała...". Najważniejszy jest fakt przekazania, zapisania i wysłania owego
przesłania, które krążyć będzie w Sieci. Lecz komu to przesłanie zostało przeka­
zane? Jak stwierdza Apolito, nic nie wiadomo na ich temat. Internet zaś wzmac¬
nia ów religijny i wizjonerski fenomen anonimowej lokucyjności przewrotnie
interpretując kulturową „przezroczystość" dawnych, „nowożytnych" wizjonerów
- „maluczkich". W jednym tylko przypadku nowe medium zawodzi, a mianowi¬
cie w przypadkach poszukiwania przez wierzących uzdrowienia i uwolnienia od
rozmaitych schorzeń czy uzależnień. Jak dawniej szukają ich oni na tradycyjnej
drodze pielgrzymek do miejsc świętych, czczonych wizerunków czy też osób
0 szczególnych charyzmatach. Czyżby internetowa „emocjonalna wspólnota"
wiernych wierzących w objawienia, szukających informacji na ich temat, taką
wspólnotą stawała się jednak dopiero poza Siecią, w świecie „realnym"? Na to
pytanie można spróbować odpowiedzieć, ale dopiero po przyjrzeniu się innym
jeszcze sposobom wyrażania swojej religijności za pośrednictwem Sieci, którymi
są wpisy do internetowych skrzynek intencji.
Można zaryzykować twierdzenie, że oblicze współczesnej religijności zmienia
się nieco za pośrednictwem Internetu: ma miejsce pewne przewartościowanie
znaczeń i zachowań, które oscylowały wokół przekonania o szczególnym charak¬
terze miejsca oraz czasu, w którym dochodziło do objawienia oraz o szczególnych
duchowych walorach wizjonera bądź mistyka. Te czynniki właśnie stawały się
źródłami sakralnej semiozy, której zwieńczeniem było ugruntowanie się kultu
danego miejsca, figury, obrazu, czasem osoby wizjonera. W tym procesie niebaga¬
telna była także rola Kościoła katolickiego uwierzytelniającego owe fenomeny
1 zjawiska. Instytucja ta czuwała nad ich przebiegiem, niejednokrotnie kontrolując
go i treści przesłania oraz zachowania wizjonerów, zatwierdzając bądź negu¬
jąc te zjawiska. Obecnie nowymi „leaderami" czuwającymi nad „zarządzaniem"
owymi informacjami są administratorzy sieci, portali, stron, czatów itp. Jak nigdy
chyba dotąd w historii religijności czy też wizjonerstwa, dostrzec można jak reli¬
gijność jest tworzona, wytwarzana, kierowana, wręcz kreowana, nie bardzo jednak
wiadomo przez kogo ani do kogo.
Zmianie ulega jednak nie tylko ta kategoria kulturowa - przydatna do badania
fenomenów religijnych - jak osoby niezwykłe, pośrednicy między sferą sacrum
a profanum, jakimi byli w tradycyjnym paradygmacie religijności wizjonerzy czy
ekstatycy. Wspomniane już było wcześniej, że także przestrzeń sakralna - ściśle
do tej pory związana z wizjami, łaskami czy cudami, jakich doświadczali wierni
uległa przewartościowaniu właśnie ze względu na nowe medium, jakim jest Inter¬
net. Przestrzeni owej towarzyszy również zmiana postrzegania czasu. Mówić
14

1 4

Niezbędna w szczególnym rodzaju doświadczenia religijnego, jakim jest sensualizm.

�WYBRANE INTERNETOWE OBLICZA RELIGIJNOŚCI KATOLICKIEJ

137

przecież można o czasoprzestrzeni sakralnej - nieodzownej, jak wykazywały to
liczne analizy czy interpretacje etnologiczne, dla objawienia się boskości, stwo¬
rzenia dla niej ram. Internet poddał „transformacji materialne podstawy egzy¬
stencji, a także stosowane dotychczas desygnaty czasu i przestrzeni", zaś „pojęcie
geografii utraciło swój odwieczny desygnat", a „tutaj i tam nic już nie znaczy"
(Kuligowski 2002, s. 91). Rola czasu, dystansu, jaki był poprzednio niezbędny
w procesie komunikacji, jego skrócenie lub wydłużenie, zależało od wielu czyn¬
ników zewnętrznych wobec chęci nadawcy czy też odbiorcy. W dobie Internetu
natomiast - jak pisze Kuligowski - kwestia ta „w ogóle ulega unicestwieniu".
Innym problemem jest sposób istnienia owego wertykalno-horyzontalnego
„przecięcia", gdzie w czasoprzestrzeń fizyczną wkraczało sacrum zawieszając
jej prawa i właściwości, potrzebując ich jednakże aby się objawić i dać poznać.
Obowiązywało pojęcie pierwowzoru i oryginału sakralnego jako jedynego źró¬
dła przekazywanych przez wizjonera słów czy wizji. Ono potwierdzało bowiem
koncepcję źródła boskiego natchnienia i boskiej woli ustanawiającej owe nad¬
przyrodzone zjawiska, a jest to szczególnie ważne w przypadku śledzenia kul¬
turowej morfologii objawień i wizji, czy też kształtowania się kultu miejsc
szczególnych, osób wyjątkowych, cudownych wizerunków itp. W tradycji chrześ¬
cijańskiej to Bóg, Jezus czy też Maryja (bądź inne osoby uznane za święte) są
jedynymi, które jawią się jako oryginalni autorzy oryginalnego przesłania. Czy
jednak wiarygodność takiego boskiego, pierwotnego natchnienia jest jeszcze
w stanie obronić się w dobie licznych „lokucjonistów" i samego efektu mnożenia
i powielania wiadomości o wizjach i ich treści, kiedy to istnieje pokusa aby
Internet - kanał informacyjny i popularyzujący owe wydarzenia - traktować jako
coś więcej, niemal jako przestrzeń oryginalną owych objawień i przesłań? Tym
bardziej, że specyficzna czasoprzestrzeń Sieci opiera się w dużej mierze na moż¬
liwości przetwarzania, wysyłania, kompresowania i upraszczania komunikacji,
informacji i wiedzy, a co ważniejsze - zawiesza ona dotychczasowe rozumienie
kategorii przestrzeni i czasu. Produkuje się w niej informacje, wręcz powołuje
się do „życia" alternatywną wobec rzeczywistości realnej „rzeczywistość" inter¬
netową. Status objawień i ich treści, także status wizjonerów i miejsc cudownych
w obrębie Internetu zmienia się, chociażby na podstawie tak nieskończonej moż¬
liwości powtarzania. Tym samym gubi się poczucie, że istnieje jakiś pewny
i stały punkt odniesienia: wszystkie informacje i obrazy są sobie równe i równie
ważne. Co więcej, rozróżnienie na to, co jest prawdziwe a co fałszywe nie ma
w Sieci sensu, tam bowiem można jedynie odróżniać to, co wirtualne od tego, co
realne. Lecz i to rozróżnienie nie daje pewności, czy wiemy co jest czym. Zatem
nawet wiara w cuda czy objawienia może ulec zmianie, skoro kulturowy status
pojęcia „nadprzyrodzoności", „niewidzialności" i „transcendencji" zmienia się
pod wpływem innych możliwości, jakie oferuje Sieć czy w ogóle najnowsze tech¬
nologie. Tym bardziej, że jak słusznie zauważa Apolito w swoim tekście, Sieć
pojawia się i znika w momencie wejścia do niej poszczególnego, indywidual¬
nego internauty, choć nietrudno jest wykształcić w sobie poczucie, że „świat"
Sieci istnieje „naprawdę" (ideą tą „bawili się" twórcy filmu „Matrix"). Jest to

�INGA KUŹMA

138

jednak wyłącznie „świat" Sieci - równie „rzeczywisty" jak ona sama. Internet,
w tym pośrednio także religijność, która wyrasta w jego obrębie, jest autoreferencyjny - aby udowodnić „istnienie" swoich produktów i tworów nie potrzebuje
do tego czegoś więcej i czegoś innego poza sobą samym, nawet - równie trudnego
do pojęcia w świecie realnym, pozasieciowym - świata transcendentnego. Dlatego
też, być może, „rzeczywistość" wirtualna, oddala się coraz bardziej od rzeczy¬
wistości „realnej", choć pierwotnie była jej przedłużeniem. Z punktu widzenia
życia duchowego „tradycyjnego", „rzeczywistość" wirtualna jest w pewnym
sensie parodią dotychczasowego świata religijnego, którego rolą było pośred­
niczenie między światem nadprzyrodzonym a ludzkim. Wychodząc z takiej per¬
spektywy warto zastanowić się czy rzeczywistość wirtualna jednak nie zaczyna
wpływać faktycznie na przekształcanie tradycyjnej duchowości (Mondialisa­
tion...), przynajmniej pewnych jej aspektów wśród części ludzi religijnych. Kwe¬
stia ta jest najprawdopodobniej nie do rozstrzygnięcia. Wyrasta ona z innego
rodzaju pytań - tych, które odnoszą się do problemu wzajemnego stosunku
między przedstawianym a jego istotą i samą czynnością przedstawiania czegoś
w Internecie. Zagadnienia te - dotyczące relacji między rzeczywistością „real¬
ną" a jej pojęciem oraz przedstawieniem, różnie już rozstrzygano. Niejedno¬
znaczność owych rozwiązań dotyczących Sieci wyraża się w takich pytaniach,
jakie stawia Gut (Gut 1998, s. 170): „[...] co z naszego świata przenosimy do
cyberprzestrzeni, na ile dążymy do stworzenia analogonu, a na ile simulacrum,
na ile alternatywy, a na ile całkiem autonomicznej sfery, która tylko posiada pewne
elementy wzięte z rzeczywistości?".
15

Pora przejść do ostatniego już przykładu ilustrującego ową ewentualną zmianę.
Wraz z „oswojeniem" Internetu przez chrześcijaństwo pewne tradycyjne do
tej pory formy religijności, jak składanie w miejscach kultu swoich intencji mo¬
dlitewnych, podziękowań i próśb, weszły także w skład „usług" oferowanych
przez strony religijne domów zakonnych czy sanktuariów. W ten sposób można

1 5

Warto przypomnieć za F. Jamesonem (Jameson 1997) , że parodia jest taką konwencją,
która jest szczególnie bliska nurtom postmodernistycznym w kulturze. Polega ona na ośmiesza­
niu, życzliwym bądź złośliwym, jakiegoś pierwowzoru naśladując go w karykaturalnej formie.
Parodysta musi posiadać zdolność wczucia się w parodiowanego, ale aby parodia miała sens
musi ukrywać się za nią przekonanie, że istnieje pewna norma, której istnienie umożliwia anoma¬
lie. Jameson przeciwstawia parodii pastisz. Jest to również taki typ działania, które polega na
imitowaniu pierwowzoru, ale polega ono jedynie na „pustej" imitacji, „na nakładaniu stylistycz­
nych masek" (Jameson ibidem, s. 195). Pastiszowi brak poczucia istnienia normy, punktu odnie­
sienia. To martwy język, bezmyślna podróbka - zabawa formą, pomijając treść. Zestawiając
te dwa środki wyrazu tak charakterystyczne dla współczesnej kultury, tym bardziej wydaje się
interesujące, że autorzy raportu „Mondialisation..." (o stosunku m.in. chrześcijaństwa do no¬
wych technologii) posługują się określeniem „parodia" na opisanie charakteru współczesnej reli¬
gijności, nie zaś „pastiszem". To raczej ku niemu skłaniać by się można analizując diagnozy
stanu aktualnej duchowości, a przynajmniej niektórych jej form. Choć obserwując udział Inter­
netu jako kanału informacji w klasycznym rozumieniu, w organizacji nieformalnych i for­
malnych obchodów żałoby w Polsce po śmierci Papieża 2 kwietnia 2005 r., sprawdził się on jako
taki właśnie znakomicie.

�WYBRANE INTERNETOWE OBLICZA RELIGIJNOŚCI KATOLICKIEJ

139

pielgrzymować na odległość wchodząc na drogę „sensualistycznego" przeżywa­
nia kontaktu z sacrum za pośrednictwem Internetu i owo przeżywanie „sensualistyczne" via Sieć jest odmienne niż podczas tzw. pielgrzymki duchowej. Zaleca­
na jest ona, kiedy fizyczny udział czy pobyt wiernego w określonym miejscu
kultu nie jest możliwy. Obecnie ktoś taki ma możliwość skorzystania nie tylko
z duchowej wizyty w miejscu świętym za pośrednictwem Sieci, jeśli tylko ma do
niej dostęp, lecz na internetowy sposób jest to wizyta „realna".
Budowanie religijnej wspólnoty, nawet w takim tylko wymiarze i to właśnie
za pośrednictwem Internetu, zgadza się z wymiarem uniwersalnym i powszech¬
nym Kościoła katolickiego. Jak przytaczali autorzy raportu Mondialisation...
analizując stanowisko chrześcijaństwa wobec najnowocześniejszych zdobyczy
z zakresu komunikacji w dobie globalizacji, „[...] zasadą generalną pozostaje
podtrzymywanie nadziei [...] nie zaś ewolucja w stronę «jedynego świata», który
będzie rządzony przez logikę zysku ekonomicznego. Dzięki nadziei zaś globali¬
zacja może stać się środkiem do realizowania tego rodzaju komunii i solidarności,
której chrześcijanie mogliby pragnąć. Chrześcijaństwo odnalazło w Internecie
medium wyjątkowe i to przede wszystkim reakcja na nie i na możliwości jakie
stwarza, jest w gruncie rzeczy najbardziej interesująca. Jak powiedział P. Babin
przed kilkoma dniami, podczas kolokwium poświęconego «Nowym techno¬
logiom, nowej ewangelizacji», Dobra Nowina to komunia [w kontekście opisy¬
wanej sytuacji - chrześcijaństwo a globalizacja i Internet, „komunia" to także
„łączność", „porozumienie" - I . K . ] . Internet zaś jest czymś w rodzaju schodów
aby tę [łączność i - I . K.] komunię osiągnąć [ . . . ] " (Mondialisation...).
Jak więc cele te realizowane są w praktyce? Aby spróbować odpowiedzieć na
to pytanie, przyjrzałam się wpisom intencyjnym, które wysyłają za pośrednic¬
twem Internetu wierni-internauci zainteresowani taką formą polecenia się opiece
Matki Boskiej, odwiedzając stronę WWW. pewnego polskiego sanktuarium .
Intencje te (z lat ubiegłych oraz z roku bieżącego) nie są chronione w żaden
sposób, internauta ma do nich wolny dostęp. Jest to zasadne z podstawowego
powodu: chociaż „adresatką" owych wpisów jest Matka Boska, ważną rolę
odgrywa także modlitwa innych wiernych, wstawianie się jednych za drugimi.
Są one rodzajem intymnej rozmowy „sam na sam" z Bogiem czy też z Maryją.
Internet nie doprowadził bowiem do zaniku tak podstawowej formy zapisu oso¬
bistych próśb, jak przytaczane i analizowane już przez Piotra Kowalskiego
(Kowalski 1994; Kowalski 1995) oraz Joannę Tokarską-Bakir (Tokarska-Bakir
2000) zwroty, które Kowalski nazywa „wyłączającymi innych potencjalnych czy¬
telników", mające charakter „ekskluzywny", „blokujące tworzenie wspólnoty"
(Kowalski 1995, s. 266-267). Zalicza się do nich przykładowe: „Matko Boska,
pomóż mi, Ty wiesz w czym".
16

1 6

Nie podaję nazwy owego sanktuarium ani jego internetowego adresu ze względu na unik­
nięcie posądzenia mnie o ujawnianie i posługiwanie się takimi treściami, które zaliczyć należy do
osobistych, wręcz intymnych oraz o manipulowanie nimi bez względu na moje intencje i cele
- naukowe i poznawcze. Dlatego też cytując niektóre wpisy będę zmieniała takie szczegóły, które
pozwoliłoby zidentyfikować wpisujących intencje.

�140

INGA KUŹMA

W skrzynce intencji wybranego sanktuarium można spotkać takie właśnie
wpisy: Najświętsza Matko spraw proszę abym nie stracił nadziei i wskaż mi drogę,
która poprowadzi mnie do wymarzonego celu; Najświętsza Matko, [...] błagam
Cię, żeby moja prośba została wysłuchana przez Ciebie; Najświętsza Matko nadal
proszę Cię o wysłuchanie mnie w mojej intencji; Proszę najgoręcej jak mogę
Najświętsza Matko, aby została wysłuchana moja prośba; Najświętsza Matko
jeszcze raz gorąco proszę Cię o wysłuchanie mojej prośby; Najświętsza Matko
w dalszym ciągu modlę się i liczę na Twoje stawiennictwo; Proszę Najświętsza
Matko o wysłuchanie mnie w wiadomej Ci sprawie. Dziękuję Ci za wszystkie
łaski; Proszę Cię Najświętsza Matko o wysłuchanie mnie w wiadomej Ci spra­
wie; Najukochańsza Matko bardzo proszę Cię o modlitwę w wiadomej Ci inten¬
cji. Tych dziewięć wpisów jest jednego autorstwa i umieszczone są one jeden
pod drugim w tym samym roku. Modlitwa w „sprawie wiadomej" Matce Boskiej
ponawiana była usilnie i systematycznie Jednak owa częstotliwość wysyłania
swoich próśb, która jest obecnie możliwa dzięki Internetowi, sprzyja poniekąd
próbom odszyfrowania stanu ducha czy natężenia emocji (choć jakich dokład¬
nie, tego nie będzie nigdy wiadomo - można się ich jedynie domyślać mając
w pamięci „skrypty" kulturowe emocjonalnych zachowań religijnych). Możli¬
wości, jakie dał Internet pomnażają ów fenomen pisania religijnego, które - jak
podkreślał Kowalski (i jego wnioski zachowały częściową trafność odnośnie do¬
tarcia do istoty pisania intencji w dobie Internetu) - „jest przeciwstawne aktom
komunikacji ustnej. Pisanie zakłada nieobecność [ . ] akt mowy zastępuje pismo,
co oznacza zmianę sposobu bycia, zmianę zasad percepcji i rozumienia świata.
[ . ] Rozłączność czasu pisania i ewentualnej lektury, zasadnicza nietożsamość
obu aktów stanowią charakterystyki oczywiste; ekskluzja wydaje się być nieredukowalną cechą pisarskiego aktu wynikającą z samej istoty fenomenu pisania"
(Kowalski 1995, s. 267). Ta diagnoza jest trafna przede wszystkim z tego wzglę¬
du, że owa skrzynka intencji nie jest w żadnym razie tzw. komunikatorem, który
przewiduje symultaniczność kontaktu. Oczywiście w przypadku skrzynki inten¬
cji ów kontakt symultaniczny, kiedy to następowałaby równoczesność aktu pisa¬
nia z aktem lektury, mógłby odbywać się jedynie pomiędzy osobami „realnie"
istniejącymi, takimi jak dwóch i więcej internautów-wiernych czy też osób
duchownych i wiernych. Kowalski jednak pomija jeszcze jedną relację, która
istniała zawsze w mniemaniu wiernych czy to w przypadku „tradycyjnych"
wpisów intencyjnych do ksiąg łask i cudów, jak też istnieje do tej pory w formie
e-maila, a mianowicie symultanicznej relacji między wiernym a osobą boską, do
której modlący zwraca się. Bez względu na formę zapisu i wysłania prośby czy
też wpisu o innej treści, jedynym rzeczywistym adresatem jest zawsze osoba
święta. Tego na pewno wirtualna forma intencji nie zmieniła. Świadczą o tym
formuły inwokacyjne przywołujące głównego adresata bądź adresatkę próśb
czy podziękowań oraz wiele jeszcze innych form retorycznych, jakie tworzą
ów literacki i folklorystyczny gatunek tekstów, którymi są wpisy intencyjne. Dla
Kowalskiego takie założenie jest oczywiste, ale swoje rozważania koncentruje
na aspekcie komunikacyjnym i społecznym owych aktów, za pośrednictwem

�WYBRANE INTERNETOWE OBLICZA RELIGIJNOŚCI KATOLICKIEJ

141

analiz filologicznych, dystansując się świadomie (vide: Kowalski 1995, s. 260)
od aspektu religijnego owych praktyk pobożnościowych.
Jeśli jednak Kowalski wybrał taki kierunek interpretacji tych zjawisk, to lektura
pewnych współczesnych internetowych wpisów każe zastanowić się, czy jednak
boski adresat bądź adresatka, którzy według założenia są jedynymi właściwymi
odbiorcami wpisów, nie zostali przykryci coraz gęściejszą i bardziej niezależną
od pierwotnej modlitewnej intencji warstwą komunikacyjną i społeczną.
Ekskluzja jest zastępowana coraz częściej przez inkluzję. Brak symultaniczności między lekturą a pisaniem jest wypierany przez internetową bezczasowość. Jest
ona możliwa do osiągnięcia dzięki owemu wspomnianemu już wcześniej dostępo¬
wi do internetowej skrzynki intencji i szybkiemu ponawianiu oraz wysyłaniu
swoich próśb. Także dzięki powielaniu i uzupełnianiu wpisów o kolejne infor¬
macje, wyjaśniające prośbę i sytuacje proszącego - zgodnie z jego osobistą po¬
trzebą. To znamienne dla współczesności, ale przywoływana przez Kowalskiego
intymność owych wpisów oraz samego aktu pisania intencji, obwarowana szer¬
szym i zewnętrznym kontekstem sytuacyjnym (miejsce w kościele, gdzie doko¬
nywane są wpisy i wystawiona jest księga, zachowanie wpisujących itp.) ulega
przewartościowaniu. Retoryka, która dawniej porządkowała te wypowiedzi
w sposób uderzająco schematyczny w zestawieniu z domyślnym ładunkiem emo¬
cjonalnym i ciężarem owych próśb czy podziękowań, uległa częściowej erozji.
Intymność i emocjonalność owych internetowych wpisów przekroczyła dawne,
„tradycyjne" bariery. W niektórych przypadkach przekroczyła nawet diagnozę
wystawioną przez Kowalskiego, który mówił, że „intymność aktu pisania znajduje
dopełnienie w intymności kontaktu z tekstem" (Kowalski 1995, s. 267). Kiedy
czytamy współczesne intencje w Internecie, uderza nas odsłanianie się przez
część wiernych, zarówno na poziomie opisów własnych stanów emocjonalnych,
jak i detalicznych wręcz streszczeń ich życiowych problemów, poruszających
ich sytuacji i okoliczności, które sprawiły im ból czy też radość. Oto kilka
znamiennych przykładów, które jednak ze względu na owo odsłanianie się
pozwoliłam sobie nieco zmienić, usuwając te fragmenty, które mogłyby ułatwić
odszyfrowanie kto jest autorem wybranych intencji:
1. Chwała niech będzie Bogu po wszystkie wieki!!!!!! Pragnę powiadomić
wszystkich że ukochany Bóg wysłuchał naszych modlitw i nie wrócę już do
zakładu karnego. Wyrok jaki otrzymałem po dobrowolnym poddaniu się karze
jest zawieszony na [... - I.K.] lat próby. [...]. Serdecznie dziękuję wszystkim
za modlitwy do ukochanego prawdziwego Stwórcy świata. Pragnę prosić jedynie
0 wstawiennictwo modlitewne w intencji bym wytrwał w wierności Bogu i by
udzielił mi siły wytrwania przy Nim do końca mego życia w uczciwości. Alle­
luja!!! [podpisane imieniem - I.K.]; Przedwczoraj sąd ogłosił wyrok. Bóg jest
wielki!!! [...] nie muszę wracać do zakładu karnego. Wiem że to dzięki Bogu
1 tylko Jego woli. Z radości nie mogłem zasnąć i nie wiedziałem co z sobą zrobić.
Natomiast wczoraj rano spotkało mnie coś niemiłego. Rano wychodząc z domu
wziąłem ze sobą portfel a w nim dokumenty [...] oraz karty kredytowe i około
3000 zł. Położyłem ten portfel wypchany na masce auta a sam poszedłem otwierać

�142

INGA KUŹMA

bramę. Dalszy scenariusz łatwo można się domyśleć. Myślę, że to była ogromna
próba dla mnie po tym dniu radości i modlitwach oraz powierzeniu mojego życia
Jezusowi i oddanie się pod kierownictwo Ducha Świętego. Pierwsza myśl była że
nie wiem co się dzieje, że mam straszne jakieś obciążenie psychicznie po takiej
stracie i muszę napić się alkoholu. Oczywiście dzięki Bogu ukochanemu tego nie
uczyniłem, tylko zanim wszystko zgłosiłem na policję zobaczyłem na zegarku, że
jest za 3 minuty 8:00 i [... - I.K.] pojechaliśmy na mszę do kościoła modlić się
i prosić Boga o wsparcie w takiej chwili, by nie ulec pokusie, tylko jeszcze bar­
dziej wielbić Pana Boga. Jestem dzisiaj szczęśliwy że nie dałem się zwieść szata­
nowi i załamać. Chwała Bogu Najwyższemu Stwórcy świata!!!!!!
Najsilniej
czego pragnę to dochować wierności Bogu i nigdy nie wrócić do przeszłego
życia. Pragnę gorąco podziękować wszystkim za modlitwy za mnie i prosić
0 modlitwę by ukochany Bóg dal mi siły do życia dla Niego [podpisane imieniem
- I.K.]; Ponownie zwracam się o gorącą modlitwę odnośnie mojej sprawy kar¬
nej, nie raz juz prosiłem o modlitwę i muszę powiedzieć ze jest coraz lepiej
1 prokurator zgodzili się na moje dobrowolne poddanie karze. Chcę błagać
o modlitwę [...]. Polecam siebie oraz całą moją rodzinę Panu Bogu by udziela­
jąc nam Ducha Świętego nas prowadził. P.S. Sprawa karna odbędzie się [...].
Jeszcze raz proszę o gorącą modlitwę [podpisane imieniem - I.K.]; Witam.
Ogromnie pragnę podziękować za modlitwy do ukochanego Pana Boga, który
jest ogromnie łaskawy. Prosiłem ostatnio o modlitwę za mnie by sprawy sądowe
mi się skończyły [...]. Pragnę powiedzieć że w cudowny sposób sprawy układają
się pomyślnie [...]. Z moją rodziną żyjemy w ogromnym stresie dlatego proszę
o modlitwę za mnie [...]. Najgorsze to jest, że ta sytuacja nerwowa przekłada się
czasami na moje zachowanie, ale nie zapominam o Bogu w tych chwilach i tylko
dzięki Niemu jakoś sobie radzę. Proszę ogromnie o modlitwę. Moje pragnienie to
zakończyć ten straszny rozdział mojego życia [...]. Moja sprawa [...] odbędzie się
[...], proszę gorąco o modlitwę bo jedyna nadzieja jaką mam to tylko w Bogu. [...]
Z góry serdecznie dziękuję za modlitwę ipozdrawiam [podpisane imieniem - I.K.].
2. Proszę Cię, Matko Boża, uproś mi u Syna Swego uzdrowienie myśli. Dzię¬
kuję, że jest już dużo lepiej [podpisane imieniem - I.K.]; Matko Boża, dziękuję
Ci za Twoje odczuwalne wstawiennictwo i pomoc. Dziękuję za łaski i proszę
o całkowite uzdrowienie moich myśli oraz w intencji Tobie wiadomej [podpisane
imieniem - I.K.]; Proszę o modlitwę w mojej intencji. Od jakiegoś czasu cierpię
na lęk i natrętne myśli, które przeszkadzają mi w moim życiu osobistym. Nie
mogę sobie z tym poradzić. Bardzo proszę o wsparcie modlitewne [...] [podpisane
imieniem - I.K.]; Proszę o modlitwę o uwolnienie z lęku oraz natrętnych myśli.
Proszę też, abym umiała uszczęśliwić i kochać człowieka, z którym jestem zwią¬
zana [podpisane imieniem - I.K.].
3. Trzeci wybrany przykład jest tak osobisty, że nie sposób cytować tych in¬
tencji (nawet zmieniając szczegóły) bez obawy o naruszenie danych osobowych.
W skrócie, jest to historia miłości bardzo młodych ludzi, gdzie mężczyzna prosi
Matkę Boską oraz innych interenautów-wiernych o wstawiennictwo za swoją
dziewczynę i za siebie. Jego dziewczyna ma wielkie problemy rodzinne. Sam

�WYBRANE INTERNETOWE OBLICZA RELIGIJNOŚCI KATOLICKIEJ

143

waha się też, kiedy i jak rozpocząć wspólne życie, wyrwać j ą z patologicznej
sytuacji, prosi w jej intencji. Wymienia swoje i jej nazwisko, operuje danymi
geograficznymi, imionami w rodzinie, opisem stosunków w jej rodzinie, historią
tej rodziny, charakterystyką poszczególnych osób. Opisuje rozwój sytuacji rodzin¬
nej swojej dziewczyny, swoje stany emocjonalne, obawy, lęki itp. W którymś mo¬
mencie pojawiają się też teksty autorstwa tej dziewczyny. Włącza się ona osobiś¬
cie do cyklu modlitw i intencji. Jej wpisy są równie dokładne, szczegółowe,
podpisane nazwiskiem i nazwą miejscowości. Wpisów tych jest w sumie kilka¬
naście (umieszczone są jeden pod drugim, ale także rozproszone w jednym roku
- czyli dodawane od czasu do czasu stoją pomiędzy wpisami innych wiernych).
Warto jedynie zacytować pewne fragmenty owej historii, które - podobnie
jak te wytłuszczone w przypadku pierwszym, jak i drugim - wskazują na innego,
również ważnego, jak Matka Boska i Bóg, adresata intencji: „[...] modlę się i pro­
szę o pomoc w modlitwie do Boga Najwyższego; [...] proszę o modlitwę w inten­
cji... [...]; [...] Bóg zapiać zapomoc [...]; [...] pomóżcie słowem i modlitwą [...].
Owe trzy wybrane sytuacje są niezwykle charakterystyczne dla całej grupy
wpisów intencyjnych na stronie sanktuarium. Odsłaniają one szczegółowo, nie¬
porównywalnie bardziej do „tradycyjnych" wpisów, życie i osobowość wiernych.
Jakby formuły standardowe, typowe, w które zamknąć by można przeżywane
nieszczęścia bądź troski, już nie wystarczały. Jakby samo nazwanie ich „troską",
„smutkiem", „strachem" niewiele wyjaśniało. Za takim - uprzednimi - katego¬
riami strukturyzującymi ogląd własnego życia, w tym duchowego, i motywów
praktykowania religii oraz różnych form kultu stało założenie o przezroczystości
owej religijnej retoryki (pomimo silnego jej skonwencjonalizowania). Była ona
schematem komunikacyjnym z rzeczywistością transcendentną. Lecz - jak
w ogóle w przypadku rytuału - ów formalizm wyposażony jest w nadwyżkę
znaczenia, która umożliwia poczucie, że wszelkie skodyfikowane zachowania
swój sens czerpią nie ze zwykłego gestu ich dopełnienia, ale dopiero dzięki temu
do czego się donoszą, do kogo się zwracają. A owym punktem odniesienia jest
- w przypadku katolicyzmu - Bóg, Jezus, Maryja, święci.
W cytowanych przypadkach rytuałowi temu nadaje się jednak nieco inny sens.
Rytualizm i formalizm stoją na pozycji czegoś drugorzędnego, niejako czystego
kanału informacyjnego i komunikacyjnego z tamtym światem. Prawdziwa noś¬
ność komunikacyjna tych wypowiedzi spoczywa nie na owych formułach, inwo¬
kacjach, przywołaniach imienia Matki Boskiej bądź Boga, lecz - po pierwsze
- na osobistych wynurzeniach i opowieściach o własnym życiu oraz - po drugie
- na kolejnym rodzaju inwokacji: do innych wiernych, czytelników owych wpi¬
sów. Tak skonstruowanych intencji nie można sprowadzić wyłącznie do infor¬
macji czy opowieści o sobie. Umieszczenie ich w kontekście wypowiedzi religij¬
nej (pomimo pewnych zmian zachowuje ona taki cel, funkcję i używa typowych
dla siebie środków wyrazów) odbanalizowuje je, nie pozwalając ich traktować
jako wpisów plotkarskich czy ekshibicjonistycznych. Nadaje im na pewno status
wyjątkowej opowieści o swoim życiu, którym jednostka dzieli się z innymi
i prosi ich o pomoc w jego kształtowaniu. Tak pojęty akt pisania (na podstawie

�144

INGA KUŹMA

trzech wybranych sytuacji) nie jest ekskluzywny. Jakościowej zmiany tego aktu
dokonuje medium, jakim jest Internet. Jedynym w zasadzie środkiem, który
potrafi doprowadzić do nawiązania więzi pomiędzy internautami i umożliwia
zachodzenie interakcji w cyberprzestrzeni jest tekst, pismo, wypowiedź języko­
wa: „twoje słowa są twoimi czynami, twoje słowa są twoim ciałem [ . . . ] " (Sherryl
Turkle; cyt. za: Kubiński 2001, s. 257-258). A zatem w nowych warunkach
komunikacyjnych i informacyjnych, także nowego typu stosunkach interper¬
sonalnych, jakie charakteryzują wirtualną rzeczywistość, nowy rodzaj wpisów
intencyjnych („odsłaniających" piszącego i tym samym „otwartych" komunika¬
cyjnie na świat czytającego, a nie tylko - jak poprzednio - w kierunku świata
transcendentnego), staje się pewnego rodzaju „zaświadczającym Ja" (Geertz
2000, s. 103-140). Sens tego określenia przeniesiony na grunt owych analizowa¬
nych wypowiedzi religijnych tłumaczy ich znaczenie i nawet samo pojawienie
się w odmiennej sytuacji komunikacyjnej stworzonej przez Internet, gdzie tak
istotne jest uobecnianie się i zaznaczanie swojej obecności, potwierdzanie swo¬
jego istnienia. Jest ono w rzeczywistości wirtualnej pozbawione cielesności
czy fizycznych działań, ale jako ich erzac funkcjonuje tekst. Co więcej, wszelka
praktyka lokucyjna w Sieci opiera się przede wszystkim na performatywności.
Obecność „zaświadczającego Ja" uprawomocnia również dążenie do modlitwy
grupowej i dialogu (choćby tylko przebiegającego w przestrzeni duchowej)
i wywołania „wspólnoty emocjonalnej". Do tego bowiem zmierzają wytłuszczone
przeze mnie (i w kilku przypadkach także podkreślone) frazy z powyższych
cytatów ze skrzynki internetowej. Te zaakcentowane fragmenty odwoływały się
do odczuwanej obecności innych angażujących się w modlitwę za kogoś drugiego.
Pośrednio w ten sposób jedni potwierdzają istnienie drugich.
Owo „Ja" jest także ważne dla uwiarygodnienia siebie i swojej prośby w sak¬
ralnej internetowej przestrzeni, która choć nieco odmienna od rzeczywistej
przestrzeni świętej, zachowuje na miarę nowych możliwości jej właściwości. Jak
było to przypomniane wcześniej, sakralna czasoprzestrzeń uobecnia to, co tak
trudne do uobecnienia choć możliwe na zasadzie wiary. Symbolem owego „prze¬
cięcia" - załamania zasad funkcjonowania świata profanum - są miejsca święte
i rozkwitające wokół ich rozmaite rytuały i kulty. Pełnią one dwojaką rolę. Są
adresowane do sacrum, ale dzięki temu że angażują wiernych, umożliwiają
przekształcenie ich przebywania w takim miejscu we współ-obecność, współobcowanie ze sobą oraz ze świętością. Tym samym Sieć nie zrewolucjonizowała
religijności choć w Internecie repertuar gestów kultowych ulega zmianie i wzbo¬
gacaniu o inne formy wyrazu: byt fizyczny jest np. zastępowany różnymi zna¬
kami graficznymi i tekstem, a obrzędowy gest - opowiadaniem o sobie. Sieć
jedynie dzięki swoim cechom szczególnym przesunęła ciężar z jednych elemen¬
tów na inne. Dlatego też zasadniejsze jest - jak mi się obecnie wydaje - pisanie
o „internetowych obliczach religijności katolickiej", niż o „internetowej kato¬
lickiej religijności".

�WYBRANE INTERNETOWE OBLICZA RELIGIJNOŚCI KATOLICKIEJ

145

LITERATURA
A p o l i t o P. 2003, Visions mariales sur Internet à la fin du XXe siècle, Ethnologie Française
T. 33, z. 4, Octobre-Decémbre: Voix, visions, appartitions, (red. nauk.) Christine Berge,
Jacques Maître, s. 641-647.
B o u f l e t J., B o r u t y P. 2000, Znak na niebie. Objawienia Matki Bożej, Warszawa.
C z a c h o w s k i H . 2003, Cuda, wizjonerzy, pielgrzymi: studium religijności mirakularnej końca
XX wieku w Polsce, Warszawa.
M a r i c y R., R o o n e y L . 1987, Chroniques de Medjugorje, Padova.
G e e r t z C. 2000, Dzieło i życie: antropolog jako autor, Warszawa.
G u t D. 1998, Po drugiej stronie ekranu, Polska Sztuka Ludowa. Konteksty, nr 1-2, s. 162-163.
H a s t r u p K. 2004, O ugruntowywaniu się światów - podstawy empiryczne antropologii,
[w:] Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej, (wybór i przedm.) E. Nowicka,
M . Kempy, Warszawa, s. 87-99.
H é a s S., P o u t r a i n V. 2003, Les méthodes d'enquete qualitative sur Internet,
ethnographique.org [on line] nr 4, novembre 2003, http://www.ethnographique.org/documents/
artcile/ArPouHeas.html (jesień 2004 r.)
J a m e s o n F. 1997, Postmodernizm i społeczeństwo konsumpcyjne, [w:] Postmodernizm.
Antologia przekładów, (red.) R. Nycz, s. 190-213.
K o w a l s k i P. 1994, Prośba do Pana Boga. Rzecz o gestach wotywnych, Wrocław.
- 1995, Wpisy intencyjne do ksiąg kościelnych, [w:] Folklor - Sacrum - Religia, J. Bartmiński, M . Jasińska-Wojtkowska (red.), Lublin, s. 260-281.
K u b i ń s k i G. 2001, Sacrum i profanum w Internecie, [w:] Ostatnie przed wielkim milczeniem.
Język i religia, E. Przybył (red.), Kraków, s. 251-264.
K u l i g o w s k i W. 2002, Internet: Ziemia Obiecana czy post coitum triste, Kultura i Społeczeń­
stwo, R. 46, nr 1, s. 91-101.
L é v y P. 1995, Qu'est-ce que le virtuel?, Paris.
Mondialisation: glissement vers le virtuel?, [on line], http://jm.saliege.com/mondialisation.htm#
SOUS%20LE%20VIRTUEL,%20LA%20VIE (18.03.2005 r.)
N a p i ó r k o w s k i S. 2002, Z jaką Maryją w nowe Tysiąclecie?, [w:] Signum Magnum - du­
chowość maryjna, M . Chmielewski (red.), Lublin, s. 177-193.
N o w i n a - S r o c z y ń s k a E. 1997, Przezroczyste ramiona ojca. Studium etnologiczne o ma­
gicznych dzieciach, Łódź.
P r o u l x S., L a t z k o - T o t h G. 2000, La virualité comme catégorie pour penser le sociale:
l'usage de la notion de communauté virtualle, Sociologie et Sociétés, T. 32, nr 2, s. 99-122,
[on line:] http://www.erudit.org/revue/socsoc/2000/v32/n2/001598ar.pdf (29.04.2005 r.)
R a d k o w s k a M . 1998, Przedmiot, podróż, miejsce mityczne. Projekt netnologii, Polska Sztuka
Ludowa. Konteksty, nr 3-4, s. 134-139.
R a f a l s k a D. 2002, Objawienia fatimskie a domniemane objawienia z Medjugorje, [w:]
Signum Magnum - duchowość maryjna, M . Chmielewski (red.), Lublin, s. 301-321.
R e g i e w i c z A . 2004, Uliczna neoewangelizacja - czy możliwy jest dialog chrześcijaństwa
z kulturą popularną? [w: ] Sfera sacrum i profanum w kulturze współczesnych miast Europy
Środkowej, (red.) A . Koseski, A . Stawarz, Warszawa-Pułtusk, s. 143-152.
S z c z e s i a k E. 1998, Oni uzdrawiają, Oficyna Pomorska.
T o k a r s k a - B a k i r J. 2000, Obraz osobliwy. Hermeneutyczna lektura źródeł etnograficznych.
Wielkie opowieści, Kraków.
Z i e l i ń s k i A . 2004, Na straży prawdziwej wiary: zjawiska cudowne w polskim katolicyzmie
ludowym, Kraków.

�INGA KUZMA

146
INGA KUZMA

SOME FACES OF THE INTERNET CATHOLIC RELIGIOUSNESS
Summary
The World Wide Web can be included to the subjects of interest for ethnology, not only as
a phenomenon in itself which is worth studying, but also as the area where particular phenomena
occur. The Internet offers a different way of pereceiving time and space, gives new quality to
the concepts of community, group and communication. It also encourages consideration on status
and role of an individual. Studies on Internet require re-considering some specific cultural mani­
festations: experience and emotions, including experiences of religious character.
The author studies particular cultural phenomena as they are present in the Internet in the
context of the "Web culture". These cultural phenomena belong to forms of contemporary Catholic
reigiousness. Internet brings about changes in perceiving the temporal-spatial sacred reality where
revelations take place and visionaries and healers act. Internauts - the faithful and the pilgrims meet
online, on the Web site of one of the centres of the Marian cult using a box of prayer intentions.
The Internet favours autonomy, indepedence - individuality. Favourable conditions for them
lie in the anonimity and the very act of written communication, - communication of the exclusive
kind (according to the concept used by the Polish folklorists Piotr Kowalski who has studied
written votive offerings). Considering the contemporary online intention entries the author
concludes that due to some new rhetorical and stylistic forms the statements can be defined as
inclusive. The faithful are supposed to reveal, to expose their private, emotional life.This results
in establishing a particular form of community - the community of emotion, whose point o f
reference is the reality of the sacred and Virgin Mary. The emotions ensure unity of religious
experience, contributing to the power o f interpersonal bonds. Though the community expresses
itself in virtual reality, its model is the "real" Church, i.e. community of the faithful. We can't
say that the Web has started any revolution in the forms of religiousness, although it enables the
repertoir of cultural means of expression to be richer and broader. Physical being has been
replaced by a variety o f graphic signs and by written text. Telling about oneself has replaced
ritual gestures. Owing to its specific qualities the Web has simply shifted the emphasis put on
particular elements.That is why it is more accurate to write about "the Internet forms (faces)
of Catholic religiousness" than to use the concept of "Internet Catholic religiousenss".
Translated by Anna

Kuczyńska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9610" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9588">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7674852851a76ad8ad3fc26cb7099aef.pdf</src>
        <authentication>a3dca7f0123ce9c0a8082f019ad2e979</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114420">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1409</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114421">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114422">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1302</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114423">
                <text>Wychowanie dziecka robotniczego / ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114424">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.2, s.93-102</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114425">
                <text>Kopczyńska-Jaworska, Bronisława</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114426">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114427">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114428">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="114429">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114430">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X X V : 1991, z. 2
PL ISSN 0071-J 861

BRONISŁAWA KOPCZYŃSKA-JAWORSKA
(Katedra Etnologii Uniwersytetu Ł ó d z k i e g o )

WYCHOWANIE DZIECKA

ROBOTNICZEGO

Pomimo, ż e okres wczesnego d z i e c i ń s t w a jest okresem, w k t ó r y m wc wszy­
stkich ś r o d o w i s k a c h s p o ł e c z n y c h w dalszym ciągu dominuje intensywny prze­
kaz tradycyjnych norm i z a c h o w a ń obyczajowych (Tomicki 1974, s. 67) sto­
sunkowo m a ł o - na co zwraca u w a g ę A . Kutrzeba-Pojnarowa (1964, 1987)
- p o ś w i ę c o n o mu uwagi w dorobku etnografii polskiej . Jej r o z w a ż a n i a i wnio­
ski d o t y c z ą c e miejsca i roli dziecka w dawnej i w s p ó ł c z e s n e j rodzinie wiejskiej
p r o w o k u j ą do postawienia pytania, do jakiego stopnia odmienne było p o ł o ż e n i e
dziecka i jego wychowanie w miejskiej rodzinie robotniczej . Czy i jak różniło
się ono w okresie m i ę d z y w o j e n n y m od życia i wychowania dziecka w warun­
kach wiejskich.
1

-

Na proces edukacji czyli wychowania jednostki, jak powszechnie wiadomo,
składa się o d d z i a ł y w n i e ś r o d o w i s k a przyrodniczego, tj. c z y n n i k ó w ekologicz­
nych oraz ś r o d o w i s k a s p o ł e c z n e g o . Na wychowanie dziecka robotniczego
w Ł o d z i w p ł y w m i a ł o w i ę c przede wszystkim ś r o d o w i s k o r o b o t n i k ó w zatru­
dnionych w w i ę k s z o ś c i w fabrykach w ł ó k i e n n i c z y c h oraz swoiste warunki tego
wielkiego miasta p r z e m y s ł o w e g o .
Na krajobraz wielkomiejski Ł o d z i składała się niezwykle gęsta zabudowa.
W centrum miasta i w o k ó ł z a k ł a d ó w p r z e m y s ł o w y c h d o m i n o w a ł y w i e l o p i ę t r o ­
we kamienice czynszowe, często z oficynami okalającymi długie p o d w ó r k a ,
wznoszone w zwartym szyku w z d ł u ż w ą s k i c h ulic. Na bocznych ulicach i dalej
p o ł o ż o n y c h p r z e d m i e ś c i a c h coraz więcej było d o m ó w parterowych, c z ę s t o
drewnianych, pozbawionych u r z ą d z e ń sanitarnych. Charakterystyczny obraz
miasta u z u p e ł n i a ł y liczne, w i e l o p i ę t r o w e gmachy fabryczne, rozrzucone na
całym obszarze miasta oraz widoczny z dala las k o m i n ó w fabrycznych, nad
k t ó r y m i unosiła się chmura dymu.
Ż y w i o ł o w a zabudowa przestrzeni miejskiej, nastawiona przede wszystkim
na rozwój p r z e m y s ł u i o s i ą g n i ę c i e jak największych zysków, s p o w o d o w a ł a
r a b u n k o w ą g o s p o d a r k ę dobrami przyrody. R o z b u d o w u j ą c y się p r z e m y s ł w y ­
c z e r p a ł zasoby wodne, dzika penetracja terenów podmiejskich pod z a b u d o w ę
oraz masowy w y r ą b w czasie 1 wojny d o p r o w a d z i ł y do przetrzebienia rozle­
głych lasów o k a l a j ą c y c h w przeszłości miasto. W tych warunkach dziecko
miejskie jedyny kontakt z p r z y r o d ą m o g ł o mieć podczas odwiedzin k t ó r e g o ś
z rachitycznych s k w e r ó w czy niewielkich p a r k ó w ś r ó d m i e j s k i c h . Dotarcie do
w i ę k s z y c h o b s z a r ó w zieleni w y m a g a ł o specjalnej wyprawy, wydostania się na
obrzeża miasta.
Na ulicach miasta od świtu do zmroku p a n o w a ł o ż y w i o n y ruch w o z ó w
t r a n s p o r t u j ą c y c h z h a ł a s e m , po wyboistym bruku, surowce i produkty fabrycz-

�94

BRONISŁAWA KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

nc. Ruch pieszy r e g u l o w a ł r y t m syren fabrycznych o b w i e s z c z a j ą c y c h godziny
r o z p o c z ę c i a i z a k o ń c z e n i a pracy.
W takim otoczeniu p r z e b i e g a ł o ż y c i e rodziny i dziecka robotniczego. Ro­
dzina była leż jego pierwszym ś r o d o w i s k i e m w y c h o w a w c z y m . Ś r o d o w i s k o to,
w m i a r ę wzrostu dziecka, ulegało poszerzeniu z a r ó w n o w sensie fizycznym, j a k
i organizacyjnym, t w o r z ą c o k r e ś l o n e przestrzenie s p o ł e c z n e p o d p o r z ą d k o w a ­
ne o d r ę b n y m k r ę g o m i instytucjom. Poza kręgiem rodzinnym s z c z e g ó l n ą rolę
w kształceniu o s o b o w o ś c i dziecka robotniczego o d g r y w a ł krąg k o l e ż e ń s k o - s ą siedzki jednego domu i p o d w ó r k a (wraz ze wzrostem dziecka) takie instytucje,
j a k przedszkole, szkoła a w wieku m ł o d z i e ń c z y m z a k ł a d pracy i r ó ż n e g o rodza­
j u organizacje s p o ł e c z n e , kulturalne czy polityczne.
Nasuwa się pytanie, j a k ą rolę w procesie tych o d d z i a ł y w a ń o d g r y w a ł a tra­
dycja rozumiana j a k o część dziedzictwa kulturowego, k t ó r e m u towarzyszy
emocjonalne p r z y w i ą z a n i e . Jakie miejsce wśród cenionych, z a j m o w a ł y warto­
ści przyniesione wraz z p r z y b y w a j ą c ą do miasta l u d n o ś c i ą wiejską. Do jakiego
stopnia ś r o d o w i s k o robotnicze p r z y g o t o w y w a ł o dzieci do życia w swoistych,
miejskich warunkach bytu a przyjmowane nowe wzory n a r u s z a ł y s p ó j n o ś ć
kultury tradycyjnej przybyszy.
Jak wynika ze w s p o m n i e ń badanych, ś w i a d o m e k s z t a ł t o w a n i e o s o b o w o ś c i
dziecka nie było przedmiotem s z c z e g ó l n e g o zainteresowania rodziny robotni­
czej. Rzadko t o w a r z y s z y ł a mu szersza refleksja i w y r a ź n i e sprecyzowane cele
d z i a ł a ń wychowawczych. W s p o m i n a j ą c lala dzieciństwa p r z y p a d a j ą c e na okres
m i ę d z y w o j e n n y lub nawet czasy przed I wojną ś w i a t o w ą wielu i n f o r m a t o r ó w
dostrzega inny niż obecnie stosunek r o d z i c ó w do dzieci, przy czym t ł u m a c z y
go przede wszystkim zaabsorbowaniem p r a c ą oraz trudnymi warunkami byto­
w y m i licznej zazwyczaj rodziny. Zdaniem badanych, w przeszłości mniej się
dzieckiem interesowano niż dzisiaj. Jedna z i n f o r m á t o r e k wyraziła nawet opi­
nię, ż e n i e z a l e ż n i e od obiektywnych okoliczności dzieci w o g ó l e zaniedbywa­
no! Z nieporadnych wypowiedzi badanych m o ż n a się d o m y ś l a ć , ż e w tym
„ b r a k u z a i n t e r e s o w a ń " poza rzeczywistymi niedostatkami opieki, informatorzy
dostrzegają dziś, że w przeszłości nie interesowano się p r z e ż y c i a m i dziecka.
Nic było to jednak, jak nam się wydaje, s w o i s t ą cechą badanego ś r o d o w i s k a ,
lecz c z ę ś c i ą o g ó l n e g o obyczaju epoki (por. K u c z y ń s k a - S k r z y p e k 1982), c e c h ą
c z a s ó w , w k t ó r y c h nic zastanawiano się nad „ p r a w a m i dziecka", nie przewidy­
wano wypowiadania się dzieci i młodzieży, demonstrowania przez nich w ł a s ­
nych p r a g n i e ń i domagania się ich realizacji. W ś r o d o w i s k u robotniczym te
„ s t a r o m o d n e " obyczaje przetrwały jedynie dłużej w w y n i k u ciężkich warun­
k ó w bytowych, robotniczego trybu życia, w k t ó r y m m a ł o b y ł o czasu na konta­
kty z d z i e ć m i , w z w i ą z k u z czym dodatkowo utrudniony był przekaz informacji
o d n o ś n i e p r z e ż y ć dziecka. Wreszcie niewielkie kompetencje r o d z i c ó w nie
sprzyjały rozwijaniu wiedzy pedagogicznej i refleksji nad p r z e ż y c i a m i psychi­
cznymi dziecka.
Pierwsze działania wychowawcze rodziny wykonywane były na o g ó ł w spo­
s ó b bezrefleksyjny, zgodny z d o m i n u j ą c y m i w ś r o d o w i s k u wzorami z a c h o w a ń
i co za tym idzie, zgodnie z oczekiwaniami otoczenia. P o l e g a ł y one w pier­
wszym r z ę d z i e na k s z t a ł t o w a n i u podstawowych n a w y k ó w dziecka (higienie/,-

�WYCHOWANIE DZIECKA ROBOTNICZEGO

95

nych, z a c h o w a ń przy jedzeniu, spaniu, ubieraniu się ilp.). Dzieci od wczesnego
d z i e c i ń s t w a były w d r a ż a n e do utrzymywania czystości i p o r z ą d k u w z a t ł o c z o ­
nej izbie mieszkalnej, do szanowania odzieży, do niezakłócania spokoju sąsia­
d ó w . W roli b e z p o ś r e d n i e j opiekunki w y s t ę p o w a ł a w rodzinie zazwyczaj mat­
ka, przy czym informatorzy nasi m ó w i ą c o „ w y c h o w y w a n i u " dzieci, mają na
myśli raczej s p r a w o w a n ą przez nią o g ó l n ą o p i e k ę nad dzieckiem, niż j a k i e ś
s z c z e g ó l n e działania wychowawcze.
Pomimo, ż e badani rzadko precyzowali swe poglądy na proces wychowania,
to jednak z ich w s p o m n i e ń m o ż n a w n i o s k o w a ć , jakie ideały pedagogiczne
przyświecały i m samym lub ich rodzicom i jakie zabiegi wychowawcze w z g l ę d ­
nie ś w i a d o m i e stosowali.
W p r z e s z ł o ś c i , w w i ę k s z o ś c i rodzin robotniczych proces wychowania opie­
rał s i ę na żądaniu uznania autorytetu ludzi starszych, w tym z w ł a s z c z a rodzi­
ców. Wśród szerokich rzesz r o b o t n i k ó w d o m i n o w a ł o przeświadczenie, że pod­
stawowymi cechami „ d o b r e g o dziecka" powinny być szacunek dla starszych
i p o s ł u s z e ń s t w o . Przejawem tego szacunku był zwyczaj c a ł o w a n i a starszych
o s ó b w rękę czy o b o w i ą z e k pierwszego pozdrawiania przez dzieci wszystkich
znajomych r o d z i c ó w oraz s ą s i a d ó w . Hierarchia wieku o d g r y w a ł a r ó w n i e ż d u ż ą
rolę w rodzinach, z w ł a s z c z a wielodzietnych, w których niejednokrotnie w y s t ę ­
p o w a ł y znaczne r ó ż n i c e lal m i ę d z y d z i e ć m i . D o m i n u j ą c a pozycja dzieci star­
szych w z r a s t a ł a dodatkowo w momencie podjęcia przez nie pracy zarobkowej
i w s p ó ł u c z e s t n i c z e n i a w utrzymaniu rodziny.
Obok d ą ż n o ś c i do uznania autorytetu ludzi starszych, w a ż n e miejsce w ś r ó d
ś w i a d o m y c h z a b i e g ó w wychowawczych, z a j m o w a ł nakaz rzetelnego wykony­
wania o b o w i ą z k ó w . Obarczanie dziecka r ó ż n y m i o b o w i ą z k a m i , wychowanie
przez p r a c ę , było istotnym elementem edukacji wymuszonym zresztą przez
warunki bytu rodziny. Dziecko od wczesnego d z i e c i ń s t w a m u s i a ł o w s p ó ł d z i a ­
łać z rodzicami w pokonywaniu trudności życia codziennego.
Zakres o b o w i ą z k ó w powierzanych dzieciom uzależniony b y l od rodzaju
zatrudnienia r o d z i c ó w , liczebności rodziny, wieku i płci dzieci, stosunku rodzi­
c ó w do o b o w i ą z k u szkolnego. O p r ó c z pilnowania m ł o d s z e g o r o d z e ń s t w a ,
dzieci p r z y n o s i ł y w o d ę , opał, robiły drobne zakupy w pobliskim sklepie, po­
m a g a ł y w utrzymaniu p o r z ą d k u w domu a niekiedy r ó w n i e ż uczestniczyły
w p r z y r z ą d z a n i u posiłków. G o t o w a ł a i p r z y g o t o w y w a ł a obiad pracująca matka,
lecz z d a r z a ł o się, że łatwiejsze potrawy dziecko u m i a ł o p r z y g o t o w a ć samo.
Z reguły w w i ę k s z y m stopniu musiały p o m a g a ć w domu dziewczynki, c h ł o p c y
jeżeli pomagali, to w y k o n y w a l i zazwyczaj c i ę ż s z e prace w y r ę c z a j ą c ojca. Gdy
rodzina była liczna najmłodsze dziecko miało p o c z ą t k o w o mniej o b o w i ą z k ó w ,
g d y ż b y ł o w y r ę c z a n e przez starsze. M ł o d s z e dzieci później r o z p o c z y n a ł y p r a c ę
z a r o b k o w ą , jednak i i m z wiekiem, gdy starsze r o d z e ń s t w o o p u s z c z a ł o dom
rodzinny, p r z y b y w a ł o prac domowych. W mieście (w p r z e c i w i e ń s t w i e do sy­
tuacji d o m i n u j ą c e j na wsi) dzieci g ł ó w n i e p o m a g a ł y w pracach domowych
w y r ę c z a j ą c starszych. W y j ą t k o w o z d a r z a ł o się, że brały udział w pracach
produkcyjnych i to tylko w rodzinach trudniących się pracą c h a ł u p n i c z ą .
W w i e l u domach istotne miejsce wśród wymaganych cech dziecka zajmo­
w a ł a p o b o ż n o ś ć . Wpajaniem dziecku n a w y k ó w religijnych z a j m o w a ł y się

�96

BRONISŁAWA K O l ' C Z Y N S K A - J A W O R S K A

g ł ó w n i e kobiety, matki czy babki. Rzadko się z d a r z a ł o , ż e b y nawet n i e w i e r z ą c y
m ą ż zdecydowanie s p r z e c i w i ł się w y k o n y w a n y m w domu praktykom religij­
nym, g d y ż n i e z a l e ż n i e od p r z e k o n a ń czy wiary religijnej rozpowszechnione
b y ł o w ś r o d o w i s k u przekonanie, ż e normy moralne szerzone przez k o ś c i ó ł
m o g ą tylko pozytywnie o d d z i a ł y w a ć na j e d n o s t k ę , w ż a d n y m razie nic m o g ą
z a s z k o d z i ć . W badanym okresie, g ł ó w n ą rolę w w y c h o w a n i u religijnym dzieci
o d g r y w a ł a , jednak, j a k się wydaje, s z k o ł a .
Ś r o d k i e m do pozyskania cenionych rezultatów wychowawczych było ż ą d a ­
nie od dziecka karności i bezdyskusyjnego p o s ł u s z e ń s t w a egzekwowanego
przy pomocy nagan i kar, w tym przede wszystkim fizycznych. W razie konie­
czności ukarania dziecka o s t a t e c z n ą instancją b y ł ojciec. Jego autorytet w dużej
mierze był w i ę c z w i ą z a n y ze stosowaniem kar fizycznych, dlatego też dzieci
c z ę s t o s i ę go bały. Od jego charakteru i temperamentu z a l e ż a ł o czy kara fizy­
czna była karą s y m b o l i c z n ą , czy d o t k l i w y m nieraz pobiciem.
M a ł e dzieci, gdy były n i e p o s ł u s z n e lub gdy chciano j e w d r o ż y ć do o k r e ś l o ­
nego zachowania karano klapsem lub straszono. Starsze, za lżejsze przewinie­
nia, stawiano „ d o kąta", c i ę ż s z e przewinienia, takie jak n i e p o s ł u s z e ń s t w o ,
k ł a m s t w o , pobicie innego dziecka, kradzież, zle w y n i k i w nauce, karano „la­
niem". Jakkolwiek zdarzali s i ę i w przeszłości rodzice, z w ł a s z c z a matki, którzy
kierowali dziećmi w s p o s ó b łagodny, przy pomocy perswazji, to jednak znacz­
nie częściej stosowano sankcje n i e w s p ó ł m i e r n e do p r z e w i n i e ń dziecka. Zapra­
cowani rodzice uważali bowiem, ż e przy pomocy hojnie stosowanych kar
w y p e ł n i a j ą swoje o b o w i ą z k i wychowawcze.
Pomimo powszechnie uznawanych zalet dyscypliny i roli kar, na o g ó ł nie
w i e d z ą c o pedagogicznych zaletach sankcji pozytywnych, nie znając roli, j a k ą
pełni zabawa w rozwoju dziecka, i w tym ś r o d o w i s k u rodzice chcieli czasem,
na miarę swoich skromnych m o ż l i w o ś c i , s p r a w i ć dziecku p r z y j e m n o ś ć czy
n a g r o d z i ć jego dobre zachowanie. S z c z e g ó l n i e d y d a k t y c z n ą o t o c z k ę m i a ł o
w r ę c z a n i e p r e z e n t ó w b o ż o n a r o d z e n i o w y c h . Przy tej okazji pytano c z ę s t o dzieci
czy były grzeczne w minionym roku oraz upominano je, by dobrze s i ę sprawo­
w a ł y i słuchały starszych. Prezenty byly na o g ó ł bardzo skromne, często w y ­
konane przez rodziców. Kupowanych zabawek dziecko robotnicze miało nie­
wiele, stąd o g r o m n ą rolę w zabawach dzieci o d g r y w a ł a w y o b r a ź n i a i „ z a b a w k a
naturalna", czyli po prostu j a k i k o l w i e k przedmiot, który dziecko n a p o t y k a ł o
w otoczeniu i który s p o ż y t k o w a ł o w zabawie (Por. Bujak 1988, s. 17). B a w i ć
m o g ł o się jednak dziecko robotnicze dopiero wtedy, gdy nie było potrzebne
w domu.
Obok silnego o d d z i a ł y w a n i a rodziny obserwujemy w procesie wychowania
dziecka robotniczego z n a c z n ą rolę szerszego ś r o d o w i s k a r ó w i e ś n i c z e g o , co
spowodowane było zaabsorbowaniem r o d z i c ó w pracą poza domem i d u ż ą
ilością czasu, który dzieci spędzały we w ł a s n y m gronie bez opieki starszych.
Tak j a k w rozwoju dziecka wiejskiego s w o i s t ą a k a d e m i ą życia informującą
o naturalnym i s p o ł e c z n y m ś r o d o w i s k u wiejskim było pastwisko (Por. Chałasiński 1938, t. 1, s. 213-229), tak w życiu proletariackiego dziecka miejskiego
rolę taką pełniło p o d w ó r k o i ulica. Tu w kręgu r ó w i e ś n i k ó w nie tylko organi­
zowano zabawy, ale t a k ż e wymieniano obserwacje i dzielono s i ę w i e d z ą

�WYCHOWANIE DZIECKA ROBOTNICZEGO

97

o wszystkich aspektach życia miejskiego, r ó w n i e ż tych, przed k t ó r y m i niejed­
nokrotnie m o ż e chcieliby j e u c h o w a ć rodzice czy inni wychowawcy.
Na p o d w ó r k u b a w i ł y się przede wszystkim dzieci od 5 do 12 lat i w ich życiu
o d g r y w a ł o ono n a j w i ę k s z ą rolę. Dzieci b a w i ą c się razem k s z t a ł t o w a ł y s w o i s t ą
w s p ó l n o t ę z a b a w o w ą , u t w o r z o n ą na bazie w s p ó l n i e u ż y t k o w a n e g o terytorium
(Nowacki 1939, s. 26). Badania nad repertuarem zabaw w y k a z a ł y też ścisły
z w i ą z e k ich form i organizacji z topografią typowych p o d w ó r e k i w ł a ś c i w o ­
ściami zamieszkiwanych d o m ó w (Muras 1989, s. 55-132). Zabawy starszych
dzieci p r z e n o s i ł y się r ó w n i e ż przed dom, na ulicę. Ulica d a w a ł a inne m o ż l i w o ­
ści, np. w i ę k s z a przestrzeń sprzyjała biegom czy grze w piłkę. Sama obserwacja
ulicy d o s t a r c z a ł a też wielu atrakcji, takich jak widok awantury ulicznej, handlu,
w y s t ę p ó w kapel, a k r o b a t ó w czy kataryniarzy, nie m ó w i ą c o s z c z e g ó l n e j roz­
rywce, j a k ą była interwencja straży pożarnej lub policji. W miarę dorastania
dzieci o d d a l a ł y się coraz bardziej od domu, w y k o r z y s t u j ą c do zabawy niezabu­
dowane place czy podmiejskie pola lub wyruszając na w ę d r ó w k ę po ulicach
miasta.
Grupy zabawowe miały w ł a s n ą strukturę i organizację z a l e ż n ą od w i e k u
dzieci, ich z m i e n i a j ą c y c h się wraz z dorastaniem z a i n t e r e s o w a ń , panującej
mody na o k r e ś l o n e zabawy oraz w y s t ę p o w a n i a lub braku w grupie stałych
p r z y w ó d c ó w . Poza m o ż l i w o ś c i ą w y ł a d o w a n i a energii i wyrobienia s p r a w n o ś c i
fizycznej, w s p ó l n a zabawa rozwijała w dzieciach u m i e j ę t n o ś ć życia w grupie,
s o l i d a r n o ś ć , a także z d o l n o ś ć p o d p o r z ą d k o w a n i a się obranemu p r z y w ó d c y .
Wreszcie sprzyjała powstaniu przekonania o korzyściach p ł y n ą c y c h z działal­
ności zbiorowej. Świat zabaw dziecięcych był na o g ó ł n i e d o s t ę p n y dla doro­
słych, dzieci strzegły swych tajemnic, zapracowani dorośli zaś nie zdradzali na
o g ó ł w i ę k s z e g o zainteresowania ich sprawami. Niekiedy tylko interweniowali
gdy zabawy p r z e s z k a d z a ł y im w wypoczynku, gdy rozbawione dzieci w y r z ą ­
dziły j a k ą ś s z k o d ę lub gdy d o s z ł o m i ę d z y nimi do konfliktu z a k o ń c z o n e g o
bójką. Wtedy z d a r z a ł o się, ż e konflikt r o z s z e r z a ł się na całe rodziny w y s t ę p u ­
j ą c e solidarnie w obronie w ł a s n y c h dzieci.
Wraz z o s i ą g n i ę c i e m przez dziecko wieku szkolnego w z r a s t a ł o znaczenie
specjalnych instytucji wychowawczych. Co prawda, już w c z e ś n i e j c z ę ś ć dzieci
(przede wszystkim z rodzin pracujących w d u ż y c h fabrykach) m o g ł o u c z ę s z ­
c z a ć do przedszkoli, lecz było ich na terenie miasta niewiele i nastawione były
przede wszystkim na objęcie o p i e k ą dzieci z rodzin n i e p e ł n y c h czy bezrobot­
n y c h ' . Znacznie w i ę k s z ą rolę o d g r y w a ł a , z w ł a s z c z a w Polsce N i e p o d l e g ł e j ,
o b o w i ą z k o w a szkolą podstawowa, zwana s z k o ł ą p o w s z e c h n ą . Jakkolwiek dzie­
ci robotnicze w c z e ś n i e p o d e j m o w a ł y p r a c ę z a w o d o w ą i niejednokrotnie prze­
r y w a ł y n a u k ę nie k o ń c z ą c s z k o ł y ( K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a 1988, s. 30) to jednak
w okresie m i ę d z y w o j e n n y m w p o r ó w n a n i u do lat przed 1 wojną, kiedy nie b y ł o
przymusu szkolnego i stan szkolnictwa elementarnego w Łodzi był wysoce
n i e z a d o w a l a j ą c y a obca j ę z y k o w o szkoła nic zachęcała do nauki, o d d z i a ł y w a ­
nie s z k o ł y bardzo w z r o s ł o .
Historiografia polskiej myśli pedagogicznej stwierdza, ż e o ile w okresie
z a b o r ó w i walk o s z k o ł ę polską d o m i n o w a ł y w niej ideały pozytywistyczne
(wersja narodu opartego o ideałach integracji i solidaryzmu narodowego, hasło

�98

BRONISŁAWA KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

w y ż s z o ś c i dobra s p o ł e c z n e g o nad indywidualnym), to po odzyskaniu niepod­
ległości w szkolnym procesie w y c h o w a w c z y m na pierwszym miejscu stawiano
dobro narodu. Wychowanie szkolne, j a k deklarowano, miało na celu kształto­
wanie w dzieciach i m ł o d z i e ż y g ł ę b o k i c h u c z u ć narodowych i moralnych, m i ­
łości ojczyzny, poczucia o d p o w i e d z i a l n o ś c i i karności. Od p r z e ł o m u lat dwu­
dziestych i trzydziestych na c z o ł o realizowanych wartości wysuwa się wycho­
wanie p a ń s t w o w e . Towarzyszy mu kult p a ń s t w a , p o d k r e ś l a n i e jego racji stanu,
p o ł ą c z o n y z kultem p r z y w ó d c y i solidaryzmem s p o ł e c z n y m . Z tymi postawami
łączy się negatywny stosunek do rozpolitykowania młodzieży i jej i n d y w i d u ­
alizmu. D o s z k ó ł dopuszczano tylko niektóre organizacje d z i e c i ę c e i m ł o d z i e ­
ż o w e (np. harcerstwo). W p ł y w y oficjalnej ideologii, s z c z e g ó l n i e silnie oddzia­
ł y w a ł y na szkolnictwo podstawowe, prawie w y ł ą c z n i e publiczne (Araszkiewicz 1978).
Pomimo oporu lewicy s p o ł e c z n e j opowiadającej się za s z k o ł ą ś w i e c k ą i od­
dzieleniem kościoła od p a ń s t w a , w Polsce m i ę d z y w o j e n n e j z w y c i ę ż y ł a koncep­
cja szkoły m i ę d z y w y z n a n i o w e j , z u p r z y w i l e j o w a n ą pozycją kościoła katolic­
kiego i o b o w i ą z k o w ą n a u k ą religii oraz o b o w i ą z k o w y m w d r a ż a n i e m w szkole
do praktyk religijnych ( w s p ó l n e modlitwy, zbiorowe u c z ę s z c z a n i e do kościoła,
szkolne rekolekcje i l p . ) . Na terenie szkoły działały leż organizacje r e l i g i j n e .
4

Jak w y k a z a ł y prowadzone badania, w rodzinie robotniczej p r z e w a ż a ł o
n i e ś w i a d o m e k s z t a ł t o w a n i e postaw i n a w y k ó w dziecka. Przekaz - j a k to
o k r e ś l a A . K ł o s k o w s k a (1982) - m a ł e j tradycji kulturowej, d o ś w i a d c z e ń
c z ł o n k ó w r o d z i n y czy r o d z i n n y w a r i a n t powszechnie o b o w i ą z u j ą c y c h
w ś r o d o w i s k u r o b o t n i c z y m o b y c z a j ó w . Te postawy, wiedza, ocena i normy
ugruntowane w rodzinie o d d z i a ł y w a ł y n a s t ę p n i e na zachowania w szerszej
grupie s p o ł e c z n e j .
Wśród postulowanych w a r t o ś c i d o m i n o w a ł o poszanowanie a u t o r y t e t ó w ,
samodyscypliny, na którą s k ł a d a ł o się poczucie o d p o w i e d z i a l n o ś c i i o b o w i ą z ­
k o w o ś c i , k a r n o ś c i i rzetelności w stosunkach m i ę d z y l u d z k i c h . Z e s p ó ł tych
wartości nic sprzyjał rozwojowi postaw indywidualistycznych. Egzekwowane
w rodzinie zachowania w przeważającej mierze u t r w a l a ł y poslawy tradycyjne,
dostosowane tylko w niewielkim stopniu do zmienionych w a r u n k ó w życia
miejskiego (zatrudnienia poza domem, odmiennych w a r u n k ó w mieszkanio­
wych, struktury przestrzennej miasta). W stosunkach m i ę d z y l u d z k i c h w hete­
rogenicznej s p o ł e c z n o ś c i miejskiej wysoko w a r t o ś c i o w a n o dobre stosunki s ą ­
siedzkie, przede wszystkim w o b r ę b i e zamieszkiwanej kamienicy oraz w kręgu
w ł a s n e g o ś r o d o w i s k a klasowego.
Wprawdzie w okresie wielkiego kryzysu ś w i a t o w e g o lat 1929-J934 nie
wszystkie dzieci robotnicze w Ł o d z i kończyły s z k o ł ę p o d s t a w o w ą (rodzice
zabierali za s z k o ł y z w ł a s z c z a dzieci, które p r z e k r o c z y ł y wiek o b o w i ą z k o w e g o
u c z ę s z c z a n i a do szkoły, a ż e b y podjęły pracę i p o m o g ł y w utrzymaniu rodziny),
to jednak generalnie w z r o s ł o w rodzinie robotniczej zrozumienie dla wartości
w y k s z t a ł c e n i a , z w ł a s z c z a podstawowego . Szkoła, podobnie j a k rodzina, ż ą d a ­
ła p o s ł u s z e ń s t w a , karności i poszanowania autorytetów, w z b o g a c a j ą c tradycje
domowe o w a r t o ś c i narodowe i p a ń s t w o w o t w ó r c z e . J e d n o c z e ś n i e szerzony
przez s z k o ł ę p a ń s t w o w ą solidaryzm s p o ł e c z n y p r z e c i w d z i a ł a ł d ą ż e n i o m klaso5

�WYCHOWANIE DZIECKA ROBOTNICZEGO

99

w y m , z k t ó r y m i dziecko m o g ł o się s p o t k a ć w ś r o d o w i s k u proletariackim. Wy­
chowanie szkolne sprzyjało też utrwalaniu postaw religijnych.
T y m d w ó m d o m i n u j ą c y m ś r o d o w i s k o m w y c h o w a w c z y m w p e w n y m sto­
pniu p r z e c i w s t a w i a ł o s i ę o d d z i a ł y w a n i e k r ę g u r ó w i e ś n i c z e g o . W k r ę g u tym
o d b y w a ł s i ę nie t y l k o przekaz k u l t u r o w y d o t y c z ą c y b e z p o ś r e d n i o zabawy,
ale r ó w n i e ż przekaz w i e d z y o o t a c z a j ą c y m ś w i e c i e miejskim i j e g o proble­
mach. Pozbawienie dzieci stałej opieki w y r a b i a ł o w nich s a m o d z i e l n o ś ć
i z a r a d n o ś ć . S a m o d z i e l n o ś ć ż y c i o w a s p r z y j a ł a u n i e z a l e ż n i a n i u się od auto­
r y t e t ó w r o d z i c ó w . Obserwacja otoczenia miejskiego o t w i e r a ł a m o ż l i w o ś ć
kreowania n o w y c h a u t o r y t e t ó w , niejednokrotnie s p r z y j a j ą c y c h zachowa­
niom d e w o c y j n y m . M i a s t o d o s t a r c z a ł o też dziecku o k a z j ę do n a w i ą z y w a n i a
n o w y c h k o n t a k t ó w i obserwacji n o w y c h sytuacji, co s p r a w i a ł o , ż e p o m i m o
c i ę ż k i c h w a r u n k ó w bytu dziecko miejskie m i a ł o w i ę c e j okazji do poszerze­
nia s w y c h w i a d o m o ś c i i o d z n a c z a ł o się w i ę k s z ą ś m i a ł o ś c i ą i o t w a r t o ś c i ą na
zmiany, n i ż dziecko wiejskie. J e d n a k ż e m o ż l i w o ś ć c a ł k o w i t e g o zerwania
z autorytetami i t r a d y c y j n y m systemem w a r t o ś c i m i a ł a przede w s z y s t k i m
m ł o d z i e ż u n i e z a l e ż n i o n a od domu rodzicielskiego, a i wtedy zerwaniu z tra­
d y c j ą p r z e c i w d z i a ł a ł autorytet r e l i g i i oraz c z ę s t o w y s t ę p u j ą c a w miejscu
pracy - na co z w r a c a ł u w a g ę F. Gross (1986, s. 330) - hierarchiczna z a l e ż ­
n o ś ć od starszych w i e k i e m p r z e ł o ż o n y c h i p r a c o d a w c ó w .

Przypisy

1

D o w y j ą t k ó w można zaliczyć obszerną pracęS. M a l c z a k o w e j (1963). art) k u ł y i.. Dubiela (1969). M . .lastrzębskiej i 1965). с/л

К. K w a ś n i e w s k i e g o ( 1 9 7 1 ) .
- I n f o r m a c j e nasze p o c h o d z ą z zespołów y ch badań ś r o d o w i s k a robotniczego L o d z i lal m i ędzy w o j e n n y eh p r o w a d z o n y c h p r z e /
Katedrę E t n o g r a f i i U Ł w ramach Centralnego P r o g r a m u Badań С Р В 08.05 „Polska kultura narodowa j e j tendencje r o z w o j o w e
i percepcje".
Nie darmo przedszkola nazywano p o c z ą t k o w o „ o c h r o n k a m i " .
W f.odzi szczególnie prężnie działała krucjata eucharystyczna grupująca młodsze dzieci (Plucińska 1987).
~* P o m i m o że o w i e l e ł a t w i e j b y ł o posłać dziecko do szkoły średniej r o b o t n i k o w i mieszkającemu w mieście, niż c h ł o p u , .lest rzec/ą
zastanawiającą, że w y k s z t a ł c e n i e średnie lub wyższe rzadko b y ł o przedmiotem dążeń r o b o t n i c z y c h .

LITERATURA
A r a s z k i e w i c z F. W.
1978 Ideały wychowawcze Drugiej Rzeczpospolitej,
Warszawa.
B u j a k J.
1988 Zabawki w Europie. Zarys dziejów - rozwój zainteresowań,
Kraków.
C h a ł a s i ń s k i J.
1938 Młode pokolenie chłopów, t. 1, Warszawa.
D u b i e l L.
1969 Tradycyjne
wzory wychowawcze
w rodzinie wiejskiej
na
Górnym
Śląsku w XIX w., „ Z e s z y t y G l i w i c k i e " , t. 7, s. 103-127.
G r o s s F.
1986 Proletariat
i kultura. Warunki społeczne i gospodarcze kultury prole­
tariatu, Warszawa.

�100

BRONISŁAWA KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

J a s t r z ę b s k a M.
1965 Zwyczaje i wierzenia w Łaznowie
związane
z okresem
wczesnego
dzieciństwa,
„ P r a c e i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego
w Ł o d z i " , Seria Etnograficzna, nr 9, s. 37-168.
K u c z y ń s k a - S k r z y p e k
A.
1982 Z badań nad rodziną robotników
Żyrardowa
w początku XX w. [ w : ]
Tradycyjna kultura robotnicza Żyrardowa.
Materiały
do etnografii
miasta,
Warszawa, s. 46-67.
K u t r z e b a - P o j n a r o w a A.
1964 Rola społeczna
dziecka w rodzinie wiejskiej, „ R o c z n i k i Socjologii
W s i " , t. 2, s. 136-144.
1987 L'enfant de la familie pay sannę entre la tradition et le progres
- exemple polonais, SIEF'S T h i r d Congress, A p r i l 8-12, Zurich (ref. powielo­
ny).
K w a ś n i e w s k i К.
1973 Społeczne
i wychowawcze sytuacje dziecka wsi opolskiej, „ R o c z n i k i
Socjologii W s i " , t. 11, s. 55-66.
M u r a s В.
1989 Gry i zabawy dzieci łódzkich. Zmiany wzorów kulturowych,
Łódź
(Niepublikowana praca magisterska).
N o w a c k i T.
1939 Rozwój świadomości
społecznej u dzieci i młodzieży warstwy robotni­
czej Łodzi,
Łódź.
P l u c i ń s k a A.
1987 Próba ukazania katolickich norm moralnych w świadomości
i prakty­
ce robotników
łódzkich, Łódź (Niepublikowana praca magisterska).
T o m i c k i R.
1974 Zwyczaje i obrzędy. Uwagi na marginesie artykułu K.
Kwaśniewicz,
„Etnografia Polska", t. 18, z. 2, s. 57-63.

UPBRINGING OF C H I L D R E N I N W O R K I N G CLASS F A M I L I E S

Summary

The work describes the terms and rules of bringing up children in workers'families in Ł ó d ź
in the years 1918-1939. Assuming that the process of education and enculturation is stronglyinfluenced both by the ecological and social environment the author starts with the presentation
of Ł ó d ź - an industrial town. Next she describes the social groups in which the working class
children grew up and were educated: family, peer groups and school.
The workers'families brought up their children without any reflective consideration, accor­
ding to traditional value orientations, some of them being of rural character since many of the
workers were of peasant background. The most important values were obedience and discipline,
respect for authority and reluctance to the development of too great individualism of the young
ones. School supported the same traditional values adding those of patriotism and national
solidarity. T h e latter one one was o p p o s i t i o n a l i o the ideology of class solidarity which have
transmitted to children in some families.

�WYCHOWANIE D Z I E C K A ROBOTNICZEGO

101

The primary groups which slimulaled changing patterns were, according to the author, peer
groups which shaped attitudes independent from those instilled by family life and school. T h e
other patterns of behaviour were strongly affected by the conditions of town life. It was the factor
which determined the basic differences in the behavioural patterns of peasant and working class
children.
Translated

by Anna

Kuczyñska-Skrzypck

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11380" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11358">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/02a57f68ead248ede6482af45c153bcf.pdf</src>
        <authentication>e7254e6de5d2d8ac759905f3178f76fc</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135570">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4098</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135571">
                <text>1956</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135572">
                <text>wycinanka ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135573">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3825</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135574">
                <text>Wycinanki kielecko-radomskie / Sztuka Ludowa - Konteksty 1956 t.10 z.4-5</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135575">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1956 t.10 z.4-5 ;s.228-240</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135576">
                <text>Czajkowski, Jerzy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135577">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135578">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135579">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135580">
                <text>WYCINANKI
( Z materiałom

KIELECKO-RADOMSKIE
zebranych m czasie

badań

terenu)

JERZY

Celem niniejszej pracy jest rozpatrzenie i zanali­
zowanie sztuki wycinankarskiej w tej części woje­
wództwa kieleckiego, którą od strony zachodniej za­
m y k a Nida, od płn.-zach. Radomka, a od strony
wschodniej
— Wisła.
Teren ten w czasie badań prowadzonych przez
Sekcję Badsnia P l a s t y k i Ludowej PIS dostarczył
materiału z około 60 w s i należących d o 7 powiatów
Busko, Kielce, Opatów, Sandomierz, Radom, Stara­
chowice, Kozienice.
Przebadanie t a k dużej ilości w s i pozwala już na
pewne uogólnienia. Analogie i chronologia są t u t a k
bliskie, że wyciągnięte w n i o s k i wydają się słuszne.
Wycinanka papierowa na
terenie
województwa
kieleckiego znana jest od dość dawna, przynajmniej
od 100 l a t . Stwierdzoną datą j e j istnienia są lata
siedemdziesiąte ubiegłego
stulecia.
Siedemdziesiąt
i więcej l a t liczące i n f o r m a t o r k i twierdzą stanowczo,
że i c h m a t k i wykonywały już w y c i n a n k i ; zaznaczają
przy t y m , że dawniej było wycinanek o wiele więcej

Ryc.

228

1. Kolor

niebieski,

CZAJKOWSKI

niż obecnie. Przypuszozać można, że powstanie wy­
c i n a n k i na t y m terenie zbiega się z rozpowszech­
nieniem na w s i kolorowego „glansowanego" papieru.
Ozdabianie wnętrz domów w y c i n a n k a m i było po­
wszechne w całym Kieleckiem i Radomskiem; za­
chodziły t u jedynie różnice ilościowe. We wsiach
p o w i a t u kozienickiego (Radomskie) przed I wojną
światową każdy niemal d o m krył w s w o i m wnętrzu
liczne kolorowe w y c i n a n k i . Natomiast w powiatach
południowo-wschodnich w y c i n a n k a pojawiała się o
wiele rzadziej, względnie była zjawiskiem tak krót­
kotrwałym, że często starzy ludzie mający 70 lat nie
pamiętają j e j .
Pierwsza w o j n a światowa, która w e wszystkich
dziedzinach życia wiejskiego spowodowała olbrzymie
zmiany, i w t y m dziale k u l t u r y ludowej uczyniła
duży w y ł o m Już w pierwszych latach w o j n y w y ­
c i n a n k i zaczęły gwałtownie zanikać. Ostatecznego
ich pogromu dokonano w pierwszych latach po za­
kończeniu I w o j n y światowej, k i e d y t o odradzający
się przemysł zarzucił wieś s w o i m i w y t w o r a m i . Miej-

średnica 20 cm i 34,5 cm. Wyk. Katarzyna
Kozienice,
r. 1953.

Zyzek

lat 60. Strykowice,

pow.

�Ryc. 2. Kolor fioletowy, średnica 17,5 cm. Wyk.
Marla Kowalczyk, lat 52. Wola Solecka,
pow.
Starachowice,
r. 1953.

Ryc. 4. Kolor bordo, średnica 17,5 cm. Wyk.
Janina Żdżalik, lat 25. Strykowice,
pow. Ko­
zienice, r. 1953.

Ryc. 6. Kolor czarny, średnica 18 cm. Wyk. Ma­
ria Swiostek, lat 40. Krzyżanowice, pow. Sta­
rachowice,
r. 1953.

Rys. 3. Kolor czarny, średnica 18 cm. Wyk. Ka­
tarzyna
Zyzek,
lat 60. Strykowice,
pow. Ko­
zienice,
r. 1953.

Ryc. 5. Kolor fioletowy,
średnica 21 cm. Wyk.
Katarzyna
Mroczek.
Brzozowa,
pow. Opatów,
r. 1953.

Ryc. 7. Kolor
czarny, średnica 17,5 cm. Wyk.
Maria
Swiostek,
lat 40. Krzyżanowice, pow.
Starachowice,
r. 1953.

229

�CECYLOWKA
(^BRZOZA
WÓLKA BRZÓZKA L
Ol
JASTRZĘBIA
(fAJASTRZ
R A D

£%

0

JEDONIA

M

MOLENDY
GR

00EK

^

o

W

A

°

A

tór^

SUCHAO

PUŁAWY

WYBRANA
OSTRYKOWiCE
KLONOWEJ BARTODZIEJE
ZAMOSC
TC7ÓW

HODRZEJOWICE
CHOTYZIŁ

O

KRZYŻANOWIC

:?A
WOLA SOLECKA

MIRZEC

O

SADKOWICE
O

MARUSZOW o
R0K6t C)

ODŁAZIE
O
JAWORZE O,.
lACZNA

OSTROW.CC \

O

KIELCE
Ęfi WOLA
S U K b w

CHAŁUPKI

JACMOWA

CISÓW
O

O

BUSKO

O

.OPATÓW

CE.SICE
O
kOPATNO

ZbOTA
O

/RUDKI

.PIŃCZÓW

o g R 0 N l S Ł A W Ó W

DRYGULEC

*BIELINY

GNOJNO

JUDKÓW

O

JEZIORKO

°
*
(WOLA MORAWICKA

BRZOZOWA

MOSTKI

SANJJOMIERZ

SZEWCE

ŚWIĄTNIKI

0

O

DOBRA

SKADLA
C Z Y H A Ł A ) RYTWIANY
oTUCZCPY \S,

SUHSLAWICE
w:

WYCINANKA WE WSCHODNIEJ CZESCI
WOJ. KIELECKIEGO
o NIE ROBIONO WYCINANEK
O ROBIONO WYCINANKI 00 0X 1920 R
O WYCINANKA ISTNIAŁA 00 I WOJNY ŚWIATOWEJ
• WYKONUJE SIE WYCINANKI 00 CZASÓW OBECNYCH

�sce wycinanki zajmują teraz tandetne, papierowe
makatki fabryczne.
Drugim niezmiernie ważnym czynnikiem bezpo­
średnio wpływającym na zanik w y c i n a n k i papiero­
wej jest rozwój amatorszczyzny przejawiający się w
masowym zawieszaniu ścian m a k a t k a m i z różnego
rodzaju kotkami, ptaszkami, k w i a t k a m i itp., r o b i o ­
nymi ze słomy czy kolorowych szmatek l u b m a l o ­
wanymi olejnymi f a r b a m i na tkaninie. M a k a t k i t e ­
go rodzaju wzorowane są n a ręcznych l u b fabrycz­
nych wyrobach miejskich i są klasycznym przykła­
dem inwazji na wieś drobnomieszczańskiego gustu.
W okresie międzywojennym spotykamy się z pró­
bami reaktywizacji w y c i n a n k i ludowej w niektórych
wsiach, gdzie były szkoły. W większości wypadków
próby te nie są udane. Dziewozęta chodzące do szkoły
wykonują wycinanki bądź w ramach godzin szkol­
nych, bądź też — rzadziej — w domu. Z chwilą j e ­
dnak, gdy opuszczą szkołę, zapominają o n i c h z u ­
pełnie lub prawie zupełnie. F a k t ten między i n n y m i
obserwujemy w Czarnoleski, Wilczowoli (pow. K o ­
zienice), czy w Strykowicach (pow. Kozienice), gdzie
od roku 1924 aż do w y b u c h u I I w o j n y światowej
nauczyciel tamtejszy M a r k i e w i c z na lekcjach robót
ręcznych wprowadzał w y k o n y w a n i e wycinanek.
Na podstawie wypowiedzi ustnych sądzić można,
że szkoła na t y m terenie wywarła pewien wpływ
na rozszerzenie się nowego f o r m a t u w y c i n a n k i , a
mianowicie wycinanki k w a d r a t o w e j . Być może, że
i to oddziałało na zamieranie f o r m t r a d y c y j n y c h
tego działu sztuki ludowej. W y c i n a n k i stare (sprzed
I wojny światowej) były przeważnie nieduże, k o ­
liste, natomiast wycinane po I wojnie są znacznie
większe, z całego arkusza „glansowanego papieru''
i przeważnie kwadratowe.
Niektóre w y c i n a n k a r k i
wprost twierdzą, że t a k j e uczono w szkole.
Stare
wycinankarki, względnie te, które przejęły tę sztukę
od swych matek, mają technikę odmienną niż mło­
de, które nauczyły j e j się w szkole.
Szkoła wprowadziła też uprzednie rysowanie wzoru
na złożonym już papierze, podczas gdy dawniej cię­
to przeważnie „na oko", bez rysowania.
Inna różnica między s t a r y m i a młodymi w y c i n a n karkami dotyczy narzędzia pracy: t a m t e posługiwały
się nożycami do strzyżenia owiec, te — często małymi
nożyczkami, a nawet końcem noża l u b żyletką. W y ­
cinanie nożycami do strzyżenia owiec m a tę wyższość
nad narzędziami stosowanymi przez młode pokolenie,
że pozwala pracować o wiele dłużej bez obawy o d gniecenia sobie palców.
Przed pierwszą wojną światową dominowały w w y ­
cinance kielecko-radomskiej m o t y w y abstrakcyjne.

Ryc. 8. Kolor fioletowy, średnica kola 6,5 cm, dłu­
gość wstęg 26 cm. "Wyk. Katarzyna Zyzek, lat 60.
Strykowice,
pow. Kozienice,
r. 1953.

231

�1 \

t*\

ą

C

f

1

/ I

v

\

/

i

/

V

• /
Ryc. 20. Kolor zielony, średnica 37 cm. Wyk.
Bdzikot.
Wybraniec,
pow. Kozienice,
r. 1952.

Ryc. 12. Kolor fioletowy,
średnica 35 cm. Wyk.
Teodozja
Byzdra.
Czarnolas,
pow. Kozienice,
R,
1953.

Ryc. 14. Kolor jasnoniebieski,
średnica 38 cm.
Wyk. Józef Mika, lat 73. Brzoza, pow. Kozienice, r. 1953.

232

Ryc. I I . Koto?- zielony, średnica 35 cm. Wyk.
Bd-zikot.
Wybranice,
pow. Kozienice,
r. 1952.

Ryc. 13. Kolor różowy, średnica 35 cm. Wyk.
Maria Kowalczyk,
lat 52. Wola Solecka, pow.
Starachowice, r. 1953.

Ryc. 15. Kolor
Zuchowska.

czerwony, średnica 35 cm. Wyk.
Jedlanka,
pow.
Kozienice,

�Ryc. 16. Kolor czerwony, średnica 35 cm. Wyk.
Zofia Konofalska, lat 45. Wólka Brzózka, pow.
Kozienice,
r. 1953.

'

r

A

&lt;A
»

* '

P jr \

cc
L
^

i nifAiiiiii

Hk

«»

y

l

i

W

«

j»w|

r

€

lar

&gt;&gt;
. .,11»

|V

#

&lt;«i

&lt;&lt;
• Ą
A

Ryc. 17. Kolor czerwony, średnica 32 cm.. Wyk.
Józefa Jakubczyk,
lat 65. Sadkowice, pow. Starachoioice, r. 1953.

• Vi
% J

Ti*
•fis.

A

V'II
*•-&gt;•

y &gt;
Jl
^Sl

Ryc. 18. Kolor, czarny, średnica 34 cm.
Bronisława Siwielec,
lat 50. Brzozowa,
Opatów.

Wyk.
pow.

Ryc. 19. Kolor
bordo, średnica 35 cm. Wyk.
Maria
Milczyńska.
Zamość, pow.
Kozienice,
r. 1953.

Ryc. 20. Kolor czerwony, średnica 33 cm. Wyk.
Zofia Konofalska, lat 45. Wólka Brzózka, pow.
Kozienice.

Ryc. 21. Kolor pomarańczowy, średnica 34 cm.
Wyk. Kazimiera
Skóra, lat 64. Dąbrowa Jastrząbska, pow. Radom, r. 1953.

�•*V' *
2

«r# ,
J

k

Ryc. 22. Kolor niebieski, średnica 35 cm. Wyk.
Kazimiera
Skóra lat 64. Dąbrowa Jastrząbska,
pow. Radom, r. 1953.

wił--

'

¿Vi.

%*
*•

Ryc. 23. Kolor
Janina Sikora,

*4.

. kj.

•
*A»*#;J

» ,'
4

*

"•
*

czerwony, średnica 37 cm. Wyk.
lat 16. Chotyzie, pow. Staracho­
wice, r. 1953.

' '»¿A'*

Ryc. 24. Kolor fioletowy, średnica 36 cm. Wyk.
Janina
Sikora, lat 16. Chotyzie,
powJ
Stara­
chowice, r. 1953.

Ryc. 25. Kolor czerwony, średnica 35 cm. Wyk.
Janina
Sikora,
lat 16. Chotyzie,
pow. Stara­
chowice, r. 1953.

5|Wc • :&lt;&gt;s&lt;3S

Ryc. 26. Kolor fioletowy, średnica 35 cm. Wyk.
Janina Zdżalik, lat 25. Strykowice,
pow. Ko­
zienice, r. 1953.

234

Ryc. 27. Kolor
bordo, średnica 35 cm. Wyk.
Stanisława Molenda. Czarnolas, pow. Kozienice,
r. 1953.

�V&gt;

&amp;

. •" - „ » r » » » •
-

#i

'j.-*
4^
******
* *.

Ryc. 30. Kolor fioletowy, średnica 35 cm. Wyk.
Janina Podsiedlich, lat 23. Skadla, pow. Busko,
r. 1951.

Wyjątkowo t y l k o spotkać można było m o t y w y r o ­
ślinne oraz częstsze o d n i c h wyobrażenia antropomorficzne zwane powszechnie
„lalkami", l u b j a k
w Modrzejowicach (pow. Radom) — „pannami", czy
zwierzęce, jak kury, k o g u t k i i inne p t a k i . W okresie
międzywojennym „lalki", k u r y , k o g u t k i stały się rza­
dsze, a dziś motywów zwierzęcych prawie całkiem
się nie spotyka.
Miejscem zawieszania wycinanek była i jest zazwy­
czaj ściana główna, naprzeciw d r z w i , pobliże obra­
zów świętych, okien, d r z w i oraz b e l k i stropowe, gdzie
umieszcza się w y c i n a n k i bądź na f r o n t o w y c h licach,
tak aby rzucały się w oczy po wejściu do izby,
bądź też od dołu. W Chotyziach (pow. Staracho­
wice) wieszano j e wokół izby po trzy (000 000
000 000 000). W y c i n a n k i kwadratowe wieszano poje­
dynczo bądź krawędziami zwróconymi równolegle do
krawędzi ścian, bądź też j e d n y m rogiem k u górze.
W t y m d r u g i m w y p a d k u wieszano je rzędem, czyli

-.'«' 'I?»

*

Ryc. 31. Kolor fioletowy, średnica 35 cm. Wyk.
Janina Podsiedlich,
lat 23. Skadla, pow. Busko,
r. 1951

„w ślad", j a k mówią w Brzozowej (pow. Opatów),
tak że stykały się bocznymi rogami.
U l u b i o n y m i k o l o r a m i wycinanek na omawianym
terenie wydają się głównie: czerwony, zielony, nie­
bieski, różowy, co zresztą n i e wyklucza zupełnie
stosowania również i n n y c h kolorów. Zaznaczyć t y l k o
należy, że k o l o r czarny był niezmiernie rzadko uży­
wany i , j a k twierdzą i n f o r m a t o r k i , niemile widziany.
Prawdopodobnie na terenie Kielecczyzny
znane
były również kolorowe w y k l e j a n k i , których ślady
zachowały się do dziś w Sławczynie, pow. Kozieni­
ce (ryc. 29).
Z p u n k t u widzenia f o r m y w y c i n a n k i kielecko-radomskie dzielą się na 3 grupy:
1. o układzie c e n t r a l n y m wieloosiowym,
2. o układzie jednoosiowym,
3. o układzie jednoosiowym r y t m i c z n i e się powta­
rzającym, czyli pasowym.
235

�Grupę wycinanek o układzie centralnym wieloosio­
w y m możemy dla dokładniejszego zanalizowania p o ­
dzielić dodatkowo na dwie podgrupy. W jednej p o d ­
grupie omówimy w y c i n a n k i „typu starego", natomiast
w drugiej w y c i n a n k i „młodsze", przeważnie k w a d r a ­
towe.
Do podgrupy pierwszej należą w y c i a n k i na ogół
niewielkie, o kształcie przeważnie k o l i s t y m . Jest to
właśnie stara wycinanka kielecko-rądomska, która
zaginęła w czasie I w o j n y światowej. Średnica w y ­
cinanek w tej podgrupie wynosi najczęściej 6—17 cm,
nie przekracza zaś 20 cm. Prawie zawsze papier

Ryc. 32. Kolor

Ryc. 33. Kolor
236

fioletowy,

składany był 8 razy, co powodowało wyraźne za­
znaczenie 8 osi, rzadziej zdarzało się składanie w
szesnastkę. Cięcie było t u na ogół dość prymitywne
i grube.
W y c i n a n k i te sugerują, że wykonawczyni brała
wzór z koła do wozu, co zresztą zgodne jest z no­
menklaturą ludową
(„koło", „śpryoha"). Wyraźnie
uwidacznia się to na ryc. 1, 2, 3, 4. Częstymi ele­
mentami w y c i n a n k i występującymi w środku i na
promieniach są ażurowe trójkąty. Brzeg wycinanki
prawie zawsze wykańczają
trójkąty, trapezy itp.

niebieski,
wys. 10,5 cm. Wyk. Krawiec
pow. Kozienice,
r. 1953.

wys. 19 cm. Wyk. Helena

Wilkowa,

lat 63. Czarnolas,

lat 5 7 . Tczów, pow. Kozienice,

r. 1953.

�Ryc. 34. Kolor

niebieski,

wys. 14 cm. Wyk. Maria

Walszczyk,

lat 35. Tczów, pow. Kozienice,

r. 1953.

łnTTnffnF
Ryc. 35. Kolor

czarny,

wys. 16,5 cm. Wyk. Janina

Niezmiernie rzadkie są wśród wycinanek starego t y ­
pu motywy roślinne, mp. liście (ryc. 4 i 8).
Można również spotkać, choć rzadko, w y c i n a n k i
typu ośrodkowego, które nie posiadają f o r m y koła,
ale kształt, np. wieloramiennej gwiazdy czy małych
kwadratów o profilowanych brzegach.
Podsumowując w n i o s k i stwierdzamy, że kieleckoradomska wycinanka ośrodkowa starego t y p u jest
w zasadizc k o l h t a , wzór m a przeważnie abst.-akeyj ry
wykonanie jej cechuje dość znaczny p r y m i t y w i z m .
Dzisiaj wykonują czasami tego rodzaju w y c i n a n k i ,
ale bardzo rzadko i to zazwyczaj na „bawitko", tzn.
dla zabawy.
Podgrupa druga obejmująca w y c i n a n k i młodsze nie
jest już taka jednolita i można wśród niej wyróżnić
trzy odmiany.
W pierwszej wyodrębnimy t u k i l k a wycinanek
z powiatów: radomskiego, kozienickiego, staracho­
wickiego i opatowskiego, w których daje się zau­
ważyć łączenie nowej formy, tzn. dużej k w a d r a t o ­
wej (wg nomenklatury ludowej „kanciaste") i młod­

Zdżalik, lat 25. Strykowice,

pow. Kozienice,

r. 1953.

szych elementów zdobniczych ze starszymi. Wykona­
nie samego wzoru jest niezwykle proste, bez śladów
jakiegokolwiek złagodzenia ostrości zacięć. Bardzo
wyraźnie uwidacznia się to
w d w u wycinankach
zdjętych ze ściany izby. w Wybranicach (pow. K o ­
zienice), a przedstawionych na ryc. 10 i 11. Obie
wykonane zostały z papieru zielonego przez miesz­
kankę Wybranie ob. Bdzikot w r. 1952. W obu też
w i d z i m y bardzo podobny wzór, t j . nie spotykane d a ­
wniej
liście dębowe wierzchołkami skierowane k u
środkowi, skąd w regularnych odstępach wybiegają
krótkie promienie nawiązujące do dawnych „śprych"
od koła. Wycinanka przedstawiona na ryc. 11 ma
w środku dodatkowo przerywany obwód koła i r o ­
zetkę o 8 listkach jako akcent centralny.
Inne w y c i n a n k i w tej grupie, np. fioletowa w y ­
cinanka z Czarnolasu (pow. Kozienice) wykonana
przez Teodozję Byzdrę { r y c 12) oraz druga, w k o ­
lorze różowym (ryc. 13), z W o l i Soleckiej (pow. Sta­
rachowice) wykonana przez Marię Kowalczyk (lat 52)
nie posiadają elementów roślinnych, a całość jest t u

237

�Ryc. 36. Kolor

różowy, wys. 7 cm. Wyk. Maria

Kowalczyk,

niezmiernie uboga pod względem kompozycyjnym.
Wyraźnie uwidaczniają się w nich cztery pola, z któ­
rych każde stanowi d l a siebie zamkniętą całość.
Odmianę drugą w tej podgrupie stanowią z w y ­
jątkiem jednej rozety również w y c i n a n k i „kancia­
ste", które jednak w przeciwieństwie do omówio­
nych poprzednio mają przy nowej formie także nowe
m o t y w y i i n n y układ w z o r u . Wszystkie w y c i n a n k i
(oprócz przedstawionej na ryc. 14) mają kształt k w a ­
dratowy, przy czym część ich posiada jednolitą ramę
zamykającą całość (ryc. 15, 16, 17, 18, 19), w innych
natomiast r a m a t a jest bardzo silnie
profilowana,
skutkiem czego odnosi się wrażenie, że nie części
skrajne, ale środek w y c i n a n k i jest bardziej spoisty
(ryc. 20, 21, 22).
Cechą wszystkich wycinanek tej odmiany jest sto­
sunkowo znaczny ażur oraz (u większości) m o t y w y
roślinne (ryc. 17, 19, 20, 21, 22), najczęściej w postaci

TI

pow. Starachowice,

r. 1953.

liści (ryc. 20, 21, 22); nie wyklucza to jednak mo­
tywów geometrycznych.
Ostatnią odmianę tej podgrupy stanowią
wyci­
nanki (pow. Kozienice i Starachowice) przedstawione
na r y c . 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, o kształcie wyłącz­
nie k w a d r a t o w y m . Ta grupa wycinanek r o b i wraże­
nie „lekkich": jednolita, nieprofilowana rama w
porównaniu do wycinanek wyżej omówionych jest
wąska; niezwykle mocny ażur uzyskują one przez
wprowadzenie m o t y w u nieregularnej siatki l u b ko­
r o n k i , co jest niewątpliwie naśladownictwem współ­
czesnych robótek haftowanych czy koronkarskich.
Na siatkę niejako narzucone są m o t y w y roślinne w
postaci liści dębu, wierzby, kwiatów l u b całych ga­
łązek bzu. Niektóre w y c i n a n k i zamiast liści mają
wycięte nieduże kółka, n a które naklejano mniejsze
kolorowe krążki (ryc. 29).
Interesującym elementem widocznym na jednej
z wycinanek (ryc. 31) a nie spotykanym gdzie i n -

Ryc. 37. Kolor czarny, wysokość 13 cm. Wyk. Janina Żdżalik,
lat 25. Strykowice,
pow. Kozienice,
r. 1953.
Ryc. 38. Kolor niebieski,
wysokość 25 cm. Wyk.
Rozalia
Pyciarz, lat 41. Strykowice,
pow. Kozienice,
r. 1953.

238

lat 52. ' o l a Solecka,

�SIAIAIAIAIAIAIA^
Ryc. 39. Kolor

fioletowy,

Ryc. 40. Kolor

fioletowy,

Ryc. 41. Kolor

fioletowy,

wys. 8 cm. Wyk. Bronisława Siwielec,

wysokość 8 cm. Wyk. Bronisława
r. 1953.

lat 50. Brzozów,

Siwielec,

wysokość 9 cm. Wyk. Bronisława Siwielec,

dziej są jabłka. Wycinankę tę wykonała Janina P o d siedlich ur. w r. 1933 w Skadlach, pow. Busko. W y c i ­
nać nauczyła się w Rączycach i zdobi swoje miesz­
kanie wycinankami o d r o k u 1960. W y c i n a n k i j e j łatwo
odróżnić od innych po wieloramiennych gwiazdach
stanowiących p u n k t środkowy całości.
Bardzo podobne w y c i n a n k i znajdujemy w G n o j nie, pow. Busko, wykonane jednak n i e na miejscu,
ale w Skadlach. W samym Gnojnie n i e pamiętają
w ogóle, by k i e d y k o l w i e k w y k o n y w a n o w y c i n a n k i .
Grupę drugą stanowią w y c i n a n k i
o uk ł a d z i e
j e d n o o s i o w y m .

pow. Opatów,

lat 50. Brzozów,

r. 1953.

pow. Opatów,

lat 50. Brzozów, pow. Opatów, r. 1953.

Należą t u w y c i n a n k i o motywach roślinnych, czyli
tzw. „rózgi" {ryc. 37 i 38). Rysunek i c h jest gruby
i prosty, bez szczegółów. Są t o schematycznie potrak­
towane drzewka o symetrycznym układzie, których
podstawę stanowi odwrócony trapez mający przed­
stawiać doniczkę. Naklejano j e pp o b u stronach
okna. „Rózgi" spotyka się obecnie dość rzadko.
Do trzeciej grupy zaliczymy
w y c i n a n k i
o u k ł a d z i e
p a s o w y m .
Należą t u przede wszystkim w y c i n a n k i o m o t y ­
wach antropomorficznych zwane powszechnie „lal­
k a m i " . Forma t a znana była dawniej n a całym oma-

239

�Ryc.

42. Kolor

czarny, wys. 9 cm, Wyk. Katarzyna
Swiostek,
Krzyżanowice, pow. Starachowice,
r. 1953.

w i a n y m obszarze, ale w czasie pierwszej wojny świa­
towej w znacznej mierze zaginęła, m i m o że do dziś
wiele kobiet umie ją stosować. Na k i l k u okazach,
jakie udało się zebrać w czasie badań terenu, m o ­
żna odróżnić w y c i n a n k i wykonane według „starej
mody" od wycinanek, na których znać wpływy n o w ­
sze — miejskie.
Wykonawczynie
„lalek" przedstawiając
postacie
ludzkie niejednokrotnie starają się podkreślić ich
ubiór i wiek. Rozpoznajemy' wśród nich k i l k u l e t n i e
dzieci (ryc. 34 i 36), dziewczynki (ryc. 34) oraz osoby
dorosłe (ryc. 33 i 35).
Interesujący jest fakt, że w y c i n a n k a r k i dźwiga­
jące na swych barkach szósty i siódmy
krzyżyk
wycinały „lalki" o wyraźnie starszych farmach stroju
(ryc. 32 i 36), młodsze natomiast, j a k Janina Żdżal i k ze Strykowie (pow. Kozienice) lat 28 l u b M a r i a
Walszczak z Tczowa (pow. Kozienice) lat 36, przed­
stawiają postacie męskie w „bryczesach", dzieci zaś
w sukieneezkach sięgających zaledwie kolan (ryc.
34 i 42).
Oprócz wyżej omówionych
wycinanek
antropomorficznych do grupy wycinanek jednoosiowych r y t ­
micznie się powtarzających należą
również
inne
w y c i n a n k i w postaci pasów (ryc. 39, 40, 41). Wzory
są t u najczęściej abstrakcyjne, rzadziej o motywach
roślinnych, n p . w postaci liści dębu. W niektórych
tego rodzaju wycinankach można się dopatrzyć „la­
lek", których kształty jednak uległy t a k daleko po­
suniętej schematyzacji, że słuszniejsze będzie uznać
je za formy abstrakcyjne (ryc. 39). W y c i n a n k i o ukła­
dzie pasowym naklejano pod sufitem wokół całej
izby.

Fotografował

Z40

Jan

lat 56,

Z wycinankami starymi występującymi przed I
wojną światową wiążą się ozdoby
gdzie
indziej
zwane „klapokami" w postaci papierowych, różno­
kolorowych gwiazdek nakładanych na siebie w k i l ­
k u warstwach i spiętych jedną lub dwiema wstęgami
'papierowymi długości 20 — 30 om, spływającymi
k u dołowi. Ozdoby te przyczepiano na ścianach lub
belkach stropowych (ryc. 8).
W y c i n a n k i występujące na terenie radomsko-kieleokim nie wykazują na ogół tego wysokiego poziomu
artystycznego, z j a k i m spotykamy się np. w Opoczyńskiem czy na K u r p i a c h . P r y m i t y w n e dosyć for­
my starszych wycinanek przypominają raczej rów­
nież niezbyt rozwinięte w y c i n a n k i z leżącej po dru­
giej stronie Wisły —• Lubelszczyzny (oczywiście nie
m a m t u na myśli precyzyjnych wycinanek Dobrzyń­
skiego). Jedynie niektóre bardziej
wydoskonalone
formy kwadratowe zdają się j a k gdyby nawiązywać
do w y c i n a n k i opoczyńskiej i sieradzkiej. Oczywiście
trudno byłoby na razie przesądzić czy mamy t u do
czynienia z jakimiś s t a r y m i nawiązaniami, czy z no­
w y m naśladownictwem, czy po prostu z przypadko­
w y m podobieństwem, o które przy niezbyt skompli­
kowanych formach czteroosiowych
nie jest znów
talk trudno.
Wycinanka ludowa na terenie Kielecczyzny zani­
kła, względnie zanika. Pod wpływem fali mody drobnomieszczańskiej, wyrażającej się t a k silnie w de­
koracji wnęjtrz, k o b i e t y wiejskie po prostu wstydzą
się zdobić swe domy w y c i n a n k a m i , bo w oczach wsi
uchodzi t o za śmieszność i zacofanie. Być może, zor­
ganizowanie jakiegoś k o n k u r s u czy serii konkursów
usunęłoby te niesłuszne uprzedzenia i dopomogło
do u t r z y m a n i a przy życiu tej więdnącej gałęzi l u ­
dowej twórczości.

Swiderski.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10676" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10654">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b437c1aed3fe7fc293cbaa397bd58111.pdf</src>
        <authentication>32225bb618d1c930da5365649585cdd1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127231">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3466</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127232">
                <text>1980</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127233">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3249</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127234">
                <text>Wycinanki podwarszawskie Zofii Świderskiej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.1, s.31-38</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127236">
                <text>Śledziewski, Antoni</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127237">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127238">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127239">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127240">
                <text>I

. Antoni Śledziewski

WYCINANKI PODWARSZAWSKIE
ZOFII ŚWIDERSKIEJ

\*ш &lt;m ш *

П. 1. Z o f i a

Swiderska

przy

m

-m m

m

-*» m&lt;

m

pracy.

Zofia Swiderska z G o ź l i n a G ó r n e g o w g m i n i e Wilga
jest obecnie j e d n ą z n a j c i e k a w s z y c h
indywidualności
artystycznych wśród
wycinankarek Powiśla
Otwocko-Garwolińskiego. Dla osób zajmujących się sztuką l u ­
d o w ą o p i n i a taka m o ż e b y ć nieco z a s k a k u j ą c a , ponie­
w a ż w y c i n a n k i S w i d e r s k i e j s ą s t o s u n k o w o m a ł o znane.
W p r a w d z i e pewna ich liczba znajduje się w zbiorach
m u z e ó w etnograficznych w Toruniu i Warszawie, muze­
ó w o k r ę g o w y c h w P ł o c k u i Siedlcach oraz w m u z e u m
r e g i o n a l n y m w Ł u k o w i e i w z o r c o w n i C e p e l i i , ale n i e
upoważniają
one, b y ć m o ż e , do f o r m u ł o w a n i a
takiej
opinii. Ponadto n i e k t ó r e w y c i n a n k i
Zofii
Swiderskiej
s p r z e d t r z e c h l u b c z t e r e c h l a t w z b u d z a j ą w e m n i e szereg
wątpliwości
i wyjaśnię
dalej
dlaczego.
Ale
właśnie
około d w ó c h lat t e m u n a s t ą p i ł dosyć istotny zwrot w
jej w y c i n a n k a r s k i e j t w ó r c z o ś c i . Przemiana ta, polega­
j ą c a na
świadomym
p o w r o c i e do d a w n y c h
wzorów,
pozwala m i e ć nadzieję, że istnieje m o ż l i w o ś ć u t r z y m a ­
nia lub nawet p r z y w r ó c e n i a stricte tradycyjnego w y ­
cinankarstwa, jeżeli t y l k o znajdzie się f o r m ę w s p ó ł p r a ­
cy w y c i n a n k a r e k z l u d ź m i ś w i a d o m y m i i s t o t y w y c i n a n ­
ki, znającymi tradycyjne formy
regionalne.
Zofia
Swiderska
wycina od młodości. Urodziła
się
8 k w i e t n i a 1899 r . w S z y m o n i e w i c a c h , g m . S o b i e n i e - J e ziory, a w i ę c w c e n t r u m P o w i ś l a
Otwocko-Garwolińskiego, ż y w e g o w t e d y o ś r o d k a w y c i n a n k a r s t w a . M a t k a
jej, A n t o n i n a Ciara z d o m u Kasprzak, urodzona około
1880 r o k u w Z a m b r z y k o w i e w t e j ż e g m i n i e , b y ł a t a k ? e
— i to podobno szeroko z n a n ą — w y c i n a n k a r k ą , a po-

nadto h a f t o w a ł a
i r o b i ł a ł a d n e p i s a n k i . Jej
pracami
artystycznymi i n t e r e s o w a ł y się ó w c z e s n e społeczne orga­
nizacje m ł o d z i e ż o w e i kobiece. Zofia Swiderska p a m i ę t a ,
ż e jeszcze p r z e d p i e r w s z ą w o j n ą ś w i a t o w ą m a t k a j e j
b y ł a k i l k a k r o t n i e zapraszana, n a j a k i e ś z e b r a n i a i w y ­
s t a w y do W a r s z a w y n a u l . K o p e r n i k a , - g d z i e z a w o z i ł a
w t e d y swoje w y c i n a n k i , hafty i pisanki. W e d ł u g o p i n i i
Swiderskiej — najstarszej z siedmiu c ó r e k
Antoniny
Ciary — ż a d n a z nich nie d o r ó w n u j e zdolnościami arty­
s t y c z n y m i swojej matce, c h o ć jedna z sióstr, mieszka­
j ą c a obecnie w e w s i W r o c k i w w o j . t o r u ń s k i m , jest
zdolną h a f c i a r k ą z a j m u j ą c ą się w y k o n y w a n i e m f r y w o litek, s z y d e ł k o w a n i e m itp.
Wyniosła więc z d o m u Swiderska artystyczne zain­
teresowania i d o ś w i a d c z e n i e w y c i n a n k a r s k i e swojej mat­
k i . Piszę ś w i a d o m i e o zainteresowaniach
artystycznych,
p o n i e w a ż S w i d e r s k a od n a j w c z e ś n i e j s z e j m ł o d o ś c i sporo
uwagi poświęca „ r y m o w a n i u " , t j . u k ł a d a n i u wcale zgrab­
nych satyrycznych w i e r s z y k ó w ; dosyć wcześnie
za­
c z ę ł a r ó w n i e ż w y s t ę p o w a ć w a m a t o r s k i m t e a t r z y k u oraz
ś p i e w a ć w k o ś c i e l n y m c h ó r z e i k o n t y n u o w a ł a te z a j ę ­
cia p r z e z k i l k a l a t , n a w e t j a k o m ę ż a t k a . M i a ł a i m a
d o t y c h c z a s z n a k o m i t ą p a m i ę ć ; d z i ś jeszcze p o t r a f i o d ­
t w o r z y ć c a ł e m o n o l o g i i p a r t i e s w o i c h r ó l ze s z t u k w y ­
s t a w i a n y c h w czasie p i e r w s z e j w o j n y ś w i a t o w e j l u b po
wyzwoleniu.
Recytuje
i śpiewa
c h ę t n i e . A l e przede
wszystkim wycina.
1

Początki jej
m i a ł a 10, m o ż e

wycinankarstwa sięgają czasów,
gdy
11 l a t . W t e d y n a ś l a d o w a ł a m a t k ę . 11

31
I

�II.

3. Lalka,

w y m . 28 X 14,5

c m . I I . 4. Lalki
podwójne
z czterema
stawy, w y m . 28 X 22 c m .

l i s t o p a d a 1919 r . w y s z ł a za m ą ż za A n d r z e j a S w i d e r ­
skiego i z a m i e s z k a ł a w G o ź l i n i e G ó r n y m o d d a l o n y m od
S z y m o n i e w i c z a l e d w i e o 4 k m . P r z e z p e w i e n czas w y ­
c i n a ł a n a d a l d l a siebie i d l a i n n y c h k o b i e t , a ż d o czasu
gdy strojenie izb stało się niemodne. A l e — j a k .wspo­
m i n a — l u b i ł a czasem p o w y c i n a ć c o ś „z g ł o w y " , za­
r ó w n o d l a s i e b i e , j a k i d l a k o g o ś z r o d z i n y l u b po
p r o s t u po t o , a b y p o k a z a ć t o d z i e c i o m s z k o l n y m . W o k ­
r e s i e m i ę d z y w o j e n n y m w y c i n a ł a jeszcze c z a s a m i i s t r o i ł a
w y c i n a n k a m i s w o j ą i z b ę . P o w o j n i e do w y c i n a n k a r s t w a
w r ó c i ł a s t o s u n k o w o p ó ź n o , p o n i e w a ż n i e d o t a r ł y do n i e j
wiadomości
o organizowanej
w 1956 r o k u
wystawie
sztuki ludowej p o w i a t ó w Garwolin i R y k i , a potem w
r o k u 1963 w y s t a w i e w y c i n a n e k k o ł b i e l s k i c h i z P o w i ś l a
O t w o c k o - G a r w o l i ń s k i e g o . Dopiero na p r z e ł o m i e lat sześć­
d z i e s i ą t y c h i s i e d e m d z i e s i ą t y c h d o w i e d z i a ł a się, że w o d -

32

kogutami

•»&gt;»»»

«»:eceeeee

u

pod­

««««C'C

жтхт

�П. 5. Lalka

z

dwoma

kogutami,
w y m . 26 X 17 c m . I I . 6. Lalki
kogutami
u podstawy,
w y m . 28 X 19,5 c m .

d a l o n y c h o p a r ę k i l o m e t r ó w od G o ż l i n a Sobieniach K i e l czewskich m i e s z k a j ą d w i e kobiety, k t ó r y c h
wycinanki
b y ł y j u ż na w y s t a w a c h i s ą t e r a z k u p o w a n e p r z e z m u z e a
i W y d z i a ł K u l t u r y Prezydium W R N w Warszawie. Fakt,
że k t o ś interesuje się d a w n y m i w y c i n a n k a m i , z m o b i l i ­
z o w a ł j ą do p r a c y . N a j p i e r w , , p r z y p o m i n a ł a " sobie s w o j e
stare w z o r y , w y c i n a j ą c po p r o s t u z b i a ł e g o p a p i e r u ,
j a k i m i a ł a pod
ręką, a potem poprosiła
mieszkającą
w Piastowie córkę o kupienie kolorowego papieru glans o w a n e g o . W n i e d ł u g i m czasie j e j w y c i n a n k i
znalazły
się w d o m u k u l t u r y w G a r w o l i n i e , a w r o k u 1973 n a
konkursie i pokonkursowej w y s t a w i e sztuki ludowej po­
łudniowego
Mazowsza, zorganizowanej
w
Garwolinie
przez W y d z i a ł K u l t u r y P r e z y d i u m W R N w W a r s z a w i e ,
przy współudziale w y d z i a ł ó w o ś w i a t y i k u l t u r y rad na­
rodowych w Garwolinie, Grodzisku Maź., Grójcu, M i ń s k u

podwójne

z

dwoma

o

33

�Maz., O t w o c k u , Piasecznie i W o ł o m i n i e . N a w y s t a w i e tej
Ś w i d e r s k a o t r z y m a ł a j e d n ą z trzech pierwszych nagród,
a w tekście katalogu wystawy już wtedy została określo­
na jako jedna z n a j w y b i t n i e j s z y c h w y c i n a n k a r e k .
2

Z p o c z ą t k u w y c i n a ł a tradycyjne, grubo cięte
lalki,
koguty i gwiazdy. A l e S w i d e r s k a jest o b d a r z o n a w y j ą t ­
k o w y m temperamentem
twórczym, lubi
eksperymento­
w a ć i p o s z u k i w a ć . S z u k a j ą c coraz to n o w y c h w z o r ó w
— c h y b a n i e bez s u g e s t i i k o g o ś z k r ę g u o d b i o r c ó w , bo
wycinanki
s w o j e c h ę t n i e p r z e k a z y w a ł a do s z k o ł y , na
p l e b a n i ę , do ś w i e t l i c i o f i a r o w y w a ł a z n a j o m y m — za­
częła w p r o w a d z a ć elementy naturalistyczne i obce m i e j ­
s c o w e j t r a d y c j i , j a k n p . wiewiórki
i zajączki,
chabry,
wisienki
i t p . ( i l . 2), a do t r a d y c y j n y c h g w i a z d u l e p s z e ­
nia techniczno-artystyczne w postaci r ó w n y c h , o k r ą g ł y c h
„okienek", w y k o n y w a n y c h przy pomocy biurowego dziurk a c z a ( i l . 15).
Zofię S w i d e r s k ą i jej w y c i n a n k i znam od ponad
pięciu lat. G d y w ś r ó d jej n o w y c h p o m y s ł ó w z a c z ą ł e m
d o s t r z e g a ć e l e m e n t y o d d a l a j ą c e te w y c i n a n k i o d miejsco­
wej t r a d y c j i , a s t w a r z a j ą c e p e w i e n t y p w y c i n a n k i — by
t a k rzec — a u t o r s k i e j , i n d y w i d u a l n e j , z a c z ą ł e m z a c h ę ­
c a ć i c h a u t o r k ę do p o w r o t u d o f o r m t r a d y c y j n y c h . B e z
w a h a n i a o d r z u c i ł a S w i d e r s k a d z i u r k a c z , ale n i e m o g ł a
rozstać się z w i e w i ó r k a m i , zajączkami, chabrami i w i ­
sienkami, k t ó r e nadal, obok k o g u t k ó w i lalek, w p r o w a ­
d z a ł a do s w o i c h g w i a z d , p o n i e w a ż w i e l e o s ó b
ceniło
i ceni w ł a ś n i e w y c i n a n k i
z tego r o d z a j u m o t y w a m i .
P r z y j e c h a ł e m k i e d y ś do S w i d e r s k i e j ze s p o r ą k o l e k c j ą
wycinanek z Powiśla
Otwocko-Garwolińskiego,
z lat
1956—63, w t y m z w y c i n a n k a m i w y k o n a n y m i p r z e z A n n ę
Sabałę i Rozalię Kowalczyk z Zambrzykowa, wycinank a r k i o d d a w n a w y s o k o cenione przez S w i d e r s k ą ; b y ł y
one n i e m a l r ó w i e ś n i c a m i j e j m a t k i , urodzonej t a k ż e w
Z a m b r z y k o w i e . Ponadto p o k a z a ł e m jej stare w y c i n a n k i
^ p o d w a r s z a w s k i e " r e p r o d u k o w a n e w Wycinance
ludowej
J ó z e f a G r a b o w s k i e g o oraz w 4 n u m e r z e „ P o l s k i e j S z t u k i
L u d o w e j " z 1962 r. O c z y w i ś c i e , p o k a z y w a n y m w y c i n a n ­
k o m t o w a r z y s z y ł o d p o w i e d n i komentarz. Swiderska szyb­
k o p o j ę ł a i s t o t ę s p r a w y i p r z y p o m n i a ł a .sobie s t a r e w z o ­
r y , k t ó r e , j a k jej się z d a w a ł o , nie m o g ł y teraz b y ć j u z
m o d n e i d l a t e g o p o s z u k i w a ł a n o w o ś c i . N i e d ł u g o po t y m
s p o t k a n i u o t r z y m a ł e m o d Ś w i d e r s k i e j o k o ł o 40 w y c i ­
nanek, z k t ó r y c h ponad p o ł o w ę s t a n o w i ł y różne poje­
dyncze i p o d w ó j n e l a l k i , p a r y k o g u t ó w oraz k o m p o z y ­
cje l a l e k i k o g u t ó w d o s y ć p o d o b n e do t y c h , k t ó r e w y c i ­
nały Kowalczykowa i Sabałowa z Zambrzykowa. A l e
od razu w t y c h w y c i n a n k a c h S w i d e r s k i e j z a z n a c z y ł się
j e j w ł a s n y , i n d y w i d u a l n y s t y l . P r z y z a c h o w a n i u t e j sa­
m e j , o g ó l n e j f o r m y k o g u t ó w czy l a l e k w y r a ź n i e w i d o c z ­
n y jest w ł a ś c i w y j e j o d r ę b n y i samodzielny s p o s ó b zdo­
bienia ich p ł a s z c z y z n y przy pomocy e l e m e n t ó w
także
p o w s z e c h n i e t u t a j z n a n y c h , ale k o m p o n o w a n y c h w u k ł a ­
dy nieco inne, h a r m o n i j n i e dostosowane do w i e l k o ś c i
płaszczyzny. Nawet te lalki, k t ó r e w y d a j ą się b y ć pra­
w i e p o w t ó r z e n i e m n i e k t ó r y c h l a l e k S a b a ł o w e j czy K o w a l c z y k o w e j , zawsze r ó ż n i ą się nieco o d t a m t y c h k s z t a ł ­
t e m i przede w s z y s t k i m sposobem a ż u r o w a n i a ich p ł a s z ­
czyzny i t r a k t o w a n i a r ó ż n y c h s z c z e g ó ł o w y c h e l e m e n t ó w .
P o n a d t o p e w n e f o r m y p o d w ó j n y c h lalek z
kogutkami
o r a z kogutów
na płotkach
nie b y ł y m i d o t ą d znane w
o g ó l e , c h o ć i c h z w i ą z e k z m i e j s c o w ą t r a d y c j ą jest n i e ­
w ą t p l i w y . N i e b y ł y to w i ę c kopie w y c i n a n e k , k t ó r e ] e j
w t e d y p o k a z y w a ł e m , ale jej w ł a s n e p o m y s ł y odpowiada­
j ą c e j e d y n i e o g ó l n e m u c h a r a k t e r o w i w y c i n a n e k z tego
terenu, t j . takich, j a k i e z n a j d u j ą się w zbiorach k r a k o w ­
skiego m u z e u m etnograficznego oraz tych, k t ó r e z o s t a ł y
w y k o n a n e w l a t a c h 1956—63 p r z e z w y c i n a n k a r k i z Z a m b ­
r z y k o w a , Z u z a n o w a i S o b i e ń J e z i o r , a k t ó r y c h c z ę ś ć po
w y s t a w i e w G a r w o l i n i e z n a l a z ł a się w zbiorach P a ń s t w o ­
3

wego

Etnograficznego

w

Warszawie,

gdzie

się

znajdują.

P r z y g o t o w u j ą c w u b i e g ł y m roku dla W y d z i a ł u K u l t u r y
i S z t u k i U r z ę d u W o j e w ó d z k i e g o w S i e d l c a c h 50 e g z e m p ­
l a r z y a l b u m u z a w i e r a j ą c e g o po 25 o r y g i n a l n y c h w y c i ­
n a n e k l u d o w y c h z w o j . siedleckiego b y ł e m w s t a ł y m
k o n t a k c i e ze S w i d e r s k ą — i i n n y m i w y c i n a n k a r k a m i
z Powiśla Otwocko-Garwolińskiego
(które w
większej
części leży obecnie w granicach w o j . siedleckiego) —
i miałem wtedy możliwość dosyć dokładnego
poznania
j e j t e c h n i k i w y c i n a n i a oraz o k o l i c z n o ś c i , w j a k i c h r o ­
dziły się n i e k t ó r e formy wycinanek.
D o a l b u m u tego w y k o n a ł a
Swiderska
p o n a d 200
wycinanek, a w i ę c ilość, k t ó r a pozwala j u ż na o c e n ę
c a ł e g o j e j dotychczasowego d o ś w i a d c z e n i a i d o r o b k u oraz
r ó ż n o r o d n o ś c i w y k o n y w a n y c h f o r m i stosowanych
mo­
t y w ó w zdobniczych. Wszystkie w y c i n a n k i
Swiderskiej,
tak jak wszystkie wycinanki z Powiśla Otwocko-Garwo­
l i ń s k i e g o , są j e d n o b a r w n e , a j e d y n y m i e l e m e n t a m i zdob­
niczymi p o w i e r z c h n i k o g u t k ó w i lalek są odpowiednio
k o m p o n o w a n e u k ł a d y d r o b n y c h w y c i ę ć . W ś r ó d tej d u ż e j
kolekcji najczęściej w y s t ę p u j ą c y m i i najciekawszymi for­
m a m i są — t a k t y p o w e dla tego t e r e n u — k o g u t k i
i lalki w różnych kombinacjach. Wśród wykonywanych
obecnie wycinanek Swiderskiej szczególnie
interesują­
ce, b a r d z o s t a r a n n e p o d w z g l ę d e m t e c h n i c z n y m i h a r ­
m o n i j n e w o g ó l n e j k o m p o z y c j i s ą j e j koguty
podwójna
(„całujące
s i ę " ( i l . 13), k t ó r y c h
podstawę
stanowi
p o z i o m y , bogato a ż u r o w y f r y z b ę d ą c y
rozbudowanym
i dalece j u ż p r z e k s z t a ł c o n y m p ł o t k i e m , na j a k i m stoją
n i e k t ó r e w c z e ś n i e j s z e koguty z P o w i ś l a , w s z c z e g ó l n o ś c i
Anny Sabały z Zambrzykowa i Zofii Grzędy z Sobień
Kiełczewskich. Drugą, również interesującą formą tych
w y c i n a n e k s ą p o j e d y n c z e i p o d w ó j n e lalki, b a r d z o c z ę s t o
ł ą c z o n e z kogutami
i p o s i a d a j ą c e ś m i a ł e , o d c h o d z ą c e od
n a t u r a l i z m u k s z t a ł t y ( i l . 3—6, 8). W s z y s t k i e
wycinanki
Świderskiej — tak zresztą jak wycinanki z Powiśla Ot­
wocko-Garwolińskiego w ogóle — m o ż n a by sklasyfiko­
w a ć w cztery podstawowe g r u p y , z k t ó r y c h k a ż d a jest
jeszcze z r ó ż n i c o w a n a w e w n ę t r z n i e i d a j e s i ę u p o r z ą d k o ­
w a ć w e d ł u g dalszych, szczegółowych rozróżnień.
4

Tymi
koguty,
nia

czterema

gwiazdy

się w y r a ź n i e

1 — lalki

podstawowymi

i drzewka
pięć

pojedyncze

grupami

{rózgi).

Wśród

następujących
bez

kogutów,

będą:
lalek

lal':i,
wyróż­

odmian:
o rękach

wygiętych

ł u k o w a t o i o p u s z c z o n y c h w d ó ł ( i l . 3)
2 — l a l k i p o j e d y n c z e , k t ó r y c h p o d n i e s i o n e do g ó r y r ę c e
p r z e c h o d z ą nad g ł o w ą w p a r ę p o ł ą c z o n y c h dzio­
bami kogutóu; (forma typowa dla wycinanek k o ł b i e l s k i c h i z P o w i ś l a O t w o c k o - G a r w o l i ń s k i e g o ( i l . 5)
3 — lalki

podwójne

(„tańczące"),

których

podniesione

d o g ó r y r ę c e n i e p r z e c h o d z ą w p a r y k o g u t ó w , lecz
z e w n ę t r z n e pozostają wolne, a w e w n ę t r z n e są po­
ł ą c z o n e ze s o b ą
4 — lalki p o d w ó j n e z kogutkami nad głową, będące

po­

niekąd
rytmicznym
powtórzeniem
lalek
pojedyn­
c z y c h z k o g u t k a m i , ale o d t a m t y c h d o s y ć r ó ż n e
w k s z t a ł t a c h ( i l . 8)
5 — l a l k i p o d w ó j n e , k t ó r y c h podniesione do g ó r y r ę c e
n i e p r z e c h o d z ą w p a r y k o g u t ó w , lecz s ą p o ł ą c z o n e
j a k w t a ń c u ( o d m i a n a 3), a k o g u t y — d w a l u b
c z t e r y — s t a n o w i ą i c h p o d s t a w ę , ( i l . 6).
Różnice w k s z t a ł t o w a n i u podstawy pozwalają
wydzie­
lić d w a w a r i a n t y w y c i n a n e k t e j g r u p y : a — l a l k i sto­
j ą c e n a c z t e r e c h k o g u t a c h ( i l . 4), b — l a l k i s t o j ą c e na
d w ó c h kogutach, d w u k r o t n i e większych od k o g u t ó w po­
c z w ó r n y c h ( i l . 6).

aż

34

Muzeum

do d z i ś

T e p i e r w s z e s ą c i ę t e w / g t r z e c h osi s y m e t r i i o d

góry

do

tylko

wysokości

płotka

(który

zawsze

jest

cięty

�7

II.

7. Dwa

kogutki,

wym.

10X20,5

cm.

I I . 8. L,alki

podwójne

z kogutami,

wym.

19X29

cm.

�П. 9. Dwa

koguty,

w g . j e d n e j , g ł ó w n e j osi s y m e t r i i ) , a w i ę c d w i e s y m e t ­
ryczne p o ł o w y lalki o d p o w i a d a j ą
dwóm
symetrycznie
u s t a w i o n y m k o g u t o m (boczne osie s y m e t r i i b i e g n ą p r z e z
ś r o d e k l a l k i ) . L a l k i t y p u „ b " c i ę t e s ą w e d ł u g t r z e c h osi
s y m e t r i i t y l k o do w y s o k o ś c i k o g u t ó w , k t ó r e j u ż w ; a z
z p o d s t a w ą ( p ł o t k i e m ) cięte są t y l k o w g . jednej (głównej)
osi s y m e t r i i , a p a r a s y m e t r y c z n y c h k o g u t ó w o d p o w i a d a
parze s y m e t r y c z n y c h lalek. K o g u t y p o d w ó j n e s ą ponadto
a ż u r o w a n e , podczas gdy o p o ł o w ę mniejsze k o g u t y po­
c z w ó r n e nie d a j ą j u ż takiej m o ż l i w o ś c i i p ł a s z c z y z n a
i c h p o z o s t a j e n i e o r n a m e n t o w a n a . Jest t o b a r d z o ś m i a ł e
i ciekawe p o ł ą c z e n i e d w ó c h w y c i n a n e k , w g r u n c i e rze­
czy s a m o d z i e l n y c h , p o n i e w a ż k o g u t y t a k i e — i to za­
r ó w n o p o d w ó j n e j a k i p o c z w ó r n e — w postaci z u p e ł n i e
p o d o b n e j , w y s t ę p u j ą j a k o w y c i n a n k i o d r ę b n e ( n p . i l . 7,
U).
W ś r ó d kogutów
l u b w y c i n a n e k , w k t ó r y c h koguty s ą
m o t y w e m d o m i n u j ą c y m , w y r ó ż n i ć m o ż n a cztery n a s t ę p u ­
jące odmiany:
1 — koguty

podwójne

(„całujące

się") stojące

na

sto­

sunkowo wąskiej i skromnie a ż u r o w a n e j
podsta­
w i e , k t ó r y c h c a ł y t u ł ó w i szyja p o z o s t a j ą bez j a ­
kichkolwiek
w y c i ę ć , a j e d y n i e z b l i ż o n y do
koła
ogon posiada p i ę ć l u b siedem p r o s t y c h , p i o n o w y c h
lub lekko skośnych wycięć tworzących m o t y w zbli­
ż o n y do k o ł a ( i l . 9)
2 — k o g u t y p o d w ó j n e (znacznie w i ę k s z e ) s t o j ą c e na bo­
gato a ż u r o w a n e j p o d s t a w i e i a ż u r o w a n e w z d ł u ż t u ­
ł o w i a i szyi, k t ó r y c h f a n t a z y j n i e w y g i ę t e
ogony
złożone są z jednego l u b d w ó c h d r o b n o s t r z ę p i o n y c h
p i ó r ( i l . 13)
3 — kompozycje

pasowe

złożone

z dwóch

połączonych

p i o n o w o f r y z ó w , z k t ó r y c h k a ż d y s k ł a d a s i ę z czte­
r e c h l u b s z e ś c i u k o g u t ó w o d d z i e l o n y c h od siebie
w ą s k ą , s k r o m n i e a ż u r o w a n ą p o d s t a w ą , a oba pasy
k o g u t ó w s t o j ą n a f r y z i e szeroko i b o g a t o a ż u r o w a ­
nym
4 — k o m p o z y c j e pasowe z ł o ż o n e aż z czterech par
t ó w umieszczonych nad s o b ą p i ę t r o w o , k t ó r y c h
stawy

36

stanowią

dosyć

szerokie

i bogato

kogu­
pod­

ażurowane

w y m . 12 X 28

fryzy

cm.

(plotki),

takie

jak

przy

parach

kogutów

od­

m i a n y d r u g i e j ( i l . 10)
Gwiazdy

Świderskiej

występują

w

dwóch

zasadniczych

odmianach t j . :
1 — j a k o g w i a z d y o k r ą g ł e ( k o ł a ) ( i l . 15)
2 — j a k o g w i a z d y „ r o g o w e " ( k w a d r a t y ) ( i l . 12), k t ó r y c h
miejscowa
nach
i

nazwa

wywodzi

izb zawieszane

były

się

stąd,

że

zwykle rogami

dołu, a nie jak k w a d r a t y , t j . równolegle

ścian. W y s t ę p u j e
rych

formą

wody mają

tutaj

wyjściową

także odmiana
jest

koło,

kształt gwiazd ośmio

ale
lub

na

ścia­

do

góry

do

linii

gwiazd, k t ó ­
których

ob­

szesnastopro-

miennych.
W y c i n a n k i grupy ostatniej, czyli drzewka, nie w y ­
różniają się a n i ilościowo ani j a k o ś c i o w o w dotychcza­
s o w y m d o r o b k u a r t y s t y c z n y m Ś w i d e r s k i e j . S ą to n a j ­
c z ę ś c i e j s t o s u n k o w o d u ż e g o f o r m a t u ( o k o ł o 30 X 20 c m )
p o ł ą c z e n i a k o g u t ó w i r ó ż n y c h m o t y w ó w r o ś l i n n y c h , ale
tak już odrealnionych, że m a ł o p r z y p o m i n a j ą c y c h drzew­
ko. W tej grupie m o ż n a w y r ó ż n i ć t y l k o d w i e o d m i a n j ,
tj. z dominującym lub wyłącznym motywem roślinnym,
albo
z
dominującym
motywem
kogutów.
Podsta­
w ą drzewek drugiej o d m i a n y są z w y k l e t a k ż e
dwa
l u b cztery k o g u t y s t o j ą c e na a ż u r o w y m pasie. O s o b n ą
i wg. innych kryteriów wydzieloną grupę
wycinanek
Swiderskiej, s t a n o w i ą miniaturowe koguty i lalki w po­
staci
dh'.gich
a
wąskich
fryzów.
Świderska
wy­
k a z a ł a się t u t a j z n a k o m i t ą t e c h n i k ą cięcia, s t o s u j ą c -adziwiającą rozmaitość form. Niektóre z tych fryzów ma­
ją
zaledwie
po
dwa
i pół centymetra
szerokości,
d ł u g o ś ć i c h k s z t a ł t u j e s i ę w g r a n i c a c h 20—25 c m , z cze­
go n a a ż u r o w a n ą p o d s t a w ę p r z y p a d a z a l e d w i e 1 c-n,
a n a w y c i ę c i e pasa k o g u t k ó w , t y l k o p ó ł t o r a c e n t y m e t r a .
Wycinanki Świderskiej, a szczególnie koguty i lalki,
r e p r e z e n t u j ą stosunkowo d u ż ą rozmaitość f o r m i róż­
n o r o d n o ś ć m o t y w ó w zdobniczych. S ą przy t y m w y k o ­
n y w a n e bardzo starannie pod w z g l ę d e m
technicznym,
m i m o że Ś w i d e r s k a nie jest s t a ł y m d o s t a w c ą do S p ó ł ­
dzielczego Zrzeszenia W y t w ó r c ó w R ę k o d z i e ł a L u d o w e g o
i A r t y s t y c z n e g o (jest j e g o c z ł o n k i e m od l i s t o p a d a 1974 i . )
k t ó r e stawia pewne w y m a g a n i a techniczne, choć — jak

�П. 10. Koguty,
w y m . 27 X 17,5 c m . П. 11.
Szla­
czek, w y m . 5 X 20 c m . П. 12. G w i a z d o r o g o i i ' a .
w y m . 20 X 20 c m .

mi

się zdaje — nie

stawia r ó w n y c h

im wymagań

etno­

graf iczno-artystycznych.
W y c i n a n k a r s t w u s w e m u S w i d e r s k a oddana jest c a ł ą
d u s z ą . W y c i n a n i e d l a z a r o b k u , bo j e s t s y t u o w a n a b a r ­
dzo d o b r z e , ale w y ł ą c z n i e d l a p r z y j e m n o ś c i . O p o w i a d a ­
ł a m i , j a k t o po m o j e j u n i e j w i z y c i e z k o l e k c j ą sta­
r y c h w y c i n a n e k , d ł u g o w n o c y n i e m o g ł a z a s n ą ć , bo
przypominała
sobie w s z y s t k i e s t a r e w z o r y .
Wreszcie
w s t a ł a i p a r ę n o c n y c h godzin s p ę d z i ł a na
wycinaniu
d a w n y c h k o g u t ó w i lalek. Gdy się jej nie
podobały,
to n i s z c z y ł a j e bez w a h a n i a i p r ó b o w a ł a z r o b i ć ł a d n i e j ­
sze. Jest w y m a g a j ą c a w s t o s u n k u do siebie s a m e j i c i e ­
szy s i ę , g d y j e j w y c i n a n k i w z b u d z a j ą z a i n t e r e s o w a n i e .
Brała udział w konkursach i wystawach wojewódzkich
w l a t a c h 1976, 77 i 79 o r g a n i z o w a n y c h w S i e d l c a c h i Ł u ­
k o w i e , gdzie o t r z y m y w a ł a t y l k o pierwsze i d r u g i e na­
grody. W p r a w d z i e w r o k u u b i e g ł y m na d u ż y m o g ó l n o ­
polskim konkursie w Toruniu otrzymała tylko wyróż­
n i e n i e , ale, j a k i n f o r m o w a ł a m n i e z a r a z po
wysłaniu
s w o i c h p r a c , a jeszcze z n a c z n i e p r z e d d e c y z j ą j u r y , w y ­
c i n a n k i te b y ł y w y k o n a n e w p o ś p i e c h u i m i a ł y w z o r y ,
z k t ó r y c h nie b y ł a zadowolona. Ponadto znaczna ich
część u l e g ł a w drodze l i c z n y m uszkodzeniom (informacja
organizatorów
konkursu),
co
prawdopodobnie
miało
w p ł y w n a i c h o g ó l n ą w a r t o ś ć a r t y s t y c z n ą . W r o k u 1977
otrzymała Swiderska odznakę Zasłużonego Działacza K u l ­
t u r y , a w r o k u 1979 n a g r o d ę W o j e w o d y S i e d l e c k i e g o .
Jest z w e r y f i k o w a n y m
twórcą ludowym
i od
kwietnia
1975 r o k u o t r z y m u j e s t a ł ą e m e r y t u r ę . O d czasu, g d y za­
częła p o n o w n i e w y c i n a ć , m i e s z k a n i e jej jest stale ude­
korowane wycinankami, które spotkałem także wiszące
w szkole i U r z ę d z i e G m i n n y m w S o b i e n i a c h - J e z i o r a c h .

37
Г

�II.

13. Koguty

podwójne,
kami

Ponieważ
nanek

wiele

wykazuje

z

„całujące
wyciętymi

wykonywanych

podstawową

zebrane

dują

się w

wałem
Jestem

w

Muzeum

je tutaj
bowiem

kontynuujące

„okolicach

wzory

jej

że

matki

i Franciszki

nią

zalii

Kowalczyk

mej

kategorii wycinanek, które

wyci­

wycinankami,

bieżącego stulecia
w

wycinankami

przekonany,

z

podwarszawskich"

Etnograficznym

również

przez

tożsamość

które w pierwszym dziesięcioleciu
stały

s i ę " , w y m . 19 X 27 c m . 11. 14. Chabry,
ś r . 22 c m . I I . 15.
d z i u r k a c z e m , ś r . 24,5 c m . I I . 16. Szlaczek,
w y m . 3 X 20 c m .

Krakowie,

Połosak

zo­

Anny
należą

j e d y n i e przez

do

dokumentacji

wskazują

naz­

karek

z Powiśla

tej

sa­

brak

do­

Ich

na n i e w ą t p l i w ą

Swiderskiej

Ro­

terenowej

„podwarszawskimi".

kami

Swiderskiej
Sabały,

nie

znaj­

podwarszawskimi.

wycinanki
oraz

i

kładnej

bieli. Wystarczy
reprodukowane

jak

w

nazwane

formy

dziur­

zostały

i elementy

współczesnych

Otwocko-Garwolińskiego
porównać

niektóre koguty

z podobnymi

„Wycinance

z

ogól­

zdobnicze

wspólnotę zarówno z wycinan­

i innych

w Muzeum Etnograficznym
nymi

Gwiazda

formami

w Krakowie

ludowej"

J.

wycinan­

i okolic

Koi-

i lalki

tutaj

znajdującymi

się

i reprodukowa­

Grabowskiego.

P R Z Y P I S Y
1

P u ś ć konia na t r a w ę , niechaj nie
a d a j m u o b r o k u , bo m u s i ę j e ś ć chce.
Dziewczyno moja, b ą d ź ulubiona,
daj m i b u z i a k a , b ę d z i e s z s ł a w i o n a .
N i e d a m b u z i a k a , bo s i ę S e j m d o w i e ,
jeszcze b u z i a k a m i u p a ń s t w o w i .
P a ł a c K u l t u r y zdobi stolicę,
s p o j r z ę do g ó r y , p i ę t e r n i e z l i c z ę .
Ach, j a k i wielki, dobra technika,
t u dołożona praca rolnika.
Czego u c z e n i d z i ś d o k o n a l i ,
d z i w i ą się starzy, d z i w i ą się m a l i .
K ł a d ą s i ę do s n u , a P a n i e ś w i ę t y ,
na r a n o k o ś c i ó ł j u ż p r z e s u n i ę t y .
N i e z n a l i o j c o w i e , nie z n a l i d z i a d y ,
jakie m y m a m y dziś autostrady.
P r z e p i ę k n e szosy, w y g o d y w s z ę d z i e ,
p e w n i e u m i e r a ć , to żal n a m b ę d z i e
Z G o ź l i n a p r z e z W i l g ę na D ę b l i n j a d ę
i oto w i d z ę t u a u t o s t r a d ę .
Polska L u d o w a n a m to z r o b i ł a ,

drepce,

a dołożyła r ą k c h ł o p s k a siła.
Za s a n a c y i b y ł y u r o k i ,
dziś odskoczyły gdzieś w ciemne m r o k i .
C h o ć b y z a p r z ę g l i d z i s i a j sto k o n i ,
k o ł t u n a z u r o k i e m już nie dogoni.
D o b r z e ż y j e m y d z i s i a j na ś w i e c i e ,
osiem d z i e s i ą t e k s k o ń c z y ł a m przecie,
a jeszcze w y t n ę i t o i o w o ,
nawet z a ś p i e w a m , czuję się zdrowo.
A . B l a c h o w s k i , Sztuka
ludowa
południowego Ma­
z o w s z a — k a t a l o g w y s t a w y p o k o n k u r s o w e j , 1973 r. s. 18
M a t k a Z o f i i S w i d e r s k i e j b y ł a starsza od A n n y Sa­
b a ł y o ca 2 l a t a , a od R o z a l i i K o w a l c z y k o b l i s k o V l a t .
M i e s z k a j ą c w tej samej wsi z n a ł y n a w z a j e m swoje w y ­
cinanki.
D w i e p a r y t a k i c h k o g u t k ó w , z n a j d u j ą c y c h się obec­
nie w z b i o r a c h P a ń s t w o w e g o M u z e u m Etnograficznego
w Warszawie, było reprodukowanych w numerze „ P o l ­
s k i e j S z t u k i L u d o w e i " , R. X V I , 1962, n r 4, s. 226, i l . 13
i 14.
ф

2

3

4

Fot.: J . Swiderski, il. 2—16

38

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6840" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6820">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6f53d9e516ec1d21b2f938ed1e0da819.pdf</src>
        <authentication>9ccfdb9421ede61f5291924d08464500</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81561">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4531</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81562">
                <text>1962</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81563">
                <text>Mazowsze - sztuka ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81564">
                <text>wycinanka ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81565">
                <text>Powiśle otwocko-garwolińskie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81566">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4212</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81567">
                <text>Wycinanki z Powiśla otwocko-garwolińskkiego/ Polska Sztuka Ludowa 1962 t.16 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81568">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1962 t.16 z.4, s. 221-234</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81569">
                <text>Śledziewski, Antoni</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81570">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81571">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81572">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81573">
                <text>Antoni

Sledziewski

WYCINANKI Z
POWIŚLA
O T W O C К O-GAR WO L I Ń S K I E G O
Od k i l k u l a t mówi się o „wycinance garwolińskiej".
Najpierw wspomniał o niej w 1955 r. Józef Grabowski
w swej pracy „Wycinanka l u d o w a " p ó ź n i e j , w
1956 г., zaczęto żywiej interesować się tą wycinanką
z racji wystawy sztuki ludowej, którą zorganizowano
w Garwolinie .
2

Przystępując do omówienia interesującej nas grupy
wycinanek wydało m i się jednak bardziej słuszne
i precyzyjne nazwanie jej grupą z Powiśla otwoćkogarwolińskiego. Złożyły się na to d w a powody. Pierw­
szy — definicja zasięgu, wynikła z badań terenowych;
d r u g i — niejasność dotychczasowego pojęcia w y c i n a n k i garwolińskiej. Oo prawda, j a k dotychczas, pisano
o niej niewiele, a Grabowski poświęcił j e j we wspom­
nianej „Wycinance l u d o w e j " zaledwie pięć zdań, ale
skonfrontowanie sądów zawartych w tych zdaniach
z materiałem u j a w n i o n y m w terenie (podczas przy­
gotowań do wystawy garwolińskiej) nasuwa obawę,
że wspólną nazwą określono w y c i n a n k i o zupełnie
odimiennym charakterze, odmiennych cechach for­
malnych, a poza t y m pochodzące z innych miejsco­
wości.
Zacznijmy więc od ustalenia zasięgu t e r y t o r i a l ­
nego interesującej nas grupy wycinanek. Zgadzając
się z Grabowskim można powiedzieć, że chodzi t u
0 obszar między Wisłą i Świdrem
(patrz i l . 39),
a więc o pewną część omawianego przez niego obsza­
ru „między Wisłą a Bugiem". Mówiąc ściślej, chodzi
t u o kilkanaście w s i położonych n a p r a w y m brzegu
Wisły, pomiędzy Sobieniaml B i s k u p i m i na północy
1 Maciejowicami na południu, :z których t y l k o jedna
położona jest z dala od Wisły (ok. 20 k m w prostej
l i n i i ) . Określenie „Powiśle otwocko-garwolińskie" —
aczkolwiek trochę niezręczne — zostało podyktowane
faktem, że od r o k u 1958 omawiany obszar przecięty
jest granicą dwóch powiatów i nazwa Powiśle garwolińskie mogłaby nasuwać przypuszczenie, że chodzi
tu t y l k o o część interesującego nas obszaru.
0 wycinance z Powiśla otwocko-garwolińskiego
do ostatnich lat wiedzieliśmy niewiele. Dotychczas
j e d y n y m źródłem i n f o r m a c j i , na którym właśnie oparł
swą charakterystykę Grabowski, był znajdujący się
w K r a k o w i e , a pochodzący z początku X X w. zbiór
wycinanek d. Towarzystwa Polska Sztuka Stosowana.
Dopiero w ostatnim okresie uzyskaliśmy dzięki
badaniom terenowym pełniejsze informacje i mate­
riały, z których szczególną wagę mają w y c i n a n k i

i

2

3

J . Grabowski, Wycinanka
ludowa,
Warszawa
1955, w y d . „Sztuka".
Wystawa ta, zorganizowana przez Wydział K u l ­
t u r y Prezydium W R N przy współudziale Wydziału
Sztuki Ludowej M i n . K u l t u r y i Sztuki, odbyła się
w Garwolinie w maju 1956 r.
Część tego zbioru znajduje się obecnie w K r a ­
kowie
w
bibliotece
Akademii
Sztuk
Pięknych,
a część — w Muzeum Etnograficznym.
1

2

3

з

Wycinanki
z pow. Garwolin:
II. 1.
Wielobarw­
na, dl. 30,5 cm. Wyk. ok. 1905 г., Ruda. II. 2.
Wielobarwna,
dl. 32 cm. Wyk. ok. 1905 г.,
Podlęż. II. 3. Jednobarwna,
dl. 21 cm. Wyk. po
1955 r. Zofia Gnyś, Samogoszcz.

�4

II. 4. Wycinanka
wielobarwna,
dl.
24 cm. Wyk. ok. 1905 r.
Michalczykawa, Podlęż, pow.
Garwolin.
uzyskane od żyjących jeszcze dawnych w y c i n a n k a r e k
z powiatów garwolińskiego i otwockiego *. Na t y m
właśnie materiale opieram się iw niniejszym a r t y k u l e .
Nasza wiedza o wycinance północnej części Po­
wiśla otwocko-garwolińskiego datuje się od 1955 r.
Wtedy to, przystępując do organizowania
wyetawy
sztuki ludowej powiatów G a r w o l i n i Ryki, powie­
rzono p. Józefie Dąmtaskiej z Warszawy przeprowaA n n a Sabała z Zambrzykowa Nowego, Ro­
zalia Kowalczyk
z Zambrzykowa
Starego, M a r i a
Jobda z Sobień Biskupich, Zofia Grzęda z Sobień
Kiełczewskich,
Franciszka
Połosak
z
Zuzanowa
(wszystkie miejscowości w pow. Otwock), Agata K o ­
bus z Piastowa, pow. G a r w o l i n i A n n a Rybak z B a zanowa Nowegoi, pow. R y k i .
4

dzenie wstępnej penetracji terenu. W w y n i k u tych
badań udało się ustalić nazwiska k i l k u żyjących jesz­
cze kobiet, które przed kilkudziesięciu laty należały
do grona czynnych wycinankarek. Ponieważ w y ­
padło m i być organizatorem tej wystawy, po dokład­
n y m zapornaniu się z w y n i k a m i badań Józefy Dąmbskiej i z treścią książki J . Grabowskeigo, wczesną
wiosną 1966 r. wyjechałem na teren Powiśla garwolińskiego, zaopatrzywszy się oczywiście w kolorowy
glanisowany papier. T u , dzięki wydatnej pomocy L u d ­
w i k i Cichockiej, ówczesnej k i e r o w n i c z k i Biblioteki
Gromadfczkiej w Sdbieniach Jeziorach, zdołałem od­
naleźć k i l k a starszych kobiet, które rzeczywiście zaj­
mowały się kiedyś wycinaniem. Jakież było jednak
moje zdziwienie, gdy wśród w y k o n a n y c h przez nie
wycinanek nie znalazłem ani jednej zbliżonej do
typu, o którym pisał Grabowski. Były zupełnie od­
rębne, a — j a k zapewniały zarówno same wycinank a r k i j a k i inne starsze osoby — stanowiły one
dawniej powszechnie przyjęty typ w y c i n a n k i . Zebraw­
szy trochę informacji к dziejów w y c i n a n k i t y c h oko­
lic (Sobienie, Zambrzyków i Zuzanów) oraz zanoto­
wawszy adresy k i l k u innych wycinankarek, do których
wówczas n i e zdołałem dotrzeć, dostarczyłem wycinank a r k o m poprzez Ludwikę Cichocką po kilkadziesiąt
arkuszy glansowanego papieru, prosząc, aby wykonały
na wystawę takie typy wycinanek, j a k i e pamiętają
z l a t swojej młodości.
W ten sposób n a wystawie sztuki ludowej w Gar­
wolinie znalazła się kolekcja 260 wycinanek, które
wzbudziły niemałe zainteresowanie etnografów i m i ­
łośników sztuki ludowej. Większość t e j kolekcji za­
kupił ówczesny Wydział Sztuki Ludowej Ministerstwa
K u l t u r y i Sztuki, p o c z y m przekazano j e do zbiorów
Muzeum K u l t u r y i Sztuki Ludowej w Warszawie.
Porównując oba zbiory: k r a k o w s k i d. Towarzystwa
Polska Sztuka Stosowana i omówioną wyżej kolekcję
pochodzącą z w y s t a w y w Garwolinie — trzeba zadać
pytanie, czy istotnie reprezentują one tę samą grupę
w y c i n a n k i Powiśla garwolińsko-oitwockiego? CO no­
wego wnosi do naszej wiedzy o przedmiocie materiał
uzyskany w latach 1956—1962 o d żyjących jeszcze
wycinankarek ?

II. 5. Wycinanka
jednobarwna,
dl. 21,5 cm. Wyk, po 1955 r. Rozalia Woźniak, Samogoszcz,
pow.
Garwo­
lin. II. 6. Wycinanka jednobarwna,
dl. 44 cm. Wyk, po 1955 r. Anna Rybak, Bazanów Nowy, pow.
Ryki.

�Frankowski jeszcze w 1924 r. t a k charakteryzował
„podlaskie" w y c i n a n k i Obszaru między Wisłą a B u ­
giem, rozpatrując w t y m zespole i w y c i n a n k i z po­
wiatu garwoflińskiego:
„,Na całym t y m obszarze przeważają w y c i n a n k i
jednobarwne. Typową d l a całej tej dzielnicy jest
gwiazda ośmioramienna, w której drzewko będzie
m o t y w e m wycięcia". I d a l e j : „Wycinanki grupy pod­
laskiej, najmniej kolorystycznie rozwinięte, wyróż­
niają się spośród i n n y c h polskich wycinanek charak­
terem l i n i i przypominającym hafty miejscowe" .
Grabowski tymczasem analizując zbiory k r a k o w ­
skie stwierdza:
„Ulubioną i jedyną zarazem formą ogólną w y c i ­
nanek garwoilińskiCh jest prostokąt, nieobcy również
wycinance lubelskiej. Kształt t a k i posiadają motywy
oryginalne tej odmiany ( r y c 106) [reprodukujemy
ją j a k o i l . 4 — przyp. red.] albo też w prostokąt były
wkomponowane motywy inne, znane ogólnie (ryc. 107).
W y c i n a n k i garwollńskie, znane jedynie ze zbioru
krakowskiego, tworzą m i m o 'powiązań z l u b e l s k i m i
grupę odrębną i wyjątkową. Przypominają one obrazy
zarówno przez swój kształt prostokątny, j a k i nie­
kiedy przez kompozycję złożoną z różnych luźnych
elementów zestawionych w prostokąt. Jedną z n a j ­
bardziej dekoratywnych i prostych wielobarwnych
wycinanek garwolińskich w i d z i m y na tabl. 66 [repro­
dukujemy ją j a k o i l . 1 — przyp. red.], najbardziej
ekscentryczną zaś, z d r o b n y m i l a l k a m i n a rogach,
przedstawia ryc. 108."
5

6

Jak widać, charakterystyki te różnią się całkowi­
cie. Spróbujmy z kolei opisać materiał uzyskany
z terenu w ostatnich latach. Otóż w y c i n a n k i pocho­
dzące z okolic Sobień Jezior reprezentują przede
wszystkim: fryzy złożone z „kogutków" l u b „lalek",
liczne odmiany parzystych kompozycji „lalek" czy
„kogutków", pojedyncze „lalki" z podniesionymi do
góry rękami zakończonymi sylwetami „kogutków",
różne wersje „kogutków n a rózgach" ( t j . stylizowa­
nych drzewek z k o g u t k a m i n a gałązkach), wreszcie
pojedyncze „kogutki", „gwiazdy okrągłe" i „rogowe"
(tj. ażurowane kółka i kwadraty). Dodajmy, że w od­
różnieniu od charakterystyki Grabowskiego, w s z y s t ­
k i e w y c i n a n k i są j e d n o k o l o r o w e , n i e nakle­
jane na żadne tła kartonowe.
Czym można wytłumaczyć t a k zasadnicze różnice
między opisem Grabowskiego a referowanym przez
nas materiałem? W tekście swojej książki n i e podał
Grabowski żadnego nazwiska wykonawcy, a n i nazwy
miejscowości, z których t e w y c i n a n k i pochodzą. K o ­
lekcja k r a k o w s k a nie posiada wprawdzie pełnej do­
kumentacji, ale n a k i l k u Wycinankach podane są
nazwy Wsi, a n a jednej znajduje się nawet nazwisko
wykonawczyni. Okazuje się więc, że z czterech w y ­
cinanek t e j grupy reprodukowanych przez Grabow­
skiego — d w i e pochodzą z Podłęża (u Grabowskiego
n r y (106 i 108 — por. i l . Ą 4), a d w i e z Rudy (u Gra­
bowskiego n r 107 i tabl. 66 — por. i l . 1), a więc
'E. Frankowski, Wycinanki
ludowe i ich prze­
obrażenia,
„Przegląd
Warszawski",
1924, t. I I ,
s. 218-H219.
J . Grabowski, op. cit., s. 103—104.
3

6

II. 7. Wycinanka jednobarwna,
dl. 21 cm. Wyk.
po 1955 г., Podłaź, pcw.
Garwolin.

z miejscowości położonych n a północny zachód od
Maciejowic.
W y c i n a n k i zaś, które udało się n a m uzyskać tak
w w y n i k u penetracji terenowej, j a k i. ogłoszonego
konkursu, pochodzą ze w s i Sobienie Biskupie, Sdbienie (Kiełezewskie, Zambrzyków Nowy, Zambrzyków
Stary i Zuzanów — w powiecie o t w o c k i m oraz Sarncgoszez i Piastów — w powiecie garwolińskim.
Tak więc w y c i n a n k i 'znane z pracy Grabowskiego
pochodzą z części południowej omawianego przez nas
obszaru, podczas gdy omówione poniżej — z części
pomocnej.
Wydaje się też, że w y c i n a n k i z Podłęża i Rudy
reprodukowane w „Wycinance l u d o w e j " nie są wcale
typowe d l a omawianego Obszaru, a więc i charakte­
rystyka oparta na ich analizie nie może być obo­
wiązująca dlla dominującego typu w y c i n a n k i . Sam
autor zresztą określa jedną z tych wycinanek jako
,, ekscen tr yczn ą''.
Przyznam, że gdy przed wystawą garwolińską
w 1956 r. studiowałem „Wycinankę ludową", w y c i ­
n a n k i t a m zamieszczone j a k o przykłady z interesują­
cego m n i e terenu — nasunęły pewne wątpliwości.
.Wydały m i się nie tyle oryginalne, i l e właśnie w y ­
jątkowe. Wydawało m i się także, że kompozycja ich,
a szczególnie wycinanek z Rudy ( i l . 1) n i e mieści się
w ramach ludowej t r a d y c j i wyCinankarskiej, że są
one raczej rodzajem obrazków złożonych „z różnych
luźnych elementów", ale obrazków o pewnych ce­
chach, które można b y określić j a k o amatorskie. Nie

223

�„Kogutki", wyk. po 1955 г.: II. 8,
9. Wys. 9 cm i 17,3 cm. Wyk. Fran­
ciszka
Połosak,
Zuzanów,
pow.
Otwock. II. 10. Wys. 6,5 cm. Wyk.
F. Pólosak. 11. 11. Wys. 8 cm. Wyk.
Maria
Łysiak, Sobienie
Kietczewskie, pow. Otwock.
11. 12. Wys.
11,5 cm. Wyk. Maria Jobda,
Sobie­
nie Biskupie,
pow.
Otwock.

�miałem wówczas żadnych innych argumentów poza
t y m i —• być może s u b i e k t y w n y m i — argumentami
natury koimpozycyjno-estetycznej.
A l e w sześć l a t później, w l u t y m 1962 г., przygo­
towując n a zamówienie redakcji „Polskiej Sztuki L u ­
d o w e j " niniejszy artykuł, umyślnie wyjechałem do
Podłęża z „Wycinanką ludową" w teczce, szukając
wyjaśnienia genezy wycinanek z Podłęża podanych
przez Grabowskiego. Wiedziałem już wówczas, po
obejrzeniu k o l e k c j i krakowskiej, że jedną z tych
wycinanek (il. 4) wykonała w 1903 r. niejaka M i chalczykowa (imię nie podane). Nikłe były już szanse,
abym autorkę odnalazł jeszcze w Podłężu. I rzeczy­
wiście j e j nie odnalazłem.
Udało m i się jednak
ustalić d w a ważne f a k t y : że w samym Podłężu nie
ma tradycji wycinankarstwa oraz że istotnie miesz­
kała tutaj i pracowała w e dworze jakaś Michalczy­
kowa. Przebywała w Podłężu do roku 1937, a potem,
po sprzedaniu majątku przez h r . Zamoyskiego, u któ­
rego pracowała — przeniosła się do Topolina. Odtąd
znajomi j e j stracili z nią k o n t a k t . Jak t w i e r d z i
mieszkająca jeszcze w Podłężu Maria Stępień (ur.
w 1875 г.), Michalczykowa była j e j rówieśnicą i k o ­
leżanką oraz pracowała razem z nią we dworze.
Nie przypomina sobie jednak, aby Michalczykowa
zajmowała się kiedykolwiek wycinaniem. Ważny jest
również i i n n y fakt, a m i a n o w i c i e : w Podłężu nie
było i nie ma innej kobiety o t a k i m nazwisku.
Nie chcę wyciągać z tego wniosków zbyt daleko
idących, ale wydaje m i się, że w y c i n a n k i Michalczykowej powstały allbo z inspiracji kogoś z otoczenia
właściciela majątku (wszak był t o okres pierwszego
zainteresowania wycinanką ludową), albo nawet j a k o
wyraz j e j własnego, ale t y l k o amatorskiego zaintere­
sowania techniką uprawianą w okolicy. Ponieważ
Michalczykowa nie była sama doświadczoną w y c i n a n karką, ale z w y c i n a n k a m i l u d o w y m i prawdopodobnie
się stykała, skomponowała f o r m y oparte n a motywach
miejscowych, lecz będące już wyrazem świadomej
tendencji do „ulepszenia", co dało w rezultacie te
właśnie, nader wyjątkowe naklejane obrazki. Jest
to oczywiście t y l k o hipoteza. Faktem jest natomiast,
że Michalczykowa
pracowała
zawsze we dworze
(a więc j e j więź ze wsią i j e j tradycją była stosun­
k o w o słaba), że nie była znana j a k o w y c i n a n k a r k a
oraz że w Podłężu nie u p r a w i a n o w y c i n k a r s t w a —
i t o właśnie upoważnia mnie do twierdzenia, że
reprodukowane i omawiane przez Grabowskiego w y ­
cinanki nie stanowią t y p o w y c h okazów w y c i n a n k i
otwocko-garwolińskiej.
Wiadomo wprawdzie, że Michalczykowa jest w y ­
konawczynią t y l k o jednej z czterech reprodukowanych
przez Grabowskiego wycinanek — ale i druga z Pod­
łęża, i dwie pozostałe z Rudy nie są lepsze pod
względem kompozycyjnym.
Zwróćmy przy okazji

W y c i n a r k i A n n y Rybak '— według j e j własne­
go określenia: „widoczki z malowanego p a p i e r u " —
nie posiadają żadnych związków z wycinanką l u d o ­
wą Powiśla otwocko-garWolińskiego. Rybakowa —
j a k twierdzi z odrobiną d u m y — sarna ze „swego
umysłu", u nikogo n i e ucząc się i nie znając żadnych
7

W туг
12
uwagę, że nazwa Ruda budzi t u pewne zastrzeżenia.
W obecnym powiecie garwolińskim nie m a bowiem
wsi o takiej nazwie, a najbliższa Ruda (nazywana
zresztą powszechnie Rudą Babicką, d l a odróżnienia
od Rudy Tarnowskiej i Rudy Talubskiej) jest odda­
lona o d Podłęża o ponad 30 k m i leży w pobliżu
Babic i N i w y Babickiej w powiecie R y k i (dawniej
powiat garwoliński).
Jest natomiast Ruda Tarnowska odległa zaledwie
0 3 k m o d Podłęża, gdzie Michalczykowa miała k r e w r y c h . Czy dwie w y c i n a n k i z Rudy pochodzą z Rudy
Tarnowskiej czy Babickiej (czy ewentualnie T a l u b .okiej) — trudno tego teraz dociekać. Zresztą wydają
się one (il. 1) jeszcze bardziej amatorskie i nieludowe
niż w y c i n a n k i z Podłęża.
W y c i n a n k i z Rudy są d l a mnie t y p o w y m przy­
kładem kompozycji złożonych z różnych luźnych
elementów, t j . t a k i c h kompozycji, j a k i e uprawiały
czasem dziewczęta w czasie robótek szkolnych. A że
właśnie w Garwolińskiem istnieje — gdzie indziej
niemal nie spotykana — tradycja amatorsko-szkolnej
wycinanki, świadczą o t y m w y c i n a n k i A n n y Rybak
(il. 6) ze w s i Bązanów Nowy, pow. R y k i , j a k i w y ­
c i n a n k i w y k o n y w a n e dotychczas przez mieszkającą
w Garwolinie byłą nauczycielkę (nazwiska j e j nie
udało m i się zanotować), j a k też w y c i n a n k i innej
osoby z Garwolina (której a n i nazwiska, a n i zawodu
nie znam), znajdujące się obecnie w Wydziale K u l ­
tury Prezydium W R N w Warszawie, a będące dale­
k i m naśladownictwem w y c i n a n k i łowickiej; świadczą
wreszcie o t y m informacje k i l k u kobiet z okolic
Maciejowic , że kiedyś w .szkole uczono wycinania;
świadczą także o t y m omawiane dalej w y c i n a n k i
Zofii Gnyś ( i l . 3) ze w s i Samogoszcz, oddalonej od
Podłęża 2 k m . Na zakończenie tych trochę przydłu­
gich wywodów o charakterze polemicznym pragnę
jeszcze zwrócić uwagę n a fakt, że gdy pytałem w y cinankarki i inne starsze osoby w Samogoszczy
7

8

1 Podłężu, czy były t a m znane w y c i n a n k i wielokolo­
rowe, otrzymywałem zawsze odpowiedź przeczącą,
która się powtarzała także, gdy pokazywałem potem

wycinankarek, komponuje wielokolorowe „obrazki",
wzorując się m. i n . na wyszywanych makatkach.
Informacji takich udzieliły m i kobiety jadące
autobusem do Maciejowic, którym pokazywałem m . i n .
wycinanki reprodukowane w Wycinance
ludowej
'J. Grabowskiego.
8

225

�13

wycinankę reprodukowaną
tabl. 66 jego książki.

przez

Grabowskiego

na

A więc tradycji k o l o r o w y c h prostokątów złożonych
z luźnych elementów w okolicach Podłęża nie ma.
Wolno zatem przypuszczać, że tego rodzaju w y c i n a n k i
są dziełem i n d y w i d u a l n y m i amatorskim, choć może
o p a r t y m na miejscowych motywach.
Przejdźmy z kolei do omówienia w y c i n a n k i ludo­
wej garwolińsko-otwockiej na podstawie materiału
zebranego w czasie przygotowywania wystawy sztuki
ludowej powiatów G a r w o l i n i R y k i w r o k u 1956 oraz
z okazji organizowania w y s t a w y sztuki ludowej M a ­
zowsza w r o k u 1962.
Głównym ośrodkiem żywej dotąd t r a d y c j i w y c i nankarskiej n a terenie Powiśla otwocko-garwolińskie­
go są wsie położone w pobliżu Sobień Jezior w po­
wiecie o t w o c k i m . Przeprowadzone przez J . Dąmbską
badania terenowe w roku 1955 nie upoważniają może
w pełni do twierdzenia, że jest t o główny na terenie
Powiśla ośrodek wycinanikarski, ale też w przeciągu
k i l k u l e t n i c h moich kontaktów z osobami zajmującymi
się dawniej i obecnie różnymi technikami sztuki
-ludowej n a terenie powiatów — nie udało m i się
natrafić n a istnienie drugiego ośrodka o t a k mocno
zarysowanej specyfice.
Dopiero ostatnio, już w trakcie zbierania materiału
do tego artykułu, otrzymałem od dwóch kobiet ze w s i
Samogoszcze koło Podłęża zbiór stu kilkudziesięciu
wycinanek, które wyraźnie odbiegają s w y m charak­
terem od wycinanek z okolic Sobień.
A u t o r k a m i t y c h w y c i n a n e k są siostry: Rozalia
Woźniak (lat 66) i Zofia Gnyś (lat 65), które — j a k
twierdzą — wycinały nawet kiedyś d l a kobiet miesz­
kających w Podłężu i Rudzie Tarnowskiej, ,Дзо tam

226

n i k t wycinać nie umiał". Rozalia Woźniak techniki
wycinania nauczyła się podobno o d swojej m a t k i ,
a o d niej potem przejęła tę umiejętność j e j młodsza
siostra. W y c i n a n k i Woźniak i Gnyś, aczkolwiek t w o ­
rzą grupę wspólną (a zarazem odrębną od wycinanek
z okolic Sobień Jezior), różnią się jednak od siebie
wartością komipozycyjno-artystyczną. I t a k , w y c i n a n k i
Zofii Gnyś ( i l . 3) przypominają nieco reprodukowane
przez Grabowskiego w y c i n a n k i z Podłęża (il. 2), pod­
czas gdy w y c i n a n k i Rozalii Woźniak, bardziej zwarte
i oszczędnie ażurowane, przypominają rzeczywiście —
j a k pisze F r a n k o w s k i — geometryczne l i n i e haftów
na t k a n i n i e ( i l . 5). W y c i n a n k i obu autorek mają w y ­
miary ok. 17,6 X 22 c m , co odpowiadałoby w przy­
bliżeniu w y m i a r o m wycinanek z k o l e k c j i krakowskiej,
ale różnią się od t a m t y c h t y m , że są wszystkie jedno­
kolorowe. O ile jednak większość wycinanek Woźniakowej przedstawia, momi zdaniem, f o r m y w y c i n a n k i
ludowej przypominające m . i n . wycinankę lubelską
i podwarszawską przez swój linearny i strzałkowy
ornament, o tyle w y c i n a n k i Gnysiowej są dowodem
dalekiego, i to raczej niekorzystnego odejścia od ludo­
wej k o n w e n c j i wycinankarśkiej. Jak dotąd, n i e udało
m i się uzyskać innych okazów w y c i n a n k i z tej oko­
licy, a dopiero przeprowadzenie bardziej szczegóło­
w y c h badań w terenie mogłoby rzucić światło za­
równo na ew. zwiąizki wycinanek Woźniakowej i Gny­
siowej z miejscową tradycją, j a k i na proweniencję
wycinanek, spopularyzowanych przez
Grabowskiego
j a k o „garwolińskie".
O i l e jednak można znaleźć p u n k t y styczne, a n a ­
wet wyraźne analogie między charakterystyką w y ­
cinanki „garwolińskiej" u Grabowskiego a twórczo­
ścią Z o f i i Gnyś, o tyle charakterystyka ta zupełnie
nie pasuje do wycinanek wyrabianych w okolicach

�14
Sobień Jezior, a więc we wsiach o najżywszej tra­
dycji w y c i n a n k i .
A jednak bezbłędny niemal opis tej w y c i n a n k i
znajdziemy również w książce Grabowskiego! Tyle,
że w rozdziale dotyczącym wycinanek podwarszaw­
skich, zwłaszcza w tych partiach rozdziału „Podwar­
szawska odmiana podstawowa", gdzie mówi się: o pa­
sach poziomych z rytmicznie powtarzającą się po­
stacią ludzką („lalką"), o charakterystycznej zdobinie
powstałej przez rozszerzenie wycięcia strzałki i za­
okrąglenia j e j końców w formie listka, o lalce łączo­
nej z kogutkami, o wycinankach zbudowanych pa­
sowo z k i l k u szeregów kogutków umieszczonych r y t ­
micznie nad sobą, o ornamencie przypominającym
ulistnioną gałązkę — nie znanym nigdzie poza o d ­
mianą podwarszawską.
Okazuje się, że w y c i n a n k i z północnej części Fowiśla otwockiego odpowiadają charakterystyce „grupy
podwarszawskiej". Jakież są więc granice tej grupy?
Czy obejmują t y l k o okolice Wilanowa i Świdra, czy
też także okolice Kołbiel i i Powiśle otwocko-garwolińskie?
A u t o r „Wycinanki l u d o w e j " nie daje t u ścisłej
odpowiedzi. Pośrednio jednak stwierdza, że w y c i n a n k i
kołbielskiej nie uważa za należącą do grupy pod­
warszawskiej, omawiając ją łącznie z w y c i n a n k a m i
lubelską i podlaską w rozdziale „Między Wisłą a B u ­
giem". Skoro jednak wycinanka kołtoielska n i e należy
do „grupy podwarszawskiej", to t y m bardziej chyba
nie może do niej należeć (ze względów geograficznych)
wycinanka z północnej części Powiśla otwocko-gar­
wolińskiego (okolice Sobień Jezior).

i,
-

Wycinanki,
wyk. po 1955 r. Anna Sabala,
Zambrzyków Nowy, pow. Otwock: 11. 13, 14. „Kogutki", wys.
22,5 cm i 34 cm. 11. 15. „Gwiazda rogowa",
wys.
34,5 cm.

227

�Czy jednak jest tak naprawdę? Czy rzeczywiście
wycinanki z Powiśla Otwocko-garwolińskiego i „pod­
warszawskie" stanowią grupy różne?
A b y odpowiedzieć na to pytanie, dokonajmy prze­
glądu podstawowych odmian w y c i n a n k i z Powiśla
otwocko-garwolińskiego.
Odmian tych d a się wyróżnić cztery. Są t o :
1. s y l w e t k i ludzkie, czyli tzw. „lalki" (określane
także „pyszczkami") — f o r m y d l a tego terenu
szczególnie typowe (il. 27—30, 32—34, 36, 37)
2. s y l w e t k i ptaków, w szczególności „kogutów", zaw­
sze jednobarwnych, często ażurowanych (podob­
nie j a k i „lalki") ornamentem strzałkowym l u b
romboidalnym ( i l . 8, 10—14)
3. różne rodzaje stylizowanych drzswek nazywanych
przeważnie „rózgami" (il. 25, 26)
4. „gwiazdy" okrągłe — najczęściej ośmiopromienne
(il. 16—18) i „rogowe" ( i l . 19—21), nazywane także
k w a d r a t o w y m i l u b kanciastymi, przypominające
niektóre dawne f o r m y wycinanek lubelskich, r a ­
domskich czy k u r p i o w s k i c h .
Ponadto j a k o f o r m y pochodne od wymienionych
tutaj odmian podstawowych występują bardzo inte­
resujące:
— fryzy jedno- i wielopoziomowe złożone z „kogut­
ków" l u b „lalek" (11. 9, 35)
— kompozycje „kogutków" z „lalkami" (il. 31, 32)
— kompozycje
„kogutków"
i drzewek
(„rózeg")
( i l 24)
— kompozycje „kogutków" z dużymi w y c i n a n k a m i
prostokątnymi ( i l . 23) przypominającymi f i r a n k i
(il. 22).
Cechą charakterystyczną wszystkich tych wycinanek
jest i c h jednobarwność. Nawet koguty i l a l k i , które
W innych regionach występują często jako wielobarw­
ne naklejańki, tutaj zawsze są jednokolorowe. Często
płaszczyznę koguta czy l a l k i ozdabia się efektow­
n y m i m o t y w a m i ażurowymi, j a k właśnie wspomniana
już ulistniona g a ł ą z k a ( i l . 27, 34, 37), która —
j a k pisze Grabowski — występuje w większości w y ­
cinanek Odmiany (podwarszawskiej.
Równie często
spotykamy (także Charakterystyczną dla odmiany pod­
warszawskiej) s t r z a ł k ę (il. 12, 17, 18) oraz p a s
złożony z romboidalnych „о к i e n e k " (il. 23). L a l k i
i k o g u t k i występują bądź j a k o pojedyncze i samo­
dzielne f o r m y wycinankowe, bądź też łączone są pa­
r a m i ( i l . 27). Czasem tworzy się z nich długie fryzy
jedno- ( i l . 35), a nawet trójpoziomowe (il. 9); zwłasz-

�„Gwiazdy okrągłe", wyk. po 1955 г.: II. 16. Sredn.
18 cm. Wyk. Agata Kobus, Piastów, pow.
Garwolin.
II. 17. Sredn. 17,5 cm. Wyk. Rozalia
Kowalczyk,
Zambrzyków
Stary,
pow. Otwock.
II. 18. Sredn.
11,5 cm. Wyk. M. Łysiak. „Gwiazdy kanciaste",
wyk.
po 1955 г.: II. 19. 20. Wys. 21 cm. Wyk. M. Łysiak.
U. 21. Wys. 17 cm. Wyk. M. Jobda. II. 22. Firanka
wycinana
z papieru, wys. 33 cm. Wyk. w 1962 r.
R. Kowalczyk.
II. 23. „Kogutki", wys. 35 cm. Wyk.
po 1955 r. R. Kowalczyk.
II. 24. „Kogutki na rózdze",
wys. 21,5 cm. Wyk. po 1955 r. R.
Kowalczyk.

cza te ostatnie złożone są z kogutków. Kogutek i lalka
występują także w układzie nigdzie poza Powiślem
otwocko^garwolińskim Obecnie nie znanym — tworzą
mianowicie jednolitą wycinankę figuralną przedsta­
wiającą lalkę, której podniesione do góry ręce prze­
chodzą w parę kogutków stykających się dziobami
(il. 31). T a k i układ kogutka i l a l k i występuje często
W poziomych fryzach złożonych z czterech l u b ośmiu
lalek i odpowiednio — ośmiu l u b szesnastu kogut­
ków.
Koguty jako samodzielne w y c i n a n k i figuralne w y ­
stępują przeważnie parami, złączone ze sobą dziobami
i z tej racji określane są jako k o g u t k i „całujące się".
Taka para kogutków umieszczona b y w a n a n i e w i e l ­
kiej, często ażur^wEnej podstawce ('l. 8, 10, 12) l u b
na „płocie" (il. 13, 14), rozrastając się często d o dużych
rozmiarów
wycinanek pasowych
przypominających
f i r a n k i , w których .kogutki odgrywają już t y l k o rolę
uzupełniającego ornamentu { i l . 22, 23).
K o g u t k i umieszczane są także na gałązkach róż­
nego typu drzewek (rózeg) i stąd tego rodzaju w y c i ­
n a n k i określane są przez wykonawczynie j a k o „ko­
g u t k i na rózgach" ( i l . 24).
Rózgi otwocko-garwolińskie występują w szeregu
odmian, poczynając od f o r m dosyć jeszcze zbliżonych
do naturalnych drzewek w doniczkach ( i l . 26), aż do
f o r m „odrealnionych" i syntetycznych, przypominają­
cych rózgi rawsko-opoczyńsfcie ( i l . 24) l u b zbliżają­
cych się zupełnie do k u r p i o w s k i e j „lelui" ( i l . 25).
W „gwiazdach" okrągłych i rogowych również wystę­
pują charakterystyczne d l a całej grupy m o t y w y zdob­
nicze, j a k tzw. przez Grabowskiego „ornament w i l a ­
n o w s k i " (il. 17), ulistniona gałązka, czy zwykła
strzałka. Kompozycja tych „gwiazd" n i e dorównuje
jednak wartościom plastycznym kogutów i lalek. Je­
dynie „gwiazdy" A n n y Sabały z Zambrzykowa Nowe-

�Wycinanki,
wyk. po 1955 г.: II. 25. „Rózga", wys.
42 cm. Wyk. R. Kowalczyk.
II. 26. „Drzewko",
wys. 42 cm. Wyk. Zofia Grzęda, SobieriAe
Jeziory,
pow.
Otwock.

go ( i l . 15) wyróżniają się w tej grupie wycinanek
oryginalną i zwartą budową, ale Sabałowa (zm.
w 1957 r.) była naprawdę wybitną indywidualnością
artystyczną i inne j e j w y c i n a n k i także wyróżniają
się wśród i n n y c h (np. i l . 13, 14, 30, 34, 36). Nie dorów­
nują i m w y c i n a n k i 75-letniej Rozalii
Kowalczyk
z Zamibrzykowa Starego, młodszej siostry A n n y Sa­
bały, kontynuującej również dobre tradycje ich
m a t k i , Jadwigi Sobiepanek (ur. ok. 1854 г.), która
w swoim czasie uchodziła za jedną z najlepszych
w okolicy wycinankarek.
»
Uderzająca jest właśnie dawność i ciągłość tej
tradycji n a terenie, o którym do niedawna nic wła­
ściwie pod t y m względem n i e było wiadomo. Jeśli
wierzyć informacjom najstarszych z żyjących w y c i ­
nankarek i w i e l u indagowanych starych ludzi — tra­
dycja wycinankarstwa n a Powiślu otwocko-garwolińskilm jest bardzo dawna. Wspomniana wyżej Rozalia
Kowalczyk t w i e r d z i — powołując się na informację
swej m a t k i •— że już o d wczesnej młodości m a t k a j e j
zajmowała się wycinaniem, a więc wynikałoby z te­
go, że tradycja ta była t u t a j żywa już w latach
sześćdziesiątych-siedemdziesiątych ubiegłego stulecia.
W w i e l u wypadkach csoby dziś 70—60-letnie powoły­
wały się na informacje swoich matek l u b ojców,
którzy t w i e r d z i l i , że o d kiedy t y l k o pamiętają istniał
zwyczaj dekorowania w y c i n a n k a m i izb na święta.
Jak w y n i k a z dalszych informacji, tradycja ta prze­
trwała na Powiślu p r a w i e do I I w o j n y światowej
(podawano l a t a : 1930, 35, 37, 39), a — j a k twierdziła
82-letnia Agata Kobus z Piastowa (pow. Garwolin) —
dopiero w czasie okupacji zaczęto tapetować ściany
papierem i t y m samym zaniechano wycinania. Nie
mając danych d l a ustalenia dokładnych granic chro­

230

nologicznych powstania t r a d y c j i wycinankarstwa na
Powiślu otwocko-garwolińskim, można, j a k sądzę,
przyjąć, że sięga ona przynajmniej l a t siedemdziesią­
tych ub. w i e k u . I choć dziś k i l k a zaledWie kobiet zaj­
muje się wycinaniem, i t o t y l k o w związku z wysta­
wą ozy konkursen\ t o jednak teren ten stanowi sta­
r y ośrodek), który wykształcił swoiste f o r m y w y c i ­
nanki figuralnej (kompozycja koguta i l a l k i ) oraz
Własne m o t y w y ornamentaeyjne.
W y c i n a n k i znane z terenu Powiśla otwocko-gar­
wolińskiego nie stanowią — j a k t o już mogliśmy za­
uważyć — jednolitej grupy. Należałoby wydzielić
z n i c h twórczość poniekąd indywidualną A n n y Ry­
bak, t y p wycinanek w y k o n y w a n y c h przez Agatę Ko­
bus — oraz dWie grupy: południową i północną.
W y c i n a n k i (a raczej w i e l o b a r w n e tematyczne w y k l e j a n k i ) A n n y Rybak, o której już wspominaliśmy,
wyróżnia przede wszysrtkim i c h i n d y w i d u a l n y cha­
rakter, brak powiązań z f o r m a m i t r a d y c y j n y m i . Sa­
ma autorka mówi o n i c h , że wymyśla j e sama
„z głowy", wzorując się n a jarmarcznych makatkach
i malowanych „widoczkach" ('U. 6).
W y c i n a n k i Agaty Kobus z Piastowa, pow. Garwo­
l i n (leżącego już poza Powiślem) — zarówno te,
które zostały nadesłane na wystawę w 1956 г., j a k
i te z r o k u 1962 — również wydzielają się z zespołu
innych wycinanek, choć mieszczą się w ramach m i e j ­
scowej t r a d y c j i i ludowej konwencji artysitycznej
(np. i l . 16). Reprezentują one, być może, bardzo sta­
re f o r m y wycinankowe. Spotykamy t u także (nie
ażurowane) l a l k i , koguty oraz gwiazdy, w których
częstym m o t y w e m ornamentacyjnym jest t a sama
strzałka, która występuje powszechnie n a Powiślu
otwocko-garwolińskim. Dzisiejsze w y c i n a n k i Agaty

�• •••••

Wycinanki
„lalki", wyk. po 1955 г.: II. 27, 28, 29.
Wys. 17 om, 21 cm, 12 cm. Wyk. F. Pólosak. II. 30.
.,Lalki".
Wyk. A. Sabala. II. 31. „Lalki z
kogutkami",
wys. 17 cm. Wyk. F. Połosak.

Kobus cechuje grube cięcie, czasem nawet j a k b y nie­
co p r y m i t y w n e , b r a k drobnych ażurów, pewna skłon­
ność do geometryzacji. Poza gwiazdami, wszystkie
j e j w y c i n a n k i naklejane są n a arkusze glansowanego
papieru wycinankowego i stanowią w ten sposób j a k ­
by wielokolorowe n a k l e j a n k i złożone z oddzielnych
wycinanek jednobarwnych ( i l . 38). W odróżnieniu
jednak o d (twórczości A n n y Rybak — prace Kobusowej nie są t w o r e m t y l k o i n d y w i d u a l n y m , bo, j a k
w y n i k a z zabranych infbrmacjii, w y c i n a n k i tego r o ­
dzaju w y k o n y w a n o w przeszłości również w i n n y c h
wsiach w okolicy Piastowa (Górzmo, Łąki, Mroków,
Samorządki, K o b y l a Wola).
W y c i n a n k i pochodzące ściśle z obszaru Powiśla
otwocko-garwolińskiego dlzielą się na d w i e wyraźne
grupy. Grupa p o ł u d n i o w a , na którą — j a k do­
tychczas — składają się w y c i n a n k i .Rozalii Woźniak
i Zofii Gnyś, występuje w okolicy Podłęża, Rudy
Tarnowskiej
i ISamogoszczy. G r u p a
północna
zlokalizowana jest w okolicy Sobień Jezior, gdzie

tradycja w y c i n a n k i jest dotychczas najtrwalsza, gdzie
mieszka jeszcze najwięcej osób uprawiających w prze^
szłości wycinankarstwo i gdzie w y c i n a n k i występu­
ją w największym zróżnicowaniu f o r m i ornamen­
tów, w Wielu wypadkach typowych wyłącznie d l a
tego terenu. Te f o r m y w y c i n a n k i (lalka z kogutka­
m i , fryzy) i j e j ornamenty {strzałka, uliabniona ga­
łązka, ornament wilanowski) występują poza t y m j e ­
dynie w t z w . przez Grabowskiego
,podwarszawskiej
odmianie podstawowej", ściślej jednak przez autora
nie zlokalizowanej.
Czy więc „podwarszawska odmiana podstawowa"
i wycinanka l u d o w a z Powiśla otwocko-garwolińskie­
go n i e stanowią jednak jakiejś grupy wspólnej? Są­
dzę, że tak. Wycinanka omawianego przez nas obsza­
r u nie należy b o w i e m do t y p u w y c i n a n k i podlaskiej
(jak ją kwalifikował w cytowanej uprzednio pracy
Frankowski), a n i też n i e stanowi grupy odrębnej,
wydzielając się w sposób zdecydowany o d charakte-

231

��Wycinanki
„lalki"
z
Zambrzykowa
Starego, pow. Otwock, wyk. po 1955 г.:
II. 32. Wys. 32 cm. Wyk. A. Sabala.
II. 33. Wys. 21 cm. Wyk. R.
Kowal­
czyk. II. 34. Wys. 21,5 cm. Wyk. A. Sa­
bala. II. 35. Wys. 8 cm. Wyk. R. Ko­
walczyk.
II. 36. Wys. 23 cm. Wyk.
A. Sabała. II. 37. Wys. 33,5 cm. Wyk.
R.
Kowalczyk.

ru w y c i n a n k i sąsiadujących regionów. Przyjmując
więc terminologię autora „Wycinanki l u d o w e j " , gra­
nicę południowo-wschodnią 'podwarszawskiej odmia­
ny podstawowej należałoby przeprowadzić tak, aby
w j e j obrębie znalazła się wycinanka północnej części
Powiśla ctwocko-garwolińskiego, a zwłaszcza groma­
d y Sobienie Jeziory.
Dopiero w ramach typu podstawowego' w y c i n a n k i
podwarszawskiej można szukać cech szczególnych w y ­
cinanek z Powiśla otwooko-garwolińskiego. Nie jest
to bynajmniej łatwe, posiadany przez nas m a t e r i a l
reprezentuje wycinek nie dość reprezentacyjny, aby
na jego podstawie wyciągać wierzy telne w n i o s k i .
Istnieje niebezpieczeństwo przyjęcia cech i n d y w i d u a l ­
n y c h w y c i n a n k a r k i (np. Z. Połosak czy A. Sabały) za
Właściwość danego typu regionalnego. T r u d n o też n a ­
wet szkicowo zarysować rozwój historyczny tej w y ­
cinanki.
M i m o to można na podstawie
rozpatrywanego
przez nas materiału wyciągnąć pewne w n i o s k i co do
w y c i n a n k i grupy północnej z okolic Sobień Jezior.
Powiedzieliśmy już, że Zbliżone są one, a czasem
niemal identyczne z wycinanką grupy podwarszaw­
skiej. Dotyczy to zarówno typów: „lalek", „kogutów"
i fryzów, j a k i Charakterystycznego m o t y w u ornamentacyjnego, j a k i m jest „strzałka", ulistniony ażur,
tzw. ornament w i l a n o w s k i .

W porównaniu jednak z i n n y m i przykładami, w y ­
cinanki omawiane przez nas cechuje budowanie f o r m y
dużymi cięciami, widoczne zwłaszcza w kogutadh Zo­
f i i Połosak (il. 8, 10). Forma jest scalona, mało roz­
członkowana. Sylweta nie m a n i c z naturalistycznego
rysunku koguta czy postaci ludzkiej. Można t u mówić
0 architektonicznym budowaniu formy, gdzie w y ­
raźnie zarysowują się poszczególne człony — t a k
potraktowane są np. głowy, tułowie, spódnice w „lal­
k a c h " A. Sabały czy R. Kowalczyk. Charakterystyczne
jest przy t y m rodzaju myślenia plastycznego użycie
ażuru. Jest on wyraźnie skontrastowany, stosowany
raczej oszczędnie, ale z pełną świadomością jego
r o l i i działania. Niemal zawsze są t o akcenty białe
n a tle czarnym l u b to. ciemnym — i to też wyróż­
nia nasze w y c i n a n k i od innych, w których ażur
1 płaszczyzna papieru są równoważne (w wycinance
kurpiowskiej obserwować można i zjawisko o d w r o t ­
ne — dominanty ażuru). Gdy w y c i n a n k a jest wielo­
członowa, ornament ażurowy pełni funkcję s c a l a ­
j ą c ą —• w pasach poziomych złożonych z małych
rombków czy „listków" (il. 14, 22, 31, 32) oraz r o z ­
d z i e l a j ą c ą — w motywach ornamentalnych pio­
nowych, użytych na ogół b. oszczędnie (np. i l . 27, 34).
Ten sam element rombu, listka, strzałki, k r e s k i —
zdolny jest wyrażać wiele znaczeń. Ten sam r o m b
będzie n p . w „lalce" ( i l . 34) zarówno okiem j a k usta­
m i , brwią, ornamentem k i e c k i i t p .

233

�П. 38. Wycinanka
Wyk. A. Kobus.

wielobarwna,

wym. 43 X 35 ст.

Charakterystyczne jest też operowanie w dekoracji
w y c i n a n k i jedną jednostką ornamentalną — rombem,
strzałką, kreską — która buduje formę przez zagęsz­
czenie i powtarzanie, stwarzając nawet wrażenie o d ­

II. 39. Mapa ośrodków
otwocko-garwolińskim.

wycinankarskich

na

Powiślu

rębnej f a k t u r y np. spodni, spódnicy, b l u z k i , upierze­
nia, płotu. Pozwala to na uzyskanie wrażenia dużegobogactwa plastycznego wycinanki przy operowaniu
jedynie paroma elementami.

Fot.: B. Czarnecki — il. 8, 13—15, 35; S. Deptuszewski
— il. 1—7, 9—12, 16—21, 23—31, 33, 37, 38; T. Kaźmierski — il. 22; E. Tomczyk-Koziowska
— il. 32, 34, 36.

Krucyfiks.
Murawicki,

Anatoliusz

Wyk.
Wincenty
Czaplinek.

Czerepiński

W I N C E N T Y
MURAWICKI
R Z E Ź B I A R Z
L U D O W Y
Z
K O S Z A L I Ń S K I E G O
W miarę, j a k stabilizuje się życie na Ziemiach
Zachodnich i postępuje zadomowienie osiadłej t a m
ludności, zaczynamy obserwować pojawianie się tu
i ówdzie czynnych ośrodków ludowej twórczości pla­
stycznej. Zaczynają dymić świeżo zbudowane piece
garncarskie, stukać tkackie krosna, a od czasu do
czasu u j a w n i a się rzeźbiarz ludowy.

234

�T a k i m właśnie świeżo u j a w n i o n y m twórcą w gro­
nie artystów ludowych, pracujących na Ziemiach
Zachodnich jest Wincenty M u r a w i c k i , zamieszkały
obecnie w Czaplinku, w województwie koszalSńskim.
M u r a w i c k i urodził się w r o k u 1900 w Mińsku Ma­
zowieckim, do Czaplinka zaś przybył w 1945 r.
z Holszan w pow. oszmiańskim, koło W i l n a , gdzie
ostatnio przebywał. Rzeźbiarz nasz jest samoukiem.
Pochodząc z irodziny robotniczej, w której nie było
żadnych tradycji rzeźbiarskich, rozpoczął M u r a w i c k i
swą artystyczną pracę w 17 r o k u życia, od w y r o b u
drewnianych zabawek. Były t o różnego rodzaju zwie­
rzęta, wykonywane d l a zarobku.
Rzeźbą figuralną zajął się M u r a w i c k i po raz
pierwszy dopiero w Czaplinku, gdzie wyrzeźbił sze­
reg świątków, a między n i m i Chrystusa na krzyżu,
przedstawionego na załączonej ilustracji. K r u c y f i k s
ten jest reprezentacyjnym przykładem artystycznych
osiągnięć MurawiCkiegO. Figura Chrystusa, wysoka
na 80 cm, wykonana z drewna lipowego, olejno ma­

lowana, u j a w n i a szereg błędów w proporcjach anato­
micznych. Zwraca t u uwagę zbyt duża głowa, nad­
mierne wydłużenie rąk, nogi za krótkie w stosunku
do korpusu. Realistycznie potraktowane napięcie m u skułów rąk pozostaje w kompletnej sprzeczności ze
stylizacją widoczną w sposobie ujęcia k l a t k i pier­
siowej. Sprzeczności t y c h zestawień są dosyć typowe
dla pewnej kategorii l u d o w y c h krucyfiksów, podob­
nie j a k pewna nieporadność w t r a k t o w a n i u dłoni
i stóp. Wyraźnie l u d o w y jest również sposób ujęcia
twarzy stypizowanej, bezekspresyjnej, jakby uśpionej,
o n i s k i m czole, płytkich oczodołach, wydłużonym n o ­
sie, owalnych, nieco obwisłych policzkach i mało
wydatnej brodzie. Dużą, elipsowatą głowę otaczają
krótkie, schematycznie potraktowane włosy.
Murawieki,, który j a k przystało p r a w d z i w e m u ,
ludowemu twórcy, pracuje wyłącznie dla potrzeb
swego wiejskiego środowiska, dotychczas nie 'brał
udziału w konkursach ani też w wystawach sztuki
ludowej.
,
i

Fot. w 1959 r. A.

Czerepiński

I I . 1. Podpora
ambony
w Pomianowie,
pow.
Białogard. 11. 2. Mojżesz — podpora
ambony
w Ostre-Bardo,
pow. Świdwin.
i

Jadwiga

i Anatoliusz

Czerepińscy

LUDOWA AMBONA Z POMIANOWA
W WOJEWÓDZTWIE KOSZALIŃSKIM
W a r t y k u l e M a r i i PrzeźdźieCkięj o ludowych rzeź­
bach z X V I I I w i e k u — w „Polskiej Sztuce Ludo­
w e j " , 1959, n r 4 — omawiana jest m . i n . ludowa
ambona z Kraszewa (1726 г.), wsparta na pełnej rzeź­
bie klęczącego anioła. Jest to rozwiązanie logiczne
ze względu na w y m o g i statyki, gdyż ambony ludowe,
wykonane z grubych desek l u b — j a k w Krasze­
wie —• drążone w p n i u drzewa, mają znaczny ciężar.
Przykład podobnego oparcia ambony na rzeźbie
pełnej znajdujemy w Pomianowie pod Białogardem
w w o j . koszalińskim.

2

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12163" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13054">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b90fe4cdd1750847e720d7b0751e84bb.jpg</src>
        <authentication>f66b2d811afca9c9cd65c708db0e5f6e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145084">
                <text>Wyjazd pasterzy do Dzianisza / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Dolina Starorobociańska [Rówień za Wodą] (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145085">
                <text>transport i komunikacja ; pasterstwo ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145086">
                <text>fotografia przedstawia szałas, dwóch mężczyzn (pasterzy krów) i wóz zaprzężony w konia przed wyjazdem pasterzy do Dzianisza. Uwaga:- lokalizacja na mapie jest przybliżona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145087">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145088">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145089">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145090">
                <text>1964</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145091">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145092">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145093">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145094">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145095">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145096">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145097">
                <text>PAE_FNK_24.39.I_O.3.12.5_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="116">
        <name>budynek mieszkalny</name>
      </tag>
      <tag tagId="668">
        <name>Dolina Starobociańska</name>
      </tag>
      <tag tagId="214">
        <name>pasterstwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="346">
        <name>Podhale</name>
      </tag>
      <tag tagId="684">
        <name>Rówień za Wodą</name>
      </tag>
      <tag tagId="588">
        <name>szałas pasterski</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12236" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12244">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4274e99cb66884c4f4babbb4a04cf001.jpg</src>
        <authentication>5508e85c34991ddffe083f5de6c8446e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146106">
                <text>Wyjazd saniami zimą / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Murzasichle (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146107">
                <text>transport i komunikacja ; transport lądowy ; transport zwierzęcy ; narzędzia ; pojazdy ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146108">
                <text>fotografia przedstawia sanie wyjazdowe (z woźnicą) przygotowane do wyjazdu do Zakopanego - w saniach siedzą dwie kobiety, obok nich stoi mężczyzna w kapeluszu i wełnianych spodniach, w tle zabudowania drewniane</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146109">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146110">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146111">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146112">
                <text>1962</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146113">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146114">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146115">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146116">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146117">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146118">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146119">
                <text>PAE_FNK_25.38.XIII_L.2.15.4_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="718">
        <name>Murzasichle</name>
      </tag>
      <tag tagId="48">
        <name>narzędzia</name>
      </tag>
      <tag tagId="590">
        <name>okolice Nowego Targu</name>
      </tag>
      <tag tagId="151">
        <name>pojazdy</name>
      </tag>
      <tag tagId="152">
        <name>sanie</name>
      </tag>
      <tag tagId="208">
        <name>sanie wyjazdowe</name>
      </tag>
      <tag tagId="51">
        <name>transport lądowy</name>
      </tag>
      <tag tagId="153">
        <name>transport zwierzęcy</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12705" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12808">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c5435a4e119c6a14a8346c86b282f60b.jpg</src>
        <authentication>18ecd76a3392d62cb1fd0b08b59e416d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152670">
                <text>Wyjazd zaprzęgiem konnym z zagrody / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Jegliniec (woj. podlaskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152671">
                <text>transport i komunikacja ; transport pociągowy ; Podlasie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152672">
                <text>fotografia przedstawia kobietę i mężczyznę siedzących na wozie czterokołowym w zaprzęgu typu szle, którzy jadą na targ</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152673">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152674">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152675">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152676">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152677">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152678">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152679">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152680">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152681">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152682">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152683">
                <text>PAE_FNK_35.11.XIV_B.3.18.4_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="957">
        <name>Jegliniec</name>
      </tag>
      <tag tagId="958">
        <name>okolice Sejn</name>
      </tag>
      <tag tagId="515">
        <name>rymarstwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="960">
        <name>szle</name>
      </tag>
      <tag tagId="165">
        <name>transport koński</name>
      </tag>
      <tag tagId="166">
        <name>transport pociągowy</name>
      </tag>
      <tag tagId="153">
        <name>transport zwierzęcy</name>
      </tag>
      <tag tagId="167">
        <name>uprząż</name>
      </tag>
      <tag tagId="168">
        <name>zaprzęg</name>
      </tag>
      <tag tagId="380">
        <name>zaprzęg dwukonny</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="10956" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10934">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/00860c1f35c1d0bab9f90ca9a6f55637.pdf</src>
        <authentication>815a4a3d0df23650b695fc12798a197e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130609">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:254</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130610">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130611">
                <text>1965</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130612">
                <text>haft ludowy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130613">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:224</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130614">
                <text>Wykonawcy haftów krzyżykowych i ich narzędzia pracy / LUD 1963 t.49</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130615">
                <text>LUD 1963 t.49, s.451-502</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130616">
                <text>Bazielich, Barbara</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130617">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130618">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130619">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130620">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130621">
                <text>Di-= zweite Generation mitteleuropaischer
Siedler in Israel, Tiibingen
196:l (K. W.)
Marlene V c s p e r, Tausende Inseln - ein staat (K. W.)
LE FOLKLORE BRABANC;ON, Bruksela
1962 (Tomasz Skarżyński)
ETNOGRAFIA
W PRACACH UNESCO (1960-1962),
(T. Skarżyński)
POLSKA SZTUKA LUDOWA, rok XVI, 1962, nr 3 (K. Pietkiewicz)

724
726
727
728
735
BARBARA

Polemika
W sprawie recenzji (T. Wróblewski)
.
Odpowiedź recenzentki
(Irena
Turnau)
.
Kilka uwag o przysłowiach
i charakterystycznych
powiedzeniach
dowych na Śląsku Cieszyńskim (Alojzy
Preissner)

III.
\o

741
743
lu-

M u zea

lVluzeum Tatrzal1skie (Wanda Jostowa)
.
Etnografia w muzeach Ukrainy (Stefan Lew)
Zbiory, prace naukowo-badawcze
i popularyzacja
wiedzy działu etnograficznego Muzeum w Przemyśle w latach 1958-1962 (Stefan
Lew)
IV. Kro

V. Róż
w językach

rosyjskim,

'11iusz Jeleniewski)

Indeks XLIX t. Ludu,
Sp:s rycin i map

(O. G.)

751
777

781

n ik a

Wspomnienie
o Romanie Horoszkiewiczu
(Czesław
Kurek)
Półwiecze członkostwa Jana Czekanowskiego w polskim Towarzystwie
Ludoznawczym
(J. H.)
Sprawozdanie
z całokształtu prac Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego za rok 1962 (Olga Gajkowa)
Sesja naukowa poświęcona Józefowi Lompie (Henryka
Romańska)
Statut prowizoryczny
CIAP Informacje
dotyczące działalności CIAP
(Aleksander
Lech Godlewski)
.
Sprawozdanie
z roboczej Konferencji
Redakcji
DEMOS, Moskwa
9-H.
VI. 1963 (Józef Gajek)
.
Sprawozdanie
zarządu redakcji DEMOS z działalności
za okres od
konferEncji w Brnie (J. G.)
Zagadnienia etniczne i etnograficzne na V Międzynarodowym
Kongresie Slawistów w Sofii 17-23. IX. 1963 (Józef Gajek)
Wyciąg z protokółu z XXXVIII Walnego Zgromadzenia
Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego z dnia 8. XI. 1963 w Opolu
Sprawozdanie
z działalności Polskiego Komitetu Międzynarodowego
Kongresu Nauk Antropologicznych
i Etnograficznych
(J. Gajek)

StJ'eszczenia

745

787
789
792
803
80:3
810
814
817
821
828

n e

angie'skim

niemieckim

(Euge-

833
865
873

BAZIELICH

WYKONA VI'CY HAFTÓW KRZYŻYKOWYCH
I ICH NARZĘDZIA PRACY
W dotychczasowych badaniac:h i opral:;lC'waniachhaftów ludowych nie poś"vięcano prarwie żadnej uwagi ich twór&lt;com. Rol,a
człowieka bowiem, oceniona jako nieo:ekawy przedmiot zainteresowań li mniej ważny niż sam wytwór, odsuwana była na plan
dalszy. Zgodnie z ,tenciencj'ami panującymi w nauce uwzględniano tylko dz'ieło: nie w::ązano go jednak z całokształtem ku1tury,
·lecz spiQtrz:ając w nim ogrom jŁdnQstr:onnego materiału, wysuwano coraz to nowe hilpc1tezy odnoS'zą'ce sr:ę p.'zede wszystkim
do strony eSltetycznej haftów. Zagubiły się przez to niemal zupelnie różne prz8ka'zy i tradycje zlwlązane' z warunkami i war~zta'tem twórc'zym haftujących oraz wszelkie szczegóły pozwala~ące o~tworzyć &lt;;top:.eńich OSOibistegozaalngażowania twórrezego,
mdywIdualnej wrażliwości estetycznej ek Tylko na podstawie
nieN,cznych, a szczupłych zapisów, głównie zaś ustnych relacji
w'Społczr€'snych informat.G,rów możlna omówić, pobieżnie jednak,
rolę wiejskich twórczyń haftu, ora'z kh zdolności i umiejętności
tudzież przyhnry .i narzędzia służące im do tego rodzaju pracy.
Chorwackie przysł'O'wie "majka zato redila kćerku, da je
nauci vesti" 1 okazuje się "życinwą prawdą" nie tylko w południowej Słowiańsz:ezyźnie. Jeszcze do dzisiaj w PolSCE: tam,
gdzie zachowały s'ię ślady haftów tradycyjnych, panuje powszec:hnie opinia, że haftowanie należy przede wszystkim do zaJęc
niewieścich, czyli tej polowy rodu ludzkiego, która zdradza większe obeznanie zigIą i nicią.
~iegdyś haftem trudniły si~ kobiety różnych stanów, gdyż
hafCIarstwo należało. do obowiązkowych umiej~tności kob:ecych.

�452
Zajmowały się nim mieszkanki dworów, mieszczki, a specjalne
prawo zabezpieczało im tę możność 2. Jaki był oficja~lny stosunek
w czasach feudalnych do kobiet wiejskich praktykujących
,tę
czynność - bezpośrednio nie wiadomo. Na podstaw'ie jednak
wielu ograniczeń swobód chło1Jskich i ,zakazów 3 wnosić moma.
że haftowanie na własny użytek wsi było 'raczej wzbranione. Do~wolone mogło być wolnym chłopom 4. Nade wszystko zas umiejętności 'tego rodzaju wykorzystywali u swoi'ch poddanych bezpoś~ednio srami właściciele 'ziemscy. W tradycji ustnej żyje
jeszcze do dziś wspomnienie, że rzdolniejsze dZliewczęta wiejskie
wyszywały we dworach, lub tam uczyły się tej sztuki. VI/yszywanie ok,reśl'onych częśc:i pańskiej bielizny i ubioru należało
prawdopodobnie do jednej z powinności poddańczych dziewcząt
i kobiet, podobnie jak ipr,zędzenie ni'd czy tkarrrie płótna. Tradycja
nie wspomina naltomiast ani słowem o udziale mężczyzn w tego
rodzaju pracy pańsz,czyźnia:nej. Nawet współcześn'ie okazuje się,
że przy wykonywaniu harf.tÓ&gt;w
ludowych rola męż'czyzn jes,t raczej znikoma. Wyjątek stanowią jedynie hafciarze strojów góralskich -cyfrowanych
portek, kamizel, guni, kożuchów. Śledzą'c
jednak bieg h ist'O'T
ii hafolarstvva polskiego i obcego dostrzec
można, że t,ak w staroży,tności, jak i w średnio'wiec'zu, czyli
w późniejszych nawetć czasach, haftowaniem
zajmowali się
niemal wyłącznie mężczyźni, np. niewolnicy, bądź mistrzowie
zrzeszeni w cechach.
Ludowe hafty krzyżyko'we typu li'clOnego, tzn. na płótnach
o wyraźnym isplocie, wykonywane były i są w Prolsce tyl1w Iprz€'z
kobiety; ha,fciarze podhalańs.cy, których działalność należy do
l1!ows!:ychprzejawów twórczcści ludowej, posługują się jedynie
n,ieliczonymi jednostronnymi śoiegami złożonymi, tj. ś:iegiem
zakopi'allskim i "janina".
J ak wynika z literartury ora~zz wypowiedzi najstarsrzycl1 informatorów powracających ipamięc~iądo loatmłodośd oraz do \vspomnień rodziców czy dzi'adków, które wiążą się mniej więcej z połową ubiegłero wieku, prawie każda kobieta we wsi, np. w Łowickiem, Sa~domierskiem, na Podlasiu, czy w Besk~dzie Śląskim
umiała .,wyszywać". "Wyszywaniem i haftem 'zajmowały się

453
niemal wszystkie Łowiczanki" powiada Jadwiga Ś w i ą tk o w s k a 5. Potw:ierdzają to również góralki Beskidu Śląskiego 6, a Longin M al i c k i obliczył nawet p&lt;)dczas swych badań,
że np. w Istebnej w 1955 r. przypadała pI'\zeciętnie na każdą
chałupę jedna "hafciarka", lub nawet gdzieniegdzie - trzy do
clterech, czyli b~o'rąc pod uwagę &lt;ilośćwszystkich domów w tej
wsi możnaby uważać, że mieszkal·o tu około trzystu "hafciarek" 7.
Takie obliczenie statys,tyczne okazuje się jednak nie tylko niedokładne, ale i niewłaściw,e. Przede ws,zystkiim fakt, że kobieta potrafi wyszywać i wyszy'wa niera.z dość dużo nie stawia jej jeszcze
wcale w rzędzie tzw. "hafciarek". Na wsi wyraźni'e odróżniają
p::&gt;ję0:especjalistki w tej dziedzinie; nazywają taką kohietę "wysz.ywaczką" 8, a nie "hafcia!"ką". Słowa "hafciarka" lud na ogół
n:e używa; jest ,to termin nowy, przejęty z miasta, bądź za pośrednidwem drukowanych pism k'obiecych i odnD'si się do tych
osób, które znają nowsze sposo'by wyszywania, przede wszys,tkim
zaś hafty białe - angielskie, czy wiel,okolo-ro·we.Podobnie rzec'z
ma się i iZ czasoWln,~kiem"haftować", który również nie znajduje
opaTcia w tradycj1i;czynność tę wyrażają słowem "wyszywać",
lub poproostu "szyć".
Wyszywającą może być każda osoba, która pot~afi odpowiednio władać igłą i potrzebnym do tego celu materi'ałem przenoslząc,
czy kopiując, bądź tworząc bez1pośrednio w określonym miejscu
dekoTa'cyjne ornamenty. "Wyszywaczką", czyli hafciarką jest natomiast, według opinii wsi tylko ta, która praq tą trudni się zawodowo.
~eszcze w latach dwudziestych bieżącego wieku w niektórycH
regIonach Polski umiejętność wyszywania traktowano niemal na
równi z innymi kobiecymi zajęciami. Uczono się jej już \v wieku
dziewczęcym przede wszystkim nawzajem od siebie: córka od
~atki, lub wnuozka od babki, bądź też dziewczęta uczyły się
J~dna od drugiej, przeważnie latem przy pas1ieniu bydła, albo
ZIJ~c&lt;wąporą "po sąsiedzku". Ok'res jes,ieni i zimy był i jest
najodpowiedniejszą porą do wyszywania; wtedy "furt się s'Zlije
i .szije" 9. Sprzyja temu także ogólne zapo,trzebowanie, jakie rodzi
SIę o tej porze na wsi. Wówczars mianowioie odbywa się najwię-

�454

cej wesel, na które każdy stara sięoclpowiednio wystroić. Toteż
czasem wyszywające nie mogły nawet nadążyć z robotą. Latem
natomias,t każda kobieta nie ma czasu, bo zajęta jest różnymi
innymi pracami przy gospodarstwie. "W taki czas to sie nawet
nie chce i robota tak nie idzie. Najlepiej się wyszywa, kiedy jest
czas po temu" 10 - tłumaczą. W okresie największego zapatrzeoo'wania nierzadko zdar,zało się, że kobieta, która choiała jak
najprędzej coś wyszyć "wstawała do dnia, gdy tylko s'ię ro.zwidniło i wyszywała do rana, a potem dopiero wieczorem" 11, przez dzień zajmowała się pracą woikoło domu i gospodarstwa.
Nieraz wyszywały zespołowo - pr:zychodzliła wtedy jedna
do drugdej, czasami zeS'zło się ich nawet więcej i w ten sposób.
na pracy i pogwa:rkach czas prędzej upływał. Zdawać by się
jednak mogło, że typ haftu, którego isto,ta polega na odliczaniu
nitek tkaniny, nie st\varzał dogodnych W'aI'lunkówdla pracy zbiorowej, ze względu na koniec'znosc skupienia uwagi przy hczeniu.
Okaz:uje się jednak, iż to bynajmniej nie jest żadną przes'zkiodą;
gdy nitki tkaniny roz'1iczy się odpowiednio na samym początku.
przy rozpoczęciu haftu, to potem szycie posuwa się naprzód
niemal mechanicznie i "nie trzeba się nad nim zasta:nawiać", bo
"gdy uż kierysi wysziwo, to mu to idzie jakby grał". Stąd też
haftowanie tym sposobem, w przeciwieństwie nawet do innych
technik, sprzyja towarzyskim spotka,niom i kontynuowaniu pracy w zespole.
Zazlwyczaj w ~f'Onie wyszywających wyróżniały się kobiety
bardziej zdolne: biegle władające igłą i nitką oraz celujące
w pomysłach. Do nich często zwra'cano się o porady, one także
uczyły inne. W ten sposób rosła ich sława w kręgu najbliższych.
a czasem i dalszych sąsiadek. Rzecz znamienna, że wŚlród kobiet
posługujących się ściegami krzyżykowymi i znających tylko ten
typ techniki, nie ,zdarzają się wypadkri za,zdrości "za'wodowej".
jak to bywa często między haftującymi innymi technikami. Zasadą okazuje się, że to, czego uczy tradycja jest dostępne dla
wszystkich, natomiast umiejętności nabyte poza miejscowymi
przekazami, są nierzadko zazdrośnie strzeżone 12.
Kobiety, które wybijały się swymi uzdolnieniami hafciarsk.'i-

455

mi zyskiwały na uznanie w tej dziedzinie w ogólnej opmll wsi,
a nawet w okolicy. Czasami też p Jdejmowały się wyszyć której':
sąsiadce jakąś część odzieży. Wobec dużego jednak rozp&lt;:&gt;WSzeC~1nienia się tej umiejętności, wypadki taIcie zdarzały się rzadko
tym więcej, że wyszywanie nie stanowiło wyłączmego zajęcia
kobiet. Niekoilczące s.ię nigdy cbowiązk;i i ciągła potrzeba rąk
do pracy przy gOE'podarstwie nie pozwalały na zupełne wycofanie
się od zajęć domowych na korzyść wyszywania. Toteż zamia'll3.
pracy gospodyni na niemal wyłączny "zawód" wyszywaczkii nie
była wcale łatwa. Udawała się ona tylko chorym i słabowitym,
które nie miały siły fizycznej do pracy, jaką zwykły wykonywać
k&lt;obiety na wsi. Nie dziwota za'tem, że wiele specjalistek hafciarek,to
przoważnie dz,ie.wczęta i kobiety ułomne, kalekie.
Takich "wyszywaczek" było jednak niewiele: "to jeny kasi sie
tako znaszła" - powiadają 13. Spe;cjalizacja bowiem zrodziła się
stosunkowo dość późno. Do dziś w pamięci ludu tkwią wspomnienlia powiadające, że "dawniej kobiety wyszywały same dla siebie". Nawet tam, gdzie są już s'pecjalistki, np. na Śląsku, w Łowiekiem, Opo'czyńskiem, na Lubelszczyźnie, etc. jest jeszcze dużo
kobiet znających i kontynuujących własno:ręcz:nie tego rodzaju
tra,dycje zdobnicze. Najwięcej hakiarek
jest obecnie na tych
terenach Polski, gdzie pojawiły się w stroju ludo!wym hafty nowszego typu, nie krzyżykowe.
Wykształcenie się "zawodu" wyszywa'czki wpływało ozęsto
na kOT'zystną zmianę w położeniu kobiety haftującej. Jej zajęcie traktowane od tej chwili jako zarobkowe, przynoszące konkretny dochód, st'awalo się \Votec innych obowiązków domowych - pierwszoplanowe; prace, które dotąd spoczywały wyłąoznie na jej batrkach, przejmowali częst::&gt;na siebie inni członkowie rodziny. StaTa Czepczork.ł z Jaworzynki powiadała np., że
za panieńskich czasów "w domu z.temniaków nie skrobowałam,
tylko ojciec, to ręce miałam do tego" (do wyszywania) 14. Nie
zawsze jednak sprawy układały się tak pomyślnie. Podobne wygody kończyły się zazwyczaj z chwilą wstąpienia w związek
małżeński Wó\vczas trzeba było podołać i prac'Om domowym
i zamówieniom. Rzecz zrEsztą t:c:leżała od układu stosunków 1'0-

�t.i.;l;~"'1~~~;;~tjJ~1il:i!l"Ut;~:;~8~uj~ti;1;:~h::;;:m]jili~:!~~iH!i~ilii,~'Jjjj;]fille@JjG11:1~1:tJrr:rllilPmnm[~t::!E.illillJJQ1~·i;)G1ilii;:}1i;;,;,tJ1IJ:iill23~1l1irf;iw1)W-a
•••••••••••••••••••••••••••••••••••
·i.~~~f:

jf~::
;!;~;:

~];:.i:
T~~·
r..Ói

i;~~~:~

I
:;';;;',

mij

~~~

~~!::
ł;llf~

t~;~i:

~!
;~f~1
Jd~~

:~~j'i

I
;~nU~

;j;m!\~

I
~~:r
:t~illr,1

~!f;t

""~'l:.

~Z~mf:
~~
;ft,~;

:~~t
c::i~;
;:li;'
:~ł(~

~~.\
.
• 1

456

dzinnych. Niezamężne, jeśli miały jeszcz,e kogoś bliskiego, to
nim się wyręczały, podobnie jak mężabki mężem, lub odchowanymi już dziećmi. Obecne np. hafciarki znane w Istebnej prowadzą same gospodarstwo, a prócz tego haftują.
Aby 'zapewnić ułomnej córce względne warunki bytowania
na przyszłość, zamożniejsi chłopi oddawali ją na naukę, albo do
jakiejś hafciarki znanej w okolicy, czy w pobliskLm miasteczku,
albo do klasztoru panieńskiego. Niejedna z dziewcząt umiejętność
wyszywania nabyła we dwarze. Gdy zaś nie miała żadnych tego
rodzaju możliwości, a zmusz.ona była luibchoiała nauczyć się
wyszywać, wybierała dl'ogę najprostszą - uczyła się "sama od
siebie", tzn. dzięki własnemu s:pr~towi, zdolnośo:om, sztuce podpatry,wania, uzupełniając braki przekazami starszych kobiet, lub
koleżanek. Pomocną w tym względ1zie okazała się również szkoła.
WprawdZlie jeszcze pod koniec ubiegłegro wieku niewiele z:diZiałała, ale natomiast sporo dziewcząt kończących ją na początku
bieżącego stulecia skorzystało z nauki "zajęć praktycznych" 15.
W procesie 'l'Ozpowsze'chniarniasię haftów, ,a tym samym i niektórych ściegów,opróaz przeka;zó'W tradycji n1iemałą rolę odegrało
właśnie naucZJanie robót ręcznych w szkoła,ch. Wes.zło ono w życie wprawdzie stosunkowo dość późno, bo dopiero w ostatniej
ćwierci X,IX 'W., ale w konsekwencji do dziś wiele informatorek
w średnim wieku powołuje się, iż swe umiejętności hafcia:rskie
tą drogą zdobyły lub rozwinęły 16. Umiejętności te, znacznie
wzbogacone, wynosiły również córki 'zamożniejszych wie.śniaków
ze szkół klasztornych, do których mogły uczęszczać dzięki lepszym warunkom materialnym. Znajdowały się one w niektórych
wsiach, w poblisk,ich miasteczkach i mia'Stach i prowadzone były
przeważnie przez siostry boromeuszki, czy elżbietanki, jak np.
na Sląsku w Cieszynie, Bytomiu, Piekarach, Kluczborku, Oleśnie, Opolu, Nysie, a także na ·wsliach: w Kujakowicach, Popielowie na Sląsku Opolskim 17.
Niemniej jednak oceniając zakres wiadomości pozyskanych
wspomnianymi sposobami trzeba stwierc1Z1ić,że był on na ogół
niewielki, Wyszywająca, aczkolwiek zdobywała ozęsto różne wiadomości z zakresu hafciarstwa, zwłaszcza we dworze czy w klasz-

457

j
i

I

torze, z bieg:em czasu kształoiła się tylko w jednym kierunku,
niemal w jednej zasadniczej technice; następnie przez częste jej
powtarzanie specjalizowała się, uzyskując niesłychaną wprawę
i bieglość do tego stopnia, że innych sposobów wyszywania nie
tylko nie umiała, ale i nie znała 18. Doskonały tego przykład
można zaobserwować także dzisiaj tam, gdzie istnieje jeszcze
wśród ludu tradycja ,wyszywania. Np., w Beskidzie Śląskim, czy
w ogóle w Cieszyńskiem żyją wyszywające i wyszywaczki-specjalistki, które są biegłe tylko w jednym typie haftów, np. w hafcie krzyżykowym lub wielokolorowym (niegdyś złotym i srebrnym) - żywobkowym, czy też w hafo:e białym dziurkovv'anym.
Taka wąska specjalizacja stała się jedną z :zasadniczych przyczyn zaginięcia zupełnie np. ściegu krzyżykowego dwustronnego,
albowiem z momentem śmierci 'ostatniej kobiety, która go znc:ła,
TIlieznalazła sit~ już ż.adna inna mogąca ją zastąpić w tej dziedzinie. Zresztą z biegiem la.t, zwłas'Z'czapo ostatniej wojnie, cora.z
mniej jest chętnych do takiej nauki. "Teraz już żadna młoda
T'ie chce się uczyć" - bia,dolą nagminnie starsze, mające poszan::ywanie dla tradycji.
Oprócz chorych i słaby.ch fi'zycznie, wyszy,waniem dla zarobku zajmowały się także kobiety uboższe. Te jednakże swoje
umiejętnośCIi zdobywały tylko dzięki własnemu spry.towii 'chęci,
gdyż nie miałyodpowiedni:ch
warunków na fachową na.ukę, za
którą trzeba było płacić. W pienvszym rzędzie korzystały z prz,ekazów tradycj,i wyszywając najpierw na równi z resztą kobiet,
tj. dla Sliebie, na potrzeby
najbliższej rodziny, a potem dla
obcych, tzn. tych, które albo nie umiały, albo im się nie chciało
wyszywać, gdyż stać je było na pokrycie kosztów wynikających
z tego rodzaju 'pra'cy. W zależności też od kategol'ii odbloJ:1cÓW
ks,ztałtowała się niejednokrotnie forma zapłaty. Najstarszym jej
przejawem, który przetrwał jeszcze w wielu wsiach na terenie
całej Polski, jest odwzajemnienie się wszelkiego rodzaju usługami trarktowanymi w ramach pomocy sąsiedzkiej, a więc odrobieniem w polu, wypożyczeniem konia, lub innymi jeszcze pomocami w gospodarstwie; płac{mo także mąką, ziemnIakami,
kaszą, etc. Obcy wynagradzają przeważnie pieniędzmi. Tak np.

�45c:

w roku 1956 wyszycie "lemieczków" do kabotka kobiecego kosztowało w Beskidzie Śląskim czterdzieści, pięćdziesiąt lub sześćdziesiąt złotych zależnie od wzoru, zaś za haft do "chłopskich
koszul", który był budziej
wypracowany
i wymagał znaczn:?
więcej czasu, płaciło się dwieście złotych. Wynagrodzenie
b
rekompensowało
wszelki trud, jaki poniosła hafciarka łąc'znie
z kosztem materiału
i nioi w ciągu wilku lub kilkunastu
dni.
Wyszy-wanie bowiem "lemeów" i "obójka" ·do kabata trwało tydzień, a nawet i wię'cej, natomiast
męskiej ,koszuli około
dwóch tygodni, jeśli trzeba było wykonywać równocześnie niezbędne prace domowe.
'
Zarocek nie był ani wielki, ani stały, toteż nlie zdarzało się,
aby powodował zbytnie wzbogacenie się hafciarki :i podwy!ższenie jej w randze społeczne]. Wprawdzie od warstwy uboższej
odznaczała s·:ę ona niemal na równi z z'3.możniejszymi chłopkami
ozdobniejszą odzieżą, którą nota bene sama sobie pTlzygoiowywała, tym niemniej fakt ten nie sta,wiał jej w rzędzie bogaczy
wiejskich. Za'robek z własnej pracy wysta:1"czał jej zaledwie na
zaspokojenie pierwszych potrzeb. Traktowano go więc jako uzupełnienie stalej korzYśCii czerpanej z rolnictwa, a gdy tego nie
bylo. "bo z innych środków do życia. Oto np. zmarła przed dwudziestoma pi cioma laty kulawa Ewa Javv'orska z Brerrmej Leśnicy "wyszywała
sobie i ludziom lemie2zki do kabotków. Posiadała tylko dziesięć zagoneczków, a mąż jej był tkaczem; mieli
siedemnaścioro
d:z'leci", wi&lt;,;c aby je wyżywić, musiała rlorabiać
wyszywaniem 19.
Zanim wykształciło się na wsi tego rodz.aju z,ajęcie "dochodowe", wyszywaniem
zajmowano siC; bez chęci zysku. Zdobiono
w ten sposób częśCilodzieży kob;ecej i męskiej przeznaczone na
strój odświętny lub do celów c.brzęcb.vych. Jakie było faktyczne
przeznaczenie wyszytych prze:lmiotów nie trudno odczytać z zachowanych okazów muzealnych i ol-yginalćw w terenie. Wyk:::&gt;naly je niegdyś nieznane dziś 'l nazwiska koble,ty, które, jak
należy obiektywnie
stwierdzić, dos;:ły w tej dziedzinie do niel,ada wpra;wy. Najstarsze znane przykłady, jakie p:::&gt;chodząnip. ze
Sląska, jeden z XVII w. i reszta z połowy wieku XIX w postaci

459
chust, zasługują na tym większe uznanie, że mimo prymitywnych warunków, w jakich powstały, zdradzają wysoki poziom
techniczny i artystyczny.
Trzeba bowiem pamiętać, że \v tym
czasie większość górali beskidowych
mieszkała jeszcze w kurnych, z,dym:,onych
chałupach,
o małych, niskich oknach, do
których światło dzienne z trudem przedzl;erało się przez. grube
szyby; wiec'lOrami zaś jedynym źródłem świ'atła był chybotliwy
blasik łuczywa.
W takim właśni,e środo,wisku i warunkach, na s-amodział'owych
płótnach, rodziły SI;ę pod spracowanymi,
grubymi pakami kobiet, drobne, Hczone wyszycia. Twórczość ta pozostaje do dzi&lt;§
anonimowa.
Z zachowanych
pamią:tek rodzIinnych, skrzętnie
przechowywanych
przez starsze kobiety w "tru włach", tudzież
z eksponatów muzealrnych nie wiadomo dokładnie, kto je wykonał, jakimi kierował się pobudkami, skąd zaczerpnął wzory? Na
pytania te mogą odpowiedzieć teraz tylko same martwe wytwory.
Rzecz znamienna,
że na starych
miejscowych
wzornikach,
tzw. "pytlach"
nie ma żadnych motywów przeznaczonych
dla
haftów krzyżykiem
dwustronnym.
Widać, wyszywające
nie korzystały poprzednio chyba z, tego rodtZ'aju pomocy, chociaż te
właśnie najstarsze
wyszycia wykonane są wspomnianym
śc:egiem. Musiały one zatem czerpać pomysły wprost "z głowy" lub
odrabiać z !innych chust, jakie zachowały się po matkacl1 i babkach. Precyzja techniki wskazuje bowiem, że była to kontynua-·
cja przyswojonej
już znacznie wcześniej
umiejętności,
a nie
jakiś nowy sposób, z którym z8poznano się dopiero w połowie
ubiegłego wieku. Podobny zresztą wniosek wysnuć można na
podsta.wie wyszyć pozostałymi, praktykowanymi
tutaj ściegami
krzyżykowymi,
tj. "godkiem",
"kurzą stopką" i krzyżykiem
warkoczykowym.
Odrabianie
motywów z uwagi na ich funkcję, upodobanie
i nabytą już, mechaniczną
wprawę, tudzież dorady starszych,
musiało wówczas odgrywać u wyszywających
pierwszorzędną
rolę. Świadczy a tym sam fakt częstego powtarzania
pewnych
elementów i motywów, tudzież ich wielka powszechność. Jeśli
wyszywająca odważyła się coś więcej dodać od siebie, mógł to-

�460
być jedynie jakiś nieznaczny szczegół. Wiaiomo przeclez, że
chłopstwo nie tylko nie mogło nosić ozdobnego stroju, ale nawet
nie miało środków, aby się zdobyć na paradniejsze jego części.
Zresztą zbyt wielka zdabność budziła ogólne zgorszen:e ja:m
zaprzeczenie skromności, która przysitoi kobieci2 i uważól.na była
za 'zło zasługujące na ka,rę. Pieczętują to do.bitnie słclwa stan~j
CzepclOrki z JaworzynkJi, która wspominając wypowiedzi swej
babki powtórzyła opinię panującą wówczas ogólnie we wsi. Gdy
bowiem pewna dziewczyna, dla zwiększenia paradności swej
odzieży i przypod,obania się chłopcom, próbowałia wyszyć nieco
więcej ponad obowiązujące kanony, wówczas "star,e bahy i bić
ją nawet chciały" ganiąc równocześnie: "dziewoze, cóż ty taki
wyszywasz, Pon Bóg cie skarze za Itako pyche" ~O.
Daleko idący umiar w ludowych haftach z czasów przed
uwłaszczeniem ma swoje głębokie uzasadnienie. Wys:zywające
dz.iałały niejako pod pręgierzem 'paTIlujących wówczas prawideł
i zaikazów,co było wynikiem ogólnie panującego układu stosunków społecznych i 'zakorzenionych wierzeń. Stąd też w najstarszych haftach krzyżykowych widać albo zupełny hrak ornamentów, albo też ślepe niemal trzymanfie się określoonych ~ często
"coś" znaczących motywów oraz zasadniczych dwu kolorów czarnego i c'lerwonego. Indywidualny wkład It:wórczy wyrażać
się mógł jedynie dużą stara'nnośoią i pr'ecyzją 'wykonania lub
w dolmmpanowywa'niu niewiele wyróżniają,cy,ch się elementów
zdobniczych. Dlatego okres ten odznacza się dużym ograniczeniem twórczym i skrępowaniem.
Stare, zszywane z różnej wielkośd kawałków płótna "pytle" 21 do haftów krzyżykowych warkoczykOlWych są najwierniejszą ilustracją ówczesnych możliwości hafcic&lt;rskich. Skład.ają się
one z wielu drobnych i małoczytelnych motywów, które w ten
sposób zostały zarejestrowane niby obowiązujący kanon. Poszc:zególneczęści "pytla" zawierają kiilka lub kilkaJnaście wzorów,
na każdym jednak ocLrębnym kawałku motywy są inne i zUipełnie się nie powtarzają. Wygląda to tak, jakgdyby owa ,niewielka,
doszyta cząstka wzornika była kiedyś przedtem samoistną, służąc
określonej grupie wyszywających, np. jednej rodzinie, która

46t
tymi właśnie "znakami" wyróżniała się od reszty społeczności
wiejskiej 22. Słowo "znak" jest zresztą do dzisiejszego dnia używane w miejscowej gwa,rze na określenie niewielkiego prostokącika haftu krzyżykiem warkoczykowym umiesz,clOnego u podstawy rozcięcia przodu koszuli męskiej.

Ryc. 1. "Pytel", zszywany z kilku części, przekaz rodzinny w posiadaniu
Jadwigi Fizek (Istebna
Andriołówka, pow. Cieszyn). Fot. St, Deptuszewski.

Tych kilka, czy kilkanaście motywów wyszytych na zbędnym
skra,wku stanowiło więc okreśiony zbiór, z jakiego mogły korzystać wyszywające. Był to także jakgdyby za,czątek wZDrnika.
O tego rodzaju zdecydowanej jego funkcji można jednak mówić

�463

dopiero wówczas, gdy owe pojedyncze ka,wafki za,częto zeszywać
w jedną cafość (ryc. l). Lecz kiedy doszło do takliego z'calenia, n:ie
mówi żaden dokument, ani tradycja ustna. Mogło to nastąpić
\v czasach ograniczeń własnościowych górali ze strony komory
cieszyńskiej, tj. w drugiej połowie XVIII W.; wtedy to wchodzące
w fazę schyłkową spółki szałaśnicze p02zęły stopniowo zatracać
niektóre formy więzi rodowej. Wyszyć natom.iaElt nie zaniechano.
Zestawiane obok siebie drobne ,;maki" na poszczególnych kawałkach płótna, zaczęły tworzyć większy zbiór motywów. Przybywało ich teraz szybko i coraz więcej tak, jak plew na rpytlowym
worku. Każda wyszywają'ca doszywała coś od siebie i 'W ten sposób rozlrastał się nieregularny
kawał płótna tworząc wzornik,
tzw. "pytel". Okazuje się, że nie we wszystkich doma'ch znajdował się strzęp z wyszytymi motywami. Toteż wędrował on z rąk
do rą1k, a każda kobieta, któm z niego korzystała z.obO'wiązana
była właśnie w zamian dodać także coś ,od siebie. Efekt jednak
był taki, że przez ciągłe pożyczanie "pytel" dalrł się i niszczył.
Zaczęto więc przeszywać z niego wz,ory na ,zlU'r;ełnienowy, prosto-kątny kawałek płótna, z czasem tworzono nawet całkiem
inne o niespotykanych dotąd mo'1ywa:ch. Lecz przes'zycie dużej
ilości, często skomplikowanych wZlorów, wymagało sporo 'Czasu
i pracy. Toteż starano się uprościć ją sobie przez wyszycie tylko
jednej połowy motywu (ryc. 2).
,,Pytli" używały n:e wszystkie kobiety. WięksZiOŚćwy:"zywała
wprost z pamięci lub odrabiała ze starych kOls.zul,czy ka1botkó\\'; dzięki temu wyszywająoa miała więcej swobody hvór'c'zej.
N'l ogół jednak powodzeniem cieszyły się dawne wzory i niema,l
tylko te wyszywano. Dlatego to "pytle" jako zbiór starych moty\VÓWbyły w ciągłym użyciu. Korzystały z nich przede ',vs:zys.tkilll te kobiety, które dużo wyszywały, a które z czai"em na'Zwane zos:ały wyszywaczkami, czyli specjalistkami w tej dziedzinie.
Pod koniec XIX w. zaczęło pojawiać się w kulturze ludowej
dosyć dużo haftowanych wzorników. Rozprowadzali je wędrowni
handlarze, propagowały czasopisma kobiece oraz szkoly i klasztory, gdzie uczono robót ręcznych. Z zachowanych okazów widać,
że dopasO\vywano je częściowo do panujących w danym regionie

Ryc. 2. "Pytel" uproszcz.ony, przekaz rodzinny w posiadaniu Jadwigi
(Istebna - Andriołówka, pow. Cieszyn). Fot. St. Deptuszewski.

Fizek

tradycji. Obok motywów już iznanych, podawały zupełnie nowe.
Ale takie już typowe wzorniki nie przyjęły się u górali beskidowych. Nie korzystano z nich rÓ'wnież zbytnio :i na innych terenach Śląska maz na Mazowszu, np. w Łowickiem, Opoczyńskiem,
czy Rawskiem, gd'zie w tym czasie pojawiają się na wsiach
tzw. "mody" czyli próbki wwrnikćw o niespotykanych dotąd
motywach. O ich ,niepopularności świadczy stosunkowo nikły procent ,powtarza'nych w haftach motylwów. Na Śląsku Górnym, lecz
to już w latach międzywojennych, znacznie chętniej wykorzystywano gotowe przekalkowane
wzory, które łatwo można było
nabyć wśród licznej jarmarcznej tandety, rozprowadmnej przez
kupców małomiasteczkowych i z przedmieść miejskich. Haftowane krzyżykami "jakle" i różne makatki są wyraźnym tego dowodem.
Pod wpływem proparovvanych wzorników oraz ogólnie panującej mody na przełomie XIX i XX w. ja,ka szła głównie z zachodu i ezęściowo ze wschodu, poczęły się u naszego ludu wzmagać upcdobania haftów krzyżykowych i nawet w tych regionach, .

�465
464

g~zie. nie istniał~ tego ~ypu tradycje, pojawiły się przede wszystkIm .Jako wytwor spec.Jalnych hafciarek. Ponieważ jednak ściegi
krzyzyko:ve z,:ykłe me nastręczają zbytniej trudności przy ich
wykonamu, wIele kobiet, a zwłaszcza dziewaząt, radziły sobie
s~me. Wypływało to w dużej mierze także z chęci przypodobania
o.r~z 'VI t:osce o własny strój, aby jak najlepiej wyglądał.
Pl zes'c.l~ał~ Silęprzeto w pomysłowośd ornamentacyjnej i kompozyc~~n:J. Temu 'wzrostowi dekoracyjności stroju sprzyjały
OCZywlscleznacz:nie dogodniejsze warunki społeczno-ekonomiezne, w jak.ich znala,zł się chłop polski w laltach popańsz;czyźni,anych .. WzrlQst ten był na ogół jednak krótkotrwały, bo przełom
XIX l XX w,ieku zaznaczył się w wielu regionach zamieraniem
form stroju tradycyjnego.
. ~UiY wkł'ad pracy, jaki [wymagało p'l'1zeszywarnie starych
l zn~zc'Z~onych"pytli" ora:z oszczędność nici i w ogóle br'ak odpowledmego materiału w latach po pierwszej wojnie światowej
spowodował, że wyszywaczki, które najwięcej korzystały z róż-o
ny'ch w~o.rów, za.częł:, je przerysowywać na kDatkowanym papierze, .najpIerW na luznych kartkach, a ;potem do :zeszytu. W ten
SPo'~O?powstała nowa forma pisanego wz.ornika, wpr'awdzie n!ieoo
mnIej trwała, ale o w,iele dogodniejsza i łatwiejsza pay kom po- .•
nowan~u o:rnamentów - drobne nitki płót'na zas,tąpił)' tutaj
znacznIe waększe kratki, które bez trudności i wytężania wZlroku
moż~.a odUczać pr:zy rozplanowaniu nowego motywu. Wzory
rysują tylko w ,zimie, co kiedyindziej nie ma na to czasu' t~l'k
:vi::c w zeszYlcie obok tych tradycyjnych już "pytli" pow'stają
l mne,
mniej znane lub zupełnie dotąd niespotYlkane. Każdy
naryso:wany .mo.tyw zaopatorzony jest kolejnym numerem i wyszywająca ':VI~,Ile ma wszystkich wzorów i :pamięta, który 'z nich
został ~amow~ony; ~a:nawiający zaś wybiera z całego tego zestawu l podaje własnee numer, (l k,tóry mu chodzi.
Inwencja wyszywającej w zakomponowaniu i wymyśleniu
no,:e~o moty'wu jest stosunkowo niewielka. Postępuje ona prze~az~le. drogą najdalej idącego uprosZJc:zeniapiracy. Oto np. obecn~e zYJąca w Ist:bnej na AndZJiołówce wyszywaczka Jadwiga
F-Izek lat około 4;:&gt; ma przeważnie ws:zystJkie wzory odrysowane

SI:

. ąs1'aCl'kitakże wyszywaczki Marii Mały jurek. która
od swej s
'
.
'
".
z kolei przerysowała je ze starego "pytla" po swe] babce. Poza
tym Jadwiga fizek przerysowuje także inne wzory np. ze starych żurnali, bądź też z drukowanych wzorników, jakie wpadną
jej w ręce. Znacznie rzadziej cos sama tworzy; w takir.n \\'yp.adku
zestawia ze sobą stare i znane już motywy, łączy Je w Jedną
całość dodaje lub ujmuje jakieś mniejsze elementy. Podobny
zreS'zt~ sposób postępowan;ia można zauważyć i u innyc~ wys·zywaczek, do czego nawet chętnie się przyznają· Orientują się one
doskonale, jakie motywy najwięcej się podobają i do cz""go się
nadają. W zależności więc od tego, dobierają przy haftowaniu,
np. do "znaku" na koszulę mc;ską: krzyżyki, gwiazd.y, listki;
"do lemców dla m~odego chłopa" - gruby wzór: liście, gałęzie,
róże; "dla starego" - drobniutkie gałązki, listeczki, winogrona; dla kobiet - tak s.amo drobny wzór, r.aobójki np. ;o;u::a.
Te kobiety, które nie zajmują się zawodowo, a wyszywają
ooś czasem dla siebie, lub swoich najblioższych, prizeważnie nie
korzystają z żadnych wzorników. Jedynym upros7Jczeniem, jakie
dość rzadko jednak praktykują, jest przeszywanie motywów ze
starszych lemców. Najczęściej zaś, ponieważ mają nieco więeej
czasu, starają się 'wymyśleć no\vy wzór, niepodobny do innych.
Po ostatniej wojnie, kiedy gorsze przybory techn:iczne, tj. płótno
i nioi, narzucały niejako konieczność poslJUgiwania się większym
krzyżykiem, zaczęła wchodzić w życie moda na duże,' wy'raźne
motywy, zwłaszcza typu roślinnego. Podobają się przede wszystkim wszelkiego rodzaju kwiaty, -liście i gałęzie. Toteż wys7..ywająca, która posiada wprawę we władaniu igłą i kolo'rową nicią
wie i orientuje się dobrze, ile 'nitek splotu !płótna należy odliczyć,
aby poszczególne elementy ornamentu były odJpo&gt;wiedniejwielkości craz, ile ma wy;konać krzyżyków, ,alby da:ne linie, czy ich
rządki tworzyły żąda'ny motyw. "Ozasem coś się pomyśli i od
razu wyszyje patrząc, czy się te uda, czy nie" - wyjaśniała
Jadwiga Kubaszczykowa z Koniakowa 23. Niemniej jednak to odliczanie nitek płótna i krzyżyków oraz stosunkowo niewielka powierzchnia przeznaczona na zapełnienie haftem, nie stwarzają
jakichś krępujących ram, poza które nie mogłaby się przec1rzeć
30 -

.,Lu'l".

t,

XLIX

�467
fantazja wyszywając;j.
:vlożliwości i pojedynczyó
elementów
jest tyle, że dowolne ich zestawienie staje się niewyczerpanym
źrójłemcoraz
to nowych motywóW. W&lt;,rto jednak podkreślić,
iż pewne z nich cieszą się szczególnym upodobaniem
i ellatego
v,,'yszywające c~c;sto do n~c;l powracają w swych kon2ep::::jach

t~t}

:TD
:OH

~~1T1

I
;;.cn:1

J~f~~;:;

;~~llii

I
1~~
ijt~
~~..

tw6rczych.
Kiedv podda sic c:nalizie pl',c:e niektórych kobiet zajmujących
się baft~;;' k1'zyży"twwym \v Beskidzie Śląskim 24, to zauwol;:;yć
w nich można nieznaczne
pr.7eja"vy
indywidualnych
l.xpodoboń i po:;zynań, a takie
nicuzasadnLone
przez niego
ju::: dzisiaj echa starych t"o.dY;;Ji. Oto np. Fwa Urbaczka
z ,J",wo:'l.vnki w wyszywanvc;'h dl; rr.~ia
koszulach
un; ic·';;:?c'
Dla najchc:tniej
te
Si-'HH; •. :ćnaki", a na przodach
i i'2'~lC'ach ni2'1.naczni'2 rói',( t'01'2
niące
~;ir: mo t TJI'Y.
ujmow:lła w rytmic"ny ciąg
podkreślany linią falistą, lub
uietv w ramy linii łRmanej.
c;',,:Ji t~w. ",Zo~)b". WyS'lyci~ jej rob::.!:.r ';')yły na~~zęści,,:! tak z3korr,ponawan2,
cJ},r ...
·\"aiv

Ż:';

gQ;.to cały zahaf-

towó;ny ;~·"3. przy czym doticr:l' Ci In' r;'~c:ścicj motywy
nows:cc. gw ".C etryczne i l'OŚ-

linn'?, oJpawiadfljące modzie,
',:,ka ;;;:l:r;Q\v8.ł':1 w latach jej
:-;~..I;"01· t]' pr"'~;cl ostatnią
.).;.1 ~"

I
~&lt;;-

Rvc. 3. Janirn Bury prz:: wyszywaniu
,,~zodu k03Z,uli
ml:?ski",j (Jaworzynka
'Zapasieki, p:;w. Cieszyn). Fot. st. Deptuszewski.

Ifr.~:•.

;'~n~1
I
I

::ł~~
'lt~

,jltc..,.:.
&lt;t~;'

~łf'~!",~,

",

..Av-J

wojną

•••. ,

•

2"-

V;"\Tc1zicielkQ natomiast
Epod~baJ1 mie.i~2owych gó-

rali os:atnich

czasów jest Janina Bury, także z Jaworzynki (ryc. 3).
Wyszywa on8 rozmaite, ro.ślinn2 motywy, ale nie stłoczone gęsto
na zahaftowywanych
powierzchniach. Mają one dużo "powietrza"
wyrażonego drobnymi cieniami, d:dqki którym nie hvorzą ciE;Żkich płasz.czyzn. Są to komp:)Zycje wzorowane przede wszystkim
na różnych moty;wa'ch podawanych w drukowanych .czasopismach
kobiecych, co nietrudno stwierdzić pf\zeglądając jej zeszytoOwy
wzornik. Znajdują się tam w kilku wersjach róże, winogrona,
liście kasztanu i winorośl~ 01'0.7. ślimacznice na ks&gt;Ztałt rogów
obfitości. Widać, że Janina Burry o wiele chętniej z nich korzysta,
aniżeli z haftowanego "pytla", jaki pozost3ł jej po matce. Jego
drobne elementy stanowią raczej niez:naczne uzupełnienia
lub
motywy nadające się na "znak" do k:oszuli męskiej 26.
Podobnie zresztą postępują
i inne wyszywarczki, np. .znana
z Istebnej Andziołówki wspomniana
Jadwiga Fizek. Jeszcze dziś
rna ona s-poro Tohoty, zwłwszcza na jesieni, kiedy najwięcej
odbywa się wesel. Korzysta wtedy prze'de wszystkim z różnych
wzorów, jakie zdołała s,obie przerysować
zimową porą do zeszytu, lub z izupełnie nowy.ch, odrabianych niekiedy z luźnych
str'onlc starych czasopism kobiE:2ych, gdzie L.najdują się motywy podawane nawet nie dla haftów krzyzykowych,
lecz dla
innych robót ręcznych np. koronek, siatek itp. Oprócz kilku
"pytIi" posiada ona nadto zeszytorwy wZlor'nik, w którym ma
zebrane nie tylko stare motywy, ale też wiele dotąd niespotykanych; tłoczą się one na poszcz2gólnych stronach występując
obok siebie, sze,rsz: i wqż'Sze, zależnie od wolnego miejsca,
gdzie je wpisano. Oczywiście przy wyszyw2.niu z "pytli" nie
korzysta. Przechowuje
je jedynie jako pewnego rodzaju 1'0dz;nne pamiątki i z nimi nie chce się roz,stać. Podst&amp;wą Je]
działania jest głównie wzomik zeszytowy.
Zagląda
do niego
przy bordziej
skomplikowanych
w.zorach; do wzorów tych,
aczkolwiek pochłaniają nieco więcej pracy, chętnie s:ę 7abiera.
bo to coś nowego. Woli t2Ż wyszywać więkSZE: motywy: róże,
gałęzie. gdyż wtedy jakoś prędzej robota posuwa się naprzód.
Wyszv\vania nc:uczyła również perę lat temu swą córkę, AnnE;
l w m.vśi 0fó1n;e przyjętej
zasady. że najlepiej uczyć na mot y-

�469

468

wach najprostszych,
za jakie uchodzą krzyżyki i gwiazdki,
dała jej do wyszyv'v'ania lemce, które potem córka przyszyła
sobie do bluzki na zabawę (ryc. 4).
Vi najbliższym sąsiedztwie &lt;jadwigi Fizek, dom przy domu,
mieszkają jeszcze dwie inne kobiety, starsze od niej. które

elementów, wówczas całą kompozycję unowoczesmaJą przez
powiększenie motywów i tym samym poszerzenie "płotka", lub
przez zestaJWienie stalf'Szych elementów z nowszymi, np. "gałązek" z "dukotkami" (ryc. 5) 27.
Są i takie hafciarki, jak np. Zuzanna Marekwica, które
kierują się panującą w danej chwili modą: obok wyszyć z mo-

Ryc. 4. Nowoczesna bluzka kobieca z tradycyjnym
haftem, ściegiem krzyżykowym warkoczykowym.
Wyszywała Anna Fizek w 1956 r. (Istebna
Andriołówka, pow. rieszyn). Fot. St. Deptuszewski.

Ryc. 5. Koszula męska, wyszywała lVIaria Mały jurek w 1920 r. (Istebna
AndrioJówka, pow. Cieszyn). Fot. St. Deptuszewski.

w okolicy uchodzą także za znane hafciarki. Są to: Teresa Sikora i Maria Mały jurek. Wszystkie trzy chętnie spotykają się
i wyszywają razem, latem siedząc przed domem, zimą w izbie.
Dzielą się swymi wzornikami, pomagają sobie oraz wypowiadają uwagi na temat swoich prac. Rzecz znamienna, że podobnie jak Ewa Urbaczka z Jaworzynki, te dwie starsze wyszy''laczki znacznie chętniej wykorzystują
motywy dawniejsze.
.Jeśli zaś zachodzi konieczność wprowadzenia jakichś nowszych

ty\vam.i o cechach tradycyj·nych, wykonują również Lnne, bał'dzo nowoczesne 28.
Poza wymienionymi z naz,viska kobietami, we wspomnianych trzech \vsiach Beskidu Śląskiego żyje jeszcze dużo wyszywaczek i vvyszywających. 'N ciągu swego życia nabrały
~n~ takiej wprawy \v tej pracy, że nawet wtedy, kiedy losy
rz.ucą je gdzieś z dala od rodzinnej wsi i pozbawią niektórych

-

�470

romu~'Y hafciarskich. glównie zaś wzorników, potrafią y.,' razi('
potrzeby wyszyć z pamięci tradycyjne lemieczki do kabotka.
DIn przykładu warto wspomniC:ć o siedemdziesięc:oparoletniej
Zuzann!:: Kohut, rcdem z Istebnej, która mimo, iż od kilkunastu lat mieszka z córką w Wapienicy koło Bielska, nie zapomniala przecież wyszywać, o czym świadczą hafty jej roboty
nadesl::me w 1956 r. na wojewódzką wystawę tradycyjnej
i współczesnej twórcz:ości ludo\'.'ej 2!i.
Kobiety 'Znane dziś w swoich i sąsiednich wsiach Ja KO
"wyszywaczki" haftują przEde wszystkim dla tutejszej ludności. czyli na potrzeby dyktowane m:cjsco&lt;wą tradycją. Po
ostatniej wojnie jednak, z chwilą rozwoju działalności CPLiA
i zapotrzebowania
na pamiątkarshvo
ludowe, biura skupu
,,/\.rwu" zainteresowały się także haftami góralek h2skidcwych
i za'rzuciły je od Tazu różnego rodzaju zamówieniami. Dla tworzących się zespołów ludowych państwowych
i amatorskich ..- zakupywano wprost oryginalne, wyszywa'ne części
odzieży, bądź też zamawian{) nowe; ponadto żądano serwetek,
zakbdek do książek, czy 'innych jeszcze now{) wyprRc{)wanych
form, które haftowane, spełniałyby rolę pamiątki regionalnej ..
Tymi właśnie wyrobami zainteresowano się zwłaszcza później,
kiedy ruch w zapotrzebowaniu strojów ludowych dla zespołów
znacznie się zmniejszył. Niemniej zamówi€:ń by!'O nadal tak
dużo, że hafciarstwo dawało możność za1robku nie tylko wyszy\vac'?"kom, ale i innym kobietom, Móre wyrażały go~owość
pracy. Zaczęły s'ię więc rodzić nowe pomysły nie tyle mot y\\..ów, bo konkretnie określano, że chodzi a starsze, tradycyjne,
~ecz niespotykanych dotąd form. Ale wówczas powstał poważny problem. Okazało się b{)wiem, że hafciarki przyzwyczajone
do kompozycji w zamkniętej, określonej, prostokątnej
płaszczyźnie, nie potrafią sobie poradzić z tym, co dyktowało zaraówienie i potrzeby rynku. Trudności nastręczała zwła'szcza
nieumiejętność
zakomponowania
narożników,
Móre starano
się przyozdobić w serwetkach - nowym przedmiocie użytkowym, przeznaczonym na zbyt w mieśC'ie. Tradycyjne motywy
i ich poszczególne kompozycje wykonywane za pomocą krzy-o

..171

żyka \varkoczykowego
przystosowane są do układów po:.:owych (lemieczki, obójki, znaki), toteż umiejc;tność właściwego
rozliczania nitek płótna zdobywało się niemal w parze z nauką
samego ściegu. Podobnie oczywiście było n:eg::iyś i z krzyżykiem dwustronnym, ale ten sposób wyszywania był bRrdziej
opEratywny i swobodniejszy jeśli idzie właśnie a rozm:eszczanie motyw6v/ \V naro,~nik8.ch chust. W parze za nieporadnością
w kompozycji szło równi"ż ubóstwo doboru właściwych motywów; przydatniejs7.c ckazały sj~ motywy oparte na zasadzie symetrii, tj. równoramienne gwia::.dy ,i krzyże, niż inne
asymetryczne. Niejednokrotnie
wiE;c LdarzaIo się, że wyszywaczki pracujcie", na vmówienie
CFU1\. korzystały w tym
względzie z pOlliCCY zawodowych plastyków, którzy starali
się uporać mniEj, lub więcej trafnie z trudnoś2iami kompozycji.
Kłopotów tego r0Jzaju nie miały i nie mają nato:niast
wyszywające ściegami krzyżykowymi z innY2h te'renóv-," Polski. Wprawdzie nadal jeszcze w ŁowiC'kiem, Opoczy1':ski2m,
Rawskiem, Lubelskiem panuje moda na hafty tego rodz3ju,
lecz wyko-n-ują je ;wyłqcznie na potrzeby własne zdobiąc części
swojego stroju regionalnego.
Rzecz znamienna,
że oprócz
techniki krzyżykowej znają tam i posługują się róvmolegle
sCl€gami innego typu, czego \vyracc znalcźć można na licz1','ch
przykładach, gdzie motywy w poszczególnych pasach kompozycyjnych są wykonane jednymi i clTugimi ściegami. Tego
rodzaju połączenia char&lt;akterystyczne są np. dla haftó\v opoczyńskich. Wykonały je kobiety z różnych wsi: Józefa Knop
z Woli Załężnej, Józefa Dzikowska z Zakościela, Maria Brul
z Radzic Dużych, Helena Filicka z Borowic-i
wiele, wiele
innych, przeważnie za~vodowych hafciarek 30. Połączenia technik występują tutaj tak w haftach sta'rszych, tj. z pJ::zątku
bieżącego wieku, jak również i w naj nowszych, powojennych.
Pierwotnie haftowano 'wprost "z pamięci" bardzo proste elementy, np. krzyżyki, kółka, zygzaki o urozmaiconych forinach.
Ich wykonanie nie sprawiało zbyt wielkich trudności, bteż
wiele było takich dziewcząt i kobiet, które ucząc się wz::j-:::1:.-

�~'5ti@iillimillij __

~i.Jt!~~~ł1illijW.;m;~t&amp;mti~~IIim~"~--------------------------------------

;ti!-:~

jF.J5

i{~lm;

~il
~F.~.;
~~~

Ił~
,~:!;:.,

473

472
nie od siebie, wyszy\vał,v zdobiąc swą odzież. Kiedy w latach
po p:erwszej wojnie rozwinął się haft z zastosowa'niem nici
kolorowych, bardzej skomplikowana kompozycja barwna zaczęła dopominać się o większą rozwagę i skupienie przy pracy,
a zarazem podsuwała i nowe możliwości twórcze, którym nie
wszystkie
wyszywające
mogły sprostać;
poświęciły się im
raczej zdolniejsze kobiety oraz dysponujące większą ilością
wolnego cZasu. W haftach wykonanych przez Walerię Rudzką,
:~Vral'iannę Kopiak i lVlariannę Pogorzała z Kraśniey widać
\vłaśnie ni2śmiałe próby wprowadzenia
do da1wnych, jedno
i dwu··barwnych motywów, innych kolo·rów. Okazuje się, że
przy tych kombinacjaci1 pomocne niektórym kobietom zaC'zęły
być wzorniki czyli tzw. tutaj "mody" zawierające najczęściej
nieliczny zbiór motywów przekopiowanych z żurnali i innych
wzorników, lub używanych już poprzednio, a tworzącychohecnie ocLnienne, kolorystyczr..e ujęcia. Ich częściowy paegląd
dGją np. wzorniki pochodzące z Modrzewka (ryc. 6) 31.

czarnymi, a reszta motywó'\v, przy zastosowaniu innych ściegów - nićmi białymi, w późniejszych zaś czasach - koloro\vymi. Nowsze hafty z lat międzywojennych, np. ze wsi Grablce, Kuneszyn,
Miłochniewice,
p. Rawa
i Wysokienice
p. Skierniewice są tylko krzyżykowe, kolorowe, o motywach
już znanych, bądź dotąd niespotykanych. Wyszywające korzystały
niekiedy
z wz.orników rOZJpowszechnionych wówczas
w różnych wsiach, jak: Miłochniewice,
Wólka Jag-ielczyńska,
Grabice, Królowa Wola, które przeważnie same wykonywały
utrwalając wzory zaczerpnięte z miejscowych haftów tradycyjnych oraz nowsze, kopiowane na modłę wz·orników niemieckich ;;2.
Do haftów opOCZyil~kich i rHwskich z lat trzydziestych na\viązują także nielicznie zachowane z Sieradlkiego i z okolic
Skierniewic, czego potwierdzeni2'ffi są np. prace Anny Wolnej
i Katarzyny Antasik z Wysokienic p. Skierniewice oraz Natalii Gromek z Kal'sznic p. Sieradz 33.
Wspomniane hafty opoczyilskie i rawskie powstały głównie w latach dwudziestych bieżącego wiek'u, wj. wówczas, ldedv wyszywanie krzyżykami stało się szczególnie modne. Tradycja nie przekazała bliższych szczegółów o twórczo~~ci poprzedniczek, a to, co można zanotować współcześnie, dosta.tecznie nie iluskuje ich upodobań, wa'r'sztatu i warunków pracy.

')

;1

Ryc.

G. Zbiór m()tywów przekopiowanych
z żurnali, tzw. "mody"
wek. pow. Opoczno). Fot. M. Fleischer.

(Modrze-

Podobne obserwacje można poczynić także odnośnie haftów rawskich. Starsze z nich, jedno, albo dwubarwne, tworzą
połączenie dwóch. bądź kilku technik, obok oczywiście krzyżykowej. przy czym krzyżyki są ,najczęściej wykonan'2nićmi

,

:4\

ł
:

,
.

...'

\

;~

Ry&lt;,. i. Przyramek.

wyszywała w 1896 r. Nonkowa
Fot. St. Deptuszewski.

(Małszyce. pow. Łowicz).

�474

475

NIeco bogatszy
natomiast
materiał,
p0chodzi
z Łowickieg,:},
gdzie wiadomości
na temat hait6w
krzyżykowych
i ich wykonawczyll. zachowały
się z końca ubiegłego
wieku. Jedną z najstarszych
hafciarek
była niejakH Nonkowa
z Małszyc. Krzyżykiem posługiwała
si(i z dużą wprawą
i umiejętnością
wyszyW8.jąC drobnymi.
gqstymi
~c;e?ami.
Znała
ona
także i i~ne
techniki,
gdyż jak widać,
wykorzystywała
je obok krzyzyków, stosując
równocześnie
kolorową
bawełnę
(ryc. 7). Mniej
więcej w tym samym czasie dzi&lt;lłały tu jeszcze dwie hafciarki.
Aniela Rybus :.:: i Rozalia Szymczak.
Hafty
wyszyte
ich r~ką
składają
się przeważnie
z małych,
wielobarwnych
motywow,
cieniowanych
odpowiednio
dobieraną
bawełną;
są drobi'azgowo
dokładne
i bardzo
starannie
wykonane
niewielkimi
ściegami.
Podobnym
wypracowaniem
odznaczają
się również
wyszycia, mniej'
więcej z tego samego
czasu,
h~lfclarek z innych
miejscowości,
np. Jabłońskiej
i Blusowej
z Klewkowa,
Józef y
Pawlinowskiej
z Przemysłowa,
Kołaczyńskiej
z Kocierzew,
Woźniakowej
ze Złakowa.
Używały
one do tego cienkich nitek
oraz niegrubego
płótna, przeważnie
produkcji
fabrycznej,
przez
co hafty sprawiają
wrażenie
delikatnych
i lekkich. Tq lekkość
powodowały
także same ornamenty,
które w tym czasie, składały
siE:?z drobnych motywów - początkO\\lo jeszcze geometrycz~ych,
później, c'Oraz częściej, z roślinnych
geometryzowanych,
naWIązujących do form naturalistycznych.
Niemniej
jednak już VI haftach Józef y Pawlinowskiej
z Przemysłowa
wykonanych
około
1900 r. i Woźniakowej
ze Złakowa powstałych
okola 1905 1'. widać wyraźne tendencje
do dużych, roślinnych
motyvvów,.splatających się ze sobą, a uwypuklany'ch
jedynie za pom~cą Kolorowych
nici. Ich miniaturowe
(na dwie
nitki
tkamny)
gęsto
n;kładane
ściegi tworzą barwne płaszczyzny,
których
struktura
przypomina
gobeliny (ryc. 8). Z czasem, zwłaszcza w latach trzydziestych
bieżącego wieku, motywy
tego typu przybrały
znacznie większe
rozmiary
i wzbogaciły
się tematycznie,
obok 'róż
i liści różanych pojawiają
się często liście winnej latoriśli, ptaki.
głównie
pa;pugi oraz napisy.
Zmieniła
się też ich struktura;
zacz~to bowiem używać nieco grubszych
nici i średniej
grubości

,,, .,'

,~t,

I

płócien, co potwierdzają
prace Va!'ianny
Zawiślak
z Kocierzew.
W. Blusz ze Złakowa
Borowego,
Gregorowej
z Sannik
i inne.
Lecz okazuje się, że obok bardzo nowoczesnych,
niektórE z wyszywających
znajdowały
upodoban:e
VI motywach
niewielkich

Ryc. 8. Frzyramek
kcszuli kobiecej, wyszywała
w 1905 r. Woźniakawa
(Złakowa, paw. Łowicz). Fot. St. Deptuszew~ki.

rozmiarów,
którymi
kosz.ul dla starszych

posługiwały
się zwłaszcza
mężate~{ 3:;.

do przyozdobienia

Już sama tematyka
wzorów, jak równie i bliższa znajomość
historii stroju łowickiego:w
SU£El'ują, że w doborze poszczególnych ornamentów
tutejsze
hafciarki
oparły się głównie na elementach
dekoracyjnych
wykorzystywa'nych
na przełomie
XIX
i XX w. w sztuce kościetlnej. Badacz zaś, który prześledził
dość
bogate materiały
z tego czasu, pO'chodzące i z innych terenów
wie nadto, że źródł2m owych motywów są zachodnioeuropejskie,
zwłaszcza niemieckie
wzorniki, np. Mi.illera czy Witticha 37.
Łączenie ściegu krzyżykowego
z innymi technikami
zarysowuje się nieznacznie
także w haftach z południowo-wschodnich
terenów
Polski, np. powiatu
Radymno
(ryc. 9), Lubaczów,
Tomaszów Lubelski, a takle Biłgor2j. Tutejsze hafciarki
równolegle
z nawą techniką
za'stosowały,
jak widać, kolorowe nici, którymi
posług:wały
się przy haftach typu nieJiczonego. Do haftów krzyżykm,vych
wykorzystywały
przede
wszystkim
wzory.
ja'ki~h

�477

Ryc. 9. Mankiet

koszuli ••Jbiecej, wyszywała Rozalia Buczkowska
dy. pow. Radyrtl11o). Fot. St. Deptuszewski.

(Zagro-

używano w sąsiednich, wschodnich, c-:y południowo-wschodnich
okolicach, np. na Ukrainie, oraz lansowane prze'z :10W r'zeSDP
wzorniki, czego przykład znaleźć można chciażby w haftacn ~wy
Bożek z Hrebennego p. Tomaszów Lubelski wykonanych w 1914
roku. Warto podkreślić, że nie wszystkie kobiety tych okolic
potrafiły wyszywać. Do bardziej znanych należała wspomniana
już Ewa Bożek z Hrebennee;o, Rozalia Buczkowska z Zagród
p. Radymno, Ewa Pryma z Dachnowa p. Lubaczów, czy Marianna Wójak z Rędzin p. Biłgoraj, która jeszcze przed pierwszą
wojną, oprócz zatyczek czepcO\\-ych wyszywała także męskie
'koszule :;8. Te jednakże nieudane próby wpro.\vadzenia ściegu
krzyżykowego, wykazują dużą zbieżność kompozycyjną z miejscowymi haftami typu wolutowego, co sugeruje, że miejscowe
hafciarki oparły się przede wszystkim na tych \vzorach. KaznowD

ska-Jarecka pisze, iż \'l okresie miE;dzywojennym. szerząca siq
nowa moda na hafty krzyżykowe upadła wraz z powszechnym
zanikiem stroju biłgorajskiego 39. Opierając si&lt;:;zatem na tej wypowiedzi oraz bardzo nielicznych oryginalnych materiałach, zrozumiałym wydaje się brak gh~bszych tradycji u miej~cowych
hafciarek tak pod względem techniczno-warsztatowym,
jnk i dekoracyjnym.
Znamienną jest rzeczą, że na niektórych telrenach, gdzie dla
haftów krzyżykowych używana jest nazwa "ruskie szycie", ten
sposób wyszywania mają tylko pewne kobiety, na'wet nie specjalne hafcia.rki. Wyszywają one głównie dla siebie i swoich najbliższych. Tak np. było na wschodzie Polski w wymienionych
już regionach rzeszowskich i lubelskich 40, tak jest i na Podlasiu.
Okazuje się, że swoje umiejętności przekazują one młodszym
krewnym: matka córce - babka wnuczce. W ten sposób nauczyła
się wyszywać Felicja Gluchowska ze w$:i Pobikrry, czy Bronisława Zabuska z Przybyszyna p. Siemiatycze, która umiejętność tę
posiadała ad swej matki, Anieli, Olga Moroz i Aniela Moroz
z Topczykał, oraz Stefania Demianik ze wsi Hołody p. Bielsk
Podlaski, Eudokia Plewa z Rzepisk, Katarzyna
Trz€Szczotko
z Łosinki, czy Aleksandra Tarasiewicz z No·waberezowa p. Hajnówka. Jedną z bardziej znanych była także Olga KarCzano:wska
ze wsi Krzywe p. Bielsk Podlaski. Wyszywały one niewiele,
toteż najczęściej spotyka się tylko pojedYincze okazy ich pracy.
Są to przede wszystkim ręczniki służą'ce jako dekoracj!a wnętrza
izby i hafty na koszulach kobiecych lub męskich. Niemniej jednak. na tych przykładach widać dużą biegłość i wprawę techniczną oraz niemałą znajomość motywów, które wyszywające
odrabiały głównie z posiadanych gotowych wzorów. Stosowały
przy tym tkaniny samodziałowe, lniane - z takich szyto wymienione części odzieży i ręczniki, oraz bawełniane, fabryczne
nici w kolorze cze1"'vvonymi czarnym 41. Nad haftami tymi ślęczały wypracowując
je starannie i drobiazgowo nierraz przez
długi czas, zwłaszcza.w zimowe wieczory. Jak wiadomo bowiem.
okres ten wolny od pilnych zajE;ć przy gospodarstwie, sprzyjaŁ
I'qcznym pracom kobiecym.

�479

4'?1.1
Tak samo zresztą
było i u wszystki:h
Słowian,
tzn. wy:&gt;zywano wtedy, kiedy nie było roboty w polu, tj. późną jesi.enią.,
zimą i na początku
wiosny. Pochylone
nad swym haftem kobiety
potrafiły
przes:edzieć
długie god iny
w blasku
o~nia, łuczywa
czy lampki
naftowej,
lub przy świetle
dziennym.
W Bułgarii
najwięcej
wyszywano
na wiosnę,
bo panował
zwyczaj strojenia
się na Wielkano:
w nowe szaty. Toteż dziewczęta zbierały
się wówcza's gromad'nie
i siedząc na sianie w stodole ,prześcigały
się w pracy wyszywając.
Opowiadały
sobie pr~y
tym różne nowości i zabawiały
się zagadkami,
lecz rozmowa
me
przeszkadzała
im przy robO':ie. Jadły też wspólnie
obiad. Ta!~de
grupowe
wyszywanie
jeszcze bardziej
je m obili,za wało .. Kazda
dziewczyna
musiała
coś wyhaftować,
a j2Śli cz:;.rl1ła ~o plerw0zy
raz, to potem ten swój pierwszy
haft wrzucała
d'.' bi~ż,ą?0j ':v'o~~,
aby jej praca była taka płynnq i ~)zybl&lt;a jak woda. Jesl.l :::as k"coraś miała ambicj~ z{):;tac mistrzynią,
musiała hafty swoJeJ r,oboty
poddać ogólnemu
sądowi.
W niektóry:h
nnd::iunajskich
'vw;iac:h
urządzano
w tym celu sr,:ecjalne
pokazy-wystawy,
na .l~torych vvszyscy wYPo',dadali
s',,\'e opinie. \\Tówc'la's to, oczywlsC'le
tylko na wiosnę,
w pewne ~wląteczne
dnie, ro:\~ie::'''ć:n:) .nowe
wyszyte
koszule na gałęziach
drzew t;:,k, aby kawy ~ogJ Je z:~baczyć i ocenie, które są najładnicjsz2.
Ogólne uzname p{;wny.:h
prac kwaUikowało
ich wy&gt;.:onawczyniG
na specjs.listl&lt;;ę, SiarSL€
kobiety, wspominające
takie ",'/stawy
powiadają,
:i.e czasem było
zupelnie
biało od tych porozwiesz2.:lych
ko.szul '.2.
Okres wiosny z,wiązany 'oył z róż'nyrr i zwyczajami
ru~:c:a'rek
także i na Słowacji.
Otóż tamtejsze
dziewczęta
po. nocnej rrs.zy
~TT' l'"
TY
1
r'''y '''rc·ci
....
y ,Ja ';"I:':IU
har+cl'.varv
PQ U2mKU
\V ,", :e,Kl
r:q t ':;:,&lt;;,
5"',
".
l,"
~"J"
.•
"
.
.
7

pod stołem.
Wierzyły,
że dz,ęki tym zab:egom.
~qdą dOb~yml
hafciarkami
i krawczyniami.
Ka7;da bowiem
kohJCl.a ;JuWl!!:na
."
h:.lrW'l kto"a
umieć wyszywać;
wspomina
a tym nawe t p:esn
,.."
c.'
~, •
mówi, że dziewczyna
musi haftować,
a mężczyzna
cepdnll hlC wtedy
będą bogaci 43. Nic też d:--:iwm:go, że ambicje
ka:~dej ~o~
biety były przyczyną
silnej rywalizacji
oraz wzajemneJ
.~a~~lscl
i zazdrości,
jeśli któraś
z nich zdradz"lła
większą zdolnosc.
Sta··
rały się przeto jak najwcz2śniej
posiąść umiejętność
wyszywania

i gorliwie
zabiegały
o to, aby ich prace nie były go;'sze od
innych.
Bernadzikowska
wspomina,
że w Chorwacji,
gdy dziewczę
nie mogło nauczyć
się wyszywać,
lub szyć, wówczas
kłuto je
aby trysnęła
krew; skoro tę krew wypiła,
miała się juz prędko
nauczyć.
Panowało
też i inne wierzenie
połączone
z praktyką,
która miała przyspieszyć
naukę. Oto jedna dziewczynka
drugiej,
nieumiejącej
wyszywać,
wkładała
v\l zanadrze
kaw:ał skóry, po
której prześlizgnął
siC; wąż i nastl.:2pnie przeciągała
ją owej dZ1iewczynce
najpierw
przez jeden
rE~kaw, a potem
po po\vtórnym
włożeniu
w zanadrze,
przez drugi.
Gdy tę skórę przeciągnęła
przez obydwa
rękawy,
wtedy
powiadała:
"przeciągnęłam
ci;
czego nie umiałaś,
tego się nauczyłaś,
a co umiesz,
t€go nie
zapomnij"
44.
dobrej
hafciarce
zwykło
się mówić:
kiedy prrzYJd;;le JeJ
coś na myśl zacznie haftować,
CI potem
będzie myślała
całą noc
i nie bQdzie mogła spać. Zaśnie przed zorzą. a z nią haft. Gdy
trochę odpocznie,
znowu bierze się do pracy. A potem wszyscy
siC; dziwi,,!, jaki ten haft jest zmyślny.
I ten służy innym
za
wzórl5.
Na terenie Polski podobnych
tradycji
wśród ludu w ogóle się
nie notuje,
nawet
tam, gdzie umiejętność
wyszywania
znana
jest od bardzo
dawna.
Młodzież
żadnych
praktyk
nie stosuje,
starsze zaś kobiety
nie tylko ich nie znają, ale także o nich nie
słyszały.
Trudno
\ovięc powiedzieć,
jak sprawy
te wyglądały
papl'.'72dnio.
\Viado'1::o natomiasL
że przy haftowaniu
krzyżykami,
gdy
wy:szywajć1ca
utn:ymywała
się w konwencjach
tradycji.
zobowiązana była do prz2strzegania
zasad, które narzucały
jej przekazy pokoleń.
A \vięc, pJza przejęciem
całego spadku
w postaci
motywów zdobniczych
i układów
kompozycyjnych,
tudzież określ(~'nych sposobćw
technicznych,
posługiwała
się tymi
samymi
przyborami,
tj. igłą, nicią, oraz tkc:ninami,
na których
wyszywał8 .. Takie postępowanie
decydowało
w dużym stopniu
o dalszej jej twórczości
i narzucało
ściśle określone
ramy, poza które
niesposób było się wychylić.
Sztywności
owym ramom nadawała

a

�':l81

480

przede wszystkim stro,na techniczna, gdyż wiązała się orl') z jedynymi możliwościami. jakie były osiągalne w samowystarczalnej kulturze chłopskiej. Oto np. fakt używania od dawna tkanin
samodziałowych do sporządzania ubioru, a tym samym i do haftowania jest poniekąd zjawiskiem zupełnie naturalnym. Nawet
do dnia dzisiejszego w niektórych regionach np. na Mazowszu,
\V Lubelszczyźnie,
czy na Podlasiu mają one duże znaczenie.
Płócien fębrycznych za(~zęto używać stosunkowo dość późno:
jeszcze w dziewiętnastowiecznej
kulturze mieszczańskiej i dworrskiej spotyka się samodziałowe tkaniny lniane, a cóż dopiero
mówić o kulturze chłopskiej, w której nawet w okresie lat trzydziestych br. były w powszechnym użyciu. Normalnym przeto
wydaje się, że wszystkie najstarsze okazy ludowych haftów
krzyżykowych związane są z płótnami domowej produkcji
Wykopal:iska archeolo£iczne
(np. na Ostrówku Opolskim)
wykazują jednak, że wczesnośredniowieczme hafty krzyżykiem
(warkoczykowym)
wykonane były na skórze. Pokrywały
one
przednią część trzewików, które w tym miejscu miały skórę
gładką, a nie zeszywaną. Lecz mimo tego ów haft ma tutaj charakter raczej ozdobnego SLWU - nie wyraża żadnych motywów
zdobniczych - przebiega dwoma prostymi - przylegCl.jącymi do
siebie rzędami od podbicia ku czubkom trzewika, przy czym
lewa strona jest zupełnie nie zaznaczona, gdyż ściegi pokrywają
tylko samo liczko skóry. Z tego odosobnionego przykładu trudno
~ys:nuwać jakieś daleko idące wnioski tym bardZ'iej, że brak.
jakiegokolwiek innego podobnego materiału historyczne20' Ale,
jeśli szukać .powiązań, które byłyby pendant do skóry jaku podłoża haftu, lub jeszcze sięgając dalej, odpowiadałyby
szwom
łączącym dwa kawałki skóry, to kon:eczlllym jest zwrócenie
uwagi na szwy kożusznicze. Okazuje się bowiem, że w tego
rodzaju wyrobach,
ś:::iegi krzyżykowe
typu jednostronnego,
zwłaszcza zwykłe - proste mają pierwszorzędne znaczenie, podobnie jak w szyoiu częś'ci stroju z sukna (np. sukman, portek
góralskich, przy których stosuje się ścieg "na owijkę"), czy
z grubych płócien (np. przy płótniankach). Rolę szwu łączącego
dwa kawałki grubego, wełnianego sukna spełniał również bardzo

•l

rozluźniony
krzyżyk
(warkoczyk0wy),
którego
pojedynczy
egzemplarz znilleziono \\' wykopaliskach gdańskich datowanych
na pierwszą połowę XIII w. 46. A zatem te najstarsze przykłady
ściegów krzyżykowych
zwiqzanE: były z podłożem o grubej
i silnej konsystencji, czyli ze sl~órą i suknem, używanych wówczas do szycia niektórych CZ~ŚCl odzieży.
Sciegi krzyżykowe na płótnach pochodzenia roślinnego pojawiają się w Polsce znacznie później. Wcześniej, natomiast, bo
w XV Vv'. poświadczają je, przykłady haftÓJWarabskich oraz z innych kraj6w Euro~)y, np. Hiszpanii, Niemiec. Tkaniny lniane
produkcji rzemieślniczej i domowej są zresztą w pO'Nszeehnym
użyciu i w wielc:::h nastE;pnycll. Szyto z nich części adz,ieży,
bieliznę, nakrycia. ręczniki, etc., przy czym korzystano z kilku
ich gatlTrkó,w. By&lt;i:oto przede \v:';zystkim płótno białe i pacześne.
Znane naj:.;l·ars~e, bo :;CVH-to wle:Zr1e okazy haftów kayżykowych, pochod-n.lce z Polski, występują
na chustkach właśnie
z cienki(:go, białego płótna. Widać, że zostało ono starannie utkam&gt; i wybielonI.::. Z p8uvbnyc:-;,
d21ikatnych, lnianych płócien domowej roboty wykonywano
dZ'lewiętnasto~'iel'zne
beskidzkie
chustki "fożkowe" i "spUSZCWW'2".Jeśli jednak chodzi a czasy
\;'spółczesne, trzeb3 podkreślić, Ż(' nie we wszystkich regionach
Polski używano pod haft krzyl.ykowy tych samY'ch gatunków
wspomnianej t&gt;:aniny. Wspólne ~:t~jedynie późniejsze, bawełniane
płótna pochodzenia fabryczneEo, które w kulturze ludowej pojawiły się pod konie: ubiegłego wieku, a w Beskidzie Śląskim
nadto, nabywane w czasach międzywojennych,
batysty i muśliny H. Podczas gdy dla haftó\v krzyżykowych w PolsC€ centralnej i wscilOdniej prym wiodło przede wszystkim płótno białe
o zwykłym splocie, tylko różnej grubości, do pacześnego włącznie, w Beskidzie Śląskim używano także drelichów i wzolzystych
ć'wilichów, z których szyto koszule męskie. Pierwotnie wyszywano bezpośrednio na nich (ryc. 10), dlatego też krzyżyki były
nieregularne, różnej wielkości. Odliczanie bowiem nitek tkaniny
a takim nierównym splocie nie należało do rzeczy łatwych.
Skoro jednak, mimo tych trudności, hafciarki trwały przy
haftach stale tego samego typu, widać zatem, że miał on tutaj
Jl -

"LUd '. t. XLIX

�483

4?2

Takie
doszywanie
haftcw
Okc~L&lt;;]O sic
podwójnie
praktyczne:
z jednej stron.v ułat."viało wyszYivanie
na wyraźnym
splocie płótDa. z drugiej
zaś, gdy się poda]'!y koszula
lub kabotek,
można
było haH z nich odpru(; i przeszyć
do pod.obnych,
nowych części
odzieży;H.
Wprawdzie
niektóre
kobiety
żywo zaprzeczają
tego
rodzaju
praktykom,
lecz wiele oryginalnych
przykładów
wskazuje, że nie chcą się do tego otw:ncie
przyznać.
Krępuje
Je przej&lt;l\\' takiej
oszcu?clności.

.'.'

Ryc.

1G. ..Znak"

"I\'arkOCzyk·o\vym

do

koszuli

męskiej,
wyszyty
ściegiem
płótnie, tzw. "ćwilichu"
Fot. St. DeptuszE'wsld.

I:a samodziało\vym

Cieszyn).

krzyżykowym
(Istebna, pow.

od da\vna
zakorzenione
tradycje.
Okazuje
się, że z CWS·2m te
trudno~ci
kobiety
postm'ały
się pokonać
w łatwy zupeJn;e sposób. Oto zaczęto wyszywać
na "prostym
płótnie"
samodzialowyrn.
średniej
grubości,
a zwykłym,
a dość rzadkim
splo~ie, co pozwalala na łat":e odliczanie
nici osnowy i wątku. W tym celu, zdeżnie od szerckości
wzoru
obranego
haftu,
dobierano
należytej
wielkości
kc.1\':alki tkaniny,
tzw. "płotki"
i na nich umieszczano
c3łv haft którv z kolei służ'.'l jako lemieczki
i obójek do koszuli
k~ho~ka. Podobnie
n3 ;solmym
prostokąciku
płótna v"'Yszy"
D ~
wano
"znak ., do koszu l'"l męSKieJ. . "OLem
"pł o tk't" pl''7P~~''Vlnl~O
~j~".' 'co ..•
w odncwiednil"l.1
miejscu
krzyżykami,
najczęściej
tzw.
"god.idem": nićmi tego samego koloru. co l~aft, lub innymi,
prostym:
.
,...
.,
1 ·m O·l płÓ"l'"
ściegami.
Z\\'yk1rł nitką, lll€wyl"ynta]ącą
s;q KO are
u
- '.d=&lt;'

C~\;

_\lniej wif~ce.i VII czasach
międzywojtnny'ch
na "płotki"
zaczęto używać
tzw. kartonu
czyli surowego
płótna
fabrycznego.
1\3. jego \vyraźnych
splotach
można bylo wyszywać
nawet bardzo drobne
krzyżyki
wielkości
dwu nitek w kwadracie
splotu.
Po ostatniej
wojnie natomiast,
punieważ
"nie bylo dobrego płótna", wyszywano
krzyżyki
więkc:ze, rzadsze,
wielkości
na tl,zy,
a nawet niekiedy
na cztery nitki. Obecnie na "płotki"
używa się
już tylko tkamn fabrycznych
ba\'v'ełnianych,
częściej nawet lnianych. "swojskie
płótno"
bowiem
do batystowych,
czy muślinowych kabotków
'-okazuje się "za grube".
Na "płotki"
do męskiej
koszuli
PJtrz;.~ba około 20 cm płótna
podwójnej
s.zerokości,
do
kabat].;" tyle samo lub nieco mniej, np. 15 cm, za,leżnie od szerokości hi-lfbwanego
ornamentu;
na ten cel jednak
płótn~) musi
b)&lt; zl1ac:znie cieńsze. Lemieczki
maj.:) zazwyczaj
29-30 cm długości, "płotki"
do koszul męsk~ch natomiast
- 40 cm,
Do grubszych
płócien używarlO przy wyszywaniu
grubszych
nici. diatego te~: i krzyżyki
musiały
być większe. Taki stan rzeczy stal się jedną z głównych
przyczyn,
dla której współczesne
h3fty
g')rali
lJe::&gt;kidow;-'Ch zaczqły
rozrastać
się na szerokość
i zmieniać
z wąskich
pasków
n!; pasy szer·okie. Tym sposobem
powipkszyły
s;e i same motywy.
Podr;bne pr;emiany
obse~w~.i:: się i \V haftach
krZYŻYKowych
zr .i::n:-c11 teren6w Polski, z tq :jednakże różnicą, że pod koniec
2d)). \\'. prawie
wsz(:dzie uż)'wano
jeszcze płócien produkcji
dommvel:
cieńszych
__ białych.
lub grubszych
szaro białych,
El l13 P)dhalu
llC\\\"et,
obok grub£'go lnianego
płótna samodziało~\"t"'.[i'J
pGd kn:)"zyk zW:-ikly prosty,
używano
też sukna
pod.
sr,· :\-,-- . -' ."
.
- ~_c~ .. JClllilB
: zakop:ańs·ki
(I)'C. 11) oraz skóry
(przy naftach
o

�485

484

używano kanwy, wyszywano krl.yżyki większe, często br:z liczenia się ze splotem tkaniny.
Wyszywano bądź na płótnie pojedync'lym,
bądź też pcdwójnie złożonym niezależnie oei przezna(;zenia wyszycia. W now-

t

Ryc. 11. Haft na suknie ściegiem
krzyżykowym,
zwykłym,
prostym
(Zakopane). Fot. St. Deptuszewski.

Ryc. 12. Haft na suknie ściegiem
,.Janina" (Zakopane). Fot. St. Deptuszewski.

na kożuchach). Lnianymi płótnami średni£j ['rubości i grubymi
posługiwano si,~ również w widłach Wisły i Sanu, w Rzeszowskiem, w Lubelskiem, na Podlasiu. w Kieleckiem, Piotrkowskiem
oraz w głównej mierze w Rawsko - Op&lt;&gt;czyńskiem i w Łowickiem. Okazuje sic: jednak, że tam, gdzie stosowano płótna grubsze, wyszywano
też grubszymi
nićmi i krzyżyk był większ:,
(ryc. 13). Większe krzyżyki, na trzy nitki. widać zwłaszcza w haftach nowszych oraz tam. gdzie \v grę wchodziły tkaniny fabryC'zne, jak karton bawełniany, ryps. sukno. Mało czytelną str:ukturę
płótna produkcji
przemysłcwej,
pokrywano
też niekiedy, np.
w Radarnoskiem i Swiętokrzyskiem
- kanwą. Pozwalała ona na
haftowanie krzyż)'Tkóv,' wielkości dwu nitek. Tam zaś, gdzie nie

Ryc.

13. Haft wykonany
większymi krzyżykami,
stosownie do grubości
tkaniny i nici (pow. Bialystok). Fot. SI. Deptuszewski.

szych czasach hafty łowickie, czy rawsko-opoczyńskie
wykonywano na pojedynczej tkaninie, poczem składano ją w pół; przez
złożenie tkaniny lewa strona haftu stawała się niewidoczna.
1\' głównej jednak mierze ściegi przeszywano przez dwie warstwy
płótna.
\\'art:) podkreślić. że mim:) pswnej nowoczesności, jaką wpro""cedziły dziewi~tnastowieczne
wzorniki
zachodnio-europejskie

�487
propagujące
hafty krzyżykowe.
zalecały
one nH h'n cei p,'zecie
wszystkim
tkaniny
lniane. W miastach
nie Z3\\'5ze ,lednak zwracano na to uwagę,
tym wic;cej, że o wiele łatwiej
można było
na'być materialy
baweł'niane,
fabryczne.
Również
i \V tych regionach, gdzie do stroju ludowego
zaczęły znac:zn:,e wcześniej
przesiąkać: wpływy
zdobnictwa
i kroju
odzieży
miejskiej,
widać
ustqp'O\vanie
samodziałów
na rzecz \vyro1Jćw
przemysłowych.
Tym ńiemniej,
na całej SłGwi&lt;,r.szczyźnie.
gdzie tylko do dziś
pr~c trwały
tradycyjne
haft:,' krzyżykowe.
P()dO'u~'1:2 zresztą
.:ak
w Polsce,
pierwsze
miejsce
w tym wzglE'd7,ie zajmują
płótna
tka'ne w domu.
Na Słowacji
np. wyszyvvano
cdzież oj"vvic,tną
i przedmioty
obrzędowe
na samodzialowycL
rłótnach
lniany&lt;.'h, odzież robotniczą zaś i inne wytwory
stanmv:ące
potrzeby
dnia codziennego na płótnie
pacześnyn,.
Zgrzebnych
płócien
do haftu nie
używano
w ogóle, natomiast
po pierwszej
wojnie światowej,
podobnie jak i u nas, coraz bardZiej rozpowszechniły
sic: bawełniane tkaniny
fabryczre.
Sa'Hlodziały
wybicJ,uo
przez moczenie
w dębowym,
bądź bukowym
popiele.
lub przez rot:ciągr,nie
na
słonku
i pol€.wanie
miękką
wodą potoko\vą.
Dla :twit;l{szenia
i dodania
POłYS:H&lt;
koniecznyn'.
było
'.vyrncglo\vani('
płótnJ
w ciężkich,
karni::.nnych
maglownicach
49. Tego
rodzaju
~:posoby
postępowania
znane są i w naszYjn kraju.
W innych resionach
Czechosłowacji
korzysbno
pon.aclto z płócien konopnych;
,: fabrycznych,
bawełnianych,
n8j,.'.'i~k;ze
po·wodzenie
miały batysty,
tiule, jedwabie.
'W Bułgarii
wyszywa C;) na t~:anin3c~h lniaD\ich, koaopnych.
bawełnianych
i welnia:/ych.
r~xLt~;ie
j:"_k \V Ju~;osjp-,\&lt;;_ \\' tym
ostatnim
kraju
używano
także
tzw.
"cerećC""
-- delikatnego
płótna hawełnii:mego,
t'k~n2g() ~;;.J:'SObc::" domow:'nl
w iI'Iostarz25o•
W rdzennej
Rosji i krainach
pojległych
Związkowi
Radzieckie:nu np. \lv' E:arelii.
LJ Fi:loW
ll:.dwołżańskich.
pierws;;orz :dne
znaczenie
od n;.:jd:..iVnicjszych
,lasów
miała tk8n~ml wełniana.
jednak
jll;~ od XI--XII
w. du5e z2st:Jsowanie
znalazło
także
płótno
lniane;
pierwsze
zaś materialy
bawełniane
i j{?ciwal.me
przynieśli
tutaj kup:.'." prawdopodobnie
z AZ.f ś,'o:lkowcj. gdzie

dawna
znane tam były w kulturze
Indii i Chin. Z Clasem
zadomowiły
się one w Rosji na dobre, tak że \V drugiej
połowie
XIX w. n;at€riały
rozwijającego
si~ tutaj
przemysłu
wyparły
\v dużym
stopniu
dawne,
pochodzenia
chałupniczego.
Szerokie
zastoso'wanie
znalazła
także kanwa. Niemniej
jednak,
jeszcze do
dnia dzisiejsi€60,
zwłaszcza
w rejonach
czarnoziemu
(ś,'odko\va
Rosjo), dłużej
niż w przemysiow)'ch,
centra1n,"ch
i p~)Jn()~ny(:h
onl--)L.-r.niach
zachc'..vały sie tkaniny
samodzial::&gt;v:e,
Gl ? n::-;,' l trab~"
"- •. .Q'A
,1

I

1

f

_V·f

,

J..

L

••

~

•

t

c1ycyjn€ formy odzieży lu::iowej ;,! i ich z~obmctwo.
Na 00ół wszędzie
panuje
ta sama zasada, tzn. Le na grubych
płótnach- wyszywa
się grubszymi
nićmi, na cienkich
-~~ cieńszymi, zgodnie z tradycją,
która pozwalała
na domowycn
\;iars~tatach chłopskich
tkać materiały
{) wyraźnym
splocie .. :Vl~tenaly
tE: tkane były z nici przędzionych
ręcznie;
takich tez uzywano
pierwotnie
i do haftowania
wełnianych
lub lnianych
fal'b:J-

~

wai1.ych barvJ'ikarni
naturalnymi.
Iv1ater;ałv archeologiczne
wykazują,
że najsbl'sze
śe:eg: krzyżvkoWE: zn;ne
z Polski,
wykonane
zostaly
rlićmi
lnianymi
\~; kolorze
żółtawo-brunatnym
(OpoIe-Ostr6wek)
i wełnianymi
(Gdal1sk). One to zresztą PQtem przez długie "vieki, aż do czasów
niemal współczesnych
odgrywały
w haftach pierwszorzędne
znaczenie. Bossert podaje np, że szesnastowieczny
haft krzy;~ykov,,'Y
np. z Toledo wykonany
był wdną
w 1&lt;.01:::c2.e czenvonym,
czarllyn;,
żółtym,
b:-ązowym 02, w N01'\vegii
natomiast
w XVIII
i XIX w. używHno też .idwabiu
i nici złotych 53, Z Pols,ki z tego
'-':;·"("-"-:'0- ('L-'CSU 7n:::ln" S"'1: złote krzvżykowe
hafty •..• ]·scl'.'ni2 z żyiow."
skich-' czepków;;';,
oraz :i2dw:lb:~:m
(Cieszyn-Bob':,k),
pcdobnic
jak na NIorawach
i Słov-.'2.cji, z obrzę:10;w;.rC:1 chust 5". Kolorowe
nici jedwabne
były ró\\;:::eż chc:tnie używane
w XIX w. przez
Gr2l:ów cG, Arabów.
Jest tQ zru;ztą okres, w którym
na terenie
calej Europy
bardzo po~)u18rne st::',.ią sic, nici bawełnlane
w kJlorach:
cZErwonym,
żó1tym., niebieskim.
zielo:1ym.
brązowym:
korzysLlli
z nich głó,'mie Wlosi, Hiszpanie,
Niemcy·j,.
Ci ostatni
zresztą lansowali
je łącznie z propagowanymi
p,'zez si2bi~; wz,e&gt;rn:kami.
Polecali
zatem
rozmaitej
jakości
bawełny
irancuskie.i
h'my DMC, tzw. Stickgarn.
Był8 to np.: bawełna
perlist'l
(Per-

l

.j

~

ł

l·

I

l

oJ_

•.••

_.~_(..

.••.•

Co(

.•••••••.....••••

0.1

••

�4R8
19arn) nr 8, cienka o właściwościach nici lnianej (Flaches Leinengarn), mulina specjalna (Spezialgarn) nr 16-20, mulina lniana
(Leinen Mouline) nr 30-40, mulina cienka, jedwabista (Flache
Stickseide) i jedwab perski. Jak \vidać, zależnie od szerokiej skali
ich barw, \vszystkie nici były ponumerowane. Wyroby DMC miały
aż pięćset odcieni. Owe drukowane wzorniki podawały nie tylko
cały wachlarz motywów, ale także i wskazówki, co do kolorów,
jakie należy dobierać, oraz jak hafty należy prać, aby nie zatraciły swej żywości. Z czasem nici DMC zaczęto za.3tępować
produkowanymi przez inne firmy, np. na Słowacji w Bratysławie
bawełna MEZ była podobna pod względem jakości, tylko mniej
urozmaicona kolorystycznie.
Miała ona liczne nazwy: pamut,
pamuk, paras, ureznik, hams. Ten ostatni był w kilku gatunkach - grubszy i cieńszy i ju~: w pierwszej połowie XVII w.
używano go do haftowania rzeczy kościelnych. Pamuk składał
si~ aż z dwudziestu włókien, a ureznik była to cienka, czerwona
przędza, którą hafciarka składała we czworo G8. W XIX w. zwłaszcza w drugiej jego połowie, bawełna stała się popula1"'naw haftach
ludowych i innych krajów słowiańskich, np. na Łużycach, w niektórych regionach Bułgarii, Serbii i Chorwacji,w Rosji i częśeiowo także w Polsce, przy czym największym wzięciem cieszył się
kolor czerwony i czarny.
Zanim rozpowszechniły się bawełniane nici DMC i MEZ
używano w Czechosłowacji nici jedwabnych, które po zdobyciu
sobie miejsca w XVI w. w haftach dworskich i mieszczm\skich,
przeszły z czasem na użytek ludu; wyszywali nimi przez cały
XIX w. części odzieży świątecznej i obrzędowej. Szlachta i mieszczanie sprowadzali jedwabie z Hiszpanii i Włoch, kupowano je
także w Wiedniu." Były to tzw. filoflosy filodentony,
kręcone
jedwabne kordonki. Pod koniec XVIII w. z rozporządzenia Marii
Teresy zaczęto na Słowacji sadzić drzewa morwowe i Lodować
jedwabniki dziE:ki czemu wnet potem powstały w Bratysławie
aż cztery manufaktury,
które wykorzystywały
surowiec domo'\'1'1. W tutejszych starych, ludowych haftach jedwab występuje
w naturalnym. żółtawym odcieniu. który prawdopodobnie uzyskiwało się najłatwiej przy farbowaniu. Przqdzione chałupniczo

4B9

1

l

1

l

I

I

J

nici jedwabne były najczęscle.J nierówne, niemme] uzywano
także kilku jego gatunków: np. jedwabiu pajęczego. dzwonkowego, kręconego, niekręconego itp. 59.
Nici jedwabne miały także szerokie zastosowanie w haftach
Serbów i Chorwatów 60. NajpopularniejsZ€ jednak były wszędzie
nici wełniane i lniane, a gdzieniegdzie także, np. na S10w2cji konopne. Cechowały się one trwałością i przyrodzoną elastycznością. WykorzystY'wano je przede wszystkim w barw~ch naturalnych, przędąc bezpośrednio po oC'zyszczeniu i przygotowaniu włókna. Niejednokrotnie
lniana przędza domowej roboty,
o jedwabistym połysku, dorównywała wyglądem drogim niciom
.i.~dwabnym. Używano jej w szarej barwie, bez farbowania, lub
też bieloną. podobnie zresztą jak wełen, które zależnie od koloru
owczej sierści były białe. ·czarne, brąwwe. Mniej więcej w tym
samym czasie, C0 z bawełny, zaczęto pl~odukOiwaćfabryczne nici
wełniane. Były to na Słowacji tzw. "kam7'hol" (z niemieckiego
Kamelhaar) i "safol", lub "savol" (z niemieckiego Schaafwolle).
W Polsce w latach międzywojennych do lu'zyżykowych haftów ludowych używano tylko nici bawełnianych, tj. różnej grubości i koloru muliny i kOl'donku, na Podlasiunp.
był t.:&gt; tzw.
.,gur" przeważnie w kolorze czerwonym 61, w Opoczyńskim barwny kordonek, tj .. ,zapał", grubszy lub cieńszy nr 25 do 50
oraz cieńsza bawełna DMC nr 12 i 16, nadto nr 20, 25 i 3562;
na Sląsku CieszYl\skim - tzw. "haras" w kolorze czel'wonym
i czarnym: na "znaki" do grubych koszul mqskich "każdowych"
czyli codziennych z "płótna prostego" bra-no grubszą bawełnę "szesnastkE'''. "dwudziestka"
natomiast uważana tutaj 7.a najlepsze nici służyła do wyszywania na samodziałowym d"elichu,
L:b "płócienku" cr.yli fabrycznym k~rtonie, riici cieniutkie nr 25
i tzw."trzydziestkę"
st·o.;;owanodo wyszywania kabotków. Oprócz
dwu wspomnianych kolorów posługiwano się też harasem brą-.
zowym i wiśnio\l,'ym. przy czym tym p:erwszym wyszywano
koszule męskie. drugim - kabotki. K:edy po ostatniej wojnie
trudno b!'la o haras. zaczęto używać kordonku. ten jednak, jako
nić grubsza, zmuszał do użycia równocześnie grubszego płótna,
badż Lwi~ksz~mia krzyżvka na tt·z:, nitki tkaniny. W przypadku

�490
zaś knyżyka
nieliczG:1ego, np. nc, Sląsku
Opolskim
i w okręgu
przemysłowym
uzywane
były tylko bawełny:
gruby. tzw .. ,garn·',
Obecnie
pcwszechne
są kolorov/e
"atłaski":
tj. nici w motkach
i kordonki
wyrobu
łódzkiego.
Do wyszycia
kabotka
góralskiego
potrzeba
trzech motkó\\',
na koszule męskie - sześ:'iu motkó\v,
Jub dwa kłębki.
Najstarsze
jednak hafty cieszyńskie
(XVII w.) i górali beskidowych
(XIX w.) wykonane
zostały niemi jedwabnymi
l harasem o jedwabistym
połysku. Tymże samym harasem
wyszywano
też kabotki
czyli, jak widac, nici te służyły
do haftów
delikntniejszych , na cieJ'lszych tkaninach. Koszule męskie natocniast, przez dłu~i okres: nawet jeszcze w latach między··
wojennych:
-wyszywano
nićni domo\vej
roboty.
"Pierwej to chłopom lnem wyszywali, b~ :nie byk, brązowego
harasu"
po"\vi",c1ała Jadwiga KuhasZJczykowd
z Koniakowa .. - Rupienki6~1. TaJde
nici kobiety
przQdły
z kądzieli i skręcały
potem podwójnie. Na nici do wyszywania wybierano
specjalny
len
o ciemniejszym
zabarwieni;'l,
który suszono w starych chałupach
,.na po,wale"
cz,vli
górnej części dymnego pieca.
J ak się paliło na nalepi'2, to
len sechł i odpowiednio
żółkł.
Gdy wysechł, w jesieni brto
Ryc, 14. Baa na przcdlie kC3zuli męsgo i rniedlono. a potem zim~1'
kiej, wykonany
lnianymi
nić'mi, przę'
dzianymi i farbowa n)'111i y, domu oraz
wą por~i - pl'zqdzio~10. J E'śli
IJ&lt;:lweln'l (Istebna.
pOll'. CiC',;;'.yn). Fot.
len był żólt~·. wówczas
"ici
Sl. Dept US7.l'I\-, j,i.
nie £arbO'\\"CLlo. jeśli
nat.G-

491

miz!sl mL.,ł odcień siwy, barwiono
go na kremo\vo.
używając
do
teto cClu wosku, bąd7 piwa. Farbowanie
takie było czysto zewDl,trznc;, tzn. t;dy posługiwano
się woskiem,
nici poprostu
p02ierano nim_ po wierzchu;
zatracały
one przez to połysk i matowiały.
Vi pi\'.'ie b&lt;u'Wiono także na zimno. (ryc. 14), zanurzając
w nim nici.
\V ten sposób uzyskane
kolory były nietrwałe,
toteż przy praniu
koszuli, \V~szytych
części w ogóle nie zanurzano
w wodzie, lecz
UD1JeSi:czano na wierzchu
naczynia,
w którym
gotowano
bieliznę.
a n;kawy
nawet wypuszczano
na zewnąkz,
bo inaczej
"to by sit;
lo rozpuścilo".
Bieliznę gotowano
w trójnożnym
naczyniu
na nalepie w kurnej
chałupie.
"Gdy nasiały nici kawowe (tj. bawełniany
haras fabryczny),
koszule chłopskie
zaprzestano
wyszywać
lnem",
R6wnocześnie
z tą zmianą zacz ,to "szyć", podobnie
jak do kabotkćw, na "kartonowych
paskach"
V-l.
Tradycja
n.~e przeka-zała
~a.jnych
innych sposobów
barwienia
ani też n;e wspomina
o innych
barwikach,
za pomocą
których
uzyS'kiw~"-lOby ws,cystk:~
wsporrmia'ne,
tradycyjne
kolory
nici.
Ko,lor żółty byłby tutaj więc jedynym
odpowiednikiem
barwy
nici jedwabnych,
znanych
z sieclemn3stowiecznego
haftu
z Bohrku kuło Cieszyna,
oraz jeszcze ~tarszego,
wczesnośredniowiecznego z Opola, wyko-nanego
;~ółtawo-brą?Ową
ni-cią wełnbną.
Farbowal1ile
sposobami
domowymi
znane
było
nutomiast
\V Opoczyńskiem,
gdzie do tego celu używano
różnych barwików.
Np. kajar czervvony
o,trzymywano
z tlenku
żelaza z żelazistych
mo-kraJeł
leśnych,
czarny -- z sadzy, z mieszanki
tlenku
żelaza
z wywarem
kory olchowej,
żółty ze stronków
fasoli, brązowy -- z łupek cebuli, zielony - z runi żytniej.
Barwę niebieską
wprowadzono
późn:ej.
W zasadzie
też w najstarszych
haftach
używano
głównie
koloru
białego,
czarnego
i czerwonego.
gdyż
inne barwiki
rychło płowiały 65.
Na po::lstawie badań archeologicznych
okazuje
siE; jednak,
że
żaden z v.7spomnianych
wyżej barwików
nie jest powtórzeniem
tych. jakich używano
np. we wczesnośrednio'wiecznym
włókiennictwie gdańskim,
lub średniowiecznym,
czy późniejszy"ll
z innych terenów
Polski 66. Częściowe
ich potwierdzenie
można znaleźć natomiast
\V
materiałach
tradycyjnych
sąsiednich
Słowian.

�493
Tak więc Słowacy od dawien dawna stosowali korę wierzbową,
z której roztwór dawał farbę jasno cytrynowo-żółtą, stąd w niektórych okolicach taki kolor nazywają - wierzbowym; na żółto
barwiono w korze brzozowej, którą najpierw gotowano; kora
dębowa barwiła na brunatno; roztwór uzyskany z kory sliwkowej i olchowej dawał kolor czarny. Najwięcej jednak przy farbowaniu nici lnianych i konopnych korzystano z szafranu, którego
różne gatunki dawały kilka odcieni żółtawych. Szafranu używano tutaj już przed XVI w., w tym czasie zaś rozpoczęto systematyczną jego uprawę. Początkowo, roznoszony nawet przez
Słowaków po całej Europie, był on bardzo drogi, natomiast
przed I wojną funt jego kosztował 1-2 grajcarów.
Dla utrwalenia koloru, dodawano do roztworu soli 67. Dzięki
tym naturalnym barwikom stare, słowackie hafty były głównie białe, żółte, czerwone. Z chwilą zaś pojawienia si~ farb chemicznych skala barw zna-cznie się urozmaiC'iła, przybyły odcienie niebieskie, fioletu, różowe, zielone. Wraz z nićmi farbowa- .
nymi chemicznie zaczęto używać także nici złotych, srebrnych,
fabrycznych jedwabi i kordonków. W XIX w. przędzę domowej
produkcji coraz więcej zastępowała bawełna 68.
Podobne naturalne barwiki znano także w Rosji południowej,
zwłaszcza na Huculszczyźnie. Były to: kora olchowa i dębowa
połączone niekiedy z vitriolem miedzii (koperwasem), kora drzewa śliwkowego. Nadto na niebiesko barwiono "siwym kamieniem", na żółto - korą słodkiego drzewa jabłoni zmieszaną
w wódce z ałunem, na zielono -- korą kwaśnego drzewa jabłon~.
Właściwie jednak miejscowy lud wyróżniał tylko sześć zasadniczych kolorów: biały, czarny, czerwony, niebieski, żółty i zieJony. Na brązowy powiadano - "czarniawy", na fioletowy "niebieskawy", na różowy - "czerwonawy", na jasny -- "białawy". Tych wszystkich kolorystycznych odmian używano głównie do haftowania koszul kobiecych 69, męskie natomiast były
bardziej stonowane. Nowsze hafty za::zęto wyszyv..;ać nićmi farbowanymi anilinC'wymi barwikami fabrycznymi 70.
Natomiast na terenach Rosji centralnej jeszcze do dziś najbal'dziej rozpowszechnione są hafty wykonane nićmi czerwony-

l

mi, głównie bawełnianymi, nie barwionymi domowym sposobem.
lecz kupowanymi, fabrycznymi. Nawet Karelowie, pod wpływem
rozwijającego się w drugiej. połowie XIX \'l. rosyjskiego przemysłu włókiennic7.eeo, zc:rzucali coraz bardziej nie tylko swoje
samodziałowe tkaniny wełniane i lniane, ale też ręcznie przędzione nici, służące do haftowi);1ia, tj. v,e1niane, z surowego
jedwabiu oraz lniane niebarwione, lub kolorD\ve; ust:,;powały
one miejsca niciom l::awełnianym i złoto-srebrnym.
W Bułgarii nici z włókien naturalnych (wełny i lnu) oraz
naturalne barwiki do ich farbD\/,;ania zachowały się stosunkowo
długo, bo niemal do obecnych czasów. Do b3l'wienia służy miejscowej ludności okolo 40 do :]0 odmian gatunków roślin, dzięki
którym otrzymują odcienie różnych kolorów. :Nie we wszystkich
wsiach farbują tvmi samymi roślinami; ich popularność uzależniona jest cZGśd~'wO,pod~b;lie juk i Vl innY(;~lkraja,ch, ·xl m~ejscowych warunków wegetacyjnych,
które bardziej lub mniej
sprzyjają rozwojowi pewnych gatunków.
Odpowiednie nici i tkanina, to dwie z&amp;sadnicze rzeczy potrzebne przy hafto'Naniu. Nie można jednak do niego się zabrać
bez innych konieC'znych przyborów. Najważniejszym z nich jest
oczywiście igła. Na Słowacji np. wyrabiali je specjalni rzemieślnicy, iglarze, którzy swój pierwszy cech mieli w XVI w.
w miejscowości Levac. Z ich wyrobów w postaci igieł, naparstków, szydełek '/1 korzystnli zawodowi hafciarze, a także wszystkie
wyszywaj''lce kobiety.
W Polsce, jak również i 11 pozostałych Słowian do wykonania
haftów krzyżykowych używano na wsiach igieł średniej grubości.
Samodziałowe proste płótno i nici domowej produkcji nie wymagały bowiem specjalnych •• delikatnych igieł i przyborów, jakie
były potrzebne przy innych rnisternych haftach. Wprawdzie
zwracano uwagę na odpowiedni rodzaj igły, najczęściej jednak
~orzystano z takiej jaka była pod ręką. Każda wyszywająca
Jednak wie, że grubość igły jest &lt;.~wiązanaz grubością nici i z grubością tkaniny. Najlepiej, gdy igła jest nieco grubsza od nici,
wtedy przy przebijaniu m2'teriału tworzy ona odpowiedniej wielkości otwór, przez który nić z łatwością przechodzi. Gdy igła

�495
jest za cienka, w tkaninie powstaje mała, niewidoczna dziurka,
w którą nić nie może się zmieścić; wówczas efekt jest ta,ki, że
tkanina się drze, Gruba natomiast igła tworzy zbyt duże, widoczne otwory.
Mając przygotowane płótno l igłę z nawleozoną nitką, haftująca ujmuje je w odpowiednio w lewą rękę chwyta płótno, w prawą igłę z nitką i rozpoczyna pracę, którą w ten sam sposób doprowadza do końca. Nie spotyka się, aby przy wyszywaniu krzyżykami kobiety wiejskie posługiwały się innymi jeszcze przyborami hafciarskimi,
jak tamłJ.orkiem, czy ramą hafciarską, kolcem,
CI nawet
na'parstkiem.
Są to narzędzia, które na wieś dotarły
stosunkowo późno i używane są ewentualnie
tylko prze~ zawodowe hafciarki, władające różnymi technikami, przede wszystkim typu atłaskowego. Góralki z Beskidu Śląskiego powiadają,
że nie odczuwały
nawet potrzeby nożyczek. Nici przędz'ione
'y domu były \\i metrowych
motkach i przy wyszywaniu ucinano
,:e poprostuzębami.
Niektóre Z8.Ś kobiety pomagały sobie noiycami do strzyżenia owiec, co potv.rierdza:ją ta'leże na :f-:Tuwws7.u.
Fabryczne
nożyczki rozpowszechniły
się dopie~o w okresie
.międzywojennym.
Znacznie
wcześniej
natomiast,
bo jesZlCze
'l końcem
XIX w. zaczęto używać kanwy;prz:yszywano
ją do
płótna na'jczęściej niesamodziałowego,
o słabo widocznej strukturze. Po wyszyciu, kanwę wyskubywano.
Posługiwano się nią
szczególnie w tych regionach, np. na Podłasiu, w Kielecczyźnie,
czy na Górnym
Śląsku, gdzie, według miejscowej
tradycji
ustnej, technika krzyżykowa
była nowo nabytą umiejętnością·
Okazuje się -też, że niektóre wzorniki, jakie prze'clostały się do
)'ąk ludu, \'/ykonane były na kanwie. Egzemplarze
takie znanI"
;;ą ze zbiorów Muzeum
Górnośląskiego
w Bytomiu i Vi Gliwi~:\ch.

Przeprowadzając
analizę haftów krzyżykowych
tak z t,e1'2':lÓW Polski, jak i pozostałych
słowial1skich widać, ż.e częś·; z nich
~:&gt;o\vstała przy użyciu ś~'OdkÓ'Wpochodzących z produkcji domo'.vej, część zaś za pomocą środków nabytych, fabrycznych. Przy:o(zone źródła i zachowane oryginały dowodzą wykorzystywdnie
.~rodkó\\" własnej produkcji nawet jeszeze \V lata:::h rni(:cl2.vwo~

j(,l:nych. co znane jest np. z BESkidu Śląskiego, gdzie do nied::L\na korz,ystano i z płócien s8modziałov ....
ych i :': ręcznie przę::lzlimych nici, farbowanych
barwikami
naturalnymi.
Zanim
przed wsią otwarły się m0żli woś:::i bezpośrednich
ko;-,taktów
l miastem
i z szerokim asortym2ntem
nieznanych często towaró\\', których w codziennym swym życiu chłopstwo dotąd nie
potrzebowało .. kultura ludowa kształtowała
siC; w obrębie samowystarczalności.
Stąd też najstarsze
hafty wykonane
zostały
za pomocą przyborów własnej produkcji. W zależności od waru n];ów na turalnych,
które kształtowały
życie gospodarcze p:osz,czególnych regionów, różne były możliwości w wykorzystywaniu
potrzebnych
do haftowania
przyborów.
W Polsce zasadniczym
,
"
o;UL'U\VCemb:,,;la początkowo wełna, skóra, a pote.m len, mniej
konopie. Nie sp·,)tyka siQ natomiast tak, jak np. u Serbów, Chorwoltów, Słowaków, \viej:::kiej produkcji jedwabnych nid i bawełnianycr, tkanin. Bawelnę przyjmowano
u nas w gotowych, faLrycznych tCl\nrach .. a nie jak u południowych sąsiadów, gdzie
służyła ona jako jeszcze jeden surowiec, do tkania delikatny,ch
p~ócien sarnodziało\,lvych.
\V każdym jednak razie, zanim towary przemysłowe
zadomowiJy się na "\lsi, wieśnbczki
wszystko, co im bylo potrzeba do
IJaftovvania, przygotowywały
same. One nie tylko przysposabiały
włókno, ale przędły je, farbowały, na'wet tkały płótna, oraz wy:zywaly. Dzięki temu haft ludowy zrósł się niejako z pracą
l upodobaniami
kobiet 72. W pewnej mierze przyczyniły się do
t~go również warunki gospodarczo-społeczne.
Prymitywne
sposoLy gospodarowania
dawały kobietom dużo wolnego czasu, toteż
mogły go swobodnie wykorzystywać,
zwłasz,cza zimową porą,
La wyszywanie dla potrzeb całE:j rodziny. Czas i ambicja oraz
niezrównana
kobieca cierpli\vość i pilność wyrażone są WI haftach l:rzy5:ykowych precyzyjną dokładnością te2hniczną. Później"2.\'
jc&gt;dn2k rozwój gospodarki
zwiększa
ich zaangażowani-e
i aktywność' \v pracach gospodarczych. ogranicza natomiast chwile
\v()1ue, skLltkiem czego hafty
wykonyw8n2 są mniej dokładnie:
P~·?·•.J~k najmn~ejszym wysiłku chciano uzyskać jak największy
(,oJ",.
Dawna \':1&lt;;(' precyzja zaczyna ush;-pować miejsca niedbal-

�496

stwu, co pociąga za sobą obniżenie się wartości technicznej n.
Droo:l.€, równej wielkości i gęsto kładzione krzyżyki stają się
bardziej znaczne i nieregularne. Podobne zresztą przeobrażE'nia
można zaobsenvować w haftach innymi technikami liczonymi.
Do zmian przyczyniła się, poza tempem życia, jakie coraz bardziej wciągało wyszywające, także zróżnicowanie samych pr~yborów, a przede wszystkim tkaniny przemysłowe charakteryzujące sic: słabo \vido2zną strukturą. Z biegiem lat na wyszywanie
pozostawało kobietom coraz mniej czasu, a poza tym nowa fala
zciągCłjąca z miasta modernizacje stroju ludowego nie sprzyjały
dalsz(,j kontynuacji haftów w takim ujęciu, jakie nakazywała
tradycja.
Hafty liczone zaczc;to wykony\vac
jak nieliczone;
w wielu wypadka'ch zarzucono je też całkowicie (Pszczyńskie,
Cieszyńskie, Spiskie). Stare kobiety umiejące wyszywać mawiały: mniej, ale gruntownie i ł:dnie, młodsze pokolenie wolało
nCltomiast pn;dką pracę, w wyniku której uzyskiwało duże i kolorowe ornamenty·;4. Dlatego chętniej wykorzystywało gotowe
już materiały fabryczne i barwne nici kupowane w sklepie, lub
u wędrownych hnndlarzy. Z łatwością też zarzucono trudycyjne
sposQby farbowania, oraz samą naukę vlyszywania, która corC1:~
bardziej przechodzHa w ręce wyszywaczek specjalistek. One to
swe umiejętności zaczęły kształcić nie tylko na przekazach starszego pokolenia, ale korzystając z nauki w szkole, sięgnęły po
drukowane wzorniki, tj. instruujące czasopisma kobiece i popularne pochęczniki robót ręcznych. Wo-bec takiego stanu rzeczy
żadna z hafciarek w Polsce nie używa już obecnie przyborów
produkcji domowej, z wyjątkiem samodziałowego płótna, które
jeszcze w pewnych regionach np. na Mazowszu, \\0' Lubelskiem.
służy do szycia niektórych części odzieży.
Wspomniane zróżnicowania nie dotyczą jednak samej techniki
v.·yszywania, która jest ciągle dalszą kontynuacją odziedziczonej
umiejętności. Okazuje się bowiem, że przejmowaniem nowyc:h
ściegów, uczeniem się ich i przyswojeniem połączonym z praktycznym zastosowaniem kobiety wiejskie nie były nigdy zbytni~
zainteresowane. Oczywiście nie należy sądzić, aby nauka czegos
nowego przerastała ich możliwości i zdolności. Ustosunkowując

497

się do niej biernie trwały poprostu uparcie w tym, co przekazywała i uczyła tradycja, a od czego nie było wolno i nie wypadało odstępować ze względu na podtrzymanie pamięci () starszych. Taka była ogólna zasada zakorzeniona w psychice
chłopskiej.
Jak widać z poprzednich danych, kobiety specjalizowały się
chętnie w jakimś jednym kierunku. Nie uczyły się nawet innych
odmian ściegów należących do tego samego typu technicznego.
Potwierdzają to np. materiały rawsko-opoczyńskie, gdzie ścieg
krzyży;kowy zwykły-prosty, z;nany tutaj z kilku okazów rosyjskich koszul, odegrał na tym terenie zaledwie znikomą rolę. Powszechnym był ścieg krzyżykowy zwykły, poziomy i takiego
też przede wszystkim używają po dzień dzisiejszy.
Znacznie łatwiej natomiast uzupełniano zasób motywów oraz
skalę bar;w. Wiele barwików naturalnych, jak kQrę dębową, korę
olch()Wą, korę z drzewa śliwkowego, marzannę (Rubia tinctorum),
sadzę etc. znano powszechnie, inne zaś chętnie przyjmowano.
Podobnie byłQ z motywami, których dobór zwiększały nie tylko
haftowa'ne wzorniki tradycyjne i kupowane, ale też pisane, drukowane, nadto lniewyczerpana fantazja ludzka. Pod tymwzględem można na przestrzeni lat, odkąd zachowały się najstarsze
ślady haftów krzyżykowych zaobserwować duże urozmaicenie,
którym jednak, w pewnych okresach, kierowała ogólnie przyjęta
i panująca moda. A zatem na tej podstawie można wyciągnąć
jesZ'cze jeden wniosek, że jak przybory techniczne i sama znajomość ściegów były raczej czymś niezmiennym i stale używanym, tak wyrażane za ich pomocą motywy i kompozycje były
zrrnienne: zmieniała się ich forma, barwa, zastosowanie i znaczenie. Zmieniał się także i sam twórca przedstawiający za każdym
razem indywidualnie różną jednostkę, która, chociaż działała
głównie w oparciu a obowiązujące kanony, to jednak, mimo
trudnych niejednokrotnie warunków pracy, po-zostawiała w tradycyjnych wyszyciach swojego regionu pewien trwały ślad. RoIa
i znaczenie tej spuścizny zależały w dużym stopniu od potrzeb
zewnętrznych oraz od dyspoZyCJi wewnętrznych i zdolności sa-mego twórcy.
32 -

.. Luct ... t. XLIX

�499
::"vIatk!we szkole sic !"lie uczyły" - opo\dadała
wspomniana
Terc!;a Czepczor z Jaworzyn;n.
v.; CzechosłowacJi np. nauk,; robót ręcznych w szkolach zapr0'.vadziła druga refornn
szk(·'1. tj. '.V 1848 L, Va c l a v i k, Volksu.net Gewebe,
1956, s. 48.
\,' W.,dług informacji uzyskanych
\': 1961 r. od Teresy Czepcwr lat 69,
Janin\" Bu[\" lat 42 oraz innych kobiet z Jaworzynki
p. Cieszyn.
,,' B. B -a z i e J i c h, Z badalt terellou:ych
nad cieszyńskim
haftem
lu(lov;ym,
Katowice 1958, s. 11, 12: tenże. Z badań terenowych
naci haftem
ludou:ym
It' powieci.e
bielskim,
Katowice
1962, s. 10-12;
tenże, O opolskich
ha ftach
ludowych,
Kwartalnik
Opolski 195914, s. 137. Ponadto
na
podstawi~ wywiadów w 1956-59 r. z dwiema kobietami lat ok. 50 z Podle:'1a p. Pszczyna. An:lą Kowal lat 60 z Ostropy p. Gliv.'ice, Emma Langer
ur. 1881 z Siołkol,Vlic St. p. Opole i innymi ze Starej Kużni p. Racibórz
i z Laso\\:ic p. Tarnowskie
Góry.
l3 B.
B a z i e 1 i c h, Z badw;'
terenowych
nad cieszYllskim
haftem

Kunst

Przypisy
1 Belović
B e r n a d z i k o w s k a, Hrvatski
narodni
vezovi,
Osiek
1906, s. 17.
" "niewiastom
(...) wdowom i pannom według dekretu .JKM-Śd Anni
1638 haftować
wSlelako wolno będzie, do czego im przeszkodą
cech być
nie ma". Artykuły
Cechu Haftarskiego
nadane przez Jana III w WarszaWi0. dnia 30 maja
1689 r.
"A. B r i.ic k n e r, Encyklopedia
staropolska;
Soiia K o va c e v i c va,
L'udowy odev \' hornom Liptove, Bratislava
1955, s. 42.
, Ksic:ga sado\'\'a wiejska państw:'\ Suskiego z 1699 r., wydana przez
B. U l a n o \Ii s k i e g o.
J. S \V i ą L k o 'v': s k a, Strój łowicki,
APSL 1953, s. 51.
6 !';"a pocistav:ie
wywiadó\v \\' 19;;;; i 1961 r. z Ewą Grbaclk:·,. Janin:.;
Bury,
Teresą
Czepczor
z Jaworz.v;1ki
Zuzanną
Wolny
z Istebnej
p. Cieszyn.
'L.
lVI~'l i c ki. Sirój górali śląskich,
APSL 1956, s. 76.
, Polskie - v:yszywaczka:
rosyjskie - wysziwalszczica;
hucubkie
--sz\\' aL;: czechosłowackie
- svadlena, ;vajka; serba-chorwackie
-- vezilja.
"='la pocista\\ie
wywiadów
w 1956 r. z hafciarką
Marią Mały jurek
lat 65, Jadwigą Fizek lat ok. 40, Teresą Sikorą lat ok. GO l Istr-'bnej -'Andziołówki
p. Cieszyn.
lO \Vedług
wywiadu
w 1956 r. z Ewą Urbaczką
z Jaworzynki
oraz
Marią Mały jurek lat 65, Jadwigą Fizek lat ok. 40 i Teresą Sikorą lat ok.
60 z Istebnej-Andziołówki
p. Cieszyn.
JI
Według wywiadu w 1961 r. z Teresą Czepczor lat 69 z Jaworzynki
p. Cieszyn.
'" Na podstawie wywiadów z hafciarkami
śląskimi; nadto por. B. Bazielich. Z badań terenowych
nad cieszyóskim
haftem ludowym, Katowice
1958, s. 10, 11 i nast.
'" Na podstawie wywiadu w 1961 r. z Zuzanną Wolny lat 77 z Istebnej-Andziołówki
oraz w 1952 r. we wsi Zembrów i Gródek p. Sokołów
Podlaski.
Ił Według
wywiadu
przeprowadzonego
w 1961 L Z Teresą Czepczor

z Jaworzynki
p. Cieszyn.
,; ,Sajpierw
uczyły my

sie

jedna

od drugiej,

a potem

we

szkole.

Katowice 1958, s. 1U-12.
Informacji
udzieliła w 19:36 r. Zuzanna Choleksa lat 65, córka Ewy
.Jav..-orsklej z Brennej Leśmcy.
t" Na podsla\vie
wywiadów w 1961 r. z Teresą Czepczor lat 70, Ewą
Ligocką lat 63 i .Jadwigą Jałowiczor lat 60 z Jaworzynki
p. Cieszyn.
~I ,.Pytel"
- w"dług Słownika Etymologicznego
słowo przejęte prawdopodobnie za pośrednictwem
Czech, z niemieckiego Beutel - wór do przesiewania mąki. na picniądze: pytlować (językiem) - gadać dużo i prędko.
"' Dla poparcia
tej hipotezy warto jeszczc dodać, że osiedlająca
się
-,\- X VI 'o'-. W Beskidzie Śląskim ludność wołoska migrowała grupami rodo"\\Tymi. które z czasem łączyły się w spółki szałaśnicze.
Było ich jednak
niewiele. W XVIII w. np. w Jaworzynce,
wsi na "wyrc;biskach"
lcśnych
mieszkało 14 chłopów i 7 zagroników.
" Na podstawie wywiadu przeprowadzonego
w 1957 r.
" Nie sposób andlizować wszystkich prac, wszystkich wyszywających,
bo jednych jak i drugich jest jeszcze bardzo dużo w Istebnej, Jaworzynce
i Koniakowie
p. Cieszyn.
ludowym,
Jq

:.i

rzynki
.l

Na podstawie
p. Cieszyn.

wywiadu

".; No! podstawie wywiadu
Zapasiclci p. Cieszyn .
t,

Sikora

w 1956 r. z Ewą Urbaczką
w 1961 r. z Janiną

lat 50 z Jawo-

Bury lat 42 z Jaworzynki

='la podstawie wywiadów w 1956 r. z Jadwigą Fizek lat ok. 45, Teresą
lat 60 i Marią Mały jurek lat 65 z Istebnej Andziołówki p. Cieszyn.

22 Na
podstawie
wywiadu
w 1956 r. z Zuzanną
z Istebnej Andziołówki
p. Cieszyn.
!, Xa podstawie
materiału z wystawy
czo;':' bdowa \\'Oj katowickiego",
która

.,Tradycyjna
b.da otwarta

Marekwicą

lat

48

i współczesna twórw :Yluzeum Górno-

�501

500
śląskim w Bytomiu w 1956-57 r. oraz wywiadu w 1961 r. z Zm.anną
Kohut zamieszkalą w Wapienicy p. Bielsko.
30
T. S e wer y n, Hafty opoczyńskie,
Lwów 1926, s. 19.
31 Na podstawie:
eksponatów MEK, badań terenowych w 1949 r. i materialów archiv"alnych IS-PAN.
32 Na podstawie
materialów
archiwalnych
IS-PAN, ",kspJnatów MKL
eksponatów MEK.
3:1 Na podstawie
eksponatów lVIKL.
3~ Haft i zdobienie
stroju ludowego, s. 19.
35 Na podstawie
eksponatów i'v1KL, MGB i Muzeum \1'; Łowicz\".
;)6 J.
Ś w i ą t k o w s k a, Strój
lowicki, APSL; A. C h m i e l i ń s k a,
Księżacy
37

i ich

Hanna

strój.

K

l'

o n b e r g e r-F r e n

t

z e n,

Deutsche

Stickmuster,

Ham-

burg.
38
:lO

Na podstawie m3teriału archiwalnego IS-PAN.
B. K a z n o w s k a - Jar e c k a,
Strój
Biłgor(ljsko-tarnogrodzki..

APSL

1958, s. 17, 43.
Również na Huculszczyżnie haft kolorowy wykonują tylko nieliczne,
dwie, trzy kobiety we wsi. które zwą "szwali", tj. szwaczki. Inne Hucułki
znają przede wszystkim haft bialy. K a i n d l, Die HttclLlen, 1894.
~1 Na podstawie
materiałów
archiwalnych
IS-PAN, badań terenowych.
w 1952 1'. i eksponatów Muzeum w Białymstoku.
'12 WeI
e wa,
Bulgarische
VolkssHckereien,
Sofia 1959, skrypt.
~3 A.
Va c l a v i k, Volkskunst
1wd Gewebe,
1956, s. 47.
• 4 B e l o v i ć - B e l' n a d z i k o w s k a
Jelica, Hrvatski
naro:1ni
l:e4';

zovi,

Osiek 1906, s. 80.
K a l' a n o v i ć. Zenska
16 K a m i ń s k a, Nahlik,

•5

Jlosnja u Zmijanju,
Włókiennictwo

S"rajevo

gdańskie

1926, s. 11.
W., Łódź

w X-XIII

1958, s. 103-4.
47 Batystów
i muślinów używano do szycia kabotków, haftowano nato:niast na płótnie, które potem przyszywano
w odpowiednim
miejscu.
.3 Według
informacji
z 1956 r. Zuzanny Choleksy lat 65 z Brennej
Leśnicy; jej matka, Ewa Jaworska, która zmarła około 25 lat temu wyszywala ludziom kabotki. "To było silne wyszycie, można je bylo przeszy\va('
z kabotka do kabatka. Trzy kabotki można bylo potargać (znosić) przy
jednym takim wyszytym lemcu··.
~.)Elena H o l e c z y o v &lt;'l, Prlspevok
k technologii
Slovenskej
l'tlC/owej
vysivky,
Slovensk~' l'ud()\'y textil. 1957. s. 48-50.
.'0 Vejsil
C u l' i': i ć, Narodni
uez u Bosni" i Hercegovini,
Kalendar
"Napredak"
za 1935, Sarajevo 1934.
;1 R 8 b o t n o w a..
Jak o w 1·(' wa,
Ruskaja
narodnaja
wysziwka,
Moskwa 1957, s. 35: M a s lowa,
Naroclnyjornament
wierchniewolżskich
Kariel, Moskwa 1951, s. 105.

5~

Th. B o s s e

l'

t, Die Volkskunst

in Europa,

LII/9, LIl/8.

'J Ib.
5\
Zbiory Muzeum Zydowskiego w Krakowie.
.'3 Vlasta
F i a l o v a, Zapomenuty
druh lidoueho
vysivani
z Va1asska, Casopis Moravskeho musea v Brne (Acta musei Moraviae) XXXVI,
1951, 2, Vedy historicke, s. 162-181.
;G B o s s e l' t,
o. c., LXVII/7, 10, 12; LXIX/13.
'7 C a u l f e i l d and S a war d, The Dictionary
of Needlework
...,
London 1882, s. 313.
53 Elena
H o l e c z y o v a, o. c.
JO Elena
H o l e c z y o v a, o. c.'
60 C u l' C i ć, Narodni
vez u Bosai

i Hercegovini,

Kalendar

"Napredak"

za 1935, Sarajevo 1934.
6\ Na podstawie
badalI terenowych
w 1952 r. w różnych wsiach powiatu Sokolów i Węgrów.
62 T. S e wer
y n, Hafty
opoczyiLskie,
Lwów 1926, s. 18.
6:) Na
podstawie wywiadu w 1957 r. z Jadwigą Kubaszczykowa
lat 35
z Koniakowa Rupienki p. Cieszyn.
64 Na podstawie
wywiadów w 1956, 1957, 1961 r. z Zuzanną Marekwicą
lat 48, Zuzanną Wolny lat 77, Marią Mały jurek lat 65, Jadwigą Fizek lat
ok. 45 i Teresą Sikorą lat ok. 60 z Istebnej Andziolówki oraz z Ewą Ligocką lat 63, Jadwigą Jalowiczor lat ok. 60 i jej córką, Marią, lat 35 z Jaworzynki p. Cieszyn.
65 T.
S e we l' y n, Hafty opOCZyiLSkie, Lwów 1926, s. 17.
aG Por.
,1. K a m i ń s k a i A. N a h l i k, Włókiennictwo
gdańskie
w X-XIII
w., Łódź 1958, s. 103: Solanum
nigrum - psianka czarna, jagody
dają barwę b l' ą Z o w ą; Viburum
Opulus
kalina, jagody dają barwę
c z e l' won ą; Prunus
Spinosa
tarnina,
z pestek i korzeni barwy:
z i e lon a, ż ó I t a, b r ą z o w a; Centarea Cyanur - bławatek, z kwiatów barwa
b łęk i t n a; Iris pseudoacorus - kosaciec żółty, z kłączy
i kwiatów
barwa
ż ó ł t a; Rumex acetosa - szczaw ostry, barwi na
z i e lon o; Polygollum
aviculare - rdest ptasi, z calej rośliny barwa
ź ó I t a i z i e lon a: Sambucus
nigra - bez czarny, z jagód barwa
c z a r n a: Stachys Silvaticus
palustris - czyścicc blotny, z liści barwa
z i e lon a; Galium
verl1m
aparine
przytulia żółta, z korzeni barwa
f i o l c t o w a.
" H o l e c z y o v a, o. c., s. 48-50.
H o l e c z y o v a, O slovenskej
l'udovej
vysivke,
TvaI' 1948, 4.
K a i n d 1. Die Hucu/en,
1894 .
,n iVIa k o w s kij, Narodnoje iskustwo podkarpatskoj
Rusi, Praga 1925.
-, Holcczyo\·a.
o. c .. s. 48-50.
'. C •.:rciC,
iVa7'oani l'ez ił Bosni i Hercegovini.
Kalendar "Napredak"~
2a 1935. Sarajevo
1934.
(;0

�502
n B e n E' S, VystU1.iU vysirek

v UherskeIH

Brocle, Vec!

({ licle

H'.~3·-;:-8.

s. 375.
74

Va c l a v i kAntonin,

Volkskunst

lind

Gcwebe,

19.56 r.

SKROTY
MEK MKL IS PAN
APSL MGB -

Muzeum Etnograficzne,
Kraków
IVluzeum Kultury
i Sztuki, Warszawa
- Instytut
Sztuki Polskiej Akademii ~allk,
Atlas Polskich Strojów Ludowych
Muzeum Górnośląskie,
Bytom

WANDA

Wc.,!;Z2.wa

JOSTOWA

MATERIAŁY

DO ZAGADNIENIA GOSPODARKI
W "BORACH" ORA WSKICH

CHŁOPSKIEJ

WS TĘP

Orawa w dotychczasowej polskiej literaturze etnograficznej
posiada słabą dokumentację. Przyczyny tego zjawiska leżą niewątpliwie w trudności nadania zagadnieniom perspektyvv'y rozwojowej, który to postulat bez materiałów znajdujących się na
Węgrzech i w Czechosłowacji jest trudny do zrealizowania. Wiekowy związek polityczny Orawy z Węgrami stalwia badaczowi
wymagania gruntownej znajomości historii społeczno-ekonomicznej i ustroju rolnego węgierskiego. Na domiar trudności należy
zaznaczyć, że Polska od drugiej wojny światowej nie dysponuje
mapami katastralnymi trzech wsi Drawskich: Lipnicy Wielkiej,
.Jabłonki i Chyżnego. W tych warunkach trudno nadać pracy
inny charakter jak tylko wyłącznie usystematyzowanych
materiałów.
Celem pracy, w obecnym jej etapie, jest utrwalenie zanikającej niezwykle szybko tradycyjnej gospodm'ki chłopskiej \v "borach orawskich". W przyszłości planuje sh~ rozszerzenie tematyki do problemu roli, jaką w gospodarce trzech wsi orawskich:
Chyżnego, Jabłonki i Piekielnika odgrywają bądź odgrywały
w ,nieda:wnej przeszłości znajdujące się w ich granicach administracyjnych tzw. przez miejscową ludność "bory" oraz objęcie
studiami borów podhalańskich. Pojęcie "bory" obejmuj2 kompleks torfowisk, pustaci, łąk i łęgów nadrzecznych, przerYvvanych skrawkami uprawnych zagonów i lasów sosnowych.
Materiały, na których oparto studium, pochodzą bądź to ze

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10670" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10648">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/308ae18105b01f4ed4e543be1e3b9f3b.pdf</src>
        <authentication>745a1d10bef6c78bd837e2b15c0ee703</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127165">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:842</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127166">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127167">
                <text>1975</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127168">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:774</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127169">
                <text>Wykorzystanie filmu w dydaktycznej działalności placówek etnograficznych / ETNOGRAFIA POLSKA 1975 t.19 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127170">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1975 t.19 z.1, s.65-82</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127171">
                <text>Kantor, Ryszard</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127172">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127173">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127174">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="127175">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127176">
                <text>„Etnografia P o l s k a " , t. X I X z. 1

RYSZARD

KANTOR

WYKORZYSTANIE FILMU W DYDAKTYCZNEJ
DZIAŁALNOŚCI
PLACÓWEK ETNOGRAFICZNYCH
1. U W A G I

WSTĘPNE

Rewolucja naukowo-techniczna, którą obecnie przeżywa ludzkość n a
interesującym nas gruncie, t j . w nauczaniu etnografii, powoduje k i l k a
określonych konsekwencji.
Po pierwsze, nastąpił gwałtowny napływ kandydatów n a studia etno­
graficzne, co wiąże się ze w z r o s t e m zainteresowania naszą dyscypliną,
a także ze zwiększającym się zapotrzebowaniem n a specjalistów d l a coraz
liczniejszych i n s t y t u c j i n a u k o w y c h i kulturalno-oświatowych. Odegrał t u
niewątpliwą rolę powszechny dostęp d o dóbr k u l t u r y w systemach demo­
kratycznych, powodując znaczne zapotrzebowanie n a pracowników oświa­
t o w y c h . M a m n a myśli, między i n n y m i , bardzo szerokie dziś zastępy
pracowników muzeów etnograficznych i i n n y c h placówek k u l t u r a l n o -oświatowych, które chętnie zatrudniają etnografów. Można mieć p e w ­
ność, że zapotrzebowanie t o będzie w dalszym ciągu wzrastało.
Po drugie, zwiększyła się w sposób nieporównywalny ilość i n f o r m a c j i
w każdej n i e o m a l dziedzinie n a u k i , a konsekwencją tego w e t n o g r a f i i
jest fakt, że student naszego k i e r u n k u m u s i obecnie opanować daleko
większy zasób wiadomości niż jego poprzednicy, p r z y założeniu, że okres
nauczania n i e p o w i n i e n się przedłużać.
Po trzecie, co m a w i e l k i e znaczenie, r e w o l u c j a naukowo-techniczna
stawia nowe problemy, ale jednocześnie daje oręż d o przezwyciężania
narastających trudności. Są n i m wszelkiego rodzaju udogodnienia t e c h ­
niczne. Niestety uczelnie, z m n i e j l u b bardziej uzasadnionych powodów,
n i e z w y k l e ostrożnie traktują wszelkie środki techniczne zmieniające t r a ­
d y c y j n e m e t o d y nauczania.
„Trzeba stwierdzić, choć b r z m i t o j a k paradoks — pisze J . Szczepań­
s k i — że nasze uczelnie wyższe bardzo p o w o l i i z w i e l k i m i o p o r a m i
zaczynają stosować nowe m e t o d y nauczania, j a k n p . nauczanie p r o g r a m o 5 — E t n o g r a f i a P o l s k a , t. X I X , z. 1

�66

R Y S Z A R D

K A N T O R

wane, f i l m , telewizję, maszyny d o uczenia. Ciągle jeszcze d o podstawowych
zabiegów nauczania należą: wykład oraz różne o d m i a n y seminariów i ćwi­
czeń"
Trzeba się w t y m miejscu zastrzec, że c y t o w a n e m u a u t o r o w i
b y n a j m n i e j n i e chodzi o ogólne negatywne nastawienie do t r a d y c y j n y c h
sposobów nauczania, lecz j e d y n i e o dostarczenie i m sojuszników, z pomocą
których można b y zintensyfikować proces d y d a k t y c z n y , co w obecnej
sytuacji jest sprawą podstawową.
2. P R O C E S D Y D A K T Y C Z N Y W N A U C Z A N I U E T N O G R A F I I

Niewątpliwie szerokie w środowisku e t n o g r a f i c z n y m dyskusje na t e ­
m a t p r z e d m i o t u badań, i c h zakresu, powiązań z i n n y m i dyscyplinami: czy
miejsca etnografii w życiu społecznym, j e j p r a k t y c z n y c h zastosowań i t d .
są d l a r o z w o j u naszej d y s c y p l i n y decydujące. N i e należy j e d n a k zapomi­
nać o problemie m n i e j eksponowanym, lecz b y n a j m n i e j n i e mało i s t o t n y m .
Problemem t y m jest szeroko pojęty proces d y d a k t y c z n y w nauczaniu
etnografii. Zajmowanie się t y m p r o b l e m e m jest prostą konsekwencją
f a k t u , iż etnografia jest p r z e d m i o t e m nauczania w wyższych szkołach.
2

0 i l e w i e m , n i k t dotąd n i e poruszał p r o b l e m u d y d a k t y k i w etnografii.
Teoretycy d y d a k t y k i na bardzo w y s o k i m szczeblu t e o r i i , zadawali sobie
pytanie, „jak uczyć", w w y n i k u czego jest sporo p u b l i k a c j i ogólnych
dotyczących przebiegu procesu dydaktycznego p r z y równoczesnym b r a k u
rozważań dotyczących k o n k r e t n y c h d y s c y p l i n wykładanych w szkołach
wyższych. Etnografowie, j a k dotąd, n i e w y p o w i a d a l i się n a te t e m a t y .
Nie wchodząc w kompetencje teoretyków nauczania chciałbym w m a ­
k s y m a l n y m skrócie podkreślić c z y n n i k i determinujące każdy proces d y ­
daktyczny. Są t o : cel nauczania, treści programowe, zasady, f o r m y , metody
i środki nauczania, przygotowanie do pracy dydaktycznej oraz osobowość
nauczyciela, a także przygotowanie i osobowość u c z n i a . Każdy z t y c h
czynników w y m a g a dokładnego omówienia, każdy b o w i e m — choć w róż­
n y m stopniu — wpływa n a przebieg procesu nauczania. Ze względu j e d ­
n a k na zasadniczy cel artykułu, którym jest próba przedstawienia zagad3

J. Szczepański,
W a r s z a w a 1969, s. 115.
1

Problemy

i perspektywy

szkolnictwa

wyższego

w

Polsce,

„Proces d y d a k t y c z n y j e s t planową pracą n a u c z y c i e l a z u c z n i a m i organizowaną
z a z w y c z a j w s z k o l e , a mająca n a c e l u umożliwienie u c z n i o m o p a n o w a n i a określo­
nego z a s o b u w i e d z y i określonych umiejętności. P r z e z n a u c z y c i e l a r o z u m i e m y tutaj
n a u c z y c i e l a n a każdym s z c z e b l u szkoły, p r z e z u c z n i a — u c z n i a n a każdym s z c z e b l u
szkoły, p r z e z szkołę — zarówno szkołę podstawową, j a k średnią i wyższą". W g
S. W o ł o s z y n , Ogólne zasady, formy
i metody
procesu
dydaktyczno-wychowaw­
czego, [w:] Zagadnienia
dydaktyki szkoły wyższej, W a r s z a w a 1968, s. 32.
2

3

Tamże, s. 35.

�67

WYKORZYSTANIE FILMU W DYDAKTYCE ETNOGRAFICZNEJ

nień w y k o r z y s t a n i a f i l m u w pracy dydaktycznej placówek etnograficznych,
przejdę od r a z u d o m e t o d realizacji procesu dydaktycznego, w których
f i l m znajduje niepoślednie miejsce.
3. M E T O D Y R E A L I Z A C J I P R O C E S U . D Y D A K T Y C Z N E G O

Cel n a u c z a n i a osiąga się przekazując treści programowe za pomocą
metod, które można nazwać w skrócie m e t o d a m i realizacji procesu d y d a k ­
tycznego.
M e t o d y realizacji procesu dydaktycznego, c z y l i „sposób l u b zespół spo­
sobów osiągania celów d y d a k t y c z n y c h " , omówię w poważnym skrócie.
Podstawą m o i c h rozważań n i e c h będzie fakt, że metody wprowadzania
w umysł studenta czy ucznia n o w y c h treści dzieli się zazwyczaj na d w i e
podstawowe g r u p y : n a metody podające i metody poszukujące .
Istotą i wspólną cechą m e t o d podających jest czynne stanowisko n a u ­
czyciela, który podaje w gotowej postaci gotowe wiadomości. P r z y m e t o ­
dach poszukujących widoczna jest natomiast większa aktywność ucznia,
który sam zdobywa wiadomości, o d k r y w a zjawiska i związki między n i m i .
Nauczyciel znajduje się j a k b y w cieniu, naprowadza ucznia, wskazuje m u
drogę, a jednocześnie pozwala m u na dużą samodzielność i aktywność.
4

5

6

Nie wdając się w dłuższe analizy można stwierdzić, że grupa pierwsza
metod ma przede w s z y s t k i m postać wykładu, druga zaś t o ćwiczenia
i wszelkie zajęcia pracowniane i laboratoryjne.
P r z y j r z y j m y się wykładowi ze względu chociażby na fakt, iż coraz
częściej jego f o r m a i skuteczność budzą poważne wątpliwości i przez w i e l u
teoretyków skazywany jest — j a k o nieekonomiczny i charakteryzujący się
słabą recepcją — n a szybki zanik w obliczu i n t e n s y f i k a c j i m e t o d n a u ­
czania.
„Istotą wykładu uniwersyteckiego jest systematyczne przekazywanie
względnie stałej grupie słuchaczy określonego f r a g m e n t u poznania rzeczy­
wistości w postaci rozłożonych w czasie p o r c j i zagadnieniowych" .
7

w

szerokim

sensie c e l e m n a u c z a n i a , o z n a c z a n i e t y l k o znajomość treści p r o g r a m o w y c h ,

a l e także

4

Na

terenie

etnografii

ogólna

sprawność

i n t e l e k t u a l n a , będąca

umiejętność w y k o r z y s t y w a n i a w i e d z y n a b y t e j , s t a w i a n i a i rozwiązywania problemów
naukowych.

W

z a k r e s i e pojęcia

„cel ' n a u c z a n i a " w c h o d z i

także kształtowanie o d ­

p o w i e d n i e j p o s t a w y m o r a l n e j i światopoglądu u c z n i a .
5

Wołoszyn,

6

Tamże,

Ogólne zasady...,

s. 36.

s. 38-44. Podział metod podaję ze z n a c z n y m i skrótami:

A. M e t o d y podające: a) metody

akroamatycizne — słowne, polegające n a s ł o w ­

n y m p o d a n i u u c z n i o m gotowej w i e d z y , b) m e t o d y d e i k t y c z n e — o p a r t e n a pokazie,
c) p r a c a z podręcznikiem.
B. Metody poszukujące: a) m e t o d y e r o t e m a t y c z n e — p y t a n i o w e , p y t a n i a n a p r o ­
wadzające,

b)

metody

d y s k u s y j n e , c)

metody

pracowniane,

laboratoryjne,

s t y c z n e w e w ł a ś c i w y m tego słowa z n a c z e n i u .
7

W.

Szewczuk,

Recepcja

treści

oświatowych,

Warszawa

1966, s. 95.

heury­

�68

RYSZARD

KANTOR

W. Szewczuk w jednej ze s w o i c h p r a c dokładnie omawia p rob le m y
związane z recepcją wykładu uniwersyteckiego, analizuje c z y n n i k i wpły­
wające na nią i dochodzi d o w n i o s k u , że „recepcja wykładu jest zawsze
wypadkową czynników, z których jedne działają po stronie wykładu
i jego autora, drugie zaś po stronie o d b i o r c y " . W p i e r w s z y m zespole
czynników znajdują się m . i n , takie, j a k przejrzystość s t r u k t u r y myślowej,
proporcja materiału abstrakcyjnego d o konkretnego, stosunek poznania
do działania, z d r u g i e j natomiast: przygotowanie słuchaczy, i c h recepcyjna
sprawność oraz sprawność notowania. Jak z tego widać, na recepcję w y ­
kładu wpływa w i e l e bardzo różnorodnych czynników i wydaje się, że
świadome oddziaływanie na niektóre z n i c h bez wątpienia przyczyniłoby
się d o podniesienia wskaźnika recepcyjnego, który dla wykładu, w g Szewczuka, w y n o s i obecnie w przeważającej większości wypadków l-67°/o,
a więc jest t o recepcja słaba albo zaledwie średnia, g d y tymczasem p o ­
w i n n a wynosić 68-100'%. L i c z b y te oznaczają procent przyswojenia przez
słuchacza treści wykładu. W y r u g o w a n i e w i e l u uświadamianych i nieuświad a m i a n y c h błędów, o których pisze Szewczuk, przyczyniłoby się bez wąt­
pienia do podniesienia nadwyrężonego w ostatnich czasach a u t o r y t e t u
wykładu.
8

9

Z n a n y jest ogólnie fakt, że „zapamiętywanie i pamiętanie materiału
rozumianego przewyższa nieraz w i e l o k r o t n i e zapamiętywanie i pamięta­
nie materiału n i e r o z u m i a n e g o " . Stąd nasuwa się wniosek, że wszystkie
m e t o d y pedagogiczne — w t y m także wykład — p o w i n n y korzystać z t a ­
k i c h środków przekazu i n f o r m a c j i , które b y zwiększyły stopień i c h r o z u ­
mienia, a co za t y m idzie zwiększyły i c h zapamiętywalność. Dochodzimy
w t y m miejscu d o p r o b l e m u poglądowości. Zasady poglądowości jasno, po
raz p i e r w s z y w dydaktyce światowej, sformułował w X V I I w i e k u J . A . K o m e ń s k i nawołując do- poznawania rzeczy i związku między n i m i metodą
doświadczenia i eksperymentu.
10

11

„Poglądowość — pisze H . Dušan — m a podstawowe znaczenie dla za­
pamiętania materiału nauczania. Środki poglądowe wpływają n a ilość,
szybkość i dokładność zapamiętania, a jednocześnie pomagają wyodrębnić
i sformułować wiadomości, dokładnie je powtórzyć i skuteczniej zastoso­
wać w p r a k t y c e . O wiele łatwiej i szybciej zapamiętają uczniowie prze­
r a b i a n y materiał, jeżeli się go podaje n i e t y l k o za pośrednictwem słowa,
ale także poglądowo. Wiadomości n a b y t e tą drogą na długo utrwalają się
w pamięci i dają się dokładniej odtworzyć" .
12

Tamże, s. 96-152. A u t o r poświęca t e m u •zagadnieniu cały rozdział zatytułowany
„Recepcja w y k ł a d u u n i w e r s y t e c k i e g o " .
» Tamże, s, 148.
Tamże, s. 110.
8

10

1 1

J . К o m e ń s к i, Wielka

12

H. D u š a n ,

s. 18.

Pomoce

dydaktyka,

naukowe.

W r o c ł a w 1956.

System

i zasady

stosowania,

W a r s z a w a 1967,

�WYKORZYSTANIE

FILMU W DYDAKTYCE ETNOGRAFICZNEJ

69

Wypływający stąd wniosek jest oczywisty. A b y wzmocnić percepcję
wykładu, podobnie j a k i i n n y c h metod d y d a k t y c z n y c h , należy stosować
optymalną ilość środków poglądowych, n a z y w a n y c h także pomocami n a u ­
k o w y m i l u b d y d a k t y c z n y m i . Trzeba się t u j e d n a k zastrzec, że „ułatwia­
jąc stosowanie metody środek j e d n a k n i e zastępuje samej metody, lecz
t y l k o ją wzbogaca" . Jest t o odpowiedź n a dość często stawiane zarzuty,
że n a d m i a r środków może doprowadzić do i c h dominacji n a d metodą.
13

A b y j a k i k o l w i e k przedmiot można było uznać za pomoc naukową,
m u s i on spełniać d w a w a r u n k i : a) m u s i być p r z y d a t n y dydaktycznie d o
demonstracji i nauczania, b) m u s i istnieć fizyczna możliwość użycia go
bezpośrednio^ n a l e k c j i l u b p r z y i n n y c h f o r m a c h n a u k i .
Z u w a g i n a fakt, że podział pomocy n a u k o w y c h jest dość s k o m p l i k o ­
w a n y i u różnych autorów o p a r t y na o d m i e n n y c h k r y t e r i a c h , należałoby
n a początek zrobić choćby pobieżny przegląd t y c h kryteriów, co n a w e t
p r z y założeniu maksymalnej lakoniczności spowodowałoby znaczne i n i e ­
potrzebne zwiększenie objętości artykułu, który z założenia szkicuje za­
ledwie problematykę. Ograniczę się zatem d o przedstawienia podziału
W. Okonia n i e zapominając, że istnieją także inne, bardziej s k o m p l i k o ­
wane, wielostronne i chyba także pełniejsze.
1 4

W. Okoń d z i e l i środki dydaktyczne n a sześć następujących k a t e g o r i i :
1) środki słowne, c z y l i przede w s z y s t k i m podręczniki i inne teksty
drukowane;
2) środki w z r o k o w e (wizualne), a więc oryginalne przedmioty, modele,
obrazy, w y k r e s y , m a p y ;
3) mechaniczne środki w z r o k o w e umożliwiające przekazywanie o b r a ­
zów za pomocą urządzeń technicznych, j a k n p . diaskop, episkop, m i k r o ­
skop, teleskop i t d . ;
4) środki słuchowe pozwalające przekazywać dźwięki i szmery za p o ­
średnictwem gramofonu, magnetofonu czy r a d i a ;
5) środki słuchowo-wzrokowe łączące obraz z dźwiękiem, j a k f i l m
dźwiękowy czy telewizja;
6) środki automatyzujące proces dydaktyczny, do których można z a l i ­
czyć maszyny dydaktyczne, gabinety językowe zwane też l a b o r a t o r i a m i
językowymi oraz mózgi elektronowe.
Kategorie 1-2 t o w g Okonia środki proste, natomiast 3-6 t o środki
złożone. Prostotę i złożoność wyznacza w t y m w y p a d k u użycie l u b n i e ­
użycie — p r z y demonstrowaniu określonej pomocy — d o d a t k o w y c h urzą­
dzeń technicznych.
Środki proste, a więc m . i n . podręczniki, modele, o r y g i n a l n e przed­
m i o t y , m a p y i t d . , bywają z m n i e j s z y m l u b większym powodzeniem w y W. O k o ń , Środki dydaktyczne
Wyższej", R. 1968 z. 1, s. 14.
Tamże, s. 15.
1 3

14

i ich

unowocześnienie,

„Dydaktyka

Szkoły

�70

RYSZARD KANTOR

korzystywane w nauczaniu etnografii. Ze względu na k i e r u n e k m o i c h
rozważań zrezygnuję z i c h omówienia.
Środki automatyzujące proces d y d a k t y c z n y (kat. 6) wymykają się n a ­
szym rozważaniom. Są one t a k dalece nowatorskie i n i e znane n a naszym
gruncie, że omawianie i c h , szczególnie w odniesieniu do nauczania etno­
g r a f i i , mijałoby się z celem. Wątpię zresztą, czy k i e d y k o l w i e k w nauczaniu
e t n o g r a f i i użyte zostaną np. maszyny dydaktyczne.
Pozostały d o omówienia środki wzrokowe, słuchowe i wzrokowo-słuchowe. Obecne znaczenie t y c h środków jest bardzo duże, a co więcej
wciąż rośnie. Dlaczego t a k się dzieje? Odpowiedź jest dość prosta. Ze
stanowiska psyehologiczno-fizjologicznego rozpatruje się pomoce n a u k o w e
od s t r o n y i c h oddziaływania n a narządy zmysłowe człowieka. Są więc
pomoce oddziałujące n a słuch (audytywne), n a w z r o k (wizualne), n a d o t y k
(taktylne), n a węch (olfaktoryczne) i mieszane. Jednocześnie wiadomo, że
ilość i n f o r m a c j i , jaką człowiek o t r z y m u j e o d poszczególnych zmysłów, jest
różna. Powszechnie uznana jest w psychologii dominacja analizatora w z r o ­
kowego n a d słuchowym i n a d pozostałymi zmysłami. W z r o k dostarcza
n a m ok. 9 0 % w s z y s t k i c h i n f o r m a c j i , słuch ok. 5°/o, a n a pozostałe zmysły
przypada reszta . N i c więc dziwnego, że t a dominująca proporcja u w i ­
docznia się coraz bardziej w stosowaniu pomocy n a u k o w y c h .
15

O d pomocy słuchowych i w z r o k o w y c h , t r a k t o w a n y c h oddzielnie, docho­
d z i m y d o i c h syntezy — najdoskonalszej pomocy n a u k o w e j , t z w . pomocy
audiowizualnej. Określenie t o powstało w latach 50-tych i zdobyło sobie
charakter międzynarodowy. Obejmuje ono s w y m zakresem różne środki
wzrokowo-słuchowe służące dydaktyce. E. F l e m i n g
uważa, że istotą
t y c h pomocy jest zasada odtwarzania i c h p r z y użyciu urządzeń technicz­
n y c h . D z i e l i j e też, pod t y m kątem, w następujący sposób:
1 6

Środki audiowizualne:
1. W i z u a l n e :
a)

o b r a z y przeźroczyste

b)

obrazy

c)

obrazy filmowe-nieme

d)

obrazy

e)

obrazy i teksty powielane

odbite

a) a u d y c j e r a d i o w e
b) n a g r a n i a n a płytach
c) n a g r a n i a n a taśmie magnetofonowej
15

Audiowizualne:

a) a u d y c j a t e l e w i z y j n a
b) dźwiękowe o b r a z y r u c h o m e
c)

obrazy nieruchome i nagrania

Środki techniczne
° Р * У

С

2

П

е

:

a)

d i a s k o p i przeźrocza

b)
c)
d)
e)

episkop i obrazy drukowane
projektor filmowy i filmy
projektor mikroskopowy
t a b l i c a świetlna

J . S t r e l a u , Przewaga
ruchliwości
analizatora
wzrokowego
u człowieka, „Studia P s y c h o l o g i c z n e " , R . I960 t. 3, s. 57.

E . F l e m i n g , Nowoczesne
techniczne
środki
„Kwartalnik P e d a g o g i c z n y " , R . 8 : 1963 n r 4, s. 29.
16

i materiały:

mikroskopowe

Audytywne:

wym

3.

audiowizualne

nad
w

słucho­

nauczaniu,

�WYKORZYSTANIE

2. A k u s t y c z n e :

3. O p t у с z n o - а к u s t у с z n e:

a) o d b i o r n i k r a d i o w y
b) g r a m o f o n i płyty

a)
b)

c)

71

FILMU W DYDAKTYCE ETNOGRAFICZNEJ

magnetofon i taśma n a g r a n a

c)

telewizor
p r o j e k t o r i f i l m y dźwiękowe
d i a s k o p i episkop, gramofon

z płyta­

m i l u b magnetofon z taśmami

nagra­

nymi

Podział t e n jest bardzo przejrzysty i zręcznie łączy bodźce działające
i sposób i c h o d b i o r u z urządzeniami t e c h n i c z n y m i i materiałami do- dostar­
czania t y c h bodźców. Trzeba jednak zauważyć, że w zasadzie p r a w d z i w i e
a u d i o w i z u a l n y m i środkami są dopiero te, które a u t o r zamieszcza w p o d ­
grupie trzeciej. Należą do n i c h : telewizja, f i l m dźwiękowy oraz (mniej
u nas znane) t z w . przeźrocza dźwiękowe.
Telewizja dydaktyczna, a szczególnie telewizja w obwodzie zamknię­
t y m (TV closed circuit) jest w naszym k r a j u jeszcze na etapie ekspery­
m e n t a l n y m . W szerszym j a k dotąd zakresie korzystają z n i e j j e d y n i e
uczelnie m e d y c z n e . W y k o r z y s t a n i e T V w nauczaniu e t n o g r a f i i wydaje
się n i e t y l e niemożliwe, i l e po prostu z b y t kosztowne. Być może w p r z y ­
szłości, w r a z z r o z w o j e m t e l e w i z j i kasetowej, pogląd t e n trzeba będzie
zrewidować.
17

Pozostają d o rozważenia d w a inne środki a u d i o w i z u a l n e : f i l m dźwię­
k o w y oraz przeźrocza dźwiękowe. Te ostatnie — j a k pisze J . Jacoby —
łączą przeźrocza z n a g r a n y m dźwiękiem (komentarze wygłaszane przez
specjalistów z danej dziedziny) i są — jego zdaniem — bardzo i n t e r e s u ­
jącym i s k u t e c z n y m środkiem nauczania . C o k o l w i e k jednak powiedzia­
łoby się n a i c h korzyść (taniość!) t o ustępują wyraźnie f i l m o w i z p o w o d u
podstawowego m a n k a m e n t u , nieruchomości przeźroczy. W p r a w d z i e odpo­
w i e d n i o d o b r a n y i c h c y k l może w p e w n y m stopniu sugerować ruch* ale
zawsze pozostanie t o zaledwie b l a d y m odbiciem rzeczywistego r u c h u ofe­
rowanego przez f i l m . Rozpowszechnienie dźwiękowych przeźroczy n a t e r e ­
n i e P o l s k i w y d a j e się j e d n a k konieczne. P r z y nikłym nasyceniu szkół
sprzętem f i l m o w y m środek t e n — j a k o zastępujący w p e w n y m s t o p n i u
f i l m — może odegrać w n i c h poważną rolę dydaktyczną.
18

Dokładniejsze omówienie f i l m u dźwiękowego j a k o najdoskonalszej po­
m o c y audiowizualnej pozostawiam do następnego podrozdziału, a n a razie
w skrócie zasygnalizuję jeszcze jeden wniosek wypływający z analizy
flemingowskiego podziału środków audiowizualnych. Podział t e n pozwala
P i s z e n a t e n t e m a t m. i n . E . H a w о г к a, Wykład
kazuistycznodyskursywny
z zastosowaniem
telewizji
w obwodzie
zamkniętym w nauczaniu
medycyny
klinicz­
nej, [w:] F . J a n u s z k i e w i c z [red.], Telewizja
dydaktyczna.
Telewizja
w
obwo­
dzie zamkniętym w dydaktyce
szkoły wyższej, W a r s z a w a 1971, s. 97-152.
17

J. Jacoby,
Nowoczesne
Z a w o d o w a " , R . 1967 n r 10, s. 6.
18

środki

techniczne

przekazu

informacji,

„Szkoła

�72

RYSZARD

KANTOR

n a m szybko wyliczyć potrzebne środki techniczne, w które p o w i n n a być
wyposażona każda placówka etnograficzna pragnąca w miarę nowocześnie
prowadzić proces d y d a k t y c z n y . Są t o (wyłączam nieużyteczny w e t n o g r a f i i
p r o j e k t o r m i k r o s k o p o w y oraz pokreślam dyskusyjną rolę o d b i o r n i k a r a d i o ­
wego i telewizyjnego): 1) diaskop i przeźrocza, 2) episkop i obrazy d r u k o ­
wane, 3) tablica świetlna, 4) gramofon (także stereofoniczny) i płytoteka,
5) magnetofon i taśmoteka, 6) telewizor i o d b i o r n i k r a d i o w y , 7) p r o j e k t o r
f i l m o w y i f i l m y zarówno dźwiękowe j a k i nieme, 8) zestaw d o o d t w a r z a ­
n i a przeźroczy dźwiękowych.
Powyższy zestaw w y d a j e się dostępny bez większych trudności w n a ­
szych w a r u n k a c h . Osobną sprawę stanowią odpowiednie pomieszczenia.
Ideałem byłaby oczywiście specjalna sala audiowizualna.
4. F I L M J A K O N A J D O S K O N A L S Z A

POMOC

W

NAUCZANIU

ETNOGRAFII

Z a w a r t e w t y t u l e podrozdziału stwierdzenie należy rozumieć w o k r e ­
ślony sposób. F i l m jest, a p r z y n a j m n i e j może stać się najdoskonalszą
w obecnej s y t u a c j i , pomocą naukową, lecz n i e jest pomocą rugującą inne,
korzystne i przydatne w k o n k r e t n y c h , wyznaczonych przez proces d y d a k ­
t y c z n y momentach nauczania. Jeszcze r a z należy podkreślić z naciskiem,
że k o n k r e t n y proces d y d a k t y c z n y uzależnia i uzasadnia użycie określonej
pomocy n a u k o w e j , n i g d y zaś pomoc nie p o w i n n a dominować n a d procesem.
N i e zamierzam w t y m podrozdziale przeprowadzać dokładnej analizy
zalet f i l m u p r z y nauczaniu e t n o g r a f i i . B r a k m i d o tego przede w s z y s t k i m
odpowiednich danych. Zwrócę j e d y n i e uwagę n a poruszane przez w i e l u
teoretyków ogólne zalety f i l m u i postaram się, w małym zresztą zakresie
i często j e d y n i e i n t u i c y j n i e , odnieść j e do nauczania e t n o g r a f i i oraz nieco
uporządkować. W. S t r y k o w s k i uważa za najistotniejsze d l a d y d a k t y k i
zagadnienie maksymalnego u s p r a w n i e n i a procesu nauczania.
1 9

„Wielką pomocą w rozwiązaniu tego niełatwego p r o b l e m u —

pisze o n —

oka­

zały się m . i n . t e c h n i c z n e środki wzrokowo-słuchowe, a wśród n i c h f i l m . J a k w y k a ­
zały

e k s p e r y m e n t y , p r z e k a z a n i e tej s a m e j

dziesiąt p r o c e n t oszczędności

informacji

zużytego c z a s u . B a d a n i a

z a pomocą

filmu

amerykańskie

to

kilka­

potwierdzają,

że n a u c z a n i e z a pomocą pełnego z e s t a w u filmów s k r a c a proces n a u c z a n i a do 20-40°/o.
D a n e , które n o t u j e się w E u r o p i e , a między i n n y m i i w Polsce, wykazują osiągnię­
c i a rzędu 10-20&lt;Vo".

Czy oszczędności czasu w t a k i c h ilościach mają znaczenie w nauczaniu
etnografii? W y d a j e się, że t a k . Są, zwłaszcza n a latach pierwszych, zajęcia
o charakterze wprowadzającym, które bez wątpienia przy w y k o r z y s t a n i u

1 9

W.

Strykowski,

Wyższej", R. 1968 z. 1, s. 182.

Film

w

nauczaniu

i wychowaniu,

„Dydaktyka

Szkoły

�WYKORZYSTANIE

FILMU W DYDAKTYCE ETNOGRAFICZNEJ

73

f i l m u zyskałyby n a efektywności i jednoczesnej oszczędności czasu. M a m
na myśli głównie zajęcia o przewadze elementów pogląd owych, dotyczące
k u l t u r y materialnej i częściowo duchowej. Jednakże m i m o t o oszczędność
czasu osiągana w w y n i k u zastosowania f i l m u w działalności dydaktycznej
m a dla nas mniejsze znaczenie. Piszę o t y m n a p i e r w s z y m miejscu, gdyż
większość teoretyków zdaje się upatrywać główną zaletę w y k o r z y s t y w a n i a
f i l m u w d y d a k t y c e właśnie w możliwości zaaplikowania w i d z o w i - u c z n i o w i
większej p o r c j i i n f o r m a c j i w krótszym czasie. N i e od rzeczy będzie dodać,
że dotyczy t o j e d n a k głównie szkolnictwa podstawowego i średniego,
rzadziej niektórych masowych kierunków n a studiach wyższych.
Jeśli zaś chodzi o f i l m d y d a k t y c z n y - u n i w e r s y t e c k i , t o najprzydatniejszy
jest t a k i , „na którym — pisze L. Leja — można oglądać dokładnie t a k i e
zjawiska, które w i n n y sposób są d l a studenta nieosiągalne" .
Można b y n a t y m m i e j s c u przytoczyć dziesiątki faktów i zdarzeń
wchodzących w zakres zainteresowań etnografii, których n i e można adek­
w a t n i e przekazać za pomocą słów, czy posługując się p r o s t y m i środkami
nauczania. Ograniczenie się d o werbalnej s t r o n y n p . wykładu powoduje
niejednokrotnie, że student uczy się nazw, które bardzo luźno kojarzą m u
się z rzeczami l u b z j a w i s k a m i . Użycie f i l m u , dostarczenie bodźców w z r o kowo-słuchowych stwarza podstawy d o myślenia pojęciowego. F i l m p o ­
zwala poznać wszechstronnie zjawisko, niejako nauczyć się go, pamiętać
na podstawie znacznej ilości cech oraz korzystać z doświadczenia, c z y l i
krótko mówiąc, odwoływać się d o posiadanej w i e d z y w przyszłości. Posłu­
g i w a n i e się f i l m e m powoduje także: skupienie u w a g i studenta n a k o n ­
krecie, pobudza aktywność, uczy kojarzyć f a k t y , łączyć j e w ciągi m y ­
ślowe, wreszcie po p r o s t u interesuje. F i l m „wpływając n a rozwój ciągłości
myśli i n t e r i o r y z u j e i pogłębia system wiedzy studenta. Naukę c z y n i p r z y ­
jemniejszą, a uczenie się t r w a l s z e " .
20

21

Wszystko, o c z y m była m o w a powyżej, dotyczy poznawczej f u n k c j i
f i l m u . F u n k c j a t a polega n a p o k a z y w a n i u lepiej, dokładniej faktów, t r u d n o
l u b wcale niedostępnych codziennemu oglądowi.
Obok niej m a m y również d o czynienia z funkcją motywacyjno-ekspresyjną, t j . oddziaływaniem n a stronę emocjonalną widza. N i e jest t o f u n k c j a
m n i e j istotna, gdyż p r z y nauczaniu etnografii, a także każdego innego
przedmiotu, n i e jest rzeczą obojętną stosunek emocjonalny pobierającego
wiedzę d o tej wiedzy. Beznamiętność n i g d y nie była cechą prawdziwego
poznania.
L . L e j a , Znajomość
daktycznej,
[w:] L . L e j a
1970, s. 12.
2 0

pedagogiczna
filmu
warunkiem
[red.], Film
skuteczną pomocą

T e n ż e , Film dydaktyczny
s z e j " , R. 1966 n r 3, s. 74.
2 1

w nauczaniu

uniwersyteckim,

jego efektywności
dy­
dydaktyczną,
Warszawa
„Życie Szkoły W y ż ­

�74

RYSZARD

KANTOR

Dodać do tego należy jeszcze t z w . metodyczną funkcję f i l m u . L i k w i d u j e
ona t a k niebezpieczny p r z y nauczaniu schematyzm, urozmaica proces
nauczania i w y c h o w a n i a . Używanie f i l m u przez wykładowcę n i e pozwala
m u na dydaktyczne skostnienie, w y m a g a od niego stałej aktywności
i przedsiębiorczości, dostarcza także i j e m u n o w y c h doświadczeń pobudza­
jących myśl naukową.
P o d s u m u j m y dotychczasowe rozważania. W f i l m i e , podobnie j a k
i w i n n y c h środkach a u d i o w i z u a l n y c h , tkwią potencjalnie niezaprzeczalne
wartości. Dzięki n i m f i l m d y d a k t y c z n y może spełniać następujące f u n k c j e :
1. F u n k c j e poznawcze: a) funkcję ilustracyjną — i l u s t r o w a n i e prze­
k a z y w a n y c h i n f o r m a c j i , b) funkcję dokumentacyjną — przekaz faktów
i dokumentów, które w i n n y sposób n i e byłyby dostępne l u b byłyby
t r u d n o dostępne,
2. Funkcję motywacyjno-ekspresyjną — oddziaływanie n a stronę emo­
cjonalną widza,
3. Funkcję przyspieszania procesu dydaktycznego,
4. Funkcję metodyczną — l i k w i d o w a n i e schematyzmu, urozmaicanie
procesu dydaktyczno-wychowawczego.
Funkcje powyższe, j a k w i e m y , tkwią j e d y n i e potencjalnie w f i l m i e .
2 2

„Film — podkreśla L . L e j a — użyty p r z e z dobrego n a u c z y c i e l a znającego m e t o ­
dykę s t o s o w a n i a , jego f u n k c j e d y d a k t y c z n e i możliwości w y c h o w a w c z e , j e s t w y ­
jątkową pomocą w n a u c z a n i u , gdy t e n s a m f i l m w rękach złego pedagoga może być
j e d y n i e mniejszą l u b większą stratą c z a s u . Każdy f i l m umiejętnie w p l e c i o n y w p r o ­
ces d y d a k t y c z n y może wyświadczyć nieocenione dotąd korzyści
pedagogiczne"
23

A b y jednak t a k się stało, m u s i istnieć podstawowy element — same
f i l m y . O n i c h , o zasadach i problemach i c h realizacji, należy nieco po­
wiedzieć. Bez istnienia określonej ilości p o p r a w n y c h dydaktycznie filmów
teza, że f i l m jest najdoskonalszą pomocą dydaktyczną w nauczaniu etno­
grafii, n i e da się zweryfikować w p r a k t y c e .
5. T E O R E T Y C Z N E I P R A K T Y C Z N E P R O B L E M Y R E A L I Z A C J I
E T N O G R A F I C Z N Y C H FILMÓW O P R Z E Z N A C Z E N I U

DYDAKTYCZNYM

Powszechnie przyjęta definicja f i l m u dydaktycznego b r z m i następu­
jąco: „Film d y d a k t y c z n y (inne n a z w y : nauczający, adresowany, szkolny)
jest f i l m e m f u n k c j o n a l n y m , który m a pełnić określone zadanie, t j . prze­
kazywać wiedzę, i t o w sposób najpełniej powiązany z programem,
i w oparciu o zasady nauczania. F i l m d y d a k t y c z n y zawsze jest adresowany
do określonego o d b i o r c y " .
24

W g A.
n r 10, s. 2.

Kawka,

Film

2 3

Leja,

Znajomość

pedagogiczna...,

2 4

Jacoby,

2 2

Nowoczesne

jako

środek

nauczania,

s. 14.

środki..., s. 6.

„Szkoła Z a w o d o w a " , R. 1967

�75

WYKORZYSTANIE FILMU W DYDAKTYCE ETNOGRAFICZNEJ

Główne zatem d e t e r m i n a n t y wpływające n a strukturę f i l m u d y d a k ­
tycznego t o : cel f i l m u , odbiorca, w a r u n k i w y k o r z y s t a n i a i k w a l i f i k a c j e
posługującego się n i m nauczyciela.
T r u i z m e m będzie stwierdzenie, że każdy f i l m d y d a k t y c z n y realizo­
w a n y jest w określonym celu. S t r u k t u r a f i l m u dydaktycznego jest uza­
leżniona od jego celu, którym jest precyzyjne i logiczne przedstawienie
określonych i n f o r m a c j i . Wszelkie wtręty, polegające głównie na upiększa­
n i u f i l m u pod kątem estetyki, zgodnym zdaniem teoretyków i praktyków,
osłabiają główną funkcję informacyjną f i l m u o przeznaczeniu nauczającym.
Słusznie pisze S. Szuman: „[...] f i l m d y d a k t y c z n y , którego celem jest
przekazywanie i n f o r m a c j i [nauczanie], składa się z określonej ilości »obra­
zowe, które posiadają właściwości »dawek« i n f o r m a c y j n y c h . Charakter
uporządkowania »obrazów« [dawek] wyznacza strukturę f i l m u " . Jak w i ­
d z i m y określenie „obraz" m a tutaj zupełnie inne znaczenie niż w f i l m i e
a r t y s t y c z n y m . N i e odnoszą się d o niego żadne kategorie estetyczne.
25

Najbardziej k o n s e k w e n t n y w Polsce badacz s t r u k t u r filmów d y d a k ­
tycznych, E. F l e m i n g , określa strukturę f i l m u jako „budowę wewnętrzną
f i l m u , układ swoisty jego elementów obrazowych, sekwencji, scen, ujęć
oraz tekstów słownych". N a podstawie analizy filmów t e o r e t y k t e n w y ­
różnił t r z y rodzaje s t r u k t u r f i l m u dydaktycznego: sumaryczną,- chrono­
logiczną i problemową.
26

Pierwsza t o zbiór obrazów luźno powiązanych. Całość t w o r z y sumę
składników. D r u g a obejmuje f i l m y , w których obrazy uporządkowane są
według następstwa czasowego (genetycznego) l u b rzeczowego (przyczyno­
wo-skutkowego). Trzeci rodzaj s t r u k t u r y — problemową — posiadają f i l m y ,
w których szereg obrazów uporządkowany jest zgodnie ze sposobem roz­
wiązywania p r o b l e m u podstawowego i problemów szczegółowych. S t r u k ­
t u r a f i l m u , j a k łatwo się zorientować, zależy w sposób zdecydowany o d
f o r m y przekazu i n f o r m a c j i , f o r m y w y b r a n e j świadomie przez realiza­
torów .
27

D r u g i m elementem, o d którego w i s t o t n y sposób zależy s t r u k t u r a f i l m u ,
jest odbiorca. F i l m dydaktyczny, trzeba t o podkreślić z naciskiem, jest
zawsze f i l m e m adresowanym do konkretnego widza. W zależności o d
tego, czy będzie n i m uczeń czwartej k l a s y szkoły podstawowej, uczeń
k l a s y m a t u r a l n e j l i c e u m , czy też student określonego k i e r u n k u studiów

2 5

S.

Szuman,

Pojęcie

dawki

estetycznej,

„Przegląd

F i l o z o f i c z n y " , R. 1949,

s. 146.
E . F l e m i n g , Wpływ struktury
filmu dydaktycznego
„Kwartalnik P e d a g o g i c z n y " , R. 1961 n r 1, s. 118.
2 8

na wyniki

nauczania,

Nieco i n a c z e j d z i e l i s t r u k t u r y filmów d y d a k t y c z n y c h W.
Strykowski,
Struktura
i funkcja
filmu
dydaktycznego,
[w:] L . b e j a [red.] Film
skuteczną...,
s. 44-57. A u t o r wyróżnia f i l m y o s t r u k t u r z e l i n i o w e j i s t r u k t u r z e rozgałęzionej.
2 7

�76

RYSZARD

KANTOR

wyższych — f i l m przybierze inną postać. Treść f i l m u , a co za t y m idzie
jego strukturę, należy dostosować do możliwości i n t e l e k t u a l n y c h i recep­
c y j n y c h przewidywanego w i d z a i — oczywiście — d o jego potrzeb. W y ­
maga t o określonej w i e d z y wstępnej, a nawet, w zależności od s y t u a c j i ,
p e w n y c h badań — sondaży — przed przystąpieniem d o realizacji f i l m u .
1

K o l e j n y m elementem wpływającym na strukturę f i l m u dydaktycznego
jest sposób, w j a k i m a o n być w y k o r z y s t y w a n y . Chodzi t u o jasne uświa­
domienie sobie, czy f i l m m a być głównym źródłem wiedzy, ilustracją w i a ­
domości podawanych słownie (źródłem uzupełniającym), czy też środkiem
r e k a p i t u l a c j i i u t r w a l e n i a przerobionego materiału. Wiąże się t o z ele­
m e n t e m następnym, z k w a l i f i k a c j a m i użytkownika, którym jest każdy
pedagog posługujący się w swojej pracy f i l m e m . W p r a w d z i e zdarzają się
f i l m y dydaktyczne t z w . samokształceniowe, p r z y demonstracji których nie
jest potrzebna czynna r o l a pedagoga, a n a w e t jego fizyczna obecność, lecz
regułą są f i l m y , które wymagają czynnej i n t e r w e n c j i d y d a k t y k a i o n i c h
jest głównie mowa. „Na to, żeby posługiwać się jakimś narzędziem —
pisze t e o r e t y k f i l m u dydaktycznego J . Jacoby — trzeba j e przede wszyst­
k i m doskonale opanować, trzeba być świadomym jego działania i j e d n o ­
cześnie znać s k u t k i , które mogą być zarówno p o z y t y w n e j a k i negatywne,
ze względu na niewłaściwe posługiwanie się narzędziem" . N i c dodać,
n i c ująć.
28

Przed przystąpieniem d o realizacji f i l m u dydaktycznego należy zdać
sobie sprawę z następujących faktów: a) j a k i e informacje i zespoły i n f o r ­
m a c j i należy przedstawiać p r z y pomocy f i l m u — „zasadą — t w i e r d z i
B. B r y c k i — jest stwierdzenie mniejszej skuteczności dydaktycznej prze­
kazu i n f o r m a c j i n a drodze p o z a f i l m o w e j " ; b) d o kogo f i l m jest adreso­
w a n y i k t o będzie jego użytkownikiem; c) j a k a m a być długość f i l m u ,
czy p o w i n i e n być opatrzony komentarzem, czy konieczna jest taśma
b a r w n a i t d . ; d) j a k i m i środkami w y r a z u można przekazać najskuteczniej
założoną treść i formę.
29

Jest rzeczą mało prawdopodobną, a b y realizator f i l m u dydaktycznego
łączył w sobie w j e d n a k o w y m s t o p n i u cechy i doświadczenie pedagoga
i filmowca, a jednocześnie był przedstawicielem określonej d y s c y p l i n y
n a u k o w e j , której osiągnięcia m a f i l m d y d a k t y c z n y zawierać. Stąd pytanie,
k i m m a o n być przede w s z y s t k i m . Wydaje się, t a k w większości uważają
teoretycy p r o b l e m u , że f i l m d y d a k t y c z n y p o w i n i e n być r e a l i z o w a n y przez
naukowca l u b zespół naukowców, przedstawicieli określonej d y s c y p l i n y ,
p r z y pomocy zawodowych operatorów i p r z y ścisłej k o n s u l t a c j i odpo­
w i e d n i o w y b r a n y c h dydaktyków.
2 8

Jacoby,

Nowoczesne

środki..., s. 6.

B . B r y c k i , Film
o integracja
s z e j " , R. 1067 n r 6/7, s. 71.
2 9

procesu

dydaktycznego,

„Życie Szkoły

Wyż­

�WYKORZYSTANIE FILMU W DYDAKTYCE ETNOGRAFICZNEJ

77

Decydujący głos p r z y realizacji filmów etnograficznych o przeznacze­
n i u d y d a k t y c z n y m p o w i n i e n mieć etnograf. J a k dotąd jednak filmów t a ­
k i c h w Polsce n i e realizuje się. Niestety, produkcja filmów d y d a k t y c z n y c h
jest bardzo kosztowna. F i l m nauczający adresowany do kilkudziesięciu
osób (nawet k i l k u s e t ) pozostaje utopią. Dobre dydaktyczne f i l m y o treści
etnograficznej mogłyby być przedmiotem międzynarodowej w y m i a n y ,
która w sposób zdecydowany rozszerzyłaby i c h oddziaływanie i wpłynęła
na obniżenie kosztów p r o d u k c j i , ale żeby produkować dobre f i l m y d y d a k ­
tyczne trzeba posiadać znaczne doświadczenie, którego n i e zdobędzie się
wyłącznie drogą teoretycznych rozważań.
E t n o g r a f - d y d a k t y k n a szczęście nie jest zupełnie pozbawiony możli­
wości korzystania w swojej pracy z pomocy f i l m u . F i l m y naukowo-badaw­
cze, które choć w nikłych ilościach, ale j e d n a k powstają, mogą zostać
użyte d o celów d y d a k t y c z n y c h , • często bez specjalnego przystosowania.
M i m o że głównie „przeznaczone dla specjalistów j a k o narzędzie i materiał
badań, mogą być również wykorzystane d o celów d y d a k t y c z n y c h , szcze­
gólnie w szkolnictwie wyższym" .
Podobnie, o czym będzie jeszcze mowa, choć już w znacznie m n i e j s z y m
zakresie i p r z y zachowaniu większej ostrożności, mogą być użyte d o n a u ­
czania e t n o g r a f i i f i l m y popularnonaukowe l u b i c h fragmenty, które po
w n i k l i w e j ocenie uznane zostaną za dydaktycznie przydatne.
30

6. A N A L I Z A A K T U A L N E G O S T A N U W Y K O R Z Y S T A N I A F I L M U
W DZIAŁALNOŚCI D Y D A K T Y C Z N E J PLACÓWEK E T N O G R A F I C Z N Y C H
W POLSCE

Jak w świetle tego, co dotychczas powiedziałem, wygląda s t a n w y k o ­
rzystania f i l m u w pracy dydaktycznej k a t e d r etnografii? B r a k m i niestety
materiałów d o głębszej analizy, ponieważ n i e pozostaje zazwyczaj żaden
ślad t a k i e j działalności poza zawodną pamięcią osób zainteresowanych.
Jedno wszakże można powiedzieć z całą pewnością: w yk orz ys t a nie f i l m u
w pracy dydaktycznej oparte jest n a i n d y w i d u a l n e j i n i c j a t y w i e wykła­
dowcy, n i e j e d n o k r o t n i e na jego p r y w a t n y c h k o n t a k t a c h , które umożliwiają
m u bądź wypożyczanie odpowiednich filmów, bądź sali, bądź też stwarzają
inne sprzyjające w a r u n k i . W k o n s e k w e n c j i n i e znalazłem dowodu, a b y
k i e d y k o l w i e k f i l m o charakterze d y d a k t y c z n y m był użyty p r z y nauczaniu
etnografii w sposób w pełni świadomy, n i e przypadkowy, w powiązaniu
z całym procesem d y d a k t y c z n y m i metodycznie p o p r a w n y .
Odbywały się w p r a w d z i e seanse f i l m o w e , na które składały się m n i e j

Strykowski,

Struktura...,

s. 44

�78

RYSZARD

KANTOR

l u b bardziej logicznie dobrane zestawy mające ilustrować omawiane
w przeszłości l u b planowane na przyszłość t e m a t y zajęć. Były t o jednak
zawsze s e a n s e , a n i e zajęcia z f i l m e m . Różnica między t y m i pojęciami
jest wyraźna. N a w e t jeśli po seansie nastąpi dyskusja, m a ona zupełnie
i n n y charakter niż dyskusja wpleciona w zajęcia z f i l m e m . W p i e r w s z y m
w y p a d k u następuje pewne oderwanie w i d z a od właściwego-dydaktycznego-celu wyświetlania filmów, w d r u g i m związek t e n jest ściślejszy
przez f o r m a l n y charakter pokazu. Krótko mówiąc, w w y p a d k u seansu
f i l m o w e g o zorganizowanego w nadzwyczajnych w a r u n k a c h (inna sala, inna
p o r a zajęć) upodabnia się o n do seansu k i n o w e g o i narzuca przez t o czysto
r o z r y w k o w y nastrój całej imprezie. Użycie natomiast f i l m u podczas zajęć,
ze w s z y s t k i m i wypływającymi z tego konsekwencjami, w określonym m o ­
mencie wykładu, nawiązywanie d o niego, wracanie k i l k a k r o t n e d o n a j ­
ciekawszych, najistotniejszych, a także najbardziej k o n t r o w e r s y j n y c h sek­
w e n c j i t w o r z y nastrój sprzyjający poznaniu, d a l e k i od biernej r o z r y w k i .
Dopiero w t a k i c h w a r u n k a c h mogą się zrealizować funkcje f i l m u d y d a k ­
tycznego.
Z bezpośrednich rozmów z d y d a k t y k a m i nasuwa m i się p e w i e n ciąg
przyczyn, które wpływają n a niedowład w zakresie w y k o r z y s t y w a n i a f i l m u
w p r a c y dydaktycznej. Są t o : a) niedocenianie l u b wręcz negowanie pozy­
t y w n e j r o l i f i l m u w nauczaniu etnografii, b) b r a k metodycznych podstaw
do pracy z f i l m e m d y d a k t y c z n y m , c) b r a k przygotowania f i l m o w e g o (za­
równo w zakresie t e o r i i f i l m u , j a k i posługiwania się sprzętem p r o j e k c y j ­
n y m ) , d) b r a k odpowiednich pomieszczeń i sprzętu, e) b r a k odpowiednich
filmów, trudności z i c h wypożyczeniem, b r a k niezbędnych i n f o r m a c j i n a
t e n temat.
Pogląd pierwszy, stosunkowo r z a d k i , wygłaszany był n i e wprost, lecz
w sposób dalece zawoalowany. N i e w a r t o na t y m miejscu odpowiadać na
zarzut nieprzydatności f i l m u w nauczaniu etnografii. Zostało to, m a m
nadzieję, wystarczająco uczynione n a poprzednich stronach. Nasuwa się
przypuszczenie, że niechętny stosunek d o f i l m u m a w w i e l u przypadkach
daleko prostsze wyjaśnienie, niżby t o wynikało ze słów oponentów. Praca
z f i l m e m w y m a g a o d wykładowcy większej aktywności, lepszego przygo­
t o w y w a n i a się d o zajęć, większej operatywności. N i e w s z y s t k i m odpo­
w i a d a taka perspektywa, stąd dążenie do zachowania stanu aktualnego,
w którym n a pracę dydaktyczną z f i l m e m p o p r o s t u n i e m a miejsca.
Jeśli zaś chodzi o b r a k metodycznych podstaw d o pracy z d y d a k t y c z ­
n y m f i l m e m o treści etnograficznej, t o można t y l k o zalecić natychmiastowe
przystąpienie do t a k i e j pracy, kierując się z jednej strony intuicją, z d r u ­
giej zaś doświadczeniem dydaktyków z i n n y c h dyscyplin, którzy często
zamieszczają u w a g i na t e n temat w czasopismach pedagogicznych. Ogólne
i

�WYKORZYSTANIE

79

FILMU W DYDAKTYCE ETNOGRAFICZNEJ

zasady metodyczne dałoby się już obecnie sformułować, a w przyszłości
na podstawie k o n k r e t n y c h doświadczeń sprecyzować.
Wydaje się, że b r a k przygotowania filmowego wykładowców mógłby
łatwo zostać n a p r a w i o n y dobrze przemyślanymi k u r s a m i i odpowiednią
literaturą. Teoretyczne przygotowanie p o w i n n o się łączyć ściśle z p r a k ­
t y c z n y m . Szczególny nacisk należałoby położyć n a umiejętność posługi­
w a n i a się t e c h n i c z n y m sprzętem, n i e t y l k o ściśle f i l m o w y m , która t o
umiejętność należy obecnie d o rzadkości, a jest przecież p o d s t a w o w y m
w a r u n k i e m dalszej działalności.
Bardzo i s t o t n y m niedostatkiem jest b r a k o d p o w i e d n i c h pomieszczeń
i sprzętu. Wszystkie k a t e d r y e t n o g r a f i i prowadzące działalność d y d a k ­
tyczną cierpią n a n i e d o m o g i lokalowe. Myśl o salach a u d i o w i z u a l n y c h jest
w t y c h w a r u n k a c h wręcz utopią. P r o b l e m t e n jednak m u s i zostać rozwią­
zany, b o inaczej cała e w e n t u a l n a akcja wzmocnienia oddziaływania środ­
ków d y d a k t y c z n y c h i unowocześnienia ich, m . i n . przez wprowadzenie
f i l m u , spali n a panewce. O sprzęcie była już uprzednio mowa. N i e o d
rzeczy będzie t u j e d n a k uwaga, że nasz przemysł jest wyraźnie w t e j
dziedzinie zapóźniony i są, a zapewne i długo jeszcze będą, kłopoty z za­
k u p e m wysokiej jakości sprzętu n a naszym r y n k u .
Najistotniejszy jest j e d n a k b r a k odpowiednich filmów. Mówiłem już,
że n i e m a zupełnie etnograficznych filmów o przeznaczeniu d y d a k t y c z ­
n y m z założenia i że w tej sytuacji posługiwać się trzeba f i l m a m i popular­
n o n a u k o w y m i o n i s k i e j , n i e k i e d y wręcz z n i k o m e j , przydatności dla d y d a k ­
t y k i . W analogicznej s y t u a c j i znaleźli się geografowie, którzy s t w o r z y l i
specjalną komisję do oceny dydaktycznej przydatności filmów p o p u l a r ­
n o n a u k o w y c h o tematyce geograficznej. Okazało się, że zaledwie ok. 1 0 %
tego t y p u filmów, z dużymi zresztą zastrzeżeniami, może być w y k o r z y ­
stane w p r a c y d y d a k t y c z n e j wyższej u c z e l n i . Procent p r z y d a t n y c h f i l ­
mów p o p u l a r n o n a u k o w y c h o tematyce etnograficznej n i e byłby zapewne
większy. Opierając się na znanych m i f i l m o g r a f i a c h i n a publikacjach
miesięcznika „Kamera" można b y się doliczyć w okresie p o w o j e n n y m
ok. 120-150 filmów p o p u l a r n o n a u k o w y c h o m n i e j l u b więcej eksponowa­
n y m temacie e t n o g r a f i c z n y m . Daje to, przez analogię z f i l m a m i geogra­
f i c z n y m i , ok. 12-15 filmów możliwych do w y k o r z y s t a n i a w dydaktyce.
31

32

3 1

С.

С z a p ó w,

Badawcza

i dydaktyczna

rola

filmu

w szkole

wyższej,

„Zycie

Szkoły Wyższej", R . 1953 n r 6, s. 108.
3 2

Z.

G a wrak,

Filmografia

sztuki

ludowej

i folkloru

s k a S z t u k a L u d o w a " , R . 11 :1957 n r 2, e. 119-121; t e n ż e ,
wej

i folkloru

za lata

za lata

1945-1956,

Filmografia

sztuki

„Pol­
ludo­

1956-1960, „Polska S z t u k a L u d o w a " , R . 15 :1961 n r 2, 118-121.

Miesięcznik „ K a m e r a " (od n i e d a w n a zmienił nazwę n a „Studio") d r u k u j e w
n u m e r z e dokładne d a n e o n o w y c h f i l m a c h krótkometrażowych.

każdym

�RYSZARD

80

KANTOR

Być może przydatne byłyby także pewne f r a g m e n t y filmów nie z a k w a l i ­
f i k o w a n y c h w całości oraz f i l m y telewizyjne. N i e jest t o niestety dużo,
ale z uwzględnieniem filmów zagranicznych (m. i n . wypożyczanych przez
ambasady) oraz własnych filmów naukowo-badawczych, na początek ilość
ta byłaby wystarczająca. Tworzenie f i l m o t e k p r z y k a t e d r a c h e t n o g r a f i i
byłoby w t y m kontekście bardzo przydatne, lecz także dość kosztowne.
Rozważane zagadnienia można b y podsumować krótko. F i l m jest bez
wątpienia n i e z w y k l e przydatną pomocą naukową, lecz jego wprowadzenie
do d y d a k t y k i n a t r a f i a , szczególnie w etnografii, n a w i e l e różnorodnych
trudności, o których była mowa. Należy, n i e ulega t o wątpliwości, w znacz­
n i e większym s t o p n i u niż dotychczas zwracać n a te p r o b l e m y uwagę.
Trzeba, z t y
chyba także każdy się zgodzi, lepiej zaopatrzyć k a t e d r y
etnografii w sprzęt techniczny, trzeba przeszkolić p r z y n a j m n i e j część p r a ­
cowników w zakresie posługiwania się t y m sprzętem i w ogólnych zasa­
dach w y k o r z y s t y w a n i a f i l m u w dydaktyce. Trzeba wreszcie a u t o r y t a t y w ­
n i e orzec, które f i l m y (naukowo-badawcze i popularnonaukowe) nadają się
do w y k o r z y s t a n i a w działalności dydaktycznej i , co najistotniejsze, walczyć
o wzrost i c h liczby przez produkcję i wymianę międzynarodową. Trzeba
tworzyć f i l m o t e k i p r z y katedrach, a b y każdy p r z y d a t n y dydaktycznie f i l m
był w każdej c h w i l i dostępny.
m

ł

Wszystkie jednak postulaty tego rodzaju będą j e d y n i e marzeniami,
jeśli n i e będzie istniało szerokie zainteresowanie tą problematyką i jeśli
za n i m n i e pójdzie k o n k r e t n a praca ludzi, którzy mogą i p o w i n n i się
t y m zająć.
K a t e d r a E t n o g r a f i i Słowian U J
G r o d z k a 52
31-044 K r a k ó w

Ryszard Kantor
THE U S E OF F I L M IN DIDACTIC ACTIVITIES OF ETHNOGRAPHIC
INSTITUTIONS

S u m m a r y
Modern

facilities, and f i l m among

them, a r e increasingly applied

aids i n t h e epoch of t h e s c i e n t i f i c a n d t e c h n i c a l r e v o l u t i o n . T h e r o l e

as teaching
of f i l m i s

p r o m i n e n t b e c a u s e it helps t o v i s u a l i z e t h e c o n t e n t s t h a t a r e taught. I n effect, t h e
process of t e a c h i n g c a n be m a d e m u c h m o r e i n t e n s i v e a n d efficient, b y a t r a i n e d
pedagogue.
F o r c o m p l e x r e a s o n s , f i l m h a s failed to be u s e d p r o p e r l y i n t h e d i d a c t i c p r a c t i c e
of ethnographic institutions. A n a l y s i n g those r e a s o n s separately, t h e a u t h o r a t t e m p t s
to suggest concrete r e m e d i e s . T h e most i m p o r t a n t of t h e m s e e m s to be t h e p o s t u l a t e

�WYKORZYSTANIE

FILMU W

to t r a i n P o l i s h ethnographers

DYDAKTYCE ETNOGRAFICZNEJ

81

both t h e o r e t i c a l l y a n d p r a c t i c a l l y i n d i d a c t i c a p p l i c a ­

tions of f i l m a n d i n p r a c t i c a l h a n d l i n g of f i l m i m p l e m e n t s .
It w i l l only

be

possible

to m a k e

more

extensive

use of

film

i n the

didactic

a c t i v i t i e s of ethnographers, w h e n a d e q u a t e f i l m s devoted to r e l e v a n t s u b j e c t

become

available

demand

i n sufficient

amount;

such films from film makers.

6 — E t n o g r a f i a P o l s k a , t. X I X , z. 1

ethnographers

active

as

teachers

should

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10483" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10461">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/22579ca280b90be2f01e7acd345897bc.pdf</src>
        <authentication>3ff401eb1daa801d13c87a7c6d4d3bb3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124786">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5737</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124787">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124788">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124789">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="124790">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124791">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5335</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124792">
                <text>Wykorzystanie strzałki piorunowej/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124793">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.6: Wiedza i wierzenia ludowe s.141</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124794">
                <text>Lebeda [Pieńczak], Agnieszka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="124795">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124796">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124797">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="124798">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124799">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124800">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124801">
                <text>2 5 . Wykorzystanie strzałki piorunowej
Oprac. Agnieszka Lebeda
Kierow, naukowe Zygmunt Kłodnicki

Kwestionariusz nr 11 „Wiedza i wierzenia ludowe": Jak nazywali i do czego używali kamyka kształtu
palca, k t ó r y znajdował się w ziemi? Jak on powstał? Jakie m i a ł działanie?
O b j a ś n i e n i a z n a k ó w : 1 — u ż y w a n o do krzesania ognia; 2 — u ż y w a n o do leczenia ran i c h o r ó b ;
3 — u ż y w a n o jako ochrona przed piorunem; 4 — zbierano na szczęście; 5 — nie zbierano go, ponie­
waż m ó g ł ś c i ą g n ą ć piorun; 6 — brak tradycji, 7 — brak odpowiedzi.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="13117" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13749">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/28a8c34ee1c650b503688fbe53a1e669.pdf</src>
        <authentication>0bc9369a2eb4ee5c2b00e64b90074989</authentication>
      </file>
      <file fileId="13750">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4a1c96de01f2a262707b41589bbac85b.pdf</src>
        <authentication>5cf964fbc84417ed4c03c5020de75b54</authentication>
        <elementSetContainer>
          <elementSet elementSetId="4">
            <name>PDF Text</name>
            <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
            <elementContainer>
              <element elementId="52">
                <name>Text</name>
                <description/>
                <elementTextContainer>
                  <elementText elementTextId="156422">
                    <text>Wymysoü ej ȧ śejny, kliny śtot.
Gyśihta fu Wymysiöejyn yr wymysiöeryśa śpröh
Wilamowice to piękne, małe miasto.
Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

�Archiwum Etnograficzne
Ethnographic Archives
Tom 67

�Tymoteusz Król

Wymysoü ej ȧ śejny, kliny śtot.
Gyśihta fu Wymysiöejyn yr wymysiöeryśa śpröh
Wilamowice to piękne, małe miasto.
Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

P O L S K I E TOWA R Z Y S T WO LU D O Z N AWC Z E
WROCŁAW 2023

�Recenzenci:
dr hab. Katarzyna Marcol, dr hab. Henryk Jaroszewicz
Redakcja „Archiwum Etnograficznego”:
Katarzyna Ceklarz – redaktor naczelna
Anna Engelking, Damian Kasprzyk, Joanna Koźmińska
Projekt okładki:
Adam Konieczny
Skład:
Jadwiga Popowska
Fotografia na okładce: Anna Fox (Lüft), Danuta Kubica (Ćiöe) i Helena Biba (Płaćnik) przed
domem ostatniej z nich w wilamowskich strojach codziennych, 2008. Fot. Gabriel Król

Redaktor naukowy:
dr Maciej Mętrak
Korekta tekstów w języku polskim:
Magdalena Rudnik
Korekta tekstów w języku wilamowskim:
Paweł Szutow
Pomoc przy transkrypcji:
Małgorzata Zejma (Biöeźnjok), Aleksandra Nowak (Niedźjelka),
Michał Smolana (Küćłik)
Copyright by Tymoteusz Król, Instytut Slawistyki PAN
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław 2023
ISBN 978-83-64465-62-8
ISSN 0066-6858
Publikacja powstała jako efekt projektu „Reawakening the Wymysorys language in
Wilamowice, Poland”, finansowanego w ramach programu Language Revitalization
Accelerator 2022–2023 przez amerykańską organizację Wikitongues

Polskie Towarzystwo Ludoznawcze
ul. Fryderyka Joliot-Curie 12, 50-383 Wrocław
tel. (+48) 71 375 75 83
e-mail: ptl@ptl.info.pl, www.ptl.info.pl
Archiwum Etnograficzne

�SPIS TREŚCI
WPROWADZENIE – JĘZYK WILAMOWSKI
JAKO JĘZYK GINĄCY�������������������������������������������������������������������������� 21
Dokumentacja języka wilamowskiego z perspektywy autobiograficznej�������23
Charakterystyka publikowanego materiału i struktura jego prezentacji���������25
Opowieści Wilamowian jako folklor ustny�����������������������������������������������������31
DY FÜRRYD – DY WYMYSIÖERYŚY ŚPRÖH OÜZ Ȧ ŚPRÖH YM
ŚTARWA���������������������������������������������������������������������������������������������������� 37
Dokumentȧcyj fur wymysiöeryśa śpröh fur oütobjogrȧfyśa perspektyw�39
Kȧrȧkterystyk fur gywejza wiöer ȧn dy struktür fur prezentȧcyj ������������ 41
Dy Kistiöeryja fu Wymysiöejyn oüz moüłfolklor������������������������������������ 46
WILAMOWSKOJĘZYCZNE OPOWIEŚCI WILAMOWIAN
GYŚIHTA FU WYMYSIÖEJYN YR WYMYSIÖERYŚA ŚPRÖH�������� 51
Opozycja „swoi”–„obcy”: auto- i heterostereotypy
Dy opozycyj „ynzer łoüt” – „fremdy łoüt”, dos hȧst dy
oüo- ȧn heterostereotypa������������������������������������������������������������������������ 51
[1] Dy Wymysiöejyn kuma fum mjer �������������������������������������������������������� 51
Wilamowianie pochodzą znad morza������������������������������������������������������ 51
https://wikitongues.org/videos/helka_20221215_wym/
[2] Ȧ Wymysiöejer tryft zȧj müter y Amsterdam�������������������������������������� 52
Wilamowianin spotyka swoją matkę w Amsterdamie ���������������������������� 52
https://wikitongues.org/videos/helka_20221216_wym/
[3] Dy Wymysiöejer wün ander łoüt ���������������������������������������������������������� 53
Wilamowianie byli innymi ludźmi���������������������������������������������������������� 53
https://wikitongues.org/videos/helka_20221217_wym/
[4] Uf Wymysoü diöft zih nimyd ny ferwȧjwa������������������������������������������ 53
Do Wilamowic nikt nie mógł się przyżenić �������������������������������������������� 53
https://wikitongues.org/videos/helka_20090202_wym/
[5] Dy Wymysiöejyn köma mejer wi zejwa hundyt jür y dam ���������������� 54
Wilamowianie przybyli ponad siedemset lat temu���������������������������������� 54
https://wikitongues.org/videos/nusa-h%C8%A7la_20090102_wym/

�Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

6
[6]

Dy Wymysiöejyn wün ander łoüt wi dy Ełcnyn�������������������������������� 55
Wilamowianie byli inni niż Hałcnowianie �������������������������������������������� 55
https://wikitongues.org/videos/juza_20120103_wym/

[7]

Dy Ełcnyn ferhyndyn yn Wymysiöejyn���������������������������������������������� 56
Hałcnowianie przeszkadzają Wilamowianom���������������������������������������� 56
https://wikitongues.org/videos/juza_20120104_wym/

[8]

Nimand hot yns ny gan diöh dy śpröh������������������������������������������������ 57
Nikt nas nie lubił z powodu języka�������������������������������������������������������� 57
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221231_wym/

[9]

Dy śpröh wiöe ny derłiöet�������������������������������������������������������������������� 57
Język wilamowski był zakazany������������������������������������������������������������ 57
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20140304_wym-2/

[10] Ȧ Wymysiöejeryn ziöet uf „hołdy-bołdy” o��������������������������������������� 58
Jak jedna Wilamowianka odpowiedziała na „hołdy-bołdy”������������������ 58
https://wikitongues.org/videos/inga-helka_20090102_wym/
[11] Der śwygjerfoter wiöe ȧ Pöła, oder ȧ łjyt zih wymysiöeryś�������������� 58
Mój teść był Polakiem, ale uczył się wilamowskiego���������������������������� 59
https://wikitongues.org/videos/juza_20120105_wym/
[12] Fyrym zih dy łoüt interesjyn myter wymysiöeryśa śpröh���������������� 59
Dlaczego jest teraz takie zainteresowanie językiem wilamowskim������ 59
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20140301_wym/
[13] Der kłop fu Błan ferśtind wymysiöeryś���������������������������������������������� 60
Mąż z Bielan rozumiał po wilamowsku������������������������������������������������ 60
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20090103_wym/
[14] Der Poüermin ziöet, wos ej nojys�������������������������������������������������������� 60
Pauermin mówił o nowinach������������������������������������������������������������������ 60
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120107_wym/
[15] Wen wer kuzta wymysiöeryś, müstwer śtröf coła������������������������������ 61
Za mówienie po wilamowsku trzeba było płacić kary�������������������������� 61
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120108_wym/
[16] Di, wo ferśtinda, łahta�������������������������������������������������������������������������� 61
Ci, co rozumieli, śmiali się�������������������������������������������������������������������� 62
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120109_wym/
[17] Wi dy Pöła ogycün gingja�������������������������������������������������������������������� 62
Stroje Polaków z okolicznych wsi �������������������������������������������������������� 62
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221213_wym/
[18] Dy Wymysiöejyn zȧjn kuma yn kłȧdyn���������������������������������������������� 62
Wilamowianie przybyli w strojach�������������������������������������������������������� 63
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221215_wym/

�Spis treści

[19] Nimyd hot zyty fłȧk, wi wjyr �������������������������������������������������������������� 63
Nikt nie miał takich strojów jak my������������������������������������������������������ 63
https://wikitongues.org/videos/staha_20140301_wym/
[20] Wi zy nöm krig hon ȧ ymertihła gyśtöła�������������������������������������������� 63
Jak nam ukradli po wojnie najładniejszą odziewaczkę�������������������������� 63
https://wikitongues.org/videos/helka_20120107_wym/
[21] Der śmjyrgüst fjym krig���������������������������������������������������������������������� 64
Śmiergust przed wojną�������������������������������������������������������������������������� 64
https://wikitongues.org/videos/helka_20221214_wym/
[22] Wi zy uf dy friöed gingja fjym krig���������������������������������������������������� 65
Jak szli na wesele przed wojną�������������������������������������������������������������� 65
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20090201_wym-2/
[23] Dy ślynćkja ufer friöed������������������������������������������������������������������������ 65
Ślęczki na weselu ���������������������������������������������������������������������������������� 65
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221224_wym/
[24] Dy dinstłoüt ȧn atyn ufer wjytśoft fum foter ������������������������������������ 66
Służący i robotnicy na gospodarstwie ojca�������������������������������������������� 66
https://wikitongues.org/videos/nuska_20220901_wym-2/
[25] Ȧ łöstikjy kistiöeryj fu wymysiöejer handułłoüt�������������������������������� 66
Humorystyczna historia o wilamowskich handlarzach�������������������������� 67
https://wikitongues.org/videos/inga_20090104_wym/
[26] Śüsterpop wiöe ym zuntag ������������������������������������������������������������������ 67
Śusterpop (jajecznica po wilamowsku) była w niedzielę���������������������� 67
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221220_wym/
[27] S’asa ufum opyłys y Wymysdiöf���������������������������������������������������������� 68
Jedzenie na odpuście w Starej Wsi�������������������������������������������������������� 69
https://wikitongues.org/videos/helka_20220602_wym-2/
[28] Wi dy wymysiöejer Jüda fȧjyta sukkot���������������������������������������������� 69
Jak wilamowscy Żydzi świętowali Sukkot�������������������������������������������� 70
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120113_wym/
[29] Wi mih der pot fjyr hołwa liter brantwȧjn oüsgykoüft höt�������������� 70
Jak mnie putek (ojciec chrzestny) wykupił za pół litra wódki �������������� 71
https:// https://wikitongues.org/videos/helka_20120103_wym/
[30] S’kynd bypiśt ȧ sowjetyśa drowa�������������������������������������������������������� 72
Dziecko obsikało radzieckiego żołnierza���������������������������������������������� 72
https://wikitongues.org/videos/nusa_20090103_wym/
[31] Ȧ güter Rüsek hyłft������������������������������������������������������������������������������ 72
„Dobry Rusek” pomaga ������������������������������������������������������������������������ 73
https://wikitongues.org/videos/nusa_20090101_wym/

7

�8

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[32] Dy Rüsa nama s’fad����������������������������������������������������������������������������� 73
„Ruscy” biorą konia ������������������������������������������������������������������������������ 73
https://wikitongues.org/videos/nusa_20090102_wym/
[33] Wi zy yns noma, dy Neuman-Mejł cy feleśa�������������������������������������� 74
Jak nas wzięli do gaszenia młyna Neumanna���������������������������������������� 74
https://wikitongues.org/videos/inga_20090106_wym/
[34] Der jyśty mȧj wymysiöeryś������������������������������������������������������������������ 74
Świętowanie Pierwszego Maja po wilamowsku������������������������������������ 75
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221108_wym/
[35] Ȧ gyśȧjty Wymysiöejeryn bywjet koroln ������������������������������������������ 75
Sprytna Wilamowianka ratuje korale ���������������������������������������������������� 76
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221117_wym-2/
[36] Oüz ȧ jung mȧkja ym pikus���������������������������������������������������������������� 76
Jako młoda dziewczyna w areszcie�������������������������������������������������������� 77
https://wikitongues.org/videos/helka_20090101_wym/
[37] Ȧ bejzer, doüćer śiłer���������������������������������������������������������������������������� 78
Zły niemiecki nauczyciel ���������������������������������������������������������������������� 78
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221103_wym/
[38] Ȧ briw wymysiöeryś gyśrejwa ������������������������������������������������������������ 78
List napisany po wilamowsku���������������������������������������������������������������� 79
https://wikitongues.org/videos/nuska_20070101_wym/
[39] Opyłys y Ałca���������������������������������������������������������������������������������������� 79
Odpust w Hałcnowie������������������������������������������������������������������������������ 79
https://wikitongues.org/videos/helka_20221224_wym/
[40] Dy jyśta Wymysiöejyn wün y Wymysdiöf������������������������������������������ 80
Pierwsi Wilamowianie osiedlili się w Starej Wsi���������������������������������� 80
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221216_wym/
Konceptualizacja przestrzeni i „naszego” miejsca w świecie
Dy konceptuȧlizȧcyj fum fȧld ȧn fu „ynzum” płoc ufer wełt�������������������� 81
[41] Wymysoü ej ȧ śejny, kliny śtot������������������������������������������������������������ 81
Wilamowice to piękne, małe miasto������������������������������������������������������ 81
https://wikitongues.org/videos/ruzla_20080101_wym/
[42] Dy jyśta Wymysiöejyn wułda ny błȧjn y Wymysdiöf������������������������ 82
Pierwsi Wilamowianie nie chcieli zostać w Starej Wsi ������������������������ 82
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20140303_wym-2/

�Spis treści

[43] Fyrym hȧsa zy Underum Puś�������������������������������������������������������������� 82
Dlaczego jedna z dzielnic Wilamowic nazywa się Pod Lasem�������������� 83
https://wikitongues.org/videos/pejter_20090101_wym/
[44] Der Jüdaśtȧjg ȧn der Pöłaśtȧjg ���������������������������������������������������������� 83
Jüdaśtȧjg i Pöłaśtȧjg (ścieżka Żydów i Polaków)���������������������������������� 83
https://wikitongues.org/videos/helka_20221222_wym/
[45] Der Bibiöewjec jyśter �������������������������������������������������������������������������� 83
O dawnym Bibowcu ������������������������������������������������������������������������������ 84
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221107_wym/
[46] Wi wiöe s’Biba-Jew cytȧlt�������������������������������������������������������������������� 84
Jak była podzielona Bibowa Rola���������������������������������������������������������� 84
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221212_wym/
[47] Wi yh mih łjyt śwyma bym mjer�������������������������������������������������������� 85
Jak uczyłam się pływać nad morzem ���������������������������������������������������� 85
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221209_wym/
[48] Wi wer zih bym nökwer oüz kyndyn bawjȧta����������������������������������� 85
Jak bawiliśmy się u sąsiada jako dzieci ������������������������������������������������ 85
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221130_wym/
[49] Wo yh hoüt ho gymaht ������������������������������������������������������������������������ 86
Co dziś robiłam�������������������������������������������������������������������������������������� 86
https://wikitongues.org/videos/nusa_20090105_wym/
[50] Der büw mytum ruta hitła ������������������������������������������������������������������ 86
Chłopczyk z czerwonym kapelusikiem�������������������������������������������������� 86
https://wikitongues.org/videos/inga_20090105_wym/
[51] Der toüwuł höt ȧ feter gyfüt yn Świöeca Tȧjh ���������������������������������� 87
O tym, jak diabeł zwodził wujka do Czarnego Stawu���������������������������� 87
https://wikitongues.org/videos/ruzla_20090103_wym/
[52] Fum Ruzła, wo ziöet, do’s zih fu nist ny fjet�������������������������������������� 88
O Ruźle, co mówiła, że się niczego nie boi ������������������������������������������ 88
https://wikitongues.org/videos/nuska_20070104_wym-2/
[53] Dy wawyn fün uf Win�������������������������������������������������������������������������� 89
Tkacze jeździli do Wiednia�������������������������������������������������������������������� 89
https://wikitongues.org/videos/inga_20090102_wym/
[54] Dy śmyd łjyta zih y Win ���������������������������������������������������������������������� 89
Kowale uczyli się w Wiedniu ���������������������������������������������������������������� 90
https://wikitongues.org/videos/staha_20140303_wym/

9

�10

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[55] Der teper cy nökwyś ���������������������������������������������������������������������������� 90
Garncarz po sąsiedzku���������������������������������������������������������������������������� 90
https://wikitongues.org/videos/staha_20140304_wym/
[56] Dy mama ging ufȧ jümyt myt yns ������������������������������������������������������ 90
Mama chodziła z nami na targ���������������������������������������������������������������� 91
https://wikitongues.org/videos/helka_20221221_wym/
[57] Dy tepyn fün myta typa ufȧ jümyt������������������������������������������������������ 91
Garncarze jeździli z garnkami na targ���������������������������������������������������� 91
https://wikitongues.org/videos/staha_20140102_wym/
[58] Ymcyg diöh dy at fum kłopa��������������������������������������������������������������� 91
Przeprowadzki ze względu na pracę męża �������������������������������������������� 92
https://wikitongues.org/videos/nusa_20140102_wym/
[59] Dy rȧz uf Win���������������������������������������������������������������������������������������� 92
Podróż do Wiednia���������������������������������������������������������������������������������� 92
https://wikitongues.org/videos/nusa_20140103_wym/
[60] Fyfikjy śtykla ufer frȧjyt���������������������������������������������������������������������� 93
Żarty podczas zalotów���������������������������������������������������������������������������� 93
https://wikitongues.org/videos/staha-nuska_20140103_wym-2/
[61] Mȧj wymysiöejer friöed ���������������������������������������������������������������������� 93
Moje wilamowskie wesele���������������������������������������������������������������������� 93
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120105_wym/
[62]	�Wi dy dinstmiöed nöm krig cüfełik ziöet, do wer hon ȧ śwȧjn
gyśłaht�������������������������������������������������������������������������������������������������� 94
Jak służąca po wojnie przez przypadek się wygadała, że było
u nas świniobicie������������������������������������������������������������������������������������ 94
https://wikitongues.org/videos/helka_20120105_wym/
[63] Wi dy Rüsa ynzer hyt byśosa�������������������������������������������������������������� 95
Jak „Ruscy” ostrzeliwali nasz dom�������������������������������������������������������� 95
https://wikitongues.org/videos/helka_20120108_wym/
[64] Wi zy ȧ śwöger nöma ys lager by Doüćłand �������������������������������������� 96
Jak szwagra zabrali do obozu za Niemca ���������������������������������������������� 96
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20140102_wym/
[65] W
� i ȧ bykanter fum foter yn oüsgyzidlta Wymysiöejyn hüłf
(ym 1956 jür)���������������������������������������������������������������������������������������� 96
Jak znajomy ojca pomógł wysiedlonym Wilamowianom (w 1956 r.)�������� 96
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20140103_wym/
[66] Der Edward Kennedy ej gyśtiörwa���������������������������������������������������� 97
Śmierć Edwarda Kennedy’ego �������������������������������������������������������������� 97
https://wikitongues.org/videos/nusa-h%C8%A7la_20090101_wym/

�Spis treści

Konceptualizacja czasu, opozycja dawniej–dziś
Dy konceptuȧlizȧcyj fur cȧjt, dy opozycyj „jyśter” ȧn „hoüt”������������������ 98
[67] Dy śül fjym krig wiöe śtreng���������������������������������������������������������������� 98
Przedwojenna szkoła była rygorystyczna���������������������������������������������� 98
https://wikitongues.org/videos/ruzla_20090104_wym/
[68] Fyrym wiöd y Wymysoü dy pönyśy śpröh ȧjgyfüt���������������������������� 99
Dlaczego w Wilamowicach wprowadzono język polski������������������������ 99
https://wikitongues.org/videos/inga-helka_20090101_wym/
[69] Dy baba hoüt zih ym bet�������������������������������������������������������������������� 100
Babcia czepiła się w łóżku�������������������������������������������������������������������� 100
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221203_wym/
[70] Dy bowa, wo gingja bocȧm end wymysiöeryś���������������������������������� 100
Kobiety, które do końca życia chodziły po wilamowsku �������������������� 100
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221204_wym/
[71] Ȧ bow trüg koroln fu böśtan�������������������������������������������������������������� 101
Jedna kobieta nosiła korale z bursztynu ���������������������������������������������� 101
https://wikitongues.org/videos/inga_20090101_wym/
[72] Wi zih ȧ Wymysiöejeryn fjym krig zułd ocin���������������������������������� 101
Jak przedwojenne Wilamowianki się ubierały ������������������������������������ 102
https://wikitongues.org/videos/helka_20221227_wym/
[73] Wosfer hemb jyśter wün�������������������������������������������������������������������� 103
O tym, jakie dawniej były koszule ������������������������������������������������������ 103
https://wikitongues.org/videos/helka_20221228_wym/
[74] Jyśter gusa zy ym śmjyrgüst ny ȧzu wi yta�������������������������������������� 103
Kiedyś nie lali po śmierguście tak mocno jak teraz ���������������������������� 104
https://wikitongues.org/videos/helka_20221206_wym/
[75] Zy śtełta ufum dah ȧ wiöen cyzoma�������������������������������������������������� 104
Jak złożyli wóz na dachu���������������������������������������������������������������������� 104
https://wikitongues.org/videos/helka_20221207_wym/
[76] Ym śmjyrgüst kund’ȧ ny gejn, wi’ȧ hot ahca jür���������������������������� 104
Po śmierguście nie można było iść, jak się nie miało
osiemnastu lat �������������������������������������������������������������������������������������� 104
https://wikitongues.org/videos/staha-nuska_20140104_wym-2/
[77] Jyśter wiöe łöstikjer, wer śłysa dy fadyn������������������������������������������ 105
Kiedyś było weselej, szkubałyśmy pierze�������������������������������������������� 105
https://wikitongues.org/videos/helka_20090201_wym/

11

�12

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[78] Fjym krig go’s ny hefa kroüt y Wymysoü���������������������������������������� 105
Przed wojną w Wilamowicach nie było dużo kapusty ������������������������ 106
https://wikitongues.org/videos/helka_20221210_wym/
[79] Dy śwoümła hon yta ny wos cy frasa������������������������������������������������ 106
Jaskółki nie mają teraz co jeść�������������������������������������������������������������� 107
https://wikitongues.org/videos/inga_20090108_wym/
[80] Jyśter wiöe dy wjytśoft ganc andyśt�������������������������������������������������� 107
Kiedyś praca na gospodarstwie była całkiem inna ������������������������������ 107
https://wikitongues.org/videos/ruzla_20090105_wym/
[81] Yta ej ȧ beser cȧjt wi jyśter��������������������������������������������������������������� 107
Teraz jest lepsza pogoda niż dawniej���������������������������������������������������� 108
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120101_wym/
[82] Dy cökela fjym krig���������������������������������������������������������������������������� 108
Cukierki przed wojną���������������������������������������������������������������������������� 108
https://wikitongues.org/videos/helka_202212123_wym/
[83] Jyśter mahta zy cigln myta henda���������������������������������������������������� 108
Kiedyś robiono cegły ręcznie �������������������������������������������������������������� 109
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221106_wym/
[84] Wi zy s’wejtünikjy kürjyta���������������������������������������������������������������� 109
Jak leczyli bolące miejsca�������������������������������������������������������������������� 109
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221101_wym/
[85] Dy śłykjermyłih kürjyt ȧ brüder������������������������������������������������������ 109
Jak kwaśne mleko wyleczyło brata������������������������������������������������������ 110
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221102_wym/
[86] Kürjyn myt kwaka ���������������������������������������������������������������������������� 110
Leczenie kwakami (brukwią) �������������������������������������������������������������� 110
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221109_wym/
[87] Gest fu Belgjen�������������������������������������������������������������������������������������111
Goście z Belgii���������������������������������������������������������������������������������������111
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20090104_wym/
[88] Wo wer byr müter zocta���������������������������������������������������������������������111
Co sadziliśmy u mamy �������������������������������������������������������������������������111
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221221_wym/
[89] Wos zih os bocȧ mytag ���������������������������������������������������������������������� 112
Co się jadło przed południem �������������������������������������������������������������� 112
https://wikitongues.org/videos/helka_20221211_wym/

�Spis treści

[90] Fanküh gybröht ufs fȧld�������������������������������������������������������������������� 113
Jajecznica przynoszona na pole������������������������������������������������������������ 113
https://www.youtube.com/watch?v=HlRG3aLs2es
[91] Pylyk ȧn woserpip������������������������������������������������������������������������������ 114
Polewka i woserpip (pipa na wodzie)�������������������������������������������������� 114
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120115_wym/
[92] S’Asa byr fȧldat���������������������������������������������������������������������������������� 114
Jedzenie przy pracy w polu������������������������������������������������������������������ 115
https://wikitongues.org/videos/helka_20221230_wym-2/
[93] Wjyr kohta oü ćjyrkja������������������������������������������������������������������������ 116
Gotowaliśmy też zacierkę�������������������������������������������������������������������� 117
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221222_wym/
[94] Ym besta wün gywjemty arpułn ������������������������������������������������������ 117
Najlepsze były zagrzane ziemniaki������������������������������������������������������ 117
https://wikitongues.org/videos/helka_20221226_wym/
[95] Ida tag ȧ śysuł kroüt �������������������������������������������������������������������������� 117
Codziennie miska kapusty�������������������������������������������������������������������� 118
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221110_wym/
[96] S’hemb ������������������������������������������������������������������������������������������������ 118
Koszula ������������������������������������������������������������������������������������������������ 118
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221205_wym/
Wartości obowiązujące w naszym świecie
Dy wata, wo zy y ynzer wełt zȧjn���������������������������������������������������������������� 119
[97] Wi zy dy ciglȧj boüta�������������������������������������������������������������������������� 119
Jak budowano cegielnię������������������������������������������������������������������������ 119
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221105_wym/
[98] Fyrym hȧsa zy cym Taksła���������������������������������������������������������������� 119
Skąd wziął się przydomek Taksła�������������������������������������������������������� 120
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20140302_wym-2/
[99] Dy śwygjermüter kuzt jok wymysiöeryś������������������������������������������ 120
Teściowa mówiła tylko po wilamowsku���������������������������������������������� 120
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221214_wym/
[100] Wo dy mama wje ziöen, wen zy fum grop wje ufśtejn�������������������� 121
Co powiedziałaby mama, jakby wstała z grobu ���������������������������������� 121
https://wikitongues.org/videos/helka_20090102_wym/

13

�14

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[101] Wi kon mȧ dy müterśpröh fergasa? ������������������������������������������������ 122
Jak można zapomnieć matczyny język? ���������������������������������������������� 122
https://wikitongues.org/videos/nusa_20090104_wym/
[102] Dy Siöeboka kuzta wymysiöeryś ������������������������������������������������������ 122
Soboki mówiły po wilamowsku ���������������������������������������������������������� 123
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120106_wym/
[103] Wymysiöeryś ej ȧ śejny śpröh ���������������������������������������������������������� 123
Wilamowski to piękny język���������������������������������������������������������������� 123
https://wikitongues.org/videos/staha_20140302_wym/
[104] Dy atyn łjyn zih wymysiöeryś������������������������������������������������������������ 123
Robotnicy uczyli się wilamowskiego �������������������������������������������������� 124
https://wikitongues.org/videos/nusa_20140101_wym/
[105] Fyrym yh ho ogyfanga cy śrȧjwa wymysiöeryś ������������������������������ 125
Dlaczego zacząłem pisać po wilamowsku�������������������������������������������� 125
https://wikitongues.org/videos/juza_20120101_wym/
[106] Der foter kund ny pönyś kuza ���������������������������������������������������������� 125
Ojciec nie umiał mówić po polsku ������������������������������������������������������ 126
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20090301_wym/
[107] Ym kynd wiöe’s ny derłiöet cy kuza wymysiöeryś�������������������������� 126
Jak zabroniono dziecku mówić po wilamowsku���������������������������������� 126
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la-juza_20090301_wym/
[108] Wysty gryhta wymysiöeryś kuza?���������������������������������������������������� 127
Zaczniesz mówić po wilamowsku?������������������������������������������������������ 127
https://wikitongues.org/videos/inga-helka_20090104_wym/
[109] Wi mȧ dy wymysiöejer fłȧk zo wośa ������������������������������������������������ 128
Jak prać wilamowskie stroje���������������������������������������������������������������� 128
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221228_wym/
[110] Dy kyndyn wün bejz, do wer kuzta wymysiöeryś���������������������������� 128
Dzieci były złe, jak mówiliśmy po wilamowsku���������������������������������� 128
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120110_wym/
[111] Dy müter fur nökweryn kund ny pönyś ������������������������������������������ 129
Matka sąsiadki nie umiała mówić po polsku���������������������������������������� 129
https://wikitongues.org/videos/helka_20120106_wym/
[112] Yhy nyt śwjerery zaha������������������������������������������������������������������������ 129
Szyłam cięższe rzeczy�������������������������������������������������������������������������� 129
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221208_wym/

�Spis treści

[113] Yhy nyt śejny lȧlka (tȧkla)���������������������������������������������������������������� 130
Szyłam piękne lalki������������������������������������������������������������������������������ 130
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221210_wym/
[114] Wer hota myter śwaster zyty nymłikjy rek�������������������������������������� 130
Miałyśmy z siostrą takie same spódniczki ������������������������������������������ 131
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221201_wym/
[115] Dy gywynłikja rek fur müter������������������������������������������������������������ 131
Spódnice codzienne od matki �������������������������������������������������������������� 131
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221202_wym/
[116] Wi’h wymysiöejer blüza wüś ������������������������������������������������������������ 131
Jak prałam wilamowskie bluzki ���������������������������������������������������������� 132
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221229_wym/
[117] Dy śłȧhsta rek wün płesnerrök ȧn kȧljytarök���������������������������������� 132
Najgorsze (najmniej odświętne) były spódnice płesnerrök
i kȧljytarök�������������������������������������������������������������������������������������������� 132
https://wikitongues.org/videos/inga_20090103_wym/
[118] S’kroücła fur müter���������������������������������������������������������������������������� 133
Krzyżyk od matki �������������������������������������������������������������������������������� 133
https://www.youtube.com/watch?v=H1FzVUccQBk
[119] Ym jyśta zuntag gingja zy śyner ogycün������������������������������������������ 133
W pierwszą niedzielę miesiąca ubierały się ładniej ���������������������������� 133
https://wikitongues.org/videos/nuska_20070103_wym-2/
[120] Dy śynsty traht uf Hȧlikjałȧjtnysdunyśtag�������������������������������������� 134
Najpiękniejszy strój był na Boże Ciało������������������������������������������������ 134
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221206_wym/
[121] Mȧj koleżanka fur tancgrüp (Linküś-Ruzła)���������������������������������� 134
Moja koleżanka Linkusiowa Ruzła������������������������������������������������������ 134
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221217_wym/
[122] Ȧ müzykȧlyśy gyśwyster Hȧla-Mockja-Hȧla���������������������������������� 135
Muzykalna kuzynka Hala-Mockja-Hala (Elżbieta Matysiak)�������������� 135
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20140106_wym/
[123] Wer müsta zih külȧn nöm apułzeca�������������������������������������������������� 135
Po zasadzeniu ziemniaków musieliśmy się kulać�������������������������������� 136
https://wikitongues.org/videos/helka_20221229_wym/
[124] Oły śtunda wün gycyłt cyr at������������������������������������������������������������ 136
Wszystkie godziny pracy na gospodarstwie były policzone���������������� 136
https://wikitongues.org/videos/helka_20221212_wym/

15

�16

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[125] Wi zy dy kjywła y Błan mahta���������������������������������������������������������� 137
Jak robili kosze w Bielanach���������������������������������������������������������������� 137
https://wikitongues.org/videos/helka_20221220_wym/
[126] Dy ołda łoüt zöha jok fȧld������������������������������������������������������������������ 137
Starzy ludzie widzieli tylko pole���������������������������������������������������������� 137
https://wikitongues.org/videos/h%c8%a7la_20120116_wym-2/
[127] Śwjery at ufer wjytśoft ���������������������������������������������������������������������� 138
Ciężka praca na gospodarstwie������������������������������������������������������������ 138
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221230_wym/
[128] Wi’h myta myłihzaha uf dy Byłc fü�������������������������������������������������� 139
Jak jeździłam z nabiałem do Bielska���������������������������������������������������� 139
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20090105_wym/
[129] Der gymahty traktor�������������������������������������������������������������������������� 140
Robiony traktor������������������������������������������������������������������������������������ 140
https://wikitongues.org/videos/staha-nuska_20140101_wym-2/
[130] Mjyr gyfuł dy at ym gatła������������������������������������������������������������������ 140
Podobała mi się praca w ogródku (rozsadniku)������������������������������������ 141
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120111_wym/
[131] Gatła köst at���������������������������������������������������������������������������������������� 142
Ogródek kosztuje dużo pracy �������������������������������������������������������������� 142
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120112_wym/
[132] Wi’h wiöe jung, müst yh ata�������������������������������������������������������������� 142
Jak byłam młoda, musiałam pracować ������������������������������������������������ 142
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120114_wym/
[133] Yhy maht ołys ym fȧld ���������������������������������������������������������������������� 143
Robiłam wszystko w polu�������������������������������������������������������������������� 143
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120103_wym/
[134] Wi der foter züht ȧ gyśpon���������������������������������������������������������������� 143
Jak ojciec szukał gyśpon (kogoś do sprzęgania się) ���������������������������� 143
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120104_wym/
[135] Dy at ufer köłagrüw���������������������������������������������������������������������������� 143
Praca na kopalni������������������������������������������������������������������������������������ 144
https://wikitongues.org/videos/juza_20120102_wym/
[136] Der dźjada gyt cy asa yr öema nökweryn���������������������������������������� 144
Jak dziadek dawał jeść biednej sąsiadce���������������������������������������������� 145
https://wikitongues.org/videos/helka_20221225_wym/
[137] Yhy interesjyt mih jok myt at������������������������������������������������������������ 145
Ja interesowałam się tylko pracą���������������������������������������������������������� 145
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221225_wym/

�Spis treści

[138] Mjyr gyfüł inda s’handułn, ȧ ny s’fȧld �������������������������������������������� 145
Mnie podobał się zawsze handel, a nie pole���������������������������������������� 146
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20140101_wym/
[139] Der foter handułt oüz knȧht�������������������������������������������������������������� 146
Mój ojciec handlował jako kawaler������������������������������������������������������ 146
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20140105_wym/
[140] Łöstikjy gyśiht fu ȧr dinstmiöed ������������������������������������������������������ 147
Zabawna historia o służącej������������������������������������������������������������������ 147
https://wikitongues.org/videos/ruzla_20090101_wym/
[141] Łöstikjy gyśiht fum kolandgejn�������������������������������������������������������� 148
Wesoła historia o kolędzie�������������������������������������������������������������������� 148
https://wikitongues.org/videos/ruzla_20090102_wym/
[142] Yhy fiöe śun ny ym rod���������������������������������������������������������������������� 149
Już nie jeżdżę na rowerze �������������������������������������������������������������������� 149
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120102_wym/
[143] Wi wer dy hyt mojyta������������������������������������������������������������������������ 149
Jak budowaliśmy dom�������������������������������������������������������������������������� 150
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20140104_wym/
[144] S’water śług y dy zoüł ȧn s’fad derśrok�������������������������������������������� 150
Jak piorun uderzył w słup i przestraszył konia������������������������������������ 151
https://wikitongues.org/videos/helka_20221219_wym/
[145] Yhy kund śejn zyngja������������������������������������������������������������������������ 152
Zawsze umiałam ładnie śpiewać���������������������������������������������������������� 152
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221226_wym/
[146] At ym Bibiöewjec ȧn ufer wejz���������������������������������������������������������� 153
Praca w Bibowcu i na łące�������������������������������������������������������������������� 153
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221211_wym/
[147] Wi der kłop mulk dy ki���������������������������������������������������������������������� 153
Jak mój mąż doił krowy������������������������������������������������������������������������ 154
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221218_wym/
[148] Yhy müst błȧjn byr müter ufer wjytśoft������������������������������������������ 154
Musiałam zostać przy matce na gospodarstwie������������������������������������ 154
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221219_wym/
[149] Wi wer s’fłȧś nöm śwȧjnśłahta cytȧlta �������������������������������������������� 155
Jak dzieliliśmy mięso po świniobiciu�������������������������������������������������� 155
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221223_wym/

17

�18

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[150] Awys güt uf dy kroft �������������������������������������������������������������������������� 155
Groch dobry na siłę������������������������������������������������������������������������������ 156
https://wikitongues.org/videos/helka_20221213_wym/
[151] Jyśter zösa oły ufa śymułn ���������������������������������������������������������������� 156
Kiedyś wszyscy siedzieli na stołkach�������������������������������������������������� 156
https://wikitongues.org/videos/inga-helka_20090103_wym/
[152] Wi zy dy tehtyn fur nökweryn wułda nama ufȧ Üral �������������������� 157
Jak córki sąsiadki miały zostać zabrane na Ural���������������������������������� 157
https://wikitongues.org/videos/helka_20120102_wym/
[153] Der direktor fur śül höt Wymysiöejer mȧkja fjym Üral bywjet������ 157
Jak dyrektor szkoły obronił wilamowskie dziewczęta
przed wywózką na Ural������������������������������������������������������������������������ 158
https://wikitongues.org/videos/helka_20120104_wym/
[154] Wi zy mih ȧreśtjyta, koht dy mama kłejzła myt fłoüma���������������� 158
Jak mnie aresztowali, to mama gotowała kluski ze śliwkami�������������� 158
https://wikitongues.org/videos/helka_20120101_wym/
[155] Wi dy Stanecka bowa y dy tancgrüp ȧjłot���������������������������������������� 159
Jak Stanecka zaprosiła kobiety do zespołu������������������������������������������ 159
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221207_wym/
[156] Wi der krig oüsbroh, hüt yh dy ki���������������������������������������������������� 160
Jak wybuchła wojna, pasłam krowy ���������������������������������������������������� 161
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221227_wym/
[157] Der gyfoła gyśwyster kymt ufȧ troüm���������������������������������������������� 161
Kuzyn, który zginął na wojnie, przyszedł na sen �������������������������������� 161
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221104_wym/
[158] Wi zy ȧ batłer ȧn ȧ mȧja śtełta���������������������������������������������������������� 162
Jak stawiali dziada i maja �������������������������������������������������������������������� 162
https://wikitongues.org/videos/helka_20221208_wym/
[159] Faderśłȧjsa������������������������������������������������������������������������������������������ 162
Pierzowiec ������������������������������������������������������������������������������������������ 163
https://wikitongues.org/videos/helka_20221209_wym/
[160] Der köh ufer friöed ���������������������������������������������������������������������������� 163
Kucharz na weselu�������������������������������������������������������������������������������� 164
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221112_wym/
[161] Der friöedaśmjyrgüst ������������������������������������������������������������������������ 164
Śmiergust weselny�������������������������������������������������������������������������������� 164
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221111_wym/

�Spis treści

[162] Zy wułda yn hund ny kłengln������������������������������������������������������������ 164
Jak nie chcieli dzwonić dzwonami psom �������������������������������������������� 165
https://wikitongues.org/videos/helka_20221218_wym/
Pieśni
Dy łidyn �������������������������������������������������������������������������������������������������������� 166
[163] Fu ynzyn rȧjhja fȧldyn���������������������������������������������������������������������� 166
Z naszych bogatych pól ���������������������������������������������������������������������� 166
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20090101_wym/
[164] Wymysiöejer śejny mȧkja������������������������������������������������������������������ 167
Wilamowianki to piękne dziewczyny�������������������������������������������������� 168
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20090102_wym/
[165] O dü mȧj łiwy puterbow�������������������������������������������������������������������� 168
O ty kochana maślarko ������������������������������������������������������������������������ 169
https://wikitongues.org/videos/inga_20090107_wym/
[166] Zȧjt gybata, ny hot frejwuł���������������������������������������������������������������� 169
Prosimy was, nie miejcie pretensji (za kolędę dziękujemy)���������������� 169
https://wikitongues.org/videos/inga_20090109_wym/
[167] Mȧj mȧkja, ku cy mjyr���������������������������������������������������������������������� 170
Moja dziewczyno, chodź do mnie�������������������������������������������������������� 170
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20070101_wym/
[168] Der ołdy Kesuł������������������������������������������������������������������������������������ 170
Stary Kesuł ������������������������������������������������������������������������������������������ 170
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20070102_wym/
[169] Ȧn śrejt weter�������������������������������������������������������������������������������������� 171
Jeden krok w przód������������������������������������������������������������������������������ 171
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20070103_wym/
[170] Ny śyk mih ys pyśła���������������������������������������������������������������������������� 171
Nie posyłaj mnie do lasu���������������������������������������������������������������������� 171
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20070104_wym/
[171] S’möndła śȧjnt������������������������������������������������������������������������������������ 171
Księżyc świeci�������������������������������������������������������������������������������������� 172
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20070105_wym/
[172] Śpacerpolka���������������������������������������������������������������������������������������� 172
Śpacerpolka������������������������������������������������������������������������������������������ 172
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20070106_wym/
[173] Śłöf mȧj kyndła fest���������������������������������������������������������������������������� 172
Śpij moje dziecko mocno �������������������������������������������������������������������� 173
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221114_wym/

19

�20

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[174] Diöt fum hejwuł���������������������������������������������������������������������������������� 173
Tam z górki ������������������������������������������������������������������������������������������ 174
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221115_wym/
[175] Zȧgja, nȧgja���������������������������������������������������������������������������������������� 174
Wyliczanka „Zȧgja, nȧgja” ������������������������������������������������������������������ 174
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221116_wym/
[176] S’wün ȧmöł cwü mykja���������������������������������������������������������������������� 175
Były raz dwa komary���������������������������������������������������������������������������� 175
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221113_wym/
ZAKOŃCZENIE ������������������������������������������������������������������������������������ 176
DY ENDRYD�������������������������������������������������������������������������������������������� 178
ROZMÓWCZYNIE I ROZMÓWCY, KTÓRYCH WYPOWIEDZI
ZNAJDUJĄ SIĘ W TEJ KSIĄŻCE
DY KUZERYNA ȦN DY KUZYN, WO ZY Y DAM BIHŁA KUZA �������180
BIBLIOGRAFIA
BIBLIOGRȦFYJ ������������������������������������������������������������������������������������ 185
TEMATYCZNY SPIS TREŚCI
TEMATYŚER RȦJSTER ���������������������������������������������������������������������� 189

�WPROWADZENIE
– JĘZYK WILAMOWSKI JAKO JĘZYK GINĄCY

Spośród około 6 tysięcy języków, którymi mówi się obecnie na świecie, większość używana jest przez niewielkie społeczności (Crystal 2000; Dołowy-Rybińska 2011: 13). Również w Europie występują języki, którymi posługują się
nieliczne osoby. Języki te są zagrożone wymarciem, zwłaszcza gdy pozbawione
są oficjalnego wsparcia państw narodowych.
Do tej grupy należy język wilamowski, którego używanie zostało zabronione w 1945 r. przez przedstawicieli władz lokalnych, w większości wywodzących
się z okolicznych miejscowości. Zakaz ten nie był jednak jedynym powodem, dla
którego Wilamowianie przestali mówić do swoich dzieci w ojczystym języku.
Po wojnie wilamowskość naznaczono piętnem, z perspektywy grupy dominującej
(Polaków) język wilamowski przez długie lata uznawany był za dziwny, śmieszny,
niewart uwagi. Takie negatywne ideologie i postawy językowe wymierzone przeciw językom mniejszościowym „powodują, że ludzie odrzucają swój język, nie
przekazują go dzieciom, nie chcąc narażać ich na upokorzenia i trudności życiowe”
(Dołowy-Rybińska 2011: 19). Mimo to język wilamowski do dzisiaj pozostaje ważny dla tożsamości dużej części Wilamowian. Świadczą o tym liczne wydarzenia organizowane przez Stowarzyszenie na rzecz Zachowania Dziedzictwa Kulturowego
Miasta Wilamowice „Wilamowianie” we współpracy z Centrum Zaangażowanych
Badań nad Ciągłością Kulturową Wydziału „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego, w których odgrywa on ważną rolę (por. Król, Olko, Wicherkiewicz
2017). Młodzi Wilamowianie – new speakerzy1 używają tego języka w rozmowach
między sobą, także tych prowadzonych za pomocą internetowych komunikatorów. Większość Wilamowian, choć sama w języku wilamowskim już nie mówi,
świadoma jest represji, jakie spotykały ich przodków z powodu używania swojego języka, i porusza ten temat podczas rozmów w gronie rodziny i przyjaciół
(por. Neels 2012). Język wilamowski został zarejestrowany przez Bibliotekę
Kongresu USA i otrzymał kod ISO 639-3 „wym”, uwzględniony został także
w Atlasie zagrożonych języków Świata (Atlas of the World’s Languages in Danger)
UNESCO. Od 2013 r. podejmowane sa działania mające na celu prawne uznanie
języka wilamowskiego za język regionalny w Polsce.

1
Osoby, które tego języka nauczyły się nie w domu, ale np. dzięki działaniom rewitalizacyjnym.

�Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

22

Równolegle do działań rewitalizacyjnych i aktywistycznych prowadzone są
badania naukowe. W ostatnich dwóch dekadach powstały prace językoznawcze
(Andrason, Król 2016; Żak 2017), w tym socjolingwistyczne (Wicherkiewicz 2001;
Neels 2012; Wicherkiewicz, Szlachta-Ignatowicz 2019; Borges, Król 2019; Chromik 2019) traktujące o zmianie językowej, kontakcie językowym czy o rewitalizacji2. Dzięki rewitalizacji pojawili się nowi mówcy o zróżnicowanych kompetencjach
językowych. To głównie oni tworzą dziś wspólnotę mówiących językiem wilamowskim. Również ich idiolekty mogą być ciekawym obiektem badań (por. Borges 2019).
Rewitalizacja językowa jest procesem dynamicznym i płynnym, którego cele
zmieniają się w zależności od aktualnej wiedzy oraz sytuacji danej społeczności.
Jednak podstawową motywacją, wspólną dla większości aktywistów na rzecz rewitalizacji językowej, jest chęć kultywowania dziedzictwa swoich przodków (Grenoble 2021: 11), stąd kluczowa jest jego dokumentacja.
Wiele języków nie zostało udokumentowanych i nie został po nich do dzisiaj
żaden ślad (Ahearn 2013: 237). Niestety pandemia COVID-19, a także upływ czasu
spowodowały, że w trzeciej dekadzie XXI w. pozostało przy życiu mniej niż dziesięć native speakerek płynnie mówiących w wymysiöeryś3. Dlatego też w ramach
programu „Language Revitalization Accelerator”, finansowanego przez organizację Wikitongues, zajmującą się wspieraniem dokumentacji i rewitalizacji językowej, powstał projekt „Reawakening the Wymysorys language in Wilamowice,
Poland”. Jego efektem jest 50 godzin nagrań, tym razem w wersji wideo, z dwiema
aktywnymi do dziś native speakerkami – Heleną Bibową fum Płaćnik (ur. 1922)
i Anną Foksową (Foxową) fum Lüft (ur. 1927).
Celem niniejszej publikacji jest zaprezentowanie zróżnicowanego materiału dokumentującego język wilamowski. Stanowiły go nagrania wideo – ze względu na
charakter projektu, który zakłada umieszczenie na stronie Wikitongues filmów dostępnych dla odbiorców dzięki zeskanowaniu kodu QR. Starałem się, by były one jak
najbardziej różnorodne zarówno jeśli chodzi o liczbę opowiadających, tematykę, jak
i czas powstania materiału, choć w przypadku języka o tak małej liczbie jego użytkowników nie było to proste zadanie. Jak pisała amerykańska antropolożka lingwistyczna Laura M. Ahearn, „Próby przechowania całego korpusu sztuki słowa zagrożonych języków są teoretycznie nierealne, nawet przy zastosowaniu współczesnych
technologii, takich jak wideo, skoro bowiem znika język, znikają również praktyki
językowe swoiste dla użytkowników tego języka” (2013: 242). Języki nie mogą bowiem istnieć bez ludzi, którzy ich używają (Crystal 2000: 1). Mam jednak nadzieję, że oprócz dokumentacji, która zawsze jest niedoskonała, publikacja ta wpłynie
pozytywnie na żywotność języka wilamowskiego, zapewniając dodatkowy matePełna bibliografia prac o Wilamowicach z lat 2000–2020 w: Król, Mętrak, Żak 2020,
prace do roku 2000 i uzupełnienia z lat 2020–2022, w: Król, Mętrak, Żak 2022. Na szczególną
uwagę zasługują teksty Alexa Andrasona.
3
„Wymysiöeryś” to określenie języka wilamowskiego w tym języku.
2

�Wprowadzenie – język wilamowski jako język ginący

riał w tym języku dla new speakerów. Historie, opowiadania podawane drogą ustną
były i są do dzisiaj nie tylko jednym ze środków przekazywania języka, ale również
wzmagają poczucie łączności z grupą i chęć podzielania jej światopoglądu (Grenoble
2021: 11–12). Istotne będzie również wzmocnienie obecności mowy wilamowskiej
w Internecie, gdyż jest ona kluczowa dla zmiany negatywnych postaw wobec języka.

Dokumentacja języka wilamowskiego z perspektywy
autobiograficznej

Historia pierwszych opracowań mających na celu dokumentację języka wilamowskiego sięga jeszcze okresu międzywojennego. Wymienić tu należy gramatykę
autorstwa Adama Kleczkowskiego (1920, 1921) czy monumentalny słownik Hermanna Mojmira (1930–1936). Nie brakowało również opracowań amatorskich,
jak słownik i gramatyka w monografii Józefa Latosińskiego (1909) czy folklorystyczne opracowanie Ludwika Młynka (1907). Jak już wspomniałem, w XXI w.
powstały również liczne prace językoznawcze, które dostępne są szerszemu gronu.
Celem tej publikacji nie jest ich zreferowanie, ale udostępnienie tych materiałów,
do których większość zainteresowanych nie ma dostępu.
Jednym z celów mojej pracy – nie tylko tej książki, ale moich działań w ogóle
– jest oddanie głosu członkom grupy, która do tej pory była w dyskursie publicznym marginalizowana. Zdaniem Stacy Holman Jones4 (2014: 210–211) pisząc tekst
autoetnograficzny, badacz powinien przetransformować w swojej pracy to, co osobiste w to, co polityczne. Już sama rejestracja i dokumentacja tych relacji w celu
uchronienia ich od zapomnienia jest działaniem politycznym (Connerton 2012: 59).
Dlatego też jako inicjator stworzenia tego największego korpusu nagrań rozmów
w języku wilamowskim uznałem, że istotne dla zrozumienia tego, w jaki sposób
powstawał i się rozwijał, będzie wprowadzenie z perspektywy autobiograficznej.
Od urodzenia w 1993 r. mieszkałem w Wilamowicach (moi rodzice przeprowadzili się tu siedem lat wcześniej). Do dziś pamiętam dzień, w którym uświadomiłem sobie, jak bardzo niezwykłą sytuacją jest używanie odrębnego języka
w jednym małym miasteczku. Wcześniej wydawało mi się, że skoro w Wilamowicach mamy język wilamowski, to w Dankowicach będzie dankowski, w Hecznarowicach – hecznarowski itd. Mogłem mieć wtedy około 5 lat, od razu jednak
zdałem sobie sprawę, że językiem wilamowskim poza moją przyszywaną wilamowską Babcią (Heleną Rozner fum Böba-Loüzkja) mówi bardzo mało osób. Kiedy mniej więcej dwa lata później Babcia, z którą w dzieciństwie spędzałem wiele
czasu, powiedziała, że język wilamowski wkrótce wyginie, bo nikt nim nie mówi,
ogarnął mnie niepokój. Niedługo później, bo w 2001 r., wydana została interdyscyplinarna monografia gminy Wilamowice pod redakcją Antoniego Barciaka (2001).
4

Australijska badaczka, pionierka podejścia autoetnograficznego.

23

�24

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Kiedy o niej usłyszałem, od razu chciałem ją mieć, co też wkrótce się wydarzyło,
bo kupili ją zarówno moi rodzice, jak i Babcia. Pamiętam papier, w jaki zapakowane były oba egzemplarze. Pomyślałem, że na pewno w tej książce będzie
udokumentowany cały język wilamowski, jednak kiedy ją otworzyłem (i przeczytałem całe 750 stron od deski do deski), okazało się, że nie ma ona charakteru
dokumentacyjnego, a raczej jest to zbiór mniej lub bardziej powiązanych ze sobą
rozdziałów (wielu bardzo wartościowych). Po lekturze szczególnie utkwiły mi
w pamięci słowa Tomasza Wicherkiewicza, który napisał, że całkowite wymarcie
języka wilamowskiego „stanie się faktem zapewne jeszcze w pierwszej dekadzie
nowego stulecia” (Wicherkiewicz, Zieniukowa 2001: 498). To wtedy zapragnąłem
udowodnić, że się one nie spełnią: nie chodziło mi o ambicje osobiste, ale o uratowanie mojego języka od śmierci.
Tak, określenie „śmierć języka” dobrze oddaje moje ówczesne odczucia i do
dzisiaj nie umiem znaleźć lepszego słowa. Bez wątpienia jest to przykład stosowanego przez aktywistów i naukowców zajmujących się językami ginącymi na
całym świecie dyskursu zagrożenia (Dołowy-Rybińska 2017: 481–486) i właśnie
poczucie zagrożenia towarzyszy mi od tego czasu nieprzerwanie, z mniejszym lub
większym natężeniem.
Od razu pomyślałem, że należy działać, i poczułem, że to na mnie spoczywa
odpowiedzialność za przyszłość języka wilamowskiego. Dlatego chciałem go dokładnie udokumentować. Kupiłem niebieski zeszyt i zacząłem spisywać słówka,
które znałem, a o te trudniejsze wypytywałem Babcię. Ku mojemu przerażeniu
okazało się, że zapisane słówka trudno odczytać, jeśli nie jest się zanurzonym w języku wilamowskim. Wtedy wpadłem na pomysł, że najlepiej będzie moje rozmowy
z Babcią nagrywać.
Na Wielkanoc 2004 r. dostałem od rodziców pierwszy dyktafon. To na nim
przeprowadzałem swoje pierwsze nagrania. Babcia śpiewała mi piosenki, mówiła
przysłowia czy wierszyki, dyktowała pojedyncze słówka. Pewnego dnia poszliśmy do przyjaciółki Babci – Ingi Matzner, która nie tylko świetnie mówiła po
wilamowsku (do końca życia był on dla niej językiem prymarnym), ale także była
niezwykle świadoma językowo. To ona tłumaczyła mi, dlaczego, jej zdaniem, neologizmy powinno się tworzyć na podstawie zapożyczeń z niemieckiego, i usiłowała wyplenić polonizmy z idiolektów mojej Babci i mojego. Robiła to jednak bardzo
kulturalnie, by nie zrazić mnie, dziecka, do używania wilamowskiego. Przyszłość
jej matczynego języka5 leżała jej na sercu, podobnie jak większości moich rozmówców, nawet jeśli reprezentowali oni różne ideologie i postawy językowe.
5
Choć jej matka Ewa Matzner pochodziła z Kamienicy (niem. Kamitz), gdzie używano
dialektu języka niemieckiego, Inga rozmawiała z nią po wilamowsku, gdyż ta jako młoda osoba
przybyła do Wilamowic, gdzie później urodziła się jej córka. Ewa Matzner była prawdopodobnie
ostatnią użytkowniczką języka wilamowskiego, która nie nauczyła się nigdy języka polskiego.
Zmarła w 1981 r. w wieku 90 lat.

�Wprowadzenie – język wilamowski jako język ginący

Inga opowiadała mi różne historie, opowieści o utopcach, śpiewała mi pieśni,
również te, które sama ułożyła lub przetłumaczyła z języka niemieckiego. Pamiętam, jak bardzo emocjonujące było dla mnie zapisywanie nieznanych dotąd utworów. Nieznanych mi, to znaczy nieopublikowanych wcześniej w zbiorach pieśni
Władysława Dybczyńskiego (2002) i Józefa Gary (2004). Miałem wrażenie, że robię coś niezwykle ważnego, ratuję coś od zapomnienia.
Wkrótce do grona nagrywanych dołączyły kolejne koleżanki Babci, a także moje sąsiadki, które przychodziły do kapliczki stojącej obok mojego domu
śpiewać pieśni maryjne. Po każdej modlitwie zostawały dłużej i rozmawiały po
wilamowsku, a ja nagrywałem śpiewane przez nie pieśni, opowieści i przysłowia.
I tak metodą kuli śnieżnej w 2009 r. grupa nagrywanych rozrosła się do około
osiemdziesięciu osób (ich nazwiska zostały wymienione w zakończeniu). Wśród
nich było wiele ważnych postaci, ale chciałbym tu wyróżnić Józefa Garę fum Tołer,
wilamowskiego poetę, który również sam dokumentował język wilamowski. Jest
on autorem zbiorów wierszy, pieśni, słowników (w tym Wikisłownika), do swoich
publikacji wykonywał także nagrania (Gara 2004; Gara 2007). Stworzył również
własny system zapisu.
Wróćmy do prowadzonej przeze mnie dokumentacji. Miała ona charakter nie
tyle dokumentacji językowej, co etnografii ratującej (Zhelyazkova 2003): chciałem
zachować nie tylko język, ale jak najwięcej wiedzy Wilamowian. Tej dotyczącej
lokalnej historii, tradycji, zwyczajów, strojów, a także postaw i ideologii językowych. W ramach tego wieloletniego, bo trwającego w latach 2004–2022, działania
powstało ponad 2 tysiące godzin nagrań, głównie audio.
Materiały te, choć we fragmentach opracowywane i publikowane przeze
mnie jako cytaty w pracach naukowych i popularnonaukowych, a także udostępniane w innych projektach6, pozostają w większości niedostępne dla szerszego
grona odbiorców.

Charakterystyka publikowanego materiału i struktura
jego prezentacji

Trzonem tej książki jest 176 wypowiedzi Wilamowianek i Wilamowian w języku
wilamowskim, których zapis wideo trwa łącznie około 3,5 godziny. Nagrania oraz
ich tłumaczenie na język angielski dostępne są na stronie wikitongues.com, dzięki
czemu mogą trafić do grona międzynarodowego. Część z nich powstała na potrzeby tego projektu w roku 2022, a inne zostały wybrane z materiału zgromadzonego
w ramach innych projektów (ich spis znajduje się w zakończeniu).
Wiele nagrań języka wilamowskiego udostępnionych zostało na stronie projektu „Dziedzictwo językowe Rzeczypospolitej”, http://www.inne-jezyki.amu.edu.pl/Frontend/ [dostęp:
1.10.2022].
6

25

�Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

26

Zebrany materiał prezentuję w formie transkrypcji oraz tłumaczenia na język polski. Poszczególnych wypowiedzi nie komentuję, jak to przeważnie bywa
w monografiach antropologicznych. Nie można tu jednak mówić o neutralnej prezentacji, gdyż sam wybór tekstów oraz ich uporządkowanie już jest interpretacją
(por. Clifford 2000: 59). Formę interpretacji ma również tłumaczenie. Wybór ten
tym bardziej nie jest reprezentatywny, ponieważ dotyczy jedynie nagrań wideo,
które stanowią niewielką część całego zarejestrowanego korpusu. Nie bez znaczenia jest również moja pozycja jako aktywisty i badacza insidera, którą opisałem
w poprzednim podrozdziale. Podobnie więc jak w przypadku innych publikacji
prezentujących „surowy” materiał, to ja jestem autorem tego wyboru, który podporządkowany był moim przekonaniom (por. Burszta, Grębecka 2015: 9). Podstawowym kryterium wyboru był język tekstu (język wilamowski, a nie kod mieszany z polskim lub niemieckim), treść, która nie wymagała anonimizacji, a także
przydatność do celów edukacyjnych – nauki języka wilamowskiego oraz poznania
obrazu historii Wilamowian dzielonego przez moje rozmówczynie.
Rozmówczyniami i rozmówcami były osoby w różnym wieku, pochodzące
z różnych warstw społecznych, o zróżnicowanych biografiach językowych7: niektóre chodziły do szkoły niemieckiej, inne zakończyły edukację w polskiej szkole
przedwojennej (te urodzone przed 1927 r.). Są osoby, które musiały z Wilamowic
wyemigrować, i takie, które spędziły w swoim rodzinnym miasteczku całe życie.
Niektóre przeżyły aresztowania, wywózki do obozów, wysiedlenie z własnego
domu na kilkanaście lat, innym udało się uniknąć tych form represji. Te wydarzenia
wpłynęły zapewne na idiolekty poszczególnych osób. Założeniem był wybór materiału, w którym narratorzy mówią wyłącznie po wilamowsku, jednak w prezentowanych tekstach można zauważyć liczne interferencje – wyrazy czy całe określenia
z języka polskiego lub niemieckiego. Cztery osoby – Elżbieta Gandor (Puś-Pejter),
Józef Gara (Tołer), Elżbieta Kacorzyk (Bek-Bȧlcer) i Anna Zejma (Lüft) – urodziły
się i całe życie mieszkały w dzielnicy Pod Lasem, o której mówiono, że cechuje ją
inny dialekt języka wilamowskiego (por. Król 2015).
Jakość nagrań jest też wystarczająca dla większości typów badań lingwistycznych. Możliwość odsłuchania nagrania umożliwia analizę oryginalnego materiału,
a nie transkrypcji, jak to często bywa z udostępnianymi materiałami wilamowskojęzycznymi.
Publikowane transkrypcje stanowią również ciekawy materiał dla socjolingwistek i socjolingwistów, gdyż na podstawie wielu wypowiedzi, które prezentują,
można badać ideologie i postawy językowe. Etnolożki i etnolodzy mogą znaleźć
w tym materiale wiele informacji na temat tożsamości Wilamowian, ról gendePojęcie „biografia językowa” rozumiem za Anną Zielińską jako „historię przyswajania
i używania języków w ciągu całego życia człowieka, uwzględniającą po kolei fazy jego życia
(dzieciństwo, młodość, wiek dojrzały, starość) oraz wydarzenia, które wpłynęły na zmianę języka w rodzinie” (Zielińska 2013: 68).
7

�Wprowadzenie – język wilamowski jako język ginący

rowych czy obrazu innych społeczności żyjących obok Wilamowian. Zawiera on
również liczne informacje przybliżające tematy będące tradycyjnie przedmiotem
etnografii, takie jak obrzędowość doroczna i rodzinna, dawne budownictwo czy
używane sprzęty i formy gospodarowania.
W zgromadzonym materiale znajdują się zarówno teksty folkloru, które funkcjonują bądź funkcjonowały dawniej w obiegu społecznym, jak i wypowiedzi
o charakterze indywidualnym, wywołane podczas wywiadu.
Zebrane opowieści są zróżnicowane tematycznie. Jednak zarówno opowieści
wspomnieniowe o wojnie i powojennych prześladowaniach, te o pracy w polu, jak
i te humorystyczne łączy wspólny obraz świata. Językowy obraz świata definiuję za
Jerzym Bartmińskim jako „zawartą w języku, różnie zwerbalizowaną interpretację
rzeczywistości dającą się ująć w postaci zespołu sądów o świecie” (2007: 12).
Jak pisała Katarzyna Marcol, „Reprodukowanie (powtarzalność) tekstów na
poziomie określonych form czy struktur znaczeniowych świadczy o ich zadomowieniu się w świadomości wspólnoty, a zatem w tekstach folkloru ujawniają się
sądy o świecie, wśród których są także wyobrażenia o przeszłości” (2020: 62).
Jednak owe „sądy o świecie” obecne są nie tylko w tradycyjnie rozumianych tekstach folkloru. W zebranym materiale obok tych pierwszych znajdują się również
te wywołane podczas wywiadów, mające charakter indywidualnych wspomnień.
Również i w nich dostrzec można powtarzalne elementy świadczące o stałości
obrazu świata członków wilamowskojęzycznej wspólnoty komunikacyjnej.
Korzystając z typologii problemów badawczych służącej do analizy językowego obrazu świata zaproponowanej przez Bartmińskiego (2007: 20–21), podzieliłem zebrane teksty na następujące rozdziały:
1) �Opozycja swoi–obcy, czyli autostereotypy i heterostereotypy: w tym rozdziale znalazły się opowieści o tym, co różni Wilamowian od ich sąsiadów –
Polaków i Niemców, o kontaktach z tymi grupami, a także o tym, co narratorzy
uznali za typowe dla Wilamowian.
2) �Konceptualizacja przestrzeni i „naszego” miejsca w świecie: opowieści o różnych
miejscach, zarówno tych znanych, bezpiecznych, jak i nieznanych, niepewnych.
3) �Konceptualizacja czasu, opozycja dawniej–dziś: są to opowieści o tym, co
było dawniej, i jak zmieniało się życie społeczności do czasów współczesnych.
Najczęściej opowieści te cechuje nostalgia za młodością i za tym, co minęło.
4) �Wartości obowiązujące w „naszym” świecie: etos pracy (zarówno gospodarzy, jak i handlarzy), sposób spędzania czasu wolnego, świętowania, prawidłowe (z perspektywy narratorów) postawy i decyzje podejmowane w życiu.
5) �Pieśni, które do dzisiaj stanowią ważny element repertuaru Wilamowian (por.
Małanicz-Przybylska 2019).
Teksty zostały pogrupowane w sposób elastyczny – wiele z nich można by
przydzielić do kilku grup. Decyzja o przypisaniu danego tekstu do konkretnej grupy opierała się na moim długoletnim zanurzeniu w terenie.

27

�28

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Na końcu książki znajduje się również tematyczny spis treści, podzielony na
następujące części:
Wilamowice i Wilamowianie: opowieści związane z mitem pochodzenia Wilamowian, a także teoriami pochodzenia przydomków czy nazw miejscowych.
Znalazły się tu również opowieści o życiu codziennym w Wilamowicach, np.
o przedwojennej szkole czy budowie cegielni, a także o antagonizmach między Wilamowianami a Polakami czy Hałcnowianami, szczególnie w kontekście endogamii, czyli zawierania małżeństw w obrębie jednej społeczności.
Język wilamowski: są tu opowieści, w których największą rolę odgrywa język wilamowski, np. mało znane historie członków społeczności, którzy nie potrafili
mówić w innym języku, a także osób z zewnątrz, które z różnych powodów
nauczyły się języka wilamowskiego – służących czy osób, które weszły w społeczność wilamowską poprzez małżeństwo. Ważnym elementem są też opowieści o prześladowaniach Wilamowian za używanie swojego języka w okresie powojennym, a także o negatywnych postawach mieszkańców okolicznych
wsi, którzy wyśmiewali Wilamowian mówiących w swoim języku. Wśród
opowieści o języku wilamowskim są zarówno historie dotyczące dawnych
czasów, jak i refleksje na temat współczesnej sytuacji tego języka. To w nich
szczególnie widoczne są ideologie i postawy Wilamowian wobec mowy wilamowskiej, a także innych języków.
Stroje wilamowskie: opowieści o strojach wilamowskich, wyglądzie poszczególnych ich elementów, a także zmianach, które je dotknęły, zawierające nieraz
ich ocenę z perspektywy narratorek. Można w nich dostrzec również rozmaite
ideologie i postawy dotyczące stroju: zarówno jego wyglądu, jak i znaczenia
dla wilamowskiej tożsamości. Znajdują się tu również informacje praktyczne,
np. dotyczące prania czy szycia poszczególnych elementów, a także tego, jak
wyglądały stroje na różne okazje.
Tradycje: opowieści o tym, jak obchodzono dawniej wesele czy śmiergust8, a także opisujące zabawy towarzyszące „pierzowcom”, czyli skubaniu pierza. Zawierają one również mnóstwo szczegółów dotyczących tego, jak się ubierano
i co jedzono przy tych okazjach. W opowieściach o wyjazdach na odpusty
w okolicznych miejscowościach widoczne są też postawy wobec ich polskoi niemieckojęzycznych mieszkańców. Znalazła się tu także jedna opowieść dotyczącego świętowania Sukkot przez wilamowskich Żydów.
Pieśni: Wybór pieśni wilamowskich wykonywanych przez Wilamowianki, a także
komentarze do nich. Oczywiście nie jest to pełen katalog tych utworów, a te,
które znalazły się w tym zbiorze, często mają więcej zwrotek, niż przedstawiono. Dzięki nagraniom wideo, dostępnym na stronie Wikitongues, moż8
Obrzęd wielkanocny polegający na odwiedzaniu dziewcząt przez kawalerów w celu polania ich, po to by otrzymać napitek i poczęstunek.

�Wprowadzenie – język wilamowski jako język ginący

na zobaczyć śpiewaczki oraz posłuchać pieśni, wykonywanych niekiedy
z akompaniamentem (gra znany wilamowski akordeonista Jan Rozner). Są to
natomiast praktyczne wykonania, które można porównać do tych „ustandaryzowanych”, zawartych w zbiorach tekstów (Król 2019a; Król 2019b; Król
2021). Jak wszystkie teksty folkloru pieśni cechuje bowiem wariantywność
– wersje prezentowane w tej książce mogą więc różnić się od tych opublikowanych wcześniej.
Gospodarstwo: historie o pracy na roli, a także przemianach, jakie dotknęły wilamowskie gospodarstwa za pamięci moich rozmówczyń i rozmówców. Oprócz
opisów tego, co i w jaki sposób uprawiano, dotyczą one również pracy i życia
służących, tradycji związanych z rolnictwem, a także poświęcenia się uprawie
ziemi, nieraz kosztem innych planów. Są to wątki typowe dla wilamowskiego folkloru, obecne w wielu opowieściach narratorów pochodzących z rodzin
gospodarskich.
Straszydła: opowieści o tym, co Wilamowianki i Wilamowian straszyło. Niektóre z nich mówią o demonach, jak chłopiec z czerwonym kapelusikiem. Inne,
przekazane w konwencji humorystycznej, wyśmiewają osoby, które „nabrały
się” na istnienie tych demonów.
Rękodzieło i handel: opowieści o Wilamowiankach i Wilamowianach, dla których
to nie praca w polu była głównym źródłem utrzymania. Byli to rękodzielnicy,
tacy jak garncarze, tkacze i kowale, którzy swego fachu uczyli się w Wiedniu.
Znajdują się tu także opowieści o handlarzach, często humorystyczne. Zamiłowanie do handlu do dziś jest jednym z często przywoływanych atrybutów
wilamowskiej odmienności.
Jedzenie: opowieści o tym, co, o jakich porach i jak jedzono, w jaki sposób
przynoszono jedzenie do pracy w polu, a także co przy jedzeniu mówiono.
Znajdują się tu również przepisy potraw oraz dokładne opisy ich smaku.
Ważne miejsce wśród nich zajmuje śüsterpop, nazywana jajecznicą po wilamowsku.
Ważne wydarzenia historyczne: opowieści dotyczące ważnych wydarzeń z przeszłości Wilamowic, często przekazywane w konwencji memoratu: o początku
drugiej wojny światowej, wojnie, powojennych wywózkach, wysiedleniach,
aresztowaniach i represjach Wilamowianek i Wilamowian. Znajdują się tu
komentarze dotyczące zarówno historii ogólnej, jak i lokalnej (np. założenia
Regionalnego Zespołu Pieśni i Tańca „Wilamowice”).
Opowieści z życia: opowieści, których nie udało mi się zakwalifikować do innych kategorii. Dotyczą one spraw z życia codziennego: jazdy na rowerze,
wspomnień zabaw z dzieciństwa, nauki pływania, pracy w kopalni. Wiele
z nich opowiada o konkretnych osobach: krewnych czy sąsiadach. Dużą
część stanowią te dotyczące chorób i ich leczenia, a także opowiadania
humorystyczne.

29

�Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

30

Transkrypcję w języku wilamowskim starałem się tworzyć jak najwierniej,
zgodnie ze współczesną ortografią języka wilamowskiego. Pierwsze zapisy języka wilamowskiego pochodzą z I połowy XIX w., jednak dopiero w XX w. pojawiły się próby stworzenia spójnego systemu zapisu. W 1907 r. podjął się tego
polski ludoznawca Ludwik Młynek w swojej broszurze Narzecze wilamowickie
(Młynek 1907). W 1909 r. słownik języka wilamowskiego korzystający z autorskiej ortografii opracował miejscowy nauczyciel Józef Latosiński. Własny
system zapisu oparty na alfabecie polskim stworzył na przełomie XIX i XX w.
wilamowski pisarz Florian Biesik. Pisownię opartą na transkrypcji fonetycznej
stosowali Adam Kleczkowski (1920, 1921), Hermann Mojmir (1930, 1936) i Heinrich Anders (1933).
Na początku XXI w. własną ortografię stworzył wilamowski poeta Józef Gara,
który bazował na polskim alfabecie, uzupełnionym o dodatkowe znaki diakrytyczne (umlauty) oraz dwuznak „ao”, mający oznaczać „a” pochylone.
Wspomniane systemy ortograficzne z różnych powodów się nie przyjęły. Niektóre były zbyt skomplikowane, w przypadku innych sami ich autorzy nie stosowali
postulowanych przez siebie zasad konsekwentnie (por. Wicherkiewicz 2001).
U progu drugiej dekady XXI w. pojawiła się potrzeba stworzenia współczesnej
pisowni języka wilamowskiego związana z działalnością Stowarzyszenia na rzecz
Zachowania Dziedzictwa Kulturowego Miasta Wilamowice „Wilamowianie”. Jako
jeden z działaczy stworzyłem taką pisownię opierającą się na ortografii polskiej,
zawierającą 33 grafemy proste.
Ȧȧ
Ii
Pp
Zz

Aa
Jj
Rr
Źź

Bb
Kk
Ss
Żż

Cc
Ll
Śś

Ćć
Łł
Tt

Dd
Mm
Uu

Ee
Nn
Üü

Ff
Ńń
Ww

Gg
Oo
Xx

Hh
Öö
Yy

A także digrafy (np. dź, dż, ng, iö, oü, öe) i trigraf (iöe).
Pisownia ta nawiązuje do pisowni Gary oraz do tej stosowanej w słowniku Mojmira, ale jest w stosunku do nich bardzo uproszczona – w ograniczony
sposób oddaje bogactwo wilamowskiej fonetyki. Spełnia jednak swoje zadanie, którym jest podtrzymywanie żywotności języka wilamowskiego – została
przyjęta przez starszych użytkowników, sprawdza się w nauczaniu języka wilamowskiego i używana jest przez niemal wszystkich naukowców zajmujących
się współcześnie tym językiem. W 2012 r. zostały na nią przetransliterowane
najważniejsze dzieła literatury wilamowskiej9. Zastosowano ją w publikacji
A grammar of Wymysorys (Andrason, Król 2016), a także w słowniku języka
9
Są one dostępne na stronie projektu „Dziedzictwo językowe Rzeczypospolitej”, http://
www.inne-jezyki.amu.edu.pl.

�Wprowadzenie – język wilamowski jako język ginący

wilamowskiego mojego autorstwa, zawierającym blisko 10 tysięcy wyrazów.
Dziś jest ona jedyną używaną pisownią tego języka. Język wilamowski pod
względem standaryzacji i kodyfikacji jest więc w nieco innej sytuacji niż wiele
innych małych języków, w przypadku których na temat wyboru pisowni prowadzone są ożywione dyskusje.
Jeśli któraś forma gramatyczna czy słowo odbiegało od postaci standardowej10,
umieszczałem po tym wyrażeniu formę standardową w kwadratowym nawiasie.
Dodatkowe wyjaśnienia czy dopowiedzenia umieściłem w nawiasach zwykłych.
Tłumaczenie na język polski starałem się również robić jak najdokładniej, ale dla
komfortu czytelnika pominąłem niektóre powtórzenia czy przejęzyczenia. Dociekliwi mogą skorzystać z wilamowskiej transkrypcji oraz z filmów dostępnych na
stronie Wikitongues.
Celem tej publikacji jest upowszechnienie materiałów zebranych podczas dokumentacji języka wilamowskiego zarówno wśród naukowców, pasjonatów wielojęzyczności, jak i samych Wilamowian, chcących pogłębiać swoją znajomość
języka wilamowskiego.

Opowieści Wilamowian jako folklor ustny

Prowadzone przeze mnie badania terenowe miały charakter klasycznych badań
etnograficznych, składały się więc z obserwacji i wywiadu. Jednym z ich celów
było zebranie pieśni, wierszy i przysłów w języku wilamowskim. Duża ich część
była już publikowana (Król 2019b; Król 2021), przy czym często przygotowując
te utwory do druku, porównywano je do znajdujących się w archiwach materiałów
zebranych przed 1945 r. przez niemieckich badaczy Karla Horaka i Alfreda Karaska (Król 2019a). Niektóre z tych utworów, w wersji przekazanej przez moich
rozmówców, zostały także umieszczone w tej książce.
Opowieści Wilamowian natomiast nie były do tej pory obiektem badań folklorystów, z nielicznymi wyjątkami. Polski zbieracz folkloru Ludwik Młynek opublikował
w swojej broszurze kilkanaście przysłów i opowiadań Wilamowian (1907), natomiast
w przedwojennym zbiorze Podania Niemców Beskidzkich wspomniany już niemiecki
badacz Alfred Karasek zamieścił 61 opowiadań z Wilamowic (Karasek, Strzygowski
1930). Choć badania prowadzone w Wilamowicach w ostatnich dwóch dekadach nigdy nie były zorientowane na gromadzenie materiału folklorystycznego, ich efektem
jest zebranie licznych tekstów, które można by uznać za folklorystyczne.
Zdaniem Piotra Grochowskiego cechą narracji o charakterze folklorystycznym jest to, że „przybierają one [teksty o charakterze folklorystycznym] postać
względnie ustabilizowanych tekstów odwołujących się do określonych formuł
10
Chodzi o formy odbiegające od norm opisanych w Słowniku języka wilamowskiego
(Król 2020).

31

�32

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

poznawczych i stereotypów, które zarazem funkcjonują w żywych, interaktywnych sytuacjach komunikacyjnych” (Grochowski 2017: 239). Takie sytuacje wykonawczo-odbiorcze są charakterystyczne dla folkloru i „konstytuują zarazem
wspólnoty interpretacyjne, które w toku wymiany informacji, poglądów i ocen
negocjują i wypracowują, a następnie utrwalają i rozpowszechniają określone
wzorce rozumienia rzeczywistości oraz adekwatne do nich zasady działania”
(Grochowski 2017: 239).
Należy pamiętać, że sytuacją folklorotwórczą może być nie tylko spotkanie na
weselu czy w karczmie, ale także wywiad antropologiczny czy socjolingwistyczny. Parafrazując słowa Jędrzeja Burszty i Zuzanny Grębeckiej, można powiedzieć,
że „Sytuacja wywiadu etnograficznego staje się przeto po części uczestnictwem
w procesie przypominania, odtwarzania pamięci o przeszłości miasta, z jednej strony w teraźniejszości Wilamowic, która stanowi zawsze punkt wyjścia rozmowy,
a z drugiej nieodmiennie naznaczonym urywkowością, niekompletnością czy też
po prostu niekompatybilnością tego, co umyka pamięci” (2015: 10). Wiele z opowieści zebranych podczas wywiadu etnograficznego pełnych jest powtarzalnych
i społecznie usankcjonowanych elementów, którym folkloryści mogą się przyjrzeć,
analizując teksty mówione, wykonywane w sytuacji naturalnej dla członków danej
wspólnoty (Grochowski 2019: 14). Według pochodzącego ze Śląska Cieszyńskiego
folklorysty Jana Kajfosza:
Zadomowienie się tekstu w świadomości sprowadza się do jego bardziej
lub mniej dokładnego reprodukowania, czyli do powtarzania określonych
form czy struktur znaczeniowych, co przekłada się na jego konwencjonalny i w miarę systematyczny charakter. Z tego właśnie względu za kluczowy
wyznacznik przekazu folklorystycznego uznać można wierność określonym
wzorcom tekstowym (2009: 44).

W analizie typowej dla folklorystyki chodzi o „uchwycenie owych narracyjnych konwencji opowiadania, które traktowane są jako swoisty klucz do zrozumienia kultury, umożliwiający odczytanie sensów (i doświadczeń) o charakterze
społecznym” (Grochowski 2019: 15).
Liczne spośród prezentowanych tu opowieści to memoraty – opowieści
świadka. W niniejszym zbiorze znajduje się wiele tego typu opowieści, np. o wybuchu wojny, powojennych prześladowaniach, sposobach ukrywania drogocennych przedmiotów przed prześladowcami czy powstaniu grupy kobiet przy Regionalnym Zespole Pieśni i Tańca „Wilamowice”. Niektóre z narratorek opowiedziały
je jako swoje własne wspomnienia. Należy jednak pamiętać, że memorat nie jest
obiektywnym opisem rzeczywistości. Cechuje go selektywność, a na sposób opowiadania mają wpływ zarówno własne przeżycia, jak i teraźniejszość (Lehmann
2007: 32), a także chęć przystosowania ich do kolektywnej ideologii cechującej
zbiorowość (Krawczyk-Wasilewska 1986: 27). Memorat powstaje na przecię-

�Wprowadzenie – język wilamowski jako język ginący

ciu indywidualnego i wspólnotowego charakteru opowiadania – przekazywany
jest w określonym kontekście, zawiera typowe dla danej społeczności motywy
i wątki fabularne i ma charakter subiektywny (Hajduk-Nijakowska 2016: 10).
W opinii folklorystki Katarzyny Marcol w opowieściach wspomnieniowych wzorce zachowań i hierarchie wartości nie są omawiane dosłownie, ale „[t]o działania
bohaterów umiejscowione w określonym kontekście ujawniają, co jest dobre i społecznie akceptowalne, a co złe i niedopuszczalne w obrębie grupy” (2020: 223).
Na kształt memoratu wpływa również osoba odbiorcy, a raczej wyobrażenie narratora o jego oczekiwaniach. Dlatego za istotne uznałem zaprezentowanie historii
powstawania nagrań, których zapisy stały się podstawą do wyselekcjonowania
tekstów ujętych się w niniejszym zbiorze.
Jak pisał szwedzki folklorysta Carl Wilhelm von Sydow:
Wiele memoratów może przejść w tradycję, bo inni ludzie uznają je za wystarczająco ciekawe, by je dalej opowiadać. Przy czym na ogół ulegają one mniejszym lub większym zmianom, w zależności od tego, kto je dalej opowiada.
W ten sposób dawniejszy memorat przechodzi w podanie wspomnieniowe,
jednak granica między nimi jest trudno uchwytna (Sydow 1934: 253; za: Simonides 1969: 46).

Opowiadania stają się, zdaniem Simonides „własnością ogółu”, jeśli są „dość
ciekawe”. W takim wypadku memorat „w procesie dalszego przekazywania podlega obiektywizacji, zatracając niektóre cechy osobiste na rzecz ogólnie zrozumiałych
i eksponujących niezwykłość, wyrażającą się najczęściej w preferowaniu sytuacji
transcendentnych” (Simonides 1969: 46). Proces „przerabiania” i dostosowywania memoratu do potrzeb grupy nazywa się fabularyzacją i folkloryzacją (Hajduk-Nijakowska 2016: 65). To, co nie zostało zaakceptowane przez grupę, „wychodzi
z użycia i obumiera” (Bogatyriew, Jakobson 1975: 170).
Wiele z opowieści znajdujących się w niniejszej książce uległo temu procesowi, np. ta o dyrektorze szkoły, który uratował wilamowskie dziewczęta przed
wywózką na Ural, opowieści o „dobrych Ruskach” czy o żartach, które kawalerzy
robili z okazji śmiergustu czy święta 1 Maja (szczególnie to o wozie złożonym
w całości na dachu). Jednocześnie większość, o ile nie wszystkie, zaprezentowana
została jako opowieści „prawdziwe” i „obiektywne”, mające stanowić dowody na
prawdziwość wizji historii przekazanej przez rozmówców.
Fabulatów nie można traktować jako opowieści zupełnie skostniałych, gdyż
ich nieodłączną cechą jest również to, iż występują w wielu wariantach: „ich poszczególne elementy oraz przypisywane im znaczenia w każdym kolejnym wykonaniu mogły ulegać przekomponowywaniu i reinterpretacji. Efektem procesów
folkloryzacji i fabularyzacji jest powtarzalność i zarazem zmienność (wariantywność) opowieści” (Grochowski 2019: 22–23). Takimi elementami fabulatów, których znaczenie mogło się zmienić, są toposy czy „skamieliny językowe”, których
znaczenie zależne jest od wzorców interpretacyjnych akceptowanych przez daną

33

�34

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

grupę. Dlatego czasem tym samym fabulatom, funkcjonującym w różnych wspólnotach pamięci, nadawane są różne znaczenia, zgodne natomiast ze schematami,
obrazami i przywoływanymi skojarzeniami, pochodzącymi z tradycji narratorskiej
danej społeczności (Hajduk-Nijakowska 2016: 65–66). W tym zbiorze starałem się
pokazywać różne opowieści, rezygnowałem więc z prezentowania dwóch wariantów tego samego fabulatu.
W opowieściach Wilamowian widoczne są wyjaśnienia tego, w jaki sposób
zachowywali się ich bohaterowie. Wyjaśnienia te, jak pisała Hajduk-Nijakowska, „bazują często na tradycyjnych mechanizmach rozumienia świata” (2016:
50) i osadzone są „w lokalnym systemie wartości i zbiorowych wyobrażeniach
wzmocnionych emocjonalnie, które współtworzą bramy bezpieczeństwa ontologicznego” (2016: 50). Mechanizmy te, mające na celu „opanować lęki i zrozumieć otaczający świat oraz pomóc w znalezieniu odpowiedzi na dręczące
człowieka pytania” (Hajduk-Nijakowska 2016: 50), można dostrzec nie tylko
w tradycyjnych gatunkach folkloru, takich jak pieśń czy podanie, ale również
w „opowieściach z życia”. Dlatego też opowieści wspomnieniowe Wilamowian
– zarówno te dotyczące wojen i okresu powojennego, jak i opowieści z życia
codziennego: o wypadkach, chorobach, starości czy śmiesznych wydarzeniach
– mogą stać się obiektem badań folklorystów i antropologów. Niektóre z nich
można by zaliczyć do legend miejskich, czyli „opowieści narracyjnych o zdarzeniach aktualnych, cechujących się krótką żywotnością” (Czubala 1999: 191).
Jednak nawet współczesne legendy miejskie miewają „stare korzenie” (Czubala
1999: 194), w związku z tym powinno się je interpretować w kontekście tradycji
folklorystycznej danej wspólnoty.
W przypadku tradycji oralnej wilamowskiej społeczności istotne jest występowanie w niej dwóch etosów – gospodarzy i handlarzy. W tym pierwszym podstawową wartością jest uczciwa praca, w tym drugim praca jest tylko środkiem do
osiągnięcia celu, którym jest zarobek. Etosy te wpłynęły na dwie związane z tymi
grupami zawodowymi konwencje opowiadania. Zwłaszcza wśród Wilamowian
urodzonych przed wojną widoczna była silna świadomość negatywnego stereotypu
Wilamowian handlarzy obecnego wśród mieszkańców okolicznych miejscowości.
W reakcji na te (często pozostające tylko w sferze wyobrażeń) zarzuty powstały
liczne fabulaty mające udowadniać zaradność wilamowskich handlarzy. Jej efektem miał być dobrobyt, za sprawą którego Wilamowice przez lata w oczach moich
narratorów wyróżniały się na tle okolicy. Te odmienne konwencje opowiadania są
wzorami przekazu ustnego, które tworzą kulturę opowiadania Wilamowian (Lehmann 2007: 20).
Wilamowianie, jak każda wspólnota, mają swój repertuar folklorystyczny.
Opowieści przez nich przekazywane przez wiele lat pozostawały pod wpływem
tradycji narratorskiej. Zdaniem folklorysty Daniela Kadłubca „świat folkloru jest
oglądem ziemi i ludzi z lotu ptaka, z dystansu doświadczenia wielopokoleniowego,

�Wprowadzenie – język wilamowski jako język ginący

modelującego rzeczywistość według własnych praw” (Kadłubiec 1999: 69). Opowieści dostosowywano więc do funkcjonujących w danej wspólnocie komunikacyjnej wzorców interpretacyjnych i toposów, przystosowywano do aktualnych
potrzeb. Na te potrzeby wpływ miała również polityka, a także liczni naukowcy
i dziennikarze przybywający do Wilamowic. To, w jaki sposób dana opowieść się
rozwinęła, zależne jest również od tego, do kogo narrator ją adresował. Opowieści
wspomnieniowe, także te sfabularyzowane i sfolkloryzowane, często opowiadane
są w konwencji memoratowej, „jako przeżycie autentyczne, jeśli już nie narratora,
to osoby, którą narrator zna osobiście i na którą może się autorytatywnie powołać”
(Simonides 1981: 35). W opinii folklorystki „[c]hęć nadania opowiadaniu formy
przekazu prawdziwego wydarzenia doprowadza do tego, że znane z tradycji wątki
są coraz częściej opowiadane w konwencji przeżycia autentycznego, jednostkowego. A więc z tradycyjnego fabulatu tworzy się współcześnie coraz częściej memorat” (Simonides 1981: 36). W tekstach folkloru „reprezentacja rzeczywistości
może zlewać się z fikcją, często też zapamiętane z zamierzchłej przeszłości treści
mimowolnie dostosowywane są do obecnie panujących realiów; są niepostrzeżenie
szyte na miarę aktualnego społecznego zapotrzebowania” (Kajfosz 2011: 60). Istotna jest nie tylko sama sytuacja, ale również osoba odbiorcy (Lehmann 2007: 12).
Szczególnie w przypadku historii alternatywnych, czyli „opowieści o podziałach
wewnątrz wspólnoty uwypuklających fakt, że określone emocje, opinie oraz cele
niekoniecznie były podzielane przez wszystkich” (Macdonald 2021: 107–108). Te
nie były przekazywane obcym, a wyłącznie swoim. Być może dlatego to ja, jako
badacz insider, mogłem je zarejestrować.
Dlatego też przedstawione w tej publikacji historie nie mogą być oceniane
z perspektywy prawdy lub nieprawdy. Wiele z nich wzajemnie się wyklucza
lub zawiera odniesienia do błędnych dat lub faktów. Starałem się w to nie ingerować, a jedynie tam, gdzie wydawało się to konieczne, umieszczałem uwagi.
Według antropolożki Joanny Tokarskiej-Bakir „w odróżnieniu od dyskursów
różnych polityk historycznych język potoczny nie kłamie, jest mimowolnie
prawdomówny. Język ten sprawozdaje, jak ludzie widzą świat” (2009: 303). I to
właśnie wizja świata rozmówców, a nie prawda o tym świecie jest przedmiotem
badań folklorystyki.
Jak pisali rosyjscy folkloryści Piotr Bogatyriew i Roman Jakobson, „Istnienie
utworu ludowego zaczyna się dopiero wówczas, gdy zostanie on przyjęty przez
określoną wspólnotę; co więcej, istnieją tylko te jego elementy, które wspólnota
sobie przyswaja” (1975: 169). Autorzy wspomnieli jednak, że tekst, który nie został zaakceptowany przez grupę i poniekąd skazany został na zapomnienie, może
zostać uratowany przez „przypadkowy zapis jakiegoś zbieracza, przenoszący go
z poezji ustnej do literatury pisanej” (1975: 169). Tak też zapewne jest w przypadku wielu opowiedzianych mi historii, które z różnych powodów mogły nie zostać
zaakceptowane przez grupę, ale znalazły się w niniejszej publikacji.

35

�36

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Jak pisał niemiecki folklorysta Albrecht Lehmann, każdy okres historyczny
ma swoją kulturę opowiadania, która zmienia się wraz z generacjami (Lehmann
2007: 13). Zebrane w niniejszej publikacji teksty pochodzą od narratorów urodzonych przed drugą wojną światową. Według Piotra Grochowskiego odbiór przekazów internetowych polega „nie tylko na ich oglądaniu lub czytaniu, ale także
na ocenianiu, komentowaniu, relacjonowaniu własnych doświadczeń, zadawaniu
pytań czy podejmowaniu dyskusji z autorami oraz innymi widzami/czytelnikami”
(Grochowski 2017: 239). Publikacja ta może więc wpłynąć na repertuar młodszych Wilamowian. Treści te otrzymały w końcu dodatkowy pas transmisyjny,
który może zapewnić im znacznie dłuższą żywotność. Być może gdyby nie działania dokumentacyjne, to nie przetrwałyby one do naszych czasów lub w ogóle by
nie powstały, gdyż ich odbiorcami byli właśnie lokalni działacze i naukowcy. Nie
byłby to pierwszy przypadek, kiedy to udział w tworzeniu folkloru mają nie tylko
członkowie danej wspólnoty komunikacyjnej, ale również naukowcy.
Mam nadzieję, że publikacja ta – przygotowana zarówno w wersji papierowej, jak i internetowej – nie tylko pomoże udokumentować język i wilamowską
tradycję oralną, ale również pozytywnie wpłynie na ich żywotność w wilamowskiej społeczności. Internet jest dzisiaj bowiem ważnym medium transmisji języków rzadziej używanych.
Tytuł tej książki zaczerpnąłem z opowieści autorstwa Rozalii Hanusz fum Linküś (1926–2009), wilamowskiej poetki i tłumaczki, która sama ułożyła i przekazała
mi wiele tekstów folkloru.

�DY FÜRRYD – DY WYMYSIÖERYŚY ŚPRÖH OÜZ
Ȧ ŚPRÖH YM ŚTARWA

Undyn 6 toüzyt śpröha, wo zy eta wada yr wełt gykuzt, dy mȧsta zȧjn gybroüht fun
klina grüpa (Crystal 2000; Dołowy-Rybińska 2011: 13). Oü y Yłrop gyt’s śpröha,
wo zy wada gykuzt fu wing łoüt. Di śpröha kyna ȧmöł śtarwa, s’mȧst, wen zy ny
kyna błȧjn underśtyct fun nȧrodowikja łendyn.
Y di grüp gyhjyt dy wymysiöeryśy śpröh, wo zy wiöd ferböta ym 1945 jür diöh
dy lokȧlnikja regjyrana, ym mȧsta wo zy roüsśtompta fun djyfyn ymsrod wo zȧjn
fu Wymysoü. Oder ny nok dos ferböta höt dos gymaht, do dy Wymysiöejyn ufhüta,
cyn kyndyn y jyr müterśpröh cy kuza. Nöm krig wiöe dy wymysiöeryśkȧjt gyśtamt
myt ȧm stigmȧ, fur oüsziht fur dominȧntyśa grüp (Pöła), błȧ dy wymysiöeryśy śpröh
ȧ śmjyśnikjy, łahawaty, unwihtikjy śpröh. Zyty negȧtywnikjy śpröhideologyja ȧn
śpröhśtełnana, wo zy zȧjn ȧjgyśtełt yn klinśpröha ȧtkȧn, „ferürzaha, do dy łoüt zih
fu zer śpröh ohon, zy gan zy y jyn kyndyn ny weter, bo zy weła zy ny łön ungyryht
wada ȧn ymśtend hon” (Dołowy-Rybińska 2011: 19).
Oder dy wymysiöeryśy śpröh błȧjt zuwizu pocy hoüt wihtik fjys cügyhjyn
fum grusa tȧl fu Wymysiöejer. Dos wȧjza hefa iwenta, wo zy wada gyorgȧnizjyt fur
Gyzełśoft „Wymysiöejer”, mytum Centrum fur Gyangażjyta Füśnan fur Kultüryśa Wetercijung fum Tȧl „Artes Liberales” fum Warśawyśa Uniwersytet, wu ej di
śpröh zjyr wihtik (zejh Król, Olko, Wicherkiewicz 2017). Dy junga Wymysiöejyn
– noükuzyn11 – kuza di śpröh yn gyśpryhja undernander, ȧn oü myta internetowikja
komunikȧton. Dy mȧsta Wymysiöejyn, gük zy zoüwer ny kuza wymysiöeryś, hon
ym gydanka dy represyja, wo zy jyr fürfatyn hon gytrofa fjys kuza jyr śpröh. Zy
dyśkürjyn oü fu dam myta frynd ȧn bykanta (zejh Neels 2012). Dy wymysiöeryśy
śpröh wiöd ȧjgyrejestrjyt diöh dy Bibiotek fum USA Kongres ȧn zy krigt ȧ kod
ISO 639-3 „wym”, ȧn oü ym Atlas fun śpröha, wo zy zȧjn ym śtarwa (Atlas of the
World’s Languages in Danger) UNESCO. Ym śpytsta fum 2013 jür priöebjyt mȧ dy
wymysiöeryśy śpröh oüz regjonȧlśpröh y Pöłn ȧjcyrejestrjyn.
Y darnymłikja cȧjt wjyd’s nawan rewitȧlizȧcyjnikja ȧn ȧktywistyćnikja zaha gyfüśt. Yn łecta cwe canjün ȧdśtinda lingwistyśy teksta (Andrason &amp; Król 2016; Żak
2017), under dam socjolingwistyćnikjy (Wicherkiewicz 2001; Neels 2012; Wicherkiewicz; Szlachta-Ignatowicz 2019; Borges &amp; Król 2019; Chromik 2019), wo zy

11
Dy łoüt, wo zy zih dy śpröh ny hon gyłjyt dyham, ok cym bȧjśpil diöhs tün fur
rewitȧlizacyj.

�Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

38

traktjyn fur śpröhenderan, śpröhkontakt oba rewitȧlizȧcyj12. Dank rewitȧlizȧcyj zȧjn
nojy kuzyn, wo zy ferśidnik kyna kuza. Zej zȧjn di, wo zy eta zȧjn di grüp, wo kuzt
wymysiöeryś. Oü jyr idiolekta kyna oüz interesȧntyś gyfüśt wada (zejh Borges 2019).
Dy śpröhrewitȧlizȧcyj ej ȧ dynȧmiśer ȧn fłisikjer proces ȧn jyr cyłn endyn
diöh enderana ym ecnikja wysa oba ecnikjy sytuȧcyj fu ȧr grüp. Oder dy wihtiksty
ürzah, cyzoma fjyr dy mȧsta ȧktywista fjy dy rewitȧlizȧcyj, ej der wyła, dy erbśoft fun fürfatyn weter ym ława cy hałda (Grenoble 2021: 11). Diöh dos ej dos dy
dokumentȧcyj, di ej ym wihtiksta.
Hefa śpröha wiöda ny gydokumentjyt ȧn s’ej et föna kȧ śpür mej (Ahearn
2013: 237).
Ufs ungyłyk hot dy COVID-19-betkrankyt ȧn oü dy ferfłögan cȧjt cy dam gybröht, do ym dryta canjür fum 21-ta hundytjür zȧjn wingjer wi can müterkuzeryna
gybłejn, wo zy perfekt wymysiöeryś kyna kuza. Diöh dos, yn rama fum program
„Language Revitalization Accelerator”, wo’ȧ ej gyfinȧnsjyt fur orgȧnizȧcyj Wikitongues, wo zy underśtyct dy śpröh dokumentȧcyj ȧn rewitȧlizȧcyj, wiöd der projekt „Reawakening the Wymysorys language in Wilamowice, Poland” ufgybröht.
S’zȧjn fönum wejder nojy 50 śtunda ufśpejłnana ȧdśtanda, dos möł yr video-wersyj,
myta cwü bocy hoüt ȧktywnikja native-kuzeryna – Płaćnik-Helka (gyb. 1922) ȧn
Lüft-Nüśka (gyb. 1927).
Der cył fu dam bihła ej dy ferśidnikkȧjt yr dokumentȧcyj fur wymysiöeryśa śpröh fürcyłen. S’wihtiksty kryterum, diöh ȧ kȧrȧkter fum projekt (filma ufer
internetzȧjt fu Wikitongues), wiöe s’oüskłoün fun video-ufśpejłnana. Yhy traht mih
ym dos, do zy zȧjn wi ym ferśidniksta, wen’s zih höt ym coł fun kuzyn, temȧtyk
wi oü dy cȧjt, wi zy zȧjn ȧdśtanda. S’wiöe oder ny łȧjht ym foł fu ȧr śpröh, wo zy
zu wing łoüt kuza. Dy amerykanyśy lingwistyśy antropolożkjyn, Laura M. Ahearn,
śrȧw: „Dy pröba, ȧ ganca kerper fun wjytyn fun śpröha ym śtarwa cy derhałda zȧjn
ju ny mejgłik, zugiöe myter hyłf fun ecnikja teknologyja wi video, bo wen ȧ śpröh
ferśwynt, ferśwynda oü dy śpröhprȧktykja, wo zy zȧjn ekstra fjy dy kuzyn fu dar
śpröh” (2013: 242). Dy śpröha kyna füt ny egzystjyn ony łoüt, wo zy zy kuza (Crystal 2000: 1). Yhy höf oder, do hynder dokumentȧcyj, wo zy nymer ny ej ideȧlnik,
wyt dy publikȧcyj dy łanikkȧjt fur wymysiöeryśa śpröh ȧjfłisa, bo zy wyt gan
ȧ ekstra wiöer y dar śpröh fjy dy noükuzyn. Dy kistiöeryja, fercyłnana, wo zy wiöda
gykuzt weter, wün ȧn zȧjn bocy hoüt ȧ mytuł ny nok śpröh wetercygan, oder zy
śtjekja oü s’śpjyn fum band myter grüp ȧn ȧ wyła, jyr oüsziht uf dy wełt cy ejwernama (Grenoble 2021: 11–12). Wihtik wyt oü zȧjn, do dy śpröh diöh dos bihła wjyd
śtȧkjer gyzan ym Internet. Dos ej ju füt wihtik fjy dy enderan fun negȧtywnikja
ȧjśtełnana yr śpröh ȧtkȧn.

Dy gancy bibliogrȧfyj fun ata fu Wymysoü y jün 2000–2020 y: Król, Mętrak, Żak 2020,
prace do roku 2000 i uzupełnienia z lat 2020–2022 w: Król, Mętrak, Żak 2022. Ym mȧsta zo mȧ
gan öbaht uf dy teksta fum Alexander Andrason.
12

�Dy fürryd – dy wymysiöeryśy śpröh oüz ȧ śpröh ym śtarwa

Dokumentȧcyj fur wymysiöeryśa śpröh fur
oütobjogrȧfyśa perspektyw

Dy gyśiht fun jyśta ata, wo zy hon zułd dy wymysiöeryśy śpröh dokumentjyn, śtama
fun Pöłnscȧjta. Mȧ zełd dö dy gramatyk fum Klećkowskja-Adam (1920–1921) oba
ȧ grus wjytynbihła fum Fliöera-Hermon (1930–1936) nena. S’go ju oü ȧmȧtoryśa
ata wi s’wjytynbihła ȧn dy gramatyk yr monogrȧfyj fum Lȧtośińskja-Jüzef (1909)
oba dy folklorystyśy at fum Młynek-Ludwik (1907). Wi’h śun śrȧw, ȧdśtinda ym
21-ta hundytjür hefa lingwistyśy ata, wo zy fjy mejer łoüt ufa śtejn. Der cył fu dam
bihła ej ny zej cy referjyn, ok dy ufgyśpejłty wiöer wetercygan y dan, wo zy cüner
kȧn cütrejt ny hon.
Ȧs fun cyłn fu mer at – ny nok fu dam bihła, ok giöe mȧj tün – ej, do dy śtym
fun Wymysiöejyn, wo zy wiöe ind ufer zȧjt, zo zȧjn gyhüt. Stacy Holman Jones śrȧw
(2014: 210–211), do wen’ȧ śrȧjwt ȧ etnogrȧfyśa tekst, mü der füśjer s’ȧgja ys polityćnikjy ejwerata. Oü dy rejestrȧcyj ȧn dokumentȧcyj fu dan gykuza zoüwer, wen’ȧ
zy wył bywjen fum fergasa, ej ȧ polityćnik tün (Connerton 2012: 59). Diöh dos oüz
der ośtyfter fu dam grysta ufśpejłnanakerper fun gykuza yr wymysiöeryśa śpröh,
doüht’s mih, do’s wje zȧjn wihtik, do’h zo mȧj oütobjogrȧfyśy perspektyw fürśteła,
do’ȧ zo beser bygrȧjfa, wi dar kerper ej ȧdśtanda ȧn wi’ȧ weter höt cügynuma.
Wi’h uf dy wełt kom ym 1993 jür, wönt yh y Wymysoü (mȧj ełdyn wün dö
köma zejwa jür ejer). Bocy hoüt gydenk yh ȧ tag, wi’h derwiöert, wi zjyr ungywynłik ej dos, do’s y dam klina śtatła ȧ ekstra śpröh gyt. Ejer doüht’s mih, do wen
wer y Wymysoü hon dy wymysiöeryśy śpröh, do müsa zy oü hon y Denkjadiöf ȧ
denkjȧdiöfyśy, y Hylćadiöf – hylćadiöfyśy ȧn zu weter. Yhy kon derzȧnk ymȧ 5 jür
hon gyhot, oder gryhta ys’s mer ȧjkuma, do hynder mȧj cügynyta baba (Böba-Loüzkja-Helka), zełda war kuzt di śpröh. Wi’h ymȧ cwe jür śpyter hüt mȧj Baba kuza,
do dy wymysiöeryśy śpröh wyt bałd ferhejngejn, bo nimyd kuzt zy mej ny, wiöd’s
mer bang. Ny łang śpyter, bo ym 2001 jür hon zy roüsgan ȧ interdyscyplinȧrnikjy
monogrȧfyj fur Gymȧn Wymysoü under redȧkcyj fum Barciak-Antoni (2001). Wi’h
föner hüt, wułd yh zy gryhta hon, wos ny łang kom, bo mȧj ełdyn ȧn dy Baba hon zy
gykoüft. Yhy gydenk s’papjyr, y wyłys bȧdy bihła wün ȧjgypakt. S’kom mer ȧj, do
dy wymysiöeryśy śpröh wyt diöt zȧjn fuł gydokumentjyt. Oder wi’h’s ufgymaht ho
ȧn yh ho dy ganca 750 zȧjta diöhgyłaza, wiöd yh ołdyśt derwiöert, do zy giöe nist ny
dokumentjyt, ok dos zȧjn ferśidnikjy tȧln cyzoma, wo zy mytzoma hon mejer oba
wingjer cy tün (oder hefa föna fum huha wat). Wi’h’s hot gyłaza, błyn mer ym gydanka dy wjytyn fum Wicherkiewicz-Tomasz, wo’ȧ śrȧw, do „der tut wyt uf dy wymysiöeryśy śpröh kuma byśtymt nö ym jyśta canjür fum noüa hundytjür” (Wicherkiewicz &amp; Zieniukowa 2001: 498). To derzȧnk kom’s mer ȧj, do’h zo bywȧjza, do zy
zih ny wan derwejwułn: s’ging mer ny ym mejh, ok yms reta fu mer śpröh fum tut.
Dar bygrejf „ȧ tut fur śpröh” wȧjzt güt dos, wo yhy ho derzȧnk gyśpüt ȧn
bocy hoütnik tags kon yh kȧ beser wüt uf dos ny fynda. Byśtymt ej dos ȧ bȧjśpil

39

�40

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

fum fjetnikja dyskurs, wo’ȧ ej gybroüht fun ȧktywista ȧn gyłiöeta, wo zy ata myta
śpröha fur ganca wełt, wo zy zȧjn ym śtarwa (Dołowy-Rybińska 2017: 481–486),
oder dos fjeta dos ej grod dos, wo yhy śpjy fu dar cȧjt ynȧncik, ok miöehysmöł
śwȧher oba śtȧkjer.
Gryhta kom’s mer ȧj, do’h zo yht kyna maha ȧn do uf mjyr łȧjt dos, uf wos dy
wymysiöeryśy śpröh wyt ȧmöł kuma. Diöh dos wułd yh zy gynoü dokumentjyn.
Yhy koüft ȧ błöw śrȧjwbihła ȧn yh füng o, wjytła, wo’h kant, ufcyśrȧjwa, ȧ ym dy
śwjenera fret yh dy Baba. Yhy wiöe ołdyśt ym strah, wi’h zoh, do’s zih dy ufgyśrejwa wjytyn śwjer łyt diöhłaza, wen’ȧ ny ej yr wymysiöeryśa śpröh dertunka.
Derzȧnk kom’s mer ȧj, do’h zo mȧj gykuza myter Baba ufśpejła.
Uf dy Ustyn ym 2004 jür krigt yh fun ełdyn ȧ jyśta dyktȧfon. Myt ejm ho’h
ym ofang ufgyśpejłt. Dy Baba zung mer łidła, ziöet mer śprejhwjytyn oba gytyhtła. Ȧmöł gingwer cyr gyśpon fu mer Baba – cyr Abda-Inga, wu zy ny nok
güt wymysiöeryś kuzt (bocȧm end fu zer ława wiöe dos jyr prymȧrśpröh), oder
zej wiöe oü myter śpröh yn gydanka. To zej höt mer fürgyłet, fyrym, wi zy dos
doüht, diöft mȧ dy noja wjytyn doüćmesik maha ȧn zy priöebjyt dy pönyśmesikja wjytyn fun idiolekta fu mjyr ȧn fu mer Baba oüscytylgja. Zej maht dos
ju oder zjyr gyhałda, do zy ny zułd mejh, oüz kynd, fur wymysiöeryśa śpröh
wȧgcyśiöehja. Dy cükunft fu jyr müterśpröh hot zy ju tif ym hac, zu wi yn mȧsta
fun łoüta, wo’h myta kuzt, zugiöe wi zy hota ȧjn zih ferśidnikjy śpröhideologyja
ȧn ȧjśtełnana.
Dy Inga fercyłt mer ferśidnikjy kistiöeryja, fun topjelca, zy zung mer łidła,
oü di, wo zy zoüwer ejwerzoct fur doüća śpröh. Yhy gydenk, wi zjyr’s mih frü,
wi’h kund ufśrȧjwa teksta, wo zy ejer nimand ny hot gydokumentjyt. Dos hȧst
zyty, wo zy ny wün ufgyśrejwa yn bihła myta łidła fum Bütlok-Władek (Dybczyński 2002) ȧn Tołer-Jüza (Gara 2004). Mjyr śȧn’s, do’h mah yht wihtikjys,
do’h yhta ret fum fergasa.
Bałd bygȧnt yh ander koleżankja fu mer Baba, wo’h zy ho ufgyśpejłt, ȧn oü
mȧj nökweryna, wo zy köma cyr kȧplic [kaplic], wo zy śtejt by mer hyt, mȧjafasper
cy zyngja. Idys möł nö dam gybat błyn zy łengjer zyca ȧn fercyła wymysiöeryś,
a yhy ho ufgyśpejłt jyr łidła, gyśihta ȧn śprejhwjytyn.
Ȧn zu, myter metod fum śnejkrigla ej dy grüp fun ufgyśpejłta łoüt ym 2009
jür bocy yhta 80 gywahsa (jyr noma ho’h ym end fum bihła oüsgyśrejwa). Under
jyn wün hefa wihtikjy łoüt, oder yhy wje weła dö ȧ Tołer-Jüza ufrüfa, wo’ȧ wiöe
ȧ wymysiöejer tyhter ȧn’ȧ dokumentjyt zoüwer dy wymysiöeryśy śpröh. Har höt
gyśrejwa bend fun gytyhta, łidła, oü wjytynbihła (y dam oü ȧ Wikiwjytynbihła), cy
zen publikȧcyja go’ȧ oü ufśpejłnana cü (Gara 2004; Gara 2007). Ȧ höt gymaht zȧj
ȧgja ufśrȧjwasystem.
Kuwer cy mer dokumentȧcyj cyryk. Zy wiöe ju ny zöfuł śpröhdokumentȧcyj, ok
retetnogrȧfyj (Zhelyazkova 2003): yhy wułd ny nok dy śpröh reta, ok s’gancy wysa
fun Wymysiöejyn. Dos fur gyśiht, trȧdycyj, broühja, fłȧk ȧn oü śpröhȧjśtełnana ȧn

�Dy fürryd – dy wymysiöeryśy śpröh oüz ȧ śpröh ym śtarwa

ideologyja. Y dam łangzuma (s’toüyt yn jün 2004–2022) tün ȧdśtinda ejwer 2000
śtunda fun ufśpejłnana, s’mȧst audio.
Dy wiöer, gük zy gyśtyklt śun fu mjyr gypublicjyt wiöe, oüz cytata yn gyłiöeta
ȧn populȧrnikja teksta, ȧn oü wetergan yn andyn projekta13, błȧjt ym mȧsta ony
cütrejt fjyr hefa łoüt.

Kȧrȧkterystyk fur gywejza wiöer ȧn dy struktür fur
prezentȧcyj

Dos bihła ej underśtyct ufa bałd 200 kistiöeryja yr wymysiöeryśa śpröh fun Wymysiöejeryna ȧn Wymysiöejyn, wo zy cyzoma toüyn ymȧ 3,5 śtund. Dy ufśpejłnana ȧn
jyr ejwerzecnan uf dy englyśy śpröh zȧjn ufer zȧjt wikitongues.com, diöh dos wan
mejer łoüt yr ganca wełt cüna cütrejt hon. Ȧ tȧl föna wiöd ufgyśpejłt ym 2022 jür
ekstra fjyr dos projekt, ȧ ȧ ander tȧl wiöd oüsgykłoüt fur wiöer, wo zy ej cyzomagykłoüt gywiöda yn andyn projekta (der gancy rȧjster ej ym end ufgyśrejwa).
Dy cyzomagykłoüty wiöer prezentjy’h oüz trȧnskrypcyj ȧn ejwerzecnan uf
dy pönyśy śpröh. Dy ekstra cytata komentjy’h ny, wi dos gywynłik ej yn antropologyśa monogrȧfyja. Mȧ kon dö oder ny kuza fu ȧr neutrȧlnikja pozycyj, diöh
dos, do s’oüskłoün fun teksta ȧn jyr öernung ej śun ȧ interpretȧcyj (zejh Clifford
2000: 59). Oü dy ejwerzecnan ej ȧ interpretȧcyj. S’oüskłoün ej y dam mej ny
reprezentȧtywnik, do’s tryft nok dy video-ufśpejłnana, wo zy zȧjn nok ȧ klin tȧl
fum ganca ufgyśrejwa kerper. Wihtik ej oü mȧj pozycyj oüz ȧktywist ȧn hyna-füśjer, wo’h zy byśrȧw ym fłügja tȧl. Ynłik wi byn andyn publikȧcyja, wo zy ȧ
unbyaty wiöer prezentjyn, dos bej yhy, wo’h’ho dos myt men gława oüsgykłoüt
(zejh Burszta &amp; Grębecka 2015: 9). S’wihtiksty kryterum wiöe dy śpröh fum
tekst (dy wymysiöeryśy śpröh, ȧ ny dy śpröh gymengty myt pönyś oba doüć), dos,
wo ynwik, wo diöft ny zȧjn ȧnonimizjyt ȧn do dos ej fjy dy edukȧcyj hyłfzum –
cy łjyn wymysiöeryś ȧn oü cym derkena fum öebroz fur gyśiht fu Wymysiöejyn,
wo’ȧ ej gyhałda fu men gykuzgyśpona.
Mȧj gykuzgyśpona wün ferśidnik ołd, śtomta fu ferśidnikja społećnikja śyhta,
zy hota oü ferśidnikjy śpröhbiogrȧfyja: nymiöehja gingja y dy doüćy śül, miöehja
hon gyent jok dy pönyśy śül fjym krig (di, wo zy wün gybün fjyr 1927 jür). S’zȧjn
oü łoüt, wo zy müsta wȧgfiöen fu Wymysoü ȧn zyty, wo zy hon s’gancy ława y jyr
hamytśtot cügybröht. Miöehja ejwerławta ȧ rest, roüsfjyn y dy lagyn, oüszidln fu
zen ȧgja hyta uf piöeca jür, dy ander kunda ȧdkłoüfa fu dam unryhta. Dy idiolekta
fun ferśidnikja łoüt hota byśtymt myt dan zaha cy tün gyhot. Wo yh wułd maha,
wiöe dy wiöer oüscykłoün, wu dy nȧrrȧton jok wymysiöeryś kuzta, oder yr cyzomagykłoüta wiöer kon’ȧ hefik interferencyja fynda – wjytyn oba gancy bygryfa
13
Hefa ufśpejłnana fur wymysiöeryśa śpröh wiöda gypublicjyt ufer internetzȧjt fum projekt „Dziedzictwo językowe Rzeczypospolitej”, http://www.inne-jezyki.amu.edu.pl/Frontend/.

41

�42

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

fum pönyśa oba fum doüća. Fjyr łoüt: s’Puś-Pejter-Hȧla, der Tołer-Jüza, s’BekBȧlcer-Hȧla ȧn s’Lüft-Nüśka (fur Züg) wün gybün ȧn zy ławta s’gancy ława Underum Puś, wo zy föna kuzta, do zy diöt kuzta y ȧm andyn dialekt fum wymysiöeryśa
(zejh Król 2015).
Dy ufśpejłnana zȧjn gynüg güt fjy dy mȧsta lingwistyśa badȧnöeta. Dos, do
mȧ kon ȧ ufśpejłnan diöhhühja hyłft yr analiz fur oryginȧlyśa wiöer, ȧ ny nok
trȧnskrypcyj, wi dos hefa möł ej myter wiöer yr wymysiöeryśa śpröh.
Dy gypublicjyta trȧnskrypcyja zȧjn oü ȧ interesȧntyśy wiöer fjy dy socjolingwista, bo s’gyt diöt hefa gyśihta, y wyła mȧ kon badȧn śpröhideologyja ȧn ȧjśtełnana.
Dy etnologa kyna y dar wiöer hefa informȧcyja fynda fum cügyhjyn fu Wymysiöejyn, genderowyśy roln oba öebroza fu andyn grüpa, wo zy myta Wymysiöejyn ławta.
S’zȧjn diöt oü hefa informȧcyja, wo zy zȧjn ferbunda myter trȧdycyjnikja etnogrȧfyj
wi jür- ȧn familyjgybroüha, ołd boün oba werkcojg ȧn ander wjytśoftaöeta.
Yr cyzomagykłoüta wiöer zȧjn bȧdy teksta fum folklor, wo zy fungowȧn oba
fungowȧta jyśter ym kesułnikja łoüf, wi oü indywiduȧlnikjy ryda, wo zy wiöda
ufgybröht ym wywjad.
Dy cyzomagykłoüta kistiöeryja zȧjn fu ferśidnikja zaha. Oder dy gydenkja-gyśihta fum krig ȧn fum nömkriggrasjyn, wi oü di fur fȧldat ȧn di
łahawata prezentjyn ȧ kesułnikja wełtöebroz. Dy śpröhöebroz fur wełt bygrȧjf
yh zu, wi der Bartmiński-Jerzy, oüz: „Łanikjy yr śpröh ferśidnik roüsgyziöety
interpretȧcyj fur würikkȧjt, wo zy zih łyt byśrȧjwa yn zespołn fun mȧnana fur
wełt (2007: 12).
Wi dy Marcol höt gyśrejwa, „Dy reprodukcyj fun teksta y jyn fjym ȧn
bydȧjtnanstruktün bywȧjzt dos, do zy zih hon ȧjgyławt yn hiöeta fun kesułłoüt – ȧzu
yn teksta fum folklor wȧjza zih dy mȧnana fur wełt, under wyła zȧjn oü dy fürśtełnana fur ferganga cȧjt” (2020: 62). Oder di „mȧnana fur wełt” egzystjyn ny nok yn
trȧdycyjnik ferśtanda folklorteksta. Yr cyzomagykłoüta wiöer zȧjn ny nok di, ok oü
zyty, wo zy wiöda yn wywjada ufgybröht, wo zy zȧjn indywiduȧlnik gydöht. Oü y
dan kon mȧ derzqn dy elementa, wo zy cyrykkuma ȧn zy boüyn ȧ öebroz fur wełt
ym wymysiöeryśa komunikȧcyjkesuł.
Nör typologyj fun füśnanproblema fur öebroz fur wełt, wo uf zy kom der Bartmiński (2007: 20–21), cytȧlt yh dy teksta uf zyty tȧln:
1) �Dy opozycyj „ynzer łoüt” – „fremdy łoüt”, dos hȧst dy oüo- ȧn heterostereotypa: y dam tȧl zȧjn dy kistiöeryja fu dam, diöh wos dy Wymysiöejyn andyśt
zȧjn wi jyr nökwyn – Pöła ȧn Doüća, fun kontakta myt dan grüpa ȧn oü fu dam,
wo dy narraton hiłda fjys typiś fjy dy Wymysiöejyn
2) �Dy konceptuȧlizȧcyj fum fȧld ȧn fu „ynzum” płoc ufer wełt: dy kistiöeryja
fun ferśidnikja jytyn, fu dan bykanta ȧn zyhjyn, ȧn fu dan fremda ȧn nyzyhjyn.
3) �Dy konceptuȧlizȧcyj fur cȧjt, dy opozycyj „jyśter” ȧn „hoüt”: kistiöeryja fu
dam, wo wiöe jyśter, ȧn wi dos ej bocy hoütnik tags andyśt gywiöda. Ym mȧsta
gyt’s diöh dy nostȧlgyj hyndyn junga cȧjta ȧn hynder dam, wo śun ej wȧg.

�Dy fürryd – dy wymysiöeryśy śpröh oüz ȧ śpröh ym śtarwa

4) D
� y wata, wo zy y „ynzer wełt” zȧjn: etos fur at (fun wjytsłoüt wi oü fun handułłoüt), dy ferbłȧjnikja śtełn, fȧjyn, öntłikjy (fur oüsziht fun nȧrrȧton) ȧjśtełnana
ȧn decyzyja, wo mȧ maht ym ława.
5) �Dy łidyn: zej zȧjn bocy hoüt ȧ wihtik tȧl ym repertuar fun łoüt fum wymysiöeryśa kesuł (zejh Małanicz-Przybylska 2019).
Dy teksta błyn elȧstyćnik gytȧlt – hefa föna kynd mȧ cütȧla cyn andyn grüpa.
Mȧj decyzyj wiöe myt mem łanga ława ym teren underśtyct.
Ym end gyt’s oü ȧn rȧjster fun temata, do dos ej łȧjhter fjy dy nyȧkademyśy
łoüt cy łaza:
Kistiöeryja fu Wymysoü ȧn Wymysiöejer: kistiöeryja fum mit fum roüsśtama
fu Wymysiöejyn, oü myta teoryja fu wu kuma dy śpicnoma oba jytynnoma. S’zȧjn
diöt oü gyśihta fum tagtegłikja ława y Wymysoü, cym bȧjśpil fur śül fjym krig, fur
boü fur ciglȧj, wi oü fu dam, wi zih dy Wymysiöejyn ȧn Pöła oba Ełcnyn funander
ohota, s’mȧst ym kontekst fur endogȧmyj, dos hȧst, fu dam, wi zy zih hon gynuma
jok y ȧr grüp. Dos tȧl, ȧn s’gancy bihła fyngt o myter kistiöeryj fum Linküś-Ruzła
(1926–2009), ȧ wymysiöejer tyhteryn ȧn ejwerzeceryn, wo’s zoüwer höt cyzomagyłet ȧn wetergan hefa folklorteksta. Fur kistiöeryj, wo zy zih ofyngt myta wjytyn
„Wymysoü ej ȧ śejny, kliny śtot” śtomt der titl fu dam bihła.
Kistiöeryja fur wymysiöeryśa śpröh: kistiöeryja, wu ym wihtiksta ej dy
wymysiöeryśy śpröh, cym bȧjśpil wing bykanty kistiöeryja fun łoüt, wo zy ny
kunda andyśt kuza, wi oü fun łoüt fu zystwun, wo zy diöh ferśidnikjy zaha zih
hon gyłjyt wymysiöeryś – dinstłoüt oba łoüt, wo zy zih cüwywa y Wymysoü.
Wihtik zȧjn oü gyśihta fum unryhta fu Wymysiöejyn, wo wiöe nöm krig, diöh
dos, do zy kuzta jyr śpröh, wi oü fun negȧtywnikja ȧjśtełnana fun łoüt fun djyfyn
ymsrod wo zȧjn fu Wymysoü, wi zy oüsśpincta dy Wymysiöejyn, wo zy kuzta
wymysiöeryś.
Undyn kistiöeryja fur wymysiöeryśa śpröh gyt’s zyty, wo zy zih hon ym dy
ołda cȧjta, wi oü refleksyja fur ecnikja sytuȧcyj fu dar śpröh. To y jyn ym mȧsta
zit’ȧ dy ideologyja ȧn ȧjśtełnana yr wymysiöeryśa śpröh ȧtkȧn, wi oü yn andyn
śpröha.
Kistiöeryja fu wymysiöejer kłȧdyn: ziöen fu wymysiöejer fłȧk, fu dam, wi dy
ferśidnikja fłȧk oüsśoüta, wi oü fu dam, wi zy zȧjn andyśt gywiöda ȧn dos
ej hefa möł ogyśect fun narrȧtorkja. Mȧ kon oü derzan hefa ideologyja ȧn
ȧjśtełnana yn fłȧk ȧtkȧn ȧjna: oü fu dam, wi zy oüsśoün, wi oü dos, wo zy
bydȧjta fjys cügyhjyn fu Wymysiöejyn. S’zȧjn diöt oü prȧktyśy zaha, cym
bȧjśpil, wi mȧ zo wośa oba nyn dy fłȧk, owi oü wi oüsśoüta dy kłȧdyn uf
ferśidnikjy okȧzyja.
Kistiöeryja fun trȧdycyja ȧn gybroüha: fu dam, wo zy jyśter hon gymaht ufer friöed oba ym śmjyrgüst, wi oü ferśidnikjy ferbłȧjnikjy śtełn, wo zy wün bym
faderśłȧjsa. S’zȧjn diöt oü hefa zaha gyziöet fu dam, wi mȧ zih ocug ȧn wo’ȧ

43

�44

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

os by dam, ȧzu ys’s hefa fun kłȧdyn ȧn fum asa. Yn kistiöeryja fu dam, wi
zy fün uf dy opyłysa, zit’ȧ oü dos, wi mȧ wiöe fjy dy nökwyn, wo zy doüć
oba pönyś kuzta. S’ej diöt oü ȧ kistiöeryj fum Sukkot-hȧltag fu wymysiöejer
Jüda.
Kistiöeryja fur müzik ȧn łidła: łidła wymysiöeryśy ȧn oü kumentan cüna. Miöeha
oü gyśpejłt ufer hȧrmoni (s’śpejłt der Pütelik-Jȧśki). Frȧłik, do dos zȧjn ny oły
łidła, ȧ di, wo zy zȧjn y dam bihła, hon ny ȧmöł nö mejer śtröwa. Ufa ufśpejłnana wada oder gywejza zyty, wo zy zȧjn ynłik cy dan „gystandaryzjyta” yn
łecta publikȧcyja (Król 2019a; Król 2019b; Król 2021). Wi oły foklorteksta,
hon zy mejer warjanta – dy wersyja, wo zy zȧjn y dam bihła, kyna zȧjn andyśt,
wi di, wo wün oüsgydrökt ejer.
Kistiöeryja fur wjytśoft: kistiöeryja fu dam, wi zy hon gyat ym fȧld, ȧn oü fu
dam, wi dy wymysiöejer wjytśoft zȧjn ym gydanka fu men kuzyn, andyśt
gywiöda. Hynder byśrȧjwnana fu dam, wos ȧn wi zy hon ogyboüt, gyt’s oü
zyty fur at ȧn fum ława fu dinstłoüt, trȧdycyja fur wjytśoft, wi oü fu dam,
wi zy hon ołys gyłön, ym fȧld cy ata. Dos zȧjn typiśy twarfadum ym wymysiöeryśa folklor, wo zy zȧjn y hefa kistiöeryja fun nȧrrȧton, wo zy fun wjyt
roüsśtoma.
Kistiöeryja fun śiöehnikja: kistiöeryja fu dam, wo dy Wymysiöejeryna ȧn dy Wymysiöejyn höt gyśiöeht. Miöeha ziöen fun śoüzułn, wi der büw mytum ruta hitła. Dy ander, oüz łahawat wetergyziöet, łaha di łoüt oüs, wo zy zih łisa krigja,
do zy głiöeta, do dy śiöehnikja istnjȧn.
Kistiöeryja fur handwerk ȧn handuł: kistiöeryja fu dan Wymysiöejeryna ȧn Wymysiöejyn, wo zy ny hon gyławt fur at ym fȧld. Dos wün handwerkyn, zyty wi
tepyn, wawyn ȧn śmyd, wo zy jyr fȧh hon gyłjyt y Win. S’zȧjn diöt oü gyśihta
fun handułłoüt, hefa möł łahawaty. Der cug cym handuł ej bocy hoüt ȧ wihtikjer signȧl fu wymysiöejer andyśtkȧjt.
Kistiöeryja fum asa: kistiöeryja fu dam, y wyłer cȧjt ȧn wi mȧ höt gasa, wi bröhta
zy s’asa ufs fȧld ȧn oü fu dam, wo zy hon gykuzt bym asa. S’ej diöt oü dos, wi
mȧ yhta zo koha ȧn oü wi zy śmakta. Wihtik ej diöt śüsterpop, wo ej oü bykant
oüz „wymysiöejer fanküh”.
Gyśihtkistiöeryja fu Wymysoü: kistiöeryja fun wihtikja zaha, wo zy zȧjn gyśan y
Wymysoü, hefa möł wetergyziöet oüz memorȧt: fum ofang fum andyn wełtkrig (1939), nömkrigroüsfjyn, oüszidln, ȧreśtjyn ȧn represyja fu Wymysiöejeryna ȧn Wymysiöejyn. S’zȧjn diöt oü kumyntoża fur wełtkistiöeryj wi oü fur
hjyzikja (wi s’ośtyfta fur Regjonȧltancgrüp „Wymysoü”).
Ławakistiöeryja: kistiöeryja, wo zy cyn andyn kȧtegoryja ny pasta. Zy traktjyn fum
idatagława: rodfiöen, gydenkja fum śpejła fur kyndhȧjt, łjyn fum śwyma, at
ufer köłagrüw. Hefa föna ziöen fun konkretnikja łoüt: fu frynd oba nökwyn.
Hefa zȧjn zyty, wo zy kuza fun krankyta ȧn wi mȧ zy zo kürjyn, wi oü łahawaty
gyśihta.

�45

Dy fürryd – dy wymysiöeryśy śpröh oüz ȧ śpröh ym śtarwa

S’wihtiksty kryterum fum cytȧla wiöe dy tematyk. Ȧbysła andyśt ej dö s’tȧl
Kistiöeryja fur müzik ȧn łidła, wu’s zȧjn oü gyzunga teksta ȧn nȧrrȧcyja föna, wi oü
Ławakistiöeryja, wu’s zȧjn teksta, wo zy cyn andyn tȧln ny pasta.
S’cył fu dam cytȧla wiöe ny dy klȧsyfikȧcyj nöm folklorystyćnikja śłysuł, ok
do’s łȧjhter ej fjy dy łoüt, wo zy dos łaza, do zy kyna fynda di kistiöeryja, wo zy
zȧjn ym mȧsta interesȧntyś fjyr zy. Zu kon mȧ fun fłȧk hühja oü yn kistiöeryja fun
trȧdycyja ȧn gybroüha, ȧ dy granc cwyśa ławakistiöeryja ȧn gyśihtkistiöeryja fu
Wymysoü zȧjn fłisnik. Yhy höf, do dar kompromis wyt y oła wejwułn.
Yhy priöebjyt dy transkrypcyj yr wymysiöeryśa śpröh wi ym gynoüsta cy śrȧjwa,
yr ecnikja wymysiöeryśa ortogrȧfyj ȧnöh. Dy jyśta pröba fum ufśrȧjwa yr wymysiöeryśa śpröh go’s śun yr jyśta hełwt fum 19-ta hundytjür, oder ołdyśt ym 20-ta hundytjür
wün dos pröba fum ośtyfta fun ganca ȧjśrȧjwsystem. Ym 1907 jür höt dos gypriöebjyt
ȧ pönyśer etnograf Młynek-Ludwik y zer brośür „Narzecze wilamowickie” (Młynek 1907). Ym 1909 jür śrȧw der Latosiński-śiłer ȧ wjytynbihła myter wymysiöeryśa
ortogrȧfyj. Oü ȧ wymysiöejer śrȧjwer, der Fliöera-Fliöera, höt ym brüh fum 19-ta ȧn
20-ta hundytjür ogyśtyft zȧj ȧgja śrȧjwsystem, yr pönyśa ortogrȧfyj ȧnöh. Ȧ śrywt yr
fonetyśa transkrypcyj ȧnöh mahta oü der Kleczkowski Adam (1920, 1921), Fliöera-Hermon (Mojmir 1930, 1936) ȧn Anders Heinrich (1933).
Ym ofang fum 21-ta hundytjür śtyft zȧj śrȧjwsystem ȧ wymysiöejer tyhter
Tołer-Jüza, wo’ȧ bȧzjyt ufer pönyśa ortogrȧfyj, oder ȧ gybroüht oü umloüta ȧn ȧ
döpułta signȧl „ao”, wo’ȧ bydȧjt „gynȧgt a”.
Dy gynanta ortogrȧfyśa systema hon zih diöh ferśidnikjys ny ufgynuma. Ȧna
wün cy śwjer, by dan łecta hon dy oüton zy oü ny konsekwentnik gybroüht (zejh
Wicherkiewicz 2001).
Ym ofang fum andyn canjür fum 21-ta hundytjür wiöe ȧ nojy śrywt gybroüht,
diöh dos, do ȧ grüp fu Wymysiöejyn ej uf dos kuma, wo zy wün myter Gyzełśoft
„Wymysiöejer” cyzoma. Oüz ȧner fu dan łoüt ho’h ȧ zyty śrywt gymaht, wo zy ej
ufer pönyśa ortogrȧfyj underśtyct ȧn zy höt 33 łȧjhty grafema.
Ȧȧ
Ii
Pp
Zz

Aa
Jj
Rr
Źź

Bb
Kk
Ss
Żż

Cc
Ll
Śś

Ćć
Łł
Tt

Dd
Mm
Uu

Ee
Nn
Üü

Ff
Ńń
Ww

Gg
Oo
Xx

Hh
Öö
Yy

Ȧn oü digrafa (dź, dż, ng, iö, oü, öe) ȧn ȧ trigraf (iöe).
Di śrywt byrift zih uf dy śrywt fum Tołer-Jüza wi oü cy dar, wo zy ej ym
wjytynbihła fum Mojmir, oder zy ej ju fejł gryngjer gymaht – zy wȧjzt ny ȧ ganca
rȧjhtüm fur wymysiöeryśa fonetyk. Zy wejwułt oder bym derhałda fur wymysiöeryśa śpröh bym ława: zy błȧ ufgynuma fun ełdsta kuzyn, zy błȧjt güt ufgynuma byr
łjyr fur wymysiöeryśa śpröh ȧn zy ej gybroüht diöh bałd oły gyłiöeta, wo zy eta myt
dar śpröh yhta ata. Ym 2012 jür wiöda dy wihtiksta teksta fu wymysiöejer literȧtür

�Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

46

uf zy ejwerśrejwa14. Zy wiöd gybroüht yr publikȧcyj A grammar of Wymysorys
(Andrason &amp; Król 2016) ȧn oü ym wjytynbihła fur wymysiöeryśa śpröh, wo’ȧ höt
bałd 10 toüzyt wjytyn. Hoüt ej zy dy ȧncikjy gybroühty śrywt fu dar śpröh. Dy wymysiöeryśy śpröh, wen’s zih höt ym dy standaryzȧcyj ȧn kodyfikȧcyj, ej andyśt wi
hefa ander kliny śpröha, wu mȧ byśtenik ejwer ferśidnikjy śrywta dyśkürjyt.
Wen jynt ȧ gramatyśy füm oba ȧ wüt andyśt wiöe owi yr standardwersyj15,
śtełt yh nöher ȧ standardfüm ym ekikja wȧndła. Cüzecłik fürłen oba cüziöen śrȧw
yh yn koüłikja wȧndła. Yhy go öbaht, do dy ejwerzecnan uf dy pönyśy śpröh wi
ym gynoüsta ej, oder fjys güty fun łazyn ho’h nymiöehja wejderziöen ȧn ferziöen
wȧggyłön. Dy akurata łazyn kyna myta wymysiöeryśa transkrypcyja ȧn filma ufer
internetzȧjt fu Wikitongues ata.
S’cył fu dar publikȧcyj ej dy wiöer fur dokumentȧcyj fur wymysiöeryśa śpröh
oüscybrȧta, zu fjy dy gyłiöeta ȧn łiwhobyn fu mejśpryhikkȧjt, wi oü fjy dy Wymysiöejyn zoüwer, wo zy weła jyr kena fur wymysiöeryśa śpröh tifer maha.

Dy Kistiöeryja fu Wymysiöejyn oüz moüłfolklor

S’terenbadȧn, wo’h ho gyfüt, wiöe ȧ gywynłik etnogrȧfyś badȧn: s’wiöe ȧ obserwȧcyj
ȧn wywjada. Ȧs fun cyłn wiöe’s łidła, gytyhta ȧn śprejhwjytyn yr wymysiöeryśa śpröh
cyzomacykłoün. Ȧ grus tȧl fu dan teksta wiöe śun oüsgydrökt (Król 2019b; 2021),
hefa möł oü fergłyhja myter wiöer yn arhiwa, wo zy wiöe cyzomagykłoüt fjym 1945
jür fun doüća füśjyn Horak-Karl ȧn Karasek-Alfred (Król 2019a). Miöehja fu dan
teksta, zu wi zy dy kuzyn hon wetergan, hon y dam bihła płoc gyfunda.
Dy gyśihta fu Wymysiöejyn wün bocy yt ny derfüśt fun folklorysta, ok myta klina oüsnama. Der Młynek-Ludwik, ȧ pönyśer folklorkłoüer, höt y zer brośür ȧ piöeca
śprejhwjytyn ȧn kistiöeryja fu Wymysiöejyn oüsgydrökt (1907), ȧ ym band „Sagen
der Beskidendeutschen” höt fjym krig der Karasek-Alfred, wo wer śun fönum śrywa,
61 kistiöeryja fu Wymysoü ufgyśrejwa (Karasek &amp; Strzygowski 1930). Gük s’badȧn
y Wymysoü wiöe yn łecta cwencik jür ni ny ufs cyzomakłoün fum folklor gyryht,
hefa teksta, wo’ȧ zy yn folklor kon ȧjrȧhjyn, wiöda füt oü ufgyśrejwa.
Ym Grochowskja-Piotr ȧnöh, der ocȧha fur folklorystyćnikja narracyj ej dos,
do zy „ufnama ȧ kerper fun gynüg śtȧjda teksta, wo zy zih byrüfa uf gynoüa kenafjym ȧn stereotypa, wo zy fungowȧn yn łanikja, interaktywnikja komunikȧcyjnikja
sytuȧcyja” (Grochowski 2017: 239). Zyty sytuȧcyja, wen ȧ tekst wjyd gykuzt ȧn
ufgynuma, zȧjn fjyn folklor kȧrȧkterystyćnik ȧn zy „konstytjyn interpretȧcyjnikjy
kesułn, wo zy ym oüstoüś fun informȧcyja, oüszihta ȧn ośecnana, miöekja, ata oüs,
Mȧ kon zy diöhśoün ufer zȧjt fum projekt „Dziedzictwo językowe Rzeczypospolitej”,
http://www.inne-jezyki.amu.edu.pl.
15
S’gejt ym dy fjym, wo zy zȧjn andyśt wi dy njym, wo zy wün ym Wjytynbihła fur wymysiöeryśa śpröh byśrejwa (Król 2020).
14

�Dy fürryd – dy wymysiöeryśy śpröh oüz ȧ śpröh ym śtarwa

ȧ nöhta śtjekja ȧn brȧta oüs dy bygrejfmüstyn fur wirklihkȧjt ȧna zyty gyzec fum
tün, wo zy cüna pasa” (Grochowski 2017: 239).
Mȧ zo gydenkja, do ny nok ȧ trof ufer friöed oba ym krȧćum kon zȧjn ȧ folklorśofnikjy sytuȧcyj. Oü ȧ antropologićnikjer oba socjolingwistyćnikjer wywjad kon
dos zȧjn. Yn wjytyn fun Burszta-Jędrzej ȧn Grębecka-Zuzanna ȧnöh „Dy sytuȧcyj
fum etnogrȧfyśa wywjad ej oü y ȧm tȧl ȧ mytmaha ym proces fum ȧjkuma fun gydanka, fur noja ȧjkunft fun ołda gydanka fur fłügja cȧjt fur śtot, fu ȧr zȧjt yr ecnikja
cȧjt fu Wymysoü, wo zy ej inda der punkt fum fłeća ym gykuz, ȧ fur andyn zȧjt ej
zy inda gyśtyklt, nykompletnik ȧna nykompȧtybilnik myt dam, wo ym gydyhtnys
ȧdkłjeft” (2015: 10). Hefa kistiöeryja, wo zy zȧjn ufgyśrejwa yr zyta sytuȧcyj, zȧjn
fuł fun zyta elementa, wo zy wo ȧ wȧjł cyrykkuma ȧn ym kesuł ufgynuma ȧn zy
wada fun folklorysta gybadȧt yn moüłikja teksta, wo zy wada gykuzt yn nȧtjyrłikja
sytuȧcyja fjy dy łoüt fum kesuł (Grochowski 2019: 14). Ym Teśner-Śłyzyśa folklorysta Kajfosz-Jan ȧnöh:
S’ȧjzidln fum tekst yn gydanka hȧst, do’ȧ ej mejer oba wingjer gynoü wetergyziöet, dos hȧst, do miöehja fjym oba bydȧjtnanstruktün wada wejder gyziöet, wos fjyt cy dam, do’ȧ wjyd konwencjonȧlnik ȧn hefa möł systemȧtyćnik.
Grod diöh dos, do ȧ tekst ej troü yn akurata tekstafjym, ej der wihtiksty ocȧha
fum folklorystyćnikja wetergan (2009: 44).

Yr ȧnȧliz, wo zy ej typiś fjy dy folklorystyk, gejt’s yms „uffanga fun
nȧrrȧcyjnikja fercyłkonwencyja, wo zy zȧjn gytraktjyt oüz ȧ śłysuł cym bygrȧjfa
fur kultür, wo’ȧ łyt dy sensa (ȧn s’mytmaha) wihtik fjyr ȧ kesuł ufcyłaza” (Grochowski 2019: 15).
Fu hefa kistiöeryja, wo zy y dam bihła zȧjn gywejza, hefa zȧjn memorȧta
– kistiöeryja fum cȧjgjer. S’zȧjn y dam bihła hefa zyty kistiöeryja, cym bȧjśpil
fum oüsbrȧhja fum krig, nömkriggrasjyn, öeta fum hejnłen fun tojera zaha fjyr
dan, wo zy gygrasjyt hota oba fu dam, wi ȧdśtind dy grüp fun bowa byr Regjonaltancgrüp „Wymysoü”. Miöehja nȧrrȧton fercyłta dos ȧzu, wi wen zej zoüwer
heta dos gydöht. Mȧ djef ju oder gydenkja, do der memorȧt ej kȧ objektywnikjy byśrȧjwnan fur wirklihkȧjt. Ȧ ej oüsgybrokt, ȧn dos, wi’ȧ wjyd fercyłt, höt
mytum ȧgja derława ȧn myter ecnikkȧjt cy tün (Lehmann 2007: 32), wi oü myt
dam, do mȧ dy memorȧta wył cyr kolektywnikja ideologyj fum kesuł cüpasa
(Krawczyk-Wasilewska 1986: 27). Ȧ memorȧt ȧdśtejt cwyśam indywiduȧlnikja
ȧn kesułnikja kȧrȧkter fur fercyłnan – ȧ ej y ȧm kontekst wetergan, ȧ höt typiśy motywa ȧn twarfadum ȧn’ȧ höt ȧ subjektywnikja kȧrȧkter (Hajduk-Nijakowska 2016: 10). Yr folklorystyn Marcol-Katarzyna ȧnöh, zȧjn dy hałdamüstyn ȧn
watkjerȧrhyja ny byrezum bykuzt, „dos ej oder s’tün fu jyn śtȧtün, wo zy zȧjn
gyśtełt y ȧm kontekst, wo wȧjzt, wos ej güt ȧn kesułnik ufcynama, ȧ wos śłȧht ȧn
y ȧm kesuł ny derłiöet” (2020: 223). Der gyśtałt fu ȧm memorȧt höt oü dy persün
fu dam, wo’ȧ cühüht cy tün, ȧ mejer dos, wi’s’um der kuzer fürśtełt, wo’ȧ fönum

47

�48

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

derhiöert. Diöh dos kom’s mer ȧj, do’s wihtik wje zȧjn, dy gyśiht fum kerper fun
ufśpejłnana, wo zy cy dam bihła błyn oüsgykłoüt, fürcyśteła.
Wi ȧ śwedyśer folkloryst Carl Wilhelm von Sydow śrȧw:
Hefa memorȧta kyna y dy trȧdycyj nȧjkuma, bo dy łecta łoüt hon zy fjyr gynüg
intersȧntyś, do zy zy weterziöen. By dam wada zy mejer oba wingjer ferendyt,
dos hȧst, war zy weter kuzt. Ȧzu wjyd fum ołda memorȧt ȧ gydenkjafercyłnan,
oder dy granc dercwyśa ej śwjer ufcyfanga (Sydow 1934: 253; za: Simonides
1969: 46).

Dy kistiöeryja fun łoüt fanga o, wi dos Simonides śrȧw, „cy oła gyhjyn”,
wen zy zȧjn „gynüg interesȧntyś”. Wen’s ȧzu ej, do wjyd der memorȧt „ym proces fum wetergan gyobjektywizjyt ȧn’ȧ feljyt by dam indywiduȧlnikjy ocȧha ȧn’
ȧ nymt uf zyty, wo zy zȧjn ym kesuł bygrȧjfłik ȧn zy wȧjza yht ungywynłikjys. Dy
objektywizȧcyj hełt zih łiwer byn trȧnscendentnikja sytuȧcyja” (Simonides 1969: 46).
Dar proces fum „ejwerata” ȧn cüpasa fum memorȧt cy dam, wo ȧ kesuł djef hon, hȧst
fȧbulȧryzȧcyj ȧn folkloryzȧcyj (Hajduk-Nijakowska 2016: 65). Dos, wo błȧ ny ufgynuma fu ȧm kesuł, „gejt wȧg fum gybroüh ȧn śtjyrwt” (Bogatyriew &amp; Jakobson 1975: 170).
Hefa kistiöeryja, wo zy zȧjn y dam bihła, wün under dam proces, wi cym bȧjśpil
fum śüldirektor, wo’ȧ höt gyret wymysiöejer mȧkja fjym roüsfjyn uf Üral, gyśihta fun
„güta Rüsa”, cy fum cykrigata, wo dy knȧht mahta bym śmjergüst, cy ufȧ jyśta mȧja
(wi cym bȧjśpil ȧ wiöen, wo’ȧ wiöe cyzomagyśtełt ufum dah). By dam dy mȧsta, wen
ny oły kistiöeryja, wün fercyłt oüz dy „wirklih würikja” ȧn „objektywnikja”, wo zy
zuła bywȧjza dy würyt fur oüsziht fun łoüt fum kesuł uf dy gyśiht.
Dy fȧbulȧta kyna ny zȧjn gyhot oüz giöe śtȧjdy kistiöeryja, bo jyr müs-ocȧha
zȧjn oü dy hefa warjanta: „jyr elementa ȧna dos, wi mȧ zy interpretjyt by idum noja
weterziöen kund ejwerat ȧn wejdergyinterpretjyt wada. Dy procesa fur folkloryzȧcyj
ȧn fȧbulȧryzȧcyj maha dy kistiöeryj, do zy ej wejdergyziöet ȧn endyt (höt warjanta)” (Grochowski 2019: 22–23). Zyty elementa fun fȧbulȧta, wo zy kyna myter cȧjt
wos andyśtys bydȧjta, zȧjn toposa cy „śpröhśtȧnikkȧjta”, wo jyr bydȧjtnan höt myta
interpretȧcyjmüstyn cy tün, wo zy y ȧm kesuł wada ufgynuma. Diöh dos miöehysmöł bydȧjta dinymłikja fȧbulȧta, wo zy fungowȧn y ferśidnikja gydankakesułn,
wos andyśtys, oder inda yn skemȧta, öebroza ȧn ȧjkynfta fur nȧrrȧtoryśa trȧdycyj
fu ȧm kesuł (Hajduk-Nijakowska 2016: 65–66).
Yh go öbaht, do’h zo y dam bihła ferśidnikjy kistiöeryja wȧjza, ȧzu łis yh inda
jok ȧ wersyj fu damnymłikja fȧbulȧt.
Yn kistiöeryja fu Wymysiöejyn wjyd fürgyłet, fyrym dy śtȧtün zih zu hon ufgyfüt. Dos fürłen, wi dos Hajduk-Nijakowska śrȧw, „zȧjn hefa möł myta trȧdycyjnikja
mekȧnizma fum wełtbygrȧjfa underśtyct” (2016: 50), ȧn zy egzystjyn ym „lokȧlnikja
watsystem ȧn kesułnikja fürśtełnana, underśtyct fu dam, wo mȧ śpjyt, ȧn dos ołys
boüt brama fur ontologyśa zyhjeran” (2016: 50). Di mekȧnizma, wo zy hyłfa „myta
straha cy regjyn ȧn dy wełt ymsrod bygrȧjfa ȧna hyłfa dy fröga, wo zy ȧ menća

�Dy fürryd – dy wymysiöeryśy śpröh oüz ȧ śpröh ym śtarwa

knjyn, cyrykcyziöen” (2016: 50), kon mȧ derzan ny nok yn trȧdycyjnikja gatungja
fum folklor, wi ȧ łid oba ȧ kistiöeryj, ok oü yn ławakistiöeryja. Diöh dos zu di gydankakistiöeryja fu Wymysiöejyn, wo zy traktjyn fur krigs- ȧn fur nömkrigscȧjt, wi
oü dy kistiöeryja fum ołytagława – fun fołn, krankyta, ołder oba łöstikjy kȧjta, kyna
fun folklorysta ȧn antropologa gybadȧt wada. Nymiöehja föna kyna oüz śtotlegenda
gyzan wada, dos hȧst „nȧrrȧcyjkistiöeryja fun ȧktuȧlnikja kȧjta, wo zy ny łang łanik
błȧjn” (Czubala 1999: 191). Oder zugiöe dy ecnikja śtotlegenda kyna hon „ołdy
wücułn” (Czubala 1999: 194), dyrym djyft’ȧ zy inda interpretjyn ym kontekst fur
folklorystyćnikja trȧdycyj fu ȧm kesuł.
Ym foł fur moüłtrȧdycyj fu wymysiöejer kesuł, wihtik ej dos, do’s diöt gyt
cwej etosa: fun wjyt ȧn fun handułłoüt. Y dam jyśta ej dy öntłikjy at ym mȧsta ogyzan, y dam andyn ej zy nok ȧ mytuł cym cył, dos hȧst cym gywejn. Di cwej etosa
rifa cwü fercyłkonwencyja, wo zy zȧjn ferbunda myta wjyt ȧn handułłoüt. S’mȧst di
Wymysiöejyn, wo zy wün gybün fjym krig wysa, do dy Pöła fun djyfyn ymsrod wo
zȧjn fu Wymysoü hon yn gydanka ȧ öebroz fun Wymysiöejyn oüz wełyśy handułłoüt. Oüz kontra uf dos (gük dos hefa möł ej wür jok yn fürśtełnana fu Wymysiöejyn)
ȧdśtinda hefa fȧbulȧta, wo zy zuła bywȧjza, wi sprytnik dy wymysiöejer handułłoüt
zȧjn. Dos zuł cy dam fjyn, do Wymysoü wiöe rȧjh ȧn diöh dos andyśt wi dy djyfyn
ymsrod. Di ferśidnikja fercyłkonwencyja zȧjn müstyn fum moüłwetergan, wo zy
boüyn dy fercyłkultür fu Wymysiöejyn (Lehmann 2007: 20).
Dy cyzomagykłoüta kistiöeryja zȧjn ferśidnik, wen’s gejt ym dy tematyk.
Oder dy öebroza fu „ynzyn łoüt-Wymysiöejyn” ȧn „fremda” – Doüća, Pöła, Ełcnyn, „Rüskja” cy Jüda – zyca y oła kistiöeryja: y dan fum krig, nömkriggrasjyn, wi
y dan fur fȧldat, owi y dan cym łaha. Der öebroz fu Wymysiöejyn underśȧjt zih yn
ferśidnikja fercyłkonwencyja, wo zy zȧjn ferbunda myta etosa fu Wymysiöejer wjyt
ȧn handułłoüt.
Dy Wymysiöejer, wi ider kesuł, hon jyr folklorystyćnikja repertüar. Dy kistiöeryja, wo zy wetergan, hota łang cy tün myter nȧrrȧtoryśa trȧdycyj. Ym folkloryst
Kadłubiec-Daniel ȧnöh, „dy wełt fum folklor ej ȧ oüsziht uf dy wełt ȧn uf dy łoüt
zu, wi dos dy fygjeła zan, fum dystans fum cwyśagenerȧcyja ejwerława, wo boüyt
dy wirklihkȧjt y jym ȧgja rȧht ȧnöh” (Kadłubiec 1999: 69).
Dy kistiöeryja wiöda cügypast cyn interpretȧcyjmüstyn ȧn toposa, wo zy ym
komunikȧcyjkesuł hon gyfungowȧt, zy wiöda cügypast cy dam, wo’ȧ grod diöft
hühja. Dos hot oü myter polityk cy tün, wi oü myta gykuza myta hefa gyłiöeta ȧn
dźjennikoża, wo zy köma uf Wymysoü.
Dos, wi ȧ kistiöeryj ej weter gywiöda, kymt oü fu dam, cy wam zy wiöe adresjyt. Dy gydenkkistiöeryja, oü di gyfȧbulȧryzjyty ȧn gyfolkloryzjyty, błȧjn hefa möł
fercyłt yr konwencyj fum memorȧt, „oüz würy gyśihta, wen śun ny fum nȧrrȧtor, to
fu ȧm menć, wo’s der nȧrrȧtor zoüwer kant ȧn uf wyłys’ȧ zih kon oütorytȧtywnik
byrüfa” (Simonides 1981: 35). Y dar folklorystyn ȧnöh, „wen’ȧ wył, do dy fercyłnan wjyd wetergyziöet wi yhta, wo wirklih wür ej gyśan, fjyt dos cy dam, do dy

49

�50

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

twarfadum, wo zy zȧjn bykant fur trȧdycyj, wada wejder fercyłt oüz ȧgja ejwerława fu ȧm menća. Ȧzu kymt hoütcytag fu ȧm fȧbulȧt wo ȧmöł mejer ȧ memorȧt”
(Simonides 1981: 36). Yn folklorteksta „kon dy reprezentȧcyj fur wirklihkȧjt zih
myter fikcyj mengja, hefa möł wada dy zaha, wo zy jyśter wün gyśan, cyr hoütnikja
wirklihkȧjt cügypast; zej zȧjn ungywułd gynyt zu, wi mȧ zy hoüt djef hon” (Kajfosz 2011: 60). Wihtik ej ny nok dy sytuȧcyj zoüwer, ok oü der menć, wo’ȧ y dam
cühüht. Ekstra byn ȧlternȧtywnikja gyśihta, dos hȧst yn „kistiöeryja fu dam, wi dy
grüp ynwik ej cytȧlt, wo zy wȧjza, do miöehja emocyja, ahtnana ȧn cyłn wün ny
inda fu oła cügyśtymt (Macdonald 2021: 107–108). Di wün yn fremda ny wetergan,
ok y ynzer łoüt. Fylȧjht diöh dos kund yhy, oüz ȧ hjyzikjer füśjer, zej ufśrȧjwa.
Diöh dos kyna dy kistöeryja, wo zy zȧjn y dam bihła, ny oüz wür oba ny wür
fürgyśtełt błȧjn. Hefa föna śtyma ny cyzoma, oba hon ynwik śłȧhty data oba fȧkta.
Yhy priöebjyt zy ny byrjyn, ok yn jytyn, wu’s mih doüht, do dos ȧ müs ej, ho’h
yhta cügyśrejwa. Yr ȧntropologyn Tokarska-Bakir-Joanna ȧnöh, „dy gywynłikjy
śpröh łoügjyt ny zu, wi dy dyskursa fu ferśidnikja gyśihtpolitykja, ok zy ziöet wür
gütwyłnik. Dy śpröh wȧjzt, wi dy łoüt dy wełt zan” (2009: 303). Ȧn grod di oüsziht
uf dy wełt fun kuzyn, ȧ ny dy wür fu dar wełt ej dos, wo dy folklorystyk zo badȧn.
Wi dy rüsyśa folklorysta der Bogatyriew-Piotr ȧn der Jakobson-Romȧn hon
gyśrejwa, „ȧ folklortekst fyngt zih o ołdyśt y dar cȧjt, wen’ȧ wjyd ufgynuma fu ȧm
kesuł; ȧn wos mej, s’hałda zih bym ława jok di elementa, wo dar kesuł ufnymt”
(1975: 169). Dy oüton śrywa oder folȧjfik, do ȧ tekst, wo’ȧ ny ej ufgynuma fu ȧr
grüp ȧn wo’ȧ ej ufs fergasa gyłön, kon gyret wada fu ȧm „cüfełikja gykrysuł fu ȧm
kłoüer, wo’ȧ’ȧ ejwertrüg fum moüłikja tyhta cyr śrȧjwliterȧtür” (1975: 169). Zu ej
dos byśtymt oü ym foł fu hefa kistiöeryja, wo mȧ mer fercyłt, wo zy diöh ferśidnikjys ny kunda błȧjn ufgynuma fur grüp, oder zy zȧjn y dam bihła.
Ym doüća folkloryst Lehmann-Albrecht ȧnöh, höt idy gyśihtcȧjt jyr fercyłnankultür, wo zy myta generȧcyja andyśt wjyd (Lehmann 2007: 13). Dy cyzomagykłoüta
teksta y dam bihła śtama fun nȧrrȧton, wo zy wün gybün fjym andyn wełtkrig. Wi dos
der Grochowski-Piotr śrȧw: s’ufnama fum internetwetergan hȧst „ny nok s’ośoün oba
s’łaza, ok oü s’ośeca, kumentjyn, dercyłnan fum ȧgja ejwerława, fren ȧn dyśkürjyn
myta oüton oba andyn śoüyn/łazyn” (Grochowski 2017: 239). Dy publikȧcyj kon oü
ȧ repertüar fu jyngjyn Wymysiöejyn ȧjfłisa. Dy kontenta krigta ȧ noja trȧnsmisyjrima,
wo’ȧ kon zy hefa łengjer bym ława hałda. Fylȧjht wen ny dos dokumentȧcyjnikjy tün,
heta zy bocy hoütnik tags ny derławt, oba zy heta giöe ny ȧdśtanda, bo di, wo cühühta,
dos wün grod dy hjyzikja ȧktywista ȧn gyłiöeta. Dos het ny s’jyśty möł gywast, wen
dos wjyn zȧjn ny nok dy łoüt fu ȧm komunikȧcyjnikja kesuł, ok oü dy gyłiöeta, wo zy
hon mytgyat bym ȧdśtejn fum folklor.
Yhy höf, do di publikȧcyj – oüz bihła wi oü oüz internetzȧjt, kon hyłfa ny nok
dy śpröh ȧn dy wymysiöejer moüłtrȧdycyj cy dokumentjyn, ok do zy oü wyt güt
ȧjfłisa uf jyr łanikkȧjt ym wymysiöeryśa kesuł. Der Internet ej hoüt hałt ȧ wihtik
medium fum wetergan fun zełda gybroühta śpröha.

�WILAMOWSKOJĘZYCZNE OPOWIEŚCI
WILAMOWIAN
GYŚIHTA FU WYMYSIÖEJYN YR WYMYSIÖERYŚA
ŚPRÖH
Opozycja „swoi”–„obcy”: auto- i heterostereotypy
Dy opozycyj „ynzer łoüt” – „fremdy łoüt”, dos hȧst dy
oüo- ȧn heterostereotypa
[1]
Dy Wymysiöejyn kuma fum mjer
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
Yh wa der wos ziöen, inda kuzt dy Polinskja-müm, wer
zȧjn kuma diöt fu... kymt’s cy ziöen, fum mjer. Bo wjyr
zȧjn... bo ynzer łoüt hon zih gyfüt woser. Zy... nimyd
ny wył ny zȧjn bym mjer, by ȧm fłus, wi hȧst’s?...
– Fłus.
Fłus. Ju. Zy hon zih gyfüt fum woser. No oder zȧjn zy gykłoü... No wifuł jür müsa zy zȧjn
kuma uf Wymysoü, ny? No do Wymysiöejer – zȧjn zy łang śun gywast dö, hon zy zih
gy... myter wjytśoft, no. Oder inda fercyłt zy fu dam, do... wi zy hon fojer gymaht. Myt
ȧm śtȧn, hon zy ȧ śtȧn ufȧ andyn śtȧn gykłopt, do wiöe... wytryskła, kymt’s cy ziöen....
– S’kom woser?
Fojer. No do müst hon güty, güt śtruw, troügjys, do dos gy... höt gybrant, ny?
No wifuł möł müsta zy dos ś... kymt’s cy ziöen... śtrö...
– Śröpa?
Wȧ ny, wi dos hȧst wymysiöeryś.
– Śłön ȧner ym andyn oba śłȧjfa.
No, do fojer roüskymt. No do... oder... kymt’s cy ziöen, śwjer wiöe’s gywast dö. Bo
fȧld wün hefa, fad wün wing, ołys müsta zy maha myta hiöela. Myta hiöela, ȧna do
hon zy gyhakt ȧn hower gyzyt ȧn kün ȧna, s’mȧjsta [s’mȧsts] kün, nöhta śpyter hota
zy wȧs, oder oü gaśt, oü hon zy gyhot. No do fu dam hon zy gyławt.
Wilamowianie pochodzą znad morza
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Coś ci powiem, ciotka Polińska zawsze mówiła, że my pochodzimy tam, przyjdzie
powiedzieć, znad morza. Bo jesteśmy... nasi ludzie bali się wody. Nikt nie chce być
przy morzu, ani przy rzece.
– Rzece?

�52

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

– Rzece.
Rzece, tak. Bali się wody. No ale oni przy... no ile lat musieli iść do Wilamowic,
nie? No to Wilamowianie już tu długo są, to się... zajmowali gospodarstwem, no.
Ale zawsze opowiadała o tym, jak robili ogień. Jednym kamieniem, jednym kamieniem uderzali w drugi kamieni, no to była... wytryskła, przyjdzie powiedzieć...
– Przyszła woda?
Ogień. No to musiałeś mieć dobrą słomę, suchą, że to się zapaliło, nie? Ile razy to
musieli, śtrö...
– Śröpa?
Nie wiem, jak to po wilamowsku.
– Uderzać jednym kamieniem o drugi, albo ocierać.
No żeby ogień wyszedł. No to, ale, przyjdzie powiedzieć, ciężko tu było. Bo pola
było dużo, koni było mało, wszystko musieli robić kopaczkami. Kopaczkami, to
kopali i owies siali i żyto, najwięcej żyta. Potem dopiero mieli pszenicę, albo też
jęczmień, też mieli. No to z tego żyli.
[2]
Ȧ Wymysiöejer tryft zȧj müter y Amsterdam
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
Oder h’wa der wos ziöen, yh kuz ok zöfuł, wi mjyr
śrȧw der Biöeźnjok-Jȧśü. Fu, fon [fu] Holandja, z Amsterdamu, do ging’ȧ y dy kjyh, s’wiöe ȧn zuntag, ȧn’ȧ
gejt ȧn’ȧ zit, ȧ wymysiöejer bow gejt, kymt’ȧ ziöen,
„mȧj mama ej kuma gyfiöen uf Holand”. Bo ȧ höt gyśrejwa ȧn briw, ȧna ȧ liöeft [łjeft] dyhemd [byhend], ȧ gejt oü y dy kjyh, ȧn’ȧ łiöeft
[łjeft] dyhemd [byhend], ȧn’ȧ gejt, wi’ȧ ej ȧ piöer met [metyn], ȧ zit, ȧ höt śü fu
hułc. Łódki. „O, dos ej mȧj mama ny”. Oder ȧ gejt ȧdiöh, zy ej ogycün wymysiöeryś. No. „Zy ej ogycün wymysiöeryś, yh gydöht, mȧj mama ej kuma”, niby dy Biöeźnjoćka, bo har hot śun kȧ mama ny, oder ȧ his zy „mama”. No. Ȧna dos ej..., dos
śrȧw’ȧ mer ym briw. No. Dos hȧst, müsa fjyr... ynzer ełdyn fu diöt jynt rȧjnkuma,
wen’ȧ diöt höt gyzan ȧ wymysiöejer bow.
Wilamowianin spotyka swoją matkę w Amsterdamie
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Ale coś ci opowiem, mówię tylko to, co mi napisał Boźniok-Jasiu. Z Holandii, z Amsterdamu, to szedł do kościoła, była niedziela, no i idzie i widzi, że idzie Wilamowianka. Podchodzi do niej i mówi: „Moja mama przyjechała do Holandii”. Bo pisał
list, i leci, on też idzie do kościoła, i leci szybko, i jak jest parę metrów od niej, widzi,
ona ma buty z drewna. Łódki. „O, to nie jest moja mama”. Ale on przechodzi, a ona

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

jest ubrana po wilamowsku. No, „Ona jest ubrana po wilamowsku, ja myślałem, że to
moja mama przyjechała”, niby Boźnioczka, bo on już nie miał swojej mamy, ale on
do niej mówił „mama”. No. I to jest... to mi napisał w liście. No. To znaczy, że nasi
rodzice musieli skądś stamtąd przyjść, skoro tam zobaczył Wilamowiankę (w stroju).
[3]
Dy Wymysiöejer wün ander łoüt
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
Wjyr wün ander łoüt, kymt’s cy ziöen, myt ołum andyśt. Mytum ocug, mytum asa, myter at ȧna łöstik zȧjn.
Wjyr zunga hefa y Wymysoü ȧn hefa błimła. Błimła
wün y idum gatła. Dy Wymysdiöfyn, wi zy köma ufȧ
opyłys, do wunda [wundyta] zy zih, do zy zöfuł błimła
hon y Wymysoü. „My se też musimy posadzić”. Yhy gydenk, wi dy Polinskja-müm
hakt di, di fiöenbłimła, wo wer hȧsa klapsy. Hakt zy „No ady se weź z tego i z tego”.
Go zy yn Pöła, do zy zuła zeca dy błimła. No, y Wymysoü wün hefa błimła.
Wilamowianie byli innymi ludźmi
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
My byliśmy innymi ludźmi, przyjedzie powiedzieć. We wszystkim inni. W ubiorze,
w jedzeniu, w pracy i w wesołości. Dużo śpiewaliśmy w Wilamowicach i dużo
kwiatków. Kwiatki były w każdym ogrodzie. Starowsianie, jak przychodzili do nas
na odpust, to dziwili się, że tyle kwiatków mają w Wilamowicach. „My se też musimy posadzić”. Pamiętam, jak ciotka Polinska kopała, te, te, floksy, co nazywamy
klopsy. Kopała, „No ady se weź z tego i z tego”. Dała Polakom, żeby sobie posadzili kwiatki. No w Wilamowicach było dużo kwiatków.
[4]
Uf Wymysoü diöft zih nimyd ny ferwȧjwa
Biöeźnjok-Helka (1924–2014), 2009.
Y Wymysoü diöft zih nimand ferwȧjwa. Fon [fun],
nökwer, fun, no, diöfa [djyfyn].
– Ju, oder dy höst gyziöet, do fu dar zȧjt fu Wymysoü,
fum End?
Ju ju, oder di diöfta zih ny ferwȧjwa y Wymysoü,
fu Śrȧjwadiöf, Ołddiöf, Denkendiöf [Denkjadiöf], Hecznarowice, djyft’ȧ zih...
nok Wymysiöejer mytum Wymysiöejer. Ȧ dy hełwt y Wymysoü, yh wył dos

53

�54

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

ny zjyr ziöen, oder dö zȧjn zu wi inder, ander łoüt, ȧn fum Rynk diöt... wejder
ganc ander. Ju. Fu dar zȧjt, dar hełwta, diöft’ȧ zih ny ferwȧjwa diöt. Ȧn diöt
– dö ny. No ȧzu wiöe’s. Zy hon zih ferwejwa zu unter miteinand, verwandt und
so weiter, so.
Do Wilamowic nikt nie mógł się przyżenić
Helena Gasidło z d. Zejma (1924–2014), 2009.
W Wilamowicach nikt nie mógł się żenić z... sąsiadów, no z wiosek.
– Ale mówiłaś, że z tej strony Wilamowic...
Tak, tak, ale oni nie mogli się żenić w Wilamowicach, z Pisarzowic, Starej Wsi,
Dankowic, Hecznarowic, nie powinni... Tylko Wilamowianie z Wilamowianami.
A ta połowa Wilamowic (zachodnia), nie chcę tego za bardzo powiedzieć, ale tu
są tak jakby inni ludzie, a z rynku tam znowu całkiem inni. Tak. Z tej strony, z tej
połowy, nie powinno się żenić tam. A z tamtej tu nie. Tak było. Oni się żenili tylko
tak między sobą, z krewnymi i tak dalej.
[5]
Dy Wymysiöejyn köma mejer wi zejwa hundyt
jür y dam
H: Taksła-Hȧla (1923–2020), 2009.
N: Taksła-Nüśa (1920–2012), 2009.
H: Zejwa hundyt jür wi zy dö hon...
N: Zejwa, dos ej śun mejer wi zejwa jür, (zejwa hundyt jür).
H: No yta ys’s mejer. Fylȧjht aht.
N: Yh ho niöencik jür ȧn byśtenik hjy’h zejwa ȧn zejwa. S’ej śun aht!
Wilamowianie przybyli ponad siedemset lat temu
H: Elżbieta Sznajder (Schneider) z d. Danek (1923–2020), 2009.
N: Anna Sznajder (Schneider), z d. Danek (1920–2012), 2009.
H: Siedemset lat minęło od czasu jak oni…
N: Siedem, to już jest więcej niż siedem(set) lat.
H: No teraz już jest więcej. Może osiemset.
N: Ja już mam dziewięćdziesiąt lat i ciągle słyszę siedemset i siedemset.
Jest osiemset!

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[6]
Dy Wymysiöejyn wün ander łoüt wi dy Ełcnyn
Tołer-Jüza (1929–2013), 2012.
Dos wiöe ȧzu: dy Wymysiöejer hota myt dan Ełcnyn
nist cy tün, bo dy Ełcnyn hota ȧbysła ander ryd, ȧn dy
Ełcnyn hota zih mejer, do zy Doüćy zȧjn. Zy hota zih,
do zy Doüćy zȧjn, no do, ȧ dy Wymysiöejyn, bo diöt,
y Ałca hot, dos, dos der Latosiński śrȧw, do höt zih ȧ
śiłer ferwejwa y Ałca, diöh dos zȧjn diöt Rosnern; Rosner his’ȧ. Dos śrȧjwt, do dü
konst ju dos łaza. Do hot’ȧ, diöt zȧjn oü Rosnern gywast, y Ałca. No fu dam Wymysiöejer, wu zy diöt [höt] ferwejwa, bo Wymysiöejer hon zih oü ferwejwa, Foxa wün
oü mȧłȧjhtwun y Pöłn, ȧna dö... No ȧna dos hota zy zih ferwejwa. Oder dy Ełcnyn
wün ȧzu, zy hota kȧ, kȧ zyty güty cükunft cy ynzyn, cy ynzyn, cy ynzyn, dos. Bo
zy hota mejer ȧzu, zy hota ȧ doüćy śül diöt y Ałca, ȧ pönyśy śül wiöe ȧn ȧ doüćy
śül. Di kyndyn gingja y dy doüćy śül oba y dy pönyśy, wȧs yh, op nok, oder müsta
oü pönyś (łjyn), wen zy dö, y Pöłn, wün. H’wȧ nist, cy gingja zy y di, y di, oba wi,
wȧs yh ny, oder s’wün cwü śüln [śiln], dos wȧs yh. No ȧna di..., di łoüt wün ȧzu,
ȧbysła ȧzu śtrytyś wün di łoüt. Dy wün ny zyty łoüt, zyty... wi hȧst zih, ȧzu... Dy
Wymysiöejen wün ander łoüt. Fu andym [andum] pokolenie...
Wilamowianie byli inni niż Hałcnowianie
Józef Gara (1929–2013), 2012.
To było tak: Wilamowianie nie mieli z Hałcnowianami nic wspólnego, bo Hałcnowianie mieli trochę inną mowę, i ci Hałcnowianie uważali się bardziej, że są Niemcami. Uważali siebie za Niemców. No to... a Wilamowianie, bo tam w Hałcnowie,
to pisał Latosiński, tam się ożenił nauczyciel w Hałcnowie, dlatego tam jest teraz
nazwisko Rosner. Rosner się nazywał. To pisze..., możesz o tym poczytać. Że tam też
były Rosnery w Hałcnowie. No od tego Wilamowiana, co się tam ożenił, bo Wilamowianie też tam się żenili. Foxowie byli w wielu miejscach w Polsce, i tu... to się żenili.
Ale Hałcnowianie byli tacy, nie mieli dobrego nastawienia do naszych, naszych, to.
Bo oni się uważali raczej za.... oni mieli tam niemiecką szkołę w Hałcnowie, polska
szkoła była i niemiecka. Dzieci chodziły do niemieckiej szkoły albo do polskiej, nie
wiem czy tylko, ale musieli też po polsku, jak byli w Polsce. Nie wiem, czy chodzili
do jednej i drugiej, czy jak, nie wiem. Ale były dwie szkoły, to wiem. No i... ci ludzie
byli tacy, tacy trochę kłótliwi. Oni byli takimi ludźmi, jak to się nazywa, tacy... Wilamowianie to byli inni ludzie. Z innego pokolenia (fali osadniczej).

55

�56

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[7]
Dy Ełcnyn ferhyndyn yn Wymysiöejyn
Tołer-Jüza (1929–2013), 2012.
No, no. Oder, ȧ di wün zyty, di..., di, di kłopa, wu fün
uf dy Bejł y dy at, ufa rydyn fün zy, ny? Bo s’wün kȧ,
kȧ oütabüsa wün ny, ȧni oüta, do fün zy na rowerach.
Fün zy ufa rydyn, ȧ dy ełcner bowa gingja wi der [dy]
śtrös brȧt ej, gingja zy myta, mytum, myt dam, myt
ȧm, myt puter, myt myłih, byłoda gingja zy, zyty taśa hota zy, gingja zy, ȧ di fün,
ȧn di kłenglta, ȧn di cöwta zih ny. Di müsta rundergejn fum rod, di cöwta zih ny,
do zy... Ȧ jyśter wün zyty śtrösa, dos wiöe hefa, hefa wiöe, dos, ufa... wi hȧst?...
Śtoüb, hefa śtoüb wiöe ufer śtrös, bo s’wün zyty śtrösa fu śtȧn, ny? No do wün
śtoüb, wen ȧ oüta fü, to wiöe fuł śtoüb, ȧna uf, hyndyn rydyn maht’s zih oü śtoüb,
oder ny ȧzu hefa. Ȧna – ȧzu fercyłt mer ȧner – nöhta ziöet’ȧ, s’ander möł, no do
hota zy ny diöhgyłön, oder wejder zȧjn zy gyfiöen, bo di, s’mügjys, bo di zȧjn
s’mügjys ganga fu Ałca uf dy Byłc cy ferkiöefa dos. Ziöet’ȧ, hota zy uf dy rydyn
gymaht zyty est, ȧn zyty kliny est gymaht, myt, myt błytyn, cügy..., cügy..., cügybunda bym rod, ȧna gyfiöen, do, fu dan est, to ging, ging, to s’riöehyt nok. Ȧzu
hota zy... ȧ di hota gyfłüht uf zy nöhta.
Hałcnowianie przeszkadzają Wilamowianom
Józef Gara (1929–2013), 2012.
No no, ale oni byli tacy... ci mężczyźni, którzy jeździli do Białej na rowerach,
nie? Bo nie było żadnych autobusów, ani samochodów, to jeździli na rowerach.
Jeździli na rowerach, a Hałcnowianki chodziły tak jak ulica jest szeroka, szły z,
z tym, z masłem, z mlekiem, obładowane szły, takie torby miały, szły, a ci jechali.
I ci dzwonili na dzwonkach, a te się nie odsuwały. I oni musieli zejść z rowera,
a one się nie przesuwały, żeby oni... a kiedyś były takie ulice, że było dużo, dużo,
jak się nazywa, kurzu: dużo kurzu było na ulicy, bo były takie drogi kamieniste,
nie? No to był kurz, a jak auto jechało, to było całkiem zakurzone, a za rowerami
też się kurzyło, ale nie aż tak bardzo. I tak opowiadał mi jeden. Potem powiedział,
na drugi raz, no to też ich nie przepuściły, ale znowu jechali, bo one, rano, one
chodziły rano z Hałcnowa do Bielska sprzedawać to. Powiedział, że zrobili na
rowery takie gałęzie, takie małe gałęzie z liśćmi, (worki z piaskiem) przywiązali
przy kole i jechali, to z tych gałęzi się tylko kurzyło. Tak im zrobili, a te na nich
klęły potem.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[8]
Nimand hot yns ny gan diöh dy śpröh
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Nȧ, nȧ, nimand. Oły diöfyn [djyfyn] hota yns ny gan.
Bo, do wer kuza ganc andyśt wi zej, do wer zȧjn ganc
andyśt ogycün ȧna dos wiöe ołys ny güt. (...) No-no,
bo, do dos ziöe’h der ju, bo zy ferśtinda nist, wu wjyr
kuza. Nöhta ziöet... no s’höt ȧner gyziöet „hołdy-bołdy”, nöhta kuzta śun mejer, wejder mejer, no ȧn dos ej ȧzu uf dar wełt.
Nikt nas nie lubił z powodu języka
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Nie, nie, nikt. Wszystkie wioski nas nie lubiły. Bo, że mówimy całkiem inaczej niż
oni, że jesteśmy inaczej ubrani, i to wszystko się im nie podobało. (...) No to, mówię
ci, bo nic nie rozumieli, co mówiliśmy. Potem mówili, no jeden powiedział „hołdy-bołdy”, potem mówili już więcej, coraz więcej, no i tak to już jest na tym świecie.
[9]
Dy śpröh wiöe ny derłiöet
Taksła-Hȧla (1923–2020), 2014.
Wiöe’s, s’wiöe ny derłiöet. Do dos ej doüć, doüć, ȧn
yta to, yt wyła zy oły kunst zȧjn, oły weła zy zyty, no.
Bo dö, dö, ny dy fu, yhy kuz ny fun... dy łoüt fu, ynz...
ym diöf, di diö... oba wȧ... fum dö, do di łoüt. Oder di
łoüt dö, wu dö by yns ławta, no. Bo wün dy Pöła ȧn dy
Wymysiöejyn. No to... no ȧzu kuzta zy, ny? Ȧzu wiöe’s, ȧzu kuzta...
Język wilamowski był zakazany
H: Elżbieta Sznajder (Schneider) z d. Danek (1923–2020), 2014.
Nie było, nie było dozwolone. Że to jest niemiecki, a teraz to, to chcą wszystko wiedzieć, wszyscy chcą takie... no. Bo tu, tu, nie ci z, nie mówię tu o ludziach z wiosek,
co byli, albo ci, że ci ludzie. Ale ci ludzie, którzy tu koło nas żyli. Bo byli Polakami,
a my Wilamowianami. No to, tak mówili, nie? Tak było.

57

�58

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[10]
Ȧ Wymysiöejeryn ziöet uf „hołdy-bołdy” o
H: Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2009.
I: Abda-Inga (1928–2016), 2009.
H: Oder wȧst, wo ȧ bow ziöet, oder yh gydenk mer dos
ny. „Hołdy-bołdy” hon zy gyrüfa, ȧ di bow ȧzu: „Wen
dy ny wjest kyna pönyś kuza, wjesty müsa była wi ȧ
hund”.
I: No, do dos ziöet yh’ȧ oü śun wifuł möł.
Jak jedna Wilamowianka odpowiedziała na „hołdy-bołdy”
H: Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2009.
I: Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
H: Ale wiesz, co jedna kobieta powiedziała? Ale ja tego już nie pamiętam. „Hołdy-bołdy” wołali, a ona tak: „Jakbyś nie umiała mówić po polsku, to byś musiała
szczekać jak pies”.
I: No, ja to też mówiłam wiele razy.
[11]

Der śwygjerfoter wiöe ȧ Pöła, oder ȧ łjyt zih
wymysiöeryś
Tołer-Jüza (1929–2013), 2012.

Dy bow kund wymysiöeryś, oder dy wułd ny, bo dy
kyndyn wün ȧna wi dy kyndyn klin wün, do kundwer
ny kuza wymysiöeryś, bo dö hotwer zyty, zyty, dö zyty,
wi hȧst’ȧ, zyty komunist hotwer nönd, to kundwer ny
kuza wymysiöeryś, müstwer zih uf, uf pönyś nok kuza.
Zej kund wymysiöeryś, yh kund wymysiöeryś, ȧn wen... to wer müsta pönyś
kuza. Ȧ dö wiöe nö der śwygjerfoter, har wiöe ȧ Pöła. Oder ȧ, fum andum diöf
wiöe’ȧ, fu Hylćadiöf, oder har höt zih dö ferwejwa śun, wȧs yh, y wyłum jür,
ym.. ahtȧncwencikjer. No do müst’ȧ zih wymysiöeryś łjyn. Ȧ kund wymysiöeryś.
No ȧ, dos wiöe ȧzu: wen ȧner, wen zih ȧner dö ferwȧw uf Wymysoü, dos wiöe
ȧzu, no ny ȧzu, oba wiöe’ȧ rȧjh, ȧ müst giełd hon, hefa giełd, oba ȧ zyty miöed nom’ȧ, wu nimyd ny wułd, oba mytum kynd, o, ȧ kynd wen zy hot. Ȧ mȧj
śwygjermüter hot ȧ kynd. Dy kund zih ny oüsgan gryhta, no to hot’ȧ zih oüs...
ferwejwa myter.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Mój teść był Polakiem, ale uczył się wilamowskiego
Józef Gara (1929–2013), 2012.
Moja żona umiała mówić po wilamowsku, ale nie chciała, bo dzieci były i jak
dzieci były małe, to nie mogliśmy mówić po wilamowsku, bo tu mieliśmy takich,
takich, jak się nazywa..., komunistów takich blisko, to nie mogliśmy mówić po
wilamowsku, musieliśmy się na... mówić po polsku. Ona umiała mówić po wilamowsku, ja umiałem mówić po wilamowsku, a jak przyszło co do czego, to
musieliśmy mówić po polsku. A tu był teść, on był Polakiem, ale... Z innej wsi był,
z Hecznarowic, ale tu się ożenił, nie wiem już, w którym roku... w 1928. No to musiał się nauczyć po wilamowsku, umiał mówić po wilamowsku. No a to było tak,
jak któryś, jak któryś się ożenił w Wilamowicach, to to było tak, no nie tak, albo
był bogaty, musiał mieć pieniądze, dużo pieniędzy, albo taką dziewczynę wziął, co
jej nikt nie chciał, albo z dzieckiem, o, dziecko jak miała. A moja teściowa miała
dziecko. Nie mogła wyjść za mąż tak od razu, no to on się z nią ożenił.
[12]

Fyrym zih dy łoüt interesjyn myter wymysiöeryśa śpröh
Taksła-Hȧla (1923–2020), 2014.

Oder andyśt nö, wos ej dos do di, di ryd wymysiöeryśy, do dy łoüt yta zih interesjyn. No. Bo dos ej ny
ȧzu, do... wu zy yns jata, wu zy yns, wu dö wiöe ym
fynfȧnfjycikjer jür wi di, komunizm wiöe, ny? No,
do wiöe’s ju ny derłiöet. Mȧryja, dö ȧn kłopa derśłögyn [derśłüga] zy ȧn wu zy
dö ro... wu zy dö ata myt yns. Ȧn dos wöst nimyd ny, fu wu ynzer łoüt, bo dos
ej ynzer, wu yhy bej roüs fu dan łoüt, ny? Wu zy dö zȧjn kuma. S’wiöe zejwa...
zejwa hundyt jür, s’wyt śun zȧjn aht hundyt jür.
Dlaczego jest teraz takie zainteresowanie językiem wilamowskim
Elżbieta Sznajder (Schneider) z d. Danek (1923–2020), 2014.
Ale jeszcze co innego, co to jest, że ta, ta mowa wilamowska, że ludzie teraz się
tym interesują. No. Bo to nie jest tak, jak nas bili, co nam, co tu było w 1945 roku,
jak komunizm był, nie? No to nie było wolno. Maryjo, tu jednego mężczyznę zabili
i co tu... co tu robili z nami. A tego nikt nie wiedział, skąd nasi ludzie (pochodzą),
bo to jest nasze, co ja pochodzę z tych ludzi, co tu przybyli. Było siedem, siedemset
lat, to będzie już osiemset.

59

�60

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[13]
Der kłop fu Błan ferśtind wymysiöeryś
Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014), 2009.
Ȧ fylȧjht, bo yta kuzt mej nimyd ny wymysiöeryś, oły
kuzwer pönyś. Ȧ mȧj kłop wiöe fu Błan, dar kuzt ok
pönyś. Oder ȧ ferśtind ołys. Wjyr kunda nist ny kuza,
bo: „Yhy wȧs ołys, wo jyr kuzt”.
Mąż z Bielan rozumiał po wilamowsku
Elżbieta Matysiak z d. Rosner (1924–2014), 2009.
A może, bo teraz nikt już nie mówi po wilamowsku, wszyscy mówimy po polsku.
A mój mąż był z Bielan, on mówił tylko po polsku. Ale rozumiał wszystko. My nie
mogliśmy nic mówić, bo „Ja wszystko wiem, co wy mówicie”.
[14]

Der Poüermin ziöet, wos ej nojys
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.

Ju, no do wen yhta wiöe nojys, no do ging’ȧ śun, ziöet’ȧ yn łoüta śun, byr kjyh, war wył yhta hjyn, do’ȧ
zo kuma ufȧ Rynk, diöt wyt’ȧ kuza.
– Wymysiöeryś cy pönyś?
Wymysiöeryś. No s’wün łoüter Wymysiöejyn, do
kunda zy. Ȧna dy andyn, wo wün, di wün wejder... Di wen zy heta gykund, heta zy
yns gyśtoha. Bo wjyr kuzta wymysiöeryś, ȧ zej ferśtinda nist. No, dos wiöe ȧ zyta
diöf, no ȧzu wi y Ałca, y Ałca kuza zy oü ȧbysła. Enłik, oder ny ganc ȧzu wi wjyr.
Pauermin mówił o nowinach
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2012.
Tak, no to jak było coś nowego, to szedł już, mówił ludziom już, przy kościele, że
kto chce posłuchać, to powinien przyjść na rynek. Tam będzie mówił.
– Po wilamowsku czy po polsku?
Po wilamowsku. No byli sami Wilamowianie, to umieli. A ci inny, co byli, to znowu... Ci jakby mogli, to by nas zadźgali. Bo my mówiliśmy po wilamowsku, a oni
nic nie rozumieli. No to to była taka wioska, tak jak Hałcnów. W Hałcnowie też
mówią trochę. Podobnie, ale nie tak samo jak my.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[15]

Wen wer kuzta wymysiöeryś, müstwer śtröf
coła
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.

Ȧ wymysiöeryś oü, no do dy ałda, di junga kyna ju
nist, mȧj kyndyn kyna wymysiöeryś ny. Yhy, wen yh
yhta kuz myt imanda, nöhta fren zy: „Wos ej dos? Wi
hȧst dos? Wos ej dos?”. Zej wysa nist. Bo jyśter łisa
zy, wjyr kund... wjyr, wȧł yh, wi yhy wiöe jung, do
ziöeta zy nö nist ny. Nöhta wen wer wułda wymysiöeryś kuza, müstwer śtyłnik, ȧ
wen zy imand dertrüg, do wer wymysiöeryś kuza, müstwer śtröf coła. Ȧzu wiöe’s
jyśter. Ȧ yta wjyn zy weła, do oły zuła kuza, ȧna di ałda kyna, ȧ wifuł zȧjn dar
ałdy. Wen śun dos ej ołys gyśtiörwa. Ȧna di junga kyna ju wymysiöeryś ny. Ȧni
ferśtejn zy ny.
Za mówienie po wilamowsku trzeba było płacić kary
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2012.
A po wilamowsku też, to ci starzy, młodzi już nic nie umieją, moje dzieci nie umieją
po wilamowsku. Ja jak z kimś coś rozmawiam, to potem pytają: „A co to jest? Co to
znaczy? Co to jest?”. Oni nic nie wiedzą. Bo kiedyś nie pozwolili, my... dopóki ja,
jak byłam młoda, to nic jeszcze nie mówili. Potem, jak chcieliśmy mówić po wilamowsku, to musieliśmy po cichu, a jak ktoś doniósł, że mówimy po wilamowsku,
to musieliśmy płacić kary. Tak było kiedyś. A teraz by chcieli, żeby wszyscy mówili
po wilamowsku i ci starzy to umieją, a ile jest tych starych. Jak już wszyscy umarli.
A ci młodzi to nie umieją po wilamowsku. Ani nie rozumieją.
[16]

Di, wo ferśtinda, łahta
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.

No oder dö kuztwer – denk yhy – miöehysmöł hota zy
zyty... wi zyty ferȧjna, ny? No do diöt gingwer cyzoma, wünwer miöehysmöł drȧj, fjyr łoüt, miöehysmöł
wiöe jynt ȧ kłop myt... ben yns. No do kuztwer. Ȧn di
andyn, wo ny kunda, hühta. Miöehja, wu ferśtinda, no
do di wösta, wo wer kuza. Ȧ di, wo „wer ny kuza”, ȧna di an... zej łahta: „Fu wos
łaha zej?”. No bo zej ferśtinda nist, ȧna di ferśtinda, do łahta zy. Wymysiöeryś.

61

�62

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Ci, co rozumieli, śmiali się
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2012.
No ale tu mówiliśmy, czasem mieli takie, takie towarzystwa, nie? No to tam szliśmy razem, byliśmy czasem trzech, czterech ludzi, czasami był z nami jeszcze jakiś
mężczyzna. No to mówiliśmy (po wilamowsku). A ci inny, co nie umieli, słuchali.
Niektórzy, co rozumieli, no to ci wiedzieli, co my mówimy. A ci, „o czym oni tam
nie mówią”, a ci, ci się śmiali: „z czego oni się śmieją?”. No bo oni nic nie rozumieli, a ci rozumieli, to się śmiali. Po wilamowsku.
[17]

Wi dy Pöła ogycün gingja
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Oder yh wȧ jok zöfuł, wen zy köma dö fu Wymysdiöf,
fum rand, hota zy, oba fu Denkjadiöf, wi wiöe opyłys y Wymysoü, hota zy dy śü ufum... ny ogycün, zej
köma biöewys ufer śtrös, ȧna nöhta fjyr kjyh cuga zy
o dy śü ȧna köma zy ufȧ opyłys. No ȧn zy hota ȧn zyta
rök, ȧzu wi świöeca rök, ȧn oü zy, ȧ zyty jak, ȧ zyty łangy, ȧn dö wün zyty pufa,
zy wün ganc andyśt gynyt wi wymysiöejer zaha. Ȧna ȧ śjyctüh, no dos wiöe ołys.
Stroje Polaków z okolicznych wsi
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Ale ja wiem tyle, jak przychodziły tu ze Starej Wsi tu z kraja, miały... albo z Dankowic, jak był odpust w Wilamowicach. Miały buty na... nie ubrane, one chodziły na
bosaka po ulicy, a potem przed kościołem ubierały buty i przychodziły na odpust.
No i miały taką spódnicę, taką jakby czarną spódnicę i też taką jaklę, taką długą i tu
były takie pufy. One były całkiem inaczej uszyte niż wilamowskie rzeczy. I fartuch,
no to było wszystko.
[18]

Dy Wymysiöejyn zȧjn kuma yn kłȧdyn
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

No do frȧłik, dos zȧjn ju ganc andyśtyNo di łoüt zȧjn gywys kuma y dan kłȧdyn. Ȧ nöhta hon zy dos fylȧjht ȧbysła
ferbesert [ferbesyt]. Bo fylȧjht, fylȧjht ny ołys, oder di
fün ju do Turcji ȧn fu diöt hon zy oü yhta mytgybröht.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Wilamowianie przybyli w strojach
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
No to pewnie, to są całkiem inne (stroje). No ci ludzie pewnie przyszli w tych
strojach. A potem je może trochę ulepszyli. Bo może, może nie wszystko, ale oni
jeździli do Turcji i stamtąd też coś przywieźli.
[19]

Nimyd hot zyty fłȧk, wi wjyr
Zejma-Staha (1931–2015), 2014.

Nimyd hot zyty ny, ymertihła zyty, zyty śjyctüh, wiöe
ołys. Zjyr śejn. Mama, mȧj müter, zy hot zy. Korola [koroln] hota zy, ołys, ȧna s’jypła ȧna dy hoüa, ołys. Zy
hota zy.
Nikt nie miał takich strojów jak my
Stanisław Zejma (1931–2015), 2014.
Nikt nie miał takich, takich odziewaczek, takich fartuchów, wszystko było. Bardzo
ładne. Mama, moja mama miała. Korale miały, jypły i czepce, wszystko miały.
[20]

Wi zy nöm krig hon ȧ ymertihła gyśtöła
Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2012.

Mhm, s’śynsty ymertihła. Oder wjyr łeta hejn cym
nökwer, ym, yn köła, bo heta zy ołys gynuma.
Jak nam ukradli po wojnie najładniejszą
odziewaczkę
Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2012.
Mhm, najładniejszą odziewaczkę. Ale schowaliśmy (inne rzeczy) u sąsiada, w węglu, bo w przeciwnym razie to wszystko by zabrali.

63

�64

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[21]
Der śmjyrgüst fjym krig
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
Wi dy po śmjergüśćje jyśter gingja, to śun ym zȧhs
s’mügjys. Do wjyr oły śtindwer uf, hiöertwer śun,
wen dy śmjergüśnikja koma cym mȧkja, mȧj śwaster
[śwastyn] wün ełder. No do köma zy, no do ȧbyselüćü
bygusa zy yns myt, myt woser. Ider hot ym głaz ȧ hołwa liter woser ȧn ȧzu śprangta zy yns mytum woser. Dos wiöe der po śmjergüśćje.
No do wjyr müsta gan ȧbyselüćü cy asa ȧn wjyr hota hefa wȧjn, bo der tȧta maht
wȧjn, no do byśanktwer źy myt wȧjn, ȧn zy gingja wejder byhend weter, bo...
do zy oły mȧkja kyna byzihja. No do dos toüyt ȧzu bocy, kymt’s cy ziöen, bocym can s’mügjys. Ȧ nöhta gingja zy y dy kjyh, ym can wiöe dy mas. S’mügjys
ym zejwa, nöhta ym can wiöe dy ander mas. Ȧna nöhta ufum Rynk. No ufum
Rynk wiöe wos cy zan, kymt’s cy ziöen. Do dy mȧkja wiöda ȧbyselüćü bygösa,
do ȧner fü mytum wiöen ȧn’ȧ łot uf dy mȧkja ufȧ wiöen, dos wiöe ȧzu myta
dȧjsyzȧl [dȧjsułzȧln], do cwej śmjergüśnikja cuga dan wiöen, ȧna cwej śtusa dan
wiöen. Ȧn uf der heja zosa mȧkja myt śmjergüśnikja. S’wiöe łöstik ȧzu. No ȧna
gyzunga, ȧna gytanct ȧna, wi hałt dy śmjergüśnikja. Ȧbyselüćü bygusa zy dih,
to fotegrȧfjyta [fotogrȧfjyta] zy, no śejn wiöe’s cy zan ym Uster... möntag. Ym
Ustermöntag gingja zy. Jyśter hȧltag ny, oder inda möntag wiöe dos.
Śmiergust przed wojną
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Jak chodzili po śmierguście, to już o szóstej rano. To wszyscy już wstaliśmy, czekaliśmy już, kiedy śmierguśnicy przyjdą do dziewczyn. Moje siostry były starsze.
No to przyszli, trochę nas polali wodą. Każdy miał we flaszce pół litra wody i tak
nas opryskiwali wodą. To było po śmierguście. To musieliśmy dać trochę jedzenia
i miałyśmy dużo wina, bo tata robił wino, to częstowaliśmy ich winem, a oni szli
znowu szybko dalej, żeby mogli odwiedzić wszystkie dziewczyny. No to trwało tak
do, przyjdzie powiedzieć, do dziesiątej rano. A potem szli do kościoła, o dziesiątej
była msza. Rano o siódmej, a potem o dziesiątej była msza. A potem na rynku. No
na rynku było na co patrzeć, przyjdzie powiedzieć. Dziewczyny trochę polewali, to
jeden jechał wozem i załadował dziewczynę na wóz, to było tak z tymi naszelnikami, że dwóch śmierguśników ciągło ten wóz, a dwóch pchało z tyłu ten wóz. A na
górze siedziały dziewczyny ze śmierguśnikami. Było tak wesoło. No i śpiewali
i tańczyli, no jak śmierguśnicy. Trochę polali cię, to robili zdjęcia, no ładnie to
wyglądało, w Poniedziałek Wielkanocny. Chodzili w Poniedziałek Wielkanocny.
W pierwsze święto nie, tylko zawsze w poniedziałek to było.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[22]

Wi zy uf dy friöed gingja fjym krig
Küpsok/Poükner-Hȧla (1923–2010), 2009.

No do gingwer uf dy friöed, wjyr cuga zih śejn o,
wymysiöeryś. Nöhta ging’ȧ cym junkwer oba cyr
junkweryn.
Fu wyhjer zȧjt zȧjwer gybata, ny? No nöhta gingwer
y dy kjyh, nöhta yn krȧćum, nöhta hower... gy... gyasa
diöt, gytanct. Ȧ nöht s’öwyts, gingja zy oły yn ham (fur junkweryn), ȧ diöt gingja
zy wejder ym can, ym ȧlf yn krȧćum, ȧn zu wejder gytanct bocȧ mügja. No, ȧzu
wiöe dy friöed. Dos wiöe śun ojej... fjym krig, no. Ȧzu wiöe’s.
Jak szli na wesele przed wojną
Elżbieta Babiuch z d. Danek (1923–2010), 2009.
No to szliśmy na wesele, ubieraliśmy się ładnie, po wilamowsku. Potem szło się
do pana młodego albo do panny młodej. Zależy z której strony byliśmy zaproszeni,
nie? No to potem szliśmy do kościoła, potem do karczmy, potem tam jedliśmy,
tańczyliśmy. A potem wieczorem wszyscy szli do domu (panny młodej), a potem
znowu szli o dziesiątej, jedenastej do karczmy i tam znowu tańczyli aż do rana. No
takie było wesele. To było już... ojej, przed wojną no. Tak było.
[23]

Dy ślynćkja ufer friöed
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Ȧ, no to di wün ym krȧćum. No to diöt köma mȧkja,
büwa, śtinda oły y dam zȧl [zol]. Ȧn di, di gest, dy łoüt,
wu zy wün ufer friöed, di zösa. Ȧn di ślynćkja śtinda.
Ȧna nöhta, wen dy hotst imanda ȧzu... kant yh cym
bȧjśpil dejh güt, hułt yh dih ȧmöł cym tanca. Ȧn dy
gingst wejder śtejn under dy wand.
Ślęczki na weselu
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
A, no to ci byli w karczmie. No to tam przychodziły dziewczyny, chłopcy, stali
wszyscy w tej sali. A ci goście, ci ludzie, co byli na weselu, ci siedzieli. A ślęczki
stały. A potem, jak miałeś kogoś takiego... na przykład znałam ciebie dobrze, to
poszłam po ciebie raz do tańca. A ty szedłeś znowu stać pod ścianę.

65

�66

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[24]

Dy dinstłoüt ȧn atyn ufer wjytśoft fum foter
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

No no, zej ösa ȧna zy krigta ȧbysła bycołt, no, hefa byśtymt ny. Bo zy ösa ju. No ȧna.
– Ȧ wu śłüfa zy?
No y, yr śtuw. Do hota zy bet, ołys cücydekja ȧzu wi
wjyr, no ȧn zy ösa, ȧn (...). Fylȧjht wösta zy oü ny, fu
wu zy zȧjn. Bo cym foter koma oü bowa fun gybjygja. Oder dos wiöe fjym krig.
Hułfa zy inda wen, wen wiöe, wen zy zecta arpułn, ȧ nöhta wejder wen wiöe... kün,
wȧz ym fȧld, köma zy oü. Ȧn zy fün wejder yn ham. Ferdinta zy piöer giełd, ȧbysła
giełd ȧn zy fün wejder. Ȧna nöhta köma zy wejder ym hjewyst. Bo jyśter mahtwer
ju ołys myta henda, ny? No to hułfa zy ȧ woh ȧn zy fün wejder.
Służący i robotnicy na gospodarstwie ojca
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
No oni jedli i dostawali trochę zapłaty, no, na pewno nie dużo. Bo jedli też. No i...
– A gdzie spali?
No, w pokoju. Mieli łóżka, całą pościel tak, jak my i jedli i (...) możliwe, że nie wiedzieli sami, skąd pochodzą. Bo do ojca przychodziły też kobiety z gór. Ale to było
przed wojną. Pomagały zawsze, jak było, jak sadzili ziemniaki. A potem znowu jak
było żyto, pszenica w polu, to przychodzili też. I jechali znowu do domu. Zarobili
parę groszy, trochę pieniędzy i jechali z powrotem. A potem przychodzili znowu na
jesień. Bo kiedyś robiliśmy wszystko rękami, no nie? No to pomagali przez jeden
tydzień, a potem jechali znowu z powrotem.
[25]

Ȧ łöstikjy kistiöeryj fu wymysiöejer handułłoüt
Abda-Inga (1928–2016), 2009.

Underum Bühhejwuł, wȧst, wu der Bühhejwuł ej? Diöt
wiöe ȧ krȧćum unda [dunda], yta ej’ȧ śun ny. Diöt błyn
zy inda śtejn ȧn diöt gingja zy ufȧ „kölȧś”, zy ziöeta ny
„gülȧś”, ok ufȧ „kölȧś”. Ȧn dercün trunka zy śnops. Ȧn
nöhta, wen zy śun byzöfa wün, fȧta zy zy nöhta ufȧ wiöen, ȧn s’fad wöst, wi cy fiöen yn ham, to – „wjo!”. Ȧn s’fad fjyt zy yn ham, byzöfa.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Humorystyczna historia o wilamowskich handlarzach
Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
Na Bühhejwuł (Kępa Hałcnowska), wiesz gdzie jest Bühhejwuł? Tam była na dole
karczma, teraz już jej nie ma. Tam zawsze się zatrzymywali i szli na „kulaś”, nie
mówili gulasz, tylko „kulaś”. I do tego pili wódkę. A potem, jak byli już pijani, to
wrzucili ich na wóz, a koń wiedział już, jak jechać do domu. To „wio” i koń ich
pijanych sam wiózł do domu.
[26]

Śüsterpop wiöe ym zuntag
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Ȧ śüsterpop to wiöe oü ym zuntag hefa. Do śüsterpop,
do yhy łjyt dos oü fur müter nöhta. No oder jyśter
mahta zy ju ny zu güt wi yta. Yta gan zy wingjer
mał ȧna ȧbysła myłih. Ȧna mejer ȧjyn. Ȧ jyśter wün
hefa mał, hefa myłih ȧn cwe, drȧj ȧjyn, ȧn dos wiöe
śüsterpop. Wȧsty, wi dos, śüsterpop dos ej, ȧ zyter...
pop, wo dy śüstyn hon. Ȧzu his dos. (...) No, wȧsty’s. No oder dos, bo yhy maht
dos inda, ny?... Yhy wȧnt ju nist ny, nom yh ys typła myłih ȧn ȧn łefuł mał ȧna
cwej [cwe], drȧj ȧjyn, no bo h’hot hinyn, oder do wiöe’h śun oüsgan, maht yh dos
y yns, y dyham. Hot yh ȧ kłopa ben mer, ȧ zjyr güta kłopa ȧn ȧ zun wiöe ełder,
ȧ der ander wiöe nöhta y zȧhs, zȧhs jür, wiöe’ȧ jyngjer. No to mahtwer... ȧn dos
ȧbysła, cym bȧjśpil, ȧ łefuł mał, ȧn ȧbysła myłih, fylȧjht wingjer wi ȧn hołwa liter,
ȧna cwe ȧjyn, ȧna rejstwer dos inda ufum fet fum śwȧjn, ny uf kȧr puter, ny uf...
margarin hotwer ny. Dos os yh ny, ȧ h’go dos oü y mem kłopa oü ny, koüft yh ny.
Zyty margarin koüft yh ny. No wen yh maht puter, no to öswer ȧmöł, cwe möł.
Śusterpop (jajecznica po wilamowsku) była w niedzielę
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Śusterpop to był też często w niedzielę. To śusterpop, to ja się tego też nauczyłam
potem od mamy. No ale kiedyś nie robili jej takiej dobrej jak teraz. Teraz dają
mniej mąki i trochę mleka. I więcej jajek. A kiedyś było dużo mąki, dużo mleka
i dwa, trzy jajka i to był śusterpop. A wiesz jak to, śusterpop to jest taka papka, co
szewcy mają. Tak to się nazywało. (...) No wiesz. No ale to, bo ja to robiłam zawsze, nie? Ja nic nie ważyłam, brałam do garnczka mleko i łyżkę mąki i dwa, trzy
jajka, no bo miałam kury, ale to już byłam zamężna, robiłam to dla nas, tu w domu.
Miałam męża, bardzo dobrego męża i jeden syn był starszy, a drugi był potem za
sześć [lat], sześć lat był młodszy. No to robiliśmy, i to troszeczkę, na przykład,

67

�68

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

jedna łyżka mąki i trochę mleka, może mniej niż pół litra i dwa jajka i smażyliśmy
to zawsze na tłuszczu ze świni, nie na maśle, nie na margarynie, tego nie mieliśmy.
Tego nie jadłam (margaryny) i też tego nie dawałam mężowi, nie kupowałam. Takiej margaryny nie kupowałam. No jak robiłam masło, to jedliśmy raz, dwa.
[27]

S’asa ufum opyłys y Wymysdiöf
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.

No ȧna uf Wymysdiöf ging yh wejder myter Polinskja-müm ufȧ opyłys. Bo zej hot diöt frynd yhta ym
krȧćum. Diöt, wo yta dy kjyh śtejt, ȧn dunda, wo yta
ej nist ny, ok no park jest, to diöt wiöe ȧ zyty łangy
hyt, oü fu hułc, Krȧćmeryn. Krȧćmeryn his zih dos.
Do diöt wiöe ȧ Wymysiöejeryn, dint zy diöt, ȧ nöhta go zy zih oüs myt dam wjyt.
Bo dy, dy wün gyśtiörwa, ȧn di dinyn, di dineryn, ȧ Wymysiöejeryn wiöe’s, go
zih oüs myt dam, z tym gospodarzem. Ȧn dy Polinskja-müm wiöe frynd myt dam
menćła. Bo dos mü zȧjn oü ȧ öemer menć gywast, wo’ȧ ej ganga ufs dinst cym
krȧćum diöt. Ȧ nöht wiöe zy, nöht gingwjyr ufȧ opyłys diöt myter Polinskja-müm, to inda oswer diöt s’mytagasa. Hoüt gydenk yh, wo wer diöt osa. Dos
wiöe ȧ gülȧś. Dos ej... züp hotwer myt... myt ryź, ind myt ryź, bo’s wiöe kȧ cȧjt
ny cy maha nüduł [nüdułn], oder myt ryź. Züp wiöe myt ryź, kroüt wiöe myt apuł
[apułn] ȧn myt fłȧś, dos było drugie danie, ȧ nöhta śpyter ymȧ cwü oba ymȧ drȧj,
do wiöe gülȧś, niby gülȧś. Dos wiöe gülȧś, ny yta zyta, wi yt ej gülȧś, ej. Dos
wiöe, fo [fu] mytagsfłȧś, bo wiöe ryndera fłȧś ȧn hün oü, dos wiöe... yhy zoh dos
cü, wi zy dos maht, śnȧd zy dos uf kliny śtykla ȧna nöht wiöe cwypuł ȧn puter,
brant zy dos ȧbyselüćü myt... gał wiöd cwypuł. Ȧ nöht gus zy woser, ȧna nöht go
zy s’fłȧś, dos, dos gy... dos fłȧś, wo śun wiöe gykoht. Go zy uf dos. Ȧ nöht güs
[gus] zy roüm, dos bakt zih ȧzu, koht zih y dam roüm ȧbysła, no s’kymt cy ziöen,
can, cwencik minüta, no, nie na gazie, ufum błȧh, no ny? Ȧ nöhta nom zy gydiöerty fłoüma. Gydjerty fłoüma. Ȧn gydjerty fłoüma, no, no ȧzu nom zy fum... ȧn zyta
zȧkla hot zy fu... fu wiöer ȧ zyta zȧkla, nom zy ȧzu myter hand, ȧn y dos śöt zy
nȧj. Ȧzu ȧ cwe möł go zy nȧj. Ȧn dos koht zih cyzoma. Ȧn wi zy wöst, wifuł łoüt
höt zy, gus zy woser, nöht nom zy ȧn liter roüm, ȧna ȧbysła mał, maht zy zakłote,
ȧn zy gus ȧn dos koht zy. To był gulaś śmietankowy, ze śliwkami. H’wa der ziöen,
yhy hoüt wa’h nö gydenkja, wi dos güt wiöe. Ziöe’h, dos wiöe ȧzu zoüwylik, wi
wen dy nö krigtst ȧ zyty fłoüm, wo ym roüm wiöd gykoht, dos wiöe beser wi dos
fłȧś, wo diöt wiöe. Dos oswer myt brut. Cwe śysuł [śysułn] wün, s’wün mejer
łoüt, wo hot frynd fu...

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Jedzenie na odpuście w Starej Wsi
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
No a do Starej Wsi chodziłam znowu z ciotką Polinską na odpust. Bo ona tam miała jakichś krewnych w karczmie. Tam, gdzie teraz stoi kościół i na dole, co teraz
nic nie ma, tylko no park jest, to tam był taki długi dom, też z drewna. Krȧćmeryn
(Karczmarka), Krȧćmeryn się to nazywało. To tam była Wilamowianka, służyła
tam, a potem wyszła za mąż za tego gospodarza. Bo oni tam wymarli, a ta służąca, ta
służąca Wilamowiana pobrała się z tym, z tym gospodarzem. I ciotka Polinska była
krewna z tym człowiekiem. Bo to musiał być biedny człowiek, co poszedł na służbę
tam do tej karczmy. A potem była, potem szłyśmy na odpust tam z ciotką Polinską,
to zawsze jadłyśmy tam obiad. Dzisiaj jeszcze pamiętam, co tam jadłyśmy. To był
gulasz. To jest... zupę miałyśmy z ryżem, zawsze z ryżem, bo nie było czasu zrobić
makaronu, ale z ryżem. Zupa była z ryżem, kapusta była z ziemniakami i z mięsem,
to było drugie danie, a potem później koło drugiej albo o trzeciej, to był gulasz, niby
gulasz. To był taki gulasz, nie taki, jak teraz jest gulasz. To było, co mięso z obiadu,
bo było mięso wołowe i drobiowe też, to było... ja się temu przyglądałam, jak ona
to robiła. Kroiła to na takie małe kawałki, a potem była cebula i masło, okraszała to
troszkę z... cebula robiła się żółta. A potem zalewała wodą, a potem dawała mięso,
to to... to mięso, co było już ugotowane. Dawała na to. A potem zalewała śmietaną,
to się tak piekło, gotowało się w tej śmietanie trochę, no przyjdzie powiedzieć, dziesięć, dwadzieścia minut, no nie na gazie, na blasze, no nie? A potem brała suszone
śliwki. Suszone śliwki. I suszone śliwki, no tak, taki woreczek miała z... z materiału
taki woreczek, tak brała ręką i do tego wsypywała. Tak ze dwa razy wsypywała.
I to się tak gotowało razem. A jak wiedziała ilu ludzi ma, wlewała wodę, potem
brała litr śmietany i trochę mąki, robiła zakłótę, i wlewała to i tak gotowała. To
był gulaś śmietankowy ze śliwkami. Powiem ci, do dzisiaj jeszcze pamiętam, jak
dobre to było. Powiem, to było takie kwaskowe, jak jeszcze dostałeś taką śliwkę,
co była gotowana w śmietanie, to było lepsze niż to mięso, co tam było. To jedliśmy z chlebem. Dwie miski chleba, było więcej ludzi, bo miała też krewnych.
[28]

Wi dy wymysiöejer Jüda fȧjyta sukkot
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.

Ȧzu wi dy Jüda, dy Jüda, di hota oü inda, ȧ dy Jüda,
wen zy bata, do hota zy ȧ zyta, wi kon yh dos ziöen, ȧ
zyta, zyty kliny komer, oder s’dah müsta zy cöwa. Zej
hota inda zyta, zyta jes mahta zy, do zy dos dah kyna
uf dy hej hywa ȧna do zy zȧjn underum hymuł. Zej kunda ny bata, wen, wen wiöe
ȧ dah. Nok s’müst zȧjn głȧjh der hymuł. Ȧzu wiöe dos jyśter, oder ny ider wułd dos.

69

�70

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Jak wilamowscy Żydzi świętowali Sukkot
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2012.
Tak, jak Żydzi, Żydzi też mieli (swoje święto), a Żydzi, jak się modlili, to mieli
taką małą budowlę, ale z otwieranym dachem. Zawsze takie coś robili, żeby
móc dach otwierać do góry, żeby byli pod dachem. Nie mogli się modlić, jak
tam był dach. Musiało być od razu niebo. Tak było kiedyś, ale nie każdy tak
chciał robić.
[29]
Wi mih der pot fjyr hołwa liter brantwȧjn
oüsgykoüft höt
Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2012.
S’wün ju zöfuł oüta... wün ny, jok ynzer straż, hiöer
nok, fȧjerwer, fü mytum wiöen ȧn mytum, diöt, yr mejł
brit, brit s’gytrȧd. No to müsta zy fiöen, no łiöeśa. Ȧn
yhy ging, yhy ging, bo yhy füt mih, do’ȧ wyt łön ȧn
mȧj putek, mȧj pot, kom ȧn’ȧ ziöet mer: „No, Helena” – bo yh hȧs Hela – „No wun
höst dö dih gynuma? Fyrym ȧdkłüfsty ny, fyrym łest dih ny hejn?”. Ȧ y ȧr wȧjł,
nöma zy, ȧ dos wiöe ȧ zyter śtank, ȧna świöec.... fon [fun], s’gytrȧd, ny? Wo’s brit.
Fo [fu] dyhynda, yh mü jüh dos ziöen, fo [fu] dyhynda, ufum öeś. „Jezüs” – ziöet
yh – „yt, yt wȧs yh śun, wu’h dö bej kuma”. Ȧna fjyr ȧn hołwa liter śnops, kiöefta...
koüfta zy mih roüs fu dar mejł. Rüfa zy, bo yh his Figwer, ny? Za... wi’h jung wiöe,
rüfa zy, do’h zo. Ȧ yhy gydöht, do dar höt mih diöt, ferśtejt dy froü? Do’ȧ diöt mih
rift. Ȧ diöt wiöe, wo zy fün yn mejł. Te, Tymuś..., no, co pociąg jedzie, śyna, ejwer
dy, no nöht wöst yh śun. Ym drȧj s’mügjys bröht... fün zy myt mer yn ham, yn drȧj
s’mügjys. No ȧn dö wiöe nimyd ny, ziöet mer dy mama: „Zejh jok, dü, dü byst zu
hałcśtiöek, do dy ny... dy głiöest ny y mjyr, ok y jyn”.
Yhy cug mih oüs, cydyjyśt wüś yh mih, nöht cug yh mih oüs. Ȧmöł kymt dy mama
gyfłün, ȧ s’wiöe dy tjyr ny cügymaht, ȧ mȧj tȧta wiöe y England. U Andersa, bo
har ȧdkłüf fon [fun] doüća drowa ȧn’ȧ ging diöt, ȧ zy, y Belgja, y Belgja gingja
zy cwej. Ȧ wen dy Doüća zy heta gyfanga, to derśłüga zy. Dos wiöe wojna, ny?
Ȧn dy mama ziöet: „Ȧdkłoüfźe, gej ufȧ kjyhüf, gej ufȧ kjyhüf!”. Bo dy śoün hotwer ny, bo s’brit, zy ferbrant, dy jyśty. Ym noünȧndresik [noünȧndresikjer] jür
(1945). Ging yh ufȧ kjyhüf ȧn cwyśa growa [grywyn], groby, no, łot yh mih nejder
ym... yr... dos, ym hembła. Wȧst, ȧzu cötyt yh. Do’ȧ wyt kuma, oder ȧr wöst ni,
ȧ hot mih... ȧ ziht byśtenik. Ȧ dy mama ziöet: „Ȧ wos wyłsty, der foter höt’s śun
gynuma, ȧ dü kymst oü?”. Bo s’wiöe ȧzu. (...) Zy köma fo [fu] Śrȧjwadiöf, bo zy...
na poniemieckie, no. Frasa, trynkja, ȧ nöht, „co moje – to twoje”. Ȧn zu wiöe’s,

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

no. No to ging’ȧ, łis’ȧ mih. Hot yh nöhta rü. Oder wi s’Inga oü, do ziöet’s mer ȧzu:
„Hela, wȧst? Yh mü der dos ziöen, dy Rüsa wün hundyt möł beser wi dy Pöła”.
„Ȧ fyrym?”. „Zy gön yns cy, cy asa, s’mytagasa”. Zu trüga zy, do di hyhjer ny
wysa. No güty łoüt, wo ejweron, y idum dos zȧjn.
Jak mnie putek (ojciec chrzestny) wykupił za pół litra wódki
Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2012.
Nie było tyle samochodów, tylko nasza straż, poczekaj tylko, straż, jechali wozem
i z nim, tam, bo w młynie był pożar, paliło się zboże. No to musieli jechać, no
gasić. A ja szłam, ja się bałam, że mnie zostawią. A mój putek, przyszedł i powiedział mi „No Helena”, bo ja się nazywam Hela, „No skąd się tu wzięłaś? Czemu
nie uciekłaś, czemu się nie schowałaś?”. Za chwilę brali, to był taki smród i czarno
ze zboża, nie? Co się paliło. I z tyłu, muszę wam to powiedzieć, z tyłu, po tyłku
(obmacywali). „Jezus”, powiedziałam, „teraz już wiem, na co tu przyszłam”. I za
pół litra wódki mnie wykupili z tego młyna. Wołali, bo ja się nazywałam Figwer,
nie? Jak młoda byłam, wołali, żebym... A ja myślałam, że ten mnie tam chce, rozumie pani? Że on mnie tam woła. A tam było, co jechali do młyna. Te, Tymuś,
no co pociąg jedzie, szyny, przez te (szyny), no potem wiedziałam już. O trzeciej rano przywieźli... jechali ze mną do domu, o trzeciej w nocy. No a tu nikt
nie przyszedł, powiedziała mama: „Popatrz tylko, ty jesteś taka uparta, nie wierzysz mi, tylko im”. Rozebrałam się, najpierw się umyłam, potem się rozebrałam.
Naraz mama przylatuje, a drzwi nie były zamknięte, a mój tata był w Anglii. U Andersa, bo on uciekł z niemieckiego wojska i poszedł tam, a oni, w Belgii, w Belgii
poszło dwóch. A jakby Niemcy ich chwycili, to by ich zabili. To była wojna, nie?
A mama powiedziała: „Uciekaj, idź na cmentarz, idź na cmentarz!”. Bo stodoły
nie mieliśmy, bo się spaliła, spaliła się pierwsza. W 1939 (1945) roku. Poszłam na
cmentarz i pomiędzy groby, groby, no położyłam się w tym, w koszuli. Wiesz, tak
się trzęsłam. Że on przyjdzie, ale on nie wiedział, on mnie szukał ciągle. A mama
powiedziała: „A co chcesz, twój ojciec ją już wcześniej zabrał, a ty jeszcze też
przychodzisz?”. Bo tak było, (...) przyszli (wysiedlający) z Pisarzowic, bo, na poniemieckie, no. Żreć, pić, a potem co moje, to twoje. I tak było, no. No to poszedł,
zostawił mnie. Miałam potem spokój. Ale jak Inga też, to powiedziała mi tak:
„Hela, wiesz? Muszę ci to powiedzieć, Ruscy byli sto razy lepszi niż Polacy”.
„A czemu?”. „Bo oni dawali nam jeść, obiad”. Tak nosili, żeby ci wyżsi nie wiedzieli. No dobrzy ludzie, co wszędzie, w każdym tym (narodzie) są.

71

�72

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[30]
S’kynd bypiśt ȧ sowjetyśa drowa
Taksła-Nüśa (1920–2012), 2009.
Ȧn dos wiöe ȧzu śejn, wi’s klin wiöe. Ȧn dö cy... wun
der Kowalczyk ej, no do wün... bo dy, di köma, di di...
ȧn dy oficjyn wün oü. Oficjyn wün cym jes... Köma
zy, köma zy cy yns oü ȧn s’Hela hot ȧ jür. Ha ha, do
bȧwjȧt’ȧ’s, ojej, bȧwjȧt’ȧ’s. Ȧ dos wiöe nöhta ȧzu... Yh
wa ziöen, wi’s ej. Ejs... byzȧht’ȧ. Ȧ yhy ziöet’um, yhy ziöet: „Wos höt gymaht”.
Ȧ, har ziöet: „Yhy ho oü zyty, y dyham”. Di oficjyn wün ȧbysła gyśȧjter.
Dziecko obsikało radzieckiego żołnierza
Anna Sznajder (Schneider) z d. Danek (1920–2012), 2009.
I ona była taka ładna, jak była mała. I tu, gdzie jest Kowalczyk, no to byli...
bo ci, ci przyszli, ci, a oficerowie też byli. Oficerowie byli u tego... Przyszli,
przyszli do nas też, a Hela miała rok. Ha ha, to bawił ją, ojej, bawił ją. A ona
była potem taka... powiem, jak jest. Ona go obsikała. A ja mu powiedziałam:
„Co narobiła”. A on powiedział: „Ja też mam taką w domu”. Ci oficerowie byli
trochę mądrzejsi.
[31]
Ȧ güter Rüsek hyłft
Taksła-Nüśa (1920–2012), 2009.
Ȧ nöht hotwer ȧn... ynzer müter kant dan, mȧj müter.
Bo wer hota kȧ rü ny. Ȧzu köma zy s’nahts ȧn ȧzu di,
di... ȧn śisa, ȧn mȧłȧjhtwos maha. Ȧzu kunda zy cykrigata. No to hotwer ȧn oficer, ȧ dy müter, di kund’um
śmȧjhln. Di maht’um inda arpuł [arpułn] ȧna ȧ e,
śług’s, cwe e. E, wiesz co to jest e?
– Ju.
No maht’s’um inda s’öwyts. Ȧ dar wiöe ȧzu fruł, ȧzu śmekt’um dos. Hotwer rü.
Nimanda łis’ȧ ny cü. Do imyd wje kuma ȧn yhta, yhta oüszeca. Nȧ, ȧ łis nimanda
cü. Ȧzu fruł wiöe’ȧ. Ȧzu wiöe’ȧ ȧ ganca mönda, ȧ mönda wiöe’ȧ gywys. No do
nöhta gingj’ȧ. Nöhta, oder nöhta wiöe dos ȧbysła beser, ym śłȧhsta wiöe der, dy...
der ofang, wi zy köma. Wi zy köma wiöe’s ym śłȧhsta.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

„Dobry Rusek” pomaga
Anna Sznajder (Schneider) z d. Danek (1920–2012), 2009.
A potem mieliśmy jednego... nasza matka znała tego, moja matka. Bo nie mieliśmy spokoju. Tak przychodzili w nocy i strzelali i różne rzeczy wyrabiali. Tak
umieli dokuczać. No to mieliśmy jednego oficera, a matka, ona mu umiała się
podlizywać. Zawsze mu robiła ziemniaki i jajko, wbiła dwa jajka. Wiesz co to
jest?
– Tak.
No, zawsze mu robiła wieczorem. On był taki zadowolony, tak mu to smakowało.
Mieliśmy spokój. Nikogo nie dopuścił. Żeby ktoś przyszedł i coś narobił. Nikogo
nie dopuścił. Taki był zadowolony. Tak był, cały miesiąc chyba był. No to potem
poszedł. Potem, ale potem było już trochę lepiej. Najgorszy był początek, jak przyszli. Jak przyszli, to było najgorzej.
[32]

Dy Rüsa nama s’fad
Taksła-Nüśa (1920–2012), 2009.

Mȧj foter, bo har śtiörw jung. Mȧj foter hot fynfȧnzȧhcik jür. Hotwer ȧn zyta jung fad, cwejürikja, ȧ zyta
świöecys. Ȧ zej nöma ołys. Hotwer dos ym ołda, bo
ȧ zyty ołdy, di, di hyt wiöe nö ny. Yr ołda, do diöt, der
foter go jum diöt cy frasa, ołys, diöt wiöe’s cügymaht,
no oder di, di Rüsa hota dos oüsgyjest, do diöt ȧ fad ej. Wi zy weter fün, hisa zy
ufmaha ȧn s’fad nöma zy, ȧn s’wiöe fjetik. Ȧ zyta śejn świöec fad. Wo’s’ȧ gyfełt,
dos noma zy.
„Ruscy” biorą konia
Anna Sznajder (Schneider) z d. Danek (1920–2012), 2009.
Mój ojciec, bo on umarł młodo. Mój ojciec miał sześćdziesiąt pięć lat. Mieliśmy takiego młodego konia, dwuletniego, takiego czarnego. A oni brali wszystko. Mieliśmy
to w starym (domu), bo taki stary, tego domu jeszcze nie było. W starym domu, to tam
ojciec dawał mu jeść, wszystko, tam było zamknięte, no ale ci, ci Ruscy to się wytegowali (dowiedzieli), że tam jest koń. Jak odjeżdżali, kazali otworzyć i konia wzięli
i było po wszystkim. Taki piękny, czarny koń. Co się im podobało, to brali.

73

�74

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[33]
Wi zy yns noma, dy Neuman-Mejł cy feleśa
Abda-Inga (1928–2016), 2009.
Y dy mejł wi zy yns noma, ȧn diöt dar ubowjec, dar
wułd diöhoüs, do yhy mytum gej yn zek diöt jynta.
Ȧ yhy łaht’ȧ oüs, oder diöt wün oü büwa, di müsta
gywast fum AK zȧjn. Di zosa dy gancy naht ben yns,
ȧn zy fercyłta ȧn zy łahta ȧn wjyr oü myta. Ȧn fu dam
cün, do yh ny ging mytum, do go’ȧ mih diöt, bo y zyta rün kom s’gytrȧd, wȧł dy
mejł wiöe undercunda gywast. Ȧn wi zy gyłeśt hota, to kom dos hȧsy gytrȧd nöhta.
Müstwer dos y dy zek nȧjłön ȧn dy zek hywa cym fanster roüs. Zyty gancy cetnan.
Ȧn do go’ȧ mih cy dam łecta rür, wu zytys ganc hȧsys gytrȧd kom. Bocy mügja
kund yh śun kȧ wüt ny ziöen. Fu dam śtoüb.
Jak nas wzięli do gaszenia młyna Neumanna
Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
Do młyna, jak nas wzięli i tam ten ubowiec. On chciał koniecznie, żebym z nim
poszła do tych worków tam gdzieś. A ja go wyśmiałam, ale tam byli też chłopcy, oni
musieli być z AK. Ci siedzieli całą noc przy nas i opowiadali i się śmiali, a my też
z nimi. A z tej złości, że z nim nie poszłam, to dał mnie tam do takich rur, bo w takich
rurach szło zboże, bo ten młyn był podpalony. I jak gasili, to przychodziło potem to
gorące zboże. Musiałyśmy to wpuszczać do worków i te worki podnosić i przez okno.
Takie całe cetnary. No to dał mnie do tej ostatniej rury, gdzie takie całkiem gorące
zboże szło. Do rana nie mogłam już powiedzieć ani słowa. Z tego kurzu.
[34]

Der jyśty mȧj wymysiöeryś
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Gryhta nöm krig, wa’h der ziöen. Ym Rynk wiöe, bo
dos wiöe der jyśty mȧj, höt, höta [hota] di fu komunizm,
höt‘ȧ ym Rynk ȧ zyta erzemlung [trof], fu ciglȧj gingja
oü dy łoüt uf dan Rynk. Ȧ wjyr, jungy Wymysiöejer,
bo dos wün jok Wymysiöejer, ziöeta ȧzu: „Wȧsty wos”
– no wjyr wün jung, ziöeta zy: „Wjyr, wjyr gejn yns yn Bibiöewjec, diöt hower ȧ
ȧkordeon, diöt wawer ȧbysła zyca ȧn zyngja”. Ȧ s’höt dos imynd [imyd] gryhta gyziöet ufum Rynk. No, ny łang wiöe dos dö. Köma gyfłün zyty... no, zyty nygüty
łoüt. Dos wün kȧ Wymysiöejer. Ȧna zy hon yns gyfanga, wȧsty. War wiöe ȧdkłoüfa,
wiöe’ȧ güt, ȧ war, wan zy hon gyfunga [gyfanga], ging’ȧ dy gancy naht uf dy policȧj,

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

diöt zösa zy yr, ym kałer pocy mügja. Ȧn s’mügjys füta zy di junga łoüt, bo y... ufer
Byłc brant der... dy mejł. Füta zy diöt di łoüt y dy at. [...] S’höt dos imynd [imyd] gyziöet ufum Rynk ȧna, di nygüta łoüt zȧjn gryhta kuma ȧn zy hon yns gyfanga. Ȧ yhy
wiöe... yhy ȧdkłüf, ȧna bym Mjeta, diöt wiöe ȧ zyty łȧter undum hoüz. Fjym hoüz.
Yhy cug di łȧter uf mejh, ȧna h’zos under dar łȧter. Wen zy heta kuma, heta zy mih
derwjygt [derwügt].
Świętowanie Pierwszego Maja po wilamowsku
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Zaraz po wojnie, to ci opowiem. W rynku, bo to był pierwszy maja, mieli ci komuniści, mieli w rynku takie zebranie, od cegielni szli też ludzie na ten rynek.
A my, młodzi Wilamowianie, bo to byli tylko Wilamowianie, powiedzieliśmy tak:
„Wiesz co”, no my byliśmy młodzi, powiedzieli: „Idźmy sobie do Bibowca, tam
mamy akordeon, tam trochę posiedzimy i pośpiewamy”. A ktoś to zaraz powiedział
na rynku. No niedługo to trwało. Przylecieli tacy... no tacy niedobrzy ludzie. To
nie byli Wilamowianie. I oni nas łapali, wiesz. Kto uciekł, to dobrze, a kto, kogo
złapali, poszedł na całą noc na policję. Tam siedzieli w piwnicy aż do rano. A rano
wywozili tych, tych młodych ludzi, bo... w Bielsku palił się młyn. Wywozili tam
tych ludzi do pracy. (...) Ktoś to powiedział na rynku i ci niedobrzy ludzie zaraz
przylecieli i nas łapali. A ja byłam... ja uciekłam i u Mjety tam była taka długa drabina pod domem, przed domem. Pociągłam tą drabinę na siebie i siedziałam pod tą
drabiną. Jakby nadeszli, to by mnie udusili.
[35]

Ȧ gyśȧjty Wymysiöejeryn bywjet koroln
Lüft-Nüśka (1923–2010), 2007.

Wen zy köma y dy hyt, ȧn zy zöha, zuhta zy jok dy łod,
wu dy łoda zȧjn. Ȧn wen’ȧ dos ny past, to freta zy: „Ȧ
wun zȧjn dy korol?”. To dy nökweryn dö hot ȧ zyta
grusa dibzak, ym rök, ȧn zy köma oü. No „dy korol”
ȧn „dy korol”. Ȧn zej nom dan boütuł myt dan, myt
dan korol cwyśa dy fis, ȧn zy hüłd dos. Ȧn zej bytofta zy ejweron. Gancy bytofta zy
zy, ȧn dy korol funda zy ny, bo zy hot ȧ zyta twiöegzak. Ȧn zyta twiöegzak hot zy...
ȧjgynyt, y dam rök, ȧ wen yhta kom, wen wer zaha, zyty fyngjela oba üryngla, zyty
zaha hejnłeta, to nom zy jok dan dibzak cwyśa dy fis, ȧn mytum śjyctüh dakt zy zy
cü ȧn zy zös... wösta śun nist. Ȧn zy bytofta zy ganc.

75

�76

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Sprytna Wilamowianka ratuje korale
Anna Zejma z d. Fox (1923–2010), 2007.
Jak przyszli do domu, to widzieli, szukali tylko skrzyni, gdzie są skrzynie. A jak
im to nie pasowało, to pytali: „A gdzie są korale?”. To ta sąsiadka tu, to miała taką
dużą kieszenń w spódnicy, a oni przyszli też. No „korale i korale”. A ona wzięła ten
worek z tymi koralami pomiędzy nogi i trzymała to. A oni ją obmacywali wszędzie.
Całą obmacali, a korali nie znaleźli, bo miała taki worek jak na ser. Taki worek jak
na ser miała zaszyty w tej spódnicy. A jak coś przyszło, takie rzeczy jak pierścionki
albo kolczyki, takie rzeczy jak żeśmy chowali, to ona brała tylko tą kieszeń pomiędzy nogi i fartuchem przykryła i oni już nic nie wiedzieli. A całą ją obmacali.
[36]
Oüz ȧ jung mȧkja ym pikus
Holećkla-Helka (1928–2017), 2009.
Zy köma. To gingja zy ym dy hyta rym ȧn zy... zy zühta, dy mȧkja, dy mȧkja. Wi zy yns derfün, dy mȧkja,
to łeta zy zih śun hejn, miöehja. Ȧ yhy wöst nist ny.
Köma zy mih ȧna myt mjyr... „Zosty kuma” – ziöeta
zy mer. No do ging yh hałt myta myt. „Bo wen ny, to
wyt śłȧht myt’üh zȧjn” – ziöeta zy gryhta, ferhisa zy mer. Yhy füng o cy grenn,
no oder zy noma mih uf dy Bejł, ȧn diöt müstwer łejgja ufum füsbödum. Ȧn, ȧn
śłüfwer ufum füsbödum, bo wjyr wün dresik mȧkja. Mȧśjytwer fu Wymysoü bocy
uf dy Byłc cyfüs. Füt yns nimyd ny. Ȧn wer grynn. Dy mama kund oü nist ny ziöen.
„Bej śun śtył, yh wa kuma cy djyr, yh wa dih diöt byzihja” – kom zy. Kom zy zan,
wo yhy diöt mah. Ȧna oba, wo wer ny maha nist. Miöehysmöł mahtwer nist, ȧ miöehysmöł gingwer, nöma zy yns, dy Rüsa derzȧnk wün ju dö. Do nöma zy yns, do
wer yhta diöt ufroüma zuła, ejweron wu’s’ȧ ym śmüciksta wje... wiöe. To müstwjyr
gejn ȧn wer müsta roüma. Zyty cȧjta hotwer, jungy cȧjta. Wos wiöe, ȧ jung mȧkja
wiöe’h derzȧnk, oder h’müst śun... No do zöswer, cwü woha wiöe dos gywys, ȧn
nöhta müsta zy yns cy asa gan, zöfuł mȧkja wi wün. Diöt nöma zy yns cyr at ufer
Bejł, ȧ njen wośa ȧn öernung maha. Wȧs yh, nö wam dos wiöe? Bo dos wiöe łydik
śun. Ȧna... ȧna wjyr müsta dos ołys ufroüma. Ȧ wi wer ufgyroümt hota, no do gön
zy yns diöt yhta cy asa. Zyty plipzüp [pipzüp], mȧłȧjhtwosfer ȧny, wiöe dos ny güt.
Oder hunger wiöe, do... wjyr hyngjyta, to öswer ołys uf. Wo wer grynn. Ȧ wi zy yns
roüsłisa, cwü woha wiöe dos, zöswer diöt, mjyr śȧjnt’s, oder drȧj woha, śun gydenk
śun ȧni ny gynoü. No do kömwer yn ham, ȧn wer köma diöt, myt jen fȧldyn oła fur
Byłc. Myta fȧldyn, wi zy yns roüsłisa, bo wer głiöeta nö ny, do wer frȧj zȧjn. Do wer
yn ham kyna gejn, do zy yns wejder ny wan huła. Fütwer yns okriöepnje. Oder zy

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

köma ny. Oder dy mȧkja müsta ekstra zyca, ȧ dy ełdyn oü ekstra zyca. Tȧta nöma zy
oü, oü zos’ȧ diöt ym lager, ufer, ufer Był... ufer Bejł wiöe dos. Ȧ zyta ława hotwer,
dos junga ława ȧzu troürik, ȧzu śłymp, ȧzu... Wen yh hoüt fu dam ołum denk, wje’h
ju nö hoüt grenn. Dos wiöe ju śreklik. Wjyr wün ju nimanda nist ny śyłik, zyty
kyndyn, jungy mȧkja wüwer, y dy śül gingwer nö. Ȧna zu yns byhandułn? War höt
dos... Do zy güt myt śejna wjytyn wjyn cy yns kuzta [kuza], oba heta zy gükja y dy
at gynuma, cyr at, oder ȧzu łoütyś. Oder dos wiöe jok ołys ȧzu... mȧłȧjhtwi.
Jako młoda dziewczyna w areszcie
Helena Nowak z d. Nikiel (1928–2017), 2009.
Przyszli. To chodzili po domach i szukali dziewcząt, dziewcząt. Jak się dowiedziały, dziewczyny, to już się chowały niektóre. A ja nic nie wiedziałam. Przyszli
po mnie i ze mną: „Masz przyjść” powiedzieli mi. No to przecież z nimi poszłam.
„Bo jak nie, to będzie z wami źle”, od razu mi powiedzieli, obiecali mi. Zaczęłam
płakać, no ale wzięli mnie do Białej i tam musiałyśmy leżeć na podłodze. I i spałyśmy na podłodze, bo byłyśmy tam trzydzieści dziewcząt. Maszerowałyśmy z Wilamowic aż do Bielska na nogach. Nikt nas nie zawiózł. I płakałyśmy. Mama też
nic nie mogła powiedzieć: „Bądź już cicho, przyjdę do ciebie, odwiedzę cię tam”.
Przyszła. Przyszła patrzyć, co tam robię. I, albo że nic nie robimy. Czasem nic nie
robiłyśmy, a czasem szłyśmy, brali nas, wtedy Ruscy tu byli. To brali nas, żebyśmy
tam coś posprzątały, wszędzie, gdzie było brudno. To musiałyśmy iść i sprzątać.
Takie czasy miałyśmy, taką młodość. Co było, byłam młodą dziewczyną wtedy, ale
musiałam już... No to siedziałyśmy dwa tygodnie to było chyba. No i musieli nam
coś jeść dać, tyle dziewczyn, co nas było. Stamtąd nas wzięli do pracy do Białej,
podłogę myć i robić porządek. Czy ja wiem, po kim to było? Bo to było już puste.
No i my musiałyśmy wszystko sprzątać. A jak już miałyśmy posprzątane, no to dali
nam tam coś do zjedzenia. Taką pipę byle jaką, to było niedobre. Ale głód był, głodowałyśmy, to zjadłyśmy wszystko. Co my się upłakałyśmy. A jak nas wypuścili,
dwa tygodnie to było, siedziałyśmy tam, tak mi się wydaje, albo trzy tygodnie. Już
nawet nie pamiętam dokładnie. No to przyszłyśmy do domu i przyszłyśmy tam,
tymi polami całymi z Bielska. Polami, jak nas wypuścili, bo jeszcze nie wierzyłyśmy, że jesteśmy wolne. Że możemy iść do domu, że po nas znowu nie przyjdą.
Strasznie się bałyśmy. Ale nie przyszli. Ale dziewczyny musiały siedzieć osobno,
a rodzice osobno. Tatę też wzięli, też siedział tam w lagrze. W Biel... w Białej to
było. Takie miałyśmy życie, tą młodość taką smutną, taką złą. Jak dzisiaj o tym
wszystkim myślę, to jeszcze bym dzisiaj płakała. To było straszne. Nikomu nic nie
byliśmy winni, takie dzieci, młodymi dziewczynami byłyśmy, do szkoły jeszcze
chodziłyśmy. I tak nas traktować? Kto to... Jakby mówili do nas ładnymi słowami,
albo by nas wzięli chociaż do pracy, ale tak po ludzku. Ale to wszystko było tylko
tak byle jak.

77

�78

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[37]
Ȧ bejzer, doüćer śiłer
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Stiehr, Stiehr wiöe oü ȧ, ȧ łjyt oü. No to wȧsty wos, har,
mȧj kuzin, der Jüza wiöe ȧzu ołd wi yh. Ȧna wjyr gingja
bȧdy y ȧ śül. Ȧ nöhta, har kund, no, ȧ łjyt zih śłȧhter wi
yh. Bo wȧsty dy mȧkja wün inda beser. Nöhta ziöet’ȧ,
ziöet’ȧ jum ȧzu: cyderjyśt jat’ȧ’an ȧzu mytum, myt ȧm,
taką mioł loske, ȧ nöhta ziöet’ȧ: „Gej y dy aptyk ȧn kiöef mer hau blau!”. Ȧn dos wiöe
ju nist jok „hau blau”, jat’ȧ’an ȧzu, do’ȧ wiöe ganc błöw.
Zły niemiecki nauczyciel
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Stiehr, Stiehr był też, uczył też. No to wiesz co, on, mój kuzyn, Józek, on był w tym
wieku, co ja. I my chodziliśmy razem do jednej szkoły. A potem, on umiał, no uczył
się gorzej niż ja. Bo wiesz, dziewczynki były zawsze lepsze. Potem powiedział,
powiedział mu tak, najpierw go bił tak z, taką, taką miał laskę a potem powiedział:
„Idź do apteki i kup mi hau blau”. A to nie było nic, tylko „hau blau” (bij aż będzie
niebieskie), tak go bił, że był cały niebieski.
[38]

Ȧ briw wymysiöeryś gyśrejwa
Lüft-Nüśka (1923–2010), 2007.

Wi dy Doüća dö wün, wi zy köma dö nȧj, ȧn yh hot
ȧ feter, ȧ feter y Frankrȧjh. Ȧn wjyr kunda ny śrȧjwa
cünum. No to śrȧw yh ȧn briw wymysiöeryś, oder ȧn
grusa briw, bo wer wułda jum gan cy wysa, wo dö zih...
bo har śrȧw, wiöe... wiöe noügjyrik, wos zih dö maht.
Bo dy Doüća diöt ferśidnikjy... zaha mahta zy. Wo dy
Doüća dö maha, op wer ława, dos wszystki, dos ołys fret’ȧ. Ȧn yhy kund nist jum ny
śrȧjwa, bo s’wiöe... dy cenzür wiöe. No to śrȧw yh wymysiöeryś. Yta wi’ȧ dyham
wiöe, śprȧh yh ȧzu: „No, Frana-feter, wos wöster fu dam briw, wo yhy śrȧw [oüh?]
wymysiöeryś?”. „Nist wöst yh, h’hot nö mejer strah ym oüh, wi’s y dam briw ołys
wiöe gyśrejwa, bo’h wöst nist ny derfön”.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

List napisany po wilamowsku
Anna Zejma z d. Fox (1923–2010), 2007.
Jak tu Niemcy byli, jak wkroczyli, a ja miałam wujka, wujka we Francji. A my nie
mogliśmy do niego pisać. No to napisałam list po wilamowsku, ale duży list, bo
chcieliśmy mu dać znać, co tu się dzieje. Bo on pisał, był ciekawy, co się tu dzieje. Bo Niemcy robili różne rzeczy. Co Niemcy tu robią, czy żyjemy, to wszystko,
o wszystko pytał. A ja mu nie mogłam nic napisać, bo była cenzura. No to napisałam po wilamowsku. Teraz, jak był w domu (w Wilamowicach), powiedziałam tak:
„No wujku Franku, coście wiedzieli z tego listu, co do was napisałam po wilamowsku”. „No nic nie wiedziałem, jeszcze bardziej się o was bałem, co w tym liście
wszystko było napisane, bo nic z niego nie wiedziałem”.
[39]

Opyłys y Ałca
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.

Do yhy mytum Biöetuł-feter, füwer ju ufȧ, ufȧ, niby
wen wiöe opyłys, do der Biöetuł-feter wiöe y bekjerȧj,
har kund płacła baka zyty... Zyty płacła, wi dos śyseła
ej, wün gybaka ufum... śjywa, no do wiöe’ȧ, drȧj oba
fjyr zyty śjywa büh, no to wün s’kymt cy ziöen, zȧhs,
cwełf zyty... uf ȧm śjywa, myt twiöeg ȧn myt cöker ȧn myt, myter posypka. Do
ferkoüft’ȧ ufum opyłys, ferśtejsty? Ȧn wjyr, kyndyn, füwer ufȧ opyłys myt. Oder
nöhta go’ȧ yns, wi’ȧ ołys ny hot ferkoüft, no do krigtwer oü, wer hota ju kȧ giełd
ny. No gük dos wiöe dö der feter, dy Biöetuł-müm ȧn mȧj baba – dos wün śwastyn,
no ny? Dos wiöe kuzynka, dy Tera-müm, wo ȧ fiöen hot ȧ zun. No do wüwer inda
ufum, do denk yh, wi dy Ełcnyn gingja ogycün.
Odpust w Hałcnowie
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Bo ja z Botuł-fetrem (wujkiem), jechaliśmy na, no jak był odpust, bo Botuł-feter
był w piekarni, umiał piec takie ciastka. Takie ciastka, jak ta miseczka. Były pieczone w formie, to były trzy, albo cztery takie formy piekł. No to były, przyjdzie
powiedzieć sześć, dwanaście takich, na jednej formie. Z serem, cukrem i posypką. To sprzedawał to na odpuście, rozumiesz? A my, dzieci, jechaliśmy na odpust
z nim. Ale potem nam dawał, jak wszystkiego nie sprzedał, to dostawaliśmy też,
no my nie mieliśmy pieniędzy. No chociaż to był wujek, bo ciotka Botłowa i moja
babcia to były siostry, nie? To była kuzynka, ciotka Tera, co miała syna księdza. No
to byłyśmy zawsze na..., pamiętam, jak Hałcnowianie chodzili ubrani.

79

�80

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[40]
Dy jyśta Wymysiöejyn wün y Wymysdiöf
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
No wȧsty wos, ȧzu gynoü wösta zy ju oü ny. Jok oły
ziöeta, wjyr zȧjn „hołdy-bołdy”. Bo nimyd ferśtand
[ferśtind] di śpröh ny. No to müsta zy zȧjn fu jynt
kuma, ny? Ȧn cyderjyśt wün zy y Wymysdiöf, oder
diöt höt’s’ȧ ny gyfoła, dos hon fercyłt di ełder łoüt.
Diöt höt’s’ȧ ny gyfołt, bo s’wün ȧbysła gybjygja. Ny grusy, oder zyty. Ȧn zy köma
wejder dö, ȧn dö fełta zy, bo dö wiöe ejweron puś. Fełta zy di biöem, ȧna zy wönta
wejder dö. No s’mü dos hon gytoüyt łang, do zöfuł nöhta... no, s’wün ju ny hefa.
Pierwsi Wilamowianie osiedlili się w Starej Wsi
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
No wiesz co, tak dokładnie też nie wiedzieli (skąd pochodzą Wilamowianie). Wszyscy tylko mówili, że jesteśmy „hołdy-boldy”. Bo nikt nie rozumiał tego języka. No
to musieli skądś przybyć, nie? I najpierw byli w Starej Wsi, ale tam im się nie
podobało, to opowiadali ci starsi ludzie. Tam im się nie podobało, bo było trochę
górek. Nie duże, ale takie. I przyszli znowu tu, a tu walili, bo tu był wszedzie las.
Walili drzewa i mieszkali znowu tu. No musiało to trwać długo, że tyle później...
no nie było ich dużo.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Konceptualizacja przestrzeni i „naszego” miejsca
w świecie
Dy konceptuȧlizȧcyj fum fȧld ȧn fu „ynzum”
płoc ufer wełt

[41]

Wymysoü ej ȧ śejny, kliny śtot
Linküś-Ruzła (1926–2009), 2008.

Wymysoü ej ȧ śejny, kliny śtot. Wjyr hon ȧ śejny kjyh,
yr kjyh zȧjn drȧj ełtyn, dy ełtyn zȧjn oüsgykrycułt
ym łyndahułc ȧn der kroücwȧg ej oüsgykrycułt ym
ȧhahułc. Wjyr hon... byr kjyh zȧjn oü nuna. Zy hyłfa yr
kjyh, ȧny śpejłt ufer bejn, ufer ügl ȧna ȧny ej wejder yr
dryskomer, zy ergjyt zih diöt myt dan büwa. Wjyr hon oü ȧ śejna Rynk. Ym Rynk
zȧjn hefa gywełn, wjyr kyna yns ołys ȧjkiöefa, ławamytuł, ocycin. Ufer ek ej oü ȧ
krȧćum, diöt kynwer yns oüstrynkja ȧn śnops ȧna ȧ mytagasa ufasa, ȧna zu ej der
Rynk, ȧ grusy gymȧn ej, ȧ grusy śül, cy dar gymȧn gyhjyn dy djyfyn fu ynzy... ymsrod wu wün y Wymysoü. Błan gyhjyt ok fjym üwer, bo diöt ej ȧ fłus ȧna hynderum
üwer gyhjyt zy śun y dy Śtot. No to gyhjyt cy dar [dam] ynzer Wymysoü Błan, Hylćadiöf, Śrȧjwadiöf, Wymysdiöf, Denkjadiöf. Zawyś gyhjyt śun uf Brejskja. Wjyr
hon oü uf idum, idum mejtwoh ej y Wymysoü ȧ jümyt, ȧ kjymys. Do kon’ȧ yns,
kynwer yns oü ołys kiöefa. Dy łoüt kuma gyfiöen fu wȧjt ȧna zy brengja dy wiöer,
ȧn dy ander łoüt kuma wejder gyfiöen kiöefa. Ȧzu ejwer dos... oły mejtwoh ej, ej
ȧ ben yns ȧ zyter jümyt. Wjyr hon oü śejny pȧhśtrösa. Grusy, brȧty śtrösa. Ȧn by
dan śtrösa zȧjn śejny hyta gyboüyt. Śtekikjy hyta. Hułchyta zit mon [mȧ] oü, oder
zjyr wing. Imyd [ind jynt] tryft zih nö fu hułc ȧ hyt, oder zjyr wing. S’ej ejweron
ufgyroümt, zy, zy... s’zȧjn yn, yn gatła błimła ȧn puśbiöemła gyzoct. S’ej ejweron
öernung, ufgyroümt. Wymysoü ej ȧ śejny, kliny śtot.
Wilamowice to piękne, małe miasto
Rozalia Hanusz z d. Nowak (1926–2009), 2008.
Wilamowice to piękne, małe miasto. Mamy piękny kościół, w kościele są trzy
ołtarze. Ołtarze są wyrzeźbione w drewnie lipowym, a droga krzyżowa jest wyrzeźbiona w drewnie dębowym. Mamy... w kościele są też zakonnice. Pomagają

81

�82

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

w kościele, jedna gra na chórze na organach, a jedna jest z kolei w zakrystii, zajmuje
się tam ministrantami. Mamy też piękny rynek. Na rynku jest wiele sklepów, możemy sobie tam wszystko kupić: jedzenie i ubrania. Na rogu jest też karczma, tam
możemy sobie wypić wódkę i zjeść obiad. Tak wygląda rynek. Jest też duża gmina,
duża szkoła. Do tej gminy należą wioski dookoła Wilamowic. Bielany należą tylko
przed brzegiem (Soły – Zasole Bielańskie), bo tam jest rzeka, a za rzeką należą
już do Kęt. No to należą do tych naszych Wilamowic Bielany (Zasole Bielańskie),
Hecznarowice, Pisarzowice, Wilamowice, Dankowice. Jawiszowice należą już do
Brzeszcz. Mamy też w każdą środę targ. To możemy tam sobie też wszystko kupić.
Ludzie przyjeżdżają z daleka i przywożą towar, a inni ludzie przyjeżdżają z kolei coś
kupić. I tak każdej środy jest u nas taki targ. Mamy też piękne asfaltowe ulice, duże,
szerokie ulice. A przy tych ulicach stoją piękne domy, piętrowe domy. Drewniane
domy widać, jeszcze, ale bardzo rzadko. Czasem jeszcze się zdarza drewniany dom,
ale już bardzo mało. Wszędzie jest posprzątane, w ogródkach są kwiaty i iglaki.
Wszędzie jest porządek, posprzątane. Wilamowice to piękne, ładne miasto.
[42]
Dy jyśta Wymysiöejyn wułda ny błȧjn
y Wymysdiöf
Taksła-Hȧla (1923–2020), 2014.
Fylȧjht, fylȧjht, water... water kuma uf dos, do, fu wu dy
łoüt zȧjn, bo... Wen zy wün oü ȧzu, do zy... ny wułda diöt
zȧjn, bo diöt zȧjn... wün zyty groble i takie se to, w Starej
Wsi, no to köma zy uf Wymysoü dö, hota zy zih ȧjgyzidlt.
Pierwsi Wilamowianie nie chcieli zostać w Starej Wsi
Elżbieta Sznajder (Schneider) z d. Danek (1923–2020), 2014.
Być może, być może dojdziecie do tego, skąd ci ludzie pochodzą. Jak byli też tacy,
że... nie chcieli tam być, bo tam były takie groble i takie se to, w Starej Wsi (nierówny teren). No to przyszli do Wilamowic, tu się osiedlili.
[43]
Fyrym hȧsa zy Underum Puś
Puś-Pejter-Hȧla (1930–2017), 2009.
Wi dö wiöe Underum Puś? No güt, no dö wiöe ȧmöł
gywast ȧ puś, wȧst? No. Oder di ołda łoüt hon dos ołys,
dan puś likwidjyt, und zy hon hoüzyn ufgyśtełt. No.
– Ȧn diöh dos ej dö gyhȧsa Underum Puś?

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Underum Puś, bo dö wiöe... yh denk dos ny, yh denk dos ny, oder mȧj, fylȧjht, dy
baba, wje zy dos denkja, do dö wiöe ȧ puś.
Dlaczego jedna z dzielnic Wilamowic nazywa się Pod Lasem
Elżbieta Gandor z d. Fox (1930–2017), 2009.
Jak tu było Pod Lasem? No dobrze, no tu był kiedyś las, wiesz? No. Ale ci starzy
ludzie cały ten las zlikwidowali i postawili domy, no.
– I przez to nazywało się tutaj Pod Lasem?
Pod Lasem, bo tu był.... ja tego już nie pamiętam, ale moja, może moja babcia by to
jeszcze pamiętała, że tu był las.
[44]

Der Jüdaśtȧjg ȧn der Pöłaśtȧjg
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.

– Der Jüdaśtȧjg ȧn Pöłaśtȧjg dos wiöe dosnymłikjy?
Dosnymłikjy. Bo Jüdaśtȧjg... nöht wün śun kȧ Jüda ny,
ȧ nöhta gingja dy Denkjadiöfyn, dy Wymysdiöfyn ȧna
dos wün Pöła, ȧ wjyr wün Wymysiöejyn. Ȧn s’his dos
Pöłaśtȧjg. No.
Jüdaśtȧjg i Pöłaśtȧjg (ścieżka Żydów i Polaków)
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
– Jüdaśtȧjg i Pöłaśtȧjg to to samo?
To samo. Bo Jüdaśtȧjg, potem już nie było Żydów, a potem szli tam dankowianie,
starowsianie, a to byli Polacy, a my byliśmy Wilamowianami. No i nazywało się to
Ścieżka Polaków.
[45]

Der Bibiöewjec jyśter
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Nȧ-nȧ, der Bibiöewjec wiöe ny gryser. Ȧ wiöe fylȧjht
nö ȧbysła kliner, oder ȧ wiöe ȧ śejner, kliny puś. Diöt
hota zy ym zumer, wün oü zyty... śpejłta dy, dy... müzik.
Ȧ miöehysmöł kom ȧ junger myter ȧkordeon. Ȧna di
junga łoüt, di mȧkja ȧn dy büwa, diöt wiöe ȧ zyter płoc,
ȧbysła weter fu dȧjner hyt. Diöt wiöe ȧ zyter płoc, diöt wün kȧ biöem, jok ymsrod
wün biöem. Diöt tanctwer, diöt... zöswer ȧn wer zunga ȧna... Oder ny inda, ny inda.

83

�84

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

O dawnym Bibowcu
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Nie nie, Bibowiec nie był kiedyś większy. Był jeszcze może trochę mniejszy, ale
był pięknym, małym lasem. Tam mieli, w lecie były takie... bawili się, no zabawa. A czasami przyszedł jakiś młody z akordeonem. A ci młodzi ludzie, dziewczyny i chłopcy, tam był taki plac, trochę dalej od twojego domu. Tam był taki plac,
tam nie było drzew, tylko naokoło były drzewa. Tam tańczyliśmy, siedzieliśmy
i śpiewaliśmy i... Nie zawsze, nie zawsze.
[46]

Wi wiöe s’Biba-Jew cytȧlt
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

– S’Biba-Jew oba wi?
S’Biba-Jew.
– S’Biba-Jew. Ȧ nöhta wiöe...
No nöhta fu dam Biba-Jew, zy müsta hon dy, dy baba,
no, di gru...

– Di Prȧdźjada.
No, müsta zy hon hefa fȧld, bo nöhta gön zy dos ym Biba-Jȧśkja, ym Biba-Jüza
ȧn ym Zejma-Kȧśka, bo dos, di wiöe śun oüsgan. No to di drȧj wün uf dam jew.
(...) Dos mü zȧjn jyśter gyhot ȧner ȧna, bo di fȧldyn zȧjn ȧzu, wi ȧs fȧld wiöe
fum, fum... fum, no Hȧla-Frana, dos wiöe fum Mjeta, dos wiöe fum Biba-Jȧśkja,
dos wiöe fum Biba-Jüza. Ȧn s’Zejma-Kȧśka, ejs hot fur ander zȧjt śtrös. Di
śtrös, dar rȧja ging poca uf dy, pocam Barda. Dos wiöe ȧ hyt, no, śun ym end
Wymysoü.
Jak była podzielona Bibowa Rola
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
No Bibowa Rola. A potem było... No potem z tej Bibowej Roli, musieli mieć ci, te
babcie, ci pradziadkowie. No musieli mieć dużo pola, bo potem to dali Biba-Jaśkowi, Biba-Józkowi i Zejma-Kaśce, bo ona, ona była już wydana. No tych troje było
na tej roli. (...) To musiało być kiedyś w posiadaniu jednego i, bo te pola są (leżą)
tak, jak jest pole od Hala-Franków, to było od Mjety, to było od Biba-Jaśka, to było
od Biba-Józka. A Zejma-Kaśka, ona miała po drugiej stronie ulicy. Ta ulica, ta miedza szła aż do Bardy. To był dom już na końcu Wilamowic.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[47]

Wi yh mih łjyt śwyma bym mjer
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Yhy wiöe ju njynt, h’wiöe jok y Wymysoü. No to diöt
wiöe’h, ny? Ȧna zej gingja boda. Yhy hot oü ȧn śejna
ocug cym boda, oder ziöeta zy: „Ku myt yns ys woser!”. Wi’h ging myta ys woser, zy hułda mih ȧbysła,
bo wȧsty, yh kund ny śwyma, h’kon hoüt, bocy hoüt
ny śwyma. No oder y dam woser, y dam mjer, ging yh ȧbysła rym. Oder nöhta wiöe
zyty grusy zun, y piöer minüta wiöe’h ganc ferbrant. Ȧn di łoüt hon dos gyzan,
nom’ȧ, fü’ȧ y dy śtot ȧn’ȧ koüft mer zoüwermyłih. Ȧn’ȧ kom wejder ȧn’ȧ go’m
[ȧn’ȧ go mer] dos: „Dü müst dos byśtenik śmjen, bo wen ny, wysty ny oüshałda”.
Jak uczyłam się pływać nad morzem
Anna Foks (Fox) (ur. 1927), 2022.
Ja wcześniej nigdzie nie byłam, tylko w Wilamowicach. No to tam byłam, nie?
I oni poszli się kąpać. Ja też miałam taki ładny strój do kąpania, ale oni powiedzieli:
„Chodź z nami do wody”. Jak poszłam z nimi do wody, oni mnie trzymali trochę,
bo wiesz, ja nie umiałam pływać, dzisiaj nie..., do dzisiaj nie umiem pływać. No ale
w tej wodzie, w tym morzu tak trochę chodziłam. Ale potem było takie duże słońce,
za parę minut byłam cała spalona. A ci ludzie to widzieli, wziął, pojechał do miasta
i kupił mi kwaśne mleko. I przyjechał znowu i dał to: „Musisz to ciągle smarować,
bo jak nie, to nie wytrzymasz”.
[48]

Wi wer zih bym nökwer oüz kyndyn bawjȧta
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Zej hota dö ȧ zyta, ȧ zyta klin hytła, wjyr tancta diöt
inda, bo s’wün hefa, hefa kyndyn ȧn mȧj foter, no dos
wün, zy hota zih gan cyzoma. No ȧna di, di bow, dy, di
ołdy, zy hot inda ȧ kysła ufum hiöet, bo zy hot... s’hiöet tut’er [tot’er] wej, hot zy inda dos kysła.
Jak bawiliśmy się u sąsiada jako dzieci
Anna Foks (Fox) (ur. 1927), 2022.
Oni tu mieli taki, taki mały domek, tam zawsze tańczyliśmy, było dużo, dużo dzieci
i mój ojciec, no to byli, oni się lubili. No ta, ta kobieta, ta stara, ona miała zawsze na
głowie poduszkę, bo miała... głowa ją bolała, zawsze miała tą poduszkę.

85

�86

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[49]
Wo yh hoüt ho gymaht
Taksła-Nüśa (1920–2012), 2009.
Yhy ny, yhy... arpuł [arpułn] fȧt yh, mjen fȧt yh, ołys
cym mytagasa. Nöht ging yh ufȧ rużanjec, grod ent’ȧ
zih śun yta. No ȧn ho’h, ȧ nöht gej’h, gej’h łejgja, gej’h
oły tag uf ȧ śtund.
Co dziś robiłam
Anna Sznajder (Schneider) z d. Danek (1920–2012), 2009.
Ja nie, ja obierałam ziemniaki, marchewkę obierałam, wszystko do obiadu. Potem
poszłam na różaniec, prawie się już teraz kończy. No i... a potem idę, idę się położyć, idę codziennie na godzinę.
[50]
Der büw mytum ruta hitła
I: Abda-Inga (1928–2016), 2009.
H: Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2009.
I: Do inda fercyłt zy fu dam łoühtnikja, ȧn fu dam
büwa mytum ruta hitła. Ȧ ynzer wjytyn fercyłt dos oü.
H: Ȧ mȧj mama ny.
I: Bo byn tȧjhja, wu fejł tȧjhja wün, do, do miöehysmöł
s’fad füng zih o ufcybiöema, ȧn s’wułd ny weter gejn. Ȧn dar jat’s, ȧn zu weter. Ȧn
ołdyśt wi’ȧ nöhta zih gyzȧnt, fług ȧ büw mytum ruta hitła fu, fjym fad wȧg. Oba oü,
wi zy hisa, topielec. Dos wiöe dar büw myt dam ruta hitła.
Chłopczyk z czerwonym kapelusikiem
I: Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
H: Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2009.
I: To zawsze opowiadała o tych błędnych ogniach i o tym chłopczyku z czerwonym
kapelusikiem. A nasza gospodyni też to opowiadała.
H: A moja mama nie.
I: Bo przy stawach, tam gdzie było dużo stawów, to czasami koń stawał dęba i nie
chciał iść dalej. A ten go bił i tak dalej. I dopiero jak się potem przeżegnał, spod
konia wyleciał chłopczyk z czerwonym kapelusikiem. Albo też, jak nazywali, topielec. To był ten chłopiec z czerwonym kapelusikiem.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[51]

Der toüwuł höt ȧ feter gyfüt yn Świöeca Tȧjh
Linküś-Ruzła (1926–2009), 2009.

Mȧj dźjada ȧna zȧj brüder, s’wönt cwej zyty kynstlihjy.
Mȧj dźjada kund ołys maha. Ȧ maht ȧ kjywła, ȧ maht ȧ,
ȧ, ȧ… ȧ śof, ȧ maht, ołys kund’ȧ maha. Ȧ maht oü ȧn hüt
ufȧ, ufȧ zumer uf dy an, fu śtruw. Ȧn’ȧ fłoht dos śtruw
uf aht, myt ahtyn, myt aht yjen. Ȧna nöhta prest’ȧ dos
ȧn’ȧ nyt dos wejder cyzoma, ȧzu kunda zy ołys. Köma zy ym wynter cyzoma ȧn zy
fercyłta. Ȧ dar ander brüder, dar wiöe wejder ȧ zyter, ȧ hołwy dökter. Ȧ ging cyn kija,
wen zy hota s’kołp, wen zy zih zo okełwyn… oba ȧzu, wi yhta krank wiöe, ȧ kund,
ȧ hüłf, no. No, no cy yns kom’ȧ… hiöer ok, mü’h ȧbysła denkja. Ȧna ȧmöł rüfa zy’ȧ
uf Denkjadiöf dö, głȧjh ny, ny wȧjt. Ging’ȧ cyfüs, bo ȧzu do köma zy mytum fad gyfiöen. Ȧna diöt ej ȧ tȧjh, der tȧjh hȧst Świöecy Tȧjh. Ȧ hȧst nö yta Świöecer Tȧjh. Ȧn
diöt wiöe, ȧ har wiöe zjyr tif, dar tȧjh. Diöt hot zih hałt imyd, wiöe diöt imyd derzöfa.
Y jem Świöeca Tȧjh. No ȧ kymt fu dam Świöeca... fu dam okełwyn kymt’ȧ ȧbysła
byzöfa, gejt ȧn’ȧ zyngt’um, ȧn’ȧ gejt ufer śtrös. Ȧmöł błȧjt’ȧ śtejn, zit’ȧ, ȧ śtrös gejt
diöh ȧ tȧh, diöh ȧ tȧjh. „No wos ej dos yta? Wu ej dos yta? Wu ej yta dy śtrös?”. Ȧn’ȧ
wył gejn, o, do ej woser. Ging weter. Wi’ȧ füt zih, dy śü hot’ȧ śun fuł woser, yn śüja.
No, ȧ zos, ȧ zos, ȧ zos ȧn wi’ȧ füng cy fłüha, ufȧ toüwuł ȧzu fłüht’ȧ, dret’ȧ jum. Ȧna
zu kekt’ȧ – „Dü, toüwuł ferwynćter, ferwynćter toüwuł, ga mer rü!” – bo har wöst
do’s der toüwuł ej. Y dam łihtyt’ȧ oüs, y dam wynća, ȧn’ȧ kom cy zejh, ȧn’ȧ zit’ȧ ju,
dos ej ju der mönd. Dos ej ju der mönd, dy śtrös ej diöt, ȧ kruh roüs ȧn’ȧ kom yn ham,
no dy śü hot’ȧ ganc nos, oder ȧ dertrunk ny. No zyfuł wȧs yh.
O tym, jak diabeł zwodził wujka do Czarnego Stawu
Rozalia Hanusz z d. Nowak (1926–2009), 2009.
Mój dziadek i jego brat to było dwóch takich artystów. Mój dziadek umiał wszystko
zrobić. Robił koszyki, robił szafliki, robił, wszystko umiał zrobić. Robił też kapelusze,
na lato, na żniwa, ze słomy. I on plótł tą słomę z ośmiu, w ósemki, ośmioma. A potem to prasował i znowu zszywał, tak potrafili wszystko. Spotykali się w zimie razem
i opowiadali. A ten drugi brat, ten był znowu takim pół lekarzem. Szedł do krów, jak
miały mieć cielę, jak się miały ocielić, albo jak była coś chora, on umiał, pomagał
no. No, no do nas przyszedł... poczekaj, muszę trochę pomyśleć. Raz zawołali go do
Dankowic tu, od razu, niedaleko. Poszedł na nogach, bo tak, to przyjeżdżali konno.
I tam jest staw, ten staw nazywa się Czarny Staw. Jeszcze do dzisiaj nazywa się Czarny
Staw. I tam było..., on był bardzo głęboki ten staw. Podobno ktoś się tam, ktoś się tam
utopił. W tamtym Czarnym Stawie. No on przychodzi z tego czarnego... z tego cielenia przychodzi trochę pijany, idzie sobie i śpiewa sobie, i idzie po ulicy. W pewnym
momencie staje, patrzy, a ulica idzie przez staw. „No co to teraz jest? Co tu się dzieje?

87

�88

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Gdzie teraz jest ulica”. No i chce ruszyć, o, a tu woda. Poszedł dalej. I jak się bał, buty
miał już pełne wody, w butach. No siedział, siedział i jak zaczął kląć, na diabła tak
klął, groził mu. I tak krzyczał: „Ty diable pieroński, pieroński diable, daj mi spokój”.
Bo on wiedział, że to jest diabeł. W tym wytrzeźwiał, przy tym klęciu, przyszedł do
siebie, patrzy, a tak, to jest księżyc. To jest księżyc, ulica jest tam. Wyszedł stamtąd
i przyszedł do domu, no buty miał całkiem mokre, ale nie utonął. No tyle wiem.
[52]

Fum Ruzła, wo ziöet, do’s zih fu nist ny fjet
Lüft-Nüśka (1923–2010), 2007.

Fun śiöehnikja wa’h der fercyła. C’yns wiöe fu... der
nökwer, cy yns, dos wiöe öwyt śun. No, fylȧjht ymȧ
zejwa, aht s’öwyts. Ȧn zy zosa, der Kwaka-Frana, der
kuzyn, s’gyśwyster, der Kocożyk, der Jüza, ȧna nöhta
kom dy nökweryn, di, Śmejd-Ruzła. No, Śmejd-Ruzła
ȧn zy, fercyłta ȧzu fu dam śiöehja. Ȧn s’Śmejd-Ruzła śpryht ȧzu: „Ȧ, jyr duła, yhy
kum s’nahts yn ham, gej’h bym kjyhüf ferhejn, ȧ h’fjet mih ny!”. Ȧn der nökwer, dar
ȧzu: „Wen ejs ȧzu ej, ȧzu śtełt zih fest, do’s zih ny fjet, yh wa jum yta maha”. Kymt’ȧ
cün mer y dy kyh, ȧn’ȧ śpryht mer ȧzu: „Wiysz, wȧsty wos, Nüśa? Ga mer źe dö ȧ
bazum” – no jak sie... – „Ga ȧ bazum, no mietłe, ga ȧ bazum i... bettüh ȧ wȧjsys, yh
wa jum yta wȧjza, op zih ejs ny fjet. Oder yhy gej, oder ny łö’s gryhta roüs hynder
mjyr kuma, ok hałd’s uf!”. Do’h ȧbysła zo fercyła mytum. Ȧn dar dö, cym nökwer
wün zyty fłoüma, biöem. Ȧn dar śtełt undyn dan boüm [under dan boüm] ȧn, dan
bazum ȧn uf dam bazum hot’ȧ dos wȧjsy bettüh. Ȧn dos kymt, s’gejt ȧzu kürȧź gejt’s
ȧn dar myt dam boüm śytułt’ȧ, ȧn dan boüm myt dam tüh kłoüt’ȧ, ȧzu łet’ȧ poma...
ȧmałik ufys. Wi dos kwićt, wi dos kekt. Füng’s zih s’fanster, füng’s kopyt, s’fanster
füng ȧn uf mejh rüf’s: „Nüśa kuźe, Nüśa kuźe, Nüśa kuźe! Bo yh kon kȧn śrejt weter
ny gejn!”. No kom’s nȧj, dy kłopa łahta zu fönum: „No Ruzła, ȧzu wiöesty, do dy dih
ny fjetst ȧni bym kjyhüf ferhejngejn ym cwełf s’nahts”. No, nöht yn ham ging śun’s
ny dö, ok’s ging myt dam, bo wjyr hota cwej droga... cwej wȧg: ȧn dö ȧn andyn diöt.
Ging śun’s ny, ok dö. „Oder byłȧt mih źe, byłȧt mih źe”. (...) Byłȧt yh’s, ȧ’h byłȧt’s
under dy lamp, wun dy lamp łiöeht. Ȧn yh śprȧh ȧzu: „Ȧ, yta wysty śun gejn ȧłȧn.
Dy lamp łiöeht füt”. Ȧna, wi ejs ging diöt runder, yhy śprung ufer śtrös ȧzu, pöht yh
myta fisa, do’h kłoüf, do’h fłig. Ȧn dos fług nö hater yn ham.
O Ruźle, co mówiła, że się niczego nie boi
Anna Zejma z d. Fox (1923–2010), 2007.
O straszydłach, to ci opowiem. U nas był z... sąsiad, u nas, to był już wieczór. No może
koło siódmej, ósmej wieczorem. I siedzieli. Kwaka-Franek, mój kuzyn, Kacorzyk Józek i potem przyszła sąsiadka, ta, Śmejd-Ruzła. No, Śmejd-Ruzła i oni, no opowiadali

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

o tych strachach. A Śmejd-Ruzła mówi tak: „O wy głupcy, ja przychodzę w nocy do
domu, idę koło cmentarza i się nie boję”. A ten sąsiad tak: „Jak ona taka jest, tak się
chwali, to ja jej teraz pokażę”. Przychodzi do mnie do kuchni i mówi mi tak: „Wiesz
co, Nusia? Dajże mi tu miotłę”. No jak się... „Daj miotłę i białe prześcieradło, ja jej
teraz pokażę, czy ona się nie boi. Ale ja idę, ale ty jej nie pozwól iść od razu za mną,
tylko ją zatrzymaj”. Żebym z nią trochę poopowiadała. A ten tu, u sąsiada były takie
śliwki, drzewa. A ten postawił pod to drzewo tą miotłę i na tej miotle to białe prześcieradło. A ta nadchodzi, idzie tak odważnie, a ten tym drzewem trzęsie i to drzewo
z tym prześcieradłem zbiera i tak powoli kładzie na nią. Jak ta kwiczała, jak ta wrzeszczała. Chwyciła się okna, chwyciła, kopyt, chwyciła się okna i na mnie woła: „Nusia
chodźże, Nusia chodźże, Nusia chodźże! Bo już nie mogę zrobić kroku!”. No przyszła
do środka, te chłopy z niej się śmiały: „No Ruzła, taka byłaś, że się nie boisz, ani
przechodzić koło cmentarza o północy”. No, potem do domu nie szła już tędy, tylko
szła tym, bo my mieliśmy dwie drogi: jedną tu, a drugą tam. To nie szła już, tylko tu:
„Ale odprowadź mnie, odprowadź mnie”. (...) Odprowadziłam ją, a odprowadziłam
ją do lampy, gdzie lampa się paliła. I powiedziałam tak: „A teraz już pójdziesz sama.
Przecież lampa się świeci”. A jak ona tam szła na dół, ja tak wyskoczyłam na drodze,
tak tupałam nogami, że uciekam, że biegnę. A ona jeszcze szybciej leciała do domu.
[53]

Dy wawyn fün uf Win
Abda-Inga (1928–2016), 2009.

Ejwerhoüpt dö wün fejł zyty, di wjykta. Ȧn nöhta ufa
wȧn fün zy dermyt uf Win.
Tkacze jeździli do Wiednia
Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
W ogóle tu było dużo takich, co tkali. I potem na wozach jeździli z tym do Wiednia.
[54]

Dy śmyd łjyta zih y Win
Zejma-Staha (1931–2015), 2014.

Ȧn der, der Tomaszczyk, dar kom, wi dö dar Puzoń, bo
di śmyt wiöe dö. No to oü kom’ȧ, fu... har łjyt zih dy, dy
śmyd łjyta zy y Win. Diöt łjyt’ȧ zih. Ȧ wiöe ȧ... wi dar
hȧst, der śmyd? [śmejd]. Śmejd. No har wiöe ȧ śmejd.
Bo dy, dy, dy, dy fad hota zy dö gymaht, ju. Nöhta oü
koma zy, ȧ har koüft, fȧld koüft’ȧ y Denkjadiöf. Bo hot’ȧ dö, der Puzoń, hot dö kȧ

89

�90

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

fȧld. Ȧ śtykla höt’ȧ dö, wo’ȧ dy hyt höt’ȧ śtejn, ȧ nöhta hot’ȧ dö nist. Diöt hot’ȧ y Denkjadiöf. Oü hot’ȧ cwe [cwü] ki, ȧna dö wiöe ȧ śmyt ȧ ołdy, dö ata zy. No to śun łang.
Kowale uczyli się w Wiedniu
Stanisław Zejma (1931–2015), 2014.
A ten Tomaszczyk, ten przyszedł, jak tu ten Puzoń, co była kuźnia. No to też przyszedł z... on się uczył, ci kowale uczyli się w Wiedniu. Tam się uczył. On był...
jak się nazywa, der śmyt? Śmejd. No on był kowalem. Bo konie tu podkuwali, no.
Potem też przychodzili, a on kupił pole w Dankowicach. Bo tu Puzoń nie miał pola.
Kawałek miał tu, co ten dom stoi, a tak, to nie mieli nic. Tam miał, w Dankowicach.
Miał dwie krowy i tu była stara kuźnia, tu pracowali. No to już dawno temu.
[55]

Der teper cy nökwyś
Zejma-Staha (1931–2015), 2014.

Ȧn ȧ teper wiöe diöt, dos kliny hytła, di ej śun ny. Der
dźjada śtełt uf, fu dam ałda, dö wiöe ȧ drzewiano chałpa,
wiöe dö, do diöt śtełt’ȧ uf, ȧ hytła ȧna diöt der teper maht
typa. Zu, yh gydenk nö nö, fjym krig. Zu myta fisa ȧn dö
śejn, zyty myłihtypa mahta zy, no fur ad. No ȧna diöt, wu
s’Nüśa höt dy śoün, diöt wiöe ȧ uwa. Ȧ w tym uwa, dym [dam] uwa diöt wypalali. Dy dy,
dy, dy typa. No. Der dźjada hot dö.
Garncarz po sąsiedzku
Stanisław Zejma (1931–2015), 2014.
I garncarz tu był, tego małego domku już nie ma. Mój dziadek wystawił, z tego
starego, tu była drzewiano chałpa, tu była, to tam postawił domek i tam garncarz
robił garnki. Tak, ja pamiętam jeszcze, przed wojną. Tak nogami i tu ładnie, takie
garnki na mleko robili, no z gliny. No a tam, gdzie Nusia ma stodołę, tam był piec.
A w tym piecu, w tym piecu tam wypalali. Garnki. No, dziadek miał tu.
[56]
Dy mama ging ufȧ jümyt myt yns
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
Der tȧta ging ni ny, oder dy mama ging ufȧ jümyt, oder
müst inda y ȧm mȧkja yhta kiöefa, no ȧ wi wjyr wün yr
śül, ferśtejsty... der jümyt wiöe diöt, wun dy śül höt, y
dam rynk wiöe. Ȧn derheja wün dy fad wejder. Bo dy

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

fad hota oü yhta, mȧłȧjhtwos, cy ferkiöefa. Myta wȧn. Ȧn dö wiöe ȧ bün oü, ȧna dö
wiöe der jümyt myta, gyś... ufum njen.
– Dö fjyr pöst ȧzu, fjyr śül?
No, dos wiöe der jümyt myta büda. Ȧn diöt wün dy fad derheja.
– Diöt wu... bym krȧćum diöt?
Ju, bym krȧćum. Dy wȧn śtinda, bo wün, śafła hot’ȧ cy ferkiöefa.
Mama chodziła z nami na targ
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Tata nigdy nie chodził, ale mama chodziła na targ, ale musiała zawsze którejś córce
coś kupić, a jak byłyśmy w szkole, rozumiesz... targ był tam, gdzie szkoła ma, na
tym rynku była. Na górze z kolei były konie. Bo ci, co konie (co przyjeżdżali ma
wozach) też mieli różne rzeczy do sprzedania. Wozami. A tu była też studnia, a tu
był targ znowu z... na ziemi.
– Tu przed pocztą tak, przed szkołą?
No to był targ z budami. A tam były konie na górze.
– Tam gdzie... przy gospodzie?
Tak, przy gospodzie. Wozy stały, bo były, szafliki mieli na sprzedaż.
[57]

Dy tepyn fün myta typa ufȧ jümyt
Lüft-Staha (1926–2021), 2019.

Zej fün myt dan typa y dy Śtot, yr Bejł, śtinda zy, dy
ołys... ufs gyweł güt ferkiöefa zy, bo dö, y Wymysoü,
wiöe cy wenig cy ferkiöefa.
Garncarze jeździli z garnkami na targ
Stanisław Foks (Fox) (1926–2021), 2019.
Oni jeździli z tymi garnkami do Kęt, w Białej stali z tym wszystkim, mogli sprzedać, bo tu w Wilamowicach było za mało, żeby sprzedawać.
[58]

Ymcyg diöh dy at fum kłopa
Tobyś-Nüśka (1930–2022), 2014.

Yhy wiöe, y Nowa Wieś wöntwer cyderjyśt. Ȧ at ufȧ
nakaz y Katowic. Oder dy wönung krigtwer y Nowa
Wieś. Dos ej nönd by... Ruda. Ȧna nöhta, wi’ȧ di jün

91

�92

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

fergingja, ging’ȧ uf dy köłagrüw y zȧj at, no. Ȧn nöht diöt wiöd’ȧ śtȧjgjer. No ȧ
nöht füwer nö uf zahüd, bo diöt wiöe ȧ kolega, ȧn’ȧ bot’ȧ zjyr o. Ging’ȧ wejder
hyhjer. No. Ȧ nöht kömwer dö, bo der foter wiöe śwah śun, dy müter oü. „Kumtźe”
ȧn „kumtźe”, ȧn „kumtźe”, ȧn mȧj ełdyn oü „Kumtźe, kumtźe” – no to kömwer dö.
Przeprowadzki ze względu na pracę męża
Anna Kowalczyk z d. Fox (1930–2022), 2014.
Ja byłam, w Nowej Wsi (koło Katowic) mieszkaliśmy najpierw. Pracował przez
nakaz pracy w Katowicach. Ale mieszkanie dostaliśmy w Nowej Wsi. To jest niedaleko Rudy. I potem, jak te lata przeszły, poszedł na kopalnię, do swojej pracy, no.
I potem tam został sztygarem. No a potem pojechaliśmy jeszcze na zachód, bo tam
był kolega i on go bardzo prosił. A potem znowu awansował. No, a potem przyszliśmy tu, bo ojciec był już słaby, matka też, „Chodźcie” i „chodźcie” i „chodźcie”,
a moi rodzice też „Chodźcie, chodźcie”, no to przyszliśmy tu.
[59]
Dy rȧz uf Win
Tobyś-Nüśka (1930–2022), 2014.
Yhy wiöe myter śwaster ȧn cwü gyśwystyn. Ȧny ławt
śun ny. Mȧj śwaster ławt ny ȧn ȧ gyśwyster. Dy ełdsty
ȧn dy jyngsty ławt ny ȧn s’Böba-Hȧla ȧn yhy ławwer
nö. Oh, wjyr wün cwü woha y Win. Ȧ nöht wiöe’h ekstra oü nö. Oder wjyr wün dy kyndyn śun ny, wüwer śun
ny cyzoma, ejs fü myt zȧj [zer] müter, yh fü myt mȧj [mer] müter, no to fü’h. Bo
wȧsty, s’wiöe wo ȧmöł śtrengjer. Ȧn wen dy yht wyłst brengja, wjyn zy oły gryht
hon byzoma. Ferśtejsty’s? Ȧzu hota zy’s ny byzoma. Zej fü ekstra ȧn wjyr fün ekstra.
Podróż do Wiednia
Anna Kowalczyk z d. Fox (1930–2022), 2014.
Ja byłam z siostrą i dwoma kuzynkami. Jedna już nie żyje, moja siostra nie żyje
i jedna kuzynka. Najstarsza i najmłosza nie żyją, a ja i Boba-Hala żyjemy jeszcze.
O, my byłyśmy dwa tygodnie w Wiedniu. A potem byłam osobno też jeszcze. Ale
my, dzieci nie byłyśmy już razem, ona jechała ze swoją matką, ja jechałam ze swoją
matką, no to jechałam. Bo wiesz, było coraz bardziej rygorystycznie. A jak chcesz
coś przewieźć, to by mieli wszystkie od razu razem. Rozumiesz? A tak, to nie mieli
nas razem. Ona jechała osobna, a my osobno.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[60]
Fyfikjy śtykla ufer frȧjyt
S: Lüft-Staha (1926–2021), 2019.
N: Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2019.
S: Yh wa ziöen, cünum ging ȧ büw, ny?
N: Yhy hot ju hefa frȧjłoüt.
S: Ȧna har hot ȧn hołwa liter, wjyr zoha jum cü, wi’ȧ
kom, hołwa liter śtekt’ȧ ym giöeta diöt hyndum boüm.
Ging ny nȧj. Nöhta wjyr noma dos, trunka dos oüs, do woser guswer’um ȧj. Ȧn har
kom nöhta roüs, nom dos roüs ȧn’ȧ ging nȧj.
Żarty podczas zalotów
S: Stanisław Foks (Fox) (1926–2021), 2019.
N: Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2019.
S: Ja opowiem, do niej chodził taki chłopak, nie?
N: No do mnie się wielu zalecało.
S: No i on miał pół litra, my się mu przyglądaliśmy. Jak przyszedł, pół litra schował w ogrodzie tam pod drzwem. Nie wszedł. Potem my to wzięliśmy, wypiliśmy,
to wodę mu nalaliśmy. A on potem przyszedł, wyciągnął to i wszedł do środka.
[61]

Mȧj wymysiöejer friöed
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.

Wos wa’h fercyła, bo dos, s’mügjys wiöe dy troü,
nöhta wün zy dyham asa, nöhta gingja zy yn krȧćum,
diöt ej ȧ gruser jes (zol) uf der heja, ufum Rynk.
Diöt śpejłta zy, diöt tanctwer, no... ȧzu frȧjyta zih dy
łoüt. Ȧ nöht köma zy yn ham wejder asa ȧn wejder
gingja zy cyryk. Jyśter wiöe dos ȧzu.
Moje wilamowskie wesele
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2012.
Co będę opowiadać, bo to, rano był ślub, potem jedli w domu, potem szli do karczmy, tam jest duży ten (sala) na górze, na rynku. Tam grali, tam tańczyliśmy i tak
się cieszyli ci ludzie. A potem przyszli znowu do domu jeść a potem znowu szli
z powrotem. Tak to było kiedyś.

93

�94

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[62]

Wi dy dinstmiöed nöm krig cüfełik ziöet,
do wer hon ȧ śwȧjn gyśłaht
Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2012.

Hotwer ȧ klina śwȧjn, ȧ kliny śwȧjn. Ȧn dy mama ziöet:
„Wjyr wan śłahta, wawer (hon) yht cy asa” – bo s’wiöe
ym gyśeft śun nist cy kiöefa, ny? „Wawer ȧbysła, cy
bysła nama”. Ȧ güt. Ȧn c’yns wiöe ȧs, ȧ fo [fu] Rzeki
[Rzyki], ȧ dinstmȧkja, wo’s ny hot diöt nist cy asa, do dy ki, do’s kom cyr mama hyłfa.
Ȧn... ȧ zyter wiöe, no oü ȧ śwȧjn, hund, ȧ ruter hund, ging’ȧ uf... y Ałca ging’ȧ
uf dy... fermygja. Ȧn ejs hot gy... „Zisty’s, cün... by yns hösty yht cy asa, ȧ by
jyr y dam Wymysoü y..”, Bobowo, wyster, przezwisko. „Do wjesty nist ny hon”.
Ȧ ejs ziöet: „No wjyr hota ju śwȧjn gyśłaht. Wjyr hota ju yht cy asa”. Dar lüder,
dar, kom’ȧ gyfiöen dö yn gymȧn, ziöet’ȧ: „Der wat hon gryht ołys cy asa. Diöt ej
ȧ śwȧjn gyśłaht”. Ȧn ȧner wiöe for [fur] fryndśoft, oder weter śun, for [fur] Pałośka. Jer wöst ny, ȧ hot gyhüt dos. Ȧ jer wöst ny, wi cy gejn. Ziöet’ȧ ȧzu: „Wyster,
yhy ho mer fergasa s’mügjaasa cy nama. Yt mü’h fłigja”. „No to gejźe, gejźe”.
Ȧ har ziöet yr mam, yr müter. Pałoś śryw’ȧ [śrȧw’ȧ] zih: „Gej gryht cym Nüśa”
– bo mȧj mama Anna – „Do zy wan diöt gejn, bo zy zȧjn ogycejgja, do dy śwȧjn,
s’śwȧjn höt”. Ȧn mȧj putek, mȧj pot, zyt c’ync s’gytrȧd, ȧna...
– Bo dȧj foter wiöe ny dyham, no ny?
Nȧ, der tȧta wiöe y England. Ȧn dy mama ziöet: „Wȧsty’s, fiöeźe” – funfcik kilo
wȧs – „Ȧn wen zy wan dih fanga, ziöe, do dy höst hower” – bo der hower, do’ȧ zyt.
No ging yh, bo het yh gywöst ołys, bo dy... yhy het zy gykant mejer. Har ziöet mer
ȧzu, der pot: „Ȧ zycźe ȧbysła, ȧ nöht wysty gejn”. Yhy kum yn ham, aht kłopa köma
dö, wo wer nist ny hota. Ȧbysła brut ȧn nist mej. Köma zy, ȧn yn köła zühta zy, ym
gyhakys, bo der dźjada höt yns gyhakys gymaht, bo ȧ kü hotwer nö, diöt hakta zy.
Ȧ nöht dy mama ging ufȧ Rynk, ziöeta zy jum ȧzu: „Wȧsty’s, wjyr hon ȧ śand, takie
biedoczki, takie dwie biedoczki”, – no ȧn ȧ klin... der Staha wiöe jung, no, klin: „Jyr
hot nist cy asa”. Ȧ fyrym ej der, fyrym kom’ȧ? Y dam, wo dos... „No musiałem iść,
bo mnie zmuszali”, no.
Jak służąca po wojnie przez przypadek się wygadała, że było u nas świniobicie
Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2012.
Mieliśmy małą świnię, małą świnię. I mama powiedziała: „Będziemy bić, będziemy mieli coś do jedzenia”, bo w sklepie już nic nie było do kupienia, nie? „Będziemy trochę, po trochu brać”. I dobrze. A u nas była jedna, z Rzyków, służąca. Co
tam nie miała nic do jedzenia, że krowy, żeby przyszła mamie pomóc. I był taki,
no, też taka świnia, pies, czerwony pies, co poszedł do Hałcnowa na majątek. I on

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

powiedział: „Widzisz, u nas masz co jeść, a u niej w tych Wilamowicach”, u Bobowej, wiecie, przezwisko, „To byś nic nie miała”. A ona powiedziała: „No my
zabiliśmy świnię. Mieliśmy przecież coś do jedzenia”. Ten pieron, ten, przyjechał
do gminy, powiedział: „Zaraz będziecie mieć wyżerkę. Tam zabili świnię”. I jeden
był z krewnych, ale dalej już, od Pałoszki. On nie wiedział, on to usłyszał. A on nie
wiedział, jak wyjść. Powiedział tak: „Wiecie co, zapomniałem wziąć śniadania.
Muszę lecieć”. „No to idź, idź”. A on powiedział mam..., matce. Pałosz się pisał:
„Idź zaraz do Nusi”, bo moja mama Anna, „Że tam pójdą, bo oni są oskarżeni, że
świnię, że świnię mają”. A mój putek, mój chrzestny, siał u nas zboże.
– Bo twojego ojcia nie było w domu, no nie?
Nie, mój tata był w Anglii. I mama powiedziała: „Wiesz co, jedź”. Pięćdziesiąt kilo
pszenicy, „a jak cię złapią, powiedz, że masz owies”, bo owies, żeby zasiał. No to
poszłam, bo bym była wiedziała wszystko, bo... ja bym ich bardziej poznała. On
mi powiedział tak, ten putek: „A siedź trochę, potem pójdziesz”. Ja przychodzę do
domu, ośmiu mężczyzn przyszło, co nic nie mieliśmy. Trochę chleba i nic więcej.
Przyszli i w węglu szukali, w sieczce, bo dziadek nam zrobił sieczkę, bo mieliśmy
jeszcze jedną krowę. Tam kopali. A potem mama poszła na rynek, powiedzieli jej
tak: „Wiesz co, wstyd nam jest, takie bedoczki, takie dwie biedoczki” no i mały
(brat), bo Staszek był jeszcze młody, no mały. „Wy nie macie co jeść”. A dlaczego,
a dlaczego przyszedł? Tego spytała, co... „No musiałem iść, bo mnie zmuszali”, no.
[63]

Wi dy Rüsa ynzer hyt byśosa
Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2012.

Ȧdkłüfwer cym Kućmierczyk. Dy mama ufum, ufum
ryk mejh (trüg), ȧn... wo ȧ śtykla wün śun, wo zy śusa.
Zy kunda yns derśłön. Ȧ diöt zoswer ym kałer, cwej
tag. Oder zy hota woser, brut ȧn gywys arpuł [arpułn],
no to öswer. Ȧn y cwej tag gingwer dö, no grynn, dy
mama grȧn, no bo dy kü wiöe, ȧ s’wiöe kȧ he ny, kȧ śtruw ny, nist.
Jak „Ruscy” ostrzeliwali nasz dom
Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2012.
Uciekliśmy do Kućmierczyka. Mama na, na plecach mnie i... co kawałek byli już,
co strzelali. Mogli nas zabić. A tam siedzieliśmy w piwnicy, dwa dni. Ale mieli
wodę, chleb i chyba ziemniaki, no to jedliśmy. A po dwóch dniach poszliśmy tu, no
płakaliśmy, mama płakała, bo krowa była, nie było siana, nie było słomy, nic (po
spaleniu stodoły).

95

�96

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[64]
Wi zy ȧ śwöger nöma ys lager by Doüćłand
Böba-Hȧla (1927–2018), 2014.
Dö wiöe oü ȧ ołdy hyt. Oder dö wiöe der zun ȧner
gyśtüdjyt pönyś. Ȧ nawet wiöe’ȧ y Doüćłand ym lagjer. Ȧn der foter dö, der Böba, fü der bocȧm Führer,
diöt, ȧn hot ȧzu gylamyt, ȧn wȧsty’s, dö wün zy doüć
gyśrejwa, ferśtejsty? Doüć, no. To łisa zy’ȧ nöhta, nö
ȧm mönda łisa zy’ȧ roüs, dan Staha, dan gyłjyta.
Jak szwagra zabrali do obozu za Niemca
Elżbieta Figwer z d. Rosner (1927–2018), 2014.
Tu był stary dom. Ale tu jeden syn był wykształcony po polsku (studiował na polskiej uczelni). A nawet był w Niemczech w obozie. I ten ojciec tu, Boba, pojechał
aż do Führere, tam, i tak lamentował, i wiesz, tu byli zapisani jako Niemcy, no nie?
Jako Niemcy, no (Volkslista). No to wypuścili go potem, po miesiącu go wypuścili,
tego Staszka, tego wykształconego.
[65]
Wi ȧ bykanter fum foter yn oüsgyzidlta
Wymysiöejyn hüłf (ym 1956 jür)
Böba-Hȧla (1927–2018), 2014.
No, mȧj foter fü nöhta nö uf Warśaw, ȧna nom’ȧ myt
s’Linküś-Nüśka, diöt, wȧsty, war dos ej, no no no. Bo
ejs wiöe oü ȧ zyter gadać. No to gingja zy cy dan ganca
oüsgyzidlta kłoün giełd, bo dos köst ołys di, di... Ȧn’ȧ
hot diöt ȧn fu Kozy, hot’ȧ ȧn, fu Kiöez wiöe, fu dam
diöf, ȧn bykanta. Y dam ganca... Ȧn diöt maht’ȧ dos oüs, do zy köma, y cwü woha
wün zy cyryk. Y dam sejm diöt, y Warśaw. To dar maht dos ȧzu oüs, dar fu Kiöez.
Jak znajomy ojca pomógł wysiedlonym Wilamowianom (w 1956 r.)
Elżbieta Figwer z d. Rosner (1927–2018), 2014.
No, mój ojciec pojechał potem do Warszawy i wziął Linkusiową Nuśkę, tam, wiesz,
kto to jest, no no. Bo ona była też taka wygadana. No to poszli do tych wszystkich
wysiedlonych zbierać pieniądze, bo to wszystko kosztowało te, te. I on tam miał
potem z Kóz jednego, z Kóz był, z tej wsi, znajomego. W tym całym... I tam to

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

załatwił, że przyszli (odzyskali domy), za dwa tygodnie byli już z powrotem. W tym
sejmie tam, w Warszawie. To ten to tak zrobił, ten z Kóz.
[66]

Der Edward Kennedy ej gyśtiörwa
N: Taksła-Nüśa (1920–2012), 2009.
H: Taksła-Hȧla (1923–2020), 2009.

H: Der Kennedy der Edward ej gyśtiörwa. Wȧsty fu
dam?
N: War?
H: Der Edward Kennedy ej gyśtiörwa.
N: Der Edward ej gyśtiörwa? Har ej śun ołd.
H: Zejwȧnzymfcik jür... Ny, zejwȧnzymfcik jür? Dü kenst, ny?
N: Di Kennedy, der...
H: Kennedy der John, Robert, wu zy derśusa zy, ny?
N: John, Robert i Edward.
H: Ȧn der Edward, der łecty.
N: Ȧ, har wiöe śun ganc, ȧ gru... yhy zoh’ȧ ȧmöł oü.
H: Har wułd ju ny zȧjn kȧ prezydent.
N: Har wułd ny zȧjn. Bo oły bejdy derśisa zy.
Śmierć Edwarda Kennedy’ego
N: Anna Sznajder (Schneider) z d. Danek (1920–2012), 2009.
H: Elżbieta Sznajder (Schneider) z d. Danek (1923–2020), 2009.
H: Edward Kennedy umarł. Wiesz o tym?
N: Kto?
H: Edward Kennedy umarł.
N: Edward umarł? On był już stary.
H: Siedemdziesiąt siedem lat. Nie? Siedemdziesiąt siedem, no nie?
N: Ci Kennedy, ten...
H: Kennedy John, Robert, co go zastrzelili, nie?
N: John, Robert i Edward.
H: No Edward, ten ostatni.
N: A on był już całkiem... raz go też widziałam.
H: On nie chciał być prezydentem.
N: On nie chciał być, bo obydwóch zastrzelili.

97

�98

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Konceptualizacja czasu, opozycja dawniej–dziś
Dy konceptuȧlizȧcyj fur cȧjt, dy opozycyj
„jyśter” ȧn „hoüt

[67]
Dy śül fjym krig wiöe śtreng
Linküś-Ruzła (1926–2009), 2008.
Yr śül, wi yhy ging y dy śül, to wiöe’s zjyr ȧzu śtreng.
Wjyr müsta zjyr gyhühja. Oder zy jata oü, dy śiłyn.
Der śiłer kund s’kynd hoün, ȧn dy ełdyn ziöeta nist ny.
Bo ejs müst zih ołys łjyn, zy müsta ołys kyna. Dy kyndyn müsta zjyr gyhühja. Ny ȧzu wi yta, maha zy, wo zy weła, yr śül. Jyśter wiöe dos
ny. Jyśter wiöe der śiłer gyert. Dos wiöe der śiłer. Oły zumtag gingwer y dy kjyh.
Cy fjyr wüwer y dar... ȧjgyśtełt ȧna wer gingja myta śiłyn y dy kjyh. Oły zumtag cyr
jyśta mas. No ȧn ȧzu łjyta zy oü zyngja, ȧbysła fur wełt. No ołys łjyta zy. Zy łjyta
oü wi... nyn, ȧn yh kon nö yta śtrykja ȧn... dy faś ym, yr zok. Dos łjyt yh mih yr śül.
Dy śiłeryn łjyt yns. Oder s’wiöe güt yr śül. Yhy hot gan dy śül. Güty śiłyn wün oü.
Mejer wȧs yh ny. Yr zejwda klas wüwer zȧhs mȧkja ȧn cwencik büwa. Ołys ging
śun, dy büwa gingja śun weter y dy śül. No ȧn di mȧkja błyn hałt, bo zy wułda oü
enda dy zejwdy klas ȧna, ȧna hyłfa y dyham. Müst’s śun dy ki hita, ołys y dyham
maha. Wi byr wjytśoft.
Przedwojenna szkoła była rygorystyczna
Rozalia Hanusz z d. Nowak (1926–2009), 2008.
Do szkoły, jak ja chodziłam do szkoły, to było bardzo rygorystycznie. Musieliśmy
być bardzo posłuszni. Ale bili też, nauczyciele. Nauczyciel mógł zbić dziecko,
a rodzice na to nic nie mówili. Bo ono musiało się wszystkiego uczyć, musieli
wszystko umieć. Dzieci musiały być bardzo posłuszne. Nie tak jak teraz, że robią
w szkole, co chcą. Kiedyś tego nie było. Kiedyś nauczyciel był szanowany. To był
nauczyciel. Każdą niedzielę szliśmy do kościoła. Czwórkami byliśmy ustawieni i szliśmy z nauczycielami do kościoła. Każdą niedzielę na pierwszą mszę. No
i uczyli nas i śpiewać, trochę o świecie. No wszystkiego uczyli. Uczyli też... szyć,
a ja jeszcze teraz umiem robić na drutach piętę w pończosze. Tego się nauczyłam

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

w szkole. Nauczycielka nas uczyła. Ale było dobrze w szkole. Ja lubiłam szkołę.
Dobrzy nauczyciele też byli. Więcej nie wiem. W siódmej klasie było nas sześć
dziewczyn i dwudziestu chłopców. Wszystko już poszło..., chłopcy poszli już dalej do szkoły. No a te dziewczyny zostały, bo chciały też skończyć siódmą klasę
i, i pomagać w domu. Musiała już paść krowy i wszystko robić w domu. Jak przy
gospodarstwie.
[68]

Fyrym wiöd y Wymysoü dy pönyśy śpröh ȧjgyfüt
I: Abda-Inga (1928–2016), 2009.
H: Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2009.

H: Der Bernstein to mi wytłumacz.
I: Pönyś, wymysiöejer... bursztyn ej pönyś. Ȧ pönyś
kon mȧ dos ny ziöen.
H: No pönyś ny.
I: S’zȧjn ju fejł wjytyn, wo nöhta koma, do hon zy zy ejwerata uf wymysoüś... uf
wymysiöeryś, bo y Estrȧjh gingja zy ju y dy doüćy śül, ȧ ny y dy pönyśy. Pönyśy śül
mahta zy ołdyśt uf, wi der Bilczewski dö dy śül ufboüt. Ȧn zu, to hota zy... koma dy
kyndyn y dy śül, kuzt der śiłer myta wymysiöeryś, bo zy kunda ȧni ny doüć. Nöhta
ołdyśt łjyta zy s’wymysiöeryśy... yyy, s’doüćy, bo s’wiöe jok doüć. Ȧn nöhta ołdyśt
wi der arcybisküp Bilczewski di śül ufboüt, do ziöet’ȧ, zy zeła diöt ȧjfjyn dy pönyśy
ryd, wȧjł zy... ȧ zit wi zjyr ferhast zȧjn dy Pöła uf dy, uf di, wo ȧjgyzidlt zih hota fjyr
aht hundyt jür. Bo har wiöe ju y Lemberg.
Dlaczego w Wilamowicach wprowadzono język polski
I: Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
H: Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2012.
H: Der Bernstein – to mi wytłumacz.
I: Po polsku, po wilamowsku... Bursztyn jest po polsku. A po polsku tego nie można
powiedzieć (w języku wilamowskim).
H: No po polsku nie.
I: Jest dużo słów, które później przyszły i je przerobili na wilamowski. Bo za
Austrii chodzili do niemieckiej szkoły, nie do polskiej. Polską szkołę otworzyli,
dopiero jak Bilczewski (arcybiskup) tu wybudował szkołę. A tak, to przychodziły
dzieci do szkoły i rozmawiały z nauczycielem po wilamowsku, bo nie umiały nawet po niemiecku. Potem dopiero uczyły się niemieckiego, bo był tylko niemiecki. A potem, dopiero jak arcybiskup Bilczewski tą (obecną) szkołę wybudował, to
powiedział, że powinni tam wprowadzić język polski, ponieważ Polacy tak nienawidzą tych ludzi, którzy się tu osiedlili przed 800 laty. Bo on był we Lwowie.

99

�100

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[69]
Dy baba hoüt zih ym bet
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
No frȧłik, zej zoct zih ym bet, zy śtind ny uf, oder
gryhta hoüt zy zih ym bet. No.
– No ȧ fyrym wiöe dos ȧzu, ziöeta zy?
No wȧs yh? Zyfuł zoh yh dyham, no. Zy hoüt zih śun
ym bet.
Babcia czepiła się w łóżku
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
No pewnie, ona siadała w łóżku, nie wstawała, ale od razu czepiła się w łóżku.
– A czemu to tak było?
A czy ja wiem? Tyle widziałam w domu. Ona się czepiła już w łóżku.

[70]
Dy bowa, wo gingja bocȧm end wymysiöeryś
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Y dy kjyh – frȧłik! Oder nöhta, wi’s ȧzu śun wiöe ny
erłiöet, no to gingja zy śun ony hoüa. Oder wymysiöeryś. Wün piöer zyty bowa, wiöe s’Wȧśkl-Kȧrolka,
mȧj müter, ȧna nöhta wiöe fum, fum... no, Kasi Botuł-Mjyrkowej, dy müm ging oü pocy end wymysiöeryś.
Bo dy jungsta, dy jyngsta bowa gingja śun ȧzu, wȧst, s’wiöe ny erłiöet, no to nyta
zy śun ȧ rykla, ȧna gingja zy ȧzu śun.
– Bo ojer śwygjermüter ging oü wymysiöeryś?
Ȧ, di ging pocum tut wymysiöeryś. Zy hot oü cwe, cwe... cwej rek, zej wiöe ȧ
öemy bow, ny? Bo der kłop śtiörw, zy ławt ju ȧni kȧ jür mytum kłopa, ȧn’ȧ śtiörw.
Kobiety, które do końca życia chodziły po wilamowsku
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Do kościoła, pewnie. A potem, jak już nie było dozwolone, to chodziły już bez
czepców. Ale po wilamowsku. Było parę takich kobiet, była Wȧśkl-Karolka, moja
matka, a potem była od od... no Kasi Botuł-Mjyrkowej ciotka chodziła do końca po
wilamowsku. Bo te młodsze kobiety chodziły już tak (nie po wilamowsku), bo nie
było wolno, no to szyły już sukienki i tak chodziły.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[71]

Ȧ bow trüg koroln fu böśtan
Abda-Inga (1928–2016), 2009.

No ȧn dö wün, s’wün gynüg, dy ołda bowa s’mȧst trüga
zy. Oder wȧsty, ȧ bow kant yh nö y Wymysoü, wo trüg
koroln ny fu koroln, oder fu Bernstein.
– Ju?
Gynoü ȧzu gyśnyct wi dy ruta koroln, oder nö by... underwoh ging zy myt dan Bernstein.
– Ju?
Ju.
– Ȧ wyłys wiöe dos?
Dos wiöe fun Zejmyśa. Wu der Frana wiöe, der Böba-Frana ferwejwa. Dy
śwygjermüter.
Jedna kobieta nosiła korale z bursztynu
Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
No a tu były, było dość trochę, najczęściej starsze kobiety je nosiły. Ale wiesz,
jedną kobietę jeszcze znałam w Wilamowicach, która miała korale nie z korala, ale
z bursztynu.
– Tak?
Dokładnie tak uformowane, jak te czerwone korale, ale jeszcze... w tygodniu chodziła w tych bursztynach.
– Tak?
Tak.
– A która to była?
To była od Zejmów. Gdzie Franek był, Boba-Franek gdzie się ożenił. Jego teściowa.
[72]

Wi zih ȧ Wymysiöejeryn fjym krig zułd ocin
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.

Cyjyśt höt zy s’hemb. Nöhta hot zy ȧ zyta, kymt’s cy
ziöen, dos wiöe ȧ zyta r... niby podłüćka. Ȧ podłüćka,
dos wiöe... wi’s wiöe wiöem[y], wiöe dos fu filc. Ȧ wi
s’wiöe mȧja, śejn, no to wiöe’s ȧ wȧjsy. Ȧn ȧzu wiöe
dos śtrimik, niby ȧ wiöemy podłüćka. Ȧ nöht wiöe ȧ
rök, ȧn ȧ śjyctüh. Der rök wiöe inda, kymt’s cy ziöen, dyhynda wün fałda, ȧn dy
wün dy... z przodu, fu föna wün zy fu wiöe... wiöer wiöe zöfuł ny, bo diöt wün

101

�102

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

wejder hefa fałda ȧna dö wiöe der... s’śjyctüh dakt zy dos ołys cü. No ȧn ȧ jüpka.
Ȧ śejny jüpka. Ȧn underwoh to wiöe zy ȧzu śejn ny, bo s’wiöe gywynłik jok.
Ȧn ȧzu wiöe myt borta. Y dy kjyh ȧn ȧzu, zyty śejny borta. Ȧ... do dy jüpka śejn
ej. Oder yn krȧćum oba underwoh y dy kjyh, to wiöe śun dos amer ȧbyselüćü. Myt
ander zyty... kymt’s cy ziöen, wȧ nist, wi dos... ȧ hoft.
– Oüsgynyt.
Ju, jyśter. No do wün jüpka śejny, ȧn dos wiöe, ȧna ufs hiöet ȧ tihła wymysiöejer, dy
müst gejn ym tihła. Wjyr, mȧkja, müstwer oü ȧ tihła hon. Oder nöhta, wi’s wiöe wamer, do gingwer śun ony tihła, mȧkja. Oder dy mama, to łang gingja zy yn ymyntihła
[ymertihła] y dy kjyh. Oder nöhta wiöda zy gyśȧjter, by Doüćłand, nöhta dy Doüća ziöeta zu: „S’ej ȧbysła śod y di, niby dy ymyntihła [ymertihła] oüsbłȧha”. No do gingja
zy y dy jüpka [yn jüpkja]. Ołdyśt by Doüćłand gingja zy ony ymyntihła [ymertihła].
– Ȧ ejer to inda wiöe?
Inda müsta zy hon. Cy wiöem, cy kołd, wiöe’s... s’ymyntihła [s’ymertihła] müst zȧjn.
Wen dy wiöest oüsgan śun. Oder ȧzu ȧ mȧkja wi wiöe, to ging zy yr jüpka y dy kjyh.
No ȧ yn krȧćum, no do wiöe wejder ander ocug, amer. Płesnerrök, no to płesnerrök dos
wiöe... z Pszczyny, płesner. No dos wiöe... dü wȧst, wosfer dos rek zȧjn. Zyty śtrimła,
oder ny ȧzu... śejn, oder płesnerrök dos wiöe yn krȧćum ȧna underwoh y dy kjyh.
Jak przedwojenne Wilamowianki się ubierały
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Najpierw miała koszulę. Potem miała taką, przyjdzie powiedzieć, to była taka
niby halka (podłüćka). Halka, to było jak była ciepła, to była z filcu (flaneli). A jak
był maj, ładnie, to biała. A tak, to była w paski, niby ciepła halka. A potem była
spódnica i fartuch. Spódnica była zawsze, przyjdzie powiedzieć, z tyłu były fałdy,
a z przodu były z innego materiału, bo tam było znowu pełno fałd, to fartuch to
wszystko zakrył. No i jupka. Ładna jupka. A w tygodniu to nie była taka ładna, bo
była zwyczajna tylko. A tak, to była z bortami. Do kościoła i tak, takie ładne borty,
żeby jupka była ładna. Ale w karczmie albo w tygodniu do kościoła, to to już było
trochę biedniejsze. Z innymi takimi, przyjdzie powiedzieć... haftami.
– Wyszyte.
Tak, kiedyś. No to były ładne jupki, a to było... i na głowę chustka wilamowska,
musiałaś iść w chustce. My, dziewczyny musiałyśmy mieć chustki. Ale potem, jak
było cieplej, to chodziłyśmy już bez chustek, dziewczyny. Ale mama, to długo jeszcze chodziły w odziewaczkach do kościoła. Ale potem już zmądrzały, za Niemiec,
potem Niemcy powiedzieli tak: „Trochę szkoda tych..., odziewaczki płowieją”.
No to chodziły w jupkach. Dopiero za Niemiec chodziły bez odziewaczek.
– A kiedyś to zawsze była?
Zawsze musiały mieć. Czy ciepło, czy zimno, odziewaczka musiała być. Jak byłaś
już wydana. Ale tak, panienka jak była, to szła w jupce do kościoła. No do karczmy

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

to był znowu inny strój, biedniejszy. Płesnerrök, płesnerrök to było z Pszczyny,
pszczyńska. To było... ty wiesz, które to są spódnice. Takie paseczki, ale nie takie
ładne. Ale płesnerrök to było do karczmy i w tygodniu do kościoła.
[73]

Wosfer hemb jyśter wün
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.

Nȧ, jyśter, dy mü[ter]... dy mama, do müsta, dy jemuł
[jemułn] müsta zȧjn bocy dö. Oder nöhta wün zy śun
gyśȧjter, s’ej śod ym dy wiöer ȧna kymt’s cy ziöen, zej
müsta dos... wi kymt’s cy ziöen... obrócili to, ymłen, no
do mahta zy dy jemuł [jemułn] kjycer. No do nytwer dö
yns błimła oüs, owi wjyr, mȧkja. Nöhta hotwer s’hemb myt błimła, do wiöe’s fjyr
ȧ blüzka gryhta ȧna... Oły wüwer öem ogycün. Oder wymysiöeryś, no. Wymysiöeryś,
ym rykla, ym śjyctüh, oder nöhta wün śun rykla fjyr yns, mȧkja, gancy rykla, ny rek,
bo dos wiöe cy wiöem, ys fȧld cy gejn ata.
O tym, jakie dawniej były koszule
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Nie, kiedyś mama, to rękawy musiały być aż dotąd. Ale potem były już mądrzejsze,
szkoda materiału i przyjdzie powiedzieć, musiały to... obróciły to, to zrobiły te rękawy krótsze. No to wyszywałyśmy sobie kwiatki, my panienki. Potem miałyśmy
koszule z kwiatkami, to było od razu jako bluzka. Wszystkie byłyśmy biednie ubrane. Ale po wilamowsku, no. Po wilamowsku, w sukience, w fartuchu, ale potem
były już sukienki dla nas, dziewczyn, całe sukienki, nie spódnice, bo to było za
ciepło do pracy w polu.
[74]

Jyśter gusa zy ym śmjyrgüst ny ȧzu wi yta
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.

Hota zy won, do fu hułc wiöe dy won. Cy boda, no do
ȧbyselüćü woser, no oder ny cy fejł, do zu mȧkja wiöe,
kymt’s cy ziöen, myta śü wiöd’s giöe ny nos, bo dos
wiöe ju ołys cy śwjer, oder zy śunta jyr. Ȧ yta s’łen zy
dih nejder y dy... ys woser, yta ys’s ganc andyśt, wi’s
jyśter wiöe. Jyśter gusa zy zih ȧzu ny wi yta.

103

�104

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Kiedyś nie lali po śmierguście tak mocno jak teraz
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Mieli wannę, z drewna była wanna. Do kąpania, no to trochę wody, no ale nie za
dużo, żeby dziewczyna była tak przyjdzie powiedzieć, nawet butów nie miała zmoczonych, bo to było wszystko za ciężkie, ale szanowali je. A teraz kładą je do wody,
teraz jest całkiem inaczej, niż było kiedyś. Kiedyś tak nie lali, jak teraz.
[75]
Zy śtełta ufum dah ȧ wiöen cyzoma
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
Oder mȧj tȧta fjyrcyłt [fercyłt], wi’ȧ ging cyr mama
cym Hȧla-Mockja diöt, cym Tobyś, do śtełt’ȧ ȧn wiöen
ufum... ufum dah, ufer śoün. Śtełta zy. Dy büwa kuzta
myter [myta]... ełdyn, ȧn dy andyn śtełta ufum dah ufer
śoün ȧ wiöen cyzoma, no. Konsty ziöen, wi zy jyśter cykrigata, dos wiöe ny cym ziöen.
Jak złożyli wóz na dachu
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Ale mój tata opowiadał, że jak chodził do mamy, tam do Hala-Mocka, do Tobysia,
to postawili wóz na dachu, na stodole. Postawili. Chłopcy rozmawiali z rodzicami
(dziewczyny), a ci drudzy składali na dachu stodoły wóz (drabiniasty). No powiedz,
jak kiedyś robili na złość, to było nie do powiedzenia.
[76]

Ym śmjyrgüst kund’ȧ ny gejn, wi’ȧ hot ahca jür
Lüft-Staha (1926–2021), 2019.

Wi’ȧ hot zymfca jür, kon’ȧ nö njynta ny gejn. Wen’ȧ
höt ahca jür, müst’ȧ kiöefa brantwȧjn, di oły rüfa ȧn
bjyr ȧjkiöefa, nöhta kon’ȧ rymgejn.
Po śmierguście nie można było iść, jak się nie
miało osiemnastu lat
Stanisław Foks (Fox) (1926–2021), 2019.
Jak miał siedemnaście lat, to nie mógł nigdzie iść. Jak miał osiemnaście lat, to
musiał kupić wódkę, wszystkich zaprosić i kupić, to dopiero potem mógł chodzić.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[77]

Jyśter wiöe łöstikjer, wer śłysa dy fadyn
Biöeźnjok-Helka (1924–2014), 2009.

Es wiöe [s’wiöe] zjyr łöstik y Wymysoü jyśter. Wȧł,
cym bȧjśpil, wjyr śłysa dy fadyn, cy yns, yn der kyh
[yr kyh]. Koma oły nökweryn, oła mȧkja. Ȧna dy bowa
oü. No ȧzu... wos kon yh ziöen mejer? Wjyr hon fejł
mytgymaht dö, wȧsty? Wi di Rüsyn [Rüsa], wi koma
dö, uf Wymysoü. Ȧ s’wiöe zjyr śejn, fadyn, für dym krig [fjym krig], dy nökwer
hota zih zjyr gan. Zy gingja c’öwyts inda cyzoma. Uf der bank zasa [zösa] zy, bo
jyśter wiöe kȧ radio, wiöe kȧ, kȧ te... fernzejer wiöe, wiöe nist. Ȧ ołys wiöe güt,
s’wiöe łöstik. Ȧ yta, yta dy łoüt hon fernzejer, hon telefon, zy zȧjn fjyr zejh mejer.
– Ju. Bo jyśter ida zuntag, koma dy bowa.
Frȧłik, oły zuntag, oder undweroh oü. Underwoh s’öwyts. Koma zy oü, gingja zy cy
nökwer. Zy hota zih jyśter zjyr gan. Yta oü, oder ider ej fjyr zejh mejer, wȧst? Wȧł
ider höt, wi yh ziöet, fernzejer, und telefon, und so weiter.
Kiedyś było weselej, szkubałyśmy pierze
Helena Gasidło z d. Zejma (1924–2014), 2009.
Kiedyś było w Wilamowicach bardzo wesoło. Bo na przykład, my szkubałyśmy
pierze, u nas w kuchni. Przyszły wszystkie sąsiadki, wszystkie dziewczyny. I mężatki też. No i tak, co mogę jeszcze powiedzieć. Dużo tu wycierpieliśmy, wiesz?
Jak Ruscy, jak przyszli do Wilamowic. A było pięknie, pierze, przed wojną, sąsiedzi
się bardzo lubili. Wieczorem się spotykali. Wysiadywali na ławce, bo kiedyś nie
było radia, nie było telewizji, nic nie było. A wszystko było dobrze, było wesoło.
A teraz, teraz ludzie mają telewizory, telefony, są tacy więcej dla siebie.
– Tak, bo kiedyś w każdą niedzielę schodziły się kobiety.
Pewnie, w każdą niedzielę, ale w tygodniu też. W tygodniu też, wieczorem. Przychodziły też, szli do sąsiadów. Kiedyś się wszyscy bardzo lubili. Teraz też, ale
każdy jest, każdy jest więcej dla siebie, wiesz? Bo każdy ma, jak powiedziałam,
telewizor, telefon i tak dalej.
[78]

Fjym krig go’s ny hefa kroüt y Wymysoü
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.

Yh wa der wos ziöen, wi wjyr by Pöłscȧjt, no to
hotwer inda kroüt, kymt’s cy ziöen, cwencik cȧjł
[cȧjłn], do zectwer kroüt y cwencik cȧjł. Ȧna s’gan-

105

�106

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

cy gywend höt funfcik cȧjł oba zȧhcik cȧjł, no ny? No do can cȧjł zȧjn kroüt
gyzoct, ȧn s’łecty wiöe myt kwaka gyzoct. No do wen dy höst zöfuł kroüt, dü
djefst ju zöfuł ny hon, fjyr dejh, y ȧ bytła, no do s’łecty konsty ferkiöefa. No.
Oder jyśter, kymt’s cy ziöen, war handułt myt kroüt? Wen ider hot kroüt, ider
zoct’um dyham, no, ym gyweł wiöe, yh wȧ nist ny... kymt’s cy ziöen, ufum
jümyt. Na targu, jümyt, ny?
– Ju, jümyt.
Ju. No do ufum jümyt konsty kroüt ferkiöefa, s’bytła hotsty, no do ferkoüfsty uf dy
typła. Fu liter oba ȧ hołp liter wiöd kroüt ferkoüft y Wymysoü, wi wiöe jümyt. Ȧna
uf dy Bejł wi füt’ȧ, no do hota zy ym bytła s’kroüt. Zoüwerkroüt.
Przed wojną w Wilamowicach nie było dużo kapusty
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Powiem ci, jak my za polskich czasów (w okresie międzywojennym), no to mieliśmy zawsze kapusty, przyjdzie powiedzieć, dwadzieścia rządków. To sadziliśmy
kapustę w dwadzieścia rządków. A całe stajanie (pole) miało pięćdziesiąt rządków,
albo sześćdziesiąt rządków, no nie? No to dziesięć rządków było obsadzonych
kapustą, a reszta była obsadzona kwakami (brukiew). No to jak masz tyle kapusty,
nie potrzebujesz tyle dla ciebie, do jednej beczki, no to resztę możesz sprzedać.
No. Ale kiedyś, przyjdzie powiedzieć, kto handlował kapustą? Jak każdy miał kapustę, każdy sobie sadził w domu, no. W sklepie była. Nie wiem, przyjdzie powiedzieć, na targu, nie?
– Na targu.
No. No to na targu możesz sprzedać kapustę, beczkę miałeś, no to sprzedawałeś na
garczki. Na litr albo pół litra sprzedawano kapustę w Wilamowicach na targu. A do
Białej jak jeździli, to mieli w beczce kapustę. Kiszoną kapustę.
[79]
Dy śwoümła hon yta ny wos cy frasa
Abda-Inga (1928–2016), 2009.
Yta hon zy ju dö ny, wos cy frasa. Ȧni dy śwoümła
hon mej... jyśter ym śtoł wün fuł fłigja. Do wün cwe,
drȧj nast [nest] zugiöe ym śtoł. To fługa zy nȧj ȧn
roüs. Ȧn dy łoüt wün fruł, do zy’ȧ dy fłigja roüsfunga [roüsfünga]. (...) C’yns, dö by Nikls ufum Rynk,
do ym fürhoüz hota zy gymaht ȧ zytys koüłikjys wos, ȧn dos wiöe diöt underum
sufit, ȧn... do wün cwe nastła inda. Ȧ wjyr hota, als [oüz] kyndyn hotwer inda
śejny bynzeła, do hot yh miöehysmöł ufum bynzeła oü ȧjgymyst.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Jaskółki nie mają teraz co jeść
Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
Teraz nie mają tu czego jeść. Ani jaskółki, bo kiedyś w chlewie było pełno much.
To były dwa, nawet trzy gniazda w chlewie. To wlatywały i wylatywały. A ludzie
byli zadowoleni, że im wyłapywały muchy. (...) U nas tu, u Niklów na rynku, to
w sieni zrobili takie coś okrągłego i to tam było pod sufitem. To były zawsze dwa
gniazdka. A my miałyśmy, jako dzieci, miałyśmy zawsze ładne wstążeczki, to miałam czasem narobione na wstążeczce.
[80]

Jyśter wiöe dy wjytśoft ganc andyśt
Linküś-Ruzła (1926–2009), 2009.

Jyśter wiöe dy wjytśoft ganc andyśt wi yta. Jyśter wiöe’s
zjyr śwjer. Ołys maht zih myta henda, ołys. S’droś zih
myta henda, ȧ s’zyt zih myta henda, s’nom zih wȧg myta
henda, dos wȧgnama, dos nama... Bundwer zyty giöewa
ȧn wer śtełta zyty bowa, bo dos gytrȧd müst güt oüstroügja. Nöhta fütwer dos nȧj, nö
myta fłygln dröśwer, no. Ołys maht zih myta henda, ołys. Yta maha ołys dy maśinn.
Kiedyś praca na gospodarstwie była całkiem inna
Rozalia Hanusz z d. Nowak (1926–2009), 2009.
Kiedyś praca na gospodarstwie była całkiem inaczej niż teraz. Kiedyś było bardzo
ciężko. Wszystko robiło się ręcznie. Młóciło się ręcznie, a siało się ręcznie, odbierało się (snopki) ręcznie, to odbieranie. Wiązaliśmy takie snopki i stawialiśmy
takie babki, bo to zboże musiało dobrze się wysuszyć. Potem to wwoziliśmy (do
stodoły), jeszcze cepami młóciliśmy, no. Wszystko robiło się ręcznie, wszystko.
Teraz wszystko robią maszyny.
[81]

Yta ej ȧ beser cȧjt wi jyśter
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2009.

Güty cȧjt, zjyr güty cȧjt. Jyśter wiöe’s ȧzu güt ny, wi’s
yta ej. Wi yhy jung wiöe, Mȧryja, wen wer gingja
ufs fȧld, hoün oba wȧs, oba kün, no, no s’gytrȧd. Do
ȧby… ȧ… ȧ bow, cwü hiwa zy, der, der kłop, ȧn yhy
bund dos cü ȧna wer müsta nö byhend zih fjydyn, bo

107

�108

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

s’füng śun cy rȧnn. Ȧ yta ej zyty śejny cȧjt. Ȧ s’höt kȧ, nimand dö, ys [yms] rod kȧ
kü. S’zȧjn kȧ ki, s’zȧjn kȧ, kȧ fad, nist ej mej ny. Yt zȧjn dy mȧśinn.
Teraz jest lepsza pogoda niż dawniej
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2009.
No dobra pogoda, bardzo dobra pogoda. Kiedyś nie było takiej dobrej pogody, jak
teraz jest. Jak byłam młoda, Maryjo, a szliśmy na pole, siec albo pszenicę, albo
żyto, no zboże. To jedną babkę, dwie skosili, mąż, a ja to związałam i musieliśmy
się bardzo spieszyć, bo już zaczynało lać. A teraz jest taka piękna pogoda. A nikt
tu wkoło nie ma krowy. Nie ma krów, nie ma koni, nic nie ma. Teraz są maszyny.
[82]

Dy cökela fjym krig
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.

Do cökela wün – o matko! – dos wün zyty ander cökela.
No, kymt’s cy ziöen, ny zyty, wi yta zȧjn. Ȧbyselüćü
apuł, kymt’s cy ziöen, ȧna hung oba cöker gym... gybrant, dos wün, takie miodowe więcej, hisa zy, fu hung
cökela, hungcökela. Ȧ nöhta wün śtolperki śun, śpyter,
dos wün... zejwȧndresikjer jür oba nö ejer, kyndyn wüwer, wün, gingwer. Do dy mama
kund kiöefa fjyr fynf groś, no do krigt zy fynf zyty cökela, no to idys hot ȧ cökela.
Cukierki przed wojną
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Cukierki były, o matko, to były takie inne cukierki. No, przyjdzie powiedzieć, nie takie, jak teraz są. Trochę ziemniaków, przyjdzie powiedzieć i miód albo cukier pieczony, to były takie miodowe więcej, nazywali je, cukierki z miodu, miodowe cukierki.
A potem były już śtolperki, później, to było... w 1937 roku albo jeszcze wcześniej,
dziećmi byłyśmy, to chodziłyśmy. Mama mogła kupić za pięć groszy, to dostała pięć
takich cukierków, to każda miała jeden cukierek.
[83]

Jyśter mahta zy cigln myta henda
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Cyderjyśt mahta zy cigln myta henda. Mȧj hyt ej oü gyboüt fu cigln myta henda. Mȧj nökwer maht di cigln ȧna

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

dos troügta zy ufum płoc, ȧ nöhta ufer heja, dö, wu zȧjn di mȧlina, diöt mahta zy ȧn zyta,
łe... Dos müsty kyna, ny? Di cigln ȧzu, ȧna zy underbranta undyn, ȧna di, dos fojer brant
ȧzu łang, wȧjł di cigln ny zȧjn oüsgybrant. No s’wün nymiöeha wün cy zjyr gybrant, no
to müsta zy dos wȧgwȧfa [wȧgwafa]. Ȧna di śejna boüta zy, boüt mȧj foter mȧj hoüz.
Kiedyś robiono cegły ręcznie
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Najpierw robili cegły rękami. Mój dom też jest wybudowany z ręcznie robionych
cegieł. Mój sąsiad robił te cegły i to suszyli na placu, a potem na górze, tam, gdzie
są te maliny, tam robili taki... To musisz umieć, nie? Cegły tak i podpalali pod tym,
i ten, ten ogień się palił tak długo, aż te cegły się nie wypaliły. No były niektóre, co
były za bardzo wypalone, no to musieli je wyrzucić. A te ładne to z nich budowali,
mój ojciec wybudował mój dom.
[84]

Wi zy s’wejtünikjy kürjyta
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

No, cym dökter gingja zy, ȧ zy kürjyta zih oü ȧłȧn dyham. No mahta zy... wen dy hotst... ȧ, cym bȧjśpil, ȧ füs
wejtünik ȧzu wi yh, nöma zy fur łynd... kore, ȧna fu... fu
ynwik śyłta zy dos mytum maser ȧn zy rejsta dos ufum
roüm, ȧ nöhta łeta zy dos cü. Ȧn dos hułf [hüłf] ołys.
Jak leczyli bolące miejsca
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
No, do lekarza chodzili, ale leczyli się też sami w domu. No robili, jak miałeś..., na
przykład nogę bolącą, jak ja, to brali z lipy korę, i ze środka to tak obierali nożem
i smażyli to na śmietanie, a potem to przykładali. I to wszystko pomagało.
[85]

Dy śłykjermyłih kürjyt ȧ brüder
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Mȧj brüder wiöe zȧhs jür jyngjer fön mer, ȧna wi’ȧ ej
gybün, no do wjyr wün cyderjyśt cwej [cwe] mȧkja.
No wułd der foter hon ȧn zun. Nöhta hota zy, zȧhs jür
wiöe’ȧ jyngjer fön mer, ȧ ej śun oü gyśtiörwa. Ȧn’ȧ

109

�110

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

krigt lungenencundung [płoücencindung]. Nöma zy śłykjermyłih ȧn zy łeta cü
di śłykjermyłih. Dos denk yh, wiöe’ȧ ȧ klin kynd. Hot’ȧ fylȧjht ȧ hołp jür oba ȧ
jür, bo ȧ klin kynd. Ȧn zy łeta di śłykjermyłih cü, do wen’ȧ höt hyc, do dos gejt
dy hyc wȧg. Ȧn’ȧ wiöd gyzund.
Jak kwaśne mleko wyleczyło brata
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Mój brat był sześć lat młodszy ode mnie i jak się urodził, no to my byłyśmy najpierw dwie dziewczynki. No ojciec chciał mieć syna. Potem mieli, sześć lat był
młodszy ode mnie, też już umarł. No i on dostał zapalenie płuc. Wzięli kwaśne
mleko i przykładali to kwaśne mleko. To pamiętam, byłam małym dzieckiem.
Miał może pół roku albo rok, bo małe dziecko. I przykładali to kwaśne mleko, jak
miał gorączkę, żeby ta gorączka odeszła. I wyzdrowiał.
[86]

Kürjyn myt kwaka
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Kwaka, mȧj baba, zej hot zyty bykantśoft.... y dan
łoüta, y zyta... weter nökwyn. Zej wönta diöt... bym
woser (Zöł), ny wȧjt. Ȧ zȧj... mȧj müter wiöd krank,
oder yhy wȧ ny, wi dos hȧst wymysiöeryś. Hemorojde. Ȧna... do wȧsty, dos ej... zyty krankhajt [krankyt],
zyty krankyt ym, ym diöem, ny? Ȧna, oder... dos zȧjn grusy, dos tüt zjyr wej. Ȧ mȧj
müter wiöd ȧzu krank ȧna dy, dy baba ziöet ȧzu: „Hiöer ok Helćü, yhy wa diöt gejn”
– dos wiöe wȧjt, dos wiöe śun ym end Wymysoü – „h’wa fren wi har dos maht”.
Ȧna kom zy yn ham, nom zy di kwaka, maht zy ganc rȧn, bo dos ej fu ad, ȧna śnȧd
zyty śtykla y ȧn amper, ȧn nöhta gus zy kohnik woser uf dos, zy dekt dos ȧbysła
cü, ȧ wen dos ej ȧzu... śun ny ganc wiöem, oder wiöem, to müsty dih... uf dos zeca.
Müsty dih oüscin ȧna wȧsty wos. Dos wiöe jyr güt, ȧn zy wiöd gyzund.
Leczenie kwakami (brukwią)
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Kwaki, moja babcia, ona miała takie znajomości, z takimi ludźmi, takimi dalszymi
sąsiadami. Oni mieszkali tam... przy wodzie (Soła), niedaleko. A jego... moja matka zachorowała, ale nie wiem, jak to się nazywa po wilamowsku. Hemoroidy. I, to
wiesz, to jest taka choroba, taka choroba jelita, nie? I to jest, to są duże, to bardzo
boli. A moja matka tak zachorowała i babcia powiedziała tak: „Czekaj tylko Helciu,
ja tam pójdę”, to było daleko, to był już koniec Wilamowic, „Ja zapytam, jak on to

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

robi”. I przyszła do domu, wzięła kwaki, całkiem je wyczyściła, bo to jest z ziemi,
i kroiła takie kawałki do wiadra, a potem wlała na to gorącą wodę, przykryła to
trochę i jak to jest takie... już nie całkiem ciepłe, ale ciepłe, to musisz na to siąść.
Musisz się rozebrać i wiesz co. To było dla niej dobre i ona wyzdrowiała.
[87]

Gest fu Belgjen
Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014), 2009.

Di fu Belgjen, wo köma, wȧsty’s? Wo yhy diöt śłüf. Di
hota mih ȧzu gan wi... di köma dö gyfiöen śtȧjd. Oły
jün köma zy ym zumer gyfiöen, dö, byn [ben] mer,
wȧsty’s? Yhy koht, yhy... zy śłüfa byn [ben] mer, ołys.
Oder derzȧnk ławt nö mȧj kłop, ȧn mȧj mama wiöe oü
łang nö, do hułf [hüłf] zy mer, wȧsty’s?
Goście z Belgii
Elżbieta Matysiak z d. Rosner (1924–2014), 2009.
Ci z Belgii, co przyjeżdżali, wiesz? Co ja u nich tam spałam. Oni mnie tak lubili,
jak... oni przyjeżdżali tu ciągle. Każdego roku przyjeżdżali tu w lecie, tu, u mnie,
wiesz? Ja gotowałam, oni u mnie spali, wszystko. Ale wtedy żył jeszcze mój mąż
i moja mama była jeszcze długo, to pomagała mi, wiesz?
[88]

Wo wer byr müter zocta
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Wȧsty wos, wjyr hon gyzoct byr müter jok kroüt, ȧn büroka fjy dy ki ȧn fylȧjht ruty büroka yhta. Ȧna zu hotwer
ju nist mejer. S’wiöe kȧ sałot, s’wiöe kȧ... zyty griny
zaha, cwypułn, no to cwypułn hower byśtymt gykoüft.
Bo ym giöeta wiöe oü ny. Dos wiöe ołys nöhta śpyter.
Co sadziliśmy u mamy
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Wiesz co, my sadziliśmy u mamy tylko kapustę i buraki dla krów i może coś
czerwonych buraków. A tak, to nie mieliśmy nic więcej. Nie było sałaty, nie było
żadnych takich… takiej zieleniny, cebuli, no cebulę na pewno kupowaliśmy. Bo
w ogrodzie też nie było. To wszystko było potem, później.

111

�112

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[89]

Wos zih os bocȧ mytag
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.

Wjyr jyśter, wi wer kyndyn wün nö, no do dy mama
śtind inda ym fynf uf, der tȧta oü, bo ym fad ȧjśyta, ȧna
ym hołp zȧhs fün zy śun ufs fȧld, ny? Ȧn dy mama,
wi wjyr wün nö jyngjer, no do müst zy gejn yn śtoł,
ki mȧlkja ȧn śwen ferryhta, ȧn ȧzu wiöe dos, ȧn nöhta
wiöd dy Polinskja-müm, inda wiöe zy bym błȧh, no do brant zy myt śtȧkla, bo hułc
hotwer hefa, bo hota ȧn puś, no do śtȧkla wiöd gybrant. Ȧna s’wiöd inda gymaht
polyk, myt apuł [arpułn], s’mügjys, oba myt ćjyrkja, myt myłih ziser oba myt zoüwermyłih. Myt zoüwermyłih to wün gymaht dy ćjyrkja fu, fu künmał. Ȧna zisy
ćjyrkja do wün myt wȧs. Mąki pszennej.
– Wȧsamał.
Ju, no do wün inda, oder kȧfy wiöe ufȧ, uf mügjaasa [ufs mügjaasa]. Nöhta ym
noün konsty kȧfy asa myt brut. Ȧn ȧzu wiöe inda polyk ȧn apuł [arpułn] ogymaht
myt śpyrkja, oba ufum andum tag [ufȧ andyn tag] gywjemty apuł ufum roüm,
dos wiöe zjyr fȧjn. Ufum roüm, zoüwerroüm. Ȧna apuł [arpułn] fu gestyn, płacła
gyśnyta. Ȧn dos wiöe... ȧzu ruh dos, wi myt puter, kymt’s cy ziöen. Dos wiöe
s’besty asa, ufȧ mügjaasa, myt ćjyrkja. Myt wȧsa, myt ziser myłih. No ȧ nöhta
wiöe ym noün, wi wer ny gingja y dy śül, no do ym noün wiöe nöhta kȧfy myt
brut. Oder wjyr wułda beser apuł [arpułn] hon, myt ziser myłih, myt ćjyrkja, owi
dos brut. No s’brut wiöe troüg, miöehysmöł wiöe’s byśmjet myt twiöeg, oder myt
puter ganc wing, bo dy puter müsta zy ferkiöefa, do zy giełd mahta uf... śtȧjer, yns
ocin, ȧ fu wos hota [zułda] zy s’giełd maha? Dos wiöe, kymt’s cy ziöen, yhy bej
ganc byrysa, kymt’s cy ziöen, bo yhy müst ganc, fu oła mȧkja s’rykla hon. No dos
wiöe śun gyfłykt, kymt’s cy ziöen, byrysa, wi’h śtej myter śoüfuł. Ołys ej byrysa,
kymt’s cy ziöen.
Co się jadło przed południem
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922).
Kiedyś, jak byliśmy dziećmi, to mama wstawała zawsze o piątej, tata też, bo koniowi nasypać i o wpół do szóstej już jechali na pole, nie? I mama, jak byłyśmy jeszcze
młodsze, no to musiała iść do chlewa, krowy doić i świnie odbywać. I tak to było.
No a potem była ciotka Polinska, zawsze była przy blasze, no to paliła patykami,
bo mieliśmy dużo drewna, bo mieliśmy las, no to paliła patykami. I zawsze była
robiona polewka z ziemniakami rano, albo z zacierką, ze słodkim albo kwaśnym
mlekiem. Z kwaśnym mlekiem to była zacierka z mąki żytniej. I słodka zacierka to
była z pszenicą, z mąki pszennej.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

– Z mąki pszennej.
Tak, no to była zawsze, albo kawa była na śniadanie. Potem o dziewiątej możesz
jeść kawę z chlebem. A tak, to zawsze była polewka i omaszczone ziemniaki
ze szpyrką, albo na drugie to odgrzane ziemniaki na śmietanie, to było bardzo
fajne. Na śmietanie, kwaśnej śmietanie. I ziemniaki z wczoraj, pocięte na plasterki. I to było... tak to pachniało, jak z masłem przyjdzie powiedzieć. To było
najlepsze jedzenie, na śniadanie, z zacierką. Z pszenną, ze słodkim mlekiem.
No a potem było o dziewiątej, jak nie szłyśmy do szkoły, no to o dziewiątej
była potem kawa z chlebem. Ale my wolałyśmy ziemniaki ze słodkim mlekiem,
z zacierką, niż ten chleb. Bo chleb był suchy, czasem był posmarowany serem,
albo masłem to tak bardzo rzadko, bo masło musieli sprzedać, żeby zarobić
pieniądze na... podatki, żeby nas ubrać. A z czego mieli zrobić te pieniądze? To
było, przyjdzie powiedzieć, ja jestem całkiem obdarta, przyjdzie powiedzieć,
musiałam całkiem, od wszystkich sióstr mieć sukienki. No to było już połatane, przyjdzie powiedzieć, obdarte, jak stoję z łopatą. To wszystko jest obdarte,
przyjdzie powiedzieć.
[90]

Fanküh gybröht ufs fȧld
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.

Wen imyd hot cȧjt, owi dy mama, oba dy Polinskja-müm wiöe, no do maht zy inda fanküh, ferśtejsty?
Do bröhta zy, no fynf ȧjyn, myłih ȧna cwej łefuł
[łefułn] mał ȧn zy mahta, no śpyrkja wün. Fetys wiöe
oü, bo s’śwȧjn wiöe gyśłaht, no do, dos wiöe ȧjgy... ym
kosta ȧjgyzałca, dy śpyrkja, no do wün di śpyrkja, do mahta zy fanküh, do bröht dy
mama ym noün s’mügjys, s’kymt cy ziöen fanküh ȧna ym bȧńka kȧfy, myt myłih,
no do öswer ym fȧld śun, dos śmekt zjyr güt ym fȧld. Konst nö ȧmöł mejer ufasa.
Jajecznica przynoszona na pole
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Jak ktoś miał czas, na przykład mama, albo ciotka Polinska była, to zawsze robiła jajecznicę, rozumiesz? To przynosili, no pięć jajek, mleko i dwie łyżki mąki
i robili, no szpyrka była. Tłuszcz był też, bo świnia była zabita, no to, to było tak
zasolone w skrzyni te szpyrki, no to były szpyrki, to robili jajecznicę. To przynosiła mama o dziewiątej rano, przyjdzie powiedzieć jajecznicę i w bańce kawę z mlekiem. No to jedliśmy już w polu, to smakowało dobrze w polu. Możesz jeszcze
raz więcej zjeść.

113

�114

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[91]

Pylyk ȧn woserpip
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.

Brȧj oü, pylyk kohtwer, pylyk fu śłykjermyłih kohtwer.
Do... müstwer zy ufkoha, nöhta gytwiłer maha, ȧbysła
mał, ȧbysła woser, ȧna zu öswer. Dos wiöe jyśter.
– Ȧ woserpip oü?
Oü kohtwer woserpip. Dy epuł [epułn] śnyta zy, cyśnydwer, oder zy śyłta zih ny. Myt dar fał, kohtwer zy,
nok dy... di kanła, krötwer oüs, do zy ny śwyma, ȧna ȧzu kohtwer ȧna dos nöhta...
rejsta zy śpyrkja, mahta zy dos o ȧn ȧzu ösa zy. Ȧzu wiöe’s jyśter.
Polewka i woserpip (pipa na wodzie)
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2012.
Bryję też, polewkę gotowaliśmy, polewkę z kwaśnego mleka gotowaliśmy. To…
musieliśmy ją zagotować, potem zrobić zacierkę, trochę mąki, trochę wody i tak to
jedliśmy. Tak było dawniej.
– A woserpip (nazwa zupy) też?
Też gotowaliśmy woserpip. Jabłka kroili, kroiliśmy, ale ich się nie obierało.
Z tą skórą gotowaliśmy je, tylko pestki wykrawaliśmy, żeby nie pływały i tak to
gotowaliśmy, i to potem... smażyli szpyrkę, robili to i tak jedli. Tak było kiedyś.
[92]

S’Asa byr fȧldat
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.

Wi wer nynder wün, komwer yn ham asa, oder wi
wer wün śun hynder śtrös, do bröhta zy yns s’asa. Do
müsta zy ym cygjer ȧn zy bröhta yns, do wjyr ny kuma
yn ham, do wer yns ȧbysła rün, do bröhta zy yns s’asa
ufs fȧld. No do wiöe ȧ śysuł, ȧn zȧhs oba wifuł, fynf
wi wer wün, fynf łoüt oba zȧhs łoüt, oły oswer fu dar śysuł. S’wiöe ny, do dü höst
ufum tełer ekstra. Do wiöd dos, ufum rȧja zocwer [zöswer] ȧna wer ösa ym fȧld.
Dos wiöe zjyr fȧjn ȧzu cy asa.
– Ȧ dos öwytasa oü, oba...
Nȧ, öwytasa komwer śun yn ham. Oder s’öwytasa, wi wer wün śun ym fȧld, kymt’s
cy ziöen, dy zun ej śun runderganga, ganc. No do derzȧnk wiöda myta hiöela...
– Gykłopt.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

„End dy at”, kymt’s cy ziöen, s’hiöela müsty owośa myta fisa, dy ad, bo dos ej ołys
zu śejn, kymt’s cy ziöen, s’hiöela hot... hełt zih ju kȧ ad ny, bo ejs ej oüsgyat, no
do gingwer yn ham ȧn s’wiöe śun cy... Ȧn ym tȧjh wüśwer dy fis, ȧn dy hend. (...)
Dyham wiöd ok dy ad ȧbyselüću, bo dy mahst dy fis śenklik, ny? No oder wiöest
śun ogywośa. Ȧ wifuł möł wiöe at, wi wer wȧgnöma, to wiöe śun ganc fynster, wen
dy dy bowa śtełst, no do wüśwer zih ym tȧjh, botwer zih ym tȧjh, wiöem woser
wiöe. No do ȧs ej dö, s’ander weter, bo dü mahst mer dö śenklik s’woser. Do wȧsty,
wi wer wün fynf łoüt, to wüwer ym tȧjh. Oder do dy ny ymfełst. Wüśwer zih o ȧna
wer wün śun ogybot.
– Ȧna der zȧjt kuma yn ham, ju?
Wjyr zȧjn kuma yn ham, hotwer s’öwytasa. (...) S’öwytasa hotwer, no inda wiöe, wi
wer wułda brut myt kȧfy. Oder wjyr wułda inda hon apuł [arpułn] ym roüm gybakt.
No do dy Polinskja-müm wöst śun fu dam, no do inda wiöd mejer apuł [arpułn]
gykoht c’öw... mytag. Do wer c’öwyts hota ym roüm gyba... dy gywjemty apuł
[arpułn]. No do, wȧsty, wen dy höst ym roüm gywjemty apuł [arpułn], dos roüht
ȧzu wi puter. Bo dos wiöe güter roüm, no ny? No do myt ziser myłih, dos wiöe
s’besty asa. Ȧ wen dy nöht nö wułdst hon brut, no to kundsty der nama brut, oder
wiöest ogasa myt apuł [arpułn], kymt’s cy ziöen. No do... s’wiöe s’besty asa, ym
roüm gywjemty apuł. Oder roüm zyter, ny wo yta ej, wen dy ȧ zyta roüm gyst, do
dy puter kymt giöe runder, wȧsty? S’roüht ȧzu śejn, no to dy Polinskja-müm, inda
fȧt zy mejer apuł [arpułn] ufȧ mytag, do zy nöhta wjemt yns apuł [arpułn] ufum
roüm. Do inda ziöet zy: „Kȧśü, breng mer ȧn hołwa liter roüm” – no do wiöd cwe...
wi wer wün mejer, no do wułdwer hon beser, no to y cwej rondl. Rondl? Y cwej
rondl [rondln], wȧsty, bo wen wer zȧjn fynf łoüt, do wer hon beser apuł [arpułn]
gywjemty. Dos wiöe s’besty asa. Ȧna miöehysmöł wiöe ȧ e ogykoht. Oder ym fȧld
ym besta, wi wer s’mügjaasa osa, no do hotwer idys ȧ e.
Jedzenie przy pracy w polu
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Jak byliśmy bliżej, to przychodziliśmy jeść do domu, ale jak już byliśmy za ulicą (Starowiejską), to przynosili nam jedzenie. To musieli w koszyku przynosić,
żebyśmy nie szli do domu, żebyśmy sobie trochę odpoczęli, to przynosili nam jedzenie w pole. No to była miska i sześć albo ile, pięć jak nas było, pięciu ludzi albo sześciu ludzi, wszyscy jedliśmy z tej miski. Nie było, żebyś ty miał na talerzu osobno.
To było to, na miedzy siedzieliśmy i jedliśmy w polu. To było bardzo fajnie tak jeść.
– A kolację też, czy...
Nie, na kolację przychodziliśmy już do domu. Albo kolację, jak już byłyśmy w polu,
jak przyjdzie powiedzieć, jak słońce zaszło, całkiem, no to wtedy się kopaczkami...
– Pukało.

115

�116

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

„Skończcie pracę”, przyjdzie powiedzieć. Kopaczkę musisz umyć nogami, ziemię, żeby to wszystko było ładnie, przyjdzie powiedzieć, kopaczka miała... nie
trzyma się jej ziemia, bo jak jest wyrobiona, no to szliśmy do domu i było już...
I w stawie myliśmy nogi i ręce. (...) W domu się tylko tą ziemię trochę, bo sobie
zabrudziłeś nogi, nie? No ale byłeś już umyty. A ile razy była praca, jak odbieraliśmy (przy żniwach), to było już całkiem ciemno, jak stawiałeś babki. No to
myliśmy się w stawie, kąpaliśmy się w stawie, ciepła woda była. No to jedna
jest tu, druga dalej, bo ty mi tu zamulisz wodę. No to wiesz, jak byliśmy pięciu
ludzi, to byliśmy w stawie. Ale żebyś się nie przewrócił. Myliśmy się i byliśmy
już okąpani.
Przyszliśmy do domu, to mieliśmy kolację. (...) Kolację mieliśmy, no zawsze był,
jak chcieliśmy, chleb z kawą. Ale my chcieliśmy zawsze mieć ziemniaki pieczone
w śmietanie. No to ciotka Polinska wiedziała już o tym, no to zawsze było nagotowanych więcej ziemniaków na obiad. Żebyśmy wieczorem mieli w śmietanie zagrzane ziemniaki. No to wiesz, jak masz ziemniaki zagrzane w śmietanie, to pachniało tak jak masło. Bo to była dobra śmietana, nie? No to ze słodkim mlekiem,
to było najlepsze jedzenie. A jak potem jeszcze chciałeś chleb, to mogłeś sobie
wziąć chleb, ale byłeś już pojedzony tymi ziemniakami, przyjdzie powiedzieć. No
to to było najlepsze jedzenie, ziemniaki zagrzane w śmietanie. Ale śmietana taka,
nie taka jak teraz, że jak taką śmietanę dajesz, to masło nawet nie schodzi, wiesz?
Pachniało tak ładnie, no to ciotka Polinska zawsze obierała więcej ziemniaków na
obiad, żeby potem nam zagrzała te ziemniaki w śmietanie. No to zawsze mówiła:
„Kasiu, przynieś mi pół litra śmietany”. No to były dwa... jak nas było więcej, no
to chcieliśmy mieć lepiej, no to w dwóch rondlach. Rondlach? W dwóch rondlach,
wiesz, bo jak nas jest pięciu ludzi, że bardziej lubimy zagrzane ziemniaki. To było
najlepsze jedzenie. A czasem było ugotowane jajko. Ale w polu najlepiej jak jedliśmy śniadanie, no to każda miała jajko.
[93]

Wjyr kohta oü ćjyrkja
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Oder wjyr, wjyr kohta oü, di, di züp myt, myt gryc
fu dan... wi wer hota kełwyn, no. Dos wiöe myt gryc.
Ȧ wen ny, to ufȧ mügja wiöe oü zyta... ȧzu wi dy mahst
ȧ tȧg uf dy nüdułn, ȧ dos wiöe nöhta ȧbysła ufum rejs
gymaht ȧzu klin ȧna ufer myłih gykoht.
– To dos wün dy ćjyrkja?
No, ćjyrkja.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Gotowaliśmy też zacierkę
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Ale my, my gotowaliśmy też, tą zupę z kaszą z tego, jak mieliśmy cielęta, no. To
było z kaszą. A jak nie, to na śniadanie był też taki... tak jak robisz ciasto na makaron, a to było potem trochę usmażone takie małe i na mleku ugotowane.
– To to nazywali „ćjyrkja”?
No, ćjyrkja.
[94]

Ym besta wün gywjemty arpułn
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.

Yhy wułd dos zan yta. Wȧsty wos, wen dy dos wyst
zan owi mȧj wjytśoft, niöencik jür y dam, ȧn yta, ej
ołys ganc andyśt. Śyner, asa beser. Ȧn jyśter wos hotsty? S’mügjys wiöe kȧfy, na drugie danie. S’mügjys
wiöe ćjyrkja ȧn apuł [arpułn]. Gywjemty apuł [arpułn]
ufum roüm. Dos wiöe zjyr güt. Dos ruh ȧzu, bo der roüm wiöe, ȧbysła bekt zih, do
puter gejt roüs, ny? Ȧn yta wjesty hon puter, twiöeg, śynka, nö, nö syry takie.
Najlepsze były zagrzane ziemniaki
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Chciałam to teraz zobaczyć. Wiesz co, jakbyś zobaczył moje gospodarstwo dziewięćdziesiąt lat temu i teraz, wszystko się zmieniło. Ładniej, jedzenie lepsze.
A kiedyś co miałeś? Rano była kawa, na drugie danie. Rano była zacierka i ziemniaki. Grzane ziemniaki na śmietanie. To było bardzo dobre. To tak pachniało, bo
śmietana była, trochę się piekło, żeby masło wyszło, nie? A teraz byś miał masło,
ser, jeszcze, jeszcze sery takie.
[95]

Ida tag ȧ śysuł kroüt
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

O Mȧryja. Ida tag ym mytagasa wiöe ȧ... ȧ śysuł kroüt.
Ȧ ufȧ öwyt wejder ȧ töp kroüt ȧn brut, troüg brut ȧn
kroüt. Ȧ wjyr, by mer müter, ösa ida tag, s’wiöe ȧ zyty
grusy śysuł, bo wjyr wün can łoüt dyham, ȧ, ȧ śysuł

117

�118

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

myt arpułn, ȧn y andum tök [töp]... töp wiöe zoüwermyłih. Ȧna di myłih myt dan
arpułn, oder ider ider łangt mytum łefuł y dan tełer. Wen dy dih ny fjedyst, wen dy
dih... ȧmałik ast, wiöesty.... hungerik. No. Do dos wȧs yh.
Codziennie miska kapusty
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
O Maryjo. Codziennie na obiad była miska kapusty. A na wieczór znowu garnek
kapusty i chleb, suchy chleb i kapusta. A my u mojej mamy jedliśmy codziennie,
była taka duża miska, bo my byliśmy dziesięciu ludzi w domu. A jedna miska była
z ziemniakami, a w drugim garnku było kwaśne mleko. I to mleko z tymi ziemniakami, ale każdy, każdy sięgał łyżką do tego talerza. Jak się nie pospieszyłeś, jak
pomału jadłeś, to byłeś głodny. No. To to wiem.
[96]

S’hemb
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Wȧsty, zej hota zyty hemb gynyty myt jemułn ȧna dö
wiöe’s jok cügy... cy, cy, myt kniöefułn, ȧn cü, mahsty
der ȧzu cü, ȧn s’hemb wiöe łang.
Koszula
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Wiesz, miały takie koszule uszyte z rękawami i to było zapinane na guziki, tak sobie zapinałaś i koszula była długa.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Wartości obowiązujące w naszym świecie
Dy wata, wo zy y ynzer wełt zȧjn

[97]

Wi zy dy ciglȧj boüta
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Mȧj foter höt dos ołys... był kierownik. No, ȧna zy
nöma giełd fum Krzyżanowski, no zy bügta, zy łejn
dos giełd, ȧ yhy wiöe ȧ zyta, ȧ gyśȧjt mȧkja, to inda,
wen zy dos diöfta wȧg... cyrykgan, mȧj foter śökt mih
inda. Diöt boüta zy di... cyderjyśt wiöe ȧ kliny ciglȧj,
nöhta boüta zy dan, dan kumin uf dy hej. No oder yhy wiöe diöt ny, yhy wiöe inda
byr müter dyham. Bo dy müter... wün kliny kyndyn, hułf yh yr müter.
Jak budowano cegielnię
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Mój ojciec to wszystko... był kierownikiem. No i pożyczyli pieniądze od Krzyżanowskiego, no pożyczyli, pożyczyli te pieniądze, a ja byłam taką mądrą dziewczyną, to zawsze jak mieli oddać kolejną ratę, to mój ojciec mnie zawsze posyłał. Tam
budowali... najpierw była mała cegielnia, potem wybudowali do góry ten komin.
No ale ja tam nie byłam, ja byłam zawsze u mamy w domu. Bo mama, były małe
dzieci, pomagałam mamie.
[98]

Fyrym hȧsa zy cym Taksła
Taksła-Hȧla (1923–2020), 2014.

Ȧzu, wȧsty wos, dö wün, hon zy oły, bo s’zȧjn hefa
Foxa, hefa Schneider, do... ȧ c’yns hȧsa zy cym Taksła. Ȧ wȧsty, wo dos wiöe?
– Kynter fercyła.

119

�120

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

No, mȧj dźjada wiöe byr fȧjerwer komendant. Ȧna wen zy hota gymȧśjyt, no bo
wiöe... andyśt wiöe’s, wi yhy wiöe ȧ kynd, oder yhy denk, wi zy mȧśjyta, wi zy wün
ogycün śejn, ny? Ȧn hot, hot’ȧ gyziöet „hałt ȧ takt”. Do zy zuła, wen zy mȧśjyn, do
zy zuła hałda ȧn takt. Ȧ fu dam ej cym Taksła.
Skąd wziął się przydomek Taksła
Elżbieta Sznajder (Schneider) z d. Danek (1923–2020), 2014.
No i tak, wiesz, bo tu było dużo Foxów, dużo Schneidrów, to... a do nas nazywali
do Taksły. A wiesz, o co chodziło?
– Może Pani opowiedzieć.
Mój dziadek był przy straży, komendantem. I jak maszerowali, bo to było... inaczej
było, jak byłam dzieckiem, ale pamiętam, jak maszerowali, jak byli ładnie ubrani,
nie? I on powiedział: „trzymajcie takt”. Że oni mają, jak maszerowali, trzymać takt.
(...) I z tego się wzięło „do Taksły”.
[99]

Dy śwygjermüter kuzt jok wymysiöeryś
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Kom, zej kuzt jok myt mer wymysiöeryś. Nöhta ziöet
mer di śnjyh: „Wȧsty wos, müter, yhy gej cyryk cy mem,
men ełdyn, bo dü kuzt, jyr kuzt fön mer ołys śłȧhty”. Yhy
kuz ju: „Kyndła, wjyr kuza ju nist śłȧhtys, oder zej kuzt
ny pönyś. Zy weł ny, zy wył ny kuza” – bo zej ziöet:
„Yhy bej ȧ wymysiöejer bow, yhy kuz jok wymysiöeryś!”. No.
Teściowa mówiła tylko po wilamowsku
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Przychodziła, to mówiła tylko po wilamowsku. Potem synowa mi powiedziała:
„Wiesz co, mamo, pójdę z powrotem do moich rodziców, bo wy mnie obgadujecie”. Ja jej powiedziałam: „Dziecko, my nic złego nie mówimy, ale ona nie mówi,
nie chce mówić po polsku”. Bo ona powiedziała: „Ja jestem Wilamowianką, ja
mówię tylko po wilamowsku!”. No.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[100]
Wo dy mama wje ziöen, wen zy fum grop wje
ufśtejn
Holećkla-Helka (1928–2017), 2009.
Dy mama mȧjny, wen zy fum grop wje ufśtejn, to wje
zy ziöen: „Mȧkja! Mȧkja!” – wje zy dy hend cyzomałen – „No do łjysty dy kyndyn ny wymysiöeryś kuza?
Dos ej ju ynzer śpröh! War wyt zy łjyn? Wan zy śun
nymer ny łjyn, wan zy śun nymer nist ny kyna!” – ȧzu wje zy mer ziöen. Ojej,
zy kuzt ok wymysiöeryś ejweron. Ȧn der tȧta oü, der tȧta oü, oły. Oder wer füta
yns, bo zy ziöeta, do zy yns ys lager uf Oüswynca wan roüsfjyn. Wen wer wan
wymysiöeryś kuza. Oder dy müstst nist śyłik ny zȧjn, ok kuza wymysiöeryś, to
raus bedzie. Zyta ława hotwer, dy junga jün zyty hotwer. Dos głiöet ȧni nimyd
ny. Do kom... wer grynn dyham, dy mama ȧn ołys. Ȧn ny... „Ny grȧjnt, kyndyn,
ny grȧjnt, fylȧjht water nö beser cȧjta derława” – ziöet zy. No zisty’s, et gejter
zihja dos ołys. Ȧn wen wer yhta kuza, do zȧjter oü fruł, bo, bo dy junga kyna ju
mej nist ny. Ny, dos ny wegja yns, wjyr füta yns, zy wułda yns ys lager nama uf
Oüswynca. Oh... wen yh dos ołys denk. Śod cy kuza fu dam ołum, beser ny, bo
menć wjyd ganc troürik.
Co powiedziałaby mama, jakby wstała z grobu
Helena Nowak z d. Nikiel (1928–2017), 2009.
Moja mama, jakby wstała z grobu, to by powiedziała: „Dziewczyno!”, ręce by
złożyła, „No to nie uczysz dzieci mówić po wilamowsku? To jest nasz język!
Kto je nauczy, już się nigdy nie nauczą, już nigdy nie będą nic umieć”. Tak by mi
powiedziała. Ojej, ona mówiła tylko po wilamowsku wszędzie. A tata też, tata też,
wszyscy. Ale baliśmy się, bo powiedzieli, że nas wywiozą do obozu do Oświęcimia (po 1945), jak będziemy mówić po wilamowsku. Ale nie musiałeś być nic
winny, tylko mówić po wilamowsku, to raus bedzie. Takie życie mieliśmy, taką
młodość mieliśmy. W to nikt nawet nie uwierzy. To przyszliśmy i płakaliśmy
w domu, mama i wszyscy: „Nie płaczcie dzieci, nie płaczcie, może jeszcze dożyjecie lepszych czasów”, mówiła. No widzisz, teraz chodzicie tego wszystkiego
szukać. A jak coś mówimy, to jesteście zadowoleni, bo młodzi już nic nie umieją.
Nie z powodu nas, my się baliśmy, chcieli nas wziąć do obozu w Oświęcimiu. Oh,
jak to wspominam... Szkoda mówić o tym wszystkim, lepiej nie, bo człowiek się
staje całkiem smutny.

121

�122

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[101]
Wi kon mȧ dy müterśpröh fergasa?
Taksła-Nüśa (1920–2012), 2009.
No ȧzu ej dos, ȧzu, wen wer wjyn kuma ȧzu... oły zyca
dyham. Dos zyct dyham, yh dyham, no, s’SiöebaHȧla. Wen wer ȧzu wjyn gejn cyzoma, no do wje dos...
do yh kuz yhta, ejs kuzt, ȧ zo’s źe dos cyzoma ȧjjesa.
Ȧ ȧs... Ȧn der menć... Yhy, wi’h ging y dy śül, wiöe dö
der Latosiński. Dy wyst oü wysa, bo dü wȧst hefa. Dar wiöe, der Latosiński wiöe
kierownik, jer wiöe, wi hȧst ȧ kierownik?
– No kierownik oü.
Kierownik oü? No to... oder wjyr gingja y dy śül fu zȧhs jür. Do kundwer ju nist ny
pönyś, ok wymysiöeryś. Yhy... dy ełdyn, myt yns wun, wan zy zih diöt jesa? Wjyr
gingja y dy śül, oder nimyd ziöet nist ny. Diöt dopiyr...
– Ołdyśt.
O, no, kuztwer, łjytwer zih pönyś. Ȧzu kuztwer wymysiöeryś. I wi kon mȧ dos fergasa?
Jak można zapomnieć matczyny język?
Anna Sznajder (Schneider) z d. Danek (1920–2012), 2009.
No tak to jest, jakbyśmy się tak zeszły razem... wszyscy siedzą w domu. Ta siedzi
w domu, ja w domu, Soba-Hala. Jakbyśmy tak się razem zeszły, to by to było, że ja
coś mówię, ona mówi, razem byśmy coś utegowały. A człowiek... Ja, jak szłam do
szkoły, był tu Latosiński. Będziesz wiedzieć, kto to, bo ty wiesz dużo. Ten Latosiński był kierownikiem, on był... jak się nazywa kierownik?
– No kierownik też.
Kierownik też? No to... ale my chodziliśmy do szkoły od szóstego roku życia. To
nie umieliśmy po polsku, tylko po wilamowsku. Ja... rodzice, z nami, oni się tam
będą tegować? Szliśmy do szkoły, ale nikt niczego nie powiedział. Tam dopiero...
– Dopiero.
No, mówiliśmy, uczyliśmy się polskiego. A tak, to mówiliśmy po wilamowsku.
I jak to można zapomnieć?
[102]
Dy Siöeboka kuzta wymysiöeryś
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.
No, Siöeboka wün hefa, wün. No do, di kanta zih, di...
hüłda zih cyzoma inda, wen zy jynta gingja, do, do ȧner

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

ny, do cwej, drȧj ȧna bowa oü, no do... Ȧ nöhta di andyn wejder fu dan djyfyn: „Wosfer łoüt zȧjn dos, fu wu zȧjn di?”. Wen wer kuzta wymysiöeryś, zy ferśtinda nist.
Soboki mówiły po wilamowsku
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2012.
No Soboków było dużo. Oni się znali, trzymali się razem, zawsze jak gdzieś szli,
to jeden nie, dwóch, trzech i z żonami, no to... A potem ci inni z tych wiosek: „Co
to za ludzie, skąd oni są?”. Bo jak mówiliśmy po wilamowsku, to oni nic nie rozumieli.
[103]
Wymysiöeryś ej ȧ śejny śpröh
Zejma-Staha (1931–2015), 2014.
Medytjyn? No wymysiöeryś, oder wen dy wyst [wȧst],
wi dos hȧst ołys, dos. Dos konsty. Oder dos, śun eta’s... fergasa hower dos. Dos wiöe ȧ śejny śpröh, wiöe’s.
Wen dy konst zjyr güt, har kon güt. Har łjyt zih, bo dö
wiöe ȧner, der Jüza Gara, dar kuzt, dar kon kuza. No ȧn’ȧ
śtiörw oü. Ȧ h’wȧs ny, wos ej jum gyśan. Har wiöe ny ołd.
Wilamowski to piękny język
Stanisław Zejma (1931–2015), 2014.
Myśleć? No myślę po wilamowsku, ale jak wiesz, jak to wszystko się nazywa, to
możesz. Ale to, teraz już dużo tego zapomnieliśmy. To był piękny język, piękny język to był. Jak umiesz dobrze, on umie dobrze. On się uczył, bo tu był jeden, Józef
Gara, ten mówił, ten umiał mówić. No i umarł już też. A nie wiem, co mu się stało.
On nie był stary.
[104]
Dy atyn łjyn zih wymysiöeryś
Tobyś-Nüśka (1930–2022), 2014.
Wjyr hota fu Wymysdiöf, ȧ śtiörw śun, hot
fjyrȧnniöencik cy wifuł jür. Ȧn ȧner fu Denkjadiöf,
śtiörw’ȧ oü śun, no. Zöfuł hotwer.
– Oder wi zy śun dö łengjer wün, to ferśtinda zy wymysiöeryś?

123

�124

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Ojej, dar fu Denkjadiöf, dar kund wymysiöeryś ȧn doüć, ȧn ołys. Bo wymysiöeryś łjyt’ȧ, bo wjyr kuzta wymysiöeryś ȧn pönyś cünum, ny? Bo har ferśtind
ju nist ny. Cünum pönyś. Ȧn cy dam y Wymysdiöf oü pönyś. Dos wiöe ȧ ołder
kłop, oder zy wułda’n roüsfjyn. No to, der foter nom’ȧ uf. No. No ȧn dan wułda
zy oü roüsfjyn, oü nom’ȧ der foter uf. Bo zyst heta zy roüsgyfüt, Göt wȧs, wun.
No. Oder s’wün güty kłopa. Ȧn dar y Denkjadiöf wiöe yht ełder wi yhy. Gywys
cwe jür wiöe’ȧ ełder wi yhy. Oder dar... zjyr güt hiöet hot’ȧ. Ȧ zjyr ȧ güt hiöet.
Har łjyt wymysiöeryś ȧn doüć. Bo yhy ging y dy doüćy śül, yhy müst śrȧjwa, yhy
müst łaza. Ȧn wen yh jum ny ziöet – „Fyrym wyłsty mer ny ziöen?”. „No bo yh
mü ju dos diöhłaza!” – ȧ yhy kund oü nö ny güt. Oder h’kund śun beser. Oder har,
ołys kund’ȧ. Zjyr ȧ güt hiöet hot’ȧ. Ȧ śtiörw y Denkjadiöf ufȧ zawał. (...) Cym
Hȧla-Mockja wiöe ju oü dy Magda. No, zy hot ȧ mȧkja. No to zej, dy ołdy kuzt
ny (wymysiöeryś), oder zy ferśtind. Oder kuza kund zy ny. Oder s’mȧkja kund
śun ołys. Ejs kund pönyś ȧn doüć ȧn wymysiöeryś. Ȧzu wi wjyr. Ju, no bo ȧ klin
kynd ȧn wen dy höst ȧ gydyhtnys hołp ȧ... hołp ȧcwe, no to łjysty. Bo ȧ kynd łjyt
zjyr byhend. No.
Robotnicy uczyli się wilamowskiego
Anna Kowalczyk z d. Fox (1930–2022), 2014.
My mieliśmy ze Starej Wsi, on już umarł, miał dziewięćdziesiąt cztery czy ile lat.
A jeden umarł już też w Dankowicach. Tylu mieliśmy.
– Ale jak tu już byli dłużej, to rozumieli wilamowski?
Ojej, ten z Dankowic, ten umiał i po wilamowsku, i po niemiecku, i wszystko.
Bo wilamowskiego się uczył, bo my mówiliśmy po wilamowsku, a do niego po
polsku, nie? Bo on nie rozumiał nic. Do niego po polsku. A do tego ze Starej
Wsi też po polsku. To był starszy mężczyzna, ale oni go chcieli wywieźć. No
to tata go przyjął. No. No a tego też chcieli wywieźć, jego też tata przyjął. Bo
w przeciwnym razie by ich wywieźli. Bóg wie gdzie. No. Ale to byli dobrzy
mężczyźni. A ten w Dankowicach był trochę starszy ode mnie. Chyba dwa lata
był ode mnie starszy. Ale on... miał bardzo dobrą głowę. On się uczył po wilamowsku i po niemiecku. Bo ja chodziłam do niemieckiej szkoły, musiałam
pisać, musiałam czytać. A jak jemu nie mówiłam, to „Czemu mi nie chcesz
powiedzieć?”. „No bo sama to muszę jeszcze przeczytać”. A ja jeszcze też nie
umiałam dobrze. Ale umiałam już lepiej. Ale on wszystko umiał. Miał bardzo
dobrą głowę. Umarł w Dankowicach na zawał. (...) U Hala-Mocka była też (służąca) Magda. No ona miała córkę. No to ona, stara, nie mówiła po wilamowsku,
ale rozumiała. Ale mówić nie umiała. Ale ta córka umiała już wszystko. Umiała
po polsku, po niemiecku i po wilamowsku. Tak jak my. Tak, bo małe dziecko,
a jak masz jeszcze pamięć pół na pół, to się nauczysz. Bo dziecko uczy się bardzo szybko, no.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[105]
Fyrym yh ho ogyfanga cy śrȧjwa wymysiöeryś
Tołer-Jüza (1929–2013), 2012.
Yhy wiöe krank, yh wiöe ym śpytuł, ym śpytuł wiöe’h,
h’wiöe zjyr krank, ufs hac. Yh wiöe ym śpytuł y Ochojec, wiöe’h. Diöt hon zy mih operjyt. Ym śpytuł hon zy
mih operjyt ȧn y... diöt wiöe’h ȧ mönda, ym śpytuł, bo
yh wiöe zjyr krank, yh wöst ny, op yhy wa der... ejwerława dos, no. Ȧn kom yh yn ham, nöhta, y dyham, ȧzu ȧ hołp jür maht yh nist, ok ȧzu
zos yh, ȧna ȧ telewizor śoüt yh o, ȧn nöhta kom’s mer ȧj, ȧ djyft yhta wymysiöeryś
śrȧjwa. No ȧna nöhta füng yh o cy śrȧjwa, zyty ferśidnikjy... wi hȧst dos, łidła, ȧna
zyty, ȧ łidła nöhta śpyter. Ȧn ȧzu... no śrȧw yh ȧzu, wu mer uf, ufs hiöet kom, no. Zu
śrȧw yh. No ȧ nöhta, nöhta, wȧs yh, nöhta go’h ȧ zyta bihła roüs, dos bihła hoter, ny?
No. Ȧ zyta bihła go’h roüs, diöt ej oü ȧ dos... ȧ wjyrterbüh [wjytynbihła] ej oü diöt.
Dlaczego zacząłem pisać po wilamowsku
Józef Gara (1929–2013), 2012.
Zachorowałem, byłem w szpitalu, byłem w szpitalu, byłem bardzo chory na serce.
Byłem w szpitalu w Ochojcu. Tam mnie operowali. W szpitalu mnie operowali i tam
byłem miesiąc w szpitalu, bo byłem bardzo chory. Nie wiedziałem, czy jeszcze to
przeżyję. I potem przyszedłem do domu, w domu tak przez pół roku nic nie robiłem, tylko tak siedziałem i oglądałem telewizor. No i potem przyszło mi do głowy,
że powinno się coś napisać po wilamowsku. No i potem zacząłem pisać takie różne,
jak to się nazywa, piosenki i takie..., piosenki potem później. I tak, no pisałem, co mi
przyszło do głowy. No a potem, potem, czy ja wiem, wydałem taką książkę, macie
ją, no nie? No taką książkę wydałem, tam też jest słownik.
[106]
Der foter kund ny pönyś kuza
H: Bek-Bȧlcer-Hȧla (1923–2022), 2009.
J: Tołer-Jüza (1929–2013), 2009.
H: No wiöd jyśter, no do war kuzt… mȧj, mȧj foter…
y… wiöe y Win, no, nöht kom’ȧ fu Win…
J: Nöhta ferwȧw’ȧ zih.
H: Ferwȧw’ȧ zih dö, no do kund’ȧ ju ny pönyś kuza.
Jo, jok wymysiöeryś.
J: Oba doüć.
H: Oba doüć, no.

125

�126

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Ojciec nie umiał mówić po polsku
H: Elżbieta Kacorzyk z d. Fox (1923–2022), 2009.
J: Józef Gara (1929–2013), 2009.
H: No kiedyś, to kto mówił... mój, mój ojciec był w Wiedniu, no to przyjechał z Wiednia.
J: Potem się ożenił.
H: Ożenił się tu, no to nie umiał mówić po polsku. Tylko po wilamowsku.
J: Albo po niemiecku.
H: Albo po niemiecku, no.
[107]
Ym kynd wiöe’s ny derłiöet cy kuza wymysiöeryś
H: Bek-Bȧlcer-Hȧla (1923–2022), 2009.
J: Tołer-Jüza (1929–2013), 2009.
H: Ȧ fum, fu mȧjner śwaster… der… zun, ȧ do’ȧ kund
ju nist… pönyś ny kuza. Dy Rüsa koma nȧj, ȧ dar,
jok wymysiöeryś kuzt’ȧ. Ȧn mȧj foter maht’um ȧzu,
do’ȧ nist ny zo kuza, bo zy… „Germany, Germany,
Germany”.

J: Wjyn zy’ȧ ȧjśpjera.
H: No, no do kuzt’ȧ ni, nöhta, ging’ȧ diöt cyr baba, diöt, dö, ȧn’ȧ ziöet ȧzu: „yh śȧjs
cü zyta ława” – wymysiöeryś kuzt’ȧ – „yhy wa ȧmöł yn bün śpryngja”.
J: Der bün wiöe dö ym płoc.
H: Nöht kom’ȧ, nöht kom di baba cy mem foter ziöen dos, no do ziöet’ȧ: „Kuzźe,
wi dy wyłst, s’zo zȧjn, wo wył. Kuz ȧn s’ej”.
– Kon’ȧ wymysiöeryś?
H: Ȧ yta, ȧ nist, ȧ ferśtejt ju giöe nist! Ȧ wiöe klin wi, wi, wifuł jür kund’ȧ hon,
Jüza?
J: No wifuł, zȧhs jür.
H: No.
Jak zabroniono dziecku mówić po wilamowsku
H: Elżbieta Kacorzyk z d. Fox (1923–2022), 2009.
J: Józef Gara (1929–2013), 2009.
H: A od mojej siostry syn, to nic nie umiał mówić po polsku. Ruscy tu wkroczyli,
a ten mówił tylko po wilamowsku. A mój ojciec zrobił mu tak (pogroził palcem),
żeby nic nie mówił, bo oni: „Germany, Germany, Germany”. No to potem już nic
nie mówił, potem, poszedł tam do babki i powiedział tak: „Mam dość takiego
życia”, po wilamowsku mówił „wskoczę do studni”.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

J: Studnia była tu, na placu.
H: Potem przyszedł, przyszła ta babka do mojego ojca, powiedzieć mu to. No to
powiedział: „Mów, jak chcesz, niech się dzieje, co chce. Mów i gotowe”.
– A on umie po wilamowsku?
H: A teraz, nic, on nic nawet nie rozumie. On był mały jak, jak... ile mógł mieć lat,
Józek?
J: No ile, sześć lat.
H: No.
[108]
Wysty gryhta wymysiöeryś kuza?
I: Abda-Inga (1928–2016), 2009.
H: Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2009.
I: Dü, Wymysiöejeryn, wysty gryhta wymysiöeryś kuza?
H: Yhy wȧ nist, wi’h zo ziöen uf zy...
I: Do ȧbysła nöhdenkja ȧn kuza wymysiöeryś.
H: S’wył zih mer ny.
I: No, „wył zih mer ny”. Byst cy bykwym. Dü, wo dy fum klina kynd jok wymysiöeryś gykuzt höst.
H: To ziöe, dü gyśȧjty, wi granatowy, wi hȧsa zy?
I: Di dunkułbłöwa.
H: Dunkułbüwa.
I: Błöwa!
H: Ejs wȧs, wo’h kuz, ȧ dy... Tymüś, dü wȧst?
Zaczniesz mówić po wilamowsku?
I: Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
H: Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2009.
I: Ty Wilamowianko, zaczniesz w końcu mówić po wilamowsku?
H: Ja nie wiem, jak to powiedzieć.
I: To trochę pomyśl i mów po wilamowsku.
H: Nie chce mi się.
I: No, „nie chce mi się”. Jesteś za wygodna. Ty, co od dziecka u was mówiło się
tylko po wilamowsku.
H: To powiedz, jak jesteś taka mądra, jak jest granatowy, jak mówią?
I: Dunkułbłöwa (granatowe).
H: Dunkułbüwa (chłopcy o ciemnej karnacji).
I: Błöwa!
H: Ona wie, co mówię. A ty, Tymuś, wiesz?

127

�128

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[109]
Wi mȧ dy wymysiöejer fłȧk zo wośa
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Dos ho’h ȧłȧn gyłjyt. Bo zy kuzta mer: „Wi wysty dos
wośa di, di... farby, fiöerwa wan ju gejn ganc wȧg!”. Ziöet yh: „Wi wa’h dos wośa?”. Nom yh cyderjyśt ȧn rök,
ȧn s’wün śun di mȧśinn cy wośa. Zyty kliny mȧśin. Ziöet
yh ȧzu: „Yta wa’h probjyn cyderjyśt dan ȧn rök”. Ziöet
yh: „Wos kon yh dö gan y dos wo...” – yhy łjyt dos, yhy maht dos ȧłȧn. Nom yh
ȧbysła załc, ȧn esig ȧn ny ganc wiöemys woser, bo diöt gistwer [guswer] y di mȧśin,
wün zyty mȧśinn, wu dy müst nȧjgisa woser, ny? No to ȧ zyta woser... wiöem, oder ny
hȧs. Wüś yh oüs, dyn [ȧ] rök, har wiöe ȧzu śejn. Ziöet yh: „Yta wa’h śun cwej nama!”
– nöhta drȧj, ȧ nöhta can. Ȧna wüś yh ołys. Dy höst ju gyzan wifuł h’ho gywośa.
Jak prać wilamowskie stroje
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Tego się sama nauczyłam. Bo mówili mi: „Jak to wypierzesz? Te kolory całkiem znikną”. Powiedziałam: „Jak to wypiorę?”. Wzięłam, najpierw jedną spódnicę, były już takie maszyny do prania. Taka mała pralka. Powiedziałam tak: „Teraz spróbuję najpierw
tą jedną spódnicę”, powiedziałam, „co mogę tu do tego dać?”, uczyłam się, robiłam
to sama. Wzięłam trochę soli, ocet i taką letnią wodę, bo tam wlewaliśmy do pralki,
były takie pralki, co musiałeś nalać wody, nie? No to taką wodę, ciepłą, ale nie gorącą.
Wyprałam tą spódnicę, a ona była taka ładna. Powiedziałam: „Teraz wezmę już dwie”,
potem trzy, a potem dziesięć. I wyprałam wszystko. Widziałeś przecież, ile prałam.
[110]
Dy kyndyn wün bejz, do wer kuzta wymysiöeryś
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.
Bo di junga ny, dy junga kunda ny. Zej, wen zy kuzta
wymysiöeryś, di, dy kyndyn, do wün zy bejz, bo zy
ferśtinda nist. Bo zy wün... bo s’wiöe ȧ cȧjt ȧ zyty, wo
zy ny łisa wymysiöeryś kuza. No do di kyndyn kunda
nist. Ȧ wen wer kuzta yhta wymysiöeryś, do ziöeta zy,
„Zy kuza fön yns yhta. Bo wjyr ferśtejn ny, do kuza zy fön yns!”. Zej wün uf (yns?)
bejz, dy kyndyn.
Dzieci były złe, jak mówiliśmy po wilamowsku
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2012.
Bo ci młodzi, ci młodzi nie umieli. Oni, jak się mówiło po wilamowsku, te dzieci,
to były złe, bo nic nie rozumiały. Bo oni byli... bo był taki czas, co nie pozwolili

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

mówić po wilamowsku. No to te dzieci nie umiały nic. A jak coś mówiliśmy po
wilamowsku, to powiedzieli: „Oni mówią coś o nas. Bo my nie rozumiemy, to oni
mówią o nas”. One były złe, te dzieci.
[111]
Dy müter fur nökweryn kund ny pönyś
Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2012.
Ejs wiöe fo [fu] mȧj [mem] jür, oder ejs kuzt mejer doüć.
Ȧ dy mama, zȧj mama kund wog... pönyś ny. S’wułd
ny kuza pönyś. Ȧn s’go zih ny oüs, bo ejs ziöet mer:
„Hela, wo ȧner kom, ȧn’ȧ hüt, do’s kuzt doüć” – no
derzȧnk wiöe’s ȧzu – „kom’ȧ śun s’ander möł ny”.
Matka sąsiadki nie umiała mówić po polsku
Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2012.
Ona była z mojego roku, ale mówiła więcej po niemiecku. A matka, jej matka nie
umiała w ogóle po polsku. Nie chciała mówić po polsku. A ona nie wyszła za mąż,
bo powiedziała: „Hela, co który przyszedł, a słyszał, że mówi się u nas po niemiecku”, no wtedy tak było, „to na drugi raz już nie przyszedł”.
[112]
Yhy nyt śwjerery zaha
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
No, ȧ yhy nyt oü, oder inda zyty śwejerery zaha, wi dy
rek, dos nyt yhy. Bo, wȧsty, dos, dos, wu dy, di fałda wu
zȧjn, dos ej ju... śwjer cy, cy nyn. Müstwer dos oü łjyn,
oder nöhta ging dos ołys. Yhy maht oü zoha, zoka. No
to wȧsty, di wu’h ho dö, ho’h mer ȧłȧn gymaht, kon yh
der dos wȧjza.
Szyłam cięższe rzeczy
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
No a ja też szyłam, ale zawsze takie cięższe rzeczy, jak spódnice, to szyłam ja. Bo
wiesz, te fałdy, co są, to jest ciężkie do szycia. Musiałyśmy się też tego uczyć, ale
potem to już szło. Robiłam też pończochy. No to wiesz, te, co mam, zrobiłam sobie
sama, mogę ci pokazać.

129

�130

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[113]
Yhy nyt śejny lȧlka (tȧkla)
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Yhy müst inda śejn nyn, di blüza wu zy hota, oba di
rek, yh ho ju hefa rek gynyt.
– Ȧna oü śjyctihjyn ȧn zyty zaha.
Ȧ do śjyctih... dos wiöe, zyty at – kliny at. Ym
śłȧhsta wiöe’s cy nyn di rek. Bo di gyśtałt, wiöe’s,
yh wa der, yh wa dos nama, diöt ho’h zöfuł, wo’h nyt di lȧlka. Ȧ yhy nyt dos
ȧzu gan, ȧ di bowa, wu yta nyn, ziöen, hon zy mer dö ym jes gyziöet, ziöeta zy:
„Wjyr weła beser nyn grusy zaha”. Ȧ yhy ziöet ȧzu, „Bowy, ȧ yhy wiöe ȧzu gan,
wi’h nyt, yhy nyt miöehysmöł can lȧlkja”. Dy ocyg. Bo dy lȧlka koüftwer.
Szyłam piękne lalki
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Musiałam zawsze pięknie szyć, te bluzki, co miały, albo spódnice, szyłam przecież
dużo spódnic.
– I też fartuchy i takie rzeczy.
A fartuchy to była taka praca, mała praca. Najgorsze było szycie tych spódnic.
Bo te oplecki były... ja je wezmę, tam mam tyle, co szyłam dla lalek. A ja to
tak lubiłam szyć, a te kobiety, co teraz szyją, mówią, kiedyś mi tu powiedziały: „My wolimy szyć duże rzeczy (dla dorosłych)”. A ja powiedziałam tak:
„Kobiety, a ja tak lubiłam szyć, czasem szyłam dziesięć lalek”. Stroje, bo lalki
kupowałyśmy.
[114]
Wer hota myter śwaster zyty nymłikjy rek
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
To, wȧsty wos, yhy ȧn s’Helka, hotwer zyty łangy rek,
ale plisowane. Wün błöwy rek, ȧn ȧ blüzka. Dos wiöe
fynf jür. Ȧ nist mejer. Inda yr... y dy kjyh ȧn fur kjyh,
byhemd oüscin. Ȧ dyham gingwer ferśidnik ogycün.
Inda yhy myter śwaster, zej wiöe drȧj jür jyngjer, oder
zy wiöe ȧbysła gryser wi yhy. Yhy wiöe inda ȧzu kliner ȧn mager. Ȧn ejs wiöe
ȧbysła gryser, ȧn wer hota inda ȧnikjy rek ȧna dos, ȧn... Ȧzu gingwer fynf jür, bo
dos wiöe ȧzu łang, fun fisa wiöe jok dö ȧbysła zöfuł, ȧ nöhta wen dy wiöest immer,
inda [wo ȧmöł] ełder, no to wiöe dos kjycer, kjycer, kjycer. Piöer jür.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Miałyśmy z siostrą takie same spódniczki
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
To wiesz co, ja i Helka miałyśmy takie długie spódnice, ale plisowane. To były
niebieskie spódnice i bluzka. To było na pięć lat. I nic więcej. Zawsze do kościoła
i z kościoła, a potem szybko rozebrać. W domu chodziłyśmy różnie ubrane. Zawsze ja z siostrą, ona była trzy lata młodsza, ale była trochę większa ode mnie.
Ja byłam zawsze taka mniejsza i chudsza. A ona była trochę większa i miałyśmy
zawsze takie same spódnice. I tak chodziłyśmy pięć lat, bo to było takie długie,
od stóp było tylko trochę, a potem jak byłaś coraz starsza, to to było coraz krótsze
i krótsze. Parę lat.
[115]
Dy gywynłikja rek fur müter
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Dos, ȧn zyta rök, hot zy cwej rek, mejer ny. Oba ym
mȧsta drȧj. Ȧn dos wüś zy inda ȧna... yr woh ging zy
ȧzu ogycün. No ȧn... ym zuntag, wi zy kom fur kjyh,
cüg’s... cug zy dos oü o. Bo di śejna fłȧk gingja y dy
o[mer], yn...
– Y dy łod.
Y dy łod.
Spódnice codzienne od matki
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
To taką spódnicę (codzienną), miała może dwie, więcej nie. Albo najwięcej trzy.
I to zawsze prała i tak chodziła ubrana w tygodniu. No a w niedzielę, jak przychodziła z kościoła, to też to ubierała. Bo te ładne stroje szły do...
– Do skrzyni.
Do skrzyni.
[116]
Wi’h wymysiöejer blüza wüś
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Ȧmöł ho’h, go’h yn töp di, di blüz [jypła], ny? Ȧ h’wułd
zy oüskoha. Ho’h mer fergasa woser cy gisa. Wiöe zy ferbrant ym typa. Oder yh kund nyn, byhemd wiöer ȧn yh
nyt śun wejder.

131

�132

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

– Ȧna wi, bo jyr hot oü gykoht, no ny? Di hoüaśtykla cym bȧjśpil.
No no. No to dos, yn töp, yn töp. Ȧn zaf, ȧn pü... püwer. Proszek, püwer ȧna cyderjyśt
kołd woser ȧna ufs błȧh, bo dos hotwer ju [s’]błȧh jok. Ȧna müst yh gan hefa woser, do
dos ny ferbrit. Nöhta kohtwer dos, nöhta müsty dos hefa möł, cwe möł wejder śpjy...
– Śwafa ju?
No, do dy zaf, ołys wȧggejt, ȧ nöhta wejder yyy... gykoht śtiöek [śtjek]. Ȧn ołys
gyśtiöekt, no dy zühst [zohst] ju, yta ho’h ju oü śejny zaha, konsty nö yta ośoün.
Jak prałam wilamowskie bluzki
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Raz dałam do garnka tą bluzkę (jypłę?), nie? I chciałam ją wygotować. Zapomniałam sobie wlać wodę. Spaliła się w garnku. Ale umiałam szyć, szybko materiał i już
znowu szyłam.
– I jak, bo Pani też gotowała, nie? Te hoüaśtykla na przykład.
No, no. No to do garnka, do garnka. I mydło, i proszek. I najpierw zimna woda,
a potem na blachę, bo mieliśmy tylko blachę. I musiałam dać dużo wody, żeby się
nie spaliło. Potem to gotowaliśmy, potem musisz to wiele razy, dwa razy...
– Płukać?
– No, żeby to mydło wszystko zniknęło. A potem znowu gotować krochmal. I wszystko wykrochmalone, widziałeś, ja do dzisiaj mam piękne rzeczy, możesz oglądać.
[117]
Dy śłȧhsta rek wün płesnerrök ȧn kȧljytarök
Abda-Inga (1928–2016), 2009.
Oder cym bȧjśpil fu Płes koüfta zy oü dy płesnerrek.
Dos wün dy śenkliksty, s’mȧst uf oły tag cuga zy zy o,
zyty gryśtrimty.
– Ju, płesnerrek.
Ȧn der kȧljytarök dos wiöe y Wymysoü myt dan brȧta
gałaśtrima.
Najgorsze (najmniej odświętne) były spódnice płesnerrök i kȧljytarök
Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
Ale na przykład w Pszczynie kupowali też płesnerrök (rodzaj spódnicy). To były te
najgorsze, przeważnie na co dzień nosiły je, takie pasiaste.
– Tak, płesnerrök.
I spódnica kaljytarök to była w Wilamowicach z tymi żółtymi, szerokimi paskami.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[118]
S’kroücła fur müter
Lüft-Nüśka (1923–2010), 2007.
Dy mama hot ufum kroücła ȧ noma, oüsgygrycułt [oüsgykrycułt], gygrycułt [gykrycułt] – Emilia Mika. Idy
hot zȧj... zen noma, ufum kroücła.
– Ȧ war höt dos gymaht ufum kroücła?
No dos koüfta zy śun zyty. No dos... di rek, di tihła, dos
koüfta zy y... fu Win wiöe dos. Fu diöt bröhta zy dos.
Krzyżyk od matki
Anna Zejma z d. Fox (1923–2010), 2007.
Mama miała na krzyżyku imię wygrawerowane, Emilia Mika. Każda miała swoje
imię na krzyżyku.
– A kto to robił na tych krzyżykach?
No to kupowali już takie. No to, te spódnice, chustki, to kupowali... z Wiednia to
było. Stamtąd to przywozili.
[119]
Ym jyśta zuntag gingja zy śyner ogycün
Lüft-Nüśka (1923–2010), 2007.
Ȧ, dos wün, s’wün ferśidnikjy zuntag. Wen wiöe der
jyśty zuntag, s’wiöe der jyśty zuntag, der jyśty zuntag wiöe ind, der jyśty zuntag wiöe ofang. Ofang
ym mönda, der jyśty, jyśty zuntag. No to gingja zy
śyner ogycün. Ȧ nöhta gingja zy śun wejder śłȧhter
ogycün. No do zöfuł ociwerik, wi dö hot idy wymysiöejer bow, dos wiöe füt,
dos ej ny mejglih. Do zyty öemy łoüt zöfuł ociwerik hota.
W pierwszą niedzielę miesiąca ubierały się ładniej
Anna Zejma z d. Fox (1923–2010), 2007.
A, to były, były różne niedziele. Jak była pierwsza niedziela, pierwsza niedziela
to był początek miesiąca. Pierwsza niedziela. No to chodziły ładniej ubrane.
A potem chodziły już gorzej ubrane. No to tyle ubrań, co miała każda Wilamowianka, to to było przecież, to jest niemożliwe. Że tacy biedni ludzie mieli tyle
strojów.

133

�134

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[120]
Dy śynsty traht uf Hȧlikjałȧjtnysdunyśtag
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
No, dy śynsty traht. Boże Ciało, Łȧjt... wi hȧst dos,
Łȧjtnysdunyśtag? No to gingja zy śejn ogycün. No
nöhta śun underwoh ȧbysła andyśt, oder oü ny ym płesnerrök. Ym płesnerrök gingja zy jok wi wiöe... bygrytnys. No. Oba yr fost.
Najpiękniejszy strój był na Boże Ciało
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
No, najpiękniejszy strój. Boże Ciało, jak to się nazywa, Łȧjtnysdunyśtag. No to
szły pięknie ubrane. Potem w tygodniu już trochę inaczej, ale też nie w płesnerrök.
W płesnerrök to szły, jak był pogrzeb. No. Albo w poście.
[121]
Mȧj koleżanka fur tancgrüp (Linküś-Ruzła)
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Ȧ mȧj foter maht’um ym fȧld dy at, bo har hot fad,
ȧna... No to ejs kom wejder c’yns, cym foter oü yhta
maha, do’s ny mü zöfuł coła. Nöhta kentwer [kantwer]
yns. Gingwer inda bȧdy cyr tancgrüp ȧn cyryk kömwer
wejder cyfüs, bo wjyr hota ju nist ny, jok ȧ rod cym
fiöen. Oder wjyr gingja inda cyfüs. Ȧ nöhta, miöehysmöł wiöe’s ȧlf yr naht, ȧn dy
ynzer, dy kjerownićka ziöet... ziöet zy inda: „Błȧjt nö, błȧjt nö” – fercyłt zy, jok yn
bowa, ny? Ferśidnikjy zaha cym łaha ȧn wer zunga, miöehysmöł wiöe’s ȧlf yr naht,
kom yh yn ham. Ziöet yh: „Rüźü, śtej yta dö” – bo yhy müst fłigja fum Gawlik, ejs
ging diöt uf dy hej, ȧ yhy dö. Ziöet yh: „Yhy fjet mih, rüf uf mih!”. Ȧ yhy fług ȧzu
wi ȧ wynd yn ham.
Moja koleżanka Linkusiowa Ruzła
Anna Foks (Fox) (ur. 1927), 2022.
A mój ojciec robił jej w polu pracę, bo on miał konia, no to ona znowu przychodziła
do nas, ojcu też odrabiać, żeby nie musiała tyle płacić. Potem się znałyśmy. Zawsze
chodziłyśmy we dwójkę do zespołu i z powrotem przychodziłyśmy znowu na nogach, bo nie miałyśmy nic, tylko rower do jazdy. Ale chodziłyśmy zawsze na nogach. A potem, czasami była dwunasta w nocy, i ta nasza, ta kierowniczka mówiła,

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

mówiła zawsze: „Zostańcie jeszcze, zostańcie jeszcze”, mówiła, tylko kobietom,
nie? Różne rzeczy do śmiechu i śpiewałyśmy, czasami była jedenasta w nocy, przychodziłam do domu. Powiedziałam: „Róziu, stój teraz tu”, bo ja musiałam lecieć od
Gawlika, a ona szła tu na górę, a ja tu. Powiedziałam: „Ja się boję, wołaj na mnie”.
A ja biegłam szybko jak wiatr do domu.
[122]
Ȧ müzykȧlyśy gyśwyster Hȧla-Mockja-Hȧla
Böba-Hȧla (1927–2018), 2014.
Ejs wiöe okriöepnyś, ejs łjyt, s’jyśty łjyt ejs tanca. Ejs,
s’Hȧla. Bo yhy wiöe nö ȧ zyta mȧkja, junkuśik, no to
nom’s mih śun diöt uf dy hej, uf dy sala, ȧn diöt śun
myt dan piöer mȧkja, dos Hȧla. Ȧzu wiöe’s hynder
dam wymysiöeryśa. Dü wȧst, wi ejs kund zyngja wymysiöeryś ȧn... ȧn tanca ȧn...
Nöhta hot’s oü ȧ zyty śejny bygrytnys, bo ejs s’jyśty maht dos ȧzu cyzoma.
Muzykalna kuzynka Hala-Mockja-Hala (Elżbieta Matysiak)
Elżbieta Figwer z d. Rosner (1927–2018), 2014.
Ona była bardzo..., ona uczyła, ona pierwsza uczyła tańczyć. Ona, Hala. Bo byłam jeszcze taką dziewczyną, młodziutką, to wzięła mnie już tam do góry, na salę
i tam już z tymi kilkoma dziewczynami, ta Hala. Taka była za tym wilamowskim.
Ty wiesz, jak ona umiała śpiewać po wilamowsku i, i tańczyć i... Potem miała też
ładny pogrzeb, bo ona pierwsza tak działała.
[123]
Wer müsta zih külȧn nöm apułzeca
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
Yh wa der wos ziöen, wjyr jyśter, wi wer apuł zocta, ȧzu myta, mytum hiöela oba myter ko... myt dar...
H’wȧ nist ny, wi’s zih his.
– Föł.
Föł. Do wi wer zocta, nöhta zoctwer śun ym mejst,
ferśtejsty, do ging’s nö dyhemderer [byhenderer]. Do nöhta, wi zy dos hota
śun ufgyśöt, ny... wiöe kȧ mejst, ny, ok s’wün śun dy cȧjł, no do müstwer zih
külȧn, do dy apuł ȧzu grus wahsa wi wjyr zȧjn. Ny? No. Musimy się pokulać.
No to ȧmöł nom dy śwaster, s’Hȧla, ȧ Łycki. Mȧreja śwjynty, wi zih dar wiöe...
byłȧjdikt, wi dar wiöe bejz, do wer’ȧ hon...

135

�136

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Po zasadzeniu ziemniaków musieliśmy się kulać
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Powiem ci coś, my kiedyś, jak sadziliśmy ziemniaki, kopaczką, albo... nie wiem,
jak to się nazywało...
– Kół.
– Kołem. To jak sadziliśmy, potem sadziliśmy już w gnoju, rozumiesz? To to szło
szybciej. To potem, jak to już mieli nasypane, jeszcze nie było gnoju, tylko były
już rządki, to musieliśmy się kulać, żeby ziemniaki urosły takie duże, jak my. Nie?
Musimy się pokulać. No to raz siostra Hala wzięła Łyckiego. Maryja święto, jaki
ten był obrażony, jaki ten był zły, żeśmy go (chwyciły).
[124]
Oły śtunda wün gycyłt cyr at
Płacnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
No ju, wi wjyr, wi wer gingja ufs fȧld ym zȧhs s’mügjys,
no do nom, hotwer śnytła byśmjet myt śmolc ȧn dy ost
dyham ny. Ufs fȧld wi dy gingst. Dy gejst ȧn dy yst
dos śnytła uf bocy dy kymst ufs gywend. Ȧ nöht wiöe
ołdyśt s’mügjaasa, do wer ny ganc hungerik gejn ufs
fȧld, dy konst śun asa ym wȧg, wen dy gejst. Do, dos kymt cy ziöen, oły śtunda wün
gycyłt cyr at. Oły śtunda. Ym zȧhs s’mügjys śtejsty uf, oba ejer, dy mama müst yn
śtoł, ȧ wjyr, mȧkja, müstwer śun gejn ufs fȧld, no. Dy wȧst ju, wun s’gywend ej ȧn
s’ełder mȧkja wȧs, wo cy maha. Ȧn wifuł mȧkja wün, zöfuł hiöela wün. No. Ȧn
zöfuł rȧhja wün ȧn zöfuł, zöfuł gowuł [gowułn] wün.
Wszystkie godziny pracy na gospodarstwie były policzone
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
No tak, jak my, jak szliśmy w pole o szóstej rano, to braliśmy, mieliśmy kromki
posmarowane smalcem. I nie jadłeś w domu, jak szedłeś w pole. Idziesz i jesz
tą kromkę, aż przyjdziesz na stajanie. A potem dopiero było śniadanie. Żebyśmy
całkiem głodni nie szli w pole, możesz już jeść w drodze, jak idziesz. To, przyjdzie powiedzieć, wszystkie godziny były policzone, do pracy. Wszystkie godziny.
O szóstej rano wstajesz, albo wcześniej, mama musiała do chlewa, a my dziewczyny musiałyśmy już iść w pole. No, ty wiesz, gdzie jest stajanie a starsza dziewczyna
(siostra) wie, co trzeba robić. I ile było córek, tyle mieliśmy kopaczek. No. I tyle
grabi było, tyle i tyle było wideł.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[125]
Wi zy dy kjywła y Błan mahta
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
Dy kjywła mahta zy y Błan. Ȧ mȧj tȧta kund oü maha.
Oder wer hota ni di, wi hȧst, wiklin. Bo dy müst kiöefa
fu Błan. No do zułsty kiöefa? No do ȧ nöhta hösty ny
kȧ cȧjt, bo dy höst s’fad, müst ata, no do koüftwer inda
di kjywła y Błan. Fum Ligęza, hynder kjyh wiöe ȧ zyty
ałdy hyt, yh gydenk dos, wi wjyr gingja myter mama, no do derzȧnk wiöe kȧ rod, nö
nist ny. No do dy mama trüg ȧ grus kjywła, bo cym he oba cym... gyhakys. Ȧ wjyr
trüga cwe kjywła cy apuł [apułn] cy haka. Do inda y Błan koüftwer.
Jak robili kosze w Bielanach
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Kosze robili w Bielanach. A mój tata też umiał robić. Ale nigdy nie mieliśmy tej...,
jak to się nazywa... wikliny. Bo musisz kupić w Bielanach. No to masz kupować? No
to potem nigdy nie masz czasu, bo masz konia, musisz robić, no to kupowaliśmy te
koszyki zawsze w Bielanach. Od Ligęzy, za kościołem był taki stary dom, pamiętam
to, jak chodziłyśmy tam z mamą, no to wtedy nie było jeszcze roweru ani niczego.
No mama niosła duży koszyk, bo do siana albo do... sieczki. A my niosłyśmy dwa
koszyki na ziemniaki do kopania. To zawsze w Bielanach to kupowaliśmy.
[126]
Dy ołda łoüt zöha jok fȧld
Taksła-Hȧla (1923–2020), 2014.
Yhy wa jüh ziöen, ołdy łoüt wün andyśt, di zöha ju nist,
ok tego (fȧld). Ȧn dos ej ołys ny... dos gyhjyt ołys ny yns.
Bo wjyr zȧjn jok dö, ȧzu, wi der hot dö... namt y dy hyt
ȧn lokator. Wjyr zȧjn dos nymłikjy. Bo wjyr müsa gejn ȧn
ołys łön. Ȧn dos djyft’ȧ zih, dos djyft’ȧ zih zȧstȧnȧwjȧn,
wi ufum tut, ufer ander wełt nöhta fjyr dos dy łoüt, op diöt yht ej, do fjyr dos müsty bys...
– Yht gütys wyt zȧjn.
Zȧjn güty łoüt ȧn śłȧhty łoüt. Dos ej zȧstȧnȧwjȧn. Dos ej ny mȧłȧjhtwos.
Starzy ludzie widzieli tylko pole
Elżbieta Sznajder (Schneider) z d. Danek (1923–2020), 2014.
Ja wam powiem, starzy ludzie byli inni, oni nie widzieli nic, tylko tego (pole). A to
wszystko nie jest... to wszystko nie należy do nas. Bo my jesteśmy tutaj tylko tak,

137

�138

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

jakbyście wzięli do domu lokatora. My jesteśmy tak samo. Bo my musimy odejść
i wszystko tu zostawić. A to się powinno, to się powinno zastanowić, jak na łożu
śmierci, na tamtym świecie później ci ludzie będą za to... czy tam coś jest, za to
musisz... czy coś dobrego tam będzie. Są dobrzy i źli ludzie. Nad tym się trzeba
zastanowić. To nie jest takie byle co.
[127]
Śwjery at ufer wjytśoft
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Do der kłop, cyderjyśt at’ȧ ufer Bejł, nöhta at’ȧ y ynzer
fabryk. Ȧn diöt wün śłȧhty bycołung. Ȧ fum fȧld hot
yh oü ny hefa. Ȧ nöhta, wi’s ging śun ȧbysła beser,
mahtwer nȧmjot. Ȧna diöt zosw... zoctwer sałot, wjyr
hota zyta güta sałot, no to hot yh śun mejer giełd, no to
müst yh s’nahts nyn wejder. Bo ȧ diöft dö maha, h’hot cwü ki, ferkoüft yh myłih ȧn
puter, ȧn roüm, no ȧzu, ȧzu ho’h hefa gyat. Ȧna zu łang ław yh.
– Ȧ wen hoter gyśłöfa?
No miöehysmöł, wȧsty wos, ȧ śand cy ziöen. Kom mȧj kłop, s’wiöe ȧny s’nahts,
nom’ȧ mih uf dy hend. Ȧn’ȧ ziöet: „Kuźe, bowy, śłöfa”. Ziöet yh: „H’kon ju ny
kuma, bo’h mü dos hon” – „Nȧ!”. Do nom’ȧ mih uf dy hend ȧn ys bet. Śłüf yh cwü,
drȧj śtunda ȧn wejder um, ym fjyr ufgyśtanda ȧn wejder, wjeder yn śtoł, wejder
myta kija wejder. Miöehysmöł ging yh ym drȧj s’nahts ufs fȧld. Ȧna ziöet yh: „Mareja, wen dö imynd [imyd] kymt, ȧna fyngt mih dö ȧ kłop”. Ȧmöł wiöe’h ym fȧld,
oder dos wiöe śun śpyter, fylȧjht fynf s’mügjys. Oder kȧ menć ym fȧld, yhy ȧłȧn. Uf
ȧmöł ȧ, ȧ hoza – „Mȧreja, Mȧreja!”. Gydöht yh der... ȧ kłop kymt uf mejh. Za’h, s’ej
der hoza – „No Göt zȧj dank, do jok der höza [hoza], der hoza!”. No, ho’h hefa gyat.
Ciężka praca na gospodarstwie
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
To mój mąż, najpierw pracował w Białej, potem pracował w naszej fabryce. A tam
były kiepskie pensje. A z pola też nie miałam dużo. A potem jak już szło trochę lepiej, zrobiliśmy tunel foliowy. I tam sadziliśmy sałatę, mieliśmy taką dobrą sałatę,
no to miałam już więcej pieniędzy, no i musiałam w nocy znowu szyć. Bo trzeba
było tu robić, miałam dwie krowy, sprzedawałam mleko i masło, i śmietanę, no tak,
tak dużo pracowałam. I tak długo żyję.
– A kiedy pani spała?
No czasami, wiesz, aż wstyd mówić. Przychodził mój mąż, była pierwsza w nocy,
brał mnie na ręce i mówił: „Kobieto, chodź spać”. Odpowiedziałam: „Nie mogę

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

przyjść, bo muszę to mieć zrobione”. Nie. Wziął mnie na ręce i do łóżka. Spałam
dwie, trzy godziny i znowu o czwartej wstawałam i znowu, znowu do chlewa, znowu z krowami. Czasami szłam o trzeciej w nocy na pole. I mówiłam: „Maryjo, jak
tu ktoś przyjdzie i mi coś zrobi, jakiś mężczyzna”. Raz byłam w polu, ale to było już
później, może o piątej rano. Ale nie było w polu żadnego człowieka, ja sama. Naraz
zając (wyskoczył). „Maryjo, Maryjo”, myślałam, że jakiś mężczyzna mnie atakuje.
Patrzę, to zając. No, „dzięki Bogu”, że to tylko zając. No, dużo się napracowałam.
[128]
Wi’h myta myłihzaha uf dy Byłc fü
Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014), 2009.
Ȧ wjyr mytum kłopa, dö wiöe der śtoł. Dö wün dy ki.
Dö wiöe ȧ zyty ałdy komer, wȧsty’s? Wi jyśter... s’kroüt s’gyzoüwyty śtind, dy zek. Dos wiöe dy komer. Ȧn
der... ȧn nö fjyr, yhy myt mem kłopa, ejwerboüywer
[ejwerboüytwer] dos, dö mahtwer śtuwa ȧn dy śtołn
moüytwer diöt dunda, wȧsty’s? Dernawa ej gryhta. Cwü ki, cwü śwen, cwe śwen,
ȧn hinyn. Yhy fü inda uf dy Byłc mytum twiöeg, kyz, wȧsty, myt rom [roüm], myt
ȧjyn. Ys bankn [yn bank], y dy aptyk, diöt hota zy mih ejweron [gan]. Ym bankn
[ym bank], wen yh... Jyśter y Pöłn, wen dy füst hynder dy granc, toüśta zy der
ȧbyselüćü giełd oüs, wȧsty’s? Mark oba diöt... no, zyty s’wün ju... To yhy diöft ni
ny śtejn, mjyr erłydikta zy ołys, oder yhy trüg’ȧ. Ȧna mȧj, mȧj kuzynk hot ȧ grusy
wjytśoft, di śłahta śwen, wȧsty’s? Zy mahta brötwjyśt, wjyśt, leberwüśt. Fün zy myt
mjyr diöt ȧn zy ferkoüfta dos. Ȧ jena wün fruw, bo s’wiöe ȧbyselüćü to... biligjer
[wyłwer]. Ȧna s’wiöe beser. Do hamyśy brötwjyśt ej ju beser wi zyty.
Jak jeździłam z nabiałem do Bielska
Elżbieta Matysiak z d. Rosner (1924–2014), 2009.
A my z mężem, tu był chlew. Tu były krowy. Tu była taka mała komora, wiesz?
Jak to kiedyś... stała kapusta kiszona, worki. To była komora. I kiedyś, ja z mężem
przebudowaliśmy to, tu zrobiliśmy pokoje, a chlewy wymurowaliśmy tam na dole,
wiesz? Obok jest zaraz. Dwie krowy, dwie świnie i kury. Ja jeździłam zawsze do
Bielska z twarogiem, serem, wiesz, ze śmietaną, z jajkami. Do banku, do apteki,
tam mnie wszędzie lubili. W banku jak.... kiedyś w Polsce, jak chciałeś jechać za
granicę, to ci wymieniali trochę pieniędzy, wiesz? Marki albo, no takie były. To
ja nie musiałam nigdy stać w kolejce, mi załatwili wszystko, ale ja im woziłam.
A moja kuzynka miała duże gospodarstwo, oni bili świnie, wiesz? Robili kiełbasy,
kiszki, pasztetówkę. Jeździli tam ze mną i sprzedawali to. A oni byli zadowoleni, bo
było trochę taniej. I było lepsze. Bo domowa kiełbasa jest lepsza niż taka.

139

�140

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[129]
Der gymahty traktor
S: Lüft-Staha (1926–2021), 2019.
N: Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2019.
S: Myt dam maht yh ołys.
– Derging’ȧ zih nöhta, ju?
S: Ojej.
N: Dos wiöe ȧ zyter kliny traktor, ȧzu ufs fȧld cy fiöen.
S: Ȧ, ufs fȧld cy fiöen.
N: Yn kija brengja groz, oba büroka nöhta. Nöhta hot’ȧ...
S: Ȧ zyt ym fȧld, ołys maht yh mytum. Tylko w jesieni, dos ej śwjer. Oder zu maht
yh ołys, dy cȧjł [cȧjłn] ȧn ołys mytum.
Robiony traktor
S: Stanisław Foks (Fox) (1926–2021), 2019.
N: Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
S: Nim robiłem wszystko.
– Przydał się później, tak?
S: Ojej.
N: No to był taki mały traktor, żeby pojechać na pole.
S: A, pojechać na pole.
N: Krowom przywieźć trawę, albo buraki potem.
S: Siał w polu, wszystko nim robiłem. Tylko w jesieni, to było ciężko. Ale tak, to
robiłem nim wszystko, rządki i wszystko.
[130]
Mjyr gyfuł dy at ym gatła
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.
No do dos... do cyjyśt müstwer zyn, do dos ufgejt, ȧ
nöhta ryswer, ȧ nöhta gingwer ufs fȧld ȧna wer zocta.
Ym, yn arpuł [arpułn], wo ȧ grȧć wejder. No do arpuł
[arpułn] wün ȧna dos wiöe oü, kroüt. Dos wiöe kroüt.
– Gatła hoter oü, no ny?
No.
– Ȧn dö, wosfer biöem hoter dö?
Woser [wosfer] biöem? No bjyn ho’h, epuł [epułn] ho’h, ȧzu ander ho’h ny. No bjyn
zȧjn cwelȧ. Di dryta, dos biöemła derhułd [derhüłd] ny, h’wȧ nist, oba underfros der...
dy moüz jynta, wȧs yh. Bo s’ferdiöert. Bo yhy, yhy zoct, yhy koüft... y dyham wi’h
wiöe, byn ełdyn, hot yhy ȧ zyta gatła, mahtwer. Ȧn der brüder, dar wiöe jyngjer ȧna

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

har wiöe śtiöek, har koht [maht] oü. Yhy hot ȧ śtykla ȧn har oü, ziöewer ȧ zyta śtykla
wi der tejś. Y dam mah... zoctwer biöemła ufum rȧja, bo wen’s zih hüt dy ki, no do
nom zih yn dibzak epuł [epułn] ȧn mȧłȧjhtwos oswer. No ȧ nöhta fu dan kjenła wühs
zy roüs. Wo dy ki ny byfrösa, no do wen zy wühsa, do ging yh ȧna ym, mytum maser
ysrod ymkrȧjat? [ymśnȧd] yh, ȧna h’kom, yhy bröht dos yn ham, ȧn y dyham zoct yh.
No do dos wühs nöhta, nöhta wün śejny biöemła, bo yhy trȧ zy y dy hej, yhy... Y mjyr
gyfuł dos, yhy at ȧn der brüder, der brüder wiöe jyngjer, der Jüza, wiöe fun cwejnłik,
der Jüza ȧna s’Nüśa, wün cwe kyndyn. Je Nüśa wiöe śwah, oder der büw ej śtȧkjer. No
do dar ȧn yhy, har wiöe jyngjer wi yhy, oder har, ȧ kłop, har hot ȧ gatła, ȧ jes... ȧn yhy
oü. Ȧner ejwyn andyn. Wułdwer... yhy wułd hon beser, ȧ har wułd oü. No müstwer
zeca, ufum rȧja kłoütwer zyty, bo wen’s zih os, wjyft zih ȧ, ȧ opuł, no do fun kjenła
wühsa roüs. Do gingwer ȧna wer ymśnyda, ȧna wer bröhta dos yn ham, ȧna y dyham
zoctwer, yhy hot ȧ zyta płoc, no ȧbysła gryser wi dar tejś. Ȧn der brüder oü, har wiöe
jyngjer. Oder s’wiöe ȧ büw, har wiöe śtiöek. Yhy, yhy fu klinum. Gyfüł mer dos, no.
Podobała mi się praca w ogródku (rozsadniku)
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2009.
No to, najpierw musieliśmy siać, żeby to wzeszło, a potem wyrywaliśmy i potem
szliśmy na pole i sadziliśmy. W ziemniakach, co krok znowu. No to ziemniaki były
i to było też, kapusta.
– Rozsadnik też pani miała, no nie?
No.
– A tu, jakie drzewa pani ma tutaj?
Jakie drzewa? No gruszki mam, jabłonie mam, a tak innych to nie mam. No gruszek
są dwa rodzaje. Te trzecie, to drzewko nie dotrzymało, nie wiem, albo je podżarła
jakaś mysz, czy ja wiem? Bo uschło. Bo ja, ja sadziłam, kupowałam. W domu (jako
panna) jak byłam, u rodziców, miałam taki ogródek, zrobiliśmy. I brat, on był młodszy i był silny, to też robił. Ja miałam kawałek i on też, powiedzmy, taki kawałek jak
ten stół. W tym robiliśmy, sadziliśmy drzewka na miedzy, bo jak się pasło krowy,
to brało się do kieszeni jabłka i byle co jedliśmy. No a potem z tych ziarenek wyrastało. Czego krowy nie zeżarły, to jak rosło, to szłam i nożem wykroiłam i przychodziłam, przynosiłam to do domu i w domu sadziłam. No to to potem rosło, potem
były ładne drzewka, bo ja je prowadziłam do góry. Mi się to podobało, ja pracowałam i brat, brat był młodszy, Józek, on był z bliźniąt, Józek i Nusia, były bliźnięta.
Nusia była słabsza, ale chłopiec był silniejszy. No to on i ja, on był młodszy ode
mnie, ale on, chłop, on miał ogródek i ja też. I jeden przez drugiego: chcieliśmy...
ja chciałam mieć lepiej, a on też. No to musieliśmy sadzić, na miedzy zbieraliśmy
takie, bo jak się jadło, wyrzuciło się jabłko, no to z ziarenek potem wyrastało. No
to szliśmy i wykrawaliśmy i przynosiliśmy to do domu, a w domu to sadziliśmy. Ja
miałam taki plac, no trochę większy niż ten stół. A brat też, on był młodszy. Ale był
chłopcem, był silny. A ja, ja od dziecka. Podobało mi się to, no.

141

�142

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[131]
Gatła köst at
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.
Dos ej, dos köst at. Yhy müst ym... s’wiöe, yhy hot
ju kȧ gatła ny, h’hot kȧ, kȧ jes. No ȧ śtykla fu... nom
yh, roza, ȧ roza byśipt yh fur heja, ȧ nöhta growt yh,
h’ferdryt dos ȧna maht ad, do’h kon zeca yhta. Bo
yhy hot ju kȧ gatła ny. Oder mjyr gyfuł [gyfüł] dos,
yhy at.
Ogródek kosztuje dużo pracy
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2009.
To kosztuje dużo pracy. Ja musiałam, ja nie miałam ogródka, nie miałam żadnych
tych. No kawałek wzięłam, darni, darń obcięłam z góry, a potem ryłam. Obracałam
to i przygotowywałam ziemię, żebym potem mogła coś sadzić. Bo ja nie miałam
ogródka. Ale mi się to podobało, pracowałam.
[132]
Wi’h wiöe jung, müst yh ata
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012
No wi yhy wiöe jung, nö ganc jung. Śwjer kom
mer dos, oder yhy müst, yh go mer kȧ rü ny – „Yhy
müs!”. Yhy growt, yhy... ȧna h’zoct, cyhakt, do ad
mah yh güty, gus yh diöt kanał, do, do dy ad güt ej,
ȧ nöhta zoct yh, cyhakt yh dos, zoct yh biöemła,
ȧ nöhta di biöemła cyzoct yh mȧłȧjhtwun. Ym giöeta. Yh müst ny kiöefa, yh
hot mȧjna.
Jak byłam młoda, musiałam pracować
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2009.
No ja byłam młoda, jeszcze całkiem młoda. Ciężko mi to przychodziło, ale ja
musiałam, nie dawałam sobie spokoju – „Ja muszę”. Ja ryłam, ja... i sadziłam,
rozkopywałam, ziemię robiłam dobrą, lałam tam gnojówkę, żeby ziemia była
dobra, a potem sadziłam, rozkopywałam, sadziłam drzewka, a potem te drzewka rozsadzałam w różne miejsca. W ogrodzie. Nie musiałam kupować, miałam
swoje.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[133]
Yhy maht ołys ym fȧld
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.
No yhy, yhy, yhy cyat mih gynüg. Y dyham hota zy fȧld,
bo diöt wün noün miöergja fȧld, ȧ yhy wiöe s’ełdsty. No
to myt mjyr jeta zy ȧzu wi mytum fad. Oder yhy, yhy
wiöe śtiöek, yhy maht ołys. Yhy hiw, yhy kund ołys.
Robiłam wszystko w polu
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2009.
No ja, ja, ja się dość napracowałam. W domu (rodzice) mieli pole, bo tam było
dziewięć morgów pola, a ja byłam najstarsza. No to mną orali tak, jak koniem.
Ale ja, ja byłam silna, robiłam wszystko. Siekłam, umiałam wszystko.
[134]
Wi der foter züht ȧ gyśpon
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.
Ju, no do di, di ełdyn, do ju, di śponta zih. Har hot ȧ fad
ȧn der foter hot ȧ fad. Der foter züht, mȧj foter züht inda
ȧn zyta, wo höt ȧ güt fad. Bo höt’ȧ ȧ śłȧht fad, ȧ zyta dyrys, do jes cug ny fejł, do müst dos dos ander cin. Do züht
har inda ȧ zyta, wo oü güt oüsśoüt. Ȧ ny ider, s’wün miöehja wjyt, hefa, grusy wjyt.
Jak ojciec szukał gyśpon (kogoś do sprzęgania się)
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2009.
Tak tak, no to ci, rodzice, to tak, ci się sprzągali. On miał konia a mój ojciec też miał
konia. Ojciec szukał, mój ojciec szukał zawsze takiego, co ma dobrego konia. Bo
jak ma złego konia, takiego chudego, to tamten nie ciągnął dużo, to musiał ten drugi
ciągnąć. To zawsze szukał takiego, co dobrze wygląda. A nie każdy, a byli niektórzy
gospodarze, dużo, duzi gospodarze.
[135]
Dy at ufer köłagrüw
Tołer-Jüza (1929–2013), 2012.
Ju, yh kon fercyła, yh ging y dy köłagrüw ym
noünȧnfjycikjer jür. Uf Brejskja, uf Brejskja ging yh,

143

�144

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

ȧna diöt, ȧ yh wiöe, yh łjyt śun, yh wiöe, elektromonter wiöe’h śun dö, y Kęty łjyt
yh. No uczyłem się zawodu, no i potem poszedłem, nöhta ging yh uf dy köłagrüw,
ufer köłagrüw at yh, no at yh, wiöe’h ȧ zyter, wi hȧst’ȧ, ȧ dyżurny, dunda. No ȧna
diöt wiöe’h dyżurny, wiöe’h, no ȧ fynf jür ging yh diöt jynt uf di wend ȧna nöhta,
nöhta hot yh śun beser at, warśtat, ȧna nöhta ander at oü, ȧzu do ho’h, gyłyklik ho’h
diöhgyat dos ołys, bo oü wiöe’s ferśidnik. Oü kund yh diöt błȧjn wi ufer köłagrüw
oü. Oü wiöe dos ȧzu. Yhy ziöet, diöt cwe möł wiöe’h śun ȧzu, do, do, yh zułd ny
śtarwa, ȧn ȧzu ys’s. Yh zuł ława, no. No Jezu, ys’s dos. No ȧ nöhta, fur köła... wi’h
at ufer köłagrüw nöhta, wȧs yh, drȧj jür, to ferwȧw, h’ho mih ferwejwa nöhta, no to
cwe kyndyn hot yh ȧna...
Praca na kopalni
Józef Gara (1929–2013), 2012.
Tak, mogę opowiedzieć. Poszedłem na kopalnię w 1949 roku. Do Brzeszcz poszedłem i tam, a ja byłem, uczyłem się już, byłem elektromonterem już tutaj, w Kętach
się uczyłem. No uczyłem się zawodu, no potem poszedłem, potem poszedłem na
kopalnię, na kopalni pracowałem, no pracowałem, byłem takim, jak to się nazywa,
dyżurnym na dole. No i tam byłem dyżurnym, no pięć lat jakoś chodziłem tam na
te ściany, a potem, potem miałem już lepszą pracę, warsztat i potem inną pracę też,
tak że przepracowałem to wszystko szczęśliwie, bo też różnie było. Też mogłem
tam zostać (zginąć), jak to też na kopalni. Też tak bywało. Powiedziałem, że tam już
dwa razy było tak, że nie miałem zginąć, i tak było. Mam żyć, no. No Jezu, tak to
już jest, no. A potem z kopal... jak pracowałem potem na kopalni, czy ja wiem, trzy
lata, to się ożeniłem, ożeniłem się potem, no to miałem dwójkę dzieci i...
[136]
Der dźjada gyt cy asa yr öema nökweryn
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
Ȧn der dźjada nymt’s cyryk: „Kȧśü” – bo his’s oü
Kȧśü – „Kȧśü, ȧ hösty śun gasa? Ny? Zec dih nejder
gryhta”. Ȧn der dźjada ziöet yr bow: „Ziöeśü, hösty
śun gykoht dy ćjyrkja?”. Ȧ wen zy ny höt gykoht,
to der dźjada koht. „Ȧn dü zec dih nejder” – ȧna śun
gist’ȧ [goüst’ȧ] dy ćjyrkja ȧn dy myłih: „Ejs dih cyjyśt o”. Ȧn’ȧ śnet brut ȧna gyt,
ȧn dy baba maht dos ny. Dos fercyłt ind dy Polinskja-müm, wi dy baba gȧjcik wiöe:
„Der dźjada, wi’ȧ kom, go’ȧ oły, oły y yns” – wi zej ziöet zoüwer fjyr zejh – „go’ȧ
yns cy asa. Ȧn dy baba het yns ny gan. Ȧ der dźjada go yns”. Do inda s’Kȧśka kom
ȧzu, wen der dźjada kymt fur kjyh, to wȧ’s fu dam, do’s wyt asa.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Jak dziadek dawał jeść biednej sąsiadce
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
A dziadek jej kazał zawrócić: „Kasiu”, bo też się nazywała Kasia, „Kasiu, a jadłaś już?
Nie? To zaraz sobie usiądź”. I dziadek powiedział żonie: „Zosiu, ugotowałaś już zacierkę?”. A jak nie miała ugotowane, to dziadek gotował. „A ty sobie usiądź” i już wlewa jej
zacierkę i mleko: „Najpierw się najedz”. I kroi jej chleb i daje, a babcia tego nie robiła.
To opowiadała zawsze ciotka Polinska, jaka babcia była skąpa: „Dziadek, jak przyszedł,
dawał wszystkim (robotnikom), nam wszystkim”, jak ona mówiła sama za siebie, „dawał nam jedzenie. A babcia by nam nie dała. A dziadek nam dawał”. To zawsze Kaśka
przychodziła tak, jak dziadek przychodził z kościoła, to wiedziała, że będzie jadła.
[137]
Yhy interesjyt mih jok myt at
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Yhy wiöe jung, mȧj foter wiöe y Rüsland. Ȧ nöhta,
wi’h mih oüsgo: kyndyn ȧn at, ȧn ym fȧld, ȧn wjyr
hota jok dy hyt ȧzu w surowym stanie. Yhy at tag ȧn
naht. S’nahts nyt yh dö cym, cym... nökwer, har wiöe
śnȧjder, yhy nyt wejder fjyr di bowa rek, rek jok. No
to wȧsty, mejh, no s’interesjyt mih dos nist, jok di at, di at ȧn di at. Yhy wułd hon
ȧ śejny hyt.
Ja interesowałam się tylko pracą
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Byłam młoda, mój ojciec był w Rosji (został wywieziony na Ural). A potem, jak
wyszłam za mąż: dzieci i praca i w polu i mieliśmy dom tylko w surowym stanie.
Pracowałam dzień i noc. W nocy szyłam tu u sąsiada, on był krawcem, ja szyłam
znowu dla tych kobiet spódnice, spódnice tylko. No to wiesz, mnie nic nie interesowało, tylko ta praca, ta praca i ta praca. Chciałam mieć ładny dom.
[138]
Mjyr gyfüł inda s’handułn, ȧ ny s’fȧld
Böba-Hȧla (1927–2018), 2014.
Yhy wiöe ȧzu duł, ȧzu hüw yh inda, wi’h wiöe jung,
bo’h füt drȧj gywełn. Dy cukjernia, dy bakśtuw ȧna nö
loda hot yh dö. Ȧn yhy wiöe ȧłȧn. Ȧn ym kłopa gyfüł

145

�146

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

dos ny, der kłop hot zȧhs hektan fȧld, ȧn jok ym fȧld. Dos gyfuł [gyfüł] jum. Ȧ mjyr
gyfüł s’fȧld ny, ok dos. Ȧn yhy hüw ym bek inda zyty, zyty śwjery zek. Di zek hota
zymfcik kilo, ahcik kilo wiöe diöt mał, bo dy łoüt nöma mjyr... mał bröhta zy ȧna
brut nöma zy. Ȧn zy bycołta mer ok fjyr s’baka. Ȧn yta ej śun’s... di ny, bo yta dy
łoüta, yta zyt śun nimyd kȧ kün. Yta zyn zy jok zytys... ander zaha, ȧzu kün ny.
(...) No oder wȧsty’s, bo fȧlȧjht [fylȧjht] di grusa wjytśoft, di grusa fȧlȧjht [fylȧjht].
Bo dö, ym diöf, ȧni hjy’h ny fu kȧm kün, hyhstyns wu andyśt. Bo dö zȧjn łoüter
hȧndlyża y Wymysoü. Dö handułn zy oły, ȧ s’fȧld dos... Wjyr gön zoüwer zȧhs
hektan fȧld ym... dö, ym nökwer.
Mnie podobał się zawsze handel, a nie pole
Elżbieta Figwer z d. Rosner (1927–2018), 2014.
Ja byłam taka głupia, podnosiłam zawsze (ciężkie rzeczy), jak byłam młoda, bo
prowadziłam trzy sklepy. Cukiernię, piekarnię i jeszcze lody tu miałam. I byłam
sama. A mojemu mężowi się to nie podobało, mój mąż miał sześć hektarów pola
i tylko w polu. To mu się podobało, a mi się nie podobało pole, tylko to. I zawsze
podnosiłam piekarzowi takie, takie ciężkie worki. Te worki miały po siedemdziesiąt
kilo, osiemdziesiąt kilo mąki tam było, bo ludzie brali... mąkę przynosili, a chleb
brali. I płacili mi tylko za pieczenie. A teraz już tego nie ma, bo teraz ludzie, teraz
nikt już nie sieje żyta. Teraz sieją tylko inne rzeczy, a żyta nie (...). Ale wiesz, może
te duże gospodarstwa, te duże może. Bo tu na wsi ani nie słyszę o życie, może gdzie
indziej. Bo tu są sami handlarze w Wilamowicach. Tu wszyscy handlują, a pole to...
Sami daliśmy (wynajęliśmy) sześć hektarów pola sąsiadowi.
[139]
Der foter handułt oüz knȧht
Böba-Hȧla (1927–2018), 2014.
No do der foter handułt, no to hot’ȧ giełd. Har wiöe...
dö wiöe y Zawyś, dö wiöe dos ȧ zyta gruser, ȧzu wi dö
Zöł. No to diöt... cöker füt’ȧ diöt, ȧn he – cyryk, y dan,
y dan, wo zy ferkoüfta, wȧsty’s? Wo zy niby śmügljyn
dos hȧsa. Okriöepnje güt ferdint’ȧ, wiöe nö knȧht.
Mój ojciec handlował jako kawaler
Elżbieta Figwer z d. Rosner (1927–2018), 2014.
No ojciec handlował, no to miał pieniądze. On był... tu był w Jawiszowicach
taki duży, jak tutaj Soła (rzeka). No to tam cukier woził, a siano z powrotem,

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

tym, tym, co sprzedawali, wiesz? Co to niby nazywają „szmuglowanie”. Bardzo
dobrze zarabiał, był jeszcze kawalerem.
[140]
Łöstikjy gyśiht fu ȧr dinstmiöed
Linküś-Ruzła (1926–2009), 2009.
No cy yns wiöe ȧ mȧkja, ȧ dinstmiöed ȧn zy hot ȧ kynd,
ȧ kynd. Ȧn dos kynd his Kȧśü. Oder by dam, by dam
wjyta, do müst’s gejn y dy śül, bo s’kund łaza ȧn śrȧjwa
ȧn śejn zyngja. S’zung zjyr śejn. Dos wiöe diöt cym
Bilczewskja. Wi’s diöt wiöe uf der heja ufum rȧja, wi’s dy ki hüt, do hütwyś zyngja
dö uf ynzum rȧja, dos mȧkja. Ȧzu śejn zung’s. Ȧna wjyr y by, dy, dy, by Pöłnscȧjta
gingwer oły, oły zuntag uf dy gorzkie żale y dy kjyh. Dy kjyh wiöe fuł, bo dos wiöe
ka, s’wiöe ny wiöem, oder dy łoüt gingja ȧn zy bata. No ȧna dos mȧkja oü. Ȧn der...
s’wiöe ju kȧ elektryśys ny ȧni s’wün kȧ, kȧ planśa ny, ȧzu wi yta, ok ołys fum bihła.
No do łüzwer fun bihła ȧna zy, dy łoüt zunga. Ȧn dos wiöe, dos mȧkja wiöe nö
ȧzu ny, ny ganc, no jung wiöe’s, s’wöst nö ołys ny, no ȧn diöt wiöe’s ufgyśrejwa:
„Gorzkie żale przybywajcie – dwa razy”. Ȧzu, wiöe dos gyśrejwa, do cwe möł
diöef’ȧ zyngja. Ȧna ejs ȧzu: „Gorzkie żale dwa razy!”. Uf dy gancy kjyh. Dy łoüt
łahta oły, oder der orgȧnista, ȧ zos jyśter yr ołda kjyh mytum ryk kȧm ełter, bo ȧzu
wiöe’s gyboüyt. Dar wiöe ȧbysła głüh, no do nom’ȧ ȧn’ȧ śpejłt weter, ȧn dy łoüt
zunga wejder weter, oder, wi zy gingja fur kjyh, łahta zy nö. Fu dam „...dwa razy”.
Zabawna historia o służącej
Rozalia Hanusz z d. Nowak (1926–2009), 2009.
No u nas tu była dziewczyna i miała dziecko, dziecko. A to dziecko nazywało się
Kasia. Ale przy tym, przy tym gospodarzu, to musiała chodzić do szkoły, bo umiała czytać i pisać i pięknie śpiewać. Bardzo pięknie śpiewała. To było tam u Bilczewskiego. Jak tam była na górce na miedzy, jak pasła krowy, to słyszeliśmy ją,
jak śpiewała tu na naszej miedzy. Ta dziewczyna, tak pięknie śpiewała. A my, za
polskich czasów chodziliśmy każdą, każdą niedzielę na Gorzkie żale do kościoła.
Kościół był pełny, bo to nie było... nie było ciepło, ale ludzie chodzili i się modlili.
No i ta dziewczyna też. I nie było jeszcze prądu ani nie było żadnych plansz, jak
teraz, tylko wszystko z książeczki. No to czytaliśmy z książeczek i ludzie śpiewali.
A ta dziewczyna, nie była jeszcze tak całkiem, no młoda była, nie wiedziała jeszcze
wszystkiego, no a tam było napisane „Gorzkie żale przybywajcie dwa razy”, Tak
to było napisane, że trzeba dwa razy śpiewać. A ona zaśpiewała tak: „Gorzkie żale
dwa razy!”. Na cały kościół. Wszyscy ludzie się zaśmiali, ale organista, on siedział

147

�148

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

kiedyś w starym kościele tyłem do ołtarza, bo tak było zbudowane. On był trochę
głuchy, to wziął i grał dalej, a ludzie śpiewali znowu dalej, ale jak wychodzili z kościoła, to jeszcze się śmiali z tego „dwa razy”.
[141]
Łöstikjy gyśiht fum kolandgejn
Linküś-Ruzła (1926–2009), 2009.
Jyśter, wi der fiöer ging ym koland, no do füng’ȧ o cym
Mözłer ym wynter ȧn’ȧ ent dö, by yns, dö, by ȧm grusa
wjyt, dö wiöe cwencik miöergja fȧld, diöt os’ȧ inda.
Ȧna jyśter gingja ju dy, dy büwa ȧzu ny y dy śül wi yta,
ok zy, zy nöma ȧ, ȧ tüh ȧn ȧ kłengjeła ȧn zy gingja dy
łoüt śiöeha. Do’ȧ śun kymt, der fiöer. Bo wen der fiöer kom, dos wiöe der fiöer, no
dos wiöe, wo ny wiöe. No, cy yns kom oü ȧner, ȧ zyter kolega fu yn... fu mem brüder.
No to kom’ȧ ȧn’ȧ błȧ… ȧ, ȧ maht yns dułyt ȧna... oder ȧ błȧ. Ȧn dy mama, di bröht
runder, der dźjada maht ȧ zyty grusy dźjyź, wu zih brut bekt. Ȧn dy mama bröht di
dźjyź runder, dos his dźjyź. Ȧna zy śöt diöt s’moł, do’s zih derwjemt, do wer kyna
brut baka. Ȧn dos śtind gryhta byr tjyr ȧna dy tjyr wiöe fu, hot ȧ fanster, ȧ, ȧ… głyzera tjyr wiöe dos. Ȧn der büw wiöe nȧjgjerik ȧn’ȧ kükt, ȧ kükt nȧj, wi dar fiöer kom,
ȧn der kjyhabytner zoh’ȧ. Ȧna nöhta der fiöer śtind uf, har gydöht der fiöer kymt y dy
kyh, wułd’ȧ zih cöwa, fuł’ȧ [füł’ȧ] nȧj y dos moł! S’maht ok – „fu”! Der kjyhabytner
zoh dos, dar łaht ȧzu ȧn der fiöer byśtenik fret’ȧ, fu wo’ȧ łaht. Wjyr wösta oü ny, fu
wo’ȧ łaht. No oder ȧ nom zih nöhta, der kjyhabytner, ȧ ging ȧn der fiöer oü, wyt’ȧ
jum dos underwȧgs hon fercyłt ȧn wjyr köma y dy kyh, no do łahtwer oü. (...) Cyjyśt
łahtwer. Wi wer köma y dy kyh, oder nöhta hetwer bałd gygrynn, bo wer müsta ołys
ufs noüy wejder ufroüma. Dy bet ejwercin, ołys, bo ejweron wiöe ȧ moł. Ȧ moł.
Wesoła historia o kolędzie
Rozalia Hanusz z d. Nowak (1926–2009), 2009.
Kiedyś, jak ksiądz chodził po kolędzie, to zaczynał u Moslera, w zimie, i kończył tu
koło nas, tu u dużego gospodarza, bo tu było dwadzieścia morgów pola, tam jadł zawsze. A kiedyś chłopcy nie chodzili tak do szkoły, jak teraz, tylko brali prześcieradło,
dzwonek i chodzili straszyć ludzi. Że już ksiądz przychodzi. Bo jak ksiądz przychodził,
to był ksiądz, no to było, co to nie było. No do nas też przyszedł jeden, taki kolega mojego brata. No to przyszedł i został, zrobił nam psoty, ale został. A mama, ona przyniosła na dół, dziadek robił taką dużą dzieżę, co się piecze chleb. I ona nasypała tam mąki,
żeby się zagrzało, żebyśmy mogli upiec chleb. I to stało zaraz przy drzwiach i drzwi
były z…, miały okno, to były szklane drzwi. I ten chłopiec był ciekawy i tak zerkał
i zerkał do środka, jak ten ksiądz przyszedł, a kościelny go widział. I potem ksiądz

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

wstał, a on myślał, że ksiądz idzie do kuchni, chciał się cofnąć i wpadł do tej mąki. Zrobiło się tylko fu. Kościelny to widział i tak się śmiał, a ksiądz ciągle go pytał, z czego
się śmieje. My też nie wiedzieliśmy, z czego się śmieje. No ale potem kościelny zabrał
się i poszedł, i ksiądz też, na pewno mu to po drodze opowiedział. A my przyszliśmy do
kuchni, to też się śmialiśmy. (...) Najpierw się śmialiśmy. Jak przyszliśmy do kuchni,
ale potem to byśmy nawet płakali, bo musieliśmy wszystko na nowo znowu sprzątać.
Przebierać łóżka, wszystko, bo wszędzie była sama mąka. Sama mąka.
[142]
Yhy fiöe śun ny ym rod
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.
No, wi’h wiöe jyngjer, ging yh nö diöt, mytum rod
fü’h. Oder yta fjet yh mih śun mytum rod. S’rod śtejt,
oder yhy fjet mih ufzeca yta, bo’h kon ufum rod, wen
yh ymfoł, to kon yh mih derśłön oü. Do gej’h cyfüs,
oder dos ej cy wȧjt. Yhy gej śun njynt, y dy ander hyt,
weter gej’h ju ny. Ufȧ Rynk ys’s mer śun śwjer gejn. No’h ho ju śun dy jün, ȧ yhy
bej ȧjgykȧmȧt wi ȧ zyta ałd fad. Yhy, y mjyr wiöe dos ny, dos mah, jes mah. Ȧ, ȧ’tȧ
ander: „Yhy kon dos ny”. Yh ferśtej dos ny, wi, wi kon’ȧ dos ny kyna? Wen yh wył,
kon yh ołys. Ȧ wen yh ny wył, kon yh nist.
Już nie jeżdżę na rowerze
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2012.
No jak byłam młodsza, to jeszcze tam chodziłam, jeździłam na rowerze. Ale teraz
boję się już na rowerze. Rower stoi, ale ja się boję wsiąść, bo mogę, na rowerze jak
się przewrócę, to mogę się zabić też. To chodzę na nogach, ale to jest za daleko,
ja już nigdzie nie chodzę, do następnego domu, dalej nie chodzę. Na rynek już mi
ciężko iść. No mam już lata, a jestem spracowana jak taki stary koń. Ja, mi to nic
nie robiło, zrób to czy tamto. A ktoś inny, to „ja tego nie umiem”. Ja tego nie rozumiem, jak można tego nie umieć? Jak chcę, umiem wszystko. A jak nie chcę, to nie
umiem nic.
[143]
Wi wer dy hyt mojyta
Böba-Hȧla (1927–2018), 2014.
Wjyr hota oü ȧ ołdy hyt. Oder der foter mojyt śun nöhta.
No. Jyśter wün zyty hyta, zyty kliny fȧnstela wün dö, dö
oü. Ojej, ołys ging śun, ołys ging śun, füng śun cy foła.

149

�150

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

S’ej güt, do dy baba, no mȧj, dy... śwygjermüter. Zos dy by [bym] uwa, wjemt zih ȧ
ryk, ȧn dö (füł), ȧ zyter plaster fług der ro. Dos wiöe ȧ gyłyk, do zy diöt ny zos. Wȧsty’s, ołys ging śun ȧzu. Nöhta, wi’h dö kom, der foter mȧjner gryhta go zih cym, cym
mojyn. Mojytwer oły, cydyjyśt ȧ hołwy śtuw, ȧ hołwy hyt, do wer hota, wu cy łejgja
dö, ȧ nöhta gingwer wejder ufs nojy, ȧn wer köma wejder cyryk dö, y dy ander hełwt.
Jak budowaliśmy dom
Elżbieta Figwer z d. Rosner (1927–2018), 2014.
My też mieliśmy stary dom. Ale ojciec już potem murował. No. Kiedyś były takie
domy, takie małe okienka były tu, tu też. Ojej, wszystko już szło, wszystko już szło,
już zaczynało się walić. Dobrze, że babka, no moja teściowa. Siedziała przy piecu,
grzała sobie plecy i tu spadł, taki plaster ci spadł (z sufitu). To było szczęście, że ona
tam nie siedziała. Wiesz, wszystko już tak szło. Potem, jak przyszłam, mój ojciec
był zawsze od razu, że trzeba murować. Murowaliśmy wszys..., najpierw pół izby,
pół domu, żebyśmy mieli gdzie leżeć, tu, a potem szliśmy do nowego, i wróciliśmy
znowu tu, do drugiej połowy.
[144]
S’water śług y dy zoüł ȧn s’fad derśrok
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
Yhy wa der wos ziöen: dos wiöe grod, wer hota wȧs
cy fjyn. S’kymt cy ziöen, wi kon mȧ dos ziöen, s’łecty
gytrȧd nöm wȧs. No myt cwü... ȧ fad hotwer jok, ȧn
cwej wȧn. Ȧ wȧn [wiöen] wiöe rundercyłoda, no do
wiöe dy mama, s’Rüźü ȧn der tȧta yr śoün, ȧn yhy wiöe
kućeryn. No do śpung yh ȧj yn andyn wiöen, ȧn der tȧta ziöet ȧzu: „S’gywylk ej
śun ny wȧjt, oder dy wyst nö fiöen hyndyn tȧjhja” – dos ej, wi’s zih s’gywend hȧst
– „Hyndyn Tȧjhja”. „S’Hȧlüś ej diöt, to nejm ȧn rȧha myt, s’zȧjn diöt can bowa nö
ȧna do der wat gryhta nama s’gynys. Nejm ȧ rȧha myt”. No do yhy zoct mih nejder,
dö hösty s’łȧtsuł, ȧ gȧsuł, ȧn ȧ rȧha. No to zos yh ym wiöen. Ȧn s’gywylk kymt śun,
hynder śoün wiöe śun s’gywylk. S’dunyt śun, oder s’wiöe śun nö wȧjt, kymt’s cy
ziöen. Ȧn yhy bej grod, ym Ospik runder fiöe’h, dö ufum rȧja, gejt dy elektryk. Dy
śiła. S’water śług cym Śmejd. Diöt wiöe s’water ȧn dos, dos fojer ym dröt fług diöh
mȧj fad, yhy wiöe grod undyn dan dröta. S’fad derśrok ȧn s’füng cy śpryngja. Yhy
łüs ȧ... rȧha, ȧ h’müst dy łȧtsułn hałda fest, bo s’fad śprung, no gapolym. Yh za mih
ym, ym wiöen zyc yh, op der wiöen ny brit. Bo ȧ fojer wiöe. H’za mih ym, ȧn der
rȧha śtełt zih uf ym... ym brat ȧna łater [łȧter], ej ȧ zyty, ej... kymt’s cy ziöen, wolne
miejsce, yh wȧ nist ny.
– Ȧ łöh, frȧj.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Ȧn der rȧha śtełt zih uf, wi yhy mih ymzoh, krigt yh mytum rȧha dö. No krigt yh
dö, hot yh dö dö nöhta, no yhy wöst nist ny, wos, oder dy cyn tota mer wej ȧn błüt
hot yh fuł. Ȧn yh hałd s’fad, bocum Pöłaśtȧjg uf dy hej śprung dos fad ȧzu. No diöt
wiöe śun’s ȧbyselüćü beser, śun s’fad wiöe śtyłer, no do müst yh nama, h’hot ju
nist ny, s’rykla, ȧna h’wułd mer dos, bo’h hot fuł błüt ym moüł. Ȧn yh fiöe bocum
gywend. Ȧna h’gej, s’fad, wo śtejt ufum gywend, s’Hȧla łot śun, ȧn yhy gej yn
tȧjh ȧna’h, wo mytum woser wułd yh dos oüsśwafa. Bo fuł błüt hot yh ym moüł.
Ȧn der tȧta wöst fu dam, do s’water höt dö gyśłön, kom’ȧ śun ufs fȧld. Ȧn’ȧ ej śun
ufum hejwuł derheja, ȧn yhy bej ym tȧjh dunda śun. Ȧn’ȧ rift mih ȧn’ȧ dret mer
myter hand, do’h dos ny zuł maha, myt woser dö fum tȧjh śwafa, bo... der tȧta wiöe
ȧbyselüćü... ym Ruta Kroüc byn drowa. (...) No to ziöet’ȧ mer ȧzu: „Wos hösty yta
gymaht? Dos wiöe ju ny śejn woser fum tȧjh”. Oder wjyr koma yn ham, ufgyłod
hotwer ołys, no s’wiöe fejł... s’wiöe kȧ fejł rȧn ny.
Jak piorun uderzył w słup i przestraszył konia
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Coś ci opowiem, to było prawie, prawie mieliśmy pszenicę do wożenia. Przyjdzie powiedzieć, jak można to powiedzieć, ostatnie zboże po pszenicy. No dwoma... jednego
konia mieliśmy tylko i dwa wozy. Jeden wóz był do rozładowania, no to była mama,
Rózia i tata w stodole, a ja byłam woźnicą. No to zaprzągłam drugi wóz i tata powiedział tak: „Chmura jest już niedaleko, ale jeszcze zajedziesz za stawy”, to jest, tak się
nazywało „stajanie za stawami”, „Halusia tam jest, to weź ze sobą grabie, tam jest
jeszcze dziesięć babek, no i zaraz weźmiecie mierzwę. Weź grabie ze sobą”. No to ja
siadłam, tu masz lejce, tu masz bat, a tu grabie. No to siedziałam w wozie. A chmura
już przychodzi, za stodołą była już chmura. Grzmiało już, ale była jeszcze daleko,
przyjdzie powiedzieć. A ja jestem prawie (akurat) w Ospiku, jadę na dół tu na miedzy,
idzie elektryka. Siła. Piorun uderzył u Kowola. Tam był piorun i ten ogień na drutach
leciał przez mojego konia, prawie byłam pod tymi drutami. Koń się wystraszył i zaczął skakać, no galopem. Ja się oglądam, na wozie siedzę, czy wóz się nie pali. Bo był
jeden wielki ogień. Oglądam się, a grabie się postawiły... w deskach i drabinach jest
takie, przyjdzie powiedzieć, wolne miejsce. Nie wiem...
– Dziura, wolne.
I te grabie się postawiły, jak ja się obejrzałam, to dostałam grabiami tu. No dostałam
tu, potem tu miałam, no nie wiedziałam, co, ale zęby mnie bolały i miałam pełno
krwi. A ja trzymam konia, aż do Pöłaśtȧjg (Ścieżka Polaków) na górę skakał tak. No
tam było już trochę lepiej, koń już był spokojniejszy, to musiałam wziąć, nie miałam
nic, sukienkę i chciałam to sobie, bo miałam pełno krwi w buzi. A ja jadę aż do stajania. I idę, koń, co stoi na stajaniu, Hala już ładuje, a ja idę do stawu i wodą chciałam
to wypłukać. Bo miałam pełno krwi w buzi. A tata wiedział o tym, że piorun tu uderzył, przyszedł już na pole. I on już jest na górce na górze, a ja jestem już w stawie na
dole. A on mnie woła i grozi mi ręką, żebym tego nie robiła, nie płukała tu wodą ze

151

�152

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

stawu, bo tata był trochę... przy Czerwonym Krzyżu był przy wojsku (...) No to powiedział mi tak: „Co teraz narobiłaś? To była niedobra woda ze stawu”. Ale przyszliśmy do domu, naładowane mieliśmy wszystko. No nie było, nie było dużo deszczu.
[145]
Yhy kund śejn zyngja
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Wȧsty wos, ufa friöeda, do mȧj łiwer foter, mȧj foter,
yhy wiöe śun oüsgan, ziöet’ȧ mjyr inda: „Dü müst ben
yns zyca, bo dü konst śejn zyngja”. Oder wjyr zunga
pönyś. Bo, wȧsty, dy łoüt, gükja dy Wymysiöejyn, ȧ di
łidła, dos zungwer, do zunga zy jok yr tancgrüp. Ȧna
zu „Śłöf mȧj kyndła fest”, no to dos fylȧjht, wi wün kliny kyndyn: „Śłöf mȧj kyndła fest, s’kuma fremdy gest, s’kuma müma ȧna fetyn”. No dü kenst ju dos łidła.
Ȧ mȧjner, har wiöe, no wi, wȧst, wi ȧ junger büw. No to... (ym koland).
Zȧjt gybata, ny hot frejwuł
Do wer dö śtejn undrum hejwuł
Cy oüh müstwer oü ȧjtrata
Ym dos hytła śnej cy knata
S’mȧkja mytnama.
Dos łjyt yhy ju ołys yr tancgrüp. No, bo wȧsty, wi dy Stanecka mih rüf y dy tancgrüp, no to nöhta zungwer diöt di łidła. Ho’h oü ȧbysła diöt gyłjyt.
Zawsze umiałam ładnie śpiewać
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Wiesz co, na weselach, to mój kochany ojciec, ja byłam już mężatką, to mówił mi
zawsze: „Musisz siedzieć koło nas, bo ty umiesz ładnie śpiewać”. Ale śpiewaliśmy
po polsku. Bo wiesz, ci ludzie, chociaż Wilamowianie, a te piosenki co śpiewamy,
to śpiewali już tylko w zespole. A tak „Śłöf mȧj kyndła fest”, no to to może jak
były małe dzieci: „Śpij dziecko mocno, przychodzą obcy goście, przychodzą ciotki
i wujkowie”. No ty znasz tą piosenkę. A mój mąż, on był, no wiesz, jako młody
chłopak, no to (po kolędzie).
Prosimy was, nie miejcie pretensji
Że tu stoimy pod górką
Do was musimy też wstąpić
Wokół tego domku śnieg podeptać
I dziewczynę wziąć ze sobą.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Tego wszystkiego uczyłam w zespole. No bo wiesz, jak Stanecka mnie zawołała
do zespołu, to potem śpiewaliśmy tam piosenki. To sama też się tam nauczyłam.
[146]
At ym Bibiöewjec ȧn ufer wejz
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
No zy fełta oü hułc, ȧna nöhta müsta zy wejder zeca
biöem, ȧn dö wiöe ȧ wejz, gingja oły, fu oła dan hyta,
wu zy hota dan tȧl, gingja zy wejder dos he djera, ȧna
nöhta mahta zy zyty hefła, ȧn zy tȧlta dos. No yta ej
diöt łoüter... biöem zȧjn.
Praca w Bibowcu i na łące
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
No walili też drzewa, a potem musieli znowu sadzić drzewa. A tu była łąka, to szli
wszyscy z tych, z tych domów, co mieli część. Szli znowu suszyć to siano i potem
robili takie kupki i to dzielili. No a teraz tam jest, same drzewa są.
[147]
Wi der kłop mulk dy ki
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Nȧ. Ȧ wiöe ȧ zyter güter kłop, do’ȧ... No h’müst’ȧ, yh
fret’ȧ inda: „Kon yh gejn?”. Cym tanca ȧzu dos wiöe ny
śłȧht, oder ym śłȧhsta wiöe’s, wi wer roüsfün uf ȧ woh.
No to müst yh’ȧ fren: „Kon yh fiöen?” – „No fiöe, fiöe”
– ȧ mȧj müter kom mȧlkja dy ki, bo’h hot cwü ki. Ȧna
nöhta ziöet’ȧ mer, dy müter wiöd krank, zy kund mej ny kuma, bo zy hot dy henda
ȧzu, do zy ny kon wośa myt, myt woser. Nöhta kom, dy kuzinka, dos Kliny Helka,
ȧ mȧj kłop ging y dy at, ny? Ȧna ejs zułd kuma inda, bo har fü ym zejwa y dy at. Ejs
zułd kuma mȧlkja ȧzu, wen der kłop ej dyham. Ȧ nöhta kom’s ȧbysła śpyter, ȧ mȧjner
ziöet ȧzu: „Wȧsty wos, ny hȧs’s kuma, yhy wa gejn mȧlkja!”. Ȧn’ȧ ging yn śtoł
mȧlkja, oder do, yhy wiöe śun oü jynt roüsgyfiöen, mytum... myter tancgrüp. Hot’ȧ
dy myłih ny ym amper, jok ołys wiöe ufa höza. Ziöet’ȧ mer ȧzu, wi’h nöhta kom cyryk, ziöet’ȧ mer ȧzu: „Wȧsty wos? Dy myłih wiöe dy gancy ufa höza. Oder s’ander
möł wiöe śun ȧbysła ym typa. Ȧ s’dryty möł wiöe śun güt”. Nöhta ziöet’ȧ: „Yhy wył
dö nimanda. Yhy wa mer ufśtejn, ȧ h’wa gejn mȧlkja”. Oder ȧ wiöe ȧ zyter güty, do’ȧ
mih ejweron łis. No ȧn wȧsty’s, ławtwer cyzoma drȧjȧnzymfcik jün ony cwej mönda.

153

�154

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Jak mój mąż doił krowy
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Nie. On był takim dobrym mężem, że... No musiałam go, pytałam go zawsze, „mogę
iść?”. Na próby zespołu to nie było tak źle, ale najgorzej było, jak wyjeżdżaliśmy
na tydzień. No to musiałam go pytać: „Mogę jechać?”. „No jedź, jedź”, a moja
mama przychodziła doić krowy, bo miałam dwie krowy. A potem powiedział mi,
mama zachorowała, nie mogła już przychodzić, bo miała takie ręce, że nie mogła
ich myć wodą. Potem przyszła kuzynka, a mój mąż chodził do pracy, nie? A ona
miała przychodzić zawsze, bo on jechał o siódmej do pracy. Ona miała przychodzić
doić tak, żeby on był jeszcze w domu. A potem przyszła trochę później, a mój mąż
powiedział: „Wiesz co, nie każ jej przychodzić, ja pójdę doić”. I poszedł doić do
chlewa, ale to, ja już gdzieś pojechałam z zespołem. Miał mleko nie we wiadrze,
tylko wszystko było na spodniach. Powiedział mi tak, jak potem wróciłam, powiedział mi tak: „Wiesz co? Całe mleko było na spodniach. Ale na drugi raz już było
trochę we wiadrze. A za trzecim razem było już dobrze”. Potem powiedział: „Nie
chcę tu nikogo, wstanę sobie, a pójdę doić”. Ale był taki dobry, że mnie wszędzie
puścił. No i wiesz, przeżyliśmy razem siedemdziesiąt trzy lata bez dwóch miesięcy.
[148]
Yhy müst błȧjn byr müter ufer wjytśoft
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Wi’h wiöe... yhy wiöe śun oüsgan, oder ejer mulk yh
oü, bo dy mȧkja... dy ki hüt yh ny, do hüt mȧj śwaster,
s’Helka. Bo ejs wiöe, wȧsty’s, ȧ zyta, ȧbysła gryser,
ȧbysła śtȧkjer mȧkja. Ejs mu... ejs hüt dy ki. Ȧ yhy
ging wejder yn śtoł mȧlkja, ȧn dy müter ziöet ȧzu:
„Wȧsty wos, gej dih ȧbysła łjyn nyn”. Ȧna ging yh cy ȧr zyta nö... ejs wönt hynterum [hynderum] Rynk, ging yh diöt, ȧbysła łjyt yh nyn. Ȧna yhy kund zjyr śejn
nyn, ejs wiöe zjyr fruw, do yhy, no ȧ nöhta, wi, wi śun wiöe krig, ziöet dy müter:
„Yta müsty błȧjn dyham, bo... yh ga mer kȧn röt”. Bo der foter, wȧsty, ȧ ging ny cyn
drowa, jok ȧ łet zih hejn, no do wiöe’h śun dyham.
Musiałam zostać przy matce na gospodarstwie
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Jak byłam, jak już wyszłam za mąż, ale wcześniej też doiłam, bo dziewczyny... krów
nie pasłam, to pasła moja siostra, Helka. Bo ona była, wiesz, taka, trochę większą,
trochę silniejszą dziewczyną. Ona doiła krowy. A ja szłam znowu do chlewa doić,

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

a mama powiedziała tak: „Wiesz co, idź się trochę nauczyć szyć”. No i poszłam do
takiej jeszcze, ona mieszkała za rynkiem, poszłam się tam trochę uczyć szyć. I umiałam bardzo pięknie szyć, ona była bardzo zadowolona, że ja, no a potem, jak już
była wojna, to mama powiedziała: „Teraz musisz zostać w domu, bo... nie daję sobie
rady”. Bo ojciec, wiesz, nie poszedł do wojska, tylko się ukrył, to byłam już w domu.
[149]
Wi wer s’fłȧś nöm śwȧjnśłahta cytȧlta
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Cyderjyśt gö’h [go’h] dos yr müter, oba yr śwaster,
ȧ wen zej wejder śłaht, to gön zy mer wejder cyryk.
Hower dos ȧzu fertȧlt ȧbysła, ȧn s’łecty, no ny hefa,
gingja y dy, yn bün runder. Y ȧr śysuł ȧna müsty dos
maha, oba y ȧm tiöerba. Ȧna dos wiöe gy... gyłön ym bün. No diöt wiöe’s kołd.
Jak dzieliliśmy mięso po świniobiciu
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Najpierw dawałam to (część) mamie, albo siostrze, a jak ona znowu biła, to znowu
mi oddali. Tak to trochę podzieliliśmy, a resztę, no nie dużo, to szło do studni na
dół. W misce i musisz to tak zrobić, albo w torbie. I to było spuszczone do studni.
No tam było zimno.
[150]
Awys güt uf dy kroft
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
No do ufȧ mytag, apuł [arpułn] ȧna züp, oba awys myt
kroüt, inda. Awys ȧn kroüt wiöe oły tag, ȧn awys maht
hefa siłe.
– Kroft
No, kroft, konsty... awys wiöda inda gykoht. Oba myt kroüt, oba myt... ȧzu wün
awys myt züp, myt pjyćkja, di zjyr fȧjn zȧjn. Awys müsty okoha, wen zy śun wȧh
zȧjn, gysty pjyćkja. Bjyn, epuł [epułn], oba fłoüma oü. Ȧ nöhta kohsty dos myt dam
myt, ȧ nöhta mahsty ȧjbri, myt śmolc ȧna mał gysty ȧbyselüćü, s’rejst ȧzu. Ny uf
świöec, ok zu ȧbyselüćü, wi ȧ fyngjela gał ej. Nöht gisty woser y dos ȧn dy cytwiłyst dos, ȧn dy gist dos y dy züp nȧj, dos ej zyty güty züp, h’wa der ziöen, diöt zȧjn
fłoüma, dö zȧjn epuł [epułn] ȧn awys, dos wiöe dy besty züp, wen zy bröhta ufs fȧld.
Ȧzu, kymt’s cy ziöen, zis, zoüwer, ferśtejsty, ȧn by dam wün awys.

155

�156

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Groch dobry na siłę
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
No to na obiad ziemniaki i zupa, albo groch z kapustą. Zawsze. Groch i kapusta
były codziennie, a groch robi dużo siły. No siły, możesz... groch zawsze był gotowany. Albo z kapustą, albo był taki groch z zupą, z pieczkami, to jest bardzo
fajne. Groch musisz ugotować, jak już jest miękki, dajesz pieczki (suszone owoce).
Gruszki, jabłka albo śliwki też. A potem gotujesz to z tym, a potem robisz ȧjbri
(wkładkę), ze smalcem i dajesz troszeczkę mąki, tak się smaży. Nie na czarno, tylko
tak troszeczkę, żeby był złoty jak pierścionek. A potem lejesz do tego wodę i to rozdrabniasz rogolką (mątewką) i wlewasz to do zupy, to jest taka dobra zupa. Powiem
ci, tam są śliwki, tu są jabłka i groch, to była najlepsza zupa, jak to przynieśli na
pole. Taka, przyjdzie powiedzieć, słodko-kwaśna, rozumiesz, i przy tym był groch.
[151]
Jyśter zösa oły ufa śymułn
I: Abda-Inga (1928–2016), 2009.
H: Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2009.
I: Y Wymysoü jyśter, wen zy osa bym tejś, bo zy hota
ȧn grusa śymuł, ȧzu huh, ȧn zosa oły uf zyta śymułn
uf, myt fjyn fisa. Ȧn do osa zy oły fu ȧr śysuł kroüt, fur
andyn śysuł arpułn.
H: Züp.
I: Oba, oba züp. Ȧn wen imyd nȧjkom… do, wi ziöeta zy?
– Śnȧjt der ȧbysła brut, ny?
I: Nȧ, nȧ, nȧ. Oder…
– Kumt, ast myt.
I: Nȧ. Nöhta di, cy dam’ȧ kom, do ziöet: „Kumt, ast myt”. Ȧn dar, wo nȧjkom ziöet:
„Ast ym Göts noma!”. Bo yhy ken dos, wi wer uf dy Granc gingja cyn Hȧdȧśikja.
Diöt oswer inda fu ȧr śysuł, fu cwü śysułn, ny? No, wen dy müma wün fu Krök to
mahta zy kanapkja. Kanapkja dos ej pönyś.
– Śnytła.
I: No śnytła oü ny, sendwić.
Kiedyś wszyscy siedzieli na stołkach
I: Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
H: Helena Rozner (Rosner) (1928–2015), 2009.
I: W Wilamowicach kiedyś, jak jedli przy stole, bo mieli duży stołek i taki wysoki,
i zawsze siedzieli wszyscy na takich stołkach, przy nogach. I jedli wszyscy z jednej
miski kapustę, z drugiej ziemniaki.
H: Zupę.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

I: Albo, albo zupę. A jak ktoś wchodził... to jak mówili?
– Ukrójcie sobie trochę chleba, nie?
I: Nie, nie, nie, ale...
– Chodźcie jeść z nami.
I: Nie. Potem ci, do których się przyszło, to mówili „chodźcie jeść z nami”. A ten,
co wszedł, mówił: „jedzcie w imię Boga”. Bo ja to znam, jak chodziliśmy na Granicę do Hadasików. Tam zawsze jedliśmy z jednej miski, z dwóch misek, nie? No jak
ciotki były z Krakowa, to robiły kanapki. Kanapkja to jest po polsku.
– Śnytła.
I: No śnytła też nie, sendwić.
[152]
Wi zy dy tehtyn fur nökweryn wułda nama ufȧ
Üral
Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2012.
Ȧn mȧj... dö mȧj nökweryn, hot cwü oü, fo mej [fu mem],
zu ołd wi yhy ȧna ȧny wiöe ełder. Wi zy łȧta, wi dy...
wi dy złodzieje, bandyci. Wi diw. Ufer śtrös, ging zy cyr
kjyh ȧn zy knit wejder fjy dam, wo’ȧ ging myt yns. Yyy... myt jyn, bo yhy wiöe diöt
ny. Do bot’s’ȧ: „No łöźe gükja ȧny. Do nam śun ȧ tohter, oder dy ander łö mer!”. To
hakt’ȧ’s. To gryht fług’s, ȧn dy noz cyjat’s’um. Zyty śürpeta, zyty nygüty łoüt wün dö.
Jak córki sąsiadki miały zostać zabrane na Ural
Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2012.
A moja, tu moja sąsiadka, miała dwie (córki) też, z mojego, w tym wieku, co ja,
a jedna była starsza. Jak je prowadzili, jak złodziei, bandytów. Jak złodziei. Na ulicy, to szła pod kościół i klękła przed tym, co z nami szedł. Yy... z nimi, bo ja tam nie
byłam. To prosiła go: „No zostaw chociaż jedną. Weź już jedną córkę, ale drugą mi
zostaw”. To ją kopnął. To zaraz się przewróciła i sobie nos rozbiła. Takie szurpety,
tacy niedobrzy ludzie tu byli.
[153]
Der direktor fur śül höt Wymysiöejer mȧkja
fjym Üral bywjet
Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2012.
Wjyr hota ȧ śiłer, kierownik. Kierownik... No zu wi ȧ
śiłer, oder kierownik, wo’ȧ...
– Direktor.

157

�158

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Dyrektor, no. Ȧn har kom ȧn’ȧ derfü zih, do zy łoüter kyndyn hon... Fjyca jür, funfca jür, zȧhca jür. Gingj’ȧ y dy gymȧn. Wi jer hot, zu höt’ȧ’ȧ ȧjgykuzt: „Jyr diw, jyr
bandyta, dy kyndyn hoter gynuma? Wen jüh imyd höt gymaht yht cwyśa Doüća, do
nam di, to ziöet yh nist, oder ny zyty kyndyn!”. No to nöht krigta zy ȧ, do cy cwe,
drȧj mȧkja łisa zy, müsa zy, müsta zy yn ham kuma. Bo zy wün zu wi fo [fu] Ałca. Fo
[fu] Ałca fün zy uf Rüs... na Ural. Oder yhy wȧ nist, op diöt ej imyd, to (gyśtiörwa).
Jak dyrektor szkoły obronił wilamowskie dziewczęta przed wywózką na Ural
Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2012.
Mieliśmy nauczyciela, kierownika. Kierownik... no tak, jak nauczyciel, ale kierownik, co...
– Dyrektor.
Dyrektor, no. I on przyszedł i dowiedział się, że same dzieci wzięli. Czternaście lat,
piętnaście lat, szesnaście lat. Poszedł do gminy. Jak on, jak on im tam nagadał: „Wy
złodzieje, wy bandyci, dzieci żeście zabrali? Jak wam ktoś coś zrobił za Niemca, to
weźcie tych, to nic nie mówię, ale takie dzieci”. No to potem wydostali ich, to po dwie,
trzy dziewczyny wypuszczali, musiały, musiały przyjść do domu. Bo one były tak jak
z Hałcnowa. Z Hałcnowa pojechały na Ural. Ale nie wiem, czy ktoś tam, to (zginął).
[154]
Wi zy mih ȧreśtjyta, koht dy mama kłejzła
myt fłoüma
Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2012.
Ȧn mȧj mama koht fu... kłejzła myt fłoüma. Ȧn zy bot:
„Łöt’s, ejs ej... ejs höt nö ny gasa s’mytagasa. Wen’s
wyt kuma... wen’s wyt asa, wyt’s kuma ȧłȧn”. Ȧ dy
mama mȧj wiöe gyśȧjter wi yhy, ȧ yhy wiöe ȧ duł nast
nö. Ȧ zyta jung mȧkja, ny? Yhy füt mih, do zy wan dy mama nama mytum brüder
ufȧ Ural. Yh ziöet: „Nȧ, yhy wa gejn, oder yhy ho ju nist nimanda ny gymaht, to
wan zy...”. No ging yh. Wi’h ging, gryht yn kałer, yn rest śpjerta zy mih ȧj. Ȧn diöt
wün śun drȧj łoüt: „Dü byst oü dö?” – „No, h’bej oü dö” – kuz yh. No, nöht wöst yh
ołdyśt, ziöet yh mer, dy mama hot rȧht, ȧ yhy łis mih zu duł maha.
Jak mnie aresztowali, to mama gotowała kluski ze śliwkami
Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2012.
A moja mama gotowała z... kluski ze śliwkami. I prosiła: „Zostawcie ją, ona jeszcze nie, ona jeszcze nie jadła obiadu. Jak przyjdzie... jak zje, to przyjdzie sama”.
A mama była mądrzejsza niż ja, ja jeszcze byłam głupiutka. Taka młoda dziewczy-

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

na, nie? Ja się bałam, że oni wezmą mamę z bratem na Ural. Powiedziałam: „Nie,
ja pójdę, ale ja nikomu nic złego nie zrobiłam, to nie zrobią...”. No poszłam. Jak
poszłam, to zaraz do piwnicy, do aresztu, zamknęli mnie. I tam było już trzech ludzi: „Ty też tu jesteś?”. „No też tu jestem”, mówię. No, potem dopiero wiedziałam,
powiedziałam sobie, mama miała rację, a ja się tak dałam ogłupić.
[155]
Wi dy Stanecka bowa y dy tancgrüp ȧjłot
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Wȧsty wos, dos wiöe ȧzu, zy höt ȧjgyłoda hefa bowa,
fylȧjht wün funfcik, no dos ej ju ny ȧzu gynoü cy ziöen,
oder hefa. Ȧna wer zȧjn kuma, cwełf bowa. Wȧsty’s,
cwełf, ȧ di łecta wün ny kuma. Ȧna di cwełf bowa, no
uf dos, uf dos jyśty...
– Pröb.
No. Ny pröb, jok... no, uf dy, ziöewer, uf dy pröb. Köma mejer bowa. Oder nöhta
ufs jyśty tanca wüwer jok cwełf bowa. No ȧna mjyr hot dos gyfoła, no oder s’müst
mih nö der kłop łön. Ȧ yhy hot ȧn güta kłopa, ȧn’ȧ ziöet: „Gej!”, ȧna tanct, tanct’ȧ,
yh ho oü gan gytanct ȧn gyzunga. Yta kon yh śun ny, bo der hołc ej krank ȧna kon
yh śun ny zyngja. Ȧna nöhta cwełf bowa, dos wȧs yh bocy hoüt, wyhja bowa wün:
wiöe oü s’Rüźü fum Tiöma-Jȧśkja ȧna mejer, oder dos gejt dih ny o fylȧjht ȧzu. Ȧna
wjyr wün uf ȧner, uf der ander pröb, uf der dryta, ȧn wjyr zȧjn gybłejn. Oły cwełf
bowa wün, wjyr cuga zih śejn o, wi wiöe cym tanca. Ȧna... ȧ nöhta wȧsty’s, oder
łang gingwer, cwełf bowa. Oder nöhta... ȧs, ȧny wiöd krank, ȧny wiöe yr śwang, y
Oüswynca ys’s’er ny güt gymaht, ufer, śun, wi wer hon gytanct. Ȧn wjyr wösta ny,
fyrym, ȧ ejs wiöe gröp. Ziöe’h der dos, wȧsty, wo dos ej. No yr śwange. No ȧ nöhta
gingja aht bowa. Di gingja zjyr, zjyr łang, s’Matyśoćka, di kund zjyr śejn zyngja,
s’Linküś-Rüźa, yhy kund oü, yhy tanct inda s’jyśty. Ȧna oły jün pocy dam jür, wu’h
ho gyent cy tanca, tanct yh ino, inda za... inda s’jyśty. No, dy Stanecka ziöet: „Dü
konst güt fjyn di bowa” – no to tanctwer.
Jak Stanecka zaprosiła kobiety do zespołu
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Wiesz co, to było tak. Ona zaprosiła dużo kobiet, może było pięćdziesiąt, no tego się
nie da dokładnie powiedzieć, ale dużo. I my przyszłyśmy, dwanaście kobiet. Wiesz,
dwanaście, a ta reszta nie przyszła. I te dwanaście kobiet, no na to, na tą piewszą...
– Próbę.
Nie, nie próbę, tylko... no na... powiedzmy, że na próbę. Przyszło więcej kobiet.
Ale potem na pierwszym tańczeniu byłyśmy tylko dwanaście kobiet. No i mi to

159

�160

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

się podobało, ale musiał mi jeszcze pozwolić mąż. A ja miałam dobrego męża,
powiedział mi: „idź”, i tańczyłam, lubiłam też tańczyć i śpiewać. Teraz już nie
mogę, bo mam chore gardło i nie mogę już śpiewać. I potem dwanaście kobiet, to
wiem do dzisiaj, które kobiety były: była też Rózia od Tuma-Jaśka i więcej, ale to
może cię tak nie interesuje. I my byłyśmy na jednej, na drugiej próbie, na trzeciej
i tak zostałyśmy. Wszystkie dwanaście kobiet było, ładnie się ubierałyśmy, jak były
występy. I... a potem, wiesz, ale długo chodziłyśmy dwanaście kobiet. Ale potem...
jedna, jedna zachorowała, jedna była w ciąży, w Oświęcimiu na występie się jej
zrobiło niedobrze, na..., jak już tańczyłyśmy. A my nie wiedziałyśmy czemu, a ona
była w ciąży. Powiem ci, wiesz, wiesz co to jest, w ciąży. No a potem chodziło
osiem kobiet. Te chodziły bardzo, bardzo długo. Matysioczka, ta umiała bardzo
ładnie śpiewać, Rózka Linkusiowa, ja też umiałam, ja zawsze tańczyłam pierwsza.
I wszystkie lata aż do tego roku, kiedy zakończyłam tańczenie, tańczyłam zawsze
pierwsza. No Stanecka powiedziała: „Ty umiesz dobrze prowadzić te kobiety”, no
to tańczyłyśmy.
[156]
Wi der krig oüsbroh, hüt yh dy ki
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Wifuł hot yh? Yhy hot ju cwełf jür, wi der krig ej oüsgyfoła. Do hüt yh dy ki, dö hynderum puś. Ȧn mȧj
müter kom ȧn zy ziöet: „Ku myta kija, kum yn ham,
bo s’ej krig!”. Ȧ cy wjyr wösta, wu dos ej krig? Ȧna
y dyham wiöe, wu zy młócili, wu zy dröśa s’gytrȧd.
Ȧ zyta... kjerot, to yh wȧ ny, wi dos hȧst. Ȧna uf ȧmöł hühtwer, s’fjet yhta. Ziöetwer:
„Ȧ wos ej dos, ȧ wos ej dos?”. Dos hower ju s’jyśty möł gyhüt. „No, europlan” – ziöeta zy – „s’ej krig”. No to wi krig. Ȧna y cwe jür nöma zy śun, wułda, nöma zy śun
ȧ foter cyn drowa. Bo zy ziöeta, do wjyr zȧjn fu Doüćłand, ny flymiśy łoüt. No to,
ȧ der foter wułd ny gejn y dan krig, łet’ȧ zih hejn. No to wȧsty, wifuł yhy, wifuł yhy
müst erława oły zaha. Wifuł möł myter müter fü... bo s’kom der nökwer ȧn’ȧ ziöet:
„Wȧsty wos, hoüt wan zy, wan zy, hoüt wan kuma hefa policȧj, ȧn zy wan zihja di
łoüt”. (...) No to yhy myter müter, yhy wiöe dy ełdsty, ziöet zy mer ȧzu: „Dü gej
s’jyśty” – ȧn ȧ foter cugwer o wi ȧ bow, har ging der ander ȧn dy müter dy łecty.
„Ȧ wen imand wyt kuma, to kek ȧzu: „Mȧryja, yhy ho mih ȧ, yhy ho mih, war ej
dos, ȧ war ej dos?”. Ȧzu do der foter hjyt ȧn’ȧ gejt ȧbysła uf dy zȧjt. Uf Wymysdiöf.
Dos wiöe oü der, der feter dö. Ȧna, s’wiöe zyta fryś he. Ȧna har zos gryhta y dar
śoün. Y dam fryśa he. Wiöd’ȧ krank, ony ferśtand. Wejder dy müm, dy Zejma-müm, zej hot wejder bykantśoft mytum dökter fu, fur, fu Brejskja. Kom wejder der
dökter, ȧn’ȧ ferśrȧw’um wejder... no, ferśidnikjy zaha. No ȧn, to wȧsty, wi dos wiöe.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Jak wybuchła wojna, pasłam krowy
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Ile miałam? Miałam dwanaście lat, jak wybuchła wojna. To pasłam krowy, tu za lasem. A moja mama przyszła i powiedziała: „Chodź z krowami, chodź do domu, bo
jest wojna”. A czy my wiedzieliśmy, co to jest wojna? I w domu była, co młócili, co
młócili zboże. Taki kierat, to nie wiem, jak to się nazywa. I naraz usłyszeliśmy, że
coś jedzie. Powiedzieliśmy: „A co to jest, co to jest?”. Pierwszy raz to słyszeliśmy.
„No, samolot”, mówili, „jest wojna”. No to jak wojna. I za dwa lata brali już, chcieli, wzięli już ojca na wojnę. Bo mówili, że jesteśmy z Niemiec, a nie Flamandami.
No to, a ojciec nie chciał iść na tę wojnę, to się schował. No to wiesz, ile ja, ile ja
musiałam przeżyć różnych rzeczy. Ile razy z mamą... bo przyszedł sąsiad i powiedział: „Wiesz co, bo dzisiaj będą, dzisiaj będą, dzisiaj przyjedzie dużo policji i będą
szukać tych ludzi”. (...) No to ja z matką, ja byłam najstarsza, to powiedziała mi tak:
„Ty idź pierwsza” i ojca ubrałyśmy jak kobietę, on szedł drugi, a matka ostatnia.
„A jak ktoś będzie szedł, to krzycz tak, Maryjo, jak się zlękłam, jak się zlękłam, kto
to jest, kto to jest?”. Tak, żeby ojciec usłyszał i żeby zszedł trochę na bok. Do Starej
Wsi. To był też wujek tam. I, było takie świeże siano. I on siedział od razu w tej
stodole. Na tym świeżym sianie. Zachorował, stracił rozum. Znowu ciotka, ciotka
Zejmina, ona miała znowu taką znajomość z takim lekarzem z Brzeszcz. Przyjechał
znowu ten lekarz, i przepisał mu znowu. No różne rzeczy. No to wiesz, jak to było.
[157]
Der gyfoła gyśwyster kymt ufȧ troüm
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Dy müter ziöet: „Mȧj Jȧśü, wu zo’h dih śtekja? Yhy
ho śun ȧ kłopa, mü’h’ȧ hejnśtekja. Nö dejh”. Ȧn’ȧ fü,
har hot kȧ fyngjyn. Ȧn’ȧ fü yn krig, y Stalingrad, oder
[oba] y Leningrad, y dan cwü... Fuł’ȧ [füł’ȧ]. Har wiöe
byr kyh, wȧsty, ȧ fü [füt] inda s’asa yn drowa. Nöhta
kom’ȧ ym troüm cyr müter, ziöet’ȧ, ȧ mȧj müter ziöet’um ȧzu: „Jȧśü, Jȧśü, bysty
kuma?”. Ȧ har ziöet: „Jȧśü, Jȧśü, Jȧśü, Jȧśü, oder dy höst mih ny hejngyśtekt. Yhy
łejg ym rȧna fȧld underum rȧla”. Zöfuł kon yh der ziöen. No, ȧn’ȧ kom mej ny.
Kuzyn, który zginął na wojnie, przyszedł na sen
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Matka powiedziała: „Mój Jasiu, gdzie cię mam schować? Mam już męża, muszę
go schować. Jeszcze ciebie”. I pojechał, on nie miał palców. I pojechał na wojnę.

161

�162

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

W Stalingradzie albo w Leningradzie, w tych dwóch. Zginął. On był przy kuchni,
wiesz, woził zawsze jedzenie tym żołnierzom. Potem przyszedł do mojej matki na
sen, powiedział, a moja mama mu powiedziała tak: „Jasiu, Jasiu, przyszedłeś?”.
A on odpowiedział: „Jasiu Jasiu, Jasiu Jasiu, ale mnie nie schowałaś. Leżę w szczerym polu pod miedzycką”. Tyle mogę ci powiedzieć. No i nigdy już nie wrócił.
[158]
Wi zy ȧ batłer ȧn ȧ mȧja śtełta
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
Oü, frȧłih. Wen yh... yh wa der ziöen. Har wyt cy... dü
wyst cy mjyr kuma, no ny? Yhy wył dih ny. „Yh wa der
śun dos wȧjza, yh wa der śteła ȧn batłer. Yh wa der dos
cykrigata” – no ny? Dos wiöe ȧzu na złość, ȧna mȧja, ȧ
mȧja śtełt zih oü. Wen dü dih wyst ferwȧjwa, cy höst ȧ
frȧj... [frȧjerka], ȧ mȧkja, dy wyst dih ferwȧjwa, no do śtełststy ȧ mȧja. Mȧj tȧta śtełt
ȧ mȧja cym Biba-Jüza. Ȧ wułd zih diöt ferwȧjwa, oder diöt wiöe śun ȧ mȧkja fu w...
dö, fum Płaćnik diöt. No do dy ełdyn wułda zjyr ny, no do nöhta ging’ȧ cym Tobyś,
der tȧta, no do wiöe’ȧ diöt ny, oder ȧ mȧja śtełt’ȧ, ȧ wyt zih diöt ferwȧjwa, ȧ nöhta...
der dźjada wułd ny, do diöt yhta wȧ... ȧ konflikt, diöt wiöe yhta.
Jak stawiali dziada i maja
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Też, pewnie. Opowiem ci... On przyjdzie... ty będziesz do mnie chodził, nie? Ja ciebie
nie chcę. „Ja ci już pokażę, postawię ci dziada. Zrobię ci na złość”, no nie? To było tak
na złość. A maja, maja się też stawia. Jak ty się będziesz żenił, czy masz dziewczynę,
będziesz się żenił, to stawiasz maja. Mój tata stawiał maja u Biba-Józka. Chciał się
tam ożenić, ale tam była już dziewczyna... stąd, od Płaćnika. No to rodzice za bardzo
nie chcieli, no to potem tata poszedł do Tobysia, to już tam nie był. Ale maja postawił,
że się tam ożeni. A potem... dziadek nie chciał, że tam był jakiś konflikt, coś było.
[159]
Faderśłȧjsa
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
Wi wjyr hota dö, c’yns, hefa śłyswer ganz. Do dy
müsta, dy mȧkja kuma, ȧn dos füng ȧzu ym zȧhs
nömytag, bocum noün c’öwyts śłyswer fadyn. No do
wi wer śłysa fadyn, no do müst inda dy mama gan

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

nöhta cy asa. No do wiöe twiöeg ȧna puter, oba płoc gybaka. Ȧ wen ent ȧna wen
wer śłysa ym zynwyt, no ny? Bo wer śłysa ju oły tag, kymt’s cy ziöen. Do ym
zynwyt köma dy büwa, dy knȧht, knȧht, köma nöhta myter hȧrmeni [hȧrmoni],
nöhta hefa dyhemd [byhend], derzȧnk inda ym zynwyt, wen dy mama wöst, do
zy wan kuma, dy büwa myter hȧrmeni [hȧrmoni], go zy wingjer fadyn, do wer
hefa dos dyhemd [byhend] śłȧjsa. Bo nöhta wawer tanca, ny? No do nöhta müsa
dy tyś kuma wȧg ȧn dy brat, bo dy höst ju zöfuł ny śtil [śtiln]. Dos wiöe ȧ, kymt’s
cy ziöen, uf ȧn śtül, ȧ nöht wiöe ȧ brat under gyzoct, do höst ju zöfuł ny, no bank
wiöe, ȧ bank, ławka, bank. Miöehysmöł gydenk yh.
– No ȧ bank, ȧ bȧnkla.
Wiöd dos ołys nöhta ys hoüz gytriöen ȧn do dy śtuw łydik ej cym tanca.
Pierzowiec
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
No my mieliśmy tu u nas, dużo gęsi szkubaliśmy. To musiały przyjść dziewczyny
i to się tak zaczynało o szóstej wieczór, do dziewiątej wieczór szkubałyśmy pierze.
No to jak szkubałyśmy pierze, to mama zawsze musiała dać coś do jedzenia. No to
był ser i masło i placek upieczony. A jak się kończyło i jak szkubaliśmy w sobotę,
nie? Bo szkubałyśmy codziennie, przyjdzie powiedzieć. To w sobotę przychodzili
chłopcy, kawalerowie przychodzili potem z harmonią, potem szybko, wtedy zawsze w sobotę, jak mama wiedziała, że przyjdą chłopcy z harmonią, to dała mniej
pierzy, żebyśmy szybko to uszkubały. Bo potem będziemy tańczyć, nie? No to potem stoły musiały zostać usunięte i deski, bo nie masz tyle krzeseł. To było, przyjdzie powiedzieć, na jednym krześle, a potem była podłożona deska, bo nie masz
tylu, no ławka była, ławka. Czasem pamiętam.
– No ławka.
Wszystko to było potem wyniesione do sieni, żeby izba była pusta do tańczenia.
[160]
Der köh ufer friöed
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Ȧna wi yhy hot friöed, do der Siöejka-Jaküb, ȧ kłop,
koht. Oder zy kohta ołys dyham, ȧ yn krȧćum gingja zy
jok ȧzu uf cwü, drȧj śtunda ȧbysła tanca ȧna diöt, wen
imand hot fu, wu maht friöed, to bröhta zy yn krȧćum,
oder ȧbysła kanapki, wȧsty, nist wiöemys, nöhta gingja
zy śun yn ham, ösa zy śun dyham.

163

�164

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Kucharz na weselu
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
A jak ja miałam wesele, do Sojka Jakub, mężczyzna gotował. Ale oni gotowali
wszystko w domu, a do karczmy chodzili tylko tak na dwie godziny, trzy, trochę
potańczyć. I tam, jak ktoś miał, z tych co robili wesele, to przynosili do karczmy
coś albo trochę kanapek, wiesz, nic ciepłego. Potem szli już do domu, jedli w domu.
[161]
Der friöedaśmjyrgüst
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Ym möntag, dos wiöe der dryty tag. No to, oder wȧsty,
wos... dos wün ołys di łoüt fur friöed. No to cuga zy
zih o ȧzu, wi imand wułd. Ȧna fün zy mytum... dos
wün piöer, piöer par [piöen] ȧn zy fün cy idum, cy
idum gast ȧna diöt krigta zy ȧ fłoś myt brantwȧjn oba
fylȧjht wȧjn, wu imynd [imyd] hot. Ȧna di nöma dos ołys nöhta uf dy friöed ȧna
diöt hota zy ołys, wu ej gybłejn, ösa zy ȧna dan brantwȧjn trunka zy, dos, wu zy
hon mytgybröht.
Śmiergust weselny
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
W poniedziałek, to był trzeci dzień. No to, wiesz co, to byli wszystko ludzie z wesela. No to ubierali się, jak kto chciał. I jechali... było kilka par, kilka par i oni jeździli
do każdego gościa weselnego i tam dostali flaszkę wódki albo może i wina, co kto
miał. I ci wzięli to potem na wesele i tam mieli wszystko, co zostało. Jedli i tą wódkę pili, którą ze sobą przywieźli.
[162]
Zy wułda yn hund ny kłengln
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
No do zej hot fȧld. Dos fȧld Kalinowska, dö, wo höt,
der Grabowski śtejt, dos fȧld wiöe bocym... Pöła...
bocyr, pocȧr granc. No do... krepjyta dy hund ȧna
zy wiöe kȧ kȧtöłyśy ny. No do wułd zy, do zy zuła
kłengln, y dy hund. No oder dy łoüt wułda dos fȧld,

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

do zy gyt uf dy kjyh, no ny? Ȧna – „wi wer dos zuła maha?” – no to di wjytśoft,
di wjyt, wo mejer by dam wün, by dar kjyh mejer, do: „Wawer dy głoka ȧjpaka,
wen zy hoün, s’wyt ny gejn”. Nie będzie głośno.
– Der kłang wyt ny gejn.
No, s’wyt dos śtył łoüfa. No, „Widzicie, no dzwonimy, no dzwonią, no nie? No ale
nie bije”. No. Oder s’fȧld go zy, ferśtejsty? No. Uf dy kjyh.
Jak nie chcieli dzwonić dzwonami psom
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
No to ona miała pole. To pole Kalinowskiej, tu, co ma, co Grabowski ma dom, to
pole było aż do polskiej... aż do granicy. No to umarły jej psy i ona nie była katoliczką. No to chciała, żeby dzwonili psom (dzwonami). No ale ludzie chcieli to
pole, żeby dała na kościół, no nie? No i „jak to mamy zrobić”, myśleli ci gospodarze, co więcej przy tym byli, przy tym kościele więcej, to „zapakujemy dzwony, że
jak będą biły, to nie pójdzie”. Nie będzie głośno.
– Dźwięk nie pójdzie.
No, będzie cicho szło. No, „widzicie, no dzwonimy, no dzwonią, no nie? No ale nie
bije”. No. Ale pole dała, rozumiesz? No. Na kościół.

165

�166

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Pieśni
Dy łidyn

[163]
Fu ynzyn rȧjhja fȧldyn
Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014), 2009.
(Fu ynzyn) rȧjhja fȧldyn
Wo der Göt höt gygan
Brengwjyr oüh hoüt dy giöewa
Nör śun ferenta an
Ȧn grusa kranc fu yjyn
Wȧs, hower ȧna kün
Ȧn błimła fuły śtyjyn
Fu ynzyn wejza wün
Wȧjł ynzer kłopa ata
Ej ju ym łand kȧ nut
Wo ej fu Göt gybata
Fałt ju ym łand kȧ brut.
Z naszych bogatych pól
Elżbieta Matysiak z d. Rosner (1924–2014), 2009.
(Z naszych) bogatych pól
Które nam Bóg dał
Przynosimy wam dzisiaj snopki
Po zakończonych żniwach
I duży wieniec z kłosów
Pszenicy, owsa i żyta
I pełne kwiaty stoją
Gdzie były nasze miedze

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Tak długo, jak nasi mężczyźni pracują
Nie ma w kraju biedy
Co od Boga wyproszone
To że nie brakuje w kraju chleba.
[164]
Wymysiöejer śejny mȧkja
Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014), 2009.
Wymysiöejer śejny mȧkja
Di kyna zih ju śejn brȧta
Y dy kjyh gejn zy śejn ogycün
Ym krȧćum śtejn zy ind byfür
Dy pobütkla müsa glanca
Do zy beser kyna tanca
S’miöela mü ju zȧjn gyśłosa
Do zy beser kyna pösa
Ufum gyśtałtła śejny ruza
Do zy beser kyna kuza
Ufum hacła zyłwer kroücła
Do zy s’giełd hon śtejn ym macła
Mytum drüźba kumt ȧhynder
Bo wer tanca wi der śynder
Kumt mer ȧ drüźba byśenkja
Do wer yns kyna bydenkja.
Oder:
Kuźe mȧkja, kuźe mȧkja
Dü cy mjyr, dü cy mjyr
Yh wył kuza, yh wył kuza
Yh myt djyr, yh myt djyr
Ynzer müter, ynzer müter
Zoh yns cü, zoh yns cü
Wi wer hüta, wi wer hüta
Ynzer śejny ruty kü.

167

�Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

168

Wilamowianki to piękne dziewczyny
Elżbieta Matysiak z d. Rosner (1924–2014), 2009.
Wilamowianki to piękne dziewczyny
One umieją się ładnie wystroić
Do kościoła chodzą pięknie ubrane
A w karczmie stoją zawsze na przedzie
Półbuty muszą się błyszczeć
Żeby lepiej umiały tańczyć
Buzia musi być zamknięta
Żeby lepiej umiały całować
Na gorsecie piękne róże
Żeby lepiej mogły mówić
Na serduszku srebrny krzyżyk
Świadczący o tym, że mają pieniądze w miarce
Chodźcie za drużbą
Bo tańczymy jak diabli
Chodźcie mojego drużbę poczęstować
Żebyśmy mogli wytrzeźwieć.
Ale:
Przyjdź, dziewczyno, przyjdź
Ty do mnie, ty do mnie
Chcę mówić, chcę mówić
Ja z tobą, ja z tobą
Nasza matka, masza matka
Nas widziała, nas widziała
Gdyśmy paśli, gdyśmy paśli
Naszą ładną rudą krowę.
[165]
O dü mȧj łiwy puterbow
I: Abda-Inga (1928–2016), 2009.
H: Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2009.
I: O dü mȧj łiwy puterbow, jupȧjdi, jupȧjda
Wos mahsty diöt bym śof jupȧjdijȧda

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Yh woś dy puter ju śejn rȧn, jupȧjdijajupȧjda
Ȧn tengl mer fu ȧm ufs ander bȧn, jupȧjdijȧda
H: Dos kon nimyd ny.
I: Dos kon nimyd, bo dos ho yhy ejwerłet fu dam byłcer łid.
H: Ȧha, ufs wymysiöeryś.
I: Ufs wymysiöeryś.
O ty kochana maślarko
I: Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
H: Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2009.
I: O ty moja kochana maślarko, jupȧjdi, jupȧjda
Co robisz tam przy szafliku? jupȧjdijȧda
Myję masło, żeby było czyste, jupȧjdijajupȧjda
I dreptam z jednej nogi na drugą, jupȧjdijȧda
H: Tego nikt nie umie.
I: Tego nikt nie umie, bo ja to przełożyłam z tej bielskiej piosenki.
H: Aha, na wilamowski.
I: Na wilamowski.
[166]
Zȧjt gybata, ny hot frejwuł
Abda-Inga (1928–2016), 2009.
Zȧjt gybata, ny hot frejwułn
Do wer’üh śtejn undrum gejwuł
Wjyr zȧjn ju śun jungy knȧhtła
Ołys jungys mü rymłoüfa
Ym dy Wȧjnahta
Dü byst ȧ jungys knȧhtła.
Prosimy was, nie miejcie pretensji (za kolędę dziękujemy)
Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
Prosimy was, nie miejcie pretensji
Że wam stoimy pod szczytem domu
Jesteśmy już młodymi kawalerami

169

�170

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Starzy, młodzi muszą biegać
W okresie bożonarodzeniowym
Ty jesteś młodym kawalerem.
[167]
Mȧj mȧkja, ku cy mjyr
Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014), 2007.
Mȧj mȧkja, ku cy mjyr
Yh wył kuza myt djyr
Nöht wawer yns pösa
Dy müter wyt nist ny wysa.
Moja dziewczyno, chodź do mnie
Elżbieta Matysiak z d. Rosner (1924–2014), 2009.
Moja dziewczyno, chodź do mnie
Chcę z tobą mówić (chodzić do ciebie)
Potem się pocałujemy
Mama nie będzie nic wiedzieć.
[168]
Der ołdy Kesuł
Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014), 2007.
Der ołdy Kesuł hot zih byzöfa
Cym Hȧla-Mockja undys bejnła gykroha
Dos wiöe ju ȧ zyter kalüś, dar wułd śłöfa mytum Hȧlüś
Underum bejnła.
Stary Kesuł
Elżbieta Matysiak z d. Rosner (1924–2014), 2007.
Stary Kesuł się upił
Wlazł do u Hala-Mocka pod ławkę przy piecu
To był taki gagatek, że chciał spać z Halusią
Pod tą ławką.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[169]
Ȧn śrejt weter
Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014), 2007.
Ȧn śrejt weter, ȧn śrejt weter, yt błȧjwer śtejn
Ȧn śrejt weter, ȧn śrejt weter, yt kynwer gejn
Yt mah ȧ rod, zu past yns grod.
Jeden krok w przód
Elżbieta Matysiak z d. Rosner (1924–2014), 2007.
Jeden krok w przód, teraz stoimy
Jeden krok w przód, teraz idziemy
Teraz zrób koło, tak nam pasuje.
[170]
Ny śyk mih ys pyśła
Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014), 2007.
Ny śyk mih ys pyśła, nȧ! lȧlȧlȧlȧlȧ
Biöemła feła wył yh ny, lȧlȧlȧlȧlȧ
S’biöemła wje mih ju derśłön
Wos wje nöht mȧj mȧkja ziöen, lȧlȧlȧ-lȧlȧlȧlȧlȧ.
Nie posyłaj mnie do lasu
Elżbieta Matysiak z d. Rosner (1924–2014), 2009.
Nie posyłaj mnie do lasu, nie! lalalalala
Drzewka walił nie będę, lalalalala
Drzewko by mnie zabiło
Co by potem powiedziała moja dziewczyna, lalala-lalalalala.
[171]
S’möndła śȧjnt
Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014), 2007.
S’möndła śȧjnt, s’wjyft ȧn śȧjn
S’rumpułt undyn brykja

171

�172

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Yh gydöht, yh gydöht
Der Jȧśü kymt gyryta.
Księżyc świeci
Elżbieta Matysiak z d. Rosner (1924–2014), 2009.
Księżyc świeci, rzuca blask
Coś dudni pod mostami
Ja myślałam, ja myślałam
Że to Jasiu przyjeżdża na koniu.
[172]

Śpacerpolka
Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014), 2007.

Śpacerpolka śejner tanc
War’ȧ ny kon mytśpryngja
Dar zuł zyca ufum bȧnkla
Ȧn ym wynkl mytzyngja.
Śpacerpolka
Elżbieta Matysiak z d. Rosner (1924–2014), 2009.
Śpacerpolka ładny taniec
Kto go nie umie tańczyć
Niech sobie siądzie na ławce
I w kącie śpiewa razem z nami.
[173]
Śłöf mȧj kyndła fest
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Y dyham zungwer dos łidła, byn kyndyn wen wer wułda, do zy zuła śłöfa.
Śłöf mȧj kyndła fest
S’kuma fremdy gest

S’kuma müma ȧna fetyn
Brengja’m kyndła, nysła, epułn
Śłöf mȧj kyndła fest

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

S’kuma fremdy gest
Śłöf mȧj kyndła, śłöf
S’wȧt ym gatła ȧ śöf
Ojyś myt fjyr wȧjsa fisła
Brengja’m kyndła, epuł, nysła
Śłöf mȧj kyndła, śłöf
S’wȧt ym gatła ȧ śöf.
Śpij moje dziecko mocno
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
W domu śpiewaliśmy tą piosenkę, przy dzieciach, jak chcieliśmy, żeby spały.
Śpij moje dziecko mocno
Przychodzą obcy goście
Przychodzą ciotki i wujkowie
Przynoszą dziecku orzechy i jabłka
Śpij moje dziecko mocno
Przychodzą obcy goście
Śpij moje dziecko śpij
W ogródku pasie się owieczka
Wasza z czterema białymi nóżkami
Przynoszą dziecku jabłka i orzechy
Śpij moje dziecko śpij
W ogródku pasie się owieczka.
[174]
Diöt fum hejwuł
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Diöt fum hejwuł kymt mȧj Jȧśü śun gyryta, ryta
Ejwer ynzer śweła, kliny hoüzła tryt’ȧ, tryt’ȧ
Yh fur frȧjd, śpryng yh roüs, śpryng yh roüs, śpryng
yh roüs
H’łö dih śun fu mjyr ny roüs, łö dih śun ny roüs.

173

�174

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Tam z górki
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Tam z górki jedzie mój Jasiu konno
Przez próg naszego małego domu wkracza
Ja z radości wyskakuję
Już cię nigdy ode mnie nie wypuszczę.
[175]
Zȧgja, nȧgja
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Hü cyn uwa
Hü cyn uwa!

Zȧgja, nȧgja
Küśü baka
Mała, zaka
S’ej kȧ mał
S’ej njynt nist

No, wȧsty, dos maht yh, wi mȧj kłop wiöe ȧzu krank. No to ida tag mahtwer dos,
bo dos wiöe ȧzu ȧbysła, do’ȧ myta henda rjyt ȧn do’ȧ zih ȧbysła rjyt, bo ȧzu wułd’ȧ
śun zyca.
Wyliczanka „Zȧgja, nȧgja”
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Ciąć, zginać
Słodycze piec
Mąki, worki
Nie ma mąki
Nie ma nic
Hü do pieca
Hü do pieca!
No wiesz, to robiłam, jak mój mąż był taki chory. To każdego dnia robiliśmy to, bo
to było tak trochę, żeby ruszał rękami, żeby się trochę ruszał, bo tak, to już tylko
chciał siedzieć.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[176]
S’wün ȧmöł cwü mykja
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
S’wün ȧmöł cwü mykja
Ufum kjyhüf fłykja
S’hot mih wunder, ejwerwunder
Wi di mykja fłykja
S’wün ȧmöł cwej hoza
Ufum kjyhüf groza
S’hot mih wunder, ejwerwunder
Wi di hoza groza
S’wün ȧmöł cwü fłigja
Ufum kjyhüf wigja
S’hot mih wunder, ejwerwunder
Wi di fłigja wigja.
Były raz dwa komary
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Były raz dwa komary
Które na cmentarzu łatały
Dziwiłem się, bardzo dziwiłem
Jak komary łatają
Były raz dwa zające
Które na cmentarzu jadły trawę
Dziwiłem się, bardzo dziwiłem
Jak zające jedzą trawę
Były raz dwie muchy
Które na cmentarzu się kołysały
Dziwiłem się, bardzo dziwiłem
Jak muchy się kołysają.

175

�Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

176

ZAKOŃCZENIE
Publikacja powstała jako efekt projektu „Reawakening the Wymysorys language in
Wilamowice, Poland”, finansowanego w ramach programu Language Revitalization Accelerator 2022–2023 przez amerykańską organizację Wikitongues, wspierającą rewitalizację i dokumentację zagrożonych języków. To w ramach tego projektu
zrealizowano wszystkie nagrania datowane na rok 2022.
Aby w publikacji – zarówno w jej wersji internetowej, jak i papierowej – znalazły się głosy jak największej liczby osób, korzystałem również z nagrań powstałych
w ramach innych projektów, w tworzeniu których uczestniczyłem. W tym miejscu
chciałbym podziękować:
Dr. Alexowi Andrasonowi za udostępnienie nagrań, które powstały w ramach
naszych badań nad wilamowską gramatyką. Są to wszystkie nagrania z 2009 r.
Prof. Tomaszowi Wicherkiewiczowi za udostępnienie nagrań z jego projektu
„Dziedzictwo językowe Rzeczypospolitej. Baza dokumentacji zagrożonych języków” (NPRH, 2011–2014). Były to nagrania z moją Babcią Heleną Rozner (Böba-Loüzkja), Elżbietą Mynarską (Siöeba-Siöeba) i Józefem Garą (Tołer), wszystkie
z 2012 r. W ich powstaniu uczestniczyli: prof. Beata Mikołajczyk, prof. Alfred Majewicz, prof. Tomasz Wicherkiewicz i dr Marek Dolatowski.
Dziekuję prof. Justynie Olko za udostępnienie nagrań z jej projektu „Endangered languages. Comprehensive models of language revitalization” (NPRH,
2013–2016). Są to wszystkie nagrania z 2014 r. W ich tworzeniu uczestniczył również dr Bartłomiej Chromik.
Wszystkie inne nagrania powstały w ramach mojej pracy dokumentacyjnej prowadzonej od 2004 r.16
W tym miejscu chciałbym podziękować wszystkim Wilamowianom i Wilamowiankom, którzy poświęcili czas i energię, by wspomóc dokumentację językową, ale również mnie osobiście, długimi rozmowami i dobrym słowem. Większość
z nich już nie żyje. Byli to:
Franciszka Bilczewska fum Frycki (1913–2012), Kazimierz Grygierczyk fum
Bjerünjok (1913–2010), Anna Danek fum Pejtela (1916–2015), Zofia Danek fum
Stȧnćü (1917–2012), Anna Bilczewska fum Karol (1918–2012), Franciszek Mosler
fum Mözłer (1918–2011), Helena Danek fum Kwaka (1919–2012), Anna Sznajder (Schneider) fum Taksła (1920–2012), Jan Biba fum Tiöma-Jȧśkja (1920–2011),
Elżbieta Nowak fum Blaśany (1920–2012), Elżbieta Mynarska fum Siöeba-Siöeba (1921–2014), Elżbieta Korczowska fum Kesuł (1922–2015), Matylda Danek
Część nagrań jest efektem pracy naukowej finansowanej przez Ministerstwo Nauki i Edukacji
ze środków budżetowych na naukę w latach 2016–2022 jako projekt badawczy w ramach programu
„Diamentowy Grant” pod nazwą „Góry, pagórki, przykryjcie nas – Wilamowianie wobec powojennych
prześladowań”, afiliowany przy Wydziale „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego.
16

�Zakończenie

(1922–2022), Anna Foks (Fox) fum Priöeriöek (1923–2011), Elżbieta Kacorzyk fum
Bek-Bȧlcer (1923–2022), Elżbieta Bies fum Ćertok (1923–2014), Anna Zejma fum
Lüft (1923–2010), Elżbieta Babiuch fum Poükner/Küpsok (1923–2010), Elżbieta
Sznajder (Schneider) fum Taksła (1923–2020), Stanisław Szubert (Schubert) fum
Śübert (1923–2016), Elżbieta Matysiak fum Hȧla-Mockja (1924–2014), Helena Gasidło fum Biöeźnjok (1924–2014), Anna Danek fum Küpsela (1924–2021), Józef Sznajder (Schneider) fum Pejter (1924–2013), Rozalia Kowalik fum Poüermin (1925–2016),
Waleria Brzezina fum Cepok (1925–2013), Anna Schilder fum Psyk (1925–2017),
Katarzyna Balcarczyk fum Karol (1925–2013), Jan Formas fum Kürek (1925–2015),
Elżbieta Formas fum Mözłer (1926–2019), Katarzyna Nowak fum Tobyś (1926–2010),
Emilia Mika fum Witła (1926–2022), Maria Nycz fum Wȧligüra (1926–2022), Stanisław Rak fum Raćek (1926–2014), Anna Mika fum Biöetuł (1927–2021), Anna Korczyk fum Kołodźej (1927–2015), Anna Janosz fum Hȧla-Frana-Jȧśkja (1927–2015),
Helena Danek fum Małata (1927–2020), Elżbieta Figwer fum Böba (1927–2018),
Elżbieta Gąsiorek fum Anta (1927–2021), Janina Tempińska fum Böba (1927–2021),
Józef Janosz fum Łycki (1927–2014), Franciszek Biesik fum Pinder (1927–2016),
Bronisława Pyka (1928–2017), Helena Nowak fum Holećkla (1928–2017), Ingeborg
Matzner-Danek fum Abda (1928–2016), Helena Rozner (Rosner) fum Böba-Loüzkja
(1928–2015), Stanisław Danek fum Poükner/Küpsok (1928–2015), Jan Balcarczyk
fum Amerykon (1928–2013), Elżbieta Merta fum Hȧla-Frana-Jȧśkja (1929–2014),
Emilia Biesik fum Raćek (1929–2013), Katarzyna Nowak fum Pejtela (1929–2019),
Elżbieta Nycz fum Śleźok (1929–2007), Józef Gara fum Tołer (1929–2013), Eugenia
Foks (Fox) fum Bröda (1930–2022), Elżbieta Koch fum Mjeta-Jȧś (1930–2013), Elżbieta Gandor fum Puś-Pejter (1930–2017), Hilda Kasperczyk fum Ćiöe (1930–2005),
Emilia Zejma fum Mözłer (ur. 1930), Anna Biba fum Küćłik (1930–2009), Helena
Foks (Fox) fum Fröst (1930–2020), Anna Kowalczyk fum Tobyś (1930–2022), Zofia Kozieł fum Śübert (1930–2016), Stanisław Kuczmierczyk fum Śymek (1930–
2019), Rozalia Danek fum Mjyra-Winca (1931–2021), Rozalia Węgrodzka fum Gȧda
(ur. 1931), Elżbieta Nikiel fum Linküś (ur. 1931), Helena Gacek fum Pȧloż (1931–2020),
Stanisław Zejma fum Zejma (1931–2015), Franciszek Danek fum Pȧća (1931–2020),
Elżbieta Styskała fum Kaspela (1932–2017), Stefania Kuczmierczyk fum Ćiöe
(ur. 1932), Anna Nowak fum Hȧla-Mockja (1932–2011), Emilia Danek fum Biöeźnjok (1933–2020), Kazimierz Foks (Fox) fum Baranła (1933–2020), Eugeniusz Zejma
fum Mözłer (1934–2023), Anna Kuczmierczyk fum Zelbst (1934–2018), Anna Sznajder (Schneider) fum Gȧda (1934–2014), Józef Sznajder (Schneider) fum Hermon
(1936–2022), Bernardyna Zbierowska fum Holećkla (1949–2021), Stanisław Merta
fum Hȧla-Frana-Jȧśkja-Hȧla (1954–2011).
Szczególne podziękowania kieruję do dwóch Wilamowianek – Heleny Bibowej
(Płaćnik-Helka) i Anny Foksowej (Lüft-Nüśka), za to że poświęciły mi w 2022 r. wiele
godzin i cierpliwie odpowiadały na nawet najdziwniejsze moje pytania. Gdyby nie ich
zapał i poświęcenie, nie byłbym w stanie zrealizować tego i wielu innych projektów.

177

�178

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

DY ENDRYD
Dy publikȧcyj ej ȧdśtanda fum „Reawakening the Wymysorys language in Wilamowice, Poland” projekt, gyfinansjyt fum Language Revitalization Accelerator 2022–
2023 program diöh dy amerykȧnyśy orgȧnizȧcyj Wikitongues, wo zy underśtyct dy
rewitȧlizȧcyj ȧn dokumentȧcyj fun śpröha, wo zy zȧjn bydret fum oüsśtarwa. Y dam
projekt ȧdśtinda oły ufśpejłnana ym 2022 jür.
Do’s y di publikȧcyj (ym internet wi oü ym bihła) śtyma fu wi ym mȧsta łoüt
kuma, at yh oü myta ufśpejłnana, wo zy zȧjn ȧdśtanda fun andyn projekta, wu’h
zoüwer bej gywast. Y dam üt wje’h weła danka:
Ym dr Andrason-Alex, do’ȧ go dy ufśpejłnana, wo wer zy cyzoma mahta, wi
wer badȧta dy wymysiöeryśy gramatyk. Dos zȧjn oły ufśpejłnana fum 2009 jür.
Ym profesiöer Wicherkiewicz-Tomasz, do’ȧ go dy ufśpejłnana fu zem projekt
„Dziedzictwo językowe Rzeczypospolitej. Baza dokumentacji zagrożonych języków”, (NPRH, 2011–2014). Dos zȧjn dy ufśpejłnana myt mer Baba – Böba-Loüzkja-Helka, wi oü mytum Siöeba-Hȧla ȧn Tołer-Jüza, oły fum 2012 jür. Bym ufśpejła
wün prof. Mikołajczyk-Beata, prof. Majewicz-Alfred, prof. Wicherkiewicz-Tomasz
ȧn dr Dolatowski-Marek.
Yhy dank yr profesiöeryn Olko-Justyna, do zy go dy ufśpejłnana fu jym projekt „Endangered languages. Comprehensive models of language revitalization”
(NPRH, 2013–2016). Dos zȧjn oły ufśpejłnana fum 2014 jür. Myta hot oü cy tün
der dökter Chromik-Biöetuł.
Oły ander ufśpejłnana ho yhy gymaht oüz dokumentȧcyj, wo’h zy mah fum
2004 jür.
Y dam üt wje’h weła y oła Wymysiöejeryna ȧn Wymysiöejyn danka, wo zy
hon mer gyśankt jyr cȧjt ȧn kroft, do zy hüłfa byr dokumentȧcyj fur wymysiöeryśa
śpröh ȧn oü y mjyr, myta łanga gykuza ȧn myt gütum wüt. Dy mȧsta föna ława śun
mej ny. Dos wün:
Frycki-Francka (1913–2012), Bjerünjok-Mjyra (1913–2010), Pejtela-Nüśka
(1916–2015), Stȧnćü-Ziöeśka (1917–2012), Karol-Nüśa (1918–2012), MözłerFrana (1918–2011), Kwaka-Helka (1919–2012), Taksła-Nüśa (1920–2012),
Tiöma-Jȧśkja-Jȧśki (1920–2011), Blaśany-Hȧla (1920–2012), Siöeba-Siöeba-Hȧla
(1921–2014), Kesuł-Hȧla (1922–2015), Danek-Mȧtylda (1922–2022), PriöeriöekNüśa (1923–2011), Ćertok-Hȧla (1923–2014), Lüft-Nüśka (1923–2010), Poükner/
Küpsok-Hȧla (1923–2010), Taksła-Hȧla (1923–2020), Bek-Bȧlcer-Hȧla (1923–
2022) Śübert-Staha (1923–2016), Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014), BiöeźnjokHelka (1924–2014), Küpsela-Nüśa (1924–2021), Pejter-Jüza (1924–2013),

�Dy endryd

Poüermin-Ruzła (1925–2016), Cepok-Wȧlerka (1925–2013), Psyk-Nüśa (1925–
2017), Karol-Kȧśka (1925–2013), Kürek-Jȧśki (1925–2015), Mözłer-Hȧla (1926–
2019), Tobyś-Kȧśka (1926–2010), Witła-Milka (1926–2022), Wȧligüra-Mȧryśka
(1926–2022), Raćek-Staha (1926–2014), Biöetuł-Nüśka (1927–2021), KołodźejNüśka (1927–2015), Hȧla-Frana-Jȧśkja (1927–2015), Małata-Helka (1927–2020),
Böba-Hȧla (1927–2018), Anta-Hȧla (1927–2021), Böba-Janka (1927–2021),
Łycki-Jüza (1927–2014), Pinder-Frana (1927–2016), Pyka-Bronka (1928–2017),
Holećkla-Helka (1928–2017), Abda-Inga (1928–2016), Böba-Loüzkja-Helka
(1928–2015), Poükner/Küpsok-Staha (1928–2015), Amerykon-Jȧśki (1928–2013),
Hȧla-Frana-Jȧśkja-Hȧla (1929–2014), Raćek-Milka (1929–2013), Pejtela-Kȧśka
(1929–2019), Śleźok-Hȧla (1929–2007), Tołer-Jüza (1929–2013), Bröda-Genjü
(1930–2022), Mjeta-Jȧś-Hȧla (1930–2013), Puś-Pejter-Hȧla (1930–2017), ĆiöeHilda (1930–2005), Mözłer-Milka (gyb. 1930), Küćłik-Nüśa (1930–2009), FröstHelka (1930–2020), Tobyś-Nüśa (1930–2022), Śübert-Ziöeśka (1930–2016),
Śymek-Staha (1930–2019), Mjyra-Winca-Ruzła (1931–2021), Gȧda-Ruzła (gyb.
1931), Linküś-Hȧla (gyb. 1931), Pȧloż-Helka (1931–2020), Zejma-Staha (1931–
2015), Pȧća-Frana (1931–2020), Maksek/Kaspela-Hȧla (1932–2017), Ćiöe-Stefka
(gyb. 1932), Hȧla-Mockja-Nüśka (1932–2011), Biöeźnjok-Milka (1933–2020),
Baranła-Mjyra (1933–2020), Mözłer-Genek (1934–2023), Zelbst-Nüśka (1934–
2018), Gȧda-Nüśka (1934–2014), Hermon-Jüza (1936–2022), Holećkla-Beni
(1949–2021), Hȧla-Frana-Jȧśkja-Hȧla-Staha (1954–2011).
Ym hacta wje’h weła y cwü Wymysiöejeryna danka – ym Płaćnik-Helka ȧn
ym Lüft-Nüśka, fjyr dos, do zy mer hon ym 2022 jür hefa śtunda gan ȧn do zy mer
gydyłdik uf mȧj nawet wyndeliksta fröga hon cyrykgyziöet. Wen ny jyr łöst ȧn wyła
fum śenkja, wje yh dan projekt, wi oü oły ander projekta ny kyna hon gymaht.

179

�180

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

ROZMÓWCZYNIE I ROZMÓWCY, KTÓRYCH
WYPOWIEDZI ZNAJDUJĄ SIĘ W TEJ KSIĄŻCE
DY KUZERYNA ȦN DY KUZYN, WO ZY Y DAM
BIHŁA KUZA

Anna Sznajder (Schneider)
Taksła-Nüśa (1920–2012)

Elżbieta Mynarska
Siöeba-Hȧla (1921–2014)

Fot. z cyfrowego archiwum Stowarzyszenia
„Wilamowianie”

Fot. Alfred Majewicz

Helena Biba
Płaćnik-Helka (ur. 1922)

Elżbieta Kacorzyk
Bek-Bȧlcer-Hȧla (1923–2022)

Fot. Justyna Majerska-Sznajder

Fot. Alex Andrason

�Rozmówczynie i rozmówcy, których wypowiedzi znajdują się w tej książce

Elżbieta Sznajder (Schneider)
Taksła-Hȧla (1923–2020)

Anna Zejma
Lüft-Nüśka (1923–2010)

Fot. Tymoteusz Król

Fot. Tymoteusz Król

Elżbieta Babiuch
Küpsok/Poükner-Hȧla (1923–2010)

Helena Gasidło
Biöeźnjok-Helka (1924–2014)

Fot. Alex Andrason

Fot. Tymoteusz Król

181

�182

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Elżbieta Matysiak
Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014)

Stanisław Foks (Fox)
Lüft-Staha (1926–2021)

Fot. Alex Andrason

Fot. Alfred Majewicz

Rozalia Hanusz
Linküś-Ruzła (1926–2009)

Anna Foks (Fox)
Lüft-Nüśka (ur. 1927)

Fot. Alex Andrason

Fot. Justyna Majerska

�Rozmówczynie i rozmówcy, których wypowiedzi znajdują się w tej książce

Elżbieta Figwer
Böba-Hȧla (1927–2018)

Ingeborg Matzner-Danek
Abda-Inga (1928–2016)

Fot. Tymoteusz Król

Fot. Tymoteusz Król

Helena Rozner (Rosner)
Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015)

Helena Nowak
Holećkla-Helka (1928–2017)

Fot. Alfred Majewicz

Fot. EDYTOR Rafał Klimkiewicz

183

�184

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Józef Gara
Tołer-Jüza (1929–2013)

Elżbieta Gandor
Puś-Pejter-Hȧla (1930–2017)

Fot. EDYTOR Rafał Klimkiewicz

Fot. Tymoteusz Król

Anna Kowalczyk
Tobyś-Nuśka (1930–2022)

Stanisław Zejma
Zejma-Staha (1931–2015)

Fot. Tymoteusz Król

Fot. Tymoteusz Król

�BIBLIOGRAFIA
BIBLIOGRȦFYJ
Ahearn, L. M. (2013). Antropologia lingwistyczna. Wprowadzenie. Kraków: Wydawnictwo
Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Andrason, A., Król, T. (2016). A grammar of Wymysorys. Duke: Duke University.
Barciak, A. (red.) (2001). Wilamowice: Przyroda, historia, język, kultura oraz społeczeństwo miasta i gminy. Wilamowice: Urząd Gminy Wilamowice.
Bartmiński, J. (2007). Językowe podstawy obrazu świata. Lublin: Wydawnictwo UMCS.
Bogatyriew, P., Jakobson, R. (1975). Folklor jako swoista forma twórczości. W: P. Bogatyriew, Semiotyka kultury ludowej. Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy,
168–182.
Borges, R. (2019). Rapid Automatized Picture Naming as a Proficiency Assessment for Endangered Language Contexts: Results from Wilamowice. Journal of Communication
and Cultural Trends, 1, 1–25.
Borges, R., Król, T. (2019). The Relationship between Literature and Language Revitalization: „RewiTEATRalizacja” in Wilamowice. Multiethnica, 39, 25–38.
Burszta, J., Grębecka, Z. (2015). Mówiono „druga Moskwa”. Wspomnienia legniczan o stacjonowaniu wojsk radzieckich w latach 1945–1993. Kraków: Libron.
Chromik, B. (2019). Mikro- i makroideologie językowe. Przykład języka wilamowskiego.
Praca doktorska. Warszawa: Wydział „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego.
Clifford, J. (2000). O autorytecie etnograficznym. W: J. Clifford, Kłopoty z kulturą. Dwudziestowieczna etnografia, literatura i sztuka. Warszawa: Wydawnictwo KR, 29–63.
Connerton, P. (2012). Jak społeczeństwa pamiętają. Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego.
Crystal, D. (2000). Language Death. Cambridge: Cambridge University Press.
Czubala, D. (1999). „Legendy miejskie” czy „legendy końca XX wieku”?. W: K. D. Kadłubiec (red.), Folklorystyka na przełomie wieków. Cieszyn: Stowarzyszenie „Pro Filia”,
190–196.
Dołowy-Rybińska, N. (2011). Języki i kultury mniejszościowe w Europie: Bretończycy,
Łużyczanie, Kaszubi. Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego.
Dołowy-Rybińska, N. (2017). „Nikt za nas tego nie zrobi”. Praktyki językowe i kulturowe
młodych aktywistów mniejszości językowych Europy. Toruń: Fundacja na rzecz Nauki
Polskiej, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.
Dybczyński, W. (2002). Śpiewnik gminy Wilamowice. Wilamowice: Urząd Gminy.

�186

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Gara, J. (2004). Zbiór wierszy o wilamowskich zwyczajach i obrzędach oraz słownik języka wilamowskiego. Wilamowice–Bielsko-Biała: Stowarzyszenie za rzecz Zachowania
Dziedzictwa Kulturowego Miasta Wilamowice „Wilamowianie”.
Gara, J. (2007). „Wymysöjer śtytła”: Miasteczko Wilamowice oraz jego osobliwości w zbiorze piosenek Józefa Gary. Wilamowice: Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury w Wilamowicach.
Grenoble, L. A. (2021). What do we revitalise. W: J. Olko, J. Sallabank (eds.), Revitalizing
Endangered Languages. A practical guide. Cambridge: Cambridge University Press,
9–22.
Grochowski, P. (2017). Od strzygoni do wampirów energetycznych. Folklor jako system
praktyk interpretacyjnych. Przegląd Kulturoznawczy, 2(32), 223–242.
Grochowski, P. (2019). Ustne narracje o Holokauście. Między folklorem a historią mówioną. W: P. Grochowski, D. Czubala (red.), O tym nie wolno mówić… Zagłada Żydów
w opowieściach wspomnieniowych ze zbiorów Dionizjusza Czubali. Toruń: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, 7–36.
Hajduk-Nijakowska, J. (2016). Doświadczanie pamięci. Folklorystyczny kontekst opowieści
wspomnieniowych. Opole: Uniwersytet Opolski.
Jones, S. H. (2014). Autoetnografia. Polityka tego, co osobiste. W: N. K. Denzin,
Y. S. Lincoln (red.), Metody badań jakościowych, t. 1. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 175–218.
Kadłubiec, K. D. (1999). Między memoratem a fabulatem. W: T. Smolińska (red.), Folklorystyczne i antropologiczne opisanie świata. Księga ofiarowana Profesor Dorocie
Simonides. Opole: Wydawnictwo Uniwersytetu Opolskiego, 63–70.
Kajfosz, J. (2009). Magia w potocznej narracji. Katowice: Wydawnictwo Uniwersytetu
Śląskiego.
Kajfosz, J. (2011). Folklor jako tekst w obiegu i jego potencjał konstruowania rzeczywistości. W: J. Hajduk-Nijakowska, T. Smolińska (red.), Nowe konteksty badań folklorystycznych. Wrocław: Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, 53–78.
Karasek-Langer, A., Strzygowski, E. (1930). Sagen der Beskidendeutschen. Plauen: Verlag
von Günther Wolff zu Plauen im Vogtland.
Kleczkowski, A. (1920). Dialekt Wilamowic w zachodniej Galicji: Fonetyka i fleksja. Kraków: Polska Akademia Umiejętności.
Kleczkowski, A. (1921). Dialekt Wilamowic w zachodniej Galicji: składnia (szyk wyrazów).
Poznań: Gebethner i Wolff.
Krawczyk-Wasilewska, V. (1986). Współczesna wiedza o folklorze. Warszawa: Ludowa
Spółdzielnia Wydawnicza.
Król, T. (2015). Soziolinguistische Analyse des heutigen Wilmesaurischen. Praca licencjacka obroniona w Instytucie Filologii Germańskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

�Bibliografia

Król, T. (2019a). Zbiór pieśni wilamowskojęzycznych z Sammlung Horak w Volksmusikarchiv des Bezirks Oberbayern w świetle najnowszych badań nad muzyką w Wilamowicach. Literatura Ludowa, 3, 47–66.
Król, T. (2019b). Aneks – zbiór pieśni w języku wilamowskim. W: M. Małanicz-Przybylska, Bez muzyki, bez śpiewu nie ma świata. Muzyka w Wilamowicach. Warszawa: Wydział „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego, 169–228.
Król, T. (2020). Słownik języka wilamowskiego. Maszynopis w archiwum projektu „Dokumentacja językowego i kulturowego dziedzictwa Wilamowic”.
Król, T. (2021). Ynzer łidła – nasze pieśni. Wilamowskojęzyczne pieśni, kołysanki i wyliczanki. Warszawa: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.
Król, T., Olko, J., Wicherkiewicz, T. (2017). Awakening the Language and Speakers Community of Wymysiöeryś. European Review, 26(1), 179–191.
Król, T., Mętrak, M., Żak, A. (2020). Bibliografia adnotowana publikacji dotyczących kultury Wilamowic i języka wilamowskiego z lat 2001–2020. Adeptus, 16.
Król, T., Mętrak, M., Żak, A. (2022). Bibliografia adnotowana publikacji dotyczących kultury Wilamowic i języka wilamowskiego z lat 1945–2000 i 2020–2022.
Adeptus, 19.
Latosiński, J. (1909). Monografia miasteczka Wilamowic: na podstawie źródeł autentycznych. Kraków: Drukarnia Literacka pod zarządem L. K. Górskiego.
Lehmann, A. (2007). Reden über Erfahrung. Kulturwissenschaftliche Bewusstseinsanalyse
des Erzählens. Berlin: Dietrich Reimar Verlag.
Macdonald, S. (2021). Krainy pamięci. O dziedzictwie i tożsamości we współczesnej Europie. Kraków: Międzynarodowe Centrum Kultury.
Małanicz-Przybylska, M. (2019). Bez muzyki, bez śpiewu nie ma świata. Muzyka w Wilamowicach. Warszawa: Wydział „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego.
Marcol, K. (2020). Toutowie. Język i pamięć w ustanawianiu wspólnoty Wiślan w Banacie.
Katowice: Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego.
Młynek, L. (1907). Narzecze wilamowickie. Tarnów: J. Pisz.
Mojmir, H. (1930). Wörterbuch der deutschen Mundart von Wilamowice, t. 1, A–R. Kraków: Polska Akademia Umiejętności.
Mojmir, H. (1936). Wörterbuch der deutschen Mundart von Wilamowice, t. 2, S–Z. Kraków: Polska Akademia Umiejętności.
Neels, R. (2012). De nakende taaldood van het Wymysojer, een Germaans taaleiland in
Zuid-Polen. Een socuilinguïstische analyse. Praca doktorska. Leuven: Katolieke Universiteit Leuven.
Simonides, D. (1969). Współczesna śląska proza ludowa. Opole: Powiatowy Instytut Śląski.
Simonides, D. (1981). Memorat i fabulat we współczesnej folklorystyce. W: W. Nawrocki,
M. Waliński (red.), Literatura popularna – folklor – język, t. 2. Katowice: Uniwersytet
Śląski.

187

�188

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Sydow (von Sydow), C. (1934). Kategorien der Prosa-Volksdichtung. In: Volkskundliche
Gaben. John Meier zum 70 Geburtstage dargebracht. Berlin: de Gruyter, 253–268.
Szlachta-Ignatowicz, J., Wicherkiewicz, T. (2019). O teatrze wilamowskim. Postscriptum
Polonistyczne, 23(1), 89–103.
Tokarska-Bakir, J. (2009). Skaz antysemityzmu. Teksty drugie, 1–2, 302–317.
Wicherkiewicz, T. (2001). Piśmiennictwo w etnolekcie wilamowskim. W: A. Barciak (red.),
Wilamowice. Przyroda, historia, język, kultura oraz społeczeństwo miasta i gminy. Wilamowice: Urząd Gminy, 520–538.
Wicherkiewicz, T., Zieniukowa, J. (2001). Język i piśmiennictwo. W: A. Barciak. (red.),
Wilamowice: Przyroda, historia, język, kultura oraz społeczeństwo miasta i gminy.
Wilamowice: Urząd Gminy, 487–578.
Zhelyazkova, A. (2003). Urgent Anthropology: Methods of Crisis Research. International
Centre for Minority Studies and Intercultural Relations (IMIR). https://core.ac.uk/
download/pdf/11872397.pdf [dostęp: 1.10.2022].
Zielińska, A. (2013). Mowa pogranicza. Studium o językach i tożsamościach w regionie
lubuskim. Warszawa: Instytut Slawistyki PAN.
Żak, A. (2017). Wpływ języka większości w procesie standaryzacji języka: przykład obecności polonizmów w materiałach edukacyjnych do nauki wilamowskiego. W: S. Cygan (red.), Język jako świadectwo kultury. Język. Kultura. Społeczeństwo. Kielce: Instytut Filologii Polskiej Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, 269–277.

Instrukcja otwierania filmów
Należy zeskanować kod QR, a następnie po otwarciu strony Wikitongues kliknąć „Dropbox.mp4”. Wtedy nastąpi odtworzenie filmu. W razie problemów
prosimy o kontakt na adres e-mailowy stow.wilamowianie@gmail.com.

Instrukcyj fum łön fun filma
Cyderjyśt diöef’ȧ ȧ QR-kod skȧnowȧn, ȧ nöhta wen dy „Wikitongues”-zȧjt
ej śun ufgymaht, diöef’ȧ „Dropbox.mp4”, to wyt der film gejn. Wen’s ny wje
głyngja, to śrȧjwt ufa e-mail stow.wilamowianie@gmail.com.

�Spis treści

TEMATYCZNY SPIS TREŚCI
TEMATYŚER RȦJSTER
Wymysoü ȧn Wymysiöejer
Wilamowice i Wilamowianie
Wymysoü ej ȧ śejny, kliny śtot��������������� 81
Wilamowice to piękne, małe miasto������� 81
Dy Wymysiöejyn kuma fum mjer����������� 51
Wilamowianie pochodzą znad morza����� 51
Ȧ Wymysiöejer tryft zȧj müter
y Amsterdam����������������������������������� 52
Wilamowianin spotyka swoją matkę
w Amsterdamie������������������������������� 52
Dy Wymysiöejer wün ander łoüt ����������� 53
Wilamowianie byli innymi ludźmi��������� 53
Uf Wymysoü diöft zih nimyd
ny ferwȧjwa ����������������������������������� 53
Do Wilamowic nikt nie mógł się
przyżenić ���������������������������������������� 54
Fyrym hȧsa zy Underum Puś ����������������� 82
Dlaczego jedna z dzielnic Wilamowic
nazywa się Pod Lasem������������������� 83
Der Jüdaśtȧjg ȧn der Pöłaśtȧjg ��������������� 83
Jüdaśtȧjg i Pöłaśtȧjg (ścieżka Żydów
i Polaków)��������������������������������������� 83
Wi zy dy ciglȧj boüta ���������������������������� 119
Jak budowano cegielnię ������������������������ 119
Der Bibiöewjec jyśter����������������������������� 83
O dawnym Bibowcu������������������������������� 84
Dy jyśta Wymysiöejyn wułda ny błȧjn
y Wymysdiöf����������������������������������� 82
Pierwsi Wilamowianie nie chcieli
zostać w Starej Wsi ����������������������� 82
Fyrym hȧsa zy cym Taksła�������������������� 119
Skąd wziął się przydomek Taksła���������� 120
Dy śül fjym krig wiöe śtreng ������������������ 98
Przedwojenna szkoła była
rygorystyczna���������������������������������� 98
Dy Wymysiöejyn köma mejer wi zejwa
hundyt jür y dam������������������������������ 54
Wilamowianie przybyli ponad
siedemset lat temu��������������������������� 54

Dy Wymysiöejyn wün ander łoüt
wi dy Ełcnyn������������������������������������ 55
Wilamowianie byli inni niż
Hałcnowianie ���������������������������������� 55
Dy Ełcnyn ferhyndyn yn Wymysiöejyn��� � 56
Hałcnowianie przeszkadzają
Wilamowianom�������������������������������� 56
Dy wymysiöeryśy śpröh
Język wilamowski
Dy śwygjermüter kuzt jok
wymysiöeryś���������������������������������� 120
Teściowa mówiła tylko
po wilamowsku������������������������������ 120
Dy jyśta Wymysiöejyn wün
y Wymysdiöf������������������������������������ 82
Pierwsi Wilamowianie osiedlili się
w Starej Wsi������������������������������������ 82
Nimand hot yns ny gan diöh dy śpröh ���� 57
Nikt nas nie lubił z powodu języka���������� 57
Dy śpröh wiöe ny derłiöet������������������������ 57
Język wilamowski był zakazany�������������� 57
Wo dy mama wje ziöen, wen zy fum
grop wje ufśtejn ���������������������������� 121
Co powiedziałaby mama, jakby wstała
z grobu ������������������������������������������ 121
Wi kon mȧ dy müterśpröh fergasa? ������ 122
Jak można zapomnieć matczyny
język?�������������������������������������������� 122
Dy Siöeboka kuzta wymysiöeryś���������� 122
Soboki mówiły po wilamowsku������������ 123
Ȧ Wymysiöejeryn ziöet uf
„hołdy-bołdy” o ������������������������������ 58
Jak jedna Wilamowianka odpowiedziała
na „hołdy-bołdy” ���������������������������� 58
Wymysiöeryś ej ȧ śejny śpröh���������������� 123
Wilamowski to piękny język������������������ 123
Dy atyn łjyn zih wymysiöeryś �������������� 123
Robotnicy uczyli się wilamowskiego���� 124

189

�190

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Fyrym yh ho ogyfanga cy śrȧjwa
wymysiöeryś���������������������������������� 125
Dlaczego zacząłem pisać
po wilamowsku������������������������������ 125
Der śwygjerfoter wiöe ȧ Pöła, oder
ȧ łjyt zih wymysiöeryś�������������������� 58
Mój teść był Polakiem, ale uczył się
wilamowskiego�������������������������������� 59
Fyrym zih dy łoüt interesjyn myter
wymysiöeryśa śpröh������������������������ 59
Dlaczego jest teraz takie zainteresowanie
językiem wilamowskim������������������ 59
Der foter kund ny pönyś kuza���������������� 125
Ojciec nie umiał mówić po polsku�������� 126
Ym kynd wiöe’s ny derłiöet cy kuza
wymysiöeryś���������������������������������� 126
Jak zabroniono dziecku mówić
po wilamowsku������������������������������ 126
Wysty gryhta wymysiöeryś kuza? �������� 127
Zaczniesz mówić po wilamowsku? ������ 127
Ȧ briw wymysiöeryś gyśrejwa���������������� 60
List napisany po wilamowsku������������������ 60
Der kłop fu Błan ferśtind wymysiöeryś������ 78
Mąż z Bielan rozumiał po wilamowsku������ 79
Der Poüermin ziöet, wos ej nojys������������ 60
Pauermin mówił o nowinach ������������������ 60
Wen wer kuzta wymysiöeryś, müstwer
śtröf coła������������������������������������������ 61
Za mówienie po wilamowsku trzeba
było płacić kary������������������������������� 61
Di, wo ferśtinda, łahta������������������������������ 61
Ci, co rozumieli, śmiali się���������������������� 62
Dy kyndyn wün bejz, do wer kuzta
wymysiöeryś���������������������������������� 128
Dzieci były złe, jak mówiliśmy
po wilamowsku������������������������������ 128
Dy müter fur nökweryn kund
ny pönyś��������������������������������������� 129
Matka sasiadki nie umiała mówić
po polsku���������������������������������������� 129
Fyrym wiöd y Wymysoü dy pönyśy
śpröh ȧjgyfüt������������������������������������ 99
Dlaczego w Wilamowicach
wprowadzono język polski�������������� 99

Wymysiöejer kłȧdyn
Wilamowskie stroje
Yhy nyt śwjerery zaha �������������������������� 129
Szyłam cięższe rzeczy���������������������������� 129
Yhy nyt śejny lȧlka (tȧkla)�������������������� 130
Szyłam piękne lalki�������������������������������� 130
Wi dy Pöła ogycün gingja������������������������ 62
Stroje Polaków z okolicznych wsi ���������� 62
Wer hota myter śwaster zyty
nymłikjy rek���������������������������������� 130
Miałyśmy z siostrą takie same
spódniczki�������������������������������������� 131
Dy gywynłikja rek fur müter����������������� 131
Spódnice codzienne od matki��������������� 131
Dy baba hoüt zih ym bet����������������������� 100
Babcia czepiła się w łóżku������������������� 100
Dy bowa, wo gingja bocȧm end
wymysiöeryś��������������������������������� 100
Kobiety, które do końca życia
chodziły po wilamowsku ������������� 100
S’hemb ��������������������������������������������������118
Koszula��������������������������������������������������118
Dy śynsty traht uf
Hȧlikjałȧjtnysdunyśtag����������������� 134
Najpiękniejszy strój był
na Boże Ciało������������������������������� 134
Wi mȧ dy wymysiöejer fłȧk
zo wośa����������������������������������������� 128
Jak prać wilamowskie stroje����������������� 128
Ȧ bow trüg koroln fu böśtan����������������� 101
Jedna kobieta nosiła korale
z bursztynu����������������������������������� 101
Dy Wymysiöejyn zȧjn kuma
yn kłȧdyn ��������������������������������������� 62
Wilamowianie przybyli w strojach��������� 63
Wi’h wymysiöejer blüza wüś��������������� 131
Jak prałam wilamowskie bluzki����������� 132
Dy śłȧhsta rek wün płesnerrök
ȧn kȧljytarök��������������������������������� 132
Najgorsze (najmniej odświętne)
były spódnice płesnerrök
i kȧljytarök ������������������������������������ 132
S’kroücła fur müter�������������������������������� 133
Krzyżyk od matki���������������������������������� 133

�Tematyczny spis treści

Ym jyśta zuntag gingja zy śyner
ogycün ������������������������������������������ 133
W pierwszą niedzielę miesiąca
ubierały się ładniej������������������������ 133
Wi zih ȧ Wymysiöejeryn fjym krig
zułd ocin���������������������������������������� 101
Jak przedwojenne Wilamowianki się
ubierały������������������������������������������ 102
Wosfer hemb jyśter wün������������������������ 103
O tym, jakie dawniej były koszule�������� 103
Nimyd hot zyty fłȧk, wi wjyr������������������ 63
Nikt nie miał takich strojów jak my�������� 63
Wi zy nöm krig hon ȧ ymertihła gyśtöła������ 63
Jak nam ukradli po wojnie
najładniejszą odziewaczkę�������������� 63
Trȧdycyja
Tradycje
Der śmjyrgüst fjym krig�������������������������� 64
Śmiergust przed wojną���������������������������� 64
Jyśter gusa zy ym śmjyrgüst ny ȧzu
wi yta �������������������������������������������� 103
Kiedyś nie lali po śmierguście
tak mocno jak teraz������������������������ 104
Zy śtełta ufum dah ȧ wiöen cyzoma������ 104
Jak złożyli wóz na dachu ���������������������� 104
Wi zy ȧ batłer ȧn ȧ mȧja śtełta �������������� 162
Jak stawiali dziada i maja���������������������� 162
Ym śmjyrgüst kund’ȧ ny gejn, wi’
ȧ hot ahca jür���������������������������������� 104
Po śmierguście nie można było iść,
jak się nie miało osiemnastu lat���� 104
Faderśłȧjsa���������������������������������������������� 162
Pierzowiec �������������������������������������������� 163
Wi zy uf dy friöed gingja fjym krig �������� 65
Jak szli na wesele przed wojną���������������� 65
Jyśter wiöe łöstikjer, wer śłysa
dy fadyn ���������������������������������������� 105
Kiedyś było weselej, szkubałyśmy
pierze��������������������������������������������� 105
Dy ślynćkja ufer friöed���������������������������� 65
Ślęczki na weselu������������������������������������ 65
Opyłys y Ałca������������������������������������������ 79
Odpust w Hałcnowie�������������������������������� 79

Der friöedaśmjyrgüst����������������������������� 164
Śmiergust weselny �������������������������������� 164
Der köh ufer friöed�������������������������������� 163
Kucharz na weselu �������������������������������� 164
Mȧj wymysiöejer friöed�������������������������� 93
Moje wilamowskie wesele���������������������� 93
Wi dy wymysiöejer Jüda fȧjyta sukkot������ 69
Jak wilamowscy Żydzi świętowali
Sukkot���������������������������������������������� 70
Łidła
Pieśni
Yhy kund śejn zyngja���������������������������� 152
Zawsze umiałam ładnie śpiewać������������ 152
Fu ynzyn rȧjhja fȧldyn �������������������������� 166
Z naszych bogatych pól ������������������������ 166
Wymysiöejer śejny mȧkja���������������������� 167
Wilamowianki to piękne dziewczyny��� � 168
O dü mȧj łiwy puterbow������������������������ 168
O ty kochana maślarko�������������������������� 169
Zȧjt gybata, ny hot frejwuł�������������������� 169
Prosimy was, nie miejcie pretensji
(za kolędę dziękujemy)������������������ 169
Ȧ müzykȧlyśy gyśwyster
Hȧla-Mockja-Hȧla ������������������������ 135
Muzykalna kuzynka Hala-Mockja-Hala
(Elżbieta Matysiak)������������������������ 135
Mȧj mȧkja, ku cy mjyr �������������������������� 170
Moja dziewczyno, chodź do mnie �������� 170
Der ołdy Kesuł �������������������������������������� 170
Stary Kesuł�������������������������������������������� 170
Ȧn śrejt weter���������������������������������������� 171
Jeden krok w przód�������������������������������� 171
Ny śyk mih ys pyśła������������������������������ 171
Nie posyłaj mnie do lasu������������������������ 171
S’möndła śȧjnt �������������������������������������� 171
Księżyc świeci �������������������������������������� 172
Śpacerpolka�������������������������������������������� 172
Śpacerpolka�������������������������������������������� 172
Śłöf mȧj kyndła fest ������������������������������ 172
Śpij moje dziecko mocno���������������������� 173
Diöt fum hejwuł ������������������������������������ 173
Tam z górki�������������������������������������������� 174
Zȧgja, nȧgja�������������������������������������������� 174

191

�192

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Wyliczanka „Zȧgja, nȧgja”������������������� 174
S’wün ȧmöł cwü mykja ����������������������� 175
Były raz dwa komary ��������������������������� 175
Ufer wjytśoft
Na gospodarstwie
Fjym krig go’s ny hefa kroüt
y Wymysoü����������������������������������� 105
Przed wojną w Wilamowicach
nie było dużo kapusty ����������������� 106
Wer müsta zih külȧn nöm apułzeca������� 135
Po zasadzeniu ziemniaków
musieliśmy się kulać��������������������� 136
Oły śtunda wün gycyłt cyr at ��������������� 136
Wszystkie godziny pracy
na gospodarstwie były
policzone��������������������������������������� 136
Dy dinstłoüt ȧn atyn ufer wjytśoft
fum foter����������������������������������������� 66
Służący i robotnicy na gospodarstwie
ojca������������������������������������������������� 66
At ym Bibiöewjec ȧn ufer wejz ����������� 153
Praca w Bibowcu i na łące ������������������� 153
Wi wiöe s’Biba-Jew cytȧlt ��������������������� 84
Jak była podzielona Bibowa Rola����������� 84
Wi der kłop mulk dy ki������������������������� 153
Jak mój mąż doił krowy����������������������� 154
Yhy müst błȧjn byr müter ufer
wjytśoft����������������������������������������� 154
Musiałam zostać przy matce
na gospodarstwie ������������������������� 154
Dy śwoümła hon yta ny wos cy frasa����� 106
Jaskółki nie mają teraz co jeść ������������� 107
Wo wer byr müter zocta ������������������������111
Co sadziliśmy u mamy��������������������������111
Wi wer s’fłȧś nöm śwȧjnśłahta
cytȧlta������������������������������������������� 155
Jak dzieliliśmy mięso
po świniobiciu������������������������������� 155
Jyśter wiöe dy wjytśoft ganc andyśt����� 107
Kiedyś praca na gospodarstwie była
całkiem inna��������������������������������� 107
Śwjery at ufer wjytśoft������������������������� 138
Ciężka praca na gospodarstwie������������� 138

Yta ej ȧ beser cȧjt wi jyśter������������������� 107
Teraz jest lepsza pogoda
niż dawniej����������������������������������� 108
Wi’h myta myłihzaha uf dy
Byłc fü ����������������������������������������� 139
Jak jeździłam z nabiałem do Bielska ��� 139
Dy ołda łoüt zöha jok fȧld��������������������� 137
Starzy ludzie widzieli tylko pole����������� 137
Der gymahty traktor����������������������������� 140
Robiony traktor������������������������������������� 140
Mjyr gyfuł dy at ym gatła��������������������� 140
Podobała mi się praca w ogródku
(rozsadniku) ��������������������������������� 141
Gatła köst at ����������������������������������������� 142
Ogródek kosztuje dużo pracy��������������� 142
Wi’h wiöe jung, müst yh ata����������������� 142
Jak byłam młoda, musiałam
pracować��������������������������������������� 142
Yhy maht ołys ym fȧld������������������������� 143
Robiłam wszystko w polu��������������������� 143
Wi der foter züht ȧ gyśpon������������������� 143
Jak ojciec szukał gyśpon
(kogoś do sprzęgania się)������������� 143
Śiöehnikjys
Straszydła
Der büw mytum ruta hitła����������������������� 86
Chłopczyk z czerwonym
kapelusikiem����������������������������������� 86
Der toüwuł höt ȧ feter gyfüt
yn Świöeca Tȧjh����������������������������� 87
O tym, jak diabeł zwodził wujka
do Czarnego Stawu������������������������� 87
Fum Ruzła, wo ziöet, do’s zih fu
nist ny fjet��������������������������������������� 88
O Ruźle, co mówiła, że się niczego
nie boi��������������������������������������������� 88
Handwerk ȧn handuł
Rękodzieło i handel
Wi zy dy kjywła y Błan mahta������������� 137
Jak robili kosze w Bielanach����������������� 137
Jyśter mahta zy cigln myta henda��������� 108
Kiedyś robiono cegły ręcznie��������������� 109

�Tematyczny spis treści

Dy wawyn fün uf Win����������������������������� 89
Tkacze jeździli do Wiednia��������������������� 89
Dy śmyd łjyta zih y Win������������������������� 89
Kowale uczyli się w Wiedniu����������������� 90
Der teper cy nökwyś������������������������������� 90
Garncarz po sąsiedzku ��������������������������� 90
Dy tepyn fün myta typa ufȧ jümyt ��������� 91
Garncarze jeździli z garnkami
na targ��������������������������������������������� 91
Mjyr gyfüł inda s’handułn,
ȧ ny s’fȧld������������������������������������� 145
Mnie podobał się zawsze handel,
a nie pole��������������������������������������� 146
Der foter handułt oüz knȧht ����������������� 146
Mój ojciec handlował jako kawaler ����� 146
Dy mama ging ufȧ jümyt myt yns����������� 90
Mama chodziła z nami na targ ��������������� 91
Dy cökela fjym krig ����������������������������� 108
Cukierki przed wojną��������������������������� 108
Ȧ łöstikjy kistiöeryj fu wymysiöejer
handułłoüt��������������������������������������� 66
Humorystyczna historia o wilamowskich
handlarzach������������������������������������� 67
S’Asa
Jedzenie
Wos zih os bocȧ mytag��������������������������112
Co się jadło przed południem����������������112
Pylyk ȧn woserpip����������������������������������114
Polewka i woserpip (pipa na wodzie)��� �114
Fanküh gybröht ufs fȧld ������������������������113
Jajecznica przynoszona na pole ������������113
Awys güt uf dy kroft����������������������������� 155
Groch dobry na siłę������������������������������� 156
S’Asa byr fȧldat ������������������������������������114
Jedzenie przy pracy w polu��������������������115
Śüsterpop wiöe ym zuntag ��������������������� 67
Śusterpop (jajecznica po wilamowsku)
była w niedzielę ����������������������������� 67
Wjyr kohta oü ćjyrkja����������������������������116
Gotowaliśmy też zacierkę����������������������117
S’asa ufum opyłys y Wymysdiöf ����������� 68
Jedzenie na odpuście w Starej Wsi��������� 69
Ym besta wün gywjemty arpułn������������117

Najlepsze były zagrzane ziemniaki��������117
Ida tag ȧ śysuł kroüt ������������������������������117
Codziennie miska kapusty ��������������������118
Jyśter zösa oły ufa śymułn ������������������� 156
Kiedyś wszyscy siedzieli
na stołkach ����������������������������������� 156
Gyśihtkistiöeryja
Opowieści historyczne
Zy wułda yn hund ny kłengln��������������� 164
Jak nie chcieli dzwonić dzwonami
psom��������������������������������������������� 165
Wi dy Stanecka bowa y dy tancgrüp
ȧjłot����������������������������������������������� 159
Jak Stanecka zaprosiła kobiety
do zespołu ����������������������������������� 159
Wi der krig oüsbroh, hüt yh dy ki��������� 160
Jak wybuchła wojna, pasłam krowy����� 161
Ȧ bejzer, doüćer śiłer ��������������������� 79
Zły niemiecki nauczyciel ����������������������� 79
Der gyfoła gyśwyster kymt ufȧ
troüm��������������������������������������������� 161
Kuzyn, który zginął na wojnie,
przyszedł na sen��������������������������� 161
Der jyśty mȧj wymysiöeryś ������������������� 74
Świętowanie Pierwszego Maja
po wilamowsku������������������������������� 75
Ȧ gyśȧjty Wymysiöejeryn bywjet
koroln��������������������������������������������� 75
Sprytna Wilamowianka ratuje korale����� 76
Oüz ȧ jung mȧkja ym pikus ������������������� 76
Jako młoda dziewczyna w areszcie��������� 77
S’kynd bypiśt ȧ sowjetyśa drowa����������� 72
Dziecko obsikało radzieckiego
żołnierza����������������������������������������� 72
Ȧ güter Rüsek hyłft ������������������������������� 72
„Dobry Rusek” pomaga ������������������������� 73
Dy Rüsa nama s’fad ������������������������������� 73
„Ruscy” biorą konia������������������������������� 73
Wi zy yns noma, dy Neuman-Mejł cy
feleśa����������������������������������������������� 74
Jak nas wzięli do gaszenia młyna
Neumanna��������������������������������������� 74
Der Edward Kennedy ej gyśtiörwa��������� 97

193

�194

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Śmierć Edwarda Kennedy’ego��������������� 97
Wi zy mih ȧreśtjyta, koht dy mama
kłejzła myt fłoüma ����������������������� 158
Jak mnie aresztowali, to mama
gotowała kluski ze śliwkami��������� 158
Wi mih der pot fjyr hołwa liter
brantwȧjn oüsgykoüft höt��������������� 70
Jak mnie putek (ojciec chrzestny)
wykupił za pół litra wódki ������������� 71
Wi zy dy tehtyn fur nökweryn
wułda nama ufȧ Üral��������������������� 157
Jak córki sąsiadki miały zostać
zabrane na Ural����������������������������� 157
Der direktor fur śül höt Wymysiöejer
mȧkja fjym Üral bywjet ��������������� 157
Jak dyrektor szkoły obronił
wilamowskie dziewczęta
przed wywózką na Ural ��������������� 158
Wi dy dinstmiöed nöm krig
cüfełik ziöet, do wer hon
ȧ śwȧjn gyśłaht������������������������������� 94
Jak służąca po wojnie przez przypadek
się wygadała, że było u nas
świniobicie������������������������������������� 94
Wi dy Rüsa ynzer hyt byśosa����������������� 95
Jak „Ruscy” ostrzeliwali nasz dom��������� 95
Wi zy ȧ śwöger nöma ys lager by
Doüćłand����������������������������������������� 96
Jak szwagra zabrali do obozu
za Niemca��������������������������������������� 96
Wi ȧ bykanter fum foter yn
oüsgyzidlta Wymysiöejyn hüłf
(ym 1956 jür) ��������������������������������� 96
Jak znajomy ojca pomógł
wysiedlonym Wilamowianom
(w 1956 r.)��������������������������������������� 96
Ławakistiöeryja
Opowieści z życia
Yhy fiöe śun ny ym rod������������������������� 149
Już nie jeżdżę na rowerze��������������������� 149
Wi wer dy hyt mojyta��������������������������� 149
Jak budowaliśmy dom��������������������������� 150

Wi yh mih łjyt śwyma bym mjer ����������� 85
Jak uczyłam się pływać
nad morzem ����������������������������������� 85
Wi wer zih bym nökwer oüz kyndyn
bawjȧta������������������������������������������� 85
Jak bawiliśmy się u sąsiada
jako dzieci��������������������������������������� 85
Wo yh hoüt ho gymaht ��������������������������� 86
Co dziś robiłam��������������������������������������� 86
Mȧj koleżanka fur tancgrüp
(Linküś-Ruzła)����������������������������� 134
Moja koleżanka Linkusiowa Ruzła������� 134
S’water śług y dy zoüł ȧn s’fad
derśrok ����������������������������������������� 150
Jak piorun uderzył w słup
i przestraszył konia����������������������� 151
Gest fu Belgjen��������������������������������������111
Goście z Belgii��������������������������������������111
Dy rȧz uf Win����������������������������������������� 92
Podróż do Wiednia��������������������������������� 92
Fyfikjy śtykla ufer frȧjyt������������������������� 93
Żarty podczas zalotów ��������������������������� 93
Dy at ufer köłagrüw ����������������������������� 143
Praca na kopalni����������������������������������� 144
Der dźjada gyt cy asa yr öema
nökweryn ������������������������������������� 144
Jak dziadek dawał jeść biednej
sąsiadce ��������������������������������������� 145
Yhy interesjyt mih jok myt at��������������� 145
Ja interesowałam się tylko pracą����������� 145
Wi zy s’wejtünikjy kürjyta������������������� 109
Jak leczyli bolące miejsca��������������������� 109
Dy śłykjermyłih kürjyt ȧ brüder����������� 109
Jak kwaśne mleko wyleczyło brata��������110
Kürjyn myt kwaka����������������������������������110
Leczenie kwakami (brukwią)����������������110
Łöstikjy gyśiht fu ȧr dinstmiöed����������� 147
Zabawna historia o służącej ����������������� 147
Ymcyg diöh dy at fum kłopa ����������������� 91
Przeprowadzki ze względu
na pracę męża��������������������������������� 92
Łöstikjy gyśiht fum kolandgejn ����������� 148
Wesoła historia o kolędzie ������������������� 148

�</text>
                  </elementText>
                </elementTextContainer>
              </element>
            </elementContainer>
          </elementSet>
        </elementSetContainer>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="156421">
                <text>67&#13;
&#13;
Z recenzji&#13;
&#13;
dr hab. Henryk Jaroszewicz&#13;
Uniwersytet Wrocławski, Instytut Filologii Słowiańskiej&#13;
Książka Tymoteusza Króla nie jest zwyczajnym zbiorem tekstów zapisanych&#13;
podczas badań terenowych, w rzeczywistości bowiem stanowi swego rodzaju&#13;
świadectwo pamięci zbiorowej Wilamowian, zawartej w ich języku. Tom&#13;
ukazuje barwny, niejednorodny obraz świata utrwalony w materii językowej,&#13;
ujawnia interpretacje rzeczywistości, sądy o świecie oraz społeczne przekonania użytkowników wymysiöeryś, których kres nadchodzi stopniowo wraz&#13;
z przemijaniem pokoleń. Nie jest to jednak epitafium. Podjęta dokumentacja&#13;
jest istotnym działaniem stanowiącym podstawę rewitalizacji wymierającego&#13;
języka i zanikającej kultury. Warunkiem istnienia pamięci, a wraz z nią&#13;
zachowania tożsamości małej grupy etnicznej, jest komunikacja, która pozwala na transmisję wzorów kultury i decyduje o określaniu granic tej grupy&#13;
względem innych wspólnot.&#13;
dr hab. Katarzyna Marcol&#13;
Uniwersytet Śląski, Wydział Nauk o Kulturze&#13;
&#13;
Wymysoü ej ȧ śejny, kliny śtot. Gyśihta fu Wymysiöejyn yr wymysiöeryśa śpröh&#13;
Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian&#13;
&#13;
To bez wątpienia niezwykle wartościowa pozycja, która prócz walorów&#13;
czysto naukowych pełni także bardzo ważną funkcję społeczną, dokumentując kształt skrajnie zagrożonego w swoim bycie języka. Nie ulega wątpliwości, że wnikliwe rejestrowanie języka wilamowskiego, pośrednio zaś&#13;
dokumentowanie dorobku kulturowego Wilamowian, może podnieść skuteczność prowadzonych w jego obrębie działań rewitalizacyjnych. Nie&#13;
trzeba zaś przekonywać, że wszystkie aktywności, których celem jest&#13;
ochrona i zachowanie dla przyszłych pokoleń językowego bogactwa dzisiejszej Polski, są wyjątkowo cenne.&#13;
&#13;
Archiwum&#13;
Etnograficzne&#13;
&#13;
Wymysoü ej ȧ śejny, kliny śtot.&#13;
Gyśihta fu Wymysiöejyn yr wymysiöeryśa śpröh&#13;
Wilamowice to piękne, małe miasto.&#13;
Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian&#13;
Tymoteusz Król&#13;
&#13;
Tymoteusz Król&#13;
&#13;
�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="156423">
                <text>Wymysoü ej ȧ śejny, kliny śtot. Gyśihta fu Wymysiöejyn yr wymysiöeryśa śpröh = Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian&#13;
&#13;
&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="156424">
                <text>194 strony : fotografie, ilustracje, portrety ; 24 cm&#13;
Archiwum Etnograficzne, t.  67</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="156425">
                <text>Król, Tymoteusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="156426">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="156427">
                <text>2023</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="156428">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="156429">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="156430">
                <text>wilamowski, polski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="156431">
                <text>kisążka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="156432">
                <text>pamięć zbiorowa, grupy etniczne, folklor, mniejszość językowa, język wilamowski , Wilamowianie, Wilamowice (woj.śląskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="1248">
        <name>folklor</name>
      </tag>
      <tag tagId="1244">
        <name>grupy etniczne</name>
      </tag>
      <tag tagId="1251">
        <name>język</name>
      </tag>
      <tag tagId="1246">
        <name>język wilamowski</name>
      </tag>
      <tag tagId="1245">
        <name>mniejszość językowa</name>
      </tag>
      <tag tagId="1243">
        <name>pamięć zbiorowa</name>
      </tag>
      <tag tagId="1249">
        <name>Wilamowianie</name>
      </tag>
      <tag tagId="1250">
        <name>Wilamowice (woj.śląskie)</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="6665" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6645">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/83a1fb22539bafb705338924e38b43db.pdf</src>
        <authentication>9bccaeeb94042111bd7d584c5fcfd1e4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79456">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2941</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79457">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79458">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2745</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79459">
                <text>Wyobrażenia twarzy Chrystusa w ikonie karpackiej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79460">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.2, s.16-32</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79461">
                <text>Klekot, Ewa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79462">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79463">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79464">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79465">
                <text>Ewa Klekot

WYOBRAŻENIE T W A R Z Y CHRYSTUSA W IKONIE KARPACKIEJ*
W malarstwie sakralnym Kościoła W s c h o d n i e g o i k o n y z tere­

budzić zastrzeżenia c o d o zasięgu o d p o w i a d a j ą c e g o

nazwie

nów Podkarpacia, Karpat i Podola t w o r z ą g r u p ę , której o d r ę b n y

obszaru, jeśli jednak p r z y m i o t n i k „ k a r p a c k i " rozumieć nie t y l k o

charakter dostrzeżono j u ż w p o c z ą t k a c h b a d a ń n a d sztuką t e g o

j a k o o d n o s z ą c y się d o t e r e n ó w g ó r s k i c h lecz d o w s z y s t k i c h ziem

regionu. Pierwszy zainteresował się nimi w r o k u 1 8 8 5 M a r i a n

w c h o d z ą c y c h geograficznie w skład ł a ń c u c h a , okaże się, iż j e g o

Sokołowski; w e d ł u g n i e g o i k o n y z ó w c z e s n e j Galicji p o w s t a ł y na

użycie jest u p r a w n i o n e w o b e c większości t e r e n ó w , na których

styku sztuki bizantyjskiej z z a c h o d n i o e u r o p e j s k ą i w t y m w i d z i a ł

w y s t ę p u j e t e n rodzaj z a b y t k ó w . O d r ę b n ą krainą geograficzną jest

przyczynę ich o d m i e n n o ś c i .

Podole, skąd p o c h o d z i reszta o m a w i a n y c h i k o n . Decydując się na

Stanowisko S o k o ł o w s k i e g o s k r y t y k o w a ł n e g u j ą c y m i e j s c o w y

t e r m i n o l o g i ę p o c h o d z ą c ą o d n a z w krain g e o g r a f i c z n y c h , których

charakter t e g o malarstwa W ł a d y s ł a w Ł o z i ń s k i , który w z d o b i ą ­

zasięg pozostał n i e z m i e n i o n y w trakcie istnienia malarstwa iko­

cych podkarpackie c e r k w i e i k o n a c h u p a t r y w a ł i m p o r t z Grecji l u b

n o w e g o , należałoby s t o s o w a ć określenie „ i k o n a k a r p a c k o - p o -

Małorusi a w najlepszym w y p a d k u dzieła p r z y b y ł y c h s t a m t ą d

d o l s k a " j a k o w pełni o d p o w i a d a j ą c e o p i s y w a n e j sytuacji. Ponie­

artystów [ Ł o z i ń s k i , 1 8 8 7 ] . Istnienie m i e j s c o w e g o stylu t w ó r c z o ­

w a ż j e d n a k t e r m i n „ i k o n a k a r p a c k a " ma p e w n ą tradycję w litera­

ści artystycznej u d o w a d n i a ł J o s i p Pełeński określając j e g o t w ó r ­

turze p r z e d m i o t u [ K ł o s i ń s k a , 1 9 6 8 , 1 9 7 3 ; B i a ł o p i o t r o w i c z , 1 9 8 9 ]

ców mianem „ s z k o ł y h a l i c k i e j " [ P e ł e ń s k i , 1 9 1 4 ] . Termin użyty

zbyteczne w y d a w a ł o się d o k ł a d a n i e j e g o u s z c z e g ó ł o w i o n e j w e r ­

przez tego autora t y l k o w o d n i e s i e n i u d o architektury znalazł

sji d o i tak j u ż sporej listy nazw. P o w t ó r z y ć t y l k o trzeba, iż za

zastosowanie r ó w n i e ż w literaturze dotyczącej malarstwa i k o n o ­

t e r m i n e m t y m kryją się ś w i ę t e obrazy z terenu Karpat rozumianych

wego [ W a l i c k i , 1 9 3 0 ; M a r s ó w n a , 1 9 3 1 ] . J e d n a k ż e na p o d s t a w i e

j a k o j e d n o s t k a geograficzna, czyli o b e j m u j ą c y c h oprócz pasm

obecnego stanu w i e d z y o organizacji tej t w ó r c z o ś c i nie m o ż n a

g ó r s k i c h także Zakarpacie, Pogórze ( P o d k a r p a c i e ) i S i e d m i o g r ó d

wnosić o istnieniu w Haliczu bądź na terenie księstwa skupiającej
artystów struktury, która z a s ł u g i w a ł a b y na n a z w ę szkoły.

Podole. „ I k o n a

k a r p a c k a " w y d a j e się d o d a t k o w o t y m

szczęśliwszym określeniem, że podkreśla rolę Karpat w historii

Zasłużony badacz zagadnienia llarion Svjencickyj p i s a ł o ikonie
halickiej, zaś J a n i n a Kłosińska z a p r o p o n o w a ł a n a z w ę

oraz

1

„ikona

karpacka". U ż y w a n o też określeń „ i k o n a ł e m k o w s k a " , „ i k o n a

o s a d n i c t w a t y c h ziem, w ich g o s p o d a r c e i kulturze. Specyfika tej
sztuki b o w i e m w dużej mierze w ł a ś n i e w istnieniu Karpat ma
s w o j e źródło.

ukraińska", czy „ m a ł o p o l s k i e m a l a r s t w o i k o n o w e " . Żaden z p o ­
wyższych t e r m i n ó w nie jest w pełni z a d o w a l a j ą c y g d y c h o d z i
o nazwanie zjawiska istniejącego na terenach o d Sądecczyzny p o
Bukowinę i z Pogórza p o S i e d m i o g r ó d , a t r w a j ą c e g o bez mała
pięć w i e k ó w —

o d p o c z ą t k u XV d o s c h y ł k u X I X w i e k u .

Termin „ i k o n a k a r p a c k a " przyjęty w niniejszej pracy może

* S k r ó c o n a wersja pracy magisterskiej, która p o w s t a ł a w Kated­
rze Etnologii i A n t r o p o l o g i i K u l t u r o w e j U.W. p o d kierunkiem
d o c . dr hab. A n n y Kunczyńskiej-Irackiej. W trosce o czytelność
pracy z r e z y g n o w a ł a m z części odniesień b i b l i o g r a f i c z n y c h .

17

�Teologia ikony
Wyobrażenie twarzy Chrystusa w sztuce chrześcijańskiej
W języku rosyjskim d w a różne s ł o w a określają gałąź sztuk
plastycznych, która p o polsku nosi m i a n o malarstwa. Te d w a
terminy t o ikonopis' i żivopis'; ostatni przekłada się z w y k l e j a k o
„ m a l a r s t w o " , zaś sens pierwszego o d d a j e się o p i s o w o przez
„ m a l a r s t w o i k o n " . Tłumaczenie takie może s u g e r o w a ć , że ikonopis"\es\ częścią żivopisi, p e w n ą jej o d m i a n ą . Tymczasem n a z w y te
oznaczają d w a o d m i e n n e ś w i a t y , gdzie różne s p o s o b y t w o r z e n i a
dają dzieła inne p o d w z g l ę d e m f o r m a l n y m , przeznaczone d o
o d m i e n n e g o o d b i o r u i i n n e g o f u n k c j o n o w a n i a w kulturze, przez
którą i dla której p o w s t a ł y .
T w ó r c y , z a r ó w n o ikonopisi jak i żivopisi, k o n w e n c j ę , w której
kształtują s w e przedstawienia n a z y w a j ą realizmem, lecz każdy
z nich usiłuje być w i e r n y innej rzeczywistości. Realizm żivopisi
opiera s w o j ą p r a w d ę na postrzeganiu z m y s ł o w y m i p r a w a c h
w i d z e n i a „ o c z a m i c i a ł a " , natomiast k o n w e n c j ą ikonopisi
jest
„realizm d u c h o w y " , który ma za zadanie u k a z y w a ć ś w i a t w kate­
goriach świętości. Tematycznie obraz i ikona m o g ą w y d a w a ć się
p o d o b n e , g d y przedstawiają tę samą o s o b ę czy zdarzenie, lecz
przy p o m o c y „realizmu c i a ł a " przekazuje się t y l k o s u b i e k t y w n e
odczucie ś w i ę t o ś c i , podczas g d y „realizm d u c h a " c h c e ukazać
o b i e k t y w n ą p r a w d ę b o s k i e g o O b j a w i e n i a . Ikona ma udział
w świętości, którą w y o b r a ż a i p r o w a d z i na s p o t k a n i e z boską
rzeczywistością z a r ó w n o s w e g o t w ó r c ę , jak i o d b i o r c ę . Obraz jest
obserwacją, ikona uczestniczeniem. W e d ł u g o r t o d o k s y j n e j t e o l o ­
gii Chrystus o b e c n y jest nie t y l k o substancjalnie w przeis­
t o c z o n y m chlebie i w i n i e , lecz także na s p o s ó b o b r a z o w y w ikonie
dzięki p o d o b i e ń s t w u .
2

P o d o b n e d o p r o t o t y p u , a w i e c ś w i ę t e stać się może t y l k o dzieło
wykonane zgodnie z kanonem, podpisane i poświęcone. Kanoniczność t e c h n i k i w y k o n a n i a i i k o n o g r a f i i oraz ścisłe określenie
o s o b y t w o r z ą c e j ikonę i w a r u n k ó w , w jakich może o n a p o w s t a ć
ma z a p e w n i ć m o ż l i w i e największą w i e r n o ś ć „ r e a l i z m o w i d u c h o ­
w e m u " , dającemu w y r a z ś w i ę t o ś c i poprzez formę. Ś w i ę t ą treścią
ikony jest natomiast jej Imię w postaci napisu lub inicjału, które
identyfikuje Osobę z jej w i z e r u n k i e m . Po n a m a l o w a n i u i p o d ­
pisaniu ikony następuje jej p o ś w i ę c e n i e i d o p i e r o w ó w c z a s staje
się o n a miejscem o b e c n o ś c i Łaski, jest w pełni p o d o b n a d o
P r o t o t y p u . O d tej c h w i l i zaczyna f u n k c j o n o w a ć w kulcie i o d ­
bierać cześć.
3

Pierwszą z czynności p r z e w i d z i a n y c h k a n o n e m p o s t ę p o w a n i a
przy t w o r z e n i u ikony b y ł o staranne p r z y g o t o w a n i e p o d ł o ż a p o d
w i z e r u n e k , gdyż s t o s o w a n e materiały nie m o g ą być p r z y p a d ­
k o w e w odniesieniu d o k u l t u . D l a t e g o też k a n o n y zabraniały
robienia i k o n p a p i e r o w y c h , a także nie należało m a l o w a ć ich na
płótnie. O d p o w i e d n i e j w i e l k o ś c i deskę, p r z e w a ż n i e s p o j o n ą
z kilku mniejszych przy p o m o c y p o p r z e c z n y c h listewek w s u w a ­
n y c h w r o w k i na o d w r o c i e , ż ł o b i o n o niemal na całej p o w i e r z c h n i
p o z o s t a w i a j ą c krawędzie wyższe i uzyskując w t e n s p o s ó b rodzaj
o b r a m o w a n i a . W z a g ł ę b i e n i u , z w a n y m kowczegiem
umieszcza­
n o w i z e r u n e k , zaś wyższe otaczające g o partie deski nosiły nazwę
pola. Czasem całą deskę lub t y l k o pole o k l e j a n o p ł ó t n e m dla
w z m o c n i e n i a ikony. Następnie starannie ją g r u n t o w a n o p o ­
w l e k a j ą c w i e l o k r o t n i e n a j p i e r w klejem, p o t e m l e w k a s e m , czyli
z a p r a w ą zawierającą gips, kredę i inne składniki uzdatniające
p o d k ł a d na przyjęcie farby. Na koniec s t o s o w a n o p o b i a ł k ę , którą
starannie p o l e r o w a n o . Na tak p r z y g o t o w a n e p o d ł o ż e n a n o s z o n o
przy p o m o c y farby lub rylca k o n t u r w i z e r u n k u . K o m p o n o w a n i e
całości r o z p o c z y n a n o o d w y k r e ś l e n i a n i m b u g ł ó w n e j postaci
przedstawienia. Po w y k o n a n i u k o n t u r ó w p r z y s t ę p o w a n o d o
w y p e ł n i e n i a ich b a r w n i k a m i ; d o m a l o w a n i a na desce u ż y w a n o
t e m p e r y j a j o w e j . J a k o pierwsze k o l o r o t r z y m y w a ł o t ł o , elementy
architektury i pejzażu, następnie szaty, na k o ń c u zaś tak z w a n e
„ o s o b o w e części i k o n y " , czyli nagie ciało. Była t o twarz, ręce,
czasem s t o p y , rzadko cały akt d o p u s z c z a n y przez w s c h o d n i ą
ikonografię tylko w przedstawieniu ukrzyżowania i opłakiwania,
jeśli c h o d z i o Jezusa oraz w w y o b r a ż e n i a c h ś w i ę t y c h pustel­
n i k ó w i na umieszczonej w k l e j m a c h m a r t y r o l o g i i ś w i ę t y c h
m ę c z e n n i k ó w . T e c h n i k a m a l o w a n i a t w a r z y była także s k a n o n i z o w a n a . Rozpocząć należało o d położenia ciemnej p o d m a l ó w k i
z w a n e j sankirem, który następnie „ o ż y w i a n o " przez kilkakrotnie
o c h r o w a n i e , na koniec d o d a j ą c ś w i a t ł a przy p o m o c y cienkich
białych kreseczek. O s t a t n i m zabiegiem malarskim b y ł o p o n o w n e
o b r y s o w a n i e k o n t u r ó w , po c z y m p o w i e r z c h n i ę i k o n y p o w l e k a n o
p r z e g o t o w a n y m olejem l n i a n y m czyli olifą, bądź lakierem sporzą­
d z o n y m z ż y w i c y lub białka. M i a ł o t o c h r o n i ć farbę przed
o d p r y s k i w a n i e m , a także n a d a w a ł o w i z e r u n k o w i połysk.
4

5

Z g o d n o ś ć przedstawienia z k a n o n i c z n ą i k o n o g r a f i ą zapew­
niała z n a j o m o ś ć Pisma Św., T r a d y c j i oraz o p r a c o w a n y c h na ich
6

1. Owczary, 2 poł. XV w . M u z e u m - Z a m e k w Ł a ń c u c i e , nr 7 8 8 , p u b l . Biskupski 1 9 7 1 , 1 9 8 5 ; Kłosińska 1 9 7 3
18

�podstawie p o d l i n n i k ó w {hermenei) czyli p o d r ę c z n i k ó w dla m a l a ­
rzy ikon . Zawierały o n e ścisłe w s k a z ó w k i d o t y c z ą c e k o m p o z y c j i ,
kolorystyki i symboliki p o s z c z e g ó l n y c h t y p ó w w y o b r a ż e ń . W i k o ­
nie nie mogło być miejsca na p r z y p a d k o w o ś ć ani na manifestację
indywidualności artysty, gdyż ś w i ę t o ś ć jest n i e p r z y p a d k o w a
i ponadindywidualna. Była natomiast m o ż l i w o ś ć w y k a z a n i a się
doskonałością kunsztu malarskiego, k t ó r e m u t o w a r z y s z y ć m u s i a ­
ła dogłębna znajomość t e o l o g i i .
7

Podczas pracy ikonopisca,
z o b o w i ą z a n y był d o wstrzemięź­
liwości oraz posłuszeństwa w o b e c s w e g o ojca d u c h o w n e g o .
Najczęściej ikony m a l o w a ł m n i c h , k t ó r e g o ograniczenia p o ­
wyższe dotyczyły stale, a który okres pracy nad ś w i ę t y m obrazem
poprzedzał d o d a t k o w y m i aktami p o b o ż n o ś c i jak post, d ł u g o ­
trwałe m o d l i t w y czy c z u w a n i e . „ N i e c h m o d l i się ze łzami, a b y B ó g
przeniknął jego dusze. Niech idzie d o kapłana, a b y ten p o m o d l i ł
się nad n i m " — zalecał rękopis z g ó r y A t h o s . Dzięki t y m
praktykom malarz miał d o z n a ć o ś w i e c e n i a , „ C h r y s t u s miał roz­
niecić swoje ś w i a t ł o w j e g o s e r c u " [ E v d o k i m o v , 1 9 6 4 , s. 2 4 3 ] ,
gdyż tylko w ó w c z a s dzieło, które p o w s t a n i e będzie p r a w d z i w ą
ikoną b o w i e m artysta nie t w o r z y o b r a z u , lecz s t o p n i o w o u j a w n i a
go. Ikonopisca n i g d y nie m a l o w a ł w i z e r u n k ó w ś w i ę t y c h , a i k o n
nie w o l n o mu b y ł o t w o r z y ć w celach z a r o b k o w y c h ani sprzeda­
wać za pieniądze. Przeważnie zresztą ś w i ę t e m a l o w i d ł o b y ł o
dziełem d w ó c h lub w i ę c e j osób. J e d e n z a r t y s t ó w , z w a n y
trawścikiem z a j m o w a ł się szatami postaci oraz otaczającym je
światem , inny nakładał na szaty Chrystusa i n i m b y z ł o t o w płat­
kach, zwane ikonopą. N a j o d p o w i e d z i a l n i e j s z e zadanie miał licnik
komponujący całość. T o o n w ł a ś n i e m a l o w a ł najważniejsze,
osobowe części ikony, czyli ludzkie ciało. Nie bez przyczyny Jerzy
Nowosielski nazwał ikonę „ t e o l o g i ą ciała l u d z k i e g o " p o z w a l a j ą ­
cą na ukazanie ciała w w y m i a r z e d u c h a dzięki r e a l i z m o w i
eschatologicznemu. Z g o d n i e z n a u k ą Kościoła c z ł o w i e k s t w o r z o ­
ny został b o w i e m j a k o ż y w a ikona na Boży obraz i p o d o b i e ń s t w o .
Zaćmił on jednak s w ą ikoniczność przez grzech, a jej przywrócenie
dokonało się w m o m e n c i e Wcielenia. W ó w c z a s spełniony został
warunek zaistnienia i k o n y - p r z e d m i o t u : w y o b r a ż a l n o ś ć Boga w l u ­
dzkim ciele. Stąd podczas w s c h o d n i e j liturgii kapłan okadza
wiernych tak, jak okadza ikony pozdrawiając w ten sposób obraz
Boży w człowieku. Z g o d n i e z t y m i założeniami teologii ciało
8

ukazywane w ikonie jest ciałem z m a r t w y c h w s t a ł y m , z b a w i o n y m ,
odbijającym Boga w sposób najpełniejszy — dlatego s t a n o w i tak
w a ż n ą część w i z e r u n k u . Znaczenie ciała w w y o b r a ż e n i u Chrystusa
zostaje z w i e l o k r o t n i o n e przez w z g l ą d na jego Osobę. Zupełnie
w y j ą t k o w ą wartość ma w związku z t y m wizerunek Oblicza
Zbawiciela, a jeśli w grę w c h o d z ą d o d a t k o w o c u d o w n e okoliczno­
ści p o w s t a n i a , zrozumiała staje się pozycja, jaką w e wschodniej
ikonografii zajmuje M a n d y l i o n . „Każda ikona jest funkcją ikony
Zbawiciela z w a n ą acheiropoietoi,
czyli nie ręką ludzką s t w o r z o n y
— Ś w i ę t e g o Oblicza, które a n i o ł o w i e trzymają na chuście i o b ­
jawiają ludziom. Nie jest o n a w rzeczywistości portretem Jezusa,
ale ikoną J e g o o b e c n o ś c i " [ E v d o k i m o v , 1 9 6 4 , s. 2 5 3 ] .
Tradycja chrześcijańska zna kilka w i z e r u n k ó w t w a r z y Chrys­
tusa p o w s t a ł y c h w s p o s ó b c u d o w n y . J e d n e zawdzięczają s w e
istnienie b e z p o ś r e d n i e m u k o n t a k t o w i z o b l i c z e m Jezusa lub j e g o
w y o b r a ż e n i e m — są o n e niejako f i z y c z n y m przedłużeniem życia
p r a w z o r u , inne dziełem a n i o ł ó w , ś w i ę t y c h lub i n n y c h a u t o r ó w
n a t c h n i o n y c h . Wszystkie o n e noszą n a z w ę
nierukotworennych.
I k o n y p o w s t a ł e przez bezpośredni k o n t a k t z ciałem Zbawiciela
dzięki swej genezie mają r ó w n i e ż charakter relikwii. Dały one
początek kilku t y p o m i k o n o g r a f i c z n y m o p a r t y m generalnie na
d w ó c h s p o s o b a c h przedstawiania Ś w i ę t e g o Oblicza. Pierwszy
z n i c h t o p o p u l a r n a na Z a c h o d z i e Chusta św. W e r o n i k i . W y o b ­
rażona na niej t w a r z Jezusa u t r w a l o n a została podczas męki
Z b a w i c i e l a , g d y w drodze na G o l g o t ę w s p ó ł c z u j ą c a niewiasta
otarła m u p o t i k r e w . Jest t o w i ę c oblicze cierpiącego Syna
C z ł o w i e c z e g o , o k o l o n e d ł u g i m i w ł o s a m i spadającymi s p o d cier­
n i o w e j k o r o n y . O t o c z o n e zarostem u c h y l o n e usta, przymknięte
lekko p o w i e k i nadają rysom p i ę t n o w i e l k i e g o zmęczenia, b ó l u
i s m u t k u . W i z e r u n k i t e g o rodzaju łączą się z c y k l e m pasyjnym
i w y s t ę p u j ą często j a k o j e d n o z A r m a Christi, nierzadko mając
postać c h u s t y zawieszonej na Drzewie Krzyża. S t a n o w i ą one też
atrybut świętej W e r o n i k i , której imię ł ą c z o n o z p o d o b n ą
w brzmieniu ł a c i ń s k o - g r e c k ą n a z w ą w y o b r a ż e n i a : veraikon czyli
p r a w d z i w y obraz (łac. — verus, gr. eikón). Za oryginał Chusty
u c h o d z i ł obraz z w a n y V o l t o Santo, p r z e c h o w y w a n y w rzymskiej
bazylice ś w i ę t e g o Piotra, który zaginął podczas Sacco di Roma
w r o k u 1 5 2 7 . Popierany przez papieża kult t e g o w i z e r u n k u
sprawił, iż często był o n e m b l e m a t e m p i e l g r z y m ó w p o w r a c a j ą 9

19

�c y c h z R z y m u , c o z kolei przyczyniło się d o j e g o w i e l k i e j
popularności na obszarze całego z a c h o d n i e g o c h r z e ś c i j a ń s t w a .
Drugim wątkiem ikonograficznym powstałym w oparciu o w i ­
zerunek „ n i e u c z y n i o n y ręką l u d z k ą " jest M a n d y l i o n ( o d gr.
mandylion — c h u s t a ) . S ł o w o archeiropoietos
pierwotnie używa­
ne b y ł o na określenie ciała Jezusa l u b ciała p o z m a r t w y c h w s ­
t a n i u , d o p i e r o z czasem o g r a n i c z o n o j e g o znaczenie d o c u d o w n i e
p o w s t a ł y c h o b r a z ó w . Z n a n y c h jest kilka miejsc p r z e c h o w y w a n i a
pierwszej ikony t e g o t y p u , największe j e d n a k znaczenie, które
znalazło o d b i c i e w liturgii i tradycji Kościoła W s c h o d n i e g o ma
M a n d y l i o n z Edessy. P o w s t a n i e w i z e r u n k u łączy się z legendą
10

0 w ł a d c y t e g o miasta Abgarze V i apostole J u d z i e Tadeuszu.
Z g o d n i e z p o d a n i e m c h o r y na trąd A b g a r zaprosił d o siebie
Jezusa na w i e ś ć o j e g o c u d a c h , licząc, że prorok z Galilei u z d r o w i
go. Chrystus nie m ó g ł niestety o p u ś c i ć Ziemi Ś w i ę t e j , A b g a r
posłał w i ę c malarza, a b y w y k o n a ł portret Mesjasza. Artysta
jednak nie potrafił sprostać zadaniu, gdyż o d t w a r z y Chrystusa bił
oślepiający blask. W i d z ą c , że malarz nie może się m u przyjrzeć,
Pan sam wziął lnianą szatę o w e g o malarza i odcisnął na niej s w e
oblicze. W e d ł u g opisu „ m i a ł o n piękne oczy i piękne b r w i , t w a r z
pociągłą i był ł a g o d n i e p o c h y l o n y , c o jest oznaką d o j r z a ł o ś c i " [ V o r a g i n e , 1 9 5 5 , s. 6 1 0 ] . Chustę zaniósł d o Edessy ś w . J u d a
Tadeusz, zaś A b g a r p o ujrzeniu w i z e r u n k u o z d r o w i a ł n a t y c h ­
miast. Ślad tradycji misji edesseńskiej ś w . Tadeusza w i d a ć
w ikonografii zachodniej t e g o p o p u l a r n e g o ś w i ę t e g o , k t ó r e g o
a t r y b u t e m stał się M a n d y l i o n . Ikona u c h o d z ą c a za o r y g i n a l n ą
Chustę A b g a r a o d k r y t a c u d o w n i e w z a m u r o w a n e j niszy nad
bramą miejską przyczyniła się d o ocalenia miasta przed Persami
1 otaczana była k u l t e m oraz u w a ż a n a za palladion
("świętość
g w a r a n t u j ą c a b e z p i e c z e ń s t w o miasta). Sobór r o k u 7 8 7 uznał t o
przedstawienie za p r a w d z i w y obraz Chrystusa, a w r o k u 9 4 4
uroczyście przeniesiono je d o stołecznego K o n s t a n t y n o p o l a .
Z r a b o w a n e przez k r z y ż o w c ó w w roku 1 2 0 4 zostało przewiezione
d o R z y m u , gdzie znajduje się d o dziś w kościele San Silvestro in
Capite.
M a n d y l i o n t o chusta z w y o b r a ż e n i e m t w a r z y B o g a w c i e l o n e g o
w c z ł o w i e k a — p o w a ż n e j , n a w e t s u r o w e j , lecz bez śladu cier­
p i e n i a . G ł o w ę o d ł u g i c h w ł o s a c h i brodzie otacza n i m b krzyżo­
w y z w p i s a n y m h a g i o g r a m e m fi O H , oznaczającym „ T e g o , który
Jest".
lan W i l s o n w swojej książce Całun Turyński w y s u n ą ł hipotezę,
że p r a w d z i w y m M a n d y l i o n e m jest p r z e c h o w y w a n a w T u r y n i e
relikwia, c o o tyle nie znajduje uzasadnienia w i k o n o g r a f i i , iż
twarz z c a ł u n u ma oczy zamknięte, przez c o staje się p o d o b n a d o
w z o r o w a n y c h na V o l t o S a n t o „Weronikach", a nie d o oblicza
z M a n d y l i o n u , które patrzy przed siebie i jest o t o c z o n e n i m b e m .
U k a z y w a n o je bez szyi u p o d a b n i a j ą c w t e n s p o s ó b d o maski.
A n d r é Grabar łączy w i ę c genezę t e g o rodzaju w y o b r a ż e ń z przed­
stawieniami g ł o w y G o r g o n y oraz sugeruje, że m o g ł y o n e wraz
z f o r m ą przejąć z a n t y k u także a p o t r o p a i c z n e f u n k c j e w i z e r u n k u ,
z którego je w y w o d z i . Najistotniejsze zatem b y ł o b y spojrzenie
11

— w z r o k zamieniający w k a m i e ń b y ł cechą M e d u z y i o n t o
sprawił, że jej t w a r z skutecznie c h r o n i ł a o d zła.
Chusta na której o d c i ś n i ę t e zostało Oblicze, w starszych
i k o n a c h najczęściej jest w y d ł u ż o n a , płasko rozciągnięta i o z d o ­
b i o n a frędzlami. W drugiej p o ł o w i e X I I I w i e k u p o j a w i a j ą się d w a
n o w e s p o s o b y u k a z y w a n i a t k a n i n y — a l b o zawieszanej za
p o m o c ą kółek p r z y m o c o w a n y c h d o g ó r n e g o brzegu, albo o kra­
w ę d z i a c h b o c z n y c h z w i ą z a n y c h w d w a w ę z ł y , czasem przy­
t r z y m y w a n e przez postacie A r c h a n i o ł ó w .
W sztuce zachodniej istnieje jeszcze j e d e n w a r i a n t i k o n o ­
graficzny w y w o d z ą c y się o d w i z e r u n k u z San Silvestro in Capite.
Jest t o w y o b r a ż e n i e Oblicza bez c h u s t y , t y l k o na tle n i m b u ,
z w a n e Sancta Effigies, p o j a w i a j ą c e się czasem r ó w n i e ż na
Wschodzie.
Dość p o p u l a r n e w malarstwie t a b l i c o w y m b y ł o r ó w n i e ż w y k o ­
r z y s t y w a n e przy rzeźbiarskiej dekoracji k o ś c i o ł ó w przyjmując
w ó w c z a s postać m e d a l i o n u z g ł o w ą J e z u s a , u m i e s z c z o n e g o w e
w s c h o d n i e j części b u d y n k u — w szczycie w s c h o d n i e g o okna
bądź na w s c h o d n i m z w o r n i k u prezbiterium — a w i ę c p o d o b n i e ,
jak M a n d y l i o n w ś w i ą t y n i a c h o b r z ą d k u o r t o d o k s y j n e g o . W cer­
k w i b o w i e m najczęściej A c h e i r o p o i e t o s z n a j d o w a ł się n a d cars­
kimi w r o t a m i l u b o b o k n i c h ; jest t o z w i ą z a n e z treścią przed­
s t a w i e n i a , które ilustrując d o g m a t o W c i e l e n i u miało przybliżyć
t a j e m n i c ę Ciała Pańskiego, k t ó r e g o m i s t e r i u m zasłaniały przed
o c z y m a w i e r n y c h carskie w r o t a zamknięte w czasie Przeistocze­
nia. Podczas K o m u n i i ś w . w i e r n y c h r ó w n i e ż w y s t a w i a się na
ołtarzu ikonę Oblicza Pańskiego, gdyż „ n o s t a c i eucharystyczne
są p o t o , b y je s p o ż y w a ć , ikona w s k a z u j e w ł a ś c i w y kierunek
adoracji — Osobę Z b a w i c i e l a [ E v d o k i m o v , 1 9 6 4 , s . 2 7 3 ] .
1 2

M a n d y l i o n umieszczano także nad d r z w i a m i p r o w a d z ą c y m i d o
pomieszczenia, w k t ó r y m p r z y g o t o w y w a n o c h l e b k i k o m u n i j n e .
M o ż l i w e , że fakt s y t u o w a n i a t e g o p r z e d s t a w i e n i a n a d drzwiami
łączy się z w ł a ś c i w o ś c i a m i o c h r o n n y m i , jakie m u p r z y p i s y w a n o .
W y n i k a ł y one, o c z y w i ś c i e z w i a r y w m o c Z b a w i c i e l a , lecz m o g ł y
być także e c h e m a p o t r o p a i c z n y c h f u n k c j i G ł o w y G o r g o n y , o s p o ­
jrzeniu zamieniającym w k a m i e ń , której maskę umieszczano nad
bramami a n t y c z n y c h miast. Stąd też o d k r y c i e p i e r w s z e g o M a n ­
d y l i o n u n a d bramą Edessy.
W ikonostasie A c h e i r o p o i e t o s najczęściej ze w z g l ę d u na swoje
u s y t u o w a n i e w p o b l i ż u carskich w r ó t znajduje się p o środku
rzędu p r o r o c k i e g o l u b a p o s t o l s k i e g o , może b y ć umieszczony
także w rzędzie i k o n n a m i e s t n y c h j a k o ikona c h r a m o w a jeśli
c e r k i e w nosi w e z w a n i e Nie Ręką S t w o r z o n e g o O b r a z u . Kościół
w s c h o d n i 1 6 sierpnia o b c h o d z i ś w i ę t o Przeniesienia M a n d y l i o ­
n u , na p r o s k y n i t a r i o n i e (specjalny p u l p i t w p o b l i ż u carskich
w r ó t ) w y s t a w i a n a jest w ó w c z a s ikona z w y o b r a ż e n i e m Świętej
C h u s t y odbierająca t e g o dnia szczególną cześć. Czasem treści
z w i ą z a n e z o s o b ą Z b a w i c i e l a p r z e k a z y w a n o przy p o m o c y przed­
s t a w i e n i a samej j e g o t w a r z y umieszczając ją w kontekście
w ł a ś c i w y m i n n e m u t y p o w i w y o b r a ż e ń . * Jeszcze raz podkreśla to
rangę Oblicza Chrystusa j a k o w i z e r u n k u j e g o O b e c n o ś c i , jako
ikony ikon.
13

1

Święte oblicze w ikonie karpackiej
Granice przestrzenne zakreślone dla i k o n y karpackiej nie p o ­
k r y w a j ą się z istniejącymi w s p ó ł c z e ś n i e podziałami t e r y t o r i a l n y m i
— ziemie te w c h o d z ą o b e c n i e w skład czterech j e d n o s t e k
a d m i n i s t r a c y j n o - p o l i t y c z n y c h : Polski, C z e c h o s ł o w a c j i , Ukrainy
i R u m u n i i . Różna jest w i ę c d o s t ę p n o ś ć z a b y t k ó w i ich stan
z a c h o w a n i a , c o u t r u d n i a c a ł o ś c i o w e ogarnięcie zjawiska. P o d ­
s t a w ą poniższych rozważań są zatem i k o n y ze z b i o r ó w p o l s k i c h
oraz p u b l i k o w a n e w w y d a w n i c t w a c h a l b u m o w y c h . Ta ostatnia
f o r m a źródła o c z y w i ś c i e ogranicza m o ż l i w o ś ć analizy, zwłaszcza
jeśli c h o d z i o kolorystykę i t e c h n i k ę dzieła.
W większości w y p a d k ó w p o d ł o ż e i k o n y s t a n o w i g r u n t o w a n a
kredą deska, a d o jej m a l o w a n i a s t o s o w a n a była tempera j a j o w a .
Pierwsze dość sporadyczne w y p a d k i użycia farby olejnej i same­
g o p ł ó t n a j a k o p o d k ł a d u p o j a w i a j ą się w XVII w i e k u . W następ­
n y m stuleciu obie t e c h n i k i w s p ó ł i s t n i e j ą ze sobą, c h o ć p o ­
wszechniejsza jest jeszcze tempera, która na przestrzeni X I X w .
ustępuje zupełnie m a l o w a n i u b a r w n i k a m i o s p o i w i e o l e j n y m .

20

Z a o b s e r w o w a ć tę praktykę m o ż n a na e l e m e n t a c h XVI II-wiecz­
n y c h i k o n o s t a s ó w , gdzie p o d w a r s t w ą p r z e m a l ó w k i znajduje się
starsze w y o b r a ż e n i e w y k o n a n e t e m p e r ą .
Różnice stylistyczne skłaniają d o w y o d r ę b n i e n i a w ikonie
karpackiej trzech r o d z a j ó w dzieł, które m o ż n a przypisać d w ó m
p r ą d o m t w ó r c z o ś c i : ikonie l u d o w e j i oficjalnej.
Dzieła l u d o w e , j a k pisał Svjencickyj, c e c h u j e w y s t ę p o w a n i e
w y r a ź n e g o , często bardzo g r u b e g o k o n t u r u oraz p e w n a niepora­
d n o ś ć k o m p o z y c j i i w y k o n a n i a . Podkreśla t o graficzność przed­
s t a w i e n i a i k o r e s p o n d u j e z u s z t y w n i o n y m i gestami płaskich
postaci. R u c h o d d a n y jest schematycznie, p r o p o r c j e anatomiczne
r o z c h w i a n e , przy jednoczesnej d b a ł o ś c i o realizm szczegółu
i b o g a t y ornament.
W n i e k t ó r y c h dziełach (il. 4 , M a n d y l i o n z B o g u s z y ) obrys
arbitralnie określający f o r m y staje się s a m niemal ornamentem.
R ó w n o c z e ś n i e uproszczenie b i e g u linii o d z w i e r c i e d l a dążenie do
mniejszej k o m p l i k a c j i f o r m y . T e n s p o s ó b o p e r o w a n i a niezwykle

�wyrazistym k o n t u r e m p r z y p o m i n a stylistycznie przedstawienia
z haftowanych m o ł d a w s k i c h kap i t k a n i n . Kolorystyka o g r a n i c z o ­
na jest do n i e w i e l u s k o n t r a s t o w a n y c h b a r w , które dzięki s w e m u
nasyceniu r ó w n o w a ż ą ciśnienie linii. M o d e l u n e k t w a r z y o g r a n i ­
cza się najczęściej d o c y n o b r o w y c h r u m i e ń c ó w k ł a d z i o n y c h na
policzkach i białych świateł; te ostatnie stosuje się r ó w n i e ż d o
oddawania f a ł d ó w szat.
Na pograniczu n u r t u l u d o w e g o i o f i c j a l n e g o należy c h y b a
umieścić pierwszą g r u p ę i k o n m u s z y ń s k i c h z w i ą z a n y c h z kręgiem
Pawia ( A w l e n t e g o ) R a d y m s k i e g o . Charakteryzuje je b o w i e m
zdecydowany k o n t u r i p ł a s z c z y z n o w e ujęcie postaci przy j e d n o ­
czesnym m o d e l o w a n i u p l a s t y c z n y m t w a r z y jak na ikonie z P o wroźnika. Ikona oficjalna dąży b o w i e m d o o d d a n i a b r y ł o w a t o ś c i
oblicza bądź przez s t o p n i o w e r ó ż n i c o w a n i e w a l o r u k ł a d z i o n e g o
na ciemnej p o d m a l ó w c e oraz unikanie t w a r d e g o k o n t u r u o d ­
dzielającego plamy b a r w n e (styl p i e r w s z y ) , bądź przez s t o s o w a ­
nie światłocienia (styl d r u g i ) . Podział stylistyczny w obrębie
oficjalnego nurtu i k o n y w y c h o d z ą c o d analizy f o r m a l n e j dzieła
posiada także aspekt c h r o n o l o g i c z n y . Z a b y t k i z XV i XVI w i e k u
cechuje r ó w n o w a g a p o m i ę d z y prostą graficzną k o m p o z y c j ą
i ograniczoną g a m ą b a r w n ą , które t w o r z ą język artystycznej
w y p o w i e d z i zwięzły, a n a w e t lakoniczny, d o s k o n a l e nadający się
do przedstawienia t w a r z y s u r o w e j , czasem n a w e t groźnej, lecz
pełnej w e w n ę t r z n e g o s p o k o j u i „ b e z n a m i ę t n e j w i e l k o ś c i " (il. 6 ) .
Wydaje się, iż te dzieła t w o r z y l i artyści dość ściśle p o w i ą z a n i ze
środowiskiem klasztornym i zaznajomieni z t e o l o g i ą ikony.
N o w e t e c h n i k i i n o w e środki w y r a z u
p o j a w i a j ą się
w X V I I - w i e c z n y c h z a b y t k a c h , k t ó r y c h t w ó r c y zaczynają korzys­
tać ze zdobyczy sztuki z a c h o d n i o e u r o p e j s k i e j , w p r o w a d z a j ą c d o
swych dzieł ś w i a t ł o c i e ń oraz o r n a m e n t y k ę z a p o ż y c z o n ą z nider­
landzkich w z o r n i k ó w . P r a w d o p o d o b n i e t o przechodzenie na
stronę baroku zaczęło się w ś r o d o w i s k u miejskich malarzy
c e c h o w y c h , u p r a w i a j ą c y c h o b o k ikonopisi
m a l a r s t w o świeckie.
Zmiana estetyki p o d w p ł y w e m w z o r c ó w z a c h o d n i c h objęła
jednak także ś r o d o w i s k a klasztorne, tak, że cała sztuka oficjalna
XVII w . t w o r z o n a jest w „ d r u g i m s t y l u " [ S v j e n c i c k y j , 1 9 2 8 ] .
Choć „ p i ę t n o l u d o w o ś c i " w y n i k a j ą c e ze s k ł o n n o ś c i d o uprosz­
czeń f o r m a l n y c h oraz „ s u c h o ś ć i t w a r d o ś ć t r a k t o w a n i a p o ­
szczególnych m o t y w ó w " [ K ł o s i ń s k a , 1 9 6 8 , s. 2 1 3 ] u w a ż a n o za
cechę t y p o w ą dla w s z y s t k i c h i k o n k a r p a c k i c h , w y d a j e się, iż nurt
l u d o w y t e g o m a l a r s t w a p o j a w i ł się p o d koniec XVI w . O b e c n i e
w nurcie o f i c j a l n y m c e c h y l u d o w e w y n i k a ł y p r a w d o p o d o b n i e
z organizacji sztuki innej niż w s c e n t r a l i z o w a n y m B i z a n c j u m , czy
nawet w szkołach ruskich. W w y n i k u różnic s p o ł e c z n y c h i ś w i a ­
d o m o ś c i o w y c h także w obrębie sztuki w s c h o d n i e j nastąpił
podział na nurt plebejski i w y s o k i . Proces t e n przebiegał na Rusi
Czerwonej mniej w i ę c e j w t y m s a m y m czasie, c o w i n n y c h
dzielnicach K o r o n y r l e c z ze w z g l ę d u na s p e c y f i k ę religijną r e g i o ­
nu sztuka p o w s t a w a ł a t u w ó w c z a s nie w o p a r c i u o cechy, ale
w ś r o d o w i s k a c h klasztornych.
Nurt l u d o w y korzystał ze w z o r ó w sztuki uczonej, na p o d ł o ż u
której się p o j a w i ł , s w o i ś c i e je interpretując. W ciągu w i e k u X V I I
wyraźne zaczęły być z m i a n y k u l t u r o w e i zmienił się charakter
malarstwa „ w y s o k i e g o " . U p o d o b n i ł o się o n o d o sztuki kościoła
rzymskiego i zaczęło czerpać ze stylistyki b a r o k u . O d t e g o
momentu m a l a r s t w o c e r k i e w n e zaczęło r o z w i j a ć się podlegając
tym samym p r a w o m , c o k r e s o w a sztuka polska. W ikonie l u d o w e j
natomiast przełom estetyczny s p o w o d o w a n y zmianą g u s t ó w
w sztuce w y s o k i e j nie był w y r a ź n y ; w i ę c e j , część dzieł „ p l e b e j s kich" w ł a ś n i e w XVII w . d o p r o w a d z i ł o d o perfekcji s w ó j graficzn o - o r n a m e n t a l n y styl i o p e r o w a ł o k o n t u r e m oraz k o l o r e m w s p o ­
sób tak a u t o n o m i c z n y , że nie m o g ł o być m o w y o j a k i m k o l w i e k
nawiązaniu d o i l u z j o n i s t y c z n y c h t e n d e n c j i malarstwa z a c h o d ­
niego.
W ciągu X V I I I w . oficjalne m a l a r s t w o i k o n p o d u p a d ł o . Przy­
czyną t e g o kryzysu była przede w s z y s t k i m pauperyzacja o d b i o r ­
ców. W efekcie t w ó r c z o ś ć ta przestała o d b i e g a ć p o z i o m e m
i charakterem o d p r o w i n c j o n a l n y c h o b r a z ó w k a t o l i c k i c h , w z r u ­
szających czasem s w o j ą n i e p o r a d n o ś c i ą , w z b o g a c o n ą o p e w n e
cechy l u d o w e , jak g r u b y k o n t u r , f o r m a l n e uproszczenia przed­
s t a w i o n y c h postaci.
Przełom w l u d o w y m z a p a t r y w a n i u na ś w i ę t y w i z e r u n e k s p o ­

w o d o w a ł y d e w o c y j n e litografie, w p r o w a d z a j ą c e w miejsce or­
namentalnej ż y w i o ł o w o ś c i estetykę uspokajającej słodyczy.
Grunt pod to przewartościowanie przygotowała twórczość
X I X - w i e c z n y c h malarzy c e r k i e w n y c h , p r o d u k u j ą c y c h mniej lub
bardziej p o p r a w n e obrazy o treści religijnej.
Z m i a n y zachodzące w ikonie karpackiej m o ż n a z a o b s e r w o w a ć
także w o d n i e s i e n i u d o t e g o szczególnego w ą t k u ikonograficz­
nego, j a k i m jest w y o b r a ż e n i e T w a r z y Chrystusa. Łączy się t o
z miejscem, jakie ikona o tej treści z a j m o w a ł a w ikonostasie.
M a n d y l i o n w karpackich c e r k w i a c h tradycyjnie umieszczano nad
carskimi w r o t a m i , d o czego n a d a w a ł się d o s k o n a l e także przez
s w ó j p o d ł u ż n y kształt. Na przełomie X V I I i XVIII w . został o n
stamtąd w y p a r t y przez przedstawienie Ostatniej Wieczerzy, c o
m o ż n a t ł u m a c z y ć z a c h o d n i m d u c h e m przekazywania w ą t k ó w
e u c h a r y s t y c z n y c h . S p o r a d y c z n i e zamiast w i z e r u n k u Świętej
C h u s t y w y s t ę p o w a ł Chrystus w Grobie. Znane są też w y p a d k i
umieszczania nad M a n d y l i o n e m Ostatniej Wieczerzy w obrębie
j e d n e g o i k o n o s t a t u . Z w i ą z e k Oblicza z carskimi w r o t a m i b y ł o
tak silne, że kiedy nad nimi zaczęto umieszczać Wieczernik, twarz
została w k o m p o n o w a n a w same d r z w i , stając się elementem
w dekoracji ich zwieńczenia. Z t e g o p o w o d u o d początku XVIII w .
M a n d y l i o n przestał w y s t ę p o w a ć j a k o samodzielna ikona, lecz
przybrał f o r m ę m e d a l i o n u bądź kartusza ujętego w rzeźbiony
i z ł o c o n y ornament. Ostatecznie z r e d u k o w a n i e w ą t k u nastąpiło,
g d y w kartuszu w miejsce t w a r z y p o j a w i ł się inicjał A f t ; czasem
kartusz p o d t r z y m y w a n y był przez s t a n o w i ą c e element dekoracji
snycerskiej anioły. W i d o c z n e jest tutaj dążenie d o z a c h o w a n i a
k a n o n i c z n e g o M a n d y l i o n u w w a r i a n c i e t y p o w y m dla obszaru
karpackiego — c h u s t y trzymanej przez A r c h a n i o ł ó w .
18

R o m u a l d Biskupski odnalazł w ś r ó d karpackich przedstawień
Oblicza pięć o d m i a n i k o n o g r a f i c z n y c h , c o łączył z faktem p o ­
s ł u g i w a n i a się przez a r t y s t ó w k i l k o m a w z o r a m i . O ile jednak jest
m o ż l i w e , iż j e d n y m w z o r e m w y o b r a ż e n i a p o s ł u g i w a ł o się kilku
t w ó r c ó w , t o budzi z a s t a n o w i e n i e fakt, by j e d e n malarz s t o s o w a ł
d w i e różne redakcje t e g o s a m e g o t e m a t u . Dlatego też, p o m i m o
s z c z e g ó ł o w e j analizy stylistycznej p r z e p r o w a d z o n e j przez R o m u ­
aldę Grządzielę n i e ł a t w o zgodzić się z nią, c o d o przypisywania
A c h e i r o p o i e t o s u z Krępnej (il. 5 ) i i k o n y ze z b i o r ó w Oddziału
Szołayskich (il. 2 ) t e m u s a m e m u artyście. Raczej może należało­
by w p o d o b n e j manierze stylistycznej o b u dzieł d o s z u k i w a ć się
zależności w y n i k a j ą c e j z relacji m i s t r z — u c z e ń .
W ś r ó d w y s t ę p u j ą c y c h w z a b y t k a c h karpackich w a r i a n t ó w
i k o n o g r a f i c z n y c h najrzadsza jest wersja w z b o g a c o n a o klejmy
z historią M a n d y l i o n u , umieszczone z g o d n i e ze z w y c z a j e m po
b o k a c h g ł ó w n e g o przedstawienia (il. 3 ) .
N a j w a ż n i e j s z y m , o c z y w i ś c i e , e l e m e n t e m k o m p o z y c j i b y ł o sa­
m o Ś w i ę t e Oblicze i na s p o s ó b j e g o m a l o w a n i a należy z w r ó c i ć
u w a g ę . Z g o d n i e z bizantyjskim k a n o n e m przedstawienie twarzy
Z b a w i c i e l a p o w i n n o zawierać szereg e l e m e n t ó w , jak łuki nad
b r w i a m i , guz u nasady nosa, p o d p u c h n i ę t e d o l n e p o w i e k i oraz
określony t y p zarostu składającego się z krótkich w ą s ó w i roz­
d w o j o n e j brody. Kształt t w a r z y miał być regularny, pociągły,
o lekko w y s t a j ą c y c h kościach p o l i c z k o w y c h i c i e n k i m nosie.
D ł u g i e pukle w ł o s ó w należało rozmieścić regularnie p o o b u
stronach g ł o w y w taki s p o s ó b , by zasłaniały g ó r n ą część uszu.
1 9

20

Powyższe zasady przedstawiania O d k u p i c i e l a przestrzegane
b y ł y przez t w ó r c ó w „ s t y l u p i e r w s z e g o " w o f i c j a l n y m nurcie
ikony. Poszczególne w i z e r u n k i różnią się między sobą mniej lub
bardziej g r o ź n y m w y r a z e m t w a r z y czy spojrzeniem, często niemal
s m u t n y m . Różny jest też kształt Oblicza — o d z d e c y d o w a n i e
p o c i ą g ł e g o na ikonie z O w c z a r (il. 1) poprzez o w a l n ą fizjonomię
0 s k o ś n y c h oczach (il. 2 ) d o niemal t r ó j k ą t n e g o na w i z e r u n k u
z Krępnej (il. 5 ) . Z m i e n i a się nieco kształt brody, c h o ć w w i ę k s z o ­
ści w y p a d k ó w pozostaje o n a r o z d w o j o n a , a także ilość i kształt
pukli. Różnice te mieszczą się j e d n a k w ramach d o w o l n o ś c i
dopuszczalnej w interpretacji k a n o n u , gdyż j e g o istotne elementy
zostały z a c h o w a n e . Sytuacja zmieniła się w w i e k u X V I I , kiedy
w dziełach n u r t u o f i c j a l n e g o przestano m a l o w a ć elementy V i g n o n a , gdyż sens ich umieszczania p r a w d o p o d o b n i e zatarł się
w ś w i a d o m o ś c i malarzy. Kłóciły się one także z n o w ą estetyką,
z g o d n i e z którą należało u k a z y w a ć Jezusa o obliczu p i ę k n y m
1 ł a g o d n y m . P o j a w i ł y się w i ę c t w a r z e pełniejsze, o szerokim
27

�II. 3. Ł u k ó w - W e n e c j a , XVI w . S ł o w a c k a Galeria N a r o d o w a w Bratysławie, p u b l . Tkać, 1 9 8 4
i w y p u k ł y m czole, a miękkie c z e r w o n e w a r g i n a d a w a ł y im w y r a z
daleki o d X V - czy X V I - w i e c z n e g o ascetyzmu ( i k o n a z K r y w e g o ;
ii. 7 ) . Puszyste loki odgarnięte zostały za uszy, a broda, c h o ć nadal
r o z d w o j o n a była wyraźnie krótsza.
Nurt l u d o w y natomiast k o p i o w a ł w i e r n i e k a n o n i c z n e Oblicze,
a stosując przy t y m w ł a ś c i w e sobie środki stylistyczne dążył d o
o d d a n i a w s z y s t k i c h i s t o t n y c h s z c z e g ó ł ó w ; sztuka l u d o w a była
bardzo w y c z u l o n a na k a n o n i c z n e c e c h y u m o ż l i w i a j ą c e i d e n ­
tyfikację w i z e r u n k u . Przykładem może być ikona z B o g u s z y (il. 4 )
powtarzająca t y p Oblicza za o b i e k t e m z Krępnej (il. 5 ) . L u d o w e
dążenie d o w i e r n o ś c i przekładu, przy j e d n o c z e s n y m n i e p e ł n y m
zrozumieniu p o s z c z e g ó l n y c h e l e m e n t ó w w z o r u d a w a ł o czasem
c i e k a w e efekty, jak t e n , g d y przedstawienie guza mądrości stało
się cechą w s z y s t k i c h ś w i ę t y c h postaci na ikonie, a n a w e t z m i e n i ł o
się w manierę stylistyczną m a l o w a n i a t w a r z y (il. 4 ) . I n n y m
przykładem t a k i e g o n a i w n e g o tłumaczenia f o r m y może być
zabytek z M a j d a n u S i e n i a w s k i e g o (il. 9 ) , gdzie p r a w d o p o d o b n i e
opacznie zobaczony został układ c h u s t y p i e r w o w z o r u w s k u t e k
czego d o d a n o C h r y s t u s o w i m a s y w n ą szyję.

orujący M a n d y l i o n , ukazani w p o k ł o n i e lub na klęczkach, często
z d ł o ń m i na znak czci u k r y t y m i p o d szatą. Trzecia o d m i a n a
s t a n o w i ł a uzupełnienie d r u g i e g o t y p u —
byli t o a n i o ł o w i e
klęczący p o b o k a c h t k a n i n y i trzymający b a n d e r o l e z napisami;
c z w a r t ą zaś s t a n o w i ł w a r i a n t z A r c h a n i o ł a m i w półpostaci,
oburącz rozpościerającymi t k a n i n ę . Postaci a n i o ł ó w ukazane
w całości miały najczęściej skrzydła z ł o ż o n e i o p u s z c z o n e w z d ł u ż
p l e c ó w , natomiast jeśli w y c h y l a ł y się zza p o d t r z y m y w a n e j chusty
ich skrzydła przeważnie były rozłożone d o lotu (il. 5, 6, 1 2 ) .

Wraz z przeniesieniem obrazu T w a r z y Z b a w i c i e l a d o m e d a l i o n u
na carskich w r o t a c h , s p o s ó b jej przedstawienia stał się bardziej
schematyczny. Oddaje się t y l k o oczy, usta i nos, najczęściej przy
p o m o c y linii, oraz w ł o s y i zarost, p o w t a r z a j ą c t y p o szerokim czole
i p u k l a c h o d g a r n i ę t y c h za uszy (il. 1 0 ) . Oblicze Chrystusa i g ł o w y
a n i o ł ó w otaczał n i m b . A u r e o l e r o b i o n o złote, gładkie lub z m o t y ­
w e m ukośnej kratki bądź w i c i r o ś l i n n y c h . T w a r z Z b a w i c i e l a
otaczał przeważnie n i m b k r z y ż o w y (il. 1 , 5 ) ; niekiedy sam krzyż
stawał się częścią z d o b i ą c e g o aureolę o r n a m e n t u .

T k a n i n a , z g o d n i e z f o r m a t e m całego w y o b r a ż e n i a przybierała
postać h o r y z o n t a l n i e u ł o ż o n e g o , s f a ł d o w a n e g o pasa, a jej propo­
rcje zależały także o d s p o s o b u u s y t u o w a n i a a n i o ł ó w . Bardziej
p r z y p o m i n a ł a c h u s t ę , g d y f l a n k o w a ł y ją postaci A r c h a n i o ł ó w ;
jeśli zaś byli o n i ukazani p o w y ż e j — w y g l ą d jej zbliżał się d o szala.
Rozmaicie także b y w a ł a s f a ł d o w a n a — o d kilku p i o n o w y c h ,
g ł ę b o k i c h fałd w y c h o d z ą c y c h z miejsc, w k t ó r y c h ją przytrzymy­
w a n o poprzez bardziej s k o m p l i k o w a n e u k ł a d y fałd p i o n o w y c h
i d i a g o n a l n y c h i m i ę k k o układającą się c h u s t ę b a r o k o w ą aż do
t k a n i n y d r o b n o p l i s o w a n e j . Często g ó r n e rogi c h u s t y związane
były w o z d o b n e w ę z ł y . Sam materiał miał b a r w ę k r e m o w o b i a ł ą
lecz niemal zawsze był o z d o b i o n y g r a n a t o w y m i c z e r w o n y m
szlakiem u d o ł u (il. 5 ) bądź k i l k o m a pasami r o z ł o ż o n y m i na całej
p o w i e r z c h n i t k a n i n y (il. 2 ) . I n n y m w a r i a n t e m dekoracji było
p o k r y c i e całej c h u s t y s t e m p e l k o w y m o r n a m e n t e m k w i a t k ó w
i kropek jak na M a n d y l i o n i e z P o w r o ź n i k a . T w a r z Chrustusa
u m i e s z c z o n o centralnie na tle n i m b u , który czasem w y s t a j e poza
krawędź t k a n i n y (il. 1 ) , niekiedy zaś p o w o d u j e jej wybrzuszenie
ku górze.

Płótno z o d b i c i e m T w a r z y p o d t r z y m y w a n e b y ł o przez A r ­
c h a n i o ł ó w M i c h a ł a i Gabriela sporadycznie Uriela i Rafała (il. 2 ) .
Ich atrybutami były z w i e ń c z o n e krzyżem laski h e r o l d ó w , czasem
koła z inicjałami Chrystusa. P o n i e w a ż w ikonie s t o s o w a n o
p e r s p e k t y w ę o d w r ó c o n ą postaci w y o b r a ż o n e p o b o k a c h c h u s t y
należało o d c z y t y w a ć j a k o stojące na w p r o s t niej i rozpościerające
tkaninę także przed s w o i m i o c z y m a .
W o p a r c i u o s p o s ó b przedstawiania postaci anielskich R.
Grządziela w y r ó ż n i ł a cztery w a r i a n t y M a n d y l i o n ó w karpackich.
Pierwszy w y o b r a ż a ł całe postaci A r c h a n i o ł ó w s t o j ą c y c h p o
b o k a c h trzymanej przez siebie c h u s t y , d r u g i t o a n i o ł o w i e a d ­

22

Szaty A r c h a n i o ł ó w składające się z d ł u g i e j t u n i k i z rękawami
oraz spiętej na ramieniu c h l a m i d y najczęściej m a l o w a n e na
r ó ż o w o i zielono, przy c z y m k o l o r t u n i k i jednej postaci o d ­
p o w i a d a ł b a r w i e płaszcza d r u g i e j i na o d w r ó t . W późniejszych
i k o n a c h k o l o r y s t y k a ta była bardziej d o w o l n a , w p r o w a d z o n a
została biel i błękit. Na i k o n a c h l u d o w y c h p o j a w i a l i się Arc h a n i o ł o w i e ubrani w k o s t i u m y z e p o k i , czyli stroje d u c h o w i e ń s t ­
w a składające się z d ł u g i e j alby i krótkiej d a l m a t y k i (il. 9 ) . Ich
w ł o s y p o c z ą t k o w o s p ł y w a j ą c e w p u k l a c h na r a m i o n a zmieniły się
w ostrzyżone r ó w n o d o o k o ł a g ł o w y .

Złote t ł o w ikonie o d d a w a ł o n a d p r z y r o d z o n ą rzeczywistość

�II. 4. Bogusza, 1 poł. XVII w . M u z e u m O k r ę g o w e w N o w y m Sączu, nr 8 5 1 / 5 , p u b l . Biskupski 1 9 8 5 ; P i e ń k o w s k a 1 9 7 1 ; Przeździecka
1 9 6 5 oraz Kłosińska 1 9 8 9 podając inną p r o w e n i e n c j ę z a b y t k u

II. 5. Krempna, 2 poł. XV w . M u z e u m B u d o w n i c t w a L u d o w e g o w S a n o k u , nr 6 7 3 , p u b l . Biskupski 1 9 8 5 ; Grządziela 1 9 7 4

boskiej Ś w i a t ł o ś c i umieszczając w i z e r u n e k poza ziemskim cza­
sem i przestrzenią. Czasem artysta, by dać oparcie s t o p o m
a n i o ł ó w zaznaczał u m o w n ą linię h o r y z o n t u i część tła poniżej
p o k r y w a ł zieloną farbą. Stąd nie b y ł o daleko d o d o s ł o w n e g o
p o t r a k t o w a n i a tej zieleni i zaznaczania na niej źdźbeł t r a w y ,
p o c z ą t k o w o s c h e m a t y c z n i e (ii. 8 ) , p o t e m zwłaszcza w ikonie
l u d o w e j z coraz większą d b a ł o ś c i ą o realizm, aż d o p o j a w i e n i a się

p a g ó r k o w a t e g o krajobrazu w d o l n e j części przedstawienia (il. 7 ) .
Z drugiej strony p o j a w i ł a się tendencja d o o r n a m e n t a l n e g o
t r a k t o w a n i a tła, d e k o r o w a n e g o r y t y m lub w y t ł a c z a n y m w pozłótce w z o r e m r o ś l i n n y m . Genezę t e g o zabiegu z jednej strony
u p a t r y w a ć m o ż n a w malarstwie t a b l i c o w y m kościoła katolic­
kiego, z drugiej w e w p ł y w a c h bałkańskich. Z repertuaru sztuki
zachodniej p o c h o d z i p o j a w i a j ą c y się w XVI I w . zwyczaj nabijania

23

�II. 6 . M i e j s c o w o ś ć nieznana, k o n . XVI w . M u z e u m N a r o d o w e w K r a k o w i e , Oddział Szołayskich, nr X V I I I - 6 8 , p u b l . Kłosińska 1 9 7 3

na deskę z i k o n ą o z d o b n e j ramy, — autorzy starszych dzieł
ograniczali się d o pokrycia pola c z e r w o n ą , kontrastującą z t ł e m
farbą. Z p o j a w i e n i e m się n a k ł a d a n e g o o b r a m i e n i a zaniknął k o w czeg. P o c z ą t k o w o z d o b i ł o się ramy rzeźbionymi k a b o s z o n a m i
i p e r e ł k o w a n i e m , z czasem, w miarę r o z w o j u snycerskiej dekoracji
ikonostasu i r o z b u d o w y w a n i a g o w stronę f o r m y architektonicz­
nej p o j a w i ł y się obramienia w postaci arkad w s p a r t y c h na
pilastrach czy p ó ł k o l u m i e n k a c h , często z d o b i o n y c h o r n a m e n t e m
roślinnym.
W e d ł u g t e o l o g i i i k o n y r ó w n i e w a ż n e jak w i z e r u n e k b y ł y napisy.
K a n o n i c z n y M a n d y l i o n p o w i n i e n posiadać p o d p i s p o grecku lub
c e r k i e w n o - s ł o w i a ń s k u , który umieszczano poniżej c h u s t y , inic­
jały IC XC na samej tkaninie, p o d w ó c h stronach Oblicza oraz
w p i s a n y w n i m b k r z y ż o w y h a g i o g r a m Chrystusa i i O H oznacza­
jący „ T e g o Który J e s t " . Jeśli w y o b r a ż o n o A r c h a n i o ł ó w , r ó w n i e ż
i o n e musiały być p o d p i s a n e i m i o n a m i . W a r u n k i te spełniały t y l k o
najstarsze ikony n u r t u o f i c j a l n e g o (XVI w . ) ; młodsze dzieła a l b o
w o g ó l e r e z y g n o w a ł y z p o d p i s u , albo p o z o s t a w i a ł y t y l k o inicjał
i hagiogram. Napisy czasem umieszczano na w ą s k i c h , c i e m n y c h
tabliczkach — był t o z w y c z a j z a p o ż y c z o n y z ikon bałkańskich.
Litery d r o b n e , w y s m u k ł e na starszych p r z e d s t a w i e n i a c h , p o t e m
straciły s w o j ą f o r e m n o ś ć , by na i k o n a c h l u d o w y c h przybrać
w y g l ą d elementu d e k o r a c y j n e g o .
Kanon ikony za j e d y n e u p r a w n i o n e w y o b r a ż e n i e T w a r z y Chry­
stusa uważa M a n d y l i o n , j e d n a k w karpackim o d ł a m i e tej sztuki
p o j a w i a j ą się inne rodzaje przedstawień Oblicza, a z inspiracji
A c h e i r o p o i e t o s e m przy braku zrozumienia j e g o treści t e o l o g i c z ­
n y c h rodzą się w y o b r a ż e n i a łączące elementy różnych t y p ó w
i k o n o g r a f i c z n y c h o b u p o r z ą d k ó w chrześcijaństwa. Przykładem
może być X V I I - w i e c z n y zabytek z Bartnego p r z e c h o w y w a n y
w ł a ń c u c k i m m u z e u m , na k t ó r y m c h u s t a z w i z e r u n k i e m Oblicza
p r e z e n t o w a n a jest przez j e d n e g o , u s y t u o w a n e g o centralnie a n i o ­
ła, k t ó r e g o g ł o w a , ramiona i skrzydła w i d o c z n e są p o n a d t k a n i n ą .
Ten s p o s ó b prezentacji c h u s t y przed s o b ą przez j e d n ą o s o b ę
nawiązuje d o z a c h o d n i c h w y o b r a ż e ń ś w . W e r o n i k i ; istnieją

24

n a w e t c e r k i e w n e obrazy przedstawiające ją w p o d o b n e j pozie.
W y o b r a ż e n i a takie p o j a w i ł y się w ś w i ą t y n i a c h obrządku
w s c h o d n i e g o s t o s u n k o w o p ó ź n o , w y d a j e się w i ę c , iż w oparciu
o analizę i k o n o g r a f i c z n ą w s p o m n i a n y zabytek z B a r t n e g o należy
d a t o w a ć , być może, na w i e k X V I I I , a nie X V I I . W w i z e r u n k a c h
świętej W e r o n i k i t k a n i n a jest mniejsza niż na obrazie z aniołem,
a o d b i t a na materiale t w a r z p r z e d s t a w i a Jezusa w koronie
c i e r n i o w e j . Ten s p o s ó b m a l o w a n i a Oblicza Z b a w i c i e l a , popular­
ny w Kościele R z y m s k i m o d d z i a ł y w a ł na c e r k i e w n ą sztukę coraz
silniej w miarę jej okcydentalizacji. D o c h o d z i ł o czasem do
połączenia „ W e r o n i k i " z M a n d y l i o n e m , jak t o się stało w d a t o w a ­
nej na rok 1 6 6 4 ikonie z Krempnej, znajdującej się w zbiorach
Sanockiego Muzeum B u d o w n i c t w a Ludowego. Zachowany
w niej został s c h e m a t k o m p o z y c y j n y Spasa N i e r u k o t w o r n e g o
w wersji karpackiej, z a n i o ł a m i t r z y m a j ą c y m i p ł ó t n o , zaś sama
t w a r z na chuście należy d o i d ą c e g o na G o l g o t ę Jezusa z historii
o W e r o n i c e . Zdarzało się także umieszczanie w i z e r u n k u ukorow a n e g o cierniem Chrystusa w m e d a l i o n i e na carskich w r o t a c h
(II. 1 4 ) .
21

W i k o n o g r a f i i katolickiej istnieje także w y o b r a ż e n i e d e w o c y j n e
oparte na rzymskim V o l t o S a n t o ; jest t o zmęczone, cierpiące
oblicze mężczyzny patrzącego w d ó ł s p o d p r z y m k n i ę t y c h powiek,
o k o l o n e d ł u g ą , rozdzielającą się na trzy pasma brodą. D o takiej
t w a r z y n a w i ą z y w a ł p r a w d o p o d o b n i e t w ó r c a X I X - w i e c z n e j poli­
c h r o m i i r o k o k o w e g o m e d a l i o n u z D u b i e c k a (il. 1 3 ) . Jest to
m a l o w i d ł o przedstawiające o d b i t ą na c h u ś c i e t w a r z Chrystusa
p o z b a w i o n ą j a k i c h k o l w i e k ś l a d ó w m ę k i , lecz s k i e r o w a n e w dół
spojrzenie nadaje jej w y r a z znurzenia; oblicze z M a n d y l i o n u
patrzy zawsze w p r o s t na w i d z a , c o jeśli przyjąć hipotezę o p o w i ą ­
zaniu przedstawienia z w i z e r u n k i e m M e d u z y , nabiera dodat­
kowej wagi.
Tak w i ę c , o ile c e r k i e w n e „ w e r o n i k i " patrzące przed siebie były
u k o r o n o w a n y m i cierniem M a n d y l i o n a m i , o tyle półprzymknięte
p o w i e k i w i z e r u n k u z D u b i e c k a p r a w d o p o d o b n i e w y w o d z ą się
z kopii rzymskiego obrazu. Kopie t e g o c u d o w n e g o wyobrażenia

�były r o z p o w s z e c h n i a n e w Galicji p o d postacią o d b i j a n y c h na
płótnie m i e d z i o r y t ó w . W a r t o jeszcze d o d a ć , iż niezależnie o d
medalionu istniała w d u b i e c k i e j c e r k w i płaskorzeźba C h u s t y ś w .
Weroniki przedstawiająca spoglądające prosto oblicze w c i e r n i o ­
wej koronie; niestety, nie w i a d o m o , w który miejscu była umiesz­
czona.
W i d a ć zatem, iż i k o n o g r a f i c z n y t y p , j a k i m jest Chusta ś w .
Weroniki okazał się atrakcyjny dla k a r p a c k i e g o malarstwa cer­
kiewnego i został przejęty ze sztuki z a c h o d n i e g o chrześcijaństwa.
Nie stało się t a k natomiast z i n n y m s p o s o b e m przedstawiania
Twarzy Chrystusa istniejącym w Kościele R z y m s k o k a t o l i c k i m ,
czyli z Sancta Effigies. Jest t o t y m bardziej d z i w n e , że łaskami
słynący obraz o tej t e m a t y c e z n a j d o w a ł się (i d o tej pory znajduje)
w bezpośrednim sąsiedztwie t e r e n ó w , na k t ó r y c h m a l o w a n o
ikony. C h o d z i t u o Oblicze Chrystusa znajdujące się w kościele
farnym p.w. ś w . M a ł g o r z a t y w N o w y m Sączu, które w ś r ó d
miejscowej l u d n o ś c i znane jest p o d n a z w ą „ P r z e m i e n i e n i e Pańs­
kie". Ta błędna i k o n o g r a f i c z n i e n a z w a d o t e g o s t o p n i a zrosła się
z w i z e r u n k i e m , że p o w t ó r z o n a została w p u b l i k a c j i aspirującej d o
rangi i k o n o g r a f i c z n e g o p o d r ę c z n i k a .
Najprawdopodobniej
nadana została dziełu p o n i e w a ż p i e r w o t n i e obraz umieszczony
był w kaplicy p o d w e z w a n i e m Przemienienia Pańskiego w koś­
ciele f r a n c i s z k a n ó w . P o m i m o żywego k u l t u przejawiającego się
między innymi o b e c n o ś c i ą k o p i i t e g o wyobrażenia w większości
kapliczek na terenie Sądecczyzny oraz p r o c e s y j n y m ich o b n o s z e ­
niem podczas zarazy nie u d a ł o się odnaleźć z a b y t k ó w sztuki
cerkiewnej n a w i ą z u j ą c y c h d o t y p u i k o n o g r a f i c z n e g o Chrystusa
z sądeckiej fary. Sądzić w i ę c należy, że w y b i ó r c z e zapożyczanie
w ą t k ó w z a c h o d n i c h przez malarzy c e r k i e w n y c h w y n i k a z ich
miejsca w c y k l u c h r y s t o l o g i c z n y m , a zatem złączonych z nimi
treści, przede w s z y s t k i m e m o c j o n a l n y c h . M a n d y l i o n i Sancta
Effigies podkreślające t a j e m n i c ę n a t u r y Chrystusa są zbliżone
w wyrazie, budząc respekt dla c u d o w n e j J e g o o s o b y . Nie
o d c z u w a n o w i ę c potrzeby z a s t ę p o w a n i a Nie Ręką S t w o r z o n e g o
Zbawiciela i n n y m j e g o w i z e r u n k i e m o p o d o b n y m znaczeniu.
22

Natomiast s t a n o w i ą c a część c y k l u pasyjnego Chusta ś w . W e r o ­
niki, której w y o b r a ż e n i e b u d z i ł o przede w s z y s t k i m w s p ó ł c z u c i e
z u m ę c z o n y m J e z u s e m nie miała w e w s c h o d n i e j ikonografii
s w e g o z a d o w a l a j ą c e g o o d p o w i e d n i k a , stąd jej p o w o d z e n i e
w coraz bardziej z l a t y n i z o w a n e j religijności X V I I I - i X I X - w i e c z n e j
Cerkwi.
Przemiany w ikonie karpackiej miały s w ó j o d p o w i e d n i k w o b ­
rębie grafiki często w y k o r z y s t y w a n e j przez malarzy j a k o wzór.
Ilustrujące w A n f o l o g i o n a c h dzień 1 6 sierpnia ryciny przed­
s t a w i a j ą d w a t y p y f i z j o n o m i i Jezusa. Starsza ( L w ó w 1 6 3 8 )
ukazuje t w a r z p o c i ą g ł ą , raczej szczupłą, o s z t y w n e j , r o z d w o j o n e j
brodzie. M ł o d s z y w a r i a n t t e g o s a m e g o w y o b r a ż e n i a t o oblicze
pełniejsze, o szerzej r o z s t a w i o n y c h oczach, o t o c z o n e puszystymi,
z w i j a j ą c y m i się na r a m i o n a c h w pukle w ł o s a m i ( L w ó w 1 6 5 1 ) .
T r u d n o p o w i e d z i e ć , czy ryciny te posłużyły k i e d y k o l w i e k jako
w z ó r d o ikony, g d y ż w w y p a d k u tak z n a n e g o i u t w i e r d z o n e g o
tradycją w ą t k u , j a k i m był M a n d y l i o n , rola grafiki, j a k o p o m o c y
w k o m p o n o w a n i u przedstawienia była p r a w d o p o d o b n i e m n i e j ­
sza, za c z y m może przemawiać fakt, iż o b a d r z e w o r y t y korzystają
z o d m i a n y ukazującej anioły w p ó ł p o s t a c i a c h , którą posłużono
się w większości i k o n starszych o d zawierających ryciny ksiąg.
W czasie w y d a n i a t y c h o s t a t n i c h d o m i n o w a ł o ujęcie ze stojącymi
lub klęczącymi p o b o k a c h t k a n i n y a n i o ł a m i . M o ż e w i ę c same
i k o n y bądź n i e z a c h o w a n e p o d l i n n i k i d o ich m a l o w a n i a były
inspiracją dla sztycharzy. Jest t o t y m bardziej p r a w d o p o d o b n e , że
ze w z g l ę d u na s w e przeznaczenie (ilustracje święta Przemiesienia
M a n d y l i o n u ) poniżej t k a n i n y grafiki ukazują procesję podążającą
ze Ś w i ę t ą Chustą w kierunku K o n s t a n t y n o p o l a . Żadne natomiast
z m a l o w i d e ł nie p o w t ó r z y ł o tej k o m p o z y c j i , w i ę c e j , klejmy
z historią M a n d y l i o n u , zawierające dzieje A b g a r a , umieszczane
b y ł y symetrycznie p o b o k a c h g ł ó w n e g o przedstawienia, a nie
poniżej, m i m o że w przypadku i k o n o i n n y m temacie ta ostatnia
praktyka była dość p o w s z e c h n a . W y d a j e się w i ę c , że c e r k i e w n y
d r z e w o r y t nie w p r o w a d z a nic d o ikony A c h e i r o p o i e t o s a , lecz sam
czerpie z niej w z o r y .

II. 7. K r y w e , XVII w . M u z e u m - Z a m e k w Ł a ń c u c i e , nr 7 6 5

25

�II. 8. M i e j s c o w o ś ć nieznana, X V I I / X V I I I w . M u z e u m N a r o d o w e w Krakowie, Oddział Szołayskich, nr X V I I I - 6 9 , p u b l . Kłosińska 1 9 7 3 ;
Pietrusiński 1 9 6 0 ; il. 9. M a j d a n S i e n i a w s k i , XVII w . M u z e u m - Z a m e k w Ł a ń c u c i e , nr 1 2 0 8

Ikona karpacka. Geneza — twórcy — odbiorcy
W ciągu blisko pięćsetletniej historii i k o n y karpackiej m o ż n a
m ó w i ć o istnieniu kilku n u r t ó w t w ó r c z o ś c i , w p e w n y c h okresach
p ł y n ą c y c h r ó w n o l e g l e , kiedy indziej splatających się ze sobą
i przenikających n a w z a j e m . N i e w i e l e w i a d o m o natomiast o g e ­
nezie samego zjawiska. Większość w y p o w i a d a j ą c y c h się na ten
temat a u t o r ó w w i d z i związki między m a l a r s t w e m f r e s k o w y m XII
— X V w . a i k o n a m i , z których najstarsze datuje się w ł a ś n i e na w i e k
XV. Svjencickyj w i d z i a ł w n i c h k o n t y n u a c j ę f r e s k ó w lubelskich
bądź k r a k o w s k i c h p r z y s t o s o w a n y c h d o o d m i e n n y c h w a r u n k ó w
e k s p o n o w a n i a w e w n ę t r z a c h d r e w n i a n y c h c e r k w i karpackich.
Badająca m a l o w i d ł a ścienne A n n a Różycka-Bryzek u w a ż a tę
zależność za bardziej złożoną. P o d o b n i e jak Pełeński przyjmuje
w i e k XII — XIII za najlepsze lata sztuki halickiej, która nie
podniosła się już p o załamaniu w y w o ł a n y m u p a d k i e m politycz­
n y m księstwa w k o ń c u XIII w . , a odrodziła się w s w y m w a r i a n c i e
l u d o w y m w XVI — X V I I - w i e c z n y c h i k o n a c h . W e d ł u g tej autorki
bizantyńsko-ruskie freski z k o ś c i o ł ó w p o l s k i c h były w przeważa­
jącej mierze dziełem a r t y s t ó w o b c y c h : ś r o d k o w o r u s k i c h , p s k o w ­
skich czy n o w o g r o d z k i c h m a l u j ą c y c h j e d n a k przy w s p ó ł u d z i a l e
malarzy m i e j s c o w y c h , jak lubelski t w ó r c a „ m a n i e r y p r o w i n c j o n a l n o - a r c h a i z u j ą c e j " . Być może w ł a ś n i e j e g o postać, utoż­
samiana hipotetycznie z Hajlem z Przemyśla n a g r o d z o n y m przez
W ł a d y s ł a w a J a g i e ł ł ę , jest łącznikiem „ m i ę d z y d a w n e m i i n o w y ­
mi laty" między szkołą halicką a ikoną karpacką.
15

26

A u t o r z y najstarszych i k o n , z g o d n i e z tradycją w s c h o d n i ą
związani ze ś r o d o w i s k i e m bazyliańskich k l a s z t o r ó w g r u p o w a l i
się, być może, w w ę d r o w n e artele jak t w ó r c y m a l o w i d e ł ś c i e n ­
nych.
Pochodzili o n i przeważnie s p o ś r ó d l u d n o ś c i m i e j s c o w e j , c h o ć
byli w ś r ó d n i c h także serbscy i bułgarscy u c h o d ź c y s p o d turec­
kiego p a n o w a n i a . Wszyscy oni działali w rozproszeniu i o d ­
daleniu o d d u ż y c h o ś r o d k ó w artystycznych, z a r ó w n o t y c h , gdzie
p o w s t a w a ł y ikony, jak i t y c h , w k t ó r y c h m a l o w a n o obrazy.
W n i e k t ó r y c h dziełach t e g o okresu odnaleźć m o ż n a w p ł y w y ze
szkół r u s k i c h . Malarze działali w i ę c przy klasztorach w Spasie,
Terle, Sninie czy Bukovskiej Horce, a przede w s z y s t k i m w Ł a w r o w i e , gdzie istniała szkoła malarska p r o w a d z o n a przez m n i c h ó w ,
którzy nauczali jeszcze w czterech p o d o b n y c h p l a c ó w k a c h :
W o w c z e m , W a l a w i e , U l u c z u i S m o l n i c y . R ó w n i e ż na akademii
t e o l o g i c z n e j w Krasnym Brodzie istniał w y d z i a ł malarski. W pier­
wszej p o ł o w i e XVI w . przy klasztorze ś w . O n u f r e g o w e L w o w i e
p r a c o w a ł malarz ruski Fedor, a o k o ł o p o ł o w y t e g o w i e k u znany
był Oleksy z Leska, ośrodka s k u p i a j ą c e g o p e w n ą ilość malarzy.
R ó w n i e ż w Samborze działała g r u p a a r t y s t ó w , a w ś r ó d nich
niejaki Feduszko. Z n a n y jest r ó w n i e ż z t e g o okresu Gregor
B o s y k o w i c z z S u c z a w y na Wołoszczyźnie.
16

Z a r ó w n o t w ó r c y d u c h o w n i , jak i ś w i e c c y p o c h o d z i l i przeważ­
nie z niższych w a r s t w s p o ł e c z e ń s t w a , c o w y n i k a ł o przede wszys-

�tkim ze struktury w y z n a n i o w e j l u d n o ś c i . M o ż n i , n a w e t jeśli
w y c h o w a n i zostali w obrządku w s c h o d n i m , często przechodzili
na katolicyzm. G d y natomiast pozostali w i e r n i o r t o d o k s j i , ich
stosunek d o t w o r z e n i a i k o n p o d w p ł y w e m z a c h o d u przestawał
cechować szacunek, jaki kościół w s c h o d n i ż y w i dla t e g o zajęcia.
Niski s t o s u n k o w o prestiż malarza, w y w o d z ą c y się z tradycji
zachodniego ś r e d n i o w i e c z a przeniesiony został na karpackich
t w ó r c ó w i k o n , k t ó r y c h zajęcie w a r s t w y wyższe uważały za
„poniżającą pracę m a n u a l n ą " .
W drugiej p o ł o w i e XVI w . na obrzeżach miast p o j a w i l i się
„pictortes rutheni s u b u r b a n i " ; nieco luźniej związani z klasz­
torami, mniej w y k s z t a ł c e n i , często, jak się zdaje, wręcz nie
douczeni, malujący dla zarobku oprócz i k o n także d r z e w c e kopii
i siodła. Oni w ł a ś n i e byli p r a w d o p o d o b n i e t w ó r c a m i nurtu
l u d o w e g o w ikonie karpackiej.
Pod koniec XVI w . polscy malarze l w o w s c y zagrożeni przez
podmiejskich pictores oraz malarzy i n n o w i e r c ó w ( g ł ó w n i e Or­
mian) u t w o r z y l i b r a c t w o , które uzyskało z a g w a r a n t o w a n y pra­
w e m m o n o p o l na umieszczanie dzieł zrzeszonych w nim t w ó r c ó w
w ś w i ą t y n i a c h w o j e w ó d z t w : ruskiego, p o d o l s k i e g o i w o ł y ń s ­
kiego. Po p o d p i s a n i u Unii Brzeskiej d o b r a c t w a d o p u s z c z o n o
malarzy w y z n a n i a g r e k o k a t o l i c k i e g o , lecz d y z u n i c i znaleźli się
poza organizacją c e c h o w ą .
Dla o b r o n y w ł a s n y c h i n t e r e s ó w p o w o ł a l i p o d o b n e s t o w a r z y ­
szenie w o p a r c i u o istniejące już l w o w s k i e B r a c t w o S t a u r o p i g i a l ne. P o d o b n i e jak L w ó w , inne stolice biskupie —
Przemyśl,
M u k a c z e w o — były w t y m czasie d u ż y m i o ś r o d k a m i malarstwa,
powstającego z a r ó w n o w o p a r c i u o klasztory, jak i ś w i e c k i e
organizacje c e c h o w e oraz g r u p u j ą c y m i na przedmieściach p r a c o ­
wnie „ p a r t a c z y " . Także w mniejszych miastach f u n k c j o n o w a ł y
pracownie malarskie, w k t ó r y c h działali mieszczanie i niższy kler
świecki: często artyści z j e d n e g o w a r s z t a t u byli ze sobą s p o k r e w ­
nieni i należeli d o s z a c o w n y c h mieszczańskich r o d ó w np. w M o ś ­
ciskach m a l o w a n i e m z a j m o w a ł a się rodzina burmistrza.
P r o w i n c j o n a l n e ośrodki i k o n o w e g o malarstwa istniały w N o ­
w y m Sączu, D r o h o b y c z u , C h y r o w i e , S ą d o w e j W i s z n i , Jaśliskach.
A r t y s t ó w skupiały także d o b r a S o b i e s k i c h w Ż ó ł k w i , gdzie działał
malarz T y m o f i e j S t y s ł o w i c z . Znane były warsztaty w J a w o r o w i e
czy R y b o t y c z a c h , przy c z y m te ostatnie miały d o d a t k o w e oparcie
w istniejącym o b o k , w Posadzie R y b o t y c k i e j klasztorze. Centrami
były także liczne monastyry, często niewielkie, p o c h o d z ą c e
z d r o b n o s z l a c h e c k i c h i c h ł o p s k i c h f u n d a c j i . Na początek XVII

stulecia przypada założenie w a ż n e g o ogniska religijnego o r t o ­
doksji, j a k i m był klasztor w Skicie M a n i a w s k i m . Oddzielną grupę,
a raczej c o najmniej d w a zespoły s t a n o w i l i malarze pracujący na
terenie d ó b r Klucza M u s z y ń s k i e g o , w ś r ó d których był miesz­
czanin muszyński A w l e n t y Radymski.
Z c e c h e m l w o w s k i m z w i ą z a n y był Fiodor S i e n k o w i c z (czynny
z a w o d o w o w pierwszej p o ł o w i e XVII w . ) , który m a l o w a ł dzieła
o treści religijnej na z a m ó w i e n i e ruskiego d u c h o w i e ń s t w a oraz
ś w i e c k i e obrazy dla p o l s k i c h m a g n a t ó w . J e g o w y c h o w a n k i e m
był piastujący g o d n o ś ć seniora b r a c t w a malarzy katolickich
M i k o ł a j M o r a c h o w s k i , z w a n y P e t r a c h n o w i c z e m unita, który
„ p i e r w s z e s w e kroki stawiał w ramach sztuki zachodniej i o d niej
d o p i e r o w r ó c i ł d o malarstwa c e r k i e w n e g o " [ G ę b a r o w i c z , 1 9 6 6 ,
s. 2 9 9 ] . Był o n między i n n y m i t w ó r c ą n o w e g o ikonostasu
w Cerkwi Wołoskiej w e L w o w i e .
Z a r t y s t ó w zrzeszonych w Stauropigii w y m i e n i ć należy Ł a w rysza Puchalskiego w a l c z ą c e g o o p r a w o umieszczania w ś w i ą t y ­
niach ikon n a m a l o w a n y c h przez s c h i z m a t y k ó w d y z u n i t ó w .
P o d o b n ą d r o g ę t w ó r c z ą o d malarstwa z a c h o d n i e g o d o i k o n o ­
w e g o przeszedł inny w y b i t n y malarz J o w Kondzelewicz z Białe­
g o s t o k u , autor przedstawień z przegrody ołtarzowej w cerkwi
b o h o r o d c z a ń s k i e j . W t y m s a m y m mniej w i ę c e j czasie w Saliste
w S i e d m i o g r o d z i e p r a c o w a ł Nicolaus Pictor Poloni (freski t a m ­
tejsze d a t o w a n e są na rok 1 6 7 4 ) .
W drugiej p o ł o w i e XVII w . zaczyna się upadek cechu l w o w s ­
kiego w y n i k a j ą c y ze zmniejszania się liczby i ubożenia o d b i o r ­
c ó w , spada też p o z i o m t w ó r c z o ś c i w a r s z t a t ó w p r o w i n c j o n a l ­
n y c h , które jednak pracują przez cały w i e k XVIII zaopatrując
n a w e t odległe c e r k w i e . Malarze realizujący większe zlecenia
c e r k i e w n e należeli już d o g r u p y a r t y s t ó w kształconych na za­
chodzie, jak na przykład Łukasz D o l i ń s k i , który naukę pobierał
w W i e d n i u na koszt b i s k u p a - m e t r o p o l i t y l w o w s k i e g o . Zdarzało
się także, iż malarze p r a w o s ł a w n i w y k o n y w a l i obrazy i malatury
w kościołach k a t o l i c k i c h , jak m n i c h Hezychius G ł o w a c k i z klasz­
toru p o d h o r e c k i e g o , który o k o ł o roku 1 7 6 5 w s p ó l n i e z z a k o n ­
nikami k a t o l i c k i c h zgromadzeń, w y k o n a ł w y s t r ó j kościoła
w tychże P o d h o r c a c h . Przez cały w i e k XIX na terenie Przemyśla
działał cech malarzy, z których niektórzy p r a c o w a l i na zlecenia
grekokatolickiej hierarchii, chociaż większość w y k o n y w a ł a za­
m ó w i e n i a d o p o s z c z e g ó l n y c h c e r k w i w mieście i okolicach.
Przeważnie j e d n a k t w ó r c a m i i k o n X I X - w i e c z n y c h byli małomias­
t e c z k o w i rzemieślnicy lub s a m o u c y , w ś r ó d których liczną s t o s u n 17

II. 10. R ó w n i a , XVIII w . M u z e u m - Z a m e k w Ł a ń c u c i e , nr 541

J

' 1
27

�k o w o g r u p ę s t a n o w i l i malujący amatorsko księża. Znaczące
miejsce w s c h y ł k o w y m okresie istnienia i k o n y karpackiej zajął
działający w e w s c h o d n i e j M a ł o p o l s c e ród B o g d a ń s k i c h , k t ó r e g o
nestor Józef B o g d a ń s k i ( 1 8 0 0 — 8 4 ) kształcił się w Krakowie,
p o d o b n i e jak j e g o w n u k o w i e , a b s o l w e n c i krakowskiej A k a d e m i i
Sztuk Pięknych.
Pod koniec XIX w . w z m i a n k o w a n e są s p r o w a d z a n e d o i k o n o ­
s t a s ó w obrazy z M o n a c h i u m . Był t o czas, g d y w c h a t a c h
c h ł o p s k i c h m a s o w o w miejsce d a w n y c h i k o n m a l o w a n y c h
ręcznie p o j a w i ł y się d r u k o w a n e w Berlinie, W i e d n i u i Pradze
litografie. Najdłużej t r w a j ą c ą k o n t y n u a c j ą karpackiej ikony l u d o ­
w e j były p o k u c k i e i s i e d m i o g r o d z k i e obrazki na szkle, k t ó r y c h
malarze działali d o I w o j n y ś w i a t o w e j .
O d b i o r c a m i i k o n w regionie karpackim byli g ł ó w n i e przed­
stawiciele niższych w a r s t w s p o ł e c z e ń s t w a , gdyż s p o ś r ó d n i c h
rekrutowali się najczęściej w y z n a w c y o b r z ą d k u w s c h o d n i e g o na
ziemiach Rzeczypospolitej i Węgier; t y l k o w M o ł d a w i i o r t o d o k s j a
była religią panującą, jeśli nie liczyć nieudanej p r ó b y w p r o w a d z e ­
nia chrześcijaństwa r e f o r m o w a n e g o przez d e s p o t ę J a k u b a Heraklidesa. Zdarzało się, że c e r k w i e w y p o s a ż a l i k a t o l i c c y właściciele
dóbr, lecz naturalnie korzystali z n i c h mieszkańcy w s i — c h ł o p i
i d r o b n a szlachta. Częściej zresztą ś w i ą t y n i e ozdabiane były na
koszt g m i n y , a w z w i ą z k u z w y s o k ą ceną na dzieła malarskie i k o n y
chłopskie rzadko miały p o j e d y n c z y c h f u n d a t o r ó w . Ten ostatni
zwyczaj przyjął się natomiast w ś r ó d z a g r o d o w e j szlachty, której

p r z y w i l e j e m b y ł o umieszczanie w c e r k w i i k o n y z w y m a l o w a n y m
na o d w r o c i e e p i t a f i u m f u n d a t o r a .
S k o m p l i k o w a n ą s p r a w ą jest określenie etnicznej przynależno­
ści z a r ó w n o t w ó r c ó w , jak i o d b i o r c ó w i k o n k a r p a c k i c h , b o w i e m
rekonstrukcja m a p y etnograficznej ziem o d Popradu p o B u k o w i ­
nę między w i e k i e m XV a XIX jest u t r u d n i o n a nie t y l k o ze w z g l ę d u
na ilość zamieszkujących te tereny nacji, ale też przez ich
r u c h l i w o ś ć . Poza t y m jest t o okres k s z t a ł t o w a n i a się w i e l u z nich.
Nie kusząc się w i ę c o d o k ł a d n e ustalenia z a s i ę g ó w w czasie
i przestrzeni w y m i e n i ć należy p o l s k i c h górali i p o g ó r z a n o b o k
Ł e m k ó w , n a z y w a j ą c y c h siebie R u s n a k a m i , i ruskich B o j k ó w .
Następnie U k r a i ń c ó w , g ó r s k i c h H u c u ł ó w i zasiedlających p o ł u ­
d n i o w e stoki Karpat S ł o w a k ó w , a także s i e d m i o g r o d z k i c h W ę g ­
r ó w , W o ł o c h ó w i M o ł d a w i a n . Bez z b y t n i e j przesady można
p o w i e d z i e ć , że w n a r o d o w y m t y g l u przyszło istnieć tej sztuce,
której korzenie sięgają B i z a n c j u m P a l e o l o g ó w , a gałęzie? Nie
w i a d o m o n a w e t „ c z y m o ż n a u w a ż a ć je za k o n t y n u a c j ę t r a d y c y j ­
n e g o i k o n o p i s u czy też w i d z i e ć w n i c h należy t y l k o f o r m a l n i e
z n i m z w i ą z a n y o d p r y s k sztuki z a c h o d n i e j " [ G ę b a r o w i c z , 1 9 6 6 ,
s. 3 0 0 ] . Zastanawiając się nad t y m p r o b l e m e m należy pamiętać,
że n a w e t w o r t o d o k s y j n e j M o s k w i e , poczynając o d X V I I w .
k a n o n i c z n a sztuka i k o n y przeżywa kryzys i coraz wyraźniej ulega
w p ł y w o m z a c h o d u . O ile zatem silniejsze musiały być łacińskie
o d d z i a ł y w a n i a na terenie, gdzie tradycje chrześcijańskie w s p ó ł ­
istniały nierzadko w obrębie j e d n e j w s i .

Świat obrazu — świat ikony
Przemiany, j a k i m ulegało w y o b r a ż e n i e T w a r z y Chrystusa ilustrują procesy zachodzące w c a ł y m malarstwie r e g i o n u karpack o - p o d o l s k i e g o . Są o n e w y n i k i e m okcydentalizacji t y c h ziem
p r o w a d z o n e j ś w i a d o m i e o d w i e k u XIV, przy j e d n o c z e s n y m
zawężeniu się kręgu o d b i o r c ó w oraz ich u b o ż e n i u . Z m i a n y
formalne, ikonograficzne i t e c h n i c z n e s t a w i a j ą p o d znakiem
zapytania tożsamość t y c h dzieł j a k o ikon d o t e g o s t o p n i a , iż
W o j c i e c h B i a ł o p i o t r o w i c z z a p r o p o n o w a ł dla n i c h nazwę „ c e r k i e w n e g o malarstwa t a b l i c o w e g o " . W y d a j e się jednak, że kryterium ikoniczności w i z e r u n k u , jakie obrał autor t e g o określenia nie
z a d o w a l a w pełni, gdyż z g o d n i e z n i m na m i a n o ikony nie
z a s ł u g i w a ł o b y całe niemal m a l a r s t w o m o s k i e w s k i e i rosyjskie o d
XVII w . d o r e w o l u c j i . N a w e t w Rosji b o w i e m myśl religijna
zatraciła w ó w c z a s rozumienie t e o l o g i i ikony, c o d o p r o w a d z i ł o d o
kryzysu p r a w o s ł a w n e j sztuki p o ł ą c z o n e g o z jej okcydentalizacją.
Stosuje się jednak nazwę „ i k o n a " w o b e c dzieł X V I I — X I X - w i e c z n y c h , tak jak określa się m i a n e m k a t o l i c y z m u religię X I X - w i e c z n y c h c h ł o p ó w , która wszak nie w pełni o d p o w i a d a ł a w y m o g o m

u n i w e r s y t e c k i e j t e o l o g i i . Nie c h o d z i t u o p o z i o m e d u k a c j i , lecz
o różnicę j a k o ś c i o w ą . J e d n o c z e ś n i e zgodzić się trzeba z Białop i o t r o w i c z e m , iż sam fakt spełniania przez ś w i ę t y obraz f u n k c j i
k u l t o w y c h nie określa g o jeszcze j a k o ikony. U w a g a ta d o t y c z y
także sytuacji o d w r o t n e j , g d y w i z e r u n e k w y ł ą c z o n y z liturgii
w s c h o d n i e j r o z p o z n a w a l n y jest nadal j a k o i k o n a . Wyjaśnienia
t e g o p r o b l e m u należy szukać w s a m y m dziele. T e o l o g i a p r a w o sławna wychodzi od obiektywnej obecności sacrum w wizerunk u , która s p r a w i a , iż p r a w d z i w a ikona pozostaje ikoną niezależnie
o d w a r u n k ó w z e w n ę t r z n y c h . Pamiętać j e d n a k należy, że w y o b rażenie nie jest „ z w y k ł ą " hierofanią, lecz w c i e l e n i e m ś w i ę t o ś c i
w formę. J a k podkreśla c y t o w a n y kilkakrotnie w tej pracy Paul
E v d o k i m o v : „ O b r a z nosi imię o r y g i n a ł u , a nie j e g o n a t u r ę " . Styl
ikony w y n i k a zatem z zasad realizmu d u c h o w e g o ,
D o ś w i a d c z e n i e zbierane na tej drodze d o p r o w a d z i ł o , zdaniem
w s c h o d n i c h malarzy i t e o l o g ó w , d o p o w s t a n i a zespołu ś r o d k ó w
stylistycznych najlepiej o d d a j ą c y c h tę rzeczywistość. Należy d o
n i c h k o n s e k w e n t n e s t o s o w a n i e k o n t u r u oddzielającego o d siebie
23

MMMMMM

II. 1 1 . H u n k o w c e , 1 6 7 1 r. M u z e u m Szaryszskie w Bardziejowie, p u b l . Tkać

28

�Ni
MMI

fil
mmmm c

II. 1 2 . M i e j s c o w o ś ć nieznana, 1 poł. XVI w . M u z e u m N a r o d o w e
w K r a k o w i e , Oddział Szołayskich, nr X V I I I - 4 5 2

poszczególne e l e m e n t y k o m p o z y c j i oraz p o s ł u g i w a n i e się k o l o ­
rem l o k a l n y m p o ł ą c z o n e z r e s p e k t o w a n i e m j e g o znaczeń s y m ­
bolicznych. Użycie p e r s p e k t y w y o d w r ó c o n e j jest n a t u r a l n y m
środkiem u ł a t w i a j ą c y m u c z e s t n i c t w o w ś w i ę t o ś c i , gdyż umiesz­
cza patrzącego w e w n ą t r z p r z e d s t a w i a n e g o ś w i a t a . W i e l k o ś ć
postaci i u s y t u o w a n i e w obrębie przedstawienia p o d l e g a pra­
w o m rzeczywistości świętej i w y r a ż a ich hierarchię. Ś w i a t ł o jest
w e d ł u g t e o l o g ó w n a j w a ż n i e j s z y m ś r o d k i e m w y r a z u ikony, gdyż
pochodzi o n o o d ś w i a t ł o ś c i n a d p r z y r o d z o n e j , s t a n o w i w ł a ś ­
ciwość C h w a ł y . D o p l a s t y c z n e g o jej w y r a ż a n i a u ż y w a n o złota
pokrywającego t ł o , n i m b y oraz h i m a t i o n Z b a w i c i e l a i B o g u ­
rodzicy. Z g o d n i e z t a k i m r o z u m i e n i e m blasku ikona przedstawia
przedmioty nie j a k o o ś w i e t l o n e , lecz s t w o r z o n e przez ś w i a t ł o .
N i e m o ż l i w e jest zatem korzystanie z p u n k t o w e g o o ś w i e t l e n i a ,
które dzięki ś w i a t ł o c i e n i o w i p o m a g a o d d a ć b r y ł o w a t o ś ć ukazy­
w a n e j f o r m y . Z a ł o ż e n i o m t y m o d p o w i a d a p e w n a płaskość przed­
s t a w i e ń , gdzie bryłę wyraża się s f a ł d o w a n i e m t k a n i n y lub poprzez
s t o p n i o w e nakładanie coraz jaśniejszych barw. Te ostatnie są
również p o c h o d n y m i ś w i a t ł a określanymi przez j e g o natężenie.
Wierność k a n o n o w i traktuje się także j a k o środek w y r a z u , a sam
kanon staje się kategorią estetyczną. Nic sprzecznego z k a n o n e m
nie może być piękne, a przede w s z y s t k i m nie jest w stanie o d d a ć
rzeczywistości n a d p r z y r o d z o n e j .
Usztywnienie m a l a r s t w a i k o n przez k a n o n nie stało na prze­
szkodzie z m i a n o m s t y l i s t y c z n y m , które m o ż n a z a o b s e r w o w a ć
najłatwiej na przykładzie r ó ż n o c z a s o w y c h i k o n o tej samej
tematyce. A n n a R ó ż y c k a - B r y z e k ilustrowała t o z j a w i s k o przy
pomocy w i z e r u n k u Chrystusa C h a l k i t e s a pisząc: „ p i e r w o t n a
ikona z VI w . p r o m i e n i o w a ł a hellenistycznym p i ę k n e m ł a g o d n e g o
oblicza, o d d a n e g o p ó ł t o n a m i b a r w kości s ł o n i o w e j i r ó ż o w y c h ,
druga z w . VII przybrała (...) w y r a z s u r o w s z y w z w i ą z k u z zani­
kiem stylu i l u z j o n i s t y c z n e g o na korzyść linearnego, a trzecia
z w. IX zakrzepła już z a p e w n e w a b s t r a k c y j n y m języku klasycznej
sztuki ś r e d n i o b i z a n t y ń s k i e j . " Później p r a w d o p o d o b n i e nabrałaby
słodyczy i p r a w d y szczegółu i k o n z okresu renesansu Paleologów, które zastąpiłby z czasem mistycyzm hezychastów [ R ó ż y c ka-Bryzek, 1 9 7 1 , s. 1 0 7 ] .
24

Należałoby zatem poszukać o d p o w i e d z i na pytanie, czy dzieła
określane m i a n e m i k o n karpackich mieszczą się w całości, lub
choćby c z ę ś c i o w o w z m i e n n o ś c i stylistycznej ikony. W malarst­
wie karpackich c e r k w i już u p o c z ą t k ó w nastąpiło zetknięcie się
pierwiastka l u d o w e g o z i k o n ą , c o miało w p ł y w na s w o i s t y
charakter tej sztuki. R ó w n o c z e ś n i e silne były w p ł y w y sztuki
zachodniej, g ł ó w n i e c e c h o w e g o malarstwa t a b l i c o w e g o . W m i a ­
rę u p ł y w u czasu coraz wyraźniejsze stało się rozbicie ikony

karpackiej na d w a nurty: sztukę s k u p i o n ą w miastach bądź
w i ę k s z y c h o ś r o d k a c h klasztornych ( Ł a w r a Poczajowska, Skit
M a n i a w s k i ) , która realizowała duże z a m ó w i e n i a oraz p r o w i n ­
c j o n a l n ą ikonę l u d o w ą . Należy przy t y m z a u w a ż y ć , iż właśnie
k a n o n i c z n a p o c z ą t k o w o t w ó r c z o ś ć oficjalna szybko traci f o r m a l ­
ne c e c h y ikony, podczas g d y l u d o w a z a c h o w u j e je w z b o g a c a j ą c
0 w ł a ś c i w ą sobie o r n a m e n t a l n o ś ć i zainteresowanie p r a w d ą
detalu. Dla „ s t y l u l u d o w e g o " charakterystyczny jest także linearyzm przedstawienia oraz arbitralne t r a k t o w a n i e płaszczyzny
o t o c z o n e j k o n t u r e m , które u m o ż l i w i a „zamienianie świata materii
w d e k o r a c y j n ą ekspresję z n a k u " [ P i w o c k i , 1 9 7 2 , s. 6 7 ] , U l u b i o n ą
zasadą k o m p o z y c j i jest u t w ó r c ó w l u d o w y c h rytmizacja m o t y w u
oraz j e g o symetria.
Sztuka l u d o w a jest także t w ó r c z o ś c i ą s k a n o n i z o w a n ą , c h o ć jej
zasady nie mają u ś w i a d o m i o n e j i rozwiniętej p o d b u d o w y t e o l o ­
gicznej, jak t o jest w w y p a d k u ikony, a w y n i k a j ą raczej z za­
c h o w a w c z o ś c i m o d e l u kultury, w obrębie której istnieje.
Istotne w przypadku dzieł karpackich jest t o , iż ikonopis'
zetknęła się tutaj także z l u d o w o ś c i o w ą w y r o s ł ą na gruncie
k a t o l i c y z m u polskiego, który p o z o s t a w a ł w ż y w y m kontakcie
z o r t o d o k s j ą o d p o c z ą t k ó w s w e g o istnienia. J a k k o l w i e k teologia
katolicka n i e w i e l e m ó w i o sztuce sakralnej, negując z d e c y d o w a ­
nie j a k ą k o l w i e k o b e c n o ś ć o s o b y przedstawionej w obrazie,
j e d n a k praktyka k u l t u w i z e r u n k ó w c u d o w n y c h istnieje w Koś­
ciele o d w i e k ó w . Na ziemiach p o l s k i c h kult o b r a z ó w zyskał
p o p u l a r n o ś ć , o czym ś w i a d c z y ilość ś w i ą t y ń , w których otaczano
czcią łaskami słynące w i z e r u n k i oraz p o w s z e c h n y zwyczaj pielg­
r z y m o w a n i a d o n i c h . Z jednej w i ę c strony na skłonną d o
fetyszyzacji w y o b r a ż e ń ś w i ę t y c h sztukę l u d o w ą nałożyła się
katolicka u c z u c i o w o ś ć , wyrastająca z d u c h a p ó ź n e g o średnio­
w i e c z a , a p o t e m kontrreformacji, z drugiej zaś eschatologiczny
realizm ikony poparty s p ó j n ą t e o l o g i ą w i z e r u n k u .
Środki w y r a z u sztuki l u d o w e j nie pozostają w sprzeczności
z założeniami ikony, podczas g d y na przykład p r o p o n o w a n y przez
sztukę c e c h o w ą ś w i a t ł o c i e ń czy p e r s p e k t y w a zbieżna p o d w a ż a j ą
jej g ł ó w n e założenia. T o ostatnie zjawisko związane jest o c z y w i ś ­
cie z czerpaniem przez X V I I - w i e c z n y c h i późniejszych malarzy
c e c h o w y c h ze z d o b y c z y r e n e s a n s o w e g o s p o s o b u w i d z e n i a , dla
którego przyjęto t u n a z w ę realizm żivopisi. „ W kręgach k u l t u r o ­
w y c h , które nie przeszły n i g d y w tej skali okresu racjonalizacji
1 ' u n a u k o w i e n i a ' sztuki ( c o krąg kultury zachodnioeuropejskiej
— przyp. a u t o r k i ) — np. w kręgu sztuki chińskiej, japońskiej czy
n a w e t bizantyjskiej — przejścia między sztuką l u d o w ą a n i e l u d o w ą są też mało czytelne, niekiedy w ł a ś c i w i e zupełnie nijakie"
[ P i w o c k i , 1 9 7 0 , s. 1 4 8 ] . Powyższe zdanie t ł u m a c z y zgodne

29

�w s p ó ł b r z m i e n i e stylistyki l u d o w e j z ikoną s p o s o b e m o d m i e n ­
nego podejścia d o sztuki w ł a ś c i w e g o różnym k u l t u r o m . Trzeba
też pamiętać, iż w większości kultur sztuka przedstawiająca ma
ścisły związek z religią, stąd jej dzieła o d p o w i a d a j ą zawsze
określonemu w z o r o w i religijności. L u d o w e w i z e r u n k i ś w i ę t y c h
postaci „są s y m b o l a m i w znaczeniu najbardziej d o s ł o w n y m ,
tj. przedmiotami mającymi udział w naturze w y o b r a ż o n e j postaci
i postać tę streszczającymi" [ C z a r n o w s k i , 1 9 5 6 , s. 8 8 ] , Zatem
stosunek religijności l u d o w e j d o obrazu p r z y p o m i n a o r t o d o k s y j ­
ne odniesienia d o ikony, a w i z e r u n e k o treści religijnej w sztuce
l u d o w e j przekazuje rzeczywistość nadprzyrodzoną. T w ó r c z o ś ć ta
zdaje sobie sprawę z o d r ę b n o ś c i p r a w rządzących ś w i a t e m
przedstawienia o d świata otaczającego. L u d o w e w y o b r a ż e n i a
ś w i ę t y c h mają s w o j e źródła w t y m nurcie artystycznej t w ó r c z o ś c i
c z ł o w i e k a , który M a l r a u x opisał w p i e r w s z y m t o m i e Przemian
Bogów noszącym w i e l e m ó w i ą c y t y t u ł Nadprzyrodzone.
Stawia
je t o w j e d n y m rzędzie ze sztuką romańskiego ś r e d n i o w i e c z a czy
malarstwem ikon, ale o c z y w i ś c i e nie utożsamia. Wszystkie te

dzieła starają się być w i e r n e „ r e a l i z m o w i n a d p r z y r o d z o n e m u " ,
a stąd z kolei w y n i k a j ą s k ł o n n o ś c i d o s t o s o w a n i a o k r e ś l o n y c h
ś r o d k ó w stylistycznych.
Należy pamiętać, że p o w s t a w a ł y one w w a r u n k a c h konkret­
nego czasu i przestrzeni, stąd różnice w w i e d z y , poziomie
wykształcenia t w ó r c ó w i o d b i o r c ó w , t e c h n i c e . T w ó r c z o ś ć l u d o ­
w a s t a n o w i ą c część k u l t u r y niższej w a r s t w y s p o ł e c z e ń s t w a
w obrębie sztuki religijnej zawsze korzysta ze w z o r c ó w artystycz­
n y c h g r u p „ o ś w i e c o n y c h " . Czerpie j e d n a k ze s t y l ó w u c z o n y c h t o
t y l k o , c o po p r z e t w o r z e n i u z g o d n y m z jej u p o d o b a n i a m i estetycz­
nymi znajdzie s w o j e miejsce w nadprzyrodzonej rzeczywistości
obrazu.
W t y m kontekście zrozumiałe staje się z g o d n e w s p ó ł i s t n i e n i e
ikony ze sztuką l u d o w ą , czego przykładem może być z a r ó w n o
sztuka serbska czy bułgarska, jak i ikona karpacka, gdzie z jednej
strony w k a n o n i c z n y c h i k o n a c h o f i c j a l n y c h dostrzega się „ p i ę t n o
l u d o w o ś c i " , z drugiej nurt malarstwa pozostaje w i e r n y ikonie
w ó w c z a s , g d y sztuka oficjalna o d stylistyki tej ostatniej o d c h o d z i .

PRZYPISY
W bibliografii i przypisach w przypadku nazwisk i t y t u ł ó w
t r a n s k r y b o w a n y c h z cyrylicy z a s t o s o w a n o transliterację w e d ł u g
w s p ó ł c z e s n y c h n o r m b i b l i o g r a f i c z n y c h , jednak w tekście pracy
p o z o s t a w i o n o tradycyjną spolszczoną p i s o w n i ę : d o t y c z y t o także
nazwisk t ł u m a c z o n y c h , w k t ó r y c h o c z y w i ś c i e , z a c h o w a n o wersję
tłumacza.

„ e p o k ę n o w e g o w i z u a l i z m u " (Porębski, 1 9 8 6 s. 1)
Ikonie nie przysługuje u w i e l b i e n i e (latreia) zastrzeżone dla
O s ó b B o s k i c h , ani n a w e t niższy rodzaj u w i e l b i e n i a , j a k i m otacza
się d o s k o n a ł e s t w o r z e n i a , czyli M a t k ę B o g a i ś w i ę t y c h (hiperduleia i duleia). W i z e r u n e k może być j e d y n i e o b i e k t e m czci
(proskynesis).
Por. E v d o k i m o v , 1 9 6 4 , s. 2 4 5
Ś w i ę t o ś ć nie jest o b e c n a w ikonie substancjonalnie, t y l k o
o b r a z o w o . J u ż t o j e d n a k wystarcza, by materię w i z e r u n k u
w p e w i e n s p o s ó b zsakralizować. Ikony, która uległa zniszczeniu
nie w o l n o w y r z u c i ć ; należy ją zakopać lub u t o p i ć . W i e r n y
p o w i n i e n d o t y k a ć i k o n y t y l k o podczas s k ł a d a n e g o na niej w y r a ­
żającego cześć p o c a ł u n k u . (Por.: Uspienski, 1 9 7 6 )
W e d ł u g Florenskiego staranne z a g r u n t o w a n i e deski p o d
ikonę ma na celu u p o d o b n i e n i e jej d o ściennej niszy, w której
p i e r w o t n i e umieszczono ś w i ę t e w i z e r u n k i (Florenski, 1 9 8 4 ,
s. 1 7 7 )
T e o l o g i a w s c h o d n i a odróżnia Tradycję Ś w i ę t ą , której ź r ó d ­
łem jest w o l a Boża i która jest niezależna o d n a t u r a l n y c h
u w a r u n k o w a ń c z ł o w i e k a , o d tradycji w y w o d z ą c e j się z w o l i
Kościoła. Ź r ó d ł e m Tradycji są pisma o b j a w i o n e oraz tradycja
niepisana, czyli nie umieszczona w Piśmie Św. Z a w a r t a jest o n a
3

4

W e d ł u g Lazareva ( 1 9 8 3 , s. 1 2 7 ) dla p o w s t a n i a „ s z k o ł y
malarstwa i k o n " zaistnieć musi szereg n i e z b ę d n y c h w a r u n k ó w ,
jak „Dziedziczenie i stałość tradycji, dostatecznie w y s o k i p o z i o m
kultury, nieprzerwany ciąg z a m ó w i e ń , o b e c n o ś ć cech w s p ó l n o t y
k u l t u r o w e j , istnienie w ł a s n y c h s i l n y c h z a s o b ó w malarzy".
Na p o d s t a w i e źródeł historycznych w y d a j e się, że Halicz s w ą
rangą c e n t r u m artystycznego nie spełniał w y m a g a ń s t a w i a n y c h
„ s z k o l e " , a p o d o b n y był raczej d o o p i s y w a n y c h przez Lazareva:
Włodzimierza, R o s t o w a , T w e r u czy J a r o s ł a w i a , gdzie działały
pojedyncze warsztaty malarskie, podczas g d y siedzibą szkół były
takie miasta jak Psków, M o s k w a czy N o w o g r ó d .
U ż y w a j ą c s f o r m u ł o w a n i a realizm żivopisi
m a m na myśli
k o n w e n c j ę malarstwa z a c h o d n i e g o d o p o c z ą t k ó w w i e k u XX, d o
k u b i s t y c z n e g o przełomu, który M. Porębski nazwał o t w i e r a j ą c y m
1

2

5

6

• &gt;
13. D u b i e c k o , XVIII w . m e d a l i o n przemal. XIX
M u z e u m - Z a m e k w Ł a ń c u c i e , nr 9 0 3

30

w.

�w Symbolach W i a r y ( o d p o w i e d n i k ł a c i ń s k i e g o C r e d o ) , k a n o ­
nach apostolskich, p o s t a n o w i e n i a c h s o b o r ó w p o w s z e c h n y c h ,
starych liturgiach oraz historii i praktyce Kościoła.
Najsłynniejszą hermeneją była Synaksis Helpiosa Rzymiani­
na z IX/X w., zaś najstarszą z a c h o w a n ą jest podręcznik D i o n i z e g o
z Furny (XVIII w . ) o d n a l e z i o n y na A t h o s i e przez Duranda
i Didrona i o p u b l i k o w a n y przez t e g o o s t a t n i e g o w roku 1 8 4 5
Terminologię d o t y c z ą c ą t e c h n i k i i k o n o p i s i przyjęłam za:
Peśćanskyj, Svjencickyj, 1 9 3 2
Wydarzenie t o nie jest opisane w żadnej z k a n o n i c z n y c h
Ewangelii. W a p o k r y f a c h o b o k przytoczonej najpopularniejszej
wersji historii, która została w ł ą c z o n a d o liturgii kościoła rzyms­
kiego jako VI stacja Drogi Krzyżowej, istnieje też przytaczany
przez J a k u b a de V o r á g i n e (Złota Legenda,
Warszawa 1983,
s. 1 9 1 — 1 9 6 ) w a r i a n t łączący tradycję M a n d y l i o n u z o s o b ą
św. W e r o n i k i . W e d ł u g n i e g o u t r w a l e n i e o d b i c i a na chuście
należącej d o świętej nastąpiło podczas działalności apostolskiej
Jezusa, przed j e g o męką. N i e w i a s t a nie m o g ą c stale w i d z i e ć
swojego w ę d r u j ą c e g o ciągle mistrza, chciała „ d a ć sobie w y m a l o ­
wać J e g o p o d o b i z n ę , by (...) m o g ł a pocieszać się spoglądając na
Jego obraz". S p o t k a w s z y ją w drodze d o malarza Jezus odcisnął
swoje oblicze na przeznaczonej d o w y k o n a n i a w i z e r u n k u c h u ś ­
cie. Echem tradycji także p o k r e w n e j d z i e j o m M a n d y l i o n u był ciąg
dalszy tej historii, w k t ó r y m Ś w i ę t a Chusta p r z y w r ó c i ł a z d r o w i e
cesarzowi T y b e r i u s z o w i .
Bonifacy VIII u s t a n o w i ł n a w e t specjalny o d p u s t z w i ą z a n y
z o d w i e d z e n i e m lub w y k o n a n i e m kopii ś w . Oblicza z rzymskiej
bazyliki ( G a d o m s k i , 1 9 6 5 ) .
Por. Encyklopedia
Katolicka, 1 9 7 3 , s. 5 5 , gdzie M a n d y l i o n
Abgara błędnie o p i s a n o j a k o w y o b r a ż e n i e Jezusa cierpiącego.
Na określenie ś r o d k o w y c h d r z w i ikonostasu w literaturze
polskiej u ż y w a się o p r ó c z t e r m i n u „carskie w r o t a " p o p r a w n i e j szego przekładu n a z w y ruskiej, a m i a n o w i c i e „ k r ó l e w s k a b r a m a " .
Pierwszy j e d n a k w a r i a n t w y d a j e się częściej u ż y w a n y i bardziej
z a d o m o w i o n y w polszczyźnie z a r ó w n o literackiej, jak i p o t o c z n e j ,
stąd m i m o mniejszej p o p r a w n o ś c i z d e c y d o w a ł a m się na j e g o
użycie.
Z karpackich t e r e n ó w o b e c n i e leżących w granicach Polski
znana jest j e d n a c e r k i e w nosząca t o w e z w a n i e , a znajdująca się
w T u l i g ł o w a c h , diec. przemyska. (Za informację dziękuję pani
J. Roguskiej-Szczęk z M u z e u m - Z a m k u w Ł a ń c u c i e ) .
M a n d y l i o n ilustruje d o g m a t o W c i e l e n i u i j e d n o ś c i natur
Chrystusa, zaś Pantokrator uosabia s ę d z i o w s k ą w ł a d z ę Syna
Bożego. Z n a n y jest haft ze szkoły m o s k i e w s k i e j , na k t ó r y m
7

8

9

1 0

1 1

12

13

1 4

Oblicze umieszczone zostało p o m i ę d z y postaciami o r a n t ó w :
M a t k i Boskiej, ś w . J a n a Chrzciciela, A r c h a n i o ł ó w i a p o s t o ł ó w ,
czyli w kontekście w ł a ś c i w y m dla postaci Pantokratora w Deesis;
Oblicze zostało tu p r z e d s t a w i o n e w miejsce innego w ą t k u
c h r y s t o l o g i c z n e g o j a k o w i z e r u n e k streszczający w sobie wszyst­
kie treści związane z postacią Jezusa.
Por. Różycka-Bryzek, 1 9 8 3 , s.147. P r a w d o p o d o b n i e w na­
s t ę p n y m p ó ł w i e c z u działali na terenie Polski artyści ruskiego
p o c h o d z e n i a , lecz być może, J a g i e l l o n o w i e mając mniejszy niż
założyciel dynastii s e n t y m e n t d o m a l o w i d e ł t w o r z o n y c h „ m o r e
g r a e c o " , nie byli tak szczodrzy w o b e c malarzy i stąd d o k u m e n t y
milczą na ich temat. Z drugiej strony przeciw tezie o działalności
w Koronie t w ó r c ó w i k o n ś w i a d c z y ć może fakt, iż d o w y k o n a n i a
m a l o w i d e ł w kaplicy w a w e l s k i e j Kazimierz J a g i e l l o ń c z y k spro­
wadził artystów z Pskowa.
W ą t k i e m p ó ł n o c n o r u s k i m jest t z w . Chrystus z M o k r ą Brodą
(Kłosińska, 1 9 7 3 ) . P o d o b n i e s p o s ó b przedstawiania św. M i k o ł a ­
ja w półpostaci i z zamkniętą księgą w d ł o n i p o c h o d z i ze szkół
ruskich ( B i s k u p s k i , 1 9 7 1 ) , a także w y s u w a n i e ś r o d k o w e j części
rysunku poza k o w c z e g (Svjencickyj, 1 9 2 8 ) .
G ę b a r o w i c z , 1 9 6 6 ; Łoziński ( 1 8 8 7 ) przypisuje ikonostas
b o h o r o d c z a ń s k i a r t y s t o m bułgarskim w i d z ą c w nim przegrodę
o ł t a r z o w ą z c e r k w i w Skicie M a n i a w s k i m .
Np. w c e r k w i w Ż ó ł k w i p u b l . przez G ę b a r o w i c z a (Gębaro­
wicz, 1966).
T y m bardziej, że Kłosińska datuje później niż pozostałe dzieła
Mistrza z Ż o h a t y n a , czyli na pocz. XVI w . (Kłosińska, 1 9 8 9 ,
tabl. 8 ) .
Są t o t z w . elementy V i g n o n a , n a z w a n e tak o d nazwiska
badacza relikwii (por. tegoż: Le linceul Christ. Étude
scientifique,
Paris 1 9 0 2 ; także I. W i l s o n , Całun Turyński, Warszawa 1 9 8 4 ) .
W przypadku t e g o zabytku nie można w y k l u c z y ć inspiracji
czysto z a c h o d n i e j , gdyż p o d o b n e ikonograficznie przedstawienie
(Chusta ś w . W e r o n i k i p o d t r z y m y w a n a przez a n i o ł y ) znajduje się
na predelli p o c h o d z ą c e g o z M o s z c z e n i c y X V - w i e c z n e g o T r y p ­
t y k u ze ś w . Marią M a g d a l e n ą ( G a d o m s k i , 1 9 8 8 , il. 2 7 8 ) , lecz ze
w z g l ę d u na o d m i e n n ą k o m p o z y c j ę o b u o b r a z ó w w y d a j e się t o
mało p r a w d o p o d o b n e .
W . S m o l e ń , Ilustracje świąt kościelnych
w polskiej
sztuce,
Lublin 1 9 8 7 , s. 231 — 3 5
P o d o b n i e i w s p ó ł c z e ś n i e nie o d p o w i a d a jej w i e l e przeja­
w ó w naszej p o b o ż n o ś c i . O religijności l u d o w e j por.: Czarnowski,
1956; Tomicki, 1981
W i z e r u n e k Chrystusa w t y p i e Pantokratora umieszczony nad
k o n s t a n t y n o p o l i t a ń s k ą Bramą Chalké.
1 5

1 6

1 7

1 8

1 9

2 0

2 1

2 2

2 3

2 4

II. 14. Zabłotce, ikonostas XVIII w . przemal.
X I X / X X w . M u z e u m - Z a m e k w Ł a ń c u c i e , nr 6 4 5
31

�W Y K A Z

C Y T O W A N E J

L I T E R A T U R Y

Białopiotrowicz W.

Łoziński W.
1887

Malarstwo

1989

1931

Freski ruskie w Katedrze Sandomierskiej,

1986

Zagadnienie sztuki ludowej w malarstwie cerkiewnym w oparciu o wy­
brane zagadnienia z terenu karpat. „Polska Sztuka Ludowa" z. 3 — 4
Z problemów
ikony karpackiej, (w:) Chrześcijański Wschód a kultura

polska, Lublin, s. 3 4 7 — 3 6 4

Biskupski R.

1971

1982
1985

Warsztat malarstwa

ikonowego

około drugiej ćwierciXV

Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku", t. 14
Wybrane

warsztaty

malarstwa

ikonowego

wieku, „Folia Historiae Artium", t. XVIII

Malarstwo

ikonowe

od XV do XVIII

Sztuka Ludowa", z . 3 — 4
Czarnowski S.
1956

Kultura religijna wiejskiego

88—107
Evdokimov P.

Prawosławie,

Ikonostas

i inne szkice. Warszawa

1965

Malowidła

ścienne w Czechowie,

Gadomski J.
1988

1914

Halicz w dziejach sztuki średniowiecznej,

1932

Ikonopysna

„Polska

1970

(w:) Dzieła 1.1, Warszawa, s.

Warszawa

Gotyckie malarstwo

Gębarowicz M.

z historii

tablicowe

sztuki

XVII

„Folia Historiae Artuni", t. II

Małopolski

1966

Szkice

wieku,

1974

Twórczość malarza ikon z Żohatyna,

1460—1500,

Warszawa

„Prace Wydziału Filologicz-

no-Filozoficznego Towarzystwa Naukowego w Toruniu", t. 16, z. 3,
Toruń
Grządziela R.
1968

Kłosińska J.
Wystawa

w Recklinghausen.

podkarpackich,

„Folia Historiae Artium" t. X

Z zagadnień

stylu oraz ikonografii

ikon

„Rocznik Muzeów Województwa Rzeszowskiego", 1.1

1973 Ikony, Kraków
1989 leons from Poland, Warszawa
Lazarev V. N.
1983

demii Umiejętności", T.XXXVI
Pełeński J .
Peśćanskyj V., Svjencickyj I.
Piwocki K.

Niektóre

technika

zagadnienie

Russkaia ikonopis',

Moskwa

ta jiji dierela,

Kraków

Lviv

teorii sztuki ludowej,

Wrocław, s. 1 4 1 — 1 5 5

(w:) tegoż. Sztuka

Styl w sztuce także ludowej,

1986

Kubizm, Warszawa

1971

Pojęcie

1983

Bizantyńsko-Ruskie

1928
1929

Ikonopys' galyckoji Ukrainy XV-XVI vikiv, Lviv
Ikony galyckoji Ukrainy XV-XVI vikiv, Lviv

1981

Religijność

1976

Prolegomena

1955

Złota Legenda,

1930

Malowidła

1984

Całun Turyński, Warszawa

oryginału

nal-replika-kopia,

Svjencickyj I.

Tomicki R.

ludowa,

i kopii

270
Vorágine de J.
Walicki M.

w malarstwie

Warszawa

malowidła

bizantyjskim,

(w:)

w kaplicy zamku lubelskiego,

(w:) Etnografia

t.2, Wrocław, s. 2 9 — 7 0
Uspienski B.

żywa,

„Polska Sztuka Ludowa", z. 2

Porębski M.

do tematu „Semiotyka

Polski. Przemiany kultury
ikony".

Orygi-

Warszawa

ludowej,

Rozmowa z .... „Znak", nr

Warszawa

ścienne kościoła

św. Trójcy na zamku w Lublinie,

„Studia do dziejów sztuki w Polsce", t. III
Wilson I.

15. M a t y s o w a , XVII w . ; ¡I. 1 6 . Ł u k ó w - W e n e c j a , XVII w .

32

„Sprawozdania Polskiej Aka­

1972

Różycka-Bryzek A.

1984

na Rusi, Lwów

XV i XVI

w., „Materiały

halickiej

w. na Łemkowszczyźnie,

ludu polskiego,

1964

Florenski P.

szkoły

cerkiewne

Mars A.

1418 rok,

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9730" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9708">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7ddb1e7d5ca14c14938cb3bb90ea7411.pdf</src>
        <authentication>6776d21c0dd20e34076e42b20593425c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115721">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3562</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115722">
                <text>1989</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115723">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3339</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115724">
                <text>Wyobrażenie o Żydach w folklorze Beskidu Żywieckiego / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1989 t.43 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115725">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1989 t.43 z.1-2, s.124-126</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115726">
                <text>Fiderkiewicz, Maria</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115727">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115728">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115729">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115730">
                <text>Maria Fiderkiewicz

WYOBRAŻENIA O ŻYDACH
W FOLKLORZE BESKIDU ŻYWIECKIEGO

W polskim folklorze postać Żyda należała i należy do najczęściej
występujących. W dużym uproszczeniu stwierdzić można, że tak jak
motywy żydowskie żywe są w folklorze słownym (np. kawały,
anegdoty), również rola Żyda niezbędna jest w teatrze ludowym.
Przykładów dostarcza foklor obrzędowy z terenu całego kraju, np.
kolędnicy noworoczni („Dziady" i „Szlachcice" z Beskidu Żywiec­
kiego, „Mikołaje" z Beskidu Śląskiego, „Herody" krakowskie
i lubelskie) czy przebierańcy zapustni z Kujaw i Mazowsza.
W artykule tym zajmuję się postacią Żyda i ludowymi wyobraże­
niami na jego temat funkcjonującymi w obrzędowych zespołach
„Dziadów" i „Szlachciców" z Beskidu Żywieckiego.
Wyniki prowadzonych przeze mnie od 1985 roku badań nad
tymi formami kolędowania pozwoliły odpowiedzieć na najistotniej­
sze pytania, dotyczące interesującego nas problemu, a mianowicie:
jakie czynniki kształtowały ludowe wyobrażenia o Żydach (przeło­
żone na język kreowanej postaci)? Jakim przeobrażeniom uległa
w tych obrzędach postać Żyda w okresie ostatnich siedemdziesięciu
lat? (w badaniach nad rekonstrukcją obrzędu udało mi się sięgnąć do
lat dwudziestych tego wieku).
Odpowiedź na tak postawione pytania przyniosła interesujące
wnioski dotyczące roli starszego pokolenia w przekazie tradycji na
wsi, a także funkcjonowania przekazu ustnego w tradycji ludowej.
Kolejną kwestią jest analiza roli Żyda w obrzędach, z jednej strony
jako kreacji aktorskiej, budowanej w oparciu o element improwizac­
j i (szczególnie „Dziady") — z drugiej jako niezmienny, strzeżony
tradycją, typ postaci o stałym zespole cech. Jest on równocześnie
zbiorem wyobrażeń o Żydzie jako obcym, znajdującym się w opozy­
cji do uważanych za swoich, członków społeczności wiejskiej.
W latach dwudziestych tego wieku wiedzę mieszkańców wsi
żywieckiej o Żydach kształtowały bezpośrednie, codzienne z nimi
kontakty. Największe w Beskidzie Żywieckim skupisko Żydów
znajdowało się wówczas w Żywcu — Zabłociu, również niemałe
w Milówce i Rajczy. W każdej, nawet małej wsi mieszkało od dwóch
do pięciu rodzin żydowskich. Obok zamożnych, eleganckich i edu­
kowanych właścicieli tartaków, gorzelni, magazynów kolonial­
nych i tekstylnych, górale żywieccy stykali się z warstwą niż­
szą — ludem żydowskim, ubogimi rzemieślnikami, wędro­
wnymi handlarzami i sklepikarzami. Zamknięty w sobie świat
żydowski z jednej strony budził niechęć i pogardę rodzi­
mych mieszkańców wsi, z drugiej zaś pociągał egzotyką i odmienno­
ścią (szczególnie kultury).
Informacje o obyczajach i życiu Żydów przenikały w szersze
kręgi społeczności wiejskich za pośrednictwem parobków, dziewek
i furmanów zatrudnianych w bogatszych domach i karczmach.
„Żydowscy chlebodawcy, ludzie przysłowiowo oszczędni, nie prze­
płacali pracowników, stąd służba u nich nie była popularna."
— pisze Julian Krzyżanowski. Wiąże się z nią znany na Żywiecczyź­
nie zwrot „Wojtek Pyrtek" oznaczający złośliwego sługę, który płata
Żydom najrozmaitsze figle.
Żydzi w dawnej Polsce, czy to z racji wykonywania rzadkich (np.
tkacz) czy trudnych i uciążliwych zawodów (np. kowala), jak też
dysponujący pokaźnymi kapitałami, wspierającymi często kiesę
chłopa, zajmowali we wsi wysoką pozycję społeczną. Wsie żywiec­
kie, poza Zwardoniem, gdzie było czynne przejście graniczne i który
1

2

124

zaczął się przed I I wojną światową rozwijać jako miejscowość
letniskowa, żyły w daleko posuniętym stanie izolacji. W tamtych
czasach wiedzę o Żydach kształtował więc typowy dla kultur typu
zamkniętego przekaz „twarzą w twarz" oparty na ustnym przeka­
zie.
Funkcjonowanie obrzędów kolędniczych opierało się dodatko­
wo na przekazie wiedzy w obrębie najbliższych pokrewieństwem
męskich członków rodziny.
W taki sposób przekazywana była przez trzy pokolenia rola Żyda
w „Szlachcicach" ze Zwardonia. Przekaz ustny tej roli podany przez
nieżyjącego już Jana Pydycha (ur. 1911), kontynuował jego syn
Marian a obecnie rolę Żyda gra jego kuzyn — Edward Bury.
„Szlachcice" i „Dziady" ze Zwardonia występujące pod wspólną
nazwą „Bałamuty" prowadzi trzech braci Burych, z których najstar­
szy Tadeusz (ur. 1954), kierownik 36 osobowej grupy kolędników
tak mówi na temat funkcjonowania tradycji w przekazie ról
obrzędowych (...) „Nasz Żyd jest wzorowany na roli wuja, który znał
Żydów i różne szczegóły ich życia. Przed wojną było ich dwóch
w Zwardoniu, jeden prowadził karczmę przy granicy, a drugi sklep
z mięsem. Mieli pejsy, kręcone brody, mówili po żydowsku przekrę­
cając wyrazy. Mowa Żyda w „Szlachcicach" były dłuższa od
teraźniejszej. Nie zostało to spisane i dlatego dużo przepadło".
Tadeusz Bury odtworzył mi z pamięci cały obecnie mówiony przez
Żyda tekst. Wchodząc do domu, w którym grupa kolęduje, Żyd
zatrzymuje się na progu i mierzy drzwi, czy zmieści się w nie. Mówi
„Ani go tak, ani go tak, no to go tak." Przewraca się za progiem
i mówi „Wysokie progi pod moje nogi". A następnie, już w izbie,
składa gospodarzom życzenia:
U nas taki zwyczaj wszyńdzie
że się chodzi po kolendzie
My tes do wos wstempujemy
scyńścia, zdrowie winsujemy
Zgnitych grusek nie bieremy
pieniądze jak dacie, to weznemy
Dacie grosa, dacie dwa
to jes nasa kolenda
Dacie stówkę, dacie dwie
to mi ruksak nie urwie
Weznemy kapusty i wody
bo tu gazda bardzo młody
My tu do was przyjechać
z dalekich go kraj
z różnymi go towar
Coś go kupić, coś go sprzedać
coś go pohandlować ...
My tu przywieź jabusko
urwanego w raj
Którego panna pokostować
to się do trzech dni wydać
My go tu przywieź podkówke
spod bożego osiołka
Jak go na goroncym usole
ugotować, a gołkiego strzebnąć
to go ozór oblezie, a kołka wylezie, ooo!
3

4

�go tu mieć dzwonecek
go na nim zadzwonić
go wsytkie panny, po koniak odgonić.
Żyd śpiewa, zwracając się do kapeli):
miedzom, dołu miedzom
diabli wiedzom, ka go siedzom.
(Następuje wspólna zabawa z gospodarzami),
pomimo ścisłej wierności zasadom tradycji i , wydawać by się mogło,
żywnego powielania starych wzorów, rola Żyda stara się nadążać
zmieniającymi się warunkami życia. Przed wojną Żyd występował
jiko karczmarz, krawiec wędrowny, handlarz czy sklepikarz. W la£ h sześćdziesiątych odnotowano rolę Żyda zmuszanego przez
fciedsi do spowiedzi , natomiast w latach siedemdziesiątych Żvd
był często agentem Izraela zbierającym pieniądze na wojnę z Arabatń.' Zmiany tej postaci wynikały ponadto z istoty teatru ludowego,
„którym podobnie jak w comedii dell' arte, improwizacja stwarzała
dużo możliwości aktorskiego wyżycia się. Indywidualne, wymyślane
-zez kolejnych kolędników lazzi — to były nowe elementy odpo­
wiadające ich wyobrażeniom na temat Żyda.
Jak wygląda postać Żyda i Żydówki w obecnie kolędujących na
Żywiecczyźnie grupach? W generalnych założeniach zarówno ich
wygląd zewnętrzny jak i sposób kreowania postaci odpowiada
^adycyjnemu przekazowi. Dawny wizerunek Żyda przetrwał przez
¿lá dzięki silnemu oddziaływaniu tradycji pełniącej w tym przypad­
ku rolę środka konserwującego. Ale role są coraz mniej przekony­
wujące, jakby się starzały bez obecności niezbędnego, inspirującego
iródla... Są to zapewne reperkusje kulturowe pozbawienia wsi kilka
wieków trwającego obcowania z Żydami. Jak pisze Przemysław
Burchard „Kultura ludu żydowskiego przepadła wraz z Żydami
W piekle hitlerowskiej zagłady (...) Po wojnie brakło wzorca, nagle
brakło wiedzy o Żydach niezbędnej do aktualizowania istniejących
wyobrażeń. Wyrwano wsi pierwiastek z nią zrośnięty.'" Nie ulega
najmniejszej wątpliwości, pisał Jan St. Byscroń, (...) „że to kilkuwiekowe współżycie, czy też raczej wspólmieszkanie musiało wytworzyć
pewne kontakty, wyrażające się we wpływie polskim na kulturę
Żydowską i na odwrót, we wpływach żydowskich na kulturę polską,
lakże w zakresie kultury ludowej
J a

J a k

t 0

{

H o r c

c

5

Analiza zebranego w toku badań materiału przekonuje, że w obrzę­
dach „Dziadów" i „Szlachciców" postać Żyda wyposażona jest
w określony zespół stałych cech, stanowiący o wiedzy górali
żywieckich na temat Żydów, ich współmieszkańców. Rejestr tych
cech pozwala konstytuować pozycję Żyda jako obcego w stosunku
do rodzimych mieszkańców, uważanych za swoich. Lista cech
o których mowa dotyczy: wyglądu zewnętrznego, języka, wykony­
wanych zajęć, walorów intelektualnych i duchowych (w tym moral­
ności i obyczajowości), religii oraz pochodzenia."
Wygląd Żyda w widowisku jest odpychający. Maski, w jakich
grana była zawsze ta rola wyobrażają twarz z dużym, nieforemnym,
najczęściej „garbatym" nosem, ustami wygiętymi w płaczliwym
grymasie. Twarz ta /godnie •/. ludowymi wyobrażeniami o obcych
Posiada cechy zoomorficzne: pokryła jest brodawkami („par­
sem"), okalają ją rude, skręcone w strąki pejsy i postrzępiona
*&gt;roda(np. m k i Żydów wykonane przez Ludwika Pytla z Lalik, czy
Anny i Józefa Hulków z Łękawicy). Żyd jest niskiego wzrostu,
*»"biony. ma wypchany słomą pukiel, porusza się niezdarnie.
•Częściej kuleje (np. rola Żyda „kuternogi" z „Dziadów" w Cicci,.JBC), co wskazuje na jego związki z mieszkańcami piekieł. „Kulawość
^ t bowiem znakiem rozpoznawczym istot posiadających związki ze
*rąchtoniczną (...)"'° zauważają Tomiccy. Ubrany jest w znisz'"tiy płaszcz, tzw. chałat, na głowie ma cylinder z gęsim piórem,
*kjtmy współcześnie powycinanymi z ilustrowanych gazet zdjęcia¬
—^roznegliżowanych dziewcząt. Wyposażony jest w następujące
"**izyty: przewieszony przez plecy worek, w którym znajdują się
* y , np zniszczone fragmenty garderoby damskiej i męskiej,
buty, „flintę" (zabawka odpustowa), lornetkę (atrapa z drew- - H d r t w n i a n ą palkę spełniającą funkcję metra, laskę ze skórą jeża,
^ r ą potrąca ludzi i podpiera się, okulary bez szkieł. Na nogach ma
a s

war

gumowce wypchane słomą. Towarzysząca mu Żydówka jest miasto­
wą paniusią- Jej twarz jest mocno ucharakteryzowana i zasłonięta
woalką (firanka). Ubrana jest w spódnicę uszytą z pozszywanych
wystrzępionych kawałków różnobarwnych materiałów. Na głowie
ma kapelusz, spod którego zwisa długi do pasa warkocz. Wygląd
Żyda i Żydówki jest niechlujny w przeciwieństwie na przykład do
schludnego ubioru Komendanta, Panny Młodej w „Dziadach", czy
Górala i Szlachcica w „Szlachcicach", będących w tym przypadku
„swoich".
Karykaturowanie słownictwa i wymowy języków mniejszości
narodowej popularne było we wsi polskiej dziewiętnastego wieku.
Jak pisze Ludwik Stomma wiele było w codziennym użyciu porzeka­
deł, przysłów i wierzeń na temat języka żydowskiego np. „cicho
Żydy niech sam rabin szczeka", istniała wiara w magiczne właściwo­
ści mowy żydowskiej, zgodnie z którą dla zabezpieczenia się przed
chorobą należy nosić talizman w postaci kawałka papieru zapisane­
go po żvdowsku
Zgodnie z tradvcvinvm myśleniem ludowym
dziwaczne brzemieme iezyka i.disz czy hebrajskiego Podobnie iak
iezyków obcych w o g ó t ó wynikało z anatomicznej inności innych"
r l ż e dlateoo dawn, i w s n ó ł r ™ maski n r . e d L J X « *JhA»
wynhra.ah „o i
l l , h ł ^ J L ™ 7,
JZZ"
i wykrzywionym, wargami, uodajmy ,z stosunek chłopa do języ­
ków obcych w tym również uo języka Zydow był ambiwalentny,
pogardzano mm ale i iaseynowano się nim, kpiono z niego
i podziwiano go jednocześnie.
1 1

a i f f t

r

7

Język Żyda w obecnie kolędujących grupach żywieckich znacz­
nie odbiega od, znanych z literatury dziewiętnastowiecznej, żartów
czy karykatur tego języka. Z upływem czasu wiele umiejętności
i sposobów składających się na odgrywanie postaci Żyda bądź
zanikło, bądź zubożyło się, jak np. „żydłaczenie". Zjawisko to
należy widzieć w szerszym kontekście. Z obserwacji moich wynika
bowiem, że warstwa językowa obrzędów kolędniczych na Żywiec­
czyźnie sukcesywnie zanika.' Obecna wersja mowy Żyda (składa­
nie żvczeń cosoodarzoni) to niezbyt czvsla gwara eórali żywieckich
soreńirowana odnowiednio na mowę 'żydowska n r L zniek«,alce
nie form .lefclinacwHwrh ( , l ń « « i , ™ ™ « ™ t AwU 1 ™ ™ « +
zastosowanie wtrętów językowych np £o"' coś go "
2

-

1

W wyobrażeniach ludowych Żyd pozostawał także obcy ze
względu na charakter wykonywanych zajęć i predyspozycje, po­
twierdzone przez tradycje pokoleniowe do wykonywania tych, a nie
innych zawodów. Stąd powstało powiedzenie: „Ani t e r e n i nika nie
będzie z Żyda rolnika"'. Powszechne jest jeszcze obecnie przekonanie
wśród mieszkańców badanych przeze mnie wsi, żc Żyd ma „ciągoty
do interesu" i że zawsze woli „deko handlu od kila roboty".
Przyjrzyjmy się teraz czynnościom Żyda i Żydówki w analizowa­
nych obrzędach. Główną czynnością przypisaną Żydowi jest handel.
Jego przedmiotem może być konfekcja, rzadkie i oryginalne towary
przywiezione z egzotycznych krain. np. skóry i futra. Przy okazji
transakcji objaśnia na rozwiniętej „mapie", gdzie leżą kraje w któ­
rych przebywał. Handluje także nieruchomościami, wymierzając
domy czy parcele. Żyd może także, jak to ma miejsce w „Szlachci­
cach" handlować przedmiotami o specjalnych właściwościach magi­
cznych, np. jabłkiem z raju, podkówką spod bożego osiołka,
cudownym dzwoneczkiem. Ta rola wędrownego czarownika — u¬
zdrowiciela przypomina znany z folkoru żydowskiego typ sznorera,
naciągacza miejscowego bądź wędrownego , którego cechują spryt
i przebiegłość. Naciąga on chłopów posługując się ze znawstwem
przekonywującym zestawem argumentów z zakresu magii ludowej.
W tym ludowym wizerunku Żyda jest także miejsce na związki
z demonami. Pisze Ludwik Stomma: „Dziwaczne i tajemnicze skutki
pociągało za sobą, według wierzeń ludowych samo już wykonywanie
zawodu nicrolniczego. Przede wszystkim przypisywany był nie-oraczom związek z siłami demonicznymi." "Między innymi karcz­
marze, którymi we wsiach byli najczęściej Żydzi, mieli się zaprzedać
diabłu. W omawianych obrzędach Żyd także poluje, strzela z „filinty", korzystając przy tej czynności z lornetki, zaś Żydówka leczy
gospodarzy, żądając za swoje umiejętności godziwej zapłaty. Poma­
ga też Żydowi w korzystnym sfinalizowaniu transakcji handlowych,
zachęca gospodarzy do zrobienia dobrego interesu.
13

1

¡25

�Relacje zachodzące między gospodarzami a Żydami wykonują­
cymi opisane pokrótce czynności pozwalają na ustalenie listy cech
moralno-obyczajowych Żyda. Są nimi obok nieuczciwości i nieszczerości, (stąd ludowe powiedzenie „iść na Żyda" czyli kraść na
oczach wszystkich), także mądrość. Jeden z informatorów stwier­
dza: „Żydzi byli uczeni, każdy nawet największy chałaciarz umiał
czytać i p i s a ć . " W oczach chłopów Żydzi odznaczali się mądrością
życiową, bywało, że udawano się do nich po rady. Niektóre znane,
polskie przysłowia wywodzą się z mądrości żydowskiej np. „Bać się
trzeba trzcinie, gdy wiatr dąb wywinie" czy „ D ą b się powali,
a trzcina zostanie" wywodzą się one z bajki Ezopowej, której Biernat
7 Lublina da! tytuł Siła bez rozumu sama się kazi.
Znakiem mówiącym o odmiennościach Żyda, wynikających
z wyznawania innej wiary, jest Talmud trzymany przez kolędnika
grającego tę rolę a także hałaśliwe, głośne zachowywanie się pary
żydowskiej, zgodnie z powiedzeńiam „krzyczy jak Żyd w szabes" .
O egzotycznym, obcym pochodzeniu Żyda świadczą napisy na
chałacie, spodniach czy cylindrze „Izrael, Palestyna, Sudan".
Wyżej zaprezentowana analiza ról Żyda i Żydówki, jako „in­
nych" — przedstawia te role wyjęte z kontekstu, bez określenia ich
relacji z pozostałymi postaciami w obrzędzie. Przyjrzyjmy się więc
/ kolei układowi ról, spróbujmy odpowiedzieć na pytanie, jaką
pozycję wśród nich zajmuje rola Żyda. Zakładam, że analiza taka
może udzielić istotnych informacji o ludowych wyobrażeniach tej
postaci. Występujące w „Dziadach" postaci można podzielić na
cztery kategorie:
1. Postaci ludzkie reprezentujące określone środowiska i naro­
dowości. Są to najczęściej ludzie gościńca np. Garkarz. Druciarz.
Kamieniarz, bądź obcy kulturowo osiadli we wsi np. Żyd,
Żydówka. Cygan, Cyganka.
2. Postaci zwierzęce, kreowane przez aktorów (Koń. Niedźwiedź).
15

16

17

126

3. Pozaziemskie istoty fantastyczne (Śmierć, Diabeł, Anioł).
4. Postaci charakterystyczne dla obrzędów przejścia, z n a j d u j ą c e j
w sytuacji wyjątkowej, mediacyjnej, np. Panna Młoda.
&gt;
Nad całością panuje dosłownie i w przenośni, w z n a c z ę ^
symbolicznym kierownik (Komendant) - - szef oraz inscenizat*
w jednej osobie, którego należy utożsamiać z chłopem — mieszka
cem tej ziemi. Satyryczno-parodystyczny charakter obrzędu zasada
się na tym, że kpi się, naśmiewa, szydzi z ludzi obcych, z n a j d u j ą c a
się poza zamkniętym światem społeczności wiejskiej, która w t j *
pojęciu występuje jako sacrum w opozycji do świata obcy$
— profan urn.
«
Pozycja Żyda jest więc w zespole wymienionych ról z b u d o w a ć
na zasadzie inności, wyodrębniającej go poprzez nadanie specyfik
nych cech w stosunku do każdej uznanej za obcą postaci, jednak '
stawiającej go w opozycji do wszystkich postaci obrzędu, K a
bowiem z tych ról jest we właściwy jej sposób inna. Nie jest to « Ł ,
inność wyobcowana, samotna. W „Szlachcicach" występują l y t f
role ludzkie (Szlachcic, Masarz, Góral, Żyd, Żydówka), k t W
zajmują względem siebie pozycje równorzędne. To zbiorowa t w j l
czość aktorów, którzy wspólnie wypracowują całość (dramarnr*;
obrzędu), uzupełniając się nawzajem i zderzając r ó w n o c z e ś n i e ; *
Rola Żyda przywołująca skojarzenia z rolą Dottore łączy w u
zarówno cechy negatywne (spryt, chciwość), jak i p o z y t y i g
(wyrozumiałość i mądrość życiową). Jego „inność" spełnia zaflE
określone funkcje dramaturgiczne na równi z pozostałymi p o s j
aami.
W ą s k ramy tego opracowania nie pozwalają na wyczerpi
omówienie problemu i posłużenie się przykładami wskazującymi*
ambiwalentne widzenie postaci Żyda w kulturze ludowej. ZdaraHJ|na przykład, że przypisywana mu jest hojność i litościwość. W g g .
miejscu przytoczę opowiedzianą mi w Zwardoniu historię, o tym,*
ie

�r
\ &amp; może być lepszy od księdza. Ksiądz nie chciał ochrzcić dziecka
^ „ e m u chłopu, gdyż ten nie miał mu czym zapłacić. Wracając
martwiony do domu spotkał Żyda, który dał mu pieniądze na
^ e s t , na dodatek był to dar, a nie pożyczka."
Ale niezależnie od konkretnych sytuacji Zyd byt zawsze obcym

i „(...) miał pozostać obcym. Taki był po prostu porządek ludowego
świata." Szczególny był to jednak wymiar lej obcości, skoro
„Chłop nie mógł istnieć bez Żyda, Żyd bez chłopa. Całością był lud
polski, dwie zaś polowy stanowili: chałatowo-jarmułkowy lub
żydowski i sukmanowo-pasiakowy lub chłopski."
20

21

PRZYPISY
i J. Krzyżanowski, Mądrej głowie dość dwie słowie, t. 3, Warsza­
Stomma, op. cit., s. 29
wa 1975 r., s. 252
J. i R. Tomiccy, Drzewo życia. Ludowa wizja świata i człowie­
ka, Warszawa 1975, s. 36, 37
* &gt; P. Burchard, Za ostatnim przystankiem. Warszawa 1985,
Stomma, op. cit., s. 32, 33
(.144
W „Dziadach" poza utrzymującym się nadal tekstem „okolę3 . Stomma, Antropologia kultury wsi polskiej 19 w.. Warszawa
dowania" gospodarzy, role „gadane" (a wśród nich rola Żyda)
1986, s. 146
przekształcają się w pantomirniczne. Obrzęd „Szlachciców" wystę­
4 Jedyne stwierdzone przeze mnie odstępstwo od tej zasady
pujący wyłącznie w górnym biegu Soły zanika Obecnie funkcjonuj
«ia«o miejsce wrodzinieiPytli z Lahk gdzie prowadzący zespół
jaszcze tylko trzy gmpy
„Dziadów" Jozef Pytel (1904-1968), wybitny twórca masek obrzęBurchard, op. cit., s. 150. Jak podaje Burchard kultura
3owych, z powodu braku syna wiedzę o obrzędzie przekazał córce.
ludowa zapożyczyła także z folkloru żydowskiego inne charakterys­
Aniela Matuszna kontynuowała obrzęd po śmierci ojca, sama grając
tyczne postaci, np. luftmensza- człowieka który rob. kiepskie lub
* nim rolę Cyganki, Była ponadto doradcą Jana Dormana
podejrzane in eresy, lub szlemyla, pechowca, któremu nic się nie
„„Herodach", wystawianych przez niego w Teatrze Dzieci Zagłębia
udaje i który ciągle zmaga się z przeciwnościami losu.
(łata 60-te).
Stomma, op. cit., s. 48
B, Baziehchowna, St. Dcptuszęwski
Szlachcice-i..Dziady"
Józef Kuchejda, ur. 1916, z Cięciny
twyczajowe widowiska, „Polska Sztuka Ludowa", R, 13,1959 nr 1, s.
Krzyżanowski, t. 1, op. cit., s. 186
20-40
Stomma, op. cit., s. 37
« J. Kurek, Próby ustalenia genezy obrzędów dorocznych „Miko­
C. Mic, Komedia dellarte, Wrocław-Warszawa 1961, s. 22;
łajów", ..Szlachciców i „Dziadów" występujących współcześnie we
Zach Beskidu Śląskiego i Żywieckiego, „Polska Sztuka Ludowa", Kurek, op. cit., s. 140—158
Zofia Bury ze Zwardonia
R. 27, 1973 nr 3, s. 149-158
Stomma, op.cit., s. 49
Burchard, op. cit., s. 136-149
Burchard, op. cit., s. 139
• J. St. Bystroń, Kultura ludowa, Warszawa 1947. s. 322, 323
9

1 0

1 1

1 2

L

1 3

1 4

5

1 5

1 6
1 7

1 8

2 0

7

2 1

Fot. Stefan Deptuszewski, 1973 r.

Maciej Krupa

SKRZYPEK NA DACHU, CZYLI ŻYD UNIWERSALNY

Świat dziecka to kraina wyobraźni. Widać to szczególnie dobrze
"twórczości plastycznej dzieci, gdzie początkowe i niepełne doświa*aenie świata i ograniczenia percepcji uzupełniane są wytworami
fantazji, tworząc bajkowy świat z pogranicza jawy i snu. A jeżeli
poprosić dzieci o przedstawienie tematu prawie zupełnie im obcego
- ś w i a t a kultury żydowskiej'.'
Prezentowanym niżej pracom towarzyszyła ankieta przeprowatoona w analogicznej grupie wiekowej , która pozwoli chociażby
.Jgfciowo ukazać źródła inspiracji reprodukowanych tu dziecięcych
f t e powstałych w 1988 r. W sytuacji gdy temat podany był bez
' %Mdzenia, możemy przypuścić, iż trzy źródła wpłynęły na Ireść
•Wunku — tzw. przekaz kulturowy, czyli opowieści rodziców,
JS«8ców, naczycieli, kolegów; własne doświadczenia zwykle zapo- | ™ i c z o n e przez jakieś medium oraz nieskrępowana wyobraźnia.
-*Onad połowa dzieci zapytanych, czy ktoś opowiadał im o Ży- J l d i , odpowiedziała negatywnie. Około 20% odpowiedziało, że
^S^
Żydach od dziadków, rzadziej od rodziców; podobnej
sJMa dzieci wiadomości przekazał nauczyciel — zwykle historyk,
sJjPOMała nikła część dowiedziała się czegoś o Żydach na lekcjach
IJBptubod kolegów. Szereg dzieci podało elementarne lecz rzetelne
^ S o m o ś c i , jednak — jak to zwykle bywa
niektóre wypowiedzi
charakter kuriozalny „Mi opowiadał brat, który jest w wojsku
*ffewaawic. mówi! że tam jest kilku Żydów i od tych żołnierzy
ś S W f c świnie, które już padły lub padną", „babcia mówiła, że
'townych czasach Żydzi porywali dzieci", „pan od historii mówił
1

2

1

0

0 starożytnych Żydach, a koledzy — jak Żydzi jedli żywych ludzi".
Wiele odpowiedzi poza próbami „obiektywnej" informacji niesie
z sobą również sądy wartościujące — zwykle negatywne.
Krąg własnych doświadczeń zamyka się niemalże w jednej
z wypowiedzi: „Żyda widziałam w telewizji, w filmie Skrzypek na
dachu". Ponad połowa respondentów widziała Żyda jedynie w tele­
wizji, ponad 25% stwierdziło, iż nie widziało go w ogóle. Pozostali
uczestnicy ankiety podają, że widzieli Żydów w mieście, na ulicy, na
wakacjach, zazwyczaj w sklepie. Tylko pięć osób przyznaje, że
widziało Żydów w książce, na ilustracji. Jedna z wypowiedzi
umiejscawia Żyda w kulturowym konkrecie: „Widziałam Żyda na
kirkucie, na cmentarzu żydowskim", jednak powszechne doświad­
czenie zdaje się potwierdzać inna wypowiedź: „Nie widziałam.
A może widziałam, ale nie wiedziałam, że lo on".
Odwołajmy się do sfery wyobraźni. Przeważają tu wypowiedzi
dwojakiego rodzaju. Z jednej strony jest to mocno wyrażony sąd
stereotypowy: „Moim zdaniem każdy Żyd ma czarne włosy, twarz
taką jakąś sobie, cera jego jest biała...", „Żyd jest nienormalny,
z brodą, obtargany, biedny, stary i siwy. Ma kapelusz. A ubranie
składa się z płaszacza. Buty zdarte", „Żyd jest to mężczyzna, który
ma brodę". Szereg prób opisu ma charakter naturatistyczny: „Jest to
człowiek średniego wzrostu o ciemnych, kruczoczarnych włosach
1 bystrym, chytrym spojrzeniu. Na głowie ma małą aksamitną
czapeczkę, a spod niej zwisają małe, czarne loczki. Ubrany jest
najczęściej w skórzane buty, szerokie spodnie i kolorowy kaftan
127

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10498" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10476">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/895f0874095f5ce6a9354a7331606a76.pdf</src>
        <authentication>4ea3102ba241a2d209289f95607b0a3c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125004">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3249</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125005">
                <text>1986</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125006">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3045</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125007">
                <text>Wyobrażenie piekła w średniowiecznej Polsce (XIV-XV w.) / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1986 t.40 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125008">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1986 t.40 z.1-2, s.97-102</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125009">
                <text>Bylina, Stanisław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125010">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125011">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125012">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125013">
                <text>Stanisław Bylina

W Y O B R A Ż E N I E PIEKŁA W Ś R E D N I O W I E C Z N E J P O L S C E ( X I V - X V w . )

Polski chrześcijanin, żyjący

u schyłku średniowiecza, od­

czuwał śmierć łudzką jako zjawisko

zwykłe i n a t u r a l n e , choć

za naganne i zabobonne.

Jeden z n a j w y b i t n i e j s z y c h

teologów

polskich X V w i e k u , J a k u b z Paradyża (Jacobus de Paradiso) znal

równocześnie napawała go ona lękiem, gdyż otwierała nieznany

chrześcijan, którzy chcąc się dowiedzieć, czy i c h zmarłe m a t k i

i niepokojący obszar b y t o w a n i a . Uczestnicząc od w i e l u pokoleń

przebywają wśród mąk, czy też t a m , gdzie jest radość ( i n poenis

w kulcie chrześcijańskim, p o d d a w a n y nauczaniu Kościoła, miesz­

sine i n gaudio), z a p y t y w a l i o t o stare k o b i e t y — yctulae. Zwraca­

kaniec ziem p o l s k i c h , podobnie j a k jego współwyznawcy z całej

no się do umierających z prośbą, by po śmierci p o w i a d o m i l i żyją­

zachodniej c h r i s t i a n i t a s , znać mógł jedynie jedną alternatywę

cych o losie swoim i o losie i n n y c h ludzi wcześniej zmarłych (za­

życia pośmiertnego: wieczną nagrodę, będącą udziałem l u d z i w y ­

pewne członków r o d z i n y ) .

pełniających nakazy religijne i kościelne, l u b karę — wieczną,
bądź t y l k o przemijającą, grożącą różnym k a t e g o r i o m grzeszni­
ków, którzy nie o d p o k u t o w a l i za życia swych przewinień. Wiedział
również, iż zarówno nagroda, j a k i k a r a , związane są z określo­
n y m i miejscami p o b y t u dusz l u d z k i c h . T y m , którzy należeli do
grona l i t t e i a t i , wykładnię d o k t r y n y eschatologicznej

przynosiły

dzieła Ojców Kościoła i późniejsze uczone t r a k t a t y

teologów.

I l l i t t e r a t i poznawali w ogólnym zarysie p r a w d y w i a r y o chrześci­
jańskich zaświatach z kazań, pouczeń spowiedników, z malowideł
kościelnych

oraz

z utworów l i t e r a t u r y

religijnej pisanych i n

v u l g a r i , t a k i c h j a k powstała w X V w i e k u polska wersja
Ma-gislri

Połycarpi

cum

Dialogus

Morte .
1

Człow iek nie znal natomiast swego własnego losu pośmiert­
T

2

Odżegnując się o d przepowiadania pośmiertnego losu jednost­
k i , d y d a k t y k a kościelna nie skąpiła człowiekowi opisu zaświa­
tów, zwłaszcza miejsca k a r y wiecznej. W Polsce w b r a k u poważ­
niejszego

d o r o b k u wcześniejszych

teologów, n a u c z a n i u treści

eschatologicznych p r z y b y l i z pomocą uczeni wykształceni w P r a ­
dze, później w większości związani z o d n o w i o n y m w początku
X V w i e k u u n i w e r s y t e t e m k r a k o w s k i m . O d schyłku X I V w i e k u
zaznaczyło się intensywniejsze

oddziaływanie n a kler oraz n a

w i e r n y c h w dziedzinie przekazu wiedzy o miejscach pośmiertnego
b y t o w a n i a . W następnym stuleciu nauczanie kościelne charakte­
ryzuje odwoływanie się do wyobraźni l u d z k i e j . Przemawiają d o
niej plastyczne obrazy n a g r o d y i k a r y . Wyobraźnia
akceptuje

i c h strukturę i poszczególne

zbiorowa

składniki, lecz

także

nego oraz losu swych bliskich już zmarłych. Kościół nie udzie­

przeciwstawia — narzuca d y d a k t y c e Kościoła własne wyobraże­

lał w t y m względzie odpowiedzi, zapewniając jedynie o udziale

n i a zaczerpnięte z głębokich pokładów wierzeń l u d o w y c h , t r a d y ­

świętych w wiecznej nagrodzie. Nie rezygnując ze swego p y t a n i a ,

c y j n y c h , oraz z popularnej wiedzy i obsorw aeji świata. Z b i o r o w a

człowiek zwracał się przeto k u warstwie k u l t u r y p o p u l a r n e j , k u

wyobraźnia

wierzeniom i postawom t r a d y c y j n y m , u z n a w a n y m przez teologów

k o n f r o n t a c j i wiedzy uczonej, popularnej i k u l t u r y t r a d y c y j n e j .

T

eschatologiczna

kształtowała

się n a płaszczyźnie

97

�D o k t r y n a chrześcijańska nie spotykała wśród ludności ziem

Kościół uznawał więc

potrzebę

oddziaływania

na

ludzi

polskich i i n n y c h Słowian Zachodnich istotnego o p o r u w postaci

poprzez wzbudzanie grozy i s t r a c h u przed potępieniem w i e c z n y m

pozostałości pogańskich wyobrażeń o zaświatach. W y d a j e się, iż

lecz traktował t o j a k o środek ostateczny, stosowany wobec jed­

słowiański system eschatologiczny

nostek

był słabo rozwinięty

i nie

o p o r n y c h i zatwardziałych w grzechu. Być może, iż

wiązał się z wizją nagród l u b k a r zależnych o d zasług bądź w y ­

w t a k i e j s t r a t e g i i Kościoła ujawniały się ślady dawnej t r a d y c j i ,

stępków l u d z k i c h . Wierzenia t r a d y c y j n e , o których świadectwa

sięgającej początkowej fazy c h r y s t i a n i z a c j i Słowian i niektórych

pozostawiły X V - w i e c z n e kazania, łączyły się n a t o m i a s t z w y o b r a ­

ludów ościennych. P i e r w s i misjonarze u n i k a l i w s w y c h n a u k a c h

żeniami materialnego pośmiertnego b y t o w a n i a człowieka l u b jego

w i z j i mąk p i e k i e l n y c h , eksponując w większym s t o p n i u m o t y w

ducha, zachowującego swe doczesne p o t r z e b y , pojawiającego

się

radości z b a w i o n y c h . Równocześnie j e d n a k nacisk, j a k i w k r a j u

chętnie wśród l u d z i , zwłaszcza wśród swego poprzedniego otocze­

należącym do regionu opóźnionej wobec Z a c h o d u c h r y s t i a n i z a c j i ,

n i a . W t e j dziedzinie spuścizna eschatologii słowiańskiej prze­

kładą t e k s t y n o r m a t y w n e n a omawiane m e t o d y postępowania,

trwała długo jeszcze po c h r y s t i a n i z a c j i k r a j u i po wygaśnięciu

zdaje się wskazywać, iż rzeczywistość p a r a f i a l n a mogła bywać

3

1 0

kultów pogańskich. W X V w i e k u n a d a l rozpalano ognie, p r z y

odmienną. Mogło się czasami dziać t a k , j a k w p o b l i s k i c h Czechach,

których mogłyby się ogrzać dusze b l i s k i c h zmarłych, przebywają­

gdzie księża, wedle świadectwa J a n a H u s a , straszyli swych w i e j ­

ce widocznie w miejscach z i m n y c h . Pozostawiano d l a n i c h r e s z t k i

skich słuchaczy mówiąc: „Chłopi, m y was możemy posłać do

pożywienia l u b nie z m y w a n o m i s po posiłkach . Równocześnie

piekła" ,

obawiano się p o w r o t u zmarłego do jego dawnego d o m u i w różny

W świetle z n a n y c h dotychczas źródeł kaznodziejskich nie wydaje

4

11

przedstawiając

przy

t y m drastycznie

jego

grozę.

sposób próbowano t e m u przeciwdziałać. K o n t a k t ze zjawą mógł

się j e d n a k , b y w n a u c z a n i u kościelnym w Polsce element s t r a c h u

być b o w i e m niebezpieczny d l a l u d z i , g d y stawała się ona demonem

przed piekłem pełnił funkcję narzędzia dydaktycznego szczególnie

—• u p i o r e m . B a d a n i a etnologiczne wykazały, iż wśród zjaw w r o ­

istotnego i powszechnie

gich społeczności żyjącej przeważały d u c h y l u d z i zmarłych n i e ­
naturalną, gwałtowną śmiercią . Teologowie i kaznodzieje
5

XV

w i e k u łączyli świat zmarłych pojawiających się na ziemi z miejsca­
m i i c h k a r y : czyśćcem l u b piekłem, surowo zakazując wszelkich
p r a k t y k , czy t o mających pomóc p r z y b y s z o m z zaświatów czy
też zmierzających do zabezpieczenia

się przed n i m i . Słowiański

świat zmarłych poddawał się c h r y s t i a n i z a c j i , stając się zbiorowoś­
cią

cierpiących

za

nieodpokutowane

grzechy,

lecz

niełatwo

pozwalał się zamykać w czyśćcu l u b w piekle.

W

stosowanego.

w a r s t w i e wiedzy

uczonej, w t r a k t a t a c h

teologicznych

omawiających p r o b l e m k a r y wiecznej, akcentowano jej istotę
w postaci carrentio visionis beatificae, c z y l i pozbawienia możli­
wości oglądania Trójcy

Świętej. Tę prawdę w i a r y p o z n a w a l i

również odbiorcy kazań, którym starano się ją

uprzystępnić

mówiąc o utracie o d m a l o w y w a n e j wcześniej rajskiej radości l u b
0 męce w z r o k u potępionych skazanych n a rozpoznawanie wśród
piekelnych ciemności wyłącznie strasznych postaci diabłów oraz
realiów udręki . D y d a k t y k a k a r y pozbawienia w i d o k u Boga
12

K o n f r o n t a c j a dwóch systemów wierzeń i wyobrażeń nastę­

1 świętych, nie mająca wsparcia w postaci przedstawień plastycz­

powała także n a i n n e j płaszczyźnie. Nauczający w i e r n y c h prze­

n y c h , o b r a z o w y c h , z t r u d e m wykraczała poza enigmatyozność

k a z y w a l i i m wizję t r w a l e j k a r y pośmiertnej j a k o z n a k u spra­

i deklaratywność opisu. Cechy t e znikały w zetknięciu z wizją

wiedliwości Bożej, skazującej na wieczne potępienie t y c h , którzy

cielesnych mąk w otchłani piekielnej.

z własnej w o l i w y b r a l i zło. W y k a z y w a l i p r z y t y m , iż nie zaprzecza

W p r a w d z i e polskie późne średniowiecze pozostawiło świa­

ona Bożemu miłosierdziu. A l e t a p r a w d a w i a r y , u t r w a l a n a w świa­

dectwa powszechnego przekonania o f i z y c z n y c h mękach w p i e k l e ,

domości

lecz i c h wyobrażenia były raczej ogólnikowe, nacechowane nie­

ludzkiej,

współistniała

z

wyobrażeniem

potężnego

gniewnego bóstwa mszczącego się za swą obrazę l u b b r a k posłu­

wielką inwencją, zaś repertuar t o r t u r dość ograniczony. Polskie

szeństwa. Piętnastowieczna

piekło rzadko wybuchało w i e l k i m pożarem, płonąc

polszczyzna oddawała

przemiesza­

nie pojęć k a r y i zemsty w płaszczyźnie eschatologicznej, j a k

najczęściej

ogniem w p r a w d z i e d o t k l i w y m , lecz u m i a r k o w a n y m , t a k i m j a k

g d y b y pamiętając o dawnej słowiańskiej zemście funkcjonującej

t e n , który przedstawiają

w systemie p r a w n y m . P o l s k i glosator łacińskich kazań uzupełniał

J a n a w Gnieźnie . W t r a k c i e X V w i e k u w i z j a cierpień nieprze­

malowidła ścienne kościoła świętego

13

zawartą w n i c h prośbę o odsunięcie wiecznej k a r y : „nos n o n

mijających uległa znacznemu r o z b u d o w a n i u , lecz brakło w n i e j

punis już nie mścij się n a d n a m i i u x t a n o s t r a m e r i t a " .

wyrafinowanego

6

W Polsce późnego średniowiecza, zwłaszcza w X V w i e k u ,
ujawniała się t r o s k a władz kościelnych o nadanie pożądanego

kielne

w

okrucieństwa

niektórych

charakteryzującego

wyobrażeniach

n a terenie

męki

pie­

E u r o p y Za­

chodniej .

k i e r u n k u w p r z e k a z y w a n i u masom chrześcijańskim t y c h treści

Zgodnie ze stanowiskiem Ojców Kościoła starano się prze­

nauczania religijnego, które wiązały się z zagadnieniem k a r y

kazać w i e r n y m przekonanie, że k a r y piekielne są znacznie surowsze

pośmiertnej i miejscem wiecznego potępienia. Usiłowania t a k i e

i dotkliwsze od wszelkich k a r ziemskich, ale i c h wyobrażenia

odzwierciedlały się w s t a t u t a c h w y d a w a n y c h przez biskupów

nie oddalały się z b y t n i o o d rzeczywistości doczesnej. W

i w postanowieniach synodów diecezjalnych. W zakresie spraw

p l u m , którym się posłużył w początku X I V w i e k u śląski d o m i n i ­

ostatecznych człowieka, według wskazań b i s k u p a krakowskiego

k a n i n , a u t o r p o p u l a r n y c h zbiorów kazań, Peregrinus z Opola,

A l b e r t a Jastrzębca (1423 г.), księża głoszący kazania w i n n i za­

wspomniane przekonanie starała się wpoić bezskutecznie pobożna

exem-

chowywać szczególny u m i a r i ostrożność. T y m i zasadami należy

żona mężowi grzesznikowi bojącemu się p o k u t y nałożonej przez

się kierować zarówno przedstawiając w i e r n y m grozę piekła i su­

spowiednika. P o r w a n y przez demony do piekła, wrócił o n później

rowość sądu Bożego, j a k i ukazując i m nadzieję z b a w i e n i a . O d ­

na wpół zwęglony n a ziemię, b y zaświadczyć o męce, która go

powiednie wskazówki o t r z y m y w a l i także spowiednicy. Już w po­

spotyka . W

czątkach X I V w i e k u w s t a t u t a c h b i s k u p a N a n k e r a zwrócono

piekła ogień n i g d y nie wygasający, p o d o b n y w jakości do ziem­

uwagę na t o , b y spowiadający nie złorzeczył p e n i t e n t o w i i n i e

skiego, s t a n o w i najdotkliwsze źródło f i z y c z n y c h cierpień skazań­

doprowadzał go do n a d m i e r n e j desperacji (a więc i do zwątpienia

ców. N a ziemiach należących do geograficznej

w odpuszczenie grzechów) . W późniejszych s t a t u t a c h diecezjal­

o s u r o w y c h , mroźnych z i m a c h , obecny był także m o t y w męki

n y c h postulowano łagodną formę w z y w a n i a p e n i t e n t a do s k r u c h y

piekielnej w postaci zanurzania w lodowatej wodzie, l u b cierpienia

7

8

1 4

następnym

stuleciu w kaznodziejskich w i z j a c h

strefy

klimatu

i szczerego w y z n a w a n i a grzechów oraz zalecano przedstawianie

z p o w o d u chłodu , lecz nie należał o n do najbardziej ekspono­

m u dobrodziejstw Bożych, d o b r o c i i miłosierdzia Chrystusa d l a

wanych.

grzeszników. Inną treść pouczeń rezerwowano

15

d l a penitentów

Ogień, groźny, niszczycielski żywioł, z d o l n y zniweczyć cały

o p o r n y c h l u b trwających w swych grzechach. Wówczas spowied­

l u d z k i d o b y t e k (zwłaszcza w k r a j u o dużej przewadze z a b u d o w y

n i k w i n i e n przedstawić i m grozę przyszłego sądu, niekończącą

drewnianej), mogący być przyczyną dotkliwego bólu, skutecznie

się karę piekła, straszny w i d o k demonów. Pouczać i c h także w i ­

oddziaływał n a wyobraźnię człowieka. Toteż J a k u b z Paradyża

n i e n i , iż Bóg, najsprawiedliwszy sędzia, nie odpuści żadnego zła

zestawiał ból oparzonego palca z cierpieniem całego ciała p o d ­

zatajonego w czasie s p o w i e d z i .

dawanego

9

98

n i e u s t a n n e m u działaniu

płomieni . Pojawiające się
16

�w exemplach zniszczone ogniem postaci potępieńców przywoły­

kojarzyć diabła z k a t e m , zaś piekło z izbą t o r t u r wyposażoną

wały sugestywny w i d o k l u d z k i c h ciał zwęglonych w czasie poża­

w odpowiednie narzędzia mąk. Tymczasem

rów. Piekło — strefa ludzkiego bólu — nie odwoływała się na­

z udrękami stosowanymi przez aparat sprawiedliwości doczesnej

j e d n a k skojarzenia

t o m i a s t do wyobrażoń k a r y ogniowej n a stosie. W Polsce wspom­

były sporadyczne. W rejestrze k a r , przeznaczonych d l a grzesz­

nianą karę egzekwowano niezmiernie rzadko, znane są zaledwie

ników w zależności o d i c h przewinień, j a k i zestawił o k . 1390 r .

jej sporadyczne p r z y p a d k i (np. wobec fałszerzy m o n e t ) . Zauważyć

w j e d n y m ze swych kazań Stanisław ze S k a r b i m i e r z a (Stanislaus

w a r t o , iż do X V w i e k u h e r e t y k był postacią n i e m a l nieznaną

de

w Królestwie P o l s k i m , później zaś surowe ustawodawstwo władz

ciężarami, krępowanie żelaznymi więzami, chłostanie b i c z a m i .

państwowych

I n n e męki nawiązywały do archaicznej t r a d y c j i zadawania śmierci

wobec

zwolenników

husytyzmu

(utrakwistów)

było realizowane zaledwie w nikłym s t o p n i u .

Scarbimiria),

odnaleźć

można

przygniatanie

ołowianymi

skazańcom: wrzucanie w ogień, topienie w głębokiej

Potępieni odczuwali b r a k zaspokojenia p o d s t a w o w y c h p o ­
trzeb znanych i m z życia n a ziemi. W nieustającym skwarze m a ­
r z y l i o k r o p l i w o d y , która była d l a nich niedostępną i odczuwali
głód, który n i g d y n i o był zaspokajany. I c h udziałem było uczucie
goryczy, której smak miały piekielne p o k a r m y i którą s y m b o l i ­
zowała wieczną mękę i rozpacz, podobnie j a k , słodycz — wieczną
radość niebieską. W p r a w d z i e znane w Polsce diably-dręczyciele

wodzie,

strącanie z wysokości w przepaść . T a m , gdzie pod wpływem
23

p r a w a niemieckiego t o r t u r y były bardziej zakorzenione w p r a k ­
tyce,

a zatem

żywiej

przemawiały

do wyobraźni,

inwencja

w p r z e d s t a w i a n i u cierpień była bogatsza. W m a l o w i d l e ściennym
z kościoła świętego J o n a w T o r u n i u piekło jest wyposażone w sto­
sunkowo urozmaicono

narzędzia służące z a d a w a n i u mąk l u b

śmierci.

nie wyszukiwały d l a swych ofiar wzbudzających wstręt pokar­

Piekło j a k o władztwo księcia ciemności (princeps tenebra-

m ó w : r o p u c h , węży i robaków (jak czyniły t o szatany z różnych

r u m ) zaledwie mgliście ujawniało swą organizację. Przedstawiano

o b c y c h w i z j i piekła), lecz nieodmiennie częstowały potępieńców

je j a k o państwo potężne (panująca w n i m nędza stanowiła j e d y n i e

smolą, j e d y n y m c h y b a p o k a r m e m k u c h n i piekielnej. Z karą p i c i a

aspekt męki potępionych), podbite raz t y l k o , przez z m a r t w y c h ­

smoły s p o t y k a m y się zwłaszcza w t y c h tekstach piętnastowiecz-

wstałego Chrystusa, który pokonał piekielne moce.

n y c h , w których obecne są elementy k u l t u r y p o p u l a r n e j , t a k i c h

bywało królestwem, podobnie zresztą j a k niebo. Jego odrażają­

j a k wierszowany

lub

cego władcę, L u c y f e r a , przedstawiano j a k o siedzącego n a t r o n i e ,

fabuła o graczach w kośei-bluźniercaeh, wpleciona do pieśni o męce

w królewskiej k o r o n i e n a głowie (malowidło ścienne w kościele

Dialog

mistrza

Polikarpa

ze Śmiercią...

C h r y s t u s o w e j . Być może, iż były t o echa wcześniejszego związku

parafialnym

polskiego słowa „ p i e k ł o " (1'enfer) ze smołą. Otóż słowo „ p i e k ł o "

polszczyźnie otrzymywał o n n i e k i e d y m i a n o „starosty" piekiel­

17

w

Koprzywnicy

w

Małopolsce) . W

Nazywane

24

ziem

ówczesnej

(lub w b r z m i e n i u s t a r o p o l s k i m „ p k i e ł " ) wywodziło się z języka

nego; w świadomości mieszkańców

prasłowiańskiego i początkowo nie miało nic wspólnego z miejscem

m i m o , iż zależny o d króla i ograniczony zasięgiem l o k a l n y m ,

polskich ów urząd,

k a r y pośmiertnej. Prasłowiański „ p e k o ł " oznaczał b o w i e m smolę

łączył się z silną władzą wykonawczą. W państwie p i e k i e l n y m

i w t y m znaczeniu słowo t o zachowało się jeszcze przez czas pewien

panowała surowa d y s c y p l i n a , n a k a z y wydawane przez L u c y f e r a

po c h r y s t i a n i z a c j i . Słowo „pkelnici", występujące n p . w d o k u ­

musiały być bezwarunkowo spełniane przez diabły. Te ostatnie

m e n t a c h czeskich z X I I i X I I I w . , oznaczało S m o l a r z y , a więc

wyposażone

l u d z i , których praca polegała na przeróbce żywicy drzew iglastych

dręczeniu potępionych, z chwilą, g d y wyruszały do w a l k i o dusze

poprzez

dole .

ludzkie, otrzymywały uzbrojenie, n a które składała się włócznia,

G d y zaszła potrzeba znalezienia słownego o d p o w i e d n i k a łaciń­

miecz i buława. W i z j a władztwa piekielnego zbliżała się często

18

19

i c h prażenie w odpowiednio

przygotowanym

20

na

co

dzień

w prymitywne

narzędzia służące

skiego „inferum" sięgnięto do pojęcia z zakresu życia doczesnego,

do jego wyobrażenia j a k o potężnej, dobrze umocnionej i dobrze

materialnego, wiążącego się z miejscem c i e m n y m , pełnym ognia,

strzeżonej t w i e r d z y z diabelską załogą, w której lochach znajdują

f e t o r u i d y m u , znajdującego się we wgłębieniu ziemi. W p o l s k i m

się więźniowie l u b jeńcy •— potępieni.

późnym średniowieczu

„ p k i e l " l u b „ p i e k ł o " (w Czechach

zaś

„ p ę k ł o " ) oznaczało już t y l k o i n f e r u m , lecz w s p o m n i a n e uprzednio
ślady pierwotnego znaczenia mogły się zachować w popularnej
wyobraźni estchatologicznej. Później w folklorze p o l s k i m utrwalić
się miało powiązanie smoły ze światem zła.

W w a r s t w i e przekazu treści eschatologicznej

piekło u k a z y ­

wało się j a k o wieczne zamknięcie, z którego nie m a wyjścia i j a ­
kiegokolwiek sposobu wyzwolenia. Polskie pieśni religijne podej­
mujące m o t y w zstąpienia Chrystusa do otchłani i wyswobodzenia
dusz „świętych O j c ó w " (proroków Starego Testamentu) akcento­

T e c h n i k a t o r t u r w p o l s k i c h wyobrażeniach piekła jest p r y ­
m i t y w n a i ograniczona a i c h r e p e r t u a r u b o g i w s t o s u n k u do

wały

zniszczenie

klatek" .
2 5

Zwrot

przezeń
„wrota

„piekielnych
piekielne"

i

„piekielnych

ujmowany

wrót"

symbolicznie

wcześniejszych i współczesnych wyobrażeń Z a c h o d u i niektórych

w t e k s t a c h m o d l i t e w n y c h miał swój odpowiednik w s z t u k a c h

regionów wobec P o l s k i ościennych. N i o s p o t y k a m y t u a n i fantas­

p l a s t y c z n y c h j a k o wąska b r a m a w k a m i e n n y m m u r z e (w rzeźbach

tycznego ognistego koła z n a w l e c z o n y m i n a jego zęby potępień­

krakowskiego Ołtarza Mariackiego W i t a Stwosza), l u b j a k o cięż­

c a m i , a n i współczesnych narzędzi t o r t u r , j a k i e zauważyć można

kie, o k u t e d r z w i drewniane. W malowidłach ścieimnych L u c y f e r

n a przykład w malowudlach ściennych w Zgorzelcu n a zachodnim

ustawiał n i e k i e d y swój t r o n p r z y wejściu do piekła, będąc równo­

krańcu Śląska l u b w T o r u n i u , należącym w o m a w i a n y m okresie

cześnie jego władcą i strażnikiem. Już w drodze do miejsca k a r y

do

potępieni pędzeni przez diabły bywają skrępowani łańcuchami,

państwa krzyżackiego . Fragmentaryczność
21

zachowanych

malowideł ściennych n a terenie Królestwa Polskiego nakazuje

zaś całą jamę piekielną otacza g r u b y sznur, d l a podkreślenia

w p r a w d z i e ostrożność w wyciąganiu wniosków dotyczących i c h

zniewolenia dusz potępionych (na przykład w m a l o w i d l e ścien­

treści, lecz także polskie źródła pisane n i e przynoszą opisów w y ­

n y m kościoła w Strzelcach koło Sobótki n a Śląsku). T a k i e w y ­

rafinowanych

obrażenia miejsca wiecznej k a r y niewątpliwie nasuwały skoja­

mąk

i

przykładów

diabłów wobec potępionych. W y d a j e

wymyślnego

okrucieństwa

się, iż nie jest t o j e d y n i e

rzenia z więzieniem i t a k i e było zapewne powszechne

odczucie.

p r o b l e m ubóstwa wyobraźni a r t y s t y c z n e j . N a t a k i s t a n rzeczy

Zresztą odwoływania się do wyobraźni ludzkiej w t y m zakresie

wpływ mogło mieć b o w i o m niewielkie upowszechnienie w Polsce

nie u n i k a l i kaznodzieje

testów stanowiących istotne źródła i n s p i r a c j i o d t w a r z a n i a świata

popularnego z b i o r u kazań

piekielnego, t a k i c h j a k wizja świętego Pawła l u b w i z j a T n u g d a l a .

w i e k u Mikołaj z Błonia (Nicolaus de Błony) zauważył, że dusze

P o n a d t o sygnalizowane zjawisko wiązać można z rzeczywistością

potępionych są „jakby związane i t r z y m a n e w nieustającym wię­

prawną Polski późnośredniowiecznej. W p r a w d z i e

tortury

sto­

i a u t o r z y tekstów r e l i g i j n y c h . A u t o r
de tempore

z pierwszej

połowy X V

z i e n i u " ( i n carcere p e r p e t u o ) . T y m bardziej a u t o r z y później­
26

sowano już o d d a w n a w różnych okolicznościach, znało je także

szych tekstów a p o k r y f i c z n y c h nie m i e l i już żadnych

p r a w o magdeburskie, jednakże, j a k o środek w y m u s z a n i a zeznań

w utożsamianiu przebywających w piekle z jeńcami w pętach,

oporów

sądowych zaczęto jo stosować dopiero w X V w i e k u a i c h udział

których n i k t nie może wyzwolić. Poprzez frazeologię p o l s k i c h

w w y m i a r z e sprawdedliwości zdaje się być początkowo raczej nie­

pieśni r e l i g i j n y c h mówiących o w y k u p i e więźniów z piekła u j a w ­

wielki .

niało się przekonanie o zbieżności rzeczywistości piekielnej z ziem-

2 2

Dopiero następne stulecie zacznie w szerszym

zakresie

99

�ska, gdzie w y k u p z więzienia l u b z n i e w o l i bywał możliwy. Л\ dia­

d o w i s k o w y i e l i t a r n y . W wersji przeznaczonej

l o g u k a r y wiecznej z wyobraźnią zbiorową, pierwsza z n i c h chętnie

ich miejsce zajęli księża oddani życiu światowemu i łatwo zauwa­

podejmowała pojęcia zaczerpnięte z życia, ziemskiego, posługując

żalnym

się n i m i d l a różnych celów, a wśród n i c h d l a w y k a z a n i a odosob­

Wydaje

n i e n i a pieklą. J a k u b z Paradyża, przedstawiał los potępionych

za swe występki zajął t r w a l e miejsce w wyobraźni

mówiąc, iż przebywają o n i t a m ,,skąd nie można uciec, skąd nie

W drugiej polowie X V w i e k u opowiadano w Małopolsce o roz­

można apelować i gdzie wszelka laska i miłosierdzie są odebra­

wiązłym, hulaszczym i niemiłosiernym dla ubogich opacie cys­

ne"

t e r s k i m , p o r w a n y m za życia przez diabły do piekła „ w godzinę

2 7

.

W nauczaniu przeznaczonym dla mas chrześcijańskich jjieklo

występkom,

budzącym

niekiedy

dla pospólstwa

zgorszenie

laików.

się, iż zwłaszcza grzeszny m n i c h , pokutujący w piekle

obiadową

zbiorowej.

(hora p r a n d i i ) w d n i u świętego J a k u b a r o k u 1456

zamknięte i szczelne różniło się od miejsca k a r y przemijającej,

w

diecezji

czyśćca, z którego m o d l i t w y , msze i dobre u c z y n k i żywych mogły

zbiegli z klasztorów m n i s i b y l i

wyzwalać dusze pokutujące. W trosce o t o , b y w wyobrażeniach

grzesznych biskupów, kanoników i proboszczów (polska wersja

w i e r n y c h różnice między t y m i d w o m a miejscami kary pośmiertnej

Dialogu

nie zacierały się, kaznodzieje wzywając w i e r n y c h do m o d l i t w y

nych

za

zmarłych zaznaczali, iż idzie t u o dusze czyśćcowe. Wydaje się,

k r a k o w s k i e j , co w i c i u l u d z i

mistrza

widziało" .
32

Również

k a n d y d a t a m i do pieklą,

obok

D o świadomości i wyobraźni wier­

Polikarpa...).

trafiał obraz potępienia niegodnego

kleru,

akceptowany

zapewne przez nich t y m chętniej, iż trafiał n a g r u n t żywycłi wów­

iż akcentowanie l i e r m e t y z m u piekła miało także na celu przeciw­

czas antagonizmów między klerem a ludźmi świeckimi, zwłaszcza

stawianie się t r a d y c y j n y m wierzeniom w k o n t a k t y żywych z po­

szlachtą.

tępionymi, wracającymi z miejsca s w y c h cierpień na ziemię l u b

A l e piekło kleryków nie usuwało w cień w i z j i

potępienia

błąkającymi się w miejscu swych przewinień bądź śmierci. Mogły

grzesznych l u d z i świeckich, stanowiących jedną z f o r m d y d a k ­

być wśród nieh stare słowiańskie demony a także poddy.no już

tycznego

nalotowi

zresztą zapełnione j e d y n i e o k r u t n y m i i w y r a f i n o w a n y m i zbrod­

w

chrystianizacji

dusze

przebywaniu na ziemi . W
2 8

grzeszników
folklorze

doznające

krajów

ulgi

słowiańskich

d u c h y topielców, samobójców, wisielców miały zapewnioną wielo­

oddziaływania na w i e r n y c h . Piekło laików nie było

n i a r z a m i , choć Śmierć mówiła P o l i k a r p o w i o karze

czekającej

„morderców i okrutników". Otchłań piekielna rezerwowała nie­

wiekową egzystencję. W p o l s k i m późnym średniowieczu m o t y w

odmiennie miejsce dla grzeszników o d stuleci zwalczanych w Koś-

kontaktów potępionych z żywymi przenikał również do fabularnej

c i t l 1 i stereotyjiowyoh miłośników świata, których zły śmiech

w a r s t w y d y d a k t y k i kościelnej. Wo wcześniejszych

exeniplach,

miał się zamienić wo I z y . S t a t u t y a r c y b i s k u p a Mikołaja Trąby

w y k o r z y s t y w a n y c h w X I V i X V w i e k u ujawniała się obecność

(1420 r.) nakazywały s p o w i e d n i k o m , b y szczególnie dokładnie w y ­

potępionych w świecie z i e m s k i m . D o żywych przybywały zja,wy

p y t y w a l i penitentów o grzechy najbardziej

z pieklą w cielesnej powłoce, b y powiadamiać i c h o konsekwenc­

W

j a c h grzechów

3 3

rozpowszechnione.

wyobrażeniach piekła z n a j d o w a l i miejsce

34

ludzie rozwiąźli,

popełnionych n a ziemi. D y d a k t y k a kościelna,

p i j a c y i gracze w kości. W scenie Sądu Ostatecznego w Strzelcach

akcentująca h e r m e t y z m piekła, godziła się n a k o m p r o m i s z wie­

p o d Sobótką n a Śląsku wśród postaci przebywających w piekle

rzeniami t r a d y c y j n y m i .

rozpoznać można kobietę nalewającą w i n o z beczki, graczy w kości

K o n t a k t y potępionych z i c h d a w n y m , ziemskim otoczeniem
były t y m łatwiejsze, iż wyobraźnia masowa chętnie lokalizowała
piekło w sposób k o n k r e t n y i w t e d y odległość o d niego okazywała
się niewielką. W fabułach wplecionych do kazań, oddających po­
p u l a r n e wyobrażenia, człowieka, któremu dane było poznać męki
potępionych, prowadzono

do miejsca n i e z b y t odległego. Miesz­

czanin z kazania Pcregrinusa z Opola ujrzał wejście do pieklą na
p o l u swego podmiejskiego f o l w a r k u , w j a m i e po wyschłym źródle;
grzesznik o którym opowiada J a k u b z Paradyża, zaprowadzony
został do pobliskiej d o l i n y , b y usłyszeć jęki, plącz, i nar7.el4a.nia
potępionych . Podróże do zaświatów, w t y m również d y d a k ­
29

oraz skąpca (a może lichwiarza) z w o r k i e m pieniędzy . D o piekła
35

t r a f i a l i więksi i m n i e j s i oszuści s p o t y k a n i w życiu społecznym
m i a s t i w s i : zarówno nieuczciwi karczmarze, j a k i licliwia.rze
szczególnie gorliwie zwalczani przez Kościół. Piekło otwierało
się k u s t a n o m , zarówno w t y m znaczeniu w j a k i m je rozumiało
zazwyczaj nauczanie kościelne (sermones

a d status), j a k i k u

s t a n o m społecznym. Otwierało się k u członkom r o d z i n y , których
k a r a stanowić miała budujący, odstraszający przykład dla n a j ­
bliższych, k u małżonkom k a r a n y m w piekle (lub w czyśćcu) za
b r a k wstrzemięźliwości. Otwierało się k u n i e d o b r y m przełożonym
i k u nieposłusznym l u b niemilująeym i c h podwładnym.

tyczne „zwiedzanie" pieklą nie były w y p r a w a m i długimi i dale­

K o b i e t y , zgodnie

z tradycją łatwo podatne n a podszepty

k i m i . Podziemne położenie pieklą nie musiało także oznaczać jego

szatana, również trafiały do piekła, lecz wydaje się, żo polskie

wielkiej

późne średniowiecze nie było d l a nieh p o d t y m względem z b y t

głębi,

wbrew

zapewnieniom

z Błonia zaznaczał, że piekło znajduje
podobnie

jak

wiadomo,

że

serce

nauczających

(Mikołaj

się w c e n t r u m ziemi,

usytuowane

jest

zawsze

surowe. W p r a w d z i e moraliści zalecali mężczyznom b y wystrzegali
się k o b i e t , lecz w X V w i e k u nie brakło już w Połsee budujących

w środku i s t o t y ż y j ą c e j ) . W wyobrażeniach ludności wiejskiej

przykładów

wejściem do pieklą mogła być j a m a , przepaść l u b pieczara, za-

O b o k żywo rozwijającego się k u l t u maryjnego miało t o wpływ

pew ne dobrze znana mieszkańcom o k o l i c y . Istniały przeto lokalne

na kruszenie się dawnego s t e r e o t y p u kobiety-narzędzia grzechu.

30

i i i f c r n a , miejsca otoczone

z jakichś p r z y c z y n atmosferą

i ziej sławy. T o p o n o m a s t y k a polska zna n a z w y

grozy

„Piekło" lub

„ P i e k i e ł k o " , z których część pochodzi ze średniow i e e z a .
3J

Społeczność potępionych dość konsekwentnie zachowywała

świętych

niewiast

otaczanych

powszechną

czcią.

Kaznodzieje w y p o m i n a l i k o b i e t o m skłonność do o b m o w y i p l o t e k ,
nieodpowiednie

zachowanie

się w kościele, strój

odwracający

uwagę mężczyzn o d m o d l i t w y . M o t y w y potępienia sprowadzały
3 6

się n i e k i e d y do grzechów cielesnych. W męskim tłumie grzeszni­

swą podwójną strukturę: klerykahią i świecką. Oczywiście sama

ków", których

obecność p e w n y c h postaci wśród przebywających w jiiekle mówi

Polikarpa...),

Śmierć

zabiera

na zatratę

(w Dialogu

niewiele. Grzeszni b i s k u p i i m n i s i , przedstawiani w malowidłach

wadzące rozwiązłe życie. A l o pędzone do piekła P a n n y Głupie

z c h a r a k t e r y s t y c z n y m i dla n i c h a t r y b u t a m i , niezmiennie poja­

w

w i a l i się w stereotypowych obrazach piekła. Dopiero począwszy

t y l k o m o d n e : ubrane w kolorowe, pasiaste, obcisło s u k n i e . I c h

mistrza

pleć odmienną reprezentują jedynie k o b i e t y p r o ­

k a p l i c y kościoła

cysterskiego

w

Lądzie

(Wielkopolska)

są

3 7

od drugiej połowy X I V w i e k u , g d y tendencjo r e f o r m y Kościoła

zly los, przeciwstawiany

ujawniły się również w Polsce, wiążąc się z k r y t y c z n y m i posta­

wyrażał bardziej potępienie określonych w a d niż bliskość piekła

w a m i wobec niegodnej części k l e r u , piekło coraz bardziej zapełnia

szeroko otwartego d l a k o b i e t .

się złymi książmi: w i n n y m i s y m o n i i , zwróconymi k u sprawom

radosnej

nagrodzie

Panien

Mądrych

W wyobrażeniach wiecznej k a r y pośmiertnej nie stwierdza­

świeckim, zaniedbującymi swe obowiązki duszpasterskie. Zwłasz­

my

cza potępieni w ówczesnych s t a t u t a c h diecezjalnych

bez c h r z t u (limbus p u e r o r u m ) nio przyjął się w d y d a k t y c e koś­

symoniacy

obecności dzieci. Stan eschatologiczny

d l a dzieci zmarłych

t r a f i l i do k a t e g o r i i największych grzeszników, pokutujących po

cielnej, nie próbowano także odtwarzać miejsca w którym nie

śmierci za swe występne p r a k t y k i świętokupstwa. A l e piekło

ma

symoniaków z kazań s y n o d a l n y c h miało charakter raczej śro-

dziców, b y chore dzieci nie zmarły pozbawione pierwszego sa-

100

a n i mąk a n i radości. Poświadczona w źródłach t r o s k a r o ­

�k r a m o n t u , świadczy o t y m , iż brano p o d uwagę groźbę u t r a t y

oszustwami i skłanianiem l u d z i do grzechu pijaństwa. Stanisław

przez n i e zbawienia.

ze Skarbimierza głosił w kazaniach, że piekło czeka nieuczciwych

Wskrzeszenia

przez l o k a l n y c l i

świętych

k r a k o w s k i c h dzieci zmarły-ch bez c h r z t u , zapisywane

w pięt-

rzemieślników, którzy z myślą o zysku źle wykonują swe w y ­

nastowiecznych rejestrach m i r a c u l a , również są śa\ iadeetwem

r o b y . Grzeszny

obaw

został wtrącony do piekła za t o , iż nie chciał słuchać mszy nie­

3 8

o i c h los ostateczny.

T r u d n o byłoby

odpowiedzieć n a

mieszczanin, który w początku X I V w i e k u

4 2

p y t a n i e , czy w k a z a n i a c h p a r a f i a l n y c h mówiono o mękach gro­

dzielnej, w następnym stuleciu ustąp&gt;il miejsca t y m , ktorz.v po­

żących małym nieochrzczonym. N a ziemiach

pełniają występki przeciw etyce życia zbiorowości miejskiej.

Prusów t a m t e j s i

księża,, w myśl wskazówek podręcznika duszpastorskiego

Jana

M e r k e l i n a (przed 1400 г.), przedstawić m i e l i taką groźbo w postaci
ognia piekielnego, jedynie m n i e j d o t k l i w e g o , niż t e n . który pali

„ O d y ubodzy mają niebo a cisi ziemię, cóż ma, zostać pysz­
n y m i g n i e w l i w y i n ? Zaiste, t y l k o piekło" — zauważył polski

potępionych dorosłych . A l e t e n bardzo archaiczny wątek w i z j i

kaznodzieja z p o l o w y X V w i e k a * , odsuwając groźbę k a r y wiecz­

eschatologicznej

nej o d ewangelicznych ubogich, przeciwstawionych możnym i bo­

39

rozwijał

się n a ziemiach

wciąż

obciążonych

g a t y m grzesznikom.

niedorozwojem opóźnionego ehrześrijaństwe.
Wyobrażenia k a r y wiecznego potępienia odnosiły się do grze­
szników należących do różnycli w a r s t w i grul) spoleczn\ ch. Po­
staciami, które można uznać za wzorcowe,

żywo

funkcjonują­

c y m i w d}-daktyce, okazują się jednak przedstawiciele górnych
wa,rstw społeczeństwa. Oczywiste
bliżej nieokreślony stereotypowy

miejsce

zajmuje

wśród nich

bogacz, gotów dla. pieniędzy

zaprzedać się szatanowi, l u b b o g a t y skąpiec niepomny n a po­
trzeby bliźnich. Pojawiają się także panowie gnębiący podda­
n y c h --- n e g a t y w n y wzorzec szeroko rozpowszechniony

w śred­

niowieczu. N i e k i e d y s p o t y k a m y się jednak z bliższymi określe­
n i a m i przynależności społecznej potępionych oraz z p o « iązanicm
icli

występków

ze współczesnymi

realiami życia

zbiorowego.

Stereotypowi ,,opressores p a , u p e n i m " stawali się przedstawicie­
l a m i możnych i szlachty, przyłączającymi do swych dóbr ziemie
chłopskie. W k a z a n i u Mikołaja z Błonia diabeł wzywa, n a swą
ucztę złych panów, którzy straciwszy swe dobra wskutek roz­
rzutności,

marnotrawią

mienie ubogich. Wzywa,

następnie

przemocą

przy właszczone

także w i e l u ze szla,cłity, którzy idąc

na wojnę grabią dobra kościelne. Kaznodzieja, mając n a myśli
w o j n y husyckie, powołuje się n a przykład z sąsiednich Czech,
gdzie

„laici

nobilcs", niczym

3

rozbójnicy,

napadają

kościoły

i przywłaszczają sobie i c h m i e n i e . M o t y w potępienia wiecznego
40

stawał się wdęc także i n s t r u m e n t e m p o l e m i c z n y m

w sporach

między klerem a szlachtą o korzystanie z dóbr doczesnych a nie­
k i e d y również narzędziom propagandy a n t y h u s y c k i e j .

W warstwie t a k i c h przeciwstawień

bliżej

nieokreśleni ubodzy i prości z y s k i w a l i n i e k i e d y status społeczny
chłopów, oraczy. Oracze pół stawali się bliższymi zbawienia niż
dostojnicy kościelni. Pasterze owiec i świniopasi b y l i dalsi o d
potępienia wiecznego niż dostojnicy i możni świeccy . Piekło
44

wyobrażane w Polsce schyłkowego średniowiecza nie wciągało
do swych otchłani chłopów. D y d a k t y k a kościelna

rezerwowała

sobie jednak wobec n i c h pewien zasób ostrzeżeń. Chłopów, rol­
ników i l u d z i prostych najeży pouczać, b,y dobrze c z y n i l i i przez
swą bozrozu inność nie zostali potępieni — załocal duszpasterzom
krakowski

teolog

i autor kazań .
40

Enigmatyczne

ostrzeżenie

pnzed karą wieczr-ą grożącą n i e r o z u m n y m wieśniakom zyskuje
wyjaśnienie w potępieniu ludow-ych wierzeń i pa'akty-k uznaw-an y c h przez teologów za zabobonne.

K a r a wieczna zbliżała się

k u t y m , którzy posługując .się chrześcijańskim znakiem i gestem
lub

poświęcony ni

zapev. nieniii

przedmiotem

c z y n i l i własne zabiegi

urodzaju poloni, bezpieczeństwa

wokół

d o m o w i i zabu­

d o w a n i o m , wokół zdro&gt;\ ia ludzi i zwierząt . Zbliżała, się przeto,
46

k u strefie zakazu, ujętej w t r a k t a t a c h o zabobonach

słowom

„illieit.uin". Croźbe. potępienia zwracała się także przeciw
dycyjnemu

obyczajowi

ludowemu,

odpornemu

na

tra­

wpływy

chrystianizacji. Zwracała się przeciw- t y m , którzy w y p r o w a d z a l i
ze śpiewem n a krańce wsi kukłę nazywaną śmiercią a następnie
t o p i l i ją. w błocie . Przeciw t y m , którzy w wiosennym korow odzie
47

r

tanecznym wznosili dawne i chyba już niezrozumiale zawołania:
isaja, lado, ileli ja j a , j a k o b y wzywając diabła, tego z którym
pójdą n a wieczne z a t r a c e n i e . W t y m właśnie obszarze l u d z k i c h
48

W większym s t o p n i u , niż wynikać b y t o mogło z bezpośred­
niej treści źródeł, wizje

poczynań mieszkańcy wsi stawali się, „wiuroloincami i odstępca-

piekła zwracały się k u mieszkańcom

m i " (praoqaiicatores et apostatae), których p r a k t y k i prowadzą

miasta, Funkcjonując w nauczaniu kościelnym miały t u większo

k u potępieniu . Przed p r o s t y m wieśniakiem i p r a c o w i t y m ora­

możliwości
utwory

dotarcia

do odbiorców

piśmiennictwa

poprzez

niż do społeczności

49

kazania,

obraz,

czem, mniej narażonymi na grzechy niż bogaci, możni i dostojni

wiejskiej,

która

otwierała się droga do r a j u . Żywotną na wsi polskiej słowiańską

nawet w' X V w i e k u jeszcze rzadko spotykała się ze stałym kazno­

kulturę ludową, tał-; często obejmow-aną zakazami

dziejstwem p a r a f i a l n y m i która w przeważającej części stanowiła

o r t o d o k s j i chrześcijańskiej, wchłaniała otchłań piekła.

strażników

zbiorowość analfabetów. A l e polscy kaznodziejo nie t r a k t o w a l i
miasta

spadkobierców-

Piekło, nie n a z b y t o k r u t n e , nie n a z b y t agresywne i natrętne,

K a i n a , założyciela pierwszego m i a s t a . D o pieklą t r a f i a l i przed­

jako

grzesznej

zbiorowości

ludzkiej,

nie domagało się orl mieszkańców ziem p o l s k i c h d a n i n y w postaci

stawiciele

obsesji

4 1

za,wodów

bliskich

grzechowi:

lichwiarze,

monet i towarów, nieuczciwi k u p c y podwójnie

fałszerze

wynagradzający

sobie utracone z y s k i , a także oberżyści, obciążeni

zawodowymi

potępienia.

Przypominało

wszakże

o sw-ym

istnieniu

w t e d y , g d y zw-raealo się k u głębszym, t r a d y c y j n y m i pokładom
syn kret у c/nogo chrześcijaństwa

polskiego.

l ' B Z Y F l SY

Rozmowa Mistrza Polikarpa
ze Śmiercią (w:) Średniowiecz­
na poezja polska świecka, w y d . S. V r t e l - W i e r c z y i i s k i , W r o c l a w
1952, s. 15—42
J a k u b z Paradyża, Wybór tekstów dotycz({cyc]t
reformy
Kościoła, wy d. S.A. Porębski, Warszawa 197S, s. 305; Stanislaw
ze Skarbimierza, Sermones sapientiale.s, w y d . B . Chmielowska,
t. 2, Warszaw-а 1979, s. 8 7 : ..(...) c o m m i t t u o t rnorituris. a,gonizantibus, u t ipsos de succossu suo vel eveniu a h o r u m mform a r e n t (...)".
1

2

T

•"' 11. ł.ow-iniański, Religia Słowian i jej upadek (т.
VI—XII),
Warszawa 1979, s. 360 m i .
*
Tekst kazania polskiego z X V w . c y t o w a n y przez J . B y ­
stronia, Kultura
ludowa. W a r s z a w a 19.47, s. 150; Stanisław ze
Skarbimierza, Sermoncn sapientiales,
t . 2, s. 9 0 ; zob. także:
Л. B r u c k n e r , Literatura, religijna w Polsce średniowiecznej, W a r ­
szawa 1002, t . I , s. 40 л и . '
Zol). L . S t o m m a . Słońce rodzi się 13 grudnia,
Warszawa
1981, s. .37 i m . W y n i k i badań etnologiczny ch uwzględnił Л.
4

r

5

r

101

�Gieysztor, Mitologia
Słowian, Warszawa 1982, s. 220 n n .
E . Balcerzowa, Glosy polskie w łacińskich kazaniach średnio­
wiecznych, t . I , Wrocław 1981, s. 49
Statuta
Alberti
Jastrzębiec, episcopi
Cracoviensis
(w:)
Starodawne Prawa Polskiego Pomniki,
t . 4, Kraków 1875, s. 78
Najstarsze statuty synodalne krakowskiego biskupa
Nankera
x 1320 г., w y d . J . Fijałek, Kraków 1915, s. 9
Statuta Alberti Jastrzębiec, s. 72
H . Łowmiański, Religia Słowian, s. 361 n n .
J a n H u s , Betlemski
texty, w y d . B . R y b a , P r a h a 1951,
s. 16
Stanisław ze Skarbimierza, Sermones sapientiałes, t . 2,
s. 380, 391
W . Pajzderski, Kościół św. Jana w Gnieźnie, „Prace K o ­
m i s j i H i s t o r i i S z t u k i " , I I I , 1923, s. 73—104
J . W o l n y , Exempla z kazań niedzielnych Peregryna z Opola
(w:) Kultura
elitarna a kultura masowa w Polsce późnego średnio­
wiecza, p o d r e d . B . Geremka, Wrocław 1978, s. 263
J a k u b z Paradyża, Opuscula inedita, w y d . S.A. Porębski,
W a r s z a w a 1978, s. 3 5 6 ; Sermones venerabilis
magistri
Nicolai
de Błony de tempore et de Sanctis, A r g e n t i v e 1498, f o l . 84v (dalej
cytuję: Nicolaus de Błony, Sermones de tempore).
J a k u b z Paradyża, Wybór, s. 351
Średniowieczna poezja,
s. 2 5 ; Polskie
pieśni
pasyjne.
Średniowiecze i wiek XVI,
w y d . M . K o r o l k o , t . 1, Warszawa
1977, s. 123
A . B r u c k n e r , Słownik etymologiczny
języka
polskiego,
Kraków 1927, s. 407
Codex diplomaticus
et epistołaris regni Bohemiae,
t . 1,
P r a h a 1904, s. 381, 384, t . 2, s. 217. Wskazówki źródłowe i cenne
u w a g i dotyczące materiału czeskiego, bardzo t u istotnego d l a
celów porównawczych, zawdzięczam Prof. Josefowi Maćkowi
z Pragi.
Historia
kultury materialnej
Polski w zarysie, t . 1, p o d
r e d . M . Dembińskiej i Z. Podwińskioj, Wrocław 1978, s. 106 n n .
H . B r a m i e , E . Wiese, Schlesische Malerei und Plastik des
. Mittelalters,
Leipzig 1926, s. 2 2 1 , i l u s t r . 193; M . G u t o w s k i ,
Komizm
w polskiej sztuce gotyckiej, Warszawa 1973, s. 215
H . Zarembska, Infamia
w Polsce średniowiecznej. Rze­
miosło katowskie (w d r u k u ) .
Stanisław ze Skarbimierza, Sermones
super „Gloria in
Excelsis",
w y d . R . M . Z a w a d z k i , W a r s z a w a 1978, s. 52
Gotyckie malarstwo ścienne w Polsce, p o d r e d . A . K a r ­
łowskiej-Kazmowej, Poznań 1984, s. 328
Średniowieczna pieśń religijna
polska, w y d . M . K o r o l k o ,
Wrocław 1980, s. 1 1 , 5 1 , 162
Nicolaus de Błony, Sermones de tempore, f o l . 85v
J a k u b z Paradyża, Opuscula, s. 460
A . B r u c k n e r , Literatura
religijna,
t . 1, s. 59 n n . ; tenże,
Kazania
średniowieczne, Kraków 1895, s. 9
J . W o l n y , Exempla,
s. 268; T . Szostek, Exempla w kaza­
niach de tempore Jakuba z Paradyża i Mikołaja z Błonia, Wrocław
1983 (maszynopis).
Nicolaus de Błony, Sermones de tempore, f o l . 190r
J . Banaszkiowicz, Fabularyzacja
przestrzeni.
Średniowiecz­
ny przykład granic,
„Kwartalnik H i s t o r y c z n y " , t . 80, 1979,
N r 4, s. 988
Michael de Clepardia, Sermo de luxuria cum exemplo de
abbate a diabolo recepto (w:) Z opowiadań średniowiecznych, w y d .
H . K o w a l e w i c z , Warszawa 1974, s. 11
Stanisław ze Skarbimierza, Sermones
sapientiałes, t . 1,
s. 389
Statuty
synodalne
wieluńsko-kaliskie
Mikołaja
Trąby
z 1420 г., Kraków 1951, s. 114
A . Karłowska-Kamzowa, Malarstwo
śląskie
1250—1450,
Wrocław 1979, s. 17
A . B r u c k n e r , Literatura
religijna,
t . 1, s. 73
M . G u t o w s k i , Komizm,
s. 205 n n .
A . W i t k o w s k a , Kulty pątnicze piętnastowiecznego
Krako­
wa, L u b l i n 1984, s. 194 n n .
J a n M e r k e l i n , Liber de instructione
simplicium
sacerdotum,
w y d . M . Borzyszkowski, t . 1, Warszawa 1982, s. 169
6

7

8

9

1 0
1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

Nicolaus de Błony, Sermones de tempore, f o l . 253v
Z o b . n a t e n t e m a t F . Smahel, AntUdeól mlsta v dile Petra
Chleóickeho, ,,Ćeskoslovenski ćasopis h i s t o r i c k y " ' , X X , 1972,
№ 1, s. 392
t . 1,
Stanisław ze Skarbimierza,
Sermones
s. 392
Kazanie
na Dzień Wszech Świętych, czyli tzw. praskie
(w:) Wybór tekstów staropolskich,
w y d . S. Vrtel-Wierczyński,
Warszawa 1977, s. 380
J a k u b z Paradyża, Wybór, s. 351
Skarbimierza, Sermones sapientiałes, t , I ,
Stanisław
s. 392
8 2 — 9 4 ; tenże, Sermones super
„Gloria",
tamże, t .
s. 103—104
Stanisław ze Skarbimierza, Sermones
super „Gloria",
s. 104. Z o b . także Statuta synodalia Andreae episcopi
Poznaniensis (w:) Starodawne
Prawa Polskiego
Pomniki,
t . 5, cz. 1, s.
X V I I : De imagine straminis
in
jejunio.
F r a g m e n t kazania J a n a z M i c h o r z y n a (1423 r.) c y t u j e
J . Bystroń, Kultura
ludowa, s. 159
Stanisław ze Skarbimierza, Sermones
super
„Gloria",
s. 104
4 0
4 1

4 2

4 3

4 4
4 5

4 6

4 7

4 8

4 9

1 6
17

1 8

19

2 0

2 1

2 2

2 3

2 4

2 i

2 6
2 7

2 8

2 9

3 0
3 1

3 2

3 3

3 4

3 5

3 6
3 7

3 8

3 9

Piekło,

Paul
tres

de Limbourg,
riches heures

1116 r.
Miniatura
d u D u e de B e r r y "

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6328" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6308">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/086827c41c8815b7dc4a2aed6fc92e6a.pdf</src>
        <authentication>59c13b7b33d3a231880fe2a886410f54</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75399">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2380</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75400">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75401">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2208</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75402">
                <text>Wyobraźnia alchemiczna Wernera Herzoga. Egzegeza symboliczna filmu "Szklane serce" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75403">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4, s.45-57</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75404">
                <text>Michera, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75405">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75406">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75407">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75408">
                <text>Wyobraźnia alchemiczna Wernera
Herzoga. Egzegeza symboliczna
filmu „Szklane serce"
Wojciech Michera
„Potem

otworzyłem

Mogłem

sięgnąć po kielich, pełen jak gdyby wody,

ale w kolorze
I wziąłem

usta, i patrzcie!

ognia/

go, a gdy

Moje serce napełniło
Mądrość

wzrosła

A n t o n i n A r t a u d tak rozpoczyna jeden ze swoich szkiców:
„ J e s t w zasadzie teatru i zasadzie alchemii tajemnicza
t o ż s a m o ś ć istoty. A l b o w i e m teatr, podobnie j a k alchemia
(jeśli r o z p a t r y w a ć go w jego istocie, i to od spodu, o d
p o d ł o ż a ) , opiera się na pewnych podstawach w s p ó l n y c h
wszystkim sztukom, podstawach, k t ó r e w dziedzinie ducha
i w y o b r a ź n i zmierzają d o osiągnięcia s k u t e c z n o ś c i podobnej
do tej, k t ó r a — w dziedzinie fizycznej — pozwala r z e c z y ­
w i ś c i e r o b i ć z ł o t o . " N a l e ż y jednak powiedzieć, że nie
k a ż d y teatr i nie k a ż d e dzieło sztuki z a s a d ę tę realizuje.
Sytuacja sztuki przypomina egzystencjalną sytuację samego
c z ł o w i e k a — tak j a k j ą p r z e d s t a w i ł Kierkegaard. Zgodnie
z jego p o d z i a ł e m życia c z ł o w i e k a na fazy, m o ż n a m ó w i ć
o człowieku estetycznym, etycznym i religijnym, przy czym
g ł ó w n a granica m a j ą c a charakter j a k o ś c i o w y , przebiega
m i ę d z y dwiema pierwszymi „ s f e r a m i egzystencji" a o s t a t n i ą .
W podobny s p o s ó b , b i o r ą c pod u w a g ę status egzystencjalny,
podzielić m o ż n a i s z t u k ę . Z jednej strony z n a j d ą się więc
dzieła estetyczne i etyczne, czyli — u o g ó l n i a j ą c — d o k o n u j ą ­
ce opisu i psychologicznej oceny rzeczywistości. Po drugiej
stronie natomiast u m i e ś c i m y s z t u k ę (czy też aspekt sztuki),
k t ó r a w zamierzeniu d ą ż y do zrealizowania zasady sfor­
m u ł o w a n e j przez A r t a u d a . M a t e r i ą , z k t ó r e j sztuka ta buduje
swe dzieła nie jest t k a n k a psychologiczna, ani też percepowane z m y s ł o w o otoczenie. Sztuka ta tworzy nowy
w y m i a r — w n i m zwykłe ludzkie p o d z i a ł y rzeczywistości
przestają b y ć adekwatne a pojęcia t r a c ą o s t r o ś ć swych
granic. Ten nowy w y m i a r wraz ze swoimi właściwościami
wynika ze zmiany perspektywy — bierna obserwacja, two­
r z ą c a w naszych m y ś l a c h wyłącznie repliki, z a s t ą p i o n a
zostaje przez przeżycie, duchowe uczestnictwo; dzięki niemu
nazwy m o g ą z y s k a ć p r a w d z i w s z ą , r e a l n ą — a nie t y l k o
u m o w n ą — treść.
1

Sztuka ta ma więc charakter metafizyczny, zwraca się
b o w i e m do samej istoty bytu. Dlatego też „ J ę z y k , k t ó r y m
musimy się t u p o s ł u g i w a ć jest w najwyższym stopniu sym­
boliczny. J e d n a k ż e taki jego charakter nie umniejsza praw­
dy, przeciwnie, jest jej w a r u n k i e m . M ó w i e n i e o bycie j a k o
t a k i m w s p o s ó b niesymboliczny jest n i e p r a w d ą . (...) Ż a d n e
dowodzenia nie odsłaniają prawdziwej natury b y t u " . Sztu­
ka o k t ó r e j m ó w i m y pragnie b y ć aktem, k t ó r y o d s ł a n i a
n a t u r ę b y t u i w n i m uczestniczy, p o s ł u g u j ą c się p e ł n y m i mocy
symbolami (symbol, w przeciwieństwie do znaku, nie jest
2

zrozumieniem

mi w piersi

A mój duch zachował
(IV Ezdrasza

wypiłem
się

to w

14, 39—40,

pamięci."
apokryf)

zupełnie przezroczysty i nie wskazuje wyłącznie poza siebie
— d ą ż y raczej do zintegrowania desygnatu, do k t ó r e g o się
odnosi). O s i ą g a ona p o z i o m egzystencjalny, nie chodzi w niej
j u ż o opis; nie m o ż e c h o d z i ć o opis jeśli usiłuje się p r z e ł a m a ć
opozycję p o d m i o t — przedmiot, obserwator — obiekt;
przekraczamy granicę: przed n i ą jest c i e k a w o ś ć i wiedza, za
n i ą — wiara. „ Ż a d n e dowodzenia nie odsłaniają prawdziwej
natury b y t u " , jest ona z r o z u m i a ł a jedynie dzięki s y m b o l o m
(symbol to przejście z w y m i a r u semiotycznego do w y m i a r u
ontycznego). Ż e b y z r o z u m i e ć symbol — zgodnie z twier­
dzeniem Paula Ricoeura — trzeba w e ń uwierzyć, ale żeby
u w i e r z y ć , należy z r o z u m i e ć . P o m ó c z r o z u m i e ć — taki jest
też cel niniejszego a r t y k u ł u [dodajmy, że twierdzenie Ricoeu­
ra nie jest b ł ę d n y m k o ł e m , raczej — k w a d r a t u r ą k o ł a
(hermeneutycznego), a ta jest j u ż p o w a ż n y m , mistycznym
zagadnieniem].
3

Jak n a z w a ć s z t u k ę o k t ó r e j m ó w i m y ? S a k r a l n ą , metafizy­
c z n ą , egzystencjalną? A n t o n i n A r t a u d m ó w i ł o teatrze
alchemicznym. Jest to p o m y s ł bardzo ciekawy i dla nas
p o ż y t e c z n y , bo w ł a ś n i e z a l c h e m i ą p o r ó w n y w a ć b ę d z i e m y
film Wernera Herzoga.
Z a n i m powiemy nieco więcej o sensie symbolicznych
d z i a ł a ń alchemika, musimy zwrócić u w a g ę , że alchemia sama
w sobie jest s z t u k ą , właśnie s z t u k ą m e t a f i z y c z n ą . Ponadto,
tak j a k w samej alchemii, w całej sztuce „ a l c h e m i c z n e j "
t w ó r c z o ś ć m o ż n a podzielić na d w a rodzaje dzieł. W alchemii
jest to z jednej strony operatio, praktyczne d z i a ł a n i e w labo­
r a t o r i u m , z drugiej natomiast — tractatus, dzieło napisane.
D o tej ostatniej kategorii zdają się n a w i ą z y w a ć te dzieła
sztuki, k t ó r e za p o m o c ą s y m b o l i alchemicznych (czy szerzej
— w y w o d z ą c y c h się z tradycji hermetycznej) t w o r z ą zwarte
i sensowne konstrukcje. D o realizmu operatio zbliżają się
z kolei p r ó b y metafizycznej ingerencji w rzeczywistość
d u c h o w ą . P o s z c z e g ó l n e gatunki sztuki w s p o s ó b naturalny
w y d a j ą się bliższe jednej lub drugiej kategorii, np. malarstwo
praktyce l a b o r a t o r i u m a literatura t r a k t a t o m . W rzeczywis­
tości jednak linia p o d z i a ł u przebiega w e w n ą t r z k a ż d e g o
z g a t u n k ó w . Symbolami alchemicznymi p o s ł u g i w a ł się Hie­
r o n i m Bosch, w literaturze natomiast Rabelais, Goethe oraz
wielu innych, np. Jerzy Andrzejewski w Bramach raju.
P r z y k ł a d e m kategorii nazwanej t u operatio m o g ą b y ć z kolei
s t a r o ż y t n e portrety wykonane specjalną f a r b ą k a r n a c y j n ą ,
4

5

45

�s p r e p a r o w a n ą — j a k sam człowiek — z czterech s k ł a d n i k ó w ,
o d p o w i a d a j ą c y c h czterem elementom, h u m o r o m H i p o k r a t e sa. T a k ż e na charakter p r a w o s ł a w n y c h i k o n (o k t ó r y c h
b ę d z i e m y jeszcze m ó w i ć ) , świętych ze swej natury, s k ł a d a j ą
się w d u ż y m stopniu takie czynniki, j a k : m a t e r i a ł , b a r w n i k i ,
proces tworzenia, a przede wszystkim natchnienie i p o w o ł a ­
nie t w ó r c ó w oraz m o d l i t w a w i e r n y c h . M o ż n a t u w s p o m n i e ć
też o t w ó r c z o ś c i G . Segala, k t ó r e g o w y t w o r y ( „ r z e ź b o - o b r a z y " ) p o k o n u j ą s u b i e k t y w n o ś ć autora p r z e n o s z ą c częś­
ciowo c z y n n o ś ć tworzenia na widza, p o w i e r z a j ą c j ą jego
subiektywnej z d o l n o ś c i w i d z e n i a . Pragnienie osiągnięcia
sakralnej mocy dzieła, przekroczenia jego u m o w n o ś c i artys­
tycznej i nadania m u w a r t o ś c i egzystencjalnej s k ł a n i a ł o
Wagnera do wystawiania swych o p e r - m i s t e r i ó w w j e d n y m
t y l k o miejscu, w Bayreuth, niczym w jedynej prawdziwej
świątyni.
Podobny cel mieli nadrealiści. I c h n a j w i ę k s z y m osiąg­
nięciem, n a j w i ę k s z y m dziełem, jest g ł ę b o k i e p r z e w a r t o ś ­
ciowanie stosunku do rzeczywistości (w t y m do rzeczywisto­
ści sztuki). W koncepcji n a d r e a l n o ś c i Bretona zaciera się
r ó ż n i c a m i ę d z y w y o b r a ź n i ą a percepcją — rzecz p o m y ś l a n a
istnieje w e d ł u g niego rzeczywiście. A n t o n i n A r t a u d tworzy
k o n c e p c j ę teatru m a j ą c e g o b y ć miejscem specjalnym, na­
znaczonym sakralnie, w y r ó ż n i o n y m s p o ś r ó d zwykłej prze­
strzeni, gdzie d o k o n y w a ć się ma nadnaturalna przemiana
ś w i a t a . Tristan Tzara przeciwstawia poezję p o j m o w a n ą j a k o
ś r o d e k ekspresji poezji b ę d ą c e j c z y n n o ś c i ą d u c h o w ą . Poezją
staje się nie tyle napisany wiersz, ile życie samo.
Przejawy podobnych u s i ł o w a ń p r z e ł a m a n i a u m o w n o ś c i
i iluzoryczności dzieła sztuki spotykamy też w filmie. M a m
na myśli, poza samym Herzogiem, n i e k t ó r e filmy np.
Felliniego l u b Wajdy. Dzieła tego ostatniego są często
o s k a r ż a n e o niedostatki psychologiczne — ale też nie są to
filmy psychologiczne! M o c n e zakorzenienie Wajdy w ducho­
wości R o m a n t y z m u sprawia, że ponad p r a w d ę psychologicz­
n ą stawia o n p r a w d ę , k t ó r ą n a z w a ć m o ż n a m e t a f i z y c z n ą .
D ą ż e n i e do pewnego rodzaju realności ontycznej widoczne
jest szczególnie we Wszystko na sprzedaż, gdzie k a ż d y , k t o
pojawia się na ekranie gra (?) siebie samego (na czym cierpi
n i e w ą t p l i w i e strona estetyczna filmu). O b e c n o ś ć w m y ś l a c h
tych o s ó b nieobecnego j u ż Zbigniewa Cybulskiego jest
marcelowskim „ m y ś l e n i e m o", przeciwstawianym przez au­
tora Journal metaphysiąue z w y k ł e m u myśleniu: „... myśl jest
c z y n n ą n e g a c j ą unicestwienia ( w a r t o ś ć metafizyczna p a m i ę ­
ci, a nawet w pewnym znaczeniu — historii). N a l e ż a ł o b y
tutaj p o g ł ę b i ć tę szczególną myśl, powszechnie o d c z u w a n ą ,
że nieobecny, że z m a r ł y nie jest „ n i g d z i e " , lecz t y l k o we mnie;
w gruncie rzeczy wiara w pewien rodzaj fotografii, k t ó r a
p r z e ż y w a o r y g i n a ł , fotografii nie skliszowanej, ruchomej,
zanikającej — lecz m i m o wszystko fotografii. ( O n odszedł,
lecz m a m jego fotografię). Tutaj jednak stwierdza się ponow­
ne zaprzeczenie spontanicznych s t w i e r d z e ń ś w i a d o m o ś c i :
gdy myślę o n i m , myślę istotnie o n i m , to co nazywa się
fotografią, jest t y l k o p e w n y m rodzajem czynnika p o ś r e d ­
niego, p u n k t u oparcia (zresztą zmiennego, zależnie o d
z d o l n o ś c i p a m i ę c i o w y c h r ó ż n y c h jednostek). M ó g ł b y m to
w y r a z i ć m ó w i ą c , że Andenken jest w swej głębi magiczne; że
dociera do samego b y t u poza p o ś r e d n i k a m i , k t ó r e się
nazywa psychologicznymi (a k t ó r y c h natura ontologiczna
pozostaje zresztą dla nas nieprzenikniona). (...) akt metafizy­
czny, k t ó r y mnie łączy z j a k i m ś bytem — z b y t e m — ma
zawsze s t r o n ę o d p o w i a d a j ą c ą a k t y w n o ś c i myśli pojmowanej
j a k o budowanie czy j a k o r o z p o z n a w a n i e . "
6

7

8

9

10

P o d z i a ł sztuki metafizycznej, k t ó r ą n a z w a l i ś m y t u też
„ a l c h e m i c z n ą " , na tractatus i operatio jest oczywiście u m o w ­
ny. N i e jest to właściwie p o d z i a ł , bo w j e d n y m dziele s k u p i a ć

46

się m o g ą obie te kategorie. Są one raczej d w o m a aspektami
w j a k i c h sztuka ta m o ż e się p r z e j a w i a ć . C h ę ć pokazania
istnienia i c h o b u b y ł a p o w o d e m p o ś w i ę c e n i a tej sprawie a ż
takiej uwagi. By p r o b l e m z a m k n ą ć (oczywiście w zakresie
naszych potrzeb) w a r t o jeszcze w s p o m n i e ć o p r z y k ł a d z i e
często z s o b ą p o r ó w n y w a n y c h Tomasza M a n n a i Jamesa
Joyce'a. I c h t w ó r c z o ś ć jest w pewien s p o s ó b skrajnym
p r z e c i w i e ń s t w e m ; lecz trzeba p a m i ę t a ć , że p r z e c i w i e ń s t w o ,
by m o g ł o zaistnieć, musi mieć dla o b u swych b i e g u n ó w
w s p ó l n ą płaszczyznę. W t y m p r z y p a d k u jest n i ą wykroczenie
poza logizm i estetyzm dzieła literackiego — i c h miejsce
zajmuje r e a l n o ś ć , egzystencjalność mityczna. Przeciwieńst­
w o natomiast polega na t y m , że M a n n nie ł a m i e w zasadzie
uznanych konwencji literackich, podczas gdy Joyce d o k o n u ­
je przedziwnych transmutacji materii s ł o w a . Jeśli więc o d ­
w o ł a m y się do naszego schematu, Joyce bliższy będzie
rzeczywistemu procesowi fizycznemu, M a n n natomiast te­
m u , co określiliśmy j a k o tractatus ( p r z y p o m n ę t y l k o , że
Tomasz M a n n sam n a z y w a ł swoje dzieła, np.
Czarodziejską
górę, hermetycznymi, czy w r ę c z alchemicznymi). Odmien­
n o ś ć ta ma jednak znaczenie d r u g o r z ę d n e . W samej alchemii
prawdziwie m ą d r a księga ma w sobie j u ż c o ś z Wielkiego
Dzieła (Opus Magnum), myśliciele, k t ó r z y nigdy nie praco­
wali w l a b o r a t o r i u m (np. Jakob Bohme) są nie mniej cenieni
niż ci, k t ó r z y całe życie spędzili w ś r ó d retort i a l e m b i k ó w .
W a r t o o t y m p a m i ę t a ć , łatwiej będzie dostrzec w s p ó l n y sens
pozornie r ó ż n y c h z d a r z e ń .
Najwyższy j u ż czas, by w tok naszego rozumowania
wpleść w ą t e k podstawowy. Przekształci on, m a m nadzieję,
b e z k s z t a ł t n ą m a s ę narracji w s e n s o w n ą k o n s t r u k c j ę . W ą t ­
k i e m t y m jest tajemnica zawarta w filmie Wernera Herzoga
Szklane serce (film, n a k r ę c o n y w 1976 r. na podstawie I I
rozdz. książki Herberta Achternbuscha Die Stunde des
Todes, z m u z y k ą P o p o l V u h , przedstawia p o s t a ć f o l k l o r u
bawarskiego pasterza Muhlhiasa. Jego opowiadania — w i z j e
z a p o w i a d a j ą koniec świata i z a ł a m a n i e się p o r z ą d k u społecz­
nego i moralnego. Upadek ten dotyczy też znajdującej się
w jego wsi h u t y szkła. Jej k a t a s t r o f ę poprzedza śmierć
majstra, k t ó r y z a b r a ł d o grobu tajemnicę wytwarzania
rubinowego szkła. M ł o d y właściciel huty, p r ó b u j ą c y za
w s z e l k ą cenę z d o b y ć z a p o m n i a n ą r e c e p t ę popada w szaleńst­
w o . H u t a ginie w p ł o m i e n i a c h a Hias odchodzi w g ó r y ) .
Tajemnicy zawartej w filmie nie będziemy usiłowali roz­
w i ą z a ć (tajemnicy nie da się r o z w i ą z a ć , tajemnica nie jest do
r o z w i ą z y w a n i a ) ; przeprowadzimy p r ó b ę alchemicznej egzegezy filmu.
Czy ma to sens? W chwili gdy film p o j a w i ł się na świecie
niewiele j u ż istniało czynnych pracowni alchemicznych.
T r u d n o więc m ó w i ć o b e z p o ś r e d n i m dziedzictwie, zupełnie
m o ż l i w y m i rzeczywiście istniejącym w przypadku literatury
l u b malarstwa. Lecz i film, m i m o całej swej niezależności, nie
rozwijał się w p r ó ż n i i m ó g ł p o w r a c a ć do tradycji poprzez
inne rodzaje sztuki. Ponadto, w pierwszym okresie swego
rozwoju, gdy m a ł o k t o kojarzył go w o g ó l e ze s z t u k ą , jego
zdecydowanie plebejski charakter m ó g ł jedynie p o m ó c
w zbliżeniu się do ludowej rzeczywistości m i t u (a i później
niedaleko b y ł o od fabryki s n ó w do fabryki rzeczywistości,
c h o ć b y m i a ł a to b y ć rzeczywistość zdegradowana). Wydaje
się zresztą, że w samym procesie t w ó r c z y m , w każdej
dziedzinie sztuki, przejawić się m o g ą opisane wyżej cechy.
Oba aspekty „ a l c h e m i c z n o ś c i " sztuki — w y n i k a j ą c e z tra­
dycji m o t y w y hermetyczne, j a k i specjalne właściwości
procesu t w ó r c z e g o , m a j ą c e g o w zamierzeniu p r z e k r o c z y ć
u m o w n o ś ć i fikcyjność sztuki — istnieją w filmie Wernera
Herzoga.
O b e c n o ś ć aspektu operatio jest oczywiście trudniejsza do

�wykazania. Nie m o ż n a p r z e n i k n ą ć myśli t w ó r c y , a ta właśnie
m a zasadniczee znaczenie j a k o moc k r e u j ą c a metafizyczną
rzeczywistość dzieła (będzie o t y m jeszcze m o w a ) . Lecz
wydaje się, że dla Wernera Herzoga film nie jest wyłącznie
środkiem ekspresji. Znana jest jego wiara w r e a l n o ś ć d z i a ł a ń
duchowych i mistyczne traktowanie rzeczywistości (świad­
czy o t y m np. piesza pielgrzymka z Niemiec do P a r y ż a
w intencji ciężko chorej przyjaciółki). Przede wszystkim
trzeba jednak p o w i e d z i e ć o p e w n y m i s t o t n y m szczególepracy nad f i l m e m : w e d ł u g z a p e w n i e ń reżysera, mianowicie,
aktorzy z jego zespołu grali w Szklanym sercu w stanie
hipnozy. Zabiegu hipnotyzowania d o k o n y w a ł sam Herzog.
Jego późniejsze wyjaśnienia na temat celu tych d z i a ł a ń są
t r o c h ę niejasne, nie c h o d z i ł o chyba jednak o zwykły c h w y t
reklamowy. K r y t y c y najczęściej m ó w i ą o chęci w y w o ł a n i a
w r a ż e n i a większej niezwykłości i n i e s a m o w i t o ś c i obrazu.
P i ę k n o zdjęć, w y o b r a ź n i a reżysera, tajemnicza atmosfera
— c ó ż więcej trzeba? Jest to wyjaśnienie zupełnie wystar­
czające przy psychologiczno-estetycznej ocenie filmu. Trze­
ba z d a w a ć sobie jednak s p r a w ę , że ryzykujemy w ten s p o s ó b
popadniecie w proceder sprowadzania nieznanego do pojęć
znanych. Niestety, takie k r y t e r i u m zdrowego r o z s ą d k u jest
filtrem z a t r z y m u j ą c y m t o , co najważniejsze.
Zadajmy więc sobie t r o c h ę więcej t r u d u i poszukajmy
lepszego wyjaśnienia. N i e musimy s z u k a ć zresztą daleko
— przeczytajmy raz jeszcze cytat z A r t a u d , k t ó r y m w k r o c z y ­
liśmy w nasze koliste dociekania. Praktycznym polem obser­
wacji m o ż e b y ć w y w o d z ą c y się w pewien s p o s ó b z artaudowskiej tradycji teatr „ L a b o r a t o r i u m " Jerzego Grotowskiego.
C h a r a k t e r y s t y c z n ą c e c h ą tego teatru były ( m ó w i ę o czasach,
gdy G r o t o w s k i realizował jeszcze wystawiane na scenie
spektakle) niezwykle długie i z u p ł y w e m czasu coraz dłuższe
okresy p r ó b i p r z y g o t o w a ń aktora. I c h celem b y ł o dokonanie
jego przemiany — ale nie w sensie czysto psychologicznym
(jak w koncepcji S t a n i s ł a w s k i e g o ) , lecz metafizycznym.
Zadaniem aktora była j u ż nie „ g r a " lecz „ b y c i e " , nie
c h o d z i ł o o odtwarzanie postaci lecz spowodowanie, by
w s p o s ó b j a k najdosłowniejszy zaistniała ( c h o ć m o ż e w i n ­
n y m wymiarze istnienia); ( n a t u r a l n ą k o n s e k w e n c j ą takiego
stosunku Grotowskiego do rzeczywistości teatralnej b y ł o
odejście od samego teatru). Jest to zmiana statusu ontologicznego aktora i całego dzieła (Herzeg powiedział:
„ H i p n o z a jest bardzo n a t u r a l n y m stanem d u c h a " ) .
11

w i e ś n i a k ó w . M ó w i ą o n i : „ O l b r z y m m a oczy j a k kamienie
m ł y ń s k i e , palce z k o n a r ó w a zamiast nosa blok skalny (...)
Ł a m i e drzewa, zabija b y d ł o , w y r y w a nam w n ę t r z n o ś c i (...)
wysysa n a m m ó z g " Hias odpowiada: „ N i e ma ż a d n e g o
olbrzyma... O zachodzie S ł o ń c a olbrzym m ó g ł b y ć cieniem
k a r ł a " . W i e ś n i a c y cieszą się, lecz Hias dodaje: „ G d y nic się
nie zmienia, to myślicie, że to szczęście. A l e widzę ogień
i widzę h u t ę szkła. Jeszcze c o ś w a m powiem: spójrzcie w g ó r ę
na te dwa mosty. Po j e d n y m przejdzie k ł a m c a , a po d r u g i m
z ł o d z i e j " . W tej samej chwili p ó mostkach łączących nad
g ł o w a m i w i e ś n i a k ó w obie k r a w ę d z i e szczeliny przechodzi
d w ó c h ludzi.
Podobnie j a k słowa, k t ó r e Herzog w y p o w i a d a ustami
Hiasa, t a k ż e sceneria tego w p r o w a d z a j ą c e g o obrazu jest
j a k b y streszczeniem całego filmu. Wieś, jej m i e s z k a ń c y
i wydarzenia, k t ó r e się w niej d o k o n u j ą , to miejsce i czas
„ p o c z ą t k u k o ń c a " . W i d z i m y w ł a ś n i e zaczynający z a p a d a ć
się kraj świata. Groza skał i nieziemski trans p r z e r a ż o n y c h
ludzi k o j a r z y ć się m o ż e z P i e k ł e m Dantego. Jest to miejsce nie
p o d l e g a j ą c e w ł a d z y c z ł o w i e k a , obce jego z w y k ł y m p r a w o m ;
nie należy w n i m p r z e b y w a ć , lecz jedyna to droga p r o w a d z ą ­
ca do rajskiego celu p o d r ó ż y . N i m wynurzy się o n „ j a k
zatopiona A t l a n t y d a " , musimy z a p a ś ć się z c a ł y m ś w i a t e m .
W scenie, k t ó r ą omawiamy, przedstawione jest przejście
p r o w a d z ą c e k u tej niebezpiecznej drodze. Pokazana w niej
czeluść w ą w o z u p o ł ą c z o n e g o mostami jest t u j a k b y natural­
n y m znakiem. Idea przejścia i początku
p o d k r e ś l o n a jest
jeszcze przez ujawnienie k ł a m c y i złodzieja, k t ó r z y o w y m i
m o s t k a m i p r z e c h o d z ą . Sięgnijmy po inne p o r ó w n a n i e .
W Legendzie o Graalu C h r ć t i e n a de Troyes — do k t ó r e j
b ę d z i e m y się jeszcze wielokrotnie o d w o ł y w a ć — Sir G a u v a i n
przybywa pewnego razu do niezwykłego z a m k u Czarno­
księżnika (astrologa). Dzieją się t a m rzeczy przedziwne.
Oczekiwany jest bowiem rycerz — m ą d r y i niezawistny,
p i ę k n y i szlachetny, silny i prawy, nie znający p o d ł o ś c i ani
p o ż ą d l i w o ś c i . T y l k o o n m o ż e nie t r a c ą c życia p r z e k r o c z y ć
b r a m ę tego zamku. G d y rozewrze ona swe podwoje (jedno
s k r z y d ł o jest z żelaza, drugie z hebanu — oba ozdobione
z ł o t e m i szlachetnymi kamieniami) oddzielona zostanie biel
od czerni, światło od ciemności oraz rycerz prawdziwy od
fałszywego.

12

Szklane serce rozpoczyna się obrazem s k ł ę b i o n y c h mas
— chyba chmur — p r z e w a l a j ą c y c h się wolno, ale g w a ł t o w n i e
przez doliny i g ó r y niczym fale pierwotnego chaosu. Jest to
wizja siedzącego na skale m ę ż c z y z n y w b i a ł y m płaszczu:
P a t r z ę w dal aż do k o ń c a świata. D z i e ń , zanim się
zacznie, j u ż się k o ń c z y . Najpierw zapada się czas, później
ziemia. C h m u r y p ę d z ą gdzieś, gotuje się ziemia. T o jest
znak. T o p o c z ą t e k k o ń c a . Zaczyna z a p a d a ć się kraj
świata. Wszystko zapada się i leci gdzieś w d ó ł . P a t r z ę na
to i czuję, że c o ś mnie t a m w c i ą g a . Zaczynam z a p a d a ć się
i lecę w d ó ł aż do z a w r o t u głowy.
Tak, a teraz p a t r z ę na jeden p u n k t w spadającej wodzie,
usiłując z a t r z y m a ć na c z y m ś w z r o k . Staję się l e k k i , coraz
lżejszy. Wszystko staje się lekkie, lecę do g ó r y . Z tego
opadania i w z l o t u w y ł a n i a się nowy ląd. W y n u r z a się
ziemia z w o d y j a k zatopiona A t l a n t y d a . W i d z ę n o w ą
ziemię.
N a l e ż y z a p a m i ę t a ć te słowa. Jak dobre m o t t o lub obfity
b a r o k o w y tytuł zawierają w sobie j u ż wszystko, co stanowi
istotę filmu.
O w y m m ę ż c z y z n ą w płaszczu jest Hias, miejscowy pasterz
i — p o ł ą c z e n i e często spotykane — wizjoner. Po scenie
zacytowanej przed chwilą wizji widzimy go w skalistym
i d z i k i m w ą w o z i e . O b o k niego stoi grupa p r z e r a ż o n y c h

O b r a z II

47

�Ludzie ze wsi znaleźli się na granicy, k t ó r ą rozpoczyna się
j u ż nowy świat. Pomieszanie ż y w i o ł ó w jest chaosem czekają­
cym na nowe stworzenie.
F i l m , k t ó r y r o z p o c z ę t y został p o w y ż s z ą sceną bogaty jest
w mroczne zdarzenia i treści. „ J e s t e ś m y zafascynowani
rozbuchanymi wizjami, ale t a k ż e nieco zgniewani na ten
nadmiar tajemnic, k t ó r y c h nie m o ż e m y z g ł ę b i ć . " Jeśli nie
chcemy p o p r z e s t a ć na ich interpretacji psychologicznej (znaj­
dującej t u grunt m a ł o obiecujący) l u b estetycznej (łatwiejszej,
ale niezbyt daleko p r o w a d z ą c e j ) , jeśli nie z a d o w a l a j ą nas
t a k ż e bardzo o g ó l n e , ale m i m o to bardzo niepewne wnioski
s f o r m u ł o w a n e czysto intuicyjnie, musimy z d e c y d o w a ć się na
pewien wysiłek i p o s z u k a ć ś l a d ó w m o g ą c y c h n a p r o w a d z i ć na
właściwy t r o p . Oczywiście, s z u k a ć trzeba wszędzie, bo k a ż d a
rzecz m o ż e d a ć c z ą s t k ę zrozumienia. Lecz wydaje się nam, że
najbardziej p r z y b l i ż y m y się do tajemnicy s z u k a j ą c ich w tra­
dycji hermetycznej, a szczególnie alchemicznej.
Alchemia wywołuje tyle b ł ę d n y c h s k o j a r z e ń , że trzeba
najpierw, niestety, określić j ą negatywnie. N i e jest więc
alchemia sposobem na wytwarzanie z ł o t a metalicznego. Nie
chodzi w niej w ogóle, powiedzmy to otwarcie i dobitnie,
0 p i e n i ą d z e . P i e n i ą d z e i wszelkie ziemskie dobra materialne
to domena h o c h s z t a p l e r ó w i s p a g i r y k ó w ; nie mieszajmy
jednak tych d w u profesji — pierwsi usiłowali zbić m a j ą t e k na
oszustwie i ł a t w o w i e r n o ś c i ludzi, drudzy złoto p r o d u k o w a l i
rzeczywiście (Fulcanelli podaje, że ś w i e t n y m spagirykiem był
np. św. Wincenty a Paulo, k t ó r y nauczywszy się tej sztuki
w arabskiej niewoli w Tunisie, wspierał w ten s p o s ó b
materialnie s w ą d z i a ł a l n o ś ć c h a r y t a t y w n ą ) .
C z y m jest więc alchemia? Jest s z t u k ą , s z t u k ą s a k r a l n ą
(sami Adepcji nazywali j ą Sztuką Świętą l u b
Królewską)
1 j a k o taka jednoznacznie nie m o ż e b y ć opisana. Jedyny
prawdziwy s p o s ó b jej zrozumienia to zrozumienie egzystenc­
jalne; jeśli chcielibyśmy d o k o n a ć Dzieła, prawdy o n i m
m u s i e l i b y ś m y s z u k a ć w nas samych. Lecz prawda ta, j a k
życie samo, jest dynamiczna, istnieje t y l k o w ruchu — za­
trzymanie to śmierć. A k a ż d y opis, j a k j u ż m ó w i l i ś m y , jest
zatrzymaniem. Są więc u s i ł o w a n i e m n i e m o ż l i w e g o opisujące
sens D z i e ł a traktaty alchemiczne. S t ą d ich z ł o ż o n o ś ć , tajem­
nicza c i e m n o ś ć i niepoddawanie się analizie zwykłej l o g i k i .
R e g u ł a : obscurum per obscurius, ignotum per ignotius nie b y ł a
jednak skrywaniem p r ó ż n i i b r a k u sensu, ani też jedynie
rodzajem o b o w i ą z u j ą c e j poetyki, ale p r ó b ą pokonania za
p o m o c ą symboli zabójczej o p o r n o ś c i materialnego przecież
i s k r ę p o w a n e g o czasem i p r z e s t r z e n i ą procesu p i s a n i a . T o
co m y m o ż e m y o p i s a ć , to jedynie powierzchowny, o g ó l n y
obraz alchemii. Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że
identyfikowane z nią dzieło metaliczne stanowi tylko jej
część, i to nie najważniejszą. Jak pisze A n d r e Savoret
„ P r a w d z i w a alchemia, alchemia tradycyjna, jest z n a j o m o ś ­
cią praw życia w c z ł o w i e k u i w naturze, oraz odtworzeniem
procesu, poprzez k t ó r y o w o życie, z n i e k s z t a ł c o n e t u na ziemi
w upadku adamicznym, u t r a c i ł o i m o ż e o d z y s k a ć swoją
czystość, c h w a ł ę , pełnię i podstawowe p r a w a " . Savoret
przytacza na potwierdzenie swych słów cytat z Chmury nad
sanktuarium Eckhartshausena: „ P r a w d z i w a nauka k r ó l e w s ­
ka i święta jest n a u k ą regeneracji, n a u k ą p o ł ą c z e n i a człowie­
ka u p a d ł e g o z B o g i e m " . C e n t r a l n y m planem alchemii jest
plan duchowy, b ę d ą c y modelem i kluczem do zrozumienia
pozostałych.
Upadek dotyczy nie t y l k o człowieka, ale i całego ś w i a t a
natury, cała więc natura wymaga zbawienia. N a l e ż y zatem
u d o s k o n a l a ć m a t e r i ę i p r z y b l i ż a ć j ą Bogu. N i e ma w t y m nic
z magii (tzn. magii w n a u k o w y m rozumieniu tego s ł o w a , bo
1 3

1 4

15

1 6

48

magia np. Paracelsusa lub A g r i p p y to c o ś zupełnie innego).
Alchemik d z i a ł a n i e m swym przyspiesza jedynie t o , co w na­
turze i tak się dokonuje, tyle że bardzo p o w o l i (w Katechizmie
alchemii Paracelsus pyta: „ J a k ą d r o g ą winien p o d ą ż a ć
filozof?" O d p o w i e d ź brzmi: „ T ą właśnie, k t ó r a b y ł a prze­
mierzana przez Wielkiego A r c h i t e k t a W s z e c h ś w i a t a w czasie
tworzenia ś w i a t a " ) . Proces alchemiczny nie czyni więc
niczego sprzecznego z n a t u r ą i Bogiem, a wręcz odwrotnie:
p r z y w r a c a j ą c z e r w a n ą więź z Bogiem nabiera charakteru
sakramentalnego.
W najważniejszym i , m o ż n a p o w i e d z i e ć , w z o r c o w y m
sakramencie c h r z e ś c i j a ń s k i m — Eucharystii, dokonuje się
uobecnienie dzieła zbawienia. Przemienione w kielichu wino
staje się k r w i ą p r z e l a n ą za cały świat. T a k ż e w procesie
alchemicznym wraz z p r z e m i e n i a j ą c ą się m a t e r i ą , dzięki
kamieniowi, k t ó r e g o stworzenie o d p o w i a d a ł o stworzeniu
świata (Lapidis generalia fit ad exemplum generationis mundi) ,przekształca
się cały świat, zgodnie z z a s a d ą j e d n o ś c i
m i k r o - i makrokosmosu.
Proces rozpoczyna się od nigredo, czarnego etapu śmierci
i r o z k ł a d u (putrefactio). Ś m i e r ć jest w a r u n k i e m k a ż d e g o
istnienia: ziarno musi o b u m r z e ć , żeby p o w s t a ł o życie, a cha­
os poprzedza akt stworzenia. Jak m ó w i ł A l Hallaj: „Zabijcie
mnie więc, czarodziejscy towarzysze, bo w mojej śmierci
czeka mnie Ż y c i e . Czuję, że uwolnienie o d życia jest naj­
szlachetniejszym z d a r ó w , jakie m o g ę o t r z y m a ć , a życie
samo, takie j a k i m jest, to najgorsza z k r z y w d . " Śmierć daje
w o l n o ś ć od złego życia, r o z k ł a d a u ł o m n ą k o n s t r u k c j ę na
elementy. Alchemiczne solutio czy separatio to rozdzielenie
trzech zasad, podstawowych substancji t w o r z ą c y c h m a t e r i ę :
siarki, rtęci (merkuriusza) i soli. Z d a w a ć trzeba sobie s p r a w ę ,
że materia skoro umiera to t a k ż e żyje, rodzi się, wzrasta
i dojrzewa, nie jest jej obca p ł c i o w o ś ć i p ł o d n o ś ć . Trzy
wspomniane zasady materii są więc c z y m ś więcej niż pier­
wiastkowymi s k ł a d n i k a m i chemicznymi. S t r u k t u r ę przez nie
t w o r z o n ą o d n a l e ź ć m o ż n a z a r ó w n o w koncepcjach tradycyj­
nych, j a k i filozoficznych. Siarka ma więc charakter ognisty
i m ę s k i , o k r e ś l a n a jest też j a k o duch. R t ę ć (merkuriusz)
akwatyczna i ż e ń s k a , to dusza. Miejscem ich przebywania
jest ciało, czyli s ó l .
1 7

ls

1 9

2 0

2 1

Zgodnie z zaleceniem pierwszej części f o r m u ł y solve et
coagula w p o c z ą t k o w e j fazie procesu oddzielony zostaje
element duchowy od n i e d o s k o n a ł e g o ciała. Jest to p o w r ó t do
pierwotnej bezkształtności; cały świat ginie w chaosie. Lecz
owa massa confusa niesie w sobie z a p o w i e d ź c h w a ł y ; jest to
prima materia, n i e u p o r z ą d k o w a n a mieszanina wszystkich
z a l ą ż k ó w przyszłego świata; z nich uformowane z o s t a n ą
cztery podstawowe elementy — ziemia, woda, powietrze
i ogień — stany, m o d a l n o ś c i materii.
Po czerni przychodzi biel (albedo). W tej fazie ogień
dokonuje oczyszczenia. Wybielona dusza, wzniósłszy się
ponad c i e m n ą noc chaosu (nox profunda) zaczyna ponownie
s z u k a ć ciała. Lecz nie chodzi j u ż o zwykłe, materialne ciało.
W ognistym akcie oczyszczenia d o k o n a ł a się jego spirytualizacja. O s i ą g n i ę t e zostaje j e d n o c z e ś n i e tzw. M a ł e Magis­
terium, o d p o w i a d a j ą c e na planie przemiany metali uzys­
k a n i u srebra. O d tego m o m e n t u zaczyna o b o w i ą z y w a ć
zalecenie — ... coagula. D o m i n u j ą c ą rolę będzie o d g r y w a ł
element m ę s k i — duch; zawarta w siarce moc ł ą c z ą c a
zdobywa p r z e w a g ę nad l o t n o ś c i ą duszy — merkuriusza.
Wielkie D z i e ł o (Opus Magnum) spełnia się w rubedo,
ostatniej, czerwonej fazie procesu. Są to z a ś l u b i n y pary
przedstawianej symbolicznie j a k o K r ó l i K r ó l o w a , siarka
i merkuriusz, ogień i woda, S ł o ń c e i Księżyc, a t a k ż e j a k o
A d a m i Ewa, a szczególnie D r u g i A d a m — Chrystus i D r u g a
Ewa — Ecclesia. Z m a ł ż e ń s t w a tego rodzi się Lapis, czyli
Filius Philosophorum.

�K a m i e ń filozoficzny przybiera r ó ż n e postacie. O k r e ś l a n y
bywa często j a k o z ł o t o , lecz nie to zwykłe, metaliczne,
służące do mierzenia bogactwa ziemskiego. L i m o j o n de
Saint-Didier pisze o t y m w dziele Starożytna
wojna rycerzy
albo rozmowa kamienia filozofów ze zlotem i merkuriuszem.
Z ł o t o (metaliczne) m ó w i t a m tak do Kamienia: „ T o sam B ó g
d a ł m i zaszczyty, sławę i świetlisty p o ł y s k , k t ó r e czynią mnie
tak g o d n y m szacunku: z tego p o w o d u jestem tak bardzo
poszukiwane przez k a ż d e g o . Jestem d o s k o n a ł y m metalem
niezmiennym w ogniu i poza n i m ; cały świat mnie kocha i za
m n ą p o d ą ż a . A ty jesteś t y l k o dymem, oszustem, k t ó r y
zwodzi ludzi, ulatniasz się bowiem, uciekasz z r ą k tych,
k t ó r z y z t o b ą p r a c u j ą . " K a m i e ń odpowiada na to: „ P r a w d ą
jest moje drogie z ł o t o , że to B ó g d a ł ci zaszczyty, stałość
i p i ę k n o , k t ó r e czynią cię d r o g i m . Dlatego też zawsze
p o w i n i e n e ś chwalić b o s k ą d o b r o ć a nie, j a k to czynisz,
u w ł a c z a ć i n n y m , g d y ż m o g ę ci p o w i e d z i e ć , że to nie ty jesteś
Z ł o t e m , o k t ó r y m m ó w i ą pisma F i l o z o f ó w . O w o Z ł o t o jest
bowiem u k r y t e we m n i e " . R ó w n i e ż Sendziwoj, w traktacie
Novum lumen chemicum zaleca wprawdzie poszukiwanie
punktu, czyli pierwszej materii metali, w naturze, ale nie
w metalach zwykłych ( r ó w n i e ż nie w z w y k ł y m złocie), bo te
metale są martwe, ale w „ n a s z y c h " metalach. Te p o s i a d a j ą
d u c h a . Rosarium philosophorum myśl tę w y k ł a d a k r ó t k o :
„aurum nostrum non est aurum vulgi." *
K a m i e ń to nie tylko z ł o t o . Inne, nieliczne z wielu jego
nazwy, to: krew, hermafrodyta, czerwień (barwa w alchemii
ma znaczenie nie t y l k o opisowe, ale przede wszystkim
j a k o ś c i o w e ) , t y n k t u r a , eliksir życia. U k r y t e są w nich r ó ż n e
aspekty jednej, prawdziwej natury K a m i e n i a . Specjalne
znaczenie dla jej zrozumienia ma identyfikacja K a m i e n i a
z Chrystusem lub jego k r w i ą (Chrystus występuje w procesie
j e d n o c z e ś n i e j a k o sponsus w parze antagonistycznych, lecz
d ą ż ą c y c h do swego złączenia p i e r w i a s t k ó w , oraz j a k o jego
s p e ł n i e n i e ) . Przejawia się w t y m odczuwana przez al­
c h e m i k ó w s a k r a m e n t a l n o ś ć Dzieła. T r a k t a t y m ó w i ą o t y m
zresztą expressis verbis, a t a k ż e np. poprzez przedstawianie
procesu sub forma missae.
K a p ł a n e m w tej mszy jest
alchemik, lecz rzecz jasna, to nie o n dokonuje a k t u zbawie­
nia. O n jedynie uwalnia D u c h a Ś w i a t a z n i e d o s k o n a ł e j
materii. W ł a ś c i w e dzieło zbawienia należy j u ż do Odkupicie­
la.
Jak jednak w y g l ą d a ł K a m i e ń w swym wymiarze fizycz­
n y m , osiągnięty w laboratorium? Jego opisy k o j a r z ą się
nieodparcie z poszukiwanym przez b o h a t e r ó w filmu r u b i n o ­
w y m szkłem. P o d k r e ś l a n a bywa najczęściej jego przezroczys­
tość, ognista świetlistość skłaniająca do u t o ż s a m i a n i a go
z kamieniami szlachetnymi, o w y m „ z e s t a l o n y m ś w i a t ł e m " .
Carbunculus ( z d r o b n i a ł a forma od carbo — węgiel) to
ognisty, słoneczny k a m i e ń o cudownych właściwościach
( k a ż d e z tych o k r e ś l e ń m ó w i nie o wyglądzie, lecz o i s t o t n y m
z w i ą z k u ) . N a z w ą carbunculus o k r e ś l a n o w ś r e d n i o w i e c z u
r u b i n albo granat. Wszystkie te nazwy spotykamy w opisach
w y g l ą d u K a m i e n i a F i l o z o f ó w . K h u n r a t h w Amphitleatrum
Sapientiae aeternae pisze: „błyszczący k a r b u n k u ł , ... przej­
rzysty j a k kryształ, zwarty, ł a t w o rozpuszczalny w ogniu j a k
żywica, p ł y n n y j a k wosk i jeszcze bardziej niż żywe srebro
(rtęć — przyp. W M ) , lecz nie wydzielający ż a d n e g o d y m u ,
przeszywający i p r z e n i k a j ą c y ciała mocne i zwarte...; cie­
kły j a k szkło: w kolorze szafranu, gdy jest sproszkowany,
ale czerwony j a k r u b i n gdy pozostaje w masie ( k t ó r a to
czerwień jest o z n a k ą d o s k o n a ł e j stałości i stałej d o s k o n a ł o ­
ści)."
W X kluczu Dwunastu kluczy Filozofii Basileusa Valentinusa k o l o r K a m i e n i a opisany jest j a k o czerwień w p a d a j ą c a
w karmazyn, lub k o l o r r u b i n u w p a d a j ą c y w kolor g r a n a t u .

22

23

2

25

Orthelius z kolei w Epilogus et recapitulatio m ó w i , że
Filozofowie nie o d k r y l i lepszego lekarstwa od K a m i e n i a
F i l o z o f ó w , ze w z g l ę d u na jego t w a r d o ś ć , p r z e z r o c z y s t o ś ć
i rubinowy o d c i e ń .
P r z y k ł a d y m o ż n a m n o ż y ć . Alchemicy często określają
K a m i e ń w r ę c z j a k o vitrum aureum (złote szkło) czy aurum
vitreum (szklane z ł o t o ) , w z g l ę d n i e vitrum malleabile (szkło
kowalne). W a r t o też d o d a ć , że w zdumiewającej epoce
p o c z ą t k ó w ś r e d n i o w i e c z n y c h w i t r a ż y wytwarzaniem tajem­
niczego, o niezgłębionej recepturze szkła zajmowali się
alchemicy.
Najwięcej t r u d n o ś c i , j u ż od c z a s ó w s t a r o ż y t n y c h , sprawia­
ło szkło czerwone. Było zbyt ciemne, m a ł o przejrzyste
i niskiej j a k o ś c i . W w i t r a ż a c h stosowano więc m e t o d ę
s k ł a d a n i a wielu, nawet kilkudziesięciu warstw szkła czer­
wonego i jasnego (placage) .
C i ą g l e jednak u s i ł o w a n o
u z y s k a ć p r z e ź r o c z y s t e szkło czerwone w całej masie. M a ł e
ilości takiego szkła, nazywanego r u b i n o w y m , u d a ł o się
w y p r o d u k o w a ć Antonio Neriemu, łączącemu praktykę
s z k l a r s k ą z p r ó b a m i alchemicznymi. Jego k s i ą ż k a L'Arte
Vetraria z 1612 r. m i a ł a wielką ilość w y d a ń w r ó ż n y c h
j ę z y k a c h (planowanej pracy p o ś w i ę c o n e j chemii i alchemii
N e r i nie z d ą ż y ł przed śmiercią n a p i s a ć ) . N i e k t ó r e z t ł u m a ­
czeń u z u p e ł n i a n e były komentarzami, t w o r z ą c y m i z nich
nowe w zasadzie dzieła. Jednym z takich t w ó r c z y c h trans­
l a t o r ó w był Christopher M e r r e t , k t ó r y w y d a ł w 1662 r. The
Art of Glass. W komentarzu do p o ś w i ę c o n e g o przezroczys­
temu czerwonemu szkłu 129 r o z d z i a ł u 7 części książki
Neriego cytuje T u r y ń c z y k a , Andreasa Libaviusa, autora
książki Alchemia (1597). Libavius z kolei opiera się na
N e a p o l i t a ń c z y k u J.B. Porcie (autorze Magia
naturalis
z 1588) i Gerhardzie D o r n i e , w i e l k i m niemieckim alchemiku
z k r ę g u p a r a c e l s j a ń s k i e g o ( b ę d z i e m y go jeszcze kilkakrotnie
c y t o w a ć ) , k t ó r y o czerwonym szkle pisze w Clavis totius
philosophiae chymistica (1594). Wszyscy trzej n a w i ą z u j ą do
t r a k t a t u Tajemnica tajemnic A l Raziego, filozofa i alchemika
perskiego z I X — X wieku.
3 0

31

26

D z i e ł o M e r r e t a z o s t a ł o p r z e t ł u m a c z o n e w 1679 przez
niemieckiego chemika, f a r m a c e u t ę i alchemika z Poczdamu
H o h a n a K u n c k e l a . Ten u z u p e ł n i ł je oczywiście, t w o r z ą c
s ł a w n e w szklarskich k r ę g a c h Ars vitraria experimentalis. Z a

2 7

2 8

29

Obraz VI

49

�największe swe osiągnięcie u w a ż a ł K u n c k e l uzyskanie rubi­
nowego szkła. W przeciwieństwie do Neriego potrafił w y ­
p r o d u k o w a ć z niego zupełnie d u ż e naczynia. D o d a w a ł o n do
s k ł a d n i k ó w mineralnych c h l o r k u z ł o t a , a wytopione szkło
p o w t ó r n i e ogrzewał.
D o k ł a d n e g o przepisu w Ars vitraria... nie o p u b l i k o w a ł
— był dla niego zbyt cenny. Recepta nie u t r z y m a ł a się jednak
w tajemnicy j u ż d ł u g o .
Alchemik p r a c u j ą c y w l a b o r a t o r i u m styka się z m a t e r i a l n ą
rzeczywistością swego Dzieła. Naczynia, alembiki i athanory, a szczególnie zawarte w nich p r z e m i e n i a j ą c e się metale,
owe ziemskie gwiazdy, p e ł n i ą dla niego j a k gdyby funkcję
i k o n y . Są obserwowalnym obrazem rzeczywistości ducho­
wej. W e d ł u g o. P a w ł a Florenskiego ikonostas świątyni
p r a w o s ł a w n e j nie tyle oddziela wiernych o d o ł t a r z a , na
k t ó r y m dokonuje się N a j ś w i ę t s z a Ofiara, co u m o ż l i w i a
wręcz, poprzez umieszczone w n i m i k o n y , te „ o k n a do
w i e c z n o ś c i " , dostrzeżenie niewidzialnych dla naszych oczu
z d a r z e ń . Bowiem, j a k m ó w i John Meyendorff: „ E u c h a r y s ­
tia nie m o ż e o b j a w i ć niczego z m y s ł o w i w z r o k u (...). W z r o k o ­
w i daje się inne objawienie — i k o n y . " Ł a s k a j a k a spływa na
p r z y j m u j ą c e g o Najświętszy Sakrament i k o n t e m p l u j ą c e g o
i k o n ę podobna jest do stanu, j a k i uzyskuje d o k o n u j ą c y
transmutacji alchemik. Lecz nie w o l n o sądzić, że to mistycz­
ne zdarzenie ma charakter bierny, automatyczny. I k o n a
w wymiarze czysto fizycznym jest jedynie d e s k ą p o k r y t ą
farbami o o k r e ś l o n y m składzie chemicznym. Jej ontologiczna więź z b y t a m i nadprzyrodzonymi i w y n i k a j ą c a z tego moc
urzeczywistnia się dopiero dzięki m o d l i t w i e tak ikonografa,
j a k i z w y k ł e g o wiernego. R ó w n i e ż proces alchemiczny m o ż e
w y z w o l i ć w y k r a c z a j ą c ą poza zwykłe reakcje chemiczne siłę
d u c h o w ą t y l k o p o d w p ł y w e m siły duchowej samego al­
chemika. N i e dokona Dzieła, a t a k ż e nie namaluje praw­
dziwej i k o n y człowiek u ł o m n y , nie przygotowany, zły.
O stawianych ikonografowi wymaganiach m ó w i ą po­
stanowienia s o b o r ó w .
O alchemikach piszą o n i sami,
Adepci, np. Gerhard D o r n : Ex aliis nunquam unum fades
quod quaeris, nisiprius ex te ipso fiat unum (nie z d o ł a s z nigdy
uczynić z i n n y c h rzeczy poszukiwanej przez ciebie Jedni, jeśli
przedtem z ciebie samego nie stanie się J e d n i a ) . T a k więc
D z i e ł o jest m o c ą d u c h o w ą dla alchemika, lecz o n , by m ó c
owego Dzieła d o k o n a ć , musi sam p o s i a d a ć o g r o m n ą siłę.
Siłą t ą jest medytacja i r o z m y ś l a n i a — imaginacja.
Nie chodzi t u o z w y k ł ą w y o b r a ź n i ę , b ę d ą c ą b l a d y m
odbiciem rzeczy widzialnych. M y ś l czysto intelektualna nie
ma mocy i nie m o ż e czegokolwiek p o r u s z y ć . M ó w i m y nie
o fantazji, lecz o w y o b r a ź n i nadającej — zgodnie ze s ł o w a m i
Paracelsusa — naszym m y ś l o m c i a ł o . Imaginatio to a k t
duchowy o mocy fizycznej, m o g ą c y w p ł y w a ć na cykl prze­
miany materii. Lexicon alchemiae Rulanda z 1612 r. o k r e ś l a
imaginatio j a k o : Astrum in homine, coeleste sive supracoeleste
corpus**,przy czym p a r a c e l s j a ń s k i e określenie gwiazda wyra­
ża przekonanie o t o ż s a m o ś c i duchowych sił m i k r o - i m a k r o kosmosu, człowieka i natury. Sam Paracelsus p o r ó w n u j e
w y o b r a ź n i ę do deszczu, g d y ż wspomaga s w ą m o c ą siły
gwiezdne (czyli — u p r a s z c z a j ą c — pozafizyczne, ale realne
siły istniejące w świecie) t a k j a k deszcz wspomaga S ł o ń c e .
Idea imaginacji p o d k r e ś l a egzystencjalne z a a n g a ż o w a n i e
alchemika w dokonywane D z i e ł o . M y ś l ta w tekstach
alchemicznych powraca ciągle, m ó w i się np. oportet operato­
rem interesse operi, lub mens eius cum operę consentiat. N a
t y m polega r ó ż n i c a m i ę d z y a l c h e m i ą i n a u k ą . D l a naukowca
(lub poszukiwacza s k a r b ó w tego ś w i a t a ) tajemnica stanowi
jedynie wyzwanie by j ą r o z w i ą z a ć . D l a alchemika (czy o s ó b
p o t r a f i ą c y c h widzieć świat w kategoriach m i t u ) jest pewnym,
d a j ą c y m się o p i s a ć za p o m o c ą symboli stanem rzeczywisto3 2

3 3

3 4

3 5

36

3 7

3 9

50

ści. W t a k i m ujęciu recepta na w y p r o d u k o w a n i e K a m i e n i a
Filozoficznego nie jest j u ż przepisem „ w e r y f i k o w a l n y m
w k a ż d y c h w a r u n k a c h " — j a k wymaga tego metodyka
d o ś w i a d c z e n i a naukowego. Przypomina raczej zapis nuto­
wy. Jak pisze Bohdan Pociej w szkicu Problem muzyki dawnej
„ . . . k a ż d e dzieło średniowiecza, renesansu, czy nawet b a r o k u
zawiera w sobie dla nas p e w n ą — nigdy zresztą d o k ł a d n i e nie
o k r e ś l o n ą — ilość postaci czy wersji wykonawczych; (...)
D z i e ł o jest zatem w t y m w y p a d k u w a r t o ś c i o w e dla nas
wyłącznie j a k o swojego rodzaju pole d o ś w i a d c z a l n e , k t ó r e
my, u p r a w i a j ą c y m u z y k ę d a w n ą , w y p e ł n i a m y p r o d u k t a m i
własnej i n w e n c j i . . . " R ó w n i e ż w alchemii ta sama recepta,
tak samo przeprowadzone w l a b o r a t o r i u m d o ś w i a d c z e n i e ,
m o ż e p r z y n i e ś ć r ó ż n e rezultaty; co więcej — brak odpowied­
nich cech osobistych alchemika u n i e m o ż l i w i a w o g ó l e w y k o ­
nanie d z i e ł a .
W y o b r a ź n i a alchemiczna to jednak c o ś więcej niż inwen­
cja. Obrazy przez n i ą tworzone osiągają, j a k i k o n y , praw­
d z i w ą egzystencję, o n t o l o g i c z n ą r e a l n o ś ć . Z n i k a r ó ż n i c a
m i ę d z y n i m i a fizyczną rzeczywistością l a b o r a t o r i u m . W y o b ­
r a ź n i a hipostazowana jest j a k o obdarzona m o c ą dusza l u b
też corpus subtile (ciało subtelne) — b y t p o ś r e d n i c z ą c y
m i ę d z y u m y s ł e m a m a t e r i ą , u k o n k r e t n i a j ą c y siłę — j a k m ó w i
C G . Jung — p s y c h i c z n ą . Sama imaginacja staje się więc
zrealizowanym celem — p o n o w n y m zjednoczeniem duszy
i ciała (uczeń B ó h m e g o , Johan-Georg Gichtel pisze w Theosophia Practica: „ W r a z z odrodzeniem otrzymujemy nie
tylko n o w ą D u s z ę , ale i C i a ł o nowe (...) T o C i a ł o pochodzi ze
S ł o w a B o ż e g o i N i e b i a ń s k i e j S o f i i " ) . L a b o r a t o r i u m prze­
staje b y ć konieczne. Przeprowadzona w n i m transmutacja
nie traci wprawdzie nic ze swej realności, lecz t a s a m a
transmutacja dokonuje się też w duszy alchemika, a t e n
s a m p o ż ą d a n y K a m i e ń F i l o z o f ó w o d n a l e ź ć m o ż n a wszę­
dzie. W y r a ź n i e stwierdzają to liczne teksty, np. ten z X V w.,
napisany przez Georga Ripleya: „ P t a k i i ryby p r z y n o s z ą
n a m lapis, posiada go k a ż d y człowiek, znajduje się on
w k a ż d y m miejscu, w tobie, we mnie, we wszystkim, w czasie
i przestrzeni." Jak m ó w i ą alchemicy, a t a k ż e Herzog, od
nas zależy przemiana, rzeczywista duchowa przemiana ota­
czającej nas pierwszej materii, rozproszonej w chaosie i trak­
towanej przez nas „ n a r ó w n i ze ś m i e c i a m i " ( w y r a ż e n i e
oryginalne), ale zawierającej wszystkie elementy. I d e ą k t ó r a
nie o p u s z c z a ł a A d e p t ó w tajemnej filozofii b y ł a j e d n o ś ć
świata: evто nav (jedno-wszystko). Ta s t a r o ż y t n a , heraklitejska f o r m u ł a alchemiczna, jedno z i m i o n Merkuriusza, nadaje
sens życiu k a ż d e g o człowieka. A k t u a l n a t a k ż e dzisiaj, wciela
się c h o ć b y w h a s ł o Lautremonta „La poesie doit etre faite par
tous, non par un" lub egzystencjalistyczne dostrzeganie
wieczności w każdej chwili i sensu w k a ż d y m zdarzeniu życia.
N i e sprawia też t r u d n o ś c i zapisanie po tej samej stronie
tablicy jeszcze jednego zdania Gerharda D o r n a : „Transmutemini de lapidibus mortuis in vivos lapides philosophorum",* lub myśli G r i l l o t a de G i v r y : „ T y jesteś właśnie
m a t e r i ą Wielkiego D z i e ł a " .
40

41

4 2

43

4 4

45

6

4 7

Nie odeszliśmy daleko od tajemnicy zabranej do g r o b u
przez M u h l b e c k a . K r ą ż y m y cały czas w o k ó ł h u t y , podpat­
rujemy jej właściciela, s ł u c h a m y słów Hiasa i szukamy
cierpliwie sensu.
F i l m m o ż n a podzielić na dwie części. W pierwszej o s o b ą
aktywnie działającą jest właściciel huty. K o ń c z y się ona
p o ż a r e m fabryki. D r u g a część, w k t ó r e j swe dzieło przep­
rowadza Hias, rozpoczyna się znowu, tak j a k cały film,
w miejscu o d l u d n y m — t y m razem jest to ciemna piwnica
więzienia. S p o t y k a j ą się tam obaj — pan h u t y i Hias. P a d a j ą
wtedy niezwykle w a ż n e słowa: „ P o d o b a s z m i się — m ó w i

�właściciel — bo masz szklane serce (herz aus glas)". S ł o w a te
u p e w n i a j ą nas, że o b r a l i ś m y właściwą d r o g ę . „ S z k l a n e
serce", serce ze szkła, ze szkła — j a k w i a d o m o — rubinowe­
go; jest to swoisty alchemiczny pleonazm. M i c h a e l M a i e r
w dziele De circulo phisico ąuadrato z 1616 r. stwierdza, że
S ł o ń c e jest obrazem Boga, a obrazem S ł o ń c a w ziemi
— z ł o t o , w c z ł o w i e k u natomiast — serce. F o r m a serca
zatem, w ł a ś c i w a r u b i n o w e m u szkłu, staje się n i e z a l e ż n y m o d
poprzednich argumentem, u z a s a d n i a j ą c y m identyfikację
szkło — K a m i e ń .
Inne s ł o w a właściciela huty, wypowiedziane wcześniej,
jeszcze w czasie p o s z u k i w a ń recepty rubinowego szkła, są dla
nas dalszym ś l a d e m . Jedno zdanie w y p o w i a d a gdy, po
śmierci M u h l b e c k a , majstra, jedynego k t ó r y potrafił w y t a ­
p i a ć czerwone s z k ł o , bierze do ręki r u b i n o w y puchar: „ M ó j
B o ż e , teraz to cudo zniknie ze ś w i a t a . C o będzie mnie c h r o n i ć
przed złem w s z e c h ś w i a t a ? " W innej scenie m o d l i się przed
figurą M a t k i Boskiej: „ S z k ł o m a k r u c h ą d u s z ę . Jest czyste,
nie ma plam. Pęknięcie to grzech. G d y zbruka je grzech,
szkło traci brzmienie." D o m a g a się wreszcie od Hiasa
pomocy wołając: „ C h c ę m i e ć rabin. C h c ę mieć czerwone
s z k ł o , rozumiesz? P o t r z e b u j ę je, żeby z a m k n ą ć w n i m m o j ą
krew, zanim ze mnie w y p ł y n i e . " R u b i n o w a czerwień szkła,
kielich, dusza, krew. T o t a k ż e nie s ą s ł o w a przypadkowe.
Z w i ą z e k m i ę d z y n i m i o d k r y ć m o ż n a j u ż w najdawniejszych
kulturach łowców górnego paleolitu.
D l a nas p o r ó w n a n i e m wystarczającym, by rozjaśnić sens
filmu, jest legenda o św. Graalu. Widzimy w niej ciężką
a t m o s f e r ę j a k gdyby klątwy, chorego władcę, zamierającą
ziemię, oczekiwanie na wybawienie, k t ó r e m o ż e przynieść
szlachetny rycerz. P o d o b i e ń s t w o między treścią filmu a legen­
d ą wykracza zresztą poza te zbieżności. Przygody rycerzy
poszukujących świętego naczynia ukrywają głęboką treść al­
chemiczną, odczytać m o ż n a w nich przebieg Wielkiego D z i e ł a .
Punktem, k t ó r y łączy najsilniej obie historie jest sprawa
p a m i ę c i , przypomnienia. W Szklanym sercu chodzi o przypo­
mnienie recepty rycerz św. Graala musi zapytać o święte
naczynie.
K a ż d y z nas dobrze zna p a m i ę ć j a k o zjawisko psycho­
logiczne. Jest ona j a k gdyby n a s z ą p o d r ó ż ą w czasie. Za
p o m o c ą p a m i ę c i p r ó b u j e m y w y z w o l i ć się spod jego panowa­
nia. J e s t e ś m y b o w i e m t u , w t y m świecie, niczym p o ż e r a n e
przez ojca dzieci Saturna — K r o n o s a (Chronosa). Pisze
Simone W e i l : „ P i e k i e l n e m ę k i G r e k ó w — Danaidy i t d .
— p r z e d s t a w i a j ą czas j a k o czystą i p r o s t ą f o r m ę k a r y za
grzechy. T y l k o świętość pozwala wyjść poza g r a n i c ę czasu.
Ż y j e m y t u na ziemi w c z y m ś co jest m i e s z a n i n ą czasu
i wieczności. P i e k ł o będzie samo czasem." Lecz p a m i ę ć
o charakterze psychologicznym niewiele m a w s p ó l n e g o ze
świętością (sacrum) i nie jest ś r o d k i e m skutecznym. Jest
jedynie p o d r ó ż ą po „ w y m a r ł y c h miastach p r z e s z ł o ś c i " ;
nigdy nie opuszcza nas ś w i a d o m o ś ć , że one j u ż nie istnieją.
Dzieje się tak nawet wtedy, gdy towarzyszy jej d e l i k a t n o ś ć
— z a k ł o p o t a n i e w y n i k ł e z lęku o byt empiryczny, trwoga
przemijania.
Istnieje jednak też inny rodzaj p a m i ę c i — p a m i ę ć metafizy­
czna. T a nie zadowala się t a k ą s k r y t ą w ę d r ó w k ą — ona czas
likwiduje ( „ A a n i o ł przysiągł..., że czasu j u ż nie b ę d z i e " , A p .
10,6). Ta właśnie p a m i ę ć nadaje moc sakramentowi. D z i ę k i
anamnezie, przypomnieniu, sakrament likwiduje czas, po­
woduje paradoksalne (jak to o k r e ś l a Kierkegaard) przenik­
nięcie wieczności do tego świata, wiecznej egzystencji d o
w y m i a r u czasu. W e d ł u g słów Aleksandra Schmemanna,
teologa p r a w o s ł a w n e g o , „ i s t o t a sakramentu polega przede
wszystkim na m o ż l i w o ś c i przezwyciężenia czasu, czyli na
objawieniu się i realizacji w n i m minionego wydarzenia
48

49

50

51

5 3

w jego ponadczasowej wiecznej r e a l n o ś c i . " Obraz w y ­
tworzony przez p a m i ę ć m e t a f i z y c z n ą nie jest więc tylko
przezroczystym znakiem przeszłości, lecz uobecnieniem,
symbolem o pełnej mocy egzystencjalnej.
Nie trudno s k o n s t a t o w a ć , że p a m i ę ć , anamneza, jest
f o r m ą znanej j u ż n a m imaginacji, f o r m ą , k t ó r a b e z p o ś r e d n i o
o d d z i a ł y w a na czas p r z e k s z t a ł c a j ą c g o .
D o tego samego d ą ż ą , zdaniem Claude M a u r i a c a — pisa­
rza niezwykle wyczulonego na sprawy czasu — wszyscy
artyści. Usiłują o n i , o d zawsze i beznadziejnie, z r e a l i z o w a ć to
samo zamierzenie — u n i e r u c h o m i ć czas, z a b i ć go, i przez to
u m o ż l i w i ć n i e z a p o ś r e d n i c z o n y k o n t a k t ze ś w i a t e m .
Z n a k i e m czasu jest przemijanie i śmierć. Jest o n przed­
stawiany często w obrazie upływającej wody; jej z a m k n i ę c i e
to zatrzymanie czasu.
Musieli Ż y d z i p o w s t r z y m a ć fale M o r z a Czerwonego by
w y d o s t a ć się z E g i p t u , krainy śmierci. Jedna z sekt gnost y k ó w , peratycy, n a z y w a ł a M o r z e Czerwone imieniem K r o ­
nosa, r z e k ą czasu i zepsucia. Przekroczenie tej rzeki (nepdaai
— p r z e k r a c z a ć ) przenosi w świat wieczności — drugi brzeg
jest d r u g ą s t r o n ą k r e a c j i . Chrześcijanie p o s z u k u j ą c Ż y c i a
Wiecznego m u s z ą z kolei p o k o n a ć nowe M o r z e Czerwone
— ujętą w kielichu krew Zbawiciela. Dlatego t a k ż e al­
chemicy, dla k t ó r y c h M o r z e Czerwone b y ł o w o d ą chrztu,
dopatrywali się w K a m i e n i u cudownych właściwości lecz­
niczych; j e d n ą z jego f o r m b y ł a medicina catholica, lekarstwo
na wszystko, eliksir życia. Takie same właściwości m i a ł sam
kielich w y t w o r z o n y ze z ł o t a alchemicznego. Picie z niego
z a p e w n i a ł o n i e ś m i e r t e l n o ś ć . S t ą d też znaczenie Graala
w uzdrowieniu chorego K r ó l a R y b a k a i jego j a ł o w e j ziemii.
Graal, j a k o święte naczynie, wiąże się z a l c h e m i c z n ą i d e ą vas
hermetis, naczynia, w k t ó r y m dokonuje się transformatio.
Nie jest ono jedynie aparatem, technicznym p r z y r z ą d e m . Jest
i s t o t n ą częścią procesu; ogarnia i jednoczy w swym w n ę t r z u
5 4

5 5

56

57

— j a k prima materia — wszystkie elementy, t w o r z ą c z nich
K a m i e ń Filozoficzny. S w y m k u l i s t y m k s z t a ł t e m n a ś l a d u j e
kosmos: Domus vitrea spheratilis sive circularis . Jest ł o n e m ,
z k t ó r e g o ma się n a r o d z i ć Filius Philosophorum.
P o d o b i e ń s t w o Szklanego serca do legendy o G r a a l u
dotyczy z jednej strony podstawowej idei — odrodzenia
u z a l e ż n i o n e g o od m a j ą c e g o charakter sakramentu a k t u
58

52

Obraz

X

57

1

�przypomnienia. Z drugiej strony istnieje wiele p o d o b i e ń s t w
szczegółowych. Jednym z nich jest p o s t a ć chorego starca
— ojca lub k r ó l a . Z w r ó ć m y u w a g ę , że o b ł ą k a n y ojciec
właściciela huty nie wstaje z fotela od 12 lat. Jest to liczba
z n a c z ą c a , określająca, m ó w i ą c a najprościej, pewien za­
m k n i ę t y c y k l . P o s t a ć ojca z w i ą z a n a jest ściśle z losem huty.
Nie chce w s t a ć , gdy rzekomo jeden z wytapiaczy o d k r y ł
tajemnicę r u b i n u . Podnosi się jednak z fotela w chwili, gdy
huta zaczyna p ł o n ą ć , m ó w i ą c przy t y m : „Jeśli się pali, to
c h c i a ł b y m b y ć przy t y m . Gdzie są moje buty? Przez 12 lat nie
paliło się (czyli tyle samo, ile t r w a jego choroba — W M ) ,
a teraz moje buty gdzieś p r z e p a d ł y . " P o w i ą z a n i e postaci ojca
(i j e d n o c z e ś n i e k r ó l a ) z ziemią jest w alchemii dobrze znane.
W alchemicznej trójcy z p o s t a c i ą Ojca identyfikowana jest
( s p o ś r ó d trzech zasad) sól, czyli ciało, u t o ż s a m i a n e jedno­
cześnie z ziemią. D o s k o n a ł ą ilustracją tego p r o b l e m u m o ż e
b y ć dzieło De lapide philosophico figurae et emblemata
„ s t a r o ż y t n e g o Szlachcica i Filozofa Niemieckiego" Lambsprincka ( 1 6 2 5 ) . Zawiera ono m . i n . 15 o b r a z ó w , s p o ś r ó d
k t ó r y c h k i l k a p o ś w i ę c o n y c h jest alchemicznej trójcy. Lambsprinck przedstawia C i a ł o , D u c h a i D u s z ę j a k o K r ó l a - O j c a ,
jego Syna oraz j e d n o c z ą c e g o ich przewodnika. Pierwszy
z nich, po r o z ł ą c e z synem, a n a s t ę p n i e p o jego p o ż a r c i u
ciężko choruje. N a obrazie 14 widzimy chorego K r ó l a ,
w koronie, s p o c z y w a j ą c e g o na łożu z baldachimem. Zgodnie
z k o m e n t u j ą c y m obraz tekstem, K r ó l prosi Boga o pomoc.
W odpowiedzi:
„ (...) B ó g wysłał z nieba deszcz
N a ziemię poprzez gwiazdy błyszczące.
Ó w deszcz, o w o c o n o ś n y i srebrzony,
Zwilżył i zmiękczył ciało Ojca, ( . . . ) "
Deszcz spływający na ziemię a o d r a d z a j ą c y zarazem ciało,
identyfikacja alchemiczna ciała i ziemi chorego K r ó l a - O j c a ,
m o ż e b y ć kluczem do zrozumienia zależności między losami
j a ł o w e j ziemi i jej w ł a d c y ; owa zależność to w sensie
alchemicznym t o ż s a m o ś ć odpowiednich e l e m e n t ó w (ciało-ziemia) z r ó ż n y c h w y m i a r ó w .
Z b i e ż n o ś c i m i ę d z y o m a w i a n y m filmem a l e g e n d ą o G r a a l u
m a j ą jednak w d u ż y m stopniu charakter p o d o b i e ń s t w a
odwrotnego. W legendzie nacisk jest p o ł o ż o n y na moment
odradzania, w filmie — na moment zamierania. W legendzie
bohaterami są n i e z ł o m n y rycerz i dostojny k r ó l , w filmie
— szalony właściciel h u t y i o b ł ą k a n y starzec. W legendzie,
m i m o nieudanej pierwszej p r ó b y , rycerz udaje się na u w i e ń ­
czone sukcesem dalsze poszukiwania, w filmie u s i ł o w a n i a
pana huty k o ń c z ą się k l ę s k ą ( w y r a ź n i e m ó w i o t y m Hias:
„ N i e zobaczysz S ł o ń c a a szczury o d g r y z ą ci uszy"). W p r a w ­
dzie dzieło d o p e ł n i o n e z o s t a ł o przez Hiasa (co m o g ł o b y b y ć
a n a l o g i ą do późniejszych p r z y g ó d rycerzy Graala, tzw.
„ k o n t y n u a c j i " ) , lecz nie dotyczy to jednak samego właś­
ciciela. N a l e ż y więc najpierw z a s t a n o w i ć się nad przy­
czynami jego niepowodzenia. N a czym p o l e g a ł b ł ą d ? Gdzie
s z u k a ć jego źródeł? Zrekonstruujmy k r ó t k o myśli i d z i a ł a n i a
pana huty.
O d p o c z ą t k u z d a w a ł on sobie s p r a w ę ze znaczenia, nie
t y l k o materialnego, jakie wiąże się z r u b i n o w y m szkłem.
Ś w i a d c z ą o t y m c h o ć b y przytoczone j u ż wcześniej jego
s ł o w a . M y ś l i właściciela huty k r ą ż ą jednak w o k ó ł domnie­
manej recepty dotyczącej d o s ł o w n i e rozumianego szkła.
P r z e ł o m dokonuje się p o d w p ł y w e m opowiadania-marzenia
m ł o d e g o wytapiacza szkła, Agide, specjalnie zaproszonego
na obiad do d o m u pana: „ K r a j r u b i n ó w , m ó j kraj. Wszyscy
ludzie t a ń c z ą t a m w czerwonym blasku, żyją w jego k r ę g u .
I c h krew, ich życie, wszystko to jest w szkle, w czerwieni,
w kolorze. T o jedyny t a k i kraj. Jest tam wszystko i wszystko
jest r u b i n e m . " N a słowa te, k t ó r y c h i n t e r p r e t a c j ę alchemicz59

52

n ą p r z e p r o w a d z i ć m o ż n a j u ż na podstawie tego, co dotych­
czas powiedzieliśmy, pan odpowiada: „ T w o j a m o d l i t w a
s p r a w i ł a cud. O d godziny wiem to, czego nie wiedziałem.
M o g ę s p r z e d a ć sekret wszystkim h u t o m . " W n a s t ę p n e j
scenie, znajdując się samotnie w hucie, wskazuje na c z ł o n k i
swego ciała, na p ł y n ą c ą w nich krew: „ M a m to. Jest tutaj.
I t u , t u , w ś r o d k u i t u . M y wszyscy... P o s ł a ł e m dziś po
budowniczych p i e c ó w z P l ó s b e r g " . U ś w i a d o m i ł sobie, że
dusza rubinowego szkła zawarta jest we k r w i . K o n s e k w e n c j ą
tego odkrycia są n a s t ę p n e w y p a d k i . W czasie wieczerzy, przy
d ź w i ę k a c h harfy, w asyście t r z y m a j ą c e g o świecę sługi A d a l ­
berta, i na oczach ojca, w p o k o j u , na k t ó r e g o ścianie wisi
obraz św. Franciszka o t r z y m u j ą c e g o na g ó r z e A l w e r n i i
stygmaty, p a n zabija s w ą p i ę k n ą s ł u ż ą c ą — L u d m i l l ę . O jej
k r w i , zebranej na białą c h u s t e c z k ę m ó w i : „ Z a r a z ostygnie
i wtedy j u ż nie p ę k n i e . T o czysty surowiec. Nie wyprodukuje
takiego ż a d n a f a b r y k a . " Podpalenie h u t y d o p e ł n i a a k t u .
W y t ł u m a c z e n i a tej szokującej sceny nie trzeba s z u k a ć
wyłącznie w psychologii szaleństwa. Jest to n i e w ą t p l i w i e
wizja k a t a k l i z m u k o ń c z ą c e g o pewien cykl rozwoju świata,
apokaliptyczny finał. M o ż n a jednak też o d n a l e ź ć pewne
wzorce dla d z i a ł a ń pana w sztuce przemiany metali. C h o d z i ć
tu m o ż e mianowicie o u s i ł o w a n i e dokonania transformacji
uzyskanego w M a ł y m M a g i s t e r i u m srebra (w filmie od­
p o w i a d a ł o b y m u z w y k ł e szkło) w z ł o t o (szkło rubinowe).
Czynnikiem, k t ó r y t a k ą p r z e m i a n ę p o w o d o w a ł , b y ł o samo
z ł o t o . Lecz, zgodnie ze s z t u k ą spagirii, rzecz nie p o l e g a ł a na
p r o s t y m p o ł ą c z e n i u najdoskonalszego nawet z ł o t a z m a j ą ­
cym się p r z e m i e n i ć srebrem. W elektronie (stopie złota
i srebra) z ł o t o p o z o s t a w a ł o nieczynne. W y m a g a ł o wcześniej­
szego uaktywnienia poprzez exaltatio lub transfusio k r w i
siarki (czyli jednej z trzech zasad materii) miedzi. D o p i e r o
tak p r z e p e ł n i o n e b a r w ą m o g ł o p r z e k a z a ć srebru s w ą m o c .
D o tego fragmentu procesu n a w i ą z u j e 10 obraz Lambsprincka. W i d z i m y scenę p r z y p o m i n a j ą c ą kadr ze Szklanego serca:
w górzystej okolicy m ę ż c z y z n a pracuje przy strzelającym
j ę z y k a m i ognia palenisku. N a rycinie jednak trzyma on
w ogniu w i d ł a m i s a l a m a n d r ę . Symbol salamandry jest
w alchemii niezwykle w a ż n y i , j a k to często w tej dziedzinie
bywa, zaprzeczone w stosunku do niego jest logiczne prawo
t o ż s a m o ś c i i niesprzeczności: sens o k r e ś l o n y jest na g ł ę b s z y m
poziomie niż konkretne odniesienia. N a m musi w y s t a r c z y ć
k o m e n t u j ą c y obraz tekst Lambsprincka, w k t ó r y m m o w a
jest o znaczeniu k r w i zabitej Salamandry. Scena dotyczy
udoskonalenia i p o m n o ż e n i a Kamienia. O t o fragment teks­
tu:

6 0

61

Salamandra „ ... jest schwytana i ciosami przebita
T a k , że umiera i życie w y p ł y w a wraz z jej k r w i ą .
O t ó ż ze wszech miar wychodzi jej to na dobre
Dzięki swej k r w i zdobywa życie wieczne
I nie musi j u ż o b a w i a ć się ż a d n e j innej śmierci.
Jej krew staje się w ten s p o s ó b najcenniejszym lekarstwem
na ziemi
I r ó w n e g o m u się nie znajdzie,
G d y ż pokonuje wszystkie choroby
We wszystkich metalach oraz w c i a ł a c h zwierząt i ludzi.
M ę d r c y czerpią z niej s w ą N a u k ę
D o c h o d z ą c w ten s p o s ó b do d a r u n i e b i a ń s k i e g o
Nazywanego K a m i e n i e m F i l o z o f ó w .
K t ó r e m u p o d l e g a j ą siły całego W s z e c h ś w i a t a . "
„ S a l a m a n d r a żyje w ogniu,
a o g i e ń zmienił j ą w kolor d o s k o n a ł y . "
N i c jednak nie pozwala p r z y p u s z c z a ć , że L u d m i l l ę s p o t k a ł
p o ś m i e r t n y los Salamandry. M u s i m y więc m i m o wszystko
p o w t ó r z y ć pytanie: dlaczego pana huty s p o t k a ł a klęska?
M ó w i l i ś m y , że dokonanie Dzieła zależy nie t y l k o od

�z n a j o m o ś c i właściwej recepty, lecz t a k ż e o d osoby, k t ó r a je
przeprowadza. Graala m ó g ł ożywić t y l k o najcnotliwszy
z rycerzy; t a k ż e w l a b o r a t o r i u m alchemika d o s k o n a ł o ś ć
duchowa b y ł a najważniejszym n a r z ę d z i e m . W Złotym Trak­
tacie (Tractatus aureus) jedna z postaci, M o r i e n u s , zwraca się
do innej, K a l i d y , w ten s p o s ó b : „ T a rzecz, k t ó r e j szukasz od
tak dawna, nie m o ż e b y ć o s i ą g n i ę t a lub dokonana siłą ani
n a m i ę t n o ś c i ą . M o ż e b y ć zdobyta jedynie przez cierpliwość
i p o k o r ę oraz przez n i e s k o ń c z o n ą i n a j d o s k o n a l s z ą m i ­
łość."
W i n n y m dziele, z a t y t u ł o w a n y m
Naśladowanie,
m ó w i się, że: „ o n i (alchemicy — W M ) dają literę, ale to Pan
o d k r y w a sens; o n i p r z e d s t a w i a j ą tajemnicę, ale to O n j ą
wyjaśnia; o n i p o k a z u j ą d r o g ę , k t ó r ą należy p o d ą ż a ć , ale O n
daje siły by j ą p o k o n a ć . "
N i e siła fizyczna, przemoc
i n i e n a w i ś ć m o g ą p o k o n a ć smoka b r o n i ą c e g o dojścia do
celu, i — j a k pisał w Dzienniku metafizycznym Gabriel
M a r c e l o nadziei — s k u t e c z n o ś ć wydaje się t y m pewniejsza,
z i m bardziej p r a w d z i w ą a nie p o z o r n ą słabością jest
z w i ą z a n a . P e ł n e zawierzenie, prawdziwa s ł a b o ś ć przeradza­
j ą c a się w p r a w d z i w ą moc, to istota chrześcijaństwa. C i , dla
k t ó r y c h celem jest wyłącznie ten świat, odebrali j u ż z a p ł a t ę
swoją; ale rzeczywista nagroda czeka p o s z u k u j ą c y c h praw­
dziwego, niezniszczalnego skarbu (ubi enim est thesaurus
tuus, ibi erit et cor tuum. M t 6,21). M ó w i o. B u ł g a k o w :
„ G r a a l jest n i e d o s t ę p n y dla adoracji, ze względu na jego
świętość jest u k r y t y dla świata w samym świecie; istniejąc
tam j a k o pewna niewidzialna siła ukazuje się t y m , k t ó r z y
m a j ą czyste serce i k t ó r z y są tego g o d n i . " D o spełnienia tak
wielkiego Dzieła trzeba b y ć p o w o ł a n y m przez Boga. W e d ł u g
Jacoba, autora t r a k t a t u o nazwie Objawienie alchemiczne:
„ A l c h e m i a m o ż e b y ć p r a k t y k o w a n a bezpiecznie przez tych
jedynie, k t ó r z y są chronieni M o c ą B o ż ą i k t ó r y c h B ó g
u p o w a ż n i ł do p o s ł u g i w a n i a się kamieniem
filozoficznym.
I n n i stają się s z a l e ń c a m i l u b n ę d z n i k a m i ( m a l h e u r e u x ) . "
6 2

6 3

6 4

65

R u b i n o w y kryzys, k t ó r e g o ofiarą stał się właściciel huty,
ogarnia w rzeczywistości obszary znacznie większe niż jedna
bawarska fabryka. Istniejąca w filmie wioska ogniskuje
w sobie siły zniewalające cały świat. Przejście od metafizyki
filmu (nie t y l k o od w y r a ż o n y c h w n i m p r z e k o n a ń ) do
metafizyki tzw. realnego życia jest b e z p o ś r e d n i e . N i e w y m a ­
ga nawet czekania na zapowiadane przez Hiasa katastrofy.
G r z m i ą one nieustannie, nieustannie też zapada się ziemia.
N a l e ż y sobie u ś w i a d o m i ć , że jeśli akt stworzenia daje
p o c z ą t e k czasowi, k t ó r e g o kresem jest koniec świata, to oba
te wydarzenia są w istocie j u ż poza nawiasami czasu i nie
p o d l e g a j ą m u . T r u d n o więc u m i e s z c z a ć je w przeszłości czy
p r z y s z ł o ś c i . T r w a j ą ponad czasem n a d a j ą c m u sens wiecz­
ności.
W y m i a r czasowy apokalipsy Hiasa jest t a k i m samym
u s t ę p s t w e m na rzecz g r a m a t y k i m y ś l e n i a ziemskiego, j a k
umieszczenie k o ń c a świata w przyszłości przez Św. Jana
E w a n g e l i s t ę . W genezie Objawienia św. Jana d o p a t r y w a ć się
m o ż n a prawdopodobnie scenariusza liturgicznego — koniec
świata t r w a więc nieustannie, przynosi go w pewien s p o s ó b
k a ż d a E u c h a r y s t i a . R ó w n i e ż D z i e ł o alchemiczne wnosi
element czasu t y l k o w swym wymiarze materialnym; w rze­
czywistości „ D z i e ł o ... nie jest, ono m o ż e jedynie bezustannie
się stawać" * (teksty alchemiczne wielokrotnie p o w t a r z a j ą ,
że p o c z ą t e k Dzieła jest j a k jego koniec, i odwrotnie).
O t a k i m p o d w ó j n y m wymiarze świata m ó w i Herzog
szkicując wydarzenia dziejące się we wsi, poza d o m e m pana.
G ł ó w n ą rolę o d g r y w a j ą w nich, poza Hiasem, trzy osoby:
W u d y , Ascherl i p o m y l o n a Paulin. T w o r z o n y przez nich
w ą t e k jest j a k b y ciągle przewijającym się komentarzem.
Pierwszy raz p a r ę W u d y — Ascherl, miejscowych wieś­

n i a k ó w , spotykamy w karczmie: piją piwo siedząc z d w ó c h
stron stołu, symetrycznie; w głębi, d o k ł a d n i e m i ę d z y n i m i
pali się świeczka:
„ W u d y : Jutro koniec z t o b ą Ascherl. O d e ś p i ę to p i j a ń s t w o
na t w o i m trupie.
Ascherl: Gospodarzu, daj jeszcze jedno p i w o W u d e m u .
W u d y : Będę spał na t w o i m trupie. Hias to p o w i e d z i a ł .
Hias widzi przyszłość.
Ascherl: M u s i a ł b y m s p a ć wysoko na sianie i s p a ś ć pierw­
szy na klepisko, a ty na mnie. A l e j a k spadniesz i ty na
klepisko, to z t o b ą też koniec."
Po j a k i m ś czasie kamera wraca do karczmy. T r w a tam
właśnie walka d w ó c h h e r o s ó w , w a l k a k t ó r a jest j e d n o c z e ś n i e
aktem braterstwa i zjednoczenia: Ascherl targa za włosy
Wudego, ten z p e ł n y m spokojem ( „ N i e o d w a ż y s z s i ę "
— m ó w i Ascherl, „jeszcze j a k ! " — odpowiada W u d y )
rozbija pełen kufel na głowie przyjaciela i wreszcie sam
zostaje oblany piwem.
N a s t ę p n a scena ma miejsce rano — ich ciała leżą w stodole
na klepisku. O s o b ą , k t ó r a pierwsza ich spostrzega, jest
w ł a ś n i e Paulin. N i m z a w i a d o m i ł a krzykiem g o s p o d y n i ę ,
przez d ł u ż s z ą chwilę stała nad n i m i , w z n o s z ą c i o p u s z c z a j ą c
w p r z e r a ż e n i u ręce. T r u d n o ś c i z r o z r ó ż n i e n i e m , k t ó r y z leżą­
cych p o g r ą ż o n y jest w śnie wiecznym, a k t ó r y t y l k o w pijac­
k i m , rozstrzyga pies.
T r u p Ascherla z ł o ż o n y z o s t a ł na katafalku. I w tej scenie
widzimy Paulin, k t ó r a stojąc nad z m a r ł y m wznosi z n ó w ręce
w t a k i m samym, j a k b y o b r z ę d o w y m czy m o d l i t e w n y m
geście. T a scena k o ń c z y się, gdy p o w o l i z a m y k a j ą c e się drzwi
z a t r z y m u j ą się zasłaniając d o k ł a d n i e p o ł o w ę leżącego ciała.
Owego wieczoru wreszcie, gdy pan zabił służącą i s p ł o n ą ć
m i a ł a huta, t ę s k n i ą c y za przyjacielem W u d y przynosi trupa
z n ó w do karczmy, pytając: „ K t o nam zagra do t a ń c a ? "
K a t a r y n i a r z odpowiada: „ T e j parze to j a zagram" i roz­
poczyna się przy d ź w i ę k a c h korbowej liry przedziwny bal.
Tego też wieczoru do karczmy przyszła szalona Paulin.
P r z y n i o s ł a ze s o b ą gęś o czerwonym łbie. G d y W u d y
i Ascherl skończyli, ona zaczęła swój taniec, nago na stole.
Wszystkie te elementy, symbole k r ą ż ą c e w o k ó ł tej samej
idei, nie p o z o s t a w i a j ą ż a d n y c h w ą t p l i w o ś c i — j e s t e ś m y
w królestwie D i o s k u r ó w . Przypomnijmy, że obaj bracia

66

67

6

Obra/ X I I I

53

�— K a s t o r i Polluks (Polideukes), a t a k ż e ich siostra, p i ę k n a
Helena — urodzili się z jednego jaja z ł o ż o n e g o przez ich
m a t k ę — L e d ę . Ojcem Kastora był m ą ż Ledy Tyndareos,
ojcem Polluksa natomiast sam Zeus, k t ó r e m u Leda o d d a ł a
się tej samej nocy. D z i ę k i boskiemu ojcu Polluks u z y s k a ł
n i e ś m i e r t e l n o ś ć . Podzielił się n i ą jednak z bratem, i o d t ą d na
przemian, k a ż d y z nich po j e d n y m d n i u , to żyją, to u m i e r a j ą .
Dlatego r e p r e z e n t u j ą symbolicznie p o d w ó j n ą n a t u r ę czło­
wieka: ś m i e r t e l n ą i n i e ś m i e r t e l n ą .
D r z w i , często r ó w n i e ż na w p ó ł otwarte, j u ż od s t a r o ż y t n o ­
ści były powszechnie stosowanym m o t y w e m o b r a z u j ą c y m
ideę przejścia i łączności z t a m t y m ś w i a t e m . N i c dziwnego, że
w specjalny s p o s ó b wiąże się on ze s z t u k ą s e p u l k r a l n ą :
spotykany jest i na rzymskich sarkofagach, i b a r o k o w y c h
g r o b o w c a c h . T r u d n o o p r z e ć się w r a ż e n i u , że filmowa scena
z z a m y k a j ą c y m i się drzwiami jest wcieleniem tej samej myśli
(stojąca nad katafalkiem Paulin k o j a r z y ć się m o ż e z p o s t a c i ą
Hermesa Psychopomposa, bardzo często przedstawianego
na sarkofagach, gdy stojąc w na w p ó ł o t w a r t y c h drzwiach
przeprowadza d u s z ę z m a r ł e g o do nowego życia). D o d a j m y ,
że s t r a ż n i k i e m Hadesu jest Cerber, straszliwy pies, k t ó r e g o
w filmie reprezentuje g r o ź n y na m i a r ę wiejskiego szczekacza
kundel — p o m a g a j ą c y rozdzielić ż y w e g o od u m a r ł e g o .
Taniec wreszcie Wudego z Ascherlem, ż y w e g o z trupem
— d u c h o w y m s o b o w t ó r e m , jest u s i ł o w a n i e m dokonania
tego co zrobił Pollux wobec brata — pokonania granicy
śmierci.
P o w r ó ć m y jeszcze na chwilę do pomylonej Paulin. R o l ę
j a k ą odgrywa ona wobec dualizmu tworzonego przez W u d e ­
go i Ascherla pomaga w y t ł u m a c z y ć , poprzez skojarzenie
k t ó r e wywołuje, t o w a r z y s z ą c a jej gęś. Ptak ten bowiem,
ubogie wcielenie ł a b ę d z i a , jest też p t a k i e m Hermesa Trismegistosa, patrona nauk tajemnych. Ten b ó g , czy też j a k
chce wielu a l c h e m i k ó w — k r ó l , to w ł a d c a Jedni
(Unum) ,
celu wszystkich a l c h e m i k ó w , nadającej sens n a p i ę c i u prze­
ciwieństw. Paulin jest więc b y ć m o ż e znakiem takiej mistycz­
nej j e d n o ś c i .
Jak zwykle, najzwięźlejsze w y t ł u m a c z e n i e daje obraz.
Znajdziemy go na zachodnim p o r t a l u katedry w Chartres
— r z e ź b a (z c z a s ó w C h r ć t i e n a de Troyes) przedstawia
K a s t o r a i Polluksa, j a k o zodiakalny znak bliźniąt, trzy­
m a j ą c y c h przed s o b ą j e d n ą tarczę. W jej sercu (zgodnie
z t e r m i n o l o g i ą h e r a l d y c z n ą ) umieszczony z o s t a ł promień
karbunkułu.
69

10

11

W s p o m i n a l i ś m y , że pan huty d o m a g a ł się od Hiasa
pomocy. N i e b y ł w stanie jednak z m u s i ć go do wyjawienia
tajemnicy. Dlaczego? Co p o w s t r z y m y w a ł o tego j a s n o w i d z ą ­
cego człowieka przed w s p ó ł p r a c ą z panem? M o ż e właśnie t o ,
że zbyt wiele r o z u m i a ł ? C z y m jest b o w i e m Tajemnica? C z y m
jest Prawda, k t ó r e j Tajemnica dotyczy? Nie jest to dla
u m y s ł u prosta sprawa; samo pojęcie prawdy, w znaczeniu
j a k i e jej n a d a ł Arystoteles, tzn. z a s t r z e g a j ą c y m j ą t y l k o dla
jednego z d w ó c h m o ż l i w y c h r o z w i ą z a ń , staje się t u pode­
j r z a n ą p r o w o k a c j ą . Jedna wieczna Prawda m o ż e p r z e j a w i a ć
się w t y m świecie w n i e s k o ń c z o n e j m n o g o ś c i lekcji i warian­
t ó w . „ B ó g wypowiada zaledwie s ł o w o i w t y m słowie jest
p e ł n i a . Ż a d e n d ź w i ę k wydany przez niego nie m o ż e z n a c z y ć
mniej niźli wszechświat, niźli suma c z a s ó w . K a ż d y frag­
ment w s z e c h ś w i a t a zawiera w sobie jego całość, jest „ p i s m e m
Boga". T o o owej Prawdzie ( K a m i e n i u Filozoficznym) m ó w i
Ripley:
p t a k i i ryby p r z y n o s z ą n a m lapis, posiada go
k a ż d y człowiek, istnieje w k a ż d y m miejscu, w tobie, we mnie,
we wszystkim, w czasie i przestrzeni." Poznanie prawdy daje
n i e s k o ń c z o n ą moc: Tzinacan, czarownik Piramidy Qahol o m , bohater Pisma Boga Borgesa: „Istnieje f o r m u ł a czter7 2

54
I

nastu p r z y p a d k o w y c h w y r a z ó w ( w y r a z ó w , k t ó r e w y d a j ą się
przypadkowe) i w y s t a r c z y ł o b y m i w y p o w i e d z i e ć j ą na głos,
a ż e b y stać się w s z e c h p o t ę ż n y m . " Lecz „ N i e c h a j wraz ze m n ą
umrze tajemnica zapisana na tygrysich s k ó r a c h . " Wtajem­
niczony potrafi z o b a c z y ć P r a w d ę j u ż nie w rozbiciu na
p o s z c z e g ó l n e przejawy tego świata, lecz w jej pełni. „ T e n , k t o
przejrzał w s z e c h ś w i a t , k t o przejrzał jego p ł o n ą c e m o ż l i w o ś c i ,
nie m o ż e j u ż m y ś l e ć o j e d n y m c z ł o w i e k u ... nawet jeżeli sam
byłby t y m c z ł o w i e k i e m " ( t a m ż e ) . N i e m o ż n a dłużej k u p c z y ć
p r a w d z i w y m skarbem. N i e jest alchemikiem ten, k t o chce
u d o s k o n a l a ć m a t e r i ę dla w ł a s n y c h korzyści (czy wie o t y m
pan huty, gdy proponuje H i a s o w i za wyjawienie tajemnicy
1000 g u l d e n ó w ?
Po drugiej stronie rzeki czasu, a nawet w czasie przeprawy
przez n i ą o b o w i ą z u j ą nowe j u ż prawa. M u s i m y to u w z g l ę d ­
nić, jeśli chcemy z r o z u m i e ć zajmujące nas mityczne zdarze­
nia. W i d a ć w y r a ź n i e , że przestrzeganie dawnych zwyczajów
i p r z y k a z a ń nie wystarczy by o s i ą g n ą ć rzeczywiście drugi
brzeg, k r a i n ę wieczności. Nie wystarczy nawet b y ć bez
grzechu, j a k u w a ż a l i n i e k t ó r z y r a b b i n i z I I I czy I V w . Jeden
z nich, Rabha, p o w i e d z i a ł : „Jeśli p r a w i zechcieliby t y l k o ,
mogliby s t w o r z y ć świat, g d y ż ' p o w i e d z i a n e jest (Iz. 59,2):
Wasze w i n y oddzielają was o d Boga." G d y b y nie grzechy,
w e d ł u g Rabby, nie i s t n i a ł a b y ż a d n a r ó ż n i c a m i ę d z y m o c ą
t w ó r c z ą Boga i ludzi. Niestety, bezgrzeszność to bardzo
d u ż o , ale nie wszystko, to t y l k o warunek w s t ę p n y — istota
stworzona przez R a b h ę b y ł a n i e d o s k o n a ł a . N i e p o t r a f i ł a
r o z m a w i a ć z R a b b i m Z e r ą i ten m ó g ł w ten s p o s ó b rozpoz­
n a ć , z k i m m a do c z y n i e n i a .
73

O t y m , że nie wystarcza przestrzeganie przyjętych p r a w
p r z e k o n a ł się też Perceval; c ó ż z tego, że nie w y k r o c z y ł o n
poza przyjęte zwyczaje rycerskie i z a c h o w a ł wstrzemięźliwe
milczenie p o w s t r z y m u j ą c c i e k a w o ś ć . Sytuacja, w k t ó r e j się
znalazł, w y m a g a ł a czegoś więcej! Tajemnica z n a j d o w a ł a się
na wyciągnięcie ręki, m i m o to rycerz, jeszcze jej niegodny,
m u s i a ł o d b y ć najpierw d ł u g ą i n i e b e z p i e c z n ą p o d r ó ż , j a k
Odys w r a c a j ą c y o k r ę ż n ą d r o g ą na I t a k ę . Była to droga
inicjacji; tajemnica przestaje b y ć z w y k ł ą z a g a d k ą .
Zagadka jest ukryciem. Pokazywana jest jedna jej strona,
podczas gdy druga chowa się w cieniu pytania. Nie k a ż d a
jednak zagadka jest n i e w i n n ą z a b a w ą . Jak u c z ą nas nie­
zliczone b a ś n i e , od właściwej odpowiedzi na trzy pytania
Sfinksa lub złej księżniczki-czarownicy zależeć m o ż e życie,
czasem nawet wieczne. O d p o w i e d ź na tę z a g a d k ę znajduje się
w istocie j u ż „ p o drugiej stronie". Nie m o ż n a jej dostrzec
p o s ł u g u j ą c się z w y k ł ą m ą d r o ś c i ą (stąd w b a ś n i a c h t y l u
g ł u p t a s ó w , s t ą d też trzeba stać się „ j a k o dzieci"). L o g i k a
i obiektywizm przestają mieć znaczenie. Wieczna prawda
m o ż e p o k a z a ć r ó ż n e swe oblicza i ziemskie n a r z ę d z i a t r a c ą
swą s k u t e c z n o ś ć .
Zgodnie z z a p r o p o n o w a n y m przez nas wcześniej po­
d z i a ł e m filmu, druga część zaczyna się w ciemnicy. Nie ma
j u ż miejsca, by r o z w o d z i ć się nad znaczeniem c i e m n o ś c i j a k o
etapu na drodze rozwoju duchowego. S ą d z ę , że m o ż n a
najkrócej określić tę scenę j a k o nigredo, czarny etap p o c z ą t ­
kujący proces alchemiczny. S ł o w a wypowiedziane przez o b u
znajdujących się w celi b o h a t e r ó w są w a ż n e :
„ H i a s : N i c j u ż nie widzę. Jest tak ciemno. M u s z ę z n o w u
widzieć. M u s z ę w r ó c i ć do lasu. C h c ę b y ć w lesie. C h c ę z n o w u
widzieć las.
Pan: Nie chcesz widzieć ludzi? Podobasz m i się, bo masz
szklane serce."
Jest to j a k b y przekazanie nie zrealizowanej misji. Hias
wyrywa się z więzienia i idzie do lasu, w g ó r y . Pokonuje
słabość i lęk; decyduje się na w a l k ę , nie m y ś l ą c o niebez­
pieczeństwie. Bo k t o p o z n a ł P r a w d ę nie m o ż e j u ż myśleć
o j e d n y m człowieku, nawet jeśli o n sam n i m jest.
74

�Nie myśleli o . j e d n y m c z ł o w i e k u " t a k ż e rycerze św.
Graala. I c h epoka nie b y ł a jeszcze tak s k a ż o n a grzechem
śmiesznej pychy ludzkiego indywidualizmu; świat nie był
jeszcze p r z e p e ł n i o n y t ł u m a m i ubogich d e m i u r g ó w . Rycerz
j a k o o d r ę b n a o s o b o w o ś ć nie m i a ł znaczenia, nie istniał. K r y ł
się w bycie p o n a d i n d y w i d u a l n y m — tak j a k jego marne
i grzeszne ciało z n i k a ł o p r z y b i e r a j ą c dzięki zbroi realniejszą
p o s t a ć : miejsce ś m i e r t e l n i k a z a j m o w a ł jego S o b o w t ó r , o k r e ś ­
lony znakami i k o l o r a m i heraldycznymi. Z b r o j a , zrobiona ze
s k ó r y (metalowe pancerze to dopiero koniec ś r e d n i o w i e c z a ) ,
dziedziczona z pokolenia na pokolenie, s t a w a ł a się d r u g i m ,
r o d o w y m ciałem, ciałem p o w i ą z a n y m z d u s z ą , ciałem b ę d ą ­
cym jej m a t e r i a l i z a c j ą , o p i s y w a n ą wcześniej fizyczną m o c ą
duszy, corpus subtile.
1

%

Najbardziej charakterystycznym elementem w y g l ą d u H i a sa jest jego płaszcz — biały i długi, z czerwonymi pasami na
r ę k a w a c h . N i e t y l k o o k r y w a szczelnie całą p o s t a ć , n a d a j ą c jej
kształt, ale służy r ó w n i e ż d o s ł o w n i e j a k o zbroja — Hias,
stając do w a l k i , owija sobie lewe p r z e d r a m i ę jego połą;
w prawej trzyma n ó ż . Scena przypomina z n o w u jeden
z o b r a z ó w Lambsprincka: drugi z nich przedstawia rycerza
z mieczem i t a r c z ą , w a l c z ą c e g o ze smokiem. Tekst towarzy­
szący tej rycinie zaczyna się n a s t ę p u j ą c o :
, F i l o z o f m ó w i żyjącemu dzisiaj
Ż e w lesie przebywa dzika bestia,
Pokryta cała czarnym k o l o r e m .
G d y k t o ś utnie jej głowę,
Odrzuci zupełnie s w ą czerń
I przybierze olśniewającą b i e l . "
Czarna bestia to symbol (hieroglif) nigredo. M u s i z o s t a ć
pokonana, jej czerń oczyszczona, by duch p o w r ó c i ł do
przemienionego ciała. W alchemii bohaterowie tej w a l k i
pokazywani są czasem j a k o orzeł i lew. G i n ą obaj by
p o ł ą c z y ć się w n o w y m ciele, w uskrzydlonym, m o g ą c y m
w z l a t y w a ć G r y f i e . Owa bestia przedstawiana bywa też
w postaci niedźwiedzia, j a k np. na rysunku z X V I w.
m a n u s k r y p t u De alchimia przypisywanego św. Tomaszowi
z A k w i n u . Jest to niebezpieczny aspekt primae materiae. By
p o k o n a ć go, trzeba b y ć rycerzem o wielkiej mocy ducha.
T a k i m jest Hias — największa siła fizyczna na nic b y m u się
nie z d a ł a , jego n i e d ź w i e d ź nie m i a ł przecież materialnego
ciała ( „ N i e w y b a w i a k r ó l a liczne wojsko, nie ratuje mocarza
wielka s i ł a " Ps. 33,16).
7 6

;

77

Po walce z w y i m a g i n o w a n y m n i e d ź w i e d z i e m i po uczcie
z jego pieczeni n a s t ę p u j ą dwie wizje. Drugiej z nich, ostatniej
j u ż (dopełniającej wizję r o z p o c z y n a j ą c ą film) towarzyszy
obraz, pokazany j a k b y z l o t u ptaka:
Teraz widzę skalistą wyspę. W i d z ę w y r a ź n i e . Skalista
wyspa daleko w m o r z u ... o b o k druga, mniejsza. L e ż ą one
na k r a ń c a c h zamieszkanego ś w i a t a . N a jednej żyje od
k i l k u stuleci garstka ludzi. P o n i e w a ż mieszkają na k o ń c u
ś w i a t a , nie w i e d z ą jeszcze, że ziemia jest o k r ą g ł a . W i e r z ą ,
że jest p ł a s k a , a ocean k o ń c z y się o g r o m n ą p r z e p a ś c i ą .
W i d z ę na skale m ę ż c z y z n ę . C a ł y m i l a t a m i stoi t a m samo­
tnie i patrzy na morze ... dzień za dniem, w t y m samym
miejscu. T o pierwszy, k t ó r y zwątpił. Po latach d o ł ą c z a do
niego trzech innych. Przez wiele lat p a t r z ą tak na morze.
Wreszcie, pewnego dnia, d e c y d u j ą się na rzecz o s t a t e c z n ą .
C h c ą z o b a c z y ć , czy świat k o ń c z y się p r z e p a ś c i ą . N a
p o ż e g n a n i e grają i m muzykanci. Potem j u ż p ł y n ą — pate­
tyczni i bezsensowni... s w ą o wiele za m a ł ą ł o d z i ą (in einem
Miel zu kleinen Boot).
W d o k u m e n t a l n y m filmie La soufrie (też z 1976 r . ) Herzog
pokazuje o p u s t o s z a ł e , z a g r o ż o n e wybuchem w u l k a n u mias­
to na Gwadelupie i okoliczne wsie. N i e uległ panice t y l k o
jeden człowiek, stary wieśniak. Jego decyzja pozostania jest
r ó w n i e szalona i sprzeczna z r o z s ą d k i e m , co w y p r a w a łodzią
na koniec ś w i a t a . F i l m dokumentalny, zgodnie z k o n w e n c j ą
gatunku, pokazuje z a k o ń c z e n i e zdarzenia: w u l k a n nie w y ­
buchł.

I człowiek pod wulkanem, i ludzie w łodzi, tak j a k artyści,
t a k ż e j a k alchemicy, j a k sam Herzog, p o d d a j ą się pewnemu
d o ś w i a d c z e n i u . N i g d y nie m a j ą p e w n o ś c i , lecz jedynie na­
dzieję, że ich pragnienia się spełnią. Lecz dzięki tej nadziei
m o ż n a o s i ą g n ą ć stan (Julien N a u d nazywa go „ o g a r n i a j ą c ą
o b e c n o ś c i ą " , une presence englobante) ,w k t ó r y m zaczyna
się r o z u m i e ć . R o z u m i e ć , że wysiłek w ł o ż o n y w osiąg­
nięcie rezultatu jest nieistotny, gdyż nowy świat, w k t ó r y m
uczestniczymy, przerasta wszystkie dotychczasowe d o ś w i a d ­
czenia; r o z u m i e ć , że w pewien s p o s ó b o w o zamierzenie
zawsze skazane jest na niepowodzenie, zawsze ł ó d ź jest d u ż o
za m a ł a ; ale r o z u m i e ć t a k ż e , że to niepowodzenie jest właśnie
furtą p r o w a d z ą c ą na d r u g ą s t r o n ę granicznego m u r a (bo, j a k
m ó w i Jaspers, w niepowodzeniu zostaje d o ś w i a d c z o n y b y t ) .
18

Czy m o ż n a więc powiedzieć, że nigdy alchemikom nie
u d a w a ł o się o s i ą g n ą ć celu? Czy człowieka spokojnie oczeku­
j ą c e g o na w y b u c h w u l k a n u s p o t k a ł o jedynie przypadkowe
szczęście? Czy ludzie, k t ó r z y odbili ł o d z i ą od sterczącej na
ś r o d k u morza wyspy i k o n t y n u u j ą p r z e r w a n ą p o d r ó ż Noego,
nigdy nie d o p ł y n ą do k r a ń c ó w świata? N i e r o z w i ą ż e m y tych
zagadek. Po o d p o w i e d ź m u s i e l i b y ś m y u d a ć się bardzo
daleko, aż tam, gdzie u k r y t y jest k a m i e ń filozofów, d o
w ł a s n e g o serca.
F i l m Wernera Herzoga zamyka się napisem: N i e c h
b ę d z i e dla nich z n a k i e m n a d z i e i , że p t a k i
t o w a r z y s z y ł y i m na p e ł n y m m o r z u .

*

*

*

N a t y m m o g ł y b y z a k o ń c z y ć się r ó w n i e ż nasze r o z w a ż a n i a .
J e d n a k ż e alchemiczna w y k ł a d n i a jednego z filmów Wernera
Herzoga m o ż e n a s u n ą ć przypuszczenie, że i inne filmy tego
reżysera d a d z ą się podobnie z i n t e r p r e t o w a ć . Koniecznych
jest więc k i l k a uwag wyjaśnienia. O d w o ł a n i e się do symboliki
alchemicznej uzasadnione b y ł o w t y m j e d n y m p r z y p a d k u
pojawieniem się na ekranie express is verbis (czy też express is
imaginibus) m o t y w ó w , m o i m zdaniem, alchemicznych. T r e ś ć
innych filmów uzasadnienia takiego nie daje (dlatego też
w o l a ł e m nie u m i e s z c z a ć w tekście „ a l c h e m i c z n y m " zbyt
wielu z n i m i p o r ó w n a ń ) . N i e znaczy to, że wszystko co
z o s t a ł o powiedziane, odnosi się wyłącznie d o tego jednego

Obraz X I V

55

�filmu. Alchemia sama w sobie jest j e d n y m z m o ż l i w y c h
spojrzeń na świat. Ten sam świat pokazany m o ż e b y ć
w bardzo r ó ż n y c h ujęciach, i — j a k to wielokrotnie b y ł o
p o d k r e ś l a n e — jedne nie m u s z ą w y k l u c z a ć innych.
F i l m y Wernera Herzoga zdają się o p o w i a d a ć ciągle tę
s a m ą h i s t o r i ę , tyle że za k a ż d y m razem w i n n y m ujęciu,
w innej perspektywie. Jest rzeczą oczywistą, że poznanie c h o ć
jednej z nich pomaga w zrozumieniu innych; m ą d r o ś ć
wypracowana w tradycji hermetycznej wiele m o ż e wyjaśnić
w dziedzinach p o s ł u g u j ą c y c h się i n n y m i nazwami. A l c h e m i c z n o ś ć Szklanego serca (w sensie stosowanych symboli) b y ł a
zresztą nie przedmiotem dowodzenia, lecz p u n k t e m wyjścia.
W n i o s k i — te m o g ą żyć j u ż życiem samodzielnym.
Nie zamierzam t u p o d s u m o w y w a ć całej t w ó r c z o ś c i Herzo­
ga. W a r t o jednak w s k a z a ć k i l k a p r z y k ł a d o w y c h p u n k t ó w ,
ś w i a d c z ą c y c h o j e d n o ś c i całego jego d o r o b k u . Jednym z nich
jest w y r a ż a n e w filmach przekonanie, że sens d z i a ł a ń leży
poza rzeczywistością w i d z i a l n ą , że p r a w d z i w ą r e a l n o ś c i ą
obdarzone są zdarzenia nieosiągalne w wymiarze czysto
materialnym. Dotyczy to oczywiście znanego nam j u ż r u b i ­
nowego kamienia filozoficznego; podobne przekonanie wy­
rażają słowa wypowiadane przez t y t u ł o w e g o bohatera filmu
Aguirre, gniew boży (1972) (przytaczam je z p a m i ę c i ) : „ M o i
ludzie m i e r z ą bogactwo z ł o t e m , ale chodzi t u o coś w a ż n i e j ­
szego"; r ó w n i e ż Fitzcarraldo, grany t a k ż e przez Klausa
K i n s k y (ciekawe b y ł o b y o m ó w i e n i e z w i ą z k ó w m i ę d z y po­
staciami granymi u Herzoga przez tych samych a k t o r ó w ) ,
m ó w i do pewnego bogatego p r z e d s i ę b i o r c y . „ R z e c z y w i s t o ś ć
p a ń s k i e g o świata jest m a r n ą k a r y k a t u r ą tego, co m o ż n a
z o b a c z y ć na przedstawieniu o p e r o w y m . " K a m i e ń filozoficz­
ny, kraina złota, opera, czy też marzenia Stroszka albo

Kaspara Hausera —jest t o „ r e a l n o ś ć snu kryjąca się za iluzją
ż y c i a " (słowa I n d i a n z Fitzcarraldo). Produkowanie l o d u
w tropikalnej d ż u n g l i lub o p o w i e ś ć , k t ó r e j znany jest t y l k o
w s p a n i a ł y p o c z ą t e k — toż to byty, k t ó r y c h realności ist­
nienia nic nie m o ż e przewyższyć. K a r a w a n a (z owej opowie­
ści Kaspara Hausera) najpewniej dotrze do celu, jeśli kiero­
w a ć się będzie nie t y m co w i d a ć , ale wskazaniami ślepego
p r z e w o d n i k a . M y ś l ę , że Herzogjest wierny temu zaleceniu.
W filmach Herzoga p o w t a r z a j ą się pewne m o t y w y . Wspo­
m n i j m y t y l k o o j e d n y m z wielu: p o d r ó ż y przez w o d ę
— morze lub rzekę. Podsumowuje on Szklane serce, pojawia­
j ą c się w k o ń c o w e j wizji Hiasa, wypełnia treść filmów Aguirre,
gniew boży i Fitzcarraldo, pojawia się w Nosferatu — wampir,
w pewnym sensie też w Woytzeku i Stroszku. W Kasparze
Hauserze (tytuł o r y g i n a ł u : Jederfur nich undGott gegen alle)
p r ó c z zamglonych zdjęć rzeki, pojawia się opowiadana przed
śmiercią przez Kaspara owa karawana prowadzona po
pustyni przez ślepca.
M ó w i l i ś m y j u ż o znaczeniu symbolicznym przekraczania
morza, nie ma potrzeby powtarzania tego; nie m o g ę jednak
nie o d w o ł a ć się, po raz ostatni j u ż w t y m tekście, do o b r a z ó w
Lambsprincka. N a większości z nich umieścił o n w o d ę
— rzekę lub jezioro czy morze — oraz pływające po niej
statki. Co ciekawe — w komentarzach t o w a r z y s z ą c y c h
obrazom brak jakiejkolwiek o nich wzmianki! N a w e t przy
obrazie 1, gdzie statek jest bardzo wyeksponowany. Nie
oznacza to nieistotności tematu — w r ę c z odwrotnie. Jest to
być m o ż e tajemnica zbyt w a ż n a by pisać o niej wprost.
Werner Herzog, po biblijnej, greckiej, gnostyckiej, al­
chemicznej i wielu innych, d a ł jeszcze j e d n ą jej wersję.
7 9

Warszawa 1985

PRZYPISY
1

Antonin Artaud, Teatr alchemiczny, (w:) Teatr i jego sobowtór, przekład Jan
Błoński, Warszawa 1978
Paul Tillich, Męstwo
bycia, przekład Henryk Bednarek, Editions du
Dialogue, Paryż 1983
Paul Ricoeur, Egzystencja i hermeneutyka. Rozprawy o metodzie, орг.
Stanisław Cichowicz, Warszawa 1985, a szczególnie Konflikt hermeneutyk:
epistemologia interpretacji, s. 124—46 (wyd. oryg. w Cahiers Internationaux de
Symbolisme 1, 1963). Jako wprowadzenie do problematyki symbolu polecić
m o ż n a przede wszystkim: Gilbert Durand, L'imagination symbolique, Presses
Universitaires de France, Paris 1964 oraz Rene Alleau, La science des symboles.
Contribution a 1'etude des principes et des methodes de la symbolique generale,
Payot, Paris 1977
U ż y w a m y tej nazwy ze świadomością, że m o ż e budzić pewne nieporozumie­
nie — określa się nią bowiem w dziejach sztuki pewne konkretne zjawiska, tj.
poezje metafizyczną poetów angielskich X V I I w. oraz jeden z okresów twórczości
Giorgio de Chirico.
O symbolice alchemicznej u Boscha pisze m i n . Anna Boczkowska w książ­
kach: Hieronim Bosch, astrologiczna symbolika jego dziel, Wrocław 1977; Tryumf
Luny i Wenus. Pasja Hieronima Boscha, K r a k ó w 1980, a także Madeleine
Bergman, Hieronymus Bosch and Alchemy, trans. Donald Burton, Almquist och
Wiksell, Stockholm 1979; D z i e ł o Rabelais'ego analizuje Louis Saunę, L'influence
des chercheurs de la „Medecine Universelle" sur oeuvre de Francois Rablais, L e
Francois, Paris 1935. C o do Goethego, Carl Gustav Jung powiedział, że jego
„Faust to, świadomie lub nieświadomie, opus alchymicum" (Psychology and
Alchemy, trans. R . F . C . Hull, 2 wyd., Princeton University Press, Princeton 1968,
s. 36); zob. też tamże s. 477n. Zob. też prace Graya, Goethe the Alchemist,
Cambridge University Press 1952 oraz Alexander von Bernus, Medecine et
alchimie, trad. Anne Forestier, Belfond, Paris 1977, rozdział Rencontre primordiale de Goethe. Alchemicznym w ą t k o m symbolicznym w Bramach raju Jerzego
Andrzejewskiego poświęcona będzie przygotowywana obecnie praca.
2

3

4

3

6

Zob. Wilhelmina Lepik-Kopaczyńska, Farba karnacyjna w malarstwie
antycznym, (w:) Prace Komisji Historii Sztuki, Wrocław 1963, s. 5—49
Z dostępnej literatury warto polecić o. Pawła Florenskiego, Ikonostas i inne
szkice, przekład Zbigniew Podgórzec, Warszawa 1981
Zob. K a r o l Toeplitz, Niektóre wątki egzystencjalne w plastyce, „Studia
Filozoficzne" nr 11—12, 1982, s. 91—105, a szczególnie 100
Krystyna Janicka, Światopogląd
surrealizmu, Warszawa 1969, s. 233
Gabriel Marcel, Być i mieć, przeł. Piotr Lubicz, Warszawa 1962. s. 42
W filmie Fitzcarraldo przeciągany przez szczyt góry statek nie jest atrapą,
a wypadek, w którym ginie na filmie jeden z Indian zdarzył się naprawdę.
„ F i l m o w y Serwis Prasowy" nr 4, 1979, s. 21
Thomas Petz, „Siiddeutsche Zeitung" 19 marca 1977, wg „ F i l m o w e g o
Serwisu Prasowego".
Fulcanelli to d o ś ć tajemnicza postać. Jest to alchemik działający w I poł.
naszego stulecia, którego osobistą znajomością m o ż e pochwalić się jedynie
I

8

9

1 0

I I

1 2

1 3

1 4

56
I

niewiele o s ó b (wśród nich przede wszystkim Eugene Canseliet). Niemniej jednak,
dzięki obu swym dziełom {Le mystere des cathedrales, oraz Les demeures
phiiosophales) stawiany jest w r ó w n y m rzędzie z największymi z alchemików.
Informacja o św. Wincentym pochodzi z Les demeures phiiosophales et le
symbolisme hermetiąue dans ses rapports avec l'art sacre et ićsoterisme
du
grand-oeuvre, vol. 2, Jean-Jacques Pauvert, Paris 1964, (wyd. oryg. 1930). Termin
spagiria {omxaxo — dzielę, ayeipto — łączę) jest czasem synonimem alchemii, lecz
najczęściej używa się go na określenie praktycznego aspektu usiłowań przemiany
metali nieszlachetnych w złoto.
W tym kontekście dzieło Jamesa Joyce umieścić należy jednak bardzo blisko
tajemnych traktatów alchemicznych. Z a u w a ż m y także, że wyciągając konsek­
wentne wnioski należałoby stwierdzić, że i niektóre rodzaje tekstów naukowych
dążą do przekroczenia owej zaklętej granicy krępującego objektywizmu. Oto co
pisze Dariusz Czaja: „Esej, jak podpowiada etymologia, jest próbą, przymierze­
niem się do objęcia rzeczywistości w słowie, świadectwem pokory wobec
różnorodoności kultury. W „eseju" zawiera się intuicja o niepełności naszego
poznania, o tym, że każdy rezultat poznawczy jest ciągłym wątpieniem,
niepewnością wobec tego, co zdołaliśmy osiągnąć. (...) Opór, jaki stawia s ł o w o
w zetknięciu z opisywaną rzeczywistością, sprawia, że często sens słów umyka.
Powstaje wtedy jakieś dojmujące „iskrzenie", świadczące o obecności sensu na
granicy, w przestrzeni miedzyslownej. Bywa, że właśnie to, co „pomiędzy", owa
nienapisana treść, przenika cały tekst eseju, staje się ważniejsza od treści
wyrażonych w s p o s ó b pojęciowy. Esej jest spotkaniem, lub lepiej, jest m o ż l i w o ś ­
cią spotkania drugiego. Dzieje się tak, gdy pojmiemy go jako wezwanie
oczekujące na odpowiedź, jako zadanie dane do rozwiązania. Twórca, ofiarowu­
jąc mądrość czytającemu, wzywa go do nadbudowania sensu obecnego w tekście.
Tą niezwykłą drogą sens staje się ich w s p ó l n ą własnością. Lektura eseju to o wiele
więcej niż powiększanie obszaru faktów, wyżłobienie w pamięci nowej 'ścieżki
informacyjnej'. W czytaniu doświadczamy czegoś w rodzaju duchowej przemia­
ny (-•-)" CJnscape". Kultura jako misterium, (w:) Szkice i próby etnologiczne.
Materiały z sesji naukowych studentów UJ. i UW. Skawica 1982—1983, K r a k ó w
1985, s. 36—7). Opis ten mógłby się odnosić do wielu dzieł alchemicznych.
1 5

1 6

Andre Savoret, Qu'est-ce que l alchimie?, (w:) Cahiers de THermetisme.
Alchimie, Albin Michel, Paris 1978, s. 18—19 (wyd.oryg. 1947)
Wg M . M . Pattison Muir, The Story of Alchemy and The Beginnings of
Chemistry, Hodder and Stoughton, London 1913, s. 29
Jean d'Espagnet, Arcanum hermeticaephilosophiae, (w:) Bibliotheca chemica
curiosa, Geneva 1702, cyt. za C G . Jung, Psychology and Alchemy, wyd. cyt., s.
390
A l Hallaj to mistyk arabski z X w. Cyt. wg Rene Alleau, Le symbolisme
alchimiąue de la mort, „Cahiers Internationaux de Symbolisme" 37—38—39,
1979, s. 70
Obszernie na ten temat pisze Mircea Eliade w książce Forgerons et
alchimistes, Flammarion, Paris 1956
Koncepcja trzech zasad, spopularyzowana od c z a s ó w Paracelsusa a będąca
1 7

1 B

1 9

2 0

2 1

�rozwinięciem koncepcji d w ó c h zasad, opisywana jest w większości tekstów
alchemicznych, a także współczesnych prac p o ś w i ę c o n y c h alchemii. Syntetycznie
zagadnienie to przedstawiają Antoine Faivre, Jean de Foucauld, Gerard
Mazeau, Robert Salmon, Compendium hermeticum, (w.) Cahiers de THermetisme. Alchimie, wyd. cyt.
Jest to część Zwycięstwa
hermetycznego, wyd. oryg. Amsterdam 1699,
korzystam z wydania francuskiego Georgesa Ranque'a — he triomphe hermetique, (w.) tegoż, La pierre philosophale, Robert Laffont, Paris 1972, s.
249—359, cyt. s. 263
D z i e ł o zamieszczone w Museum hermeticum, Francofurti 1678, istnieje
polskie tłumaczenie Romana Bugaja w tomie: Michał Sędziwój, Traktat
0 kamieniu filozoficznym, Warszawa 1971
Wydane po raz pierwszy we Frankfurcie nad Menem w 1550. Omawia je
(dając przede wszystkim szczegółowy komentarz do o b r a z ó w ) C G . Jung w The
Psychology of the Transference, trans. R . F . C . Hull, Princeton University Press
1974, skąd wzięty jest cytat (s. 55).
Symbolizm Chrystusa — oblubieńca jest w chrześcijaństwie oczywisty
(wywodzi się wprost z Pisma Św.). Mniej znane, ale również pochodzące z Pisma
(np. G a l . 3,28) jest przedstawianie ludzkiej Pełni Chrystusa poprzez „ p o n a d plciowość", androgynię. Z obszernej literatury zob. np. Mircea Eliade, Sacrum,
mit, historia, Warszawa 1970s. 225 n.
(fragmentzMephistophelesetTandrogyne).
Robi to Melchior Nicholas z Hermannstadt w dziele Addam etprocesum sub
forma missae, (w.) Theatrum chemicum, Ursel 1602, V o l . 3, Tekst ten i o m ó w i e n i e
zamieszcza C G . Jung w Psychology and Alchemy, op.cit., s. 396—406
M . Eliade, op.cit. Szukając inspiracji alchemicznego utożsamiania kamie­
nia, złota i szkła nie m o ż n a oczywiście p o m i n ą ć Apokalipsy Św. Jana
(21,11.18.21). Warto też w s p o m n i e ć , że wczesna tradycja chrześcijańska łączyła
wspomniane w G e n . 2,1—12 Bdelium i kamień onyksowy (wonna żywica
1 kamień czerwony wg Biblii Tysiąclecia), leżące w krainie „ z n a k o m i t e g o złota"
Chawila, z karbunkutem. Beda Czcigodny podaje, iż „ A n t i q u a translatio pro his
(bdellium et lapis onychinus) habet carbunculum...", podkreślając za Augus­
tynem blask (Fulgor) karbrukułu, którego „ n o c p o k o n a ć nie m o ż e " . W tej
sprawie zob. Robert M . Garret, Precious Stones in Old English Literature,
Naumburg 1909, s. 12
Heinrich Conrad Khunrath, Amphitheatrum sapientiae aeternae solius
verae, Hanau 1609, wg. Fulcanellego, op.cit., s. 258
Przekład francuski Eugene CanseUeta, Les douze clefs de la philosophie,
Editions de Minuit, Paris 1956. Opisane przez Valentinusa cechy kamienia cytuje
też Fulcanelli, op.cit., s. 257
Orthelius, Epitogus et recapitulatio in ,,Novum lumen" Sendivogii, (w:)
Bibliotheca chemica curiosa, Cyt.wg. C G . Jung, Psychology and Alchemy, s. 428
Painton Cowen, Roses m'edievales, Editions du Seuil, Paris 1979, s. 434
Przy opracowywaniu tego fragmentu korzystałem z prac: A d a Polak, Szkło
i jego historia, przeł. Zbigniew Maraszkiewicz, Warszawa 1980, szczególnie s.
205—13; Ruth Hurst Vose, Glass, London 1975; Wacław Nowotny,
Szklą
barwne, Warszawa 1958; O Kunckelu pisze też Titus Burckhardt, L'alchimie,
science et sagesse, trad. Andree Ossipovitch, Paris: Encyclopedie Planetę (bez
daty), s. 240 (wydanie nie uznane przez autora).
Starożytne recepty podane są w: Les alchimistes grecs, 1.1, Les Belles Lettres,
Paris 1981, wraz z komentarzem Roberta Halleux we wstępie do tego dzieła.
O. Paweł Florenski, Ikonostas, szkic w zbiorze pod tym samym tytułem, op.
cit., s. 78 n.
John Meyendorff, Teologia bizantyjska, przeł. Jerzy Prokopiuk, Warszawa
1984, s. 260
Paweł Florenski, op.cit., s. 103
Gerhard Dorn, Philosophia meditativa, (w:) Theatrum chemicum, vol. 1, wg.
C G . Jung, Psychology and Alchemy, s. 255
Lucien Braun, L'imagination chez Paracelse, „Cahiers Internationaux de
Symbolisme" 35—36,1978, s. 69. W zrozumieniu sensu wyobraźni takiej, o jakiej
tu m ó w i m y , m o g ą p o m ó c rozważania Gabriela Marcela na temat „myślenia"
i „myślenia o", Być i mieć {Dziennik metafizyczny), op. cit., s. 35, 42
Wydany we Frankfurcie, cyt. za Psychology and Alchemy, Jung, s. 277
Lucien Braun, op.cit., s. 70
Bohdan Pociej, Problem muzyki dawnej, (w:) Idea, dźwięk, forma, K r a k ó w
1972, s. 28—29
U w a ż a m za właściwe przytoczenie tu słów Gabriela Marcela, c h o ć nie
z myślą o alchemii je zapisywał: „... porządek ontologiczny m o ż e być poznany
tylko osobiście przez całość bytu z a a n g a ż o w a n e g o w dramat, który we wszelkim
znaczeniu nieskończenie go przewyższając jest jednak jego własnym — bytu,
któremu została użyczona szczególna władza potwierdzania się lub zaprzeczania,
zależnie od tego, czy potwierdza Byt i się przed nim otwiera, czy też mu przeczy
i tym, samym się zamyka...", op.cit. s. 142. Por. p o c z ą t k o w e nasze uwagi
o poznaniu symbolicznym.
Marcel: „ N i e w y o b r a ż a l n y konkret — c o ś niewyobrażalnego, co jest więcej
niż ideą, co przekracza wszelką możliwą ideę, co jest obecnością. Przedmiot jako
taki nie jest obecny". Myśl tę opatrzy) później komentarzem: „ M o ż l i w e przejście
do teorii obecności eucharystycznej", op.cit., s. 131
Por. C G . Jung, Psychology and Alchemy, s. 278
Leyda 1722, wg M . Eliade, op.cit., s. 164
George Ripley, Opera omnia alhemica, Kassel, 1649, wg C G . Jung,
Psychology and Alchemy, s. 323—4
Gerhard Dorn, Speculativae philosophiae gradus septem vel decen continens,
(*.) Theatrum chemicum, vol. I , wg. C G . Jung, Psychology and Alchemy, s. 269
Emile-Jules Grillot de Givry, Le Grand-Oeuvre. XII meditations sur la voie
esoterique de Tabsolu, Chacornac, Paris 1960 (wyd. oryg. 1906). Cytat podaje A .
Savoret, op.cit., s. 28
Oppenheim 1616, wg. C G . Jung, Psychology and Alchemy, s. 343; por. też
C G . Jung, Mysterium Coniunctionis. An Inquiry into The Separation and
Synthesis of Psychic Opposites in Alchemy, 2 wyd., trans. R . F . C . Hull, Princeton
University Press, Princeton 1977, s. 47 oraz L . Braun, op.cit., s. 68
Czerwony kolor odgrywał znaczną rolę w kulturze człowieka już nawet
2 2

2 3

2 4

2 !

2 6

2 1

2 8

2 5

3 0

3 1

3 2

3 3

3 4

3 5

M

1 1

3 8

3 5

4 0

4 !

4 2

4 3

4 4

4 5

4 8

4 1

4 9

4 9

wcześniej niż w paleolicie g ó r n y m (czyli przed 40 tys. a.Ch.n.). Z g ó r n e g o
paleolitu znane są takie artefakty, jak płaskorzeźba przedstawiająca kobietę
trzymającą róg do picia lub grób, w którym od ust i nosa nieboszczyka ku
powierzchni biegi rowek wypełniony czerwoną ochrą. Z bogatej literatury polecić
m o ż n a : H . Delporte, L'image de la femme dans Tart prehistorique, Picard, Paris
1979; Ernst E . Wreschner, Red Ochre and Human Evolution: A Case for
Discussion, „Current Anthropology" vol. 21, 1980, s. 631—33; oraz liczne
artykuły Alexandra Marshacka zamieszczane w tym samym czasopiśmie.
Piszą o tym: Paulette Duval, Recherches sur les structures de la pensie
alchimique (Gestalten) et leurs correspondances dans le conte du Graal de Chretien
de Troyes..., Universite de Lille 111, 1975; Paul-Georges Sansonetti, Graal et
Alchimie, Berg International Golitervs, Paris 1982
Oto jaki uniwersalny sens pytania o Graala widzi Mircea Eliade (a słowa te,
sądzę, dobrze oddają myśl Herzoga): „Wystarczyło tych kilka wypowiedzianych
przez Parsifala słów, by przywrócić do życia cały świat. T y c h parę słów wyraża
podstawowe pytanie, które odnosi się nie tylko do K r ó l a - R y b a k a , ale do całego
Kosmosu: gdzie jest najwyższa rzeczywistość, gdzie to, co święte, środek życia
źródło nieśmiertelności, gdzie jest święty Graal? Nikt dotąd nie myślał o po­
stawieniu tego podstawowego pytania. A świat umierał od tej metafizycznej
i religijnej obojętności z powodu kruchej wyobraźni i braku pragnienia dotarcia
do prawdy" Images and Symbols New Y o r k 1961, s. 56, cyt. wg. Dariusza Czaji,
op.cit., s. 37—38
Simone Weil, Świadomość nadprzyrodzona ( Wybór myśli), wyboru d o k o n a ł
Jan Nowak, przeł. Aleksandra Olędzka-Frybesowa, Warszawa 1965, s. 150
Prot. Aleksander Schmemann, Vvedenije v lilergićeskoje
bogoslovije,
У М С А , Paryż 1961
Nie chodzi tu jednak o bergsonowskie identyfikowanie wyobraźni z pamię­
cią (przedstawione w dziele Materia i pamięć. O stosunku ciała do ducha, przeł.
Wł. Filewicz, Warszawa 1926); zob. Gilbert Durand, Les structures anlhropologiques de Timaginaire. Introduction a Tarchetypologie generale, Grenoble
1960: Allier, s. 12
Le temps immobile, „Cahiers Internationaux de Symbolisme", 9—10,
1965—66, s. 48—50
Zob. C G . Jung, Mysterium Coniunctionis, wyd. cyt., s. 199
T e n motyw podkreślany jest szczególnie w alchemii chińskiej, por. M .
Eliade op.cit., a także Jose Lezama L i m a , Ery Wyobraźni: biblioteka jako smok,
szkic w zbiorze: Wazy orfickie, przeł. Rajmund Kalicki, K r a k ó w 1977, s. 159—88
Epistoła ad Hermannum, (w:) Theatrum chemicum, vol. V , Strasbourg 1622,
wg. C G . Jung, Psychology and Alchemy, s. 236
Wydane w: Museum hermeticum, s. 337—72
Por. Fulcanelli, op.cit., s. 213—214
Polecić tu m o ż n a rozdział La salamandrę de Lisieux dzieła Les demeures
philosophales Fulcanellego. N a temat logiki działań i s y m b o l ó w alchemicznych
zob. Antoine Faivre, Pour une approche figurative de l'alchimie. (w:) Cahiers de
IHermelisme — Alchimie, wyd. cyt., s. 153—69
Morienus Romanus, Sermo de transmutatione metallorum, (w.) Artis
aurieferae .... Basileae 1593, vol. 2; fragment tego dzieła zamieszcza C G . Jung,
Psychology and Alchemy, s. 272, stamtąd cytat.
Limitation, ks. I I I , wg. Fulcanellego, op.cit., s. 182
Wg.: Bernard Chouraqui, Le scandale Juifou la subversion de la mort, Paris
1979: Hallier, s. 86—93
Jacob, Revelation alchimique, wg. A . Savoret, op.cit., s. 28
K s . Jerzy Klinger, Geneza sporu o epiklezę, Warszawa 1969, s. 110
Tamże, s. 49 n.
A . Faivre, op.cit., s. 159
Zob. Jan Białostocki, Drzwi śmierci: Antyczny symbol grobowy i jego
tradycja, (w:) tegoż, Symbole i obrazy w świecie sztuki, Warszawa 1982, s.
158—86; zob. też Britt Haarlov, The Half-Open Door. A Common Symbolic Motif
within Roman Sepulchral Sculpture, Odende University Press, 1977
W Tablicy szmaragdowej (Tabula smaragdina) Hermes m ó w i : Et sicut
omnes Res erunt ab Uno, meditatiione Unius: Sic omnes Res nataefuerunt ab hac
Una Re Adaptatione.
Zob. P . - G . Sansonetti, op.cit., s. 59—-61.
Warto tu zwrócić uwagę, że znakomitym traktatem na ten temat jest
Czarodziejska góra Tomasza Manna. W tym „alchemicznym" (według okreś­
lenia narratora tej opowieści) dziele, niektórzy z bohaterów n o s z ą nazwiska
znaczące (na co zresztą zwraca Mann delikatnie uwagę). Chodzi tu o takie
postacie jak Settembrini (od liczebnika siedem) lub Wehsal (co po niemiecku
m o ż e oznaczać ból, żałość) — m ł o d y człowiek o skłonnościach masochistycz­
nych. G ł ó w n y bohater nazywa się Hans Castorp (radca Behrens m ó w i do niego
i do jego kuzyna: „ O t o nasi Castorp i Polluks"), a cała książka p o ś w i e c o n a jest
jego poszukiwaniom duchowego sobowtóra.
Jorge Luis Borges, Pismo Boga, (w.) Antologia osobista, przel. Zofia
Chądzyńska, K r a k ó w 1974, s. 193 (Borges umieszcza ten tekst wśród esejów !).
Gerschom G . Scholem, La Kabbale et sa symbolique, Payot, Paris 1980, s.
186
Por. Jan Garewicz, Z perspektywy Schopenhauera: wina Piłata — wina
Parsifala, „ E t y k a " 21, 1984, s. 25—40
P . - G . Sansonetti, op.cit., s. 29
Warto tu przypomnieć czerwony płaszcz odgrywający tak wielką rolę
w Bramach raju Jerzego Andrzejewskiego — w kontekście z symboliką al­
chemiczną tego opowiadania.
Zob. Fulcanelli, op.cit., s. 321
JulienNaud, Une philosophie de Imagination, Desclee, Tournai 1979,s. 104
O symbolicznym znaczeniu ślepoty w micie Edypa pisze Paul Ricoeur
porównując na tym przykładzie m o ż l i w o ś ć dwu hermeneutyk — freudowskiej
i heideggerowskiej. W duchu tej ostatniej: Tyrezjasz „... który nie ma oczu, widzi
oczami ducha i intelektu — wie. A zatem Edyp, by dotrzeć do prawdy, musi
stracić wzrok, stać się ślepym. W tym momencie stanie się ślepym jasnowidzem"
(Konflikt hermeneutyk: epistemologia interpretacji, wyd.cyt., s. 143).
3 0

5 1

3 2

3 3

5 4

3 3

5 6

3 1

5 8

5 9

6 0

6 1

6 2

6 3

6 4

6 5

6 6

6 1

6 8

6 9

1 0

1 1

1 2

1 3

1 4

1 3

1 6

7 1

1 8

1 5

57
i

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6427" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6407">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2129abdb3bfd11d9051ed1b1ce220b16.pdf</src>
        <authentication>43ada029addde7da222eea1f8309d4c4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76559">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3650</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76560">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76561">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3427</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76562">
                <text>Wyobraźnia antropologiczna / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76563">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.2, s.34-38</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76564">
                <text>Mencwel, Andrzej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76565">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76566">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76567">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76568">
                <text>Wyobraźnia antropologiczna
Andrzej Mencwel
Pongo żyły w lasach Majomby królestwa Loango. Historycy
twierdzą, że Loango było dawnym państwem afrykańskim, lasy
Majomby lokują wokół miasta o tej samej nazwie. Pongo „są
zupełnie podobne do ludzi, ale tęższe i bardzo wysokie. Twarz
mają ludzką, tylko oczy osadzone bardzo głęboko. Ich ręce,
policzki, uszy nie są owłosione, jeśli nie liczyć brwi, które są
bardzo długie. Chociaż reszta ich ciała jest dość włochata, sierść
mają niezbyt gęstą, a barwa jej jest brunatna. Poza tym różnią się
od ludzi jedynie budową nóg pozbawionych łydek. C h o d z ą
prosto, trzymając się ręką za sierść na szyi; żyją po lasach,
sypiają na drzewach i sporządzają tam sobie rodzaj dachu, który
jc chroni przed deszczem." Autor tego opisu korzystał z cu­
dzych relacji i nie widział Pongo na własne oczy. T y m trudniej
zapewne było mu wyobrazić sobie, że podczas chodzenia na
nogach pozbawionych łydek trzeba trzymać się ręką sierści na
szyji. Ale nie zaliczył Pongo do zwierząt, przeciwnie, sądził, że
są „dzikimi l u d ź m i " .
Warto przytoczyć argument, którym sąd swój poparł, zwłasz­
cza, że natkniemy się jeszcze na podobny, choć odwrócony: „ w
opisie tych rzekomych potworów znajdujemy uderzające podo­
bieństwa do gatunku ludzkiego, różnice natomiast są mniejsze
niż te, które daje się stwierdzić między jednym człowiekiem
a drugim". Jeśli argument ten wydaje się nadto relatywny,
bezwarunkowe jest przeświadczenie autora: lepiej w domnie­
manym zwierzęciu uznać człowieka, sądzi on, niż jakiegokol­
wiek człowieka potraktować jak zwierzę. Traktowanie przy tym
nic jest tu tylko kwestią stosunków bezpośrednich, które, wobec
ludów zwanych dzikimi, spełniały się zwykle w podboju
i zniewoleniu; może być także kwestią języka opisu, typu
klasyfikacji, a nawet kategorii gramatycznych (Pongo żyli czy
też żyły?). Cytowany autor był w tej kwestii bezwzględny.
Prostotakom - pisał „miałoby się czasem ochotę postawić takie
samo pytanie, jakie oni mieli śmiałość rozstrzygać co do innych
istot żyjących".' Traktując innych jak zwierzęta sobie bowiem
wystawiają świadectwo.
Claude Lévi-Strauss w przywoływanym tu tekście widzi nie
tylko zapowiedź współczesnej etnologii, lecz także jej realny
projekt lokujący j ą „pośród j u ż ustanowionych nauk przyrod­
niczych i humanistycznych" . Nie trzeba koniecznie podzielać
teoretycznych pomysłów ani też naśladować metodologicznych
procedur autora Antropologii strukturalnej, aby uznawać jego
autorytet. Jan Jakub Rousseau może być bez wątpienia uznany
za „twórcę nauk humanistycznych", jego Rozprawa o po­
chodzeniu i podstawach nierówności między ludźmi za traktat
etnologii ogólnej, a rozsławiony przez Lćvi-Straussa autorski
przypis do niej za pierwszy manifest antropologii kultury. Na to
samo miano zasłużył również Giambattista Vico, gdyż pierwszy
ewokował całościowe pojęcie kultury a jej dzieje utożsamił
z dziejami ludzkości, oraz Immanuel Kant, który czyniąc czas
i przestrzeń kategoriami ludzkiego umysłu cały poznawalny
świat uczynił światem kultury. Obok Rozprawy o pochodzeniu
nierówności należałoby więc postawić Naukę nową, która mówi
2

* Wstęp do nowego, zmienionego i poszerzonego wydania pierw­
szego tomu Wiedzy o kulturze, zatytułowanego Antropologia kultury.
Zagadnienia i wybór tekstów, opracowali Grzegorz Godlewski, Leszek
Kolankiewicz, Andrzej Mencwel, Mirosław Pęczak, Wydawnictwa
Uniwersyletu Warszawskiego, Warszawa 1995 (w druku).

34

0 „świecie narodów, jaki stworzyli sami ludzie" oraz Krytykę
czystego rozumu, dowodzącą, że w stałych formach rozumu
mieszczą się zmienne, empiryczne, więc kulturowe treści.
Pierwszy manifest antropologii kultury pozostaje natomiast
wyłączną własnością Jana Jakuba Rousseau. W nim to właśnie
zjawiają się Pongo i z ich powodu rozważa się kwestię takiego
stosunku do istot żywych, który nie byłby podejrzany o ze­
zwierzęcenie.
„Ludzie mogą sobie jeździć tam i z powrotem", pisze
Rousseau o modnych wówczas sprawozdaniach z podróży,
„filozofia, rzekłbyś, nie podróżuje", a „pod górnolotną nazwą
poznawania człowieka każdy uprawia wyłącznie poznawanie
własnych rodaków." Etnologia czy też antropologia kultury jest
filozofią, która udała się w podróż, a poznawanie człowieka
uprawia przez poznawanie i n n o z i e m c ó w .
Napisany
dwieście lat później Smutek tropików Claude Levi-Straussa jest
jednym z niewątpliwych arcydzieł takiej filozofii, jak zresztą
wcześniej Argonauci Zachodniego Pacyfiku Bronisława Mali­
nowskiego. Mniej tu zatem ważne są odgraniczenia czy też
rozgraniczenia różnie nazywanych dziedzin wiedzy, te bowiem,
jak dziś lepiej wiemy, związane są raczej ze społeczną instytu­
cjonalizacją nauki niż z podziałem dziedzin poznania. Etnolo­
gia, antropologia kultury czy też antropologia społeczna zaczną
się konstytuować jako dziedziny nauki normalnej (to znaczy
akademickiej, czyli uprawianej w uniwersytetach) sto lat po
manifeście Jana Jakuba, a po następnych stu latach, już
w naszych czasach, osiągną postać dojrzałą. Manifest ten byłby
więc, w akademickiej perspektywie, manifestem bez skutków,
przynajmniej bez skutków bezpośrednich. Zwłaszcza, że inic­
jatorzy antropologii, Edward Burnett Tylor (autor Kultury
pierwotnej, 1871) oraz Lewis Henry Morgan (aktor Społeczeńst­
wa Pierwotnego, 1877), najpewniej nie zwrócili na niego
uwagi. A jednak to wraz z tym manifestem filozofia udała się
w podróż, kategorie poznawcze zostały więc wyrwane z dog­
matycznej drzemki; aby w cudzoziemcu uznać człowieka,
trzeba w sobie zakwestionować tuziemca. W ten sposób
dokonało się coś więcej niż wyodrębnienie i akademickie
umiejscowienie jednej dziedziny nauki; objawiła się w y o b raźriia
antropologiczna.
1

Aby lepiej uobecnić właściwości tej wyobraźni, wskażmy
najpierw jej przeciwieństwo. W grudniu 1832 roku, po rocznej
żegludze, odbywający wyprawę naokoło świata angielski okręt
Beagle wpłynął na wody Cieśniny Magellana. Sekretarz tej
wyprawy, młody Karol Darwin (w Autobiografii napisał potem,
że podróż ta była najdonioślejszym zdarzeniem jego życia
1 zdecydowała o całej jego dalszej karierze) ujrzał Ziemię
Ognistą i jej mieszkańców. Nie można powiedzieć, że ich widok
był dla niego zupełnym zaskoczeniem, ponieważ na pokładzie
okrętu wracało troje „ c y w i l i z o w a n y c h " uprzednio w Londynie
krajowców. Darwin był więc j u ż z nimi obyty, a wrażenia swoje
zapisywał takim językiem, jaki uznał za stosowny. Były to więc,
pisał „najnędzniejsze i najbardziej upośledzone istoty, jakie
kiedykolwiek o g l ą d a ł e m " . Te „ u p o d l o n e " , przypominające
operowe diabły „ d z i k u s y " były „wzrostu skarlałego", miały
„czarne, splątane k u d ł y " , „skórę brudną i tłustą", „zachowanie
ich było odrażające", „gestykulacja g w a ł t o w n a " , „głos niemi­
ł y " , „język nic zasługiwał prawie na miano artykułowanego",
a „od szybkiego gadania miały na ustach p i a n ę " . Nic więc

�dziwnego, że przypominały Darwinowi orangutany, oglądane
niegdyś w londyńskim zoologu.
To w tym opisie właśnie natykamy się na argument Rousseau,
ale znamiennie odwrócony: „nigdy nie przypuszczałbym, jak
wielka jest różnica między człowiekiem dzikim a cywilizowa­
nym. Jest ona większa niż między dzikim a udomowionym
zwierzęciem, o tyle większa, o ile człowiek ma większą niż
zwierzę możliwość doskonalenia s i ę " . Jakkolwiek relatywne
wydałoby się nam określenie tych różnic, można bez przesady
powiedzieć, że gatunki zwierzęce opisywał Darwin bardziej
ludzkim językiem niż ten gatunek ludzki, którego opis nasunął
mu język zwierzęcy. M o ż n a też przypuszczać, że nie znał
maksymy, której polemicznego przekształcenia dokonał, i nie
widział, że jego portret dzikiego jest przeciwieństwem wizerun­
ku stworzonego przez Rousseau.
4

W języku tym bezwiednie wypowiadała się postawa, której
właściwości miały zostać wysublimowane jako n a u k a , z de­
cydującym zresztą samego Darwina udziałem. Nie wchodzę tu
w kwestię socjaldarwinizmu czy nacjonaldarwinizmu, w wyros­
łe bez woli twórcy ewolucjonizmu zarodki ideologicznych
zwyrodnień. Arcydzieła idei, podobnie jak arcydzieła sztuki,
podlegają procesom recepcyjnym tak zawiłym jak sploty
międzyludzkich relacji zawiązywanych za tym pośrednictwem,
wystrzegam się więc uproszczonych osądów. Rola Darwina
w historii nauki jest niepodważalna, a odnośne podręczniki
pełne najwyższych jej ocen. Autor dzieła O powstawaniu
gatunków drogą doboru naturalnego, czyli o utrzymaniu się
doskonalszych ras w walce o byt stworzył coś więcej niż teorię
ewolucji biologicznej, stworzył także wzór myślenia, czyli
ewolucyjny, jak to się dziś określa, paradygmat nauki. Paradyg­
mat ten w tej samej mierze obowiązywał w biologii, co
w kosmologii i geologii, a także w socjologii i antropologii.
Fakt, że powszechnym uznaniem cieszyły się wówczas takie na
przykład rozprawki, jak O ewolucji religii u różnych ras
ludzkich albo o Ewolucji rodzajów w historii literatury, jest
pięknym tego świadectwem.
Posługuję się pojęciem paradygmatu roboczo i pomijam
dyskusje, jakie się wokół niego toczą w filozofii. Przyjmuję, że
paradygmat wyodrębnia dziedziny nauki, określa tak zwane jej
prawa, wskazuje problemy i sposoby ich rozwiązywania. A l e
nie sam paradygmat nauki nas tutaj zajmuje, lecz jego przednaukowe przesłanki, czyli właśnie wyrażająca się w nim
wyobraźnia. Czyż w relacji Darwina przesłanki te nie są
schwycone w działaniu, na gorącym, by tak rzec, uczynku?
Czyż nie przemawia tu postawa pewna, że jest koroną bytu, że
pozycja ta jest gwarantowana prawami natury, że prawa te są
konieczne i rozumne? Natura jest tu nie tylko siłą, jest też
mądrością, ma w sobie wzory doskonałości, a panem czyni tego,
kto wzory te odczytuje - on to innym istotom żywym wyznacza
miejsce w hierarchii stworzeń. Oto przeświadczenia, które
wysublimują się potem i rektyfikują w teorii naukowej. Na
Ziemi Ognistej Darwin nie mówił jeszcze o przetrwaniu
najsilniejszych (czyli najdoskonalszych), ale j u ż wiedział, że
„gatunki, które nie ewoluują, wymierają". Peszerejowie (w
swoim języku nazywali się oni Kaweskar, czyli ludzie po
prostu), „martwo urodzona g a ł ą ź " , jak ich określił, wymarli
naprawdę. W tym, niestety, się nie pomylił.
5

Kiedy załamuje się, wyrażona w bezwiednej aksjologii tej
relacji, postawa zasługująca na to, aby nazwać j ą zoologiczną?
Całość bytu, nie wyłączając człowieka i jego tworów, czyni ona
przyrodniczą, a jednocześnie odmienność od własnych wzorów
kulturowych klasyfikuje zoologicznie. Parafrazując Rousseau
można powiedzieć, że pod górnolotną nazwą poznawania
świata uprawia się apologię samego siebie. Jestem świadom, że
residua tej postawy tkwią w każdym z nas i dają o sobie znać
w wielu odruchach, także językowych (stąd różne skamieliny

frazeologiczne typu „jak pies", „jak świnia", „jak osioł"),
a źródłem ich są tak archaiczne złoża mentalne, jak te, który
w niezliczonych plemionach i etniach ugruntowały samonazwania będące homonimami nazwy ludzie. Jeśli Kaweskarom
dla tej apoteozy wystarczała sama nazwa, dżentelmenom
z okrętu Beagle potrzebna była jeszcze nauka, która apoteozę
uzasadniała, a jeden z nich zaczynał właśnie j ą formułować.
Etnocentryzm jest postawą tak starą, jak mit genezy, każdej etni
gwarantujący boski rodowód.
Pewna tajemnicza osobliwość tej sytuacji polegała na tym, że
postawa ta została odrzucona, zanim zdołała dojrzeć, odrzucił j ą
wcześniej Jan Jakub Rousseau, ale odrzucenie to nie zostało
należycie dostrzeżone. Ś w i a d o m o ś ć zeszłowieczną, zwłaszcza
tę, która wyrażać się miała w konstrukcjach naukowych,
zdominowała postawa Darwina. Postawa Rousseau miała pe­
wien odgłos u poetów, a nie uczonych czy myślicieli. Trzeba
było być romantycznym poetą, aby przejmować przesłanie
„ d z i a d ó w " , podobnie jak na drugim kontynencie trzeba było
być romantycznym powieściopisarzem, aby utożsamiać się
z Ostatnim Mohikaninem. To, że powieściopisarz był znajomym
poety i razem jeździli konno w okolicach Rzymu, było głuchym
trafem, gdyż nikt nie zapisał ich r o z m ó w . Lewis Henry Morgan
natomiast zdawał się nie mieć wątpliwości: „Historia rodu
ludzkiego jedna jest w swym początku, jedna w doświadczeniu,
jedna w postępie" - pisał w przedsłowiu swego najsławniej­
szego dzieła. Podobnie Edward Burnett Tylor: „Ogólny prze­
bieg poszukiwań usprawiedliwia pogląd, że człowiek cywilizo­
wany jest w ogóle nie tylko rozumniejszym i zdolniejszym, ale
nawet lepszym i szczęśliwszym niż dziki, barbarzyńca zaś
zajmuje miejsce p o ś r e d n i e " . C h y b a , żeby samo skupienie uwagi
na „pierwotności" uznać za oznakę zwątpienia. Zwłaszcza, że
„pierwotność" dzisiaj sama jest problemem.
6

„Człowiek nie jest dalszym ciągiem ewolucji, lecz ze­
rwaniem wątku, przeciwstawieniem się m u " - napisał Stanisław
Brzozowski i choć bezpośrednie oddziaływanie jego filozofii
było ograniczone, aforyzm ten pozostaje krystalicznym wyra­
zem tej wyobraźni, j a k ą nazwaliśmy antropologiczną. Czło­
wiek nic mieści się ani logicznie, ani empirycznie w porządku
przyrody. Nie mieści się w nim logicznie, ponieważ teoria
ewolucji jest wytworem tego samego umysłu, który w schemat
swój chce włączyć. Nie daje się też w porządku przyrody
umieścić empirycznie, ponieważ wytwarza świat, który przyro­
dniczym nie jest, lecz przeciw przyrodzie jest budowany lub nad
nią nadbudowany. Ten świat nazywamy k u l t u r ą i jakkol­
wiek wieloznaczne byłyby dookreślenia tego pojęcia, jego
relacja wobec natury jest oczywista. Relacja ta jest wyob­
rażeniem twórczym, ale nie byłoby antropologii kultury jako
wyodrębnionej dziedziny wiedzy bez tej zmiany wyobraźni,
która wyobrażenie to zrodziła.
7

Rodowód tej zmiany jest długi. M o ż n a poszukiwać go
w łacińskich jeszcze przesunięciach znaczeniowych, które upra­
wie nadały symboliczne znaczenie. Należy zwracać uwagę na
to, że j u ż w X V I I wieku w świadomości europejskiej pomiędzy
opozycją racjonalizmu i empiryzmu wyłaniają się zalążki takiej
wizji świata, która odwołuje się do nazwy „kultura". Należy
zwłaszcza pamiętać o trzech wielkich osiemnastowiecznych
twórcach humanistycznych, jakich wskazałem z początku. Ale
zmiana naprawdę decydująca dokonuje się przed stuleciem
- w y o b r a ź n i a a n t r o p o l o g i c z n a staje się domi­
nująca. Byt nie jest jednorodny, lecz różnorodny, a miejsce
schematu linearnego następstwa jego form przyrodniczych
zajmuje wizja wielobarwnej polimorfii jego form kulturalnych.
Rasa, plemię, naród - podobnie jak małżeństwo, rodzina
i pokrewieństwo - to nie jest to, co przyroda zrobiła z człowie­
kiem, lecz to, co człowiek zrobił sam ze sobą. Jest to wytwór
gatunkowej kreacji, tak jak odmiany zwierząt domowych.

35

�Morgan i Tylor nie byli tak prostymi ewolucjonistami jak
głoszą ich deklaracje i mają pewien udział w tej przemianie.
Morgan pierwszy w społeczności rodowej (Irokezi zafascyno­
wali go tak, jak Darwina stwory kopalne, i służył i m całe życie)
upatrywał spełnienie ideałów wolności, równości i braterstwa,
z tego także powodu jego dzieło zwróciło uwagę Marksa i stało
się podręcznikiem socjalistów. Tylor kolekcjonując przykłady
sławnych „survivals" czyli przeżytków natrafiał u dzikich
często ,,na szczegóły godnej podziwu moralności i doskonałości
s p o ł e c z n e j " . C z y to etnograficzne zaciekawienia same z siebie
wyprowadzały badaczy poza ciasne ramy doktryny, czy też jej
rozluźnienie zwracało ich ku tego rodzaju ciekawości - nie da
się rozstrzygnąć. W każdym razie, skoro już raz skupiono uwagę
- a dokonał tego właśnie Morgan - na systemach pokrewieńst­
wa i pierwotnych związkach społecznych, problematyka ta na
zawsze miała pozostać ośrodkiem antropologicznej uwagi.
Podstawą bowiem tej budowli, j a k ą człowiek wznosi ponad
przyrodą, są związki międzyludzkie, różne sposoby ich utrwala­
nia. Podobnie Tylor stworzył projekt antropologii, który wiązał
ze sobą socjalne i symboliczne aspekty kultury. Podtytuł jego
głównego dzieła: Badania rozwoju mitologii, fdozofń,
wiary,
mowy, sztuki i zwyczajów
jest często przypominany jako
pierwsze określenie zakresowe antropologii. Jeśli wyjąć z niego
słówko „ r o z w ó j " , i dziś każdy mógłby się pod nim podpisać.
Czy twierdzę przeto, że różnice teoretyczne i metodyczne
pomiędzy ewolucjonizmem i socjologizmem, dyfuzjonizmem
i funkcjonalizmem, psychokulturalizmem i strukturalizmem są
pozorne, a ważniejszy od nich jest zewnętrzny zakres dziedzi­
ny? Nie, tego nie twierdzę - zewnętrzny zakres dziedziny trudno
byłoby inaczej niż negatywnie określić. Określenie pozytywne
natrafia na nieprzezwyciężalne trudności, skoro antropologowie
zajmują się prawie wszystkim - systemami wymiany i sposoba­
mi żywienia, typami rodziny i formami wierzeń, wzorami
obyczajów i strukturami mentalnymi, a także czasem, prze­
strzenią, ciałem i osobą - by przytoczyć niektóre tylko tematyzacje tego podręcznika. Negatywnie natomiast dałoby się
powiedzieć, że tworząc naukę nie zajmują się antropologią
nauki, ale i to ograniczenie przestaje j u ż dzisiaj być aktualne."
Struktury poszczególnych doktryn zatem, zachodzące pomię­
dzy nimi filiacje i rozbieżności nie są pozorne, ale pierwszo­
rzędne znaczenie mają wtedy, kiedy konstruuje się doktrynę
albo też przedstawia historię jakiejś dziedziny nauki jako
autonomiczną historię jej własnych problemów. Ani jedno, ani
drugie nie jest zadaniem tego wprowadzenia. Nie przedstawia
się więc tutaj żadnej doktryny z osobna ani też wyodrębnionej
dziedziny nauki w całości. Od metodologii ważniejsze są
wskazane poszczególnymi tematami zjawiska, a od teoretycznej
„czystości" - wydajność, by tak rzec, sposobu ujęcia. Dlatego
obok Malinowskiego jest tu Lévi-Strauss, ale obok Znaniec­
kiego jest też Eliade, a obok Ruth Benedict - Ossowska. To, że
jedni jako antropologowie się określali, a drudzy samookreślenia takiego unikali, nie jest tu istotne. Nie nauka, lecz
wyobraźnia jest korelatem tego wyboru i nie indoktrynacja, lecz
inspiracja jego zadaniem.
Wyobraźnia stwarza wyobrażenia, inspirować wyobrażenia
to otwierać oczy, kierować wzrok, skupiać spojrzenie. Jeśli
kultura jest swoistym porządkiem ludzkim wzniesionym ponad
żywiołem przyrody, trzeba jako porządek j ą pojmować. Zakłada
się przeto, że nie jest ona zbiorem przypadkowym, lecz
systemowym, nie jest rozproszoną konstelacją, lecz skupioną
konfiguracją. Wzory kultury Ruth Benedict jako realizacja tego
założenia przetrwały próbę wielu krytyk, pozostając dziełem j u ż
dzisiaj klasycznym. Ich odległym w czasie, ale nie w duchu
poprzednikiem była wspomniana j u ż Nauka nowa. Nie tylko
cykliczna sekwencja typów kultury była ważna w tej nauce, ale
i to, że każdemu z tych typów odpowiadały własne rodzaje

36

logiki i metafizyki, polityki i ekonomiki. Przedsięwzięcie Vico,
podobnie jak przedsięwzięcie Ruth Benedict, było wyobraź­
niową idealizacją, różnice j ę z y k ó w , w jakich je wyrażono, mają
dziś znaczenie okolicznościowe.
Wyobrażamy sobie kultury jako zasadniczo izolowane, bez­
władnie stałe i harmonijnie spójne (Kaweskarowie tak trwali
prawdopodobnie około pięciu tysięcy lat), ale j u ż samo pojawie­
nie się badacza, cóż dopiero handlarza lub zdobywcy, równo­
wagę tę narusza. Wizja kultury osobnej, spójnej i niezmiennej
jest więc idealizacją, ale bez niej nie można rozeznać się
w świecie kultur wszechstronnie skrzyżowanych, dynamicznie
zmiennych i wewnętrznie sprzecznych. Nie można też uchwy­
cić stopnia tych zmieszań, zmienności i sprzeczności. Już
Rousseau tworzył hipotezę człowieka natury, aby rozpoznać
człowieka kultury. W z ó r kultury jest zatem typem idealnym,
podobnie jak inne przedstawione tu, zwłaszcza historyczne
tematyzacje (tradycyjna, szlachecka, mieszczańska, masowa,
alternatywna), które jako takie winny być pojmowane. Typ
idealny, jak tego uczył Max Weber, nie jest realnością em­
piryczną, lecz logiczną konstrukcją jej cech istotnych. Bez
niego jednak realności tej nie da się pojąć.
Indianie Zuni mieli być spokojni, wstrzemięźliwi, przyjaźni
i łagodni, odczuwać odrazę do używek i ekstaz, a ich ziemskiej
życzliwości patronowała życzliwa również kosmologia.
W przeciwieństwie do nich Kwakiutlowie byli śmiali i gwałto­
wni, dążyli do ekstatycznych szaleństw i osiągania mocy
tajemnych, wydawali huczne uczty, na których rywalizację
doprowadzali do samozatraty. Charakterystyki takie, oczywiś­
cie, mogą dotyczyć tylko typów idealnych, przez Ruth Benedict
nazwanych apollińskim i dionizyjskim wzorem kultury. Ale
jeszcze jeden ważny problem w typologizacji tej został po­
stawiony - konfiguracja osobowości, twierdzi autorka, jest
tożsama z konfiguracją kultury. Jest to teza uznawana zwykle za
wyzywającą. Czy to znaczy, że wszyscy Zuni byli identyczni
i wszyscy też Kwakiutlowie - oto pytania, które natychmiast się
zjawiają. Nie, odpowiada autorka, a za nią inni antropologowie
podobnej orientacji. Nie idzie tu o identyczność osobników,
rzecz jasna, lecz o tożsamość osobowości, nawet tylko „osobo­
wości podstawowej" . Konfiguracja osobowości oznacza bo­
wiem podstawowe tej osobowości kulturowe wyposażenie. Inne
na przykład podstawowe wyposażenie otrzymuje się w kulturze,
w której do nagości cielesnej panuje stosunek „naiwny" (jak
w Europie średniowiecznej), a inne, gdy stosunek ten staje się
„sentymentalny" (jak w Europie nowoczesnej).
9

10

Kategoria osobowości zastąpiła współcześnie kategorię tem­
peramentu, dominującą jeszcze kilkadziesiąt lat temu w świado­
mości naukowej i mentalności potocznej. Temperament był
wrodzony, zdeterminowany i statyczny, ajego siedliskiem mógł
być kolor skóry, kształt czaszki albo wydzieliny gruczołów.
Osobowość jest stwarzana, kształtowana i dynamiczna, a reali­
zuje się w interakcjach - z rodzicami, rodzeństwem, grupą
rówieśniczą i społeczną. Nie trzeba być wyznawcą psycho­
analizy, aby uznać jej przełomowe tu znaczenie. Kategoria
osobowości, dynamiczna zarówno w tym, co świadome, jak
i w tym, co nieświadome, oraz we wzajemnych między tymi
sferami relacjach; kształtowana przez elementarne interakcje,
których wzory są potem przenoszone na wszystkie inne stosunki
międzyludzkie, pozostanie dziełem Zygmunta Freuda, nawet
gdyby całe jej konkretne rozumienie (libido, id, ego, superego)
miało zostać zmienione. Nie ma wyobraźni antropologicznej
bez kulturowego rozumienia osobowości, nie ma tego rozumie­
nia bez krytycznego przyswojenia psychoanalizy. Kompleks
Edypa nie jest uniwersalny ponieważ właściwy jest europejskiej
rodzinie patriarchalnej. W melanezyjskiej rodzinie matrylinearnej nienawiść jest odwrócona od ojca i skierowana ku wujowi
(gdyż brat matki występuje w roli ojca), a pokusy kazirodcze

�zwrócone są raczej ku siostrze niż ku matce. Nawet mit
o kazirodztwie syna i matki zostaje zastąpiony przez mit
0 kazirodztwie brata i siostry. W ten sposób, polemizując
z Freudem, Malinowski naprawdę go potwierdza: w interakc­
jach oto kształtuje się nie tylko struktura osobowości, ale nawet
jej wyobraźnia."
W tej perspektywie kategoria osobowości jest czymś więcej
niż tylko jednym z tematów antropologii kultury - jest jej osią
myślową albo, gdy idzie o kształt wyobraźni - ogniskową
widzenia. Egipskie piramidy pozostają monumentalnym absur­
dem bez wierzących w to, że zmarły nadal żyje w grobie;
azteckie rytuały ofiarne są zbrodniczym zwyrodnieniem bez
pragnących podtrzymać nimi sklepienie niebieskie, a współ­
czesne reżimy totalitarne znajdują swoje odzwierciedlenie
w rysopisie osobowości autorytarnej. Czas cykliczny i czas
linearny; przestrzeń lokalna i globalna; wspólnota tradycyjna
partycypująca w mistycznej jedności bytu oraz osoba osiągająca
autonomię jako kategoria prawna, etyczna i filozoficzna;
hierarchiczna struktura stanowa oparta na więziach osobowych
1 demokratyczna struktura społeczna wsparta na związkach
rzeczowych - wszystko to są typologiczne idcalizacje zro­
zumiałe naprawdę wtedy, gdy spojrzymy na nie przez pryzmat
osobowości. Nie jest ona skryta w żadnych organicznych
wydzielinach i nic podlega żadnej takiej determinacji. Jest przez
kulturę tworzona i w niej może być stwarzana. Na tym właśnie
polega jej humanistyczny sens.
„Człowiek d z i k i " , a więc pewna legenda osobowości, wkro­
czył do świadomości europejskiej wraz z odkryciem Ameryki.
Już pierwsi demaskatorzy zagłady spowodowanej przez konkwistę (jak Bartolomé de las Casas, autor pamiętnej Krótkiej
relacji o wyniszczeniu Indian, ok. 1540) w wizerunku Indianina
łączą dzikość z dobrocią, a Michał Montaigne, który nic tylko
czyta zamorskie relacje, ale dostrzega też swoich chłopskich
sąsiadów, zaczyna d o m n i e m y w a ć , że człowiek z natury jest
dobry. Pierwsze zalążki antropologicznej refleksji są więc
nicrozdzielnie związane z fascynacją „pierwotnością". M i t
dobrego dzikusa, cudowność świata „tysiąca i jednej nocy",
Pers pouczający Europejczyków, hipoteza stanu natury oraz
idea geniuszu ludowego - wszystko to są różnorodne ekspresje
tej fascynacji. Wraz z ukonstytuowaniem etnologii jako nauki
fascynacja ta zostanie usankcjonowana - „pierwotność", jak
wiemy, zjawia się w tytułach dwóch jej dzieł założycielskich.
Jakkolwiek radykalnym poddawano by krytykom te dzieła,
nazwy, a z nimi określenia zakresu, nie uległy zmianie,
najwyżej były cieniowane. Malinowski pisze o „społeczeństwie
pierwotnym" i o „społeczności dzikich", a Lévi-Strauss „men­
talność pierwotną" zamienia na „myśl nieoswojoną", czyli
„dziką". „Człowiek pierwotny", „kultura pierwotna", „społe­
czeństwo pierwotne" byłyby to więc przyjęte określenia za­
kresowe antropologii, a zjawiska wskazane tymi nazwami
można by uznać za odpowiedniki wyobraźni antropologicznej.
Mówimy dzisiaj zresztą w języku polskim „pierwotny", a nie
„prymitywny", aby negatywnemu nacechowaniu wartościują­
cemu przeciwstawić pozytywne. „Pierwotny" to nie znaczy
tylko uprzedni, to znaczy także utracony.
Jeśli tak, trzeba zapytać, czy antropologia jest wiedzą o tym,
co utracone, czy też o tym, co niezbywalne? „Pierwotny" był
dawniej zbliżony znaczeniowo do „ ź r ó d ł o w e g o " , „początkowe­
go", „elementarnego" i kojarzony z zalążkowymi formami
społeczeństwa i kultury. Potem oznaczał to, co „przed" - a więc
uprzednie, przedcywilizacyjne, przedurbanizacyjne, przedindustrialne, wreszcie (współcześnie j u ż najczęściej) przedpiśmienne. W każdym z. tych określeń, nawet we współczesnym, które
wydaje się niemal opisowe, przeważa element negatywny
- kultury pierwotne definiuje się przez to, czego są pozbawione
- j u ż to cywilizacji, j u ż to urbanizacji, j u ż to industrii, wreszcie

pisma. Wyczuwalny jest także, choć niejawny, wpisany w takie
określenia ewolucyjny schemat wartościujący. Równolegle
jednak, wraz z rozrostem szczegółowych studiów terenowych,
przybywało pozytywnych składników rozumienia pierwotności: były to społeczności małe i przejrzyste, o bezpośrednich
więziach osobowych, intensywnej komunikacji ustnej oraz
spójnych i spajających wyobrażeniach symbolicznych. Wraz
z krzewieniem się tych studiów rosła też fascynacja różnorod­
nością kultur ludzkich, a „ p i e r w o t n o ś ć " ulegała postępującej
sentymentalizacji. Nic tylko antropologia jako nauka, lecz
ożywiająca j ą wyobraźnia wydawały się rozdarte między
rozumieniem pierwotności jako stanu uprzedniego, a pojmowa­
niem jej jako ideału utraconego. To, co dla Morgana czy Tylora
mogło być tylko uwagą uboczną, dla Ruth Benedict i LeviStraussa stawało się wyznaniem wiary. Etnologia przestawała
być filozofią, która udała się w podróż, stawała się filozofią
ucieczki. Ucieczki od społeczeństwa cywilizowanego, zur­
banizowanego, industrialnego - i od jego kultury: standaryzo­
wanej, homogenizowanej, korumpowanej. Słowem - ucieczki
od społeczeństwa masowego i kultury masowej. To dlatego Jan
Jakub Rousseau mógł być jej profetą.
Ale naprawdę nie ma dokąd uciekać, z czego autor Rozprawy
0 pochodzeniu nierówności zdawał sobie sprawę. Stan natury,
tak jak go w rozprawie tej e w o k o w a ł , był stanem całkowicie
przedspołecznym i przedkomunikacyjnym, nie istniały w nim
żadne trwałe formy więzi międzyludzkiej i żadne ustalone
sposoby porozumienia. Mógł więc być intelektualnie obranym
punktem obserwacyjnym, z którego lepiej widać dylematy
procesu cywilizacji, ale nie mógł być ideałem ludzkim - tym
była osobowość pełna, kultura twórcza i umowa społeczna.
„Kultura pierwotna" jest, jak zaznaczyłem, typem idealnym,
ponieważ nie znamy kultur naprawdę izolowanych, niezmien­
nie stałych i harmonijnie spójnych. W każdym razie kiedy
pojawia się tam podmiot poznający, przestają j u ż być one
izolowane, stałe i spójne. Znamy natomiast dostatecznie wiele
przykładów zagłady spowodowanej przez pojawienie się tego
podmiotu, i to nie tylko w czasach las Casasa, ale i w naszych:
nie ma j u ż Ajnów i Kaweskarów, nic wiemy też nawet, jak
nazywali się pierwotni mieszkańcy Tasmanii, znikają Bororo
12

1 inne plemiona Amazonii, a „Ikowie, ludzie g ó r " afrykańskich
zostali sprowadzeni do stanu w obozach koncentracyjnych
zwanego zmuzułmanieniem. Ishi, ostatni wolny Indianin pół­
nocnoamerykański, ostatni też członek swego plemienia, zmarł
jako dozorca Muzeum Antropologii Uniwersytetu Kalifornijs­
kiego.' Ishi znaczyło człowiek.
Człowiek nie jest w stanie żyć po ludzku poza środowiskiem
żywotnym, solidarnym i zadomowionym. „Pierwotność" nie
jest przeto wyłączną właściwością społeczeństw uprzednich,
a zwłaszcza utraconych, jest właściwością wszelkich zasługują­
cych na swą nazwę społeczeństw. I m bardziej rozczłonkowana
i skomplikowana jest cywilizacja - tym większa potrzeba
lokalności i przejrzystości. I m bardziej rozproszone i urzeczowione więzy międzyludzkie - tym większe pragnienie związ­
ków skupionych i osobowych. I m bardziej upośredniona i okaz­
jonalna komunikacja - t y m większe łaknienie porozumienia
intensywnego i bezpośredniego. I m bardziej rozbite i sprzeczne
wyobrażenia symboliczne - tym większy głód wyobrażeń
spójnych i spajających. Kojarząc niegdyś w wizerunku dzikiego
pierwotność z dobrocią dano wyraz obawie, że utrata pierwotno­
ści jest też utratą dobroci. Restytucja tak pojętej pierwotności
bywa współcześnie zwodniczym hasłem różnych fundamen­
talistów religijnych, nacjonalnych i etnicznych. M o ż e się ona
jednak objawiać również we wspólnotach rodzinnych, sąsiedz­
kich, wyznaniowych, zawodowych, ideowych i artystycznych.
Nie ma wątpliwości, który z tych dwóch sposobów jej odzys­
kiwania jest właściwy, zwłaszcza, że dobrze znamy złowrogie
3

37

�skutki wszelkich fundamentalizmów. „ M a ł a Itaka" jest ziemią

i

obiecaną, a nie „Tysiącletnie K r ó l e s t w o " .

kultury nie jest tylko wiedzą o t y m , co uprzednie i utracone, jest

Kultura jest nieustanną oscylacją pomiędzy tym, co pierwo­

stowarzyszenie.

również wiedzą

o tym,

W tej perspektywie antropologia
co

niezbywalne. Nie trzeba

więc

tne, a t y m , co w t ó r n e . Pierwotne są bez wątpienia rodzina,

koniecznie uprawiać jej w lasach Majomby królestwa Loango.

pokrewieństwo

i wspólnota, a wtórne -

własność,

władza

M o ż n a pytać samego siebie, czy chodzi się prosto, pytać zatem

świętości,

0 właściwe relacje p o m i ę d z y t y m , co święte i powszednie,

materializacja

plemienne i obywatelskie, społeczne i państwowe, duchowe

i państwo. Pierwotne jest r ó w n i e ż doświadczenie
duchowości i całości, a wtórna i

racjonalizacja

fabrykacja,

rzeczwistości. R ó ż n e , klasyczne j u ż

trafnie wskazywały bieguny tej oscylacji: s a c r u m
fanum,

sociétés

i

civitas,

i

teorie
pro-

wspólnota

1 intelektualne. M o ż n a zatem spojrzeć na siebie jak na Pongo
i uprawiać antropologię we w ł a s n y m domu. Do czego wprowa­
dzenie to zachęca.

PRZYPISY
' Wszystkie cytaty z Rousseau według wydania: Trzy rozprawy
z. filozofii społecznej, przekład Henryka Elzenberga, Warszawa 1956
Zob. Claude Lévi-Strauss, Jan Jakub Rousseau - twórca nauk
humanistycznych, przekład Leszka Kolankiewicza, „Twórczość" nr
6/1984
Wskazuję jedyne, jak dotąd, dwa polskie wydania obu tych dzieł.
Pierwsze: Edward Burnett Tylor, Cywilizacja pierwotna. Badania
rozwoju mitologii, filozofii, wiary, mowy, sztuki i zwyczajów. Przekład
Zofii A. Kowerskiej ze wstępem i dodatkami dotyczącymi rzeczy
słowiańskich, a zwłaszcza polskich oraz życiorysem autora przez Jana
Karłowicza, t. I, Warszawa 1886; t. I I , Warszawa 1898. Ten przekład,
nad którym pieczę sprawował wybitny etnograf, ma błędny niestety
tytuł: poskim odpowiednikiem Primitive Culture jest Kultura pierwo­
tna, a nie Cywilizacja pierwotna. I drugie: Lewis Henry Morgan
Społeczeństwo pierwotne czyli badanie kolei ludzkiego postępu od
dzikości przez, barbarzyństwo do cywilizacji, przekład A . B . (Aleksandry
Bąkowskiej, przyjaciółki Aleksandra Świętochowskiego). Objaśnienie
i uzupełnienia Marksa-Engelsa, Warszawa 1887. Należałoby oczeki­
wać, że w stulecie tych edycji nastąpią zrewidowane i poprawione
wznowienia. Zwłaszcza, że oba te pomnikowe przedsięwzięcia zostały
wówczas zrealizowane środkami właściwie społecznymi - Morgana
wydano nakładem „Prawdy", a Tylora nakładem „Głosu".
Karol Darwin, Podróż na okręcie Beagle, przekład Kazimierza W.
Szarskiego, Warszawa 1951. Wszystkie ujęte w cudzysłów, a dotyczące
Kaweskarów określenia pochodzą z tego ( X . Ziemia Ognista, s.
196-221) rozdziału książki Darwina. Jean Raspail, autor poświęconego
Kaweskarom prozatorskiego studium Qui se souvient des Hommes...,
Paris 1986 (wyd. polskie Któż pamięta Ludzi z Ziemi Ognistej, przekład
Marka Puszczewicza, Warszawa 1990. Przekład dobry, ale w tytule nie
oddający owej wyłączności samonazwania (Kaweskarowie dla siebie
bowiem nie byli „Ludźmi z Ziemi Ognistej", lecz „Ludźmi" po prostu),
cytuje najpewniej oryginalne sprawozdania Darwina dla Royal Society,
więc można tam znaleźć określenia jeszcze bardziej dosadne (por. s.
147-192 wyd. francuskiego oraz 107-141, wyd. polskiego). Wstrząsają­
cy rozdział X (Le cannibales de la Junon, wyd. pol. Kanibale z Junony,
opowiada o tym, jak na paryskiej wystawie światowej roku 1878
pokazywano rodzinę Kaweskarów jako przykładowych ludożerców.
Oto zoologia, by tak rzec, stosowana, i to zaledwie sto lat temu.
Wprowadził je, jak wiadomo, Thomas S. Kuhn w głośnej pracy The
Structure of Scientific Revolution (wyd. polskie Struktura rewolucji
naukowych, przekład Heleny Ostromęckiej, tłumaczenie przejrzał,
redagował i posłowiem zaopatrzył Stefan Amsterdamski, Warszawa
1968). Sam on nie zdefiniował pojęcia paradygmatu należycie, a na
zarzuty krytyków odpowiedział, ż e cała jego praca jest taką definicją
(zob. tegoż autora Dwa bieguny. Tradycja i nowatorstwo w badaniach
naukowych, przełożył i posłowiem opatrzył Stefan Amsterdamski,
Warszawa 1985. Przede wszystkim rozdz. X I I , Raz jeszcze o paradyg­
matach. Stefan Amsterdamski przedstawia dyskusje wokół koncepcji
Kuhna oraz prezentuje własne stanowisko w swojej książce Między
doświadczeniem a metafizyką, Warszawa 1973, zwłaszcza w rozdz. 6,
Reformacja i kontrreformacja: paradygmaty i programy badawcze.
Nie zapisał ich także wścibski Antoni Edward Odyniec, choć
usłyszał, jak James Fenimore Cooper wypytywał Adama Mickiewicza
„o ducha i charakter Słowian i o plemiona koczujące na stepach". Zob.
Antoni Edward Odyniec, Listy z podróży, tom drugi, część I I I ,
opracował Marian Toporowski; C z . I V opracowała Maria Dernałowicz,
Warszawa 1961
Aforyzm ten pochodzi z Legendy Młodej Polski (zob. Stanisław
Brzozowski, Legenda Młodej Polski. Studya o strukturze duszy kultural­
nej, wyd. drugie, L w ó w 1910, reprint Kraków-Wrocław 1983, ale
2

1

4

5

6

7

38

refutacja ewolucjonizmu naturalistycznego stanowi właściwość macie­
rzystą myśli krytycznej Stanisława Brzozowskiego. Jej wyrazem najbar­
dziej przenikliwym i najbardziej też dobitnym jest wczesna rozprawa
Monistyczne pojmowanie dziejów i filozofia krytyczna (pierwodruk
Monistyczne pojmowanie dziejów i idealizm społeczny, „Głos",
maj-grudzień 1904) przedrukowana w książce tegoż autora Kultura
i życie. Zagadnienia sztuki i twórczości. W walce o światopogląd, Lwów
1907 (wyd. ostatnie: Warszawa 1973). Krytyka ta właśnie pozwala
umieszczać Brzozowskiego pośród klasyków myśli współczesnej (zob.
na przykład Krzysztof Michalski, Heidegger i filozofia współczesna,
Warszawa 1978), jej też poświęcam wiele uwagi w swojej pracy
0 autorze Legendy Młodej Polski (zob. Andrzej Mencwel Stanisław
Brzozowski. Kształtowanie myśli krytycznej, Warszawa 1976, zwłaszcza
rozdz. V I , Modernistyczny antymodernizm).
* W pewnym sensie antropologią nauki zajmują się ci etnologowie,
którzy analizują opozycję między myśleniem magicznym i naukowym,
a więc autorzy dzieł tak ważnych jak James George Frazer (zob. tegoż
Złota Gałąź, przekład Henryka Krzeczkowskiego, Warszawa 1962,
zwłaszcza rozdz. III, Magia sympatyczna oraz I V , Magia i religia:
Lucien Lévy-Bruhl (zob. tegoż Czynności umysłowe w społeczeństwach
pierwotnych, przekład Belli Szwarcman-Czarnoty, Warszawa 1992,
zwłaszcza rozdz. I X , Przejście do wyższych typów umysłowości, Claude
Lévi-Strauss (zob. tegoż Myśl nieoswojona, przekład Andrzeja Zającz­
kowskiego, Warszawa 1969, zwłaszcza rozdz. I, Wiedza konkretu). Ale
filozofia nauki dzisiaj, przynajmniej tak uprawiana, jak wskazują to
prace cytowane w przypisie 5 (oraz inne z tego kręgu) może być
zasadnie utożsamiana z antropologią nauki (zob. też Stefan Amsterdam­
ski, Między historią a metodą. Spory o racjonalność nauki. Warszawa
1983).
* Bardzo dobrym wprowadzeniem do tej problematyki jest wczesne
studium Antoniny Kłoskowskiej, Koncepcje typu osobowości we
współczesnej antropologu amerykańskiej (w:) tejże autorki, Z historii
1 socjologu kultury, Warszawa 1969. Zob. też Barbara OlszewskaDyoniziak Człowiek - Kultura - Osobowość. Wstęp do klasycznej
antropologii kultury, Kraków 1991, zwłaszcza r. I X , Amerykańska
szkoła „kultury i osobowości".
Zob. Norbert Elias, O zachowaniu w sypialni (przekład Tadeusza
Zabłudowskiego), Warszawa 1980.
" Zob. studium Bronisława Malinowskiego, Seks i stłumienie w spo­
łeczności dzikich, w 6 tomie Dzieł (Seks i stłumienie w społeczności
dzikich oraz inne studia o płci, rodzinie i stosunkach pokrewieństwa,
przełożyli Barbara Golda, Grażyna Kubica, Zdzisław Mach, Warszawa
1987, zwłaszcza cz. III, Psychoanaliza i antropologia, stanowi ośrodek
tej polemiki.
Bronisław Baczko pisał: „Przede wszystkim więc Jean-Jacques
operuje koncepcją stanu natury jako pewnym modelem teoretycznym.
Nosi on charakter wyjaśniający i jeśli nawet jest hipotetyczny, to wiedza
o nim jest potrzebna, by zrozumieć istotę człowieka i przemian, którym
on uległ." (Rousseau: samotność i wspólnota, Warszawa 1964. Podroz­
dział ten nosi tytuł: Charakter hipotezy o stanie natury, a w dalszym
ciągu cytowanego wywodu pojawia się, co znamienne, odesłanie do
Lévi-Straussa i pierwodruku jego rozprawy o Rousseau jako twórcy
nauk humanistycznych).
" O losie Ików zob. przejmującą księżkę Colina M. Turnballa,
Ikowie ludzie gór, przekład Blanki Kuczborskiej, Warszawa 1980;
o Ishim, którym opiekowali się dwaj wielcy antropologowie amerykańs­
cy, Alfred Louis Kroeber i Edward Sapir, zob. Theodora Kroeber, Ishi,
człowiek dwóch światów, przekład Janiny Mroczkowskiej, Kraków
1978. To jedna z najpiękniejszych etnologicznych relacji, jakie udało mi
się przeczytać.
10

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11121" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11099">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3f77738bb5136c4ee1a113c326841737.pdf</src>
        <authentication>bb4bdc953e4bdb52d0172507d57aea3a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132622">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5520</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132623">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132624">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132625">
                <text>uchodźcy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="132626">
                <text>Tybet - uchodźcy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132627">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5135</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132628">
                <text>Wyobrażony status uchodźcy i niechciane obywatelstwo / Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132629">
                <text>Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe, pod red.Macieja Ząbka, s.199-206</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132630">
                <text>Bloch, Natalia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132631">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132632">
                <text>Biuro Krajowe UHCR</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="132633">
                <text>Miedzynarodowe Centrum Dialogu Międzykulturowego i Międzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132634">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132635">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132636">
                <text>14

NATALIA BLOCH
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu

WYOBRAŻONY STATUS UCHODŹCY
I NIECHCIANE OBYWATELSTWO

Dekonstrukcja naturalizacji jako zwieńczenia integracji
na przykładzie diaspory tybetańskiej w Indiach
Niniejszy tekst jest dekonstrukcją, z jednej strony, kategorii obywatelstwa
jako źródła wzmocnienia (empowerment) i podmiotowości, z drugiej natomiast
uchodźstwa jako kategorii stygmatyzującej. Celem tego zabiegu jest ukontekstowiona próba zrelatywizowania pewnych kategorii często traktowanych
jako uniwersalne i jednoznacznie waloryzowanych – przykładem jest tutaj
naturalizacja ukazywana jako zjawisko pozytywne pozwalające zakończyć
uchodźstwo postrzegane jako stan anormalny – oraz ukazanie możliwości,
jakie z takiej dekonstrukcji wynikają dla projektowania polityki integracyjnej
wobec uchodźców i imigrantów. Artykuł został oparty na wielostanowiskowych, częściowo wahadłowych badaniach terenowych, które prowadziłam
w diasporze tybetańskiej w Indiach na przestrzeni lat 2002–20081.

Diaspora tybetańska w Indiach
Tybetańczycy zaczęli uciekać na subkontynent indyjski po fiasku powstania
przeciwko władzy Chińskiej Republiki Ludowej, które wybuchło w Tybecie
w roku 1959. W efekcie tej pierwszej fali uchodźstwa schronienie w Indiach,
Nepalu i Bhutanie znalazło około 80 tys. osób. Kolejna fala napłynęła wskutek
represji, do których doszło po demonstracjach niepodległościowych w latach
1
Zasadnicza część badań została zrealizowana przy wsparciu finansowym Ministerstwa
Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach grantu promotorskiego nr N N109 3683 33 zatytułowanego „Kultura a polityka. Na przykładzie młodego pokolenia uchodźców tybetańskich w Indiach”
(2007–2009). Pełne efekty tych badań zostały zaprezentowane w książce: N. B l o c h, Urodzeni
uchodźcy. Tożsamość pokolenia młodych Tybetańczyków w Indiach, Wrocław 2011.

�198

Natalia Bloch

1987 i 1989, zakończonych wprowadzeniem stanu wojennego2. W rezultacie
w Indiach mieszka obecnie ponad 95 tys. Tybetańczyków3, a ośrodek recepcyjny
w Dharamsali – nieformalnej stolicy diaspory – rejestruje rocznie napływ 3–4
tysięcy nowych uchodźców. Na terytorium Indii utworzono około 35 obozów
tybetańskich, rozrzuconych po całym subkontynencie: od południowego stanu
Karnataka po himalajski Ladakh. W położonej na północy Dharamsali mieści
się siedziba rządu uchodźczego oraz tybetańskich organizacji pozarządowych.

Obywatelstwo w studiach uchodźczych
Uzyskanie obywatelstwa kraju przyjmującego jest ukazywane w klasycznej literaturze przedmiotu oraz w politykach państw jako przypieczętowanie
pomyślnej integracji uchodźców i imigrantów z ich „nową ojczyzną”4. W kategoriach dyskursu narodowego oznacza deklarację lojalności i ponowne
wpisanie ludzi określanych jako wymiejscowieni (displaced) w ramy, które
Liisa Malkki nazywa „narodowym porządkiem rzeczy”5. Porządek ów, ukształtowany na fali rodzących się nacjonalizmów w XIX-wiecznej Europie, każe
nam postrzegać świat jako wielkie puzzle złożone z państw narodowych. Sam
związek państwa o określonych granicach i zamieszkującego w ich obrębie
narodu jawi się jako naturalny, a przez to oczywisty. To właśnie implikuje
termin „naturalizacja”: przywrócenie do naturalnego stanu bycia obywatelem
państwa narodowego6. W zamian zyskuje się prawa przysługujące obywatelom i ochronę państwa.
Stanie się obywatelem ma zakończyć liminalność stanu uchodźstwa, interpretowanego przez antropologów jako obrzęd przejścia pomiędzy dawnym
życiem w kraju pochodzenia a „zakorzenieniem” w kraju przyjmującym7. Ten
2
T. P h u n t s o, Government in Exile, w: Exile as Challenge. The Tibetan Diaspora, eds.
D. Bernstorff, H. von Welck, New Delhi 2004, s. 142.
3
P. T h i n l e y, Planning Commission Releases Report on Tibetan Demographic Survey, 2010,
http://www.phayul.com/news/article.aspx?id=28666&amp;t=1 [26.10.2012].
4
K. Tr z c i ń s k i, Obywatelstwo w Europie. Z dziejów idei i instytucji, Warszawa 2006.
5
L.H. M a l k k i, Refugees and Exile: From ‘Refugee Studies’ to the National Order of Things,
„Annual Review of Anthropology”, 24(1995), s. 495–523.
6
Zob. P.Q. Ya n g, Explaining Immigrant Naturalization, „International Migration Review”,
28(1994), nr 3(107), s. 449–477.
7
B.E. H a r r e l l - B o n d, E. Vo u t i r a, Anthropology and the Study of Refugees, „Anthropology
Today”, 8(1992), nr 4, s. 6–11. Jako narzędzia analitycznego używa się tu klasycznej kategorii
rite de passage Arnolda van Gennepa: obrzęd taki jest bolesny, ale ma zapewniać temu, który
przez niego przechodzi, społeczny awans (A. van G e n n e p, Obrzędy przejścia. Systematyczne
studium ceremonii, przeł. B. Biały, Warszawa 2006).

�Wyobrażony status uchodźcy i niechciane obywatelstwo

199

rodzaj konceptualizacji jest konsekwencją krytykowanej przez coraz większą
liczbę badaczy tendencji do terytorializowania ludzi i ich tożsamości, czyli
„ukrytego odwzorowywania kultur na miejsca”8, a co za tym idzie – postrzegania
„wymiejscowienia” jako stanu anormalnego9. Stąd zakładanie, że dążeniem
każdego uchodźcy – czy szerzej każdej osoby „wymiejscowionej” – jest uzyskanie obywatelstwa kraju przyjmującego. Mamy tu więc do czynienia z tym,
co Akhil Gupta i James Ferguson nazywają „naturalizmem narodowym”, czyli
postrzeganiem związków obywateli państw z ich terytoriami jako naturalne,
„podczas gdy w rzeczywistości są one sporne, niepewne i płynne”10.

Odmowa naturalizacji jako strategia adaptacyjna
Tymczasem Tybetańczycy żyjący w Indiach – nawet ci należący do
drugiego i trzeciego pokolenia11 – w większości nie poddają się procesowi
naturalizacji, mimo iż zgodnie z indyjskim prawem12 obywatelstwo Republiki
Indii nabywa się, poza tzw. prawem krwi (ius sanguinis), również na mocy
prawa ziemi (ius soli), czyli bycia urodzonym na terytorium Indii, niezależnie
od narodowości rodziców. Ten drugi przypadek dotyczy osób, które przyszły
na świat pomiędzy rokiem 1950 a 1987, czyli całego drugiego pokolenia
uchodźców tybetańskich. Aby uzyskać potrzebne dokumenty, teoretycznie
wystarczy złożyć odpowiedni wniosek i załączyć akt urodzenia. Ponadto,
w odniesieniu do osób, które przyszły na świat po roku 1987 – czyli trzeciego pokolenia „indyjskich” Tybetańczyków – obywatelstwo można uzyskać
w drodze naturalizacji, jeżeli cudzoziemiec zamieszkuje terytorium Indii
przez okres minimum dwunastu lat (co w przypadku osób urodzonych w tym
kraju nie jest długim okresem)13.
The South Asia Human Rights Documentation Centre przytacza dane, według których zaledwie 1–3% wszystkich uprawnionych Tybetańczyków ubiega

8
A. G u p t a, J. Fe r g u s o n, Poza „kulturę”: przestrzeń, tożsamość i polityka różnicy, przeł.
J. Giebułtowski, w: Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej. Kontynuacje, red. M. Kempny,
E. Nowicka, Warszawa 2006, s. 267–283.
9
L.H. M a l k k i, National Geographic: The Rooting of Peoples and the Territorialization of
National Identity among Scholars and Refugees, w: Culture, Power, Place: Explorations in Critical
Anthropology, eds. A. Gupta, J. Ferguson, Durham 1997, s. 52–74.
10
A. G u p t a, J. Fe r g u s o n, Poza „kulturę”..., art. cyt., s. 273.
11
Według perspektywy etapu życia – zob. A Life-Course Perspective on Migration and Integration, eds. M. Wingens, M. Windzio, H. de Valk, C. Aybek, Dordrecht 2011.
12
Citizenship Act 1955, http://mha.nic.in/pdfs/ic_act55.pdf [26.10.2012].
13
http://indiancitizenshiponline.nic.in/citizenshipact1.htm [31.10.2012].

�200

Natalia Bloch

się o indyjskie obywatelstwo14. Tybetańczycy nie zabiegają o nie, mimo iż jako
„cudzoziemcy” są pozbawieni praw wyborczych, nie mogą nabywać ziemi
ani nieruchomości, korzystać z umów konsularnych czy pracować w sektorze
publicznym, który w Indiach jest postrzegany za socjalnie najbezpieczniejszy.
Stosunek Tybetańczyków mieszkających w Indiach do obywatelstwa
kraju przyjmującego jest – moim zdaniem – rezultatem polityki tożsamości prowadzonej przez rząd uchodźczy15. W jej ramach to status uchodźcy
stanowi jeden z najważniejszych czynników konstruowania tybetańskiej
tożsamości w warunkach diaspory: być Tybetańczykiem to być uchodźcą.
Dickey, Tybetanka wychowana w duchu chrześcijańskim w misyjnej szkole
w Indiach, słabo mówiąca po tybetańsku, za to świetnie w hindi, odrzuca
możliwość ubiegania się o indyjskie obywatelstwo: „RC16 jest tym, co mnie
łączy z innymi Tybetańczykami, jest moim jedynym dowodem na to, że ja
też jestem Tybetanką”17.
Status ten jest jednak kategorią wyobrażoną – nie tylko w odniesieniu do
kolejnych pokoleń Tybetańczyków urodzonych już poza Tybetem, którzy nigdy
znikąd uchodzić nie musieli, ale również ich rodziców, którym oficjalnie status
ten nie został nadany. Republika Indii należy bowiem do grupy krajów, które
nie ratyfikowały Konwencji Organizacji Narodów Zjednoczonych z roku 1951
dotyczącej statusu uchodźców (tzw. Konwencji Genewskiej), na mocy której
osobom spełniającym określone kryteria zapewniana jest międzynarodowa
ochrona18. Co więcej, Indie nie wypracowały żadnej własnej polityki uchodźczej na poziomie rządu centralnego. W efekcie osoby, które mogłyby ubiegać
się o nadanie statusu uchodźcy, są traktowane jak wszyscy inni cudzoziemcy.
Władzom indyjskim daje to możliwość stosowania różnych polityk wobec
poszczególnych grup uciekinierów i elastycznego reagowania na zmieniającą
14
Tibetan Refugees in India. Declining Sympathies, Diminishing Rights, „Human Rights
Features” (Voice of the Asia Pacific Human Rights Network), 183(8), 2008, http://www.hrdc.
net/sahrdc/hrfeatures/HRF183.htm [07.06.2009].
15
Tibetan Government in Exile, oficjalnie nieuznawany przez rząd Indii, choć tolerowany
jako Central Tibetan Administration.
16
Registration Certificate – dokument wystawiany uchodźcom tybetańskim przez władze
indyjskie, będący odpowiednikiem polskiego zezwolenia na zamieszkanie na czas oznaczony
(wymaga corocznego odnawiania); w przypadku Tybetańczyków urodzonych już w Indiach
będący często ich jedynym dowodem tożsamości.
17
N. B l o c h, Urodzeni uchodźcy..., dz. cyt., s. 328.
18
Konwencję przyjęły 144 kraje, czyli ¾ państw będących członkami ONZ (State Parties
to the 1951 Convention relating to the Status of Refugees and the 1967 Protocol, 2011, United
Nations High Commissioner for Refugees, s. 1, http://www.unhcr.org/protect/PROTECTION/3b73b0d63.pdf [26.10.2012]).

�Wyobrażony status uchodźcy i niechciane obywatelstwo

201

się sytuację polityczną. Samych uchodźców z kolei stawia przed takimi samymi wyzwaniami adaptacyjnymi, przed jakimi stoją społeczności imigranckie.

Pielęgnowana liminalność
Podtrzymywana przez diasporę tybetańską od ponad półwiecza liminalność
nie prowadzi jednak – wbrew klasycznym koncepcjom – do marginalizacji tej
społeczności ani do nasilania się w niej zjawisk uważanych za społecznie niepożądane (takich jak apatia, wyuczona bezradność czy przestępczość). Wręcz
przeciwnie – jest źródłem afirmacji tej grupy, która na wyobrażonej kategorii
uchodźstwa buduje swoje klarowne, pozytywne autoidentyfikacje. Tybetańczycy
zdołali stworzyć reprezentację uchodźcy, która zyskała powszechne uznanie
jako szlachetna ofiara reżimu komunistycznego, motywowana bodźcami
politycznymi, a nie chęcią zysku, niewchodząca w konflikt z prawem, niestanowiąca zagrożenia ekstremizmem religijnym i otwarta na tzw. zachodnie
wartości – demokracji, praw człowieka, równouprawnienia kobiet czy troski
o środowisko naturalne19. Taki uchodźca cieszy się moralnym i materialnym
poparciem Zachodu, które sprawczo wykorzystuje.
O pozytywnej reinterpretacji statusu uchodźcy tybetańskiego i wynikających
z tego korzyściach świadczą znane mi z badań terenowych przypadki podszywania się mnichów ladakhijskich kształconych w klasztorach tybetańskich
w Indiach pod uchodźców czy pozostawanie Tybetańczyków, którzy zawarli
związki małżeńskie z Ladakhami (obywatelami indyjskimi), przy statusie
uchodźcy zamiast bardzo łatwego w tym przypadku poddania się naturalizacji.
Oznaczałoby ono bowiem odcięcie dostępu do zagranicznego sponsoringu,
możliwości stypendialnych i wsparcia instytucjonalnego, jakie daje diaspora20.
Jednocześnie ważną rolę odgrywa tutaj kategoria rasy. Wielu Tybetańczyków
obawia się bowiem, że przyjęcie indyjskiego obywatelstwa mogłoby, paradoksalnie, pociągnąć za sobą ich wizerunkową degradację w społecznej hierarchii
19
Według Emily T. Yeh i Kungi T. Lamy Tybetańczycy zinternalizowali stereotyp „modelowej
mniejszości”. E.T. Ye h, K.T. L a m a, Hip-hop Gangsta or Most Deserving of Victims? Transnational Migrant Identities and the Paradox of Tibetan Racialization in the USA, „Environmental and
Planning A”, 38(2006), s. 809–829. Więcej na ten temat zob. N. B l o c h, Urodzeni uchodźcy...,
s. 403–482.
20
Przykładowo – do szkół. Tybetańczycy – przy wsparciu zarówno indyjskim, jak i międzynarodowym – stworzyli rozbudowany system edukacji na uchodźstwie, obejmujący ponad
80 szkół w Indiach, Nepalu i Bhutanie. Dzieci rodziców będących posiadaczami RC są w nich
kształcone nieodpłatnie, istnieje też możliwość uzyskania licznych stypendiów. Więcej na ten
temat zob. N. B l o c h, System świeckiej edukacji uchodźców tybetańskich w Indiach (na poziomie
podstawowym i średnim), „Problemy Humanistyki”, 12(2006), s. 59–71.

�Natalia Bloch

202

Indii. Miałoby się to stać poprzez przypisanie do kategorii „ludności plemiennej”
o mongoloidalnych cechach, zamieszkującej stany na północnym wschodzie
kraju i postrzeganej – w wyobrażeniach Tybetańczyków – przez wielu Indusów
jako zacofani, dzicy „Inni”21.

Samorządność w obozach
W rezultacie istniejących uwarunkowań i ich wykorzystania przez uchodźców, po ponad pięćdziesięciu latach od powstania diaspory Tybetańczycy wciąż
w zdecydowanej większości mieszkają w obozach. Idea obozów na gruncie
studiów uchodźczych – zwłaszcza antropologii – została poddana miażdżącej
krytyce. Przy użyciu koncepcji Ervinga Goffmana opisywano je jako instytucje
totalne22, w których uchodźcy są koncentrowani, a następnie izolowani, kontrolowani i dyscyplinowani23. W rezultacie osoby umieszczane w ośrodkach recepcyjnych traktuje się jako niezdolne do decydowania o sobie samych, jako kogoś
pomiędzy dzieckiem a przestępcą, co prowadzi do pozbawienia ich sprawczości
i podmiotowości24, czyli do sprawowania nad nimi władzy w rozumieniu Michela
Foucaulta. Tak jak system sądownictwa „tworzy” więźnia25, tak reżim uchodźczy
„tworzy” uchodźcę już poprzez samo jego zdefiniowanie26. Jak zatem Tybetańczykom żyjącym w Indiach udało się uniknąć tej formy podporządkowania?
Wydaje się, że – paradoksalnie – właśnie dzięki nieratyfikowaniu przez
władze indyjskie Konwencji ONZ dotyczącej statusu uchodźców. Niezwiązany
regulacjami ONZ Jawaharlal Nehru – premier Indii w czasie, gdy Tybetańczycy
przybyli na uchodźstwo – umożliwił diasporze tybetańskiej samorządność
na terenie obozów powstałych na obszarach wydzierżawionych od rządów
stanowych, oczywiście w granicach obowiązującego w Indiach prawa. W oboTa ż, Urodzeni uchodźcy..., s. 280–281.
E. G o f f m a n, Instytucje totalne. O pacjentach szpitali psychiatrycznych i mieszkańcach
innych instytucji totalnych, przeł. O. Waśkiewicz, J. Łaszcz, Gdańsk 2011.
23
Zob. np. L.H. M a l k k i, Refugees and Exile..., art. cyt.
24
A.-B. S t e e n, Varieties of the Tamil Refugee Experience in Denmark and England, Copenhagen 1993.
25
M. Fo u c a u l t, Nadzorować i karać. Narodziny więzienia, przeł. T. Komendant, Warszawa 1993.
26
Edwin Ardener pisał, że już sam „związek pomiędzy klasyfikującym i klasyfikowanym
należy do sfery relacji władzy”. E.W. A r d e n e r, Tożsamość i utożsamianie, przeł. Z. Mach, w: Sytuacja mniejszościowa i tożsamość, red. Z. Mach, A. Paluch, Kraków 1992, s. 29–30 („Zeszyty
Naukowe UJ, Prace Socjologiczne”, t. 29, z. 15). Nazywanie danej grupy ludzi „uchodźcami”
niesie za sobą ich etykietowanie, tj. odgórne przypisanie im szeregu zobiektywizowanych cech.
Zob. R. Z e t t e r, Labelling Refugees: Forming and Transforming a Bureaucratic Identity, „Journal
of Refugee Studies”, 4(1991), nr 1, s. 39–62; t e n ż e, More Labels, Fewer Refugees: Remaking the
Refugee Label in an Era of Globalization, „Journal of Refugee Studies”, 20(2007), nr 2, s. 172–192.
21
22

�Wyobrażony status uchodźcy i niechciane obywatelstwo

203

zach tych Tybetańczycy, przy materialnym wsparciu federalnych i stanowych
władz indyjskich, ponadnarodowych i zagranicznych organizacji pomocowych
i różnorakich grup wsparcia oraz indywidualnych sponsorów, utworzyli własne
instytucje – przedszkola, szkoły, domy spokojnej starości, ośrodki opieki zdrowotnej, stowarzyszenia itd. – w większości działające pod auspicjami rządu
uchodźczego. Obozy przekształciły się w sprawnie zorganizowane i z czasem
względnie samowystarczalne osady, których obraz znacznie odbiega od tego
znanego nam z obozów działających pod zewnętrznym nadzorem.
Dawa Norbu, uchodźczy historyk i antropolog tybetański, twierdzi, że to
właśnie „rdzenne przywództwo” i samodzielna społeczna organizacja stały
się podstawą udanej adaptacji Tybetańczyków w Indiach i że idea ta powinna
być wskazówką dla innych społeczności uchodźczych na świecie27. Innymi
słowy, samorządność zagwarantowana Tybetańczykom przez kraj przyjmujący
umożliwiła im stanie się bardziej sprawczymi w ramach międzynarodowego
reżimu uchodźczego (International Refugee Regime), jak nazywają badacze
sieć relacji władzy, w którą uwikłane są osoby objęte silnie upolitycznionym
systemem ochrony uchodźców z jego przepisami prawnymi, porozumieniami,
instytucjami, procedurami i praktykami28.

Niepożądane obywatelstwo
Postrzeganie tybetańskości przez pryzmat bycia uchodźcą prowadzi do
powstawania w diasporze fałszywych wyobrażeń na temat możliwości uzyskania
indyjskiego obywatelstwa29. Większość Tybetańczyków urodzonych w Indiach
wierzy, że nie ma legalnej drogi, aby stać się indyjskim obywatelem i podaje to
jako ewidentny przykład dyskryminacji, co stawia ich w pozycji „ofiar najbardziej zasługujących na wsparcie” (the most deserving victims)30. Jakiekolwiek
podejmowane przeze mnie próby zasugerowania moim rozmówcom, że taki
stan rzeczy jest rezultatem nieoficjalnego porozumienia zawartego pomiędzy
rządem uchodźczym a rządem Indii, na mocy którego zapis o prawie ziemi
z Citizenship Act nie dotyczy Tybetańczyków, spotykały się z oburzeniem
D. N o r b u, The Settlements: Participation and Integration, w: Exile as Challenge. The Tibetan Diaspora, eds. D. Bernstorff, H. von Welck, New Delhi 2004, s. 199; t e n ż e, Refugees from
Tibet. Structural Causes of Successful Settlements, „The Tibet Journal”, 2, Summer 2001, s. 3–25.
28
R.A. Z o l b e r g, A. S u h r k e, S. A g u a y o, Escape from Violence: Conflict and the Refugee
Crisis in the Developing World, Oxford 1989.
29
Zob. J.M. H e s s, Statelessness and the State: Tibetans, Citizenship, and Nationalist Activism
in a Transnational World, „International Migration”, 44(2006), nr 1, s. 84.
30
E.T. Ye h, K.T. L a m a, Hip-hop Gangsta..., art. cyt., s. 818.
27

�Natalia Bloch

204

i udowadnianiem mi, że to nieprawda. Tymczasem rząd uchodźczy zastrzega
sobie prawo do wydawania tzw. zaświadczeń o braku zastrzeżeń (non-objection
letters), wymaganych od Tybetańczyków, którzy zdecydowaliby się na taki krok.
Są one jednak wystawiane niechętnie, gdyż, jak mówi jeden z tybetańskich
urzędników: „To byłoby całkowicie sprzeczne z celem, jaki sobie stawiamy –
a jest nim uzyskanie niepodległości dla naszego własnego kraju. Stanie się
obywatelem tutaj oznaczałoby, że się poddaliśmy”31. Gdyby Tybetańczycy
masowo uzyskiwali indyjskie obywatelstwo, nie tylko groziłoby to – według
tybetańskich elit – asymilacją ze społeczeństwem indyjskim, ale i odebrałoby
rządowi uchodźczemu moralną legitymizację do zabiegania o wolny Tybet,
do którego wszyscy uchodźcy pragną przecież powrócić.
Co ciekawe, przyjmowanie obywatelstw państw europejskich czy krajów
Ameryki Północnej u większości uchodźców, z którymi rozmawiałam, budzi
pozytywne odczucia, a władze uchodźcze, choć zaniepokojone „odpływem”
Tybetańczyków na Zachód, dostrzegają ich ważną rolę jako „ambasadorów”
Tybetu32. Judith M. Hess jest zdania, że przyjmowanie obywatelstw państw
zachodnich jest przykładem transnarodowych „wielorakich lojalności” w diasporze tybetańskiej33, ale nie tłumaczy to, dlaczego takich lojalności uchodźcy
nie odczuwają w stosunku do Indii. Moim zdaniem, Tybetańczycy traktują
obywatelstwa państw zachodnich instrumentalnie, podczas gdy obywatelstwo
indyjskie – ideologicznie i to rodzi różnice w ich podejściu do tej kwestii. W emigracji na „bardziej zielone pastwiska” na Zachodzie widzą oni nie tylko szansę
na poprawę swojej sytuacji materialnej, a co za tym idzie możliwość udzielania
wsparcia rodzinie, ale i – dzięki uzyskaniu obywatelstwa zachodniego państwa –
możliwość skutecznego lobbowania na rzecz kwestii tybetańskiej czy otrzymania
wizy do Tybetu i odwiedzenia, często po raz pierwszy w życiu, swojej ojczyzny.

Społeczeństwo mnogie i indyjski multikulturalizm34
Stosowanie przez Tybetańczyków tej swoistej strategii separacji nie
byłoby możliwe, gdyby nie sprzyjał temu model społeczeństwa indyjskiego,
E. R o y, Tibetan Refugees to Cast Votes, „Express India”, 19 March 2002, za: J.M. H e s s,
Statelessness and the State..., art. cyt., s. 85.
32
J.M. H e s s, Statelessness and the State..., art. cyt., s. 91–92.
33
Tamże, s. 96.
34
Zob. N. B l o c h, Poza integracją. Separacja jako uchodźcza strategia adaptacji, postkolonialny model społeczeństwa mnogiego i indyjski multikulturalizm, w: Imigranci: między integracją
a izolacją, red. M. Buchowski, J. Schmidt, Poznań 2012, s. 171–186 („Prace Komitetu Nauk
Etnologicznych PAN”, t. 18).
31

�Wyobrażony status uchodźcy i niechciane obywatelstwo

205

w którym różne grupy etniczne konstytuujące indyjską wielokulturowość
funkcjonują w dużej mierze autonomicznie. Nie integrują się w wymiarze
kulturowym i społecznym, dążąc do podtrzymania własnej odrębności. Ich
wzajemne kontakty, odwołując się do zinterpretowanej koncepcji społeczeństwa mnogiego Johna S. Furnivalla, sprowadzają się często wyłącznie do tzw.
spotkań na placu targowym, czyli wymiany towarów i usług35. Tybetańczycy,
wciąż umiejętnie wykorzystujący międzynarodowe wsparcie, wypracowali
szereg form samozatrudnienia. Z jednej strony, stworzyli własne miejsca
pracy w obrębie diaspory (w administracji, edukacji itd.), z drugiej natomiast
zajęli niezagospodarowane nisze w indyjskiej gospodarce, takie jak handel
swetrami. Funkcjonują jednak w obrębie tego samego systemu instytucjonalno-prawnego, co inne grupy, akceptując indyjskie prawodawstwo i z reguły
nie wchodząc z nim w konflikt.
Biorąc pod uwagę kształtowaną historycznie etniczną, językową i religijną złożoność indyjskiego społeczeństwa, która coraz bardziej cechuje też
społeczeństwa europejskie wskutek procesów migracyjnych, trudno byłoby
odpowiedzieć na pytanie, do jakiej „kultury” przybysz miałby się adaptować.
Czy do większościowej „kultury hinduskiej”? Abstrahując od jej wewnętrznej
złożoności, a biorąc jedynie pod uwagę hermetyczność systemu kastowego,
byłoby to niemożliwe. A może do którejś z kultur różnych grup etnicznych,
z którymi sąsiadują obozy? Ale czy one same są zintegrowane z jakąś większą całością? Wydaje się zatem, że separacja – przy poszanowaniu przez
przybyszów prawa kraju przyjmującego oraz zapewnieniu im możliwości
funkcjonowania w wymiarze ekonomicznym – nie jest wcale takim złym
rozwiązaniem.

Jeśli nie obywatelstwo, to co?
Przedstawiony przeze mnie przykład pokazuje, że obywatelstwo wcale
nie musi być celem, do którego dążą uchodźcy i imigranci. Co więcej, nie
jest to wcale odosobniony „egzotyczny” przypadek z odległej od europejskiej rzeczywistości Azji. Zrealizowany między innymi przy moim udziale
projekt badawczy pt. „Cudzoziemcy w Polsce. Heterogeniczność kulturowa
ośrodków wielkomiejskich na przykładzie Poznania”36 pokazał, że najbardziej
35
J.S. F u r n i v a l l, Colonial Policy and Practice: A Comparative Study of Burma and Netherlands India, New York 1956, s. 304; zob. t e n ż e, Netherlands India. A Study of Plural Economy,
Cambridge 1944.
36
Projekt nr N N109 224836 sfinansowany ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa
Wyższego, zrealizowany w latach 2009–2012 pod kierownictwem prof. dr. hab. Michała Bu-

�206

Natalia Bloch

pożądanym przez imigrantów, którzy wzięli udział w naszych badaniach,
statusem prawnym było nie obywatelstwo, ale zezwolenie na osiedlenie się.
Bardzo liczne były przypadki cudzoziemców, którzy mieszkali w Polsce po
kilkanaście, a nawet ponad dwadzieścia lat i wciąż nie posiadali polskiego
obywatelstwa ani nawet nie zamierzali się o nie ubiegać. Stosunkowo niskie
zainteresowanie naturalizacją zostało odnotowane przez badaczy migracji
w całym kraju37.
Tendencja ta jest również obserwowana w krajach europejskich, których
rezydenci posiadają takie same prawa ekonomiczne i socjalne, co obywatele,
za wyjątkiem praw politycznych na szczeblu państwowym. Tomas Hammar
proponuje nawet osobne pojęcie do opisu osób, które przebywają w kraju
przyjmującym legalnie, posiadają liczne związki z tym krajem, ale nie jego
obywatelstwo: denizens38. Dzieje się tak przypuszczalnie dlatego, że sami
obywatele państw należących do Unii Europejskiej coraz częściej rezygnują
z udziału w demokracji na szczeblu krajowym, w tym z czynnego prawa wyborczego, a coraz chętniej angażują się w działania oddolne39. Zmiany w podejściu
członków społeczeństw przyjmujących do kategorii obywatelstwa powinny
pociągnąć za sobą zmianę w myśleniu o integracji z takim społeczeństwem.
Warto byłoby zastanowić się, czy alternatywą dla naturalizacji nie mogłoby
być wdrożenie praktyk, które pozwoliłyby na aktywizację przybyszów w sferze
publicznej i współtworzenie przez nich lokalnej społeczności. Takim rozwiązaniem na poziomie Unii Europejskiej jest prawo uczestnictwa w lokalnych
wyborach przysługujące wszystkim obywatelom państw członkowskich UE.
Pomijając czynnik wykluczający, którym – ponownie – jest tu obywatelstwo,
uznanie, że fakt zamieszkiwania przez osobę w danym miejscu stanowi podstawę do dania jej prawa wpływu na rzeczywistość, w której żyje, jest moim
zdaniem właściwym kierunkiem myślenia.
chowskiego w Centrum Badań Migracyjnych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Pełne opracowanie wyników badań można znaleźć w: Migracje a heterogeniczność kulturowa. Na
podstawie badań antropologicznych w Poznaniu, red. M. Buchowski, J. Schmidt, Poznań 2012
(„Poznańskie Studia Etnologiczne”, nr 10).
37
R. S t e f a ń s k a, Prawny wymiar integracji, w: Transformacja nieoczywista. Polska jako
kraj imigracji, red. A. Górny, I. Grabowska-Lusińska, M. Lesińska, M. Okólski, Warszawa 2010,
s. 199–201.
38
T. H a m m a r, Democracy and the Nations State: Aliens, Denizens and Citizens in a World
of International Migration, Avebury 1990. Hammar wyprowadza to pojęcie od starego angielskiego słowa z połowy XIX wieku, które oznaczało „uprzywilejowanych obcych niebędących
w pełni obywatelami”.
39
N. B l o c h, M. B u c h o w s k i, A. C h w i e d u k, J. S c h m i d t, Wnioski końcowe, w: Migracje a heterogeniczność kulturowa..., dz. cyt., s. 272.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12678" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12781" order="1">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b85f62d1dfa5d8d460201dae965f20bc.jpg</src>
        <authentication>4a18f79b36b07ff0547ae33851505a11</authentication>
      </file>
      <file fileId="13161" order="2">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/453c5d902a39be7fb28de088fff20611.jpg</src>
        <authentication>526d539dd459877c23ea2475883d8f02</authentication>
      </file>
      <file fileId="13162" order="3">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e55137e6a27889d95efea2e8af68ea8f.jpg</src>
        <authentication>30a0cbb6f153da5f77d701c7491ed474</authentication>
      </file>
      <file fileId="13163" order="4">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b584b4ae05068d8f167a58f6742777c3.jpg</src>
        <authentication>ee8ab73b16375a7f770512c3ecb3c7da</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152292">
                <text>Wypas owiec (cykl zdjęć) / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Brzegi Górne / Berehy Górne (woj. podkarpackie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152293">
                <text>hodowla zwierząt ; pasterstwo ; Bieszczady</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152294">
                <text>fotografie (4) przedstawiają odpoczywające owce w trakcie wypasu</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152295">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152296">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152297">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152298">
                <text>1960</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152299">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152300">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152301">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152302">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152303">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152304">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152305">
                <text>PAE_FNK_34.39.X_S.1.D.1_01&#13;
PAE_FNK_34.39.X_S.1.D.2_01&#13;
PAE_FNK_34.39.X_S.1.D.3_01&#13;
PAE_FNK_34.39.X_S.1.D.4_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="939">
        <name>Brzegi Górne</name>
      </tag>
      <tag tagId="940">
        <name>dawniej Berehy Górne</name>
      </tag>
      <tag tagId="229">
        <name>hodowla zwierząt</name>
      </tag>
      <tag tagId="941">
        <name>okolice Ustrzyk Dolnych</name>
      </tag>
      <tag tagId="282">
        <name>owce</name>
      </tag>
      <tag tagId="214">
        <name>pasterstwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="284">
        <name>wypas</name>
      </tag>
      <tag tagId="16">
        <name>zwierzęta gospodarskie</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12667" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12770">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c54a2a4b14dc65ed822e136fa72ac161.jpg</src>
        <authentication>e8231b357296b4face890b1b59875737</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152138">
                <text>Wypas owiec / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Brzegi Górne / Berehy Górne (woj. podkarpackie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152139">
                <text>hodowla zwierząt ; pasterstwo ; Bieszczady</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152140">
                <text>fotografia przedstawia pasące się owce</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152141">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152142">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152143">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152144">
                <text>1960</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152145">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152146">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152147">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152148">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152149">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152150">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152151">
                <text>PAE_FNK_34.39.X_S.1.A.6_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="939">
        <name>Brzegi Górne</name>
      </tag>
      <tag tagId="940">
        <name>dawniej Berehy Górne</name>
      </tag>
      <tag tagId="229">
        <name>hodowla zwierząt</name>
      </tag>
      <tag tagId="941">
        <name>okolice Ustrzyk Dolnych</name>
      </tag>
      <tag tagId="282">
        <name>owce</name>
      </tag>
      <tag tagId="214">
        <name>pasterstwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="284">
        <name>wypas</name>
      </tag>
      <tag tagId="16">
        <name>zwierzęta gospodarskie</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12190" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12152">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9913fc12510aa198f3fea7c53233b5c1.jpg</src>
        <authentication>0c7f17a564a6f86d2dc4b07ae696464c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145462">
                <text>Wypas owiec na brzegu Pilicy / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Gaszek (woj. łódzkie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145463">
                <text>hodowla zwierząt ; pasterstwo ; Opoczyńskie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145464">
                <text>fotografia przedstawia owce na brzegu rzeki Pilicy, skupione pod drzewami. Uwaga:- Gaszek jest obecnie dzielnicą Brzóstowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145465">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145466">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145467">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145468">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145469">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145470">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145471">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145472">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145473">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145474">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145475">
                <text>PAE_FNK_25.26.XII_F.5.10.4_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="705">
        <name>Gaszek</name>
      </tag>
      <tag tagId="229">
        <name>hodowla zwierząt</name>
      </tag>
      <tag tagId="706">
        <name>okolice Tomaszowa</name>
      </tag>
      <tag tagId="282">
        <name>owce</name>
      </tag>
      <tag tagId="214">
        <name>pasterstwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="164">
        <name>pejzaż wiejski</name>
      </tag>
      <tag tagId="284">
        <name>wypas</name>
      </tag>
      <tag tagId="16">
        <name>zwierzęta gospodarskie</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12151" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13271">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bd4a6d32d821270b9746aca8b7aa230f.jpg</src>
        <authentication>a807fd89b0307014fd96834ef046f72b</authentication>
      </file>
      <file fileId="13272">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3099657c7a589eb2731a778d60d225af.jpg</src>
        <authentication>e01c138cf39c601a44f6351c30f3494f</authentication>
      </file>
      <file fileId="13042">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/78aaf4ff0cb538af1ffffbebf3ea2395.jpg</src>
        <authentication>5e648d9b36ee080a63142a8dc83087e6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144916">
                <text>Wypas owiec na hali / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Dolina Starorobociańska [dawna hala Stara Robota] (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144917">
                <text>hodowla zwierząt ; pasterstwo ;  Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144918">
                <text>fotografie przedstawiają pasące sie owce na tle gór. Uwaga:- lokalizacja na mapie jest przybliżona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144919">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144920">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144921">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144922">
                <text>1964</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144923">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144924">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144925">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144926">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144927">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144928">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144929">
                <text>PAE_FNK_24.39.I_O.3.5.4_01&#13;
PAE_FNK_24.39.I_O.3.5.6_01&#13;
PAE_FNK_24.39.I_O.3.5.4_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="668">
        <name>Dolina Starobociańska</name>
      </tag>
      <tag tagId="229">
        <name>hodowla zwierząt</name>
      </tag>
      <tag tagId="282">
        <name>owce</name>
      </tag>
      <tag tagId="214">
        <name>pasterstwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="284">
        <name>wypas</name>
      </tag>
      <tag tagId="16">
        <name>zwierzęta gospodarskie</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="6588" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6568">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5db4f064282e1314ff726bff38916061.pdf</src>
        <authentication>50dd81dcd8d6a449f980b343c39ca7a5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78401">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5792</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78402">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78403">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78404">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="78405">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="78406">
                <text>obrzędy pogrzebowe - Polska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78407">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5389</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78408">
                <text>Wyposażenie zmarłego w pożywienie i używki/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78409">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.106</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="78410">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78411">
                <text>Bohdanowicz, Janusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78412">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78413">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78414">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78415">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78416">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78417">
                <text>Mapa 26. Wyposażenie zmarłego w pożywienie i używki. Objaśnienia znaków: 1 — pożywienie,
2 — alkohol, 3 — tabaka, papierosy i tytoń, 4 — alkohol oraz tabaka, papierosy i tytoń. Według
A D V , 1959 z. 2, mapy 14c, d: 5 — pożywienie, 6 — alkohol, 7 — tabaka.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10084" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10062">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/96994a6b94679d886020321d1097146b.pdf</src>
        <authentication>b55ddfbde42d542b99f03827c8a0f9d1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119922">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5793</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119923">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119924">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119925">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119926">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119927">
                <text>obrzędy pogrzebowe - Polska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119928">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5390</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119929">
                <text>Wyposażenie zmarłego w przedmioty osobistego użytku związane z pożywieniem i używkami/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119930">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.108</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119931">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119932">
                <text>Bohdanowicz, Janusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119933">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119934">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119935">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119936">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119937">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119938">
                <text>Mapa 27. Wyposażenie zmarłego w przedmioty osobistego użytku związane z pożywieniem
i używkami. Objaśnienia znaków: 1 — zastawa służąca przy jedzeniu, 2 — tabakierka, 3 — fajka,
4 — zastawa służąca przy jedzeniu według: A D V , z. 2, mapa 14d, 5 — tabakierka według: A D V ,
z. 2, mapa 14d, 6 — fajka według: A D V , z. 2, mapa 14d.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10085" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10063">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/22d2a9e0f079450033e1d48e7e54316b.pdf</src>
        <authentication>e62390d590bf0bc5e4ef4cc88eaf815c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119939">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5794</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119940">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119941">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119942">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119943">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119944">
                <text>obrzędy pogrzebowe - Polska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119945">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5391</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119946">
                <text>Wyposażenie zmarłego w przedmioty osobistego użytku/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119947">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.110</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119948">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119949">
                <text>Bohdanowicz, Janusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119950">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119951">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119952">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119953">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119954">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119955">
                <text>Mapa 28. Wyposażenie zmarłego w przedmioty osobistego użytku. Objaśnienia znaków: Zmar­
łego zaopatrują w : 1 — grzebień, 2 — okulary, 3 — okulary — według ADV (1959:mapa 17,
z. 2). Ponadto w laskę.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6778" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6758">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d1946abe333b33b8575a60509d313575.pdf</src>
        <authentication>00b50312dc3b2eda69b201f19566bd82</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80693">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4182</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80694">
                <text>1959</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80695">
                <text>estetyka ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="80696">
                <text>rybołówstwo ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80697">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3900</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80698">
                <text>Wypowiedzi rybaków kurpiowskich o wyglądzie ryb / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1959 t.13 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80699">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1959 t.13 ,z.1-2; s.73-75</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80700">
                <text>Olędzki, Jacek</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80701">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80702">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80703">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80704">
                <text>Jacek

Olędzki

WYPOWIEDZI R Y B A K Ó W

KURPIOWSKICH O W Y G L Ą D Z I E

RYB

(Przyczynek do badania poglądów estetycznych ludu)

Poglądy estetyczne ludu stanowią zagadnienie zba­
dane w stopniu wręcz znikomym. Poza Sewerynem
Udzielą, który jeszcze w 1883 r. opublikował swoje
„Poglądy estetyczne ludu ropczyckiego", jedynie Ta­
deusz Seweryn i Mieczysław Gładysz wzbogacili
naszą wiedzę o poglądach estetycznych ludu. Temat
podjęty przez autora niniejszej rozprawki może wy­
dać się nader zawężony, Redakcja publikuje go jed­
nak z nadzieją, że zagadnienie samo, leżące jak do­
tychczas niemal odłogiem, doczeka się poważniej­
szych i bardziej wszechstronnych opracowań. Czas
mija, wieś zmienia się, i jeśli badania takie nie zo­
staną podjęte w najbliższym okresie, istnieje poważ­
na obawa, że już wkrótce podejmując zagadnienie
z zakresu poglądów estetycznych ludu opierać się
będziemy jedynie na domysłach i przypuszczeniach.
Redakcja
Wartość estetyczną dzieł sztuki ludowej często
przypisuje się wyłącznie wrażliwości estetycznej ich
twórców. Jednak wydaje się, że szczególnie u arty­
sty ludowego, bardziej aniżeli u twórcy — przed­
stawiciela sztuki oficjalnej, wartość estetyczna dzieła
jest często wynikiem działania wielu czynników nie
związanych bezpośrednio z samą wrażliwością arty­
sty. Pozbawiony krytycyzmu stosunek do problemu
wrażliwości estetycznej twórców ludowych wystę­
pował jaskrawo zwłaszcza w ocenie ich pobudek
twórczych przy przedstawianiu wszelkich zjawisk
ze świata przyrody. Wyniki analizy tych właśnie
pobudek najczęściej afirmowały ludową wrażliwość
estetyczną.
Materiał zawarty w artykule nie zmierza do roz­
strzygnięcia, jaką wagę ma estetyczna wrażliwość
artystów ludowych w procesie tworzenia dzieła sztu­
ki. Jest on tylko przyczynkiem sygnalizującym za­
gadnienie, które można by opracować szerzej dopiero
na podstawie grutownych badań terenowych. Przy­
taczam wypowiedzi rybaków kurpiowskiej Puszczy
Zielonej, związanych z rybołówstwem zawodowo
i niezawodowoInformatorami moimi byli głównie
ludzie. starszego pokolenia, urodzeni w siedemdzie­
siątych, dziewięćdziesiątych
latach
X I X wieku,
a więc zebrane dane odnoszą się głównie do końca
XIX i początków X X w. W mniejszym zakresie, dla
porównania, przeprowadziłem rozmowy z informa­
torami, których lata młodości przypadły na okres
późniejszy — między pierwszą a drugą wojną świa­
tową . Celem wywiadów było uzyskanie z jednej
strony danych o znajomości cech różniących poszcze­
gólne gatunki ryb (kształt, barwa, kolor itp.),
a z drugiej •— zebranie właściwych ocen i opinii
wyrażających stosunek do wyglądu ryb. Interesujące
było skonfrontowanie wiedzy o zewnętrznych ce­
2

chach ryb z rzeczywistą wrażliwością na ich este­
tyczne wartości'.
Oto kilka spośród zebranych wypowiedzi na temat
różnic występujących między poszczególnymi gatun­
kami ryb: „...Jaź burawy na plecach, ciemny, ma
grubą łuskwę, najsmacniejsa tłusta ryba. Płotka
cyrwune ma ocy, a chuda jak descka . Skocka małe
ma sksele"', bilasta, duzo ma mięsa w gzfolecie.
Kleń podobny do brzamy, siwsy jeno i więcej okrąg­
ły, a dobra, tłusta ryba.""
Koza jek cybuch
cernowata, na podobno kiełbia, tylko cienka. Katy
długie, śwycące, w tym boku i w tym kolce, nie majo
nięsa." „...Murany jek płotki, jeno ocy inne. Carne,
nietęgo serokie, ale walnie ugrube. Kiełbzie plecy
majo siwe pod bełkiem białe", to suraki. To dobre
rybki, nie tsa ich pokryzać." „Scubły to dłuskie,
pyski majo walne, a na sobie k s i a t y „ P s i s k o z
długi jek żmija, pysk ma jek zaba. Cały bręgowat y . Nięso ma nawet słodkie." Czy wreszcie tego
rodzaju wypowiedź: „Ryba to mały robacek, a ma
jek cłoziek
swój sukmanek."
We wszystkich przytoczonych wypowiedziach moż­
na dostrzec wyraźnie reagowanie na barwę ryb —•
na kolor ich oczu, płetw, łusek itp. Świadczą o tym
określenia w rodzaju: „bziały", „bilasty", „blady",
„sary", „siwy", „siwsy", „carny", „cyrnowaty". (np.
„jek cybuch" czy „sadze"), „ciemny", „żółciuchny",
„śwycący", czy też „cyrwune ocy", „cyrwune sksele",
„wielkie łby", „małe sksele", „gruba łuskwa", „w bręgi", „bręgowaty", „w ksiaty" itp. Jednocześnie to­
warzyszą im określenia, które charakteryzują kształt
ryb, jak np.: „seroki", „okrągły", „więcej okrągły",
„nietęgo seroki", „ale walnie ugruby", „jek descka",
„płaski", „cienki", „długi", „długowaty", „ma zgarb"
itp.
Charakter wszystkich tych określeń potwierdza
znaną prawdę, że ludność chłopska odznacza się
dużą spostrzegawczością i lapidarnością sformułowań.
Jakiego znaczenia nabierają na tym tle wypowiedzi,
w których zostało wyrażone nie tylko odczucie
kształtu, barwy i koloru, ale również ocena ryb
pod kątem ich wartości estetycznych i materialnych?
Opinie, które podam, są odpowiedzią na następu­
jące pytania kwestionariusza: „która ryba ma ładny
wygląd zewnętrzny?" oraz „która ryba jest smacz­
na (dobra)?" — Oto kilka spośród zebranych wypo­
wiedzi rybaków: „Ryba najładniejsa cy najsmacniej­
sa l i n . Liny to som ładne, bo tłuste, takie aż się
świecą."
„Najładniejsy to lin krótki, a i z kilo
wazy, a scubeł dłuski i mało wazy."
„Najładniejsa
ryba kiełp, bo ona tłusta i ma w sobie nięsa." 4

7

8

10

11

1 3

14

15

16

17

18

19

1

73

�„Najlepiej mi się podoba scupak, ona ma najlepse
nięso." „ N i e to najlepsa ryba węgorz, bo ona najtłustsa. Toć on scupak tez dobry, ale on chudsy.
Wszystkie ryby dobre jek ełoziek zdrowy... Jek duza,
to każda ładna. Nieraz karp wlizie, to taki seroki...
Każda ryba ma wygląd, jak ona je walna."
„Najładniejsa to jest ryba lin, bo jest zółciuchna, jekby
ufarfoowana, a inne brzydkie, bo majo duzo ości
w sobie."
W przytoczonych wypowiedziach dostrzega się, że
kryterium walorów estetycznych ryby jest przede
wszystkim jej wartość materialna. Najładniejsza czy
najpiękniejsza ryba to ta, która ma najwięcej tłusz­
czu, której mięso jest najbardziej pożywne i smacz­
ne. Takimi rybami są najczęściej liny i kiełtoie. Nie
należą do nich płotki, szczupaki czy jazie.
Tego rodzaju odczuwanie wartości wyglądu ryb
było wśród badanej grupy rybaków najbardziej po­
pularne na przestrzeni kilkudziesięciu ubiegłych lat.
Wyraźne natomiast reagowanie na estetyczny wygląd
ryb spotyka się o wiele rzadziej. Wypowiedzi, w któ­
rych ten moment znalazł swe odzwierciedlenie, są
szczególnie interesujące. „Najlepsy po świętej praw­
dzie węgor i okoń. Scupak to suchy. Najładniejsa
ryba to scupak, bystry, chyży, fest." „Lin cy jaź
to smacniejsy, ale on taki bury, a scupak to taki
biały." „Ze wszystkich ryb najlepsy węgorz... ka­
wałek zji i można chodzić. Najsykowniejsy to chyba
scupak, bo ma ksiaty po sobie." „Najlepiej m i się
podobuje lin, bo on jest najsmacniejsy. A na wygląd
to scupak, bo łun jest ładniejsy. Inne to takie łuski
majo, a scupak to ma takie ksiaty jek jepka , a płot­
ki to majo łuskwiny."
„Najładniejsy z wyglądu
karaś, bo ma jakiś złoty kolor. W ocy świci jek złota
blacha."
W tym wypadku wskaźnikiem oceny wyglądu ryb
są określenia w rodzaju: „biały" jako przeciwień­
stwo „burego", „świci jek złota blacha", „ma ksiaty
po sobie", „ma ksiaty jek jepka", „bystry", „chyży",
„fest" itp. Przy użyciu tego rodzaju określeń za ład­
ne uznane zostały ryby mniejszej wartości material­
nej, głównie szczupak i w pewnym stopniu karaś.
Występowanie wśród badanej grupy rybaków kur­
piowskich tych dwóch skrajnych stanowisk w ocenie
wyglądu ryb nasuwa następujące uwagi. Wyrazicie­
lami opinii, w których nie zwrócono uwagi na este­
tyczne wartości wyglądu ryb, są przeważnie rybacy
starsi, osiemdziesięcio-sześćdziesięcioletni, a w mniej­
szym stopniu rybacy średniego pokolenia. Rybacy
zaś młodsi (w Wieku do 35 lat) reagują już inaczej,
kryteria ich ocen nie są już tylko pod kątem ma­
terialnym, użytkowym. Może to świadczyć o stop­
niowej zmianie poglądów estetycznych w kręgu lud­
ności Kurpiowszczyzny. Czy zmiana ta dotyczy
wszelkich dziedzin świata przyrody — trudno jest
stwierdzić, zebrany materiał jest na to niestety
zbyt nikły.
Nasuwa się pytanie — w jakim stopniu wypowie­
dzi tych młodszych rybaków mogą stanowić podsta­
wę do wnioskowania o wrażliwości estetycznej
chłopstwa. Odpowiedzieć na to pytanie jest trudno.
2 2

23

21

25

28

27

28

20

30

31

74

Właściwa interpretacja przedstawionego
materiału
wymaga znajomości całego szeregu dodatkowych wy­
powiedzi, w których wyraziłby się sposób reagowa­
nia na wartości estetyczne innych dziedzin świata
przyrody. Szczególnie konieczne byłyby tu wypowie­
dzi oceniające przedmioty czy zjawiska, które nie
posiadają wyraźnych wartości materialnych, względ­
nie które szczególnie jaskrawo manifestują swe pięk­
no. Jest zupełnie prawdopodobne, że ci sami ryba­
cy, którzy nie dostrzegali wartości estetycznych
w wyglądzie ryb, potrafiliby żywo reagować na pięk­
no np. kwiatów, na barwę upierzenia ptaków śpiewa­
jących, czy chociażby na zwinność niektórych dra­
pieżników leśnych. Wrażliwość chłopstwa na war­
tości estetyczne poszczególnych dziedzin świata przy­
rody nie przedstawia się jednakowo. Tak samo zresz­
tą jak prawdopodobnie nie jednakowy, lecz stale
zmienny jest zespół wartości w przyrodzie, który
wzbudza przeżycia estetyczne.
Nie podlega jednak dyskusji, że u niektórych
przedstawicieli chłopstwa, a szczególnie u ludzi star­
szych, występuje całkowita niewrażliwość na pewne
wartości estetyczne przyrody. Znamienne przy tym
jest, że nie wypływa ona np. z niedostrzegania prze­
jawów owych wartości. Wypowiedzi podane na wstę­
pie świadczą bowiem o znacznej wiedzy rybaków
jeżeli chodzi o barwę, kolor czy kształt ryb. Jednak
z innych wypowiedzi wynika, że ci sami rybacy nie
mają żadnego uczuciowego stosunku do tych przy­
miotów zewnętrznego wyglądu ryb. Pod względem
estetycznym są im one zupełnie obojętne. Mimo to
zdarza się, że dostrzeganie przez chłopów formal­
nych wartości zjawisk przyrody uważa się za wy­
starczający dowód ich odczuć estetycznych. Tego
rodzaju rozumowanie w świetle przedstawionego tu
materiału wydaje się pozbawione racji.
Powszechność omawianego stanowiska w ocenie
wyglądu ryb nie stanowi zjawiska wyjątkowego
wśród rybaków z Puszczy Zielonej, wiążącego się
np. z opóźnieniem rozwoju historycznego tych te­
renów. Można na nie natrafić również wśród ryba­
ków zamieszkujących obszary sąsiednie. Nawet na
Mazurach, bez porównania mniej zacofanych spo­
łecznie, pojęcia: ryba „ładna", „piękna" i „smacz­
na" — są dzisiaj jeszcze wśród wielu rybaków jed­
noznaczne . Warto przy tym dodać, że rybacy ma­
zurscy, w porównaniu do kurpiowskich, wyróżniają
się na ogół wyższym poziomem umysłowym. Wydaje
się, że niejednokrotnie czynnikiem, który oddziały­
wał na utrzymanie się tak prymitywnych poglądów
i ocen, nie był bezpośrednio poziom umysłowy okreś­
lonych ludzi, lecz obiektywne właściwości warun­
ków ich życia. To znaczy, przede wszystkim wieczna
walka o zdobycie środków do życia, względnie bez­
ustanne pomnażanie posiadanych materialnych środ­
ków bytowych.
32

Na tle omówionego wyżej stanowiska rybaków
kurpiowskich w stosunku do wyglądu ryb, szczegól­
nej wagi nabierają opinie uznające rzeczywiste ich
wartości zewnętrzne, jak ogólny koloryt, kształt, bar­
wa poszczególnych części, czy też zwinność. Wyra*

�zicielami tych opinii są co prawda przede wszystkim
rybacy młodsi, którzy dzięki lżejszym warunkom
życia (możliwość ukończenia szkoły, kontakt z szer­
szym niż rodzime środowiskiem za pośrednictwem
służby w wojsku, radia, prasy, książek, migracja
do miast itp.), mogli zerwać z tradycyjnymi poglą­
dami. Ale poglądy takie — chociaż raczej rzadko —
występują również i u ludzi starszych .
33

PRZYPISY
1

Rybołówstwo w kurpiowskiej Puszczy Zielonej
uprawiano do ostatniej wojny.
Istniały ku temu
sprzyjające warunki naturalne. Przez Kurpiowszczyz­
nę przepływają trzy niewielkie rzeki (Pisa, Omulew
i Orzyc) oraz liczne strugi. Kilkanaście lat temu
na obszarach między rzekami i strugami znajdowało
się wiele małych zbiorników wody stojącej, tzw.
„wądołów", oraz rozległych bagien, które obfitowały
w ryby błotne. Rolnictwo czy też hodowla nie za­
spokajały potrzeb bytowych większości rodzin kur­
piowskich. Zmuszało to do szukania dodatkowego
źródła pożywienia i utrzymania, również i w rybo­
łówstwie. Większość ludności kurpiowskiej trakto­
wała je jako jedno z wielu dodatkowych zajęć po­
zarolniczych. Rybacy należący do tej grupy zajmo­
wali się łowieniem ryb w chwilach wolnych od pracy
w gospodarstwie. W końcu X I X i prawie że jeszcze
na początku X X w. nie było na terenie Kurpiow­
szczyzny bodaj ani jednej wsi, w której nie zajmowanoby się w ten sposób rybołówstwem. W tym
samym czasie byli również rybacy, którzy trakto­
wali rybołówstwo jako .główne źródło utrzymania.
Tworzyli oni jednak mniej liczną grupę. Zamieszki­
wali pojedynczo, a niekiedy kilkuosobowymi gru­
pami, wsie położone nad rzekami i strugami. W okre­
sie międzywojennym liczba zarówno jednych jak
i drugich poważnie zmalała. Po ostatniej wojnie już
tylko w bardzo nielicznych wsiach zachowali się lu­
dzie, którzy sporadycznie uprawiali to zajęcie.
Mimo że łowienie ryb dzisiaj już nie występuje
powszechnie w Puszczy Zielonej, trwa wśród miej­
scowej ludności żywa o nim tradycja. Wielu ludzi
dobrze pamięta, jak wybierano się na połów z pry­
mitywną kłonią, zwykłym koszem, ością, czy nawet
bez żadnego narzędzia, licząc jedynie na własne ręce.
Ogółem przeprowadzono rozmowy z 50 informa­
torami, w tym z 18 informatorami młodszymi.
Niniejsze opracowanie opiera się na materiałach
zebranych na marginesie badań terenowych prowa­
dzonych w latach 1956/58 nad zajęciami pozarolniczymi w Puszczy Zielonej. Badania zostały przeprowa­
dzone przez autora w ramach pracy w Zakładzie
Etnografii I H K M PAN w Warszawie.
„Descka" — deseczka.
„Sksele" — płetwy.
' Inf. Piotr Jermacz, ur. w 1874 r., rybak nieza­
wodowy, gospodarz średnio zamożny, w. Kozioł, pow.
Kolno.
' Dotyczy cybucha fajki.
Inf. Józef Skonieczny, ur. w 1873 r., rybak zawo­
dowy, gospodarz niezamożny, w. Dąbrowy, pow.
Ostrołęka.
„Bziałe" — białe.
Inf. Józef Szlachetka, ur. w 1889 r„ rybak za­
wodowy, gospodarz niezamożny, w. Szafranki, pow*
Ostrołęka.
!

3

4

5

8

9

10

11

„Scubły" — 1. mn. od „scubeł" — szczupak.
majo na sobie ksiaty" — mają na sobie
kwiaty, dotyczy cętek na skórze szczupaków,
„Psiskorz" — piskorz.
„Bręgowaty" — pręgowaty.
Inf. Stanisław Koprek, ur. w 1897 r., rybak
niezawodowy, gospodarz zamożny, w. Klimki, pow.
Ostrołęka.
„Cłoziek"
człowiek.
Inf. Stanisław Gwiazda, ur. w 1871 r., rybak
niezawodowy, gospodarz zamożny, w. Wolkowe, pow.
Ostrołęka.
Potwierdzenia stosowania określeń nie wystę­
pujących w przytoczonych wypowiedziach można
znaleźć w wypowiedziach podanych niżej.
Inf. Józef Serowik, ur. w 1874 r„ rybak zawo­
dowy, gospodarz zamożny, w. Łacha pow. Kolno.
Inf. Bolesław Banach, ur. w 1885 r., rybak za­
wodowy, gospodarz zamożny, w. Łacha, pow. Kolno.
Inf. Władysław Zalewski, ur. w 1881 r., rybak
zawodowy, gospodarz zamożny, w. Gontarze, pow.
Ostrołęka.
Inf. Piotr Kołodziejski, ur. w 1897 r„ rybak
niezawodowy, gospodarz niezamożny, Chorzele.
„Nie" — mnie.
Inf. Józef Szlachetka, ur. w 1889 r., rybak za­
wodowy, gospodarz niezamożny, w. Szafranki, pow.
Ostrołęka.
Inf. Jan Puchalski, ur. w 1872 r„ rybak nieza­
wodowy, gospodarz średnio zamożny, w. Zalas, pow.
Ostrołęka.
Inf. Józef Skonieczny, ur. w 1873 r., rybak za­
wodowy, gospodarz zamożny, w. Dąbrowy, pow.
Ostrołęka.
Inf. Piotr Piaścik, ur. w 1869 r., rybak nieza­
wodowy, gospodarz zamożny, w. Jurki, pow. Łomża.
Inf. Stanisław Chojnicki, ur. w 1872 r., rybak
niezawodowy, gospodarz średnio zamożny, w. Tartak,
pow. Ostrołęka.
„...ma takie ksiaty jek jepka" — ma takie
kwiaty jak jabłka.
Inf. Józef Szczygieł, ur. w 1905 r., rybak zawo­
dowy, gospodarz niezamożny, w. Wyszel, pow. Ostro­
łęka.
Inf. Mieczysław Jermacz, ur. w 1925 r„ rybak
zawodowy, gospodarz średnio zamożny, w. Kozioł,
pow. Kolno.
„Którna ryba najpiękniejsa ja nie ziem, mnie
najbardziej się podobuje lin, bo niętki, i stynki,
i muranki, bo jek jejusko takie niętkie". (Ludwik
Faleński, w. Pogubię, pow. Pisz). „Najlepsa ryba lin,
smacny mocno, najgorsa płotka. Lesce to ładne,
białe, fein ryby! Wszystkie rybki ładne, tylko jak
się wynieskną [wytrą] to chude. Ja rybki łubie!"
(Fryc Pacia, w. Piasutno, pow. Szczytno). „Najlepsa
ryba lin, mało łościów ma. Łowte ryby smat łościów
mają, to kolące. Najładniejsa, którna nie ziem, bo
wsystkie złości ni majo i nie pokąsajo nikogo."
(Wilim Jabłądzki, w. Rudka, pow. Szczytno).
Faktem jest, że niektórzy spośród starszych
rybaków mieli również możność zetknięcia się z od­
miennym niż rodzime środowiskiem. Jedni z nich
w poszukiwaniu pracy byli w Ameryce, inni służyli
w wojsku w odległych krajach Rosji carskiej. Nie­
którzy, bezrolni, wędrowali po pobliskich miastach
często zmieniając swój zawód. Wydaje się jednak,
że wszystkie te kontakty miały mniejsze znaczenie —
jeżeli chodzi o zmianę poglądów — aniżeli kontakty
za pośrednictwem szkoły, radia, książek, prasy, z któ­
rymi zetknęli się ludzie młodsi.
11

15

11

15

19

17

18

19

20

21

22

2 3

24

2 5

2 8

27

28

29

30

31

32

! 3

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6345" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6325">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/115fae33d570b47f67811f0368ff87e9.pdf</src>
        <authentication>03824b219759d926d9339d6e68514c6a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75575">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1716</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75576">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75577">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1588</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75578">
                <text>Wypowiedzieć niewypowiedziane / ETNOGRAFIA POLSKA 2002 t.46</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75579">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 2002 t.46, s.101-118</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75580">
                <text>Kuźma, Inga</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75581">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75582">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75583">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75584">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75585">
                <text>„Etnografia Polska", t. XLVI: 2002, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

INGA KUŹMA
Katedra Etnologii Uniwersytetu Łódzkiego

WYPOWIEDZIEĆ NIEWYPOWIEDZIANE*

Przeżycie religijne w swej istocie zakorzenione jest w naturze ludzkiej
głębiej niż sięga warstwa kultury. Jest także pierwotniejsze i intymniejsze niż wszelki kontakt społeczny. Tak go przynajmniej doświad­
cza podmiot religijny. Równocześnie jednak w przeżyciu tym tkwi
dwojaki dynamizm. To przedspołeczne
doświadczenie domaga się
uspołecznienia, przedkulturowe przeżycie wymaga ekspresji, potrze­
buje wyrazu - a zatem kultury, pojętej jako ogół łudzkich znaków.
Bohdan Cywiński (1982, s. 21-22)

Według niektórych ujęć badawczych, polska postawa religijna bliska jest
przede wszystkim tradycyjnemu modelowi religijności ludowej. Jego cechy kon­
stytutywne to przywiązanie do religii przodków i Kościoła narodowego (co przy­
brać może skrajny wyraz w podkreślaniu jako głównych cech „prawdziwego"
i „dobrego" Polaka jego katolicyzmu), masowe uczestnictwo w praktykach reli­
gijnych, odprawianych zwłaszcza ku czci Matki Boskiej i świętych patronów,
przywiązanie do parafii oraz swoista moralność wypływająca z posłuszeństwa
nakazom kościelnym. Poza tym ma go cechować niedostatek głębokich i boga­
tych przeżyć religijnych (Świtała-Trybek 2000, s. 48; podkr. I.K.) .
Te badawcze spostrzeżenia współbrzmią z klasycznym już ujęciem tematyki
religijności na wsi polskiej X I X wieku, autorstwa Ludwika Stommy (Stomma
1986). Podkreślić jednak trzeba, że odnotowany przez autora brak zakorze­
nienia myślenia religijnego i wielu praktyk życiowych w nakazach Kościoła
oraz niski stopień katechizacji ludności wiejskiej X I X w. zmienił się w czasach
współczesnych.
1

Artykuł oparty jest na pracy magisterskiej pt. „Słowo i obraz w doświadczeniu religijnym
w ludowym typie kultury. Problem referencyjności", napisanej pod kierunkiem Pani dr Krystyny
Piątkowskiej w Katedrze Etnologii Uniwersytetu Łódzkiego w 2000 r. Wszystkie cytaty z wy­
wiadów, jakie pojawią się w tekście, pochodzą z badań terenowych przeprowadzonych przeze
mnie w kilku wsiach z okolic Bełchatowa k. Łodzi, m.in. z Dobiecina, Kolonii Dobiecin, Kor­
czewa, Postękalic, Zdzieszulic i Kaszewa.
Autorka odwołuje się do tekstów m.in. pod redakcją i w opracowaniu Władysława
Piwowarskiego (Piwowarski 1983; Piwowarski, Styk 1993), Witolda Zdaniewicza (Zdaniewicz
1983), autorstwa Stefana Czarnowskiego (Czarnowski 1956) i Edwarda Ciupaka (Ciupak 1961).
1

�102

INGA KUŹMA

Stomma, dokonując „rozbioru" kultury ludowej na części pierwsze, wymie­
nia jako zasadnicze cechy XIX-wiecznej religijności rytualizm, moralność i sensualizm. Rytualizm miał się objawiać oderwaniem od jego kościelno-teologicznych podstaw i realizowaniem „nader precyzyjnych i koherentnych scenariuszy
rytualnych" (Stomma 1986, s. 207), które najczęściej bywały same w sobie
przedmiotem wiary . Moralność z kolei rządziła się zasadą dualizmu etycznego,
który polegał na piętnowaniu i nieaprobowaniu tych czynów i postaw, które
godziły w dobro wspólnoty (choćby nawet z obiektywnego punktu widzenia były
naganne). Normą podstawową było dobro grupy. W jej imię odpuszczano ziom­
kowi nawet zabójstwo (według takiej logiki, opinia ogółu stała po jego stronie,
gdy zabił „obcego"). Sensualizm, czyli podjęty przez kulturę ludową „uwieńczony
pełnym powodzeniem wysiłek zmiany kontekstu «tamtych» zdarzeń [np. cudow­
nych, sakralnych - I.K.], przeniesienia ich bohaterów w tutejsze, swojskie,
zrozumiałe realia", umacniał „izolacjonizm świadomościowy" (Stomma 1986,
s. 207), broniący integralności orbis interior przed zmianami. Zmiany te musia­
łyby zajść, gdyby w swojej wyobraźni chłop polski zaakceptował inność, jej
realność i przede wszystkim równorzędność wobec jego własnego świata. Stąd
też zupełny brak zdolności, czy może raczej brak umiejętności abstrakcyjnego
myślenia (nie występowała taka potrzeba). Dlatego - jak podkreśla Stomma
- odnotowano w Polsce tyle śladów rzekomego pobytu Matki Boskiej czy Jezusa
w konkretnym miejscu i o konkretnym czasie. Z tego powodu święty wizerunek
był utożsamiany z postacią, jaką przedstawiał, a konkretyzm ten osiągnął swój
szczyt w bardzo rozwiniętym w XIX-wiecznej Polsce kulcie relikwii. Wszystko
to stanowiło ramy dla swoistej wrażliwości religijnej, która polegała na „sakrali­
zacji «swojego» świata". Widoczne jest to wyraźnie w próbie odtworzenia
ówczesnej „systematyki" flory i fauny, która wskazuje, że dla wszystkich właś­
ciwości roślin i zwierząt można znaleźć wytłumaczenie w pierwotnym albo
nieustającym i trwającym do chwili obecnej kontakcie z sacrum (Stomma
1986, s. 219-222). Inną jej cechą są patronaty świętych, które obejmowały
niemal wszystkie sprawy bliskie ludziom oraz kult maryjny, który - jak pod­
kreśla Stomma - przełamywał, choć na chwilę, swojską moralność na rzecz
postępowania bardziej zgodnego z nakazami etycznymi wynikającymi z owego
kultu . Innym wyznacznikiem wrażliwości religijnej opisanej przez Stommę
miało być poczucie „pełnej zależności zamierzeń i losów ludzkich od Bożego
wyroku", czego świadectwa można znaleźć w dawnych księgach łask i cudów,
a owe „cuda i łaski" mówią o sprawach najzwyczajniej szych, jak np. „Za szczę­
śliwy powrót z miasta", „Za plon obfity" itp. (Stomma 1986, s. 223). Ten wy2

3

2

Stąd przekonanie ówczesnego chłopa, że najlepsza modlitwa, czyli najskuteczniejsza i naj­
pewniej docierająca do Boga, jest modlitwą zbiorową (Stomma 1986, s. 205).
Stomma podaje m.in przykłady powstrzymywania się od bójek na dźwięk dzwonów wzy­
wających na Anioł Pański, zaniechanie zemsty „w imię Maryi", godzenie się wrogów z okazji
największych świąt katolickich oraz powstrzymywanie się od alkoholu w wigilię wszelkich świąt
maryjnych (Stomma 1986, s. 226-227).
3

�WYPOWIEDZIEĆ NIEWYPOWIEDZIANE

103

znacznik wrażliwości religijnej odwołuje się do uwewnętrznienia poznania reli­
gijnego, jak autor sam zaznacza, „niekoniecznie intelektualnego" (Stomma 1986,
s. 227). Owo uwewnętrznienie wiąże się z przeżyciem głębi, które z samej
swojej natury jest trudne do przekazania, tym bardziej że, jak pisze Stomma,

„znajduje się niewątpliwie poza zasięgiem narzędzi i metod etnologa"
(Stomma 1986, s. 228; podkr. I.K.). Przeżycie głębi wypływa z wiary, będącej
„rozpoznaniem". Nie można go narzucić, ale można się nim dzielić, przeka­
zywać je, opowiadać o nim (Stomma 1986, s. 229).
Gwoli uzupełnienia tych spostrzeżeń, należy jeszcze wspomnieć o innej, po­
no woczesnej próbie etnologicznego odczytania na nowo zjawiska sensualizmu
w religijności typu ludowego , na przykładzie wierzeń i zachowań religijnych
pielgrzymów w Kalwarii Pacławskiej (Kacprzak 1999, s. 37-61). Byłaby to
także próba przyjrzenia się na nowo religijności we współczesnym ludowym
typie kultury. Próba ta, jak zaznacza autorka, miała na celu „wyznaczenie
semantycznego pola tego słowa [sensualizm - I.K.], zakreślenia obszarów,
w których ma ono znaczenie wyjaśniające i wzbogacające naszą wiedzę o religij­
ności". Na pewno jednak nie została podjęta „w celu stworzenia nowej definicji,
która zastąpiłaby znane i cytowane opracowania" (Kacprzak 1999, s. 59).
Dlatego nie może dziwić teza, powtarzana za Czarnowskim, aktualna także - jak
zaznacza autorka - wobec współczesnych praktyk religijnych, że „polską religij­
ność ludową cechuje właściwie brak tendencji mistycznych, zostały one bowiem
zastąpione przez pełną gamę reakcji czysto zmysłowych. Zastanawiające jest
czy zjawisko to ma swoje korzenie przede wszystkim w religijności barokowej
i działaniach jezuitów, czy też niezależnie od dziedzictwa baroku, właściwe jest
polskiej mentalności, stopniowi uwrażliwienia, psychice" (Kacprzak 1999, s. 43).
Autorka, analizując empiryczny materiał z własnych badań, odnotowuje, że
istnieje „potrzeba ciągłego przekładu, ucieleśniania abstrakcji", co doprowadza
do mnożenia „substancjalnych dowodów" potwierdzających obecność sacrum
(Kacprzak 1999, s. 43) . Sensualizm zaś polega na bezpośrednim, bezrefleksyj­
nym oraz zmysłowym sposobie przybliżania się do sacrum i cechuje, wypieraną
nieco wstydliwie ze świadomości wielu praktykujących, którzy chcą uchodzić
właśnie za owych „świadomych" - „zmysłową pobożność", „pobożność bezrozumną" (Kacprzak 1999, s. 59).
Zaprezentowane tu stwierdzenia dotyczące religijności polskiej (dawnej i współ­
czesnej), oprócz łatwości, z jaką operują wręcz teoretycznymi stereotypami na
temat jej formy i treści, powtarzają jak refren kwestię o braku głębokich i boga­
tych przeżyć religijnych. Zgadzają się co do występowania, ale sporadycznie,
4

5

4

Wzorując się na bystroniowskiej propozycji badania przez etnologię raczej zespołu treści,
a nie zbioru określonych grup, które - jak właśnie pojęcie „kultury ludowej" - było czystym
modelem teoretycznym, nie mającym odpowiednika w terenie, a zostało stworzone przez badaczy
z myślą o uproszczeniu w przedstawianiu analizowanych zjawisk i form (Kacprzak 1999, s. 41).
„Dowody substancjalne" sacrum to np. święte źródła, kamienie, pocieranie medalika o su­
kienkę figury Matki Bożej niesionej podczas procesji itp.
5

�104

INGA KUŹMA

przeżycia głębi i jego uwewnętrznienia, lecz nie na poziomie intelektualnym
(byłoby to i tak niemożliwe do spenetrowania przez etnologa). Stawiają tezę
0 bezrefleksyjnym, zmysłowym i bezpośrednim kontaktowaniu się z sacrum,
gdzie mistyczne przeżycia zastępuje się mnożeniem „dowodów substancjalnych".
Aspekty przeżycia i „rozpoznania", zachodzące na poziomie doświadczenia
religijnego w kulturze typu ludowego, były z reguły pomijane, być może w myśl
zastrzeżenia, które nakazało wypowiedzieć Stommie kategoryczne stwierdze­
nie, iż - przypomnę - znajdowały się „poza zasięgiem narzędzi i metod
etnologa". Wzmiankowane zastrzeżenie mogło wpłynąć na niedostatek prób
innego interpretowania religijności ludowej, które polegałoby na zejściu ku
tej „głębi" i zastanowieniu się, na ile - szczególnie współcześnie, w religij­
ności czerpiącej jeszcze z modelu tradycyjnego - owo uwewnętrznienie, także
intelektualne oraz odczuwanie przeżycia głębi jest uświadamiane i w jaki
sposób daje mu się wyraz.
Przystępując do własnych badań terenowych i opracowując wytyczne do kwe­
stionariusza, pragnęłam przełamać zaprezentowany powyżej sposób patrzenia
na kulturę religijną wsi. Wykorzystywano tu bowiem wnioski, które wysnuł
Stomma (studiujący źródła, które zjednej strony były pozostałościami po kultu­
rze wsi polskiej X I X wieku, a z drugiej strony - komentarzem i interpretacją
tamtych czasów i kultury), odnosząc je do współczesnej religijności. Przyjąć
można również, że propozycja Kacprzak wpisuje się wiernie w nurt, który - już
od czasów Czarnowskiego - głosił, że „pojawienie się sacrum w kulturze typu
ludowego nie może dokonać się inaczej niż przez konkretne zjawisko (rzecz,
zwierzę), bo takim prawem przekładania ogólnego na jednostkowe i ducho­
wego na cielesne rządzi się świadomość sensualna" (Kacprzak 1999, s. 43;
podkr. I.K.). Nie negując stwierdzeń, które wskazują na kierunek uobecniania się
sacrum (ogólne na jednostkowe, duchowe na cielesne), warto jednak w miejsce
'świadomości sensualnej' podstawić inne sformułowanie, które również na
dobre zagościło w etnologii, a jest nim 'świadomość mirakularna' (Olędzki 1989,
s. 147-156). Pragnąc odszukać w religijności ludowej jej poziom „głęboki", uwa­
żam, że pojęcie 'świadomości mirakularnej' otwiera takie możliwości interpre­
tacyjne, które do tego celu nadają się najlepiej. Poza tym, wskazuje ono na istot­
ny - według mnie - aspekt uświadomienia przez podmioty kultury ludowej, ich
własnej religijności i pobożności. Ten typ rozpoznania religijnego cechuje się
istniejącą w religijności ludowej, a wcześniej niedostrzeganą z powodów zało­
żeń badawczych, potrzebą intymności, wręcz swoistą kameralnością. Świado­
mość mirakularna dokonuje połączenia, przebiegającego na gruncie poznania,
wszelkich zabiegów racjonalnych z bezpośrednią interwencją boskich mocy
1 patronatem osób świętych. Na podkreślenie zasługuje twierdzenie, że dokonuje
się to właśnie na zasadzie połączenia, a nie przeniesienia czy przekładu. Prze­
niesienie wskazuje bowiem na taki charakter sacrum, jakby było ono rzeczywi­
ście dla ludzkiego świata „obcym" (Benedyktowicz 2000), skoro musi zostać
przekształcone w „dowody substancjalne", aby stać się „oswojone" i podtrzy­
mać integralność orbis interior. Praktyka połączenia, stapiania i scalania kładzie

�WYPOWIEDZIEĆ NIEWYPOWIEDZIANE

105

natomiast nacisk na autonomię sacrum, przejawiającą się w jego mocy przenika­
nia do świata ludzi, jak również na swoistą współpracę z nimi, współistnienie
i współobecność. To właśnie powoduje przekształcenie rzeczywistości ludzkiej
w taki sposób, by stworzyć sacrum warunki do uobecnienia się. Sacrum/profanum,
„swój" - ludzie/„obcy" - Bóg, nie muszą być wcale interpretowane jako prze­
ciwstawne sobie pary opozycji, zwłaszcza kiedy zagłębimy się w świat bardziej
„świadomej" religijności, występującej już także na poziomie ludowego typu
kultury: Człowiek to jest stworzony na obraz i podobieństwo Boże (AZE, ka­
seta I I I , rozmowa 5, strona B); Nic nie dzieje się w życiu z przypadku (AZE,
kas. X I , rozm. 19, str. B). Można przecież inaczej interpretować, wymienione
przez Stommę jako jedna z cech XIX-wiecznej wrażliwości religijnej, poczucie
pełnej zależności swojego życia, w jego najdrobniejszych przejawach, od wyro­
ków niebieskich. W przytaczanych tu, „klasycznych" poglądach na religijność
ludową taka praktyka życiowa klasyfikowana była najczęściej jako przejaw
naiwnego sensualizmu. Domagała się nieprzerwanego ciągu materialnych gwa­
rantów Bożej obecności i opieki, co miało wykluczać wszelkie „uniesienia"
mistyczne (chłop polski bowiem sprowadza wszystko do wymiaru jego „dzien­
nych spraw"). Aktualne badania nad religijnością ludową, czy też jej pozostałoś­
ciami, uwypuklają jednak postawy indywidualne i motywacje osobiste. Oprócz
tego, poczucie pełnej zależności swojego życia od Boga, manifestowane przez
podmioty kultury ludowej, wskazuje na nieprawdziwość podziału ich świata na
sacrum oddzielone od profanum. Myślenie religijne, a nie magiczne, które funk­
cjonuje w tym typie kultury, dokonuje ich scalenia (vide: Angutek 1994, s. 33-45).
Pozostając w nurcie proponowanym przez Olędzkiego, warto uzupełnić po­
jęcie 'świadomości mirakularnej', wspomagającą je 'wrażliwością mirakularną'
(Hemka, Olędzki 1990, s. 5-8). O ile świadomość ta rozpoznaje w charaktery­
styczny sposób uobecnianie się sacrum, o tyle wrażliwość mirakularną ukie­
runkowuje owo rozpoznanie na poszukiwanie Transcendencji, co przejawia się
w pragnieniu cudowności i niezwykłości, ciągle jednak w połączeniu ze zmy­
słem praktycznym. Zmysł ten objawia się na poziomie zbiorowego uznania
jakiegoś zjawiska za cudowne, ale również pojedyncza osoba może być prze­
konana, że była świadkiem cudu. Ostateczną weryfikacją tak odczytywanych zja­
wisk jest fakt, że z reguły zachodzą tuż po jakiś ważnych społeczno-politycznych
wydarzeniach. Nawet jeśli cudowne zdarzenie miało miejsce przed zaistnieniem
jakiegoś faktu, jego rzeczywistą wartość i sens objawia dopiero późniejszy
kontekst : Modliłam się do Pana Jezusa, bo taka ciekawa byłam, gdzie to
Jemu wbijali, kiedy go krzyżowali, te gwoździe w ręce. No i modliłam się tak,
6

6

Byłoby to działanie analogiczne do opisanego przez socjologów zajmujących się kształtowa­
niem i odbiorem ról społecznych, mechanizmu retrospektywnej interpretacji. Mechanizm ten polega
na „reinterpretacji wcześniejszych zachowań czy faktów z biografii danej osoby [tutaj: wydarzeń
- I.K.] w świetle stereotypów zawiązanych z jej nową rolą [tu: w świetle ugruntowanych
i akceptowanych społecznie w ludowym typie kultury rozstrzygnięć jakiegoś wydarzenia przy
pomocy bezpośredniej interwencji Boga lub innych świętych osób - I . K . ] " (Łoś 1985, s. 134-135).

�106

INGA KUŹMA

modliłam, a to akurat było przed tą wojną, co to była z tym Husajnem. I jednej
nocy śpię sobie i od razu się przebudzam. I od razu widzę postać. Taka, jaka jest
w kartach, jak król z koroną i trzymał takie to okrągłe, jak ziemia z krzyżem.
Postać się przesuwała. Groźna i taka smutna. To była cała postać, sylwetka taka,
że sprawiała wrażenie żywej osoby. To ja, jak to zobaczyłam, a to był Pan Bóg, to
tak płakałam. Mój Boże! A Pan Bóg był zagniewany i smutny... A w krótkim
czasie słyszę, że jest wojna z tym Husajnem (AZE, kas. I , rozm. 1, str. A-B).
Olędzki i Hemka podkreślają, że religijność cechująca się 'mirakularnością'
nie jest na pokaz , charakteryzuje się medytacyjnością oraz indywidualnym
interpretowaniem prawd wiary. Wszystko to jest dodatkowo wzmacniane osobo­
wością człowieka, który zanurzony jest w szczególnym świecie doznań. Cechuje
go szczególna postawa zmierzająca w stronę abstrakcji, czyli oderwania, oglądu
rzeczywistości z perspektywy „lotu ptaka" - perspektywy boskiej. Główną przy­
czyną takiego rodzaju przeżyć i rozpoznania jest niechęć do rutyny i do oficjalności, które wywołują monotonię. Świadomość wewnętrznych i zewnętrznych
aktów łaski, jakimi są osobiście doświadczane przeżycia mirakularne, bądź bycie
świadkiem cudów - możliwość przebywania tam, gdzie miały one miejsce, obok
innych świadków - zbliża do siebie wymiar indywidualny i zbiorowy. Koncep­
cja ta próbuje przechylić szale zainteresowania etnologów bardziej ku owemu
wymiarowi indywidualnemu, nie negując jednak roli wymiaru zbiorowego. Był
on jednak bardzo mocno (zbyt mocno?) eksponowany w „klasycznych" ujęciach
religijności ludowej. Uprawiano w ten sposób swoisty „behawioryzm", skupia­
jąc się na jej zewnętrzności, masowości, powtarzalności oraz zrutynizowaniu,
skoro grupa dlatego jest wierna rytuałowi, że obowiązuje on pod groźbą kary
Boskiej oraz wspólnotowej jako nienaruszalna forma. Trwanie przy poglądzie,
że etnolog nie dysponuje odpowiednimi narzędziami, ani sposobami dotarcia
do osobistego przeżycia głębi, skutecznie usztywniało tę postawę badawczą
i wzmacniało takie właśnie widzenie religijności ludowej, czy - pozornie wyda­
wałoby się bardziej elastycznej - religijności typu ludowego.
A zatem, jak można próbować zbliżyć się do przeżycia głębi, do doświadcze­
nia religijnego w ludowym typie kultury współczesnej? Z czego wypływa owo
doświadczenie, z jakiego rodzaju wiedzy, z jakiego rodzaju wiary? Czy to, co
- j a k uważam - może być dowiedzione przez interpretacje pozyskanych przeze
mnie wypowiedzi mieszkańców wsi klasyfikuje ich doświadczenie religijne
jeszcze jako „sensualizm bezrozumny"? A może, nie tracąc pewnej swoistości,
doświadczenie to przełamuje stereotyp biernego i bezrefleksyjnego uczestnictwa
w praktykach religijnych z nastawieniem na uzyskanie korzyści i efektów
wymiernych z kontaktu z sacrum, na rzecz kontaktu jak najbardziej refleksyj7

7

Pamiętam ile zapewnień musiałam złożyć opowiadającej mi to zdarzenie pani, że nie opo­
wiem tego później jej sąsiadom ze wsi, ponieważ nie chce ona żadnego rozgłosu i jeśli mi
to opowie, to tylko do mojej pracy, a nie żeby się chwalić. Zrobi to „na chwałę Bożą". Jest to
kobieta ponad 70-letnia, której całe życie upłynęło na wsi, u boku męża alkoholika. Recytowała
mi swoje wiersze o rodzinnej wsi, a zaczęła pisać poezje jako dojrzała osoba.

�WYPOWIEDZIEĆ NIEWYPOWIEDZIANE

107

nego, opartego na swoistym meta-dyskursie kulturowym mówiącym o prakty­
kach religijnych na obszarze własnej kultury? Ów meta-dyskurs spełniałby rolę
porządkującą, stwarzającą pole odniesień dla indywidualnych przeżyć bez jedno­
czesnego odarcia ich z piętna wspomnianego indywidualizmu, ale rozwijającego
się jak swoisty parole, wyrastając z kulturowo-religijnej langue. Przychylam się
do takiego właśnie poglądu.
Każda postawa religijna cechuje się wiarą, a ta oznacza osobiste zaangażowa­
nie w idee religijne, choć może się to nie pokrywać z wiedzą religijną. Wiara
może się charakteryzować względną izolacją od innych systemów poznawczych,
nawet uznawanych przez tego samego człowieka, a jej intensywność jest zupeł­
nie od tych pozostałych systemów niezależna. Jest również żywym współdziała­
niem między tym, co człowiek myśli, czuje, chce, potrzebuje, doświadcza i rozu­
mie oraz interpretuje, gdy styka się z tym, co boskie (Kuczkowski 1993, s. 194).
W religii chrześcijańskiej spotkanie to ma na pewno charakter osobowy - czło­
wiek przyjmuje Boga osobowego, który wychodzi mu naprzeciw. To określa
specyfikę każdego doświadczenia religijnego w polskim ludowym typie kultury.
Nie można więcej zapominać, iż na typ ów, czy nawet na „kulturę ludową" jako
pewien model etnologiczny, składa się religia, która wyrasta z pnia chrześcijań­
skiego. Rzecz jasna, nie brakowało takich aluzji, które nie tylko wytykały kul­
turze ludowej oprócz sensualizmu także sentymentalizm oraz twierdziły wprost
0 wielkiej wadze myślenia magicznego dla kształtowania się formy i treści po­
bożności w tym typie kultury. Tropienie swoistego synkretyzmu treści przed­
chrześcijańskich i katolickich było na porządku dziennym niektórych podejść
etnologicznych (dla porównania: Tomicki 1981, s. 29-70; Thomas, Znaniecki
1976, t. 1; Czarnowski 1956, s. 149-186). Specyfika religijności w ludowym
typie kultury miała polegać właśnie na melanżu rozmaitych symboli i żywot­
ności przede wszystkim zachowań i znaków pogańskich, rzuconych na tło po­
wierzchownego katolicyzmu polskiej wsi. Szukano zatem raczej treści uniwer­
salnych, pan-religijnych, schematów i scenariuszy powtarzających się pod każdą
szerokością geograficzną i w każdej rzeczywistości kulturowej, co dodatkowo
wzmacniane miało być swoistą mentalnością chłopską, kiedy to „chłop wszystko
to, co uważa za posiadające indywidualny byt, uważa jednocześnie za ożywione
1 obdarzone świadomością; «ozywiona i świadoma rzecz» wydaje się być kate­
gorią chłopskiego myślenia w takim sensie, jak zwykła «rzecz» czy «substancja»
jest kategorią naukowego rozumowania. Kiedy uczony wyodrębnia w myśli
przedmiot po to, by go zbadać, jest to czysto formalny akt; przedmiot nie przy­
biera (a raczej nie powinien) w oczach uczonego nowej własności tylko dzięki
temu, że się o nim myśli, prócz tego, że staje się przedmiotem sądu. Chłop nato­
miast [...] nie może wyodrębnić przedmiotu bez przypisania mu [...] niezależ­
nego istnienia, jako ożywionej i mniej lub więcej świadomej istocie" (Thomas,
Znaniecki 1976, s. 177). Pogląd, że świat jest wypełniony „ożywionymi i świa­
domymi rzeczami" byłby aktualny, gdyby zaakceptować - co niniejszym
czynię - ogólne nastawienie religijne, jakim charakteryzuje się postawa życiowa
współczesnych podmiotów kultury typu ludowego. Ożywienie i świadomość

�108

INGA KUŹMA

przenikające całość świata znanego i nieznanego byłyby metaforami permanent­
nego dialogu i wchodzenia człowieka w relacje z Bogiem. Bogiem, który zszedł
na ziemię, uobecnił się w człowieku i człowiekowi pozostawił swoje dziedzic­
two : Ja to widzę Pana Boga wszędzie. Czy w oborze, czy w stodole, ale dosłow­
nie jest wszędzie i wszędzie można się modlić. Bo przecież Pan Bóg jest jeden,
ale w trzech osobach (AZE, kas. V I I , rozm. 14, str. A); Jest za co Panu Bogu
dziękować. Trzeba bardziej dziękować niż Pana Boga o coś prosić. Pan Bóg
wie, co robi. Nie może nam wszystkiego dać. Często i bieda musi być. Może nie
wszyscy muszą być bogaci?... Nie raz za nieszczęście trzeba Bogu dziękować.
A św. Hiob? Bóg zabrał mu wszystko, a Hiob i tak od Niego nie odszedł. Bóg
sprawdził jego wiarę i Hiob wzmocnił swoją wiarę. Po co się zadręczać nad
miarę? Bóg wie, co nam daje (AZE, kas. X I I , rozm. 21, str. B).
W jaki sposób przejawia się religijność w interesującym mnie typie kultury,
powiązana ściśle z doświadczeniem religijnym i przeżyciem? Jak należy je rozu­
mieć? Pozostają one na tym samym niejako poziomie, w przeciwieństwie do
religii, która jest raczej systemem nadrzędnym wobec nich - oficjalnym, insty­
tucjonalnym i ukonstytuowanym, regulującym przy pomocy nakazów i zakazów
stosunek człowieka i społeczności do Boga. Religijność jest tutaj rozumiana
przeze mnie jako podmiotowe i osobowe ustosunkowanie się do prawd wiary
przy zaangażowaniu całej osobowości, gdy na poziomie jednostki realizuje się
jej stosunek do Boga. Źródłami doświadczania przez człowieka swojej religij­
ności jest przeżycie przez niego czegoś szczególnego (Otto 1993), wynikające
z poczucia wejścia w dialog i kontakt z Kimś innym. Kontakt ten miał miejsce tu
i teraz, może dlatego wzbudza tym większą fascynację i przyciąganie, poczucie
zależności stworzenia, uczucie istnienia poza człowiekiem obiektywnego bytu.
Religijność to także poczucie odrębności w przeżywaniu i dawanie temu wy­
razu, choć wierzący wypowiada słowa przyjęte ogólnie w grupie za najbardziej
8

9

8

Temu stanowisku przyświecałby postulat, aby od nowa spróbować uporać się z propozy­
cjami eliadowskiego homo religiosus i owego zmysłu religijnego, jaki człowiek przejawia
w ogóle, nawet gdy jest on współcześnie „wynaturzony". Fenomeny takie jak hierofanie czy
teofanie, nie mogą nie ujawniać się każdorazowo w swoistym kontekście kulturowym i religij­
nym. Rzecz jasna, nie ujmuje to nic koncepcji o ich powszechnym charakterze, ale to nie znaczy,
że „powszechny" znaczy „uniwersalny", w sensie: jednakowy wszędzie i dla każdego. To właś­
nie natrętnie dopasowywany do tej wizji kontekst uniwersalistyczny spłaszcza owe fenomeny
religijne, traktując jednakowo wszystkie przeżycia religijne i spotkania z sacrum w tylu różno­
rodnych kulturach i religiach. Z samego twierdzenia, że w każdej kulturze istnieje jakiegoś
rodzaju przeżycie religijne, nic już nowego dla etnologii nie wynika. Wynikać natomiast może
wiele, jeśli tylko zacznie się uwzględniać szczegółowy kontekst (od społecznego, ekonomicz­
nego, poprzez historyczny, aż po dogmatyczny i teologiczny).
9

Chciałabym uniknąć traktowania Boga w tak rozumianej religijności jako „obcego", do
czego wysuwałam już wcześniej pewne zastrzeżenia. Podkreślam autonomię Boga w tym
typie doświadczenia i kultury i to Go plasuje na pozycji - w widzeniu kulturowym - „Innego",
ale nie „obcego". Jest „Inny" ze względu na omnipotencję, jaka przydawana jest przez M u
wierzących, zwracających się do Niego z zaufaniem, szukających u Niego pomocy, pociechy
i oddających M u cześć.

�WYPOWIEDZIEĆ NIEWYPOWIEDZIANE

109

adekwatne do wyrażenia tego typu przeżycia: Pan Bóg jest wszędzie i modlitwa
wszędzie dozwolona. Jak różaniec odmawiam, to wyjdę sobie na dwór, usiądę
na ławeczce i go zmówię. Ja nie wiem, czy to jest dobrze czy nie, ale tak
jestem nauczona, że Pan Bóg jest wszędzie i wszędzie wysłucha. Nawet czasami
w oborze się modliłam czy pociągnęłam jakąś pieśń, bo tak sobie pomyślałam,
że przecież Pan Bóg to też się w stajni urodził, między bydlętami, więc to
chyba tak też jest przyjęte. Ja nie wiem. Każdy żyje jak uważa, a jak to będzie
osądzone, to nikt nie może powiedzieć (AZE, kas. V, rozm. 8, str. A); Ja to
się modlę nawet przy dojeniu krów. Co mi na myśl przyjdzie, na przykład
takie wiązanki modlitw, to też sobie odmawiam. Lubię się modlić raczej tak
po swojemu, tak od siebie. Ale nawet różaniec czy coś innego. Nie że przed
obrazem zaraz muszę (AZE, kas. V I I I , rozm. 14, str. A); Człowiek nie jest jedna­
kowy, modli się też różnie, ale jak go spotka jakieś nieszczęście czy co, to zwraca
się do Boga. Najlepiej to modlić się słowami prostymi, swoimi, z serca. Jak
człowiek żyje wiarą, to ma się krótkie westchnienie do Pana Boga, czy do
Pana Jezusa, czy do Matki Boskiej, kilka słów, ale taka modlitwa [najlepsza
w pojęciu rozmówcy - I.K.] polega na tym, że ma się więcej czasu, na skupieniu
się i oddaniu się (AZE, kas. IV, rozm. 7, str. B).
W definiowaniu doświadczenia religijnego należy zwrócić uwagę na jego
aspekt poznawczy, jako poznanie przez intuicję i afektywne uchwycenie znaczeń
i wartości, jakie obserwuje się w świecie emitującym jakościowo różne sygnały
i znaki. Można poza tym zaobserwować w tak realizowanej religijności, że więk­
szość działań życiowych ma charakter wielofunkcyjny - żadna z czynności nie
występuje jako odrębny sposób bycia. Występują w symbiozie z własną religią
i wiarą, które usensowniają całą rzeczywistość. Tę cechę niektórzy traktują jako
konstytutywną dla tradycyjnego modelu kultury (Pawluczuk 1990). Doświad­
czenie religijne obejmuje także aspekt społeczny, kiedy akcent położony zostaje
na grupowe odczucie owego doświadczenia, dzięki czemu dochodzi do nawią­
zania łączności z Bogiem (Kuczkowski 1993, s. 101-102). Niektóre podejścia
wyłączają z samego doświadczenia religijnego wszelkie emocje, które raczej na­
leży przypisać praktykowanym obrzędom i kultowi. Inni badacze sądzą nato­
miast, że doświadczenie zachodzi na poziomie percepcyjnym, a nie refleksyj­
nym. Jest to swoista wiedza empiryczna powstająca jako wynik percypowania
(widzenia, słyszenia, czucia) obecności Boga i świętości (Kuczkowski 1993,
s. 101-102). Za każdym razem podkreśla się jednak, że doświadczenie religijne
jest na tyle swoiste, że nie można go sprowadzić do żadnego innego doświad­
czenia (w sferze świadomości i odczuć). Stoi ono u podstaw religijności, charak­
teryzuje się stałością, a pod jego wpływem zachodzą procesy o trwałych skut­
kach, prowadzące do wierzeń religijnych, a te - do ogólnej postawy religijnej
(Kuczkowski 1993, s. 194): Jak się miał mój syn urodzić 20IX, to ja 9 IX byłam
na Jasnej Górze. Prosiła mnie taka samotna pani, już starsza, bo bała się sama
jechać do Częstochowy i mnie prosiła czy nie mogłabym z nią jechać. A ja już
w błogosławionym stanie byłam i trochę się bałam, bo tam dużo ludzi i ścisk.
Ale, z Bożą pomocą... Jak ludzie idą tam na Ofiarę, to tam, przed kaplicą Matki

�по

INGA KUŹMA

Boskiej zbiera się ogromny tłum ludzi. Ludzie napierają. A ja zaczęłam się bać,
a ludzie jak tak idą do przodu to nie patrzą, kto przed nimi i w jakim stanie. A po
lewej stronie cudownego obrazu Matki Boskiej, jest taki boczny ołtarz, gdzie jest
Matka Boska, w normalnej, ludzkiej postaci i trzyma tak Pana Jezusa zdjętego
z krzyża na kolanach i w ramionach. Do tej kaplicy prowadzą trzy stopnie, a ja
czuję już, że źle się dzieje i tak byleby dojść do tej kaplicy bocznej, do tych stopni.
Żeby tylko tam dotrzeć, bo ludzie napierają. I widzę, że nie da rady, że się nie
przecisnę. I mówię tak: „Matko Boska, jeżeli mnie się tu nic nie stanie i dziecku,
to już to dziecko, jak się szczęśliwie urodzi, to je sobie Matuchno weź. Jak do­
rośnie, to ja Ci je ofiaruję i Twojemu Synowi. Niech służy Tobie". I synowi to
dopiero to opowiedziałam, jak on już zadecydował, że chce iść do seminarium.
On miał powołanie już bardzo wcześnie, od końca szkoły podstawowej, ale ja nic
nie mówiłam, on nic mi też nie mówił, ale ja, jak to matka, chociaż nie wie­
działam, to widziałam. Dopiero jak maturę zdał i zdecydował ostatecznie...
I potem tak mi powiedział, że jak to nas Matka Boska za słowo trzymała, bo jak
miał wybrać sobie przydomek, to wybrał właśnie od Matki Bożej Jasnogórskiej
(AZE, kas. X I , rozm. 19, str. В ) ; To było dawno, podczas wojny, albo w 43 albo
w 44 roku. To był taki obraz na papierze, bardzo zniszczony, Matki Boskiej
Częstochowskiej. I ci ludzie, którzy go mieli, zaczęli opowiadać, że jednego
dnia im się odnowił i był jak znowu namalowany. Ludzie się schodzili i tam się
modlili. Doszło to do żandarmów, przyszli, wzięli obraz i go zabrali. Na pewno
go zniszczyli, no bo jak? Bali się przecież, a wtedy to mało kto o jakiś wieściach
słyszał, radia nie było i to pewno się zbiegło z utworzeniem jakiegoś nowego
frontu i ze zmianą na wojnie. To była jakby zapowiedź czegoś nowego. Odnowie­
nie obrazu, to jak odnowienie czegoś w życiu. To był cud i zapowiedź czegoś
nowego. Jak wiadomości nie docierały, to byłby to sposób zakomunikowania
czegoś ludziom, że to dobro nadejdzie (AZE, kas. I I , rozm. 3, str. B).
Głównym zarzutem, jaki można by postawić dotychczas zaprezentowanym
rozważaniom nad głębokim poziomem religijności typu ludowego byłoby zbytnie
psychologizowanie. Gdzie w tym etnologia, czy antropologia? Czy dane, które
mam do dyspozycji pozwoliłyby na bardziej „antropologiczną" intepretację,
zmierzającą do odkrycia przeżycia głębi? Aby podjąć ten problem należałoby
jeszcze raz przyjrzeć się doświadczeniu religijnemu. Przyjmuję, że doświad­
czenie to zajmuje przedostatnie miejsce w następującym szeregu: religia - wiara
- religijność - doświadczenie religijne - przeżycie głębi. Poprzedza ono przeży­
cie głębi i jest koniecznym warunkiem - jak uważam - urzeczywistnienia się
tego przeżycia. Do wszystkich cech doświadczenia religijnego, jakie zostały
wymienione wcześniej, należałoby poczynić jedną uwagę: doświadczenie, oprócz
tego, że można je zanalizować ze względu na jego przedmiot oraz intencje
wewnętrzne wierzących (co usiłowałam zaprezentować), znajduje przecież swój
10

1 0

Była to bardzo poruszająca rozmowa. Moja rozmówczyni płakała, kiedy opowiadała mi
historię powołania swojego syna - jedynaka, który właśnie tuż przed naszym spotkaniem przyjął
święcenia kapłańskie w Częstochowie.

�WYPOWIEDZIEĆ NIEWYPOWIEDZIANE

111

11

wyraz w kulturze . Ten mój postulat jest jakby odwrotną stroną medalu, którego
awersem był ów „behawioryzm" metodologiczny opisywany wcześniej. Moje
postępowanie byłoby przejściem tej samej drogi, ale w odwrotnym kierunku, niż
było to czynione zazwyczaj. Ślady tej „materializacji" przeżycia głębi, jeśli
w ogóle nastąpiło, a na pewno jakiegoś doświadczenia religijnego - skoro roz­
mówca deklarował tego typu poruszenie wewnętrzne związane z sytuacją religij­
ną, w jakiej się znajdował i którą (co ważne) sam określał jako religijną - poja­
wiały się w wypowiedziach wielokrotnie, kiedy rozmówcy mówili o modlitwie
i o swoich „sposobach" rozmowy z Bogiem: Wyrwie się modlitwa o różne spra­
wy, ale czy ona dochodzi do Pana Boga, to nie wiadomo, czy człowiek godny czy
niegodny. Ja to się modlę najwięcej za nieszczęśliwych i tych, co to mają mężów
pijaków i za tych, co błądzą. Proszę Boga, żeby chciał pocieszyć takie rodziny.
Najczęściej proszę o łaskę i wstawiennictwo Matkę Bożą u Jej Syna, bo może
człowiek jest niegodny tak sam się do Pana Jezusa zwracać. Matka Boża łaskaw­
sza, wysłucha lepiej. No, chyba że się prosi Pana Jezusa przez Jego miłosierdzie,
bo człowiek nie robi tak, jak powinno być, tylko grzeszy (AZE, kas. I I , rozm. 3,
str. B); Modlitwa jest wszędzie ważna, tyle żeby być skupionym. Żeby inne myśli
nie przychodziły do głowy, że ja tu mówię „ Ojcze nasz " czy „ Zdrowaś ", a myślę,
co by tu jutro na obiad ugotować. Te myśli trzeba odrzucić. Skupić się tylko na
tym jednym. Modlitwa może być bardzo krótka, ale człowiek musi sobie powie­
dzieć, że ja teraz rozmawiam z Panem Bogiem. Nawet ubierając się, wstając,
skupić się i wtedy się modlić. Takie odklepywanie, to nie tak. To tak, jak ksiądz
mówi, kiedy człowiek się modli i klęknie, to powinien się skupić i tak sobie powie­
dzieć: Panie Boże, czy mogę z Tobą rozmawiać? Proszę otwórz mi drzwi. Wtedy
Pan Bóg je otwiera i wtedy te myśli nie przychodzą do głowy takie głupie i cie­
kawskie. I wtedy tak można rozpocząć modlitwę (AZE, kas. V, rozm. 9, str. B).
Co zaś dzieje się za „drzwiami"? Czasami, jak się zwalało dużo na człowieka,
to brałam rower i do Bełchatowa jechałam do kościoła. Jechałam ścieżkami
i modliłam się. A potem w kościele na przykład jakąś pieśń tak pięknie śpiewali.
To chowałam się w jakimś zakątku i łzy to mi leciały jak grad (AZE, kas. IV,
rozm. 6, str. A); Kiedy przed krzyżem modlimy się razem z innymi paniami od
nas, z koła różańcowego, na końcu jest zawsze ofiarowanie i to wtedy najczęściej
ja się modlę, tak z głowy, swoimi słowami. Ja wiem dlaczego? Po prostu to jest
jakimś natchnieniem, że to się wydobywa jakoś z serca, że wypływają te słowa
z serca. To moment jest taki, że się myśli jakąś intencję i słowa same płyną.
A dziewczyny to nie raz płaczą i się mnie pytają, skąd mi się to bierze i że jak się
11

Religioznawcy podkreślają, że te dwa aspekty wcale nie wyczerpują, a dopiero otwierają
niejako tajemnicę doświadczenia religijnego, albowiem to, co stanowi jego istotę wymyka się
obiektywnemu opisowi. Można dokonać podziału na tzw. doświadczenie dawne, w sensie - intui­
cyjne, bezpośrednie, cechujące się zmysłowo dostępną świętością, powszechną i bezpośrednio
się objawiającą, oraz na tzw. doświadczenie nowsze - gdzie świętość, dawniej równomiernie
rozproszona, zaczęła się „kondensować" w postaci nadzwyczajnych znaków, w które się wciela,
przybierając postać zjawisk z zakresu np. estetyki (piękno, harmonia, przeżycie estetyczne) czy
odczucie pełni życia, kosmosu oraz „czegoś jeszcze" (Strojnowski 1975, s. 11-17).

�112

INGA KUŹMA

tak modlę, to zawsze jest to takie. Ale to Bóg natchnienie daje (AZE, kas. V I ,
rozm. 10, str. A). Wiara zawsze jest wypowiadana, a ta wypowiedź (czy będzie
to modlitwa, czy tzw. świadectwo) jest przecież w gruncie rzeczy większą jed­
nostką znaczeniową - tekstem kulturowym, пр.: Aniele boży z nieba wysokiego I
pozdrów ode mnie Jezusa mojego. I Powiedz Mu wszystkie myśli moje, I że ja
Go kocham jak duszę swoją. I Kocham i kochać nigdy nie przestanę, I dopóki się,
mój Jezu, do Ciebie nie dostanę (AZE, kas. X I I , rozm. 21, str. B ) . Tego typu
teksty kulturowe przekazują niejako w skondensowanej postaci przynajmniej
dwie podstawowe sprawy. Z jednej strony - stosunek do sacrum, czyli do pod­
miotu modlitwy (jest to swoista teologia wierzącego, będąca odbiciem ogólniej­
szej teologii, funkcjonującej na poziomie danego typu kultury). Z drugiej strony
- stosunek do własnych intencji wierzącego (czyli swoista antropologia, również
osadzona w kulturze). Wychodząc poza dosłowne rozumienie terminu „tekst",
można przyjąć, że takimi tekstami były również dotychczas cytowane wypowie­
dzi określające warunki i komponenty nawiązania kontaktu z sacrum: od psy­
chicznego i emocjonalnego nastawienia po okoliczności zewnętrzne sprzyjające
lub niesprzyjające modlitwie, poprzez wyobrażenia dotyczące reakcji Boga,
własnej ludzkiej kondycji, wagi wypowiadanych i odczuwanych słów, po samą
możliwość wejścia w relację z Bogiem. Interpretacja etnologiczna, jaką proponuję
wobec religijności typu ludowego, jest interpretacją zmierzającą ku zaznaczeniu
pewnej zmiany, która jest uprawomocniona w podejściu do tego typu religij­
ności. Kładę nacisk na aspekt świadomościowy religijności ludowej, zawarty
w wypowiedziach jej podmiotów. Muszę podkreślić, że postulowana przeze mnie
zmiana dotyczy tylko podejścia etnologa do tej kultury. Trudno jednak byłoby
mi stwierdzić z całkowitą pewnością, że badam kulturę, w której rzeczywiście
zaszły przemiany na rzecz „świadomej" religijności. Współcześnie, na tyle zmie­
niły się badawcze opcje i narzędzia, że niemożliwe stało się takie podejście, jakie
reprezentowały poprzednie generacje etnologów zajmujących się religią i poboż­
nością ludową. Z tego względu, z aktualnego punktu widzenia, prawdopodobne
jest, że już w zachowaniach i wypowiedziach XIX-wiecznego chłopa można
byłoby wyodrębnić „intelektualne" ustosunkowanie się do przeżycia religijnego.
Sprawa nie jest jednak tak oczywista, gdy przyjrzeć się innemu rodzajowi
„tekstów" i „materializacji" doświadczeń religijnych, jakimi są plastyczne przed­
stawienia świętych, Matki Bożej, Jezusa i stosunku do nich oraz ich roli dla prze­
biegu samego doświadczenia. Być może z racji ich większej „dosłowności", cho­
ciażby dlatego, że są widzialne oraz odwołują się do stałych i utrwalonych przez
tradycje wydarzeń z życia osób świętych czy wydarzeń religijnych. Modlitwy
natomiast mogą rodzić się pod wpływem impulsu, są mniej „statyczne" w swojej
formie, więcej jest wariantów jednego motywu modlitewnego, mają zastosowa­
nie bardziej uniwersalne dla wierzącego, który może objąć modlitwą dosłownie
12

1 2

Modlitewka ta niewiadomymi kolejami zawędrowała do rodziny rozmówczyni. Być może
jest nawet autorstwa kogoś z jej rodziny, jak wiele innych modlitewek, które udało mi się zgro­
madzić podczas badań.

�113

WYPOWIEDZIEĆ NIEWYPOWIEDZIANE

każdą sytuację, w jakiej się znajduje. Obrazy w takim kontekście nie spełniają
roli jedynego stymulatora uczuć i myśli pobożnych , a nawet - jeśli przedsta­
wienie wizualne odbiega od konwencji już oswojonej - mogą wywołać zgorsze­
nie czy zdziwienie: Ma pani tu takie obrazki, co są wszystkie podobne do Boga,
ale ma pani różne i za Bogiem i po Bogu. Niektóre to mnie się wydają w ogóle,
jakby to nie był święty, bo go wcale nie znam i pierwszy raz widzę
(AZE,
kas. V I I , rozm. 12, str. B); - Jak pani myśli, skąd artyści biorą tyle pomysłów
i dlaczego jest tyle różnych przedstawień Pana Jezusa? - Chyba ze zdjęcia czy
coś takiego, co są od początku istnienia Pana Jezusa. Przecież i Matka Boska
chodziła i żyła na świecie i była widzialna. Więc była już ta podobizna i teraz
tylko ją przetwarzają. Ja tak sądzę, że jakieś podobizny powstały za życia tych
osób. No bo jak inaczej? - A co w takim razie z tymi obrazkami przedstawiają­
cymi Pana Boga? - Pana Boga nikt nie widział i to każdy mógłby Go sobie
wyobrazić jak chce [...]. A tutaj ta podobizna Pana Boga, to też jest taka, że jak
my jesteśmy ludźmi przez Niego stworzonymi, no to w innej postaci nie można
Go było inaczej pokazać. - Ale On jest tutaj ciągle pokazywany jako starzec.
- No bo nie można chyba inaczej, skoro On jest od początku świata (AZE,
kas. IV, rozm. 7, str. B); Nie raz to sama mówię, jak gdzieś sama widzę, że ten
Pan Jezus to jakoś mało na tym obrazie do siebie podobny. Nawet na tych obraz­
kach, też nie jest tak bardzo podobny (AZE, kas. V, rozm. 8, str. A ) . Cytowany
materiał źródłowy dowodzi niewątpliwie, że w religijności w ludowym typie
kultury najmocniejszą kategorią jest po dziś dzień kategoria integralności orbis
interior, zwłaszcza na poziomie odczuć wizualnych, kiedy to własna wiara prze­
kłada się na elementy doświadczenia świata swojskiego i znanego - korzysta ze
13

14

1 5

13

Choć jest to stymulator bardzo ważny, co dowiedzione zostało licznymi eksperymentami
psychologicznymi, które wykazały, że doznania kinastezyjne wzmacniają doświadczenie emo­
cjonalne i ożywiają kult (Kuczkowski 1993, s. 253-254).
Reakcja rozmówczyni na widok albumu, który zabierałam ze sobą na każdą rozmowę,
wypełnionego obrazkami z bardzo wieloma przedstawieniami rozmaitych świętych Kościoła
katolickiego, Matki Bożej, Jezusa, aniołów, także Boga Ojca oraz Ducha Świętego. Poza tym,
moje pytania dotyczące obrazów i ten album zawsze wzbudzały podejrzenie, że przyszłam
„zawracać" z wiary katolickiej. Pytanie o rzeczy dla moich rozmówców oczywiste, miały chyba
godzić, według nich, w sens tych praktyk czy zachowań, o jakie się dopytywałam. Pytam się,
czyli nie wiem i nie znam czegoś, a skoro nie wiem i nie znam, to jestem, być, może innowierczynią. W takiej sytuacji, kiedy etnolog jest, nie raz i nie dwa, stawiany w „krzyżowym ogniu" pytań
o jego własny stosunek do Boga i religii, trzeba umieć wyważyć między celem takiej rozmowy,
jakim jest dobro badań, a szacunkiem wobec rozmówcy, który oczekuje od nas „wzajemności".
Każda rozmowa to swoista wymiana darów, tym bardziej poruszająca, im bardziej osobistych
doświadczeń dotyczy.
Moja pierwsza reakcja, kiedy znalazłam się w sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej,
w tzw. cudownej kaplicy, gdzie wisi łaskami słynący obraz Madonny z Dzieciątkiem, wcale
nie była religijna, choć na sposób „ludowy" właśnie religijna. Gdy spojrzałam na obraz, zdziwi­
łam się dlaczego Matka Boża jest tutaj wymalowana taka brzydka? Status etnologa nie chroni
od zachowywania się czasami jak „typowy" dyspozytariusz kultury z „małym alfabetem",
który tylko to, co „piękne" (mimo wcześniejszego i nadrzędnego kontekstu religijnego) uznaje za
boskie i sakralne.
1 4

15

�114

INGA KUŹMA

swojskich wyobrażeń o czasie, przestrzeni, o tym, co jest boskie i o tym, co
ludzkie. Z drugiej strony, nie brak i świadectw będących wyrazem „świadomej"
postawy religijnej w stosunku do obrazów: Każdy obraz jest wart. Wszędzie jest
Pan Bóg i oznacza jedno i to samo. Wszystko jedno, jakie obrazy i jak w kościele
w środku jest (AZE, kas. IV. rozm. 6, str. A); Obraz to nie tyle żeby mi się podo­
bał, ale jaką ma wartość... Ale to jaki ma wygląd, to nie jest istotne. Tak samo
jak człowiek. Nie każdy, kto pięknie wygląda jest wartościowy (AZE, kas. V,
rozm. 8, str. A); Grunt żeby był obraz i żeby to był znak, że Bóg zamieszkał
z nami. Wszystkie obrazy prowadzą do modlitwy i do Boga. Wszystkie prowadzą
nas do jednego Boga, tyle, że ktoś je inaczej namalował. Jakże by tego nie ko­
chać, to takie piękne, miłe! (AZE, kas. V I I , rozm. 14, str. A); Dla mnie obrazy to
jakby przenośnia była. Coś takiego, kiedy łączę się z tym, co na obrazie jest
przedstawiane, czy z taką Matką Bożą, czy z Panem Jezusem. Ale ja nie czczę
obrazu samego, ale czczę w przenośni, duchowo się przenoszę do tego obrazu, do
tej Matki Bożej. Mam szacunek dla nich i dlatego oddaję cześć temu obrazowi,
ale daję wyraz swojej wiary w Pana Boga w rzeczywistości. To jest połączenie
duchowe z tą wielkością, do której się modli, którą się prosi o łaski. Jak widzę ten
obraz, to może bardziej przeżywam tę modlitwę
(AZE, kas. X I I , rozm. 21,
str B). W wypowiedziach tych pojawia się niewątpliwe werbalizacja doświad­
czenia religijnego oraz ślad przeżycia głębi, którego „kanałem" kulturowym,
obok modlitw, są również obrazy wspomagające kontemplacje religijną. Z pew­
nością nie brak jej w ludowym typie kultury, której nie jest obcy także swoisty
mistycyzm: zachodzi teofania , wszystkie „dzienne sprawy" odnosi się do Boga,
zasadniczym sposobem życia jest modlitwa. Poza tym (podkreślając wątek bycia
godnym bądź niegodnym spotkania z sacrum) poddaje się pod osąd Boga swoją
kondycję ludzką, a swoich działań, choćby bardzo usilnych wobec Boga, nie
sposób sprawiedliwie samemu ocenić. Dlatego tak ważnym punktem odniesienia
jest religia i Bóg. Intensywność tego typu przeżyć i doświadczeń trudno mierzyć
np. częstotliwością udziału w rozmaitych formach kultu istniejących w Kościele
katolickim. Nie zawsze częste uczestnictwo jest świadectwem zaangażowania
16

17

1 6

Ta ciekawa wypowiedź pochodzi od matki zakonnika, już cytowanej, stąd być może jej
niemal teologiczne tłumaczenie roli kultu obrazów w Kościele katolickim.
Teofania rozumiana jako pojęcie szersze, obejmujące przede wszystkim chrystofanie ze
względu na specyfikę wyznania w opisywanej kulturze. Chrystofanie zachodzą zazwyczaj, może
nie na poziomie sensu stricte odnoszącym się do objawienia samego Chrystusa (w przeciwień­
stwie do objawień prywatnych Matki Bożej, które jednak dość często występują w tym typie
religijności), ale na poziomie Jego uobecnienia, jakim jest Eucharystia, będąca centrum mszy
katolickiej. Byłoby to objawienie się samego Boga podczas kultu, jaki odprawia się ku Jego czci.
Poza tym teofanie nie mają miejsca tylko sporadycznie i jednorazowo, ale w takim ujęciu
- zachodzą regularnie i powtarzają się. Co ważniejsze, „wiele opisów teofanii jest opowiada­
niem w antropomorfícznej formie tego, co się bezpośrednio przeżyło", a „późniejsza refleksja
prowadzi często do przyjęcia jakiegoś elementu pośredniczącego (sen itp.) [...] aby podkreślić
istniejący, mimo teofanii, dystans do objawiającego się bóstwa" (Leksykon religii... 1997, s. 479;
podkr. - I.K.), czyli wkracza w tym momencie kultura.
1 7

�WYPOWIEDZIEĆ NIEWYPOWIEDZIANE

115

religijnego i postawy rzeczywiście przesyconej wiarą, choć na pewno są to mier­
niki orientacji stylu życia (Świtała-Trybek 2000, s. 49). Doświadczenie religijne
w Polsce o tyle indywidualizuje się, że to, co dawniej wyznaczało tradycyjny
model religijny: dostosowanie się do ogólnego i rodzinnego zwyczaju, poczucie
wypełnienia obowiązku wobec Kościoła czy wyrażenie w ten sposób poparcia
dla innych niż religijne celów, jak chociażby wartości patriotyczne czy więzi
narodowe i tożsamość grupowa, w deklaracjach schodzi na plan dalszy (Switała-Trybek 2000, s. 49-53). Obecnie wierni wskazują jako naczelne motywacje,
które popychają ich do uczestnictwa w praktykach religijnych, spełnienie nakazu
sumienia oraz przeżycie religijne. Własna religijność (jako przeżycie osobiste
i wewnętrzne) staje się przedmiotem refleksji. Religijność typu ludowego zmie­
nia się na pewno w opisach etnologów, socjologów i religioznawców. Co nato­
miast zmienia się dla ludzi klasyfikowanych przez badaczy jako dyspozytariusze
kultury typu ludowego? Czy zauważają jakieś zmiany wobec tego, co było
„kiedyś"? Jeśli tak, z pewnością byłby to dowód istnienia meta-języka kulturo­
wego, będącego samo-komentarzem kultury. I dzieje się tak np. w przypadku
obrazów religijnych: Dawniej to ludzie jeszcze mieli taki zwyczaj, że więcej ob­
razów zawieszali, może dlatego, że mniej szkół mieli, nie to co dziś, ze szkołami.
Teraz to ludzie wykształceni, to tylko im jeden obrazk musi wystarczyć, mały.
A jeszcze inne budownictwo było, inne meble dawniej. Teraz to coś mniej pasuje
jedno drugiemu (AZE, kas. V I I , rozm. 13, str. B); Teraz to obrazów wcale już
nie ma. Ładny widok, ładny kwiatek byleby był, ładne zdjęcie i to wszystko.
A powinny obrazy być (AZE, kas. X, rozm. 18, str. A-B); Ludzie współcześnie to
traktują życie, że coś jest niemodne i tylko jeden krzyżyk mają i jeden obraz,
byleby był. Uważam, że obrazy powinny być, bo bez Boga, to ani do proga (AZE,
kas. X I , rozm. 19, str. A-B).
Zamykając moje rozważania, pragnę podkreślić, że odejście od zastanego
w etnologii sposobu analizy i intepretacji religijności typu ludowego, pozwoli
- być może - na odkrycie w niej zupełnie niedostrzeganych obszarów. Takim ob­
szarem jest - według mnie - przeżycie głębi, wyłuskane ze specyficznego charak­
teru doświadczenia religijnego, którego ramy wytyczone są przez religijność typu
ludowego. Świat każdej kultury, lub któregoś z jej typów, to przede wszystkim
świat przeżyć, doświadczeń i doznań pojedynczego człowieka. To na poziomie
jednostki toczy się dyskusja z konwencjami kulturowymi oraz z odwrotną wobec
nich potrzebą przekraczania ich i zmiany. Dialog pomiędzy pamięcią o tym, co
było „dawniej" a tym, co jest „teraz", tym, co jest, a co nam się zdaje, jakie powin­
no być, dowodzi tylko żywotności kultury. Tym bardziej, skoro dyskusja ta wyra­
sta z prawd uznawanych za ważne życiowo, nadających sens ludzkiej egzystencji.
LITERATURA
A n g u t e k D. 1994, Dualistyczny rytuał religijny. Próba ujęcia modelowego, Lud, t. 77, s. 33-45.
B e n e d y k t o w i c z Z. 2000, Portrety „obcego", Kraków.
С i u p а к E. 1961, Kultura religijna wsi. Szkice socjologiczne, Warszawa.

�116

INGA KUŹMA

C y w i ń s k i В. 1982, Korzenie tożsamości, Rzym.
C z a r n o w s k i S. 1956, Kultura religijna wiejskiego ludu polskiego, [w:] Dzieła, t. 1, Warsza­
wa, s. 88-107.
H e m k a A., O l ę d z k i J. 1990, Wrażliwość mirakularna, Polska Sztuka Ludowa - Konteksty,
nr 1, s. 5-8.
K a c p r z a k N . 1999, Sensualizm- próba „gęstego opisu", Etnografia Polska, t. X L I I I , z. 1-2,
s. 37-61.
K u c z k o w s k i S. 1993, Psychologia religii, Kraków.
Leksykon religii... 1997, Leksykon religii. Zjawiska - dzieje - idee, Warszawa.
Ł o ś M . 1985, „Role społeczne" w nowej roli, [w:] O społeczeństwie i teorii społecznej. Księga
poświęcona pamięci Stanisława Ossowskiego, E. Mokrzycki, M . Ofierska, J. Szacki (red.),
Warszawa, s. 123-144.
O l ę d z k i J. 1989, Świadomość mirakularna, Polska Sztuka Ludowa - Konteksty, n r 3 ,
s. 147-156.
O t t o R. 1993, Świętość. Elementy racjonalne i irracjonalne w pojęciu bóstwa, Wrocław.
P a w l u c z u k W. 1990, Wiara a życie codzienne, Kraków.
P i w o w a r s k i W. (red.) 1983, Religijność ludowa, ciągłość i zmiana, Wrocław.
P i w o w a r s k i W., S t y k J. (red.) 1993, Przemiany religijności społeczeństwa polskiego w świe­
tle badań lubelskiego środowiska naukowego, Warszawa.
S t o m m a L . 1986, Antropologia kultury wsi polskiej XIX wieku, Warszawa.
S t r o j n o w s k i J. 1975, Doświadczenie wierzących, Więź, nr 12, s. 11-17.
Ś w i t a ł a - T r y b e k D. 2000, Święto i zabawa. Odpusty parafialne na Górnym Śląsku, Wrocław.
T h o m a s W.I., Z n a n i e c k i F. 1976, Chłop polski w Europie i Ameryce, t. 1, Warszawa.
T o m i c k i R. 1981, Religijność ludowa, [w:] Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej,
M . Biernacka, M . Frankowska, W. Paprocka (red.), t. 2, W r o c ł a w - W a r s z a w a - K r a k ó w - G d a ń s k - Ł ó d ź , s. 29-70.
Z d a n i e w i c z W. (red.) 1983, Religia i życie społeczne, Poznań-Warszawa.

INGA KUŹMA

EXPRIMER L'INEXPRIMABLE
Resume
Comment dans la culture religieuse traditionnelle polonaise l'ethnologue peut-il chercher le
niveau le plus intérieur d'une experience religieuse profonde? Aux yeux de l'auteur de Г article
concernant ce probléme cette recherche est possible autant que valable. Mais la demarche proposée est difficile, car la tradition ethnologique en Pologne (depuis le X I X siecle) ne mettait
Г accent que sur Г analyse des comportements et des pratiques religieuses «visibles», c'est-á-dire
les plus accessibles á observer et á apprecier (comme les pélérinages, le culte de saints, etc.).
De cette maniere beaucoup d'anciens ethnologues pratiquaient plutót la methode favorisant la
demarche «behaviorique». On a posé la these que la religiosité ancienne (du X I X siecle) était
superficielle, parce qu'elle se caractérisait de la «pensée magique». Elle serait une religiosité
irrationnelle, mais sans les événements profonds ou mystiques et sans la conscience approfondie.
Pire, les mémes observations ont été rapporté á la religiosité contemporaine traditionnelle. Cette
methode ethnologique mentionnée, et la stéreotypisation qu'elle pratiquait, a stygmatisé la reli­
giosité actuelle comme l'identique avec le type de la religion du X I X siecle. Malgré les objec­
tions que la nouvelle proposition du changement de la demarche ethnologique dirigerait vers la
psychologie, l'ethnologue dispose en fait des possibilités d'interpréter autrement - mais toujours
de facón anthropologique - les experiences religieuses profondes. Ainsi chaqué experience, meme
la plus personnelle, passerait par les manifestations culturelles. Cest la culture qui decide quels
е

е

е

�WYPOWIEDZIEĆ NIEWYPOWIEDZIANE

117

objets, quelles formes et quel type ďépreuves serviront á exprimer Г experience religieuse (souvent tellement difficile á évoquer), meme la plus profonde. Et cette tendance existe évidement
dans la culture religieuse traditionnelle, ce que prouvait Г interpretation des materiaux de recher­
che en terrain exercé par l'auteur de l'article. Les gens qui réalisent le modele d'une religiosité
actuelle sont bien conscients et autoreflexifs. lis défendent 1'integrité de leur culture, sont fideles
aux formes stables de la religion comme les prieres et le cuite des images pieuses, mais á la fois
- réfléchissent sur leur participation aux pratiques religieuses, aussi que sur leur condition humaine et leur rapport avec Dieu. La ой Г on cherche Dieu i l serait difficile á dire qu'existe la
«pensée magique» - с'est plutót la «pensée religieuse» tout court. De plus, dans le christianisme,
oil Dieu est faconné en tant que personne, i l n'y a pas de mana ou de la puissance impersonnelle.
Dans la culture religieuse contenant la reflexion sur l'appartenance et la foi, ne peut-on manquer
d'experience du profondeur ni de sentiments de rencontrer quelque chose de plus grande que
nous et qui nous échappe. Cest un type ďaffirmation ď u n au-delá - 1'affirmation de Dieu qui
penetre ce bas monde et le transforme. Les autres manifestations sacrées (par exemple les images
pieuses, les invocations á Dieu, les figures des saints, etc.) servent d'intermédiaire et aident les
gens á trouver les conditions les plus satisfaisantes pour prendre contact personnel avec sacrum.
En ce moment-lá se forment les sentiments et les emotions sur la base d'une experience religieuse
survecue. Mais aussi se constituent les reflexions sur la nature-meme de cette experience et á la
fois sur son relation avec le participant (ou fidele) et avec la tradition religieuse dont i l obéit
et qui le souvent transgresse. Le dialogue est en cours meme dans la culture traditionnelle
- elle est plus ouverte qu'on ne le pense. Le dialogue se prolonge toujours entre les fideles et le
sacrum, entre la theologie et l'anthropologie, officielles et non-officielles. D'oíi proviennent
les légendes sacrées, les preuves ď u n e presence de Sainte Vierge, de Jesus ou des saints sur terre,
les images qui pleurent, etc. Sacrum prend la forme concrete et de plus en moins stable. De cette
facón les fideles «traduisent» les dogmes théologiques en la langue plus proche, personnelle
et quotidienne, en gardant toujours ce qui est inexprimable par sa nature, mais exprimable par la
culture - Dieu lui-meme.
Traduit par Inga Kuźma

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10425" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10403">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8b000286d30643f8fb996aa32a69a68f.pdf</src>
        <authentication>46d8f481d57359555c3e055d365e063c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123967">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6595</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123968">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123969">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123970">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="123971">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="123972">
                <text>wesele - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123973">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6165</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123974">
                <text>Wypożyczanie izby na potrzeby wesela/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123975">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.8. Anna Drożdż: Zwyczaje i obrzedy weselne cz.3: Współdziałanie społeczności wiejskiej podczas obrzędu weselnego (druga połowa XIX wieku i XX wiek) ; mapa nr</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="123976">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.8. Anna Drożdż: Wedding customs and rituals, part 3: Cooperation of a village community during a wedding ceremony (second part of the 19th and the 20th century)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123977">
                <text>Drożdż Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123978">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123979">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123980">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123981">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123982">
                <text>Mapa 15. Wypożyczanie izby
na potrzeby wesela
Oprac. nauk. Anna Drożdż

Objaśnienia znaków:
1 - sąsiedzi udostępniali pomieszczenia na potrzeby wesela; 2 - organizowanie poczęstunków w czasie
wesela w domach kolejnych „urzędników" weselnych; 3 - zwyczaj praktykowany byt w przeszłości; 4 - infor­
macje uzyskane z wypowiedzi osób przesiedlonych i osadników; 5 - brak informacji; 6 - brak tradycji
Badania Pracowni Atlasu Etnograficznego Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w latach: 1982-1990 (Kwestio­
nariusz nr IX) i 1975-1982 (Kwestionariusz nr XII).
W oparciu o informacje zebrane według kwestionariusza: Kwestionariusz nr XII do badań zagadnienia pomocy
sąsiedzkiej zw. takie „tłoką" (oprac. K. Jagieła, J. Bohdanowicz): Współdziałanie społeczne w obrzędzie
weselnym: Która z form współdziałania występuje we wsi? [...]. Przyjmowanie na nocleg gości weselnych oraz
wypowiedzi spontaniczne pojawiające się w ramach odpowiedzi zebranych według kwestionariusza nr IX:
Zwyczaje i obrzędy weselne (oprac. J. Gajek przy współudziale F. Olesiejuka):
123. Czy znane są wypadki, że wesele - nie licząc poprawin odbywało się w dwu domach? Sprawa wyma­
gałaby dokładnych badań, gdyż dotychczasowe materiały są niejasne i niepewne.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="13264" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13908">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a420ddff8f44b2487e85bf7edf63088d.pdf</src>
        <authentication>b7c483043a1932be4f377313cb83fbcd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="157201">
                <text>„WYPRASZANIE OD KARY ŚMIERCI“&#13;
W OBYCZAJU NASZEGO LUDU.&#13;
Napisał&#13;
&#13;
Stanisław Estreicher.&#13;
i.&#13;
Niespodziewane ocalenie Zbyszka przez Danusię, opisane&#13;
w »Krzyżakach« Sienkiewicza - zwróciło uwagę na pewien&#13;
mniej zbadany obyczaj ludowy, który wprawdzie w ostatnim&#13;
stuleciu zaginął ze szczętem, niemniej dawniej rozpowszechniony&#13;
był u nas szeroko. Polegał on zaś na tern, iż w chwili egzeku­&#13;
cji wolno było jakiejkolwiek dziewczynie zażądać skazańca&#13;
prowadzonego na śmierć za męża — a w taknn razie&#13;
uwalniano go od kary i prowadzono zamiast na śmierć przed&#13;
ołtarz małżeński. Dostarczało to dawniejszemu humorowi szla­&#13;
checkiemu tematu do niejednego dowcipu; obyczaj jest rzeczy­&#13;
wiście dziwaczny i na pierwszy rzut oka obrażający pojęcia&#13;
sprawiedliwości. Pytanie, jaka była jego racya bytu, kiedy po­&#13;
wstał, jak się rozwinął?&#13;
. .&#13;
.&#13;
Materyały, jakiemi rozporządzam dla odpowiedzenia na to&#13;
pytanie, są dwojakiego rodzaju. Pierwsza ich częśc ma chara­&#13;
kter porównawczy: obyczaj nie jest wyłącznie nasz, spo y mi s&#13;
się w całej prawie dawnej Europie &gt;)- Druga częśc materyałow&#13;
“?7ednakże dotychczas należycie nikt go&#13;
tylko obficie anegdotyczne wiadomości, świadczące o jego istnieniu. Obac^&#13;
Lud. Rocznik X.&#13;
&#13;
�242&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTRB1QHKR&#13;
&#13;
ma charakter wyłącznie polski. Kilka opisów, odnoszących się&#13;
do wykonywania tego obyczaju u nas, ogłoszono już dawniej *),,&#13;
resztę zawdzięczam wielkiej uprzejmości prof. W. Czermaka,&#13;
który zaciekawiony tem zjawiskiem prawnem zebrał sporo nie­&#13;
znanego materyału do jego wyjaśnienia, a następnie odstąpił&#13;
mi go do zużytkowania i ogłoszenia. Są to mianowicie niżej&#13;
podane opisy z Zagórzan, z Biecza, Żywca, Wiśnicza, Ołyki.&#13;
Odnoszą się one do XVII stulecia.&#13;
Jest rzeczą zrozumiałą, że obyczaj tak dziwaczny i tak&#13;
sprzeczny z całym porządkiem prawnym istniejącym w Euro­&#13;
pie nowoczesnej, musi tkwić swojemi korzeniami głębiej, musi&#13;
się opierać na jakichś pojęciach i potrzebach dużo dawniejszych&#13;
i pierwotniejszych. Jeśli się w w. XVIl-tym a nawet XVIII-tym&#13;
jeszcze utrzymuje, to tylko mocą bezwładności społeczno-oby­&#13;
czajowej, która pozwala mu dotrwać niemal aż do naszych cza­&#13;
sów .— ale istotne jego znaczenie jest już wówczas zapomniane,&#13;
a i jego praktyczny pożytek coraz to mniejszy. W społeczeń­&#13;
stwach pierwotnych i barbarzyńskich jest inaczej. Zwyczajów&#13;
analogicznych do niżej badanego spotykamy tam więcej, a obej­&#13;
mujemy je pod nazwą azylów. Azylem nazywano u Greków&#13;
miejsce, dokąd mógł chronić się zbrodniarz przez władzę lub&#13;
przez pokrzywdzonego poszukiwany i być tam przed pości­&#13;
giem bezpieczny. W tym znaczeniu znali azyle dawni Żydzi,&#13;
Grecy, Rzymianie, nawet świat chrześcijański. Grobom, cmen­&#13;
tarzom, kościołom i innym uświęconym miejscom nadawało&#13;
prawo charakter azylów Zbadanie obyczajów wszystkich ludów&#13;
rozszerzyło pojęcie azylu. Obok pewnych kategoryi rzeczy, któ­&#13;
rym ludy niemal całego świata przyznają takie ochronne włanp. Grimm w Rechtsalt. 1899 II.. str. 525; Michelet Origines du droit 1890,&#13;
str. 295; Liebrecht Zur Volkskunde, str. 453; Frauenstädt w Zeit, für Strafr.&#13;
JFzss. XVII (1897), str. 898; i wielu innych. Stosunkowo najlepiej starał się&#13;
dotychczas objaśnić ten zwycżaj Osenbrüggen w Studien sur deut. u.&#13;
sćhmeis. R. Gesch. 1868 oraz w Deutsche Rechtsalt. aus der Schweis 1858.&#13;
Zestawienie tego obyczaju z obyczajem »zbratania« właściwym wielu lu­&#13;
dom natury, podaje Ciszewski w Künstliche Verwand, bei den Südslaven&#13;
1897, str. 78—80. Tej strony kwestyi nie dotykam w dalszym ciągu, wobec&#13;
trafnych uwag Ciszewskiego.&#13;
*) Czacki 0 lit. i poi. prawach I., str. 11; Wójcicki w Tygod. illustr.&#13;
1860 II. 519; ks. Sygański Nowy Sącz II. 79; Stan. Krzyżanowski w Cza­&#13;
sie 1903.&#13;
&#13;
�WYPRASZANIE OD KARY ŚMIERCI&#13;
&#13;
243&#13;
&#13;
ściwości - wvkryto u wielu ludów istniejące azyle osobiste:&#13;
pewnym kategoryom osób bywa zwłaszcza u barbarzyńskich&#13;
narodów przyznawany często tego rodzaju przywilej iz dotknię­&#13;
cie ich, schronienie się pod ich opiekę, brom zbrodniarza na&#13;
czas pewien lub nawet na zawsze od odpowiedzialności. Ist&#13;
nie azylów nie jest bynajmniej na tych niskich ^opjnach kuk&#13;
tury dziwactwem prawnem ani niesprawiedliwością, jest ono&#13;
wywołane konieczną, potrzebą i jest błogosławionem powsze­&#13;
\zyl jest bowiem korrekturą dla surowości i dla niedokła­&#13;
dności urządzeń prawnych. Tam, gdzie prawo jest zbyt bez­&#13;
względne, gdzie dopuszcza ślepego odwetu, g zie me zwia™&#13;
uwagi na moment woli, i proteguje zbyt łatwy rozlew krw&#13;
• am Społeczeństwo iustynktywnie i nieświadomie wytwarza&#13;
zwyczaje, będące wyrazem jego popędu samozachowawczego,&#13;
utrudniające ów rozlew krwi, owe wybuchy zemsty poszkodo­&#13;
wanego . okrucieństwo kar publicznych. Przyznaje ono w tym&#13;
celu daleko idącą władzę trzecim jednostkom które mogą hamować wymiar kary czy zastosowanie zemsty uznanej pr&#13;
porządek prawny za legalną. Nawet z naszym porządkiem pra­&#13;
wnym da się w pewnych wypadkach pogodzić prawo łaski&#13;
powstrzymujące karę w imię jakichś interesów moralnych czy&#13;
społecznych wyższych w danym&#13;
dnego zastosowania prawa,&#13;
\&#13;
■&#13;
j&#13;
stopniu cywilizacji godzi się prawo azylu z calosc, życia prawnego. Działa ono więcej przypadkowo i meracyon&#13;
,&#13;
żeli czynnik łaski w prawie dzisiejszem, ale posiada taką&#13;
sam, funkcją społeczna, a jego rola jest wobec mewykształcenią prawa dużo jeszcze donioślejsza.&#13;
Prawo azylu osobistego przysługuje u ludów natur,&#13;
żnym kateeoryom osób. Najczęstszą jest rzeczą, iz posiada ,o&#13;
naczelnik p’eJney grup, społecznej; czasami przysługuje en&#13;
kapłanom, czarownikom, dostojniejszym osobom, - . to mety&#13;
mężczyznom ale i kobietom. Prawo Westalk, w Rzymie do&#13;
udaremniania wyroku śm.erei jest powszechniea znane UkazaU&#13;
się świeżo gruntowna i obszerna rozprawa A. Hellwiga Das&#13;
k&#13;
° Naturvölker&#13;
-.e .&#13;
-n&#13;
łia(W&#13;
Asylrecht&#13;
der&#13;
(1903, 8°&#13;
8 , cdr&#13;
str 1221&#13;
1 ), w którejJ autor&#13;
zebr,, wszystkie dane o prawie azylu u ludów Austral , Afryki,&#13;
I Ameryki. U wszystkich tych społeczeństw, o ile tylko prze*&#13;
&#13;
�244&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTREICHER&#13;
&#13;
kroczyły najpierwotniejszy stopień rozwoju (a więc z wyłącze­&#13;
niem takich jak Australczycy lub Buszmeni), spotykamy najró­&#13;
żnorodniej ukształtowane formy prawa azylu.&#13;
Niektóre ludy europejskie i azyatyckie, (którymi powyższa&#13;
rozprawa jednakowoż się nie zajmuje) a nawet niektóre ludy&#13;
afrykańskie, pozostające pod wpływem bardzo wysoko pod&#13;
względem etycznym stojącej kultury mahometańskiej, wykształ­&#13;
ciły jednę nieznaną gdzieindziej formę azylu osobistego — a mia­&#13;
nowicie prawo kobiety do udzielenia w pewnych wypadkach&#13;
ochrony zbrodniarzom albo innym ludziom przez prawo prze­&#13;
śladowanym. Zaczątki dla takiego pojmowania roli kobiety, dla&#13;
przyznania jej mocy interweniowania i łagodzenia sporów spo­&#13;
tykamy na różnych punktach kuli ziemskiej. — Steinmetz w swojem dziele o początku kary poświęcił osobny rozdział stanowiwisku, jakie kobieta zajmuje u ludów natury w pośród krwa­&#13;
wych walk rodowych i zestawił fakta świadczące, że nawet&#13;
i ludy bardzo nisko w cywilizacyi stojące przyznają kobiecie&#13;
niejednokrotnie przywilej rozjemstwa *).&#13;
Nic dziwnego, że na tle cywilizacyi wyższych, mianowi­&#13;
cie cywilizacyi chrześcijańskiej i mahometańskiej2), ten przywi­&#13;
lej rozjemczy kobiety zostaje jeszcze więcej wyrobiony, urasta&#13;
mianowicie niekiedy — co prawda tylko w pewnych wyjątko­&#13;
wych przypadkach — do formalnego prawa azylu, mogącego&#13;
tamować bieg nieubłaganej sprawiedliwości. Przypatrzmy się&#13;
tym przypadkom.&#13;
Sprecyzyonowanie ich — zaznaczmy to już z góry — na­&#13;
stąpiło, o ile chodzi o Europę zachodnią, niewątpliwie pod wpły­&#13;
wem Kościoła chrześcijańskiego; od jego też działalności na­&#13;
leży zacząć. Kościół od początku epoki średniowiecznej walczy&#13;
’) Np.: walka musi ustać (na archipelagu Aru) jeśli którakolwiek&#13;
z kobiet przypatrujących się jej rzuci między walczących mężczyzn swoją&#13;
opaskę. Ta opaska jest »tabu« — nie wolno jej podjąć. — U barbarzyń­&#13;
skich ludów dzisiejszej Europy, znających dotąd zemstę krwawą i walki&#13;
rodowe, widzimy również, że kobieta ma tego rodzaju stanowisko prote­&#13;
kcyjne. Ob. przykłady co do Gruzinów, Ossetów i Albańczyków u Steinmetza Ethnologische Studien II. 1894, str. 98—100.&#13;
2) O prawie azylu przyznanem kobietom u niektórych ludów inahometańskich ob. Ciszewski 1. c., Michelet 1. c., wreszcie Hellwig 1. c. str. 48.&#13;
Rozwinęło się ono jako wypływ etycznego obowiązku dawania pomocy&#13;
uciśnionym, zdaje się niezależnie od rozwoju w świecie chrześcijańskim.&#13;
&#13;
�WYPRASZANIE OD KARY ŚMIERCI&#13;
&#13;
¿45&#13;
&#13;
z ówczesnem, barbarzyńskiem i okrutnem prawem karnem i pro­&#13;
teguje wszelkiemi siłami rozrost instytucyi azylów *). Obok nich,&#13;
jako ich uzupełnienie, popiera rozwój prawa łaski i stara się&#13;
wywalczyć jak najszersze jej zastosowanie wobec zbrodniarzy.&#13;
Wyjednywanie łaski dla winnych, zwłaszcza dla skazanych na&#13;
karę śmierci, jest uczynkiem miłosierdzia, polecanym przez&#13;
kościół, praktykowanym przez wiernych. Prawo ówczesne jest&#13;
polem ścierania się dwóch tendencyi, wprost ze sobą sprzecznych.&#13;
Ustawodawstwo państwowe, zwłaszcza Karolingów, stara się&#13;
przeprowadzić zasadę, że prawo łaski należy tylko do naj­&#13;
wyższego sędziego, do monarchy (np. kapitularz akwizgrański&#13;
z r. 813), kościół zaś popiera wytworzenie się zwyczajów bę­&#13;
dących wyrazem innego poglądu, a mianowicie, że prawo łaski&#13;
może być — choćby faktycznie, jeżeli już nie prawnie — i do&#13;
innych rąk złożone. Ten drugi pogląd zwycięża ostatecznie&#13;
i utrzymuje się przez całą drugą połowę wieków średnich.&#13;
Zwycięża niewątpliwie pod opieką kościoła. Toteż nie w da­&#13;
wniejszych pomnikach ustawodawstwa monarszego i książę­&#13;
cego, ale dopiero w spisach prawa zwyczajowego pomiędzy&#13;
wiekiem XIII a XV spotykamy pierwsze wzmianki o różnych&#13;
prawnych urządzeniach, stojących w związku z tym poglądem.&#13;
Śledzić ich rozwój jest rzeczą trudną, występują bowiem&#13;
w źródłach prawnych późno ale zato odrazu w skończonych for­&#13;
mach, jako owoc utajonego, niemniej długo wykonywanego&#13;
zwyczaju. Zawiązkiem ich jest, jak podniosłem popierany przez&#13;
kościół zwyczaj wstawiennictwa za winnym, wypraszania go&#13;
od śmierci. Po wydaniu wyroku słuchacze rozprawy, sąsiedzi,&#13;
rodzina bliższa lub daleka, albo opiekujące się skazańcem mo­&#13;
żne osoby wstawiają się za winnym i błagają sędziego o nie&#13;
rozlewanie krwi. Kościół poleca zwłaszcza możnym tego ro­&#13;
dzaju wstawiennictwo jako dobry uczynek. Organizuje także&#13;
później bractwa (np. w Krakowie bractwo Męki Pańskiej, założo­&#13;
ne w w. XVI), których obowiązkiem jest »wypraszać« winnych&#13;
od śmierci. Gdzieniegdzie są przepisane uroczyste formy, sto­&#13;
jące w związku z pokorą i pokutą kościelną, w jakich to wsta') Najnowsza praca poświęcona temu przedmiotowi (Widdera w Archii; fur kałh. Kirchenrecht 1898, B. 78. str. 24) — jest bardzo pobieżna&#13;
nie może zastąpić prac dawniejszych (Bulmerincąa, Weinholda etc.).&#13;
&#13;
�246&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTREICHER&#13;
&#13;
wiennictwo ma się odbywać1). Niektóre prawa partykularne nie­&#13;
mieckie rozróżniają wstawiennictwo przed wydaniem i po wy­&#13;
daniu wyroku. W pierwszym razie — jeśli zostanie wykonane&#13;
— sędzia musi sądzić »nach Gnade« i nie może nałożyć kary&#13;
śmierci; w drugim razie sprowadza ono złagodzenie już nało­&#13;
żonej kary. Gdzieniegdzie (Davos) sędzia po wydaniu wyroku&#13;
musi z urzędu się zapytać, czy się kto za winnym nie wsta­&#13;
wia. W niektórych okolicach prawo zwyczajowe uznaje i okre­&#13;
śla dokładnie, iż niektórym z obecnych — w pierwszej linii&#13;
rodzinie — przysługuje prawo wstawiennictwa, z którem sę­&#13;
dzia musi się liczyć, łagodząc karę.&#13;
Im możniejsza osoba, tern wstawiennictwo skuteczniejsze,&#13;
krępuje bowiem sędziego. Toteż niekiedy staje się istną plagą&#13;
i władza broni się przed nim zakazując go raz na zawsze,&#13;
jak np. w Krakowde co do żon radców miejskich wilkierzem&#13;
z r. 1468 2). Zwłaszcza wstawiennictwo wykonywane przez mo­&#13;
żne kobiety, żony dostojników, konsulów, sędziów — jest nie­&#13;
słychanie rozpowszechnione w wiekach średnich. Powtarzane&#13;
stale i uporczywie doprowadza w pewnych wyjątkowych oko­&#13;
licach do wykształcenia nieznanej poza średniowieczną Europą&#13;
formy azylu osobistego, polegającego na tern, iż jeśli żona naj­&#13;
wyższego sędziego danej okolicy spotka pochód dążący na&#13;
egzekucyę i przetnie sznur skazańca, w takim razie staje się&#13;
on — nawet wbrew woli sędziego i osoby poszkodowanej —&#13;
wolnym. Ma to n. p. miejsce w Szwajcaryi (w Thorgau i Kyburg), gdzie tego rodzaju przywilej — pochodzący jeszcze&#13;
z wieków średnich — zostaje odebrany żonom wójtów dopiero&#13;
w połowie XVII wieku3). U nas w Polsce o tego rodzaju azylu&#13;
*) Np. szwajcarska »Landgerichts Ordnung der freien Aemter«, pocho­&#13;
dząca częściowo z XV wieku, ob. Osenbrüggen Studien zur d. R. Gesell.&#13;
1868, str. 284. W Szwajcaryi przechowały się aż do 18 w. niesłychanie&#13;
starożytne formy »wypraszania łaski« (Gnadenbitte), ob. 1. ć. str. 367 —382.&#13;
2) Kod. dypl. krak. II. 458, § 75: So ist gewillkürt: Keine Rathfrau&#13;
oder Bürgerinn zu Hofe werden gehen, bittende vor Busse Leute (Man&#13;
oder Weib) die obertreten haben und gebrochen wieder der Stadt Recht,&#13;
ohne der Herren Willen. Die sollen gebiisst werden nach der Herren Er­&#13;
kenntnisse. Analogiczny wilkierz Lwowa z r. 1360 ob. Akta gr. i ziem.&#13;
III. 27.&#13;
’) O czem bliżej Osenbrüggen w Deutsche Rechtsalt. 1858 str. 44&#13;
i w Studien.&#13;
&#13;
�WYPRASZANIE 01» KARY ŚMIERCI&#13;
&#13;
247&#13;
&#13;
nie słychać, spotykamy tylko bardzo często opowiadania o »wy­&#13;
praszaniu« winnych przez królowe, możne damy, żony rajców&#13;
po miastach. Już Gallus opowiada tego rodzaju fa-kta z dworu&#13;
Bolesława Chrobrego, donoszą o nich także legendy o św.&#13;
Jadwidze i Kindze. Najdawniejsze księgi karne (np. krakowskie&#13;
Libri proscriptionum) przynoszą pełno wiadomości o takiej&#13;
miłosiernej działalności kobiet, a nieustaje ona pomimo zmiany&#13;
stosunków nawet i w czasach nowszych, czego np. dowodem&#13;
akta kresu muszyńskiego1).&#13;
Wypraszanie od kary przez najbliższą rodzinę jest pun­&#13;
ktem wyjścia dla rozwoju innej formy ocalania od śmierci,&#13;
wykonywanego przez kobiety, i to właśnie tej, która nas bli­&#13;
żej interesuje. Jest rzeczą naturalną, że na krewnych cięży&#13;
w pierwszej linii moralny obowiązek wstawienia się za ska­&#13;
zańcem. Niektóre źródła konstruują ten ich moralny obowiązek,&#13;
jako ich podmiotowe prawo do proszenia o łaskę. Z pomię­&#13;
dzy zaś krewnych żona skazańca jest do tego najbardziej po­&#13;
wołana, względnie mąż, jeśli chodzi o skazanie kobiety. I oto&#13;
dochodzimy do samego źródła owej formy azylu.&#13;
Pomiędzy prawem do wstawiennictwa za skazańcem&#13;
a pomiędzy azylem jest przestrzeń bardzo znaczna — a prze­&#13;
cież niektóre prawa dokonały tego przekształcenia dla pewnych&#13;
bardziej poruszających wypadków. Prawo czeskie dostarcza&#13;
pod tym względem bardzo interesującego przykładu, ltdd prdoa&#13;
zemskeho, pomnik z połowy XIV wieku, w czeskiej swojej&#13;
(starszej) redakcyi, zawiera postanowienie, iż jeśli żonie win­&#13;
nego uda go się objąć rękami lub otulić w swą suknię — to&#13;
chroni go tern od dalszego ścigania:&#13;
»Tuto znamenaj, że ten pohnany' kdyżby byl u sve źeny&#13;
oddane nalezen a ona jej objala anebo swym ruchem pfikrila,&#13;
że ot nema vzat byti ani ktere żalosti trpeti. A take kdyżby&#13;
byl u hrobu svateho Vaclava v prażskem kostele, anebo pred&#13;
kralovu ćesku, take tu nema vzat byti ale pokoje pożiti..... «2).&#13;
&gt;) »Który to dekret (ścięcia mieczem i łamania kołem) nie jest do&#13;
egzekucji przywiedziony, a to za uproszeniem Jej Mości pani Katarzyny&#13;
na ten czas małżonki JM. P. Wojciecha Bedlińskiego, starosty muszyń­&#13;
skiego« (Star, prawa póls. pomniki IX. str. 28—9 z r. 1653).&#13;
’) Jestto glossa do art. 30, wedle wydania Dr. H. Jirecka w Svod&#13;
sakonuo sloranskych, 1880. str. 515. Oczywiście glossa będzie późniejsza&#13;
od daty samego pomnika (wiek XV?).&#13;
&#13;
�248&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTREICHER&#13;
&#13;
W prawie zachodnio - europejskiem nie spotykamy dru­&#13;
giego wypadku, aby przyznano żonie tak daleko idący" przy­&#13;
wilej. I rawo żony zostało zamknięte w znacznie węższych gra­&#13;
nicach: ograniczył je zwyczaj zachodnio-europejski do wypadku,&#13;
w którym zawarcie małżeństwa zbiega się z chwilą egzekucyi, i to tylko w niektórych miejscowościach doprowadzono&#13;
do wykształcenia w takim razie rzeczywistego ułaskawienia, nie­&#13;
zależnego od woli sądu. Niebrak bowiem i takich przykładów1),&#13;
ale przeważnie, ilekroć się spotykamy z opisem ocalenia od&#13;
śmierci przez zażądanie skazańca w małżeństwo, — widzimy,&#13;
iż jestto raczej jedna z form »wypraszania«. Chodzi o to, aby&#13;
wzbudzić łaskę sędziego czy sądu: on ostatecznie rozstrzyga,&#13;
czy zażądanie w małżeństwo i ślub w tych okolicznościach&#13;
zawarty jest dostateczną przyczyną uwolnienia od kary. Pressya&#13;
opinii jest tak silna, że zazwyczaj sędzia znosi lub przynaj­&#13;
mniej łagodzi karę (zamienia ją np. na wygnanie), ale bywają&#13;
przytaczane — zwłaszcza z nowszych czasów — wypadki od­&#13;
miennych rozstrzygnięć. Dalszy rozbiór tego zwyczaju i omó­&#13;
wienie wypadków odnoszących się do krajów polskich bliżej&#13;
to twierdzenie uzasadni.&#13;
Przede wszystkiem należy się zastanowić, jaka myśl prze­&#13;
wodniczyła wykształceniu takiego zwyczaju? Dlaczego skaza­&#13;
niec żonaty nie mógł być przez żonę uwolniony, a nieżonaty&#13;
miał zawsze pewną szansę ocalenia się, gdyby go jakaś dzie­&#13;
wczyna za męża zażądała? Jestto pytanie, na które można tylko&#13;
przypuszczeniem odpowiedzieć. Prawdopodobnie myśl była na­&#13;
stępująca. przestępca nieżonaty a więc w regule człowiek bar­&#13;
dzo młody jest nierozważny i niezepsuty, daje też większą gwarancyę odrodzenia się i poprawy. Litość nad jego młodym wie­&#13;
kiem, nad jego niedoświadczeniem — znalazła swój wyraz z wy­&#13;
kształcenia tego rodzaju obyczaju. Operowano tu szablonem,&#13;
jak zwykle w prawie i obyczaju średniowiecznym.&#13;
Jest jednak i drugie przypuszczenie, które się jako odpo­&#13;
wiedź nasuwa. Uwolnienie od kary ma mianowicie miejsce pod&#13;
warunkiem natychmiastowego ślubu. Skazaniec wraz z dzie­&#13;
wczyną udaje się z placu egzekucyi wprost do kościoła i tam&#13;
') np. prawo ommelandzkie, pomnik fryzyjski z r. 1448, nakazuje to&#13;
wprost sędziemu. Obacz His Das Strafrecht der Friesen, 1901, str. 170.&#13;
&#13;
�wypraszanie od kary śmierci&#13;
&#13;
249&#13;
&#13;
ślub bierze; zazwyczaj nawet towarzyszy im jako świadek kat&#13;
lub jego pachołek. Wszystkie opisy, zwłaszcza zaś średniowie­&#13;
czne — wyraźnie ten moment uwydatniają i zdają się nawet&#13;
kłaść wagę na niego. Czy więc nie stoi to w związku z azy­&#13;
lem, jaki przedstawia wobec prawa świątynia? Pozwolenie na&#13;
ślub, równało się wpuszczeniu winnego do kościoła, być więc&#13;
może, że splecenie się tych dwóch momentów: prawa żony do&#13;
»wypraszania« i przebywania winnego w azylu kościelnym —&#13;
ułatwiło wykształcenie się omawianego zwyczaju. Odpowiedź&#13;
definitywna jest trudna — bo jak wspomniałem brak w źró­&#13;
dłach ogniw pośrednich: zwyczaj występuje odrazu w skoń­&#13;
czonej postaci ')•&#13;
Gdzie się poraź pierwszy ten zwyczaj pojawił? to znaczy:&#13;
gdzie należy szukać ogniska, z którego rozpowszechniał się po&#13;
Europie, wskazać nie umiem. Źródła zaczynają o nim wspo­&#13;
minać dość późno, — pod koniec średnich wieków 3)&#13;
ale&#13;
niewątpliwie istniał już wcześniej, skoro naraz wyłania się&#13;
w różnych punktach południowej i zachodniej Europy. Należy&#13;
on do tej znacznej ilości wędrujących zwyczajów prawnych,&#13;
wspólnych całemu ówczesnemu cywilizowanemu światu. Miej­&#13;
sce jego powstania leży jednak niewątpliwie na Zachodzie,&#13;
skąd wiadomości o nim są i najwcześniejsze i najliczniejsze.&#13;
Do nas przedostał się dopiero prawdopodobnie z kolonizacyą&#13;
niemiecką: wskazywałby na to fakt, że jest rozpowszechniony&#13;
tylko między warstwą mieszczańską i chłopską, a nie zna go&#13;
właściwe (szlacheckie) prawo polskie3). Nie znają go także te&#13;
ludy sławiańskie, jak Rosyanie, Serbowie i Bułgarowie, u któ­&#13;
rych kolonizacya niemiecka nie odgrywała nigdy ważniejszej&#13;
') Tłomaczenie. jakoby to stato w związku z kościelnym favor ma­&#13;
trimonii, odrzuca słusznie Osenbruggen Studien sur Kg. str. 381. Z dru­&#13;
giej strony jego tłomaczenie, jakoby zwyczaj ów polegał na germańskiem&#13;
pojęciu, iż »die Verbindung mit einer reinen Jungfrau hat eine suhnende&#13;
Kraft« nie da się pogodzić ani z faktami (zaślubianie wszetecznicy) ani&#13;
z późnem zjawieniem się tego obyczaju i z jego kościelnem zabarwieniem.&#13;
2) Z Francyi np. najdawniejszy znany przykład pochodzi z r. t±-29,&#13;
ob. o nim Liebrecht Zur Volkskunde 1879 str. 433, oraz Michelet Origines&#13;
str. 296. Niemieckie przykłady znane Grimmowi B. Ałtertiimer 11 525 nie&#13;
są również wcześniejsze.&#13;
’) Jednakowoż żaden z pomników prawa saskiego, rozpowszechnio­&#13;
nego u nas, nie wspomina jeszcze o tym obyczaju.&#13;
&#13;
�250&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTREICHER&#13;
&#13;
roli Są tó względy przemawiające—jak sądzę— dostatecznie&#13;
za tern, że nie jest to jakiś obyczaj starosłowiański, jak mnie­&#13;
mają dotąd niektórzy.&#13;
Pozostaje do objaśnienia kilka szczegółów odnoszących&#13;
się do tego zwyczaju. Przedewszystkiem co się tyczy jego&#13;
formy. Polega ona na tern, że dziewczyna pragnąca uratować&#13;
skazańca zarzuca mu chustę na głowę. Nie oznacza to bynaj­&#13;
mniej, jak mniema jeden z naszych historyków (prof. Krzy­&#13;
żanowski w Czasie 1903) ochrony miejsca, gdzie miał spaść&#13;
miecz katowski — ale jestto symbol znany w całej dawnej&#13;
Europie (a poczęści i poza nią) wzięcia pod opiekę, pod swą&#13;
władzę. Chusta zastępuje używany gdzieindziej płaszcz lub za­&#13;
słonę niewieścią.&#13;
Powtóre co do chwili wykonania. Chwilą, w której wy­&#13;
konanie jego najczęściej się spotyka, jest czas między wyda­&#13;
niem wyroku a egzekucyą; zazwyczaj obierano moment pro­&#13;
wadzenia na śmierć. Stoi to w łączności z faktem, podniesio­&#13;
nym przezemnie powyżej, iż zwyczaj ten powstał na tle&#13;
właściwego prawom zachodnio-europejskim »wypraszania« od&#13;
śmierci, które również w tym czasie miało miejsce -— a roz­&#13;
powszechniło się pod wpływem kościoła. Zwyczaj dotyczył&#13;
w zasadzie tylko skazanych na śmierć, z tą bowiem karą wal­&#13;
czył kościół najsilniej z powodu horror sanguinis. Czy można&#13;
go było pierwotnie i dla innych kar zastosować? powiedzieć&#13;
nie umiem, wypadki takie z późniejszych czasów bywają opi­&#13;
sywane !).&#13;
Niektóre wiadomości — np. nasz Górnicki w Dworzani­&#13;
nie — podkreślają, że uwolnić złoczyńcę mogła tylko »wsze­&#13;
tecznica«, a nie dziewczyna uczciwa. Sprzeciwia się to jednak&#13;
przeważnej ilości opisów. Zdaje się, że tylko w niektórych&#13;
miejscowościach uznawano to obostrzenie: złoczyńca uwolniony&#13;
z pod szubienicy uchodził w ogóle za pozbawionego czci (ehrlos);&#13;
Wszetecznica była przeto osobą równą mu stanem, a równości&#13;
stanu przestrzegano ściśle przy małżeństwie w społeczeństwach&#13;
średniowiecznych.&#13;
Pewna — aczkolwiek bardzo skąpa liczba opisów — odnosi&#13;
się do wypadków, w których uwolnienie skazanej dziewczyny&#13;
') np. z r. 1700 u Osenbriiggena Słudien sur Rg. str. 3S1.&#13;
&#13;
�WYPRASZANIE OD KARY ŚMIERCI&#13;
&#13;
251&#13;
&#13;
następuje wskutek tęgo, iż ją mężczyzna zażądał w małżeń­&#13;
stwo. Jestto więc wypadek odwrotny, jak zazwyczaj. Najczę­&#13;
ściej stosunkowo kat uwalnia dziewczynę, poślubiając ją '). Kat&#13;
miewa wogóle prawo ułaskawiania we wszystkich krajach,&#13;
w których prawo opiera się na podstawie niemieckiej, jest to&#13;
więc przykład nie dość, że tak powiem niezamącony i czysty&#13;
uwolnienia dziewczyny przez jej zaślubienie. Nie brak jedna­&#13;
kowoż — choć rzadkich — przypadków niezamąconych; przy­&#13;
taczam poniżej z wiśnickiej »księgi złoczyńców « lakt tego iodzaju z r. 1689. Sądzę, że uwalnianie mężczyzn przez kobiety&#13;
jest pierwotniejszą, starszą formą zwyczaju, a odwrotna torma&#13;
wyrobiła się później, przez analogię i nie była nigdy tak sze­&#13;
roko rozpowszechniona. Wskazuje na to rola, jaką wogóle ko­&#13;
bieta przy »wypraszaniu« od śmierci odgrywa — rola, którą&#13;
dostatecznie podniosłem powyżej.&#13;
Prawo średniowieczne toleruje ten zwyczaj: sędzia za­&#13;
skoczony zarzuceniem chusty skazańcowi uwalnia go od kary.&#13;
W ten sposób w danym wypadku dziewczyna wykonywa takty­&#13;
cznie prawo azylu. Przechowuje się jednak silne poczucie, że&#13;
czynnikiem uwalniającym, ułaskawiającym — jest właściwie sąd,&#13;
i że on orzeka o zniesieniu kary. Staje się to później punktem&#13;
wyjścia dla zniesienia tego zwyczaju: w wieku XVI mianowi­&#13;
cie, po zreformowaniu całości przepisów odnoszących się do&#13;
ułaskawiania, przystąpiono w Niemczech do walki z nim, wy­&#13;
korzeniając go zupełnie, albo ograniczając jego znaczenie (za­&#13;
mieniano karę śmierci na karę wygnania). Pisarze niemieccy&#13;
XVII wieku np. słynny Carpzov (Practica rerum criminalium)&#13;
znają jeszcze ten zwyczaj i do pewnego stopnia nawet go uznają.&#13;
Carpzov (II, quaestio 88) cytuje ortyl lipski z r. 1628, polecający&#13;
W' takim razie wstrzymać egzekucyę i przedstawić skazanego&#13;
do łaski Kurfirsta. W Szwajcaryi ostatni wypadek jego zasto­&#13;
sowania zaszedł w r. 1725, a zdaje się, był on wogóle ostatnim&#13;
na ziemiach zamieszkałych przez ludność niemiecką. Tern mniej&#13;
*) Por. pieśń zapisaną u Paulego w Pieśniach fadu polskiego w Gal.icyi, 1838, str. 89:&#13;
&#13;
»Przyszedł ci do ni kat młodj&#13;
»1 wziął ci se ją w rozmowy:&#13;
»Jeżelibyś chciała moją być,&#13;
»Radbym cię od śmierci wybawić.&#13;
&#13;
�252&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTREICHER&#13;
&#13;
można się dziwić, że i u nas jeszcze w XVII wieku spotykamy&#13;
ten zwyczaj w wielkim rozkwicie. Najdawniejsze nawet źró­&#13;
dłowe wiadomości o zastosowaniu go u nas pochodzą dopiero&#13;
z tego czasu, z czego nie można wnosić jakoby nieistniał i pier­&#13;
wej. Już Górnicki w Dworzaninie wspomina o nim jako o zwy­&#13;
czaju dawnym, wyszłym u nas w w. XVI z użycia, w czem&#13;
się zresztą myli.&#13;
&#13;
II.&#13;
Bliższe zapoznanie się z treścią ksiąg sądowych miejskich&#13;
i wiejskich z wieku XVI, dotychczas zupełnie nieogłaszanych&#13;
drukiem, udowodni z pewnością, że zwyczaj ten był i w XVI&#13;
wieku u nas praktykowany. Na razie najdawniejszym przy­&#13;
padkiem z Polski, na jaki wskazać możemy, jest opis odszu­&#13;
kany przez pana Seweryna Udzielę w księdze wiejskiej wsi&#13;
Zagórzany (powiat gorlicki) z roku 1604 (strona 18—19 księgi).&#13;
Jestto przypadek o tyle anormalny, że dotyczy człowieka uwol­&#13;
nionego przez sąd za zaręczeniem sąsiadów, a więc któremu&#13;
niebezpieczeństwo śmierci na razie nie groziło. »Wyproszenie«&#13;
przez »dzieweczkę« przedstawia się tutaj niejako tylko jako&#13;
wzmocnienie zaręczenia:&#13;
»Stało się przed timże prawem zagaionym (wsi Zagó­&#13;
rzan), iż Walenty Dygonczyk na ten czasz poddany I. M. P.&#13;
Samuela Sienienskiego był obzałowany y obwiniony o złodzieystwo rzeczy od Marcyana Kurka z Kwiatonowyczte­&#13;
goż I. M. P. Sienienskiego poddanego; I. M. P. Sieniensky&#13;
nie chczącz, aby takowe rzeczy miały bycz w iego dziedzynie, rozkazał wyszey pomienionego Walentego Dygonczyka wedle prawa y roskazania Bożego, iesłyzeby sie ta­&#13;
kowe rzeczy nan pokazały, karacz. Prawo wyszey pomienione zupełnie w ławiczy zasiadło y executor zaraz był dla&#13;
executiey pytani; rosbierało, iesłyze ma bycz poddan w rę­&#13;
czę mystrzowe albo nie; wynalezły, zema bycz poddan. Na&#13;
executiey nicz nie powiedział, chocz trzykrocz był pociągniony y instigator nie chciał instigowacz, ale y owszem,&#13;
’) Wieś sąsiadująca z Zagórzanami.&#13;
&#13;
�WYPRASZANIE 0» KARY ŚMIERCI&#13;
&#13;
253&#13;
&#13;
kiedy była potrzeba, skrył sie. My tez woyth y z prawem&#13;
nad prawo nicz nie mogłychmy czynicz, gdyż żadnego prawa&#13;
nie było, my tez wolnym uczynilśmy go, wszakże iednak&#13;
cum cautione fideiussoria t. j. strony iakychkolwiek przegrozek tak 1. M. P. Sienienskiego iako y wszystkiey dziedzyny. Za&#13;
ktoreo-o ręczyli osziedly mężowie y poddany tegoż I. M. P. Sie­&#13;
nienskiego: Łukasz Bełczek na ten (czas) urzędnik prawa pomienionego, Adam Bełczek, Woyciech Krygowsky, Woyciech&#13;
Goral, Stanisław Gąsiar, także y Piotr Bik poddany I M. P.&#13;
Kaspra Wielopolskiego podszędka ziemie Krakowskiey a swagier wyszey namienionego Walentego Dygonczyka. A przytym iedna uczciwa dzieweczka imieniem Katharzyna Rodzyczka z Woynarowey1) wyprosieła go y zaraz z mm w stan&#13;
św. małźensky była według obrzędu kościoła Rzymskiego złączona«.&#13;
.&#13;
Wraz z osadnictwem na prawie niemieckiem przekroczył&#13;
omawiany tu obyczaj granice etnograficznej Polski i przedo­&#13;
stał się na Ruś czerwoną i na Wołyń. Pośród Hucułów spo­&#13;
tkał się z nim Wójcicki jeszcze w XIX wieku; z Wołynia&#13;
ogłosił Lewickij ciekawy opis pochodzący z r. 1606 z aktów&#13;
grodzkich łuckich (Kijewskaja Starina1900, LXV Ill str.&#13;
15) W r 1606 w Ołyce w sądzie magistrackim rozpatrywano&#13;
sprawę niejakiego Janusza Kobryńca, sługi podstolego litew­&#13;
skiego Mikołaja Chlebowicza, obwinionego o zabójstwo swego&#13;
towarzysza.&#13;
,&#13;
.&#13;
Chociaż w toku śledztwa okazało się, że zabójstwo speł­&#13;
nione zostało nierozmyślnie, w kłótni, mimo to zabójca został&#13;
osadzony w wieży a ostateczne rozsądzenie sprawy zostało&#13;
zdane na wolę jego pana, t. j. Chlebowicza.&#13;
Ale podczas prowadzenia tej sprawy w magistracie: »ucz­&#13;
ciwa dzieweczka miejska« zwróciła się do pośiednictwa W1&#13;
»szlachetnych i uczciwych ludzi«, chcąc go sobie »wyprosić&#13;
w stan święty małżeński«.&#13;
}&#13;
Obecny przy śledztwie pełnomocnik Chlebowicza uznał&#13;
to oświadczenie dziewczęcia za tak ważną okoliczność, ze nie­&#13;
zwłocznie doniósł o niem owemu panu i wyjednał u mego&#13;
zgodę na taki dekret:&#13;
■) Wieś polska, dziś w powiecie grybowskim.&#13;
&#13;
�254&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTREICHER&#13;
&#13;
Zabójca może być uwolniony od kary pod tym warun­&#13;
kiem: jeśli niezwłocznie »weźmie ślub z tą dzieweczką uczci­&#13;
wą w kościele katolickim« — w przeciwnym razie »jużby rzec*/&#13;
inna z nim się stała«.&#13;
Podsądny był człowiekiem zgodnym — i bez wahania&#13;
zgodził się na zaślubienie swojej wybawicielki. Prosto z wieży&#13;
został przeto poprowadzony do kościoła w towarzystwie wo­&#13;
źnego, który miał polecenie assystować przy akcie ślubnym&#13;
i który nazajutrz złożył do akt relacyą, iż stało się we wszyskiem zadosyć dekretowi.&#13;
I rzeeim z kolei pod względem chronologicznym przy­&#13;
padkiem jest opis wyjęty z aktów grodzkich bieckich (Arch.&#13;
krajowe w Krakowie: Castrensia Biecensia, 171 t., str. 205—&#13;
209), zapisany tamże pod r. 1622. Woźny Błażej Zawała ze&#13;
wsi Glinik, w towarzystwie dwóch szlachty Marcina Dzikow­&#13;
skiego i Alberta Zocha, składa przed aktami swoje zeznania&#13;
o niezwykle tragicznej i wzruszającej treści:&#13;
»...Ministerialis Zawała recognovit, iż będąc posłany z szla­&#13;
chtą pomienioną w sobotę przeszłą antę festa solennia Pentecosten na grunt cieszymski, aby nalazł ciało zamordowane&#13;
uczciwej Jagnieszki z Markuskiej poddanej Jej mości pani wo­&#13;
jewodziny sandomierskiej, małżonki nieszczęśliwej złośliwego&#13;
Macieja Podkowki Młynarczyka, która to Jagnieszka tegoż Ma­&#13;
cieja Podkowkę skazanego na śmierć o złodziejstwo jawne&#13;
i pokonanego u prawa o konie, które pokradł i przywiódł do&#13;
Zmigroda miłosierdziem i sercem chrześcijańskiem zdjęta odprosiła go sobie na męża z rąk katowskich. Niebaczny zły&#13;
człowiek niepamiętając dobrodziejstwa takiego i na związek&#13;
święty małżeński zabił ją w drodze i okrutnie zamordował,&#13;
rzeczy ruchome, szaty, suknię, krowę jej własną przywiódł do&#13;
Cieszymy i tam we młynie cieszymskiem bratu swemu rodzo­&#13;
nemu Wojciechowi Podkowie młynarzowo cieszymskiemu pod­&#13;
danemu urodzonego pana Samuela Mniowskiego dał przecho­&#13;
wać; czego się i ten brat jego ważył uczynić, że go niemały&#13;
czas u siebie chował wiedząc złośliwe sprawy jego. I pasier­&#13;
bowi tego to Wojciecha Młynarza cieszymskiego ten to zabójca&#13;
(jako ludzie udają, że ten pasierb był przy śmierci i kiedy ją&#13;
pogrzebł) dał obuwie z niej. Jakoż ten to młynarz Podkowa&#13;
brat rodzony zabójcy tego przyznał to przed tymże woźnym&#13;
&#13;
�WYPRASZANIE OD KARY ŚMIERCI&#13;
&#13;
255&#13;
&#13;
i szlachtą, gdy się u niego upominał woźny tych dóbr i&#13;
czy pozostałych z bracią rodzoną pozostałej siostry, ze te rze­&#13;
czy przyniósł ten zabójca do młyna cieszymskiego i tento mły­&#13;
narz brat jego oddał i to obuwie z pasierba swego pospołu&#13;
z inszemi rzeczami i krowę tymto braciej meboskiej zabitej.&#13;
Będąc tedy zesłany tento woźny za wiadomością i obwieszcze­&#13;
niem jegomości pana Stefana Jankwicza na ktorego gruncie to&#13;
ciało zachowane było i za obwieszczeniem X. Walentego Kommendarza Frysztackiego od urodzonego pana Samuela Mniowskieo-o naleźli ciało na drodze na polu gładyszowskiem, które&#13;
z ludźmi i prawem wiejskiem stępińskiem i z szlachtą ponnenioną widział i obaczył głowę obuchem potłuczoną A o ywszy gromada ciała tego, na inszym miejscu pochowali je krzyz&#13;
postawiwszy nad grobem. A in continenti strona stanęła pro&#13;
szac o exequtią...&#13;
.&#13;
„„o&#13;
Następny chronologicznie wypadek pochodzi z r&#13;
u ks. Sygańskiego 1. c.) a odnosi się do Klikuszowej; da szy&#13;
z r 1684 odnosi się do Żywca a jest wypisem z Chronografii&#13;
albo Dsieiopisa żywieckiego Andrzeja Komomeckiego. Bohaterce&#13;
tego opowiadania, którego ofiarą padł kat, niechcący więźnia&#13;
popuścić, nie udało się przecież ocalić skazańca; widocznie są&#13;
nie uznał zwyczaju za obowiązujący:&#13;
„Teo-oź roku Wojciech Stokłosa z Zabłocia, krawczyk,&#13;
zginął, będąc u kościoła św. Krzyża ścięty, pod Bożą Męką,&#13;
o kradzież koni. Tego tedy, gdy miał kat scinac, panna jedna&#13;
z Białej, jako do młodzieńca przyskoczywszy, podw.ką ) mu&#13;
szyję okręciła a ręką'obłapiła, że się katu nijakim sposobem&#13;
oderwać nie dała, zwiódszy go daleko z placu, chcąc go wy­&#13;
zwolić; aż z zamku hajducy dwaj przybiegszy, zaledwie ją od&#13;
nieo-o oderwali i był ścięt Z której okazyjej kat, zeszamotawszy&#13;
się’z nią i z więźniem, niedługo potym umarU&#13;
Dalszy przypadek pochodzi z r. 1689 i odnosi się do faktu&#13;
»odproszenia« dziewczyny przez młodzieńca fMcia&#13;
leficorum Wiśniciae, str. 34-36, pod dniem 4, 5 . 6 wrzesn a&#13;
1689), o czem wspominałem już powyżej. Przeć są&#13;
]&#13;
Wojciech Nawrocki i Benedykt Włodarczyk, obaj ze wsi Nie­&#13;
połomice - i wnoszą skargę przeciwko Teresie Kąckiej.&#13;
') Podwika — chusta, zasłona z głowy.&#13;
&#13;
�256&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTREICHER&#13;
&#13;
»Moi Łaskawi PP. skargę naszą żałosną wnoszęmy na­&#13;
przeciw tey niebaczney dziewce y szkodę nąm w ubóstwie&#13;
poczynioną to jest o załozęnie y spalęnie ogniem ubóstwa na­&#13;
szego a nietylko nąm samym, ale y innym do czego y ona&#13;
sama zna się«.&#13;
” Tandem&#13;
opowiadają akta sądu — inculpata Teressia&#13;
benevole in inquisitione zeznała się, ze Tomkowi zapalela dom&#13;
wlawszy po węgle, u Brachy zapaleła wlawszy na przyłasek,&#13;
u Garcarza wlawszy na komorę pod strzechę założyła ogień,&#13;
u krędęncerza zapaleła od ulice. Quesita, ieśli kogo nie po­&#13;
szkodowała, respondit, źe nigdy y tegom nie czynieła tylko&#13;
kiedy mi sie w głowę coś stało, szum wielki, tom te uczynki&#13;
czynieła«.&#13;
Podobnie zeznała na drugiej i na trzeciej inkwizycyi.&#13;
Mimo źe oskarżyciele darowali jej winę, zapadł dekret, że ma&#13;
być za to »ścięta, w rynku pod pręgą«.&#13;
Poczem księga sądowa dosaje jednak:&#13;
»Z woli y decizy JMci P. Starosty a Gubernatora naszego&#13;
(Stefana Praźmowskiego, pełnomocnika Lubomirskich, zarządcy&#13;
klucza wiśnickiego) stanęło post dekretum tak prout sonat in&#13;
scriptis ad iudicium missis. Ponieważ ta panna z Niepołomic&#13;
decretowana iest decretem mieyskim na garlo, ale źe mnie&#13;
zaszły wielkie instancye tak duchownych iako y mieyskich&#13;
osób tudziesz całego miasta, tedy poważając instancye te tak&#13;
poważne daruię ią garłęm z tą iednak condycyą iżeby poszła&#13;
zaraz do kościoła z tym młodzięncem, który ją od prosił v o iey&#13;
dożywotnią przyiazn concurował, ażeby z sobą w kościele&#13;
swdętym szlub wzięli. Co to utwierdzam ręką moią. Stefan&#13;
Prażmowski starosta wiśnicki«.&#13;
Ciekawy opis, ogłoszony przez prof. Krzyżanowskiego, a wy­&#13;
jęty z ksiąg parafialnych siedliskich, z roku 1747, powtarzam tu&#13;
raz jeszcze, w rocznikach Czasu jest bowiem trudno dostępny:&#13;
»Ja Urban Kalski, wikary kościoła parafialnego w Siedli­&#13;
skach, pobłogosławiłem małżeństwo, niespodzianie i nagle za­&#13;
warte przez pracowitego Wojciecha Kuczka ze wsi Kamienicy,&#13;
którego sławetny urząd w Brzostku za najgorszą zbrodnię ska­&#13;
zał na śmierć przez ucięcie głowy i spalenie. Skoro go już na&#13;
miejsce egzekucyi wyprowadzono i kark mu obnażono, praco­&#13;
wita dziewica Elżbieta Kuszoska z tej samej wsi Kamienicy&#13;
&#13;
�WYPRASZANIE on KARY ŚMIERCI&#13;
&#13;
257&#13;
&#13;
przedarła się na rynek w męskiem ubraniu i obnażony kark&#13;
wspomnianego Wojciecha chustą, z głowy własnej zerwaną,&#13;
„pasała i przykryła, a następnie z miejsca stracenia i hańby&#13;
•z nim razem do kościoła po błogosławieństwo pobiegła. W iiząc to wszystko na własne oczy i jeszcze więcej słysząc, za­&#13;
pobiegając znacznie większym nieszczęściom, wedle prawa zwy•zajowego Królestwa (secundum consuetudinem Regrn) tego sa■ nego dnia małżeństwo wspomniane pobłogosławiłem i zatwier­&#13;
dziłem - Świadkami byli Stanisław Ożga z Brzezin, Jozet&#13;
¡Jajec z Kamienicy i innych wielu, którzy na egzekucyę wyroku&#13;
śmierci się zbiegli«.&#13;
.&#13;
Ostatnim skutecznym wypadkiem zastosowania tego oby­&#13;
czaju - (nieskuteczne cytuje Wójcicki jeszcze z 19-ego wieku,&#13;
1828 i 1832) —jest niesłychanie charakterystyczny takt z r. 1i 9,&#13;
opisany w liście Józefa Lipskiego wystosowanym do obożnego&#13;
kor. Krasińskiego. List ten ogłoszony już przed czterdziestu&#13;
laty w Tygodniku illustr. (1860, tom II., str. 519) przedru owujemy również poniżej, rzuca bowiem najlepsze światło, jak&#13;
wielką krzywdą bywało nieraz tego rodzaju dowolnie i kapry­&#13;
śnie stosowane prawo łaski:&#13;
»Jaśnie Wielmożny Panie!&#13;
Gdy nieboszczyk Marcin Sobe.... brat żony mojej, oi pra­&#13;
cowitego Bartłomieja Chwały z Zofią Sobe...., bratową mą okru­&#13;
tnie zamęczony został, takowych zabójców schwytawszy, o esłałem do sądu miejskiego krasnostawskiego w roku przeszłym&#13;
(1768 r) Takowych winowajców trzymałem w areszcie miej­&#13;
skim niedziel jedenaście, wikt dla nich opatrywałem straży pil­&#13;
nującej płaciłem, proces kryminalny z niemi wiodłem, wyko­&#13;
nywania sprawiedliwości sprowadziłem, na trunki sędziom miej­&#13;
skim nie mało ekspensować musiałem, tak, żem na tę sprawę&#13;
blisko tysiąca złotych ekspensował.&#13;
W sprawie takowej doczekałem się dekretu dwunastego&#13;
tygodnia: odesłano urodzoną Sobe...., jako szlachciankę, do&#13;
grodu, obwinionego zaś Bartosza skazano na śmierć.&#13;
Lecz gdy przyszedł termin egzekucyi, idącego już na plac&#13;
dziewka jakaś chustką zarzuciła. Po którym bezprawnym_ po­&#13;
stępku zamiast egzekucyi dekretowi, poprowadzono go z hala­&#13;
bardami cechy do kościoła i tam go księżom oddano, a m&#13;
ze szczętem zniszczonemu żadnej satysfakcy. me uczyniono&#13;
Lud. Rocznik X.&#13;
&#13;
�258&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTREICHER&#13;
&#13;
I ak wielkiej krzywdy chciałbym poszukiwać na mieście&#13;
Krasnostawie, a zero człowiek zniszczony, przeto supplikuję&#13;
jaśnie wielmożnego pana o zarekomendowanie mnie j. w. podkanclerzowi koronnemu, aby mi patron miserabilium w tej spra­&#13;
wie był przydany, tudzież o opatrzenie mnie chudego pachołka«.&#13;
Na tymto liście dającym tak smutne świadectwo o wymia­&#13;
rze sprawiedliwości po miastach upadającej Rzeczypospolitej,&#13;
kończy się materyał, odnoszący się do obyczaju »wypraszania«,&#13;
o ile był u nas praktykowany. Jestto oczywiście tylko drobna&#13;
cząsteczka tego, co się kryje w archiwach i co z czasem wy­&#13;
dobyte rzuci na jego rozpowszechnienie jaśniejsze światło. Już&#13;
z tego jednak widać, że i współcześni nie zgadzali się w za­&#13;
patrywaniach na znaczenie wypraszania od kary śmierci. Jedni&#13;
uważali je za powszechny zwyczaj prawny na ziemiach Rze­&#13;
czypospolitej, inni go nie respektowali. Był on przeżytkiem&#13;
innych czasów i skazanym był na obumarcie, choćby nawet&#13;
gwałtowny przewrót w stosunkach prawnych z końca 18 stu­&#13;
lecia nie był go nagle i radykalnie usunął. Dla dzisiejszego&#13;
czytelnika jest wogóle niespodzianką, że trwał tak długo, że&#13;
zaginął stosunkowo tak niedawno.&#13;
&#13;
J&#13;
&#13;
�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="157202">
                <text>Wypraszanie od kary śmierci w obyczaju naszego ludu / Lud, 1904, t. 10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="157203">
                <text>obyczaje ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="157204">
                <text>Lud, 1904, t. 10, s. 241-258</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="157205">
                <text>Estreicher, Stanisław (1869-1939)&#13;
http://viaf.org/viaf/56658556&#13;
&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="157206">
                <text>1904</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="1131">
        <name>zwyczaje ludowe</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="10088" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10066">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7cdbf2e4e16652024f0d65554ebb633e.pdf</src>
        <authentication>4e82538ca414cd50c79c01a7034505c5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119990">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5801</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119991">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119992">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119993">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119994">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119995">
                <text>obrzędy pogrzebowe - Polska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119996">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5398</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119997">
                <text>Wyprowadzanie zwłok na cmentarz/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119998">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.127</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119999">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120000">
                <text>Bohdanowicz, Janusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120001">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120002">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120003">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120004">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120005">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120006">
                <text>Mapa 35. Wyprowadzanie zwłok na cmentarz. Objaśnienia znaków: 1 — transport na barkach
z domu na cmentarz, 2 — transport na barkach z domu do krzyża, 3 — transport ręczny na
noszach („mary", „drążki").

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7834" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7814">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2d373a00da2c3b28c07e5aed47f65269.pdf</src>
        <authentication>c5c9891b644dcd5ed96bc3d656edb01c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93665">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5777</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93667">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93669">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93671">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93674">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93677">
                <text>obrzędy pogrzebowe - Polska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93680">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5374</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93683">
                <text>Wyrazy lub zdania zasłyszane w głosie sowy/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93686">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.38</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93689">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93692">
                <text>Jankowska, Barbara</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93695">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93697">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93700">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93702">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93703">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93704">
                <text>Mapa 11. Wyrazy lub zdania słyszane w głosie sowy. Objaśnienia znaków: 1 — „puć", „pudź",
„pójdź", 2 — „wywódź", „wywieź", „wywiedź", 3 — „pudź, pudź w dołek pod kościołek"
i pokrewne, 4 — „puć, puć na księdza gródź", „poć, poć na księdzową grodź" i pokrewne,
5 — „komit, komit".

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9807" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9785">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/62a7d4aa571dc672edf7f84a9af01019.pdf</src>
        <authentication>18d1e193f115e031cbd11de378736617</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116674">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:80</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116675">
                <text>1954</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116676">
                <text>Wielkopolska, hodowla</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116677">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:65</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116678">
                <text>Wyrok sądu owczarskiego z Zachodniej Wielkopolski z konca XVIII w./ LUD 1954 t.41</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116679">
                <text>LUD 1954 t.41 s.538-545</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116680">
                <text>Baranowski, Bohdan</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116681">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116682">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116683">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116684">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116685">
                <text>539

.,
~..:., ..
BOHDAN BARANOWSKI

WYROK SĄDU OWCZARSKIEGO
Z ZACHODNIEJ WIELKOPOLSKI Z KOŃCA XVIIIW.
Do dziś dnia problem sądownictwa wiejskiego zawiera wiele niewyjaśnionych zagadnień. Pewien schemat, jaki próbował stworzyć
J. R a f a c z 1 dla sądownictwa wiejskiego ,południowej Małopolski,
nie zawsze może być zastosowany do stosunków wiejskich w innych
regionach. W zależności od waru~ków lokalnych zupełnie inaczej
przedstawiał się w poszczególnych częściach dawnej Rzeczypospolitej
zarówno skład sądu wiejskiego, jego kompetencje .itd. Sprawy te jednak są jeszcze bardzo niedostatecznie przepracowane w naszej literaturze naukowej. Również słabo zbadane jest zagadnienie odrębnego
sądownictwa i zwyczajów prawnych związanych z pewnymi grupami
zawodowymi, jak bartnikami,
flisami, smolarzami, owczare:ami itd.
Dość specyficzne warunIki życia gospodarczego i społecznego tych grup
spowodowały, że zachowały one prawie że do końca istnienia dawnej
Rzeczypospolitej znacmy samorząd, którego jednym z najpoważniejszych zadań było wymierzanie sprawiedliwości w sprawach zawodowych.
Na nieszczęście zaróWno zwyczajne sądy.wiejskie, jak i sądy poszczególnych grup zawodowych, bardzo ,często w swym składzie nie
posiadały żadnej osoby władającej piórem, wtedy zaś gdy ich wyroki
były nawet spisywane, to przechowywano je dość niedbale i w ciągu
wieków uległy one zniszczeniu. Nic więc dziwnego, że do dziś dnia
zachowały się względnie nieliczne ślady ich działalności w postaci
specjalnych ksiąg sądowych lub oddzielnie spisywanych dla ważniejszych spraw protokołów.
Jedną z takich grup zawodowych, iktóra na ziemiach dawnej Rzeczypospo1:itej zachowała swój odrębny samorząd i swe odrębne sądownictwo, prawdopodobnie zresztą ograniczone do spraw zawodowych, byli owczarze. O tak zwanych "sądach owczarskich" do dziś
dnia wiemy zresztą bardzo mało i w naszej literaturze
nauikowej
sprawa ta stanowi pewnego rodzaju zagadkę.
1

J. R a f a c z, Ustrój

Lublin 1922.

wsi

samorządnej

małopolskiej

w

XVIII

wieku,

Do zagadnienia sądownictwa owczarskiego posiadamy zresztą nadzwyczaj skąpą llość materiałów źródłowych. W r. 1893 w VII tomie
"Wisły" opublikował Zygmunt Was i l e w s k i bardzo ciekawy wyrok sądu owczarskiego, który zebrał się w r. 1693 we wsi CzewujeW1i.e
w okólicach Żnina W Wielkopolsce 2: Sąd złożónyz czterech owczarzy
z pobliskich wsi, zasiadający w obecności szlachcica Adama Tarnowskiego, rozpatrzył sprawę dwóch owczarzy, Marcina 'i Jędrzeja, oskarżonych o systematyczną ikradzież owiec. Oto w ciągu dość długiego
okresu czasu, bo prawie w ciągu dwóch lat, wykradli oni ze stada
pańskiego 81 owiec. Wyrak sądu owczarskiego "Marcina godnym szuhienicy sądzi jako gospodarza, a Jędrzeja wolnym czyni". Obydwom
jednak nakazano zapłacić za skradzione' owce oraz wełnę i jagnięta
bardzo wysoką jak na owe czasy sumę 220 zł. W wyrdku tym s.pornym być może, czy wyrażenie "godnym szubienicy sądzi" uważać należy za jednoznaczne z wydaniem wyroku śmierci 3. Było by to o tyle
dziwne, że na ogół sądy wiejskie nie posiadały prawa miecza
i w XVI-XVIII w. z zasady nie wydawały wyroków gardłowych 4.
Natomiast zdarzały się wypadki, że sąd wiejski uznawał .winowajcę
"godnym" miecza lub szubienicy, następnie jednak nie chcąc się narażać na poważne wydatki, jakie pociągało za sobą sprowadzenie kata,
który w świetle ówczesnych pojęć prawnych był jedynie kompetentnym do wykonania wyroku, zamieniał karę śmierci nachłoS'tę, wysoką grzywnę lub t. p. Ntiejasne sformułowanie
wyroku wydanego
przez sąd owczarski w Czewujewie uniemożliwia nam stwierdzenie,
czy wyrażenie "godnym szubienicy sądzi" oznaczało wydanie wyroku
śmierci, do czego można mieć wątpliwości czy kompetentnym był sąd
owczarski, czy też chodziło tu tylko o zaakcentowanie znaczenia popełnionego przestępstwa.
2 Z. Wasilewski,
Wyrok sądu owczarskiego,
"Wisła", t. VII (1893),
str. 799-800. Wyrok ten przedrukowany zostałB. Baranowski
i J. P-iąt o w s k i, Dokumenty
chłopskiej
doli, Łódź 1948, s. 118+ 119.
a Por. np. S. S zc z o t k a, Studia z dziejów prawa wołoskiego w Polsce,
"Cza.sopismoPrawno-Historyczne",., t. ['f {194&gt;9),s. 415 oraz Z dziejów chłopów polskich, Wa'rszawa 1951, s. 27'1.
4 B. B a r a n o w s k i Czy szlachta
w XVII
i XVIII
wieku mogła chłopów karać śmiercią?, "Państwo 'i rp,rawo",r. 1948, z. 12, s. 38 i nast. 'W pewnym stopniu przeczyłaby temu drukowana w niniejszym tomie wzmianka
o sądzie owczarskim z r. 1688 z okolic Bydgoszczy, który rozpatrywać miał
sp'rawę owczarza o zabójstwo innego owczarza, a więc typową sprawę "gardłową". Inna rzecz, że musiało to być uwaźane za prze~roczenie kompetencji
sądu owczarsk.'ego, skoro miejscowy podstarości za·siadających w tymże
sądzie "owczarzy pob/eształ".
'

,.

.

.. ~.. .

�541

/

540

szłości nie jeden jeszcze z przekazów źródłowych wydobyty zostanie
z materiałów archiwalnych.

Znacznie później pewne wiadomości o sądach owczarskich podane
zostały w wydan:ych drukiem ustawach wiejsk,ich. Tak więc wydana
w r. 1756 przez blskupa chełmińskiego Wojciecha Leskiego ustawa 'dla
~si. szlacheckich powiatu lubawskiego 5, tak jak i wydana trochę późmeJ, bo w r. 1758, przez tegoż biskupa ustawa dla wsi stołowych biskupstwa ,chełmińskiego 6, czy wreszcie wzorowany na nich wilkierz
dl,a wsi Gru~zno wydany w ~. 1763 przez kapitułę gnieźnieńską 7, zawIerały specJalny punkt zabraniający odbywania sądów owczarskich
na których "wielkie bezprawia bywać zwykły". Można by tu mie6
poważne zastrzeżenia, czy w rzeczywistości władzom kościelnym chodziło tu o "bezprawia", jakie miały miejsce na sądach owcz:arskich
czy też raczej o. coś innego, mianowicie o to, że sądy tego rodzaju ni;
zawsze były wygodne dla pana feudalnego i w jego interesie leżało
podporządkowanie tego rodzaju spraw w zupełności od siebie zależnym sądom wiejskim.
. Dość niejasna sprawa sądów owczarskich kilkakrotnie poruszana
była m.ar?inesowo zresztą tylko, w historycznej lub historycznoprawnej hteraturze naukowej. Stosunkowo naj obszerniej zajął się tą
sprawą Stanisław S z c z o t k a w swych Studia'ch nad dziejami prawa wołoskiego w Polsce B. Szczególnie ciekawe są tu hipotezy tego
au~ora, wysunięte zresztą w sposób bardzo ostrożny, że sądy ow,czarskle są .następstwem ruchów migracyjnych podkarpackiej ludności
pastersklej czy też atrakcyjności prawa wołoskiego, które znajdowało
pewien oddźwięk na dalekkh terenach Wielkopolski i Pomorza.
W chwili obecnej trudno jest jeszcze coś pewnego powiedzieć na
temat genezy sądownictwa owczarskiego, jego organizacji, zakresu
działania itd. ~byt mało. mamy bowiem do tego mater.iału źródłowego.
Dlatego też poważne znaczenie przedstawia każda wzmianka źródłowa o istnieniu sądu owczarskiego lub jego działalności. Co prawda
w rrin,iejszym 'tomie "Ludu" opublikowane zostaje /kilka· tego rodzaju wzmianek źród10wych z różnych zresztą okresów czasu i różnych okolic, mimo wszystko spodziewać się jeszcze należy, że w przy5

A. M a ń k o w s k i, Wilkierz dla wsi szlacheckich
biskupstwa
w powiecie lubawskim
z r. 1756, "Głos Lubawski", 1&lt;913,

B

-416

S. S Z

oraz z

o t k a, Studia

z dziejów prawa wołoskiego
Dzi.ejów chłopów polskich, s. 276-278.

CZ

.l

chełmiń-

wzmianki
o tym A. M ań k o w s k l, Inwentarz dóbr biskupstwa chełmińskiego z r. 16014
z uwzględnien'em późniejszych do r. 17'59 inwentarzy Toruń 1,927 s 61
wlesl.cie potwórnie drukowana S. K u t r z e b a i A. M ~ ń k o w s k i 'Poiski~
ustawy wiejskie XV-XVIII
w. Kraków 1938, s. 362.
'
~ S. K.u t 'r z e b a i A. M ań k o w s k i, Polskie ustawy wiejskie. s. 378.
, Tamze, s. 378.
skiego

***

s. 414-

w Polsce

'

.
"

W Wojewódzkim Archiwum Państwowym w Łodzi w tak zwanych
zbiorach Baftoszewiczów znajduje się kopia wyroku sądu owczarskiego z terenu .zachodniej Wielkopolski z r. 1787. Julian i Kazimierz
Bartoszewiezowie nie tylko czynnie pracowali na polu badań historycznych, ale jednocześnie z wielkim zamiłowaniem zajmowali się
kolekcjonowaniem różnego rodzaju materiałów źródłowych do bardzo
nieraz odległych od swych zainteresowań tematów. Nic więc dziwnego,że zbiory z rękopisów Bartoszewiczów, przekazane następnie
Zarządowi Miejskiemu m. Łodzi, a które później wraz z Archiwum
Miejskim przeszły do Wojewódzkiego Archiwum Państwowego, stanowią bardzo ciekawy i prawie zupełnie niewykorzystany materiał
źródłowy dla różnego rodzaju zagadnień. Niezależnie od bardzo licznych dokumentów oryginalnych do zbiorów tych weszły również i odpisy robione iprzez samych Bartoszewiczów lub też na ich zlecenia.
Kopia wyroku sądu owczarskiego, zainwentaryzowana w zbiorach
Bartoszewiczów pod nr 188, pochodzi, sądząc z papieru, atramentu.
sposobu pisania itd., z 'końca wieku dziew&lt;iętnastego. Pisana jest ona
dość niewyraźnym charakterem pisma i to w sposób pośpieszny. Na
kopii tej niezaznaczone zostało jednak, co było jej podstawą. Domyślać się jedynie można, że ~porządzona ona została w jakimś prywatnym archiwum dworskim, w którym przechowywany był oryginał
wyroku sądu owczarskiego.
Zachowana kopia wyroku sądu owczarskiego z r. 1787 dotyczy najbardziej ,zachodnich części dawnego województwa poznańskiego,
a mianowicie okolic 2Jbąszynia. Zarówno sama wieś Chrośnica albo
Chrośnice, jak i wymienione w wyroku inne wsie jak to Poświętne,
Stefanów, Łomnica itd. to wszystko wsie leżące niedaleko Zbąszynia,
również wymienione w wyroku miasteczka jak to Kargowa, Tomyśl
leżą w tej samej okolicy. Dnia 24 sierpnia 1787 r. we wsi Chroś.nicy
zebrał się sąd owczarski złożony z czterech owczarzy z okolicznych
wsi (uderzająca jest tu ta sama liczba owczarzy co w wyroku sądowym
z Czewujewa z r. 1693 oraz drukowanym w tym samym tomie wyroku
ze Słupowa z r. 1751., nie wiemy jednak czy mamy tu do czynienia
z pewną przypadkową zbieżnością, czy też zgodnie ze zwyczajem
w skład ·sądu owczarskiego powinno wchodzić czterech oWlCzarzy).Sąd
w Chrośnicy zebrał się dla LI'ozsądzenia sprawy przeciwko kilku
owczarkom o dość skomplikowaną sprawę kradzieży owiec. Ciekawym szczegółem może być to, że zarówno wszyscy sędziowie, jak
i oskarżeni noszą nazwiska niemieckie. Otóż do dziś dnia zagadnienie

�542
roli żywiołu niemieokiego wśród owczarzy nie zostało jeszcze zupełnie zbadane, a przecież z owczarzami Niemcami spotkać się można
nie tylko na zachodnich rubieżach Wielkopolski, ale nawet na terenie
województwa sieradzkiego i sandomierskiego.
Wyrok sądu owczarskiego w Chrośnicy nakładał na oskarżonych
wysokie kary pieniężne zarówno na rzecz pana, kościoła farnego' zbąszyńskiego, jak i "na ekspens i fatygi sądowe". W stosunku zaś do
niektórych oskarżonych sąd owczarski wydał wyrok dyskwalifikujący, że "odtąd nie wart być owczarzem ani pasterzem trzody owiec",
lub że "szelmą odtąd na zawsze będzie zwany". Żadnych wyroków
wchodzących w zakres sądownictwa karnego sąd owczarski w Chrośnicy nie wydawał.
Nadzwyczaj ciekawe jest to, że rozrachunki związane z wypłatą
wyznaczonej przez sąd 'owczarski kary ciągnęły się przez kilka lat.
Otóż na zakończenie wyrolku sądu owczarskiego z r. 1787 podane zostały pewne, niekompletne zresztą, ro~liczenia z r. 1794 dotyczące
tej właśnie sprawy. Tych dość zawiłych i niepewnych zresztą rozliczeń nie podajemy do drulku, na uwagę zasługiwać mogą jednak pewne dość charakterystyczne pozycje, jak na przykład zapłata za furę,
którą przewiezieni zostali owczarze zasiadający w sądzie,c~ wskazuje, jak balrdz'Osię z nimi liczono, że niewie,lkich kilkokilometrowych
przestrzeni nie odbywali pieszo lecz posyłano po nich specjalne pOdwody, dalej należność za piwo i wódkę oraz "sołtysowi za stancyję,
chleb, masło etc.", dalej ciekawa może być wzmianka o wydatku na
papier i świece (widać sąd urzędował późnym sierpniowym wieczorem lub V'! nocy), po które trzeba było posyłać aż do Zibąszynia specjalnegó gońca. Najciekawszy jest jednak sam termin ,zakończenia
tych rozrachunków, a mianowicie rok 1794. Jak widać więc dopiero
po 7 latach, gdy w międzyczasie zaszły tak ważne. zmiany polityczne,
jak zajęcie w drugim rozbiorze znacznej części ziem wielkopolskich
przez Prusy, można -było dokończyć rozrachunków z tytułu wydanego
przez sąd owczarski wyroku.
Wyrok sądu owczarskiego z Chrośnicy jest wyjątkowo rzadkim
tego rodzaju zabytkiem prawnym. Co prawda w księgach sądowych
grodzkich zachowały się wzmianki {drukowane częściowo w niniejszym tomie "Ludu") o sądach owczarskich, mimo wszystko nie stanowią one jednak materiału' tak bezpośredniego, jak wspomniane już
wyroki, które dokładnie określają skład sądu, jego działalność [td.
Nic więc dziwnego, że uważamy za słuszne, by ten rzadki zabytek sądownictwa owczarskiego ogłosić drukiem.

543
Działo się (w) wsi Chrośnica dnia 24 miesiąca sierpnia r. 1787-go.
Na inkwizycyją imieniem Johana Samuela Prebicz, młynarza
z Bobrówki, zasiadłszy uczciwi Wojciech SzefIer, owczarz z Wytomyśla, Krzysztof Szefler, owczarz z Tomyśla, Michał Pielche, owczarz
z Nowej Wsi, Michał Pielche, owczarz z folwarku Kawczyńskiego, na
wysłuchanie inkwizycyi i rozsądzenie sprawy względem ukradzionych
owiec nocnem sposobem temu Johanowi Samuelowi Prebicz, młynarzowi z Bobrówki, jak się okazało przez Georga Ulmic, owczarka
z Chrośnicy.
Z e z n a n i e G e o ~ g a U l m i c, o w c z a I' k a z C h I' o Ś n i c e :
1. Iż ukradł temuż młynarzowi nocnym sposobem z owczarni
owiec szt. nr 13, skopów dwanaśnie a owcę jednę, ale nie sam tyllko
z drugiemi, to jest Frydrychem Ulmic, owczar1}.iemz Chrośnicy i synem owczarza wiejskiego z Łomnicy.
2. Jak te owce ukradli zapędzili je do Chrośnice w nocy na ogród
pański za stodołę·
3. Jak dzień był, Frydrych Ulmic, owczarek chrośnicki (i) kolega
jego, szt. 6 Wlpędził do stada jego a szt. 7 zechciał do ojca swego na
folwark Nowodworski zapędzić.
4. Jak pędzieł te szt. 7 do ojca, spotkał go z nimi W. Imć pan podwojewodzi, poznał, iż kradzione owce upędza, powrócił go z nimi i kazał je do stodoły zamknąć.
5. A na wieczór, jak stado przypędził, złączyli je do stada i W. Imć
pan podwojewodzi nakazał, aby nie zginęły.
6. Zwierzyli się bratu jego wszyscy trzy, Michałowi Ulmicowi owczarzowi z Poświętnego, iż mają kradzione owce, iż upędzającego na
Nowy Dwór szt. 7 W. Imć pan pódwojewodzi wrócił etc.
.
7. Iż im dał tę radę, aby je sprzedali, brat jego owczarz z Poświętnego, iż sam przyjdzie z nimi do Kargowy.
8. Dzień w sobotny według UJmowywpędził przed wieczorem stado
owiec do boru, gdzie tam już brat jego owczarz z Poświętnego oczekując. wziąwszy z temi; te owce szt. 13, które ukradli młynarzowi
w Bobrówce wysadzili je powiązawszy, stado odpędził a te związane
leżały i brat jego owczarz z Poświętnego przy nich się został, które
potem poodwiązywał; a on zapęd~iwszy stado na wieczór do domu,
ojadłszy się, wziął do nich i brata jego.
9. PędŹlli te owce szt. 13 w nocy do Kargowy i w niedzielny dzień
sprzedali je rzeźnikowi Rucier szt(u}ka zł ośm, dico 8.
10. Gdy tych owiec szukano a W. Imć ,pan podwojewodzi o tym się
dowiedział, pytał się, gdzie są te owce, którem upędzające powrócił,
odpowiedział, iż są u brata na Poświętnym, nakazł, aby je sprowadził.

�545
11. Poszedł na Poświętne do brata Michała Ulmic owczarza tamecznego opowiadając mu, iż mu pan każe stawić, a brat - juści tych samych nie stawisz, .kiedyśmy je sprzedali, ale będę się starał, że tym
czasem zastawiemy, są tu na Stefanowie podobne ,tym owcom owce
i oprowadze ci je -; które sprowadził, ale W. Imć pan poznał, iż nie
(te) same; wszelako kazał je do stada wpędzić i surowo przykazał, aby
nie zginęły.
12. Były te owce dni trzy, potem po nie przyszedł owczarz stefański i w polu stado wyłączył jak swoje i wziął.
13. Gos.podarz Jan Ulmic owczarz chrośnicki o wszystkiem wiedział.
14. Wprzód tej kradzieży ukradł owiec szt. 6 z Frydrychem Ulmicern owczavkiem, kolegą swym, owczarzowi z Kawczyńskiego. Te zabili i zjedli z gospodar,zem.

Zeznania
Michała
Ulmic
owczarza
z Poświętnego:
1. Iż mu się zwierzyU, iż 13 sżtuk owiec skradzionych, które
ukradli młynarzowi w Bobrówce.
·2. Ten sposób im dał, jak brat jego wyżej wyznał.
3. Starał się o owce na Stefanowie mówiąc do owczarza stefano(w)skiego: ,pożyc bratu memu do Chrośnicy owiec szt. 6, bo sprzedari
z drugim owczarkiem pańskich owiec szt. 7 i mają je dostawić dziś
koniecznie tylko do wieczora,zaś też je na wieczór powróci, tylko je
panu okaże, ja też jedną odłożę i zapędzę, bo te im podobne będą, na
co mu dał.
4.' Tych sposobów nauczył jego już przed lat 3 owczarz Szpopej.
Z ezn a n i a

M a r c i na

S z u l c a o w c żar z a s t e f a n o (w)skiego:
1. Iż Michał Ulmic owczarz z Poświętnego. przyszedł do niego prosząc, aby mu pożyczył owiec sztuk 6 dla brata do Chrośnicy, bo pańskich owiec sprzedali z drugim owczaIikiem i mają dostawić dziś.
2. Iż na to zezwolił i dał, ale mnie mieli tego dnia na wieczór oddać, a przyrzekł Michał Ulmic owczarz z Poświętnego.
3. Iż tego dnia mu ich nie oddali, acz dopiero dnia trzeciego poszedł po nie i w polu (ze) stada mu je wypędzili.
Z e z n a n i a J a n a U l ril i c o w c z a r z a c h roś n i c ki e g o :
1. Iż wiedział, !iż owczarkowie jego skradzione owce mieli.
2. Iż te owce, które ukradli owczarzowi z Kawczyńskiego, u niego
zabieli i wraz z niemi je zjadł.

My zasiadający, wysłuchawszy inkwizycyją, z których uznajemy
być obwinionymi, więc naradziwszy się (z) sobą, wezwawszy Pana
Boga na pomoc, na nich ten ferujemy dekret:
1. Czyni się obwinionym Jana Ulmic owczarza chrośnickiego za to,
iż wiedział (o) oWlCZachprz;ez jego owczaTków ukradzionych a im tego
nie g{a)nieł, że więc tak się czyni złodziejem, jak są owczarkowie jego,
i za to ma dać strafy J. W-o dziedzicowi nr 15, W-o Imć panu aren-:
darzowi nr 15 wsi Chrośnica, kościołowi farnemu zbąskiemu nr 3, na
ekspens i fatygi sądowi nr 4, co czyni sumę nr 37 i odtąd nie wart być
owczarzem ani pasterzem trzody owiec.
2. Czyni się obwinionym zbiegły Frydrych Ulmic owczarek chrośniaki za kradzież owiec w Bobrówce, za co owce, od których jak szelma uciekł, których jest smuk 25, więc te spadają połowa na J. W-o
dziedzica, a druga połowa na W-o Imć ,pana arendarza wsi Chrośnica,
i szelmą odtąd na zawsze będzie zwany.
3. Czyni się obwiniony Wojciech Ulmic owczarek chrośnicki na
kradzież także owiec w Bobrówce i sprzedanie ich w Kargowie, za co
nakazuje mu się dać strafy J. W-o dziedzicowi Il!l' 10, W. Imć panu
arendarzowi wieś Chrośnica nr 10, do kościoła farnego zbąskiego nr 2,
na ekspens i fatygi sądowi nr 4. Co czyni sumę nr 26 i odtąd nie wart
być pasterzem trzody owiec. Item nr 15 młynarzowi za owce i faty.gi = nr 41.
4. Michałowi Ulmic owczarzowi z Poświętnego, który także się
czyni obwinionym za sposób odprowadzenia skradzionych owiec stada
chrośniokiego i z~pędzenie ich z bratem do Kargowy, nakazuje mu się
dać tym dekretem strafy: W-o Imć panu Zakrzewskiemu, podwojewodziemu w Chrośnicy, nr 12, z któremi z J. W-o dziedzicem ma się dzielić. Także W. Imć X. proboszczowi, a panu swemu, nr 12, na ekspens
i fatygi sądowi nr 3 i też takiem szelmą zwany a jak inni, którzy kradli.
5. Marcinowi Szulcowi owczarzowi Stefan owa, który się także
czyni obwiniony za ,zabranie owiec, któremi chcieli ·zatkać oczy W. Imć
panu podwojewodzemu, nakazuje się jemu tym dekretem, aby na potem był ostrożniejszym, aby dał temu W. Imć panu podwojewodzemu
strafy nr 5, panu swemu nr 5, na 'ekspens i faty,gi sądowi nr 3.
Który to dekret, aby miał walor i wagę trwałą, własne mi z podpisem rą:k stwierdzamy.
Wojciech Szefler owczarz z Wytomyśla
W. Stęplowski
czynię trzy
pisarz tego aktu
Krzysztof Szefler owczarz tomyślski
m. lp.
czynię trzy +
+
Michał Pielche owczarz z Nowej Wsi
czynię trzy + + +
Michał Pielche owczarz kawczyński
czynię trzy + + +

++ +
+

35

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8271" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8251">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/139aee31bd245f60d92880ddb080560b.pdf</src>
        <authentication>d39e3803f9933044b63cf941aa5fd2c9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98842">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1248</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98844">
                <text>1986</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98846">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1152</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98848">
                <text>Wyróżnianie grupy własnej przez Cyganów w Polsce: swojskość, inność, obcość / ETNOGRAFIA POLSKA 1986 t.30 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98850">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1986 t.30 z.1, s.139-162</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98852">
                <text>Mróz, Lech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98854">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98856">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98858">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98860">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98866">
                <text>„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. X X X : 1986, z. 1
P L I S S N 0071-1861

LECH

MRÓZ

(Katedra Etnologii i Antropologii K u l t u r o w e j U W , Warszawa)

W Y R Ó Ż N I A N I E GRUPY W Ł A S N E J PRZEZ C Y G A N Ó W W POLSCE:
SWOJSKOŚC, INNOŚĆ, OBCOŚĆ
1

Tekst ten jest r e f l e k s j ą nad c y g a ń s k ą w i z j ą ś w i a t a . Zakresem, j a k i
nas t u t a j interesuje, jest w i z e r u n e k g r u p y w ł a s n e j i jej relacja do t y c h ,
k t ó r z y nie są zaliczani do w ł a s n e j s p o ł e c z n o ś c i — i n n y c h C y g a n ó w i nie- C y g a n ó w . Skoro m o w a b ę d z i e o sposobie percepcji i n n y c h społeczności,
t y m samym dotykać musimy takich kwestii, jak identyfikacja i tożsamość
k u l t u r o w a i kategorie j e j o k r e ś l a n i a , stereotypy etniczne ( s ą d y d o t y c z ą c e
przedstawicieli i n n y c h niż w ł a s n a społeczności) i autostereotypy ( s ą d y
na t e m a t g r u p y w ł a s n e j ) , p r o b l e m dystansu etnicznego i w a r t o ś c i , a prze­
de w s z y s t k i m k w e s t i i podstawowej, p o j ę c i a s w o j s k o ś c i i obcości. M i m o
iż k a ż d y z t y c h t e r m i n ó w b u d z i k o n t r o w e r s j e , ż a d e n nie jest na t y l e
jednoznacznie r o z u m i a n y , b y m ó g ł b y ć p o m o c ą w p r e c y z y j n i e j s z y m za­
k r e ś l e n i u granic p o j ę ć t a k i c h , j a k s w ó j , i n n y , obcy, k t ó r y m i t u t a j b ę ­
d z i e m y się p o s ł u g i w a ć i k t ó r e s t a n o w i ą p r z e d m i o t analizy.
P o d s t a w o w ą k w e s t i ą jest o k r e ś l e n i e siebie i w ł a s n e j g r u p y oraz t y c h ,
k t ó r z y s t a n o w i ą jej p r z e c i w i e ń s t w a , a w k a ż d y m razie nie n a l e ż ą do
g r u p y w ł a s n e j . J u ż poszukiwanie zasady s a m o o k r e ś l e n i a s p r a w i a k ł o ­
pot, w i e l e b o w i e m jest p ł a s z c z y z n i w i e l e c z y n n i k ó w w p ł y w a j ą c y c h na
i d e n t y f i k a c j ę . D a w n o j u ż doszli badacze do w n i o s k u , że z a r ó w n o samoo k r e ś l a n i e , j a k i p r ó b a zdefiniowania t y c h , k t ó r z y nie n a l e ż ą do g r u p y
w ł a s n e j , m a j ą charakter k o n t e k s t u a l n y . Nas interesuje zasada o k r e ś l a n i a
d o t y c z ą c a g r u p y etnicznej. B r a k i w t y m p r z y p a d k u jednoznacznie p r z y ­
j ę t y c h i uznanych k r y t e r i ó w . M o ż e m y o d w o ł a ć się do — j a k się pozor­
nie w y d a j e — jednoznacznie obiektywnego k r y t e r i u m p r z y j ę t e g o przez

1

T e k s t ten p o w s t a ł n a p o d s t a w i e p r o w a d z o n y c h od d a w n a b a d a ń w ł a s n y c h
a u t o r a oraz p r a c n a d C y g a n a m i r e a l i z o w a n y c h (przez k i l k u l e t n i j u ż okres) w r a ­
m a c h t e m a t ó w badawczych K a t e d r y Etnologii i Antropologii K u l t u r o w e j U n i w e r ­
s y t e t u W a r s z a w s k i e g o . P r o w a d z o n e b y ł y one podczas z a j ę ć g r u p ć w i c z e n i o w o - l a b o r a t o r y j n y c h ( p r z y p o m o c y s t u d e n t ó w ) , p r z e d e w s z y s t k i m j e d n a k w r a m a c h tzw.
problemów węzłowych.

�140

L E C H MROZ

O k e l y , że za swojego u z n a ć m o ż n a osobnika, k t ó r e g o jego w ł a s n a g r u p a
za takiego u w a ż a , albo Znanieckiego, że o b c y m i są c i , k t ó r y c h p o d m i o t
l u b gromada d o ś w i a d c z a j a k o obcych . W sumie obie te definicje spro­
w a d z a j ą się do jednego — grupa przyznaje l u b nie osobnikowi status
swojego; g r u p a decyduje, czy jest obcym. Jest to k r y t e r i u m dość j e d n o ­
znaczne, j e d n a k ż e w gruncie rzeczy nie za w i e l e w y j a ś n i a .
2

W i e l u badaczy s t w i e r d z i ł o t a k ż e , że w i z e r u n e k obcych jest j a k b y
o d w r ó c e n i e m w i z e r u n k u w ł a s n e j g r u p y . M a m y w i ę c o p o z y c j ę swoich
i obcych; ta kwestia o k r e ś l e n i a stosunku i miejsca g r u p y w ł a s n e j do
ś w i a t a ( i ludzi), k t ó r y nie jest zaliczany do swoich, od dawna s t a n o w i
p r z e d m i o t d o c i e k a ń badaczy.
N i e z a l e ż n i e od k o n t e k s t u a l n o ś c i o k r e ś l a n i a r e l a c j i swoi i ci, co n i e
n a l e ż ą do k a t e g o r i i swoich, n i e z a l e ż n i e od w i e l o r a k o ś c i p ł a s z c z y z n i d e n ­
t y f i k o w a n i a , w n o s z ę na podstawie b a d a ń , że w ś w i a d o m o ś c i w y s t ę p u j e
p r z y n a j m n i e j jeszcze jeden element j a k o konieczny do o k r e ś l e n i a siebie
i w ł a s n e j g r u p y . M e c h a n i z m w y r ó ż n i a n i a w ł a s n e j g r u p y nie ogranicza
się zawsze do prostej opozycji swoi — obcy i na pewno nie jest t y l k o
p r o s t ą o d w r o t n o ś c i ą , k i e d y kategorie i cechy p r z y p i s y w a n e jednej g r u ­
pie są o d w r ó c e n i e m cech g r u p y d r u g i e j , przeciwstawnej. Ż e sprawa n i e
jest tak prosta, m o ż e p o t w i e r d z a ć istnienie p o z y t y w n y c h s t e r e o t y p ó w
g r u p y n i e w ł a s n e j , p r z y p i s y w a n i e w ł a s n e j g r u p i e cech nie b ę d ą c y c h p r o ­
s t y m o d w r ó c e n i e m cech p r z y p i s y w a n y c h o b c y m i t d . S ą d z ę s t ą d , że za­
sada o k r e ś l a n i a relacji g r u p y w ł a s n e j do t y c h , k t ó r z y nie są zaliczani do
tej kategorii, u k ł a d a się — p r z y n a j m n i e j w p e w n y c h p r z y p a d k a c h —
w bardziej s k o m p l i k o w a n y schemat: swoi — i n n i [nie-swoi] — o b c y .
K a t a l o g k a t e g o r i i i cech, w e d ł u g k t ó r e g o dokonuje się zaliczenie do
swoich, jest dość r o z l e g ł y , j e d n a k ż e n a j c z ę ś c i e j p r z y j m u j e się, ż e t y m i
najistotniejszymi w y z n a c z n i k a m i są j ę z y k , u b i ó r , system w i e r z e ń , s p o s ó b
życia, p o ż y w i e n i e i z w i ą z a n e z n i m zwyczaje, system w a r t o ś c i etc. T y m
s a m y m t e ż o k r e ś l a się wszystkich, k t ó r z y s w o i m i nie są . J e d n a k ż e —•
j a k s ą d z ę — w o k r e ś l a n i u t y c h , k t ó r z y nie są s w o i m i , istnieje w ł a ś n i e
r o z r ó ż n i e n i e na i n n y c h i obcych.
3

4

2

B.

ment

Adams,

Policy

s. 27-52; F .

in

J.

L.

Mróz,

D.

Morgan,

Heinemann

Znaniecki,

cjologiczny", n r 2-4:
8

Okely,

England,

Studia

1930/31, s.

nad

D.

London

Smith,
1975;

antagonizmem

Gypsies

(rozdz.
do

and

Govern­

Gypsy

obcych,

Identity),

„Kwartalnik

So­

167.

Świadomościowe

wyznaczniki

dystansu

etnicznego,

„Etnografia

P o l s k a " , t. X X I I I : 1979, z. 2, s. 157-168.
4

Można

tutaj

i wyodrębnienia

przyjąć

zdanie

Obrębskiego,

że

to

nie w y m a g a r e f l e k s j i j a k o c o ś oczywistego, po p r o s t u
b l e m etniczny
Problem

grup

giczny", n r 6:

nie-swoi

są

miarą

c e c h w ł a s n y c h , r ó ż n y c h od p o s i a d a n y c h p r z e z t a m t y c h .

Polesia,
etnicznych
1936.

jest;

J. O b r ę b s k i ,

„ S p r a w y N a r o d o w o ś c i o w e " , t. 10: 1936,
w

etnologii

i jego

socjologiczne

refleksji
Swojskość

ujęcie,

n r 1-2,

Pro­

s. 3;

tenże,

„Przegląd

Socjolo­

�WYRÓŻNIANIE G R U P Y WŁASNEJ P R Z E Z

141

CYGANÓW

K a t e g o r i ę o k r e ś l a n ą jako swoi s t a n o w i ą w s p ó ł r o d o w c y (zespoły l u d z i
jednostki) •— n i e w a ż n e , f a k t y c z n i czy f o r m a l n i ( r o z w a ż a n i a nasze do­
t y c z ą t u t a j g r u p n i e f o r m a l n y c h , g r u p etnicznych) — ż y j ą c y w e d ł u g ś c i ­
ś l e o k r e ś l o n y c h zasad, uznawanych, akceptowanych i r e a l i z o w a n y c h przez
.społeczność i jej j e d n o s t k i p o w i ą z a n e i n t e r a k c j a m i .
Do k a t e g o r i i i n n y c h zaliczani są ci, k t ó r z y r ó ż n i ą się od g r u p y w ł a s n e j ,
.ale p o s i a d a j ą t e ż cechy z n i ą w s p ó l n e . Nie jest to w i ę c r ó ż n i c a biegunowa,
j a k w p r z y p a d k u obcych, o d m i e n n y c h w s p o s ó b zasadniczy od swoich —
sposobem egzystencji, k o l o r e m s k ó r y i i n n y m i cechami antropologiczny­
m i , j ę z y k i e m , systemem e t y c z n y m i w a r t o ś c i a m i , r e l i g i ą i systemem w i e ­
r z e ń . O d m i e n n o ś ć sposobu ż y c i a i o d m i e n n o ś ć antropologiczna, a zapew­
ne w znacznym stopniu o d l e g ł o ś ć przestrzenna, to jedne z najbardziej
p o d s t a w o w y c h w y r ó ż n i k ó w obcych.
T a k w i ę c i n n i są r e l a t y w n i e bliżsi n i ż obcy. Ten p o ś r e d n i element —
i n n i — w y d a j e się konieczny j a k o swego rodzaju bariera, granica m i ę ­
d z y s w o i m i a o b c y m i . M o ż n a t u t a j p r z y w o ł a ć klasyczny p o d z i a ł prze­
strzeni na sacrum i p r o f a n u m rozdzielone g r a n i c ą . Istnienie tej k a t e g o r i i
trzeciej, r o z d z i e l a j ą c e j , granicznej, w y d a j e się n i e z b ę d n e dla istnienia
d w ó c h p i e r w s z y c h . W p r z y p a d k u obcych jako skrajnego p r z e c i w i e ń s t w a
swoich konieczna jest strefa p r z e j ś c i o w a , graniczna — i n n y c h , b y tamte
d w i e m o g ł y się u w i d o c z n i ć .
K a t e g o r i a i n n i m . i n . przez s w ó j r o z g r a n i c z a j ą c y charakter i a m b i w a l e n t n o ś ć (jaka jest c e c h ą granicy) jest k a t e g o r i ą n i e k i e d y dość p ł y n n ą ,
t r u d n ą do w y r a ź n e g o zdefiniowania. Wiadomo, że s a m o o k r e ś l e n i e (nazwa
w ł a s n a ) w i e l u s p o ł e c z n o ś c i , z w ł a s z c z a p l e m i e n n y c h , jest r ó w n o z n a c z n e
z t e r m i n e m ludzie czy d o k ł a d n i e j „ p r a w d z i w i ludzie"; obcy są o k r e ś l a n i
j a k o nieludzie, czasami z w i e r z ę t a , czasami demony. I n n i z a w i e r a j ą się
p o m i ę d z y t y m i s k r a j n o ś c i a m i , są w i ę c l u d ź m i , c h o ć nie „ p r a w d z i w y m i
l u d ź m i " , l u b są i s t o t a m i c z ł e k o p o d o b n y m i , nie m a j ą c y m i jednak p e ł n i
l u d z k i c h w a l o r ó w . Wiele p r z e k a z ó w zarejestrowanych przez badaczy i i n ­
formacje zawarte w dawnej l i t e r a t u r z e p o t w i e r d z a j ą takie w ł a ś n i e roz­
r ó ż n i e n i e ; t a k ż e p r z y k ł a d społeczności, k t ó r a dalej b ę d z i e t u t a j a n a l i i

5

6

5

Żywioł
6

P a t r z np. M . E l i a d e ,

Sacrum,

P o n i e w a ż zagadnienie

historia,

W a r s z a w a 1970; R . С a i 11 o i s,

to nie j e s t t u t a j p r z e d m i o t e m

o g r a n i c z ę s i ę do p r z y t o c z e n i a
Krakowskiem: „Za Polską

i Niemce

rozmaite, T a l i j a n y

T u r k i i J a m e r y k a , bogata w

specjalnego analizowania,

jednego t y l k o , m a ł o r a c z e j znanego p r z y k ł a d u z l i t e ­

ratury polskiej, zarejestrowanego
w

mit,

i ład, W a r s z a w a 1973.

pod k o n i e c u b i e g ł e g o w i e k u p r z e z O s k a r a K o l b e r g a

są różne

kraje,

z Pigmontem
złote góry.

Węgry,

Prusacy, Szwedy,

k r ó l e m . Francuzy, wreszcie
Za tymi

krajami

są jeszcze

Luterjany

niechrzczone
dzikie

i k r a j e cieplice, do z a c h o d u s ł o ń c a o d w r ó c o n e . Z a c i e p l i c a m i s ą k r a ń c e ś w i a t a ;
mieszkają

dzikie

ludy

niedowiarki,

co

nie

mówią,

tylko

kwiczą.

C i ludzie

kraje
tam
mają

ogromne stopy u n ó g ; gdy j e s t b a r d z o g o r ą c o , to s i ę p r z e w r a c a j ą n a z i e m i ę i sto­
pami, jakby łopatami

nakrywają

głowy

przed s ł o ń c e m . M a j ą

oni t y l k o j e d n o

oko,

ale na wylot g ł o w y . Z a t y m i k r a j a m i w i d a ć j u ż k o m i n y piekielne, w y g l ą d a j ą c e j a k

�142

L E C H MROZ

zowana, C y g a n ó w , uwidacznia i potwierdza o w ą z a s a d ę . T r u d n o p o w i e ­
dzieć w tej c h w i l i , czy zasada t r ó j p o d z i a ł u swoi — i n n i — obcy jest po­
wszechna w w y r ó ż n i a n i u swoich. W y d a j e się, że w p r z y p a d k u g r u p et­
n i c z n y c h ( p r z y n a j m n i e j n i e k t ó r y c h ) w y s t ę p u j e ona w y r a ź n i e w o k r e ś l a ­
n i u w ł a s n e j t o ż s a m o ś c i . M o i m zdaniem p r z y n a j m n i e j n i e k t ó r e p r z y k ł a d y
p o t w i e r d z a j ą t ę z a s a d ę albo raczej t y l k o n i e k i e d y p o t r a f i m y z o b a c z y ć
j ą , p e ł n i e j o d c z y t a ć . Jeden z n i c h zostanie n i ż e j bardziej s z c z e g ó ł o w o
omówiony.
Sprowadzenie r e l a c j i swoi, wobec w s z y s t k i c h nie zaliczanych do s w o ­
ich, do d y c h o t o m i i , do prostej opozycji swoi — obcy (co czyni się po­
wszechnie), ma n i e w ą t p l i w i e p e w i e n w a l o r — jest m o ż l i w o ś c i ą n a j ­
p r o s t s z ą . T y l e że nie zawsze to, co najprostsze, jest p r a w d z i w e . O d p e w ­
nego czasu daje się z a u w a ż y ć w ś r o d o w i s k a c h n a u k o w y c h (jest to w i ­
doczne w Polsce) p e w n ą s k ł o n n o ś ć , m o ż e nawet m a n i e r ę do analizowania
r z e c z y w i s t o ś c i poprzez szukanie opozycji, poprzez k o n s t r u o w a n i e par
przeciwstawieństw. K r y t y k u j ą c ową upraszczającą skłonność można by
p o s ł u ż y ć się a r g u m e n t a m i i zarzutami, j a k i e socjolingwistyka k i e r u j e
pod adresem s t r u k t u r a l i z m u : „ A b s t r a h o w a n i e w analizie j ę z y k a od r z e ­
c z y w i s t y c h f a k t ó w m o w y , od jego funkcjonowania, przecenianie system o w o ś c i , p o w i ą z a n e z niedocenianiem u ż y ć , n a s t ę p n i e z b y t daleko posu­
niętą idealizację przedmiotu b a d a ń " .
1

C h c i a ł b y m jeszcze z w r ó c i ć u w a g ę na z a d z i w i a j ą c ą z b i e ż n o ś ć — na
u w i d a c z n i a j ą c ą ó w t r ó j p o d z i a ł : swoi — i n n i — obcy, a n a l o g i ę z zakresu
j ę z y k a w postaci trzech k a t e g o r i i osób: ja — t y — on, m y — w y —
oni. Nie w y d a j e się, b y b y ł a to z b i e ż n o ś ć p r z y p a d k o w a , c h o ć b y z u w a g i
na powszechne w y s t ę p o w a n i e t y c h trzech | o r m w j ę z y k u l u b raczej
w r ó ż n y c h j ę z y k a c h . Jak s ą d z ę , j ę z y k dostarcza n a m kolejnego a r g u m e n ­
t u , a r g u m e n t u p o t w i e r d z a j ą c e g o , iż w naszym m y ś l e n i u —- m i m o w i e ­
lości p ł a s z c z y z n i d e n t y f i k a c j i i n i e z a l e ż n i e od k o n t e k s t u a l n o ś c i — w y ­
r ó ż n i a m y te t r z y podstawowe kategorie. N a w e t m o ż e w i ę c e j n i ż a r g u ­
m e n t u — j ę z y k pokazuje p e w n ą dość powszechnie w y r ó ż n i a n ą z a s a d ę
k l a s y f i k a c j i . N i e z a l e ż n i e czy j ę z y k jest t y m , co o d d z i a ł y w a j ą c na m y ­
ś l e n i e f o r m u ł u j e n a s z ą p r y w a t n ą i s p o ł e c z n ą z a s a d ę kategoryzacji, czy
t e ż jest odbiciem o b i e k t y w n i e i s t n i e j ą c e j , n i e z a l e ż n e j od j ę z y k a zasady,
nie w y d a j e się p r z y p a d k o w e istnienie i w y o d r ę b n i a n i e t y c h trzech k a t e ­
g o r i i osób.
P r z y j m u j ę w i ę c , że te t r z y kategorie osób l u b g r u p i s t n i e j ą w m y ś l e ­
n i u s t a n o w i ą c odbicie trzech klas, j a k i e w y r ó ż n i a się o k r e ś l a j ą c w ł a s n ą
g r u p ę s p o ł e c z n ą , i t y c h , k t ó r z y do niej nie e ą zaliczani. Pytanie, czy te
t r z y elementy stale, r ó w n o c z e ś n i e i r ó w n o r z ę d n i e w y s t ę p u j ą w o k r e ś l a -

s t r a s z n e g ó r y " ; za
które mi odradzano,
7

M.

J . S. B y s t r o ń , Megalomania
W a r s z a w a 1980, s. 319-320.

Głowiński,

Wstęp,

[w:] Język

narodowa,

i społeczeństwo,

w

zbiorze:

Warszawa

1977,

Tematy,
s.

7.

�WYRÓŻNIANIE GRUPY W Ł A S N E J PRZEZ

143

CYGANÓW

n i u w ł a s n e j g r u p y i w s z y s t k i c h b ę d ą c y c h poza n i ą , czy t e ż istnieje j a k a ś
inna zasada i c h w y s t ę p o w a n i a , czy operacja „ u p o r z ą d k o w a n i a " ś w i a t a
dokonuje się w jednej p ł a s z c z y ź n i e , czy t e ż jest j a k i e ś inne r o z w i ą z a n i e .
P r z y b l i ż s z e j , bardziej w n i k l i w e j analizie w y d a j e się, że dokonuje się t o
w d w ó c h stale p r z e c i n a j ą c y c h się, stale w s p ó ł o b e c n y c h p ł a s z c z y z n a c h :
i d e n t y f i k a c j i w ł a s n e j g r u p y wobec i n n y c h C y g a n ó w i i d e n t y f i k a c j i w ł a s ­
nej g r u p y (wraz z i n n y m i Cyganami) wobec n i e - C y g a n ó w . T w o r z y s i ę
w i ę c j a k b y przestrzenny model s t a ł e g o w s p ó ł w y s t ę p u j ą c e g o o k r e ś l a n i a
się przez swoich w stosunku do i n n y c h , ale r ó w n o c z e ś n i e wobec obcych,
wobec n i e - C y g a n ó w . P r z y c z y m zawsze o k r e ś l a n i e dokonuje się p r z y
obecności, uczestnictwie w s z y s t k i c h trzech e l e m e n t ó w — są one c e c h ą
i m m a n e n t n ą w i z j i ś w i a t a , kosmosu i swojego w n i m u s y t u o w a n i a . I oto
d o s z e d ł s z y do t y c h w n i o s k ó w w w y n i k u analizy m a t e r i a ł u empirycznego
( d o t y c z ą c e g o C y g a n ó w ) t r a f i ł e m na tekst w y b i t n e g o j ę z y k o z n a w c y f r a n ­
cuskiego E m i l e Benveniste'a, tekst, k t ó r y jest p o t w i e r d z e n i e m na gruncie
j ę z y k o z n a w s t w a mojej hipotezy i w n i o s k ó w . S ą d z ę , że w a r t o z a c y t o w a ć
najistotniejszy dla m o i c h r o z w a ż a ń fragment:
8

„Język

dostarcza

zwalającej

bowiem

na praktykę

mówiącemu

podstawowej

mówienia. Daje mu narzędzie

struktury formalnej,
językowe

zapewniające

d w ó j n e funkcjonowanie — subiektywne

i referencjalne — wypowiedzi;

różnienie

niezbędne,

każdym

i

rozróżnienie

epoce,

zawsze

obecne w

między

ja

i

nie-ja,

języku,

w

wprowadzone

każdym
za

po­
po­

jest to r o z ­

społeczeństwie

pomocą

specjalnych

w s k a ź n i k ó w s t a ł y c h w k a ż d y m j ę z y k u i tylko temu s ł u ż ą c y c h form zwanych w g r a ­
matyce zaimkami, które u r z e c z y w i s t n i a j ą p o d w ó j n ą

o p o z y c j ę , «ja» i « t y » oraz opo­

z y c j ę systemu «ja/ty» wobec «on».
Pierwsza

opozycja

«ja/ty»

międzyludzkiego. Jedynie

jest

strukturą

w kodzie

wypowiedzenia

osobistego,

wyłącznie

specjalnym, religijnym lub poetyckim

możliwe

j e s t u ż y c i e tej o p o z y c j i poza ś r o d o w i s k i e m l u d z k i m .
Druga

opozycja

«ja/ty»

—

«on»,

przeciwstawiająca

operacji referencjalnej i tworzy m o ż l i w o ś c i wypowiedzi
co n i e

jest wypowiedzeniem.

Mamy

tu p o d s t a w ę ,

osobę

nieosobie,

dokonuje

o czymś, o świecie, o tym,

na której

opiera s i ę

podwójny

system relacyjny języka"

W y n i k a z p o w y ż s z e g o c y t a t u , że m a m y nie j e d n ą p r o s t ą o p o z y c j ą
swoi — obcy, r e a l i z o w a n ą w z a l e ż n o ś c i od k o n t e k s t u w n a j r ó ż n i e j s z y c h
w y m i a r a c h i p ł a s z c z y z n a c h , ale dwie, i s t n i e j ą c e stale obok siebie i n i e ­
z a l e ż n e od k o n t e k s t ó w opozycje „ j a — t y " i „ j a / t y —- o n " l u b „ m y —
w y " i „ m y / w y — o n i " , a w u ż y t e j przeze m n i e t e r m i n o l o g i i „ s w o i " —
„ i n n i " i „ s w o i - i n n i " — „ o b c y " . O k r e ś l a n i e siebie, i d e n t y f i k a c j a , dokonuje
się stale w t y m s k ł a d a j ą c y m się z trzech k a t e g o r i i podziale, w k a ż d y m
razie p r z y ś w i a d o m o ś c i i c h istnienia. K o n t e k s t u a l n o ś ć o k r e ś l o n a jest w i ę c
8

P o z w o l ę sobie o d w o ł a ć s i ę t u t a j do m o i c h w c z e ś n i e j s z y c h p u b l i k a c j i : L . M r ó z,

Badania
z. 2, s.

dystansu
15-35;

etnicznego:

tenże,

grafia P o l s k a " , t. X X I I I :
'E.

Benveniste,

i społeczeństwo,

Cyganie

— Polacy,

Świadomościowe

„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. X X I I :

wyznaczniki

dystansu

etnicznego,

1978,

„Etno­

1979, z. 2, s. 157-168.
Struktura

języka

W a r s z a w a 1980, s. 36-37.

i struktura

społeczeństwa,

[w:]

Język:

�144

L E C H MROZ

t y l k o p ł a s z c z y z n ą k a ż d o r a z o w e g o zastosowania. Opozycja druga ( p r z y ­
p o m i n a j ą c cytowane zdanie Benveniste'a) przeciwstawia o s o b ę nieosobie,
a m y ś l ę , że m o ż n a b y p o w i e d z i e ć t a k ż e c z ł o w i e k a n i e c z ł o w i e k o w i , l u d z i
n i e l u d z i o m . I t u dochodzimy do p o t w i e r d z e n i a kolejnego w a ż n e g o w n i o ­
s k u w y n i k a j ą c e g o z analizowanego przeze m n i e m a t e r i a ł u .
P r z y k ł a d e m , j a k i m p o s ł u ż y m y się w i l u s t r o w a n i u p o w y ż s z e j tezy,
jest grupa o k r e ś l a j ą c a siebie m i a n e m Roma, a powszechnie znana p o d
m i a n e m C y g a n ó w . Obie te n a z w y znane s ą przedstawicielom g r u p y Roma
i obie, choć dla r ó ż n y c h c e l ó w i w r ó ż n y c h sytuacjach, s ą przez n i c h
stosowane. Ja t u t a j b ę d ę p o s ł u g i w a ł się obiema — p r z y j ę c i e t y l k o o k r e ­
ś l e n i a Cyganie b y ł o b y p r z y j ę c i e m i zaakceptowaniem zasady widzenia tej
s p o ł e c z n o ś c i z pozycji nie-Cygana, p r z y j ę c i e z a ś w y ł ą c z n i e o k r e ś l e n i a
Roma jest w p r a w d z i e zgodne z a k t u a l n y m i t r e n d a m i w cyganologii, ale
m a m z a s t r z e ż e n i a w ł a ś n i e do o w y c h t r e n d ó w , p r z y b i e r a j ą c y c h n i e k i e d y
p o s t a ć bezkrytycznego cyganofilstwa. D o w a r t o ś c i o w y w a n i e , u c z ł o w i e c z a ­
nie p r z e d s t a w i c i e l i p r z e ś l a d o w a n e j t a k często s p o ł e c z n o ś c i poprzez u h o ­
norowanie u ż y c i e m n a z w y w ł a s n e j (Rom — l.p., Roma — l.m.) jest n i e ­
n a t u r a l n e . R ó w n i e f a ł s z y w e b y ł o b y , g d y b y ś m y teraz zaczęli nagle po­
wszechnie z d e l i k a t n o ś c i (czy raczej p r u d e r i i ) ostentacyjnie e l i m i n o w a ć
n a z w ę Ż y d z i , u ż y w a j ą c zamiast niej np. Izraelici. Poza t y m nazwa Cyga­
nie jest t a k ż e znana i u ż y w a n a przez samych R o m ó w i obecnie j a k b y za­
t r a c i ł a swoje dawne zdecydowanie p e j o r a t y w n e znaczenie — c h o ć trzeba
t a k ż e z a z n a c z y ć , że r ó ż n e są z w y k l e k o n t e k s t y u ż y w a n i a o b u t y c h nazw
przez c z ł o n k ó w g r u p y , k t ó r e j one d o t y c z ą .
P r z y k ł a d e m , k t ó r y zostanie p o n i ż e j zanalizowany, s ą Roma (Cyganie)
z a m i e s z k u j ą c y P o l s k ę . S ą to cztery g r u p y : L o w a r a , K e ł d e r a s z a , Polska
Roma i Cyganie z a m i e s z k u j ą c y na p o ł u d n i u P o l s k i w g ó r s k i c h wioskach.
T r z y pierwsze do p o ł o w y l a t s z e ś ć d z i e s i ą t y c h , a n a w e t d ł u ż e j , p r o w a ­
d z i ł y w w i ę k s z o ś c i ż y c i e w ę d r o w n e , j e d y n i e na z i m ę o s i e d l a j ą c się. Po­
t e m w w y n i k u z a r z ą d z e ń p a ń s t w o w y c h i d z i a ł a ń a d m i n i s t r a c y j n y c h zo­
stali osiedleni. Dziś, j e ś l i p o l e g a ć na w i a d o m o ś c i a c h oficjalnych, p r o w a d z ą
ż y c i e w p e ł n i o s i a d ł e . W r z e c z y w i s t o ś c i nadal znaczna część przemieszcza
się, t y l e że i n n y jest charakter w ę d r o w a n i a . Nie w o z a m i z a p r z ę ż o n y m i
w konie, ale samochodami l u b k o l e j ą do obozowisk, gdzie s p ę d z a j ą letnie
m i e s i ą c e , l u b częściej od jednego do innego miasta, gdzie zamieszkuje
rodzina. Nie jest to w i ę c koczowanie, lecz bardzo r o z w i n i ę t a r u c h l i w o ś ć
przestrzenna. N a d a l bardzo t r w a ł e są w i ę z i r o d z i n i r o d ó w (vie ) i n a 1 0

1 0

V i c a — d o s ł o w n i e z n a c z y postronek, f r a g m e n t u p r z ę ż y k o ń s k i e j , za p o m o c ą
k t ó r e g o c i ą g n i ę t y j e s t w ó z ; t a k ż e o z n a c z a k r e w n y c h . T e r m i n ten jest d o ś ć c z ę s t o
u ż y w a n y we w s p ó ł c z e s n e j literaturze cyganologicznej, w zasadzie p o k r y w a s i ę z z a ­
k r e s e m p o j ę c i a r ó d (lub k i l k a r o d ó w ) p o c h o d z ą c y c h od w s p ó l n e g o p r z o d k a . W ś r ó d
C y g a n ó w ż y j ą c y c h w Polsce nie jest znany u C y g a n ó w k a r p a c k i c h i u P o l s k a R o m a
( p r z y n a j m n i e j n i g d y nie u d a ł o m i s i ę — m i m o d o ś ć szerokiego k r ę g u r o z m ó w c ó w —
t r a f i ć n a ś l a d jego i s t n i e n i a ) . Z n a j ą go i s t o s u j ą L o w a r a i K e ł d e r a s z a — j e d n a k nie
w s z y s c y ; obecnie, j a k s i ę w y d a j e , w y c h o d z i s t o p n i o w o z u ż y c i a .

�W Y R Ó Ż N I A N I E G R U P Y W Ł A S N E J P R Z E Z CYGANÓW

145

dal przestrzega się zasady t r a d y c y j n e j organizacji s p o ł e c z n e j w postaci
k r i s u (rodzaj s ą d u i r a d y starszyzny), na czele k t ó r e g o stoi K r i s a k o - R o m
u L o w a r a i K e ł d e r a s z a i Baro-Sero ( Š e r o - R o m ) , g ł o w a , z w i e r z c h n i k C y ­
g a n ó w z g r u p y Polska Roma. L o w a r a i K e ł d e r a s z a , n a j p ó ź n i e j p r z y b y ł e
do P o l s k i g r u p y i szeroko r o z g a ł ę z i o n e po ś w i e c i e , ł ą c z ą silne w i ę z i r o ­
dzinne z Cyganami z a m i e s z k u j ą c y m i w w i e l u k r a j a c h . K a ż d a z t y c h
trzech g r u p , Polska Roma, K e ł d e r a s z a , L o w a r a , stanowi w Polsce o d r ę b ­
n ą s p o ł e c z n o ś ć i choć z d a r z a j ą się m i ę d z y n i m i m a ł ż e ń s t w a , nadal obo­
w i ą z u j e (i w p r a k t y c e p r z e w a ż a ) zasada endogamii. K a ż d a z t y c h trzech
g r u p dzieli się na p o d g r u p y i r o d y (vice) w y w o d z ą c e się od i m i e n i a p r z o d ­
ka czy geograficznych lokalizacji d a w n y c h o b s z a r ó w w ę d r o w a n i a . P o ­
d z i a ł y te f u n k c j o n u j ą do dzisiaj w ś w i a d o m o ś c i i nieraz m a j ą istotne
znaczenie. O k r e ś l a j ą p r e s t i ż i miejsce w h i e r a r c h i i w o b r ę b i e g r u p y . Jed­
n o s t k a m i p o d s t a w o w y m i w o b r ę b i e podgrup (i zarazem g r u p y ) są r o d z i ­
ny, ale silne i bliskie w i ę z i p o m i ę d z y r o d z i n a m i w y w o d z ą c y m i się od
t y c h samych p r z o d k ó w , o k r e ś l a n i e swojego pochodzenia — n p . p r z y spot­
kaniach i prezentacji — przez o d w o ł a n i e się do i m i e n i a ojca l u b dziadka,
w s k a z u j ą na istnienie i w a ż n o ś ć w i ę z i r o d o w y c h . Ostatnia, czwarta grupa,
o k t ó r e j b ę d z i e t u mowa, to Cyganie z a m i e s z k u j ą c y na p o ł u d n i u P o l s k i .
O d dawna osiadli, żyli na p e r y f e r i a c h wiosek i osad g ó r a l i Podtatrza,
B e s k i d ó w , S p i s z ą i O r a w y . Przez poprzednie t r z y g r u p y o k r e ś l a n i są
n a j c z ę ś c i e j jako B e r g i t k a Roma (lub B e r g a r y ) — Cyganie g ó r s c y l u b
„ ł a b a n c a " (nieczyści). W l i t e r a t u r z e cyganologicznej o k r e ś l a się i c h j a k o
C y g a n ó w k a r p a c k i c h . Oba o k r e ś l e n i a , z a r ó w n o B e r g i t k a Roma j a k i C y ­
ganie karpaccy, obce są t y m Cyganom, nie z o s t a ł y zaakceptowane. S w o ­
ich o k r e ś l a j ą j a k o A m a r e Roma (nasi Cyganie), k t ó r e to o k r e ś l e n i e nie­
wiele m ó w i . Jest po p r o s t u i n f o r m a c j ą , że w bliższej l u b dalszej wiosce
z a m i e s z k u j ą t a k ż e Roma, osiadli, podobnie ż y j ą c y , m ó w i ą c y p o d o b n y m
j ę z y k i e m i często s p o k r e w n i e n i poprzez w y m i a n ę p a r t n e r ó w m a ł ż e ń s k i c h .
( A b y j a k o ś jednak o k r e ś l i ć , że o tej g r u p i e mowa, b ę d ę p o s ł u g i w a ł się
t e r m i n e m p r z y j ę t y m przez c y g a n o l o g ó w : Cyganie karpaccy). Cyganie
zamieszkali w t y m rejonie nie s t a n o w i ą jednej z w a r t e j s p o ł e c z n o ś c i , nie
p o s i a d a j ą j a k i e j ś jednej f o r m y organizacji g r u p o w e j ani w ł a d z y z w i e r z ­
chniej. M i ę d z y osadami i s t n i e j ą n i e k i e d y d o ś ć silne uprzedzenia i n i e ­
c h ę c i , b ę d ą c e w y r a ź n i e szukaniem k o z ł a ofiarnego, k o g o ś gorszego, kogo
m o ż n a b y ł o b y o k r e ś l i ć m i a n e m ł a b a n c a — t y m samym, k t ó r y m L o w a r a ,
K e ł d e r a s z a i Polska Roma o k r e ś l a j ą w s z y s t k i c h bez w y j ą t k u C y g a n ó w
z g ó r s k i c h wiosek. Tak w i ę c Cyganie p r z e b y w a j ą c y w Polsce t w o r z ą
j a k b y dwa o d r ę b n e z e s p o ł y , d w i e s p o ł e c z n o ś c i o o d m i e n n y c h osobowo­
ś c i a c h . Jedna to L o w a r a , K e ł d e r a s z a i Polska Roma (ci, co do niedawna
jeszcze w ę d r o w a l i i t y m s a m y m — m i m o i s t n i e j ą c y c h p o m i ę d z y n i m i
r ó ż n i c — podobne m a j ą d o ś w i a d c z e n i a z k o n t a k t ó w z nie-Cyganami, po­
d o b n y do n i c h stosunek i podobne w y o b r a ż e n i a na i c h temat), d r u g a to
osiadli od dawna, stale ż y j ą c y p o m i ę d z y nie-Cyganami, Cyganie z g ó r 10 — E t n o g r a f i a P o l . 30/1

�146

LECH

MBOZ

skich wiosek P o l s k i P o ł u d n i o w e j . O d m i e n n o ś ć o s o b o w o ś c i t y c h d w ó c h
k a t e g o r i i C y g a n ó w , r ó ż n i c e w stosunku do n i e - C y g a n ó w są t a k ż e r ó ż n i ­
cami sposobu życia i podstaw gospodarczych egzystencji. Cyganie k a r ­
paccy p r a c u j ą w z a k ł a d a c h p r z e m y s ł o w y c h , p r z y budowie d r ó g j a k o
k i e r o w c y , część z n i c h w latach p i ę ć d z i e s i ą t y c h p r z e n i o s ł a się do Nowej;
H u t y koło K r a k o w a l u b na Ś l ą s k w p o s z u k i w a n i u pracy. K o b i e t y p r a ­
c u j ą dorywczo, n a j c z ę ś c i e j w d o m u , dla s p ó ł d z i e l n i p r z e m y s ł u ludowego
l u b f a b r y k i obuwia w N o w y m T a r g u . T y l k o nieliczni z n i c h u t r z y m u j ą
się z m u z y k o w a n i a w restauracjach i k a w i a r n i a c h (najczęściej m a j ą s t a ł e
miejsca pracy — lokale, gdzie n i e k i e d y od lat co w i e c z ó r g r a j ą ) l u b g r a ­
nia na weselach.
Cyganie z trzech p i e r w s z y c h g r u p w znacznej w i ę k s z o ś c i nadal u t r z y ­
m u j ą się z h a n d l u (samochodami, z ł o t e m , d o l a r a m i , t k a n i n a m i u b r a n i o ­
w y m i , rzadziej j u ż k o ń m i ) . Sporo z n i c h j e ź d z i po k r a j u z a r a b i a j ą c m u ­
z y k o w a n i e m , ponadto k o b i e t y nadal — p r ó c z h a n d l u — t r u d n i ą się w r ó ­
ż e n i e m i n i e k i e d y s p r z e d a ż ą „ c u d o w n y c h l e k ó w " ( g ł ó w n i e dotyczy t o
kobiet Polska Roma). Nadal jeszcze k i e r u j ą się t y m i s a m y m i zasadami,
k t ó r e s t a n o w i ł y o specyfice i h e r m e t y c z n o ś c i w czasie nie ograniczonego,
tak j a k obecnie, w ę d r o w a n i a . C i ą g l e są to s p o ł e c z n o ś c i w e w n ę t r z n i e silnie
spojone. Takie, w k t ó r y c h k o n t a k t y s p o ł e c z n e i codzienna egzystencja
d o k o n u j ą się p o m i ę d z y Cyganami, choć w bardzo szerokim i stale obec­
n y m k o n t e k ś c i e n i e c y g a ń s k i m . M i m o jednak o b e c n o ś c i tego n i e c y g a ń s k i e go otoczenia pozostaje ono często j e d y n i e t ł e m , c h o ć p r z e c i e ż w ł a ś n i e od
tego t ł a u z a l e ż n i o n a jest egzystencja biologiczna g r u p y . Z k o n i e c z n o ś c i
o g r a n i c z ę s i ę t y l k o do t y c h p o d s t a w o w y c h i bardzo s k ą p y c h i n f o r m a c j i
0 Cyganach w Polsce, p e ł n i e j s z e uwidocznienie r ó ż n i c n a d m i e r n i e odda­
l i ł o b y nas od podstawowego t e m a t u ; o g r a n i c z ę się do i n f o r m a c j i koniecz­
n y c h dla dalszego t o k u r o z w a ż a ń .
Nie-Cyganie są —• j a k p o w i e d z i e l i ś m y — k o n t e k s t e m f u n k c j o n o w a n i a
1 egzystencji R o m ó w . N i e jest znana sytuacja, ż e b y Cyganie w y s t ę p o w a l i
j a k o grupa w i ę k s z o ś c i o w a . W k a ż d y m z k r a j ó w , gdzie p r z e b y w a j ą , s ą
w m n i e j s z o ś c i . N a w e t j e ś l i są t a k liczni, j a k w J u g o s ł a w i i , R u m u n i i , na
W ę g r z e c h czy w C z e c h o s ł o w a c j i , t a k ż e zawsze są t y l k o m n i e j s z o ś c i ą
w wielokroć liczniejszym środowisku niecygańskim. Stała obecność nie- C y g a n ó w widoczna jest w opiniach i s t e r e o t y p o w y c h s ą d a c h R o m ó w na
temat n i e - C y g a n ó w . Podobnie nie-Cyganie, od p o k o l e ń p r z e c i e ż s t y k a j ą ­
cy się z Cyganami, w y t w o r z y l i c a ł y szereg w y o b r a ż e ń d o t y c z ą c y c h ich.
Jest w i e l e w s p ó l n y c h cech w t y c h obu w i z e r u n k a c h — w i z e r u n k u Cyga­
n ó w w oczach n i e - C y g a n ó w i w i z e r u n k u n i e - C y g a n ó w w oczach Cyga1 1

1 1

i

Pełniejsze

różnic

między

informacje

dotyczące

nimi zawarte są w

współczesnej

sytuacji

Cyganów

opracowaniach i podsumowaniach

w

Polsce

poszczegól­

n y c h e t a p ó w b a d a ń w ę z ł o w y c h — z n a j d u j ą s i ę one w a r c h i w u m K a t e d r y E t n o l o g i i
i Antropologii K u l t u r o w e j U W .

�WYRÓŻNIANIE GRUPY W Ł A S N E J PRZEZ

147

CYGANÓW

n ó w . Z r ó ż n i c o w a n i e c y g a ń s k i c h g r u p w Polsce znajduje odbicie t a k ż e we
w z a j e m n y c h s ą d a c h o sobie i o p o z o s t a ł y c h grupach. K a ż d a ze s p o ł e c z ­
n o ś c i c y g a ń s k i c h w y o d r ę b n i a siebie s p o ś r ó d o g ó ł u C y g a n ó w , ale t a k ż e
r ó ż n i c u j e ten ogół (w zależności od p o d z i a ł ó w p o d g r u p o w y c h i g r u p o ­
w y c h ) , nie t r a k t u j ą c go j a k o masy jednorodnej. Natomiast nie-Cyganie,
m i m o iż nie m n i e j są z r ó ż n i c o w a n i , co nie uchodzi p r z e c i e ż u w a g i Cyga­
n ó w , w t ł a c z a n i są w jedne r a m y , w j e d n ą k a t e g o r i ę gadzia , o jedno­
znacznie n i e m a l p e j o r a t y w n y m zabarwieniu. Nie-Cyganie (jako s p o ł e ­
c z e ń s t w o , jako całość — p o m i j a m p r z y p a d k i jednostkowe) nie m a j ą swo­
i c h t w a r z y , są m a s ą o jednej t w a r z y , o j e d n y m charakterze, m e n t a l ­
ności, wadach. T a k w i d z ą n i e - C y g a n ó w L o w a r z y , K e ł d e r a s z e , Polska
Roma; w y j ą t k i e m są Cyganie karpaccy (ale ten przypadek w y m a g a
osobnego o m ó w i e n i a i osobnej analizy).
1 2

Podobnie i dla w i ę k s z o ś c i P o l a k ó w Cyganie s ą m a s ą p o s i a d a j ą c ą j e d ­
n a k i charakter, p r z y w a r y i m e n t a l n o ś ć . M a m y w i ę c do czynienia z s i l ­
n y m i w z a j e m n y m i uprzedzeniami i z w y r a ź n i e w i d o c z n y m dystansem,
b ę d ą c y m s w o i s t ą m i a r ą obcości. Z s y t u a c j ą , k i e d y percepcja d r u g i e j spo­
ł e c z n o ś c i dokonuje się na zasadzie s ą d ó w stereotypowych, nie poprzez
w ł a s n e d o ś w i a d c z e n i e , ale poprzez wzorzec, j a k i dla tej drugiej g r u p y
z o s t a ł w y t w o r z o n y . I n n a s p o ł e c z n o ś ć c y g a ń s k a (wobec w ł a s n e j g r u p y cyg a ń s k i e j ) l u b inna s p o ł e c z n o ś ć n i e c y g a ń s k a (dla n i e - C y g a n ó w ) jest po­
strzegana w y r a ź n i e j a k o r ó ż n a od swoich, od g r u p y w ł a s n e j , ale nie
w s p o s ó b b i e g u n o w y . Dla osiadłego, p s y c h i k ą s w o j ą i c a ł o k s z t a ł t e m k u l ­
t u r y nastawionego na osiadłość Polaka (czy innego nie-Cygana), w ę d r o ­
wiec c y g a ń s k i p r z e m i e s z c z a j ą c y się, nie p o s i a d a j ą c y s t a ł e g o d o m u , nie
i n w e s t u j ą c y w jego w y p o s a ż e n i e , nie t r u d n i ą c y się r o l n i c t w e m i nie m a ­
j ą c y s t a ł e g o miejsca pracy, jest a b s o l u t n y m p r z e c i w i e ń s t w e m , absolut­
n y m zaprzeczeniem t y c h w a r t o ś c i i t r e ś c i , k t ó r e sam wyznaje. I vice
versa.
D o k ł a d n i e tak samo przedstawia się sytuacja widziana oczyma
L o w a r a , K e ł d e r a s z a czy c z ł o n k a g r u p y Polska Roma, dla k t ó r e g o n i e - C y gan to gadzio, p o l i t o w a n i a godna istota z w i ą z a n a ze s w ą z i e m i ą , domo­
s t w e m , d o b r a m i , b ę d ą c a zaprzeczeniem t y c h c n ó t i w a r t o ś c i , k t ó r e n a d a j ą
sens i t r e ś ć ż y c i u Roma.
Od dawna z a u w a ż a n o , że i s t n i e j ą pewne stale n i e m a l k o m p o n e n t y
s k ł a d a j ą c e się na w i z e r u n e k l u d z i nie zaliczanych do k a t e g o r i i swoich.
Nie o g r a n i c z a j ą się one do prostego p r z e c i w i e ń s t w a cech p r z y p i s y w a n y c h
s a m y m sobie przez g r u p ę , ale są t a k ż e spostponowaniem, zohydzeniem,
o ś m i e s z e n i e m t y c h , k t ó r z y s t a n o w i ą g r u p ę r ó ż n i ą c ą się w s p o s ó b zasad­
niczy, g r u p ę , k t ó r ą — w e d ł u g proponowanego przeze m n i e w y ż e j sche­
m a t u — n a l e ż y z a l i c z y ć do obcych. W ś r ó d cech t w o r z ą c y c h w i z e r u n e k
obcego są z a r ó w n o takie, k t ó r e o d n o s z ą się do jego w y g l ą d u fizycznego,
j a k i do k u l t u r y . Powszechne jest pomawianie o n i e p r z y j e m n y zapach
Gadzio

—

termin, k t ó r y m

Cyganie

określają

wszystkich

nie-Cyganów.

�148

LECH

MRÓZ

ciała (czy d o k ł a d n i e j w r ę c z o ś m i e r d z e n i e ) , o czarny k o l o r s k ó r y , ano­
malie fizyczne, p ł c i o w e i seksualne, p o s ł u g i w a n i e się „złą m o w ą " , n i e ­
moralne prowadzenie się kobiet i w ogóle w ą t p l i w ą m o r a l n o ś ć całej g r u ­
py, b r a k zachowania odpowiedniej c z y s t o ś c i jedzenia, o g ó l n y b r a k h i ­
gieny i b r u d oraz wiele i n n y c h . R ó ż n y jest r o z k ł a d t y c h „ p r z e w i n "
g r u p y ocenianej, ale w zasadzie wszystkie z n i c h są w y k o r z y s t y w a n e
w budowie w i z e r u n k u t y c h , k t ó r z y nie n a l e ż ą do w ł a s n e j g r u p y . W y ­
r a ź n e jest natomiast stopniowanie t y c h cech w z a l e ż n o ś c i od tego, czy
m a m y do czynienia ze s t e r e o t y p o w y m obrazem innego, czy obcego. W t y m
o s t a t n i m p r z y p a d k u s p o t ę g o w a n i e cech p r o w a d z i do demonizacji, do u z y ­
skania obrazu b ę d ą c e g o o d w r ó c e n i e m autostereotypu —- w i z e r u n k u w ł a s ­
nej g r u p y . Nie wszystkie też z owego k a t a l o g u cech m o g ą b y ć w y k o ­
rzystane, t r u d n o b o w i e m b y ł o b y Cyganom p o m a w i a ć n i e - C y g a n ó w o „złą
m o w ę " , skoro obie g r u p y p o s ł u g u j ą s i ę o d r ę b n y m i ( p o m i j a j ą c k o n t a k t y
handlowe) j ę z y k a m i , ale zjawisko wzajemnego w y ś m i e w a n i a się z m o ­
w y , k t ó r ą p o s ł u g u j e się przeciwstawna grupa, nierzadko daje się za­
u w a ż y ć . N i e m n i e j j ę z y k jest a r g u m e n t e m w y k o r z y s t y w a n y m p r z y
t w o r z e n i u w i z e r u n k u nie-swojego (innego), podobnie z r e s z t ą j a k — co
w y d a j e się zabawne, choć sam się z t y m s p o t k a ł e m i co jest zgodne
z z a s a d ą — n i e k i e d y pomawianie przez R o m ó w innej g r u p y R o m ó w
o c z a r n ą s k ó r ę , p r z y c z y m czarna jest t u rozumiana jednoznacznie pejo­
r a t y w n i e . Niekonsekwencje w b u d o w i e w i z e r u n k u obcego nie są istotne,
zachowanie l o g i k i i w e w n ę t r z n e j s p ó j n o ś c i rozumowania t a k ż e , j e ż e l i ó w
w i z e r u n e k — model obcego — s p e ł n i a w y m ó g podstawowy, c z y l i zohy­
dzenia, p o n i ż e n i a . W ś r ó d cech, j a k i m i Polacy o k r e ś l a j ą C y g a n ó w , jest
t a k ż e to, że są czarni. A l e np. „ c y g a n a m i " nazywa się r o b a k i , k t ó r e s ą
b i a ł e , ale k t ó r e żyją w szambach i d o ł a c h kloacznych . Niekonsekwentne
p o s ł u g i w a n i e się c e c h ą k o l o r y s t y c z n ą nie ma znaczenia, skoro w ten spo­
sób m o ż n a p r z e d s t a w i ć Cygana jako i s t o t ę ż y j ą c ą w n i e c z y s t o ś c i a c h , do­
s ł o w n i e w g ó w n i e . K r a d z i e ż t a k ż e jest w p o j ę c i u P o l a k ó w ( n i e - C y g a n ó w )
s t a ł ą c e c h ą o k r e ś l a j ą c ą Cygana, s t ą d w j ę z y k u p o l s k i m t e r m i n „ c y g a n i ć "
r o z u m i a n y jako o s z u k i w a ć .
Nie b ę d ę t u t a j z a j m o w a ł się bliżej stereotypem, c h o d z i ł o t y l k o o z w r ó ­
cenie u w a g i na pewne jego cechy, na to, co w a ż n e jest dla dalszego t o k u
1 3

u

1 5

3 8

Patrz: cytowana rozprawa

Bystronia,

s. 314-331; t a k ż e m a t e r i a ł y

zawarte

w a r c h i w u m K a t e d r y Etnologii i Antropologii K u l t u r o w e j U W .
1 4

wy"

Wydaje

się, że

jest b ł ę d e m

wizerunkowi, jaki określa

czynienia z p e w n ą
i n n y c h (nie-swoich),

niejasnością.
ludzi,

niektórych

obcego; w
O

prac

każdym

przypisywanie

„złą m o w ę " p o s ą d z a

istoty, k t ó r e

m ó w i ą ,

cechy „złej

ale

z u m i e w a n i a s i ę o b c y c h jest poza t ą k a t e g o r i ą . O b c y nie

się —

jak

sądzę —

1 5

Informacja

z okolic Olsztyna, z r o k u

1983.

do

tylko

ź l e . O c e n a sposobu p o r o ­
mówią — można

s i ę t u t a j do r e l a c j i d a w n y c h p o d r ó ż n i k ó w , a t a k ż e do t e k s t u przytoczonego w
6 — ale w y d a j ą głos j a k z w i e r z ę t a .

mo­

razie wydaje się, że m a m y

odwołać
przyp.

�WYRÓŻNIANIE G R U P Y WŁASNEJ PRZEZ

149

CYGANÓW

1 6

naszych r o z w a ż a ń . W k a ż d y m razie c e c h ą stereotypowego w i z e r u n k u
obcego jest jego t r w a ł o ś ć . M i m o d o ś w i a d c z e n i a , m i m o f a k t ó w p o d w a ż a ­
j ą c y c h go, w i z e r u n e k nie zmienia się; o d w o ł a m się t u do s p o s t r z e ż e n i a
poczynionego przeze m n i e w t r a k c i e b a d a ń nad dystansem do C y g a n ó w :
„ s t o s u n e k do C y g a n ó w i i c h obraz ż y c i a jest p e w n ą s t a ł ą w a r t o ś c i ą nie
podlegającą zmianom i praktycznie żadne doświadczenie i pozytywna
ocena osobistych k o n t a k t ó w nie jest w stanie z m i e n i ć stereotypowego
m y ś l e n i a u o g ó l n i a j ą c e g o . K a ż d e p o z y t y w n e d o ś w i a d c z e n i e " (niezgodne
ze stereotypem) „ n i e z a l e ż n i e j a k często powtarzane, t r a k t o w a n e jest j a k o
fakt j e d n o s t k o w y l u b z e s p ó ł f a k t ó w , ale zawsze j e d n o s t k o w y c h " (lub jest
odrzucane), „ p o d c z a s g d y k a ż d y pojedynczy f a k t p o t w i e r d z a j ą c y stereo­
t y p o w ą wizję jest a r g u m e n t e m o charakterze o g ó l n y m , powszechnym".
Cygan z ł a p a n y na k r a d z i e ż y jest p o t w i e r d z e n i e m zasady, że wszyscy C y ­
ganie k r a d n ą . P r z y k ł a d Cygana uczciwego nie zmienia stereotypu, p r o ­
w a d z i j e d y n i e do refleksji, że jest to n i e t y p o w y Cygan, j a k b y n i e c y g a ń s k i
Cygan. „ W y n i k a z tego, że Cyganie f u n k c j o n u j ą j a k o pewien o k r e ś l o n y
wzorzec p r z e c i w s t a w n y w z o r c o w i w ł a s n e j k u l t u r y i społeczności, i t y l ­
ko — w zasadzie — j a k o wzorzec m o g ą b y ć dostrzegani" . R z e c z y w i s t o ś ć
zatem nie p o d w a ż a zasady m o d e l u — stereotyp jest a p o d y k t y c z n y , zawar­
t y w n i m w i z e r u n e k nie podlega f a l s y f i k a c j i (przez d o ś w i a d c z e n i e ) . A l b o ­
w i e m p r z e d m i o t e m stereotypu jest nie grupa, łecz model t k w i ą c y w ś w i a ­
d o m o ś c i — z a u w a ż a jeden z a u t o r ó w w s p ó ł c z e ś n i e a n a l i z u j ą c y t e n p r o ­
blem .
1 7

1 S

M o ż e się r o d z i ć pytanie, czy zawsze stereotyp n i e w ł a s n e j g r u p y m u s i
b y ć n e g a t y w n y i j a k i e c z y n n i k i p o w o d u j ą , że są p r z y p a d k i stereotypu
a f i r m a t y w n e g o n i e w ł a s n e j g r u p y (np. w i z e r u n e k Francuza czy W ę g r a
w oczach p r z e c i ę t n e g o Polaka), l u b dlaczego są sytuacje n i e s p ó j n e g o , a m ­
biwalentnego stereotypu (dotyczy to t a k ż e w i z e r u n k u Cygana). Sporo
pisano na ten temat, j e d n a k ż e kwestia nie w y d a j e się w y j a ś n i o n a . Nie
b ę d z i e m y t u t a j dalej z a j m o w a ć s i ę t y m zagadnieniem, b y nie o d c h o d z i ć
z b y t od t e m a t u , n a l e ż y jednak p o d k r e ś l i ć , że n a j c z ę ś c i e j m a m y do czy­
nienia z n e g a t y w n y m w i z e r u n k i e m g r u p y n i e w ł a s n e j . T a k w zasadzie w i ­
dziani s ą nie-Cyganie przez R o m ó w i na o d w r ó t ( p o m i j a m n i e k o n s e k w e n ­
cje, o k t ó r y c h w s p o m n i a ł e m w y ż e j , nie w p ł y w a j ą one b o w i e m zasadniczo
na z ł a g o d z e n i e owego negatywnego obrazu). T a k i w i z e r u n e k zdaje się
m i e ć korzystne konsekwencje dla ś w i a d o m o ś c i i dla i n t e g r a c j i g r u p y

1 8

Zmiana

jest p a r a l e l n á

do z m i a n w

kulturze i u p ł y w u

czasu, j e d n a k ż e

jest

powolna, j e ż e l i p o r ó w n a ć dzisiejsze s ą d y o C y g a n a c h i zawarte w dawnej literaturze,
XVI-XVIII-wiecznej.
we...

Patrz:

Mróz,

Badania

P e ł n i e j z a g a d n i e n i e to a n a l i z u j e A .

wego

swojego"

i

„obcego".

Próba

dystansu...,

Mirga,

konstrukcji

Stereotyp
teoretycznej

tenże,
jako

zjawiska

„ Z e s z y t y N a u k o w e U J , P r a c e E t n o g r a f i c z n e " , t. 19: 1984, s. 51-70.
1 7

Mróz,

1 8

Mirga,

Świadomościowe...,
op. cit.

s. 163.

Świadomościo­
model

„prawdzi­
stereotypu,

�160

L E C H MROZ

w ł a s n e j — n e g a t y w n y obraz g r u p y obcej l u b i n n e j jest c z y n n i k i e m k o n ­
s o l i d u j ą c y m , w p ł y w a j ą c y m na i n t e g r a c j ę g r u p y w ł a s n e j — zatem p e ł n i
p o z y t y w n ą , p o ż y t e c z n ą r o l ę dla g r u p y . Natomiast to, co zawarte jest
w stereotypie g r u p y innej l u b obcej, z a l e ż y od g r u p y , k t ó r a go t w o r z y —stereotyp b o w i e m m ó w i nie o t y c h , k t ó r y c h dotyczy, ale o t y c h , k t ó r z y
go w y t w o r z y l i .
S p o ł e c z n o ś ć c y g a ń s k a nie jest jednorodna, p o d z i a ł y w e w n ę t r z n e nie
zawsze są jasne i w y r a ź n e n a w e t dla samych w s p ó ł p l e m i e ń c ó w , j e d n a k ż e
m i m o to u w i ę k s z o ś c i R o m ó w istnieje ś w i a d o m o ś ć w y r a ź n e g o z r ó ż n i c o ­
wania. Obraz t e n zmienia się w z a l e ż n o ś c i od osoby, od p r z y n a l e ż n o ś c i
„ e g o " . S ą w n i m , w jego k o n s t r u k c j i pewne s t a ł e cechy, n i e z a l e ż n i e
czy o w y m „ e g o " , z pozycji k t ó r e g o p r ó b u j e m y sobie p r z e d s t a w i ć ó w
c y g a ń s k i ś w i a t , jest osobnik z g r u p y Polska Roma, L o w a r a czy K e ł d e ­
rasza.
Istnieje — powszechna z r e s z t ą i u n i e - C y g a n ó w — s k ł o n n o ś ć do szcze­
gólnego wartościowania, szczególnego przypisywania prestiżu własnej pod­
grupie, j e d n a k ż e często dostrzegamy j a k b y t r u d n o ś ć pogodzenia s ą d u
o w ł a s n e j podgrupie z a u t o r y t e t e m k t ó r e j ś z p o z o s t a ł y c h — powszech­
nie cenionej, m a j ą c e j p r e s t i ż w skali całej g r u p y . B y w a t a k ż e , że opinia
powszechna o j a k i e j ś podgrupie jest znakiem j e j niewielkiego a u t o r y ­
t e t u — j e d n a k ż e nie p r o w a d z i to do w y e l i m i n o w a n i a poza p r z y n a l e ż n o ś ć
do g r u p y i poza k a t e g o r i ę Roma.
M o ż n a w i ę c p o w i e d z i e ć , że m a m y do czynienia ze z j a w i s k i e m s y t u o ­
wania bardziej centralnego l u b bardziej peryferycznego i p r z e s u n i ę ć p o ­
m i ę d z y t y m i d w o m a obszarami, ale bez wychodzenia poza granice swoich.
Tak w i ę c kategoria Roma ma dość spoisty charakter — do p r z e d s t a w i ­
ciela Polska Roma n a l e ż ą t u t a j K e ł d e r a s z a i L o w a r a oraz p o d g r u p y P o l ­
ska Roma; K e ł d e r a s z a i L o w a r a w t y m p r z y p a d k u s t a n o w i ą s p ó j n e g r u ­
py, p o d z i a ł y w ś r ó d n i c h na ogół nie są u ś w i a d a m i a n e . Podobnie dla
L o w a r a dwie p o z o s t a ł e z w y m i e n i o n y c h t u t a j s t a n o w i ą g r u p y s p ó j n e ,
k t ó r y c h w e w n ę t r z n e hierarchie i z r ó ż n i c o w a n i e nie jest znane, jest na­
tomiast m n i e j l u b bardziej w y r a ź n i e w i d o c z n y p o d z i a ł w e w n ą t r z w ł a s n e j
g r u p y . W y j ą t e k (w powszechnym odczuciu) s t a n o w i ą Cyganie karpaccy,
przez przedstawicieli p o z o s t a ł y c h u w a ż a n i za „ ł a b a n c a " — t e r m i n jest
niejasny w swojej genezie, ale p e ł n i f u n k c j ę w y r ó ż n i k a o k r e ś l a j ą c e g o
l u d z i nieczystych, pogardzanych, odrzuconych. K o n s e k w e n c j ą jest, że
przedstawiciele trzech g r u p : L o w a r a , K e ł d e r a s z a i Polska Roma, w a h a j ą
się, czy z a l i c z y ć i c h do k a t e g o r i i Roma, choć s t w i e r d z a j ą , że to t a k ż e są
Cyganie; do tej istotnej r ó ż n i c y n i e p o k r y w a n i a się z a k r e s ó w k a t e g o r i i
1 9

2 0

1 9

Mróz,

2 0

Z . B e n e d y k t o w i e z, D . M a r k o w s k a , O niektórych

tyfikacji

Świadomościowe...,

kulturowej

1979, z. 2, s. 210.

w procesie

s. 162.
porozumiewania

się,

„Etnografia

problemach

iden­

P o l s k a " , t. X X I I I :

�WYRÓŻNIANIE GRUPY W Ł A S N E J PRZEZ

CYGANÓW

161

R o m a i Cyganie p o w r ó c i m y dalej. Cyganie karpaccy — „ ł a b a n c a " —•
są p r z y c z y n ą , że w o b r ę b i e Polska Roma w odniesieniu do jednej z p o d ­
g r u p (Galicyjaki) istnieje n i e j a s n o ś ć stosunku. G a l i c y j a k i s t a n o w i ą d o ś ć
w y m i e s z a n ą s p o ł e c z n o ś ć , n i e z b y t s p ó j n ą i n i e j e d n o r o d n ą genetycznie.
Nazwa pochodzi od r e g i o n u na p o ł u d n i u Polski. W ś r ó d n i c h s p o t k a m y
s i ę t a k ż e z n a z w i s k a m i c h a r a k t e r y s t y c z n y m i dla C y g a n ó w k a r p a c k i c h .
W i ę k s z o ś ć z n i c h uznaje p r z y w ó d z t w o Š e r o - R o m a , ale są i tacy, k t ó r z y
t y l k o f o r m a l n i e m u się p o d p o r z ą d k o w u j ą , w p r a k t y c e nie u c z e s t n i c z ą c
w ż y c i u całej g r u p y , w spotkaniach i t d . Nie s ą zapraszani i sami zapewne
t e ż l ę k a j ą się t a m p o j a w i ć , z n a j ą c p o g a r d l i w y stosunek do siebie. Część
Polska Roma zalicza i c h do k a t e g o r i i Roma, część ma w ą t p l i w o ś c i —
w rezultacie n a j c z ę ś c i e j z n a j d u j ą k o m p r o m i s o w e w y j ś c i e : „ t o s ą Roma,
ale takie ł a b a n c o w a t e " . Podgrupa G a l i c y j a k ó w s t a n o w i w i ę c obszar j a k ­
b y p r z e j ś c i o w y p o m i ę d z y Roma a t y m i , k t ó r y m odmawia się powszech­
nie tego miana — C y g a n a m i k a r p a c k i m i . Zapewne z r e s z t ą i taka jest ge­
neza tej p o d g r u p y , że w ę d r u j ą c poprzez p a g ó r k o w a t y t e r e n G a l i c j i i za­
t r z y m u j ą c się t u t a j na z i m ę w c h o d z i ł y n i e k t ó r e r o d z i n y Polska Roma
w k o n t a k t z z a m i e s z k u j ą c y m i w w i e l u wioskach C y g a n a m i k a r p a c k i m i .
D o c h o d z i ł o do mieszanych m a ł ż e ń s t w , t a k ż e do m a ł ż e ń s t w a z P o l a k a m i ,
co s p r a w i ł o , że faktycznie G a l i c y j a k i s t a n o w i ą s p o ł e c z n o ś ć m i e s z a n ą o n i ­
s k i m statusie w ś r ó d p o z o s t a ł y c h Polska Roma, j a k b y g r u p ę p r z e j ś c i o w ą .
Dla s p o ł e c z n o ś c i n i e c y g a ń s k i e j ( m ó w i m y t u t a j o s p o ł e c z n o ś c i Pola­
k ó w ) w ś r ó d w i e l u n a r o d o w o ś c i Cyganie z a j m u j ą miejsce u samego d o ł u
s k a l i s y m p a t i i — a n t y p a t i i , akceptacji -— odrzucenia, s ą zatem t y m i , do
k t ó r y c h Polacy (jeśli nie w ogóle, to znaczna część) o d c z u w a j ą d u ż y
dystans, d u ż ą n i e c h ę ć . Stosunek ten u z a s a d n i a j ą i r a c j o n a l i z u j ą cechy,
j a k i e s ą p r z y p i s y w a n e Cyganom. W ś r ó d n i c h na p i e r w s z y c h miejscach —
jako n a j c z ę ś c i e j w y m i e n i a n e — są l e n i s t w o , b r u d , t c h ó r z l i w o ś ć , f a ł s z y w o ś ć . P r z e c i w i e ń s t w a t y c h cech, czystość, odwaga, p r a c o w i t o ś ć ,
s z c z e r o ś ć i o t w a r t o ś ć , s ą t y m i , k t ó r e Polacy n a j c h ę t n i e j p r z y p i s u j ą sobie,
k t ó r e s t a n o w i ą istotne elementy autostereotypu. Zarazem o k r e ś l a j ą one
j a k b y s t a ł e k o m p o n e n t y stereotypu w ogóle. Roma b o w i e m o k r e ś l a j ą c
s w ó j stosunek do P o l a k ó w , k r e ś l ą c s w ó j w i z e r u n e k n i e - C y g a n ó w o d w o ­
ł u j ą się do tego samego n i e m a l zestawu cech. Polacy s ą b r u d n i w e d ł u g
n i c h — w y j a ś n i e n i e m s ą inne k a n o n y c z y s t o ś c i w s p o ł e c z n o ś c i polskiej
i u Roma. D l a P o l a k ó w ś l a d y k u r z u czy u b ł o c o n e dzieci p r z y ś n i a d e j
cerze z d a j ą się p o t w i e r d z a ć o k r e ś l e n i e „ b r u d n i " w stosunku do C y g a n ó w ,
dla C y g a n ó w z a ś fakt, że ta sama miska m o ż e s ł u ż y ć do prania i m y c i a
potem w n i e j t w a r z y , jest uzasadnieniem stwierdzenia, że Polacy s ą
b r u d n i , w y r a ź n e b o w i e m rozdzielenie ( i konsekwentne przestrzeganie
tego) n a c z y ń na te, k t ó r e s ł u ż ą do m y c i a t w a r z y , d o l n y c h części ciała,
dla kobiet, do prania, do p r z y g o t o w y w a n i a jedzenia, jest k a n o n i c z n y m
2 1

2 1

P e ł n i e j o m a w i a m t ę k w e s t i ę w: Świadomościowe...,

s. 165-166.

�152

LECH

MROZ

w y m o g i e m rozumienia c z y s t o ś c i dla Roma. T a k w i ę c ze swojego p u n k t u
widzenia k a ż d a ze s p o ł e c z n o ś c i ma r a c j ę . L e n i s t w o jest o p o z y c j ą praco­
w i t o ś c i , m ó w i o z ł y m stosunku do pracy — w r o z u m i e n i u Polaka Cygan
jest l e n i w y , to znaczy nie jest p r a c o w i t y ( k t ó r a to cecha, bardzo w y s o k o
w a r t o ś c i o w a n a , jest elementem autostereotypu), albo jeszcze inaczej, m a
z ł y stosunek do pracy, źle pracuje. W osądzie Roma nie-Cygan pracuje
t a k ż e n i e w ł a ś c i w i e , po gadziowsku, g ł u p i o , monotonnie, ś l a m a z a r n i e , n i e zyskownie, w o d r ó ż n i e n i u od szybko, sprawnie, p o m y s ł o w o i zyskownie
( w e d ł u g w ł a s n e g o w i z e r u n k u ) p r a c u j ą c e g o Roma. Analogicznie m o ż n a b y
p r z e ś l e d z i ć inne cechy, j a k i e wzajemnie sobie p r z y p i s u j ą . Teraz skoncen­
t r u j e m y się jednak t y l k o na t y c h cechach n e g a t y w n y c h , k t ó r e w y t y k a n e
P o l a k o m są dla Roma zarazem s k ł a d o w y m i autostereotypu. W tej r o l i
p e ł n i ą w a ż n ą f u n k c j ę f i l t r u , przez k t ó r y w i d z i a n a jest t a k ż e s p o ł e c z n o ś ć
c y g a ń s k a . Ocena poprzez s i a t k ę cech s k ł a d a j ą c y c h się na autostereotyp
p r o w a d z i do uznania k o g o ś za Roma l u b nie, przyznania m u statusu
,,ćaćo R o m " — prawdziwego Cygana, l u b t e ż k r y t y c z n e g o , p i ę t n u j ą c e g o
ocenienia j a k o „ c h r y j a R o m " ( „ p h u j R o m " ) — złego Cygana, a w s k r a j ­
n y m przypadku jako „łabanca".
Jak w i a d o m o , cechy k o n s t r u u j ą c e stereotyp i autostereotyp s ą zara­
zem b e z p o ś r e d n i o skojarzone z w a r t o ś c i a m i o k r e ś l a j ą c y m i wzorzec ż y c i a
godziwego — j a k i charakteryzuje c z ł o w i e k a ż y j ą c e g o zgodnie z zasadami
etycznymi obowiązującymi w społeczności cygańskiej, czyli kogoś, kto
s p e ł n i a w y m o g i p o p r a w n o ś c i . Istnieje szereg k a t e g o r i i , poprzez p r y z m a t
k t ó r y c h dokonuje się oceny osoby, r o d z i n y czy g r u p y ; oceny b ę d ą c e j
zarazem k w a l i f i k a c j ą do p r a w d z i w y c h C y g a n ó w — ćaćo Roma czy w o g ó ­
le do Roma. K a t e g o r i e owe s k ł a d a j ą się w s p ó l n i e na z a s a d ę r o m a n i p e n —
co m o ż n a b y o k r e ś l i ć j a k o c y g a ń s k i s p o s ó b życia, c y g a ń s k o ś ć . S k ł a d a
się na to przestrzeganie m ó w i e n i a po c y g a ń s k u — n i e u ż y w a n i e poza k o n ­
t a k t a m i ze s p o ł e c z n o ś c i ą n i e c y g a ń s k ą j ę z y k a polskiego, przestrzeganie
zasady phuripen — szacunku dla starszych, a u t o r y t e t u g ł o w y r o d z i n y ,
r o d ó w , osób starszych, zasad c z y s t o ś c i jedzenia i higieny, pozycji k o b i e ­
t y , j e j r o l i i przestrzegania sposobu noszenia się, ubierania — z w ł a s z c z a
przez k o b i e t y ( s k r o m n o ś ć u b i o r u — przez co rozumie s i ę n i e m a l o w a n i e
się kobiet, nienoszenie u b i o r ó w p r o w o k u j ą c y c h — zabronione s ą k r ó t ­
k i e s p ó d n i c e , spodnie, o p i ę t e b l u z k i , z d u ż y m i d e k o l t a m i ) , t r z y m a n i a się
przez k o b i e t y z dala od p r z y r z ą d z a n i a p o s i ł k ó w w okresach n i e c z y s t o ś c i
(przed i po p o ł o g u , w okresie menstruacji). Przekroczenie t y c h zasad
jest obwarowane g r o ź b ą skalania — mageripen.
D o p e ł n i a ó w wzorzec
romanipen zasada расгго — goszczenia w s p ó ł r o d o w c ó w i i n n y c h R o m ó w .
S ą to w a r t o ś c i uniwersalne, powszechne, n i e z a l e ż n i e od g r u p y , do n i c h
m o ż n a b y jeszcze z a l i c z y ć s p o s ó b zarobkowania — t j . w y k o n y w a n i e p r a ­
cy c y g a ń s k i e j , a w k a ż d y m razie niepodejmowanie pracy, k t ó r a u w a ­
ż a n a jest za b r u d n ą (np. s p r z ą t a n i e ulic), t a k ż e z a s a d ę w i ę z i z w ł a s n ą
g r u p ą i lojalności, z a b r a n i a j ą c e j w p r z y p a d k a c h spornych o d w o ł y w a n i a

�WYRÓŻNIANIE GRUPY WŁASNEJ PRZEZ

153

CYGANÓW

2 2

się do w ł a d z n i e c y g a ń s k i c h . W p r z y p a d k u Polska Roma, L o w a r a i K e ł ­
derasza — c z y l i g r u p do niedawna w ę d r u j ą c y c h — do zestawu cech
o b o w i ą z u j ą c y c h , o k r e ś l a j ą c y c h romanipen, wchodzi t a k ż e w ę d r o w n y t r y b
życia. O n w ł a ś n i e s t a ł się j e d n y m z p o d s t a w o w y c h — j a k s ą d z ę — ele­
m e n t ó w k s z t a ł t u j ą c y c h n i e c h ę ć L o w a r a , K e ł d e r a s z a i Polska Roma do
C y g a n ó w k a r p a c k i c h . M ó w i ą c o przestrzeganiu czystości jedzenia m a m
na m y ś l i przede w s z y s t k i m niejedzenie p o t r a w , k t ó r y c h s p o ż y c i e jest
k a l a j ą c e : k o n i n y i m i ę s a z w i e r z ą t d o m o w y c h , t a k i c h j a k k o t y i psy. Je­
dzenie k o n i n y przez C y g a n ó w k a r p a c k i c h jest d r u g i m w a ż n y m , m o ż e
n a j w a ż n i e j s z y m , c z y n n i k i e m o k r e ś l a n i a i c h m i a n e m nieczystych, a p r z y
okazji, zapewne dla w i ę k s z e g o zohydzenia, p r z y p i s y w a n i a i m — przez
Polska Roma, L o w a r a i K e ł d e r a s z a — t a k ż e jedzenia p s ó w i k o t ó w . Z w y ­
czaj jedzenia k o n i n y przez C y g a n ó w k a r p a c k i c h i zakaz u p o z o s t a ł y c h
C y g a n ó w w y m a g a osobnego o m ó w i e n i a i przeanalizowania, c z y m t u t a j
z a j m o w a ć się nie b ę d z i e m y . A m b i c j e , cele C y g a n ó w z t y c h t r z e c h g r u p
s y t u u j ą się w o b r ę b i e swojego ś w i a t a , w o b r ę b i e w ł a s n e j g r u p y . D l a
c z ł o n k a s p o ł e c z n o ś c i L o w a r a , K e ł d e r a s z a czy Polska Roma t y m , do cze­
go się d ą ż y , co jest i m o ż e b y ć w z o r e m , jest w z ó r ćaćo Roma, w z ó r
o k r e ś l a n y r a m a m i romanipen; posiadanie p r z e d m i o t ó w l u k s u s u — sa­
m o c h o d ó w , z ł o t y c h ozdób, w y r ó ż n i a j ą c e g o się w o z u — jest j e d y n i e d r o ­
gą do ewentualnego podniesienia p r e s t i ż u , podniesienia pozycji w ł a s n e j ,
ale t y l k o w s p o ł e c z n o ś c i swojej, t y l k o dla R o m ó w , ocena n i e - C y g a n ó w
nie liczy się t u t a j , nie ma z u p e ł n i e znaczenia. W t y m w z g l ę d z i e w y j ą t ­
kowa jest sytuacja C y g a n ó w k a r p a c k i c h .
W k a ż d y m razie p r z y p o w s z e c h n o ś c i p e w n y c h zasad s k ł a d a j ą c y c h się
na r o m a n i p e n są t a k ż e takie, k t ó r e w y z n a c z a j ą g r a n i c ę m i ę d z y Cyga­
n a m i k a r p a c k i m i i p o z o s t a ł y m i . G r a n i c ę na t y l e m o c n ą ( m i m o iż w ę d r o ­
wanie p r z y b r a ł o i n n y charakter), że m o ż e m y m ó w i ć o d w u o d r ę b n y c h
ś w i a t a c h c y g a ń s k i c h , j e d n y m , na k t ó r y s k ł a d a j ą się Polska Roma, L o ­
wara i Kełderasza, i d r u g i m — C y g a n ó w karpackich.
R o z p a t r z m y teraz k i l k a i s t o t n y c h k w e s t i i . Jaka jest zasada r ó ż n i c o ­
wania na R o m ó w (ćaćo Roma i Roma) i na C y g a n ó w we w ł a s n y m o d ­
czuciu przedstawicieli tej g r u p y , j a k a jest zasada r ó ż n i c u j ą c a te t e r m i ­
n y — k i e d y R o m m ó w i o sobie: jestem Cyganem, a k i e d y m ó w i : j e s t e m
Romem, i kogo w ó w c z a s o k r e ś l a m i a n e m Cygana; kogo z a ś t e r m i n e m
manuš (człowiek).
K a ż d a z trzech w y m i e n i o n y c h ( p o m i j a m t u t a j c h w i l o w o C y g a n ó w
karpackich) g r u p f u n k c j o n u j e w ś w i a d o m o ś c i w ł a s n e j j a k o grupa szcze­
g ó l n a . W j e j o b r ę b i e p o s z c z e g ó l n e p o d g r u p y (u Polska Roma) l u b vice
(u L o w a r a i K e ł d e r a s z a ) są t a k ż e — o c z y m j u ż w s p o m i n a l i ś m y •— n i ż e j

2 2

A.

O niektórych

M i r g a:

Niektóre

z

tych

zasad o d n o s z ą c y c h

kategorie

L u d o w a " , n r 1-4: 1982, s. 95-98.

światopoglądu

s i ę do

Cyganów

Romów

spiskich,

karpackich
„Polska

pisze

Sztuka

�164

LECH

MROZ

l u b w y ż e j w a r t o ś c i o w a n e , jednak p o d s t a w o w ą k a t e g o r i ą i d e n t y f i k a c j i
jest grupa, zatem p r z y n a l e ż n o ś ć do L o w a r a , K e ł d e r a s z a l u b Polska R o ­
m a . S ł o w o R o m o k r e ś l a w j ę z y k u c y g a ń s k i m w ł a s n ą g r u p ę i u ż y c i e go
w odniesieniu do n i e w ł a s n e j s p o ł e c z n o ś c i uwidacznia e m o c j o n a l n o ś ć t o ­
w a r z y s z ą c ą ocenie r ó ż n y c h g r u p . I s t n i e j ą c e w o b r ę b i e t y c h trzech g r u p
zasady kodeksu etycznego i c h a r a k t e r y z u j ą c a je nadal znaczna r u c h l i ­
w o ś ć przestrzenna r ó ż n i je w y r a ź n i e od C y g a n ó w k a r p a c k i c h i o k r e ś l a
stosunek do n i c h — j a k o g r u p y o s i a d ł e j i ż y j ą c e j w znacznej s t a ł e j b l i s ­
k o ś c i z nie-Cyganami. P o t w i e r d z e n i e m jest relacja m i ę d z y u ż y c i e m o k r e ­
ś l e ń Cygan i R o m . D l a przedstawicieli Polska Roma, L o w a r a i K e ł d e ­
rasza kategoria R o m jest dość e k s k l u z y w n y m o k r e ś l e n i e m t y l k o n i e k t ó ­
r y c h , w uproszczeniu m o ż n a b y p o w i e d z i e ć w ł a ś c i w y c h , z urodzenia C y ­
g a n ó w . T e r m i n Cygan — n i e g d y ś , a n i e k i e d y i dziś c h a r a k t e r u w y r a ź n i e
pejoratywnego (nie m ó w i ę t u t a j o e t y m o l o g i i s ł o w a , niejasnej do d z i ­
siaj, ale o powszechnej jego k o n o t a c j i , powszechnym odczuwaniu) —- dziś
t r a k t o w a n y jest dość powszechnie w d w ó c h aspektach. Na potrzeby n i e - C y g a n ó w w kontakcie z n i m i jako r ó w n o z n a c z n y z określeniem Rom
jako nazwa w ł a s n e j g r u p y , w kontakcie z a ś m i ę d z y R o m a m i j a k o o k r e ­
ś l e n i e l u d z i p o d o b n y c h do R o m ó w , l u d z i o t a k i e j samej genezie, ale nie
zaliczanych do R o m ó w z r a c j i zatracenia swojej c y g a ń s k o ś c i — r o m a ­
nipen. Przedstawiciel C h a ł a d y t k a Roma
(jest to jedna z p o d g r u p P o l ­
ska Roma) w y m i e n i a w ś r ó d Roma z a r ó w n o całość Polska Roma, j a k
K e ł d e r a s z a i L o w a r a , o d m a w i a j ą c p r z y n a l e ż n o ś c i do R o m ó w , ale z a l i ­
czając do C y g a n ó w w s z y s t k i c h C y g a n ó w k a r p a c k i c h i n i e k t ó r e n i e w i e l ­
kie p o d g r u p y Polska Roma z a m i e s z k a ł e na p o ł u d n i u P o l s k i (np. G a l i c y j a k ó w ) . Cygan z p o d g r u p y Polska Roma do k a t e g o r i i R o m zalicza
w ł a s n ą g r u p ę oraz K e ł d e r a s z a i L o w a r a . Przedstawiciele t y c h d w ó c h
ostatnich g r u p w zasadzie t y l k o siebie zaliczają do R o m ó w , pozosta­
ł y c h —- w t y m i Polska Roma — o k r e ś l a j ą c jedynie jako C y g a n ó w .
Wszystkie t r z y w y m i e n i o n e g r u p y w najlepszym razie na p e r y f e r i i sy­
t u u j ą C y g a n ó w k a r p a c k i c h ; w i d z ą i c h j a k o z u p e ł n i e s z c z e g ó l n ą katego­
r i ę l u d z i nieczystych. Rzecz p r z y t y m osobliwa, silniej kwestionowana
jest c y g a ń s k o ś ć k a r p a c k i c h C y g a n ó w przez Polska Roma ( m i m o ś w i a ­
d o m o ś c i w s p ó l n o t y pochodzenia), silniej p o d k r e ś l a n a i c h n i e c z y s t o ś ć (,,łabanca") n i ż u L o w a r a i K e ł d e r a s z a . Jest to b y ć m o ż e i l u s t r a c j a znanego
zjawiska przenoszenia na i n n y c h tego, co odczuwane j a k o niekorzystne
jest p r z y p i s y w a n e przez i n n y c h g r u p i e w ł a s n e j . D l a L o w a r a i K e ł d e r a ­
sza Polska Roma s ą Cyganami, c h o ć nie Roma, w k a ż d y m razie nie
2 3

2 3

Jest

to

specyficzna

podgrupa, k t ó r a

przebywała

przez d ł u g i e

dziesięciolecia

na obszarach dziś w c h o d z ą c y c h w s k ł a d Republik L i t e w s k i e j i B i a ł o r u s k i e j
po

r o k u 1956

L.

Mróz,

s. 20-26.

w

ramach repatriacji

Chaładytka

Roma,

przywędrowali

Tsiganes

en Pologne,

do P o l s k i . P e ł n i e j

ZSRR;

o nich

w:

„ E t u d e s T s i g a n e s " , n r 1: 1979,

�WYRÓŻNIANIE G R U P Y WŁASNEJ P R Z E Z CYGANÓW

165

p r a w d z i w y m i Roma. C y g a n ó w karpackich zaliczają do „ ł a b a n c ó w " , ale
d o ś ć c z ę s t o m o ż n a się d o w i e d z i e ć , że s ą oni t e ż Cyganami, t y l k o g o r ­
s z y m i . Polska Roma, ś w i a d o m i zapewne tego i w z o r u j ą c y s i e ' n p . na
sposobie ubierania L o w a r ó w , w i d z ą c y zapewne w p ł y w y n i e c y g a ń s k i e
w swojej k u l t u r z e i j ę z y k u , a s a m i o k r e ś l a j ą c y się j a k o Roma, ostro
p o d k r e ś l a j ą s w o j ą o d m i e n n o ś ć od C y g a n ó w k a r p a c k i c h , o d m a w i a j ą c i m
p r z y n a l e ż n o ś c i do Roma, a j e d y n i e p r z y z n a j ą c status odrzucanych „ ł a ­
b a n c ó w " — nieczystych.
Tak w i ę c w z a l e ż n o ś c i od g r u p y , z p u n k t u widzenia k t ó r e j zestawia
s i ę r e l a c j ę R o m a - p r a w d z i w i — Roma-Cyganie —- nie-Cyganie, widoczne
b ę d ą pewne r ó ż n i c e , ale sama zasada jest zachowana. J e ś l i p a t r z e ć
z p u n k t u widzenia L o w a r a czy K e ł d e r a s z a , o n i b ę d ą s t a n o w i l i k l a s ę Ro­
m a ( p r a w d z i w y c h ) — swoich, Polska Roma z o s t a n ą o k r e ś l e n i j a k o Ro­
m a (Cyganie) —- i n n i , o b c y m i są nie-Cyganie. Osobnik z Polska Roma
d o R o m ó w zaliczy w ł a s n ą g r u p ę o p r ó c z L o w a r a i K e ł d e r a s z a , j e d n o c z e ś ­
nie p o d k r e ś l a j ą c p r a w d z i w ą „ r o m s k o ś ć " w ł a s n e j g r u p y , a m i a n e m C y ­
g a n ó w (ale nie Roma) o k r e ś l i czasami C y g a n ó w k a r p a c k i c h l u b G a l i c y j a k ó w . S u m u j ą c m o ż e m y z a u w a ż y ć , że uwidacznia się t u t a j j a k g d y b y
p o d w ó j n e p r z e n i k a j ą c e się rozumienie t e r m i n ó w R o m i Cygan. P r z e d ­
s t a w i c i e l Polska Roma m ó w i ą c o sobie R o m rozumie to j e d n o c z e ś n i e j a ­
k o ćaćo Rom, t y m s a m y m faktycznie m ó w i ą c o K e ł d e r a s z a i L o w a r a
Roma (ale nie ćaćo) t r a k t u j e i c h j a k C y g a n ó w , c z y l i t a k j a k G a l i c y j a k ó w , c h o ć jest ś w i a d o m r ó ż n i c y m i ę d z y n i m i i sam n i e j e d n o k r o t n i e u w i ­
dacznia w ł a s n y szacunek dla nich. Przedstawiciel g r u p y L o w a r a bardziej
jednoznacznie w y o d r ę b n i a k a t e g o r i ę C y g a n ó w . O d m a w i a j ą c zaliczenia
Polska Roma do R o m ó w sytuuje i c h w klasie C y g a n ó w .
W y n i k a z tego dość jednoznacznie, że p o j ę c i e ' s w o i ' p o k r y w a się z sa­
m o o c e n ą p r a w d z i w o ś c i (ćaćo Roma), p o j ę c i e ' i n n i ' obejmuje całą roz­
m a i t o ś ć g r u p , k t ó r e z r a c j i sposobu ż y c i a (przestrzegania
romanipen)
zaliczani są do Roma i przede w s z y s t k i m nie kwestionowanej k r w i r o m s k i e j . Natomiast o k r e ś l e n i e 'Cygan' ( w y ł ą c z a m t u t a j u ż y c i e go przez Ro­
m ó w w kontakcie z nie-Cyganami) ma zakres nie t a k ostry — c z ę ś c i o ­
w o p o k r y w a się ono z p o j ę c i e m ' R o m ' , ale w zasadzie jest t r a k t o w a n e
n i e m a l r ó w n o z n a c z n i e z p o j ę c i e m ' ł a b a n c ' — b y ł y R o m , odrzucony, ten,
k t ó r y jest nieczysty. Jest to w i ę c specjalna kategoria — co uwidacznia­
m y na r y s u n k u . Najczęściej i n i e m a l w y ł ą c z n i e rezerwowana dla Cyga­
n ó w k a r p a c k i c h przez g r u p y p o z o s t a ł e , p r z y c z y m n i e k i e d y zaliczani są
t a m i G a l i c y j a k i (przez część Polska Roma) b ą d ź czasami Polska Roma
{przez K e ł d e r a s z a i L o w a r a ) .
Nie-Cyganie — w e d ł u g c y g a ń s k i e g o o k r e ś l e n i a „ g a d z i e " — są j e d ­
noznacznie obcymi, spoza k a t e g o r i i Roma, ale i k a t e g o r i i Cyganie.
Te t r z y kategorie (swoi — i n n i — obcy) f u n k c j o n u j ą stale w ś w i a ­
d o m o ś c i k a ż d e g o Roma, są c z y n n i k a m i o k r e ś l a j ą c y m i stosunek w ł a s n e j
g r u p y do tych, k t ó r z y do niej nie n a l e ż ą . Odrzuceni ( „ ł a b a n c e " ) s t m o -

�156

LECH

MRÓZ

w i ą o d r ę b n ą k a t e g o r i ę , p e w i e n s z c z e g ó l n y przypadek, nie z m i e n i a j ą c y
jednak samej zasady.
Jest k w e s t i ą jeszcze dalszych b a d a ń , czy f u n k c j o n u j ą one stale, r ó w ­
n o c z e ś n i e w ustalaniu miejsca w ł a s n e j g r u p y i r e l a c j i do t y c h , k t ó r z y
do niej nie są zaliczani, czy t e ż m a m y do czynienia z r ó w n o l e g l e stale
f u n k c j o n u j ą c y m i d w i e m a p a r a m i opozycji: s w o i — i n n i i s w o i / i n n i —
obcy. Z dotychczasowych m o i c h obserwacji i b a d a ń w y n i k a , że n a l e ż y
p r z y j ą ć t ę d r u g ą m o ż l i w o ś ć , s t a ł e oboczne f u n k c j o n o w a n i e w ś w i a d o ­
m o ś c i t y c h d w ó c h par opozycji jako e l e m e n t ó w kanonicznych k o n s t y ­
t u u j ą c y c h w i z j ę ś w i a t a i w ł a s n e g o w n i m miejsca.
S ą to zarazem d w a r ó ż n e poziomy relacji: 1) Roma — Cyganie, w e w n ą t r z e t n i c z n a — gdzie w y z n a c z n i k i e m jest przekroczenie n o r m ; 2) Ro­
ma — nie-Cyganie, gdzie w y z n a c z n i k i e m jest r ó ż n i c a etniczna a nie r y ­
tualna. Zarazem są to w i ę c i d w a rodzaje i d e n t y f i k a c j i :
identyfikacji
o k r e ś l a n e j przez przekroczenie oraz i d e n t y f i k a c j i o k r e ś l a n e j przez k u l ­
t u r ę i etniczność.
N a l e ż y z w r ó c i ć u w a g ę na jeszcze j e d n ą k o n o t a c j ę s ł o w a Cygan, na
jeszcze j e d n ą m o ż l i w o ś ć u ż y c i a go, j e d n a k ż e w z u p e ł n i e i n n y m k o n t e k ­
ście i w z u p e ł n i e i n n y m celu. S ą to sytuacje, gdy i d e n t y f i k a c j i jako C y ­
gana dokonuje R o m wobec n i e - C y g a n ó w dla c e l ó w b ą d ź o k r e ś l e n i a swo­
j e j p r z y n a l e ż n o ś c i w t e r m i n o l o g i i znanej n i e - C y g a n o w i , rozumianej przez
niego, b ą d ź w celach uzyskania o k r e ś l o n y c h k o r z y ś c i w y k o r z y s t a n i a w y ­
o b r a ż e ń k o j a r z o n y c h z C y g a n a m i w u m y ś l e n i e - C y g a n ó w . J e ś l i do prze­
d z i a ł u w wagonie k o l e j o w y m wsiada 3-, 4-osobowa grupa C y g a n ó w , do
p r z e d z i a ł u , gdzie siedzą t a k ż e nie-Cyganie, w t e d y , m i m o iż dla siebie
czują się R o m a m i , w celach s p e k u l a t y w n y c h i d e n t y f i k u j ą się jako C y ­
ganie wobec n i e - C y g a n ó w . P o n i e w a ż w i e d z ą , że dla P o l a k ó w Cyganie s ą
b r u d n i , z a c z y n a j ą się d r a p a ć — co jest j e d n ą z oznak b r a k u c z y s t o ś c i
i co n i e - C y g a n o m potwierdza i c h c y g a ń s k o ś ć . Po p e w n y m czasie p r z e ­
d z i a ł pustoszeje, p o d r ó ż n i p r z e n o s z ą s i ę , a gdy d r a p i ą c y się z o s t a j ą sa­
m i , drapanie ustaje i p o w r a c a j ą j a k g d y b y do swojej t o ż s a m o ś c i Ro­
mów .
Uwidacznia się p r z y t y m p e w i e n paradoks, pewna o s o b l i w o ś ć t e r m i ­
n u „ C y g a n " . S t w o r z o n y przez n i e - C y g a n ó w , m a j ą c y w y d ź w i ę k p e j o r a ­
t y w n y , p o s ł u ż y ł grupie n i m o k r e ś l a n e j — Roma, do r o z w i ą z a n i a p r o b l e ­
m u s a m o i d e n t y f i k a c j i i stosunku do i n n y c h o s o b n i k ó w , spoza w ł a s n e j
społeczności. Do r o z s t r z y g n i ę c i a k w e s t i i , j a k n a z w a ć i k i m są ci, k t ó r z y
są w p r a w d z i e k r w i w s p ó l n e j , r o m s k i e j , ale k t ó r y m zarzuca się sprzenie­
wierzenie zasadom r o m a n i p e n , k t ó r z y nie s ą zaliczani do swoich, do g r u ­
p y w ł a s n e j , ale t a k ż e p r z e c i e ż nie są „ g a d z i a m i " .
2 4

2 4

P e ł n i e j pisze

milacije

Cigana-Roma,

Cyganie,

Kraków

o tym: M. I. K a m i ń s k i ,

1976.

Konflikt

identiteta

u procesu

„ K u l t u r a " , B e o g r a d , n r 35: 1976, s. 143-148; t a k ż e J .

asi-

Yoois,

�WYRÓŻNIANIE GRUPY W Ł A S N E J PRZEZ

CYGANÓW

157

Konieczne — dla dalszego w y w o d u —- jest z w r ó c e n i e u w a g i na j e ­
szcze jeden t e r m i n . W j ę z y k u c y g a ń s k i m istnieje s ł o w o manuś.
Ozna­
cza ono c z ł o w i e k a , ale jest to c z ł o w i e k j a k o gatunek. R o m to j a k b y
c z ł o w i e k n a j w ł a ś c i w s z y , s z c z e g ó l n y , pisany przez d u ż e ,,C", istota w y ­
r ó ż n i a j ą c a się w ś r ó d w i e l o ś c i istot obdarzonych m i a n e m c z ł o w i e k przez
m a ł e ,,c", o k r e ś l a j ą c y c h po p r o s t u p r z y n a l e ż n o ś ć g a t u n k o w ą . A l e k r y j e
się z a t y m jeszcze inna konotacja, m a j ą c a oparcie w kategoriach etycz­
n y c h . Manuś to k t o ś , k t o ż y j e zgodnie z z a s a d ą manuśipen
— człowie­
c z e ń s t w a ( j a k b y a n a l o g i c z n ą , p a r a l e l n ą do romanipen).
Manuś nie m u s i
b y ć ćaćo Romem, to d z i ę k i s w o i m w a l o r o m m o ż e b y ć zaliczony do k a ­
tegorii gatunku „człowiek". T y m terminem określić można w y j ą t k o w o
t a k ż e nie-Cygana, jeśli jest on c z ł o w i e k i e m p r z y c h y l n y m Cyganom, j e ­
śli nie separuje się od n i c h , nie gardzi n i m i , pomaga. O g ó ł o w i nie-Cyga­
n ó w nie p r z y s ł u g u j e to o k r e ś l e n i e w r o z u m i e n i u R o m ó w .
Tak w i ę c dochodzimy do w a ż n e g o s p o s t r z e ż e n i a , że t y l k o d w ó m p i e r ­
w s z y m k a t e g o r i o m (lub p i e r w s z e m u c z ł o n o w i p a r y opozycji) swoi — i n ­
n i p r z y s ł u g u j e miano l u d z i , że t y l k o one są do l u d z i zaliczane, n i e - C y ­
ganie z i s t o t y swojej nie są l u d ź m i i nie p r z y n a l e ż y i m o k r e ś l e n i e c z ł o ­
w i e k — manuś.
J e d y n y m w y j ą t k i e m s ą ci, k t ó r z y obdarzeni m i a n e m
ma?;tiš s p o ś r ó d n i e - C y g a n ó w s t a n o w i ą j a k g d y b y ł ą c z n i k m i ę d z y t y m i
d w i e m a s p o ł e c z n o ś c i a m i , analogiczny b y ć m o ż e j a k n i e c z y ś c i —• „ ł a b a n ­
ca". G d y b y chcieć o d w o ł a ć się do w y ś w i e c h t a n e j nieco opozycji n a t u r y
i k u l t u r y , m o ż n a b y p o w i e d z i e ć , że (z p u n k t u widzenia R o m ó w ) Roma
swoi i i n n i (ćaćo Roma i Roma) s t a n o w i ą k r ą g k u l t u r y , obszar k u l t u r y ,
natomiast wszyscy nie-Cyganie o t a c z a j ą c ą i c h n a t u r ę , w ś r ó d k t ó r e j ż y ­
ją. D r o g ą p r z e j ś c i a od n a t u r y nieoswojonej, od n i e l u d z i do k u l t u r y i do
c z ł o w i e c z e ń s t w a jest uzyskanie statusu c z ł o w i e k a . Nie jest to w p r a w d z i e
p e ł n e c z ł o w i e c z e ń s t w o , o k r e ś l e n i e to nadane n i e - C y g a n o w i zawiera bo­
w i e m p e w n ą s p r z e c z n o ś ć , jest paradoksalne. Powiedzenie: t e n „ g a d z i o "
jest c z ł o w i e k i e m , uwidacznia d o k ł a d n i e ó w paradoks, „ g a d z i o " b o w i e m
z n a t u r y swojej nie jest c z ł o w i e k i e m ; to o k r e ś l e n i e p r z y s ł u g u j e t y l k o
C y g a n o w i , „ g a d z i o " z a ś nie jest k r w i c y g a ń s k i e j . Analogicznie, w y d a j e
się, jest z k a t e g o r i ą „ ł a b a n c " . O k r e ś l a n i t y m m i a n e m g e n e z ą s w o j ą z w i ą ­
zani są z k a t e g o r i ą l u d z i , ale przekroczeniem n o r m , p o s t ę p o w a n i e m , spo­
sobem ż y c i a j a k b y z a t r a c i l i w a l o r l u d z k i i swoje c z ł o w i e c z e ń s t w o , w y ­
c h o d z ą c poza k u l t u r ę do nieoswojonej, dzikiej n a t u r y ; są w i ę c j a k b y
pomostem, ł ą c z n i k i e m — ale o k i e r u n k u p r z e c i w n y m n i ż ten, j a k i sta­
nowi określenie
manuś.
W p r z y p a d k u C y g a n ó w o k r e ś l e n i e siebie i swojego miejsca dokonuje
się w s t a ł e j ś w i a d o m o ś c i istnienia, o b e c n o ś c i i n n y c h C y g a n ó w i obecno­
ści s t a ł e j n i e - C y g a n ó w . I d e n t y f i k a c j a wobec i n n y c h podgrup i vie, i d e n ­
t y f i k a c j a wobec r ó ż n y c h n a r o d ó w n i e c y g a ń s k i c h (czyli k i e d y Rom. za­
m i e s z k a ł y w Polsce m ó w i : jestem Polakiem, choć i Cyganem —- bo są
takie sytuacje) są okazjonalne, kontekstualne, sytuacyjne. I d e n t y f i k a c j a

�168

L E C H MROZ

g r u p y , jej o k r e ś l e n i e wobec i n n y c h g r u p i wobec n i e - C y g a n ó w d o k o n u j e
się stale, p e r m a n e n t n i e . Stale b o w i e m ż y c i u w ł a s n e j g r u p y t o w a r z y s z y
otoczenie. Stale ma s i ę ś w i a d o m o ś ć istnienia i n n y c h s p o ł e c z n o ś c i c y g a ń ­
skich, spotyka je, obserwuje, s ą s i a d u j e z n i m i i stale ż y j e się w tle, k t ó ­
re s t a n o w i ą nie-Cyganie — w naszym p r z y p a d k u Polacy.
W s p ó ł i s t n i e n i e , s t a ł e w s p ó ł w y s t ę p o w a n i e t y c h trzech e l e m e n t ó w ,
trzech kategorii, znajduje potwierdzenie w o d w o ł a n i u do g a d z i ó w u ż y ­
ciem s f o r m u ł o w a ń t a k i c h , j a k „ g a d z i o w s k i " , „ p o gadziowsku" p r z y o k r e ­
ś l a n i u nie-swoich, a t a k ż e w k ł ó t n i a c h . Powiedzenie k o m u ś „ t y gadziu",
„ m y ś l i s z po gadziowsku", „ p o s t ę p u j e s z po gadziowsku" jest p o d w a ż e ­
niem, zanegowaniem jego p r a w d z i w o ś c i jako Roma. Nie o g r a n i c z a j ą c y m
się do stwierdzenia: nie j e s t e ś t a k i , j a k ja czy j a k m y — j e s t e ś t a k i , j a k
oni, „ g a d z i e " .
Istnienie s t a ł e , r ó w n o c z e s n e trzech kategorii, trzech s k ł a d o w y c h :
swoich, i n n y c h , obcych, powoduje s t a ł e oboczne w s p ó ł i s t n i e n i e , w s p ó ł ­
w y s t ę p o w a n i e d w ó c h p ł a s z c z y z n (lub par opozycji), jednej p ł a s z c z y z n y
i d e n t y f i k a c j i swoich wobec i n n y c h i d r u g i e j , gdy swoich i i n n y c h prze­
ciwstawia się obcym. T y m , co ł ą c z y swoich i i n n y c h w p r z e c i w s t a w i e ­
n i u nie-Cyganom, jest p o j ę c i e c z ł o w i e c z e ń s t w a — manušipen.
Zobaczy­
m y na schemacie, j a k k s z t a ł t u j ą się pozycje p o s z c z e g ó l n y c h k a t e g o r i i
wobec siebie.
T r u d n o p o w i e d z i e ć , j a k dalece zasada ta jest powszechna, nie t y l k o
w odniesieniu do C y g a n ó w . A l e w e d ł u g niej dokonuje się — w m o i m
przekonaniu, w e d ł u g moich obserwacji i b a d a ń — o k r e ś l a n i e swojego
miejsca w ś w i e c i e , i d e n t y f i k a c j a w ś w i a d o m o ś c i R o m ó w ( C y g a n ó w ) .
T a k ż e z r e s z t ą ż y j ą c y c h poza P o l s k ą , w i n n y c h k r a j a c h europejskich,
w A m e r y c e i w A z j i . (Do w n i o s k ó w takich s k ł a n i a j ą n i e k t ó r e i n f o r m a ­
cje zawarte w l i t e r a t u r z e cyganologicznej) . B y ć m o ż e ta sama zasada
w y s t ę p u j e w procesach i d e n t y f i k a c j i w s p o ł e c z e ń s t w a c h p l e m i e n n y c h ,
wśród grup mniejszościowych, w społecznościach e m i g r a n t ó w , społecz­
n o ś c i a c h ż y j ą c y c h w diasporze — j a k Ż y d z i , m o ż e t a k ż e g r u p m a r g i ­
nesu s p o ł e c z n e g o . Na poziomie n a r o d ó w sprowadza się do prostej opozycji
swoi —• obcy, t y l e że bogatej w i e l o ś c i ą k o n t e k s t ó w i w i e l o ś c i ą p ł a s z c z y z n
2 5

2 6

2 5

Znaczna

c z ę ś ć p r a c d o t y c z ą c y c h C y g a n ó w z a j m u j e s i ę p r z y c z y n k a m i lub

suje zbyt jednostronnie s p o ł e c z n o ś ć
nakże

i w

nich m o ż n a

współczesna,

prace

znaleźć

Actona,

cygańską

(romantycznie lub

potwierdzenia.

Ficowskiego,

Wyraźniej

z niechęcią).

dostarcza ich

Heymowskiego, L u c

de

opi­
Jed­

literatura

Heuscha,

Okely,

Y o o r s a , a po c z ę ś c i t a k ż e L i é g e o i s a , M a r t y , S u t h e r l a n d i i n n y c h .
2« W y d a j e s i ę , ż e s y t u a c j a t a k a i s t n i a ł a n a w s c h o d n i c h z i e m i a c h P o l s k i —
wchodzących

w

skład

ZSRR.

Gdzie

obok

siebie

żyły

rozmaite

grupy

dziś

żydowskie,

r ó ż n i ą c e s i ę z a s a d a m i r e l i g i j n y m i , r y t u a ł e m , u b i o r e m , c z a s a m i j ę z y k i e m itd. — oto­
czone ś r o d o w i s k i e m
jach.

Brak

nieżydowskim.

Sytuacje

jest o d p o w i e d n i c h b a d a ń ,

a j e d y n i e do w ł a s n y c h

przypuszczeń.

takie m i a ł y miejsce i w

dlatego nie

mogę

odwołać

się

do

innych

kra­

publikacji,

�WYRÓŻNIANIE G R U P Y WŁASNEJ P R Z E Z CYGANÓW

159

i d e n t y f i k a c j i — co ma uzasadnienie w atomizacji s p o ł e c z e ń s t w a , w za­
n i k u w i ę z i n i e f o r m a l n y c h i d o m i n a c j i w i ę z i f o r m a l n y c h — to p r z y p u ­
szczenie w y d a j e się zasadne. B y ć m o ż e to w ł a ś n i e — n i e r o z r ó ż n i e n i e
między identyfikacją w obrębie społeczności plemiennych i t p . a w s p ó ł ­
czesnych n a r o d o w y c h jest p r z y c z y n ą n i e p o r o z u m i e ń i k o n t r o w e r s j i p r z y
analizowaniu tego zagadnienia.
P r z e d s t a w m y teraz graficznie to, co w y ż e j zostało powiedziane:

Przedstawiony r y s u n e k uwidacznia jeszcze dodatkowe elementy w i ą ­
żące się z o k r e ś l e n i e m w ł a s n e j g r u p y wobec t y c h , k t ó r z y do niej nie s ą
zaliczani. W s p o m n i a ł e m w y ż e j o o b o w i ą z u j ą c e j u Roma, t r a k t o w a n e j j a ­
ko jeden z p o d s t a w o w y c h e l e m e n t ó w romanipen zasadzie endogamii m a ł ­
ż e ń s k i e j . W s p ó ł m a ł ż o n k o w i e w y b i e r a n i są z r e g u ł y s p o ś r ó d w ł a s n e j g r u ­
p y (choć często z r ó ż n y c h podgrup), granice m o ż l i w o ś c i w y b o r u w s p ó ł ­
m a ł ż o n k a w i n n y zatem p o k r y w a ć się z g r a n i c a m i w ł a s n e j g r u p y . Jed­
n a k ż e w p r a k t y c e z d a r z a j ą się m a ł ż e ń s t w a z i n n y m i R o m a m i . T a k w i ę c
n a l e ż y m ó w i ć o preferencjach, k t ó r e s y t u u j ą się w o b r ę b i e w ł a s n e j g r u ­
py, i o t o l e r a n c j i w w y b o r z e w s p ó ł m a ł ż o n k a . G r a n i c ą t o l e r a n c j i m a ł ­
ż e ń s k i e j jest granica o d d z i e l a j ą c a swoich i i n n y c h od n i e - C y g a n ó w , ale
t e ż bardzo w y r a ź n i e od odrzuconych j a k o nie ż y j ą c y c h zgodnie z zasa­
d ą romanipen.
W r z a d k i c h p r z y p a d k a c h obejmuje ona t a k ż e nie-Cyga­
n ó w , k t ó r z y z y s k a l i status c z ł o w i e k a —• manuš.
W i ę ź poprzez k r e w
sytuuje w ś r ó d l u d z i , ale granica l u d z i obejmuje t a k ż e odrzuconych (,,ła-

�160

LECH

MROZ

banca"), choć m a ł ż e ń s t w a , k o n t a k t y z n i m i są zabronione — k a l a j ą . ( W a r ­
to d o d a ć , że do tej k l a s y zaliczani są przez Polska Roma, K e ł d e r a s z a
i L o w a r a o p r ó c z w y m i e n i o n y c h w y ż e j t a k ż e ci z w ł a s n e j g r u p y , k t ó r z y
t r w a l e zostali w y e l i m i n o w a n i ze s p o ł e c z n o ś c i w w y n i k u z ł a m a n i a n o r m . )
Dochodzimy t u t a j do jeszcze jednej osobliwości, do s p o s t r z e ż e n i a , że
granica l u d z i p o k r y w a się z g r a n i c ą m o ż l i w o ś c i skalania. S k a l a ć m o ż e
i n n y R o m (kobieta, m ę ż c z y z n a ) l u b odrzucony ( „ ł a b a n c " ) , m a j ą c y j e d ­
nak w i ę ź poprzez k r e w — c z ł o w i e k . N i e - C y g a n (nawet manus), j a k z w i e ­
r z ę nie kala — m o ż e b y ć t y l k o p r z y c z y n ą skalania, g d y R o m z ł a m i e za­
s a d ę romanipen,
z a s a d ę m o r a l n o ś c i . M a ł ż e ń s t w o z nie-Cyganem m o ż e
być (obecnie s u r o w o ś ć tego zakazu z ł a g o d n i a ł a , choć w i n n y b y ć s p e ł ­
nione specjalne sposoby omijania go i zachowania p o z o r ó w ) p r z y c z y n ą
skalania przez z ł a m a n i e z a s a d y . T a k i m sposobem jest np. f o r m a l n e
wyłączenie kobiety z własnego rodu i grupy — „ z a p o m n i e n i e " o niej.
T a k ż e nie s ł a b n i e spoistość g r u p y , nie grozi j e j skalanie, g d y kobieta
wprowadzana (nie-Cyganka) zostanie „ u c z ł o w i e c z o n a " — t j . gdy p r z y j ­
mie s p o s ó b ż y c i a i m y ś l e n i a c y g a ń s k i . T a k w i ę c przekroczenie b a r i e r y
staje się m o ż l i w e ( m i m o obcości) dla „ g a d z i a " (nie-Cygana). Ta sama
bariera jest g r a n i c ą nie do przekroczenia — m i m o cech c z ł o w i e c z y c h —
dla osobnika uznanego za nieczystego ( „ ł a b a n c a " ) . W y r a ź n i e w i d a ć t u
n i e p o k r y w a n i e się granic ochrony substancji biologicznej i k u l t u r o w e j .
M o ż e jeszcze w y r a ź n i e j jest to widoczne na p r z y k ł a d z i e w s p ó l n o t y
jedzenia — z k i m m o ż n a jeść i p i ć . T y l k o z t y m i , k t ó r z y nie są skala­
n i . Jedzenie ze s k a l a n y m z w ł a s n e j g r u p y ( „ m a g e r d o " ) , podobnie j a k
z „ ł a b a n c e m " , jest niedopuszczalne — p o d g r o ź b ą stania się samemu n i e ­
c z y s t y m (skalanym); t a k ż e z „ g a d z i e m " , poza o w y m w y j ą t k i e m , j a k i
s t a n o w i ą ci s p o ś r ó d nich, k t ó r y c h o k r e ś l a się m i a n e m manuš.
Różnica
m i ę d z y s k a l a n y m z g r u p y w ł a s n e j ( „ m a g e r d o " ) a „ ł a b a n c e m " polega na
t y m , że t e m u p i e r w s z e m u t y l k o czasowo o d m a w i a się p r a w a do w s p ó l ­
n o t y jedzenia, p r a w a do p r z e b y w a n i a w g r u p i e ( p r z y p a d k i t r w a ł e g o o d ­
rzucenia są s k r a j n i e rzadkie), podczas g d y d r u g i z samej swojej i s t o t y
jest t r w a l e nieczysty. F o r m u ł a „ m o ż e s z j e ś ć i p i ć z C y g a n a m i " w y p o ­
wiedziana przez B a r o - Š e r o l u b K r i s a k o - R o m a k o ń c z y okres w y ł ą c z e n i a
poza s p o ł e c z n o ś ć , jest k o ń c e m k a r y , s t w i e r d z e n i e m p o w t ó r n e g o p r z y j ę ­
cia ( m o ż n a b y p o k u s i ć się o powiedzenie p o w t ó r n e g o narodzenia — t o 27

2 S

2 7

Odmienną

sytuację

- C y g a n nie jest w o g ó l e
omawianego
nów
A.
don

zamieszkujących

pology
2 8

tejże,

of the

Body,

Amerykę

G y p s i e s . The

Trie

Body

nie-

s k a l a n i a . B y ć m o ż e r ó ż n i c a ta (w s t o s u n k u

przeze m n i e p r z y k ł a d u ) w y n i k a ze z m i a n , j a k i e d o k o n a ł y s i ę u

Sutherland,

1975;

przedstawia Sutherland u C y g a n ó w a m e r y k a ń s k i c h :
przyczyną

już

po

przybyciu

Hidden

Americans,

as a Social

Symbol

Academic Press, London

przez

trie R o m ,
375-389.

Amono

1977,

s.

nich

z

Europy.

Tavistock Publications,
[w:] T h e

do

Cyga­
Patrz:
Lon­
Anthro­

Z a o b s e r w o w a ł e m takie p r z y p a d k i neofickiej g o r l i w o ś c i p r z y ż e n i o n y c h n i e - C y ­

g a n ó w (kobiet i m ę ż c z y z n ) u P o l s k a R o m a .

�WYRÓŻNIANIE G R U P Y WŁASNEJ P R Z E Z CYGANÓW

161

w a r z y s z y t e m u b o w i e m n a s t ę p n i e w y s t a w n a uczta, podobnie j a k w p r z y ­
p a d k u ś w i ę t o w a n i a narodzin, chrzcin, zawarcia m a ł ż e ń s t w a ) . Nic t a k i e ­
go nie jest m o ż l i w e w stosunku do Cygana karpackiego. M i a ł e m z r e s z t ą
m o ż l i w o ś ć zaobserwowania sytuacji, k i e d y w obozowisku Polska Roma
z j a w i ł a się — p r z e b y w a j ą c a w t y m m i e ś c i e — osoba n a l e ż ą c a do C y g a ­
n ó w k a r p a c k i c h . Z o s t a ł a p o d j ę t a jedzeniem (zasada g o ś c i n n o ś c i wobec l u ­
dzi, nie t y l k o wobec swoich), ale n i k t nie t o w a r z y s z y ł j e j , nie j a d ł r a ­
zem, a zaraz po j e j o d e j ś c i u naczynia, z k t ó r y c h k o r z y s t a ł a , w y r z u c o n o —
by n i k t , nawet przez p o m y ł k ę l u b z n i e w i e d z y (co jest o k o l i c z n o ś c i ą
ł a g o d z ą c ą ) , j u ż z n i c h nie j a d ł .
O k r e ś l a n i e swoich wobec i n n y c h i s w o i c h / i n n y c h wobec obcych do­
k o n u j e się w b e z p o ś r e d n i e j , s t a ł e j k o n f r o n t a c j i . Odrzuceni ( „ ł a b a n c a " )
i manuša
nie m i e s z c z ą się t u t a j , nie u c z e s t n i c z ą w t y m procesie •— są
z j a w i s k a m i m a r g i n a l n y m i , t y l k o pewnego rodzaju d z i u r a m i w d z i e l ą c y m
murze lub może furtkami.
M o ż l i w o ś ć w e j ś c i a obcego do g r u p y swoich (choć rzadka) i b a r i e r y
u n i e m o ż l i w i a j ą c e s y t u a c j ę a n a l o g i c z n ą n i e k t ó r y m g r u p o m C y g a n ó w (nie-swoich) z d a j ą się ś w i a d c z y ć o a m b i w a l e n t n y m w p e w n y m stopniu sto­
s u n k u do obcego. Jest coś j a k ze stosunkiem do ś w i ę t o ś c i — obcy o d ­
pycha, ale i p r z y c i ą g a (zwracano z r e s z t ą na to u w a g ę ) . P o t w i e r d z e ­
n i e m są — j a k przypuszczam — d o w c i p y i t z w . pieprzne h i s t o r y j k i opo­
wiadane przez m ę ż c z y z n c y g a ń s k i c h na temat n i e - c y g a ń s k i c h kobiet.
O p o w i e ś c i tego rodzaju są nie do p o m y ś l e n i a w odniesieniu do kobiet
w ł a s n y c h l u b i n n y c h Cyganek i z u p e ł n i e n i e m o ż l i w e w odniesieniu do
k a l a j ą c y c h kobiet „ ł a b a n c ó w " . Istnienie i c h w p r z y p a d k u kobiet n i e - c y ­
g a ń s k i c h m o ż e p o t w i e r d z a ć , że „ g a d z i o w i e " nie k a l a j ą , ale t a k ż e ś w i a d ­
c z y ć o p e w n e j , j a k b y zakazanej a t r a k c y j n o ś c i .
Przedstawiona zasada w y r a ź n a jest w ś w i a d o m o ś c i Polska Roma, K e ł ­
derasza i L o w a r a . Bardziej natomiast nieostre granice, nieostry r y s u n e k
ma w p r z y p a d k u C y g a n ó w karpackich. Z r ó ż n i c o w a n i e tej z b i o r o w o ś c i
na s p o ł e c z n o ś c i wioskowe i j e d n o c z e ś n i e w y m i a n a p a r t n e r ó w m a ł ż e ń ­
skich p o m i ę d z y n i m i , ale i zakaz brania w s p ó ł m a ł ż o n k ó w z p e w n y c h osad
(bo są to „ ł a b a n c a " — sic!), a m b i w a l e n t n y stosunek do Polska Roma,
Lowara i Kełderasza — określanych w s p ó l n y m mianem Austryjaki lub
„ ł a b a n c a " [!], k o n i e c z n o ś ć r o z w i ą z a n i a s y t u a c j i pewnego k o n f l i k t u w e ­
w n ę t r z n e g o — pogardzenia nie-Cyganami (jako „ g a d z i a m i " ) i zarazem
s t a ł e g o p r z e b y w a n i a w ś r ó d nich, s t a ł e g o w s p ó ł ż y c i a z n i m i k o m p l i k u j e
zagadnienie. Ta ostatnia k w e s t i a d o p r o w a d z i ł a m . i n . do w y t w o r z e n i a
bardziej złożonego obrazu n i e - C y g a n ó w , do w y o d r ę b n i e n i a w ś r ó d n i c h
d w ó c h k a t e g o r i i : „ g a d z i o - g a r o " i „ g a d z i o - r a j a " . P i e r w s i to c i , k t ó r y m i
n a j c z ę ś c i e j się pogardza i w ś r ó d k t ó r y c h się żyje — sąsiedzi i m i e s z k a ń ­
cy w i o s k i czy osady. D r u d z y to „ p a n o w i e " (raj znaczy pan) — to miesz2 9

2 9

В e n с d у к t o w i с z,

11 — E t n o g r a f i a P o l . 33/1

Markowska,

op. cit.,

s. 213-214.

�162

LECH

MROZ

k a ń c y miasta, k t ó r y c h status, standard, k u l t u r a , m o g ą b y ć p r z e d m i o ­
t e m szacunku i n a w e t z a z d r o ś c i . Raja s ą często s y m p a t y c z n i i ż y c z l i w i ,
bardziej n i ż ludzie z w i o s k i . Zapewne ma na to w p ł y w b r a k c z ę s t y c h
b e z p o ś r e d n i c h k o n t a k t ó w i r o m a n t y c z n y stereotyp Cygana p r z y c i ą g a j ą c y
ż y c z l i w ą u w a g ę „ p a n ó w " z miasta. O g ó l n i e jednak — j a k się w y d a j e —
t a k ż e w p r z y p a d k u C y g a n ó w k a r p a c k i c h daje się z a u w a ż y ć f u n k c j o n o ­
wanie omawianej w t y m t e k ś c i e zasady i d e n t y f i k a c j i . T y l e , że sytuacja
C y g a n ó w karpackich, brak w y r a ź n i e organizujących ich r a m i sposób
życia p o w o d u j ą zaciemnienie obrazu; przypadek ten w y m a g a specjalne­
go, osobnego o m ó w i e n i a .

Lech

Mróz

HOW

DO T H E POLISH GYPSIES DISTINGUISH THEIR OWN GROUP?
IDENTITY, DISTINCTNESS, STRANGENESS
S u m m a r y

I n c o n s i d e r i n g the p r o b l e m of the people's attitudes
belonging

to t h e i r group w e

people-strange

people".

usually conceive

V a r i o u s contexts

t o w a r d s other people

this r e l a t i o n as a n opposition

a n d factors

not
"our

determine in each particular

case w h i c h people a r e "our o w n " a n d w h o a r e s t r a n g e r s . I do not m e a n a g e n e r a l
p o l e m i c w i t h this p r i n c i p l e I a m
groups, w h e r e

this

only studying

one

d i s t i n c t i o n a p p e a r s i n a different

of

the

groups l i v i n g i n P o l a n d — P o l s k a R o m a , L o v a r a , K a l d e r a s h a
define

their

own

group

a n d thereby

they

define

cases, n a m e l y

Gypsy

f o r m . G y p s i e s of p a r t i c u l a r

their

and Karpatian Gypsies

r e l a t i o n to

other

Gypsy

groups a n d to n o n - G y p s i e s ( m y studies c o n c e r n P o l i s h G y p s i e s b u t I suspect,
my

conclusions

c a n be of w i d e r c h a r a c t e r b e c a u s e

that

of the specific G y p s y w a y

of

life a n d t h e i r i n t e r - g r o u p connections).
Thus,

by

G y p s i e s there

p r i n c i p l e is m o r e

complex:

( n o n - G y p s i e s ) " a n d a l l the

is not

an

opposition

"our people-other
elements

"our p e o p l e - s t r a n g e r s "

but

the

people (i.e. other G y p s i e s ) - s t r a n g e r s

are necessary

i n defining

one's i d e n t i t y

and

his p l a c e i n the h u m a n w o r l d .
M y c o n c l u s i o n s c o n c e r n the G y p s i e s but a guestion

a r i s e s h e r e ( w i t h no a c t u a l

a n s w e r ) w h e t h e r t h i s p r i n c i p l e is not m u c h m o r e g e n e r a l . M a y b e it c o n c e r n s
social

and

ethnic

groups

too-for

example

m i n o r i t i e s p r e s e r v i n g s o c i a l ties brought

living

in

dispersion

over f r o m t h e i r h o m e

teresting, that the g r a m m a r of a l l l a n g u a g e s
where we

people

or

other
ethnic

c o u n t r y . I t is i n ­

c a n be the e v i d e n c e h e r e s i n c e e v e r y ­

meet the three f o r m s of p e r s o n a l p r o n o u n s : I - y o u - h e &lt;we-you-they).

s e e m s to r e v e a l (not o n l y b y G y p s i e s ) a v e r y g e n e r a l p r i n c i p l e of
the people not b e l o n g i n g

It

distinguishing

to "us" into the r e l a t i v e l y closer ones ("you") a n d quite

s t r a n g e ("they").
Translated

by Anna

Kuczyńska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
</itemContainer>
