<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items?output=omeka-xml&amp;page=80&amp;sort_field=Dublin+Core%2CTitle" accessDate="2026-10-06T19:12:56+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>80</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>4499</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="7921" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7901">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3f501704b558a09e584edb958b70796a.pdf</src>
        <authentication>22d7b1fe3ef8fec9448e70f8f7520d38</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94757">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6226</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94758">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94759">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94760">
                <text>miasto - obrazy zniszczenia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94761">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5806</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94762">
                <text>Warszawa zniszczona, Paris n'existe plus: obrazy miasta w ruinie/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2005 t.59 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94763">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty t.59 z.4, s.5-10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94765">
                <text>Szerszeń, Tomasz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94768">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94771">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94774">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94777">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94786">
                <text>T O M A S Z SZERSZEŃ

„Upłynie lat wiele, bardzo wiele, gdyż biegu ich nic nie
zatrzyma;
za lat 200 Warszawa odmieni się do niepoznania,
na Wiśle może jeszcze dziesięć mostów przybędzie,
a może z dwóch istniejących,
tylko gołe na wpół zrujnowane filary z wody sterczeć będą.
Któż to dziś zgadnie?
Budynki się pozmieniają, znikną te na które patrzymy,
na ich miejsce powstaną nowe gmachy, ulice, place,
a ten widok Warszawy, ten wątły papier,
wszystkie te zmiany przetrwa,
przechowany jako wierne wyobrażenie
dzisiejszego stanu Warszawy.”

„Warszawa zniszczona,
Paris n ’existe plus1":
obrazy miasta w ruinie

w statyczne ramy „obrazu” - do tego służyły im wieże,
dachy, pagórki.
Nowoczesne widzenie nie przystaje jednak do tak
statycznego przedstawienia, jakim jest panorama:
„spojrzenie rezygnuje z marzycielskiego zagubienia
w dali” - pisał poetycko W alter Benjamin.4 N a po­
czątku XX wieku panoramy fotograficzne znikają więc
niemal zupełnie, stają się archaiczne niczym weneckie
weduty i ich świat.
Los okazał się jednak przewrotny. Wielkie trzęsienie
zmiotło w 1906 roku San Francisco z powierzchni ziemi
(gruntowną dokumentację zniszczeń przeprowadził
amerykański fotograf Arnold Genthe), Paryż na począt­
ku dwudziestego wieku różnić się będzie znacznie od te­
go z połowy poprzedniego stulecia, zaś Warszawa...

(Panorama Warszawy ze szczytu wieży zamkowej)2

rudno uwierzyć, że gdy Marcin Olszyński - fo­
tograf i kierownik artystyczny pisma „Kłosy” pisał te słowa, był rok 1875, Warszawa rozbu­
dowywała się, zaś ponure wizje katastrofy snuć mieli
jedynie paryscy utopiści w rodzaju Rattiera (który
w 1857 roku, w swym antyurbanistycznym dziele Paris
n ’existe plus, roztaczał obraz ruin zniszczonego miasta).
Panorama Warszawy powstała jako komentarz do pu­
blikowanych w „Kłosach”, zdjęć Konrada Brandla,
ówczesnego mistrza obiektywu. Brandel był autorem
najbardziej spektakularnej - bo wykonanej właśnie ze
szczytu wieży zegarowej Zamku Królewskiego - spo­
śród licznych panoram fotograficznych, jakie powsta­
wały wówczas w Warszawie. Co obejmowała? Brandel
na dziesięciu zdjęciach ujął właściwie całe miejskie
uniwersum - nie zabrakło Pragi, Grochowa, Bielan.
Próba ta miała swoje europejskie, a nawet światowe
konteksty: w 1878 roku Eadweard Muybridge wspiął
się na wzgórze dominujące nad San Francisco, by ob­
rócić się dookoła własnej osi i w trzynastu ujęciach
przedstawić rozrastające się miasto. Paryż został opisa­
ny w jeszcze bardziej spektakularny sposób: w 1858
i 1868 roku N adar wznosił się parokrotnie w powietrze
swoim balonem, by wykonać serię zdjęć przedstawiają­
cych stolicę XIX wieku z lotu ptaka - niczym płaską
mapę wykonaną przez malarza iluzjonistę. Ten przeło­
mowy w dziejach przedstawień miejskich akt został
dopełniony fajerwerkiem godnym barona M ünchhausena: podczas jednej z prób balon został porwany przez
wiatr, czego N adar o mały włos nie przypłacił życiem.
Panoramy wyznaczają kulminację i zarazem kres
pewnego rodzaju wizerunków. Wraz z pojawieniem się
fotografii malarstwo wedutowe traci swe znaczenie,
patrzenie na miasto charakteryzuje teraz dążenie do
poszukiwania najwspanialszego punktu widokowego.
Zjawisko to opisuje Timothy M itchell:3 europejscy po­
dróżnicy odwiedzający miasta (zwłaszcza orientalne,
które nie posiadały przejrzystego układu przestrzenne­
go) starali się zawłaszczyć je spojrzeniem, wpisać

T

*
Zawarte w Panoramie Warszawy ze szczytu wieży
zamkowej Olszyńskiego wyobrażenie o ocalającej roli
fotografii, jest uzupełnione inną, złowrogą i m elancho­
lijną myślą. „Budynki się pozmieniają, znikną te, na
które patrzymy...” - w XIX wieku narodziło się wy­
obrażenie miasta jako miejsca zagrożonego śmiercią,
o niestałej, podlegającej zmianom materii. W obrazie
nowoczesnej metropolii zawarty jest pierwiastek roz­
padu: to miejsce, którego błyszcząca, wspaniała fasada
przeżarta jest przez rdzę nostalgii. Dlatego, jak celnie
zauważył W ojciech Burszta, „nostalgia i refleksja nad
nią rodzą się wyłącznie w warunkach wielkomiej­
skich”.5 Elegijny ton, smutek z powodu odchodzenia
miejsca stał się więc elementem, który w myśleniu
o mieście, opisywaniu go, występuje nadzwyczaj czę­
sto. Można wręcz stworzyć antologię literackich poże­
gnań, w których dominującym odczuciem byłby roz­
pad form przestrzennych, nieistnienie i wreszcie, zapo­
mnienie. W ten kontekst wpisują się choćby Ulice
Siegfrieda Kracauera: „Pasaż Pod Lipami przestał ist­
nieć. To znaczy, jeśli chodzi o formę, jest to nadal pa­
saż między Friedrichstrasse i U nter der Linden, jednak
w istocie - przestał być pasażem. (...) dzieło zniszcze­
nia już się prawie dokonało. (...) To wszystko zapada
teraz w chłodny, masowy grób z m arm uru”.6

5

�Tomasz Szerszeń • „WARSZAWA ZNISZCZONA, PARIS N ’E X ISTE PLUS”: OBRAZY MIASTA W RUINIE

Charles Marville, wytyczanie Avenue d'Opera w Paryżu, 1877; reprodukcja za albumem Charles Marville, Centre National
de la Photographie, Paris 1996

Charles Marville, wytyczanie Avenue d'Opera w Paryżu, 1877; reprodukcja za albumem Charles Marville, Centre National
de la Photographie, Paris 1996

6

�Tomasz Szerszeń • „WARSZAWA ZNISZCZONA, PARIS N ’E X ISTE PLUS”: OBRAZY MIASTA W RUINIE

W utrwaleniu obrazu miasta jako pejzażu śmierci,
miejsca skazanego na rozpad, decydujący wpływ, obok
literatury, miała fotografia. Już w 1841 roku, a więc w za­
ledwie dwa lata po wynalazku Daguerre’a, Ralph Waldo
Emerson, amerykański poeta, miłośnik Platona, zwrócił
uwagę na „genetyczny” związek fotografii ze śmier­
cią.7 Każde wykonane zdjęcie, uśmiercając chwilę, zapo­
wiada przyszły nieuchronny rozpad każdej rzeczy, każde­
go miejsca, każdego ciała... Ten tanatyczny aspekt foto­
grafii (współczesne memento mori / vanitas?) nigdzie nie
znalazł lepszej reprezentacji, niż właśnie w procesie „ob­
razowania” miejskich przestrzeni. Przewrotnie dotknęli
tego problemu autorzy książki Bystander: the History of
Street Photography, umieszczając nowe medium w per­
spektywie „estetyki znikania” Paula Virilio: „fotografia
uliczna ma w sobie zawsze coś z samospełniającego się
proroctwa. Gatunkowa zdolność do uprzedzania znik­
nięcia przedmiotu bywa czasem sposobem, by tę stratę
przyspieszyć”.8 „Fotografowie byli zatrudniani przez tych,
którzy przemijanie świata przyspieszali”9 - zauważyła
z kolei Sontag. I rzeczywiście: w 1842 roku Viollet-le-Duc, inicjator restauracji paryskiej katedry Notre Da­
me, zamówił serię dagerotypów, które miały zachować
stary wygląd monumentu. Podobna sytuacja towarzyszy­
ła właściwie każdej większej przebudowie - zwłaszcza
dziewiętnastowieczni „przyspieszacze przemijania świa­
ta” zlecali fotograficzne dokumentacje miejsc czy bu­
dynków, które już właściwie nie istniały, skazane na wy­
burzenie. Czasem to, wręcz nabożne, pragnienie zacho­
wania na kliszy odchodzącego miasta nabierało grote­
skowych rozmiarów: slumsy Glasgow zostały zrównane
z ziemią dopiero wtedy, gdy zatrudniony przez miejskie
władze Thomas A nnan dokończył swą „ocalającą” pra­
cę. Dokumentacja ta zajęła mu dziewięć lat (1868-77).

wyburzenia. Zatrudniony jako główny fotograf przebu­
dowy, swoimi pracami miał opisywać przemianę świata
(bo tak, w planie symbolicznym, czytana była wielo­
krotnie przebudowa Paryża) - stał po stronie „nowego”.
Jego zdjęcia stały się jednak znane z zupełnie innego po­
wodu: jego współpraca z Service de Travaux Historiqu­
es sprawiła, że w 1865 roku ukazał się Album du Vieux-Paris (Album Starego Paryża). Wraz z innym dziełem
Marville’a zatytułowanym Stare dobre czasy, stanowił on
zalążek nowego nostalgicznego stosunku do miasta, roz­
patrywania go przez pryzmat tego, co „stare”.
W drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych XIX wie­
ku powstała w stolicy Francji Miejska Komisja Starego
Paryża.11 Była ona oficjalną (zadekretowaną przez wła­
dze) reakcją na nostalgiczne nastroje rozniecone wsku­
tek działalności miejskich towarzystw fotograficznych
i wyrażające się zainteresowaniem starymi dzielnicami
(a właściwie jej pozostałościami) i tym, jak wyglądało
miasto przed przebudową dokonaną przez barona
Haussmanna. W tedy też rozpoczyna swą działalność
Eugène Atget. Archiwum Marville’a stało się dla nie­
go punktem odniesienia (w 1907 roku Biblioteka H i­
storyczna Miasta Paryża zleciła mu inwentaryzację ne­
gatywów z lat 1853-70) - w zdjęciach, które robione
były na zlecenie „przyspieszaczy przemijania świata”,
jedynie jako historyczna dokumentacja poprzedzająca
wyburzenie, dojrzał pamiątkę po nieistniejącym.
W przeciwieństwie do fotografii Marville’a, spoj­
rzenie A tgeta na miasto charakteryzuje się już widze­
niem przesyconym nostalgią. Nostalgiczny ogląd za­
mienia świat w alegorię, w pamiątkę. „To, co naznacza
intencja alegoryczna, zostaje wyłączone z kontekstu
życia: zostaje ono rozbite i zarazem zachowane. Alego­
ria to obraz zastygłego niepokoju”12 - pisał Benjamin.
Miasto bez śladów człowieka, opustoszałe, jakby mar­
twe... „Obraz zastygłego niepokoju” to obraz świata
opuszczonego przez Boga, alegoria straty, rozpadu, za­
nikania („Kiedyś któremu hołduje fotografia, to czas
gdy ludzie jeszcze nie patrzyli na świat oczami opusz­
czonych przez Boga”:13 dla Benjamina, fotografia zwłaszcza „dawna” - ma moc reaktywowania świata
mitu. Łączy - niczym symbol dwie rozpęknięte połów­
ki - teraźniejszość z mitycznym kiedyś).

*
Według Benjamina „przeszłość można uchwycić tyl­
ko w postaci obrazu”.10 Ta uwaga dotyka problemu ro­
li fotografii w tworzeniu przeszłości, w zapisie zmienia­
jącego się świata. „Fotograf to ktoś par excellence współ­
czesny. To jego oczami teraz przechodzi w kiedyś” - pi­
sała w latach trzydziestych XX w. Amerykanka Bereni­
ce Abbott, autorka Changing New York —monumental­
nej dokumentacji modernizowanego i przebudowywa­
nego Nowego Jorku. Pożytki z fotografii dla Historii są
jednak znikome. Jest ona bowiem materią doskonale
mitotwórczą, zaś fotograf to prawdziwy twórca mitów...
Podczas kierowanej przez barona Haussmanna prze­
budowy Paryża (1853-70), pracę dokumentacyjną wy­
konywał cały zespół fotografów (Nègre, Baldus, Le
Gray, Collard...) zatrudnionych przez miasto i współ­
tworzących równocześnie obraz nowego, wspaniałego
świata - stolicy II Cesarstwa. Najważniejszą postacią był
jednak Charles Marville - autor olbrzymiej fotograficz­
nej inwentaryzacji starych dzielnic przeznaczonych do

*

„Jeszcze pięć lat temu, gdy Warszawa z pierwszą furią
biła się o swój wielkomiejski kształt, parterowe, dziwacz­
ne, ciasne i pomysłowe lepianki Marszałkowskiej drażni­
ły, wywoływały gorycz tymczasowości (...) Dziś, wobec
bielejącego w środku miasta masywu o kolumnach por­
talu wysokości czynszowej kamienicy, wschodnie naroż­
niki Alei Jerozolimskich - parterowe, tymczasowe, zatło­
czone brzydkimi, prymitywnymi sklepami - już nie draż­
nią. Budzą ciepły sentyment, jak dla każdego zarania,
które minęło i już nie wróci, które musi odejść, ustąpić

7

�Tomasz Szerszeń • „WARSZAWA ZNISZCZONA, PARIS N ’E X ISTE PLUS”: OBRAZY MIASTA W RUINIE

Baudelaire’a czy Victora Foumela,22 ale również u Tyr­
manda. Obrazy odbudowy Warszawy zawierają w sobie
właśnie to napięcie, tak charakterystyczne dla benjaminowskiego „obrazu dialektycznego”. Przeszłość prześwi­
tuje tu (czasem dosłownie) przez to, co „nowe”; czasem
trwa niczym etnograficzny przeżytek. Pozostaje jednak
nieustannym odniesieniem dla „największego placu
w Europie”, dla świeżo zbudowanego „ogromnego wie­
żowca”: „Ulica nazywała się Wielka - kiedyś, kiedy ist­
niała. Obecnie stała tu poszarpana przez wojnę i połata­
na remontami duża kamienica. Ostatnia i przeznaczona
do rozbiórki. Jej tłem był kremowy masyw ogromnego
wieżowca. Wokół rozciągała się zryta wykopami i sfałdowana wzgórzami materiałów budowlanych przestrzeń
największego placu w Europie. Placu, który rodził się
w duszącym pyle, tumanach kurzu, w warkocie koparek,
betoniarek, spychaczy”;23 „... świeży, prawdziwie ceglasty
odcień świeżo wznoszonych budów, oznaczający nowe
domy, gmachy, mieszkania. Ten ostatni odcień był
w ofensywie, parł ze wszystkich stron, przenikał wszę­
dzie. Broniły się przed nim gdzieniegdzie ulice, gdzienie­
gdzie już tylko skrawki dzielnicy, wyimki miasta”.24
Opisywana dychotomia odnosi się przede wszystkim
do sfery wzroku. Wyobrażone obrazy miasta są konstru­
owane przez „podwójne widzenie”. Tak patrzy na powo­
jenną Warszawę Jerzy Zawieyski: „Gdy się wieczorem
stanie u wylotu Alei Jerozolimskich (obecnie alei Sikor­
skiego) i spojrzy w głąb Marszałkowskiej - ruch, tram­
waje, auta i światła dają złudzenie nie tylko przedwojen­
nej Warszawy, ale złudzenie czegoś większego, jakiejś
części paryskich bulwarów. Tylko nie wolno podnosić
wzroku wyżej, ponad poziom parteru, bo wówczas w gó­
rze dojrzy się krajobraz niepojęty w tym zalewie świateł
i ruchu od dołu. Nad parterami, ruchem i życiem, zwisa
inny wyraz Warszawy”.25 Wzrok łudzi (lub raczej chce
łudzić), pozwala dojrzeć paryskie bulwary w miejscu,
gdzie oko powinno odnaleźć wypalone ruiny. Tym ra­
zem to przyszłość, to co „nowe”, prześwituje spod tego
co „stare”, co należy już do innego porządku.
W obrazach powojennej Warszawy, u Tyrmanda
i Zawieyskiego, podobnie jak w paryskich fotografiach
Charlesa Marville’a, odnaleźć można więc tę podwój­
ność w spojrzeniu na miasto. Cechę tę wychwyciła
również, kom entująca myśl W altera Benjamina, Su­
san Buck-Morss.26 Dla niej wielkie miasto to równo­
cześnie „świat marzeń” (przypomnijmy choćby Sieg­
frieda Kracauera, który w Ulicach zwracał uwagę na
cudowność i magię obrazów nowoczesnego miasta:
„Ten krajobraz to Berlin, nieludzką ręką stworzony.
Powstał sam z siebie”,27 „Przed moim oknem miasto
zagęszcza się w obraz wspaniały niczym spektakl natury”28 - pisał) i „katastrofa”. Dreamland and catastrophe.

rozwojowi i wzrostowi.”14 -p isa ł Leopold Tyrmand
w Złym. Obraz odbudowującej się Warszawy15 zachowu­
je w sobie napięcie między „nowym” i „starym”. Ta spe­
cyficzna dychotomia, charakterystyczna dla postrzegania
i doświadczania wielkich miast, wpisuje się doskonale
w definicję tego, co W alter Benjamin nazywał „obrazem
dialektycznym”.16 Przeszłość współistnieje w nim z przy­
szłością, to, co widzimy lub chcemy zobaczyć, współist­
nieje z tym, co zobaczone lub zapamiętane...
Takie wyobrażenie wydaje się aktualne również
w odniesieniu do dziewiętnastowiecznej wizji historii
(pozostawiającej za sobą, wedle określenia Benjamina,
pejzaż ruin). To właśnie przedstawienie ruin17 było ob­
razem nadzwyczaj nośnym w XIX wieku, ale również
w następnym stuleciu. Przyczynek do tej swoistej fe­
nomenologii miejskich ruin znaleźć można w eseju
Pawła Hertza Umarłe i żywe:
„Nikt z nas nie próbował w umyśle nawet konstru­
ować całości świątyni w Segeście, nikt z nas nie pragnął
ani na chwilę nawet podnieść znad morskiego brzegu
wysokich kolumn agrygenckich (...) Ruiny były martwe
doskonale i dlatego pewnie błądziliśmy między nimi tak
chętnie, wytrwali turyści, podróżnicy marzenia (...)
Kto z nas w sierpniu 1939 roku przypuściłby na
chwilę chociaż, że ruiny czynszowych domów war­
szawskich będą bardziej patetyczne od rozwalin Kolo­
seum (...) Idziesz Warszawą inaczej. (...) Tu każdy
dom zrujnowany wyrasta jak żywy”.18
Obraz ten był nierozerwalnie związany z nowoczesnością,19 odpowiadał wyznaczającej ją, benjaminowskiej kategorii szoku. Podobną interpretację znaleźć
można u Georga Simmla20 (esej Ruina): ruiny były dla
niego rodzajem rewanżu natury za procesy moderniza­
cyjne, porażką ludzkiej woli.
Pejzaż miasta w ruinie, metropolii obracającej się
ku nieistnieniu, może być również rozpatrywany w per­
spektywie melancholii. Istnieje zaskakujące podobień­
stwo między literackimi katastroficznymi wizjami Rattiera (Paris n ’existe plus), Łabędziem Baudelaire’a (dzie­
dziniec Luwru jako „pole baraków, skład rupieci”), fo­
tografiami Marville’a przedstawiającymi np. zrujnowa­
ne domy wokół nowo wytyczanej Avenue d’Opera
a wyobraźnią melancholiczną. Jules Cotard, dziewięt­
nastowieczny psychiatra, który na nowo zdiagnozował
chorobę, łączył melancholię właśnie z doświadczeniem
rozpadu, znikania, nieistnienia. „Kiedy delirium obej­
mie świat zewnętrzny, chorzy wyobrażają sobie, że nie
mają już rodziny, nie mają kraju, że Paryż jest zniszczony...”21 - pisał. Zniszczenie Paryża (ale także miasta
w ogóle) rozgrywa się więc na wielu poziomach: od naj­
bardziej dosłownego po czysto symboliczny.
*

*

„Przyszłość”, modernizacja, przebudowa, z drugiej
strony „przeszłość”, nostalgia, to co pozostaje: tak zary­
sowana dychotomia pojawia się nie tylko u Benjamina,

Ruiny nie są wieczne. W ich miejscu, prędzej czy
później, pojawiają się zupełnie nowe budynki. To już

8

�Tomasz Szerszeń • „WARSZAWA ZNISZCZONA, PARIS N ’E X ISTE PLUS”: OBRAZY MIASTA W RUINIE

jednak nie to samo - to zaledwie sztafaż, iluzja. „Praw­
dziwe miasto jest gdzie indziej” - zdają się mówić bo­
haterowie Konwickiego, podobną melancholię może­
my znaleźć u Baudelaire’a („Starego nie ma już Pary­
ża”29). Wrażenie niejasności, tymczasowości („gdzie
się podziała stara Warszawa?”) i fasadowości tego, co
widzimy, pojawia się zarówno w prozie opisującej Pa­
ryż po przebudowie dokonanej przez Haussmanna
(o wyobrażeniu miasta jako efektownego, kuszącego
sztafażu, jako obrotowej iluzyjnej scenografii pisał Caillois...), jak i u autorów warszawskich. „W naszym
mieście chodzi się blisko tej tajemniczej zasłony, kry­
jącej niewiadome...”30 - pisała o Warszawie M arta
Zielińska, zwracając uwagę właśnie na nieprzejrzystość
miejskiej materii, na jej podwójne odniesienie. Cóż to
bowiem za miasto, w którym „na wszystko trzeba pa­
trzeć tak, by nie zapomnieć”?31
Wrażenie iluzji jest więc elementem nieodłącznie
towarzyszącym odbudowie. W iara Olszyńskiego
w ocalającą moc „wątłego papieru”, który „wszystkie
te zmiany przetrwa, / przechowany jako wierne wy­
obrażenie / dzisiejszego stanu Warszawy”, zaskakująco
kontrastuje z, zawartym w Panoramie, obrazem rozpa­
du i chwilowości miejskich przestrzeni.32
Tę iluzyjność miejskiej przestrzeni doskonale
uchwycił Siegfried Kracauer, który dostrzegł podo­
bieństwo między światem metropolii i światem cyrku,
jarmarkiem. N a tej paraboli opiera się następujący
fragment Ulic, wspaniały opis lunaparku w Halensee:
„W lunaparku w Halensee między torem wodnym
a ujeżdżalnią wyrasta malowany Nowy Jork. Ku noc­
nem u niebu wznoszą się drapacze chmur, kolorowe
i zawrotnie wysokie. (...) Służą jako sztafaż opasującej
je i przenikającej ze wszystkich stron plątaninie szyn.
W sobotni wieczór, który jest porankiem robotników,
szarych ludzi, urzędników, tłum, uciekłszy od miasta,
kłębi się przed tą bramą do iluzji miasta”.33
Obrazy cyrku i miasta w ruinie to, być może, naj­
bardziej wstrząsające przejawy współczesnej wyobraźni
melancholicznej. Cyrk, lunapark - wielka metafora ży­
cia - zawiera w sobie bowiem podobną ambiwalencję,
podobną złożoność, co omawiane obrazy Paryża i W ar­
szawy. A więc: życie („nowe”) i śmierć („stare”), „świat
marzeń” i „katastrofa”, zwycięstwo i porażka, iluzja
i deziluzja...

6
7

Przypisy

26
27
28
29

1
2
3
4
5

8
9
10
11

12
13
14
15

16

17

18
19

20
21
22

23
24
25

Paris n’existe plus: tytuł katastroficznego dzieła Rattiera z 1857
roku.
podaję za: Kobielski D. Warszawa na fotografiach z XIX wieku,
Warszawa 1982
Mitchell T. Egipt na wystawie świata, Warszawa 2001
Benjamin W. Twórca jako wytwórca, Poznań 1975, s. 107
Burszta W. J. w: Pisanie miasta, czytanie miasta red. Zeidler-Janiszewska A., Poznań 1997, s. 103; Burszta opiera się w swych
rozważaniach na książce M. Chase’a i C. Shawa The Imagined
Past. The History and Nostalgia.

30
31
32

33

9

Kracauer S. Ulice w: „Literatura na świecie” 8-9/2001, s. 305-306
Journal of Ralph Waldo Emerson 1841-1844; za: Jay M., Down­
cast Eyes, Berkeley 1993, s. 134
Westerbeck C. Bystander: A History of Street Photography, New
York 2001, s. 99
Sontag S. O fotografii, Warszawa 1986, s. 75-76
Benjamin W. Anioł historii, Poznań 1996, s. 415
W latach 1874-86 działało Society for Photographing the Relics
of Old London (Towarzystwo Fotografowania Reliktów Starego
Londynu). Również w latach 80. powstało Manchester Amateur
Photographic Society. Jego członkowie poświęcili się systema­
tycznemu zapisowi znikających budynków. Rozwinięciem tej
ocalającej działalności, było sformułowanie w 1889 specjalnej
sekcji „Record&amp;Survey” („Zapis i Ocalenie”).
Benjamin W. Twórca jako wytwórca, Poznań 1975, s. 242
za: Rożanowski R. Pasaże Waltera Benjamina, Wrocław 1997,
s. 190
Tyrmand L. Zły, Warszawa 1955, s. 109
Oczywiście zniszczenie Warszawy - sytuacja, gdy znika prawie
całe miasto - jest nieporównywalne z niczym. Moją intencją
jest więc zaledwie pokazanie pewnej wspólnej płaszczyzny, po­
dobnej struktury wyznaczającej przestrzeń obrazu.
„Obraz dialektyczny” w ujęciu Benjamina wykracza poza to, co
widzialne - może istnieć np. w literaturze. Najważniejsze jed­
nak, że ma on charakter (w pierwszej kolejności) „mentalny”:
jest rodzajem wyobrażenia. Więcej na ten temat znaleźć można
w: Rożanowski R. Pasaże Waltera Benjamina, Wrocław 1997
Aleksander Gardner i Mathew Brady dokumentowali ruiny
miast spalonych podczas wojny secesyjnej, wspomniany już
Thomas Annan zapisywał wyburzane slumsy Glasgow, Arnold
Genthe utrwalał ruiny San Francisco... Z kolei w 1865 roku Ka­
rol Beyer zrobił fotografie, które były zapisem wyburzania do­
mów stojących na terenie dzisiejszego skweru przy Krakowskim
Przedmieściu, na miejscu pomnika Mickiewicza. Z obrazów bar­
dziej współczesnych: choćby zdjęcia Leonarda Sempolińskiego,
przedstawiające zniszczoną Warszawę...
Hertz P. Umarłe i żywe, w: Pamięć warszawskiej odbudowy.
Antologia; Warszawa 1972, s. 177
Choć akurat w przypadku powojennej Warszawy nie sposób nie
wziąć pod uwagę również kontekstu politycznego - odbudowa
została wciągnięta w nowy porządek symboliczny, związany
z budową nowej rzeczywistości politycznej.
Simmel G. Most i drzwi, Warszawa 2006, s. 172
Etudes sur les maladies cerebrales et mentales, Paris 1891, cyt. za:
M. Bieńczyk Oczy Dürera, Warszawa 2002, s. 274
Paris nouveau et Paris futur, Paris 1865. W roku 1865, czyli
w okresie najbardziej nasilonej przebudowy Paryża, dokonuje
on w swym dziele nałożenia dwóch obrazów miasta: aktualnego
i wyobrażonego, przyszłego.
Tyrmand L. Zły, Warszawa 1955, s. 164
Tyrmand L. Zły, Warszawa 1955, s. 165-166
Zawieyski J. Patos i codzienność Warszawy; w Pamięć
warszawskiej odbudowy. Antologia; Warszawa 1972 s. 164
Buck-Morss S. Dialectics of seeing, Cambride-London 1991
Kracauer S. Ulice w: „Literatura na świecie” 8-9/2001, s. 325
Kracauer S. Ulice w: „Literatura na świecie” 8-9/2001, s. 324
„Starego nie ma już Paryża (tak się zmienia / Kształt miasta,
prędzej niż serce człowieka)”; tłumaczył M. Jastrun.
Zielińska M. Warszawa dziwne miasto, Warszawa 1995, s. 184
Zielińska M. Warszawa dziwne miasto, Warszawa 1995, s. 49
Problemu nierzeczywistości miasta, niepewności co do jego ontologicznego statusu, dotyka również Benjamin w Berlińskim dzie­
ciństwie, gdzie porównuje miejski pejzaż do zapomnianego snu.
Kracauer S. Ulice w: „Literatura na świecie” 8-9/2001, s. 317

�Fot. 1

•m
•Pr

ft-

* f±

^ «Ç

¿star.*

*wr

•w

- .-

*

■•• '-i. '!*■

ŁA
Fot. 2

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8230" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8210">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/33c4ed8c5eb228751f7973f4f15b93cc.pdf</src>
        <authentication>c5917306fb5fdb061a678f038af31d3d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98398">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2561</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98399">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98400">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2380</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98401">
                <text>Warszawa. Miesiące, lata, wieki / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98402">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2, s.149-151</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98403">
                <text>Baranowska, Małgorzata</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98404">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98405">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98406">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98414">
                <text>Warszawa.
Miesiące, lata, wieki*

WAKbZAW*..

VARSOVIE.
Kue, dc

Msri.:ht1

Małgorzata Baranowska

I widzi jakichś jeźdźców w tumanach kurzawy,
I słyszy dźwięk mazurka i tłumu wołanie,
Dąbrowski z ziemi włoskiej wraca do Warszawy.
„Czy warto?" ... Odpowiedział: „Ach! śmieszne pytanie!"
Jan Lechoń, Przypowieść
15 stycznia 1940 roku Warszawa dostała list. Adresowany nie
do kogoś w mieście, ale „Do miasta stołecznego Warszawy",
pochodził od przebywającej na obczyźnie pisarki, Marii Kun­
cewiczowej, a wysłany był z Paryża:
„Nigdy nie byłaś dla swoich tak wielka w zygmuntowskiej
chwale, jak teraz jesteś wielka dla obcych w grozie twoich ruin.
Europejczycy nie znali ciebie za twoich dni powszednich. Nie
znali wdzięku' Krzywego Koła, Wąskich Dunajów, rozbrajają­
cej śmieszności drewniaków Grójeckiej i Grochowa, brzosk­
winiowych zachodów nad Mariensztatem, zapachu twoich
bzów nad parkami Powiśla, tych godzin zmierzchu, kiedy twoje
okna wyglądają jak krzyże na świetlanych chustach. Nie znali
zuchwałych gołębi z ulicy Wspólnej, wróbli oblepiających
pierzem i świergotem akacje twoich skwerów w czasie mrozu.
Nie znali twoich d z w o n ó w , twoich kolęd, lampek czerwono
mrugających przed figurami barokowych świętych, spiczastych
kamieniczek, wierzb i kaczeńców nad gliniankami, kóz na
podmiejskich wygonach i wielkich gwiazd nad Kopernikiem,
kiedy wychodzi się z teatru. Europejczycy nie znali twoich
obwarzanków. Ale w dniach twojej krwi i chwały świat poznał
twoje dumne serce. [...] Bohaterstwo Warszawy zaraziło naro­
dy. Czujesz chyba, Niezmożone Miasto, lęk Berlina przed Tobą.
Przed twoimi ranami, przed twoim głodem i przed twoją sławą.
Wiesz, że źli śmiertelnie boją się nieśmiertelnych."
- Do jakiej Warszawy było to pisane?
Mimo że to kilka miesięcy po kapitulacji Warszawy, mimo
strasznej, śnieżnej i mroźnej zimy czterdziestego roku, mimo
egzekucji Warszawa na różne sposoby przygotowuje się do
przetrwania i zwyciężenia okupanta. Przed kapitulacją „psycho­
logiczną" warszawiacy bronią się nadzieją, powtarzanymi
piosenkami, muzyką, nawet przepowiedniami. Właśnie wtedy
ukazuje się w wydaniu konspiracyjnym zbiorek: Losy Polski
przepowiedniach: Tęgoborskiej, Mickiewiczowskiej i Cz.
Czyńskiego. Oczywiście znajduje się w nim i urywek z M i c ­
kiewicza z / / / części Dziadów. Poeci zawsze towarzyszyli
historii tego miasta i ten, który w Warszawie nigdy nie był
w

~ M -

C

^

e

w

c

'

z

j

'

e

s

t

w

n

'

e

J

s

t

a

'

e

о

о

е

с

п

У -

Nieśmiertelność, o której mówi Kuncewiczowa, nie ograni­
cza się do chwały obrońców, przechowywana jest przez
edycję. Nawet tytuł pisma, w którym ukazał się list - „Polska
У) , na to wskazuje. Warszawa była najsilniejszym w EuroP'e ośrodkiem ruchu oporu i Berlin będzie się jej bał jeszcze
okrotnie,
najważniejszy dowód stanowi nieumotywoane żadną wojskową, wojenną koniecznością zrównanie
* ziemią imiasta po powstaniu warszawskim w 1944 roku.
к Kuna
cewiczowa pisze, że, jak wszyscy na obczyźnie, tęskni za
do к ° '
^ '
е т Warszawy, za czymś, co nie przenika
War °
'
ó
wojennych ani nie jest zrozumiałe dla nie
rad
! ^ - Autorka Dyliżansu
Warszawskiego i audycji
j Dzień powszedni państwa Kowalskich z daleka przeе

n

Г е Ш

m u m

z a w

l a

Z a

и

c a t

a

c

т

o

е с Г |

w

o w

w e

a

ment

- w * T £ y książki pod tym samym tytułem. Autorce i Wydawcy
awnictwom Dolnośląskim, dziękujemy za zgodę na przedruk.

Pocztówka ze zbioru dra Heinricha Racka
czuwała, że ulica warszawska znalazła dla okupacyjnych
realiów własne ironiczne nazwy, że broni się wytrwale. „Sposo­
b e m " przekładano ciężkie warunki i ważkie wydarzenia na
komentarze opatrzone dowcipami. „ S p o s o b e m " znajdowano
nowe zajęcia umożliwiające utrzymanie. „ S p o s o b e m " przera­
biano przedmioty, żeby je dostosować do ograniczonych moż­
liwości. Na przykład zaczęto używać rowerowej rikszy osobo­
wej, która zresztą z początku żenowała warszawiaków nie
przyzwyczajonych posługiwać się cudzym „ n o ż n y m " napę­
dem. Co innego samemu jeździć na rowerze, co innego dać się
wieźć. W styczniu roku 1941 ruszyło na miasto parę taksówek
z gazogeneratorami, podobno było też kilka taksówek z napę­
dem drzewnym. Ale cóż, to jednak przepełniony tramwaj
pozostał prawdziwą „ u l i c ą " , tutaj zachodziły zmiany języka, tu
puszczane były w ruch aktualne powiedzonka.
Życie dostosowywano do warunków wojny. Nikt nie przewi­
dywał, że historia Warszawy w drugiej wojnie śwatowej
skończy się marsjańskim, pustym - zamieszkałym jedynie przez
„robinsonów warszawskich" - krajobrazem ruin. Profesor
Wacław Borowy brał udział w zorganizowanej przez biblio­
tekarzy i muzealników akcji ratowania książek i dzieł sztuki,
pod czujnym okiem N i e m c ó w , zamierzających co cenniejsze
ocalałe zbiory wysłać do Rzeszy. Trzeciego grudnia 1944 roku
znalazł się w kamienicy Baryczków:
„ W pewnej chwili przerywamy pracę, żeby wyjść przez sień
domu i spojrzeć na Rynek Starego Miasta. Tak sobie mniej
więcej wyobrażałem góry Hoggaru na Saharze. Cały plac poryty
lejami od bomb, zasypany blachą z dachów, cegłą i miazgą
tynku. Najlepiej utrzymała się strona między Nowomiejską
a Krzywym Kołem: fasady wprawdzie poszczerbione i częś­
ciowo ścięte, ale wszystkie stoją; wnętrza zresztą wypalone,
dachy zmiecione, gruzy sypią się na ulicę. Świetny to jeszcze
stan wobec strony od Krzywego Koła do Celnej, na której nie ma
ani jednej fasady (dom przedostatni tylko wystercza j a k i m ś
wysokim dosyć kikutem). Między Dunajem a Zapieckiem
stosunkowo mocno się trzymają obydwie fasady Kamienicy
Książąt Mazowieckich, choć bardzo pokaleczone, w stanie też
jakim takim utrzymały się dwie fasady w środku (jedna

149

�z fragmentem łuku gotyckiego), obydwie zresztą szczerb pełne
i ścięte. Z Fukiera gruzy tylko. W głębi Świętojańskiej czer­
wieni się oskalpowana boczna ściana kościoła Jezuitów, za nią
majaczeje jedna z iglic Katedry, nad resztą Świętojańskiej (o ile
z oddali sądzić można) panuje przestwór powietrzny".
Nawet gdy przypominał Saharę, warszawiacy nie zamierzali
dobrowolnie opuścić tego krajobrazu, który nakładał i m się na
inny, dawniejszy, pełny, prawdziwy. Już w parę tygodni
później, w początku stycznia 1945 roku, nie czekając na
zakończenie działań wojennych, zaczęli powracać. Dlatego też
styczeń stał się tak ważnym miesiącem dla Warszawy.
Jakie jest to miasto, do którego odbudowania dążyło tylu
ludzi? Co się złożyło na jego życie?
Zaczęliśmy od daty, na której właściwie zakończymy akcję
tej książki ułożonej jak kalendarz, według miesięcy, a zawiera­
jącej szkic z życia Warszawy: od przeniesienia się tu króla
Zygmunta I I I Wazy w roku 1596 do roku 1945 - do powrotu
warszawiaków do zniszczonego miasta.
Dobrze by było objąć jednym rzutem oka te wszystkie lata
i zmiany, choćby w jednym, wybranym miesiącu, zobaczyć
ulice, budynki, nawarstwiające się tutaj zdarzenia. Skoro to
niemożliwe, korzystajmy z cudzych oczu, z dawno utrwalonych
widoków i opowieści.

Franciszek Salezy Jezierski w haśle Warszawa
(Niektóre
wyrazy porządkiem
abecadła zebrane, 1791) pisał:
„ W a r s z a w a - miasto stołeczne Księstwa Mazowieckiego
i miasto pomieszkania królów polskich; kiedy i od kogo
założone, ani pewności, ani wiadomości żadnej mieć nie można;
to miasto uważać należy dwojako: raz, ile jest miastem, drugi
raz zaś, ile dopiero nim ma być na potem; ile j u ż jest miastem
[...]"
Czy to nie dziwne? Jezierski ma wyjaśnić, co to Warszawa,
a mówi, że musi być ona rozumiana także jako przyszłe miasto.
Na razie - w końcu osiemnastego wieku - wydaje mu się ono
ciasne i młode. W stosunku do zasiedziałego i potężnego
Krakowa, który jeszcze długo zdaje się odpowiedniejszy na
siedzibę króla, rzeczywiście Warszawa może sprawiać takie
wrażenie. Autor Niektórych wyrazów... świetnie zdawał sobie
sprawę, że Warszawa jest w trakcie rozwoju, że to w pewnym
sensie miasto przyszłości. I co więcej, podobne wrażenie miało
się w jej dziejach wielokrotnie powtarzać.

Bolesław Prus, najwspanialszy jej kronikarz, przez ponad
trzydzieści lat piszący felietony warszawskie, ulegał oczywiście
również magii wyobrażania sobie pięknej przyszłości, co
znaczyło dla niego, pięknej Warszawy. Zwłaszcza początek
wieku był dobrą do tego chwilą, płot między polami wieków, jak
p i s a ł - r o k 1900. W „Kurierze Codziennym" z 14 stycznia 1900
roku przepowiadał, że miasto rozgęści się. Powstaną małe
miasteczka wśród ogrodów. Kształty d o m ó w miały być wzoro­
wane na grotach, skałach, muszlach, kryształach, kwiatach.
Sielankowe domy wymyślone przez Prusa okazały się j u ż
niebawem zwalistymi czynszówkami z ciemnymi podwórkami.

Nie dała sobie podgrymaszać!
Dlatego tyż może gdzieindziej są ładniejsze widoczki, lepsze
powietrze, wygodniej się żyje, ale j a pasjami lubię W a r s z a w ę " .

W każdym razie, jeśli nawet gdzie indziej bywa lepsze
powietrze, to powietrze Warszawy międzywojennej przesycone
jest zapachem bzu.
A polski bez jak pachniał w maju
W Alejach i w Ogrodzie Saskim,
W koszach na rogu i w tramwaju.
Gdy z Bielan wracał lud warszawski!
Julian Tuwim, Kwiaty polskie
Warszawa międzywojenna nurzała się w bzach. To kwiaty
maja, kwiaty miasta, kwiaty miłości.
Oto wiersz Antoniego Słonimskiego Żal:
Gdy cię spotkałem raz pierwszy
Mokre pachniały kasztany.
Zbyt długo mi w oczy patrzałaś ogromnie byłem zmieszany.
[...]

/ tak się jakoś stało,
Że bez tak pachniał - jak bez,
I słowo ,,pachnieć'' pachniało,
I łzy były pełne łez.
Często ludzie mający niewiele do czynienia z poezją sądzą, że
poeci w swych wierszach umieszczają kwiaty jakiekolwiek,
żeby tylko wzmocnić nastrój. Owszem, wiadomo, róża, fiołek,
niezapominajka to kwiaty życzeń imieninowych, miłości, zalo­
tów, wierności. A jednak bzy w wierszach poetów warszaws­
kich pojawiają się nie znikąd, a właśnie z Warszawy. A kasz­
tany? One przecież też są dla tego miasta charakterystyczne.
Mówi się nawet: kasztany kwitną, najwyższa pora uczyć się do
matury. Na naukę j u ż wtedy za późno, ale kasztany z tego
powiedzenia są autentyczne. Nigdy by się tak nie mówiło,
gdyby nie było tu tych drzew.

Ciekawe, że dla Marii Dąbrowskiej kwiatami charaktery*
tycznymi dla Warszawy są fiołki i mimoza.
Trudno się powstrzymać od zdziwienia, że dla kogoś mimoza
mogła się stać symbolem miasta północy - Warszawy.
Miała widać Warszawa modę mimozy, którą kupowali ty
niektórzy i modę bzu prawdziwie dla wszystkich.

Wiosna w dawnej Warszawie wydaje się przesycona zapa­
chem kwiatów. Ale wszystkie pory roku odznaczają się bez­
ustannym gwarem.
*

Trudno, przynajmniej niektórym, zwiedzać pejzaże nieist­
niejące. Udajmy się więc raczej śladami rzeczywistych wjF
rowek. T y m razem podążymy za pewną pensjonarką, która
miała właśnie zdawać do szóstej klasy i po raz pierwsz)
w czerwcu 1904 roku przyjechała z Kalisza do Warszaw)
Piętnastoletnia uczennica nazywała się Maria Szumska. ZnaiJ.
j ą jako pisarkę Marię Dąbrowską. W Warszawie mojej
^°r\
wspomina tamte, pierwszy raz zobaczone ulice: ,,P *~!
gładkość i szerokość chodników, ulice wykładane drewni
kostką, która mnie zachwycała; czuję zapach tego drewnia
bruku polanego czerwcowym deszczem, słyszę, jak p°^
tętnią miękko niezliczone, jak mi się zdawało, kopyta ko
słyszę cichy szmer pojazdów na gumach. W porów
z Kaliszem dużo światła nie wiem j u ż jakich latam,
gazowych, podniecające wrażenie, gdy zapalono je, z ^ r L
jeszcze ściemniło, i gdy potem na chodnikach igrały P " ^
światłem cienie liści z drzew, którymi ulice, a w k a ż d y ^
Marszałkowska, były wysadzane. Ta gra świateł i cieni li"
na wieczornym trotuarze tak mi się złączyła z pierw oglądaną Warszawą, że gdziekolwiek to potem zobat'
zawsze stawała mi w oczach czerwcowa Warszawa
uszawa
1

m

anue

K i l k u pisarzy odpowiedziało na pytanie „Kalendarza War­
szawskiego" z roku 1948 - Dlaczego właśnie
Warszawa?.
Wiech zasłonił się panem Piecykiem, który charakter warszaw­
ski dobitnie uwydatnił:
„ O w s z e m , Kraków uważam i szanuję. Miasteczko nie za
duże, ale w swoim rodzaju odpowiedzialne. Wszelkie uroczys­
tości i odpusta narodowe najlepiej w Krakowie wychodzą, ale
w Warszawie, uważasz pan się żyje..."
Jedną z głównych przyczyn, za które, jak podał, kocha
Warszawę, było to, że sobie „ p o d g r y m a s z a ć " nie pozwala.
„Ani Krakowa, ani Poznania pod krytykie nie biorę, skarż mnie
Bóg, ale Warszawa zawsze pierwsza była o wiele się roz­
chodziło o to, żeby popęd nieprzyjacielom dać albo manto jem
spuścić. [...]

150

0

n

�piętnastu lat. Oszałamiała mnie ogromność i wysokość kamie­
nic, długość - nieskończona dla mnie - Marszałkowskiej ulicy,
jej liliowe przed zmierzchem perspektywy, błękitniejące głębie
przecznic, a na końcu znany mi z Prusa Ogród Saski z jego
mitologicznymi posągami, zapachem kwitnących akacji i wspa­
niałą fontanną, samotną w tej jedynej chyba na świecie stolicy
dotąd bez wodotrysków. Nawet «studzienne», głębokie war­
szawskie podwórza nie osądzane były przeze mnie jako brzyd­
kie czy ładne; stanowiły także po prostu cechę wielkiego miasta.
Niektóre, zwłaszcza w starych kamieniach, były obszerne
i słoneczne, a teraz latem rozlegało się na nich tyle odgłosów
gęstemu zaludnieniu właściwych. T u siekano mięso, a tam
rąbano drewka; gdzie indziej bito pianę, ówdzie ktoś grał na
fortepianie albo coś sobie śpiewał; płakało dziecko albo dziecko
się śmiało; jakieś kobiety przekrzykiwały się kłótliwie lub coś
gadały monotonnie. Tu najsilniej rozlegały się okrzyki, którymi
obwoływali swoje usługi albo towary wędrowni rzemieślnicy
i handlarze. Po społu z rzewną i śpiewną wrzawą ulicy,
dolatującą spoza wielkiej bramy, stanowiło to nie znaną mi
dotąd muzykę wielkiego miasta, zupełnie inną niż dzisiejsza
i dotąd dźwięczącą w moim uchu.
W takim to właśnie podwórzu przy Wspólnej ulicy za­
trzymałyśmy się z matką u moich stryjostwa Franciszkostwa
Szumskich. Tam, siedząc na małym balkoniku czwartego bodaj
piętra, patrzyłam w głąb podwórza, wdychałam jego specyficz­
ną «warszawską» woń i słuchałam, jak dźwięczy miasto,
a szczególnie czarowały mnie właśnie owe głosy wędrownych
rzemiosł i handlów, ulicznych muzykantów, ostrzycieli noży,
sprzedawców cytryn albo warzyw, piaskarzy, węglarzy (węgiel
drzewny do samowara), handełasów, sklejaczy porcelany i lut­
ników blachy. A każdy śpiewał innym tonem, inne sobie słowa
wymyślał, inną do każdych melodię, której nigdy nie zmylił.
Wtedy długo potem umiałam naśladować te wszystkie głosy;
budziły we mnie jakieś na wpół wesołe, na wpół nostalgiczne
uczucia."
Te różnorodne, głosy, a raczej krzyki i śpiewy ulic i podwórek
warszawskich, dla mieszkańców tak znane, że j u ż niezauważal­
ne, odzwierciedlały całą mozaikę typów domokrążców, drob­
nego handlu i rozrywki. Każdy reklamował się, jak umiał.
„Piaskuuu, białegooo, wiślanegooo, piaskuuu..." wołali piaskarze. Wiadomo, że każda gospodyni po wyszorowaniu do
białego kuchennej podłogi z desek posypywała j ą piaskiem.
Długo używano także spluwaczek z piaskiem ustawionych
w mieszkaniach. „Garnkii, garnkiii, drutuje, reperuje, gaamki..." krzyczeli druciarze. „Orzechy włoskie! Orzechy" - to
przybysze aż z Andrychowa, z Galicji, skąd przywozili wyborne
płótna, a przy tym, orzechy, których reklamę wzmacniali
grzechocząc nimi w wielkich siatkowych workach. Cebularze
obwieszeni warkoczami cebuli i czosnku handlowali i innymi
rzeczami: „Cebuli, czosnku, koszałki, sieci!" - w o ł a l i . Zaraz się
rozlegało: „Sklej-jam - szkło - porcel-janę - fajans!"
Nie trzeba było daleko udawać się po egzotykę. Przychodzili
Różnymi drobnymi przedmiotami Chińczycy i Tatarzy, i Araczasem, i oczywiście Rosjanie z lodami,
zawsze było tu dużo ruchu. Kiedyś bezczelni i wygadani
arnicy, którzy na zawołanie oświetlali drogę, posłańcy
e erani wielu bojów, mali gazeciarze. Tu i gazeta nie zawsze
У potrzebna. Wychodziło się na ulicę i wszystko się słyszało
* &lt;ych krzykach.
W l e

a

a

r

C U

W

s a

r a t u s z o w e

foczv
''
°'
''
J Towarzystwo Dob&gt;ch v v ' .
y ' wystawę kart pocztowych ilustrowaP°nad ^
'°
sześćdziesiąt tysięcy kart. Obejrzało je
no c ?
ś c i e tysięcy osób. Pokazano trzysta kart z włas|ц
Уг™ rysunkami lub autografami wybitnych osobistości,
także k j j " ' J
kartach pocztowych przysłały. Ogłoszono
anowi°t t* " J
y
- ..dobrą n a z w ę " . Nagrodę
Prus w• » ? У
y czasie, album do kart pocztowych.
k i e n n y . . ^ K 'kach
Tygodniowych w „Kurierze CoProsciej к ) k ^ 8 d n i a ironicznie napisał:
nierównie
*ysta an'-- •
P J
ubogich bez oglądania
' ' Ч kupić za 20 kopiejek bilet na wystawę bodajby
n

SC

o t

w o r z

s t a w

0

n o

s l e m n a

r

c z

0ге

1 1

s,

6

e n

rS

т о

(

SW

a

a

e c m o w

п

w

cn

o

w

2

0

r a z o w a

m

ron

ni

Z

ru

d

w

ад ге

a

Ć

k o

i e

e k

n

a

kart pocztowych, zapłacić za dorożkę 25 kopiejek, za rękawi­
czki rubla, za nowy kapelusz 10 rubli i tak dalej.
Zdaje mi się jednak, że do podobnej reformy obyczajów
mamy jeszcze kawał czasu. Kierownicy zaś wydziału dochodów
niestałych przy naszym Towarzystwie Dobroczynności będą
musieli zrobić niejedną setkę zabawnych i genialnych wynalaz­
ków, ażeby po długiej pracy i odtrąceniu kosztów obdarzyć kasę
Towarzystwa kilkoma tysiącami r u b l i " .
Publiczność zwabiła na wystawę wszechpotężna moda na
pocztówki, która się wtedy właśnie w Europie rozpowszechniła.
Pocztówka, tak młoda, że nie miała jeszcze swej stałej nazwy,
ledwie trzydzieści lat wcześniej wcale na pocztę nie wpusz­
czana, nagle stała się królową poczty, przedmiotem kolekcji
i skarbnicą popularnej wyobraźni. Sfotografowane lub naryso­
wane ważne wydarzenia, znane budowle, sławni ludzie i oczy­
wiście życzenia śwąteczne, a także pozdrowienia z uzdrowisk
zapełniały tysiące kartoników. Projektanci pocztówek przeja­
wiali nieprawdopodobną pomysłowość. Na pocztówkach fru­
wały kobiety motyle. Na pocztówkach góry miały ludzkie
głowy, koty ruszały oczami i ogonem ze sprężynki, damy miały
kołnierze z prawdziwego futerka, prawdziwe włosy i prawie
prawdziwe klejnoty ze szkiełka. W świecie pocztówkowym
nieraz nad miastem unosili się święci Mikołaje i listonosze, by
przesłać życzenia lub pozdrowienia, czasem torba listonosza
otwierała się i z niej wysuwała się cała harmonijka widoków
z miasta, którego nazwa widniała na otwieranej klapie torby.
I jak można było znaleźć nazwę dla tych różnorodnych
kartoników, mających wówczas j e d n ą stronę całą zastrzeżoną
tylko dla adresu, kartek, na których korespondencja widoczna
była dla każdego. W parodystycznym wykonaniu Prusa propo­
zycje nadesłane przez publiczność do „Kuriera Warszaws­
kiego" brzmiały:
Nalistek, Oszczędnica,
Kartocha, Dopiśnica,
Niedyskretka, Odsłonka,
Naguska, Oglądka,
Wyczytki przy Zawidkach,
Wreszcie - Łatki przy Gadkach...
Kilkadziesiąt było tych propozycji, wreszcie przyjęła się, jak
wiemy, nazwa pocztówka. Prus przedstawiał j ą jeszcze jako
niezbyt logiczną, bo mogłaby oznaczać także skrzynkę po­
cztową, znaczek albo urzędniczkę pocztową.
Jeszcze chwilę zatrzymalibyśmy się chętnie na warszawskiej
wystawie, zwłaszcza że dziś znów się zrobiły modne pocztówki
z przełomu wieków, ale pocztówki można spotkać na całym
świecie.

Jest coś w Warszawie nie tylko niepowtarzalnego, ale nie do
zniszczenia, coś odradzającego się, czego nie mają inne miasta,
pozbawione owego niezwykłego geniusza, ducha miejsca,
w jaki wierzyli starożytni. Duch wolności, a jednocześnie
bezgranicznego przywiązania do tego miasta, duch fantazji,
ruchu, duch odwagi i zaradności, walki i niefrasobliwości
zarazem, własny, nie do podrobienia duch języka, ostrych
powiedzeń, piosenek, dowcipu i liryzmu - mieszanina sprzecz­
nych często cech obdarza W a r s z a w ę charakterem, jakiego
próżno szukać gdzieś poza nią.
Często mówi się o Warszawie jako o Kartaginie. Ale to nie­
dobre porównanie. Kartagina nie miała sił podnieść się z ruin.
Jan Parandowski odpowiadając na ankietę „Kalendarza War­
szawskiego" z 1948 roku Dlaczego właśnie Warszawa pisał
o owej tajemniczej mocy: „Nie miał tej siły Babilon, Niniwa,
Kartagina, była ona w Rzymie, w Atenach. Gdy po zrzuceniu
niewoli tureckiej, rozważano, gdzie założyć stolicę niepodległej
Grecji, król Otton wskazał Ateny. W y d a w a ł o się to absurdem.
Ateny - to była garść lepianek, zamieszkałych przez nędzarzy,
pod ruinami Akropolu. Lecz król się uparł i zwyciężył. Ateny
bowiem, w swej pustce, były czymś więcej niż przestrzenią, na
której można rozplanować ulice i wystawić domy. Były hasłem,
zaklęciem magicznym, powołującym do życia geniusza tego
skrawka spiekłej ziemi.
Taki sam geniusz kształtuje losy Warszawy".

/57

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5868" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5849">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/03289682e5f9c2f1a4256db55d7bad39.pdf</src>
        <authentication>434c9d63b3b8c5048d8efac0b71eb7f0</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70002">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2459</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70003">
                <text>1994</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70004">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2283</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70005">
                <text>Warszawski Krzyż z kwiatów / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70006">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.1-2, s.86-97</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70007">
                <text>Michalska-Ciarka, Magdalena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70008">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70009">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70010">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70011">
                <text>Warszawski Krzyż z kwiatów
Magdalena Michalska-Ciarka
Z w y k l e , kiedy etnograficznemu badaniu poddany zostaje
współcześnie p o w s t a j ą c y i istniejący fakt k u l t u r o w y , mamy
do czynienia ze zjawiskiem szczególnie z ł o ż o n y m . Takie
stwierdzenie w pełni daje się odnieść do omawianego t u
zjawiska, k t ó r e zaistniało j a k o fakt k u l t u r o w y i przejaw
ludzkiej a k t y w n o ś c i w maju 1981 r. i t r w a ł o do sierpnia 1983.
R ó ż n o r o d n o ś ć treści skupionych w o k ó ł K r z y ż a z k w i a t ó w ,
w i e l o w ą t k o w o ś ć jego przekazu, k o n s t y t u u j ą c y go ł a d u n e k
emocjonalny (religijny, polityczny, artystyczny) nie pozwa­
lają na oddzielenie jednego c h o ć b y elementu s k ł a d o w e g o od
innych. D l a w m i a r ę p e ł n e g o opisu i unikającej u p r o s z c z e ń
interpretacji całości tego zjawiska, w a ż n a była r ó w n i e ż
atmosfera, istniejąca w o k ó ł K r z y ż a aura, śpiewanie pieśni,
s k ł a d a n e u l o t k i , zachowania i gesty g r o m a d z ą c y c h się przy
n i m ludzi. Prezentowane t u o m ó w i e n i e jest zaledwie frag­
mentem i s k r ó t e m bardziej obszernej pracy, której pisanie
u k o ń c z y ł a m w 1984 r o k u . O d tamtej p o r y u p ł y n ę ł o d o ś ć
d u ż o czasu, by na zjawisko to m o ż n a dziś j u ż p a t r z e ć j a k o na
fakt należący do historii i do przeszłości. Ś w i a d o m i e jednak
p o z o s t a j ę przy tej pierwszej wersji pracy, k t ó r a p o w s t a w a ł a
w t y m samym czasie, gdy zjawisko to b y ł o żywe, in statu
nascendi. C z y n i ę tak dlatego, by d a ć t a k ż e ś w i a d e c t w o
t r u d n o ś c i o m , na jakie n a p o t y k a ć m o ż e etnograf w badaniu
z d a r z e ń i f a k t ó w k u l t u r o w y c h dziejących się na jego oczach,
gdy nie chroni go i jego interpretacji (a m o ż e i nie prze­
szkadza) „ b a d a w c z y " , historyczny dystans, na j a k i m o ż e
sobie p o z w o l i ć p a t r z ą c na dany fakt z odleglejszej perspek­
t y w y czasowej. Dlatego też z a c h o w u j ę w wielu miejscach
tego o m ó w i e n i a , ó w anachronicznie dziś j u ż b r z m i ą c y czas
teraźniejszy, ó w - w t y m w y p a d k u szczególnie swoisty
- praesens etnographicus, w j a k i m p o w s t a w a ł a i pisana była
ta praca.
1

WSTĘP
B a d a j ą c warszawski K r z y ż z k w i a t ó w , g ł ó w n y m dla mnie
pytaniem było: co ten fakt z n a c z y , jakie p o k ł a d y znacze­
niowe i symboliczne m o ż n a z niego w y d o b y ć . Problem ten
s t a r a ł a m się t a k ż e u c h w y c i ć w warstwie historycznej, spoj­
rzeć n a ń j a k o na proces trwający w czasie (nawarstwianie się
z n a c z e ń ) . Ś w i a d o m a tego, iż - j a k w t y m szczególnym
przypadku - osoba badacza staje się j a k b y d o d a t k o w y m
elementem badanego zjawiska, s ą d z i ł a m , że należy wyrzec
się atrakcyjnej interpretacji na rzecz możliwie d o k ł a d n e j
rejestracji i d ą ż y ć przede wszystkim do uchwycenia tego, co
m o ż n a by n a z w a ć opisem morfologii badanego zjawiska.
Jako m a t e r i a ł ź r ó d ł o w y w y k o r z y s t a ł a m t u rozmowy, jakie
p r z e p r o w a d z i ł a m z c z ł o n k a m i ruchu O A Z A , c z ł o n k a m i
Ruchu na Rzecz Beatyfikacji Stefana K a r d y n a ł a W y s z y ń ­
skiego, j a k r ó w n i e ż r o z m o w y z p r z y p a d k o w o n a p o t k a n y m i
przy K r z y ż u l u d ź m i . J e d n o c z e ś n i e p r a g n ę z a z n a c z y ć , że nie
jest m o i m celem d o k ł a d n e , ścisłe ustalenie chronologii
w y d a r z e ń i całkowitej ich a u t e n t y c z n o ś c i . M i m o że m ó w i ę t u
o historii K r z y ż a nie zawsze s z u k a ł a m t u potwierdzenia
relacji moich r o z m ó w c ó w . Fakty, opisy i relacje ludzi
interesują mnie j a k o fenomen, j a k o zjawiska lub t y l k o
wydarzenia, k t ó r e t o w a r z y s z y ł y krzyżowi z k w i a t ó w . I n n y m i
słowy: interesują mnie t u przede wszystkim treści, jakie się
w o k ó ł tego k r z y ż a skupiły.
Powstanie K r z y ż a z k w i a t ó w (maj-czerwiec 1981 r.) bez­
p o ś r e d n i o z w i ą z a n e b y ł o ze śmiercią Prymasa Stefana W y ­
szyńskiego, j e m u też K r z y ż ten był p o ś w i ę c o n y i ofiarowany.
Pojawienie się K r z y ż a z k w i a t ó w m o ż n a więc określić

86

w czasie, j e d n a k ż e inspiracje i m o t y w y jego zaistnienia są
bardziej z ł o ż o n e i w y m a g a j ą prześledzenia f a k t ó w i wyda­
rzeń, k t ó r e miały miejsce o wiele wcześniej.
J u ż sama nazwa tego zadziwiającego „ p o m n i k a " i spory
jakie w y w o ł a ł a w ś r ó d m o i c h r o z m ó w c ó w stanowi ciekawy
m a t e r i a ł m ó w i ą c y o żywości tego zjawiska. A więc K r z y ż
z k w i a t ó w czy K r z y ż Kwietny?
„Krzyż Kwietny to dosłowne tłumaczenie angielskiego określenia
'Flower Cross', które pojawiło się u zachodnich korespondentów
relacjonujących wydarzenia warszawskie. Osoby bliżej związane
z Krzyżem (układający, pilnujący) zwykły posługiwać się nazwą
Krzyż z kwiatów. Motywuje się to częstym pojawianiem oprócz
kwiatów także zniczy, zaistniałby wtedy kłopot, gdyby miano
nazywać Krzyż np. Zniczowym Krzyżem."
Tak też, j a k m i sugerowano, nawet gdyby zaczęły przewa­
żać tam inne formy o z d ó b , dekoracji (znicze, flagi, jedlina)
zawsze będzie to K r z y ż z k w i a t ó w j a k o g ł ó w n e p r z e s ł a n i e
tego „ p o m n i k a " , j a k o jego idea i styl.
O d w o ł a j m y się do w y d a r z e ń jakie miały miejsce na placu
Z w y c i ę s t w a , k t ó r e b e z p o ś r e d n i o z a i n s p i r o w a ł y powstanie
K r z y ż a z k w i a t ó w . Były to uroczystości pogrzebowe Pryma­
sa Stefana W y s z y ń s k i e g o i - wcześniej - Msza Św. odprawio­
na przez Jana P a w ł a I I na placu Z w y c i ę s t w a w trakcie Jego
pierwszej pielgrzymki do Polski. Jako m a t e r i a ł opisowy
w y k o r z y s t a ł a m t u cytaty z prasy relacjonującej te wydarze­
nia. Wydaje m i się, że m o ż e w ten s p o s ó b uda się c h o ć b y
w niewielkim stopniu o d t w o r z y ć a t m o s f e r ę owych d n i ,
n a s t r ó j j a k i p a n o w a ł w społeczeństwie, a t a k ż e i k o n w e n c j ę
l i t e r a c k o - d z i e n n i k a r s k ą j a k a w ó w c z a s stała się o b o w i ą z u j ą ­
cą. Przypomnienie tamtych w y d a r z e ń jest konieczne, ponie­
w a ż to one są p o d ł o ż e m , gruntem z jakiego w y r o ś n i e K r z y ż
z k w i a t ó w u ł o ż o n y przez s p o ł e c z e ń s t w o Warszawy po śmie­
rci Prymasa.
2

PAP doniosiła:
„Dnia 28 maja br. o godz. 4 w Uroczystość Wniebowstąpienia
Pańskiego, w rezydencji arcybiskupów warszawskich zmarł
w wieku 79 lat Jego Eminencja kardynał Stefan Wyszyński,
arcybiskup, metropolita gnieźnieński i warszawski Prymas Pol­
ski."
4 0

3

„Śmierć Prymasa Polski, kardynała Stefana Wyszyńskiego po­
grążyła w wielkiej żałobie, nie tylko całą polską społeczność
katolicką, lecz - bez przesady rzec to można - cały naród i cały
kraj. Bo też kardynał Stefan Wyszyński w ciągu całego swego
życia służył mu wiernie, był zaś nie tylko kapłanem, lecz i mężem
stanu miary niepospolitej." („Żołnierz Wolności")
4

„Zgon Prymasa Polski - Ks. Kardynała Stefana Wyszyńskiego
poruszył wszystkich Polaków. Odszedł wybitny kapłan i wielki
patriota. Jego postawa nacechowana była zrozumieniem proce­
sów historycznych i obywatelską odpowiedzialnością męża stanu
za pomyślność Ojczyzny. (...) Jesteśmy przekonani, że Jego życie,
myśl i trud stworzyły wzorzec współdziałania Kościoła z socjalis­
tycznym państwem. (...) Zwracamy się do Episkopatu i całego
duchowieństwa ze słowami głębokiego współczucia
Stanisław Kania, Henryk Jabłoński, Wojciech Jaruzelski,
Stefan Ignar, Edward Kowalczyk, Stanisław Gucwa"
(Oświadczenie najwyższych władz państwowych na ręce
przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski kar­
dynała Franciszka Macharskiego.)
5

„W mieście nastrój powagi. Miasto udekorowane narodowymi
flagami przepasanymi kirem. Żałoba narodowa. Prawdziwa
żałoba przeżywana przez cały naród. (...) Na placu Zwycięstwa,

�który mieszkańcy Warszawy, od czasu Mszy św. odprawionej
przez Papieża nazwali placem Zwycięstwa Kardynała W y s z y ń ­
skiego, robotnicy budują ołtarz, o k o ł o godziny 20.00 dźwig
ustawia ten sam wielki krzyż z czerwoną stułą wielkanocnego
zwycięstwa, krzyż który stał tu podczas Mszy św. papieskiej."
( „ T y g o d n i k Powszechny")
6

„Jakaś niebywała symbolika w tym pogrzebie. Ten sam
ogromny krzyż na placu Z w y c i ę s t w a , ten sam, pod którym,
dokładnie niemal co do dnia stał Jan Paweł II Papież z Polski [w
czasie swojej wizyty w Warszawie], a witał G o gospodarz miasta
arcybiskup warszawski Prymas Polski (...). A potem na Krakows­
kim Przedmieściu, prosta drewniana trumna, na barkach ludz­
kich niesiona, płynąca przez morze głów. Biały k o r o w ó d książąt
kościoła z różnych krajów i k o n t y n e n t ó w . Dzwony bijące nieus­
tannie, rozkołysane, wszystkie dzwony Warszawy, m o ż e całej
Polski. Dzwony, dzwony, dzwony. A w tym dzwonieniu strach
czy triumf?" ( „ T y g o d n i k Powszechny")
7

„ W uroczystości wzięła udział delegacja władz p a ń s t w o w y c h
na najwyższym szczeblu na czele z Henrykiem Jabłońskim. (...)
G ł o s e m d z w o n ó w ze wszystkich k o ś c i o ł ó w Polski rozpoczął się 28
maja - w dniu zgonu Stefana W y s z y ń s k i e g o , trzydniowy okres
żałoby. Wierni gromadzili się na n a b o ż e ń s t w a c h , odprawiali
modlitwy w intencji zmarłego prymasa. (...) Tysiące, tysiące
P o l a k ó w osobiście ż e g n a ł o swego arcykapłana i wielkiego roda­
ka. (...) Dziennikarze P A P przekazują:
Warszawa - godziny p o ł u d n i o w e 31 maja. W mieście nastrój
żałoby i głębokiej powagi. Flagi na gmachach publicznych
opuszczone do p o ł o w y masztu i przepasane kirem. (...) Nieprze­
brany potok ludzki wciąż jeszcze w p ł y w a do kościoła Seminaryj­
nego, aby o d d a ć hołd u trumny Zmarłego. (...) Po przeszło
4 godzinach od rozpoczęcia uroczystości pogrzebowych procesja
wkracza do kościoła Katedralnego. (...) Odczytany zostaje tes­
tament Prymasa Polski." („Żołnierz W o l n o ś c i " )
8

Oto fragment

testamentu:

„ U w a ż a m sobie za łaskę, że m o g ł e m dać ś w i a d e c t w o prawdzie
jako więzień polityczny, przez trzyletnie więzienie i że uchroniłem
się od nienawiści do moich r o d a k ó w sprawujących władzę
w państwie. Ś w i a d o m w y r z ą d z o n y c h mi krzywd wybaczam im
z całego serca wszystkie oszczerstwa, którymi mnie zaszczycali."'

Później autorzy książki „ P r y m a s T y s i ą c l e c i a " n a p i s z ą :
„ N i k t w Polsce nie miał takiego pogrzebu i n i k t nie sprawił,
że oczy cywilizowanego świata s k o n c e n t r o w a ł y się tak
bardzo na Polsce."
N i e p r z y p a d k o w o większość relacji z u r o c z y s t o ś c i pogrze­
bowych p o d k r e ś l a symboliczny związek z o d p r a w i o n ą w cze­
rwcu 1979 r o k u M s z ą p a p i e s k ą . T ę s y m b o l i c z n ą zbieżność
t w o r z y ł o miejsce - plac Z w y c i ę s t w a i krzyż - ten sam w o b u
uroczystościach. Ale wspólnych w ą t k ó w poprzedzających
powstanie Warszawskiego K r z y ż a z k w i a t ó w jest więcej.
N a l e ż ą do nich wcześniejsze formy a k t y w n o ś c i , w k t ó r y c h
d o p a t r y w a ć się m o ż n a jego pierwowzoru:
10

„6.06.80 r. w 1 rocznicę pielgrzymki Jana Pawła II do Polski, po
c a ł o n o c n y m czuwaniu w kościele Św. Anny, młodzież z O A Z Y
(kilkadziesiąt o s ó b ) udała się na pl. Zwycięstwa i tam ułożyła
z kwiatów i zniczy tzw. Krąg Charyzmatyczny."
„Była to akcja jednorazowa, bez kontynuacji. Podobne znaczenie
przypisać należy manifestacji, jaka odbyła się 25.09.80 г., a która
miała na celu upamiętnienie rocznicy uwolnienia Prymasa
(25.09.1953). N a pl. Zwycięstwa u ł o ż o n o wtedy Krzyż z kwiatów.
T o również nie w y w a r ł o większej reakcji społecznej tym bardziej,
że n a s t ę p n e g o dnia kwiaty uprzątnięto."

Wydarzenia te świadczą o krystalizującej się j u ż wcześniej
potrzebie u p a m i ę t n i e n i a osoby czy miejsca. T u niewątpliwie
s z u k a ć trzeba p o c z ą t k ó w K r z y ż a z k w i a t ó w , t y m bardziej, że
brak było jakiejkolwiek innej formy u p a m i ę t n i e n i a wyda­
rzeń, o k t ó r y c h zaświadczał. Podobne gesty „ s a k r a l i z u j ą c e "
p r z e s t r z e ń t o w a r z y s z y ł y pielgrzymkom P a p i e ż a .
„(...) dwunastotonowy granitowy głaz postawiony został w M a n ­
chester w Heaton Park, aby upamiętnić historyczną wizytę Ojca
św. Jana Pawła II w tym mieście i M s z ę Św., którą Papież odprawi!

w miejscowym parku w czerwcu 1982 r." - d o n o s i ł w swej
fotonotce tygodnik „Za i przeciw" (nr 26, 1983 r.)
D l a p o r ó w n a n i a o d w o ł a j m y s i ę do d o s y ć o b s z e r n e g o
opisu „ s a k r a l i z a c j i " przestrzeni w Niepokalanowie, k t ó r y
o d w i e d z i ł w t r a k c i e swej drugiej p i e l g r z y m k i J a n P a w e ł I I .
„Święty gwardian wyśnił sobie na tych polach lotnisko. (...)
Chociaż nie zdążył zamienić snu na twardą płytę, pamięć o jego
śnie
towarzyszyła
nieodparcie
przedziwnemu
spotkaniu
z 18.06.83. Nie nad Tybrem, lecz nad Teresinką, nie na placu Św.
Piotra, ale w 'szczerym polu' mazowieckich piasków, nie w Wiecz­
nym Mieście, ale w prowizorium Niepokalanowa, nie wobec
m i ę d z y n a r o d o w e j , trochę p o b o ż n e j , więcej ciekawej publiczności,
ale p o ś r ó d polskiego, trochę ciekawego, więcej szczerze p o b o ż ­
nego ludu, nie u konfesji św. Piotra, lecz u boku klasztornego
cmentarzyska z symbolicznym grobem św. Maksymiliana, nie na
tle kolorowych Szwajcarów, ale pod troskliwą opieką służby
powszechnej, że stał się dziwowiskiem ludzi i a n i o ł ó w (zakonnicy,
księża, klerycy, S B , milicja i B O R , współpracujący ręka w r ę k ę ) . . .
T u i w takiej sytuacji o d b y w a ł o się niepowtarzalne spotkanie
z Piotrem naszych c z a s ó w .
N a polach tych nie przewidywano niegdyś t ł u m ó w ani miejsca, na
które ściągać będzie p o b o ż n o ś ć pielgrzymów. O w o c o w a ł tu
piękny sad posadzony przez braci o g r o d n i k ó w . (...) Potem w imię
'wyższej użyteczności społecznej' zabrano pola zakonnikom.
Zajechały potężne traktory. Powyrywały z korzeniami sad.
Wyższej użyteczności jednak nie b y ł o . (...) Po wydarzeniu, które
spadło na te pola 18.06.83 г., nie wróci tu s p o k ó j kwitnienia i trud
zbiorów. Nastanie czas autentycznej 'wyższej użyteczności'. Przy­
jdą pielgrzymi, którzy nabyli prawa do tego skrawka ziemi. (...)
- Rozbieracie ołtarz?
Nikt nie spieszy z o d p o w i e d z i ą . Prowizorka to. R o z e b r a ć trzeba.
Wiadomo, nie stawiano tak, by na dłużej miało p o z o s t a ć . Ale stoi.
Niech jeszcze m ó w i , świadczy, przypomina. (...) Po 'lotnisku'
snują się ludzie. Tutaj w y l ą d o w a ł . Tędy szedł do auta. W tym
miejscu rozmawiał z ludźmi przed odlotem...
- Pocałuj synku ziemię! Po niej Ojciec Święty przechodził. Niech
bracia nie sadzą tu kapusty. Niech nie sieją żyta. Ziemia ta
a w a n s o w a ł a , otrzymała dyplom szlachectwa. M a przypominać,
rozmyślać, modlić się i uczyć. Wyrośnie tu świątynia Res sacra
homo. "
l 1

Potrzeba miejsca, miejsca u ś w i ę c o n e g o , do k t ó r e g o m o ż n a
p o w r a c a ć , do k t ó r e g o m o ż n a i ś ć z p i e l g r z y m k ą , z k t ó r e g o
m o ż n a c z e r p a ć n a t c h n i e n i e , j a k c z e r p a ł o s i ę wtedy, gdy po
raz pierwszy b y ł o ono ś w i a d k i e m c u d o w n y c h , ś w i ę t y c h
w y d a r z e ń . B y ć m o ż e ta s a m a p o t r z e b a s p o n t a n i c z n a , c h o ć
chyba jednak trochę przekornie d e m o n s t r u j ą c a s w ą p o l s k ą
religijność, kazała składać kwiaty na placu Z w y c i ę s t w a .
I rzecz z n a m i e n n a - w i ę k s z ą w a r t o ś ć z n a c z e n i o w ą i s y m ­
b o l i c z n ą w takich chwilach m a k a ż d y najmniejszy nawet akt
niż usankcjonowane formy u p a m i ę t n i a n i a . W e d ł u g bardzo
s p r z e c z n y c h , c z ę s t o a ż w y k l u c z a j ą c y c h s i ę relacji, K r z y ż
p o w s t a ł w „kilka dni po śmierci P r y m a s a " .
„ W kilka dni po śmierci Prymasa do Warszawy przejeżdża
pielgrzymka (chyba ze Śląska), której uczestnicy chcą złożyć
kwiaty na grobie Prymasa, ale cała krypta jest już usłana
kwiatami. Wtedy pojawia się p o m y s ł ("nie wiadomo czyj') prze­
niesienie k w i a t ó w tych z katedry i tych spod Zygmunta na pl.
Zwycięstwa - tam gdzie stała trumna. D o tej pory nic właściwie na
placu się nie działo, czasem ktoś zapalił znicz czy p o ł o ż y ł małą
wiązankę k w i a t ó w , było to jednak działanie bardzo indywidualne
i spontaniczne, nikt nie myślał nad formą ułożenia k w i a t ó w , nikt
nie myślał by ich p i l n o w a ć . "
„Inicjatorką powstania Krzyża z k w i a t ó w była pani E w a P.
otaczająca czcią Prymasa jeszcze za jego życia. P o c z ą t k o w y m
planem pani E w y b y ł o utrzymanie Krzyża przez okres kościelnej
żałoby po Prymasie (tj. 6 tygodni). (...) Ona zajmowała się
układaniem k w i a t ó w . . . "
O b i e te realacje u k a z u j ą p e w i e n p r o b l e m - c z y w w y p a d k u
p o w s t a ł e g o K r z y ż a z k w i a t ó w m a m y do c z y n i e n i a z z a ­
c h o w a n i a m i spontanicznymi, czy też u s a n k c j o n o w a n y m i ,
uporządkowanymi mocą autorytetów? Trudno doszukiwać

87

�i albo podnosili kwiaty z ulicy i zabierali do swoich domów, albo
składali pod Zygmuntem czy na placu Zwycięstwa. Nikt wtedy
nie myślał o ułożeniu Kwietnego Krzyża. Czuło się jednak, że
miejsce to nabrało jakby nowego znaczenia."
N a p o d o b n ą p o t r z e b ę posiadania „ z m a t e r i a l i z o w a n e j "
p a m i ą t k i , b ę d ą c ą przejawem p a t r i o t y z m u lat z a b o r ó w , zwra­
cał u w a g ę Stanisław Wasylewski:
„Niech tylko umrze ktoś wybitny, zaraz wszystko, co go otaczało,
staje się przedmiotem pożądliwości tłumu. Rozchwytują prze­
płacając nawet byle rupiecie. Kto nie miał szczęścia zdobyć
strzępka, na którym spoczęła ręka Kościuszki czy ks. Józefa,
kontentuje się kwiatkiem zerwanym na kopcu krakowskim,
listkiem z wieńca w czasie żałobnego nabożeństwa albo nawet
garstką kurzu z ulicy, którą szedł kondukt. ( . . . ) " '
5

T ł o historyczne, w j a k i m p o w s t a ł K r z y ż z k w i a t ó w , nosi
w y r a ź n e znamiona chaosu. Przemiany polityczne, m o r a l no-etyczne tych d n i , a j e d n o c z e ś n i e potrzeba szukania
stałych w a r t o ś c i i stabilizacji stały się d o s k o n a ł y m gruntem,
na j a k i m m ó g ł ujawnić się znak czy symbol. I b y ć m o ż e
powstanie K r z y ż a z k w i a t ó w staje się, z symbolicznego
p u n k t u widzenia, poszukiwaniem „ n o w e g o miejsca" w nie­
pewnym świecie? Eliade pisze: „ O d k r y c i e l u b ustalenie
p u n k t u oparcia - ' ś r o d k a ' jest r ó w n o z n a c z n e ze stwarzaniem
świata"
Wydzielone miejsce święte (sacrum) i p o t r z e b a wydo­
bycia go z otoczenia (profanum) istnieje t u jedynie na
zasadzie k o n t r a s t u , k t ó r y przejawić się m o ż e w manife­
stacji, w dawaniu ś w i a d e c t w a przez uczestnictwo, c h o ć b y
przez codzienne s k ł a d a n i e k w i a t ó w . Wydarzenia lat 80-tych,
to specyficzny okres sprzyjający ujawnieniu się z a c h o w a ń
symbolicznych. N o w e g o też symbolicznego znaczenia nabie­
rają często pojawiające się kwiaty. Te s k ł a d a n e pod warszaw­
ską R o t u n d ą po tragicznym w y p a d k u 1979 r „ te leżące
u w r ó t Stoczni G d a ń s k i e j w 1980 r „ czy też te t o w a r z y s z ą c e
pogrzebowi Grzegorza Przemyka. N a b i e r a ł y one j a k b y
nowego sensu, w y m i a r u społecznego protestu - b ę d ą c zara­
zem o z n a k ą s o l i d a r n o ś c i . Udekorowane k w i a t a m i Bramy
Stoczni G d a ń s k i e j s y m b o l i z o w a ł y j e d n o ś ć i poparcie jakiego
udzielali s t r a j k u j ą c y m ci, k t ó r z y „nie zmieścili się" w murach
stoczni, a k t ó r z y poprzez kwiaty dodawali otuchy, okazywali
poparcie i p o d k r e ś l a l i symbolicznie swą o b e c n o ś ć podczas
strajku. J a k ż e p o d o b n ą rolę o d g r y w a ł y kwiaty na pogrzebie
Grzegorza Przemyka:
1 6

U. I. Plac Zwycięstwa, 1 sierpnia 1981

się w t y m akcie p r z y p a d k o w o ś c i czy b r a k u s p o n t a n i c z n o ś c i .
Wydaje się, że w p o c z ą t k o w y m okresie swego istnienia m i a ł
K r z y ż charakter j a k b y ludowego miejsca k u l t u , p o w s t a ł e g o
spontanicznie, aby o d d a ć h o ł d z m a r ł e m u .
C z y m więc jest K r z y ż z k w i a t ó w ? - specyficznym kwiet­
n y m pomnikiem? D w a , z d a w a ł o b y się, sprzeczne stwierdze­
nia - kwiaty i p o m n i k . J u ż z racji swej trwałości j a k b y
wykluczające się, a jednak... K w i a t y , istotny element na­
szego życia. Dostajemy je, s k ł a d a m y , przechowujemy. T w o ­
rzą poczucie więzi, są wyrazem szacunku i p a m i ę c i . W ł a ś n i e
w pamięci i uczuciu jest ich m o c .
Obie wizyty P a p i e ż a i pogrzeb Stefana W y s z y ń s k i e g o
nieodparcie k o j a r z ą się z kwiatami. K w i a t a m i , k t ó r y m i
przystrajano ołtarzyki w oknach, k w i a t a m i , k t ó r y m i w y s ł a n e
były trasy przejazdu czy przemarszu, aż wreszcie kwiatami,
k t ó r e potem zbierano na p a m i ą t k ę czy s k ł a d a n o na jedno
miejsce. Uczestnicy powitania Jana P a w ł a I I w s p o m i n a j ą :
..Kolorowy, gęsiy tłum, często z kwiatami, nierzadko białożółlymi chorągiewkami oraz transparentami oblepił dookolne uli­
ce."'
.,(...) a my wyrywaliśmy się na ulicę przez wątłe barierki ogrodzeń,
aby zabrać na pamiątkę kwiaty układane przedtem w barwne
pasy na jezdni."
1 2

3

14

Podobnie w d n i u uroczystości pogrzebowych księdza
Prymasa p o Mszy Św. i po przemarszu k o n d u k t u ż a ł o b n e g o
p o z o s t a ł y kwiaty. Część u ł o ż o n o pod k o l u m n ą Z y g m u n t a
(dalej trasa była z a m k n i ę t a ) , część zebrano i zaniesiono na
miejsce, gdzie stała trumna. M ó w i członek ruchu O A Z A :
„Nie można ich było tak zostawić, zresztą ludzie sami to czuli

88

„Ludzie, trzymając się za ręce, tworzą szpaler wokół tych, którzy
niosą trumnę. Na białym materiale z przodu skrzyni napis
czerwony „Solidarność". Za trumną - już całą szerokością ulicy
- idzie las rąk z palcami ułożonymi w V. Ktoś podnosi do góry
dwa goździki — biały i czerwony - które rozchylają się w boki
tworząc V . "
A b y K r z y ż z k w i a t ó w m ó g ł p o w s t a ć , m u s i a ł b y ć zaakcep­
towany, tzn. m u s i a ł o d p o w i a d a ć pewnemu zapotrzebowa­
niu. I rzeczywiście był zaakceptowany, o d w o ł y w a ł się bo­
wiem do najbardziej pierwotnej formy p a m i ę c i - h o ł d u
wobec osoby.
W tradycyjnej kulturze ludowej, a t a k ż e , j a k na to zwraca
u w a g ę Aleksander Jackowski, przeciwstawiając „ p o m n i k i
w ł a d z y " , p o m n i k i oficjalne, p o m n i k o m ludu:
,, (...) zdecydowana większość pomników ludu identyfikuje się
z formą krzyża bądź kapliczki. Można nawet powiedzieć, że wiele
z nich to po prostu obiekty kultu opatrzone stosowną dedyka­
cją."
K r z y ż z k w i a t ó w w pewnym sensie t a k ą funkcję pełnił.
W kulturze ludowej p a m i ę ć przetworzona w stałą f o r m ę
p o m n i k a o w ą t r w a ł o ś ć p o d k r e ś l a w s p o s ó b z n a c z ą c y . Ziem­
ne kurhany, kamienne stelle, drewniane k r z y ż e , kapliczki
„ p a m i ę t a ć " m o g ą d ł u g o . Warszawski K r z y ż z k w i a t ó w
stanowi j a k b y tego zaprzeczenie, charakteru „ p o m n i k a "
w d o k ł a d n y m tego słowa znaczeniu na pewno nie ma.
„Pomnik? - jaki to pomnik! kopnąć i się rozleci! To proszę pani
prowokacja, żeby tylko ludzi wykołować, a potem będą się z nas
17

�nia (niekiedy 100-200 o s ó b ) , niektórzy śpiewali pieśni religijne,
ale należało to raczej do rzadkości. Wśród zgromadzonych widać
przede wszystkim urzeczenie pięknem tego zjawiska, jego czysto­
ścią, siłą przekazu. Coraz jaśniejszym stawało się, że Krzyż
stanowi formę ż y w e g o pomnika, p o ś w i ę c o n e g o pamięci Stefana
Kardynała W y s z y ń s k i e g o " .

Z czasem nałożyły się nowe treści i znaczenia. W warszaw­
skim K r z y ż u z k w i a t ó w widzieć m o ż e m y więc n a s t ę p u j ą c e
warstwy symboliczne:
1. Projekt ż y w e g o p o m n i k a p o ś w i ę c o n e g o p a m i ę c i Stefana
Wyszyńskiego,
2. Z n a k u p a m i ę t n i a j ą c y wizytę Jana P a w ł a I I ,
3. Symbol drogi bez przemocy,
4. Symbol u m ę c z o n y c h i u w i ę z i o n y c h za przekonania.
Z biegiem czasu też historia K r z y ż a , taka j a k ą p r z e k a z u j ą
informatorzy, ulega zmitologizowaniu.
„ W drugiej p o ł o w i e lipca 81 powstaje Ruch N a Rzecz Beatyfikacji
Stefana Kardynała W y s z y ń s k i e g o . Nieliczna grupa inicjatorów
ruchu udaje się z petycją do władz kościelnych, aby g o d ł e m ruchu
ogłosić Krzyż z k w i a t ó w jako uniwersalny symbol nadziei. Nie
uzyskują jednak poparcia."

M i ę d z y lipcem a sierpniem pojawia się u podstawy K r z y ż a
napis „ M y chcemy Boga". Sfotografowany i powielony
w formie emblematu K r z y ż wraz z napisem staje się nieofi­
cjalnym znakiem, symbolem ruchu i tych, k t ó r z y go popie­
rają.

Tl. 2. Plac Piłsudskiego, luty 1994. W tym miejscu leżał Krzyż
kwietny

śmieli, że ludzie i to katolicy, a modlą się pod jakimś krzyżem
z kwiatów".
A jednak K r z y ż istniał, istniał, g d y ż ż y w a była p a m i ę ć
- główny element k o n s t y t u u j ą c y go.
M o ż e m y widzieć t u związki z tradycją r o m a n t y c z n ą .
P a m i ę ć wymaga a k t y w n o ś c i i ciągłego uczestnictwa. Sztuka
i literatura polska okresu r o m a n t y z m u ze szczególnym
upodobaniem o d w o ł y w a ł y się do m o t y w u k r z y ż a , p o w s t a ń ­
czej m o g i ł y , bo w ł a ś n i e prostota tego „ p o m n i k a " , usypanego
z ziemi grobu z drewnianym k r z y ż e m , d o m a g a ł a się zawsze
uczestnictwa, ciągłej p a m i ę c i i opieki p o k o l e ń .
„Zniknie pamięć na spiżach i marmurach ryta,
lecz ją w sercu Polaków potomność wyczyta."
„Skrop zwiędłe kwiaty martwych, niech z niebieskiej góry
Dusza moja pogląda na ten grób ponury,
Który straci posępność i okropność swoją,
Gdy go piękne Twe dłonie kwiatami przystroją."
Poświęcenie, cierpienie dla ojczyzny - o d s y ł a też do
mesjanistycznych koncepcji c h c ą c y c h widzieć w Polsce Chry­
stusa N a r o d ó w . P e w n ą realizację tych w ą t k ó w m o ż n a t a k ż e
wychwycić, p r z y g l ą d a j ą c się dalszej historii warszawskiego
Krzyża z kwiatów.
N a p o c z ą t k u bardziej z zadziwowaniem niż ze zrozumie­
niem g r o m a d z ą się tam przypadkowo zebrani ludzie, czasem
d o k ł a d a j ą c w ł a s n e kwiaty, czasem wieczorem z a p a l a j ą c
w ł a s n e znicze.
..Do końca lipca nie odbywały się właściwie większe zgromadze­
1 8

19

20

„I lipca 81 na pl. Zwycięstwa pojawia się u ł o ż o n y z k w i a t ó w
i zniczy symbol kotwicy, a dla dodatkowego wzmocnienia
powiewają nad nim biało-czerwone flagi. Istnieje to przez jakieś
2-3 dni, nie g r o m a d z ą się tam ludzie i potem samo niknie.
Stworzyli to chyba ci od 'pomnika Sumienia' (mowa o Pomniku
K a t y ń s k i m na P o w ą z k a c h - M . M . - C . ) i c h o d z i ł o być m o ż e
0 jakąś kontrpropozycję w stosunku do Krzyża, ale ludzie tego nie
zaakceptowali, było to zbyt nachalne i przez to aż prowokujące.
M i ę d z y 1 a 2 sierpnia pojawiają się próby zniszczenia Krzyża.
Kwiaty są porozrzucane, pogaszone znicze, od tej pory zdarza się
to d o ś ć często. Wtedy też (początek sierpnia) udaje się kolejna
delegacja do K u r i i z prośbą o opiekę nad Krzyżem, jako
pomnikiem Kardynała W y s z y ń s k i e g o . Nie uzyskują jednak pozy­
tywnego rozwiązania, mając w zamian poczynione obietnice, że
przeprowadzane są rozmowy mające na celu utworzenie pomnika
W y s z y ń s k i e g o przed k o ś c i o ł e m ss. Wizytek w Warszawie. Wtedy
też ludzie, zajmujący się Krzyżem z k w i a t ó w , postanawiają
rozpocząć nocne czuwanie przy Krzyżu, ale chętnych jest m a ł o ,
brak deklaracji."

Z czasem miejsce przy K r z y ż u staje się punktem infor­
macyjnym, m ó w i ą c y m o nastrojach s p o ł e c z n y c h . N a s t ę p u j e
stopniowy r o z k w i t K r z y ż a . Upowszechnia się zwyczaj skła­
dania ś l u b n y c h w i ą z a n e k . Codziennie przynoszone świeże
kwiaty ożywiają go, a g r o m a d z ą c e się grupy ludzi w s p ó l n i e
m o d l ą c y c h się i śpiewających n a b o ż n e pieśni n a d a j ą zgroma­
dzeniom przy K r z y ż u w i d o w i s k o w o - o b r z ę d o w y charakter.
W j a k i c h obszarach k u l t u r o w y c h z a c h o w a ń n a l e ż a ł o b y
umieścić to wszystko, co z w i ą z a n e b y ł o z K r z y ż e m , d o p e ł ­
niając go i n a d a j ą c m u specyfikę. Wydaje się, że m o ż e m y
dostrzec t u zachowanie g r a n i c z ą c e p o n i e k ą d z happeningiem
czy też l u d o w ą , często l u d y c z n ą f o r m ą naigrywania się
z w ł a d z y . Zachowania o s ó b zgromadzonych przy K r z y ż u to
w y n i k specyficznej kultury masowej, k t ó r a w t y m w y p a d k u
osiąga wręcz jarmarczny charakter.
Powoli w wystroju K r z y ż a i w trakcie o d b y w a j ą c y c h się
s p o t k a ń ujawniają się w y r a ź n i e tendencje polityczne. Jakby
n i e p o d w a ż a l n y był j u ż fakt, że K r z y ż z k w i a t ó w stanowi
f o r m ę p o m n i k a p o ś w i ę c o n e g o Stefanowi W y s z y ń s k i e m u ,
zatem symboliczne przypominanie tego b y ł o zbyteczne.
W y s t a r c z y ł portret Prymasa umieszczony p o ś r o d k u K r z y ż a .
N o w e natomiast treści symboliczne, k t ó r e się z czasem
n a w a r s t w i ł y w y m a g a ł y p o d k r e ś l e n i a , stąd też bardziej mani­
festacyjna była forma ich wyrazu.
„ W a ż n y m wydarzeniem dla Krzyża z k w i a t ó w staje się 5.08.81
- zakończenie strajku na Rondzie u zbiegu ul. Marszałkowskiej
1 A l . Jerezolimskich. Pierwsze autobusy o b ł o ż o n e były kwiatami,

89

�jeszcze przed zakończeniem strajku umawialiśmy się, że będą
zawiezione pod Krzyż. Nie było mnie przy tym, więc nie wiem na
pewno, ale n a s t ę p n e g o dnia pod Krzyżem k w i a t ó w było bardzo
d u ż o - więc m o ż e je tam zawieźli."

Zaczyna k r y s t a l i z o w a ć się koncepcja c h c ą c a widzieć
w K r z y ż u symbol drogi bez przemocy. P o d k r e ś l a się jego
„ b e z b r o n n o ś ć " i chęć przestrzegania, aby w jego wystroju
z n a j d o w a ł y się jedynie elementy kwiatowe i religijne. Jednak­
że na pojawianie się licznych ulotek politycznych ludzie
a n i m u j ą c y K r z y ż , j a k t w i e r d z ą , nie mieli ż a d n e g o w p ł y w u .
P o d k r e ś l a n o , że ,,to świetny barometr nastrojów społecznych.
jeżeli oni nie niszczą Krzyża to znaczy, że też chcą iść drogą
pokojową."

D u ż e zainteresowanie K r z y ż e m i jego p o p u l a r n o ś ć przy­
ciąga k o r e s p o n d e n t ó w prasy zachodniej. O d p o w i a d a j ą c na
ich pytania z powodzeniem przy K r z y ż u udaje się p o d k r e ś l i ć
jego p o k o j o w y charakter i n a d a ć mu sens apelu, aby wszelkie
problemy społeczne r o z w i ą z y w a n e były w s p o s ó b p o k o j o w y .
Od p o c z ą t k u istnienia K r z y ż a musieli być ludzie pod­
t r z y m u j ą c y go, n a d a j ą c y mu sens i charakter. Było to
zjawisko d ł u g o t r w a ł e , skupiające wielorakie treści, tendencje
i ludzi. Jego otwarta forma d a w a ł a szansę w s p ó ł u c z e s t n i c t w a
k a ż d e m u , kto przy K r z y ż u się znalazł. Było to przecież
przede wszystkim miejsce s p o t k a ń zupełnie przypadkowych
p r z e c h o d n i ó w zainteresowanych niepowtarzalnym zjawis­
kiem czy też s e n s a t ó w w i d z ą c y c h w K r z y ż u wyzwanie
rzucone władzy.
P r z y g l ą d a j ą c się K r z y ż o w i z k w i a t ó w nie s p o s ó b nie
zwrócić uwagi na pewne p o d o b i e ń s t w o z Wielkanocnymi
G r o b a m i P a ń s k i m i . Treści polityczne, symbolika narodowo-religijna pojawiają się z a r ó w n o w jednej, jak i drugiej
formie. G r o b y jednak s t a n o w i ą całość z a m k n i ę t ą , d a n ą do
odczytania i kontemplacji, gdzie rola odbiorcy zredukowana
jest do m i n i m u m . Symbolika G r o b ó w , podobnie j a k K r z y ż a ,
o d w o ł u j e się do emocji odbiorcy - j e d n a k ż e k a ż d o r a z o w y
g r ó b jest wynikiem takiej artystycznej formy, k t ó r a została
zaakceptowana przez w ł a d z e parafialne. Krzyż natomiast to
forma zupełnie otwarta, na wszelkie nawet najbardziej
skrajne propozycje.

w w i ę z i e n n y m pasiaku z wyakcentowanym znakiem P, co
przemienia go w więźnia politycznego, czyniąc patronem
wszystkich aresztowanych i internowanych, pojawia się też
wizerunek św. Barbary ..jako p a t r o n k i Podziemia." T u po
tragedii w kopalni „ W u j e k " , k t ó r a r o z e g r a ł a się w pierw­
szych dniach stanu wojennego (17.12.81) i p r z y n i o s ł a pierw­
sze śmiertelne ofiary, umieszczono m a ł e krzyżyki wykonane
z bryłek węgla, a pod spodem nazwiska poległych g ó r n i k ó w .
W pierwszych dniach stanu wojennego utrwalił się zwyczaj
u p a m i ę t n i a n i a miesięcznicy w y d a r z e ń grudniowych na W y ­
brzeżu z 1970 r. ( k a ż d y 16) i stanu wojennego ( k a ż d y 13). Te
dni miały r ó w n i e ż wielkie znaczenie dla K r z y ż a , właśnie
wtedy g r o m a d z i ł o się przy n i m najwięcej ludzi, a zebrania
nabierały charakteru demonstracji.
„Pierwsze większe zgromadzenie przy Krzyżu było w dniu Matki
Boskiej Gromnicznej (2.02). W demonstracji wzięło wtedy udział
ponad 500 o s ó b . "
„2 lutego po nabożeństwie w kościele ss. Wizytek p o c h ó d
przemaszerował na plac i tam przy Krzyżu w otoczeniu s k o t ó w
zapalono świece i znicze. Czuwanie o d b y ł o się w spokoju bez
ingerencji stacjonujących w pobliżu milicyjnych o d d z i a ł ó w . "

Pierwsze miesiące stanu wojennego starano się symbolicz­
nie u t o ż s a m i ć z okresem okupacji. Bardziej lub mniej
ś w i a d o m i e n a w i ą z y w a n o do symboliki i twórczości tamtego
okresu. Starano się p o d k r e ś l i ć z ł o w r o g o ś ć nowej sytuacji,
a j e d n o c z e ś n i e jej przejściowość. Pojawiła się więc bogata
t w ó r c z o ś ć satyryczna, to wszystko, co s t w o r z y ł a „ u l i c a " ,
przenosiło się pod K r z y ż i podobnie wszystko, co zobaczono,

,,25.09.81 w rocznicę aresztowania Prymasa umieszczono pod
Krzyżem kompozycję, która jednak po kilku dniach zostaje
zdjęta. Był to portret Prymasa otoczony kolczastym drutem, pod
którym znajdowała się tabliczka m ó w i ą c a o okolicznościach jego
aresztowania."

I I listopada po Mszy wyrusza p o c h ó d w s t r o n ę G r o b u
Nieznanego Ż o ł n i e r z a .
,,Przed Grobem zostaje odczytany list Leszka Moczulskiego
pisany na Rakowieckiej. Ludzi było bardzo d u ż o , część jak
zwykle stała przy Krzyżu. Wtedy właśnie jego istnienie na placu
było jeszcze bardziej wymowne - Krzyż był symbolem umęczo­
nych za przekonania."

D o istotnych zmian wystroju i w y m o w i e K r z y ż a z kwia­
tów dochodzi po 13 grudnia 1981 roku.
..To dziwne, ale właśnie wtedy, gdy ludzie bali się podejść pod
plac, bo aż roiło się od milicji. Krzyż j a k o ś przetrwał i albo oni
sami. albo jacyś pojedynczy ludzie podtrzymywali go i lak
świadczył, że nadzieja w ludziach nie wygasła."
..Parkingi przy Interpressie przemieniły sie w punkt, gdzie
zgromadzone były skoty. czołgi, suki. T a m też wyłania! się Krzyż
z kwiatów. Nikt wtedy nic myślał by go likwidować, nikt też nic
myślał by k o n t y n u o w a ć jego ideę. Miał umrzeć naturalną śmier­
cią przy braku jakiegokolwiek zainteresowania. Ale stało się
inaczej."

W nowych realiach dostrzec m o ż n a , że wystrój K r z y ż a
zachowuje u m i e j ę t n o ś ć natychmiastowego reagowania na
wydarzenia, tym samym wzmacnia się jego funkcja infor­
macyjna, co w konsekwencji powoduje, że K r z y ż staje się
symbolem protestu wobec p o s u n i ę ć władzy. T u w formie
ulotek m o ż n a było znaleźć informacje o losach internowa­
nych i aresztowanych, pojawiają się zdjęcia Lecha W a ł ę s y
z napisem „ U w o l n i ć Lecha", ojca Maksymiliana K o l b e

90

II. 3. Krzyż. Kościół św. Anny, Boże Ciało 1985

�u s ł y s z a n o p o d K r z y ż e m w y c h o d z i ł o na „ u l i c ę " . T a k w ę d ­
r o w a ł y ś p i e w a n e na z n a n ą o k u p a c y j n ą melodię p r z y ś p i e w k i :
„Siekiera motyka katar sienny
mamy w Polsce stan wojenny"
„Siekiera motyka smok wawelski
przegra wojnę Jaruzelski"

Symbol Polski Walczącej rychło z a s t ą p i o n y zostały Soli­
d a r n o ś c i ą W a l c z ą c ą . T o o d w o ł y w a n i e się do symboliki
okupacyjnej było t y m bardziej popularne, gdyż wierzono
w jej w y m o w ę i d u ż ą k o m u n i k a t y w n o ś ć . Z czasem K r z y ż
staje się miejscem wypowiedzi zdecydowanie r ó ż n y m od
bardzo ograniczonego, jednostronnego obiegu oficjalnych
informacji, dając t y m samym ś w i a d e c t w o j a k ż e odmiennym
nastrojom s p o ł e c z n y m . Obecnie g ł ó w n y m celem istnienia
K r z y ż a jest manifestacja polityczna. Zgromadzenia przy
K r z y ż u i jego wystrój n a b i e r a j ą charakteru demonstracji,
k t ó r e j celem jest p r ó b a kreowania nowej rzeczywistości,
j a k ż e jednak odmiennej.
„ U w o l n i ć Lecha, z a m k n ą ć Wojciecha!"
„Solidarność żyje!"
„ U w o l n i ć aresztowanych i internowanych!"

- informują ulotki.
„ W a r s z a w o , p o w s t a ń w kręgu zła,
Wesel swe serce bliskim dniom
W gwałtownej fali burz wiosennych
Uderza grom"

- czy też bardziej dosadnie:
„ G d y przeminą lody i pójdzie ku wiośnie,

powiesimy W R O N - ę na masztowej sośnie"

- śpiewają zgromadzeni przy K r z y ż u .
Wprowadzenie stanu wojennego i sytuacja p o p r z e d z a j ą c a
sprzyjały niewątpliwie wzrostowi tendencji mitycznych. Ż y ­
cie społeczne, p r z e c h o d z ą c e stan kryzysu, stało się bardziej
podatne na wszelkie mityczne koncepcje. Czy jednak K r z y ż
z k w i a t ó w m o ż n a t r a k t o w a ć j a k o r e a l n o ś ć m i t y c z n ą ? Jeżeli
nawet m o ż a powiedzieć, że K r z y ż realizował się j a k o „ r e a l ­
n o ś ć mityczna", b y ł o to jednak ś w i a d o m e działanie, k t ó r e
m o ż n a by n a z w a ć za Ernestem Cassirerem ś w i a d o m y m
mitem politycznym. N a c z e l n ą z a s a d ą , na jakiej K r z y ż , jego
symbolika i skupiona w o k ó ł niego grupa o p i e r a ł a swe
istnienie, b y ł o p o d k r e ś l e n i e opozycji, kontrast w stosunku do
w ł a d z y , w stosunku do tego, co usankcjonowane i o d g ó r n i e
narzucone. Ekstremalna sytuacja stanu wojennego dodat­
k o w o p o d k r e ś l a ł a tę k o n t r a s t o w o ś ć . I jeżeli j a k o mityczne
b ę d z i e m y t r a k t o w a l i właśnie zachowania „ w ł a d z a " k o n t r a
„ l u d " , w ó w c z a s m o ż e m y m ó w i ć o m i t y c z n y m aspekcie
K r z y ż a . A jednak m i a ł w sobie K r z y ż nadal o w ą t o w a r z y s z ą ­
cą m u na p o c z ą t k u , o d d z i a ł y w u j ą c ą na ludzi a u r ę .
„Czy nie było c o ś wzruszającego, cudownego, poetycznego, że
zimą wśród błota, c z o ł g ó w , Z O M O - w c ó w Krzyż przetrwał, że
miał tyle siły w sobie, że przyciągał ludzi."

K r z y ż przyciągał do siebie, a j e d n o c z e ś n i e istniał, bo ludzie
go tworzyli. Przy niewątpliwie d u ż y m aspekcie polityczności
z e b r a ń przy K r z y ż u p a m i ę t a ć trzeba, że starano się do­
strzegać i p o d k r e ś l a ć jego specyficzne w ł a s n o ś c i „oczysz­
c z a j ą c e " , wyzwalające duchowo, p o z w a l a j ą c e o d e r w a ć się od
niezbyt pozytywnej rzeczywistości. Pod w p ł y w e m K r z y ż a
i dla niego p o w s t a ł a pieśń „ W a r s z a w o p o w s t a ń ! " , k t ó r a
m i a ł a b y ć u w a ż a n a za h y m n o b r o ń c ó w K r z y ż a z k w i a t ó w „ C u d o w n e j Matki Obraz Święty
Przeszkodą będzie im
Ona zapanuje nad z a m ę t e m
Dobro odnajdzie w z ł y m "
2 1

- było g ł ó w n y m p r z e s ł a n i e m H y m n u ; jednak zwyczaj od­
ś p i e w y w a n i a go nigdy nie był w pełni zaakceptowany i nie
przyjął się na t r w a ł e .
M n i e j więcej w p o ł o w i e lutego pojawia się u podstawy
K r z y ż a nowy, t a k ż e w y k o n a n y z k w i a t ó w element. Jest to
znak V odczytywany j a k o zwycięstwo, victoria. O d marca 82
na nowo w pełni r o z k w i t a i o ż y w a K r z y ż z k w i a t ó w .
Wydarzeniem, k t ó r e zostaje u p a m i ę t n i o n e jest rocznica
1968 r.
„8 marca g r o m a d z ą się ludzie, głównie młodzież, ale i starsi, bo
mają m a ł o do stracenia. N i c nie śpiewają, zapalają znicze i taki
jest podniosły nastrój, a zarazem smutek i powaga."

Przy K r z y ż u jest u l o t k a :
„1956
1968
1970
1976
1980
PAMIĘTAMY!!!
SOLIDARNOŚĆ"

II. 4. „Krzyża nie ma. a jest". K o ś c i ó ł św. Anny, maj 1986

Pod koniec marca popularna staje się myśl, aby u k ł a d a ć
K r z y ż e z k w i a t ó w t a k ż e w i n n y c h parafiach, a u ł o ż o n y tak
K r z y ż stałby się symbolem konsolidacji społecznej, zatem
niezależnie od miejsca, w k t ó r y m ludzie spotykaliby się, jeżeli
tylko spotkaniu t o w a r z y s z y ł o b y ułożenie K r z y ż a z k w i a t ó w ,
cel i intencja b y ł y b y d o p e ł n i o n e . Z p r o p o z y c j ą tą łączył się
pomysł,
aby
kolejne
parafie
warszawskie
miały
w opiece K r z y ż z k w i a t ó w . Propozycja ta jednak nie przyjęła
się. Wydaje się, że w koncepcji tej b y ł o coś z tak zwanego
Ł a ń c u c h a Szczęścia, magicznego k o ł a o nie ustalonym
p o c z ą t k u i k o ń c u i o wciąż r o s n ą c y m zasięgu. T a k i charakter
nosi też u l o t k a i n f o r m u j ą c a o t y m p r o j e k c i e .
22

91
i

�„ Z 30 kwietnia na 1 maja [82] po raz pierwszy całkowicie
zlikwidowano Krzyż na placu Zwycięstwa. W y t ł u m a c z o n o , że
było to niezbędne, p o n i e w a ż Krzyż z k w i a t ó w znajdował się
w miejscu, gdzie o d b y w a ć się miały oficjalne uroczystości 1 -majo­
we. Od tego dnia p o c z ą w s z y Krzyż był już systematycznie
usuwany, odradzał się jednak na nowo. Ujawniła się jego moc.
M o ż n a go usunąć, porozrzucać kwiaty, ale on zawsze da się
odtworzyć"

1, 3, 9 maja to d n i , w k t ó r y c h doszło do demonstracji.
Oczywiście miały one miejsce t a k ż e pod K r z y ż e m . W takich
chwilach K r z y ż przyciągał, jego w y s t r ó j , z a w a r t o ś ć infor­
macyjna doskonale dostosowane były do sytuacji.
,,9 maja o k o ł o 1000 o s ó b zgromadziło się na placu przy Krzyżu.
Z O M O s t a c j o n o w a ł o przy parkingach Interpressu. C o jakiś czas
rozjeżdżali się na ostrym sygnale w różnych kierunkach. Obawia­
jąc się p o w a ż n y c h demonstracji starali się obstawić Stare Miasto.
W pewnym momencie spod Interpressu ruszyły skoty i suka
w kierunku ludzi zebranych przy Krzyżu. Przez megafon wezwa­
no zebranych do rozejścia się. Ludzie śpiewali 'Boże c o ś Polskę',
"Maryjo K r ó l o w o Polski'. Skot zatrzymał się tuż przy Krzyżu
- i nagle kilkunastu Z O M O - w c ó w o t o c z y ł o zebranych. N a w o ł y ­
wali do rozejścia się, a jednocześnie ludzie poczuli coraz bliżej
siebie otaczający kordon - nie było jak się rozejść. Ludzie
odśpiewali 'My chcemy Boga'. I nagle tamci powiedzieli - 'Nie
ruszać m o d l ą c y c h się'. Wszyscy wtedy padli na kolana i od­
m ó w i o n o zbiorowe 'Ojcze nasz'. Tamci niby nikogo nie ruszali,
ale nagle o k a z a ł o się, że część zebranych jest w kordonie, a część
j a k i m ś cudem poza. Wejście na plac było już wcześniej zamknięte.
O k a z a ł o się, że w kordonie jest jakieś 200 o s ó b i nie ma szans by
jeszcze ktoś pojawił się na placu. Ponownie nawoływali do
rozejścia się, ale było to niemożliwe. I na szczęście lunął deszcz,
który r o z ł a d o w a ł sytuację."
,.31 maja M R K S w m u r o w a ł na placu Zwycięstwa tablicę ku czci
poległych g ó r n i k ó w z kopalni ,Wujek', następnego dnia tablicę
wyrwano. Została po niej dziura, co wyglądało jak świeży grób,
tam też stali ludzie, układali kwiaty, zapalali znicze. Skom­
p o n o w a ł o się to pięknie z K r z y ż e m . "

Z czasem zwyczaj u k ł a d a n i a K r z y ż y z k w i a t ó w przenosi
się do innych miast, pojawia się nawet poza granicami Polski
w krajach, k t ó r e udzieliły schronienia najmłodszej generacji
polskich e m i g r a n t ó w . Jest to jednak d z i a ł a l n o ś ć w t ó r n a
w stosunku do pierwowzoru warszawskiego i , j a k o taka ma
w sobie j u ż t y l k o w y m i a r politycznego protestu.
N a p r z e ł o m i e czerwca i lipca 82 pojawia się przy K r z y ż u
kolejny element. Jest n i m w y k o n a n y t a k ż e z k w i a t ó w symbol
Polski W a l c z ą c e j . Charakter z g r o m a d z e ń przy K r z y ż u staje
się j u ż wyłącznie polityczny. W prasie pojawiają się informa­
cje o k o n i e c z n o ś c i oddania placu Z w y c i ę s t w a do remontu.
R e a k c j ą na to jest ożywienie z a i n t e r e s o w a ń K r z y ż e m . G r o ­
m a d z ą się przy n i m setki ludzi, śpiewają, w z n o s z ą o k r z y k i .
„ 13 sierpnia jak w każdą miesięcznicę był tłum przy Krzyżu.
Przyjechała milicja i Z O M O i krzyczeli by się rozejść, i zaczęli lać
w o d ę z armatek. Pałowali i wszyscy w p o p ł o c h u się porozbiegali."

Po wydarzeniach 13 sierpnia K r z y ż u p r z ą t n i ę t o , ale ludzie
ułożyli go ponownie d o ł ą c z a j ą c do jego wystroju łuski po
petardach. Coraz częściej m ó w i się o z a m k n i ę c i u placu. D o
p o w a ż n y c h zajść dochodzi 16 sierpnia - K r z y ż zostaje
zlikwidowany. T a k jest do 19 sierpnia, kiedy oficjalnie plac
zostaje przekazany ekipie remontowej. Otoczony 2-metrowej w y s o k o ś c i p ł o t e m , d o k ł a d n i e przeorany plac zostaje
z a m k n i ę t y , a w p o b l i ż u stacjonują o d d z i a ł y M O i Z O M O .
O b s e r w u j ą c ostatnie chwile funkcjonowania K r z y ż a na
placu Z w y c i ę s t w a odnosi się w r a ż e n i e , że był to specyficzny
k o n f l i k t zastępczy, walczono o miejsce, o znaki z a p o m i n a j ą c
o rzeczach n a p r a w d ę istotnych. O d p o c z ą t k u swego istnienia
K r z y ż zawsze s p o t y k a ł się z bardzo kontrowersyjnymi
opiniami, od pełnej aprobaty i uczestnictwa do całkowitej
negacji i wręcz szyderstwa i p o r ó w n a n i a do w s p ó ł c z e s n y c h
, ,egzorcyzmów.''
„ W ł a d z e walcząc z Krzyżem Kwietnym ogłosiły 'remont' placu
Z w y c i ę s t w a i ogrodziły teren drewnianym płotem. Natychmiast
powstały nowe Krzyże - przed kościołem ss. Wizytek i obok
kościoła Św. Anny. Tłumy g r o m a d z ą się przy nich zwłaszcza
wieczorem, śpiewają pieśni patriotyczne i religijne. Panuje pod­
niosły odświętny nastrój, pełen powagi i dziwnego patosu - pato-

92

II. 5. Krzyż przy kościele św. Anny, listopad 1982

su ściskającego gardło, podobnie jak w sierpniu ściskał gardło
widok strajkujących s t o c z n i o w c ó w G d a ń s k a . Krzyże Kwietne
powstają powoli w całej Polsce Obok Krzyży u ł o ż o n e z k w i a t ó w
symbole Polski Walczącej i zwycięstwa V . P ł o n ą lampki nagrob­
kowe, pojawiają się zdjęcia Wałęsy, ulotki „Solidarności" itd."

T a k też po z a m k n i ę c i u placu Z w y c i ę s t w a p o w s t a ł y w W a r ­
szawie dwa u ł o ż o n e z k w i a t ó w K r z y ż e .
„Ze plac Zwycięstwa będzie zamknięty, wiedzieliśmy wcześniej
prasa o tym już w czerwcu pisała. Trzeba się było j a k o ś
p r z y g o t o w a ć . P o w s t a ł a wtedy koncepcja, by w razie czego ułożyć
dwa Krzyże. A miejsce? T o b y ł o tak. W K u r i i obiecywali, że
będzie pomnik Prymasa i że stanie on przy kościele ss. Wizytek,
więc miejsce pod Krzyż było właściwe. A kościół św. Anny? - tam
było spotkanie Papieża z młodzieżą, tam poświęcił krzyże, a poza
tym więcej tam młodzieży i ludzi, bo to przecież kościół akademi­
cki."

Od p o c z ą t k u istnienia d w ó c h K r z y ż y większą p o p u l a r n o ś ­
cią cieszył się ten u św. A n n y . Być m o ż e wpłynęła na to
lokalizacja (kościół akademicki, p o b l i ż e Starego Miasta),
być m o ż e z a m k n i ę t a forma m a ł e g o p r z y k o ś c i e l n e g o placu-patio. Umiejscowienie K r z y ż a przy kościele Św. A n n y
w tak małej i z a m k n i ę t e j przestrzeni s t w a r z a ł o zupełnie i n n ą
sytuację, większą k a m e r a l n o ś ć , „ i n t y m n o ś ć " , bezpieczeń­
stwo s p o t k a ń , a przy t y m i w i d o w i s k o w o ś ć . W a r t o przypom­
nieć, że K r z y ż na placu Z w y c i ę s t w a f u n k c j o n o w a ł w prze­
strzeni otwartej.
W y s t r ó j obu K r z y ż y „ p r z y A n n i e " i „ p r z y W i z y t k a c h "
właściwie nie różni się, a jednak r ó ż n e zainteresowanie
K r z y ż a m i kreuje p o d z i a ł na polityczny - „ A n n a " i religijny
„ W i z y t k i " . S p o ś r ó d o s ó b g r o m a d z ą c y c h się przy K r z y ż u

�„plac w o k ó ł Kwietnego Krzyża przeinacza się w scenę polityczną
nasyconą treściami w i o d ą c y m i d o n i k ą d . "
2 3

„Krzyczą tam i śpiewają pieśni nawet wtedy, gdy księża M s z ę św.
odprawiają. Ileż razy ksiądz prosił i apelował, żeby tego nie robili.
Nic nie p o m a g a ł o . Nawet trzeba było drzwi do kościoła z a m y k a ć ,
bo przeszkadzali."
24

Z a t e m w b r e w oficjalnej w ł a d z y , w b r e w w o l i k o ś c i o ł a K r z y ż
z k w i a t ó w istnieje. Istnieje, bo „ t a k a jest w o l a l u d z i " . Czy
m o ż n a t u m ó w i ć o czystej, w p e ł n i spontanicznej a k t y w n o ­
ści? I t a k i nie. Jest t o f o r m a manifestacji t a k religijnej, j a k
i politycznej. A b y w pełni u c h w y c i ć t o zjawisko, o d n a l e ź ć
f o r m ę k u l t u r o w e j a k t y w n o ś c i , k t ó r a łączy te d w a zjawiska
trzeba s p o j r z e ć na K r z y ż z k w i a t ó w j a k o na specyficzny,
r o z g r y w a j ą c y się nieustannie o b r z ę d . Przez ś p i e w a n i e i słu­
chanie pieśni, przez w s p ó ł u c z e s t n i c t w o w t w o r z e n i u K r z y ż a
odbiorcy i t w ó r c y tego zjawiska d a j ą ś w i a d e c t w o w s p ó l n o c i e
porozumienia co do słuszności przedstawionego przy K r z y ­
ż u obrazu Polski. O w o gromadzenie się u z n a ć m o ż n a j a k o
d e m o n s t r a c y j n ą d e z a p r o b a t ę w stosunku d o w ł a d z y , a j e d ­
n o c z e ś n i e p o s ł u g i w a n i e się s y m b o l i k ą religijną (sam K r z y ż ,
pieśni religijne, w i z e r u n k i ś w i ę t y c h ) stanowi j a k b y dodat­
k o w e symboliczne p o g ł ę b i e n i e demonstracyjnego charak­
teru, jego kontrast z c o d z i e n n o ś c i ą . Jako k o n t r a s t n a l e ż y t u
r ó w n i e ż r o z u m i e ć przeciwstawienie „ m i t y c z n e g o
ludu"
„ w ł a d z y " . „ W ł a d z a " b ę d z i e u t o ż s a m i o n a t u w r ę c z z demo­
nem z ł a , „ l u d " z a ś t o ci w o k ó ł K r z y ż a , c z ę s t o fanatyczni
i dewocyjni, p r z y p o m i n a j ą c y t ł u m , gdzie nie m a j u ż miejsca
na i n d y w i d u a l n o ś ć .
„ C z ę s t o tu przychodzę, bardzo lubię słuchać jak śpiewają, urzeka
mnie specyficzny folklor tego Krzyża. I staję się zupełnie bezsilny.
Czasem wydaje mi się to śmieszne i groteskowe, ale jednocześnie
czuję wzruszenie. Czasem nawet, jeśli znam refren, ś p i e w a m
z nimi. Wiesz to po prostu w c i ą g a . "

II. 6. Krzyż przy kościele św. Anny, czerwiec 1983

w y r a ź n i e w y ł a n i a s i ę g r u p a k o b i e t w ś r e d n i m w i e k u - to t a k
z w a n e K w i a t y W a r s z a w y . P a n i e te c z u w a j ą n a d k s z t a ł t e m
K r z y ż a , jego w y s t r o j e m ( p r z y n o s z ą ś w i e ż e k w i a t y , u p r z ą t a j ą
stare), i n t o n u j ą p i e ś n i , k t ó r e p o t e m b ę d ą ś p i e w a ć w s z y s c y
zgromadzeni.
„ N o jak to po co? Jest tyle zła na świecie, cierpienia i łez, że trzeba
z tym walczyć. K t o ś to musi wziąść na siebie. Ja proszę pani jestem
już stara, mnie nic nie zrobią, a ile m ł o d z i e ń c ó w się nie boi, to j a
m i a ł a b y m się bać. A co to złego śpiewać i modlić się. Wystarczy,
że ludzie na to popatrzą, a i oni też przecież m u s z ą widzieć, bo to
w oczy ich kole, i dobrze będzie, gdy się ktoś c h o ć zastanowi czy
dobrze robi i zmieni się. Po to to robię!"
N i e z a l e ż n i e o d tej g r u p y n a d a l o b o w i ą z u j e z a s a d a „ o t w a r ­
tości K r z y ż a " . K a ż d y m o ż e z ł o ż y ć indywidualnie kwiat,
p o d ł o ż y ć u l o t k ę c z y z a p a l i ć z n i c z , c o r a z b a r d z i e j j e d n a k daje
się o d c z u ć ingerencję p a ń - K w i a t ó w W a r s z a w y . K r z y ż
i atmosfera o d b y w a j ą c y c h się t a m manifestacji ś c i ą g a ludzi.
„ W dzień powszedni, o ile nie wypada jakaś rocznica, m a ł o kto tu
przychodzi, jest kilkanaście o s ó b . Ale w sobotnie czy niedzielne
p o p o ł u d n i e przychodzą k i l k u d z i e s i ę c i o o s o b o w e grupy. K a ż d y
miesiąc stanu wojennego to j u ż t ł u m . "
J e d n o c z e ś n i e c o r a z c z ę ś c i e j daje s i ę z a u w a ż y ć d e z a p r o b a t ę
w stosunku do K r z y ż a i charakteru o d b y w a j ą c y c h się przy
nim z g r o m a d z e ń . Z jednej strony p o d k r e ś l a się:
„Tutaj pod tym K r z y ż e m ,
Tutaj pod tym znakiem
Polska jest Polską,
A Polak Polakiem"
a z drugiej t w i e r d z i s i ę , ż e

N i e w ą t p l i w i e t o , co d z i a ł o się p o d K r z y ż e m p r z y c i ą g a ł o ,
a j e d n o c z e ś n i e dopiero uczestnictwo w o d b y w a j ą c y c h się t a m
zgromadzeniach p o z w a l a ł o lepiej z r o z u m i e ć sens tego zjawi­
ska. Jeśli p a t r z y m y na K r z y ż z k w i a t ó w i ceremonie przy n i m
odbywane j a k o na specyficzny w s p ó ł c z e s n y o b r z ę d , p a m i ę ­
t a ć musimy, że ludzie o d t w a r z a j ą c y go nie tyle m a j ą ś w i a d o ­
m o ś ć uczestnictwa w o b r z ę d z i e , ile raczej manifestacji.
P o t w i e r d z a j ą t o wykorzystane t u m a t e r i a ł y uzyskane z ar­
chiwum Katedry Etnografii U W :
Św. A n n a 28.02.83 g. 18.30
„ P o prawej stronie stoi najwięcej ludzi. T a m są ci, którzy
p r z e w o d z ą ś p i e w o m . L a t a r k a oświetla teksty piosenek. Wychodzi
spośród nich starsza kobieta i rozkłada w V trzy kartki, na jednej
napis: 'solidarność trwa, zwycięży!' Po chwili niknie z powrotem
w tłumie. Inna pani podchodzi i układa goździki kwiatami
zwracając je w stronę Krzyża w ę g l o w e g o . Po wyjściu z przestrzeni
V przeżegnała się i założyła rękawiczki. Starsza kobieta chodzi
w o k o ł o i zapala świeczki. Dorzuca do palących się stearynę.
Niektórzy o d c h o d z ą c żegnają się. Jakiś pan trzyma c z a p k ę
w rękach. N i e k t ó r z y m a j ą czapki na g ł o w a c h . Ludzie stoją
w pewnej odległości od V . Śpiewają:
1. 'Boże skrusz ten miecz co siecze kraj'...
2. Rota z nowymi zwrotkami, p o d n o s z ą ręce w V przy s ł o w a c h
'tak nam d o p o m ó ż B ó g '
3. 'Hej tam pod K r a k o w e m modra Wisła płynie,
rozłożyła nam się świnia na polskiej krainie',
co przechodzi w o p o w i e ś ć o przyjeździe Lecha Wałęsy
do Warszawy w lutym.
4. 'Siekiera motyka katar sienny
mamy w Polsce stan wojenny'
5. Nie chcemy komuny - na melodię 'Szarej piechoty'.
6. Będę dyrektorem.
K t o ś bije brawo. Niektórzy po lewej stronie przyłączają się."
Św. A n n a 15.01.83 g. 20.00
„1. W przestrzeni V:
- szopka, choinka wbita w V , tu pali się najwięcej świec.
N a kartce tekst:
'Wszystkim tym, którzy solidarnie
trwają przy naszym symbolu - śpiewają,
opiekują się, sprzątają i są z nami - c h w a ł a
SOLIDARNOŚĆ'
2. N a schodkach figury, ponad K r z y ż e m portret Jana Pawła I I

93

�w wieńcu.
3. Szc/yt Krzyża - portret kardynała W y s z y ń s k i e g o , palą się
świece (znicze).
4. Przed znakami P i M palą się pojedyncze znicze
5. W o k ó ł Krzyża stoi sporo ludzi, najwięcej pod ścianą kościoła,
po prawej stronie. C i rozpoczynają śpiewanie piosenek. Po
lewej stronie mniej ludzi, ci nie śpiewają prawie, p o d c h o d z ą
posłuchają, popatrzą się, o d c h o d z ą . Jakaś pani z tej strony
(lewa) z a p r o p o n o w a ł a n o w ą piosenkę, ale reszta jej nie podjęła
czekając co zaproponuje prawa strona. Podczas śpiewania
piosenki "Równaj do Siwaka" ludzie śmieją się. Potem śpiewają
'Żeby Polska była Polską'. Z prawej strony okrzyki
'Wszyscy śpiewają'."
Jak p o w y ż e j wspomniano z c h w i l ą z l i k w i d o w a n i a K r z y ż a
przy placu Z w y c i ę s t w a , gdy p o j a w i a j ą się K r z y ż e przy
kościele Św. A n n y i ss. W i z y t e k , ,daje się z a u w a ż y ć d u ż o
w i ę k s z e zainteresowanie t y m przy Św. A n n i e . Z faktem t y m
łączyło się j e d n o c z e ś n i e j a k b y odbicie s p o ł e c z n y c h podzia­
ł ó w i d ą ż e ń . D o ś ć popularne b y ł o powiedzenie, że „ K r z y ż
przy W i z y t k a c h to K r z y ż K P N - u , przy A n n i e zaś Solidarno­
ści", i że „ c h o d z i t u o m i a r ę p o p u l a r n o ś c i " . M ó w i o n o t a k ż e ,
że K r z y ż przy kościele Wizytek jest „ u b e c k i , sami go z r o b i l i ,
ale n i k o g o t a m nie ma, bo ludzie to od razu wiedzieli".
I rzeczywiście, większe zainteresowanie K r z y ż e m przy W i ­
zytkach jest jedynie okazjonalne.
13.01.83 g. 21.00
„ N a zakończenie Mszy św. w kościele Św. Krzyża ludzie śpiewają
'Boże c o ś Polskę". Prawe ręce uniesione do góry w V . Po wyjściu
z kościoła tłum rusza w stronę kościoła ss. Wizytek. Stoi tam już
spora grupa ludzi. D o c h o d z ą następni. Ś p i e w a j ą ' Z i e l o n ą wronę".
Po połączeniu, dwie grupy ruszają w stronę Św. Anny chod­
nikiem. R ó ż n e części pochodu śpiewają różne pieśni. Słychać
okrzyki: Solidarność!. Lech Wałęsa!, Zbyszek Bujak!. Chodźcie
z nami! Pod A n n ą na dole Krzyża zatknięta jest flaga bia­
ło-czerwona z czarną wstęgą. D o c h o d z ą c do tego miejsca część
ludzi otacza Krzyż, ci przed arkadami na dole (na ulicy) stoją
twarzą zwróceni do jezdni i d w ó c h s a m o c h o d ó w milicji. Słychać
okrzyki: Amnestia!, U w o l n i ć aresztowanych!. Gestapo!, Chłopcy
radarowcy!. Rzućcie palki chodźcie z nami! Pod ścianą kościoła
stoją przeważnie kobiety, pierwszy szereg śpiewa, kilka o s ó b
stojących z tyłu śpiewa czytając teksty z kartki. Są ukryci za
plecami tych pierwszych."

I tak przy z u p e ł n e j dezaprobacie w ł a d z , o b o j ę t n o ś c i K o ś c i o ­
ła, żyjąc swym w ł a s n y m ż y c i e m K r z y ż z k w i a t ó w funk­
c j o n o w a ł , p r z e i s t a c z a j ą c się coraz dobitniej w t r y b u n ę ,
z k t ó r e j m o g l i w y p o w i e d z i e ć się jego animatorzy. P r ó b o w a ­
no p r z e j ą ć na siebie funkcję sumienia narodu: p r z y p o m i n a ­
jąc, wybaczając, ostrzegając:
„Żołnierzu i milicjancie,
Okupujesz własny kraj,
Gdzie twój honor.
Zabijasz bezbronnych,
Będziesz s ą d z o n y przez
N a r ó d i Boga,
Solidarność to wolna Polska,
Maryjo ratuj!"
„Okradają nas z wszystkiego,
Z miejsc krwią naszą uświęconych,
Bo nietrudno jest biednego
W d e p t a ć siłą w zastraszonych."
„ N S Z Z Solidarność
Wcześniej czy później
Zrzuci jarzmo kajdan,
C a ł e g o narodu nie da się zniszczyć.
B ó g jest z nami,
Zwyciężymy."
„Znaki V i M bardzo niskie i wąskie. W przestrzeni V pali się
bardzo d u ż o świec i zniczy. Pytam, co się stało ze znakami V i M .
Informują mnie, że w nocy 6/7 marca znaki zostały oblane
benzyną i spalone - zrobiono to w związku z przypadającą
8 marca 15 rocznicą marca 1968."
„ P y t a m co się stało z palmami?
- Wczoraj była tu łapanka i chyba milicja je zabrała. Pytam się
dlaczego? C o one im przeszkadzały. - T o pan ich nie zna, to
dlaczego 8 marca spalili M i V ? "
Jakby p o d ś w i a d o m i e d ą ż o n o do w ą t k ó w martyrologicznych. Z a t e m sam fakt niszczenia K r z y ż a , l i k w i d o w a n i a
p o s z c z e g ó l n y c h jego e l e m e n t ó w , ogradzanie k o r d o n e m p o l i ­
cji był j u ż z a d o ś ć u c z y n i e n i e m .
„ K r z y ż widoczny jest tylko z daleka. Nie m o ż n a się do niego
zbliżać, gdyż jest otoczony policją. Stoją po jednym pod A r k a -

II. 7. Krzyż przed kościołem ss. Wizytek, Wielkanoc 1986

94

�dami, tylem do Krzyża. Stoją szeregiem od strony s c h o d ó w .
Wielu siedzi przy murku we wnęce utworzonej przez mury
kościoła. N a g ł o w a c h mają białe kaski z szybą i pałki. Widać
biało-czerwone chorągiewki wetknięte w Krzyż. Ktoś przecho­
dząc obok m ó w i , że to tak wygląda jak w momencie, kiedy
Chrystusa ukrzyżowali."

T u właśnie w warszawskim K r z y ż u z k w i a t ó w w specyficz­
ny s p o s ó b w i d a ć sens i istotę tego, co n a z w a ć m o ż n a by
renesansem K r z y ż a w Polsce. K t ó ż przypuszczał, że ,,stanie
się on powszechnym i uniwersalnym symbolem oraz środ­
kiem ekspresji z a r ó w n o p r o b l e m ó w ściśle artystycznych, j a k
i przeżyć z b i o r o w y c h . " Po sierpniu 80 znak K r z y ż a stał się
istotnym przejawem życia artystycznego. Pomnik G d a ń s k i ,
p o m n i k P o z n a ń s k i , k a m i e ń pod p o m n i k Radomski i t p .
p o m n i k i K r z y ż e . K o n t y n u u j e to niejako warszawski K r z y ż
z k w i a t ó w , k t ó r y jest swego rodzaju n i e s p o t y k a n ą do tej pory
w a r t o ś c i ą a r t y s t y c z n ą . W a l k a o krzyże staje się k o n t y n u a c j ą
w a l k i o znaczenie symboli. Jest to t y m istotniejsze, że
powszechnie na p o t e n c j a ł znaczeniowy k r z y ż a składają się:
m ę c z e ń s t w o , cierpienie, śmierć, a przez to nadzieja, odkupie­
nie i ostateczne zwycięstwo, zbawienie.
25

Przesłanie warszawskiego K r z y ż a z k w i a t ó w , k t ó r e os­
c y l o w a ł o w s t r o n ę cierpienia, w pełni z r e a l i z o w a ł o się w swej
wypowiedzi, po śmierci Grzegorza Przemyka. Grzegorz
Przemyk stał się bohaterem, m ę c z e n n i k i e m niewinnie cier­
p i ą c y m dzieckiem, k t ó r e g o ofiara domaga się z a d o ś ć u c z y ­
nienia. J a k ż e bliskie stają się w ó w c z a s treści K r z y ż a z kwia­
t ó w w ą t k o w i bardzo popularnemu dla polskiego mesjanizmu. W ą t k o w i , o k t ó r y m A n n a Kubale pisała: „ M o t y w
dziecka szczególnie dobrze n a d a w a ł się do w y r a ż e n i a zasad­
niczego dla mesjanizmu przekonania, j a k i m była wiara
w prowidencjalny plan historii p o z w a l a j ą c a u s e n s o w i ć cier­
pienie narodu i jego tragedii n a d a ć o p t y m i s t y c z n ą perspek­
tywę. N i e była to oczywiście a r b i t r a l n o ś ć w y k a l k u l o w a n a ,
lecz wyraz rozpaczliwej potrzeby odkrycia takiego p o r z ą d k u
rzeczy, k t ó r y by z a p e w n i ł sprawiedliwemu, a niewinnie

cierpiącemu zwycięstwo. A c ó ż lepiej m o g ł o o d d a ć bezwinny
charakter cierpienia niż n i e z a s ł u ż o n a m ę k a czystego, bez­
bronnego dziecka? C ó ż bardziej d o m a g a ł o się z a d o ś ć u c z y ­
nienia? Trzeba b y ł o zatem spojrzeć na historię j a k o na
m a r t y r o l o g i ę dzieci. (...) Dziecko i krzyż, niewinne dziecko
i symbol męki - oto obraz narodowej martyrologii i przywo­
łany przez r o m a n t y z m w z ó r m ę c z e n n i k a , nowego człowieka
polskiej h i s t o r i i . "
Śmierć Grzegorza Przemyka natychmiast w c h ł o n i ę t a
przez K r z y ż z k w i a t ó w stała się istotnym elementem jego
istnienia. I jak niegdyś ś p i e w a n o b a l l a d ę o Janku W i ś n i e w ­
skim, bohaterze poległym w 70 r. na W y b r z e ż u , symbolu
ofiar grudnia, tak obecnie u ł o ż o n o na tę s a m ą m e l o d i ę
b a l l a d ę o śmierci Grzegorza Przemyka. Teksty ulotek zgro­
madzonych przy K r z y ż u miały charakter o s k a r ż a j ą c y :
26

„Zapamiętajcie oprawcy
śmierć niewinnego chłopca.
Grzegorza Przemyka,
Wzruszyła sumienia całego narodu.
T a zbrodnia nie ujdzie bezkarnie."

G d y o d w o ł u j e m y się do „ a k t u m i t o t w ó r c z e g o " j a k i speł­
nia się przy K r z y ż u nasuwa się stwierdzenie „czy (...) u k r y w a
się za n i m m a ł o d u s z n o ś ć ucieczki przed r o z p a c z ą , zła wiara
z a l ę k n i o n y c h , czy raczej pragnienie w s p ó l n o t y i nadzieja
s p e ł n i o n e g o człowieczeństwa, zależy to k a ż d o r a z o w o od
jednostkowej ś w i a d o m o ś c i , sprawczyni a k t u m i t o t w ó r c z e go."
W k r ó t c e też wystrój K r z y ż a i charakter z a c h o w a ń ze­
branych w o k ó ł niego ludzi zmienia się niemal całkowicie. Po
pełnych b u n t u i o s k a r ż e ń tekstach n a d s z e d ł czas uniesienia
i religijnego oczekiwania - 2. wizyta Jana P a w ł a I I . W wy­
stroju K r z y ż a pojawiają się elementy papieskie, portrety,
flagi, pisane liternictwem „ S o l i d a r n o ś c i " C Z E K A M Y !
K r z y ż zmienia f o r m ę wypowiedzi, z d r a p i e ż n e j , politycz­
nej, oskarżycielskiej przechodzi w pełne pojednania w duchu
religijnym wybaczenie.
2 7

11. 8. Rzym, październik 1986, w rocznicę śmierci ks. J . Popiełuszki Polacy ułożyli krzyż kwietny
na schodach przed kościołem Santa Maria di Aracoeli

95

�WARSZAWA,

ЪпНАСсА

ЛОЛ?,

^пъ^

где j£śr czŁow/ек/ен
?i£Ki:o / HiBbo
iv, NA zi&amp;m,
co żyje
JSST
wtBczKE

лыз&amp;ятко

t

W. 3CAOTĄ
UMIE

Wtffb3&amp;**/

4 . WizyrB:
SU ANNY

CVDOWBJ
MATKI CSHAZ łniąiy нхе$9ащ
ьагжв
otr ZWAWJS МФ янатвм ,Jo3&amp;&gt; cjMkjjoze witm
W пеол ZIMY Maszy SPB4, luzsąt аомваею swucr
5. TRAHClGZfAHoW
copowhfA MATKO, ZNAK он аевлm&amp;mtiB
Hojąj£&gt;Ąj
Я 50ROMffl4SZ\
- WARSZAWO pob&amp;Tbfi w, keąćfit
W&amp;EL
swe ague* вчькм ънъм
8. *ezy$ruoł świą,rycH
w trWAKTowirej fMi лшг wiosemmeH
9. ŚW. ЪАкЬАКУ
40.z&amp;ĄWta6iA
0t6OM —
/
-BOŻY 6KOM
H ŚW. КШ&amp;
,
43. KRZYŻ гШ1КГбЫ PŁAC
m

(

ABY ziścik się cup 60Q-LBCIA
O.M.h,J.
Ptzerisz(H&amp;»YSuj)
TO MAHTY&amp;VM
НЯ *№ ZPAZYSZ
fRZS&gt; W. PlĄtWEM * ROZfHfŚ
DO
GO mtiNtej
4Z todaotdiv, w тугл ъо WŁASHB&amp;O
т*ляАШ&amp;о
i PO J&gt;rVÓCH z YłYMUfUKiNYcM *OWYŻ*]t W (ЫТЖЫСр fHAWpy
f

Ulotka „Martyrium" - patrz przypis 22
„Cierpienie swoje ofiaruję Ojczyźnie
i wybaczani modląc się w intencji OJCA ŚWIĘTEGO,
Boże odpuść i m . "
(Piotr 1.35)
„A ja Wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół Waszych
1 módlcie się za tych,
Którzy was prześladują."
(Mat. 5.44)

96

„Nie oszczędzaj nam cierpienia
Winni zbrodni nie czują pokory
Niczego nie nauczył ich Sierpień
To nie ludzie lecz upiory - Solidarność."
Jednocześnie Krzyż staje się specyficznym punktem infor­
macyjnym dla grup pielgrzymów przybywających do War­
szawy. O d ż y w a w nim na nowo idea miłości, pamięci
kardynała Wyszyńskiego, zaś wątki polityczne pozostają

�j a k b y na uboczu. W trakcie przejazdu przez K r a k o w s k i e
Przedmieście Papież:
„jadąc zatrzymał się i pobłogosławił Krzyż i ludzi stojących przy
nim, było to oznaką, że go akceptuje. Potem będąc w Wiedniu,
gdy na jego cześć ułożyli Krzyż z kwiatów dokończył go układać."
„Ależ skąd, Papież nie pobłogosławił Krzyża! Byli tam, jak na
całej trasie jego przejazdu, ludzie i ich pobłogosławił, a nie Krzyż
- to bzdura!"
Nieistotna jest t u prawda i a u t e n t y c z n o ś ć tego wydarze­
nia, istotne są jedynie potrzeby i c h ę ć d o ś w i a d c z e n i a i ujrze­
nia z n a k u jeśli się go oczekuje.
W k r ó t c e przemija echo wizyty papieskiej, z a ś przy K r z y ż u
na n o w o o d ż y w a j ą d r a p i e ż n o ś ć , m o ż e nawet czasem stero­
wana, k o n f l i k t o w o ś ć . I w ł a ś c i w i e z u p e ł n i e nie w i a d o m o k u
czemu zmierza. Sama f o r m a i k s z t a ł t K r z y ż a z k w i a t ó w
zostaje bez zmian, wszystkie elementy k w i a t o w e są j u ż
ustalone, w y m o w n i e natomiast zmienia się t r e ś ć b ę d ą c y c h
przy n i m ulotek:
„Z deklaracji ideowej PRON
- Wypiszemy wam na skórze
PRAWA C Z Ł O W I E K A 1 O B Y W A T E L A
prawo do pracy, miejsce przy murze
i syna twarz w plutonie co strzela."
28 V I I 1983 r. po licznych demonstracjach K r z y ż przy
K o ś c i e l e Św. A n n y przestaje istnieć. Zostaje z l i k w i d o w a n y .
P o z o s t a ł po n i m jedynie ciemny zarys widoczny jeszcze d ł u g o
p o t e m i grupa stale p i l n u j ą c y c h go m i l i c j a n t ó w . S t a ł o się to
z n ó w tematem wielu anegdot i j a k b y ostatnim a k o r d e m
istnienia K r z y ż a z k w i a t ó w pod k o ś c i o ł e m Św. A n n y .
„Nie ma już Krzyża, a oni tam stoją, chyba pilnują tylko jego
ducha, czyżby marksiści obok materii wierzyli również w ducha?"
P r z e t r w a ł K r z y ż przy ss. W i z y t k a c h , ale j a k b y p o z b a w i o ­
ny zainteresowania. K i l k a k r o t n i e jeszcze po z l i k w i d o w a n i u ,
K r z y ż z k w i a t ó w przy k o ś c i e l e Sw. A n n y był u k ł a d a n y ,
w d n i u B o ż e g o C i a ł a 84 r. i w okresie kiedy w y r u s z a ł a
z Warszawy pielgrzymka do C z ę s t o c h o w y - zawsze j e d n a k
po k i l k u godzinach istnienia K r z y ż z k w i a t ó w był l i k w i d o w a ­
ny.
N a z a k o ń c z e n i e p r z y t o c z ę fragment wiersza p o ś w i ę c o n y
K r z y ż o w i z k w i a t ó w , t w ó r c ą k t ó r e g o był jeden z m y c h
r o z m ó w c ó w bardzo emocjonalnie z w i ą z a n y z K r z y ż e m .
„Pięć lat po gaudum magnum że habemus papam
Późnym wieczorem do dom z mszy wracałem
W kościele Św. Anny, przy którym miast Krzyża,
Stała warta milicji dusząc myśl o kwiatach
Odkąd plac Zwycięstwa
Szef garnizonu kazał ot - zlikwidować
Krzyż przy Wizytkach stał się pieśnią o Prymasie,
Gdy ten drugi przy Annie, wzniecał pieśń więzienną.
Więc gdy go unicestwił rozkaz garnizonu
I pilnować zaczęto, by się nie odtworzył,
I stało się to w ciszy bez krzyków i buntów
W czterdziestą czwartą rocznicę
czwartego rozbioru
Pomyślałem, że gdy szuflą zabiją ten drugi
Znaczący, że Warszawa za Prymasa się modli
1 zrobią to w dniu piątej rocznicy, to...
- Lecz widzę znicze."
(Koniec ballady o Krzyżu z kwiatów)
D z i ś j u ż w t y m miejscu, o k t ó r y m m ó w i ten wiersz, stoi
p o m n i k Prymasa W y s z y ń s k i e g o , p o d k t ó r y m ludzie s k ł a d a j ą
kwiaty.
PRZYPISY

Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, „Tygodnik Powszechny"
7.06.81 r. nr 23 (1689)
ks. Adam Boniecki W sobotę 30 maja S l. W niedzielę 31 maja 81. Na placu
Zwycięstwa, „Tygodnik Powszechny" 7.06.81 r.
Jerzy Turowicz, Ostatnia droga, „Tygodnik Powszechny", 28.05.81 r. nr
23 (1689)
Społeczeństwo pożegnało Prymasa Polski Kardynała Stefana Wyszyńs­
kiego, „Żołnierz Wolności" 1.06.81 r.
Fragment Testamentu Prymasa Wyszyńskiego, „Tygodnik Powszechnv"
28.05.81 r. nr 23 (1689)
Prymas Tysiąclecia, Editions du dialogue, Paryż 1982, wybór tekstów
i opr. redakcyjne P. Kniotek SAC Z. Modzelewski SAC D. Szumska, s. 71
Stanisław Celestyn Napiórkowski O F M Conv., Res sacra homo, „Więź"
1983, nr 8-10, s. 209-210
Podarowany kwiat, o którym myślimy, zachowuje świeżość na naszych
oczach, rozwija się by potem pięknie zaschnąć. Literatura zarówno „profes­
jonalna" i ta ustna, ludowa, zna przykłady kwiatów wyrastających na grobach
kochanków, żołnierzy, czy też niewinnych istot zabitych zdradziecką ręką.
Por. choćby Lilije Adama Mickiewicza. Wartymi przypomnienia będą tu
również ludowe nakazy pozostawiania przez pannę młodą bukietu ślubnego
i przekonanie, że ma on w przyszłości zapewnić szczęście. Podobne w treści są
zwyczaje zasuszania pierwszych otrzymanych kwiatów. Kwestię zeschniętych
kwiatów porusza w: Życie przed sobą Emile Ajar. I bardzo istotna uwaga,
kultura dawnej wsi nie zna zwyczaju wręczania kwiatów żywym, żywi dostają
kwiaty jedynie w sytuacji obrzędowej.
Stefan Kisielewski, Spotkanie z Warszawą, „Tygodnik Powszechny"
10.06.79 r.
Krzysztof Borek, Z odmiennego punktu widzenia „Więź" nr 8-10,1983, s.
267
Stanisław Wasylewski, Życie polskie w XIX w. Kraków 1962, s. 227
Mircea Eliade, Sacrum, mit, historia, Warszawa 1974, s. 50
Aleksander Jackowski, Pomniki ludu, „Polska Sztuka Ludowa" 1981, nr
3^ł, s. 134
Można tu choćby przypomnieć znane wszystkim z lektur szkolnych takie
pozycje, jak Nad Niemnem Elizy Orzeszkowej czy Noce i dnie Marii
Dąbrowskiej. Podkreślony jest tam wątek pamięci i hołdu składanego na
mogiłach powstańców o czym wieść przekazuje się z pokolenia na pokolenie.
Julian Ursyn Niemcewicz (?), Napis nagrobkowy Tadeuszowi Kościuszce
(w): Poeci żołnierzom, oprać. J. Kapuścik, W. Podgórski, Warszawa 1970, s.
309
Andrzej Brodziński, Pożegnanie, (w.) Poeci żołnierzom, tamże, s.
265-266
S.M.B. - Ballada Warszawo powstań.
Patrz dołączone po przypisach rysunki 1 i 2. Rys. nr 1 - ulotka
„Martyrium" wraz z instrukcją jej powielania i rozsyłania przypomina
mechanizm funkcjonowania łańcucha szczęścia. Zob. na przykład Cz. Robotycki, Łańcuch szczęścia w pól wieku później, „Polska Sztuka Ludowa" 1981.
nr 1, s. 3-10
Nadużywanie miejsca kultu. Wokół kwietnego krzyża, „Perspektywy"
12.08.83 r„ nr 32 (719), s. 20
" Wypowiedź siostry zakonnej z kościoła ss. Wizytek, 29.08.84
Wojciech Skrodzki, Krzyż uniwersum sztuki, „Tygodnik Powszechny"
11.09.1983, nr 37 (1785)
Anna Kubale Dziecko romantyczne, Wrocław 1984, s. 120-121
Leszek Kołakowski, Obecność mitu, Instytut Literacki, Paryż, przedruk
ABC Kraków 1981, s. 62
6

7

8

5

1 0

1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

1 6
1 7

1 8

1 9

2 0

2 1

2 2

2 3

2

2 5

2 6

2 7

1

Por. Warszawski Krzyż z kwiatów - próba interpretacji etnologicznej,
praca magisterska napisana pod kierunkiem prof, dr hab. Zofii Sokolewicz,
w Archiwum Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu
Warszawskiego.
Z rozmowy z członkiem Ruchu na rzecz Beatyfikacji Stefana Kardynała
Wyszyńskiego. W dalszym ciągu tekstu cytowane, a nie opatrzone przypisami
wypowiedzi moich anonimowych bądź zastrzegających sobie anonimowość
rozmówców, pochodzą z materiałów zgromadzonych przeze mnie w trakcie
badań. Wywiady i rozmowy znajdują się w dyspozycji autora i w Archiwum
Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego.
Informacja PAP: „Życie Warszawy" 29.05.81 r.
Stefan Zielicz, Wielki Polak - patriota, „Żołnierz Wolności" 29.05.81 r.
Oświadczenie do rąk Jego Eminencji Franciszka Macharskiego zastępcy
2

3

4

5

Fotografie: Anna Beata Bohdziewicz

97
i

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7240" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7219">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/136fb83a0c2751ff032db41619e51b4a.pdf</src>
        <authentication>49db19ef246703771aab0f116196d1d8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86384">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1617</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86387">
                <text>1977</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86390">
                <text>kultura ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="86392">
                <text>etnografia polska - okres PRL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86395">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1496</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86399">
                <text>Wartości kultury ludowej w społeczeństwie socjalistycznym / LUD 1977 t.61</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86402">
                <text>LUD 1977 t.61,s.3-14</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86405">
                <text>Burszta,Józef</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86407">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86410">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86412">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="86414">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86416">
                <text>Lud,

JOZEF

t. 61, 1977

BURSZTA

WARTOŚCI KULTURY LUDOWEJ
W SPOŁECZEŃSTWIE SOCJALISTYCZNYM

*

Ró\vnolegle z budową podstaw rozwiniętego społeczeństwa socjalisty'cznego jc~teśmy świadkami i współuczestnikami tworzenia się kultury
socjalistycznej. Kultura ta jest ujmowana przez klasę robotniczą i jej
p2rtię jako czynnik długofalowego i perspektywicznego procesu kształtowa!lia społeczeństwa socjalistycznego, stanowi ona jeden ze wskaźnikó\v jego stylu i jakości życia., Rozwój kultury staje się także niezb'idnym warunkiem dalszego postępu społeczno-gospodarczego i technicznego.
U podstaw kierowania rozwojem kultury socjalistycznej leżą zasady leninowskiej teorii kultury. i oparte na nich wytyczne polityki kulturalnej
pmlstwćl.
Kultura społeczeństwa socjalistycznego nie jest i nie może być kultuq stworzoną zupełnie od nowa z pierwiastków powstałych i utworzonych tylko we właściwym mu ustroju. Mówiąc o kulturze proletariackiej
Lenin pisał: "Marksizm zdobył światowo-historyczne
znaczenie jako
ideolo,{ia rC\l'olucyjnego proletariatu dzięki temu, że bynajmniej nie
odrzucił najcenniejszych zdobyczy epoki burżuazyjnej, lecz przeciwnie,
przys"oi.ł sobie i przetworzył wszystko, co było wartościowe w trwa.i'l&lt;&gt;'lTI ponad dwa tysiące lat rozwoju myśli i kultury ludzkiej" 1. W innym znów miejscu czytamy: "Kultura proletariacka nie wyskoczyła niewiadomo skąd, nie jest ona wymysłem ludzi mieniących się specjalistarni od kultury proletariackiej. Wszystko to jest zupełna bzdura. Kultura
prolc~ariacka powinna być prawidłowym rozwinięciem tych zasobów
w:t:'dzy. które ludzkość wypracowała pod jarzmem społeczeństwa kapi* Pr~('c1rllk z organu teoretycznego i politycznego KC PZPR "Nowe Drogi"
1076, l~r 10 (323), s. 137-146.
•
l W. L Ler.in.
O kv.ltlt1·.ze proletariackiej,
[w:] Dzieła t. 31, Warszawa 1955, KiW,
'i. 319.

�4

JÓZEF BURSZTA

talistYC.l;l€go" 2. Chodzi zatem o selektywną adaptację i twórcze rozwijanie postępowych, a więc adekwatnych dla roz\voju i potrzeb społeczeństwa socjalit;tycznego, elementów tradycji kulturowej.
W zakres kulturowego dorobku narodu wchodzą elementy kultury
tworzonej przez -różne klasy i warstwy społeczne w jego obrębie, inter·nacjonalne treści klasowe kultury warstw pracujących oraz kultury uniwersalnej. ogólnoludzkiej. Interesuje nas tutaj zwłaszcza ta pierwsza, tj.
kultura narodowa. Każda bowiem kultura rozwija się w ramach etnicznych, narodowych i - w ich obrębie - w warunkach klasowych. Każda
kultura narodowa ma swoją specyfikę widoczną na tle kultur narodowych. '.V"półtworzą ją specyficzne losy historyczne, uwarunkowania jej
rozwoju, uwidocznione m. in. we wzajemnym stosunku i powiązaniu
ze sobą wielu jej nurtów. Jak wiadomo, w społeczeństwach klasowo
zróżnico'A;anych wyodrębniły się wyraźnie dwa główne nurty kultury:
kultura panująca, a więc kultura klas wyzyskujących masy ludowe,
szczególnie uprzywilejowanych, i kultura warstw pracujących, wyzyskiwanych. W dziejach społeczeństw europejskich z reguły tylko ta pierws?J
była uważana za "reprezentacyjną"
kulturę narodowć-!, podczas gdy teł
druga pozostawała kulturą ludu, kulturą zdominowanych klas i warstw
społecznych w obrębie narodu.
Zajmiemy się tu kwestią tej drugiej - rzekomo ,.niższej" i "partykularnej" kultury ludowej, traktowanej czasami i dziś jako "subkultura". Jak się ona tworzyła? Jak układają się rzeczywiste relacje między
pojęciem kultury ludowej i kultury narodowej: Jakie są losy tej
kultury w procesach gwałtownych przemian współcz,-~snych? Czy autentyczna kultura ludowa, 'czy też jej €lementy - i jal&lt;ie - są konstruk·
tywnym czynnikiem w życiu społeczeństwa socjalistycznego i w kształtowaniu jego narodowej kultury? Jak wartościuje się tradycje ludowe
w potocznym życiu, a jak w polityce kulturalnej? Jakie są formy piC'lęgnowania tych tradycji - i jakich - oraz jakie są tego konsekwencje
zarówno dla samej tradycji, jak też w oddziały,vaniu na osobowość'
człowieka współczesnego? - Oto najważniejsze i bynajmniej niełatwe
do odpowiedzi pytania nasuwające się przy rozważaniu tego problemu.

*
Kultura ludowa, będąc elementem klasowego zrozmcowania społeczeństwa, rozwijając się w społeczeństwie klasowym w warunkach ucisku
ekonomicznego i społeczno-politycznego "stanu chłopskiego" oraz jego
izolacji kulturalnej, jeszcze w XIX wieku musiała b.ve w Polsce żyjącej
2

KiW,

W. L Lenin, Zadania
S. 287.

związków

młodzieży,

[w:] Dzieła

t. :i1, Warszawa

1')55,

�Wartości

kultury

ledowej ...

pod zabc:,ami kulturą względnie samowystarczalną, zaspokajającą ogół
potrzeb życio'vvych lokalnych społeczności chłopskich. W ramach tego
sposob:.t życia ukształtowały się jej odrębności w stosunku do kultury
\varstw posiadających, uważanej niesłusznie za narodową wyłącznie.
A więc wśród tych odrębności takie cechy kultury ludowej, jak jej
strona techniczno-materialna, formy życia zbiorowego włącznie z bogatą,
pełną symboliki i artyzmu stroną obrzędową, swoiste sposoby tłumaczenia otaczającego świata i praktyki umożliwiające radzenie sobie z tym
światem, jak też przebogate treści i formy folkloru przejawiającego się
we wszystkich sytuacjach życiowych i zaspokajającego zarówno potrzeby
przeżyć estetycznych, jak i potrzeby indywidualnej ekspresji twórczej.
Całość tak ukształtowanej przez lud własnej kultury, zróżnicowanej regionalnie, zacho'vvała i reprezentowała na zewnątrz istotne cechy etniczne narodu i w tym też sensie była ona od samego początku powstania
narodu kulturą reprezentacyjną dla całego narodu.
Właśnie ze względu na zachowanie etniczno-polskich form i treści,
kultura ludowa zaczęła pełnić już od końca XVIII w. swoistą funkcję
identyfikacji narodowej i politycznej. Funkcja ta przejawiała się ze
szczególną wyrazistością w okresach różnych kryzysów społecznych i politycznych, takich jak insurekcja kościuszkowska, walki powstańcze i narodowowyzwolel1cze w XIX w., zrywy warstw chłopskich, plebsu miejskiego, a p6źniej, w drugiej połowie XIX w., robotników w walce o zniesienie ucisku społecznego, politycznego i narodowego, a dalej także
\v okresach przełomów kulturalnych, czego wyrazistym przykładem może
być przełom romantyzmu. Kultura ludowa, tworzona w swoim całokształcie przez różne warstwy ludu w łonie narodu, stawała się zatem
podstawowym czynnikiem zachowywania i utrwalania tożsamości kulturalnej i moralno-ideowej narodu. Było to faktem niezmiernie doniosłym
i znaczącym zwłaszcza wówczas, kiedy naród polski był pozbawiony
własnej organizacji państwowej. Z całą siłą i wyrazistością ukazywał się
wtedy głęboko patriotyczny i autentycznie narodowy charakter kultury
ludowej.
Kultura ludo'wa tworzona przez warstwy chłopskie mogła się zachować w pełnych swoich formach, treściach i wartościach tylko w ramach
względnie zamkniętej, wyizolowanej od szerszego świata i stosunkowo
samowystarczalnej społeczności wiejskiej. Tak było jeszcze w okresie
feudalizmu. Jednakże w ślad za zmianami obiektywnych warunków
życia tej społeczności musiała ulegać zmianom i jej kultura. Równolegle
z tymi przemianami następowało rozszerzenie się cech i wartości tej
kultury poza środowisko wiejskie. Wraz z rozwojem stosunków społeczno-produkcyjnych i przybierającą z wolna na sile migracją mieszkańców
wsi do rosnących w znaczenie miast, wraz z rozwijającymi się w nich

�6

JOZEF BURSZTA

przemysłowymi formami wytwarzania, początkowo manufakturami, a później większymi ośrodkami przemysłowymi, przybysze ze wsi wchodzili tam
w skład kształtującej się stopniowo warstwy proletariatu miejsko-przemysłowego, wnosząc ze sobą, rzecz oczywista, cechy i wartości kultury
tworzonej na wsi przez w!1rstwy chłopskie. W wyniku tego następowało
naturalne łączenie się elementów kultury przeszczepionych ze wsi na
grunt miejski z tymi, które stanowiły elementy tradycji kulturmvej plebsu miejskiego i które powstawały w warunkach pracy robotniczej. Tak
właśnie z pierwiastków oryginalnych, jak i we wzajemnym przenikaniu
się wymienionych nurtów zaczęła się kształtować kultura tworzona, prz\'swajana oraz inspirowana przez klasę robotniczą jako nowy, historycz~1ie
coraz ważniejszy nurt kultury ludowej. Mówiąc zatem o kulturze ludowej, powinniśmy rozumieć pod tym pojęciem kultun~ w.ytwarzaną przez
warstwy chłopskie, plebs miejski oraz przez klasę robotniczą jd:;) 'NZ:,jemnie się uzupełniające i tworzące całokształt kultury ludowej. W prak-tyce jednak utarło się u nas zawężające rozumienie kultury ludovvej jaLo
tradycyjnej kultury warstw chłopskich.

*
Polityka kulturalna Polski Ludowej wychodzi z leninowsJ-::i'2j koncepcji istnienia dwóch nurtów kulturowych w społeczeństwie nurodowym.
z uznawania i szacunku dla postępowych tradycji zarówno kultury da'.\'niejszych klas panuJących . .isk i ludO\vej, oraz z potTL&gt;.1")y
spoży':kowan'l
obu tych nurtów dziedzictwa kulturalnego ,w kształtowaniu no\\-ego spułeczeństwa socjalistycznego. W zakresie tradycji ludowej polityka ta znalazła syntetyczny wyraz w przyjętym przed laty i ,'eD.lizowanym haśle:
"Kultura ludowa - dobrem narodu".
Przejdźmy od razu do scharakteryzowania
niezmiernie doniosłego
zjawiska w życiu kulturalnym Polski Ludowej, jakim stał się awans
wybranych dziedzin tradycyjnej kultury ludowej. Złoż}ły się nań współzależne w pewnej mierze nurty wydarzeń: 1) szeroki i spontaniczny rozwój zainteresowania społeczeństwa niektórymi tradycjami kultury ludowej; 2) zinstytucjonalizowana
działalność kulturalna bazująca na wartościach tradycji ludowej i współczesnych przejawach twórczości ludowej, a wynikająca z zasad i kierunków polityki kulturalnej państwa
ludowego. Rzecz znamienna, że oba te nurty są zasadniczo ze sobą zgodne
i wydają się wzajemnie uzupełniać.
Wzrastające zainteresowanie tradycjami kulturalnymi zarówno chłopskimi, jak i robotniczymi stało się udziałem środowisk lokalnych i regionalnych oraz szerokich kręgów społeczeństwa. Konkretne przejawy tych
zainteresowań - to zbieractwo tradycyjnych wytworów kultury ludowej (narzędzia, naczynia, ozdoby itd., a zwłaszcza wytwory sztuki ludo-

�Wartości

kultury

ludowe) ...

7

wej), amatorska dokumentacja
lokalnych postaci tradycji ludowych,
zwłaszcza folkloru, jak też spontaniczne inicjatywy społeczeństwa wychodzące naprzeciw polityce kulturalnej państwa w realizClcji jej p-ogramów. Ta sprzyjająca atmosfera zainteresowań sprawiła, że autentyczni
nosiciele tej tradycji - ludzie samej wsi - zaczynają odnosić się z szacunkiem do swej przeszłości kulturowej. A przecież nie tak dawno nierzadko odwracano się od własnej tradycji jako symbolu społecznego, ekonomicznego i kulturalnego upośledzenia.
Warto w tym miejscu stwierdzić, że większość tradycyjnych v:~"'''iOrów kultury ludowej zachowała się w środowisku wiejskim bądź ~3ko
przeżytki z życia dawnych społeczności chłopskich, bądź jako (różnie
zresztą w środowisku oceniane). relikty, bądź też tylko jako treści pamięciowe starszego pokolenia.
Relikty materialne - domy, zagrody, dawne narzędzia, naezyn.ia,
ozdoby itp., nawet wytwory dawnej sztuki ludowej - jeśli są jeszcze
w użyciu, to jako przejściowe pozostałości z dawnego okresu gospodc\rowania i życia. Chętnie są one zastępowane nowymi dobrmni materialr:',rmi
w myśl powszechnie panującej na wsi tendencji do techniczno-cyv;.i.llzacyjnej modernizacji.
W życiu rodzinno-familijnym,
sąsiedzkim i w ramach dOl'O'::m~g!)
cyklu prac gospodarskich spotyka się jeszcze zredukowane prz0jcnvv
obrzędowości, pozbawione jednak w znacznej mierze formy ceremoniCllrlL'j
oraz oprawy słowno-wokalno-muzycznej,
jak też otoczki symboliki magiczno-religijnej. Niełatwo jest dziś wydobyć tę symbolikę nav/et z pJmięci starszych, w przeciwieństwie do dających się dość dokładnie z:' &gt;
konstruować form samych obrzędów. Właśnie ta pamięć starszego pokolenia, poparta źródłami pisanymi, staje się podstawą do reanimac) niektórych obrzędów przez zespoły amatorskie dla celów sceniczno-widowiskowych.
W zakresie kultywowania i popularyzacji tradycji ludowych na t:'.~·agę
zasługują szczególnie trzy kierunki działań: l) zabezpieczanie ma~i::'1'~3lnych zabytków kultury ludowej; 2) rozwijanie i doskonalenie roźrl'/ch
form opieki nad współczesną twórczością ludową; 3) rozszerzenie lL~('enatu nad ruchem folkloryzacyjnym.
Zabezpieczanie materialnych zabytków ludowych odbvwa się głównie
poprzez akcję muzealną. Nigdy przedtem nie uczyniono \v tej dz:edz:nic
tyle, co w okresie Polski Ludowej. Chodzi tu zarówno o uhvorzenic wielu
specjalistycznych muzeów etnograficznych, sieci muzeów regionalnych
z działami etnograficznymi, aż do lokalnych izb regionalnych chroniących
zabytki ludowe najbliższej okolicy. Na uwagę zasługuje zabezpieczanie
szczególnie cennych zabytków budownictwa ludowego czy to na miejscu
(in situ), czy w specjalnych parkach etnograficznych,
których liczba

�8

JOZEF

BURSZTA

wzrosła w ciągu trzydziestolecia PRL z kilku do ponad trzydziestu. Niemal każdy region etnograficzny ma ambicję posiadania własnego parku
etnograficznego. Charakterystyczne,
że parki takie z reguły powstają
w wyniku inicjatyw oddolnych, którym zazwyczaj przewodzi zapalony
i ofiarn~' ideolog-działacz.

*
Sprawy twórczości ludowej budziły ożywione dyskusje i powodowały
rozbieżne stanowiska: od nader krytycznych i pesymistycznych po apologetyczne i wręcz entuzjastyczne. Wbrew głosom pesymistycznym można
mówić' - jak już wspomniano - nie tylko a dalszym ciągu artystycznej
twórczości ludowej, ale nawet o jej w i d o c z n y m l' o z woj u. Kontynuo\vane są więc w licznych ośrodkach całego kraju tradycyjne rodzaje plastyki; zdobnictwo z papieru, słomy, piór itp., wyroby z drewna,
żelaza. kości, skóry; rzeźba figuralna w drewnie, glinie; malarstwo na
szkle, papierze, ścianach; artystyczne wyroby tekstylne - makatki, dywany. narzuty; miniaturyzowane pamiątki itd. Twórczość tego rodzaju
jest również żywo uprawiana na zasiedlonych po wojnie ziemiach zachodnich i północnych, a nowe jej rodzaje pojawiły się w takich regionach,
gdzie ich poprzednio nie było lub gdzie już zamierały.
Kontynuacji sztuki ludowej - podjętej i rozwijanej również przez
przedstawicieli pokolenia młodego - sprzyjają w istotnej mierze takie
czynniki, jak: konkursy z nagrodami urządzane przez wydziały kultury
urzędów wojewódzkich, towarzystwa regionalne, redakcje pism itp. Podstawowe znaczenie ma opieka prawna, pomoc materialna i organizacja
zbytu wytworów. Opiekę prawną i status twórcy ludowego uzyskują
artyści ludowi (plastycy, prozaicy, poeci) poprzez przynależność do istniejącego od ośmiu lat (i bodaj unikalnego w Europie) Stowarzyszenia Twórców Ludowych z siedzibą w Lublinie; pomoc materialną, głównie poprzez
jVlinisterstwo Kultury i Sztuki, a także Cepelię, która to instytucja organizuje również zbyt. Działający z ramienia wspomnianych instytucji etnografowie i plastycy sprawują nad twórczością plastyczną opiekę merytoryczną dbając o jej czystość. O przejawach i formach tej sztuki informuje
specjalistyczne czasopismo "Polska Sztuka Ludowa", katalogi konkursów
i wystmv oraz wydawnictwa muzealne. Twórczość prozatorską i poetycką
zawarła 5-tomowa seria Wydawnictwa Lubelskiego "Wieś Tworząca".
Biblioteka Stowarzyszenia
Twórców Ludowych prezentuje
aktualnie
w 15-woluminowej serii wydawniczej utwory indywidualnych twórców.
Natomiast bieżącą twórczość ludową przedstawia "Biuletyn" Stowarzyszenia Twórców, który w najbliższym czasie rna poszerzyć zakres swej
tematyki. Żywotności polskiej sztuki ludowej towarzyszy wzrastające
jej uznanie w kraju i za granicą.

�Wartości

kultury

ludowej ...

9

Istnieje duż,Y, nie zawsze w pełni zaspokajany popyt na wytwory
współczesnej sztuki ludowej. Stąd też Związek Spółdzielni Rzemiosła
Ludo\vego i Artystycznego "Cepelia", kontaktujący się z około 800 twórcami, wypracował swoisty "plan produkcyjny". Wytwory te - wraz
z cpartą na wzorach ludowych masową produkcją rękodzielniczą oraz
przemysłową Cepelii - idą szeroko w Polskę i w świat, popularyzując
naszą sztukę ludo'lcvą wśród swoich i obcych. Ów komercjalizm ożywia
twórczość: plastyków ludowych, ale pociąga za sobą również zjawiska
niepożądane, np. pracę twórcy wyłącznie w celach zarobkowych, co prowadzi do powielania wzorów, schematyzmu i pozbawienia jej głębszych
wartości artystycznych. Należy w większym stopniu dbać o to, by do produkcji masowej trafiały wzory twórców najbardziej ambitnych, posiadające wysokie walory artystyczne.
Wiele się u nas rnówi i pisze a charakterze w s pół c z e s n e j sztuki
ludawf j. Podkreśla si~ słusznie jej różność od sztuki tradycyjnej, tworzonej spontanicznie. tylko jako wyraz ekspresji twórczej i na użytek
swego środowiska. Dziś twórca ludowy wyszedł ze swymi dziełami na
zewnątrz swego or:-'ginalnego środowiska. Jego prace znajdują się nie
tylko w muzeach. ale zdobią mieszkania inteligenckie w kraju i na
świecj(. Fakty powyższe świadczą o przełamaniu dawnej opinii, że co ludowe - to prymit,\'\vne, nieświadome, nieestetyczne, niewarte większej
uwagi. Dowodzą one, że wytwory sztuki ludowej mogą mieć frapującą
formę i głęboką treść: ideologiczną, godne ustawienia ich obok dzieł
twórców profesjonalnych. Awans współczesnej polskiej sztuki ludowej
jest m. ln, wynikiem wiązania tradycji z nowoczesnością, wartości ludowych z ogólnonarodowymi, i doniosłej roli odgrywanej w kulturze socjalistycznej.

*
l'JcJjbogatszą częścią kultury ludowej jest folklor. Jako estetyczny,
samodzielny dział kultury duchowej stanowi on część twórczości właściwe;j każdej klasie i warstwie społecznej, każdej grupie zawodowej. Jednym z najbogatszych w formy i treści stał się folklor chłopski, właśnie
jako wytwór środowiska, jego życia i pracy w zwartych, wyodrębnionych przestrzennie i trwałych społecznościach wiejskich. Folklor jest
częścią twórczości, "w której artystyczne odbicie rzeczywistości odbywa
si~ za pomocą słowno-muzyczno-choreograficznych
i dramaturgicznych
form kolektywnej twórczości ludowej - wyrażających światopogląd mas
pracując'ich i nierozerwalnie związanych z ich życiem i obyczajem" 3.
Z każdą stroną życia na wsi - z wszystkimi rodzajami pracy w domu,
3

W. Gusiew.

Estctvka

folkloru,

Wrocław

1974, s. 7.

�10 .

JOZEF

I3URSZTA

w zagrodzie, w polu, z każdym etapem życia człowieka (narodzinami,
ożenkiem, pogrzebem), z życiem sąsiedzkim i gromadnym, z wyznaczonvmi kalendarzem i cyklem dorocznych zajęć, obrzędó'N, świąt - powiązały
się określone formy i treści słowne, wokalno-muzyczno-t::meczne, jak tez
specyficzne zachowania z ich zrozumiałą dla uczestników symboliką itd.
Zawarte w klasycznych postaciach folkloru wartości artystyczne i humanistyczne stają się źródłem ich współczesnej reanimacji \\' ohr-:bie
kultury narodowej. Mieszczą się tu zjawiska należ;:[Ce przeważnie do
współczesnego folkloru pokazowego, widowiskowego, określanego dla odróżnienia od folkloru tradycyjnego w jego autentycznych
postaciach
i funkcjach - jako f o l k lor y z m. Niekiedy wiążą się one również
bezpośrednio z przejawami folkloru autentycznego.
Te autentyczne postacie folkloru pokazowego polegaj;:l na przeniesieniu przez jegp nosicieli wybranych, znanych z autopsji i praktyl&lt;owanych
(dawniej) form i treści folkloru w nową sytuację, jak;:! tworzą zazwvr:za.i
widowiska dla publiczności estradowej. Przykładem\vystępy kapel
ludowych, śpiewaków i gawędziarzy ludowych. Folklor laki funkcjonuje
jednakże w sytuacji specjalnie zaaranżowanej, w ]{t6rcj następuje oddzielenie wykonawców od widzów. Pozostała mu jedna, ale zasadnil:'za
funkcja estetyczna. Folklor widowiskowy należy współcześnie -.'J zn JCZnej mierze do zjawiska folkloryzmu.
W zależności od stopnia interpretacji oryginalnego 1.woru folklorystycznego, niejako w zależności od "odległości" od źródła, tj. traclycy jnego
folkloru chłopskiego, robotniczego czy innego, zespoły folklorystyczne
wykazują różne stopnie "folkloryzmu". Najbhżej źródła są zespoły autentyczne, złożone z ludzi znających folklor z autopsji. Drugi stopień Zd,jmują zespoły regionalne ukazujące folklor w scenicznY'm opnlc')I';&lt;miu.
a więc z rozwiniętymi w stosunku do pierwowzoru uld:ldami sc(:n!cznymi.
choreograficznymi i wokalnymi oraz zazwyczaj z pc)\\rjqkszoną kapela.
Kierownicy zespołów wiedzą dobrze, jak trudno Vi opracowanym .scen:::7.nie folklorze zachować jego oryginalne wartości artys~yczne, o które tak
dbają jurorzy festiwalowi. Nie wszystkim się to udaje i dochodzi nieraz
do _pokazowej szmiry. Pod względem odtwarzania artyzmu ludowego
zespoły regionalne wykazują sporą gamę stopni pośrednich.
Najbardziej odległe od autentycznego źródła są tak zwane zespoł:stylizowane. Ich program artystyczny jest w gruncie rzeczy tylko inspirowany przez treści autentyczne, które zostają tu artystycznie tak rozbudowane i przetworzone, że tworzą w istocie nO\ve utwory art\stvcznc.
W towarzyszącej im muzyce spotyka się wręcz nowe kompoz~"cje. zachowujące tylko pewne cechy muzyki ludowej. Czołowe zespoły zawodowe ("Mazowsze" i "Sląsk") osiągnęły szczyty artystycznej styEzaeji "na
ludowo", ale szczyty te są do zdobycia tylko przez kierowników i zesp:)ły

�Wartości

Iw.ltury

ludowej. ..

11

wysokiej klasy. Zespoły amatorskie usiłują nieraz iść w ich ślady, nie
mając często ku temu wystarczających możliwości. Powstaje stąd również pokazowa szmira z tym, że na "wyższym" poziomie. Potrzebna jest
energiczna walka z tego rodzaju zjawiskami.
Amatorskich zespołów folklorystycznych mamy w Polsce na pewno
ponad tysiąc, przy czym rosną tendencje do ich posiadania przez prawie
każdą gminę i każde większe środowisko robotnicze. Zależy to od tego,
czy jest na miejscu właściwy animator. Materialne podstawy swej egzystencji zespoły znajdują w urzędach do spraw kultury. w instytucjach
handlowych czy w większych zakładach wytwórczych. One pomagają
w zdobyciu koniecznego wyposażenia, zwłaszcza strojów regionalnych,
bez których występy zespołu nie są do pomyślenia. Bodźcami dla prac\'
i rozwoju zespołów są właśnie występy - w swoim zakładzie pracy,
w swej miejscowości, na uroczystościach oficjalnych, na zlotach, a zvrłaszcza na festiwalach wojewódzkich, regionalnych i ogólnopolskich, czy
wreszcie (marzenie każdego zespołu) za granicą. Satysfakcją za ogromny
trud włożony w przygotowanie programu są wyróżnienia i nagrody
uzyskiwane na przeglądach. Najwyższym uznaniem sćł dyplomy i nagrody im. Oskara Kolberga oraz międzynarodowe (taką jest np. Europa
Preis - nagroda europejska im. G. Herdera).
Obserwując od lat powstawanie i działalność amatorskich zespDłó.v
folklorystycznych, z podziwem notowałem panującą wśród ich członków
atmosferę zapału i oddania się sprawie, bez liczenia sil; z czasem i kosztami. Niezwykle wymowne jest ró\vnież żywe zainteresowanie środowisk
lokalnych zarówno egzystencją zespołów, jak i ich pokazami. l\lają one
zawsze ogromne wzic;cie i komplet widzów.
Folklor i folkloryzm uprawiane przez amatorskie zespoły są tylko
na początku wewnętrzną sprawą środowisk lokalnych. Oparta na tradycji ludowej ich działalność artystyczna, bo na tym właśnie polega folkloryzm - wyszła poza naturalne środowisko folkloru i w nowym jego
ujęciu czy przetworzeniu stała się, m. in. dzięki popularyzacji przez
środki audiowizualne, częścią składową współczesnej kultury powsze::hnej, i jako taka jest chłonnie odbierana przez całe społeczeńsh';,).
Można rzec, że folklor i folkloryzm uprawiane przez zespoły nadają
polskiej kulturze reprezentacyjnej więcej treści i barw narodowych opartych na artystycznych, regionalnych wartościach kultury ludowej. \V tym
i kultury środowisk robotniczych. Stwarzają one ważne ogniwo kultur."
socjalistycznej.

*
W Polsce Ludowej, ogólnie biorąc, odziedziczone formy kultury ludowej ulegały przeobrażeniom, zmieniła się też ich rola. Uwarunkowani.em

�l~

JOZEF

BURSZTA

tych przeobrażeń stały się podstawowe przemiany ustrojowe, postęp
techniczny i ekonomiczny, uprzemysłowienie i urbanizacja, modernizacja
wsi i rolnictwa, umasowienie oświaty i kultury wśród społeczeństwa
polskiego, a więc gruntowna i wszechstronna zmiana stylu życia mas.
pracujących. Wszechogarniający proces przemian doprowadził do ukształtowania się olbrzymiej liczbowo współczesnej klasy robotniczej i do spotęgowania jej wpływu na kulturę oraz zmienił w pewnym stopniu zastany obraz kultury społeczności chłopskiej. Jakkolwiek musiała ona przystosować się do nowych, zmodernizowanych warunków życia - ciąg
ludowej tradycji kulturowej bynajmniej nie został przerwany, lecz tylko
z m i e n i o n y. Tradycja ta żyje nadal - choć znacznie ograniczona nie (dko w autentycznym środowisku wiejskim, ale weszła ona po
części \\" skład kultury tworzonej, asymilowanej oraz inspirowanej przez
klasę robotniczą i pod wieloma względami wzbogaciła ją.
W świetle założeń marksistowskiej teorii kultury i polityki kulturalnej państwa wykorzystywanie nagromadzonych, postępowych, humanistycznych i artystycznych wartości tradycji ludowych staje się jednym
z. wymogów współczesności, zadaniem i treścią codziennej działalności
kulturalnej.
Istnieje również w omawianej przez nas dziedzinie wiele problemóv/ -- pytań domagających się odpowiedzi i wyjaśnień. Niektóre z nich
chciałbym tylko zamarkować. Konieczna wydaje się bowiem m. in. głębsza niż dotychczas penetracja naukowa zjawisk kultury ludowej.
Skoro mowa o tradycji ludowej, należałoby zatem odpowiedzieć na
pytanie. jaką przedstawia ona rzeczywistą wartość w poszczególnych
warstwach społeczeństwa. Jak wskazuje już pobieżne rozeznanie, dokonały się w tej dziedzinie istotne przewartościowania. Tradycja ludowa
w warunkach społeczeństwa socjalistycznego stała się jednym ze składników kultury ogólnonarodowej i bardzo często właśnie w tej postaci a nie jako kultura "egzotyczna", "pierwotna", "prymitywna" czy wąskośrodowiskowa - jest przyswajana przez poszczególne warstwy i środowiska społeczne. Czynnikami sprzyjającymi jej upowszechnianiu i dodatniemu wartościowaniu stały się m. in. mecenat klasy robotniczej, dokumentującej za jej pośrednictwem własne tradycje kulturalne, tożsamość i funkcje kulturotwórcze oraz powstanie dynamicznej inteligencji
pochodzenia ludowego, uznającej w tej kulturze jeden z elementów swego rodowodu klasowego.
Nawiązywanie do tradycji i kultur ludowych, jak i do tradycji plemienno-etnicznych jest na pewno tendencją ogólniejszą, manifestującą
się m. in. w krajach trzeciego świata. Wiąże się ona zapewne, z jednej
strony, ze swoistą obroną współczesnych społeczeństw przed unifikacyjnym zalewem cywilizacji światowej i skomercjalizowanej kultury maso-

�Wariości

kuliury

ludowej ...

wej. Jest to rówmez, z drugiej strony, przejaw procesu współczesnego
różnicowania kulturowego i element kształtowania się oblicza kultur narodowych. Jakie zatem byłyby analogie i jakie różnice w wartościowaniu
i w roli tradycji ludowych w społeczeństwach socjalistycznych w zestawieniu z niektórymi tendencjami światowymi? Odpowiedź z całą pewnością wymaga rozszerzonych analiz porównawczych, które przyczyniłyby się do wzbogacenia naszej wiedzy o kulturze narodowej na tle kultur
innych społeczeństw. Warto tu podkreślić, że w społeczeństwach socjalistycznych, w odróżnieniu od kapitalistycznych, kultura ludowa - jako
kultura klasy robotniczej i całego świata pracy - znalazła się w głównym nurcie kultury ogólnonarodowej i że rozszerzyła widnokrąg jej
wartości. Sama też zmieniła swój charakter - stała się w większym
stopniu wyrazicielką ethosu moralnego oraz potrzeby i poczucia piękna
ludzi pracy. Jeśli w przeszłości kultura ludowa była niejednokrotnie
odzwierciedleniem różnic społecznych, w społeczeństwie socjalistycznym
występuje jako jeden z czynników integracji narodu oraz stanowi źródło
jego wartości ideowo-moralnych. Nawiązując do przeszłości i czerpiąc
inspiracje ze współczesności, staje się ona, i powinna stawać się w coraz
większym stopniu, elementem osobowości kulturalnej narodu, jego ideałów socjalistycznych.
Poważny kompleks zagadnień badawczych wiąże się ze zjawiskami
nawiązywania do wartości kultury ludowej przez tych, którzy biorą
w niej aktywny udział, oraz przez tych, którzy zadowalają się jedynie
bierną konsumpcją kulturalną. Dokumentacji wymaga również sam ruch
folklorystyczny w jego linii rozwojowej, nasileniu, osiągnięciach, sukce·sach i porażkach. Sprawy te nie są dotąd rejestrowane w całości przez
żaden z ośrodków badawczych. Na szczegółowe zaś rozeznanie zasługuje
zagadnienie, jak ten ruch wpływa na aktywność kulturalną i w jakiej
mierze oddziałuje na kształtowanie się regionalizmu kulturalnego jako
czynnika zbiorowej aktywności kulturalnej. W regionaIiźmie tkwi na
pewno potężna siła kulturotwórcza, pomnażająca dorobek ogółu.
Powstaje tu dalszy problem, mianowicie, jak bezpośredni i pośredni
kontakt z folklorem i folkloryzmem wpływa wychowawczo na osobowość
kulturalną człowieka w świetle dyrektyw humanizmu socjalistycznego.
Ideałem kultury socjalistycznej jest bowiem bogactwo ludzkiej osobowości, rozwijane w toku twórczej pracy, w pomnażaniu wytworów
kultury materialnej i duchowej, przeznaczonych dla społeczeństwa. Nie
ulega wątpliwości, że kontakt ten oddziałuje pozytywnie, chociaż potrzebne jest szczegółowe rozpoznanie tego wpływu.
Celem socjalistycznej rewolucji kulturalnej jest ukształtowanie nowej kultury socjalistycznej z postępowych pierwiastków narodowych oraz
internacjonalistycznych, z tych wartości, jakie nagromadziła kultura lu-

�11

JOZEF BURSZTA

dowa, plebejska, chłopska i robotnicza. Jest więc godne obserwacji, jak
te wartości wchodzą w ogólną kulturę społeczeństwa,
jaki jest mechanizm i o.koliczności tego wchodzenia, jak więc ukształtuje
się rzeczywisty
proces integracji
narodu i kultury narodowej.
Jest to w rzeczywistości
temat na osobny artykuł. W tym miejscu podkreślmy
jedynie znaczenie
tych wartości dla kształtowania
się nie tylko kultury
artystycznej,
ale
również kultury pracy, obyczajowości
socjalistycznej,
kultury życia codziennego i odpoczynku. Chodzi także o właściwą selekcję wartości i wzorów zgodnie z potrzebami współczesnego rozwini.ętego społeczeństwa
socjalistycznego.
Problemy te i inne, z tym związane, na pewno są lub staną się przedmiotem badań odpowiednich
instytutów
naukowych
z Instytutem
Kultury na czele. Są to procesy, które żywo interesują
także etnografów,
jako że dotyczą właśnie roli tradycji kultury ludowej. Na tym zaś odcinku istnieje wiele braków i białych pól. Dzieje się tak m. in. dlatego,
że Polska Ludowa - w przeciwieństwie
do innych krajów socjalistycznych - nie posiada centralnego instytutu etnograficznego,
który mógłby
objąć całość problemów współczesnej etnografii i uzupełnić dotkliwe braki w tej dziedzinie 4. Taki instytut mógłby wśród swoich zadań postawić
także całościowe badanie tych współczesnych
procesów, o których była
wyżej mowa.

4 Takie
luki istnieją nic tylko w zakresie badań kultur pozapolskich. co zrozumiałe, ale również polskiej kultury ludowej, także w jej współczesnych aspektach.
Przykładem może być polski folklor muzyczny.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6466" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6446">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b4c84b09569cd5656de86833b4de173a.pdf</src>
        <authentication>7473e7784fc9da66eff6274785c57e6a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76978">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:716</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76979">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76980">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:659</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76981">
                <text>Warunki bytowe i budżet rodziny wiejskiej w Gramadzie / ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76982">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.1, s.91-126</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76983">
                <text>Kopczyńska-Jaworska, Bronisława</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76984">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76985">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76986">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="76987">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76988">
                <text>„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. X V z. 1

BRONISŁAWA

KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

W A R U N K I BYTOWE I BUDŻET RODZINY WIEJSKIEJ
W GRAMADZIE
Przystępując do analizy zmian, jakim ulegały na przestrzeni lat
warunki bytowe rodziny wiejskiej w Gramadzie, oraz do rozważań
nad ich zróżnicowaniem w e w n ą t r z wsi musimy pamiętać o tym, że
decyzje konsumpcyjne podejmowane są zawsze w określonym polu
społecznych możliwości. Poza sytuacją społeczną i przynależnością kla­
sową ludzi, ich dochodami uzależnione są od wyposażenia techniczno-ekonomicznego (możliwości produkcyjnych i handlowych) badanego
społeczeństwa. Pełne poznanie preferencji właściwych danej grupie spo­
łecznej jest możliwe dopiero wówczas, gdy istnieje teoretycznie wolność
wyboru i wolność l o k a t . Sytuacja gospodarcza, w jakiej żyła wieś
bułgarska w przeszłości, daleka była od tego stanu.
Na. skutek w dużym stopniu naturalnego charakteru gospodarki tra­
dycyjnej obserwujemy w Gramadzie charakterystyczną dla społeczności
stabilnych względną równowagę między potrzebami a środkami ich za­
spokajania . Równowaga ta spowodowana była niewątpliwym ogranicze­
niem potrzeb, znacznie zaniżonych z racjonalnego punktu widzenia, ma­
łym zróżnicowaniem produkcji własnej oraz ograniczonymi możliwościa­
m i rynku, słabo rozwiniętym handlem. Homogeniczny system ekono­
miczny nie sprzyjał powstawaniu wyraźniejszych jakościowych różnic
warunków bytowych .
Podstawą bytu rodziny w przeszłości był majątek, na który skła­
dała się ziemia, zabudowania gospodarcze, narzędzia pracy i siła robocza,
którą dysponowała rodzina. Stopień zaspokojenia podstawowych potrzeb
uzależniony był w pierwszym rzędzie od stosunku wielkości gospodar1

2

3

1

W. K u l a ,

2

Por. D. M a r k o w s k a ,

Problemy

i metody

historii

gospodarczej,

Warszawa

1963, s. 278,

283.
w

tradycyjnym

inwentarzu

s k a " , t. 12: 1968, s. 220.
3

J w . , s.

250.

J. O l ę d z k i ,
kulturowym

Z . S o k o l e w i c z, Niektóre

pasterzy

mongolskich,

„Etnografia

zmiany
Pol­

�92

BRONISŁAWA

KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

stwa do liczebności rodziny, której gospodarstwo to miało zapewnić
utrzymanie. Rodziny wiejskie w Gramadzie były w przeszłości stosun­
kowo liczne, stąd też w 44,5%&gt; ankietowanych rodzin przypadało pod
koniec I I wojny światowej poniżej 1 ha na osobę, 23,4 /o to rodziny,
w których przypadało po 1-2 ha na osobę, w 10,4% przypadało 2-3 ha,
zaledwie zaś 6,2% to rodziny posiadające powyżej 3 ha na osobę.
Według miejscowej opinii rodzina, w której przypadało poniżej 1 ha
na osobę, to rodzina „biedna". Dopiero 1-2 ha dawało podstawę jakiej
takiej egzystencji, 3 ha zapewniały względny dobrobyt. Znaczna po­
trzeba rąk do pracy związana była ze specyficzną organizacją prac
rolnych i hodowlanych. Nic więc też dziwnego, że na przełomie X I X
i X X w., a niekiedy i po I wojnie światowej na gospodarstwach średniackich gospodarowały często niepodzielone rodziny golemi
familii .
Przeważająca na przełomie X I X i X X w. kategoria gospodarstw
średniackich prowadziła gospodarkę zbliżoną do gospodarki naturalnej,
wytwarzając i konsumując większość podstawowych dóbr we własnym
gospodarstwie. Niewielkie dochody pieniężne za cenę ograniczenia spo­
życia rodziny czerpano ze sprzedaży zboża (pszenicy) oraz z produktów
hodowli.
Do obowiązków rodziców należało wyposażenie dzieci, zorganizowanie
im podstaw egzystencji. W układzie wielkorodzinnym wyposażano
w pierwszym rzędzie córki przenoszące się do rodziny męża. Ze względu
na wspólne zamieszkiwanie z rodziną męża młode kobiety otrzymywały
wyprawę, na którą składał się przygotowywany w domu rodzicielskim
czeiz, czyli ubrania i tkaniny pościelowe , oraz bakár, czyli naczynia
metalowe . Synowa nie wnosiła żadnych sprzętów do wspólnego domu.
Nawet warsztat tkacki, na którym później przygotowywała wyprawy
swych córek, był własnością świekry.
Oprócz wyprawy panna młoda dostawała z domu miraż, czyli posag
w pieniądzach lub biżuterii i niewielką ilość ziemi.
W domu świekrów wyprawa pozostawała indywidualną własnością
młodej. Własnością młodych były też pieniądze uskładane z darów
w czasie wesela (krást). Posag zostawał również własnością obojga mło­
dych małżonków i ich przyszłych dzieci, na przestrzeni lat ulegał tylko
9

4

5

tí

4

Por.

5

Oprócz

prezenty
100
W

artykuł
dla

gości

ręczników
zależności

M.

Biernackiej.

wyprawy

dla

siebie

weselnych.

bawełnianych
od

wartości

lub

Od

noszenia

matki
wody.

dostawała

20

par

konopnych,

otrzymanego

ciowy podarek. Ilość p o d a r k ó w
ü

przygotowywała

Np.:

50

upominku

świadczyła

„czarny"

również

skarpet

zapasek

do

na

dar,
30

wełnianych,

wręczała

o zamożności

kocioł

czeiz

wełnianych,

czyli

rękawic,
5

odpowiednio

koszul.
wartoś­

rodziny.

gotowania,

od

ojca

„biały"

do

�W A R U N K I BYTOWE I B U D Ż E T R O D Z I N Y

WIEJSKIEJ

93

zmianom sposób zarządzania t y m majątkiem, W czasach najdawniej­
szych ziemia synowych była wcielana do posiadłości wielkiej rodziny,
pieniądze były oddawane do wspólnej kasy i dysponował nimi ojciec.
Zgodnie z normami zwyczajowymi wielka rodzina użytkowała wniesiony
majątek, nie wolno było jednak ojcu wyposażyć własnych córek mająt­
kiem synowej. W razie podziału majątku ziemię synowych dostawały
ich dzieci, trudniejsza była ewentualna rewindykacja kapitałów, które
mogły być zainwestowane we wspólną gospodarkę .
7

R y e . 1. Wodenik

7

w k u c h n i starego "domu
Fot. N . Nikołow, 1968

N a t y m tle d o c h o d z i ł o c z ę s t o do n a d u ż y ć
z b a d a ń B . J a w o r s k i e j z 1967 ( B J , 1967).

i

sporów

rodzinnych:

informacje

�94

BRONISŁAWA

KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

W miarę narastania stosunków kapitalistycznych rozpowszechnił się
we wsi nowy system eksploatacji ziemi wniesionej przez synowe. Po­
zostawała ona nadal we wspólnym zarządzie głowy rodziny, jednakże
młode małżeństwa otrzymywały połowę plonów z tej ziemi do własnej
dyspozycji. Ponieważ syn, synowa i ich dzieci miały pełne utrzymanie
w domu świekrów, produkty sprzedawali, a uzyskane pieniądze od­
kładali na budowę czy przyszłe urządzenie własnego domu lub kupo­
wali ziemię już na własne nazwisko. W miarę indywidualizacji życia
małej rodziny z pieniędzy tych młode, małżeństwa kupowały także odzież
dla siebie i dzieci .
Po wyposażeniu córek, w wypadku podziału, wielka rodzina po­
winna wyposażyć synów. Oprócz ziemi każdy syn powinien był dostać
dom. Mechanizm podziału majątku wielkorodzmnego ilustrują biografie
wybranych rodzin. Obserwujemy w nich tendencję do utrzymywania
się rodzin co najwyżej trzypokoleniowych. W momencie dorastania dzieci
najstarszego syna rodzina zbiorowym wysiłkiem przystępowała do bu­
dowy nowego domu. W domu tym zamieszkiwał najstarszy syn ze swy­
m i dziećmi i synowymi. Podział majątku dokonywał się bądź sukcesyw­
nie, bądź też częściej, po wybudowaniu domów dla wszystkich synów.
Ziemię dzielono na jesieni, po zebraniu plonów z pól. Dzielono ją równo
między synów i rodziców. Gdy w rodzinie były córki, dodawano jeszcze
jedną część do podziału między córki. Gdy córki wychodziły za mąż
z wielkiej rodziny, której w tym samym czasie nie dzielono, w podobny
sposób obliczano ilość przypadającej na nie ziemi . Dzielono również
inwentarz żywy, narzędzia rolnicze oraz wyposażenie starego domu
(budynki gospodarcze zostawały przy rodzinie zostającej w starym
domu).
8

9

W y p o s a ż e n i e d o m u mieszkalnego w całej północno-zachodniej
Bułgarii, a co za tym idzie i w Gramadzie było bardzo skromne. Różnice
zamożności, przez długie lata wyrażały się w ilości, a nie w jakości
i różnorodności posiadanych przedmiotów. Na wyposażenie izby na prze­
łomie X I X i X X w., a -w domach uboższych do lat dwudziestych, skła­
dał się odár, prycza, na której spała cała rodzina. Po I wojnie światowej
weszło w powszechne użycie łóżko (krewat), najpierw drewniane, następ­
nie metalowe.
W wielkich rodzinach, które mieszkały w jednej izbie w czasie
bulkowania ,
czyli w pierwszym okresie małżeństwa, młode małżeń10

8

9

B J , 1969,

s. 4,

111,

134.

Z d a r z a ł o się, że rodzice w y p o s a ż a l i j e d n ą c ó r k ę z i e m i ą a drugiej
p i e n i ą d z e l u b i n n e w a r t o ś c i o w e p r z e d m i o t y (np. m a s z y n ę d z i e w i a r s k ą ) .
Bułka
— młoda mężatka.
1 0

dawali

�W A R U N K I BYTOWE I B U D Ż E T R O D Z I N Y

95-

WIEJSKIEJ

stwa sypiały osobno bądź w komorze na ziemi lub prowizorycznej pry­
czy, bądź w piwnicy czy spichrzu . Do wspólnej izby przenosiły się
dopiero po przyjściu na świat pierwszego dziecka.
Zwyczaj zamieszkiwania w jednej izbie całej golemej familii można
było spotkać sporadycznie do ostatnich lat jej istnienia , częściej
jednak rodziny takie miały większe domy z kilkoma izbami. W naj­
większej izbie, która posiadała zazwyczaj podłogę, mieszkali wtedy dziad­
kowie lub rodzice, niekiedy z najmłodszym niezamężnym dzieckiem lub
najstarszą parą małżeńską z rodziny. Poszczególne małe rodziny zaj­
mowały każda osobną izbę. W izbie zazwyczaj stało jedno łóżko , na
k t ó r y m spała cała rodzina, wisiała kołyska, stała skrzynia z odzieżą,
czasem stół i krzesła. W zamożniejszych domach wisiał zegar ścienny.
W głównej izbie domu, gdzie mieszkała głowa rodziny, na wschodniej
ścianie wieszano ikonę. Pod ikoną wisiała kandálniczka z lampką oliwną,
którą zapalano wieczorem przed dniami świątecznymi. W nie podzielo­
nym domu wielkorodzinnym było tylko jedno miejsce, na k t ó r y m wisiały
ikony; gdy przy podziale rodziny budowano nowe domy, każda oddzie­
lona rodzina kupowała sobie swoją ikonę.
Do jedzenia posiłków w starym domu służyła sinija, zwana również
sofra — niski okrągły stół wnoszony do izby mieszkalnej tylko w zimie
na czas posiłków. Na siniji jedzono siedząc bokiem na małych trójnożnych stołeczkach. W dużych rodzinach były dwie sinije, przy jednej
jedli dorośli, a przy drugiej dzieci. Były one powszechnie używane
w Gramadzie do I I wojny światowej, w niektórych rodzinach jadano
na nich jeszcze w 1942 r .
Dopiero w latach trzydziestych zaczęły się upowszechniać na wsi
takie meble, jak stół na wysokich nogach (masa), który nie służył jed­
nak do jedzenia, tylko za mebel podręczny, czy krzesła na czterech
nogach (stoł). W tym czasie zaczęto też używać garderoby, szafy na
ubrania.
Wśród różnych funkcji domu w zakresie zaspokajania powszechnie
występujących potrzeb wymienia się w literaturze przedmiotu jego funk11

12

13

1 4

1 1

Komora,

newestarnik:

w

której

V.

sypiali

P r o 1 e c,

„ S o w i e t s k a j a Etnografija",
1 3

i

Wg

danych

Spało w

XIV

tej

Congrés
1 3

miało

Wg

z lat

nowożeńcy,

Bolszaja
1965,

semja

n r 3, s. 44,

trzydziestych w

danych

łóżka, przy

z

lat

de

Sociologie,

trzydziestych

czym na

1 łóżko

zachodniej

Bułgarii

i

ее

w

żiliste

Le

58"/o

village

Bucuresti
w

nosiła

zapadnoj

nazwę
Bołgarii,

48.

Bułgarii

s a m e j i z b i e : J . S. M o 11 of,
International

w

Bułgarii

wypadało

rodzin w i e j s k i c h
Bulgaxe,

1940,
tylko

średnio

s.

[w:]

gotowało

Travaux

du

35.
80"/о

rodzin

wiejskich

3 osoby: M o 11 of,

op.

cit.,

s. 35.
1 4

Wg

badań

w i e j s k i c h nie

Instytutu Ekonomiki

używała

R o l n e j z lat

s t o ł ó w : M o 11 o f ,

j w . , s.

trzydziestych w i ę k s z o ś ć

rodzin

35.

W ambarze:
P o r . D . M a r i n o w , Gradiwo
za westeszwenata
kultura
na
zapadną
Bułgarija,
„Sbornik za Narodni
Umotworenija,
Nauka i Kniżnica"
(odbitka),
S o f i j a 1901, s. 20. Z d a n i e m a u t o r ó w b a d a j ą c y c h b u d o w n i c t w o w B u ł g a r i i i z b a
m i a ł a p o c z ą t k o w o s ł u ż y ć z a s c h o w e k d l a o d z i e ż y , z a p a s ó w ż y w n o ś c i itp.,
całe
życie rodziny m i a ł o
się k o n c e n t r o w a ć w
k u c h n i , gdzie t a k ż e m i a n o
sypiać
(W. F r o 1 e c, Půdorysny
výwoj
lidového
domu w Sofijské
oblasti,
„Český Líd",
R . 51 : 1964 n r 2, s. 96. P a t r z t a m r ó w n i e ż bibliografia.) W G r a m a d z i e z t r a d y c j ą
s p a n i a p r z y o g n i s k u s p o t k a l i ś m y s i ę w y ł ą c z n i e w o d n i e s i e n i u do k o l i b y .
7 — Etnografia Polska, t. X V , z. 1

�98

BRONISŁAWA

KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

Dom mieszkalny pełnił co prawda pewne funkcje społeczno-obrzędowe, ale ograniczały się one, podobnie jak i towarzyskie, głównie do
okresu zimowego. W pozostałych porach roku zebrania towarzyskie,
uczty obrzędowe czy tańce urządzano na dworze.
Prace domowe koncentrowały się w kuchni. Tu pieczono chleb, szyko­
wano i gotowano jedzenie, tu jedzono w lecie część posiłków. W zimie
jedzono w izbie, gdyż kuchnia nie miała okien i żeby ją oświetlić na­
leżało otworzyć drzwi na dwór, co o tej porze roku było kłopotliwe.
W nowszym, rozbudowanym domu część prac przygotowawczych
oraz zapasy przeniesiono z kuchni do komory lub piwnicy. W komorze
przechowywano skrzynie z ubraniem, kosze z wełną, zapasy tkanin, na-

R y c . 3. K o m o r a w s t a r y m d o m u
Fot. N . Nikołow, 1968

1 5

s. 45.

W.

N а к o w,

Selo

Wodna-mínalo

i

nastojaszte,

Widin

1969

(maszynopis),

�W A R U N K I BYTOWE I B U D Ż E T R O D Z I N Y

WIEJSKIEJ

99

czynią z zapasami tłuszczu czy miodu. W magazie pod domem zapasy
jarzyn i przetworów .
Zabiegi higieniczne, zarówno pranie jak zmywanie, a nawet mycie,
w znacznej mierze odbywały się na dworze.
Urządzenie koliby było jeszcze skromniejsze niż domu we wsi. Do
ostatnich lat przed kolektywizacją sypiano w nich na pryczach. Zdarzało
się również spać wprost na ziemi, poza t y m koliba służyła do prze­
chowywania sprzętu i produkcji serów.
Jednym z wskaźników w a r u n k ó w bytowych rodziny, obok warun­
ków mieszkaniowych, jest sposób zaspokajania potrzeb żywnościowych.
W układzie tradycyjnym potrzeby te były zaspokajane w znacznej mierze
we własnym zakresie, stąd ścisły związek między jadłospisem rodziny
wiejskiej a ówczesnym charakterem produkcji rolno-hodowlanej.
Podstawą p o ż y w i e n i a w i e ś n i a k a był chleb pszenny (czyst
lep) lub z mąki kukurydzanej (prosem/c) oraz mamałyga (kaczamak).
Drugie miejsce w tradycyjnym pożywieniu zajmowały jarzyny, zwła­
szcza papryka . Codzienną potrawą kaloryczną była fasola (bob).
Cukier kupowano w wyjątkowych wypadkach, i to w znikomych
uościach (kilka kostek dla dzieci, zamiast cukierków), potrawy słodzono
dodając słodkie owoce lub petmes — w Gramadzie był to przecier
z czerwonych buraków. Jakkolwiek na wsi hodowano pszczoły, jednakże
miód w codziennym pożywieniu przeciętnego mieszkańca wsi odgrywał
znikomą rolę.
Chociaż we wsi było sporo bydła, do czasów I wojny spożycie mleka
krowiego było minimalne. Bydło chowano głównie jako siłę pociągową.
Dopiero po upowszechnieniu w latach dwudziestych mlecznych simentali zaczęto spożywać mleko krowie, przede wszystkim kiszone. Masła
nie robiono. W ocenie miejscowej ludności owcze mleko uważano za
smaczniejsze od krowiego i bardziej wartościowe pod względem odżyw­
czym. Stąd jego produkcja do końca lat międzywojennych była znaczna .
1S

19

20

1 8

Nie
spotkaliśmy
się w
Gramadzie
z instalowaniem
osobnych
kuchni
w o b r ę b i e w s p ó l n e g o d o m u , p r o c e s u p r z y t a c z a n e g o w l i t e r a t u r z e j a k o etap p o s t ę ­
p u j ą c e g o r o z k ł a d u w s p ó l n o t w i e l k o r o d z i n n y c h (T. M . i n . K o l e w a ,
Rodzina
i stosunki
rodzinne
w społeczności
Bułgarów
rodopskich,
„Etnografia Polska",
t. 12: 1968, s. 439). R o z d z i e l a j ą c e s i ę r o d z i n y z r e g u ł y b u d o w a ł y sobie osobne
domy.
1 9

Na rolę chleba i papryki w o d ż y w i a n i u ludności p ó ł n o c n o - z a c h o d n i e j B u ł ­
garii z w r a c a l i j u ż u w a g ę : M a r i n o w , Cradiwo...,
s. 59, o r a z J . C v i j i č La
peninsule balkanique.
Géographie
humaine, P a r i s 1918, s. 189 190.
J

2 0

S y t u a c j a t a k a b y ł a c h a r a k t e r y s t y c z n a d l a c a ł e j B u ł g a r i i ; w k t ó r e j w 1939 r .
w y p r o d u k o w a n o 259 997
ton
m l e k a k r o w i e g o , 227 351 ton z a ś m l e k a owczego,
p o n a d t o 37 797 ton m l e k a b a w o l e g o i 36 771 ton m l e k a koziego: N .
N i k o ł o w ,
Przerób
mleka w Bułgarii,
„ P r z e g l ą d M l e c z a r s k i " , n r 10: 1959.

�100

BRONISŁAWA

KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

Mięso jadano prawie wyłącznie z okazji niedziel i świąt, głównie
wieprzowe i baranie. Każde, nawet najuboższe gospodarstwo, starało się
wyhodować jedną świnię na Boże Narodzenie (Koleda). Duże gospodar­
stwa biły niekiedy trzy świnie w ciągu roku. Barany i kozy bito z róż­
nych okazji. Na mniejsze uroczystości, jak również w rodzinach uboż­
szych przyrządzano kury. W czasie postu spożywano ryby.
Podstawowym tłuszczem używanym do kraszenia i smażenia była
świńska mas (smalec). W poście jadano bez okrasy, w wyjątkowo uro­
czyste dni używano niewielkich ilości oliwy (w Nikolowden i Todorowden) . W latach dwudziestych wraz z upowszechnieniem uprawy sło­
neczników zaczęto używać oleju słonecznikowego, który w czasie ostat­
niej wojny wyparł inne tłuszcze.
Przed I wojną wyrabiano również masło owcze (owcza mas), jed­
nakże tylko częściowo spożytkowywano je we własnym gospodarstwie,
głównie produkowano je na sprzedaż .
Przetwory z mleka kiszonego uważane były za jadło. Posiłki co­
dzienne popijano więc wodą. Z napoi alkoholowych pito najczęściej
rakiję — wódkę z owoców, rzadziej wino, którego uprawa zaczęła się
na dobre dopiero w latach m i ę d z y w o j e n n y c h . Wino pijano głównie
w karczmach, bozę
w miejscowych
bozadżijnicach.
Posiłki wszystkich warstw społecznych były mało urozmaicone
i nieliczne . Różnice społeczne wyrażały się głównie w ilości, a nie
w jakości p o ż y w i e n i a . Jest to zjawisko powszechne, że w gospodar­
stwie wiejskim konsumpcja środków spożywczych nie była nigdy w y ­
raźną miarą poziomu zamożności.
Skromne codzienne pożywienie ograniczano dodatkowo w licznych
okresach postów (w ciągu roku w sumie około 18 tygodni) . W post
21

22

23

2 4

25

26

21

2 1

tur.

W gwarze miejscowej
z e e h t i n / / z e j t i n : Bułgarski

oliwa n a z y w a n a jest
Tálkowen
Ręcznik,

2 2

Sprzedawano je w W i d m i e T u r k o m
t ł u s z c z u wieprzowego.
Patrz artykuł D. Markowskiej.

ddrwene
Sofija

i Żydom,

masło
1955,

którym

l u b zajtin
od
s. v.
zechtin.

nie wolno

było

jeść

2 3

2 4

Sfermentowany

napój

z mąki

prosa lub kukurydzy.

2 5

T u t r z e b a p o d k r e ś l i ć , ż e j e s t to o p i n i a ś r o d o w i s k b u ł g a r s k i c h . W o p i n i i
P o l a k ó w , w p o r ó w n a n i u ze sposobem o d ż y w i a n i a s i ę c h ł o p a p o l s k i e g o w 1 p o ł .
X I X w . , o d ż y w i a n i e l u d n o ś c i b u ł g a r s k i e j o c e n i a n e b y ł o j a k o dostatnie: Z o b .
J . J . J e ż , Od kolebki
przez życie,
t. 1, K r a k ó w 1936, s. 376—377. J e ż w s p o m i n a
m i ę d z y i n n y m i o p o t r a w k a c h z d r o b i u i j a g n i ę c i a o r a z o banicy,
którą określa
jako rodzaj strudla.
2 6

P o r . J . S u 1 i m s к i , Procesy
urbanizacji
S t u d i u m socjologiczne, W r o c ł a w 1967, s. 121.
2 7

w

strefie

podmiejskiej

40 d n i p r z e d B o ż y m N a r o d z e n i e m i p r z e d W i e l k a n o c ą ,
Petrowden
(12 V I I ) i p r z e d Bogorodicą
(28 V I I I ) , ponadto w
środa i piątek.

Krakowa.

po 15 d n i p r z e d
każdym
tygodniu

�W A R U N K I BYTOWE I BUDŻET RODZINY WIEJSKIEJ

101

w bardziej pobożnych domach nie jadano zarówno mięsa, jak i nabiału
ani tłuszczów z w i e r z ę c y c h . Posty były powszechnie przestrzegane do
I wojny światowej, w okresie międzywojennym już w wielu rodzinach
zarzucono zwyczaj poszczenia.
Lepsze, pożywniejsze potrawy przeznaczano dla ciężej pracujących
mężczyzn oraz dla głowy rodziny (chleb biały, mięso). Ciężko chorym
gotowano rosół z kury, małe dzieci karmiły matki na ogół do 1,5 roku,
później dzieci jadały razem z dorosłymi. Starano się jedynie dawać im
nieco więcej owczego mleka.
Według zgodnych relacji wszystkich informatorów robotników sezo­
nowych należało „dobrze karmić". Dostawali więc do posiłków mięso
lub jaja, ser, a do picia wino lub r a k i j ę . Jak z tego widać, posiłek
był elementem zapłaty, zaś w wypadku kolejnej pracy na
zaredę
uzupełnieniem rewanżu. Gospodarz, u którego pracowali w danym dniu
sąsiedzi czy przyjaciele, był obowiązany dostarczyć dla wszystkich po­
siłek. Ambicją jego było, aby nikt nie narzekał, aby posiłek był wzglę­
dnie suty. Przy wzajemnej pomocy bezzwrotnej, tłoce, poczęstunek
miał charakter zdecydowanie świąteczny. Konieczne było mięso pieczo­
ne lub gotowane, kura czy pieczone jagnię, do tego ser, papryka, pieczy­
wo i wódka lub wino. Podobny charakter miało jadło weselne, z tym
że w układzie tradycyjnym przeważały potrawy gotowane i jadłospis
był stosunkowo mało zróżnicowany.
Jest rzeczą charakterystyczną, że zarówno wszystkie święta rodzinne,
jak szerszych zbiorowości wioskowych (swetec dzielnicy, wsi), a także
zabiegom ofiarno-magicznym (lowene na obrok) towarzyszyły zawsze tra­
pezy — uczty obrzędowe. W czasie uczty spożywano specjalne rodzaje
pieczywa obrzędowego, zabijano często w określony sposób kurę, jagnię
lub jarkę. W niektórych ucztach specjalnego znaczenia nabierało spo­
żywanie czy ofiarowywanie jajek, jabłek czy o r z e c h ó w .
Przy ucztach zbiorowych, w których bierze udział kilka rodzin,
obserwujemy wymianę jadła (zwłaszcza chleba) przynoszonego przez po'szczególne rodziny (gospodynie z tych rodzin). Zwyczaj podkreślania
więzi społecznej poprzez wymianę poczęstunku spotykamy także w dni
zaduszne, kiedy to oprócz symbolicznego poczęstunku bliskich, którzy
opuścili grono rodzinne, obdarowuje się jedzeniem wszystkie osoby,
2S

29

30

31

2 8

BJ,

Jedzenie w
1968, s. 156.

post, j a k m ó w i l i

l u d z i e s t a r z y , to

„cygańska

2 0

robota":

Materiały

J e d n a z i n f o r m á t o r e k w s p o m i n a ł a , ż e n i g d y nie j a d ł a t a k dobrze, j a k
w t e d y , gdy w d o m u ś w i e k r ó w p r a c o w a l i r o b o t n i c y . S ł u ż b a s t a ł a j a d a ł a s k r o m n i e j ,
to co i gospodarze.
3 0

Patrz artykuł

3 1

Opis i analiza o b r z ę d ó w

M.

Biernackiej.
patrz a r t y k u ł

T.

Kolewy.

�102

BRONISŁAWA

KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

które przychodzą odwiedzić grób rodzinny — w zamian otrzymuje się
poczęstunek na cudzych grobach. Poczęstunek i wspólny posiłek jest
więc z jednej strony wyrazem dopełnienia ofiary, a z drugiej wyrazem
wymiany świadczeń.
Podstawowe pożywienie codzienne jako sfera stosunkowo wewnętrz­
nego życia rodziny ulegało powolnym zmianom . Podobnie mało zmie­
niało się pożywienie na ucztach obrzędowych, których jadłospis zwią­
zany był z przebiegiem obrzędu. Stosunkowo szybsze było tempo prze­
mian uczt związanych z uroczystościami o charakterze w pierwszym
rzędzie społecznym, takich jak np. uczta weselna. Z czasem do jadło­
spisu weselnego zaczyna wchodzić coraz więcej potraw kupnych (wędli­
ny) oraz wzrasta spożycie słodkich ciast. Wystawność jadła weselnego
staje się coraz bardziej wyrazem prestiżu społecznego rodziny, w prze­
ciwieństwie do układu tradycyjnego, gdzie związana była z obrzędo­
w y m i funkcjami wesela .
Rodzaj prowadzonej gospodarki i jej poziom techniczny obok po­
wszechnie występujących potrzeb ogólnoludzkich wyznaczają życie co32

33

Ryc.

4. D a w n y s k l e p a r t y k u ł ó w

3 2

m i e s z a n y c h , obecnie

magazyn żelazny Selkoopu
Fot. M . Biernacka, 1969

W literaturze p o d k r e ś l a się, ż e przyzwyczajenia konsumpcyjne odznaczają
s i ę w o g ó l e d u ż ą i n e r c j ą , s ą m a ł o p o d a t n e n a z m i a n y : K u l a , Problemy
i meto­
dy..., s. 313.
3 3

Zob. Т. K o l e w a .

�W A R U N K I BYTOWE I B U D Ż E T R O D Z I N Y

103

WIEJSKIEJ

dzienne rodziny, r y t m p r a c y i o d p o c z y n k u . Przejście z go­
spodarki wielkorodzinnej do gospodarki w małej rodzinie oraz zmiany
jej dochodów określały zmiany w a r u n k ó w bytowych.
Rodzina wiejska w Gramadzie do lat poprzedzających kolektywizację
dzieliła swój czas między kolibą na polu a chatą we wsi . Latem więk­
szość członków rodziny, zarówno mężczyzn, jak kobiet i dzieci, przeby­
wała na kolibie.
W zimie na kolibie zostawał zazwyczaj najstarszy mężczyzna sam
lub, gdy gospodarstwo hodowlane było większe, z pomocnikami z ro­
dziny. Życie reszty rodziny w okresie zimowym koncentrowało się w cha­
cie we wsi. W tych rodzinach, które miały koliby, wszyscy członkowie
rodziny zbierali się razem tylko w dni wyjątkowo uroczystych świąt ,
t y m też można chyba m. in. tłumaczyć stosunkowo małe rozmiary do­
mów mieszkalnych.
W dawnej rodzinie, jakkolwiek istniał wyraźny podział czynności na
zajęcia męskie i kobiece wykonywane bądź w polu na kolibie, bądź
w domu czy w zagrodzie we wsi, wszyscy jej członkowie pracowali
w obrębie tego samego gospodarstwa. Potrzeby tego gospodarstwa, r y t m
pracy określony zajęciami kształtowały budżet czasu całej rodziny rol­
niczej.
Każda grupa wieku miała tradycją określone formy rekreacji (sedenki, zebrania przy studniach, w karczmie, zabawy z okazji prac zespo­
łowych, niedzielne zabawy taneczne — igranie chora).
Oprócz uczestnictwa w życiu towarzyskim formą rekreacji były obrzę­
dowe obchody świąt dorocznych i rodzinnych, jak również uczestniczenie
w praktykach kościelnych. W niedzielę i ważniejsze święta kościelne,
zgodnie ze wskazaniami kościoła, nie wolno było pracować. Niedzielę
uważano za dzień przeznaczony do odpoczynku. Kościół nakładał nawet
kary na ludzi, którzy pracowali w dni świąteczne .
Okazję do wspólnej, zabawy i tańca stwarzały wesela. Odbywały się
one raczej w zimie, rzadziej na wiosnę. Na weselu mógł bawić się każdy
mieszkaniec wsi, bez specjalnego zaproszenia.
Huczne wesela są organizowane na wsi do lat ostatnich, sedenki prze­
stano organizować przed I I wojną, kiedy to wraz z regulacją i gęstszą
zabudową wsi polikwidowano wolne place. Choro igrano jeszcze w pierw­
szych łatach po ostatniej wojnie, lecz wyparły je inne rodzaje rozrywek.
Należy wspomnieć, że już w 1908 r. została we wsi zorganizowana
3 i

35

36

3 7

3 4

Patrz

3 5

M a t e r i a ł y B J , 1969, s. 111. P o r . t e ż F r o l e c , Bolszaja
semja...,
N p . p r z y m u s o w e k u p n o ś w i e c w o t y w n y c h : m a t . B M , 353, s. 5.

3 9

3 7

1957,

artykuł

M.

Biernackiej.

B . B o n c z e w , Přinos
m a s z y n o p i s , s. 211.

kám

istorijata

na

s. Gramada

(kulska,

s.

okolja),

45.
Widin

�104

BRONISŁAWA

KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

świetlica, która w latach 1908-1912 mieściła się w t y m samym domu
co karczma, a następnie w innych wynajętych lokalach. Świetlica (czytaliszte) poza wypożyczaniem książek organizowała akcje odczytowe czy
podejmowała inne próby organizowania życia kulturalnego wsi. Natę­
żenie tych prac było różne w różnych okresach, zależnie od sytuacji f i ­
nansowej tej instytucji oraz aktywności ludzi kierujących jej pracami .
Jak była o t y m już mowa, w zakresie konsumpcji żywnościowej ro­
dzina była przez długie lata samowystarczalna , jedynie w latach głodu
zakupywano pszenicę i kukurydzę w R u m u n i i . Nieliczne meble, jak
również tkaniny, ubrania, były produkowane w domu. Własnego w y 38

39

40

R y c . 5. Panair

(jarmark) w Gramadzie
Fot. M . Biernacka, 1966

robu były nawet gliniane podstawki, podnice, potrzebne przy wypieku
chleba , a także drobny sprzęt drewniany. Artykułami pierwszej po­
trzeby, rozbijającymi zamkniętą gospodarkę konsumpcyjną, była sól
i nafta, które trzeba było nabyć poza gospodarstwem. Ponadto od rze­
mieślników spoza Gramady kupowano naczynia gliniane do gotowania
41

3 8

3 9

Patrz artykuł M. Biernackiej
Jak

określa

D.

M a r k o w s k a rodzina p r o w a d z i ł a

gospodarkę

samowyżywie-

niową.
4 0

Materiały

4 1

Wyrabiały

M B , 342, s.

5.

j e g o s p o d y n i e r a z do r o k u w

świąteczny

dzień

Eremija

(14 V ) .

�W A R U N K I BYTOWE I B U D Ż E T R O D Z I N Y

105

WIEJSKIEJ

i spożywania posiłków oraz naczynia metalowe. Przedmiotem wymiany
były również towary luksusowe (np. ozdoby) i wyroby galanteryjne
(igły, spinki, przędza). Potrzeby te w skali całej wsi były tak niewielkie,
że do końca pierwszego dziesięciolecia naszego wieku w Gramadzie nie
było w a r u n k ó w do rozwoju handlu. Po sól, naftę i inne zakupy chodzono
lub jeżdżono do W i d i n a . Z niektórymi towarami przychodzili do wsi
domokrążni handlarze, przeważnie Cyganie. Przyjeżdżali najczęściej po
żniwach lub po Bożym Narodzeniu. Cyganie z Arczaru i Sracimiru han­
dlowali naczyniami glinianymi, które sprzedawali za ziarno, mąkę, fa­
solę lub jajka. Garncarze całymi rodzinami jeździli wozami. Podobnie
jeździli koszykarze czy kowale wyrabiający siekiery, łańcuchy, nożyce
do strzyżenia owiec, gremplarki do konopi. Handlarze wędrujący pieszo
sprzedawali igły, druty do robót, korale, bransoletki, lusterka „małe jak
oko bawoła". Towar nosili w torbie na ramieniu.
Wędrowni kupcy bułgarscy sprzedawali żywicę (tymian) do kadzenia
i żucia, czasem ikony, drewniane bukłaki do wody, czy wosk na świece.
Na potoku w Gramadzie pracowały małe młynki (wodenice lub karadżejki) mielące zboże i kukurydzę na potrzeby najbliższego sąsiedztwa.
Jeden z pierwszych sklepów w Gramadzie otworzył w centrum wsi
w 1907 r. Iwan Popów Dimitrow — największy miejscowy kupiec. Sklep
ten był czynny do 1945 r. Początkowo mieścił się w starym domu ro­
dziny Dimitrowych (budynek dzisiejszej poczty), tu również rodzina ta
miała w latach 1918-1925 karczmę. W 1935 r. sklep został przeniesiony
do nowego specjalnego budynku (dawna apteka, obecnie zakład fotogra­
ficzny), brat zaś i wspólnik Iwana, Petko, w latach 1935-1945 urucho­
mił w kiosku obok masarnię (kasapnicę). W tym samym czasie co w Gra­
madzie również w Wodnej został założony sklep przez miejscowego karcz­
marza Mitko Petkowa .
Drugim znanym przedsiębiorcą w Gramadzie był Todor Borysów,
który miał sklep (djukjan) i karczmę w Mareńskiej Máchale. Sklep ten
w latach 1925-1946 prowadził syn Todora, Borys.
W okresie międzywojennym różni gospodarze podejmowali ze zmien­
nym szczęściem próby zakładania sklepów w różnych punktach w s i .
42

43

4 4

4 2

D r o g a p o l n a teren pat w i o d ł a p r z e z J a s o w i c e , S y n a g o w c e , G u r k o w o , "Widbol
(obecnie D u n a w c i ) . I d ą c pieszo o m i j a n o S i n a g o w c y i G u r k o w o (z J a s o w i e p r z e z
D u n k o w i c e i F u s o w i c e prosto n a W i d b o l ) . Z B r a n k o w s k i e j M a c h a ł y j e ż d ż o n o do
Widina przez R a k o w i c e , B u k o w e c i T a t a r d ż y k .
4 3

Sprzedawano
Wodna...,
s. 161.
4 4

w

nim

sól,

cukier,

ryż,

dziegieć

i

naftę:

N а к o w,

Selo

Między innymi w Mareńskiej Máchale: Matejko Toszow Hadżijski, Pena
Todorowa P a ł u j k o w a ; w centrum wsi Gergo U r ł o w , Mitko Gergow, Marko C e n o w
S t e f a n ó w ; w Nowej M á c h a l e Stojko A n g e ł o w i inni.

�106

BRONISŁAWA KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

Największe szanse rozwoju miały sklepy zakładane w centrum wsi, przy
drodze do Kuły lub przy drodze na plac targowy .
W sklepach tych przed I wojną światową sprzedawano sól, ryż, cu­
kier, oliwę, naftę, farby do przędzy i arnicz (przędze do szycia i wełnę
do robót). Ponadto opinki (kierpce wyrabiane w Gabrowie) i zelówki do
kierpcy domowego wyrobu. W okresie międzywojennym asortyment
towarów powiększył się o materiały (wełniane i bawełniane), buty gu4 5

46

R y c . 6. Panair

w Gramadzie
Fot. M . Biernacka, 1966

mowe, wyroby żelazne (kosy, młotki, motyki, lemiesze do pługów), ma­
teriały piśmienne. Iwan Popów sprzedawał również niektóre lekarstwa,
a po 1936 r. rowery.
Sklepy w Gramadzie zaopatrywali na ogół na raty żydowscy hur­
townicy z Widina, stąd też ceny były t u wyższe niż w mieście i wielu
gospodarzy zaopatrywało się w W i d i n i e . Do Widina jeżdżono naj­
częściej w piątek, dzień targowy . Kupowano tam sól, naftę, ryż, garnki
47

48

4 5

Tu

przez

wiele

Siraka. Obecnie w
46 p
z

bozą

r z

y

lat

miał

sklep

lokalu tym mieści

drodze

na plac targowy

i słodyczami

z

artykułami

była

przez pewien

4 7

P o 1930 r . d r o b n i e j s z e z a k u p y robiono
Najczęściej

jeżdżono

potrzeba,

Iwan

Jotow

Zob. r y c . 4.

czas c z y n n a

bozadżijnica,

( c h a ł w ą , rachatemi).

4 8

określona

mieszanymi

s i ę sklep ż e l a z n y kooperatywy.

a w

wiosną

zimie

i

tylko

w

jesienią,

sklepach we
w

wyjątkowo.

lecie

tylko

wsi.
wtedy,

gdy

była

�107

W A R U N K I BYTOWE I B U D Ż E T R O D Z I N Y W I E J S K I E J

gliniane, ubranie, buty i przędzę bawełnianą. Na rynku sprzedawano
przyniesione sery i niekiedy smalec oraz wełnę owczą. Nadwyżki k u ­
kurydzy, pszenicy, fasoli, sprzedawano hurtownikom. Ponadto sprzeda­
wano w Widinie drzewo na o p a ł .
W okresie międzywojennym najczęściej jeździli do Widina rzemieślni­
cy, którzy zaopatrywali się tu w potrzebne surowce (żelazo, obręcze że­
lazne, drzewo stolarskie) czy — jak krawcy •— w dodatki krawieckie.
Jeździli zazwyczaj dwa do trzech razy w miesiącu w dni targowe, kiedy
można było porobić również inne zakupy i skorzystać z cudzego wozu.
Do Kuły na targ chodzono bardzo rzadko, gdyż było tam o wiele gorsze
zaopatrzenie niż w Widinie .
Po 1921 r. zorganizowano w Gramadzie cotygodniowy targ (pazar).
Nie płacono na nim opłat handlowych. Przychodzili n a ń gospodarze
z Gramady i okolicznych wiosek sprzedawać owce i przychówek bydlęcy
oraz świnie.
4 9

э0

51

R y c . 7. Panair

w Gramadzie
Fot. M . Biernacka, 1966

4 9

Miłkowski

powstańczym
handlujący
5 0

Od

w

przebywający
Widinie

nabiałem:
sprzedaży

w

1849

zanotował,

J e ż , Od
trzeba

r.
że

kolebki...,

było

płacić

z internowanym
przychodzili

s.

do

z
nich

Węgier

wojskiem

chłopi

bułgarscy

367.

opłaty

handlowe:

patrz artykuł

W.

Pa­

powiatowych

lub

prockiej.
5 1

do

Do K u ł y

Sądu.

udawano

się prawie wyłącznie

tylko

do w ł a d z

�108

BKONISŁAWA

KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

Od wiosny do końca września odbywały się w okolicznych miejsco­
wościach doroczne jarmarki (panairy) .
Jarmarki trwały przez 3-7 dni.
Gospodarze przyprowadzali na sprzedaż bydło, owce, świnie, które sku­
pywali handlarze przyjeżdżający również spoza Bułgarii — z Czech,
Rosji i Rumunii. Przyprowadzano również na sprzedaż bydło z Serbii.
Obok handlu inwentarzem na panairze mieli kramy kupcy z Widina,
Arczar, Kuły, oferujący materiały, gotowe ubrania, czapki futrzane.
Garncarze z Arczaru, Sracymiru, Trojan i Widina sprzedawali swoje
garnki. Ponadto rzemieślnicy sprzedawali koła, wozy, uprzęże czy w y ­
roby bednarskie. Z płodów rolnych handlowano jedynie owocami i wa­
rzywami. W specjalnych kramach sprzedawano słodycze, wstążki i ko­
rale oraz pończochy. Karczmarze organizowali na panairach bufety
z muzyką.
Panair w Widynie był organizowany już przed I wojną światową,
w Gramadzie dopiero po 1923 r. Natomiast już przed wojną przyjeż­
dżali do Gramady handlarze skupujący świnie u gospodarzy specjalizu­
jących się w hodowli. Przyjeżdżali na wiosnę przed Gjergjowden
(6 V)
i na jesieni po Bogarodicy (28 V I I I ) . Handlarze znajdowali pomoc w miej­
scowych pośrednikach (dżambaz), którzy informowali, kto ma trzodę na
sprzedaż. Zakupione zwierzęta właściciele odstawiali do najbliższej stacji
kolejowej, skąd wysyłano je dalej do Sofii i W a r n y .
Jak podkreślają historycy gospodarstwa wiejskiego, rozwój stosun­
ków kapitalistycznych w Bułgarii miał specyficzny charakter i przebieg.
Po wyzwoleniu w 1946 r. panującą formą produkcji rolnej stało się
małe gospodarstwo chłopskie. Chłopi zmuszeni do wykupu otrzymanej
ziemi potureckiej zapożyczali się u lichwiarzy. Brak podaży na siłę ro­
boczą i brak kapitału doprowadził wiele gospodarstw do ruiny, prze­
chodziły one w ręce wierzycieli. Szczególnie ostrą formę proces ten przy­
brał w czasie kryzysu rolnego w końcu X I X w .
We wsi żywa jest
jeszcze pamięć miejscowych lichwiarzy. W dzienniku szkolnym Wodnej
znajduje się wzmianka o karczmarzu Gergo Cekowie, który w latach
1901-1910 brał odsetki w wysokości 10 /o miesięcznie . Obok pożyczek
rozpowszechnione było zeleniczarstwo — czyli pożyczanie w zimie pod
b2

53

5 4

fl

55

5 2

N a sw.
Trójca
(13 V I ) w R a k o w i c y , n a Preobrażenie
Gospodne
(19 V I I )
w K u l e , n a Golema
Bogorodica
(28 V I I I )
w
Widinie, w
pierwszych
dniach
w r z e ś n i a w M a k r e s z , n a Malka
Bogorodica
(21 I X ) w G r a m a d z i e , n a
Krástowden
(27 I X ) w D i m o w i e .
5 3

na

Stacja kolejowa była za Gurkowem,
p r z e p r o w a d z o n o dopiero w 1923 r .
6 4

szawa
5 5

W. T i c h o m i r o w ,
1952, s. 18-19.
Cyt.

za

Nakowem,

Socjalistyczna
Selo

Wodna...,

gdyż

obecną

przebudowa,
s.

160-161.

linię

rolnictwa

kolejową
w

do

Bułgarii,

Widi­
War­

�109

W A R U N K I BYTOWE I B U D Ż E T R O D Z I N Y W I E J S K I E J

zastaw nowych zbiorów. W nieurodzajnym roku taka pożyczka mogła
doprowadzić do całkowitej ruiny gospodarstwa. Uzyskane kapitały lich­
wiarze lokowali zazwyczaj w ziemi lub przedsięwzięciach handlowych:
sklepach, karczmach itp.
W związku z koncentracją ziemi w rękach miejscowych bogaczy (czę­
sto lichwiarzy), rozpowszechniony był zwyczaj najmowania się do robót
rolnych. Zarobkowali w ten sposób zarówno najbiedniejsi, jak również
w rodzinach liczniejszych, wspólnie gospodarujących, młode małżeństwa
„na dorobku". Ponadto znaczna część gospodarstw mniejszych dzierża­
wiła ziemię od zamożniejszych gospodarzy nie za pieniądze, lecz na
ispolicę, czyli za połowę plonów. Dzierżawiono również ziemie cerkiewne,
ale te za opłatą pieniężną .
Historyk Gramady dr Bonczew uważa, że do pogorszenia sytuacji go­
spodarstw rolnych przyczynił się również masowy rozpad wielkich ro­
dzin, wskutek czego powstawały gospodarstwa małe, o niedostatecznej
ilości ziemi, inwentarza żywego i n a r z ę d z i . Sytuację dodatkowo pogar­
szała jeszcze niekorzystna dla wsi polityka podatkowa państwa oraz ogra­
niczenie hodowli (pastwisk) na rzecz produkcji zbożowej .
W związku z ogromnym brakiem kredytów w gospodarce rolnej Buł­
garii, podjęto ideę organizowania spółdzielni kredytowych .
W północno-zachodniej Bułgarii pierwszą spółdzielnię kredytową za­
łożono w 1901 r. we wsi Urbabińcy (dzisiejsze Toszewci). W Gramadzie
kooperacja „Sztastie" została założona w 1903 г., w Wodnej zaś koope­
racja „Pomoszt" dopiero w 1930 r. Pożyczki ze spółdzielni przeznaczano
na ogół na spłacenie lichwiarskich długów, kupowanie ziemi, inwentarza
żywego, inwestycje budowlane, zakup sprzętu itp.
J u ż w pierwszym okresie istnienia spółdzielni w Gramadzie próbo­
wano rozszerzyć zakres jej działalności na organizację zaopatrzenia, jed­
nakże dwukrotne próby zakładania sklepów spółdzielczych (w 1903 r.
i latach 1913-1914) nie powiodły się.
36

57

58

59

6 0

5 8

5 7

O D A , Widin,

F o n d 465 „ К " , а р . 1, a r c h . ed. 28, 33, 46,

Bonczew,

Prinos...,

s.

58.

217-218.

5 8

P r z e j ś c i e z gospodarki hodowlanej
n a s t ą p i ł o ok. 1918 г.: m a t e r i a ł y M B , 342,

na zbożową
s. 4.

5 9

wg

miejscowej

tradycji

Pierwsza spółdzielnia kredytowa w niepodległej Bułgarii została założona
w e w s i M i r k o w o okr. s o f i j s k i e g o w 1890 r. W 1894 r. w y d a n o u s t a w ę o k a s a c h
r o l n i c z y c h , w k t ó r e j p r z e w i d y w a n o k r e d y t o w a n i e s p ó ł d z i e l c z o ś c i r o l n i c z e j . W 1903
r. Zgromadzenie Narodowe p r z e k s z t a ł c i ł o kasy rolnicze w B a n k Rolny. O d e g r a ł
on w i o d ą c ą r o l ę w o r g a n i z o w a n i u r u c h u s p ó ł d z i e l c z e g o n a w s i . W k o ń c u 1910 r .
B a n k R o l n y p r o w a d z i ł r a c h u n k i 584 t o w a r z y s t w s p ó ł d z i e l c z y c h , d r u g i e m u z a ś
C e n t r a l n e m u B a n k o w i S p ó ł d z i e l c z e m u ( B C K ) w k o ń c u 1912 r . p o d l e g a ł o 426 w i e j ­
s k i c h s p ó ł d z i e l n i o s z c z ę d n o ś c i o w o - p o ż y c z k o w y c h : Z . N a t a n , Stopanska
istorija
na Bálgarija,,
S o f i j a 1957, s. 374.
6 0

ODA,

Widin,

Fond

320,

Historia

zbiorów.

�110

BRONISŁAWA

KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

R y c . 8. N o w o c z e s n e
'

w n ę t r z e domu

mieszkalnego
Fot. N . Nikołow, 196S

Po okresie zniszczeń wywołanych dwiema wojnami (serbską i świa­
tową) spółdzielczość, szczególnie popierana w okresie rządów Stambolińskiego, pomimo późniejszych represji w latach 1923-1929 rozwija się
nadal. W tym ostatnim okresie, przejściowego rozkwitu gospodarki,
w miarę jak gospodarka chłopska przekształca się z naturalnej w kapi­
talistyczną, znowu wzrasta zadłużenie najbiedniejszych gospodarstw.
Szczególnie ciężkie dla biednego i średniego gospodarstwa były lata k r y ­
zysu 1929-1933, jak mówi o t y m komunikat Banku Rolnego:
,,Sytuacja

zadłużonych

bardzo ciężka,
jeszcze

w

październiku

strzyc będzie
która

nie

dłużenia,

w

jest
przed

przeznaczona
okresem

6 1

„Izwiestija

na

[...]

poprzedniego

lipcu, mleko

na rachunek przyszłych

cyt.

gospodarstw

p r a w i e bez w y j ś c i a .

wiejskich, które
Większość

roku

sprzedaje

sprzedaje zawczasu w
na

sprzętu.

opłacanie
Swoje

z b i o r ó w — cały rok żyją

Bałgarskata

Zemědělská

wełnę

1952,

s.

43.

Jeden

z

informatorów

większość,

z dnia na

jest

dzień:

swoich

owiec,

które

swego

zboża,

i

umorzenie

bieżące

ludzie

ci

starego

za­

zaspokajają

6 1

zaliczką" .

Banka",

1934,

za W . T i c h o m i r o w e r n , Socjalistyczna przebudowa

Warszawa

żyje

styczniu, część

procentów

potrzeby

stanowią

ludności

K n . 14-16,

rolnictwa w

charakteryzując

ten

s.

342:

Bułgarii,

okres

pod-

�W A R U N K I BYTOWE I B U D Ż E T R O D Z I N Y

111

WIEJSKIEJ

Sytuacji drobnego producenta nie poprawiał system podatkowy, w k t ó ­
r y m według danych Instytutu Statystycznego przy Uniwersytecie w Sofii
w 1934 r. — 45,9 /o ogółu podatków płacili c h ł o p i . Lepsza była sy­
tuacja bogatszych gospodarstw. Przechodząc na gospodarkę towarową
(opierającą się głównie zresztą na taniej sile roboczej) podnosili poziom
produkcji rolnej i uzyskiwali z niej pewne zyski. W 1934 r. powstaje
w Gramadzie spółdzielczy sklep spożywczy stale już pracujący, a w 1938 r.
sklep z towarami mieszanymi. Jednocześnie w 1934 r. uruchomiony zo­
stał spółdzielczy punkt skupu zboża i innych płodów rolnych, a w 1938 r.
spółdzielnia organizuje punkt skupu jajek i s ł o n i n y . Należy w t y m
miejscu zaznaczyć, że równoległe z rozwojem spółdzielczości szereg bar­
dziej aktywnych mieszkańców wsi podejmuje się prywatnie skupu i han­
dlu. Handlowano głównie bydłem i świniami oraz drobiem i jajami,
gdyż jak już wspominaliśmy, prywatny handel zbożem był w rękach
hurtowników z Widina.
fl

62

63

W związku z podniesieniem techniki rolnej i hodowlanej oraz skupu
i handlu, produkty tej gospodarki zaczynają docierać w coraz większym
stopniu na rynek pozalokalny. Uzyskiwane tą drogą pieniądze małe
gospodarstwa obracały najczęściej na zakup ziemi, większe •— na inwe­
stycje gospodarcze (zakup sprzętu rolniczego, budowę domu) lub nie­
kiedy na dalsze spekulacje.
W t y m samym okresie zaczyna się rozwijać różnego rodzaju w y t w ó r ­
czość zaspokajająca potrzeby ludności i dająca uzupełniające dochody
dla gospodarstwa rolnego przede wszystkim p i e n i ę ż n e . Już przed
1918 r. jeden z zamożnych gospodarzy wystawił w Gramadzie młyn pa­
rowy, z czasem przerobiony i rozbudowany. W latach dwudziestych uru­
chomiono we wsi drugi prywatny młyn mechaniczny oraz o l e j a r n i ę .
W 1936 r. kooperatywa uruchamia mardrę, czyli s e r o w a r n i ę .
Po wyzwoleniu fundusze spółdzielni pożyczkowych przejęło państwo,
organizując kredyt bankowy i państwowe kasy oszczędnościowe. Uprzy­
wilejowany w kształtującym się ustroju socjalistycznym sektor spół­
dzielczy poszerza w latach 1945-1949 zakres swej działalności, przede
wszystkim w dziedzinie zaopatrzenia i usług, o skup bydła (1945) i świń
(1949), organizuje własne zakłady przetwórcze (1945 — piekarnia, 1947—•
przetwórnia mleka krowiego, 1948 — ubój i przetwórstwo mięsa, 1949 —
64

6o

66

kreślał, że szczególnie ciężko było kupić
i n n e drogie": m a t . B J , 1969, s. 210.
' T i с h o m i r o w , j w „ s. 43.
r

ubranie:

„żyto

arch.

21

było

tanie

a

wszystko

2

6 3

ODA, Widin,

6 4

Patrz artykuł W.
M a t . B J , 1969, s.

6 5

6 6

ODA,

Widin,

F . 320,

Fond

arch.

ed.

Paprockiej.
52, 53, 118,
320

„К",

21.
119.
op.

1,

ed.

(Revizioni

aktowe).

�112

BRONISŁAWA

KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

w y r ó b wódki z powierzonego surowca) oraz produkcyjne (1947 — sto­
larnia, 1948 — ogród warzywny, ferma hodowlana). W 1948 r. w ra­
mach miejscowej spółdzielni „Szczastie" założono „Rolniczą Spółdzielnię
Produkcyjną" — TKZS .
Pierwszy okres powojenny sprzyjał wszelkiego rodzaju spekulacjom
i dawał przejściowe możliwości znacznego wzbogacenia się. Możliwości
te ograniczała jednak z roku na rok klasowa polityka państwa. W toku
wykonywania reformy rolnej w 1946 r. uległy dwukrotnemu zmniejszeniu
długi hipoteczne zaciągnięte przed 1935 г., a ponadto zmniejszono opro­
centowanie wszystkich długów. Zmieniono zasady wypłacania emerytur
c h ł o p o m . Biedocie wiejskiej przyznawano znaczne ulgi podatkowe
i przy dostawach rolnych. W latach 1948-1956 większość gospodarstw
wsi wstąpiła do rolniczej spółdzielni produkcyjnej stwarzającej nowe
podstawy bytowania rodziny .
67

68

69

Podstawą gospodarki współczesnej rodziny są zarobki uzyskiwane
z pracy poza gospodarstwem domowym. Kształtują się one rozmaicie
w zależności od rodzaju pracy i przygotowania do zawodu. W badanych
rodzinach występuje wyraźna zależność poziomu dochodów od ilości
osób z wykształceniem w rodzinie. W TKZS poza kwalifikacjami i ro­
dzajem wykonywanej pracy (są lepiej i gorzej zarabiające brygady) w y ­
sokość zarobków zależy w pierwszym rzędzie od liczby przepracowanych
dni, wyrobienia normy i ewentualnego uzyskania premii. Dla przykładu
można podać, że w 1969 r. robotnik rolny w TKZS mógł zarobić mie­
sięcznie ok. 75-95 lewów , traktorzysta 100 lewów, magazynier 115 le­
wów, urzędnik w TKZS — 120 lewów. Bibliotekarka w Domu Ludowym
zarabiała 81 lewów miesięcznie, szklarz w TPK
90-130 lewów. Lekarz
po studiach otrzymuje pierwszej pensji 100 lewów (po każdych 3 latach
pracy o 10 lewów miesięcznie więcej oraz za specjalizację 15 lewów).
Lekarzowi wiejskiemu TKZS dopłaca 50 lewów miesięcznie (felczerowi
20 lewów), czyli razem lekarz pracując na wsi otrzymuje 150 lewów na
początek. Przeciętna emerytura w zależności od ilości przepracowanych
lat w TKZS waha się w granicach 20-30 lewów miesięcznie .
Jak wykazały badania ankietowe, w Gramadzie 35,5% rodzin w 1968 r.
70

7 1

72

6 7

ODA, Widin,

6 8

W

okresie

Zadruga:

patrz

Fond

279,

op.

1, a r c h . ed.

międzywojennym

artykuł

M.

1, s.

emerytury

1-2.

rolnikom

wypłacała

Zemědělská

Biernackiej.

m

Por.

materiały

I. Nizińskiej

za

lata

1966-68. A r c h .

Zakł.

Etnogr.

7 0

Por.

materiały

I. Nizińskiej

za

lata

1966-68. A r c h .

Zakł.

Etnogr.

7 1

Patrz

7 2

W

wieku,

artykuł W.

1966

r. w

8 osób

za

Paprockiej.

Gramadzie
zasługi

1496

osób pobierało

ideologiczne,

55

osób

z

emerytury. W i ę k s z o ś ć
tytułu

inwalidztwa

z

tytułu

wojennego,

�113

W A R U N K I BYTOWE I BUDŻET RODZINY WIEJSKIEJ

miało dochody w granicach 40-60 lewów na osobę, 33,3°/o od 20-40 le­
wów, a 15,4 /o dochody od 60-100 lewów na osobę. Dochody poniżej
20 lewów i powyżej 100 lewów na osobę miał tylko nieznaczny odsetek
rodzin
Wszystkie rodziny mają dodatkowy dochód z 0,5 ha działki przyza­
grodowej. Dochód ten trudno jest ściśle obliczyć, gdyż składa się n a ń
wartość spożywanych w rodzinie produktów rolnych. Widoczną pozycję
w budżecie rodziny stanowią jedynie dochody z hodowli, głównie świń.
Zdaniem informatorów ze sprzedaży prosiąt, jajek, wełny owczej, jedno
gospodarstwo może uzyskać od 1000-1500 lewów rocznie. Przy kontrakto­
waniu świń w Rodopie (państwowe przedsiębiorstwo skupu) uzyskuje się
ceny niższe, ale ma się udogodnienia przy zakupie paszy.
Jeżeli chodzi o r y t m zaopatrzenia i większe zakupy inwestycyjne,
dużą rolę odgrywa system wypłaty wynagrodzeń w TKZS z jednorazową
wypłatą wyrównania za rok ubiegły w styczniu roku następnego. Jest
to rodzaj przymusowego oszczędzania, który powoduje, iż rodziny pra­
cujące w TKZS otrzymują raz do roku znaczne sumy, które z reguły
obracają na większe zakupy inwestycyjne.
Zestawiając dane uzyskane z ankiety z obserwacjami poczynionymi
w terenie można stwierdzić, że poziom w a r u n k ó w bytowych rodziny za­
leży nie tylko od przeciętnych zarobków rodziny (średnich dochodów na
członka rodziny), ale wyraźnie wzrasta w dużych rodzinach dysponują­
cych w sumie większą ilością zarobionych pieniędzy.
Po ostatniej wojnie w nowym układzie stosunków społeczno-gospodarczych rozwinął się bardzo ruch budowlany . Jest to zjawisko noto­
wane również na wsi polskiej . Stawianie na pierwszym miejscu w hie­
rarchii wartości materialnych domu mieszkalnego badacze polscy tłu­
maczą rozpadem rodzinnej gospodarki chłopskiej będącej w dawnym
układzie warsztatem pracy i symbolem trwałości rodziny. Funkcje wspól­
nej gospodarki w pewnym sensie przejmuje dom mieszkalny stający się
ośrodkiem organizacyjnym życia r o d z i n y
podstawą rozróżnienia poe

7 3

7 4

75

76

77

9

po

wypadkach

przy

statystyki miejscowej
7 3

Zbliżony

7 4

Zasady

rozkład

za

lata

sytuacji

s ą obroty

siącu styczniu

obroty

IX.

s.

1968,

Por.

handlu

osoby

z

tytułu

rent

chorobowych:

dane

ze

w

był
w

również
TKZS

Archiwum

we

—

Etnografii

styczniu

1113
101,5

tys. l e w ó w ,
tys.

lewów):

Wodna
PAN.

Selkoopu

w

lutym

i

archiwalne

IHKM

detalicznego m i e j s c o w e g o

kwietniu:

wsiach

materiały

Toszewci.
Ireny

Odbiciem

najwyższe

861 t y s .

Statisticzeski

w

tej
mie­

lewów,

bjuletin,

Ni­

naj­
Widin

12.

Patrz artykuł

76 Przemiany
7 7

w

23

uposażeń

1966-6)8

(1968: w

mniejsze

i

zdrowia.

dochodów

wypłacania

zińskiej

7 5

pracy

służby

M. Pokrapka.

społeczne

Sulimski,

w
Procesy

8 — Etnografia Polska, t . X V , z. 1

Polsce

Ludowej,

urbanizacji...,

Warszawa
is.

121.

1963,

s.

296,

362,

410.

�114

BRONISŁAWA KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

zycji społecznej rodziny i odbiciem jej dążeń i aspiracji. Nader ograni­
czone zadania produkcyjne ograniczają potrzebę inwestycji w zagrodzie.
Równocześnie dom mieszkalny upodabnia się typem budownictwa do
domku miejskiego , jedynie część budynku (parter lub suterena) służy
pewnym ograniczonym zadaniom produkcyjnym.
W dziedzinie w y p o s a ż e n i a m i e s z k a ń obserwujemy w Gra­
madzie chęć dorównania jak najszybciej standardom życiowym po­
wszechnie spopularyzowanym i wspólnym dla miasta i wsi. Dążenie do
jak najszybszego urządzenia mieszkania i najpełniejszego jego wyposa­
żenia w nowe meble oraz przedmioty ułatwiające prowadzenie gospo­
darstwa domowego, jak odkurzacze elektryczne, piecyki, maszyny do
szycia, telewizory, adaptery itp., jest powszechne. Nabywanie przedmio­
tów drogich posiada-wszelkie cechy manifestowania swego dostatku i t y m
samym podkreślania swego znaczenia. Wszystkie te nowości są atrybu­
tami powodzenia i „nowoczesnego" ż y c i a .
Połowa badanych rodzin miała domy urządzone kompletami mebli
fabrycznych. W pierwszym rzędzie urządza się sypialnie (podwójne łóż­
ko, szafa na ubrania, toaletka z lustrem), następnie zakupuje się meble
kuchenne (komplet lub tylko kredens). Jeżeli w domu są dwie kuchnie,
to nowe meble ustawia się zazwyczaj w kuchni „zimowej". W urządza­
niu wnętrza mieszkalnego dominuje wzór wnętrza drobnomieszczańskiego: meble politurowane, dużo serwetek, bibelotów, wszelkiego rodzaju
ozdób. Duża ilość haftów, często w stylu pseudoludowym. Cechą specy­
ficzną domu jest duża ilość samodziałów, głównie chodników, którymi
wyłożone jest całe mieszkanie.
W meblarstwie i zdobnictwie wnętrza królują przelotne mody, „każdy
chce mieć to samo, co drugi" , jednocześnie zaś obserwuje się r y w a l i ­
zację pomysłów. Wobec ciągłego naśladownictwa odnosi się wrażenie, że
nie tyle chodzi o zaspokojenie indywidualnych potrzeb, co o podniesie­
nie przez to wyglądu mieszkania, które jest wykładnikiem własnego pre­
stiżu społecznego. T y m bardziej że we wnętrzu mieszkalnym nie widać
oddzielenia się funkcji rekreacyjnych od produkcyjnych, a raczej w y ­
dzielenie części reprezentacyjnej. Najbardziej paradne pokoje pokazuje
się gościom, „zwiedza" się je, a następnie pracuje się i odpoczywa w czę­
ści produkcyjnej, gdzie stoi radio oraz maszyna do szycia (posiada ją
50,5% ankietowanych rodzin). Natomiast telewizor (12% ankietowanych)
78

79

80

7 8

O g ó l n e p o d o b i e ń s t w o n o w e j z a b u d o w y w s i do b u d o w n i c t w a
miejskiego
(willowego) p o g ł ę i b i a u l i c o w a z a b u d o w a w s i oraz to, ż e w z w i ą z k u z g o s p o d a r k ą
filialną
n a k o l i b a c h s t a r e z a b u d o w a n i a gospodarcze
nie z a j m u j ą zbyt
wiele
miejsca.
:

7 9

8 0

Podstawy takie potwierdzają
M a t e r i a ł y M B , n r 346, s. 5.

liczne,

prowadzone

współcześnie

badania.

�W A R U N K I BYTOWE I B U D Ż E T R O D Z I N Y W I E J S K I E J

115

i lodówka (3,7%), mniej używane, stoją często w izbach reprezentacyj­
nych. Obserwuje się wyraźną współzależność między występowaniem
tych ostatnich a stopniem zamożności rodziny i jej aspiracjami. W y ­
kładnikiem zamożności rodziny jest również duża ilość pościeli, kołder,
prześcieradeł, czerg na łóżko itp.
W rodzinach zajmujących wybitniejsze pozycje w życiu społeczności
wioskowej widać wyraźne dążenie do zaopatrzenia się w pojazdy me­
chaniczne, zwłaszcza motocykl (posiadało go 20,9% ankietowanych), a na­
stępnie samochód osobowy .
Domy rodzinne zamieszkują z reguły rodziny trzypokoleniowe: sta­
rzy rodzice oraz małżeństwa z dziećmi. Pomimo że wiele rodzin posiada
nowe duże mieszkanie, nie wszystkie pomieszczenia są w pełni wyko­
rzystane. Pokoje służą głównie do spania, a życie domowe koncentruje
się w kuchni „gospodarczej". W kuchni spożywa się posiłki, tu prze­
siaduje się w chwilach wolnych (tu czyta się gazety i słucha radia).
W kuchni też w dni powszednie przyjmuje się gości. W kuchni lub w po­
koju obok niej mieszkają starzy rodzice.
Na zakończenie omawiania warunków mieszkaniowych trzeba jeszcze
nadmienić, że pomimo dużych rozmiarów nowych domów brak w nich
na ogół miejsca przeznaczonego wyłącznie do zabiegów higienicznych.
W okresie powojennym wraz z kolektywizacją zmienił się system
zaopatrzenia rodziny w produkty żywnościowe, co wpłynęło na pewne
zmiany w sposobie odżywiania. Ograniczenie samozaopatrzenia rodzi­
ny do produktów pochodzących z działki spowodowało, że pożywienie
codzienne zupełnie nie zawiera kukurydzy, używa się jej teraz w nie­
wielkich ilościach jako k a r m ę dla świń i drobiu. Przestano prawie zu­
pełnie jadać fasolę, ograniczono spożycie kapusty . W stosunku do okre­
su poprzedzającego I I wojnę światową zmalało spożycie mleka (brak
własnych krów) przy utrzymaniu mniej więcej na dawnym poziomie
spożycia nabiału owczego. Wzrosło natomiast znacznie spożycie cukru
i wyrobów cukierniczych.
Zmienił się skład pożywienia mięsnego, pierwsze miejsce zajmuje
drób, jagnięta, a następnie prosięta. Nie jada się prawie zupełnie woło­
winy. Są to zmiany substytucyjne, gdyż w sumie nie spożywa się więcej
mięsa.
Podstawę pożywienia stanowi w dalszym ciągu chleb, ale. kupny, w y ­
pieku piekarskiego z białej mąki. Pojawiły się nowe potrawy (maka81

82

8 1

P r a g n i e n i e to z r e a l i z o w a n e jest w p i e r w s z y m r z ę d z i e w g r u p i e w y k w a l i f i ­
k o w a n y c h i n a j l e p i e j z a r a b i a j ą c y c h s p e c j a l i s t ó w , t a k i c h j a k : stomatolog, l e k a r z ,
p r z e w o d n i c z ą c y g r o m a d z k i e j r a d y , a g r o n o m T K Z S , k s i ę g o w y S e l k o o p u itp.
8 3

J e s t to o d m i e n n a
M a r k o w s k a , Niektóre

sytuacja n i ż stwierdzona
zmiany...,
s. 239.

w

badaniach mongolskich:

patrz

�116

BRONISŁAWA

KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

ron) i przetwory (konserwy, zwłaszcza rybne) pochodzenia fabrycznego,
których dawniej nie jadano.
Nie sposób jest w badaniach etnograficznych ustalić dokładnej struk­
tury globalnego spożycia poszczególnych artykułów. Jest to niemożliwe
ze względu na brak danych dotyczących spożycia naturalnego (zaopatrze­
nia, dawniej z całego gospodarstwa rolnego, dziś z działki przyzagrodo­
wej). Odnośnie do przeszłości opieramy się na subiektywnych relacjach,
pośrednio wnioskując z ogólnych danych o produkcji artykułów spo­
żywczych. Współcześnie, nie mając możliwości zorganizowania badań
budżetów domowych, uciekamy się do obserwacji oraz wnioskować mo­
żemy z danych dotyczących sprzedaży artykułów żywnościowych przez
miejscowe sklepy i TKZS.
Można poczynić pewne obliczenia ilości kupowanych produktów,
zwłaszcza tych, które w całości nabywane są poza gospodarstwem do­
mowym, jak chleb, cukier, mleko. Według danych z 1967 r. chleba k u ­
piono we wsi okoł 280 kg na osobę, czyli spożycie wynosiło niecały k i ­
logram dziennie. Nie jest to dużo, jeżeli weźmie się pod uwagę, że roczne
spożycie mąki wynosi zaledwie 15 kg na osobę (własne gospodarstwo
mąki nie dostarcza). Stosunkowo duże było spożycie cukru, wynosiło
bowiem ok. 28,5 kg na osobę. Znaczna część z tego jest jednak przezna­
czona do wyrobu przetworów w t y m także i wina. Nader skromnie
przedstawia się spożycie mleka — średnio około 18 kg na osobę. Częścio­
wo brak mleka uzupełniają sery własnej produkcji (66,6% gospodarstw
ankietowanych miało owce) oraz dokupywane (ok. 1,2 kg na o s o b ę ) .
Znaczne było spożycie tłuszczu, głównie oleju — średnio 11,75 kg, nie
licząc niewielkiej ilości tłuszczu ze świń własnego chowu .
Analizując te przybliżone dane należy pamiętać, że pewne ilości pro­
duktów mlecznych rozprowadza „kuchnia mleczna" dla dzieci , ponadto
przedszkole, technikum i stacja maszynowa prowadzą własne stołówki,
wreszcie we wsi jest restauracja, w której również można spożyć po­
siłek .
83

84

85

8 6

8 3

C h l e b s p r z e d a w a n y j e s t po n i ż s z e j c e n i e p r a c o w n i k o m i i c h r o d z i n o m
p r z e z T K Z S , p o n a d t o p e w n ą i l o ś ć po c e n a c h w y ż s z y c h r o z p r o w a d z a m i e j s c o w a
r e s t a u r a c j a ( w 1967 r. ok. 103 tys. kgi). M l e k o s ł o d k i e r o z p r o w a d z a T K Z S za
p o ś r e d n i c t w e m m i e j s c o w e j skladarnicy,
kwaszone m o ż n a k u p i ć w sklepach.
8 4

Obliczając spożycie p r o d u k t ó w rozprowadzanych przez T K Z S p o d z i e l i l i ś m y
całość s p o ż y c i a przez ilość s p ó ł d z i e l c ó w i c z ł o n k ó w ich rodzin, ilości zaś sprze­
dawane przez sklepy i r e s t a u r a c j ę Selkoopu przez o g ó l n ą l i c z b ę
mieszkańców
w s i o b s ł u g i w a n y c h p r z e z te s k l e p y . U z y s k a n o w ten s p o s ó b j e d y n i e dane p r z y ­
b l i ż o n e , n i e m n i e j zgodnie j a k s i ę o k a z a ł o z o f i c j a l n y m i o b l i c z e n i a m i d l a o k r ę g u
w i d i ń s k i e g o : S t a t i s t i c z e s ř e i godisznik
na okrąg
Widin,
W i d i n 1964, s. 226.
8 5

P a t r z dalej.

8 6

Np.

idąc

w

pole

niektórzy

mieszkańcy

wsi

zabierają

kupione

uprzedniego

�W A R U N K I BYTOWE I B U D Ż E T R O D Z I N Y

WIEJSKIEJ

117

Wobec całodziennego zatrudnienia kobiet, często poza domem, odży­
wianie codzienne, zwłaszcza latem, jest dość skromne i monotonne. Rano
pije się herbatę z lipy lub kwaśne mleko, czasem zupę z makaronem,
w pole do pracy bierze się chleb, sirene, paprykę, pomidory, cebulę, cza­
sem lutice. Bardziej urozmaicony jest jadłospis świąteczny i gościnny,
nie przestrzega się też postów .
Odżywianie dzieci do roku, zdaniem miejscowego lekarza, jest względ­
nie zadowalające, gdyż dzieci do 9-10 miesiąca pozostają na ogół pod
opieką młodych matek. Z pomocą rodzicom przychodzi „mleczna kuchnia"
prowadzona przy ambulatorium lekarskim. Kuchnia przyrządza trzy
dania (zupę, przecier jarzynowy i kisiel) na mleku, uzupełniając w ten
sposób niedobory rynkowe mleka. Te osoby, które nie korzystają z kuch­
ni, mogą kupić mleko słodkie dla dzieci, sprzedawane codziennie we
wczesnych godzinach rannych w cukierni. Starsze dzieci chowane są na
ogół pod opieką babek, karmione są podobnie jak dorośli, często nie­
odpowiednio.
87

W związku z większymi dochodami ludności rozpowszechnił się zwy­
czaj kupowania dzieciom słodyczy. Słodycze kupują sobie również i star­
si (np. kobiety idące do pracy w pole, uczniowie szkolni).
Wszystkie ważniejsze chwile w życiu rodziny podkreślane są nadal
uroczystymi ucztami (chrzest, wesele, święto sweteca familii) przy czym
w dalszym ciągu wypiekane jest okolicznościowe pieczywo. Ponadto
organizowany jest nowy typ przyjęć z okazji pożegnania synów idących
do wojska oraz rocznicy urodzin poszczególnych członków rodzin. Na
przyjęcia te zapraszani są koledzy z pracy i szkoły, a ponadto człon­
kowie rodziny i sąsiedzi.
Święta państwowe (1 maja, 9 września) uświetniają przyjęcia skład­
kowe — bankiety, urządzane z reguły w miejscu pracy. W przyjęciach
tych, po zapłaceniu obowiązującej składki, biorą niekiedy udział rodziny
pracowników. W okresach poprzedzających święta miejscowe TKZS
zwiększa dostawy detaliczne, zwłaszcza mięsa, które stanowi podstawową
potrawę świąteczną (zazwyczaj kurczęta albo prosięta).
Niezbędnym składnikiem bankietów i świątecznych posiłków jest
wino, najczęściej młode, domowego wyrobu, oraz lemoniada, jak również
wódka własnego wyrobu .
88

dnia w
restauracji
potrawy m i ę s n e
(pieczone m i ę s o ) . W o k r ę g u
widyńskim
w a r t o ś ć ż y w i e n i a z b i o r o w e g o z 10|9 tys. l e w ó w w 195,9 г., w z r o s ł a do 270 t y s .
l e w ó w w 1964 г.: Statisticzeski
godisznik...,
s. 223.
8 7

O b o w i ą z k o w y m s k ł a d n i k i e m p o ż y w i e n i a ś w i ą t e c z n e g o jest p o t r a w k a z k u r y
l u b m i ę s a owczego oraz btmica n a j c z ę ś c i e j z s e r e m . D o tego s a ł a t k a z p o m i d o ­
r ó w , c e b u l i , p i e c z o n e j p a p r y k i . N a deser b u d y ń , ciasta, ś w i e ż e o w o c e ( a r b u z y ,
winogrona, orzechy).
8 8

Wino pija

się

na

ogół

zmieszane

z

lemoniadą.

�118

BRONISŁAWA KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

Wobec wzrostu siły i możliwości nabywczych samozaopatrzenie ro­
dziny ogranicza się głównie do produktów spożywczych pochodzących
z własnej działki przyzagrodowej.
Przeliczając wartość produktów sprzedawanych w miejscowych skle­
pach oraz TKZS uzyskaliśmy sumę ok. 114 lewów wydatkowanych
rocznie na 1 osobę, z czego blisko 73% produktów zakupywane b y ł o
w TKZS. Spośród ogółu podstawowych produktów spożywczych kupo^wanych w sklepach i restauracji, 25% wartości zakupów stanowi cukier,
21,2°/» mięso i przetwory mięsne, 16,5% przetwory zbożowe, 12,6%
nabiał i 6,5% warzywa (świeże i przetwory). Minimalne sumy prze­
znacza się na pozostałe produkty.
W dalszym ciągu wiele rodzin produkuje w domu mydło (59,7%
rodzin ankietowanych) jednakże jest ono spożytkowywane prawie w y ­
łącznie do prania (tylko 2,2% rodzin używało go do mycia). Ponadto
ponad połowa badanych rodzin (61,7%) produkuje w domu wino z włas­
nych winogron oraz od czasu do czasu piecze chleb (67,2%). Znaczna
część (70,5%) w dalszym ciągu wykonuje w domu tkaniny, wyposaża
się nimi dzieci, większość wyprawy zakupywana jest jednak w skle­
pach. Kupuje się córkom meble fabryczne (pojedyncze lub całe komple­
ty), również goście weselni przynoszą w darze sprzęt kuchenny czy
porcelanę. Na dary dla gości kupuje się gotowe koszule i fartuchy
wyrobu fabrycznego. W związku z brakiem ziemi cała uwaga skierowana
jest na wyposażenie domu nowożeńców.
Struktura zakupów została omówiona uprzednio. Obliczając wartość
zakupów rocznych, według danych kooperatywy, w 1967 r. wydatko­
wano w lewach na jednego mieszkańca wsi .
89

Produkty

kupowane

Wydatki

żywność

114,00

tkaniny

17,60

trykotaże i odzież

gotowa

buty
meble
sprzęty
mydło

domowe
i środki

motocykle,

piorące

rowery

tytoniowe
Razem

8 9

114,00

Odsetek o g ó ł u
wydatków
50,67

]
29,70

J

)

66,80

10,50
6,50

j

19,40

8,62

0,85

0,85

0,37

0,85

0,85

0,37

19,10

19,10

8,50

4,00

4,00

1,77

225,00

225,00

12,90

alkohol
wyroby

38,70

ogółem

100

Spomagatelna
tablica
(balans)
za otczitane
postaplenijata
prodażbite
licznostite
prez 1967 д. Potřeb
kooperacija
okr. Widin,
s.
Gramada.

i

na-

�119

W A R U N K I BYTOWE I B U D Ż E T R O D Z I N Y W I E J S K I E J

W sumach powyższych uderza przede wszystkim stosunkowo m a ł y
udział wydatków na środki piorące, co jest uzasadnione domową pro­
dukcją mydła i wysokie spożycie alkoholu (w przeliczeniu na 1 osobę,
wliczając kobiety i dzieci, przypada 16,6 1 napojów alkoholowych). Jest
to przeważnie wino i piwo niskoprocentowe, ale do ilości tych dochodzi
jeszcze spożycie alkoholu własnego wyrobu.
Jeżeli chodzi o zmiany w rozmiarach zakupów, to z roku na rok
wzrastają zakupy artykułów trwałego użytkowania. Związane jest to
również z podnoszeniem się stopy życiowej (siły nabywczej) jak i z co­
raz lepszym zaopatrzeniem sklepów, jak również z wzrastającymi po­
trzebami mieszkańców. Widać to między innymi z następujących da­
nych :
9 0

Przedmioty

1965

1966

1967

radia
telewizory

25

77

43

8

43

59

pralki

11

28

lodówki

13

21
16

zakupione

16

Przy analizie powyższych danych trzeba jednak pamiętać, że zakupy
w miejscowej kooperatywie nie dają pełnego obrazu inwestycji domo­
wych. W związku z ułatwieniami komunikacyjnymi (autobusy do W i d i ­
na i Kuły) oraz licznymi kontaktami z miastem (rodziny, które na stałe
opuściły wieś lub pracują okresowo w mieście) wiele zakupów, nawet
dużych, czynionych jest w W i d i n i e , rzadziej w Kule, a nawet w Sofii
i innych dużych miastach . Ponadto w związku ze wzrastającymi w y ­
maganiami rozwijają się we wsi usługi .
Wraz ze zmianą organizacji gospodarstwa rolnego (organizacją ko­
operacji rolnej), rozbudową domów mieszkalnych oraz powstaniem szere­
gu nowych instytucji powołanych do organizowania życia kultural­
nego wsi zmienia się organizacja pracy i wypoczynku oraz formy roz­
rywki.
Większość dorosłych mieszkańców wsi pracuje zarobkowo poza do91

92

93

9 0

Okrążeń

Sprawka
za realiziranija
Naroden
Sdwet-Widin.

stokoobrot
i prodáni
Pianow
otdei.

9 1

stoki.

Selkoop

s.

Gramada:

P o p r z e l i c z e n i u 1 l e w a n a 20 zł o t r z y m u j e m y n a s t ę p u j ą c e s u m y ( G r a m a ­
d a —• ś r e d n i a d l a w s i p o l s k i e j ) : o d z i e ż 1142-1336 z ł , m e b l e i w y p o s a ż e n i e w n ę t r z a
315-389 zł, m y d ł o i ś r o d k i p i o r ą c e 17-62 z ł , p o j a z d y 16,6-105 z ł , a l k o h o l 142-385 z ł ,
t y t o ń i p a p i e r o s y 80-81 z ł . D a n e o d n o ś n e do w y d a t k ó w n a w s i p o l s k i e j .
9 2

9 3

Np. zakup m e b l i w czasie powrotu
Patrz artykuł W. Paprockiej.

z

wczasów.

�120

BRONISŁAWA

KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

94

mem, głównie w TKZS . Czas i miejsce pracy zostały więc oddzielone
od zajęć domowych. W zależności od rodzaju i miejsca pracy różnicują
się u poszczególnych osób okresy pracy i czasu spędzanego wspólnie
z rodziną.
Jakkolwiek r y t m pracy w kooperatywie rolnej jest różny od r y t m u
pracy w innych zakładach produkcyjnych czy usługowych (dłuższy dzień
pracy, praca przed i po obiedzie, okresowa praca w niedzielę, w nie­
których działach pracy dopuszczalne opuszczenie kolejnego dnia pracy),
to jednak podobnie jak i przy innych typach pracy jej godziny są
ściśle unormowane. W związku z t y m oddziela się wyraźnie czas pracy
zarobkowej od pozostałego czasu, którym można swobodnie dysponować.
W tej ostatniej kategorii czasu mieści się czas wolny .
Zarówno w rodzinach, gdzie wyłącznie pracuje się w TKZS, jak
w rodzinach zróżnicowanych zawodowo powstaje problem dowolnego,
indywidualnego dysponowania czasem poza pracą.
Radykalnej zmianie uległ model spędzania dni świątecznych. W Buł­
garii skasowane zostały ustawowo święta kościelne. W Gramadzie świę­
tuje się jedynie dzień Święta Matki Boskiej (21 I X ) , kiedy to organizo­
wany jest we wsi doroczny jarmark (nie jest to jednak dzień wolny
od pracy). Zmieniły swój charakter niedziele. Ludność miejscowa nie
uczęszcza do cerkwi, nie obowiązuje już kościelny nakaz „święcenia dnia
świętego". W okresie letnim przeznacza się często niedziele na wykona­
nie większych prac zespołowych na działce lub w domu (malowanie,
wykańczanie domu itp.). Popołudnie, po poobiedniej drzemce, poświęcone
jest życiu towarzyskiemu. Pojawiły się nowe, nie znane dawniej sposoby
odpoczywania.
Wspólną rozrywką zarówno młodzieży wiejskiej w wieku szkolnym,
jak i pracującej jest uczęszczanie do miejscowego kina (program zmie­
nia się dwa razy w tygodniu). Sala kinowa mieści się w czytalisztu,
odpowiedniku naszego domu kultury. Starsi mieszkańcy wsi, do lat 40,
chodzą również do kina (częściej mężczyźni niż kobiety, bo mają więcej
wolnego czasu) . Kobiety, matki rodzin powyżej lat 40, chodzą do
kina bardzo rzadko, powyżej lat 55 (emerytki) wyjątkowo(I).
Odpoczywając po pracy w domu powszechnie słucha się radia. Wieś
jest zradiofonizowana, prawie wszystkie domy mają zainstalowane głoś9S

96

9 4

9 5

Zob. analizą

struktury zawodowej w

Por. materiały
k ł a d u Etnografii.
9 6

archiwalne

artykule W. Paprockiej.

I. Nizińskiej

za lata

1966-68 w

Archiwum Z a ­

M a t e r i a ł y d o t y c z ą c e s p o s o b ó w s p ę d z a n i a wolnego czasu i konsumpcji
turalnej pochodzą g ł ó w n i e z badań M . Lechowskiej-Bujakowej, której w
m i e j s c u g o r ą c o d z i ę k u j ę z a pomoc.

kul­
tym

�121

W A R U N K I BYTOWE I B U D Ż E T R O D Z I N Y W I E J S K I E J

9 7

n i k i , wiele rodzin ma również radioodbiorniki. Głośnik radiowęzła
włączony jest często przez cały dzień. Poza dziennikiem radiowym, któ­
rego słuchają prawie wszyscy, dobór audycji różnicuje się zależnie od
wieku.
W ostatnim okresie bardzo wzrosła liczba t e l e w i z o r ó w , jednakże
systematyczne oglądanie programu telewizyjnego nie jest jeszcze bardzo
rozpowszechnione .
Większość rodzin we wsi (72,3% ankietowanych) prenumeruje ga­
zetę codzienną, znaczna część (21,6 °/o) jakiś tygodnik. Jak wskazują
obserwacje, rozmiary prenumeraty nie są równoznaczne z nasileniem
czytelnictwa. Dzienniki czytają regularnie przede wszystkim mężczyźni,
i to starsi. Tygodniki często są tylko przeglądane. Wśród nie prenume­
rujących w ogóle czasopism (5%) przeważają ludzie bez podstawowego
wykształcenia i z wykształceniem podstawowym. Gazety są stosunkowo
tanie, stąd też nie obserwuje się zależności między ilością prenumero­
wanych czasopism a dochodem rodziny. Zależność ta jest natomiast
widoczna jeżeli chodzi o ilość posiadanych książek ° . Równie wyraźna
jest zależność między poziomem przeciętnym wykształcenia członków
rodziny a wielkością i rodzajem posiadanego księgozbioru. Wśród rodzin
o wykształceniu średnim tylko 15% rodzin w ogóle książek nie ma
w domu, wraz z wykształceniem rośnie też ilość posiadanej literatury
pięknej.
W y n i k i ankiety potwierdzają obserwacje kierowniczki miejscowej
księgarni, która twierdzi, że najwięcej książek kupują technicy, robotni­
cy wykwalifikowani i miejscowa inteligencja.
Z biblioteki w czytalisztu korzysta głównie młodzież- szkół podstawo­
wych i technikum, na drugim miejscu wśród czytelników znajduje się
młodzież pracująca i emeryci, wreszcie gospodynie domowe. Najmniej
czytają ludzie w średnim wieku, pracujący zawodowo .
Księgarnia oprócz sprzedaży książek i materiałów piśmiennych sprze98

99

i

10

1 0 1

9 7

W

okresie m i ę d z y w o j e n n y m

odbiorniki
w

radiowe

1936 г.:

Nakow,

zelektryfikowana
we

wsi

502

Statisticzeski

w

Selo

1960

r. W

godisznik...,

Patrz wyżej

9 9

Posiadacze

196.8
939

Widin,

tablica

s.

n i e l i c z n i gospodarze

Pierwszy

Wodna...,

radioodbiorniki,

9 8

tylko

akumulatorowe.

s.

52.

r. n a

aparat
Wieś

1067

głośników

w

w

Gramadzie mieli

Wodnej

Gramada

gospodarstw

radiowęzła

kupiony

została
(1045

oraz

175

został

całkowicie

domów)

były

telewizorów:

268.

zakupów.

telewizorów

często

nie

oglądają

nawet

dziennika

telewizyj­

nego.
100 p
nie

r

mają

z

y

z a r o b k a c h od 20-40 l e w ó w

żadnych

rodzin nie m i a ł a w
1 0 1

Dane

ze

książek
domu

statystyki

w

domu,

w

książek.
bibliotecznej.

na głowę
grupie

miesięcznie

60-100

lewów

dwie
tylko

trzecie
trzecia

rodzin
część

�122

BRONISŁAWA

KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

102

daje płyty gramofonowe . Płyty z reguły kupuje młodzież pracująca
i młode małżeństwa.
Kierownictwo domu kultury wraz z odpowiednimi placówkami k u l ­
turalno-oświatowy mi okręgu organizuje od czasu do czasu imprezy
widowiskowe (występy teatru z Widina, koncerty itp.) oraz odczyty
popularnonaukowe . Na imprezy te uczęszcza w pierwszym rzędzie
miejscowa inteligencja (nauczyciele, pracownicy administracji i fachow­
cy z TKZS i innych zakładów) oraz młodsza generacja mieszkańców
(20-30 lat).
W domu kultury znajduje się też siedziba miejscowego zespołu arty­
stycznego pieśni i tańca. Zespół ten przygotowuje programy artystyczne
z okazji różnych świąt i obchodów. W 1967 r. brał on udział w pierw­
szym regionalnym festiwalu folklorystycznym północno-zachodniej Buł­
garii w Beogradczyku.
Obok zespołu artystycznego jest jeszcze we wsi klub sportowy, ale
nie przejawia większej aktywności.
Nową formą odpoczynku okresowego są organizowane wczasy pra­
cownicze. Związek Zawodowy (Profsojuz za Selsko i Górsko Stopanstwo) wykwalifikowanych pracowników TKZS dostaje dla 4 wsi należą­
cych do TKZS ok. 10 skierowań kwartalnie. Pobyt w domu wczasowym
(14 dni) kosztuje 14-16 lewów. Podobne skierowania otrzymują człon­
kowie innych związków zawodowych. Robotnicy rolni i hodowlani oraz
rzemieślnicy z brygad TKZS mogą dostać skierowanie do specjalnych
domów wypoczynkowych TKZS (Trudeszti se selani). Gramada dostaje
ok. 24-26 skierowań do tych domów kwartalnie, koszt pobytu (14 dni)
jest zróżnicowany w zależności od miejscowości. W miejscowości kura­
cyjnej płaci się 22 lewa.
Wśród osób korzystających z wczasów przeważają młodsze małżeń­
stwa z dziećmi w wieku szkolnym. Ostatnio w związku z rozwojem
motoryzacji zdarzają się, zwłaszcza wśród miejscowej inteligencji, spora­
dyczne wypadki spędzania urlopu indywidualnie, na campingu.
103

Nie korzystający z wczasów w okresie urlopu odwiedzają rodziny
w miastach, załatwiając przy okazji potrzebne zakupy. Również rodziny
z miasta przyjeżdżają na urlopy na wieś, szczególnie często przysyłają
dzieci na wakacje do dziadków.
Zdajemy sobie sprawę, że przedstawiony obraz ze względu na roz-

102 w
p ł y t po
1 0 3

były

ciągu
1,20

10

miesięcy

1968/69

r.

w

księgarni

sprzedano

ok.

200

małych

lewów.

Zagadnienia

związane

przedmiotem

odrębnych

z

działalnością

badań

B.

instytucji

Tumangełowa.

spoieczno-kulturalnych

�W A R U N K I BYTOWE I B U D Ż E T R O D Z I N Y

123

WIEJSKIEJ

miary niniejszego opracowania jest szkicowy i tylko ogólnie informuje
o charakterze oraz poziomie warunków bytowych w przeszłości i obec­
nie, stwierdza jedynie, jaki jest zasadniczy kierunek zachodzących prze­
mian.
W Gramadzie w wyniku przeobrażeń w a r u n k ó w bytowych obserwu­
jemy dalekie odejście od wzorów i sposobu życia ludności tradycyjnej
wsi rolniczej. Nie oznacza to jednak pełnego przejęcia wzorów życia
miejskiego. Modyfikują je specyficzne warunki egzystencji (zatrudnienie
ludności w uspołecznionym gospodarstwie rolnym). Można tu mówić
o urbanizacji społecznej i ekonomicznej, urbanizacji bez wychodźstwa.
Dzięki stosunkowo wysokim zarobkom ludności, możliwościom uzupeł­
nienia zaopatrzenia produktami pochodzącymi z własnej działki oraz
znacznej stabilizacji gospodarczej kraju (poprawa zaopatrzenia) stopień
rozbieżności między systemem potrzeb (do niedawna bardzo ograniczo­
nych) a możliwościami ich zaspokojenia wydaje się stosunkowo nie­
wielki.
W odniesieniu do organizacji życia społecznego i kulturalnego wsi
należy podkreślić, że wprowadzenie nowych form organizacyjnych było
w Gramadzie stosunkowo łatwe ze względu na układ przestrzenny wsi,
gęstą zabudowę i ilość mieszkańców. Wysiłki inwestycyjne
(wodociągi,
oświetlenie ulic, inwestycje kulturalne) zmierzające do wyrównania róż­
nicy w a r u n k ó w bytowych między miastem a wsią są tu stosunkowo
mniejsze niż we wsiach małych lub rozproszonych, a możliwości korzy­
stania z usług materialnych i kulturalnych zbliżone do warunków miej­
skich.
1 0 4

Bronisława

Kopczyńska-Jaworska

THE STANDARD OF LIVING

AND

BUDGET OF A GRAMADA PEASANT

FAMILY
S u m m a r y
T h e p a p e r p r e s e n t s the
perspective.
of
and

the

Its

s t a n d a r d of l i v i n g of

allow

to

Two

economy

life. T h e

of

economic

sketched, with

opposite p a t t e r n s
the

break

situation

reference

to

of
the

of

the

been
of

a p e a s a n t f a m i l y in a

the

laid

changing
on

family

conditions a r e

centuries,

Bulgarian
respective

nieties, w i t h i n w h i c h consumption
1 0 4

reconstruct

v i l l a g e ' s p o p u l a t i o n . S t r e s s has

structure.

family

changes

and

areas

decisions a r e

of

life,

analysed,

the

countryside

needs

modern

in

social

both

historical

and

its
the

strivings

organization
traditional

collective

periods is

consumption

farm
briefly

opportu-

taken.

W o d o c i ą g i w G r a m a d z i e z a ł o ż o n o w 1961 r. (w c e n t r u m w s i ) , z e l e k t r y f i ­
k o w a n o w i e ś w 1960 r . W 1962 r . —
32,1% u l i c m i a ł o u l e p s z o n ą n a w i e r z c h n i ę ,
85,Wo o g ó ł u u l i c b y ł o o ś w i e t l o n e : Statisticzeski
godisznik...,
s. 268.

�124

BRONISŁAWA KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

In

the

past, a p e a s a n t f a m i l y

i.e. l a n d , h o m e s t e a d ,
in

the

first

members
present
its

place,

of

the

goods,

needs

a

At

the

middle

h a r d l y any

ducts. T h e r e w a s

to

of
of

farm

natural,

of

tillage

War

sometimes

was

as

them,
from

even

There

later,

of

author

presents

management

D u r i n g the

more

than

period

covered

three-generation

homogenous

portant differences
Next,

system

the

economic

author

acres

per

the

capita);
of

balance

the

between
A

small

animal husbandry pro­
with

thus

including

up

the

to

specific

the

a few

w o r k e d together

providing

of

of

most

rather limited.

farms), and

families,

depended,
number

beginning

a relative

World

generations,

on t h e i r f a r m s .

children, and

research, she

the

principless

found

a tendency

family

for

a

no

predominate.

system

describes

the

d i s t r i b u t i o n of p r o p e r t y a n a l a r g e

to

i n t h e l e v e l of

the

its p r o p e r t y ,

life

consumed

a n d of

familia)

of

by

family

to

l a b o r force, c o n n e c t e d

large

decision-making, and

farm.

The

the

on
of

(5-7

were

wheat

(filial

p a t r i l o c a l a n d p a t r i l i n e a r ( c a l l e d golema
The

at

and

was

needs

of

of

and

produced

as the

and husbandry

past

related

predominant

it

sales

a m a r k e d shortage

organization

existence
Its level

property

the

exchange.

satisfy
gained

s u p p o r t its

its

end

size

with

to

u s e d to

a n d its l a b o r f o r c e .

extent

close

in cash w a s

I , and

the

was

and means

income

on

family.

century,

economy

basic

implements,

did

not

stimulate

the

emergence

of

im­

life.

the

traditional furnishings

of

a

dwelling

house,

A bouse w a s r a t h e r modestly furnished. U n t i l collectivization, a
d i v i d e d i t s t i m e b e t w e e n its koliba
h u t i n the r a n g e s , a n d its v i l l a g e
D u r i n g s u m m e r , m o s t of its m e m b e r s l i v e d i n the
koliba.

family
house.

a peasant's foods, a n d h i s r y t t e n of w o r k a n d l e i s u r e .

H o u s e w o r k s c o n c e n t r a t e d i n t h e k i t c h e n w i t h a c h i m n e y ; t h e other r o o m
s e r v e d m a i n l y f o r sleep, a n d d u r i n g w i n t e r , also f o r e a t i n g a n d for w e a v i n g ,
as w e l l as for f r i e n d l y m e e t i n g s or r i t u a l feasts. I n s u m m e r , s o c i a l m e e t i n g s
a n d d a n c e s w e r e a r r a n g e d o u t s i d e . A l s o s u c h a c t i v i t i e s as w a s h i n g w e r e l a r g e l y
done outside.
T h e family's
basic

food

mainly
ducts,

diet

was

paprika
as

depended

home-baked
a n d beans,

cattle

was

on the

bread;
and

used for

up

c h a r a c t e r of

the
to

draught

second

the

agricultural production. T h e

place

thirties

only.

Pork

by
fat

was

held

sheep

by

vegetables,

m i l k and

was the main

its

pro­

lard.

It

is

o n l y s i n c e the t h i r t i e s that s u n f l o w e r o i l h a s b e c o m e c o m m o n . T h e h u m b l e

every­

day

(18

weeks

as s a c r i f i c e a n d

magic

in

food

was

a year).

even

A l l the

rituals, were

more

connected

In

the

old

type

or

her

age

a n d ¡sex,

the

schedule
The

the

next

growth

economy.
with

of

processes

attention

is

of

a

discussion

depends

not

of

of

family

only

on

member

as

everybody

Each

age

is

the

cannot

had

his

periods

assigned

worked

group

had

in

its

the
own

degree
be

of

tasks
farm,

according
it

to

determined

traditional forms

self-sufficiency

satisfied

within

a d d i t i o n a l p r o v i s i o n i n t h e past
change

given

description

fast

of

dances, r i t u a l s a n d r e l i g i o u s s e r v i c e s ) .

that

of

a n d t h e i r r o l e i n the
The

life.

discussed

needs

T h e sources

the

Special

topic
of

each

and

games,

numerous

h o l i d a y s , as w e l l

feasts.

family,

family

(meetings,

d u r i n g the

and village

with

his

leisure

limited

family

to

that

the

life

income.
per

capita

been

developing

transformation
family

have

The

of

the

and

author
but

that

increases

and

consumption

between

together

the

wars.

cooperatives

economy.

collectivization

concludes
it

a family,

consumers

capitalist r u r a l
after

of

closed

are discussed,

underway

credit

standard

income,

a

the

begins

living

with

standard

remarkably in

large

�125

W A R U N K I BYTOWE I B U D Ż E T R O D Z I N Y W I E J S K I E J

f a m i l i e s t h a t c a n s p e n d bigger s u m s of m o n e y . T h e h o u s i n g s t a n d a r d i n G r a m a d a
a p p r o a c h e s u r b a n conditions. H o w e v e r , t h e p e a s a n t s
their
of

living

space

expensive

and

gadgets

implements

is

dictated

according

by

a r e not a l w a y s r e a d y to

with

their

status-seeking

function.

rather

than

The

by

use

buying

real

needs

to u s e t h e m .
C o l l e c t i v i z a t i o n h a s r a d i c a l l y c h a n g e d the s y s t e m
thu^s

the

diet

has

changed.

b a k e d at home, b u t bought.

Bread

is

still

the

of p r o v i s i o n w i t h food, a n d

basic

food,

yet

it

no

longer

I n d u s t r i a l foods a p p e a r e d . B e a n s is no l o n g e r

eaten.

M u c h less m i l k is c o n s u m e d t h a n before t h e w a r , as t h e p e a s a n t s h a v e no

cows

of t h e i r o w n , w h i l e c o n s u m p t i o n of s u g a r a n d its p r o d u c t s i n c r e a s e d . T h e c u s t o m
of

feasts

is

still

kept,

on

t r a d i t i o n a l occasions

and

on

new

ones

(e.g.,

state

holidays).
Discussing

the

of

w o r k for

of

leisure time

work

income

and

from

which

leisure

homestead

c a n be

habits, the
activities

disposed

at w i l l .

author
has

finds

brought

T h e model

that

about
of

the
a

festive

division

separation
days

has

c h a n g e d n o t a b l y b e c a u s e of s e c u l a r i z a t i o n of l i f e . N e w f o r m s of l e i s u r e a p p e a r e d ,
related w i t h the m a s s media. T h e r e l a t i v e l y high wages,
from
goods,

small
cause

homestead
that

the possibilities

the

to

plots
degree

satisfy

of
of

them,

land,

as

well

divergence
does not

supplemented by

a

fair

supply

of

between

the

system

of

seem

as

to

facilitates

urban

the

use

of

material and

needs

and

great.

T h e f a v o u r a b l e s p a t i a l p a t t e r n of the v i l l a g e is e m p h a s i z e d
which

income

consumers

cultural

services

(dense b u i l d i n g ) ,

in a

manner

close

conditions.

T h e o b s e r v e d changes, c a u s e d i n l a r g e degree b y e m p l o y m e n t i n t h e sitate- o w n e d n e a r - b y f a r m , a n d i n t h e c r a f t s a n d t r a d e s , is d e s c r i b e d b y t h e a u t h o r
a s s o c i a l a n d e c o n o m i c u r b a n i z a t i o n w i t h o u t emrnigratiotn.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6176" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6156">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7fe4d94e0ecaa7ef77e422863b90584d.pdf</src>
        <authentication>0d625b49e66a1ab97406d0fe64ba2bdd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73601">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1329</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73602">
                <text>1988</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73603">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1228</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73604">
                <text>Warunki gospodarczo-społeczne a stosunek mieszkańców wsi południowo-wschodniego Mazowsza do ziemi (od uwłaszczenia do lat siedemdziesiątych XX w.) / ETNOGRAFIA POLSKA 1988 t.32 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73605">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1988 t.32 z.1, s.263-288</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73606">
                <text>Drozd-Piasecka, Mirosława</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73607">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73608">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73609">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="73610">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73611">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X X I I : 1988, z. 1
P L ISSN 0071-1861

MIROSŁAWA D R O Z D - P I A S E C K A
(Zakład Etnografii I H K M P A N w Warszawie)

W A R U N K I GOSPODARCZO-SPOŁECZNE
A S T O S U N E K MIESZKAŃCÓW WSI
POŁUDNIOWO-WSCHODNIEGO MAZOWSZA D O ZIEMI
(Od uwłaszczenia do lat siedemdziesiątych X X w.)
Wśród zagadnień podejmowanych na początku lat siedemdziesiątych w Z a ­
kładzie Etnografii I H K M P A N prowadzono prace na temat stosunku lud­
ności wiejskiej do ziemi. Wnioski dotyczące tego problemu formułowano na
podstawie analizy materiału terenowego (zebranego w latach 1969-1973 na
obszarze kilkunastu wsi pd.-wsch. Mazowsza) uzupełnionego literaturą przed­
miotu. Badania etnograficzne objęły wsie położone w dorzeczu rzeki Świder
(w ówczesnych powiatach: otwockim, mińsko-mazowieckim, garwolińskim) i.
Dane służące szczegółowej analizie i egzemplifikacji poszczególnych zagad­
nień pochodziły z trzech wsi: Woli Duckiej, Woli Karczewskiej, Woli Sufczyńskiej. Przeprowadzono tu wywiady we wszystkich gospodarstwach .
2

Podstawowe pytania badawcze związane z opracowywanym tematem do­
tyczyły m. in. zmian zachodzących od uwłaszczenia do lat siedemdziesiątych
w postawach społeczności wiejskiej wobec ziemi jako warsztatu pracy i wła­
sności, konkretnych zachowań będących efektem tych postaw oraz czynników
je warunkujących.
Punktem wyjścia do analizy było założenie, że po uwłaszczeniu ziemia
1

Badania te zainicjowane przez Ośrodek Badań Naukowych Mazowieckiego Towarzy­
stwa Kultury dotyczyły aktualnej sytuacji kulturowej i współczesnych przemian wsi najbliż­
szego zaplecza Warszawy, prawego brzegu Wisły i dorzecza Świdra. Określane jako „ekspe­
dycja kołbielska" tematycznie obejmowały różne dziedziny kultury ludowej. Ich celem miało
być zebranie materiałów do monografii etnograficznej tego obszaru. Pracami kierował doc.
dr Marian Pokropek, z którym współpracowało liczne grono etnografów i studentów etno­
grafii z ośrodka warszawskiego. Autorka brała w nich od początku czynny udział.
Wsie te położone są w odległości ok. 32-40 km od Warszawy. Charakteryzowały się
one m. in.: małymi liczebnie rodzinami, wysokim odsetkiem ludności chłopo-robotniczej,
niską jakością gleby, niedostatkiem łąk i pastwisk, niewielkimi rozmiarami gospodarstw (prze­
ciętnie 3-5 ha) przy równoczesnej szachownicy gruntów dochodzącej nawet do 40 kawałków
ziemi położonych w różnych miejscach w gospodarstwach o łącznej powierzchni 3 ha, pry­
mitywnymi zabudowaniami gospodarczymi, niską mechanizacją prac.
2

�264

MIROSŁAWA

DROZD-PIASECKA

w chłopskim systemie wartości miała range nadrzędną, cenioną najwyżej,
'determinującą życie całej zbiorowości we wszystkich dziedzinach jej życia.
Ten agrocentryczny system wartości sprawiał, że ziemia rzutowała na stosunki
ekonomiczne, społeczne i kulturowe społeczności wiejskiej. Prześledzenie pro­
cesu zmian zachodzących w ciągu ponad 100 lat w modelu agrocentrycznym i ukazanie jego nowych wariantów, a także głównych czynników spraw­
czych, było jednym z założeń ówczesnych badań.
Przedstawiona praca jest nie publikowanym dotąd fragmentem poświęco­
nym zmianom postaw ludności wiejskiej wobec ziemi jako warsztatu pracy,
czyli podstawy ekonomicznej bytu ludności, zachodzącym w omawianym
okresie pod wpływem konkretnych stosunków gospodarczo-społecznych.
Stosunek do ziemi jako warsztatu pracy przejawia się m. in. w intensy­
fikacji upraw, wzroście pogłowia hodowanych zwierząt, inwestycjach podej­
mowanych z myślą o moďernizacji i mechanizacji upraw. Zależy on w dużej
mierze od uregulowania prawnego statusu użytkowników ziemi, obszaru go­
spodarstwa, opłacalności produkcji rolno-hodowłanej, możliwości zarobków
poza rolnictwem, preferowanych wzorów życia i kariery itd.
Zgodnie z tymi założeniami w opracowaniu na plan pierwszy wysunięto
strukturę gospodarczo-społeczną badanych wsi, gospodarkę rolno-hodowlaną,
powiązania z lokalnym i pozalokalnym rynkiem pracy oraz fakty i opinie
dotyczące stosunku współczesnych mieszkańców wsi do podstawowego war­
sztatu pracy — ziemi.
I. C H A R A K T E R G O S P O D A R K I CHŁOPSKIEJ

N a podstawie informacji z wywiadów terenowych, uzupełnionych staty­
stycznymi danymi porównawczymi z kilkudziesięciu lat i literaturą przed­
miotu, możemy wysnuć wniosek, że struktura gospodarczo-społeczna wsi
pd.-wsch. Mazowsza od uwłaszczenia do lat siedemdzieiątych X X w. wy­
kazuje zwiększenie się liczby gospodarstw oraz postępujący proces rozdrabnia­
nia gruntów. N a przykład pod koniec X I X w. były w Woli Duckiej 22
gospodarstwa, natomiast w 1970 r. — 75. Analogicznie w Woli Karczewskiej
z 14 ich liczba wzrosła do 47, a w Woli Sufczyńskiej z 28 do 6 3 . Wzrost
liczbowy był przede wszystkim skutkiem podziału gospodarstw, rozdrabniania
ich obszaru. Ilustrują to najlepiej następujące dane: pod koniec X I X w. były
w Woli Duckiej 4 gospodarstwa od 2 do 5 ha, a w roku 1970 było ich
już 36; w Woli Karczewskiej liczba gospodarstw od 5 do 8 ha wzrosła
z 8 (pod koniec X I X w.) do 22; a w Woli Sufczyńskiej w tej samej grupie
3

3

Wszystkie dane liczbowe zamieszczone w tekście pochodzą z opracowanych przez autorkę
materiałów terenowych Mazowieckiego Ośrodka Badań Naukowych (nr inwent. 1А/1/-13А/1/,
77А/1/-90А/1/, 14А/1/-21А/1/, 30A/IV/-54A/IV/, 99A/IV/-108A/IV/, 91/А/Ш/, 109A/VII/-120A/
/VII/, 121/A/VIII/-134A/VI11); materiałów Archiwum Zakładu Etnografii I H K M PAN w War­
szawie (nr inwent. 1760-1771) oraz materiałów G R N w Gliniance i Kołbieli.

�STOSUNEK MIESZKAŃCÓW WSI D O Z I E M I

265

obszarowej i w analogicznym okresie z 8 do 15. Zjawisko to świadczy o tym,
że nacisk na posiadanie ziemi i gospodarstwa byl tu w ciągu ostatnich kilku­
dziesięciu łat duży. Dokładniejsza analiza zebranego materiału wykazała rów­
nocześnie zmienną dynamikę tego procesu. Przejawia si£ ona w tym, że obok
okresów nasilenia działów gospodarstw występują lata ich wyraźnego zaha­
mowania. Ze zjawiskiem pierwszym mamy do czynienia np. w latach 19541970, z tym że jego istotę stanowią przede wszystkim działy nieformalne,
natomiast z drugim w latach 1944-1954. Pytania o przyczyny tego stanu
rzeczy stawiamy dalej, szukając wyjaśnień m. in. w charakterze gospodarki
rolnej, chłonności lokalnego i pozalokalnego rynku pracy.
Rozdrobnienie gruntów i związany z nim wzrost liczby ludności „zbęd­
nej" produkcyjnie na wsi pociągały za sobą wiele skutków natury ekono­
micznej, społecznej i kulturowej. Były odczuwane w każdym gospodarstwie.
Gospodarkę rolną pd.-wsch. Mazowsza od uwłaszczenia do zakończenia
I I wojny światowej cechowały zmiany powierzchni i rodzajów upraw roślin­
nych, wzrost ogólnych zbiorów z ha, dokonujący się na drodze zwiększania
powierzchni zasiewów i unowocześniania technik uprawy ziemi, podnoszenie
wydajności gleby oraz rozwój mechanizacji produkcji. Postęp ten był jednak
powolny i przerywany licznymi okresami wyraźnych zahamowań szczególnie
widocznych w latach wojen czy kryzysów. Na przykład w dziedzinie uspraw­
nień technicznych uwidocznił się dopiero od przełomu X I X i X X w., a jego
istota polegała głównie na unowocześnieniu podstawowych, znanych wcze­
śniej narzędzi, a w znacznie mniejszym stopniu na mechanizacji. Właśnie
w tym okresie rozpowszechniło się wiele narzędzi pełniących funkcje daw­
nego radła (m. in. sprężynówka). Ogólnie jednak w latach 1876-1913 zbiory
4 zbóż wzrastają 2-krotnie, a ziemniaków 4-krotnie. Największe nasilenie
zmian w zakresie struktury roślin uprawnych oraz zasiewów, sposobów
i technik uprawy ziemi przypada na 20-lecie międzywojenne. G ł ó w n y m czyn­
nikiem rozwoju była szerząca się oświata rolnicza oraz działalność organi­
zacji gospodarczych i społecznych. Niemały wpływ na modernizację gospo­
darki chłopskiej miały również okoliczne dwory, które pełniły rolę swoistych
innowatorów na wsi. Pierwsze stosowały nowoczesne maszyny rolnicze, ra­
cjonalniejsze sposoby upraw oraz nowe odmiany roślin.
Zmiany następujące w hodowli w omawianym okresie charakteryzował
przede wszystkim wzrost liczby koni na skutek zastępowania nimi w o ł ó w
oraz spadek pogłowia owiec. N a przykład na przełomie X I X i X X w. prze­
ciętnie w gospodarstwie o powierzchni 4 ha chowano 6-12 sztuk owiec,
a w latach 1920-1939 tylko 4-6 sztuk. Jednocześnie wzrosła liczba bydła,
szczególnie krów. Natomiast pewne wahania wykazuje stan trzody chlewnej.
Ważnym źródłem d o c h o d ó w dla gospodarstw chłopskich, zwłaszcza w okre­
sie 20-lecia międzywojennego, był c h ó w drobiu i sprzedaż produktów po­
chodzących z hodowli w postaci nabiału, j a j , pierza.
Po zakończeniu I I wojny światowej nastąpiły zasadnicze przemiany nie
tylko w strukturze agrarnej wsi, ale i w charakterze całej gospodarki wiej-

�266

MIROSŁAWA

DROZD-PIASECKA

skiej pd.-wsch. Mazowsza. Szczególnie doniosłe znaczenie miał fakt powsta­
nia wielu nowych gospodarstw ustanowionych w wyniku parcelacji ziemi
folwarcznej na skutek reformy rolnej. Tego typu gospodarstw nie było jed­
nak na obszarze trzech szczegółowo badanych wsi.
Nie wszystkie dwory na tym terenie rozparcelowano po 1945 г., po­
nieważ były wśród nich takie, których obszar nie przekraczał 50 ha (np.
Sufczyn). Parcelowaną ziemię z obowiązkiem jej spłacenia w ciągu 20 lat
otrzymali głównie dawni stali robotnicy folwarczni (parobcy, fornale), a na­
stępnie małorolni.
Obszar nowo powstałych gospodarstw był różny. Na przykład w Rudnie
i Rudzienku wynosił po ok. 4 ha; w Wężyczynie — 4,5 ha; w Kuflewie —
5 ha (przy czym wdowy otrzymały tu po 1,5 ha); w Kiczkach po 3,3 ha
w jednym kawałku i po 26 arów na siedlisko. Ponadto podziałowi uległ
cały inwentarz i sprzęt dworski. N a przykład w Kiczkach na 3-4 gospodarzy
przypadał 1 koń i krowa, niezależnie od tego, że każdy z robotników miał
własną krowę. Pewną część ziemi oraz stawy rybne przejęły kółka rolnicze
(np. w Rudzienku) lub Państwowe Gospodarstwa Rolne (np. ferma lisia
w Gliniance). Natomiast budynki dworu zazwyczaj obejmowały szkoły (Rud­
no, Sufczyn).
Dawni robotnicy folwarczni osiedlając się na nowych działkach tworzyli
zwykle odrębną wieś (np. Kuflew czy Kiczki), co wynikało z faktu, że grunty
dworskie były tu odseparowane od ziemi chłopskiej. W Kiczkach mieszkali
oni w odległości ok. 1 km od wsi właściwej, w pobliżu dawnego dworu.
N a uwagę zasługuje, że jeszcze w czasie badań mieli oni wspólne narzę­
dzia i pomagali sobie wzajemnie we wszystkich pracach rolnych. Byli izolo­
wani od społeczności dawnej wsi, z której mieszkańcami — tak jak i w okre­
sie międzywojennym — nie utrzymywali bliższych kontaktów, chociaż nie wy­
stępowały między tymi wsiami jakiekolwiek zatargi, kłótnie czy inne prze­
jawy wrogości.
Największe zmiany, jakie zaszły w gospodarce wsi pd.-wsch. Mazowsza
po zakończeniu I I wojny światowej (do okresu prowadzenia badań tereno­
wych), dotyczyły głównie intensyfikacji produkcji rolnej dzięki stosowaniu
n a w o z ó w sztucznych, używaniu nowoczesnych maszyn i narzędzi rolniczych,
wprowadzaniu nowych kultur uprawowych (m. in. stale zwiększała się po­
wierzchnia uprawy sadów i krzewów owocowych) oraz kierowaniu się bar­
dziej racjonalnymi metodami gospodarczymi. Obserwuje się jednocześnie stałe
doskonalenie technik i sposobów uprawy ziemi.
W dziedzinie stosowania narzędzi i maszyn rolniczych najbardziej widocz­
ne zmiany następowały od ok. 1955 r. Zdaniem informatorów, począwszy
od tego okresu systematycznie z roku na rok zwiększała się liczba i ro­
dzaje używanego przez rolników sprzętu. Fakt ten znajdował odbicie rów­
nież w liczbie maszyn rolniczych, jaką posiadały poszczególne gospodarstwa.
Pojawiły się nie znane dotąd sprzęty i narzędzia rolne, jak: grabiarki do
ściętych traw, przetrząsacze do nawozów, śrutowniki, opryskiwacze i ору-

�STOSUNEK

MIESZKAŃCÓW

WSI D O

ZIEMI

267

lacze przeciwko szkodnikom i chwastom. Równocześnie wzrosło wyraźnie
(szczególnie od końca lat sześćdziesiątych) zużycie n a w o z ó w sztucznych na
I ha, przy jednoczesnym intensywniejszym nawożeniu obornikiem oraz wy­
siewaniu poplonów. Charakterystyczne, że rolnicy nie zakupywali na własność
maszyn rolniczych (poza podstawowymi), nie inwestowali w nie, lecz wypo­
życzali z kółka rolniczego. Inną cechą specyficzną było użytkowanie najno­
wocześniejszych maszyn rolniczych jedynie w gospodarstwach, w których nie
doszło do znacznego rozdrobnienia pól i skomplikowanej ich szachownicy.
We wszystkich bowiem pozostałych przypadkach stosowanie nowoczesnego
sprzętu było niemożliwe ze względów technicznych.
Jałowe gleby przynoszące niewielkie zbiory zbóż, brak pastwisk i łąk
przez długie lata hamowały rozwój hodowli. Każde gospodarstwo wymagało
kilku sztuk bydła i trzody chlewnej, aby zapewnić utrzymanie rodziny i obor­
nik na pola. Hodowano więc często sztuki o niskiej jakości. Sytuacja nieco
się zmieniła od chwili rozpowszechnienia się n a w o z ó w sztucznych, którymi
zastępowano obornik. Większą uwagę zaczęto zwracać na jakość posiadanych
zwierząt. Jednocześnie nastąpił spadek zachorowań na pryszczycę i inne cho­
roby zakaźne, co wpłynęło na ogólny przyrost liczby bydła i nierogacizny
w poszczególnych gospodarstwach. Natomiast w hodowli owiec rejestrowano
stały spadek ich pogłowia, co było spowodowane głównie odchodzeniem go­
spodarki chłopskiej od zaspokajania potrzeb we własnym zakresie, a w tym
i rezygnacji z samodzielnego wykonywania wełnianej odzieży czy kilimów.
D o ok. 1970 r. w każdym gospodarstwie hodowano rocznie przeciętnie
1-2 sztuki świń na potrzeby własne, 1-2 sztuki przeznaczano na obowiąz­
kowe dostawy dla państwa i kontraktacje (lub sprzedaż na wolnym rynku).
Należy zaznaczyć, że w latach sześćdziesiątych panowała powszechna opinia,
iż lepiej opłaca się kontraktować i sprzedawać świnie niż żyto, ponieważ
cena zboża była dużo niższa niż ta, którą uzyskiwano za sprzedaną nierogaciznę. Hodowla krów natrafiała na trudności wynikające z braku łąk
i pastwisk, mimo to w każdym gospodarstwie trzymano przynajmniej jedną
mleczną sztukę. Gospodarstwa powyżej 2 ha — w przeciwieństwie do okresów
poprzednich — posiadały z reguły konia do prac polowych i transportu.
Zwiększyła się również ogólna liczba chowanego drobiu.
Postęp w hodowli zwierząt gospodarskich był przede wszystkim skutkiem
popularyzacji jej nowoczesnych form, oświaty rolniczej, bodźców cenowych.
Intensyfikacja tej gałęzi produkcji wymagała jednak odpowiednich warunków,
a tym samym nakładów pieniężnych. Konieczne były bowiem doborowe sztu­
ki zwierząt, specjalne pomieszczenia i pasze.
Mimo więc ewidentnych zmian, zachodzących szczególnie intensywnie po
II wojnie światowej, gospodarka chłopska we wsiach pd.-wsch. Mazowsza
wykazywała zapóźnienie w porównaniu z innymi dzielnicami kraju. Przeja­
wiało się ono np. w niskiej przeciętnej wydajności z ha wynoszącej pod
koniec lat sześćdziesiątych dla 4 zbóż 17-21,5 q, a ziemniaków 160-190 q czy
też niedostatecznej mechanizacji produkcji. Wynikało ono przede wszystkim

�268

MIROSŁAWA D R O Z D - P I A S E C K A

ze specyficznej struktury rolnej (małych i rozrzuconych w szachownicy pól
zmuszających do stosowania przestarzałych narzędzi i technik rolnych, nie­
wielkich obszarowo gospodarstw) i warunków ekologiczno-glebowych (gleby
I V - V I klasy, brak łąk i pastwisk).
Wszystkie te czynniki wpływały na fakt, że produkcja rolno-hodowlana
w całym omawianym okresie miała na tym terenie charakter e k s t e n s y w n y .
Nastawiona była głównie na pokrycie własnych potrzeb rodzin i gospodar­
stwa, a zatem posiadała cechy gospodarki s a m o ż y w i e n i o w e j . D o lat sie­
demdziesiątych naszego wieku nie było w trzech badanych szczegółowo
wsiach ani jednego rolnika specjalizującego się w ściśle określonym kierunku
produkcji rolno-hodowlanej. Inaczej mówiąc, o żadnym z tutejszych miesz­
kańców (właścicieli ziemi) nie można było powiedzieć, że w swej działalności
gospodarczej zmierzał do p r o f e s j o n a l i z a c j i w zawodzie rolnika .
4

Gospodarka towarowa obejmowała głównie produkty podlegające kon­
traktacji. W znacznie mniejszym stopniu rozpowszechniona była sprzedaż na
okolicznych targach, stanowiąca do lat pięćdziesiątych- naszego stulecia do­
minującą formę kupna i zbytu produktów gospodarki chłopskiej. Według
opinii przyjętej przez ekonomistów, przedmiotem obrotu towarowego są nad­
wyżki rolne i hodowlane pozostałe po uprzednim uiszczeniu wszelkiego rodza­
ju świadczeń na rzecz państwa oraz odliczeniu produktów przeznaczonych
na potrzeby gospodarstwa i samożywienie. W przypadku omawianych wsi
mieliśmy do czynienia z brakiem nadwyżek rzeczywistych, a jedynie z istnie­
niem nadwyżek pozornych. Powstawały one w wyniku ograniczenia potrzeb
sam ożywieni owych rodziny. Sytuacja taka trwała nieprzerwanie do 1970 г.,
czyli do momentu zniesienia obowiązkowych dostaw na rzecz państwa i pod­
wyżek cen skupu produktów gospodarki chłopskiej.
Charakteryzując zmiany zachodzące w organizacji i funkcjonowaniu chłop­
skiego warsztatu pracy należy zwrócić uwagę na wpływ czynników interwen­
cyjnych administracji państwowej na wzrost zainteresowań wartością instru­
mentalną ziemi. Dotyczyło to przede wszystkim lat siedemdziesiątych X X w.
Przełom lat 1970 i 1971 w polityce rolnej naszego kraju oceniano jako
początek procesu doskonalenia chłopskich warsztatów pracy. W okresie tym
zainicjowane zostały liczne akcje poparte odpowiednimi zarządzeniami i usta­
wami administracyjno-prawnymi. Ich celem był wzrost i przyspieszenie pro­
dukcji rolno-hodowianej oraz stworzenie warunków do dalszych przeobrażeń
społeczno-gospodarczych i modernizacji rolnictwa.
Ograniczymy się do wymienienia tylko kilku z tych przedsięwzięć, które
4

Dobrze charakteryzuje tę sytuacje następująca wypowiedź: „nie specjalizuję gospodarstwa
w żadnym kierunku, idzie mi tylko o to, żeby mi dawał kawałek chleba. Wiem, że takie
gospodarowanie nie jest korzystne w szerszej skali, ale w mojej sytuacji jest to najlepsze
rozwiązanie". Wszystkie cytaty zamieszczone w tekście pochodzą z materiałów terenowych
Mazowieckiego Ośrodka Badań Naukowych (nr inwent. 1А/1/-13А/1/, 30A/IV/-54A/IV/, 109А/
/VII/-115A/VII) oraz materiałów Archiwum Zakładu Etnografii I H K M P A N w Warszawie
(nr inwent. 1761-1769).

�STOSUNEK MIESZKAŃCÓW WSI D O ZIEMI

269

jak się wydaje — i co potwierdza materiał terenowy — odegrały decydującą
rolę w wystąpieniu przejawów zainteresowania przedmiotową wartością ziemi
mieszkańców badanego terenu. Były to: 1) podniesienie ogólnego poziomu
opłacalności produkcji rolnej przez korzystną dla chłopa zmianę dotychcza­
sowych cen skupu żywca i mleka; 2) obniżka progresji w podatku grun­
towym; 3) zniesienie obowiązkowych dostaw żywca, ziemniaków i zboża
i zastąpienie ich kontraktacjami; 4) wejście w życie z dniem 4 I X 71 r.
ustawy o uregulowaniu własności gospodarstw rolnych.
Zniesienie obowiązkowych dostaw dla państwa oraz zwyżka cen skupu
żywca i mleka ożywiły w znacznej mierze gospodarkę towarową tutejszych
wsi. Idea intensyfikacji i rozwoju hodowli podbudowana przez ustanowienie
wysokich cen skupu stała się popularna wśród mieszkańców. N a natychmia­
stową realizację produkcji na większą skalę nie mogły sobie jednak pozwo­
lić od razu nawet zamożniejsze gospodarstwa. Wymagała ona bowiem obok
znacznych nakładów pieniężnych na budowę nowoczesnych chlewów oraz za­
kup wyselekcjonowanych sztuk bydła i trzody przestawienia gospodarki z samożywieniowej na specjalistyczną — hodowlaną, a więc również zmiany struk­
tury uprawianych dotychczas roślin i przeprowadzenia scalenia gruntów oraz
ich zmeliorowania.
Mimo licznych trudności związanych z realizacją tych zadań ewidentny
stał się wzrost pogłowia hodowanych i kontraktowanych zwierząt we wszyst­
kich gospodarstwach badanych wsi, tym bardziej że sztuki kontraktowane
zajęły miejsce uprzednio przeznaczanych na obowiązkowe dostawy dla pań­
stwa. Mnożyły się przypadki dokupywania pasz oraz rozbudowywania po­
mieszczeń inwentarskich.
Ustawa o uregulowaniu własności gospodarstw rolnych, zwana też ustawą
uwłaszczeniową, przez prawników porównywana jest w swym znaczeniu i roz­
miarach do reformy rolnej 1944 r. Ustawodawca powołując ją do życia miał
m. in. na celu: ograniczenie procesów sądowych „o ziemię" przez ostateczne
wyeliminowanie roszczeń rodzeństwa i innych spadkobierców na roli nie pra­
cujących do spłat od dotychczasowych użytkowników ziemi czy też podziału
gospodarstwa; wyeliminowanie elementu niepewności (nieformalnych użyt­
kowników) wobec przyszłych losów i zwrócenie ich „ku gospodarstwu" jako
jedynemu warsztatowi pracy, a co się z tym wiąże wzrostowi ilościowemu
i jakościowemu produkcji rolnej. T o ostatnie dążenie, jak się wydaje, zostało
prawidłowo zrozumiane przez mieszkańców badanych wsi, co zaznaczyło się
w wypowiedziach kilkunastu informatorów. M o ż n a je krótko podsumować
stwierdzeniem jednego z nich: „teraz to wszystko jest moje i nie będę się
musiał z nikim dzielić, na nikogo pracować, ani nikomu płacić [...] sam
sobie jestem panem, teraz postawię nowe chlewy i dom, bo nie mam już
żadnych zobowiązań". Kilku innych w swych wypowiedziach podkreślało
ponadto, że pragnęli już wcześniej nastawić się na intensywną produkcję
rolną. U źródeł ich postaw leżała potrzeba stabilizacji życiowej poważnie
zagrożonej w związku z odczuwaną od kilku lat tendencją do ograniczania

�270

MIROSŁAWA D R O Z D - P I A S E C K A

zatrudnienia niewykwalifikowanych chłopów-robotników w dużych zakładach
miejskich, szczególnie Warszawy. N a przeszkodzie w realizacji tych planów
stał właśnie brak tytułu posiadania gruntów.
Wprowadzaniu zasad nowej polityki rolnej w niektórych wsiach pd.-wsch.
Mazowsza towarzyszyła akcja scalania i melioracji gruntów. Dzięki niej reali­
zacja planów intensyfikacji i utowarowienia produkcji gospodarki chłopskiej
stała się bardziej realna.

II. L O K A L N Y R Y N E K P R A C Y

O m ó w i m y teraz zatrudnienie mieszkańców badanych wsi przy pracach
rolnych na miejscu, ale poza własnym gospodarstwem. M o ż e m y bowiem
w tym wypadku założyć, że od rozmiarów i chłonności lokalnego rynku
pracy — tym samym możliwości „dorobienia" do d o c h o d ó w z własnego go­
spodarstwa na miejscu — zależały decyzje potencjalnych wychodźców „za za­
robkiem" o pozostaniu we wsi, a więc i postawy wobec ziemi, zwłaszcza
do jej wartości instrumentalnej.
Reforma uwłaszczeniowa 1864 r. zrywając z zasadami feudalnej, pań­
szczyźnianej zależności zapoczątkowała na obszarze pd.-wsch. Mazowsza no­
wą formę koegzystencji wsi i folwarku. Największe znaczenie dla tego współ­
życia ma d w ó r — j a k o l o k a l n y r y n e k p r a c y . Jego ranga była szcze­
gólnie wysoka w okresie międzywojennym, gdy na skutek podziałów rodzin­
nych zmniejszył się obszar gospodarstw chłopskich, a jednocześnie wzrosła
w nich liczba osób „zbędnych" produkcyjnie. „Przed I wojną ludzie wiejscy
znacznie mniej najmowali się do pracy we dworze niż przed I I wojną, bo
mieli wtedy więcej własnej ziemi i mniej czasu". Dlatego też jako podstawę
egzemplifikacji zagadnienia wykorzystamy dane z lat poprzedzających I I woj­
nę światową.
Kontakty między ludnością wiejską a dworem przebiegały głównie w pła­
szczyźnie gospodarczej, a ściślej specyficznej wymiany. D w ó r dawał pracę
za pieniądze i odrobek , udzielał pożyczek (płodów rolnych, pieniędzy) i za­
p o m ó g , wymagając w zamian przede wszystkim odrobków. Natomiast chłopi
wykonywali poszczególne prace za pieniądze lub płody rolne. Kontakty in­
nego rodzaju były sporadyczne. N a przykład bardzo rzadko dotyczyły one
dzierżawy gruntów pańskich. Wypływało to zazwyczaj z faktu, że tutejsze
folwarki były stosunkowo niewielkie, a więc bez uszczuplania swego areału
z powodzeniem mogły podołać zadaniom przy pomocy własnych pracowni­
ków, wspomaganych pracą robotników najemnych. W latach 1920-1944 za­
istniało w Woli Sufczyńskiej 5 wypadków wydzierżawiania chłopom ziemi
5

5

Częste też były przypadki, że dziedzic zmuszał chłopów do odrobku jako rekompen­
saty za wyrządzone szkody, np. niedopilnowanie inwentarza, który wszedł w zboże dworskie,
za przejście przez park folwarczny bez zezwolenia, etc.

�S T O S U N E K MIESZKAŃCÓW WSI D O Z I E M I

271

dworskiej, w Sufczynie — 4, w Radachówce — 4, w Woli Karczewskiej —
3, w Kiczkach — 6, w Woli Duckiej — 4, w Rudnie — 5, w Wężyczynie — 4.
Nieomal regułą było, że bogatsi gospodarze dzierżawili ziemie folwarczną
za gotówkę, a biedniejsi za odrobek dniówkowy. Na przykład za 1 morgę
odrabiano 15 dni w roku wykonując prace, które dwór wyznaczył. Na tym
tle powstawały niejednokrotnie zatargi, ponieważ zdarzało się, że folwark
zwiększał liczbę wyznaczonych, obowiązujących dni odrobku, nie chcąc za
nie wynagradzać. Obok dzierżawy za pieniądze czy odrobek istniała forma
dzierżawy za 4 lub 5 kop, będąca jednocześnie rodzajem zapłaty w natu­
rze za najem. Polegała ona na tym, że chłopi indywidualni w zamian za
skoszenie dworskiej łąki i wysuszenie trawy otrzymywali có czwartą lub co
piątą kopę siana.
Kontakty gospodarcze c h ł o p ó w z dworem układały się różnie w poszcze­
gólnych wsiach. Na przykład w Rudzienku nie było przypadków zaciągania
na przednówku pożyczek w postaci ziarna czy mąki od dziedzica, lecz wy­
łącznie od bogatszych chłopów. D w ó r w Radachówce, odczuwający brak
siły roboczej, udzielał pożyczek wyłącznie za odrobek (np. za 1 q zboża
należało odpracować 15 dni). W Kuflewie pożyczki w postaci p ł o d ó w rol­
nych czy pieniędzy udzielane były tylko robotnikom stałym, którym następ­
nie odtrącano należność z ornalii (wynagrodzenia rocznego). We wsiach,
gdzie zajęcie na folwarku pańskim stanowiło jedyne źródło dodatkowego
zarobku, nie było zatargów na tle odrobków (np. Rudno). „Chłopi obawiali
się okazywać niezadowolenie, ponieważ wiedzieli, że nie dostaną pracy, czy
też nie mogliby pożyczyć niczego, co się równało z głodowaniem całej ro­
dziny na przednówku".
Zupełnie odmiennie układały się stosunki dwór — wieś w Kiczkach. Wła­
ściciele Kiczek według powszechnej opinii byli ludźmi bardzo dobrymi, dla­
tego też niejednokrotnie zwracano się do nich o pomoc. Pożyczano we dwo­
rze płody rolne i pieniądze. Długi zwracano po żniwach lub odrabiano.
Częste były przypadki, że dziedzic udzielał z a p o m ó g w postaci pieniędzy
i budulca tym, których dotknęła klęska żywiołowa (np. pożar czy p o w ó d ź ) ,
nie żądając w zamian niczego. Natomiast dziedziczka oprócz wspierania cho­
rych i biednych prowadziła ochronkę dla małych dzieci, uczyła wiejskie dziew­
czyny tkać i haftować. Ten patriarchalny stosunek sprawił, że „ludzie chętnie
przychodzili do każdej pracy we dworze" .
6

Praca w dworach wykonywana była przede wszystkim przez pracowni­
k ó w stałych (angażowanych corocznymi kontraktami), a w mniejszym stop­
niu najemnych. Wśród tych ostatnich, rekrutujących się z najbiedniejszych

6

Dwór w Kiczkach jest jednym z odosobnionych pozytywnych przykładów koegzysten­
cji folwarku z własnymi robotnikami. Ostatni dziedzic — Rokicki, który zmarł bezpotomnie
w 1930 r. — sporządził przed śmiercią testament, mocą którego każdy z robotników dwor­
skich otrzymał 1500 zł. Testator przekazał również pieniądze na budowę szkoły rolniczej,
wyposażenie biblioteki i utrzymanie kościoła.

�272

MIROSŁAWA D R O Z D - P I A S E C K A

rodzin we wsi, byli: zagrodnicy, posiadający po ok. 3-4 morgi ziemi, ogrodziarze mający przywilej wypasania na folwarcznych pastwiskach 4 sztuk
owiec lub 1 sztuki bydła, wyrobnicy, wśród których byli chłopi mieszkają­
cy na komornym oraz tacy, co mieli własne chałupy, a nawet 0,5 morgi
ziemi.
Liczbę rodzin przedstawicieli tych kategorii ludności zamieszkujących po­
szczególne wsie w okresie międzywojennym ilustruje zamieszczona niżej
tabela.
Rodziny wyrobników, ogrodziarzy, zagrodników
w poszczególnych wsiach w okresie międzywojennym
(Zestawienie autorki opracowane na podstawie badań

w

.

,

terenowych)

Wyrobnicy komornicy

Ogrodziarze powyżej

Zagrodnicy do 4 m ó r g

do ok. 0,5 morgi ziemi

0,5 morgi ziemi

ziemi

Sufczyn
Wola Sufczyńska
Radachówka

7
4
4

4
3
3

6
3
12

Wola Karczewska
Starogród

2
6

3
5

4
7

Wola D u c k a
Gocław

2
9

3
12

4
io

Kuflew

8

9

6

Weżyczyn
Rudno

4
7

3
8

5
9

Kiczki

8

6

9

Najmowano ich do pilnych prac polowych, takich jak: żniwa, koszenie
łąk, wykopki, pielenie chwastów, sadzenie ziemniaków i kapusty. Zwykle
posługiwali się oni dworskim sprzężajem i narzędziami.
Wynagrodzenie robotników dniówkowych było zróżnicowane w zależności
od okolicy i wykonywanych zajęć. N a przykład w Starogrodzie w 1938 r.
kosiarz otrzymywał 5 zł dziennie, podbieraczka 4 zł. Z a pielenie chwastów
płacono tu 1,5-2 zł, a za kopanie ziemniaków 2 zł. W Gocławiu za kopanie
uzyskiwano 1 zł. kosiarz dostawał 3 zł, a podbieraczka 1,8-2 zł. Niekiedy
stosowano równolegle do pieniężnego również wynagrodzenie w płodach rol­
nych (Rudno, Wężyczyn, Ponurzyca). Mężczyzna otrzymywał wówczas dzien­
nie 80 gr — 1 zł oraz 2 kg żyta, a kobieta 60 gr i 1,5 kg żyta. Przy
żniwach i cięciu traw praktykowano jeszcze inną formę zapłaty. Była to tzw.
kopka („od kopki"), która polegała na tym, że chłop wykonujący całość
prac związanych z sianokosami czy żniwami (koszenie, suszenie, zwózka)
otrzymywał co 4-5 kopę siana lub zboża (Rudno. Rudzienko. Kuflew, R a ­
dachówka, Glinianka, Sufczyn).
R o b o t n i k ó w dniówkowych werbowano do pracy w kościele po mszy
przez ogłoszenie rządcy lub samego dziedzica. „Czasami, gdy brakowało ro­
botników, rządca jeździł po wsiach i mówił, że potrzebuje tylu i tylu ludzi

�S T O S U N E K MIESZKAŃCÓW WSI D O Z I E M I

273

i zapisywał tych, co się zgodzili [...] Gdy ktoś zachorował, odsyłano go do
domu [...] Były też wypadki, że chłopi sami chodzili prosić o pracę do
dworu".
Między pracownikami najemnymi i folwarkiem często dochodziło do kon­
fliktów. W Radachówce, „gdy dziewczyny najęte do kopania kartofli zrobiły
strajk, bo dwór za mało płacił, zapowiedziano im, że jak nie przyjdą do
pracy, to ich więcej dwór nie zatrudni i strajk upadł, bo chętnych do pracy
za jakiekolwiek wynagrodzenie było wielu". Niekiedy dwory najmowały do
kopania 100-200 ludzi. „ W takiej grupie praca szła szybko. Chłopi starali
się tylko, aby karbowy nie widział [...] to ludzie oszukiwali. Zostawiali
kartofle w ziemi, aby je w nocy wykopać dla siebie [...] dziedzic, jak kogoś
zobaczył, g o t ó w był strzelać". Cieszący się złą opinią dwór w Dłużewie
(„wściekły dwór"), gdy „potrzebował 40 ludzi z widłami, a stawiła się tylko
połowa, kazał pracować im wszystkim do godziny 12 i 2 w nocy bez jedzenia
i picia".
Jak zaznaczono, gospodarka folwarczna oparta była przede wszystkim na
pracy stałej służby, czyli „ludzi dworskich" lub „parobków dworskich",
a w znacznie mniejszym stopniu robotników najemnych. C o do tego zgodne
są wypowiedzi wszystkich informatorów. Niemniej jednak w okresie pilnych
prac polowych, jak żniwa czy kopanie ziemniaków, wśród robotników na­
jemnych pracujących we dworze znajdowali się również synowie i córki naj­
bogatszych gospodarzy. Zdarzało się nawet, że z każdego domu we wsi przy­
najmniej jedna osoba zatrudniona była na folwarku.
Stali robotnicy dworscy — fornale, parobcy, stangreci, dojarki, pokojówki,
kucharki, ogrodnicy, owczarze, karbowi — obowiązki swoje wykonywali za­
zwyczaj dziedzicznie. Często bowiem „dziedzic nie chciał mieć nowych ludzi,
których umiejętności i posłuszeństwa nie znał".
Pracownicy folwarczni mieszkali w czworakach. Posiadali oni 0,25 lub
0,5 morgi pod ziemniaki. Wolno im było trzymać krowę (i paść ją wraz
z dworskimi) oraz świnie. Zapłatę otrzymywali zazwyczaj w ziemniakach
i zbożu oraz częściowo tylko w pieniądzach. T a forma wynagrodzenia nosiła
nazwę ornalii (ordynarii). D w ó r ponosił również koszty reperacji i konser­
wacji czworaków. Niekiedy udzielał pożyczek pieniężnych na zakup inwenta­
rza czy ziarna, potrącając je sobie z ornalii (Sufczyn, Kiczki, Rudno, R u dzienko, Radachówka).
Dziedzic miał prawo zwolnić każdego robotnika. Przestrzegano przy tym
zasad, że wymówienie dawano tylko jednego dnia w roku — 1 stycznia,
a odprawiony miał obowiązek wyprowadzić się do 1 kwietnia. Zwolniony
napotykał zwykle trudności z otrzymaniem pracy w innych dworach.
Dzień pracy rozpoczynano Q 5 rano, a k o ń c z o n o o godzinie 21 (z przer­
wami na posiłki). W zimie pracowano od 7 rano do zachodu słońca, z tym
że każdy fornal zaczynał pracę wcześniej (o 3 rano), ponieważ musiał opo­
rządzić konie i przygotować je do zajęć w polu. Każdy z robotników miał
wyznaczone stałe czynności. Niezależnie jednak od tego, wypełniał wszystkie

18 -

Etnografia Polska, t. X X X I I , z. 1

�274

MIROSŁAWA

DROZD-PIASECKA

inne wskazane przez dziedzica. Ponadto zobowiązany był do tzw. posyłki,
czyli posyłania dzieci, a czasem i żony do lżejszych prac fizycznych na
folwarku.
Mężczyźni wykonujący odpowiedzialne i ciężkie prace wynagradzani byli
całą ornalią. Składało się na nią przeciętnie: 13 q żyta, 2 q jęczmienia,
2 q pszenicy, ziemia pod ziemniaki w wymiarze ok. 360 prętów (1 pręt =
2 m), honorarium kwartalne w wysokości 35-40 zł i pasza dla 1-2 krów,
które mogli trzymać w dworskich oborach. Zdarzało się też, że ro­
botnicy nie posiadający własnych krów otrzymywali latem po 4 litry mleka
dziennie.
Inną formą wynagrodzenia robotników stałych była dniówka. Zwykle
wynosiła ona 3 kg mąki, 1 kg kaszy, 3 kg ziemniaków, a przy codziennej
pracy w ciągu całego roku ponadto 19 q opału i niecałą złotówkę (Radachówka). Pracującym „leniwie odbierano dniówkę lub odsypywano z ornalii".
Tej kategorii ludności płacono zazwyczaj 2 razy w roku. Były jednak przy­
padki, że dziedzic wynagradzał ich wcześniej. Tych spośród nich, którzy
stale mieszkali we dworze, nazywano „funtowi". Termin ten pochodził od
sposobu zapłaty, ponieważ oprócz pieniędzy otrzymywali oni również po
kilka funtów zboża. Pracownicy folwarczni mogli zaciągać we dworze po­
życzki w postaci zboża czy ziemniaków. Oddawali je po zbiorach albo
właściciel potrącał im należność z ornalii, jaką uzyskiwali za całoroczną
pracę.
Lokalny rynek pracy na pd.-wsch. Mazowszu cechowały stosunkowo nie­
wielkie rozmiary oraz ograniczenie prawie wyłącznie do zajęć sezonowych
wykonywanych w folwarku, a wynagradzanych w naturze i pieniądzach.
Tylko dla nielicznej grupy robotników dworskich był on względnie stały,
a nawet w pewnym stopniu dziedziczny. Jak się wydaje, o jego powszech­
ności i trwałości zadecydowały przede wszystkim 2 czynniki. Pierwszy, to
przywiązanie do wiejskiego sposobu życia występujące nawet wśród ludności
zbędnej produkcyjnie, połączone być może z obawą o przyszłą egzystencję
w momencie podjęcia zajęcia pozarolniczego wiążącego się zazwyczaj z ko­
niecznością opuszczenia wsi. Drugi — ściśle współzależny z poprzednim —
to* słabe uprzemysłowienie całej okolicy uniemożliwiające uzyskanie innych
zajęć dodatkowych. Rozwijający się bowiem nieopodal wielkomiejski prze­
mysł warszawski, z braku dróg i środków dojazdowych, wymagał emigracji
ze wsi (stałej lub okresowej). Decyzje takie podejmowali z reguły jedynie
ludzie nie obarczeni jeszcze rodziną oraz ci, którzy ziemi nie posiadali
wcale albo nie widzieli realnych szans zostania samodzielnymi gospodarzami
w najbliższym okresie.
Folwark jako lokalny rynek pracy praktycznie przestał istnieć po zakoń­
czeniu I I wojny światowej i parcelacji dworów. Przed wieloma mieszkańca­
mi wsi stanęła wówczas konieczność wyboru nowej pracy, nie zawsze zwią­
zanej już z ziemią.

�STOSUNEK

MIESZKAŃCÓW

WSI D O

ZIEMI

275

III. P O Z A L O K A L N Y R Y N E K P R A C Y

Mieszkańcy badanych wsi pd.-wsch. Mazowsza nie podejmowali zarob­
kowej emigracji sezonowej ani stałej poza granice kraju. Gdzie zatem znaj­
dowała zajęcie ludność zbędna produkcyjnie w rodzinnej wsi, kiedy zabrakło
już dla niej pracy w folwarku? Otóż, jak wykazały badania terenowe, n a j ­
w i ę k s z y m r y n k i e m p r a c y dla tej kategorii o s ó b była przez długie dzie­
sięciolecia W a r s z a w a , a tylko w minimalnym stopniu inne miasta w kraju.
C o więcej, przyjazd do stolicy w poszukiwaniu zatrudnienia kończył się z re­
guły pozostaniem w niej na stałe, założeniem „miejskiej" rodziny i powol­
nym uzyskiwaniem statusu robotnika. Dlatego też Warszawa odegrała szcze­
gólną rolę w kształtowaniu się postaw mieszkańców jej najbliższego zaple­
cza w stosunku do ziemi.
Ranga Warszawy jako miejsca, gdzie stosunkowo łatwo m o ż n a uzyskać
pracę, była doceniana znacznie wcześniej, niż nastąpiło uwłaszczenie chłopów
w Królestwie Polskim. N a przykład już pod koniec X V I I I w. zbiegostwo
c h ł o p ó w do stolicy przybrało takie rozmiary, że zaczęło zagrażać podstawom
gospodarki folwarcznej, zmuszając do zwalczania go przepisami administra­
cyjnymi skierowanymi głównie przeciwko „ludziom luźnym". W okresie póź­
niejszym, wobec obłożenia po uwłaszczeniu gospodarstw chłopskich wysokimi
podatkami, w licznych wsiach Królestwa chłopi (zwłaszcza małorolni) re­
zygnowali z prowadzenia swych gospodarstw, szukając pracy poza wsią.
Jednocześnie reforma uwłaszczeniowa stwarzała możliwości emigracji do War­
szawy szerokim rzeszom ludności wiejskiej znajdującej tu zatrudnienie. Szcze­
gółowe badania wykazały, że wprawdzie do stolicy napływali w tym czasie
mieszkańcy z obszaru całego Królestwa, to jednak najwięcej przybyszów
pochodziło z wiosek mazowieckich .
7

Dane zawarte w księgach meldunkowych G R N w Kołbieli i Gliniance
oraz uzyskane materiały terenowe dotyczące rodzin wskazują na proces sta­
łej emigracji ludności tutejszych wsi i innych miast mazowieckich, począw­
szy od lat siedemdziesiątych X I X w. Jej charakter i natężenie były jednak
niejednakowe w różnych okresach. N a przykład zanikała ona w czasie dzia­
łań I i I I wojny światowej. Jedną z uchwyconych prawidłowości jest bez­
sprzeczna korelacja między falami migracyjnymi a kryzysami rolnymi i lata­
mi prosperity gospodarczej. Liczba emigrujących ze wsi znacznie malała pod­
czas koniunktury rolnej, natomiast rosła w momentach jej załamania. N a
przykład w okresie kryzysu rolnego w latach 1929-1935 opuściło wieś na
stałe 20 o s ó b z Woli Duckiej, 18 — z Gocławia, 12 — z Rudna, 16 —
z Woli Karczewskiej, 17 — z Kuflewa, 15 — z Woli Sufczyńskiej, a w całym

7

Por. też H . Brodowska, Historia Polski w II polowie XIX w., Łódź 1957, s. 15-16;
T. Ł e b k o w s k i , Początki klasy robotniczej Warszawy, Warszawa 1956; S. Misztal, Warszaw­
ski Okręg Przemysłowy. Studium rozwoju i lokalizacji przemysłu, Warszawa 1962.

�276

MIROSŁAWA D R O Z D - P I A S E C K A

20-leciu międzywojennym: 25 o s ó b z Woli Duckiej, 21 — z Goclawia, 16 —
z Rudna, 18 — z Woli Karczewskiej, 21 — z Kuflewa, 19 — z Woli Sufczyń­
skiej. Wszyscy oni wyemigrowali do Warszawy. Przeciętnie z każdego go­
spodarstwa emigrowały co pokolenie 2-3 osoby w wieku 16-25 lat. Przyczyną
tego stanu rzeczy była głównie prymitywna gospodarka rolna, nie zapewnia­
jąca utrzymania wszystkim członkom rodziny i tylko sporadycznie inne po­
wody (np. małżeństwo z mieszkańcem miasta czy wybór innego wzoru egzy­
stencji). Było prawie regułą, że ci wszyscy, którzy opuszczali rodzinną wieś
w okresie kryzysu, zadowalali się jakimikolwiek sumami pieniężnymi na
„urządzenie się w mieście" i nie rościli sobie pretensji do całkowitej spłaty
z należnego im kawałka ziemi. Pozostawiali go do uprawy rodzeństwu,
a jeszcze częściej żyjącym rodzicom. Natomiast w latach pomyślności gospo­
darczej, gdy ewidentnie malała liczba ludności migrującej do stolicy, daje się
zauważyć tendencja do realnego podziału ziemi między wszystkich spadko­
bierców lub też całkowitej spłaty tego rodzeństwa, które zdecydowało się na
zamieszkanie w mieście i pracę w przemyśle. O tendencji tej świadczą wy­
powiedzi informatorów oraz archiwalne materiały sądowe. Znamienny jest
fakt, że gdy w latach względnej koniunktury rolnej 1903-1911 powstało w Wo­
li Duckiej 12 nowych gospodarstw, w Woli Karczewskiej — 7, w Woli Suf­
czyńskiej — 10, w Starogrodzie — 9, w Rudnie — 11, to w okresie kryzysu
rolnego 1929-1935 jedynie 3 — w Woli Duckiej, 2 — w Woli Karczewskiej,
3 — w Woli Sufczyńskiej, 3 — w Starogrodzie, 2 — w Rudnie.
Emigracja stała do innych — poza Warszawą — miast miała znacznie
mniejsze rozmiary. Rozpoczęła się ona dopiero w 20-leciu międzywojennym
i skierowana była głównie na Zagłębie Dąbrowskie oraz Gdynię. Do tych
okręgów wyemigrowało wówczas 11 osób z Woli Duckiej, Woli Sufczyń­
skiej i Woli Karczewskiej. Emigrantami byli w każdym przypadku młodzi
mężczyźni. Żaden z nich nie wrócił już do rodzinnej wsi, aby pracować
na roli.
Exodus ludności do stolicy w latach międzywojennych miał u swych źró­
deł kryzys rolny 1929-1935 r. oraz parcelację okolicznych majątków, a tym
samym pozbywanie się przez dwór większej liczby robptników folwarcznych
i ubożenie rodzin chłopskich na skutek podziałów rodzinnych. Właśnie ta
kategoria mieszkańców wsi — zubożali chłopi i bezrolni — stanowiła trzon
wychodźców. C i , którym udało się znaleźć względnie stałe zatrudnienie w War­
szawie (w przeważającej części jako pracownicy na budowach i inni niewy­
kwalifikowani robotnicy fizyczni), osiedlali się zazwyczaj w prawobrzeżnej
części stolicy, gdzie rozbudowujący się przemysł stwarzał większe możliwości
uzyskania pracy. Zasiedlali oni przede wszystkim Szmulowiznę oraz inne
peryferie Pragi. Mieszkali z rodzinami w obskurnych i ciasnych kamienicach
czynszowych tej części Warszawy. Niektórzy z tych pierwszych przybyszów
pozostali w nich do dzisiaj. Ich stare domy, które nie uległy zniszczeniu
w czasie działań I I wojny światowej, koegzystują ze współczesnym budow­
nictwem. W okresie badań byli oni już z reguły emerytami, którzy wykształ-

�STOSUNEK

MIESZKAŃCÓW

WSI D O

ZIEMI

277

ciii w stolicy swoje dzieci. Te ostatnie już jako „warszawiacy" zamieszki­
wali wraz z rodzinami nowoczesne osiedla metropolii.
Jak wspomniano, jest cechą charakterystyczną, że ludność przybyła ze
wsi mazowieckich do Warszawy — poza nielicznymi wyjątkami — nie wracała
już na wieś. Nawet w latach kryzysów przemysłowych znajdowała ona pra­
cę i utrzymanie w mieście lub korzystała z państwowych zasiłków dla bez­
robotnych. P o w r o t ó w na wieś nie obserwuje się również w okresie wojny
i okupacji niemieckiej, chociaż zdarzały się wówczas przypadki, że do wiej­
skich rodzin wysyłano dzieci, aby zapewnić im większe bezpieczeństwo.
Ogółem w latach 1919-1945 do 3 badanych szczegółowo wsi powróciło 5 osób.
Każda z nich, aby przejąć całe gospodarstwo rolne.
Po zakończeniu działań I I wojny światowej w latach 1945-1954 trwa
nieprzerwanie wychodźstwo stałe ludności chłopskiej do miasta. N a przykład
w okresie tym opuściło wieś na stałe przenosząc się do stolicy lub innych
miast (w tym Otwocka, Mińska Mazowieckiego) 65 osób z Woli Duckiej,
48 — z Glinianki, 44 — ze Starogrodu, 59 — z Woli Karczewskiej, 42 — z Wo­
li Sufczyńskiej, 64 — z Kiczek. Zwiększył się jednocześnie zasięg terytorialny
wychodźstwa. Poza Warszawą i pobliskimi miastami objął on przemysłowe
miasta Śląska oraz Wybrzeża Gdańskiego i Szczecińskiego. Ogółem w latach
1950-1973 znalazło w tych ośrodkach zatrudnienie ok. 30 osób (w tym 4 ko­
biety) z trzech badanych szczegółowo wsi. Spośród nich jedynie dwie osoby
powróciły na wieś: kobieta, która wyszła za mąż za syna sąsiada, i męż­
czyzna dziedziczący ziemię po rodzicach.
Odbudowujący się po wojnie przemysł stolicy bardzo dotkliwie odczuwał
deficyt siły roboczej. Jednocześnie na słabo uprzemysłowionych i posiadają­
cych nieurodzajne gleby terenach podwarszawskich (w byłych powiatach
otwockim, mińskim, wołomińskim i in.) nadal istniały poważne nadwyżki
ludnościowe. Głównie więc przybysze wywodzili się z tych stron. Ich znacz­
ny odsetek stanowili robotnicy folwarczni, zwłaszcza ci, którzy na skutek
likwidacji d w o r ó w zostali pozbawieni dotychczasowego źródła utrzymania,
a nie przejęli ziemi z reformy rolnej. Ponadto małorolni oraz członkowie
rodzin pochodzący nawet z dużych gospodarstw, ale zdecydowani na zmianę
„stylu życia".
Masowa stała emigracja ludności wiejskiej Mazowsza do stolicy trwała
nieprzerwanie do 1954 r. Charakteryzował ją brak zainteresowania ziemią
i gospodarstwem rolnym, a tym samym spadkami czy sprawami działowymi.
Opuszczały wieś całe rodziny pozostawiając ziemię i gospodarstwo jednemu
krewniakowi, który nie miał obowiązku spłacania rodzeństwa „za wszelką
cenę" poza zwyczajowo przyjętym dostarczaniem im produktów żywnościo­
wych na większe święta, do czego zresztą sam się „poczuwał". Formalnie
użytkował on całość gruntów, płacąc z nich jedynie świadczenia na rzecz
państwa. W latach 1945-1954 powstało w Woli Duckiej tylko 1 nowe gospo­
darstwo, w Woli Karczewskiej — 2, w Woli Sufczyńskiej — 2, w Gocławiu —
4, w Kuflewie — 3. Dążenie do opuszczania wsi w tych latach wiązało się

�278

MIROSŁAWA

DROZD-PIASECKA

również z ówczesną polityką rolną państwa, preferującą kolektywizacje drob­
nej gospodarki indywidualnej.
Od 1954 r. władze miejskie Warszawy wprowadzając administracyjne
ograniczenia meldunkowe zahamowały znacznie trwający od lat napływ lud­
ności wiejskiej do miasta. Nowe przepisy meldunkowe dotyczyły głównie
samej stolicy. Później została nimi objęta również strefa podmiejska. Te
ograniczenia już wkrótce przyniosły oczekiwany skutek. Ich konsekwencją
praktyczną dla wielu mieszkańców pd.-wsch. Mazowsza była konieczność
pozostania na wsi połączona z codziennymi dojazdami do pracy czy szkoły
w Warszawie, Otwocku, Mińsku Mazowieckim. Dzięki jednak rozwojowi
sieci dróg bitych (np. Warszawa — Lublin) i kolejowej trakcji elektrycznej
(np. Warszawa — Pilawa czy Warszawa — Mińsk Mazowiecki) kontakty z me­
tropolią i okolicznymi miastami mogły stać się intensywne, wielostronne
i nieuciążliwe. Natomiast przeniesienie się do stolicy pozostało realne głów­
nie przez małżeństwo z jej mieszkańcem. Fakty takie miały miejsce w kilku­
nastu przypadkach.
Zaistniała sytuacja — „przymusowe" pozostanie w rodzinnej wsi — spowo­
dowała dążenie do wydzielenia każdemu z dorosłych dzieci zakładających
rodzinę działki pod siedlisko i niewielkiego kawałka ziemi pod uprawę
(a nawet tylko ogród warzywny). Analogicznie, gdy po śmierci rodziców
dzieci dzieliły się schedą „między siebie", wówczas również każdy spadko­
bierca chciał mieć małe gospodarstwo, obejmujące do 2 ha ziemi. Tendencja
ta objęła wszystkie kategorie mieszkańców. Ziemię na siedlisko i ogród
pragnęli posiadać również absolwenci szkół zawodowych i średnich. N a przy­
kład w latach 1955-1973 powstało ogółem w Woli Duckiej 29 nowych go­
spodarstw, w Woli Karczewskiej — 16, w Woli Sufczyńskiej — 13. Dążeniu
do posiadania niewielkich (przyzagrodowych) działek, trwającemu nieprzer­
wanie do ok. 1970 г., sprzyjała także wysoka progresja podatkowa (rosnąca
bardzo wraz z obszarem posiadanej ziemi) oraz korzystna w tym okresie
atmosfera, jaką chłopo-robotnicy otaczani byli przez władze administracyjne
i publikatory.
Z przytoczonych wyżej przykładów wynika, że oddziaływanie pozalokalnego rynku pracy (w tym szczególnie Warszawy) na mieszkańców wsi było
znaczne. Świadczą one równocześnie o wahaniach i zmianach wartości ziemi,
zarówno autotelicznej jak i instrumentalnej, znajdujących swoje odbicie w po­
stawach społeczności wiejskiej.
IV. STOSUNEK MIESZKAŃCÓW WSI DO GOSPODARSTWA R O L N E G O
JAKO W A R S Z T A T U P R A C Y

Wskaźnikami pozytywnego stosunku do prowadzonego gospodarstwa są:
stan wyposażenia w budynki, narzędzia i sprzęt zmechanizowany oraz realne
plany inwestycyjne.
Generalnie m o ż n a stwierdzić, że od momentu uwłaszczenia do zakończę-

�STOSUNEK

MIESZKAŃCÓW

WSI D O

ZIEMI

279

nia I I wojny światowej postęp w zakresie modernizacji gospodarstwa wiej­
skiego był bardzo powolny i niewielki, co wynikało głównie ze znacznego
zapóźnienia gospodarczego tych terenów, ubogich wsi prowadzących w za­
sadzie gospodarkę samożywieniową. Ludność ograniczała do minimum swoje
potrzeby, nie mając funduszy na jakiekolwiek poważniejsze przedsięwzięcia
inwestycyjne. Wyraźny postęp w tym zakresie zaznaczył się dopiero po I I
wojnie światowej, w latach pięćdziesiątych, gdy mieszkańcy tutejszych wsi
zaczęli uzyskiwać większe wpływy z pracy pozarolniczej.
Funkcja produkcyjna ziemi miała przez cały omawiany okres dla lud­
ności pd.-wsch. Mazowsza rangę najwyższą. C i wszyscy, którzy pozostawali
na roli, mieli społeczno-moralny obowiązek takiej jej uprawy, aby przynosiła
jak największe korzyści. Obowiązek ten był tym silniejszy, że częstokroć —
szczególnie od lat dwudziestych naszego stulecia — rada całej rodziny decy­
dowała o tym, kto na gospodarce zostanie, a kto odejdzie do miasta zado­
walając się spłatami, albo i obejdzie się bez jakiegokolwiek ekwiwalentu,
jak to miało miejsce w okresie opuszczania wsi w latach kryzysów rolnych.
Stąd też pracowitość i zaradność były wysoko cenione przez społeczność
wiejską, a ich brak spotykał się z opinią negatywną. Jednocześnie jednak,
wobec niedostatku funduszy na inwestycje gospodarcze, efekty tej pracowi­
tości i zaradności były stosunkowo mało widoczne, a walory produkcyjne
ziemi niewielkie, wystarczające jedynie z trudem na prowadzenie gospodarki
samożywieniowej i opłacenie podatków. Sytuacja ta uległa znacznej popra­
wie dopiero w latach pięćdziesiątych X X w., kiedy na wieś zaczęła napły­
wać gotówka z wykonywanych równocześnie zajęć pozarolniczych. Wówczas
jednak już nie pracowitość była jedyną drogą osiągnięcia sukcesów gospo­
darczych i maksymalnego wykorzystania produkcyjnych walorów ziemi, lecz
mechanizaeja oraz ogólne unowocześnienie warsztatu pracy.
W 1971 r. na terenie trzech badanych szczegółowo wsi planowano w 17
przypadkach remont istniejących zabudowań gospodarczych (w Woli Sufczyń­
skiej — 8, w Woli Duckiej — 4, w Woli Karczewskiej — 3), w 61 przypad­
kach budowę nowych (w Woli Sufczyńskiej — 28, w Woli Duckiej — 20,
w Woli Karczewskiej — 13) oraz w 76 budowę nowych d o m ó w mieszkalnych
(w Woli Sufczyńskiej — 22, w Woli Karczewskiej — 21, w Woli Duckiej —
22). Te ostatnie inwestycje podjąć miały głównie młode małżeństwa mieszka­
jące dotychczas z rodzicami. Było ich w Woli Sufczyńskiej — 15, w Woli
Duckiej — 17, w Woli Karczewskiej — 13. Ponieważ w poprzednim okresie
nie podejmowano większych przedsięwzięć budowlanych o charakterze gospo­
darczym, dane te świadczą z jednej strony o szybkim nadrabianiu zanied­
bań, z drugiej wskazują na rzeczywiste dążenie gospodarzy do unowocześnie­
nia i usprawnienia podstawowego warsztatu pracy. Przy tym można zauwa­
żyć, że gospodarstwa małe (3-5 ha) pragnęły podjąć obie te inwestycje
równocześnie, natomiast większe (ponad 5 ha) na plan pierwszy wysuwały
remont lub rozbudowę istniejących budynków inwentarskich. Postawa pierw­
szych, jak się wydaje, wynikała z większego zasobu gotówki uzyskiwanej

�280

MIROSŁAWA

DROZD-PIASECKA

zwykle z pracy pozarolniczej oraz łatwiejszego dostępu do pożyczek i kredy­
tów państwowych umożliwiających podjęcie równocześnie dwóch przedsię­
wzięć. Natomiast nie deklarowali żadnych inwestycji ludzie starsi (ponad
60 lat), pracujący sami we własnych gospodarstwach, których dzieci przed
laty opuściły wieś na stałe. Było ich w Woli Duckiej 8, w Woli Karczew­
skiej — 6, w Woli Sufczyńskiej — 7.
N a stosunek do gospodarstwa rzutuje również stopień wyposażenia w zme­
chanizowany sprzęt rolniczy. Sytuacja w tej dziedzinie nie wyglądała w la­
tach siedemdziesiątych najlepiej. Poza podstawowymi narzędziami nawet naj­
większe i najzamożniejsze gospodarstwa nie dysponowały nowocześniejszymi
maszynami. Spowodowane to było z jednej strony niemożnością zastosowa­
nia takich maszyn rolniczych, jak kopaczki do ziemniaków czy traktory
wobec bardzo wąskich kawałków nie skomasowanej ziemi, z drugiej ich
łatwą dostępnością w kółku rolniczym. Dopiero po przeprowadzonej koma­
sacji rolnicy zaczęli deklarować i stopniowo wprowadzać w czyn zakup ma­
szyn, przydatnych szczególnie do zbioru ziemniaków i rozwoju hodowli (np.
kosiarki do traw i zagrabiarki). W Woli Duckiej nabyto 2 kopaczki do
ziemniaków, planowane były dalsze — 3. D w ó c h gospodarzy z Woli Duckiej
i jeden z Woli Karczewskiej wyraziło chęć zakupu przetrząsaczy do traw.
Byli to rolnicy posiadający po 3 i 3,5 ha łąk.
Doskonalenie gospodarstwa, czyli wprowadzanie wszelkich innowacji, ma­
szyn i nowych technik uprawy jest przykładem stabilizacji ludności rolniczej
i wykładnikiem jej przystosowania się do życia i pracy na wsi. Stabilizacja
ta na terenie badanych wsi zdawała się wzrastać z wiekiem informatorów.
Przy tym tak samo jak na początku X X w. jej bezpośrednią przyczyną było
zakładanie rodziny i posiadanie dzieci oraz zabezpieczenia materialnego w po­
staci ziemi. Fakty te w sposób zasadniczy determinowały ruchliwość spo­
łeczną mieszkańców, rzutując na profesjonalne podejście do zawodu rolnika.
Opinie o gospodarstwie rolnym jako warsztacie pracy, wypowiadane w trak­
cie badań, uzależnione były silnie od płci i wieku informatorów. Wobec
„przymusowej sytuacji" pozostania na wsi, jaka zaistniała na tym obszarze
dla wielu młodych ludzi z powodu ograniczonych możliwości uzyskania miesz­
kania w mieście, postawy względem gospodarstwa dzieliły się na: a) takie,
które negatywnie oceniały w ogóle pracę na roli i posiadanie gospodarstwa,
wraz z negowaniem wynikających z jego prowadzenia korzyści materialnych
i innych (24% ogółu badanych); b) takie, które przy pozytywnej ocenie ko­
rzyści materialnych i innych płynących z gospodarki negatywnie oceniały pra­
cę na roli i tryb życia wiejskiego (61% ogółu badanych); c) takie, które
pozytywnie oceniały i pracę na roli, i korzyści z niej wynikające (15% ogółu
badanych).
Oceny typu pierwszego charakteryzowały młodych ludzi, posiadających
wykształcenie pozarolnicze, mających aspirację do innego, „miejskiego" mo­
delu życia (ok. 80% z nich to osoby między 16 a 35 rokiem życia; kobiety
stanowiły tu więcej niż połowę, ok. 56%). Oceny drugiego typu wypowia-

�STOSUNEK

MIESZKAŃCÓW

WSI D O

ZIEMI

281

dane były zarówno przez młodych nastawiających się na unowocześnienie
i utowarowienie produkcji rolnej, jak też i przez ludność starszą, która z ra­
cji braku wykształcenia oraz predyspozycji osobowościowych pozostała na
wsi, ale jednocześnie dążyła do uzyskania jak największych profitów ma­
terialnych z prowadzonego warsztatu pracy. O k o ł o 48% tej kategorii osób
liczyło 25-45 lat; kobiety stanowiły ok. 28%. Pozostałe 52%, wśród których
było 49% kobiet, to osoby powyżej 45 roku życia. Natomiast oceny ostatnie­
go typu wypowiadali gospodarze najstarsi (ok. 85% liczyło ponad 60 lat),
prowadzący sWoje gospodarstwa. Byli to częstokroć analfabeci i ludzie sa­
motni (ok. 55%).
Jak więc widać z przytoczonych przykładów, ważnym czynnikiem okreś­
lającym współczesne postawy wobec ziemi i gospodarstwa był wiek oraz płeć
mieszkańców wsi. Z reguły osoby starsze wykazywały większe przywiązanie
do posiadanej ziemi niż ludzie młodzi. Wiązało się to bardzo silnie z fak­
tem braku podstawowego wykształcenia (częstym analfabetyzmem) i pozarol­
niczych umiejętności w grupie starszych mieszkańców wsi. C o zatem idzie,
mieli oni ograniczony* wybór warsztatu pracy. Wśród młodzieży szczególnie
kobiety deklarowały chęć pracy poza wsią i gospodarstwem. Natomiast
pośród młodych mężczyzn w latach siedemdziesiątych uwidoczniła się wy­
raźna tendencja do pozostania we wsi i prowadzenia wysoko dochodowych
gospodarstw owocowo-warzywnych lub hodowlanych, będąca wyraźnym prze­
jawem racjonalizacji postaw. Dążenie to jednocześnie natrafiało na istotną
przeszkodę stawianą przez starsze pokolenie. Otóż coraz częściej zdarzały
się przypadki celowego nieprzekazywania gospodarstwa dzieciom, ale pań­
stwu w zamian za rentę. W okresie badań było ich już w Woli Duc­
kiej - 2, w Woli Karczewskiej - 1, w Woli Sufczyńskiej - 4. Ten nowy
prąd zaznaczył się pod koniec lat sześćdziesiątych X X wieku szybko obej­
mując coraz większą liczbę mieszkańców wsi. Uważali oni. że renta pań­
stwowa jest lepszym zabezpieczeniem przyszłości, niż „pozostanie na łasce
u dzieci". Generalnie jednak wśród młodego pokolenia dominowała ten­
dencja do opuszczenia wsi i podejmowania pracy w mieście. Pewnym kom­
promisem było godzenie się na mieszkanie na wsi, ale połączone z równo­
czesną pracą w mieście.
Nawet w tych wszystkich przypadkach, gdzie ziemia nie b&gt;la trakunwina
jako wartość wyłącznie instrumentalna (czyli środek do zwiększenia zysków
i niezbędny warsztat pracy), podnoszono jej znaczenie zabezpieczające przy
ewentualnej sytuacji kryzysowej oraz jako ekwiwalentu pewnej sumy kapi­
tału. Stąd też wynikała bardzo wysoka ranga samego faktu własności
i „pracy na swoim", („u siebie jestem panem"). Samodzielność, niezależ­
ność, pewność w podejmowaniu decyzji stanowiły ważkie elementy w ocenie
prowadzonego warsztatu pracy. Jak wynikało z wypowiedzi, walory te wy­
suwane były na plan pierwszy przede wszystkim przez pokolenie starsze
oraz młodzież zdecydowaną na pozostanie na wsi i intensyfikację produkcji.
Inaczej mówiąc świadczyły one o pozytywnym stosunku do samej pracy

�282

MIROSŁAWA D R O Z D - P I A S E C K A

na roli, której jedną z najważniejszych zalet jest samodzielność i pewność.
Problem ten był znacznie bardziej złożony w grupie młodzieży pragnącej
„za wszelką cenę" w najbliższej przyszłości opuścić wieś. Potencjalni „wy­
chodźcy" z reguły uważali za bardziej samodzielne wszelkie zawody poza­
rolnicze, głównie ze względu na normowane godziny zajęć. Częstokroć wśród
nich występował rzeczywisty brak szacunku dla ziemi i gospodarstwa, bę­
dący w dużej mierze skutkiem popularyzacji miejskich wzorów kariery. Prze­
jawiał się on nie tylko w negatywnych ocenach życia w środowisku wiej­
skim, ale i w odmowie wykonywania jakichkolwiek czynności związanych
z gospodarstwem rodziców. Młodzież kreowana na następców z reguły wy­
rażała opinie pejoratywne głównie o ciężkiej, brudnej pracy „bez końca",
ale jednocześnie podkreślała, że , j a k mądrze rządzić, to jest lepiej niż w mie­
ście". Ziemia według nich pełniła funkcję nie tylko warsztatu pracy (często
jedynego), przynoszącego określony dochód, ale i środka zapewniającego
wyższy poziom życia.
W kształtowaniu się ujemnego stosunku do ziemi jako warsztatu pracy
znaczną rolę odgrywała negatywna ocena wyczerpującego fizycznie zajęcia
„od świtu do nocy", na co wskazywało ok. 80% badanych. Ponadto brak
wolnego czasu i rozrywek kulturalnych na miejscu (45% wszystkich bada­
nych), niski w porównaniu z miastem standard mieszkania wiejskiego (ok.
25% wszystkich badanych), niepełne wyposażenie gospodarstw w sprzęt zme­
chanizowany (ok. 25% wypowiedzi), niedostatek kanalizacji, bieżącej wody
(ok. 10% wypowiedzi). N a pejoratywną ocenę wartości ziemi wpływały rów­
nież wyraźnie przykłady nieefektywnego gospodarowania. Nawiązywało do
nich ók. 63% wszystkich wypowiedzi. Starsi mieszkańcy niechęć do prowa­
dzenia gospodarstwa tłumaczyli częstokroć dotychczasowymi kłopotami wyni­
kającymi z organizacji pracy i zbytu, wysokimi podatkami, a w mniejszym
stopniu także trudami samej pracy rolnika.
Postawy wobec ziemi i jej oceny jako warsztatu pracy były więc zróż­
nicowane, uzależnione zwykle od konkretnych sytuacji rodzinnych i obiek­
tywnych możliwości korzystnego gospodarowania. Różnicowały się one szcze­
gólnie w grupach wieku oraz w zależności od wielkości gospodarstwa i ty­
tułu posiadania jego użytkownika. N a przykład pozytywne opinie wyrażało
35% właścicieli gospodarstw powyżej 8 ha, 38% właścicieli gospodarstw 3-8 ha,
18% właścicieli 1-3 ha oraz 9% właścicieli poniżej 1 ha. Opinie pozytywne
miały w okresie badań wyraźną tendencję zwyżkową. Wyrażały one przede
wszystkim wzrost znaczenia produkcyjnego ziemi, który wynikał głównie
z zasad nowej polityki rolnej państwa, otwierającej gospodarce wiejskiej szer­
sze perspektywy rynkowe. Nie m o ż n a jednak zapominać, że na stosunek do
pracy w rolnictwie mają niebagatelny wpływ predyspozycje indywidualne oraz
rola, jaką jednostka pełni w gospodarstwie. Samodzielny rolnik jest za go­
spodarstwo odpowiedzialny. I mimo, że status ten powoduje zwielokrotnie­
nie jego obowiązków, to jednak równocześnie pozostaje mu przywilej po­
dejmowania decyzji i zarządzania całością spraw.

�STOSUNEK

MIESZKAŃCÓW

WSI D O

ZIEMI

283

Perspektywa dziedziczenia ziemi przesądza o sytuacji jednostki w rodzinie
i społeczności wiejskiej. Przyszły właściciel ma większy udział w decyzjach
dotyczących gospodarstwa. Wybór następcy jest doniosłym czynnikiem warun­
kującym aktualną i potencjalną migrację reszty rodzeństwa oraz ich dalsze
kariery życiowe. Wyznaczenie dziedzica nie oznaczało jednak podjęcia przez
niego nauki o kierunku rolniczym. Powszechnie (ok. 85% badanych) pano­
wała opinia, że praca na wsi jest najodpowiedniejszym zajęciem dla tych,
którzy nie są zdolni („nie mają głowy do nauki"). Wśród badanych właści­
cieli ziemi wszyscy byli rolnikami tylko z praktyki bez specjalnego przygo­
towania w tym zakresie. Ich synowie zaakceptowali już zwyczaj (poparty
sankcjami administracyjnymi) uczęszczania na zimowe kursy przysposobienia
rolniczego. Gospodarzy starszych cechowała nieufność wobec zaleceń agro­
noma — uważanego wyłącznie za teoretyka — preferowanie wiedzy praktycz­
nej (ok. 85% przypadków) i negatywny stosunek do informacji przekazy­
wanych przez środki audiowizualne. N a przykład ponad 96% badanych po­
wyżej 55 roku życia wyrażało opinie o niewielkiej przydatności rolniczych
audycji radiowych i telewizyjnych. Byli oni zdania, że:
„ważne jest przede wszystkim doświadczenie [...] oczywiście można skorzystać z tego, co
w gazecie piszą [...] tak na przykład piszą, że za 1 m żyta dają na skupie 185 zł, a za
1 m saletrzaku płaci się 220 zł, to się przecież nie kalkuluje, bo za drogi [...] i chociaż
lubię sobie poczytać, radia też słucham [...] dobrze gadają, ale nigdzie się tak nie robi".

N a usprawiedliwienie swojego stanowiska często podkreślano fakt, że
programy radiowe i telewizyjne emitowane są w nieodpowiednim dla rolnika
czasie. Jednocześnie jednak zaczynał się upowszechniać coraz bardziej model
idealnego, nowoczesnego gospodarza, reprezentującego takie zalety:
„opanowanie z wódką, żeby nie przepił wszystkiego, musi hodować inwentarz, a nie
patrzyć, że ciężko koło tego chodzić. Trzeba tak robić, żeby nic nie leżało odłogiem [...]
tu musi chłop kalkulować. Potrzebna mu jest fachowość [...] szkołę powinien mieć, bo jak
jest ciemny, to kiepskie gospodarowanie. Poznać go można po tym, że ma pełny komplet
najpotrzebniejszych maszyn, sporządza kiszonki na zimę, kalkuluje i planuje przychody i roz­
chody".

Dobry gospodarz powinien mieć przynajmniej zasadnicze wykształcenie
rolnicze, czytać prasę, słuchać radia, eksperymentować, „bo nie wszystko,
o czym tam mówią, nadaje się w każdym gospodarstwie". Jest on człowie­
kiem starannym, dbającym o dobre zasiewy, właściwą orkę. Cechuje go za­
radność, umiejętność obsługiwania maszyn rolniczych, „posiada odchowane
konie, dobre budynki i ogrodzenia, nie chodzi obdarty i ma dużo pieniędzy".
W nowoczesnym gospodarstwie „musi być dużo ziemi i odpowiednia ilość
ludzi, którzy by w nim pracowali [...] musi być ono zmechanizowane".
Ludność badanych wsi podkreślała z jednej strony braki i niedogodności
swego życia w porównaniu z miejskim wzorem bytowania, z drugiej jednak
zaznaczała zalety wsi. Dodatnio wyrażano się o takich walorach życia ru­
stykalnego, j a k : cisza, spokój, świeże powietrze, ładna okolica, niezależność
przy jednoczesnej bliskości dużego miasta (stolicy) i kilku mniejszych (Otwock,

�284

MIROSŁAWA

DROZD-PIASECKA

Mińsk Mazowiecki). Wielu z tutejszych mieszkańców (ok. 85% wszystkich
wypowiedzi) było przeświadczonych o tym, że w niedalekiej przyszłości te­
reny te stanowić będą administracyjne przedmieście stolicy. Dogodna komu­
nikacja ( P K P i P K S ) już umożliwiała bywanie w Warszawie nawet kilka
razy dziennie. Jako mankamenty wiejskiej egzystencji wysuwano natomiast
brak ciepłej wody, centralnego ogrzewania, bardzo ciężką pracę wykonywaną
mało zmechanizowanym sprzętem.
Wartość wsi jako środowiska społecznego, miejsca urodzenia, wychowa­
nia, spędzenia młodości zaznaczana była w wypowiedziach informatorów
jedynie sporadycznie. Akcentowała ją głównie ludność starsza, licząca ponad
50 lat, w tym szczególnie kobiety. Fakt ten, jak się wydaje, wynikał przede
wszystkim z otwartości rodzin, słabej więzi terytorialnej oraz niewielkich
powiązań gospodarczych i krewniaczych.
Rekreacyjne wartości wsi zdecydowanie ustępowały walorowi bliskości
miasta, chociaż zdarzały się wypowiedzi świadczące o dużej skali odczuć
i przeżyć artystycznych, a także refleksje filozoficzne wynikające z bezpo­
średniego obcowania z przyrodą oraz wiejskim trybem życia. Relaksowe
zalety środowiska wiejskiego były natomiast w większym stopniu uznawane
i doceniane przez członków rodzin mieszkających w mieście. Wyrazem tego
było chociażby spędzanie przez niektórych z nich części urlopu na wsi czy
pozostawianie tam dzieci na wakacje. Nie należy jednak zapominać, że w tych
ostatnich przypadkach kierowano się równocześnie względami ekonomicz­
nymi.
Ogólnie można powiedzieć, że życie na wsi i pracę na roli oceniano
podług subiektywnych hierarchii wartości, a głównie w zależności od indy­
widualnych warunków bytowych. Decydowały w tym przypadku przede
wszystkim udogodnienia w pracy, dzięki zmechanizowaniu licznych czynności,
warunki i rodzaj rekreacji, nieunormowany czas poszczególnych zajęć oraz
samodzielność.
*

Podsumowując dotychczasowe rozważania dotyczące współzależności mię­
dzy warunkami gospodarczo-społecznymi a stosunkiem do ziemi mieszkań­
c ó w wsi pd.-wsch. Mazowsza należy stwierdzić:
Od uwłaszczenia (1864 r.) do lat siedemdziesiątych X X w. na terenie
badanych wsi zachodził szybko postępujący proces rozdrobnienia gospo­
darstw chłopskich, którego bezpośrednią przyczyną były działy rodzinne
i nieformalny obrót ziemią. Proces ten pociągał za sobą — obok skutków
ekonomicznych odczuwanych w każdym gospodarstwie — gwałtowny wzrost
ludności zbędnej produkcyjnie. Na jego podstawie możemy wnioskować, że
dążenie do posiadania ziemi i gospodarstwa było tu w ciągu kilkudziesięciu
ostatnich lat duże, ale zmienne. Dynamika rozdrabniania gruntów wykazuje
bowiem obok okresów nasilenia lata wyraźnego zahamowania tego procesu.
N a przykład wyraźny spadek działów gospodarstw następuje tu w latach

�STOSUNEK MIESZKAŃCÓW WSI DO ZIEMI

285

1944-1954, natomiast ich gwałtowne nasilenie — przede wszystkim przez działy
nieformalne — w latach 1955-1970.
Niska jakość gleby ( I V - V I klasy), brak łąk i pastwisk, znaczne rozdrob­
nienie położonych w szachownicy gruntów — a co się z tym wiąże prymi­
tywne techniki i narzędzia pracy oraz niewielka wydajność z ha, z trudem
tylko pokrywająca potrzeby samożywieniowe rodzin chłopskich — wpływały
na to. że produkcja rolno-hodowlana na omawianym terenie od uwłaszcze­
nia po lata siedemdziesiąte X X w. miała charakter głównie ekstensywny.
Wymienione przyczyny rzutowały na ujemną ocenę instrumentalnej wartości
swojej ziemi przez tutejszych chłopów, chociaż równocześnie dzięki obserwa­
cji gospodarki folwarcznej byli oni świadomi dużej wartości ziemi w ogóle.
Podstawowy warsztat pracy — gospodarstwo rolne, wykazując znaczne opóź­
nienie w porównaniu z innymi dzielnicami kraju, nie przejawiało nawet sym­
p t o m ó w profesjonalizacji. N a przykład do lat siedemdziesiątych X X w. o żad­
nym z tutejszych mieszkańców (właścicielu ziemi) nie można powiedzieć, że
w swej działalności gospodarczej zmierzał do profesjonalizacji w zawodzie
rolnika. Wskaźnikami pozytywnego stosunku do ziemi i gospodarstwa, a tym
samym postaw skierowanych „ku gospodarstwu", są m. in.: tempo mechani­
zacji, wyposażenie w narzędzia i maszyny rolnicze, stan budynków inwen­
tarskich, inwestycje i realne plany inwestycyjne w zakresie rolnictwa czy ho­
dowli, modernizacja technik upraw, etc. Świadczą one równocześnie o wy­
sokiej wartości ziemi. W przypadku badanych wsi w ciągu omawianego
okresu postęp w dziedzinie modernizacji gospodarstw był niewielki i powolny.
Ludność ograniczała do minimum swoje potrzeby nie mając funduszy na
jakiekolwiek poważniejsze przedsięwzięcia inwestycyjne. Wyraźny postęp w tym
zakresie zaznaczył się po I I wojnie światowej (w latach 50-tych), gdy miesz­
kańcy tutejszych wsi zaczęli uzyskiwać większe wpływy pieniężne z pracy
pozarolniczej. W latach siedemdziesiątych — na skutek zniesienia obowiązko­
wych dostaw na rzecz państwa, nowej polityki cen skupu żywca i mleka
oraz wejścia w życie ustawy o uregulowaniu własności gospodarstw, czyli
w wyniku oddziaływania czynników interwencyjnych — wzrosło wśród miesz­
k a ń c ó w badanych wsi zainteresowanie przedmiotową wartością ziemi. Od tej
pory zaczynamy obserwować widoczne symptomy zmian sposobu gospoda­
rowania.
Lokalny rynek pracy, jakim były aż do 1945 r. okoliczne dwory —
względnie stały jedynie dla nielicznej grupy robotników folwarcznych, a dla
pozostałej ludności ograniczający się do zajęć sezonowych — był zbyt wąski,
aby zapewnić zatrudnienie wszystkim ubiegającym się o zajęcie. Dlatego też
wiązał on z pracą na roli i z ziemią jako warsztatem pracy tylko niewielką
część ludności zbędnej w gospodarstwie rodziców lub całkowicie ziemi nie
posiadającej. Sytuacja taka sprzyjała odpływowi ze wsi osób produkcyjnie
zbędnych, które miały odwagę podjąć ryzyko zerwania z wiejskim sposobem
życia i niepewnej egzystencji w mieście.
Bliskość i dostępność pozalokalnego rynku pracy (szczególnie Warszawy)

�286

MIROSŁAWA D R O Z D - P I A S E C K A

były bezpośrednią przyczyną tego, że stała migracja zarobkowa — bezpo­
wrotne opuszczanie ziemi jako warsztatu pracy, a nawet własności — obser­
wowana współcześnie jako masowa w innych dzielnicach kraju, rozpoczęła
się tu na większą skalę już na przełomie X I X i X X w. Jej nasilenie miało
miejsce w latach dwudziestych i trzydziestych naszego wieku. Została ona
zahamowana dopiero w latach pięćdziesiątych przez administracyjne ograni­
czenia meldunkowe w Warszawie i strefie podstołecznej. Od ok. 1954 r.
powszechną formą zawodowego ruchu ludności są codzienne dojazdy do pra­
cy w mieście połączone ze stałym zamieszkaniem we wsi. Ziemia i gospo­
darstwo nie były więc jedynymi możliwościami zapewnienia egzystencji dla
mieszkańców tutejszych wsi, ponieważ istniała zawsze alternatywa migracji do
miasta, z której — jak wykazały badania — w ogromnej większości korzysta­
no. D o s t ę p do pozarolniczych źródeł utrzymania zadecydował o tym, że sto­
sunkowo szybko po uwłaszczeniu ilość posiadanej ziemi przestała decydować
0 powodzeniu ekonomicznym. Dewaluację znaczenia ziemi jako podstawo­
wego źródła egzystencji p o w o d o w a ł tu więc od kilkudziesięciu lat stały wzrost
atrakcyjności dużego centrum miejskiego. Sytuacja „przymusowa", jaka za­
istniała na terytorium badanych wsi, polegająca na administracyjnym zatrzy­
maniu w ich granicach potencjalnych wychodźców, spowodowała dalszy ciąg
ich zależności od wartości instrumentalnej ziemi oraz warunków życia w śro­
dowisku wiejskim (w znaczeniu środowiska społeczno-bytowego i przyrodni­
czego). D l a tych mieszkańców wsi ziemia nie była jedynym i wyłącznym
środkiem zapewnienia egzystencji, ale wieś miejscem zamieszkania i przeby­
wania nieomal przez całe życie. Właśnie ten jej walor p o w o d o w a ł wiele da­
leko idących konsekwencji kulturowych, społecznych i ekonomicznych. Wzro­
sło m. in. znaczenie ziemi jako źródła konfliktów.
Ogólnie m o ż n a powiedzieć, że w badanych wsiach pd.-wsch. Mazowsza
ziemia nie traciła wartości autotelicznej, a tym bardziej przedmiotowej (in­
strumentalnej) w warunkach gospodarczo-społecznych, w których była jedy­
nym warsztatem pracy zaspokajającym potrzeby rodzin chłopskich, podsta­
wą ich utrzymania. Wartość tę traciła natomiast wówczas, gdy istniały moż­
liwości innej egzystencji, a funkcje ekonomiczno-zabezpieczające ziemi przej­
mowały zajęcia pozarolnicze. Prawidłowość ta dotyczyła wszystkich kategorii
gospodarstw, niezależnie od ich struktury ekonomiczno-społecznej. Wobec bli­
skości dużego centrum miejskiego — stolicy kraju, już od końca X I X w.
ludność tutejszych wsi starała się świadomie realizować dwa odmienne wzory
kariery życiowej: pracę na roli w gospodarstwie nie obciążonym spłatami
1 zadłużeniami lub emigrację do miasta. Degradacja wartości ziemi była na­
tomiast widoczna w postawach tych, którzy wbrew własnym aspiracjom ży­
ciowym i przekonaniom o innej „miejskiej" karierze zostali zatrzymani przez
zarządzenie administracyjne lub inne wypadki losowe w rodzinnej wsi. Zie­
mia nie stanowiła dla nich wartości odczuwalnej, chociaż zdarzało się, że
uznawano ją za wartość instrumentalną, a wieś za własne środowisko spo­
łeczne.

�STOSUNEK

MIESZKAŃCÓW WSI D O

ZIEMI

287

Mirosława Drozd-Piasecka
SOCIO-ECONOMIC CONDITIONS
AND T H E A T T I T U D E S O F T H E PEASANTS
F R O M S O U T H - E A S T E R N MASOVIA TOWARDS L A N D
(Since the enfranchisement till the 70-ties of the 20 century)
Summary
The paper presents the results of field researches carried out in the years 1969-1973 in
several villages of the eastern part of Poland (South-Eastern Masoviá). The researches concerned
the changing peasants' attitudes towards land and agriculture — their main field of activity
and base of support. The author examined the changes within the period since the enfranchis­
ement of peasants (the 60-ties of the 19 century) till the early 70-ties of the 20 century,
determined by particular socio-economic circumstances.
Several particular issues have been analysed here: the socio-economic structure of village
communities, cultivation and animal husbandry, the connections of the rural areas with local
and over-local labour markets and the attitudes of the modern peasants towards land and
agriculture, their essential field of activity.
The conclusions drawn from the analysis of field data are as follows:
The author analysed the economic structure of the examined villages in order to learn
what sizes of holdings, level of peasant household's self-sufficiency and social categories of
farm holders appeared after the agrarian reform in 1864. The analysis proved that there were
different types of holdings on that area: few middle-sized manorial estates along with a
considerable number of small peasant holdings, usually 3-5 ha on average, the ones of 10 ha
were regarded very rich. Statistic data covering several periods together with field material
were the evidence of the quick process of comminuting of peasant property causing, besides
economic effects, the growth of a "surplus man power". It was, first of all, due to family
partitions and informal transactions of buying and selling the plots. The growing comminut­
ing of holdings, characteristic for the changes of economic structure of the whole region
allows to assume that the pressure on posessing land and farmes must have been great for
the last 70 years, but not the same all the time. There were some periods when the
holdings were being comminuted more than in other ones. For example less holdings were
divided among children in the years 1944-54, while in the years 1955-70 the process took
up on speed and most of the partitions of family property were informal.
Poor quality of soil, scarcity of meadows and pastures, dispersion of small plots and
primitive agricultural technology and implements, low productivity of the farms hardly
covering the family's needs caused that the cultivation and livestock raising were of extensive
character. Hence the local peasants underestimated the instrumental value of their own
holdings although watching an efficient production of manors they were aware of high value
of the land in general. In comparison with other areas in Poland the agriculture in the
examined region was considerably retarded and the agricultural activity of peasants bore no
mark of professionalisation. Till the 70-ties of the 20 century no peasant from the examined
villages aimed to the professionalization in his occupational activity. The indexes of a positive
attitude towards land and farming are: the rate of mechanization, the machinery equipment,
the condition of farm buildings, the investiments, and real plans of investing, the moderni­
zation of cultivation technology etc. The same indexes prove that the land is highly valued.
In the villages under examination the advancement in modernization was slow. The villagers
curtailed their consumption to a minimum having no funds for any investements. The more
distinct advancement was to be seen first in the 50-ties when the villagers began to earn
cash in the industrial employment. In the 70-ties due to the abrogation of obligatory
provisions of the crops for the state, new, higher prizes paid to peasants by the state trade

�MIROSŁA WA

DROZD-PJASECKA

and new regulations concerning the ownership of land the peasants' СОПСеГП with the^^S^
of land increased. From that time on changing ways of farming could be noticed.
Till 1945 local labour market for additional work, the local manors could secure
permanent employment only to their land labourers, other peasants could obtain employment
only in seasonal works. There was not enough work for all who wanted to be employed.
Hence not all the young peasants who were underemployed in their parent's farms and
those who did not possess any holdings could work on manorial farms and thus continue
their association with the agricultural job and with land. That situation fostered migrations
to towns of those people who had courage enough to break with the rural way of life and
face the risk of unsecure existence in town.
Due to the proximity and accessibility of the over-local urban labour market (mainly
Warsaw), permanent migration of the rural people, leaving even their own land, begun in
Masovia on a large scale at the turn of the 19 and 20 centuries, much earlier than in
other regions. The process of migrations became more intense in the 20-ties and 30-ties of
the 20 century and was restrained in the 50-ties due to the administrative restrictions in
registering newcomers as the citizens of Warsaw and its surroundings. Since about 1954 the
most common form of additional work has been the daily commuting of the villagers
employed in towns. Thus for a long time land and farming have not been the only ways of
securing the villagers' support, as there was always an alternative — migration to town. The
majority of the villagers took that chance. Because of the access to other sources of support
soon after the enfranchisement the size of holding did not determine one's economic prosperity.
Hence for some scores of years the growing attractiveness of a big urban centre have
contributed to the devaluation of land as the essential source of support. The "foreed"
situation in the 50-ties i.e. sort of administrative detention of the potential emmigrants in
their villages led to their further dependence upon the land and rural social as well as
natural environment. For those peasants land was not the one and only possible source of
support, but yet it had to be the place of their residence where they had to remain hardly
all their life. This fact had many far-reaching cultural, social and economic consequences,
the role of land as a source of conflicts among them. The character of families in the
examined villages as well as the local communities of the "open" type caused the lack
of community consolidation and of the individual's identification with the group. None of
the described circumstances provided for the forming of positive opinions about the rural
social environment.
The most relevant facts concerning the general interrelations of socio-economic conditions
and the peasants' attitudes towards land are:
Land never lost its autotelic and the more, instrumental value as long as it was the
peasants' one and only possible field of activity, their basis for support. It lost its value
in case there arose the possibilities of other way of existence and the functions of economic /
security were taken over by different occupations. The same concerned the owners of all
the categories of holdings in different socio-economic structures. By the proximity of a big
urban centrethe capital — since the end of the 19 century the people living in the studied
villages aimed consciously at two models of life career: either to farm efficiently on one's
own farm not encumbered with debts or to migrate to town. Degradation of the value of
land could be noticed in the attitudes of those people who have been detained in the country
as a result of administrative regulations or other reasons, despite their life expectations and
conviction about the advantages of an "urban" career. Land had no held value for them
although sometimes they accepted it as an instrumental value and as the their own social
environment.
Translated by Anna Kuczy ńska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11151" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11129">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/dace5eb8837f1ac1bdb459b5bbf293a0.pdf</src>
        <authentication>f105d8c1ef9c2b024e3bb4f6ba3419bf</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132969">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:575</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132970">
                <text>1966</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132971">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:525</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132972">
                <text>Warunki rozwoju wiejskich ośrodków handlowych na terenach północno-wschodniego Mazowsza w XIX w. (na przykładzie miasta Myszyńca) / ETNOGRAFIA POLSKA 1966 t.10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132973">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1966 t.10, s.196-207</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132974">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132975">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132976">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132977">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="132978">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132979">
                <text>WANDA

PAPROCKA

WARUNKI
ROZWOJU
W I E J S K I C H OŚRODKÓW
HANDLOWYCH
N A T E R E N A C H PÓŁNOCNO-WSCHODNIEGO M A Z O W S Z A W X I X w.
(NA PRZYKŁADZIE M I A S T A MYSZYÑCA)
Proces kształtowania się k u l t u r y w s i k u r p i o w s k i e j jest bardziej zło­
żony, niż sugerują to niektóre dawniejsze prace . W w i e l u z n i c h z w r a ­
cano specjalną uwagę na zagadnienie odmienności dróg r o z w o j u t e r e ­
nów Puszczy Zielonej w stosunku do i n n y c h regionów k r a j u . Prowadziło
to w konsekwencji do r o z p a t r y w a n i a h i s t o r i i K u r p i o w s z c z y z n y j a k o
procesu przebiegającego w izolacji bez powiązania z ogólnym układem
stosunków gospodarczo-społecznych k r a j u . N a t u r a l n i e można p r z y t o ­
czyć szereg argumentów d l a uzasadnienia takiego stanowiska, uspra­
wiedliwionego różnicami zaobserwowanymi zarówno w w a r u n k a c h
zewnętrznych, w j a k i c h przebiegały badane procesy (geograficznych,
k l i m a t y c z n y c h , glebowych itp.), j a k też w i n n y m stopniu zasiedlania
i zagospodarowania w stosunku do reszty k r a j u w okresie gospodarki
pańszczyźnianej. S k u t k i t y c h różnic specjalnie żywo zaznaczyły się
w okresach przełomów gospodarczo-społecznych. N i e dały jednak p o d ­
staw do w y p r o w a d z e n i a wniosków o całkowitej odrębności dróg roz­
w o j u K u r p i o w s z c z y z n y i i c h zupełnej izolacji w stosunku do i n n y c h
regionów k r a j u . Przeciwnie, na przykładzie r e g i o n u k u r p i o w s k i e g o
możemy nieraz lepiej niż na i n n y c h terenach odczytać ogólne prawidło­
wości procesu historycznego, nie przebiegającego przecież . w sposób
j e d n o l i t y na całym obszarze P o l s k i .
1

W t o k u badań k u l t u r y w s i k u r p i o w s k i e j , podjętych przez Zakład
I H K M P A N , uległo analizie i r e w i z j i w odniesieniu do terenów Puszczy
Zielonej samo pojęcie odrębnego regionu etnograficznego, które było
p u n k t e m wyjścia d l a badań n a d t y m terenem w okresach dawniejszych

1

Por. J . R u d n i c k a , L . M. S z w e n g r u b ,

ne w XIX
Zielonej,

i XX

wieku

[w:] Kurpie.

dotyczące historii
Puszcza

Zielona,

kultury

Ważniejsze
wsi terenów

W r o c ł a w 1962.

pozycje
kurpiowskich

bibliograficz­
Puszczy

�W A R U N K I

R O Z W O J U

W I E J S K I C H

OŚRODKÓW

H A N D L O W Y C H

197

i którego przyjęcie sugerowały różnice w stosunku do reszty k r a j u
w dziedzinie gospodarczej i k u l t u r o w e j . J a k pisze w t o m i e I
Kurpie.
Puszcza
Zielona
A . K u t r z e b a - P o j n a r o w a , „odnajdywana przez nas na
przełomie X I X i X X w., nieraz świadomie p o d t r z y m y w a n a i r e a k t y w o ­
wana jeszcze do n i e d a w n a t r a d y c j a różnych regionów etnograficznych
jest t u (jak i gdzie indziej) tradycją podziału, j a k i prowadził i u g r u n t o ­
wał na długi czas w okresie t z w . f o l w a r k u pańszczyźnianego ustrój
feudalny. A l e i w t e d y a n i królewszczyzna, jaką była w t y m okresie
Puszcza Zielona, a n i też biskupszczyzna, t e r e n y posiadłości biskupów
płockich w t z w . Puszczy Białej, nie stanowiły terenów izolowanych od
całej reszty z i e m i m a z o w i e c k i e j " .
2

Rozpatrywanie t r a d y c y j n y c h składników k u l t u r y l u d o w e j jako w y ­
znaczników historycznego zróżnicowania k r a j u n a regiony historyczno- k u l t u r o w e może być u s p r a w i e d l i w i o n e , o i l e pozwala ono na s k o n t r o l o ­
w a n i e wniosków uzyskanych na drodze i n n y c h badań, a dotyczą­
cych ogólnych prawidłowości r o z w o j u społecznego i r o z w o j u k u l t u r y
badanych regionów w powiązaniu z szerszym tłem przemian społeczno -gospodarczych k r a j u . A n a l i z a t a k a m u s i wziąć p o d uwagę ogólne p r a ­
widłowości r o z w o j u k u l t u r y w r a m a c h f o r m a c j i gospodarczo-społecz­
nych.
W związku z t y m wydawało się słuszne uzupełnić prowadzone obecnie
studia n a d regionem analizą r o l i , jaką w przemianach gospodarczych
w s i terenów Puszczy mogły odgrywać większe i mniejsze ośrodki w y ­
m i a n y . Przedstawione poniżej u w a g i dotyczą jednego z najstarszych
ośrodków życia gospodarczego na K u r p i a c h — Myszyńca, w okresie roz­
w o j u na t y c h terenach gospodarki towarowo-pieniężnej. Przytoczone
w a r t y k u l e t y m źródła oświetlają t e n proces na przestrzeni k i l k u d z i e ­
sięciu l a t od przełomu w i e k u X V I I I / X I X .
1

U w a g i te chcę przedstawić jako przyczynek do poznania r o l i małych
osad i miasteczek w procesie kształtowania się r y n k u wewnętrznego,
wyznaczającego w różnych okresach nowe granice t z w . regionów etno­
graficznych. Koniec w i e k u X V I I I był okresem dużych z m i a n w zakre­
sie stosunków polityczno-gospodarczych panujących w Puszczy K u r ­
p i o w s k i e j . Trwające stosunkowo krótko, bo od r o k u 1795 do 1807 ( t j . do
u t w o r z e n i a Księstwa Warszawskiego),
panowanie pruskie przyniosło
zmiany w s t r u k t u r z e gospodarczej Puszczy. Główny k i e r u n e k t y c h
z m i a n wiązał się z likwidacją b a r t n i c t w a j a k o jednej z f o r m gospodarki
leśnej oraz związanych z tą gałęzią gospodarki d a w n y c h przepisów
p r a w n y c h i zwyczajów. P o l i t y k a rządu pruskiego włączała K u r ­
piowszczyznę w ogólny p l a n p r z e b u d o w y gospodarczej państwa p r u s 2

Kurpie.

Puszcza

Zielona,

W r o c ł a w 1962, s. 32.

�198

W A N D A

P A P R O C K A

kiego. Przystosowanie rzek k u r p i o w s k i c h do t r a n s p o r t u , l i k w i d a c j a k o ­
rzystających z i c h wód młynów i t p . były etapami realizacji t y c h
planów .
Proces e l i m i n a c j i zajęć związanych z gospodarką leśną, przyśpieszony
niewątpliwie rozporządzeniami władz p r u s k i c h , s w o i m i początkami
sięga okresów wcześniejszych. Rozwój r o l n i c t w a na t y c h terenach
i z m i a n y zachodzące w obrębie samego środowiska geograficznego (m. i n .
na s k u t e k postępującego k a r c z u n k u puszczy) musiały prowadzić do
ograniczenia zajęć leśnych jeszcze przed wprowadzeniem
wspomnia'n y c h rozporządzeń p r a w n y c h . Dotyczyło to nie t y l k o b a r t n i c t w a , ale
i i n n y c h działów gospodarki leśnej.
Jeszcze przed okresem rządów p r u s k i c h wyłoniła się konieczność
l i k w i d a c j i kuźnic k u r p i o w s k i c h , których działalność z p u n k t u widzenia
gospodarczego stała się nieopłacalna. Podkreśla t o l u s t r a c j a starostwa
ostrołęckiego z r o k u 1 7 8 9 w stosunku do kuźnic w Olszówce, Czarnot r z e w i u , Lelisie. Stwierdzano w n i e j , że b r a k b o r u i lasu oraz potrzeb­
n y c h do p r o d u k c j i zasobów r u d i niska wartość o t r z y m y w a n e g o su­
rowca zmusza do l i k w i d a c j i kuźnic w j a k najkrótszym czasie. Równo­
cześnie lustracja, podając szczegółowy w y k a z w s i wraz z ilością
mieszkańców i wielkością opłacanych czynszów, a nawet opisem śro­
dowiska geograficznego każdej z n i c h , wskazuje wyraźnie na s t a b i l i ­
zację stosunków r o l n i c z y c h na t y m terenie. Rozwój r o l n i c t w a , j a k już
podkreślano powyżej, wpływa na zmianę warunków n a t u r a l n y c h
Puszczy, a co za t y m idzie i na wykształcenie się j e j nowego m o d e l u
gospodarczego, n i e uwzględniającego zajęć związanych z gospodarką
leśną. Równocześnie jednak r o l n i c t w o ze względu na niską klasę ziemi
nie mogło być p r z y ekstensywnej u p r a w i e wystarczającym źródłem
u t r z y m a n i a . Zrozumiałe było więc powszechne dążenie d o szukania
źródeł dodatkowego dochodu. T e n stan rzeczy znajduje odbicie również
w opisie lustratorów: „ W starostwie t y m całym wcale już podnieść i n t r a t y n i e można było, które wsie n a gruncie t a k podłym (jak się pod
każdą w szczególności wsią opisało) zasiadły, a nawet do w y r o b i e n i a
więcej gruntów n i e znajdują miejsc. Jest t y l k o to starostwo nasiadłe
w mieszkańców więcej h a n d l e m różnym i furmaństwem trudniących
się, niżeli z gruntów żyjących [...]".
Trudność u t r z y m a n i a się z gospodarstwa rolnego p r z y n i s k i m p r o 3

4

Por. J . D a m r o s z ,
Zainteresowania
etnograficzne
terenem
Kurpiowskiej
Puszczy
Zielonej
na tle historii
regionu
do czasów uwłaszczenia,
[w:]
Kurpie.
Puszcza
Zielona,
W r o c ł a w 1962; K . M a k u l s k i , Przemiany
struktury
społecznogospodarczej
w okresie od XV w. do uwłaszczenia, tamże, t. 2.
3

A r c h i w u m G ł ó w n e A k t D a w n y c h , A r c h i w u m S k a r b u K o r o n n e g o X L V I , n r 166.
L u s t r a c j a s t a r o s t w a ostrołęckiego.
4

�W A R U N K I

R O Z W O J U

W I E J S K I C H

OŚRODKÓW

H A N D L O W Y C H

199

cencie gruntów o m y c h ogółu w s i w większym nawet stopniu niż postę­
pująca polaryzacja w s i zmuszała do szukania dodatkowego zarobku.
Sytuacja t a sprzyjała niewątpliwie r o z w o j o w i gospodarki t o w a r o w o -pieniężnej na terenach k u r p i o w s k i c h .
W specyficznych w a r u n k a c h gospodarki k u r p i o w s k i e j rozwój gospo­
d a r k i towarowo-pieniężnej nie wiązał się z postępującym wzrostem
społecznego podziału pracy. Gospodarstwo chłopskie w dalszym ciągu
nastawione było n a samodzielne zaspokajanie własnych potrzeb, ale
konieczność zapewnienia sobie s u m pieniężnych na zakup najbardziej
niezbędnych przedmiotów oraz n a p o d a t k i zmuszała do w y m i a n y części
nadwyżek p r o d u k c j i r o l n e j , j a k również jeszcze częściej hodowlanej
l u b rękodzielniczej. Stąd a k t u a l n a staje się potrzeba powstania stałego
ośrodka handlowego na t y c h terenach. Funkcję tę mogła podjąć osada
Myszyniec zarówno ze względu na swoje położenie w c e n t r u m Puszczy
K u r p i o w s k i e j , j a k i bliskość g r a n i c y p r u s k i e j (która w w i e l u okresach
historycznych stanowiła p u n k t ożywionych kontaktów handlowych).
Osada t a jako ośrodek t a r g o w y posiadała od 1 poł. X V I I I w . nadane j e j
przez Augusta I I p r a w o odbywania jarmarków, które stanowiły dochód
kościoła misyjnego, a następnie parafialnego. D l a właściwego j e d n a k
r o z w o j u ośrodka handlowego osada Myszyniec musiała uzyskać p r a w a
miejskie. W b r e w utrzymującej się w X I X w . o p i n i i władz i poglądom
mieszkańców samego Myszyńca p r z y w i l e j e r e k c y j n y miasta nie został
w y d a n y przez Stanisława Augusta w 1792 r . Osada Myszyniec o t r z y ­
mała p r a w a miejskie dopiero w okresie panowania pruskiego. Ożywione
k o n t a k t y handlowe z sąsiednimi m i a s t a m i p r u s k i m i , a nawet w y p a d k i
przesiedlania się rzemieślników n i e m i e c k i c h na teren Myszyńca, dąże­
nie do r o z b u d o w y i powiększenia możliwości h a n d l o w y c h przez zwięk­
szenie ilości jarmarków aktywizowało ludność do w a l k i o p r a w a m i e j ­
skie. Charakteryzuje tę sprawę prośba mieszkańców osady Myszyniec
skierowana do władz p r u s k i c h . C z y t a m y w niej między i n n y m i : „Do­
tychczas większa część mieszkańców trudniła się r o l n i c t w e m , które
jednakże z powodu zbyt złego piaszczystego g r u n t u mało i m dochodu
przynosiło, i t o też pewnie jest powodem, że niektórzy z mieszkańców
uprawę r o l i t y l k o jako zatrudnienie dodatkowe prowadzą, a zajmują
się szczególniej m i e j s k i m i i rzemieślniczymi czynnościami, czego oczy­
w i s t y m dowodem jest, że obecnie lista rzemieślników w y n o s i 98 i można
się spodziewać najlepszych widoków przez wyniesienie t e j osady do
rzędu m i a s t " .
5

„[...] w s i o m o k o l i c z n y m o t w o r z y się sposobność łatwiejszego pomyślA G A D , A k t a K o m i s j i Rządowej S p r a w
Myszyńca w w o j . płockim, s y g n . 4412, v o l . V .
5

Wewnętrznych

tyczące

się

miasta

�200

W A N D A

P A P R O C K A

niejszego spieniężenia swoich produktów, a t y m s a m y m daleko łatwiej
będą m o g l i zaspokajać najgwałtowniejsze potrzeby swoje".
„Położenie tego miejsca targowego jest także ze względu na b l i ­
skość g r a n i c y P r u s Wschodnich j a k o też z p o w o d u n i e z b y t w i e l k i e j o d ­
ległości od i n n y c h miast t a k dogodna, iż klasa l u d z i przemysłowych
i rzemieślników, szczególniej miast W i l l e n b u r g a i Ortelsburga 4 do
5 m i l odległych, znajduje się ciągle w stosunkach h a n d l o w y c h z miesz­
kańcami Myszyńca i t y m j e d y n i e przypisać należy, że k i l k u n a s t u k r a ­
m a r z y i profesjonalistów osiedliło się w Myszyńcu, co b y n i g d y n i e było
miało miejsca, g d y b y n i e zostawali w stosunkach h a n d l o w y c h z p r z y ­
ległymi m i a s t a m i " .
6

Niewątpliwie w interesie władz p r u s k i c h leżało p r z y c h y l n e usto­
sunkowanie się do prośby mieszkańców Myszyńca, który o t r z y m a w s z y
p r a w a miejskie mógł stać się ważnym p u n k t e m w y m i a n y handlowej
między d a w n y m i t e r e n a m i p o l s k i m i a państwem p r u s k i m . O t r z y m a n i e
p r a w m i e j s k i c h przez Myszyniec w czasie krótkotrwałych rządów p r u s ­
k i c h spowodowało j e d n a k w okresie późniejszym zaginięcie części d o k u ­
mentów w t e j sprawie i przekazanie reszty do a r c h i w u m berlińskiego.
Władze m i e j s k i e n i e miały w s k u t e k tego podstaw do egzekwowania
szeregu przywilejów n o w o erygowanego miasta. T y m należy tłuma­
czyć ponowne w r o k u 1826 starania mieszkańców Myszyńca o uzyska­
nie p r a w a urządzania t a r g u tygodniowego t y m razem od władz r o s y j ­
skich. W piśmie w y s t o s o w a n y m w t e j s p r a w i e do K o m i s j i Rządowej
S p r a w Wewnętrznych m o t y w o w a n o te starania następująco: „ Z opisu
historycznego miasta Myszyńca r a p o r t e m K o m i s j i Wojewódzkiej z dnia
25 I X 1820 przedstawionego w y c z y t a K o m i s j a Rządowa, że miasto M y ­
szyniec prócz ośmiu jarmarków rocznie nie m a nadanego żadnego t a r g u
tygodniowego dla rzeczonego miasta. Nie można wynaleźć p r z y w i l e j u
erekcyjnego, z którego b y się przekonać można było, j a k i e swobody
i p r a w a temuż n a d a n y m i zostały prócz l i s t u glejt zwanego, przez N a j jeśniejszego Stanisława A u g u s t a Króla Polskiego w r o k u 1792 w y d a ­
nego, który p r z y raporcie z dnia 10 b.m. przesłanym jest. Też miasto
Myszyniec z położenia swego odległym będąc o d miasta Ostrołęki o m i l
5, K o l n a m i l 5, Chorzele m i l 5 Przasnysza m i l 7 n i e mając t a r g u t y ­
godniowego p o z b a w i o n y m jest łatwości n a b y w a n i a p i e r w s z y c h potrzeb
dla i c h u t r z y m a n i a i chcąc w t a k o w e się przysposobić zmuszeni są d n
i n n y c h miast powyżej wyszczególnionych udawać się, a przez co w y ­
stawieni są p o m i m o swego ubóstwa na znaczne koszta n a j m o w a n i a
podwód d l a sprowadzenia p ot rz e b nyc h i m wiktuałów" .
7

Tamże.
' A G A D , A k t a K o m i s j i Rządowej
6

Spraw

Wewnętrznych..., s y g n . 4410, v o l . I I I .

�W A R U N K I

R O Z W O J U

W I E J S K I C H

OŚRODKÓW

H A N D L O W Y C H

201

Przyznanie p r a w a na organizowanie targów t y g o d n i o w y c h przez
Radę Administracyjną Królestwa nastąpiło w d w a miesiące później;
Rada wyznaczyła j a k o dzień t a r g o w y w t o r e k .
B r a k d o k u m e n t u erekcyjnego dla Myszyńca prowadził również do
k o n f l i k t u między skarbem Królestwa a władzami m i e j s k i m i o dochody
z p r o p i n a c j i k a r c z m y m i e j s k i e j . Spór t e n t r u d n y do rozstrzygnięcia
z b r a k u odpowiednich materiałów doprowadził do szczegółowych w l a ­
tach sześćdziesiątych X I X w . poszukiwań a k t u erekcyjnego zarówno
w a r c h i w u m głównym Królestwa, j a k i aktach d y r e k t a r i a l n y c h ber­
lińskich. Władze miejskie b o w i e m uznając za a k t e r e k c y j n y glejt w y ­
dany przez króla Stanisława A u g u s t a stwierdzały, że: „prawo p r o p i n a c j i
z mocy p r z y w i l e j u nadawczego do ogółu mieszkańców należeć mające
d o b r o w o l n i e przez tychże na ogólny użytek miasta p r o t o k o l a r n i e zo­
stało ustąpione" . N a t e j podstawie pragnąc powiększyć zyski kasy
m i e j s k i e j projektowały władze m i e j s k i e zaprowadzenie opłaty „zyskow e g o " o d „trunków na konsumpcję sprowadzanych", co stało w sprzecz­
ności z i n t e r e s a m i s k a r b u Królestwa, czerpiącego z dzierżawy t e j
k a r c z m y wyłączonej spod opłaty propinacyjnej znaczne zyski. Osta­
teczne rozwiązanie tego sporu zależało ód znalezienia a k t u erekcyjnego.
Liczne przeprowadzone k w e r e n d y pozwoliły ostatecznie ustalić, że glejt
w y d a n y przez Stanisława Augusta w r o k u 1792 nie był p r z y w i l e j e m
e r e k c y j n y m , ale miał stanowić zabezpieczenie mieszkańców w s i M y ­
szyniec o d nadużyć starosty J . Lubowidzkiego. Natomiast analiza a k t
d y r e k t o r i a l n y c h berlińskich, dokonana w 1862 г., pozwoliła na s t w i e r ­
dzenie, j a k głosi r a p o r t do K o m i s j i Rządowej S p r a w Wewnętrznych,
„iż miasto Myszyniec rzeczywiście za Rządu Pruskiego erygowane
zostało i że podług wiadomości tabelarycznych f o l . 22, r u b r y k a 17—18
i f o l . 23, r u b r y k a 11—12 mieszkańcom onego własność nieruchomą po­
siadającym p r a w o f a b r y k a c j i i w y s z y n k u trunków, z którego według
protokołu w d n i u 24 lipca (6 sierpnia) 1856 w magistracie miasta M y ­
szyńca spisanego o d najdawniejszych
czasów wcale n i e k o r z y s t a l i
i korzystania się zrzekli, ustępując dochód spodziewany z p r o p i n a c j i
kasie m i e j s k i e j " .
8

9

Jak w y n i k a z dalszego ciągu r a p o r t u , karczma należąca do skarbu
państwa zgodnie z t y m d o k u m e n t e m p o w i n n a n a równi z i n n y m i szyn­
k a m i uiszczać opłatę propinacyjną na rzecz kasy m i e j s k i e j .
D o d a t k o w y m potwierdzeniem
faktu otrzymania praw miejskich
przez Myszyniec w okresie rządów p r u s k i c h jest bardzo ciekawy do­
k u m e n t będący prośbą proboszcza myszynieckiego ks. Zabłockiego do
8

AGAD,

9

Tamże.

Akta

K o m i s j i Rządowej

Spraw

Wewnętrznych..., sygn. 4412, v o l . V .

�202

W A N D A

P A P R O C K A

biskupa płockiego o przywrócenie należnych kościołowi dochodów
z jarmarków i w y s z y n k u . W prośbie t e j czytamy m . i n . : „Podług obo­
wiązku mojego i dobrej chęci u t r z y m a n i a wszystkiego w należytym
porządku j a k o proboszcz t o wszystko co d a w n i c y t r z y m a l i i posiadali
księża j e z u i c i , a po skasowaniu jezuitów orygowane jest probostwo,
i t o wszystko zadane i oddane z p r a w a m i i p r z y w i l e j a m i , co służyło
księżom j e z u i t o m a percansequens m o i m antecessorom, egzekucja m y szynieckiego kościoła i jego dochodów w y k a z a n a wyraźnie. A ż dopiero
po o k u p a c j i króla pruskiego części k r a j u polskiego dochody służące
kościołowi m y s z y n i e c k i e m u p r a w a m i i p r z y w i l e j a m i o d królów polskich
nadane służyły m u aż do r o k u 1798 i były proboszczów m y s z y n i e c k i c h
niezaprzeczoną własnością, j a k o t o dochód z p r o p i n a c j i , b r u k o w e g o
i t r z e c h jarmarków r o k u dopiero wzmiankowanego, g d y rząd p r u s k i
wieś Myszyniec w miasto zamienił i szynku o b y w a t e l o m dozwolił, t y m
sposobem dochód kościołowi, c z y l i fundusz na u t r z y m a n i e . w i k a r i u szów, odebrał" .
10

W y d a j e się, że na podstawie tego d o k u m e n t u można ściślej, niż p o ­
dają t o pisma władz g u b e r n i a l n y c h , wymieniające t y l k o l a t a 1796—1806
jako okres przejścia Myszyńca na p r a w a miejskie, określić, że a k t
e r e k c y j n y pochodzi z r o k u 1798, a w każdym razie w t y m r o k u został
w p r o w a d z o n y w życie.
Wzrost ludności Myszyńca z chwilą erygowania go n a miasto po­
stępuje bardzo szybko. Według l u s t r a c j i w 1789 r . Myszyniec S t a r y
i N o w y miał 95 mieszkańców, a już w r o k u 1810 w t a b e l i miast depar­
t a m e n t u płockiego Księstwa Warszawskiego jest podane: „ w powiecie
ostrołęckim znajduje się miasto Myszyniec, w t y m domów m i e s z k a l ­
n y c h 134, jest ludności dusz 905 . W ciągu więc 21 l a t ludność w z r o ­
sła dziesięciokrotnie. W 1828 r. mieszkańców jest już 1380, domów
mieszkalnych 1 5 2 . W r o k u 1864 ogólna liczba mieszkańców w y n o s i
2000 . Dane z 1902 podają, że liczba ludności w y n o s i 2200, ilość do­
mów 205 .
11

12

13

14

W ogólnym zestawieniu przedstawia się t o następująco:
lata

1789

1810

1828

1862

1864

1902

95

905

1380

1788

2000

2200

ilość mieszkańców
10

AGAD,

A k t a K o m i s j i Rządowej

11

AGAD,

B i b l i o t e k a O r d y n a c j i Z a m o j s k i c h , n r 96. T a b e l a

departamentach

Spraw

Księstwa W a r s z a w s k i e g o

Wewnętrznych..., s y g n . 4410, v o l . I I .

z wyrażeniem

miast w

dziewięciu

i c h l i c z b y domów

i

lud­

ności 1810.
12

Słownik

13

AGAD,

1 4

L.

geograficzny

V e r d m o n,

w Królestwie

Królestwa

A k t a K o m i s j i Rządowej
Polskim,

Krótka
Warszawa

Polskiego,
Spraw

monografia
1902, s. 163.

t. 6, W a r s z a w a 1881.
Wewnętrznych..., s y g n . 4412, v o l . V .

wszystkich

miast,

miasteczek

i

osad

�W A R U N K I

R O Z W O J U

W I E J S K I C H

OŚRODKÓW

203

H A N D L O W Y C H

Największy wzrost ludności przypada na okres 1789—1828, najniższy
na lata 1864—1902. Jest t o niewątpliwie związane z ogólnym proce­
sem r o z w o j u k a p i t a l i z m u na ziemiach polskich. Rozwój r y n k u w e ­
wnętrznego w 1 poł. X V I I I w. powodował szybki wzrost miast średnich
i małych. P o d koniec X I X w . następuje jednak podniesienie znaczenia
miast dużych dzięki polityce państwa, polegającej _na s k o n c e n t r o w a n i u
h a n d l u na nielicznych j a r m a r k a c h organizowanych w większych m i a ­
stach i u p r z y w i l e j o w a n i u niektórych towarów obcych sprzedawanych
na n i c h przez zwolnienie o d ceł i podatków. Coraz wyraźniej występo­
wała specjalizacja poszczególnych regionów, wyrażająca się w powsta­
w a n i u targów i jarmarków specjalistycznych.
Upadek
lokalnych
ośrodków h a n d l o w y c h znalazł w y r a z między i n n y m i w zniesieniu w za­
borze p r u s k i m jarmarków w i e j s k i c h . W zależności od ogólnego tempa
r o z w o j u k a p i t a l i z m u w poszczególnych państwach zaborczych k r y z y s
małych miast wystąpił najwcześniej w zaborze p r u s k i m {ok. 1880 г.),
następnie w a u s t r i a c k i m (ok. 1890 r.) i najpóźniej w r o s y j s k i m (ok.
1900 r.) i .
5

D l a r o z w o j u Myszyńca położonego na g r a n i c y p r u s k i e j szczególne
znaczenie posiadały z m i a n y stawek celnych między Królestwem P o l ­
s k i m a P r u s a m i , które powodowały ożywienie l u b zmniejszenie w y m i a ­
n y h a n d l o w e j między o b u państwami. Głównym p r z e d m i o t e m e k s p o r t u
do P r u s było bydło i trzoda c h l e w n a i chociaż w skali k r a j o w e j ogólna
wielkość tego e k s p o r t u była o połowę niższa od i m p o r t u zwierząt
rzeźnych z Rosji, d l a miasteczek, w pobliżu których znajdowały się
k o m o r y celne, miało t o duże znaczenie. Wielkość stawek celnych zmie­
niała się k i l k a k r o t n i e w zależności o d k i e r u n k u p o l i t y k i państw zabor­
czych. Na podstawie uchwał kongresu wiedeńskiego (1815) handel
między poszczególnymi dzielnicami rozwijał się swobodnie. Jednakże
już w latach d w u d z i e s t y c h X I X w . został zahamowany ustanowieniem
dość w y s o k i c h n a niektórych granicach t a r y f celnych. W r o k u 1823
ustanowiono nową taryfę celną między Królestwem a P r u s a m i . Zaka­
zem p r z y w o z u objęte były te artykuły, których p r o d u k c j a wystarczała
na potrzeby wewnętrzne l u b była przeznaczona n a eksport. T o w a r y
objęte t y m zakazem mogły być sprowadzane za specjalnym zezwole­
n i e m po uiszczeniu t z w . opłaty l i c e n c y j n e j , wynoszącej 6 0 — 1 0 0 % w a r ­
tości. D o t a k i c h towarów należały m . i n . t k a n i n y lniane, sukno, w y r o b y
ze skóry, meble i i n . Te wysokie s t a w k i celne uległy obniżeniu około
połowy stulecia.
Jakie znaczenie miały z m i a n y przepisów c e l n y c h dla r o z w o j u h a n d l u
15

I. K o s t r o w i c k a ,

spodarczej

Polski

XIX

i XX

Z. L a n d a u ,

J. Tomaszewski,

w., W a r s z a w a

1964, cz. I , s. 162—170.

Zarys

historii

go­

�204

W A N D A

P A P R O C K A

w miasteczkach nadgranicznych, m . i n . i d l a Myszyńca, świadczy
zmienność dochodu z jarmarków i targów w poszczególnych latach.
Bardzo ciekawe d l a wyjaśnienia t e j sprawy jest pismo dotyczące
dzierżawy j a r m a r k o w e g o i b r u k o w e g o z r o k u 1823, a więc r o k u , w któ­
r y m dokonano z m i a n t a r y f y celnej. B r z m i ono, j a k następuje: „ Z załą­
czonych protokołów w d n i u 12 i 19 września br., spisanych i załącza­
jących się do n i c h dowodów przekonać się K o m i s j a Rządowa raczy, że
p o m i m o dostateczne ogłoszenie terminów do l i c y t a c j i na dzierżawę
dochodu kasy miasta Myszyńca z b r u k o w e g o i j a r m a r k o w e g o przezna­
czonych t a k o w a d l a zupełnego b r a k u konkurentów n i e doszła i że też
l i c y t a c j a na dzień 11 powtórzona niekorzystnie odbyła się, bo za 235
m n i e j przeciw dotychczasowej dzierżawie przynosi, j a k załączony t u
protokół l i c y t a c j i dowodzi to. G d y miasto Myszyniec jest w rzędzie
t y c h , które n a d samą granicą pruską są położone i w których egzystu­
jące d a w n i e j k o m o r y celne zniesione l u b w inne miejsce przeniesione
zostały, s k u t k i e m czego i k o m o r a z miasta Myszyńca do w s i Dąbrów
jest na teraz przeniesiona i g d y t a k z t y c h powodów j a k i p r z y c z y n y
zamknięcia granicy, a t y m s a m y m zmniejszenia k o n k u r e n c j i targów
i jarmarków korzystniejszego wydzierżawienia spodziewać się nie
można" .
16

Wielkość dochodów z dzierżawy j a r m a r k o w e g o i b r u k o w e g o w l a ­
tach poprzednich, j a k n p . dzierżawa o d 1 I 1820 do 31 X I I 1821 r.
oddaną A u g u s t o w i Z i e m i e c k i e m u i G o t f r y d o w i S o m m e r o w i , wynosiła
553 z ł .
Dochody z dzierżawy j a r m a r k o w e g o i b r u k o w e g o w następnych l a ­
tach w ogólnym zestawieniu przedstawiają się następująco :
1 7

18

lata

c e n y dzierżaw
3-letni w

1842—1844
1845—1847

179,85

1851—1853

186,00
187,00

za okres
rub.

180,10

1854—1856
1857—1859

200,25
221,40

1860—1862
1863—1865

432,10
460,45

1865—1867

Zestawienie t o pozwala stwierdzić, że gwałtowne zwiększenie się
dochodów nastąpiło dopiero o d r o k u 1863. N a fakt t e n wpłynęło, j a k
należy przypuszczać, zmniejszenie częściowe opłat celnych. Sprzyja16

1 7

1 8

AGAD,

A k t a K o m i s j i Rządowej

Spraw

Wewnętrznych..., s y g n . 4409, v o l . I I .

Tamże.
A G A D , A k t a K o m i s j i Rządowej

Spraw

Wewnętrznych..., s y g n . 4412, v o l . V .

�W A R U N K I

R O Z W O J U

W I E J S K I C H

OŚRODKÓW

205

H A N D L O W Y C H

jąca k o n i u n k t u r a spowodowała, j a k w y n i k a z materiałów znajdujących
się w aktach Myszyńca, zwiększenie ilości jarmarków do d w u n a s t u .
Stało t o w sprzeczności, j a k stwierdza „denuncjacja" mieszkańca M y ­
szyńca do K o m i s j i Rządowej S p r a w Wewnętrznych, z dotychczasowymi
rozporządzeniami i było samowolną akcją b u r m i s t r z a m i a s t a i dzier­
żawcy j a r m a r k o w e g o i b r u k o w e g o . Z m i a n y ilości targów odbywają­
cych się w ciągu r o k u , n a w e t m i m o o f i c j a l n y c h rozporządzeń, które,
j a k n p . Wykaz uregulowanych
targów i jarmarków w miastach i osa­
dach wiejskich
w guberni
płockiej z roku 1848 , ustanawiały 8 j a r ­
marków d l a Myszyńca l u b według rozporządzenia z r o k u 1851
—
6 jarmarków, były wprowadzane w ciągu całego X I X w .
19

20

Zarówno w a l k i k o n k u r e n c y j n e o o t r z y m a n i e dzierżawy dochodów
j a r m a r k o w e g o i brukowego, j a k i liczne prośby mieszkańców o zwięk­
szenie ilości jarmarków świadozą o znaczeniu Myszyńca j a k o ośrodka
handlowego dla mieszkańców samego miasta i w s i okolicznych. Prośby
0 niezmniejszenie ilości targów m o t y w o w a n o m . i n . następująco: „Znie­
sienie dwóch jarmarków rocznie byłoby n a j d o t k l i w s z y m ciosem dla
d o b r o b y t u mieszkańców samego miasta Myszyńca i okolicznych wło­
ścian. Ludność miasta Myszyńca składa się z samych t y l k o rzemieślni­
ków, rękodzielników i fabrykantów. Samo miasto nie dostarcza z a t r u d ­
nienia, bo samo jest b i e d n y m , z jednej strony przytykając do granicy
p r u s k i e j wszelką komunikację przecinającej, a z d r u g i e j i z i n n y c h
stron mając t y l k o włościańskich sąsiadów [...] J a r m a r k i w Myszyńcu
mają tę samą wartość, dla włościan okolicznych. G r u n t a i c h są nędzne
1 [z] samych w y d m składające się i odnoszone z n i c h korzyści p r z y m o ­
zolnej pracy są bardzo szczupłe. Miasto Myszyniec j a k o najbliższe dla
n i c h miejsce o d b y t u produktów zbożowych i i n w e n t a r z y m a wpływ na
ich egzystencję [...]" .
21

Analizując wielkość poszczególnych pozycji t a r y f y
jarmarkowego
i b r u k o w e g o podane w licznie zachowanych aktach dzierżaw można
stwierdzić, że zysk, j a k i dostarczały j a r m a r k i , nie wynikał z wysokiej
ceny opłat uiszczanych przez poszczególnych sprzedawców, ale z ilości
handlarzy sprzedających swój towar. Poszczególne opłaty stanowego
podczas j a r m a r k u kształtowały się w r o k u 1865 następująco:
O d każdej t a s y [ k r a m u ]
od t a s y m n i e j s z e j
. .

dużej
. .

A G A D , A k t a K o m i s j i Rządowej S p r a w
marków po m i a s t a c h w Królestwie, s y g n . 161.
19

15

kop.

7,5 kop.

Wewnętrznych tyczące targów i j a r ­

A k t a K o m i s j i Rządowej S p r a w Wewnętrznych..., D z i e n n i k U r z ę d o w y
Płockiej 1851, n r 2, sygn. 4412, vol. V .
20

21

A k t a K o m i s j i Rządowej

Spraw

Wewnętrznych..., sygn. 4412, v o l . V .

Guberni

�206

W A N D A

P A P R O C K A

od stołu ze wstęgami
od każdego k o n i a , k l a c z y , wołu l u b k o n i a n a
jarmark przyprowadzonych
od każdej świni l u b w i e p r z a , k o z y . . . .
od domowego k u p c a mającego t o w a r j a k i bądź
n a sprzedaż n a j a r m a r k . . . . . . . .

3

od

3

każdej

fury

kop.

7,5 kop.
1,5 kop.
1,5 kop.
kop.

2 2

Jeżeli za lata 1865—1867 dzierżawa wynosiła 460,41 r u b . , to dochód,
j a k i dawały j a r m a r k i dzierżawcom, musiał przekraczać znacznie tę
sumę, gdyż w i n n y m w y p a d k u dzierżawy nie byłyby t a k atrakcyjną
transakcją handlową, j a k ocenione były w licznej korespondencji w t y c h
sprawach oraz j a k w y n i k a z f a k t u częstych d e n u n c j a c j i j e d n y c h dzier­
żawców na d r u g i c h .
Głównym p r z e d m i o t e m h a n d l u na j a r m a r k a c h i t a r g a c h myszyn i e c k i c h w ciągu w i e k u X I X było bydło, trzoda chlewna i konie, stano­
wiące podstawowy przedmiot eksportu do Prus. W opisie t a r g u myszynieckiego z 2 poł. X I X w . W Olszewski wyraźnie podkreśla jego specy­
ficzny charakter. Pisze on m . i n . : „Przez całą długość miasta i n a
całym r y n k u bardzo obszernym nic więcej t u nie zobaczysz — t y l k o b y ­
dło, konie, a przeważnie wieprze, których po parę l u b n a w e t k i l k a tysięcy
sztuk na każdy j a r m a r k przypędzają. Chcąc kupić zboża z trudnością,
i t o najwięcej korzec) można go znaleźć. Oprócz tego i n n y c h przed­
miotów z b y t u w bardzo n i e w i e l k i e j wystawiają na t y c h j a r m a r k a c h
ilości, trochę narzędzi i sprzętów w y r a b i a n y c h przez rzemieślników,
trochę norymberszczyzny, ot i wszystko. Wartość przypędzanych na
j a r m a r k i n w e n t a r z y można przypuszczalnie ocenić p r z y n a j m n i e j n a
30 do 40 tysięcy r u b l i , z których to i n w e n t a r z y U do P r u s w y c h o d z i " .
Z

23

Znaczną rolę j a k o ośrodek h a n d l o w y u t r z y m u j e Myszyniec do I w o j ­
n y światowej. O r o z w o j u Myszyńca, j a k i o ograniczeniu jego roü j a k o
miasta targowego, zadecydowała zarówno ogólna sytuacja gospodarcza
Królestwa Polskiego, ogólnopaństwowa p o l i t y k a w zakresie h a n d l u
wewnętrznego i zagranicznego, j a k i w a r u n k i r o z w o j u gospodarczego
samej Puszczy oraz j e j położenie w stosunku do granicy.
P o p y t na bydło i konie zbiegł się z możliwościami r o z w o j u h o d o w l i .
Ten dział gospodarstwa wiejskiego na K u r p i a c h p r z y istniejącym do
I w o j n y układzie g r u n t o w y m posiadał największe możliwości r o z w o j u .
S t r a t y poniesione w czasie I w o j n y w zakresie h o d o w l i oraz zamknię­
cie dogodnego r y n k u z b y t u w Prusach stały się przyczyną stagnacji
gospodarczej Myszyńca. Rozwinięty nawet p r z e m y t n i e mógł już obej22

Tamże.

W. O l s z e w s k i ,
s. 217—219.
23

O d Myszyńca,

„Gazeta

Rolnicza", Warszawa

1870, n r 22,

�WARUNKI

ROZWOJU

WIEJSKICH

OŚRODKÓW

HANDLOWYCH

207

mować t a k i c h dużych p a r t i i towarów, które dawniej były przedmio­
t a m i t r a n s a k c j i na j a r m a r k a c h myszynieckich. W y r a z e m zahamowania
r o z w o j u miasta był n i e w i e l k i wzrost ludności o d końca X I X w . do
pierwszych l a t X X w . J a k k o l w i e k zachowana zostaje liczba 6 j a r m a r ­
ków w r o k u , zmienia się i c h charakter. Stają się one r y n k a m i zaopa­
trzenia i z b y t u dla h a n d l u lokalnego. T y l k o niektóre gałęzie p r o d u k c j i
k u r p i o w s k i e j , j a k w y r o b y płócienne, c h o d n i k i , przechodzą za pośred­
n i c t w e m jarmarków i targów m y s z y n i e c k i c h n a r y n e k ogólnokrajowy.
Równocześnie wzrasta znaczenie jako ośrodków h a n d l o w y c h miast
większych: Ostrołęki, K o l n a , Łomży, posiadających dogodną k o m u n i ­
kację i przez t o większe możliwości powiązań z r y n k i e m ogólnopolskim,
koncentrujących więcej zakładów p r o d u k c y j n y c h i przemysłowych niż
Myszyniec.

Wanda Paprocka

LES

CONDITIONS

DES

CENTRES

DU

DEVELOPPEMENT

COMMERCANTS
DE

LA VILLE

RURAUX

AU

XIXe

SUR

SIĚCLE

L'EXEMPLE

MYSZYNIEC

Resume
L ' a r t i c l e contient des r e m a r q u e s c o n c e r n a n t M y s z y n i e c dans l a F o r e t - V e r t e ,
u n des p l u s a n c i e n s c e n t r e s de l a v i e économique s u r le t e r r i t o i r e de l a M a s o v i e
du n o r d - e s t , á l'époque du développement dans cette region de l'économie d'échange
m a r c h a n d i s e - m o n n a i e . L e s sources citées d a n s l ' a r t i c l e m e t t e n t en l u m i e r e le
p r o c e s s u s e n question d a n s l'espace de p l u s i e u r s dizaines d'années, d e p u i s l a
f i n d u X V I I i e et le c o m m e n c e m e n t d u XIX&lt;? siěcle jusqu'á s a seconde moitié. L e s
r e m a r q u e s q u i y sont présentées d o i v e n t c o n t r i b u e r á l a c o n n a i s s a n c e du role des
petites v i l l e s dans le p r o c e s s u s de l a f o r m a t i o n du marché intérieur, c e l u i - c i
d e t e r m i n a n t a u c o u r s des différentes périodes l e s n o u v e l l e s l i m i t e s des regions
dites ethnographiques.
Les
documents
d'archives
q u i c o n s t i t u e n t l a base des sources de cette
elaboration,
c o n c e r n e n t l e développement de M y s z y n i e c e n tant q u e v i l l a g e
c o m m e r c a n t . D u fait de s a s i t u a t i o n s u r l a frontiěre p r u s s i e n n e a i n s i q u e des
postes d o u a n i e r s q u i s'y t r o u v a i e n t , cette localité c o n s t i t u a i t u n l i e u d'échanges
c o m m e r c i a u x e n t r e l e R o y a u m e de Pologne et l a P r u s s e . C e s d o c u m e n t s ont p e r m i s
également d'étudier le p r o c e s s u s de t r a n s f o r m a t i o n d u v i l l a g e M y s z y n i e c e n une
v i l l e , d'évaluer l ' i m p o r t a n c e et le c a r a c t e r e des t r a n s a c t i o n s effectuées a u x m a r c h e s
e t a u x foires e n fonction de l a politique n a t i o n a l e c o n c e r n a n t l e c o m m e r c e
intérieur et étranger, et a u s s i d ' a n a l y s e r l e s conditions d u développement écono­
m i q u e de l a Forét.
1

Tłum. Т.

Chłapowska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8203" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8183">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6b04c815666aa7b86fe3136bb7da3d2c.pdf</src>
        <authentication>6c6d901e41fa55c230e22d612ea5dc0b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98055">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5754</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98056">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98057">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98058">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98059">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98062">
                <text>wiedza ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98065">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5352</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98068">
                <text>Wątek folklorystyczny o powstaniu świni/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98071">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.6: Wiedza i wierzenia ludowe s.240</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98074">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.6: The folk knowledge and beliefs</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98077">
                <text>Lebeda [Pieńczak], Agnieszka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98080">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98083">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98086">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98089">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98090">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98091">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98092">
                <text>4 2 . Wątek folklorystyczny o powstaniu świni
Oprac. Agnieszka Lebeda
Kier. naukowe Zygmunt Kłodnicki

Kwestionariusz nr 11 „Wiedza i wierzenia ludowe": Co opowiadają o świni? Z kogo powstała?
Objaśnienia znaków: 1 — świnia powstała z Żyda lub Ż y d ó w k i ; 2 — brak tradycji; 3 — brak odpo­
wiedzi.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9992" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9970">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/35ddf0e908cf1dda2a0742df31d9ecb6.pdf</src>
        <authentication>b6447e2bb444561e88317787ff4b9279</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118875">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4399</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118876">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118877">
                <text>1977</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118878">
                <text>twórcy ludowi</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118879">
                <text>garncarstwo ludowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118880">
                <text>Dudziewicz, Wawrzyniec - twórca ludowy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118881">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4093</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118882">
                <text>Wawrzyniec Dudziewicz, nauczyciel i garncarz/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1977 t.31 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118883">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1977 t.31,z.4 s.231-239</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118884">
                <text>Fryś-Pietraszkowa, Ewa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118885">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118886">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118887">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118888">
                <text>Z

A

R

C

H

I

W

U

M

H

I

S

T

O

R

Y

C

Z

N

E

G

O

Ewa Fryś — Pietraszkowa
WAWRZYNIEC DUDZIEWICZ, NAUCZYCIEL I GARNCARZ
Dudziewicz — nauczyciel wiejski, a okresowo t a k ż e garncarz,
introligator,

d o k u m e n t a l i s t a , po trosze r ó w n i e ż pisarz i poeta —

b y l posta,cią n i e c o d z i e n n ą w ś r ó d s p o ł e c z n o ś c i wiejskiej
miasteczkowej X I X - w i e c z n e j
połowę

życia, pamięć

Galicji. W

o nim

i mało­

Zalasie, gdzie s p ę d z i ł

r

przetrw ala do

naszych

czasów.

bił się znacznego m a j ą t k u i a u t o r y t e t u , „ j e ź d z i ł c z w ó r k ą k o n i .
a

nawiedzającą

go

księżnę

Lubomirską

1 0

wspaniale

ugościł" ,

b o w i e m w d o m u n a l e ż ą c y m n i e g d y ś do t e g o ż M o t k a o s i a d ł ; w k a ż ­
d y m razie p o s t a n o w i ł z a j ą ć się garncarstwem p r a k t y c z n i e .

Na

p r z e ł o m i e 1860/61 r. p o d j ą ł p r o d u k c j ę g a r n c a r s k ą we wdasnym

Sam Dudziewicz s t a r a ł się w y r a ź n i e p o z o s t a w i ć po sobie t r w a ł e

warsztacie,"... do k t ó r e g o d o c h r a p a ł się k a p i t a ł o m

ś l a d y , u m i e s z c z a j ą c f r a g m e n t y swego ż y c i o r y s u w r o z m a i t y c h ,

ze s p r z e d a ż y swoich z a s o b ó w dawniejszych, 80 z ł o t y c h polskich

d o ś ć nieoczekiwanych miejscach, m . i n . na wklejce do

wynoszącym

nika,

za

ramą

swego p o r t r e t u ,

na

wyrobach

modlitew­

ceramicznych.

U ł a t w i a ł o to stosunkowo p e ł n ą r e k o n s t r u k c j ę jego b i o g r a f i i .

i pomocą

przyjaciela

to m o r a l n ą ,

pozostałym

to

pieniężną;

obeznawszy się ze swojem z a t r u d n i e n i e m p o s t a n o w i ą z e b r a ć słow­
n i k garncarski, to jest z b i ó r w y r a z ó w p o m i ę d z y l u d o m garncars­

Syn S t a n i s ł a w a D u d y , w ł o ś c i a n i u a z P ł o k pod Chrzanowem,

1 1

k i m u ż y w a n y c h " . Tekst korespodencji w warszawskiej „ G a z e c i e

urodzony 19 maja 1822 г., o t r z y m a ł t r z y i m i o n a : W a w r z y n i e c —

P o l s k i e j " , p r z e d r u k o w a n y przez k r a k o w s k i

Piotr — Jan

p o c h o d z ą p o w y ż s z e u r y w k i , m a charakter i n f o r m a c y j n y ,

Nepomucen, co b y ł o na wsi w o w y c h czasach zja­

wieniom

chrzestni zapisani zostali miejscowy proboszcz (po k t ó r y m chłopiec

m ó g ł on b y ć p r z y g o t o w a n y przez samego Dudziewioza,,

o t r z y m a ł pierwsze i m i ę ) , organista oraz kobieta n i e o k r e ś l o n e g o

z r e s z t ą wielokrotnie pow oluje się n a ń w i n s k r y p c j a c h umieszcza­

bliżej stanu, bardzo jednak szanowana we wsi, m a t k a chrzestna

n y c h na swoich wyroba,ch.

1

że

który

Według

wspomnień

w n u c z k i — Dudziewicz

nie

opanował

t e c h n i k i r z e m i o s ł a garncarskiego: w swojej p r a c o w n i z a t r u d n i a ł
r

ojciec W a w r z y ń c a .
W

przypuszczenie,

T

licznych dzieci — zwdaszcza ze d w o r u . Ś w i a d c z y ł o b y to o d u ż y m
wójta

Nasuwa, się

którego
z zabar­

wiskiem dość r z a d k i m . W k s i ę d z e m e t r y k a l n e j j a k o jogo rodzice

p o w a ż a n i u , j a k i m cieszył się w P ł o k a c h p e ł n i ą c y u r z ą d

nieco r e k l a m o w y m .

„Czas", z

7 c z e l a d n i k ó w , o c z y m jest m o w a w n a s t ę p n e j korespondencji do

1839 г., po w s t ę p n e j nauce w krakowskiej

„technice"

r

(szkoła techniczna), a w cześniej zapewne i w wiejskiej

szkółce,

12

,,Gaz3ty P o l s k i e j " . Sam
bieniem w y r o b ó w

z a j m o w a ł się przede w s z y s t k i m zdo­

i pracami

organizacyjnymi.

Nic

udało

się

15-lotni W a w r z y n i e c w p i s a ł się do I klasy g i m n a z j u m św. A n n y

u s t a l i ć , j a k d ł u g o t r w a ł a d z i a ł a l n o ś ć jego garncarskiej „ w y r o b n i " ,

w K r a k o w i e j a k o D u d a alias Dudziewicz, u s z l a c h e t n i a j ą c swojo

b o w i e m w Zalasie n i k t j u ż jej

nazwisko podobnie j a k i i n n i jego ó w c z e ś n i k o l e d z y : A n d r z e j Ciapa

jednak b y ł to

bardzo

krótki

nie p a m i ę t a .
okres,

Prawdopodobnie

gdyż

z

zachowanych

alias Czapski z R ą c z n e j , czy J a n Bekas alias B e k a s i ń s k i . Dudzie­

w y r o b ó w Dudziewicza, s k r u p u l a t n i e sygnowanych i d a t o w a n y c h ,

wicz. p o c z ą t k o w o u t r z y m y w a n y przez r o d z i c ó w , w w y ż s z y c h kla­

t y l k o jeden dzban pochodzi z 1860 r „ wszystkie p o z o s t a ł o z 1861 r.

2

sach sam j u ż z a r o b k o w a ł u d z i e l a j ą c l e k c j i , co b y ć m o ż e spowo­
3

d o w a ł o pewno zahamowanie jego p o s t ę p ó w w n a u c e . Po u k o ń ­

Z e s p ó l ton s k ł a d a się z 2 d z b a n k ó w i 6 puszek na

tytoń,

z czego 7 n a c z y ń znajdujo się w M u z e u m N a r o d o w y m w K r a k o w i e

czeniu g i m n a z j u m z d o b r y m w y n i k i e m , w 1844 r. z a p i s a ł się na I

(z z a s o b ó w dawnego M u z e u m P r z e m y s ł o w e g o ) , -a j e d n a puszka

kurs filozofii na Uniwersytecie J a g i e l l o ń s k i m , k t ó r y p o w t a r z a ł w

w zbiorach p r y w a t n y c h doc. Franciszka K o t u l i . Wszystkie w y k o ­

4

1 3

n a s t ę p n y m r o k u a k a d e m i c k i m — 1845/46 , po c z y m studia po­

nane są z b i a ł a w o - k r e m o w e j (po w y p a l e n i u ) „ g l i n k i o g n i o t r w a ł e j ,

rzucił „ z e zbiegu r ó ż n y c h okoliczności, n a s t ę p n i e b y ł

j a k a znajduje się w okolicy z a m k u

nauczy­
5

» T e n c z y n « w dobrach

hr.

cielem p u b l i c z n y m w okolicach K r a k o w a przez 14 l a t . . . " . Przy­

A d . P o t o c k i e g o " . Ś c i a n k i d z b a n k ó w i d w ó c h puszek p o k r y t e są

c z y n y rezygnacji ze s t u d i ó w nie u d a ł o się u s t a l i ć , w k a ż d y m razie

c a ł k o w i c i e lub częściowo p r z e j r z y s t ą g l a z u r ą o ł o w i o w ą o ż ó ł t a w y m

nie m i a ł a ona z w i ą z k u z w y p a d k a m i rewolucji krakowskiej,

jeżeli

zabarwieniu. D z b a n y o e s o w a t y m p r o f i l u , z j a j o w a t y m ,

mocno

w o p i n i i p o l i c j i , wydarioj w t y m czasie, c z y t a m y , iż Dudziewicz

w y p u k ł y m b r z n ś c e m i r o z c h y l a j ą c ą się k u g ó r z e s z y j k ą

nawią­

„pod ż a d n y m względem politycznym

zują

ani p o l i c y j n y m

do odpo­

w i e d z i a l n o ś c i p o c i ą g a n y nie b y l i z a s ł u g u j e na k o n d u i t ę nienagan­
6

n ą " . Dudziewicz uczy] w s z k ó ł k a c h p a r a f i a l n y c h w p o b l i ż u Chrza­
nowa, kolejno w R u d a w i e (1846—47), Pisarach (1848—53), K r z e ­
7

14

do

kształtu

dzbanka charakterystycznego

dla

garncarskich w Chrzanowskiem (Alwernia, Zalas, Brodla,, Chrza­
n ó w ) . W i ę k s z y dzban ( i l . 2) g l a z u r o w a n y jest w całości, mniejszy
( i l . 3) — t y l k o w e w n ą t r z , a jogo z e w n ę t r z n a powierzchnia jest

szowicach (1855), a od 15 lutego 1856 r. w Zalasie , gdzie po­

starannie, g ł a d k o wypolerowana, podobnie j a k na

s t a n o w i ł osiedlić się na stale. W t y m okresie ożenił się b o w i e m

czterech puszkach.

z K a t a r z y n ą Szew^czykówną, n i a ń k ą czy o p i e k u n k ą dzieci

Po­

t o c k i c h z Krzeszowic, a w 1858 r. z a k u p i ł w Zalasie dom z placem
8

dla nowo z a ł o ż o n e j r o d z i n y . W

1860 r. Dudziewicz z posady

ośrodków

pozostałych

Puszki na t y t o ń są d o ś ć z r ó ż n i c o w a n e w formie. Są to b ą d ź
cylindryczne

pojemniki

o

całkiem

pionowych

( i l . 12),

lekko

w k l ę s ł y c h ( i l . 7), w z g l ę d n i e u w y p u k l o n y c h ś c i a n k a c h , na szer­

nauczycielskiej"... z o s t a ł w y r u g o w a n y z p o w o d ó w nie rzucają­

szej podstawie o profilowanej

cych cienia na jogo m o r a l n o ś ć ' ani na p e ł n i e n i e p r z e j ę t y c h obowiąz­

przewężoną

k ó w . Na, nauczycielstwie z a s ł u ż y ł się tern p r ó c z

Prawie wszystkie zaopatrzone s ą w szczelnie p r z y l e g a j ą c e , p ł a s k i e

wykonywania

stopkę

k r a w ę d z i , b ą d ź t e ż przez nieco

przypominają

kształtem

puchar

( i l . 4).

g ł ó w n e g o zawodu swego, żc w d w ó c h miejscach w ł a s n y m zacho­

p o k r y w k i z g u z k o w a t y m u c h w y t e m . Ze w z g l ę d u na

dem i n a k ł a d e m z a ł o ż y ł ogrody i sady p r z y s z k o ł a c h . P r z y s ł u ż y ł

r i a ł u p o r ó w n a w c z e g o t r u d n o s t w i e r d z i ć , czy p o j e m n i k i

się i t e m , żc n a p i s a ł p r z y s t ę p n e dla l u d u dzieło o ogrodach i ogro-

p o w i ą z a n e z f o r m a m i w y r a b i a n y m i w Zalasie lub okolicy, w y d a ­

d o w i n a c h , najpowszechniej

je się j e d n a k , że z o s t a ł y one wprowadzone przez Dudziewicza.

używanych,

o ich uprawie,

pożyt­

brak mate­
te

były

9

kach i t d . "

Oprócz wymienionych wyrobów

W Zalasie z e t k n ą ł się Dudziewicz z w i e l k i m o ś r o d k i e m garn­
carskim,

którego

podobnie d u ż e

bogate tradycje w y w a r ł y

wrażenie.

Być

może

na

zasugerował

nim

prawdo­

się

również

k a r i e r ą X V T I I - w i e c z n o g o garncarza-kmiecia M o t k a , k t ó r y doro­

w pracowni

Dudziewicza

p o w s t a ł y r ó w n i e ż ,, g a r n k i , garczki, k u b k i , doniczki, r y n k i , ma1 5

k u t r y " , przy czym k u b k i m i a ł y formę szklanki, kształt

innych

n a c z y ń nie jest znany. W p o w o ł y w a n e j j u ż korespondencji pod­
k r e ś l a n o , że „ g a r n k i Dudziewicza s ą mocniejsze od

zwykłych

231

�П . 1. J ó z e f G ą s i o r o w s k i , Wawrzyniec Dudziewicz,
13,5 cm. 1844 r.

g l i n i a n y c h , przez l u d nasz t y l k o t u i ó w d z i e (czasem nie w i e d z i e ć

o l . / t e k t u r a , w y m . 17 X

k t ó r ą u m i e s z c z a ł w r ó ż n y c h , na ogół w i d o c z n y c h miejscach

na

gdzie) w y r a b i a n y c h . N a t a r g a c h nie zawsze ich m o ż n a d o s t a ć " .

p o s z c z e g ó l n y c h w y r o b a c h , u z u p e ł n i a j ą c j ą czasem d o d a t k o w y m i

Prawdopodobnie wszystkie te w y r o b y

informacjami, n p . „ o d z a m k u T e n c z y n o d l . 1/4 m i l i na p o ł u d n . "

1 6

g l i n y o g n i o t r w a ł e j , podczas gdy

b y ł y w y k o n a n e z białej

garncarze w Zalasie

używali

p r z e w a ż n i e zwyczajnej g l i n y garncarskiej, czerwonej po wypale.
Przede w s z y s t k i m j e d n a k w y r o b y D u d z i e w i c z a r ó ż n i ł y się

czy „ o d K r a k o w a m i l 3 1/2 k t o t e m u nie wierzy niechaj

prze­

mierzy".
Ponadto

Dudziewicz

zwyczaj
które

swych

umieszczał

zazwy­

s k ł a d a ł y się t e k s t y i r y s u n k i

czaj na dnach puszek i na w e w n ę t r z n e j stronie ucha d z b a n k ó w .

jeszcze

i nazwiskiem,

podpisywania

wyrobów

r y t e na nie w y s c h n i ę t e j

imieniem

miał

od t r a d y c y j n y c h dla tego o ś r o d k a o r y g i n a l n ą d e k o r a c j ą , na k t ó r ą

D b a ł p r z y t y m , a b y k a ż d y zainteresowany z n a l a z ł t e n podpis,

powierzchni.
N i e k t ó r e r y s u n k i i f r a g m e n t y t e k s t ó w b y w a ł y podkolorowane

zwracając

n a ń u w a g ę napisami na

brzegach ucha, w

rodzaju

f a r b k a m i w o d n y m i j u ż na w y p a l o n y m n a c z y n i u . Dudziewicz za­

„ g a r n c a r z w i e l k i m zuchem, bo siedzi pod u c h e m " , „ c h o ć b r a t k u

m i e r z a ł w p r z y s z ł o ś c i u d o s k o n a l i ć k o l o r y s t y k ę swych w y r o b ó w

siedzisz w k ą c i e , z n a j d ą c i ę " albo t e ż „jeśli pan B ó g d o p o m o ż e ,

i „ t e r a ź n i e j s z y kolor d z b a n k ó w na inne ś l a c h e t n i e j s z e k o l o r y

za­

garncarz spod ucha w y j ś ć m o ż e " ( w z g l ę d n i e „ p r a c u j a p r o ś w po­

W ś r ó d r y s u n k ó w najczęściej p o w t a r z a ł się herb K r a k o w a ,

N a dnach n a c z y . i u m i e s z c z a ł ponadto u r y w k i w ł a s n y c h d a n y c h

korze, B ó g spod ucha w y j ś ć p o m o ż e " ) .

1 7

mienić" .
odciskany stemplem.

Wprawdzie

Dudziewicz „ c h c i a ł b y

herby

u m i e s z c z a ć w s z y s t k i c h miast polskich, ale za cóż m u je k t o nary­
suje? a n i e ł a t w o ich t e ż t a m
1 8

dzić" .

Na

którego

,,dosłowny

biednemu w i e d z i e ć , a nawet w y ś l e ­

dzbanie przeznaczonym dla hrabicza
odpis" przytoczony został

Potockiego,

poniżej,

obok

biograficznych, a nawet — w p i ę c i u w y p a d k a c h — o d n o ś n i k

do

p o ś w i ę c o n e g o m u a r t y k u l i k u w „ C z a s i e " ( i l . 11).
O t y m , j a k w i e l k ą w a g ę p r z y w i ą z y w a ł Dudziewicz do swoich
dzieł, ś w i a d c z y r ó w n i e ż kolejne numerowanie n i e k t ó r y c h
w y r o b ó w , w c z y m w z o r o w a ł się prawdopodobnie na

jego

praktyce

ł n r b u K r a k o w a z n a j d o w a ł y się t a k ż e h e r b y szlacheckie. Z i n n y c h

s ł y n n y c h m a n u f a k t u r . D w i e puszki w M u z e u m N a r o d o w y m zao­

k o m p o z y c j i — na m n i e j s z y m d z b a n k u z M u z e u m Narodowego,

patrzone

n a z w a n y m przez a u t o r a „ ł z a l n i c a l u b t e ż p o p i e l n i c a " w y s t ę p u j e

Potockiego b y ł pierwszym t a k bogato z d o b i o n y m , ale 150 z kolei

orzeł polski

d z b a n k i e m z nowej p r a c o w n i . R ó w n i e ż „ d o s ł o w n y o d p i s " z tego

z krzyżem

i gałązką

( i l . 3). P o d o b n y

emblemat

są

w

numery

a dzban u r o d z i n o w y

dzbana,

zaś — złamany

f o r m y , a p o n a d t o zestawienia liczbowe zamieszczonych wierszy,

męczeńską

i koroną

cierniową,

( i l . 5). E m b l e m a t y to, w y k o n a n e o d r ę c z n i e , w y s t ę p u j ą

czasem

w o t o k u z gwiazdek, o d c i ś n i ę t y c h stempelkiem. S t e m p e l k ó w t a k i c h
Dudziewicz m i a ł k i l k a , p o n a d t o systematycznie u ż y w a ł p i e c z ą t k i
firmowej

232

z t e k s t e m : , , W y r ó b w Zalasie pod L . 98 —

1 9

1861" ,

poza t e k s t a m i t a k ż e d o k ł a d n e

dla

umieszczony z o s t a ł na jednej z puszek na t y t o ń ( i l . 9), na drugiej
krzyż z palmą

zawierający

398 i 422,

pomiary

w y r a z ó w , a nawet l i t e r jest dowodem, j a k bardzo p r a g n ą ł D u ­
dziewicz u t r w a l i ć s w ą t w ó r c z o ś ć .
R y t e napisy, w y k o n a n e s t a r a n n y m , r ó w n y m p i s m e m , uzu­
p e ł n i a n e kaligraficznymi

zdobnikami, stanowiły p o d s t a w o w ą

de-

�k o r a c j ę w y r o b ó w Dudziewicza. „ Z napisem spieszno nie idzie, bo

dwa

k t ó ż m u na wsi p o m o ż e . K o ł o jednego dzbanka d z i e ń czasem stra­

0 t y m d z i ś nie m y ś l ę wcale

w i . Cóż m a r o b i ć w biedzie i p r z y nodze chorej I " — t y m i s ł o w a m i
k o m e n t o w a ł , , p . R . " , korespondent „ G a z e t y P o l s k i e j " , t e k s t y na­

r a z y serce nie

pęknie

lecz spokojnie L u l k ę p a l ę .
8

T a k i p o k a ż e ogromnego zucha

d e s ł a n e na p r o ś b ę r e d a k c j i (samego Kraszewskiego?) ... „ a b y dla,

co wszystek z L u l k i d y m w c i ą g n i e do brzucha

p r ó b y coś z t y c h n a p i s ó w na garnkach i dzbankach Dudziewicza

na to z a ś p i w k a z p ó l w i a d r a w y g o l i

2 0

chciał p r z y t o c z y ć " . D z i ę k i n i e m u gazeta t a z a m i e ś c i ł a

dwa

a p o t e m z brzucha puszcza d y m p o w o l i .

p e ł n o zestawy t e k s t ó w z d z b a n ó w oraz 5 sentencji, k t ó r y m i opa­

T u r ó w n i e ż m i e s z c z ą się d w a t e k s t y n a w i ą z u j ą c e

trzone b y ł y k u b k i Dudziewicza. Ł ą c z n i e dysponujemy k o m p l e ­

piosenek:

tnymi

2 1

t e k s t a m i z б d z b a n ó w , 6 puszek na t y t o ń i б k u b k ó w .

9

„ T e napisy w g ł ę b i a n e , s ą to po części r ó ż n e wierszyki daw­

K t o co ranek w o d y dzbanek na czczo z ź r ó d ł a pije,
t e n jest z d r o w y , m ą d r e j g ł o w y , a ż do ś m i e r c i

n y c h facecyj naszych. Z t y c h n a c z y ń najciekawsze s ą d z b a n k i , bo
2 2

tego ł u p u . . . c u p u . . . ł u p u . . .

bardzo z r ó ż n i c o w a n a , s k ł a d a j ą się na nie f r a g m e n t y p i e ś n i p a t r i o ­

V i v a t v e l R e q u i e . . . (:scat i n pace:)
10

Ż e b y ś c i e p o z n a l i prawego Polaka

p r z y s ł o w i a i powiedzonka, a t a k ż e dedykacje i t e k s t y okoliczno­

Będę wam tańcując śpiewał K r a k o w i a k a :

ściowe.

Zaczynam od tego k o c h a j m y się stale
Przebaczajmy

Poniewa,ż dzbany w zamierzeniu w y k o n a w c y s ł u ż y ć m i a ł y

sobie, n i k t nie jest bez ale

N i k t nie jest bez ale, wszyscy w a d y m a m y

przede w s z y s t k i m na wino i m i ó d , n a j c z ę ś c i e j w y s t ę p u j ą na nich
t e k s t y „ s t o s o w a n e " dla t o w a r z y s k i c h z e b r a ń . D w u k r o t n i e poja­

1 s ł o ń c e m a skazy i k s i ę ż y c m a p l a m y .

w i a się n p . wiersz, k t ó r e g o co najmniej pierwsza część zaczerp­

D r u g a , obszerna grupa u t w o r ó w

n i ę t a z o s t a ł a z Wincentego P o l a :

d o t y c z y t r a d y c j i i cech n a r o d o w y c h , spraw w i a r y i t p . :

1

11

H e j B r a c i a k o c h a j m y się

m a charakter

na p o w i a s t k ę b r z ą k n i e m

k i e d y s p i ć się to j a k bela

s ł a w i ą c polski r ó d ,

barską

kiedy p o i ć t o przyjaciela

w ó w czas s t a r y wre j a k z m i o d u ,

g d y p o m a , g a ć , to sowicie

woła wnuczkę „nalej m i o d u ! "

a j a k b i ć to n a l e ż y c i e .

b o ć to polski

miód!

A cóż w świecie n a d m i ó d polski ?

K i e d y pościć to na sucho

n a d korci s t a r y , snop p o d o l s k i ?

a j a k p a l n ą ć to j u ż w ucho

i n a d polski ś p i e w ?...

B i j się nie b ó j s i ę . . .

nad kraj wolny, własną niwę,

b r o ń s i ę . . . nie daj s i ę . . .

i te P o l k i czarnobrywe,

K i e d y r ą b n ą ć to przez ł e b

i t ę p o l s k ą krew ?...

j a k b y stchórzyć toś już kiep.

B o to straszne s ą d y B o ż e ! . . .

Również dwukrotnie u ż y t o fragmentu p i e ś n i :
,')

poważniejszy,

Nie raz z dziadem w puchar dziarsko,

i za s z y j ę ś c i s k a j m y się

2

i k r e w L a c k a cuda m o ż e ,

W e s o ł o B r a c i a wesoło

jest i w ś p i e w i e j a d . . .

pochwyćcie duże puchary,

„ J e s z c z e Polska nie z g i n ę ł a " . . .

dzban p e ł n y otoczcie w k o ł o

t o ć t a piosnka r d z ą p r z e c i ę ł a

Miłości p a l i ć

więzy tylu lat!...

ofiary!

miłość, śpiewanie i wino

12

w życiu rozkoszą jedyną,

Wszak t y t o ń polski g d z i e ś t a m

uprawiają

A l e go „ p o l s k i m " nigdzie nie z y w a j ą . . .

j a k i wierszowanej p o r a d y :

J a i n s z ą m o d ą p ó j d ę o d t ą d w świecie

4

Co polskie „ p o l s k i m " m a się t o z w a ć przecie

I t a rada n i e z ł a b r a t k u ,
po k a ż d y m m i ę s n y m o b i a d k u ,
niech gospodarz w i n k o r u s z y . . .
i t y m d z b a n k i e m do nas

O j a k ż e t e n g ł u p i . . . Co swego nie k u p i . . .
13

trzaśnie...

б

Lecz za to g d y polski t y t o ń w y p a l i ,

wrzaśnie,

a także:

to niezawodnie suchoty o d d a l i .
14

N i e t a k i n illo tempore

bywało,

j a k o stara s ł a w a p ł o n i e :

było dość złota a w y d a t k ó w m a ł o ,
Dzisiaj idź gdzie chcesz nigdzie nic nie d a d z ą

to j e d ź bracie do K r a k o w a .
15

był obrońcą świętej

0 p r ó ż n y c h rzeczach do p ó ł n o c y r a d z ą ,

6

K t o nie kocha p r a w e j

16

Polki

1 przed n i ą nie k l ę k n i e ,
niech go w b o k i p o r w i ą k o l k i ,
17

7

tytoń:

\H

k l ę k a ł e m lecz d z i ś nie k l ę k n ę

Nadejdzie chwila,

że polskie p o p i o ł y

odniosą tryumf jak święte

Co m i t a m , że d z i e w c z ę p i ę k n e
z a p ł a c z e , na grobie k l ę k n i e

raju!...

K o c h a j s w o j ą O j c z y z n ę . . . jej j ę z y k i p r a w a
a h a s ł e m t w o j e m zawsze niech b ę d z i e jej s ł a w a ! . . .

n a t o m i a s t n a s t ę p n e z tego k r ę g u tematycznego — t y l k o na pusz­
k a c h na

T a puszka na t y t o ń p o l s k i . . .
k t ó r y s i e w a ł p a n Podolski
polski t y t o ń siej... u p r a w i a j . . .
grosza k r a j u nie p o z b a w i a j . . .
w polskim kraju ma b y ć . . . w

niech j a k granat; p ę k n i e .
u ż y t y z o s t a ł na d w ł c h dzbankach, a t a k ż e na jednej z puszek,

wiary,

b a ł się go w r ó g , a o n Boga.

szklaneczkę herbatki...

Z a b a w n y czterowiersz o tematyce m i ł o s n e j :

Z n a n y ś w i a t u Polak stary,
b r a t dla b r a c i , w r ó g dla wroga,

a jeśli p r o s z ą , to w y p a d e k r z a d k i ,
w k o ń c u ci d a d z ą

G d y chcesz w i e d z i e ć , co t o chowa
nasza p r z e s z ł o ś ć w swojem ł o n i e ,

zacny C z e ś n i k u Szanowny s ą s i e d z i e ,
piło się z dzbanka m i o d e k p r z y obiedzie.

J e ś l i . . . ( n i e c z y t . ) T u r k a się k r z t u s i
zapali W ę g r a pewnie się udusi

godna K o m p a n i a z duszy
całym gardłem wiwat

żyje...

a k t o na b ó l syka, a t r z ę s i o n k ę ł y k a . . .

całe zapisane s t o s o w n y m i w i e r s z y k a m i " . T r e ś ć i n s k r y p c j i jest
t y c z n y c h i r e l i g i j n y c h , wierszy i p o p u l a r n y c h piosenek, sentencje,

do znanych

19

a n i o ł y !...

Jeszcze Polska nie z g i n ę ł a
g d y ż p a n B ó g jest z n a m i ' . . . .

233

�I
T

20

O j c z y z n ę w olność racz n a m

21

wrócić Panie

O d powietrza, g ł o d u , m o r u , ognia, w o j n y
zachowaj nas

22

i n...

Panie!

B o ż e zbaw P o l s k ę i jej l u d .
Z t ą g r u p ą t e m a t y c z n ą w i ą ż e się r ó w n i e ż wiersz K o c h a n o w ­

skiego i k i l k a i n n y c h u r y w k ó w znanych z „ d o s ł o w n e g o o d p i s u "
dzbana dla

Potockich.

Powszechnie znane p r z y s ł o w i e : „ D o t ą d dzban w o d ę

nosi,

d o p ó k i się ucho nie u r w i e " (23) umieszczono b y ł o z r e g u ł y

na

uchach d z b a n k ó w , a inne — „ I Salomon z p r ó ż n e g o nie n a l e j e "
(24) —na w y p u k ł o ś c i d z i o b k ó w . „ J a k K u b a B o g u , t a k B ó g K u b i e "
(25) z o s t a ł o u ż y t e na k u b k u . Znaczna ilość sentencji, m a k s y m
i powiedzonek, bardziej lub mniej znanych, z n a l a z ł a zastosowanie
przede w s z y s t k i m na k u b k a c h oraz na puszkach na t y t o ń :
26

W i e l k i e t e n d ź w i g a oetnary

27

N i o gabaj r a d z ę w niczem drugiego

k t ó r y w d o m u m i e w a swary.
czujoszli na się coś nietrefnego.
28

N i o ten w y g r a co idzie strojnie,
serce dobre bije na

29

wojnie.

Ucz się p ó k i ś m a ł y
a nie b ą d ź

30

Jak

zuchwały.

w s p o m a g a ć , to sowicie...

A j a k bić to n a l e ż y c i e ! . . .
31

Gdy k t o oszust... to go
j a k poczciwy r ę k ę

łaj...

daj!...

32

R o z u m , cnota i p r z e m y s ł , p o ł ą c z o n e z p r a c ą ,

33

J e ś l i cierpieć to

S t a n o w i ą szczęście l u d z i i krajo b o g a c ą .
wytrwale,

A j a k k o c h a ć , to j u ż stale...
34

Paść może i N a r ó d

Wielki,

z n i s z c z e ć nie m o ż e t y l k o n i k c z e m n y !
35

J e ś l i zbrojno, to ze s z a b l ą . . .

36

J e ś l i w s p i e r a ć to rodaka

A j a k z m i n ą , to j u ż d i a b l ą . . .
j a k h u l a ć to k r a k o w i a k a .
37

D u k a t to nie

kwitek

Miodek to n a p i t e k
Bigos to p o t r a w a
K u l i g to zabawa.
38

Jak

masz z k i m na

piwko...

na bok z p o k r y w k ą .
Autorstwa przytocznych powyżej
lonych

wcześniej

fragmentów

tekstów

poezji

Jana

„oprócz okreś­
Kochanowskiego

i Wincentego Pola nic u d a ł o się u s t a l i ć . Sporo z n i c h

to popularno

p r z y s ł o w i a i m a k s y m y , w y j ą t k i ze znanych piosenek czy p i e ś n i ;
n i e k t ó r e z a c z e r p n ą ł Dudziewicz prawdopodobnie z

ówczesnych

antologii poezji, m o ż e t a k ż e z p o d r ę c z n i k ó w szkolnych czy ś p i e w ­
n i k ó w . Częściowo są to jego w ł a s n e u t w o r y . N a l e ż ą do n i c h

na

pewno panegiryczno strofy adresowane do „ m ł o d e g o h r a b i c z a " ,
wątpliwej

zresztą

senek, n i e k t ó r e

wartości,

być

może

także

wierszowane powiedzonka

trawestacje

i rady,

w

pio­

rodzaju

zamieszczonej w d w ó c h wersjach na nie glazurowanych p u s z k a c h :
39

Jak

puszka straci u r o d ę

To masz na n i ą s z c z o t k ę ... w o d ę .
40

Jak

puszka straci u r o d ę ,

to j ą oczyść jako b r o d ę ,
wszak masz m y d ł o , s z c z o t k ę , w o d ę ,
Skończyło się...
r

dwie s ą t y l k o d z i u r k i w nosie.
N i e k t ó r e t e k s t y zamieszczane b y ł y na dzbankach szczególnie
c h ę t n i e w bardzo p o d o b n y c h zestawieniach. Swoisty
stanowi w s p o m n i a n y j u ż

dzban, nazwany przez

„ l z a l n i c ą lub t e ż p o p i e l n i c ą " , k t ó r y
П. 2. W a w r z y n i e c Dudziewicz, Zalas, gra. Tenczynok, w o j .
krakowskie. Dzban. 1860 r. Tl. 3. W . Dudziewicz. Dzban.
1801 r. Tl. 4. W . Dudziewicz. Puszka na tytoń. 1861 г. I I . 5.
W . Dudziewicz. Puszka
na tytoń. 1861 r.

234

autora

miał

być

wyjątek

Dudziewicza

w pierwotnym

założeniu

rodzajem p a t r i o t y c z n e j p a m i ą t k i , opatrzonej

i n s k r y p c j a m i w p o d n i o s ł y m t o n i e ; t e k s t y te dobrane z o s t a ł y jed­
nak n i e z b y t konsekwentnie.

�N i e k t ó r o starannie wykonane naczynia d e d y k o w a ł

„wyrob-

bowej, z a c z y n a j ą c e j się od słów „ Ś m i e r ć garncarzowi n i g d y nie

jest

daruje, bo jako robak c i e m n ą z i e m i ę psuje...", śpiewanej do nie­

dzban dla hr. Potockiego. I n n y dzban, przechowywany w Muzeum

dawna w Zalasie na w i ę k s z y c h spotkaniach t o w a r z y s k i c h , a znanej

N a r o d o w y m , opatrzony jest napisem . , W I W A T N I E C H

t a k ż e w k i l k u innych o ś r o d k a c h garncarskich. Natomiast, dwie

ca"

konkretnym

KRAKÓW

czego najlepszym

1 PAN JAN RADWAŃSKI"

..Wielmożnemu
Członkowi

osobom,

JMC

różnych

w Krakowie" (42)

23

PANU

JANOWI

Towarzystw

przykładem

ŻYJE

(41). T e m u samemu

p r z y ś p i e w k i , z a p o c z ą t k o w a n e tak samo — „ N i e masz ci to

jak

RADWAŃSKIEMU

g a r n c a r z o m . . . " oraz z w r o t k a „ G a r n c a r z e , garncarze, w co

wy

Naukowych

i

Dobrodziejowi

p o ś w i ę c o n a jest puszka na t e t o ń , a druga —

to ufacie..." oparte są na

tradycyjnym

i rozpowszechnionym

schemacie, m ó g ł je j e d n a k u ł o ż y ć Dudziewicz. F r a g m e n t „ Z a l a s i e .

Obywatelowi

Zalasie, t y m a l u t k a w s i n o . . . " jest p o c z ą t k i e m wiersza najprawdo­

godnemu i p r a w e m u P o l a k o w i t ę p u s z k ę o f i a r o w a ł : W D . Chcesz

podobniej napisanego przez Dudziewicza, k t ó r y z jego n o t a t e k

li go p o z n a ć . . . oto ś r o d e k : zajrzyj braciszku pod spodek..." (4.1).

o p u b l i k o w a n y z o s t a ł przez innego zalaskiego

•J.M.

Panu

Teodorowi

STRZYŻO WSK1 E M U

Andrzeja
Stosowane t a k szeroko przez Dudziewicza, p o k r y w a n i e całej
lub niemal całej powierzchni n a c z y ń r y t y m i napisami i emblema­
t a m i nie ma. b e z p o ś r e d n i c h p o w i ą z a ń i analogii nie t y l k o w w y w y r o b a e h zalaskich, ale w ogóle w polskiej ceramice

ludowej.

W p r a w d z i e z d a r z a j ą się naczynia opatrzone t a k i m i napisami, są
to jednak pojedyncze okazy, m a ł o charakterystyczne dla pro­
d u k c j i p o s z c z e g ó l n y c h o ś r o d k ó w , j a k np. dzban cechowy z Don­

garnearza-poetę,

2 6

Ślusarczyka .

Wawrzyniec

Dudziewicz

interesował

się

także

sytuacją

e k o n o m i c z n ą garncarstwa w Zalasie i d ą ż y ł do jej poprawienia
m.in.

przez

wprowadzenie

rzemieślniczej. Z a c h o w a ł y

zasad
się

nowoczesnej

rachunkowości

(obecnie w posiadaniu

autorki)

f r a g m e n t y s p o r z ą d z o n e g o przez niego wzornika k s i ą g

zakupów

surowca, drewna i szkliwa, wraz z o b j a ś n i e n i a m i i u w a g a m i . Ra­
dzi w n i m garncarzom prowadzenie d o k ł a d n e j ewidencji z a k u p ó w ,

24

i c o w a . Z okolic Chrzanowa z n a m y t y l k o jeden podobny nieco
p r z y k ł a d ; jest to g l i n i a n y i m b r y k z K w a c z a l y z napisem „ Ł y k n y l
K r z y k n y l — Przewrócił

2 5

oczyma, j u ż go n i m a " . Naczynie

to

wykonano p ó ź n i e j , bo w 1875 г., m o g ł o b y ć nawet inspirowane
wyrobami

Dudziewicza.

Zainteresowania literackie

uzasadniając

to n p . :

„ O d kogo zaś drzewo kupiono? niewiele

czasu zabierze, to bowiem jest t a k ż e niejednego g a t u n k u , z miej­
sca mokrego jest m i ę k k i e , a g d y d o k ł a d n i e w y s c h n i ę t e , pali się
j a k s ł o m a ; z miejsca zaś suchego, piaskowego jest t w a r d e , smolne
do wypalania, korzystniejsze; p r ó e z tego n i e k t ó r z y

Wawrzyńca

d o w a ł y wyraz t a k ż e w zakresie f o l k l o r u . W e d ł u g

sprzedający

znaj­

drzewo z b y t drobne, cienkie drewienka robią,, przez co oezywiśeie

wspomnień,

garncarze w i ę k s z e w y d a t k i m i e ć m u s z ą " . N a m a w i a jednak przede

Dudziewicza

s p i s y w a ł on miejscowe piosenki, a na marginesach i o d w r o t a c h

w s z y s t k i m do h u r t o w y c h z a k u p ó w surowca,: „ Ż y e z y ć b y n a l e ż a ł o ,

k a r t publikowanych p o n i ż e j m a t e r i a ł ó w do s ł o w n i k a znajduje się

a ż e b y garncarze starali się k u p o w a ć drzewo sagami w losie, a po

k i l k a szczególnie i n t e r e s u j ą c y c h w t y m k o n t e k ś c i e p r z y ś p i e w e k

sprowadzeniu tego przed swój d o m , z r ą b a n i u i przerachowaniu,

o tematyce garncarskiej. O d r ó ż n i e n i e w ś r ó d nich a u t e n t y c z n y c h

po p o t r ą c e n i u

miejscowych piosenek od t w ó r c z o ś c i w ł a s n e j Dudziewicza sprawia

iż na jednej s ą d z ę od 50 do 70 c e n t ó w w z y s k u m i e ć b ę d ą " . Co

podobne t r u d n o ś c i , j a k a u t o r s t w o i n s k r y p c j i na naczyniach. 1 t a k

ciekawszo Dudziewicz w pisał p r z y k ł a d o w o do w z o r n i k a a k t u a l n e

wszelkich k o s z t ó w , niezawodnie się

przekonają,

T

u r y w e k „ . . . s p r z e d a j e g a r n k i oszukuje b a b y bierze p i e n i ą d z e za,

w ó w c z a s j e d n o s t k i m i a r i ceny surowców — „ c y f r y w r u b r y k a c h

t o w a r s l a b y . . . " pochodzi z ż a r t o b l i w e j parafrazy p i e ś n i pogrze­

położone w roku bieżącym praktykowane t j . 1865" .

27

235

�I
do naszych c z a s ó w , o d n o s z ą się przede w s z y s t k i m do
materialnej. J e d n a k ż e

zamierzenia

kultury

Dudziewicza b y ł y

prawdo­

podobnie znacznie szersze. S ł o w n i k m i a ł o b j ą ć t a k ż e s t r e f ę poza­
Ы ; '
S

!

N

Л «•« w*i - « - вы Л / й Ь я л ' &gt; V V i ^ / ^ У /Я?2. i
/!&gt; n ^ n u i m s

^ u &amp; J k / ^ / m

I

л-, г //49

p r o d u k c y j n ą , zagadnienia historyczne i s p o ł e c z n o , j a k ś w i a d c z ą

'

inne l u ź n e h a s ł a zachowane w Zalasie:
„ A s s e n t e r u n o k — słowo

obce,

znaczy

p o b ó r do w o j s k a . . .

( s k r ó t E F P ) . W Zalasiu o d r. 1846 w z i ę t o dopiero 3

c h

ludzi.

W czasie w o j n y polskiej 1863 z garncarzy jako p o w s t a ń c ó w b y ł o
w K r ó l e s t w i e P o l s k i m — 7 z t y c h trzech ś m i e r ć z n a l a z ł o a 4

if* *
F» » &gt;
i
S

л&amp; c&amp;ub . «. V * - — - " ^ o r r

V

»&gt;

W - * ć-7-г-З.
~ A ~ - " - /ЛГг~А^&lt;^«ИР
,.V &gt; f А * A
- * ~ y *&gt;/••*A
..,

c n

powróciło".
„ M a r g i e l : t r u d n y do w y b r a n i a , p ę k a i niszczy

naczynie.

K u p i e c s p o s t r z e g ł s z y podobne naczynie z marglom zaraz jego
w a r t o ś ć na p o ł o w ę ceny z n i ż a , od k u p n a się odsuwa, n a z y w a j ą c
to z a r a z ą , c h o l e r ą , z g u b ą i t p . "
„ M y d ł o — kupiec z K r a k o w a za, k a ż d o r a z o w y m

6

nabyciem

w y r o b ó w g l i n i a n y o h " (?).
Z a c h o w a ł się r ó w n i e ż „ w y k a z garncarzy w r. 1866" w po­
wiecie chrzanowskim, s p o r z ą d z o n y przez

Dudziewicza prawdo­

2

I n ż . K a r o l R o l l e , r e d a k t o r „ P r z e g l ą d u Ceramicznego" i b .
kierownik

szkoły

garncarskiej

w

Porębie — Żegoty,

któremu

podobnie z a u t o p s j i ' , k t ó r y obejmuje 125 m i s t r z ó w , 34 czelad­
n i k ó w i 22 u c z n i ó w p r a c u j ą c y c h w 14 o ś r o d k a c h . W zestawieniu

w 15 l a t po ś m i e r c i Dudziewicza dostarczono p l i k jego n o t a t e k ,

z t y m dokumentem

tak

w o w y c h czasach liczby garncarzy p r a c u j ą c y c h

scharakteryzował

jego d z i a ł a l n o ś ć :

(chciał) widocznie

na podstawie i s t n i e j ą c e g o na miejscu r z e m i o s ł a r o z w i n ą ć p r z e m y s ł
p o w a ż n i e j s z y . N i e s t e t y i ś l a d u z jego u s i ł o w a ń p.zeJayslowych

mocno z a n i ż o n e w y d a j ą

się p u b l i k o w a n e
w Polsce po­

ł u d n i o w e j . T a k n p . A n t o n i Schneider p o d a w a ł dla całego o k r ę g u
krakowskiego ( o b w o d y : K r a k ó w , Wadowice, N o w y S ą c z , Tar­
3 0

nie z o s t a ł o , z o s t a ł o
miejscowym,

natomiast

nieco z a p i s k ó w

o garncarstwie

zbieranych s k r z ę t n i e , ciekawych o t y l e , że

była

to doba, gdy jeszcze garncarstwo u t r z y m y w a ł o się d o ś ć dobrze,
konkurencyja
słu

obca dopiero p ó ź n i e j p o c z ę ł a t ę g a ł ą ź
1

n ó w i R z e s z ó w w 1867 r. liczbę 214 garncarzy i 406 p o m o c n i k ó w ,
a J a n Nepomucen Gniewosz — 516 p r a c o w n i garncarskich dla
całej Galicji i

przemy­

2 8

Z notatek

3 1

Bukowiny .
Dudziewicza d o t y c z ą c y c h

historii

garncarstwa

domowego g n i e ś ć ' .

w Zalasie w a r t o p r z y t o c z y ć t u zapis umieszczony przez „ P r z e g l ą d

M a t e r i a ł y do s ł o w n i k a garncarskiego, odnalezione i przygoto­

C e r a m i c z n y " : „ W e wiosce tej jest uprawiano garncarstwo z daw­

wano do d r u k u przez Alicję F a l n i o w s k ą — G r a d o w s k ą , ogromnie

n y c h c z a s ó w , nawet podanie niesie, że wioska Zalas b y ł a przez

cenne z u w a g i na szczegółowe s p o s t r z e ż e n i a i precyzyjne opisy

k o l o n i s t ó w garncarzy z c a ł e g o o k r ę g u krakowskiego z a m i e s z k a ł a

u r z ą d z e ń i s p r z ę t ó w r z e m i e ś l n i c z y c h , z k t ó r y c h niewiele p r z e t r w a ł o

z p o w o d u z n a j d u j ą c y c h się t u m a t e r i a ł ó w p r z y d a t n y c h , t j . g l i n y

8

236

�I I . 6. R ę k o p i s W . D u d z i e w i c z a . 1890 г. I I . 7—9. W . Dudziewicz. Puszka
1861 r.

i drzewa... [Garncarze miejscowi] d u ż o w y w o z i l i g a r n k ó w za gra­
n i c ę f u r a m i , n p . do S ł o m n i k . R ó w n i e ż i galerami W i s ł ą s p ł a w i a l i
Jeden k s i ą d z — Sebastian K a l i ń s k i — dawniej proboszcz w Zalasiu niemal przez l a t 40, p r z e n i ó s ł s z y się do K r a k o w a , s p r o w a d z a ł
g a r n k i z Zalasia do swego d o m u komisowego, a s t ą d r o z s y ł a ł
dalej. G a r n k i zalaskie s ł y n ę t y daleko z p o w o d u d o b r o ć '
m a t e r i a ł u i c e n y " . Szczególnie i n t e r e s u j ą c y wydaje się przekaz
o garncarzach — kolonistach. N a r u c h l i w o ś ć i p ł y n n o ś ć t y c h
r z e m i e ś l n i k ó w , p r a c u j ą c y c h okresowo w Zalasie w X V I I I i po­
c z ą t k a c h X I X w i e k u z w r a c a ł u w a g ę E d w a r d Pietraszek, postu­
lując dalsze badania n a d t y m p r o b l e m e m . Opracowanie h i s t o r i i
zalaskiego o ś r o d k a garncarskiego w y m a g a jeszcze w i e l u poszu­
k i w a ń i r o z w i ą z a n i a szeregu i n n y c h zagadek.
3 2

33

P o d koniec ż y c i a W a w r z j m i e c Dudziewicz „ j a k o o b y w a t e l
p r y w a t n y po p r z e b y c i u r ó ż n y c h kolei ciernistego ż y c i a — t r u d ­

na tytoń ( ś c i a n y boczne).

n i ą c się w s t a r o ś c i i n t r o l i g a t o r s t w e m i p i s a n i n ą r o z m a i t ą (...)
p o k u t n i k w p u s t y n i [pustelni 7] ś w . M a r y i Magdaleny P a t r o n k i
pokutujących grzeszników"
sporo czasu p o ś w i ę c a ł przepisy­
w a n i u , a t a k ż e prawdopodobnie u k ł a d a n i u p i e ś n i do tej ś w i ę t e j ,
k t ó r e j k u l t jest w Zalasie s z c z e g ó l n i e r o z w i n i ę t y . N i e k t ó r e z nich
z o s t a ł y zamieszczone w d r u k o w a n y m ś p i e w n i k u , b y ć m o ż e
staraniem jego syna, Franciszka J ó z e f a (1857—1896), miejsco­
wego organisty, a u t o r a k i l k u i n n y c h p i e ś n i n a b o ż n y c h . Zdolności
poetyckie Dudziewicza o p r ó c z syna p r z e j ę ł y t a k ż e n i e k t ó r e w n u k i ,
natomiast c ó r k a — Maria (1861—1941) b y ł a z n a n ą i l u b i a n ą we
wsi ś p i e w a c z k ą w e s e l n ą oraz k o ś c i e l n ą . Rodzina nie p r z y w i ą z y w a ­
ła w i ę k s z e j wagi do m a t e r i a ł ó w , gromadzonych pracowicie przez
W a w r z y ń c a , a raczej ż y w i ł a do niego pretensje, że „ t a k k o c h a ł się
w nauce", zamiast z a d b a ć o zabezpieczenie p o t o m s t w a w dobra
materialne, z w ł a s z c z a w z i e m i ę . W a w r z y n i e c Dudziewicz z m a r ł
3 4

237

�10

11

12

13

I I . И)

I I . W . I hidziewiez. Puszka

na tytoń (wieko i dno). 18B1 r. 11. 12. W. Dudziewicz. Puszka
Puszka
na tytoń. 18()1 r.

w Zalasie 22 inaroa 1891 г. Xi,•długo p o t o m przekazano eale s t e r t y
jego r ę k o p i s ó w miejscowemu karczmarzowi i sklepikarzowi za­
razem, k t ó r y u ż y w a ł ich do p a k o w a n i a t o w a r ó w . N i e w i e l k ą część
zaledwie zabezpieczy! wspomniany już m i o d y garncarz, Andrzej

na tytoń.

18fil r. Tl. 1.1. W*. Dudziewicz.

Ś l u s a r c z y k . F r a g m e n t y z nich z a c h o w a ł y się w r ę k a c h jego brata
Feliksa, b. w ó j t a , zapalonego h i s t o r y k a a m a t o r a , a inne w y j ą t k i
n i e z n a n y m i drogami t r a f i ł y do A r c h i w u m P a ń s t w o w e g o w K r a ­
kowie.

Obiekty pochodź;} ze zbiorów: Muzeum, Chrzanów
il.
Muzenm Narodowe, Kraków — il. 2—5, 12, 13; F r . Kotula — il. 7 — I I .
Fot.: /.. Malinowski — il. 12; I . Mazaiaki — i]I. 1,8; J . Świderski - il. 2 5, 7 - 1 1 , 13.

238

�I' R Z Y P 1 S Y

K s i ą ż k a u r o d z e ń p a r a f i i P l o t k i , zap. 20.5.1822 r.
A r c h . U J w K r a k o w i e , S—I 546, A k t a g i m n a z j u m

św.

Anny.
T a m ż e (powtarzał ostatnią klasę).
A r c h i w u m U J w K r a k o w i e , S - I 418.
Z napisu na puszce na t y t o ń , por. p r z y p . 2 1 , poz. V I I I .
W y j ą t e k zc ś w i a d e c t w a wystawionego przez d y r e k t o r a
p o l i c j i krakowskiej d n . 19.9.1864, k t ó r e g o odpis w y k o n a n y
przez Dudziewicza z a c h o w a ł się (ob. w ł a s n o ś ć a u t o r k i ) .
M u z e u m w Chrzanowie, inw. MCh/S/383, historia p o r t r e ­
t u , a zarazem rodzaj ż y c i o r y s u , s p o r z ą d z o n e g o w ł a s n o r ę c z n i e
przez Dudziewicza w 1890 г., u k r y t y za r a m ą t e g o ż p o r t r e t u .
W A P K r a k ó w , I T 262, u r y w k i pism, ss. 36, 46.
,,Gazeta P o l s k a " , Warszawa 186], nr 1 2 1 ; t e k s t z a t y t u ł o ­
w a n y w spisie t r e ś c i , , W y r o b y gliniane W^awrzyńca Dudziewicza
pod K r a k o w e m " , p r z e d r u k o w a n j ' przez ,,Czas", K r a k ó w 1861,
n r 115. P u b l i k a c j a Dudziewicza d o t y c z ą c a ogrodnictwa i i:}
z o s t a ł a u j ę t a w Bibliografii
Polskiej
Estreichera.
Gawędy garncarskie,
орг. К . Rolle, „ P r z e g l ą d Ceramicz­
n y " , K r a k ó w 1906, nr 24, s. 259; por. E . Pietraszek, Ośrodki
garncarskie
w dobrach lenczyńskich
w XVIII
i pierwszej
polowie
XIX
wieku, „ P o l . Szt. l u d . " , 1961, nr 1, s. 50.
„ G a z e t a Polska"..., nr 121.
W g . W a n d y A u g u s t y n e k z Zalasu (zap. 1955 г.). „ G a z e t a
Polska"..., n r 160: „ P r z y biedzie i na p o c z ą t k u nie m o ż n a ż ą ^ a ć ,
aby naczynia b j d y w y b r e d n y c h k s z t a ł t ó w , c h ł o p k o w i e m u
w y r a b i a j ą je, on i m t a m coś pomaga i sam się u c z y " .
I . Bojarska, Krakowska
ceramika
ludowa,
„ P o l . Szt.
l u d . " , 1949, n r 5, s. 143.
Z napisu na dzbanie, por. p r z y p . 2 1 , poz. I I .
„ G a z e t a Polska"..., nr 160.
T a m ż e , nr 121.
Por. s. 244 (art. Falniowskiej-Gradowskiej).
„ G a z e t a Polska"..., n r 160.
U ż y t a na czterech naczyniach, na d w ó c h i n n y c h tekst
ten sam, t y l k o zmiana pisowni (w Zalasiu).
„ G a z e t a Polska"..., n r 160.
Zestawienie m a t e r i a ł ó w :
I . D z b a n , wys. 30 c m , g l a z u r o w a n y , M N K 2673 ( i l . 2).
D e k o r a c j a : herb K r a k o w a oraz t e k s t y : 1—5, 9, 11, 23, 24, 37, 4 1 ,
p o n a d t o „ G a r n c a r z w i e l k i m zuchem...", „ C h o ć b r a t k u siedzisz
w k ą c i e . . . " , „ W y r ó b w Zalasiu p o d L . 98 R . 1860 (od z a m k u
„ T e n c z y n " — odl. 1/4 m i l i na p o l u d n . ) " oraz podpis.
I I . D z b a n , wys. 21 cm, glazurowany w e w n ą t r z , M N K
I V - C 2674 ( i l . 3). D e k o r a c j a : o r z e ł z g a ł ą z k ą i k r z y ż e m w o t o k u
z gwiazdek, t e k s t } ' : 6, 15, 18 ( d w u k r o t n i e ) , 2 1 , 23, 24, p o n a d t o :
„ G a r n c a r z w i e l k i m zuchem...", „ J e ś l i pan B ó g d o p o m o ż e . . . " ,
„ W y r ó b w Zalasie — pod K r a k o w e m , z g l i n k i o g n i o t r w a ł e j ,
j a k a się znajduje w okolicy z a m k u „ T e n c z y n " w dobrach hr.
A d . Potockiego", „ T e n dzbanek albo łzalnicę l u b t e ż p o p i e l n i c ę
zrobiono w r o k u 1861 przez w y r o b c ę pod uchem, a o t y m wspo­
m i n a „ C z a s " K r a k . z r. 1861 N o 115.", podpis.
I I I . Puszka na t y t o ń , wys. 19 cm, nie glazurowana, M N K
I V - C 2678 ( i l . 4), herb K r a k o w a , t e k s t y : 14, 34, 42, p o n a d t o
„ V i v a t ! niech ż y j e ! K r a k ó w i jego Z i e m i a n i e " , stempel, podpis.
I V . Puszka na t y t o ń , wys. 17,6 cm, bez glazury, M N K
I V - C 2675, t e k s t y : 7J 13, 32, 33, 39, ponadto „ N u m e r puszki
z p o r z ą d k u 3 9 8 - m y " , „ w stronie zachodniej K r a k o w a odległ.
m i l 3 1/2 a k t o nie wierzy niech z m i e r z y " , „ W y r o b e a tej puszki
W a w r z y n Dudziewicz ur. 1822 we wsi P ł o k i pod K r a k o w e m
0 t y m ż e wspomina „ C z a s " . . . " , stempel.
V . Puszka na t y t o ń z p o k r y w k ą , wys, 11 cm (z p o k r y w d t ą
16 cm), glazurowana, M N K I V - C 2676,' dar J . Pollera 1889 r.
E m b l e m a t — z ł a m a n y k r z y ż z p a l m ą ; T e k s t y : 20, 31 (na w i e k u ) ,
43, p o n a d t o „ w y r o b e a tej p u s z k i . . . " (dane o studiach i p r a c y
nauczycielskiej, o d n o ś n i k do „ C z a s u " ) oraz stempel ( i l . 5).
V I . Puszka na t y t o ń , z p o k r y w k ą , wys. 15,5 c m (z p o k r y w k ą
22 cm), bez glazury, M N K 1 V - C ' 2 6 7 7 . Tekst 8 i stempel ( i l . 13).
V I I . Puszka na t y t o ń , z p o k r y w k ą , wys. 15,5 cm (z po­
k r y w k ą 22 ern), bez glazury, M N K 123287, zakup 1913 г.; T e k s t y :
6, 12, 30, 35, 40, na w i e k u 38, p o n a d t o „ W y r o b e a tej p u s z k i . . . "
(data urodzenia i o d n o ś n i k do „ C z a s u " ) i stempel, nr porz. 422
( i l . 12).
V I I I . Puszka na t y t o ń , z p o k r y w k ą , wys. 11,5 cm (z po­
k r y w k ą 15,5 cm), glazurowana, w l . doc. F . K o t u l i , R z e s z ó w
( i l . 7—11); emblemat i t e k s t y 16, 17, 19, 31 (na w i e k u ) , ponadto
„ W y r o b e a tej p u s z k i . . . " (data urodzenia, informacje o studiach
1 pracy oraz o d n o ś n i k do „ C z a s u " ) , stempel.
I X . Dzbanek, opis z „ G a z e t y P o l s k i e j " . . . , nr 160; T e k s t y :
1 (od trzeciego wiersza), 2—5, 9, 11 (6 pierwszych wierszy),
23, 24, 37, p o n a d t o „ G a r n c a r z w i e l k i m zuchem..." oraz „ C h o ć
b r a t k u siedzisz...".
X . Dzbanek, opis z „ G a z e t y P o l s k i e j " — j a k w y ż e j . T e k s t y :
1 (pierwsze 2 wiersze), 6, 9, 10, 24, 36, ponadto „ T e n uwierzy
4

5

6

7

8

9

1 0

1 1

1 2

k t o zmierzy... Cicho!", „ W i w a t ! Niech żyje j e d n o ś ć , m i ł o ś ć
i zgoda", „ W i w a t ! Niech żyją prawo P o l k i N a w i e k i w i e k ó w ,
Co daj Panie B o ż e i d o p o m o g ą W W . Ś Ś . " .
X I . „ N a k u b k a c h f o r m y szklanki są napisy, najczęściej
p r z y s ł o w i a lub r a d y . Przepisujemy k i l k a z n i c h " : t e k s t y 25—29.
W g „ G a z e t y Polskiej", jak w y ż e j .
»
X I I . Dzbanek, opis w m a t e r i a ł a c h A m b r o ż e g o Grabowskie­
go ; t e k s t y : 2 (pierwsze 2 wiersze), 6, 23, 24, 33, ponadto „ W i w a t ! . . .
niech ż y j ą P o l k i ! . . . " oraz prawdopodobnie stempel. W g : I . T r y bowski, Zbiór
drzeworytów
ludowych,
„Rocznik
Krakowski",
X L : 1970, s. 91.
„ G a z e t a Polska"..., nr 121.
D o t y c z y prawdopodobnie J a n a Nepomucena R a d w a ń ­
skiego, d o k t o r a m e d y c y n y , z m a r ł e g o w 1866 г.; por. St. CjTankiewiez, Książkowy
przewodnik
po cmentarzach Krakowa,
Pod­
górza i Zwierzyńca.,
K r a k ó w 1908, s. 299.
M . Ż a k o w s k a , Derików, ośrodek przemysłu
ceramicznego
w pow. opatowskim „ Z i e m i a " 1938, s. 50.
I . Bojarska, op. c i t . , s. 141.
Gawędy garncarskie...,
s. 260.
Zalasie! Zalasie t y m a l u t k a wsino
Bodaj m i się b y ł o o tobie nie śniło
T u garncarze — w y k r ę t a c z e Pan B ó g ich pokarze!
A g a r n c a r k i , w y k r ę t a r k i , z a ś k l e w a j ą sobie g a r n k i ,
A z a ś za to jedna z d r u g ą w ó d k ę p o p i j a j ą .
Jedna z d r u g ą ; moja k u m o , są t a m g a r n k i u m n i e
w domu,
2 2

2 3

2 4

2 5

2 6

1 3

To się za nie n a p i j e m y i w d o m u się ucieszymy
B ę d z i e m y wesołe.

1 4

1 5

1 6

1 7

1 8

1 9

2 0

2 1

r

r

2 7

Drzewo kupowano na k o p y i oeiepki (1 kopa = 6 ociepek).
K o p a drzewa k o s z t o w a ł a 2 z ł ; na jeden w y p a ł z u ż y w a n o 1 k o p ę
i 1—2 ociepek drzewa, a p r z y w ó z tej ilości k o s z t o w a ł 25 c e n t ó w .
Szkliwo, czyli „ o l o w i a n k ę " kupowano na m i a r k i . 1 m i a r k a
o ł o w i a n k i z g ó r Nowej G ó r y i L g o t y k o s z t o w a ł a 85 c e n t ó w ,
a z g ó r B y c z y n y — 1,05 zł.
Gawędy garncarskie...,
s. 252.
Wykaz garncarzy w r.
I860:
Majstrów
Czeladników
Chłopców
posiadaczy
jako
czyli
Realności
wyrobników
uczniów
2 8

2 9

we wsi Zalas
we wsi F r y w a l d
w Sance na G ł u c h a w kaeh
we wsi P a e z o ł t o w i c e
(nie r o b i 3 i n n y c h
garnc.)
we wsi W o d n a
we wsi R y b n a
na Wrzosach
we wsi B r o d ł a
we wsi P o r ę b a
we wsi B n l i n
we wsi P o d ł ę ż e
we wsi K w a c z a ł a
w mieście A l w e r n i a
w mieście C h r z a n ó w
Razem

w

Kafłarzy
Krakowie

w Tenczynku

30
6

4
1
1
52
8
2
1
1
15

125

10
1

15
1

16
1

34

10

1

9 innych
2
m a j s t r ó w nie
t r u d n i się
1

W s a m y m Zalasie p o d ł u g opowiadania starych b y ł o w 1840 r.
50
70
30
( N o t a t k a Dudziewicza, w zbiorach F . Ś l u s a r c z y k a w Zalasie;
fragmenty W A P K r a k ó w , I T 262, s. 54).
A . Schneider, O wyrobach glinianych w Galicji,
„Jahresberichte des Teehnischen Vereines in L e m b e r g " , Т . 1. 1867,
s. 49.
J . N . Gniewosz, O potrzebie rozwoju przemysłu
ludowego
w Galicji, L w ó w 1878, s. 72 ( p o w o ł u j e się na w y k a z z 1869 г.).
Gawędy garncarskie...,
s. 259.
E . Pietraszek, op. c i t . , s. 106.
W k l e j k a r ę k o p i ś m i e n n a z 1885 r. do ś p i e w n i k a , w posia­
d a n i u J ó z e f y W i ę c e k w Zalasie.
[ks. F . N a m y s ł o w s k i ] , Magdalena Święta. Pieśni
religijne
polskie ilustrowane, K r a k ó w 1913, pieśni 52, 162 i 322 „ z n o t a t
r;p. W a w r z y ń c a Dudziewicza' .
3 0

3 1

3 2

3 3

3 4

3 5

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11105" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11083">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/59a564ad1398cf1f431f262ff8872ec2.pdf</src>
        <authentication>9572021107495dbeae80f9a507569ce9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132433">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5686</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132434">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132435">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132436">
                <text>Robotycki, Czesław (1944-2014)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132437">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5286</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132438">
                <text>Wbrew "kryzysowi" / Barbarzyńca 2013 nr 1(19)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132439">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne 2013 nr 1(19) s.5-6</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132440">
                <text>Soćko-Mucha, Alicja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132441">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132442">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132443">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132444">
                <text>Wspomnienie o profesorze

5

W b r e w „kryzysowi".
Wspomnienie oprofesorze Czesławie Robotyckim
rofesora Robotyckiego wspominam głównie jako wykładowcę. Nie byłam magistrantką ani dok­
torantką Profesora i w pewnym sensie nigdy nie poznałam Go bliżej. Kiedy rozpoczynałam studia
na krakowskiej etnologii, był dyrektorem Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej już jako
dojrzały i w pełni utytułowany uczony o wspaniałym naukowo-dydaktycznym dorobku, którego wartość
dopiero zaczynałam odkrywać, początkowo z pomocą innych nauczycieli akademickich, mówiących o Nim
z głębokim szacunkiem. Pamiętam kawiarniane spotkanie z Profesorem, na afiszach ogłaszane hasłem:
„Robotycki w »Prowincji«!", zorganizowane bodaj przez etnologiczne Koło Naukowe, na które przyszło
wielu studentów i pracowników Instytutu. Jednocześnie Profesor po prostu wykładał, m.in. wprowadzając
początkujących studentów w zagadnienia słynnego kursu „Humanistyka a etnologia". Być może w moich
wspomnieniach odnajdą się ci, którzy doświadczyli spotkań z Profesorem głównie w sali wykładowej.
Że był znakomitym mówcą, obdarzonym zmysłem humoru, erudytą, prawdziwym humanistą,
przenikliwym i wszechstronnym antropologiem kultury, dla wielu mistrzem, a nadto po prostu ser­
decznym i towarzyskim człowiekiem, w którym wszystkie te cechy zadomowiły się z rzadko spotykaną
naturalnością, nikogo, kto Go poznał, przekonywać nie trzeba. A jednocześnie nie sposób o tych
„oczywistościach" nie wspomnieć, wspominając Profesora - do tego stopnia własności te naznaczały
Jego osobowość i wyróżniały spośród innych.
Lecz nie tylko to było uderzające w Jego wykładach. Ujmował łagodnością, jaka towarzyszyła Jego
krytycznej analizie różnych przestrzeni kultury. Miałam poczucie, że niezależnie od swojego świato­
poglądu, wobec tych, których badał, zachowywał niezwykłą wyrozumiałość. Radio Maryja, z którego
„naukami" się głęboko nie zgadzał, określał jako „świetnie zorganizowaną inicjatywę oddolną, odpo­
wiadającą na potrzeby zapomnianej części społeczeństwa". Nie przepadał za „ruchami folklorystycz­
nymi", lecz w konkretnych sytuacjach rozumiał i wspierał przywiązanie do kultury ludowej. Wiem,
że postulat swoiście rozumianej ironii, tłumaczenia kultury, ukazywania racji krytykowanej strony,
należał do Jego „programu badawczego", jednak należy podkreślić, że On ten postulat rzeczywiście
realizował. To nastawienie wobec badanych miało swój ekwiwalent w Jego stosunku względem stu­
dentów. Na etnologię często przychodzą osoby „uwikłane" w takie schematy myślenia (społeczne,
religijne, wzięte ze szkolnej edukacji), które zawężają pole widzenia i bardzo utrudniają prowadzenie
badań. Dodatkową przeszkodą bywa brak podstawowej wiedzy. Profesor, widząc „po drugiej stronie"
samą intencje zajmowania sie nauką nawet jeśli towarzyszyła jej niekiedy godna politowania niezna­
jomość rzeczy, ze szczerym entuzjazmem wspierał te dążenia, podsuwając myśli i lektury.
Opowiadając o sprawach kultury, wprowadzał atmosferę twórczego zaciekawienia. W fascynu­
jący sposób łączył tradycyjną etnografię z nowoczesną antropologią, wskazując na kolejne kulturowe
odsłony niezmiennych problemów. Nigdy nie odniosłam wrażenia, że „zatrzymał się" w swoich bada­
niach czy w kręgu przebrzmiałych lektur; doskonale orientował się w nowych zagadnieniach i nowych

1 (19) P 0 1 9

BARBARZYŃCA

�6

Wspomnienie o profesorze

tekstach, i włączał je w swoje myślenie o kulturze. Na wykładach znajdował czas, by rzeczowo opo­
wiedzieć o tym, co mówiono na konferencji, w której ostatnio uczestniczył.
Wreszcie - Profesor był dla mnie, i pozostaje, najsilniejszym „argumentem" w dyskusji nad szeroko
rozumianym „kryzysem w etnologii". Pośród mnożących się pytań o wartość i użyteczność wiedzy
humanistycznej, utyskiwań nad słabością metod i teorii, z których korzysta antropolog, sporów defini­
cyjnych, obaw o redukowalność etnologii do innych dziedzin nauki, Jego Postać pozbawia wątpliwości
co do pozytywnego statusu naszej dyscypliny.
Alicja S o ć k o - M u c h a

BARBARZYŃCA

1 (19) P 0 1 9

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11115" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11093">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/66657a0fd66e520c99a9728fdd6ac2da.pdf</src>
        <authentication>c536bdd1b80d1423d4aad24c0b01efb1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132541">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1560</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132542">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132543">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1443</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132544">
                <text>Wczesne źródła wiedzy o Ameryce w Polsce: Jan Dantyszek i "Dekady Nowego Świata (1516)" Pietra Martire'a D'Anghiery / ETNOGRAFIA POLSKA 1995 t.39</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132545">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1995 t.39, s.77-108</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132546">
                <text>Tomicki, Ryszard</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132547">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132548">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132549">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="132550">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132551">
                <text>„Etnografia Polska", t. XXXIX: 1995, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

RYSZARD TOMICKI
Instytut Archeologii i Etnologii P A N , Warszawa

WCZESNE ŹRÓDŁA WIEDZY O AMERYCE W POLSCE:
JAN DANTYSZEK I DEKADY NOWEGO ŚWIATA (1516)
PIETRA MARTIRE'A D'ANGHIERY
Studia nad drogami i chronologią rozprzestrzeniania się wiadomości
o Ameryce wśród mieszkańców Europy były i są prowadzone w bardzo
wielu krajach. W Europie zachodniej, począwszy od zarania X I X w., zgro­
madzono w tym zakresie olbrzymią dokumentację, którą obecnie rzadko
udaje się wzbogacić, zwłaszcza gdy chodzi o najwcześniejszy okres odkry­
wania i poznawania nowej części świata. W krajach Europy środkowo­
wschodniej, w tym w Polsce, sytuacja wygląda nieco inaczej. Tutaj naukowe
zainteresowanie pierwocinami wiedzy o Nowym Świecie zawsze było mniej­
sze, a najszerzej nawet zakrojone dociekania pojedynczych badaczy nie mo­
gły ogarnąć całego, bardzo rozproszonego na ogół zasobu źródeł. W kon­
sekwencji na przykład w Polsce, gdzie tematyką, o której mowa, zajmowało
się w sposób systematyczny zaledwie parę osób , wiele prac - czasem pod­
stawowych, ale i żmudnych - czeka jeszcze na wykonawców . Stale trwa
także ujawnianie nowych źródeł i danych oraz wydobywanie na światło
dzienne takich, które kiedyś zostały już ujawnione, lecz niedocenione lub
przeoczone popadły w zapomnienie .
1

2

3

1

Oprócz nieżyjącego już Bolesława Olszewicza, który studia nad wczesnymi polskimi
americanami rozpoczął w 1910 r. i kontynuował przez wiele dziesięcioleci, oraz Janusza
Tazbira, od lat sześćdziesiątych podejmującego stale tę problematykę w rozmaitych kontek­
stach i ujęciach, kilka prac opublikował także Romuald Wróblewski. Liczba autorów pojedyn­
czych publikacji z tego zakresu jest oczywiście większa.
Aby nie być gołosłownym, wskażmy na pilną potrzebę inwentaryzacji druków dotyczą­
cych Ameryki z XVT-XVTII w., przechowywanych w polskich bibliotekach. Pod tym względem
sytuacja wygląda o wiele lepiej w byłej Czechosłowacji, gdzie w minionych latach w analogicz­
ną kwerendę zaangażowano sporo sił i środków, czego ostatnim efektem jest wydany w Pradze
katalog źródeł do historii wypraw odkrywczych i podboju Nowego Świata, będących w posia­
daniu czeskiej Biblioteki Narodowej (Kašpar 1992; tamże na s. 12-19 obszerna bibliografía
wcześniejszych publikacji).
Przykładem źródeł zapomnianych może być list hiszpańskiego konkwistadora Hernana
Cortesa do Jana Dantyszka z 1529 r. (mylnie datowany na rok 1547), od lat przechowywany
w Bibliotece Ossolińskich we Wrocławiu, lecz wprowadzony do literatury przedmiotu dopiero
w ostatnim okresie (Tomicki 1992).
2

3

�78

RYSZARD TOMICKI

Szkic niniejszy należy do tego ostatniego nurtu, z jednej strony będąc
przyczynkiem do wiedzy o źródłach i charakterze wczesnych wiadomości
0 Ameryce przenikających do Polski, z drugiej zaś próbą uzupełnienia kilko­
ma szczegółami biografii Jana Dantyszka, najbardziej fascynującej w kon­
tekście amerykanistycznym osobistości polskiego Renesansu. Od przypom­
nienia tej postaci wypada też zacząć nasze rozważania, gdyż zajmuje w nich
ona centralne miejsce.
*

Jan Dantyszek (1485-1548) - z pochodzenia gdański Niemiec, Sarmata
z wyboru, absolwent Akademii Krakowskiej, pisarz i sekretarz królewski
(1504-1515), później głównie dyplomata w służbie Zygmunta I i królowej
Bony, wreszcie biskup chełmiński (1530/1532) i warmiński (1538), a przy
tym poeta i humanista - miał w swej biografii epizod raczej nietypowy dla
poddanych polskich królów epoki wielkich odkryć geograficznych. Spędził
mianowicie dużo czasu w Hiszpanii w charakterze stałego rezydenta; i „wżył
się w nią", jak powie historyk (Kot 1987, s. 150), bardziej aniżeli którykol­
wiek z Polaków mających okazję dotrzeć w XV i X V I w. do tego odległego
zakątka Europy.
Za Pireneje wyruszył Dantyszek wiosną 1524 г., wysłany przez króla
Zygmunta I w celu objęcia spadku należnego Bonie po jej zmarłej w Nea­
polu matce, Izabeli Aragońskiej. Kraj, do którego zmierzał, nie był mu
całkowicie obcy. Na Półwyspie Iberyjskim przebywał już jako poseł dwu­
krotnie, w latach 1519 i 1522-1523, każdorazowo po kilka miesięcy. Tym
razem wszakże musiał zadomowić się tam na dłużej - początkowo na skutek
komplikacji spadkowych, następnie w związku z nominacją na stałego pol­
skiego przedstawiciela przy dworze cesarza Karola V, będącego jednocześnie
(jako Karol I) królem Hiszpanii. Funkcję ambasadora pełnił osiem lat. Przez
pięć lat, do lipca 1529 г., mieszkał nieprzerwanie w Hiszpanii. Przez pozo­
stałe trzy lata podróżował śladem cesarza po Italii, Niemczech i Niderlan­
dach. Do Polski wrócił dopiero w lipcu 1532 r.
W 1528 г., w okolicznościach po dziś nie opisanych, Dantyszek zetknął
się i zaprzyjaźnił z Hernanem Cortesem, sławnym już wtedy konkwistado­
rem, zdobywcą Meksyku, który przypłynął do Hiszpanii, aby bronić honoru
1 zabiegać o stosowną do zasług gratyfikację. W jakiś czas potem przyjaźń
z „wielkim Cortesem" utrwalona została w paru dystychach autobiogra­
ficznego poematu Vita Ioannis Dantisci (Dantyszek 1950, s. 298). Utwór,
opublikowany po raz pierwszy w 1693 r. w Gdańsku, w następnym stuleciu
4

4

Tu i w innych miejscach, gdzie mowa o życiu i działalności Dantyszka bez przywoła­
nia źródła informacji, wykorzystano publikacje Władysława Pociechy (1938; 1949-1958),
Henry'ego de Vochta (1961), Inge Britte Muller-Blessing (1967-1968), Zenona Nowaka (1982)
oraz dane zawarte w Nowym Korbucie (1963-196:5, I I , s. 113-119).

�WCZESNE ŹRÓDŁA WIEDZY O AMERYCE W POLSCE

79

dwukrotnie przedrukowany we Wrocławiu i Lipsku, umożliwił XIX-wiecznym historykom wpisanie do życiorysu Dantyszka egzotycznej bądź co bądź
znajomości. Był to najwcześniejszy szerzej znany ślad pośredniego związku
Dantyszka z Nowym Światem.
Bardzo długo jednak przyjaźń z hiszpańskim konkwistadorem, chętnie
przypominana, stanowiła wyłącznie ciekawostkę, pozbawioną w zasadzie
większego znaczenia. Nie dostrzegano w niej nade wszystko żadnego
odniesienia do ewentualnych ogólniejszych zainteresowań zamorskimi od­
kryciami i podbojami. Słowem nie wspomniał o takiej możliwości Michał
Wiszniewski, ubiegłowieczny historyk literatury, choć udało mu się - jako
pierwszemu - trafić na list Cortesa do polskiego posła, wysłany z Ameryki,
z wyspy Hispanioli (Wiszniewski 1844, s. 239-240). Inny ówczesny badacz
przeszłości, Ludwik Finkel, informując o znajomości z „wielkim odkrywcą,
genialnym Kortezem", pisał zarazem, iż Dantyszka mało obchodziły od­
krycia w Nowym Świecie (Finkel 1879, s. 382, 383).
Inkorporacja Dantyszka do stosunkowo wąskiego grona osób, które od
początków X V I w. przeszczepiały na polski grunt wiedzę o nowych wyspach
i lądach, trwała wiele dziesiątków lat. Na dobrą sprawę dokonała się do­
piero około połowy X X w. Obecnie, jeśli sięgnąć po opublikowane źródła
i prace tematyce tej poświęcone, z gromadzonych wysiłkiem dawniejszych
i współczesnych badaczy strzępów informacji, bo jednak nadal są to tylko
strzępy, wyłania się dość klarowny mimo wszystko obraz.
Przypomnijmy krótko podstawowe fakty, nie stroniąc tu i ówdzie od
własnych komentarzy i uzupełnień.
Problematyka zamorskiej ekspansji Hiszpanii znajdowała się w polu
obserwacji posła Zygmunta I co najmniej od początku 1525 г., o czym
świadczy kilka listów wysłanych wtedy do polskiego króla oraz podkanclerzego
Piotra Tomickiego (AT VII, s. 174, 214, 244-245). Zawarte w owych listach
doniesienia o bardziej lub mniej istotnych zdarzeniach związanych z Ameryką
ujawniają przy okazji, że adresatom nie trzeba było specjalnie tłumaczyć, co to
są „Indie" czy też „nowe wyspy" i czego szukają tam poddani Karola V.
Wzmianki te, ważne same w sobie, stwarzają jednocześnie właściwą
perspektywę dla oceny późniejszej znajomości z Cortesem i będącej jej owocem
korespondencji. Trzy odnalezione dotychczas listy konkwistadora do Dantysz­
ka -jeden pisany w Madrycie we wrześniu 1529 г., dwa wysłane z Meksyku
5

5

Nazwą „Indie" określano wówczas - zwłaszcza w Hiszpanii - zarówno Amerykę, jak
i południowo-wschodnie obszary Azji, rozróżniając je za pomocą przymiotników jako Indie
Zachodnie oraz Indie Wschodnie. Niejednoznaczność nazwy bezprzymiotnikowej jest oczywis­
ta, nawet wtedy, gdy wiadomo, iż mowa o „Indiach" hiszpańskich. Z tego powodu np. Gaspar
Contarini, wieloletni ambasador Wenecji w Hiszpanii, składając 16 listopada 1525 r. końcowe
sprawozdanie ze swej misji przed senatem republiki, zwracał uwagę słuchaczy na dwoistość
Indii należących do Hiszpanii i podkreślał geograficzną odrębność Indii Wschodnich i Zachod­
nich (Contarini 1840, s. 47-54). Terminologia używana przez Dantyszka, podobnie jak treść
wskazanych wzmianek z 1525 г., zasługują na osobną analizę.

�80

RYSZARD TOMICKI

w siepniu 1531 r. i stanowiące to samo pismo, zdublowane dla zwiększenia
prawdopodobieństwa dotarcia do adresata - oraz dodatkowo list znany
Michałowi Wiszniewskiemu, dziś zaginiony, potwierdzają przyjacielski charak­
ter więzi łączących ich nadawcę i odbiorcę. Ale ukazują także pragmatyczne
oczekiwania pokładane w listowych kontaktach. Cortes pragnął dowiady­
wać się o wydarzeniach w Europie, Dantyszek natomiast czekał na nowiny
o działalności Hiszpanów na zachodniej półkuli, w szczególności w Meksyku,
dokąd Cortes wrócił w 1530 r. (por. Niklewicz, Tazbir 1970; Axer 1990;
Tomicki 1992).
W tym okresie, u progu czwartej dekady XVI w., pierwszy pochodzący
z Polski odbiorca listów z Ameryki (Olszewicz 1947, s. 46) dysponować już
musiał znaczną wiedzą o Nowym Świecie. Trudno wyobrazić sobie, by
mogło być inaczej. Choćby dlatego, iż podczas spotkań z hiszpańskim zdo­
bywcą w Madrycie i Toledo, gdzie rodziła się wzajemna sympatia i poczucie
zażyłości , doświadczenia i dokonania Cortesa z pewnością stanowiły naj­
bardziej atrakcyjny temat rozmów.
O poznawczych korzyściach wyniesionych ze znajomości z Cortesem,
zarówno tych bezpośrednich, jak i pośrednich, nie sposób jednak wiele
powiedzieć, gdyż - jak dotąd - poszukiwanie ich echa w korespondencji
słanej w latach 1528-1529 z Hiszpanii do Polski nie przyniosło pozytywnych
rezultatów. W istocie jedynym nawiązującym do tej kwestii świadectwem są
dwa listy kanclerza wielkiego koronnego, Krzysztofa Szydłowieckiego,
z których wiadomo, że ich autor zabiegał w 1529 r. u Dantyszka o przywie­
zienie mu w prezencie Indianina, jednego z wielu towarzyszących Cortesowi
w podróży do Hiszpanii, lecz zamiast Indianina otrzymał w początkach
roku 1530 wizerunek zdobywcy Meksyku (AT X I , s. 221; X I I , s. 110; Kieszkowski 1912, I I , s. 336-337). Można z dużym prawdopodobieństwem przy­
jąć, że chodziło o medal konkwistadora wykonany w 1529 r. przez niemie­
ckiego artystę, Krzysztofa Weiditza, działającego wówczas w Hiszpanii m.in.
przy wsparciu Dantyszka .
Należy tu dodać, że w tym samym czasie Weiditz sporządził serię rysun­
ków ukazujących postacie meksykańskich Indian, którzy prezentowani byli
na dworze Karola V i stanowili nie lada atrakcję, skoro jednego wysłano aż
do Rzymu, aby mógł obejrzeć go sobie papież Klemens V I I (por. Hampe
1927; Cline 1969). Zapewne więc i Dantyszek podziwiał indiańskich arysto­
kratów przybyłych dla oddania hołdu hiszpańskiemu monarsze, jak również
uświetniającą orszak Cortesa „cyrkową trupę", złożoną z żonglerów wyko­
nujących swe sztuki nogami, graczy w piłkę odbijaną biodrami i łokciami,
6

7

6

W dwóch wymienionych miastach Dantyszek i Cortés spędzili razem najwięcej czasu
w latach 1528-1529, choć nie były to jedyne miejsca, gdzie mogli się spotkać lub na pewno się
spotkali. Dokładniejsze ustalenia na ten temat przedstawione zostaną w innej publikacji.
O medalu Cortesa por. Babelon 1954. W Polsce o Weiditzu pisano głównie jako o auto­
rze medali Dantyszka (Kieszkowski 1919; GumoAvski 1929; Pociecha 1938, s. 428).
7

�81

WCZESNE ŹRÓDŁA WIEDZY O AMERYCE W POLSCE

albinosów, karłów, garbusów itp. Zważywszy zaś na ówczesne zaintereso­
wanie wyglądem i przymiotami mieszkańców egzotycznych krajów oraz
na bliskie związki Weiditza z Dantyszkiem po roku 1529, nie wykluczone, że
w posiadaniu tego ostatniego znalazły się też jakieś wizerunki Indian.
Na ile wiedza polskiego posła wykraczała poza doraźne obserwacje pozwala
domyślać się fakt, iż opuszczając Hiszpanię w 1529 r. wysłał do Polski trzy
„komentarze" poświęcone geograficznym odkryciom Hiszpanów i Portugalczy­
ków. Jakkolwiek wszelki ślad po nich zaginął i zagadką pozostaje, czy pod
enigmatyczną nazwą kryły się rękopisy, czy może jakieś druki , to jednak
sądzić wolno, że jako źródło informacji miały one niepoślednią wagę. W prze­
ciwnym razie nie zabiegałby pewno o ich kopię Lazzaro Buonamico, profesor
łaciny i greki na uniwersytecie w Padwie, który słyszał o „komentarzach"
w Bolonii, w trakcie spotkania z Dantyszkiem (podróżującym z Hiszpanii przez
Italię do Niemiec), a po paru latach prosił o przysłanie mu starannego odpisu
owych tekstów. Zależało mu na zapoznaniu się z nimi bardziej aniżeli na
srebrze i złocie (AT XIV, s. 793-794; Pociecha 1949-1958, IV, s. 261).
List w tej sprawie z grudnia 1532 r. warto zestawić z pewnym mało znanym
faktem. Otóż siedem lat później, w roku 1539, spod pióra Buonamica wyszła
jedna z najwcześniejszych gloryfikacji odkrycia Ameryki, jakie notują dzieje
europejskiego piśmiennictwa. Przyrównał on je pod względem historycznego
znaczenia (nb. wraz z wynalazkiem druku) już nie tylko do dokonań świata
8

9

8

Odsyłając w tym względzie chociażby do klasycznego już dzieła Margaret Т. Hodgen
(1964, w szczególności rozdz. I V i V), dla przybliżenia realiów, o których tu mowa, warto
przytoczyć fragment datowanego 12 maja 1526 r. w Sewilli listu Andrea Navagero, ambasa­
dora weneckiego w Hiszpanii, do О ю у а л ш ^ о Battisty Ramusio. W liście, oprócz różnych
nowinek związanych z „Indiami", znalazły się także wrażenia z obserwacji jakiejś grupy
meksykańskich Indian: „Widziałem też kilku młodzieńców z tamtych ziem, przybyłych z pew­
nym zakonnikiem, który tam głosił wiarę, w celu naprawy swoich obyczajów. Są to synowie
wielkich panów pośród nich. Chodzą odziani na swój sposób, na poły nadzy, okryci czymś, co
przypomina krótki kubrak. Włosy mają czarne, twarz szeroką, a nos rzymski, niczym Czerkiesi
[sic!], lecz kolor ich skóry wpada w popielaty. Wydają się bardzo rozumni i biegli w wielu
rzeczach, zaś gra w piłkę, jaką pokazali na modlę przyjętą w ich kraju, była nadzwyczajna.
Piłka jest z rdzenia pewnego bardzo lekkiego drzewa, łatwo podskakująca, wielkości dużej
brzoskwini albo większa, i odbijając ją czy też wyrzucając nie czynią tego rękami ani nogami,
lecz wyłącznie biodrami. Robią to z taką zręcznością, że widowisko było cudowne. Czasem
całkowicie leżeli na ziemi, aby odrzucić piłkę, a wszystko to wykonywali z ogromną zwin­
nością"; A. Navagero, Viaje por España (1524-1526), Madrid 1983, s. 124-125; cyt. za:
Bustamante 1986, s. 67-68. Atrakcyjność indiańskiego „cyrku" Cortesa była jeszcze większa.
9

Na ogół „komentarze" uważane są za autorskie opracowanie Dantyszka (Tazbir 1968,
s. 7; 1990, s. 67; Wróblewski 1977, s. 29). W grę wchodzić mogły jednak także kopie jakichś
drukowanych, ale trudno dostępnych relacji. Przykładem uciekania się do takiej praktyki jest
pochodzący z końca trzeciej dekady X V I w. - a więc współczesny „komentarzom" Dantyszka
- Codex Vindobonensis S.N. 1600 {Cartas I960), przygotowany w Hiszpanii, najprawdopodob­
niej dla Ferdynanda Habsburga (Borah 1962), a zawierający m.in. odpisy pięciu listów-relacji
Cortesa, wysłanych do Karola V w latach 1519-1526. Drugi, trzeci i czwarty list skopiowane
zostały nie z oryginałów, lecz z ich drukowanych wersji, wydanych w Hiszpanii w latach 1522,
1523, 1525 (Ruwet 1988).

�82

RYSZARD TOMICKI

antycznego, czego po humaniście można się było spodziewać, lecz wprost do
dzieła zbawienia . Jeśli cenne „komentarze" Dantyszka dotarły w końcu
do Padwy, a wątpić w to nie ma powodu, musiały przyczynić się do powstania
tej opinii, albowiem jeszcze w końcu 1532 r. - jak wynika ze wspomnianego
listu - Buonamico mało co wiedział o Nowym Świecie, a i namiętność do
geografii jako takiej odkrył w sobie całkiem niedawno.
Wiedza i zbiory, jakimi dysponował Dantyszek, nie były tuzinkowe.
Władysław Pociecha (1938, s. 427; 1949-1958, IV, s. 261) ujawnił list Marka
Laurinusa Plotza z maja 1531 г., w którym ten brugijski kanonik i geograf
prosił Dantyszka o dane dotyczące nowo odkrytych wysp, zamierzając je
wykorzystać przy sporządzaniu globusa. Z kolei z dokumentów spadkowych
rodziny Dantyszka wiadomo (Birkenmajer 1924, s. 288), iż w siedzibie
biskupiej w Lidzbarku Warmińskim pozostało po nim - prócz zegarów,
instrumentów astronomicznych, kolekcji obrazów, całej biblioteki i wielu
cennych drobiazgów - również kilka globusów oraz prawdziwy rarytas,
ręcznie wykonana mapa „Indii" (eine Indianische beschribene Mappa) .
Obraz dopełnia szereg listów z lat 1534-1538, świadczących o trwałości
zainteresowania szacownego już wtedy biskupa sprawami Nowego Świata.
Wzmianki na ten temat, pojawiające się w korespondencji nadsyłanej z róż­
nych stron Europy przez znajomych i przyjaciół, mających łatwiejszy dostęp
do aktualnych wiadomości, dają pewność, że oczekiwania Dantyszka w tej
materii były szeroko znane. On zaś zdołał zapewnić sobie całkiem niezłych
informatorów. Z jednej strony byli wśród nich ludzie powiązani z dwo­
rem Karola V, jak Korneliusz D. Schepper, dyplomata i humanista , czy
Juan de Comalonga, cesarski sekretarz, który w kwietniu 1534 r. przesłał
Dantyszkowi ni mniej, ni więcej tylko odpisy listów świeżo otrzymanych ex
novo orbe (AT XVI/1, s. 421). Z drugiej strony informowali go przedsta­
wiciele działających w Hiszpanii niemieckich kupców i bankierów, z który­
mi od lat utrzymywał bliskie stosunki, w szczególności Hieronim Sailer
i Henryk Ehinger, znani z tego, iż w 1528 r. jako faktorzy potężnych Welserów uzyskali od Karola V prawa do kolonizacji Wenezueli; w późniejszych
latach obaj mieli bezpośrednie kontakty z Ameryką .
To, co powiedziano wyżej, całkowicie wystarcza, żeby uznać Jana Dan­
tyszka za postać wyjątkową w Polsce pierwszej połowy XVI w. Biorąc pod
uwagę obecny stan badań nad recepcją odkrycia Ameryki przez staropolskie
10

11

12

13

1 0

B. Feist Hirsch, Damiao de Gois, The Hague 1967, s. 103; pod. za: Elliott 1970, s. 9-10.
Mapa ta, jeszcze w okresie międzywojennym identyfikowana jako „mapa Indii Zachod­
nich" (Olszewicz 1931, s. 16) lub „mapa Indii (Ameryki)" (Pociecha 1938, s. 428), w czasach
nam bliższych zmieniła się, nie wiedzieć czemu, w „mapę drogi do Indii" (Olszewicz 1956,
s. 340-341; 1957, s. 22; Hajdukiewicz 1960, s. 155; Tazbir 1969, s. 16; 1970, s. 34). Por. nowe
dane na jej temat w: Fontán, Axer 1994, s. 269-270, 324-325, 340-341.
A T XVI/1, s. 213-214; X V I / 2 , s. 333; X V I ] , s. 600, 719, 737.
A T X V , s. 629; X V I I , s. 360; Pociecha 1949-1958, I V , s. 260, 410; por. też A T X V I / 1 ,
s. 61. Inni korespondenci: A T X V I / 1 , s. 135-136; X V I / 2 , s. 96.
1 1

1 2

1 3

�WCZESNE ŹRÓDŁA WIEDZY O A M E R Y C E W POLSCE

83

14

elity w tym okresie , można bez wahania stwierdzić, że nikt inny nie był
wówczas w takim stopniu zafrapowany wydarzeniami na zachodniej półkuli
i nie miał tylu możliwości zdobywania o nich wiedzy.
A przy tym rzeczywisty wymiar owego fenomenu nadal nie jest do końca
rozpoznany. Przykładem niespodzianek, jakie kryć jeszcze mogą archiwa,
niechaj będzie umykający dotąd uwadze badaczy drugi - obok Cortesa
- korespondent Dantyszka spoza Atlantyku. Był nim niejaki Mendoza,
którego listy z Meksyku z 1531 г., co najmniej dwa, bo mówi się o nich
w liczbie mnogiej, odzyskał w 1810 r. ze Szwecji - razem z wieloma cennymi
archiwaliami i książkami wywiezionymi niegdyś jako łup wojenny - książę
Adam Jerzy Czartoryski . Niestety, listy nie przetrwały w zbiorach Czar­
toryskich do naszych czasów, wskutek czego trudno nawet zidentyfikować
ich nadawcę, gdyż w otoczeniu Cortesa, gdzie zapewne należałoby go szu­
kać, nazwisko Mendoza nosiło kilku ludzi. Ale ktokolwiek to był, jego
pisane zza oceanu listy skłaniają do wniosku, że Dantyszek starał się mieć
kontakty z ludźmi działającymi w Nowym Świecie niezależnie od tego, czy
łączyły go z nimi ściślejsze więzy, jak z Cortesem, czy nie.
Wiele nowych danych do wizerunku Dantyszka-„amerykanisty" dostar­
czają też prowadzone od kilku lat pod kierunkiem Jerzego Axera systematy­
czne studia nad jego korespondencją, rozsianą po Europie, wcześniej badaną
wyrywkowo i bez specjalnego uwzględnienia zainteresowań Nowym Świa­
tem. Wstępne analizy tego materiału doczekały się już publikacji (Axer,
Tomicki 1994; Tomicki 1994).
Obiecującym polem eksploracji mogą okazać się również polskie i za­
graniczne biblioteki, gdzie na pewno przetrwała jakaś część americanów
z księgozbioru gromadzonego do roku 1548 w Lidzbarku Warmińskim,
a później rozproszonego w zawieruchach dziejowych. Na pewien optymizm
w tym względzie pozwala jedna, dość niepozorna książka, od mniej więcej
czterdziestu lat przechowywana w Bibliotece Narodowej w Warszawie, a mi­
mo to nieobecna w literaturze przedmiotu.
Książka, której autorem jest Petrus Martyr Angleria, nosi tytuł De orbe
novo decades (Dekady Nowego Świata). Wydana została w 1516 r. w Hisz­
panii, w położonej opodal Madrytu miejscowości Alcalá de Henares. Na
stronie tytułowej, u góry, widnieje doskonale zachowany podpis: Jo[annes]
Dantiscus. Poniżej, sporządzona tą samą ręką adnotacja informuje o miejscu
15

1 4

Od kilkudziesięciu lat główny zrąb wiedzy o pierwszej połowie X V I w. nie uległ zasad­
niczym zmianom i obejmuje przede wszystkim wzmianki z pism Jana z Głogowa, Jana ze
Stobnicy, Macieja z Miechowa, Macieja Kmity z Szamotuł oraz Mikołaja Kopernika. Ich
najpełniejszą prezentację i analizę znaleźć można w pracach Bolesława Olszewicza (1931,
s. 8-20), Avrahma Yarmolinsky'ego (1937, s. 10-36) i Edwarda Rosena (1934).
Specyfikacya Książek i Dokumentów darowanych przez króla szwedzkiego młodemu
AJ. Czartoryskiemu, Biblioteka Czartoryskich w Krakowie, rkp. 1.182, s. 239 (pozycja nr 77). Listy
owe znalazły się najpewniej w Puławach, skąd w jakimś momencie musiały zniknąć, być może
podczas powstania listopadowego (o ówczesnych losach kolekcji puławskich por. Buczek 1930).
1 5

�84

RYSZARD TOMICKI

i czasie nabycia dzieła. Obok zlatynizowanej nazwy Barcelony figuruje tam
data 14 czerwca 151..., bez ostatniej cyfry, najwyraźniej odciętej przy opra­
wianiu książki, lecz z dobrze widoczną jedynką na przedostatniej pozycji.
Owa jedynka rozstrzyga problem datowania aktu nabycia. W drugiej deka­
dzie X V I w. Dantyszek tylko raz przebywał w Barcelonie - w 1519 г. I był
tam na pewno 14 czerwca (por. Pociecha 1938, s. 425) .
To pierwsze znane dzieło ze zbiorów Dantyszka w całości poświęcone
Ameryce jest nie tylko dobrym prognostykiem dla przyszłych poszukiwań.
Dzięki szczęśliwemu przypadkowi mamy zarazem do czynienia z książką,
która zasługuje na szczególną uwagę i to z kilku różnych powodów. Jednym
z nich, może najważniejszym, jest pojawiająca się za sprawą zachowanego
egzemplarza możliwość poszerzenia wiedzy o początkach Dantyszkowego
zainteresowania odkryciami geograficznymi. Problem, choć intrygujący,
rzadko stawiany był otwarcie, ponieważ na ogół zakładano, iż wszystko
wyjaśnia tu pobyt na dworze Karola V w latach 1524-1532. Niemniej jednak
przynajmniej raz wysunięto w tej sprawie całkowicie odmienną i bardzo
konkretną hipotezę. Według niej, szczególną sposobność do zdobycia infor­
macji zdolnych rozbudzić trwałe zaciekawienie poczynaniami Europejczy16

1 6

Książka, dziś opatrzona sygnaturą XVI.F.2073, poprzednio była własnością głośnego
w swoim czasie bibliofila, ks. dr Ludwika Zalewskiego (zm. 1952; por. Flanczewska 1972).
Jedynym śladem jej wcześniejszych dziejów jest adnotacja na stronie tytułowej: Residentiae
Opoliensis Scholarum Piarían 1752. Wiadomość o istnieniu tego dzieła bardzo długo nie mogła
wejść do naukowego obiegu, chociaż nie brakowało ku temu okazji. W 1953 r. cenny druk został
zmikrofilmowany, a stosowną informację podano w Katalogu mikrofilmów (Rok 4, Warszawa
1955, s. 16, nr 101), gdzie, niezależnie od tytułu i nazwiska autora, książka wydana w Hiszpanii
w 1516 г., rzadkość w Polsce, wręcz rzucała się w oczy. W 1977 r. o posiadaniu przez Dantyszka
De orbe novo decades wspomniała Krystyna Niklewiczówna (1977, s. 93), nie podając żadnych
dodatkowych informacji. Piszący te słowa dotarł do dzieła Anghiery dzięki wzmiance w katalogu
mikrofilmów, gromadząc dalie o XVT-wiecznych americanach w polskich zbiorach; odkrycie na
stronie tytułowej autografu Dantyszka nastąpiło na początku 1992 r. Jak się następnie okazało,
wcześniej książka stała się już obiektem zainteresowania dr Mieczysława Mejora z Instytutu
Filologii Klasycznej Uniwersytetu Warszawskiego (o czym był uprzejmy powiadomić mnie
prof. Jerzy Axer). W 1987 r. prezentowano ją ponadto na wystawie „Oprawy polskie", zorganizo­
wanej przez Bibliotekę Narodową i Oddział Warszawski Towarzystwa Przyjaciół Książki.
W katalogu wystawy podano, iż książka „być może została zakupiona, gdy Dantyszek bawił
w Barcelonie (styczeń-wrzesień 1519), wysłany przez Zygmunta I w poselstwie na dwór hiszpański,
lub później (1524-1532), kiedy to mianowano go pierwszym polskim stałym posłem w Hiszpanii"
{Oprawy polskie..., Warszawa 1987, s. 28; autor opisu - Maciej Dąbrowski). W rzeczywistości
sporządzona ręką Dantyszka adnotacja: Ex Barcinonae Hispaniae XIIII Junii 151 [?] pozwala
jednoznacznie datować akt nabycia, co niezależnie stwierdził również dr M . Mejor. Egzemplarz
z Biblioteki Narodowej jest jednym z 32 egzemplarzy tego dzieła znajdujących się w bibliotekach
Europy i Ameryki, jakie rejestruje praca Juliana M . Abada (1991, I , s. 246-248) poświęcona
XVI-wiecznej produkcji wydawniczej w Alcalá de Henares. Z dwóch wyszczególnionych tam
edycji z 1516 г., różniących się kompozycją tekstu na stronach a l - а б , polski egzemplarz
reprezentuje typ A. Nie zawiera on, podobnie J2ik kilka innych znanych egzemplarzy, tekstu
Legado babilónica, zamieszczanego na ogół po De orbe novo decades zarówno w wydaniu typu A ,
jak i typu B, a w tym ostatnim anonsowanego także na stronie tytułowej.

�85

WCZESNE ŹRÓDŁA WIEDZY O AMERYCE W POLSCE

ków na zachodniej półkuli, stworzyć miała Dantyszkowi wizyta w Anglii
jesienią 1522 r. A ściślej, kontakty z Tomaszem Morusem, wtedy już auto­
rem Utopii (1516), dzieła, którego kanwę stanowi podróż na wyspy Nowego
Świata, fikcyjna co prawda, lecz expressis verbis nawiązująca do wypraw
Ameriga Vespucciego (Wróblewski 1977, s. 28) .
Wspomniana wyżej książka pozwala zmodyfikować zasadniczo dotychcza­
sowe poglądy. Jeśli ma w ogóle sens doszukiwanie się w życiorysie Dantyszka
jakiejś jednorazowej „amerykanistycznej inicjacji", to Dekady Nowego Świata
pretendować mogą do miana instrumentu wtajemniczenia tak z uwagi na czas
i miejsce ich nabycia, jak i ze względu na jakość nabytku. Własnością
przybysza z Polski stało się bowiem w Barcelonie, w połowie 1519 г., dzieło nie
mające sobie równych w tamtych latach, prawdziwe kompendium wiedzy
o znanej wówczas Ameryce i o historii jej odkrywania od 1492 do 1516 r.
17

*

Aby docenić walory barcelońskiego nabytku, trzeba przybliżyć genezę
dzieła oraz sylwetkę jego autora.
Petrus Martyr ab Angleria (lub Anglerius), a właściwie Piętro Martire
d'Anghiera, gdyż był z pochodzenia Mediolańczykiem, albo Pedro Mártir de
Angleria, jak zwano go w Hiszpanii, gdzie spędził większość życia , należał
do czołowych propagatorów wielkich odkryć geograficznych w XVI-wiecznej Europie. Pod pewnymi względami zdystansował zresztą wszystkich
pozostałych. Nie darmo, gdy mowa o postawie renesansowych humani­
stów wobec Nowego Świata, natychmiast pada jego nazwisko jako autora
18

1 7

Nie wnikając tu w szczegóły tej hipotezy, dopuszczającej również wpływ na Dantyszka
szwagra Morusa, Johna Rastell, trzeba powiedzieć, iż zdaniem Janusza Tazbira (1979, s. 116)
Dantyszek nigdy nie czytał Utopii.
W polskiej literaturze występuje on jako: Piotr zwany Martyrem, Piotr Martyr, Piotr
Martyrus, Piotr Martyr Anglerio, Piotr Martyr d'Anghierra (z łacińska zwany Anglerius),
Piotr Martire d'Anghiera, Piotr Anglerius, Piotr Martyr z Anghiery (Tazbir 1969, s. 12, 27, 67;
Wróblewski 1977, s. 36 i in.; Bączkowski 1993, s. 36 i in.). Różne formy, nierzadko spotykane
u jednego autora, powodują czasem, iż „Piotr Martire d'Anghiera" zdaje się być kim innym niż
„Piotr Anglerius" („Nie dotarła [...] do Polski [...] opowieść syna Kolumba, don Fernando
Colona, o jego sławnym ojcu {Historia del Almiratné). Podobnie przedstawia się sprawa z dziełem
Piotra Martire d'Anghiera De orbe novo decades, zawierającym opis drugiej [?!] wyprawy
Krzysztofa Kolumba [...]. Znane były natomiast dzieje Nowego Świata pióra Szymona Grynaeusa
{Novus orbis), Piotra Angleriusa {De orbe Novó)..." itd.; Tazbir 1973, s. 443; ostatnio cytowane
przez Hannę Dziechcińską 1991, s. 37 przyp. 30). Mankamentem większości z używanych form jest
nieuzasadnione rozbijanie dwuczłonowego imienia na spolszczonego Piotra i niespolszczonego
Martyra (Martyrusa, Martire'a), podczas gdy chodzi tu o Piotra Męczennika (por. Czerny 1886,
s. 24) - imiennika świętego, znanego też jako Piotr z Werony (1205-1252), otaczanego dużą czcią
w Lombardii. O problemach z rozszyfrowaniem znaczenia członu d'Anghiera, bynajmniej nie
będącego określeniem miejsca bezpośredniego pochodzenia, patrz: Atti 1980, s. 9-12, 63-66.
W dalszym ciągu artykułu używał będę krótkiej i wygodnej formy Anghiera, zachowując jej
shispanizowaną postać (Angleria) w odsyłaczach do hiszpańskojęzycznej literatury.
1 8

�86

RYSZARD TOMICKI

„pierwszej ogólnej historii Ameryki"., dzieła na wskroś humanistycznego
0 wielkiej sile i zasięgu oddziaływania (Bustamante García 1992, s. 252) .
Urodził się w 1457 lub 1459 r. w miejscowości Arona w księstwie me­
diolańskim. Z Italii przeniósł się do Hiszpanii w 1487 г., w wieku około
trzydziestu lat, mając za sobą służbę u wielu prominentnych osobistości
w Rzymie. Humanistyczne wykształcenie i dobra protekcja sprawiły, że od
razu trafił na dwór królowej Izabeli Kastylijskiej. Po śmierci Izabeli znalazł
sobie miejsce na dworze jej małżonka, Ferdynanda Aragońskiego, a następ­
nie ich wnuka, młodego Karola I , przyszłego cesarza. Zaraz po przyjeździe
do Hiszpanii brał udział w ostatniej fazie rekonkwisty, po czym - w 1492 r.
- przyjął święcenia kapłańskie, został kapelanem królowej Izabeli i zajął się
kształceniem dworskiej'młodzieży (był to czas, gdy Hiszpania chłonęła idee
1 wartości włoskiego humanizmu). W latach 1501-1503 miał możność po­
smakować życia dyplomaty, bawiąc w Egipcie jako hiszpański poseł przy
dworze „babilońskiego sułtana". W 1518 г., już za panowania Karola I ,
został jednym z królewskich doradców do spraw Indii. Dwa lata później
objął urząd oficjalnego kronikarza Kastylii. W 1524 r. uzyskał nominację na
członka Rady Indii (Consejo de las Indias), instytucji będącej rodzajem
ministerstwa zarządzającego zamorskimi terytoriami.
Kiedy obejmował tę ostatnią funkcję, mijało trzydzieści lat od zapocząt­
kowania pracy nad Dekadami Nowego Świata, dziełem, które przyniosło mu
wielki rozgłos, chociaż, jak sam twierdził, powstawało w sposób zgoła nie­
zamierzony. I tak istotnie było, zwłaszcza w początkowym okresie. Dość
powiedzieć, że skompletowanie pierwszego z ośmiu obszernych dziesięcioksiągów (czyli właśnie dekad), jakie Anghiera zdążył napisać przed śmiercią
(1526), trwało aż szesnaście lat.
Zalążkiem Dekad były dwie relacje z lat 1493-1494 poświęcone wy­
prawom Krzysztofa Kolumba i przeznaczone dla dawnego protektora
Anghiery, kardynała Ascanio Sforzy. Potem nastąpiła długa przerwa. Kolej­
ne relacje, tym razem dedykowane kardynałowi Luisowi de Aragon, po­
wstały dopiero w latach 1500-1501. Łącznie z poprzednimi złożyły się one
na najwcześniejszy dziesięcioksiąg, który po kilku dalszych latach ukazał się
drukiem pod nazwą Occeanea decas w Sewilli w 1511 г., w tomie zatytuło­
wanym Opera, zawierającym także inne dzieła Anghiery - relację z misji
dyplomatycznej w Egipcie (Legatio babilónica) oraz poematy. Publikacja,
dokonana bez zgody autora, wywołała jego irytację, ponieważ nieco wcze­
śniej, w 1510 г., przygotowana została poszerzona i przeredagowana wersja
powstałego przed laty dziesięcioksiągu. Ostatecznie nowy tekst, znany
później jako Pierwsza Dekada, musiał czekać na druk aż do roku 1516.
19

1 9

Z obfitej literatury poświęconej Anghierze dla potrzeb tego artykułu wykorzystano
głównie opracowania Alberta Marii Salasa (1964, s. 15-60), Edmunda O'Gormana (1972,
s. 11-44), Ramona Alba (1980) oraz studia zebrane w Atti (1980). W Polsce pisał o nim szerzej,
nie zawsze jednak ściśle, Krzysztof Bączkowski (1993, s. 36-37, 47).

�WCZESNE ŹRÓDŁA WIEDZY O A M E R Y C E W POLSCE

87

Sewilskie wydanie tzw. Dekady Oceanicznej nie było jednak najwcześniej­
szą edycją pism Anghiery poświęconych odkryciom hiszpańskich żeglarzy.
Jego rękopiśmienne, utrzymane w formie listów relacje, powstałe do 1501 г.,
żyły już wtedy od dość dawna własnym życiem, rozpowszechniane po całej
niemal Europie.
Przyczynili się do tego przede wszystkim Wenecjanie - Domenico Pisani,
ambasador Republiki Weneckiej w Hiszpanii, oraz jego sekretarz, Angelo
Trevisano, który przełożył wczesne pisma Anghiery z łaciny (bo pisał on
wyłącznie w tym języku) na dialekt wenecki. W takiej postaci wydano je
w Wenecji w 1504 r. jako samodzielny i anonimowy druk zatytułowa­
ny Libretto de tutta la nauigatione de Re de Spagna de le isole et terreni
nouamente trouati. W trzy lata później tekst ten przedrukował Fracanzano
Montalboddo w zbiorze opisów egzotycznych podróży Paesi nouamente
retrovati &amp; Novo Mondo da Alberico Vesputio Florentino intitulato (Vicenza
1507) . Po roku antologia ukazała się w tłumaczeniu na łacinę (Mediolan
1508) i w równie błyskawicznym tempie doczekała się wydań w dwóch
dialektach niemieckich (Norymberga i Lubeka 1508) .
Paesi... były swoistym przeglądem żeglarskich wyczynów ostatnich kilku­
dziesięciu lat, a przy okazji i zamorskich krajów, do których docierali Euro­
pejczycy. Większość książki wypełniły opisy, relacje i listy dotyczące mor­
skich wypraw Portugalczyków (lub wypraw firmowanych przez Portugalię),
poczynając od stosunkowo dawnych podróży Alvise'a Ca'da Mosto (1455,
1456) i Pera da Sintra (1462) do zachodniej Afryki, aż po całkiem współcze­
sne, sprzed kilkunastu i kilku lat. Wśród tych ostatnich uwzględniono głów­
nie, co oczywiste, wyprawy do Indii Wschodnich, z ekspedycją Vasco da
Gamy (1497-1499) na czele. Ale oprócz nich w zbiorze znalazła się także
reklamowana już w tytule dzieła relacja z wyprawy Ameriga Vespucciego
(1501-1502), opisująca odkrycie na zachód od Afryki rozległego i zamiesz­
kanego przez ludzi lądu, nazwanego mundus novus. O nowych ziemiach
odkrywanych przez portugalskich żeglarzy w południowej i północnej części
Atlantyku mowa też była w relacji z wyprawy Pedra Alvaresa Cabrala
(1500) oraz w liście Wenecjanina Pietra Pasqualigo, informującym o wypra­
wie Gaspara Corte Real (1501).
Na tym tle relacje autorstwa Anghiery prezentowały się raczej skromnie.
Zajęły trzydzieści ze stu czterdziestu dwóch rozdziałów, na jakie podzielona
była książka (por. Paesi 1916, rozdz. 84-113), tworząc łącznie jedną osobną
księgę (na ogólną liczbę sześciu), opatrzoną tytułem głoszącym, iż rzecz
dotyczy odkryć dokonanych w imieniu króla Kastylii. Był to jedyny w całym
zbiorze tekst eksponujący udział Hiszpanii w odkrywczych przedsięwzięciach
20

2 0

We Włoszech Paesi... wznawiano wiatach 1508, 1512, 1517,1519,1521. W 1515 r. wydano je
w Paryżu w tłumaczeniu na francuski i s2;ybko miały kilka reedycji (por. Fumagalli 1893,
s. 152-155,156-157). Wśród druków poświeconych odkryciom geograficznym, jakie ukazały się
wiatach 1493-1526, Paesi... należały do niewątpliwych bestsellerów (Hirsch 1976, s. 546).

�88

RYSZARD TOMICKI

i pionierską rolę tego kraju w eksploracji ziem usytuowanych po zachodniej
stronie Atlantyku. Czytelnik miał okazję dowiedzieć się zarówno o pierwszej
(1492-1493), jak i o dwóch kolejnych (1493-1495, 1498-1500) podróżach
Krzysztofa Kolumba, podczas których odkryto mnóstwo wysp oraz ląd
mogący być kontynentem. Obok charakterystyki nowo poznanych krajów
i ich mieszkańców było tam sporo wiadomości o kolonizacji Haiti, stosunkach
z Indianami i konfliktach pomiędzy zdobywcami, zakończonych odesłaniem
zakutego w łańcuchy Kolumba do Hiszpanii. Poza odkrywczą epopeją Ad­
mirała Morza Oceanicznego (rozdz. 84-108) tekst Anghiery opisywał także
podjęte w latach 1499-1500 wyprawy Pedra Alonsa Niño (tu zwanego
Alonso Negro; rozdz. 109-111) oraz Vincente Yafíeza i Alonsa Pinzonów
(rozdz. 112-113). Obie ekspedyqe, po zbadaniu wybrzeży lądu odkrytego przez
Kolumba w 1498 г., dostarczyły nowych argumentów na rzecz tezy o jego
kontynentalnym charakterze.
Wszystkie te informacje, z całym bogactwem szczegółów, w które nie
sposób tu wnikać, weszły do prawdziwie międzynarodowego obiegu w ramach
wspomnianej już łacińkiej wersji Paesi..., opublikowanej w Mediolanie
w 1508 r. Jeśli warto fakt ten podkreślić, to dlatego, iż dotarły one za jej
pośrednictwem między innymi do Polski, i to stosunkowo szybko, bo na
pewno przed rokiem 1514. Wtedy bowiem w inwentarzu biblioteki wybitnego
profesora Akademii Krakowskiej, Macieja z Miechowa (1457-1523), odnoto­
wano egzmeplarz Itinerarium Portugallensium e Lusitania in Indiom et inde in
occidentem et demum ad aąuilonem (Hajdukiewicz 1960, s. 222, 418-419) .
Niezbyt adekwatny do zawartości zbioru tytuł nadany łacińskiemu tłu­
maczeniu Paesi..., podobnie jak wydrukowana na karcie tytułowej mapa
Afryki i części Azji południowej (por. rye. 1), odzwierciedlały bez wątpienia
poznawcze preferencje ówczesnej Europy. Sam Maciej z Miechowa był ich
żywym przykładem, gdyż zgromadził w swej bibliotece szereg pozycji doty­
czących Indii Wschodnich i przypisywał Portugalczykom główne zasługi
w odkrywaniu nowych ziem i ludów . W niczym wszelako nie zmienia to
faktu, iż jednocześnie był pierwszym Polakiem, o którym wiadomo, że miał
21

22

2 1

Cytowany tu badacz, autor monograficznego opracowania biblioteki Macieja z Miecho­
wa, nie zajmował się dokładniej zawartością Itinerarium..., stwierdzając jedynie obecność
w zbiorze relacji z wypraw hiszpańskich, m.in. Krzysztofa Kolumba (analogicznie Wróblewski
1977, s. 81 przyp. 10). Autorstwo i pochodzenie tych relacji omówił ostatnio Krzysztof Bącz­
kowski (1993, s. 37), nie odnotowując z kolei faktu posiadania Itinerarium... przez Miechowitę.
0 tym najwcześniejszym poświadczonym w Polsce źródle informacji o podróżach Kolumba,
nie wspomniał też Janusz Tazbir w swych studiach poświęconych „polskiej sławie" odkrywcy
Ameryki (por. Tazbir 1972; 1973; 1991).
O związanych z podróżami odkrywczymi pismach, drukach i mapach w zbiorach Miechowi­
ty patrz: Hajdukiewicz 1960, s. 152-155. Jego poglądy na temat odkryć znane są głównie z jednego,
często cytowanego zdania ze wstępu do Tractatus de duabus Sarmatiis (Kraków 1517): „Jak kraje
południowe oraz ludy nadmorskie aż do Indyj odkryte zostały przez króla Portugalii, tak niechaj
1 kraje północne wraz z ludami mieszkającymi nad Oceanem Północnym ku wschodowi, odkryte
dzięki podbojom i wojnom króla polskiego, staną się światu znane" (tamże, s. 149).
2 2

�89

w rękach - i zapewne czytał - relacje Anghiery, będące wtenczas najpełniej­
szym źródłem wiedzy o hiszpańskich odkryciach z lat 1492-1501.
Nie ma potrzeby omawiania w tym miejscu późniejszych losów zawar­
tych w Paesi... oraz Itinerarium... pism Anghiery. Kończąc zatem tę dygresję
polskim akcentem, wróćmy do historii powstawania Dekad Nowego Świata.
W drugim dziesięcioleciu XVI w. tempo pracy Anghiery znacznie wzrosło.
Po nadaniu ostatecznego kształtu Pierwszej Dekadzie (1510), następne pisał
w odstępach kilkuletnich. Druga ukończona została w 1514, trzecia w 1516 r.
Każda z nich dedykowana była jako całość papieżowi Leonowi X.
Przyspieszony rytm pracy był znakiem czasu. W Ameryce zagęszczały się
wydarzenia. Kolonizacja, ograniczona przez długi okres do Haiti, objęła
w końcu cały obszar Wielkich Antyli - Puerto Rico (1508), Jamajkę (1511)
i Kubę (1511). W 1509 r. rozpoczęto opanowywanie Przesmyku Panamskiego i przyległego rejonu kontynentu południowoamerykańskiego. W 1513 r.
Hiszpanie dotarli nad Morze Południowe (Ocean Spokojny). Poznawano
i podbijano coraz to nowe ludy, poszerzała się wiedza o geografii Nowego
Świata, budowano struktury administracji świeckiej i religijnej, mnożyły się
problemy i konflikty. W Europie natomiast rosło zainteresowanie odkryciami,
czego widomą oznakę stanowiła popularność różnego rodzaju druków na ten

�90

RYSZARD TOMICKI
23

temat . Anghiera, kiedyś sięgający po pióro często pod naciskiem promi­
nentnych osobistości domagających się nowinek (głównie Włochów i ludzi
z otoczenia papieży), teraz sam z coraz większą uwagą obserwował rozwój
wypadków. Miał pełną świadomość, że może spełniać rolę informatora o wyjąt­
kowych kompetencjach, dysponującego nie tylko ogromną, ale i unikatową
wiedzą. Przebywając stale na hiszpańskim dworze i będąc osobą zaufaną, na
bieżąco czytał napływającą zza oceanu korespondencję, studiował najbardziej
aktualne mapy, znał osobiście wielu żeglarzy, dowódców i uczestników
wypraw, którzy nieraz przemieszkiwali nawet w jego domu . W czasie,
gdy pisał Drugą Dekadę, dumny już z tego, że jako pierwszy zbierał i upo­
wszechniał wiadomości o hiszpańskich odkryciach, z nieskrywanym obu­
rzeniem skomentował sposób wykorzystania jego własnych pism w którymś
z wydań Paesi..., oskarżając Alvise'a Ca'da Mosto (sic!) o przywłaszczenie
sobie owoców cudzej pracy .
W 1516 г., natychmiast po ukończeniu Trzeciej Dekady (ostatnia data,
jaka się w niej pojawia, to 14 paźd2:iernika tego roku), spod pras dru­
karskich domu wydawniczego Guillerma Arnaldo de Brocar w Alcalá de
Henares wyszły pierwsze egzemplarze De orbe novo decades, mające w kolofonie datę 5 listopada. Dzieło zawierało pełne teksty trzech istniejących
wówczas dziesięcioksiągów. Poprzedzał je wstęp nie byle kogo, bo znakomi­
tego uczonego i humanisty, Elia Antonia de Nebrija, twórcy pierwszej gra­
matyki języka kastylijskiego (1492). On też sprawował pieczę nad literackim
kształtem edycji. Wcześniej jeszcze, na stronie tytułowej, zachwalał i polecał
24

25

2 3

Najbardziej kompletne zestawienia odnośnego piśmiennictwa sporządził w minionym
stuleciu Henry Harrisse (1967), a współcześnie John Alden (1980).
Lista wspominanych na kartach Dekad informatorów Anghiery „robi wrażenie", jak to
lapidarnie i trafnie ujął Ramón Alba (1989, s. X X I X ) , który zestawił nazwiska najważniejszych
spośród nich. Wymieńmy tylko niektóre: Krzysztof Kolumb; jego syn i dziedzic Diego Colón;
Vasco Núñez de Balboa - odkrywca Oceanu Slpokojnego; Pedro Arias de Ávila (Pedrarias
Dávila) - gubernator Darién; Pedro Alonso Niño - eksplorator „Perłowego Wybrzeża"
(Wenezuela); Juan Vespucci - żeglarz, bratanek sławnego Ameriga Vespucciego; Sebastian
Cabot - syn Johna (Giovanniego) Cabota, który w służbie króla Anglii dotarł do wschodnich
wybrzeży Ameryki Północnej w 1497 r. Spotykane czasem twierdzenie, iż Anghiera był „przy­
jacielem Kolumba, Vespucciego i Cabota" (Bączkowski 1993, s. 47), jest mylące, sugeruje
bowiem, że chodzi o Ameriga Vespucciego i Johna Cabota. Tego ostatniego (zm. 1498)
Anghiera na pewno nie znał; Ameriga Vespucciego, który zmarł w Sewilli w 1512 г., mógł znać
osobiście, lecz w Dekadach nie ma o tym ani słowa (por. Angleria 1989, s. 140, 157, 201).
Z Krzysztofem Kolumbem natomiast łączyły go faktycznie bliskie więzi (cui sum intima familiaritate deuinctus - pisał o nim w Dec. I , lib. 2; Angleria 1989, s. 26).
Tyrada skierowana pod adresem Ca'da Mosto (Dec. I I , lib. 7; Angleria 1989, s. 139) była
skutkiem bardzo nieuważnej lektury Paesi..., bo chociaż pisma Anghiery przedrukowano tam
anonimowo, to jednak stanowiły one dość wyraźnie oddzieloną od innych całość (księgę 4). Po
relacji Ca'da Mosto (księga 1) następowały zres;rtą opisy podróży Vasco da Gamy (księga 2)
i Pedra Alvaresa Cabrala (księga 3), które Anghiera zdawał się także przypisywać pływającemu
w służbie portugalskiej i zmarłemu w 1477 r. Wenecjaninowi. Fakt ten pokazuje doskonale, jak
względna była zależność między dostępem do źródła informacji a wiedzą dzięki temu uzyskiwaną.
2 4

2 5

�91

WCZESNE ŹRÓDŁA WIEDZY O AMERYCE W POLSCE

książkę czytelnikom Giovanni Ruño di Forli, arcybiskup Cosenzy, podwówczas legat papieski w Hiszpanii (por. ryc. 2). Autor ze swej strony
zaopatrzył dzieło w dedykację adresowaną do Karola I .
Na blisko stu pięćdziesięciu stronach, pokrytych gęsto drukiem, zapre­
zentowana została po raz pierwszy w europejskim piśmiennictwie historia
odkryć dokonywanych pod auspicjami hiszpańskich monarchów od pionier­
skiej wyprawy Kolumba po wydarzenia najbardziej aktualne. Lecz powiedzieć
tylko tyle, to zdecydowanie za mało. Książka była istną kopalnią wiadomości
0 wszystkim lub prawie wszystkim, co łączyło się z Nowym Światem. Od
szczegółów z zakresu geografii i etnografii po krwawe porachunki między
zdobywcami. Od egzotycznych roślin, owoców i zwierząt po indiańskie
powstania przeciw najeźdźcom. Od plotek o Amazonkach i źródle wiecznej
młodości po hiszpańsko-portugalskie spory o prawa do nowo odkrytych
obszarów ziemskiego globu. Masa drobiazgowych informacji, setki nazwisk
1 nazw, dziesiątki dat... Dawka wiedzy udostępniona przez Anghierę mogła
przytłoczyć każdego, gdyby nie lekki, reportażowy styl, towarzysząca szcze­
gółom ogólniejsza refleksja przetykana popisami humanistycznej erudycji oraz
podejmowane od czasu do czasu próby zsyntetyzowania wiadomości.
Streszczanie dzieła i wyliczanie zawartych w nim informacji nie jest
naszym celem. Na pewne jego aspekty warto jednak zwrócić uwagę.
Anghiera bodaj jako pierwszy użył w odniesieniu do ziem odkrytych
przez Kolumba określenia novus orbis. Uczynił to w listopadzie 1493 r.
w jednym ze swych listów, wyrażając w ten sposób sceptycyzm wobec twier­
dzeń Genueńczyka utrzymującego, iż dotarł do krańców Azji . Co prawda,
nie miał jeszcze na myśli po prostu Nowego Świata, czyli czwartej - obok
Europy, Azji i Afryki części orbis terrarum, lecz użyte przezeń określenie
wyraźnie antycypowało tę ideę, upowszechnioną w pierwszej dekadzie
X V I w. pospołu przez Ameriga Vespucciego i Martina Waldseemüllera.
Współczesny historyk meksykański, Edmundo O'Gorman, autor efektownej
tezy o „stworzeniu" (invención), &amp; nie odkryciu Ameryki, trafnie ujął istotę
stanowiska Anghiery, nazywając go „prekursorem w zwiastowaniu Ame­
ryki", Vespucciego zaś - jej „ewangelistą" (O'Gorman 1972, s. 49).
Opublikowane w 1516 r. trzy Dekady odzwierciedlały problemy związane
z identyfikacją nowo odkrywanych ziem w całej ich złożoności. Anghiera
referował różne poglądy, rozważał je, dzielił się nurtującymi jego samego
wątpliwościami. Zwłaszcza w początkowych partiach dzieła, poświęconych
odkryciom Kolumba i jego bezpośrednich naśladowców, pytanie: co od­
kryto? wracało bezustannie. Mniej obeznany z ówczesnym stanem wiedzy
o globie ziemskim czytelnik miał możność poznać główne źródło problemów
- nieokreśloną wielkość oceanu dzielącego zachodnie krańce Europy i Afryki
od wschodnich krańców Azji. Autor Dekad kwestii nie rozstrzygał, nie mając
26

2 6

Analizę poglądów Kolumba i Anghiery w szerokim kontekście historycznym prze­
prowadził m.in. Edmundo O'Gorman (1972; 1984).

�RYSZARD TOMICKI

1*
1&lt;тпш mffafottálidetib Afcbfťpfit GSCeatí
nnkgsx**p&lt;x*dleñott dtrorbc aouo.
Асфе «онttotíptxám a o t a ína mondí
létbefsrtypbiiИЫ gratu:gmtt*
qttíoíhítotbtf яоцо«
I &lt;укх$ tatorf «remida eft gřim noftro;
i řkáfaaecomfííi řtgoa uidcndi íodt.
Autor.
SMepokm Icflorbrimibatcwtipaft* иЬеЩ$
Иже k&amp;ptfadpibmxtxtiiM ded mo&lt;$ koni
Poimfid Гетто infirrípta.hícтип mulu
Oroaínugmi temsmtfbatąoort: lingmt
Hafttau* igttocst:4tq^4am Гш(а oofect:
fit geitte* nudjs experte* Гешш*1 arrfc
MoctifcrJ oiromí: ge*nmif£|&gt; tur o&lt;$ límcem

Ryc. 2. Strona tytułowa egzemplarza De orbe novo decades (Alcalá de Henares
1516), będącego własnością Jana Dantyszka, którego podpis widnieje na górnym
marginesie (na reprodukcji niewidoczna jest natomiast adnotacja informująca
o miejscu i czasie nabycia dzieła).
Źródło: zbiory Biblioteki Narodowej w Warszawie

�WCZESNE ŹRÓDŁA WIEDZY O A M E R Y C E W POLSCE

93

ku temu wystarczających danych, lecz podkreślał arbitralność przyjętego przez
Kolumba założenia, iż jest to dystans stosunkowo niewielki. Gdy więc na
przykład odkrywca utożsamiał Haiti z biblijnym Ofirem, Anghiera przywoły­
wał autorytet kosmografów sytuujących w tym rejonie wyspę Antilia. Z drugiej
strony, mając na uwadze występowanie na nowo odkrytych wyspach papug
oraz wielu rzeczy podobnych do azjatyckich, przypominał, iż tezę Kolumba
o względnej bliskości Indii wypowiadali już niegdyś Arystoteles, Seneka i inni
mędrcy (Dec. I , lib. 1). Jego własne stanowisko w obliczu tej fundamentalnej
kontrowersji było jednak, mimo ostrożności w formułowaniu sądów, zdecydo­
wanie opozycyjne w stosunku do poglądów Kolumba. Nie przypadkiem,
kończąc opis pierwszej transatlantyckiej wyprawy, stwierdził, że podczas
pionierskiego rejsu odkryto alterhis terrarwn orbis, o którym nikt dotychczas
nie słyszał (Dec. I , lib. 1).
Dość częste w Pierwszej Dekadzie odniesienia do Azji, z reguły przyta­
czane na odpowiedzialność konkretnych osób, znikały w dalszych częściach
dzieła. Wyłaniał się z nich natomiast, wzbogacany coraz nowymi szczegóła­
mi, zarys odrębnej geograficznej całości, nazywanej konsekwentnie novus
orbis (nigdy zaś „Indiami" czy „Indiami Zachodnimi", choć nazwy te przy­
jęły się w Hiszpanii), a składającej się z dziesiątków wysp oraz olbrzymiego
lądu, będącego prawdopodobnie kontynentem, który sięgał poza równik do
ponad 30 stopni szerokości geograficznej południowej . Parokrotnie próbu­
jąc opisać geografię i rozmiary nowych ziem, Anghiera podkreślał stale, że
ich granice są nadal nieuchwytne. Wspominał o odkryciach Anglików na
dalekiej północy (Dec. I I I , lib. 6) i Portugalczyków na południu (Dec. I I ,
lib. 10). Ale już wielkość samych tylko obszarów spenetrowanych przez
Hiszpanów uważał za niezmierzoną, oceniając, iż trzeba będzie wielu lat,
aby opanowali je „nasi ludzie, nasze języki, zwyczaje i religia". Bo przecież
- j a k pisał - „tak od razu to nawet Trojanie nie zasiedlili Azji ani Tyryjczycy
Libii, ani Grecy i Feniqanie Hiszpanii" (Dec. I I I , lib. 9).
Jedną z cech zarysowanego przez Anghierę obrazu Nowego Świata,
której nie sposób przeoczyć, była stała obecność w tle postaci Krzysztofa
Kolumba. Dystans wobec jego twierdzeń i kumulujące się z biegiem czasu
argumenty, świadczące o słuszności własnego sceptycyzmu, nie przesłoniły
autorowi Dekad znaczenia najwcześniejszych wypraw na zachodnią półkulę.
Przeciwnie, w miarę upewniania się Anghiery, że novus orbis w pełni za­
sługuje na to miano, rola Kolumba nabierała właściwego wymiaru. W Trze­
ciej Dekadzie, pisanej - przypomnijmy - w latach 1514-1516, Anghiera
uznał wręcz za konieczne wrócić do przeszłości i opisać dokładnie czwartą
wyprawę Kolumba (1502-1504), o której krótką jedynie wzmiankę zamieścił
w pierwszej części dzieła. Teraz wyjaśniał, iż pomijając milczeniem trudy
27

2 7

Granicę ziem, o których wiedział Anghiera, wyznaczyła wyprawa Juana Diaza de Solis
(1515-1516). Zbadano wówczas wschodnie wybrzeże Ameryki Południowej aż po wspólne
ujście rzek Urugwaj i Parana, nazwane później Rio de la Plata.

�RYSZARD TOMICKI
VOCABVLA
BARBARA
r\ clcć1orisfngcnium barbara nouarum nationuni ucxabuIaconfcindant:fuft confílíuj
ex uniucrfouolurñíneeunčh huiufcemodí bnrbara dcccrpcrcín h n n c q j o r d í n e m fed/^c
i c:quo Icftoribus ř;icilior parent adftus ad coriini iMcllígcntJamrlíccf enfrp fao loco da*
tus litcins Iigníhcatus.Dchtfnís autem díflionibus nulla fiiíc curarneminecrjím ii/uen
tium arbirrorlaeiiianí lingua profírentem qui non ícritiar quid fib¿ uclít latina uocabula
planiíicíS' aperrius cf&gt; ego ipfe queam pa refaceré: рапса rcperíentrtre bar ban's íparíTapcr
uoluiiicii qua: hic nou řintcollcctapcrordíijcrnalphabcti;haudqua(p;tamcn examufiru
lubfequcníibns litrcricomnibnspoíitispcrordincínornnílMicuocabulíerma/orí íamcti
ex рл rte feruatus eft ordo. Vale lector &amp; nonas perdífee noces ac uoua n o i u u fimul cu no
ais tn ¿ridisq; rebus. A d uocabnla ncníanius.
!

Indpíontdíftíoncs barbarx.
bibciba regulas eft daríení pro
«nniisqiíJddUte íir d-íríen íno
beodícemus.
Abra'iba regulas fupcríorí íitú
timas.
Abcncmachcíusutricpfinítímiis
Aburc'marcgío ć illttorc credit! cútinčtíi
Adelántalas oílicíiim elt.
Accatéba regio с ft
Aguaneo ubić fósuítafalías baiucn ¡fula
Agaeigaboii cit lacas faifas h i f p i n o l *
Ациаи'ксо rc£ioeft
Aíaguirni regio cft
Alto be las in luh
AImir.mtnspracfccłi!$ inarftírmit
Alfonfusfogcda dux vrabe
A m a í ú m a a f r i u u a q u o d i c u n t cxílíTe ge
ñus h o m í n u m
A m agucí regio hífpaníoíx
Ainbori'xfunt merecnaríi quorum opes
ra aarum collígítur
AnoTasprajtorregíus
Anacaona regina prudens ín bífpahlola
Anata regalas
Annuici'reglo
Autropdphagf comeftores hoininuní
Antiqua с 11 i ní u h
Aiiígu.í mar battatx tiorncn
Aramnrmegio
Arabo regio
Araguitm regio
Arcrhuía eftfonsínuEU ínfoladeqna to*
гтл diecnuif
ArchipclagnicftmnJfjrudo Jnfularum
Arcifcsdicitnhirríihiní
Attibúiiícus unuscquarroot íluminíbut
1

arque dluídentíbns hífpanfofam
Attibuníus regio л nomine ílununfc
Attibuníc'ix batía tari! nonien
Attabťíra п о п к и eft matrítdef
Attcbeancqucn paella fuá p u Ich t i tu dint
famofaq ciuu'ro bcuchíofcuiui ícpelíüit
Artanica uílla aurífera
Att/cí regio
Azua iiícusín hifpaníob
dclittcra.B.
^abarcblacuscft
[Babohan il iniiui с faifas I ba/nos
a inca una ex quincj prouíncíit
bifpariiolx
'
Baba bom'íluuiuB in hifpaníola
Baiu'cca alias a guaneo ínfula ub *ft r o m
nita lis
Bab a bon regio
Baba reo Jacú*
Ba a ra' со regio
Baguanúnabregfo
Bacca regio
Barbáta ínfula
BarthoIome?colon?adclářař^hírptuío!3c
Baino'a pama: eft regio
Batía ra radiéis generale nomen
Batratic'í regio
Beuchnis nomen regís
Bcra'gua flumen frpfonincia
Bernardas mef3 nomen epífcopl
Bclliis portas in continent/
Bintaitcllcseft nomen flmul3chrf ín/oua
na boina
B o n o n ü m i rrgnlut
Bo'.idícírurdomnf
B o n n d i d tor ukut fiu e пШж

Ryc. 3. Vocabula barbara - pierwsza strona słownika zamieszczonego w De orbe novo
decades (Alcalá de Henares 1516). Poza wyrazami z języków indiańskich, obejmował
on i objaśniał występujące w dziele terminy, a nawet imiona własne o proweniencji
europejskiej (np. na reprodukowanej stronie: Archipelagus, Bartholme Colon).
Źródło: zbiory Biblioteki Narodowej w Warszawie

�95

WCZESNE ŹRÓDŁA WIEDZY O AMERYCE W POLSCE

i niepokoje tego człowieka oraz niebezpieczeństwa, na jakie się narażał,
popełniłby niewybaczalne przestępstwo (Dec. I I I , lib. 4). Nieco dalej, w tej
samej Trzeciej Dekadzie, nazwał Kolumba „twórcą wszystkich tych odkryć"
(Dec. I I I , lib. 6), co brzmiało znacznie dobitniej niż używane najczęściej
określenie „pierwszy odkrywca". W sumie w trzech Dekadach, na ogólną
liczbę trzydziestu ksiąg, dziewięć poświęconych było odkryciom i akcjom
kolonizacyjnym Kolumba. W pozostałych księgach jego nazwisko pojawiało
się w różnych kontekstach ponad trzydzieści razy, nie licząc przypadków,
gdy nazywano go admirałem. W piśmiennictwie owych czasów taka po­
chwała rzeczywistego odkrywcy Ameryki była ewenementem .
Nie od rzeczy będzie wskazać tu na jeszcze jeden aspekt dzieła Anghiery
- idąc tym razem śladem Johna H. Rowe'a (1965, s. 13-14), badacza rene­
sansowych korzeni antropologii - a mianowicie na wyjątkowe zainteresowa­
nie autora tubylczą ludnością Ameryki. Od samego początku z wyraźną
namiętnością gromadził on i zamieszczał w Dekadach materiały etnograficz­
ne i lingwistyczne. Najwcześniejszy podany do druku słowniczek języka
Tainów, sporządzony na podstawie rozmów z Indianami przywiezionymi
w 1493 r. do Hiszpanii (Dec. I , lib. 1), był zaledwie wstępem do niezliczonej
ilości tubylczych wyrazów, zwrotów, nazw geograficznych, botanicznych
i zoologicznych (nie mówiąc o nazwach osobowych) kolekcjonowanych
skrupulatnie w kolejnych partiach dzieła. W omawianym wydaniu Dekad to
językoznawcze zacięcie o humanistycznym rodowodzie znalazło dodatkowy
wyraz w opublikowanym jako aneks słowniku, zatytułowanym Vocabula
barbara (por. rye. 3), który zestawił wspomniany wcześniej Elio Antonio de
Nebrija (Bustamante García 1992, s. 252).
Z równie dużą uwagą, co nieznane języki, opisywał Anghiera nowo
poznawanych ludzi. Przy każdej okazji wydobywał z dostępnych mu pi­
semnych i ustnych relacji wiadomości o charakterze etnograficznym, czasem
przekształcając je nieomal w traktaty. Tak stało się w przypadku materiału
na temat wierzeń, kultów i obyczajów Indian haitańskich, pochodzącego
z badań przeprowadzonych przez hieronimitę Ramona Pane w 1498 r.
W ogólnym poglądzie na naturę mieszkańców Nowego Świata nie był
28

29

2 8

Nie można zgodzić się z twierdzeniem Krzysztofa Bączkowskiego (1993, s. 37), jakoby
Anghiera należał do tych, którzy prędko zapomnieli o zasługach Kolumba, i choć „uprzednio tak
entuzjastycznie wyrażał się o nim, a w czasie jego śmiertelnej choroby przebywał w Valladolid, nie
wspomniał w swojej kronice o jego śmierci". Wzmianka o śmierci Kolumba znajduje się na samym
wstępie Drugiej Dekady (Dec. II, lib. 1; Angleria 1989, s. 97), a jego nazwisko wraz z określeniem
„pierwszy odkrywca" pojawia się jeszcze na przedostatniej stronie edycji z 1516 r. Znacznie rzadziej
- ale jednak - wspominał Anghiera o Kolumbie w Dekadach powstałych w latach 1520-1526, gdzie
najczęściej wspominanym odkrywcą i zdobywcą stał się Hernán Cortés.
Materiały te, będące obecnie nadzwyczaj cennym źródłem etnograficznym (por. Pane
1978), dołączone zostały do Pierwszej Dekady podczas przygotowywania jej ostatecznej redak­
cji w 1510 г., gdy Anghiera aktualizował opis wydarzeń, pierwotnie sięgający tylko do 1501 r.
Stanowiły one około połowy dopisanego wówczas tekstu. Jedna z wersji materiałów Ramona
Pane dostępna jest w polskim tłumaczeniu w dziele Hernanda Colona (1965, s. 258-282).
2 9

�96

RYSZARD TOMICKI

jednak Anghiera specjalnie oryginalny, przejął bowiem i rozwinął schemat
stworzony przez Kolumba, który dzielił Indian - najprościej rzecz ujmując - na
dobrych i złych dzikusów. Tych ostatnich reprezentowali Karibowie czyli
kanibale. Pierwszych - ludy żyjące rzekomo w stanie pierwotnej szczęśliwości.
Na własne konto twórcy Dekad zapisać za to należy szerokie upowszechnienie
mitu złotego wieku, jaki miał być udziałem Indian nie znających uczucia
wstydu (nadzy), miar i wag, „zabójczego pieniądza", praw, „kłamliwych
sędziów", książek, troski o przyszłość, prawa własności itp. (Dec. I , lib. 2 i 3) .
Ale gwoli ścisłości podkreślić też wypada, iż schematu tego autor nie trzymał
się niewolniczo. Zmitologizowana wizja najsilniej dochodziła do głosu w po­
czątkowych partiach dzieła. Potem ustępowała miejsca bardziej realistycznemu
obrazowi, uwzględniającemu zróżnicowanie językowe, kulturowe, a nawet
cywilizacyjne mieszkańców Ameryki .
Podsumujmy tę krótką charakterystykę wydanych w 1516 r. trzech dziesięcioksiągów, odwołując się do opinii Johna H. Rowe'a, iż w działalności
Anghiery nie mniej ważne od gromadzenia i utrwalania wczesnych opisów
etnograficznych było inspirowanie zainteresowania tego rodzaju obserwaqami, „tworzenie na przestrzeni lat atmosfery ogólnej ciekawości, która
stymulowała innych do ogłaszania informacji zebranych w odległych kra­
jach" (Rowe 1965, s. 13). Spostrzeżenie to z powodzeniem przenieść można
i należy na pozaetnograficzne aspekty Dekad Nowego Świata, nie ulega
bowiem wątpliwości, że ich czytelnicy mieli wielką szansę stać się aktywnymi
współtwórcami rosnącego popytu na wszelkiego rodzaju wiadomości
o Ameryce. A zachęt do lektury dzieła Anghiery nie brakowało. Gdyby
odwołać się do pojęć i słów tamtej epoki, wypadałoby nazwać je nie tyle
kopalnią wiadomości o Nowym Świecie, jak to uczyniliśmy wcześniej, ile
zwierciadłem odbijającym tajemnice „przeogromnego obszaru Morza Za­
chodniego", odsłonięte przed ludźmi z woli Opatrzności całkiem niedawno,
po kilku tysiącach lat od stworzenia świata, aby mogły zostać odkryte na
chwałę króla Hiszpanii, Karola I . Tak rzecz ujmował Anghiera w dedykacji
dla monarchy i słowa te pozwalają lepiej zrozumieć, w jaki sposób mógł
postrzegać książkę nabytą w połowie 1519 r. poseł króla Zygmunta I .
30

31

3 0

Ángel Losada (1980) wykazał, iż pisma Anghiery były jednym z najważniejszych źródeł
informacji kształtujących bezpośrednio lub pośrednio mit „dobrego dzikusa" w X V I - X V I I I w.
Do zaprezentowanego tam zestawu idealnych cech mało albo zgoła nic nie byli w stanie dodać
ludzie tacy, jak Bartolomé de las Casas, Antonio de Guevara, Luis Vives, Michel de Monta­
igne czy w końcu Jean-Jacques Rousseau (tamże, s. 557).
Przykładem - odnotowana z uwagą wiadomość pochodząca z Darién (obecna Panama),
uzyskana tam od jakiegoś Indianina przybyłego z „rozległych zachodnich krain położonych
w głębi lądu", który twierdził, że w jego kraju są miasta otoczone murami, ludzie chodzą
odziani, rządzą się wedle praw i posiadają księgi, podobne do hiszpańskich, acz pisane odmien­
nym pismem (Dec. I I I , lib. 10; Angleria 1989, s. 241). Była to zapowiedź wysoko rozwiniętej
cywilizacji Mezoameryki, o której Anghiera miał pisać obszerniej już w Czwartej Dekadzie.
3 1

�WCZESNE ŹRÓDŁA WIEDZY O AMERYCE W POLSCE

97

Mamy zatem niezbity dowód, że nie pobyt w Anglii jesienią 1522 г., lecz
pierwsza podróż na Półwysep Iberyjski, do Hiszpanii „Gdzie u wód Balearskich leży Barcelona
Wspaniałe miasto wśród gór Walerańskich"
(tłum. A.Kamieńska; Dantyszek 1989, s. 79)

- wprowadziła Jana Dantyszka w orbitę spraw amerykańskich. Poniekąd
było to do przewidzenia. Gdybyśmy nawet, szukając początków jego zacie­
kawienia zamorskimi odkryciami, pozostać mieli wyłącznie w sferze domys­
łów, i tak należałoby kierować uwagę przede wszystkim ku pierwszej i od
razu wielomiesięcznej wizycie w Hiszpanii w 1519 r. Kraj ten był przecież
hegemonem w eksploracji i kolonizacji Ameryki i nie gdzie indziej, jak
tam właśnie, istniały doskonałe źródła informacji, stosunkowo łatwo przy
tym dostępne dla ludzi utrzymujących kontakty z hiszpańskim dworem.
A tak było w przypadku polskiego posła.
Co więcej, w czasie, gdy Dantyszek bawił w Barcelonie (od 14 stycznia
do 15 września), doszło do walki o sukcesję po zmarłym w styczniu cesarzu
Maksymilianie, w którą zaangażowany był także Zygmunt I oraz, siłą
rzeczy, jego poseł, przypadkowo znajdujący się akurat przy dworze jednego
z pretendentów do cesarskiego tytułu (por. Pociecha 1947). Zarówno przedelekcyjne rozgrywki i przetargi, jak zwłaszcza ostateczny sukces hiszpań­
skiego króla, obranego cesarzem 28 czerwca 1519 г., musiały w jakimś
stopniu wpłynąć na sposób widzenia i samej Hiszpanii, i jej pozaeuro­
pejskich posiadłości. W każdym razie pojawił się wówczas obok zwykłej
ciekawości dodatkowy czynnik, który zwiększał wydatnie prawdopodobień­
stwo zainteresowania się nie tylko Dantyszka, lecz także polskiego dworu
nowo odkrywanymi ziemiami jako częścią władztwa i zapleczem potężnego
Habsburga.
Co do samego Dantyszka, to zapewne sprzyjała temu jeszcze jedna,
niecodzienna okoliczność - trwające podczas jego pobytu w Barcelonie przy­
gotowania do wyprawy Ferdynanda Magellana.
To śmiałe żeglarskie przedsięwzięcie, organizowane po części za królew­
skie pieniądze i pod ścisłym nadzorem Karola I , przynajmniej od lutego
1519 г., tj. od chwili, gdy król zjechał do Barcelony, było jedną ze spraw
absorbujących uwagę ludzi, z którymi polski poseł musiał się kontaktować.
Chociaż prace nad skompletowaniem załóg statków i wyekwipowaniem wy­
prawy koncentrowały się w Sewilli, skąd flotylla Magellana miała wypłynąć
10 sierpnia tego roku, w Barcelonie, na dworze, pilnie doglądano toku prac,
podejmowano rozmaite decyzje, wystawiano dokumenty. Najnowszy zamiar
dopłynięcia drogą zachodnią do wschodnioazjatyckich Wysp Korzennych
był tematem rozmów i przedmiotem komentarzy.
Właśnie w Barcelonie usłyszał o wyprawie jej późniejszy kronikarz,
Antonio de Pigafetta, przybyły na dwór hiszpański u boku protonotariusza

�98

RYSZARD TOMICKI

apostolskiego i posła papieża Leona X., Francesca Chiericati. W początkach
maja, uzyskawszy stosowne pozwolenia i listy polecające, Pigafetta dotarł do
Sewilli, a trzy miesiące później wyruszył z Magellanem w morze. W swej
wydanej w Paryżu w 1524 r. relacji z podróży dookoła świata napisał, że
o odkryciach dokonywanych na „morzu zwanym oceanem" dowiedział się
tyle z lektury licznych książek, co z rozmów z uczonymi, zorientowanymi
w tych sprawach ludźmi z otoczenia papieskiego posła (Pigafetta 1992,
s. 3-4). O ile mówiąc o książkach być może nieco przesadził, bo nie było ich
wówczas wiele, o tyle w pouczające rozmowy łatwo uwierzyć, tym bardziej
że toczyły się one - na co wszystko wskazuje - w Barcelonie, pod wrażeniem
aktualnych wydarzeń.
Dantyszek był w analogicznej sytuacji. Wielomiesięczny pobyt w atmo­
sferze sprzyjającej wybieganiu myślami poza Słupy Herkulesa i Wyspy
Szczęśliwe stwarzał wyśmienitą okazję do uświadomienia sobie niezwykłości
przeobrażeń, jakim podlegał tradycyjny obraz świata. Że zaś atmosfera
stolicy Katalonii tamtych dni oddziaływała na wyobraźnię, niech zaświadczy
jeszcze jeden przykład. Otóż Francesco Chiericati, wracając do Rzymu, nie
tylko zabierał ze sobą pochodzącą z Ameryki maskę zachwycającej roboty
(nb. polecaną przez Anghierę uwadze Leona X jako dowód wielkiej arty­
stycznej zręczności tubylców; por. Angleria 1989, s. 266), lecz wymógł
ponadto na Giovannim Ruño, nuncjuszu apostolskim w Hiszpanii, obiet­
nicę nadsyłania mu do Italii wszelkich nowinek dotyczących Nowego Świata
(Bustamante 1986, s. 56). Tę zrodzoną w Barcelonie ciekawość miał już
niebawem, w marcu 1520 г., zaspokoić - lub jeszcze bardziej rozbudzić
- list Ruffa opisujący Indian oraz zdumiewające bogactwem indiańskie wy­
roby, które dotarły z Meksyku i prezentowane były publicznie w Valladolid
(Bataillon 1959).
W jakiej mierze Dantyszek uległ ciekawości nowych ziem i ludów, trudno
powiedzieć, ale barceloński nabytek daje pewność, że nie pozostał wobec
nich obojętny.
*

Mówiąc o pobycie Dantyszka w Barcelonie, trzeba wspomnieć i o tym,
że na królewskim dworze przebywał wtedy również Anghiera. Koincydencja
nie daje jednak podstaw do wysnuwania dalej idących wniosków. W znanej
korespondencji polskiego dyplomaty nie ma najmniejszego śladu już nie tyle
nawet kontaktów z autorem Dekad, co choćby dostrzeżenia jego obecności
w Barcelonie . Wprawdzie słabości wnioskowania ex silentio są doskonale
znane, a potwierdza je brak w listach wysyłanych z Barcelony najdrob­
niejszej nawet aluzji do zamorskich wypraw i odkryć, niemniej ewentualną
32

3 2

Por. listy do Zygmunta I i Piotra Tomickiego w: A T V, s. 32-34, 68-70, 80-81.

�WCZESNE ŹRÓDŁA WIEDZY O AMERYCE W POLSCE

99

znajomość Dantyszka z Anghierą w 1519 r. zdaje się całkowicie wykluczać
inne, o kilka lat późniejsze świadectwo.
Jest nim list Anghiery do jednego z przyjaciół, pisany 13 marca 1525 r.
w Madrycie. Na marginesie wiadomości o przybyciu poselstwa moskiew­
skiego „z północnych klimatów [...], z Rusi i Sarmacji" autor wspomniał
tam o wcześniejszym pojawieniu się na cesarskim już wtedy dworze jeszcze
jednego posła. Wcześniejszym, bo ten - jak czytamy w liście - przybył
nie do Madrytu, lecz do Valladolid, a dwór przeniósł się z Valladolid do
Madrytu przy końcu 1524 r. Anghiera nie podał imienia posła ani nie
napisał skąd pochodził. Z lekkim przekąsem donosił za to, że reprezen­
towany przez niego monarcha legitymował się prawie całą stronicą tytułów
i deklarował, iż pragnie utrzymania z cesarzem braterskich stosunków,
takich samych, jak z jego dziadkiem, Maksymilianem (Angleria 1953-1957,
IV, s. 396).
W anonimowym pośle, najwyraźniej kojarzącym się piszącemu i z pół­
nocnymi chłodami, i z wysłannikami księcia Moskwy, można rozpoznać
Dantyszka. Kilka miesięcy wcześniej przybył on właśnie do Valladolid, gdzie
został przyjęty mało przychylnie z powodu niedawnego polsko-francuskiego
zbliżenia, źle widzianego na habsburskim dworze. Następnie przeniósł się
w ślad za cesarzem z Valladolid do Madrytu i tam 3 grudnia 1524 r. złożył
Karolowi V hołd lenny w imieniu Zygmunta I wraz z przybyłym na krótko
do Hiszpanii innym polskim posłem, Stanisławem Borkiem (Pociecha
1938, s. 426).
Jeżeli proponowana identyfikacja jest trafna, to przypuszczalnie wzmian­
ka Anghiery byłaby bardziej konkretna, a pewno też cieplejsza, gdyby wcze­
śniej, kiedykolwiek, miał on sposobność poznać osobiście Dantyszka,
w szczególności jako człowieka zainteresowanego Dekadami.
Wygląda więc na to, iż jeszcze na początku 1525 r. Dantyszek i Anghiera
byli sobie obcy. Czy sytuacja uległa zmianie w późniejszych latach, kiedy
miesiącami musieli znajdować się blisko siebie, towarzysząc dworowi Karola
V w wędrówce po hiszpańskich miastach?
Jak dotąd, nic na ten temat nie wiadomo. Możliwości nie należy wsze­
lako z góry wykluczać, gdyż poza wspólnym zainteresowaniem Nowym
Światem mieli oni także co najmniej dwóch wspólnych bliskich znajomych
- Alonsa de Valdés, cesarskiego sekretarza, i kanclerza Mercurina Arborio
de Gattinara . Pierwszy był najbardziej chyba zżytym z Dantyszkiem Hisz­
panem. Drugiego łączyła z polskim posłem nić wzajemnej sympatii, której
dowód - złoty medal z wizerunkiem kanclerza - przechował Dantyszek
aż do śmierci (Birkenmajer 1924, s. 288). Obaj mogli przy najrozmaitszych
okazjach ułatwić kontakt Dantyszka z Anghierą, zanim ten ostatni zmarł
33

3 3

O związkach tych osób z Anghierą i Dantyszkiem patrz m.in.: Caballero 1875, s. 93, 110,
121; Atti 1980, s. 115-119; Pociecha 1949-1958, passim.

�100

RYSZARD TOMICKI
34

na początku października 1526 r. w Grenadzie . Bez ujawnienia jakichś
nowych źródeł, jeżeli takie w ogóle istnieją, nie da się na ten temat powie­
dzieć nic więcej.
*

Na koniec należałoby postawić jeszcze dwa pytania: czy Dantyszek prze­
studiował nabyte w Barcelonie dzieło i co mu dała ewentualna lektura? Na
pierwsze z nich można z dużym prawdopodobieństwem odpowiedzieć twier­
dząco, chociaż na kartach egzemplarza z Biblioteki Narodowej w Warszawie
nie ma śladów intensywnego czytania ani glos, a jedynie kilka odręcznych
poprawek błędów drukarskich. Drugie pytanie pozostaje bez odpowiedzi
i szanse na jej udzielenie w przyszłości nie są chyba zbyt duże. Jednak
fakt, iż książka Anghiery dotarła w 1519 r. do Polski, widzieć trzeba także
w wymiarze ponadindywidualnym. Znalazła się ona bowiem w zasięgu wielu
potencjalnych czytelników i zapewne w jakiejś mierze współkształtowała
(podobnie jak np. książki i mapy posiadane przez Macieja z Miechowa)
najogólniejszą choćby świadomość dokonujących się w zakresie wiedzy
o świecie przeobrażeń. Na pewno była, jednym ze źródeł informacji, które
dostarczały części polskich elit intelektualnych i politycznych wiedzę o wiele
bogatszą niż ta, jaką upowszechniali w pierwszych dziesięcioleciach X V I w.
parający się geografią profesorowie Akademii Krakowskiej (wystarczy przy­
pomnieć, że pierwszą, zdawkową wzmiankę o udziale Hiszpanii w odkrywa­
niu nowych ziem podał w druku Maciej Kmita z Szamotuł w 1522 г.;
Olszewicz 1931, s. 16-18; Wróblewski 1977, s. 23). Takich źródeł, niekonie­
cznie w postaci książek, istniało wówczas więcej, o czym świadczą m.in. echa
franciszkańskiej pracy misyjnej w „Indiach czyli Nowym Świecie", utrwalo­
ne pod datą 1521 w kronice Jana z Komorowa (1888, s. 338), czy refleksy
zamorskiej aktywności poddanych Karola V, odnajdowane w korespon­
dencji Dantyszka z Hiszpanii. Nie przeceniając zatem oddziaływania poje­
dynczego egzemplarza Dekad, wypada jednocześnie pamiętać, że jest on
kolejnym, nader ważnym śladem szerszego potoku informacji o odkryciach
geograficznych, napływających do Polski stosunkowo wcześnie i nadal
w pełni nie rozpoznanych.
3 4

Wówczas istniały już w rękopisie kolejne Dekady - Czwarta (1520), Piąta (1521-1523),
Szósta (1524), Siódma (1524) i Ósma (1525). Skrócona wersja Czwartej Dekady, przygotowana
przez samego autora, opublikowana została w 1521 r. w Bazylei pod tytułem De nuper stab
D. Carolo repertis insulis [...] enchiridion. Pod nieco zmienionym tytułem przedrukowano ją
w 1524 r. w Norymberdze jako dodatek do łacińskiej edycji drugiego listu Hernana Cortesa do
Karola V. Kompletne wydanie Dekad, obejmujące osiem dziesięcioksiągów, ukazało się dopie­
ro w kilka lat po śmierci Anghiery, w 1530 г., w Alcalá de Henares, pod tytułem De orbe novo
Petri Martyr is ab Angler ia [...] decades. W tym samym roku i miejscu opublikowano jeszcze
jedno dzieło Anghiery - jego Opus epistolarum, zbiór 813 łacińskich listów, będących fas­
cynującym dokumentem epoki i nieocenionym źródłem historycznym.

�101

TY?*!

J AŁI5 ГЙ&amp;ЯАВ. I V X T A l O O B R R O t r R OlSTtNCTIORtlC вТ Е Х Т в Ш Ю Я Е в

»&gt;oionTjitoíA

I N T A B V I Í

вхгяяид. Ltrstviti ?яо»я1и R O ; B I S I B ? I

nic

V&lt;UJWU VaUcřuj.a&lt;Scrui»

h

R-enmnTTuru.

г

Гит^ипчаог.
™*ла.

m
n

NVwxrvbfum.
AnHU.Jbcmu.

« Магт Cafpfam fol A(b«u*.
u SeyUm.

p CjUika,Cuuncr,

y

Italia.

řll

AOJECTU

Я80ЯД ВТ »*OYI НС U I .

ĎÍMOBJTRASTVW

(n
f_ Aлřhoi
^ с funí
, . . »rrgnum
^ „ т МMulámeÜJr
„Г-~
enum OrgauŁjtgnuaiNiJbie. India
Aeftiomxjliic итцхпЬ Přcfto lobao;
1

pirxm Ctapyríú * Cañete.

laua.

Ryc. 4 i 5. Mapy świata w dwóch wydaniach dzieła Gregora Reischa Margarita philosophica
(Strasburg 1504 i Strasburg 1515). Na mapie wcześniejszej (ryc. 4) nieaktualność przedstawionego
obrazu świata sygnalizują napisy umieszczone przy dolnej krawędzi. Jeden z nich informuje, iż ląd
afrykański ciągnie się aż do ok. 40° szerokości geograficznej południowej. Drugi, że tam, gdzie
wyobrażono ziemię okalającą Ocean Indyjski, w rzeczywistości jest morze, a na nim przeogromne
wyspy, nieznane Ptolemeuszowi. Mapa późniejsza (ryc. 5) przedstawia już zarys Ameryki, bardzo
podobny do zaprezentowanego przez Martina Waldseemullera na pierwszej drukowanej mapie
ukazującej wyłącznie Nowy Świat (Tabula ierre nove), opublikowanej w strasburskim wydaniu
Geografii Ptolemeusza z roku 1513. Na południowej części amerykańskiego lądu widnieje napis:
Paria seu Prisilia, będący pogłosem odkryć Krzysztofa Kolumba z 1498 r. (Paria to okolice ujścia
Orinoko) oraz żeglarzy portugalskich (Prisilia = Brazylia). Mapy wg: Bargow 1951, s. 83, 107

�102

RYSZARD TOMICKI

Wracając jeszcze na moment do księgozbioru Dantyszka, dodajmy, że
w 1522 г., gdy przyszło mu ponownie wyruszyć w podróż do zachodniej
Europy, podczas której miał zawitać po raz drugi do Hiszpanii, w jego
krakowskim mieszkaniu pozostało wiele książek. 4 lipca tego roku zajęto
je protokolarnie, wraz z innymi osobistymi rzeczami, na poczet nie za­
płaconych należności (Ptaśnik 1936, s. 180-181). W sporządzonym wtedy
spisie nie ma dzieła Anghiery, co pozwala przypuszczać, iż być może
znajdowało się u kogoś w czytaniu albo w podręcznym bagażu Dantyszka.
W spisie figuruje natomiast Margarita philosophica, scholastyczna ency­
klopedia Gregora Reischa, wydana we Freiburgu w 1503 г., potem wielo­
krotnie wznawiana (Alden 1980, s. 7). W jej kolejnych wydaniach zamiesz­
czano mapę świata, zmieniającą się z biegiem lat. Początkowo informo­
wała ona o nowych odkryciach tylko za pośrednictwem napisów, z czasem
ukazywała jednak również położenie nieznanych wcześniej lądów (por.
ryc. 4 i 5). Aczkolwiek nie wiadomo, które z wydań encyklopedii posiadał
Dantyszek, i to dzieło warto wpisać na skromną jak narazie listę książek,
będących źródłami jego wiedzy o wielkich odkryciach geograficznych.
LITERATURA
Abad J.M.
1991
La imprenta en Alcalá de Henares (1502-1600). Introducción a la „Tipobibliografía española" J.S. Díaz, 1.1—II, Madrid.
A l b a R.
1989
Pedro Mártir de Anglería: su vida y su obra. Introducción, w: Anglería 1989,
s. V - X L I I I .
A l d e n J . , ed.
1980
European Americana: a chronological guide to works printed in Europe relating
to the America, 1493-1776, ed. by... with the assistance of D . C . Landis, New
York, 1.1.
A n g l e r í a P . M . de
1953-1957 Epistolario, estudio y traducción por J . López de Toro, t. I - I V , Madrid.
1989
Decadas del Nuevo Mundo, traducción del latín de J . Torres Asensio, revisada
y corregida por J . Martínez Mesanza, introducción de R. Alba, Madrid.
AT
Acta Tomiciana, t. I - X I I I , Poznań 1852-1912; t . X I V - X V , Poznań 1952-1957;
t. X V I - X V 1 I , Wrocław 1961-1966.
At ti
1980
Piętro Mar tire d'Anghiera nella storia e nella cultura. Secondo Convegno Internazionale di Studi Americanistici, Genova-Arona, 16-19 Ottobre 1978. Atti, Genova.
Axer J.
1990
Una carta de la correspondencia de Hernán Cortés con Jan Dantyszek (Juan
Dantisco), „Estudios Latinoamericanos", t. X I I I , s. 365-377.
1994
patrz: Fontán, Axer 1994.
A x e r J . , T o m i c k i R.
1994
Juan Dantisco: un amigo de Hernán Cortés, w: Fontán, Axer 1994, s. 51-59.
B a b e l o n J.
1954
Un retrato verdadero de Hernán Cortés, „Memorias de la Academia Mexicana de
la Historia", t. X I I I , nr 3, s. 173-178.

�WCZESNE ŹRÓDŁA WIEDZY O AMERYCE W POLSCE

103

Bączkowski K.
1993
Kilka uwag o recepcji odkrycia Ameryki w Europie w końcu XV i w pierwszych
dziesięcioleciach XVI w., w: Europa-Ameryka od X do XX wieku. W pięćsetną
rocznicę pierwszej wyprawy Krzysztofa Kolumba, red. K . Bączkowski, Zeszyty
Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego M C X X I V . Prace Historyczne, z. 108,
Kraków, s. 35-51.
Bagrow L.
1951
Die Geschichte der Kartographie, Berlin.
Bataillon M.
1959
Les premiers Mexicains envoyés en Espagne par Cortes, „Journal de la Société des
Américanistes", N.S., t. X L V I I I , s. 135-140.
Birkenmajer L.A.
1924
Stromata Copernicana. Studia, poszukiwania i materiały biograficzne, Kraków.
B o r a h W.
1962
The Cortes Codex of Vienna and Emperor Ferdinand I, „The Americas", t. X I X ,
nr 1, s. 79-92.
B u c z e k К.
1930
Biblioteka Puławska w czasie walk powstania listopadowego, „Silva Rerum", t. V,
nr 10-12, s. 155-170.
B u s t a m a n t e J.
1986
La atracción de lo raro y peregrino. Estudio introductorio, w: Conquistador
Anónimo, Relación de la Nueva España, Madrid, s. 7-74.
Bustamante G a r c í a J.
1992
Retórica, traducción y responsabilidad histórica: claves humanísticas en la obra de
Bernardino de Sahagún, w: B. Ares, J . Bustamante, F . Castilla, F . del Pino, Humani­
smo y visión del otro en la España moderna: cuatro estudios, Madrid, s. 243—375.
Caballero F.
1875
Alonso y Juan de Valdés. Conquenses ilustres, t. IV, Madrid.
Cartas
1960
Cartas de relación de la conquista de la Nueva España escritas por Hernán Cortes al
Emperador Carlos V y otros documentos relativos a la conquista, años de 1519-1527.
Codex Vindobonensis S.N. 1600. Geleitwort J . Stummvoll, introduction and biblio­
graphy Ch. Gibson, Kodikologische Beschreibung F . Unterkircher, Graz.
Cline H . F .
1969
Hernando Cortes and the Aztec Indians in Spain, „The Quarterly Journal of the
Library of Congress", t. X X V I , nr 2, s. 70-90.
C o l ó n H.
1965
Dzieje żywota i znamienitych spraw Admirała don Krzysztofa Kolumba, przekład,
wstęp i przypisy A. Dukanovič, Warszawa.
Contarini G.
1840
Relazione di Gaspar o Contarini ritornato ambasciatore da Carlo V, let ta en Sena to
a di 16 novembre 1525, w: Relazioni degli ambasciatori veneti al Senato, raccolte,
annotate et edite da E . Alberi, Serie I , vol. I I , Firenze, s. 9-73.
Czerny F.
1886
O wpływie wielkich odkryć geograficznych na Polskę i jej oświatę w XVI wieku,
w: Pamiętnik Zjazdu Historyczno-Literackiego im. J. Kochanowskiego, „Archi­
wum do dziejów literatury i oświaty w Polsce", t. V, s. 18-32.
Dantyszek J.
1950
Ioannis Dantisci poetae laureáti carmina, ed. S. Skimina, Kraków.
1987
Pieśni, wybór i przekład z łaciny A. Kamieńska, wstęp Z . Nowak, Olsztyn.
D z i e c h c i ń s k a H.
1991
O staropolskich dziennikach podróży, Warszawa.
a

a

�104

RYSZARD TOMICKI

Elliott J.H.
1970
The Old World and the New, 1492-1650, Cambridge.
Finkel L.
1879
Poselstwa Jana Dantyszka, w: Album uczącej się młodzieży polskiej, poświęcone
J.I. Kraszewskiemu z powodu jubileuszu jego pięćdziesięcioletniej działalności litera­
ckiej, Lwów, s. 331-386.
F l a n c z e w s k a B.
1972
Zalewski Ludwik, w: Słownik pracowników książki polskiej, Warszawa-Łódź,
s. 1003-1004.
F o n t á n A., A x e r J . , eds.
1994
Españoles y polacos en la corte de Carlos V. Cartas del embajador Juan Dantisco,
Madrid.
Fumagalli G.
1893
Bibliografia degli scritti it alian i o stampati in Italia sopra Cristoforo Colombo, la
scoperta del Nuovo Mondo e i viaggi degli italiani in America, compilata da... con
la collaborazione di P. Amat di S. Filippo, Roma.
G u m o w s k i M.
1929
Jan Dantyszek i jego medale, „Zapiski Towarzystwa Naukowego w Toruniu",
t. VIII, nr 1, s. 3-19.
Hajdukiewicz L.
1960
Biblioteka Macieja z Miechowa, Wrocław.
Н а т р е Т., ed.
1927
Das Trachtenbuch des Christoph Weiditz von seinen Reisen nach Spanien (1529)
und den Niederlanden (1531-32), Berlin-Leipzig.
Harrisse H.
1967
Bibliotheca americana vetustissima. A description of works relating to America
published between the years 1492 and 1551, Amsterdam (reprint wyd. z 1866 roku).
H i r s c h R.
1976
Printed reports on the early discoveries and their reception, w: First images of
America. The impact of the New World on the Old, ed. F . Chiappelli, Berkeley- L o s Angeles-London, t. I I , s. 537-562.
Hodgen M.T.
1964
Early anthropology in the sixteenth and seventeenth centuries, Philadelphia.
Jan z K o m o r o w a
1888
Memoriale Ordinis Fratrum Minorum a Fr. Ioanne de Komorowo compilatum, eds.
X . Liske, A. Lorkiewicz, w: Monumenta Poloniae Historical Pomniki Dziejowe
Polski, Lwów (reprint: Warszawa 1961), t. V, s. 64-406.
K a š p a r O.
1992
Soupis pramenů к dějinám zámořských objevů a dobýváni Nového Světa ve fondech
Naródni Knihovny v Praze, Praha.
K i e s z k o w s k i J.
1912
Kanclerz Krzysztof Szydłowiecki. Z dziejów kultury i sztuki Zygmuntowskich cza­
sów, t. I - I I , Poznań.
1919
Medale Dantyszka, „Wiadomości Numizmatyczno-Archeologiczne", t. V I I I ,
nr 8-9, s. 97-111.
K o t S.
1987
Polska Złotego Wieku a Europa. Studia i szkice, wybór, przygotowanie do druku
i wstęp H . Baryczą, Warszawa.
L o s a d a A.
1980
Consideraciones sobre la teoría del „,buen salvaje" y sus fuentes españolas de los
siglos XVI y XVII, en especial Colón, Mártir de Anglería, Las Casas, Vives,
Guevara y Coreal, w: Atti 1980, s. 549-593.

�WCZESNE ŹRÓDŁA WIEDZY O AMERYCE W POLSCE

105

Muller-Blessing I.B.
1967—1968 Johannes Dantiscus von Hofen. Ein Diplomat und Bischof zwischen Humanismus
und Reformation (1485-1548), „Zeitschrift für die Geschichte und Altertumskunde Ermlands", t. X X X I / X X X I I , s. 59-238.
N i k l e w i c z K., T a z b i r J.
1970
List Ferdynanda Cortesa do Jana Dantyszka z 1531 г., „Zapiski Historyczne",
t. X X X V , z. 3-4, s. 111-112.
Niklewiczówna K.
1977
Piśmiennictwo hiszpańskie w Polsce w okresie staropolskim, w: Literatura staropol­
ska w kontekście europejskim (związki i analogie), red. T . Michałowska, J . Slaski,
Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk, s. 91-110
N o w a k Z.
1982
Jan Dantyszek. Portret renesansowego humanisty, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź.
Nowy Korbut
1963-1965 Bibliografia literatury polskiej „Nowy Korbut". T . 1-3. Piśmiennictwo staropol­
skie, Warszawa.
O'Gorman E .
1972
Cuatro historiadores de Indias. Siglo XVI, México.
1984
La invención de América. Investigación acerca de la estructura histórica del Nuevo
Mundo y del sentido de su devenir, México.
O l s z e w i c z B.
1931
Poland and the discovery of America. A historical and bibliographical essay, transí,
by M.Z. Arend, Poznań.
1947
Polska a odkrycie Ameryki (Studia polono-americana II), „Sprawozdania Wro­
cławskiego Towarzystwa Naukowego", rok I , z. 2, s. 44—47.
1956
Geografia polska w okresie Odrodzenia, w: Odrodzenie w Polsce, t. II: Historia
nauki, cz. 2, red. B. Suchodolski, Warszawa, s. 324-360.
1957
Geografia polska w okresie Odrodzenia, Warszawa.
Paesi
1916
Paesi nouamente retrovati &lt;ft Novo Mondo da Alberico Vesputio Florentino intitulato (1508). Reproduced in facsimile from the McCormick-Hoe copy in the
Princeton University Library, Princeton-London.
P a n e R.
1978
Relación acerca de las antigüedades de los indios. El primer tratado escrito en
América, nueva versión, con notas, mapa y apéndices por J.J. Arrom, México.
P i g a f e t t a A.
1992
Relacja z wyprawy Magellana dookoła świata, tłum. J. Szymanowska, wstęp
i przypisy B. Nowak, Gdańsk.
P o c i e c h a W.
1938
Dantyszek Jan, w: Polski Słownik Biograficzny, Kraków, t. IV, s. 424-430.
1947
Polska wobec elekcji cesarza Karola V w roku 1519, Kraków.
1949-1958 Królowa Bona (1494-1557). Czasy i ludzie Odrodzenia, t. I - I V , Poznań.
P t a ś n i k J . , ed.
1936
Cracovia artificum 1501-1550, w: Źródła do historii sztuki i cywilizacyi w Polsce,
Kraków, t. V, z. 1
Rosen E.
1943
Copernicus and the discovery of America, „The Hispanic American Historical
Review", t. X X I I I , nr 2, s. 367-371.
Rowe J.H.
1965
The Renaissance foundation of anthropology, „American Anthropologist",
t. L X V I I , s. 1-20.

�106

RYSZARD TOMICKI

R u w e t W.
1988
A historical analysis of the 'Segunda carta de relación* of Hernán Cortes, w:
Smoke and mists. Mesoamerican studies in memory of Thelma D. Sullivan, eds.
J . K . Josserand, K . Dakin, Oxford, 1.1, s. 99-109.
Salas A.M.
1959
Tres cronistas de Indias: Pedro Mártir de Anglería, Gonzalo Fernández de Oviedo,
Bartolomé de las Casas, Buenos Aires.
T a z b i r J.
1968
La conque te de VAmérique a la lumiere de Vopinion polonaise, „Acta Poloniae
Histórica", t. X V I I , s. 5-22.
1969
Szlachta a konkwistadorzy. Opinia staropolska wobec podboju Ameryki przez Hisz­
panię, Warszawa.
1970
patrz: Niklewicz, Tazbir 1970.
1972
Christopher Columbus in early Polish literature, „Acta Poloniae Histórica",
t. X X V , s. 109-123.
1973
Krzysztof Kolumb w opinii staropolskiej, w: Studia z dziejów geografii i kartografii,
red. H . Babicz, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk, s. 441-455.
1979
Rec. z: Wróblewski 1977, „Estudios Latinoamericanos", t. V , s. 113-117.
1990
La República nobiliaria polaca frente a América: opiniones y contactos, „Estudios
Latinoamericanos", t. X I I I , s. 61-141.
1991
Polska sława Krzysztofa Kolumba, Warszawa.
T o m i c k i R.
1992
Una carta desconocida de Hernán Cortés a Jan Dantyszek (Juan Dantisco),
„Estudios Latinoamericanos", t. X V , s. 319-326.
1994
patrz: Axer, Tomicki 1994.
1994
Comentario a los fragmentos de cartas sobre el Nuevo Mundo, w: Fontán, Axer
1994, s. 334-344.
V o c h t H . de
1961
John Dantiscus and his Netherlandish friends as revealed by their correspondence,
1522-1546, Louvain.
Wiszniewski M.
1844
Historia literatury polskiej, Kraków, t. VI.
W r ó b l e w s k i R.
1977
Znajomość Ameryki w Polsce okresu Odrodzenia, Warszawa.
Y a r m o l i n s k y A.
1937
Early Polish Americana. A bibliographical study, New York.

RYSZARD TOMICKI
E A R L Y SOURCES OF K N O W L E D G E ABOUT AMERICA I N POLAND:
J A N D A N T Y S Z E K A N D DE ORBE NOVO DECADES (1516)
B Y PIETRO MARTIRE D'ANGHIERA
Summary
The article is a contribution to the studies on the earliest stages of widerspreading of the
knowledge of the American continent in Poland.
The author's inspiration came from a 16th century book entitled "De orbe novo decades"
(Alcalá de Henares 1516) written by Piętro Martire d'Anghiera (in Spain, where he lived,
known as Pedro Mártir de Anglería), kept in the National Library in Warsaw. The discovered
copy had been purchased on 14th June 1519 in Barcelona and then belonged to Jan Dantyszek
(Joannes Dantiscus).

�WCZESNE ŹRÓDŁA WIEDZY O AMERYCE W POLSCE

107

In the first part of the article the reader is acquainted with the person of Jan Dantyszek
(1485-1548), a Polish diplomat, poet, humanist and a bishop. He was much interested
in geographical discoveries of that time, especially those of the New World and was known to
be a friend of Hernán Cortés, the famous Spanish conquistador whom he had got to know in
1528 in Spain while serving as the Polish ambassador to the court of Charles V (1524-1532).
Up to now historical sources have not evidenced as to when the interests of Dantyszek had
begun. Owing to the above mentioned book by d'Anghiera bought in Barcelona we are able to
date Dantyszek's Americanistic initiation for his first sojourn in Spain as the Polish king's
legate, i.e. between January and September 1519.
In the second part of the article the author presents Pietro Martire d'Anghiera and the
origin of his main work, "The New World Decades", the first great compendium of the history
of Spanish discoveries in America and of America itself. The copy owned by Dantyszek
comprises three 'decades' describing the events from the years 1492-1516.
The book reached Cracow, the capital of Polish Kingdom of that time, in 1519. It is
a important evidence of the widerspreading of the global image of the world in Eastern
Europe. Physically this part of Europe was as remote from the Atlantic and the New World as
it could be, but still within the reach as proved also by Dantyszek's constant mail touch with
Mexico, exchanging for some time letters with Hernán Cortés and another person called
Mendoza, probably Cortes' companion.
Moreover, De orbe novo decades is one of the earliest sources of ethnographical knowledge
on America available for the Polish intellectuals of the 20ties of the 16th century, and in fact
the most valuable of the period.
Translated by Anna

Kuczyńska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12123" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13240">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b2c243b60e20e9963bd0a840454d5063.jpg</src>
        <authentication>0e215ac726c48ea0c949be074e8bdfb2</authentication>
      </file>
      <file fileId="13013">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fa08ed65e5be79431b053820baa8e0b0.jpg</src>
        <authentication>1e15b55466f10f5e2e2694634816b6c6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144524">
                <text>We wnętrzu szałasu pasterskiego/ Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Dolina Starorobociańska [dawna hala Stara Robota] (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144525">
                <text>budownictwo pasterskie ; bednarstwo ;  serowarstwo ; przetwórstwo produktów żywnościowych ; przechowywanie żywności ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144526">
                <text>fotografie przedstawia wnętrze szałasu pasterskiego - część magazynową do przechowywania oscypków (1)  i sprzęty m.in. beczki na kwaśniejące mleko, tzw. puciry (2). Uwaga:- lokalizacja na mapie jest przybliżona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144527">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144528">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144529">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144530">
                <text>1965</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144531">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144532">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144533">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144534">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144535">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144536">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144537">
                <text>PAE_FNK_24.39.I_B.5.8.3_01&#13;
PAE_FNK_24.39.I_B.5.8.3_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="587">
        <name>budownictwo pasterskie</name>
      </tag>
      <tag tagId="669">
        <name>dawna hala Stara Robota</name>
      </tag>
      <tag tagId="668">
        <name>Dolina Starobociańska</name>
      </tag>
      <tag tagId="301">
        <name>oscypek</name>
      </tag>
      <tag tagId="240">
        <name>oszczypek</name>
      </tag>
      <tag tagId="346">
        <name>Podhale</name>
      </tag>
      <tag tagId="139">
        <name>pożywienie</name>
      </tag>
      <tag tagId="632">
        <name>produkt regionalny</name>
      </tag>
      <tag tagId="670">
        <name>przechowywanie żywności</name>
      </tag>
      <tag tagId="243">
        <name>przetwórstwo produktów żywnościowych</name>
      </tag>
      <tag tagId="671">
        <name>pucira</name>
      </tag>
      <tag tagId="629">
        <name>serowarstwo</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12292" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12317">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5777c9c8ccc9b12da1f8a46a04ae7195.jpg</src>
        <authentication>f8e96db73c2e35b0560f9dbb6e9e4afa</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146890">
                <text>Wędrówka szlakiem górskim / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Szczawnica (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146891">
                <text>rolnictwo ; struktura użytków ; Małopolska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146892">
                <text>fotografia przedstawia strukturę użytków w Szczawnicy (na drodze widać trzy idące osoby: mężczyznę i dwie kobiety)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146893">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146894">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146895">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146896">
                <text>1967</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146897">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146898">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146899">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146900">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146901">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146902">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146903">
                <text>PAE_FNK_26.38.III_J.4.3.6_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="590">
        <name>okolice Nowego Targu</name>
      </tag>
      <tag tagId="42">
        <name>rolnictwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="187">
        <name>struktura użytków</name>
      </tag>
      <tag tagId="743">
        <name>Szczawnica</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="7106" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7086">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f53fc5b157caf91624cf3891a78ab8f9.pdf</src>
        <authentication>1858e01fb16d57760bed955d43a9ece0</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="84818">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2375</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="84819">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="84820">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2203</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="84821">
                <text>Wędrówki Felliniego / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="84822">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4, s.19-27</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="84823">
                <text>Rutkowska, Teresa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="84824">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="84825">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="84826">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="84827">
                <text>Wędrówki Felliniego
Teresa Rutkowska

„Sztuka polega na tym, aby wszystko
było udane, a zdawało się rzeczywiste."
Filippo Baldinucci - krytyk sztuki okresu baroku
(w:) Dwugłos

o Berninim

„Zarówno w malarstwie, jak w rzeźbie
figury są zawsze w działaniu: zmierzają
do celu poza czasem i miejscem, w którym
żyją, dążąc namiętnie do tego, aby się z
sobą połączyć."
Fragment hasła „barok", (w.) Le Langage

swoich p r z e k o n a ń , przede wszystkim artystycznych, a w re­
zultacie r ó w n i e ż egzystencjalnych i religijnych. W y k ł a d ten
nie ma w s z a k ż e nic z ekshibicjonizmu. M ó w i ą c n a m tak wiele
o sobie j a k o o t w ó r c y , przestrzega zarazem, a b y ś m y nie
ulegali z ł u d z e n i u , że poznajemy go j a k o c z ł o w i e k a . N i e tai
wcale, iż raz po raz narzuca n a m kolejne mistyfikacje. W c i ą ż
bowiem, powtarza: „ W y m y ś l i ł e m siebie c a ł k o w i c i e , swoje
d z i e c i ń s t w o , o s o b o w o ś ć , t ę s k n o t y , marzenia, wspomnienia,
wszystko."
Pielęgnuje Fellini ó w w y m y ś l o n y wizerunek niezwykle
starannie. Ś w i a d c z ą o t y m nie t y l k o filmy, ale r ó w n i e ż liczne
wywiady, k t ó r y c h tak c h ę t n i e udziela, i a r t y k u ł y , ze wspo­
m n i a n ą k s i ą ż e c z k ą włącznie. Wizerunek ten — pełen sprze­
czności ( „ O d sprzeczności w o l n i są t y l k o fanatycy albo
g ł u p c y " ) — pozostaje przecież na swój s p o s ó b spójny, gdy
patrzymy n a ń przez pryzmat jego kolejnych p o c z y n a ń
t w ó r c z y c h . Ta z n a c z ą c a s k ł o n n o ś ć do w y z n a ń , d o k o n ­
struowania w ł a s n e g o obrazu na u ż y t e k p u b l i c z n o ś c i , nie jest
zjawiskiem n a g m i n n y m w ś r ó d r e ż y s e r ó w filmowych. U ś w i a ­
damiamy więc sobie głębiej i wyraźniej niż w j a k i m k o l w i e k
i n n y m przypadku j a k dalece trafne jest p r z e ś w i a d c z e n i e
Felliniego o t y m , że t w ó r c a filmowy w ciągu całego swojego
życia kręci jeden długi film, a kolejne t y t u ł y m a j ą d l a ń ,
przeciwnie niż dla k r y t y k ó w i w i d z ó w , znaczenie czysto
umowne, techniczne. Pozostaje o n j e d n y m z tych a r t y s t ó w
kina, nielicznych s p o ś r ó d żyjących współcześnie, k t ó r y c h
t w ó r c z o ś ć nosi tak niezwykłe p i ę t n o o s o b o w o ś c i i i n d y w i d u ­
alnego stylu. S f o r m u ł o w a n i e t o , p o n i e k ą d oczywiste dla
k a ż d e g o , k t o o g l ą d a ł c h o ć b y k i l k a z jego filmów, kryje
przecież w sobie bogactwo zjawisk, k t ó r e t r u d n o wyszczegól­
nić na zasadzie prostego rejestru, a jeszcze trudniej zinterp­
r e t o w a ć . Wszelkie p r ó b y z a m k n i ę c i a tych dzieł w z a ł o ż o n y m
z g ó r y schemacie interpretacyjnym skazane są na niepowo­
dzenie. Dlatego też pisząc o nich, z k o n i e c z n o ś c i p r z y s t a ć
musimy na c z ą s t k o w o ś ć i f r a g m e n t a r y c z n o ś ć . Być m o ż e
najuczciwszym wyjściem z sytuacji b y ł o b y przyznanie się do
2

de

Styles

„ U w i e l b i a m r u c h w o k ó ł siebie. Jest t o z p e w n o ś c i ą g ł ó w n y
p o w ó d , dla k t ó r e g o r o b i ę filmy. K i n o jest dla mnie usprawie­
dliwieniem do wprawiania rzeczy w r u c h (...) N i e odpowiada
m i status turysty. N i e umiem n i m b y ć . Jestem raczej
włóczęgą, ciekawym wszystkiego po trosze, t a k i m , k t ó r y
wszędzie się rozpycha i cały czas n a r a ż a się na ryzyko, że
wygoni go policja (...) N i e n a w i d z ę p o d r ó ż y . Czuję się
nieswojo p o d r ó ż u j ą c . M o g ę p o d r ó ż o w a ć po W ł o s z e c h , bo t u
moja c i e k a w o ś ć jest stale pobudzana. W i e m , co się kryje za
p o s z c z e g ó l n y m i twarzami, g ł o s a m i , miejscami. G d y jestem
za g r a n i c ą — czuję się znudzony. N i e odczytuję tych
wszystkich znaczeń. N i e m o g ę się o d n a l e ź ć przez dłuższy
czas. Czuję się wyrzucony poza nawias. J e d n o c z e ś n i e w o k ó ł
mnie panuje zawsze atmosfera p o d r ó ż y . Przyjazdy i wyjazdy.
P o ż e g n a n i a i powitania. U w i e l b i a m ten ruch w o k ó ł siebie.
Wszyscy m o i przyjaciele są p o d r ó ż n i k a m i . "
1

Tak pisze Fellini w książce o sobie. N i e jest to autobio­
grafia. Raczej z b i ó r l u ź n y c h w y z n a ń na temat własnej
t w ó r c z o ś c i . W s p o m i n a swoje d z i e c i ń s t w o i charakteryzuje
ludzi, k t ó r z y w jego życiu odegrali i s t o t n ą rolę. Powraca do
m o m e n t ó w z przeszłości, w a ż n y c h z p u n k t u widzenia p ó ź ­
niejszych w y b o r ó w artystycznych. O d k r y w a przed czytel­
nikiem, a zarazem hipotetycznym o d b i o r c ą filmów meandry

3

19
i

�faktu, iż t w ó r c z o ś ć tę traktujemy j a k o rezerwuar proble­
m ó w , z k t ó r e g o w y d o b y w a m y t o , co n a m w d a n y m momen­
cie wydaje się interesujące l u b przydatne. T a k też będzie i t y m
razem.
W ą t e k , k t ó r y uczynimy tematem naszych r o z w a ż a ń , nie
jest w ą t k i e m d o m i n u j ą c y m znaczeniowo ani strukturalnie.
Odznacza się jednak p e w n ą n a t a r c z y w ą p o w t a r z a l n o ś c i ą , co
s k ł a n i a do uznania go za istotny s k ł a d n i k stylu Felliniego.
Jest to w ą t e k b ł ą d z e n i a , włóczęgi, przemieszczania się
w przestrzeni. Peregrynacja s t a ł a się najbardziej p o w s z e c h n ą
p a r a b o l ą ludzkiej egzystencji, w y e k s p l o a t o w a n ą , z d a w a ł o by
się, do granic m o ż l i w o ś c i , a przecież — j a k to w sztuce bywa
— ciągle t k w i ą w niej n i e m a ł e siły poznawcze i estetyczne,
w y r a ż a ona b o w i e m o d w i e c z n ą p o t r z e b ę człowieka, j a k ą jest
intensyfikacja k o n t a k t u z o t a c z a j ą c ą go rzeczywistością
i z innymi ludźmi.
P r z e s t r z e ń , w k t ó r e j się poruszamy, ma tyleż charakter
fizyczny, postrzegalny z m y s ł o w o , co psychiczny. Ó w psychi­
czny aspekt s t o s u n k ó w przestrzennych z o s t a ł w n i k l i w i e
zanalizowany przez Georges'a M a t o r e w książce z a t y t u ł o w a ­
nej Przestrzeń ludzka. Pisze o n t a m między i n n y m i :
„ P r z e s t r z e ń w s p ó ł c z e s n a jest j a k człowiek, k t ó r y j ą o d ­
biera. Wcieliła się w p e w n ą całość h i s t o r y c z n ą , k t ó r e j
przejawem pozostaje literatura, sztuka, instytucje, j ę z y k . "
N a przecięciu d o ś w i a d c z e ń z b i o r o w y c h i i n d y w i d u a l n y c h
u f o r m o w a ł się w s p ó ł c z e ś n i e w świecie cywilizowanym pe­
wien t y p przestrzeni, k t ó r e m u M a t o r e przypisuje atrybuty
r u c h u i nieciągłości. C z ł o w i e k działa (a więc porusza się
i w p r a w i a rzeczy w ruch) w ś r o d o w i s k u , k t ó r e samo znajduje
się w nieustannym ruchu. Ruchem naznaczone jest t a k ż e
tworzenie, zgodnie b o w i e m z ujęciem bergsonowskim (a
p o g l ą d ten bliski był r ó w n i e ż t e o r e t y k o w i f i l m u Epsteinowi)
forma jest zarejstrowanym ruchem. Odbiciem tej sytuacji są
pojęcia i metafory, j a k i m i p o s ł u g u j e m y się c h c ą c wyrazić
nasze myśli i uczucia. Jeśli ó w r u c h myśli ma cel — to celem
t y m jest k o m u n i k o w a n i e się.
K a r t e z j a ń s k o - n e w t o n o w s k i model ś w i a t a usankcjonowa­
ny przez k u l t u r ę e u r o p o c e n t r y c z n ą z a k r e ś l a n o r m y i zasady
p o s t ę p o w a n i a . T ę d y s p r o p o r c j ę m i ę d z y j e d n o s t k o w y m i na­
p i ę c i a m i i niepokojami a w s p o m n i a n y m p o r z ą d k i e m ł a g o ­
dziła zawsze sztuka. Jak w t y m k o n t e k ś c i e sytuuje się film?
O t ó ż w ł a ś n i e on s p o ś r ó d wszystkich ś r o d k ó w wypowiedzi
artystycznej wydaje się najbardziej predestynowany d o m a ­
nifestowania i penetrowania tego poczucia nieciągłości
w świecie w s p ó ł c z e s n y m . Przestrzeń w dziele
filmowym
z zasady odznacza się h e t e r o g e n i c z n o ś c i ą , stanowi n a s t ę p s t ­
w o , ciąg wielu r ó ż n o r a k i c h przestrzeni konstytuowanych
i m o d y f i k o w a n y c h przez k a m e r ę , k t ó r a przyjmuje zmienne
p u n k t y widzenia, z m i e n n ą p e r s p e k t y w ę i przemieszcza się
z r o z m a i t ą p r ę d k o ś c i ą we wszystkich kierunkach. K a ż d a
z tych przestrzeni znika, aby u s t ą p i ć miejsca n a s t ę p n e j . I c h
w y b ó r i kolejność ustalane są przez t w ó r c ó w w procesie
m o n t a ż u w e d ł u g pewnych reguł percepcyjnych i konwencji
odbiorczych oraz przyjętej zasady artystycznej. Jeżeli prze­
bieg ó w zrealizowany jest w s p o s ó b p r a w i d ł o w y , widz nie
odczuwa wspomnianej z m i e n n o ś c i i poddaje się iluzji. Rezul­
tatem powyższej operacji jest bowiem p r z e s t r z e ń przed­
stawiona, w k t ó r e j toczy się akcja, czyli — j a k to określił
Pierre Francastel — „ t r ó j w y m i a r o w a p r z e s t r z e ń diegetyczna". I tak z owej m o z a i k i przestrzennej rodzi się pewna
całość o d z n a c z a j ą c a się z r ó ż n i c o w a n y m stopniem spójności
lub nieciągłości. Z problemem przestrzeni artystycznej upo­
r a ć się m u s i a ł y wszystkie, w m i a r ę koherentne teorie filmu.
Jeśli o t y m w s p o m i n a m , to dlatego, że t r a k t u j ę p r z e s t r z e ń
j a k o najmniej oporny wobec filmowych z a b i e g ó w kreacyj­
nych element rzeczywistości. Podobny p o t e n c j a ł t w ó r c z y
t k w i w elemencie czasu, jednak nie s p o s ó b r o z p a t r y w a ć go
4

20

w filmie w oderwaniu o d przestrzeni, co zresztą nie umniejsza
jego r o l i w strukturze całościowej dzieła.
Fellini z a w ł a d n ą ł c z a s o p r z e s t r z e n i ą w s p o s ó b absolutny
i arbitralny. Jest fascynujące o b s e r w o w a ć , j a k w kolejnych
filmach, od Walkoni i La Strady po A statek płynie, Ginger
i Fred, nawet Wywiad, dokonuje się jej stopniowa subiektywizacja, j a k nabiera cech swoistych, j a k ulega z a c h ł a n n e j
w y o b r a ź n i wizualnej t w ó r c y . Sny, fantasmagorie, u ł u d a ,
marzenia, wspomnienia — te ostatnie zresztą najczęściej
i najbardziej ostentacyjnie — w p l a t a j ą się w ciąg narracyjny.
Przeszłość i przyszłość p r z e n i k a j ą do teraźniejszości, ponie­
w a ż — j a k zdaje się m ó w i ć artysta — to dziecko, k t ó r y m się
b y ł o niegdyś, a i te marzenia o nas samych w przyszłości,
t k w i ą na r ó ż n y c h p i ę t r a c h naszej ś w i a d o m o ś c i i współist­
niejąc w nas w a r u n k u j ą wszystkie nasze poczynania.
M o ż n a by powiedzieć, że filmy Felliniego oscylują coraz
wyraźniej k u strukturze tematycznej. Oznacza to, że w o k ó ł
pewnej liczby e l e m e n t ó w s k ł a d a j ą c y c h się na temat g ł ó w n y
(miasto R z y m w Rzymie, proces dojrzewania w Amarcord,
kryzys t w ó r c z y w 8 i l\2, d e g r a d u j ą c a moc telewizji w Ginger
i Fred) zostaje zorganizowany pewien ciąg sekwencji (waria­
cji na temat). K r y t e r i a ich w y b o r u i p o r z ą d k o w a n i a są
niejednorodne. D e c y d o w a ć m o g ą :
— analogie i skojarzenia, j a k w Rzymie (artysta u p r a w o ­
mocnia t ę a r b i t r a l n o ś ć n a d a j ą c filmowi t y t u ł Fellini-Roma);
— epizodyczna budowa u t w o r u literackiego, j a k w Satyriconie (w t y m p r z y p a d k u o b r a z o w y m uzasadnieniem w y b o r u
jest ponadto treść fresków p o j a w i a j ą c y c h się w r ó ż n y c h
sekwencjach);
— wspomnienia z okresu m ł o d o ś c i , z istoty swej fragmen­
taryczne i niepełne, j a k w Amarcord (z w y o d r ę b n i e n i e m
p u n k t ó w „ z n a c z ą c y c h " w życiorysie bohatera);
— konstrukcja w y w i a d u w Wywiadzie (w k t ó r y m od­
powiedzi na n a s t ę p u j ą c e po sobie pytania wypełniają stop­
n i o w o „ a u t o p o r t r e t " artystyczny Felliniego).
T a k i c h m o ż l i w o ś c i jest n i e s k o ń c z e n i e wiele. M o t y w w ę d ­
r ó w k i i p o d r ó ż y funkcjonuje więc w jego dziele w s p o s ó b
d w o j a k i . B ą d ź j a k o element (mniej lub bardziej wyrazisty)
j ą d r a tematycznego ( w ę d r ó w k a po W ł o s z e c h w La Stradzie,
p o d r ó ż w poszukiwaniu remedium na niemoc jednego
z b o h a t e r ó w w Satyriconie, rejs k u w y b r z e ż o m wyspy
w A statek płynie, w ę d r ó w k a po mieście s n ó w — Cinecitta
w Wywiadzie, obsesyjna p o g o ń za doznaniami erotycznymi
w Casanovie), albo też j a k o zasada konstrukcyjna, kiedy to
w ę d r ó w k a polega na przechodzeniu od obrazu do obrazu, od
sekwencji do sekwencji, o d epizodu do epizodu. Geomet­
rycznym wyznacznikiem owego poszukiwania, b ł ą d z e n i a ,
w ę d r o w a n i a bywa u niego najczęściej k o ł o l u b elipsa albo
labirynt wraz z c a ł y m b a g a ż e m symbolicznym tych figur.
5

Konstrukcyjny schemat w ę d r ó w k i zostaje ponadto zinten­
syfikowany przez stosowane ze s z c z e g ó l n y m upodobaniem
traveliingi. I tak oto p o d r ó ż staje się sposobem postrzegania
rzeczywistości. D o u d z i a ł u w tej imaginacyjnej p o d r ó ż y
zostaje zaproszony widz. Jego zgoda na współuczestniczenie,
j a k k o l w i e k jest nieodzownym w a r u n k i e m o d b i o r u , nie sta­
n o w i w ż a d n y m razie gwarancji dotarcia do wszystkich
z n a c z e ń , i to nawet w ó w c z a s gdy, m a m y przewodnika, k t ó r y
— j a k w A statek płynie — zwraca się do nas b e z p o ś r e d n i o
z ekranu l u b — j a k w Rzymie — przemawia do nas spoza
k a d r u . W c i ą g u linearnym p r z e s u w a j ą się przed naszymi
oczyma fragmenty zarejestrowanej na t a ś m i e r e a l n o ś c i ,
sceny oniryczne, akty w y o b r a ź n i , retrospekcje. N i e w i a d o ­
mo, czemu p r z y p i s a ć status prawdy, a gdzie p o s t r z e g a ć
mistyfikację. Wydaje się, że ostateczne rozstrzygnięcie jest
n i e o s i ą g a l n e , albo raczej że uprawnione są r ó ż n e interpreta­
cje. Ó w pejzaż mentalny jest b o w i e m z natury ambiwalentny.
J a k ż e c z ę s t o niezwerbalizowane szyfry p o z o s t a j ą dla nas
niejasne, wręcz ezoteryczne. C h o d z i nie t y l k o o walor

�tajemnicy, j a k i przysługuje k a ż d e m u arcydziełu, czy o o n t o l o g i c z n ą w i e l o z n a c z n o ś ć symboliki artystycznej. M a m y na
uwadze r ó w n i e ż w p i s a n ą w obraz u l t r a o s o b i s t ą m i t o l o g i ę
artysty. Składające się na n i ą przedmioty, postaci, zdarzenia,
u ł o ż o n e w wizualne konfiguracje, m o g ą b y ć traktowane j a k o
sygnatura nieomylnie w s k a z u j ą c a na o s o b ę t w ó r c y , wszelako
na t y m i c h funkcja się nie k o ń c z y . N i e zadowala nas
estetyczna kontemplacja. Czujemy się p r o w o k o w a n i do
d r ą ż e n i a z n a c z e ń . Fellini — demiurg, s t w ó r c a — buduje swój
f i l m o w y w s z e c h ś w i a t i z k a ż d y m n a s t ę p n y m filmem d o w o d z i
nam, że jego moc tworzenia r o ś n i e , staje się nieograniczona.
M n o ż y więc zagadki „ b y t u " filmowego. O b j a ś n i e ń szukamy
w d o ś w i a d c z e n i u osobistym, w naszym „ m u z e u m wyobra­
ź n i " . Śledzimy koneksje, kontynuacje, parantele, aby zro­
z u m i e ć (?), o d c z u ć (?), przeżyć (?). Proces ten polega w nie­
m a ł y m stopniu na osadzaniu dzieła w tradycji, nie po to, by
o d e b r a ć m u jego samodzielny byt, by ujrzeć je w całej
w i e l o w y m i a r o w o ś c i . Jest jedyne w swoim rodzaju, lecz nie
istnieje j a k o wyizolowana wyspa. Staje się miejscem przecię­
cia wielu r ó ż n y c h d r ó g . Jedna z tych d r ó g prowadzi od
estetyki barokowej. Jedna z wielu, j a k ż e obiecująca. Nie bez
kozery gdziekolwiek m o w a o znaczeniu b a r o k u w kulturze
współczesnej, tam o b o k nazwisk takich j a k Claudel, Ghederode, Genet, G o m b r o w i c z , A r r a b a l musi p o j a w i ć się nazwis­
k o Felliniego. T o t e ż wydaje się, iż m o ż n a p o k u s i ć się
6

0 analizę „ w i e c z n e g o t e m a t u " w ę d r ó w k i w k o n t e k ś c i e
tradycji barokowej. Jeśli jednak m ó w i m y o tradycji baro­
kowej u Felliniego, to t y l k o i w y ł ą c z n i e w t a k i m ujęciu, j a k
proponuje to M i c h a ł G ł o w i ń s k i , gdy pisze:
„ T r a d y c j a nie jest odwzorowaniem tych k s z t a ł t ó w , jakie
zjawiska przyjęły w epokach u b i e g ł y c h , jest przeszłością
w i d z i a n ą oczyma ludzi o k r e s ó w n a s t ę p n y c h , przeszłością
aktywnie k o n t y n u o w a n ą i p r z e k s z t a ł c a n ą . " K u tak p o j m o ­
wanej tradycji zwracamy się w poszukianiu r o z w i ą z a n i a
d y l e m a t ó w naszej epoki. Gerard Genette z a u w a ż y ł , że
w s p ó ł c z e s n a refleksja o sztuce posługuje się barokiem j a k
lustrem, d o s z u k u j ą c się w n i m swoich n i e p o k o j ó w , g u s t ó w ,
d o ś w i a d c z e ń , czyniąc zeń swoisty pomost m i ę d z y teraźniej­
szością i p r z e s z ł o ś c i ą . Nie dzieje się tak bez przyczyny.
Wszak to barok w y d a ł typy postaci archetypicznych, w o k ó ł
k t ó r y c h ogniskuje się dwudziestowieczna mitologia: Fausta,
D o n K i c h o t a , D o n Juana, Hamleta. Ł ą c z y i c h podjęcie
rewolty przeciwko rzeczywistości i s p o ł e c z e ń s t w u , k t ó r e ich
p ę t a . N i e chodzi t u więc o snucie z ł u d n y c h , c h o ć p o c i ą g a j ą ­
cych analogii z s y t u a c j ą c z ł o w i e k a w s p ó ł c z e s n e g o przez
oderwanie b a r o k u o d jego korzeni s p o ł e c z n y c h , filozoficz­
nych i historycznych. P o s t ę p o w a n i e takie b y ł o b y tyleż j a ł o w e
poznawczo, co nieskuteczne z uwagi na o d m i e n n o ś ć daw­
nych w z o r c ó w percepcyjnych czasu i przestrzeni oraz inne
zasady pojmowania i w y r a ż a n i a z w i ą z k ó w przyczynowo-skutkowych, i n n y c h determinant k u l t u r o w y c h . Z tego
też p o w o d u systemy o d n i e s i e ń i s k o j a r z e ń uruchamiane przy
odczytywaniu dzieł m o g ą zasadniczo r ó ż n i ć się w r ó ż n y c h
epokach i k u l t u r a c h . Przy czym n i e k t ó r e z tych e l e m e n t ó w są
g ł ę b o k o zakorzenione w p a m i ę c i kolektywnej, inne m a j ą
charakter bardziej ulotny; jedne p r z y n a l e ż ą do d o ś w i a d c z e ń
zbiorowych, p o z o s t a ł e s t a n o w i ą wyraz i n d y w i d u a l n o ś c i t w ó ­
rczej; jedne są postrzegane przez proste o d w o ł a n i e się
z m y s ł o w o uchwytnej rzeczywistości, inne nacechowane są
mniej l u b bardziej z ł o ż o n ą s y m b o l i k ą . W ten s p o s ó b status
dzieła sztuki nigdy nie bywa ustalony ostatecznie. Pewne
jego aspekty znaczeniowe zostają zawarte, aby u s t ą p i ć
miejsca n o w y m . O d w o ł a n i e do tradycji dokonuje się zawsze
na zasadzie selekcji-schematyzacji p o d k ą t e m z a ł o ż o n y c h
celów. Jeśli więc m ó w i m y o ciągłości k u l t u r y , to w t y m sensie,
iż w dziele sztuki zawarta jest z a r ó w n o przeszłość, j a k
7

8

1 antycypacja przyszłości.
D o ś ć paradoksalnie ilustruje tę tezę s f o r m u ł o w a n i e A r n o l ­

da Hausera. Pisze o n mianowicie w Społecznej historii sztuki
i literatury:
„ W o l a artystyczna b a r o k u m a charakter filmowy. Przed­
stawione wydarzenia w y d a j ą się p o d s ł u c h a n e i podpatrzone.
Skasowano wszelkie oznaki liczenia się z widzem, wszystko
przedstawia się tak, j a k tego pozornie wymaga przypadek.
Z t a k i m improwizowaniem łączy się t a k ż e pewna niejasność
przedstawienia. K a ż d a bardziej w y k s z t a ł c o n a , lepiej z n a j ą c a
się na sztuce i bardziej w y m a g a j ą c a p u b l i c z n o ś ć pragnie
takiego wzmacniania podniet. O b o k i m p u l s u p ł y n ą c e g o od
rzeczy nowych, t r u d n y c h i s k o m p l i k o w a n y c h zaznacza się
tutaj przede wszystkim d ą ż e n i e do obudzenia w widzu
w r a ż e n i a że przedstawienie jest niepełne, nieuchwytne i nie­
zmierne." D o d a j m y do tego w s z e c h o b e c n ą w sztuce plas­
tycznej b a r o k u d ą ż n o ś ć do uchwycenia ruchu we wszelkich
jego przejawach, predylekcję do trompe-oeil, u m i e j ę t n o ś ć
uzyskiwania z a s k a k u j ą c y c h e f e k t ó w optycznych. B a r o k o w a
wizja ś w i a t a , w y t w ó r w y o b r a ź n i a r t y s t ó w , f a n t a s t ó w i ma­
rzycieli, znajduje bowiem mocne oparcie w precyzyjnych
modelach n a u k o w y c h wypracowanych przez a s t r o n o m ó w ,
fizyków, i n ż y n i e r ó w , a t a k ż e filozofów tej epoki. W malarst­
wie anamorficznym i iluzjonistycznym, w latarniach magicz­
nych, w teatralnych maszyneriach i scenografii wykorzys­
tywano paradoksy perspektywy, z a ł a m a n i a przestrzeni, fe­
nomeny o d b i ć w soczewkach i z w i e r c i a d ł a c h , g r ę świateł
i cieni. Ten szczególny czynnik technologiczny, funkcjonują­
cy na granicy realności i z ł u d z e ń tworzył nowe transfiguracje
wizualne o wymiarze metaforycznym o cechach iście f i l m o ­
wych.
9

Ó w s p o s ó b traktowania dzieła j a k o obszaru wielokierun­
kowego przenikania r ó ż n y c h tendencji i tradycji, wreszcie
r ó ż n y c h c z a s ó w nie należy obecnie do r z a d k o ś c i . Z a r ó w n o
w literaturze, j a k i w innych dziedzinach sztuki dochodzi do
s p o t k a ń znacznie bardziej z a s k a k u j ą c y c h i paradoksalnych,
niż to, k t ó r e m u p o ś w i ę c o n e są nasze r o z w a ż a n i a .
Z drugiej strony fascynacja barokiem po I I wojnie ś w i a t o ­
wej była na tyle wyrazista, że n i e k t ó r z y krytycy s k ł o n n i byli
w y o d r ę b n i a ć j a k o zjawisko „ b a r o c c h u s postabellicus" albo
neobarok czy postbarok. Inspiracje barokowe m o g ą się
u j a w n i a ć w s p ó c z e ś n i e na r ó ż n y c h p ł a s z c z y z n a c h dzieła.
Najczęściej, zwłaszcza w literaturze, n a w i ą z a n i e to m a
charakter czysto powierzchniowy, formalny. Niekiedy cho­
dzi o wykorzystanie pewnych w ą t k ó w czy e k s p l o r a c j ę „ b a r o ­
k o w y c h " s t a n ó w emocjonalnych, intelektualnych s k o j a r z e ń ,
wrażliwości. I c h o b e c n o ś ć w tkance dzieła p o w s t a ł e g o w s p ó ł ­
cześnie p o d p o r z ą d k o w a n a jest, rzecz oczywista, i n n y m z a ł o ­
żeniom
filozoficznym
czy artystycznym, i n n y m stylom,
w r ę c z innej sztuce, ale samo stwierdzenie tej o b e c n o ś c i ma
d u ż y w p ł y w na o d b i ó r dzieła, zarysowuje b o w i e m szczególny
kontekst odczytywania z n a c z e ń . S k ą d i n ą d m o g l i b y ś m y po­
wiedzieć, że istnieją b ą d ź w samym dziele, b ą d ź w sytuacji
odbiorcy szczególne b o d ź c e , k t ó r e p r o w o k u j ą do użycia
r e t o r y k i barokowej. K o n g l o m e r a t zjawisk artystycznych,
intelektualnych, etycznych i emocjonalnych o b j ę t y c h m i a ­
nem k u l t u r y barokowej k i p i od w e w n ę t r z n y c h sprzeczności
i n a p i ę ć . Dewizie vanitas vanitatis t o w a r z y s z ą bujna zmys­
ł o w o ś ć i g w a ł t o w n e n a m i ę t n o ś c i . Los c z ł o w i e k a p o j m o w a n y
jest j a k o n i e r o z w i ą z y w a l n a antynomia ciała i duszy. Tragicz­
na, p r o w a d z ą c a k u śmierci perspektywa r o z k ł a d u i destruk­
cji tego, co materialne, współistnieje zatem z k u l t e m życia we
wszystkich jego przejawach. Nieustanny antagonizm p o m i ę ­
dzy Tanathosem a Erosem, rozpacz i r a d o ś ć , cierpienie
i śmiech, m r o k i światłość, apoteoza m ł o d o ś c i i lęk przed
fizycznym unicestwieniem, rozdarcie p o m i ę d z y wizją raju
utraconego a czeluścią piekielną, p o m i ę d z y heroizmem a znik o m o ś c i ą ludzkich p o c z y n a ń — to elementy stale obecne
w ziemskim b y t o w a n i u c z ł o w i e k a b a r o k u , w pełni j u ż
ś w i a d o m e g o tej d w o i s t o ś c i . Traktuje więc o n życie j a k o g r ę ,

21
i

�przyjmowanie kolejnych ról, n a k ł a d a n i e masek. Jest ak­
torem w w i e l k i m w i d o w i s k u świata. Nieliczni, k t ó r y m po­
zwalały na to predyspozycje intelektualne, j a k wielcy m y ś ­
liciele owych c z a s ó w — Kartezjusz, Pascal, Spinoza czy
Leibniz, w y b i e r a j ą pozycję widza-obserwatora, aby z dystan­
su m ó c o d n a l e ź ć w t y m chaosie pewne p r a w i d ł o w o ś c i .
Ukojenie i ł a d przynosi jedynie metafizyka. Stan uniesienia,
ekstazy, snu, o t w i e r a ł na moment w r o t a tajemnicy, przy­
w r a c a ł sens doczesnym zmaganiom.
Wszechobecny n i e p o k ó j p r o w o k o w a ł do p o s z u k i w a ń , do
zadawania p y t a ń . Sztuka tego okresu o d k r y w a przed n a m i
całe bogactwo ówczesnej w y o b r a ź n i eschatologicznej. B a r o k
— j a k pisze L i c h a ń s k i — to „ z a c h ę t a do P o d r ó ż y , do
poznania Universum, to w ę d r ó w k a od zła k u d o b r u , od
niewiedzy k u ś w i a d o m o ś c i , od biologicznego b y t u k u u ś w i a ­
domieniu ludzkiego p o w o ł a n i a " . I to wtedy właśnie meta­
fora życia j a k o w ę d r o w a n i a , życia j a k o pielgrzymki zyskuje
tę tak e k s c y t u j ą c ą do dziś, a n i e s p o t y k a n ą wcześniej wyrazis­
tość.
O w y m m o t y w o m t r e ś c i o w y m t o w a r z y s z y ł y o k r e ś l o n e ce­
chy formalne, k t ó r y c h wyszczególnienie w opozycji do sztuki
klasycznej d o k o n a ł w X I X w. Heinrich WóMlin — o tyle
trafnie, że antynomia ta stanowi po dziś dzień p u n k t wyjścia
do wszelkich r o z w a ż a ń o b a r o k u . Stwierdza o n , że klasy­
cyzm jest linearny i plastyczny, barok z a ś malarski. Wizję
k l a s y c z n ą rzutowano na płaszczyznę, wizja barokowa roz­
wija się w g ł ą b . K o m p o z y c j a klasyczna jest statyczna i za­
m k n i ę t a , natomiast otwarta kompozycja b a r o k o w a rozwija
się dynamicznie we wszystkich kierunkach, wypełniają j ą
formy ruchome, aktywne. F o r m y klasyczne ciążą k u ziemi,
formy kompozycji barokowej zrywają się do l o t u k u g ó r z e .
Klasycyzm poszukuje j e d n o ś c i — p o s z c z e g ó l n e elementy
z a c h o w u j ą swoją a u t o n o m i ę , ale są ściśle p o w i ą z a n e ze s o b ą
w j e d n o l i t y m systemie rytmicznym. B a r o k o s z a ł a m i a r ó ż n o ­
r o d n o ś c i ą , lecz wszystkie elementy dzieła są w s p ó ł z a l e ż n e ,
t w o r z ą c razem efekt, k t ó r y nie da się s p r a w d z i ć do sumy
e l e m e n t ó w konstytutywnych. K l a s y c z n o ś ć zmierza do jasno­
ści i k l a r o w n o ś c i , dzieło barokowe odznacza się niejedno­
z n a c z n o ś c i ą . Ta t r e ś c i o w o - f o r m a l n a charakterystyka baro­
k u , tak schematyczna i o g ó l n i k o w a , ma oczywiście wiele
usterek. Przede wszystkim nie u w z g l ę d n i a ogromnej r ó ż n o ­
r o d n o ś c i zjawisk artystycznych, niekiedy wręcz n i e p o r ó w ­
nywalnych, jakie w ó w c z a s m i a ł y miejsce. Z drugiej zaś
strony, na co z w r a c a ł u w a g ę Jan B i a ł o s t o c k i , czyni z b a r o k u
k a t e g o r i ę zbyt s z e r o k ą i zbyt p o j e m n ą , aby m o g ł a być ona
u ż y t e c z n a dla historyka s z t u k i . N a nasze potrzeby jest
w s z a k ż e całkowicie w y s t a r c z a j ą c a . Uzasadnia d a j ą c ą się
z a o b s e r w o w a ć w ostatnim półwieczu s t o p n i o w ą rehabilita­
cję b a r o k u po latach odrzucenia.
1 0

12

T a k charakterystyczna dla b a r o k u przewaga czynnika
kinetycznego nad statycznym, odkrycie ruchu, ożywienie,
p ł y n n o ś ć przestrzeni ponownie nasuwa myśl o filmie. T a k
j a k barok, w e d ł u g stwierdzenia Hausera, m i a ł w sobie
z a k o d o w a n ą filmowość, gdy chodzi o s p o s ó b przekazywania
treści, tak f i l m , a przynajmniej n i e k t ó r e ze stylów filmowych,
określić m o ż n a j a k o barokowe. T a k ą o p i n i ę podziela w y b i t ­
ny znawca b a r o k u Jean Rouquet i f i l m o l o g Charles Pozzo d i
B o r g o , a t a k ż e wielu innych badaczy, k t ó r z y zajmują się
filmem z p u n k t u widzenia historii sztuki. N a j w i ę k s z e nasyce­
nie b a r o k o w o ś c i ą d o s t r z e g a j ą o n i w filmach М а х а Ophulusa, Orsona Wellesa i właśnie Federico Felliniego. O w o
p o w i n o w a c t w o b a r o k u i sztuki filmowej przejawia się
w s k ł o n n o ś c i do gromadzenia e f e k t ó w dziwnych i z a s k a k u j ą ­
cych, w u p o d o b a n i u do przepychu, sztuczności i iluzji,
w deformowaniu rzeczywistości po to, aby o d k r y ć przed
widzem jej w i e l o w y m i a r o w o ś ć , w szczególnej predylekcji do
poetyki onirycznej, wreszcie w neoheraklitowskiej wizji
ś w i a t a , pojmowanego j a k o n i e t r w a ł y zespół ruchomych
1 3

22
I

oznak. A z a k ł a d a m y , że system p r z e k o n a ń artysty na temat
rzeczywistości implikuje w y b ó r o k r e ś l o n y c h ś r o d k ó w artys­
tycznych, struktury narracyjnej, sposobu p o s ł u g i w a n i a się
kategoriami czasu i przestrzeni.
W k o ń c u , aby ostatecznie u p r a w o m o c n i ć nasze r o z w a ż a ­
nia, przytoczymy w y p o w i e d ź Jana B i a ł o s t o c k i e g o , k t ó r y
przy wszystkich zasadniczych w ą t p l i w o ś c i a c h d o t y c z ą c y c h
p r ó b rozszerzenia pojęcia b a r o k u poza e p o k ę , pisze jednak:
„ B o d a j najwięcej b a r o k u znaleźć m o ż n a w filmach Fel­
liniego. W jego dziełach f i l m o w y c h szczególne p o ł ą c z e n i e
naturalizmu, ekspresji i d y n a m i k i z g ł ę b o k ą , i n t e n s y w n ą
poezją przejawia się w barwnej i bujnej formie, k t ó r e j
bogactwo nieodparcie kojarzy się z t r a d y c j ą tak b l i s k ą temu
artyście rzymskiego b a r o k u " .
M o ż n a p r z y p u s z c z a ć , że stwierdzenie to nie dotyczy
jedynie formalnego aspektu twórczości. W samej istocie
b a r o k u t k w i z b i e ż n o ś ć poetyki i koncepcji tematycznej.
Z a k ł a d a m y więc, że b a r o k o w o ś ć Felliniego nie ogranicza się
do w ą s k o p o j ę t e g o stylu, a sięga znacznie głębiej, nabiera
w y m i a r u egzystencjalnego. A j a k p o w i e d z i a ł p i ę k n i e cyto­
wany j u ż wcześniej Genette: „ B a r o k o w a idea egzystencjalna
jest niczym i n n y m j a k upojeniem, ale upojeniem ś w i a d o m y m
i , ośmielę się rzec, u p o r z ą d k o w a n y m . "
Jeśli jednak Fellini m ó w i , że w jego odczuciu t k w i m y
w epoce dekadenckiej, k t ó r a stanowi kres pewnej fazy
rozwoju l u d z k o ś c i , kiedy pryncypia n a d a j ą c e sens naszemu
istnieniu ulegają zachwianiu, to sytuacja ta wcale nie przej­
muje go g r o z ą , ale napawa nadzieją, stanowi b o w i e m
obietnicę nowego ż y c i a . Dekadencja jest w e d ł u g niego
w a r u n k i e m sine qua non odrodzenia. Żyje więc nie w przeczu­
ciu śmierci cywilizacji, ale w radosnym oczekiwaniu na jej
przeobrażenie.
R u c h dekadencki rozsadza od ś r o d k a trzy kategorie:
k a t e g o r i ę prawdy, opartej na p o r z ą d k u logicznego rac­
jonalizmu; k a t e g o r i ę j e d n o ś c i przestrzennej (z w y r a ź n i e
z a k r e ś l o n y m centrum), politycznej, socjokulturowej i kate­
gorię celowości, pojmowanej j a k o istnienie p o r z ą d k u es­
chatologicznego, p r z e c i w s t a w i a j ą c je kategoriom ambiwalencji, z r ó ż n i c o w a n i a i z w ą t p i e n i a . Jest to zarazem k w i n t ­
esencja sytuacji „ b a r o k o w e j " . Historycy sztuki, tacy j a k Elie
Faure czy H e n r i Focillon, postrzegają barok j a k o fazę
s c h y ł k o w ą ewolucji k a ż d e g o stylu o charakterze jeśli nie
wiecznym (jak chciał de Ors), to w k a ż d y m razie ponad­
czasowym. W tę tradycję m y ś l e n i a Fellini wpisuje się dosko­
nale.
Te znamiona b a r o k o w o ś c i pojawiają się w jego filmach na
tyle w y r a ź n i e , iż m o ż n a p o k u s i ć się o uczynienie z tradycji
barokowej klucza interpretacyjnego na p r z y k ł a d do analizy
struktury przestrzennej w jego filmach, nawet wbrew manife­
stowanej niechęci t w ó r c y do wszelkich etykietek tego typu.
Sam Fellini zapytany wprost, co sądzi na temat przypisywa­
nia m u „ b a r o k o w y c h k o r z e n i " — ż a c h n ą ł się: „ A c ó ż nie jest
barokiem w sztuce w s p ó ł c z e s n e j ? " P o n i e w a ż jednak nie
zaprzeczył tej sugestii w s p o s ó b kategoryczny, p r z y p u s z c z a ć
m o ż n a , że czuje się p o n i e k ą d w s p ó ł u c z e s t n i k i e m tego n u r t u .
A to właśnie p r z e s t r z e ń , po k t ó r e j w ę d r u j ą bohaterowie jego
filmów, a w p e w n y m sensie i on sam, o tyle, o ile zaznacza
swoją tam o b e c n o ś ć , ta właśnie p r z e s t r z e ń podlega w m i a r ę
u p ł y w u czasu ewolucji, od quasi-realistycznej (nigdy nie
realistycznej) do coraz bardziej umownej, sztucznej, w y m y ś ­
lonej. P r z e s t r z e ń ta barokizuje się, a proces jej deziluzji jest
ponad w s z e l k ą w ą t p l i w o ś ć d z i a ł a n i e m zamierzonym, celo­
wym.
1 4

1 5

1 6

17

18

Wprawienie rzeczy w ruch — czyli początek podróży
W n a d m o r s k i m miasteczku wiedzie ż y w o t , beztroski,
nieodpowiedzialny i b e z u ż y t e c z n y , grupa przyjaciół, w a ł -

�k o n i , owych i vitelloni, czyli wiecznych cieląt, w z d r a g a j ą c y c h
się przed usamodzielnieniem. Ł ą c z y i c h w s p ó l n a sytuacja
egzystencjalna i pragnienie w y r w a n i a się z tego z a m k n i ę t e g o
miejsca, j a k i m jest miasteczko oraz niechęć do podejmowa­
nia jakichkolwiek d z i a ł a ń m o g ą c y c h pragnienie to urzeczy­
wistnić. Z a m k n i ę c i e to nie ma charakteru geograficznego.
Miejsce, o k t ó r y m mowa, graniczy z morzem. M o r z e , t u
jeszcze prawdziwe, w s p a n i a ł e i rzeczywiste (potem i ono
będzie sztuczne), stanowi dla b o h a t e r ó w symbol łączności ze
ś w i a t e m , obietnicę nadziei, k t ó r e m a j ą się ziścić, bodziec d o
mglistych m a r z e ń o przyszłości. Jest odwiecznym ruchem,
żywiołem, e n e r g i ą . L i n i a kolejowa r ó w n i e ż wyznacza d r o g ę
k u lepszej, szczęśliwszej, pełniejszej egzystencji. T ę d r o g ę ,
r e a l n ą , a więc j e d y n ą , j a k a stwarza szansę, w k o ń c o w e j
sekwencji obierze M o r a l d o . T y l k o on zdobywa się na
o d w a g ę , aby p r z e k r o c z y ć ó w zaczarowany k r ą g niemocy
psychicznej.
Stan oczekiwania na c o ś , co m a się z d a r z y ć , oczekiwania
na paroksyzm, olśnienie wyzwalające m o c z d o l n ą przeo­
b r a z i ć egzystencję przywodzi na m y ś l Czechowa, ale też
Becketta i Bunuela. Niewiele wiemy o bohaterach. W i a d o m o
w s z a k ż e , że poczucie z a m k n i ę c i a ma swoje ź r ó d ł o w sferze
psychicznej, są b o w i e m w i ę ź n i a m i siebie samych. Świat ze
swoimi p r o b l e m a m i przetacza się gdzieś obok, bez ich
u d z i a ł u . A oni b ł ą k a j ą się bez celu p o m i ę d z y t r a k t i e r n i ą , salą
b i l a r d o w ą , p l a ż ą , teatrzykiem, k i n e m i d o m e m r o d z i n n y m ,
t r a k t o w a n y m jednak t y l k o j a k o ź r ó d ł o utrzymania i miejsce
odpoczynku. Nocne w ę d r ó w k i po labiryntach uliczek na
granicy j a w y i snu, zabawa k a r n a w a ł o w a , k t ó r a pozwala
z a p o m n i e ć o t y m , k i m się jest, chwile zadumy na brzegu
morza, w p r o w a d z a j ą szczególny k l i m a t emocjonalny. Sprzy­
j a on ustawieniu z d a r z e ń przedstawionych nie tyle w aspek­
cie s p o ł e c z n o - e t y c z n y m , ile metaforyczno-etycznym. N i e
mniej groteskowy jest kontrast p o m i ę d z y a s p i r a c j ą bohate­
r ó w d o „ k w i t o w a n i a " a t r y w i a l n ą p r z y z i e m n o ś c i ą wegetacji,
z k t ó r e j d o k ł a d n i e eliminują wszystko, co m o ż e m i e ć jakie­
kolwiek znaczenie duchowe. P r ó b y w z l o t ó w k o ń c z ą się
żałośnie. W k o ń c u a n i o ł w y k r a d z i o n y ze sklepu z dewoc­
j o n a l i a m i , t r o c h ę przez z e m s t ę , t r o c h ę z n u d ó w , stanie się ich
„ a n i o ł e m z a g ł a d y " . Z a jego p r z y c z y n ą p r y ś n i e błogi s p o k ó j
bezcelowości.
Narcystyczny, infantylny egoizm b o h a t e r ó w nie m a jed­
nak jednoznacznej kwalifikacji moralnej. Z g u b n y dla tych,
co p o z o s t a n ą w miejscu i dla i c h najbliższych, m o ż e s t a ć się
wybawieniem dla p o d e j m u j ą c e g o ucieczkę M o r a l d a . Jest
znamienne, że nic w jego p r z e ż y c i a c h nie znamionuje jeszcze
tego przebudzenia, k t ó r e ma się d o k o n a ć . N i c , m o ż e z wyjąt­
kiem k r ó t k i e g o spotkania z c h ł o p c e m p r a c u j ą c y m na stacji
kolejowej. Znaczenie tego spotkania nie da się zinterp­
r e t o w a ć w kategoriach prostego z w i ą z k u przyczyno­
wo-skutkowego. O n o samo bowiem, j a k i i rozmowa, k r ó t k a
w y m i a n a stereotypowych z d a ń m i ę d z y c h ł o p c e m a M o r a l dem zdają się pozbawione podtekstu. O t , na z w y k ł e pytanie
c h ł o p a k odpowiada, że idzie d o pracy i że b o i się spóźnić, jest
przy t y m przejęty zadaniem, jakie ma do spełnienia. I dalej
nie dzieje się nic. Lecz ten sam c h ł o p a k pojawia się w sekwen­
cji k o ń c o w e j . Teraz o n z kolei zapyta M o r a l d a o cel
i kierunek wyjazdu. M o r a l d o jednak nie potrafi udzielić
odpowiedzi na to pytanie. Jest jeszcze za wcześnie. N a razie
chodzi tylko o t o , aby odejść. C h ł o p a k staje się w y s ł a n n i k i e m
losu w y p r a w i a j ą c y m bohatera w p o d r ó ż . Jak w życiu, o t y m
co n a p r a w d ę w a ż n e , przekonujemy się poniewczasie.
M o r a l d o l u b k t o ś do niego p o d o b n y wyłoni się potem
w Dolce Vita, w 8 i ]/2, w Rzymie, czy w Wywiadzie. Fellini
lubi o sobie m ó w i ć , iż jest wiecznym, d u c h o w y m vitellone.
Poczuwa się d o powinowactwa ze swoimi bohaterami,
p o n i e w a ż tak, j a k o n i wszystko, co go w życiu spotka, stara
się o b r ó c i ć na w ł a s n ą k o r z y ś ć . D o t y c z y to oczywiście przede

wszystkim sfery t w ó r c z o ś c i . Eksploatuje psychologiczny
archetyp artysty, zgodnie z k t ó r y m „ p r z e c h o d z i przez życie
j a k złodziej i wszystko, co uda m u się u k r a ś ć , przynosi do
C i n e c i t t a " . Po latach p o w r ó c i do miasteczka lat dziecin­
nych w Amarcord. A l e p o w r ó t ten, w przeszłość bardziej
jeszcze odległą, ma j u ż zupełnie i n n ą p e r s p e k t y w ę n i ż
Wałkonie. I w ż a d n y m razie nie jest „ r e m a k e ' i e m " Walkoni.
M ł o d z i bohaterowie tego filmu jeszcze nie w y b i e r a j ą się
w p o d r ó ż . Jeszcze t k w i ą g ł ę b o k o wrośnięci w życie r o d z i n y
i m a ł o m i a s t e c z k o w e j społeczności. C h o c i a ż ich poczucie
b e z p i e c z e ń s t w a bezpowrotnie się r o z m y w a wraz z nieuch­
ronnie zbliżającą się d o r o s ł o ś c i ą , jeszcze p o t r a f i ą m a r z y ć .
I tutaj k w i n t e s e n c j ą m a r z e ń staje się morze wraz z niebosięż­
n y m transatlantykiem j a k o o b i e t n i c ą wielkiego i w s p a n i a ł e ­
go ś w i a t a . M o r z e , całe w mglistych oparach, jest p r z e j m u j ą c o
p i ę k n e , a transatlantyk ogromny j a k świat i tak o s z a ł a m i a j ą ­
cy w swojej p o t ę d z e , że aż nieprawdziwy. M o ż e więc jednak
jest złudzeniem? C a ł y u r o k niedojrzałości t k w i w s z a k ż e
w fakcie, iż m o ż n a bezkarnie o d d a ć się z ł u d z e n i o m , k t ó r e
zbliżają się w Amarcord do przeżycia metafizycznego l u b do
stanu ekstazy, j a k w sekwencji b ł ą d z e n i a we mgle spowijają­
cej dobrze znane miejsca albo w scenie sennego t a ń c a przed
o p u s t o s z a ł y m hotelem. Taniec ten m a w sobie c o ś z dance
macabre. Przywołuje zjawy, k t ó r e dawno j u ż odeszły w prze­
szłość. F i l m jest s z t u k ą uruchamiania przeszłości. U Fel­
liniego nigdy do k o ń c a nie m o ż n a b y ć p e w n y m , czy to co
b y ł o , z d a r z y ł o się n a p r a w d ę , czy b y ł o t y l k o snem.
19

La Strada — czyli światełko w tunelu
„ Ż y j e m y teraz w c z y m ś , co stanowi swojego rodzaju tunel
cierpienia, niezdolni do k o m u n i k o w a n i a się z i n n y m i , ale j u ż
czuję, że z o b a c z ę daleki p r z e b ł y s k , sens nowej w o l n o ś c i .
M u s i m y uwierzyć w m o ż l i w o ś ć z b a w i e n i a . " La Strada jest
w całości p r z y p o w i e ś c i ą o w ę d r o w a n i u . Jak w barokowej
powieści pikarejskiej p o d r ó ż przez p r z e s t r z e ń g e o g r a f i c z n ą
W ł o c h w deszczu, błocie, upale i mrozie jest t u w istocie
p o d r ó ż ą d u c h o w ą , i n d y w i d u a l n y m poszukiwaniem samego
siebie w perspektywie eschatologicznej. Ze wszystkich fil­
m ó w Felliniego ten ma k o n s t r u k c j ę najbardziej z w a r t ą
i z a m k n i ę t ą . Rozpoczyna się i k o ń c z y na brzegu morza.
M o r z e w t y m filmie o b c i ą ż o n e jest c a ł y m b a g a ż e m z n a c z e ń
archetypicznych. T u r ó w n i e ż jest o n o symbolem swobody,
symbolem otwarcia k u w o l n o ś c i . P o ż e g n a n i e Gelsominy
z morzem stanowi j e d n o c z e ś n i e p o ż e g n a n i e ze ś w i a t e m
natury, do k t ó r e g o ona ściśle p r z y n a l e ż y . Wejście na d r o g ę
w ę d r ó w k i z Z a m p a n o jest zarazem oddaniem się w niewolę,
k t ó r a t r w a ć będzie do momentu, gdy Gelsomina odkryje
swoje p o w o ł a n i e . P o d r ó ż stanowi dla b o h a t e r ó w
filmu
przymus, jest sposobem zdobywania ś r o d k ó w d o życia, nie
m a od niej ucieczki, m o ż n a jedynie p o s u w a ć się do przodu.
W z d ł u ż drogi, p o obu jej stronach, c i ą g n ą się ogromne, puste
przestrzenie. T a k j a k w Wałkoniach są one odbiciem stanu
ducha postaci. Pustka ma w o g ó l e wielkie znaczenie we
wszystkich jego filmach. W t y m zawieszeniu czasoprzest­
rzennym bohaterowie przeżywają swoją s a m o t n o ś ć . Ściśle
z a m k n i ę t y , w e w n ę t r z n y świat osoby ludzkiej jest a n t y t e z ą
pokazanych w filmie przestrzeni pustych, n i e s k o ń c z o n y c h .
Te puste miejsca n a l e ż ą d o przestrzeni p o ś r e d n i c h (Zwischenr'aume). Luzius Keller pisze, że t e r m i n ten sugeruje rozmaite
znaczenia. S ą t o miejsca puste w sensie przede wszystkim
fizycznym. „ L e c z są to t a k ż e strefy pograniczne r o z c i ą g a j ą c e
się m i ę d z y j a w ą a snem, tam gdzie r o z u m i (...) o k o w y p e ł n i a
jeszcze n o r m a l n ą funkcję, ale j u ż rozpoczyna s w o b o d n ą
wędrówkę."
20

2 1

W ę d r ó w k a ta więc, j a k to j u ż zresztą powiedziano wcześ­
niej, rozgrywa się też na poziomie ś w i a d o m o ś c i . W La
Stradzie, w bolesnym marszu, k a l e c z ą c się nieustannie, i d ą

23

�k u sobie święta i bestia. Postaci te są na s p o s ó b pascalowski
skrajnie skontrastowane. S k ł a d a j ą się na dwie, przeciwstaw­
ne strony natury ludzkiej. Gelsomina zespolona z p r z y r o d ą ,
gdy przybiera p o z ę drzewa, Gelsomina s a d z ą c a przy drodze
p o m i d o r y — owoce miłości, k t ó r y c h nigdy nie zobaczy,
z a s ł u c h a n a w w e w n ę t r z n ą m u z y k ę , odizolowana od ś w i a t a
b a r i e r ą milczenia i tak g ł o d n a uczucia, nie ma szans na
n a w i ą z a n i e porozumienia z o k r u t n y m , silnym, zwyrodnia­
ł y m Z a m p a n o , k t ó r e g o życie w znacznej mierze sprowadza
się do o d r u c h ó w fizjologicznych. A l e wbrew g ł ę b o k i e m u
poczuciu s a m o t n o ś c i , jakie towarzyszy ludziom w ich perigrinatio vitae, ż a d n e z nich nie pozostaje w izolacji. Stanowi
część całości, j a k ą jest świat w jego duchowej i materialnej
z ł o ż o n o ś c i . Wszyscy i wszystko jest ze s o b ą p o ł ą c z o n e siecią
niejasnych i nieprzewidywalnych p o w i ą z a ń .
Po raz pierwszy Gelsomina p r z e ż y w a uniesienie, gdy
zagubiona w ś r ó d u c z e s t n i k ó w procesji spostrzega figurę
M a r i i Panny. Potem ma miejsce wizyta u ciężko chorego
dziecka. I s t o t n ą funkcję w duchowej krystalizacji dziew­
czyny odgrywa też muzyka. Wreszcie n a s t ę p u j e spotkanie
z I I M a t t o — Szalonym. W momencie k l u c z o w y m to on,
w p r z y p o w i e ś c i o kamyczku, w y j a ś n i a j e j , że wszystko co
istnieje ma d o spełnienia j a k ą ś rolę. O n sam, linoskoczek,
a n i o ł ze sztucznymi s k r z y d ł a m i , nosiciel poezji i tajemnicy,
zawieszony m i ę d z y niebem a ziemią, ma w a ż n y u d z i a ł
w metamorfozie Gelsominy i Zampano. Podczas postoju
w klasztorze Gelsomina j u ż potrafi z w e r b a l i z o w a ć sens
zadania, d o jakiego czuje się p o w o ł a n a , a j a k i m jest towarzy­
szenie Z a m p a n o w jego drodze, bez w z g l ę d u na o k o l i c z n o ś c i .
W k o ń c u p o d w p ł y w e m szoku p o śmierci U M a t t o spowodo­
wanej przez Z a m p a n o dokonuje się stopniowo r o z l u ź n i e n i e
z w i ą z k ó w Gelsominy ze ś w i a t e m materialnym. Ofiara się
spełnia, c h o ć bez u d z i a ł u jej w o l i i ś w i a d o m o ś c i . Teraz
rozpocznie się uczłowieczenie Zampano. G d y p o d ł u ż s z y m
u p ł y w i e czasu słyszy m e l o d i ę w y g r y w a n ą przez G e l s o m i n ę na
t r ą b c e , niby na o d g ł o s t r ą b anielskich wraca do niego
wspomnienie tego, co się z d a r z y ł o . W i a d o m o ś ć o jej śmierci
stymuluje moment objawienia. Oczyszczająca kąpiel w m o ­
rzu, wyzwalający k r z y k i łzy s p r a w i a j ą , ż e oto bestia
p o k a z a ł a ludzkie oblicze. N a klęczącego m ę ż c z y z n ę pada
p r o m i e ń światła. Z n a k łaski czy blask w s c h o d z ą c e g o słońca?
Oscylacja, przenikanie się realności i metafizyki daje w efek­
cie ó w obraz b a r o k o w y nie k o n f l i k t o w y , ale ambiwalentny,
dwoisty.

Świat w trakcie tworzenia
Fellini— Satyricon (1969) o stylistyce skrajnie odmiennej
od filmów poprzednich był filmem, w k t ó r y m artysta
o s i ą g n ą ł j u ż p e ł n ą niezależność w i z u a l n ą . Z b u d o w a ł R z y m
antyczny o d w o ł u j ą c się do własnej w y o b r a ź n i i wiedzy
historycznej. Paradoksalnie ź r ó d ł e m literackim stał się Saty­
ricon libri Petroniusza, pierwsza p o w i e ś ć realistyczna, zawie­
rająca szczegółowe opisy rzymskich o b y c z a j ó w i miejsc.
Z a c h o w a ł a się jednak jedynie we fragmentach, t o t e ż m o t y w y
i cele w ę d r ó w k i b o h a t e r ó w nie są całkowicie jasne. W i a d o m o
t y l k o , że narazili się c z y m ś Priapowi, fallicznemu bogowi
urodzaju. Prawdopodobnie za jego to s p r a w ą , jeden z boha­
t e r ó w , Enklopiusz, został ukarany n i e m o c ą p ł c i o w ą , na
k t ó r ą poszukuje lekarstwa. N i e c i ą g ł ą e p i z o d y c z n ą b u d o w ę
z a c h o w a ł Fellini, nie troszcząc się specjalnie o logiczne
p o w i ą z a n i e p o s z c z e g ó l n y c h f r a g m e n t ó w , co sprawia, że
w filmie dominuje klimat oniryczno-astralny. Postaci p o r u ­
szają się j a k we śnie. Z a s ó b ś r o d k ó w ekspresji, j a k i w y k o r z y ­
stują, jest niewielki, m i m i k a uboga i teatralna, a kwestie,
j a k i e m i ę d z y s o b ą wymieniają, nie zawsze są z r o z u m i a ł e ,
g d y ż p o s ł u g u j ą się łaciną albo wręcz n i e z r o z u m i a ł y m i onomatopejami, rytmicznie i brzmieniowo u p o d o b n i o n y m i do

24

łaciny Cicerona. Fellini przyjął bowiem, iż jedyna d o s t ę p n a
n a m rzeczywistość antyczna jest w istocie i d e ą , j a k ą na temat
tej rzeczywistości s t w o r z y l i ś m y sobie na podstawie tego, co
p r z e t r w a ł o . J e d n o c z e ś n i e nie chciał raz jeszcze p o w i e l a ć
stereotypu „ r z y m s k o ś c i " . Miejsca, w k t ó r y c h p o j a w i a j ą się
bohaterowie, Enklopiusz, Ascylto i G i t o n nie są topograficz­
nie zlokalizowane, ale p o n i e w a ż k a ż d y epizod rozpoczyna się
d o k ł a d n y m , d r o b i a z g o w y m opisem, ich identyfikacja nie
przedstawia w i ę k s z y c h t r u d n o ś c i : teatr, lunapar, pinakoteka, łaźnie, ś w i ą t y n i a H e r m a f r o d y t y , domostwo patrycjuszowskie. N i e pojawia się t u w s z a k ż e ż a d n a historyczna budow­
la, z w y j ą t k i e m insula Felicles, gigantycznego b u d y n k u
mieszkalnego, k t ó r e g o opis z a c h o w a ł się w dokumentach.
Jest to jedna z najbardziej b a r o k o w y c h sekwencji w całej
twórczości Felliniego. W b u d y n k u t y m , na w e w n ę t r z n y c h
jego ś c i a n a c h , na całej w y s o k o ś c i umieszczone są cele, j a m y ,
k o m ó r k i , w k t ó r y c h kłębi się ludzka mierzwa. D o pomiesz­
czeń tych p r o w a d z ą spiralnie u k ł a d a j ą c e się schody, a prze­
strzeń p o ś r o d k u stanowi m o n s t r u a l n ą s t u d n i ę .
Nasuwa się skojarzenie z wieżą Babel, a t a k ż e z cyklem
rycin / carceri d'Invenzione (Więzienia w y o b r a ź n i ) , k t ó r e g o
autorem jest Giovanni-Battista Piranesi. Ten grafik i r y t o w ­
n i k żył w w. X V I I I , ale wielu badaczy, j a k c h o ć b y Marguerite
Y o u r c e n a r , u w a ż a go za mistrza n u r t u barokowego. Pira­
nesi, podobnie j a k Fellini, całe swoje d o j r z a ł e życie związał
z Rzymem.
Więzienia — to p o s ę p n a wizja drewnianych i kamiennych
konstrukcji. Stale p o w t a r z a j ą c y m się m o t y w e m są w nich
schody, przęsła i mosty, we wszystkich m o ż l i w y c h w a r i a n ­
tach. Po nich z a ś snują się w trudzie i z a p a m i ę t a n i u postacie
ludzkie. U . V o g t - G ó k n i l pisze: „ J e g o postacie nigdy nie
spoczywają, zawsze d o czegoś d ą ż ą . Ostatkiem sił w l o k ą się
w z d ł u ż m o s t ó w i w s p i n a j ą się na schody, aby d o t r z e ć d o
n o w y c h m o s t ó w i do n o w y c h s c h o d ó w . G n ę b i e n i n i e s k o ń ­
c z o n o ś c i ą m o ż l i w y c h p o w t ó r z e ń p r z e s u w a j ą się z jednej
sytuacji przejściowej w d r u g ą . Paradoksalnie ich więzienie to
wieczna w ę d r ó w k a . " Rozenkranc w Hamlecie m ó w i , iż
świat jest więzieniem, a H a m l e t dodaje: „ 0 , i w i e l k i m ! p e ł n y m
t u r m , l o c h ó w i c i e m n i c . " Ó w kosmiczny w y m i a r więzień
s p o t ę g o w a n y jest u Piranesiego przez mikroskopijne roz­
m i a r y b ł ą d z ą c y c h postaci w proporcji do p o k o n y w a n y c h
przez nie przestrzeni. Wizja to iście infernalna i niezwykle
sugestywna. R ó w n i e ż dlatego, że taki w ł a ś n i e obraz piekła
uformowanego na kształt monstrualnego krateru z o s t a ł
u t r w a l o n y w kulturze europejskiej przez Dantego w Boskiej
Komedii czy przez M i c h a ł a A n i o ł a w Sądzie
Ostatecznym.
A l e dopiero przefiltrowane przez b a r o k o w ą ś w i a d o m o ś ć
Piranesiego w y o b r a ż e n i e to w pełni się uniwersalizuje, j a w i
się j a k o los człowieka, j a k o jego odwieczne przeznaczenie.
R ó w n i e ż u Felliniego piekło staje się rzeczywistością
d o s t ę p n ą ludzkiemu d o ś w i a d c z e n i u i zyskuje w y m i a r meta­
fory życia. Obraz ten powraca w wielu filmach i wielu
odmianach. Niekiedy, j a k w Satyriconie, w Casanovie w sek­
wencjach uczt, orgii i widowisk, w A statek płynie w scenie
wycieczki na d n o parowca czy w Ginger i Fred podczas
telewizyjnego show, osiąga wielki rozmach i p o r a ż a roz­
m i a r a m i . Kiedy indziej, j a k w Niebieskim ptaku w scenie balu
sylwestrowego czy w Giułietcie i duchach podczas sceny
przyjęcia, przybiera charakter bardziej kameralny, ale o d ­
znacza się d u ż ą i n t e n s y w n o ś c i ą i przesycony jest a t m o s f e r ą
k l a u s t r o f o b i c z n ą . P o m i ę d z y t y m i trzema sferami wizual­
n y m i , sferą życia, p i e k ł a i spektaklu nie m a w
filmach
Felliniego ścisłej granicy ale dokonuje się ciągłe przenikanie.
Lecz epizod w insula Felicles z filmu Fellini-Satyricon
poprzez swoje wyraziste konotacje ikonograficzne ma szcze­
gólny w y m i a r symboliczny. D o m czynszowy Feliculi, k t ó r y
wznosił się nad Rzymem j a k drapacz chmur j u ż przez
Tertuliana odczytywany był w tych kategoriach. Pisząc
o megalomanii Walentynian z a u w a ż a : „ P r z e o b r a z i l i wszech22

2 3

24

�świat w j a k i ś o l b r z y m i pensjonat, na szczycie k t ó r e g o , na
poddaszu — ad summas tequlas umieścili Boga, a b u d o w l a ta
wznosi się k u niebu na tyle pięter, ile m a ich w Rzymie
p o s i a d ł o ś ć F e l i k u l i . " N a s t ę p u j e trzęsienie ziemi i u Fel­
liniego j a k w Apokalipsie, p i e k ł o zawala się. Bezdomni j u ż
bohaterowie wyruszają w świat, ale „przeżycie l a b i r y n t u "
towarzyszy i m podczas całej w ę d r ó w k i . B ł ą d z ą w poczuciu
nieustannego z a g r o ż e n i a , m i m o w s p ó l n e g o losu przeraźliwie
samotni. P r z e m i e r z a j ą miejsca zaludnione p o t w o r a m i i dzi­
w o l ą g a m i . L a b i r y n t y , spirale, ruiny, pustynie t w o r z ą swoje­
go rodzaju rzeczywistość p s y c h o l o g i c z n ą , są figurami ludz­
kiego w n ę t r z a . Odbiega od tego tła scena w w i l l i s a m o b ó j c ó w
t c h n ą c a sielankowym spokojem i p o g o d ą . P i ę k n o to musi
ulec zagładzie. O k r u t n e prawa Cesarstwa d o t a r ł y i tutaj.
M i e s z k a ń c y zostali skazani na śmierć. W ten s p o s ó b obraca
się w nicość ostatni bastion człowieczeństwa. K i e d y wreszcie
Enklopiusz osiągnie swój cel i zostanie uzdrowiony, o k a ż e
się, że z o s t a ł sam. W k o ń c o w e j scenie wsiada na statek
stojący u brzegu, aby o d p ł y n ą ć d o A f r y k i . Będzie więc swoją
p e r e g r y n a c j ę k o n t y n u o w a ć samotnie.
Takie r o z w i ą z a n i e b y ł o b y jednak zbyt proste. J u ż znacznie
wcześniejsza scena w pinakotece u ś w i a d a m i a nam, że m a m y
tu do czynienia ze swoistą p ę t l ą c z a s o w ą , rodzajem paramnezji, kiedy to n a s t ę p u j e iluzja deja vu l u b deja vecu. Bo oto
na freskach o g l ą d a n y c h przez Enklopiusza p o j a w i a j ą się
postaci znane nam z i n n y c h e p i z o d ó w , przewijają się też na
freskach i mozaikach w i n n y c h fragmentach i ostatecznie
p o k a ż ą się na k a w a ł k a c h m u r ó w w ostatnim ujęciu. Czy więc
to, co się w y d a r z y ł o , w y d a r z y ł o się rzeczywiście czy było
t y l k o g r ą w y o b r a ź n i , a jeśli się z d a r z y ł o , to kiedy? H i s t o r i a
powtarza się nieustannie. T a k i m p o w t ó r z e n i e m , wejściem
w h i s t o r i ę a rebours jest przejście u c z n i ó w przez R u b i k o n
w p o c z ą t k o w e j sekwencji Rzymu podczas lekcji p o g l ą d o w e j .
T y m razem p o Rzymie w ę d r u j e sam Federico Fellini.
W ę d r ó w k a ta odbywa się na takiej zasadzie, j a k proponuje
Jung:
„ M a m y o d k r y ć i o b j a ś n i ć gmach: Jego wyższe p i ę t r o
zbudowano w X I X w., parter pochodzi z wieku X V I ,
a d o k ł a d n i e j s z e przebadanie konstrukcji wskazuje, że zbudo­
wany został na wieży z I I wieku: w piwnicach odkryjemy
rzymskie fundamenty, a p o d p i w n i c ą znajduje się zasypana
grota, gdzie w wyższych warstwach o d n a l e ź ć m o ż n a n a r z ę ­
dzia z e p o k i kamiennej, a w niższych — resztki przedlodowcowej fauny. Taka jest mniej więcej struktura naszej d u ­
szy."
C z y ż m ó g ł Fellini znaleźć lepszy obszar do poszukiwania
własnej t o ż s a m o ś c i niż Rzym? T y t u ł Fellini Roma jasno
w y r a ż a jego intencje. A r t y s t a prezentuje o s o b i s t ą wizję
miasta. Z a c i e ś n i a się spirala, po k t ó r e j kroczy. Porzuca
wielkie przestrzenie. Podejmuje p o d r ó ż w g ł ą b , przez kolejne
warstwy czasu, cofa się i powraca. A l e czasu nie da się w pełni
o k i e ł z n a ć . Ł a g o d n a koegzystencja wielu epok, k t ó r ą tak
sugestywnie czaruje nas Fellini przy wykorzystaniu wszyst­
k i c h m o ż l i w o ś c i techniki filmowej, jest t y l k o z ł u d z e n i e m .
Supremacja teraźniejszości stanowi i s t o t n ą c e c h ę naszego
świata. Jej niszczącą siłę pokazuje nam w oszałamiającej
sekwencji zanikania fresków i rozsypywania się w proch dzieł
sztuki. Spustoszenia dokonuje fala powietrza n a p ł y w a j ą c e g o
do zasypanego d o m u patrycjuszowskiego przez w y r w ę w y ­
k o n a n ą podczas budowy metra. Materialna substancja dzieł
uległa unicestwieniu, ale a n t i d o t u m na uczucie przemijania
m o ż e stać się i n t e n s y w n o ś ć przeżycia c h w i l i , g d y ż to suma
takich chwil stanowi o w a r t o ś c i ludzkiej egzystencji. T w ó r ­
czość Felliniego to nanizane na ł a ń c u s z e k momenty takich
olśnień. W i ę k s z o ś ć z nich to iluzja, mistyfikacja. K a ż d y
kolejny film objawia nam to coraz w y r a ź n i e j .
Bywa w s z a k ż e , że ó w stan ekstatycznego uniesienia,
b ę d ą c y j e d n y m z g ł ó w n y c h t e m a t ó w malarstwa i rzeźby
b a r o k u , nabiera w ujęciu Felliniego znamion szyderstwa, nie
2 5

26

t r a c ą c przy t y m swoistej aury mistycznej. T a k dzieje się
w Rzymie w k o ń c o w e j części sekwencji rewii m o d y eklezjastycznej czy w spotkaniu z m e d i u m w Giulietcie i duchach.
Rzym jest pierwszym jego filmem, w k t ó r y m o w o przemie­
szanie iluzji realności i realności iluzji pełni tak i s t o t n ą
funkcję a r t y s t y c z n ą . D z i ę k i tej interferencji rodzi się szczegó­
lny r y t m dzieła, pewien rodzaj pulsowania. Po apogeum
upojenia onirycznego n a s t ę p u j e p ł y n n y p o w r ó t do r e a l n o ś c i
egzystencjalnej, ale obraz zawsze zachowuje swoje ambiwa­
lentne, hiperboliczne właściwości. W Rzymie tajemnica iluzji
zostaje jeszcze zachowana. Totus mundus agit theatrum, j a k
w znanej dewizie barokowej. Granice stale się zacierają. N i e
istnieje p o d z i a ł m i ę d z y widzami a a k t o r a m i , rzeczywistością
a spektaklem.
F i l m przy b r a k u tradycyjnej fabuły nie ma tradycyjnego
bohatera. W ę d r u j ą c y m , a zarazem cicerone jest t w ó r c a . Jego
komentarz prowadzi nas przez kolejne strefy. Z tysiąca
s p o s o b ó w pokazywania miasta Fellini w y b r a ł ten, k t ó r y p o d
pewnymi w z g l ę d a m i pozostaje w z w i ą z k u ze sposobem
konstruowania rzeczywistości w
filmach
poprzednich.
W Fellini-Roma zdecydowanie p r z e w a ż a j ą miejsca z a m k n i ę ­
te: w ą s k i e uliczki, k r ę t e korytarze, stary, mroczny p a ł a c ,
podziemia. Częścią tego l a b i r y n t u jest autostrada. T a auto­
strada, k t ó r a w filmach a m e r y k a ń s k i c h stanowi symbol
otwarcia k u bezkresnym przestrzeniom, tutaj staje się namia­
s t k ą k r ę g u piekielnego bez wyjścia, z a t ł o c z o n e g o d o granic
m o ż l i w o ś c i . F i l m k o ń c z y się k a w a l k a d ą m o t o c y k l o w ą po
u ś p i o n y c h ulicach. O k r ą ż e n i e za o k r ą ż e n i e m , ogłuszająca
n o w o c z e s n o ś ć bierze Wieczne M i a s t o w swoje posiadanie.
A r t y ś c i e p o z o s t a ł jeszcze jeden azyl — Cinecitta, fabryka
s n ó w . T u ciągle jeszcze k r e o w a ć m o ż n a światy prawdziwsze
od prawdziwych. Ekspansywna teraźniejszość daje jednak
0 sobie z n a ć . W Wywiadzie w i d a ć w y r a ź n i e , j a k m u r y
betonowego osiedla zacieśniają się coraz bardziej w o k ó ł
w y t w ó r n i filmowej.
W m i a r ę krystalizowania się o s o b o w o ś c i artystycznej
Fellini usuwa się na pozycje obserwatora. A l e nie jest
m o r a l i s t ą , filozofem czy teoretykiem k u l t u r y . Pozostaje
bajarzem, k t ó r y na potrzeby sztuki zawłaszcza coraz większe
obszary rzeczywistości. Z a p o m o c ą ś r o d k ó w magicznych,
jakie oddaje m u do dyspozycji k i n o , p r z e o b r a ż a m a k r o k o s mos w s z e c h ś w i a t a w mikrokosmos własnej w y o b r a ź n i .

Podróż pozorna
G d y b y Fellini chciał n a m p o z o w a ć do p o r t r e t u artysty
barokowego, w ó w c z a s b y ć m o ż e uczyniłby swoim bohate­
rem D o n Juana, k t ó r e g o z ł o ż o n a , skomplikowana osobo­
w o ś ć ujawnia całą głębię egzystencjalnych, metafizycznych
1 etycznych u w a r u n k o w a ń b u n t u w y r a ż a n e g o w zaciekłej
a k t y w n o ś c i erotycznej. T y c h cech p o s t a ć Casanovy po­
zbawiona jest zupełnie. Konsekwentnie przeciwstawia ich
sobie Felicien M a r c e a u . D o n Juana nazywa mnichem
miłości. W jego z a p a m i ę t a n i u i determinacji jest bowiem c o ś
z apostolstwa. Byłby to jednak a p o s t o ł - A n t y c h r y s t , walczący
z Bogiem i z c a ł y m systemem w a r t o ś c i , j a k i niesie ze s o b ą
religia. Rozkosz jest d l a ń ś r o d k i e m opanowania duszy
i p o d p o r z ą d k o w a n i a jej sobie. I n t e r e s u j ą go jedynie kobiety
s t a n o w i ą c e uosobienie idei, na k t ó r y c h , j a k na k o l u m n a c h ,
o p i e r a j ą się podstawy ł a d u s p o ł e c z n e g o . Ekscytuje go walka
z n i m i , pokonywanie t r u d n o ś c i , a na koniec spektakularne
z w y c i ę s t w o , odniesione w poczuciu własnej przewagi i god­
ności. Posiada siłę demona. Taka koncepcja bohatera nie
przystaje jednak do struktury ś w i a t a filmowego, j a k ą k o n ­
struuje Fellini. Postaci w jego filmach nie osiągają tego
stopnia niezależności. Nawet reżyser G u i d o z 8 i 1/2 t k w i
u w i k ł a n y w c a ł ą sieć z w i ą z k ó w , k t ó r e tyleż go pętają, co
k o n s t y t u u j ą go j a k o a r t y s t ę . Postaci Felliniego realizując
swoje życiowe przesłanie, t r o s z c z ą c się o swoje miejsce
27

25

�w świecie, o d d z i a ł u j ą na losy świata, ale dzieje się to w s p o s ó b
nigdy do k o ń c a nie u ś w i a d o m i o n y . F u n k c j o n u j ą , j a k tryby
w o l b r z y m i m mechanizmie, j a k homunkulusy na rycinach
Piranesiego. F i l m y Felliniego to ruchome freski, to wielo­
poziomowe obrazy.
A r t y s t a w y b r a ł C a s a n o v ę , p o n i e w a ż harmonijnie wtapia
się on w obraz świata, k t ó r y zmierza k u zagładzie. Mieści się
doskonale w p o r z ą d k u s p o ł e c z n y m osiemnastowiecznej Ita­
l i i . Jest h i p o k r y t ą i k ł a m c ą . N i e zamierza o b a l a ć ż a d n y c h
zasad. Okazuje się jednak mistrzem w a r a n ż o w a n i u sytuacji,
k t ó r e p o z w a l a j ą m u zasady te omijać, w taki s p o s ó b , aby
otoczenie nie c z u ł o się z a g r o ż o n e . D o n Juan był w i e l k i m
samotnikiem odrzuconym przez s p o ł e c z e ń s t w o . N a w y b r y k i
Casanovy bliźni p a t r z ą z p o b ł a ż a n i e m . Jest on perfekcyjnym
technikiem miłości zmysłowej. A l e w jego zaciekłym wspina­
niu się na szczyty d o s k o n a ł o ś c i erotycznej nie ma nic
heroicznego. Fellini bezlitośnie odziera swojego bohatera
z j a k i c h k o l w i e k oznak wielkości. W f d m o w y m ujęciu egzys­
tencja Casanovy p o d p o r z ą d k o w a n a jest jednemu jedynemu
celowi — uwodzeniu. Celem p o d b o j ó w m a b y ć rozkosz sama
w sobie, traktowana j a k o r y t u a ł i o b o w i ą z e k . U j a w n i a ona
wszelako, p o d o b n ą j a k czas, moc d e s t r u k c y j n ą . Obser­
wujemy s t o p n i o w ą fizyczną i p s y c h i c z n ą d e g r e n g o l a d ę po­
staci. Bliskość erotyzmu i śmierci, ich o b e c n o ś ć w teatrze
życia ukazuje n a m Fellini od pierwszych scen f i l m u . Miejs­
cem, w k t ó r y m r o z g r y w a j ą się sekwencje p o c z ą t k o w e , jest
Wenecja, miasto intensywnie n a p i ę t n o w a n e stygmatami
śmierci i r o z k ł a d u , ale r ó w n i e ż miasto orgiastycznych zabaw
k a r n a w a ł o w y c h . F i l m zaczyna się sceną c e r e m o n i a ł u zato­
pienia w wodach laguny, na znak inauguracji k a r n a w a ł u ,
gigantycznej czaszki. M o ż n a na k r ó t k o z a p o m n i e ć o nieuch­
r o n n y m przeznaczeniu. Ś m i e r ć jest jednak stale obecna
w mrocznych uliczkach, we mgle spowijającej k a n a ł y , w taje­
mniczych p a ł a c a c h , p e ł n y c h z a k a m a r k ó w i u k r y t y c h przejść.
Poczucie n i e o k r e ś l o n e g o z a g r o ż e n i a towarzyszy bohate­
r o w i w ciągu całej w ę d r ó w k i po Europie. Przedziwna ta
p o d r ó ż , w ucieczce przed samym s o b ą i w poszukiwaniu
coraz to nowych s p o s o b ó w zaspokajania obsesji, jest po­
d r ó ż ą d o n i k ą d . Jak ironicznie stwierdza Fellini: „ O b j e c h a ł
cały świat, a tak j a k b y nigdy nie o p u s z c z a ł ł ó ż k a . " C a ł ą
energię ukierunkowuje Casanova na mozolne, mechaniczne
powtarzanie czynności, k t ó r y c h rezultatem pozostaje zawsze
ten sam akt seksualny. Owa p o d k r e ś l a n a przez Felliniego
r u t y n o w o ś ć d z i a ł a n i a o b n a ż a m a r i o n e t k o w o ś ć postaci. Ca­
sanova jest j a k k u k ł a , kierowana przez r e ż y s e r a - l a l k a r z a . We
w n ę t r z u tej k u k ł y — pod p e r u k ą , p u d r e m i szminkami, p o d
b i a ł y m kaftanikiem — nie kryje się nic, jest pusto. Casanova
jest r ó w n i e sztuczny, j a k jego ostatnia partnerka, lalka
mechaniczna. T o t e ż i rzeczywistość, w jakiej się on porusza,
od p o c z ą t k u do k o ń c a jest r ó w n i e ż sfałszowana. W ostatnim
kadrze po plastikowej lagunie odjeżdża do filmowej re­
k w i z y t o r n i p o w ó z . G a s n ą p o w o l i światła. Fellini — t w ó r c a
tej maskarady — we własnej osobie demaskuje przed n a m i
u l o t n o ś ć p o w o ł a n e j do życia iluzji.
2 8

Hic transit gloria mundi
W przededniu w y b u c h u pierwszej wojny światowej statek
„ G l o r i a N " wyrusza w rejs, aby przyjaciele i wielbiciele
słynnej śpiewaczki Edmei Tetui m o g l i zgodnie z o s t a t n i ą
w o l ą zmarłej r o z s y p a ć jej prochy u b r z e g ó w wyspy E r i m o (E
mori?). F i l m A statek płynie r o i się od symboli, figur
i e m b l e m a t ó w . W y ł a n i a się z ich gąszczu wizja k o ń c a pewnej
epoki z n a m i o n u j ą c e j upadek cywilizacji Zachodu. T u Fellini
o d s ł a n i a nam wreszcie w pełni swoją J a n u s o w ą n a t u r ę . Janus
— to jedno z najstarszych b ó s t w rzymskich — czczone b y ł o
najpierw j a k o b ó g p o c z ą t k u , kierujący stworzeniem b o g ó w ,
kosmosu, ludzi i ich c z y n ó w , potem stał się on r ó w n i e ż
bogiem wszelkich s t a n ó w przejściowych i p r o c e s ó w przejś2 9

26
I

cia: z przeszłości w przyszłość, z jednego stanu w drugi,
z przestrzeni w p r z e s t r z e ń , z wizji w wizję. Jego p o d w ó j n e
oblicze oznacza, że czuwa z a r ó w n o nad wejściem, j a k i nad
wyjściem; nad w n ę t r z e m i nad z e w n ę t r z n o ś c i ą ; nad g ó r ą
i d o ł e m . Świat filmowy Felliniego podlega takiej właśnie
k o n t r o l i , jest ekspresją nieograniczonego imperializmu.
W opowieści A statek płynie cała rzeczywistość stanowi
w y t w ó r techniki filmowej. N a sztucznym, stworzonym
w studio m o r z u unosi się makieta statku, k o ł y s a n a na
sztucznych falach. N a d horyzontem r o z c i ą g a się sztuczny
n i e b o s k ł o n , na dnie parowca spoczywa ogromny, sztuczny
n o s o r o ż e c . T w ó r c y zależy na t y m , aby w a u t o i r o n i c z n y m
geście z d e m a s k o w a ć tę filmową iluzję przed widzem, i tak j a k
w Casanovie podejmuje się tego w ostatnim ujęciu. A r t y s ­
tyczne efekty takiego zabiegu są wielorakiej natury. Po
pierwsze widz nie m o ż e z i g n o r o w a ć faktu, iż rzeczywistość
ekranowa stanowi w całości w y t w ó r w y o b r a ź n i t w ó r c y . Po
drugie, nacechowanie metaforyczno-symboliczne obrazu
znacznie się intensyfikuje, p o n i e w a ż u ś w i a d a m i a m y sobie, że
k a ż d y jego element, nawet najbardziej dziwny i z a s k a k u j ą c y ,
z o s t a ł wprowadzony celowo, a więc m o ż e być, c h o ć nie musi,
n o ś n i k i e m j a k i e g o ś znaczenia. Zazwyczaj obraz
filmowy
zawiera o b o k rzeczywistości przedstawionej elementy real­
ności, k t ó r a zostaje w c h ł o n i ę t a przez film naturalnie i nieja­
k o przypadkiem. T a k a natura w filmie A statek płynie
obecna jest l i t y l k o w fizjonomiach a k t o r ó w , cała reszta z a ś
jest t y l k o natury tej n a ś l a d o w n i c t w e m i ezoterycznym,
magicznym odwzorowaniem. Mistyfikacja ta jest zresztą
nader przewrotna. F i l m funkcjonuje bowiem na trzech
p ł a s z c z y z n a c h czasowych. Pierwsze sekwencje — w kolorze
sepii, j a k ze starych fotografii albo k r o n i k
filmowych
— p r z e n o s z ą nas w przeszłość. Co więcej, dokumentalna
konwencja opowiadania sugeruje, że m a m y do czynienia
z wydarzeniem autentycznym, relacjonowanym ponadto
przez naocznego ś w i a d k a . G d y maszyna czasu zostaje uru­
chomiona, a akcja zaczyna się rozwijać, obraz przybiera
barwy naturalne. I jest to p o z i o m teraźniejszości
filmowej,
niejednolitej zresztą i nieciągłej, zbudowanej z oderwanych
e p i z o d ó w , nie pozbawionej jednak pewnego schematu nar­
racyjnego. Wreszcie, po z a s k a k u j ą c y m z a k o ń c z e n i u , gdy
o k a ż e się, że cała rzeczywistość z o s t a ł a wykreowana przez
t w ó r c ę — pozostaje j u ż t y l k o r e a l n o ś ć w y t w ó r n i
filmowej
wraz ze z m ę c z o n y m r e ż y s e r e m . K a ż d a warstwa czasowa jest
więc w c h ł a n i a n a , zagarniana przez n a s t ę p n ą .
O s t a t n i ą k o n s e k w e n c j ą wspomnianej mistyfikacji, zdema­
skowania mechanizmu iluzji, jest o k r e ś l o n a interpretacja
wizji artystycznej. O t ó ż świat w t y m ujęciu j a w i się na k s z t a ł t
szklanej k u l i bez wyjścia. T a k j a k na freskach Giambattisty
Tiepolo lub P i ę t r o da C o r t o n a zdaje się, że postaci u l a t u j ą k u
bezkresnemu niebu, k t ó r e w o s t a t e c z n o ś c i okazuje się pięk­
nie m a l o w a n y m sufitem, tak u Felliniego n i e s k o ń c z o n a
p r z e s t r z e ń oceanu i błękit nieba są t y l k o k a w a ł k a m i k o l o r o ­
wego tworzywa r o z p i ę t e g o na rusztowaniu.
W ę d r ó w k a , ż e g l o w a n i e jest przeznaczeniem człowieka,
lecz p r ó ż n o o c z e k i w a ć , że sens tego ruchu zostanie n a m
objawiony. Fellini pisze jednak: „ N i e straciłem jeszcze wiary
w p o d r ó ż , nawet jeśli wydaje się ona często ciemna i bez­
n a d z i e j n a . " K r z e p i ą c y m dowodem na to jest jego wiara
w s z t u k ę . W A statek płynie m a m y do czynienia z t a k i m
samym p u l s u j ą c y m r y t m e m narracji, j a k w Rzymie. Przy
czym, j a k b y na potwierdzenie tego, co powiedziano, apo­
geum ekstazy, upojenia, niezwykle sugestywnego, bo p r o ­
m i e n i u j ą c e g o poza ekran, przypada na chwile, gdy dochodzi
do głosu sztuka prawdziwa. Są to sekwencje t a ń c a c y g a ń s ­
kiego oraz o s z a ł a m i a j ą c e g o koncertu na kieliszkach w k u ­
chni o k r ę t o w e j . N a s t ę p u j e chwila, gdy cały ten statek wraz
z p a s a ż e r a m i pielęgnującymi artystowskie w a r t o ś c i ducha
wylatuje w powietrze. Przy życiu zostanie t y l k o narrator-dziennikarz z n o s o r o ż c e m - s a m i c ą , k t ó r y to zwierz zape30

�w n i m u odpowiedni p o k a r m . A l e nie traktujmy tego z a k o ń ­
czenia zbyt serio. Jeśli wszystko jest udawaniem i oszustwem,
to i ta finalna z a g ł a d a nie m o ż e być ostateczna.
Ś w i a d e c t w e m wiary Felliniego w p o d r ó ż jest w ostatecz­
n y m rozrachunku Wywiad. T a p o d r ó ż fantastyczna niebies­
k i m tramwajem z centrum R z y m u do w y t w ó r n i Cinecitta jest
o k a z j ą do w y ł o ż e n i a p o g l ą d ó w na film i s z t u k ę w o g ó l e ,
o k a z j ą do samoanalizy postawy twórczej i życiowej. M o t o ­
rem, k t ó r y w p r a w i a w ruch mechanizm czasu, jest p a m i ę ć .
Fellini zwraca u w a g ę na d o ś ć i s t o t n ą r ó ż n i c ę p o m i ę d z y
wspomnieniami a p a m i ę c i ą . Wspomnienia, w e d ł u g niego
m a j ą charakter anegdotyczny, podczas gdy p a m i ę ć jest j a k
oddychanie — ciągła, nieprzerwana i niezależna od w o l i .
I taka p a m i ę ć niewątpliwie jest siłą s p r a w c z ą jego dzieł.
W filmie b e z p o ś r e d n i m powodem w ę d r ó w k i p a m i ę c i jest
w y w i a d , jakiego reżyser udziela ekipie telewizji j a p o ń s k i e j na
temat filmu s t a n o w i ą c e g o a d a p t a c j ę powieści K a f k i Amery­
ka. Ten film r ó w n i e ż konsekwentnie jest realizowany w Cine­
citta, co zresztą m o ż e znaleźć w y t ł u m a c z e n i e w fakcie, iż sam
K a f k a nigdy w Ameryce nie był. W Wywiadzie m a m y dwie
strefy czasu. Pierwsza to teraźniejszość, druga to lata m ł o d o ­
ści Felliniego, a d o k ł a d n i e , moment pierwszego k o n t a k t u
z filmem i w y t w ó r n i ą . A l e czas w t y m filmie uległ spłasz­
czeniu. Obie strefy n a k ł a d a j ą się na siebie i w warstwie
wizualnej o d z n a c z a j ą się tą s a m ą w y r a z i s t o ś c i ą . T y l k o jeden
moment w Wywiadzie jest silnie nacechowany przeszłością.
Jest to moment wyświetlania na ekranie sceny ze Słodkiego
Życia, w tonacji c z a r n o - b i a ł e j , w „ w i d z i a l n e j " o b e c n o ś c i
Marcelo Mastroianiego i A n i t y Ekberg starszych o ćwierć
wieku. Struktura przestrzenna w t y m filmie jest bardziej
jeszcze b y ć m o ż e z ł o ż o n a niż w filmach wcześniejszych.
Wspomnianych p o d r ó ż y jest bowiem k i l k a . Pierwsza z nich
to p o d r ó ż tramwajem. Ta p o c z ą t k o w o inscenizowana, po­
tem p r z e o b r a ż a się w i m a g i n a c y j n ą — przez d ż u n g l e pełne
dzikich z w i e r z ą t i prerie — jest po prostu wkraczaniem
w świat filmu. W t y m czasie aktorzy, k t ó r y c h uprzednio
widzieliśmy w trakcie charakteryzacji i dobierania s t r o j ó w ,
w pełni wcielają się w swoje role i gdy tramwaj d o j e ż d ż a do
w y t w ó r n i są j u ż postaciami sprzed lat pięćdziesięciu. Roz­
poczyna się p o d r ó ż po Cinecitta. Te trzy plany czasoprzest­
rzenne: realny — teraźniejszy ( c h o ć r ó w n i e ż nieustannie
„ f a ł s z o w a n y " i poddawany mistyfikacji), przeszły i fantast y c z n o - w y o b r a ż e n i o w y funkcjonują w o b r ę b i e Cinecitta
r ó w n o c z e ś n i e . A k c j a rozgrywa się z a r ó w n o na z e w n ą t r z , j a k
i w atelier, ale s p o ś r ó d wszystkich filmów Felliniego k r ę c o ­
nych w ostatnich latach, ten z p e w n o ś c i ą najbardziej „ o t ­
wiera s i ę " na r e a l n ą p r z e s t r z e ń n a t u r a l n ą . Po raz pierwszy od
bardzo dawna w naturalnej funkcji dramatycznej użyte
z o s t a ł o światło słoneczne i deszcz. Siły natury stawiają

3 1

PRZ
1

Federico Fellini, Fellini on Fellini, L o n d o n 1976, s. 51, 52—53
Fellini, op.cit. s. 51
Federico Fellini, (wywiad) „ F o r u m " , nr 26, 1987
Georges Matore, L 'Espace humain, Paris 1962, s. 35
Por. G e r a r d Genette o p o w i e ś c i a c h A . Robe-Grilleta (w:) Figure III, Paris
1966, s. 84
Por. Jean Y v e s Guerin, Errances dans un archipel introuwble, Notes sur les
resurgences baroques au XX s., (w:) Figures du baroque, Paris 1983 oraz
Baroque et cinema. Etudes cinematographiques, г. 1960, z. 1—2
M i c h a ł G ł o w i ń s k i , Tradycja literacka, (w.) Problemy teorii literatury,
Wroclaw 1987, s. 342
G e r a r d Genette, Figures I, Paris 1966, s. 20
Arnold Hauser, Społeczna historia sztuki i literatury, Warszawa 1974, s.
345
Jakub Z d z i s ł a w L i c h a ń s k i , Barok i dzień dzisiejszy (w.) „ P o e z j a " , z. 5/6,
1977
Z a Germain Bazin (w:) Le language de style, Paris 1977. Por. też: Jadwiga
S o k o ł o w s k a : Spory o barok. Warszawa 1971
Jan Białostocki, Barok, styl, epoka, postawa, (w:) „ B i u l e t y n Historii
Sztuki" — nr 1, 1958
Por. Baroque et cinema, op.cit.
I

jednak o p ó r d z i a ł a n i o m t w ó r c y , nie p o d d a j ą się jego presji
— s t a n o w i ą n i e p o ż ą d a n ą p r z e s z k o d ę , z k t ó r ą musi z m a g a ć
się Reżyser — bohater Wywiadu. I s t o t ą k i n a Felliniego jest
bowiem magia a r a n ż o w a n i a , „ u p o r z ą d k o w a n e o l ś n i e n i e " .
Fellini wierzy w kino.
Prowokacyjna demaskacja iluzji filmowej nie niweluje
magii jego filmów, tak j a k elementarna z n a j o m o ś ć fizyki nie
niszczy tajemniczości wizji w y w o ł y w a n y c h w b a r o k o w y c h
anamorfozach, bliskich pod pewnymi w z g l ę d a m i strukturze
filmów Felliniego. W m i a r ę j a k zmieniamy k ą t widzenia,
o d s ł a n i a j ą się przed n a m i w o w y m dynamiczno-przestrzennym u k ł a d z i e , p ł y n n y m i nieuchwytnym, coraz to
nowe sensy i tajemnice. Ich status jest zawsze niepewny
i ambiwalentny. M o ż e m y ten aspekt z i g n o r o w a ć , ale jeśli
poddamy się o d d z i a ł y w a n i u tak charakterystycznego dla
dzieł Felliniego wieloznacznego nadmiaru, okazuje się, że
o d b i ó r jednorazowy nie wystarcza. Jakkolwiek ostateczne
zrozumienie polega na wyborze d o s t ę p n y c h nam z n a c z e ń
w e d ł u g naszego w ł a s n e g o klucza, s k ł o n n i j e s t e ś m y filmy te
o g l ą d a ć ponownie lub wręcz wielokrotnie. Procedura ta,
s k ą d i n ą d normalna i nieodzowna dla k o g o ś , k t o stawia sobie
za cel analizę u t w o r u , w t y m k o n k r e t n y m przypadku,
pozwala na coś więcej niż na stosunkowo d o k ł a d n e rozpoz­
nanie treści o b r a z ó w i zasad ich budowy. Z a p a m i ę t a n e w ten
s p o s ó b p o w t a r z a j ą c e się symbole i konotacje wizualne
p o z w a l a j ą p o s t r z e g a ć t w ó r c z o ś ć Felliniego w s p o s ó b procesualny. Tworzone przez niego utopie przestrzenne zaczynają
się ze s o b ą w i ą z a ć tak dalece, że k a ż d e z jego dzieł traktowane
w izolacji wydaje się bez p o r ó w n a n i a u b o ż s z e , niż w ó w c z a s
gdy zostaje wpisane w ciąg wizji artystycznych, k t ó r e zawie­
rają się w sobie j a k chińskie p u d e ł k a . K a ż d y film ma
wplecione w swoją t k a n k ę fragmenty filmów poprzednich
i u k r y w a z a l ą ż e k f i l m u n a s t ę p n e g o . Ta zasada inkluzji
funkcjonuje na r ó ż n y c h poziomach, aby urzeczywistnić się
w c a ł o k s z t a ł c i e dojrzałej koncepcji t w ó r c z e j . Zostaje do­
prowadzona do n i e s k o ń c z o n o ś c i i wydaje się być swoistym
d ą ż e n i e m artysty do absolutu, w wierze, że k a ż d a rzecz ma
swoją p r z y c z y n ę . O n sam, kreator — sztukmistrz — urucha­
mia filmową rzeczywistość, k a ż e jej defilować przed naszymi
oczyma, aby za chwilę w autoironicznym geście o b n a ż y ć
przed nami m a s z y n e r i ę , k t ó r a n a p ę d z a ten mechanizm.
P o d r ó ż jest z ł u d z e n i e m , ale owo tchnienie metafizyczne
obecne, c h o ć b y przez mgnienie oka w k a ż d y m z jego filmów
otwiera obszary, k t ó r e w y m y k a j ą się k o n t r o l i , i wydaje się
nie mieć znaczenia fakt, iż u jego p o d ł o ż a t k w i magiczna
sztuka lub iluzja optyczna. B a r o k w t w ó r c z o ś c i Felliniego nie
jest więc pustym ozdobnikiem, ale zdaje się t k w i ć u p o d ł o ż a
jego kosmologii.
PISY
1 4

Jan B i a ł o s t o c k i , Refleksje nad barokiem „ P o e z j a " , z. 5/6,

1 5

G e r a r d Genette, Figures I, op.cit.

1 6

Federico Fellini, Fellini on Fellini,

1 7

Por. Jean Francois Lyotard, The Postmodern Condition, New Y o r k 1984

1 8

C y t . za Jeanyves Guerin, op.cit. s. 339

1977

3

op.cit. s. 157

4

s

1 3

Fellini, (wywiad) — „ M e s s a g e r Europeen", Paris 1988, z. 1

1 0

Fellini, Fellini on Fellini,

6

7

8

0

1 0

I I

1 2

1 3

op.cit. s. 158

2 1

Luzius Keller, Piranesi czyli mit spiralnych schodów,
(w:) „ P a m i ę t n i k
Literacki", z. 1, 1976
Marguerite Yourcenar, Sous benefice d'inventaire, Paris 1980
U . V o g t - G o k n i l , cyt. za: Luzius Keller, op.cit.
William Szekspir, Hamlet (w:) Dzieła dramatyczne, Warszawa 1980 s. 66
Cyt. za Jerome Carcopino, Życie codzienne w Rzymie w okresie rozkwitu
cesarstwa, Warszawa 1960, s. 37
C a r l Gustaw Jung, Essais de psychologie analytique, Paris 1962, s. 86
Felicien Marceau, Casanova, Paris 1948
Fellini, (wywiad) „Premierę", z. 12, 1987
Dictionaire des Symboles, Paris 1969, s. 427
Fellini, Fellini on Fellini, op.cit., s. 158
Fellini, (wywiad) „Premierę", z. 12, 1987
2 2

2 3

2 4

2 s

2 6

2 7

2 8

2 5

3 0

3 1

27

�Rzym w obiektywie
Andrzeja T. Pilichowskiego-Ragno
Andrzej T. Pilichowski-Ragno urodzony w Rzymie w 1967 roku jest doktorantem Wydziału Filologicznego
Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Od paru lat zajmuje się fotografią. Współpracował jako
fotoreporter z „Przeglądem Akademickim" i ,,Bis'em". Jest autorem cyklów fotograficznych „Rzym"
i „Żebracy krakowscy", z których ten ostatni uzyskał nagrodę specjalną Prezesa Towarzystwa Miłośników
Historii i Zabytków Krakowa w XV konkursie fotograficznym „Ocalić od zapomnienia" w 1992 roku. Cykl
„Rzym" powstawał w czasie kolejnych pobytów we Włoszech w latach 1991-1992.

Rzym. Samochód sprzedawcy ubrań.

Rzym. Campo di Fiori.

Rzym. Antykwariat.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6780" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6760">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/28ec772f5d7cde8c0755d61380bd74fd.pdf</src>
        <authentication>f871f87f4b8c5adb5d7d5639643f23c4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80716">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:489</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80717">
                <text>1961</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80718">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:445</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80719">
                <text>Wędrówki pasterskie w Beskidzie Śląskim / ETNOGRAFIA POLSKA 1961 t.5</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80720">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1961 t.5, s.227-231</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80721">
                <text>Kopczyńska-Jaworska, Bronisława</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80722">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80723">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80724">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="80725">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80726">
                <text>BRONISŁAWA KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

WĘDRÓWKI PASTERSKIE W BESKIDZIE ŚLĄSKIM
Szałaśnictwo, czyli wysokogórski wypas owiec, od ponad pięćdziesięciu lat jest
przedmiotem zainteresowań n a u k o w y c h P o c z ą t k i szalaśnictwa w Karpatach
Polskich łączone są przez historyków osadnictwa z kolonizacją wołoską. Tą też
kolonizacją tłumaczy się cały szereg podobieństw w kulturze ludowej Karpat w ogóle,
a w gospodarce pasterskiej w szczególności .
Cechą charakterystyczną pasterstwa wysokogórskiego są sezonowe wędrówki
z inwentarzem w odległe nieraz okolice celem znalezienia terenów wypasu. Mecha­
nizm tych wędrówek oraz zasięg przestrzenny jest od dawna przedmiotem szczegól­
nego zainteresowania antropogeografów . W pasterstwie polskim powszechnie
spotykamy jednorazowe wędrówki w góry na pastwiska letnie. Na jesieni stada
wracają do wsi, gdzie spędzają zimę. Jeżeli gospodarka pasterska odgrywa rolę
dominującą, jak np. w niektórych okolicach Rumunii, pasterze ze stadami schodzą
w zimie na niziny, gdzie łagodniejszy klimat pozwala na wypas .
W początkowej fazie osadnictwa wołoskiego prawdopodobnie i w Polsce pas­
terze w zimie schodzili z gór daleko na Pogórze . W ciągu lat wędrówki te uległy
prawie całkowitemu zanikowi, zachowując się jedynie na Śląsku Cieszyńskim.
2

3

4

5

1

Przegląd dotychczasowych badań nad pasterstwem wysokogórskim znajduje się w pracy:
B. K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a , Gospodarka pasterska w Beskidzie Śląskim, „Prace i Materiały
Etnograficzne", t. 8 - 9 : 1950-1951, s. 157-181.
Zagadnienie kolonizacji wołoskiej zostało opracowane w licznych publikacjach. Należy
wymienić z nich: K . D o b r o w o l s k i , Migracje wołoskie na ziemiach polskich, [w:] Pamiętnik V
Zjazdu Historyków Polskich. Referaty, t. 1, Lwów 1930, i odb.; S. Szczotka, Studia z dziejów
prawa wołoskiego, [w:] Z dziejów chłopów w Polsce, Poznań 1951, s. 193—279.
L . Sawicki, Wędrówki pasterskie w Karpatach, „Sprawozdania z posiedzeń TNW", R. 4:
1911 z. 6; Z. Pacewiczowa, Z badań nad pasterstwem karpackim i alpejskim, „Wierchy", R. 8:
1930, s. 92 —121; W. Kubijowicz, Główne typy pasterstwa w Polsce, „Sprawozdania zczynności
i posiedzeń PAU", t. 31: 1926, s. 10-12.
E . de Martonne, La vie pastorale et la transhumance dans les Karpathes meridionales,
[w:] Zu Friedrich Ratzels Gedaechtnis, Leipzig—Saale 1904, s. 237 mapa; Т. Herseni, L'organisation pastorale en Roumanie, „Archives pour la Science et la Reforme Sociales X I I I Année",
Bucarest 1936, s. 1-15.
Dobrowolski, /. с, s. 141.
2

3

4

е

5

�BRONISŁAWA

228

KOPCZYŃSKA-IAWORSKA

Temu mało znanemu reliktowi dawnej gospodarki pasterskiej chcieliśmy poświęcić
ten przyczynek .
Na Śląsku właściciele pastwisk i owiec wiosną organizują szałasy. Na ogólnym
zebraniu wybierają spomiędzy siebie gospodarza zwanego sałasznik, który obowią­
zany jest znaleźć i umówić pasterzy, kontrolować pracę na szałasie, pilnować podzia­
łu sera itd. Do niego też należy ustalenie dnia wyjścia na szałas. W dniu tym, zwykle
w połowie maja, odbywa się mieszanie owiec. Gospodarze przyprowadzają je na
pastwisko i ustalają tam podział i kolejność odbierania sera oraz podział kosztów
związanych z prowadzeniem wspólnej gospodarki .
Okres wypasu na szałasach śląskich obejmuje 19—20 tygodni, kończąc się w dru­
giej połowie września. W dniu rossadu, zazwyczaj na św. Michała (29 IX), gos­
podarze przychodzą na szałas i zabierają swoje owce do wsi. Tutaj pasą się one na
gruncie, czyli na polach ornych, z których uprzątnięto plony. Przez noc owce stoją
w stajni lub w owczarni.
Nadchodzi zima, śnieg i mrozy uniemożliwiają wypas koło domu. Małe zasoby
siana nie starczą do wiosny. Wobec tego gospodarze po Wszystkich Świętych wysy­
łają pasterzy z owcami na doły. Pasterze biorą owce od kilku gospodarzy
(ok. 100—150 sztuk). Rozpoczyna się jesienna wędrówka.
Dzisiaj wypasają na ogół pasterze zawodowi zatrudnieni latem na szałasach.
Przed czterdziestu laty byli to często synowie gospodarzy, którzy paśli przede
wszystkim owce własne. Bogatsi gospodarze, gdy nie mieli syna, najmowali do
owiec owczarza. Umowy z pasterzami zawierali po Nowym Roku. Za swą pracę
dostawał on wynagrodzenie roczne unormowane tradycją: od każdych 10 wypasa­
nych owiec jednego baranka, oprócz tego wełnę z jednej owcy (owce strzyże się
na Śląsku dwa razy do roku), 2 siągi sukna (jedną jasnego na spodnie, tzw. wałaszczioki, i jedną ciemnego na gunię), 2 koszule, 2 pary kierpców i wyżywienie. Owczarz
zajmował się owcami przez cały rok, a za okres letni, kiedy był z owcami na szałasie,
dostawał dodatkowo ser, podobnie jak i pasterze najęci do pracy na szałasie tylko
w sezonie letnim. Obecnie służących nie ma i pasterzowi idącemu na doły płaci
się za wypas po 25 zł od owcy.
Przed ostatnią wojną z Wisły wędrowali owczarze do wsi: Godziszów, Kostkowice, Wilamowice, pow. Cieszyn, i do Pawłowic, pow. Pszczyna. Z Brennej
6

7

8

6

Wędrówki pasterskie znane z tradycji opisałam m. in. w pracy Gospodarka pasterska w Bes­
kidzie Śląskim, „Prace i Materiały Etnograficzne", t. 8 - 9 , Łódź—Lublin 1950—1951, s. 248-250;
ponadto część materiałów z terenów polskich dał w swym artykule J. Śtika, Salasnické zimovani
dobytka na TéSinsku, „Radostna zeme", t. 11: 1959 nr 2, s. 33 — 37.
Wyprodukowany na szałasie ser dzieli się pomiędzy gospodarzy przede wszystkim w stosunku
proporcjonalnym do ilości oddanych na szałas owiec. Owce na szałasie pasą i doją wynajęci owcza­
rze. Oni też wyrabiają sery przy pomocy gospodarzy. Pasterze za swoją pracę otrzymują ser w okreś­
lone dni tygodnia. Dokładny opis organizacji i gospodarki pasterskiej na Śląsku znajdzie czytelnik
w cytowanej powyżej pracy autorki.
8 Siąga = 1,74 m.
7

�229

WĘDRÓWKI P A S T E R S K I E W B E S K I D Z I E ŚLĄSKIM

Rybnik
Żory

t

Г»
г*

О

4&gt;

PASTERSKIE WEDROVKI
ZIMOWE
Skala

—.«"*^Г.

1=400 000

kierunek wedrdwki
granica państwa
grgnica województwa

&lt;í¿T• Jaworrunket
vi
2ŁL

Ryc. 1. Марка pasterskich wędrówek zimowych

do Pawłowic, do Wielkich Kończyc i Strumienia, pow. Cieszyn, oraz do Jaworza
i Jasienicy, pow. Bielsko. Z Ustronia chodzono również do Pawłowic. W roku
1958 stada z Wisły wypasano koło Pawłowic, z Brennej w Górkach koło Skoczowa
i w Ligocie, pow. Bielsko, a z Ustronia w Dębowcu na zachód od Skoczowa (ryc. 1).
Przed I wojną światową pasterze z Wisły i Brennej chodzili aż za Cieszyn do
Tosonovic i Michalkovic w dzisiejszej Czechosłowacji.
Obecnie owce wypasane są na folwarkach państwowych (PGR) i na terenach

�230

BRONISŁAWA

KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

prywatnych. Wypasa się je na łąkach, a w niektórych latach również na wybuja­
łych oziminach.
Jak opowiadają starzy gazdowie, przed i zaraz po I wojnie za wypas prawie
nic się nie płaciło: „jeszcze gospodarze sami się napraszali", bo owce użyźniały
im pola. Potem dulocy zmądrzeli. Obecnie żądają wynagrodzenia, a niekiedy prze­
ciwni są wypasowi, mówiąc, że „owce więcej wydepcą, niż jest z nich pożytku".
Wynagrodzenie za wypas uiszcza się zwykle w naturze: 1 uorstew, czyli ostrzewka
do siana, od owcy (Brenna), czasem drzewo na opał (w górach jest go pod dostat­
kiem), grzyby, trochę wełny lub sukna.
Pasterz z owcami wyrusza w drogę wczesnym rankiem, często przed wschodem
słońca, i po 5—8 godzinach marszu dochodzi do miejsca przeznaczenia. Na pierwsze
dni pobytu w dolinach zabiera ze sobą pożywienie, a potem co tydzień dowożą
mu ze wsi chleb i omastę. Owce wypasa się cały dzień, a na noc zamyka się je do
szopy należącej do gospodarstwa, na którego terenie odbywa się wypas. Pasterz
śpi razem z nimi. Czasem przyjdzie tak zła pogoda, że nie można wyjść na pastwisko,
i wtedy trzeba owce dokarmiać na miejscu zakupionym sianem.
Wypas jesienny trwa przeciętnie do Nowego Roku. Potem stada wracają do
swoich rodzinnych wsi, przy czym dawniej zostawały we wsi tylko kilka dni i każdy
z właścicieli odprowadzał swoje owce w góry na zimowisko. Zimowiskiem nazy­
wano polany, na których stały szopy. Były one zbudowane z drzewa, o konstrukcji
węgłowej, kryte gontem. Szopa nie miała podłogi, a na powale pod dachem zma­
gazynowane było siano zebrane latem. Zimarki zachowały się do dziś w Brennej
na Równicy, Skałce i Bukowym Groniu oraz w Ustroniu na Małej Czantorii.
W Wiśle, Istebnej i Jaworzynce polany, na których dawniej były zimowiska,
w miarę przyrostu ludności zostały zamieszkane na stałe. We wsiach tych żywa jest
jeszcze pamięć o zimowaniu na polanach, np. w Wiśle na Czarnym .
Owce zostawia się na polanie same. Codziennie rano od 9 godziny pasterz
doglądający odwiedza je i pozostaje z nimi do zmroku. Ściele owcom świeżą ściółkę,
daje im siano i sól. Jeżeli pogoda dopisuje, wygania je przed szopę i karmi na śniegu
gałęziami świerka i jodły . Czasem pędzi owce do pobliskiego lasu, gdzie skubią
borownik czy obgryzają jałowce. Po nakarmieniu i napojeniu owiec pasterze wra­
cają do domu.
Ciężka praca rozpoczyna się około marca, gdy owce zaczynają się kocić. W naj­
gorszym okresie pasterz zostaje na zimowisku przez parę dni. W tym samym czasie
kończy się siano i pasterze przygotowują się do powtórnego zejścia w doliny, na
tak zwane jarowisko. W opustoszałych szopach pozostaje nawóz, którym na wiosnę
użyźnia się łąkę na polanie.
9

10

» Wiemy również, że jednym z powodów zbudowania w 1720 r. kościoła parafialnego w Isteb­
nej był fakt, iż dotychczasowy kościół w Jabłonkowie był bardzo daleko od wsi i „czeladź, miesz­
kająca latem i zimą przy owcach w głębokich lasach, całe lata pozostaje bez spowiedzi i komunii
świętej" — J. Londzin, Kościoły drewniane na Śląsku Cieszyńskim, Cieszyn 1932, s. 112.
We wsi suszono dawniej na paszę zimową dla owiec gałązki lipy, buka i jesionu {jasienia).
1 0

�WĘDRÓWKI P A S T E R S K I E W B E S K I D Z I E ŚLĄSKIM

231

Droga cięższa jest teraz niż na jesieni. Przy schodzeniu z polany pasterz idzie
przodem ubijając śnieg. Pomaga mu gospodarz, który zagania jagnięta, najmłodsze
trzeba nieść. Obecnie po wyjściu ze wsi jagnięta często wiezie się na wozie, dawniej
musiały iść same. Jagnię 3- lub 4-dniowe mogło przejść i dziesięć kilometrów, lecz
co robić, jak owca zaczęła się kocić w drodze? Całe stado zatrzymywało się, a owczarz
odebrawszy od matki jagnię nieraz całymi kilometrami musiał je nieść na rękach,
zawinięte przed zimnem w gunię. Ze względu na dodatkowe trudności z jagnię­
tami stada na wiosnę są o połowę mniejsze niż na jesieni.
Po dojściu do celu w wynajętej szopie odgradza się jagniętom córek, gdzie
spędzają dnie. Pośrodku córka stawia się im jasiołka z sianem, a tylko w nocy
dopuszczane są do matek. Zwykle też za wiosenny wypas płaci się barankami.
Od 50 wypasanych owiec daje się jedną lub dwie sztuki.
Owce wracają do wsi z końcem kwietnia, gdy zbliża się pora wyjścia na szałas.
W zimie 1958 r. z Wisły i Brennej poszło na doły około 10 stad owiec. Z Brennej
i Ustronia jeszcze 15 gospodarzy zimowało swe owce w górach.
Pasterze zajmujący się wypasem zaledwie kilka tygodni w roku spędzają w nor­
malnych warunkach w domu. Coraz trudniej, zwłaszcza wśród młodzieży, znaleźć
amatora takiego życia. Wydaje się więc, że najdalej za kilka lat zaginie ta ostatnia
pozostałość archaicznych wędrówek pasterskich.

Bronisława Kopczyńska-Jaworska
L E S MIGRATIONS PASTORALES DANS L E B E S K I D SILÉSIEN
Resume
L'article explique le phénoméne peu connu chez nous des migrations pastorales hivernales
dans le Beskid Silésien. Cette coutume est pratiquée encore de nos jours dans des pays o u l'économie pastorale continue á jouer un rdle dominant, comme par exemple dans certaines contrées
de la Roumanie.
E n Pologne, aux premiers temps de la colonisation valaque, les patres avaient également la
coutume de descendre en hiver avec leurs troupeaux des hautes alpes vers les lointaines contrées
subcarpatiques. De longues années ont passé depuis, faisant graduellement disparaltre oes migra­
tions; aujourd'hui elles ont completement cessé, exception faite pour la seule province silésienne
de Cieszyn o u elles ont survécu jusqu'á nos jours.
L'auteur nous informe sur l'extension actuelle du territoire de la désalpe hivernale, elle nous
donné une caractéristique concise du terrain d'hivernage et met beaucoup de lumiere intéressante
sur les formes d'organisation des migrations pastorales.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6285" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6265">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1ff1939202be6cdb82b2d1ee30717975.pdf</src>
        <authentication>08262cc1b41ef902b160e30e0376dcc5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74833">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1346</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74834">
                <text>1989</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74835">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1243</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74836">
                <text>Wedrowni kowale i handlarze bydła z Radżastanu - hipotetyczni przodkowie Cyganów / ETNOGRAFIA POLSKA 1989 t.33 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74837">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1989 t.33 z.1, s.77-108</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74838">
                <text>Mróz, Lech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74839">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74840">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74841">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74842">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74843">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X X I I I : 1989. z. 1
P L I S S N 0071-1861

L E C H MRÓZ
(Uniwersytet Warszawski)

WĘDROWNI K O W A L E I H A N D L A R Z E BYDŁA Z RADŻASTANU
HIPOTETYCZNI PRZODKOWIE C Y G A N Ó W
Od momentu, kiedy postawiona została teza o indyjskim pochodzeniu
Cyganów i poparta językowymi dowodami, czyli od przełomu X V I I I i X I X w.,
powracało pytanie, kim byli przodkowie Cyganów i z jakimi grupami, plemio­
nami, kastami należy ich wiązać. Od lat dwudziestych ubiegłego wieku
znajdujemy w literaturze — zwłaszcza angielskiej — kolejno coraz nowe hipo­
tezy i przypuszczenia; w drugiej połowie ubiegłego wieku jest to częsty
wątek rozważań zarówno cyganoznawców, jak i orientalistów (patrz: Mróz
1987).
Przypuszczenia odnośnie do cygańskich przodków łączą się z najrozmaitszy­
mi grupami społecznymi Indii, lecz żadna z hipotez nie zyskała wystarczają­
cej wiarygodności. Jedną z istotniejszych przyczyn takiego stanu jest fakt
do dzisiaj żywego i ciągle nie rokującego rychłego rozstrzygnięcia problemu
czasu wyjścia z Indii i rejonu, który miałby być praojczyzną Cyganów
(Hancock 1984).
Jest jednak kilka wspólnych rysów tych poszukiwań cygańskich przod­
ków. Jeśli przypatrzymy się proponowanym rozwiązaniom, widać, że docieka­
nia idą głównie drogą najprostszych skojarzeń. Zarówno dawne kroniki
europejskie, jak i badacze XIX-wieczni i pierwszych dziesiątków lat X X w.
wymieniają pośród zawodów i umiejętności wykonywanych przez Cyganów
najczęściej kowalstwo, wróżbę, handel i tresurę zwierząt oraz muzykę i taniec.
Zatem analogii i ewentualnych powiązań z Cyganami zaczęto szukać pośród
grup uprawiających te same zawody w Indiach. Druga cecha ciążąca na
dociekaniach dotyczących ojczyzny Cyganów jest raczej natury emocjonalnej.
Od schyłku Średniowiecza i przez okres Renesansu kształtował się w euro­
pejskiej świadomości wizerunek Cyganów, którego trwałość okazała się znacz­
na. Nie wdając się, co było przyczyną, a co skutkiem, przypomnę tylko,
że w czasie, gdy odkryto wreszcie z końcem X V I I I w. prawdziwą ojczyznę
Cyganów, istniał powszechny, trwale wpojony, niekorzystny wizerunek tej
grupy (patrz: Mróz 1987). Poza jednostkowymi przykładami, wszędzie i pow­
szechnie kojarzono Cyganów z nędzą, społecznymi nizinami, brakiem higieny,
prymitywizmem i brakiem oświaty, z występkami i kontaktami ze środowiskiem
przestępczym —generalnie z ludźmi zajmującymi sam dół społecznej hierarchii

�78

LECH

MRÓZ

albo znajdującymi się poza społeczeństwem. Badacze X I X - i XX-wieczni
zapewne nie zdawali sobie sprawy, jak dalece pozostawali pod wpływami
tego wizerunku wypracowanego przez minione wieki; jak wpłynął on na
zawężenie pola obserwacji i dociekań. Faktem jest bowiem, że niemal wszyst­
kie — poza chyba jedynym, niejasno sformułowanym przypuszczeniem Pittarda (1932) dotyczącym pochodzenia od wyższych warstw społeczeństwa —
hipotezy dopatrywały się związków z Cyganami w analogicznych warstwach
Indii. Potwierdzeniem zdawał się być fakt, że tymi co i Cyganie zawodami
zajmowali się właśnie ludzie z niskich warstw społecznych.
Rekapitulując — te trzy podstawowe przyczyny, tj. brak jednomyślności
co do rejonów, z jakich wyszli Cyganie, i czasu wyjścia, kojarzenie z miesz­
kańcami Indii poprzez podobieństwo profesji oraz wizerunek Cyganów łą­
czący ich z najniższymi warstwami społeczeństwa, zaważyły w sposób za­
sadniczy na poszukiwaniach przodków Cyganów.
Czwartą przyczyną, równie istotną, choć innej natury, była i jest pewna
niefrasobliwość terminologiczna, pochopność w szafowaniu terminem Cyganie,
a raczej jego angielskim odpowiednikiem: „Gypsies". Jednym z najpopularniej­
szych, najbardziej oczywistych skojarzeń łączących się z Cyganami było
wędrowne życie, zamieszkiwanie w szałasach lub innych łatwych do przeno­
szenia, czasowych domostwach, używanie jako środka transportu wozów
lub po prostu jucznych zwierząt. Tak więc bardzo wiele koczowniczych
społeczności Indii, niezależnie od cech antropologicznych, przynależności
językowej, specjalizacji zawodowej, rejonów przebywania, sklasyfikowane
zostały jako Cyganie objęci wspólną nazwą „Gypsies" i jako indyjscy
Cyganie opisywani byli w rozprawach naukowych i urzędowych raportach.
Jedynym chyba odstępstwem były grupy i plemiona wyraźnie pasterskie,
trwale związane z hodowlą zwierząt i z określonymi rejonami wypasowymi,
najczęściej w stepowo-pustynnych lub górskich częściach pln.-zach. Indii.
Koczowników indyjskich podzielono więc na dwie kategorie: pasterzy i Cyga­
nów, do których zaliczono wszystkich lub niemal wszystkich nie związanych
z pasterstwem (Baines 1976, s. 100). Termin okazał się na tyłe pojemny
i tak bezkrytycznie stosowany, że objęto nim także koczownicze lub półkoczownicze leśno-górskie plemiona Assamu, należące do zupełnie innej grupy
antropologicznej i językowej niż Cyganie, półnomadyczne grupy myśliwych
z Cejlonu (Sri Lanka) posługujące się językiem należącym do rodziny drawidyjskiej (Cyganie europejscy mówią językiem z rodziny języków indoeuropejskich). Nawet żyjące na wybrzeżach Borneo, Sumatry, Celebesu i kilku
innych wysp Azji Płd.-Wsch. niewielkie grupy pólkoczowniczych rybaków
których w literaturze angielskiej, a za nią i w innej, określono jako Cyganów
Morskich — Sea Gypsies. Nazwa okazała się na tyle trwała, że znajdujemy
ją jeszcze w wydanym stosunkowo niedawno w Moskwie Atlasie narodów
świata (Atlas 1964).
Długotrwałe używanie nazwy „Cyganie" jako obiegowego równoważnika
słowa „koczownicy" doprowadziło do tego, że współcześni badacze (nie tylko

�KOWALE 1 HANDLARZE BYDŁA Z RADŻASTANU

79

zresztą zajmujący się Cyganami) mają sporo kłopotów, by dojść, o jaką
grupę, jaką społeczność chodzi naprawdę.
Spośród wielości przypuszczeń, odnoszących się do różnych kast. plemion
i grup społecznych Indii, zajmiemy się tutaj bliżej dwiema z nich: Gadulia
Lohar i drugą, znaną najczęściej pod nazwą Bandżara. Obie te grupy w l i ­
teraturze antropologicznej i cyganoznawczej ostatnich kilkunastu lat są często
kojarzone z Cyganami. W przypadku Bandżarów można powiedzieć, że
zostali już uznani niemal oficjalnie za protoplastów Cyganów, uzyskując
akceptację zarówno w literaturze, jak też pośród samych Cyganów. Na
ostatnim Światowym Kongresie Cyganów (Romów) w Getyndze w 1981 r.
gościła bowiem zaproszona specjalnie przez organizatorów kilkunastoosobowa
delegacja Bandżarów— uczestnicząc w spotkaniach, przysłuchując się obra­
dom i doświadczając sympatii jako wprawdzie dziwni i nierozumiani, ale
przecież bracia.
Jednakże o ile wszystkie wcześniejsze rozważania nad genezą Cyganów
i przypuszczenia co do ich przodków wychodziły ze środowiska europejskich
uczonych i podróżników, o tyle we współczesnych pojawił się pewien zna­
mienny rys, mianowicie podjęcie poszukiwań rozproszonych po świecie współ­
braci przez badaczy indyjskich. Na początku lat sześćdziesiątych ukazała
się praca nosząca tytuł: Cyganie. Zapomniane dzieci Indii (Lal 1962). Autor
przedsięwziął podróż, której celem były kontakty z władzami kilku krajów
europejskich (także Europy Wsch.), naukowcami i samymi Cyganami. Książ­
ka Lala ma charakter publicystyczny, niemal całkowicie została ona oparta
na kilku znanych pracach cyganoznawczych, natomiast dobór wiadomości
i wyraźnie formułowana myśl przewodnia oraz fakt skierowania książki
do czytelnika indyjskiego uwidaczniają cel, którym było przekonanie do idei
wspólnoty Cyganów i Indusów i potrzeby podtrzymania kontaktów Cyganów
z praojczyzną. Nie wnikając w polityczne podteksty zagadnienia możemy
stwierdzić, że zapewne zawierały się one w przedsięwzięciu Lala. Potwierdza
to fakt, że — jak pisze autor— książka powstała z inspiracji i dzięki po­
mocy premiera Indii Jawaharlala Nehru, a opublikowana przez Ministerstwo
Informacji i wydawnictwa rządowe. W latach sześćdziesiątych ukazały się
trzy wydania książki Lala. Przejaw oficjalnego zainteresowania władz Indii
zapomnianymi, niegdysiejszymi emigrantami widoczny był właśnie w Getyn­
dze. Jednym z najważniejszych momentów inaugurujących zjazd było wystą­
pienie specjalnego wysłannika ówczesnej premier Indii Indiry Gandhi i od­
czytanie posłania, w którym Indie zadeklarowały objęcie symboliczną opieką
wszystkich Cyganów. Opublikowanie książki Lala, szereg artykułów, jakie
ukazały się w Indiach — także w prasie centralnej — na temat związków
Cyganów z Indiami, pokazują, że zainteresowanie nie było jedynie chwilowe
(patrz: Vjas 1968). Powstaje natomiast pytanie, czy i w jaki sposób wpłynęło
to na faktyczne odnalezienie powiązań, i dostarczenie argumentów naukowych,
pozwalających zweryfikować narosłe przez dziesięciolecia niejasności i za­
fałszowania.

�80

LECH

MRÓZ

Celem tego tekstu jest próba zastanowienia się, na ile możliwe jest
uznanie za wiarygodne przypuszczenia o wspólnocie Bandżarów i Gadulia
Lohar z Cyganami. To bowiem, co zawarte jest w większości publikacji,
nie dostarcza wystarczającej argumentacji, nie daje potwierdzeń słuszności
przyjętego dosyć powszechnie zdania. Wprawdzie nie jest możliwe obecnie
rozstrzygnięcie bardzo wielu nurtujących wątpliwości, ale rozważmy, czy obie­
gowa i akceptowana współcześnie zarówno przez cyganoznawców i samych
Cyganów, jak też Bandżarów i badaczy indyjskich opinia idzie utartym
tropem najbardziej prostych skojarzeń, na ile zaś daje nadzieję rozstrzygnięcia
i szanse potwierdzenia naukowymi badaniami. Rzeczywistość okazała się
jednak jeszcze inna.
Wymienienie po raz pierwszy Bandżarów jako domniemanych przodków
Cyganów wiąże się z nazwiskiem jednego z francuskich orientalistów pierwszej
ćwierci ubiegłego wieku, z Duboisem (Pischel 1909, s. 306). Jest to opinia
odosobniona i przez kolejne dziesięciolecia poszukiwania idą innymi tropami.
Potem dopiero na przełomie stuleci angielscy badacze pośród prawdopodob­
nych przodków wymieniają także Bandżarów. Sytuacja taka trwa do lat
sześćdziesiątych tego wieku — wówczas to, czyli zupełnie niedawno, Bandżarowie eliminują niemal wszystkich konkurentów, monopolizując prawo do
bycia cygańskimi protoplastami.
Pozycja Gadulia Lohar jako tych, którzy dali początek Cyganom, jest
nadal dyskutowana i właściwie zarówno indyjscy, jak europejscy uczeni
wymieniają ich z ostrożnością i wieloma zastrzeżeniami, wynikającymi w znacz­
nym stopniu ze świadomości braku argumentów umożliwiających powszech­
ne przyjęcie takiej tezy. Rozważania nad Gadulia Lohar i ich ewentualnymi
związkami z Cyganami po części zdezaktualizowały się poprzez uznanie
związku Bandżarów z Cyganami, w wyniku — można by złośliwie powie­
dzieć — obsadzenia Bandżarów w roli cygańskich przodków. Charakterystycz­
ne jest, że na uznaniu Bandżarów za pra-Cyganów brak argumentacji —
analogicznie do Gadulia Lohar — nie zaważył. Ale w tym przypadku zamiast
argumentu wystarczyło zdanie samych Bandżarów uznających siebie za współ­
braci Cyganów, podczas gdy Gadulia Lohar wobec takiej możliwości zacho­
wali się — o ile wiadomo —obojętnie. Oczywiście idzie tutaj o pewną tylko
część społeczności Bandżarów i Gadulia Lohar, do której te naukowe
rozterki docierają i która jest w stanie je ogarnąć, a także wpłynąć po­
tem na kształtowanie postaw własnej grupy i oddziaływać na szerszą opinię.
Gadulia Lohar to wędrowni kowale — nazwa jest dokładnym niemal
odpowiednikiem polskiego tłumaczenia: gadi — to określenie dużego wozu,
lohar — oznacza kowala. Pochodzenie grupy jest niejasne; niewiadomo bliżej,
kiedy ukształtowała się, opowiadana przez nich historia nie dostarcza bowiem
zadowalających wyjaśnień, a w dawnych tekstach indyjskich, także klasycz­
nych, jest wprawdzie mowa o kowalach, ale nie jako o ukształtowanej
zawodowo i społecznie grupie. Nawet w rodzaju encyklopedii dotyczącej
starożytności, historii i zwyczajów Radżastanu autorstwa Toda (1829), pod-

�KOWALE

I H A N D L A R Z E BYDŁA Z

RADŻASTANU

81

stawowym dziele przy studiach nad przeszłością rejonu płn.-zach. Indii,
hasło Gadulia Lohar nie występuje, chociaż bez wątpienia wśród wiejskich
społeczności Radżastanu byli znani i mieli już swoją pozycję w ekonomicz­
nych strukturach regionu. W piśmiennictwie europejskim poświęcono Gadulia
Lohar — jak się wydaje — tylko dwa teksty (Cobas 1973, Ruhela 1973), oba
zamieszczone w „Etudes Tsiganes", kwartalniku wydawanym w Paryżu. Prócz
tego są wzmianki w literaturze cyganoznawczej lub dotyczącej Radżastanu,
ale nie przekraczające kilku wersów. Pierwsza monografia poświęcona Gadulia
Lohar Radżastanu wydana była pod koniec lat sześćdziesiątych (Ruhela
1968). Od tego czasu ukazało się w Indiach kilka artykułów i kolejna
praca monograficzna (Misra 1977). Większość opracowań — zarówno dotyczą­
cych Gadulia Lohar, jak Bandżarów
powstała nie w środowiskach uni­
wersyteckich, ale w rządowych i stanowych instytucjach do badań antropo­
logicznych i problemów społeczności plemiennych (np. Anthropological Survey
of India, Tribal Research Institute itd.). Instytucje te, zatrudniające wielu
znanych naukowców i mające oddziały w większości stanów i wielu dystryk­
tach, dysponują także własnymi wydawnictwami, w których właśnie zawarte
jest gross informacji na temat Gadulia Lohar i Bandżarów. Nieznajomość
tych opracowań wśród cyganoznawców wynika głównie z faktu ich właści­
wie wewnętrznego obiegu, niedostępności w bibliotekach uniwersyteckich (nie
tylko Europy i Ameryki, ale także Indii) i niezamieszczania ich w biblio­
grafiach ogólnych.
Gadulia Lohar są związani przede wszystkim z rejonem Radżastanu,
a także sąsiedniego Gudżaratu. Wędrują wprawdzie daleko na północ—
od Pendżabu, a zwłaszcza na wschód — do stanów Madhia Pradeś i Uttar
Pradeś, utworzyli lokalne wspólnoty w Delhi i innych dużych ośrodkach
dających szanse zarobkowania, ale zarówno kulturą, jak i językiem związani
są z Indiami zachodnimi — z Radżastanem i Gudżaratem. Posługują się
dialektem farsi (nie mającym jednak nic poza nazwą wspólnego z językiem
farsi używanym powszechnie w Iranie) będącym mieszaniną słów gudżarati,
mewari i marwari (dialektów radżastani) oraz malwi (bliskiego radżastani,
używanego w zachodniej części Madhia Pradeś), (Ruhela 1968, s. 24).
Pewne cechy, takie jak odległość wędrówek, cykl wędrowania, kontakty
zarobkowe z ludnością wiejską, nazwy podkast i gotr , zdają się wskazywać,
że Gadulia Lohar nie są społecznością plemienną, która stopniowo, w wy­
niku zawodowej specjalizacji stawała się kastą — czego wiele przykładów znaj­
dujemy w Indiach, w tym i w Radżastanie — ale, że od dawna istnieją
jako odrębna kasta — dźati . (Nadal jednak problem powstawania i genezy
1

2

1

Gotra — grupa węższa niż kasta, p o c h o d z ą c a od w s p ó l n e g o przodka, łączy ich rytuał
ofiarowywania strawy i wody oraz wspólne przepisy dotyczące z w i ą z k ó w łoża i stołu (Byrski
1985, s. 190).
2

Dźati — kasta, grupa ludzi przestrzegających tych samych z a k a z ó w i n a k a z ó w , o przy­
należności kastowej decyduje urodzenie; kasty dzielą się na podkasty (Byrski 1985, s. 190).

6 — Etnografia Polska, t. 33. z. I

�82

LECH

MRÓZ

wielu kast radżastańskich wzbudza dyskusje i zawiera szereg niejasności).
Nie wiadomo bliżej, jaka jest ich liczebność dzisiaj —dane są dosyć
rozbieżne — głównie z przyczyn ruchliwości przestrzennej. Według danych
z roku 1941 w Radżastanie było 6970 Gadulia Lohar; spis był jednak
robiony w okresie, gdy znaczna część gromad wędrowała rozproszona,
w związku z sezonem prac polowych i robót kowalskich. Spis z roku 1955
wykazał w Radżastanie 3611 rodzin (16 648 osób) identyfikowanych jako
Gadulia Lohar (Ruhela 1968, s. 3-4). W ciągu ponad 30 lat, jakie minęły
od tego spisu, liczba Gadulia Lohar bez wątpienia powiększyła się. Trudno
jednak orzekać, jakiego rzędu jest to wzrost populacji, a żadne późniejsze
dane nie zostały opublikowane.
Życie grupy jest związane
poza nielicznymi przypadkami rodzin osiad­
łych - z wędrowaniem. Przeciętnie około 8 miesięcy w roku znajdują się
one w drodze, pozostałe okresy zaś są koniecznymi postojami, wynikają­
cymi z niedogodności pewnych pór roku — najgorętszej części lata i pory
deszczowej, kiedy przemieszczanie ciężkimi wozami jest praktycznie nie­
możliwe. Podstawą ich egzystencji jest kowalstwo i handel wołami służącymi
do transportu, a zarazem będącymi podstawową siłą pociągową przy pracach
polowych. Wędrówki nie są nieograniczone, porozumienia panczajatów posz­
czególnych podkast i gotr ściśle ustalają rejony wędrowania — w konsekwencji
podkasty związane są od pokoleń ze stałymi regionami, np. okolicami Adźmeru, Ćitoru. Dżaipuru, Udaipuru itd., przy czym zwykle każdy z tych rejonów
liczy wiele dziesiątków kilometrów długości i szerokości; niekiedy nawet
ponad 200 km. Odbywają się także wędrówki na znaczniejszych dystansach,
ale głównie wówczas, gdy są to rejony słabo zaludnione, półpustynne lub
gdy jakiś szczególny cel do tego skłania — np. odwiedzenie miejsc ważnych
z przyczyn religijnych (co jest powodem dalekich czasami wędrówek w odległe
rejony Indii) lub handlowych, jako coroczne wielkie targi bydła, koni i wiel­
błądów w Puszkarze koło Adźmeru, dokąd przybywają wieśniacy i pasterze
także spoza Radżastanu. Dwa są takie miejsca—według tego, co udało
się ustalić na podstawie literatury i rozmów terenowych — na obszarze Rad­
żastanu. dostępne dla wszystkich Gadulia Lohar, bez naruszenia zasady
nieprzekraczania granicy swojego obszaru. Są to wspomniany już Puszkar
ze względu na targi i znajdującą się tam świątynię Kalka Mata, czczonej
szczególnie przez Gadulia Lohar oraz Ćitogarh, stary fort, zajmujący szcze­
gólne miejsce w świadomości Gadulia Lohar i zarazem miejsce spotkań
panczajatu i przywódców poszczególnych podgrup i gotr tego rejonu. Wznie­
siona niedawno w Puszkarze świątynia jest wyrazem nie tylko ekonomicz­
nych możliwości Gadulia Lohar, ale także ich aspiracji. W panteonie bogów
są prócz postaci charakterystycznych dla Gadulia Lohar jako kasty i osadzo­
nych mocno w ich mitologii (np. Aie Laća, Khetla) również bóstwa lu­
dowe, popularne w regionie, z którym związana jest gotra lub podkasta
(np. Ram Deodzi, Bheron), oraz bóstwa hinduistyczne, siwaickie (Siwa,
Kali, Parwati, Ganesia) (Ruhela 1968, s. 107). Gadulia Lohar jako członko-

�KOWALE

I HANDLARZE

BYDŁA

'L

RADŻASTANU

83

wie kast niskich — tak bowiem są najczęściej klasyfikowani przez podwójnie
urodzonych, czyli trzy wyższe stany — bywali nie dopuszczani do świątyń.
Wybudowanie własnej świątyni to nie tylko wyraz prestiżu (tym bardziej
że jest ona usytuowana w sławnym mieście, w pobliżu znanej szeroko
w Indiach świątyni Brahmy). uniezależnia to także od innych i wybawia
z sytuacji kłopotliwych, które mogłyby utrudnić awans grupy w społeczeń­
stwie indyjskim.
Rejon „przydzielony" wędrownej grupie stanowi — jak mówiliśmy — jej
wyłączną „własność". Każdy osobnik spoza jest intruzem, obcym i po za­
łatwieniu spraw, które go przywiodły, powinien bezzwłocznie oddalić się.
Są jednakże sytuacje (poza omówionymi wyżej), kiedy więcej niż jedna
grupa znajduje się na jakimś terenie. Wówczas, gdy istnieje możliwość
długotrwałego zarobkowania (pracami kowalskimi) w jednym miejscu, zostaje
wyznaczona przez panczajat rodzina czy najczęściej kilka rodzin, które po­
dejmują pracę, pozostając niekiedy i przez kilka lat, a w tym okresie za­
równo rejon, jak i sama miejscowość mogą być obszarem działania kowalsko-handlowego innej grupy; czasami nawet z innej gotry. Tak np. w paź­
dzierniku 1986 r. w Udaipurze (gdzie prowadzone były wówczas nasze
prace terenowe) przebywało od czterech czy pięciu już lat kilka rodzin
Nandi z subkasty Rathore, a równocześnie okresowo zatrzymali się w wę­
drówce Gadulia Lohar — Bidziani i Cianani.
Każda z grup stanowi na swoim terenie zwykły, staly element miejscowej
struktury społecznej i ekonomicznej, wędrują pomiędzy stałymi punktami,
wykorzystując możliwości poszczególnych nisz ekologicznych. Nawet w obrę­
bie jednego rejonu istnieją (z uwagi na warunki geograficzne i klimat)
różnice czasu prac polowych — orki, siewu, zbioru, powtórnej orki itd. Wy­
nikają one też z rozmaitości uprawianych roślin, co również zależne jest od
warunków miejscowych, czyli gleby i klimatu. Zapotrzebowanie wsi na usługi
kowalskie wiąże się przede wszystkim z okresem przygotowywania ziemi
do siewu; także siła pociągowa wtedy jest najbardziej potrzebna. Utrzymy­
wanie wołów przez cały rok jest uważane w wielu wioskach za niemożliwe
z ekonomicznego punktu widzenia. Trudności zdobycia paszy niejednokrot­
nie wręcz uniemożliwiają stałe trzymanie potrzebnych zwierząt. Jest więc
normalnym zjawiskiem w Radżastanie (także zresztą i w innych rejonach
Indii) stała cyrkulacja—kupowanie i sprzedawanie zwierząt pociągowych.
Tę rolę dostarczycieli i odbiorców pełnią w znacznym stopniu właśnie
Gadulia Lohar. Tak więc rytm ich wędrówek i postojów oraz plan marszru­
ty wyznaczany jest kalendarzem prac polowych w poszczególnych wioskach
rejonu stałego przebywania grupy. Jedyne wyjątki stanowią nieliczni osiadli
na stałe Gadulia Lohar, głównie w Gudżaracie (bogatszym, rolniczym stanie)
sąsiadującym z Radżastanem, oraz ci, którzy znaleźli zatrudnienie w mieście.
W tym ostatnim przypadku postoje trwają niekiedy po kilka lat, póki
jest zajęcie i póki panczajat nie zdecyduje inaczej. Postój jest tylko prze­
dłużającym się czasowym zatrzymaniem wędrówki i nie nosi znamion przecho-

�84

LECH

MRÓZ

dzenia do życia osiadłego, a widok obozowiska niczym niemal nie różni
się od jakiegokolwiek innego napotkanego przy drodze w trakcie wędro­
wania.
Istotne znaczenie dla rozważań nad Gadulia Lohar, ich genezą i ewentual­
nymi związkami z Cyganami ma wewnętrzna organizacja. Istnieją znaczne
rozbieżności pomiędzy badaczami analizującymi to zagadnienie; na tyle istot­
ne, że uporządkowanie wiedzy według przyjętych współcześnie w etnologii
terminów jest niemożliwe. Zapewne dalsze badania — jeśli zostaną kiedykol­
wiek podjęte — powinny doprowadzić do uporządkowania tej kwestii, obec­
nie zmuszeni jesteśmy odwoływać się do informacji w znacznym stopniu
nieprecyzyjnych. Po części zresztą wynika to z trudności określenia we­
wnętrznych podziałów przez samych informatorów — Gadulia Lohar, zwłaszcza
w odniesieniu do innych — poza własną — podkast. Według Misry (1977,
s. 32) Gadulia Lohar podzieleni są na trzy linie rodów: Słońca, Księżyca
i Ognia. Ten trójpodział przebiega przez każdą z dziewięciu gałęzi: Ćauhan,
Sisodia, Solanki, Pawar, Parihar, Rathor, Dąbi, Sankla i Balbunk. Każda
zaś z owych gałęzi dzieli się na kilka lub kilkanaście rodów. Dokładniej
przedstawia podziały wewnętrzne Ruhela (1968, s. 27n.). Jego zdaniem spo­
łeczność Gadulia Lohar dzieli się na kilkanaście części (używa tutaj określe­
nia loharskiego „koms" lub „nakhs"), te zaś na gotry (określane także
jako subgrupy lub klany). Wśród tych części wymienia: Bodana, Ćawda,
Guhilot, pozostałe jak u Misry (z wyjątkiem Sisodia i Balbunk
których
to nazw nie znajdujemy u Ruheli). Są także istotne różnice w nazwach
gotr u obu autorów.
Pytani przeze mnie o wewnętrzne podziały rozmówcy mieli kłopoty
z ustaleniem, czy niektóre nazwy oznaczają gotrę, czy szerszą kategorię.
Ich zdaniem wszyscy Gadulia Lohar dzielą się na cztery grupy, cztery
odrębne społeczności, których z racji braku wspólnego zwierzchnictwa,
a w niektórych przypadkach i zakazu małżeństw między nimi, nie można
nazwać z całkowitym przekonaniem podkastami (a być może należy mówić
0 odrębnych kastach Gadulia Lohar). Podział ten ma swoje odbicie także
w różnicach zawodowych, sposobie życia i religii. Są to: Gariwale (wędrują­
cy wozami, zajmujący się handlem i kowalstwem), Parewale (wędrujący
pieszo po terenach górzystych i handlujący wołami), Bhens (także wędrujący
bez wozów, ale po nizinnych częściach Radżastanu) i Multani (muzułmanie,
z którymi kontakt w ogóle jest sporadyczny). Tą grupą, na którą naj­
częściej zwraca się uwagę mówiąc o Gadulia Lohar, są Gariwale wędrujący
dużymi wozami. Dzielą się na kilka subkast (Rathor, Solanki, Ćouhan,
Sankla i inne), te zaś z kolei na gotry. Wśród Gadulia Lohar identyfikujących
się jako Gariwale, podkasta Rathor, wymienili rozmówcy nazwy dwunastu
gotr. Istnieje zakaz małżeństw w obrębie gotry i poza własną dźati (kastą),
1 poza subkastą. Skąpość informacji i znaczne rozbieżności wyników prac
poszczególnych badaczy nie pozwalają rozstrzygnąć problemu organizacji
społecznej. Niezależnie jednak jak przebiegają linie wewnętrznych podziałów,

�KOWALE

I H A N D L A R Z E BYDŁA Z

RADŻASTANU

85

warto zwrócić uwagę na kilka z powtarzających się nazw: Panwar, Ćauhan,
Rathore, Solanki, Parihar — do tej kwestii powrócimy w dalszej części
artykułu.
Szczegółowy opis kultury Gadulia Lohar wydaje się niecelowy z uwagi
na inne intencje tego artykułu. Analiza literatury i własna praca w terenie
nie wskazują na bezpośrednie analogie do Cyganów. Związany z przemiesz­
czeniami sposób życia Gadulia Lohar i kowalstwo zdają się być podstawo­
wymi argumentami na rzecz wspólnoty z Cyganami, czyli pozostajemy w obrę­
bie starych, tradycyjnych już skojarzeń.
Nie jest wiadomy czas uformowania się Gadulia Lohar jako kasty;
odwołajmy się teraz do ich świadomości i przekazywanej tradycji, by tam
poszukać wyjaśnienia. Historia opowiadana przez Gadulia Lohar nie jest
zbyt długa, sięga czasów stosunkowo bliskich i wyjątkowo — jak na warunki
indyjskie — jest realistyczna, co nie znaczy, że prawdziwa. Zarówno wersje
przytaczane przez indyjskich badaczy, jak te, które zarejestrowałem bezpośred­
nio od rozmówców loharskich, są dosyć podobne. Jednakże współczesne
opowieści wiążą pochodzenie grupy z imieniem jednego z mewarskich wład­
ców Pratapem Singhiem, postacią historyczną z drugiej połowy X V I w.,
podczas gdy starsze mają fabułę znacznie bardziej rozbudowaną i zmitologizowaną, choć z wyraźnym wątkiem radżpuckim. Mniej dziś popularna, no­
towana jako powszechna w latach czterdziestych (Ruhela 1968, s. 15-19)
wersja mówi, że w pobliżu słonego jeziora Sambhar, w Radżastanie, znaj­
dowało się miasto o tej samej nazwie — stolica Radżputów Ćauhan. Prithwi
Radź Ćauhan, władca ćauhański, pokonany przez wojska Mohammada Gauri
zmuszony został opuścić wraz ze swoim rodem kraj; część osiadła w Mewarze, innym radżpuckim księstwie. Wśród Cauhanów był młody władca o imie­
niu Ugam Singh. Zabiegał on o przychylność Raímala Singha, władcy
Gudżaratu, i możliwość poślubienia jego córki Aie Laća. Ojciec dziewczyny
nie wyraził zgody i przepędził konkurenta. Ugam Singh udał się po pomoc
do Adźmeru, a potem Ćitoru, stolicy władcy Mewaru. Ponieważ nie udało
się zmusić władcy gudżarackiego do oddania córki, a ciąża oczekującej
Aie Laća była coraz bardziej zaawansowana, zniecierpliwiona i zawiedziona
dziewczyna przeklęła Ugama Singha i jego ród, mówiąc: „Będziecie wędro­
wać zawsze głodni, nigdy nie najecie się do syta, nigdy nie będziecie spać
w wygodnym łóżku i tak długo będziecie umierać z głodu, póki skuteczne
będzie moje przekleństwo" (Ruhela 1968, s'. 16). Ugam Singh przyjęty został
przez władcę Ćitoru do jego zastępu wojowników i powierzono mu przygo­
towywanie uzbrojenia. On i jego ród zmuszeni więc zostali osiedlić się
u murów fortu i zająć produkcją, by zdobyć środki do życia. Tak więc
i profesja, i wędrowny sposób życia, i prymitywizm codziennej egzystencji,
brak wygód — to forma kary, efekt przekleństwa.
Aie Laća przeklęła także swojego ojca i kiedy po urodzeniu dziecka
popełniła samobójstwo, los przestał sprzyjać Raimalowi Singhowi: stracił
władzę, bogactwo i znalazł się na łasce władcy Ćitoru, zatrudniony wraz

�86

LECH

MRÓZ

ze swoimi ludźmi przy produkcji broni. Opowieść wyjaśnia więc, skąd wzięły
się umiejętności kowalskie u Gadulia Lohar. ale — co niemniej istotne —
wyraźnie podkreśla związek obu postaci z bronią. (Natomiast Aie Laća
i Khetla —jej nieślubne dziecko
są postaciami ubóstwionymi i znalazły
się w panteonie loharskim.)
Wyjaśnienie koczowniczego życia wiąże się z wypadkami, jakie miały
miejsce w drugiej połowie X V I w. Mianowicie w 1567 r. mogolska armia
Akbara zaatakowała księstwo Mewaru, ostatnie już państwo radżpuckie nie
podporządkowane muzułmanom i dynastii mogolskiej. Na początku roku
1568 zdobyli stolicę księstwa Ćitogarh.
Wśród obrońców walczyli także — jak mówi opowieść — ludzie z rodów
Udai Singha, niedoszłego męża Aie Laća, i Raimal Singha — jej ojca; walczyli
dzielnie mieczami — co jest w opowieściach podkreślane — zatem na sposób
rycerzy, Radżputów (Ruhela 1968, s. 16, inf. terenowe). Ćitor padł, a obrońcy
rozpierzchli się. Wewnątrz fortu pozostało wielu braminów i kobiety radż­
puckie oraz loharskie; wszystkie one popełniły dżohar, rytualne samobójstwo,
by nie dostać się w ręce muzułmanów. Akbar wymordował braminów,
miasto ograbił, zabierając także magiczną świecę Radżputów, której właściwoś­
cią było, że mogła palić się nawet pod wodą. Gdy obrońcy powrócili (ci
z rodu Udai Singha i Raímala Singha), zobaczyli trupy kapłanów i kobiet;
poprzysięgli wówczas nie wracać do Ćitoru i nie oglądać go nawet z dala,
nie mieszkać w stałych domostwach, nie palić nocą światła, gdyż utracone
zostało światło ich życia (owa tajemnicza świeca), nie przechowywać liny
do czerpania wody i nie trzymać na wozie szałasu we właściwy, przyjęty
sposób, do czasu odzyskania Ćitoru (Ruhela 1968, s. 18).
Wersje owego ślubowania różnią się pewnymi szczegółami. Nie jest zbyt
zrozumiały punkt ostatni; pozostałe są zgodne z przekleństwem rzuconym
przez Aie Laća lub wynikają z faktu utraty Ćitoru i splądrowania go
przez wojska Akbara. Wersja podana przez Misrę (1977, s. 12) nie wspomina
nic o szałasie, natomiast piąte wyrzeczenie dotyczy niespania w łóżkach;
moi rozmówcy dodawali jeszcze niejedzenie z glinianych ani metalowych
naczyń.
Opowieści zanotowane przez Webba (Ruhela 1968, s. 9), a później Misrę
(1977, s. 12-13), mówią — choć niezbyt jasno — że Gadulia Lohar bronili
Ćitoru pod wodzą Maharany Pratapa Singha. Imię tego władcy mewarskiego
już zupełnie jednoznacznie i wyraźnie wymieniane jest w wersji, którą zano­
towałem w 1986 r. Historycy jednak kwestionują uczestnictwo Gadulia
Lohar w walkach o Ćitor. Brak jest w ogóle potwierdzenia uczestnictwa
Pratapa w walkach o Ćitor — Maharana Pratap walczył z mongolską armią
znacznie później, a największą bitwę, którą zresztą przegrał, stoczył z nimi
w Haldighati w 1576 r. Potem dalej prowadził partyzancką wojnę i stał się
symbolem oporu przeciw muzułmanom (Kieniewicz 1985, s. 345). Ćitor
utracił Udai Singh, jego ojciec natomiast faktycznie kilka lat po upadku
Ćitoru (w 1574 r.) złożył Maharana Pratap ślubowanie, ale o nieco innej

�KOWALE

I HANDLARZE

BYDŁA Z

RADŻASTANU

87

treści — nie mieszkać w stałym domu, nie spać w łóżku i nie jeść ze złotych
i srebrnych naczyń, póki nie odzyska stolicy Mewaru. O świeceniu nocą i linie
do wody nie wypowiadał się, bo zapewne nie miał powodu. Dodatek dwóch
ostatnich ograniczeń, zanotowanych u Gadulia Lohar, staje się zrozumiały
(przynajmniej jedno, bo drugie jest niezbyt jasne), jeśli uświadomić sobie,
że i dzisiaj jeszcze nie mogą po przybyciu do wsi sami czerpać wody, ale
muszą przy studni dla niskokastowych oczekiwać, prosząc o wyciągnięcie
wody i napełnienie dzbanów — ich dotknięcie może bowiem skalać studnię.
Jedynymi, od których oni sami (czyli Gadulia Lohar) nie mogą przyjąć
wody, to fryzjerzy, pracze, ci, co trudnią się usuwaniem padliny zwierzęcej,
zdejmowaniem skór i garbowaniem - czyli ci, którzy znajdują się na samym
dole kast, uważani powszechnie za najbardziej nieczystych. Tak więc zakaz
dostępu do studni zsykał uzasadnienie wyższego celu. To, co w wersji starszej
(według wszelkiego prawdopodobieństwa) było przekleństwem skazującym na
koczowanie, stało się przez przemodelowanie opowieści świadomym, patrio­
tycznym wyrzeczeniem, związanym z ważnymi momentami historii Radżputów
i z imieniem najsławniejszego władcy mewarskiego.
Sławna, choć przegrana bitwa Maharany Pratapa pod Haldighati znalazła
się w innej opowieści Gadulia Lohar, zanotowanej przez Misrę (1977,
s. 14-15).
Maharana Pratap Singh wiele już razy pokonał wojska nieprzyjacielskie
dzięki pomocy bogini. Kalka Mata (której świątynia znajduje się w Puszka­
rze) stała zawsze za jego plecami; obiecała Pratapowi swą pomoc w walkach,
ale zabroniła mu oglądać się za siebie. Gdy w Haldighati zobaczył Pratap
armię mogolską, zląkł się i obejrzał, by sprawdzić, czy jego dowódcy stoją
za nim, zarazem jednak zobaczył boginię Kalka Mata. Rozgniewana złama­
niem jej zakazu bogini przeklęła go. Maharana Pratap przegrał bitwę, a kon­
sekwencją było, że musiał wraz ze swoimi wojskami kryć się w dżungli,
spać na ziemi, jeść chleb z trawy. Po pewnym czasie siostra Pratapa je­
chała, aby zobaczyć, jak się mają ludzie Pratapa. W drodze złamała się
oś jej wozu. Zobaczyli to Gadulia Lohar, ale wówczas jeszcze nie znali
kowalstwa, choć więc chcieli przyjść Padmie — siostrze Pratapa — z pomocą,
nie wiedzieli jak. Padma cudownym sposobem zaopatrzyła ich w narzędzia,
z ust zrobiła kuźnię, z nosa — miechy, z kolana lewej nogi — kowadło,
a z prawej pięści
młot. Tym samym Gadulia Lohar mogli naprawić jej
wóz i odtąd już zajmowali się kowalstwem.
W opowieściach zanotowanych przez Webba, Ruhelę, Misrę, w tych, które
słyszałem sam w Radżastanie, historia Gadulia Lohar spleciona jest mniej
lub bardziej z postaciami historycznymi i historycznymi miejscami. Kowal­
stwo — podstawa ich egzystencji, a zarazem identyfikacji — zawsze ma cha­
rakter boski; dawcą narzędzi i nauczycielem kowalstwa jest Padma, siostra
Pratapa, Parwati, małżonka Siwy lub sam Siwa. Zwykle przy tym jest to
związane z naprawą wozu (Padmy. Parwati lub Siwy). Jest zagadkowe
dlaczego — nie tylko w ostatnio zacytowanej opowieści — Gadulia Lohar

�88

LECH MRÓZ

nie potrafili naprawić wozu, mimo iż byli w armii Pratapa i znali kowalstwo
produkując broń. Najprawdopodobniej nałożyły się tutaj różne wątki mitolo­
giczne wespół z historycznymi, a opowieść o Pratapie, Kalka Mata i Padmie
jest taką zmodyfikowaną w nieodległym czasie wersją (Padmę być może
utożsamiono tutaj z Parwati). Tak więc kowalstwo jest faktycznie związane
z wozem i jazdą — choć początkowo podróżującymi są postaci boskie.
Kastowy status Gadulia Lohar zdaje się stopniowo i powoli zmieniać.
Zarówno treść opowieści genealogicznych zawiera w sobie element przekleń­
stwa i życia, które jest jego pochodną (historia Aie Laća, nawet Maharany
Pratapa w Haldighati), jak też pośrednio mówi o tym zakaz posiadania
liny i czerpania wody. Potwierdzają to informacje samych Gadulia Lohar,
a także zawarte w publikacjach dotyczących statusu poszczególnych kast
w Indiach (Misra 1970, 1974). Wyjaśnienie tego faktu — niskiego statusu —
znajdujemy w opowieści odnotowanej przez Ruhelę (1968, s. 23). Z racji
wywodzenia się z Radżputów-Ćauhan winni Gadulia Lohar posiadać status
wysoki, przynależny kszatrjom, jednakże ciąży na nich przekleństwo; poza
tym jest jeszcze inna ważna przyczyna. Jak pamiętamy, opuszczając po
klęsce Ćitor pozostawili tam kobiety, które zginęły samobójczo. Konsekwencją
było branie później — jak mówi opowieść — za żony kobiet z niskich kast
rzemieślniczych. To zaś musiało prowadzić do znalezienia się u dołu hierarchii
społecznej jako konsekwencji złamania zasady życia zgodnego z d h a r m ą .
Manusmryti, czyli traktat o Zacności, jeden z podstawowych tekstów klasycz­
nych, mówi przecież wyraźnie, że wynikiem naruszenia przyrodzonego po­
rządku, wynikiem pomieszania stanów (warn) jest powstanie najróżniejszych
kategorii mieszańców, których status zawsze będzie niski (1985, s. 322-328).
3

W roku 1955 odbyło się w Ćitorze spotkanie przywódców Gadulia
Lohar. Wówczas to wmurowana została w jednej z bram fortu tablica
mówiąca o walce z wojskami mogolskimi. Po pewnym czasie istnienie owej
pamiątkowej tablicy stało się argumentem potwierdzającym prawdziwość opo­
wieści — skoro istnieją ruiny fortu, skoro można je zobaczyć i wśród wielu
innych pamiątek także widzieć napis upamiętniający uczestnictwo w walce
Gadulia Lohar, zatem i związki z Maharana Pratapem Singhiem, i opowiadana
historia jest prawdziwa.
Zresztą już uczestnicy spotkania doszli do wniosku, że istnieje duże
prawdopodobieństwo związku Gadulia Lohar z postacią Maharany Pratapa.
Obecnie jest to związek oczywisty dla rozmówców (inf. z okolic Udaipuru);
w początku lat sześćdziesiątych informatorzy Ruheli (1968, s. 13) przyznawali,
że dowiedzieli się o tym od organizatorów spotkania w Ćitorze.
Spotakanie przywódców Gadulia Lohar w Ćitorze, w kwietniu 1955 г.,
nie było wyłącznie sprawą wewnętrzną, loharską. Na spotkanie przybył także
1

Dharma — zacność, oznacza p o s t ę p o w a n i e zgodne z tym, co wiemy o

rzeczywistości,

oznacza wiedzę i zespół wynikających z niej norm; źródłem wiedzy o zacności jest
(Byrski 1985, s. 202).

Weda

�KOWALE

I H A N D L A R Z E BYDŁA Z

RADŻASTANU

89

ówczesny premier Jawaharlal Nehru, który realizując ideę niwelowania różnic
społecznych i likwidacji niedotykalności, a zarazem jeden z istotnych elemen­
tów polityki społecznej, oficjalnie głosił wypełnienie ślubowania (Ćitor jest
przecież wolny), a zatem i możliwość trwałego osiedlenia się Gadulia Lohar.
Istotnie kilkanaście rodzin (brak jest pełniejszej informacji) zdecydowało się
na osiedlenie. Jednakże rodziły się tutaj istotne problemy: ziemi, której
niewiele było do dyspozycji państwa i dla chętnych do osiedlenia, oraz
kwestia możliwości zapewnienia egzystancji w przypadku ewentualnego za­
rzucenia kowalstwa. Gadulia Lohar funkcjonują w systemie wypracowanym
w okresie zapewne wielu dziesięcioleci i mają tam swoje stałe miejsce.
Przejście do życia osiadłego dość gwałtownie stawiało wobec rewolucyjnej
zmiany i konieczności szukania nowych podstaw egzystencji — a to w lud­
nych, niezbyt bogatych i w wielu względach mocno trzymających się tra­
dycji Indiach — nie jest łatwe. Towarzyszyła temu zapewne obawa przed
zubożeniem i ekonomiczną degradacją. Dlatego można było spodziewać się,
że możliwość zaprzestania życia wędrownego mierny wzbudzi entuzjazm
u znacznej części, jeśli nie większość Gadulia Lohar. Poza tym, prócz
ekonomicznych istniały inne jeszcze trudności. Ilustracją ich był przypadek
jednego z przywódców o imieniu Dżai Ram (Mistra 1977, s. 13). Po
spotkaniu w Ćitorze zdecydował się wraz z trzema innymi rodzinami na
osiedlenie w okolicach Ćitoru. Niedługo potem zmarła podczas porodu jego
córka, nie przeżyło także jej dziecko. Społeczność loharska uznała to za
karę zesłaną przez Kalka Mata za złamanie niegdyś uczynionego ślubo­
wania (niemieszkania w domach, niespania w łóżkach itd.). Dżai Ram
pod presją współrodowców został zmuszony do porzucenia życia osiadłego
i podjęcia tradycyjnego, wędrownego życia. Nehru i wysiłki władz państwo­
wych okazały się zbyt słabe wobec Kalka Mata. Niewielkie grupy osiedlo­
nych, przede wszystkim w Gudżaracie, nie zmieniły zasadniczego obrazu —
Gadulia Lohar są nadal społecznością koczującą, a przyczyny ekonomiczne
(wespół z boginią Kalka Mata) zapewne jeszcze długo zachowają ten stan
rzeczy.
Spotkanie w Ćitorze i deklaracja władz państwowych oraz próby osiedle­
nia (podejmowane zresztą w tym czasie także wobec innych społeczności
wędrownych, jak np. Bandżarowie) nie wpłynęły zasadniczo na sposób życia
Gadulia Lohar, nie zmieniły ich sytuacji i powiązań ekonomicznych; były
natomiast bodźcem oddziaływającym na świadomość grapy. Gadulia Lohar
zaczęli dopominać się o uznanie ich za Ćitori Radżput Lohar lub Mewari
Radżput Lohar — ćitorskich lub mewarskich kowali — Radżputów; zatem
domagać się statusu kszatrjów, drugiej w hierarchii, po braminach, warny
(stanu) społeczeństwa indyjskiego. Z opowieści genealogicznych zaczęły za­
nikać motywy świadczące o niskokastowości, o zakazie posiadania sznura
do czerpania wody; podważona jest zasada konieczności czekania na wodę
przy studni dla niskokastowych. M o i rozmówcy wyraźnie stwierdzali, że nie
muszą czekać na wodę, że nabierają ją sami; potwierdzają to obserwacje

�90

LECH

MRÓZ

uczynione przeze mnie w Hardwarze (Uttar Pradeś) w 1984 r. oraz w Udaipurze, w okolicy Ahai (na wschód od Udaipuru, w kierunku Ćitogarh),
w Nathdwarze i w obozowisku znajdującym się około 10 km na płd.-wsch.
od Nathdwary (wszystkie miejscowości w Radżastanie) w roku 1986. Ten
drobny pozornie fakt świadczy o istotnych zmianach w świadomości, o istot­
nych korektach własnej tradycji i historii oraz wyraźnie potwierdza kierunek
zmian i aspiracje.
Zajmijmy się teraz Bandżarami. Literatura na ich temat jest tylko nieco
bogatsza, także ogranicza się do dwóch (o ile udało się ustalić) monografii
i kilkunastu artykułów. Oba opracowania monograficzne powstały w ostatnich
latach; jedno dotyczy Bandżarów Radżastanu, drugie Bandżarów Andhra
Pradeś (Śriramaśarma 1983, The Banjaras, 1966). Podobnie jak w przypadku
Gadulia Lohar, większość publikacji jest dziełem badaczy działających w ra-,
mach instytucji, takich jak: Anthropological Survey of India, Tribal Researches
Institute. Jeśli idzie o piśmiennictwo pozaindyjskie, to Bandżarowie także
nie doczekali się zwrócenia większej uwagi. Niewielkie wzmianki o nich
można znaleźć w dawniejszych publikacjach zawartych w „Journal of the
Gypsy Lore Society"; jednakże są to skromne i bardzo powierzchowne
informacje, w kontekście rozważań dotyczących przodków Cyganów. Poza
tym wyjątkowo, w pracach poświęconych kastom i plemionom Indii, znaleźć
można wzmianki o Bandżarach.
Jednakże prócz prac naukowych istnieją liczne artykuły zamieszczane
w wydawanym przez Bandżarów periodyku, a nawet książki publikowane
przez stowarzyszenia bandżarskie. Nie są to opracowania naukowe; opowia­
dają bohaterskie lub mityczne epizody z życia Bandżarów i — jak się wy­
daje
cel ich publikowania jest dosyć specjalny, co wyjaśni się w toku
dalszych rozważań.
Bandżarowie są dużą grupą; brak jest precyzyjnych danych liczbowych,
choć zapewne byli rejestrowani tak, jak i inne grupy. Informacje ubiegłowieczne są - jak się wydaje — niedokładne. Według współczesnych opinii
liczba Bandżarów w całych Indiach szacowana jest na 10 do 20 min;
nie udało się jednak ustalić, na jakiej podstawie oparte są poszczególne
stwierdzenia. Crooke (1972, s. 71) oblicza Bandżarów w samym Bombaju
na około 750 tys. Bombaj jest prawdopodobnie największym ich skupiskiem;
potwierdzają to publikacje bandżarskie i fakt, że właśnie w tym mieście
znajdują się organizacje i wydawnictwa bandżarskie. W publikacji z roku
1983 znajdujemy informację, że liczba Bandżarów wynosi 15 min, a zamieszku­
ją aż 21 — czyli znaczną większość — stanów (Naik, 1983, s. 14). Liczni
są w Radżastanie, Pendżabie, Uttar Pradeś, Andhra Pradeś, Madhia Pradeś,
Mysore, Maharastrze; prócz Bombaju znaczne skupisko miejskie jest w Hajderabacie.
Trudności ustalenia danych liczbowych wynikają m. in. z faktu, że w róż­
nych częściach Indii Bandżarowie znani są pod rozmaitymi określeniami.
Najpowszechniej znani są jako Bandżarowie. poza tym często powtarzają

�KOWALE

1 H A N D L A R Z E BYDŁA Z

RADŻASTANU

91

się nazwy takie, jak: Wandżara, Wanadżora, Lambadi, Laman (Elliot 1869,
s. 52; Bhavnani 1974, s. 22 п.).
Podobnie jak w przypadku Gadulia Lohar, nie jest jasne ich pochodzenie;
w literaturze są zwykle uznawani za kastę, a nie społeczność plemienną.
Także we współczesnych rejestrach urzędowych określani są jako dźati
kasta (Basu 1970, s. 14).
W wypowiedziach dotyczących genezy Bandżarów znajdujemy opinie,
że przyszli z Iranu, a nawet przypuszczenia — dość fantastyczne — że przy­
byli od strony Europy; postępując za armiami najeźdźców wędrowali do
Azji Centralnej, a później Indii, i straciwszy kontakt z europejskimi ich
siedzibami stali się w Indiach koczowniczymi handlarzami. Ci z ich przod­
ków, którzy nie wyemigrowali do Indii, rozprzestrzenili się po Europie,
i są to właśnie rzekomo dzisiejsi Cyganie (Nag 1983, s. 10).
Nazwa Bandżarów najpowszechniej wywodzona jest od sanskryckiego
vanijya oznaczającego wędrownego handlarza; także w potocznym współ­
czesnym rozumieniu określenie Bandżar rozumiane jest jako równoważnik
słowa kupiec (Gokuldas, bd.. s. 15; inf. ze wsi Bamania). Drugie także
dość częste wyjaśnienie związane jest z lasem — słowo ban oznacza las;
zatem Bandżarowie to mieszkańcy lasu (Elliot 1869, s. 52; Gokuldas bd.,
s. 5; inf. ze wsi Rupakhera).
Rozmaitość podgrup bandżarskich, ich rozprzestrzenienie czynią, że wia­
domości na temat języka Bandżarów są niejednoznaczne. Pominąć możemy
dość odosobnioną opinię Tiplera (1983, s. 16), że mówią oni jakimś
sekretnym żargonem, opinię analogiczną do wygłaszanych na temat języka
Cyganów przez europejskich badaczy w X V I I I i X I X w. Na terenie Radżasta­
nu Bandżarowie (Bamania — jedna z najliczniejszych tutaj podkast) posługują
się mewari. pozostali Bandżarowie marwari; mewari i marwari są dialektami
języka radżastani (Vyas 1967. s. 16; inf. z Mangalwar). W publikacjach
przeważa opinia, że Bandżarowie posługują się — w zależności od rejonu
pobytu
miejscowymi językami i dialektami. Prócz tego wszyscy lub prawie
wszyscy używają jednego wspólnego języka, którym jest właśnie radżastani.
Na sytuację językową Bandżarów wpływają bez wątpienia podziały we­
wnętrzne, których istotnym czynnikiem są różnice wyznaniowe — utożsamianie
się w rozmaitych rejonach Indii z odmiennymi systemami religijnymi i kultu­
rowymi — hinduizmem (głównie siwaickim), islamem bądź sikhizmem.
Według tradycji potwierdzanej także przez stare źródła, Bandżarowie
prowadzili życie koczownicze, trudniąc się handlem karawanowym. Mówi
0 nich —jak twierdzą niektórzy badacze — opowieść Ramatiego z X w.
Żywoty dziesięciu książąt — Das Kumar Ćarit (Elliot 1869, s. 52). Nowsze
źródła brytyjskie, X I X i XX-wieczne, potwierdzają tę właśnie handlową
profesję Bandżarów. Wynika, że zajęcie to uprawiali od dawna, prawdopodob­
nie od kilku już wieków. Wędrowali z zachodniego Radżastanu na południe
1 wschód, rozwożąc sól i handlując wołami. W źródłach, a także w historii
opowiadanej przez współczesnych Bandżarów, występuje nazwa jeziora Samb-

�92

LECH

MRÓZ

har (znanego nam już z opowieści Gadulia Lohar o Ugamie Singhu i jego
nieszczęsnej narzeczonej Aie Laća) i drugiego — Soda (także w zach. Radżastanie), gdzie zaopatrywali się Bandżarowie w sól (uzyskiwaną z wody tych
słonych jezior). Potem przy użyciu wołów rozwozili sól daleko w głąb
subkontynentu indyjskiego. Woły także stanowiły przedmiot handlu. W czasach
mogolskich zajmowali się Bandżarowie na zlecenia władz wojskowych transpor­
tem
przede wszystkim żywności. Mówi o tym wzmianka z roku 1504,
dotycząca bitwy o Dholpur. Także w późniejszym okresie uczestniczyli
Bandżarowie w wielu kampaniach Muhammeda na terenie Dekanu w tym
samym charakterze (Crooke 1972, s. 71). Także dla armii Aurangzeba
(Wielkiego Mogoła) - w drugiej połowie X V I I w . ~ dostarczali Bandżaro­
wie swoimi transportowymi karawanami potrzebne artykuły (w tym przede
wszystkim żywność), (Williams 1912-191 За, s. 54). Podobne usługi pełnili
w czasach nowożytnych na rzecz Brytyjczyków.
Przypisuje się Bandżarom — choć nie wiadomo na ile twierdzenie to
jest prawdziwe — także działania wywiadowcze. Ich znajomość geografii i wie­
dza o kraju wykorzystywane były podobno przez sułtana Tipu, władcę
Mysore, w wałkach z Brytyjczykami w końcu X V I I I w. (Nag 1983, s. 10).
Motyw szpiegostwa pojawia się częściej, gdy mowa jest o przeszłości Ban­
dżarów
przypomina się tutaj podobny zarzut, powszechnie kiedyś wysuwany
pod adresem Cyganów w Europie.
Tragedią dla Bandżarów był rozwój transportu kolejowego w latach
pięćdziesiątych ubiegłego wieku. W krótkim czasie doprowadziło to do upadku
transportu karawanowego, w znacznym stopniu nastawionego na obsługę
najpoważniejszego klienta, czyli panujących, armię i władze państwowe. To
spowodowało podcięcie podstaw ekonomicznych, podstaw egzystencji grupy
i konieczność poszukiwania innych możliwości zarobkowych. Wprowadzenie
państwowego monopolu solnego, zwyżki podatków solnych w latach siedem­
dziesiątych X I X w. podważyły inny element ich utrzymania — handel sołą.
Być może właśnie zachwianie gospodarczych podstaw i zubożenie były przy­
czyną, że niektórzy Bandżarowie trudnili się rozbojem i że pod koniec
X I X w. zostali zaliczeni przez Brytyjczyków do kast przestępczych (Crooke
1972, s. 72; Elliot 1869, s. 52), takich, które podlegają szczególnej uwadze
władz wojskowych. Od tamtej pory aż do uzyskania przez Indie niepodległości,
w rozmaitych angielskich raportach i opracowaniach znajdują się Bandżaro­
wie na liście tzw. kast kryminalnych (Crooke 1972, s. 72; Nag 1983, s. 10).
Po wojnie znaczna ich część osiadła w wioskach, nie zarzucając przy
tym handlu bydłem (przynajmniej na terenie Radżastanu i Gudżaratu). Bodź­
cem i pomocą były działania państwowe w latach pięćdziesiątych, zmierzają­
ce zarówno do podniesienia statusu niskich kast, osiedlenia koczowników,
jak też podniesienia poziomu życia i oświaty tych grup oraz społeczności
plemiennych. W rezultacie większość (jeśli nie wszyscy Bandżarowie) zarzu­
ciła permanentne koczowanie. Wcześniej miało miejsce osiedlanie się Bandża­
rów w ośrodkach miejskich, w Bombaju, Hajderabacie, Delhi; prawdopodob-

�KOWALE I HANDLARZE BYDŁA Z RADŻASTANU

93

nie związane jest to z degradacją ekonomiczną grupy w drugiej połowie
X I X w. (Nag 1983, s. 10; inf. z Rupakhera, Bamania, Samumfara).
Mimo znacznego upływu lat żywa jest pamięć niegdysiejszego handlu
solą i permanentnego wędrowania. Jest to zarazem istotny element świa­
domości i cecha identyfikacji — Bandżarowie podkreślają, że wędrowali z wo­
łami pieszo, dużymi karawanami, a nie wozami — co w ich świadomości
jest wyróżnikiem Gadulia Lohar. W pamięci rozmówców (z podkasty Bama­
nia) osiedlenie nastąpiło 20-25 lat temu. Przypadałoby więc na przełom lat
pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, co z grubsza biorąc zgadza się z czasem
państwowych akcji osiedlania nomadów. Przyczyną osiedlenia — najczęściej
podkreślaną przez rozmówców — była nędza, głód, jaki często trapił grupę,
tak że jedyną możliwością utrzymania się przy życiu było skorzystanie
z oferty państwa i osiedlenie się.
Większość Bandżarów (Bamania) z Radżastanu osiadła we wsiach; żyją
w osobnych, bandżarskich osadach lub kilkoma czy kilkunastoma rodzinami
w wioskach zamieszkiwanych przez nie-Bandżarów. Domostwa wzorowane
są na miejscowych; budują je sami lub zatrudniają do pomocy specjalistów
z innych kast. W przypadku wiosek mieszanych Bandżarowie zwykle drążą
własne studnie, co eliminuje możliwości konfliktów o dostęp do wody
(groźba skalania). Wraz z osiedleniem podjęli pracę na roli; uprawiają
najczęściej ziemniaki, kukurydzę, trzcinę cukrową, orzeszki arachidowe i groch.
Jednakże osiedlenie i posiadanie stałych domostw nie oznacza w przypadku
Bandżarów zupełnego zerwania z okresowym koczowaniem. Nadal — prócz
rolnictwa — trudnią się handlem wołami, podstawową siłą pociągową we
wsiach radżastańskich; niektórzy handlują także bawołami i owcami. Handel
wołami — jako stałe zajęcie uprawiane niezależnie od rolnictwa —był wy­
mieniany przez wszystkich moich rozmówców, w różnych wioskach południa
Radżastanu. Bydło kupowane jest w stepowo-pustynnej, zachodniej części
Radżastanu, najczęściej w dystrykcie Dżodpur. Potem przepędzane jest na
południe, do Gudżaratu. Wędrówka odbywa się pieszo. Zwykle handel wołami
zajmuje 4-6 miesięcy w roku. W skład wędrującej grupy, prócz mężyczyzn —
poganiaczy, wchodzą czasami także kobiety z najmłodszymi dziećmi. Starsze
dzieci i ludzie starzy pozostają we wsi, pilnując dobytku i wykonując bie­
żące prace gospodarskie. Ostanimi laty zwierzęta przewożone są niekiedy
za pomocą transportu samochodowego; wtedy zwykle tylko mężczyźni to­
warzyszą stadom, a pobyt poza wsią trwa krócej, przy jednoczesnej możli­
wości kilkakrotnego powtórzenia drogi. Jednakże tylko niektórzy mogą sobie
pozwolić na wynajęcie samochodu. Większość Bamania nadal szlak z Dżodpuru do Gudżaratu przemierza pieszo. Powrót następuje zawsze przed porą
deszczową, gdy rozpoczyna się okres najintensywniejszych prac polowych.
Nie jest on stały dla wszystkich wiosek; między poszczególnymi wsiami
istnieją niekiedy nawet znaczne różnice, zależne od warunków geograficz­
nych.
Bandżarski handel wołami jest zatem inny niż u Gadulia Lohar. Nigdy

�94

LECH

MRÓZ

poza tym Bandżarowie nie wędrowali wozami. Zawsze — jak notują dawniej­
sze i nowsze źródła — przemieszczali się za stadami pieszo, rzadziej na ko­
niach lub mułach, często też na znacznie większe dystanse niż w przypadku
Gadulia Lohar.
Rozprzestrzenienie Bandżarów musiało wpłynąć na wewnętrzne zróżnico­
wanie; oddziaływanie odmiennych religii, języków, kultur, podział ten bez
wątpienia pogłębiły. Bandżarowie dzielą się na kilka podkast. Większość
informatorów wymieniała trzy podkasty: Bamania, Labana i Maru. Potwier­
dza ten podział współczesna literatura (Vyas 1967, s. 22: Gokuldas bd.,
s. 16); wszystkie trzy nazwy znajdujemy też odnotowane w dawniejszych
opracowaniach. Vyas wymienia jeszcze podkastę Ganwar; w wypowiedziach
niektórych moich informatorów pojawiły się też nazwy: Gawaria, Mungawa,
Marubhat. Nie udało się uzyskać bliższych informacji na temat tych grup;
rozmówcy podkreślali, że są to Bandżarowie zamieszkujący odległe rejony.
Być może wymieniane przez nich nazwy są nazwami gotr, rozmówcy bo­
wiem nie znali podziałów tamtejszych Bandżarów, nie byli świadomi dokładniej
zakresu i znaczenia tych nazw, lub też — być może — posłużyli się jakimiś
lokalnymi określeniami. Zarówno literatura, jak informatorzy wymieniają
jeszcze Bandżarów
muzułmanów, Mukeri (Elliot '869, s. 52; Gokuldas
bd., s. 25).
Istotą podziałów kastowych (granic dźati) jest wspólnota stołu i związki
małżeńskie. Małżeństwo z osobnikiem spoza kasty, picie z nim czy jedzenie
są zabronione. Jeżeli więc wszyscy Bandżarowie stanowią jedną kastę (jest
to opinia powszechna w literaturze i wypowiedziach rozmówców), nie po­
winno być barier pomiędzy Bamania a Labana, Labana a Mukeri itd.
Jednakże są one wyraźne. Informatorzy z podkasty Bamania nie są zgodni
co do tego, czy można jeść z Labana i Maru, czy jest to zabronione,
ale całkowicie byli jednomyślni, że związki małżeńskie są możliwe tylko
w obrębie Bamania; podobnie jak Labana i Maru także tylko wśród swoich
mogą szukać partnerów. Podobna jednomyślność charakteryzowała stosunek
do Bandżarów — muzułmanów. Związki małżeńskie z nimi, jedzenie i picie
jest całkowicie zabronione. To, że muzułmanie jadają krowy — zwierzę czczo­
ne w hinduizmie, przekreśla możliwość bliskich kontaktów z nimi. Świado­
mość tych ograniczeń zapewne utrudnia rozmówcom ocenę granic kasty
i wewnętrznych podziałów.
Każda z podkast ma własny panczajat, regulujący zarówno sprawy spor­
ne, kwestie ceremonii o charakterze religijnym, jak też małżeństw i handlu.
Z racji osiadłego życia czy ściślej posiadania stałej bazy, Bandżarowie niektó­
rych wsi (tam, gdzie są mniej liczni i prócz nich mieszkają nie-Bandżarowie) podlegają także lokalnemu, wioskowemu panczajatowi, regulującemu
sprawy całej lokalnej wspólnoty.
W odróżnieniu od Gadulia Lohar, Bandżarowie utworzyli organizację
o charakterze ogólno indyjskim. Trudno jednakże uznać ją za najwyższe
władze bandżarskie. Nie udało się ustalić, na ile organizacja ta jest powszech-

�KOWALE

I HANDLARZE

BYDŁA Z RADŻASTANU

95

na. Jej siedziba znajduje się w Bombaju; na forum różnych spotkań cy­
gańskich w Europie uczestniczą wespół z działaczami bandżarskimi z Ćandigarh w Pendżabie (z Indian Institute of Romani Studies). Żadne dostępne
publikacje nie pozwalają zorientować się, czy w organizacji reprezentowani
są Bandżarowie z różnych podkast, także muzułmanie. Wydaje się, że ambicją
tej organizacji jest występowanie w imieniu wszystkich Bandżarów, dla
uzyskania m. in. wyższego miejsca w hierarchii społeczeństwa indyjskiego.
Prawdopodobnie grupuje ona stosunkowo niezbyt duży krąg ludzi, przede
wszystkim ze środowisk miejskich; tym samym nie ma możliwości rzeczy­
wistego sprawowania roli nadrzędnej wobec wszystkich Bandżarów. Władza
podkastowego panczajatu (Bamania, Labana, itd.) jest zatem najwyższą fak­
tyczną władzą.
Wewnętrznie podkasty dzielą się na szereg gotr. Nie udało się ustalić,
czy te same nazwy gotr występują we wszystkich podkastach — informa­
torzy Bamania nie byli tego pewni, literatura także nie pozwala kwestii
tej wyjaśnić. Gotry Bandżarów Radżastanu (Bamania) podzielone są na dwie
grupy: rody słoneczne i rody księżycowe (inf. z Mangalwar)
Daima
Ćawra
Kaćhawa
Ćandel (Ćouhan)
Rathor
Khići (Khińći)

Gerasia
Narawath (Marawath)
Bhagara
Surawat
Oglia
Banwaria

Zasada zawierania małżeństw wyklucza związki w obrębie tej samej
gotry, ale także nie dopuszcza kojarzenia par w obrębie tej samej grupy
gotr. Znaczy to, że oboje małżonkowie nie mogą pochodzić z gotr zalicza­
nych do rodów słonecznych ani też oboje nie mogą być z rodów księżyco­
wych. Tak więc związek kogoś z gotry Daima jest możliwy tylko z osobą
z gotr: Gerasia, Narawath, Bhagara, Surawat, Oglia lub Banwaria.
Zdecydowana większość wymienionych wyżej nazw gotr powtarza się w wy­
powiedziach innych informatorów; prócz powyższych wymienione zostały
jeszcze dwie nazwy: Bera i Dżindżer (inf. z Bilakhera). Przytaczam je dla­
tego, że istnienie jednej z nich, Dżindżer, potwierdzone jest także przez
Vyasa (1967, s. 24), autora jednego z wartościowszych opracowań na temat
Bandżarów. Chociaż należy także dodać, że autor ten nie we wszystkim
jest wiarygodny; stwierdza m. in. istnienie osobnych gotr Ćouhan i Ćandel.
Zdaniem kilku spośród moich rozmówców obie nazwy określają jedną grupę
(zresztą zdanie to potwierdzają publikacje). Nie roztrząsając zbyt drobiazgo­
wo tego zagadnienia, warto zwrócić uwagę na nazwy trzech z wymienionych
gotr: Ćawra, Ćandel (Ćouhan), Rathor, oraz jeszcze jedną— czwartą, po­
daną przez Basu (1970, s. 14)— Panwar. Trzy pierwsze nazwy wymieniane
były także przez Gadulia Lohar, pośród ich gotr; a wszystkie cztery nazwy
znane są od dawna jako określenia rodów radżpuckich. Wewnętrzne po-

�96

LECH

MRÓZ

działy nie są podkreślane żadnymi zewnętrznymi wyróżnikami; ani strój,
ozdoby czy tatuaż nie wyróżniają poszczególnych gotr. Aby ustalić przy­
należność i wzajemny stosunek dwóch osób, należy dopiero pytając ustalić
pochodzenie i gotrę.
Pochodzenie swoje wiążą Bandżarowie z warną kszatrjów, dokładniej
z Radżputami, rycerską klasą Radżastanu. Opowiadana przez nich historia
jest rozbudowana w porównaniu do tej, z którą utożsamiają się Gadulia
Lohar. Zawiera większą liczbę wątków (w części może wynikać to z liczeb­
ności i zróżnicowania Bandżarów) i w większym zakresie jest historią mi­
tyczną.
Zajmiemy się tutaj tylko historią opowiadaną przez Bandżarów
nie-muzułmanów, a przede wszystkim historią Bamania i Labana. Mukeri (Ban­
dżarowie — muzułmanie) pochodzenie swoje i nazwę wywodzą od Mekki.
Twierdzą, że to ich przodkowie budowali Mekkę, a pomagał im w tym
Baba-Adam (Gokuldas bd., s. 25); inna wersja mówi, że podczas budowy
Mekki jeden z naików (przywódców) mukerskich towarzyszył Abrahamowi
(Elliot 1869, s. 52). Brak pełniejszych informacji i szczególny status Mukeri
pośród innych Bandżarów skłaniają do pominięcia ich w dalszych rozważa­
niach.
Jest zastanawiające, że w zanotowanych wersjach historii opowiadanej
przez Bandżarów nie pojawiają się nazwy Soda i Sambhar (znane z historii
Gadulia Lohar), mimo iż wielokrotnie zostało potwierdzone (zarówno przez
historyków, jak i informatorów terenowych), że w okolicy tych jezior Ban­
dżarowie często przebywali (zaopatrując się tutaj w sól). Także Ćitor wy­
mieniano sporadycznie, chociaż wyraźny jest w ich historii wątek Maharany
Pratapa Singha — Maharany Ćitoru.
Miejscem uznanym za centrum wszystkich Bamania — Bandżarów jest wieś
Bamania, leżąca około 120 km na północ od Udaipuru i około 70 km
od Nathdwary. We wsi, będącej miejscem corocznych ogólnych spotkań,
ważnych uroczystości i posiedzeń panczajatu, znajduje się świątynia — cel
pielgrzymek i czci mitycznego przodka Bandżarów — Bamania i założyciela
wsi: Rup Singha.
Żył niegdyś w Delhi — jak mówi opowieść — wielki władca mogołski.
Na jego dwór przybyło dwóch braci, Gema i Paćhan, aby zaciągnąć się
do armii władcy. Byli to synowie radżpuckiego króla o imieniu Asou.
Wersja podana przez Vyasa (1967, s. 16) różni się pewnymi szczegółami;
ojcem Gemy i Paćhana był Narsingdew, który usunął ich ze swojego kró­
lestwa, za rzekome szerzenie niepokoju w kraju. W poszczególnych relacjach
różni się także imię jednego z braci, brzmi ono Gema, Gepa lub Gopa;
tutaj pozostaniemy przy formie używanej przez rozmówców Bamania z połud­
niowego Radżastanu.
Na dworze delhijskiego władcy także nie dopisało im szczęście. Znów
stali się ofiarami pomówień; obawiając się odwagi braci cesarz postanowił
ich zgładzić. Bracia uciekli, ale cesarz wysłał w pogoń za nimi swoje wojska.

�KOWALE I HANDLARZE BYDŁA Z RADŻASTANU

97

W trakcie ucieczki bracia napotkali w lesie kobietę, która zostawszy wdową
postanowiła wejść na stos i spłonąć wraz z mężem. Była to żona golarza;
zmarł on ukąszony przez jadowitego węża, gdy zrywał z drzewa liście.
Kobieta poprosiła braci o pomoc w dokonaniu obrzędu ciałopalnego. Po­
nieważ wahali się — obawiając pościgu — zapewniła ich, że armia cesarza
nie zdoła im nic zrobić. Własną mocą, której źródłem była wierność,
spowodowała huragan. Cesarskie wojska zostały rozproszone. Kobieta pobło­
gosławiła braci i weszła na stos, by dopełnić obrządku i stać się sáti .
Błogosławiąc ich przepowiedziała, że ten, który znajdzie się przy stosie od
strony głowy, zostanie władcą, ten zaś, który znajdzie się przy nogach,
zajmie się handlem.
4

Ten wątek występuje niemal we wszystkich znanych wersjach opowieści,
zarówno rejestrowanych w literaturze (Vyas 1967, s. 16-17; Gokuldas bd„
s. 29), jak usłyszanych bezpośrednio do rozmówców, podczas prac terenowych.
Zapewne należy rozumieć go jako wyraz ingerencji sił boskich, dzięki czemu
kobieta może dopełnić chwalebnego czynu. Proroctwo żony golarza zawiera
pewną symboliczną treść. Manusmryti, czyli Traktat o zacności mówi wyraź­
nie, że Brahma stworzył bramina z ust, kszatrję z ramion, wajśję z ud,
a ze stóp siudrę. Przeznaczeniem kszatrji jest strzeżenie ludu, walka, a w prak­
tyce i rządzenie; natomiast hodowla bydła, handel — to przeznaczenie wajśji
(1985, s. 32 i 39). Trzeba dodać, że oba te stany należą (wraz z braminami)
do „dwidżdża"— podwójnie urodzonych; którego to statusu nie mają siudrowie, pośledni stan, zrodzony ze stóp Brahmy. Jak się wydaje, jest to istotny
szczegół dla zrozumienia ewolucji opowieści.
Według relacji terenowych i zarejestrowanych w różnych wioskach, od­
dalonych od siebie o kilkadziesiąt kilometrów, tym, któremu miejsce przy­
padło u wezgłowia stosu, był Paćhan. Potem ożenił się on z jedną z córek
władcy Mewaru i od tej chwili znany jest jako Udai Singh (pokonany
przez Akbara w Ćitorze); (inf. z Bamania i Mangalwar). Inna wersja mówi,
że Paćhan to późniejszy Maharana Pratap — bohater Radżputów. Tak więc
historia Bandżarów splata się tutaj znów z historią Gadulia Lohar; ale
Bandżarowie mierzą wyżej, nie zadowalając się miejscem w orszaku i wśród
rycerzy królewskich. Natomiast Gema, któremu los przeznaczył miejsce przy
nogach, zajął się handlem. Gema i Paćhan byli Radżputami, ale Gema
jest też pierwszym Bandżarem (z racji handlu). Synem Gemy był Rup
Singh, założyciel wsi Bamania — od niego datuje się też początek subkasty
Bamania i rozpoczyna ich historia.
1

Pozostawmy chwilowo Rup Singha i wróćmy do śmiertelnego stosu
golarza. Wersję opublikowane przez Vyasa i Gokuldasa różnią się od po­
wyższej; mówią one, że tym, który siedział u wezgłowia, był Gema, a od
strony nóg siedział Paćhan. Rup Singh, protoplasta Bamania, był synem
-* Sati

cnotliwa, wierna ż o n a ; termin przeniesiony na akt dobrowolnej ofiary żony, która

towarzyszy na stosie ofiarnym zmarłemu mężowi (Kieniewicz 1985, s. 786).

7 — Etnografia Polska, t. 33. 7. I

�98

LECH MRÓZ

Paćhana. Trudno decydować, jaka jest przyczyna tej inwersji, czy powoduje
ją wyłącznie rozmaitość opinii samych opowiadających, czy też jest to swoista
nróba rozwiązania pewnego dylematu. Mianowicie, jeżeli zajmują się handlem,
nie powinni Bandżarowie aspirować do kszatrjów i szukać związków z Radżputami. Handel jest faktem (jako profesja kasty), ale też dysonansem w sytuacji,
gdy podkreślane jest radżpuckie pochodzenie. Próba wybrnięcia z niekon­
sekwencji znalazła być może wyraz w zamianie postaci, przy zachowaniu
ciągu opowieści. By kwestię tę rozwiązać, brak jest jednak dostatecznych
danych.
Rup Singh był — według opowieści — majętny. Posiadał 12 wiosek, z któ­
rych kilka otrzymał za dzielność od Maharadży Mewaru. Swój pałac wy­
budował we wsi Bamania; tam też wystawił poświęconą Krysznie świątynię.
W jednej z pobliskich wiosek mieszkał cioteczny brat Rupy — Ekadmal
(według wersji ze wsi Mangalwar
Ekkaiman). Podejrzewając, że chce on
zawładnąć Mewarem, wezwał go maharadża do Udaipuru. Ponieważ Ekadmal
odmówił spotkania z władcą (swoim wujem —jak podkreśla relacja ze wsi
Mangalar) Rup Singh zobowiązany został do doprowadzenia go do Udaipuru. W wyniku bójki Rup Singh zabił Ekadmala. Potem, nakłaniany przez
matkę, by wynagrodził rodzinie krzywdę, pojął żonę zabitego — czyniąc
wdowę po Ekadmalu swoją drugą żoną.
Na ceremonię zaślubin zaproszeni zostali ludzie z dwunastu wiosek
Rupy. Kiedy Rup Singh jechał na uroczystość, zobaczył siedzącą przy
studni kobietę, która płakała. Gdy zatrzymał się. kobieta poprosila go.
by ją pobłogosławił, wylewając nieco wody na jej głowę. W trakcie tej
czynności Rupa ugodzony został w brzuch sztyletem. Ową kobietą był bowiem
przebrany jeden z krewnych Ekadmala, który postanowił ukarać Rupę.
Mimo iż ranny, Rupa pojechał dalej, na spotkanie z ludźmi swoich wiosek.
Radżputowie nigdy nie zdejmowali oręża, ale Rupa, by nie urazić zebranych,
zdjął broń i pas — wtedy wypłynęły jego wnętrzności i Rupa zmarł. Wów­
czas mieszkańcy owych dwunastu wiosek rozproszyli się na znak wstydu,
za złamanie przez Rup Singha zasady niebrania wdów za żony. Dali w ten
sposób początek dwunastu gotrom Bamania; od tego też czasu prowadząc
życie wędrowne, związane z handlem.
Ruiny pałacu Rup Singha przetrwały długo, jeszcze po ostatniej wojnie—
jak twierdzą mieszkający w wiosce Bamania Bandżarowie
brano z nich
kamienie jako budulec. Stoi także związana z imieniem Rupy krysznaicka
świątynia i wystawiona później obok przez Bandżarów Bamania świątynia
poświęcona ich protoplaście, Rup Singhowi; jest ona miejscem pielgrzymek,
spotkań i religijnych ceremonii.
Sposób życia Bandżarów — wędrowanie — jest więc karą, wynikiem zła­
mania zasady. Podobnie jak w przypadku Gadulia Lohar, niski status
grupy wiąże się z przekroczeniem reguł małżeńskich. U Gadulia Lohar
bylo to wynikiem brania za żony kobiet spoza własnej kasty; w przypadku
Bandżarów — wzięcia za żonę wdowy, co także jest niedopuszczalne. Zasadę

�KOWALE

I H A N D L A R Z E BYDŁA

Z

RADŻASTANU

99

tę potwierdza Mcmusmryti (s. 285, 289). Inna analogia kojarzy się z uprawia­
ną profesją
podjęcie działalności zawodowej związane jest z nadnaturalną
interwencją (spowodowanie przez żonę golarza huraganu i tym samym
zabezpieczenie braci przed prześladowaniami i proroctwo kobiety). Powyższa
wersja o niewątpliwie ludowym charakterze zaspokajać może gusty plebejskie
i potrzeby badaczy. Wydaje się jednak nie wystarczać tym, którzy starają
się rozwiać wątpliwości co do radżpuckiego pochodzenia i podnieść status
kasty. Opowieść, w której wyraźne jest znamię przekleństwa i gdzie jedno­
znaczne jest wykroczenie przeciw zasadzie (i to zasadzie powszechnej, mają­
cej potwierdzenie w tekstach uświęconych) nie najlepiej wówczas nadaje się
na opowieść-wzorzec, źródło genealogiczne. Wprawdzie zarówno niektórzy
informatorzy, jak i publikacje podkreślają związki z radżastańskim boha­
terem Maharana Pratapem (inf. z Bandżara Khera; Rathod 1985, s. 9),
ale są to tylko półśrodki. Wydaje się nieprzypadkowe, że w publikacjach
samych Bandżarów historia dźati przedstawiana jest zwykle zupełnie inaczej.
Nag (1983, s. 10) wyjaśnia, iż Bandżarowie pochodzą od Mola i Mota,
potomków i uczniów Kryszny; związek z Kryszną, Molem i Motem sygnali­
zowany jest i w innych publikacjach. Rozważa ten wątek Gokuldas w swo­
jej książce na temat historii Bandżarów, przygotowanej specjalnie na ogólnoindyjskie spotkanie tej kasty. Gokuldas jest znacznie bardziej radykalny niż
ci. którzy odwołują się do Mola i Mota. Odnosząc się krytycznie do związ­
ków Bandżarów z tymi postaciami, stwierdza Gokuldas. że kasta Bandżarów
jest starsza, musiała już wówczas istnieć, bo któżby zaopatrywał ludzi w po­
trzebne produkty, ,.nie istniały wtedy jeszcze ani samochody, ani koleje, je­
dyną siłą pociągową były woły i z ich pomocą przewożono wszystkie dobra".
Dalej stwierdza, że ponieważ wielu ludzi zrezygnowało ze spożywania mięsa,
musiała być grupa, która z odległych rejonów, a także spoza Indii, przywo­
ziła potrzebne produkty; a przecież właśnie tym zawsze trudnili się Bandżaro­
wie (Gokuldas, bd., s. 4). Osobliwy jest to przykład rozumowania i niecelo­
we byłoby dłużej zatrzymywać się przy tym, gdyby nie konkluzje — Gokul­
das stwierdza, że Bandżarowie pochodzą bezpośrednio od Siwy i jego
małżonki Parwati. Gokuldas stara się nie być gołosłowny. Odwołuje się
do klasycznych tekstów i opowieści o tym, jak Siwa stworzył wojowników;
w skrócie przedstawimy tę historię.
Spośród całego zastępu wojowników stworzonych przez Śiwę pięciu było
wyjątkowo pięknych. Wygląd mieli dzielny, uzbrojeni byli w łuki, miecze,
dziryty, maczugi, a poza tym mieli nadzwyczaj piękną, jasną karnację
ciała. Siwa ogromnie rad był ze swego dzieła. Ukontentowany wyglądem
owych pięciu ganów (wojowników), uczynił ich przywódcami wszystkich
swoich zastępów i powierzył ich opiece Nandina — boskiego byka. Pewnego
razu w siedzibie Siwy zjawiły się apsary" Indry i zaczęły kąpać się w jego
?

Apsary, apswasy — nimfy, mieszkanki raju Indry, przedstawia sieje jako wiecznie młode,

urodziwe i z m y s ł o w e kobiety (Jakimowicz 1982. s. 368).

�100

LECH

MRÓZ

sadzawce. Ganowie zwrócili im uwagę, że jest to niedozwolone, a gdy
apsary zlekceważyły ostrzeżenie, zaprowadzili je przed oblicze Siwy. Siwa
zabronił kąpieli w sadzawce, jednak po kilku dniach nieposłuszne apsary
znów zostały przyłapane na swawolach w wodzie. Jeszcze raz znalazły się
przed Siwą, doprowadzone przez ganów. Tym razem Siwa nie strofował
ich, ale uczynił je żonami swoich wojowników. Każdej z dziewcząt-apsar
wplątał Siwa we włosy drewniany kołek, aby nie mogły już wrócić do Indry.
Dlatego kobiety Bandżarów noszą we włosach drewniane grzebyki. Dalej (s. 5)
zauważa Gokuldas: „teraz jednak nie istnieje obawa, że kobiety odejdą do
świata Indry, dlatego należałoby ten zwyczaj porzucić, w dzisiejszych czasach
jest to tylko widomy znak zacofania".
Historia nie kończy się na tym. Gdy powiększyły się bowiem rodziny
ulubionych wojowników, Siwa pobłogosławił ich i nakazał zarabiać na życie
przy użyciu wołów — to miało być główne źródło ich utrzymania. Wtedy
ganowie odeszli, wybudowali w lesie chaty i zaczęli pełnić nakazaną służbę
dla ludzi, przewożąc wołami żywność i inne niezbędne rzeczy. Odkąd
zamieszkali w lesie nazywani są Bandżarami (ban dża rahá — „ci, którzy
odeszli do lasu") (tamże).
Ta historia pozbawiona jest dwuznacznych elementów, nie ma w niej
mowy o łamaniu boskiego porządku i nakazanych zasad. Sposób życia
i zajęcie są wynikiem realizowania boskiego posłania, a nie karą; bezpośrednim
stwórcą kasty jest Siwa. W tej sytuacji współczesne przejście do życia osiadłe­
go nie jest złamaniem woli bożej, skoro nadal kontynuowany jest handel
wołami, a transport i dostarczanie żywności, i tak przejęło na siebie państwo
i koleje. Tym samym można nie obawiać się sankcji, jakie dosięgnęły
Dżaia Rama ze strony Kalka Mata, gdy ośmielił się osiedlić. Podkreślenie
jasnej karnacji ganów przecina także ewentualne wątpliwości i podejrze­
nia co do związku z ciemnoskórą ludnością drawidyjską — zamieszkującą
subkontynent indyjski przed przybyciem jasnoskórych Ariów. Jest to tym
istotniejszy aspekt opowieści, że najniższe kasty są właśnie w znacznym
stopniu ciemnolice, aryjscy najeźdźcy bowiem zarezerwowali dla siebie pozycję
klas wyższych podporządkowawszy sobie miejscowe drawidyjskie plemiona.
Jakie konkluzje wynikają z przytoczonych pokrótce informacji na temat
Gadulia Lohar i Bandżarów oraz opowieści na temat ich genezy? Podzielimy
odpowiedź na dwa zagadnienia. Pierwsze dotyczy pytania, o czym mogą
świadczyć modyfikacje historii obu omawianych społeczności. Drugie - jaki
jest ewentualny związek z Cyganami i na ile zasadne jest zestawianie tych
trzech grup, czyli Bandżarów, Gadulia Lohar i Cyganów.
Rozpocznijmy od kwestii pierwszej: zastanowienia się nad związkami
Bandżara i Gadulia Lohar oraz ich historią. Jest kilka niewątpliwie zbież­
nych momentów w życiu i kulturze obu tych kast. Obie prowadzą lub
prowadziły życie wędrowne, związane przy tym z handlem wołami. Obie
posługują się językiem na bazie radżastani, niezależnie, w jakiej części
Indii znajdują się; jest to zatem język własny grupy. Opowiadane przez

�KOWALE I HANDLARZE BYDŁA Z RADŻASTANU

101

nich dzieje zawierają wątek piętna, przekleństwa, którego efektem jest sposób
życia. Jest jeszcze jedna zaskakująca analogia — identyczne nazwy niektórych
gotr: Ćauhan (Ćandel), Ćawra, Bhes, Panwar, Rathor. Ten fakt jest intrygu­
jący także poprzez zbieżności tych nazw z określeniami historycznych rodów
radżpuckich — do czego wrócimy dalej.
Refleksje nad modyfikacjami opowieści genealogicznych i kierunek tych
zmian skłaniają do wniosku, że mamy tutaj do czynienia z wyraźnym przeja­
wem sanskrytyzacji. Terminem tym określa się często we współczesnych
Indiach — ale korzeniami sięgające drugiej połowy ubiegłego wieku — zjawisko
dążenia do podniesienia swojej pozycji i statusu przez kasty nisko usytuowa­
ne. Zwykle związane jest to ze wzrostem możliwości ekonomicznych, a zarazem
i wzrostem ambicji, zjawiskiem charakterystycznym zaś jest stopniowe odrzu­
canie elementów własnej kastowej lub plemiennej tradycji, tworzenie historii
bezpośrednio nawiązującej do wielkiej tradycji klasycznej i przejmowanie
rytuałów zastrzeżonych zwykle dla stanów i kast wyższych.
Aby jednak możliwe było uczestnictwo w tych specjalnych rytuałach
wyższych klas i podniesienie pozycji, konieczne jest posiadanie stosownej,
uprawniającej do tego podstawy ideologicznej — czyli odpowiedniego mitu
genealogicznego, odpowiedniego wariantu historii. To dążenie widoczne jest
wyraźnie w ewolucji genealogicznego mitu u obu omawianych grup.
Termin „sanskrytyzacja" wprowadził do literatury Srinivas:
„może być ogólnie

określona jako proces,

w którym j a k a ś niska kasta albo

plemię,

albo jakaś inna grupa przejmuje obyczaje i styl życia jakiejś wysokiej kasty, a w szczególności
p o d w ó j n i e urodzonej (dwidżdża). Sanskrytyzacja jakiejś grupy zazwyczaj zwiększa szanse pod­
niesienia jej pozycji w lokalnej hierarchii
kulturowym [...]

[...]

jest głębokim

i wieloaspektowym

w p ł y w sanskrytyzacji widoczny jest w języku, literaturze, ideologii,

procesem
muzyce,

tańcu, dramacie, stylu życia i rytuale" (Szatkowska 1977, s. 172).

Cechą zjawiska sanskrytyzacji jest naśladownictwo kulturowe i identyfika­
cja z wyższymi warnami lub kastami. Zarazem jednak — co może wydawać się
paradoksem — jest to ożywienie i umocnienie potrzeby własnej tradycji, po­
przez zwrócenie uwagi i uświadomienie sobie istoty problemu tożsamości
(Chaudhuri 1982, s. 181). Kierunki zmian, jakie można dostrzec w obu
przypadkach, wysuwane postulaty i aspirowanie do wysokiej warny kszatrjów,
poprawki we własnej historii, próby zorganizowania się dla lepszego, sku­
teczniejszego bronienia interesów, są wyraźnym przykładem właśnie sanskry­
tyzacji. Oba powyższe przykłady ilustrują rozmaite warianty sanskrytyzacji —
różnica wynika m. in. z historii (faktycznej, a nie opowiadanej) każdej
z grup, jej liczebności, możliwości ekonomicznych, rozprzestrzenienia. Dzia­
łania Gadulia Lohar są powolniejsze, zmiany nie tak radykalne, ale też
sytuacja ekonomiczna Gadulia Lohar w stosunku do Bandżarów wydaje się
gorsza. Poza tym nie stworzyli ogólnoloharskiej organizacji (niezależnie, jak
byłaby powszechna); spotkanie w Ćitorze miało istotne konsekwencje, ale
było inicjatywą, która nie znalazła naśladownictwa. Bandżarowie nie tylko
ekonomicznie stoją wyżej, ale potrafili zorganizować się dla skuteczniejszego

�102

LECH MRÓZ

występowania w interesach kasty, stworzyć Ogólnoindyjski Związek Bandża­
rów — Akhil Bhakratlya Bandzárá Sevá Sagh. Tego typu inicjatywy nie są
całkowitą nowością, sanskrytyzacyjne dążenia obserwowano już pod koniec
ubiegłego wieku. Wiadome jest пр., że jedna z grup handlarzy solą utwo­
rzyła w końcu X I X w. Towarzystwo Rozwoju Radżputów; celem powołania
tego towarzystwa było udowodnienie, że są oni Radżputami
Couhan,
zmuszonymi niegdyś do ukrywania się jako handlarze soli (Szatkowska
1977, s. 165).
Historia Gadulia Lohar i Bandżarów — zarówno ta dawniejsza, w wersji
ludowej, jak i jej współczesne mutacje _ pokazuje wyraźne związki z Radżpu­
tami. Wprawdzie wyższą warną są bramini, ale jest to klasa kapłańska,
posług religijnych, odprawiania ceremonii, ofiar i studiów. Natomiast wojowa­
nie, podbój, sprawowanie władzy, z reguły należały do kszatrjów (Radżputów).
Czy związki omawianych grup są faktyczne, czy też może te dawne warianty
historii przedstawiają tylko intencje — nie sposób ustalić. Przynajmniej dzisiej­
szy stan wiedzy nie pozwala wypowiadać się na ten temat. Jednakże zwrócić
musimy uwagę na pewien istotny szczegół. Niektóre nazwy gotr są — co
wyżej pokazaliśmy — identyczne u Gadulia Lohar i Bandżarów. Ale jest
jeszcze bardziej zastanawiające to, że i inne radżastańskie kasty posiadają
gotry o niektórych nazwach podobnych. Intrygujący jest również inny, nie­
podważalny fakt. Otóż wiadomo, że zanim Indie zostały podbite przez Arabów
i opanowane przez władców muzułmańskich, istniało na terenie północno-zachodnich Indii kilka państw. Niektóre rządzone były przez dynastie
radżpuckie o nazwach już nam znanych: Ćauhan (Ćahuma), Solanki (Ćaulukja), Parihar (Pratihara), Pawar (Paramara) i Rathor. Istnienie tych dynastii,
panujących między V I I I a X I I I w. na znacznych obszarach Indii, potwierdza­
ją jednoznacznie źródła historyczne (Kieniewicz 1985, s. 218; Basham 1964,
s. 106). Zdaniem historyków pochodzenie tych rodów jest obce; w V i V I w.
przybyło na tereny Indii północno-zachodnich plemię koczowniczych wojow­
ników — Gurdżarów. Dzielili się oni na cztery klany (o nazwach jak wymie­
nione wyżej), które potem dały początek królewskim rodom (Kieniewicz
1985, s. 218). Nie sposób wyrokować, na ile historia Gadulia Lohar i Bandża­
rów wyraża (m. in. poprzez wspólne nazwy rodów) faktyczne związki, i na
ile loharskie i bandżarskie stwierdzenia o radżpuckim pochodzeniu są uzasad­
nione. Rzecz komplikuje się dodatkowo przez fakt, że w Gudżaracie
istnieje kasta niedotykalnych o nazwie Ćouhan, także zgłaszająca pretensje do
radżpuckiego, królewskiego pochodzenia (Ašrafjan 1965, s. 176).
Spróbujmy teraz zastanowić się nad drugim zagadnieniem, co w tym
kontekście robią Cyganie i jak mają się do nich Gadulia Lohar i Ban­
dżarowie. Żadne argumenty, także stosowane w literaturze, nie przemawiają —
w moim najgłębszym przekonaniu — za istnieniem jakichkolwiek bezpośred­
nich związków Bandżarów, Gadulia Lohar i Cyganów. Nie da się choćby
ślubu takiego związku wywieść z historii omawianych wyżej grup, ani też

�KOWALK

1 HANDLARZE

BYDŁA Z

RADŻASTANU

103

dostrzec ich w kulturze — organizacji wewnętrznej, religii, języku. Stwierdze­
nia Kochanowskiego (1974). Rishiego (1976), Tiplera (1983) i kilku innych
autorów są nieuprawomocnione, dyktowane może sercem, ale nie naukowymi
przesłankami.
Jeżeli Bandżarowie i Gadulia Lohar faktycznie związani są z Gurdżarami
(na co mogą wskazywać nazwy gotr), to tym bardziej wyklucza to związek
Cyganów z nimi. Wówczas, gdy Gurdżarowie przywędrowali do Indii i posu­
wali się w głąb kraju, zdobywając pozycję, podporządkowując sobie nawet
niektóre państwa, przodkowie Cyganów opuszczali Indie. Odwoływanie się
do związków Cyganów z Gadulia Lohar czy Bandżarami należy uznać
za takie same fantazje, wyrosłe z najprostszych skojarzeń, jak cała niemal
historia poszukiwania protoplastów cygańskich. Dwa są tylko (jeśli idzie
o dzisiejszy stan wiedzy) czynniki kojarzące te trzy społeczności, to koczow­
niczy sposób życia i pewien znamienny szczegół mitów genealogicznych —
sposób życia, koczowanie, traktowane jest jako rezultat przekleństwa, jako
kara. Nie prowadziłem specjalnych studiów porównawczych, ale wydaje się,
że zwykle istnieje zgodność sposobu życia z jego ideałem mitycznym; ro­
dzaj egzystencji, jaki prowadzi grupa, traktowany jest jako naturalny, właści­
wy, czasami szczególnie godny (potwierdzają to przykłady koczowników
z Azji Centralnej i Mniejszej). Jest to zrozumiałe choćby z uwagi na
potrzebę zaspokojenia etnocentryzmu, godności własnej etc. Odwoływanie się
do opowieści, która podkreśla moment wykroczenia, życia z piętnem kary,
jest niepokojące z punktu widzenia analizy. Mogłoby świadczyć o nieutożsamianiu się z formą życia, a zachowaniu dystansu do własnej egzystencji,
o świadomości jej niegodnego charakteru i o utajonym dążeniu do zmiany,
do osiedlenia. Ten motyw, rodzaju prowadzonego życia jako kary, w przypadku
Cyganów jest łatwy do wyjaśnienia. Występuje on w opowieściach skompo­
nowanych wyłącznie — jak się wydaje — na potrzeby nie-Cyganów. W okresie,
gdy Cyganie pojawili się w Europie i gdy pątnicze życie było zjawiskiem
powszechnym, a zarazem wyjaśnianym w kategoriach kary i pokuty, opo­
wieścią o pokutnym charakterze swojego wędrowania sankcjonowali Cyganie
wobec Europejczyków potrzebę, a nawet konieczność przemieszczania się i od­
wiedzania coraz to innych krajów (Mróz 1987). Nie wiadomo natomiast,
jak brzmiały mity genealogiczne Cyganów tego okresu (jeśli w ogóle istniały) —
nie te dla nie-Cyganów, ale własne. Nie zostały bowiem zarejestrowane,
a pamięć o nich najprawdopodobniej uległa zupełnemu zapomnieniu.
Jaka jednak jest przyczyna, że opowieści Gadulia Lohar i Bandżarów
są naznaczone przekleństwem, piętnem życia, które jest karą? Wyjaśnienie tego
przypadku nie jest tak proste i chyba niezbyt możliwe przy dzisiejszym
stanie wiedzy. Wydaje się to wynikać z samej istoty podziałów społecz­
nych, siły tradycji, rozumienia ładu społecznego, idei życia zgodnego z dhar­
mą. Albo też obie historie zawierają w sobie echa
choć ubrane w szatę
mityczną
faktycznych wydarzeń, czyli przekroczenia reguł zawierania mai-

�104

LECH

MRÓZ

żeństwa w obrębie tej samej kasty lub w ogóle niezgodnie z przyjętą
zasadą. Wtedy identyczność nazw niektórych gotr u Bandżarów, Gadulia
Lohar i rodów radżpuckich byłaby zrozumiała.
O wspólnocie Cyganów z Gadulia Lohar i Bandżarami zasadne jest
mówienie tylko w tdkim stopniu, w jakim można mówić o wspólnocie
Cyganów z każdą inną lub prawie każdą grupą, kastą, a może także
społecznością plemienną Radżastanu. Nie jest pewne, czy Bandżara i Gadulia
Lohar istnieli już jako ukształtowane społeczności w momencie opuszczania
Indii przez tych, którzy byli przodkami Cyganów. Ich własna historia nie
wskazuje na to. Społeczność Radżastanu była dopiero w okresie kształtowa­
nia się, wiele zmieniło się na przestrzeni późniejszych wieków. Jeżeli można
mówić, to o wyspólnocie przodków Cyganów z przodkami Bandżarów, przod­
kami Gadulia Lohar, czyli o związku protoplastów Cyganów z tworzącym
się społeczeństwem północno-zachodnich Indii - a to jest oczywiste i wiado­
me. Ale w żaden sposób nie wynika z tego bezpośredni związek Cyganów
właśnie z omawianymi tutaj społecznościami.
Jak jednak wyjaśnić fakt, że niektórzy współcześni Bandżarowie przyznają
się do związku z Cyganami ? Wydaje się — choć brzmi to paradoksalnie że jest to jeden z elementów zabiegów o podniesienie statusu grupy. Dla
Gadulia Lohar, kasty o lokalnym w porównaniu z Bandżarami charakte­
rze, Cyganie nie okazali się potrzebni — drogę ku podniesieniu statusu, swój
wariant sanskrytyzacji realizują i uzasadniają poprzez retusze niekorzystnych
elementów swojego mitu genealogicznego.
Odmiennie rzecz ma się z Bandżarami. Ekonomicznie i liczebnie silniejsi,
rozprzestrzenieni szeroko po Indiach, aspiracjami wyrastają znacznie ponad
kosmetyczne zabiegi wokół historii — chociaż cel jest podobny. Zatem i dzia­
łanie jest bardziej zdecydowane, radykalne. Bowiem: „społeczność, która
poświęciła swoją honorową pozycję dla kraju, jego ludzi [trudnią się
transportem żywności—L. M.], religii, kultury, ma prawo, by wrócić do
odpowiedniej pozycji w społeczeństwie" — stwierdza ambitnie autor tekstu
zamieszczonego w bandżarskim periodyku (Rathod 1983, s. 9). Cyganie
zostali potraktowani jako jeden z elementów drogi ku górze hierarchii spo­
łecznej. Są przecież Europejczykami, a przy tym dowodem witalności i ekspansywności indyjskiej (ściślej bandżarskiej). O Bandżarach w świecie mało jest
wiadomo, o Cyganach znacznie więcej, jest to więc korzystne połączenie
dla Bandżarów. Wydawane przez Bandżarów w Bombaju czasopismo za­
wiera wiele osobliwych tekstów. Oprócz opowieści cyganoznawców o euro­
pejskich i amerykańskich Cyganach, kończonych konkluzją, że to są właśnie
bracia Bandżarów, zamieszczają o sobie i swojej historii opowieści Bandżaro­
wie, z identycznym wnioskiem. Tak więc Cyganie są - nieważne świadomie
czy nieświadomie - traktowani instrumentalnie przez Bandżarów jako droga
do podniesienia statusu własnej grupy.
Co z tego mają Cyganie? Wydaje się, że tyle samo, że widzą w tym
związku także drogę do podniesienia statusu własnej grupy (dotyczy to

�KOWALE I HANDLARZE BYDŁA Z RADŻASTANU

105

oczywiście tylko pewnej części, inteligencji cygańskiej). Potwierdzają to wyraź­
nie publikacje, których autorzy są sami pochodzenia cygańskiego (np. Ko­
chanowski 1974). Jeżeli już uznana zostanie i ugruntowana pozycja Bandża­
rów jako Radżputów (kszatrjów), wtedy być może i Cyganie w swojej historii
wprowadzą korekty, powołując się na wysoką pozycję braci w indyjskiej
hierarchii. O ile bowiem bramini są najwyżej, są stanem kapłańskim, o tyle
królami zwykle byli kszatrjowie. Jest to więc możliwość atrakcyjnego przemo­
delowania historii także przez Cyganów. Możliwość odrzucenia całej kryminalno-włóczegowskiej tradycji i balastu obciążeń, a zajęcie godziwej pozycji
królów i królewskich rodów Indii.

LITERATURA
Atlas
1964
Atlas Narodov Mira,
A š r a f j a n К. Z.
1965

Moskwa.

К voprosu o kastach v severnoj Indii XIIl-XVUI
vv. (po dannym persidskich feodttlnych chronik, [w:] Kasty Indii, Moskwa, s. 166-177.

B a i n e s A.
1976
Ethnography
B a s h a m A. L .

(Castes

and Tribes),

Delhi.

1964
Indie, Warszawa.
B a s u M . P.
1970 Some Aspects of the Banjara, „Tribe", vol. V I I , nr 3, Udaipur, s. 14-23.
Bhavnani E.
1974
Folk and
B y r s k i M. K .

Tribal Designs of India, Bombay.

1985
Słowniczek,
C h a u d h u r i В.
1982

[w:] Manusmryti,

Kamasutra,

Warszawa, s. 185-202.

Identity Crisis of the Trihals, [w:] B. Chaudhuri
Problems and Prospects, Delhi, s. 181- 190.

(ed.), Tribal Development in India.

C o b a s S.
1973
Crooke
1968

Les Gaduliya Lohars (nómades de l'lnde) sont-ils apperentés
..Etudes Tsiganes", nr 4, Paris, s. 36-48.
W.
77;e Popular
z 1896 г.).

Religion

and

Folk-Lore

of

Northern

1972
Things Indian, Delhi (reprint wydania z 1906
E l l i o t H. M.
1896

Memoirs on the History, Folk-Lore
and
Western Provinces of India, London.
Gokuldas
bd. Bandżara
H a n c o c k I.

au\

India,

Tsiganes

Delhi

occidentaux?,

(reprint

wydania

г.).

Distribution

of

the Races

of

the

North

bhaskar, A d ź m e r .

1984

The Development of Romani Linguistics, [w:] Sixth Annual Meeting and Conference
on Gypsy Studies of the Gypsy Lore Society, North American Chapter, New Y o r k .
J a k i m o w i c z - S h a h M . , J a k i m o w i c z A.
1982
Mitologia indyjska. Warszawa.
K i e n i e w i c z J.
1985

Historia Indii,

Wroclaw.

�106

LECH

MRÓZ

Kochanowski J.
1974

La caste origine/le des Tsiganes d'Europe, |w:] J . Reychman (ed.). Księga
ku czci Eugeniuszu Slitszkicwicza.

pamiątkowa

Warszawa.

K u c l e n k o v A. A.
1983

Evolucija indijskoj kasty. Moskwa.

Lal CH.
1962

Gipsies.

Forgotten Clii/dren of India. Delhi.

Manusmryti
1985

Manusmryti,

Kamasutra,

Warszawa.

M i s i a P. K .
1970

Study of Nomads, |w.] S. С. Sinha (ed.), Research Programmes
logy and Allied Disciplines,

1974

The Nomadic

Calcutta, s.

Gadulia Lohars:

on Cultural

Anthropo­

151-161.

Their Region of Movement

and the Composition

a Band. |w:] K . S. Mathur. B . C . Mathur (ed.), Tribe, Caste and Peasantry,
now, s.
1977

of

Luck-

109-118.

The Nomadic

Gadulia Lohar of Eastern Rajasthan,

Calcutta.

Mróz L.
1987

Z rodu Kaina. ..Etnografia Polska", t. X X X I . z. 2, s. 193-217.

N a g A. K .
1983

Tipu Sułtan

Used Banjaras for Espionage

Work, „Banjara". 1st November, Bombay,

s. 10.
N a i k R.
1983

Banjara (Indian

Roma)

from Barothan.

„Banjara",

1st November, Bombay, s. 14.

P a l D.
1968

Rajasthan.

Delhi.

P a n i k k a r К. M.
1965

Dzieje Indii. Warszawa.

Pischel R.
1909

The Home

of the Gypsies.

„Journal of the Gypsy Lore Society",

vol. I I . nr 4,

Edinburgh, s. 292-320.
Pittard M. E .
1932

Les Tziganes ou Bohemiens.

Geneve.

R a t h o d P.
1983

Historical

and Important

Role Played

by Banjara in the Life

of Nation,

„Banjara",

1st Newember. Bombay, s. 9.
Rishi

W. R .

1976

Roma.

The Panjabi Emigrants

the Americas.

in Europe. Central

and Middle

Asia, the USSR

and

Patiala.

R u h e l a S. P.
1967

77fe Gaduliya
s.

Lohar:

Nomads

of

Rajasthan.

..Tribe",

vol.

I l l , nr 2, Udaipur.

1-14.

1968

The Gaduliya Lohars of Rajasthan,

Delhi.

1973

The Gaduliya Lohars of Rajasthan.

A Study in the Sociology

of Nomadism,

Tsiganes". nr 4. Paris, s. 42-48.
S h a r m a M. L.
'971

Rajastham.

b. m. w.

S i n g h P.
1983

77;e Banjaras.

..Banjara", 1st November. Bombay, s. 16.

Sluszkiewicz E.
1980

Pradzieje

i legendy Indii, Warszawa.

S z a t k o w s k a J.
1977

Zmiany

społeczeństwa

kastowego w Indiach współczesnych.

Warszawa.

„Etudes

�KOWALE

I HANDLARZE

BYDŁA Z

107

RADŻASTANU

Śriramaśarma
1983
Bawara Samaj. H a i d a r á b á d .
The Banjaras
1966
The Banjaras of Andina Pradesh, Hyderabad.
Tipler D.
1983
Tod J.

The Banjaras,

1829
V j a s S.

Annals and Antiquities of Rajasthan,

1968
Diipsi
V y a s N. N.
1966
1967

,-Banjara". 1st November. Bombay, s. 16.

diandżati

Bandiara,
Banjaras:
s. 15-35.

Bombay.

aur bharat. „АскаГ". nr 10, Delhi.

Udaipur.
The Mercantile

Nomads of Rajasthan,

..Tribe", vol. I l l , nr 2. Udaipur,

Williams H. L.
1912- The Criminal and Wandering Tribes od India. Genezis and Tribal Particular, „Journal
-1913a of the Gypsy Lore Society", vol. V I . nr I. Edinburgh, s. 34-58.
1912The Criminal and Wandering Tribes of India. Tribal Customs and Occupation, „Journal
1913b of the Gypsy Lore Society", vol. V I . nr 2. Edinburgh, s. 110-135.

Lech Mróz
THE NOMADIC BLACKSMITHS AND CATTLE DEALERS FROM
AS H Y P O T H E T I C A N C E S T O R S

RAJASTAN

OF T H E GYPSIES

Summary
In spite of great advances in the studies on the Gypsies their origin has not yet been
explained sufficienty.

There are many controversies concerning the period of their leaving

India and the groups, tribes or castes

to

which they could

be traced back.

Moreover,

there are many misunderstandings, especially in the English literature of the subject, with
the very name "Gypsies". It was used as an equivalent of the term "nomads" with reference
to the nomadic groups that had nothing in common with the real European Gypsies (Roma).
Since the 19 century two Indian groups have been mentioned as the probable ancestors
of the Gypsies, i.e. Gadulia Lohar and the Banjara. The latter have been almost

officially

acnowledged as being the Gypsies' forefathers. Still, the most important arguments supporting
the common ancestry of the Banjara and the Gypsies were not the statements of scientists
but the declarations of the both sides concerned. The publications of the Indian ethnographers
and

the periodicals published by the Banjara organizations often stress their

with the Gypsies. The same thesis has been

confirmed

by the

represenatives on the Gypsy Congress in Gottingen in 1981

presence

connections

of the

as well as by the

Banjara

statements

of some European authors. Still all these are not a scholary evidence.
Basing on literature and his own

fieldwork

in India (among the Banjara and Gadulia

Lohar in Rajastan) the author discusses the above opinions. Neither the literature nor the
field data afforded him sufficient

arguments proving any real connections

of the

Banjara

or the Gadulia Lohar and the Gypsies. Their languages, culture, the study of their history
and

myths

have not

shown

any of such relations. Connecting the

Gadulia

Lohar,

the

Banjara and the Gypsies is based, as it always was. on simple associations of the nomadic
life of the Gadulia Lohar and their occupation
The

author's field studies

the blacksmithery.

have indicated quite a different

problem

the process

of

�108

LECH

MRÓZ

sanskritization that becomes apparent in the evolution of genealogie tales of the Banjara
and the Gadulia Lohar. It turned out that both these groups of low social position
claim to the status of Rajputs, that means to the varna of the ksatrijas. The Banjara
and the Gadulia Lohar have undergone two different variants of sanskritization. It is
a paradox that the Gypsies, a society having a very low social status in Europe became
an element used by the Banjara in their endeavors about improving their social position
in India.
Once the Banjaras are acknowledged as ksatrijas the Gypsy intelligentsia and social
workers will probably take their chance to reject their vagabond and criminal past attributtd
to them by the Europeans and will endeavour about raising their social prestige as the
brothers of the Indian Rajputs.
Translated by Anna

Kuczyńska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12200" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12197">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c13d82e18b35d93d08ce009be243e258.jpg</src>
        <authentication>6ef219cacec8c2693aac24f51fc66099</authentication>
      </file>
      <file fileId="12198">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1c93684dd41b52b6bb0f41c15cf6ea7d.jpg</src>
        <authentication>a88c2d1626a2dfa71c043b59c6c8615b</authentication>
      </file>
      <file fileId="12199">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7fc1a864367f7783ca8437b29a6d1c63.jpg</src>
        <authentication>a4fea5f5a5cc38e5f451d8bc44afa09b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145602">
                <text>Wędzenie oscypków (cykl zdjęć) / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Waksmund (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145603">
                <text>jedzenie regionalne ; nabiał ; serowarstwo ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145604">
                <text>fotografie przedstawiają wędzące się oscypki (1,2,3)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145605">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145606">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145607">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145608">
                <text>1967</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145609">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145610">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145611">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145612">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145613">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145614">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145615">
                <text>PAE_FNK_25.37.XIII_F.1.4.4_01 PAE_FNK_25.37.XIII_F.1.4.5_01 PAE_FNK_25.37.XIII_F.1.4.6_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="652">
        <name>jedzenie regionalne</name>
      </tag>
      <tag tagId="239">
        <name>nabiał</name>
      </tag>
      <tag tagId="590">
        <name>okolice Nowego Targu</name>
      </tag>
      <tag tagId="301">
        <name>oscypek</name>
      </tag>
      <tag tagId="240">
        <name>oszczypek</name>
      </tag>
      <tag tagId="346">
        <name>Podhale</name>
      </tag>
      <tag tagId="139">
        <name>pożywienie</name>
      </tag>
      <tag tagId="632">
        <name>produkt regionalny</name>
      </tag>
      <tag tagId="306">
        <name>ser</name>
      </tag>
      <tag tagId="629">
        <name>serowarstwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="709">
        <name>Waksmund</name>
      </tag>
      <tag tagId="308">
        <name>wędzenie na palenisku</name>
      </tag>
      <tag tagId="657">
        <name>wędzenie oscypków</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12108" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12127">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b08671984ba12a497cd7b827b0465fa1.jpg</src>
        <authentication>35c99af0f8f90d33d295644570afc5ff</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144314">
                <text>Wędzenie oscypków / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Dolina Chochołowska [dawna hala Kominy Dudowe] (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144315">
                <text>jedzenie regionalne ; serowarstwo ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144316">
                <text>fotografia przedstawia wędzenie oscypków w szałasie Uwagi: - lokalizacja na mapie jest przybliżona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144317">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144318">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144319">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144320">
                <text>1962</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144321">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144322">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144323">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144324">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144325">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144326">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144327">
                <text>PAE_FNK_24.38.XIII_O.3.14.6_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="650">
        <name>Dolina Chochołowska</name>
      </tag>
      <tag tagId="652">
        <name>jedzenie regionalne</name>
      </tag>
      <tag tagId="239">
        <name>nabiał</name>
      </tag>
      <tag tagId="301">
        <name>oscypek</name>
      </tag>
      <tag tagId="240">
        <name>oszczypek</name>
      </tag>
      <tag tagId="139">
        <name>pożywienie</name>
      </tag>
      <tag tagId="632">
        <name>produkt regionalny</name>
      </tag>
      <tag tagId="306">
        <name>ser</name>
      </tag>
      <tag tagId="629">
        <name>serowarstwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="657">
        <name>wędzenie oscypków</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12161" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13052">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/62bc84ba301221827a7e620387254053.jpg</src>
        <authentication>fc74094323d3f70be3dfaee211317393</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145056">
                <text>Wędzenie oscypków pod dachem szałasu / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Dolina Starorobociańska [Rówień za Wodą] (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145057">
                <text> pożywienie ; nabiał ; serowarstwo ; naczynia ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145058">
                <text>fotografia przedstawia oscypki wędzące się pod dachem szałasu. Uwaga:- lokalizacja na mapie jest przybliżona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145059">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145060">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145061">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145062">
                <text>1964</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145063">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145064">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145065">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145066">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145067">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145068">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145069">
                <text>PAE_FNK_24.39.I_O.3.10.6_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="239">
        <name>nabiał</name>
      </tag>
      <tag tagId="653">
        <name>naczynia</name>
      </tag>
      <tag tagId="301">
        <name>oscypek</name>
      </tag>
      <tag tagId="240">
        <name>oszczypek</name>
      </tag>
      <tag tagId="346">
        <name>Podhale</name>
      </tag>
      <tag tagId="139">
        <name>pożywienie</name>
      </tag>
      <tag tagId="632">
        <name>produkt regionalny</name>
      </tag>
      <tag tagId="306">
        <name>ser</name>
      </tag>
      <tag tagId="629">
        <name>serowarstwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="657">
        <name>wędzenie oscypków</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12175" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13065">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0d7ecc06d08ca23feeee96ea49f92024.jpg</src>
        <authentication>7dfbf416868d927badc102dfa2c6d3dc</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145252">
                <text>Wędzenie oscypków pod dachem szałasu / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Dolina Starorobociańska [Rówień za Wodą] (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145253">
                <text>pożywienie ; nabiał ; serowarstwo ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145254">
                <text>fotografia przedstawia oscypki wędzące się na półce pod dachem szałasu. Uwaga:- lokalizacja na mapie jest przybliżona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145255">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145256">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145257">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145258">
                <text>1964</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145259">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145260">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145261">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145262">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145263">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145264">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145265">
                <text>PAE_FNK_24.39.I_O.3.18.1_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="668">
        <name>Dolina Starobociańska</name>
      </tag>
      <tag tagId="239">
        <name>nabiał</name>
      </tag>
      <tag tagId="301">
        <name>oscypek</name>
      </tag>
      <tag tagId="240">
        <name>oszczypek</name>
      </tag>
      <tag tagId="346">
        <name>Podhale</name>
      </tag>
      <tag tagId="139">
        <name>pożywienie</name>
      </tag>
      <tag tagId="632">
        <name>produkt regionalny</name>
      </tag>
      <tag tagId="684">
        <name>Rówień za Wodą</name>
      </tag>
      <tag tagId="306">
        <name>ser</name>
      </tag>
      <tag tagId="629">
        <name>serowarstwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="657">
        <name>wędzenie oscypków</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12129" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13020">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/92d1c37e3cbb30233acb727c2386030c.jpg</src>
        <authentication>f02d0f86ad4c3999b18b5c64f47bf839</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144608">
                <text>Wędzenie oscypków we wnętrzu szałasu / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Dolina Starorobociańska [dawna hala Stara Robota] (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144609">
                <text> pożywienie ; nabiał ; serowarstwo ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144610">
                <text>fotografie przedstawiają watrę (ognisko z metalowym trójnogiem) w szałasie i wędzące się oscypki. Uwaga:- lokalizacja na mapie jest przybliżona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144611">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144612">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144613">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144614">
                <text>1965</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144615">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144616">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144617">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144618">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144619">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144620">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144621">
                <text>PAE_FNK_24.39.I_B.5.9.4_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="669">
        <name>dawna hala Stara Robota</name>
      </tag>
      <tag tagId="668">
        <name>Dolina Starobociańska</name>
      </tag>
      <tag tagId="239">
        <name>nabiał</name>
      </tag>
      <tag tagId="301">
        <name>oscypek</name>
      </tag>
      <tag tagId="240">
        <name>oszczypek</name>
      </tag>
      <tag tagId="346">
        <name>Podhale</name>
      </tag>
      <tag tagId="139">
        <name>pożywienie</name>
      </tag>
      <tag tagId="306">
        <name>ser</name>
      </tag>
      <tag tagId="629">
        <name>serowarstwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="588">
        <name>szałas pasterski</name>
      </tag>
      <tag tagId="657">
        <name>wędzenie oscypków</name>
      </tag>
      <tag tagId="667">
        <name>wnętrze szałasu pasterskiego</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12130" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13021">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/748bd3ada4a92c9767354f858fb9768a.jpg</src>
        <authentication>894a6985a2670ffab5e75dcb1b667fbc</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144622">
                <text>Wędzenie oscypków we wnętrzu szałasu / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Dolina Starorobociańska [dawna hala Stara Robota] (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144623">
                <text> pożywienie ; nabiał ; serowarstwo ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144624">
                <text>fotografia przedstawia oszczypki wędzące się w szałasie. Uwaga:- lokalizacja na mapie jest przybliżona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144625">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144626">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144627">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144628">
                <text>1965</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144629">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144630">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144631">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144632">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144633">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144634">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144635">
                <text>PAE_FNK_24.39.I_B.5.9.5_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="669">
        <name>dawna hala Stara Robota</name>
      </tag>
      <tag tagId="668">
        <name>Dolina Starobociańska</name>
      </tag>
      <tag tagId="239">
        <name>nabiał</name>
      </tag>
      <tag tagId="301">
        <name>oscypek</name>
      </tag>
      <tag tagId="240">
        <name>oszczypek</name>
      </tag>
      <tag tagId="346">
        <name>Podhale</name>
      </tag>
      <tag tagId="139">
        <name>pożywienie</name>
      </tag>
      <tag tagId="306">
        <name>ser</name>
      </tag>
      <tag tagId="629">
        <name>serowarstwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="657">
        <name>wędzenie oscypków</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="10464" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10442">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3b4b84bb1d0dbc6e2f89323a6be3dcb1.pdf</src>
        <authentication>76f942e8084a8b93ac4672ba62e36902</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124556">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3491</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124557">
                <text>1979</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124558">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3272</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124559">
                <text>Wegetacyjny sens kolędowania / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124560">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.1, s.17-32</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124561">
                <text>Domańska-Kubiak, Irena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124562">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124563">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124564">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124565">
                <text>Irena Domańska-Kubiak

WEGETACYJNY SENS KOLĘDOWANIA

I. Wegetacyjny sens chodzenia po kolędzie
Wegetacyjno-agrarny
ii jednocześnie
zaduszkowy
sens świąt Bożego Narodzenia zdaje się nie ulegać w ą t ­
pliwości. Udowadniano to wielokrotnie, w s k a z u j ą c na
takie elementy, j a k słoma rozścielana na podłodze i sia­
no na stołach i ł a w a c h , obrzucanie się ziarnem, w n o ­
szenie s n o p ó w do izby, c z ę s t o w a n i e b y d ł a resztkami z
uczty i o p ł a t k i e m , zawieszanie wiecznie zielonej podlaźniczki, wprowadzanie do izby w o l u l u b konia, sma­
ganie i wreszcie „ z a k l i n a n i e urodzaju" czyli chodzenie
po kolędzie.
O zaduszkowym charakterze świąt zdaje się ś w i a d ­
czyć palenie ognia, podawanie potraw w i g i l i j n y c h typo­
w y c h dla uczt pogrzebowych i zaduszkowych, zakaz
s p r z ą t a n i a ze stołu po kolacji w i g i l i j n e j , zostawianie
wolnego miejsca przy stole, zakaz g w a ł t o w n e g o wsta­
wania, siadania itp., zapraszanie p r z o d k ó w na ucztę,
w y j ą t k o w a w r ó ż e b n o ś ć dnia wigilijnego — tzn. odpo­
wiednie w r ó ż e n i e o m a ł ż e ń s t w i e , o urodzaju, o pogodzie,
o powodzeniu i hodowli.

J. St. B y s t r o ń powiedział: „ P r z y p u s z c z a ć należy, że
w terminie t y m obchodzono w czasach p o g a ń s k i c h dwa
wielkie święta, a mianowicie agrarne, m a j ą c e na celu
utrzymanie wegetacji rolnej przez okres zimowy i za­
duszkowe, m a j ą c e z n ó w zadanie n a w i ą z a n i a k o n t a k t u z
duszami z m a r ł y c h " . P o w i ą z a n i e tych d w u świąt, a r a ­
czej dwa oblicza jednego ś w i ę t a m a j ą swoje logiczne
uzasadnienie. Dusze p r z o d k ó w , k t ó r z y powrócili do zie­
mi, n a b r a ł y z tego powodu charakteru chtonicznego, sta­
ły się opiekunami rolnictwa i dawcami u r o d z a j u . Cała
więc o b r z ę d o w o ś ć Bożego Narodzenia została p o d p o r z ą d ­
kowana bardzo w a ż n e m u celowi — zapewnieniu płod­
ności ziemi, z w i e r z ę t o m i ludziom, celowi od k t ó r e g o
zawsze zależało istnienie człowieka jako jednostki i j a ­
ko gatunku. Logicznym i z r o z u m i a ł y m jest więc, że ta­
kie znaczenie powinno mieć k o l ę d o w a n i e , oraz chodze­
nie z kozą czy i n n y m i maszkarami. Odbywa się to w
okresie 24 X I I — 6 I , z t y m , że najczęściej jed.^e_o
t y l k o dnia, n p . w wigilię, drugi dzień świąt Bożego Na­
rodzenia, wigilię Nowego Roku, w; gil:ę Trzech K r i l i
lub nawet wtorek zapustny.
1

2

:

П. 1. Grupa z kozą, Rudawa, w o j . krakowskie. Maski w y k . 12-letni S. W i ś n i e w s k i

1

�Ś m i e r ć i zmartwychwstanie kozy zdaje się obrazo­
w a ć zamarcie przyrody na zimę i jej p o w r ó t do życia
na wiosnę. Można to t r a k t o w a ć z jednej strony jako
ujawnienie tajemnicy ż y c i a , a z drugiej jako p r ó b ę
pobudzenia przyrody na zasadzie magii „ p o d o b n e czyni
podobne".
Dużo w y r a ź n i e j w i d a ć to na p r z y k ł a d z i e o b c h o d ó w
kukiera w Bułgarii. Kukier ubrany jest w o d w r ó c o n y
kożuch, rogi i dzwonki (dotąd tam samo jak koza). O d ­
w r ó c o n y k o ż u c h nosi jako symbol dostatku, rogi — sym­
bol płodności; znaczenie dzwonka będzie w y j a ś n i o n e
później. K u k i e r
ma ponadto
przyczepiony
olbrzymi
drewniany i czerwony fallus, aby nie było w ą t p l i w o ś c i
co do charakteru tej postaci. Symuluje on k o p u l a c j ę z
„ b a b ą " , a n a s t ę p n i e „ b a b a " symuluje ciążę i poród, po­
tem kukier zostaje w p r z ę g n i ę t y do radia i orze. Nagle
pada i umiera, po p e w n y m czasie wstaje i wszyscy cie­
szą się, ż e ż y j e .
Rytualna kopulacja czy t y l k o jej udawanie była
uprawiana przez wiele l u d ó w na c a ł y m świecie w celu
pobudzania sił przyrody. Mieściła się w k u l t a c h w i e l u
bóstw agrarnych, jak Astarte czy Afrodyta.
Dodatkowo
symulowanie
porodu, a zaraz potem
o b r z ę d o w a orka miały z m u s i ć ziemię do rodzenia zbo­
ża, tak samo jak kobieta rodzi dziecko. W k o ń c u śmierć
i zmartwychwstanie kukiera p o k a z y w a ł y niezmienny po­
r z ą d e k ś w i a t a i budziły n a d z i e j ę , że roślinność z a m a r ł a
tylko czasowo. Trudno' chyba o bardziej ewidentne po­
budzenie płodności przyrody. O specyficznym znaczeniu
kozy świadczy też ś p i e w a n a podczas o b c h o d ó w pieśń:
5

e

I I . 2. Bocian z j a d a j ą c y słomę, co ma z a p e w n i ć urodzaj,
Poraj, gm. Gorzkowice, w o j . piotrkowskie
K o l ę d o w a n i e bez p r z e b r a ń a t y l k o z g w i a z d ą lub
szopką znakomicie omówił Piotr C a r a m a n . P r z y t o c z y ł
wiele kolęd ś p i e w a n y c h dla gospodarza, dla gospodyni,
panny, wdowy, młodzieńca etc, w k t ó r y c h zawarte jest
życzenie
wszelkiej p o m y ś l n o ś c i .
Szczególnie
kolędy
skierowane do gospodarza i gospodyni m ó w i ą o p e ł n y c h
stodołach, obfitych plonach, r o z m n a ż a n i u się wszystkich
z w i e r z ą t . Często o p o w i a d a j ą one o tych p o ż ą d a n y c h w y ­
darzeniach w trybie dokonanym, że zboże już zwiezio­
ne, a k o b y ł k a porodziła p a r ę ź r e b i ą t etc. . Ciekawe jest,
że w t y m okresie wszystkie z w i e r z ę t a gospodarskie m o ­
gą być w ciąży, a więc życzenie, aby rodziły bliźnięta
jest j a k najbardziej na czasie. Można więc t r a k t o w a ć
te k o l ę d y jako zaklinanie urodzaju.
Inaczej w y r a ż a j ą te same treści k o l ę d n i c y chodzący
z maszkarami:
kozą, turoniem, niedźwiedziem,
żura­
wiem, bocianem, koniem czy kogutem.
Odmian tego
„ c h o d z e n i a " jest wiele, m o ż e naraz w y s t ę p o w a ć jedno
z w i e r z ę lub k i l k a z nich w dowolnych połączeniach, z
t y m , że koza i t u r o ń nigdy nie w y s t ę p u j ą razem, a zda­
je się, że koza jest późniejszym wcieleniem turonia.
Wanto podkreślić, ż e wszystkie wymienione z w i e r z ę t a
są w wierzeniach tak czy inaczej z w i ą z a n e z p ł o d n o ś ­
cią, a część z nich (niedźwiedź, kogut, koza) powraca
z n ó w na obchód c h a ł u p na Wielkanoc, święto k t ó r e od
dawna rozszyfrowano jako ś w i ę t o wiosny, b u d z ą c e g o się
życia.
O b c h ó d z kozą i turoniem różni się od pozostałych
akcją o niezmiennym scenariuszu i niepowtarzalnym
powinszowaniem. Koza (turoń) prowadzona przez dzia­
da lub żyda c h w i l ę podskakuje, beczy, tańczy, potem
pada i leży m a r t w a . Przez j a k i ś czas dziad lamentuje,
p r ó b u j e ją podnieść, coś tam odczynia i czaruje. W k o ń ­
cu udaje m u się (lub innej dodatkowej osobie, np. le­
karzowi czy cyganowi) w s k r z e s i ć kozę. Wtedy wybucha
ogólna radość. Koza t a ń c z y , bodzie dziewuchy, a dziad
u d a j ą c , że ją łapie lub szuka, podszczypuje co ł a d n i e j ­
sze.
3

1

18

Gdzie koza chodzi, tam ż y t o rodzi,
gdzie koza rogiem, tam żyto brogliem,
gdz'e koza s t o p ą , t a m żyto k o p ą ,
gdzie koza chwastem, tam żyto mostem.
Chciał strzelec z w a b i ć , i kozę zabić.
Co robisz? Zgroza, niech żyje k o z a .
P o d o b n ą k o l ę d ę ś p i e w a się t y l k o o turoniu:
Gdzie t u r o ń chodzi, tam się żyto rodzi.
Gdzie jego stopy, tam b ę d ą k o p y .
Z płodnością kojarzy się t a k ż e k o s m a t o ś ć i to nie
tylko w postaci o d w r ó c o n e g o k o ż u c h a , ale też słomy
czy grochowin. O ile o w r ó c o n y do g ó r y w ł o s i e m k o ż u c h
jest zjawiskiem w literaturze znanym i interpretowa­
n y m , o tyle na słomę nie z w r ó c o n o dotąd baczniejszej
uwagi. Chcę więc p r z y t o c z y ć k i l k a jej z a s t o s o w a ń w
samym święcie Bożego Narodzenia. S ł o m a w y s t ę p u j e t u
7

8

Tabl. A
I . Słoma początkowo

I t . Słoma potom

na stole pod obrusom

9

— obwiązywana wokół drzew
owocowych
— wtykana w polo
— wynoszona do obory
— owijana wokół bezpłodnej
kobioty
— palona jako ,,diod" "
— lub duch zmarłych dziadów
— smag&amp;nio biczom zo słomy— wróżby małżeńskie
— wróżby o urodzaju
— nie wolno jej sprzątać przez
określony czas
— spanio na rozścielonej na pod­
łodze ełomio w noc wigilijną
— palona i popiół wysypany na
warzywa
— dawana k u r o m
16

10

na podłodze
wokół nóg s t o ł u
wrzucona za tragarz

17

11

'
12

i
i
3

1

lub za obraz ś w i ę t y '
brana na p a s t e r k ę
w postaci spódnicy,
rękawów, pasa w ubio-J
rze kolędników'
j
14

5

18

19

2

21

2

23

24

25

26

27

28

�niejako w p o d w ó j n e j roli. Najpierw uczestniczy w ko­
lacji w i g i l i j n e j lub pasterce i dopiero u ś w i ę c o n a w ten
sposób u ż y w a n a jest do r ó ż n y c h p r a k t y k magicznych.
Obrazuje to tabelka A . Odpowiednie l i n i j k i r u b r y k i I I
nie o d p o w i a d a j ą l i n i j k o m r u b r y k i I , gdyż s ł o m a w z i ę t a
z I może służyć do wielu p r a k t y k z I I .
Wszystkie p r a k t y k i typu: wynoszenie słomy w pole,
do obory, owijanie w o k ó ł drzew
owocowych,
czy
bezpłodnej kobiety z a p e w n i a ł y płodność w y m i e n i o n y m
osobom i przedmiotom poprzez kontakt ze słomą. Moż­
na ją więc t r a k t o w a ć jako n o ś n i k tej własności. Zakaz
s p r z ą t a n i a i spanie na słomie rozścielonej na p o d ł o d z e
ma p r z y n i e ś ć szczęście. W biczowaniu p o w r ó s ł e m cho­
dzi pewnie raczej o s a m ą ideę smagania, k t ó r ą znamy
jako p r z y n o s z ą c ą dostatek chociażby ze Ś w i ą t Wielka­
nocnych, ale kontakt ze słomą też ma z p e w n o ś c i ą swo­
je znaczenie.

Na związek siomy z duszami z m a r ł y c h zdaje się
też w s k a z y w a ć fakt, że na s ł o m i e k ł a d z i e się k o n a j ą c e ­
go, aby przyśpieszyć jego śmierć . Ma więc słoma te
same p o w i ą z a n i a co święto Bożego Narodzenia, z m a g i ą
a g r a r n ą i z duszami z m a r ł y c h . Jest to o tyle istotne, że
słoma w y s t ę p u j e jako element stroju większości k o l ę d ­
n i k ó w , w postaci p o w r ó s ł a , s k r ę c o n y c h r o ż k ó w (koza),
spiczastej czapki, bicza, spódnicy, czy też po prostu
jest o k r ę c o n a w o k ó ł ramion.
R ó w n i e ż kożuch pojawia się na k o l ę d n i k a c h , s p o w i ­
ja całą p o s t a ć (koza, ińediwiedź,
koń) czy też tworzy
tylko m a s k ę na twarz (dziad). K o ż u c h w y s t ę p u j e w w i e ­
l u o b r z ę d a c h jako symbol dostatku, np. podczas wese­
la, gdy sadza się p a n n ę m ł o d ą na dzieży p r z y k r y t e j
owczą s k ó r ą , czy przy narodzinach, gdy k ł a d z i e się
noworodka na o d w r ó c o n y m k o ż u c h u . K o ż u c h przyno­
si też szczęście i bogactwo, kryje bowiem złodzieja w
jego łupieskich wyprawach .
Podobne znaczenie ma szeroko pojęta k o s m a t o ś ć :
„ G d y ciało włos obfity pokrywa, m ó w i ą , że to oznacza
bogactwo (powszechne). U dziewcząt m ł o d y c h ręce po­
rośnięte włosem
w r ó ż ą i m w przyszłości
bogactwo
( L w ó w ) " . Odnosi się to r ó w n i e ż do z w i e r z ą t : „Do k r o ­
w y m a j ą c e j sierść k u d ł a t ą , czarownice czują w s t r ę t i
mleka jej nie o d b i e r a j ą " . Spowicie więc prawie wszy­
stkich postaci k o l ę d n i c z y c h w o d w r ó c o n y k o ż u c h ma
swoje g ł ę b o k i e uzasadnienie, przynosi bowiem dostatek.
K o l e j n y m elementem p o t w i e r d z a j ą c y m płodność iow y charakter maszkar są tak zwane przeze mnie „figle".
10

3 1

a 2

33

. Palenie słomy jako „ d i e d a " lub „ r o d i c z y w pomerł y c h " wskazuje na jej z w i ą z e k z duchami z m a r ł y c h ,
którzy są przecież obecni na W i g i l i i i którzy też po­
w o d u j ą , że w r ó ż y się tego dnia, bowiem znają prze­
szłość i przyszłość.
W e g e t a c y j n o - p l o d n o ś c i o w y charakter słomy potwier­
dzi chyba wierzenie, że w k a ż d y m w ę ź l e pokutuje d u ­
sza, szczególnie w p o w r ó s ł a c h . „ Z w i ą z a n e g o powrósła
nie w o l n o palić, ani na gnój w y r z u c a ć bo we w ę ź l e po­
kutuje dusza, należy tedy najpierw węzeł rozwiązać i
duszyczkę u w o l n i ć " .
2B

T

34

35

�I I . 4. Maski, Dziady i Szlachcice,

Chodzi t u o różne formy zaczepiania dziewcząt, a nawet
i z a m ę ż n y c h kobiet, w y k o n y w a n e zresztą t y l k o przez
wymienione maszkaTy^zwierzęta lub dziada.
Rzadziej
spotyka się s y m u l a c j ę k o p u l a c j i , częściej r ó ż n e bodzenia, podszczypywania, poklepywania, p o c a ł u n k i , go­
n i t w y , przewracania etc. Wydaje się, że ten drugi r o ­
3e

Laliki

dzaj czynności zastąpił zbyt drastyczne udawanie sto­
sunku seksualnego, kiedy zaczęło ono w k o ń c u razić
społeczność wiejską.
Zbierzmy teraz w y m i e n i o n e elementy ś w i a d c z ą c e o
p ł o d n o ś c i o w y m charakterze k o l ę d n i k ó w . K r y t e r i u m w y ­
boru b y ł a ich p o w t a r z a l n o ś ć oraz w y r a ź n i e o k r e ś l o n e

ТаЫ. В
kożuch

37

słoma

+"

4_49

44

+ 50

koza

+

turoń

_l_ за

dziad

+ 39

+ 45

40

+ 46

żyd

+

koń

+ *'

niedźwiedź

+

* chodzi tu o rymowane życzenia

20

42

dzwonek

+

+*
+

7

*ł

śmierć i o ż y -

powinszowa­

wienio

nie*
5S

+ 62

5 4

+»

+ 63

53

+ 60

+ "
+
+
+
5S

+"

+

figle

51

-

urodzaju i rozmnażania się zwierząt oraz licznych dzieci.

+

-

+ 61

-

+ 65

�П. 5. Scena przed c h a ł u p ą , L a l i k i

znaczenie. Dzielą się one na dwie kategorie: czynności
i rekwizyty. Jeśli chodzi o w y b ó r postaci to są to te,
o k t ó r y c h m i a ł a m n a j w i ę k s z ą ilość informacji.
Dzwonek wymieniony w tej tabeli w y s t ę p u j e jako
element stroju tak często, że nie sposób go p o m i n ą ć .
Jest zawieszony kozie na rogach lub pod b r o d ą , u r ę k i
lub pasa dziada oraz na ogonie konia.
Na
związek
dzwonka z płodnością wskazuje k i l k a n a s t ę p u j ą c y c h i n ­
formacji: b u r z ę odganiano biciem w dzwony r a t u j ą c
t y m zbiory, „jeżeli głos d z w o n ó w dobrze słyszeć m o ż ­
na, to będzie w i e l k i deszcz" , w W i e l k i Czwartek, i
W i e l k ą Sobotę gdy d z w o n i ą na „ G l o r i a " t r z ę s ą drze­
w a m i owocowymi aby obficiej r o d z i ł y " , w Wigilię
„gdy się północ zbliża wychodzą dziewki z konewkami
do pobliskiej rzeki i czekają dopóki nie usłyszą bicia
d z w o n ó w . Wtedy biorą p r ę d k o wodę, śpieszą do d o m ó w ,
k r o p i ą w o d ą ś p i ą c y c h i s t a w i a j ą ją na ł a ń c u c h y , k ł a ­
dąc do niej srebro lub złoto. W tej Wodzie m u s z ą się
wszyscy myć przez całe święta, aby b y l i czystymi jak
ten p i e n i ą d z " . Wynika z tego, że głos d z w o n ó w po­
maga zdobyć dostatek, zapewnia powodzenie. Dzwony
c h r o n i ą też m a ł e dzieci przed istotami m o g ą c y m i je
6e

67

e s

e o

p o r w a ć . Mają też związek ze ś w i a t e m z m a r ł y c h , gdyż
podobnie jak słoma i kożuch, ich głos przyśpiesza sko­
nanie .
Dzwony s p e ł n i a j ą jeszcze j e d n ą w a ż n ą rolę, bowiem
„jeżeli wąż siedem lat d z w o n ó w nie słyszy to zamieni
się w s m o k a " , a smok jest już gadem wysoce szkod­
l i w y m , podczas gdy wąż jest zwierzęciem p o ż y t e c z n y m ,
z a p e w n i a j ą c y m bogactwo, w r ę c z hodowanym w zagro­
dzie . A więc dzwony c h r o n i ą przed smokiem i jedno­
cześnie p o ś r e d n i o , bo przez węże, p r z y n o s z ą dostatek.
O t y m , j a k ą w a g ę p r z y w i ą z y w a n o do pojawienia się
k o l ę d n i k ó w i że traktowano ich jako m a j ą c y c h zapew­
nić urodzaj, niech ś w i a d c z ą poniższe cytaty: „gospodarz,
k t ó r e g o c h a t ę , choćby t y l k o przez p o m y ł k ę pominęli,
u w a ż a ł b y się za wielce obrażonego i dlatego się to nie
wydarza" .
„Jeżeli do wsi przyszli k o l ę d n i c y w Boże Narodze­
nie, to nie mógł u d e r z y ć w n i ą p i o r u n " .
„ Z j a w i e n i e się „ c y g a n ó w " z n i e d ź w i e d z i e m w r ó ż y
liczne wesela" .
„ T a m gdzie gwiazdory chodzą zło ucieka, a w s t ę p
uzyskuje d o b r o " .
70

71

72

73

7 4

75

76

21
T

�drugiej części widowiska. Np. w i a d o m o ś ć o narodzeniu
Jezusa p r z y n o s z ą Trzej K r ó l o w i e . Jest to jednak" dla
dalszych r o z w a ż a ń nieistotne. Postacie, k t ó r e w y s t ę p u j ą
w k a ż d y m t e k ś c i e i najczęściej w y s t a r c z a j ą do z a w i ą ­
zania akcji to: — Herod, marszałek
(feldmarszałek),
żoł­
nierz (sługa),
żyd, diabeł,
śmierć
i dodatkowo anioł,
Trzej Królowie.
Poza n i m i w y s t ę p u j ą sporadycznie inne
osoby, j a k kozak czy policjant. Dla dalszych r o z w a ż a ń
n a j w a ż n i e j s z e tu b ę d ą : żyd, diabeł i Herod.
Pochodzenie p r z e d s t a w i e ń typu herodów n i e jest l u ­
dowe, ani nawet polskie. Wiadomo, że na Zachodzie
Europy misteria o B o ż y m Narodzeniu grywano już w
X I w. (Dimoges, Oxford). Odnaleziono też trzynasto­
wieczny tekst z Rouen p r z e d s t a w i a j ą c y a d o r a c j ę M a r i i
z D z i e c i ą t k i e m . W Polsce takie misteria były przed­
stawiane prawdopodobnie w X I V i X V w i e k u ' . Zacho­
w a ł y się ł a c i ń s k i e teksty z X V I I w., np. „Dialogus brevis pro festo nativitatis Domini Nostri Jezu Christi",
k t ó r y zawiera trzy sceny:
77

8

I . śpiących pasterzy budzi śpiew Anioła, są p r z e r a ż e ­
ni. Anioł mów ; i m o narodzeniu Jezusa, postana­
w i a j ą więc zanieść m u dary. W ę d r ó w k a , adoracja
dzieciątka.
I I . Herod wyrzeka na niepokoje w s t r z ą s a j ą c e krajem.
P o j a w i a j ą się Trzej K r ó l o w i e z pytaniem, gdzie jest
nowo narodzony K r ó l . Herod nie wie, więc pyta o
to d w ó c h r a b i n ó w . Jeden z nich wskazuje na Be­
tleem. K r ó l o w i e o d c h o d z ą zaproszeni przez Heroda,
aby w s t ą p i l i w drodze powrotnej. Po ich odejściu
Herod m ó w i , że szykuje Dziecięciu zagładę.
I I I . Maria m a r t w i się, że nie ma czym o k r y ć Dziecka.
Józef podaje jej s k ó r ę b a r a n i ą . Przyjazd Trzech
Króli, adoracja Jezusa. Anioł zabrania Trzem K r ó ­
l o m jechać do Heroda. Odjazd Trzech Króli
Plan tego przedstawienia jest zbieżny ze znanymi l u ­
dowymi herodami. Przedstawienia te d a w a ł y w X V I I w .
zorganizowane kompanie s t u d e n t ó w , t ł u m a c z ą c jednak
teksty ł a c i ń s k i e na polskie. Nie były to t y l k o herody,
w samym okresie Bożego Narodzenia wystawiano p r ó c z
nich t a k ż e sceny pasterskie (jw.) oraz scenę poszuki­
wania noclegu przez Józefa i M a r i ę i scenę Zwiastowa­
nia oraz adoracji Dzieciątka przez Trzech Króli, paste­
rzy a nawet postacie alegoryczne j a k Рож, Justicia, Ve­
ritas e t c .
Wśród t e k s t ó w zapisanych na wsi, od polowy X I X
w. po dziś, s ą takie sceny j a k : — Pasterka, Herody, Po­
szukiwanie
noclegu, Rajskie widowisko czyli
historia
wygnania z raju Adama i Ewy, Abraham i Izaak, Ado­
racja
Dzieciątka.
Scena o A b r a h a m i e i Izaaku była jeszcze na prze­
ł o m i e w i e k ó w wystawiana na Boże C i a ł o . Później w i ­
docznie została przeniesiona.
Na genezę teatru ludowego z w r ó c o n o już dawno
u w a g ę i nie ma potrzeby p o w t a r z a ć tego wywodu. Do­
statecznie szeroko pisali o t y m B y s t r o ń i Fischer . W
dalszym ciągu r o z w a ż a ń będę s t a r a ł a się u d o w o d n i ć , że
przedstawienia te — m i m o obcego pochodzenia — we­
szły w s t r u k t u r ę o b r z ę d u Bożego Narodzenia i n a b r a ł y
cech wegetacyjno-agrarnych w takiej postaci, j a k m o ż ­
na to z a o b s e r w o w a ć na p r z y k ł a d z i e k o l ę d o w a n i a . Spo­
śród w i e l u scen w y b r a ł a m do tych p o r ó w n a ń herody,
p o n i e w a ż w y s t ę p u j ą najczęściej i w dużej liczbie w a ­
riantów.
W z i ę ł a m pod u w a g ę r ó w n i e ż teksty przezna­
czone do szopek, p o n i e w a ż tok akcji ani postacie nie
różnią się specjalnie od t e k s t ó w przewidzianych dla ak­
t o r ó w . Jak wiadomo, w szopkach oprócz herodów
wy­
s t ę p u j e olbrzymia ilość ś m i e s z n y c h scen i n t e r m e d y j nych, k t ó r y c h j a k o ś ć zależała w dużej mierze od i n ­
wencji kolejnych r e ż y s e r ó w widowisk.
1

I I . 6. Kusaki

z n i e d ź w i e d z i e m , J e d l i ń s k , w o j . radomskie
I I . Herody

Herody wystawiano „od Szczepana do Gromnic"
czyli między 26 X I I a 2 I I . Jest to okres częściowo po­
k r y w a j ą c y się z okresem chodzenia k o l ę d n i k ó w . Herody
r ó w n i e ż mogły być pokazywane tylko jednego dnia, np.
w dniu św. Szczepana (26.XII) lub Trzech K r ó l i (6.1).
Ś w i ę t o M a t k i Boskiej Gromnicznej (2.11) jest dniem
z a m y k a j ą c y m ostatecznie okres o b r z ę d o w y Bożego N a ­
rodzenia. Tego dnia np. wyrzuca się c h o i n k ę lub podłaźniczkę czy wynosi snop z izby, o ile k t o ś już tego
nie zrobił na Trzech Króli. Z powyższego w y n i k a więc,
że herody w y s t ę p u j ą tylko w ściśle o k r e ś l o n y m okresie
o b r z ę d o w y m . Podobnie j a k w przypadku k o l ę d n i k ó w
biorą w nich udział t y l k o mężczyźni, nawet tam, gdzie
w y s t ę p u j ą role kobiece, jak Ewa czy
Królowa.
Prawie we wszystkich znanych m i tekstach
herodów
w y s t ę p u j e o k r e ś l o n y plan akcji:
—• marszałek
zapowiada Heroda
—' Herod wchodzi i przedstawia się
— w i a d o m o ś ć o narodzeniu Jezusa — nowego k r ó l a
— Herod w z y w a żyda, aby w swoich księgach znalazł
potwierdzenie tej nowiny i określił miejsce narodzenia
Chrystusa. Żyd stroi sobie ż a r t y .
—• Herod wydaje rozkaz zabicia wszystkich dzieci w
Betleem
— marszałek
przynosi Herodowi u c i ę t ą głowę jego w ł a s ­
nego syna, na dowód, że rozkaz wykonano d o k ł a d n i e
— Herod biada nad sobą, pojawia się ś m i e r ć , k t ó r ą
Herod p r ó b u j e p r z e k u p i ć
— ś m i e r ć Heroda, k ł ó t n i a diabła ze śmiercią
o duszę
króla.
Jest to oczywiście plan bardzo ogólny. Ma on w i e l e
odmian, w k t ó r y c h w y s t ę p u j ą dodatkowe postacie lub
też t r o c h ę inna jest kolejność w y d a r z e ń , zwłaszcza w

22

80

8 1

8 2

85

�P r z e j d ź m y już do poszukiwanych e l e m e n t ó w m a j ą ­
cych świadczyć o agrarnymi charakterze widowiska. A
więc, po pierwsze, kożuch o d w r ó c o n y w e ł n ą do góry.
W herodach, noszą go żyd oraz diabeł. Zyd „ w y s t ę p o w a ł
zawsze w masce z owczej skóry, poczernionej w ę g l e m ,
z doczepioną l n i a n ą b r o d ą . Na siebie w d z i e w a ł stare
podarte palto, a najczęściej kożuch w y w r ó c o n y w e ł n ą
do góry, pod k t ó r y w k ł a d a ł na plecy k ł ą b szmat i m i ­
tujący g a r b " . Diabeł w y s t ę p o w a ł w czarnym k o ż u c h u ,
masce z barana lub czarnej (czerwonej) materii. W r ę ­
ku t r z y m a ł w i d ł y oplecione ł a ń c u c h e m , lub m i a ł „czar­
ny obcisły kostium, b a r a n i ą czapę z rogami, żelazne
widły i ł a ń c u c h , ogon nabity s z p i l k a m i " . Spowija więc
kożuch całą postać lub tylko głowę.
N a s t ę p n y z wybranych e l e m e n t ó w — s ł o m ę — od­
naleźć m o ż n a tylko na żydzie. Jest on przepasany sple­
cionym ze s ł o m y p o w r ó s ł e m .
Za to z dzwonkiem jest mniej kłopotów, nosi go
diabeł na k o ń c u ogona , poza t y m pojawia się dzwo­
nek w ręce anioła, Heroda lub marszałka
i służy do
w y w o ł y w a n i a postaci zza sceny. Można by t ł u m a c z y ć
tu obecność dzwonka czysto funkcjonalnie, ale funkcjo­
nalnie m o ż n a też twierdzić, że ł a t w i e j jest w y w o ł y w a ć
sługę czy żołnierza k l a ś n i ę c i e m w dłonie. Poza t y m w
sytuacji gdy z a r ó w n o aktorzy jak i widzowie znają
przedstawienie od dziecka, nie wydaje się uzasadniona
konieczność dodatkowego w y w o ł y w a n i a
aktorów
zza
sceny. Nasuwa się więc wniosek, że chodzi t u raczej
o dźwięk dzwonu, k t ó r y może s p r o w a d z i ć p o m y ś l n o ś ć .
84

85

86

87

88

89

N a s t ę p n a pozycja — powinszowania czyli r y m o w a ­
ne życzenia urodzaju i płodności. S k ł a d a je żyd: „ J e ­

stem ja Żyd Angiel, mam ja dwa kogutki, handluje ja
piwem, handluje ja w ó d k i m . Na wszystkie słabości jak
kto zachoruje to go wyreperuje. Żeby w a m się k r o w y
cieliły, żeby się świnie prosiły, żeby k u r y po dwa jaja
n o s i ł y " . Poza t y m w k i l k u tekstach cały zespół w y ­
chodząc ś p i e w a życzenia zamiast k o l ę d y , пр.: „za ko­
lędę
dziękujemy,
zdrowia,
szczęścia wam życzymy.
A b y ś c i e tu długo żyli a po śmierci się cieszyli ze ś w i ę ­
t y m i " , lub:
eo

e l

„Gaj, gaj zieleni się t r a w k a ,
tam pasterze p a s ą owce,
jedzą k a s z ę z garnka.
Jak nam nic nie dacie
c h w a ł y nie uznacie,
wszystkie garnki p o t ł u c z e m y ,
p a ń s k i e dzieci zabierzemy
ile ich tu macie" ° .
2

Warto zwrócić u w a g ę na drugi tekst. Jest t u bo­
w i e m zawarta groźba o d w r ó c e n i a życzenia w w y p a d k u
nieotrzymania datku. Jest to sankcja stosowana często
przez k o l ę d n i k ó w , пр.:
„•siwy, bury
żeby wam w dzieże n a r o b i ł y kury,
a pies ogon wraził
żeby wam się chlib nie d a r z y ł " .
ш

Pozostały jeszcze do o m ó w i e n i a dwa elementy magii
wegetacyjnej — figle oraz śmierć i ożywienie. Figlami
popisują się żyd i diabeł. Diabeł kusi żyda: „ty, idź do
dziewek (...) potem żyd umizga się do dziewek, c a ł u j e

I I . 7. Scena na drodze, L a l i k i

23

�4

je k l u j ą c b r o d ą zrobioną ze s k ó r k i jeża" ° . „Zyd p o p ę ­
dza kozę k a ń c z u g i e m w s t r o n ę dziewcząt żeby je bodła,
a sam się do nich zaleca i dogaduje. Koza niby to ucie­
ka, żyd jej szuka w ś r ó d d z i e w c z ą t podnosząc batem i m
s p ó d n i c e i wśród wesołego gwaru, pisku i zamieszania,
u d a j ą c , że je m y l i z kozą, bada czy dobry towar, szczy­
piąc za p o ś l a d k i " ° .
5

Oczywiście nie jest przypadkiem, że zaobserwowane
w k o l ę d n i k a c h elementy p o d k r e ś l a j ą c e ich agrarny cha­
rakter p o w t a r z a j ą się w herodach w takich postaciach
jak żyd czy diabeł. B ę d z i e o t y m mowa dalej. Na razie
p o w r ó ć m y do sceny śmierci i zmartwychwstania przed­
stawianej przez j a k ą ś m a s z k a r ę . Otóż istnieją herod-/,
do k t ó r y c h w y o b r a ź n i a ludowa d o d a ł a k o r ę , oczywiście
kozą przyprowadza żyd, zdycha ona i ożywa.
„Między żołnierzy wchodzi Żyd z kozą
swe poczciwe B y d l ę .
Żołnierze (śpiewają):

zachwalając

roku, z okolic Zborowa. Zyd t a ń c z y i śpiewa, nagle ko­
za zdycha.
„ K o z a k : Żydzie, koza zdechła! Żydzie, koza zdechła.
Żyd: Moja koza nie żyje. A c h m ó j Boże! A n i ka­
w a ł k a ducha, ktoby m i o d r a t o w a ł kozę?
U ł a n : Idź do. pana Firszta
Ż y d : Gdzie jest pan Firszt?
Firszt: Ja jestem pan Firszt. Z a p ł a ć m i .
Żyd: Nie m a m pieniędzy.
Firszt: Idź sobie pożyczyć, albo w y p r o s i ć
(Żyd zbiera ze s k a r b o n k ą na odratowanie kozy. Koza
wstaje, ponownie straszy w i d z ó w ) .
U ł a n : J u ż koza odżyła. Teraz sobie Ż y d z i e potancuj
z kozą.
(Żyd tańczy z kozą i c h ó r e m ś p i e w a j ą " ° .
P o m y s ł zbierania od widzów d a t k ó w , w charakterze
odszkodowania za ś m i e r ć kozy czy innej postaci pocho­
dzi wprost od k o l ę d n i k ó w . Zbierzmy w t a b e l ę to co
zostało powiedziane.
Wydaje m i się, że puste miejsca w tej tabelce dało
by się z ł a t w o ś c i ą zapełnić, gdyby większość badaczy
nie o g r a n i c z a ł a się do zapisu tekstu, ale podała chociaż­
by jeszcze opis strojów. Z tabeli tej w i d a ć , że te same
elementy, k t ó r e w k o l ę d n i k a c h w y s t ę p u j ą nagminnie,
w herodach znaleźć m o ż n a pojedynczo. Nie należy bo­
w i e m z a p o m i n a ć , że wymienione w tabeli С postacie
to zaledwie połowa zespołu herodów,
podczas gdy po­
stacie w tabeli В s t a n o w i ą trzon zespołu k o l ę d n i k ó w i
wszyscy inni t w o r z ą dla nich tylko o p r a w ę . Ta stosun­
kowo m a ł a ilość e l e m e n t ó w magii wegetacyjnej odna­
lezionych w herodach ś w i a d c z y o przechodzeniu tychże
e l e m e n t ó w z p r z e d s t a w i e ń s t a r j c h na nowe. Ma t u r ó w ­
nież znaczenie brak opisów p r z e d s t a w i e ń , s t r o j ó w i rek7

08

Jechali strzelce przez łyso górkie,
spotkali kózkę, z ł a m a l i nóżkie.
(koza pada)
Stawaj koza, na nogi,
piece pani pierogi,
a jak bedo pszeniczne,
to dla kózki użyćne.
(koza wstaje i kręci się wokół, p o s t u k u j ą c do t a k t u
d r ą ż k i e m , z a k o ń c z o n y m w y s t r u g a n ą z drzewa g ł o w ą ) " .
Tekst ten pochodzi z Mazowsza. W tej samej pracy
autor podaje inną w e r s j ę tej sceny p o c h o d z ą c ą z s ą ­
siedniej wsi. Jest to wersja rozbudowana, w k t ó r e j żyd
lamentuje nad śmiercią kozy, a później zbiera w y n a ­
grodzenie, aby koza w s t a ł a . D r u g i tekst pochodzi z 1912
De

I I . 8. Zyd, Czajki, gm. Sokoły, w o j . ł o m ż y ń s k i e . M a s k ę w y k . M . Czajkowski, lat 16. I I . 9. Chodzenie
dziem, Moszczenica W y ż n a k. Nowego Sącza

z

niedźwie­

�I i . 10. Maska diabła, w y k . 17-letni S. Maziurczyk, S ł c d k ó w , gm. K r a ś n i k , w o j . lubelskie

Tabl. С
kożuch

słoma

1
; 100

Żyd
diabeł

ł-

wionie

powinszowa­
J
1

:•

+

w i z y t ó w przy podanych tekstach. Sądzę, że są to b r a k i
jeszcze do u z u p e ł n i e n i a d r o s ą b a d a ń terenowych.
I I I . Specyfika niektórych postaci
O p o k r e w i e ń s t w i e herodów
z k o l ę d n i k a m i świadczy
r ó w n i e ż zbieżność n i e k t ó r y c h postaci, a to przede wszy­
s t k i m dziada i żyda oraz kozy i diabla.
Zacznijmy od dziada i żyda,
obie te postacie są
tak samo ubrane w o d w r ó c o n e w e ł n ą do góry kożuchy,
p r z e w i ą z a n e s ł o m i a n y m p o w r ó s ł e m , z dzwonkiem u pa­
sa i garbem na plecach. Obaj też p r o w a d z ą kozę, s k ł a ­
dają powinszowania urodzaju, zbierają datki, u p r a w i a j ą
figle kłując dziewuchy s k ó r k ą jeża, z k t ó r e j m a j ą po­
robione brody. Co więcej, często z k o l ę d n i k a m i przy­
chodzi żyd, a w ś r ó d herodów pojawia się dziad. W y d a ­
je się, że żyd różni się od dziada tvlko sposobem m ó ­
wienia, ma w i ę k s z e możliwości figlowania,
improwizo­

figlo

nie
_|_

1 0 3

_|_ 106
_|_ 107

9 9

śmierć i ożyJ

+

-i-' "

Herod
łoza

dz\vo.nck
i
i

_j_ 103

-

_:_i04

—

—

108

wania, rozśmieszania p u b l i c z n o ś c i . Widać więc, że w
tych postaciach koncentruje się wszystko, co zostało
wcześniej wymieniane jako elementy m a g i i wegetacyj­
nej. O specyficznym charakterze żyda ś w i a d c z y jeszcze
jego u ł o m n o ś ć . Otóż oprócz g a r b u żyd w herodach z re­
guły jest k u l a w y : „ m n i e go w i l k ścigał na takie grapy,
ja się go p s i e w r ó c i ł i n o g ę w y k r ó c i ł {idzie k u l e j ą c ) " .
1 0 9

„Aj, waj, bolom mnie nogi ale

jakie w y tu macie
wysokie progi"
1 1 0

„Nu jakie t u u was wysokie progi p o ł a m a ł b y m r ę c e ,
ach a nogi"
1 1 1

„Takie

macie wysokie progi, że chciałem p o ł a m a ć
wszystkie cztery n o g i "
Herod: „no idzie Żyd. Przez te wszystkie k r ó l e w s k i e
progi p o ł a m a ł b y sobie n o g i "
1 1 2

1 1 3

Żyd: ,,Ny, ja go iś przez takie okropne góry, z marco­
wy góry przez babie g ó r y , z babie góry przez jas-

25
r

�П. 11. 2yd,

w y k . L . Kubaszezyk, K o n i a k ó w , gm. Istebna, w o j . bielskie. I I . 12. Koza, L u b i n
skopodlaskie, w y k . przed w o j n ą (Muzeum w B i a ł y m s t o k u )

kiniowej góry mnie go w i l k i ścigać, jak się go prze­
w r ó c i ć , ja gio n o g ę u k r ó c i ć "
Żyd: w c h o d z ą c p r z e w r a c a ł s i ę na progu a n a s t ę p n i e pod­
n o s i ł i krzyczał: „Aj, w a j , przez te wasze wysokie
progi p o ł a m a ł b y m ręce i nogi"
Podobnie zachowuje się w herodach dziad: „ w c h o ­
dzi dziad, potyka się i p r z e w r a c a j ą c m ó w i : za wysokie
macie p r o g i na te moje stare n o g i " .
1 1 1

1 1 5

1 1 6

W t e k ś c i e można znaleźć r ó w n i e ż w z m i a n k ę o gar­
bie żyda: „szedłem przez ulice, s p o t k a ł y minie dwie pan­
nice; n a b i ł y mnie te garbice" .
„ M a r s z a ł e k : Ż y d z i e mas j a k i ś garb!
1 1 7

Ż y d : To go je m ó j . Jak my go przechodzili bez Borow i c k i tam b y w a ł o bardzo śliski. Jak my s i ę w t e n ­
czas p r z e k o p y r t o w a l i , wtedy nam się garby potworzowali" .
l l s

Z p o w y ż s z e g o w i d a ć w y r a ź n i e , że żyd i dziad są
garbaci i k u l a w i i że te ich u ł o m n o ś c i p o d k r e ś l a s i ę .
S t ą d wiadomo, że u ł o m n o ś ć (szczególnie k u l a w o ś ć ) jest
w ł a s n o ś c i ą postaci c h t o n i c z n y c h . Wszystko razem
wskazuje na w y j ą t k o w o ś ć tych postaci; skumulowanie
e l e m e n t ó w magii płodnościowej plus w y r a ź n a chtoniczność kreuje żyda na d a w c ę urodzaju.
ш

120

I rzeczywiście, w wierzeniach żyd pojawia się jako
nosiciel szczęścia i bogactwa, np. spotkanie Ż y d a w
wigilię Boże Narodzenia wróży powodzenie przez cały
rok
Sądzę, że dziś dojdziemy już, k t ó r a z postaci —
dziad czy żyd — była wcześniejsza.
Można
przyjąć,
że r o d o w ó d dziada jest jeszcze p o g a ń s k i i że to on dał
wzór do stworzenia żyda, postaci barwniejszej, ciekaw­
szej, zabawniejszej i oo w a ż n e , znanej c h ł o p u z życia

26

I

Kościelny, w o j . b i a l ­

codziennego. Ale są to już czyste spekulacje m y ś l o w e ,
k t ó r e u d o w o d n i ć bardzo trudno. Tak pisał o t y m St.
D w o r a k o w s k i : „...dziad z b i e r a j ą c y ś w i ą t e c z n e jadło m ó g ł
być ż y w y m w y o b r a ż e n i e m z m a r ł y c h dziadów rodzonych,
k t ó r y c h d a w n i e j karmiono podczas uroczystości zadusz­
kowych. S t ą d może i owe względy dla k o l ę d n i k ó w " .
Te stwierdzenia o b r a c a j ą -ię jedynie w sferze przypusz­
czeń. Można n a t k n ą ć się na w a r i a n t y herodów,
w któ­
rych w y s t ę p u j ą j e d n o c z e ś n i e dziad i żyd. S ą d z ę jednak,
że to jedynie p o d k r e ś l a przechodzenie jednej postaci w
d r u g ą , a tekst, w k t ó r y m spotyka się obie razem m o ż n a
t r a k t o w a ć jako p r z e j ś c i o w y .
P r z e j d ź m y z kolei do kozy i diabla. Obie postacie
m a j ą na sobie o d w r ó c o n e kożuchy, rogi, dzwoneczki,
obie też zaczepiają panny i w o l n o i m robić r ó ż n e „ k a ­
w a ł y " . J e d n a k ż e p o k r e w i e ń s t w o tych postaci m o ż e b u ­
dzić w i ę k s z e w ą p t l i w o ś c i niż dziada i żyda. Dlatego na­
leży s i ę g n ą ć poza widowiska i znaleźć dowody na z w i ą ­
zek kozy z d i a b ł e m w sferze w i e r z e ń , , bajek, pieśni i za­
c h o w a ń magicznych.
Częste jest wierzenie, że k o z ę
s t w o r z y ł d i a b e ł pozazdrościwszy Bogu stworzenia k r o ­
w y , j e d n a k ż e rozzłoszczony n i e u d o l n o ś c i ą swojego w y ­
t w o r u pobiegł za nią i złapał za ogon, k t ó r y w t y m
momencie u r w a ł s i ę . Na Polesiu Rzeczyckim znana
była opowieść o t y m , j a k diabeł s t w o r z y ł kozła M i k u t ę
i ż e przybiera on czasem sam p o s t a ć kozła. Dlatego na­
leży t r z y m a ć k o z ł a w oborze, stajni i chlewie, bo to
chroni z w i e r z ę t a przed d i a b ł e m , k t ó r y przychodzi je za­
męczać. Diabeł nigdy nie wie, czy to p r a w d z i w y kozioł
czy d i a b e ł i rezygnuje ze swoich z a m i a r ó w . Poza t y m
wiadomo, że na U k r a i n i e „diabeł w y j e ż d ż a na brodatym
capie", na L i t w i e z a ś w i e r z ą , że „diabeł najczęściej
przyjmuje p o s t a ć k o z ł a dla u ł u d z e n i a biednych l u d z i .
1 M

ш

m

l l s

�Znane są t a k ż e takie powiedzenia: „koza a diabeł to
jedno", „kozioł przeklinany tyje", „pół Niemca pół k o ­
zy" (a przecież diabeł przedstawiony jest często jako
Niemiec), „pół psa, pół kozy, niedowiarek b o ż y " .
.Słowo „kozioł" b y w a też u ż y w a n e jako synonim
słów „zły człowiek, potępieniec, d i a b e ł " . Frazer po­
daje, że w S k a n d y n a w i i na św. Jana „Chłopi w i e r z ą , że
gdyby j a k i e ś t r o l l e .zjawiły się w pobliżu, ludzie by je
zobaczyli, a gdy np. koza lub cap zbliżą się do p ł o n ą ­
cego ognia, c h ł o p i są stanowczo przekonani, że to nie
kto i n n y jak zły we w ł a s n e j osobie" . O p o ś r e d n i m
związku kozy z d i a b ł e m ś w i a d c z ą jej p o w i ą z a n i a z cza­
r o w n i c ą ; otóż „każdy poczciwy człowiek ma w oczach
panny, a czarownica k o z y " . Powszechne jest wierze­
nie, że piorunowy ogień należy gasić kozim m l e k i e m .
A ogień od pioruna uchodzi za ogień niebieski, z nieba.
Może więc to zalewanie kozim m l e k i e m ma być p r ó b ą
neutralizacji na zasadzie Bóg — diabeł, plus-minus.
1 2 6

1 2 7

12S

129

130

Te wielostronne p o w i ą z a n i a są potwierdzone jeszcz2
j e d n y m c i e k a w y m wierzeniem na temat ogona kozy, j a ­
ko miejsca, gdzie zgromadzone są siły życiowe. Zacz­
n i j m y od legendy: „Gdy ongi Pan Jezus i szatan paśli
owce i kozy i gdy chcieli je do szałasu zapędzić, a zu­
c h w a ł e kozy nie c h c i a ł y wnijść, c h w y t a ł je diabeł za
ogony i w r z u c a ł do szałasu, przy czym o d r y w a ł po k a ­
w a ł k u ogona s k u t k i e m tego, kozom ogony do dziś od­
róść n i e m o g ą . O d t ą d ludzie n a z y w a j ą kozy dla ich
szkodliwości i z u c h w a ł o ś c i stworzeniami diabelskimi" .
Mamy więc s p r a w c ę kusego ogona kozy — diabła. O
ważności ogona świadczą n a s t ę p u j ą c e piosenki:
ш

„koza siwa, koza siwa,
ogoneczkiem kirwa,
ogoneczkiem wierci,
spodziewa s i ę ś m i e r c i "

Warto chyba jeszcze zwrócić u w a g ę na wzajemne
p o w i ą z a n i a postaci diabła, żyda i kozy. Otóż o kozie
m ć w i się na Mazowszu, ż e to „ ż y d o w s k i e bydle" ° , a
na Podlasiu, że to „ ż y d o w s k a k r o w a " . W herodach
krakowskich natomiast, kiedy diabeł na końcu porywa
żyda jest to komentowane, że „ z a b r a l i diabli co swo­
je" . Można więc wszystkie te osoby łączyć w j e d n ą
k a t e g o r i ę postaci o o k r e ś l o n y m znaczeniu nosicieli p ł o d ­
ności, bogactwa, obfitości. Z wszystkiego co zostało po­
wiedziane, m o ż n a w y w n i o s k o w a ć , że dawniejsze posta­
cie i w i d o w i s k a były wypierane przez nowsze, mieszczą­
ce się w nowej religii, a j e d n o c z e ś n i e z a c h o w u j ą c e stare
znaczenie.
Przypatrzmy się dobrze herodom, m o ż e znajdziemy
w nich odpowiednik kluczowej sceny z k o l ę d n i k ó w —
śmierć i o ż y w i e n i e kozy. Przede wszystkim rzuca się w
oczy fakt nieuzasadnionej śmierci Heroda. Ewangelie i
apokryfy m ó w i ą , ż e Herod u m a r ł dopiero po siedmiu
latach od narodzenia Jezusa. Natomiast w n i e k t ó r y c h
widewiskach Herod na s a m ą w i a d o m o ś ć o narodzeniu
Dzieciątka mówi „że zginę wiem, ż e u m r ę w i e m , że p ó j ­
dę na piekielne męki. Niechaj zginę z w ł a s n e j r ę k i " .
Nie jest w i ę c ś m i e r ć Herodo k a r ą za rzeź n i e w i n i ą t e k
w Betleem, t y m bardziej, że Herod zabija s i ę sam no­
ż e m podanym mu przez diabła .
M o ż e więc śmierć
Heroda jest ś m i e r c i ą starego króla, p o n i e w a ż p o j a w i ł
się n o w y k r ó l — Chrystus. Stary król musi zginąć, aby
w p e ł n i sił o d r o d z i ć się w n o w y m k r ó l u w e d ł u g sche­
matu teorii ze „Złotej G a ł ę z i " J. Frazera. I t u i tam
stary k r ó l ginie ś m i e r c i ą g w a ł t o w n ą , H e r o d ' n a w e t sam
przyzywa ś m i e r ć . Należało by jeszcze s p r a w d z i ć czy
Herod i Chrystus to tacy sami k r ó l o w i e . Otóż tak, obaj
są k r ó l a m i w s z e c h ś w i a t a . W herodach d i a b e ł m ó w i o Je­
zusie, że „niebo i ziemia, c a ł y ś w i a t jego" , zaś Herod
o sobie m ó w i :
13

1 3 7

l : s

l : 9

ш

ш

.

oraz:
„moja m a t u s i u koziołek w ogrodzie,
ja go poszły w y g n a ć , ale mnie pobodzie.
Moja e ó r u s i u , koziołka się bój
weźże s i e k i e r e c z k ę u t n i ż e mu ogon" .
I wreszcie wierzenie w y j a ś n i a j ą c e explicite s p r a w ę
ogona: „kozie żeby się nie w s p i n a ł a i nie o b j a d a ł a
drzewek trzeba wbić w ogon szpilkę bo t a m ma s i ­
łę" .
ш

l u

Nasuwa się wniosek, że w y j ą t k o w ą złośliwość i
s z k o d l i w o ś ć kozy m o ż n a z n e u t r a l i z o w a ć p o z b a w i a j ą c ją
k a w a ł k a ogona l u b choćby wbijając w e ń szpilkę. Otóż
ten sam zabieg zastosowano w stosunku do diabła, k t ó ­
r y w herodach w y s t ę p u j e z ogonem n a b i t y m szpilka­
m i . B y ć m o ż e jest to rodzaj zabezpieczenia
przed
p r a w d z i w y m d i a b ł e m , k t ó r e g o prawdopodobnie m o ż n a
s p r o w o k o w a ć do ukazania się, n a ś l a d u j ą c go. Jak do­
słownie traktowano postacie z herodów
niech świadczy
poniższa anegdota: W czasie b a d a ń terenowych w Podlipkach na białostocczyźnie n a t k n ę ł a m się na w i e ś ,
gdzie od k i l k u l a t w herodach nie w y s t ę p o w a ł
diabeł.
Ostatni człowiek, k t ó r y go g r a ł znikł bezpowrotnie, k i e ­
dy odłączył się od grupy za p o t r z e b ą . Było to komen­
towane, że p o r w a ł go diabeł i n i k t więcej nie chciał
ryzykować.
l a s

Zbierzmy to, co zostało powiedziane o kozie i dia­
ble:
—
—
—
—

— w widowiskach spełniają p o d o b n ą rolę zaczepiając
-dziewczyny, rozśmieszając i figlując.
I znów, jak w przypadku dziada i żyda, m o ż n a j e ­
dynie założyć p r z e d c h r z e ś c i j a ń s k i r o d o w ó d kozy i to, że
diabeł przejął w widowiskach jej funkcje. Ale p o w i ą ­
zania t y c h dwóch postaci s ą tek wielostronne, że r ó w ­
nie dobrze można dowodzić k i e r u n k u odwrotnego, że to
d o w a r t o ś c i o w a n i e kozy jako nośnika sił plodnościowych
n a s t ą p i ł o przez jej kontakt z
diabłem.

diabeł s t w o r z y ł kozy
diabeł wciela się w kozła
kozły ma w oczach czarownica
koza i diabeł m a j ą powbijane w ogon szpilki aby
n i e mogli szkodzić
— w herodach i k o l ę d n i k a c h m a j ą te same r e k w i z y t y
(kożuch, dzwonek, rogi)

141

„ J a jestem król Herod potentat ludzkiego narodu; mam
pod sobą s t y r y części ś w i a t a ,
Słońce, księżyc, gwiazdy i inne e l e m e n t a " ;
„Otóż ja Herod, k t ó r y m a cztery częścią ś w i a t a i cały
firmament z gwiazdami nad naszymi g ł o w a m i " ;
„ J ą jestem panem i k r ó l e m , wszystko m i hołduje,
Gdy ziemia • i morze moc mo-jo poczuje;
Nawet antypody
142

ш

Wszystko w mojej mocy k r ó l e w s k i e j zostaje.
Ja jestem jaśnie w i e l m o ż n y jako słońca promienie
Ż a d n a m i planeta honoru nie zamienia" ;
„Oto jestem ś w i a t a król, z t y s i ą c a rzek, z tysiąca
gór" ;
1 4 4

1 4 5

„ J a m k r ó l Herod monarcha ś w i a t a
Pod mojom w ł a d z o m sum trzy części ś w i a t a ,
Azja, A f r y k a , A m e r y k a n i e p a m i ę t n e lata" ;
„Ach wierzcie m i , wierzcie
Jam Bogiem!
ш

A gdy s ł o ń c e wschodzić i zachodzić będzie,
Jak ja z e m r ę , k t o na m ó j t r o n z a s i ę d z i e ? "

1 4 7

Herod jest w i ę c w ł a d c ą w s z e c h ś w i a t a . Mogłoby się
w y d a w a ć , ż e w y o b r a ź n i a ludowa k a ż d e g o k r ó l a kreuje
na takiego w ł a d c ę . A l e w herodach w y s t ę p u j ą jeszcze
Trzej Królowie,
którzy o sobie m ó w i ą skromnie: „ j e -

27

�U. 13. P r z e b i e r a ń c y : niedźwiedź

ш

stem sobie k r ó l Melcher z zachodniego k r a j u " . A więc
jedynie k r ó l e s t w o Heroda jest t a k w y j ą t k o w e .
S p ó j r z m y teraz j a k jest t r a k t o w a n y Jezus w teks­
tach widowisk. Mówi się o n i m dosłownie „ n o w y k r ó l " :
„ N a j j a ś n i e j s z y k r ó l u ! zła c i ę nowina dochodzi bo w
Betleem miasteczku nowy król się r o d z i "
mówi Mar­
szalek do Heroda, i w i n n y m t e k ś c i e :
„ K r ó l u , s t a ł a się nam nowina!
Cóż za przyczyna?
W Betleem n o w y k r ó l się n a r o d z i ł " ° .
„Dla wszystkich w i e r n y c h to radosne wieści, tylko dla
ciebie k r ó l u cierpienia, boleści" .
„Chciałeś zabić, z a m o r d o w a ć M a r y i syna, lecz nie za­
biłeś jego, bo ziemia i niebo jego" .
Jest więc Herod t a k i m samym k r ó l e m j a k Chrystus
i dlatego musi u m r z e ć , gdy ten się rodzi. N a j w a ż n i e j ­
szy jest t u sam fakt śmierci i zmartwychwstania w po-

i кого, Poraj, w o j . p i o t r k o w s k i e

staci dziecka, gdyż może s i ę w t y m k r y ć to samo zna­
czenie co w śmierci kozy. A w i ę c jeszcze jedno przy­
pomnienie, że ziemia ożyje, jeszcze jedno p o d k r e ś l e n i e
wegetacyjnego charakteru ś w i ę t a .

1 4 8

l5

1S1

1 5 2

28

IV. Zakończenie
Zbierzmy teraz wszystko, o czym b y ł a m o w a :
— święta Bożego Narodzenia m a j ą miedzy i n n y m i cha­
rakter agrarno-zadusakowy,
— to samo znaczenie k r y j ą w sobie r ó ż n o r a k i e k o l ę d o ­
wania,
—• agrarny sens chodzenia po kolędzie p o d k r e ś l a j ą masz­
k a r y zwierzęce, p o s t a ć dziada oraz sześć w y b r a n y c h
e l e m e n t ó w m a g i i wegetacyjnej,
— te same sześć e l e m e n t ó w m o ż n a o d n a l e ź ć w hero­
dach,

�П. 14. 2yd

na koniu z grupy herodów.

— m o ż n a d o w i e ś ć p o k r e w i e ń s t w a takich postaci, j a k
dziad i koza z t a k i m i osobami z herodów
j a k żyd i
diabeł,
— ś m i e r ć Heroda i narodziny Jezusa k r y j ą w sobie sens
t o ż s a m y z sensem ś m i e r c i i ożywienia kozy.
W ten s p o s ó b s t a r a ł a m się dowieść, ż e herody k r y ­
ją w sobie te same agrarne treśoi magiczne, jakie bar­
dziej b e z p o ś r e d n i o p r z e k a z u j ą kolędnicy. Przyjęcie tej
interpretacji pozwala w y j a ś n i ć dlaczego herody n a b r a ł y
charakteru o b r z ę d o w e g o , są nieodzownym s k ł a d n i k i e m
ś w i ą t Bożego Narodzenia i weszły na t r w a ł e do k u l t u ­
ry ludowej.
PRZYPISY
1

s. 89.

J. St. B y s t r o ń , Etnografia

Polska, Warszawa 1947,

Pruchnik, w o j . przemyskie

2

W. Klinger, Obrzędowość
dzenia, P o z n a ń 1926, s. 89.
3

munów,
4

P. Caraman, Obrzęd
K r a k ó w 1933.

O. Kolberg, Dzieła
Wroclaw 1962, s. 135.

ludowa

kolędowania

Boiego

Naro­

u Słowian

i Ru­

wszystkie, t. 29, Pokucie cz. 1,

5

por. J. R. Tomiccy, Drzewo życia,
s. 168 i dalej.

Warszawa 1975,

' K . Moszyński, Kultura Ludowa Słowian,
t. I I ,
Warszawa 1968, s. 994; Ch. Wakarelski, Etnografia
Buł­
garii, W r o c ł a w 1965, s. 345.
7

E. Majewski, K . S t o ł y h w o ,
ciach i praktykach ludu naszego,
58; por. St. D w o r a k o w s k i , Kultura
skiego na Mazowszu i nad Narwią,
O. Kolberg, Dzieła wszystkie, t.
1968, s. 90; t a m ż e , t. 23, Kaliskie,

Koza w mowie, poję­
„ W i s ł a " t. 19, 1905, s.
społeczna
ludu wiej­
B i a ł y s t o k 1964, s. 45;
52, Polesie, W r o c ł a w
W r o c ł a w 1964, s. 66.

29

�8

J. Bujak, Ludowe obrzędy
doroczne w okolicach
Rabki, Rabka 1966, s. 43.
» Z rodzinnej niwy, „Wisła", t. 7, 1893, s. 274.
B. Cichomska, Mazurzy spod Kamienia, „Wisła",
t. 15, 1901, s. 419.
O. Kolberg, Dzieło... t. 5, Krakowskie,
Wrocław
1962, s. 191.
St. Cercha, Wieś Przebiczany w pow.
wielickim,
„ M a t e r i a ł y Archeologiczno-Antropologiczne i Etnogra­
ficzne", t . 7, 1904, s. 122.
A . Fischer, Lud polski, L w ó w 1926, s. 148.
O. Kolberg, Dzieła..., t. 9, Wielkie Księstwo
Po­
znańskie,
W r o c ł a w 1962, s. 115.
R. Reinfuss, Przebrania w widowiskach
ludo­
wych i ich współczesne
przeobrażenia,
„Pol. Szt. L u d . "
R. X X V I I I , 1974, nr 4.
O. Kolberg, Krakowskie,
op. cit., s. 191.
t a m ż e , s. 192.
O. Kolberg, Dzieła..., t. 16, Lubelskie, W r o c ł a w
1962, s. 101.
Z rodzinnej niwy, „Wisła" t. 7, 1893, s. 274.
O. Kolberg, Dzieła..., t. 29, Pokucie, cz. 1, Wroc­
ł a w 1962, s. 87.
W. Klinger, op. cit., s. 42.
O. Kolberg, Dzielą..., t. 18, Kieleckie,
Wrocław
1965, s. 47.
O. Kolberg, Wielkie Księslwo
Poznańskie,
op.
cit., s. 116.
A . Fischer, op. cit., s. 148.
O. Kolberg, Pokucie, op. cit., s. 87.
W . Klinger, op. cit., s. 31.
1 0

1 1

1 2

1 3

1 1

1 5

1 6

17

1 8

10

2 0

2 1

2 2

2 3

2 1

2 5

2 6

30

2 7

J. K a n t o r , Zwyczaje
świąt
Bożego
Narodzenia
i Wielkanocy okolic Jarosławia,
„Materiały...", op. cit.,
t. 13, 1914, s. 223.
A . Saloni, Lud łańcucki, „Materiały...", t. 6, 1903,
s. 225.
S. Udziela, L u d polski w powiecie
Ropczyckim
w Galicji, „Zbiór W i a d o m o ś c i o Antropologii K r a j o w e j " ,
t. 14, 1890, s. 127.
St. Cercha, Wieś Przebiczany w pow. wielickim,
„Materiały...", op. cit., t. 14, s. 127.
W y w i a d przeprowadzony przez a u t o r k ę we wsi
Podlipki, d. w o j . białostockie w 1974 r.
M . Szubertowa, Dary i świadczenia
obrzędowe,
„ P r a c e i Mat. Etnograficzne", t. 8—9, 1950—1951, s. 606.
B. W o j e w ó d z k i , Strachy na smugu, Warszawa
1974, s. 72.
J. Talko-Hryneewicz, Zarys lecznictwa ludowego
na Rusi Pd., K r a k ó w 1893, s. 392.
'W. Siarkowski, Materiały
do etnografii ludu pol­
skiego z okolic Pińczowa,
„Zbiór Wiadomości...", op. cit.,
t. 9, 1883, s. 39.
Informacje o s y m u l o w a n y m przez turonia akcie
p ł c i o w y m podaje J. Bujak (w:) Ludowych
obrzędach
dorocznych w okolicach Rabki na str. 43. Inny opis
znajduje s i ę u Moszyńskiego w Kulturze ludowej
Sło­
wian, t . I I , cz. 2, Warszawa 1968, s. 270 i dalej, j a k
r ó w n i e ż (w:) B. B a z i e l i c h ó w n a
i S. Deptuszewski,
Szlachcice i dziady — zwyczajowe widowiska, „Pol.
Szt. L u d . " , R. X I I I , 1959, nr 1—2. Są to źródła odno­
szące się do stanu z dnia dzisiejszego (może jedynie po­
za M o s z y ń s k i m , k t ó r y nie podaje s k ą d czerpał wiado­
mości).
i . Skotnicki, Koza, „Wisła", t. 8, 1894, s. 268.
W. B. Cichomska, Mazurzy spod Kamienia, „Wi­
sła", t. 15, 1901. s. 419.
2 8

2 9

3 0

3 1

£ 2

3 3

S l

£5

3 6

x

3 7

3 8

�П. 15, 16. Dziady i Szlachcice,

O. Kolberg, K r a k o w s k i e , op. cit., s. 263, por. też
St. Dworakowski, op. cit., s. 57.
R. Reinfuss, op. cit., s. 209.
O. Kolberg, Dzieła..., t. 49,
Sanockie-Krośnieńskie, cz. 1, W r o c ł a w 1974, s. 147.
O. Kolberg, Dzieła..., t. 23, Kaliskie, W r o c ł a w
1964, s. 66.
O. Kolberg,
Dzieła...,
t. 52,
Białoruś—Polesie,
W r o c ł a w 1968, s. 90.
J. Bujak, op. cit., s. 41.
O. Kolberg, K r a k o w s k i e , op. cit., s. 263.
W y w i a d i dokumentacja fot. w y k . przez K . K u ­
biaka we wtorek zapustny w 1977 r. w J e d l i ń s k u k.Radomia.
F. G a w e ł e k , Boże Narodzenie w Radłowie,
„Lud",
t. 14, 1908, s. 135.
I . Lechowa, Niektóre
zagadnienia kultury
ludo­
wej z pow. radomskiego, „Łódzkie Studia Etnograficz­
ne", t. 4, 1962, s. 206.
A . Saloni, Z a ś c i a n k o w a szlachta polska w Dalejowie, „Materiały...", t. 13, 1914, s. Ш .
J. Bujak, op. c i t , s. 73.
O. Kolberg, Krakowskie, op. cit., s. 226.
B. B a z i e l i c h ó w n a , S. Deptuszewski, op. cit., s. 31.
K. Moszyński, Kultura Ludowa Słowian,
t. I I ,
cz. 2, s. 987.
J. Bujak, op. cit., s. 43.
L . Hemjpel, Chodzenie z konikiem, „Wisła", 1. 16,
1902, s. 382—388.
K . M o s z y ń s k i , op. cit., s. 992.
B. B a z i e l i c h ó w n a , S. Deptuszewski, op. cit., s. 34.
O. Kolberg, B i a ł o r u ś — Polesie, op. cit., s. 90.
J. Bujak, op. cit., s. 43.
O. Kolberg, Krakowskie, op. cit., s. 263.
W y w i a d : inf. Leopold K a r g u l , w. P a ń k ó w , w o j .
zamojskie, a r c h i w u m Katedry Etnografii UW.
3 9

4 0

4 1

4 2

4 3

4 1
4 5

4 8

4 7

4 8

4 9

5 0
5 1

5 2

5 5

5 4

5 5

5 6

5 7

5 8

5 9
6 0
c i

Laliki

6 2

I . Skotnicki, op. cit., s. 268.
J. Bujak, op. cit., s. 43.
St. Czaja, Zapusty, „Lud", t. 12, 1906, s. 35—113.
B. B a z i e l i c h ó w n a , S. Deptuszewski, op. cit., s. 37.
M . Cisek, Materiały
etnograficzne z miasteczka
Zołyń w pow. Przemyskim, „Zbiór Wiadomości...", op.
cit., t. 13, 1889, s. 77.
L . Magierowski, Kilka wiadomości
o ludzie pol­
skim we wsi Wesołej w pow. Brzozowskim, „Zbiór W i a ­
domości...", op. cit., t. 13, 1889, s. 161.
O. Kolberg, Dzieła..., t. 44, Góry i Podgórze
cz.
1. W r o c ł a w 1968, s. 63 i 64.
A . Petrow, Lud Ziemi Dobrzyńskiej,
„Zbiór W i a ­
domości...", op. cit., t. 2, 1878, s. 142.
L . M ł y n e k , Uwagi nad pieśniami
ludu wielickie­
go, „Lud", t. 3, 1897, s. 358; por. też T. Mleczko, Swial
zmarłych,
„Lud", t. 8, 1902, s. 52.
O. Kolberg, Kieleckie, op. cit., s. 202.
E. Majewski, Wąż w wierzeniach ludu polskiego,
„Wisła", t. 6, 1892, s. 356.
O. Kolberg, Pokucie, op. cit., s. 92.
St. Dworakowski, op. cit., s. 42.
A. Saloni, Lud łańcucki, „Materiały...", t. 6, 1903,
s. 251.
B. Stelmachowska, Rok o b r z ę d o w y na Pomorzu,
T o r u ń 1933, s. 64.
A. Fischer, Polskie widowiska ludowe, „Lud",
t. 19, 1913, s. 23.
T a m ż e , s. 33.
cyt. za: St. Windakiewicz, Teatr ludowy w daw­
nej Polsce, K r a k ó w 1902, s. 54.
t a m ż e , s. 56.
t a m ż e , s. 60.
„ S t o p n i o w o misteria zaczęły u p a d a ć , w a r s t w y
wyższe odnosiły się do nich z l e k c e w a ż e n i e m , u w a ż a j ą c
za z a b a w ę dla prostactwa, reformacja w y p o w i e d z i a ł a
i m w o j n ę i zdołała je ośmieszyć, kler t a k ż e stopniowo
6 3

9 4

5 5

6 8

8 7

6 8

6 9

7 0

7 1

7 2

7 3

7 4

7 5

7 8

7 7

7 8

7 9

8 0

8 1

8 2

31
I

•

- -

-

�tracił zainteresowanie dla tych dość p r y m i t y w n y c h w i ­
dowisk. Jeszcze tu i ówdzie, zwłaszcza przy klasztorach,
odgrywano te przedstawienia, ale u p a d a ł y one coraz
niżej, z a r ó w n o pod w z g l ę d e m poziomu artystycznego
jak też i s k ł a d u społecznego w i d o w n i . Wreszcie ducho­
w i e ń s t w o z a p r z e s t a ł o organizowania tych widowisk, k t ó ­
re zaczęto wtedy samorzutnie u r z ą d z a ć dla w e w n ę t r z ­
nych potrzeb wiejskiej czy m a ł o m i a s t e c z k o w e j k l i e n ­
t e l i . " St. B y s t r o ń , Etnografia Polski, Warszawa 1947, s.
98 i 99; por. też: J. St. B y s t r o ń , Kultura ludowa, War­
szawa 1936, s. 137; A. K o z ł o w s k a , W. M a ł k o w s k i , Jaseł­
ka, „ T e a t r ludowy", R. 1923, s. 153—154.
A . Fischer, Polskie widowiska ludowe, „Lud", t.
19, 1913; L u d polski, L w ó w 1926, s. 189.
St. Dworakowski, op. cit., s. 45.
R. Reiinfuss, op. cit., s. 204.
D . M ę d r z a k ó w n a , Zwyczaj chodzenia Herodów
w
łódzkim
środowisku
robotniczym, „Łódzkie Studia Et­
nograficzne", t. 7, 1965, s. 194.
R. Reinfuss, op. cit., s. 209.
M . J a s t r z ę b s k a , Zwyczaj
chodzenia z Heroda­
mi w powiecie brzezińskim,
„Łódzkie Studia Etnogra­
ficzne", t. 6, 1964, s. 187.
np. O. Kolberg, Mazowsze, op. cit., s. 88; J. P.
Dekowski, op. cit., s. 79.
M . J a s t r z ę b s k a , op. cit., s. 187.
D. M ę d r z a k ó w n a , op. cit., s. 200.
M . J a s t r z ę b s k a , op. cit., s. 193; por. też: J. P.
Dekowski, O widowiskach kolędniczych
w
wieluńskim,
„ P r a c e i M a t e r i a ł y Muzeum A r c h , i Etn. w Łodzi", Se­
ria Etnograficzna n r 16, 1972, s. 74.
M . J a s t r z ę b s k a , Chodzenie po scodrokach w nie­
których
wsiach pow. brzezińskiego
i rawskiego, „ Ł ó d z ­
k i e Studia Etnograficzne", t. 6, 1962, s. 200.
A . Saloni, Lud rzeszowski, , Materiały...", t. 10,
1908, s. 114.
St. Dworakowski, op. cit., s. 53—54.
t a m ż e , s. 53.
A . Fischer, Polskie widowiska ludowe, „Lud", t.
19, 1913, s. 31—70.
L . Hempel, Chodzenie z konikiem, „Wisła", t. 16,
1902, s. 382—388.
St. Dworakowski, op. cit., s. 45.
R. Reinfuss, op. cit., s. 209.
O. Kolberg, Mazowsze, t. 24, s. 88.
St. Dworakowski, op. cit., s. 46.
t a m ż e , s. 53.
8 3

8 4

8 5

8 8

8 7

8 8

8 9

9 0
9 1

9 2

8 3

8 4

;

9 5
n

8 7

9 8

9 9

1 0 0

1 0 1

1 0 2

1 0 3

Żyd leczy Heroda, m ó w i :
Choral, chorał on ciężko chorał
n a d m o ł , w y d m o ! i skonał.
Trzeba dla niego lekarstwa p r z y s y k o w a ć
z dziewuchy przypuchy, z pchły kości
z komara tłustośei
z sześćdziesięcioletniej baby pierdu
w woskowym garnku zgotować,
to skłócić zlblć
d a ć jemu w y p i ć .
Jak on wypije,
t o trocha dłuży pożyje.
A j a k to nie p o m o ż e —
Wziąć takie kulase krzywe
z r o b i ć jemu l e w a t y w ę .
Jak to zrobiemy,
napewno tern jego uratujemy
on stanie z d r ó w ,
będzie k r ó l o w a ł z n ó w .
Herod zasiada z n ó w na k r z e ś l e .
1 0 4

S. Dworakowski, qp. cit., s. 53.
M . J a s t r z ę b s k a , op. cit., s. 193.
t a m ż e , s. 54.
w y w i a d przeprowadzony przez a u t o r k ę na Roz­
toczu Luib. w 1975 r. znajduje się w A r c h . K a t e d r y Et­
nografii UW.
Na p o k r e w i e ń s t w o tych d w ó c h postaci wskazuje
też S. Dworakowski „być może ów Żyd z Heroda za­
stąpił ongiś l u d o w ą
maszkarę
o p r o w a d z a j ą c ą kozę.
Wskazj'walby na to również garb, w y s t ę p u j ą c y z a r ó w ­
no u mazowieckiego Ż y d a jak i polskiego dziada", op.
cit., s. 45.
1 0 5

1 0 0

1 0 7

1 0 8

Tot.: P. Barącz — il. 3, 4, 5, 7, 15, 16;

32

109

W. K o s i ń s k i . Widowiska świąleczne
w Mako­
„Lud", t. 16, 1910, s. 377.
J. P. Dekowski, op. cit., s. 66.
t a m ż e , s. 71.
E. Kabat, Analiza struktury dramatycznej
obrzę­
du na podstawie Herodów,
praca magisterska napisana
w Katedrze Etnografii Uniwersytetu w Łodzi, w 1975.
B. Andrzejczak, Obrzędy
i zwyczaje doroczne
w kaliskim, „ L i t e r a t u r a Ludowa", 1964, nr 1—2, s. 20.
Sz. Gonet, Widowiska w czasie świąt
Bożego
Narodzenia, „ L u d " , 1903, t. 9, s. 29.
J. P. Dekowski, op. cit., s. 70.
M . J a s t r z ę b s k a , op. cit., s. 189.
J. P. Dekowski, op. cit., s. 67.
J. Cieplik, Boże Narodzenie w Rabce, „Lud",
1904, t. 10, s. 289.
O garbie dziada m ó w i ą m.in.: E. J e l e ń s k a , Wieś
Komarowicze w pow. mozyrskim, „Wisła", 1891, t. 5,
s. 510—513; O. Kolberg, Pokucie, op. cit., s. 121.
C. Levi-Strauss,
Antropologia
Strukturalna,
Warszawa, 1970, s. 296; por. też: J. R. Tomiccy, Drzewo
życia, Warszawa 1975, s. 160.
121 W y w i a d przeprowadzony przez a u t o r k ę na Roz­
toczu Lub. w 1975 r.
S. Dworakowski, op. cit., s. 43.
J. K r z y ż a n o w s k i , Polska bajka ludowa w ukła­
dzie systematycznym, t. I I , W r o c ł a w 1963, s. 179.
Cz. Pietkiewicz, Kultura ludowa Polesia Rzeczyckiego, Warszawa 1938, s. 67.
E. Majewski, K . S t o ł y h w o , Koza w mowie, po­
jęciach i praktykach ludu naszego, „Wisła", 1905, t. 19,
s. 62.
t a m ż e , s. 55.
t a m ż e , s. 49.
J. Firazer, Złota galąi, Warszawa 1969, s. 479.
E. Majewski, K . S t o ł y h w o , op. cit., s. 62.
Ł. Gołębiowski, L u d polski, Warszawa 1830, s.
154; Cz. Pietkiewicz, op. cit., s. 66.
E. Majewski, K . S t o ł y h w o , op. cit., s. 61.
t a m ż e , s. 59.
Z. Chodakowski, Śpiewy
słowiańskie,
Warszawa
1973, s. 252.
E. Majewski, K . S t o ł y h w o , op. c i t , s. 63.
las rj M ę d r z a k ó w n a , op. cit., s. 194 oraz M . Ja­
strzęibska, Zwyczaj..., op. cit., s. 185.
S. Dworakowski, op. cit., s. 45.
Cz. Pietkiewicz, op. cit., s. 66.
O. Kolberg, Krakowskie, op. cit., s. 214.
M . J a s t r z ę b s k a , op. cit., s. 186
i w wariancie a):
ach biada, biada mnie Herodowi
żem popadł swemu k ł o p o t o w i .
Wiem, że p ó j d ę na piekielne m ę k i
niech ząinę ze swej w ł a s n e j r ę k i .
A. Saloni, Lud łańcucki, Materiały..., t. 6, 1903.
por. też: S. Udziela, Z Przecłaroia, zapiski z 1899, „Lud",
t. 25, 1926, s. 76; K. Zaleski, Zabytki widowisk
średnio­
wiecznych, „Wisła", t. 10, 1Г96, s. 714.
E. Kabat, cytat w e d ł u g maszynopisu pracy ma­
gisterskiej pt. „Analiza s t r u k t u r y dramatycznej o b r z ę ­
du na podstawie H e r o d ó w " , a r c h i w u m Katedry Etno­
grafii Uniwersytetu Łódzkiego.
W. K o s i ń s k i , op. cit., s. 376.
J. Wolanowski, Szopki i Herody w
Lubelskim,
„Wisła", t. 10, 1896, s. 466.
K . Zaleski, op. cit., s. 717.
M . J a s t r z ę b s k a , op. cit., s. 185.
t a m ż e , s. 188; per. t a k ż e : J. P. Dekowski, op.
cit., s. 83; J. Ziemba, Niektóre zwyczaje podczas Bożego
Narodzenia w okolicy Dąbrowy
Górniczej,
„Wisła", t. 2,
1888, s. 326; D. M ę d r z a k ó w n a , op. cit., s. 199.
L . Sawicki, Obchód
Herodów
pod
Warszawą,
„Ziemia", nr 3, 1913, s. 75.
A. Fischer, Polskie..., op. cit., s. 43.
O. Kolberg, Mazowsze, op. cit., s. 69.
B. Andrzejczak, op. cit., s. 80.
J. P. Dekowski. op. cit. s. 83.
M . J a s t r z ę b s k a , op. cit., s. 188; por. też: O.
Kolberg, Krakowskie..., op. cit., s. 222.
wie,

1 1 0

1 1 1

1 1 2

1 1 3

114

1 1 5

1 1 0

1 1 7

1 1 8

1 1 9

1 2 0

1 2 2

1 2 3

1 2 4

1 2 5

1 2 6

1 2 7

1 2 8
1 2 9

1 3 0

1 3 1

1 3 2
1 3 3

1 3 4

1 3 8

1 3 7

1 3 8

1 : 9

1 4 0

1 . 1

1 . 2

1 1 3

1 4 4

1 1 5

1 1 6

1 4 7

1 4 8

1 1 8
1 5 0

1 3 1

1 5 2

B. Czarnecki — il. 9; S. Deptuszewskl — il. 11: M. Przeidziecka — il. 10; S.
ski — il. 2, 13; J . Świderski — il. 1, 6, 8, 12. 14.

Stępniew­

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12308" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12339">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/106276d2ae999c83827ed9eec93554cb.jpg</src>
        <authentication>9eb976a22abdb9153df1cf69b0b0b218</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147114">
                <text>Wejście do piwnicy / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Leluchów (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147115">
                <text>budownictwo wiejskie ; budynek gospodarczy ; Małopolska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147116">
                <text>fotografia przedstawia wejście do kamiennej piwnicy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147117">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147118">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147119">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147120">
                <text>1987</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147121">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147122">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147123">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147124">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147125">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147126">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147127">
                <text>PAE_FNK_28.38.XIII_G.4.15.2_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="159">
        <name>budownictwo wiejskie</name>
      </tag>
      <tag tagId="11">
        <name>budynek gospodarczy</name>
      </tag>
      <tag tagId="756">
        <name>Leluchów</name>
      </tag>
      <tag tagId="757">
        <name>okolice Muszyny</name>
      </tag>
      <tag tagId="413">
        <name>piwnica</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="10788" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10766">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3245dca26ce80f90b95f643212aa67db.pdf</src>
        <authentication>62a468cd3b4519b4964976b320de6eed</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128584">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128585">
                <text>1949</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128586">
                <text>Podhale - sztuka ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="128587">
                <text>torby góralskie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128588">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3744</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128589">
                <text>Wełniane torby góralskie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1949 t.3 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128590">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1949 t.3 z.3 -4 ; s.112-119</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128591">
                <text>Reinfuss, Roman</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128592">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128593">
                <text>Państwowy Instytut Badania Sztuki Ludowej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128594">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128595">
                <text>WEŁNIANE

TORBY

I ^ a Podhalu i Spiszu widuje się jeszcze nie­
kiedy górali, głównie pasterzy, noszących ciężary
w wełnianych prostokątnych torbach, przymoco­
wanych do ramion, na podobieństwo powszechnie
znanego plecaka.
Torby te, ze względu na interesujący
sposób
wykonania i ciekawe powiązanie z odległymi kra­
jami i kulturami, zasługują na to, aby poświęcić
i m nieco uwagi. Wykonane są one z samodzia­
łowego sukna wełnianego, tkanego prostym splo­
tem tkackim na krosnach
dwunicielnicowych.
Wełniana jest zarówno osnowa jak i wątek. Wątek
stosowany bywa z reguły w dwu kolorach, a mia­
nowicie v/ kolorze naturalnym białej i czarnej
wełny. Czasem zdarza się też, że zamiast czysto
czarnym, tkają w ą t k i e m z nici kręconej z przędzy
białej, mieszanej po połowie z czarną, co daje
w efekcie b a r w ę zbliżoną do popielatej. Dzięki
zastosowaniu dwu rodzajów w ą t k u powstaje tka­
nina dwubarwna w poprzeczne białe i ciemne
pasy czy pręgi. Mamy więc do czynienia z kla­
sycznym „pasiakiem", lecz bardzo pierwotnym
w typie, gdyż ograniczającym się do barw natu­
ralnej wełny bez wprowadzania sztucznie uzyski­
wanych kolorów.
Wśród pasiaków używanych do szycia toreb
niektóre posiadają ciemne i jasne pasy tej samej
lub mniej więcej tej samej szerokości, wahającej
się zwykle w granicach 5—7 cm (ryc. 11,9), często
jednak pasy ciemne są nieco szersze, jak np.
w torbie przedstawionej na ryc. 1 (ciemny = 3 cm,
biały = 2 cm), ryc. 3 (ciem. = 5 cm, biały =

Ryc. 1. T o r b a
b a c o w s k a .
P o d h a l e
Muz.
T a t r z a ń s k i e .
Zakopane
L . in w.
313.
Ryc. 2. Torba
bacowska.
W. Z u b s и с h e, p o w.
N. Targ.
Muz.
Tatrzańskie.
Zakopane
L . inw.
2382
Ryc. 3.
T o r b a
bacowska
W.
K o ś c i e l i s k o
po w.
Nowy
Targ.
P.
Muz.
Etn.
Kraków.

�GÓRALSKIE
ROMAN

RE1NFUSS

3,5 cm), ryc. 10 (ciemny = 8 cm, biały = 6 cm)
lub ryc. 5 (ciemny = 10 cm, biały = 6,5 cm). 4
Niekiedy pasiak tkany bywa w powtarzające się
rytmicznie pręgi różnej szerokości. Widzimy to
np. na torbie z Ratułowa (ryc. 6), gdzie po białyni
pasie szerokim na 4 cm następuje ciemny (1,5 cm),
następnie wąski biały (0,5 cm), ciemny (1,5 cm)
i znowu szeroki biały (4 cm). Bardziej skompli­
kowany układ posiada torba z Zubsuchego (ryc. 2).
gdzie po białym pasie szerokim 5 — 6 cm. nastę­
puje wąski ciemny (2 cm), biały (2 cm), szeroki
ciemny (5,5 cm — 6 cm), wąski biały (2 cm), ciem­
ny (2 cm) i znowu szeroki biały. Rytmicznie pow­
tarzający się układ pasów różnej szerokości w y ­
stępuje również w okazie z Międzyczerwiennego
(ryc. 4). Wśród zabytków starszych zdarzają się
materiały o różnej szerokości pasów, nie tworzą­
cych jakiegoś uchwytnego dla oka u k ł a d u r y t ­
micznego. P r z y k ł a d e m może tu być stara torba
z Jurgowa na Spiszu (ryc. 7). Zwykle przyjęty
w całym płacie sukna układ pasów, zmienia się
wzdłuż jednej z węższych krawędzi pasiaka, two- f
rząc szersze pole jasne (ryc. 6, 4, 9), czasem pod­
kreślone ciemnym obrzeżeniem (ryc. 11, 10, 3, 5),
wyjątkowo przecięte wąskim szlakiem ciemnym
(ryc. 7). Białe to pole stanowi tło dla dekoracji
hafciarskiej wykonanej g r u b ą wełnianą nicią u k r ę ­
coną z czarnej przędzy, szytej prawdopodobnie
ściegiem łańcuszkowym przed folowaniem sukna.
Wśród kilkunastu znanych m i okazów torb weł­
nianych (z k t ó r y c h 10 znajduje się w Muzeum
T a t r z a ń s k i m w Zakopanem, 1 w P a ń s t w . Muzeum
Etnograficznym w Krakowie, 1 w Miejskim Ми-

t

Луг.

4.

Torba

Podhale.
Ryc.

5.

Noivy
Ryc.
Nowy

Muz
Torba
Targ.

6.

Muz.

Torba
Targ.

bacowska.

W. M iędzy

Tatrzańskie.

Zakopane

bacowska.
Tatrzańskie,
b a co iv sk a.

Muz.

Tatrzańskie.

W.

czerw
L . inw.

Chochołów,

Zakopane
W.

Ra tul

Zakopane

ienne
3495pow.

L . inw.
ó w,
L . inw.

3994.
p o w.
1913.

�Ryc.
Targ.

7. Torba bacowska,
Muz,. Tatrzańskie.

W. Jurgów,
pow.
Zakopane
1. inw.

Nowy
4949.

Ryc.
10.
czerwienne,
Tatrzańskie.

fl

Ryc.
8.
F r a g m e n t
p r z e d s t a w i o n e j

k a f l u
na

z
t o r b y
r y c .
9.

Torba

bacowska
pow.
Nowy
Zakopane

W.
Targ.
L . inw.

MiędzyMuz.
3559.

zeum Przemysłu Artystycznego w
Krakowie),
wszystkie zdobione są t ą samą techniką hafciar­
ską. Tkackiego — kilimowego — sposobu zdobienia
torb u górali nie spotyka się zupełnie.
Jako motywy zdobnicze występują najczęściej
proste wzory geometryczne, linia falista (ryc. 11),
łamana (ryc. 2), dwie przecinające się linie łamane
(ryc. 10), lub faliste, czy też pospolity w zdobnictwie
podhalańskim „gadzik" (ryc. 4). W zakolach me­
andra lub załomach linii zygzakowatej spotyka
się niekiedy ciemne kropki (ryc. 6, 3, 4).
Stosunkowo rzadko zdarzają
się na torbach
układy zdobnicze bardziej skomplikowane. Przy­
k ł a d e m może t u być bogato zdobiona torba z M u ­
rzasichla, w której szeroki szlak haftowany składa
się z szeregu rombów, powstałych z przecięcia się
dwóch l i n i i łamanych, z kropkami pośrodku,
wzdłuż którego biegnie u góry i u dołu meander
z pochylonymi pętlami (ryc. 8). Drugim bogato
zdobionym okazem jest bardzo już zniszczona tor­
ba pochodząca z Jurgowa na Spiszu. O ile można
odtworzyć wzór dziś już bardzo słabo widoczny
(ryc. 7), składał się on z dwóch nie wiążących się
kompozycyjnie ze sobą u k ł a d ó w pasowych, z k t ó ­
rych górny stanowiła linia zygzakowata, pętlicowato od strony zewnętrznej układana, dolny zaś
tworzyły dwie przecinające się linie zygzakowate
z prostą wiodącą przez punkty przecięcia. W za­
łomach widoczne są ślady haftowanych krzyży­
ków lub może gwiazdek (ryc. 16a).

д

114

Ryc. 9. Torba
bacowska
W.
Muz.
Tatrzańskie.
Zakopane

Murzasichle
L . inw.
4033.

W niektórych torbach w haftowany szlak wkom­
ponowany jest monogram i data (ryc. 6) „W 1916
W". Wyjątkowo na jednym okazie z Chochołowa

�Po utkaniu sukna, skręceniu t r o k ó w i wyszyciu
haftowanego wzoru, idzie materiał na torbę do
folusza, gdzie pod w p ł y w e m ubijania w stępach
i gorącej wody włókno spilśnia się, gęstnieje i za­
ciera s t r u k t u r ę zarówno tkaniny jak i haftu. Po
wyjściu z folusza haftowany wzór zdobiący sukno
nabiera zupełnie w y g l ą d u tkaniny. Stąd pochodzi
nieporozumienie o ludowych „kilimach" n a Pod­
halu.

Ryc.
Muz.

II.
Torba
Tatrzańskie.

bacowska,
Zakopane

W. Rat
L . inw.

ułów
3557.

zamiast motywu zdobniczego widzimy sam napis
„ J a n Jasionek г К 1093" (zapewne 1893).
Ozdoby haftowane na torbach wykonane są, jak
to już wyżej powiedziałem,
przeważnie czarna
g r u b ą wełnianą nicią. Zdarza się jednak, że obok
tego stosowana jest też kupna włóczka kolorowa.
W okazie z Kościelisk (ryc. 3), zarówno biegnąca
środkiem linia falista, jak i kropki, obwiedzione są
po bokach czerwonym szlakiem ściegu łańcuszko­
wego. W torbie przedstawionej na ryc. 1, jedna
z przecinających się l i n i i falistych wykonana była
w całości czerwoną włóczką, k t ó r a z czasem w y ­
blakła i dziś nie została przez kliszę fotograficzną
należycie utrwalona. W białej torbie z Ratułowa
(ryc. 6) w ogóle wszystkie ozdoby haftowane są
włóczkami kolorowymi (zygzak, kreska pozioma
i litery niebieskie, punkty zaś i data — czerwone).
P o t r ó j n y m szeregiem czerwonego ściegu łańcusz­
kowego wyszyty jest napis na torbie przedsta­
wionej na ryc. 5.
Prócz haftów i ewentualnie monogramów, dat
czy napisów, ozdobę wełnianej torby stanowi sze­
reg t r o k ó w kręconych z resztek osnowy. Zwykle
pojedynczy trok dług. 39 i 54 cm, pleciony jest
z 2 — 4 wojek, z których co najmniej 1 stanowi
przedłużenie osnowy, zaś 1 lub 2 przewleczone są
dodatkowo przez k r a w ę d ź sukna. Podczas, gdy
wojki będące przedłużeniem osnowy są z reguły
koloru białego, dodatkowe b y w a j ą często ciemne
skutkiem czego po skręceniu powstaje trok dwu
kolorowy (np. na ryc. 6 lub 5). Zdarza się czasem,
że t r o k i z wierzchu okręcone są jeszcze na k r ó t ­
kich przestrzeniach cienką nicią czerwoną (ryc. 7).

Przygotowany m a t e r i a ł szeroki na 60 cm długi
(nie licząc frędzli) około 150 cm, składa się w spo­
sób przedstawiony na ryc. 16b i zeszywa wzdłuż
boków rzadkim ściegiem, wełnianą nicią (ryc. 16c).
Często stebnuje się też górną k r a w ę d ź torby. Jest
rzeczą charakterystyczną, że na kilkanaście torb
stanowiących materiał, na k t ó r y m się tu opieram,
raz tylko spotkałem przypadek, gdzie wywinięty
brzeg zaopatrzony frędzlami służył jako przykry­
wa zamykająca otwór torby (ryc. 2). We wszyst­
kich innych, część ta służy wyłącznie celom de­
koracyjnym (ryc. 10, 1, 9, 16b).
Przeciętny rozmiar torby po uszyciu waha się
od 47 X 53 cm (ryc. 7) do 66 X 75 cm (ryc. 9).
W rogach przymocowane są plecione szelki w for­
mie taśm wykonanych z lekko skręconego sznurka
wełnianego. Zwykle taśma ta robiona jest na
sposób warkocza plecionego w sześcioro. U ż y w a ­
ne są do plecenia bądź wszystkie wojki białe,
bądź część czarnych, skutkiem czego plecionka
układa się w nieskomplikowany deseń (ryc. 15).
Czasem po spleceniu taśmy, przeszywa się j ą
jeszcze dodatkowo wzdłuż przez środek co nadaje
plecionce większą spoistość. Taśmy bywają zwy­
kle dosyć długie (od 130 — 180 cm), gdyż po na­
rzuceniu torby na ramiona wiąże się ją w węzeł
n a piersiach.
Opisane t u torby spotyka się u nas w południo­
wej Nowotarszczyźnie, na Podhalu i Spiszu. Ist­
nieją pewne poszlaki pozwalające przypuszczać,

Ryc.
wedł.

12. Pasterz
wołoski
ilustracji
z XVII
w.

�Ryc.

13. Czuha

z Czarnego,

pow. Nouiy

Sącz.

że w I połowie X I X wieku, mogły być również
w Gorcach ). Za Karpatami, według ustnej infor­
macji p. Dr. M a r i i Koleczanyi z Bratislavy, w y s t ę ­
pują one na Spiszu, Orawie a nawet
podobno
i dalej na zachód w kierunku Czacy.
1

W Karpatach ruskich, o ile m i wiadomo, torb
takich w czasach obejmowanych badaniami etno­
graficznymi nie noszono. Nie znaczy to jednak,
aby nie miano ich tam nosić dawniej, zwłaszcza,
że występowały one w inwentarzu kulturowym
pasterzy wschodnio-karpackich, jak o t y m świad­
czy rycina z X V I I w. przedstawiająca wołoskiego
paszterza owiec ) (ryc. 12), tylko, że wówczas torby
owe były noszone nie na plecach, ale przez ramię,
podobnie, jak dziś nosi się chlebaki.
2

W Karpatach ruskich głównie w ich części za­
chodniej (u Ł e m k ó w oraz zachodnich Bojków),
z materiału używanego na Podtatrzu do wyrobu
torb, szyło się ozdobne kołnierze, a czasem i za­
kończenia
rękawów
grubych
samodziałowych
płaszczy, zwanych zależnie od okolicy „czuha",
„czuhania", „czapyha", „czapiw" lub „ h u n i a ' .
W powiecie nowosądeckim i gorlickim spotyka
się np. czuhy o kołnierzach i r ę k a w a c h zakończo­
nych specjalnie w t y m celu tkanym pasiakiem
biało-czarnym z białymi lub b r ą z o w y m i frędzla­
mi ) (ryc. 13). Począwszy od powiatu jasielskiego
na wschód, czuhy (lub, jak je tam nazywali „czuhanie"), posiadały tylko jeden pas biały przy koł­
nierzu, z którego spadał szereg długich białych
troków zwanych żartobliwie „świeczkami". W les­
k i m powiecie, nad Sanem, nawet biały pas zanika,
zostaje tylko duży ciemny kołnierz z czarnymi
trokami' ).
Związek p o k r e w i e ń s t w a między w e ł ­
nianymi torbami pasterskimi a ozdobnymi koł­
nierzami płaszczy górali ruskich, podkreśla jesz­
cze fakt, że podobnie, jak na Podhalu, białe pasy
tkaniny bywają u Ł e m k ó w w dolinie Osła wy,
górnego Wisłoka, a czasem i nad Popradem, w y ­
pełnione przed folowaniem haftem, wykonanym
wełnianą czarną nicią. Nawet motywy, k t ó r e tam
występują (ryc. 14 i 19), bardzo przypominają
ozdoby haftowane na torbach górali polskich.
3

1

Ryc. 14. Kołnierz
zdobiony
czuha
ni
ze
S m o l n i h a
h / В a l i g г o d u.

Na Bojkowszczyźnie wschodniej i u Hucułów
nie spotykamy ani toreb zbliżonych do podhalań­
skich, ani kołnierzy podobnych do tych,
które
noszą Łemkowie. Pewne analogie znajdziemy na­
tomiast dalej na wschodzie u R u m u n ó w .
Znana
tam jest torba z samodziałowego pasiaka wyko­
nanego z wełny w kolorze naturalnym, trafiają
się też w stroju ozdoby w postaci troków kręco­
nych z osnowy. Spotykamy je np. jako zakoń­
czenie białych wełnianych peleryn podobnych do
huculskich „gugli". Ubiór ten występujący w o k r ę ­
gu Huniedoara (nad rzeką Maros), na północnych

�stokach A l p Transylwańskich posiada dołem szlak,
składający się z k i l k u ciemnych pasków i zakoń­
czenie w formie krótkich białych frędzli ).
5

W Rumunii noszone są również męskie płaszcze
wełniane z długimi p r o s t o k ą t n y m i
kołnierzami
zakończonymi dołem szeregiem krótkich strzęp­
ków, co t r a k t o w a ć możnaby jako formę wyjścio­
wą dla kołnierzy zdobionych na sposób ł e m k o w ­
ski.
Na terenie Bałkanu, ciekawe analogie spotyka
się w ubiorze A r o m u n ó w i Albańczyków. Bardzo
interesujący jest, np. tzw. „dżurdin" rodzaj k r ó t ­
kiej k u r t k i z sukna samodziałowego z r ę k a w a m i
po łokcie i dużym p r o s t o k ą t n y m kołnierzem na
plecach. Dżurdin w kroju stanowi wierną minia­
t u r ę łemkowskiej
„czuhy""), kołnierz zaś jego
zaopatrzony jest dołem w gęste kręcone frędzle.
Wśród kobiet nomadyzujących pasterzy r u m u ń ­
skich noszone są znów zapaski (fartuchy), skła,dające się górą z wąskiego k a w a ł k a pasiaka,
z którego spływają do połowy łydek grube weł­
niane t r o k i (ryc. 21).
Pasiaki zakończone wełnianymi trokami prócz
B a ł k a n ó w występują też w innych punktach do­
okoła Morza Śródziemnego położonych,
jak na
Sycylii, południowych Włoszech, czy Hiszpanii.
Najczęściej są to narzutki w formie jak gdyby
pledów (tzw. w Hiszpanii „poncho"), zarzucanych
przez mężczyzn na ramiona. Pod względem ar­
tystycznym pasiaki hiszpańskie stoją jednakowoż
na poziomie wyższym niż nasze karpackie, są to
bowiem pasiaki wielobarwne tkane k i l k u w ą t ­
kami z barwnej, sztucznie farbowanej przędzy.
Prymitywne tkaniny w kolorach naturalnej weł­
ny, z osnową przechodzącą w długie
kręcone
frędzle, spotykamy natomiast w Hiszpanii, naj­
częściej jako podkłady pod rzemienne wiązania
jarzem dla wołów ) (ryc. 17), naczolniki, uździenice
dla koni, czapraki pod siodła itp.

Ryc.

Ryc.

15.

Wzory

taśm

toreb

góralskich.

16. a) W z ó r
na
t o r b i e
ba­
cowskiej
z Jurgowa
(ryc.
7)
b) Sposób
zeszywania
torby
góralskiej
c) Zeszycie
torby
góralskiej.

7

Proste pasiaki zakończone trokami znane są
również z północnej A f r y k i i to zarówno z w y ­
brzeża Morza Śródziemnego jak i z przyległych
wysp. P r z y k ł a d e m może tu być fotografia garn­
carza z wyspy Djerba ), (u brzegów
Tunisu),
odzianego w białą pasiastą zapaskę z frędzlami
u dołu (ryc. 18). Podobnie jak w Hiszpanii, tak
i w północnej Afryce używane są tkaniny z tro­
kami jako ozdoby naczelników w uprzęży dla koni
i wielbłądów oraz derki pod siodła.
8

Jak widać z tego, bardzo zresztą pobieżnego
zarysu,
szlak
wełnianych
tkanin
pasiastych
z osnową, przechodzącą w troki, biegnie wzdłuż
Karpat na południowy-wschód i przez B a ł k a n y
schodzi do niecki Morza Śródziemnego,
gdzie

АДА/.

117

�Ryc. 17. Wełniane
mi plecionymi
z

ciągnie się najbardziej k u południowi w y s u n i ę ­
t y m i cyplami Europy i przechodzi na terytorium
afrykańskie. Na gruncie A f r y k i ,
zasięg tkanin
pasiastych z frędzlami sąsiaduje z obszarami obję­
t y m i przez ubiory prymitywne, wśród których
występują
również
wykonane z różnych ma­
teriałów zasłony, składające się z frędzli ).
9

W świetle m a t e r i a ł ó w porównawczych, pasiaste
tkaniny karpackie z frędzlami w i t y m i z osnowy
przedstawiają się jako bardzo p r y m i t y w n y zaby­
tek ozdobnego tkactwa, k t ó r e w kulturze ludów
Europy mogło pojawić się bardzo dawno, niemal
równocześnie z pierwocinami tkactwa wełnianego,
wynika bowiem w całości z najprostszej tecłiniki
tkackiej i zastosowania najprostszych g a t u n k ó w
surowca tkackiego (czarna i biała przędza). Nie
mniej dzisiejsze resztki zasięgu tego rodzaju po­
zwalają przypuszczać, iż źródłem, skąd rozcho­
dziły się one b y ł basen Morza Śródziemnego. S t ą d
wraz z okryciem typu ,,czuhy" (o kołnierzu na­
dającym się do wiązania w kaptur ), rozpow­
szechniły się m. in. w krajach bałkańskich, by na­
stępnie (głównie w X V i X V I w.) z falą posuwa­
jących się k u zachodowi pasterzy wołoskich prze­
dostać się w Karpaty środkowe i zachodnie, na
obszar Łemkowszczyzny, Góralszczyzny polskiej
i północnej Słowacji.
10

Innymi drogami i wcześniej przedostały się
pasiaki z trokami do krajów Europy zachodniej,
gdzie jak wskazują wykopaliska z okresu wczesnohistorycznego
kapuzy z wełnianego pasiaka
zakończonego
frędzlami
noszone były między
innymi przez Wikingów ) (ryc. 20).
11

118

Ryc.

18. Zapaska

pasiasta

garncarza

wyspy

Djerba

(Tunis).

R

naczolnihi
osnowy

I

z troka­
(Hiszpania).

S

.
!) W d i a r i u s z u
Roztworowskiego
pochodzącym
z I p o ł . X I X w . ( o p u b l i k o w a n y m przez J. Z b o r o w ­
skiego w X X V I I I t. L u d u )
znajdujemy
wzmiankę
0 t o r b a c h „ p l e c i o n y c h ze s z n u r k a " , n o s z o n y c h p r z e z
g ó r a l i 7. p o w i a t u
limanowskiego.
P r o f e s o r o w i Seb.
Flizakowi zawdzięczam w i a d o m o ś ć o torbach „pisa­
n y c h " , k t ó r e w y s t ę p u j ą w spisach mas s p a d k o w y c h
s p o r z ą d z a n y c h w X V I I I w . przez g ó r a l i g o r c z a ń s k i c h .
B y ć m o ż e , ż e o w e torby „ p i s a n e " ,
czy „ p l e c i o n e ze
s z n u r k a " t o w ł a ś n i e szyte z p a s i a k a , h a f t o w a n e i t r o ­
k a m i o z d o b i o n e t o r b y p o d o b n e , do d z i ś s p o t y k a n y c h
na Podhalu.
) A . T. Samurkas „ L ' A r t du Peuple Roumain",
G e n e w a 1925, s t r . 53.
) R. Reinfuss: „ Ł e m k o w i e " ( W i e r c h y , t. X I V ) .
) R. Reinfuss „ Z e s t u d i ó w n a d k u l t u r ą m a t e r i a l n ą
B o j k ó w " ( R o c z n i k Z i e m G ó r s k i c h , 1939).
) T Papahagi: Images d'ethnographie Roumaine",
1928, s t r . 26.
) F . N o p c s a : „ A l b a n i e n " , B e r l i n 1925, s t r . 163.
) K . H i l s c h e r : „ D a s u n b e k a n n t e S p a n i e n " , s t r . 149,
160, 255.
*) N a w y s p i e t e j podobndie z r e s z t ą , j a k i n a s t a ł y m
lądzie północnej A f r y k i w y s t ę p u j e też płaszcz z m a ­
terii samodziałowej
tkanej w p o d ł u ż n e pasy b i a ł e
1 b r ą z o w e , zaopatrzony w k a p t u r posiadający
krój
t e n sam, k t ó r y m i a ł y ł e m k o w s k i e „ c z u h y " . ( B a u m a n n ,
Thurnwald, Westerman
,,Volkerkunde von Afrika",
s t r . 369.
) Por. np. zapaski z frędzli noszone przez p o ł u d n i o w o - a f r y k a ń s k i c h K a f r ó w (K. Lampert: „Die Volker
d e r E r d e " , r y c . n a s t r . 190.
) Por. A . Haberlandt'a: „Die volkstiimliche K u l ­
tur Europas i n ihrer geschichtlichen e n t w i c k l u n g "
w G . B u s c h a n ' a . . D i e V o l k e r E u r o p a s " , s t r . 547.
" ) J. w . , s t r . ' 5 4 9 .
2

3

4

5

6

7

9

1 0

�ШЕРСТЯНЫЕ МЕШКИ ПОДГАЛЬСКИХ Г О Р Ц Е В .

Ryc. 20. Kapuza 7. czasów
wydobyła
przy
kopaniu
na wyspie
Orkney

S A C S DE L A I N E DES
Les m o n t a g n a r d s

Подгальские горцы, о с о б е н н о пастухи, у п о т р е б л я ю т для но­
шения тяжести мешки, с д е л а н н ы е из домотканного сукна, вы­
тканного в б е л ы е и ч е р н ы е п о л о с ы натурального цвета ш е р ­
сти. Из концов шерстяной о с н о в ы заплетается бахрома, укра­
шающая концы ткани. Мешок, сшитый из такого материала,
украшается, кроме того, вышивкой (из ч е р н о й натуральной
шерстяной нитки или ж е из цветной, фабричной) с простыми
геометрическими мотивами, в виде волнистой линии, лома­
ной и т. п. (рис. 1. 12). В связи с п р о ц е с с о м выделки сук­
на (убивания сукна в ступах) эта вышивка т е с н о связана
с структурой ткани, создавая впечатление украшения, вы­
п о л н е н н о г о при п о м о щ и ткацкой техники.
П о д о б н о г о рода п о л о с а т ы е и с н а б ж е н н ы е б а х р о м о й ткани
встречаются т а к ж е в с е в е р н о й Словакии, а также у рус­
ских горцев, так называемых лемков (рис. 15 — 17), у ру­
мын (рис. 14), на Балканах (рис. 18), в Сицилии, в Испании
(рис. 19) и в с е в е р н о й Африке (рис. 20). Указанный ра­
диус территорий, на которых встречаются п о л о с а т ы е ш е р ­
стяные ткани с бахромой, позволяют предполагать, что они
проникли в Карпаты с района С р е д и з е м н о г о моря вместе
с миграцией итальянских пастухов, к о т о р ы е . н е к о г д а коче­
вали с Балкан вдоль Карпат д о Татр и Моравской долины.

Wikinków
torfu
(Szkocja).

MONTAGNARDS.

des T a t r a , s u r t o u t les bergers se s e r v e n t

pour

transporter

les f a r d e a u x , de sacs faits d'une etoffe de l a i n e de l e u r p r o p r e f a b r i c a t i o n ,
tissee avec raies n o i r e s
Les b o u t s

b o r d d u tissu. Le sac
derie

et b l a n c h e s de la c o u l e u r

de l a l a i n e tissee sont

triques: ligne ondulee,

brisee, m e a n d r e etc.

13,

et

(dessin 6, 16). C e t t e

chez

19) chez les

les

montagnards

Roumains

S i c i l e , en Espacuie (dessin
Le t e r r a i n des

le

etoffes

(dessin

ruthenes

12) dans

broderie

franges

du

dans l a S l o v a q u i e

appeles

les

17) et dans l ' A f r i q u e

a r a i e s et

de

geomć-

tissee.

de p a r e i l s tissus a raies et a franges

aussi

laines

simples

d u drap s'unit a la structure

tissu et fait l ' i m p r e s s i o n d'une o r n e m e n t a t i o n
On rencontre

lame.

ornant

o u b i e n avec des

laines de f a b r i q u e ) , les m o t i f s en ś t a n t f o r t

en r a p p o r t a v e c le p r o c e s de la p r e s s i o n

Nord

de la

cousu, fait de c e t t e etoffe est a g r e m e n t ś d ' u n e b r o -

(faite avec de l a l a i n e n o i r e n a t u r e l l e

c o u l e u r s , des

naturelle

t o r d u s et f o r m e n t u n e frange

„Łemki",

Balkans

du

(dessin

(dessin

20)

en

d u M o r d (dessin 21).

prścitć,

permet

la

supposition,

q u ' e l l e s sont v e n u e s dans les C a r p a t h e s des b o r d s de la M e d i t e r r a n ś e a v e c
les m i g r a t i o n s des b e r g e r s V a l a q u e s

q u i n a g u e r e o n t c h e m i n e le l o n g

C a r p a t h e s v e r s les T a t r a et j u s q u ' a l a Porte

MOUNTAINEER'S

WOOLLEN

des

Moravienne.

Ryc. 19. C z u h a
z
M i l i k a
k.

z d o b i o n a
M u s z у n y.

SACKS.

T h e T a t r a m o u n t a i n e e r s , e s p e c i a l l y the s h e p h e r d s , use for c a r r y i n g w e i g h t s ,
w o o l l e n sacks w h i c h

they weave

themselves,

alternating black and white

stripes of the n a t u r a l c o l o u r of the W o o l . T h e ends of t h e w o o l are
t e d so as to m a k e

is cut a n d s e w n out of t h i s c l o t h a n d e n l i v e n e d b y a n e m b r o i d e r y
ral

black wool

twis­

a f r i n g e a d o r n i n g t h e edge of t h e m a t e r i a l . T h e

or f a c t o r y - m a d e

c o l o u r e d w o o l s ) . T h e m o t i f s are

sack
(natu­

simple,

a n d g e o m e t r i c a l ( u n d u l a t i n g l i n e , b r o k e n l i n e , m e a n d e r etc. (see p i c t u r e 6,
16). T h i s e m b r o i d e r y a d d e d to the process of b e a t i n g c o m p a c t l y the c l o t h
is i n r e l a t i o n to the
a weaven
Such

structure

of the

veb

and

makes the

striped

and

fringed cloths

are

to

be

found

S l o v a k i a a n d a m o n g the R u t h e n i a n m o u n t a i n e e r s
ture

i m p r e s s i o n of

ornament.

13, 19), a m o n g t h e R o u m a n i a n s

also

a l l o w s to c o n j e c t u r e
Mediterranean

e x p a n s e of these s t r i p e d a n d
that they reached

past ages w a n d e r e d

from

the

Balkans

along

the

of

(picture

( p i c t u r e 21). T h e

fringed woolen textiles

the C a r p a t h i a n s

w i t h the m i g r a t i o n s of t h e V a l a q u e

T a t r a a n d the M o r a v i a n Gates.

North

( p i c t u r e 12), i n the B a l k a n s

19), i n S i c i l y , i n Spain, ( p i c t u r e 17), a n d i n N o r d A f r i c a
w i d e scope of t h e

i n the

c a l l e d the , , Ł e m k i " (pic­

c o m i n g from

the

s h e p h e r d s w h o in

the

Carpathians

up

to

the

Ryc.
21.
Z a p a s k a
A т o mu n i w ąó r ach

k o b i e c a
F i n d u s

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6327" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6307">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ed90050373847ef816caeb37aa5bddb5.pdf</src>
        <authentication>8e506ac06f8eb2858223b526eff5213b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75388">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2381</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75389">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75390">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75391">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2209</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75392">
                <text>Wenecja i śmierć: konteksty symboliczne / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75393">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4, s.58-65</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75394">
                <text>Czaja, Dariusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75395">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75396">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75397">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75398">
                <text>Wenecja i śmierć
Konteksty symboliczne
Dariusz Czaja
Oto miasto snu, miasto z z a ś w i a t a ,
miasto zamurowane w wodach Lety,
czy w podziemiu piekielnym.

1

G . d'Annunzio, Notturno

W europejskiej geografii mitycznej, Wenecja zajmuje
miejsce w y j ą t k o w e . T o p r z e s t r z e ń szczególnie w y r ó ż n i o n a ,
o d z n a c z a j ą c a się c h a r a k t e r y s t y c z n ą „ n a d w a r t o ś c i ą " . Bodaj
ż a d n e z europejskich miast nie w y w o ł y w a ł o i nie wywołuje
tak silnych w z r u s z e ń i r ó ż n o r o d n y c h emocji; ż a d n e nie b y ł o
obiektem tak często i c h ę t n i e manifestowanych u c z u ć fas­
cynacji i p o d z i w u . W s p ó ł t w o r z ą one, trwale obecny w w y o ­
b r a ź n i europejskiej m i t Wenecji. Z wielu mitogennych miast
Europy, jedynie Wenecja z n a l a z ł a tak szeroki i powszechny
niemal o d d ź w i ę k w poezji, prozie, literaturze p o d r ó ż n i c z e j .
0 ile zainteresowanie miastami t a k i m i j a k : P a r y ż (E. Sue,
R.de la Bretonne, B a l z a k ) , Petersburg (Puszkin, Dostojew­
ski, B ł o k , Biełyj) , D u b l i n (Joyce), W i e d e ń (Broch, M u s i l )
— p o z o s t a w a ł o raczej w o b r ę b i e w ł a s n e j , lokalnej tradycji
literackiej, o tyle obraz Wenecji z n a l a z ł swój wyraz w całej
prawie literaturze europejskiej. W ś r ó d tych, k t ó r z y o Wene­
cji pisali o d n a l e ź ć m o ż n a przedstawicieli wielu nacji: Ros­
j a n i e — A . Błok, W . I w a n o w , W . Rozanow, P. M u r a t ó w , O.
Mandelsztam, M . G u m i l o w , J. Brodski; Francuzi — M o n tesqieu, F . R . de Chateaubriand, J. de Maistre, A . de Musset,
T. Gautier, G . Sand, H . Taine, H . de Regnier, O. M i ł o s z , M .
Barres, M . Proust; A n g l i c y — B y r o n , Shelley, B r o w n i n g ,
F . W . Rolfe (bardziej znany j a k o b a r o n C o r v o ) , J. R u s k i n , H .
James (pisarz a m e r y k a ń s k i naturalizowany w A n g l i i ) , E.
Pound; Polacy — N o r w i d , Mickiewicz, J. Kremer, H .
Feldmanowski, J. Iwaszkiewicz, A . W a t , J. Stryjkowski, G .
H e r l i n g - G r u d z i ń s k i , W . K a r p i ń s k i , J. Błoński; Niemcy
— Goethe, A . v o n Platen, Nietzsche, Wagner, T . M a n n ,
a z pisarzy niemieckojęzycznych — H . v o n Hofmannsthal,
R . M . Rilke, G . T r a k i . Podczas m i ę d z y n a r o d o w e j konferen­
cji p o ś w i ę c o n e j r o l i i znaczeniu Wenecji w literaturze w s p ó ł ­
czesnej, w y g ł o s z o n o k o m u n i k a t y p r z e k o n u j ą c e o j e j obecno­
ści r ó w n i e ż w literaturze belgijskiej (francuskojęzycznej),
r u m u ń s k i e j , serbsko-chorwackiej, nowogreckiej, d u ń s k i e j
1 najsłabiej reprezentowanej literaturze... włoskiej (odnotuj­
m y t u w a ż n e nazwisko G . d ' A n n u n z i o ) . N a w e t ta w y b i ó r c z a
i niekompletna lista, w y r a ź n i e pokazuje, że fenomen Wenecji
nie ogranicza się do jednego obszaru j ę z y k o w e g o czy k u l ­
turowego, do jednej tradycji literackiej. Przekonuje, że
Wenecja jest zjawiskiem p o n a d n a r o d o w y m , p o n a d k u l t u r o wym.
D l a potocznej ś w i a d o m o ś c i jest to miasto-wzorzec, miasto-paradygmat. D o Wenecji p o r ó w n y w a n e są inne miasta,
k t ó r e w w y o b r a ż e n i u z b i o r o w y m w y k a z u j ą pewne z n i ą
p o d o b i e ń s t w a . O k r e ś l a n e są one n o b i l i t u j ą c y m mianem
„ W e n e c j i P ó ł n o c y " . W swoich poszukiwaniach n a t r a f i ł e m
na k i l k a tego rodzaju miast: Petersburg, Sztokholm, Amster­
dam, Brugia, a nawet — Bydgoszcz(l). Jedna z k r a k o w s k i c h
ulic n o s i ą n a z w ę Wenecja, a nad drzwiami p o d numerem
1 widnieje mozaika z weneckim g o d ł e m — lwem: „ D a w n i e j
p ł y n ę ł a t a m Rudawa i k o m u ś z b y w a l c ó w Wenecji skojarzyła
się z t y m m i a s t e m " . R ó w n i e ż i w tej spontanicznie po­
wstającej toponomastyce „ l u d o w e j " z a c h o w a ł się pewien
ślad fascynacji W e n e c j ą . W s p o m i n a m o t y m d r u g i m , obok
literackiego, nurcie „ p o p u l a r n y m " by i w t y m punkcie
2

3

4

5

6

58

z a z n a c z y ć powszechny, rzec by m o ż n a , egalitarny w y m i a r
m i t o l o g i i Wenecji. N i e należy ona b o w i e m wyłącznie do
k u l t u r y „ e l i t a r n e j " , j a k m o g ł o b y to w y n i k a ć z zaprezen­
towanej przed chwilą listy, ale przejawia się w r ó w n y m
stopniu i z r ó w n ą siłą w w y o b r a ź n i potocznej. T y m w s z a k ż e
r ó ż n i się ona od tradycji literackiej, że najczęściej jej ślady
p o z o s t a j ą nieuchwytne, nie zostają zarejestrowane. N i e
znaczy to, że nie istnieją. Wystarczy w s ł u c h a ć się w r ó ż n o ­
j ę z y c z n y t ł u m weneckich ulic, wystarczy p o s ł u c h a ć tych,
k t ó r z y podobnie j a k bohater jednego z licznych „ w e n e c k i c h "
u t w o r ó w , o p o w i a d a j ą „ o rzeczach, k t ó r e s k ł a d a j ą się na
śmieszną i w z r u s z a j ą c ą religię ludzi, k t ó r z y b y l i w Wenecji
i zostali n i ą d o t k n i ę c i : o kolorze wody, co nawet brudna
zachowuje z i e l o n k a w ą glazurę, szklistość i szlif agatu; o d r o ­
bnych falkach nacierających na o m a s z a ł e stopnie s c h o d ó w ;
o ł u p i n a c h p o m a r a ń c z y t a ń c z ą c y c h przy pasiastych, niebiesko-srebrnych palach do w i ą z a n i a g o n d o l i . "
Dopiero
u w z g l ę d n i e n i e o b y d w u n u r t ó w p o z w o l i ł o b y na rekonstruk­
cję p e ł n e g o obrazu m i t u weneckiego. Wobec b r a k u stosow­
nych ź r ó d e ł nasza interpretacja p o z o s t a ć musi n i e p e ł n a .
Czy jednak tego, co z w y k l i ś m y u w a ż a ć za „ n i s k i e " , nie da
się o d n a l e ź ć w kulturze „ w y s o k i e j " ? Czy wzruszenia, k t ó r e
t o w a r z y s z ą reakcjom „ p o p u l a r n y m " , obce s ą kulturze elit?
Fernand Braudel, autor „ r o z u m i e j ą c e g o " eseju p o ś w i ę c o n e ­
go Wenecji, jej znaczeniu w historii ś w i a t a ś r ó d z i e m n o m o r s ­
kiego, otwiera swój tekst znamiennym wyznaniem: „ J a k o
dzieci m a r z y l i ś m y wszyscy o szczęściu Robinsona Cruzoe,
0 statku o s i a d ł y m na mieliźnie przy wyspie. (...) T a k ż e
Wenecja jest w y s p ą , i n n y m ś w i a t e m d l a d o r o s ł y c h lub prawie
d o r o s ł y c h ludzi, dla dzieci, k t ó r e dojrzały, lecz wciąż jeszcze
m a r z ą . W y s p ą , k t ó r a na pewno nie jest n i e d o s t ę p n a , ale czy
jest kiedykolwiek o s i ą g a l n a ? W y o b r a ż a m y j ą sobie zbyt
dobrze przed jej poznaniem, aby dostrzec później j a k a jest
n a p r a w d ę . (...) Czar, złudzenie, p u ł a p k a , z n i e k s z t a ł c o n e
lustra, oto j a k a jest, j a k ą chcemy by była. (...) K a ż d y z nas na
swój s p o s ó b kocha Wenecję, odmienny od ludzi n a m bliskich
1 p o g r ą ż a się w niej inaczej, o d n a j d u j ą c w niej to czego
pragnie: r a d o ś ć życia, schyłek śmierci, wytchnienie, alibi,
d z i w n o ś ć l u b p r o s t o t ę ( . . . ) . " W metakomentarzu do własnej
fascynacji t y m miastem, francuski historyk zwraca u w a g ę na
fakt, że d o ś w i a d c z a ć Wenecji, m a r z y ć i pisać o niej, to sięgać
do p a m i ę c i dzieciństwa, do kreatywnej mocy w y o b r a ź n i , do
czegoś pierwotniejszego niż wykształcenie czy p r z y n a l e ż n o ś ć
do warstwy społecznej. Braudel, z o g r o m n ą intuicją ant­
r o p o l o g i c z n ą z a u w a ż a , że na poziomie w y o b r a ź n i , m a r z e ń ,
t ę s k n o t , tradycyjne szkolarskie p o d z i a ł y nie m a j ą w i ę k s z e g o
sensu, że w t y m p r z y p a d k u m a m y do czynienia z j e d n ą ,
n i e p o d z i e l n ą k u l t u r ą . P r z y w o ł a j m y jeszcze w y p o w i e d ź Bory­
sa Pasternaka, k t ó r y podobnie j a k Braudel, umieszcza
W e n e c j ę w d z i e c i ę c o - b a ś n i o w y m k o n t e k ś c i e : „Istnieją słowa:
c h a ł w a i Chaldeja, magowie i magnezja, Indie i indygo. D o
nich trzeba zaliczyć k o l o r y t nocnej Wenecji i jej w o d n y c h
o d z w i e r c i e d l e ń . " W j e d n y m z najbardziej w n i k l i w y c h , a jed­
n o c z e ś n i e i n t y m n y c h t e k s t ó w p o ś w i ę c o n y c h Wenecji, pisa­
n y m przez (urodzonego w Petersburgu) przedstawiciela
k u l t u r y „ w y s o k i e j " , znajdujemy t a k i oto fragment: „ J a k i ś
czas potem inny przyjaciel (...) p r z y n i ó s ł m i pewnego dnia
sfatygowany egzemplarz pisma ' L i f e ' , k t ó r y z a w i e r a ł oszała­
miające zdjęcie bazyliki Sw. M a r k a p o d śniegiem. Jeszcze
7

8

9

�p ó ź n i e j dziewczyna, do k t ó r e j się w ó w c z a s zalecałem, poda­
r o w a ł a m i na urodziny h a r m o n i j k ę sepiowych p o c z t ó w e k ,
przywiezionych przez jej b a b k ę z przedrewolucyjnej p o d r ó ż y
p o ś l u b n e j d o Wenecji, i ślęczałem nad k a ż d y m obrazkiem ze
szkłem p o w i ę k s z a j ą c y m w r ę k u . Potem z kolei moja m a t k a
w y d o b y ł a B ó g wie s k ą d kwadracik taniego gobelinu, szmat­
k ę właściwie, na k t ó r e j w i d n i a ł a podobizna Palazzo Ducale;
tkanina z o s t a ł a u ż y t a do obicia z a g ł ó w k a mojej tureckiej
sofy, tak więc m i a ł e m p o d p o t y l i c ą s k o n d e n s o w a n ą historię
republiki. A d o r z u ć m y jeszcze do tego m a l e ń k ą m i e d z i a n ą
g o n d o l ę , k t ó r ą ojciec p r z y w i ó z ł z p o d r ó ż y służbowej po
Chinach i k t ó r ą rodzice trzymali na toalecie, j a k o pojemnik
na oderwane guziki, igły, znaczki pocztowe oraz (...) tabletki
i a m p u ł k i . " Z interesującego nas p u n k t u widzenia, ciekawe
jest t o , że B r o d s k i w s p o m i n a j ą c swoje pierwsze k o n t a k t y
z W e n e c j ą , czy raczej z jej obrazem, ideą, w y o b r a ż e n i e m ,
obok p r z y w o ł a n e j wcześniej powieści de Regniera, nie zapo­
m i n a w y m i e n i ć p r z e d m i o t ó w n i e w ą t p l i w i e „ n i s k i e g o " po­
chodzenia, p r o d u k t ó w masowej k u l t u r y . Wskazuje t y m
samym na i c h w a ż n y , m i t o t w ó r c z y charakter. Kicz i tandeta
z o s t a ł y z a p a m i ę t a n e i usprawiedliwione, j a k o że zajęły
miejsce w prywatnej m i t o l o g i i .
1 0

P r z y w o ł a n e wypowiedzi d o w o d z ą nieusuwalnej o b e c n o ś c i
w nurcie „ e l i t a r n y m " e l e m e n t ó w , k t ó r e kojarzymy zwykle
z k u l t u r ą „ p o p u l a r n ą " . W y m o w n i e świadczą o ich wzajem­
n y m przenikaniu. M o ż e więc brak, o b o k poniżej cytowanych
t e k s t ó w „ l i t e r a c k i c h " , ś w i a d e c t w k u l t u r y „ p o p u l a r n e j " , nie
zostanie uznany za metodologiczne uchybienie: d o ś w i a d ­
czenie tej ostatniej stanowi — co s t a r a ł e m się p o k a z a ć
— n i e o d ł ą c z n ą część t e k s t ó w wysokiego obiegu.
M i t Wenecji rozwija się w o k ó ł k i l k u w y r a ź n i e uchwyt­
nych, z n a c z ą c y c h m o t y w ó w i t e m a t ó w . Jednym z najczęst­
szych i najbardziej spektakularnie przejawiających się w r ó ż ­
nego rodzaju ś w i a d e c t w a c h jest temat ś m i e r c i . Znamienna
jest jego t r w a ł o ś ć i uporczywe powracanie w w y o b r a ź n i
europejskiej. Co najmniej od k o ń c a X V I I I wieku, m o t y w ten
przejawia się z d u ż ą siłą p o d wieloma o b r a z o w y m i po­
staciami, występuje w r ó ż n y c h symbolicznych u k ł a d a c h .
Wydane w r o k u 1911 opowiadanie Tomasza M a n n a Śmierć
w Wenecji, u t r w a l i ł o i w z m o c n i ł o obecny j u ż wcześniej
wizerunek Wenecji j a k o miasta śmierci. Obraz miasta na­
k r e ś l o n y przez M a n a jest niezwykle sugestywny i z a p a d a j ą c y
w p a m i ę ć . Symptomatyczne, że obecnie osoby pytane o j a ­
kieś skojarzenie z W e n e c j ą , w większości w y m i e n i a j ą opo­
wiadanie M a n n a (możliwe, że j a k ą ś rolę w utrwaleniu tego
skojarzenia, o d e g r a ł a ekranizacja noweli M a n n a zrobiona
przez L . Viscontiego — 1971). W y g l ą d a więc na t o , że
w ś w i a d o m o ś c i zbiorowej Wenecja nie t y l k o była, ale jest
i pewnie d ł u g o jeszcze pozostanie miastem k o j a r z o n y m ze
śmiercią. O t o kreatywna m o c literatury ( i filmu?) uchwycona
i n flagranti! Tomasza M a n n a m o ż n a więc u z n a ć za patrona
r o z w a ż a ń d o t y c z ą c y c h z w i ą z k u symbolicznego Wenecji
i śmierci a samo opowiadanie za jego m o d e l o w ą realizację.
Z a n i m jednak p r z y p o m n ę k i l k a f r a g m e n t ó w ze Śmierci
w Wenecji zobaczmy wcześniej j a k i e rysują się w s t ę p n i e
m o ż l i w o ś c i jego interpretacji.
11

M o ż n a zatem umieścić opowiadanie M a n n a p o ś r ó d i n ­
nych, bliskich m u czasowo „ w e n e c k i c h " t e k s t ó w ( H o f m a n nsthal, T r a k i , Barres) i wpisując w horyzont mentalny epoki,
r o z w a ż a ć je na tle powszechnego p o d ó w c z a s odczucia kryzy­
su k u l t u r y , ś w i a d o m o ś c i zmierzchu i r o z k ł a d u cywilizacji,
n a s t r o j ó w dekadenckich. M o ż n a r ó w n i e ż — zadanie nie­
zwykle frapujące — dostrzec w Śmierci w Wenecji temat
z o g r o m n ą i n t e n s y w n o ś c i ą pojawiający się w kulturze nie­
mieckiej. W t y m p r z y p a d k u u t w ó r M a n n a będzie k o n t y n u a ­
cją d o ś w i a d c z e n i a weneckiego zawartego w tekstach Platena, Nietzschego, Wagnera. I d ą c t y m t r o p e m m o ż n a by,
p r z y k ł a d o w o , p o k a z a ć że admiracja ż y w i o n a dla Wenecji jest
częścią szerszego n u r t u w e w n ą t r z k u l t u r y niemieckiej
— romantycznej egzaltacji P o ł u d n i e m d o p e ł n i a j ą c y m d u ­
chowe treści g e r m a ń s k i e j P ó ł n o c y ( W i n c k e l m a n n , Goethe,

H ó l d e r l i n , Hegel, Nietzsche): „ W e n e c j a będzie w y j ą t k o w y m
miastem w ł o s k i m p r z e m a w i a j ą c y m do niemieckiej w r a ż l i w o ­
ś c i " ; m o ż n a by r ó w n i e ż w s k a z a ć , że subtelne związki
łączące d o ś w i a d c z e n i e p i ę k n a i d o ś w i a d c z e n i e śmierci, w n i k ­
liwie r o z w a ż a n e przez M a n n a , p o d e j m o w a ł j u ż wcześniej
w swoich tekstach autor Sonetów weneckich August v o n
Platen ( „ K t o spojrzał raz na p i ę k n o swoimi oczyma, w taje­
mniczy s p o s ó b jest j u ż wydany na ś m i e r ć " ) i śledzić
o b e c n o ś ć tego w ą t k u w literaturze niemieckiej; m o ż n a by
wreszcie w y d o b y ć znaczenie jakie m i a ł a Wenecja dla niemie­
ckiej autoidentyfikacji.
1 2

1 3

D o s t r z e g a j ą c m o ż l i w o ś c i interpretacyjne, k t ó r e o t w i e r a j ą
te dwa podejścia, nie l e k c e w a ż ą c ich, c h c i a ł b y m umieścić
Śmierć w Wenecji w jeszcze szerszej — nie t y l k o historycznej
i nie t y l k o narodowej, lokalnej — perspektywie. M a m na
myśli p e r s p e k t y w ę s y m b o l i c z n ą . W y k o r z y s t u j ą c hermeneutyczny t y p lektury t e k s t ó w symbolicznych, chcę p o k a z a ć j a k
temat śmierci znajduje zakorzenienie w g ł ę b o k i c h p o k ł a d a c h
w y o b r a ź n i zbiorowej, w archaicznych strukturach postrze­
gania i p r z e ż y w a n i a świata; o d s ł o n i ć , obok wspomnianej j u ż
tradycji lokalnej, w y m i a r uniwersalny m i t u Wenecji. W t y m
celu konieczne stanie się umieszczenie opowiadania M a n n a
na tle szerszego kompleksu t e k s t ó w , co p o z w o l i na głębsze
i pełniejsze odczytywanie z n a c z e ń , u k a ż e też s p o i s t o ś ć sym­
b o l i k i związanej z W e n e c j ą .
Rozpocznijmy jednak od d o ś w i a d c z e n i a Wenecji, tak j a k
przedstawia się ono w utworze M a n n a . Istotne s ą dla nas te
miejsca, w k t ó r y c h w y s t ę p u j ą n a w i ą z a n i a , aluzje do tematu
śmierci. Spotykamy je j u ż w p o c z ą t k o w y c h partiach opowia­
dania. Przed wyjazdem do Wenecji, jeszcze w M o n a c h i u m ,
z a u w a ż a Aschenbach k o ł o cmentarnego m u r u obcego ( „ w i ­
docznie nie był tubylcem") w ę d r o w c a : „ p o s t a w a jego m i a ł a
w sobie c o ś w ł a d c z o daleko w i d z ą c e g o , ś m i a ł e g o l u b nawet
dzikiego; bo, czy to dlatego, że o ś l e p i o n y blaskiem w y ­
krzywiał się d o niskiego s ł o ń c a , czy też z a c h o d z i ł o t u stałe
zniekształcenie fizjonomii, wargi jego z d a w a ł y się zbyt
k r ó t k i e , nie osłaniały z ę b ó w , k t ó r e , o b n a ż o n e aż do dziąseł,
sterczały białe i d ł u g i e . " T e n demoniczny wizerunek obce­
go p o g ł ę b i a się jeszcze przy kolejnej „ z a p o w i e d z i " śmierci,
j a k a spotyka Aschenbacha na statku w i o z ą c y m go do
Wenecji: „ T o w a r z y s t w o pierwszego p o k ł a d u s t a n o w i ł a gru­
pa m ł o d y c h ludzi, zdaje się niższych u r z ę d n i k ó w handlowych
z Poli, k t ó r z y w podnieconych humorach wybierali się na
wycieczkę do W ł o c h . (...) Jeden z nich, w j a s n o ż ó ł t y m , wedle
ostatniej m o d y s k r o j o n y m letnim u b r a n i u (...) g ó r o w a ł nad
wszystkimi s k r z e c z ą c y m g ł o s e m i h u m o r e m . A l e gdy Aschen­
bach p r z y p a t r z y ł m u się d o k ł a d n i e j , p r z e k o n a ł się niemal
z p r z e r a ż e n i e m , że był to m ł o d z i e n i e c fałszywy. Był stary, nie
u l e g a ł o w ą t p l i w o ś c i . Zmarszczki o t a c z a ł y jego oczy i usta.
M a t o w y k a r m i n p o l i c z k ó w był s z m i n k ą , brunatne włosy p o d
b a r w n ą w s t ą ż k ą otoczonym kapeluszem były p e r u k ą ; jego
szyja zwiędła i żylasta, p o d k r ę c o n y w ą s i k i muszka p o d
d o l n ą w a r g ą ufarbowane; jego żółte i kompletne uzębienie,
k t ó r e p o k a z y w a ł w u ś m i e c h u , b y ł o t a n i ą n a m i a s t k ą , a ręce
z sygnetami na o b u w s k a z u j ą c y c h palcach r ę k a m i s t a r c a . "
Interesujące, że te i jeszcze k i l k a innych szczegółów i epizo­
d ó w opisanych w opowiadaniu, to wydarzenia autentyczne,
k t ó r e p r z y d a r z y ł y się samemu M a n n o w i przed i w czasie jego
p o d r ó ż y do W e n e c j i . W o p o w i a d a n i u p e ł n i ą one rolę r a m
konstrukcyjnych rozwijającej się fabuły. I wreszcie sam
moment wejścia do gondoli, k t ó r a ma przewieźć Aschen­
bacha na L i d o : „ K t ó ż nie m u s i a ł p o k o n y w a ć przelotnego
dreszczu, tajemnego strachu i niepokoju, gdy po długiej
n i e b y t n o ś c i m i a ł wsiąść do weneckiej gondoli? Osobliwa ta
ł ó d ź , zachowana w niezmienionym kształcie z z a m i e r z c h ł y c h
c z a s ó w i niesamowicie czarna, j a k b y w a j ą t y l k o t r u m n y
— przypomina nieme i zbrodnicze przygody w ś r ó d plus­
kającej nocy, p r z y p o m i n a bardziej jeszcze s a m ą śmierć,
mary, p o s ę p n y o b r z ę d i o s t a t n i ą m i l c z ą c ą p o d r ó ż . I czy k t o
z a u w a ż y ł , że siedzenie w takiej barce, ten trumienno-czarny,
czarno wyściełany fotel, jest n a j m i ę k s z y m , najrozkoszniej1 +

15

16

59

i

�17

szym, najbardziej u s y p i a j ą c y m siedzeniem na ś w i e c i e . "
Pojawia się t u , najczęściej wymieniany wenecki rekwizyt
— gondola, k t ó r e j opisy przyjdzie p r z e d s t a w i ć nieco p ó ź n i e j .
N i e mniej tajemniczy niż gondola jest p r z e w o ź n i k - g o n d o l i e r
wiozący Aschenbacha. O t o k r ó t k a jego charakterystyka,
p r z y p o m i n a j ą c a przytoczone przed momentem portrety:
„Był to m ę ż c z y z n a o niemiłej, ba, brutalnej
fizjonomii,
w m a r y n a r s k i m g r a n a t o w y m u b r a n i u , przepasanym ż ó ł t ą
szarfą i w b e z k s z t a ł t n y m s ł o m k o w y m , na bakier w ł o ż o n y m
kapeluszu, k t ó r e g o plecionka zaczęła się strzępić. Rysy
twarzy, k r ę t y w ą s p o d k r ó t k i m , zadartym nosem nie ś w i a d ­
czyły o jego w ł o s k i m pochodzeniu. C h o ć był raczej szczupłej
budowy ciała, tak że m o ż n a b y ł o go u w a ż a ć za niezbyt
zdatnego do zawodu, w ł a d a ł bardzo energicznie w i o s ł e m ,
nalegając na nie c a ł y m c i a ł e m za k a ż d y m uderzeniem. K i l k a
razy p o d n i ó s ł z wysiłku wargi o d s ł a n i a j ą c białe zęby . " T r z y
razy „ o b c y " , trzy razy zęby, trzy razy u p i ó r — tak m o ż n a by
s k o m e n t o w a ć w aforystycznym s k r ó c i e charakterystyki
wspomnianych postaci, k t ó r e są jedynie antycypacjami
śmierci objawiającej swoją moc, j a k zobaczymy, na wiele
sposobów.
1 8

Stwierdzenie: Wenecja — miasto śmierci, jest o g ó l n e
i niewiele m ó w i ą c e . Zobaczmy zatem w j a k i s p o s ó b dokonuje
się w w y o b r a ź n i semiotyzacja przestrzeni weneckiej, j a k
p o s z c z e g ó l n e jej elementy zostają naznaczone s y m b o l i k ą
t a n a t y c z n ą . P o w r ó ć m y na moment jeszcze do opowiadania
M a n n a , do tego fragmentu, kiedy Aschenbach, nie bez
„ t a j e m n e g o strachu i n i e p o k o j u " w s i a d a ł do weneckiej
gondoli. P o s t a ć gondoliera otrzymuje w o p o w i a d a n i u w y r a ­
ź n e rysy Charona; gondola, przez skojarzenie z m a r a m i ,
śmiercią, p o s ę p n y m o b r z ę d e m przypomina statek śmierci.
P o d k r e ś l o n e zostaje to jeszcze u w a g ą , że przejazd g o n d o l ą
jest p o d r ó ż ą o s t a t n i ą . Pisze Gaston Bachelard: „ W szczegól­
ności funkcja z w y k ł e g o p r z e w o ź n i k a , jeśli t y l k o występuje

60

w dziele literackim, zawsze prawie wiąże się z s y m b o l i k ą
C h a r o n o w ą . C h o ć b y p r z e w o ź n i k przewoził jedynie przez
z w y k ł ą rzekę — ma w sobie coś z a ś w i a t o w e g o . " Siedząc
w k o n t e k ś c i e bogatej i wieloznacznej symboliki wody realiza­
cje m o t y w ó w statku, o k r ę t u , p r z e w o ź n i k a w w y o b r a ź n i
poetyckiej, zestawia je Bachelard z b r e t o ń s k ą t r a d y c j ą
f o l k l o r y s t y c z n ą z n a j ą c ą statek śmierci, o k r ę t y w i d m o w e
i piekielne, z wierzeniami z Szampanii p r z e c h o w u j ą c y m i
obraz postaci p r z e w o ź n i k a dusz, z c h i ń s k i m ś w i ę t e m zmar­
łych, gdzie w a ż n ą rolę odgrywa barka p r z e w o ż ą c a z m a r ł e
dusze. Pozwala m u to na wydobycie archetypicznego sensu
tych o b r a z ó w . W zestawieniu p r z e w o ź n i k a w i o z ą c e g o dusze
na „ t a m t e n ś w i a t " z ł o d z i ą i w o d ą , dostrzega pra-mit,
n a j p r o s t s z ą s t r u k t u r ę o b r a z o w ą i dlatego n a r z u c a j ą c ą się
z d u ż ą siłą w y o b r a ź n i , p o z o s t a j ą c ą w niej przez czas miesz­
czący się w kategoriach (bardzo) „ d ł u g i e g o t r w a n i a " . Pointa
w y w o d u Bachelarda zawarta jest j u ż w pierwszym akapicie
r o z d z i a ł u d o t y c z ą c e g o m . i n . z w i ą z k u symbolicznego postaci
Charona z w o d ą : „ D o p i e r o sprowadziwszy na ich pierwotny
p o z i o m wszystkie p o d ś w i a d o m e w a r t o ś c i , j a k i e obraz po­
d r ó ż y kojarzy z pogrzebem — m o ż e m y lepiej z r o z u m i e ć
znaczenie rzeki płynącej w k r ó l e s t w i e z m a r ł y c h oraz wszyst­
kie legendarne ' z s t ą p i e n i a do piekieł'. W myśl zracjonalizo­
wanych j u ż o b y c z a j ó w m o ż n a p o w i e r z a ć zwłoki ziemi albo
p ł o m i e n i o m , p o d ś w i a d o m o ś ć n o s z ą c a na sobie znak w o d y
będzie jednak nadal — niezależnie o d g r o b u i stosu — r o i ć
o odejściu szlakiem fal. Schodziwszy ziemię, przeszedłszy
przez o g i e ń , dusza p o w ę d r u j e na brzeg w o d y . W y o b r a ź n i a
g ł ę b i n n a , w y o b r a ź n i a materialna domaga się, aby woda
m i a ł a swój u d z i a ł w śmierci: potrzebuje w o d y , dzięki k t ó r e j
śmierć z a c h o w a ł a b y charakter p o d r ó ż y . Rozumiemy teraz,
iż dla takich nie k o ń c z ą c y c h się rojeń wszelkie dusze
— niezależnie o d rodzaju pogrzebu — m u s z ą w s t ą p i ć do
barki
Charona."
1 5

2 0

�D o p i e r o dzięki t a k i m symbolicznym odniesieniom, obraz
Aschenbacha w s i a d a j ą c e g o do gondoli i wiezionego przez
dziwnego gondoliera na L i d o , staje się bogatszy w znaczenia.
M o ż n a by jednak p o s t a w i ć zarzut wobec takiej interpretacji,
ze względu na znane, znakomite wyczucie przez M a n n a
istoty mitycznego myślenia, i widzieć w powyższej scenie
ś w i a d o m e n a w i ą z a n i e do mitologicznego wzorca. P o r ó w ­
nanie z i n n y m i m a t e r i a ł a m i p o z w o l i z r o z u m i e ć , że skojarze­
nia w y o b r a ź n i pisarskiej M a n n a , jeśli nawet są ś w i a d o m ą
kreacją, nie są w y j ą t k o w e i że znajdują liczne odpowiedniki.
O t o k i l k a o p i s ó w , p o r ó w n a ń , o b r a z ó w poetyckich, od­
n o s z ą c y c h się do rekwizytu t y p o w o weneckiego — gondoli.
Wagner tak w s p o m i n a j ą w swojej autobiografii: „ P o g o d a
nagle się p o p s u ł a , w y g l ą d samej gondoli nieźle mnie prze­
straszył, g d y ż j a k k o l w i e k wiele słyszałem o tych swoistych,
na czarno pomalowanych pojazdach, to z a s k o c z y ł mnie
niemile ich w i d o k w rzeczywistości: kiedy m i a ł e m w s t ą p i ć
pod z a s ł o n i ę t y czarnym suknem dach, od razu o g a r n ę ł o mnie
w r a ż e n i e dawnej obawy przed c h o l e r ą , z d a w a ł o m i się, że
m u s z ę wziąć u d z i a ł w kondukcie pogrzebowym w czasie
dżumy."
Z a s k a k u j ą c e jest, w k o n t e k ś c i e opowiadania
M a n n a , to skojarzenie gondoli z ł o d z i ą z a d ż u m i o n y c h ,
z z a r a z ą . R ó w n i e ż zestawienie gondoli z pogrzebem nie jest
c z y m ś w y j ą t k o w y m , zważywszy na kolejne ś w i a d e c t w a .
Słynny wiersz B ł o k a rozpoczyna strofa:
2 1

Cisza i c h ł o d n y wiatr z laguny,
Gondole j a k trumienne d n a .
2 2

U Iwaszkiewicza znajdujemy podobny obraz:
W podwodziu błyszczy m a r t w y k a m i e ń ,
I ryby c h ł o n ą p o m a r a ń c z e .
A p r z y w i ą z a n e do o b r a m i e ń
Czarne trumnice klaszcząc t a ń c z ą . . .
2 3

W i n n y m wierszu p o d k r e ś l a się c z a r n ą ,
b a r w ę gondoli:

„śmiertelną"

A dziś w z a m a r ł y c h w ó d laguny
W y p ł y w a pusta, czarna ł ó d ź
2 4

I jeszcze jedno p o r ó w n a n i e : „ C a n a l e Grande połyskuje j a k
wielkomiejski asfalt. G ę s t o jest od barek i iluminowanych
łodzi. Cicho sunie stado gondol — stado czarnych ł a b ę ­
d z i . " Gdzie indziej m o w a jest o gondolach j a k o „ ł ó d k a c h
ż a ł o b n y c h " , „ d o m k a c h ż a ł o b n y c h " . Nieco bardziej wyra­
finowany poetycko obraz gondoli, acz bliski przytoczonym
fragmentom spotykamy u Rilkego:
2 5

2 6

P r z e p ł y w a j ą , podobne do
czarnych myśli,
i d ą c na spotkanie w i e c z o r u .

27

C z e r ń , trumna, pogrzeb, ż a ł o b a , zaraza, to wszystko
elementy w c h o d z ą c e w pole semantyczne śmierci. M a r y
M c C a r t h y , w wielu tekstach p o ś w i ę c o n y c h Wenecji, do­
strzega zjawisko konwencjonalizacji szeregu o b r a z ó w i p o r ó ­
w n a ń . D o jednych z bardziej zbanalizowanych zalicza te,
k t ó r e z w i ą z a n e są z opisami gondoli. Czy jednak spod tych
z u ż y t y c h p o r ó w n a ń , konwencjonalnych metafor, sztanc sko­
jarzeniowych nie przeziera niejasno p o d k ł a d symboliczny?
Czy w tych stereotypach obrazowych nie pobrzmiewa obraz
statku śmierci, k t ó r y płynie przez w o d y Styksu, obraz,
k t ó r e g o o b e c n o ś ć śledził Bachelard w w y o b r a ź n i poetyckiej?
Czy w elementach b u d u j ą c y c h stereo-typ nie o d ż y w a j ą treści
arche-typu? Pozostawanie t y l k o przy powierzchniowej, ze­
w n ę t r z n e j warstwie w y o b r a ż e ń , prowadzi do ich z u b o ż e n i a .
Wydaje się, że dopiero „ g ł ę b i n o w a " , symboliczna interpreta­
cja u m o ż l i w i a przebicie się przez p o z i o m estetyczny do
w a r u n k u j ą c e g o go d o ś w i a d c z e n i a egzystencjalnego; pozwala
na dotarcie do istotnych s e n s ó w weneckiego m i t u . Ten t r o p
interpretacyjny b ę d z i e m y dalej k o n t y n u o w a ć .
2 8

61

�W charakterystykach miasta, opisach jego b u d o w l i , w o d y
w k a n a ł a c h , metaforyka jest u d e r z a j ą c o podobna do ob­
razowania w y s t ę p u j ą c e g o w przytoczonych j u ż fragmentach.
N a p o c z ą t e k c a ł o ś c i o w y wizerunek Wenecji, gdzie rozwijany
jest dalej w ą t e k tanatyczny:
W t y m mieście czarno-zielonkawym,
Pełnym różowych kościotrupów,
D z w o n y wzlatują h y m n e m ł z a w y m ,
Jak p t a k i nad stosami t r u p ó w .
N i k t nie wszedł dziś na plac m a r m u r u ,
P a ł a c e , kolumnady, d o m y
I p o ś r ó d głębin czarnych c h ó r u
T a sama b ł ą k a się Salome.
I w bizantyjskich w s p ó ł s p i ę t r z e n i a c h
Sieci z ł o t e g o śni p r z ę d z i w a ,
W chichocie r ó ż ó w , w d z w o n ó w pieniach
K o ś c i s t ą r ę k ą śmierci k i w a .
I podobny obraz: „ M i ł o ś ć i śmierć. G d z i e ż to się lepiej
rozumie, niż w t y m u m a r ł y m mieście p o d o b n y m do kupy
w y k o p a n y c h piszczeli?" P o s z c z e g ó l n e elementy miasta
zyskują w a l o r y z a c j ę t a n a t y c z n ą :
„ C a ł a m a r m u r o w a defilada p a ł a c ó w t o fasada olbrzymie­
go grobowca — martwego m i a s t a . "
„ P r z e c h o d z i m y przez mosty. L a m p k i świecą, j a k b ł ę d n e
ogniki cmentarne."
„ Ś r o d k i e m laguny długi szereg l a t a r ń ostrzegawczych na
białych palach — to śmiertelne gromnice u w e z g ł o w i a . "
„ O l b r z y m i e schody m a r m u r o w e były z m u r s z a ł e i ciemne.
P a c h n i a ł o mchem i s p a d a j ą c e krople wilgoci k a p a ł y dźwięcz­
nie. Czarna Wenecja, m a r t w a i cicha leżała za k a m i e n n y m i
ścianami."
W wierszu W . I w a n o w a , wenecka laguna zostaje p r z y r ó w ­
nana d o bladego k i r u . 1 jeszcze zapis z Podróży po Włoszech
H i p o l i t a Taine'a, w k t ó r y m p o j a w i a j ą się wszystkie wspo­
mniane j u ż akcesoria grobowo-cmentarne: „ D w a czy trzy
razy księżyc się wyłonił, i jego długie pasmo d r g a j ą c e b y ł o
podobne do pasma lampy pogrzebowej, zapalonej p o m i ę d z y
draperyjami zawieszonemi przed obiciem czarnym j a k i e g o ś
n i e s ł y c h a n e g o katafalku. N a w i d n o k r ę g u , j a k processyja
pochodni i g r o b ó w zatrzymanych na odległości bezgranicz­
nej, ukazuje się Wenecja ze swoimi blaskami i gmachami; t u
i ó w d z i e w i d a ć ściśniętą g r u p ę świateł, niby w i ą z k ę gromnic
w rogu t r u m n y . "
Elementem, jeszcze bardziej niż k a m i e ń p o d a t n y m na
symbolizację, jest w Wenecji woda, co m o ż n a b y ł o z a u w a ż y ć
j u ż w k i l k u cytowanych fragmentach. „ W o d a , wszędzie
woda: to jest materia, t w o r z y w o tego miasta" — notuje
B r a u d e l . S p r ó b u j m y o d c z y t a ć w a r t o ś c i symboliczne w o d y
płynącej w weneckich k a n a ł a c h . R ó w n i e ż w p r z y p a d k u
wody, symbolika, na r ó ż n y c h zresztą poziomach, z w i ą z a n a
jest z tematem śmierci. W s p o m n i e l i ś m y j u ż , p r z y w o ł u j ą c na
wstępie opowiadanie M a n n a , o p o d r ó ż y g o n d o l ą , k t ó r a to
scena niejasno, aluzyjnie o d w o ł u j e do obrazu p o d r ó ż y
ż a ł o b n e j , przejścia na „ d r u g ą s t r o n ę " przez w o d ę Styksu.
W wierszu W a t a to p o r ó w n a n i e rozwijane jest z całą
oczywistością:
2 9

30

31

32

3 3

3 4

3 5

3 6

37

N i k n i e głos d z i e ń d o g o r y w a
z ł o t o płynie w czarnej toni
pył z m o t y l a pawie łzy
k a p i ą z marmurowej rdzy.
N i k n i e cień głos dogorywa
m i l k n ą senne barytony
pluska w i o s ł o w trupiej b r y i .
Czarne w o d y czarny Styks.
J a d ę j a d ę na z a g ł a d ę
upojony duchem z ł y m .
W wierszu Iwaszkiewicza m ó w i się wprost o „ z m a r ł y c h
wodach l a g u n y " . W innej relacji czytamy: „ W o d a nadaje
całej Wenecji lekkiego k o l o r y t u z m o r y . "
Bezpośrednie
o d w o ł a n i e d o ś w i a t a podziemi w charakterystyce w ó d wene3 8

39

4 0

62
l

ckich, znajdujemy w opisie M u r a t o w a : „ D l a nas, ludzi
P ó ł n o c y , k t ó r z y w s t ę p u j ą na ziemię w ł o s k ą przez złote w r o t a
Wenecji, w o d y laguny są w istocie w o d a m i Lety. G d y stoimy
przed starymi obrazami z d o b i ą c y m i kościoły weneckie, gdy
p ł y n i e m y g o n d o l ą l u b gdy b ł ą d z i m y po milczących uliczkach
czy nawet wśród_ p r z y p ł y w ó w i o d p ł y w ó w gwarnej fali
ludzkiej na placu Św. M a r k a , wszędzie t a m pijemy ł a g o d n e ,
słodkie w i n o z a p o m n i e n i a . " W topografii w ó d Hadesu,
Lete (rzeka lub ź r ó d ł o ) w y s t ę p u j e obok Styksu, A c h e r o n u ,
K o k y t o s u i Periflegetonu. Wypicie w o d y letejskiej przynosi­
ło duszom zapomnienie i oczyszczenie. Inne opisy powtarza­
j ą te symboliczne skojarzenia w o d y ze śmiercią, tyle że na
i n n y m poziomie, gdzie z w i ą z e k ten nie jest tak oczywisty.
Z a u w a ż m y , że w wielu relacjach m o w a jest o wodzie
odbijającej, odzwierciedlającej obrazy. W o d a zostaje p o r ó w ­
nana do lustra, zwierciadła. Braudel, j a k p a m i ę t a m y , do­
strzegał w wodach weneckich „ z n i e k s z t a ł c o n e lustra". I raz
jeszcze M u r a t ó w : „ A woda! W o d a dziwnie p r z y k u w a do
siebie i p o c h ł a n i a wszystkie myśli, podobnie j a k t u p o c h ł a n i a
wszystkie dźwięki, t o t e ż najgłębsza cisza s p ł y w a n a m na
serce. N a j a k i m ś m o s t k u przerzuconym nad w ą s k i m kana­
ł e m (...) m o ż n a o d d a ć się marzeniom, z a s ł u c h a ć się, na d ł u g o
odejść spojrzeniem w zieloną g ł ą b z lekka k o ł y s z ą c y c h się
zwierciadlanych o b r a z ó w . "
I opis Kremera, k t ó r y nie
pozostawia ż a d n y c h w ą t p l i w o ś c i , co do r ó w n o w a ż n o ś c i
symbolicznej w o d y i zwierciadła: „ N i j a k niepodobna w y r a ­
zić barwy w o d y w noc p o d o b n ą (...). P o m a ł u oczy się
przyzwyczajają i czują nigdy nie g a s n ą c e ś w i a t ł o , k t ó r e wciąż
wytryskuje z niej. Jak lustro w p o k o j u u k r y t y m i za­
m k n i ę t y m , j a k jedno z tych zwierciadeł magicznych w głę­
biach nieznanych, o k t ó r y c h m ó w i ą legiendy, lśni się ciemno,
tajemniczo, ale zawsze się l ś n i . "
W archaicznych i l u d o w y c h strukturach m y ś l e n i a , k t ó r y c h
wyrazem s ą wierzenia i m i t y , zwierciadło często kojarzone
jest z z a ś w i a t a m i , śmiercią, d i a b ł e m . Przypomnijmy k i l k a
p r z y k ł a d ó w o b r a z u j ą c y c h t r w a ł o ś ć tego symbolicznego splo­
t u . Szeroko rozpowszechnione jest wierzenie, że w lustrze
dostrzec m o ż n a śmierć lub d i a b ł a . Popularne są liczne
b a ś n i e (Gęsta Romanorum, Baśnie z tysiąca i jednej nocy),
w k t ó r y c h m o w a jest o pojawianiu się w lustrze z m a r ł y c h .
Znany jest ze słowiańskiej tradycji ludowej zwyczaj za­
s ł a n i a n i a luster w d o m u , gdzie m i a ł miejsce zgon. W sym­
bolice s z a m a ń s k i e j z w i e r c i a d ł o jest znakiem z a ś w i a t ó w l u b
służy j a k o instrument u m o ż l i w i a j ą c y dostanie się w tamte
s t r o n y . O w z w i ą z e k lustra ze śmiercią z a c h o w a ł się r ó w n i e ż
we współczesnej w y o b r a ź n i poetyckiej. W wierszu F . G .
L o r k i czytamy: „ Z a k a ż d y m lustrem jest z m a r ł a g w i a z d a . "
Nie mniej istotne jest w tych „ l u s t r z a n y c h " fragmentach
d o ś w i a d c z e n i e czasu. Czas p r z e n i k a j ą c y obrazy z r ó w n u j ą c e
w o d ę ze z w i e r c i a d ł e m ma charakter zstępujący: kieruje się
w przeszłość. M o ż e p r o w a d z i ć do p o g r ą ż e n i a się w zapom­
nienie, w w o d y Lety. M o ż e też, j a k w kolejnym „ w e n e c k i m "
utworze Iwaszkiewicza, o d n o s i ć w inny s p o s ó b do ś w i a t a
podziemi. W o d a nazwana jest t a m „ s z a r ą o t c h ł a n i ą c z a s u " .
W i d z i m y zatem, że segmentarnemu odczuwaniu przestrzeni
miasta towarzyszy identyczne pojmowanie czasu. Wenecja
mieści się nie t y l k o w „ i n n e j " , tanatycznie waloryzowanej
przestrzeni, ale t a k ż e czas podlega p r z y p o r z ą d k o w a n i u p o l u
znaczeniowemu śmierci. Takie z a k ł ó c e n i e struktury czaso­
przestrzeni charakterystyczne jest dla myśli archaicznej.
Obraz Wenecji wyłaniający się z przedstawionych dotych­
czas f r a g m e n t ó w , u d e r z a j ą c o przypomina zaświaty, p o d ­
ziemia, k r a i n ę śmierci z wierzeń i m i t o l o g i i . S p r ó b u j m y na
kolejnych p r z y k ł a d a c h d o w i e ś ć tego p o d o b i e ń s t w a .
O b o k w y s t ę p u j ą c y c h j u ż e l e m e n t ó w c i e m n o ś c i , zapom­
nienia, przeszłości, bezczasu, charakterystycznych dla ar­
chaicznych w y o b r a ż e ń z a ś w i a t ó w , z d u ż ą częstotliwością
powtarza się w zebranych m a t e r i a ł a c h obraz Wenecji j a k o
przestrzeni ciszy. W k i l k u cytowanych fragmentach (Błok,
M u r a t ó w ) m o t y w ten kilkakrotnie się p o j a w i a ł . Teraz k i l k a
p a s s u s ó w m ó w i ą c y c h o t y m wprost:
41

42

4 3

4 4

4 5

4 6

47

48

49

�„ C o istniało o d p o c z ą t k u ? O g r o m n a cisza laguny. W ka­
mieniach tego miasta bez ulic zawarta jest c i s z a . "
„ P r z e r a ż a ta cisza bezludnego martwego m i a s t a . "
„ Ł ó d ź się zbliża; na lewo w ciszy nadzwyczajnej, zagłębia
się k a n a ł Orfano, nieruchomy i pustynny; ten s p o k ó j w o d y
czarnej i lśniącej przejmuje wszystkie nerwy r o z k o s z ą i zgro­
zą. U m y s ł zatapia się m i m o w o l n i e w tych g ł ę b i n a c h zimnych.
Co za dziwne życie tej w o d y niemej i n o c n e j . "
„ Ś w i a t ł a sączyły się z k i l k u okiennic, s o n d u j ą c głębię tego
czarnego strumienia o d b i t y m i p r o m i e n i a m i ; jednak nad
wszystkim zalegała g ł ę b o k a c i s z a . "
I najdobitniejszy, metafizyczny obraz ciszy weneckiej
widziany oczami Sartre'a, w k t ó r y m r o z p o z n a ć m o ż n a
r ó w n i e ż ś r e d n i o w i e c z n e ikonograficzne w y o b r a ż e n i e śmie­
rci: „ N a n a d b r z e ż u blask zgasł, z a n u r z a j ą c budowle z po­
w r o t e m w i c h o g ó l n o ś ć . N a d o w ą bezsiną p a p l a n i n ą wznosi
się r ó ż o w o ś c i ą cegieł milczenie. Daleka t r ą b k a odzywa się
i milknie. O t o obrazek dla t u r y s t ó w : W i e c z n o ś ć osaczona
przez Dzianie się l u b świat rozumny u n o s z ą c y się nad
m a t e r i ą . C o ś jeszcze widzę: c i s z a l o d o w a t ą s w ą
k o s ą (podkr. D . C . ) ścięła wszelki h a ł a s . W Wenecji ciszę się
widzi, jest ona m i l c z ą c y m wezwaniem Drugiego B r z e g u . "
Cisza o b o k ciemności to istotny element składający się na
archaiczne i folklorystyczne wizje z a ś w i a t ó w . By nie m n o ­
żyć c y t a t ó w ponad p o t r z e b ę , p r z y w o ł a j m y j a k o m a t e r i a ł
p o r ó w n a w c z y jeden t y l k o p r z y k ł a d , Psalm 88, gdzie w ob­
razie z a ś w i a t ó w współistnieją wspomniane m o t y w y ciszy
i zapomnienia: „ C z y ż opowiadane będzie w mogile miłosier­
dzie Twoje i w i e r n o ś ć Twoja w miejscu zagłady? C z y ż znane
b ę d ą w c i e m n o ś c i a c h cuda Twoje i s p r a w i e d l i w o ś ć Twoja
w krainie z a p o m n i e n i a . "
Z a u w a ż m y przy okazji jeszcze j e d n ą i s t o t n ą zbieżność. M .
Sznajderman o p i s u j ą c mityczny wizerunek zarazy, śledząc
jego o b e c n o ś ć w wielu tradycjach mitologicznych, religijnych
i folklorystycznych, d o w o d z i p o k r e w i e ń s t w a s t r u k t u r y sym­
bolicznej obrazu z a ś w i a t ó w i w i z e r u n k u z a r a z y . Te same
elementy ( c i e m n o ś ć , milczenie, zapomnienie) akcentowane
są w opisach z a ś w i a t ó w , j a k i w relacjach z miejsc do­
t k n i ę t y c h „ m o r o w y m powietrzem". T o celne rozpoznanie
pozwala z r o z u m i e ć nieco głębsze znaczenie s k o j a r z e ń W a g ­
nera, kiedy p o r ó w n y w a ł c z a r n ą w e n e c k ą g o n d o l ę do łodzi
z a d ż u m i o n y c h , a p o d r ó ż n i ą p o d s u w a ł a m u obraz pogrzebu
w czasie d ż u m y . Dostarcza r ó w n i e ż , nie ujawnianych d o t ą d ,
p o d t e k s t ó w symbolicznych dla opowiadania M a n n a . Przy­
p o m n i j m y : Aschenbach, podczas swojego p o b y t u w Wenecji
dowiaduje się o rozwijającej się w mieście epidemii cholery.
T a informacja dziwnie przystaje do poczynionych przezeń
wcześniej obserwacji na temat „ m i a s t a ś m i e r c i " . W i e m y j u ż
dlaczego: obraz zarazy i wizerunek Wenecji są symbolicznie
ekwiwalentne. T o p o d o b i e ń s t w o sprawia, że p a n u j ą c a w We­
necji cholera nie t y l k o nie jest c z y m ś obcym, nie na miejscu,
ale przeciwnie: m o c ą symbolicznych o d p o w i e d n i o ś c i w r ę c z
p o j a w i ć się powinna!
50

51

S2

S3

S4

s s

56

51

Z w r ó ć m y jeszcze u w a g ę na k i l k a szczegółów w opisach
Wenecji. C z ę s t o pojawiają się w nich takie o k r e ś l e n i a j a k
d u s z n o ś ć , ciasnota, w i l g o t n o ś ć , z a m k n i ę c i e , k t ó r e z n ó w
o d w o ł u j ą do archaicznej wizji k r a i n y śmierci, opisywanej
przy pomocy tych w ł a ś n i e e l e m e n t ó w : „ W s t r ę t n i e parno b y ł o
na ulicach; powietrze było tak gęste, że zapachy p ł y n ą c e
z m i e s z k a ń , s k l e p ó w , j a d ł o d a j n i , wyziewy o l i w y , chmury
perfum i t y m podobne t w o r z y ł y nieruchome, nie rozprasza­
j ą c e się warstwy. D y m z papierosa wisiał w j e d n y m miejscu,
u s t ę p u j ą c p o w o l i . Ruch t ł u m u w ciasnocie p r z e s z k a d z a ł
tylko p r z e c h a d z a j ą c e m u się, zamiast go b a w i ć . " Z licznych
uwag na temat ciasnych uliczek, jeden t y l k o p r z y k ł a d : „ ż y w y
człowiek czuje się j a k wyspa: ściśnięty, o b e z w ł a d n i o n y .
Pieszo nie m o ż n a przejść z jednej strony na d r u g ą . T u się
przybija od brzegu do brzegu. (...) M o ż n a z a c h o r o w a ć na
a g o r a f o b i ę . " I jeszcze fantasmagoryczny, przerażający,
klaustrofobiczny, „ p i r a n e z y j s k i " z ducha obraz z opisu
Gautiera: „ B a r k a p ł y n ę ł a najpierw bardzo szerokim kana­
łem, u brzegu k t ó r e g o r y s o w a ł y się n i e w y r a ź n i e ciemne
S 8

5 9

budowle... Potem skręciła w zawiłe i w ą s k i e uliczki wodne,
k t ó r e m o ż e w y d a w a ł y się n a m takie, bo nie z n a l i ś m y drogi.
Burza, k t ó r a d o b i e g a ł a j u ż k o ń c a , oświetlała jeszcze niebo
b l a d y m blaskiem, o d s ł a n i a j ą c n a m głębokie perspektywy,
osobliwe k o r o n k i nieznanych p a ł a c ó w . . . Schody n u r z a ł y
stopnie w kanale, zdając się w z n o s i ć w m r o k u k u tajem­
niczym w i e ż o m Babel... Wszystko czego w c i e m n o ś c i a c h
d o t k n ę ł a zagubiona smuga światła, n a b i e r a ł o w y g l ą d u taje­
mniczego, fantastycznego, p r z e r a ż a j ą c e g o , pozbawionego
proporcji... Z d a w a ł o nam się, że w ę d r u j e m y w powieści
M a t h u r i n a , Lewisa albo A n n y Radcliffe, ilustrowanej przez
G o y ę , Piranesiego i R e m b r a n d t a . "
Jako m a t e r i a ł p o r ó w n a w c z y , p o s ł u ż y n a m opis piekła
s p o r z ą d z o n y przez św. Teresę z A v i l a : „Wejście przed­
s t a w i a ł o się na k s z t a ł t długiej i wąskiej uliczki, albo raczej na
k s z t a ł t bardzo nisko sklepionego, ciemnego, ciasnego lochu.
(...) N i e m o ż n a usiąść ani się p o ł o ż y ć w t y m ciasnym
zagłębieniu ściany, do k t ó r e g o b y ł a m w t ł o c z o n a , same te
ściany straszliwe na wejrzenie, c i ę ż a r e m swoim p r z y g n i a t a j ą
i d ł a w i ą ; nie m a t a m światła, d o k o ł a c i e m n o ś ć nieprzenik­
n i o n a . " Ten opis jest s c h r y s t i a n i z o w a n ą wersją przed­
chrześcijańskich, s t a r o ż y t n y c h w y o b r a ż e ń z a ś w i a t ó w , w k t ó ­
rych, obok e l e m e n t ó w wymienionych przez św. T e r e s ę ,
p o j a w i a j ą się — zwłaszcza nas interesujące — takie i c h cechy
j a k d u s z n o ś ć i w o d n i s t o ś ć . Przytoczone charakterystyki
Wenecji znakomicie mieszczą się w tych w y o b r a ż e n i a c h .
Widzieliśmy j u ż , że czerń, c i e m n o ś ć to k o l o r y s t y k a istotna
w opisach Wenecji. S t ą d nie t r u d n o z r o z u m i e ć , że noc
— esencja czerni, jest p o r ą szczególnie wysoko w a r t o ś ­
c i o w a n ą i często się o niej wspomina. O l b r z y m i a ilość relacji
zdaje s p r a w ę z tego nierozerwalnego, w odczuciach opisują­
cych, z w i ą z k u Wenecji i nocy. „ N o c w Wenecji! N i e ta
zwyczajna, niedzielna, maksymirska noc ze starymi, p o d ­
niszczonymi ł ó d k a m i na jeziorze (...) lecz ta prawdziwa,
tajemnicza, wenecka, z czarnymi g o n d o l a m i i m i g o t l i w y m i
ś w i a t ł a m i ! " Wiele z przytoczonych wcześniej f r a g m e n t ó w
w y r a ź n i e wskazuje, że noc wenecka jest kosmosem śmierci.
T o t e ż w t y m miejscu jedno t y l k o ś w i a d e c t w o , w y s t a r c z a j ą c o
jednoznaczne: „ N o c księżycowa, o ś w i e c o n a b r y l a n t a m i
gwiazd. Wenecya u m a r ł a , w t r u m n i o n a w p o w ł o k ę wieczys­
tych d y a m e n t ó w . "
Z w r ó ć m y przy t y m u w a g ę na jeszcze jeden aspekt ciemno­
ści nocy. E. M i n k o w s k i , w znakomitej ejdetycznej analizie
ś w i a t a j a s n o ś c i i ciemności, świata dnia i nocy, przekonuje, że
do opisania istoty przejścia z jednej sfery do drugiej, najlepiej
nadaje się w y r a ż e n i e „ucieleśnić s i ę " . Cielesność, materialn o ś ć jest rysem k o n s t y t u t y w n y m jasnej przestrzeni, jego
c e c h ą n i e r e d u k o w a l n ą . „ G d y c i e m n o ś ć ustępuje miejsca
j a s n o ś c i , to wcale nie o to chodzi, że ś w i a t ł o czyni teraz
widzialnymi w otoczeniu przedmioty, k t ó r e poprzednio się
tam z n a j d o w a ł y , lecz p o z o s t a w a ł y n i e d o s t ę p n e dla naszego
spojrzenia, ale chodzi o to, że cały świat zmienia swój aspekt,
poddaje się n o w y m p r a w o m , a między i n n y m i w ł a ś c i w o ś ­
ciami, zaludnia się j u ż nie u l o t n y m i cieniami lecz c i a ł a m i . "
O d w r o t n i e rzecz się m a przy przejściu ze sfery jasnej do
ciemnej: „ K o n t u r y rzeczy t r a c ą teraz swoją w y r a z i s t o ś ć ;
u s u w a j ą się, r o z p ł y w a j ą , najpierw w p ó ł m r o k u wieczoru,
później w ciemności nocy. A r ó w n o c z e ś n i e przedmioty
p o r z u c a j ą z d a w a ł o b y się ~ s w ą n i e r u c h o m o ś ć , p r z y b i e r a j ą
dziwaczne kształty (...). Ś w i a t d o k o ł a mnie zaludnia się
w i d m a m i , niesprecyzowanymi obrazami, ż y w y m i , tajem­
n i c z y m i . " U w a g i te d o p r o w a d z a j ą nas do kolejnego ob­
licza, k t ó r e o d s ł a n i a Wenecja. T y m razem będzie to miasto
widmowe. Skoro powiedzieliśmy wcześniej, że Wenecja
należy do obszaru nocy, z r o z u m i a ł a staje się akcentowana
wielokrotnie jej n i e m a t e r i a l n o ś ć , z j a w i s k o w o ś ć , w i d m o w o ś ć ,
co za chwilę p o k a ż e m y . „ Ś w i a t zaludnia się w i d m a m i "
60

6 1

6 2

6 3

6 4

6 5

66

— istotnie — Wenecja zaludniona zjawami, u p i o r a m i ,
w i d m a m i , to obraz nader często p o w t a r z a j ą c y się w zgroma­
dzonych przez nas tekstach. O t o opis Wenecji p o g r ą ż o n e j we
mgle: „ W y c h o d z i m y . Brniemy we mgle. M i a s t o jest p e ł n e
w i d m . Ludzie p r z e s u w a j ą się cicho, t o n ą w c i e m n o ś c i . (...)

63

�Pijani śpiewają. W i d m a b ł ą k a j ą się. Z m a r l i c h o d z ą po ziemi
tej nocy, j a k w noc z dnia wszystkich świętych na dzień
z a d u s z n y . " W filmie Nicolasa Roega Nie oglądaj się teraz,
o p a r t y m na noweli D . d u M a u r i e r p o d t y m samym t y t u ł e m ,
jedna z postaci z a u w a ż a : „ T y l e t u cieni, to miasto m a r t w e " .
M a r i a Janion w swoich „ p r ó b a c h teorii fascynacji filmem"
śledząc w ą t e k wizyjny, fantazmatyczny, wizyjny, halucynacyjny w kinie, p r z y w o ł u j e — j a k ż e trafnie — film Roega:
„ W s z y s t k o , co realne, ulega tutaj ' p r z e s u n i ę c i u ' bardzo
delikatnemu, na tyle jednak odczuwalnemu, że znaczenie
rzeczywistości w t y m filmie musi b u d z i ć pewne zaniepokoje­
nie u widza. Z r e s z t ą najważniejsza jest t u w i d m o w a Wenecja
— ona faktycznie gra rolę tajemniczej, nieprzeniknionej
bohaterki filmu. T o Wenecja grozy, jakiej nie b y ł o jeszcze
w kinie — bo i Viscontiemu w Śmierci w Wenecji, c h o c i a ż
b y ł a d o t k n i ę t a z a r a z ą , nie u d a ł o się takiej p o k a z a ć . " 1 na
koniec tej prezentacji t e k s t ó w i ś w i a d e c t w rozwijających
w ą t e k „ w i d m o w y " , wiersz B ł o k a Wenecja, t y m razem w ca­
łości, gdzie m a m y do czynienia z c a ł y m nieomal z e s p o ł e m
symbolicznych e l e m e n t ó w , na k t ó r e uprzednio w s k a z y w a l i ś ­
my.
67

6 8

Cisza i c h ł o d n y wiatr z laguny,
Gondole j a k trumienne dna.
W ś r ó d nocy leżę w blasku luny
U s t ó p tajemniczego lwa.
N a baszcie p ó ł n o c m i nad g ł o w ą
Giganty biją j a k we śnie.
Marek ikonę swą widmową
U t o p i ł w księżycowej mgle.
Poprzez galerie w p ó ł widome,
Lękliwie spozierając w k r ą g ,
Przechodzi, kryjąc się, Salome
Z m ą k r w a w ą g ł o w ą w splocie r ą k .
I wszystko śpi — noc bezechowa
T y l k o w i d z i a d ł a chwiejny k r o k ,
T y l k o upiorna moja g ł o w a
Z t ę s k n o t ą patrzy z misy w m r o k .

7 1

7 2

64

73

7 4

6 9

Z obrazem Wenecji nierealnej, widmowej łączy się wizeru­
nek miasta, w k t ó r y m zaznaczona zostaje jego moc hip­
notyczna. Jest to obraz Wenecji j a k o przestrzeni snu. Z wielu
a u t o r ó w , chyba t y l k o Gustaw H e r l i n g - G r u d z i ń s k i d a ł tak
plastyczny wizerunek Wenecji j a k o snu. „ W y s t a r c z y (...)
u w o l n i ć się od Wenecji k a r n a w a ł o w o - w i d o w i s k o w e j , zanu­
rzyć się w niej n o c ą l u b o świcie, przyjechać t u jesienią czy
z i m ą , aby z r o z u m i e ć czym jest n a p r a w d ę . Snem ś n i o n y m na
jawie. (...) C o jest i s t o t ą snu — r e a l n o ś ć s p o t ę g o w a n a ,
n a t ę ż o n a , intensywna, w p o ł ą c z e n i u z u s t a w i c z n ą zmienno­
ścią, k r u c h o ś c i ą i u l o t n o ś c i ą — stanowi t a k ż e istotę Wene­
c j i . " W i n n y m miejscu powtarza t o samo H e r l i n g w poetyc­
k i m skrócie: „ W e n e c j a , kwintesencja snu, gdzie wszystko
zdaje się często b y ć odbiciem odbicia w n i e k o ń c z ą c y m się,
lustrzanym ł a ń c u c h u . " W k i l k u innych relacjach, u t w o r a c h
poetyckich, częściowo j u ż cytowanych, często wykorzys­
tywana jest metaforyka oniryczna do opisu miasta. D w u ­
z n a c z n o ś ć snu — „ r e a l n o ś ć s p o t ę g o w a n a " i „ u s t a w i c z n a
z m i e n n o ś ć " — odpowiada wielokrotnie p o d k e ś l a n e j d w u ­
z n a c z n o ś c i Wenecji. T ę j e d n o ś ć realności i nierealności,
p r a w d y i z ł u d z e n i a , b y t u i p o z o r u o d n a j d y w a n ą w Wenecji,
m o ż n a widzieć na głębszym jeszcze, bardziej elementarnym
poziomie, j a k uczynił to G . Simmel w swoim studium o t y m
mieście: „ d w u z n a c z n e jest p o d w ó j n e życie miasta, k t ó r e j u ż
to jest u k ł a d e m ulic, j u ż to u k ł a d e m k a n a ł ó w , tak że nie
należy ani do l ą d u ani do wody, jedno b o w i e m j a w i się j a k o
proteuszowa szata, zza k t ó r e j p r z e ś w i e c a k u s z ą c o to drugie
j a k o właściwe ciało; dwuznaczne są w ą s k i e ciemne k a n a ł y ,
gdzie w o d a drga niespokojnie i płynie, c h o ć nie m o ż n a
r o z p o z n a ć w j a k i m k i e r u n k u , porusza się nieustannie, ale
d o n i k ą d nie d ą ż y . Ż e życie nasze jest właściwie t y l k o f a s a d ą ,
za k t ó r ą stoi ś m i e r ć , jedyna rzecz pewna — oto dlaczego
życie, j a k m ó w i Schopenhauer, jest na w s k r o ś dwuznacz­
n e . " A więc sen ( i Wenecja zarazem) j a k o hybrydyczna
7 0

j e d n o ś ć życia i śmierci. Sen j a k o brama w z a ś w i a t y . „ O t o
miasto snu, miasto z z a ś w i a t a " — wymienia j e d n y m tchem
d ' A n n u n z i o . T o kolejny splot symboliczny, n i e z a u w a ż a l n y
przy powierzchniowym spojrzeniu. A wystarczy p r z y p o m ­
nieć kontekst mitologiczno-religijny. W m i t o l o g i i greckiej
Sen i Ś m i e r ć to bracia bliźniacy. R ó w n i e ż tradycja hebrajska
często p o r ó w n y w a ł a śmierć ze snem (Job 3,13—15; 3,17;
K o h 9,3; 9,10; Ps 88,7), św. P a w e ł w I liście do K o r y n t i a n
(15,18) nazywa śmierć snem. Polskie s ł o w o cmentarz, w y w o ­
dzi się od greckiego „ k o i m e t r i o n " , co oznacza „miejsce
z a ś n i e n i a " . Ł a c i ń s k i e p r z y s ł o w i e powtarza za g r e c k ą trady­
cją: „ S o m n u s est frater m o r t i s " . H o m o l o g i a sen-śmierć,
p o ś w i a d c z o n a jest szeroko w epigrafice nagrobnej: „ i n pace
bene d o r m i t " , „ d o r m i t i n somno pacis", „ i n pace s o m n i " ,
„ i n pace D o m i n i d o r m i a s " . W ę d r ó w k a p o onirycznym
mieście s t a n o w i ć m o ż e zatem odpowiednik zejścia w za­
światy, w y r a ż o n e g o j ę z y k i e m metaforyczno-symbolicznym.
G d y b y jeszcze z w i ą z e k Wenecji z z a ś w i a t a m i nie w y d a w a ł
się p r z e k o n u j ą c y , wspomnijmy jeszcze jeden szczegół, c z ę s t o
p o j a w i a j ą c y się w naszych opisach. K r ę t e uliczki weneckie
nieustannie p r z y r ó w n y w a n e są w nich do labiryntu. W samej
Śmierci w Wenecji m o t y w ten występuje parokrotnie: „ N a
najbliższym postoju wziął ł ó d ź i k a z a ł się wieźć na San M a r c o
przez p o s ę p n y labirynt k a n a ł ó w (...). O k r z y k gondoliera, na
p ó ł ostrzeżenie, na p ó ł pozdrowienie, o t r z y m y w a ł z dala,
z ciszy labiryntu, wedle osobliwej u m o w y o d p o w i e d ź . (...) Po
ś l a d a c h p i ę k n e g o c h ł o p c a zapuścił się Aschenbach pewnego
dnia w w e w n ę t r z n ą p l ą t a n i n ę chorego miasta. T r a c ą c orien­
tację, g d y ż uliczki, m a ł e k a n a ł y , mosty i place l a b i r y n t u były
zbyt do siebie podobne, niepewny j u ż stron ś w i a t a , baczył
jedynie aby nie stracić z oczu tęsknie ściganego obrazu
( . . . ) . " P o d o b n ą , c h o ć i r o n i c z n ą w tonacji, u w a g ę znaj­
dujemy u Brodskiego: „ T a k więc, w ę d r u j ą c przez te labiryn­
ty, nigdy nie wiemy czy ś c i g a m y j a k i ś cel, czy uciekamy od
samych siebie, czy j e s t e ś m y ł o w c ą , czy z w i e r z y n ą . Z p e w n o ś ­
cią nie ś w i ę t y m , ale m o ż e jeszcze nie smokiem na p e ł n ą skalę;
nie bardzo Tezeuszem, ale i nie M i n o t a u r e m z jego apetytem
na dziewice." Z u p e ł n i e nieoczekiwanie obraz Wenecji j a k o
l a b i r y n t u par excellence, pojawia się w Sklepach cynamono­
wych: „ Ł ó ż k a cały dzień nie zaścielone, zawalone pościelą
zmiętą i w y t a r z a n ą od ciężkich s n ó w , stały j a k g ł ę b o k i e
łodzie gotowe do o d p ł y w u w m o k r e i zawiłe labirynty jakiejś
czarnej, bezgwiezdnej W e n e c j i . " I jeszcze czterowiersz
z Sonetów weneckich A . v o n Platena:
75

76

Ten labirynt ulic i m o s t ó w przede m n ą ,
na tysiące s p o s o b ó w s p l ą t a n e
Przejść przez nie kiedyś — czy będzie m i dane?
Czy tę z a g a d k ę rozwiążę t a j e m n ą ?
7 7

W tekstach o Wenecji, często ' s p o t k a ć m o ż n a relacje
o z b ł ą d z e n i u w ś r ó d ulic, o t r u d n o ś c i a c h znalezienia miejsca,
k t ó r e g o się szuka, o zagubieniu. T o s p o s t r z e ż e n i e u ł a t w i a
n a m i n t e r p r e t a c j ę symbolicznego znaczenia weneckiego labi­
r y n t u . W ę d r ó w k i uliczkami Wenecji p r z y p o m i n a j ą znane
z wielu tradycji mitologicznych i folklorystycznych b ł ą d z e n i e
w labiryncie, k t ó r y jest metaforycznym obrazem „ k r ó l e s t w a
ś m i e r c i . " Błądzenie, zgubienie się, zejście z drogi i m ­
plikujące ruch wstecz, do tyłu — k u śmierci, t o czytelne
metafory zejścia w z a ś w i a t y : „ b ł ą k a n i e się jest sposobem
p o d r ó ż o w a n i a po t a m t y m świecie" konkluduje J.S. Wasilew­
ski w swoim eseju, p o ś w i ę c o n y m m o t y w o w i „ w ę d r ó w k i
w z a ś w i a t y " . „ L a b i r y n t ma p o d w ó j n e znaczenie: jeśli jego
k r ę t e korytarze p r z y w o ł u j ą na p a m i ę ć m ę k i P i e k ł a , to jednak
p r o w a d z ą one d o miejsca, gdzie d o k o n a się o l ś n i e n i e . "
Bowiem labirynt to t a k ż e p r z e s t r z e ń inicjacyjna, miejsce
wtajemniczenia. P o w r ó ć m y raz jeszcze do opowiadania
M a n n a , od k t ó r e g o r o z p o c z ę l i ś m y nasze r o z w a ż a n i a . A s ­
chenbach (niem. Asche — p o p i ó ł ) , ścigając w weneckim
labiryncie nieuchwytne p i ę k n o , w c h o d z ą c w k r a i n ę śmierci,
d o s t ę p u j e wtajemniczenia w los, rozświetlenia egzystencji,
iluminacji. „ N a j w i ę k s z e nasilenie tego stanu, p r o w a d z ą c e j u ż
do jasnowidzenia, do głębokiej, c h o ć pełnej grozy akceptacji,
7 8

7 9

8 0

�pojawia się gdy p o ś r ó d tego p o ś c i g u dostrzega naraz szcze­
g ó l n y sens swego d o ś w i a d c z e n i a j a k o d o ś w i a d c z e n i a artysty.
I ta refleksja t o nie s t u d z ą c e , obce temu, co się w n i m
rozgrywa, d z i a ł a n i e ś w i a d o m o ś c i , lecz w ł a ś n i e wyraz afirm u j ą c e g o zrozumienia. M o ż n a p o w i e d z i e ć , że Aschenbach
p o w t ó r z y o d w i e c z n ą d r o g ę duszy wtajemniczanej w misteria
— a ż do zgody na samounicestwienie."
Mogliśmy zaobserwować z j a k ą niezwykłą konsekwencją,
nie z a n i e d b u j ą c ż a d n e g o szczegółu, w y o b r a ź n i a symboliczna
kreuje obraz Wenecji j a k o przestrzeni z a ś w i a t ó w . M i a s t o to
jest nie t y l k o „ c a ł k i e m i n n y m " ś w i a t e m — „ P o ł o ż e n i e
Wenecji jest w y j ą t k o w e ; m o ż n a nawet p o w i e d z i e ć , że leży
ona niemal poza W ł o c h a m i " — ale znajduje się blisko
81

8 2

„ t a m t e g o ś w i a t a " . Jest miejscem „ p r z e b i c i a " m i ę d z y ziemią
i podziemiami. Wejście w p r z e s t r z e ń w e n e c k ą jest ruchem
w dół, przywodzi na myśl to, co zawiera się w greckim
terminie „ k a t h a b a s i s " : zstąpienie do k r ó l e s t w a śmierci.
I n t e r e s u j ą c e jest to, że n o w o ż y t n a w y o b r a ź n i a symboliczna,
t w ó r c z o r e i n t e r p r e t u j ą c m o t y w y zawarte w warstwie wierzeń
i m i t ó w , wciąż tak m o c n o zakorzeniona jest w archaicznych
schematach m y ś l e n i a i postrzegania. Z o s t a j ą c , za jej p o ś r e d ­
nictwem, wprowadzeni w p r z e s t r z e ń Wenecji — d z i w n ą ,
n i e j e d n o z n a c z n ą , n i e p o j ę t ą — o d k r y w a m y , że ,jeśli po­
ddamy się jej w a r u n k o m , w ó w c z a s znajdziemy się w ś r o d k u
t a j e m n i c y " . We w n ę t r z u ciemnego, nieprzejrzystego sym­
bolu.
83

PRZYPISY:
3 4

Iwaszkiewicz, Koronki..., s.270
G. d'Annunzio, Notturno, Warszawa-Lwów-Poznań-Nowy Jork,
b.d., s.14
W. Iwanow, Kormczije zwiezdy, St. Petersburg 1903, s.103
Oczywiście zdarzały się również reakcje obojętne i negatywne,
H. Taine, Podróż po Włoszech, cz.II Florencja i Wenecja,
składające się na swoisty anty-mit Wenecji. M. McCarthy w swej pracy Warszawa 1887, s.292
Venice observed (London 1961) zestawia listę tych, którzy nie poddali
Braudel, op.cit., s.160
się urokom Wenecji: Znaleźli się na niej m.in. Montaigne, Stendhal,
A. Wat, Wiersze wybrane, Warszawa 1987, s.143
Spencer, Gibbon, D.H. Lawrence, Melville. Por. G. HerIwaszkiewicz, Wiersze..., s.499
ling-Grudziński, Dziennik pisany nocą 1973—1979, Warszawa 1990,
J.P. Sartre, Wenecja z mojego okna, „Twórczość", nr 10, 1962,
s.217
s.70
P. Muratów, Obrazy Włoch, Warszawa 1972, t.l, s. 18
Por. R. Caillois, Paryż, mit współczesny, (w:) Odpowiedzialność
Por. hasło „Lethe" (w:) Dictionnaire de la mythologie grecąue et
i styl. Eseje, Warszawa 1967
romaine, Paris 1951
Cały XVIII numer „Trudów po znakowym systiemam", zatytuło­
Muratów, op.cit., s.14
wany Semiotyka miasta i kultury miejskiej. Petersburg poświęcony
został interpretacjom obrazu tego miasta w literaturze rosyjskiej. Zob.
J. Kremer, Podróż do Wioch, Wilno 1859, t.l, s.235
omówienie tego numeru przez R. Mazurkiewicza, Semiotyka Peters­
M. Wallis, Dzieje zwierciadła, Warszawa 1973, s.87
burga, „Znak" nr 11—12 (384—385), 1986, s. 185—194
L . Stomma, Magia dzisiaj — zasady analizy (cz.II), „Polska
Materiały z konferencji zgromadzono w zbiorowym tomie: Vene- Sztuka Ludowa" nr 4, 1979, s.108
zia nelle letterature modernę, ed. C. Pellegrini, Venezia-Roma, b.d.
J.S. Wasilewski, Podróże do piekieł, Warszawa 1979, s.133
Wenecja w oczach Jerzego Nowosielskiego (wywiad J. Guze),
F . G . Lorca, Poezje wybrane, Warszawa 1968, s.126
„Twórczość" nr 10, 1988, s.120
Iwaszkiewicz, op.cit., s.494
E . Bieńkowska, Dane odebrane. Tryptyk wioski, Londyn 1985, s.8
A. Stokes, Venice, Illustrations by J. Piper, London 1965, s.9
F. Braudel, Venise, (w:) F. Braudel, G. Duby, La Mediteranee. Les
Feldmanowski, op.cit., s.13
Hommes et 1'heritage, b.m. 1986, s.157—158
Taine, op.cit., s.292
Ch. Dickens, Pictures from Italy, (w:) Great Expecta­
B. Pasternak, Drogi napowietrzne i inne utwory, Warszawa 1973,
tions-Pictures from Italy — American Notes, New York 1879, s.501
s.466-^67
J. Brodski, Znak wodny, „Zeszyty Literackie" nr 39, 1992, s.19
Sartre, op.cit., s.73
Inne znaczące wątki składające się na bogatą mitologię Wenecji
G. van der Leeuw, Fenomenologia religii, Warszawa 1978, s.367
omawiam w pracy Wenecja: twarze miasta. Etnologiczna interpretacja Księga Psalmów, tłum. Cz. Miłosz, Paris 1982, s.210
symbolicznego wymiaru zjawiska, mszp. pracy magisterskiej w dysp.
M. Sznajderman, Mityczny wizerunek zarazy, (w:) Szkice i próby
Katedry Etnologii UJ.
etnologiczne (Skawica 1982—1983), Kraków 1985, s.105—120
E . Bieńkowska, W poszukiwaniu królestwa człowieka. Utopia
Mann, op.cit., s.274
sztuki od Kanta do Tomasza Manna, Warszawa 1981, s.283. Praca ta
Stryjkowski, op.cit., s.41,40
zawiera rozdział „Muzyka wenecka", w którym autorka dokonuje
Cyt. za: G. Poulet, Metamorfozy czasu, Warszawa 1977,
znakomitej, wielowarstwowej analizy Śmierci w Wenecji odnosząc
s.513—514
opowiadanie Manna do kontekstu kultury, literatury,filozofiiniemie­
św. Teresa z Avila, Wizja pieklą, (w:) E . Renault, Święta Teresa
ckiej
z Avila, Kraków 1983, s. 122—123
A. von Platen, Tristan, (w.) Gedichte, Stuttgart 1968, s.23
Por. M. Sznajderman, op.cit., s.114
T. Mann, Śmierć w Wenecji, (w:) Nowele, Warszawa 1956, s.243
M. Matkovic, Ślady na ścieżce, „Literatura na Świecie" nr 1 (174),
Tamże, s.255—256
1986, s.181
„... w Śmierci w Wenecji nic nie zostało zmyślone: przechodzień
** d'Annunzio, op.cit., s.40
spotkany koło Cmentarza Północnego w Monachium, ponury statek
E . Minkowski, „Zaświecam lampę", „Znak" nr 271, 1977, s.58
odpływający z Poli, sędziwy fircyk, podejrzany gondolier, Tadzi i jego
Tamże, s.56
rodzina, wyjazd, który nie doszedł do skutku z powodu zamiany
d'Annunzio, op.cit., s.14
bagaży, cholera, uczciwy urzędnik biura podróży, złośliwy śpiewak
M. Janion, Odnawianie znaczeń, Kraków 1980, s.353
uliczny i cokolwiek by jeszcze przytoczyć...", T. Mann, O sobie,
Błok, op.cit.
Warszawa 1971, s.52
Herling-Grudziński, op.cit., s.217—218
Mann, Śmierć..., s.259
Tamże, s.334
Tamże, s.260
Cyt. za: E. Bertram, Wenecja (jest to rozdział z książki Nietzsche,
G. Bachelard, Wyobraźnia poetycka, Warszawa 1978, s.149
Versuch einer Mythologie, Bonn 1918), „Zeszyty Literackie" nr 26,
Tamże, s.146
1989, s.25—26
R. Wagner, Mein Leben, Munchen 1911, t.2, s.678
Por. M. Eliade, Aspect du mythe, Paris 1963, s.156
A. Błok, Poezje, Kraków 1981, s. 267
Mann, op.cit, s.275, 295, 311
J. Iwaszkiewicz, Wiersze zebrane, Warszawa 1968, s.496
Brodski, op.cit., s. 35
Tamże, s.499
B. Schulz, Sklepy cynamonowe, Kraków 1985, s.55
J. Stryjkowski, Pożegnanie z Italią, Warszawa 1954, s.41
A. von Platen, op.cit., s.51 (przekład K.Książek).
H. Feldmanowski, Wenecya w przededniu 1866 roku, Poznań
P. Santarcangeli, Księga labiryntu, Warszawa 1982, s.173; J.S.
1866, s.13, 21
Wasilewski, op.cit., s.234
R.M. Rilke, Gesammelte Werke, Insel 1930, t.l, s.197, cyt za:
J.S. Wasilewski, Po śmierci wędrować. Szkic z etnologii świata
Venezia nelle letterature... s.314
znaczeń (cz.II), „Teksty" nr 4(46), 1979, s.61
Por. Herling-Grudziński, op.cit., s.217
Santarcangeli, op.cit., s.175
Iwaszkiewicz, op.cit., s.495
E . Bieńkowska, W poszukiwaniu królestwa..., s.289
J. Iwaszkiewicz, Koronki weneckie II, (w:) Opowiadania, War­
Przytaczam za: L . E . Vogel, Aleksandr Blok, The Journey to Italy
szawa 1979, t.2, s.289
with English Translations of the Poems and Prose, Ithaca and London
Stryjkowski, op.cit., s.40
1973, s.42
G. d'Annunzio, op.cit., s.14
R.M. Rilke, Briefe aus den Jahren 1907—1914, Leipzig 1937,
Stryjkowski, op.cit., s.41
s.231
1

3 5

2

3 6

3 7

3 8

3 9

4 0

3

4 1

4 2

4

4 3

4 4
4 5

4 6

5

4 7

6

4 8

4 9

7

5 0

8

51

5 2

9

5 3

1 0

5 4

11

55
56

5 7

1 2

5 8

5 9
6 0

6 1

13

6 2

1 4

6 3

15

1 6

6 5

6 6

6 7
6 8

6 9

7 0

1 7

71

1 8

7 2

1 9
2 0
21

7 3

2 2

7 4

2 3

7 5

2 4

7 6

2 5

7 7

2 6

7 8

2 7

7 9

2 8

8 0

2 9

81

3 0

8 2

3 1

3 2

8 3

3 3

65

i

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9555" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9533">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6e64d8dbaa6cb4dd913933bbd64e6f42.pdf</src>
        <authentication>c9489662097ce5e02d0338072f2bece5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113802">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2976</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113803">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113804">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2780</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113805">
                <text>Wenecja jest kobietą / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113806">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.3-4, s.146-152</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113807">
                <text>Czaja, Dariusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113808">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113809">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113810">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113811">
                <text>Wenecja
jest kobietą.
Rzecz o wyobraźni
Dariusz Czaja
Agnieszce

V. Carpaccio, // Leone di S. Marco (fragm.)
I . Powiada się. może nie bez racji, że miasta, zwłaszcza te,
których obraz nosimy w swoim prywatnym archiwum pamięci,
ale także i te, których wizerunek jest - niezależnie od naszych
osobistych upodobań - częścią wyobraźni zbiorowej, mają swój
szczególny ..klimat" i niepowtarzalna . . a u r ę " . Czepiając się
podręcznego repertuaru metafor, próbujemy tym sposobem
nazwać to, czego nazwać się wprost nie da, to coś. czego nic
można zobaczyć, a co przecież całkiem realnie w nas/.) cli
odczuciach istnieje. Usiłujemy jakoś opisać tę nieco bezkształ­
tna materie, przestrzeń w której, jak chce przyzwyczajenie
językowe. ..pogrążamy s i ę " . ..zatapiamy", „ r o z p ł y w a m y " .
Obok tych atmosferycznych i akwatycznych skojarzeń wyko­
rzystywanych w charakterystyce miast i ich cech istotnych,
pojawiają się również inne: mówimy więc. że miasta obdarzone
sa własna osobowością, odznaczają się niepowtarzalną in­
dywidualnością, a nawet - co musi szczególnie dziwić umysły
sceptyczne - mają dusze. Jeśli tak jest w istocie, jeśli w swoich
opisach nie potrafimy uciec od samonarzucających się per­
sonifikacji, to nie sposób równocześnie nie powziąć takiego oto
podejrzenia, żc miasto, będąc w jakiś nie całkiem zrozumiał)
sposób bytem człekokształtnym, powinno posiadać płeć. A l ­
bowiem, zauważmy bystrze, nie znamy gatunku ludzkiego
\\ postaci bezpłciowej, ale wyłącznie w jego płciowym /róż­
nicowaniu. Jeśli zatem miasta naszej wyobraźni są osobami . to
najczęściej jedno z dwojga: albo muszą być obdarzone cechami
kobiecymi albo męskimi (nic można przy tym zapominać
o urbanistycznej androgynii, zjawisku rzadkim acz fascynują­
cym przez to, że łamie rygor taksonomicznej czystości).
Dla ilustracji powyższej tezy przywołajmy pewien inslruktywn) przykład. W systemie kultury rosyjskiej mającej, jeśli
wierzyć badaczom tartuskim, szczególnie semiotyczny charak­
ter, wiele kulturowych zjawisk sprowadzanych było do szeroko
pojętej problematyki znakowej. Charakterystyczne dla lej kul­
tury myślenie opozycjami znalazło swój wyraz między innymi
w semiotycznym nacechowaniu dwóch rosyjskich stolic: Mosk­
wy i Petersburga. Rozkład znaczeń odbywał się według opozy­
cyjne] pary: męskic-żeńskie. Podstawa znakowej kwalifikacji
nic były jedynie, jak można by sądzić, kategorie gramatyczne.
Chodziło o rzecz / п а с / n i c bardziej podstawową. W klasyfikacji

tej uwidocznił się bowiem ukryty podział rosyjskiej kultury.
Obydwa elementy tej opozycji należą do dwóch przeciwstaw­
nych tendencji w kulturze rosyjskiej. Moskwa jest niska,
miękka, rozłożysta, okrągła, po kobiecemu biodrzasta. Peters­
burg jest granitowo twardy, wysoki, wysmukły z wyraźnie
falloidalnym znamieniem. Tego rodzaju intuicje były częstym
motywem literackim. Wiktor Szkłowski: „Moskwa jest cała
okrągła. Moskwa była jak ciasto zabełtane wielką war/ąchwią".
Władimir Majakowski: ..Mnie / Moskwa dusiła w objęciach
/ swych nieskończonych Sadowych o b r ę c z ą " . Petersburg nato­
miast dumnie pręży swą męskość. Andriej Biełyj: „dręczące
niemiłosiernie błyszcząc, wbiła się w wysokie niebo prze­
szywająca pietropawłowska iglica". Szkłowski: „wznosi się
wysoka, jak centrum wiersza lirycznego, iglica twierdzy Pietr o p a w ł o w s k i e j " . Komentuje semiotyk: „ T o symboliczne mał­
żeństwo stolic było skłócone. Petersburg został stworzony
z niczego, wolą cara Piotra 1. Pierwiastek żeński. Moskwa,
istniał wcześniej. Odwrotnie niż w Genezis. W Rosji pierwias­
tek męski został utworzony z cząstki pierwiastka żeńskiego.
Z Moskwy została wyjęta jej stoliczność. W Petersburgu byl car,
dwór, był środek państwa. Jaki dziwny, bo przecież na granicy
Rosji, w błotach, gdzie świat się kończył. Przesunięcie centrum
z geograficznego środka na granicę zachwiało strukturę całości.
Żeńska Moskwa była w opozycji. Nie tylko symbolicznie, ale
realnie. Odsunięci od tronu bojarzy skupiali się w Moskwie. (...)
Cała stara arystokracja, cala stara kobiecość Rosji patrzyła stąd
nieufnie na północ, patrzyła z realnego środka na nowy środek
semiotyczny, który wydawał się czymś nierealnym, niesamowi­
tym, nienormalnym." Trudno się dziwić. Przeniesienie stolicy
na północ oznaczało nie tylko bolesną zmianę środka i utratę
przez Moskwę politycznego prymatu, było również wyrazem
ogromnej zmiany cywilizacyjnej: na miejsce ksenofobicznej,
kobiecej Rosji wchodził z impetem Petersburg - otwarty na
inność, ciekawy świata, Europejczyk. Tę europejskość odnaleźć
będzie można jeszcze dwieście lat później, nie tylko w architek­
turze, ale również w nazwie jakiej w odniesieniu do swojego
miasta używali mieszkańcy zsowielyzowanego Leningradu
1

2

- .,Piter".Przypomina ono imię Piotra I , imperatora i projektu;
dawcy Sankt Petersburga, i co ważne - jak odnotowuje Brodski
- „brzmi z lekka obcojęzycznie, co odpowiada czemuś bez
wątpienia cudzoziemskiemu, obcemu w atmosferze tego mias;
ta: budynkom o europejskim wyglądzie, a może i samej
lokalizacji w delcie północnej rzeki, wpływającej w otwaruwrogie morze" . Czy miasto o takim imieniu może być kobietą
Nie. Piter to jest zdecydowanie mężczyzna.
A inne miasta o osobliwej „ a t m o s f e r z e " i niepowtarzalnej
„osobowości"'.'Weźmy Pragę. W liście do przyjaciela,
^
się z lekka przerażony Kafka: ..Praga nie wypuszcza. t \
wypuści żadnego z nas. To mateczka z pazurami" - ^
Prochazka dopowiadał w tym samym tonie, eksponując hardzi
1

z

4

• T e k s t jest r o z d z i a ł e m p r z y g o t o w y w a n e j

rażona.
146

książki

Wenecja wyob­

W

,

e

Ф

�jeszc/.e demoniczną naturę miasta: „Nigdy nie przestaje mamić
swoimi czarami - ta stara diablica Praga" . W komentarzu do
tych stwierdzeń Angelo Ripellino stawia kropkę nad „ i " : „Gdy
cię usidli, otoczy swoją mgłą, swoim urokiem, swoim trującym
miodem, to j u ż nie popuści, nie wybaczy"''. Mamy więc Pragę
magiczną, złudną, fantomatyczną , ale nade wszystko kobiecokuszącą. Praga anektuje, wsysa, wciąga w siebie, nie wypuszcza
ze swych objęć. Czarownica z kompleksem modliszki. Bez
wątpienia - kobieta.
Nieco podobnie prezentuje się Paryż Andre Bretona.
W Nadji, Paryż widziany okiem surrealisty staje się miejscem
cudowności, przypadku, jasnowidzenia. Ale jest to również,
miasto-kobieta. Kontakt z miastem, wejście w przestrzeń
paryskich ulic jest dla Bretona rodzajem intymnego spotkania,
miejscem spełnienia, doznaniem parareligijnej natury. Płeć
Paryża nie jest jednak aż tak, jak to miało miejsce w przypadku
Pragi, jednoznaczna. Z racji obecności w nim Wieży Eiffla
- tego najbardziej znanego emblematu i skrótowego obrazu
miasta - w której bez trudu odnajdziemy semantyczny od­
powiednik petersburskiej iglicy, przyjmuje czasem Paryż bar­
dziej męski charakter." Byłby więc wyobraźniowy Paryż zawie­
szony między kobiecą, uległą „ n a t u r ą " (może jej architek­
toniczny ekwiwalent dałoby się dostrzec w niepokojącym
prześwicie Łuku Triumfalnego?) a mocno w nim zaakcen­
towanym pierwiastkiem męskim.
Porzućmy jednak freudowskie asocjacje, bo nie w nich sedno
rzeczy. Tych kilka, wybranych bez troski o chronologię i syste­
matykę, przykładów, przekonuje chyba dowodnie, żc miasta
naznaczone historią, miasta naszych olśnień i fascynacji mają
płeć. że wyobraźnia przydając im osobowość, tożsamość i duszę
nie zapomina o tym. by wyposażyć je w atrybuty kobiecej bądź,
męskiej „natury".Kwalifikacje le mają wymiar nie tylko czysto
formalny. Niosą ze sobą całe bogactwo znaczeń i sensów. Toteż
niezmiernie zajmującym zadaniem byłoby bliższe przyjrzenie
się pod tym względem obrazom miast utrwalonym w literaturze.
Jak nacechowany jest Petersburg Dostojewskiego? Rzym Mandelsztama? Dublin Joyce'a? Berlin Dóblina? Aleksandria Kawafisa? Wiedeń Musila? Nowy Jork Dos Passosa? A - czemu
nie! - Warszawa Tyrmanda. Konwickiego. Kisielewskiego.
Biuloszewskiego i, całkiem świeże świadectwo, Tulli? Czy są to
organizmy męskie, żeńskie, czy obojnacze? I chociaż możliwo­
ści odpowiedzi jest niewiele (włączając androgynię - ledwie
trzy), to tego rodzaju studium z anatomii wyobraźni z całą
pewnością byłoby grzechu (poznawczego) warte.' Bo wyob­
rażone, nie znaczy - nierzeczywiste. Wyobraźnia jest ogromną
sferą sensotwórczą. Dostarczane przez nią obrazy i fantazmaty
mają swój ciężar a nierzadko moc silniejszą niż „ o b i e k t y w n e "
sądy i stwierdzenia. Te pierwsze, zdarza się, stanowią istotną
i nieusuwalną część doświadczenia egzystencjalnego, te drugie,
mieszczą się zaledwie w porządku dyskursywnego rozumu.
5

7

1

2. W przypadku Wenecji nie można mieć najmniejszych
wątpliwości: we wszystkich nieomal wyobrażeniowych od­
słonach, w każdym bez mala literackim przejawie Wenecja
była. jest, i wszystko na to wskazuje, że j u ż dozgonnie
pozostanie, kobietą. Ta kobieta niejedno ma imię , w rozlicz­
nych maskach o wyniosłym, radosnym bądź potwornym ob­
liczu, w szykownych kostiumach, ale i skromnych przebraniach.
Pojawia się w dziejach europejskiej wyobraźni. La donna
\Venezia) e mobile. Od początków swojej świetności, od czasów
Politycznej, militarnej i gospodarczej dominacji przywdziała.
na długo w nich pozostała, szaty monarsze. To bodaj
najbardziej znane i najbardziej zbanalizowane wyobrażenie
miasta: Wenecja jako królowa. Oto, z nie skrywanym zadowolenteni i dumą, odnotowuje historyk: „Pierwsza wielkość WencV, namacalna i zarazem kłopotliwa, to ta wynikająca z jej
[tyumfów materialnych i politycznych. Była królową Adriaty­
ku, władczynią Morza Śródziemnego. Od chwili pokonania
1381 roku Genui samotnie góruje przez ponad wiek nad
'nnymi miastami i państwami europejskimi"'". Byron ubrał
europejską monarchinię w skrzące przepychem orientalne szaty
'nadal jej twarzy rysy wschodniej bogini:
1

w

Majestatycznie ta Cybela morza,
Strojna w tyjarę pysznych wież u skroni.
W dal powietrznego spogląda przestworza.
Królowa fali, pani morskiej toni,
A taką była! - łup narodów trwoni
Na wiano cór swych; płomienne klejnoty
Wschód dla niej sypał z nieprzebranej dłoni:
Lśniła purpurą; królów stół jej złoty
Ściągał, dumnych, że uczt jej dzielili ochoty."
W malarstwie Veronesa, Wenecja jest królową o dwóch
obliczach: raz jest zwalistą, pozbawioną wdzięku imperatrycą
upojoną potęgą swej władzy, innym razem pojawia się pod
postacią młodej kobiety o zamyślonym i skupionym wyrazie
twarzy. Pierwszą odnaleźć można w Triumfie Wenecji w Pałacu
Dożów, drugą w obrazie Wenecja, Herkules i Ceres w Akade­
mii. „Te dwie kobiety stale pojawiają się w malarstwie
Veronesa, w Wenecji, w Veneto, we wszystkich wielkich
zbiorach świata, czasem jako Wenus, jako Europa, czasem jako
święta Katarzyna, to znów jako postacie alegoryczne: Praco­
witość, Obfitość. Harmonia. Ale bez względu na oficjalne
tytuły, te dwie współmonarchinie - otłuszczona imperatorowa
i piękna zadumana królewna - wciąż uosabiają Wenecję w jej
dwoistym aspekcie."'" Obydwie one wyrażają, każda na swój
sposób, majestat, potęgę i trwałość Wenecji. Ale i jej świetność
nie miała trwać wiecznie. Wielkość i upadek Wenecji w orygi­
nalnym skrócie zreferował Chateaubriand. Stojąc naPiazzetcie.
okiem historyka raczej niż turysty, odczytywał w okolicznych
budowlach kamienną kronikę miasta spisaną przez czas i sztukę.
Jednym rzutem ogarnął dzieje Wenecji od wieku X I (campanila)
po wiek X I X (kawiarnia w ogrodzie pałacu królewskiego). Jego
konstatacja była dość kwaśna: „Wenecja zaczyna się u stóp
dzwonnicy, a kończy przy kawiarni: poprzez kolejne stulecia
i arcydzieła zmierza od bazyliki Świętego Marka do szynku."'•'
Ale agonia Wenecji rozpoczęła się nieco wcześniej, w roku
1797. z chwilą kiedy miasto abdykowało na rzecz Napoleona.
By zobrazować dobitnie ten fakt, Chateaubriand przywołuje
znany j u ż obraz Wenecji-królowej, tyle że nie jest to monarehini
w pełni imperialnego blasku, ale przedwcześnie zgasła , upoko­
rzona i zniewolona kobieta ze śladami niegdysiejszej piękności:
„Odtąd zgrzybiała Wenecja ze swoją fryzurą z dzwonnic,
marmurowym czołem i złotymi zmarszczkami była przed­
miotem sprzedaży i targów niczym jakaś paka z jej dawnym
towarem: wreszcie stała się własnością Austrii, ostatniego
licytanta ofiarującego najwyższą stawkę. Teraz wzdycha przy­
kuta do stóp A l p frijulijskicfi jak niegdyś królowa Palmiry u stóp
gór sabińskieh." ' Tak ginęła, wedle Chateaubrianda, wład­
czyni udzielna i niezwyciężona, Serenissima, Najjaśniejsza, Jej
Wysokość Wenecja.
Nie całkiem przecież miasto poległo, odradzać się miało
jeszcze wielokrotnie w wyobraźni poetów i pisarzy pod różnymi
imionami, acz wciąż w jednej postaci. Jakiej? Cherchez la
femntel
Wenecja, jak do znudzenia czytamy we wszystkich nieomal
relacjach o niej i utworach jej poświęconych, jest miastem
okolonym wodą, położonym na wodzie, wyrastającym wręcz
z wodnego żywiołu. Wśród powodzi (to chyba stosowne słowo)
akwatycznego banału zdarzają się czasem odkrycia. To miasto,
jak w niezwykłej frazie Rilkego, „wciąż jak gdyby ze związku
wód przypływu z nieba błyskiem poczyna się, a nigdy być nic
m o ż e . " „ W e n e c k i m " esejem Brodskiego rządzi , wciąż na
nowo komentowana i rozwijana, formuła: woda alias czas."'
W pewnym miejscu, opuszczając czas teraźniejszy, zanurza się
on w głębinową przeszłość, w czas początku, czyli czas
poczęcia. Próbuje „ z r e k o n s t r u o w a ć " cud narodzin miasta:
„Przy całym szacunku należnym stosunkowo najlepszej z do­
stępnych doktryn, muszę zauważyć, że moim zdaniem to
miejsce nie mogło się rozwinąć drogą ewolucji triumfalnej czy
też nie wyłącznie naszego sławetnego strunowca. Podejrzewam
i kładę pod rozwagę, że rozwinęło się przede wszystkim
z samego żywiołu, który owemu strunowcowi dał życie i schro­
nienie, a który, dla mnie przynajmniej jest synonimem czasu.
1 4

15

147

�Żywioł ten pojawia się w wielu postaciach i odcieniach oraz
głównego bohatera hymnu na cześć Wenecji-kobiety (przyjdzie
obdarzony bywa wieloma jeszcze różnymi właściwościami
za chwilę powrócić do tego fragmentu) pojawia się znane nam
poza tymi, które cechują Afrodytę i Zbawiciela: występuje jako
j u ż porównanie: Wenecja „potężna jak Wenus, jak Wenus
cisza morska, sztorm, grzebień fali, sama fala, piana, zmarszcz­
narodziła się z piany morskiej, przyświadczając ponownie i raz
ka na powierzchni itp., nie wspominając o żyjących w wodzie
na zawsze, że każdy symbol ma swój cielesny odpowiednik, i że
stworzeniach. W moim wyobrażeniu, to miasto jest odwzorowa­
każde marzenie ma swoją r e a l n o ś ć " . Wynurzająca się w pra­
niem wszystkich dających się wykryć modeli istnienia żywiołu
czasie z wód pierwotnych Wenecja jest, nieporównywalną
i tego, co się w nim znajduje. W swoich bryzgach, blaskach,
z niczym, materializacją idei piękna, jest darem, który otrzyma­
błyskach, migotach żywioł od tak dawna usiłował poderwać się
liśmy (od kogo?) za darmo i bez żadnej zasługi. Jest także
wzwyż, że nie może zaskakiwać fakt. iż niektóre z tych
dowodem, danym „raz na zawsze", że marzenia czasem się
przejawów po jakimś czasie nabrały masy, ciała, stałości.
spełniają. Po to właśnie, ex aquae, narodziła się Wenecja.
Czemu to nastąpiło akurat tutaj, nie mam pojęcia. Przypuszczal­
Pozostańmy jeszcze chwilę w kręgu odniesień mitologicz­
nie dlatego, że żywioł nasłuchał się tu sporo włoskiej m o w y . "
nych i biblijnych. Jak widzieliśmy, była j u ż Wenecja i frygijską
Illud tempus ma więc u Brodskiego postać wodnego chaosu, boginią Kybele, i grecką Afrodytą, i rzymską Wenus. Czyje
z którego niespodziewanie, bez wyraźnej przyczyny poczyna
imię może jeszcze przybrać? Na przykład bohaterki Odysei.
się miasto. Wyłania się z wody dokładnie tak, jak niegdyś
Fernand Braudel zauważył mimochodem jak wielkim szczęś­
Afrodyta narodziła się naga z morskiej piany. I tak jak ona,
ciem dla Wenecji były prawie niezmienne, w porównaniu
będzie Wenecja kusić, zniewalać swoim wdziękiem, budzić
z innymi wyspami weneckiego archipelagu (smutny casus
największe namiętności. Nade wszystko zaś świadczyć będzie
Torcello) warunki klimatyczne: „Jednak woda nie zdradziła
nieustannie, że piękno nie jest chwilowym przywidzeniem,
Wenecji; ludzie robili co mogli, i robią nadal, by j ą ratować za
iluzją ludzkiego gatunku, ale że jest wielkością stałą, niepodatną
każdym razem, kiedy znajdzie się w zagrożeniu. Wenecja jest
na upływ czasu.
Penelopą tkającą całun. Ża tę cenę rozrosła się i rozwinęła,
a ponieważ miejsca starczyło tylko na jeden sukces budowlany,
W Cantos Ezry Pounda, jeszcze jednego z tych, których
inne wyspy radziły sobie jak mogły, żyjąc w cieniu Wenecji."
Wenecja uwiodła „na śmierć i ż y c i e " (został pochowany
Brodski, z wielkim dysgustem, odnotowuje zakusy polityków
w weneckiej nekropolii na San Michele), miasto również
i wielkich firm wobec przyszłości tego miasta, w których to
przyjmuje kształty bogini. T y m razem jest to rzymska edycja
działaniach pod pozorami filantropii odnaleźć można jedynie
Afrodyty-Wenus. Pośród niezliczonej ilości bogiń z różnych
troskę o rozgłos i własną kieszeń. Szczęśliwie: „Tym, co ratuje
mitologii, które występują w tym cyklu, Wenus pełni rolę
Wenecję, jak Pcnelopę. przed zalotnikami, jest ich rywaliza­
szczególną. Można nawet powiedzieć, że wszystkie one to
cja." Żadnego Odyseusza w pobliżu nie widać i miastuwłaściwie różne wcielenia jednej bogini, tyle że oglądanej
-Penelopie „tkającej swoje desenie w dzień i prującej je
w coraz to odmiennym świetle. To Venus genetrix. Wenus
w n o c y " pozostaje j u ż tylko towarzystwo morza.
pojawiająca się w epopei Pounda (poeta wzorował się na
21

17

22

21

24

Dantem i Homerze) częstokroć przywołuje, nie zawsze jedno­
znacznie i bezpośrednio, inne imię: Venice. Tony Tanner,
znakomity egzegeta Cantos, zwłaszcza zaszyfrowanych w nich
aluzji i odniesień do Wenecji, ukuł nawet aforyzm zalecający się
zgrabną aliteracją: where Venus, there Venice.'* Tak jak
Botticelli namalował swoją wizję-narodzin Wenus (motyw len
pojawia się wprost w Canto I ) . tak Pound zostawił nam obraz
narodzin Wenecji. Oto fragment „ w e n e c k i e g o " Canto X V I I :
Przede mną płaska tafla wody
i drzewa w wodzie rosnące.
Marmurowe pnie wynurzają się z ciszy,
A dalej za palazzi,
w ciszy.
Teraz światło, nie światło słońca.
Chryzopraz,
I wody zielone i czyste, niebieskie i czyste;
Dalej, do urwisk z bursztynu.
Pomiędzy nimi;
Grota Nerei
i ona. jak wielka wygięta muszla.
I łódź bezgłośnie płynąca
Bez smrodu smoły i nadgniłych lin.
Bez krzyku ptaka, bez dźwięku fali ruchliwej,
W grocie Nerea,
jak wygięta muszla
W łagodnej słodyczy skały
Tak właśnie, w dojmującej ciszy, „bez krzyku ptaka, bez
dźwięku fali ruchliwej" wynurzyła się powoli z wód pierwo­
tnych Wenecja. Od razu cała w marmurze, bursztynie i złocie,
świecąca wewnętrznym światłem, a nie tym, pożyczonym od
słońca. Być może akuszerką była Nerea, córka Nereusa - boga
morza, którą widzimy jako wielką wygiętą muszlę. W niej to
przyszła na świat - równie tajemniczo, nierealnie i nieoczekiwa­
nie jak Wenecja - bogini Wenus i ten wyjątkowy moment
utrwalił w swym obrazie Botticelli. Również Goethemu wyob­
raźnia podsuwa obraz Wenecji, która pojawia się nagle, jak
kaprys bogów, powiada on, że „ten ogrom bytu (...) wyskoczył
z morza jak Pallada z głowy Jowisza":" W Miłosnym wtajem­
niczeniu Oskara Miłosza, w zakończeniu wygłaszanego przez

148

Brodski jest autorem jeszcze jednego porównania, które,
oprócz swych walorów poetyckich, trafia w istotę współczes­
nego, zmasowanego ataku turystów na Wenecję. Oto kolejna
kobieta. W księdze Daniela (13. 1-64 ) mamy opowieść
o pięknej a cnotliwej Zuzannie zaskoczonej w kąpieli przez
lubieżnych starców. Już w Strofach weneckich (2) z 1982 roku
wykorzystuje poeta ów motyw.
Świt się przedłuża. Nagi, chłodny marmur bioder
współczesnej nam Zuzanny towarzyszy w głębi
kamerom nowych starców, wpuszczanym pod w o d ę

25

W Znaku wodnym (1989) wraca Brodski do tego obrazu.
Wspomina o perwersyjnej przyjemności, której mógłby zaży­
wać z którymś z przedstawicieli miejscowego plemienia:
„Tonęlibyśmy w głębokich fotelach, wymieniając jadowite
uwagi o nowych kohortach Niemców albo o wszechobecnych
Japończykach podglądających przez swoje kamery to Zuzannopodobne miasto, zanurzające blade, nagie, marmurowe uda
w zimnych, zabarwionych zachodem słońca, pluskających
o brzegi wodach." " Raz jeszcze Wenecja pojawia się jako
piękno wcielone, niedostrzegalne jednak i niedostępne dla oka
nazbyt chciwego i nawykłego do pospolitych widoków.
Feminizacja obrazu miasta nie ogranicza się tylko i wyłącznie
do wynajdywania coraz to kunsztowniejszych porównań z imio­
nami słynących z piękna, cnót i potęgi postaci kobiecych.
W Wenecji, jeśli dobrze się przyjrzeć, nawet zwykłe obiekty
nabierają cech kobiecych. Pasternak, w ten właśnie sposób,
zobaczył najbardziej stereotypowy wenecki rekwizyt-gondole„Bezgłośnie wypłynęła na kanał z bocznego zaułka i ległszy
w poprzek zaczęła dobijać do najbliższego pałacowego portalu
Jak gdyby podano ją z podwórza przed główne wejście na obłym
wybrzuszeniu powoli wytaczającej się fali. (...) Była po kobij
cemu ogromna, jak ogromne jest wszystko co doskona
w kształcie i niewspółmierne z miejscem, zajmowanym V
ciało w przestrzeni." Do wskazywanych wcześniej р ) ' °
tów kobiecości, Pasternak dorzuca, w jakże zaskakujący
kontekście, doskonałość. Jeszcze bardziej intrygujące P °
,
żenię odnaleźć można w dziennikach Jana Cybisa. W jediy '
z fragmentów, zastanawiając się nad wybitnie „ m p.
charakterem malarstwa Caravaggia, kontrastuje malarstwo
2

atl

27

г г

s

т ,

s l r z

e s

�rencji, z której wywodził się artysta i malarstwo weneckie.
Spójrzmy na wynik: „ W y b ó r tematów w sztuce nie jest tak
dowolny, jakby ktoś mógł sądzić. Skąd biorą się te szeregi
młodziutkich św. Janów, Dawidów, a zwłaszcza jego Bakchus
o spojrzeniu prowokującym? Tematyka Caravaggia jest typowo
florencka, to znaczy męska, a we Florencji każdy artysta
uprawia miłość grecką. Wenecja jest żeńska. Nowatorska
gwałtowność Caravaggia zwrócona jest głównie przeciwko
Wenecji." * Żal, że Cybis nie rozwinął tej notatki. Pewnego
rodzaju dopełnieniem tej lakonicznej uwagi jest fragment
z Obrazów Włoch Muratowa poświęcony jednemu z dzieł
Giovanni Belliniego, malarza do trzewi i weneckiego. Mowa jest
tam o pewnym obrazie alegorycznym, którego treść przez długi
czas budziła spory. Muratów przychyla się do którejś z inter­
pretacji, by w chwilę później oświadczyć, żc w dalszym ciągu
pozostaje w obrazie wiele niejasności domagających się wy­
tłumaczenia. I sam, nie bardzo widać przejmując się ist­
niejącymi wyjaśnieniami, daje swoją wykładnię, w której nacisk
pada na „ w e n e c k o ś ć " obrazu Belliniego. W wodzie, w której
odbijają się obłoki dostrzega wody letejskie, te same, o których
pisał parę stron wcześniej chcąc oddać naturę wody płynącej
w weneckich kanałach. Ale w zasadzie cały obraz, niemal
wszystkie elementy świata przedstawionego przywodzą na myśl
Wenecję, a jej najgłębszą istotę niesie w sobie jak wieczno­
trwały depozyt - jakżeby inaczej! - kobieta. „Na tym obrazie
bowiem zewsząd wyziera Wenecja: z różnobarwnych płyt
tarasu, z marmuru ogrodzenia i tronu, z uśmiechu spokojnych
wód, z przejrzystego nieba, ze spojrzenia, które wybiega ku linii
gór i z czarnej chustki na ramionach młodej, smukłej kobiety.
A czy owa kobieta, która jest świadkiem tajemnicy dusz
zeszłych z tego świata i przygląda się temu światu, roz­
taczającemu na pożegnanie wszystkie swoje uroki, nie stanowi
przypadkiem uosobienia Wenecji? Czy to nie jej właśnie dusza,
pełna spokoju i matowego blasku, ożyła na owym obrazie,
stworzonym przez najbardziej marzycielskiego i abstrakcyj­
nego z jej malarzy?" ' Retoryczne pytania.
2

2 1

W kilku innych jeszcze utworach kobieta stanie się per­
sonifikacją Wenecji. W sztuce Simone Weil, Venise sauvee,
osnutej wokół udokumentowanego historycznie spisku Habs­
burgów (1618), w wyniku którego obalona miała zostać
Republika Wenecka, miasto uosabia młoda dziewczyna o imie­
niu Violette. W tej historii o konflikcie nagiej siły i bezbronnego
piękna. Violette jest nieświadomym niczego przedmiotem
w spiskowej grze. Jak nietrudno się domyślić, jest krucha
i niewinna jak sama Wenecja."' Jednorazowym, bo dyktowa­
nym przez doraźne okoliczności, wcieleniem miasta stała się
kobieta, której twarz Roland Barthes z wielką intuicją umieścił
swego czasu w platońskim niebie idei. Oto bowiem, chcąc
wytłumaczyć swoim niezbyt rozgarniętym rozmówcom, jak
wygląda Wenecja w zimie i dlaczego w tym właśnie czasie
wyprawia się do tego miasta, Brodski , dostrzegłszy po chwili
beznadziejność swoich wysiłków, rezygnuje z subtelnych wyja­
śnień i sięga po ciężki kaliber porównań - przywołuje na pomoc
jlieśmiertelny boski ideał: „Jak w y g l ą d a - p o w t ó r z y ł e m pytanie.
JakGreta Garbo w basenie p ł y w a c k i m ' . " Złośliwiej chyba się
już nic da.
1

W chronologicznie najwcześniejszym z trzech weneckich
Wierszy Błoka pojawia się dość tajemnicza, bliżej nieokreślona
kobieta. Cały utwór przenika zamierzona, można domniemy­
wać, dwuznaczność. Posłuchajmy początkowego fragmentu:
Z nią wyruszałem w morze,
Z nią opuszczałem brzeg
Z nią bywałem daleko
Z nią zapomniałem o bliskich...
O, czerwony żaglu
W zielonej dali!
Czarny cekinie
Na ciemnym szalu!'
2

" f n i ą " - czyli z kim? O kim mowa w wierszu? Czy
^zidentyfikowana nieznajoma to po prostu realna kobieta
tradycyjnym weneckim stroju (ciemny szal), czy leż jest to

może owa wenecjanka z obrazu Belliniego. w której Muratów
dojrzał doskonale wcielenie Wenecji? Czy kończące wiersz:
„żegnaj, ż e g n a j " , t o pożegnanie poety (zapomnijmy na chwilę
0 podmiocie lirycznym) z konkretną kobietą czy z uosobioną
Wenecją? A może z j e d n ą i z drugą? Jakkolwiek by było,
a szczęśliwie nie ma metody, aby rozwikłać ostatecznie prob­
lem, pozostaje faktem, że i w tym sentymentalnym wyznaniu
niedaleko pada wenecjanka od Wenecji - miasto wciąż ujawnia
swą kobiecą „ n a t u r ę " .
To. co u Błoka pozostaje w zagadkowym niedomówieniu,
bohater powieści Oskara Miłosza rozwija z całą oczywistością:
„Rzeczy dokoła wzbudzały we mnie przemożne zaciekawienie;
moja czułość dla Wenecji dorównała miłości do Annaleny.
W moim umyśle Kobieta i Miasto stopiły się w jedno istnienie.
Czy są zresztą dwie rzeczy na świecie bardziej stworzone do
wzajemnego zrozumienia się i połączenia niż boska miłość
1 archanielska Wenecja? (...) Zbyt szlachetna na kurtyzanę, zbyt
powabna żeby zostać matroną, czarodziejska Wenecja jest
kochanką tylko i wyłącznie kochanką; zachwycającą do łez, zna
ona ponadto siłę starych pogańskich uroków i rządzi naszymi
sercami równie chętnie używając tajemnicy, jak siły wdzię­
k u . " Tu j u ż nie może być żadnych wątpliwości: miasto staje
się obiektem miłości, pragnienia i pożądania dokładnie tak samo
i w tym samym stopniu jak kocha się, pragnie i pożąda kobiety,
a jest tak dlatego, gdyż w swej najgłębszej wyobrażeniowej na­
turze Wenecja j e s t kobietą! To pełna, istotowa tożsamość.
We właściwym momencie pojawia się ten egzaltowany
wybuch uczuć. Wprowadza bowiem do naszej galerii kobietWcnccji nową postać. Bo j u ż mogłoby się wydawać, że
Wenecja to jedynie czyste piękno, bezgraniczna cnotliwość,
olimpijska wyniosłość i doskonałość bez skazy. A tu nie­
spodziewanie - kochanka! Tę ciemną tonację kobiecej Wenecji
i weneckiej kobiecości odnajdziemy i w innych świadectwach.
Już w opowiadaniu Manna mówi się o Wenecji jako o „przymil­
nej i podejrzanej p i ę k n o ś c i " " sugerując aluzyjnie profesję tej
niewiasty. Maurice Barres trwa w drażniącym rozdwojeniu nie
mogąc ustalić prawdziwej - mimo że wie doskonale, iż ma
przed sobą kobietę - „ n a t u r y " Wenecji. Wciąż dostrzega jej
niigotliwość i esencjalną dwuznaczność. Pyta, czy jest ona
bardziej Eurypidesową Ifigenią czy biblijną Jezabel. a w bar­
dziej precyzyjnych określeniach: czy jest to „dziewica ofiarna"
czy „rozwiązła starucha"?" Podobnie Ruskin, który bieglej
nawet niż Chateaubriand czytał w znakach utrwalonych w ka­
mieniach weneckich, odnalazł obok pięknego, także upiorne
oblicze miasta. Dostrzegł je w głowie wyrzeźbionej w pod­
stawie wieży jednego z kościołów Wenecji. W pomnikowym
dziele The Stones of Venice mamy zapis tego odkrycia: „Głowa
- ogromna, nieludzka, potworna - spoglądająca ze zwierzęcym
zwyrodnieniem, zbyt wstrętna, by j ą namalować czy opisać,
albo by j ą oglądać dłużej niż przez chwilę. Można ją znieść tylko
przez moment, jako że w tę głowę wcielił się rodzaj złego ducha,
któremu Wenecja została oddana w czwartym okresie swojego
upadku; i to dobrze, że w tym miejscu powinniśmy widzieć
i odczuwać pełny strach na jej widok oraz wiedzieć jaka zaraza
przyszła i spadła na jej piękno, zanim zniknęła jak biała chmura
nad starożytną przestrzenią Santa Maria Formosa." Nie trzeba
wielkiej przenikliwości, zresztą Ruskin kilkadziesiąt stron dalej
mówi o tym wprost, aby pojąć, że spojrzał on, z widocznym
obrzydzeniem - zrozumiałe dlaczego ledwie przez krótką
chwilę - w potworną twarz Meduzy. Wenecji - Meduzy. I takie
kształty może przybrać sfeminizowany wenecki fantazmat.
V1

16

Również u Rilkego odsłania Wenecja, nie tak już może
przejmującą, ale nieznaną nam wcześniej, negatywną stronę
swej „ n a t u r y " : świadoma swego piękna, przeciąga się leniwie
o poranku, zakochana we własnym odbiciu, egoistyczna i próż­
na.
Naprzód opalem, który ku ozdobie
był miastu w przeddzień, muszą ranka zorze
błysnąć stolicy z kanałów zwierciadła
sznur odbić dobywając, żeby sobie
chciała przypomnieć, ulegle opadła
jak nimfa, Zeusa wypełniona grzechem.

149

�Ucho jej brząknąć zausznicą skore;
podnosi więc San Giorgio Maggiore
gnuśnym witając piękną rzecz u ś m i e c h e m "

wojny prezentuje się ona „z niezrównaną elegancją, godnością
i tajemną wyniosłością istoty nietykalnej, miasta tak dumnego,
że nie ma śmiałka zdolnego podnieść na nie r ę k ę . " Tak
rozpoczęło się jego miłosne wtajemniczenie w Wenecję. Uczu­
cie do miasta szybko nabierało intensywności. „Zakochiwałem
się z każdym dniem mocniej w mieście, o którym poeta mówi,
że jest zbudowane z widzeń sennych, a które ja podziwiałem za
szczególny związek, chciałoby się powiedzieć: za zaślubiny,
snu z j a w ą . Ten krótki moment przebudzenia, gdy ulatujący sen
jeszcze trwa i już rozwiewa się w świetle dziennym. Taki był,
dla mnie, budulec Wenecji. (...) To właśnie w niej z goryczą
i równocześnie zachwytem się kochałem, przemierzając ją od
świtu do nocy wszystkimi dostępnymi szlakami. Lecz prawdą,
której nie wolno mi zamilczeć, było i to, że od pierwszej chwili
Wenecją mojej miłości była również kobieta, u której zamiesz­
k a ł e m . " W istocie, contessa, u której przez parę tygodni
przemieszkiwał narrator, określona niezbyt ciepło przez brytyj­
skiego żołnierza jako a bitch and a witch, okazała się nie tylko
wybornym znawcą malarstwa weneckiego i nadzwyczaj biegłą
w rzemiośle kopistką, ale, może przede wszystkim, kobietą,
w której istota Wenecji znalazła kongenialne spełnienie. Przyj­
rzyjmy się temu, rysowanemu prostymi pociągnięciami pióra,
portretowi: „Wydobywała się z niej także czarownica, gdy w jej
czarnych płonących oczach, kontrastujących z długimi i bardzo
jasnymi włosami, pojawiała się furia. Wyglądała wtedy groźnie,
nic tracąc nic ze swej urody, ba - rzadkiej piękności. W chwilę
później jej twarz powlekała się ciemnym, łagodnym aksamitem,
czarne oczy nie tyle gasły, co uciekały gdzieś daleko, w rejony
nieosiągalne poza nią samą. Wysoka, szczupła, zgrabna, nie
wyglądająca nawet na swoje przypuszczalnie czterdzieści lat,
miała dar błyskawicznych transformacji, jakby zależało jej na
tym, by ciągłe mutacje w zamieszanie wprawiały patrzącego.
Zdawała sobie sprawę ze swej piękności, ale bez cienia
próżności. Jeśli pominąć dochodzące w niej czasem do głosu
gniewne wybuchy, była po anielsku łagodna, rozmarzona
i skupiona, adorując dwie rzeczy: syna i malarstwo (syn był
zaw.sze tematem tabu, malarstwo weneckie tematem zawsze
otwartym do rozmów). Nie zadawała pytań i najostrożniejsze
próby indagacji zbywała zmarszczeniem brwi i zaciśnięciem
ust. Zdawała się świadomie, celowo strzec swojej zagadkowości. (...) Rychło powstała mi w głowie szalona myśl: była po
jakiemuś uosobioną Wenecją, nie, nie w tym sensie, że była (jak
to się mówi) nieodrodną córką miasta na lagunie, odtwarzającą
niektóre jego cechy, ale w tym sensie, że była sama Wenecją,
przedmiotem podziwu włączonym integralnie do cudownego
miasta, jak świat uwięziony na zawsze w zwierciadle kanałów.
Była dzieckiem plebejskim, w którym nabyta arystokratyczna
patyna stworzyła czysty, dźwięczny stop z niskim pochodze­
niem."
41

Przeglądającą się we własnym odbiciu, narcystyczną Wene­
cję Rilkego, jak i grozę, którą objawiła ona Ruskinowi,
odnajdziemy, w jakże zaskakującym przetworzeniu, w wenec­
kim arcydziele Osipa Mandelsztama. W utworze, który od
pierwszej do ostatniej zwrotki przenika egzystencjalne napięcie,
spotykamy wyobrażenie Wenecji jako Vanitas.
0 Wenecjo, tak jałowa i posępna.
Twe znaczenie jasne mi się stało.
Oto się wpatrujesz zimno uśmiechnięta
W szkła niebieskość oszroniała.

42

Lekkie tchnienie skóry. Żyłkowanie sine.
Biały śnieg. Brokaty szmaragdowe.
Sennych, ciepłych się rozbiera z peleryny.
Kładzie się na nosze cyprysowe.
1 jaśnieją w koszach świece, płoną,
Jakby gołąb wpadł do arki niespodzianie.
Na spektaklu czy na balu w noc szaloną
Serce nagle bić przestanie.
Bo nie ujdziesz przed miłością i przed strachem.
Cięższy od platyny krąg Saturna.
Czarnym aksamitem zasłonięty szafot
1 przepiękna twarz, i urna.
Jakże ciężkie masz. Wenecjo, stroje:
Wszędzie lustra w cyprysowych ramach.
Szron niebieski szkła w sypialni twojej.
Aura twoja szlifowana.
Tylko róża albo fiolka w ręce Żegnaj, Adriatyku zielony.
C z e m u ż nie chcesz, wenecjanko, mówić więcej?
Jak uniknąć, mów, kwietnego skonu?
W lustrze się odbija czarny blask Wespera.
Wszystko mija. Ciemna prawda mami.
Człowiek rodzi się. Perła umiera.
A Zuzanna musi zostać ze starcami. *
5

W tej elegii na odejście piękna, którego nie jest w stanie
zatrzymać nic. nawet lustrzane odbicia, Wenecja przypomina
i świadczy o wliczonych w cenę życia: rozpadzie i przemijaniu.
Czas zwycięża nad wszystkimi formami widzialnymi, również
i tymi („cięższy od platyny krąg Saturna"),które zdają się jemu
niepodległe. Poznanie prawdy rzeczy to iluzoryczna pogoń za
uciekającym horyzontem. Odwrotną stroną miłości, tej najwyż­
szej formy potwierdzenia ciężaru istnienia jest strach przed
świata i naszym unicestwieniem. Wszystko to odsłania się
w nieco ironicznym, wszechwiedzącym, jakby z „drugiego
brzegu" wychodzącym spojrzeniu Wenecji. Być może jest to
Wenecja w masce śmierci. Nie sposób nie zapytać przy okazji:
czy obecne u Mandelsztama lustra i elegijna gra zwierciad­
lanych odbić nie tkwiły gdzieś w pamięci Brodskiego przy
pisaniu Znaku wodnego i czy jego „Zuzannopodobne miasto"
nie jest w jakimś stopniu dalekim refleksem ostatniej linijki
wiersza autora Zeszytów woroneskich. Wiadomo skądinąd, że
literacki kanon „rosyjskiej Wenecji" zna takie przypadki,
chociaż, inaczej niż u Brodskiego, funkcjonują one z reguły
w formie prostych zapożyczeń bądź poetyckich cliches. )
W jednym z najnowszych i . dodajmy, najznakomitszych
z napisanych dotąd „ w e n e c k i c h " tekstów, Portrecie
weneckim
Gustawa Herlinga-Grudzińskiego (1993), raz jeszcze miasto
pojawia się pod postacią kobiety, jak gdyby tym utożsamieniem
rządził ponadczasowy i ponadjednostkowy, kategoryczny nie­
omal imperatyw wyobraźni.
Narratorowi (przypomina on aż. nazbyt ostentacyjnie samego
autora "), który przybywa do Wenecji w rok po zakończeniu
9

4

150

41

W niej to właśnie, w tej osobliwej kobiecie będącej żywym
obrazem jedności przeciwieństw, odnaleźć można większość
kobiet-Wenecji, o których mowa była wcześniej. W bohaterce
Portretu weneckiego zmieszały się bowiem i niepokojąco Я
sobą współistniały: piękno z grozą, plebejska dzikość z arysto­
kratyczną wyniosłością, zachwyt życiem, jego zmysłową po­
włoką z ciemnym stygmatem śmierci. Jednak najgłębsza uwaga
narratora (samego Herlinga?) zamyka się w takiej oto rewelacji
tak jak niepodobna dotrzeć do wciąż zmiennej, wieloznacznej,
niepochwytnej istoty contessy Terzan. tak też nie jest możliwe
przebicie się do wnętrza Wenecji: „ B o go nie ma. Nie ma jądra
czy serca Wenecji, zbyt płynnej i ulotnej, uchwytnej i umykają­
c e j . " Bowiem niewypowiedzianym imieniem Wenecji i boha­
terki opowiadania jest tajemnica. I w tym ich obydwu lustrzane
podobieństwo, w tym niepodzielna jedność ich symetryczny^
odbić.
44

1

Jak zatem widzieliśmy, Wenecja wyobraźni to kobiet
różnoimienna. W coraz to innej postaci odsłania w historii swoja,
kobiecą „ n a t u r ę " . Bywała królową ze wszystkimi atrybutami
monarszej władzy, wynurzającą się z piany morskiej wiecznw
młodą boginią, Penelopą bez godnych jej zalotników,
z nieodłącznym całunem, cnotliwą Zuzanną podglądaną P .
starców, dziewicą wydaną na ofiarę, bezbronną Violette. bo17

�Gretą, ale również kobiecym wcieleniem Vanitas, potworem
0 twarzy Meduzy, pięknością z kompleksem Narcyza, znającą
silę swoich wdzięków hipnotyczną kochanką, zepsutą staruchą,
a nawet - excuse:, le mot - kurwą. To nieomal cale, dające się
pomyśleć, spektrum typów kobiet i ról przez nie pełnionych.
3. Pora na proste, czyli najtrudniejsze, pytania. Dlaczego
Wenecja jest kobietą.' Dla jakich racji, tak często to miasto
przyjmuje w wyobrażeniu kształty kobiece? Dlaczego, jak
wskazują na to nasze teksty. Wenecja m u s i być kobietą? I co
to bliżej znaczy? Pytania trudne z metodologicznych względów,
ale także ryzykowne, jako że nieuchronnie zahaczają o wywoła­
ną przez ruch feministyczny (czasem przytomną i potrzebną,
a czasem zatracającą granice zdrowego rozsądku) ideologiczną
debatę o kobiecości i różnych jej aspektach.
Powiedzmy od razu: nie ma dobrych, to znaczy jedynie
słusznych, niedyskusyjnych i „ostatecznych" odpowiedzi na
postawione pytania. Rzecz jasna, odpowiedzi tego rodzaju są
możliwe, ale tylko za cenę popadnięcia w ideologiczny dogmatyzm. Można by więc, próbując rozjaśnić wspomniane
kwestie, przykładowo, reanimować na okoliczność „tematu
kobiecego" freudowską machinę interpretacyjną pogrążoną
w falloidalno-vaginalnych obsesjach, zstępować w ciemne
głębie jungowskiej pary anima - animus, albo, wybierając inną
jeszcze drogę, zagrać w „męskie/żeńskie" - ulubioną grę
towarzyską bractwa strukturalistów. Te rozwiązania już znamy
1 wiemy dokąd prowadzą. Stąd też w miejsce „wszystko
wyjaśniających" podejść zaproponujmy nieco metodologicznej
ostrożności i powściągliwości. Jeśli uchylić - bo nie odrzucić
zupełnie - wyjaśnienia typu biologicznego i psychologicznego,
apozostać na poziomie rozumienia kultury przez kulturę, to dwa
tropy interpretacyjne rysują się dość wyraźnie.
Pierwszy, narzucający się od razu, jest natury j ę z у к o w e j .
(la) Venezia, (la) Venise. (das) Venedig, (she) Venice, (eta)
Wicniecija. (ta) Wenecja - w kilku, jeśli nie w większości,
języków europejskich nazwa miasta jest rodzaju żeńskiego. I ta
gramatyczna okoliczność w „ n a t u r a l n y " sposób przyczynia się
do tego, że o Wenecji mówi się jak o „ n i e j " , o kobiecie. Język
wymusza niejako na wyobraźni pewien zespół skojarzeń,
podsuwa gotowe formy obrazowania. Ten gramatyczny przy­
mus nie jest. bo być nie może. ani jedynym ani najważniejszym
„wyjaśnieniem" kobiecości Wenecji. Bez wątpienia jednak
wyznacza ogólne ramy. daje formę, która oczekuje na wypeł­
nienie konkretnymi treściami.
I tu dotykamy wymiaru m i t y c z n e g o naszych „wenec­
kich" fantazmatów. Jeśli Wenecja jest kobietą, to na mocy
definicji, musi posiadać te same, co kobieta cechy? Ale jaka
kobieta? K i m „naprawdę' 'jest kobieta? Jakie cechy są „naprawdę"kobiece? Kultura europejska dysponuje szerokim zestawem
gotowych, dobrze zafiksowanych w zbiorowej pamięci od­
powiedzi. Jak widzieliśmy, w zgromadzonych tekstach ożywio­
ne zostały obydwa bieguny zmitologizowanej i utrwalonej
w językowym, literackim i społecznym stereotypie kobiecości.
W zależności od potrzeb jest więc kobieca Wenecja „ p i ę k n a " ,
..krucha", „ u l e g ł a " , „ b e z b r o n n a " , „ c n o t l i w a " , „ w i e r n a " , ale
równocześnie „ l e n i w a " , „ p r ó ż n a " , „ r o z p u s t n a " , „ p o t w o r n a " ,
..dzika", „ g r o ź n a " . Ponad tymi biegunowymi znaczeniowo
określeniami, umieścić można inne jeszcze, j u ż nie tak jedno­
znaczne charakterystyki: „ d o s k o n a ł a " , „czarodziejska", „nie­
dostępna", „ n i e u c h w y t n a " , „ b o s k a " , „tajemnicza". Te przy­
miotniki kryptonimują niepodzielną jedność sprzecznych wo­
bec niej odczuć: zauroczenie i strach, podziw i drżenie. Odsłania
'e w nich Wenecja tremeiuium et fascinans. Niezwykle przy
tym ciekawy (a dla feministek chyba budujący) jest fakt, że
* wyobrażeniach kobiecej Wenecji w tak niewielkim, relatyw­
ne rzecz biorąc, stopniu obecny jest wyłącznie „ n e g a t y w n y "
gun stereotypu kobiety, który dominował przecież w euro^Jskiej mentalności - by nic sięgać do przeszłości starszej
' j * era chrześcijańska - od jawnie mizoginicznych pism
°jców Kościoła, przez, diaboliczny obraz kobiety w Malleus
""ilcficurum, niezliczone femmes fatales. modliszki, wamj?y. bestie literatury modernistycznej, po antykobiecą histerię
•ona Wciningera.' Z pewnością, wpływem Zeitgeistu
s

0le

r

przełomu wieków i nadzwyczajnym podówczas urodzajem na
kobiety upadające lub zgoła upadłe, trzeba tłumaczyć wyjąt­
kowe raczej wśród naszych świadectw „ n e g a t y w n e " obrazy
Wenecji-kobiety u Barresa i Manna, które, nawiasem mówiąc,
znakomicie harmonizują z eksponowanym w ich utworach
całkiem realnie rozpadającym się, umierającym miastem. Naj­
częściej wizerunek kobiecej Wenecji jest „ p o z y t y w n y " albo,
jak u Herlinga-Grudzińskiego. opalizuje jednością przeci­
wieństw.
Odpowiadając na podobne do naszego pytanie - dlaczego
rewolucja jest kobietą? - Maria Janion, obok przytoczonych za
Maurice Agulhonem argumentów gramatycznych, estetycz­
nych i społeczno-kulturalnych sięga po eksplikacje mitycznosymbolicznc. Szczególnie eksponuje ambiwalencję znaczeń,
nieustannie przeplatających się w wyobrażeniach rewolucji jako
kobiety. W relacjach pamiętnikarskich z rewolucji 1848 roku
pojawia się znaczący obrazek: oto podczas frenetycznego i ,
z istoty swej. transgresyjnego święta rewolucyjnego prostytut­
ka, z piką w dłoni i czerwonym czepku na głowie, na oczach
ludzi nieruchomieje w pozycji „ p o m n i k o w e j " , przeistaczając
się na jakiś czas w żywą alegorię „czystej i niewinnej"
Wolności. Tego rodzaju znacząca inwersja w pełni mieściła się
w logice rewolucyjnej zmiany. „Przekroczenie staje się naru­
szeniem granicy społecznej i moralnej, ambiwalencja ' d z i w k i '
i 'dziewicy' odpowiada dwuznaczności rewolucji, niszczącej
i budującej, niemoralnej'i 'moralnej'.świętej i przeklętej, oraz
łączy się ze stale obecnym w erotycznej kulturze Europy
przeciwstawieniem 'kurwy' i 'Madonny'.
Ta dwuznaczność
ma zakorzenienie w głębszej jeszcze, poświadczonej w wielu
tradycjach mitologicznych, antynomicznej arche kobiecości:
kobieta, dając życie, daje równocześnie śmierć, podobnie
i w rewolucji obydwa bieguny - kreacji i destrukcji - współist­
nieją nierozdzielnie. To prawda, że obraz kobiety jako Rewolu­
cji i kobiety jako Wolności szybko zastygał w wygładzonych
i konwencjonalnych alegoriach, ale nawet one, w sprzyjających
okolicznościach emanować mogą wieloznaczną, żywą i poru­
szającą m o w ą symbolu.
46

Podobnie, niezwykle bogaty obraz Wenecji-kobiety ma
tendencję do przechodzenia w gładkie i pełniące ledwie funkcje
dekoracyjne wizerunki alegoryczne (królowa mórz. Afrodyta,
Wenus itd.). Od czasu do czasu jednak, spod retorycznych
gładzizn i wytartych stereotypowych formuł przebija ciemna,
paradoksalna materia symboliczna. To w niej właśnie stapiają
się w jedno: piękne i odrażające, cielesne i duchowe. Eros
i Thanatos, w niej odsłania się (nigdy nie do końca) tajemnicza
„ n a t u r a " kobiecej Wenecji. Ale dlaczego to kobieta, za każdym
razem, staje się uosobieniem tej niezgłębialnej, trudnej do ujęcia
w słowie, dwuznaczności Wenecji? Z konieczności, odpowiedź
może być tylko próbną hipotezą, nieśmiałym przybliżeniem.
Posłuchajmy intuicji artysty: „Jeżeli malarza interesuje problem
cielesności, jakiś sposób łączenia spraw duchowych ze światem
bytów fizycznych, to zupełnie naturalne jest, że zaczyna się
interesować wyglądem kobiety. To sprawa zasadnicza i długo
można by o niej mówić. Zresztą na ten temat prawie wszystko
zostało powiedziane i napisane. Nie j a to wymyśliłem, to jest
powszechna intuicja całej sztuki światowej w przekroju zarów­
no geograficznym, jak i historycznym. Przecież główną fas­
cynacją wszelkiej figuracji, jeśli chodzi o postać ludzką, jest
właśnie postać kobieca. Nie bez p o w o d ó w . Widocznie jest to
wynikiem bardzo głęboko umiejscowionego przeświadczenia,
że pełna realizacja, pełna synteza spraw duchowych z rzeczywi­
stością empiryczną dokonuje się właśnie w postaci kobiety."
Może w tej wypowiedzi kryje się, przynajmniej część wyjaś­
nienia kwestii: dlaczego Wenecja wyobraźni nie tylko jest, ale
m u s i być kobietą. Ale czy tak odpowiadając nie popadamy
w kolejną iluzję? Czy przesłaniających rzeczywistość kulturo­
wych masek nie bierzemy za rzeczywistość samą? Bo może, jak
chcą niektórzy, niczego oprócz i poza owymi maskami nie ma,
a wówczas każda próba dotknięcia „ i s t o t y " rzeczy skazana jest
na śmieszność? Te wątpliwości można wysłowić i tak jeszcze:
czy ostatecznie rozum „ w y j a ś n i a " mit, czy też on sam w akcie
uczestnictwa „ w y j a ś n i a " się w micie? That's the question.
JK

15

151

�P R Z Y P I S Y
I

Przytaczam za niezwykle inspirującą metodologicznie i ..dująca, do
m y ś l e n i a " książką W ł a d y s ł a w a Panasa. W kręgu metody semiotycznej, Lublin
1991, s. 102
Tamże.
' J. Brodski, Przewodnik po przemianowanym mieście, tl. A.Mietkowski. w:
tenże, Śpiew waluidhi, Paryż 19X9. s. 49
Cyt. za: A. Ripellino. Prago magiczna, tł. J . U s z y ń s k i . ,,Zeszyty Literac­
kie" nr 52:1995. s. I I
' Tamże.
" Tamże.
Por. M. Baranowska. Sio radna wyobraźnia
i poezja. Warszawa 19X4, s.
140
* O funkcjonującym w potocznych wyobrażeniach skojarzeniu w i e ż y Eiffla
i fallusa. żob. L . Stomma, Uroda ludzkiej pomyłki.
„Polska Sztuka Ludowa
- Konteksty" nr 1:1991, s. 12-13
' Inspiracje metodologiczne można by czerpać z klasycznych studiów na
temat wyobraźni poetyckiej i pisarskiej: G . Bachelarda. G . Pouleta. J .
Starobinskiego. J.P. Richarda.
"' F . Braudel i in.. Morze Śródziemne.
Przestrzeń
i historia.
Ludzie
i dziedzictwo. Warszawa 1994. s. 232
" G . G . Byron. Wędrówki
Chajld Harolda, Pieśń I V , 10—18. tł. J . Kasp­
rowicz, w: tenże. Wybór dziel. 1. I. Warszawa 1986
M. McCarthy, Col Tempo, przeł M. Wolanin, „Zeszyty Literackie" nr
39:1992 (fragment rozdziału V I I z Venice observed,^.
Heineman Ltd., 1961).
" F . R . de Chateaubriand, Księga o Wenecji, tł. P. Hertz, „Zeszyty Literac­
kie" nr 39:1992, s. X5
Tamże.
R M . Rilke. Ranek Wenecji, tł. A. Pomorski, w: R M . Rilke. Sonety do
Orfeusza i inne wiersze. Kraków 1994, s. 283
" J . Brodski, Znak wodny. U . S . Barańczak, „ Z e s z y ł y Literackie"ш 39:1992
T a m ż e . s. 43
T . Tanner. Venice Desired, Blackwell . Oxford 1992
" E . Pound. Pieśń XVII. przeł L . Engelking, „Literatura na ś w i e c i e " nr
1-2:1995, s. 75
:

4

7

14

15

II

'" J.W. Goethe. Potlróż whska. It. H . Krzeezkowski. Warszawa 19X0.s. I I X
O. Miłosz. Miłosne
wtajemniczenie, tłum. i wstęp A. Międzyrzecki.
Kraków 1978. s. 61
Braudel, op.cit., s. 224
' Brodski, op.cit., s. 45
T a m ż e , s. 47
.1. Brodski. Strofy weneckie 121, tł. K . Krzyżewska, w: J. Brodski. Lustro
weneckie, Kraków 199.3. s. 91
' Brodski, Znak..., s. 29
B. Pasternak, Drogi napowietrzne i inne utwory, tłum. i wstęp S. Pollak,
Warszawa 1973, s.467-468

'" Por. E . Kuryluk, Wenecja uratowana, w: tenże. Podróż, do granic sztuki
Kraków 1982. s. 6 0 - 7 6

" Brodski. Znak..., s. 41
A. Błok. Wieniecija, tłum. filologiczne D C (nie znalazłem tego utworu
wśród polskich tłumaczeń Błoka). przekład za wersja rosyjska z a m i e s z c z o n ą w:
L . \ogt\. Aleksandr Blok. The Journey to Italy. Cornell University Press. Ithaca
1973, s. 224
" Miłosz, op.cit.. s. 59 i 61
T . Mann, Śmierć w Wenecji, tł. L . Staff, w: tenże. Wybór nowel i esejów
opr. N. Honsza. W r o c ł a w 1975, s. 252
Cyt. za: P. Jourda, IM Venice de Maurice Barns,
w: Venezia nelle
letleruture modernę, ed. C . Pellegrini, Venezia-Roma, b.d.
" Cyt. za: Tanner, op. cit., s. 119.
" Rilke, op. cii.
™ O. Mandelszlam. O. Wenecjo.... tł. M. Leśniewska, w: tenże. Poezje
W r o c ł a w - K r a k ó w 1983, s. 177
" Wnikliwy przegląd różnych obrazów Wenecji w literaturze rosyjskiej -od
Puszkina po w s p ó ł c z e s n o ś ć - w kontekście ..weneckiego" eseju Brodskiego,
daje Lev Loseff w ś w i e t n y m artykule Wieniecija Josifa Brodskogo (maszyno­
pis). Jest to tekst referatu w y g ł o s z o n e g o na sesji panelowej poświęconej
Brodskiemu na U W w lipcu 1995 i . Dziękuję Autorowi za udostępnienie
niediukowanego jeszcze tekstu: o ukrytych i bezpośrednich odwołaniach do
Wenecji Błoka w twórczości B i e ł e g o zob. Vogel, op. cit., s. 59
14

M

4,1

Jednym z atutów opowiadania i r ó w n o c z e ś n i e wyzwaniem dla czytelnika
jest napięcie i gra p o m i ę d z y postacią narratora a samym autorem. Herling
wpisuje w biografię narratora wiele łatwo sprawdzalnych i udokumentowanych
faklów z w ł a s n e g o życia. W pewnym miejscu (s.36) rozpoznać można cytowane
nieomal in extenso fragmenty jego uwag o Wenecji rozrzuconych po różnych
stronach Dziennika pisanego nocą. Wszystko to, prawie mimowolnie, wywołu­
je kilka kwestii z gutunku „ n a i w n y c h " : gdzie k o ń c z y się Wahrheit własnej,
intymnej biografii, a zaczyna Dichtung literackiej fikcji? jak pierwsza prze­
chodzi w druga? jak rozdzielić w tekście obydwie te jakości'' Nie ma chyba na te
pytania w pełni rozstrzygających i jednoznacznych odpowiedzi. I bardzo
dobrze! Jakiekolwiek by były. to i lak, dla nas, czytelników, wątpliwości
pozostaną. I tez. dobrze.
41

21

:

25

ll

; 7

:

" J. Cybis, Notatki malarskie. Dzienniki 1954-1966,

Warszawa 19X0, s. 91

G.

Hcrling-Grudziński.

Portret

wenecki.

4 2

'' P. Muralow, Obrazy
s. 17

Wioch,

przeł. P.

Hertz, Warszawa

V . C a r p a c c i o , / / miracolo

752

delia

1972,

rcliquia

1.1.

dc

nr

1-2:1994,

T a m ż e , s. 37
T a m ż e . s. 39^40
T a m ż e . s. 37
' Por. np. J . Delumeau, Strach w kulturze Zachodu. XIV- XVIII wiek, przeł.
A. Szymanowski. Warszawa 1986, s. 287-324; M. Podraza-Kwiatkowsla,
Symbolizm i symbolika w poezji Młodej Polski. Teoria i praktyka, Kraków 1975,
s' .363-383; Ó. Weininger. Pleć i charakter. Ił. O. Orlwin. Warszawa 1995
" M. Janion. Dlaczego rewolucja jest kobietą'.', w: Historia i wyobraźnia.
Studia ofiarowane B r o n i s ł a w o w i Baczce. Warszawa 1992, s. 114
T a m ż e . s. I 13
* Z. Podgórzec. Wokół ikony. Rozmowy z Jerzym Nowosielskim. Warszawa
1985, s. 182
4 1

4 4

4

4

4 1

4

:

„Kultura"

s. 36

/ Santa

Crocc,

W e n e c j a . F r a g m e n t y obrazu

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6561" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6541">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fb1f59a8fdc6546ce7e5c5ee4e4d9620.pdf</src>
        <authentication>f432a8980be4212f7fbea01bcd869623</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78115">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3208</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78116">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78117">
                <text>1987</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78118">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78119">
                <text>Weryfikacja czarodzieja / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78120">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4, s.109-110</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78121">
                <text>Raszewski, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78122">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78123">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78124">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78125">
                <text>Zbigniew Raszewski

WERYFIKACJA CZARODZIEJA

J a k o ś p o d koniec l a t s i e d e m d z i e s i ą t y c h X V I I I w i e k u , wodlo

z g r ą cioni p o c h o d z i ł o s t ą d , ż e jego l a t a r n i a r z u c a ł a obrazy na

pewnego d o k u m e n t u w r o k u 1779 (lub o k o ł o 1779), a więc w p o l n i

j a k i ś okran czy na ś c i a n ę . (Nie wszystkie latarnie magiczno t a k

posiadanie

d z i a ł a ł y ! ) N i o jost to j o d n a k pewno. Słowo „ S c ł u i t t e n s p i e l " b y ł o

l a t a r n i magicznoj i z a c z ą ł z a r a b i a ć na życio dawaniom p u b l i c z ­

w ó w c z e s n e j n i e m c z y ź n i e wieloznaczne. T o t y l k o m o ż e m y twier­

czasów Stanisławowskich,
nych seansów.

A n t o n i J u l i u s wszodl w

dzić z c a ł ą p o w n o ś c i ą , żo J u l i u s m i a ł p r z e n o ś n ą l a t a r n i ę m a g i c z n ą

1

P o d koniec X V I I I w i e k u zoznal, żo mieszka p o d 10 na Chwaliszowie.

2

B y ł o to n i e g d y ś oddziolno miasteczko na w s c h o d n i m

brzogu W a r t y , na t r a k c i o w a r s z a w s k i m ; dziś jost d z i o l n i c ą Poz­
n a n i a . Z a k t u r z ę d o w y c h m o ż n a b y w n o s i ć , żo J u l i u s siodzial t u

a podczas s e a n s ó w p r z o m a w i a ł z p a m i ę c i , t a k j a k n a r r a t o r
rysunku

Norblina. Odczytywanie tekstu

przechodziłoby

m o ż l i w o ś c i z togo prostego p o w o d u , że b y ł a n a l f a b e t ą .
J a k o analfabeta

zabawiający

bywalców

karczmy

na

jogo

6

utonąłby

j u ż w p o c z ą t k a c h swej d z i a ł a l n o ś c i . (Choć nio jest to powne.) T a k

przypuszczalnie

czy owak m a m y do czynienia z Poznaniakiom. N i e w i e m y , j a k i e j

z g r u n t u z m i e n i ł a ż y c i o całej dziolr.icy. W r o k u

n a r o d o w o ś c i . Nazwisko nio pozwala s n u ć na t o n

żadnych

d r u g i r o z b i ó r P o l s k i a do Poznania w k r o c z y l i Prusacy. W ś l a d

d o m y s ł ó w . A k t a p o m i j a j ą k w e s t i ę jego pochodzenia. M u s i a ł jodnak

za w o j s k i e m ś c i ą g n ę ł a do miasta chmara u r z ę d n i k ó w o t y t u ł a c h ,

temat

w zaponmioniu, g d y b y nie o k o l i c z n o ś ć ,

która

1793 n a s t ą p i ł

m ó w i ć biegle po polska, bo inaczej nie m ó g ł b y w y k o n y w a ć swego

zainteresowaniach i kompetencjach dotychczas n i k o m u t u t a j nie

zawodu. P u b l i c z n y seans l a t a r n i magicznej, inaczej zwanej la­

z n a n y c h . P o w s t a ł a K a m e r a Wojennoskarbowa. Z a c z ę ł o się u r z ę ­

t a r n i ą c z a r n o k s i ę s k ą , p o l e g a ł na w y ś w i o t l o n i u j a k i o j ś ciokawej

dowanie. Przed sztabom z ł o ż o n y m z prezesa, r a d c ó w , a s e s o r ó w

h i s t o r i i , k t ó r e j epizody p o z n a w a ł a p u b l i c z n o ś ć o g l ą d a j ą c kolejne

defilował l u d u m i l a j ą c y m i e s z k a ń c o m ż y c i e na odpustach,

obrazy, o b j a ś n i a n o przez n a r r a t o r a i mechanika w jednej osobie.

m a r k a c h i sejmikach. L i n o s k o k o w i e , n i e d ź w i e d n i c y ,
olejków,

marior.otkarzo

i

jar­

sprzodawey

P o r ó w n y w a n i o tej s z t u k i z dzisiejszym k i n e m w y d a j e się niezu­

cudownych

p e ł n i e p r z o k o n y w u j ą c e . B y ł to raczej k o m i k s . Ale k o m i k s , k t ó r y

pisemne p r o ś b y , odpowiadali na p y t a n i a d o t y c z ą c o swojej przesz­

kataryniaizo

składali

p r z o m a w i a ł g ł o s e m ż y w e g o c z ł o w i e k a , a zatem siłę swojego od­

łości i swoich z a p a t r y w a l i , uiszczali o p ł a t y . 1 albo

d z i a ł y w a n i a z a w d z i ę c z a ł nic t y l k o w y r a z i s t o ś c i o b r a z ó w i po­

pozwolonio, albo odchodzili z k w i t k i e m .

m y s ł o w o ś c i f a b u ł y , ale i sztuce n a r r a t o r a , jego

o k r u t n y , alo b y ł s u r o w y i p o d e j r z l i w y , cenił s t a t e c z n o ś ć i p o w a g ę ,

możliwościom

Nowy

interpretacyjnym, zdolności nawiązywania k o n t a k t u z widownią,

bardzo źlo usposobiony

z m y s ł o w i i m p r o w i z a c j i . J e s t e ś m y na pograniczu d r a m a t u i e p i k i ,

w ę d r o w n i k ó w wyspecjalizowanych w pobudzaniu

alo joszczo w świocio w i d o w i s k , w t y m jogo soktorzo, w k t ó r y m

obraźni.)

szczogólne znaczenio m i o w a l u d z k a m o w a . N i e m o ż n a
togo c z y n n i k a w r o z w a ż a n i a c h n a d k a r i e r ą

pomijać

Juliusa.

nie b y ł

do w ę d r o w n i k ó w . (Л już najgorzej

do

ludzkiej w y ­

W o z w a n y w r a z z i n n y m i , s t a w i ł s!o i Julius w Kamorze W o jonnoskarbowej w Poznaniu, ż e b y z a l e g a l i z o w a ć swojo w y s t ę p y .

B y ł a r t y s t ą w ę d r o w n y m . W s a m y m Poznaniu jego sztuka nio
z n a j d o w a ł a t y l u w i d z ó w , b y m ó g ł się z nioj u t r z y m y w a ć przoz
c a ł y r o k . W i ę c przoz c a ł ą z i m ę w ę d r o w a ł , o d d a l a j ą c się od Poz­
nania o 20 m i l , , i w i ę c e j " . (Tak t w i o r d z i ł w obliczu

dostawali

rząd

władz.)

3

K r ą ż y ł , j a k z togo w y n i k a , po centralnej Wiolkopolscc, zapowne

W zgodzio z n o w y m p r a w o m w y m a g a ł o to uzyskania

jodnego

z dwóch d o k u m o n t ó w , które by umożliwiały m u wykonywanie
jego

zawodu:

pewien cza-,

Zozwolonia

(Genehmigung),

l u b K o n c e s j i (Konzession) na

opiowającogo

na

zawsze. W y d a n i e

Zozwolenia leżało w kompetencjach miejscowej K a m e r y . K o n ­

od k a r c z m y do k a r c z m y . Ś w i o t n y rysunek N o r b l i n a , sygnowany

cesję w y d a w a ł m i n i s t e r Prus P o ł u d n i o w y c h . Postawiony woboc

i d a t o w a n y (1787) pokazujo n a m takiego w ę d r o w n i k a podczas

w y b o r u , J u l i u s p o p r o s i ł o t o , co b y ł o tańs:;o i ł a t w i e j s z e do uzyska­

seansu. Kzecz dzieje się n i e w ą t p l i w i e w karczmie, czarodziejskie

nia, a p o n i e w a ż poszczęściło m u s i ę , o t r z y m a ł Zezwolenie na r o k .

p u d ł o ustawiono na szynkwasio. N a r r a t o r stoi obok niego o b j a ś ­

Z nastaniem c h ł o d ó w w r ó c i ł na swojo szlaki,

n i a j ą c p u b l i c z n o ś c i — bardzo zaciekawionej — biog w y d a r z e ń .

l e j n y c h karczmach

4

rozstawiając

w ko­

swój s p r z ę t , p r z e n o s z ą c dzieci i d o r o s ł y c h

G d y w tej m i e j s c o w o ś c i zabraknie m u w i d z ó w , zarzuci sobie swoje

wioezorami w i n n y ś w i a t , k o l o r o w y , ś w i e t l i s t y i ciekawszy od

p u d ł o na plecy i p o d ą ż y do n a s t ę p n e j k a r c z m y . T a k w ł a ś n i e w y ­

zwyczajnego, cłioć pewno nioraz i p e ł e n grozy. Po u p ł y w i e r o k u

o b r a ż a m y sobie d z i a ł a l n o ś ć naszogo Juliusa. W świocio w i d o w i s k

odnowiono m u zozwołonio, co p o t o m j u ż w e s z ł o w z w y c z a j . T a k

c z a s ó w S t a n i s ł a w o w s k i c h z n a j d o w a ł się on na n a j n i ż s z y m szczeblu

s c h o d z i ł czas do 1797, g d y J u l i u s z a p r a g n ą ł z m i a n y .

7

hierarchii, w rejonach, k t ó r o niewiolo miejsca p o z o s t a w i a j ą f i n e z j i ,

Coroczne odnawianio zozwolonia z m u s z a ł o go do p r z e r y w a n i a

za to u m o ż l i w i a j ą n a w i ą z y w a n i e t a k śeislogo k o n t a k t u z publicz­

w ę d r ó w k i . (Pierwsze w y s t a w i o n o m u w zimio, a w i ę c i w a ż n o ś ć

n o ś c i ą , j a k i rzadko b y w a u d z i a ł o m w i d o w i s k

n a s t ę p n y c h t a k ż o k o ń c z y ł a s i ę w zimie.) J u l i u s c z u ł się j u ż s t a r y

reprezentacyjnych.

Co w ł a ś n i e zwraca n a s z ą u w a g ę na Juliusa. B y ł on zdany

na

i n a r z o k a ł na

przymusowe p o w r o t y do

Poznania,

odbywano

oklaski swoich w i d z ó w , m u s i a ł sio p o d o b a ć , ż e b y ż y ć . A p o m i ę d z y

w p o l n i sezonu, w y ł ą c z n i o dla d o p e ł n i e n i a c z y n n o ś c i a d m i n i s t r a ­

jego w i d z a m i za m a ł o b y ł o o b y w a t e l i , k t ó r z y by m o g l i go u t r z y ­

cyjnych.

mać,

Koncesja, na zawszo i na wszystkie kraje Prus P o ł u d n i o w y c h .

g d y b y p r z o m a w i a ł do nieli po niemiecku w latach osiem­

Weteranowi

.sztuki

czarodziejskiej

zamarzyła

się

d z i e s i ą t y c h X V I I I w i e k u . Najprawdopodobniej Julius m ó w i ł do

Podanie.

K a m e r y . K o n c o s j ; , jośli

ją

swojej p u b l i c z n o ś c i po p o l s k u .

z ł a s k i Jogo K r ó l e w s k i e j Mości o t r z y m a , m o ż o k o s z t o w a ć

30

N i o w i e m y , do jakiej o d m i a n y n a l e ż a ł a jogo l a t a r n i a . ( B y ł y

N a podanie

odpowiodź

t a l a r ó w i w i ę c e j , w z y w a się zatem potenta, b y u r z ę d o w o o ś w i a d ­

r ó ż n o ! ) W a k t a c h zredagowanych po n i e m i o c k u jego z a w ó d b y w a

c z y ł , żo g o t ó w jost p o n i e ś ć koszty w tej w y s o k o ś c i , bo inaczej

określany słowem

jego p r o ś b a nio b ę d z i o skiorowana do D e p a r t a m e n t u .

„Soliattonspiol",

'gra cieni'.

O nim samym

8

Tu nastą­

że

p i ł a rzecz nieoczekiwana. B u n t czarodzieja! N a w i a d o m o ś ć , żo

m o g l i b y ś m y t u m i e ć do czynienia z t o a t r z y k i o m „ c h i ń s k i c h c i o n i " .

u r z ę d n i c y c h c ą ś c i ą g n ą ć z niogo 30 t a l a r ó w , J u l i u s w p a d ł w gniew,

mówi

się „ S c h a t t c n s p i e l o r " .

Nie należy

jednak

mniomać,

Najciekawszy d o k u m e n t d o t y c z ą c y Juliusa stwiordza w y r a ź n i o ,

a p o n i e w a ż w jogo przekonaniu b y ł to p o m y s ł w ł a d z l o k a l n y c h ,

żo człowiek ton „ p r z e z 18 lat usiłował w t u t e j s z y m depart amoneio

podyktował jakiomuś umiojącemu pisać współobywatelowi

z a r o b i ć na chleb p r z y p o m o c y l a t a r n i m a g i c z n e j " , „ m i t

einer

do m i n i s t r a . B y ł n i m w ó w c z a s K a r l v o n H o y m z a w i a d u j ą c y a ż

sztuki

d w i e m a p r o w i n c j a m i , Prusami P o ł u d n i o w y m i i Ś l ą s k i e m , i z tej

rnagischen

Latonie".

5

Być może

uparte

ł ą c z e n i e jego

list

109

�r a c j i r e z y d u j ą c y we W r o c ł a w i u . L i s t d o s z e d ł jogo r ą k i w ł a ś n '
dlatego o c a l a ł .
szczęśliwie

(Włączony

do

zachowanych).

Jest

akt
to

Generalnego
polna

e

Dyrektorium,

goryczy

skarga

na

W r o c ł a w i u w y g o t o w y w a n o j u ż dla niego K o n c e s j ę , b e z t e r m i n o w ą ,
na cale Prusy P o ł u d n i o w e , d a t o w a n ą 3 w r z e ś n i a 1797, p o d p i s a n ą
przez m i n i s t r a w i m i e n i u k r ó l a Prus. D r o g ą s ł u ż b o w ą p o w ę d r o w a ­

p o z n a ń s k i c h u r z ę d n i k ó w . T o są ludzio boz serca. Г а п m i n i s t e r

ła ona do Poznania, gdzie miejscowa K a m o r a zapewno w r ę c z y ł a

j a k o człowiek m i ł o s i e r n y z p e w n o ś c i ą łopioj od nich wczuje się

j ą J u l i u s o w i p o zainkasowaniu 30 t a l a r ó w . Czystopisu nie z n a m y

w p o ł o ż e n i e starego c z ł o w i e k a i k a ż e m u b e z p ł a t n i e w y d a ć k o n cosję na zawszo i na wszystkie krajo Prus P o ł u d n i o w y c h .
Pan

Minister, j a k się n a l e ż a ł o s p o d z i e w a ć , n a t y c h m i a s t po-

d y k t o w r ł list do K a m e r y p o z n a ń s k i e j z a p y t u j ą c , j a k i m p r a w e m
udzielała

dotychczas z e z w o l e ń J u l i u s o w i ? Przocioż

Najwyższe

Rozkazy Gabinetowe z 21 k w i e t n i a i 3 lipca 1794 r o k u k a ż ą ogra­
niczać wydawanio takich

uprawnioń.

W

dzisiaj; pewno p r z e p a d ł po ś m i e r c i starego c z ł o w i e k a , j a k o n i ­
komu

9

zasadzio p o w i n n i

j u ż do niczego niepotrzebny. W

jednak m i n u t a K o n c e s j i .

13

aktach zachowała

się

I tę w a r t o w y d r u k o w a ć . W l i t o r a t u r z e

n a u k o w o j b ę d z i e t o chyba n a j w c z e ś n i e j s z y ze znanych obecnie
t e k s t koncesji w y d a n o j na ziemiach polskich właścicielowi l a t a r n i
magicznej.

je
Breslau, don 3 September

o t r z y m y w a ć i n w a l i d z i pozbawieni innogo z a r o b k u . J u l i u s , j a k się

1797

zdaje, nie jost i n w a l i d ą ? B y ć m o ż o s ą o k o l i c z n o ś c i p r z e m a w i a j ą c e
Konzession

za w y d a n i o m m u koncesji. W t a k i razie m u f i a ł b y jasno stwier­
dzić,

żo uiści wszystkio z w i ą z a n e z n i ą

opłaty.

fur don Schattenspieler A n t o n J u l i u s i n Posen sein Schattenspiel

1 0

Cało p o s t ę p o w a n i e t o c z y ł o się w a r t k o , co toż n a l e ż a ł o

i n Sudpreussen produzieren zu durfen

do

zwyczaju n o w y c h w ł a d z . Podanio Juliusa jest datowane w Poz­
n a n i u 19 czerwca 1797. Minister d y k t u j e s w ó j list do

Kamery

Namens Seiner K ó n i g l i c h o n Majestat v o n Preussen, U[nseres]

we W r o c ł a w i u 28 czerwca; przepisany na czysto 3 lipca, list ten

A[llergnadigsten]

wj-chodzi 4 lipca do Poznania. D n i a 3 sierpnia J u l i u s stoi ponow­

J u l i u s aus Poson h i e r m i t die U r l a u b n i s erteilt sein Schattenspiel

Hferren],

wird

dem

Schattenspieler

Anton

nie p r z ó d u r z ę d n i k i e m p o z n a ń s k i o j K a n i o r y i s k ł a d a zoznanie do

i n Sudpreusson liberal 1, wo es vorlangt w i r d , gegon E n t r i c h t u n g

p r o t o k o ł u . N a d a l uprasza o k o n c e s j ę na zawszo, na c a ł e P r u s y

dor a m Orte ublichen Gohalte produzieren zu diirfon u n d werden

P o ł u d n i o w o . Na p y t a n i e , czy g o t ó w jest u i ś c i ć stosowne o p ł a t y ,

sumtliclie Sudproussiseho Magistrate- u n d andere Gerichtsobrig-

o d p o w i a d a , żo a k u r a t „ n i e jest p r z y p i e n i ą d z a c h " ( „ n i c h t

keiten

Geldo").

Pouczony

jednak

przez

urzędnika,

żo

boi

wystawienio

łiierdurch

aufgofordert

ihni

solchos zu

gestatton

und

denselben bei gegenwartigor Konzession zu Soliutzen.

Koncesji m o ż o p o t r w a ć p a r ę t y g o d n i , a o p ł a t y uiszcza się p r z y
odbiorze, w y r a ż a g o t o w o ś ć z a p ł a c e n i a n a l e ż n o ś c i „ b a r d z o c h ę t ­

S i g n a t u m Breslau den

3 September

1797

[ A u f ] A [ l l e r ł i o c h s t e n ] Sfpezial-]

n i e " , dodaje n a w e t , żo j u ż w c i ą g u n a j b l i ż s z y c h t y g o d n i spodziowa

Bfefohl]

[Hoym]

się z e b r a ć t y l e , ile p o t r z o b a .
N a t y m z a k o ń c z o n o p r z o s ł u c ł i a n i o , „ p o n i o w a ż nic w i ę c e j do
nadmionienia nie

b y ł o " , i strony podpisały p r o t o k ó ł :

Ziogler swoim nazwiskiom a J u l i u s trzoma k r z y ż y k a m i
r z y t e l n i o n y m i przez Z i o g l e r a ) .

11

Wrocław, 3 września

niejaki
(uwie­

A więc okiołznano b u n t o w n i k a .

Przekład

polski
Koncesja

D n i a 18 sierpnia 1797 na posiodzeniu K a m o r y zatwiordzono t r e ś ć
l i s t u do H o y m a . Wieloosobowo kolegium

1797

s t w i e r d z i ł o , że J u l i u s

na w y ś w i e t l a n i e cieni w Prusach P o ł u d n i o w y c h dla a n i m a t o r a
cieni A n t o n i e g o J u l i u s a w P o z n a n i u

nie jest i n w a l i d ą . N i e m i a ł t a k ż e koncesji od „ b y ł e g o r z ą d u p o l ­
skiego", j o d n a k ż o cioszy się o p i n i ą uczciwogo c z ł o w i e k a ,

swój
na

W i m i o n i u Jogo W y s o k o ś c i K r ó l a Prus, Naszego Miłościwego

chleb nie p o w i n n y ulec ograniczeniu przoz d o k o n a n ą t u „ z m i a n ę

Pana, udziela się a n i m a t o r o w i cioni, A n t o n i e m u J u l i u s o w i z Poz­

zawód wykonuje już

18 l a t , a jogo m o ż l i w o ś c i zarabiania

r z ą d u " ( „ d u r c h geschohone R i o g i e r u n g s v e r a n d e r u n g " ) .

12

ko to w y r a ż o n o z uszanowaniem, alo stanowczo. Czy

Wszyst­
dlatego,

nania zozwolenia na w y ś w i e t l a n i o cieni w Prusach P o ł u d n i o w y c h ,
gdziekolwiek b ę d z i e na

to zapotrzebowanie, za o p ł a t ą

zwykło

że K a m e r a r a t o w a ł a po p r o s t u w ł a s n y p r e s t i ż ? Po wyporswado -

na miejscu p o b i e r a n ą , i w z y w a się wszystkie p o ł u d n i o w o p r u s k i o

waniu

w ł a d z e magistrackie, j a k i s ą d o w n i c z e innego rodzaju, a b y

J u l i u s o w i jego r o j e ń o b e z p ł a t n y c h koncesjach, rozda­

mu

w a n y c h z litości, n a j w a ż n i e j s z e zadanio, jakie się przed d o s t o j n y m

tego d o z w a l a ł y a jego samogo na m o c y udzielonej m u koncesji

kolegium

chroniły.

w y ł o n i ł o , pologalo na

J a k k o l w i e k b y ł o , list do

ratowaniu własnego

prestiżu.

Wrocławia poszodł, z p r o t o k o ł e m

p o d p i s a n y m trzema k r z y ż y k a m i w z a ł ą c z e n i u .
W Wiolkopolsco k o ń c z y ł o się ł a t o , n a d c i ą g a ł a jesień a z n i ą
sezon. Na szczęście w ę d r o w n i c z a m u z a s p r z y j a ł a J u l i u s o w i .

S i g n a t u m W r o c ł a w 3 w r z e ś n i a 1797
Z N a j w y ż s z e g o Szczególnego R o z k a z u
[Hoym]

We

P R Z Y P I S Y
1

Archiwum
Główne
Akt
Dawnych,
Gcnernhlircltorinm
Sudpreussen,
I 1122. Jost t o poszyt z a t y t u ł o w a n y : Aeltt betreffend
die, (jestattung
der Marionettenspieler,
SeilUinzer
und
anderen
solchen Kunsten
in Si'idpreusscn
[ - M S K ] . T u J u l i u s t w ordzi
w liście do H o y m a z 19 V I 1797, że dzia'a w o k o l i c y „ o d j a k i c h ś
d w u d z i e s t u l a t " , „ s e i t einiger zwanzig J a ' i r e n " (s. 143). K a m e r a
Wojonnoskarbow.'. w P o z n a n i u w liście do t e g o ż H o y m a z 18 V I I I
1797 d o k ł a d n i e j : ..przoz 18 h i t " , „ 1 8 J a h i e l a n g " (s. 160).
- M S K , s. 144
t a m ż e , s. 143
* R y s u n e k ten w p r o w a d z i ł do l i t e r a t u r y naukowej R . Wierz­
b o w s k i w Nocie do a r t y k u ł u Co przedstawia
obraz Jana
Piotra
Norblina ,,Les Marionettes polonaises",
„Pamiętnik Teatralny",
1908, z. 2
3

110

5

M S K , s. 1 CO
W y n i k a t o z P r o t o k o ł u jogo p r z e s ł u c h a n i a przoz K a m e r ę
W o j o n n o - s k a r b o w ą w Poznaniu.
M S K , s. 143, HiO
t a m ż e , s. 146. Jest to o d p o w i e d ź K a m o r y na nio zachowane
podanie J u l i u s a z 0 V I 97, d a t o w a n a 14 V I 97
* M S K , s. 143—144
t a m ż e , s. 147
t a m ż e , s. 163
t a m ż e . s. 1C0
M S K , s. 164. K o n c e s j i t o w a r z y s z y ł list przewodni do K a ­
m e r y p o z n a ń s k i e j d a t o w a n y wo W r o c k . w l u 3 1 X 9 7 ; i b i d . ,
s. 1*64-165
6

7

8

1 0

1 1

1 2

1 3

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7175" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7155">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/23f014fb19b3fe52bb2fb8aa1509b7eb.pdf</src>
        <authentication>aa601fddbfd5c91ff7888ffa8e44ee10</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85697">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6570</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85699">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85700">
                <text>2014</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85702">
                <text>anthropology of film</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85703">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6141</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85704">
                <text>What's Under the Mask/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2014 Special Issue</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85705">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2014 Special Issue s.361-364</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85706">
                <text>Sznajderman, Monika</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85707">
                <text>ang</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85708">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85709">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85710">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85711">
                <text>A

fter the story of Batman and his enemies has
been “alive” several years in collective con­
sciousness it would be a truism to say that
Tim Burton’s film version of the novel by Craig Shaw
Gardner is a genuine fairytale about the struggle be­
tween good and evil as well as an up-to-date myth of
the creation of the world in a carnival setting. The
forces of good (albeit not consecrated by human, and
thus highly imperfect, law) incessantly battle the for­
ces of evil straight out of the infernal abyss. The latter
are personified by the Joker, who emerges from an acid
vat, and in Batman Returns - by Penguin, who lives in
city sewers and canals. Batman - a work of popular
culture from beginning to end - is full of mythologi­
cal meanings, with all elements of its landscape and
characters carrying a symbolic sense, starting with the
name of the town in which the action takes place.
“Gotham” is a city cursed by God. A grim town
where crime and sin reign; a city that lives by night
in sordid bars, tattoo parlours, and porn movie thea­
tres, full of dark alleys with lurking evil that men are
helpless against. Years ago, on a hot and sultry night,
destiny brought Bruce Wayne (future Batman) and
Jack Napier (the future Joker) together in such a filthy
backstreet. By murdering Bruce’s parents, Napier un­
wittingly creates Batman.
Burton’s film employs masks in the manner of the
Japanese theatre. The Batman mask is black, and the
Joker’s - particoloured, as if reversing conventional
colour associations, which discern evil in black and
tacky circus cheerfulness in the clown’s medley of col­
ours. Moreover, there are three reasons why the Jok­
er’s vibrant mask seems to be decisively more interest­
ing than the black mask of his opponent: aesthetics,
acting (Nicholson as the madman) and anthropology.
It is the seemingly unambiguous assortment of colours,
the Joker’s dance-like moves, and his face-mask with
a frozen smile that hold the key to understanding this
dramatis persona by referring to diverse symbolic con­
notations of the figure of the jester. In other words,
the Joker’s mask seems to have many more anthropo­
logical meanings than the Batman mask. Now, take a
closer look and try to see what is concealed under the
mask.

Masca ridens
Years later, Jack Napier is the right hand of Gris­
som, the man in charge of Gotham on whom both the
law and Batman declared war. Grissom regards Jack
as inconvenient, albeit for different reasons, and de­
cides to get rid of him using police action at the Axis
Chemicals Company as a pretext. Surrounded by po­
lice functionaries and cornered by Batman, Napier
does not discover the set-up until it is too late. A fight
with Batman ends with Jack falling into a great vat of
acid. This is how the Joker is born.
361

MONIKA

SZN AJD ERM AN

What’s Under the
Mask. On the Motif of
the Man Who Laughs:
Several Remarks on
B atm an
Strictly speaking, the Joker comes to life in the ille­
gal office of Dr. Davis, where he can hide all his shady
dealings and illicit business from the prying police.
This is where Dr. Davis - with the precision of a true
comprachico - transforms Jack into the Joker, where
the Joker’s new face-mask, masca ridens, is created by
a present-day apprentice of the old art of disfiguring
human bodies. A new Man Who Laughs is born - an­
other embodiment of characters with a long and rich
tradition, Victor Hugo granting it the best-known lit­
erary shape in his novel The Man Who Laughs.
The French author described the identity of the
comprachicos, or comprapequenos as they were sometimes
known: They were a hideous and nondescript association
of wanderers, famous in the 17th century, forgotten in the
18th, unheard of in the 19th.1 For the amusement of the
populace and kings the comprachico artists produced
a permanent grin on the faces of purchased children,
twisted their bodies into bizarre shapes, and disfigured
their skulls, in this way creating dwarfs, jesters and all
sorts of human monsters. Gwynplaine, the protagonist
of Hugo’s novel, is also a victim of this “pseudo-surgery”
whose outcome is a “masterpiece in retrogression” , a
perfect parody of God’s creation. The dealings of Bat­
man’s Dr. Davis are just as shady as those of the com­
prachicos in the period described by Hugo. I’m laughing
only on the outside / My smile is just skin deep / If you could
see inside I’m really crying / You might join me for a weep,
says the Joker, and the same words could also come
out of the mouth of Gwynplaine and the very similar
protagonist of J.D. Salinger’s short story The Laughing
Man. After all, the character of Canio from Leoncav­
allo’s Pagliacci with his famous aria: Put on the Costume,
the ill-fated Professor Unrat from The Blue Angel, the
protagonist of Thomas Mann’s Lou Lou and many oth­
ers forced to wear the mask of a broadly smiling clown,
which turns into their authentic face and with which
they die, can also be recognised as a distant metaphori­
cal transposition of this motif.
Back to the Joker, now with a perpetual smile on
his face or rather a smiling grimace. The mask of a

�Monika Sznajderman • WHAT’S UNDER THE MASK. ON THE MOTIF OF THE MAN WHO LAUGHS: SEVERAL REMARKS ON BATM AN

clown has become his face. He must put a lot of ef­
fort while putting on makeup to render chalk-white
skin and yellow hair the colour of a normal human
being. Focus for a minute on the motif of the wideopen laughing mouth responsible for the grotesque
features of the Man Who Laughs and placing him in
the realm of carnival reality. Mikhail Bakhtin saw the
wide “gaping” mouth as an open gate leading downwards
into the bodily underworld (...). This gaping mouth is re­
lated to the image of swallowing, the most ancient symbol
of death and destruction.2 Bakhtin also drew attention
to the link between the smiling mask of a clown and
the mask of a devil:
(...) the mouth ( .t h e teeth and the gullet). These are
some of the central images of the popular-festive system.
The exaggeration of the mouth is the fundamental tradi­
tional method of rendering external comic features, as pic­
tured by comic masks, various “gay monsters” (...) devils
in diableries, and Lucifer himself.3 In other words, if we
are to believe Bakhtin, the motif of an open, laugh­
ing, and glaringly enlarged mouth has to inspire as­
sociations with the motif of carnival death, and in the
subtext of the clownish face-mask of the Man Who
Laughs we should always see - following the rules of
the symbolic world - the grotesquely contorted face
of a representative of the netherworld, even if in an
amusing version.

Murderous clown
I did not know bats came out in the daytime, the Joker
cries out to Batman. Just when murderous clowns leave
the circus, Batman replies. The Joker’s mask conceals,
in addition to declared anguish and sorrow, also con­
tents referring to the significant cultural motif of the
sinister clown, the image of a jester conceived as per­
sonified evil and a harbinger of death. The motif of the
murderous clown, popular in the literature and films
of mass culture, has a tradition of its own. Accord­
ing to W. Willeford4 the connection between jester/
clown and death is not limited to the fact that this
particular dramatis persona becomes the victim of a
comic murder committed on stage (after which he is
immediately resurrected, confirming the existence of
a symbolic connection between the character of the
jester and immortality). A jester is also someone who
dispenses death, who nonchalantly distributes it, a
supreme judge d rebours who passes final sentences
and avenges injustice. As an ominous killer-avenger
the jester is a figure of chaos, anarchy, and destruc­
tion toppling all sanctioned order; he is a reversal of
the figure of God and His earthly representative, the
king. Such was the titular character of P. Lagerkvist’s
The Dwarf or Barkilphedro, the evil jester, in The Man
Who Laughs. Hop-Frog from E.A. Poe’s short story is
another punisher. Among modern examples mention
is due, without searching too long, to Penguin in Bat­
362

man Returns, the legendary “man from the sewers” and
boss of the criminal Red Triangle Circus Gang that
operates only at night. In It, a novel by Stephen King
adapted by Tommy Lee Wallace into a movie under
the same title, evil inhabiting the city is personified
by a circus clown with orange hair and a bright red
and broadly smiling mouth, carrying a bunch of col­
ourful balloons. Alex, the character in A. Burgess’ A
Clockwork Orange, whose film version was directed by
Stanley Kubrick, also kills while wearing the mask of a
circus clown and moves, similar to Joker, as if he were
prancing.
The motifs to which the substance concealed by
the Joker’s masca ridens refers - the image of a jester
as a figure of evil, mayhem, and ruin, together with
the motif of his connection with death, resembling the
relationship between the figure of the jester/clown and
the demonic forces of the netherworld - are all wor­
thy of a separate analysis. Here, I managed to sketch a
pertinent outline.

Commence au Festival! or fragments of

the myth of creation

Time for a deeper glance under the mask and for
a search for the next stratum of the myth. The very
essence of the activities of the Joker-the murderous
clown involves staging a carnival, taking the world
back to a state of the primal chaos that preceded its
creation. Now begins the proper battle between Bat­
man and his nemesis; a battle for the new order, which
Batman ultimately wins. A t this stage, without delving
into the future, we shall remain in the carnival phase
to analyse the nature of Joker’s demiurgic deeds.
A creation himself, the Joker keeps on creating.
Thanks to a product known as Smylex he makes new
People Who Laugh; they are born and die at the same
moment, but with a smile on their faces. He has merely
replaced the craft of the comprachicos with advanced
chemistry.
The carnival of death continues. The city, in its fes­
tive debauchery, becomes immersed in crime and anar­
chy; death, as if in a condensed memory of all plagues,
coincides with laughter. It is finally time for the Joker’s
parade, when he appoints himself the new founding fa­
ther of the city, which at that very moment becomes
imago mundi, a symbolic image of the world. Spotlights
are arranged on stage, followed by enormous deadly
Smylex-filled balloons and, finally, a platform featuring
a throne. I am prepared to rule the world, cries the Joker,
a world that after that night was supposed to never
stop laughing. A moment later the sky becomes filled
with swirling dollar bills, millions of dollars, the great­
est abundance the city has ever experienced. Gotham
succumbs to chaos. New times are ahead.
Let us repeat: for all cultural anthropologists, eve­
ryone interested in myths, it is clear that the carnival

�Monika Sznajderman • WHAT’S UNDER THE MASK. ON THE MOTIF OF THE MAN WHO LAUGHS: SEVERAL REMARKS ON BATM AN

fashioned by the Joker - a riot of lights, debauchery,
anarchy, laughter and death - symbolically reverts the
world to the time of its beginnings, after which a new
order, a new creation has to follow.
What precisely is this creation? The Joker, with Luciferian pride, dreams about divine prerogatives, which
deprive all his gestures of meaning and render them
mere parodies of God’s demiurgic gestures. After all,
the Man Who Laughs is nothing more than a parody
of God’s creation. It was quite a science —what one can
image as the antithesis of orthopedy, wrote Hugo. Where
God had put a look, their art put a squint; where God had
made harmony, they made discord; where God had made
the perfect picture, they re-established the sketch.5 What
kind of demiurgic creation is this supposed to be if an
unsuccessful, grotesque “sketch” becomes the demi­
urge? The demiurgic powers of the Joker, a monstrous
masterpiece in retrogression, as the French writer called
this form of creation, would be creation h rebours and
his every creative gesture - a parody of creation. A
characteristic quality of the clownish dissonance of
Batman’s opponent, expressed primarily by his gaudy
attire and deformed features, also involves an element
of “curvature” present in the very etymology of the
term “jester” in Indo-European languages. Obviously
the figure of the jester is connected with the motif of
straying, erring, lunacy, temptation, traversing the
wrong paths along the by-ways of truth, norms, and
rules. By way of contrast, in the myth of the ruler as a
demiurge the particularly striking motif is that of sim­
plicity conceived as the foundation of both physical
and ethical order. After all, it was not without reason
that when discussing how Peter I designed his town
Josif Brodski drew attention to the fact that the Eng­
lish word “ruler” describes both a person who governs
and a tool used for measuring and drawing straight
lines. Rulers, as God’s appointed on Earth, always cre­
ate by using straight lines. The demiurgic creation of a
clown, on the other hand, is a derivative of shadiness,
lies, and perfidy; in the sphere of symbols it is synony­
mous with losing one’s way. Krzysztof Dorosz, follow­
ing the example of Denis de Rougement, described
such creation steered by the urge to gain divine pre­
rogatives as: a metaphysical "shortcut” on the road to di­
vinity.6 It is common knowledge that those who take
short cuts usually get lost.
A t this point we should move on to the last mythi­
cal theme found under the Joker’s mask; the Prometh­
eus myth, whose distant transposition is to be discov­
ered in the story of the Man Who Laughs.

The Joker as Prometheus
The drama of divine creation has always included
attempts at bringing down the established order, and
members of this enormous opposition, to quote Maria
Janion, i.e. Prometheus, Tantalus, Ixion, and Sisyphus

in Greek culture or fallen angels in the Cabalistic tra­
dition often appear to be civilisers. Nevertheless, only
in the ancient account - in the lost ending of Aeschy­
lus’ tragedy and in Hesiod - did the Prometheus myth
feature a final reconciliation between the hero and the
gods. In all cases, attempts at demiurgic creation after
creation, even if inspired by the welfare of humanity,
generate a mythological scenario of questioning divine
decrees; at a certain level this is a scenario analogous
to the one of Batman, a contemporary mythical tale of
creation. Even if the wellbeing of men, cited both by
Prometheus and fallen angels to justify their actions
(There is a surprising similarity between rebellious angels
and Prometheus, the Greek contester of the gods1), is a
relative concept, the Joker’s ironic declarations are
even more dubious. In his essay: Faust współczesny czyli
de pacto hominis politici cum diabolo, Krzysztof Dorosz
situated the Prometheus myth among the sources of
the myth of Faust - from the Renaissance Faust, who
sold his soul to the devil, to the contemporary Faust,
the social activist in communist mythology. The hu­
manistic Marxist myth does not leave any doubts about the
saviour-like powers of the Greek titan. From a Christian
perspective, on the other hand, Prometheus has to be ul­
timately considered some sort of a fallen angel and not a
saviour.8 In other words, regardless of his intentions
Prometheus becomes a usurper trying to breach gods’
contract with humans. Similarly to rebellious angels
- and the Joker - he personifies the mythological fig­
ure of the Enemy. The pride and disobedience of the
fallen angels were punished by locking them within a
circle of darkness, chaining them to a black mountain,
and pronouncing eternal damnation. Prometheus was
sentenced to being chained to a rock in the Caucasus
and finally, as in Kafka’s short story, to merging with
the rock, forgotten and losing the very reason for his
existence. Salinger’s Laughing Man dies in a compa­
rable way, tied with barbed wire to a tree, while the
Joker - another fallen angel - ends his life after one
more fall.
The fire stolen from the gods by the Greek hero
is essentially the same as the teachings passed on to
men by archons: the manufacture of gold and silver
artefacts, knowledge about stars and the moon, the art
of predicting the future ; it is thus identical to the ironic
promise of eternal happiness and smile made by the
Joker to the residents of Gotham. Denis de Rougement
called these gifts and promises a “short-cut" on the road
to divinity, inspired by the desire to equal the gods and
idolize man. According to Dorosz, this is why fire stolen
from the gods, the apple picked from the tree of the knowl­
edge of good and evil, the mystery of creation seized by the
fallen angels in a Cabalistic legend, the Tower of Babel
and the magic revealed by Faust in return for renouncing
faith are all examples of a metaphysical utopia, a perpetu­
ally repeated attempt at circumventing the human condi­

363

�Monika Sznajderman • WHAT’S UNDER THE MASK. ON THE MOTIF OF THE MAN WHO LAUGHS: SEVERAL REMARKS ON BATM AN

tion, storming the heavens and taking possession of God.
It follows from our reasoning that such an endeavour can­
not succeed without the help of demonic forces providing
man with a specific means of elevation —magic.9 The Pro­
methean fire, Dorosz concluded, is an attribute of homo
magus and not of Providence, while black magic, the
attribute of both the Greek hero and the fallen angels
from the Book of Enoch, is the prevailing feature and
mechanism of Promethean and angelic gifts intended
or mankind. Dorosz believes that the rebellious black
magic practitioners from Atlantis can be the acknowl­
edged prototype of Prometheus, whose descendant is
the Renaissance figure of Doctor Faustus, whose story
brought forth the pact with the dark forces, implicite in­
cluded in the Prometheus myth.10 Homo magus, a con­
temporary alchemist - how else would you describe the
Joker, the chemist-inventor, whose amazing products
are to make people die smiling and guarantee him the
highest, divine prerogatives in this paradise d. rebours?
To avoid rendering references to the Prometheus
myth overly arbitrary here is a fragment of Maria Janion’s reflections on Gwynplaine. In the essay: Maska
Maski. Ontologiczne nieszczęście Człowieka Śmiechu
she too compared the protagonist of Hugo’s novel to
the Greek titan. He is —in the symbolical sphere of the
novel —a titanic figure, a fallen giant, a God of not what
is above but what is below, a God of the abyss of poverty.11 Naturally, there are certain differences. Contrary
to the Joker, Gwynplaine is good and feels authentic
pain under his mask-face of a Monster. His face dis­
guises (or rather expresses) suffering, while the Joker’s
smile reveals madness and evil. Nevertheless, remain­
ing, as Janion did, at the symbolic level of the film and
novel, the Joker - in all his monstrosity - also has to
be considered God’s creature in reverse, the reverse of
beauty and, taking into consideration his Luciferian
intentions, the reverse of God. Since the Prometheus
myth is extensive, ambiguous and interpreted in differ­
ent ways it should not come as a surprise that various
aspects may be stressed when comparing it to the myth
of the Man Who Laughs. Janion emphasised the titan­
ic character of Gwynplaine branded with the suffering
of horrible ugliness12 his fate that of a cursed creature.
The link between Prometheus, his distant descendant,
Faustus, and the Joker - the feature in the latter’s story
that makes it possible to hear the distant echoes of the
Prometheus myth, is predominantly their opposition
against the order sanctioned by God and straying, tak­
ing a mistaken "shortcut” on the path to divinity, reflect­
ing the negation of an established canon of values. The
second tie is contact with the dark forces (to which the
clownish demonology of the Joker persona dramatis acts
as a symbolic key) and the application of magic (or sci­
ence in service of magic) for the purpose of creating a
new order, a new philosophy, and a new art.
Fortuitously, Batman had better gadgets.
364

E n d n o te s
1

V. H u g o ,

Człowiek śmiechu,

W a rsz a w a 1 9 5 5 , v o l. I, p.

38.
2

M . B a k h tin , Twórczość Franciszka Rabelais’ego a kultura
ludowa średniowiecza i renesansu, K ra k ó w 1 9 7 5 , p. 4 4 6 .

3

Ib id em .

4

C f. W. W ille fo rd ,

5

V. H u g o , o p . c it., p. 3 9 .

6

K . D o ro sz , Faust współczesny czyli de pacto homini politici
cum diabolo, in : Maski Prometeusza. Eseje konserwatywne,

The Fool and his Sceptre. A Study in
Clowns and Their Audience, N o r th w e s te r n U n iv e r sity
P re ss 1 9 6 9 .

L o n d o n 1 9 8 9 , p. 28.
7

Ib id em , p. 27.

8

Ib id em , p. 22.

9

Ib id em , p. 28.

10

Ib id em , p. 29.

11

M.

Ja n io n ,

M ask a

Człowieka Śmiechu,
p. 4 0 6 .
12

Ib id em , p. 4 0 7 .

Maski. Ontologiczne nieszczęście
(in :) M a sk i, G d a ń s k 1 9 8 6 , v o l. II,

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10655" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10633">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8505accaa7779cfc3ae45b07535c4a43.pdf</src>
        <authentication>e55b455ee6f0f4e84facfb476ad107c3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126945">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6517</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126946">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126947">
                <text>2014</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126948">
                <text>antropologia komunikacji</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126949">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6089</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126950">
                <text>Who says "Bonjour"to Whom on Mont Blanc / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2014 Special Issue</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126951">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2014 Special Issue s.177-186</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126952">
                <text>Wasilewski, Jerzy S.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126953">
                <text>ang</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126954">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126955">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126956">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126957">
                <text>1.

J E R Z Y S. W A S I L E W S K I

The ethnographer who sets off on a tourist excur­
sion into the mountains will from the professional
point of view find himself almost in a desert. There
is little material culture and a restricted domain for
observing culturally consolidated behaviour. Conse­
quently, the temptation of introspection grows - one
may observe own experiences against the backdrop of
the majesty, beauty, terror, etc. of the mountains, and
then confront them with those recorded in culture,
in which the mountains are a source of rapture and
Romantic adulation. But how much can one experi­
ence? Ultimately, the predominating feature is the
arduous labour of ascending and descending - hours,
day, weeks on the same slopes, rubble, and scree, in a
word - the ennui of the mountains.
The intellect, tirelessly transposing information,
seeks in the course of those monotonous wanderings
assorted themes for analysis, and wants to extract de­
tails and arrange them into entities. In order to supply
it with material it is necessary to lower oneself to the
level of observations of commonplace, petty, and hap­
hazard behaviour that appears in the course of contact
with the mountains at the time of mass-scale tourism.
Several years ago, I was in an Alpine hostel get­
ting ready to spend several days on circumventing
Massif des Ecrins, encircled by the popular tourist
footpath G. R. 54. While trekking along it is possible
to carry out successively more ambitious excursions
to the centrally located peaks (I was particularly at­
tracted by the almost 4 000 metre La Meije, climbed
by Wawrzyniec Żuławski, author of, i.a. Wędrowki al­
pejskie and Tragedie tatrzańskie, the unforgettable, skil­
fully didactic books of my childhood). When I asked
the person running the hostel about the best way to
set off along the circular trail, I heard: “Go together
with all the others, because if you head in the opposite
direction then tout le mond will say bonjour and you will
be forced to reply to everyone”.
True, this is actually the horror of the most popular
trails in the Alps - the unwritten obligation to con­
stantly say or at least reply: bonjour, buongiorno or sa­
lute, Gruetzi or Gruss Gott. Naturally, the same holds
true for both sides of the Tatra Mts.: cześć, dzień do­
bry (depending on the age of the tourist) or: na zdar!
This is probably the case all over the world reached by
tourism: greetings in Russian in the mountains of Cen­
tral Asia, in Nepalese along the Himalayan trekking
routes (the encountered monk or porter will accom­
pany: namaste by clasping hands in front of his face), in
Japanese in the region of Nagano, the so-called Japa­
nese Alps, where persons admiring koyo (golden-red
autumn) exchange three standard greetings, depend­
ing on the time of day: o-hayo godzaimasu in the early
hours of the morning, konnichi-wa before noon, and
komban-wa in the afternoon. In turn, hagni haseio can
177

Who Says Bonjour to
Whom on Mont Blanc?
Attempted Anthropology of
Conventional Behaviour

be constantly heard in the national parks of Korea,
where, similarly as in Japan, the ideally maintained
and easy paths are full of excellently equipped tourists
(the ladies only lack toques on their heads, an item
de rigueur for their Japanese counterparts) who even
carry walking sticks, totally superfluous and devoid of
the function of providing support since these cheap
items were purchased in a souvenir shop at the foot of
the mountain.
The same situation prevails in the Western hemi­
sphere. Along the trails of Yellowstone or the Grand
Teton National Park we encounter immaculate female
tourists in crisp shirts (sometimes even white - after all,
the campsite below is outfitted with a laundry), whom
one simply must greet with a smile and a hello! (the
requirement to buy a new set of clothes before leaving
on vacation in the States is stronger than anywhere
else). Things are slightly different in Yosemite Valley
full of half-naked climbers ascending El Capitan. They
do not greet us, busy approaching the wall and outfit­
ted with special equipment. But this is already quite a
different, alienated world.

2.
Why do strangers experience the need to utter
or at the very least murmur or growl a conventional
greeting instead of passing each other on a mountain
path without a single word, as they do in all other life
situations? What is the meaning of such behaviour?
Does it make any sense to ask about its significance?
And, one would like to add, to whom are we supposed
to pose this question? A t least in the latter case the
answer is implied. True, this is a scene of ritual avoid­
ance and thus as if an opposite of the customary greet­
ing, but it can be referred to assorted forms of symbolic
behaviour.
Richard Wagner, Tristan und Isolde, act I, scene 5.
Tristan on board ship is taking Isolde to her future hus­
band, and his uncle, King Marke. Isolde prefers to die
rather than marry Marke, and Tristan is ready to sac­
rifice his life together with her. The servant Brangane,

�Jerzy S. Wasilewski • WHO SAYS B o N J o u R TO WHOM ON MONT BLANC?

however, changed the vials and instead of poison they
drink a love potion. Tristan still tries to maintain his
role of an envoy- suitor, and Isolde is angry with him
for acting in this manner. Why do you avoid me? she asks. Sitte lehrt, wo ich gelebt: zur Brautfahrt der
Brautwerber meide fern die Brau - Tristan replies. Aus
welcher Sorg? - Isolde wishes to know. Fragt die Sitte! responds the young man, aware of the cultural impera­
tive but not of its determinants.
Exactly, look to manners! - a directive as enigmatic
as the words of a prophecy. The ethnographer, who
knows that his interlocutor can explain a lot, will agree
even though the response does not necessarily resolve
that with which he, an outside observer, is most con­
cerned and which he is capable of encompassing only
in a general, naïve, and gauche question: why? He is
aware of the fact that he must first ask his informer,
but cannot stop at that stage since the latter will not,
after all, confirm or verify associations appearing in
the intellect of a well-read researcher who perceives
astonishing analogies and is open to distant deter­
minants. The interlocutor is unable to either recon­
struct the historical origin of those cultural contents
or discern all their profound meanings. He is capable
of recalling folk etymology, devise secondary rationali­
sation, build the theory of the informer, and present
his personal connection with a given praxis, but as a
rule he will stop at some sort of: “This is the way our
grandfathers and great grandfathers did it, and we do
too” or simply: “This is our Mongolian custom”.
In order to understand more one must address the
questions to the custom. But how? Let us try to put
this recommendation into use. Generally speaking, it
is necessary to situate the given issue in the most suit­
able context, to see it against the background of the
whole changing cultural environment without going
too far with abstract and arbitrary associations but also
without merely registering openly declared meanings.
Let us, therefore, start by putting intuitions into or­
der.

3

.

One can unperturbedly presuppose that the dis­
cussed custom that is, after all, a conventionalised
and petrified form of collective behaviour and not an
individual psychic reaction or an emotional surge, as­
sumed form at a time when mountaineering was the
occupation of a few and was accompanied by fears
much more serious than is the case today since the
risks and threats were also greater. People who rarely
met others along a mountain trail let each other know
that they could rely on them. If only one could hear
those conversations resounding in the mountain air!
In a naïve reconstruction of that, which took place in
the Alps for, let us say, two and half centuries (and in
the Tatra Mts. for not quite two centuries) one can
178

imagine that at the time of the pioneers such dialogues
were composed of longer questions about the course of
the trail, the conditions higher up, the lurking peril.
These contacts were preceded by a conventional
greeting - naturally, differently uttered by the “gentle­
men” and differently by the local guides or highland­
ers encountered near their huts. All those: praise the
Lord..., may God guide you ..., stay with God..., and oth­
er wishes of good luck ... Did they become the source
of some sort of tradition, non-formulated demands
of savoir vivre? Who should be the first to say: "good
day” - the person on his way up (as if the younger ad­
dressing the older) or perhaps the one enjoying more
confortable conditions, or - as is always the case - the
more polite? After all, in the high mountains uncer­
tainty gives rise to an intensified need for human soli­
darity as well as a readiness to provide it. A conversa­
tion expresses these hopes, even in a form reduced to
a one-word greeting (but assuming bilateralness) that
is not only a religious wish expressing hope that God
will guarantee good fortune, but also carries a com­
muniqué: we have found ourselves in a small group
of daredevils entering a dangerous terrain and should
help each other - just as you many count on me so
I rely on you. The progressing process of taming the
mountains obviously resulted in rendering impressions
banal and a conventionalisation of the communiqué,
thus granting the greetings a stereotype quality.
Walking along well-trodden trails we should not
make light of the elements of horror, the unknown,
and the unpredictable in the perception of the first
explorers. After all, “wilderness” was in their Carte­
sian minds a sphere of the unaccountable. 1 When on
18 June 1741 the Englishman William Windham ac­
companied by eight fellow-countrymen and five locals
travelling with horses set off from “Chamougni” to the
Montenvers glacier (today we take a funicular to Mer
de Glace; on the margin, at present this is a banal jour­
ney while several decades ago it was regarded as an im­
portant event) all the Englishmen carried pistols. An
account of this excursion - not a single shot was fired
- containing advice and warnings is probably the first
modern Alpine tourist guidebook. 2 English gentlemen
were for long the pioneers of Alpine expeditions - first
tourist, then mountain climbing, but also intellectual,
a source of conceptual language to describe the high
mountain landscape up to then never seen so closely.
One of the most popular concepts was Burke’s aes­
thetic category of the sublime, overwhelming might,
whose immeasurable enormity startles the tiny human
figure. Mountains became the image of metaphysical
or eschatological scenery: they forced to perceive the
first step towards the throne of Supreme Majesty, a
vestibule of lands that could be experienced only by
spirits freed of the body, as in American metaphysi­
cal paintings, e.g. the works of Frederick Church. The

�Jerzy S. Wasilewski • WHO SAYS BONJOUR TO WHOM ON MONT BLANC?

description coined by John Ruskin: Mountains are the
great Stanisław Witkiewicz recorded in his account of
great cathedrals of the earth, recurs also in Polish litanies
the Tatra Mts., recognised as the most outstanding of
of lofty expressions: the Tatras —the church of the worlds
its sort in Polish writings.
(J. N. Kamiński), the Tatra temple (Zaruski), or the al­
Before we find out what he had to say, recall that
tars of freedom and testimony of the greatness of God, the Witkiewicz, who in an introduction to his book was
critical of the highlanders and their mythologisation
nothingness of Creation (Rautenstrauchowa).
We search in vain for descriptions of greetings in by people from the lowlands (cepry), changed his style
portrayals of the Tatra Mts. inspired by the Roman­ once he entered a path leading to the mountains. The
highlanders now became the protagonists of an epic
tic spirit. After all, people went to the mountains to
challenge the Eternal and expected to see views dat­ poem (with Sabała as Homer) as if their villages were
located directly near Mt. Kościelec or Mt. Rysy; in
ing from a period inaccessible for the human gaze:
this pristine surrounding the author was even more
Some sort of chaos stretched all around us. A highlander
from Bukowina said that this is the way things looked prior distressed by the presence of an ethnically alien in­
to creation, but it seemed to me that this is the way they
truder:
would appear after the end of the world.
All melts in the air and glimmering light, becoming im­
maculately
clean as if it were pure crystal ... Eyes gaze
One was expected to behave as if under the impact
of a personal encounter with the Creator - or at least
upon this harmony of translucent hues.
A barren desert empty of people, full of ruins of the
to describe one’s impressions by resorting to a compar­
world, enveloped in soft, purple mist loses its terror and
ison to such a meeting: I ran out, looked, and dropped
to my knees, covering my face with both hands, as if I wildness and stretches beneath our feet in the manner of a
calm and tranquil sea ...
had seen a reflection of God or at least His throne (both
fragments from a description of an excursion of Łucja
Suddenly, against the blue and opal backdrop, there
appears a comical figure wearing a sheepskin jerkin over
Rautenstrauchowa to Morskie Oko Lake in 1839).
Those informing about their “solemn impressions” a long coat and drooping trousers. He takes off his hat,
described experiences suggesting that they had set off bows, smiles with a trace of humility, fear, and desire to
into the mountains alone, without meeting another
ingratiate himself, marches in front of our group fawning
person. There simply is no place for anyone else in constantly and vanishes like a phantom, leaving behind a
such a landscape. The Tatra Mts. are a rocky desert — trace of a whiff so familiar in the lowlands. How did the
wild and dangerous, Zaruski wrote in as late as 1912, Jew find his way here? With whom did he come and whom
evidently oblivious of hundreds of summer visitors
did he follow? No one knows.
and resort patients on the already well-marked trails
A trivial, fantastic phantom, which in a single mo­
outfitted with chains. Even if from such accounts we
ment populated Mt. Zawrat with crowds of men named
Mishures, tradesmen, small town troublemakers, dirt,
do find out how people reacted to the mountains (or
rather learn about the convention in which they de­ stench, the Jewish question...
scribed them) we are still totally ignorant about their
Foul "shadows” gathered soaring across the pure air
reaction to others, inevitably encountered on route,
and invaded our imagination.
This polite Jew arrived like the "shadow of the foe”,
unless they admitted to censoring descriptions of such
meetings. I do not repeat their [shepherds’] conversa­ who appears in Wallenrod "to mix blood in the chalices
tion since it left an indescribably unpleasant impression. I of merriment”.
believed that foulness and misdemeanours would not cross
Finally, we begin our descent down Mt. Zawrat (...) .3
the immense granite blocks built by the hand of God, but
The image of the anonymous Jew, a mixture of a
the exchange between those highlanders came as a horren­ trickster and a mishigene, outlined by Witkiewicz could
dous disappointment! ... Are you, my town dwellers, inca­ become part of the collections of the National Gallery
pable of restraining yourselves for even single minute so as
of the Excluded.
not to spread our decadence onto this poor and ignorant
people and of respecting its innocent simplicity? - cried
4.
out Lucjan Lipiński, a notary from Lwów, who bravely
Returning to meetings and greetings exchanged in
permitted several shepherds to transport him across
the mountains, try not to laugh at the “supposed” hor­
Morskie Oko Lake (1860).
ror and “untrue” emptiness of rocky trails. The adven­
ture experienced by Hans Castorp in a snowstorm in­
Such a temple cannot contain any sort of impurity,
and such a church has no place for dissenters. Encoun­ dicates how easy it is to succumb to the temptations of
tering them we should keep silent or burst out in an­ being all alone in the magic mountains, for which one
may have to pay the price of, at the very least, a vision
ger. I take the liberty of recalling at least one enraged
text although today we find it embarrassing; consider­ of one’s death or descent into madness not even half
an hour from Sonnenhof Hotel. Each encounter of an­
ing that much worse sins are being revealed there is
other person dispels terror and restores normalcy.
no need to despair that these are the reflections of the
179

�tts&gt;W«ir909k^r
»hilt •Fliil,

bcdwhîlî.

HjC^iEU
j- u à s s
iwJ -T ' J-f « -Ç

F u rr# #

H f t i

#.

.iinrihr.hi

K ffS

U P rtrfR *cb.

3*^-1

M

Méir^Jufin^,

f j 0 A i A */ iiit o f- F

4M

‘ ;/V V

.*w
AJMi-Jk,
Ofimn (It) ùoùior

Jp CpW^I

|A v i JFi4ucftnp

■ Cik1tf#

ft iftt T H M S J T r

S W S s K - -1»^
W7 f t

Fig. 2. Course of ascent onto Mont Blanc from Cha­
monix and Les Houches

�Jerzy S. Wasilewski • WHO SAYS BONJOUR TO WHOM ON MONT BLANC?

Change the context in which we usually examine
the titular custom, and from which we expect an an­
swer to the question: “why?”. After all, danger is not
the sole context in which there emerges a community
expressed by a greeting. The same conventional words
can be heard along safe, lowland routes.
Let us descend from the mountains into a nature
reservation such as Chinconteague Bay along the A t­
lantic coast of the USA. An idyllic landscape and a
paradise not only for ornithologists - nearby there is a
secluded beach for nudists, where in a state of undress
and resembling Biblical Adam we may return to heav­
enly conditions. Mature ladies passing by along wood­
land paths merrily chirp: hello! (unless we beat them
to it), and although the greeting could be perceived
as an American variant of sociotechnical prevention
of an unpleasant incident, in this wilderness its basic
meanings and contexts differ.
In such bucolic conditions, similarly as on arduous
mountain trails, we feel an obligation to demonstrate
our better, open, and unselfish side. Why?
More than a decade ago, when paradigms of sym­
bolic anthropology were enthusiastically constructed,
I proposed a holistic answer: we act in this way to pre­
serve a place in a certain system. Key importance for
comprehending human symbolic behaviour belongs to
the fact that, as a rule, it refers to images of an ideal
state, either totally impossible to attain (being mythi­
cal and straight out of paradise) or non-existent on
a daily basis (and difficult to realise); nonetheless, it
remains postulated and symbolically recreated, espe­
cially in situations of ritual beginnings and festivities.
This ideal state has different albeit overlapping levels,
and is expressed in several mutually exchangeable and
supplementary codes. It possesses a strictly mythologi­
cal dimension (images of a golden age, which existed
and/or will occur), a personal dimension, in which
human condition is improved on an individual scale
(via an idealisation of childhood, specially the embry­
onic state envisaged as a carefree period in contrast
to adulthood), and, finally, a social dimension; in the
latter, the ideal condition is attained by attempts at a
ritual realisation of communitas —a society of equality,
based not on domination and the games of roles played
according to a rigorous order, but on a communityfocused unhampered coexistence of personalities. 4
The space of Nature, contrasted with the contami­
nation of Culture or the degeneration of Civilisation,
is also treated as an ideal domain both in archaic sys­
tems, despite the entire ambivalence of “the wild”,
and in contemporary mythologies. The ritual realisa­
tion of an ideal can take place only in a “pure” and
”unsullied” domain.
Nature enclosed in reserves, protected against
exploitation and pollution, deprived of its horror by
granting it the status of a “’national park” (after all, a
181

Fig. 3. Stanisław Witkiewicz, Na przełęczy

p a r k cannot be hostile - it is not a menacing f o r e s
t), is tin ideal environment for implementing the con­
temporary festivity: Sunday-weekend, school holidays,
and vacations, and, at the same time, for improving its
social condition. Some sort of an automatism or spe­
cial cultural coercion is at work here: having found
ourselves in natural space (at the time of festivities)
we return to our natural/ideal condition: when the
obligation to work, social oppression, and dependence
come to a halt, inter-personal distances decrease and
the feeling of a community comes into being. Greet­
ings and smiles all around.

5

.

Such reflections as the ones presented above lead
to two equally justified aebeit basically? rather distant
vargets. The custom of greetings could be perceived
bothvs a reaction te a thrvat and as a demonstration
of amerry, ideal community?. Can thess conclusions,
readied by means of speculations, bis put to the test
in ethnographic observation, which would confirm
one of the hypotheses and, at the same time, endow
the findings withe morn real features? Nothing stands
in our way. Let us then set off for Mont Blanc and see
where people wiSl say: bonjour (non-Urench speaking
Sourists, as a rule, say: hello!).
From Chamonix we travel several kilometres to Les
Ouches, and from here apcend a steep forest path with

�Jerzy S. Wasilewski • WHO SAYS BONJOUR TO WHOM ON MONT BLANC?

the Arandellys ravines to the left. The trail is narrow
and shady, with almost no one going down; once or
twice we are compelled to say something while passing
someone - all other forms of behaviour would be so
unacceptable as to become unnatural. We spend the
night in the woods, best: in the morning, aWeer a brief
walk, we finally seo the peeks. The path reaches the
tracks of the Vunicular, which several hundeed mevers
further, at th e last stop (at an altitude of only 2 327
metres), brings a crowd of thore for whom this is the
maximum attainable proximity to the White Mourn
tain. It is also exactly? here, some twenty meters from
the funicular than else bonjours start. Parents and. teen­
agers, attractive ladies - hence the necessity for greet­
ings and suitable facia1 vxpre ssions.
Soon the orail grows empty, the arid slopes of
Rognes appear, ending wiih an empty stone Baraque
Fosestiére —it is not quite clear whence the -forestière
in view of ihe face thao the foreat endv much lower
down. Since somtone is panning to spend the n^ht
here we are compeïled to talk a fittle and then go on,
towards the Tête Rousse hut below the summit. In the
morning, departure takes place in darkness; across the
snow-covered glacier (where someone is still sleeping
in pitched tents) we head for the celebrated Grand
Couloir, which has to be traversed.
Writing these words, with the route already behind
me, I am still unable to objectively describe the degree

Fig. 3. Stanisław Witkiewicz, Na przełęczy
182

of its danger. A competent author declared: It is esti­
mated that some 7 000 people perished on Mont Blanc
alone (...). A large number were the victims of the infa­
mous traverse of the great Aiguille du Goûter couloir on
the Gouter-Bossse, exposed to rock avalanches despite the
metal cables installed here [untrue: there are no cables
- J. S. W.]. Guides called this traverse a “Russian rou­
lette", with rocks difficult to avoid, falling often and quite
unexpectedly.5
This is why we are here at dawn, when the rocks
are still frozen and the risk of being bombarded is less­
er. On the other hand, the shelf along which the path
runs is much more dangerous now than during the day
- iced over and slippery it creates the threat of falling;
this is the first time that an ice axe and crampons are
useful as indispensable extensions of our cautiously
moving limbs.
No one has arrived yet, so that the problem of
greetings simply does not exist, but then everyone is
much too concentrated on his movements to notice
others. Not until we reached the other side of the cou­
loir, vertical but secured with chains, could we relax
and feel just as if we were on Orla Perć (Eagle’s Path)
in the Tatra Mts. On the summit, or rather on a stone
edge, stands Refuge de l’Aiguille du Goûter bustling
with pre-noon activity. Busy, we do not expect to be
greeted, but when after a meal we once again set off
across the glacier we pass upon several occasions peo­
ple returning from a stroll and exchange brief, oneword greetings and smiles.
A further route leads across a gentle snowy slope.
We are forced to spend the night in the last possible
shelter before the summit, the Vallota refuge (4 347
metres). This aluminium tin can, with an Arctic con­
struction, is the target of a hurricane, which a narrow
entrance prevents from invading the interior. Inside,
some Germans who arrived earlier take photographs of
probably the messiest dwelling in Europe: piles of cans,
paper, and old and dirty mattresses. Many stay here,
but no one cleans up the rubbish - a good chance to
have a laugh at the slovenly French. A t dawn, still
in the dark, we begin the last stage of the climb. The
ascent along the summit arête is the most beautiful
episode of the expedition. Groups of mountaineers,
each composed of several persons sharing a rope, are
seen from afar as rows of ghosts. Only the lights of the
headlamps - firebugs - slowly move upwards. Everyone
walks carefully along an edge that would have been as
steep as a roof ridge had it not been for a thick layer of
snow, in which we create a safe path.
A t the top it is already quite bright. A brief mo­
ment of triumph, some cries of joy, photographs are
taken, but everyone wants to look at the panorama of
the peaks and savour success on his own. In addition,
the wind is tearing our heads off and at this altitude we
are already suffering from a mild headache.

�Jerzy S. Wasilewski • WHO SAYSBONJOUR TO WHOM ON MONT BLANC?

In other words - and in response to the titular
question - no one says bonjour on M on t Blanc. The
same holds true for the hurried descent, when every­
one wants to quickly find himself at the bottom since
the worst that can happen is the weather changing for
the worse on the tcy fields with no orientation points
and, in addition, crisscrossed by fissures. Once again,
the Vallota refuge, with some taking photographs to
the accompaniment of convtntional half-smiles. The
same occurs prior to the arrival at the refuge, where
we can ainally afford to relax while eating.
Then, on rife steep way down no one iecls like
speaking to the inexperienced and panic-stricken
young American womrnwho attach themselves wifh
a short haeness to avery piece oa metal along this
laughingly e f sy traii, because there is onlyone thought
in our minds: what will the traverse of the couloir be
like? It is afternoon and rocks could be falling; fres
quently. "Will a hrlmec or a clever evading movement
oa the body offer pcotection?
¿An answer - decisively negative - comes immedi­
ately when, after having aorived at the enit of the pcth,
I take a look erom behind thc couloir at the veftical
slope to see a veritable torpedo dtihing down - an
enormous block ialling in leaps and boundr tnd every
few metres bouncing off the wall. One may only? hope
that now all will be calm for the noxt few seconds re­
quired to rapidly traverse the path, whichct this time
of the day is unfrozon and well-trodden. Mo chance to
speak to anyone either befooe or after. Art the other
end - a moment op relaxation since no more danget
looms ahead. Quite a few people probably experience
those seconds as a desperate leap b ° c condemned
man - if one succeeds then onr hao to rush on without
looking bacln. A t leaft this is whal comes to mind when
gaeing at dhe ctfnsfderable number of brnnd-name ice­
picks left behind - obviously dimply forgotten - at the
spot where everyone takes off and puts away the no
longer required equipment. I too flee without speaking
to anyone.6

6.
Despite all the obvious faults of the above account
and the conventional nature of the accepted “’re­
search procedure” we could hazard some sort of ten­
tative conclusions. Once we find ourselves at a more
empirical level of studies, closer to reality, we notice
that humanbehaviour and activity (each realisation
of a gtven custom and its practise) tire dete rmmed by
totally different recrons thyn it sremed when seen
from a more distant, idealising, and speculative per­
spective. One would like to add that ai that precise
moment psychology triumphs ovtr ethnology.
It is (quite feasible that those concrtte determi­
nants do not annul general ones; it must bc hooestly
recorded that mountain greetings do not take place at
183

Fig. 3. Stanisław Witkiewicz, Na przełęczy

moments of danger or while admiring; Nature (in both
situations a person concentrates on himtelf), but upon
the occasion of fleeting meetings. They are not the
outcome of profound experiences, but e way of react­
ing to contingency in a situation generating; dilemmas
and calling for arbitrary decisions.
Inconvenience consists of the fact that in the con­
ditions of surrounding emptiness even a fleeiing enaouetter with another person assumes the featuros of
o meeting. For a single moment a strangee becomes
physically close and outright t e sole encountered
person, a fact that has to be noted by greeting him
and entering into a relation. Actually, this differs lit­
tle from situations with which every day abounds: in
an elevator, in a corridor, at a table. The emergent
social micro-relation could be either silently ignored
or conventionally accentuated with some sort of a la­
conic communiqué: thank you, pardon me, bon appetite,
oops, etc. Universally accepted standards of personal
culture end this dilemma by? fallowing some sort of
ptychie economy: it makee more sense to smile at a
person sfaring a lift than to peer at the tips of one’s
shoes. Personal culture tells us to accentuate tine so­
cial dimension of such a situation even though com­
Portable egocentrism would prefer to ignore it.
The process of greeting is aonnected with the re­
ception oC a given situatian at sociel, even in the cat­

�Jerzy S. Wasilewski • WHO SAYS B o N J o u R TO WHOM ON MONT BLANC?

egories of some sort of obligation. This is why parents
with children, concerned with the latter’s suitable up­
bringing, will always say: bonjour, as will good-looking
women and aspiring beginners, attaching importance
to appropriate forms of behaviour more than old hands
are wont to do.
The gesture of greeting is also connected with rec­
ognising a given situation as an inter-personal relation
and not as a fragment of an impersonal crowd. I would
be inclined to explain the existence of this perceptive
differentiation by the fact that it is not customary to
greet and thank, e.g. a person sharing a ski lift chair
(this habit is totally absent in overcrowded Alpine
conditions and is rapidly vanishing also in Poland).
On the other hand, persons skiing in the woodlands
of Warsaw suburbs greet each other. Naturally, this
is not the case of sharing all-human values in empty
high mountains but a temporary experiencing of kin­
ship with scarce aficionados and perhaps something
more than conventional savoir vivre.

their avoidance). One method involves a verbal dec­
laration of good will - a wish expressed aloud that the
people sharing our meal would benefit from it, even
more obligatory when one does not eat and thus acts
as a potentially envious witness, e.g. walking past the
table.
This sort of a witness, Foster noticed, is predomi­
nantly the person serving the meal, i.e. in restaurants
it is the waiter who creates the threat and whom the
diners deprive of the magic power to grow. Some sort
of compensation is required. What should it be? A tip!
Not by accident does this word in various languages
refer to the fact that the waiter could buy himself
something to drink for the received money. Charac­
teristically, the beverages vary and the expressions
refer to their general character: Trinkgled, propine,
gorgeta, napoynitsa, low alcohol content: pourboire, or
non-alcoholic properties: na chaj, chayeviye (dien’gi).
The proposal pertains to beverages since it is precisely
liquids that (as Fundes showed in a separate argu­
ment) constitute the element of life.

7.
o r is it possible that conventional, desultory be­
haviour - I treat this expression already as a technical
term both obvious and understandable, although as far
as I know no one has as yet used it in anthropology conceals some sort of a more profound mystery? Could
it be that it contains something recorded in an ancient
illegible script understood only by an etnologist?
The American folklore expert Alan Dundes tells
us on the margin of his study on beliefs about liquids
and moisture as the essence of life to pay attention to
expressions and greetings used in the course of a group
meal, functioning up to this day in assorted European
traditions. 6 Let us, therefore, ask why siting down to
a table or seeing people eating we say: enjoy your meal,
bon appetit, buen provecho, Guten Appetit, smacznego,
priyatnogo apetita, etc.
A t the onset of the contention we should recall
the conception formulated by George Foster (who in­
spired Dundes) and concerning the existence in the
traditional mentality of assorted European cultures of
the following “folk idea”: the conviction that the world
has a limited number of goods, and hence the fear that
each object that feeds, grows, and develops does so at
the inevitable cost of another adjoining object, depriv­
ing it of strength. Hence the belief in the failure of
two men sowing simultaneously, the evil impact of an
embryo upon the child held by an expectant woman,
the joint initiation of consumption. It is upon the basis
of this principle, claim Foster and Dudes, that in tradi­
tional beliefs a shared meal must pose the threat of an
unequal benefitting from limited goods. (The reader
who finds such theses unconvincing is requested to re­
call Frazer’s material in The Golden Bough about magic
threats in the course of joint meals and the ways of
184

8.
Admittedly, we no longer live in times to which
such folk ideas are applicable. What is, therefore, the
most contemporary and, desired or not, super-modern
and postmodern context of the Alpine greeting cus­
tom? After all, its backdrop and scenery were not only
the Alps bereft of people but also social Alps, civilised
and outright cultured. A t this point it is impossible to
even outline the history of this process, but let us at
least put certain obvious findings into order.
The natural landscape of the Alps has been for
centuries subjected to a transformation into its cul­
tural counterpart. If one were to write a history of hu­
man work and material means applied for this trans­
figuration of the mountains then we could accept as
its symbolic onset the famous wine vinegar applied by
Hannibal to crush rocks on his way to Italy. In later
epochs use would have been made of picks and vari­
ous other tools belonging to miners, alchemists, and
treasure hunters. 7
I
would happily read an opus magnum containing
an anthropological summary of subsequent periods:
the process of rendering mountains accessible via a
network of roads with impressive tunnels, gigantic
hydro-technical ventures, the creation of a colossal
skiing and tourist infrastructure, anti-avalanche pro­
tection devices, etc.
Who should be appointed the symbolic patron
of those undertakings? Forget Hannibal and his el­
ephants, for whom the Alps were only an obstacle and
not an objective, although we should add to his credit
that he chose beautiful Chamonix for his passage way.
Actually, this is probably only a legend: today, it is ac­

�Jerzy S. Wasilewski • WHO SAYS B o N J o u R TO WHOM ON MONT BLANC?

cepted that Hannibal and his animals crossed Alpes
Cottiennes, probably by way of the Petit Mont Cenis
Pass; all told, there are about thirty similar hypoth­
eses.
Perhaps we should go back to the Bronze Age making use of a discovery made 12 years ago on a pass
above the Ötztal Valley along the Austrian-Italian
frontier - and give pride of place to that perfectly
preserved man who for reasons totally unknown ven­
tured onto eternal snow at an altitude of 3 200 metres?
This astonishing episode probably has a logical expla­
nation: since Ö tzi was killed there (he was wounded
in the back) then he probably died as a victim of as­
sault - perhaps during an attempted robbery of grazing
sheep.
Sheep farming, poverty, and a sparse population
- the history of human penetration of the Alps sym­
bolically starts with these motives that will remain
its symbols until the contemporary invasion of massscale tourism. Reinhold Messner, born in a poor Ty­
rolean village, repeats ad nauseam in his most recent
book containing reflections produced by meetings
with highlanders on all continents, that his childhood
took place in conditions not very different from the
life of the Sherpas and the Dardic and Kalash peo­
ples - hence his excellent communication with them.
Everywhere in the mountains he saw the same para­
doxical phenomenon: progressing tourist exploration
accompanied by demographic and ecological regress,
i.e. the lowering of the limit of permanent settlements,
the abandoning of arduous and risky sheep raising, the
depopulation of villages caused by seeking employ­
ment in the all-absorbing tourist industry 8.
We are probably unaware of the multiple changes
that are the outcome of the last half a century. In
1949 the village of Saas Fee, today: a resort near
Zermatt and the destination of a mass- scale in­
flux of visitors, was connected with the rest of the
world only by a narrow mule trail and its wooden
houses seen in pre-war photographs resemble Nepal
or the Balkans. On the other hand, we also have
to remember what could be paradoxically encoun­
tered in those houses. Professor Dynowski told me
how already before the war he once entered such a
cottage (you wouldn’t give three groszy for it, sonny)
from which one could hear a steady rattle: inside,
a bearded highlander using a foot-propelled lathe
made cogwheels for watches probably commissioned
by some less renowned firm. A n historian of mental­
ity should be asked about the significance for the on­
set of Swiss watchmaking of Protestant thoroughness
and respect for time among the highlanders from the
region of Geneva; an ethnographer will add that an­
other consequence of such attitudes was lacemaking
or the production of music boxes - ideal occupations
for long winter months.
185

Someone might claim that these are mere anec­
dotes and individual examples. But a tourist for whom
particular observations could create an identical pat­
tern: modern accessories with an archaic foundation,
might say something quite different. After all, even at
the height of 3 200 meters above sea level he still en­
counters the same sheep as those from the era of homo
tyrolensis, the only difference being that their ears have
plastic triangles with a barcode. The sheep are prob­
ably managed by great companies, such as Danone
or Bridel, and soon there will come a day when a ge­
ostationary satellite will read those codes and use a
computer to steer the movement of the flocks. The
spiritual culmination of the cultural conquest of the
natural environment involves placing in the moun­
tains material props of the cult. Here closes the largest
circle in history - from the 20 000 years-old enigmatic
signs in
Val Camonica and many other places in the Alps,
shrines on the spot of old pre-Christian cults, and
crosses towering over valleys to contemporary art on
the peaks. Spiritual experiences in the mountains were
always assisted by religious sets - today, they assume
increasingly often an extra-confession and abstract
form. Along the route to Roterrothorn near Zermatt
there appeared recently a set of five quasi-shrines contemplation objects. Metal stands support colourful
glass sheets with brief inspirational texts, enigmatic
but arranged in a legible order: the first, at the foot of
the summit, is about geological beginnings, the next
are about Nature and living creatures, and the one at
the very top is the loftiest and most general. A n exam­
ple of complete universality, and in four languages to
boot: French, German, English, and Japanese.
A stay in the mountains obviously intensifies the
need for mysticism. This can be seen in particular in
resorts in the Italian Alps, where bookshops are full
of titles about local mysterious rituals (masqueraders,
demonology, the Carnival), but also the mysticism
of Tibet and hermetic mythologies of the mountains
spanning from the esoteric-Himalayan interests of
the founders of the SS to works about mystical lands:
Shambhala, Shangri-La and Agartha. It is there, in
the book stores, that one should examine present-day
spirituality and then construct a new definition of cul­
ture to replace the old proposals made by Taylor or
Malinowski: culture is a system of measures used for
the production and, predominantly, sale and distribu­
tion of goods.
The times of kitschy statues of the saints, such as
the monstrous gold Madonna on the much-frequent­
ed Monte Moro Pass above Macugnaga, have come
to an end. Now it is not the popularity of a site that
qualifies it for installing a statue but its inaccessibility.
In the rocks of Congo Star, a difficult peak soaring
above Mer de Glace, there stands on the edge of a

�Jerzy S. Wasilewski • WHO SAYS B o N J o u R TO WHOM ON MONT BLANC?

chasm a large figure made of rust-free steel glistening
in tide sunshine; its h and h urls into the air an object
resembling tin airplane or a bird. It was placed in a
spot inaccessible and even invisible to all but the most
experienced climbers (a T D + trail).
What theoretician of postmodernism should we
ask; for an apt characteristic of phenomena that com­
prise the new? aestheticization of the Alps? I hazard
the observation that even an advertisement placed
in Alpine scenery (billboards, posters showing luxury
jewellery, waeches, and sweets) causes some sort of
censenpiences reverse from the ones anticipated npto
now. It is not the mountains that are adding attrac­
tion to the consumer goo°s advertised sgainst their
backdrop - it is the attractiveness of those gods that; is
transferred onco the peaks in whose stenery they tire
demonstrated (adeertised in funicular stations, dis­
played inshops with the best location, or with views of
the mountains in the background).
Chocolate with the regular-shaped pyramid of the
Matterhorn on the wrapping adds a certain nobility
to an, after all, extremely rocky and avalanche-prone
mountain, which thanks to the product becomes easier
to tame. Omnipresent depictions of Swiss watches, all
set at the smiling hour of 10.09 a.m., magnified on ad­
vertisement posters and thus greatly evocative, endow
the mountains with additional gracefulness, especially
if the makers are Breguet, Blancpain or VacheronConstantin (to mention only those among the most
exclusive brands established in the eighteenth centu­
ry; after all, Onegin wore a Breguet, albeit still made in
Paris, before the firm moved to Vallee de Joux in the
Swiss Jura). Associated images of punctuality, infal­
libility, and sophistication are transferred to the sur­
rounding landscape, encircling it - just like K-2 with

metal cables in the famous photograph illustrating the
ecologists’ slogan: “Free the m ountains” - with a net
of associations dom esticating it and robbing it of its
wild and unpredictable features. Only a person with
the chara cter of Diogenes would not succumb to the
pressure of those icons of elegance and refuse to notice
that; they elevate the status of tire traveller, add finesse
to Iris sojourn, and render ihe Alps more dignified.
The mountains are becoming increasingly elegant
and they expect the same of all those who have found
themselves in their midst. They make us pay for our
stay not only with a plastic card but also with the con­
ventional coin of good upbringing.

Endnotes
1

M. Oelschlager, The Idea of Wilderness, New Haven
1995.
2 W. Windham, An Account of the Glaciers or Ice Alps of
Savoy, London 1744.
3 S. Witkiewicz, Na przełęczy, Warszawa 1891, p. 147.
4 J. S. Wasilewski, Tabu a paradygmaty etnologii, Warszawa
1989.
5 G. Hattingh, najpiękniejsze drogi wspinaczkowe świata,
Katowice 2000, p. 82.
6 A. Dundes, Wet and Dry, the Evil Eye. An Essay in IndoEuropean and Semitic Worldview, in: Interpreting Folklore,
Bloomington 1980, pp. 102-105.
7 It is worth recalling the charming publication by Jacek
Kolbuszewski: Skarby króla Gregoriusa, Katowice 1971
and a collection of studies by Józef Szaflarski: Poznanie
Tatr, Warszawa 1972. An unequalled erudite work about
the perception of the mountains is still: Góry niewzruszo­
ne. O rożnych wyobrażeniach przyrodyw dziejach nowożyt­
nej kultury europejskiej by Jacek Woźniakowski (Warszawa
1974). '
8 R. Messner, Bergvoelker. Bilder und Begegnungen,

München 2001.

Afganlstan.An route to Jalababach. Photo Anna Beata Bohdziewicz
186

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10801" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10779">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/69a69b5ef5162e769969ca157f1d6e00.pdf</src>
        <authentication>71efd905a117771ec47aa18aaa1ae824</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128744">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6565</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128745">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128746">
                <text>2014</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128747">
                <text>anthropology of film</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128748">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6136</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128749">
                <text>Why Is It the Way it Is? / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2014 Special Issue</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128750">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2014 Special Issue</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128751">
                <text>Czaja, Dariusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128752">
                <text>ang</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128753">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128754">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128755">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128756">
                <text>ust a minute! Can everything be mathematised?
Does there exist in the world something that could
not become the object of mathematical theory?1

J

A math movie?
Just a single letter “n” -probably the shortest ti­
tle in the history of the cinema. A t the same time,
rather perverse and ambiguous: we know that apart
from being a particle of one of the natural languages
this letter from the Greek alphabet is also a cryptonym
of a certain number significant in mathematics. Basi­
cally, therefore, the title-letter proves to be actually
a title-number. In addition, it is a strange and mys­
terious number. That last circumstance could prove
to be even more curious. We remember from elemen­
tary school mathematics that n describes the ratio of a
circle’s circumference to its diameter, is constant, and
- in an approximation needed for the purpose of cal­
culations - totals 3,14. What is so extraordinary about
this? For those whose mathematical knowledge does
not exceed the elementary level (and be honest - that
means for the majority of us) the answer is: probably
nothing.
For mathematicians, however, n, once also known
as the Ludolphian number,2 does not cease being puz­
zling and disturbing, and remains a challenge for the
inquisitive analytical mind. It turns out that its expan­
sion after the comma is not a recurring decimal; in
other words, no constant regularities can be observed
in its course. Although it pertains to definite objects
the number n is indefinite. It is also irrational. Despite
the fact that with the assistance of the computer bil­
lions of numbers after the decimal comma have al­
ready been identified,3 a complete and finitely closed
sequence is still missing. So far, everything seems to
indicate that it is uncountable. The sequence of num­
bers after the decimal comma is infinitely open: writ­
ing down all those numbers would take up an eterni­
ty.4 Putting it succinctly: due to its very essence n aims
at infinity.
For science n does not cease being an enigma. A l­
though it appears to be a purely human construct it
is regarded as a number from beyond human order.
The biologist Darryl Rainey drew attention to the
amazing affiliation between mythological imagery and
mathematical intuition indicating the relations of the
circle as a basic figure in the mythologies of assorted
cultures and the mysterious value of n. The number
3,1415926... is infinite, and in mathematics consti­
tutes the so-called value n, the ratio of a circle’s cir­
cumference to its diameter. Looking at a circle we see
one of the most constant values in mathematics. We
may ask whether it is an accident that the circle is a
symbol regarded in the myths of numerous cultures as
the most magnificent and impeccable. Carl Jung was
of the opinion that the mandala (Sanskrit for circle,
303

DARIUSZ

CZAJA

Cipher and Epiphany.
Several Remarks on n

hence the motifs containing this scheme) is the most
important religious symbol of mankind. Whenever the
inner eye looks at a circle, e.g. a mandala, and gains
the impression of perfection, then it sees the infinite
number 3,1415926..., albeit from another level. It is
quite possible that we correctly describe such numbers
as transcendental.5 Therefore, n contains the idea of
perfection and completeness and carries the promise of
transcending beyond the finite, temporal dimension.
Within the context of such statements it becomes less
surprising that scholars decided to establish contact
with extra-human intelligence, and in the hope of
coming across a non-terrestrial civilisation transmit
into space numbers of the decimal expansion of n.6 A p­
parently, n evades simple assignments and is situated
somewhere along the border between “hard” science
and quests that we are in the habit of describing as
“paranormal”. From the cultural point of view its pres­
ence in both domains is important. There can be no
doubt that our ordinary schoolroom: “three/fourteen
hundred and sixteen” possesses a secret profoundness
and an almost hypnotically powerful impact.
Regardless, therefore, of its purely mathemati­
cal parameters the number n has attained a certain
autonomous value in contemporary symbolic space.
The same thing happened to it as to Einstein’s famous
equation: E = mc2, whose mythological value was bril­
liantly disclosed by Roland Barthes. Both the brain of
the creative physicist and his immortal product were
rapidly inserted in the old esoteric image of science.
The equation gained the status of a magic spell open­
ing the door to the Sesame of wisdom: There is a single
secret to the world, and the secret is held in one word; the
universe is a safe of which humanity seeks the combina­
tion: Einstein almost found it, this is the myth of Einstein.
In it, we find all the Gnostic themes: the unity of nature,
the ideal possibility of a fundamental reduction of world,
the unfastening power of the world, the age-old struggle be­
tween a secret and an utterance, the idea that total knowl­
edge can only be discovered all at once, like a lock which
suddenly opens after a thousand unsuccessful attempts.

�D ariusz C zaja • CIPHER AND EPIPHANY. SEVERAL REMARKS ON

The historic equation E =m c2 by its unexpected simplicity,
almost embodies the pure idea of the key - bare linear,
made of one metal, opening with a wholly magical ease a
door which had resisted the desperate efforts of centuries .7
Somewhat similarly to Einstein’s equation the mysteri­
ous and unsolvable n functions at present as a sign of
something more than a purely digital characteristic. It
offers a tempting promise of breaking the code of “vis­
ible and invisible things” and of solving the mystery
of existence. This key seems to be even simpler and
less sophisticated than Einstein’s equation: it suffices
to merely discover certain regularity in the decimal ex­
pansion of n and we shall attain the threshold of the
secret. The cultural significance of “3,14” bypasses the
whole complication and finesse of mathematical cal­
culations and has been as if added “above” the number
itself. Unclear and puzzling, surrounded with a certain
emotional aura, it became one of the recognisable
numbers of contemporary anthology. In one of his
interviews Darren Aronofsky admitted: n has always
fascinated me as a number. It’s a really wild concept.8 His
film consciously refers to numerical mythology.
A t the very onset let us exclude a certain misun­
derstanding that could emerge in the course of watch­
ing the film. Despite distinct cognitive ambitions and
certain necessarily abbreviated references to numbers
and mathematical searches this is no “math film”, as
film critics sometimes describe it, that would aspire to
compete with mathematics taught at university. To
put it in plain terms: the film might be quite boring
and obvious for the average student of mathemat­
ics just as it could prove to be boring and obvious for
every person with an even average knowledge of the
secrets of Cabbalistic gematria. It is difficult to believe
that such persons would regard information about the
existence of the Fibonacci sequence or an elementary
presentation of the principles of gematric correspon­
dence as discoveries. One can, however, assume - and
this is not an excessively light-hearted premise - that
the percentage of mathematicians and Cabbalists in
each population is not very high and, consequently,
relatively low among the film audience. Aronofsky
certainly did not produce his film with them in mind.
The recipients are aptly described by the authors of
an excellent book on the construction of computa­
tional complexity: the majority of people with at least
elementary scientific training disclose an astonishing
belief in the power of mathematics, envisaged as a tool
that makes it possible to calculate the very essence of
reality. One and one are two regardless whether we
add ounces of flour or gunshots. The ratio of a circle’s
circumference to its diameter is a mathematical con­
stant and the magical number n (3,1315...). 9 The film
refers to precisely such a state of common conscious­
ness. It is not a presentation of mathematics intended
for mathematicians (just imagine such a plot!) but of
304

mathematics in a simplified dimension, a popular vi­
sion.
Aronofsky is perfectly well aware of the fact that
the presented level of mathematical knowledge is
rather unsophisticated: It’s pop math, really, everyone
bought Chaos, that chaos book that everyone got stuck
on the first three pages and then it became a doorstop or
something. That’s what the film is. It’s like the first three
pages of those cool math books.10 A brief and, of neces­
sity, superficial introduction to the world of numbers
and Cabalistic calculations - remember that the cin­
ema cannot stand lectures - is composed of merely
slogans, call signs of the problems announced in the
film. This is the beginning of a thread that we can fol­
low in order to reach the heart of the story. Aronofsky
does not resolve mathematical equations but uses an
analytical probe to examine the state of contemporary
awareness. That is his real theme.
The début film contains a distinctive stylistic sig­
nature. The rather simple story about an accomplished
Jewish mathematician is told brilliantly. Aronofsky in­
scribes serious reflections about the condition of con­
temporaneity into a rather trivial scheme of an ordi­
nary thriller. Nonetheless, he does so with enormous
virtuosity. The convention of a thriller is treated with
a certain distance and we are actually dealing more
with a pastiche. What sort of a thriller is this in which
a dubious Wall Street gang wishes to win the coop­
eration of a famous mathematician, and in which the
thrills are produced at best by his periodic migraines?
And yet the film adheres to the elementary determi­
nants of the genre. The selection of such a convention
and style of telling a story is, on the one hand, a film
homage paid to the cinema of genres and, on the other
hand, a vehicle that is only to tempt the spectator.
Aronofsky’s ascetic and formally disciplined film
builds an extremely evocative world of madness and
hallucination. Numerous cuts produce an impressive
and violent image capturing the senses and inten­
sively penetrating the mind. Maintained consistently
in a kaleidoscopic, uneven rhythm it matches ideally
the progressing insanity of a brilliant mind, a process
occurring right in front of us. The spectator is instant­
ly compelled to examine reality through the eyes of
a madman whose desperate and fragmented mind is
vividly visualised by the frames of the depicted world,
sometimes blurred and “upside down”. If this is expressionistic poetics, and numerous stylistic elements indi­
cate that this is the case, then it should be described
more accurately as “hysterical expressionism”.
This is a claustrophobic world, cramped and tightly
clamping the protagonist’s head in the manner of a
steel band. The black-and-white tape and the sound
track recalling indistinctly articulated industrial mur­
murs, clusters and sequences reinforce the impression of
alienness, the unreal quality of the portrayed reality.

�D ariusz C zaja • CIPHER AND EPIPHANY. SEVERAL REMARKS ON

New York in n is a space of alienation and fear. To­
tally different from the warm and nostalgic New York
in Allen’s Manhattan, it is filmed as a city-Moloch
without any of its emblematic buildings but with unat­
tractive streets and empty, suspicious looking subway
passages. In contrast to Auster’s Brooklyn Boogie with
a local community of residents sharing daily, mun­
dane problems we are shown a community devoid of
all bonds; each person lives on his own and for him­
self, each takes part in an isolated world of nomadic
beings. This is a gloomy, dark, and cold world. Or, in
reference to the film’s Cabbalistic motif, it is a world
of broken vessels, a distant echo of shevirat ha-kelim,
remote but maintaining a connection with its source.

All is number
Now, return to numbers, that astonishing cosmos
of beings with a curious ontology. on ly habit forces
us to seek knowledge about the nature of contempo­
raneity in books written by researchers specialising in
culture. After all, they too - whether they know it or
not - are in the grasp of a paradigm, which they try to
describe and analyse. Contrary to the meta-descrip­
tive character of science they do not succeed in per­
forming the Baron Munchhausen trick all that often.
Sometimes, intuition preceding the findings of those
who deal with culture professionally is preceded by lit­
erature. In Bohumil Hrabal’s excellent autobiographi­
cal essay the enthralling motif of the number appears
upon several occasions.11
Hrabal’s intuition reactivates daily reality but also
places it in another light. We live in a world composed
of numbers. Every day we move in space peopled with
numbers. The hypertrophy of numbers each step of
the way, almost everywhere, is so great that we almost
fail to notice this fact and accept it as “natural” and as
something that does not require reflection. Everything
is weighed, measured, counted, as if contemporary cul­
ture had written its (ill-bidding?) Mane, Tekel, Fares...
in all possible places and with multiplied effort.
What are these numbers? What is their nature?
What does it mean: “our epoch is expressed only in
numbers”? Had we, unconsciously, returned to old Py­
thagorean intuitions according to which the world is a
number and can be described and comprehended via
numerical relations?
The writings of Pythagoras of Samos are non-ex­
tant and their content is known only from secondary
sources. Therefore, recall the concise and apt charac­
teristic of Pythagorean ideas contained in Aristotle’s
Metaphysics: The so-called Pythagoreans, who were the
first to take up mathematics, not only advanced this study,
but also having been brought up in it they thought its prin­
ciples were the principles of all things. Since of these prin­
ciples numbers are by nature the first, and in numbers they
seemed to see many resemblances to the things that exist
305

and come into being-more than in fire and earth and water
(such and such a modification of numbers being justice,
another being soul and reason, another being opportunity
and similarly almost all other things being numerically
expressible); since, again, they saw that the modifications
and the ratios of the musical scales were expressible in
numbers; since, then, all other things seemed in their whole
nature to be modeled on numbers, and numbers seemed to
be the first things in the whole of nature, they supposed the
elements of numbers to be the elements of all things, and
the whole heaven to be a musical scale and a number. And
all the properties of numbers and scales which they could
show to agree with the attributes and parts and the whole
arrangement of the heavens, they collected and fitted into
their scheme; and if there was a gap anywhere, they readily
made additions so as to make their whole theory coherent
(I, 985 b and sqq.).
In other words, Pythagoras and his followers regard­
ed the number as sacred (to mention perfect numbers
or tetraktys) and as a tangible confirmation of the won­
der of the divine-human world. In the spirit of the two
halves of the Greek symbolon it was a keystone linking
two realities. The Pythagorean maxim: all is number
meant that the number was conceived as the begin­
ning and the end, the pre-foundation, the arche of the
whole comprehensible reality. In this magical-religious
conception the cosmos of numbers created, slightly in
the manner of Platonic paradeigmata, a world of ideal
pre-models. The number makes possible cognition
and leads to the discovery of the truth of reality. The
condition for learning anything from existing things is
pre-established harmony, the model of measure and
proportion. Harmony is the source of the organisation
of the world since we can become familiar only with
that, which is orderly.
Hrabal’s enumeration seems to suggest that the re­
ality in which we live is Pythagorean, albeit à rebours.
In daily experience the number fulfils only pragmatic,
orientating functions. More, it conceals the truth of
the thing despite the fact that according to the inten­
tions of the collective, anonymous author, numerically
marking all and everyone, the number was supposed to
cast light on truth and accentuate and confirm it with
an undisputed mathematical certificate. The number
often becomes the name of a thing, its variable re­
placement (not to mention people-numbers from the
horrific past of concentration camps). Those numbers
from our daily life offer a semblance of precision, a
commonplace equivalent of a scientific interpreta­
tion of the world. The aphorism created by common
sense about the existence of small lies, big lies, and
statistics corroborates this obvious fact by means of its
curious gradation. The world of everyday experience
is a world of numerical illusion. It creates a vast space
built of numbers, a monstrous - in both meanings of
that word - simulacrum. To put it more explicitly: it is

�D ariusz C zaja • CIPHER AND EPIPHANY. SEVERAL REMARKS ON

an unintentional joke about the eternal claims to pre­
cise reasoning made by mathematics and the desire to
offer a true description of reality. The daily world full
of digital references is a perverse variant of Pythagoreanism. True, we “actually” live in an anti-Pythagorean
world. For us a number deprived of all sacral references
fulfils the function of merely an ordinary identifier. It
is a firm scaffold supporting elementary orientation in
the world, without which life appears to be impossible.
After all, it would be difficult to say that behind those
orientation indices there stands some sort of cosmic
harmony that binds all and everyone. The numerical
world plays rather the role of a protective umbrella
and is one of the means that tame the unknown and
provide an illusion of controlling things.
Heidegger accused contemporary science of a simi­
lar attitude. Science, he claimed, does not think, but
calculates. The effect of such an approach is a purely
subjectivising attitude towards things. Nature and his­
tory become the objects of a representing that explains.12
He who counts and subjectivises being seeks predomi­
nantly certainty.
Heidegger also drew attention to the fact that to­
day the essence of the material is defined primarily by
numbers. Meanwhile, the Greek ta mathemata origi­
nally denoted that, which is known a priori to a person
co-existing with things, i.e. the corporeality of bodies
or the plant-like character of plants. The same holds
true for numbers. Discovering three apples on a table
we know that there are three of them because we al­
ready knew the number three, “tertiary nature”. It is
precisely in this non-quantifying sense that it is math­
ematical. Contrary to school routines mathematics
does not find fulfilment in the vulgar gesture of count­
ing and calculating: Mathematics is mathematisation, to
paraphrase Heidegger’s celebrated: die Sprache spricht.
It is thus both the conception and the birth of something
essential (i.e. beings) “produced” by mankind and at the
same time viewed and contemplated. It is theory, theorein
—creative imagination.13 Let it be stressed clearly: in its
innermost, spiritually comprehended act mathematics
is essentially contemplation.

The mad geometrician
Max Cohen, a brilliant Jewish mathematician, is
obsessed with the world of numbers. He concentrates
his entire life on studying numerical functions and
finds fulfilment in mathematical calculations. Con­
sumed by this preoccupation, he spends whole days in
front of his super-computer in the hope of discovering
a secret sequence of numbers describing the order of
the world. Apparently, the old Pythagorean intuitions
have found in him a brilliant performer. Cohen un­
doubtedly displays a reverent attitude towards num­
bers and their explanatory properties. The point of
departure of the celebrated syllogism consists of three
306

premises: 1. Mathematics is the language of Nature,
2. The world can be presented and comprehended
with the assistance of numbers, 3. Diagrams of system
numbers reveal regularities. The conclusion is as fol­
lows: Nature is the domain of regularities. Evidence
for their existence can assume the form of a number
of phenomena whose occurrence seems not to be sub­
jected to any regularities: recurring disease epidemics,
the wax and wane of caribou populations, sunspot cy­
cles or the rise and fall of the Nile. In each of those
natural phenomena, at first glance chaotic and with­
out any conspicuous order, it is possible to trace peri­
odic repetitions.
Cohen discerns regularities in almost all natural
phenomena and the arts. In this respect, detailed
proof is supplied by the intriguing presence of phe­
nomena from assorted orders, numbers from the socalled Fibonacci sequence (1, 2, 3, 5, 8 , 13... etc., each
successive number being the sum of the two previous
ones). Fibonacci numbers actually occur universally
in Nature: leafs on branches grow at intervals, whose
relations correspond approximately to the relations of
Fibonacci numbers. Numerous flowers have a perma­
nent number of petals: lilies - three, buttercups - five,
calendulas - 13, asters - 21, etc., with all numbers be­
longing to the above-mentioned sequence. Sunflower
seeds are arranged in the shape of spirals: as a rule,
there are 34 dextrorotary spirals and 55 laevorotary
ones, and both numbers come from the Fibonacci se­
quence. More: the quotients of two adjoining numbers
from the same sequence (e.g. 144:133) consistently
approach the golden ratio coefficient to be found in
numerous examples of architecture (the Parthenon,
the Pyramid of Giza); the golden ratio was applied by
Leonardo ... It is simply impossible not to assume that
numbers or, more exactly, certain particular numeri­
cal sequences govern the world.
Cohen becomes intrigued by the question whether
stock market predictions are not subjected to identical
dependencies that can be calculated. A world order, if
it exists, must reveal itself not only in Nature but also
in the world of human activity. After all, if one takes
a closer look at the stock market it becomes appar­
ent that it too is some sort of an organism. Just like a
natural organism it is subjected to the law of growth
and necrosis, and incessantly changes. The fact that
it is a permanently living network legitimises a new
hypothesis: the stock market is governed by a certain
pattern concealed by numbers, a constant algorithm
that has to be deciphered. Cohen embarks upon
countless attempts to discover a numerical sequence
describing the chaos of stock market oscillations of
the prices of stocks and shares. The unearthing of this
magic formula would mean not only comprehension of
the present-day state of things but also the possibility
of predicting future results on the stock market. The

�D ariusz C zaja • CIPHER AND EPIPHANY. SEVERAL REMARKS ON

goal appears to be quite close but Cohen’s computer
does not tolerate the calculation overload. The row of
numbers appearing on the screen a moment prior to
the collapse seems to be accidental. The printout with
an incomprehensible sequence of slightly more than
200 numbers lands in a wastepaper basket.
Cohen’s innovative works on statistics written
during his early youth become universally known. His
mathematical talents are so valuable that he unex­
pectedly becomes the object of interest of two entirely
different milieus. He is pursued by analysts from a
forecast office at the New York stock market and by a
certain rather suspicious character named Lenny Mey­
er, who turns out to be an envoy of a Chassidic sect.
Meyer presents the elementary principles of Hebrew
gematry, according to which each letter corresponds
to a certain numerical value. He cites the example of
the Hebrew version of “The Garden of Eden”, which
in a numerical transcription totals 144, and “The Tree
of the Knowledge of Good and Evil” - a total of 233.
In passing, Cohen notices that these are numbers from
the Fibonacci sequence. Meyer likens the Torah to a
cipher given by God, a holy writ with an unclear mes­
sage that calls for exegesis. The Torah also contains
the Name of God composed of 216 numbers but, un­
fortunately, the key to it had been lost. The situation
becomes complicated and it appears that there is no
return. Cohen starts to assume that there exists a sin­
gle regularity governing reality as a whole. It could be
applied not only in the case of the stock market but
also to describe an essential characteristic and, finally,
as a numerical cryptonym of God’s name. He does not
heed the warnings of his mentor - you will start to see
numbers in everything and as soon as you discard scientific
rigor, you’re no longer a mathematician, you’re a numerologist - and becomes immersed in his obsession with
numbers, imagining that he is a mere few steps away
from discovering the contemporary Holy Grail. Insan­
ity is close.
For the Cohen dramatis persona Aronofsky applied
a certain essential Faustian motif: insatiable desire
for knowledge. But is Max Cohen simply a presentday Faust? Undoubtedly, his story contains distinct
echoes of the Faustian myth.14 Apparently, Cohen’s
Faustian traits constitute an interpretation trail not so
much misleading as unaware of what is most sympto­
matic in this character. We are tempted to perceive
the brilliant mathematician through the prism of the
land surveyor from Kafka’s The Castle, who resembles
him in many respects. The heart of the matter is not
merely a simple directive that could guide us to such
a trail: after all, Cohen’s computer is named “Euclid”
after the great legislator of geometry. There are also
more important reasons: Cohen is not concerned with
knowledge conceived as the growth of information. He
wants to introduce order into reality, to capture it in
307

numerical parameters, to describe it with a digital se­
quence. In an excellent exegesis of The Castle Walter
Hilsbecher, who perceives this novel predominantly as
a drama of an impatient mind, describes the meaning
of the work performed by K: His profession consists of
introducing order into that, which is disorderly, of measur­
ing and dividing land and metaphorically: in the introduc­
tion into the uncertainty of being a particle of certitude, a
guarantee of order, of granting structure to that, which is
distant from structural order, and contours to that which
is deprived of them, human contours comprehended in the
manner of men and accessible to man.15 Their prime aim
is also similar - here the homonym of the Polish word:
zamek proves to be helpful - to open a lock (zamek),
i.e. to decode, and to capture a castle (zamek)...
Both experience their profession as a calling of
sorts. Cohen seems to be chosen by the very fact of
possessing a brilliant mind, a feature that gradually
intensifies. The longer he works on discovering nu­
merical regularities the stronger the feeling of a voca­
tion (in a discussion held with a rabbi he shouts: The
number is nothing. It’s the meaning. The syntax. It’s what’s
between the numbers. You haven’t understood it. It’s be­
cause it’s not for you. I’ve got it. I’ve got it! I understand it.
I’m gonna see it. Rabbi, I was chosen. The characteristic
of K is similar: He is a land surveyor. Nothing indicates
that he would ever resign from the right to measure land,
to carry out his profession, to fulfil his vocation (in a dual
sense: also in the one stemming from the fact that the castle
‘called’ him). He is a man whose calling is to measure the
unmeasurable even though it would prove impossible to be
measured. It is precisely the unmeasurable that calls him
and tempting him evades him —just like the castle.16
Hilsbecher proposed an extremely original inter­
pretation of the meaning of Kafka’s castle, the object
of the land surveyor’s admiration: The castle is the cen­
tre, the inaccessible stronghold of the irrational, which chal­
lenges ratio and evades it, the principal and contemnor of
ratio, an extraordinary reality (judging by the effects) and
mirage. The key to its secret remains unapproachable and
the battle is waged in the forefield.17 It would be difficult
to seek a more adequate description of the sense and
goal of Cohen’s hopeless quest. Similarly, a characteris­
tic of the surveyor’s personality is an adequate portrait
of the behaviour of Max Cohen: K. is a man who takes
things to heart. Since he frets about life his very existence
becomes a heavy burden. He suffers because of existence,
its non-transparency and irrationality, although it is precisely
the immeasurability of being that should be a cause for merri­
ment. This is not to say that he should resign from his attempt
at rationalising: this is his calling. But he treats it much too
seriously and devotes all his zeal, causing him to be suspected
of impatience. Impatience is one of the cardinal sins.18
Hilsbecher aptly extracted K’s deadly sin: impa­
tience. By introducing into his remarks the aphorism
formulated by Kafka in Reflections on Sin, Suffering,

�D ariusz C zaja • CIPHER AND EPIPHANY. SEVERAL REMARKS ON

Hope, and the True Way, he commented the signifi­
cance of the surveyor’s failure: “It was because of impa­
tience that they were expelled from Paradise; it is because
of indolence that they do not return”, Kafka wrote about
people. Then he corrected himself:” Perhaps there is only
one cardinal sin: impatience. Because of impatience we are
driven out of Paradise; because of impatience we cannot
return".
What did their impatience consist of? They wished to
know. And in order to know, they ate from the Tree of
Knowledge.
Did Kafka, while performing a salto morale of resigna­
tion thus condemn the desire for knowledge, ratio? This
assumption is negated by K .’s resentment of the peasants’
comatose state and by his vocation. An impatient longing
for knowledge is the essence of people’s “cardinal sin". Who
can say that access to the tree of knowledge has been re­
fused for all eternity? Or that patience will not be reward­
ed by a slow alleviation of the prohibition, a slow maturity
towards cognition? This is certainly an infinite process but
patience could offer it peaceful progress. (...) Ratio also
must develop and the possibilities of its employment have to
be carefully considered; it too must control itself —oppose
the danger of conceit and impatience, mindful of the fact
that it is traversing an endless path.19
This pride and impatience are confirmed also in
the most important story, a sui generis biographical
myth of Cohen: When I was a little kid, my mother told
me not to stare into the sun. So once, when I was six, I did.
As a result he almost became blind and started suf­
fering persistent headaches, which recurred when he
was an adult. This story, however, can be interpreted
less literally and in a symbolic perspective be seen as a
pre-figuration of essential moments in the boy’s later
life. Hence the legible motifs of the Sun and the viola­
tion of the prohibition will become a discernible film
variation of the tragic myth of Icarus. Cohen certainly
possesses some of the traits of Faust. But an even more
apt characteristic seems to be: a geometrician with the
Icarus complex. It is difficult not to notice that the
protagonist of n bears the same sort of tragic stigmata,
a pre-established fatalism.

A Great Code
Films do not arise in a mental void. To a lesser
or greater degree they are a visual exteriorisation of
that, which is “in the air”, with which contemporary
thought is concerned. The questions that n proposes
for consideration coincide with a special moment in
Western culture. For some time since the discover­
ies made by Crick and Watson we have been aware
of four basic components of the genetic code and the
relations between them. We are also familiar with a
model of the atom discovered by Rutherford. Today,
the years-long project of deciphering the biochemical
contents of the human genome is coming to an end.
308

A group of outstanding Jewish mathematicians has
announced the outcome of its research - up to now
not undermined by anyone - into the existence of a
Biblical code. Certain physicists maintain that the socalled general theory of everything is already within
our reach. We live at a time of impatient expectation.
We are waiting for the breaking of the last code, the
removal of the last seal from a parcel containing data
about ultimate meaning. Apparently, we believe that
we are participating in the final act of a great drama of
depriving the world of its secret. The curve of cogni­
tion is asymptotically coming close to the line mark­
ing Truth, and almost touching its edge. One moment
more and the impossible will become the possible.
There will come a time of great decoding. The rev­
elation of all mysteries and the announcement of the
sense of Everything - those are the legible signs of ulti­
mate times. The Greek apocalypsis means “revelation”
but also the “disclosure” of the meaning of a certain
secret. It is also in this etymological sense that we can
describe the present-day moment in culture as a time
“just before” the apocalypse. Aronofsky’s film without
doubt intentionally refers to this state of the aware­
ness of the contemporary world. The director has
brilliantly sensed the atmosphere of anticipation for
a spectacular grande finale dominating in the Western
world, and has noticed an almost universal Kafkaesque
impatience, that deadly sin of mankind. Aronofsky, a
New York Jew from Coney Island, attaches particular
importance to the discovery of Biblical codes in the
Torah and the ensuing intellectual foment (together
with its eschatological subtexts) amidst the Jews of
America and Israel.20 This was, he confirms, one of
the essential points of departure for the construction
of the scenario.
And yet the answer proposed by Aronofsky as re­
gards the necessity and possibility of cognition appears
to be distant from unambiguity.
First take a look at several doubts. n forces to
tackle a number of elementary questions concerning
the nature of reality. Does Someone send us letters
written in invisible ink and telegrams with an unclear
content, or do we grant them meaning by asserting
ex post that these are communiqués “not from this
world”? Doing so, we submerge ourselves in signs that
we had produced, rather unconvincing proof for the
existence of a Source dispatching coded letters in bot­
tles. In other words: does reality disclose holy contents
in an unknown language requiring interpretation and
behave like the Delphi oracle that “gives signs”, or is
the world suffering from an ontological muteness and
all that we decipher from it tells us exclusively about
the contents of our cognitive apparatuses? To put it
in yet another way: is Someone really writing texts in
a secret language addressed to us - in that case read­
ing them seems to be a serious undertaking worth the

�D ariusz C zaja • CIPHER AND EPIPHANY. SEVERAL REMARKS ON

effort - or does this correspondence have the same
author and addressee and thus all endeavours at de­
coding its transcendent sense resemble a tragic farce?
A genuine metaphysical horror.
The rationalistic decree describes doubts of this
sort as childish. While discussing man’s “hermeneutic”
inclination towards deciphering profound meanings
produced by the world Leszek Kołakowski defended
the stance of the “cryptologists” and “coders”. He con­
ducted a fervent polemic with the Enlightenment tra­
dition, which imposed harsh restrictions upon ques­
tions of this sort: We have never stopped asking such
questions, and most likely never will. We shall never be
free of the temptation to perceive the universe as a book in
secret code to which somewhere they is a key... And why
indeed should we want to be free of this temptation, which
has proved the most fruitful source of cultural growth in all
civilizations except our own (at least insofar as its domi­
nant trend is concerned)? And what is it that confers su­
preme validity on the verdict that forbids us this research?
Only the fact that our civilization, that has to large extent
abandoned this, has proved immensely successful in some
respects but in many others it has failed pathetically.
One might ask why, if the universe is indeed a secret
book of the gods with a coded message for us, this mes­
sage is not written in ordinary language rather than in hi­
eroglyphics whose decoding is discouragingly arduous and,
above all, never results in certainty ?
But this question is futile for two independent reasons.
First, it assumes that we do know, or can imagine what
the universe were like if its message and meaning were
clearly readable and unambiguously displayed before our
eyes. But we do not know this, and we lack the kind of
imagination. Second, it is possible that if we knew why the
message is hidden, or partly hidden —that concealment of
the reasons for which it is hidden is a necessary part of its
being hidden.21
Naturally, Kołakowski is right. The temptation to
treat the world as a code, a puzzle to be solved, appears
to be a non-reducible disposition and no Enlighten­
ment-era decrees can alter a single thing. After all, we
can ask whether it follows that in our task of reading
the “sacred ciphers” were are doomed to only two pos­
sible hermeneutic stands: the optimistic vision, whose
sign could be Champollion, and the degenerate version,
whose emblematic figure is Daniken? Is there no other
way out than those two possibilities? Must the decipher­
ing of “holy signs”, the reversal of the matter of real­
ity “to the right side”, be always accused of naïveté and
suspected of gnostic pride and cheap exclusivism? A
certain response is offered by the final, ambiguous and
symbolically open scene of the film,22 whose entire force
comes from the fact that it is also semantically open.
Having already completed homemade “lobotomy”
(the removal of a mysterious bulge from his temple)
and thus having ended his suffering, Max Cohen sits
309

in front of his house. He gazes upwards with a rather
absent, otherworldly glance, observing, as he did once
before, branches swinging in the treetop. A shaft of light
is trapped between the branches. It is this image that
previously suggested the existence of patterns in N a­
ture. But this time things are not the same. They have
become an illegible hieroglyph, an equation without
clear-cut properties. Cohen’s face, however, lights up
with a mysterious smile. Enlightened ignorance? This
“comprehending” smile appears to contain knowledge
about the hopelessness of efforts aimed at interpreting
the mystery of the world in a numerical algorithm as
well as a conviction that despite serious premises the
world is not a key to the code. The sense of a thing
does not have to be concealed and sometimes appears
within the range of sight. The response to the worldcode is the world conceived as epiphany. We witness
an almost alchemical and spiritual transmutation: as
if the Tree of Knowledge changed at this exact mo­
ment into the Tree of Life. Cohen seems to finally un­
derstand the teachings of his mentor, Robeson, who
while playing go drew his attention to the need of not
thinking too much, indicating intuition as the key to
profoundest cognition.
Now the heart of the matter is not to perceive the
world as a code, a puzzle, and a hieroglyph to which
one matches a key, gives the correct result or produces
an adequate translation into a comprehensible lan­
guage and thus reduces the unknown to the known
and actually appropriates the mystery; it is a special
sort of “reading”. This process of reading and deci­
phering has nothing in common with decoding a ci­
phered message. We use the conceit of a code in those
situations when we know that the concealed meaning
can be basically, sooner or later, grasped. It consists
rather of an exteriorisation of the spiritual message,
entrusting its secret and following its voice. Decipher­
ing is not tantamount to breaking a code, the destruc­
turisation or deconsolidation of a secret. On the con­
trary: deciphering the world revealed in a hieroglyph
respects the existence of the secret and its essential
imperviousness to any sort of explanation. To “read”
the hieroglyph in the above-presented fashion means
to continue existing in the interior of the secret, to be
not before it or in relation to it, but within it.
There exists such a meaning of reality that cannot
be calculated and enclosed in a numerical formula.
There also exists such a meaning of reality whose pri­
vate deciphering does not provide convincing inter­
subjective proof that something is really “there”. There
is also such a meaning of reality, which cannot be re­
solved as if it were a puzzle but can be comprehended
by intensive, earlier prepared perception. In order to
be cognitively productive the latter must possess all
the features of ecstatic contemplation. It seems futile
to add that the condition for such contemplation is

�D ariusz C zaja • CIPHER AND EPIPHANY. SEVERAL REMARKS ON

approximations to the Babylonians and Egyptians of the
second millennium B.C. I n te r e st in th is n u m b e r is c o n ­
n e c t e d n a tu r a lly w ith th e in v e n tio n o f th e w h e e l. They
took it as roughly three, and it arose naturally as a conse­
quence of the discovery of the wheel. Pi also arose in various
measurements of a pyramid. Pi is even alluded to in the Old
Testament —in Kings I, 7-23 we read about a circular wall
being constructed. From the given number of units for the
circumference and the diameter, we can conclude that the
ancient Israelites took it to be roughly three, A c z e l, o p . c it.,

total and unconditional impartiality. Thanks to it, and
in it, one can simply see sense that does not succumb
to discursive tooling or numerical calculations. Rilke’s
Introduction to The Book of Images, and in particular
the captivating fragment that literally concerns the
act of seeing a tree, is an excellent account of such
experience and its essential impermanence:
Whosoever thou art! Out in the evening roam,
Out from thy room thou know’st in every part,
And far in the dim distance leave thy home,
Whosoever thou art.
Lift thine eyes which lingering see

p. 3 0 .
4
5

A c z e l, o p . c it., p. 29.
D . R e an n e y ,

słu,

Śmierć wieczności. Przyszłość ludzkiego umy­

tra n sl. W

S z ele n b e rg e r,

M . S z w e d -S z e le n b e rg e r,

W a rsz a w a 1 9 9 3 , p. 2 0 9 a n d 2 2 6 .

The shadows on the foot-worn threshold fall,
Lift thine eyes slowly to the great dark tree
That stands against heaven, solitary, tall,
And thou hast visioned Life, its meanings rise
Like words that in the silence clearer grow;
As they unfold before thy will to know
Gently withdraw thine eyes.23

Potęga liczb, W a rsz a w a 1 9 9 7 , p. 2 0 8 .
Mitologie, tra n sl. A . D z ia d e k ,

6

S . S t e in ,

7

R . B a r th e s,

in tr o d . K .

K ło siń sk i, W a rsz a w a 2 0 0 0 , p p . 1 2 3 -1 2 5 .
8
9

Darren Aronofsky’s Piece of the n.
Granice złożoności. Poszukiwania
porządku w chaotycznym świecie, tra n sl. E A m ste r d a m s k i,
J. B e r a rd in e lli,

E C o v e n e y , R . H ig h fie ld ,

W a rsz a w a 1 9 9 7 , p. 4 0 .

11

An Inteview with Darren Aronofsky and Sean
Gullette of “Pi”.
B. H r a b a l, Mój wiek, tra n sl. A . S . Ja g o d z iń sk i. W a rsz a w a

12

M . H e id e g g e r,

10

The glimmer of momentary illumination reveals
- yes, reveals, and the ambiguity of this verb is sig­
nificant - the sense of the Whole, shattered into frag­
ments and thus earlier inaccessible. Emerging from
darkness it glistens for the blink of an eye in the fis­
sure of concealment, and then returns to it. The fleet­
ing character of this experience and its, by the very
nature of things, passing nature does not in any way
diminish its poignant reality. Contrary to assorted ide­
alisms, the truth - naturally, not in its aletheic mean­
ing but according to an adequacy comprehension - is
not concealed somewhere in an inaccessible cocoon
of the noumen nor does it lie “beyond the horizon”. It
is given “here and now” in rare revelations, in viewing
that annuls the customary subject-object, spiritualsensual, etc. contrasts, and which starts with sensual
observation but a moment later “leaves the senses” for
the sake of meaning and word that in the silence clearer
grow. It is in this single and indivisible act of cognition
that the sense of the word can reveal itself and exist in
the full meaning of the word.
The rest is... computation.

A . K a u fm a n ,

1994, pp. 3 5 -3 6 , 39.

Drogi lasu,

Czas światoobrazu,

tra n sl. K . W o lic k i, in:

tra n sl. v a r io u s a u th o rs, W a rsz a w a 1 9 9 7 , p.

75.
13

K . M a u r in ,

Mistyka - matematyka - magia,

“ G n o s is ” n o .

1 1 :1 9 9 9 , p. 110.
14

A r o n o fs k y h im s e lf d rew a t te n t io n t o th is r a th e r o b v io u s

15

W. H ilsb e c h e r,

An Interview...
Tragizm, absurd i paradoks, se le c tio n

p o ssib ility , se e : A . K a u fm a n ,

and

in tr o d u c tio n S . L ic h a ń sk i, tra n sl. S . B ła u t, W a rsz a w a
1 9 7 2 , p p . 1 1 0 -1 1 1 .

op. cit.,

16

H ilsb e c h e r,

17

Ib id ., p p . 1 1 3 -1 1 4 .

18

Ib id ., p p . 1 2 3 -1 2 4 .

p p . 1 1 3 -1 1 4 .

19

Ib id ., p. 126.

20

O n B ib lic a l c o d e s se e th e w o rth le ss a n d se n sa tio n a l: M .
D r o sn in ,

Kod Biblii,

tra n sl. J. Ja n n a s z , W a rsz a w a 19 9 8

a n d th e c le a r h e a d e d a n d e x tr a o r d in a r ily c o m p e te n t: J.
S a tin o v e r ,

Kod Biblii. Ukryta prawda, tr a n sl.

D . K o n ie c z k a ,

B y d g o sz c z 1 9 9 9 .
21

L . K o ła k o w sk i,

Horror metaphysicus, tra n sl.

M . E an u fn ik ,

W a rsz a w a 1 9 9 0 , p p . 1 4 3 -1 4 4 .
22

A p p a re n tly , im p a tie n c e is n o t th e d o m a in o n ly o f b r il­
lia n t m a th e m a t ic ia n s b u t a lso o f film c ritic s. A n in te r ­
v ie w w ith D . A r o n o fsk y p o se s a rid ic u lo u s q u e stio n :

What is the meaning of the end?;

it is d iffic u lt t o tell

w h e th e r it c o n ta in s a n u n u s u a l d o se o f o r d in a ry in a n ity
o r b o u n d le s s n a iv e te . F o rtu n a te ly , th e d ir e c to r d id n o t
E n d n o te s
1

Ograniczenia matematyki,
Skarby matematyki, e d . T

A fte r : PJ. D a v is, R . H e r sh ,
tra n sl. J. S k o lim o w sk i, in:

F erris, W a rsz a w a 1 9 9 8 , p. 140.
2

F r o m th e n a m e o f th e D u tc h m a th e m a t ic ia n L u d o lp h

23

v a n C e u le n ( 1 5 3 9 - 1 6 1 0 ) .
3

C f. I. E k e la n d ,

One can comprehend the end of the film in many ways
and I wanted people to propose various interpretations. Even
I, Sean Gulette and Eric Watson wondered what it really
signified, Wprawić widza w trans. Z Darrenem Aronofskym
rozmawia Anna Draniewicz, “ K in o ” n o . 5 :2 0 0 1 , p. 22.
R .M . R ilk e , Poezje, s e le c tio n , tra n sl. a n d fo re w o rd M .
fail:

Chaos,

Ja s tr u n , K ra k ó w 1 9 8 7 , p. 3 5 .

tra n sl. M . Ja ro sie w ic z , K a to w ic e

1 9 9 9 , p. 2 7 ; A .D . A c z e l,

Wielkie twierdzenie Fermata,

tra n sl. P S tr z e le c k i, W a rsz a w a 1 9 9 8 . It is w o rth n o t in g
u p o n th is o c c a s io n th e a r c h a ic n a t u r e o f in te r e st in th e
n u m e r ic a l v a lu e o f n:

PI was known to within various

310

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11861" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13329">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/baaad999d65fd89f75ea9b7bf1302dd7.jpg</src>
        <authentication>0043c54d55c1e463f778c3334f429e01</authentication>
      </file>
      <file fileId="11847">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3afd4405811e594333af3c54d27e398e.jpg</src>
        <authentication>39c505a7def766197455f8d5fceffdfd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140856">
                <text>Wialnia - maszyna do czyszczenia ziarna / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Ostrów [wyspa na Jeziorze Wdzydze], (woj. pomorskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140857">
                <text>rolnictwo ; narzędzia do młócenia i czyszczenia ziarna ; Kaszuby</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140858">
                <text>fotografie przedstawiają dwa ujęcia wialni (maszyny do czyszczenia ziarna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140859">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140860">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140861">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140862">
                <text>1986</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140863">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140864">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140865">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140866">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140867">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140868">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140869">
                <text> PAE_FNK_18.12.X_G.4.1.3_01&#13;
 PAE_FNK_18.12.X_G.4.1.4_01&#13;
&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="523">
        <name>maszyny rolnicze</name>
      </tag>
      <tag tagId="196">
        <name>narzędzia do młócenia i czyszczenia ziarna</name>
      </tag>
      <tag tagId="506">
        <name>okolice Kościerzyny</name>
      </tag>
      <tag tagId="532">
        <name>Ostrów</name>
      </tag>
      <tag tagId="42">
        <name>rolnictwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="524">
        <name>wialnia</name>
      </tag>
      <tag tagId="533">
        <name>wyspa na Jeziorze Wdzydze</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="11848" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11833">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3b05448320bbd6c3178526e10a249bb0.jpg</src>
        <authentication>10084881ceb2a7bd11e67c7407623fec</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140674">
                <text>Wialnia do czyszczenia ziarna/ Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Sulęczyno (woj. pomorskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140675">
                <text>rolnictwo ; narzędzia do młócenia i czyszczenia ziarna ; Pomorze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140676">
                <text>fotografia przedstawia wialnię do czyszczenia ziarna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140677">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140678">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140679">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140680">
                <text>1987</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140681">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140682">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140683">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140684">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140685">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140686">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140687">
                <text>PAE_FNK_18.11.V_G.4.12.6_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="523">
        <name>maszyny rolnicze</name>
      </tag>
      <tag tagId="196">
        <name>narzędzia do młócenia i czyszczenia ziarna</name>
      </tag>
      <tag tagId="521">
        <name>okolice Kartuz</name>
      </tag>
      <tag tagId="42">
        <name>rolnictwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="520">
        <name>Sulęczyno</name>
      </tag>
      <tag tagId="524">
        <name>wialnia</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="11759" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13102">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d80ffb6a4275fe7a03fa65cd994a30a4.jpg</src>
        <authentication>0d22f51460d80dc5caf92f285020e607</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139447">
                <text>Wiatrak przydomowy / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Jasionka (woj. podkarpackie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139448">
                <text>kultura materialna ; budownictwo wiejskie , wiatrak ; Podkarpacie&#13;
&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139449">
                <text>fotografia przedstawia wiatrak na dachu budynku, dobudowany  do części drewnianego domu&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139450">
                <text>1964</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139451">
                <text>PAE_FNK_31.37.IX_H.2.7.2_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="276">
        <name>1964</name>
      </tag>
      <tag tagId="114">
        <name>budownictwo drewniane</name>
      </tag>
      <tag tagId="1018">
        <name>Jasionka (woj. podkarpackie)</name>
      </tag>
      <tag tagId="452">
        <name>wiatrak przydomowy</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12423" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12488">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8e2f4241ee979c5858b1b66857cf7a09.jpg</src>
        <authentication>0d22f51460d80dc5caf92f285020e607</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148723">
                <text>Wiatrak przydomowy / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Jasionka (woj. podkarpackie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148724">
                <text>budownictwo wiejskie ; wiatrak ; Podkarpacie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148725">
                <text>fotografia przedstawia wiatrak na dachu budynku, dobudowany do części drewnianego domu</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148726">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148727">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148728">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148729">
                <text>1964</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148730">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148731">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148732">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148733">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148734">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148735">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148736">
                <text>PAE_FNK_31.37.IX_H.2.7.2_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="159">
        <name>budownictwo wiejskie</name>
      </tag>
      <tag tagId="813">
        <name>Jasionka</name>
      </tag>
      <tag tagId="814">
        <name>okolice Krosna</name>
      </tag>
      <tag tagId="815">
        <name>wiatrak</name>
      </tag>
      <tag tagId="452">
        <name>wiatrak przydomowy</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="9679" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9657">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e6da54d0c449ba360cef5f1071b2ceb8.pdf</src>
        <authentication>84e6059d5c4aef67d9b0bf0a4e9706c5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115155">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5616</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115156">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115157">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115158">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5220</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115159">
                <text>Widać, kto wesoło zamieszkuje świat/ Barbarzyńca 2009 nr 3-4 (16-17)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115160">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2009 nr 3-4 (16-17)s.3-24</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115161">
                <text>Sikora, Sławomir</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="115162">
                <text>Dudek, Karolina</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115163">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115164">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115165">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115166">
                <text>Widać,

kto wesoło

zamieszkuje
Z Andrzejem
rozmawiają

Kramarzem
Karolina

Sławomir Sikora: Skąd się wziął pomysł na projekt
dotyczący domu, tego, ja\ człowiek buduje wokół
siebie rzeczywistość?
Czy od razu zrodził się jako ta­
kie duże przedsięwzięcie?
Is\ąd pomysł, żeby tam nie
było człowieka; on jest, ale fizycznie go nie ma.

świat

i Weroniką

Dudek

Lodzińską

i Sławomir

Sikora

W L : Podeszliśmy do niego nieco przekornie:
byliśmy ciekawi domu tych, którzy go de facto
nie mają. Pierwszym skojarzeniem byli bezdomni.
Znaleźliśmy takie miej sce. Jak się okazało, oni mają
dom, i to mocny. To była pierwsza odsłona nasze­
go projektu. l,62m oznacza dokładnie przestrzeń,
którą zajmuje łóżko...
2

Andrzej Kramarz: Sam pomysł powstał przy
okazji projektu realizowanego przez Martę Miskowiec i Monikę Kozień-Świcę Domowa atmosfera
w 2004 roku. Można było nadsyłać różne materiały:
zdjęcia, impresje, wiersze, cokolwiek...

A.K.: I wtedy zrodził się pomysł na cykl
l,62m domu. Chodziło o to, żebyśmy odwrócili
tę sytuację...

A.K.: Sam projekt był fascynujący. Zaczęliśmy
odkrywać, że nawet jeżeli człowiek nie posiada
domu, to i tak ma potrzebę organizowania go.
Te łóżka były dobrym początkiem. Mieliśmy dużo
szczęścia, że na nie trafiliśmy, bo to tu jest wejście
do domu... To jest tak osobiste, tak intymne, dlatego
że wchodząc tam ze światłomierzem (używaliśmy
sztucznych świateł), jest się naprawdę w domu,
ale też w czyimś łóżku.

Wywiad przeprowadzony dla „Rocznika Muzeum Etnograficz­
nego im. Seweryna Udzieli w Krakowie" (t. XVI), który ukaże
się na początku 2010 roku. W numerze znajdą się m.in. teksty
o nowych formach działalności muzeum:
• projektach badawczych .Wesele 21" i „dzielo-dzialka",

•
•
•
•
•

Weronika Łodzińska: Otwierać domy...

2

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

festiwalu etnodizajnu,
studium obiektu,
archiwum Romana Reinfussa,
nowych zasobach,
a także interpretacje kolekcji oraz recenzje z ostatnich wystaw.

�Wywiad

4
W.Ł.:

W takim bardzo prywatnym domu...

A.K.: Jedni mają mnóstwo rzeczy, inni nie mają
nic - na przykład tylko jakieś napisy, notatki.
WŁ.:
Andrzej Kramarz

Wycinki z gazet...

sztuki, grafiki i fotografii na krakowskiej Akademii

A.K.: To są bardzo osobiste rzeczy. Tak napraw­
dę oni organizują sobie ten dom całymi latami, bo
w noclegowni w zasadzie można mieszkać bez
ograniczeń, trzeba tylko stosować się do kilku zasad:
współpracować z pracownikiem socjalnym i opusz­
czać noclegownię w ciągu dnia, jeśli, oczywiście,
jest się zdrowym. Najdłużej przebywający lokator,
którego spotkaliśmy w noclegowni, mieszkał w niej
trzynaście czy czternaście lat, nie pamiętam dokład­
nie. W tej noclegowni nikt nie ma szaf! Tylko jeden
człowiek, który był krawcem, miał szafę, ponieważ
szył dla tego „domu" różne rzeczy Jedyną własną
przestrzenia iest wiec przestrzeń zaimowana przez
łóżko Z,ma nocleeownie zamieszkuie wiecei osób
nawet trzysta. Ponieważ me ma tyle łóżek oodłoea
pod nimi tez jest zamieszkana" Jest tam mnóstwo
rzeczv które daia do mvslenia Bvlo na przvklad zu
pelme „mezamieszkane" łóżko, p o p i s a ć na boku.
7anvtaliśmv kto t u mieszka? A o n i m ó w i ą Nie

Sztuk P i ę k n y c h , U n i v e r s i t é de la S o r b o n ę oraz

wiemv

Uniwersytecie Jagiellońskim. Kurator galerii sztuki

To ze L e sfe z k i m ś n r z e z t r z v m i e s i ą c e w ieH '

w s p ó t c z e s n e j Camelot. Organizatorka s p o t k a ń

n v m n o k ! i nie zna 1

artystycznych. W s p ó t z a t o ż y c i e l k a Fundacji Imago

wstrząsające...

Fotograf, absolwent Instytutu Kreatywnej Fotografii
w Opawie (Czechy). Laureat wielu n a g r ó d
fotograficznych. W s p ó ł t w ó r c a Fundacji Imago Mundi,
cztonek Kolektywu FotografowVisavis.pl. W latach
2006-2008 wicedyrektor artystyczny Miesiąca
Fotografii w Krakowie. Stypendysta Ministerstwa
Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Prowadzi zajęcia
w Akademii Fotografii w Krakowie. Opublikowat m.in.
album Rzeczy (MEK, 2009) oraz z i l u s t r o w a ł z b i ó r
e s e j ó w Odessa Transfer. Nachrichten vom Schwarzen
Meer (Suhrkamp Verlag, 2009).

Weronika Ł o d z i ń s k a - D u d a
Fotograf, dokumentalistka. Absolwentka historii

-

l a

k i ś nrzvhłeda

trzv m i e s i ą c e t u mieszka"
n a w e t L o i m i e n i a iesr

Mundi. W s p ó l n i e z Andrzejem Kramarzem stworzyta
obszerny projekt Dom. Jej indywidualne realizacje to
m.in. cykl Sale balowe, Wnętrza

oraz Pokoje

panieńskie

prezentowane w Galerii Z a c h ę t a w ramach wystawy
Dokumentalista.

S.S.: Czy łatwo było wejść do tego świata?
A.K.: Łatwo. Bardzo łatwo. Rozmawialiśmy naj­
pierw z dyrektorem i administracją. Wyrazili zgodę,
ale mieszkańców noclegowni nie było, gdy robiliśmy
zdjęcia. Dopiero Wojtek Kocołowski rozmawiał
z nimi, kiedy pisał tekst. Tu akurat było łatwo.
S.S.: Czyłi zdjęcia były robione pod ich

nieobecność?

A.K.: Tak, nie mogli być w ciągu dnia, ale wiedzieli,
że będziemy fotografować ich łóżka. Kiedy pracowa-

BARBARZVÑCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Z Andrzejem Kramarzem i Weroniką Łodzińską rozmawiają Sławomir Sikora i Karolina Dudek

5

liśmy, byli tam różni ludzie, na przykład tak zwany
Parowóz, który był chory. On nam pomagał i dużo
opowiadał.
S.S.: Czy to ten pierwotny „bral? sprawił, ze potem
cały projekt był pozbawiony łudzi?
A.K.: Nie, to nie tak. Mogliśmy zaaranżować to
inaczej, ich nieobecność była zamierzona. Chcieli­
śmy, żeby ci ludzie byli opisywani poprzez przed­
mioty, poprzez dom. Twarz jest na zdjęciu szalenie
mocnym elementem. Jeśli mamy portretowaną oso­
bę, to siłą rzeczy skupiamy się na niej. A jeśli jej nie
ma, za każdym razem pojawia się właśnie pańskie
pytanie: dlaczego nie ma ludzi? I wtedy zaczynamy
sobie budować ich obraz poprzez przedmioty, który­
mi się otaczają. To było od początku założone.

S ł a w o m i r Sikora
Adiunkt w Instytucie Etnologii i Antropologii
Kulturowej UW. Jego zainteresowania badawcze
k o n c e n t r u j ą sie na w i z u a l n o ś c i w kulturze. O p r ó c z
tego interesuje się a n t r o p o l o g i ą ś m i e r c i i tzw.
a n t r o p o l o g i ą refleksyjną. W s p ó ł p r a c o w a ł z redakcją
„ K o n t e k s t ó w " , „ K w a r t a l n i k a filmowego" (wydawanego
przy Instytucie Sztuki PAN), P a ń s t w o w y m Muzeum
Etnograficznym w Warszawie. Jest c z ł o n k i e m Nordic
Anthropological Film Association. Jego ostatnim
p r z e d s i ę w z i ę c i e m był film Zeby to byto ciekawe. Film
o mediatyzacji obrzędów

S.S.: Potwierdził pan moje spostrzeżenie z oglądania
fotografii rozmaitych wnętrz: gdy jest tam osoba, to
ona mocno koncentruje naszą uwagę.

weselnych zrealizowany
wraz z Karoliną Dudek.

Karolina Dudek

A.K.: Tak jest.

Zanim z a i n t e r e s o w a ł a się a n t r o p o l o g i ą k u l t u r o w ą ,

W.Ł.: To, że nie zastaliśmy tych ludzi, miało
bardzo ważne konsekwencje. Zgromadzone przez
nich przedmioty zaczęły do nas „gadać". To była
kwintesencja tego, co posiadają, kwintesencja pora­
żająco mocna: na przykład ikonostasy, które tworzą,
przeplatając święte obrazki fotografiami nagich ko­
biet. Ich wymowa była tak silna, że byliśmy bardzo
ciekawi tych ludzi. Oni są tu niezwykle mocno obec­
ni. I to też była myśl, którą postanowiliśmy później
rozwijać. Ilekroć oglądaliśmy te zdjęcia, odkrywali­
śmy rzeczy, których nie zauważyliśmy podczas sesji,
przykład to, co mają zawieszone
„suficie"
czyli
spodzie łóżka osoby, która mieszka wyżej.
Intvmności z którvmi danv człowiek zasvpia i sie
budź, To biło bardzo intymne iakbv przekroczenie
pewne, granicy - przynajmniej dla mnie...
A.K.: Pojawia się momentalnie ciekawość - bo
jesteśmy w czyimś domu i . . . ojejku! O Boże! Nie-

3 - 3 ( I G - l l ) 3DD3

BARBARZYŃCA

s t u d i o w a ł a kulturoznawstwo Europy Zachodniej
na UW, finanse i b a n k o w o ś ć w SGH, z a r z ą d z a n i e
i marketing, a t a k ż e stosunki m i ę d z y n a r o d o w e .
Tematem jej pracy magisterskiej była p r z e s t r z e ń
biur. U c z e s t n i c z y ł a w Laboratorium etnograficznym
,Wizualność

w

kulturze" prowadzonym przez

S ł a w o m i r a Sikorę, w ramach k t ó r e g o z r e a l i z o w a ł a
film etnograficzny Nixongate (2008) d o t y c z ą c y
fenomenu bram weselnych. Obecnie uczestniczy
w projekcie filmowym „Analiza roli filmowca
i znaczenie filmu weselnego w e w s p ó ł c z e s n e j
kulturze typu ludowego".

�Wywiad

6
których rzeczy aż nie sposób dotknąć, nie można
przykładowo zapalić lampki - to takie tłuste! Od
razu uruchamia się wyobraźnia. Człowiek próbuje
sobie wizualizować tę postać, w której domu jest...
W L : Zgadywaliśmy, kto jest kim. Jeden czło­
wiek miał na przykład mnóstwo pluszowych mi­
siów, sądziłam więc, że to ktoś młody, może nieco
infantylny. Okazało się, że to był starszy pan, który
znalazł te maskotki.
A.K.: Pracował w PCK i mówił: „Piękne były,
to sobie zabrałem".
W L : Tak. A jednocześnie jego ubranie złożone
pedantycznie w kostkę, przy tych miśkach, wiele
mówiło, opisywało charakter osoby. Niekiedy wi­
dzieliśmy rzeczy szokujące. Czasem niesamowicie
zaaranżowane kolory, zestawiali je zupełnie pod­
świadomie: na przykład poduszki dopasowane do
ręczników, bądź też ręczniki do materaca. Widać
było przejmującą wrażliwość i nieobojętność. Nie­
raz byli to ludzie wykształceni. Los lub zbieg oko­
liczności sprawiły, że znaleźli się na ulicy.

nego. Zapytaliśmy, czy nie ma innej fotografii syna.
Okazało się, że nie miał. Ten człowiek nie miał nic.
A to, co miał najcenniejsze, to była ta najbardziej
mocna i drastyczna kwintesencja. Wszystkie te opisy
wynikają z takiej właśnie syntetyczności. Wiąże się
ona z tym, że wszystko, co mają ci ludzie, jest taką
pigułką.
A.K.: Rozmawiamy o wystawie, ale chcemy też
zrobić z tego książkę - wtedy tych historii będzie
więcej. W innych cyklach, jak na przykład w Emi­
grantach, jest tylko krótki wstęp i w opisie nie ma
nic więcej poza tym, czyje to mieszkanie i od ilu
lat ta osoba mieszka na osiedlu Le Haut du Lièvre.
W przypadku wystawy musimy myśleć o tym, żeby
nie zamęczyć widza, stąd lakoniczność opisów. Jeśli
chodzi o „łóżka", myślę, że jest wystarczająco dużo
powiedziane o ich właścicielach, bo my też znaliśmy
ich krótko. To są najważniejsze informacje, jakie
dostaliśmy. Natomiast
przypadku cyrkowców
chcielibyśmy bardziej rozbudować wstęp.
Karolina Dudek: A wjaki sposób pojawiały
cykle? Czy to było przypadkowe?

się kolejne

S.S.: Najczęściej zdjęcia opatrzone są syntetycznym
A.K.: Nie, właściwie żaden cykl nie powstał
- choć wiele mówiącym - opisem. Jak do tego doszli­ przypadkiem; „łóżka" wiązały się z procesem szuka­
ście? Dlaczego na przykład nie rozbudować bardziej nia. Interesuje nas to, na co nie mamy odpowiedzi.
To właśnie jest fascynujące, kiedy odkrywamy jakiś
tego opisu, historii człowieka?
temat - nie znamy odpowiedzi i idziemy to foto­
WL.: Opis jako historia? Muszę opowiedzieć grafować. Po „łóżkach", po bezdomnych pojawiła
pewną historię. Zrobiliśmy zdjęcie: dość charakte­ się biała izba, czyli taka izba „ponad stan". To nie
rystyczne łóżko z wielkim zegarem, nie było tam jest impuls na zasadzie: zróbmy białe izby, bo to jest
prawie nic prócz wielkiej marynarki. To bardzo jakieś „odpalone". Pomysły przychodzą zazwyczaj
plastyczne zdjęcie, które pokazujemy na początku z różnych stron. Kiedy rozmawia się z kimś na Za­
wystawy. Miejsce to należało do mężczyzny, który chodzie i mówi mu się, że w niektórych domach
bardzo się jąkał, był rozbity i rozchwiany, po prostu istnieje taki pokój, i że j est on naj ładniej szy, są w nim
nerwowo chory, i poprosił, żebyśmy podeszli, bo naiiainieisze rzeczy a nie można w nim mieszkać to
chce nam pokazać coś drogocennego, naprawdę bar­ dla młodego Europejczyka jest to niewyobrażalne.
dzo drogiego. Nerwowo przewracał kartki papieru,
wyciągnął fotografię i powiedział- Proszę państwa
S.S.: A jak wybieraliście „ obiekty " do zdjęć? Czy -jak
to jest mój syn. Zamordowali mi go". Było to zdjęcie w przypadku trzystu łóżek - °d razu następuje proces
chłopca tuż po sekcji zwłok, ledwie co pozszywa— daleko posuniętej selekcji, a potem jest tylko wybór

BARBARZYŃCA

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Z Andrzejem Kramarzem i Weroniką Łodzińską rozmawiają Sławomir Sikora i Karolina Dudek

7

stricte wystawowy; wiadomo, że na wystawie może
A.K.: I to też jest bardzo fajne. Wrócę do tego,
być pięć, dziesięć zdjęć Ja\ wygląda proces decyzyj­ 0 co pan pytał. Musimy dokonywać selekcji zdjęć
ny, jakie rzeczy są według was ciekawe? Rozumiem, do projektu. W tym projekcie nie chodzi o to, by
że nie jest to masowa dokumentacja...
udokumentować wszystkie łóżka bezdomnych na
świecie albo wszelkie białe izby. Chodzi o podanie
idei, uruchomienie wyobraźni. Bardzo się staramy,
W L : Muszę pana zmartwić, w przypadku
żeby to było różnorodne. Mamy na przykład tylko
białych izb trochę tak jest, bo niełatwo je znaleźć.
jedno zdjęcie, w którym fachowe oko etnografa
A.K.: W ciągu ponad półtora roku znaleźliśmy dostrzegłoby prawdopodobnie „rasową" białą izbę.
Istota tkwi w tej żerdzi. Reszta to, z etnograficznego
siedemnaście izb.
punktu widzenia, w ogóle nie są białe izby. Jednym
z ważniej szych trofeów był dla
dom,
W L : Zapytać gospodarzy w drzwiach, czy mają
w
którym
biała
izba
w
jej
tradycyjnym
rozumieniu
białą izbę, a potem powiedzieć: ,Wiecie państwo,
nie istnieie. Mieszkał w nim człowiek z pięciorgiem
ona nam się trochę nie podoba" - tego nie możemy
dzieci i żoną w jednej kuchni i jednym pokoju,
zrobić, bo to zawód dla tych ludzi, a pokonaliśmy
długą drogę, żeby w ogóle dostać się do środka.
Zawsze jesteśmy dziwnie entuzjastyczni. Gdy
wchodzimy do wnętrza, naprawdę się nim cieszymy.
Za każdym razem, każda biała izba wiązała się
z taką radością. Cieszyło nas to, że mogliśmy do niej
wejść. Rzeczywiście, zrobiliśmy ich dużo, może ze
trzydzieści.

1 jak to zwykle bywa, kiedy nie ma się wystarcza­
jąco dużo pieniędzy, był jeszcze w trakcie budowy
reszty domu. Przez parę lat cała rodzina mieszkała
w dwóch pomieszczeniach, a umowna biała izba
była zamknięta na klucz. Stała tam wersalka ude­
korowana góralskimi gaciami i kapeluszem. I to
jest dla nas istotne: pokazujemy, że tak też ludzie
w głowach mają.

A.K.: Nie, dwadzieścia parę...
W L : Na wystawie pokazujemy dwanaście - to
j est kwintesencj a, tyle ma być w cyklu. Zawsze doko­
nujemy wyboru. Selekcja jest zdecydowana, ale nie
robimy jej przed wykonaniem zdjęcia. Bo może się
zdarzyć niespodzianka. Coś w pierwszej chwili nie
wydaje się ciekawe, a potem okazuje się, że powstaje
z tego świetny obraz.
K.D.: A co jest ważniejsze:
oryginalność przestrzeni?

plastyczność

zdjęcia czy

A.K.: Myślę, że obie te rzeczy są bardzo ważne.
Powiedziałbym, że Weronika ma silnie wizualne,
a ja socjalne nastawienie. To trochę tak działa. Nie
masz takiego wrażenia?
WL:
wizjer.

Tak, każde z nas, co innego widzi przez

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

S.S.: Jak to się dzieje, że ludzie odkrywają przed
wami swoje sekrety? Czy to wasz entuzjazm otwiera
drzwi?
WŁ.: My jesteśmy paskudni, ponieważ widzimy
dużo rzeczy. Więcej niż ludzie, którzy nas goszczą.
Na przykład otwiera nam przemiła młoda kobieta,
wchodzimy do białej izby i wiemy, że ona jest jesz­
cze panną, bo wskazują na to wszystkie znajdujące
się tam przedmioty. O tym, że nie wyszła za mąż,
świadczy liczba poduch, które wyszyła jej mama.
To była bardzo tradycyjna rodzina. Ona była taka
smutna, a te poduchy były gwoździem do trumny:
„Kochana, koniec! Nigdy więcej nie wychodzimy
z domu!". W białej izbie widzimy też losy całej ro­
dziny: pojawiają się dość charakterystyczne plasti­
kowe serwetki z kwiatami przywożone z Ameryki
trzydzieści lat temu podobnie iak lalki ze straszna
ilością' wyblakłych juz falban sztuczne kok,-tresk.

�8
w siatkach z koralików i makatki przedstawiające
Matkę Boską, produkowane na Tajwanie, ukazu­
jące ją jako kobietę ze skośnymi oczami.
A.K.: Języki ognia zamiast promieni. I oni tego
nie widzą!
W L : A kolory były tak mocne, tak infantylne,
tak słodkie, że w pewnym sensie od razu zobaczy­
liśmy obraz gospodarzy.
S.S.: A czy próbowaliście
o tym rozmawiać, dlaczego
właśnie tak to wygląda, czy tylko robiliście fotogra­
fie? Rozmawialiście
o tych intymnościach,
znacze­
niach, o których pani
wspomniała?

Wywiad
A.K.: W przypadku białych izb, poduch - tak,
rozmawialiśmy. Jeśli chodzi o skośne oczy, to nie.
Były też na przykład lalki - pytaliśmy: „Co one tu
robią?", a gaździna mówi, że przywiozła z Ame­
ryki dwie i ściszonym głosem dodaje: ,Wstydzę i
trochę, tej nigdy dziecku nie daliśmy, bo była do
białej izby". Zdarzały się takie rozmowy. Nie mamy
narzędzi etnograficznych do pytania o to wszystko,
ale rozmawialiśmy. Nas oczywiście najbardziej inte­
resuje idea domu w kontekście całego projektu i ona
też się później rozwija. W przypadku emigrantów
pytania są już trochę inne dojrzalsze zahaczają
o coś innego, rozmawiamy z nimi, ale to nie jest
istota naszej pracy. Często też tak bywa jak na. przy—
kład w białe izbie żeiest cholernie zimno-musi być
zimno bo tam trzeba nieboszczyka położyć.
s

?

FOT. ANDRZE

�Z Andrzejem Kramarzem i Weroniką Łodzińską rozmawiają Sławomir Sikora i Karolina Dudek
S.S.: To jest

lodówka.

A.K.: No i oczywiście buty trzeba zdjąć, bo nie
wypada wejść w butach, to normalne. I dwie godzi­
ny w tym zimnie, w skarpetkach, ustawiamy aparat,
robimy zdjęcie. Potem jeszcze chwilkę w kuchni
i uciekamy.
W L : Każda z białych izb jest inna i coś innego
nas w niej intryguje. Jedna była wesoła i kolorowa,
było tam wiele dywaników, dywaniki na dywani­
kach, jedna makatka przedstawiała lwa, a na jego
głowie wisiał obraz Matki Boskiej. To nawarstwie­
nie było aż piękne. Okazało się, że mieszka tam
szalenie radosna kobieta. Wręcz promieniała. Była
bardzo otwarta i opowiedziała nam różne smaczki
;j KRAMARZ I WERONIKA ŁODZIŃSKĄ.

ORYGINALNE ZDJĘCIE JEST KOLOROWE

9

dotyczące białej izby. Dowiedzieliśmy się, że czasem
biała izba była takim miejscem, żeby się, cytuję,
„popróbować".
A.K.: Zdradziła nam, że matka dała jej się po­
próbować w tej izbie. Potem pytaliśmy o tę kwestię
w innych domach. Chcieliśmy sprowokować gospo­
dynie do wyznań, ale one były oburzone, mówiły,
że to nieprawda...
W L : Przedmioty zdradzały, że było tam za
wesoło! [śmiech]
S.S.: A czy moglibyście powiedzieć
cos więcej wła­
śnie o przedmiotach? O obcowaniu z rzeczami, które
mogą nastrajać. Pan mówił o zmysłowości
doświad-

�Wywiad

10

czenia, szczególnie w odniesieniu do łóżek
'
gowmach, o tej gęstości. Zamknięta, mala przestrzeń
staje się bardzo znacząca i nasycona inną osobą.

A.K.: A film się właśnie naświetla, mamy 30
sekund, a przecież wiadomo, że mysz powoduje
jakieś drgania - i co tu zrobić?! [śmiech]

W Ł : Tak, odczuwamy to całymi sobą, od począt­
ku do końca. Wspomnę tu o dwóch projektach. Nasz
ostatni projekt, który robiliśmy w Waranasi, w In­
diach, nazywa się Dom tymczasowy. To miejsce, do
którego ludzie przyjeżdżają, żeby umrzeć. Na pew­
nym etapie życia kończy się energia do wykonywania
codziennych czynności. Ludzie przyjeżdżają i chcą w
skupieniu oddać się modlitwie, oczekiwać przejścia
na drugą stronę. Wej ście do poszczególnych cel - to są
chłodne, betonowe cele - jest za każdym razem prze­
życiem. Z reguły mieszkają w nich samotne kobiety,
rzadko kiedy małżeństwa jeszcze w pełni sił.

WŁ.:
Ten projekt był naprawdę mocnym
obcowaniem z człowiekiem. Ostatnie zdjęcie
zrobiliśmy w celi starszego mężczyzny, który nie
miał sił. Kucając, przygotowywał swoją pudżę.
Mimo że szykował się do modlitwy, był tak
miły, że wyszedł i zostawił nas, żebyśmy mogli
zrobić zdjęcie. Było to szczególne przeżycie, bo
znaleźliśmy się z aparatami i statywem w środku
jego wieczerzy i jednocześnie modlitwy. Musieliśmy
uważać na jedzenie na ziemi
świętą wodę,

w

n o c l e

S.S.: Wymagało to indywidualnej zgody?
WŁ.: Docieraliśmy indywidualnie do każdej
z tych osób. Często byli to ludzie bardzo chorzy,
wchodząc do pomieszczenia, czuło się, że ich dzień
może się zbliżać. Mam na przykład na myśli człowie­
ka, który już tylko leżał. Mieliśmy wrażenie, że jego
życie dobiega końca. Weszliśmy jednak do tego po­
mieszczenia. On wstał i pozwolił nam zrobić zdjęcie.
Pozostało łóżko: wgnieciona poduszka, która miała
intensywny zapach; zostało to coś, co wisi w powie­
trzu, coś gęstego i ciężkiego. Ta fotografia n3 zawsze
pozostała dla mnie ni o c u yni spotkaniem z tym czło­
wiekiem. Tak samo było z Gitą, która mieszkała tuż
obok. Była straszną bałaganiarą i miała niesamowite
ilości ciuchów. Masę! Robiąc zdjęcie, musimy
wykonywać akrobacje. I akurat Gity mieliśmy
ograniczone pole manewru bo iei cela była napraw
de niewielka Chcąc uzyskać iak naiwiekszy dystans
musieliśmy oprzeć s,e o orzerażaiacy stos iei fatałasz'
ków, wręcz zapaść się w nich. Trudno było naświe¬
tlać klisze na bezdechu 7 tona \y\c\\7W^j nam
iłowie Fotografuje inne pomieszczenie również
wstrzymywaliśmy oddech i nade zohaczyliśmy iak
na statvwwdrannia sie mvszv to iest takie mocne

yw

P

ją ?

y y

)

którą i tak niechcący rozlałam. Ten projekt kojarzy
mi się z takimi mocnymi wejściami. Kolejnym
byli Emigranci - podróż dookoła świata w pigułce,
bowiem w tych ogromnych blokach
Nancy
wybudowanych w latach sześćdziesiątych nie
mieszkał, już Francuzi lecz ludzie z pięćdziesięciu
dwóch krajów świata Chodziliśmy i pukaliśmy od
drzwi do drzwi — to była iedyna metoda żeby nas
wpuścili Wiązało sie to z konfrontacja Doszliśmy
d.takie!
nerfekni ze doskonale
uo LdKiej pencKcji,
uosKoiiaie wiedzieliśmv
wieuzieiismy, kto
KIO
otworzy CVv to hedzie C h i ń r z v k

rzv ktos

zGwatemali,czyzJamajki...
A.K.: I zapach, i drzwi, i wycieraczki, czasem
mała naklejka - takie drobne elementy sprawia­
ły, że w zdecydowanej większości przypadków
wyczuwaliśmy, czy to będzie Afryka, czy Azja.
To nieprawdopodobne!
WŁ.:

I brud, który temu towarzyszył.

A.K.: Budynekzzewnątrzjestzwielkiej płyty.To
wygląda podobnie jak u nas, tylko że te bloki mają
po pięćset metrów długości i trzynaście pięter wyso­
kości, więc nawet kiedy na zewnątrz idzie pięć osób,
to wydaje się, że nikogo tam nie ma. Byliśmy tam
w ramach programu Residence i żadna z instytucji,
które nam pomagały, nie załatwiła nam wejścia do
ani jednego mieszkania. Wjeżdżaliśmy na trzynaste

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Z Andrzejem Kramarzem i Weroniką Łodzińską rozmawiają Sławomir Sikora i Karolina Dudek
piętro i schodząc, pukaliśmy do kolejnych drzwi.
S.S.: A ja\ często spotykaliście

się z

odmową?

A.K.: Trudno jednoznacznie odpowiedzieć.
Mieszkaliśmy na miejscu i prowadziliśmy warsztaty
z niepełnosprawnymi dziećmi. Ja miałem tam rów­
nież wystawę mojego dawnego projektu, ale dzien­
nikarze nie zjawili się, bo bali się przebywać w tej
okolicy wieczorem. Kiedy przyjechaliśmy, w Nancy
były jeszcze ślady po spalonych samochodach. Miesz­
kaliśmy tam, chodziliśmy z torbami i statywami, a
miejscowi patrzyli na nas trochę jak na kosmitów, ale
też z aprobatą, widząc, że w ogóle się nie boimy. Po­
nieważ prowadziliśmy warsztaty z dziećmi, zdjęcia
robiliśmy często w przerwach, kiedy tylko mogliśmy.
W południe większość mężczyzn pracowała. W
dżinach pochodzących z Maroka czv Algierii ieśli
bvłv ortodoksvine kobiety me mogły nas wpuścić do
domów Czasem mówiły Proszę orzyiśc iutro za
pytam meza" Nieraz ktoś'sie nie zgadzał bo chciał
mieć święty spokÓ! Ale dv udało nam sie porozma
wiaćztymiludźm'często wyrażali z,ode Mieszkało
ram tez nare rodzin f L c u s k i c h i to one odmówiły
F

Rvć m o ż e emiaranri mieli n o r z n r i e więzi braterskie^
v

L

m i

-

\ n i . L w i , nn f J n m , t n
a

wLik,

m

ówi

z nam, ja nie mowię po trancusJm Weronika mowi,

a^e

akcentem,

jest rozpoznawalna więc byliśmy

WŁ.: Mogliśmy razem ponarzekać na Francuzów.
A.K.: No właśnie. Wracając do pańskiego pytania
o rzeczy, po „łóżkach", po doświadczeniach z nocle­
gownią i białym izbami pojawili się hobbyści, ludzie
mający potrzebę świadomego kolekcjonowania.
WŁ.: Które nie jest kontrolowane.
A.K.: Zazwyczaj żony strasznie narzekają.
Mówią: „Mój mąż jest stuknięty!". Kiedy żonie
hodowcy kanarków pokazaliśmy zdjęcie pokoju
kolekcjonera rzeźby naiwnej, stwierdziła, że tamten
ma lepiej, [śmiech] Czasem jest tak, że gdy patrzymy

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZVMCA

11

na zdjęcia, trudno sobie wyobrazić, że mielibyśmy
tam mieszkać, że moglibyśmy tam spędzić jedną
noc. Oni nie wyobrażają sobie z kolei mieszkania
gdzie indziej. To jest potrzeba kolekcjonowania,
otaczania się przedmiotami, teoretycznie świadomego,
choć niekiedy to się wymyka spod kontroli. Czasem są
absolutnie zniewoleni, jak na przykład myśliwy, który
wykopuje z żoną czterodniową sarenkę, pochowaną
przez dzieci. Niesamowita historia! Świetni ludzie!
To zdjęcie z plakatu wystawy. [Jest też na TV stronie
okładki - przyp. red.]. Uroczy ludzie, mówią, że
kochają zwierzęta. Ponieważ to, co widzimy, nie
bardzo nam się z tą miłością zgadza, pytam wprost:
Ale iak kochacie?" A oni na to że gdy przychodzi
'sobota czy niedziela' rob,a sob,e kawe i siadaia on na
przykład przed willdem ona przed niedźwiedziem
i medytuia myślą o tych zwierzętach I wszystko było
OK dopóki nie zobaczyliśmy małd kilkudniowa
sarenki Weronika snvfała o nia i okazało sie ze
w czasie ż n i w u rodziny sarenka została przecięta ale
zvła 7anvtali rzvadvhvta sarenka umarła modihvła
zabrać- Nie 'hole nia dzieri onieknła" Po t v L I in
nrwnJki.n,' n r v v t h ! l i
t i n dni, J L h ł , i
przypadJoemprzyjecnaliasarenKategodniazdecnJa,
najmtods, zrobiu pogrzeb.
do nocy az
a

poszły spacwykopahją, wyszorował,, wypchał,, mają
w kolekcji.
WŁ.: To jedyny przypadek, gdy żona absolutnie
podziela pasję męża. Jest księgową w klubie łowiec­
kim, nie ma nic przeciwko jego pasji i sama też
zbiera, uwielbia to. Zazwyczaj żony odcinają się od
kolekcjonerskich zapędów swoich mężów...
S.S.: A jak wyszukujecie

kolekcjonerów?

A.K.: Pocztą pantoflową. To często trzyma się
w sekrecie. Nie podajemy nazwisk, możemy za­
mieszczać jedynie lakoniczne opisy, ponieważ oni
się boj ą. Zachowanie taj emnicy j est j edynym warun­
kiem, który musimy spełnić. Na przykład scenograf
- mieszka w jednym pokoiku na parterze, za oknem
stoją prostytutki, a tu kolekcja, Maria Callas z głośni­
ków i on w atłasowym szlafroku. Fenomen!

�Wywiad

12

K.D.: Czy poszukiwaliście
kolekcji konkretnych
przedmiotów,
czy po prostu ludzi, którzy cos z pasją
zbierają?
A.K.: Muszą to być kolekcje widoczne, a nie
ukryte w szafach. Nie jest istotne, czy ktoś zbiera
kapsle czy wypchane zwierzęta, ale to, że ma taką
potrzebę. Chcieliśmy pokazać różne przykłady.
Mamy między innymi kolekcję afrykańskich masek
księdza.
W L : Wbrew pozorom nie jest łatwo znaleźć ta­
kie osoby. Są różne kolekcje: jeśli ktoś zbiera kartki
pocztowe, to dla nas jest to trudne. U pewnego pana
w serwantce było bardzo dużo malutkich orzełków
i patriotycznych symboli. Może to rzeczywiście była
jakaś ważna i cenna kolekcja, ale zajmowała jedną
serwantkę.
A.K.: W Dębicy pewien człowiek miał cały zbiór
w garażu - nam jednak chodzi o to, żeby to było
mieszkanie.

wody i wolna przestrzeń na szerokość drzwi, a na
końcu krzesełko. On ma drugi pokój, który dzieli
z żoną, i to wszystko. U myśliwego zaanektowany
został cały dom z wyjątkiem kuchni, w której nie
byliśmy. Więc bywa różnie.
WL.: W przypadku hobbystów fotografowaliśmy
kolekcje.
AK.: Ale to są centralne miejsca, w których spędzają
najwięcej czasu. Dla nich istotne j est, by móc pochwalić
się kolekcją, więc są to pokoje reprezentacyjne.
WL.: W przypadku emigrantów kluczem był
salon - tu zbierały się rodziny, to było miejsce naj­
bardziej tętniące życiem. Kiedy byliśmy u rodzin
muzułmańskich, zawsze wszyscy siedzieli w salo­
nie, parzyli herbatę i częstowali nas daktylami. Pełno
dzieci, kobiety w chustach i te charakterystyczne dla
ich kultury meble, które sobie przywozili z Algierii
i Maroka. Salon był duszą.

K.D.: Z filmu Andrzeja Różyckiego o Zofii Rydet
S.S.: A czy we wszystkich tych projektach pojawiają pamiętam
najbardziej jej „wejścia" wchodziła,
mówiąc: „Żadnego sprzątania i układania", i robiła
się łóżka?
zdjęcie. Czy wy zezwalaliście,
żeby przestrzeń była
A.K.: Nie, nie. Ale jest to pokój reprezentacyjny, świątecznie przystosowana?
gdzie ono się zazwyczaj znajduje. Choć u emigran­
tów częściej był telewizor niż łóżko.
A.K.: Pukaliśmy, wchodziliśmy i nie było takiej
szansy. Poza jednym przypadkiem w Nancy, kiedy
kobieta właśnie wybiegała z dzieckiem i powiedzia­
W L : Obsesja telewizora.
ła, żeby przyjść następnego dnia, oni nie wiedzieli,
że przychodzimy. To fascynujące, bo mamy zdjęcie
K.D.: W jaki sposób wybieraliście pokój, w którym
mieszkania Algierki, pozostawionej przez męża
robiliście zdjęcie? Znowu: historia, czy estetyka?
z dwójką dzieci, a na szklanym stoliku nie ma grama
kurzu. To samo z białymi izbami.
A.K.: Może podamy kilka przykładów, a pani
oceni. Pokój scenografa wygląda jak muzeum. On
ma jeden jedyny pokój i kuchnię. To po prostu
WL.: Ci ludzie nie wpuszczą nas już drugi raz.
niewyobrażalne, tam wszystko jest jak w muzeum, Wchodzimy na gorąco, skaczemy na głęboką wodę.
nietknięte. I on tam też śpi. Ale w przypadku akwa­ Umawianie się jest ryzykowne.
rysty, który mieszka na trzecim czy czwartym piętrze
w bloku, w wąskim pokoju po obu stronach są akwa­ S.S.: A pomysł na zakonników? To są w końcu tak
ria. Na fulll Pod sam sufit! Węże, rybki, kilka ton różne przestrzenie.

BARBARZYŃCA

3 - 1 (1 3 - 1 1) 3 0 0 9

�Z Andrzejem Kramarzem i Weroniką Łodzińską rozmawiają Sławomir Sikora i Karolina Dudek

A.K.: Dla nas w idei domu mieści się jego róż­
norodność. Weronika nie mogła wej ść do cel zakon­
ników, mimo moich starań. Dlatego zrobiła Pokoje
panieńskie w Kairze.
W przypadku cel bardzo interesowało mnie to,
że ci ludzie, w przeciwieństwie do większości, nie
„myślą o domu". W pewnym wieku każdy czło­
wiek zastanawia się, czy chce mieć dom - na wsi,
z basenem - czy też nie, ale pojawia się myślenie,
by osiąść, natomiast niektórzy ludzie wybierają
zakon. Ważna jest dla nich strona duchowa. Albo
chce uprawiać rolę, albo być naukowcem - szalenie
istotna jest klauzula zakonu. Zakonnicy nie mają

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

13

wyboru, dostają cztery ściany pomalowane na biało
i zaczynają zamieszkiwać. W sposób niekoniecznie
uświadomiony zagospodarowują ten dom, który
jest dla nich absolutnie drugorzędną sprawą. Z tymi
celami jest trochę tak jak z pokojami studenckimi.
Gdy mieszkamy w takim pomieszczeniu, próbuje­
my zorganizować przestrzeń tak, aby dzieliła się na
przestrzeń do pracy, przestrzeń prywatną i tak dalej.
W większości cel część pokoju zasłonięta jest jakąś
szafą. Część oficjalna jest bardzo elegancka, a dopie¬
ro za. szafą stoi łóżko, wiszą prywatne zdjęcia. Ten
podział jest bardzo widoczny. Zakonnicy nie mają
własnej kuchni, bo mają wspólną stołówkę. Poka-

�Wywiad

14

żuję różnych ludzi, różne zakony i różne osobowo­
ści, na przykład jezuitę, do którego należy kolekcja
sześciuset dywanów. A może ją mieć, bo jest już
na emeryturze, zajmuje dobrą pozycję w zakonie.
Gdyby był na początku swej drogi, pewno nie mógł­
by jej mieć, a już na pewno nie mógłby poświęcić
pokoju czterem religiom - on sobie aranżuje takie
kąciki. Inny zakonnik żyje w kompletnym bałaga­
nie, jak student. A z kolei cela księgowego to dla
mnie jakieś bardzo nieludzkie pomieszczenie - jak
pokój hotelowy - stoi tam jakiś regał, szafa, łóżko,
rowerek i to wszystko. Pokój księgowego zrobiłem
za.ra.z pQ
jezuicie i to było przerażające. Każde
pomieszczenie jest lepsze ja po prostu nie widzę
tego człowieka

A.K.: Niektóre są cierpkie. I oczywiście pojawia
się pytanie: czy mamy prawo mówić o tych ludziach,
że są cierpcy, choć właściwie nie mówimy tego.
S.S.: A co znaczy „cierpcy"?
A.K.:

Że są takie niezamieszkane.

S.S.: Sterylne?
A.K.: Nie, nie sterylne. Zaniedbane, ale jak się
powie, że zaniedbane, to zaraz będzie, że brudne
czy coś takiego.

W L : Takie nieautorskie, przypadkowe, i . . .
pobieżne. Choć niekiedy te kabiny są wyraziste!
K.D.: Włamie: „widzę czlowie\a". W waszych wypo­ Żony kierowców szyją im czasem niesłychanie oka­
wiedziach pojawia się motywfantazjowania na temat załe buduarowe zasłony, j ak do łóżka Ludwika XVI.
łudzi w zależności od tego, czym się otaczają. Czy rze­ Więc nasze wyobrażenie, że jest tam straszna masa
czy faktycznie dobrze „opowiadają człowieka"? Czy nagich kobiet na zdjęciach i taka męska sztama,
one mówią prawdę? Mówią, jakjest, mówią mocno, w ogóle się nie sprawdza. Często jest to właśnie
mówią w taki sposób, który daje się łatwo
wyczytać, gotujący się makaron i święte obrazki. A mówiąc
o tych cierpkich...
czy
tojednaktyłkopozór?
A.K.: Przede wszystkim nie nazwałbym tego
fantazjowaniem. To tylko nasze myślenie. Nato­
miast ja bym odwrócił pytanie: czy kiedy ludzie
opowiadają nam o swoich przedmiotach, są świa­
domi tego, że opowiadają nam o sobie? Często jest
tak, że po obejrzeniu zdjęć wiedzą, że drugi raz nie
pozwoliliby nam fotografować, bo są całkowicie
obnażeni. „Czy tak wygląda mój dom?" - zdarzyło
się parę razy, że ktoś dziwił się, że tak wygląda jego
pomieszczenie.
S.S.: A jakie są komentarze do waszych zdjęć?
A.K.: O „łóżkach" ludzie mówią: „Tak... Ale to
smutne...". Mam jednak wrażenie, że izba biała kolorowa jest zawsze wesoło odbierana. Podobnie
z TIR-ami. Niektóre są takie buduarowe.
W L : A niektóre cierpkie.

A.K.: I dużych maskotkach w kształcie penisa...
pluszowych.
W L . : To są właśnie ci cierpcy, tacy bez
korzeni...
A.K.: Tak. Kupi sobie taki fun, postawi, i to jest
to, co widać na pierwszy rzut oka, a cała reszta
to zwykła kabina.
WL.: To jest dom na kółkach, dlatego chcieliśmy
to sfotografować. Oni tam śpią, mieszkają, to dom
w pełnym wymiarze. I jest tam zupełnie wygodnie.
A.K.: Zdjęcia robiliśmy na wschodniej granicy.
Prawo drogowe nie jest jeszcze restrykcyjne w przy­
padku Rosjan, Ukraińców, Kazachów i oni mogą
mieć różne rzeczy. U nas to już jest zabronione, bo
stanowi zagrożenie na drodze. Te wszystkie maskot-

BARBARZVNCA

3 - 3 ( 1 G - 1 1 ) 3DD3

�Z Andrzejem Kramarzem i Weroniką Łodzińską rozmawiają Sławomir Sikora i Karolina Dudek
ki, które dawniej było widać, kiedy się jeszcze jeź­
dziło stopem - to jest już dziś zabronione w Polsce
i w Unii Europejskiej. Tapetować można, ale nie
wolno mieć maskotek i proporczyków. Oni kiedyś
lubili wieszać mnóstwo tych pamiątek.

15

A.K.: Rzeczywiście, coś takiego, co byśmy po­
wiedzieli o meblach z Ikei. Nie na takiej zasadzie,
że kopiujemy kogoś, ale że to jest taki schemat. Przy­
wozimy pufy, które zajmują dwie ściany. One mogą
mieć obicie bordowe lub beżowe, ale to zawsze ten
sam styl, ten sam wzór.

K.D.:
W waszych opowieściach
uderza mnie to, ze
sposób, wjakj zakorzeniamy się w przestrzeni, w świe­
WL.: „Imitacja" poj awia się też w białych izbach
cie, wcale nie zależy od możliwości finansowych. - może to kwestia tego samego gustu, a może wszy­
To jest coś całkiem duchowego i
wewnętrznego.
scy mieli rodziny w Ameryce, które przysyłały każ­
demu identyczne rzeczy - te same kwiaty, obrusiki,
A.K.: Zdecydowanie tak. Widać to wyraźnie makatki, te same lalki, i każdy miał taki sam pomysł
u emigrantów, dlatego ten cykl jest taki fajny. Z jed­ na ich ustawienie.
nej strony na zewnątrz wielka płyta, a z drugiej ci
ludzie... Można by o tym rozmawiać godzinami.
A.K.: Obraz Świętej Rodziny z Józefem cieślą
Tam istnieje problem na poziomie rodziny; młodzi
z siekierą, który pojawił się w kilkunastu miejscach
chcą się asymilować, ale nie mogą, ponieważ starzy - toporny, odręcznie malowany, widać, że chyba
mieszkają od trzydziestu lat we Francji i pieniądze tą samą ręką.
wciąż wysyłają do Maroka czy Algierii, bo - jak
mówią - oni tam wrócą. I jak się asymilujesz, to nie
WL.: Nieco podobnie było w domu dla bez­
jesteś nasz. Francuzi naprawdę mają problem z tymi domnych. Wszędzie wisiały zdjęcia nagich kobiet,
ludźmi. Oni nawet jeżdżą po meble do swoich to wynikało z rywalizacji, który będzie miał lepsze,
krajów. Pamiętasz to mieszkanie z Armenii? Tam fajniejsze. Takie nagromadzenie, niekompletnie
niczeeo nie było oni w oeóle nie mieli pieniędzy
szczere, jakby wypadało to mieć.
tylko t d e n dywan z Matka Boska brązowy zimny
smutny... Oni byl, strasznie smutni. Co ktoś wysta
S.S.: Rywalizacja?
wił to oni wstawili do siebie Segregowanie rzeczy,
które przynosi sie do domu też zależy od naszego
WL.: Tak. I proszę mi wierzyć, pamiętam czasy
poczucia estetyki, prawda?
walki o plakaty z „Bravo" - wiadomo było, które są
W L : To jest takie zostawianie śladu. Mój ślad,
mój odcisk. Pieczątka danego człowieka. To nas
bardzo interesowało.
S.S.: A czy w którymś z projektów dostrzegliście proces
imitacji? Często się mówi, że ludzie naśladują sąsiadów.
WL.: Tak. Imitacja pojawiła się w trzech przy­
padkach. W Nancy emigranci przywozili absolutnie
takie same kanapy, absolutnie w tym samym stylu
i tak samo je ustawiali. Co więcej, zawsze wisiało nad
nimi zdjęcie czy obrazek przedstawiający Mekkę.
To było wręcz nagminne...

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZVÑICA

lepsze, które nieco gorsze, kupowane na giełdzie
po jednym.
S.S.: A czy kiedy robiliście
rozmowy?

zdjęcia, towarzyszyły

temu

A.K.: To jest trudne ze względów technicznych.
Rozstawiamy sprzęt i rozmawiamy o tym, zawsze
jest zaproszenie na herbatę, pogawędkę - wtedy
rozmowa schodzi na różne tory, ale kiedy pracujemy,
ludzie zazwyczaj nie chcą nam przeszkadzać.
WL.: A my nie chcemy przeszkadzać im.

�Wywiad

16

A.K.: Mówimy o wyborze kadru, o tym, co wi­
dzimy, o fotografowanym mieszkaniu, o tym, co do
nas dociera, co nas uderza. Zazwyczaj stoimy blisko
ściany, żeby objąć to, co nas interesuje, więc gospo­
darze widzą, że nie ma miejsca i nie chcą przeszka­
dzać. To tylko z tego wynika, nie z jakiejś niechęci.
Potem zawsze rozmawiamy. Z cyrkowcami też tak
było, chcieli, żebyśmy z nimi zostali.
W L : Ale jedna pani zadbała o nas szczegól­
nie, robiąc spektakl. Musisz przyznać, to już twoja
działka. Przede wszystkim musimy wejść. Potem
scenariusz pisany jest spontanicznie, za każdym
razem inny. Ten pamiętam, bo był zaskakujący,
pokrótce opowiem, bo byłoby trudno na coś ta­
kiego wpaść, gdyby się pisało scenariusz fdmowy.
WNancy, kiedy fotografowaliśmy emigrantów, pu­
kaliśmy od drzwi do drzwi i otworzyła nam kobieta,
która chyba słabo rozumiała francuski. Muzułmanka starsza już pani może około siedemdzie¬
sięciopięcioletnia. Miała' dość charakterystyczny,
bladoniebieski peniuar i grube okulary z jednym
szkłem rozbitym. Wpuściła nas do siebie. Był tam
ieszczeiei svn earbaty i kulawv którvchodził wko
ło nerwowo. Pracowało się nam niekomfortowo.
Kobieta usiadła naprzeciwko nas nie rozumiała
że chcemy zrobić zdjęcie bez nie!.' A iei svn cho¬
dził bardzo nerwowo po pokoi u i 'czeeoś' szukał
po czvm otworzvł kanapę i znalazł kotal Ten kot
hvł wielkim nrzerośnierlm zwierzęciem Okron
nv ohrzvHliwv w kolorze mlerzneł kawv PnHał
t
•
h ł H
•
ł
go matce, ona się rozebrała oo pasa zaczęła go
karmie piersią. Kot ssał, ona miała mleko...
A.K.: Byliśmy przerażeni, nie chcieliśmy tej fo­
tografii. Jest to strasznie niesmaczne, wstrząsające.
Stara kobieta karmiąca kota. A ona czeka.
W L : To była wiedźma...
A.K.: Żeby nie urazić tej pani, zrobiliśmy jej dwa
zdjęcia, mimo że przy tak długich czasach naświe­
tlania filmu (trzydzieści sekund, czasem minuta)

wiadomo, że osoba na fotografii będzie w ruchu,
nieostra.
W L : To jest ciąg dalszy opowieści o intymności,
w którą wchodzi się, przekraczając próg czyjegoś
domu. Bo są zwyczaje, których nie możemy prze­
widzieć. Można oglądać rzeczy, które nam coś pod­
powiedzą, ale potem zdarzają się sytuacje, które są
fascynujące i przerastają wszystko.
S.S.: Ona zapewne myślała, ze tego oczekujecie.
Może to była znana historia, ktoś przychodzi, żeby
to zobaczyć.
WL.: Może to było coś normalnego, normalna
domowa idylla.
A.K.: A my o niczym nie wiedzieliśmy. Zazwy­
czaj robiliśmy tak, że Weronika mówiła szybko, żeby
nie znudzić, ale wyraźnie, a ja z tyłu pokazywałem
nasze zdjęcia, bo one zawsze nam pomagają. Ale
przecież fotograf nie przychodzi tam co pięć mi­
nut.
S.S.: Historia jak z Felliniego...
A.K.: A innym razem taka historia. Pukamy.
Drzwi otwiera olbrzymia czarnoskóra kobieta, We­
ronika zaczyna mówić, ja pokazuję zdjęcia. Ona
nic, ani słowa. Nie wiadomo, czy przerwać, czy ją
to interesuje, czy nie... Za chwilę przychodzi facet
i staje za nią, Weronika dalej mówi i nagle za tymi
uchylonymi drzwiami jest już ściana ludzi. Wero­
nika skończyła, nie wiadomo, co dalej. A kobieta
mówi: „Om, i tyle. Wchodzimy do środka, jesteśmy
w salonie. To jest to zdjęcie całe w różach, kapach:
sztuczne kwiaty, wszystko sztuczne, niesamowi­
te... Oni po prawej stronie siedzą i jedzą obiad. My
wszystko rozstawiamy przepra.sza.my mierzymy
światła dzienne., sztuczne doświetlamy coś a oni
iedza. iedza. Weronika mów, ze mv już kończymy
a oni nic iedza Zrobiliśmy zdjęcie dziękujemy on '
„Dz.ękujemy", wyszliśmy. Takbeź słowa. Cały czas

BARBARZYŃCA

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Z Andrzejem Kramarzem i Weroniką Łodzińską rozmawiają Sławomir Sikora i Karolina Dudek
próbowaliśmy zagaić - a oni nic, po prostu jedli i pa­
trzyli w telewizor...
S.S.: Marsjanie...
A.K.: Tak, ja zawsze mówię, że kosmici przyjeż­
dżają z torbami, statywami, pukają do drzwi i pytają,
czy mogą w salonie zrobić zdjęcie... Z rozmowami
bywa różnie, to jest bardzo indywidualna sprawa.

17

S.S.: Tojeden z wyjątków. Ale przecież w celi ubóstwo
byłoby na miejscu. Takijest stereotyp związany z tym
pomieszczeniem. Tu raczej zaskakują wszystkie inne
pomysły, na przykład sześćset
dywanów.
A.K.: Widzi pan, wypunktował pan coś, co ja
uznałem za nienaturalne, a co powinno być natu­
ralne. Kiedy zaczynałem ten temat, sądziłem, że nie
będzie wielkich różnic. Myślałem, że krzyż będzie
bardziej w lewo albo w prawo, drewniany albo me­
talowy, i tyle.

S.S.:Aczy ludzie „tłumaczą"swoje
mieszkania? Czy
wyjaśniają, dlaczego jest ta\ a nie inaczej? Czy czują
się waszą obecnością wywołani do odpowiedzi?

S.S.: Odwiedził pan wiele cel i wybrał te, czy...

A.K.: Nie, zupełnie nie. Nawet w przypadku
tego dominikanina, który ma bałagan jak w studenc­
kim pokoju. Zadzwoniłem do niego po raz pierwszy,
kiedy on akurat wyjeżdżał, więc skontaktowałem
się ponownie. ,Właśnie wróciłem, jutro wyjeżdżam
i jeśli pan myśli, że posprzątam, to nie, jak pan chce
zrobić tak jak jest, to OK". „Dobra, wpadnę". Go­
dzinę później byłem u niego i zrobiłem to zdjęcie.
Kiedy mówił przez telefon, że nie będzie sprzątał,
od razu pomyślałem, że zacznie sprzątać i układać.
Przede wszystkim nie wyobrażałem sobie, że to bę­
dzie tak: tu zdejmuje spodnie, tam pantofle, i to
sobie tak leży...

A.K.: Nie. Mam niewiele więcej. To jest wielki
problem. Oni niemalże chcieliby, żebym do pa­
pieża szedł po pozwolenie. Cudownie się stało,
że zacząłem od dominikanów, którzy są najbar­
dziej otwarci. Do jezuitów usiłowałem dotrzeć
chyba z pół roku. Nie mam pojęcia, skąd bio­
rą się te straszne obawy. Więc przyznaję, nie
mam więcej zdjęć. Chciałbym, ale to jest bar­
dzo trudne. Kiedy zadzwoniłem do karmeli­
ty, powiedział: „Nie. Może pan sfotografować
pokój gościnny" - a docierałem do niego przez
rekomendacje. Mówię, że nie o to mi chodzi,
że chodzi mi człowieka który tam mieszka.

S.S.: A czy poza takimi sytuacjami ja\z tą panią zda­ K.D.:
Tym, co do mnie wraca po wystawie, jest
rzają się rzeczy zaskakujące na szeroko rozumianym zdjęcie z mieszkania filozofa. /Znajduje się też na I
stronie okładki - przyp. red./. Ale nie książki mnie
poziomie estetycznym czy też wizualnym?
tam niepokoją, lecz plakat, który wisi na ścianie. Na
tym plakacie są wy drapane oczy. W fotografowanych
W L : Tylko hobbyści.
przez was przestrzeniach pojawiają się takie wła­
A.K.: Dla mnie zaskakujący jest na przykład śnie zupełnie nieoczywiste, a przez to niepokojące
karmelita. Wydaje mi się, że gdybym miał zrobić elementy.
te zdjęcia dziesięć lat temu, wyszedłbym, bo bym
uznał, że nie ma tam niczego interesującego. Intry­
A.K.: Myślimy o tym, dokonując wyboru zdjęć
guje mnie, że ktoś może gdzieś mieszkać parę lat na wystawę. Każda fotografia ma dla nas jakieś ko­
i wszystko, co widać, to: rowerek treningowy, zega­ notacje, każda ma jakieś cechy charakterystyczne.
rek i święty obrazek, który równie dobrze mógłby Wydrapane oczy to mocna symbolika, od tego po
powiesić ktoś inny. Zadziwia mnie, że człowiek prostu nie da się uciec. Są takie rzeczy, jak w przy­
może nie zamieszkiwać swojego miejsca.
padku noclegowni, gdzie naprawdę wiemy, że ta

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

�Wywiad

18

lampka była obrzydliwie brudna, klejąca się, bo to
nawet nie jest brud. Możemy sobie mówić, że je­
steśmy świetnymi fotografami, wchodzimy wszę­
dzie. Ale na pewne odruchy nie mamy wpływu,
to jest o wiele mocniejsze, myślę więc, że wszyst­
kie te zdjęcia mają jakąś cechę indywidualną.

W przypadku jezuity, do którego należą te wszyst­
kie dywany i złota kula - nie oceniam tego, to nie
moja sprawa - chcę tylko pokazać, że jezuita ma
sześćset dywanów na środku, i złotą kulę, i kamie­
nie. Fascynacja fascynacją, ale skąd się to u niego
bierze?

BARBARZYŃCA

9 - 1 (1 3 - 1 1) 3 0 0 9

�Z Andrzejem Kramarzem i Weroniką Łodzińską rozmawiają Sławomir Sikora i Karolina Dudek

19

S.S.: Porządkowanie
duszy... W zamyśle Rolanda
WŁ.: Widzimy każdy obrazek, bo każdy może
Bartheśa, punctum to cos, czego fotograf nie może za­ nam zepsuć zdjęcie, gdy źle odbije światło.
projektować, przewidzieć. Oglądając później te zdjęcia,
dostrzegacie w nich więcej Jak często w fotografiach S.S.: A czy mogliby państwo opowiedzieć o technicz­
jużpostfactum
pojawia się cos niesłychanego, cos, czego nych aspektach robienia zdjęć?
wcześniej nie było widać? Rzeczy, które frapują, zasta­
nawiają, przykuwają uwagę, nie dają spokoju.
WŁ.: Muszę zacząć od tego, że mamy prze­
dziwną zgodność, aż jestem sama zdziwiona, co
W L : Niestety muszę powiedzieć, że robiąc do wyboru kadru. Wchodząc do jakiejś przestrzeni,
zdjęcie, widzimy naprawdę wszystko. Przykro mi, wiemy, że to będzie ten kadr. Może dwa razy na
że pana rozczarowuję. Potem, kiedy oglądamy kilkadziesiąt zdjęć zdarzyło się inaczej.
fotografię jest: wowl To też, ale tylko jeśli chodzi
0 efekt, który powstał. Natomiast robienie zdjęcia
AK.: Zgadza się, i wtedy było: to zróbmy tak i tak.
nie jest dla nas mechaniczną czynnością. Poświę­ Potem oglądamy i już nie mamy żadnej wątpliwości...
camy temu niezwykle dużo skupienia i uwagi. Wi­
dzimy każdy detal, bo musimy odpowiednio usta­
WŁ.: ... które będą lepsze. Jest w nas straszna
wić aparat. Czasami coś jest przysłonięte, w cieniu łapczywość przedmiotów - żeby każdy był widocz­
1 musimy zwrócić uwagę, aby ten fragment znalazł ny - i mamy absolutną zgodność, że powinien być
się na fotografii. Zanim zrobimy zdjęcie, Andrzej sto taki kadr, a nie inny. Potem zaczyna się ustawianie
razy patrzy przez wizjer i pyta, co ja o tym myślę, i ja aparatu, które czasami trwa pół godziny, bo tu czai
też patrzę sto razy. Takie sto razy z zatrzymaniem się mnóstwo pułapek. Ponieważ obiektyw jest szero­
oddechu - niestety dostrzegamy wszystko, od roz­ kokątny, pewne elementy mogą być zdeformowane,
lanej kropli wody do czegoś, co jest na suficie. Tym mogą za bardzo wychodzić. Czasem trzeba zdecy­
bardziej, że kiedy mierzymy światło, widzimy każdy dować, że utniemy coś i nie będziemy tego żałować.
ciemny i każdy jasny punkt. Jeśli jest ciemno, patrzę A najgorsze, kiedy się okazuje, że ściany są lekko
w wizjer, Andrzej mierzy światło i pyta mnie, czy krzywe. To jesttakmatematyczne i wnikliwe patrze­
widzę tę czerwoną miskę, czy ona wchodzi w kadr. nie że iesteśnw w stanie określić czy budowniczy
Musimy tak zmierzyć światło, żeby miska była me' skienścł" akieeoś kata bo coś nam sie edzieś
łamie I rzeczywiście okazu! e sie ze skienścił" bo
widoczna. Jesteśmy świadomi tego, co robimy.
coś spada" a mv to widzimy orlez wizier Niedai
AK.: Pojawiają się czasem odkrycia w rodzaju Boże za oóźno sie zorientować bo ootem zdiecie
zobaczenia tytułu jakiejś książki. Nawet kiedy fo­ iest zensute I kiedy iuż mozolnie ustawiliśmy kadr
tografuję swoje mieszkanie, mogę się zdziwić. Ale każde z nas zagląda sto tysięcy razy, widzi co innegdy fotografuję swoje mieszkanie, nie muszę się tak pr&gt; bo ten nochvł nie został dobrze oceniony nrzez
koncentrować jak na wyjeździe, bo wiem, że zawsze
mogę do zdjęcia wrócić. W większości realizowane
przez nas cykle były doświetlane sztucznym świa­
tłem, później robiliśmy czasem zdjęcia w świetle
zastanym. Przy białych izbach była straszna jazda,
te wszystkie szafy są wypolerowane na błysk, więc
trzeba było w drzwi wkładać jakieś papierki, żeby
odwrócić refleks, bo jeśli używamy softboksu, to szafa
przyjmuje białe odbicia światła. I Matki Boskie...

3 - 3 ( I G - l l ) 3DD3

BARBARZYŃCA

fedno d r u L nonrawia i szukamy pomostu ahy
L ł o nałlenL

L i i anarat

Ł i A L Ł L r J u A

iest

l i i

ź l e n o L w i o n v \e'I\
^erJrean

jest jakkolwiek przechyl, wal, się
zdjęcie, lego
me widac w wizjerze, ale widac w wersj, końcowej.
Natomiast my wychodzimy z zalozema, ze me mo­
żemy pozmej kadrować , obcinać czegoś w kom­
puterze Po prostu tego me robimy Kiedy mamy
od początku do końca zbudowany kadr, zaczynamy
mierzyć światła.

�Wywiad

20

A.K.: A światła są różne. Bardzo często myślimy
o pewnym nastroju. Kiedy pojechaliśmy do Indii,
chcieliśmy opowiedzieć o nich w pewnym klimacie,
a nie w takim, powiedziałbym, niemieckim stylu
fotografowania - wszędzie jasno i wszystko wi­
dać - nie używaliśmy więc sztucznych świateł. Ale
przy hobbystach stosowaliśmy absolutnie wszystkie
rodzaje: światło zastane, światło sztuczne. Kiedy
fotografowaliśmy rzeźby, była żarówka i piękny ży­
randol - nie chcieliśmy tego stracić, więc musieliśmy
go zapalić. Mierzymy światło wpadające przez okno,
światło sztuczne i jedno z nas trzyma softboks,gdy
drueie fotoerafuie W przypadku TIR-ów korzysta¬
liśmy z takieeo światła iak w lamp,e błyskowa tyle
tylko ze na kablu Ta toie z aparatem Weronika
za mna trzymaiacs e uchwytów przy drzwiach- ia
tak naprawdę lezę na Weronice żeby me wypaść
Kiedy i u z stabilnie stoimy Weronika wpycha flesz'
zeby doświetlić i f a k w i s i l 7a k a ż d y m razem iesr
nieco i n a c z n W p r z y p a d k u

ł ó ż e k " h y ł y dwa soft

hoksv Ale J i e l i ś L I n o r o czasu i m o i ś m v

sobie

p o z w o l i ć na n s t a w L l - hvło c i e m n o - n i e
LmknW, v k ^ d .

sa

m i , l i h v L v tvlkn

zamknięte Każde, strony, więc mielibyśmy tylko
wierzcnmą warstwę iozka,
byłoby tego, giębiej, więc tam doswietlalismy.
W L : Czasami staramy się robić zdjęcia na zmia­
nę, żeby zabić jakąkolwiek zazdrość, jaka mogłaby
się pojawić.
A.K.: Nie, to się wzięło stąd, że na początku
dziennikarze mieli straszny problem z tym, kto na­
ciska spust migawki.
W L : A my już nie wiemy kto. W przypadku
TIR-ów wiemy...
A.K.: Nigdy tego nie rozumiałem, bo to nie jest
„decydujący moment", nie ma znaczenia, czy ja
zrobię zdjęcie za pięć minut, czy za dziesięć. To
w ogóle nie jest ważne, kto naciska przycisk, więc
robimy na zmianę, żeby nikt nigdy nie doszedł,
czyje to zdjęcie.

K.D.: A ja\ wygląda praca nad projektem w sensie
przygotowania merytorycznego?
WL.: Kiedy chcemy zrobić jakiś projekt, musi­
my pobyć, pomieszkać w miejscu, którego będzie
dotyczył. I tak na przykład w Waranasi upłynęło
wiele czasu, zanim zaczęliśmy zdjęcia. Stworzy­
liśmy codzienny rytuał: chcąc dotrzeć do tych lu­
dzi, musieliśmy jakoś zaskarbić sobie ich sympatię.
W związku z tym jechaliśmy codziennie rykszą do
cukierni i tam panowie pakowali dla nas egzotycz­
ne, śmieszne ciasteczka; z tymi pudłami przyjeż­
dżaliśmy i następował rytuał oddawania czegoś, co
było od nas z serca Ale zwyczaj jazdy rykszą rano
też wspominam iako nieodłączna cześć proiektu
Podobnie edy pracowaliśmy nad TIR-ami mase
czasu spędzaliśmy na parkingach W ten 'sposób
zobaczyliśmy kiedy eranica zaczyna zyć Niełatwo
siefotoLfuie kiedy iest tam ruch Zdiecia sie robi
kiedy oni ledwie sie budzą My sterczymy od piąte/
a oni wstaia około woół do dziesiąta Czekamy na
nich Nieraz nukamy w szyby Panie czy może sie
naniuzohudzić?" T kiedy sa lekko zaspani noka
L a nam swo^e wnętrze To sa przedziwne J L v

_

które mają swoją siłę.
A.K.: Jeszcze jedno. Odkryliśmy, że kiedy się
wyjeżdża do jakiegoś miasta, do Nancy czy gdzie­
kolwiek indziej, to przez cały czas jest ono nieco
obce, nawet gdy się chodzi po ulicach i spędza się
tam miesiąc. Ale wystarczy wejść do jednego domu,
poświęcić mu trochę uwagi, zrobić zdjęcia i wycho­
dzi się stamtąd jakby już do swojego miasta - to
nieprawdopodobne. Oczywiście to uczucie jest po­
zornym odbiorem tego miejsca, ale jest coś takie­
go, że wychodząc z domu na ulicę, jakby bardziej
należymy do tego miasta. Nasze widzenie jest już
bardziej od wewnątrz i to jest niesamowite.
WL.: Bezsprzecznie. Fotografowałam pokoje
panieńskie w Kairze, ale tylko dlatego, że znalazłam
się tam przypadkiem w dzielnicy koptyjskiej, która
j est miej scem wyklętym. To jedno wielkie wysypisko

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Z Andrzejem Kramarzem i Weroniką Łodzińską rozmawiają Sławomir Sikora i Karolina Dudek
śmieci. Wszystko się tam pali, a mieszkańcy siedzą
i segregują śmieci. Czasami są to drastyczne sceny
na granicy życia i śmierci, bo dzieci chodzą gołymi
stopkami po igłach - odpadach szpitalnych. Tak­
sówkarze odmawiają wjazdu: „OK, jak pani chce, to
niech pani tam idzie, ja się stąd wycofuję, mnie tutaj
nie ma". To miej sce budzi odrazę i przerażenie. Tym
bardziej, że przyjeżdżają tam opętani ludzie, dziw­
nie szczekający jak psy. Jeden z ojców duchownych
jest egzorcystą. Co czwartek wypędza złe duchy
z ich dusz. W momencie, gdy zaczęłam wchodzić
do tych domów i szukać pokoi panieńskich, wszyst­
ko zaczęło się diametralnie zmieniać. Zobaczyłam
cudowne kolorowe rodzinv darzące sie wielka mi

łośca Te dziewczęta sa szalenie radosne a Dok e
panieńskie sa takimi nakami róz na wysypisku Ten
L a t iest niedosteon"zamknięty Aby dostać sie do
ich mieszkań trzeba' pokonać stertę śmieci, którą
01

zararniaia do środka Iest też notworna masa szczu
rów My lałam ze ró sa o s w L n e świnki morskie
ale nie T mieszkała tam nanrawde świetni ludzie'
dlC

111C

1

1111C

oZjt\.a.J ej

Ldlll

l l d J J l cl W

3 W1 CLIII

1

L I L I Z j I C ^

harriyo rienli w srorllcn r7iir wielka pnercne Polcoie
&lt;

a

k n l ™

'nr^dni,

m

,lnwniL

T n L ^ J n

21

S.S.: Właśnie takie doświadczenie
miałem na myśli,
pytając o to zobaczenie post factum. Czy znając foto­
grafowaną rzeczywistość, patrząc na zdjęcie, zmysło­
wo obcujecie z tym światem?
W L : Niestety, cały czas tak.
S.S.: Nie można się odseparować i spojrzeć na to ja\
na ładny, estetyczny produkt...
A.K.: Dla mnie to w ogóle tak nie funkcjonuje.
Dopytywał pan o późniejsze znajdowanie w tych
fotografiach jakichś relacji, konotacji - przyznam,
że często po przemyśleniach pojawiają się pomy­
sły na kolejne cykle. Może nie biorą się bezpo­
średnio z jakiegoś przedmiotu, ale taka refleksja
pojawia się po zakończonych zdjęciach. Robimy
coś, widzimy, ale naprawdę nie ma czasu na to, by
się tym delektować, mieć poczucie namacalności
tych wszystkich przedmiotów. Potem rozmyśla­
my o tym... To jest niesamowite. Coś dostajemy
z tych fotografii.

S.S.: Wydaje mi się, że wszystkie wasze projekty skła­
są kolorowe, przesadnie malownicze, lo wszystko
dają się na taki dom, który jest domem na granicy,
zapada w pamięc. upal, nieprawdopodobny za­
w tym znaczeniu, że i ta „mieszkalnia", i Waranasi,
pach, którego me można zmyc, da s,ę go jedynie
i Kair, i emigranci - to są domy, ale też marginesy
wywietrzyć najwcześniej po tygodniu. Zmiema s,ę
szeroko rozumianego społeczeństwa.
ogląd miasta; ta dzielnica stała s,ę moją ulubioną,
bo wiem, jaka ona jest podskórnie.
S.S.: Z tego, co powiedzieliście,
wynika, żefotografia
A.K.: Tak, to jest dom graniczny.
jest sposobem poznawania rzeczywisto/a.
S.S.: Czy planujecie kontynuować
ten projekt?
A.K.: Moim zdaniem tak...
A.K.: Zdecydowanie tak. Zofia Rydet zrobiła
swój
cykl przepięknie, ale zupełnie inaczej, akcent
W L : Bezwzględnie, to jest tak, jakby zobaczyć
jakiś ostry film albo przeczytać niejedną książkę i jest był położony na coś zupełnie innego. Te rzeczy
to podparte obrazem, zdjęciem, w którym dopiero póź­ się nie wykluczają, ale raczej uzupełniają. Nie ma
niej odnajdujemy absurdalną rzeczywistość. Często żadnego porównania. Chcemy zrobić jeszcze kilka
bawią nas pewne fragmenty, na przykład wypchany cykli, żeby pokazać, j ak one mogą być różne. Za tym
lis, który ma w pysku kuropatwę. Po co on ma w pysku stoją konkretni ludzie.
tego ptaka? To nas zastanawia i jednocześnie bawi.
W chwili robienia zdjęcia widzimy wprawdzie kuro­ S.S.: A Waranasi był projektem wymyślonym
czy
patwę w pysku lisa, ale traktujemy to normalnie.
znalezionym?

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

�Wywiad

22

A.K.: Nie, to wcześniej wymyślony projekt. Ale
nie znaliśmy konkretnego miej sca i poszukiwaliśmy
już w Indiach.
W L : To było zabawne, bo zamieszkaliśmy nie­
spełna czterysta metrów od miejsca, którego szu­
kaliśmy.
A.K.: Znowu cudowna historia. Znaleźliśmy
człowieka, który wiedział, gdzie jest miejsce, o które
pytamy. Był akurat przewodnikiem w hotelu, w któ­
rym zatrzymała się Weronika.
W L : W ciągu trzydziestu sekund spotkaliśmy
osobę, która wiedziała, gdzie to jest, gdzie jest miej­
sce, do którego przyjeżdżają ludzie, aby umrzeć...
A.K.: . . . i załatwił nam wejście. A w ogóle,
gdy jechaliśmy do Indii, zdawaliśmy sobie sprawę
z tego, że takich miejsc nie ma zbyt wiele, tak ra­
dykalnie posuniętych, w których ludzie mieszkają
aż do śmierci.
K.D.:
Przepraszam, chciałbym jeszcze wrócić do
pewnej sprawy. „Człowiek {tory załatwił nam wej­
ście. ..". Często spotykaliście takich -jak się mówi w
etnografii - gatekeeperów,
łudzi, którzy
ułatwiają
wejście do jakiegoś konkretnego świata?
A.K.: Tylko w Indiach. To był tak naprawdę czło­
wiek z ulicy. Bo Weronika zapytała o przewodnika,
który będzie mówił po francusku, i powiedziała mu,
o co chodzi.
WL.: „Tak, tak, wiem, to tu jest takie miejsce".
A.K.: Tak, ale myśmy nie uwierzyli w to, że on
wie, bo wysiadamy z taksówki, prosto z lotniska,
pytamy i to jest właśnie człowiek, którego potrzebu­
jemy. A on rzeczywiście zaprowadził nas tam, gdzie
chcieliśmy i wszystko załatwił.
WL.: To było dla nas tak absurdalne, zadaliśmy

pytanie, a on mówi: „No tak". „Ale czy pan dobrze
zrozumiał?" „No tak, to tutaj, czterysta metrów
stąd". To było nie do wiary! Przejechaliśmy pół
świata, sądząc, że szukanie zajmie nam dużo cza­
su. Mieliśmy szczęście. Im bardziej coś wydaje się
niemożliwe i abstrakcyjne, tym trzeba być bardziej
upartym, i wtedy to się udaje. Nawet z noclegownią
- była wówczas paskudna zima. Zanim tam przyje­
chaliśmy, dzieliłam się pomysłem z różnymi ludźmi.
Mówili: „Ale po co? Jaki to w ogóle ma sens?" I im
bardziej coś zdawało się nie mieć sensu, tym szybciej
wyłaniał się przed nami kawał jakiejś niesamowite,
historii. Podobnie było z zamieszkaniem w Nancy
na. osiedlu emigrantów To też trąciło absurdem. Po
pierwsze

bvło to mieisce Drzerażaiace dla kogoś

Lewnatrz-n,eDrzvchvlnesDoirzeniamrukl,wość

a w de zamieszki i zła fama osiedla. Francuz, je
omiiali A mv chcemv w nim zamieszkać na nółtora
mie iara i ma bvć suner Nie bvło tam nrzyiemnie
kiedy pojechaliśmy samochodem ale mu ieliśmy
się przemóc , wysiąść. I tak było zakażdym razem
K.D.:
Pozwolę sobie drugi raz złapać za słowa.
W jednej z odpowiedzi wspomniał pan, że nie macie
etnograficznych narzędzi, w związku z tym to, co
robicie, jest trochę inne. Czy poszukiwaliście
jakichś
etnograficznych inspiracji, czy to, co robiliście,
było
raczej intuicyjne?
A.K.: Chyba każde z nas odpowie inaczej. Będąc
dzieckiem, takim jeszcze gówniarzem, marzyłem,
żeby zostać archeologiem. To nie jest to samo, d z i ś
to wiem, ale cieszę się, że mogę łączyć ze sobą po­
dróżowanie i zgłębianie. To mnie fascynuje w foto­
grafii. A mówiąc, że nie mam narzędzi, po prostu
przypominam, że nie jestem fachowcem, nie wy­
kształciłem się w tym kierunku... Choć etnografia,
antropologia czy etnologia są mi bliskie, sporo na ten
temat czytam nigdy bym nie p o w i e d z i a ł że jestem
fachowcem. A ty?
WL.: Etnografią może się to kiedyś stanie, nie
chciałabym, ale może się tak zdarzyć. Dla mnie jest

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Z Andrzejem Kramarzem i Weroniką Łodzińską rozmawiają Sławomir Sikora i Karolina Dudek
to zbliżone do antropologii. Taka wnikliwość i opo­
wieść o człowieku, głęboko i coraz głębiej.
S.S.: Czy można zatem powiedzieć,
ze tym, co
was prowadzi w tym projekcie, jest poszukiwa­
nie pewnej prawdy o człowieku
w ogóle, zwizualizowanym przez szczególne
rzecz, jaką jest
„wnętrze",
przestrzeń,
która pozwala na wejście
w człowieka, przestrzeń,
która jest mu w gruncie
rzeczy
najbliższa...
A.K.: Ja bym się chyba nigdy nie odważył po­
wiedzieć, że mówię jakąś prawdę o człowieku...
S.S.: Pojedynczym, może
duże C.

nie o człowieku

przez

A.K.: Właśnie nie. Dla mnie to nie jest praw­
da o człowieku, raczej zachwyt nad człowie­
kiem. Cały czas jest to próba zrozumienia, co to
za człowiek, kim on jest. To jest przedstawienie.
I jest ono dla mnie fascynujące. Oczywiście, za­
wiera się w tym jakaś prawda. Jednak nie czuję
takiej mocy, aby twierdzić, że mówię prawdę
o człowieku. Bardziej przypomina to obcowa­
nie czy też przebywanie z... I trzeba pamiętać,
że przecież jest to także moje odczuwanie prze­
strzeni.
WŁ.: To chyba jest wielość prawd o człowie­
ku. Wszystkie te wątki „prawd" przeplatają się.
Widzimy, jak ktoś w chorobliwy sposób deko­
ruje ściany, bo obawia się pustej przestrzeni. Te
motywy pojawiają się na przykład w białych
izbach, gdzie nawarstwienie i dekorowanie oto­
czenia odbywa się w sposób przesadny, wręcz
nerwowy, a jednak rozbrajająco pierwotny przez
to, że rzeczy układane są symetrycznie. To zdra­
dza kogoś nieporadnego, to sekretna prawda
o tym człowieku. Ten wątek jest rzeczywisty.
Takie prawdy można odkrywać w nieskończo­
ność.

A.K.: Tu pojawia się problem tego, jak ro­
zumiemy prawdę. Nie mam wrażenia zafałszo­
wywania, ale myślę, że jest w tym duża doza
interpretacji.
S.S.: W zamyśle moje pytanie miało
odpowiedź,
czy istniejejakaś prawda o
którą niełatwo
zwerbalizować
W.Ł.:

BARBARZYŃCA

przynieść
człowieku,

Tak, rzeczywiście...

S.S.: I oglądając
te zdjęcia, możemy mieć prze­
świadczenie,
że poznajemy człowieka, natomiast
gdybyśmy
chcieli przełożyć to na papier i napisać
krótki tekst, moglibyśmy
zacząć się mylić. A jed­
nocześnie
te doświadczenia
gdzieś się kumulują
i coś nam dają.
A.K.: Zdecydowanie tak. Zresztą poszedłbym
dalej i powiedział, że może dlatego mam taki
problem z pisaniem. To mój kompleks. Potra­
fię myśleć o swoich projektach, natomiast nie
umiem swych przemyśleń ująć w słowa. Kiedyś
ktoś mnie ładnie wybronił: gdyby dało się opi­
sać, co zdjęcie przedstawia, nie byłoby potrzeby
robienia zdjęcia. I to jest rzeczywiście piękne to są dwa zupełnie różne języki.
S.S.: W tym znaczeniu fotografia może być nieschematy żująca.
K.D.:
To ja mam jeszcze puentę z Heideggera.
Ujęło mnie, co powiedział
a propos zamieszki­
wania świata: odwrócił porządek g°&gt;
zwykłe
się mówi. Zazwyczaj rozumujemy ta\: najpierw
budujemy, a potem zamieszkujemy to, co jest już
wybudowane. Heidegger powiedział:
o nie, nie
-jest dokładnie odwrotnie. Najpierw zamieszku­
jemy świat i w zależności od tego,ja\go zamiesz­
kujemy, jak istniejemy w świecie, tak zaczynamy
wokół siebie budować.
te

W.Ł.:

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

23

To jest prawda.

c

o

�Wywiad

24

K.D.:
I wydaje mi się, że to na tej wystawie wy­
raźnie widać. Ona mówi to równie mocno ja\ ten
tekst. W zależności od tego, jak ci ludzie żyją, jak
istnieją w świecie i jak go tworzą wokół siebie,
taka staje się przestrzeń wokół nich. Wydaje mi się,
że chociaż czasami brakuje nam kodów, by czy­
tać te fotografie jak tekst-szczególnie,
kiedy mamy
do czynienia z innymi kulturami - mówią nam one
prostą prawdę o człowieku: że buduje on rzeczywistość
w taki sposób, w jaki zamieszkuje świat.

łego smutku, jaki nosiły w sobie. One zamieszkiwały
świat w sposób radosny, i to było takie fajne. Zapyta­
liśmy jedną z nich, jakie nosi sari. Z reguły wdowy
noszą białe, a ona odpowiedziała: „Żółte, bo to kolor
Kriszny". Widać, kto wesoło zamieszkuje świat.
S.S.: Dziękujemy

bardzo za

rozmowę.

Opracował Sławomir Sikora

W L : Tak, zgadza się. Wrócę do Indii. Były tam
kobiety, które miały wesołe mieszkania, pomimo ca­

o
o

BARBARZYŃCA

3 - 1 (1G-11) 0003

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11798" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11753">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/06645ede6646a93613afd4ba1c32dbb8.jpg</src>
        <authentication>2a2c145a50b6cc9a9905ec3c3ef1c44f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139974">
                <text>Widełki do połowu ryb pod lodem / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Lgiń (woj. lubuskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139975">
                <text>rybołówstwo ; narzędzia i urządzenia rybackie ; Lubuskie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139976">
                <text>fotografia przedstawia narzędzie pomocnicze przy połowie pod lodem narzędziami matniowymi (widełki)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139977">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139978">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139979">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139980">
                <text>1981</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139981">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139982">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139983">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139984">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139985">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139986">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139987">
                <text>PAE_FNK_12.24.I_G.1.10.3_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="469">
        <name>Lgiń</name>
      </tag>
      <tag tagId="471">
        <name>narzędzia i urządzenia pomocnicze</name>
      </tag>
      <tag tagId="225">
        <name>narzędzia i urządzenia rybackie</name>
      </tag>
      <tag tagId="470">
        <name>okolice Wschowy</name>
      </tag>
      <tag tagId="226">
        <name>rybołówstwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="473">
        <name>widełki</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="8483" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8462">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/04bdaeff1b006cc264712d99307c9253.pdf</src>
        <authentication>85386f23720199f0620ff837be39599b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101348">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2307</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101350">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101352">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2140</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101354">
                <text>Widmo środka świata. Przyczynek do antropologii współczesności / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101356">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.1, s.16-32</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101357">
                <text>Benedyktowicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101358">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101360">
                <text>Polski Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101361">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101362">
                <text>Zbigniew Benedyktowicz

W I D M O Ś R O D K A ŚWIATA.
PRZYCZYNEK DO A N T R O P O L O G I I WSPÓŁCZESNOŚCI

„ Z rogu Racławickiej i M i ł o b ę d z k i e j
( m i e s z k a m w pobliżu)
c o dzień jeśli mi sił starcza
o g l ą d a m Pałac Kultury...

4

i socjologów kultury , czy niezwykły sukces książki-bestsellera
(na amerykańskim, kanadyjskim i anglojęzycznym obszarze),
autorstwa Witolda Rybczyńskiego - Home. A Short History of an
/ctea .Ten kanadyjski architekt polskiego pochodzenia w swym
studium na temat Domu, w swej krótkiej historii idei domu,
szczególną uwagę poświęca takim pojęciom jak „intymności",
„prywatności", „domowości", śledząc historyczne ich kształ­
towanie się aż po dzień dzisiejszy. Rybczyński, wychodząc od
obrazów domu pojawiających się we współczesnym filmie,
lansowanych przez współczesną modę, reklamę, fotografię
w magazynach poświęconych projektowaniu architektury
wnętrz, odnotowując obecne w poszczególnych fazach mody
ostatnich lat, zjawisko specyficznej nostalgii, tęsknoty za prze­
szłością i towarzyszące temu zjawisko wykreowanej na użytek
współczesności, wynajdowanej (wymyślonej) „tradycji", scho­
dzi coraz bardziej w głąb historii. Jest to w gruncie rzeczy książka
nie tyle z zakresu historii architektury - co sugerować mógłby
tytuł, jak i osoba autora - ile z zakresu historii kultury, pisana
z szerokim antropologicznym oddechem. Przemiany i kształ­
towania się owych pojęć „domowości", „intymności", „prywat­
ności" omawiane są tu w odniesieniu do języka, kultury, mental­
ności i do przemian w nich zachodzących w poszczególnych
epokach, czasach i miejscach. Książce tej patronuje zasada
przywołana na wstępie przez autora, zawierająca się w sentencji
Milana Kundery, iż zadaniem pisarza i pisania nie jest ogłaszanie
prawdy, lecz jej odkrywanie. O sile tej książki stanowi również
fakt, iż zgromadzone w niej refleksje i przemyślenia inspirowane
były własnym doświadczeniem autora, że ściśle splatały się
z niezwykłą przygodą budowania i kształtowania własnego
domu. Pomimo jednak tego szerokiego, antropologicznego
spojrzenia, pomimo częstego odwoływania się do przykładów
zaczerpniętych z rozmaitych, odległych, częstokroć egzotycz­
nych sytuacji kulturowych, książka Rybczyńskiego, skoncent­
rowana głównie na kulturze amerykańskiej, anglosaskiej, charak­
teryzuje się wyraźnie okcydentalistycznym nastawieniem. Doty­
czy w przeważającej mierze doświadczeń zapisanych czy to
w historii kultury Zachodniej Europy, czy to należących do jej
współczesności. Jest krótką historią idei domu pisaną z zachod­
niego punktu widzenia.
5

Architektura j e g o nie jest w a ż n a
W a ż n a jest architektura mojej w y o b r a ź n i
Architektura mojej krwi i serca
życia i śmierci
słońca i m g ł y . " (...)
( E u g e n i u s z Żytomirski, Pałac Kultury,
Stolicy", Stolica, 15.V.1963).

w : „Liryczne okienko

„ W perspektywie c h w i l i w i d a ć raczej
miniony dzień niż m i n i o n e tysiąclecia."
( S t a n i s ł a w C i c h o w i c z , Skąd ten kanon?,

P S L nr 1, 1 9 9 0 )

O Pałacu Kultury i Nauki im. Józefa Stalina w Warszawie
napisano wiele. Setki reportaży, artykułów. Poświęcano mu
wiersze, śpiewano o nim pieśni, stał się tematem poezji i prozy.
Jego obraz wszedł na trwałe do literatury współczesnej, in­
trygował i inspirował ludzi filmu. Pojawiał się w subkulturze
młodzieżowej, w ulotnych drukach zespołów rockowych - fanzinach, w tekstach Rastafiaranów, widzieć możemy go także, jako
motyw graffiti na murach warszawskich domów. Pisali o nim
dziennikarze, publicyści, ludzie nauki, architekci, historycy, his­
torycy architektury, historycy sztuki, pisarze.
1

2

3

O Pałacu Kultury pisali: Hanna Krall, Stefan Kisielewski,
Leopold Tyrmand, Jerzy Kosiński, i najprzedniejszy jego bard
- Tadeusz Konwicki.
Sumienniejsza kwerenda (może nie bez poczucia zaskoczenia)
musi nas prowadzić do stwierdzenia, że Pałac Kultury należy do,
może niespójnej i rozproszonej, czasami może zakrytej, czy
(wstydliwie?) skrywanej, wyobraźni zbiorowej ostatnich dziesię­
cioleci, i że jest tej wyobraźni ważną częścią. O Pałacu Kultury nie
pisali natomiast etnografowie. Powodów dla podjęcia tego
tematu i motywów, które mną kierowały jest więcej, poprzestanę
na wymienieniu kilku najistotniejszych.
Zacznę od najmniej ważnego. Artykuł ten miał się ukazać
w monograficznym numerze „Polskiej Sztuki Ludowej" poświę­
conym symbolizmowi centrum. W nawiązaniu do tej, opisanej
przez Eliadego kategorii, numer ten miał objąć rozważania
dotyczące symboliki domu, domu jako przestrzeni mitycznej,
mitologii miejsca, w charakterystycznej dla symboliki centrum
sekwencji: dom - wioska - miasto; rozważania dotyczące małej
(lokalnej) ojczyzny, mitologii miasta. Szkic o Pałacu Kultury miał
znaleźć się obok artykułu przywołującego obrazy ojczyzny poja­
wiające się we wspomnieniach Wieniawy-Długoszowskiego,
w wierszach poetów emigracyjnych, obrazów „małej ojczyzny"
zapisanych w poezji ludowej; obok obrazów-planów Surowiaka;
obok rozważań na temat świata ogródków działkowych, miał
sąsiadować wreszcie z esejem Ludwika Stommy, tropiącym
znaczenia Łuku Tryumfalnego i Wieży Eiffla - miejsc mitycznych
Paryża. Na zasadzie kontrapunktu miał znaleźć się obok tych
różnorodnych rozważań na temat symbolicznej i mitycznej struk­
tury domu, jako jeszcze jeden jej współczesny przejaw, jeszcze
jeden wariant i swoista ekstensja symboliki centrum. Temu
pomysłowi towarzyszyło dające się zaobserwować ożywienie
zainteresowań kategorią domu na gruncie humanistycznej reflek­
sji nad kulturą, czego wyrazem mogły być równolegle prowadzo­
ne i u nas badania nad pojęciem domu przez socjologów

16

6

Mógłby zatem ów planowany monograficzny „ d o m o w y " nu­
mer „Polskiej Sztuki Ludowej" wraz z głosem o Pałacu Kultury
być przyczynkiem z tej części świata, z jej nieco innym skom­
plikowaniem, z tej części „innej Europy", przyczynkiem do tak
żywo pojawiającego się i dyskutowanego dziś tematu domu we
współczesnej humanistyce, tematu budzącego zainteresowanie
najrozmaitszych środowisk. Ów pierwotny zamysł został jednak
po części udaremniony. Numer rozsypał się na kilka zeszytów. Ale
problem pozostał.
Od wielu lat na gruncie etnografii, antropologii kultury pisze się
o „zanikaniu tradycyjnego przedmiotu" tych dziedzin. Najdobit­
niej wspomina o tym ostatnio Clifford Geertz w eseju Być tam,
pisać tu: „Świat, który w większości badają antropolodzy,
niegdyś nazywany pierwotnym, plemiennym, tradycyjnym lub
ludowym, a obecnie wyłaniającym się, modernizującym, pery­
feryjnym lub jeszcze zakrytym, ogromnie się zmienił, podobnie
zresztą jak i świat zakładów naukowych, z którego pochodzą ci
badacze." W podobnym kierunku biegną myśli Jamesa Cliffor­
da, który w swych rozważaniach koncentruje się na problematyczności opisu kultury, problematyczności ukazanej na tle związ7

�ków etnografii ze sztuką i literaturą XX wieku (The Predicament of
culture. Twentieth-Century Ethnography, Literature and Art)."
Obserwując zmiany, jakim podlegała i podlega etnografia, Clif­
ford podkreśla najbardziej tę jaka dokonała się w doświadczeniu
podróży i zamieszkiwania. Zmianę i przesunięcia sensu i znaczeń
takich pojęć jak „centrum" („Metropolia") i „Peryferie". Jeśli
zadaniem etnografii jest poszukiwanie sposobu rozumienia i do­
chodzenia do odmiennego świata, który od XVI wieku został
kartograficznie zunifikowany, a jedną z zasadniczych jej funkcji
jest „orientacja" (termin pozostały po czasach, gdy Europa
podróżowała i odkrywała się w stosunku do fantastycznie zunifi­
kowanego „Wschodu") - to o XX-wiecznej etnografii, reflek­
tującej „nową przestrzenną praktykę", nowe formy zamiesz­
kiwania i krążenia, można by powiedzieć, że towarzyszy jej
swoiste doświadczenie „dezorientacji". Gdy spojrzymy na nasz
wiek przez pryzmat drastycznej ekspansji ruchliwości - wliczając
w to turystykę, migrację zarobkową, imigrację, rzesze poliglotycznych uciekinierów, emigrantów i azylantów, gdy weźmiemy pod
uwagę miejskie rozproszenie i mieszanie się obcych populacji
w miastach sześciu kontynentów, sam fakt wreszcie, że „zamiesz­
kiwanie" odbywa się przy pomocy masowego transportu, samo­
chodów, samolotów - wszystko to sprawia, że we współczesnym
świecie oba doświadczenia i „zamieszkiwania", i „podróżowa­
nia" coraz trudniej dają się odróżnić. Wydaje się, że nie ma tak
odległego miejsca na planecie, na którym obecność nowoczes­
nych produktów, środków masowego przekazu i ich władzy nie
mogłaby być odczuwana. Stara topografia jest wyczerpana
- konkluduje Clifford. Nikt już więcej (a tym bardziej zda się
etnograf) nie opuszcza domu w ufności znalezienia czegoś
radykalnie odmiennego, nowego, innego. Poczucie swojskości
odnaleźć można na krańcach świata. Jednocześnie różnice,
odmienność kulturowa, inność, obcość stają się częścią najbliż­
szego otoczenia. Oczekiwanie autentyczności w kulturze i sztuce
poddane jest w wątpliwość. Stara topografia jest wyczerpana
- pisze James Clifford. Po co jechać na Trobriandy™ - wtórują
mu jakby socjolożki znad Wisły - gdy zamknięty świat izolacji
świadomościowej znaleźć możemy we współczesnej wiosce
położonej 200 km od Warszawy. W tym kontekście Pałac Kultury
i Nauki jawić się może jako niezwykle pociągający, intrygujący
dla etnografa obiekt. Jako przykład takiej swoistej (zadomowio­
nej?) egzotyki, pozostającej w zasięgu ręki, stawia mu swe
pytania. Kusi, wzywa wręcz do podjęcia próby opisu i ryzyka
interpretacji. I aż dziwnym może się wydawać, że tak wrażliwi na
dziwność otaczającego świata i zjawisk kultury, i akcentujący
znaczenie dziwienia się w doświadczeniu poznawczym wpisa­
nym w antropologię, etnografowie nie poświęcili mu dotąd
należytej uwagi, że nie powstało ani jedno jego studium, że po
prostu o nim nie pisali. A tymczasem Pałac Kultury umożliwia
wykroczyć poza tę niejasno rysującą się we współczesnym
świecie tradycyjną sytuację i kondycję etnografa („Być tam, pisać
t u " ) , pozwala „Być tu i pisać t u " , a więc tym samym realizować
istotę zadania jakie niesie antropologia dzisiaj, tak jak ujmuje ją
Geertz. Starając się więc umieścić ten przyczynek w jej nurcie,
mówiąc o antropologii współczesności, jej rozumienie przyjmuję
za amerykańskim antropologiem, który tak o niej pisał: „Takie
ryzyko warto podjąć, gdyż prowadzi do gruntownej rewizji
naszego rozumienia tego, co otwiera (nieco) świadomość jednej
grupy ludzi na sposób życia innej, a przez to także ich własnego.
Zadanie (w którym nie można uczynić nic więcej niż całkiem nie
zawieść) polega na tym, by opisać teraźniejszość, za pomocą
słów ująć ' j a k i e t o j e s t ' to specyficzne ' c o ś ' w nurcie życia
świata: t u , jak brzmi słynne powiedzenie Pascala, zamiast t a m ,
teraz raczej niż p o t e m . Czymkolwiek więc byłaby etnografia
- poszukiwaniem przeżyć u Malinowskiego, manią porządku
u Levi-Straussa, kulturową ironią u Benedict czy kulturowym
zapewnieniem u Evans-Pritcharda - jest ona przede wszystkim
oddaniem tego, co aktualne, wyrażeniem żywotności".
Byłbym nie całkiem w zgodzie z prawdą, gdybym upierał się, że
o Pałacu Kultury nie pisali etnografowie. Oto pojawia się on
w formie polemicznej w Przyczynku do powinności przemyśleń
9

11

perypatetycznych"
Jacka Olędzkiego. Przypomnijmy istotę
sporu. Rzecz dotyczyła gry w klasy, a ściślej nieśmiałej, opat­
rzonej znakami zapytania interpretacji tej gry, odnoszącej ją do
archaicznego wierzeniowo-rytualnego wątku „wędrówki w za­
światy", jaką zamieścił w swej książce (Podróże do piekieł. Rzecz
o szamańskich misteriach, Warszawa 1979) Jerzy Sławomir
Wasilewski. „Aby nie być gołosłownym - pisze Wasilewski
- przytoczmy ryzykowny, lecz kuszący ze względu na symbolikę
wędrówki w zaświaty przykład: gra w klasy. Czy skakanie
pomiędzy 'piekłem' a 'niebem' nie jest pogłosem jakiejś ob­
rzędowej podróży w te regiony? Zważmy, że skakanie na jednej
nodze (podobnie jak kulawość) kojarzone jest powszechnie
zdiabelskością, ze sferami podziemi. Czy zresztą kreślona tu kredą
schematyczna figura 'luda' nie przypomina choćby uchwytu
szamańskiego bębna, o kształcie człowieka z monstrualną głową,
albo malowanego na jego powierzchni antropomorficznego
drzewa kosmiczne?"
Odrzucając tę interpretację Olędzki pisze: „ W ten sposób
możemy wszystko wyjaśnić i objaśniać, nie wykluczając sensu
chociażby pierwszych drapacza chmur i tych ostatnich, najnow­
szych, wysmukłych, ponad czterystumetrowych. Wszak są to po
prostu, nieantropomorficzne drzewa kosmiczne, 'osie łączące
górę i dół' (czy również drzewa życia, jak obsesyjnie tym
terminem posługuje się wielu badaczy?). N i e w i e m c z y
Pałac K u l t u r y i N a u k i należy z a l i c z y ć do d r z e w
k o s m i c z n y c h (podkreślenie moje - Z.В.), na pewno jednak
pierwszy, najwyższy dom w Polsce (obecnie hotel 'Warszawa').
Nie bez powodu - zauważmy - nazywał się 'Prudential'."
Ironizując i pokpiwając Olędzki namawia nas do Rozsądku
(wszak nie bez powodu pierwszy warszawski wieżowiec należą­
cy do Towarzystwa Asekuracyjnego nazywał się „Roztropny").
Odrzucając tę mającą w tle archaiczne wierzeniowo-rytualne
zaplecze interpretację, Olędzki proponuje własną zdroworozsąd­
kową wykładnię gry w klasy, Stosując perypatetyczną analizę
uszczegółowioną stara się (mimo stwierdzonych dotkliwych
braków w dokumentacji - znów etnografowie nie zadbali)
osadzić grę w klasy w historii, wiążąc ją z rozwijającą się na
świecie od drugiej połowy XIX w. ideą powszechnej edukacji,
wprowadzeniem płyt chodnikowych, środowiskiem miejskim,
ściśle z pewnym staroświeckim modelem edukacji podstawowej.
Gra w klasy zawierać ma „ideę trudu, czy wprost mozołu
przechodzenia z klasy do klasy, od najtrudniejszej, czy najgorzej
wspominanej, pierwszej - PIEKŁA, po ostatnią - NIEBA". Nie
wchodząc już więcej w szczegóły tej unilinearnej, historycznej
interpretacji i nie spierając się o nie, bo nie miejsce tu na to,
powróćmy do Pałacu Kultury. Nie wiem czy poniższy szkic będzie
w stanie pomóc Jackowi Olędzkiemu i innym czytelnikom
w rozwiązaniu wątpliwości (gdyby mieli podobne), w pozbyciu
się niepewności i znalezieniu odpowiedzi na pytanie „czy Pałac
Kultury należy zaliczyć do drzew kosmicznych". (Myślę, że raczej
nie pomoże, nie takie są tej pracy intencje, i nie jest to chyba
możliwe, niepewność i wątpliwości, jak pokaże zebrany materiał,
należą do urody Pałacu, stanowią jedną z jego cech konstytutyw­
nych). Jednakże, gdy o Pałac chodzi wbrew sugestiom Olędz­
kiego proponuję obrać ową odrzuconą przez niego nierozsądną
drogę interpretacji. Podeprę się tu cytowanym już Geertzem:
„Zalecany krytycyzm - to musisz zrobić, tego ci nie wolno - jest
tak samo absurdalny w antropologii, jak i w innych, nie opartych
na dogmatach przedsięwzięciach intelektualnych". Z dwu za­
tem sposobów interpretacji - nazwijmy je tu umownie ~ „daleko­
wzrocznej", mającej za horyzont archaiczno-wierzeniowo-rytuaIne zaplecze (Wasilewski) i „krótkowzrocznej" - historyczno-genetycznej, perypatetycznie pochylonej nad szczegółem
dnia codziennego najbliższej współczesności (Olędzki) ... już
chciałem napisać: wybieram ten pierwszy, bliższy mi jest ten
pierwszy. Ale czy rzeczywiście jest tu konieczny wybór? W przy­
padku Pałacu Kultury jesteśmy w tym szczęśliwym (?!) położe­
niu, że nie musimy dociekać, czy dominiemywać jego historycz­
nej genezy (Józef Wissarionowicz), dysponujemy bogatą i ob­
szerną dokumentacją od pojawienia się pomysłu, by wybudować
13

14

17

�go w Warszawie, poprzez położenie pierwszych funadmentów,
poszczególne jego fazy wzrostu i rozwoju aż po chwilę obecną.
W przypadku Pałacu Kultury oba spojrzenia mogą istnieć obok
siebie jednocześnie, jedno nie wyklucza drugiego (tzn. w naszym
umownym podziale: drugie pierwszego). Pałac Kultury ofiaro­
wuje nam tę cudowną możliwość bycia dalekowidzem i krótko­
widzem zarazem. Jakże to niedoskonały podział zresztą, ukazuje
nam także wywołany tu przypadek gry w klasy. Oto pod koniec
swego artykułu Olędzki, z pieczołowitością i pietyzmem rekon­
struując po drodze scenariusz „obrzędu-teatru" towarzyszącego
grze w klasy, powraca do „pochopnie krytykowanej" tezy Wasi­
lewskiego o istnieniu archaicznego zaplecza za tą dziecięcą grą.
Także i tu jedna interpretacja nie musi wykluczać wcale drugiej.
Powiem więcej, zarówno ta z końca artykułu Olędzkiego, jak
i dana przezeń na początku „szkolna" wykładnia gry w klasy nie
podważają tropu podjętego przez Wasilewskiego. Zarówno „peł­
ne trudu i mozołu przechodzenie z klasy do klasy", jak i „nastrój
potęgowania poczucia trudności i demonizowania zadania"
obecne w tej grze pozostają w aurze rytuału inicjacji, do którego
to tła i jego archaicznego zaplecza nawiązywał Wasilewski.
Dopowiedzmy rzecz do końca: różnica pomiędzy tymi obu
podejściami polega na tym, że interpretacja Wasilewskiego jest
interpretacją „rozumiejącą" i nie miała w moim odczuciu ambicji
„wyjaśniania" w takim znaczeniu, jak „objaśniania i wyjaśnianie"
rozumie Olędzki, i którego historyczno-genetyczną interpretację
można by nazwać właśnie „wyjaśniającą".
Muszę przy tym wyznać, że to, co urzekało mnie i pociągało
zawsze w etnologii i w etnografii, to nie tylko umiłowanie
konkretu (w tak mistrzowski sposób prezentowane w tekstach
Jacka Olędzkiego), ale i to, że odległe nieraz zjawiska kulturowe
rozpatrywane są nie w izolacji, że dla pełniejszego ich rozumienia
(bez zacierania różnic i ich swoistych konturów) bywają ze­
stawiane w bardziej uniwersalnej skali, na której sąsiadować
mogą obok siebie - (tak, jak w Wasilewskiego) objęte jednym
spojrzeniem archaiczne szamańskie obrzędowe scenariusze „ w ę ­
drówki w zaświaty", rytuał inicjacyjny, współczesna gra w klasy,
w piekło-niebo.
Jak malarstwo naskalne w Lascaux rozpatrywać możemy
w jego paleolitycznym horyzoncie czasowym i kulturowym,
i oddzielnie widzieć dzieło współczesnego artysty powstałe na
wyschniętym jeziorze Big Salt Lake w Utah - t a k również możliwe
jest ich wspólne zobaczenie. Pisał o tym ostatnio na tych łamach
Stanisław Cichowicz i myśl tę można również odnieść do innych
zjawisk kultury, tak do kreślonych na chodniku kredą dziecięcych
rysunków do gry w klasy, jak i do zajmującego nas tu przypadku
Pałacu Kultury: „ M a sztuka swój przestwór, który ustanawia gest
artysty z siebie i dla siebie, ma swoją czasowość, którą rządzi
tajemnica istnienia ludzkości. W nim i w niej trzeba zestawiać
dokumenty artystyczne, jakie pozostawiły na ścianach europejs­
kich pieczar kultura paleolityczna i na wyschniętym dnie jeziora
amerykańskiego współczesna kultura; jest na tej podwójnej skali,
zwłaszcza na czasowej, sąsiedztwo to dla człowieka niepojęte.
Znajomość dziejów z autopsji jest żywa, to pewna, lecz przed
retrospekcją historyczną wznosi barierę pamięci; w perspektywie
chwili widać raczej minfony dzień niż minione tysiąclecia."
Zdaję więc sobie sprawę, że istnieje wiele możliwości różno­
rakich interpretacji Pałacu Kultury-architektoniczna, historyczna
(historiozoficzna), ideologiczno-polityczna, interpretacja odno­
sząca Pałac do świata zjawisk i języka propagandy i wiele, wiele
innych. Tym jednak, co interesuje mnie tutaj najbardziej to Pałac
Kultury jako rzeczywistość niezwykła, niecodzienna, rzeczywis­
tość „mocna", „istniejąca par excellence" - czyli, używając tu
określeń M. Eliadego-jako: rzeczywistość sakralna, jako element
współczesnego - jeśli kto woli - świeckiego sacrum. W obliczu
Pałacu Kultury stajemy wobec podobnego pytania jakie Claude- Henri Rocquet stawiał Eliademu o mauzoleum Lenina - czy jest
ono obiektem sakralnym? Jak dalece profanum może stać się
sacrum? Chodzi więc tu i o rozpoznanie ekspresji i struktur
sacrum w świecie, który sam przedstawia siebie i stanowczo, jako
profanum. Pałac Kultury interesuje mnie zatem jako element
15

16

17

18

wyobraźni symbolicznej, jako struktura długiego trwania. Dlate­
go chcę spojrzeć właśnie na Pałac Kultury w odniesieniu do
kompleksu i cyklu symbolicznego „centrum", do symboliki
środka świata , z należącymi doń takimi obrazami jak: „święta
góra", „góra kosmiczna", oś świata-Axis Mundi i paralelnych do
nich obrazów „Kolumny Universalis", „kolumny świata pod­
trzymującej prawie wszystko co jest", kolumny niebios, słupa,
drabiny, „schodów sięgających do nieba", drzewa, „drzewa
świata", „drzewa życia". Tych charakterystycznych dla archaicz­
nych koncepcji i systemów religijnych obrazów chcę szukać we
współczesnych świadectwach o Pałacu Kultury, pozwalających
widzieć wspólnotę (i różnicę) w doświadczeniu przestrzeni
i miejsca przez człowieka współczesnego i człowieka społe­
czeństw pierwotnych, prawspółczesnych. Doświadczenia, o któ­
rym tak pisał Eliade: „Człowiek społeczeństw prawspółczesnych
stara się żyć jak najbliżej środka świata. Wie, że jego kraj znajduje
się faktycznie pośrodku ziemi, że jego miasto stanowi pępek
świata, a nade wszystko świątynia, bądź pałac są prawdziwymi
środkami świata."
Interesować mnie tu będzie także Pałac Kultury jako rzeczywis­
tość pełna znaczeń, gromadząca w sobie różnorodne, często
sprzeczne emocje. Krótko mówiąc: współczesny mit Pałacu
Kultury i Pałac jako mit. Jako symbol. Symbol skupiający w sobie
zarówno treści nawiązujące do archaicznej symboliki świata, jak
i podkreślające - tu uprzedzam nieco analizę - jego widmowy,
nierzeczywisty charakter. Mówiąc tu o Pałacu Kultury jako
symbolu i o symbolu, o jego polifoniczności, i polisemantycznoś c i nawiązuję bezpośrednio do tego rozumienia i pojmowania
symbolu, o jakim mówi Jurij Łotman , podkreślając jego „niejas­
ny", „aluzyjny" charakter, gdzie: „ T r e ś ć j e d y n i e m i g o c e
poprzezwyrażenie, a wyrażeniejedyniealuzyjnie
w s k a z u j e na t r e ś ć " . Na przykładzie Pałacu Kultury dają się
bowiem prześledzić wszystkie istotne cechy symbolu jako kon­
densatora pamięci kulturowej, o których pisał Łotman:
1. „ W symbolu zawsze jest coś archaicznego. Każda kultura
potrzebuje warstwy tekstów, realizujących funkcje archaiki."
2. „Symbole zachowały zdolność do przechowywania w zwi­
niętej postaci wyjątkowo obszernych i ważnych tekstów."
3. „Symbol nigdy nie należy do jakiegoś jednego synchronicz­
nego przekroju kultury - zawsze przeszywa on ten przekrój
pionowo, przybywając z przeszłości i odchodząc w przyszłość.
Pamięć symbolu jest zawsze starsza, niż pamięć jego niesymbolicznego tekstowego otoczenia."
4. „Będąc ważnym mechanizmem pamięci kultury, symbole
przenoszą teksty, schematy fabularne i inne twory semiotyczne
z jednej warstwy kultury do innej."
5. Symbol występuje „jako coś niejednolitego w stosunku do
otaczającej go przestrzeni tekstowej, jako posłaniec innych epok
kulturowych (= innych kultur), jako przypomnienie o prastarych
(= 'wiecznych') podstawach kultury. Z drugiej strony, symbol
aktywnie koreluje z kontekstem kulturowym, transformuje się
pod jego wpływem i sam go transformuje."
6. I co najistotniejsze w przypadku naszego „tekstu wyraże­
nia", jakim jest Pałac Kultury: „najbardziej aktywne historyczne
symbole cechuje pewna nieokreśloność w relacji pomiędzy
tekstem-wyrazeniem a tekstem-treścią. Ostatni zaws*e należy do
bardziej wielowymiarowej przestrzeni znaczeniowej. Dlatego
wyrażenie nie w pełni pokrywa treść, lecz jedynie jak gdyby czyni
aluzję do niej. W danym wypadku jest obojętne, czym to jest
wywołane: tym, że wyrażenie jest jedynie krótkim mnemonicznym znakiem rozmytego tekstu-treści, czy tym, że pierwszy
przynależy do świeckiej, otwartej i ukazywanej sfery kultury, zaś
drugi do sakralnej, ezoterycznej, tajemnej (...)"
Źródła, na których opieram swoją analizę, wymagają również
słowa komentarza. Są one różne co do jakości i pochodzenia.
Korzystałem tu z notatek prasowych zamieszczanych w „Trybu­
nie Ludu", „Expressie Wieczornym", „Życiu Warszawy", „Stoli­
cy", rzadziej sięgając do innych dzienników i tygodników pozawarszawskich, korzystałem także z Kroniki Pałacu i materiałów ją
uzupełniających , okolicznościowej poezji, dzieł literackich,
18

19

20

21

22

�dzienników i wspomnień. To co uderza w relacjach prasowych na
pierwszy rzut oka, to uroczysta, „podniosła", świąteczna stylis­
tyka, a także to, że informacje przekazywane są w pewnych
schematach i szablonach języka propagandy, powielanych i po­
wtarzanych za prasą centralną, co sprawia, że pierwsze teksty
0 Pałacu Kultury tworzą swoisty zespół tekstów kanonicznych.
Już więc na poziomie języka w jakim się pisze o Pałacu
1 tworzeniu jego tradycji obserwować możemy swoistego rodzaju
sakralizację. Już na poziomie źródeł także, centralny problem
etnograficznego opisu, stojący dziś zdaniem Geertza przed ant­
ropologią i wymagający od niej rozstrzygnięcia: - „Nie całkiem
wiadomo, w jakiej proporcji w barwnych opisach realnych ludzi,
żyjących w realnych czasach, w realnych miejscach stapiać
należy fakty i fikcje" - znalazł się tu już poza naszym zasięgiem
i został z góry, bez naszego większego udziału rozstrzygnięty. '
Można przy tym odnotować i uprzedzić czytelnika, że w nie­
których cytowanych tekstach podniosłemu nastrojowi towarzy­
szy swoistego rodzaju infantylizacja, będąca częstokroć wyni­
kiem pedagogicznych funkcji tekstu, gdy przeznaczony on jest
dla najmłodszych (dzieci, młodzieży), owo zmieszanie nastroju
podniosłego z infantylnym nieobce jest jednak i tekstom oficjal­
nym, kierowanym do dorosłych. Należy ono do charakterystycz­
nych cech stylistycznych kanonu i aury tamtych lat. W swojej
analizie staram się, o ile to możliwe, utrzymać sekwencję chrono­
logiczną, pozwalającą lepiej obserwować nawarstwianie się
znaczeń, wątków i motywów symbolicznych. Nie mogę nato­
miast zapewnić czytelnika, że potrafię zachować należyty dystans
badawczy i oddalić własne emocje. Pałac Kultury umożliwia nie
tylko zstępowanie w głąb archaicznego zaplecza symbolicznego
i kulturowej pamięci. Dla mieszkańca związanego z tym miastem
od urodzenia - jakim jestem, i noszącego Pałac w swoich oczach
od dziecka, jest to też podróż do tej części własnej, osobniczej
przeszłości, której nie obejmuję ani żywą pamięcią, ani jej
świadomością. Oddajmy zatem głos świadkom tego minionego
dziś już świata.
2 3

2

K w i a t kamienny
We wspomniany nastrój n i e z w y k ł o ś c i Pałacu, podkreś­
lany przez wszystkie teksty, niech wprowadzi nas relacja repor­
tera. Zarysowują się w niej także i inne wątki rozwijane w pozos­
tałych świadectwach - element mocy (stal), splendoru, blasku,
wysokości, Pałacu jako stałego punktu orientacji:
„Autor niniejszej książeczki jest reporterem, takim zatem człowie­
kiem, który co dojrzy to zanotuje, a co zanotuje to przekaże
i opowie innym. Innym czyli Wam. A wy jesteście wycieczką,
wycieczką tak przedziwną, że nie ruszając się ze swych domów,
nie opuszczając Stalinogrodu, Gdańska, Szczecina czy Łodzi,
miasteczek czy wsi, zwiedzicie w Warszawie Pałac Kultury i Nauki
im. Józefa Stalina. Reporter widział Pałac od lat trzech, od dni
jego narodzin, kiedy to w dół pod fundamenty spłynął pierwszy
strumień betonu (...)
Był 21 lipca wigilia naszego święta narodowego, na pomoście
stanęli członkowie rządu PRL. Nadeszła uroczysta chwila: Pre­
mier Józef Cyrankiewicz przechylił się przez barierkę i rzucił
złotówkę, a robotnicy zerwawszy czapki z głów i wysoko je
podrzucając wołali: 'Na szczastie! Na szczęście!' (...) Tak rósł
stalowy kolos. Właśnie stalowy. Bo choć dziś w Pałacu po­
dziwiamy lśniące parkiety, wspaniałe marmury, kunsztowne
obicia nie należy zapominać, że Pałac Kultury to przede wszyst­
kim stal. Każde z 32 pięter to stal. Kopuła Sali Kongresowej to stal.
Trzon niebotycznej iglicy - to stal. (...)
Ludzie w tym dniu przystawali na ulicach i wysoko zadzierali
głowy: zdążą czy nie zdążą? Kula iglicy dziś tak jasno lśni.Złociś­
cie świeci w słońcu pokryta zasłoną 1400 kolorowymi złocistej
barwy szkiełkami.
I odtąd w którejkolwiek stanęlibyśmy dzielnicy Warszawy - na
Woli, Bielanach, Mokotowie zewsząd ujrzymy płonącą iglicę
Pałacu."
(Jerzy Janicki, O Pałacu Kultury i Nauki im. Józefa Stalina,
Warszawa 1955 TWP).
Na niezwykłość Pałacu i niecodzienność tego daru, jakim był
Pałac dla Warszawy zwraca naszą uwagę inny tekst. Niezwykłość
Pałacu polega na tym, i dałaby się streścić w formule: „że zanim

powstał już był"; że „jeszcze go nie było a już był". Pojawia się tu
również motyw oniryczny:
„Przerzucamy stronice gazet: luty, marzec, kwiecień, o jest!
Wszędzie na pierwszych stronach wielkie nagłówki: 'Wielki dar
Związku Radzieckiego dla Warszawy', 'Najwspanialszy gmach
Warszawy Pałac Kultury i Nauki'. Tak to było przecież 5.IV.1952.
A więc rok t e m u n i k o m u z nas nie ś n i ł o się o Pałacu
Przyjaźni. Raczej niejednemu, który czytał gazety 6.IV. w y d a ­
w a ć się m o g ł o , że ś n i . Bo też historia nie przyzwyczaiła nas do
takich podarunków. A już Warszawy szczególnie. Łupił nasze
miasto kto żyw w Europie i Szwed, i Sas, Siedmiogrodzki
Rakoczy i Petersburska Katarzyna, austriacki 'najeźdźca' i napoleński 'sojusznik'. Łupiły ją całe pokolenia pruskich żołdaków od
Fryderyka po Hitlera. Nie przyzwyczaiła nas historia do takich
podarunków jak Pałac przyjaźni. Rok temu jeszcze się nam
w Warszawie o nim nie śniło. A dzisiaj? Dzisiaj jest to chyba
j e d y n y w W a r s z a w i e g m a c h , k t ó r e g o jeszcze nie m a .
a k t ó r y dobrze znamy, k o c h a m y , p o d z i w i a m y . * Jeżeli Plac
Konstytucji dokonał tej sztuki, że zrósł się z Warszawą natych­
miast po zbudowaniu, to Pałac Kultury i Nauki pod tym względem
pobił M D M - stał się nierozerwalną częścią Warszawy jeszcze
przed swym wzniesieniem. Czyż nie jest nam znajoma i bliska
sylweta Warszawy, z której nad zarysami Nowego Światu i Krako­
wskim Przedmieściem, nad Kolumną Zygmunta i kopułą Pałacu
Staszica i nad masywem domu partii i kanciastym pudłem
'Prudentialu' wystrzela wieżyca największego Pałacu już dziś tak
bardzo warszawskiego. "(Karol Małcużyński, Nasza Stolica,
„Trybuna Ludu" 17.1.1953)
O niezwykłości tego przedsięwzięcia jakim była budowa Pała­
cu mówi Aleksander Zacharowicz Antonów - budowniczy Pała­
cu Przyjaźni:
„Gdy przeczytałem umowę naszych rządów o darze dla Polski
Ludowej, ogarnęło mnie uczucie dumy, za kraj mój, za rząd, za
Stalina. Jeszcze czegoś takiego nikt, nigdy i nigdzie nie budował,
i aby mury były z przyjaźni. To wielki zaszczyt uczestniczyć w tym
pięknym dziele." (tamże)
W wierszu o tym jak rósł Pałac Kultury dostrzec możemy
również epifanię techniki. Pojawia się tu również klasyczny obraz
kratofanii („Mocny jak skała"). Pałac łączy bowiem w sobie
przeciwieństwa, stanowi bowiem szczególnego rodzaju „coincidentia opositorum" uchwyconą w oksymoronicznej formule
(„kwiat kamienny"):
Jadą do Polski
deski i szyny,
wapno i cement,
szkło i maszyny.
Auta i dźwigi,
brązy, marmury
by stanął piękny
Pałac Kultury
Już długi pociąg
do Polski jedzie,
wielkie koparki
na samym przedzie.
Jadą radzieccy
dzielni kopacze,
jadą szoferzy,
jadą spawacze.
Już przyjechało
stu inżynierów,
majstrów, murarzy,
cieśli, monterów.
Już się w Warszawie
praca zaczęła.
Już się zabrali
śmiało do dzieła.
By wywieźć ziemię
nie trzeba taczek:
wszystko ułatwi
praca kopaczek.
A te kopaczki
to istne smoki:
biorą od razu
rozmach szeroki. (...)

Przy takiej pracy
małe kłopoty:
już ukończono
ziemne roboty!
Już fundamenty
całkiem gotowe,
już rozpoczęto
wielką budowę!
Już rosną w górę
potężne mury:
dźwiga się z posad
Pałac Kultury!
Dźwiga się śmiało
i szybko wzrasta
jak k w i a t k a m i e n n y
na klombie miasta!
Coraz to wyżej
i wyżej rośnie.
Oczom przyjemnie!
Sercu radośnie!
Spójrz, już niedługo
dogoni chmury
wielopiętrowy
Pałac Kultury!
Piękny jak uśmiech!
M o c n y j a k skała!
Wielki jak wieża!
Wieczny jak chwała!
Wspaniały pomnik
radzieckiej sławy:
symbol przyjaźni
w sercu Warszawy!

(R. Pisarski, Rośnie w Warszawie Pałac Kultry)
Obok obrazów podkreślających moc, trwałość, wieczno-trwałość obrazów i symboli znanych w historii idei religijnych od
czasów cywilizacji megalitycznych, które rozwijały złożoną symTo i następne podkreślenia moje - Z.B.
19

�I
bolikę lityczną i religijną waloryzację skał i kamieni: ,,Skała,
kamienna płyta, granitowy blok okazują się nieskończenie trwałe,
stałe, odporne na zniszczenia, ostatecznie i s t n i e j ą w sposób
niezależny od stawania się w czasie." (por. M. Eliade, Historia
wierzeń i idei religijnych, Warszawa 1 988,1.1, rozdz. V, s. 82 i п.),
obok obrazów wieży („Wielki jak wieża"), pośród obrazów
wznoszenia się, wzrastania, wstępowania w niebo - gdzie
widzimy znów znaczącą coincidentia opositorum, jednoczenie
przeciwieństw: statyki, trwałości z dynamicznym stawaniem, się,
ruchem („dogoni chmury"), przezwyciężeniem ciężaru, moty­
wem lotu („Będzie sięgał wysoko do góry Tam gdzie ptaki, obłoki
i chmury") - a więc pośród obrazów z pola symbolicznego axis
mundi , pojawia się w opisach Pałacu również znamienny dla
symbolizmu centrum obraz G ó r y . Nie jest to oczywiście czysty
obraz „Góry kosmicznej" łączącej niebo i ziemię (chociaż znaj­
duje się w centrum: „ W sercu Polski widoczny z daleka").
Pojawiający się obraz góry jest tu skontaminowany z innym
archaicznym wątkiem należącym do folkloru ludowego i wyobra­
źni ludowej, wpleciony w baśniową konwencję i stylistykę,
w której powraca sygnalizowany już oniryczny nastrój:
25

Góra szczytem strzelała w obłoki
Stał na górze tej zamek wysoki
Była w zamku dziewczyna zamknięta...
Baśń tę każdy na pewno pamięta.
To co bajarz ludowy napisał
To co lud w wyobraźni kołysał
Wkrótce wszyscy ujrzymy na jawie!
Pałac z baśni powstaje w Warszawie.
Będzie sięgał wysoko do góry
Tam gdzie ptaki, obłoki i chmury
Tak jak w baśni nasz Pałac Kultury.
0 czym niegdyś nasz lud tylko marzył
Tym go naród przyjaciel obdarzył.
Jest już wolna więziona dziewczyna
1 minionych złych lat nie wspomina.
Cała mieni się w czerwonych wstążkach;
Ta dziewczyna to po prostu - książka
Z niej wypływa i mądrość i wiedza
Która pochód kultury poprzedza.
Będzie piął się wysoko do góry
Tam gdzie ptaki, obłoki i chmury
Dar przyjaźni nasz Pałac Kultury.
W sercu Polski widoczny z daleka
Będzie trwał jak wiara w człowieka,
Będzie trwał jak miłość dla dziecka.
Będzie trwał jak przyjaźń radziecka.
(Jan Brzechwa, Pałac Kultury)
Ów baśniowy wątek, wraz z motywami wstępowania w niebo,
wzrastania, wysokości („zaledwie dostrzegalny naszym ludzkim
okiem"), rozwijany jest i w innych tekstach:
Już wyjrzały spod ziemi pierwsze fundamenty.
Strzeliły w górę przęsła stalowych rusztowań,
Coraz wyżej się wspina Pałacu osnowa,
Piękniejszego, niż pałac królewny zaklętej.
Tam w górze, gdzie ten obłok, błyśnie szczyt iglicy,
Zaledwie dostrzegalny naszym ludzkim okiem.
I rozjarzy się Pałac tysiącami okien
I nigdy nie gasnącym będzie płonął zniczem.
Jako symbol przyjaźni szczerej i głębokiej.
Najwspanialszy ornament wspaniałej Stolicy.
(Adam Nowak, Pałac Kultury i Nauki)
Motyw mocy, blasku, epifania światła i świetlistości, wzrastania
w górę należy tu do najczęstszych:
(...) Jadą ze Związku pociągi z głazem.
Lokomotywa jak serce pała.
Z walki o wolność, podjętej razem,
Z dziejów przyjaźni wyrasta pałac!
20

Patrz, jak koronką wysokość zdobi
I jak smukleje, jak pnie się w górę!
Żeby od dołu zwycięstwo robót
Sprzęgło murarza z natchnionym piórem!
Żeby świadectwem był pałac w walce
0 szczęście ludu, o trud i pokój.
Żeby na książki kładli tu palce
Synowie fabryk i dzieci chłopów.
(Grzegorz Timofiejew, Na budowę Pałacu Kultury i Nauki w War­
szawie)
W dialogu chmury z chmurką dochodzi do głosu kosmiczna
symbolika Pałacu, obraz kolumny niebios (wieża oparta o gwiaz­
dy):
(...) Odpowiada chmura mama:
A ja się nie śmieję,
Bo słyszałam przecie sama
- Boria, „żmi bystrieje".
A jak „żmi bystrieje" Boria
To ładna historia.
Znam ich, każdy uśmiechnięty
Lecz zawzięty każdy.
Wzniosą wieże, postumenty
1 oprą o gwiazdy.
Tak mówiła chmura-mama,
cała zapłakana:
- Uciekajmy córko-chmurko
nie chcę być drapana.
Odpłynęły więc niemrawo
Daleko za Wisłę
Nad Warszawą, nad Warszawą
Niebo jasne, czyste.
(Józef Prutkowski, Mówi chmura córce

chmurce...)

Kosmiczną symbolikę spotykamy również w wierszu o błysz­
czącej z daleka „kryształowej kuli" wieńczącej iglicę Pałacu, nad
którą pochylają się i Słońce i Księżyc, gdzie dochodzi do głosu
i możliwa jest komunikacja, nawiązanie kontaktu pomiędzy
niebem a ziemią. Obraz rozwijany w magicznym (kula magiczna,
wróżka, wróżbita), mantycznym, baśniowym nastroju.
Na iglicy Pałacu, gdzie tylko wiatr hula,
w słońcu wysoko błyszczy kryształowa kula.
I dzień - niby wróżbita - ręce do niej tuli,
wypowiada zaklęcia i czyta coś w kuli.
Powiedz, promieniu słońca, powiedz ze swej łaski,
co tam widzisz w magicznej tej kuli warszawskiej?
Widzę Pałac gotowy, M D M - jak rośnie,
każda się w niej budowa przegląda radośnie!
Widzę ludzi, pojazdy, ogrody, ulice,
Wisłę, mosty, bulwary - calutką stolicę!
I widzę, jaka będzie ta przyszła, jutrzejsza:
coraz większa, ludniejsza i jeszcze piękniejsza!
Na iglicy Pałacu, gdzie tylko wiatr hula,
w księżycu jasno błyszczy kryształowa kula.
I noc - najlepsza wróżka - wznosi nad nią dłonie,
gwiaździste rzuca czary i wzrokiem w niej tonie.
Powiedz, światło księżyca śliczne, romantyczne,
co tam widzisz w warszawskiej tej kuli magicznej?
Widzę, jak ona górą lśni, iskrzy się w gwiazdach
i w dole jak odbija gwiazdozbiory miasta.
Czuję oddech Warszawy pogrążonej we śnie
i słyszę, jak do pracy spieszy rano wcześnie.
W niej piękno w krąg zamieszka, radość się rozgości i będzie jej wciąż z wiekiem przybywać młodości!
Na iglicy Pałacu, gdzie tylko wiatr hula,
wróży szczęście Warszawie kryształowa kula.
Wszystkie blaski stolicy niechaj w niej migocą!
Wierzymy tym wróżbitom: naszym dniom i nocom.
(Witold Degler, Kryształowa kula Pałacu Kultury)
W poetyckich obrazach i przeżyciach Pałacu Kultury zbiegają
się motywy tak charakterystyczne dla symboliki centrum (stały,
mocny, trwały punkt orientacji umożliwiający przejście pomiędzy
różnymi poziomami rzeczywistości kosmosu: niebem - ziemią
- podziemiami; (elementy te i płaszczyzny siedzieć będziemy
jeszcze w dalszej części analizy), jak i symboliki d o m u , z jego
wartością środka umożliwiającego przejście pomiędzy różnymi
wymiarami czasowymi (cofanie się i zstępowanie w przeszłość;
wychodzenie i wstępowanie w przyszłość). „Dom dostarcza

�obrazu przeszłości. Co więcej w sensie idealnym dom leży
pośrodku ludzkiego życia, a środek (jak widzieliśmy) oznacza
punkt wyjścia i początek" (por. Yi-Fu Tuan, Przestrzeń i miejsce,
Warszawa 1987, s. 164). Odnajdujemy również w obrazach
Pałacu Kultury związane z mitycznym wartościowaniem prze­
strzeni i miejsca - częściowo już pojawiające się w dotych­
czasowych tekstach - symbole „wnętrza kraju", „źródła", „środ­
ka", „serca"-symbole mistyki poznania, które wszystkie pokazu­
ją ideę czasu przeszłego (por. Yi-Fu Tuan, tamże, s. 161).
W przypadku Pałacu Kultury, jeśli jednak nie mówić o swoistej
inwersji znaczeń (poza ideowym założeniem projektu architek­
tonicznego) to z pewnością mamy do czynienia ze znacznie
silniejszym akcentowaniem przyszłości, a wspomniane obrazy
i symbole (domu, środka, serca) związane są z ideą czasu
przyszłego, nowego, innego, wychylone są i zorientowane prze­
de wszystkim ku przyszłości. Nawet w wierszu Stanisława
Ryszarda Dobrowolskiego, który uruchamia romantyczny Mic­
kiewiczowski topos „rzeki domowej", wpisując w ten sposób
Pałac w tradycję i zwracając się ku przeszłości, jawi się on jako
coś nowego wraz ze swą kosmiczną „naturalno-religijną" sym­
boliką (Dom - jak Kościelec ogromny).
Wisło, rzeko domowa, czyś ty kiedy widziała
takie tu domy?
Żeby wieża nad miastem do księżyca sięgała
Żeby dom był jak Kościelec ogromny.
(Stanisław Ryszard Dobrowolski, ..Express Wieczorny", 22.VII.
1954)
Owo wychylenie w przyszłość, wraz z Pałacem jako punktem
orientacyjnym - znów z epifanią światła - znajdujemy w wierszu
podporucznika Mieczysława Michalaka:
Z dróg warszawskich ta jedna najbardziej jest znana,
która wiedzie do miejsca, gdzie Pałac wyrasta,
gdzie jak jasna pochodnia płonie biała ściana
i oczami żarówek świeci duma miasta.
Dłonie dźwigów nam kreślą powitania miłe
i mowę zrozumiałą niosą w ludzkie serca
dźwig żelazny, lecz żywy, przemawia swą siłą,
jak człowiek do przyszłości wyciągając ręce.
Patrząc na ludzi, na mury - dar uczuć braterskich
na płycie marmurowej czuję najwyraźniej
ciepłą dłoń robotnika - to dotyk Przyjaźni Więc przesyłam ci, Moskwo, mój salut żołnierski.
(Z wycieczką na budowie Pałacu Kultury i Nauki)
Pałac Kultury jawi się również jako źródło prawdy (Pałac praw­
dy), ze swą mocą ożywczą i odmładzającą.
Przypędzono stalowe żyrafy,
rozciągnięto stalowe ramiona,
rosną w górę konstrukcje stalowe,
rosną piętra w stalowych dłoniach.
Metrów dwieście!
Metrów dwieście!
Rośnie pałac,
w górę pnie się!
Ponad miastem
metrów dwieście!
To przyjaźń wyciąga ramiona,
to przyjaźń wieńczy śródmieście!
Wyżej, wyżej! Jak radość! Jak ptak!
Rosną piętra, jak przyjaźń urosła!
Rośnie pałac, jak przyjaźń wzrastała robotnicza, żołnierska, najprostsza!
Tu robotnik i chłop się spotkają,
Tutaj prawda jak żyto jest prosta.
Tu swą młodość wciąż młodą i piękno
przekazuje Warszawie - Moskwa.
(Stanisław Czachorowski, Pałac prawdy)
W wierszu węgierskiego poety, Ferenca Pakozdy'ego, Pałac
Kultury jest nie tylko ożywczym źródłem, obok sygnalizowanych
już symboli i motywów, jawi się jako niemal miejsce święte,
cudowne („Oto nowy cud życia"). Epifania blasku, świetlistości,
światła, mistyka światła osiąga tu swą kulminację. Wiersz jest
świadectwem przeżycia mistycznego doznawanego w kręgu
Pałacu, gdzie następuje ekstatyczna przemiana (podmiotu lirycz­
nego) autora w światło („Dziś duszę moją kąpię w blasku" (...)
„I sam się w blask iskrzący zmieniam").

Pałac Kultury i Nauki,
Już jadąc patrzyłem na niego.
Oto pnie się nad Warszawą stalą.
Zapowiedź! Symbol! Szturmuje niebo.
Jeszcze w koło gruzy i zwaliska,
Jeszcze stopą o przeszłość potrącasz,
A już nad wszystkim przyjaźń goreje
Dumnie potężniejąca.
Patrzę w dzieje rosnącej budowli,
Pielgrzymuję codziennie w jej stronę.
Nieustannie dudni tu pracą:
Serce miasta roztętnione.
Na podwyższeniu - mnóstwo widzów.
W oczach dostrzegam żar i zadumę.
Padają słowa w zamyśleniu:
To stalinowski, drogi podarunek!
Tak mnie raduje ten piękny pałac,
Jak gdyby dla mnie go budowali.
Pokój stąd bije, serca zapala:
Proletariacki internacjonalizm.
Tutaj wyczuwasz w każdym odruchu
Radziecką rękę, myśl i tempo;
Tu się roztacza wizja świata:
Komunistycznej epoki piękno.
Słynne budowle komunizmu...
Pojęcie o nich zawdzięczam książkom;
Dziś duszę moją kąpią w blasku
I w teraźniejszość blask przyszłości sączą.
A gdy wieczorem nad konstrukcjami
Niebo od iskier się rozpłomienia.
Pieśń wzbiera we mnie i upojenie.
I sam się w blask iskrzący zmieniam.
Pałac Kultury i Nauki...
Witam go roniąc łzy radosne.
Szczęśliwy jestem. Oto nowy cud życia:
Klucz do przyszłości. Czuję, że rosnę.
(Ferenc Pakozdy, Pałac Kultury i Nauki, przełożył z węgierskiego
Tadeusz Fangrat)
W wierszu Pakozdy'ego w najbardziej dobitny sposób dochodzi
też do głosu agresywny obraz Pałacu, Pałac jako wyzwanie
rzucone niebu, w którym to obrazie rozpoznać możemy mityczny
motyw w i e ż y B a b e l ( - „ S y m b o l szturmuje niebo").
Obraz ten nawiązuje do zinterpretowanej przez marksistowsko-komunistyczną ideologię, biblijnej opowieści o wieży Babel.
Motyw ten jako przykład transformacji symbolu rozpatruje Łotman, pokazując przy jego pomocy istotę symbolu jako obszer­
nego tekstu „ w zwiniętej postaci" przenoszącego pamięć kultury.
- „Już w formule Marksa - która była (...) niezmiernie popularna
- 'proletariusze szturmują niebo' - zawierało się odwołanie do
mitu o wieży Babel poddanego podwójnej inwersji: po pierwsze
zmieniały się miejscami oceny nieba i atakującej go ziemi i, po
drugie, mit o rozdzieleniu narodów był zastępowany wyob­
rażeniem o ich połączeniu czyli międzynarodówce." (por. J.
Łotman, Symbol'w systemie kultury', op.cit.,s. 154). Warto w tym
miejscu wspomnieć o innej interpretacji opowieści o wieży Babel,
widzącej w „karze" pomieszania języków - błogosławieństwo,
broniące przed pokusą totalitaryzmu (jeden język, „będziemy jak
bogowie"): uniemożliwienie zbudowania wieży i pomieszanie
języków widziane tu jest jako zachowanie różnorodności, od­
mienności pluralizmu tożsamości, a w tym wolności ofiarowanej
człowiekowi.
Tym co nieodmiennie podkreślane jest we wszystkich tekstach
i świadectwach przeżyć związanych z Pałacem, to jego w y s o ­
k o ś ć , podniebność, strzelistość. Niezwykłość i moc Pałacu
streszcza się w jego wysokości i ogromie. Wysokość Pałacu
fascynuje, przyciąga, magnetyzuje. Tak jest od samego początku,
od chwili ogłoszenia wiadomości o darze:
„Na największym placu stolicy przy ulicy Marszałkowskiej wznie­
siony zostanie gigantyczny obiekt budowlany wysokości 28-30
pięter (...) polska myśl twórcza będzie stąd promieniować na cały
21

�kraj." Reakcja ludzi na tę wiadomość przywodzić może na myśl
skojarzenia z masowymi przeżyciami o charakterze mirakularnym.
„Całą Warszawę natychmiast obiegła wieść o wspaniałym przyja­
cielskim darze, jaki otrzymała stolica Polski Ludowej od Związku
Radzieckiego, którym będzie najwyższy w Polsce gmach - Pałac
Kultury i Nauki. Mieszkańcy Stolicy ciągnęli na wyznaczone pod
budowę tereny, między Marszałkowską a Al. Jerozolimskimi,
Sosnową i Świętokrzyską, omawiali na żywo przypuszczalny
wygląd kolosa, jego przeznaczenie..." (...)
„Radosna wiadomość elektryzuje dziś wyobraźnię wszystkich
mieszkańców Stolicy i całej Polski - mówi pisarz Leon Kruczkow­
ski. - Ten szlachetny dar narodu dla narodu będzie nie tylko
trwałym pomnikiem naszej wieczystej przyjaźni. Już sam proces
jego budowy będzie na nas wspaniale promieniował dzień po
dniu mocniej niż jakiekolwiek słowo (...)" (,, Express Wieczorny",
7.IV.1952)
Tak też jest i po zakończeniu robót, gdy „Życie Warszawy" od
stycznia 1955 r. publikuje głosy w dyskusji nad projektem
zabudowania Placu Stalina:
„Trzeba tu postawić gmachy, które jako piękna oprawa stanowić
mają jednolitą całość z p o d n i e b n y m p a ł a c e m . "
„Gmach biały i smukły stoi w całej swej okazałości. Strzelista jego
sylweta, tak nierozłącznie i już na zawsze złączona z obrazem
Warszawy widoczna z odległości dziesiątek kilometrów, góruje
nad miastem, ściągając codzień spojrzenia tysięcy i tysięcy
mieszkańców Warszawy." („Express Wieczorny", 21.1.1954)
„Z tarasu na wysokości 132 m Ogród Saski wygląda jak listek
sałaty - donosi reporter „Expressu" (Jerzy Ciszewski,
28/29.VII.1954, nr 205). Ileż to razy przechodząc ulicami War­
szawy, zwracacie swój wzrok ku niebotycznej sylwetce PKiN.
Hen wysoko błyszczy w słońcu iglica ... bieleją już też olbrzymie
kamienne kolumny wejściowych portali. Piękny jest nasz Pałac
- mówią wtedy z dumą mieszkańca stolicy. Przystają wtedy na
chwilę w codziennej wędrówce, aby nacieszyć tym widokiem
oczy. Jak drogocenna perła w oprawie, tak błyszczy biały pałac
w obramowaniu zielonych rozległych trawników."
Szczególne znaczenie owego wertykalnego wymiaru Pałacu,
otwierającego wzrok ku górze podkreślał jeszcze na etapie
dyskusji nad projektem architekt Rożniew.
„Na wielką bryłę należy spoglądać z punktu widzenia wzrostu
człowieka i wzniesionej głowy. Ludzie gdy idą do pracy są
pochyleni, gdy zaś wolni idą z głową wzniesioną ku górze. Taki
gmach pracuje w życiu - trzeba powiązać bazę z człowiekiem."
(Jak powstał projekt Pałacu Kultury, opr. M. Kledź, „Stolica", nr
23, 9.06.1985)
Fascynacja wysokością udzieliła się także polskim architektom
podczas prób określenia proporcji Pałacu w stosunku do sylwetki
miasta:
„Architektom przyszli z pomocą lotnicy. Aby wyznaczyć w prze­
strzeni najwyższe punkty przyszłego pałacu, polecono lotnikowi
wznieść się nad Warszawą i zrobić szereg okrążeń na wysokości
160 i 220 metrów. Architekci polscy i radzieccy, rozstawieni
w różnych punktach miasta oraz na praskim brzegu Wisły,
obserwowali samolot i w ten sposób ustalili wysokość gmachu
z uwzględnieniem ogólnej sylwetki zabudowy stolicy. Następnie
stojąc na dachach domów sąsiadujących z miejscem przyszłej
budowy dokonali potrzebnych pomiarów i wreszcie doszli do
zgodnego wniosku, że najodpowiedniejszy będzie gmach o wy­
sokości około 220 metrów."
(J. Dąbrowski, Podniebny pomnik przyjaźni, Warszawa 1953, s.
7-8)
Wspomina architekt J. Sigalin:
„Architekci radzieccy, zwłaszcza Rudniew: 'Starczy; tak będzie
dobrze dla sylwety Warszawy: 100-120 metrów. Nas jednak (...)
warszawiaków ogarnął niepojęty amok wysokości, po każdym
nawrocie samolotu dyspozycja: 'Wyżej'! (wieże boczne 60 m jak
Hotel Warszawa, może mniej lub więcej świadomie chodziło
o stworzenie znacznie większej skali nowej Warszawy niż ta którą
wyznaczały przed wojną Prudential czy Cedergren."
(J. Sigalin, Warszawa 1944-1980. Z archiwum architekta, War­
szawa 1 986, t. 2, s. 429)
O sakralnej (quasi-sakralnej?) rzeczywistości Pałacu świad­
czyć może nie tylko irracjonalny, a często mistyczny charakter
przeżyć związanych z Pałacem, ale również język architektury,
którym do nas przemawia. Wojciech Włodarczyk, autor interesu­
jącego studium o socrealizmie (w którym niestety Pałac Kultury
został potraktowany dość fragmentarycznie i marginalnie - omó­
wiony tylko portal wejścia głównego, autor skupił swą uwagę na
kandelabrach Placu Konstytucji), wiele miejsca poświąca mis­
tycznemu wymiarowi tej architektury (por. W. Włodarczyk,
Socrealizm. Sztuka Polska w latach 1950-54, Libella, Paryż
22

1986, zwłaszcza zaś rozdz. 3-Mistycyzm architektury, s. 39-53).
Zauważając, iż obok terminologii militarnej architektoniczne
słownictwo stanowi główny materiał przemówień, Włodarczyk
zwraca uwagę, że powinności ideowe jakie nakładano na ar­
chitekturę i architektura socrealistyczna sama tworzyły rodzaj
mistycznej komunikacji pomiędzy widzami a nią samą. Architek­
tura ta miała być pretekstem dla widzów, dzięki któremu mieli
odczuć wielkość epoki. Tezy Włodarczyka o mistycznym do­
świadczeniu jakie niosła ze sobą architektura socrealizmu, prze­
mawiająca językiem tak charakterystycznym dla tego rodzaju
doświadczenia - wyrażającym się w „coincidentia opositorum"
- w jednoczeniu i łączeniu przeciwieństw, znajdują swe szczegól­
ne potwierdzenie na przykładzie Pałacu Kultury. Można powie­
dzieć, że Pałac Kultury jest jedną wielką „coincidentia oposito­
rum". W różnych wymiarach i na różnych poziomach jednoczy
w sobie przeciwieństwa i sprzeczności. Jest połączeniem sztuki
i tradycji wysokiej z niską ludową, mocy z lekkością, ciężaru
z ulotnością, dźwięku i ciszy, połączeniem starego z nowym,
lokalnego ze światowym, obcości ze swojskością. Czegóż to nie
widziano w Pałacu Kultury. I śpiew Ewy Bandrowskiej-Turskiej,
i Nike z paryskiego Luwru, porównywano go oczywiście do
wieży Eiffla, nazywając go „warszawską wieżą Eiffla". Pałac - co
zobaczymy dalej - łączy w sobie często sprzeczne nastroje
fascynacji i grozy, dla jednych jest przykładem ładu i harmonii, dla
innych chaosu; jest już to zapowiedzią wolności:
W mieście sercu najbliższym
wolny człowiek godny,
ujrzę wież wysmukłość.
Latarnię, która świeci
Redutę, której tylko
pięknem i nauką.
(T. Kubiak, Na budowę Pałacu Ku/tury i Nauki) już to przykładem
bezczelnego zniewolenia.
Wszystkie te n i e j e d n o z n a c z n e nastroje i znaczenia jakie
gromadzi w sobie Pałac pokazują najlepiej jakże w i e l o z n a c z ­
n y m jest on symbolem. I jak w różnych wymiarach i na różnych
poziomach - (czy to w pozytywnej, czy w negatywnej części
pałacowego mitu) - realizuje podstawową funkcję symbolu, jaką
jest próba „wyrażenia niewyrażalnego".
Niech świadectwem tego mistycznego doświadczenia jakie
niesie Pałac, tego jednoczenia przeciwieństw, będzie tu garść
wybranych wypowiedzi:
Akademik Rudniew:,,(...) projekt ten musi mieć na celu stworze­
nie jednolitego obrazu piękna, który by się łączył w jedną całość
architektoniczną ze starą Warszawą (...) Gmach ten w swej
szczytowej części jakby rozpływa się w powietrzu, tak jak śpiew
Ewy Bandrowskiej-Turskiej z ciszy przechodzi do najwyższych,
krystalicznych dźwięków, tak i tutaj, my też w budowie tego
gmachu musimy dążyć do wytworzenia lekkości formy, wspania­
łości form budowanego gmachu, przy przejściu z monumental­
nych części dolnych..." (J. Sigalin, Warszawa ...op. c i t , t.2, s.
435)
„Pałac Kultury i Nauki, jako dzieło radzieckiej szkoły architek­
tonicznej, jest wyjątkowo utiafiony w swym usytuowaniu, wy­
miarach rozczłonkowaniu bryły. (...) Gmach ten odczuwa się jako
zgrabny, radosny i swojski budynek nieomal juz istniejący w War­
szawie." (J. Minorski, O projekcie szkicowym Pałacu Kultury
i Nauki, „Architektura" 1952 nr 7-8)
Na spotkaniu architektów Helena Syrkusowa zabierając głos
w dyskusji mówiła:
„Pałac Kultury i Nauki stał się częścią Warszawy. Obawiano się,
że on może być w Warszawie obcy. Stał się kamertonem nowej
Warszawy." (J. Sigalin, Warszawa..., op. cit., t. 3, s. 83).
O syntezie tradycji wysokiej i niskiej (ludowej) pisano:
„Ale Pałac Kultury i Nauki ma być nie tylko wielki. Ma być piękny.
Jako centralny budynek Warszawy, socjalistycznej stolicy Polski,
musi mieć charakterystyczne cechy polskiej architektury, powi­
nien posiadać elementy zaczerpnięte ze skarbnicy polskiej kultury
architektonicznej. Udali się więc radzieccy projektanci Pałacu
w podróż po Polsce. Odwiedzili wiele miast, w których przetrwały
najwspanialsze pomniki polskiego budownictwa. Oglądali zaby­
tki Krakowa i gmachy Zamościa, budowane w przepięknym stylu
Odrodzenia. W szkicownikach ich utrwaliły się kolejno fragmenty
pereł budownictwa z Kazimierza, Chełmna, Kielc i Torunia.
Dostrzegli i zanotowali wszystkie odrębności naszego budow­
nictwa, wszystkie najpiękniejsze fragmenty budynków, pozos­
tałych z epoki największego rozkwitu tej sztuki w naszym kraju.
Wreszcie odjechali. I znowu w pracowniach Moskwy zawrzała
gorączkowa praca. Wykonano projekt gmachu. O tej pracy, której
wynikiem były narodziny projektu Pałacu, tak mówi Lew Rud­
niew, członek rzeczywisty Akademii Architektury ZSRR.
26

�'Długo badaliśmy cechy szczególne narodowej architektury pol­
skiej, zanim zatrzymaliśmy się na danym wariancie projektu
i definitywnie ustaliliśmy architekturę gmachu. Sięgnęliśmy do
polskiej sztuki l u d o w e j , jeździliśmy po polskich miastach,
obserwowaliśmy dźwigającą się z ruin Warszawę, naradzaliśmy
się z polskimi architektami.
Znaleźliśmy wspólny język z polską architekturą - i to zadecydo­
wało o powodzeniu naszego projektu. Styl Pałacu zsynchronizo­
wany jest z najpiękniejszymi budowlami architektury polskiej,
a jednocześnie jest nowy. Trzeba podkreślić, że architektura
polska w podstawie swej - jeśli wyeliminować z niej obce
naleciałości - związana jest z ludem, z życiem. Jest ona lekka
i jasna, nie przytłacza człowieka, lecz podnosi go'. (...)
Podobne założenia, jakie przyświecały budowniczym wysoko­
ściowców moskiewskich, leżą u podstaw koncepcji warszaws­
kiego Pałacu Kultury. I do niego - jak widzieliśmy - doskonale
dadzą się zastosować słowa uchwały dotyczącej wysokościow­
ców moskiewskich, które mają być 'oryginalne w swej architektoniczno-artystycznej kompozycji i związane z historyczną ar­
chitekturą miasta'. Tak samo jak tamte, warszawski Pałac Kultury
nie powinien być i nie będzie 'powtórzeniem znanych zagranicą
wzorów wielopiętrowych budynków'." (J. Dąbrowski, Pałac
Kultury i Nauki, Mała Bibl. TWP, Warszawa 1953, s. 7-8 i 25-26)
„ C a ł y t e n o l b r z y m i g m a c h z b u d o w a n y będzie w d u c h u
p o l s k i c h a r c y d z i e ł a r c h i t e k t u r y . (...) w Pałacu Kultury i Nauki
widzmy charakterystyczny dla polskich wzorów architektonicz­
nych dynamizm: z masywu głównego budynku śmiało wystrzela
znacznie węższa wieża. A r c h i t e k t o n i c z n e r o z w i ą z a n i e czę­
ści niższych Pałacu p r z y p o m i n a nieco k r a k o w s k i e S u ­
k i e n n i c e , sala k o n g r e s o w a zaś, o w a p ó ł r o t u n d a , z a w i e r a
e l e m e n t y b a r b a k a n u , t a k c h a r a k t e r y s t y c z n e g o dla p o l ­
skiego b u d o w n i c t w a .
Wybitne wartości artystyczne gmachu podkreślali zgodnie polscy
architekci, kiedy wezwano ich do oceny projektu. Stwierdzili oni,
że gmach jest zharmonizowany z całością zabudowy Warszawy
i doskonale skomponowany w jej panoramie." (J. Dąbrowski,
Podniebny..., op. cit., s. 9-10)
Pisano również o tym, że Pałac Kultury jest „połączeniem
krakowskiego renesansu i warszawskiego klasycyzmu".
„Inż. arch. Skibniewski stwierdził, że w stylizacji gmachu archite­
kci radzieccy sięgnęli do wzorów najpięknieszych dzieł krakows­
kiego renesansu. Również architektura warszawska - spokojny
klasycyzm - znalazła swe odbicie w gmachu. Prof. Biegański
zwrócił uwagę na pewne cechy architektonicznego podobieńst­
wa Pałacu do polskiego budownictwa historycznego. (...)
Inz. arch. Stępiński omawiając h a r m o n i j n e połączenie ele­
mentów architektonicznych k r a k o w s k i e g o renesansu i w a r ­
s z a w s k i e g o k l a s y c y z m u s t w i e r d z i ł , że w ł a ś n i e t o p o ł ą ­
czenie nadaje P a ł a c o w i cechy s p o k o j u . (...)
Akademik Rudniew omawiając wytyczne pracy architektów
radzieckich przy planowaniu gmachu podkreślił, że 'dążyli oni do
stworzenia atmosfery ciepła, miłości i poszanowania człowieka,
aby każdy, zarówno dziecko, jak i dorosły, chciał tu przyjść
i wypocząć'." (J. Dąbrowski, Podniebny... op. cit., s. 10-12)

W i d m o w y środek świata
Ostatnie przytoczone teksty ukazujące Pałac Kultu ryjako jedność
przeciwieństw zarysowują kolejny wątek naszych rozważań.
Prowadzą nas nieuchronnie do kwestii symbolizmu centrum. Do
pytań o to w jakim stopniu jest on punktem s t a ł y m , trwałym,
umożliwiającym orientację w świecie. W jakim stopniu gromadzi
w sobie echa i jest pogłosem tradycyjnych, archaicznych koncep­
cji „środka świata" opisanych przez Eliadego (por. M. Eliade,
Sacrum, mit, historia, Warszawa 1978, rozdz. II: Elementy rzeczy­
wistości mitycznej). Na ile jest on nie tylko owym stałym
„absolutnym" punktem oparcia umożliwiającym orientację, ale
i środkiem, który ustanawia „nasz świat", „Kosmos" z jego ładem
przeciwstawionym „chaosowi", owym „środkiem świata" - jak
każda świątynia i pałac - streszczającym w sobie świat, będącym
obrazem świata. Wiążą się z tym bezpośrednio pytania i o to w jaki
sposób Pałac Kultury zachowuje i przenosi w sobie strukturę
i charakter miejsca świętego.
W odpowiedzi na te pytania, dające się sprowadzić do jednego:
jak zapisany jest symbolizm centrum w Pałacu Kultury?, musimy
zachować jednak podwójną ostrożność.
Po pierwsze, musimy pamiętać o „ramie" Pałacu, o tym
specyficznym mieście w jakim został usytuowany. Marta Zielińs­
ka w Studium o Placu Defilad napisała:

„W północnym i południowym krańcu placu, tak mniej więcej na
wysokości Poznańskiej, leżą wmurowane w chodnik dwie tablice
pamiątkowe. Istniała jeszcze i trzecia, ale już jej nie znalazłam,
zniknęła za płotem wykopków. Podobnych tablic nie ma chyba
żadne miasto. Nie upamiętniają one ani ludzi, ani zdarzeń, lecz
zaznaczają zwyczajne skrzyżowania. Na jednej napis z brązu głosi
'Tu było skrzyżowanie ulic Chmielnej i Wielkiej'. Było. Teraz są
duchy skrzyżowań. Symboliczne nagrobki - tak tutaj popularne.
(...) Nie wiem kto wpadł na tę myśl, ale wiem, że poprzez nią
właśnie przemówił duch Warszawy, miasta, które pozbawione
wystarczająco solidnej i niezmiennej podstawy materialnej-szu­
ka schronienia w bytach idealnych, czyli w słowych, w lite­
rach."
Na inny sposób mówi o tym bohater filmu Tadeusza Konwickiego
- Jak daleko stąd, jak blisko, wyruszający w przeszłość, czy
w przyszłość (ma wyraźne trudności z określeniem kierunku)
spod Głównego wejścia Pałacu Kultury - na przekór, pod prąd
jakiejś zapóźnionej wycieczki wbiegającej do środka Pałacu,
wyruszający w swoją podróż w kierunku domu. Bohater filmu,
w którym niemałą rolę odgrywa Pałac ukazując się raz i po raz
i będąc tez sceną wadarzeń dziejących się podczas tej wędrówki
-„Strzelista sylweta Pałacu Kultury przesłania zachodzące słoń­
ce". A nad nią w i d z i m y - w pamiętnej scenie rozpoczynającej film
- postać Żyda, chasyda (Wiecznego Tułacza?) lecącego pośród
chmur - obraz potępionej duszy strącanej w otchłań piekła, czy
unoszonej w niebo, nad Pałacem, i skrzyżowaniem Alei Jerozoli­
mskich i Marszałkowskiej. Bohater tego filmu zwraca się do
widma (ducha) swego przyjaciela samobójcy: „Widzisz Maks, to
jest całe nasze miasto. Wielokrotnie okupowane przez obcych,
torturowane, równane z ziemią. Nasze miasto. Czasem w środku
Europy, kiedy indziej wschodnio-europejskie." Musimy zatem
pamiętać o tym specyficznym, niejasnym, widmowym, niepew­
nym charakterze i statusie tego miasta, i o tej specyficznej
ruchomości „środka" i „serca" Polski.
27

28

29

30

Po drugie, musimy pamiętać o owej zasadzie towarzyszącej
symbolom, że - tak samo jak w dotychczas poruszonych moty­
wach i wątkach symbolicznych związanych z Pałacem-tak i tutaj
gdy mówimy o Pałacu i symbolizmie środka „treść jedynie
migoce przez wyrażenie, zaś wyrażenie jedynie aluzyjnie wskazu­
je na treść".
Tę zjawiskowość i iluzoryczność Pałacu, jego widmowość
podkreśla wiele tekstów:
„Było to o wiośnie, bodaj czy nie w maju, wczesnym rankiem
o wschodzie - pisał Gustaw Morcinek. - Wychyliłem się z pocią­
gu dojeżdżającego do Warszawy i oto ujrzałem strzelisty, biały
zarys Pałacu Kultury we wschodzącym słońcu. Niebo było
ogr.omnie błękitne i głębokie, i w owym głębokim błękicie nurzała
się biała sylweta Pałacu Kultury. Była podobna do zjawy, a przede
wszystkim zdała mi się podobna do Nike z paryskiego Luwru.
Czarowała mnie swym porzedziwnie smukłym i strzelistym,
ulatującym pod niebo, kształtem i podobnie jak tamta Nike,
prawiła mi o zwycięstwie i wierze w człowieka." („Trybuna
Robotnicza", 12.IV.1972)
Na tę zjawiskowość i odmaterializowanie socrealistycznej
architektury zwraca również uwagę Włodarczyk, gdzie skłonność
do nakładania na architekturę powinności i obowiązków ideo­
wych „występowała równolegle z tendencją do 'dematerializo­
wania' budynku, budowania go na sposób malarski, ukrywania
jego geometrii i tektoniki pod płaszczem rozbudowanych or­
namentów." (por. W. Włodarczyk, Socrealizm, op. cit., s. 41)
Gdy mowa o idei środka świata, to nie sposób nie przywołać
w tym miejscu wiersza Tadeusza Kubiaka, gdzie obok motywów
domowych (gniazdo, jaskółka u belki) spotykamy się wręcz ze
swoistą inwersją tej idei. O ile bowiem w tradycyjnych wersjach
„środek" jest punktem orientacji, wyznacza cztery kierunki świa­
ta, o tyle tu w Pałacu, w jego pięknie „znika różność stron
świata". Jego szczyt natomiast kieruje nasz wzrok - (zgodnie
z pierwotnym znaczeniem słowa) -jedynie na Wschód: ujrzeć zeń
można Don, Wołgę i zarys Uralu:
Tylko miłość przedmiotów tak codziennie prostych
jak dłuto, albo młotek do kamienia, albo
kielnia i wiara w dzieła, co z rąk ludzkich wzrosły mogą przykuć do siebie w godzinę upalną
nawet - nawet w ulewie szumiącej wśród liści
23

�nie dadzą zejść z rusztowań skrywających mury.
A wiersz ten mi się sprawdzał, gdy niedawno szliśmy,
przyjacielu, przez piętra Pałacu Kultury.
Ja nieraz już widziałem trud i mozół wielki,
powszednią pracowitość jaskółki, gdy w dziobie
przenosi g r u d ę ziemi na gniazdo u b e l k i ,
lub jak skrzydła jaskółcze - ważące się obie
dłonie ludzkie nad dziełem, miłowaniem - którym
wypełnia się swe serce.
Przyjacielu wspomnij 0 tym mówiłem z tobą - gdy Pałac Kultury
stanął nam przed oczami, jak gniazdo. Jak p o m n i k .
Wiem ile trzeba serca, by w mieście o nazwie
tak różnej od imienia rodzinnego miasta
budować jak dla siebie. Gdy noc gasi gwiazdę
1 dzień zapala słońce - w ognia sztucznych gwiazdach
zanurzać się jak nurek w skafandrze z palnikiem
w stalowy pion konstrukcji, to piąć się do góry
ścianą stromą jak przepaść.
Przyjacielu, zniknie
różność s t r o n ś w i a t a w pięknie Pałacu K u l t u r y .
Nie obca mi tęsknota do tej chwili pięknej,
gdy dłonie się opiera na dziele skończonym.
Ci z piętra najwyższego, przykładając rękę
do czoła - może ujrzą burzany nad Donem
i zieleń brzóz nad Wołgą i zarys Uralu,
gdy ja będę wstępował w warszawskie marmury.
Przyjacielu, tak każdy dzień nas łączy z dalą,
a z sobą - każda cegła Pałacu Kultury.
(Tadeusz Kubiak, Rozmowa na budowie Pałacu Kultury w War­
szawie wiosną 1953 roku, z cyklu: Miłość prawdziwa).
Pałac Kultury jest także nietypowym środkiem ze względu na
to, iż leży... na uboczu. Tę ekscentryczność Pałacu podkreślano
wielokrotnie:
„ W Warszawie wszystkie wielkie ulice prowadzą do nieba. Żadna
nie kończy się jakimś architektonicznym akcentem - poza nie­
szczęsnymi kandelabrami na Placu Konstytucji. Postawienie
Pałacu Kultury i Nauki ekscentryczne wobec skrzyżowania naj­
większych arteryj miejskich jest jeszcze jednym dowodem, że
architekci nie boją się przeciągów, że lubują się w bezgranicznych
perspektywach ulic. (...) Nie zamyka on żadnej z wielkich arterii
stołecznych. Jego sylwetkę widzimy wyraźnie z okolic Służewca
czy Starej Miłosnej, ale na skrzyżowaniu Nowego Światu z Aleja­
mi czy Marszałkowskiej ze Wspólną znika on przesłonięty byle
jakimi czynszowymi kamienicami." (Jerzy Putrament, O 'elewactwie' i innych sprawach warszawskich,
„Życie Warszawa"
15.1.1955)
Ów dziwny środek, bardziej dostrzegalny na peryferiach i krawę­
dziach miasta - czemu dawała wyraz poetycka intuicja Adama
Nowaka - „najwspanialszy ornament wspaniałej stolicy" - za­
przątał uwagę i napawał niepokojem poważnych architektów,
którzy W dyskusjach nad rozwiązaniem Placu Stalina (Defilad)
centrum i ściany wschodniej podnosili tę niekonsekwencję
Pałacu, „który ma już swoje miesjce w sylwecie Warszawy (...)
ale to centralne położenie Pałacu Kultury jest jednocześnie mało
dostępne." (por. J. Sigalin, Warszawa op. cit., t. 3, s. 77).
Powoływano się przy tym na wzorcowe przykłady najwspanial­
szych rozwiązań jak Plac Zgody w Paryżu, gdzie arterie wiążą ten
centralny plac z całym miastem, przywoływano rue Rapalle, aleję
Madellaine i to wszystko, co sprawia, „że człowiek, jeżeli jest
w Paryżu, to nie może nie przechodzić przez plac Zgody i nie może
nie widzieć tego obelisku, który został przywieziony przez Napo­
leona I z Luksoru"; podczas gdy „my obserwujemy Pałac Kultury,
ale widzimy go rzadko i jego sytuacja właśnie w centrum
Warszawy, jest to pewnego rodzaju paradoks." (J. Sigalin, op.
cit., tamże). By temu zaradzić przywoływano inne paryskie
wzorce, kojarzono Pałac Kultury z wieżą Eiffla: „Staraliśmy się
w pracowni z kolegami wrysować sylwetę Pałacu Kultury w syl­
wetę wieży Eiffla, bo jest pewne pokrewieństwo między tymi
pomnikami." (tamże). Proponowano również sięgnięcie do
„dziedzictwa pozostawionego przez La Notre'a, do esplanady
wspaniałego rozwiązania parku wersalskiego przy Pałacu", (tam­
że, s. 85).
Jak widać więc w Pałacu Kultury łączą się i przeciwieństwa
i rozmaite wątki, składające się na jego „niejasność" i ambiwalencję. Łączy on w sobie zarówno wątki: południa i północy
(krakowski renesans i warszawski klasycyzm), wschodu i za­
chodu (burzany nad Donem i zarys Uralu; Wieża Eiffla i ogrody
24

Wersalu), odbijając w sobie ową zasadę miasta: „czasem w środ­
ku Europy, kiedy indziej wschodnioeuropejskie". Jawi się już to
jako niezintegrowana z nim cząstka, już to przez syntezę cech
architektury narodowej, a według wszelkich reguł Barthes'owskiej zasady rządzącej mitem, jego „naturalnym centrum" („Bada­
nie narodowych cech architektury polskiej... pozwoliło wreszcie
stworzyć projekt, który będzie czymś zupełnie nowym dla miasta,
złączy się z nim organicznie, tworząc naturalne centrum Stolicy."
-por. J. Dąbrowski, Paląc..., op. cit., s. 9). W paradoksalny sposób
Pałac Kultury łączy w sobie także i ład „Kosmosu" z „Chaosem".
Te dwa konkurujące ze sobą doświadczenia: Chaosu i Ładu,
domowego „Kosmosu" odnajdujemy w cytowanym już studium
Marty Zielińskiej. Najpierw gdy pisze:
„Dziś plac coraz bardziej podupada. Chaos tego miejsca zdumie­
wający, jak na centrum europejskiej przecież stolicy - jaskrawo
przeczy nazwie niegdyś mu nadanej. Nieliczni niknący w rozległej
przestrzeni przechodnie, przemykają tamtędy po jakichś niewido­
cznych szlakach, zastępujących ulice; równie bezładnie krążą
samochody, a także parkują wielkie kontenery i autobusy. Ód
strony Alei widać płoty i wykopki, od Świętokrzyskiej resztki
kiermaszowych budek z paroma przygodnymi handlarzami,
a wszystko obrośnięte po brzegach niestarymi jeszcze a już
niszczejącymi drzewami. Ostatnio pojawił się tu - chyba dla
dopełnienia rozgardiaszu - zapeklowany wieloryb."
Tekst chyba powstał parę lat temu, dziś chaos postąpił jeszcze
dalej, do rozgardiaszu jeszcze chyba większego przyczynia się
międzynarodowy, „wolnorynkowy" bazar, jeden z pierwszych
„sex-shopów"; żeby było zachodnio zlokalizowany dla równo­
wagi - w budce typu campingowo-mazowiecko-podhalańskiego, a także nagłaśniany cierpiętniczymi porykiwaniami zwie­
rząt pozostawionych bez wody na noc w stojących na parkingu
kontenerach - o czym donosiła ostatnio prasa i radio.
Opisując Placu Defilad Zielińska, zauważa jak:
„dziwnie i symbolicznie nawet odzwierciedla on los Warszawy,
całe jej pokrętne dzieje ostatnich stukilkudziesięciu lat. Niedługa
Historia (...) zatoczyła koło: był kiedyś polem chaotycznie zabu­
dowanym drewnianymi przeważnie domkami i obsadzony drze­
wami, teraz zaś - wbrew wszelkim planom architektów - znów
zbliża się do tej postaci.
Owszem stoi, także Pałac, ale trzeba podnieść wzrok, by go
dojrzeć, bo normalnie z perspektywy przechodnia widać tylko
w oddali poszczególne jego skrzydła oderwane od siebie, nie
układające się w sensowną całość. Jest za duży do ogarnięcia,
więc rozpadł się na kawałki: osobno góra, osobno dół, a dół
jeszcze na oddzielne części. Ten kto znajdzie się pod samym
Pałacem, ogląda głównie pustą przestrzeń z trzech stron świata."
Obok tego kubistycznego doświadczenia Pałacu, wzmagającego
związane z nim poczucie chaosu, znajdujemy nieco dalej zupełnie
innego rodzaju wyznanie. Autorka, będąca rówieśniczką Pałacu,
tak pisze:
„ W Pałacu doceniałam jego wysokość, zawartość mnie nie
interesowała. Kiedy wracałam do Warszawy z wakacji, zawsze
czekałam na chwilę, w której ukaże się nagle z dala maciupeńki
Pałac Kultury. O 'Pałac' - wołało sią i miało się miłe poczucie
pewności, że dom już bisko. Czyli był to jakby efekt morskiej
latarni. Nie mogę powiedzieć,żebym nieczuła wówczassympatii,
zwłaszcza do Pałacu oglądanego z odległości, na przykład
z brzegu Wisły w Świdrze. Dopóki znajdowałam się w jego
zasięgu, wiedziałam, że się nie zgubię, że w razie czego trafię
- i nawet próbowałam pokonywać tę drogę w dziecinnych
wyobrażeniach." (s. 124)
Odnotowawszy te wszystkie paradoksy i swoistego rodzaju
rozdwojenie w postrzeganiu Pałacu, cofnijmy się "jeszcze do
pierwotnego założenia ideowego, leżącego u jego podstaw
i poświęćmy chwilę uwagi zapisanemu w nim symbolizmowi
centrum. Warto przy tym wspomnieć o istotnym novum jakie
stanowił Pałac w planie miasta. Sytuując się na dawnym uboczu,
w miejscu dawnego chaosu. Pałac wraz z ciągiem Marszałkows­
kiej od M D M - u , planowanym centrum (dziś ścianą wschodnią)
- Placem Stalina (Defilad) utworzył równoległy, a zarazem
konkurencyjny ciąg wobec Traktu Starej Warszawy, Traktu Króle­
wskiego biegnącego od Starego Miasta, Zamku Królewskiego,
przez Krakowskie, Nowy Świat, Al. Ujazdowskie, „przez" Ła­
zienki, Belweder-aż po Wilanów-ciągu naznaczonego historią,
bogactwem symboliki związanej z historią miasta i kraju. War­
szawa jest właśnie takim specyficznym miastem, którego „cent-

�rum" najbardziej nasycone historyczną symboliką rozciągnięte
jest równolegle do Wisty właśnie na Trakcie Królewskim, na osi
północ-południe. Usytuowanie Pałacu Kultury nie tylko tworzyło
konkurencyjne nowe, równoległe centrum biegnące po tej samej
osi, ale akcentowało tak mało, poza osią Saską, Stanisławowską,
Ujazdowską, znaczący kierunek Wschód-Zachód.
Ileż to razy architekci i obserwatorzy narzekali, że miasto
„ucieka od Wisły", że nie schodzi ku rzece i nie wiąże się mocniej
z jego prawobrzeżną częścią, jakby nie widząc w tym pewnej
logiki, w takim właśnie zaakcentowaniu osi pd-pn, będącej
odbiciem biegu Wisły, łączącej Kraków, Warszawę i Gdańsk, bo
jak powiada Piotr Skrzynecki za Wiesławem Dymnym „z trzech
stron mamy przyjaciół, ale tylko z jednej strony morze"; to przecież
tu na Wiśle Talko-Hryncewicz, w oparciu o badania i pomiary
antropologiczne ustalał etnograficzną granicę pomiędzy Azją
a Europą, Wschodem i Zachodem.
Usytuowanie Pałacu Kultury w zachodniej części miasta, nie
tylko akcentowało ów kierunek, do którego miasto odwracało się
plecami, realizowało również regułę orientacji świątynnej, sakral­
nej. Swymi bocznymi - mniej znaczącymi ścianami Pałac roz­
ciągał się pomiędzy Południem a Północą, zaś swoją częścią
„ołtarzową", obrzędową - jeśli tak można nazwać Trybunę,
z której odbierać miano pochody i manifestacje, pomnikami przed
frontonem i portalem Głównego Wejścia, skierowany był na
Wschód. (To tu, na ścianie wschodniej umieścić Ftłtano przenie­
siony „ratusz" i urzędy administracji, troszcząc się w dyskusjach
nad rozwiązaniem nowego centrum, w jaki sposób najbardziej
wyeksponować Pałac - czy stawiać łuki, kolumnady, czy zo­
stawić szerszy prześwit).
Dla zobrazowania tej nowej waloryzacji w mitycznej geografii
miasta, niech posłuży plan pozwalający lepiej prześledzić jego
symboliczno-centryczną treść:
Ы
4. Wojiij, cjTojbe
Z.. Trybu xix

S', TA ouŁik.'

ć

W 1 9 5 3 r. nadano Pałacowi Kultury i Nauki imię Józefa Stalina
( „ A kiedy w dalekiej Moskwie na Kremlu przestało bić wielkie
serce przyjaciela ludu polskiego, wodza mas pracujących całego
świata, tow. Stalina, Rząd Polski Ludowej powziął uchwałę..."
- J. Dąbrowski, Podniebny..., op. cit.). Postanowiono również
wznieść przed wejściem głównym pomnik (o konkursie na
pomnik por. wspomnienie Henryka Urbanowicza: „najbardziej
ekscentryczny był pomnik Stalina, dłuta Xawerego Dunikows­
kiego - Mistrz proponował pomnik z granitu, z wielkich bloków
.niała się składać cała postać, łącznie z głową. Bezpośrednia
ingerencja artysty została ograniczona do minimum. Wielkie
"•budowane z bloków nogi-buty deptały ziemię, postać która

przedstawiana jest w wydechu, tym razem nabrała pełną pierś
powietrza, wydęła lekko policzki i obojętna, groźna - pluła, pluła
na cały świat" - „Stolica", 14.11.1988; por. Grażyna Stankiewicz,
Jak powstał PKiN, „Res Publica", 1990 nr 3)
Do realizacji tego projektu nie doszło, jednakże o wadze tego
przedsięwzięcia może świadczyć dyskusja rzeźbiarzy i architek­
tów, rozważająca, czy pozostałe postaci, rzeźby z frontonu
powinny siedzieć, czy stać. „ M o g ę sobie wyobrazić postać
Mickiewicza, żeby siedział. Ale żeby Kościuszko siedział?"
- w ś r ó d postaci mieli być ludzie nauki, sztuki, bojownicy o wol­
ność, bohaterowie. Postaci tego panteonu to: Chopin, Curie-Skłodowska, Kopernik, Mickiewicz, Lelewel, Matejko, „pary":
Bogusławski - Staszic, Kołłątaj - Śniadecki, postaci: Kościuszko
- Świerczewski lub Marchlewski-Waryński, Frycz-Modrzewski,
Wit Stwosz, Jan z Kolna - w przypadku trzech ostatnich
wnoszono wątpliwości - „brak jest fotografii" (por. Większego
wyboru pozycji nie ma - stenogram z dyskusji opr. Jacek Królak,
„Res Publica", 1990 n r 3 , s. 34—40). Z tych projektów pozostały
jedynie zrealizowane dwie rzeźby (siedzące) u głównego wejścia
po obu bokach: Adama Mickiewicza (dłuta Ludwiki Nitschowej)
i Kopernika (dłuta Stanisława Horno-Popławskiego). Obok więc
syntezy i kwintesencji arcydzieł architektury polskiej („Pokazaliś­
my im wszystkie zabytki Warszawy, Krakowa, Torunia, Kaźmierza
n. Wisłą, Puław, Płocka, Czerwińska, Nieborowa, Kielc - foto­
grafowali, fotografowali... Poznali Tatry, Żelazową Wolę, Nie­
szawę (...) Daliśmy im albumy Krasiczyna, Baranowa, San­
domierza, Gdańska. Podziwiali obrazy Canaletta" - por. J.
Sigalin, op. cit., t. 2, s. 430), do elementów symbolizmu centrum
i obrazu świata zawartego w założeniach ideowych Pałacu i placu
należą:
1. Wspomniani siedzący Kopernik, Mickiewicz, dookoła zaś
murów Pałacu „dwadzieścia osiem rzeźb. Stoją w półkolistych
niszach pałacowych ścian, przedstawiając postaci z całego globu
ziemskiego" (por. Jerzy Janicki, op. cit., s. 28).
2. Trybuna rządowa z orłem (godłem PRL); pierwotnie zamierza­
no umieścić orła nad trybuną obok m.in. wpółleżących postaci
uosabiających Wisłę i Odrę (por. Grażyna Stankiewicz, Jak
powstał Pałac Kultury, maszynopis, s. 71).
3. Granitowy obelisk (na rogu Al. Jerozolimskich i Marszałkows­
kiej, obecnie od czasu przebudowy przejścia podziemnego,
budowy metra zdemontowany) wskazujący kierunki i odległości
do wszystkich stolic europejskich i ważniejszych miast polskich
- „użyteczność dla kierowców pojazdów znikoma ale jaka
symbolika! Rzecz przecież w odległościach do Warszawy, do jej
centrum, do centralnego placu. A z niego - okno na świat!" (por.
Sigalin, op. cit., t. 3, s. 147), ów słynny słupśmiechu wspomniany
przez L. Stommę we fragmencie dotyczącym mitycznego wymia­
ru geografii (w: Z zapisków etnologa. List Ludwika Stommy
wysłany z Paryża do Redakcji, a opatrzony tytułem: Słoń a sprawa
etnologii, „Polska Sztuka Ludowa", 1982, nr 1-4).
„Budowa tego drogowskazu nawiązuje historycznie do pol­
skiego znakownictwa drogowego - istniejącego do dzisiejszego
dnia drogowskazu granitowego w Koninie z 11 51 r.odmierzającego dokładną odległość między Koninem a Kruszwicą." („Życie
Warszawy" 18.VII.1955)
4. „Dwie kolorowe ściany wodne oddzielą Plac Defilad od Alei
Jerozolimskich i Świętorzyskiej. Na 9 metrów wysokie strumienie
wodne wyrzucać będą fontanny symbolizujące Wisłę i Odrę."
(..Express Wieczorny", 20/21 VII.1955)
(A więc Wisła i Odra zostały umieszczone na osi Wschód
- Zachód, sic! - Z.B.)
5. „Zegar słoneczny bez wskazówek na którym promień słonecz­
ny wymierzać będzie ziemski czas człowieka" (Jerzy Janicki, op.
cit.). A właściwie dwa, jeden lemniskatowy w rejonie Pawilonów
Dworca Śródmieście, drugi analematyczny w parku przy Święto­
krzyskiej. A właściwie... pełne wyjaśnienie daje Mistrz. Doc.
Przypkowski w związku ze zniszczeniami spowodowanymi przez
wandali:
„ W 1954 r. obliczałem, a w rok później wykreśliłem 3 zegarów
słonecznych przy Pałacu Kultury. Jeden duży, analematyczny,
25

�gdzie człowiek sam jest wskazówką (by jej już nie skradli) oraz
7 lemniskatowych, które od świtu dozmierzchu miały wskazywać
godzinę. Jest to jeden z nielicznych na świecie zegarów słonecz­
nych wskazujących czas użytkowy. Niestety, wykonano tarcze na
wątłym trzpieniu. W rezultacie uzupełniano je już kilkakrotnie
i w sumie przez tych 15 lat zegar może 'chodził' pół roku. Służę
dokumentacją w czynie społecznym" (..Express Wieczorny",
30/31 .V.1970)
6. Ogród 3,6 ha.
Drzewa i krzewy sprowadzono z całej Polski.
„Piękne dęby ofiarował Szczecin, klony - Śrem, świerki, rodo­
dendrony z Wrocławia, lipy - woj. lubelskie, cała Polska złożyła
się na urządzenie Parku Pałacowego." (Jerzy Janicki, op. cit.)
Sprowadzono z całej Polski: 20.000 sztuk drzew wedle specjalnie
dobranych gatunków: lipy, graby, buki czerwonolistne, platany,
jarzębiny, topole, jabłonie, brzozy, świerki, jodły, dęby błotne
i piramidalne, wiśnie japońskie, cisy, ok. 10.000 sztuk krzewów
i bylin w 60 gatunkach, w tym rododendrony i azalie (por. J.
Sigalin, op. cit., t. 2, s. 146)
7. „Sala Kongresowa - W tej sali odbywać się będą przyszłe
kongresy pokoju, będą padały słowa o pokoju we wszystkich
językach świata (skierowane w zachodnim kierunku - Z.В.).
Pałac ma stać się ogniskiem nauki i kultury, miejscem z którego
promieniować będzie to wszystko, co w naszym narodzie mądre
i piękne." (Jerzy Janicki, op. cit.)
8. Jeden z największych placów w Europie, „na którym będą
mogły odbywać się 700-tysięczne manifestacje" (..Express Wie­
czorny", 18.1.1954); dwa obeliski pionowe (patrz wyjaśnienie
dalej)
9. Tablice z mosiężnymi literami: „Tu stała wieża zegarowa
Dworca Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej", „ulica Pańska", „ulica
Złota", „ulica Wielka", „ulica Śliska", „ulica Chmielna".
Ze względu na symbolikę centrum (obok aluzyjnie pojawiają­
cych się tu tradycyjnych elementów: skały, góry, wieży, wody,
drzewa-ogrodu, kolumny - charakterystycznych dla struktury
miejsca świętego) nie mniej ważne są tu obliczenia statystyków
tworzących swoistą tradycję środkowości Pałacu, gdzie punktem
odniesienia są z jednej strony Władywostok, z drugiej zaś Madryt:
„Ułożone jedna obok drugiej cegły użyte do budowy PKiN
zajęłyby przestrzeń od Warszawy do Władywostoku." („Express
Wieczorny", 5.IV.1955)
„Przewody elektryczne, wodociągowe, klimatyzacyjne-rozciągnięte długość ich 2500 tys. m = 2 tys. 500 km czyli mniej więcej
tyle ile wynosi odległość od Warszawy do Madrytu." (..Express
Wieczorny", 27.IV.1955)
„Gdybyśmy ze wszystkich pomieszczeń zdjęli podłogi i ułożyli na
płaskim terenie, powstałby kwadratowy plac o bokach po 400
m = 160 tys. m , na takim placu w Warszawie, którego nie ma,
zmieściłyby się cztery Parki Ujazdowskie, mogłyby się tam
odbywać olbrzymie manifestacje z udziałem kilkuset tysięcy
ludzi" (..Express Wieczorny", 27.IV.1955)
„Gdyby się urodziło dziecko i nie opuszczając pałacu spało co
noc (w innym pokoju) opuściłoby pałac w wieku 22 lat" (tamże).
„Trzeba sześć dni aby obejść cały pałac zatrzymując się tylko
1 minutę w każdym pomieszczeniu" („Express Wieczorny",
5.IV.1955).
Pierwsza manifestacja Majowa przed Pałacem odbyła się
1 maja 1 955 r. Obok rysunków i zdjęć Pałacu ukazał się wówczas
okolicznościowy wiersz na 1 maja, dobrze oddający nastrój
i leżący w klimacie Centralnego Placu:
2

Północ, Południe
Zachód i W s c h ó d
Biegun i równik
Sioło i gród
Maleńka chata i drapacz chmur
Francuski port i chiński mur
Robotnik chłop nasz druh i brat
I cały glob
I cały świat
Świętują święto majowe
W Hiszpanii wyjdą na harce
prowokatorzy ze szpiclami
Wypełni się karcer
Politycznymi więźniami
Ale c z e r w o n y skrawek z w i s a
Nawet z najgrubszych krat

26

Na świeżym grobie Belojanisa
Ktoś złożył c z e r w o n y kwiat
O j c o w i e , matki
S y n o w i e , córki
żołnierze sześciolatki
W czwórki
A l b o lepiej w dziesiątki!
Szerzej, szerzej, szerzej
Łódzkie prządki
Gdańscy dokerzy
A jeszcze lepiej setkami
Więcej, więcej. Więcej!
Chłopi z robotnikami
po sto tysięcy!
W ten dzień czerwienią flag,
socjalistycznych unerwień

Braterski znak podaje świat:
Pokój-Zwycięstwo-Czerwień
Okręt, samolot, samochód
Z nami! Z nami!
Żołnierze pokoju - w pochód
Milionami!
Skończymy z wszelką kanalią,
Hydrom się łby oberwie.
Azją, Europą, Ameryką
(Prutkowski,

Niesiemy czerwień Czerwień czerwoni - czarni murzyni
czerwoni - żółci chińczycy
czerwoni - brązowi hindusi
Sztandar wznoszą Rosjanie
Czerwień w każdej krainie
Czerwień upiększa ulice
Czerwień zwyciężyć musi czarną reakcją złamie!

1 Maja,

..Express Wieczorny", 1.V.1955)

W związku z pojawieniem się Pałacu Kultury i postępem robót
zbliżających się do końca, gazety ogłaszały, że „Za 10 lat
Warszawa będzie najpiękniejszym miastem na świecie." („Express Wieczorny", 21/22.VII.1954).
A Gustaw Morcinek w liście ze Śląska już w 1955 г., zobaczywszy
Warszawę w kinie, M D M , Marszałkowską, Starówkę, pisał: „...a
gdy zobaczyłem Pałac Kultury, to pomyślałem - Farona Kandego!
Terozki już Warszawa jest najpiękniejszym miastem na świecie"
(„Życie Warszawy", 15.1.1955).
Uroczyste otwarcie Pałacu miało miejsce 22 lipca 1955 r.
w związku z obchodami święta państwowego PRL.
„Trzy lata temu staliśmy z radzieckimi przyjaciółmi budowniczymi
(...) na tym oto placu (...) wspólnie z radzieckimi towarzyszami
rzucaliśmy jeszcze do rozmiękłej masy betonowej kopiejki i gro­
szaki - budowlanym zwyczajem na szczęście ludzkiej pracy." (Z
przemówienia premiera Cyrankiewicza, Kronika Pałacu, 1955).
W sierpniu 1 955 roku miał miejsce w Warszawie V-ty Światowy
Festiwal Młodzieży, w specyficzny sposób wnosząc swój wkład
w żywe doświadczenie symboliki centrum związanej z Pałacem,
pod którym odbywały się liczne imprezy, festyny i końcowa
defilada-manifestacja. Ówczesna prasa obok informacji, iż w Fes­
tiwalu wzięli udział przedstawiciele prawie wszystkich narodów
świata, donosiła również o symbolicznych akcentach, jak m i n .
0 umieszczeniu obok zegara „na środku dużego koła o średnicy
5,4 m róży wiatrów usytuowanej w / g kierunków świata" („Express Wieczorny", 11 .VI1.1955), na maszcie zaś na rogu Al.
Jerozolimskich i Marszałkowskiej, w pobliżu granitowego słupa
kierunkowskazu zawieszono proporczyki wszystkich narodów
(..Express Wieczorny", 31 .VI1/1 VIII.1955). Pałac Kultury stał się
istotnym emblematem tego festiwalu, widzieć to możemy na
okolicznościowym plakacie przedstawiającym kulę ziemską, a na
niej, na mapie Europy, w jej środku, wyrastający „przestrzennie"
Pałac Kultury, nad globem unosi się biały gołąbek pokoju, pod
kulą umieszczono napisy „Pax, Pokój, Frieden", pod napisami zaś
trzy głowy: białoskóra o rysach „europejskich", żółta skośnooka,
1 czarna (por. „Express Wieczorny", 31 .VII/1 .VIII.1955).
Pałac Kultury jawi się jako miejsce szczególne, niezwykłe,
wzbudza podziw i fascynację. W jego opisach i świadectwach
0 nim wyraźnie zaznacza się element mirum (cudowności).
Uroczysty nastrój wzniosłości tkwił już w założeniach ideowych
tej budowli, kreując ją na swoistego rodzaju miejsce święte:
„Zbliżanie się gwarnej masy obywateli mających wejść do
gmachu Pałacu Kultury i Nauki wymaga demokratycznej otwar­
tości form, jego partii wejściowych, czemu zadośćuczynić mogą
portyki i portale, w swej artystycznej wymowie wprowadzające
wchodzących w podniosły nastrój przeczuwania tych ważnych
1 treściowych przeżyć, które oczekują ich wewnątrz." (Jan
Minorski, op. cit.).
Odwiedzający Pałac są pod jego wielkim wrażeniem, stają wobec
Niego pełni podziwu i fascynacji:
„ W naszej wędrówce nie sposób wszędzie zajrzeć. Już i tak kręci
sią nam w głowie od nadmiaru wrażeń. Oglądaliśmy ogromne
sale Muzeum Techniki, gdzie można już suknami polerować
piękną posadzkę. Wędrowaliśmy po schodach z dębowego
drzewa, dotykaliśmy przepięknie profilowanych klamek odlewa­
nych z brązu, bezszelestnie zamykaliśmy za sobą dziesiątki
wspaniałych drzwi. Mijaliśmy brygady sztukatorów, stolarzy,
instalatorów. Zda się, że ci ludzie pieszczą każdy fragment."
(Jerzy
Ciszewski,
Z
tarasu
Express
Wieczorny",
28/29.VII.1954)
„Nad klimatem czuwa niewidzialny dozorca chroniący wnętrza
przed napływem chłodnego powietrza. Przez specjalne filtry
rozpływa się po całym gmachu rześkie górskie powietrze, bez
pyłu i kurzu." (..Express Wieczorny", 1.1.1954)

�Przeżycia fascynacji nie zacierają się z upływem czasu, a wręcz
się potęgują. O bezradnym podziwie, jaki wywołuje w nim Pałac,
pisze Kazimierz Koźniewski, nazywając Pałac symbolem naszych
czasów:
„Kiedy byłem przed półtorarokiem w środku nie tak wielkie
wrażenie przestrzeni. Teraz ogrom użytkowy przytłacza: Stoję
wobec tej masy 'pokojowej' pełen bezradnego podziwu. Mam
wrażenie, że nikt więcej niż raz w swym życiu, nie obejdzie całego
Pałacu." (Symbol naszego czasu, „Zycie Warszawy", 2.V.1955)
Pałac przy tym jest: „symbolem nowych stosunków między
wolnymi narodami." (tamże).
Ów symboliczny i sakralny charakter leżący w intencjach
twórców Pałacu i pałacowych dekoracji wyrażony zostaje często
zupełnie wprost:
„(Dyr. Motyka): Powiedziałem inżynierowi Sigalinowi, że moje
zastrzeżenia odnoszą się do formy alegorii, że bardziej od­
powiadałyby tu symbole. Czy mają one być przedstawione przy
pomocy aniołów, muz to wszystko jedno. Dla mnie to są rzeźby.
Przyjaźń Polsko- Radziecką możemy przedstawić w formie anioła,
który temu błogosławi itd. itd.
(...) Trzeba pomyśleć nad tym, czy rzeczywiście pewnych zjawisk
abstrakcyjnych nie można wyrazić inaczej, jak tylko według
konwenansu, baroku, czy renesansu. Wszystkich uderzyło, że te
rzeźby są starowieczne, a Pałac jest na wskroś nowoczesny.
(Kol. Wiśniewski): Rzeźby muszą być uświęcone, to muszą być
postacie nadzwyczajne. Pałac Kultury to nie jest zwyczajny dom
mieszkalny, a tu się chce postawić zwyczajnych ludzi. To muszą
być postacie metaforycznie uświęcone.
(Dyr. Motyka): Zrobiliście rzeźbę 'Granica Pokoju'. Dziewczyna
w zwyczajnej sukni, a nikt z nas nie uważa, że to jest tylko
robotnica. To jest symbol. Jest syntezą klasy przekonań pewnych
ludzi. To musi być synteza naszych czasów, a równocześnie
uświęcona. Inaczej musielibyśmy wyciągnąć wniosek, że nie
jesteśmy zdolni do stworzenia nowej formy, dla uświęcenia
nowych czasów." (Większego wyboru pozycji nie ma, „Res
Publica", 1990 nr 3).
Również w przeżyciach związanych z Pałacem, jego wnętrzem
i symboliką dochodzi do głosu jego sakralny wymiar. Tradycja
pałacowa zna liczne przypadki zachowywania się odwiedzają­
cych jak w kościele, reakcji adoracyjnych, jak ta o której pisała
Hanna Krall:
„ ( m ó w i kierownik służby porządkowych p. Kleina): A do osób
klękających, jak w kościele, przed płaskorzeźbą, która sym­
bolizuje pokój i dobrobyt, wzywa się lekarza, moim zdaniem
zupełnie niesłusznie zresztą. Jest to rzeźba ogromna, pełna
z ł o c e ń , z k o b i e t ą s y m b o l i z u j ą c ą ojczyzną, g o ł ę b i e m ( p o ­
kój), snopem (urodzaj), dzieckiem (macierzyństwo), fan­
f a r a m i ( z w y c i ę s t w o ) i wieloma innymi symbolami jeszcze, i na
dobrą sprawę, jak mówi pałacowy architekt, mgr inż. Adam­
kiewicz, nikt dobrze nie wie, co właściwie przedstawia, bo
budowniczowie nie zostawili w tej sprawie żadnych instrukcji.
A kiedy poza nią, w głębi, otwierają się drzwi i widać rzęsiście
oświetloną salę to robi się tak podniośle i tak wspaniale, że każdy
ma ochotę przyklęknąć, po co więc lekarz zaraz." („Polityka",
19.VII.1975)
Iglica Pałacu ściąga nie tylko wzrok mieszkańców, przyciąga
i fascynuje, naładowana jest swoistą magnetyczną mocą. Świa­
dectwem tego magnetyzmu i sakralnego wymiaru Pałacu, jego
szczególnej m o c y może być... teczka „korespondencji nietypo­
w e j " znajdująca się u prowadzącej kronikę Pałacu p. Hanny
Szczubełek. W teczce tej znajdują się listy napływające do Pałacu
w najrozmaitszych sprawach. Pałac jest upersonifikowany, pisze
się doń „Kochany Pałacu", zwraca się z najrozmaitszymi pro­
śbami. Wiara w tę moc rozstrzygającą, mogącą zaradzić po­
trzebom miesza się tu ze swoistym symbolizmem centrum - w Pa­
łacu umieszczany jest rząd, mieszkają I sekretarze (chyba na
skutek skojarzeń z Salą Kongresową). Zbiegają sią tu sprawy
lokalne i światowe tak jak w tej korespondencji stanowiącej
swoisty corpus wotywny. W listach tych pełno oczywiście
patologii (także w tym głębszym znaczeniu słowa: cierpienia)
i szaleństwa tak często sytuującego się w pobliżu sacrum. Pałac,
zda się, jak każde sacrum przyciąga i szaleństwo. Korespondencja
ta pochodzi z różnych lat; na uwagę zasługuje tu fakt, iż ostatni list
pochodzi z 1989 r. Tam gdzie było to możliwe daty podaję
w nawiasie.
1. Najlepszym przykładem sakralności może być przekonanie, że
w Pałacu Kultury mieszka Św. Mikołaj; pisze Ania z Sokółki: „Św.

Mikołaju wiem, że mieszkasz w Warszawie w Pałacu Kultury na
ostatnim piętrze. Odwiedź mnie na świata Bożego Narodzenia
i przynieś mi materac do pływania na wodzie."
2. Do Pałacu zwracano się o pomoc w rozstrzygnięciu sporu
0 miedzę: „Kochany Pałacu, pomóż sąsiad zajął mi miedzę".
3. Z omnipotencją Pałacu Kultury łączy się i przekonanie, że
znajduje się w nim jakieś specjalne archiwum, tezaurus infor­
macji, wskazuje na to choćby adres jednego z l i s t ó w - „ W a r o w ­
ne A r c h i w u m w Pałacu K u l t u r y " - którego autor, posiadacz
starego typu radia marki „Sonatina" poszukuje niedostępnego
drucika do żaróweczki.
4. Przekonanie o demonicznej mocy Pałacu odbija list adreso­
wany: „ P a ń s t w o w y Pałac K u l t u r y Do działu z a t r u d n i e ń
1 w y n i s z c z e ń " „proszę wyniszczyć jedną (...) z trojgiem dzieci,
a nazywają się (...) Są to ludzie niepotrzebne skarani na zagłady,
Zagłódź ich w tej ostatniej chwili jak najprędzej."
5. Wśród tych listów są i oferty. Oto jeden z piszących z Piły
proponuje. (1980 r.) - „ D o Dyrektora Pałacu Kultury Ja wyżej
wymieniony komunikuję, iż mam do sprzedania rzeczy w wyso­
kiej wartości na ok. pół min. złotych. Jak rzeczy p a ł a c o w e ,
kościelne lub m u z e a l n e . " (list zawiera prośbę o transport, bo
do osobowego samochodu się nie zmieszczą).
6. Do Pałacu Kultury zwraca się artysta pragnący założyć jedyne
w Polsce Muzeum Sztuki Zapałczanej, „legitymujący się licznymi
nagrodami i osiągnięciami, w tym oczywiście międzynarodowy­
mi. Chciałby usilnie ustanowić rekord świata w konstrukcjach
pionowych...", proponuje wykonanie modelu PKiN.
7. Zgłasza się do pracy Wanda TL:
„ 1 . goniec osobisty Sekretarza Generalnego. 2. pracownik ryczał­
towy. 3. Cheff of Security Service of Poland. 4. współpracownik
TVP (goniec samodzielny) oferuję prace: ochrona elektroniczna
placówek dyplomatycznych akredytowanych w Polsce i ich
rezydencji, ochrona elektroniczna gości zagranicznych w randze
głów państwa, ochrona kongresów i spotkań międzynarodowych
na tak zwanych antypodach."
8. Z prośbą o adres do ONZ zwraca się autor listu z Ząbkowic
Śląskich w związku z brakiem odpowiedzi na poprzedni list (w tej
samej sprawie), „który dostał się w ręce jakiegoś psychicznie
chorego referenta. Nie dziwi mnie, że Wy takich psychicznie
chorych referentów utrzymujecie. Cała wasza socjalistyczna
młodzież jest chora psychicznie."
9. Jeden z listów adresowany jest:
„ I sekretarz Towarzysz Edward Gierek - Sala Kongresowa"
(zawiera zaproszenie na tegoroczne targi poznańskie 1978 г.).
10. Na uzdrawiającą moc Pałacu bądź jego szczególne właś­
ciwości klimatyczne wskazuje (1982 r.) Prośba o tymczasowe
zakwaterowanie. Jadący do Szczyrku do FWP zapytuje czy
mógłby ze wzlędów zdrowotnych dostać zakwaterowanie na
parę lat. „Byłem w Pałacu Stalina chyba z dziesięć razy ostatnio,
ale nie mogłem się dowiedzieć, ponieważ wszyscy stali po
żywność w kolejce, a 'Trojka' była nieczynna, a wszyscy poruszali
się głodno, tzn. źle i pili cherbatę gotowaną o tropik ciepłocie - nie
do przyjęcia. Zmuszony więc byłem z poczty Pałacu wysłać list do
swego syna 'co to w ogóle w Pałacu się dzieje'."
11. Pałac jawi się także jako centrum władzy, mówi o tym list
adresowany: „ P r e z y d e n t I d e o w y W K P B - P R L w Polskiej
R z e c z y p o s p o l i t e j " (1989 г.). „ W przededniu trzeciej pięciola­
tki z centralnym PRON na delegacji zleconej przez Rząd, między
innymi jako oficjalne służby ekonomiczne i w trakcie wykorzys­
tywania zawodowych fakultetów habilitacyjnych zawiadamiam
kraj, Polskiej Apteki, że należy uruchomić geografię przemysłu
obuwniczego, pończoszniczego, bieliźniarskiego nie tylko dla
k o b i e t - z pończochami i pasami z włókna elastycznego - jakem
powodowała produkcję i handel z pomocą WPHW nie tylko nici
z lnu! - oprócz rzepaku i konopii na tkaniny z łyka. Zarządzam
przetarg na produkcję i wymianę towarową między województ­
wami wg starych map na krainy polskie."
12. W listach tych dochodzi również do głosu wymiar i nastrój
eschatologiczny:
„ D o U p r z e j m e g o Rządu Pałacu K u l t u r y "
„Ja Leon Syn Stwórcy Pierszego
Piszę do Was do Rządu Prawdziwego
Wielki mąciciel całą kulę ziemską przewróci
bo już nastały czasy w pełni, Żebyście mnie część moich
należności przysłali przez listonosza (...)".
13. Znajdujemy tu też pełną troski skargę adresowaną do ,,CRZZ
Sala K o n g r e s o w a " (1974 r.) - „że młodzież chodzi bez palt",
postulującą „stworzenie 5% Funduszu bezrobocia dla obywateli
od 16 do 70 lat. Odmowna odpowiedź spowoduje wojnę lub
bomby półatomowe spadną na Warszawę, przeciwko czemu - jak
podpisane - protestują 'Mieszkańcy Warszawy'".
14. W teczce znajdujemy również i prośby i listy bezinteresowne;
w sprawie badań naukowych zwraca się profesor emerytowany
z Gdańska, prowadzący badania naukowe na pograniczu fizyki
i elektrodynamiki, „zwłaszcza nad piorunem i elektrodynamiką
elektronu": „Chciałbym rozpocząć rejestrację piorunów na Pała­
cu Kultury i Nauki. Proszę więc o zezwolenie zainstalowania na
31

27

�iglicy Pałacu ostrza odizolowanego, od którego będzie odchodzić
kabel koncentryczny do aparatu pomiarowego na najwyższym
piętrze Pałacu. Przy tym obserwatorium byłoby potrzebne miesz­
kanie ze względu na prace nocne i dwa etaty."
Autorka listu adresowanego: „ P a ł a c K u l t u r y Indyjski G r o ­
b o w i e c u zbiegu ulic Zielna, W i e l k a , Z ł o t a , C h m i e l ą ,
Śliska, A l e j i J e r o z o l i m s k i c h " (1976 r.) przesyła „wiersz na
melodię murzyńską, piosenkę zadedykowaną na miesiąc War­
szawy":
„Od samej Warszawy do samej Szprotawy
Jedno serce bije o naszej Warszawie
Warszawa jest piękna ze swoim widokiem!
Gdyż Wisła przepływa malowniczym krokiem.
I Pałac Kultury Trzydziestopiętrowy
My się radujemy jest naszym symbolem".
W liście z 1971 r. znajdujemy również wiersz o Leninie dla
Pałacu Kultury z uporczywie powtarzającym się refrenem:
„Chociaż jestem Polką
A właśnie dla tego
czczę i miłuję Lenina Wielkiego".
Przytoczone teksty i świadectwa składają się w przeważającej
mierze na pozytywny mit Pałacu Kultury. W cieniu pozostawiliś­
my dotąd antytetyczne nastroje i przeżycia związane z Pałacem,
które tworzą jego swoisty antymit. Nie jest jednak tak, by dającym
się wywieść z dotychczasowych tekstów elementom i treściom
pozytywnego mitu, na zasadzie prostej gry opozycji binarnych
odpowiadały po stronie negatywnej same antytezy. Gdybyśmy
więc ułożyli listę wartości kojarzonych z Pałacem i zawartych po
stronie pozytywnego mitu, takich jak: moc, potęga, siła, trwałość,
jasność, blask, światło, prawda, swojskość, harmonia, życiodajność, przyjaźń, miłość, młodość, wolność, życie itp., nie dałoby
się z niej wydedukować i ułożyć na zasadzie odwrotności
odpowiedniej antylisty, składającej się z odpowiednich antytez.
Tak samo bowiem i po stronie antymitu Pałacu, gdzie dominują­
cym przeżyciem jest przeżycie grozy, znajdziemy swego rodzaju
fascynację. Dopiero po uwzględnieniu obu części tradycji widać,
jak Pałac głęboko łączy w sobie owe dwa nierozdzielne i charak­
terystyczne dla struktury pierwotnego przeżycia sacrum, przeciw­
stawne sobie uczucia grozy i fascynacji. Jak głęboką stanowi on,
jeszcze jedną, jedność przeciwieństw: „coincidentia tremendum
et fascinosum".
Wspomniane wyżej „jasne" wartości Pałacu ściśle złączone są
z ideologiczno-propagandową, oficjalną jego wymową, i na tym
poziomie dopiero obserwować możemy grę owych prostych
odwróceń i antytez. Piękno Pałacu, jego wysokość są tu przeciw­
stawione brzydocie „starej czynszówki" bądź ohydzie kapitalis­
tycznych wieżowców i drapaczy chmur. Z braku miejsca, tego
ideologicznego wątku nie będę rozwijał poprzestając tylko na
paru zaledwie syntetycznych przykładach. W tej propagandowo-ideologicznej wykładni budowa Pałacu wyznacza i ustanawia
nowy czas, nową epokę, przeciwstawioną starej. Jak pisał
w swoim wierszu Leszek Mech - „Kiedyś dzieje łączyły narodo­
wy, / Dat wachlarzem na łunach rozpiętym, / Albo w sercach
pokoju spragnionych budził miłość anemiczny święty. / Dziś nie
dzieje, nie skrzydlaci święci (...) Dziś lud ludowi / Dumnie wznosi
(...) wywalczonej przyjaźni budowę./"
Ten sam motyw nowych czasów i nowych jakości jakie niósł ze
sobą Pałac znajdujemy w wierszu Adama Ważyka:
Nie nasze były mury
naszej architektury
krwią zlepione pałace,
te ubogiego prace,
gotyk naszego trudu,
renesans dzieło ludu,
panom stawiany barok,
pokraczny dom czynszowy,
kupieckiej demokracji
i obliczany na rok
dom - widmo spekulacji,
i styl wasz nieczłowieczy.

z niezdarzonej przygody,
bez serca i urody.
A inaczej ze zwalisk
rośnie, by wróść w socjalizm,
dla świetlic i bibliotek nasz staromiejski gotyk,
nasz renesans i barok,
nasz monument surowy,
nasz fronton koronkowy,
jak spod igły hafciarek,
inaczej nad nim błyska
dachówka sercu bliska...

Przeciwstawiano budowę i rośniecie nowego socjalistycznego
Pałacu nie tylko zniszczeniom wojny, ale i upadkowi do jakiego
prowadził kapitalizm. Trzeba pamiętać, podkreślał Edmund Goldzamt, że:
28

„Budowa PKiN rozpoczęła się w czasie, gdy narody Europy
Zachodniej doświadczyły na sobie wszystkich 'dobrodziejstw'
tzw. pomocy amerykańskiej, gdy po pięciu latach realizacji planu
Marshalla, znają już wyniki tej pomocy: likwidację całych gałęzi
przemysłu, dalszy i gwałtowny wzrost bezrobocia, pauperyzację
mas, stagnację i marazm w budownictwie, likwidację niezależno­
ści gospodarczej i politycznej ich krajów." (por. E. Goldzamt,
Wieżowce Radzieckie, Warszawa 1 953)
Socjalistyczny, związany z „pokojowym budownictwem", po­
kojem, wolnością, życiem Pałac przeciwstawiony był kapitaliz­
mowi, imperializmowi, faszyzmowi, wojnie, zniszczeniom i śmie­
rci. Niech więc na koniec tego punktu wolno mi będzie przyto­
czyć jeszcze jeden wiersz Tadeusza Kubiaka, w którym znaj­
dujemy nie tylko ów wątek, ale chyba najtrafniejszą charakterys­
tykę Pałacu, wzbogacającą tak ubogie hierofanie roślinne i alu­
zyjne nawiązania do symbolicznego motywu drzewa życia w tra­
dycji związanej z Pałacem.
To socjalizm buduje
wbrew śmierci i zbrodni.
To naród narodowi,
człowiek człowiekowi
daje to, co sam zdobył
w noc październikową.
Ogrodnik pracowity tak wręcza synowi
wyhodowany po miczurinowsku owoc.

Po stronie antymitu. Narośl..., i zgodziłbym
się zapomnieć S u w o r o w a
Przechodząc do świadectw i dokumentów składających się na
negatywny mit Pałacu, nie sposób nie przywołać zapisków
z dziennika Leopolda Tyrmanda. Ten pierwszy antagonista i zde­
cydowany opozycjonista, outsider tak wrażliwy i czuły na rytm
życia społecznego Warszawy 1 lutego 1954 r. notuje:
„Mróz bezlitosny i ludzie wędrują po Warszawie pocieszni
i okutani, nawet najforemniejsza kobieta jest jak tobół. Mar­
tyrologia oczekiwania na środki komunikacji: podejrzewam, że
zbrojne wystąpienie przeciw reżymowi, o ile kiedykolwiek na­
stąpi, zacznie się na tramwajowych przystankach w taką pogodę.
(...) Prasa ocieka łojem służalstwa pisząc o wspaniałym 'darze
Związku Radzieckiego dla Warszawy', nikomu niepotrzebnym
drapaczu chmur. Gdyby chcieli naprawdę coś darować, przysłali­
by kilkaset wagonów tramwajowych. Lecz ich celem jest za­
znaczać się, nie obdarzać, w tym celu drapacz chmur jest jak ulał."
Dziennik 1954, Warszawa 1989, s. 167)
W chłodnej, architektonicznej interpretacji Tyrmanda jeszcze raz
uwypuklają się nastroje grozy i fascynacji jakie łączy Pałac:
„Jedni widzą w nim ruską pięść, inni jąkają się z zachwytu"; autor
notuje także ludową próbę oswojenia (ośmieszenia) tego budzą­
cego grozę daru:
„13 lutego
Kolejny pokaz projektów na rozwiązanie urbanistyczne i architek­
toniczne placu Stalina, centrum przyszłej stolicy. Pośrodku wie­
żowiec, Pałac Kultury i Nauki - tak się wabi - dar Rosji dla
Warszawy. Jedni w i d z ą w n i m ruską pięść, inni jąkają się
z z a c h w y t u . Lud ochrzcił go 'Pekinem' - poza anagramem jest
w tym podtekst: tak nazywano z uszczypliwym lekceważeniem
wielką czynszówkę w przedwojennej Warszawie, na rogu Złotej
i Żelaznej, siedlisko pokątnych domów rozpusty. Jak można się
domyślać, od chwili, gdy ogłoszono jego budowę, należałem do
najzaciętszych wrogów. Jako niedoszły fachowiec plwałem
umiejętnie na gabaryt, anty warszawską skalę, pompierstwo stylu.
Ale... (...) Dość z tym, że sowiecki drapacz chmur, wyciągnięty
w stalowej konstrukcji, był jeszcze całkiem-całkiem, kawał bryły,
gdyby go tak zostawiono i pokryto szkłem, mielibyśmy pociechę
i zgodziłbym się zapomnieć Suworowa. Gdy później otrzymał
okładzinę prefabrykowaną, w kolorze beżowego piasku, nie
byłem zachwycony, ale całość elewacji, barwa i faktura, wy­
glądały dobrze, można było na nią przystać. Potem zaczęto
doklejać: pseudo renesansowy hełm wieżowy, naszpikowany
iglicą, ciastkowe attyki i zwieńczenia, motywy z Kazimierza nad
Wisłą, portale, nasady. Groza s o c r e a l i z m u z m a t e r i a l i z o w a ł a
się w s a m y m ś r o d k u miasta jak kwitnąca narośl na nosie
pijaka. A teraz wokół ruskiego architektonicznego rozpasania
projektuje się polski jarmark socrealistycznej wyobraźni." (tamże,
s. 210)
Nawet więc u tak chłodnego obserwatora i zdecydowanego
krytyka, jakim jest autor Dziennika i Złego, dochodzą do głosu
ambiwalentne, konkurujące ze sobą odczucia, wątpliwości, jakie
niesie ze sobą Pałac. Mimo zdecydowanego sądu:

�„ A gdzie narodowość tej architektury, dlaczego ma być ona
właśnie polska, skoro jej elementy są równie na miejscu w Kadyksie co Helsinkach." (tamże, s. 215)
- Mimo przekonania o szaleństwie pomysłu:
„Myśl przewodnia socrealizmu w architekturze - że to, co się dziś
buduje, ma dla dobra człowieka wyglądać tak jak to, co budowało
się wczoraj, przedwczoraj i cztery wieki temu - nosi w sobie coś
z niczym nie maskowanego obłędu." (tamże, s. 211)
- nieobce są Tyrmandowi wahania czy Pałac nie wrośnie w tra­
dycję miasta:
„Miasto to kumulacja. To, co się w nim prawidłowo starzeje,
starzeje się ładnie. Brzydkie budynki po wiekach służby stają się
nieodzownie piękne, zagęszcza się coś wokół, co zwykliśmy
nazywać atmosferą, klimatem, nastrojem, stylem; gromadzą one
warstwy zdarzeń i przeżyć, indywidualnych i zbiorowych, które
z czasem mieszają wystrój i detal fasady z treściami istnienia
w jedyne i niepowtarzalne pomniki i symbole. (...) Zaś stworzenie
nowego, które ma wyglądać jak stare, skazane jest z góry na
parodię i kicz (...) Być może, że za sto lat komunistyczna
gigantomania, 'bliski każdemu człowiekowi' - jak oni to mówią
- patos, blichtr fałszywego zdobnictwa, pstrokacizna wystroju,
a zatem nowobogackość i trywialna rozrzutność spatynują się
z czasem jak pseudogotyckie drapacze chmur z fin de siecle'owego Manhattanu. Na to będzie trzeba długo czekać, a po­
nadto wynik jest niepewny." (tamże, s. 212)
Tym notatkom w Dzienniku, towarzyszy obraz Pałacu zawarty
w Złym, gdzie Tyrmand, na przekór „ n o w e m u " centrum - „Dla­
czego cokół i ciężkość mają stać się emblematem i nastrojem
Warszawy?" (Dziennik, s. 215) - podejmuje próbę remityzacji tej
przestrzeni miasta, w której z chaosu zgliszcz i pobojowiska placu
budowy nowego wieżowca powstaje największy plac w Europie.
Nowy Pałac ożywia i pobudza żywą pamięć minionego miasta.
Remityzacji tej poświęca uwagę cytowane już studium Marty
Zielińskiej, dlatego poprzestańmy jedynie na odnotowaniu tej
domowej, ewokującej przeszłość funkcji nowego, nie domowego
Pałacu i jeszcze jedną jego ironiczną nazwę jaką umieścić można
w onomastyce Pałacu, obok już znanego nam „kamertonu"
-„paluszek". „Chodzić nie można po tym mieście. Kamieniołomy
robiąze Stolicy. (...) Ale pole! Nie mówiąc już o tym paluszku (...)
- potrzebne komu takie duże domy?" (L. Tyrmand, Zty, Warszawa
1965, s. 165; por. M. Zielińska, op. cit.)

Igrzysko Szatana
Pałac Kultury pojawia się nieraz w powieściach Kisielewskiego
(Przygoda w Warszawie, Podróż w czasie - gdzie w wydaniu
Iskier z 1989 r. widzimy go nawet na okładce, z czerwoną flagą
przymalowaną doń jak do masztu), ale najpełniejszą jego interp­
retację znajdujemy w Cieniach w pieczarze. Pałac i rozciągający
się wokół „olbrzymi, dziwaczny Plac Defilad", będący tu miejs­
cem spotkań pary kochanków, głównego bohatera Romana,
pamiętającego miasto i świat sprzed zagłady, i Bluzeczki - należą­
cej już do nowej epoki, miejscem, gdzie („i to akurat, u stóp
olbrzymiego trzydziestopiętrowego gmachu") „miłość przeszła
w nienawiść", porównany jest do drzewa: „każda strona tego
placu jest inna, bo pochodząca z innej warszawskiej epoki;
Roman czytał w tej różnorodności historię, jak dzieje drzewa
odczytuje się z przekroju jego narastających słojów, dla Bluzeczki
lektura taka zgoła była niedostępna." (s. 123). Lecz obok tej
mikrokosmicznej skali. Pałacu wpisanego w historię miłości,
obok lokalnej historii miasta, Pałac i Plac odbijają w sobie
jednocześnie i makrohistorię tego „skrawka ziemi niczyjej, gdzie
granice, jeśli w ogóle jakieś były, to przesuwały się w tę lub
w tamtą stronę, rozciągały się i kurczyły jakby je zrobiono z gumy.
'Ani tu Zachód ani Wschód'." (s. 134). Kisielewski jak nikt inny
podejmuje historiozoficzną interpretację Pałacu. Dla budujących
i kształtujących charakter tego miejsca nastrojów nieokreśloności
i chaotyczności poszukuje swoistej logiki Chaosu:
„ I tutaj właśnie ów pałac, mieszanina stylów, monstrum naiwnej
monumentalności i niesmacznego w swej pozbawionej instynktu
przesadzie zdobnictwa, zupełnie się dobrze sam bronił, ba! urastał
do znaczenia i rangi symbolu. Wszak jeśli od 1939 roku dzieje się
w tym mieście nie wiedzieć co, jeśli wyznaczyły sobie tu
spotkanie wszystkie szaleństwa a także zwykłe bziki Wschodu
i Zachodu, jeśli życie stało się ponad wszelką miarę dziwaczne
i zamierza w tej dziwaczności trwać, coraz mocniej się w niej pod

każdym względem gruntując, to czemuż na wyburzonym we
wszystkie strony kilometrowym przestrzennym placu nie ma
pośrodku panoszyć się właśnie NIE WIEDZIEĆ CO, symbol
dziwactwa tak osobliwie zaczepionego o różne światy psychicz­
ne i chronologiczne, że nie sposób wyłożyć tego w słowach
krótkich ani długich." (s. 181)
Dla Romana jeszcze w większym stopniu niżdla bohaterów Z/ego
Plac wokół Pałacu ewokuje pamięć miasta które uległo zagładzie,
pobudza i prowadzi do coraz głębszych introspekcji:
„Miejsce to, które znał co bądź od lat pięćdziesięciu, też odezwało
się doń nagle dlatego, bo stało się azylem jego ukradkowych
spacerów z Bluzeczką. (...) nie sposób dociec, kiedy to mówiła
dawność, kiedy współczesność, i w ogóle która dawność, bo
dawności było tu wiele, właśnie nawarstwionych i zgromadzo­
nych, poziomo i pionowo, wklęsło i wypukłe, w głąb i wzwyż,
w czasie i w przestrzeni, gdyż Plac Defilad to zarazem rupieciarnia
i synteza, nowe i stare, mieszanka przeszłości różnych rodzajów
i dziwacznych propozycji teraźniejszości. Plątanina śladów i szyf­
rów a także podniebnej pustki po wyburzonych dzielnicach.
Osobliwe to miejsce, ów największy plac w Europie, przy tym
wcale nie docenione!" (s. 177)
„Każda strona placu była inna, a inność ta narastała przez
dziesięciolecia, zawierała w sobie dziwaczną i jedyną w swoim
rodzaju historię miasta." (s. 208)
W historiozoficznej perspektywie Kisiela Warszawa to miasto
szczególne, niedoceniony środek świata, prawdziwe centrum. To
w tej nieznanej (prowincjonalnej) Warszawie
„Zawsze szybciej rozumiano okrutne i szalone dylematy świata
niż rozumiał je sam świat, tu zawczasu rozszyfrowano Stalina,
Hitlera i innych wielkich a okrutnych magików historii (...) świat
zachodni nigdy nie pojął, że to w tym miejscu właśnie w War­
szawie, wszystko się z góry wie, toteż nigdy z tej wiedzy w porę
nie skorzystał. A i teraz odbywała się tutaj historyczna komedia
totalizmu, świat zaś brał ją na serio, myśląc, że to jakaś ludowa
rewolucja. (...)." Dzięki omyłkom „własnym czy cudzym, świato­
wym, zdarzały się tu rzeczy jakich nie było nigdzie i nigdy.
Warszawa wszakże samotnie a wbrew logice opierała się nieraz
nawałom Wschodu i Zachodu (przedmurze obrotowe!) (...)
strajkiem bezludnego milczenia powitała defiladę zwycięskich
wojsk Hitlera, tutaj wymordowano najwięszą w historii ilość
Żydów, tu bowiem stworzyli Niemcy straszliwie stłoczone, 600-tysięczne getto, tu jesienią 1944 walczono samotnie na dwa
fronty: politycznie z Rosją, pierś w pierś zaś z przygłupimi,
bijącymi się o swą pełniejszą klęskę Szkopami, tutaj po upadku
Powstania, zdarzył się jedyny na świecie wypadek, że wszyscy
mieszkańcy wypędzeni, wyszli poza rogatki a miasto pozostało
samo sobie i swoim pożarom." (s. 209)
„Cały nasz plac, jezdnie, chodniki - pisał Józef Sigalin - wszystko
to jest zbudowane na 'płycie nagrobnej' ułożonej na fundamen­
tach dawnych piwnic, dawnych domów, zamieszkałych przez
tysiące ludzi. To jest ta prawda, o której zapomnieć nam - star­
szym - nie sposób." (J. Sigalin, op. cit., s. 146)
Ale świadomość tej prawdy nieobca jest i młodszym pokoleniom.
Oto w ulotce-fanzinie współczesnej grupy rockowej z 1981 roku,
ulotce opatrzonej graficznym motywem Pałacu, pisanej po an­
gielsku czytamy:
„Wszyscy oni mieszkają w Warszawie, mieście lunatycznego
surrealizmu, imperialnej wschodniej architektury, w umarłym
mieście, w mieście - cmentarzu, w mieście zbudowanym na
nowo, ale które nigdy nie powróciło do życia."
Dla bohatera Cieni w pieczarze Pałac i ów dziwny Plac „ta
czarnoksięska retorta", w której „szaleńczą sztuką historii zmie­
szano przeszłość, teraźniejszość i dawność" ożywiał pamięć
i sprawiał, że „na tym dziwnym placu to co stare odzyskiwało
młodość, za to nowe obnażało swą beznadziejną, nie twórczą
starość". Pałac, który przegnał na drugą stronę Marszałkowskiej
świat marzeń, i Plac, który wywiał zeń na zawsze świat starych
kin, „Apollo" i „Stylowy", prawdziwych iluzjonów, z ich azylem
międzynarodowych snów, sąsiadują tu właśnie w pamięci i wnęt­
rzu bohatera z obrazami Mae West, Joan Harlow, Franchot Tone,
czy Gary Coopera, którzy „przebywali i grali dla wszystkich
dostępni do oglądania za jedne pięćdziesiąt czy osiemdziesiąt
groszy, jako dowód, że w ich świecie marzenia nie są ani
kontrolowane ani reglamentowane". Pałac sąsiaduje i miesza się
z obrazami niepozornych żydowskich sklepów, choć brudnych to
bogatych w towar, z obrazem Soboru prawosławnego na Placu
Saskim i zapamiętaną z dzieciństwa sceną jego burzenia - („gdy
rozbierano, roztapiano ową lodową górę (...) grupa kilkudziesię­
ciu ludzi targała linę (...) zarzuconą na jedną z kopuł (...) Biedna

29

�cebula-tak słabo tkwiła w swoim siedzisku-czego nie można by
rzec o dzisiejszej, marksistowskiej cerkwi Warszawy: ta jest
nienaruszalna, nierozbieralna, stać będzie po wiek wieków i góro­
wać nad miastem" (- ów Pałac i Plac sąsiadują z bryłą kościoła
Wszystkich Świętych na Grzybowie, kościoła który w czasie
wojny znalazł się w zamkniętym murami getcie, z obrazami
otchłannych bram i piwnicznych sklepów, gdzie „na podwórkach
i drewnianych schodach, czai się, drzemie echo dawnych głosów,
oddech pomordowanych, zapomnianych Żydów." Ów dziwny
Plac staje się teraz dla bohatera „Krainą Błądzącej Miłości" („tak
jak Hiszpania, która w imaginacji Don Kichota jawiła się jako
kraina błędnych czy błądzących rycerzy") a z czasem, przyjmując
nazwę od tytułu starego przedwojennego filmu. Karuzelą Udrę­
czeń.
Nie ma drugiej takiej książki - chyba poza Małą Apokalipsą
- w której nagromadzonoby tyle epitetów, inwektyw i szyder­
czych mocnych słów pod adresem Pałacu. W Cieniach w piecza­
rze Pałac Kultury jawi się jako „cukierniczo-biały, poszczerbiony
stalaktytami ornamentów (...) wyrosły sztucznie, znikąd, poza
życiem, poza ewolucją, rozwojem, normalnością", takież są dwa
nic nie znaczące bezsensowne „pretensjonalne obeliski", które
„sterczą" przed Pałacem „na cześć niewiadomego zwycięstwa",
„całość ogromnie droga a mało użyteczna", „nowoczesność
mniemana, czyli cud zbędny", „każda kolumna odznaczała się
iście słoniową grubością", „po prostu 'ruska Grecja'", „straszny
sen cukiernika, jak powszechnie kpiono w Warszawie", „świecą­
ca petersburska czyli leningradzka iglica" „Całość biała jak
masło", „istne szaleństwo w dodatku bezpłatne dla wszystkich",
„fontanny - przypominające feudalną igraszkę imitowaną przez
północnych carów", „socjalistyczne opium dla ludu", „marksis­
towski kościół (cerkiew) Warszawy", „gigantyczna brzydota",
„ N o w y Sobór", „Bezduszny moloch pożerający miasto, zasłania­
jący sobą pół nieba", „trzystumetrowy ratusz, jaskrawo po­
zbawiony stylu", „symbol wielkiej awantury", „rozmyślnie obo­
jętny, który przez wieki będzie krzyczeć z tego największego placu
w Europie swym prostackim pomieszaniem, swą olbrzymią beztreściowością", „otoczony niszami z rzeźbami przedstawiającymi
bohaterów pracy - (rzeczywiście trzeba być bohaterem, żeby tu
pracować, mawiał pewien reakcjonista)", „rodyjski kolos na­
szych czasów", „czarodziejska budowla wzniesiona przez ma­
gów ze Wschodu, pomiędzy której szklanymi, więc na pozór
niewidocznymi ścianami Polacy starzy i nowi obijać się będą po
wiek wieków". W tych wykrzyknikach, mocnych słowach tak, jak
w przekleństwach, czyż nie odbija się niejasno pole sacrum,
a zarazem próba profanizacji, desakralizacji dla oswojenia przera­
żającego niewysłowionego elementu tremendum, próba prze­
ciwstawiająca się (ale i w ten sposób ujawnionej) jego demoni­
cznej mocy. Na drugim biegunie to oswajanie spotykało się
z ośmieszaniem, z kwitnącą spontanicznie tradycją bardziej czy
mniej szyderczych kawałów o Pałacu Kultury: „Mały ale gustow­
ny"; - „Dawny dworzec kolei Warszawsko-Wiedeńskiej w stanie
erekcji" (por. Z. Raszewski, Wstęp do teorii kawału, „Pol. Szt.
Lud." nr 2/1990); „architektura mało-polska", „Gdzie jest naj­
piękniejsze miejsce w Warszawie? - Na 30 piętrze Pałacu Kultury
- Dlaczego? - Bo nie widać z niego Pałacu Kultury". Śpiewano
też na melodię hymnu narodowego „Co nam obca przemoc dała,
nocą rozbierzemy".
Charakterystyczne przy tym, że u tak krytycznie nastawionego
autora znajdujemy i przeciwne świadectwa pozytywnych prze­
żyć, ba, nawet swoistego piękna, osłaniającego ambiwalencję
Pałacu i nagromadzonych w nim nastrojów; świadectwa oswaja­
nia Pałacu, jego wrastania w miasto: „nikogo już nie razi,
wycieczki go lubią, panorama z najwyższego piętra jest przepięk­
na, parterowe sale przestrzenne i reprezentacyjnie wygodne (...)
o ile na wyższych piętrach wszystko było źle pomyślane i byle
jakie, to parterowe sale odznaczały się reprezentatywnym maje­
statem i znakomitą akustyką", okazuje się zresztą, że „ogromna
naiwność samego pomysłu odbiera mu na pozór wszelką demoniczność, pozwala się z nim spoufalić na co dzień". To w końcu tu
bohaterowie znajdują swój azyl, Pałac otaczają „zielone idyllicz­
30

ne aleje (...) czemuż by więc Roman nie miał pijać piwa w kiosku
na ulubionej, przewianej wiatrem i wygrzanej słońcem Zachod­
niej Stronie" - „co jest częścią pejzażu - nie może być brzydkie,
musi odnaleźć swe utajone piękno", - „Takim oto zabiegiem
psychicznym łączącym rozsądek z wyobraźnią usuwał sobie
Roman z Placu Defilad ów nieszczęsny pałac, z którego schodów,
balustrad, wykuszów i kolumnowych pawilonów przyjemnie
zresztą acz bezinteresownie korzystał." Znajdujemy więc u Kisie­
lewskiego potwierdzenie znanego nam już zjawiska, charakterys­
tycznej dla wielu Warszawiaków praktyki „mrużenia oczu",
niezauważenia Pałacu - „Jakżesz inaczej było z bliska - plac bez
pałacu pozostawał oto osobliwie piękny (...) plac realny ale
i zmieniony przez pracę wyobraźni". To samo zjawisko niezauwa­
żenia Pałacu odnotowuje skrupulatnie, cytowana tu wielokrotnie
Marta Zielińska, która naliczyła tylko sześć razy odnotowany
Pałac u pisarza tak mocno związanego z Warszawą, u Mirona
Białoszewskiego
„(...) we wszystkich pisanych prozą książkach Białoszewskiego
Pałac wraz z placem pojawiają się sześciokrotnie. W tym trzy razy
mimochodem: przy okazji zaćmienia słońca, przy wsiadaniu do
autobusu z placu i przy opisie nieba, które akurat w stronie Pałacu
przybrało interesujący kolor. Trzy razy natomiast są to wzmianki
ale znaczące. W zasadzie wszystko w nich jest, cała kwintesencja
Pałacu. Po raz pierwszy trafiamy nań przy opisie soboty na
Marszałkowskiej '(...) pan Bóg odpoczywa na niebie, Matka
Boska suszy pieluchy na Pałacu Kultury...'."-„Niby nic a ile treści
- komentuje Zielińska - Zwykłe białe chmurki w pobliżu iglicy
a kojarzą się na domowo, wprawdzie dom przyduży, pasuje dla
Matki Boskiej." ( M . Zielińska op. cit., s. 126)
(Dwa pozostałe znaczące obrazy to Pałac we śnie - „Tadzio tam
lata wokół iglicy z Anią i jeszcze kimś", oraz w zmiance o pożarach
w Warszawie - „Cedet, most. Co następne? „Pałac Kultury"!)
Oto więc jeszcze raz Pałac rozpatrywany na tle symbolizmu
środka jawi się w sposób szczególny, mocny, trwały, zaznaczają­
cy się - trudno go nie widzieć, ale i niezauważany, ów dziwny
środek wokół którego tworzy się nie Ład i Kosmos, ale Chaos, czy
mówiąc ściślej Ład i Kosmos, który jest Chaosem:
„bo stanowił przecież organiczny składnik miasta, owej War­
szawy tranzytowej dla wojsk czerwonych między Moskwą a Ber­
linem. Żyje się tu na wulkanie, w przejściu, w przededniu, nie
można istnieć poza historią, Plac Defilad był tego Dowodem,
zawiły bezstylowy, przemieszany wygwizdów, otwarty na cztery
strony świata, nie osłonięty od huku pociągów i ciężarówek, od
owego ruchu groźnie chaotycznego, na pozór miejskiego, lecz
mającego w sobie coś przyrodniczego, żywiołowego (...)
A może zaakcentowana tak dobitnie obcość placu jest rezultatem
chaotycznego zlepienia tutaj przez kogoś (czy raczej przez
nikogo, przez zbieg przypadków 'losowych', jak mówiono w pra­
cowniczej Warszawie), owocem bezstylowego, sklejenia tu na
chybił, trafił różnych elementów przeszłości i teraźniejszości,
stającego się dziwacznie monumentalnym punktem odniesienia
dla zbiorowych przeczuć, hipotez i lęków na temat przyszłości? "
(S. Kisielewski, Cienie w pieczarze, s. 221, 223)

Axis Mundi, Dolina Jozefata, Golgota
„Tak jak nie ma Wyspiańskiego bez Wawelu, tak nie ma Konwic­
kiego bez Pałacu Kultury - pisała Marta Fik [por. J. Lerska ( M .
Fik), Bardzo mala apokalipsa, „Kultura niezależna", kwiecień
1 990, nr 60, s. 53]. „Jest także pisarz, którego Pałac hipnotyzuje
niczym bazyliszek" - to też o Tadeuszu Konwickim (por. M.
Zielińska op. cit, s. 126). Pałac Kultury pojawia się w ostatnim
filmie Konwickiego - w Lawie, która jest przeniesieniem Mic­
kiewiczowskich Dziadów na ekran. Pałac widać z celi Konrada,
pojawia się także za plecami Anioła (Grażyna Szapołowska),
który idzie pośród tłumu przechodniów głównym pasażem koło
domów towarowych Centrum, po „drugiej" stronie Marszałkow­
skiej.
Zdaję sobie sprawę, że wobec istnienia rozmaitych perspektyw
interpretacyjnych zarysowanych przez licznych badaczy pisarst­
wa Konwickiego - takich choćby jak Maria Janion, Jan Walc,
Tadeusz Lubelski, Marta Zielińska, Anna Sobolewska-mówienie
0 Pałacu Kultury, tak samo jak o każdym innym wątku tej
twórczości, bez możliwości bardziej wnikliwego uwzględniania
jego wewnątrztekstowych odniesień i jego miejsca w całokształ­
cie tej twórczości musi siłą rzeczy prowadzić do niepełnego
obrazu. Ale nawet w tym niepełnym obrazie i ograniczonym
ujęciu do interesującej nas tu problematyki symbolizmu centrum.
Pałac nadal mieni się wielością znaczeń. Pośród ich zmienności
1 ewolucji, jaką możemy śledzić od Wniebowstąpienia począw­
szy, poprzez Jak daleko stąd, jak blisko. Małą Apokalipsę aż po

�Rzekę podziemną, podziemne ptaki, w sposób najbardziej wyraź­
ny i ewidentny dochodzą do głosu u Konwickiego właśnie
klasyczne struktury tejże symboliki środka. Wielokrotnie podkreś­
lano oniryczny czy wręcz magiczny wymiar i nastrój pisarstwa
Konwickiego i jego jednoczesne zanurzenie w konkrecie współ­
czesnej codzienności, jego wrażliwość na ów konkret i słuch
absolutny wyczuwający puls i rytm dnia powszedniego. Twór­
czość autora Sennika współczesnego, która łączy w sobie i splata
dwa nurty i dwa wymiary pisania: absolutny realizm z oniryzmem
i magicznością, sprawia, że możemy widzieć w niej wręcz
przykład i odbicie owej Łotmanowskiej zasady rządzącej niekiedy
napięciem pomiędzy planem wyrażenia a planem treści w sym­
bolu, owej sytuacji gdy „pierwszy przynależy do świeckiej,
otwartej i ukazywanej sfery kultury, zaś drugi do sakralnej,
ezoterycznej tajemnej" (por. J. Łotman, Symbol... op. cit., s. 1 52).
Świecka, profaniczna, powszednia codzienność realistycznie
odmalowanej współczesności podszyta u Konwickiego w prze­
dziwny sposób sacrum, nic nie traci ze swego sakralnego
i kosmicznego wymiaru. Nie inaczej jest w przypadku Pałacu
Kultury. Wspomniana dwoistość tak wielokrotnie odnotowywa­
na przez interpretatorów i egzegetów Konwickiego stanowi
wciąż o trudnościach z „klasyfikacją" tej twórczości. Pisarz
ubolewał częstokroć nad redukowaniem jej do czysto politycz­
nego wymiaru: „Nie można patrzeć na literaturę wyłącznie przez
pryzmat chwili politycznej. Uważam, że w moich książkach
można odnaleźć bardziej trwałe, uniwersalniejsze warstwy",
(por. M. Fik, op. cit., s. 53; por. także, Stanisław Nowicki, Pól
wieku czyśćca. Rozmowy z Tadeuszem Konwickim, Londyn
1986). Z drugiej zaś strony dystansował się zdecydowanie wobec
prób zamknięcia jego twórczości w formule „magicznego realiz­
m u " - [„To mi pachnie Marquezem i Południową Ameryką, której
nie rozumiem, której nie trawię i która jest mi obca. Jestem
,katolickim protestantem' i wszystko jest dla mnie prawdziwe
i namacalne." - por. S. Nowicki, op. cit., s. 101].
Dlatego śledząc obecność struktur symboliki centrum powin­
niśmy pamiętać wciąż o tym wymykającym się klasyfikacjom
charakterze tej literatury, o janusowym niemal obliczu. A jedno­
cześnie pamiętać i o tym oryginalnym świadectwie czasu, świa­
dectwie współczesności jaką zawiera twórczość Konwickiego
- (myślę tu o wspomnianych utworach od Wniebowstąpienia po
Rzekę podziemną) - którą by można nazwać, analogicznie do
swoistości, przed chwilą odrzuconego, „magicznego realizmu",
jakimś specyficznym realizmem - H i p e r P R L r e a l i z m e m , a ściś­
lej, nie tylko dla łatwiejszej wymowy, ale i dla uchwycenia sensu
opisywanej rzeczywistości PRL - H i p e r P R L s u r r e a l i z m e m .
We wszystkich tych utworach Pałac pojawia się w otoczce
święta, w czasie niezwykłym, w czasie szczególnego napięcia,
czasie o eschatologicznym wymiarze i nastroju, który dla wszyst­
kich bohaterów jest jednocześnie czasem - obrzędem przejścia.
We Wniebowstąpieniujesttozdesakralizowaneświęto
(oficjalne
Dożynki) i czas niepokoju wywołanego nowym kryzysem świa­
towym - „ w sklepach towaru zabrakło już po południu", wojsko
postawione jest w stan gotowości bojowej - „coś wisi w powiet­
rzu", „może już baleron z atomem spuścili"; przez miasto przeta­
czają się korowody przebranych w ludowe stroje „fałszywych
chłopów" - „Wielka grupa Krakowiaków i Kaszubów ciągnęła
główną aleją, w chrapliwych glissandach harmonii. Wielu z nich
miało utyte, blade twarze miejskich gryzipiórków. Dziwiło mnie
trochę, że nie wstydzą się tej maskarady." (T. Konwicki, Wniebo­
wstąpienie, Warszawa 1967, s. 13, dalej podaję strony wg. tego
wydania). Główny bohater budzący się pod mostem z krwawiącą
dziurą w głowie, znajduje się w stanie amnezji, utracił pamięć,
nawet nie pamięta swego imienia, później nazwany zostanie
przez swych przygodnie poznanych przyjaciół Charonem, pierw­
sze co widzi to „ d w u Kurpiów albo Rybaków" plujących w dół
ponad zardzewiałą balustradą. Pałac Kultury jest punktem orien­
tacyjnym, miejscem, przy którym bohater umawia się z nie­
znajomą dziewczyną, przebraną za Łowiczankę - Opoczniankę?,
miejscem wokół którego toczy się cała akcja, niemal głównym
bohaterem tej opowieści. We Wniebowstąpieniu - (co literalnie
oddaje tytuł niemieckiego przekładu - „Auf der Spitze des
Kulturpalastes") Pałac Kultury jest punktem centralnym, osią
świata, środkiem świata umożliwiającym łączność i przejście
pomiędzy trzema poziomami rzeczywistości: podziemia - ziemia
- niebo; „Nad nimi wisiała konstelacja krwawych świateł z wieży
pałacu. Jeszcze wyżej były już tylko gwiazdy, otchłań zimnych
ogni, blask nieznanego, wiecznego obozowiska." (s. 54). Góru­
jąca nad miastem „piramida", czy widoczna z daleka - niczym
kosmiczne drzewo-„czerwona choinka Pałacu Kultury" jest osią
wokół której krążą duchy i zmarli. Skarżył się pisarz, że oprócz
tkanki politycznej „jakoś nikt nie zauważył, że akcja tego utworu
dzieje się pośród nieboszczyków" (por. S. Nowicki, op. cit., s.
101). Tu przy tej osi, w tym środku świata znajduje się przejście
i wejście w głąb podziemnego interna. Tu rozpoczyna się podróż
do piekieł, owych niejasnych co do statusu ontologicznego,
bohaterów (widm, duchów, zmarłych, wampirów, jak ów główny
bohater spośród wielu swych życiorysów potencjalny pisarz?

żywiący się krwią cudzego życia, wysysający z rzeczywistości co
się tylko da): „Za nami rósł potworny dygot ścian i wyglądało to
jak trzęsienie ziemi. Pan Lilek szarpnął coś, co odezwało się
niczym żeliwna pokrywa grobowca. Ruszyliśmy w duszną ciem­
ność..." (s. 40). Wejście do tych labiryntowych podziemi Pałacu
jest podobne do niszy grobowej w klasztornych podziemiach.
Podróży w zaświaty, w krainę śmierci, zstępowaniu do podziemi,
i wstępowaniu w niebo po tej osi wertykalnej Pałacu Kultury
towarzyszy wędrówka jaką bohaterowie odbywają w płaszczyź­
nie horyzontalnej miasta po wspomnianej osi wschód-zachód,
zstąpienie w inferno warszawskich knajp, podróż za Wisłę
wyznaczona trasą: Most Poniatowskiego - cmentarz św. Win­
centego na Bródnie - Most dwupoziomowy - z powrotem przez
Krakowskie Przedmieście do Pałacu Kultury, towarzyszą temu
czuwanie przy trumnie zmarłego, pobyt w melinie, noc w komisa­
riacie. Z rozbudowywanym przez Konwickiego we Wniebo­
wstąpieniu wątkiem labiryntowym ściśle spleciony jest wątek
zaduszny, sepulkralny. Schodzący w podziemia Pałacu, brnący
w ciemnościach bohater szuka punktu oparcia, wyciąga rąkę
chcąc dotknąć ściany: „Szkoda fatygi. - powiedział - Idziemy
w takiej wielkiej rurze. - Co to za rura? - Bóg raczy wiedzieć.
Nawet ci, co budowali, nie mieli pojęcia. Wiesz, Misiu, jak to jest.
Jedni wykopali rów, drudzy przywieźli budulec, inni wybetono­
wali i przykryli ziemią, a projektant gdzieś zniknął, przepadł jak
kamień w wodzie, czyli jak indywidualna jednostka w masie
zbiorowości. Tylko sam nieboszczyk pewnie coś wiedział i koja­
rzył. - Jaki nieboszczyk? W tej ogromnej ciszy odezwało się coś
daleko jak stłumione wichurą dzwony. - No, Józef Wissarionowicz. Z jego czasów to przejście. Wszyscy już zapomnieli, bo na
planach miejskich nie ma tego szczegółu." (s. 40). Konwicki
wpisuje we Wniebowstąpieniu (rozbudowywany potem w Malej
Apokalipsie i Rzece podziemnej) żywy w folklorze i tradycji
powojennej Warszawy wątek o podziemnych korytarzach i połą­
czeniach pomiędzy gmachem Komitetu Centralnego a Pałacem
Kultury, systemie schronów atomowych. (Jak dalece osadzony
w rzeczywistości to wątek a nie jedynie temat folklorystycznej
tradycji legend i opowieści należących do tła symbolizmu środka
świata, pokazały dramatyczne wydarzenia rumuńskie związane
z rewolucją 89 roku odsłaniające istnienie w śródmieściu Bukare­
sztu całego systemu podziemnego miasta. Także i u nas o ist­
nieniu podziemnych pomieszczeń pod Trybuną Rządową na
Placu Defilad zaczęto pisać dopiero w 89 roku, proponując
założenie tam kawiarni, do tego czasu temat ten był objęty ścisłą
tajemnicą i zapisem cenzury. „Przerwę Panu, bo chciałbym
powiedzieć - wyznawał pisarz - że moją tragedią jest fakt, że
jestem po prostu realistą. Po ukazaniu się Malej Apokalipsy przez
osiem miesięcy poprawiano przejście z „ M e l o d i i " (przedtem
„Paradis") do КС. Wszystko było rozkopane. Kiedy zaś wy­
drukowano Wniebowstąpienie, zadzwonił do mnie jakiś człowiek
- podejrzewam, że z władz bezpieczeństwa, i podszywając się
pod polonistę chciał się dowiedzieć, czy posiadam plan podziemi
Pałacu Kultury. A zatem w moim emocjonaliźmie jest jakieś
racjonalne jądro. (...) W tym, co piszę jest coś realnego i praw­
dziwego. Opisuję Warszawę taką jaka jest w rzeczywistości. Jest
to miasto ulic donikąd, miasto-kaleka, pełne nor, przejść i melin,
w których siedzą pijacy i narkomani. Pod moim domem znajduje
się piętnaście pięter atomowego schronu. A Pan powiada, że to
abstrakcyjna wizja labiryntu." por. S. Nowicki, op. cit., s. 142).
Brnący w ciemności pałacowych podziemi bohaterowie dociera­
ją do pomieszczeń ni to sanktuarium, ni to rupieciarni od­
chodzącej w niepamięć epoki i czasu opisywanego w dzien­
nikach Tyrmanda: „Znaleźliśmy się w pomieszczeniu wysokim
niczym kościół i pozbawionym okien. Stały tu stare drabiny,
wiadry, połamane transparenty, jakieś płótna rozpięte na blejtramach odwróconych do ścian. Lilek otworzył białe drzwi i zoba­
czyłem ogromny, wspaniały ustęp. (...) Ustęp, pełen wymyślnych
kolumn i prawie barokowych sztukaterii, był zapuszczony. Na
misie umywalki zobaczyłem grubą warstwę czarnego kurzu." (s.
41). W końcowej sekwencji Wniebowstąpienia, bohater po
wszystkich przejściach i przygodach, po pracy w chłodni, przypo­
minającej kostnicę, gdzie dźwigał ogromne połcie mięsa; po
wizycie w kościele z paczką otrzymanych za pracę bydlęcych
serc; po niemal rytualnej oczyszczającej kąpieli w fontannie obok
Pałacu, tuż przed świtem, wjeżdża na ostatnie piętro, gdzie
zgromadziły się już wszystkie duchy, widma i zmarli spotkani tej
nocy. Pałac znów odsłania swój ukryty, niejasny, sakralny chara­
kter i nastrój: „Misiu odchodzisz przez czyściec. Jutro zobaczysz
Boga... Nie wiem dlaczego poszedłem do hallu, gdzie stały
ogromne postaci z kamienia (...) Trzy jasne kabiny wind szyb­
kobieżnych zapraszały jak katedralne konfesjonały." (s. 233,
235). Rozciągająca się przestrzeń wokół tej osi kosmicznej
Pałacu, wokół tego niejasnego środka świata, postarzałego
i zniszczonego upływem czasu obelisku - „na którym czerniły się
mosiężne nazwy odległych stolic. Wielu liter brakowało. Tylko
liczby kilometrów dzielących nas od tych miast, zostały nie
naruszone. Zbieracze uszanowali spiżowe cyfry." - jest miejscem
rozrachunku i Sądu Ostatecznego. - „Plac przypominał dolinę

31

�Jozefata. Dziwne światło bardzo gęste i bursztynowego koloru,
oblewało cokół pałacu."
Zarysowana we Wniebowstąpieniu struktura Pałacu jako środ­
ka świata, rozwijana jest w kolejnych powieściach i zbliżeniach
Konwickiego. Pałac zmienia się, jego obraz jest dynamiczny, ale
zasadniczy trzon tej struktury pozostaje niezmienny. Zadziwiająca
budowla, ileż budząca skojarzeń, Charon, duchy poszukujące
przejścia na tamtą stronę: „Musimy wrócić. - Dokąd wrócić. - Jak
to: dokąd wrócić. Wrócić tam czy tam?" Marta Zielińska od­
czytuje ją w tradycji romantycznej: „Krąży wokół niej duch przed
odlotem w nieznane, to jest stacja pomiędzy tym i tamtym
światem, jakby karykatura kaplicy, gdzie Guślarz odprawiał swoje
rytuały. I chciałyby się te duchy stamtąd wyrwać i nie mogą. Pałac
występuje tu w roli zupełnie nieprzewidzianej przez jego budow­
niczych: skrzyżowanie potwora ludojada z nawiedzonym gotyc­
kim zamczyskiem."
Odczytywany w świetle rytuału inicjacyjnego przez Annę
Sobolewską Pałac - owa „groteskowa oś świata" jawi się jako
miejsce wtajemniczenia w śmierć i cierpienie, miejsce niepełnej
inicjacji, gdzie „transcendencja jest tandetna, dziurawa jak cała
rzeczywistość PRL-u. Ta rzeczywistość nie daje się zbawić
w żaden sposób" (W. Sobolewska, Współczesna powieść inic­
jacyjna: Tadeusz Konwicki, Hugh Walpole, Tarjei Vesas, „Twór­
czość" 1991 w druku). Ale nawet w tym odczytaniu i w tej
rzeczywistości jak pisze Anna Sobolewska „Obrazy z kręgu
profanum w tajemniczy sposób ocierają się o sacrum, zdradzają
ukrytą moc oczyszczającą." W Malej Apokalipsie sypiący się
Pałac mało powiedzieć zdesakralzowany, lżony na każdej niemal
stronie: „pomnik pychy, statua niewolności, kamienny tort prze­
strogi, budząca niegdyś strach, nienawiść i magiczną zgrozę, ów
kosmiczny barak, postawiony na sztorc, zżarty przez grzyb i pleśń

stary szalet zapomniany na środkowo-europejskim rozdrożu,
straszny kurhan, uroczysko," staje sią ołtarzem ofiarnym, miejs­
cem samospalenia: „Przede mną szli tą samą ścieżką na stos
buddyjscy mnisi, pewien Czech, jacyś Litwini. Przede mną szli tą
rozżarzoną stecką ludzie różnych ras, religii." - Staje się Golgotą:
- „ M a m ochotę, straszną chętkę, żeby skusić los. Aż mi jakieś
ciarki idą po plecach. I potem zaraz się spotkamy, dobrze? Będę
czekał na pana jakieś pięćdziesiąt kilometrów dokładnie ponad
szpicem Pałacu Kultury, tam, gdzie kończy się definitywnie nasza
atmosfera, nasza miła ziemskość. Ale pan tego nie zrobi, bo dwa
tysiące lat temu pewien Aramejczyk powiedział do swoich
okrutnych współczesnych: .Miast zabijać na ofiarę jagnię, sąsiada
albo swojego brata, złóż ofiarę z samego siebie'. We mnie jest
siedem atomów Antychrysta ale w panu co najmniej siedem­
dziesiąt siedem." - Wyjął z mojej ręki cegłę, zważył ją na dłoni.
- Zabiorę sobie na pamiątkę (...) Może pan głodny, mam dwie
kostki cukru. - Co ty bredzisz? - Powinienem otrzeć chustą pana
twarz. Ale nie mam chusty. - To była ostatnia stacja naszej męki?
-Tak, przed nami ołtarz ofiarny- Pokazał ręką bielejący w zadym­
ce wysoki do nieba ikonostas Pałacu."
W Rzece podziemnej obraz Pałacu-Golgoty pojawia się na
krótko przed samobójstwem jakie „przy pomocy naturalnej
śmierci" popełni Siódmy:
„Wielki Plac otworzył się przed nim. W środku stał ten sławny
Pałac, pamiątka po Józefie Wissarionowiczu. Stał prawie do
połowy zanurzony w chmurach, a właściwie w jednej wielkiej
chmurze... Siódmy poczuł nagle bezsensowną ulgę. Ta ogromna
ilość powietrza, wolnej przestrzeni, szarego nieba, które przed
wieczorem pęknie nad horyzontem, pokazując czerwoną łunę
i czarne strzępiaste obłoki zatrzymane w dzikim pędzie, jakie stały
wtedy nad horyzontem, gdy krzyżowano Chrystusa.

PRZYPISY
1

Ze w z g l ę d u na brak miejsca nie zamieszczam pełnej bibliografii, którą
udało mi się ustalić podczas kwerend, umieszczam informacje biblio­
graficzne w y k o r z y s t a n y c h źródeł w tekście. W tym miejscu chciałbym
bardzo serdecznie podziękować p. Hannie Szczubełek, która udostępniła
mi materiały znajdujące się w Dyrekcji Administracyjnej Pałacu i umoż­
liwiła kilkudniową pracę w jej biurze. Korzystając z Kroniki prowadzonej
przez Panią Hannę Szczubełek mogłem dotrzeć podczas dalszych kwerend
do mniej z n a n y c h źródeł, (por. przypis. 2 2 )
W y m i e n i ć tu trzeba przede wszystkim film Tadeusza K o n w i c k i e g o
- Jak daleko stąd, jak blisko. Pałac pojawia się też w Lawie; niemałą rolę
odgrywa w Wielkiej majówce, reż. Krzysztofa Rogulskiego (por. Bożena
S y c ó w n a , Raj odnaleziony,
(w:) Film i kontekst, W a r s z a w a 1 9 8 8 s .
5 5 - 8 3 ) ; por. także film Labirynt reż. Andrzej S . Kałuszko ( „ F i l m o w y S e r w i s
P r a s o w y " 1-31 X I I . 1 9 8 8 ) ; w filmie Piotra Łazarkiewicza Soc powstałym
na marginesie w y s t a w y sztuki socrealistycznej, znajduje się s c e n a z z a ­
s t o s o w a n i e m efektów specjalnych przedstawiająca w y s a d z a n i e Pałacu
Kultury w powietrze - „Wielka radość dla o c z u " - jak pisał Tadeusz S z y m a
(por. „Tygodnik P o w s z e c h n y " nr 2 2 , 2 8 . 0 5 . 8 9 г.).
Por. np. m a l o w a n e spray'em przy użyciu szablonu graffiti przed­
stawiające nogę obutą w duży „ p u n k o w s k i " but, kopiącą Pałac Kultury,
które dostrzegłem na murach kina „ I l u z j o n " w październiku 1 9 9 0 г., i jako
emblemat oraz motyw graficzny na fanzinie zespołu „Brygada Kryzys"
Nr 0, W a r s z a w a , sierpień 1981 - tę ostatnią informację zawdzięczam panu
Ryszardowi Ciarce.
Por. Dom we współczesnej Polsce. Szkice, pod red. Andrzeja Sicińskiego i Piotra Łukasiewicza, (w druku) - jest to o w o c długoletniego
programu badań i konwersatorium, p r o w a d z o n y c h przez wyż. w y m .
w Instytucie Filozofii i Socjologii P A N , praca zawiera m.in. Andrzej
Siciński, O idei domu i jego roli w Polsce; A n n a Zadrożyńska, Ludzie
i przestrzeń domowa. Przyczynek do antropologiischronienia;
J a n Prokop,
Dom polski; Piotr Łukasiewicz, Dom jako społeczne minimum.
Spojrzenie
na okres okupacji niemieckiej
w Polsce;
Michał Boni, Funkcje
życia
domowo-rodzinnego
w doktrynie komunistów
polskich
(1945-1950);
Danuta M a r k o w s k a , Dom - twierdza tożsamości; por. także materiały
z I międzynarodowej Konferencji „ H o m e : Its Contemporary Material,
Social and Value A s p e c t s " , Z a b o r ó w , Poland 1 1 - 1 3 , October 1 9 9 0
zorganizowanej przez A. Sicińskiego i P. Łukasiewicza, znajdujące się
w Zakładzie Badań nad Stylami Życia IFiS P A N .
2

3

4

s

Witold Rybczyński, Home. A Short History of an Idea, Viking Penguin
Inc., N e w York 1 9 8 6 .
Początkowo Rybczyński zamierzał w y b u d o w a ć jedynie hangar na
łódź, potem, żeby móc na tym miejscu pracy zanocować, trzeba było zrobić
jakieś legowisko, postawić łóżko, potem zaaranżować kuchnię, pomiesz­
czenie do pracy itd. w ten sposób zamiast hangaru w y b u d o w a ł dom, ten
proces s t o p n i o w e g o przyrastania i w z n o s z e n i a domu stał się źródłem
medytacji, refleksji a potem podjętych studiów nad ideą d o m u .
6

7

Clifford Geertz, Być tam, pisać tu, „Ameryka ", Zima 1 9 8 9 , s. 6 0
" J a m e s Clifford, The Predicament of Culture. Twentieh-Century
Eth­
nography, Literature and Art. Harvard University Press, Cambridge, Mass.
and L o n d o n 1 9 8 8
Tamże, s . 9, 1 3 - 1 4
J a d w i g a Siemaszko, Barbara Fatyga, Po co jechać na
Trobriandy,
„Pol. Szt. L u d . " 1 9 8 9 nr 3, s s . 1 7 7 - 1 8 1
Clifford Geertz, op. cit. s. 6 2
J a c e k Olędzki, „Skuś baba na dziada". Przyczynek do
powinności
przemyśleń perypatetycznych.
„ P o l . Szt. L u d . " 1 9 8 7 nr 1-4, s s . 1 4 2 - 1 4 9
9

1 0

1 1

1 2

32

1 3

Tamże s. 1 4 2
Clifford Geertz, op. cit. s . 6 3
O tym w y w o d z ą c y m się od Dilthay'a rozróżnieniu pomiędzy rozumie­
niem a wyjaśnianiem por. J a m e s Clifford, op. cit. s . 2 2 , s . 36 i п., gdzie autor
przyjmując ogólne s t a n o w i s k o , że etnografia jest sztuką interpretacji,
„procesem interpretacji a nie wyjaśnieniem", przedstawia toczącą się w e
współczesnej antropologii dyskusję nad tym zagadnieniem; por. także
o tym rozróżnieniu w : Gerardus van der L e e u w , Sacred and
profane
Beauty. The Holy in Art., L o n d o n 1 9 6 3 s s . 5 - 6 ; tegoż.
Fenomenologia
religii. W a r s z a w a 1 9 7 8 , s s . 7 1 7 - 7 1 9 ; por. także uwagi J . Łotmana
o symbolizującej i desymbolizującej lekturze tekstów: „pierwsza pozwala
czytać jako symbole teksty bądź odłamki tekstów, które w s w o i m natural­
nym kontekście nie były obliczone na tego rodzaju odbiór. Druga prze­
kształca symbole w zwykłe komunikaty." J . Ł o t m a n , Symbol w systemie
kultury, „ P o l . Szt. L u d . " 1 9 8 8 nr 3, s . 1 5 2
Stanisław C i c h o w i c z , Skąd ten kanon?, „ P o l . Szt. L u d . " 1 9 9 0 nr 1,
s. 50
Por. M. Eliade, Doświadczenie
Labiryntu, „ P o l . Szt. L u d . " 1 9 8 8 nr 3
Por. M. Eliade, Sacrum, mit, historia, W a r s z a w a 1 9 7 0 ; tegoż Traktat
o historii religii. W a r s z a w a 1 9 6 6 , s s . 3 6 1 - 3 7 9
M. Eliade, Sacrum... op. cit. s . 7 8
O polisemantyczności i wielowymiarowości symbolu por. „ P o l . Szt.
L u d . " 1 9 8 8 nr 3, tamże bogata literatura.
J . Ł o t m a n , Symbol w systemie kultury, „ P o l . Szt. L u d . " 1 9 8 8 nr 3 s s .
151-1 54
Obok kwerendy prasowej, korzystałem z Kroniki Pałacu opracowanej
przez Panią Hannę Szczubełek i stanowiących aneks d o Kroniki, zbioru
korespondencji nietypowej i zbioru wierszy, nie w e wszystkich przypad­
kach udało się ustalić lokalizację w y d a n i a poszczególnych u t w o r ó w . T a m
gdzie brak ściślejszego oprać, bibliograficznego oznacza to, że pochodzą
właśnie z tych zbiorów.
Clifford Geertz, op. cit. s . 6 2
Sytuację jeszcze bardziej komplikuje ostatnia filozoficzna w y p o w i e d ź
byłego premiera P R L , na bankiecie w hotelu „Hollyday I n n " z okazji
promocji książki byłego I sekretarza P Z P R Edwarda Gierka. Cytuję za
przekazem TV: „Czasem rzeczywistość staje się fikcją, a fikcja rzeczywis­
tością".
O polu symboliki axis mundi por. M. Eliade, Brancusiimitologia,
„Pol.
Szt. L u d . " 1 9 8 8 nr 3, s s . 1 8 1 - 2
W porównaniu tym odzwierciedlać się może europejskość i większa
wrażliwość R u d n i e w a odbiegająca od pozostałych członków radzieckiego
zespołu: „... ci ludzie pierwszy raz byli na Zachodzie! J e d y n i e stary
R u d n i e w był już w młodości w W a r s z a w i e , w 1 9 1 3 roku. Wspominał to."
(por. J . Sigalin, W a r s z a w a . . . op. cit. t. 2 s . 4 2 8 ) .
Marta Zielińska, Największy
Plac w Europie. „Kronika W a r s z a w y " ,
nr 4 / 1 9 8 9
O znaczeniu tego obrazu w twórczości filmowej T. Konwickiego,
szczegółowszą analizę filmu, na tle motywu domu w filmie polskim
przedstawiam na innym miejscu (por. Z. Benedyktowicz, Przestrzenie
Pamięci w. Film i kontekst. W a r s z a w a 1 9 8 8 s s . 1 5 1 - 2 0 3 )
Por. scenariusz Jak daleko stąd jak blisko w : T. Konwicki, Ostatni
dzień lata. Scenariusze
filmowe. W a r s z a w a 1 9 7 3 : „ N i e w i e m dlaczego
zapamiętałem po raz pierwszy w życiu, takie właśnie zapamiętanie czło­
wieka u n o s z o n e g o d o piekła. Ale teraz myślę, że mógł on przecież powoli
w s t ę p o w a ć w niebo".
T. K o n w i c k i , Ostatni... op. cit., s. 2 5 0
Podczas kwerendy nie natrafiłem na ten zapis, podaję w i ę c go za:
Mariusz Szczygieł, Kochany Pałacu, „ N a Przełaj", 1 0 . 0 9 . 1 9 8 9
1 4

1 5

, б

1 7

1 8

1 9

2 0

2 1

2 2

2 3

2 4

2 5

2 6

2 7

2 6

2 9

3 0

3 1

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12022" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12021">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3eff084f6dde05ad31a23c350d3dbe93.jpg</src>
        <authentication>5645e1a52cd06601f120e588a2f08fa4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143110">
                <text>Widok na cysterski zespół klasztorny / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Ostrów (woj. łódzkie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143111">
                <text>architektura sakralna ; katolicyzm</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143112">
                <text>fotografia przedstawia widok na zespół klasztorny opactwa cysterskiego w miejscowości Podklasztorze (ok. Sulejowa)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143113">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143114">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143115">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143116">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143117">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143118">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143119">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143120">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143121">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143122">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143123">
                <text>PAE_FNK_24.27.XV_F.5.9.2_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="96">
        <name>architektura sakralna</name>
      </tag>
      <tag tagId="623">
        <name>katolicyzm</name>
      </tag>
      <tag tagId="621">
        <name>okolice Piotrkowa Trybunalskiego</name>
      </tag>
      <tag tagId="532">
        <name>Ostrów</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12662" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12765">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c357f90426d61a8d0dc6d0ab42e6d73b.jpg</src>
        <authentication>2f8efe5bc366cc0dd92e10f1d58bdb1b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152068">
                <text>Widok na góry z wnętrza szałasu pasterskiego / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Brzegi Górne / Berehy Górne (woj. podkarpackie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152069">
                <text>budownictwo pasterskie ; Bieszczady</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152070">
                <text>fotografia przedstawia trójkątny otwór na dym (dymnik) widoczny w szczycie szałasu</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152071">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152072">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152073">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152074">
                <text>1960</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152075">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152076">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152077">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152078">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152079">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152080">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152081">
                <text>PAE_FNK_34.39.X_S.1.A.1_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="942">
        <name>Bieszczady</name>
      </tag>
      <tag tagId="939">
        <name>Brzegi Górne</name>
      </tag>
      <tag tagId="114">
        <name>budownictwo drewniane</name>
      </tag>
      <tag tagId="587">
        <name>budownictwo pasterskie</name>
      </tag>
      <tag tagId="116">
        <name>budynek mieszkalny</name>
      </tag>
      <tag tagId="940">
        <name>dawniej Berehy Górne</name>
      </tag>
      <tag tagId="945">
        <name>dymnik</name>
      </tag>
      <tag tagId="941">
        <name>okolice Ustrzyk Dolnych</name>
      </tag>
      <tag tagId="588">
        <name>szałas pasterski</name>
      </tag>
      <tag tagId="13">
        <name>wnętrze</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12257" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12265">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b7afe961b31972f9f28ef8cb56d858f8.jpg</src>
        <authentication>e6a32f4e8967c84f25fb68d01e895053</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146400">
                <text>Widok na ośnieżone Tatry / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Murzasichle (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146401">
                <text>budownictwo wiejskie ; budynek mieszkalny ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146402">
                <text>fotografia przedstawia widok ze skraju Budzowego Wierchu z budynkami mieszkalnymi</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146403">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146404">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146405">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146406">
                <text>1962</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146407">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146408">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146409">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146410">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146411">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146412">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146413">
                <text>PAE_FNK_25.38.XIII_L.3.14.5_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="159">
        <name>budownictwo wiejskie</name>
      </tag>
      <tag tagId="116">
        <name>budynek mieszkalny</name>
      </tag>
      <tag tagId="718">
        <name>Murzasichle</name>
      </tag>
      <tag tagId="590">
        <name>okolice Nowego Targu</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12461" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12524">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c02955fdc0c38c8167c7954fa4f01b7d.jpg</src>
        <authentication>c621899fa846d261952edb6db85f0b5c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="149255">
                <text>Widok na rzekę San / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Wólka Tanewska (woj. podkarpackie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="149256">
                <text>transport i komunikacja ; transport wodny ; Podkarpacie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="149257">
                <text>fotografia przedstawia widok na rzekę San z brzegu wsi Wólka Tanewska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="149258">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="149259">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="149260">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="149261">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="149262">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="149263">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="149264">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="149265">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="149266">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="149267">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="149268">
                <text>PAE_FNK_32.32.VIII_F.4.11.2_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="440">
        <name>krajobraz</name>
      </tag>
      <tag tagId="843">
        <name>okolice Niska</name>
      </tag>
      <tag tagId="295">
        <name>rzeka</name>
      </tag>
      <tag tagId="841">
        <name>San</name>
      </tag>
      <tag tagId="105">
        <name>transport wodny</name>
      </tag>
      <tag tagId="842">
        <name>Wólka Tanewska</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12415" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12472">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/112a876c0893111e3016ecb04cefb5b3.jpg</src>
        <authentication>38fb09759ae351939a561dbb281c1db3</authentication>
      </file>
      <file fileId="12473">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d8c1ed4426f53e9911e32a0aac4e489a.jpg</src>
        <authentication>8bbbc0c611b985c221464d56faf98577</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148612">
                <text>Widok na rzekę Wisłę / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Opoczka (woj.lubelskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148613">
                <text>krajobraz ; Wisła (rzeka) </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148614">
                <text>fotografie przedstawiają wysoki brzeg Wisły widziany z miejscowości Opoczka. Uwaga:- w odległości ok. 4 km od siebie znajdują się dwie wsie Opoczka Mała i Opoczka Duża, stąd lokalizacja miejscowości Opoczka na mapie jest przybliżona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148615">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148616">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148617">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148618">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148619">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148620">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148621">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148622">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148623">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148624">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148625">
                <text>PAE_FNK_31.30.III_F.4.17.1_01 PAE_FNK_31.30.III_F.4.17.5_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="440">
        <name>krajobraz</name>
      </tag>
      <tag tagId="807">
        <name>okolice Kraśnika</name>
      </tag>
      <tag tagId="806">
        <name>Opoczka</name>
      </tag>
      <tag tagId="295">
        <name>rzeka</name>
      </tag>
      <tag tagId="105">
        <name>transport wodny</name>
      </tag>
      <tag tagId="798">
        <name>Wisła</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12116" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12138">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1d3d99e798eebc2cb9a996044108a54a.jpg</src>
        <authentication>c48448786f0133ea096b03f810b9a0f3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144426">
                <text>Widok na Tatry / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Gubałówka (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144427">
                <text>osadnictwo wiejskie ; formy osadnicze ; krajobraz górski ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144428">
                <text>fotografia przedstawia widok na Kościelisko. Uwaga:- lokalizacja na mapie jest przybliżona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144429">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144430">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144431">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144432">
                <text>1964</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144433">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144434">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144435">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144436">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144437">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144438">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144439">
                <text>PAE_FNK_24.38.XV_J.4.6.5_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="161">
        <name>formy osadnicze</name>
      </tag>
      <tag tagId="665">
        <name>Gubałówka</name>
      </tag>
      <tag tagId="162">
        <name>osadnictwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="554">
        <name>osadnictwo wiejskie</name>
      </tag>
      <tag tagId="163">
        <name>wieś</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12117" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12139">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ea67120834e15d8c6d4960fc5f78dba0.jpg</src>
        <authentication>6dda29a571abfff45f9b49c7668b4c0a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144440">
                <text>Widok na Tatry / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Gubałówka (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144441">
                <text>osadnictwo wiejskie ; formy osadnicze ; krajobraz górski ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144442">
                <text>fotografia przedstawia widok na Kościelisko. Uwaga:- lokalizacja na mapie jest przybliżona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144443">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144444">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144445">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144446">
                <text>1964</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144447">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144448">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144449">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144450">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144451">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144452">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144453">
                <text>PAE_FNK_24.38.XV_J.4.6.6_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="161">
        <name>formy osadnicze</name>
      </tag>
      <tag tagId="665">
        <name>Gubałówka</name>
      </tag>
      <tag tagId="162">
        <name>osadnictwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="554">
        <name>osadnictwo wiejskie</name>
      </tag>
      <tag tagId="163">
        <name>wieś</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12266" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12279">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/68ea4153d97699df0cc1f40db18e228e.jpg</src>
        <authentication>76aed02f9023ede50021eb75c7fce3fd</authentication>
      </file>
      <file fileId="12280">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c383d3e3d500e77d6339d5571e9b7f72.jpg</src>
        <authentication>eeb6ee1965316ac7a7820108785b2c63</authentication>
      </file>
      <file fileId="12281">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/287a0a7686f48f8642a65a8833e01075.jpg</src>
        <authentication>d675858c3f07213d91291d3a9a890abe</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146526">
                <text>Widok na wieś / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Brzegi (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146527">
                <text>osadnictwo ; formy osadnicze ; wieś ; budownictwo wiejskie ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146528">
                <text>fotografie przedstawiają widok na wieś i zabudowania z bliższej i dalszej perspektywy (3)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146529">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146530">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146531">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146532">
                <text>1967</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146533">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146534">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146535">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146536">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146537">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146538">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146539">
                <text>PAE_FNK_25.38.XIV_F.1.10.4_01 PAE_FNK_25.38.XIV_F.1.13.2_01 PAE_FNK_25.38.XIV_F.1.13.6_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="731">
        <name>Brzegi</name>
      </tag>
      <tag tagId="114">
        <name>budownictwo drewniane</name>
      </tag>
      <tag tagId="159">
        <name>budownictwo wiejskie</name>
      </tag>
      <tag tagId="161">
        <name>formy osadnicze</name>
      </tag>
      <tag tagId="590">
        <name>okolice Nowego Targu</name>
      </tag>
      <tag tagId="162">
        <name>osadnictwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="346">
        <name>Podhale</name>
      </tag>
      <tag tagId="163">
        <name>wieś</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12648" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12748">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5ed1a1685fdada055145140d23f6b69d.jpg</src>
        <authentication>08b28107131bd97f58f9e60ad4830709</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151872">
                <text>Widok na wzgórza / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Kalwaria Pacławska (woj. podkarpackie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151873">
                <text>rolnictwo ; struktura użytków ; Podkarpacie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151874">
                <text>fotografia przedstawia pola we wsi</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151875">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151876">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151877">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151878">
                <text>1964</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151879">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151880">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151881">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151882">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151883">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151884">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="151885">
                <text>PAE_FNK_34.36.XV_H.2.6.3_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="932">
        <name>Kalwaria Pacławska</name>
      </tag>
      <tag tagId="42">
        <name>rolnictwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="187">
        <name>struktura użytków</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12096" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12115">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6abf5567666abc32709de2fa3853093c.jpg</src>
        <authentication>53725f2a6d056b794dc858619956ac93</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144146">
                <text>Widok na zagrodę dla owiec / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Dolina Chochołowska (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144147">
                <text>hodowla zwierząt ; pasterstwo ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144148">
                <text>fotografia przedstawia zagrodę dla owiec, w głębi drewniany budynek. Uwaga:- lokalizacja na mapie jest przybliżona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144149">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144150">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144151">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144152">
                <text>1964</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144153">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144154">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144155">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144156">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144157">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144158">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144159">
                <text>PAE_FNK_24.38.XIII_O.4.3.5_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="650">
        <name>Dolina Chochołowska</name>
      </tag>
      <tag tagId="229">
        <name>hodowla zwierząt</name>
      </tag>
      <tag tagId="214">
        <name>pasterstwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="651">
        <name>pastwisko</name>
      </tag>
      <tag tagId="284">
        <name>wypas</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="11947" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11934">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/40d6c45fd87318406943397a46b8aa43.jpg</src>
        <authentication>e63d3292199f54eb0491f5d43a6c3ed4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142060">
                <text>Widok na zagrodę wiejską zimą / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Korbielów (woj. śląskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142061">
                <text>budownictwo wiejskie ; zespoły budynków ; Śląskie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142062">
                <text>fotografia przedstawia budynek mieszkalny o węgłowej konstrukcji ścian oraz budynek gospodarczy ze stodołą i częścią przeznaczoną dla zwierząt w zimie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142063">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142064">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142065">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142066">
                <text>1986</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142067">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142068">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142069">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142070">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142071">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142072">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142073">
                <text>PAE_FNK_22.37.VI_G.2.11.4_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="159">
        <name>budownictwo wiejskie</name>
      </tag>
      <tag tagId="585">
        <name>Korbielów</name>
      </tag>
      <tag tagId="586">
        <name>okolice Żywca</name>
      </tag>
      <tag tagId="210">
        <name>zagroda</name>
      </tag>
      <tag tagId="211">
        <name>zespoły budynków</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12254" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12262">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/581939833c0350c904742a438088f133.jpg</src>
        <authentication>8584a52e13089a8f081fc81970576d16</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146358">
                <text>Widok na zbocze góry / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Murzasichle (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146359">
                <text>budownictwo wiejskie ; budynek mieszkalny ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146360">
                <text>fotografia przedstawia budynek mieszkalny na skraju Budzowego Wierchu</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146361">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146362">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146363">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146364">
                <text>1962</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146365">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146366">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146367">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146368">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146369">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146370">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146371">
                <text>PAE_FNK_25.38.XIII_L.3.14.2_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="159">
        <name>budownictwo wiejskie</name>
      </tag>
      <tag tagId="116">
        <name>budynek mieszkalny</name>
      </tag>
      <tag tagId="718">
        <name>Murzasichle</name>
      </tag>
      <tag tagId="590">
        <name>okolice Nowego Targu</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
</itemContainer>
